TIM: Przychody w październiku niższe niż rok temu, ale wyższe niż we wrześniu

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 120,1 mln zł (-6,7% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w minionym miesiącu niemal 84,7 mln zł (-2,9% rdr.).

Całkowite szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży po dziesięciu miesiącach 2023 r. zbliżyły się do 1,2 mld zł (1,17 mln zł, tj. -3,8% rdr.), zaś pochodzące ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów – do 795 mln zł (794,8 mln, tj. -6,4% rdr.).

– Jesień jest tradycyjnie czasem największego popytu na artykuły elektrotechniczne. Nie dziwi zatem, że październik to trzeci najlepszy sprzedażowo miesiąc bieżącego roku po marcu i czerwcu, a zanotowane przychody są wyższe niż we wrześniu. Jednocześnie widzimy jak na dłoni, że sytuacja rynkowa jest trudna. Za nami trzeci kolejny miesiąc, w którym osiągnęliśmy przychody niższe niż w analogicznym okresie 2022 roku – przyznaje Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA. – Powodem do optymizmu jest stale rosnące grono kupujących w TIM-ie. W październiku 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21,5 tysiąca klientów. Oznacza to drugi najlepszy rezultat w tym roku po rekordowym marcu – zresztą podobnie jak w przypadku klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – dodaje Piotr Nosal.

Deweloperzy o kontrowersyjnych zmianach w prawie

Pod koniec września ruszyła reforma planowania przestrzennego. Zgodnie z przepisami do końca grudnia 2025 r. każda gmina powinna mieć uchwalony plan ogólny, który określi, co i gdzie można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. – Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Są obawy, że komplikacje przy realizacji reformy mogą wpłynąć na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

W wielu polskich gminach brakuje dziś planów zagospodarowania przestrzennego. Główne powody są dwa: opracowanie takiego dokumentu kosztuje mnóstwo pieniędzy i mnóstwo pracy. Zamiast tego samorządy sporządzają studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie ma planów, wydają inwestorom indywidualne decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania danego terenu. To jednak się zmieni.

Przypomnijmy: zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o planowaniu przestrzennym każda gmina będzie musiała mieć uchwalony plan ogólny, który określi, gdzie i co można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, cele reformy to uproszczenie procedur i poprawa ładu przestrzennego.

Burmistrz: zmiany potrzebne, ale czasu mało

Ustawodawca argumentuje, że gminy muszą otrzymać mocniejsze narzędzia, ponieważ przedsiębiorcy potrzebują jasnych reguł inwestowania, a i mieszkańcy wnioskują o ochronę cennych terenów przed chaotyczną zabudową. Niestety, samorządy nie otrzymały jeszcze wszystkich wytycznych, nie wszyscy urzędnicy zostali przeszkoleni, na bardziej szczegółowe informacje czekają również urbaniści. Tymczasem zegar zaczął tykać, samorządy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do grudnia 2025 r. – mówi Rafał Bieńkowski z portalu ogłoszeniowego Nieruchomosci-online.pl.

Jeśli dana gmina tego nie zrobi, od 2026 r. nie będzie mogła uchwalać planów miejscowych i wydawać inwestorom decyzji o warunkach zabudowy.

Mówimy o nowelizacji ustawy, która w istocie jest głęboką reformą całego systemu planowania przestrzennego. Zmiany są potrzebne i pożądane, ale nie w takim trybie. W mojej ocenie 2 lata na przygotowanie planu ogólnego to zbyt mało. Cały czas czekamy na przepisy wykonawcze do ustaw, szkolenia oraz środki finansowe, które były deklarowane przez ministerstwo. W naszej ocenie koszty opracowania planu będą co najmniej dwa razy wyższe niż zakładano. Z drugiej strony liczba firm urbanistycznych na rynku jest ograniczona – mówi Robert Waraksa, burmistrz Olsztynka na Mazurach.

I dodaje: – Nasze obawy budzi także kwestia odszkodowań, bo plany ogólne mają być z nich zwolnione, a jednocześnie mogą istotnie ograniczać prawo do zabudowy nieruchomości. Nie wszystkim mieszkańcom to się spodoba. To samorządy będą musiały wziąć na siebie ostatecznie odpowiedzialność za wdrażanie reformy planowania przestrzennego. A czasu jest coraz mniej.

Czy reforma wpłynie na ceny mieszkań?

Reforma planowania przestrzennego to temat, którym od miesięcy żyje oczywiście branża deweloperska.

Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Widoczne są obawy, czy komplikacje przy realizacji reformy nie wpłyną na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Takiego zdania jest m.in. Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home: – Mając na uwadze dotychczasową praktykę samorządów i to, ile czasu zajmowało uchwalenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, istnieje ryzyko, że gminy nie będą w stanie uchwalić planów ogólnych do końca grudnia 2025 r. I to z przyczyn niezależnych od nich, jak np. brak wystarczającej liczby pracowników, brak szkoleń, brak środków finansowych, co mogłoby spowodować paraliż inwestycyjny. Zmiany na pewno przełożą się w najbliższym czasie na znaczny wzrost wniosków o warunki zabudowy, a tym samym na dłuższy termin uzyskiwania tych decyzji. Inwestorzy będą się bowiem starali uzyskać decyzje WZ przed 1 stycznia 2026 r., aby zapewnić sobie możliwość realizacji inwestycji na posiadanych już gruntach. W naszej ocenie zmiana ta może też się przełożyć na wzrost cen działek objętych już miejscowymi planami, mniejszą liczbę transakcji zakupu działek, a co za tym idzie, mniejszą liczbę inwestycji i wyższe ceny mieszkań – mówi.  

Mariola Żak w samej idei przedmiotowej nowelizacji dostrzega jednak bardzo duży potencjał. – Według nas jest to jak najbardziej słuszna idea i wydaje nam się, że również taki oddźwięk jest na rynku. Jeśli rzeczywiście udałoby się przeprowadzić tę reformę w sposób mądry i wyważony, to mogłaby ona wnieść bardzo wiele pozytywnych aspektów, m.in. uregulowanie przeznaczenia działek, uproszczenie i przyspieszenie procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę. A to z kolei mogłoby przełożyć się na większą liczbę działek, ich niższe ceny i w dalszej kolejności niższe ceny mieszkań – uważa.

Jak dodaje, zmiany są konieczne, ponieważ w Polsce od lat trwa kryzys gospodarki przestrzennej, co wyraźnie widać w danych statystycznych: – Na koniec 2021 r. łączna powierzchnia gmin pokryta planami miejscowymi wynosiła zaledwie 31,7 proc. powierzchni kraju. Dodatkowo prawie 1/3 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego procedowana jest ponad 3 lata.

Deweloper: nie możemy nagle zaciągnąć hamulca

Dawid Wrona z firmy Archicom również dostrzega potrzebę uporządkowania zapisów prawnych związanych z planami zagospodarowania przestrzeni.

Przede wszystkim potrzebne jest ujednolicenie we wszystkich miastach podejścia do np. wydawania pozwoleń czy warunków zabudowy. Takie przepisy są po prostu konieczne, ale czy jest szansa, że nastąpi to w najbliższym czasie, czyli w perspektywie roku, dwóch czy trzech lat? Tu jestem sceptycznie nastawiony. Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na skalę zmian, jakie należy wdrożyć – mówi członek zarządu Archicom, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży i marketingu.

Dawid Wrona przypomina, że już teraz urzędnicy rozpatrują tak dużo wniosków, że prowadzi to do zatorów w wydawaniu decyzji: – Jeśli sytuacja nie poprawiła się przez ostatnią dekadę, trudno oczekiwać, że nastąpi to nagle w perspektywie roku czy dwóch lat. Widzimy więc pewne ryzyko w tym, co może wydarzyć się po 2025 r., gdy urzędy np. nie będą mogły wydawać dokumentacji, oraz jak nowe regulacje wpiszą się w urzędową rzeczywistość.

Z drugiej strony deweloperzy funkcjonują w tak dynamicznej branży, że trudno jest im oceniać i prognozować, co może wydarzyć się za pół roku.

Mam tu na myśli nie tylko kwestie związane z pozwoleniami, ale także dostępność i ceny gruntów pod nowe inwestycje mieszkaniowe. Waga, na której na jednej szali są ryzyka, a na drugiej szanse, mniej więcej stale wskazuje równowagę pomiędzy tymi zjawiskami w świecie deweloperów. Trzeba na bieżąco dopasowywać się do sytuacji i reagować na nowe zjawiska pojawiające się w branży. Z pewnością nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, że zaciągamy nagle hamulec i wstrzymujemy zakupy nowych działek pod kolejne projekty. Dążymy to tego, aby być deweloperem pierwszego wyboru, a to wymusza na nas potrzebę zachowania ciągłości biznesowej – podkreśla Dawid Wrona.

I dodaje: – Liczymy na dialog pomiędzy biznesem, urzędami, organizacjami rządowymi i społecznymi, aby wspólnie przygotować jak najlepsze rozwiązania dla całego segmentu mieszkaniowego. Tylko w ten sposób wypracujemy konsensus na linii inwestorzy-samorządy i wszyscy będziemy mogli płynnie funkcjonować w oparciu o nowe zapisy, dając zarazem każdemu Polakowi możliwość zakupu własnego M.

FPP: Inflacja zjadła kontrakty publiczne. Waloryzacja korzystna także dla zamawiających

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że koszty wykonawców zamówień publicznych drastycznie wzrosły w wyniku inflacji i presji płacowej. Obecnie szczególnie dotkliwy staje się ogromny wzrost kosztów pracy, który będzie się jeszcze bardziej nasilać. Wynika to z niezwykłego, dwukrotnego wzrostu płacy minimalnej w ciągu dwóch kolejnych lat, tj. w 2023 i 2024 roku, o niemal 20%.

Dlatego konieczna jest waloryzacja – co będzie korzystne zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających. Dla wykonawców waloryzacja to jedyny ratunek przez stratami w długoterminowych umowach na rzecz instytucji państwowych i samorządowych. Dla zamawiających waloryzacja kontraktów jest rozwiązaniem korzystniejszym niż rozpisanie nowego postępowania, nie zakłóca płynności dostaw i usług, pozwala też zamawiającym oszczędzić czas i środki, które byłyby konieczne przy rozpisaniu nowego przetargu. Nowy przetarg dostarczy zaktualizowane oferty, których ceny uwzględnią dzisiejsze warunki realizacji usług i będą znacznie wyższe.

Z punktu widzenia utrzymania dyscypliny finansów publicznych współpraca z dotychczasowym wykonawcą zazwyczaj jest tańsza i efektywniejsza niż nowy przetarg. To przekonanie ustawodawcy w swoich opiniach podzielili: Prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Prokuratoria Generalna RP.

„Obecna sytuacja makroekonomiczna sprawia, że jako dostawca nie mamy już możliwości realizacji usługi, przy zachowaniu dotychczasowych standardów. Utraciliśmy równowagę ekonomiczną, która panowała między w dniu podpisywania umowy. Nie tylko zachowanie jakości usług, ale nawet ich świadczenie będzie wymagać zwiększenia kwoty wynagrodzenia wynikającej z naszej umowy o ponad 20 procent. Przywrócenie realnej wartości wynagrodzenia z dnia zawarcia umowy, zapewni zwrot poniesionych kosztów i wyjście ze spirali strat w kontraktach publicznych. W  przeciwny razie będzie bardzo trudno utrzymać stabilność firmy i zatrudnienie” – wyjaśnia wykonawca zamówień publicznych w branży usług.

„Istnieją podstawy prawne umożliwiające zmianę wynagrodzenia. Jest to przede wszystkim art. 455 ust. 1 pkt. 4 Prawa Zamówień Publicznych. Aby zachęcać zamawiających do waloryzacji wynagrodzeń ustawodawca wprowadził dodatkowo przepis szczególny – art. 48 ustawy z dnia 7 października 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Celem ustawodawcy jest zapobieżenie rozwiązywaniu umów o zamówienie publiczne w sytuacjach nieprzewidzianych i nadzwyczajnych. A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia” – podkreśla Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„W mojej ocenie opinie UZP i Prokuratorii mają uniwersalne znaczenie. Zwróćcie Państwo uwagę na konstrukcję prawa zamówień publicznych. W art. 436 i 439 mówimy o klauzulach waloryzacyjnych, które dotyczą standardowych sytuacji. Natomiast sytuacji niestandardowych, nadzwyczajnych dotyczy przepis art. 455 ust. 1 pkt 4” – wskazał Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

„Aktualne są nasze rekomendacje, szczególnie co do stanu prawnego. Jeżeli zmiany na rynku mają charakter gwałtowny i nie były możliwe do przewidzenia, zamawiający uprawniony do tego, żeby – w zgodzie z Prawem Zamówień Publicznych – dokonać waloryzacji w koniecznym zakresie. My sami to rekomendujemy, gdy mamy na to wpływ. Sami też napisaliśmy w naszych rekomendacjach, że mogą być sytuacje takie, w których niedokonanie waloryzacji nie musi być oceniane jako działanie gospodarne. Czyli, że to waloryzacja w określonych sytuacjach może być działaniem właściwym dla dobrego gospodarza. Jednak warunkami takiego działania jest jego prawna dopuszczalność oraz ocena, że waloryzacja jest działaniem korzystniejszym niż doprowadzenie do ziszczenia się scenariusza alternatywnego” – zaznaczył Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

Stanowisko Prokuratorii Generalnej RP /wyciąg/:

„Prokuratoria Generalna rozumie waloryzację wynagrodzenia jako urealnienie wynagrodzenia wykonawcy z uwagi na wzrost cen materiałów lub innych kosztów niezbędnych do realizacji umowy, który skutkuje powstaniem znacznej nierównowagi ekonomicznej stron umowy. Wobec ryzyka występowania zjawisk trudnych lub nawet niemożliwych do przewidzenia na etapie zawierania umowy, a mających przemożny wpływ na procesy gospodarcze (np. konflikt zbrojny, pandemia), stosowanie mechanizmów waloryzacji wynagrodzenia jest w wielu przypadkach uzasadnione, a wręcz konieczne (…). Niedokonanie waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy może nie tylko poważnie zachwiać równowagą ekonomiczną stron na niekorzyść wykonawcy, ale częstokroć może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zamawiającego, tj. do skutków mniej korzystnych niż stosowna zmiana umowy.”

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności (dynamicznego wzrostu) kosztów. Doświadczmy najwyższej od 25 lat inflacji, a tym samym wzrostu cen.

Sukcesywny wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP (±2,5%) występował od marca 2021 do lutego 2023. Rekordowa inflacja CPI na poziomie 18,4% w lutym 2023 była najwyższa od grudnia 1996 roku, czyli od ponad 25 lat. Wzrost cen nastąpił we wszystkich głównych kategoriach towarów i usług. Stopa inflacji (we wrześniu 2023 inflacji CPI wyniosła 8,2%) jest wciąż trzykrotnie wyższa od celu inflacyjnego NBP. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej inflacja w Polsce w 2024 r. wzrośnie na skutek podwyżki płacy minimalnej i wprowadzonych środków fiskalnych.

Obserwujemy presję płacową wynikającą z drastycznego przyrostu płac: minimalnej i średniej.

W 2023 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło o prawie 20%, a w 2024 wzrośnie o kolejne ~20%. Po raz pierwszy w ciągu dwóch lat płaca minimalna wzrośnie o ponad 40 proc. 2024 rok będzie drugim rokiem, po 2023, z dwoma podwyżkami płacy minimalnej. Ta nadzwyczajna – pierwsza taka sytuacja, jest skutkiem prognozowanej na następny rok inflacji powyżej 5%. Jak podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polski, zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę z 2002 roku, przy wyliczaniu dolnej granicy propozycji płacy minimalnej należy wziąć pod uwagę różnicę między prognozowaną inflacją na rok miniony a tym, jaka była ona faktycznie. Różnica w 2022 r. była niespotykanie wysoka. Prognozy wskazywały inflację na poziomie kilku procent, a faktycznie inflacja wyniosła kilkanaście procent.

Rekordowe podwyżki płacy minimalnej spowodowały olbrzymią presję płacową pracowników zarabiających średnią krajową. Mam dziś najwyższy w historii wzrost przeciętnego wynagrodzenia – przekraczający już 16 % r/r. Jeszcze nigdy różnica procentowa między wzrostem minimalnego, a średniego wynagrodzenia nie była tak mała. Co oznacza, że dla przedsiębiorców wzrost minimalnego wynagrodzenia niesie ze sobą kolejny wzrost – na podobnym poziomie – wynagrodzeń pozostałych pracowników.

Wzrost kosztów finansowych w wyniku rosnących odsetek od kredytów bankowych

W okresie między październikiem 2021 r., a wrześniem 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) co miesiąc podnosiła stopy procentowe. Spowodowało to wzrost stopy referencyjnej z 0,10% do 6,75 (najwyższy od 2008 roku). Obecnie (wrzesień 2023 r.) stopa referencyjna dla kredytów wynosi 5,75%, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost realnego kosztu finansowego w okresie ostatnich dwóch lat.

Pokolenia Z i X chcą robić zakupy przy wsparciu AI

  • Niemal 9 na 10 przedstawicieli pokolenia Z i Millenialsów uważa, że sztuczna inteligencja (AI) może usprawniać zakupy online i chce korzystać z tego typu rozwiązań.
  • Porównywanie cen i wyszukiwanie promocji to główne obszary, w których AI ma usprawniać zakupy internetowe.
  • Zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wynika m.in. z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów online. Aż 73% Zetek często doświadcza problemów na etapie finalizacji zakupów i płatności.
  • Niektóre rozwiązania AI można wdrażać w partnerstwie z firmami oferującymi usługi finansowe.

AI potrzebna w e-handlu

Jak wynika z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez firmę badawczą Harris Poll[1] zarówno Zetki jak i Millenialsi chcą korzystać ze sztucznej inteligencji podczas zakupów online. W grupie Zetek taką deklarację składa aż 88% badanych, a wśród Millenialsów 86%. Pozytywnie nastawienie do AI jest widoczne także w wynikach badania dotyczącego korzystania z asystentów zakupowych. Odpowiednio 55% i 52% respondentów jest zainteresowanych korzystaniem z asystentów AI, którzy uproszczą zakupy, będą identyfikować ich potrzeby, a także sprawią, że zakupy będą bardziej wygodne. 51% przedstawicieli pokolenia Z twierdzi też, że jest zainteresowanych doświadczeniami zakupowymi w rzeczywistości rozszerzonej (AR). „Pokolenia Z i Millenialsów to ogromna grupa konsumentów, która nie tylko akceptuje wykorzystywanie AI, ale wręcz oczekuje tego typu rozwiązań w e-handlu. To wyraźny sygnał dla sektora, który wskazuje kierunki rozwoju na najbliższe lata.” – tłumaczy Daniel Malinowski, zrządzający fintechem Mokka w Polsce.

Pokolenia wrażliwe cenowo

Jak wynika z badań, oszczędzanie wydaje się być priorytetem dla kupujących z pokolenia Z w kontekście korzystania z AI. Niemal połowa (47%) respondentów z pokolenia Z wymienia porównywanie cen jako główny obszar, w którym sztuczna inteligencja ma usprawniać zakupy online. Znajdowanie okazji wymieniane jest jako inny, ważny obszar, w którym AI jest potrzebna (45%). Sztuczna inteligencja ma też zapewniać rekomendacje ofert i produktów (41%) oraz pomoc podczas zakupów (37%). 28% badanych wskazała ponadto na rolę AI w dostępie do recenzji produktów.

Problemy z finalizacją zamówień

Użyteczność i zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wydają się wynikać z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów w sieci. Według badania, niemal trzy czwarte (73%) Zetek doświadcza problemów podczas finalizacji transakcji, co powoduje, że aż 40% rozważa rezygnację z zakupów, 37% porzuca koszyk, a 22% twierdzi, że tego rodzaju doświadczenie obniżyło ich postrzeganie marki. Nadmiar reklam, konieczność zalogowania się lub tworzenia konta oraz nieodpowiednie rekomendacje produktów to tylko niektóre problemy, które napotykają kupujący.

Od AI do usług finansowych

Wiele problemów konsumentów można już teraz ograniczać korzystając z rozwiązań udostępnianych przez platformy finansowania zakupów. Dzięki np. aplikacjom BNPL można tworzyć spersonalizowane rekomendacje produktów, analizować ryzyko kredytowe, pomagać w zarządzaniu płatnościami i budżetem, a także analizować dane zakupowe, co pozwala firmom e-commerce lepiej zrozumieć klientów i rynkowe trendy. „Dzięki BNPL temu można szybko poprawić personalizację ofert, zarządzać płatnościami oraz dostosować doświadczenie zakupowe klientów. Takie partnerstwo pozwala skoncentrować się na usprawnianiu procesów zakupowych i finansowych, co przekłada się na korzyści zarówno dla klientów, jak i sklepów” – wyjaśnia Daniel Malinowski, zarządzający fintechem Mokka.

[1] Badanie The Harris Poll na grupie 6023 respondentów w wieku 18-78 lat w krajach Europy, USA, Japonii i Australii, 2023 r..

Tylko 1/5 liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że ich organizacje są skutecznie chronione

Z opracowanego przez EY Global Cybersecurity Leadership Insights Study wynika, że tylko jeden na pięciu liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że podejście jego organizacji do zwalczania wirtualnych zagrożeń jest skuteczne. Jednym z głównych wyzwań na drodze do budowania efektywnej ochronny przed cyberatakami jest szybkie wykrywanie incydentów i minimalizowanie potencjalnych szkód. Tymczasem obecnie aż 76% respondentów potrzebuje co najmniej sześciu miesięcy, aby rozpoznać zagrożenie i na nie zareagować. Na drugim biegunie znajdują się cybernetyczni prymusi, których wyróżnia m.in. korzystanie z nowych technologii na wczesnych etapach ich rozwoju (70% wskazań) oraz przeprowadzanie szkoleń w zakresie wirtualnych ryzyk wśród wszystkich pracowników.

Liczba przeprowadzanych cyberataków z roku na rok się zwiększa – według danych University of Maryland CISSM Cyber Attacks Database w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o ok. 75%. Ich ofiarami padają rozmaite organizacje, bez względu na ich wielkość i profil działalności, a także infrastruktura krytyczna. Nie wszystkie z nich potrafią odpowiednio wykrywać i zwalczać potencjalne ryzyka. Badanie EY przeprowadzone wśród 500 liderów ds. cyberbezpieczeństwa wykazało, że zaledwie co piąty jest zdania, że jego firma podejmuje właściwe działania w celu zwalczania wirtualnych zagrożeń.

Co więcej, połowa badanych przejawia sceptycyzm co do efektywności szkoleń prowadzonych wśród pracowników na temat wirtualnych zagrożeń i sposobów ich niwelowania. Zaledwie 36% ekspertów jest zadowolonych ze sposobu, w jaki zespoły spoza działu IT stosują na co dzień najlepsze praktyki dotyczące cyberbezpieczeństwa.

Rośnie liczba incydentów, rosną koszty

Uczestnicy badania EY podkreślają rosnące koszty związane z inwestycjami w cyberbezpieczeństwo. Szefowie bezpieczeństwa informacji (CISO) podają, że średnie roczne wydatki na ten cel sięgają w ich organizacjach 35 mln dolarów. Tak znaczne kwoty są proporcjonalne do rosnącej liczby zagrożeń – w 2022 r. w ankietowanych firmach średnia liczba incydentów wyniosła 44. Pomimo wysokiego poziomu wydatków przeznaczanych na minimalizowanie wirtualnych ryzyk, prędkość ich wykrywania jest zdaniem ankietowych dalece niezadowalająca. Ponad trzy czwarte respondentów (76%) przyznaje, że ich organizacje potrzebują średnio sześciu miesięcy lub więcej, aby zareagować na incydent.

– Mimo szeroko zakrojonych działań i inwestycji wielu liderów ds. cyberbezpieczeństwa wciąż czuje, że ich organizacje pozostają nieprzygotowane na możliwe zagrożenia. Poziom ich niezadowolenia jest tym bardziej alarmujący, że czekają nas znacznie podstępniejsze i lepiej przygotowane cyberataki, których negatywne skutki biznesowe mogą być trudne do opanowania. Dlatego coraz większą rolę odgrywać będzie szybsze wykrywanie i rozwiązywanie incydentów. W efekcie eksperci ds. cyberbezpieczeństwa powinni budować świadomość o przyszłych zagrożeniach wśród wszystkich pracowników, w tym u członków zarządów, oraz opracować strategię działania, która efektywnie wykorzystuje istniejące systemy, np. za pomocą automatyzacji, oraz zabezpiecza kluczowe obszary, takie jak chmura – komentuje Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Cybernetyczni prymusi

Firmy, które są zadowolone ze swojego podejścia do cyberbezpieczeństwa oraz szybciej wykrywają i reagują na incydenty, mają pewne wspólne cechy. Przede wszystkim 70% z nich określa siebie jako wczesnych użytkowników nowych technologii. Ich celem jest wyciąganie jak największej wartości z konkretnych zaawansowanych rozwiązań, takich jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe (AI/ML) (62%) czy technologia SOAR – z ang. Security Orchestration, Automation and Response (52%). Ponadto prymusi w zakresie cyberbezpieczeństwa opracowali konkretne strategie zarządzania atakami z wielu źródeł, np. z własnej chmury, ze strony dostawców czy łańcuchów dostaw.

Nie mniej istotne jest to, że wdrażają odpowiednie myślenie o cyber ryzykach oraz przeprowadzają szkolenia w zakresie cyberbezpieczeństwa na wszystkich szczeblach w swojej firmie – od kierownictwa po szeregowych pracowników. W rezultacie CISO z tych organizacji twierdzą, że ich podejście z większym prawdopodobieństwem pozytywnie wpłynie na tempo transformacji i innowacji (56%), a także na ich zdolność do szybkiego reagowania na możliwości rynkowe (58%) i tworzenia wartości dodanej (63%).

Prostota najlepszą tarczą ochronną

Jednocześnie to błąd ludzki nadal jest głównym czynnikiem umożliwiającym cyberataki. Czterech na dziesięciu ankietowanych uznało niestosowanie się do wyznaczonych praktyk przez inne zespoły poza działem IT za wyzwanie na drodze do zwiększania poziomu cyberbezpieczeństwa. Obok przeprowadzania powszechnych i cyklicznych szkoleń dla pracowników, ważnym elementem jest racjonalne podejście do technologii. Budowanie skutecznej tarczy ochronnej przeciwko wirtualnym zagrożeniom nie powinno sprowadzać się do dużej liczby rozwiązań zaprzęgniętych do tego celu. Wręcz przeciwnie, im więcej stosowanych technologii, tym trudniej odbierać niepokojące sygnały i szybko reagować na problemy.

– Liderzy ds. cyberbezpieczeństwa w organizacji nie powinni skupiać się jedynie na wprowadzaniu nowych rozwiązań, ale na lepszej integracji już istniejących. Drugim ważnym aspektem jest edukowanie i pokazywanie, że cyberbezpieczeństwo nie stanowi czynnika hamującego rozwój biznesu. Wręcz przeciwnie – prawidłowo poukładane procesy bezpieczeństwa tworzą wartość dodaną, budzą zaufanie u partnerów, ale również wśród pracowników. Ci drudzy stanowią pierwszą i zarazem najważniejszą linię obrony przed cyberatakami. Jednocześnie w bezpiecznym środowisku organizacyjnym chętniej wysuwają innowacyjne pomysły i wdrażają nowoczesne technologie. A stąd już krótka droga do nowych możliwości biznesowych i umacniania swojej pozycji rynkowej w oparciu o transformację cyfrową – podsumowuje Piotr Ciepiela.

O badaniu
Badanie EY 2023 Global Cybersecurity Leadership Insights Study zostało przeprowadzone w lutym i marcu 2023 r. wśród 500 menedżerów wyższego szczebla i liderów ds. cyberbezpieczeństwa w 25 krajach z obu Ameryk, Azji oraz regionu EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka). Respondenci reprezentowali organizacje o rocznych przychodach przekraczających 1 miliard dolarów.

Jak pracuje mentor biznesowy? Metody treningu dla przedsiębiorców

Mentoring biznesowy obejmuje wsparcie przedsiębiorców, które pozwala znacznie skrócić czas uczenia się na własnych błędach. Tak można w skrócie zdefiniować treningi biznesowe, które prowadzi Jakub B. Bączek i mentorzy skupieni w JBB Team.

Metody mentoringu biznesowego

Mentoring biznesowy pomaga w prowadzeniu firmy niezależnie od branży, w jakiej działa przedsiębiorca. Szkolenie skrojone na miarę znacznie przewyższa dostępną wiedzę ogólną, która jest dostępna powszechnie. W każdej firmie zdarzają się sytuacje patowe, ale gdy na arenę wkracza mentor biznesowy, przede wszystkim znajduje drogę, którą firma może ruszyć do przodu. Zasada działania jest prosta – mentoring biznesowy zaczyna się od diagnozy, by płynnie przejść do wsparcia w tworzeniu unikalnego rozwiązania.

Wybrane metody mentoringu biznesowego:

 

  • mentor biznesowy zadaje pytania pozwalające lepiej zorientować się, czego dokładnie potrzebuje przedsiębiorca (element diagnozy);
  • trener fokusuje się na wartości i zasobach firmy, które do tej pory nie są wykorzystane w 100 proc.;
  • spotkania mentorskie lub mentoring biznesowy online pomaga lepiej wykorzystać istniejący potencjał w danym przedsiębiorstwie;
  • mentoring-szkolenie to z kolei dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, potrzebnym w konkretnej sytuacji;
  • praca z mentorem bywa również pomocna w chwilach zwątpienia.

Mentoring – szkolenie online i stacjonarne 

Współpraca w zakresie mentoringu biznesowego obejmuje zwykle plan na 6 sesji, średnio co dwa tygodnie. Spotkania odbywają się online lub stacjonarnie. Zazwyczaj część sesji odbywa się przez Skype’a, a część na bezpośrednich spotkaniach. Pierwszy krok to diagnoza, zdefiniowanie problemu i odkrycie jego źródła. Dopiero potem mentor biznesowy przechodzi do drugiej fazy – szukania wyjścia z impasu. Po przeprowadzeniu diagnozy wie, jakie metody warto wybrać. Być może najlepsze rozwiązania to takie, które zostały wykorzystane w innych biznesach na rozwikłanie analogicznych problemów? W takiej sytuacji bezcenne okazuje się doświadczenie mentora zdobyte podczas wielu lat pracy.

Mentoring biznesowy polega przede wszystkim na wspieraniu w rozwiązywaniu problemów menedżerskich dotyczących takich zagadnień, jak: motywacja, relacje międzyludzkie czy poczucie odpowiedzialności. Przedsiębiorca decydujący się na skorzystanie z metod mentoringu ze szkoleniem biznesowym zatrudnia kogoś w rodzaju przewodnika, kto umiejętnie prowadzi przez krętą i stromą ścieżkę prowadzącą na szczyt.

Formy współpracy z mentorem biznesowym 

Mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji zarówno dla przedsiębiorcy, jak i trenera. Właściciele firm chętnie korzystają z tej formy współpracy, jednakże do wyboru jest kilka innych opcji, w zależności od warunków i konkretnych potrzeb. Warto pamiętać, że sesje odbywają się średnio dwa razy w miesiącu, a menedżerowie rozwijających się firm to zwykle ludzie zajęci. Z tego względu mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji. Chętnie sięgają po nią również właściciele mniejszych firm.

Mentoring biznesowy w formie stacjonarnego szkolenia (w kilku etapach) to także wygodna forma współpracy. Szkolenia mogą bowiem obejmować swoim zasięgiem większy zespół pracowników. Z wyprzedzeniem natomiast trzeba planować szkolenia z mentorem dla dużych grup, które odbywają się przy perfekcyjnej organizacji ze strony JBB Team.

Obroty i odwiedzalność centrów handlowych w sierpniu 2023 r.

  • Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu 2023 r. były o 8,4% wyższe niż w sierpniu 2022 r. 
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki zanotowały najmniejsze obiekty (5-20 tys. mkw. GLA), gdzie wzrost obrotów najemców wyniósł 11%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 9%, w dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) o 10,1%, a w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) wzrost obrotów wyniósł 5,3%. 
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 68,1%, usługi 27,1%, gastronomia 15,3% oraz moda 8,3%.


– Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu wzrosły o 8,4% w stosunku do lipca 2022 r., podczas gdy, dla całego handlu, jak wynika z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 3,1%. Odwiedzalność galerii mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu była w sierpniu najwyższa od początku 2023 r. W stosunku do sierpnia 2022 r. wzrosła o 4,2% – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w sierpniu odnotowała rozrywka – wzrost o 68,1%. Z kolei w kategorii usługi obroty najemców wzrosły o 27,1%, gastronomia odnotowała wzrost obrotów o 15,3%, a branża odzieżowa zwiększyła obroty o 8,3% w stosunku do sierpnia 2022 r.

Współczynnik konwersji liczony dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był o 4% wyższy, niż w sierpniu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w sierpniu 2023 r. o 4,2% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie, sierpień był miesiącem, w którym odwiedzalność centrów handlowych przez klientów, mierzona wspomnianym wskaźnikiem, była najwyższa od początku 2023 r.

PRCH Footfall Density Index – wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych, pokazujący liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu. Jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą 98%. Dane są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi 35% rynku centrów handlowych w Polsce. Nieprzerwalnie od 2008 r., dane te są zbierane i weryfikowane przez PwC, wiodącego międzynarodowego audytora.

Rynek wyręczył FED w ponoszeniu stóp w USA

FED na wczorajszym posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Wynoszą one 5,25-5,5 proc. i pozostają najwyższe od dwudziestu dwóch lat. Cały czas nie wiadomo, czy cykl podwyżek został już zakończony. Mocny wzrost rentowności obligacji, jaki obserwowaliśmy w ostatnim miesiącu, jest w gruncie rzeczy odpowiednikiem podwyżki stóp.

Na wczorajszym posiedzeniu, FED nie zdecydował się na kolejna podwyżkę stóp. Głównie dlatego, że rynek obligacji w pewnym sensie podniósł stopy za niego. Od początku września oprocentowanie 10-letnich obligacji USA wzrosło z poziomu 4,1 do 4,71 proc. obecnie, w międzyczasie na chwilę przekraczając 5 proc. To wyraźnie zacieśniło warunki finansowe prowadzenia biznesu w sposób porównywalny do podwyżki stóp dokonywanej przez FED.

W obecnym cyklu, FED podnosił już stopy jedenaście razy i jest to najbardziej gwałtowny cykl podwyżek stóp od lat. Nadal nie wiemy jednak, czy ten cykl podwyżek został już zakończony, czy może czeka nas jeszcze kolejna. Jerome Powell nie wykluczył bowiem, że FED zdecyduje się na podniesienie stóp w grudniu. Jednocześnie stwierdził, że obniżki stóp nie były dotychczas rozważane.

Za zakończeniem cyklu podwyżek przemawia mocny wzrost gospodarczy w III kwartale oraz to, że rynek pracy pozostaje silny, mimo pewnych rys na szkle. Wpływ na gospodarkę mają także wspomniane wcześniej wzrosty rentowności obligacji i kosztów długu. FED jest przygotowany na scenariusz miękkiego lądowania, czyli sytuacji, gdy gospodarce USA uda się uniknąć recesji. Jednak wydaje się, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by całkowicie wykluczać scenariusz jej wystąpienia. Tym bardziej, że czynniki zewnętrzne (głównie napięcia na Bliskim Wschodzie) mogą doprowadzić do skoku ceny ropy i innych surowców, co może znacznie utrudnić dalszą walkę z inflacją.

W piątek spodziewamy się kolejnej porcji danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy, a dane o inflacji za październik, poznamy 14 listopada. We wrześniu, inflacja CPI w USA wyniosła 3,7 proc. r/r.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja spada, ale nie cieszy

To, że ceny rosną wolniej to dobra wiadomość dla naszych portfeli. To, że jest to okupione spadkiem aktywności gospodarczej jak w strefie euro lub manipulacjami cen jak w Polsce, już nie. Z drugiej strony kryzys zapowiadany jest od bardzo dawna, a jeszcze go nie widać.

Inflacja w Polsce 6,5%

Dane na temat inflacji w Polsce w październiku dla osób nieobserwujących obecnych trendów muszą być dużą niespodzianką. 6,5% wzrostu w skali roku to coś, na co nie zapowiadało się jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że trzeba pamiętać, że jest to miesiąc najsilniejszego wpływu przedwyborczych obniżek cen paliw. Wiadomo, wybory były w połowie miesiąca, ale tańsze paliwo było znacznie wcześniej, a to wpływało np. na cenę logistyki. Mniejsza inflacja to coś, co działa na niekorzyść złotego, bo przybliża nas do obniżek stóp procentowych. Z drugiej strony skoro zamroziliśmy ceny energii, zamroziliśmy ceny paliw i dopłacamy do kredytów, to zaraz sytuacja znów może się zacząć psuć.

Inflacja w strefie euro

We wtorek poznaliśmy również dane ze strefy euro. Ważniejsza wydawała się inflacja, która rośnie o 2,9% w skali roku. To wyraźny spadek względem ostatniego miesiąca, kiedy wynik wynosił 4,3%. To też o 0,2% niżej, niż oczekiwali analitycy. Z drugiej strony są też dane na temat zmian PKB. Wbrew oczekiwaniom stagnacji mamy kwartalny symboliczny spadek o 0,1%. W skali roku jest to co prawda wzrost, ale roczny wzrost o 0,1% to żadna atrakcja. W rezultacie wielu komentatorów podnosi, że za spadkiem tempa wzrostu cen przemawia przede wszystkim spadek aktywności gospodarczej. Przedsiębiorcy w takich warunkach ostrożniej podnoszą ceny, lepsza niższa marża niż pozostanie z pełnymi magazynami na trudne czasy.

Indeksy PMI

W środę i czwartek byliśmy świadkami serii publikacji indeksów PMI na świecie. Wyjątkowo w tym miesiącu indeks ze strefy euro nie był poniżej oczekiwań analityków. Problem w tym, że wynikało to tylko z nadmiernego pesymizmu. Spodziewano się bowiem jeszcze większego spadku. Wynik 43,1 pkt jest drugim najgorszym rezultatem od dołka na początku pandemii COVID19. Wpisuje się on niestety doskonale w słabsze dane z unijnej gospodarki. Jest to ogólnie bardzo słaby prognostyk na przyszłość. Tym bardziej że amerykański przemysł zgodnie z oczekiwaniami w ankietach dokładnie wyrównał ilość odpowiedzi pozytywnych i negatywnych, otrzymując równe 50 pkt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

SpaceX wyniesie na orbitę satelitę z perowskitami

Ogniwa perowskitowe po raz pierwszy w historii będą testowane na orbicie. Wyposażony w perowskity satelita obserwacyjny STORK-7 za kilka dni zostanie wysłany przez rakietę Falcon 9, należącą do SpaceX Elona Muska.

W najbliższych dniach w przestrzeni kosmicznej pojawi się polski satelita obserwacyjny STORK-7, który został wyposażony w 28 ogniw perowskitowych firmy Saule Technologies. Satelita będzie wyniesiony przy pomocy rakiety Falcon 9, firmy SpaceX, w ramach misji Transporter 9. Będzie to pierwsza w historii demonstracja działania perowskitów na orbicie. Za skonstruowanie, oprogramowanie, wyniesienie i operację satelity na orbicie odpowiada firma SatRev.

Nasz nowy satelita został wyposażony w kamerę dającą 5 m GSR rozdzielczości na piksel, o łącznej masie 4 kg. Przełomową technologią, którą zintegrujemy z satelitą po raz pierwszy, będą ogniwa perowskitowe pochodzące z firmy Saule Technologies. Chcemy sprawdzić pracę perowskitów w przestrzeni kosmicznej i przekonać się, czy są tak samo skutecznym przekaźnikiem energii jak na Ziemitłumaczy Grzegorz Zwoliński, Prezes Zarządu SatRev S.A.

– Wierzę, że ta misja potwierdzi odporność ogniw perowskitowych Saule Technologies na promieniowanie kosmiczne, co wykazały już badania w laboratorium. To idealne źródło zasilania w kosmosie z wielu powodów. Ogniwa perowskitowe są znacznie lżejsze od ogniw tradycyjnych, co jest niezwykle istotne, biorąc pod uwagę koszt transportu każego kilograma na orbitę. Są elastyczne, więc można je upakować w niewielkiej przestrzeni. Z kolei dzięki temu, że są drukowane cyfrowo, mogą przybierać dowolne kształty. To oznacza, że można w maksymalnym stopniu wykorzystać dostępne powierzchnie do wytwarzania prądu – komentuje Olga Malinkiewicz, CEO Saule Technologies.

Po raz pierwszy w historii mamy okazję przekonać się, czy ogniwa perowskitowe zadziałają na orbicie. Jeśli testy wypadną pomyślnie, otworzy się przed tą technologią zupełnie nowy i jakże ciekawy obszar eksploatacji! Cieszę się, że Columbus, jako największy udziałowiec Saule Technologies, może wspierać tak przełomowe projektydodaje Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A., członek Rady Nadzorczej Saule Technologies S.A.

Podczas misji ogniwa perowskitowe Saule Technologies będą cały czas monitorowane. Pomiary prądu, natężenia światła słonecznego i temperatury, przesyłane sukcesywnie do stacji naziemnych, pozwolą na analizę pracy ogniw w czasie rzeczywistym. Jak uważa Vivek Babu, dyrektor ds. astronautyki w Saule Technologies, ta misja toruje drogę ultratanim rozwiązaniom energetycznym w przemyśle kosmicznym.

Przypomnijmy, że w 2021 r. firmy SatRev, Saule Technologies oraz Columbus Energy miały okazję współpracować przy okazji projektu o nazwie Misja Andromeda. Wówczas dwa polskie satelity: STORK-4 oraz STORK-5 Marta, zostały wyniesione na orbitę przy pomocy rakiety nośnej Virgin Orbit, LauncherOne. Satelity zbierały multispektralne obrazy i dane średniej rozdzielczości dla klientów z branży rolniczej i energetycznej w Polsce i USA. Oba satelity zakończyły swoje misje w bieżącym roku, dostarczając cennych informacji, dzięki którym SatRev może doskonalić swoją technologię.

Czy Twoja firma jest odpowiedzialna społecznie? Weź udział w badaniu na temat ESG i CSR

Już po raz ósmy Francusko-Polska Izba Gospodarcza zaprasza do udziału w badaniu „CSR w praktyce – Barometr CCIFP”, którego celem jest poznanie powodów i skali zaangażowania firm w działania z zakresu ESG i Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, a także sposobów zarządzania obszarem ESG w organizacji. Tegoroczna ankieta została poszerzona o kilka pytań dotyczących działań firm w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców. Udział w badaniu pozwala również firmom na sprawdzenie, jak w porównaniu z innymi wygląda ich poziom zaangażowania w kwestie społeczne i środowiskowe.

KLIKNIJ TUTAJ, BY PRZEJŚC DO ANKIETY ON-LINE >>>

Jej wypełnienie zajmie nie więcej niż 10 minut, a odpowiedzi zbierane są do piątku 17.11.2023 r.

Badanie prowadzone już od ośmiu lat przez CCIFP jest jedynym w Polsce cyklicznym barometrem, który analizuje działania firm w obszarze ESG i CSR. Pytania sprawdzają w jakich tematach firmy są najbardziej aktywne i dla których grup interesariuszy realizują najwięcej projektów. Ponadto raport z badania będzie pokazywał w jaki sposób obszar ESG jest zarządzany w organizacjach, kto opracowuje strategię, czy prowadzone jest raportowanie, w jakim zakresie, a także jakimi budżetami dysponują firmy na prowadzone działania.

Cykliczność tego narzędzia pozwala nam prześledzić trendy w obszarze ESG i CSR w Polsce, a także poznać kierunki i tematy, które z roku na rok stają się coraz ważniejsze dla przedsiębiorców. W tegorocznej ankiecie pytamy firmy również o działania w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców, gdyż te zagadnienia budzą coraz więcej wątpliwości, szczególnie wśród firm MŚP.  – mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej.

Raport z badania zostanie zaprezentowany 5 grudnia na konferencji organizowanej przez CCIFP i zostanie poszerzony o wyniki ankiety prowadzonej przez Havas Media Network Poland wśród konsumentów.

Zestawienie działań prowadzonych przez firmy, z tym jak tematyka społeczna i ekologiczna jest postrzegana przez zwykłych obywateli, pozwoli sprawdzić, czy wysiłki i zaangażowanie firm idą w parze z oczekiwaniami konsumentów. – dodaje Mariusz Kielich.

Raport z poprzedniej edycji badania CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej jest do pobrania na stronie CCIFP >>>.

Partnerami badania są: Orange Polska, PwC, Fundacja Veolia, Havas Media Network Poland, Havas PR Warsaw, Bureau Veritas, Centrum UNEP/GRID-Warszawa, Global Compact Network Poland, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Odpowiedzialnybiznes.pl, Forbes, Proto.pl, My Company Polska, CEO.com.pl, Teraz Środowisko, AS Biznesu, audycja BIZON – biznes nowoczesny i odpowiedzialny.

O CCIFP

Francusko-Polska Izba Gospodarcza (CCIFP) skupia blisko 400 firm z kapitałem francuskim oraz polskim i jest jedną z najaktywniejszych izb handlowych w Polsce. Głównym celem działań Izby jest współtworzenie jak najlepszych warunków dla inwestycji i rozwoju gospodarczego w Polsce. Aktywności CCIFP w kontaktach z organami administracji państwowej oraz organizacjami pracodawców, sprzyjają współpracy i wymianie doświadczeń biznesowych pomiędzy przedsiębiorcami z Francji i Polski. Izba zajmuje się również promocją najlepszych praktyk oraz rozwiązań biznesowych, zapewniających rozwój gospodarczy i społeczny. Francusko-Polska Izba Gospodarcza powstała w kwietniu 1994 roku z inicjatywy przedsiębiorców francuskich i należy do Związku Francuskich Izb Przemysłowo-Handlowych (CCIFI) zrzeszającego 119 Izb francuskich na świecie. Więcej informacji na stronie: www.ccifp.pl.

Stopy procentowe w USA bez zmian

Zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych pozostała bez zmian. Jest to już trzecie kolejne posiedzenie, na którym stopa pozostaje na niezmienionym poziomie. Pomimo, że prezes Powell nie wskazał na ostateczne zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych, to kolejny ruch w górę jest coraz mniej prawdopodobny. Podparciem tego są m.in. wysokie rentowności obligacji długoterminowych. To czy to koniec cyklu, czy czeka nas jeszcze jedna podwyżka o 25pb wydaje się mieć jednak coraz mniejsze znaczenie. Ważniejsze jest to, czy scenariusz „wyżej na dłużej” będzie realizowany, czyli jak długo stopy procentowe pozostaną na wysokim poziomie. Dalsze decyzje Fedu muszą być z pewnością wyważone. O ile dane wskazują na względnie dobrą kondycję gospodarki, to należy pamiętać m.in. o opóźnieniu z jakim zmiany stóp procentowych wpływają na realną gospodarkę i inflację.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

FED utrzymuje stopy procentowe na poziomie 5,5%, zgodnie z oczekiwaniami rynków

Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) ogłosiła, że utrzyma obecne stopy procentowe na poziomie 5,5%. Ta decyzja, która jest zgodna z przewidywaniami rynku, została podjęta po jednomyślnym głosowaniu członków Fed.

W kontekście ogólnoświatowej koniunktury gospodarczej, komunikat Fed jest odbierany jako sygnał stabilności. Według raportu, w trzecim kwartale odnotowano szybkie tempo wzrostu aktywności gospodarczej w USA. Dodatkowo, rynek pracy wykazał umiarkowane, ale nadal silne wzrosty liczby miejsc pracy, co wskazuje na kontynuację pozytywnych trendów gospodarczych.

Mimo utrzymania stóp procentowych, rynki finansowe już zaczęły spekulować na temat przyszłych kroków Fed. Kontrakty na stopy procentowe w USA sugerują, że pierwsze obniżki stóp procentowych mogą nastąpić do czerwca 2024 roku. Jednak szanse na kolejną podwyżkę stóp w tym roku są obecnie oceniane na poniżej 20%.

Wszystkie oczy rynków finansowych są teraz zwrócone na nadchodzącą konferencję prasową prezesa Rezerwy Federalnej, Jerome’a Powella, która rozpocznie się o 19:30 naszego czasu. Oczekuje się, że jego komentarze będą miały kluczowe znaczenie dla dalszych reakcji rynków, zwłaszcza w kontekście interpretacji aktualnej polityki pieniężnej i perspektyw na przyszłość.

W III kw. 2023 r. deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań

Sprzedaż nowych mieszkań w trzecim kwartale br. wystrzeliła. Przyczynił się do tego skumulowany popyt z poprzednich miesięcy i program Bezpieczny Kredyt na 2%, który dolał oliwy do ognia. Jak przeanalizowali eksperci portalu RynekPierwotny.pl, w porównaniu do poprzedniego kwartału, deweloperzy sprzedali o 6,3 tys. więcej mieszkań.

Wg danych BIG DATA RynekPierwotny.pl od lipca do końca września br. w dziesięciu analizowanych miastach i aglomeracjach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Aglomeracja Katowicka, Trójmiasto, Bydgoszcz, Lublin, Szczecin) firmy deweloperskie znalazły klientów na ok. 21,7 tys. mieszkań.

Pod względem sprzedaży III kwartał br. był w tym roku rekordowy. Bez wątpienia lepszy również od poszczególnych kwartałów 2022 r. W porównaniu z III kw. ub. roku wzrost sięga aż 129%.

Najwięcej, bo ok. 5,9 tys. lokali sprzedali warszawscy deweloperzy, poprawiając swój wynik o 27% kwartał do kwartału (kdk). Warto podkreślić, że jest to znakomity wynik. Wcześniej udało im się go osiągnąć na początku 2021 r., czyli w szczycie sprzedażowej hossy. Tuż za stolicą uplasował się Wrocław z łączną sprzedażą o 38% większą –  3,2 tys. lokali. Na trzecim miejscu znalazł się Kraków z 2,9 tys. lokalami i 11% wzrostem kdk. W tych dwóch metropoliach, ale też w Trójmieście, Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii można mówić o absolutnie rekordowych wynikach kwartalnych sprzedaży mieszkań w ostatnich pięciu latach. Wyk.1 - Deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań-sprzedaż

Jak tłumaczy Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, popyt na kredyty był kumulowany przez ostatnich kilkanaście miesięcy. Wiele osób wstrzymywało się z zakupem mieszkania z powodu utraty zdolności kredytowej. Program „Bezpieczny Kredyt 2%” części z nich tę zdolność przywrócił. Nie trzeba mieć nawet wkładu własnego, żeby go uzyskać, ponieważ państwo udziela stosownych gwarancji. Ministerstwo Rozwoju i Technologii podało, że w trzecim kwartale br. do banków trafiło prawie 68 tys. wniosków o „Bezpieczny Kredyt 2%”. W tym czasie zawarły one prawie 21 tys. umów kredytowych na łączną kwotę ok. 8,3 mld zł.

Ponadto, decyzję zakupową przyspieszyły osoby, które mogą sobie pozwolić na zwykły kredyt hipoteczny, ale nie mają szans na dopłaty od państwa, a także posiadacze znacznych nadwyżek finansowych. Wszystkich dopingowała obawa, że oferta mieszkań się skurczy, a ich ceny pójdą w górę. I właśnie połączenie tych grup popytowych spowodowało, że w trzecim kwartale sprzedaż wystrzeliła.

Marek Wielgo zwraca jednak uwagę, że nie byłoby problemu, gdyby wysokiemu tempu sprzedaży mieszkań towarzyszył odpowiedni dopływ nowych, które uzupełniłyby ofertę deweloperską. Tak się jednak nie stało. To oznacza nie tylko mniejszy wybór mieszkań, ale także coraz wyższe ceny tych, na które deweloperzy jeszcze nie znaleźli chętnych. Jeśli w czwartym kwartale deweloperzy nie zwiększą radykalnie podaży mieszkań w segmencie popularnym, coraz mniej nabywców kredytowych będzie w stanie zrealizować marzenie o własnym M. Wrześniowe dane sprzedażowe firm deweloperskich mogą być tego pierwszym symptomem. Popyt spadł w tych metropoliach, w których oferta mieszkań skurczyła się najbardziej.Wyk. 2 - Deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań-sprzedaż

Autor: RynekPierwotny.pl

Allianz Trade: Fed między młotem a kowadłem

  • Fed znalazł się między (ekonomicznym) młotem a (niestabilnym rynkowo) kowadłem. Oczekuje się, że w tym tygodniu Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w obliczu spadku obligacji.
  • Jednak dobre dane gospodarcze zwiększyły presję inflacyjną i mogą skłonić Fed do ostatecznej podwyżki stóp procentowych w grudniu. Niedawny wzrost rentowności obligacji i odpowiadające mu spadki na rynku akcji mogą obniżyć PKB o -0,3 punktu procentowego i inflację o -0,2 punktu procentowego w pierwszej połowie 2024 roku.
  • Co to oznacza dla perspektyw rentowności w USA w 2024 i 2025 r.? Allianz Trade podtrzymuje prognozę normalizacji amerykańskich 10-letnich stóp procentowych na poziomie 3,9% na koniec 2024 r. i 3,6% na koniec 2025 r. W alternatywnym scenariuszu – jeśli Fed będzie kontynuował QT w obecnym tempie i nie zatrzyma się w połowie 2024 r. zgodnie z Allianz Trade oczekiwaniami, co spowoduje podaż obligacji o wartości 1 bln USD w 2024 i 2025 r (oprócz 2 bln USD emisji netto w warunkach wysokich deficytów fiskalnych) – spodziewalibyśmy się wzrostu stóp do 4,1% na koniec 2024 r. i 4,0% na koniec 2025 r., co nadal jest dalekie od obecnego poziomu 5%.

Oczekuje się, że Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w tym tygodniu w obliczu zmienności na rynku obligacji, silnej dynamiki gospodarczej i presji inflacyjnej. Kilku uczestników FOMC zasugerowało ostatnio, że stopa funduszy federalnych prawdopodobnie pozostanie niezmieniona na nadchodzącym posiedzeniu, a nawet, że prawdopodobnie osiągnęła swój szczyt w tym cyklu zacieśniania. Raczej gołębi ton prezesa Powella podczas spotkania Klubu Ekonomicznego w Nowym Jorku dwa tygodnie temu, wskazujący na stopniowe schładzanie rynku pracy i wzrost płac, również odzwierciedla zwiększoną ostrożność w odniesieniu do niedawnego zaostrzenia warunków finansowych. Fed obawia się podsycania zmienności finansowej – potencjalnie dużej w chwili obecnej, co mogłoby zwiększyć ryzyko twardego lądowania. Mimo to, PKB Stanów Zjednoczonych za III kwartał okazał się w ubiegłym tygodniu mocny i wyniósł +4,9% w ujęciu rocznym, a konsumpcja gospodarstw domowych rosła w szybkim tempie +4%. Miesięczne dane za wrzesień wskazują na mocny koniec III kwartału, przygotowując grunt pod prężny wzrost w IV kwartale, pomimo narastających przeciwności gospodarczych związanych z wysokimi stopami procentowymi i wznowieniem spłat kredytów studenckich. Ankiety sugerują, że amerykańskie gospodarstwa domowe są nadal przekonane o (dobrych) krótkoterminowych perspektywach gospodarczych, wskazując, że realny wzrost wydatków na konsumpcję osobistą tylko nieznacznie spowolni w IV kwartale do nieco poniżej +2% (wykres 1). Co więcej, wrześniowy odczyt (inflacji) CPI był rozczarowujący, przy czym zarówno ceny usług pomniejszone o ceny zakwaterowania, jak i ceny zakwaterowania wzrosły o +0,6% w ciągu miesiąca (bez annualizacji – przekształcenia danych krótkoterminowych w dane roczne), znacznie powyżej poziomu, z którym Fed czułby się komfortowo. Odbiły się także podstawowe miary presji cenowej, takie jak obcięty średni wskaźnik CPI ustalany przez Fed w Cleveland (wykres 2).

Wykres 1: Wzrost realnych wydatków na konsumpcję osobistą w USA i oczekiwania gospodarcze konsumentów

Wzrost realnych wydatków na konsumpcję osobistą w USA i oczekiwania gospodarcze konsumentów
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 2: Średnia obcięta amerykańskiego wskaźnika CPI Cleveland Fed

Wykres 2: Średnia obcięta amerykańskiego wskaźnika CPI Cleveland Fed
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Allianz Trade korzystając z wewnętrznego indeksu warunków finansowych (FCI), szacuje, że wzrost rentowności obligacji i spadki na rynku akcji od lata spowodują spadek PKB o kolejne -0,3 punktu procentowego i inflacji
o -0,2 punktu procentowego (w ujęciu niezannualizowanym) w pierwszej połowie 2024 roku.
Może to nie wystarczyć, aby przekonać Fed, że wzrost PKB spadnie znacznie poniżej trendu, a inflacja szybko znormalizuje się w kierunku 2%: w końcu warunki finansowe były również restrykcyjne w 2022 r. (-1 punkt procentowy PKB), kiedy rynek akcji spadł, ale nie przeszkodziło to w silnym wzroście PKB. Nadal uważamy, że ostateczna podwyżka stóp procentowych (o 25 pb) na grudniowym posiedzeniu jest bardziej prawdopodobna niż jej brak, jeśli zmienność na rynku obligacji ustąpi. Nadal oczekujemy również, że zacieśnianie ilościowe zostanie wstrzymane w połowie 2024 r., a stopa Fed Funds osiągnie 4,75% na koniec 2024 r. i 3,75% na koniec 2025 r.

Co to oznacza dla perspektyw rentowności w USA w 2024 i 2025 r.? W tym niezmienionym scenariuszu bazowym nadal oczekujemy, że rentowności 10-letnich obligacji powrócą do poziomów normalnych, spadając do 3,9% na koniec 2024 r. i 3,6% na koniec 2025 roku. Ponieważ jednak rynki obligacji wyprzedawały się ostatnio w związku z oczekiwaniami (i) mniejszej liczby obniżek stóp niż początkowo zakładano (wykres 3) oraz (ii) dodatkowej podaży obligacji wynikającej ze spekulacji, że Fed może kontynuować QT, warto przyjrzeć się takiemu alternatywnemu scenariuszowi. Obecnie Fed redukuje swój bilans średnio o około 90 mld USD miesięcznie. Jeśli Fed będzie kontynuował QT w tym tempie i nie zatrzyma się w połowie 2024 r. zgodnie z naszymi oczekiwaniami, spowoduje to podaż obligacji o wartości 1 bln USD w 2024 i 2025 r., oprócz 2 bln USD emisji netto w warunkach wysokich deficytów fiskalnych (wykres 4). Jeśli założymy również, że stopa funduszy Fed podąży za obecnymi wycenami rynkowymi i osiągnie 4,4% na koniec 2025 r., co przekłada się na skumulowane cięcia o 130 pb zamiast 200 pb, które wprowadziliśmy, nasz model wartości godziwej przewiduje, że 10-letnie stopy procentowe spadną do 4,1% (4,0%) na koniec 2024 r. (koniec 2025 r.). Byłoby to o 20-40 pb więcej niż nasza obecna prognoza bazowa (wykres 5). Byłoby to jednak nadal dalekie od obecnych poziomów rentowności wynoszących około 5% i odpowiadających im stóp terminowych na podobnych poziomach. Podsumowując, jeśli Fed rzeczywiście pozostanie na wyższym poziomie przez dłuższy czas bez zatrzymywania QT, niedawna wyprzedaż na rynku obligacji może wydawać się mieć racjonalne podstawy, ale nadal w zestawieniu z fundamentami wydaje się nadmiernie energiczna ((w swej skali).

Wykres 3: Stopa funduszy Fed: oczekiwania rynkowe i prognoza Allianz Research, w %

Wykres 3: Stopa funduszy Fed: oczekiwania rynkowe i prognoza Allianz Research, w %
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 4: Zmiana zadłużenia USA i QT w scenariuszu bazowym i alternatywnym Allianz Research

Wykres 4: Zmiana zadłużenia USA i QT w scenariuszu bazowym i alternatywnym Allianz Research
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 5: Rentowność 10-letnich obligacji USA i szacunki modelu wartości godziwej

Wykres 5: Rentowność 10-letnich obligacji USA i szacunki modelu wartości godziwej
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

 

Fed nie podniesie stóp procentowych, ale pozostanie jastrzębi

Jest niemal pewne, że Rezerwa Federalna utrzyma w środę (01.11) stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podejrzewamy jednak, że bank nie zasygnalizuje zakończenia zacieśniania polityki monetarnej. Odsunięcie w czasie cięć stóp może być postrzegane jako korzystne dla dolara. Podobnie jak sugestia, że wzrosła szansa na kolejną podwyżkę – lecz to naszym zdaniem mało prawdopodobne.

Dane makroekonomiczne opublikowane od czasu ostatniego posiedzenia FOMC jasno wskazują na to, że amerykańska gospodarka wciąż radzi sobie bardzo dobrze i nie grozi jej recesja. Zanualizowany wzrost PKB, wynoszący blisko 5%, nie tylko znacznie przekroczył oczekiwania, ale też był najwyższy od końcówki 2021 r. Amerykańscy konsumenci wydają się niewzruszeni zacieśnionymi warunkami monetarnymi (3-miesięczna średnia krocząca sprzedaży detalicznej wzrosła we wrześniu najsilniej od 15 miesięcy), a na rynku pracy widoczne są jedynie niewielkie oznaki ochłodzenia. Raport NFP (non-farm payrolls) z zeszłego miesiąca był nad wyraz silny – 3-miesięczna średnia krocząca nowych wakatów wzrosła do najwyższego poziomu od 6 miesięcy (+266 tys.), zaś deklaracje bezrobotnych pozostają na niezwykle niskim poziomie.

Podwyżka nie wchodzi w grę

Zanim rozpoczął się 2-tygodniowy okres poprzedzający posiedzenie FOMC, kiedy decydenci nie wypowiadają się publicznie, prezes Jerome Powell podkreślał siłę amerykańskiej gospodarki. Powtórzył on, że w świetle wzrostu powyżej trendu i jego wpływu na inflację możliwe są dalsze podwyżki stóp procentowych, a obecna polityka „nie jest zbyt ciasna”. Trwający na Bliskim Wschodzie konflikt został wskazany jako źródło niepewności, w rzeczywistości jednak jego bezpośredni wpływ na amerykańską gospodarkę będzie prawdopodobnie zaniedbywalny. Najważniejsze dla Fedu jest to, że nie widać zagrożenia recesją, a decydenci mogą spać spokojnie, wiedząc, że utrzymanie wysokich stóp na dłużej nie wywoła gospodarczego krachu.

Mimo to uważamy, że ubiegłotygodniowy imponujący odczyt PKB nie wystarczy, by zmusić Fed do kolejnej podwyżki stóp procentowych w trwającym cyklu. Znajdujemy na to uzasadnienie w trzech kluczowych czynnikach:

  • bazowa inflacja w USA wciąż spada,
  • wyższe rentowności obligacji zacieśniają warunki monetarne,
  • wpływ dotychczasowych podwyżek nie jest jeszcze w pełni widoczny w danych gospodarczych.

Bazowa miara dynamiki cen zgodnie z oczekiwaniami spadła we wrześniu do najniższego od 2 lat poziomu 4,1%, a preferowana przez Fed bazowa inflacja PCE do 3,7% (najniżej od maja 2021 r.). Co warto zaznaczyć, główna miara CPI nieznacznie wzrosła, było to jednak spowodowane głównie wzrostem zmiennych cen paliwa.

Retoryka Powella w centrum uwagi

Prawdopodobnie najważniejszą spośród ostatnich wskazówek Fedu była wzmianka, że wyższe rentowności amerykańskich obligacji zmniejszają presję na FOMC w odniesieniu do dalszego wzrostu stóp procentowych – pogląd ten od ostatniego posiedzenia wyraziło kilkoro decydentów. Biorąc pod uwagę skalę wzrostu rentowności w ostatnim czasie, jesteśmy w stanie zgodzić się z owym twierdzeniem – rentowność obligacji 10-letnich wzrosła w ubiegłym tygodniu powyżej 5% po raz pierwszy od ponad 16 lat. Tylko od połowy lipca br. jest to ruch o ponad 130 pb. Zgodnie ze słowami Powella Fed pozostaje „uważny” na rozwój wydarzeń ze względu na wpływ zmian w warunkach finansowania na ścieżkę polityki monetarnej.

Na środowym posiedzeniu FOMC nie poznamy zrewidowanych projekcji gospodarczych ani oczekiwanej ścieżki stóp procentowych (tzw. dot plot), cała uwaga skupi się więc na retoryce Powella. Jego komunikaty prawdopodobnie będą mieszane. Spodziewamy się optymistycznej oceny aktywności gospodarczej i powtórzenia przez Fed, że gospodarka rośnie „w dobrym tempie”. Powell może również stwierdzić, że okres wzrostu poniżej trendu będzie konieczny, by inflacja wróciła do celu, a „miękkie lądowanie” pozostaje prawdopodobnym scenariuszem.

Jastrzębia postawa wobec aktywności gospodarczej może jednak być zabarwiona ostrożnością. Powell prawdopodobnie ponownie wspomni o wpływie rosnących rentowności na zacieśnianie warunków finansowania i zaznaczy, że wojna na Bliskim Wschodzie może być źródłem niepewności.

Brak cięć na horyzoncie

Przed środowym posiedzeniem rynki kontraktów terminowych praktycznie nie dopuszczają możliwości natychmiastowej podwyżki stóp procentowych, przypisując jedynie ok. 1/3 prawdopodobieństwa kolejnemu ruchowi w górę o 25 pb. do końca stycznia. Jeśli Fed zasugeruje, że silne dane dotyczące aktywności gospodarczej zwiększają prawdopodobieństwo dalszego zacieśniania, może zapewnić to dolarowi dalszą przestrzeń do aprecjacji. Uważamy, że Powell najpewniej nie będzie zobowiązywał się do dalszych podwyżek, pozostawiając jednak do nich otwarte drzwi, i nie będzie próbował nakierować rynku na żadną z opcji.

Naszym zdaniem Fed podkreśli, że do cięć stóp procentowych jeszcze daleko. Biorąc pod uwagę, że rynki kontraktów terminowych wyceniają obecnie początek luzowania na czerwiec 2024 r. i ponad 70 pb. cięć w przyszłym roku, może być to postrzegane jako korzystne dla dolara.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (01.11) o godz. 19:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Dane z Europy lepsze tylko od oczekiwań

Ostatnie odczyty z Europy nie napawają optymizmem. Niby dane są lepsze od oczekiwań, ale to głównie dlatego, że analitycy spodziewali się, że będzie nawet gorzej. W większości odczytów czuć mocny marazm. Co ciekawe, Polska na tym tle niespodziewanie błyszczy, ale może to być efekt wyborczy.

Niemcy już rok bez wzrostów

Za Odrą pokazano 4 z rzędu kwartał bez wzrostu PKB. W skali roku jest to teoretycznie „zaledwie” spadek o 0,8%, ale jak byśmy na to nie patrzyli, widać problem. Oczywiście możemy mówić, że są to tylko wstępne dane, jednakże w przypadku PKB błąd o więcej niż 0,1% zdarza się bardzo rzadko. Właściwie tylko podczas bardzo ważnych niespodziewanych wydarzeń, kiedy to wstępne dane są mocno zaburzane. Można o tym było mówić w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę czy początku pandemii COVID19. Teraz jest to jednak znacznie mniej prawdopodobne. Gdyby jednak dane myliły się na korzyść Berlina o 0,1%, mielibyśmy chociaż kwartał bez wzrostu zamiast kwartału spadkowego. Dla będącego pod dużą presją ostatnio euro byłby to lepszy scenariusz na przyszłość.

Inflacja w Europie

Wczorajsze dane pokazują, że wzrost cen przestaje być głównym problemem w tej części świata. Hiszpania wczoraj 3,5% zamiast oczekiwanych 3,9%. Tym samym zakończyła się trzymiesięczna passa wzrostowa w tym kraju. Tak jeszcze trzy miesiące temu roczny wskaźnik inflacji znajdował się na poziomie 1,9%, czyli poniżej docelowych 2%. Niestety kolejne miesiące spowodowały odbicie, na szczęście nie tak mocne jak oczekiwali analitycy. Również w Niemczech widzimy niższe wzrosty cen, co biorąc pod uwagę recesje, nie powinno dziwić. Wynik 3,8% to nie tylko o 0,2% niżej niż oczekiwali analitycy. To także najniższy rezultat od drugiej połowy 2021 roku. Niższy wzrost cen powinien przekładać się jednak na osłabienie wspólnej waluty. Ciężko mówić o oddalaniu podwyżek stóp procentowych, bo to się nie powinno w tym cyklu już wydarzyć. Niższa inflacja powinna jednak przyspieszyć obniżki, a to zawsze niekorzystnie wpływa na walutę.

Na polską giełdę wraca optymizm

Najpopularniejszy indeks na warszawskim parkiecie, czyli WIG20 właśnie toczy walkę o przebicie rekordów cenowych wyznaczonych w pierwszym powyborczym ruchu. Po tamtym początkowym optymizmie mieliśmy co prawda korektę, ale tuż po niej rozpoczął się kolejny ruch wzrostowy. Nie tak gwałtowny jak powyborczy, ale za to, jak widać, stabilniejszy. Napływ kapitału do Polski widać również na rynku obligacji. 10-letnie obligacje już nie sprawdzają, ile powyżej 6% w skali roku mogą być wyceniane. Obecnie za trzymanie polskich papierów dłużnych płacimy mniej niż 5,7%, co jest dobrą wiadomością dla przyszłego ministra finansów pod kątem dopinania budżetu. Napływ pieniędzy do Polski widać również na rynku walutowym. Ostatni raz tak niski kurs euro oglądaliśmy 18 października.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja w Polsce spada

Inflacja CPI w październiku wyniosła 6,5% r/r. Jest to istotny spadek względem poprzedniego miesiąca, gdzie wskaźnik wskazał 8,2%. Tak mocny spadek inflacji w tym miesiącu był oczekiwany, lecz wynika przede wszystkim z efektów bazy. Rok temu w październiku inflacja wynosiła ponad 17%. Odczyt jak to często bywa zaburzają pewne czasowe czynniki. Tym razem były to niskie ceny paliw na stacjach w pierwszej połowie miesiąca, które obecnie dynamicznie wzrastają.

Pomimo tego w październiku po raz pierwszy od 5 miesięcy odnotowano inflację w relacji miesięcznej. Nie spodziewam się, żeby w kolejnych miesiącach roku inflacja spadała w podobnym tempie (odbicie cen paliw, wzrost cen żywności, wysoka baza). Na koniec roku wskaźnik CPI powinien wskazywać podobną wartość jak odczyt z października. Procesy dezinflacyjne spowalniają a wskaźnik inflacji w kolejnym roku może być mocno zależny od decyzji administracyjnych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polski rynek ubezpieczeń rośnie w siłę

Polski rynek ubezpieczeń pozostaje największym w Europie Środkowo-Wschodniej. W 2022 roku Polacy wykupili składki na łączną kwotę przekraczającą 72 mld zł, co oznacza wzrost o 4,5 proc. w porównaniu do zeszłego roku. Przyczyniły się do tego głównie ubezpieczenia inne niż na życie. Analitycy EMIS przyjrzeli się, jaka przyszłość czeka rynek polis ubezpieczeniowych w naszym kraju.

Z 196,9 mld zł aktywów i 72,4 mld zł składek w 2022 roku, polski rynek ubezpieczeń po raz kolejny okazał się największym w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednak w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, wciąż pozostaje on znacznie mniej nasycony – zauważają analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) w raporcie pt. „Poland Insurance Report 2023-2024”. Jak tłumaczą, oznacza to niższy stosunek wykupionych polis do PKB kraju. Penetracja polskiego rynku ubezpieczeń w 2022 roku wyniosła 2,2 proc. PKB, co uplasowało nasz kraj na 53. pozycji na świecie. Dla porównania, penetracja rynku w Danii, która zajmuje pierwsze miejsce w Europie, wyniosła 10,9 proc. Wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej wyższy wskaźnik penetracji niż Polska osiągnęły rynki ubezpieczeniowe Słowenii, Czech i Chorwacji.

Które ubezpieczenia w 2022 roku wybierali Polacy

W 2022 roku wartość składek ubezpieczeniowych Polaków wzrosła o 4,5 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. I choć oznacza to spowolnienie po 2021 roku, kiedy wzrost osiągnął aż 9,1 proc. r/r (wtedy ogromny wpływ na wynik miała pandemia COVID-19), polski rynek ubezpieczeniowy wciąż dynamicznie się rozwija. Głównym tego powodem był wzrost wartości składek na ubezpieczenia inne niż na życie, które w 2022 roku powiększyły się o 7,9 proc. do 50,8 mld zł.

Analitycy EMIS wskazują, że jednymi z ubezpieczeń, które zanotowały spadek były polisy na życie. Wpłynęły na to m.in. zła reputacja produktów typu unit-linked (funduszy inwestycyjnych zebranych w jeden produkt) oraz zwiększona konkurencja. Poskutkowało to ostatecznie wynikiem w wysokości 21,5 mld, czyli niższym o 2,6 proc. niż rok wcześniej. Warto w tym miejscu dodać, że polisy na życie w 2021 roku odnotowały wzrost o 6,9 proc. w porównaniu do roku 2020. Ubezpieczenia na życie powiązane z funduszami inwestycyjnymi utrzymały trend spadkowy, malejąc o 29 proc. r/r do 4 mld zł. Natomiast proste ubezpieczenia na życie oraz ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe wzrosły odpowiednio o 7,3 proc. r/r do 9,7 mld zł i o 6 proc. r/r do 7,5 mld zł.

Oprócz tego, dużą popularnością wciąż cieszyły się polisy komunikacyjne, czyli OC komunikacyjne oraz kompleksowe ubezpieczenia komunikacyjne. Powiększyły się o 5,8 proc. r/r do 26,1 mld zł.

Co może czekać rynek ubezpieczeniowy w przyszłości

Niski poziom penetracji rynku ubezpieczeń w Polsce analitycy EMIS postrzegają jako duże możliwości dalszej ekspansji. Kilka ostatnich lat zwiększyło świadomość klientów w zakresie ubezpieczeń. Dochodzi do tego rozwijający się światowy trend zdrowego i aktywnego stylu życia, który powiększa zainteresowanie ubezpieczeniami i produktami medycznymi. Kolejnym czynnikiem, który może przynieść korzyści sektorowi w dłuższej perspektywie (choć niekoniecznie pozytywnym w kontekście gospodarczym) jest starzenie się społeczeństwa. Będzie ono napędzać popyt na opiekę zdrowotną dla seniorów – przewidują w kwestii branży ubezpieczeń analitycy EMIS.

Źródło: EMIS Insights „Poland Insurance Report 2023-2024”

Zysk netto EDP Renewables wzrósł do 467 mln euro w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r.

Zysk netto w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. wzrósł o 12% w porównaniu do tego samego okresu w 2022 r., a inwestycje wyniosły 3,4 mld euro, ze szczególnym uwzględnieniem Europy i Ameryki Północnej. Od początku roku EDPR dodało ponad 600 MW energii wytworzonej ze słońca i ma w budowie 5,2 GW mocy z energii wiatrowej i fotowoltaicznej, co znacząco przyczyni się do transformacji energetycznej regionów, w których działa firma.

Na wyniki EDPR wpłynął wzrost produkcji ze względu na wyższą średnią moc operacyjną MW, a także zyski z rotacji aktywów wynikające m.in. z dwóch transakcji zamkniętych w Hiszpanii i w Polsce. Z kolei negatywny wpływ na wyniki miał wpływ klimatycznego zjawiska El Niño w USA, które obniżyło produkcję energii wiatrowej oraz jednorazowe zwroty regulacyjne w Europie.

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku inwestycje brutto EDPR osiągnęły blisko 3,4 miliarda euro, przy czym ponad 80% nakładów inwestycyjnych EDPR zainwestowano w Europie i Ameryce Północnej. Dane te odzwierciedlają rozwój EDPR – spółka w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy zwiększyła swoją moc zainstalowaną o ponad 0,8 GW, osiągając zdywersyfikowany portfel na poziomie 15,1 GW na całym świecie. Dług netto wzrósł o 1,1 mld euro w porównaniu do końca 2022 roku, głównie w związku z inwestycjami poczynionymi w celu przyspieszenia transformacji energetycznej zaś częściowo skompensowanymi wpływami z podwyższenia kapitału.

Zgodnie ze strategią rotacji aktywów EDPR, w tym okresie zakończono dwie operacje w Hiszpanii i w Polsce. Podobne transakcje zostały już podpisane w Brazylii i Wielkiej Brytanii, ostatnio poprzez 50% udział EDPR w Ocean Winds. Umowy dotyczące rotacji aktywów pozwalają firmie przyspieszyć tworzenie dodanych wartości, jednocześnie umożliwiają recykling kapitału w celu ponownego inwestowania w dodatkowy rozwój odnawialnych źródeł energii.

EDP Renewables aktywnie pracuje nad dekarbonizacją gospodarki poprzez przyspieszenie wdrażania odnawialnych źródeł energii i miksu technologicznego w tym zakresie. W tym okresie firma zainstalowała 669 MW w projektach fotowoltaicznych, co jest technologią szybko rozwijającą się w ramach strategii EDPR. Firma w dalszym ciągu rozwijała projekty wiatrowe – z zainstalowanymi 162 MW – i uruchomiła pierwsze 16 MW w obszarze magazynów energii, co jest kolejną technologią, która będzie miała kluczowe znaczenie dla osiągnięcia globalnych celów w zakresie dekarbonizacji.

W tym okresie EDPR posiada łącznie 5,2 GW mocy w budowie. Silna aktywność spółki w ramach umów PPA ze spółkami korporacyjnymi i przedsiębiorstwami użyteczności publicznej pozwoliła już zabezpieczyć około 55% przyłączy planowanych do 2026 roku.

Euro w natarciu

Euro wczoraj zyskało po danych z niemieckiej gospodarki. Dynamika wzrostu gospodarczego okazała się ujemna, ale wynik uplasował się wyżej od oczekiwań. Z kolei inflacja spadła mocniej niż wskazywały na to prognozy. Dziś wspólna waluta jest również wrażliwa na podobne dane dla całej strefy euro. Te poznaliśmy o godz. 11:00.. Kurs EUR/USD urósł ponad poziom 1,06 a dziś rano obserwujemy kontynuację zwyżek.

Ruch w górę na głównej parze walutowej jest o tyle zaskakujący, że niższe odczyty inflacyjne będą zwiększać prawdopodobieństwo, że EBC już nie zaostrzy polityki monetarnej poprzez dalsze podwyżki stóp. Tak jakby dla rynku dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro było nieważne. Teraz inwestorzy skupiają się na tym, jak długo ten poziom zostanie utrzymany oraz to kiedy wypadnie data pierwszej obniżki. Silne euro można po części tłumaczyć wczorajszymi „jastrzębimi” wypowiedziami przedstawicieli europejskiej instytucji. Zarówno prezes słowackiego banku centralnego Peter Kazimir, jak i szef litewskiego banku centralnego Gediminas Simkus określili obecne oczekiwania na obniżki stóp procentowych jako przedwczesne.

Dziś od rana kurs głównej pary walutowej zyskuje i osiąga wartość 1,0670. Kurs tym samym narusza opór horyzontalny 1,0635 i znajduje się najwyżej od tygodnia. Cały czas aktualny jest krótkoterminowy trend wzrostowy. Notowania znalazły wsparcie w dolnej bandzie kanału, w którym poruszają się od początku października. W dłuższym horyzoncie czasowym widoczny jest układ oRGR (odwróconej głowy z ramionami), który sugeruje zmianę tendencji przynajmniej w średnim terminie. Dokładnie 19 października kurs EUR/USD opuścił kanał spadkowy, który obowiązywał od połowy lipca br.

Sprzedaż detaliczna podana dziś o poranku w Niemczech spadła bardziej niż wskazywały prognozy i wyniosła -4,3 proc. r/r oraz -0,8 proc. m/m. Z kolei inflacja we Francji okazała się niższa niż miesiąc wcześniej i jednocześnie zgodna z prognozami. Dane dla całej strefy euro wskazały na spadek inflacji HICP z 4,3 proc. do 2,9 proc. r/r oraz bazowego wskaźnika do 2,9 proc. z 4,3 proc.. Euro po 11:00 oddaje część wypracowanych rano zysków.

Tak czy inaczej EBC w najbliższych tygodniach raczej nie będzie dyskutować o szybkich obniżkach stóp procentowych pomimo tych niespodzianek inflacyjnych. Cały czas zmienne ceny energii oraz żywności odgrywają ważną rolę i będą powodować, że inflacja będzie uporczywa. Jeśli przedstawiciele instytucji będą nadal podkreślać, że wysoki poziom stóp będzie utrzymany przez dłuższy czas, wzrost głównej pary walutowej może nie być trwały.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

3 przełomowe zastosowania AI w ochronie środowiska

W obliczu narastających problemów ekologicznych, takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza czy masowy spadek bioróżnorodności, poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań staje się kluczowe dla przetrwania naszej planety. Dzięki AI, możemy zmniejszyć emisję spalin, zmniejszyć zużycie wody w rolnictwie, monitorować odbudowę ekosystemów oraz szybciej reagować na ewentualne zagrożenia dla środowiska. Poniżej przedstawiamy trzy innowacyjne zastosowania AI, które mają realny wpływ na poprawę stanu naszego środowiska.

Google’s AI stoplight program zmniejszy zanieczyszczenie powietrza

Zanieczyszczenie powietrza jest odpowiedzialne za przedwczesną śmierć około 6,7 milionów ludzi rocznie.[1] Spaliny z pojazdów, obiektów przemysłowych, ciepłowni i przede wszystkim spalania węgla są głównymi źródłami zanieczyszczeń, zwłaszcza w gęsto zaludnionych obszarach Azji, takich jak Indie czy Chiny. Tego typu globalne wyzwania środowiskowe wymagają innowacyjnych rozwiązań. W miastach, gdzie każdego dnia tysiące samochodów emituje spaliny, jednym z kluczowych wyzwań jest optymalizacja ruchu ulicznego.

Magdalena Zajkowska, Wiceprezeską Zarządu Nest Banku, odpowiedzialna za działania ESG, podkreśla, że przeciętny samochód osobowy emituje około 4,6 tony CO2 rocznie.[2] W tym kontekście, każda inicjatywa mająca na celu redukcję tych emisji jest niezwykle istotna. Google podjęło się tego wyzwania, wprowadzając innowacyjny program AI nazwany „Green Light”. Jest to program, który wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy danych ruchu drogowego z aplikacji Google Maps. Dane, takie jak natężenie ruchu czy średni czas oczekiwania pojazdów na skrzyżowaniach, są przetwarzane przez zaawansowane modele AI, które optymalizują czas pracy sygnalizacji świetlnej. Ostatecznym celem jest zmniejszenie czasu postoju pojazdów oraz ilości hamowań i przyspieszeń, co przekłada się na znaczącą redukcję emisji spalin.

Kiedy projekt został po raz pierwszy wdrożony, jego działanie testowano jedynie na czterech skrzyżowaniach w Izraelu. Już wtedy Google zanotowało obiecujące wyniki redukcji zużycia paliwa oraz czasu spędzonego na skrzyżowaniu o 10 do 20%. W ciągu zaledwie dwóch lat program został rozszerzony o inne miasta na całym świecie, w tym takie metropolie jak Rio de Janeiro, Manchester, Jakarta, Seattle, Hamburg, Budapeszt, Hajfa, Abu Zabi, Hyderabad, Bangalore czy Kalkuta.

Yael Maguire, wiceprezes Google ds. Zrównoważonego Rozwoju Geograficznego, podkreśliła skalowalność i opłacalność programu dla miast. Wspomniał również o tym, jak program „Green Light” współpracuje z istniejącą miejską infrastrukturą, co pozwala na szybkie wdrożenie i obserwację efektów w krótkim czasie. W jednym z testów, przeprowadzonych w Manchesterze, odnotowano poprawę jakości powietrza nawet o 18%.[3]

Zwieńczeniem sukcesu Google w zakresie zrównoważonego rozwoju jest fakt, że ich technologia nawigacji w aplikacji Maps przyczyniła się do redukcji emisji dwutlenku węgla o ponad 2,4 miliona ton. To równowartość wycofania z ruchu około 500 000 samochodów rocznie.[4]

Uprawa ziemniaków ze sztuczną inteligencją

Kolejnym przykładem wartym uwagi jest projekt Microsoft’u, który wkracza z AI do rolnictwa. Nowy projekt giganta technologicznego „FarmBeats”, bazuje na technologii AI działającej w chmurze Azure.

Głównym celem tego przedsięwzięcia jest skuteczne monitorowanie i analiza danych pochodzących z gospodarstw rolnych. Dzięki zaawansowanym algorytmom, „FarmBeats” pozwala rolnikom na zwiększenie wydajności ich upraw, jednocześnie minimalizując zużycie wody do upraw, paliw do napędzania maszyn rolniczych oraz innych cennych zasobów.

Ten projekt nie tylko zmierza w kierunku zrównoważonego rolnictwa, ale również ułatwia producentom żywności podejmowanie bardziej świadomych decyzji, poprzez dostarczanie precyzyjnych informacji w czasie rzeczywistym.

Odbudowa lasów z pomocą AI

Trzecim projektem AI wspierającym ochronę środowiska jest bioakustyka ekosystemów lasów. Jest to szczególnie ważny problem, ponieważ wycinanie lasów, nasilone w obszarach Amazonii w Ameryce Południowej oraz w regionie Azji Południowo-Wschodniej, prowadzi do znaczącej utraty siedlisk zwierząt i spadku bioróżnorodności oraz przyczynia się do globalnych zmian klimatycznych. Sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do śledzenia odbudowy różnorodności biologicznej, dzięki słuchaniu odgłosów lasu. Algorytm dostarcza narzędzia do pomiaru aktualnego stanu ekosystemu lasu, identyfikując obecne gatunki zwierząt w nim występujących.

Badacze opierają swoje badania na bioakustyce – dziale akustyki działającym na pograniczu biologii i fizyki, zajmujący się rolą dźwięków w życiu zwierząt. Naukowcy zbadali wszystkie dźwięki jakie wydaje natura i przeanalizowali je za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą zapewnić niedrogi sposób pomiaru stanu ekosystemu.

Jednym z przykładów zastosowania tej technologii jest projekt odbudowy ekosystemu w Ekwadorze, gdzie w wyniku wyrębu utracono 90% lasów tropikalnych. Jörg Müller, profesor ekologii zwierząt na Uniwersytecie w Würzburgu w Niemczech i główny autor badania, szukał sposobu na monitorowanie postępu odbudowy ekosystemu.[5]

Naukowcy nagrali dźwięki z różnych miejsc w Ekwadorze, na różnych stadiach regeneracji obszarów po wycince drzew, uwzględniając zarówno czynne pastwiska rolnicze, jak i odradzające się lasy. Model AI, wyszkolony do m.in. rozpoznawania śpiewu ponad 100 różnych gatunków dzikich ptaków, został użyty do analizy nagrań. Wyniki zostały następnie potwierdzone przez ekspertów.

Do tej pory naukowcy korzystali z tradycyjnych metody śledzenia bioróżnorodności, m.in. metabarcoding. Badacze porównali zastosowania różnych metod i doszli do wniosku, że monitorowanie bioakustyczne z AI prowadzi do podobnych wyników, ale jest tańsze i mniej inwazyjne.

Magdalena Zajkowska dodaje, że zdrowie lasów tropikalnych staje się szczególnie ważnym zagadnieniem w kontekście zmian klimatycznych. Lasy odgrywają kluczową rolę w magazynowaniu węgla, a projekty ochrony i przywracania ich stanu są coraz częściej wykorzystywane jako wsparcie dla kredytów węglowych i bioróżnorodnościowych. Jednak te projekty były krytykowane w ostatnich latach z powodu słabego monitoringu i ograniczonego zaangażowania. AI dostarcza realne wskaźniki do skuteczniejszego śledzenia, jak i czy ekosystem wraca do zdrowia.

Monitorowanie bioakustyczne może być stosowane wszędzie, co podkreśla Müller. Ma jednak pewne ograniczenia, w tym konieczność szkolenia modeli AI. Innym wyzwaniem jest fakt, że bioakustyka rejestruje również odgłosy zwierząt migrujących, co może wpłynąć na wyniki, dlatego szkolenia modeli są kluczowe.

Wykorzystanie technologii, w tym sztucznej inteligencji do monitorowania, analizy i reagowania na aktualne wyzwania ekologiczne jest kluczem do zbudowania rozwiązań wspierających ochronę środowiska.

[1] https://www.who.int/health-topics/air-pollution#tab=tab_1

[2] https://www.epa.gov/greenvehicles/greenhouse-gas-emissions-typical-passenger-vehicle#:~:text=typical%20passenger%20vehicle%3F-,A%20typical%20passenger%20vehicle%20emits%20about%204.6%20metric%20tons%20of,8%2C887%20grams%20of%20CO2.

[3] https://www.sciencealert.com/amazing-project-could-reduce-stops-at-red-traffic-lights-by-30

[4] https://www.engadget.com/google-ai-stoplight-program-project-green-light-sustainability-traffic-110015328.html

[5] https://www.bloomberg.com/news/articles/2023-10-17/to-track-biodiversity-researchers-are-turning-to-ai?utm_campaign=intelligence_report&utm_medium=email&utm_source=newslit&embedded-checkout=true#xj4y7vzkg

Rynek biurowy w Warszawie: popyt utrzymuje się na stabilnym poziomie, spada poziom pustostanów

W okresie od stycznia do końca września 2023 r. całkowity popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe w Warszawie wyniósł blisko 0,5 mln mkw. Najemcy najczęściej wybierają dwa warianty umów, tzn. relokują się do nowych powierzchni lub decydują się na renegocjacje dotychczasowych warunków. Obniża się poziom pustostanów, który na koniec września 2023 r. wyniósł 10,6%. Po stronie podaży w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli nieco ponad 20 000 mkw., które nadal wskazują na okres luki podażowej w Warszawie. Niemniej w budowie znajduje się ponad 240 000 mkw., spośród których większość zostanie zrealizowana do końca 2025 r. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje analizę warszawskiego rynku biurowego w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie III kwartał 2023 r.”.

W III kw. 2023 r. do użytku na warszawskim rynku biurowym został oddany jeden nowy projekt tj. budynek A2 ( 1 900 mkw.), należący do kompleksu S-Bridge Office Park. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. deweloperzy dostarczyli 20 250 mkw. Całkowite zasoby biurowe stolicy wynoszą obecnie 6,2 mln mkw.

Na koniec września 2023 r. w budowie pozostawało 240 000 mkw. powierzchni biurowej, głównie w strefie Centrum-Zachód, blisko Ronda Daszyńskiego. Przykłady przyszłych projektów to The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Biurowiec B w ramach kompleksu Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment), The Form (28 000 mkw., Lincoln Property), Lixa D & E (26 300 mkw., Yareal), Studio B (17 900 mkw., Skanska) czy Vibe (15 000 mkw., Ghelamco).

W III kw. 2023 r. wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku zmniejszył się do 10,6%. W centrum wyniósł 9,1%, a poza centrum 11,8%. W strefie Służewca zanotowano najwięcej wolnej powierzchni (20,2%), a w strefie Centrum-Północ najmniej (3,7%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz Rynkowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W wyniku luki podażowej współczynnik pustostanów w centralnych strefach biurowych stolicy jest niższy niż w poprzednich latach o 2 p.p. w porównaniu z rokiem ubiegłym i aż o 4,1 p.p. niższy niż dwa lata temu”.

W III kwartale 2023 roku podpisano umowy najmu na 170 000 mkw. Wynik był zbliżony do pierwszego i drugiego kwartału (odpowiednio ok. 160 000 i 170 000 mkw.) co oznacza, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku całkowity popyt wyniósł ok. 500 000 mkw. (-19% r/r).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „W bieżącym roku co kwartał obserwowaliśmy delikatny wzrost w aktywności najemców. Niemniej duża liczba renegocjacji uwypukla fakt braku nowej podaży i ewentualnej relokacji do nowej powierzchni. Widzimy również, że wiele firm po pandemii przedefiniowało swoje potrzeby dotyczące zarówno wielkości biur, a także ich wyposażenia. Obecnie uśrednione koszty fit-out’u zamykają się w granicach ok. 1000 EUR za mkw. Natomiast czas oczekiwania na biuro gotowe pod klucz wynosi od 4 do 6 miesięcy. Nieustannym trendem pozostaje strategia, w której aranżujemy nowoczesne powierzchnie, aby przyciągnąć najlepsze talenty. Wielu najemców korzysta w ramach świadczeń z trybu hybrydowego, przy czym najczęściej w modelu oferującym jeden lub dwa dni pracy z domu”.

W III kwartale 2023 r. największą aktywność najemców odnotowano w następujących strefach i podstrefach biurowych: Centrum-Zachód (20% warszawskiego popytu), Służewiec (19%), Centralny Obszar Biznesu (14%). W skali całego rynku warszawskiego udział nowych umów w okresie od lipca do końca września 2023 r. wyniósł 53%, renegocjacje z kolei stanowiły 43%, natomiast zarówno ekspansje, jak i powierzchnia zagospodarowana na własny użytek po 2%.

Emilia Trofimiuk, zauważa: „W obszarze podstrefy Centrum-Zachód oraz strefy COB zdecydowanie dominowały nowe umowy tj. odpowiednio 79% i 74% powierzchni wynajętej w tych lokalizacjach w III kwartale 2023 r. Na Służewcu firmy głównie renegocjowały i przedłużały dotychczasowe kontrakty, co przełożyło się na 60% aktywności najemców w analizowanym kwartale w tej strefie”.

Największe transakcje w III kwartale 2023 roku to m.in. przednajem 7 000 mkw. przez ING Hubs Poland w The Form, przedłużenie umowy na niemal 5500 mkw. przez Elavon w Europlex, renegocjacja kontraktu na 4800 mkw. w Wiśniowy Business Park F i przedłużenie umowy najmu 4700 mkw. przez firmę Sii w Metron.

Wyjściowe stawki czynszu w najbardziej prestiżowych budynkach biurowych w centralnych lokalizacjach stolicy na koniec września 2023 r. wyniosły 19,00-27,50 EUR/ mkw./ mies., natomiast w pozacentralnych strefach czynsze zaczynały się od ok. 10 EUR/ mkw./ mies. Z kolei stawki za opłaty eksploatacyjne w analizowanym okresie wahały się od ok. 12 PLN/ mkw./ mies. do 39 PLN/ mkw./ mies. przy czym duże znaczenie w ich przypadku miały standard i lokalizacja biurowca.

Ceny paliw nie wspomogą dalszego spadku inflacji

Inflacja w październiku po raz kolejny mocno spadła. To przede wszystkim efekt spadających cen paliw, które w okresie wrzesień-październik potaniały aż o 7,9 proc. Ale to póki co ostatni taki miesiąc. Spadek inflacji wynika także z tzw. „efektu bazy”, ponieważ rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Inflacji coraz mniej obawiają się Polscy inwestorzy, których bardziej martwi zagrożenie recesją.

Według wstępnych danych GUS inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc. r/r, czyli aż o 1,7 pp. mniej niż we wrześniu. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,2 proc. Obecny mocny spadek cen w ujęciu rocznym ma dwie przyczyny. Pierwszym jest tzw. „efekt bazy” wynikający z faktu, że rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Wyniosła ona wtedy 17,9 proc. i był to drugi najwyższy odczyt w obecnym cyklu wzrostu, wyższy odczyt odnotowano tylko w lutym br. – 18,4 proc.

Drugi element to spadki cen benzyny i oleju napędowego, które obserwowaliśmy już w zeszłym miesiącu. W październiku ceny paliw spadły o 4,2 proc. m/m. To spadek większy niż we wrześniu, kiedy ceny na stacjach spadły o 3,1 proc. Skumulowany spadek cen paliw w Polsce we wrześniu i październiku wyniósł, według GUS, 7,9 proc. To ewenement na skalę światową, ponieważ w innych krajach w obecnych warunkach ekonomicznych paliwo drożało i było jednym z głównych źródeł inflacji. W USA, które są największym producentem ropy na świecie, benzyna w samym tylko wrześniu podrożała na stacjach o 8,5 proc.

Ceny paliw to element, który może poważnie wpływać na inflację w kolejnych miesiącach. A przynajmniej na zmniejszenie dynamiki jej spadków. Pod koniec października obserwowaliśmy wzrost ceny detalicznej benzyny 95 do około 6,50 zł, a przy obecnej cenie ropy naftowej cena ta może w najbliższym czasie wzrosnąć nawet do 7 zł. Gdyby doszło do dalszego wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie, co wywołałoby wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłke, wtedy wzrost cen paliw mogłby w najbliższych miesiącach zahamować dalszy spadek inflacji w Polsce.

Obecny odczyt inflacji będzie mieć poważny wpływ na decyzję RPP o poziomie stóp procentowych. Kolejne posiedzenie zaplanowane jest na przyszły tydzień (7-8 listopada). Wydaje się jednak, że w powyborczej rzeczywistości Rada nie zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie rynek przewiduje, że do stycznia 2024 roku dojdzie do jednej obniżki stóp o 25 pb.

Nie dziwi zatem fakt, że inflacji coraz mniej obawiają się polscy inwestorzy. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Vercom sprzeda udziały mniejszościowe w User.com za 24 mln zł

Grupa technologiczna Vercom SA sprzeda wszystkie posiadane udziały (30,3%) w spółce User.com. Kwota transakcji wyniesienie 24 mln zł, co oznacza blisko 2,5-krotny zwrot kapitału od czasu inwestycji Vercom. Transakcja ma na celu uproszczenie struktury organizacyjnej grupy w związku z koncentracją na rozwoju usług o zasięgu globalnym skierowanych do klientów SME.

Była to dla nas bardzo dobra inwestycja, w ciągu 4 lat uzyskaliśmy 2,5-krotny zwrot kapitału. Środki otrzymane ze sprzedaży udziałów w User.com zamierzamy przeznaczyć na dalszy rozwój Grupy Vercom – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W ostatnich miesiącach Vercom uruchomił hiszpańsko oraz polskojęzyczną wersję usługi MailerLite, co znacząco poszerzyło grono potencjalnych klientów. Aktualnie Vercom prowadzi intensywne prace nad rozwojem kolejnych funkcjonalności, dzięki którym mali i średni klienci będą w stanie jeszcze skuteczniej docierać do swoich odbiorców, zwiększać zasięgi oraz monetyzować swoje usługi. Spółka oczekuje, że rozwój usługi MailerLite pozwoli zwiększyć dynamikę pozyskiwania klientów i przybliżyć się do realizacji długofalowego celu, którym jest obsługa 1 mln płacących klientów.

– Wyników spółki User.com nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych udziałów nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny grupy. Pozytywny wpływ zobaczymy natomiast na poziomie zysku netto – dodaje Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Po przeprowadzonym w lipcu b.r. połączeniu R22 i cyber_Folks (t.j. akcjonariusza większościowego Vercom), sprzedaż User.com to kolejny krok w procesie zapowiadanego upraszczania struktury organizacyjnej obu spółek.

Sprzedaż pakietu udziałów w User.com to – po połączeniu R22 i cyber_Folks – kolejny etap uproszczenia struktury Grupy, który zapowiadaliśmy. Transakcja bardzo pozytywnie przełoży się na tegoroczne wyniki finansowe Grupy i oczywiście stan gotówki. – dodaje Robert Stasik, Wiceprezes zarządu cyber_Folks, większościowego akcjonariusza Vercom.

Budżety domowe Polaków – brak oszczędności i wysokie koszty utrzymania

Ostatni dzień października coraz częściej, także w Polsce, kojarzy się z Halloween. W gremiach gospodarczych data ta szerzej kojarzona jest jednak z, ustanowionym 99 lat temu w Mediolanie, Światowym Dniem Oszczędzania. Wśród wielu osób oba te święta budzą podobny niepokój. Co piąty Polak nie posiada jakichkolwiek oszczędności, podobna grupa w razie utraty pracy jest w stanie utrzymać się najwyżej przez miesiąc, a niemal 9 proc. wpisanych jest do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor z powodu zaległego zadłużenia lub ma opóźnioną spłatę kredytu.

 Jak wynika z badań „Budżety domowe Polaków” Quality Watch dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor co piąty rodak nie ma odłożonych jakichkolwiek pieniędzy. I jak przyznaje wprost, po utracie pracy nie byłby w stanie utrzymać się nawet przez miesiąc. Podobny odsetek osób ma tyle, by od zwolnienia przeżyć do pierwszego następnego miesiąca. Dopiero kolejna grupa, 28 proc. ankietowanych ma minimalną, rekomendowaną przez ekonomistów poduszkę finansową wystarczającą na przetrwanie trzech miesięcy.  Na komfort poszukiwania nowego źródła dochodów przez co najmniej pół roku może sobie pozwolić 36 proc. badanych, w tym 14 proc. nawet przez dłużej niż rok.

Prawie 4 na 10 Polaków po utracie pracy nie miałoby z czego żyć
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Oszczędzanie to wyzwanie, ale bez niego trudno o poczucie bezpieczeństwa

– Widać w tym obszarze wyraźną polaryzację społeczeństwa. Z jednej strony mamy osoby ze sporymi oszczędnościami zapewniającymi im spokojne patrzenie w przyszłość, a z drugiej takich, którzy nie mają nic i poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego na bardzo niskim poziomie. To rodzi stres finansowy, który przekłada się na zdrowie, samoocenę i relacje rodzinne. Niestety zazwyczaj nie jest to ich wybór, ale rezultat bardzo niskich dochodów uniemożliwiających jakiekolwiek odkładanie środków finansowych na przyszłość. Jeszcze kilka lat temu Główny Urząd Statystyczny podawał, że za płacę minimalną pracuje 1,6 mln. Obecnie według szacunków rządu grupa ta liczy 3,6 mln osób – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.  

A o jakich oszczędnościach w ogóle mowa? 13 proc. badanych, którym udało się coś odłożyć i dysponuje zaskórniakami do tysiąca złotych. W sumie ponad połowa ma odłożone nie więcej niż 10 tys. zł. 14 proc. ankietowanych zgromadziło od 10 do 30 tys. zł, a większe sumy to przywilej jednej trzeciej posiadających oszczędności badanych.

Oszczędzanie Polaków
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Biorąc pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w II kw. wynosiło 7 tys. zł netto, kwotą przekraczającą równowartość jednej takiej płacy dysponuje jedynie połowa społeczeństwa (46 proc.).

Kwoty te mogłyby być większe, ale od pewnego czasu Polacy systematycznie zjadali to co wcześniej udało się im odłożyć m.in. z w rezultacie ograniczeń w czasie pandemii. Według danych NBP wartość depozytów gospodarstw domowych w sierpniu 2023 r. wynosiła 797,567 mld zł. I w ujęciu rok do roku, wzrosła po raz pierwszy, po wcześniejszych czternastu miesiącach spadków.  

– Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych, uwzględniająca m.in. depozyty, gotówkę, udziały w spółkach i funduszach wyniosła na koniec pierwszego kwartału 2023 r. niemal 2,85 bln zł, co było kwotą o 3,5 proc. wyższą niż na koniec I kw. 2022 r. i o 1,5 proc. większą niż po czwartym kwartale 2022 roku. Zmianom niestety daleko do tego, ile wynosi inflacja o realnym wzroście nie ma więc mowy – informuje dr hab. Waldemar Rogowski i dodaje, że bezpieczeństwo ekonomiczne społeczeństwa budują aktywa finansowe pomniejszone o zobowiązania. A obecnie kredyt bankowy i pożyczkę pozabankową spłaca 14,7 mln Polek i Polaków, czyli prawie co druga pełnoletnia osoba. Łączna kwota zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek na koniec września br. wynosiła 719 mld zł.

Zdecydowana większość osób spłaca swoje zobowiązania czy to pożyczki, czy to kredyty lub bieżące rachunki regularnie, jednak według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK, blisko 9 proc. Polaków (2,7 mln) to tzw. dłużnicy niesolidni. Ich zobowiązania zdążyły się przeterminować, a oni sami zostali przez wierzycieli zgłoszeni na „czarną listę” do rejestru BIG lub mają w BIK adnotację banku czy firmy pożyczkowej, że opóźniają spłatę co najmniej 200 zł o min. 30 dni. Na każdego z nich przypada średnio 31 tys. zł długu, co daje w sumie prawie 83,5 mld zł zaległości.

Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania 

Ponieważ znaczną część domowych budżetów pochłaniają wydatki bieżące, oszczędzanie wydaje się dla wielu nieosiągalne. Co jednak pozytywne, odsetek osób myślących w ten sposób w ciągu ostatniego roku zmalał. Obecnie 15 proc. informuje, że ze względu na niskie dochody nie jest w stanie oszczędzać, choć jeszcze rok temu mówiło tak 21 proc. Powiększyła się za to grupa deklarujących, że zawsze starali się gromadzić oszczędności. Kolejny rok na wysokim poziomie utrzymuje się też udział osób (ok. 30 proc.), które pojawiające się ostatnio raz za razem trudne i stresujące sytuacje mobilizują do oszczędzania. – Począwszy od pandemii, przez wojnę w Ukrainę, po wysoką inflację wydarzenia te zmieniły nieco spojrzenie na potrzebę posiadania finansowej poduszki bezpieczeństwa.  Wiele dobrego dla podejścia do oszczędzania zrobił już COVID-19, to wtedy co piąty ankietowany deklarował, że uświadomił sobie jak ważne jest oszczędzanie. Jak widać z tegorocznej edycji badania respondenci trzymają się tego przekonania, a kolejne trudne doświadczenia wzmacniają tę postawę. W każdym razie, w zeszłym roku oszczędności deklarowała połowa ankietowanych, teraz jest 81 procChoć wielu ma odłożone nieduże kwoty, to jednak lepsze to niż nic – mówi dr hab. Waldemar Rogowski. – Kolekcjonowanie tego typu doświadczeń, zwłaszcza na początku dorosłej drogi życiowej może mieć bardzo dobry wpływ na gospodarowanie budżetem przez całe życie. Dlatego, szczególnie pozytywnie oceniam fakt, że w badaniu niemal 40 proc. 18-24 latków stwierdziło, że drożyzna i agresja Rosji na Ukrainę skłoniły ich do zmiany spojrzenia na oszczędzanie. I to spora część właśnie tej grupy wiekowej odpowiada za oszczędności nieprzekraczające 1 tys. zł – dodaje.

Do tego, że oszczędności się przydają nikogo nie trzeba przekonywać, ale fakt, że 44 proc. Polaków musiało w ciągu ostatniego półrocza sięgnąć do zaskórniaków, w celu sfinansowania swoich podstawowych potrzeb jest dodatkowym argumentem. Co zrobiliby bez odłożonych wcześniej pieniędzy? – Z pewnością, gdyby nie oszczędności liczba niesolidnych dłużników w bazach BIG InfoMonitor i BIK byłaby dziś jeszcze wyższa, a życie wielu osób bardziej stresujące – stwierdza   dr hab. Waldemar Rogowski.

Osoby, którym oszczędności pomogły w bieżących wydatkach najczęściej dofinansowywały nimi opłaty stałe, typu prąd, czynsz (15 proc.), zakupy produktów spożywczych (14 proc.) oraz usługi medyczne (12 proc.). Odłożone pieniądze przydały się też m.in. na leki, opał, spłatę wyższych rat kredytów oraz odzież i obuwie.

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Wysokim kosztom utrzymania nie jest łatwo stawić czoła

Choć świadomość konieczności oszczędzana rośnie, to jednak drożyzna robi swoje i w obecnych warunkach, co czwarty Polak (27 proc.), który stara się odkładać, robi to dziś rzadziej niż przed rokiem. Osób, którym udaje się oszczędzać częściej jest mniej, bo 17 proc.

– Dlatego w chwilach, gdy jesteśmy na fali i los nam sprzyja trzeba pamiętać, aby odkładać na trudniejsze czasy. Sytuacja może się zmienić i to nie zawsze z powodu własnych potknięć, ale również ze względu na otoczenie gospodarcze czy geopolityczne – mówi dr hab. Waldemar Rogowski.

Wyniki Grupy ORLEN za trzeci kwartał 2023 roku: wzrost przychodów, ale spadek zysku netto

Grupa ORLEN zakończyła trzeci kwartał 2023 roku z zyskiem operacyjnym EBITDA wg LIFO na poziomie 8,2 mld zł i zyskiem netto w wysokości 3,5 mld zł. To oznacza, że narastająco po dziewięciu miesiącach br. zysk operacyjny koncernu wyniósł 34 mld zł, a zysk netto osiągnął ponad 17 mld zł. W trzecim kwartale, pomimo niekorzystnego otoczenia makroekonomicznego, pozytywny wpływ na wynik miał segment rafinerii, który wypracował zysk operacyjny EBITDA LIFO w wysokości 1,9 mld zł. Z kolei obszar petrochemii obciążył wynik ze względu na niższy popyt na tego typu produkty. ORLEN w trzecim kwartale zwiększał wolumeny sprzedaży w obszarze sprzedaży detalicznej, które tylko na rynku polskim wzrosły o 9% (r/r). Koncern utrzymał wskaźniki finansowe na bezpiecznym poziomie, jednocześnie przeznaczając 20,4 mld zł na inwestycje w ciągu 9 miesięcy tego roku.

– Wyniki, które osiągnęliśmy w trzech kwartałach tego roku są zgodne z perspektywą wzrostu wyniku założoną w strategii i pokazują, że właściwie określiliśmy i realizujemy przyjęte kierunki rozwoju. Podjęliśmy decyzję o wejściu na nowe rynki i to przynosi wymierne efekty. Dzięki przeprowadzonym fuzjom zanotowaliśmy bardzo duży wzrost wolumenów sprzedaży detalicznej, przede wszystkim w Czechach, z których zaopatrujemy w paliwo nasze nowe stacje na Węgrzech i Słowacji. Zbudowanie silnego, zdywersyfikowanego koncernu dało nam możliwość elastycznego reagowania na wyzwania rynkowe i zachowania stabilności finansowej, mimo słabszego otoczenia makroekonomicznego. A to z kolei pozwala nam realizować, zgodnie z założeniami strategii, największy w historii koncernu program inwestycyjny. Tylko w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku przeznaczyliśmy na inwestycje ponad 20 miliardów złotych. To rekordowa kwota, która do końca czwartego kwartału jeszcze znacząco się zwiększy. Inwestujemy, bo to umacnia naszą globalną pozycję i atrakcyjność w budowaniu partnerstw biznesowych, zwłaszcza w obszarach energetyki i wydobycia. A to z kolei wzmacnia wartość koncernu dla Akcjonariuszy – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

W trzecim kwartale 2023 r. Grupa ORLEN wypracowała:

  • Przychody na poziomie: 75,4 mld zł
  • EBITDA LIFO na poziomie: 8,2 mld zł
  • Zysk netto w wysokości: 3,5 mld zł

W minionym kwartale Grupa ORLEN konsekwentnie realizowała strategiczne projekty transformacyjne, budujące wartość firmy w długiej perspektywie. Jednym z kluczowych obszarów inwestycyjnych, zgodnie ze strategią, pozostawała energetyka. Było to związane m.in. z rozpoczęciem budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej Baltic Power. Inwestycji towarzyszy budowa terminala instalacyjnego w Świnoujściu. W ramach rozwoju odnawialnej energetyki lądowej, koncern zawarł warunkową umowę na zakup kolejnych farm wiatrowych o łącznej mocy 60MW, zlokalizowanych w Wielkopolsce i na Pomorzu Zachodnim.

W ramach budowy nowych linii biznesowych ORLEN podpisał umowę z Horisont Energi o potencjalnej współpracy przy jednym z najbardziej zaawansowanych projektów magazynowania CO2 na Szelfie Norweskim. Podpisano również umowę o współpracy Yokogawa Europe dotyczącą opracowania zintegrowanego systemu produkcji paliw syntetycznych, które są szansą dla osiągnięcia neutralności emisyjnej przez sektor lotniczy w Polsce.

Z kolei w ramach rozwoju biopaliw uruchomiono w Trzebini instalację UCO FAME do wytwarzania biokomponentów II generacji z olejów posmażalniczych. Proekologiczna inwestycja jest częścią strategii Grupy ORLEN w obszarze biopaliw, umożliwiającą zastępowanie paliw kopalnych paliwami wytworzonymi z surowców odpadowych. Estry wyprodukowane w instalacji UCO FAME wykazują o 83% mniejszą emisyjność w porównaniu do tradycyjnego oleju napędowego. ORLEN podpisał również umowę na budowę nowoczesnej tłoczni oleju w Kętrzynie, która będzie przerabiać 500 tys. ton rzepaku i wytwarzać rocznie 200 tys. ton oleju z przeznaczeniem na produkcję niskoemisyjnych biopaliw. W Poznaniu koncern rozpoczął testy swojej pierwszej ogólnodostępnej stacji wodorowej w Polsce, a do kolejowej floty ORLEN dołączyła pierwsza lokomotywa wodorowa.

W segmencie detalicznym, najważniejszym wydarzeniem była decyzja Komisji Europejskiej umożliwiająca przejęcie 266 stacji paliw w Austrii. W ramach ujednolicania europejskiej marki ORLEN zakończono również rebranding 90 stacji na Słowacji, a także rozpoczęto kolejny etap rebrandingu w Niemczech, w ramach którego 100 stacji pod szyldem ORLEN będzie działało już do początku 2024 roku.

W ramach rozwoju biznesu związanego z wydobyciem węglowodorów rozpoczęto eksploatację złoża Tommeliten Alpha przez PGNiG Upstream Norway. Zapewni to koncernowi dodatkowe 0,5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, który będzie dostarczany do kraju za pomocą gazociągu Baltic Pipe.

Koncern rozpoczął również proces przejęcia kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych. Rozpoczęto także największą inwestycję w krajowe magazyny gazu poprzez rozbudowę Podziemnego Magazynu Gazu w Wierzchowicach, a także zarezerwowane moce regazyfikacyjne w planowanym na 2028 r. pływającym terminalu gazu w Zatoce Gdańskiej. Do floty ORLEN dołączyły natomiast dwa kolejne nowoczesne gazowce Święta Barbara i Ignacy Łukasiewicz.

Podpisano także warunkową umowę zakupu udziałów w ENERGOP, spółce będącej producentem rurociągów m.in. dla sektora rafineryjnego i petrochemicznego. Transakcja zwiększy potencjał Grupy ORLEN w zakresie realizacji inwestycji przemysłowych, w których ważnym elementem są zaawansowane technologicznie rurociągi.

Siłę połączonej Grupy ORLEN potwierdziło opublikowane w sierpniu br. zestawienie 500 największych firm z całego świata pod względem przychodów, opracowane przez amerykański magazyn „Fortune”. ORLEN osiągnął w nim historyczny awans o 208 pozycji. Jako największa firma w tej części Europy był też w czołowej piątce najszybciej rosnących przedsiębiorstw. Obecnie Grupa ORLEN znajduje się na 216 miejscu tego prestiżowego rankingu.

Przeznaczając miliardy złotych na inwestycje koncern obniżył jednocześnie w trzecim kwartale br. zadłużenie o (-) 6,1 mld zł (r/r), a stosunek długu netto do wyniku operacyjnego EBITDA kształtował się na poziomie (-) 0,08x. W efekcie skutecznie zrealizowanych połączeń z Grupą LOTOS i PGNiG oraz mocnych fundamentów finansowych ORLEN utrzymał najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 przyznaną przez Agencję Moody’s Investors Service i „BBB+” przyznaną przez Agencję Fitch Ratings.

Dobra i stabilna sytuacja finansowa Grupy ORLEN oraz konsekwentna realizacja celów biznesowych we wszystkich obszarach działalności miały odzwierciedlenie w wypłacie dywidendy za 2022 rok na zarekomendowanym przez Zarząd spółki rekordowym poziomie – 5,5 zł na akcję. W rezultacie 31 sierpnia br. koncern wypłacił swoim Akcjonariuszom blisko 6,4 mld zł.

Segment rafinerii wypracował zysk EBITDA LIFO w wysokości 1,9 mld zł. Z tego 221 mln zł to wynik przejętej Grupy LOTOS. Na rezultat osiągnięty przez ten obszar wpłynęło negatywnie otoczenie makroekonomiczne, w tym: zmiana struktury przerabianych rop, związana z odejściem od rosyjskiego surowca, co przełożyło się na spadek dyferencjału o (-) 8,4 USD/bbl (r/r), ujemny wypływ transakcji zabezpieczających oraz umocnienie złotówki względem dolara. Rafinerie Grupy ORLEN pracowały na 94% mocy, przerabiając 10 mt ropy. Koncern odnotował spadek sprzedaży o (-) 2% (r/r), przy wyższej sprzedaży benzyny o 10% oraz paliwa lotniczego JET o 19%, natomiast niższej oleju napędowego o (-) 5%, LPG o (-) 1% oraz COO o (-) 11%. W Polsce sprzedaż była niższa o (-) 7%, w Czechach o (-) 18%, a na (-) Litwie o 37%.

Grupa ORLEN przeznaczy w tym roku blisko 14 mld zł na zamrożenie cen gazu m.in. dla gospodarstw domowych i podmiotów wrażliwych. Z tego m.in. względu segment wydobycie w trzecim kwartale br. zanotował wynik w wysokości (-) 212 mln zł. Istotny wpływ miały na niego także spadki cen węglowodorów, w tym gazu o ponad (-) 80% (r/r) oraz ropy o (-) 14% (r/r). Średnia produkcja ropy i gazu w trzecim kwartale, głównie w Polsce i Norwegii, wyniosła ok. 155 tys. boe/d.

Z uwagi na niekorzystne otoczenie makroekonomiczne, w tym niższy popyt na produkty petrochemiczne, segment petrochemii w trzecim kwartale br. osiągnął wynik EBITDA LIFO na poziomie (-) 136 mln zł. Jednak zgodnie z prognozami do 2030 roku, wartość rynku petrochemikaliów i tworzyw sztucznych będzie rosła wraz z cyklami wzrostu gospodarczego, dlatego kontynuowane są inwestycje w rozwój aktywów w tym segmencie, w szczególności w obszarze nowoczesnej petrochemii, w tym recyklingu.

Segment energetyki w trzecim kwartale 2023 roku wypracował EBITDA w wysokości ponad 1,3 mld zł, z czego 837 mln zł to wynik przejętej Grupy Energa i Grupy PGNiG. W tym czasie ponad 60% energii zostało wyprodukowane z odnawialnych źródeł oraz w jednostkach zasilanych gazem. Łączna produkcja w Grupie ORLEN wyniosła 2,8 TWh energii elektrycznej i 12,9 PJ ciepła.

Segment detaliczny osiągnął w trzecim kwartale 2023 roku wynik EBITDA na poziomie 601 mln zł. Było to możliwe dzięki wzrostowi sprzedaży w tym okresie o 10%, w tym sprzedaż benzyny o 9%, oleju napędowego o 12%, a LPG o 4%. Najwyższy wzrost sprzedaży odnotowano w Czechach – o 61%, w Polsce o 9%, i na Litwie o 6%, przy spadku w Niemczech o (-) 4%.

Sieć detaliczna Grupy ORLEN zwiększyła się o 255 stacji (r/r) do 3153, głównie w Polsce, na Węgrzech i Słowacji, w efekcie realizacji środków zaradczych w ramach przejęcia Grupy LOTOS, dodatkowo na Słowacji w wyniku uruchomienia i rebrandingu samoobsługowych stacji przejętych od lokalnej sieci oraz w Niemczech w efekcie uruchomienia stacji samoobsługowych przejętych od OMV. Koncern uzyskał także zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie 266 stacji w Austrii i obecnie finalizuje tę transakcję. O 273 wzrosła także (r/r) liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej, których jest już 2596, w tym: 1912 w Polsce, 342 w Czechach, 190 w Niemczech, 72 na Węgrzech, 49 na Słowacji i 30 na Litwie. ORLEN dynamicznie rozwija również sieć stacji tankowania paliw alternatywnych. Obecnie do dyspozycji klientów jest już 701 tego typu stacji, w tym: 532 w Polsce, 142 w Czechach, 18 w Niemczech i 9 na Węgrzech. Koncern inwestuje także w segment usług kurierskich, w wyniku czego „ORLEN paczkę” można już nadać i odebrać w ponad 9,6 tys. punktów w całej Polsce.

W efekcie połączenia z Grupą PGNiG segment gazu zanotował w trzecim kwartale wynik EBITDA na poziomie 5,2 mld zł. Import gazu do Polski wyniósł w tym czasie 43,8 TWh, w tym 41% stanowiło LNG. W terminalu LNG w Świnoujściu rozładowano 15 statków. Na koniec września zapas magazynowy gazu w Grupie ORLEN wyniósł 36,6 TWh, a napełnienie magazynów gazu w Polsce osiągnęło 99%. Koncern, w ramach wsparcia polskich przedsiębiorców, obniżył ceny gazu dla klientów biznesowych, które spadły we wrześniu do poziomu 201 zł/MWh.

Polscy konsumenci od pół roku w stabilnych nastrojach

W październiku br. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce niemal nie drgnął. To kolejny, już szósty z rzędu miesiąc, w którym uśredniony wynik utrzymuje się na podobnym poziomie. Ewentualnych zmian można oczekiwać w kolejnych dwóch miesiącach – już po uwzględnieniu reakcji na wybory parlamentarne oraz w intensywnym okresie przedświątecznym. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK – an NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, we wrześniu 2023 r. wyniósł -4,6, co oznacza wzrost o zaledwie 0,1 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Stabilizację widać także w Unii Europejskiej, gdzie średni wynik nie zmienił się w relacji do poprzedniego miesiąca i wynosi -18,7, czyli znacznie mniej niż w naszym kraju.Nastroje konsumenckie

Według badań GfK – an NIQ Company w październiku 2023 r. kluczowe oceny aktualnej sytuacji finansowej Polaków nie zmieniły się istotnie w relacji do poprzedniego miesiąca. Wynik ten wciąż pozostaje na minusie i wynosi obecnie -9,8 jednostki. W nieco jaśniejszych barwach Polacy widzą swoją przyszłość – jednak i ten wskaźnik wciąż pozostaje ujemny (-5,2 wobec -2,7 we wrześniu 2023 r.).

Silny wpływ na ujemny wynik barometru ma utrzymująca się obawa dużej części społeczeństwa związana z potencjalnym wzrostem bezrobocia. Spodziewa się tego 36 proc. badanych. Ponad 75 proc. Polaków jest również zdania, że w najbliższych miesiącach ceny wciąż będą rosnąć.

– W przypadku październikowego badania należy jasno podkreślić, że są to dane oddające rzeczywistość z początku października, gdy na Polaków nie oddziaływały jeszcze tak silne bodźce jak w drugiej połowie miesiąca. Wybory parlamentarne, które odbyły się 4 dni po zakończeniu naszego badania mogą mocno namieszać w wynikach listopadowych i trudno jednoznacznie przewidzieć, w którą stronę. Polskie społeczeństwo jest dziś silnie spolaryzowane, a okres kształtowania się rządu oraz kolejne tygodnie po wyborach mogą wyraźnie wpłynąć emocje oraz nastroje konsumentów. Zarówno dla nas, badaczy rynkowych, jak i dla branży handlowej to bardzo interesujący okres, z którego można wyciągnąć wiele ciekawych i ważnych wniosków – mówi Michał Pawełczyk, Senior Project Manager w GfK – an NIQ Company.

W październiku 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-11 października 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Ceny luksusowych nieruchomości na świecie rosną stabilnie

Według indeksu śledzącego zmiany cen na rynku najmu nieruchomości luksusowych, Prime Global Cities Index, publikowanego kwartalnie przez firmę Knight Frank, ceny luksusowych nieruchomości w 46 miastach stabilnie rosną. Na koniec czerwca 2023 roku wzrost wyniósł 1,6% a na koniec sierpnia br. 2,1%. Trend rosnących cen jest pozytywnym sygnałem, świadczącym o wracającej pewności co do przyszłych decyzji dotyczących stóp procentowych, szczególnie że w pierwszym kwartale tego roku ceny nieruchomości luksusowych zanotowały spadek po raz pierwszy od 2009 roku (o 0,2%).

Najważniejsze dane:

  • Średni wzrost cen w 46 śledzonych przez indeks miastach wyniósł 2,1%.
  • 11 miast odnotowało spadek cen. W poprzednim kwartale miast, których dotknął spadek cen było 14.
  • 63% miast odnotowało dodatnią dynamikę wzrostu cen w ostatnich trzech miesiącach, w stosunku do 57% w poprzednim kwartale.
  • Dubaj utrzymujący pozycję lidera 8 kwartałów z rzędu ustąpił miejsce Manili. Tam ceny w ujęciu r/r wzrosły o 21,2%.
  • W pierwszej dziesiątce znalazły się tylko dwa europejskie miasta – Madryt i Sztokholm. Ceny nieruchomości premium wzrosły tam odpowiednio o 5,5% i 4,7%.

Wzrost cen potwierdza, że ​​światowe rynki mieszkaniowe wykazują oznaki stabilizacji, pomimo znacznie wyższych kosztów finansowania. Utrzymująca się niepewność co do inflacji i ryzyko rosnących stóp procentowych dotykają wszystkie segmenty sektora mieszkaniowego, w tym nieruchomości luksusowe, co w rezultacie doprowadzi do średnioterminowego ograniczenia dynamiki wzrostu tych cen.

Pomimo stosunkowo niewielkiego wzrostu cen o 2,1% w tym kwartale, na szczycie zestawienia znalazła się Manila, która w ujęciu rocznym odnotowała wzrost cen o 21,2%. Za przyczynę podaje się rosnące inwestycje krajowe i zagraniczne.

Dubaj, w którym w ciągu 12 miesięcy nieruchomości luksusowe zdrożały o 15,9%, spadł na drugie miejsce zestawienia ze względu na gwałtowny spadek dynamiki wzrostu cen w ujęciu kwartalnym. Te w II kwartale urosły o 11,6% a w III już tylko o 0,7%.

W drugim kwartale rynek nieruchomości premium w Sztokholmie notował mocny wzrost cen. Jednakże na koniec III kwartału ceny gwałtownie spadły o 7,7% w ujęciu kw/kw. Podobną sytuację obserwujemy w Tokio, które zajmowało drugie miejsce w rankingu, ale obecnie spadło na 29. pozycję z 12% spadkiem cen kwartał do kwartału.

Amerykańskie miasta zdominowały dół tabeli. W San Francisco ceny spadły o 9,7% a w Nowym Jorku o 4%. Inwestorzy wykazują zainteresowanie nieruchomościami w Miami i tam popyt przyczynił się do wzrostu cen o 0,9%.

Wraz ze spadającą inflacją i stopami procentowymi, których poziomy utrzymywane są na stabilnych poziomach przez banki centralne, popyt na nieruchomości zaczął rosnąć, co widać w wynikach indeksu. Są to jednak kruche fundamenty, do których zburzenia wystarczy ponowny wzrost inflacji. Stabilizacja będzie możliwa dopiero jak zaczną być obniżane stopy procentowe, co jest mało prawdopodobne przed końcem I połowy 2024 roku.

Ceny nieruchomości luksusowych na koniec III kw. 2023 roku.

12-miesięczna zmiana % 6-miesięczna zmiana % 3-miesięczna zmiana %
Manila 21.2 19.0 2.1
Dubaj 15.9 12.3 0.7
Szanghaj 10.4 4.9 4.5
Mombaj 6.5 4.5 3.3
Madryt 5.5 4.3 2.0
Sztokholm 4.7 2.9 -7.7
Seul 4.5 15.6 5.0
Sydney 4.2 0.9 0.5
Nairobi 4.1 0.1 0.0
Delhi 4.1 3.8 3.8
Gold Coast 3.9 2.4 0.8
Perth 3.8 3.0 -0.6
Lizbona 3.1 0.9 0.7
Pekin 2.6 2.1 3.3
Brisbane 2.5 0.5 1.1
Berlin 2.2 0.9
Bengaluru 2.2 1.1 0.1
Paryż 2.1 0.4 0.4
Taipei 1.7 1.7 0.0
Dżakarta 1.5 0.6
Guangzhou 1.3 1.1 1.8
Shenzhen 1.2 3.7 2.5
Miami 0.9 4.1 2.8
Bukareszt 0.8 0.3 0.2
Kuala Lumpur 0.8 -0.1 0.0
Melbourne 0.7 -1.8 -0.7
Toronto 0.4 4.0 -8.5
Christchurch 0.4 6.3 6.4
Tokio 0.3 3.9 -12.0
Dublin 0.1
Wiedeń 0.0
Monako -0.8 -0.4
Singapur -0.8 -2.3 -2.6
Genewa -1.3 -0.5
Londyn -1.7 -0.9 -0.7
Hong Kong -1.7 -0.9 -0.6
Bangkok -1.7 -2.6 -4.4
Los Angeles -1.9 6.7 3.8
Zurych -2.4 -2.5 -1.6
Auckland -2.6 2.8 2.4
Edynburg -3.2 -3.0 -1.2
Nowy Jork -4.0 -1.3 0.3
Wellington -4.8 1.7 4.8
Vancouver -5.0 7.8 6.5
Frankfurt -5.4 -1.4 4.8
San Francisco -9.7 6.1 3.8

 

Pułapka dla osób bezrobotnych prowadzących działalność nierejestrowaną. Uwaga na limity przychodu

Po zmianach z 1 lipca 2023 r. obowiązują nowe limity dla działalności nierejestrowanej, czyli takiej, którą można prowadzić bez rejestracji w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Aby uniknąć konieczności rejestracji biznesu, miesięczne przychody nie mogą przekroczyć 75% minimalnego wynagrodzenia. Dla zachowania statusu osoby bezrobotnej nie może to być natomiast więcej niż 50%.

Do 30 czerwca tego roku prowadzenie działalności nierejestrowanej było możliwe, jeżeli miesięczny przychód nie przekraczał 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 1745 zł. Od 1 lipca minimalne wynagrodzenie wzrosło do 3600 zł, a także zmieniły się przepisy dotyczące działalności nierejestrowanej. Teraz maksymalny przychód, jaki można osiągnąć, by uniknąć konieczności rejestracji firmy w CEIDG, to 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 2700 zł.

Oprócz kryterium przychodu istnieją jeszcze dwa warunki dla prowadzenia działalności nierejestrowanej. Pierwszym jest to, że w ciągu ostatnich 60 miesięcy nie prowadzono żadnej działalności gospodarczej. Drugie kryterium mówi o tym, że działalności nierejestrowanej nie można prowadzić, jeśli przepisy wymagają jej założenia, czyli na przykład wtedy, gdy konieczne jest uzyskanie koncesji czy zezwoleń. Działalność nierejestrowaną często wykorzystuje się do przetestowania potencjału biznesowego firmy, bez konieczności spełniania wymogów formalnych oraz płacenia składek ZUS.

Działalność nierejestrowana dla bezrobotnych

Działalność nierejestrowaną można prowadzić głównie na podstawie umów cywilnoprawnych, takich jak umowa o dzieło, umowa zlecenie lub umowa o pomocy przy zbiorach. Jednak osoby bezrobotne chcące prowadzić działalność bez rejestracji nie mogą tego robić na podstawie umów cywilnoprawnych, bo wtedy straciłyby status bezrobotnych. Decydując się na taką formę prowadzenia biznesu, muszą najczęściej wybrać umowę sprzedaży.

Zmiany w przepisach obowiązujące od 1 lipca pozwalają bezrobotnym prowadzić działalność nierejestrowaną, jeśli przychód z niej osiągany nie przekroczy 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, a nie 75 proc., jak w przypadku osób zatrudnionych. Przy obecnej stawce minimalnego wynagrodzenia wynoszącej 3600 zł, osoby bezrobotne mogą więc zarobić 1800 zł bez konieczności rejestracji firmy w CEIDG.

Przekroczenie progu 50 proc. spowoduje utratę statusu osoby bezrobotnej, a także statusu osoby ubezpieczonej, co wpłynie na dostęp do opieki medycznej. Bezrobotni muszą zatem uważać, aby nie przekroczyć tego limitu.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Mocny PKB USA wspiera dolara, złoty pozostaje jednak odporny

Miniony tydzień przyniósł ograniczoną zmienność na rynkach walutowych, sam złoty pozostał zaś na niemal niezmienionym poziomie względem euro. Nadchodzące dni zapowiadają się znacznie ciekawiej. Liczne posiedzenia banków centralnych (m.in. Rezerwy Federalnej i Banku Anglii), publikacje danych inflacyjnych z Polski i strefy euro, kolejne odczyty PKB za III kwartał oraz kluczowe dane z amerykańskiego rynku pracy mogą istotnie zmienić sytuację na rynkach.

Główne tematy dyskusji wśród inwestorów w ostatnich dniach stanowiły nasilająca się wojna między Izraelem a Hamasem oraz kolejne pozytywne odczyty z amerykańskiej gospodarki. Sprawiło to, że dolar znalazł się w minionym tygodniu blisko szczytu zestawienia walut G10. Amerykańska waluta umocniła się względem wszystkich głównych walut z wyjątkiem jena japońskiego – który zyskuje dzięki nadziei, że wysoka inflacja zmusi wkrótce Bank Japonii do odwracania ultraluźnej polityki monetarnej. Silniejsza okazała się także część walut Ameryki Łacińskiej, które kontynuują swoją pozytywną passę. Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego było w pełni zgodne z oczekiwaniami. Starał się on nie zaskoczyć rynków i wydaje się, że dopiął swego, biorąc pod uwagę ograniczoną reakcję euro.

Nadchodzący tydzień może przynieść na rynkach walutowych istotną zmienność. W środę (01.11) odbędzie się posiedzenie Rezerwy Federalnej, rynki nie spodziewają się jednak zmian w polityce monetarnej ani w komunikatach, podobnie jak w ubiegłym tygodniu w przypadku EBC. W piątek (03.11) poznamy październikowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Opublikowane zostaną również kluczowe dane ze strefy euro – będą to odczyt PKB w III kwartale i wstępny odczyt inflacji w październiku we wtorek (31.10). Jakby tego było mało, w czwartek (02.11) odbędzie się listopadowe posiedzenie Banku Anglii. Nie można pominąć także październikowych danych inflacyjnych z Polski (wtorek 31.10).

Poruszenie na rynkach może wywołać również kwartalny raport z amerykańskiego Departamentu Skarbu – w środę (01.11) dowiemy się, ile długoterminowego długu sprzedadzą w ciągu kolejnych 3 miesięcy Stany Zjednoczone. Wydarzenie, które kiedyś nie wzbudziłoby większego zainteresowania, nabiera znaczenia z uwagi na to, że rynki obawiają się ogromu długu, który trzeba sprzedać coraz bardziej sceptycznemu rynkowi. Poprzedni raport wywołał globalny kryzys na rynku obligacji, inwestorzy z pewnością wyczekiwać będą więc publikacji najnowszego.

PLN

Dynamiczne umocnienie złotego zostało w minionym tygodniu zatrzymane, waluta pozostała jednak odporna, kończąc tydzień na niemal niezmienionym poziomie względem euro. Był to stosunkowo spokojny czas – inwestorzy odetchnęli po kilku tygodniach napięcia związanego z wyborami parlamentarnymi w Polsce i istotnymi wydarzeniami na świecie. Nie napłynęło do nas wiele danych gospodarczych z kraju. Stopa bezrobocia zgodnie z oczekiwaniami utrzymała się we wrześniu na niezmienionym poziomie 5%, co potwierdza odporność rynku pracy. Uwagę zwróciła produkcja budowlana, która silnie wzrosła o 11,5% w skali roku. To pozytywny sygnał, który może potwierdzać, że gospodarka najgorsze ma za sobą.

W tym tygodniu uwaga skupi się na wtorkowym (31.10) wstępnym odczycie inflacji CPI w październiku. Konsensus oczekuje jej dalszego dynamicznego spadku z 8,2% we wrześniu. Malejąca presja cenowa sama w sobie jest pozytywnym znakiem, wydaje się jednak, że „nisko wiszące owoce” jej normalizacji zostały już w większości zebrane, a dalsza droga do celu będzie żmudna. Ogranicza to skalę możliwych cięć stóp procentowych NBP.

EUR

Po tym, jak wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej zawiodły, wykazując w październiku kolejne spadki, Europejski Bank Centralny nie miał innego wyboru, niż pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie, nie ujawniając przy tym zbyt wiele w zakresie planowanych w najbliższych miesiącach ruchów. Prezeska Lagarde podczas swojej konferencji prasowej w dużej mierze trzymała się scenariusza. Przyznała, że gospodarka strefy euro doświadcza spowolnienia, i powtórzyła, że bilans ryzyk dla wzrostu pozostaje skierowany w dół. Rada Prezesów pozostawiła sobie możliwość kolejnych podwyżek stóp procentowych, rynki nie wierzą jednak w taki obrót spraw i wyceniają obecnie na kwiecień 2024 r. pierwszą obniżkę.

Dane z tego tygodnia będą dla wspólnej waluty niezwykle istotne. Oczekuje się, że wzrost PKB strefy euro w III kwartale wyniesie dokładnie 0% (co oznaczałoby, że gospodarka uniknie recesji), inflacja bazowa zaś ponownie spadnie, do 4,2%. Odczyty te mogą przynieść EBC nieco ulgi i uzasadnić jego wcześniejszą decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Jeśli powyższe oczekiwania się spełnią, euro może nieco zyskać.

USD

Dolar amerykański wciąż miota się między wsparciem zapewnianym przez szybko rosnącą gospodarkę oraz wyższe rentowności długoterminowych obligacji a presją spadkową wysokiej wyceny, która uwzględnia już istotnie lepszy od innych rozwiniętych gospodarek stan amerykańskiej koniunktury. Ubiegłotygodniowy silny odczyt PKB w III kwartale świetnie ilustruje rozbieżność w dynamice wzrostu – zanualizowany wzrost o 4,9% nie tylko znacznie przekroczył oczekiwania, ale też był najwyższy od końcówki 2021 r. To imponujący wynik w obecnym otoczeniu.

Posiedzenie Rezerwy Federalnej w tym tygodniu nie powinno istotnie zmienić status quo. Nawet jeżeli miałaby w obecnym cyklu nastąpić jeszcze jedna podwyżka (co nie jest aktualnie naszym scenariuszem bazowym), nie otrzymamy jej w listopadzie. Obecny poziom stóp wydaje się dla Fedu satysfakcjonujący i spodziewamy się, że zostanie utrzymany na dłużej. Może zostać to zaakcentowane przez prezesa Powella, co odsunęłoby rynkowe oczekiwania dotyczące rychłych obniżek. W dalszej części tygodnia inwestorzy skoncentrują się na raporcie NFP (non-farm payrolls) z rynku pracy, który powinien potwierdzić, że amerykańska gospodarka zaskakująco dobrze radzi sobie z wysokimi stopami procentowymi, na co wskazywały także publikowane wcześniej wskaźniki.

GBP

Na Wyspach uwaga skupi się w tym tygodniu na listopadowym posiedzeniu Banku Anglii. Oczekuje się, że stopy procentowe zostaną utrzymane na poziomie 5,25%, istotne będą więc rozkład głosów i komunikaty decydentów. Po odejściu z komitetu jastrzębiego Jonathana Haskela wydaje się, że podział głosów nie będzie wyrównany i nie więcej niż 3 na 9 decydentów opowie się za podwyżką. Ostatnie pogorszenie danych dotyczących aktywności gospodarczej w Wielkiej Brytanii może także sprawić, że zarówno głosowanie, jak i towarzysząca posiedzeniu retoryka banku będą bardziej gołębie. Komitet może ponownie ostrzec przed ryzykiem recesji, uważamy jednak, że nie będzie to stanowiło scenariusza bazowego banku na 2023 r.

Inwestorzy niemal nie widzą szans na podwyżkę w pozostałej części cyklu, Komitet może więc starać się odsunąć ich oczekiwania, by zachować możliwość dokonania kolejnego ruchu w górę. Biorąc pod uwagę niskie poziomy handlu funtem oraz jego gołębie wyceny w krótkoterminowej krzywej, istnieje potencjał do aprecjacji waluty.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Najemcy biurowi w regionach bardzo aktywni w trzecim kwartale

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w miastach regionalnych” w trzecim kwartale 2023 roku popyt na biura w regionach wyniósł prawie 200 000 mkw., natomiast wolumen powierzchni będącej w budowie nie przekraczał 400 000 mkw. Wysoki wskaźnik pustostanów w istniejących budynkach biurowych oznacza, że najemcy mają duży wybór dostępnych opcji. Zarówno deweloperzy, jak i najemcy nadal koncentrują się na kwestiach związanych z ESG, funkcjonalnością, elastycznością oraz optymalizacją zajmowanej powierzchni i kosztów najmu.

Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu największych rynkach regionalnych poza Warszawą (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) przekroczyły 6,6 mln mkw. W okresie od stycznia do końca września deweloperzy dostarczyli łącznie prawie 236 000 mkw. w 16 budynkach, z czego prawie 51% (119 700 mkw.) trafiło na rynek w trzecim kwartale br. Wśród największych zrealizowanych inwestycji znalazły się takie biurowce jak: Ocean Office Park B (Kraków, I kw.), Craft (Katowice, III kw.), Nowy Rynek E (Poznań, II kw.) czy Kreo (Kraków, III kw.). Do końca 2023 roku deweloperzy planują dostarczyć jeszcze blisko 150 000 mkw., co oznacza, że nowa podaż w czwartym kwartale osiągnie najwyższy poziom w całym bieżącym roku.

Po raz pierwszy od ponad 10 lat wolumen powierzchni biurowej w budowie spadł do poziomu poniżej 400 000 mkw. Na koniec trzeciego kwartału w trakcie realizacji pozostawało ok. 380 000 mkw. – to o ponad 17% mniej niż w drugim kwartale 2023 roku i prawie 35% mniej niż rok wcześniej.

– Pomimo posiadania sporych banków ziemi wielu deweloperów często odracza decyzję o rozpoczęciu budowy do momentu podpisania znaczącej umowy przednajmu w planowanej inwestycji. Ponad milion dostępnych metrów biur w już istniejących budynkach też wpływa na ogólną aktywność deweloperów – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Trzeci kwartał był rekordowy pod względem wolumenu wynajętej powierzchni biurowej w bieżącym roku. W tym czasie najemcy podpisali umowy na ponad 198 400 mkw., co stanowi ponad 37% całkowitego popytu odnotowanego w okresie od stycznia do końca września 2023 roku. Z kolei popyt brutto za pierwsze trzy kwartały 2023 roku wyniósł prawie 532 000 mkw. i był wyższy o 18,5% niż w porównywalnym okresie w 2022 roku. Biorąc pod uwagę średni wolumen zawartych transakcji najmu w czwartym kwartale w ostatnich pięciu latach (ok. 185 000 mkw.), możemy spodziewać się, że aktywność najemców za cały 2023 rok będzie zbliżona do odnotowanej w rekordowym roku 2019.

– Pomimo rosnącego zainteresowania najemców wynajmem biur trend polegający na dążeniu do optymalizacji zajmowanej powierzchni biurowej jest wciąż mocno widoczny. Najemcy dokładnie analizują swoje potrzeby, poszukując budynków efektywnych energetycznie i środowiskowo, a sam proces wynajmu się wydłuża – mówi Anna Szymańska, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Newmark Polska.

W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku najwięcej podpisano nowych umów (49%), a na kolejnym miejscu uplasowały się renegocjacje i odnowienia umów z 35-procentowym udziałem w wolumenie transakcji najmu. Natomiast pozostałe 16% stanowiły ekspansje i transakcje na potrzeby własne (po 6% każde) oraz przednajmy (4%).

Od drugiego kwartału 2022 roku wskaźnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych znajduje się w trendzie wzrostowym. Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku wyniósł on 17,3%, co oznacza wzrost o 0,5 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 2,1 p.p. w ujęciu rocznym. Na czterech rynkach stopa pustostanów wzrosła powyżej 15%, a tylko na jednym nie przekracza 10%. Na ośmiu głównych rynkach regionalnych najemcy mają do dyspozycji łącznie ponad 1,1 mln mkw. wolnej powierzchni biurowej, czyli najwięcej od początku prowadzenia statystyk.

Czynsze za najlepsze powierzchnie biurowe na głównych, regionalnych rynkach biurowych utrzymują się na wysokim poziomie i sięgają nawet 16,00-17,00 euro/mkw./miesiąc. Ponadto ze względu na znaczną ilość powierzchni biurowej dostępnej w budynkach zarówno istniejących, jak i będących w budowie, przewidujemy, że stawki czynszowe w najbliższym czasie pozostaną na dotychczasowym poziomie. Warto jednak podkreślić, że właściciele budynków oferujących nowoczesne rozwiązania technologiczne i z zakresu ESG będą raczej mniej skłonni do negocjacji wysokości czynszów.

Polacy wydają więcej na zakupy online, szczególnie na jedzenie

Aż 573 zł średnio miesięcznie wydają na zakupy online polscy internauci, przy czym najwięcej, bo aż 405 – na artykuły spożywcze. Większe wydatki ponoszą ogólnie mężczyźni, osoby najmłodsze i mieszkańcy miast poniżej 50 tys. mieszkańców. O tym, jakie kwoty na poszczególne kategorie produktów wydają polscy internauci, czytamy w tegorocznej edycji raportu „E-commerce w Polsce”.

Jak wynika z tegorocznej fali badania, Polacy wydają miesięcznie na zakupy online ogólnie więcej niż rok temu, przy czym największy wzrost wydatków odnotowaliśmy w przypadku kategorii „Artykuły spożywcze” (405 zł w edycji 2023 vs 213 zł w edycji 2022). Relatywnie wysokie kwoty przeznaczają także na odzież – 270 zł (213 zł w 2022r) oraz obuwie – 275 zł (172 zł w 2022r). Najniższe wydatki badani zadeklarowali w przypadku dóbr kultury: na książki przeznaczają miesięcznie 96 zł, czyli kwoty bardzo zbliżone do poprzedniej fali badania (94 zł), natomiast na bilety do kina i teatru – 102 zł (wzrost o 34%, z 76 zł w 2022).
Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturęAnaliza demograficzna badanych w kontekście wydatków na zakupy online wskazuje, że więcej wydają mężczyźni (583 zł w stosunku do 563 zł w przypadku kobiet), osoby najmłodsze (674 zł) i najstarsze (656 zł), mieszkańcy miast poniżej 50 tysięcy (760 zł) oraz osoby dobrze oceniające sytuację swojego gospodarstwa domowego (803 zł).Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 2Jeśli chodzi o przyszłe wydatki, większość badanych deklaruje, że pozostaną one na tym samym poziomie. 1/5 e-konsumentów twierdzi, że w przyszłości będzie wydawać więcej, przy czym częściej dotyczy to osób najmłodszych. Zmniejszenie wydatków w przyszłości zapowiada co dziesiąty badany – częściej kobiety i osoby źle oceniające sytuację materialną swojego gospodarstwa domowego.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 3A w jaki sposób polscy e-konsumenci płacą za zakupy? Zdecydowanie preferują płatności online – najwięcej badanych zadeklarowało, że płaciło kiedykolwiek za pośrednictwem dedykowanych serwisów, Blika lub karty kredytowej. Bardziej tradycyjne sposoby zapłaty za zakupy, jak np. płatność przy odbiorze, znalazły się na dalszych miejscach zestawienia.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 4Co ciekawe, Blik został wskazana przez respondentów jako forma płatności wykorzystywana podczas zakupów przez internet najczęściej. Jest ona też wyraźnie preferowana przez najmłodszych e-konsumentów.Najwyższe wydatki na artykuły spożywcze, najniższe na kulturę 5Tegoroczny raport „E-commerce w Polsce 2023” to efekt współpracy Gemius, Polskich Badań Internetu oraz IAB Polska, a jego wyniki wzbogacono o dane z badania Mediapanel oraz ekspercką wiedzę specjalistów działających w ramach Grupy Roboczej E-commerce IAB Polska.

O raporcie
Celem badania, którego wyniki zaprezentowano w raporcie „E-commerce w Polsce 2023” było poznanie postaw, zwyczajów i motywacji związanych z kupowaniem online. Badano m.in. zachowania zakupowe e-konsumentów, rozpoznawalność marek, czynniki, które zachęcają internautów do zakupów w sieci, ale też napotykane przez użytkowników problemy. Raport przygotowała firma Gemius we współpracy z Polskimi Badaniami Internetu oraz IAB Polska. Prezentowane w raporcie badanie zrealizowano w formie ankiety elektronicznej z wykorzystaniem techniki CAWI (ang. Computer-Assisted Web Interview) na reprezentatywnej próbie 1608 internautów, mających co najmniej 15 lat. Dane zbierano pomiędzy 28 czerwca a 6 lipca 2023 roku.

Inflacja w Niemczech

przesyłam komentarz eksperta Michael / Ström Domu Maklerskiego do opublikowanych właśnie danych o wskaźniku HICP w Niemczech:

W Niemczech inflacja wyniosła 3,8% r/r. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (4,0%) Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym nadal się utrzymuje. W ujęciu miesięcznym ceny nie wzrosły. Bazowa CPI w październiku wyniosła 4,3% wobec 4,6% we wrześniu.

EBC na ostatnim posiedzeniu utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Pozytywne dane z największej gospodarki euro są podparciem dotychczasowych działań banku centralnego. Mocne zacieśnienie monetarne przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony przybliża gospodarkę strefy euro do recesji. Ostateczne zakończenie cyklu podwyżek wydaje się w tym momencie optymalnym rozwiązaniem.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polska motorem wzrostu gospodarczego w Europie i z wysoką inflacją

  • PKB wzrośnie w Polsce o 0,1% w 2023 r., a w kolejnych dwóch latach wzrost ustabilizuje się na poziomie 3,3%, ponad dwa razy wyższym niż w strefie euro (odpowiednio 1,1% i 1,5% w 2024 r. i 2025 r.).
  • Inflacja w Polsce, obok Węgier, utrzyma się powyżej celu do 2026 r. W strefie euro powinna spaść do celu inflacyjnego w 2025 r.
  • NBP prawdopodobnie będzie kontynuował cykl obniżek stóp procentowych. Europejski Bank Centralny, Fed i Bank Anglii (BoE) obniżą stopy procentowe po raz pierwszy w czerwcu 2024 r.

Gospodarka Polski i Europy z trudem wychodzi ze stagnacji, ale najgorsze ma już za sobą – wynika z najnowszej odsłony raportu European Economic Outlook przygotowanego przez Zespół Analiz Ekonomicznych EY.

PKB w Polsce był w II kwartale 2023 r. niższy o 0,6% w porównaniu do II kw. 2022 r., ale analiza danych miesięcznych wskazuje na odbicie z gospodarczego dołka począwszy od III kw. br. – przewidują analitycy EY.

Wzrost gospodarczy pobudziła konsumpcja, rosnąca w obliczu spadającej inflacji, oraz inwestycje, wspierane przez absorpcję funduszy unijnych. Spodziewam się przyspieszenia wzrostu PKB w kolejnych kwartałach. Będzie to spowodowane dalszym spadkiem inflacji, wprowadzeniem 800+ i wzrostem wynagrodzeń, co z kolei będzie dodatkowo napędzane przez silną podwyżkę płacy minimalnej i prawdopodobny znaczący wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym – mówi Marek Rozkrut, Partner EY, szef Zespołu Analiz Ekonomicznych, Główny Ekonomista EY na Europę i Azję Centralną.

Silny wzrost konsumpcji zniweluje z naddatkiem spowolnienie inwestycji. Te mogą spaść w I kwartale 2024 r. w związku z zakończeniem wydatkowania środków z unijnej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. W konsekwencji, po minimalnym wzroście PKB w Polsce o 0,1% w tym roku, Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się wzrostu PKB o 3,3% zarówno w 2024 r., jak i w 2025 r.

Inflacja kontynuuje rajd w dół, ale powrót do celu inflacyjnego będzie mocno rozciągnięty w czasie – wynika z prognoz EY. Inflacja osiągnęła poziom 8,2% we wrześniu, co oznacza silny spadek ze szczytowego poziomu 18,4% w lutym.

Spadek inflacji jest spowodowany nie tylko obniżką cen energii i żywności, ale też składników bazowych, w tym usług. Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się spadku inflacji CPI do poziomu poniżej 7% na koniec 2023 r. Jednak w nadchodzącym roku spadek inflacji będzie już wolniejszy ze względu na silny wzrost płac i spodziewane wygaśnięcie obniżonych stawek VAT na żywność. Zespół Analiz Ekonomicznych EY prognozuje inflację na poziomie 5,1% w 2024 r. i 4,6% w 2025 r. Utrzymywaniu jej na stosunkowo wysokim poziomie w kolejnych latach będą sprzyjały spodziewane wzrosty cen energii związane z wygaszaniem programów osłonowych dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw oraz utrzymujący się silny wzrost płac. W efekcie inflacja nie powróci do celu na poziomie 2,5% nawet na koniec 2026 r. – uważają analitycy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY.

Prognozy inflacji są jednak obarczone wysoką niepewnością związaną z czynnikami regulacyjnymi – nie wiemy kiedy VAT na żywność powróci do pierwotnych stawek oraz kiedy i w jakim zakresie odmrożone zostaną ceny energii. Wybory samorządowe i do Parlamentu Europejskiego w 2024 r. mogą opóźnić te decyzje, co już uwzględniliśmy w naszej prognozie. W przeciwnym wypadku, tj. gdyby te decyzje nastąpiły na początku roku, średnioroczna inflacja w Polsce byłaby w 2024 r. dużo wyższa – mówi Marek Rozkrut.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zaskoczyła rynki skalą cięć stóp procentowych we wrześniu, a po kolejnej obniżce w październiku ich poziom został zredukowany łącznie z 6,75% do 5,75%. Niepewność odnośnie kolejnych ruchów RPP jest wysoka. Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się dalszych obniżek, choć wolniejszych niż zakładał w poprzedniej prognozie. Aktualna prognoza EY zakłada, że stopy procentowe spadną do 4,5% na koniec 2024 r. Nie można jednak wykluczyć, że RPP wstrzyma się z obniżkami na pewien czas.

Spodziewam się dalszej ekspansji fiskalnej w krótkim terminie związanej z realizacją obietnic wyborczych, w szczególności silnego wzrostu płac w sektorze publicznym. Środki z Krajowego Planu Odbudowy powinny zostać stosunkowo szybko odblokowane, zwiększając inwestycje publiczne głównie w latach 2025-2026 – mówi Marek Rozkrut.

Europa wychodzi ze stagnacji

Polska, obok Irlandii, Niderlandów, Francji i Włoch, jest jednym z motorów wzrostu gospodarczego Unii Europejskiej – wynika z European Economic Outlook. PKB UE był w II kw. 2023 r. o 3,4% większy niż w IV kw. 2019 r. Nasz kraj odpowiada za 0,32 pkt. proc. tego wzrostu

W III kwartale 2023 r. europejska gospodarka pozostawała w marazmie. Spodziewam się, że PKB strefy euro lekko spadł, a w najlepszym wypadku był w stagnacji, w związku z wygasającym ożywieniem w usługach i utrzymującą się recesją w przemyśle. Dobra wiadomość jest taka, że trzeci kwartał to prawdopodobnie dołek cyklu koniunkturalnego. Gwałtownie spadająca inflacja wspiera realne dochody i tym samym konsumpcję. Wzrost gospodarczy będą też stymulować inwestycje rządowe, wraz z rosnącą absorpcją środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Spodziewam się, że strefa euro powróci do wzrostu gospodarczego na przełomie 2023 i 2024 r. Ożywienie będzie jednak stopniowe, hamowane przez restrykcyjną politykę pieniężną oraz powolne ożywienie popytu zagranicznego – mówi Marek Rozkrut.

Po spowolnieniu wzrostu PKB do 0,6% w 2023 r., Zespół Analiz Ekonomicznych EY spodziewa się delikatnego przyspieszenia wzrostu w strefie euro do 1,1% w 2024 r. i 1,5% w 2025 r. Prognozy na 2023 i 2024 r. zostały zrewidowane w dół o 0,1 pkt proc., z odpowiednio 0,7% i 1,2% prognozowanych przez EY w lipcu.

Pomimo lekkiego wzrostu aktywności ekonomicznej, kraje europejskie prawdopodobnie pozostaną znacząco poniżej trendu sprzed Covid-19. Powodem są długoterminowe negatywne efekty pandemii i wojny w Ukrainie – mówi Marek Rozkrut.

Wyboista droga do spadku inflacji

Inflacja w Europie nadal spada, obniżając się w strefie euro do 4,3% we wrześniu br. ze szczytu 10,6% w październiku 2022 r. Początkowo dezinflację napędzały efekty bazowe i spadająca inflacja cen energii. Następnie łagodzenie problemów w łańcuchach dostaw, słaby popyt i spadek cen surowców zaczęły się przekładać na spowolnienie inflacji towarów bazowych (tj. po wyłączeniu żywności i energii) i żywności.

Zespół Analiz Ekonomicznych EY prognozuje dalszy spadek inflacji w strefie euro do końca roku, ponieważ dezinflacja cen żywności i towarów bazowych będzie kontynuowana, a inflacja usług będzie nadal się obniżać po pierwszym spadku we wrześniu.

W przyszłym roku, gdy pośrednie skutki wcześniejszych szoków energetycznych i innych szoków podażowych stopniowo zanikną, skończy się szybki i łatwy etap procesu dezinflacji i coraz ważniejszym czynnikiem wpływającym na inflację będą koszty pracy. Przy napiętej sytuacji na rynkach pracy, pracownicy mogą wykorzystać swoją siłę przetargową, by odbić sobie z nawiązką spadek realnych dochodów, którego doświadczyli w ostatnich kwartałach. Będzie to utrzymywać presję na wzrost płac i cen, szczególnie w sektorze usług, gdzie udział płac w kosztach jest dwukrotnie wyższy niż w przemyśle. Tak więc, chociaż Zespół Analiz Ekonomicznych EY przewiduje, że inflacja w strefie euro spadnie poniżej 3% do końca 2023 r., jej dalszy spadek będzie bardziej problematyczny. Oczekujemy, że inflacja pozostanie nieco powyżej 2%, czyli celu Europejskiego Banku Centralnego, przez cały 2024 rok, osiągając 2% dopiero w 2025 roku. Inflacja bazowa będzie jeszcze wyższa w 2024 roku, ale osiągnie cel również w 2025 roku – mówi Marek Rozkrut.

Trendy inflacyjne są podobne w całej Europie, jednak poziomy inflacji różnią się znacznie. Wynika to przede wszystkim z odmiennych wrażliwości poszczególnych gospodarek na zmiany cen surowców, zróżnicowanego poziomu napięcia na rynkach pracy oraz rozbieżności w sposobie mierzenia inflacji w niektórych krajach. Inflacja jest nadal najwyższa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (w przedziale 7%-12% we wrześniu 2023 r.), głównie ze względu na niekorzystny miks energetyczny (oparty na paliwach kopalnych), wyższe udziały żywności i energii w koszykach inflacyjnych oraz napiętą sytuację na rynku pracy. Najniższe stopy inflacji, bliskie zeru, zanotowały Holandia, Dania i Belgia – kraje, w których ceny energii są obliczane na podstawie cen nowych umów, co przełożyło się na obecnie głęboko ujemną inflację cen energii.

Jednakże te krajowe rozbieżności będą nadal się zmniejszać. Inflacja w większości gospodarek Unii Europejskiej będzie oscylować w przedziale 1,5%-3,0% w 2024 r.

Presja inflacyjna może pozostać na podwyższonym poziomie w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w Polsce i na Węgrzech. Napięta sytuacja na rynkach pracy, ekspansywna polityka fiskalna, stopniowe wycofywanie się z czasowych obniżek podatków pośrednich i zamrożenia cen energii utrzymają wysoką inflację na dłużej – mówi Maciej Stefański, Starszy Ekonomista, Zespół Analiz Ekonomicznych EY.

Cykl podwyżek stóp w strefie euro dobiegł końca

Główne banki centralne strefy euro zakończyły podnoszenie stóp procentowych, ale ze względu na utrzymującą się presję inflacyjną i wysoki wzrost płac stopy procentowe pozostaną przez dłuższy czas na podwyższonym poziomie – wynika z szacunków przedstawionych przez EY w European Economic Outlook.

Spodziewamy się, że EBC, Fed i Bank Anglii obniżą stopy procentowe po raz pierwszy w czerwcu 2024 roku i będą kontynuować stopniowe łagodzenie polityki monetarnej na kolejnych posiedzeniach – napisali analitycy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY.

W pozostałych krajach europejskich banki centralne prezentują rozbieżne stanowiska. Władze monetarne Europy Środkowo-Wschodniej już rozpoczęły lub niedługo zaczną łagodzić politykę pieniężną, szwajcarski bank centralny zakończył cykl podnoszenia stóp, podczas gdy skandynawskie banki centralne kontynuują zaostrzanie polityki.

Skutki podnoszenia stóp procentowych występują z opóźnieniem i ich najsilniejsze efekty odczujemy dopiero w przyszłym roku. Koszty obsługi długu będą nadal rosły, ponieważ coraz większa część zadłużenia jest refinansowana przy wyższych stopach procentowych. W miarę jak inflacja spada, a stopy nominalne pozostają niezmienione, stopy realne rosną, co prowadzi de facto do zaostrzenia polityki pieniężnej. Trzeba jednak zaznaczyć, że efekty polityki pieniężnej różnią się w zależności od kraju, co wynika między innymi z różnic w poziomie zadłużenia i popularności kredytów ze stałą stopą procentową – czytamy w najnowszej edycji European Economic Outlook.

Perspektywy gospodarcze dla Europy pozostają bardzo niepewne, a realizacja scenariusza niższego PKB i wyższej inflacji wydaje się na tym etapie być bardziej prawdopodobna niż optymistycznego scenariusza prognoz.

Wraz z wybuchem konfliktu między Izraelem i Hamasem, napięcia geopolityczne znów jawią się jako główne źródło ryzyka. W obecnym kształcie, wpływ konfliktu na gospodarkę europejską i światową prawdopodobnie będzie bardzo ograniczony (mniej niż 0,1% PKB) i będzie polegał głównie na zwiększonej zmienności cen ropy naftowej i mniejszej stabilności na rynkach finansowych. Jeśli jednak konflikt rozszerzy się na inne kraje Bliskiego Wschodu, może to prowadzić do skokowego wzrostu cen ropy, zakłóceń w łańcuchach dostaw oraz zaostrzenia warunków finansowych. Ponadto, wojna w Ukrainie oraz potencjalne napięcia między Chinami i Tajwanem nadal stanowią istotne źródła ryzyka dla globalnych perspektyw gospodarczych – podsumowuje Marek Rozkrut.

Rynki finansowe w obliczu ważnych decyzji banków centralnych

W tym tygodniu poznamy wiele danych makro oraz decyzje banków centralnych w sprawie poziomu stóp procentowych. Oprócz Fed-u o kształcie polityki monetarnej będzie decydować także Bank Japonii oraz Anglii. Dziś jednak kalendarz jest dość ubogi. Najważniejszy dla amerykańskiej gospodarki będzie raport NFP, który poznamy w piątek. Tego samego dnia światło dzienne ujrzy ISM dla usług. W środę, jeszcze przed decyzją Fed, zaprezentowane zostaną: ankieta JOLTS, raport ADP oraz ISM dla przemysłu.

Europejski Bank Centralny nie zaskoczył rynku. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami (pauza w podwyżkach) a przekaz na konferencji prasowej w niewielkim stopniu różnił się od tego usłyszanego we wrześniu. Kurs EURUSD nie zmienił jakoś szczególnie swojego położenia. Cały czas oscyluje wokół poziomu 1,0550.

Jeśli chodzi o Fed – tu konsensus rynkowy wskazuję na utrzymanie głównej stopy procentowej na niezmienionym poziomie (5,25 – 5,5 proc.). Inflacja jest na dobrej drodze do osiągnięcia celu. Preferowana przez bank centralny miara inflacji PCE core obniżyła się w październiku nieznacznie do 3,7 proc. z 3,8 proc. r/r poprzednio. Wskaźnik uwzględniający ceny żywności i energii wypadł na poziomie 3,4 proc. r/r podobnie jak miesiąc wcześniej. O ile wskaźnik bazowy wciąż jest na spadkowej trajektorii, o tyle miara zasadnicza od pewnego czasu ponownie lekko wzrasta. W czerwcu wynik wskazywał 3 proc., więc wakacje przyniosły lekkie odbicie dynamiki wzrostu cen. Tak czy inaczej inflacja zmierza w dobrym kierunku, choć ostatni etap zejścia jej do celu będzie raczej długi i mozolny.

Dokonanie dalszych podwyżek jest wciąż dyskusyjne. Z pewnością Rezerwa Federalna zanim dokona kolejnego kroku zacieśniającego politykę monetarną będzie chciała mieć pewność, że wzrost gospodarczy jest naprawdę odporny. Amerykański bank dopiero w grudniu opublikuje swoje nowe prognozy oraz najnowszy „wykres kropkowy” przedstawiający medianę oczekiwań kształtu ścieżki stóp procentowych przedstawicieli FOMC. Dane z tego tygodnia nie zmienią decyzji Fed-u, mogą jednak wpłynąć na to, co zobaczymy w grudniu, kiedy instytucja będzie miała w ręku więcej aktualnych liczb oraz nowe projekcje. Uważam, że Powell ponownie będzie chciał być dużym dyplomatą i unikać będzie wskazówek co do terminu pierwszej obniżki stóp w USA. Nie padnie również raczej oficjalna informacja o tym, że aktualny cykl zakończył się. Instytucja będzie chciała zostawić sobie otwartą furtkę i prawdopodobnie nie wykluczy żadnej z opcji a jakiekolwiek dalsze działania uzależni od danych makro. Wszystko wskazuje na to, że będzie to nudna konferencja prasowa, która nie będzie przełomowym wydarzeniem dla rynków.

Po tym jak kurs pary walutowej USD/JPY przekroczył psychologiczny poziom 150,00, jutrzejsza decyzja BoJ stała się nieco bardziej interesująca. Co prawda do zmian w parametrach polityki monetarnej raczej nie dojdzie i wciąż jej ultra-ekspansywny charakter pozostanie. W Japonii inflacja od dłuższego czasu przekracza docelowy poziom 2 proc. i utrzymuje się na uporczywie wysokim poziomie. Październikowe dane z Tokio w miniony piątek również zaskoczyły na plus. Jak na razie bank jedynie kontroluję swoją krzywą dochodowości. 10-letnie obligacje Japonii zbliżają się do 1 proc., co powoduje, że rosną spekulacje, że dopuszczalny zakres może zostać poszerzony. Dodatkowo słaby jen pociąga za sobą ryzyko wzrostu inflacji. Presja na zmianę kształtu polityki monetarnej przez BoJ jest coraz większa. Jakiekolwiek sygnały o możliwej zmianie kursu będzie wpływać pozytywnie na JPY.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Cena ropy spada po weekendzie. Bitcoin najwyżej od trzech miesięcy

Pomimo strachu, który widzieliśmy na rynku ropy przed piątkowym zamknięciem, nic szczególnego się nie wydarzyło. Dzisiaj na otwarciu rynek wraca do poprzednich poziomów. Amerykanie wydają jeszcze więcej, niż zarabiają, a bitcoin nieśmiało wraca na salony.

Amerykanie na zakupach

Dane na temat wydatków i dochodów Amerykanów są dość specyficzne. Teoretycznie przy tak zadłużonym społeczeństwie powinniśmy się cieszyć, gdy wydatki nie rosną, a przynajmniej nie tak szybko jak dochody. Problem w tym, że dane pokazują dużo szybszy wzrost wydatków, a rynki reagują pozytywnie. Większe wydatki oddalają bowiem perspektywę kryzysu gospodarczego. Z drugiej jednak strony mamy do czynienia z bombą, którą z każdym rokiem będzie coraz trudniej rozbroić. O ile oczywiście ktoś takie bomby zamierza kiedykolwiek rozbrajać.

Spokojniej na ropie

Obecna sytuacja w Izraelu spowodowała, że nie wiedząc, co się wydarzy w weekend, inwestorzy w piątek wyraźnie dokupywali ropy naftowej. Brak handlu w sobotę i niedzielę oraz perspektywa eskalacji powodowały, że ceny rosły. Z drugiej strony weekend przeszedł bez dramatycznej eskalacji, co nie znaczy, że emocji brakowało. Otwarcie rynku przebiega jednak pod dyktando wyraźnej przeceny. Ci, którzy kupili, przewidując intensyfikację działań zbrojnych, teraz bowiem sprzedają. Różnica względem piątkowego zamknięcie to aż 3% ceny obecnie. Patrząc na sytuację, może nas czekać jeszcze kilka takich cykli w kolejnych tygodniach, zanim sytuacja wróci do normy, czymkolwiek będzie norma na Bliskim Wschodzie.

Kolejne wzrosty bitcoina

Najpopularniejsza kryptowaluta świata bardzo silnie reaguje na wszystkie informacje związane z otwarciem funduszu pozwalającego inwestować w bitcoina. Operatorem ma być BlackRock, czyli gigant na rynku funduszy, co będzie jednocześnie bardzo silną legitymizacją dla tego rynku. Co prawda to jeszcze nie koniec drogi, bo czekamy jeszcze na decyzję regulatora, ale optymizmu nie brakuje. Dodatkowi chętni do zakupu znajdują się zresztą również z innych powodów. Perspektywa spadku stóp procentowych i niepewność w gospodarce, szczególnie europejskiej powoduje, że inwestorzy dywersyfikują swoje portfele, szukając alternatyw. Część z nich wybiera kryptowaluty. W rezultacie tych dwóch trendów od początku października bitcoin wzrósł o niemal 25%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kody QR to nowy cel hakerów

Hakerzy tym razem wykorzystują kody QR! Analitycy Check Point Software zaobserwowali 587-proc. wzrost ataków typu Quishing, a wśród ofiar miała być m.in. „duża amerykańska firma energetyczna”. Tymczasem Polacy coraz chętniej korzystają z kodów. Wg badania MediaHub Poland, przeprowadzonego przez Pollster, do regularnego używania QR kodów przyznaje się 61 proc. badanych.

Specjaliści bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Software poinformowali, że ich usługa Harmony Email odnotowała w okresie od sierpnia do września niemal 6-krotny wzrost liczby oszustw phishingowych wykorzystujących kody QR. Ma to odpowiadać tysiącom ataków w skali miesiąca.

– Kody QR są świetnym sposobem na ukrycie złych zamiarów. Za obrazem może znajdować się złośliwy link, który bez zeskanowania i analizy nie będzie wzbudzał podejrzeń – zauważa Jeremy Fuchs, badacz cyberbezpieczeństwa w Check Point Software.

Ponieważ użytkownicy są już przyzwyczajeni do skanowania kodów QR, otrzymanie ich w wiadomości e-mail zazwyczaj nie jest powodem do niepokoju. Według Statista w 2022 r. około 89 milionów użytkowników smartfonów w Stanach Zjednoczonych zeskanowało kod QR na swoich urządzeniach mobilnych, co oznacza wzrost o 26 procent w porównaniu z 2020 r. Przewiduje się, że wykorzystanie mobilnych skanerów kodów QR będzie stale rosło, osiągając ponad 100 milionów użytkowników w USA do 2025 roku.

Również w Polsce to coraz popularniejszy nośnik informacji Do regularnego używania QR kodów przyznaje się 61 proc. badanych, a aż 54 proc. konsumentów skanuje je na opakowaniach produktów, by dowiedzieć się czegoś więcej – wnioskują autorzy badania przeprowadzonego na zlecenie MediaHub Poland. W trakcie trwania pandemii: 26 proc. badanych znacząco zwiększyło wykorzystywanie kodów, 38 proc. zrobiło to w nieznacznym stopniu, a 33 proc. używa ich jak wcześniej.

Upadłość konsumencka coraz popularniejsza

Pierwsze półrocze obecnego roku przyniosło w Polsce ponad 10 tysięcy upadłości konsumenckich. Choć rok się jeszcze nie skończył, już teraz możemy mówić o osiągnięciu rekordowej liczby bankructw. Eksperci ostrzegają, że w obliczu zbliżającej się recesji ten trend może utrzymać się na stałe.

Perspektywy poprawy sytuacji finansowej w Polsce wydają się niewielkie

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że obecnie zadłużenie osób indywidualnych wynosi ponad 45,4 miliardów złotych. Tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku zaległości Polaków wzrosły o ponad 400 milionów. Już 40% osób przyznaje, że ma do spłacenia raty kredytów, pożyczki lub długi.

Z problemem nieterminowej spłaty zaległych rat czy opłaty bieżących rachunków zmaga się już 6% Polaków. Biuro Informacji Kredytowej regularnie notuje przyrost liczby opóźnień w spłatach kredytów wynoszących powyżej 90 dni. Poduszki finansowe również ulegają uszczupleniu. Coraz mniej osób deklaruje, że ich gospodarstwa domowe mają jakiekolwiek oszczędności.

Gdzie szukać przyczyn rosnącego zadłużenia?

Pandemia, hiperinflacja, konflikt zbrojny za wschodnią granicą oraz rosnące raty kredytów to główni “winowajcy” pogarszającej się sytuacji społeczno-gospodarczej. Kumulacja wydarzeń z kilku ostatnich lat ma teraz swoje skutki. Najbardziej poszkodowani są zwykli konsumenci.

W marcu inflacja w Polsce osiągnęła rekordowy poziom 18,4% – najwyższy od grudnia 1996 roku. Od dwóch kwartałów są odnotowane ujemne wyniki wzrostu PKB, więc zgodnie z definicją pojawiła się w Polsce techniczna recesja. Dla wielu osób podwyżki stóp procentowych z ostatnich miesięcy wiązały się niekiedy z ponad dwukrotnym wzrostem wysokości miesięcznych rat kredytów.

Choć niski poziom bezrobocia czy coraz wyższe wynagrodzenie minimalne mogą brzmieć obiecująco, to w rzeczywistości siła nabywcza pieniądza spada, a koszty życia drastycznie rosną. Efekt? Polacy tracą stabilność finansową. Coraz częściej jedynym i najlepszym rozwiązaniem staje się dla nich upadłość konsumencka.

Zainteresowanie upadłością konsumencką w Polsce widać dobrze w statystykach otwieranych postępowań. Po raz ostatni takie rekordy notowano pod koniec 2020 roku. Wówczas przyczyna była jednak inna. Był to rok, w którym przepisy związane ogłaszaniem upadłości zostały mocno zliberalizowane – komentuje Jarosław Rembisz z kancelarii prawnej Rembisz i Wspólnicy z Chełma.

Upadłość konsumencka – zwykła ucieczka czy najrozsądniejsze wyjście?

Tego trendu nie da się już nie zauważyć. W marcu 2023 roku miesięczna liczba ogłoszeń bankructwa osób fizycznych po raz pierwszy przekroczyła 2 tysiące. Trzy miesiące później odnotowano kolejny rekord – ponad 1800 upadłości konsumenckich. Dla porównania w całym 2022 roku liczba ta wyniosła 15 tysięcy. Wzrosła też przeciętna wysokość długu – z zeszłorocznego 18,5 do 19,2 tys. zł obecnie.

Dane pokazują, że większość tych osób miała problemy finansowe na długo przed ogłoszeniem niewypłacalności. Ponad połowa z nich widniała w KRD już od co najmniej dwóch lat. Dlaczego tyle czekali? Najczęstszą obawą związaną z ogłoszeniem bankructwa jest utrata możliwości rozporządzania własnym majątkiem. Dochodzi też czynnik psychologiczny. Dla wielu osób ogłoszenie upadłości jest powodem do wstydu.

Duża część Polaków próbuje spłacać zobowiązania, posiłkując się zaciąganiem kolejnych pożyczek. W efekcie popadają w spiralę zadłużenia, z której ciężko się wydostać. Upadłość konsumencka jest alternatywą dla ciągnących się egzekucji komorniczych oraz legalnym sposobem na powstrzymanie windykacji i wyjście z długów – wyjaśnia radca prawny Jarosław Rembisz.

Rozwiązanie bardzo skuteczne. Są tylko dwa „ale”

Osoba, która ogłosi upadłość konsumencką, otrzymuje możliwość uzyskania oddłużenia względem zdecydowanej większości zadłużenia. Ma to na celu spowodować, że rozpocznie „nowe życie” bez długów. Jarosław Rembisz przestrzega jednak przed traktowaniem upadłości konsumenckiej jako standardowej metody na wyjście z trudności finansowych.

Jej alternatywą może być na przykład układ konsumencki. Pozwala on na porozumienie się z wierzycielami, tj. zaproponowanie im spłaty należności z własnych dochodów. W przeciwieństwie do bankructwa, układ konsumencki pozwala dłużnikowi na zachowanie przynajmniej części majątku.

Eksperci podkreślają również rosnącą rolę prawników, od których w dużej mierze zależy sukces postępowania. Nie tylko dokonują analizy sytuacji prawno-finansowej, ale też sporządzają wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, negocjują z wierzycielami, reprezentują dłużnika w sądzie czy kontrolują działania syndyka. Wiele wskazuje na to, że zapotrzebowanie na tego typu usługi będzie w Polsce tylko rosło.

Według przewidywań Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej liczba niewypłacalności w Polsce do końca 2023 roku może przekroczyć nawet 20 tysięcy. To o 5 tysięcy więcej niż w ubiegłym roku.

Wzrost napięcia geopolitycznego zbliża złoto do 2 000 USD

Złoto w październiku wykonało duży zwrot, napędzany z jednej strony przez perspektywę zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych przez FED, z drugiej zaś, przez niepokoje geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Aktualnie gra toczy się o barierę 2 000 USD.

Dwie główne przyczyny to polityka FED na najbliższe miesiące, a także sytuacja na Bliskim Wschodzie. Atak na Izrael, który Hamas przeprowadził ze Strefy Gazy, był aktem, który nie miał precedensu w historii Izraela z uwagi na jego brutalność i ilość cywilnych ofiar. W odpowiedzi Izrael dokonuje bezwzględnych ostrzałów Gazy i przygotowuje się do operacji lądowej.

Konflikt ten wzbudza niepokoje również ze względu na możliwe zaangażowanie innych stron – przede wszystkim Iranu, ale też Hezbollahu. Aby uniknąć tego rodzaju eskalacji, Stany Zjednoczone wysłały na Morze Śródziemne dwa lotniskowce.

Złoto przeważnie jest skorelowane odwrotnie z dolarem amerykańskim i w większości przypadków zmiany ceny złota spowodowane są osłabieniem się lub umocnieniem dolara. W tej sytuacji rośnie zarówno cena złota, jak i umacnia się dolar. Tego rodzaju sytuacje zdarzają się rzadko. To – w połączeniu ze spadającymi rynkami akcji – pokazuje, jak bardzo kapitał szuka teraz bezpieczeństwa.

EBC przerywa cykl podwyżek

Po dziesięciu podwyżkach stóp procentowych, Europejski Bank Centralny poinformował w czwartek o przerwaniu cyklu podwyżek. Christine Lagarde tłumaczy, że kraje strefy euro są obecnie osłabione gospodarczo, zatem dalsze podwyżki stóp procentowych mogłyby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Mimo to podkreśla, że ryzyko dalszego wzrostu inflacji w pozostaje podwyższone, z uwagi na zwiększone napięcia geopolityczne i możliwość wzrostu cen energii.

Rozpoczęty w lipcu 2022 roku cykl podwyżek był pierwszym od 11 lat i doprowadził do rekordowych poziomów. Stopa oprocentowania operacji refinansujących wynosi obecnie 4,5 proc., kredytu 4,75 proc., zaś depozytu 4 proc.

Dobry kwartał w USA

 

Odczyt PKB za trzeci kwartał wyniósł 4,9 proc. i okazał się przewyższać oczekiwania ekonomistów, którzy prognozowali wzrost na poziomie 4,3 proc. Wzrost ten napędzany jest w dużej mierze przez konsumpcję.

Choć wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wynosi zaledwie 19,5 proc., dobra kondycja gospodarki oraz utknięcie w martwym punkcie postępu w walce z inflacją, może oznaczać, że FED zaskoczy nas jeszcze przed końcem roku.

Polski dług publiczny

Powyborcza zmiana polityczna w Polsce będzie okresem burzliwym nie tylko z powodu konieczności sformowania nowego rządu, co może być trudne, ale także dlatego, że mamy za sobą osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, które pozostawiły po sobie pewien określony krajobraz.

Jedną z rzeczy budzących duże emocje w ostatnich dniach jest dług publiczny, który oficjalnie wynosi 34,7 mld złotych. Jednak – jak donosi Rzeczpospolita – rząd Mateusza Morawieckiego prowadził praktykę polegającą na przesuwaniu dużej części wydatków poza budżet centralny, do tzw. “funduszy pozabudżetowych”, co zmniejsza transparentność polskich wydatków publicznych i utrudnia oszacowanie prawdziwej skali długu publicznego. Uwzględniając wydatki pozabudżetowe, dług publiczny jest ponad dwukrotnie wyższy i wynosi ponad 77 mld złotych.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark