Dyspareunia: Gdy ból zakłóca satysfakcję seksualną

Nawet jedna na pięć kobiet boryka się z dolegliwościami bólowymi podczas stosunku. To sygnał dyspareunii – dysfunkcji, która wpływa na codzienne życie pacjentek nie tylko w sferze intymnej. Co warto wiedzieć na jej temat i jakie podejście oferują specjaliści?

Dlaczego ból?

Dyspareunia, ujęta w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 pod numerem F52,6, to problem, z którym zmagają się nawet 20% kobiet. Ból występujący podczas stosunku może być na tyle intensywny, że przerywa życie seksualne. Warto jednak pamiętać, że jego przyczyny mogą być różne. Jak mówi Barbara Larwa, fizjoterapeutka uroginekologiczna z Osteohelp: „Ból podczas współżycia to jedna strona medalu. Może on pojawić się także podczas wkładania tamponów czy badania ginekologicznego. Nierzadko jest spowodowany nadmiernymi napięciami, które często są skutkiem stresu.”

Fizjologia vs. psychika

Podczas gdy niektóre problemy z dyspareunią mają korzenie w fizjologii – endometrioza, nadżerki czy mięśniaki to tylko kilka z nich – wiele z nich ma podłoże psychiczne. Istnieje wiele czynników psychologicznych, takich jak urazy z dzieciństwa, nadużycia seksualne, obniżone poczucie własnej wartości czy brak edukacji seksualnej. To wszystko może wpłynąć na doświadczenie bólu podczas stosunku.

Kompleksowe podejście do leczenia

Dyspareunia to nie tylko problem fizyczny, ale również psychiczny. Leczenie powinno więc być holistyczne. Fizjoterapia koncentruje się na pracy z ciałem, pomagając złagodzić napięcia, które mogą prowadzić do bólu. Psychoterapia z kolei pomaga pacjentkom zrozumieć i stawić czoło psychologicznym przyczynom ich dolegliwości.

Technologia, w tym aplikacje, staje się również coraz bardziej pomocna w procesie leczenia. Pomagają one pacjentkom w ćwiczeniach, edukacji i śledzeniu przebiegu miesiączek.

Wspólna praca z partnerem

Choć to kobiety najczęściej zgłaszają się na leczenie, proces ten dotyczy również ich partnerów. Wielu specjalistów zaleca konsultacje partnerskie lub indywidualne dla partnera, aby cały proces był bardziej efektywny.

W walce z dyspareunią kluczem jest interdyscyplinarne podejście, które łączy wiedzę medyczną, psychoterapeutyczną i fizjoterapeutyczną. Poprzez zrozumienie korzeni problemu i zaangażowanie właściwych specjalistów, kobiety mogą znaleźć ulgę i wrócić do pełnego, satysfakcjonującego życia seksualnego.

Żródła:

Ból podczas stosunku u kobiet – fashionmedia.pl

Fizjoterapia Uroginekologiczna – osteohelp.pl

Tylko 1/3 Polaków z nietrzymaniem moczu zgłasza się do lekarza

W Polsce miliony osób zmagają się z problemem zespołu pęcherza nadreaktywnego (OAB), odmiany nietrzymania moczu (NTM). Choroba ta, dotykająca blisko 50 milionów ludzi w całej Europie, jest często lekceważona i niedoceniana, co prowadzi do dramatycznych skutków w życiu pacjentów.

OAB, jako jedna z odmian nietrzymania moczu, jest nadal postrzegana w społeczeństwie jako dolegliwość wstydliwa. Tymczasem, jej konsekwencje mogą być bardziej dewastujące niż skutki cukrzycy czy nadciśnienia. Pacjenci zmagający się z tym problemem często wycofują się z życia zawodowego i społecznego, narażeni są na ryzyko depresji, a także utraty rodzin i wykluczenia społecznego.

Statystyki są alarmujące. Jak informuje Stowarzyszenie UroConti, z OAB cierpi niemal jedna szósta polskiego społeczeństwa. Co więcej, choroba ta dotyka 27% kobiet i 10,8% mężczyzn powyżej 18 roku życia. A choć częstość występowania zwiększa się wraz z wiekiem, OAB nie jest naturalnym skutkiem starzenia się.

Jednak pomimo dużej liczby cierpiących, wielu pacjentów opóźnia wizytę u lekarza. Często toczy się z nim walka o uznawanie choroby, jej diagnozę i leczenie. Jak wskazuje Elżbieta Żukowska z UroConti, tylko jedna trzecia osób zgłasza się do specjalisty, a dwie trzecie robią to dopiero po dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów.

Pacjenci z OAB wymagają wsparcia zarówno w formie edukacji, jak i dostępu do odpowiednich środków leczenia. Leczenie zachowawcze, jak ćwiczenia pęcherza i zmiana diety, może przynieść znaczące ulgi. Jednak dla wielu pacjentów niezbędne jest również wsparcie farmakologiczne. W Polsce dostęp do leków jest jednak ograniczony, a refundacja nierefundowanych leków może stanowić barierę finansową dla wielu pacjentów.

Eksperci wskazują także na potrzebę lepszej edukacji w zakresie dostępnych terapii, w tym fizjoterapii urologicznej, która może być kluczem do poprawy jakości życia pacjentów. Niemniej jednak, bariery finansowe i brak świadomości wśród pacjentów oraz lekarzy nadal pozostają problemem.

Podsumowując, zespół pęcherza nadreaktywnego jest poważnym problemem zdrowotnym w Polsce, który wymaga natychmiastowego działania. Potrzeba lepszej edukacji, dostępu do leczenia i wsparcia społecznego dla pacjentów, aby zapobiec negatywnym skutkom tej choroby. W walce o lepszą jakość życia pacjentów z OAB, kluczem jest zwiększenie świadomości i dostępu do skutecznych terapii.

Źródło: Fizjoterapia nietrzymania moczu – Ostoehelp Kraków

Skutki nieoczekiwanej decyzji RPP

Najnowsza decyzja RPP wywołała rozpaczliwą wyprzedaż na polskim złotym. Rynek walutowy bardzo źle zareagował na decyzję, a inwestorzy są zdezorientowani.

RPP zdecydowała o obniżeniu poziomu stóp procentowych o 75 punktów bazowych, podczas gdy oczekiwania rynkowe zakładały cięcie jedynie o 25 pb. 2/3 analityków rynkowych spodziewało się właśnie takiej obniżki, a 1/3 oceniała, że do obniżek nie dojdzie. Nie było analityka, który prognozowałby obniżkę podstawowej stopy do 6,00%, a więc o 75 pb.

– Za nami pierwsze półrocze, gdy złoty radził sobie bardzo dobrze i zaskakiwał wzmocnieniem wobec euro i szczególnie wobec dolara, mieliśmy moment, gdy za dolara płaciliśmy mniej niż 4 zł, gdy jesienią 2022 r. aż ponad 5 zł. Teraz ten trend się odwrócił. – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Złoty jest bardzo podatny na nastroje na globalnych rynkach, często dominując krajowe czynniki, dlatego oceniam, że gdyby RPP podjęła decyzję zgodną z oczekiwaniami rynku nie byłoby żadnej reakcji na złotym.

W oświadczeniu wydanym przez Radę trudno znaleźć racjonalny powód, który tłumaczyłby aż tak duży ruch. Członkowie zwrócili uwagę na spadek inflacji oraz stwierdzili, że obniżka nie wpłynie negatywnie na osiągnięcie celu w zakładanym terminie, a sama decyzja zapewne nie została podjęta jednogłośnie, takie szczegóły dopiero poznamy.

Prezes NBP na konferencji prasowej stwierdził, że inflacja w Polsce jest już jednocyfrowa i że będzie ona wynosiła prawdopodobnie 8,5% we wrześniu. Jednak inflacja jest dwucyfrowa (10,1%), a warunkiem obniżki stóp procentowych miała być właśnie jednocyfrowa inflacja. Prezes powiedział także, że w kolejnym kwartale należy spodziewać się dalszego spadku inflacji i nie ma mowy o żadnym negatywnym zaskoczeniu. Zapytany o dalsze kroki, prezes odpowiedział, że na razie bankierzy będą przyglądali się sytuacji i na tej podstawie podejmować decyzje. Przekaz prezesa NBP był bardzo optymistyczny, wielokrotnie podkreślał on, że jest to „radosny moment” i że inflacja w Polsce wkroczyła w „umiarkowaną” – poniżej 10%. Dodał on także, że pod koniec roku inflacja ma zbliżyć się do 5%.

Jeśli chodzi o złotego, prezes NBP powiedział, że kurs naszej krajowej waluty jest dla banku bardzo ważny i że ostatnio PLN umocnił się aż o 17% do dolara. Stwierdził też, że mimo środowego załamania kursu, na razie nie są potrzebne interwencje, jednak że w razie czego jesteśmy gotowi na podjęcie kroków, dodając „mamy kilkaset ton złota, na wszelki wypadek”.

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej wpłynęła jednak tragicznie na wycenę złotego, co dalej z nasza krajową walutą? Niestety perspektywy nie są zbyt dobre. Oprócz zaskakującej decyzji RPP, globalne umocnienie dolara amerykańskiego nie wspiera złotego. Jeśli na głównej parze walutowej EURUSD kontynuowany będzie trend spadkowy, złoty może w dalszym ciągu znajdować się pod presją.

– Rynek nie wie co dalej, bo od bankierów centralnych oczekuje, że zrobią to co wcześniej zapowiadali – komentuje ekspert XTB. – Rynek oczekiwał obniżki o 25 pb i kolejnych obniżek o takiej skali, a teraz rynek nie wie co dalej z obniżkami.

W ciągu trzech sesji po decyzji RPP złoty osłabił się 18 groszy do dolara oraz 16 gr do euro. Notowania USDPLN przekroczyły poziom 4,30 zł i jeżeli ruch w górę będzie kontynuowany, niewykluczony jest nawet ruch w kierunku 4,40 zł. Z kolei EURPLN dotarł wczoraj do oporu przy 4,63 zł, a jeśli zostałby on przekroczony, droga w kierunku 4,70 zł zostanie otwarta. Dla frankowiczów zła wiadomość, frank podrożał do poziomu 4,82 zł.

Patrząc z kolei na notowania EURUSD mimo niewielkiego odreagowania, kurs pozostaje poniżej kluczowej strefy oporu przy 1,0750. Wydaje się, że dopóki notowania nie wrócą powyżej, bazowym scenariuszem jest dalszy ruch na niższe poziomy. W przypadku realizacji takiego scenariusza niewykluczony jest atak na wsparcie przy 1,0640.

Rynek obawia się powrotu do wyższej inflacji. Ta wprawdzie spadała, ale 10,1%, to rezultat 4-krotnie wyższy od celu inflacyjnego, uznawanego przez NBP za korzystny dla polskiej gospodarki. Nie sposób wykluczyć ryzyka, że za kilka miesięcy (ale już po wyborach parlamentarnych) trzeba będzie powrócić do podwyżek stóp procentowych.

– Rynek chce się dowiedzieć czy powrót do akceptowalnego poziomu inflacji, wyznaczonego przez cel inflacyjny, dalej jest priorytetem RPP – podsumowuje P.Kwiecień z XTB. – Porzucenie celu inflacyjnego byłoby bardzo negatywnym scenariuszem dla złotego.

Dla przypomnienia, mocny złoty miał sprzyjać zwalczaniu inflacji, co podkreślała sama RPP.

Europejski Bank Centralny – jeszcze jedna podwyżka stóp, czy już jastrzębia pauza?

  • Posiedzenie Rady Prezesów EBC – wysoka inflacja, ale również realne niebezpieczeństwo ostrego spowolnienia (m.in. spadek popytu na kredyty największy od 2003r.)
  • Analiza sekwencyjna danych inflacyjnych, w przeciwieństwie do porównań rok do roku, ujawnia nieco szybszą jej trajektorię spadkową (w strefie euro)
  • Chociaż nadal oczekujemy, że EBC dokona ostatecznej podwyżki o 25 pb, aby osiągnąć szczytową stopę na poziomie 4% (stopa depozytowa), istnieje rosnące ryzyko, że decydenci mogą zdecydować się na jastrzębią pauzę w przyszłym tygodniu

Posiedzenie Rady Prezesów EBC – jeszcze jedna podwyżka czy jastrzębia pauza?

Wraz ze zbliżającym się 14 września kolejnym posiedzeniem Rady Prezesów europejskiego Banku Centralnego , decydenci EBC zmagają się z coraz bardziej złożonym krajobrazem gospodarczym. Podczas gdy inflacja jest nadal niedopuszczalnie wysoka, szereg wskaźników wyprzedzających wskazuje na rosnące prawdopodobieństwo ostrzejszego spowolnienia gospodarczego (wykres 1). Wskaźnik nastrojów gospodarczych (ESI) odnotował najsłabsze wyniki od czasu kryzysu w strefie euro, z wyjątkiem okresu pandemii. W międzyczasie indeks menedżerów ds. zakupów (PMI) znalazł się poniżej ekspansywnego progu 50 zarówno dla sektora produkcyjnego, jak i usługowego. Po stronie finansowej, ankieta dotycząca kredytów bankowych (BLS) wskazuje na najszybszy spadek popytu na kredyty od 2003 r. – obrazowi temu towarzyszy wyraźny spadek agregatów monetarnych i danych dotyczących kredytów bankowych (M1: -9,5% r/r).

Isabel Schnabel, wpływowa i zwykle bardzo jastrzębia członkini zarządu EBC, przyznała w zeszłym tygodniu, że „(przyrost) nowych kredytów gwałtownie spadł” w związku z wyższymi stopami procentowymi oraz że „aktywność i wielkość portfela zamówień w sektorze produkcyjnym gwałtownie spadły do poziomów zwykle obserwowanych tylko w głębokich recesjach. Podczas gdy rynek pracy nadal stanowi zagadkowy kontrast, a stopa bezrobocia utrzymuje się na historycznie niskim poziomie, to podobnie jak inflacja dane te są wskaźnikami o pewnym opóźnieniu i łatwo mogą przejść na mniej korzystne obszary. Innym niepokojącym wymiarem jest „realny spadek dochodów„, którego doświadczają europejskie gospodarstwa domowe. Inflacja znacznie przewyższyła nominalny wzrost płac, powodując realną utratę dochodów o około 4%. Sugeruje to, że konsumpcja gospodarstw domowych, największy składnik PKB, może w najbliższym czasie znacznie ucierpieć, jeśli konsumenci dostosowywać będą do tego swoje zachowania związane z wydatkami.

Wykres 1: Wiodące wskaźniki ekonomiczne strefy euro (wskaźniki Z) i PKBWiodące wskaźniki ekonomiczne strefy euro (wskaźniki Z) i PKB

Źródła: Refinitiv, Allianz Research. Uwaga: Ekstremalne stopy wzrostu PKB podczas pandemii w 2020 r. nie są wyświetlane ze względu na ograniczenia skali.

Analiza sekwencyjna danych inflacyjnych, w przeciwieństwie do porównań rok do roku, ujawnia nieco szybszą trajektorię spadkową. Pomimo niepożądanego ponownego przyspieszenia w komponencie energetycznym w sierpniu, najnowsza stopa inflacji 3m/3m annualizowana i wyrównana sezonowo wyniosła 3,0% (rdzeń: 3,9%) w porównaniu z oficjalną stopą 5,3% r/r (rdzeń: 5,3%, wykres 2). Inflacja w usługach również spadła z lipcowego szczytu, dając decydentom pewną ulgę. Trwająca dezinflacja zbiega się w czasie ze znaczącą zmianą strategii komunikacyjnej EBC. Podczas gdy w czerwcu nadal koncentrowano się na ryzyku trwałej i wysokiej inflacji, od tego czasu ton przesunął się w kierunku ryzyka skurczenia się gospodarki. W swoim przemówieniu na sympozjum ekonomicznym w Jackson Hole prezes EBC Christine Lagarde podkreśliła obecną niepewność gospodarczą. Zwróciła również uwagę na wyzwanie dla banków centralnych, jakim jest radzenie sobie ze wstrząsami po stronie podaży, takimi jak pandemia Covid-19, wojna na Ukrainie i zmiany klimatu. Niemniej jednak powtórzyła konieczność utrzymania „stóp procentowych na wystarczająco restrykcyjnych poziomach”, aby osiągnąć średniookresowy cel inflacyjny na poziomie 2%, nie dając jednak żadnej wskazówki, gdzie jest ten poziom.

Wykres 2: Inflacja (bazowa) w strefie euro w ujęciu rocznym i sekwencyjnym

Inflacja (bazowa) w strefie euro w ujęciu rocznym i sekwencyjnymInflacja (bazowa) w strefie euro w ujęciu rocznym i sekwencyjnym 2

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Chociaż nadal oczekujemy, że EBC dokona ostatecznej podwyżki o 25 pb, aby osiągnąć szczytową stopę na poziomie 4% (stopa depozytowa), istnieje rosnące ryzyko, że decydenci mogą zdecydować się na jastrzębią pauzę w przyszłym tygodniu. W czerwcu prezes Lagarde pozostawiła otwarte opcje, stwierdzając, że przyszłe decyzje będą zależeć od napływających danych i nowych prognoz makroekonomicznych. Biorąc pod uwagę rozczarowującą trajektorię wiodących wskaźników wzrostu gospodarczego i powolną, ale trwającą dezinflację, istnieje obecnie duże prawdopodobieństwo, że Rada Prezesów może zdecydować się na jastrzębią pauzę. W takim przypadku komunikat prawdopodobnie podkreśli potrzebę utrzymania stóp procentowych na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas, zachowując jednocześnie opcję dodatkowych podwyżek stóp, jeśli będzie to uzasadnione. Niezależnie od decyzji, spotkanie zapowiada się jako kluczowe wydarzenie, ponieważ zostaną na nim również zaprezentowane nowe prognozy ekspertów, oferujące wgląd w średnioterminowe perspektywy gospodarcze i polityki pieniężnej.

Nadal oswajamy się z decyzją RPP

Echa środowej decyzji polskich decydentów nie milkną. Wczoraj odbyła się konferencja prasowa prof. Adama Glapińskiego. Wycena ropy naftowej nie chce spadać. Spada za to dynamika cen w Niemczech i na Węgrzech, jednak jej wartości nadal pozostawiają wiele do życzenia.

Konferencja prezesa NBP

Wczorajsza wypowiedź przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej była w większym stopniu wyważona niż poprzednie, jednak styl został zachowany. Mimo szoku jaki przeżyliśmy w środę, prof. Adam Glapiński postanowił brnąć dalej w swoją narrację, przekonując słuchaczy o słuszności silnej obniżki stóp procentowych w Polsce. Głównym argumentem było zmniejszenie wysokości rat kredytowych, dzięki któremu w kieszeniach kredytobiorców pozostanie więcej pieniędzy. Czy to nie brzmi jak dolanie paliwa do inflacyjnego silnika? Kolejnym argumentem był fakt, że niższe stopy procentowe to tańszy pieniądz, co potencjalnie zwiększy konkurencyjność krajowej gospodarki w aspekcie globalnym, gdyż dla zagranicznych kontrahentów polskie produkty staną się tańsze. Zgodzę się, ale osłabienie krajowej waluty nie prowadzi jednocześnie do obniżania inflacji, co jest celem NBP. A faktem jest, że środowa decyzja osłabiła polskiego złotego, wystarczy sprawdzić wszystkie wykresy PLN do głównych walut. Nawet jeżeli w najbliższych miesiącach inflacja konsumencka będzie wykazywać tendencję spadkową, to pamiętajmy, że będzie to w dużej mierze zasługa efektu bazy. Ruchy na stopach procentowych oddziaływują na dynamikę cen z opóźnieniem, co może stać się problemem jej ponownego wzrostu w 2024 roku. A to w połączeniu z drożejącą ropą naftową (która wyceniana jest w dolarze) i dalszym umacnianiem dolara może sprawić, że zmartwienie dwucyfrową inflacją wróci do nas za rok albo i prędzej ze zdwojoną siłą (jeżeli krótkoterminowo uda się zejść do jednocyfrowych poziomów CPI, a moim zdaniem jest to możliwe).

“Czarne złoto” wciąż drogie

Skoro wspomniałem o drożejącej ropie, to nie pozostanę gołosłowny. W środę oprócz decyzji RPP dowiedzieliśmy się o przedłużeniu ograniczenia wydobycia ropy przez Arabię Saudyjską i Rosję. Mniejsza podaż przy stabilnym popycie to w teorii wzrost wycen. W ciągu ostatnich dwóch dni dowiedzieliśmy się również o spadku zapasów ropy w USA o ponad 5,5 mln baryłek, co potwierdziły raporty Energy Information Administration oraz American Petroleum Institute. Mniejsze zapasy również wskazują na mniejszą podaż, co dodatkowo napędza wyceny “czarnego złota”. Indeks odmiany BRENT w tym tygodniu doszedł do poziomu 91 USD, WTI do 88 USD. Dziś wieczorem poznamy liczbę wież wiertniczych dla rynku ropy w USA. Jeżeli i ta spadnie, będzie to kolejny cios dla inflacji na całym świecie.

Dynamika cen w Europie

Sierpniowa inflacja konsumencka głównego motoru napędowego unijnej gospodarki została potwierdzona. Zgodnie z konsensusem odczyt na poziomie 6,1% jest o 0,1 punktu procentowego niższy od poprzedniego. Publikacja nie jest szokująca w takim stopniu jak środowa decyzja RPP, zatem i reakcja rynków była znikoma. W piątkowe przedpołudnie na wykresie EUR/USD obserwujemy próbę wymazania wybicia do poziomów 1,072 i ponownego zejścia poniżej 1,07. Wysoka inflacja konsumencka doskwiera także naszym bratankom. Na Węgrzech ceny w ujęciu rocznym spadły do 16,4%, jednak tak jak w niemieckim przypadku, cały czas znajdujemy się poza celem inflacyjnym obydwóch banków centralnych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – Sytuacja na rynku pracy

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

W niektórych miastach ceny mieszkań wzrosły już o ponad 20% w ciągu roku

Bardzo szybko kurczy się oferta nowych mieszkań, a te, które w niej pozostały są coraz droższe. Szczególnie w Krakowie i Trójmieście sytuacja jest dramatyczna. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl alarmują, że w sierpniu średnia cena metra kwadratowego była tam o ponad jedną piątą wyższa niż przed rokiem!

W sierpniu średnia cena metra kwadratowego lokali dostępnych w ofercie krakowskich firm deweloperskich zbliżyła się do 15 tys. zł za m kw. i była wyższa niż w Warszawie miesiąc wcześniej.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika z kolei, że oferowane przez deweloperów w Krakowie mieszkania podrożały w sierpniu średnio aż o 5% w przeliczeniu na metr kwadratowy. Mimo to stolica nie dała się zepchnąć z pozycji lidera. Średnia cena metra kwadratowego poszła tu bowiem w górę aż o 6%. Tym samym z nawiązką przekroczyła próg 15 tys. zł.Wyk. 1 - Ceny mieszkań-sierpień 2023-cenyM

Na trzecim miejscu cenowego podium utrzymuje się Trójmiasto. Również i tam sierpień przyniósł bardzo gwałtowny, bo aż 5% wzrost średniej ceny metra kwadratowego. Niestety, cenowe przyspieszenie miało miejsce także w Poznaniu i Wrocławiu, gdzie z miesiąca na miesiąc średnia podskoczyła o odpowiednio: 4% i 3%.

Mam nadzieję, że ten wyścig cenowy wreszcie się skończy. W przeciwnym razie czekałyby nas w tym roku rekordowe wzrosty średniej ceny metra kwadratowego – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Przede wszystkim w Krakowie, ale także w Trójmieście powinien już głośno zabrzmieć sygnał alarmowy. W ciągu 12 miesięcy nowe mieszkania podrożały tam średnio na metrze o 25% i 22%. Tuż za nimi uplasowały się wzrosty w Warszawie (+15%) oraz w Górnośląsko – Zagłębiowskiej Metropolii (+14%). Spośród analizowanych miast najwolniej ceny rosły w Łodzi (+11%).Wyk. 2 - Ceny mieszkań-sierpień 2023-cenyR

Ekspert nie ma wątpliwości, że lawinowo rosnąca średnia cena metra kwadratowego jest głównie efektem rosnących kosztów budowy, w warunkach wysokiej inflacji, oraz gwałtownie kurczącej się podaży mieszkań. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w ofercie krakowskich firm deweloperskich było pod koniec sierpnia aż o 44% mniej mieszkań niż jeszcze osiem miesięcy temu. We Wrocławiu oferta lokali skurczyła się w tym okresie o 37%, w Warszawie – o 34%, a w Trójmieście – o 29%. Wyk. 3 - Ceny mieszkań-sierpień 2023-ofertaK

–  W sytuacji, gdy po kredyty sięga coraz więcej osób, a prawdziwą furorę na rynku robi dotowany przez państwo „Bezpieczny Kredyt 2%”, z oferty deweloperów znikają w pierwszej kolejności mieszkania z segmentu popularnego. I to dlatego wystrzeliła średnia cena metra kwadratowego tych, które w niej zostały – tłumaczy Marek Wielgo.

Potwierdzają to dane BIG DATA RynekPierwotny.pl, z których wynika, że średnia cena mieszkań, na które krakowscy deweloperzy znaleźli chętnych wynosiła ok. 12,4 tys. zł za m kw.  Podobnie było niemal we wszystkich metropoliach. Wyjątkiem były miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Niestety, sierpień był kolejnym miesiącem, w którym deweloperzy nie dostarczyli na rynek tylu mieszkań, by zaspokoić popyt na nie. Dlaczego tak się dzieje? Istnieją obawy, że o ile duzi deweloperzy włączyli wyższy bieg, bo mają grunty i zapewnione finansowanie swoich inwestycji, to wielu małym i średnim firmom właśnie ta druga kwestia mocno podcina skrzydła.  Ponadto firmy deweloperskie  zwracają uwagę na zbyt małą podaż działek oraz nadmierną biurokrację.

Autor: RynekPierwotny.pl

Develia podnosi cel sprzedaży do 2500-2600 lokali w 2023 roku

Develia zaktualizowała cele na 2023 rok, zwiększając docelowy poziom sprzedaży mieszkań do 2500-2600 lokali, co oznacza wzrost o 60-70% wobec oczekiwań z początku roku. Spółka dąży do przekazania 2500-2600 mieszkań oraz wprowadzenia do oferty i rozpoczęcia budowy 2700-2900 lokali. Aktualizacja celów jest wynikiem poprawy sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych oraz przejęcia przez Develię polskich spółek Nexity.

W ramach aktualizacji celów na 2023 rok Develia dąży do:

  • Osiągnięcia poziomu sprzedaży 2500-2600 lokali, wobec 1450-1650 lokali deklarowanych na początku roku, co oznacza wzrost o ok. 60-70%.
  • Przekazania klientom 2500-2600 lokali, wobec poprzedniego celu 1900-2050 mieszkań, co oznacza wzrost o ok. 30%.
  • Wprowadzenia do oferty i rozpoczęcia budowy 2700-2900 lokali, wobec zakładanych wcześniej 1850-2050 mieszkań, co oznacza wzrost o ok. 45%.
  • Dalszego prowadzenia negocjacji z potencjalnymi inwestorami instytucjonalnymi na rynku PRS.

– Zdecydowaliśmy się na zwiększenie celów, jakie wyznaczyliśmy sobie na 2023 rok, ponieważ sytuacja w branży w ostatnich miesiącach poprawiła się, a popyt istotnie wzrósł, m.in. ze względu na powrót klientów kredytowych do biur sprzedaży. Kolejnym istotnym czynnikiem, który wpłynął na weryfikację celów jest przejęcie w lipcu br. polskich spółek Nexity mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Zwiększony popyt na mieszkania przełoży się na tegoroczną sprzedaż. Dążymy do tego, by osiągnąć wynik na poziomie 2500-2600 lokali, czyli 60-70% więcej niż zakładaliśmy na początku roku. Dzięki przejęciu Nexity jesteśmy w stanie jeszcze lepiej na ten popyt odpowiedzieć – chcemy zwiększyć liczbę wprowadzeń mieszkań z rozpoczętą budową o ok. 45% wobec poziomu, jaki planowaliśmy w lutym. Zrealizowanie tegorocznych celów istotnie umocni pozycję Develii w czołówce deweloperów mieszkaniowych – dodaje Andrzej Oślizło.

W związku ze zmianą otoczenia rynkowego i niskim poziomem podaży mieszkań na rynku Develia aktualnie skupia się na zaspokojeniu popytu ze strony klientów indywidualnych. Nadal będzie prowadzić rozmowy z inwestorami instytucjonalnymi, ponieważ zarząd ocenia rynek PRS jako perspektywiczny, jednak w obecnych realiach finalizacja pierwszej transakcji ma dla spółki niższy priorytet. Nadrzędnymi strategicznymi celami Develii są zwiększenie skali działania w segmencie mieszkaniowym do poziomu sprzedaży 3100 mieszkań oraz zwrotu z kapitału własnego (ROE) do minimum 15% rocznie nie później niż w 2025 roku.

– Przejęcie projektów realizowanych przez Nexity, z uwagi na ich wysoki poziom zaawansowania, wpłynęło na podniesienie tegorocznego celu przekazań. Przełoży się to na lepsze wyniki finansowe Develii za 2023 rok. Transakcja pozwoliła nam też na zwiększenie potencjału sprzedażowego Develii, ponieważ duża część projektów z banku gruntów Nexity posiada zgody administracyjne umożliwiające rozpoczęcie budowy – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii.

W lipcu br. Develia sfinalizowała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej, za 100 mln euro. Transakcja zwiększyła skalę działalności Develii w Warszawie i Krakowie oraz umożliwiła wejście na rynek poznański.

REIT-y: nowa szansa dla polskich inwestorów

Polacy chcą inwestować w nieruchomości. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w 2022 roku 70 proc. mieszkań kupiono inwestycyjnie. Inaczej jest w przypadku obiektów komercyjnych, gdzie udział polskiego kapitału wynosi niecałe 2 proc. – wynika z danych CBRE. To znacznie mniej niż w innych krajach regionu. W Czechach i w Niemczech lokalni inwestorzy odpowiadają za 60 proc. kapitału zainwestowanego np. w biura czy magazyny, a w Rumunii 45 proc. Pozwalają im na to na przykład REIT-y, czyli fundusze umożliwiające inwestycje w nieruchomości komercyjne osobom indywidualnym. To rozwiązanie, które sprawdziło się długofalowo, ale jego największą wartość widać szczególnie w czasach kryzysu i wysokiej inflacji.

REIT to rodzaj funduszu inwestycyjnego, który pojawił się po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych i funkcjonuje z powodzeniem od kilkudziesięciu lat w wielu krajach. Wśród nich są m.in. Niemcy, Wielka Brytania, Finlandia i Szwecja. REIT-y mają obowiązek inwestowania w nieruchomości komercyjne, są zwolnione z podatku CIT, a lwią część swojego zysku wypłacają inwestorom w postaci dywidendy. Dzięki dużej skali inwestycji, a co za tym idzie, dywersyfikacji produktów na nawet kilkaset obiektów komercyjnych, są postrzegane jako atrakcyjne i stabilne fundusze. Tym bardziej, że inwestorzy indywidualni mają wpływ na rodzaj kupowanych aktywów, co powoduje, że patrzą na nie przychylniejszym okiem. Dużym atutem tego typu inwestycji jest także, potwierdzony danymi J.P Morgan, najwyższy zwrot z inwestycji w perspektywie ostatnich dwóch dekad, w porównaniu z innymi instrumentami finansowymi.

Odporne na inflację

Polska jest dwa razy większym rynkiem nieruchomości komercyjnych niż np. Czechy. Mimo to wartość kapitału od rodzimych inwestorów lokowana w naszym kraju sięga niecałych 2 proc. U naszych południowych sąsiadów wynosi obecnie ok. 60 proc., podobnie w Niemczech. Natomiast w Rumunii czy na Węgrzech ok. 45 proc. W tych krajach lokalne fundusze inwestujące w nieruchomości komercyjne funkcjonują z powodzeniem. Inwestorzy indywidualni chętnie z nich korzystają, postrzegając inwestycje na lokalnym rynku jako mniej ryzykowne niż te poza granicami kraju. Dzięki temu zwiększają stabilność i płynność rodzimego sektora nieruchomości komercyjnych, który jest mniej zależny od decyzji zagranicznych podmiotów. Ograniczenie wpływu zawirowań gospodarczych zapewnia także fakt, że umowy na nieruchomości w tym systemie są corocznie indeksowane inflacją, co zmniejsza ryzyko związane z tym czynnikiem dla inwestorów. Dlatego REIT-y i fundusze inwestujące w nieruchomości komercyjne stanowią jeden z korzystniejszych instrumentów finansowych dla osób indywidualnych, które chcą chronić swoje pieniądze przed utratą wartości.

REIT-y narzędziem dla przedsiębiorczych

Polacy mają długą historię i doświadczenie w inwestowaniu w nieruchomości, co widać chociażby w obecnym popycie na rynku mieszkaniowym. Jak wynika z danych NBP, gros mieszkań jest kupowanych w celach inwestycyjnych. W 2022 roku w tym celu nabyto aż 7 na 10 zakupionych lokali mieszkalnych. Tylko 30 proc. stanowiły więc zakupy na własne potrzeby. Co więcej, znaczący udział (oscylujący wokół 50 proc.) w transakcjach mieli klienci gotówkowi i ci z przewagą środków własnych. Inwestycję w mieszkania traktują m.in. jako sposób na ochronę swojego kapitału przed inflacją. Postrzegają rynek nieruchomości jako stabilny i odporny na zawirowania gospodarcze i z braku innych łatwo dostępnych możliwości, lokują pieniądze w mieszkania. Atrakcyjne dla nich mogą być właśnie REIT-y, które rozszerzają możliwości lokowania kapitału o rynek nieruchomości komercyjnych dla inwestorów indywidualnych. To może pozytywnie wpłynąć na sytuację nabywców mieszkań, przesuwając część kapitału inwestowanego obecnie w mieszkaniówkę na obszar nieruchomości komercyjnych, co mogłoby uwolnić więcej lokali dla kupujących na własne potrzeby.

Fundusze REIT mają potwierdzoną skuteczność jako impuls do rozwoju rynku nieruchomości komercyjnych i czynnik zapewniający większą stabilność gospodarczą, dzięki bazowaniu na popycie wewnętrznym. Od lat stanowią ważny i zdrowy element rynku inwestycyjnego w wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych. W Polsce też stanowiłyby pozytywny bodziec dla ekonomii, zwiększając niezależność od czynników zewnętrznych, a przy okazji wpływając pozytywnie na rynek mieszkaniowy.

Autor: Michał Berski, dyrektor zespołu inwestycyjnego w CBRE

Vivid Games zaprezentowała wyniki za sierpień

Przychody wygenerowane przez portfolio Vivid Games w sierpniu są zbliżone do lipcowych. Spółka spodziewa się, bazując na danych z poprzednich lat, że jesienią i zimą zaangażowanie odbiorców cyfrowej rozrywki wzrośnie, co pozytywnie wpłynie na sprzedaż, także w grach.

Wynik netto za sierpień wyniósł 0,02 mln zł, a EBITDA narastająco za osiem miesięcy sięga 2,7 mln zł. W sierpniu Spółka praktycznie zakończyła realizację układu, spłacając przedterminowo ostatnią ratę za obligacje.

Wyniki za sierpień są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Nadal odczuwamy skutki sezonowego zmniejszenia zaangażowania użytkowników. Przewidujemy, że począwszy od września zaangażowanie graczy będzie stopniowo wzrastać, w związku z zakończeniem wakacji” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games. “W sierpniu praktycznie zakończyliśmy realizację układu, spłacając ostatnią ratę za obligacje. Jest to dla Spółki symbol zamknięcia starych spraw i nowy początek. Intensywnie rozwijamy prototyp Real Boxing 3 oraz kreowaną w kooperacji z Boombit grę Easy Boxing. Wierzę, że spotkania zrealizowane podczas targów Gamescom, przyniosą niebawem kolejne możliwości, o których z przyjemnością poinformujemy ”- dodaje Prezes.

Bloober Team podpisał umowę z Meta Platforms Technologies. Stworzy grę o nazwie Projekt I w technologii VR

Bloober Team zgodnie z przedstawioną długoterminową strategią dokonuje znaczącego kroku na rynku virtual reality (VR). Mistrzowie horroru podpisali umowę z Meta Platforms Technologies z siedzibą w USA na wsparcieowego projektu o kodowej nazwie Projekt I. Poza istotnym wsparciem finansowym amerykański gigant będzie zaangażowany również w działania promocyjne.  n

Zgodnie z nową strategią Bloober Team rozszerza swoje działania również na rynku VR. Po przejęciu pakietu kontrolnego w spółce Played With Fire nastąpił kolejny istotny kamień milowy tego planu. Mistrzowie horroru zawarli właśnie umowę z Meta Platforms Technologies na istotne finansowe i marketingowe wsparcie produkcji, nowej gry o kodowej nazwie Projekt I w technologii VR. Zostanie ona wyprodukowana przez Bloober Team we współudziale ze wspomnianym Played With Fire, w której ostatnio Bloober Team nabył ponad połowę udziałów. Produkcja zostanie finansowo wsparta przez Metę i wydana przez nią na platformie Oculus Quest. Premiera planowana jest na 2025 r.

Dopięliśmy umowę z liderem tego rynku. Chcąc stać się liderem gatunku horror intensyfikujemy nasze działania w branży VR, która pozwala graczom na najbardziej immersyjne doznania. Uważamy, że w następnych latach wirtualna rzeczywistość będzie rosnąć znacznie szybciej niż pozostałe sektory rynku gier. Zarówno inwestycja w Played With Fire, jak i obecna umowa, mają nam pomóc osiągnąć pozycję lidera w tym sektorze i naszym gatunku. Pracujemy wspólnie z naszym nowym partnerem nad niezwykle ciekawym IP i nie możemy się doczekać pierwszej prezentacji. Co ważne, nie jest to port żadnego naszego brandu, tylko zupełnie nowe przedsięwzięcie. Zdecydowanie największe w historii naszej przygody z wirtualną rzeczywistością – komentuje Piotr Babieno, Prezes Bloober Team.

Meta Platforms Technologies to jedna z największych firm technologicznych na świecie, do której należą takie marki jak Facebook, Facebook Messenger, Threads, Instagram czy WhatsApp. Firma Marka Zuckerberga jest jedną z dziesięciu największych korporacji notowanych na giełdzie NASDAQ w Stanach Zjednoczonych. W 2014 r. spółka dostrzegła potencjał rynku gamingowego i zakupiła Oculus VR za 2,3 miliarda dolarów, który w 2016 roku wypuścił swój pierwszy zestaw do rzeczywistości wirtualnej.

W 2022 roku rynek gier VR wygenerował 1,8 mld USD przychodów. Szacuje się, że w 2024 roku przychody z tego segmentu sięgną kwoty 3,2 mld USD.

NBP podważa swoją wiarygodność: złoty i WIG20 w odwrocie

Złoty jest najsłabszy względem euro oraz dolara amerykańskiego od kwietnia. W relacji do franka czy funta widzimy poziomy nienotowane od I kwartału tego roku. Skala deprecjacji jest ogromna, choć Narodowy Bank Polski nie wykazuje większego zmartwienia z tego powodu. Ten tydzień spowodował, że umocnienie PLN z ostatnich kilku miesięcy zostało roztrwonione w błyskawiczny sposób. Dalsze obniżki stóp w Polsce są wysoce prawdopodobne, co nie będzie sprzyjać naszej walucie. Jeśli do tego dojdzie pogorszenie nastrojów na globalnych rynkach, nasza waluta może znaleźć się w jeszcze większych tarapatach. Można powiedzieć, że rynek wycenił wiarygodność naszego banku centralnego.

Profesor Adam Glapiński na wczorajszej konferencji próbował bronić środowej decyzji. Przypomnijmy, że stopy procentowe zostały obniżone o 75 punktów bazowych. Nie obyło się bez „wycieczek” politycznych i odniesień do kampanii wyborczej, w której trakcie jesteśmy. Prezes NBP starał się podkreślić niezależność instytucji. Nieprzewidywalność decyzji banku centralnego jest jednak duża i to widzi cały świat i jest wyceniane przy rynki. Wcześniej podkreślano, że obniżki będą w skali 25 punktów bazowych. Rzeczywistość okazała się całkowicie odmienna. Pomimo porównań w słowach profesora Glapińskiego do szefowej EBC Christine Lagarde, konferencja prasowa oraz decyzje podejmowane wcześniej przez NBP w żadnym wypadku nie przypominają tych, które obserwujemy na zachodzie Europy.

Cały czas prezes NBP starał się uwypuklić sukces, jakim nazwał spadek inflacji z rekordowych poziomów ponad 18 proc. Komunikacja z rynkiem pozostawia jednak wiele do życzenia.

Musimy wziąć pod uwagę fakt, że coraz wyższe poziomy cen ropy naftowej, które spowodowane są decyzjami Rosji oraz Arabii Saudyjskiej, w połączeniu ze zdecydowanym słabszym złotym, mogą w średnim oraz długim terminie spowodować, że inflacja zostanie „podbita” a szacunki NBP mogą się nie zrealizować. Tym samym powrót dynamiki wzrostu cen do celu NBP może potrwać dużo dłużej.

Złoty w relacji do euro od początku tygodnia stracił 14 groszy, do dolara prawie 19. Skala jest zatem ogromna, ale przez NBP nazwana została jako niewielka i podkreślono, że tak naprawdę będzie miało to niewielki wpływ na wskaźniki CPI. Prof. Glapiński wspomniał, że NBP woli silniejszego złotego, bo to pomaga w walce z inflacją. Widzę tu pewnego rodzaju nieścisłości i zakładam, że nie tylko ja.

Uważam również, że spadek wiarygodności banku centralnego jest odzwierciedlony także w spadkach indeksu WIG20, który gromadzi w dużej mierze kapitał zagraniczny. Inwestorzy wycofują swoje pieniądze z miejsca, do którego nie mają przekonania i gdzie widzą większe ryzyko.

Z technicznego punktu widzenia WIG20 znalazł się w trudnym położeniu. Negatywnym sygnałem już wcześniej było wyjście dołem z kanału wzrostowego, który trwał od marca. W szybkim tempie notowania indeksu spadły do 1990 pkt. Potem obserwowaliśmy próbę odbicia w kierunku 2055 pkt. W środę w godzinach poranny została przełamana teoretyczna linia szyi dość dużej formacji RGR. Jej zasięg to poziom 1780 pkt. Po drodze jeszcze mamy wsparcie horyzontalne w okolicach 1900 pkt. i wszystko wskazuje na to, że w tym kierunki zmierza indeks.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Mazowieccy podatnicy winni są skarbówce ponad 54 mld zł. To blisko 45 proc. zadłużenia całego kraju

Według danych uzyskanych z Ministerstwa Finansów, należności pozostałe do zapłaty z tytułu podatków na koniec pierwszego półrocza br. w skali całego kraju wyniosły lekko ponad 121 mld zł. To oznacza spadek o 0,9% rdr. Z przywołanych statystyk wynika również, że największe zaległości podatkowe mieli mieszkańcy woj. mazowieckiego, bo nieco ponad 54,3 mld zł. Do tego w pierwszej piątce najbardziej zadłużonych województw widać śląskie, wielkopolskie, dolnośląskie oraz małopolskie. Zadłużenie oscylowało tam od blisko 5,8 mld zł do przeszło 13,5 mld zł. Zestawienie zamknęły woj. świętokrzyskie, opolskie i warmińsko-mazurskie – z długami od prawie 1,3 mld zł do ponad 1,4 mld zł.

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, należności pozostałe do zapłaty z tytułu podatków wg stanu na dzień 30 czerwca 2023 r. wyniosły 121,382 mld zł. To o 0,9% mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Czy to wynik bardziej skutecznych działań skarbówki czy innych okoliczności? Anna Słomińska-Wernik, ekspertka Departamentu Podatkowego Konfederacji Lewiatan, jest zdania, że ten niewielki spadek wynika z faktu, iż organy podatkowe cały czas prowadzą działania egzekucyjne i w niewielkim zakresie odzyskują zaległe podatki.

– Biorąc pod uwagę, że przytłaczająca większość tych zaległości jest trwale nieściągalna, nie należy spodziewać się, aby kwoty niezapłaconych podatków szybko malały. Większość z nich przypada na firmy, które zbankrutowały albo zrobią to w niedalekiej przyszłości i zostaną zlikwidowane. Podmioty te nie posiadają majątku i organy skarbowe nie będą miały z kogo wyegzekwować tych należności. Kwoty zaległości z wykrytych przestępstw również będą niezwykle trudne do ściągnięcia, ponieważ wykrycie oszustwa i określenie zaległości podatkowej jest w takiej sytuacji łatwiejsze niż późniejsze ich odzyskanie – uważa ekspertka Departamentu Podatkowego Konfederacji Lewiatan.

Aż 44,8% należności pozostałych do zapłaty z tytułu podatków przypada na województwo mazowieckie – 54,345 mld zł. Monika Wolska-Bryńska z Kancelarii Mariański Group nie jest zaskoczona nadreprezentacją województwa mazowieckiego w ogólnym zestawieniu. Wyjaśnia, że to konsekwencja tego, iż jest tam zarejestrowanych najwięcej podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, a to właśnie one najczęściej zalegają z wierzytelnościami na rzecz Skarbu Państwa – mówi ekspertka.

Na inny aspekt zwraca uwagę dr Anna Wojciechowska, doradca podatkowy, partner w SOLVEO ADVISORY i była Naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku. Zauważa ona, że z punktu widzenia organów skarbowych znacznie bardziej opłacalne jest „doszukiwanie się nieprawidłowości” u większych podatników, gdyż skala tych nieprawidłowości oraz potencjalne korzyści dla budżetu państwa z ich wyegzekwowania mogą być zdecydowanie większe niż w przypadku małych podatników.

– W tym kontekście mam wrażenie, że kierując się hasłem „szukajcie, a znajdziecie”, organy podejmują w tych regionach więcej postępowań kontrolnych oraz wykrywają więcej uchybień, skutkiem czego jest omawiane zestawienie. Nawet bez względu na powyższe, sama statystyka przemawia za postawieniem na podium najbardziej rozwiniętych województw – większa liczba dużych przedsiębiorstw zawsze przekłada się na wyższe należności podatkowe, w tym te nieściągnięte – dodaje dr Wojciechowska.

Pod względem zaległości podatkowych zaraz za województwem mazowieckim widać śląskie – 13,570 mld zł (rok wcześniej – 14,088 mld zł), wielkopolskie – 11,592 mld zł (11,804 mld zł), dolnośląskie – 7,079 mld zł (7,067 mld zł), a także małopolskie – 5,788 mld zł (poprzednio 5,928 mld zł). Na końcu zestawienia widzimy świętokrzyskie – 1,274 mld zł (poprzednio – 1,201 mld zł), opolskie – 1,428 mld zł (1,480 mld zł) oraz warmińsko-mazurskie – 1,452 mld zł (1,799 mld zł).

Wysoki poziom zadłużenia podmiotów z województwa mazowieckiego to niejedyny czynnik, który odróżnia wyniki dla tego województwa od innych. Interesujący jest także fakt, że należności pozostałe do zapłaty z tytułu podatków spadły rdr. w skali kraju, a w tym samym okresie w województwie mazowieckim wzrosły. Dr Anna Wojciechowska jest zdania, że to pokłosie wspomnianej już liczby podatników i wielkości osiąganych przez nich dochodów.

– Poważne problemy finansowe podatników są widoczne w całej Polsce. W dobie wysokiej inflacji, w związku z podwyżkami cen niemal wszystkich nośników energii, firmy znajdują się w naprawdę trudnych sytuacjach. Wiele z nich jest na skraju upadku. Na statystyki w poszczególnych województwach może mieć wpływ liczba prowadzonych w danych miastach restrukturyzacji i ogłaszanych w nich upadłości – stwierdza doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Monika Wolska-Bryńska uważa natomiast, że dalszy wzrost zadłużenia w województwie mazowieckim, przy ogólnym spadku w skali kraju, potwierdza, iż mamy do czynienia z kryzysem gospodarczym. Aktualnie zmaga się z nim cały świat wobec takich czynników, jak inflacja, wojna w Ukrainie czy skutki pandemii.

Anna Słomińska-Wernik z Konfederacji Lewiatan zauważa, że spowolnienie gospodarcze, z jakim mamy obecnie do czynienia, najczęściej pociąga za sobą zwiększenie zadłużenia podatników i większe trudności z egzekwowaniem zaległości. Podejrzewa ona, że spłacona zostanie jedynie niewielka część zadłużenia. Z kolei dr Anna Wojciechowska obawia się, że próba oszacowania, jaka część należności może zostać faktycznie spłacona, może być zadaniem wręcz niemożliwym do wykonania.

– Z pewnością jednak zarówno ustawodawca jak i organy podatkowe będą coraz skuteczniej dążyły do efektywnego zaspokojenia interesu fiskalnego państwa. W ostatnich latach ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji była kilkakrotnie nowelizowana, co pokazuje aktywne działania ustawodawcy do jak najsprawniejszego urzeczywistniania dochodów budżetowych. Nie jest także możliwe spojrzenie na omawianą kwestię w całkowitym oderwaniu od uwarunkowań politycznych – wydatki budżetowe w najbliższych latach będą systematycznie rosły, co stwarza domniemanie, że organy podatkowe mogą uzyskiwać coraz skuteczniejsze narzędzia prawne do tego, żeby takie należności z powodzeniem egzekwować – podsumowuje dr Wojciechowska.

Black Pearls VC z kolejnym udanym exitem po przejęciu Solwit przez ALTEN Group

Fundusz kapitałowy Black Pearls VC ogłasza wyjście ze spółki Solwit, która została przejęta przez międzynarodową grupę konsultingową ALTEN. Jest to kolejne udane wyjście dla funduszu, który osiągnął zwrot 3,16-krotny zwrot z inwestycji.

Solwit, założony przez Leszka Pankiewicza – byłego prezesa Intel Poland i Wojciecha Wasiukiewicza – managera ds. inżynierii w Intel, jest firmą świadczącą usługi inżynierii oprogramowania, która współpracuje z klientami z różnych branż. Spółka powstała w 2011 roku i w krótkim czasie stała się jedną z najważniejszych firm technologicznych w Gdańsku. Black Pearls VC współpracę z Solwit rozpoczęło na przełomie 2015 i 2016 roku, zapewniając finansowanie nowych innowacyjnych rozwiązań. Obecnie spółka zatrudnia ponad 300 inżynierów dostarczających niezawodne rozwiązania programistyczne dla swoich klientów.

Jesteśmy dumni, że mogliśmy pomóc w transakcji akwizycji naszej spółki portfelowej Solwit przez Alten Group z Francji. To kolejny udany exit dla nas w Black Pearls VC, i co więcej, moment zmieniający życie dla założycieli, z którymi mieliśmy przyjemność współpracować. Płynne przejęcie spółki było możliwe dzięki wspólnej pracy ramię w ramię z zespołem zarządzającym spółki. Życzymy Solwit i Alten Group wielu sukcesów w ich przyszłych przedsięwzięciach. Jako fundusz będziemy kontynuować nasze działania w zakresie wspierania wizjonerów w realizacji ich marzeń”. Marcin P. Kowalik, Managing Partner, Black Pearls VC

Grupa ALTEN jest jedną z wiodących europejskich firm konsultingowych, która świadczy usługi obejmujące doradztwo inżynieryjne i usługi rozwoju IT, dzięki zaangażowaniu 54 000 pracowników w 30 krajach na całym świecie. Przejęcie przez Grupę ALTEN jest dowodem ekspertyzy technicznej Solwit, jakości oferowanych usług i potencjału do dalszego rozwoju spółki. Przejęcie zapewni również Grupie ALTEN znaczącą obecność na polskim rynku i oraz ekspansję w sektorze inżynierii oprogramowania w Europie Wschodniej. Transakcja z Solwit to druga strategiczna inwestycja ALTEN Group w 2023 roku i 10 przejęcie od początku 2022 roku. Akwizycje doprowadziły grupę do wzrostu przychodów ze sprzedaży do ponad 3,78 mld euro w 2022 r., co stanowi wzrost o 29,3%, z czego 68,9% przychodów pochodzi z rynków międzynarodowych.
12-letnia przygoda biznesowa Solwitu byłaby znacznie trudniejsza, gdybym nie miał wokół siebie ludzi i partnerów skupionych na wspólnym budowaniu wartości naszej firmy. Solwit, jak każda innowacyjna firma, zmagał się z wyzwaniami nadmiaru pomysłów i niedoboru zasobów – w takiej sytuacji pojawienie się Black Pearls VC było dla nas niezbędne. Wspólne podejmowanie wielu wyzwań biznesowych w przeszłości, gdy byliśmy mali, dało nam możliwość świętowania osiągnięcia naszych strategicznych celów. Dziś jesteśmy gotowi wkroczyć na ścieżkę, na której działają duże i globalne firmy. Dzięki Black Pearls VC, że uwierzyliście w Solwit we właściwym miejscu i czasie. – Leszek Pankiewicz, założyciel i CEO Solwit

Niedawne wyjścia z inwestycji potwierdzają tezę inwestycyjną funduszu Black Pearls VC, pokazując, że firmy technologiczne z Europy Środkowo-Wschodniej są atrakcyjnymi celami do akwizycji dla partnerów z Europy Zachodniej, którzy cenią sobie zdolność funkcjonowania firm w zmieniających się realiach rynkowych i efektywność kapitałową, którą oferuje region, oraz dostęp do dużej bazy talentów technicznych. Europa Środkowo-Wschodnia oferuje coraz więcej możliwości inwestycyjnych, a w ciągu ostatnich pięciu lat był to najszybciej rozwijający się obszar w Europie pod względem aktywności funduszy VC. Lokalne firmy są także dobrze przygotowane na obecne spowolnienie rynkowe ze względu na swoją wydajność.

Jako partner zarządzający odpowiedzialny za tę transakcję z naszej strony, jestem dumny z naszej zdolności do prowadzenia naszych spółek portfelowych od etapu zalążkowego aż do wyjścia z inwestycji. To przejęcie jeszcze bardziej ugruntowuje historię naszych sukcesów, z czterema owocnymi wyjściami w ciągu ostatnich dwóch lat, w tym przejęciem Skyrise.tech przez notowany na NASDAQ Etteplan czy też łotewskiego fintechu Nordigen przez GoCardless. Cieszymy się, że nasza strategia inwestycyjna pozwala nam generować zwroty dla naszych LPsów. – Marcin P. Kowalik, Managing Partner, Black Pearls VC

Black Pearls VC jest jednym z aktywniejszych funduszy venture capital działających w regionie basenu Morza Bałtyckiego. W poprzednim roku fundusz zrealizował jedenaście inwestycji w tym cztery transakcje follow on, natomiast w tym roku przeprowadził już pięć kolejnych wejść kapitałowych. Dzięki realizacji strategii inwestycyjnej, na przestrzeni ostatnich dwóch lat fundusz wyszedł z czterech inwestycji zwracając z zyskiem kapitał do inwestorów. W ramach portfela inwestycyjnego fundusz posiada udziały w jednej spółce określanej mianem unicorna wycenianej na ponad 2mld euro, a aż 57% najnowszego portfela stanowią startupy zagraniczne. Zespół zarządzający Black Pearls VC przygotowuje się do kolejnych wyjść ze spółek portfelowych oraz do uruchomienia nowego funduszu o zasięgu geograficznym obejmującym kraje basenu morza bałtyckiego.

Black Pearls VC pragnie serdecznie podziękować współinwestorom za ich wzajemne wsparcie dla spółki i zarządu. Życzymy ALTEN Group i Solwit powodzenia w ich przyszłych przedsięwzięciach i mamy nadzieję, że uda im się osiągnąć synergię na wspólnej drodze.

All in! Games zmienia strategię i zapowiada emisję akcji

Ambitne plany, nowe horyzonty i determinacja w osiąganiu celów – Grupa Kapitałowa All in! Games S.A. nie zwalnia tempa. Krakowska spółka, która początkowo zasłynęła jako wydawca gier, ewoluowała w kreatywny hub produkujący gry. Teraz zapowiada emisję nowych akcji serii J.

Emisja obejmuje wprowadzenie do obrotu 8 milionów akcji w cenie 1,20 PLN za sztukę. W ten sposób pozyskane 9,6 mln zł zostanie w pełni przeznaczone na realizację nowej strategii.

Ogłoszona w maju 2023 r. nowa strategia All in! Games opiera się na trzech zasadniczych filarach:

  • Znacząca redukcja zaangażowania w rynku wydawniczym,
  • Rozwój i wzmacnianie kompetencji produkcyjnych,
  • Produkcja gier przez wewnętrzne studia w kooperacji z globalnymi wydawcami.

Nowa strategia jest także odzwierciedleniem ambicji rozwoju Grupy Kapitałowej.

Każde z wewnętrznych studiów developerskich specjalizuje się w konkretnym gatunku gier, odpowiadającym doświadczeniu oraz zainteresowaniom członków zespołu. Wizja spółki polega na tym, aby te studia stały się liderami w swoich kategoriach i były rozpoznawalne wśród graczy na całym świecie.

Maciej Łaś, Wiceprezes Zarządu, komentuje: „Dostrzegamy przed sobą nowe horyzonty, które z niecierpliwością pragniemy eksplorować. Emisja nowych akcji symbolizuje nasze zaangażowanie i adaptację do dynamicznie zmieniającej się branży. Uważamy, że skupiając się na kluczowych obszarach naszej strategii, otwieramy nowe perspektywy oraz umacniamy naszą pozycję na wymagającym, międzynarodowym rynku gier.”

Tylko 1% aktywów banków w Polsce kwalifikuje się do Taksonomii UE

Banki w Polsce w ograniczony sposób finansują działalność kwalifikującą się do Taksonomii: w zdecydowanej większości banków badanych przez EY udział zielonego finansowania (tzw. kwalifikującego się do taksonomii) w aktywach nie przekracza 1%. Brak ujednoliconej polityki raportowania wpływu banków na środowisko naturalne uniemożliwia podejmowanie odpowiednich decyzji inwestycyjnych.

Dla sektora bankowego ujawnienia ESG (ang. environmental, social, governance) są nowością, mimo że raportowanie niefinansowe obowiązuje od 2018 roku. Póki co ani rynek, ani regulator nie wypracowali jednolitych standardów prezentowania informacji obejmujących kwestie klimatyczne. Powoduje to daleko idące rozbieżności i utrudnione porównywanie danych – wynika z raportu EY „Ujawnienia ESG w sektorze bankowym”. Należy jednak pamiętać, że ujawnienia obejmowały w 2022 roku tylko niektóre banki w Polsce i że najważniejsze informacje dotyczące zgodności z Taksonomią dwóch celów środowiskowych (łagodzenie i adaptacja do zmian klimatu) poznamy w raportach niefinansowych banków za 2023 r.

Taksonomia

Taksonomia to potoczna nazwa rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/852 z 18 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia ram ułatwiających zrównoważone inwestycje. Rozporządzenie wymusza podawanie do publicznej wiadomości informacji dotyczących wpływu działalności gospodarczej na środowisko naturalne. Celami Taksonomii jest łagodzenie zmian klimatycznych, adaptacja do nich, zrównoważone wykorzystywanie i ochrona zasobów wodnych oraz morskich, przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, zapobieganie zanieczyszczeniu i jego kontrola, a także ochrona i odbudowa bioróżnorodności oraz ekosystemów.

Taksonomia obejmuje wszystkie przedsiębiorstwa podlegające pod unijną dyrektywę dotyczącą raportowania niefinansowego (NFRD).

Początkowo przedsiębiorstwa muszą ujawnić czy ich działalność kwalifikuje się do Taksonomii (ang. eligibility), a później czy jest zgodna z Taksonomią (ang. aligment). W przypadku sektora bankowego dotyczy to nie tylko jego codziennych operacji, ale przede wszystkim udzielonego finansowania (kredyty). Do tego od 2024 dochodzi raportowanie wskaźnika zielonych aktywów (GAR).

Z badania EY wynika, że banki w Polsce w sposób ograniczony finansują działalność kwalifikującą się do Taksonomii. W zdecydowanej większość banków udział takiego finansowania w aktywach nie przekracza 1%. Tylko w przypadku dwóch banków wskaźnik ten wynosi prawie 20%, co wynika z przyjętych przez banki założeń. Jeden z nich wziął pod uwagę gospodarstwa domowe, a drugi ocenił wszystkich klientów podlegających pod NFRD.

Reszta analizowanych banków do tegorocznych ujawnień wykorzystała KPI przedsiębiorstw za 2021 rok. Dwa próbując ustalić, czy dana działalność kwalifikuje się do Taksonomii analizowały PDK spółek.

Biorąc pod uwagę tak mały udział działalności kwalifikującej się do Taksonomii w portfelach banków należy przypuszczać, że liczba firm, których działalność jest zgodna będzie jeszcze mniejsza – mówi Paweł Flak, Associate Partner, EY Polska.

Raport EY pokazał, że gdyby wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce objęte wymogiem ujawniania informacji niefinansowych były zrównoważone, to i tak ich udział w całkowitym finansowaniu przez badane banki wyniósłby zaledwie 1,8%, czyli 1,4 mld zł aktywów.

Obecnie prawie 30% aktywów badanych przez EY banków to przedsiębiorstwa niepublikujące informacji na temat Taksonomii. A te, które publikują koncentrują się wyłącznie na dwóch celach środowiskowych: łagodzeniu zmian klimatycznych oraz adaptacji do nich.

Tylko jeden bank z 10 w swoich ujawnieniach odniósł się do najnowszego wymogu Taksonomii, czyli działalności związanej z energią jądrową oraz gazem ziemnym.

Banki w Polsce w ograniczony sposób finansują działalność kwalifikującą się do Taksonomii

Kolejne etapy wdrażania Taksonomii

W 2023 roku banki nadal muszą ujawniać, jaki jest udział działalności kwalifikującej oraz niekwalifikującej się do Taksonomii. Kolejnym elementem jest udział w aktywach przedsiębiorstw nieobjętych obowiązkiem NFRD oraz informacje dotyczące energii jądrowej i gazu ziemnego. Docelowo informacje powinny obejmować także GAR, co oznacza konieczność oceny zgodności z Taksonomią również gospodarstw domowych i samorządów terytorialnych.

Docelowo banki powinny podać, na ile zgodne z Taksonomią są udzielone gwarancje czy aktywa przyjęte w zarządzanie, a także portfel handlowy czy – na kolejnym etapie wdrożenia taksonomii – przychody z tytułu opłat i prowizji. Warto też pamiętać, że od 2024 roku będzie obowiązywać Dyrektywa CSRD, czyli przepisy o sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju. To oznacza, że zwiększy się liczba podmiotów mających obowiązek publikowania informacji niefinansowych – mówi Paweł Flak.

Najpierw CSRD obejmie największe podmioty – jednostki zainteresowania publicznego, których liczba pracowników przekracza 500 osób. Rok później pierwsze raporty przedstawią pozostałe duże jednostki, a małe i średnie spółki giełdowe ujawnią informacje po raz pierwszy w raportach za rok obrotowy 2026.

Ujawnienia ESG w ramach Filara III

Rozporządzenie dotyczące ujawnień ESG w porządku CRR (o ujawnianiu informacji na temat rodzajów ryzyka z zakresu ochrony środowiska, polityki społecznej i ładu korporacyjnego) z listopada 2022 narzuciło na duże instytucje, w tym finansowe, obowiązek ujawniania informacji dotyczących rodzajów ryzyka związanych z ESG. Z dziesięciu wzorów ujawnień pięć znalazło się w raportach za 2022 rok. Póki co zrobiły to 4 banki, które nie są spółkami-córkami unijnych banków.

Jednym z wymogów jest przedstawienie wartości bilansowej brutto kredytów zabezpieczonych nieruchomościami komercyjnymi i mieszkaniowymi wg poziomu ich efektywności energetycznej. Badanie EY pokazało, że banki nie mają informacji ze świadectw charakterystyki energetycznej budynków, ponieważ do tej pory nie było takich wymogów w procesie udzielania finansowania. Tylko w trzech bankach niewielka część zabezpieczeń miała takie świadectwa. W jednym banku było to 0,18% wartości bilansowej brutto ekspozycji zabezpieczonej na nieruchomości. W drugim było to 0,30%, a w trzecim 1,1%.

Ślad węglowy

Ślad węglowy to ilość emitowanych gazów cieplarnianych. W przypadku banków pod uwagę bierze się także emisje finansowanych przedsiębiorstw, czyli emisje bezpośrednie (będące wynikiem produkcji), pośrednie (związane z produkcją wykorzystywanej energii) oraz inne pośrednie (wynikające z pozostałej działalności). Jeden z wiodących banków sfinansował w 2022 roku 5,8 mln ton emisji CO2.

Na razie instytucje finansowe muszą ujawniać informacje o udziale 20 największych na świecie emitentów w ich portfelach. Do tego najczęściej korzysta się z zestawienia zrobionego przez Carbon Majors lub Thomson Reuters.

W 2023 roku osiem analizowanych banków opublikowało poziom emisji gazów z pierwszego i drugiego zakresu. Siedem z nich uwzględniło także trzeci zakres, ale tylko w niektórych kategoriach. Tylko jeden bank podał dane obejmujące cały trzeci zakres, choć tylko dla części swojego portfela.

Ponad połowa analizowanych banków deklaruje osiągnięcie zerowej emisyjności netto w 2050 roku. Część wyznaczyła sobie cele krótkoterminowe, np. osiągnięcie zerowej emisyjności tylko w zakresie pierwszym i drugim.

Ujawnione przez banki poziomy emisji w zakresach 1-3 oraz intensywność emisji (poziom emisji CO2e na 1 mln zł aktywów banku)

Ujawnione przez banki poziomy emisji
Źródło: opracowanie własne EY

Wpływ banków na walkę ze zmianami klimatycznymi

Banki mogą bezpośrednio wpłynąć na ograniczenie zmian klimatycznych poprzez wstrzymanie finansowania sektorów zagrażających środowisku naturalnemu. Dlatego powszechnie uznaje się je za kluczowe w walce o zrównoważoną gospodarkę.

Warto pamiętać, że to działa w obie strony. Z jednej strony duża część sektora finansowego powinna się zobowiązać do finansowania celów związanych z ochroną klimatu. A z drugiej – jeśli banki nadal będą wspierały wysokoemisyjne firmy to osiągnięcie celów Porozumienia Paryskiego będzie niemożliwe – mówi Paweł Flak.

Kredytując działalność niskoemisyjnych przedsiębiorstw oraz inwestycje mające na celu walkę ze zmianami klimatycznymi banki pośrednio wpłyną na pozostałe podmioty, które chcąc otrzymać finansowanie będą zmuszone do zredukowania swoich emisji CO2.

O badaniu

Badanie przeprowadzono w I połowie 2023 roku na podstawie ujawnień 10 największych pod względem aktywów giełdowych banków komercyjnych działających w Polsce. Analizie poddano obowiązkowe ujawniania taksonomiczne, ujawnienia w zakresie filara III oraz publikacje dotyczące śladu węglowego upowszechniane przez banki w ramach raportów niefinansowych (w tym sprawozdań zarządów z działalności) łącznie ze sprawozdaniami finansowymi za rok 2022. Badanie przeprowadzili eksperci EY Polska z zespołu Financial Risk & Analitics, Risk Consulting.

Zespół cieśni nadgarstka – bezoperacyjne metody leczenia

Zespół cieśni nadgarstka jest schorzeniem, które z roku na rok dotyka coraz większą liczbę ludzi. Wielu z nas zadaje sobie pytanie – czy można go wyleczyć bez konieczności przeprowadzania operacji? W dzisiejszym artykule postaramy się odpowiedzieć na to pytanie, przyglądając się przyczynom oraz nowoczesnym metodom leczenia tej dolegliwości.

Przyczyny zespołu cieśni nadgarstka

Współczesne tempo życia i praca w siedzącej pozycji często prowadzi do powstawania monotonnych ruchów dłoni, które mogą skutkować mikrourazami. Skutkiem tych mikrourazów jest zwężenie kanału nadgarstka, przez który przechodzi nerw pośrodkowy. Wywołuje to bólowe dolegliwości, drętwienie dłoni oraz osłabienie palców.

Niezależnie od zawodu, który wykonujesz – czy to praca przy komputerze, czy w warsztacie samochodowym – zespół cieśni nadgarstka może dotknąć każdego z nas.

Kluczem do zrozumienia tej dolegliwości jest poznanie jej przyczyn. Zespół cieśni nadgarstka występuje, gdy nadmierne i powtarzalne użycie dłoni prowadzi do mikrourazów, które mogą zwężać kanał nadgarstka. Przez ten kanał przechodzi nerw pośrodkowy odpowiedzialny za czucie i ruch w dłoniach. W wyniku tego zwężenia pacjenci często skarżą się na ból, drętwienie i osłabienie w obszarze nadgarstka i dłoni.

Rozpoznanie zespołu cieśni nadgarstka

Kluczowe symptomy to silny ból w nadgarstku i przedramieniu, drętwienie palców, uczucie osłabienia ręki i uczucie obrzęku bez widocznych oznak. Jeżeli występują takie objawy, ważne jest skonsultowanie się z lekarzem, który postawi dokładną diagnozę i zaleci odpowiednie leczenie.

Alternatywy dla operacji

Chociaż chirurgiczne leczenie jest dostępne i polega na przecięciu więzadła poprzecznego nadgarstka, nie zawsze jest to konieczne. W wielu przypadkach pacjenci odnoszą korzyści z fizjoterapii i osteopatii, które mogą skutecznie łagodzić objawy.

Fizjoterapia oferuje różne metody leczenia, takie jak:

  • ćwiczenia manualne,
  • krioterapia,
  • elektrostymulacja punktowa,
  • masaż podwodny wirowy.

Dla lepszego efektu, pacjenci mogą również przyjmować suplementy, takie jak witamina B6, która pomaga w zmniejszeniu bólu i poprawia krążenie, czy bromelina, która łagodzi stany zapalne.

Prewencja i codzienne zalecenia

W celu zmniejszenia ryzyka wystąpienia zespołu cieśni nadgarstka lub łagodzenia jego objawów, pacjenci mogą również stosować się do kilku prostych wskazówek:

  • Regularne przerwy podczas wykonywania monotonnych czynności,
  • okłady z lodu w celu złagodzenia bólu,
  • utrzymanie dłoni w pozycji podniesionej podczas snu,
  • dostosowanie stanowiska pracy, by było bardziej ergonomiczne.

Współpraca z fizjoterapeutą może pomóc w dostosowaniu planu leczenia do indywidualnych potrzeb pacjenta, dając mu szansę na wyleczenie bez potrzeby przeprowadzenia operacji.

Źródło: Zespół cieśni nadgarstka – Osteohelp

Nowe regulacje ZUS związane z pracą zdalną za granicą – jakie będą konsekwencje podatkowe?

Praca zdalna stała się powszechnym modelem pracy, również zza granicy. Należy jednak pamiętać, że wykonywanie obowiązków służbowych w innym kraju niż ten, gdzie znajduje się siedziba pracodawcy, wiąże się z ważnymi konsekwencjami podatkowymi zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorstw. Od początku lipca 2023 roku obowiązują też nowe regulacje ZUS dotyczące transgranicznej pracy zdalnej. Dzięki nim można dłużej pracować za granicą, nie tracąc jednocześnie prawa do ubezpieczenia w Polsce.

Definicja pracy zdalnej w kodeksie pracy została uregulowana w kwietniu 2023 roku – jako praca wykonywana całkowicie lub częściowo w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, w szczególności z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość. Od 1 lipca tego roku obowiązują przepisy europejskiej Umowy Ramowej, która wprowadziła ułatwienia dotyczące ubezpieczeń społecznych dla zdalnych pracowników transgranicznych. Oprócz Polski umowę podpisały m.in. Niemcy, Francja, Szwecja czy Holandia.

Nowe regulacje zwiększyły wymiar czasu, w którym można pracować zdalnie poza krajem zamieszkania. – Dotychczas, aby nie musieć płacić składek na ubezpieczenie społeczne w kraju, który nie jest siedzibą pracodawcy, wymiar pracy zdalnej musiał być mniejszy niż 25 proc. całkowitego czasu pracy. Po podpisaniu przez Polskę Umowy Ramowej wymiar ten został zwiększony i dzisiaj musi być niższy niż 50 proc. całkowitego czasu pracy – tłumaczy Patrycja Gwizdek, księgowa w firmie inFakt. Dzięki tej zmianie pracownicy mogą dłużej pracować za granicą, nie tracąc jednocześnie prawa do ubezpieczenia w Polsce. Warto przypomnieć, że zatrudniony może podlegać ubezpieczeniom tylko w jednym kraju. Ta regulacja obowiązuje w całej Unii Europejskiej.

Kto może skorzystać z nowych zasad?

Z przepisów wprowadzonych Umową Ramową skorzystają pracownicy zatrudnieni u jednego pracodawcy, ale też ci zatrudnieni u kilku, jeśli ich zarejestrowane siedziby znajdują się w tym samym państwie członkowskim UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub w Szwajcarii. – Przedłużony czas pracy zdalnej za granicą obejmie również osoby pracujące standardowo w kraju, w którym znajduje się statutowa siedziba pracodawcy oraz te, które wykonują pracę zdalną w państwie zamieszkania dla zagranicznego kontrahenta. Oznacza to, że pracując na etacie w Polsce i wykonując co jakiś czas obowiązki zza granicy, np. w ramach workation, możemy skorzystać z przedłużonego wymiaru pracy zdalnej. Z przepisów nie skorzystają natomiast osoby prowadzące własną działalność gospodarczą – tłumaczy ekspertka inFakt.

Ważny formularz do ZUS

Aby móc skorzystać z przedłużonego wymiaru pracy zdalnej za granicą osoba zatrudniona u polskiego pracodawcy lub sam przedsiębiorca musi złożyć wniosek US-36 za pośrednictwem platformy ZUS PUE. Po akceptacji wniosku można ubiegać się o wydanie zaświadczenia A1 na formularzu US-34, które potwierdza, że pracownik otrzymuje ubezpieczenie społeczne w Polsce. Dokument A1 upoważnia też do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej w kraju, w którym pracownik wykonuje obowiązki służbowe na rzecz polskiego pracodawcy.

Praca za granicą, podatki w Polsce

Nie wszystkie firmy pozwalają swoim pracownikom pracować poza krajem zamieszkania. Jeśli jednak mamy taką możliwość trzeba mieć na uwadze również lokalne przepisy podatkowe. – Według polskich regulacji osoby fizyczne, które posiadają adres zamieszkania na terytorium Polski, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów w kraju, bez względu na miejsce położenia siedziby firmy – wskazuje Patrycja Gwizdek.

Warunki, jakie należy spełnić, aby wedle przepisów być uważanym za osobę zamieszkałą na terenie RP to:

  1. posiadanie na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych, czyli np. źródło dochodu, miejsce przebywania najbliższej rodziny lub
  2. przebywanie na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym.

Jeśli pracownik spełnia warunek do posiadania polskiej rezydencji podatkowej, to całość przychodów rozlicza w Polsce według polskich przepisów podatkowych. Natomiast jeśli zmieni centrum interesów osobistych i np. wyprowadzi się na stałe, to podlegać będzie pod obowiązki podatkowe kraju, w którym aktualnie przebywa.

Wojciech Hann, były prezes Banku Ochrony Środowiska, dołącza do KPMG

Do KPMG w Polsce dołączył Wojciech Hann, który jako Senior Advisor będzie realizować i wspierać doradczo m.in. projekty w zakresie M&A, finansowania, strategii, zielonej oraz technologicznej transformacji i doradztwa biznesowego.

Wojciech Hann posiada ponad 25 lat doświadczenia w doradztwie oraz bankowości, w tym w zarządzaniu multidyscyplinarnymi zespołami i transakcjami z obszaru finansowania przedsiębiorstw, bankowości inwestycyjnej czy doradztwa transakcyjnego. Wspierał klientów z branży energetycznej, paliwowej i gazowej, przemysłowej, finansowej i innych. Wojciech doradzał przy ponad 100 transakcjach, m.in. w energetyce, energetyce odnawialnej i finansowaniu zielonej transformacji.

W obecnej sytuacji makroekoekonomicznej wiele przedsiębiorstw musi sprostać wyzwaniom związanym z koniecznością transformacji biznesowej, optymalizacją procesów, nowymi wymogami regulacyjnymi, przejściem w kierunku nisko- i zeroemisyjnej gospodarki czy planowaniem długoterminowej strategii wzrostu obejmującej fuzje i przejęcia. We wszystkich tych obszarach KPMG oferuje klientom pełne wsparcie. Cieszę się, że będą mógł wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie menedżerskie, jako bankowiec, bankier inwestycyjny i doradca finansowy, aby wspierać dynamicznie rozwijające się zespoły doradcze KPMG – mówi Wojciech Hann, Senior Advisor, Dział Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Przed dołączeniem do KPMG Wojciech Hann pełnił funkcje Prezesa Zarządu Banku Ochrony Środowiska i Członka Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, odpowiedzialnego za obszar sprzedaży i produktów. Był również dyrektorem zarządzającym Ipopema Securities. Wcześniej zdobywał także doświadczenie w globalnych firmach doradczych, a także w bankowości inwestycyjnej w CA IB / Unicredit Markets & Investment Banking.

Konsekwentnie realizujemy strategię rozwoju KPMG w Polsce, która  odpowiada na rosnące potrzeby naszych klientów. Stale poszerzamy ofertę usług doradczych, aby wspierać przedsiębiorstwa w pokonywaniu aktualnych i przyszłych wyzwań rynkowych – mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Doświadczenie Wojtka, znajomość rynków zarówno polskiego, jak i europejskiego oraz szeroka wiedza stanowią istotną wartość dodaną dla KPMG i dla naszych klientów.  Konsekwentnie rozwijamy multidyscyplinarny zespół ekspertów, który kompleksowo doradza firmom rozważającym i przeprowadzającym transakcje obejmujące sprzedaż, zakup, połączenie przedsiębiorstw, ich wycenę lub restrukturyzację finansową – mówi Alina Wołoszyn, Partner, Szef Działu Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Po sierpniu sprzedaż L2L w Sfinksie wzrosła o 19% r/r

Restauracje sieci Sfinks Polska w sierpniu 2023 r. wypracowały przychody gastronomiczne w wysokości 18,2 mln zł, co oznacza wzrost o 10,5% r/r. To łączne obroty 74 lokali marek SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers. W ujęciu narastającym wzrost wyniósł 13,6% a przychody restauracji od stycznia do końca sierpnia osiągnęły poziom 125,76 mln zł. Dynamika wzrostu porównywalnej sieci lokali była jeszcze wyższa.

Przychody porównywalnej sieci restauracji (L2L), czyli działających na koniec sierpnia 2023, jak i na koniec sierpnia 2022, wyniosły w minionym miesiącu 17,59 mln zł, czyli były wyższe o r. o 14,3% r/r. Narastająco sprzedaż sieci porównywalnej za osiem miesięcy roku wyniosła zaś 123,93 mln zł, co oznacza wzrost o 19% r/r.

–  W sierpniu szczególnie cieszy mnie wzrost sprzedaży na restauracjach porównywalnych (L2L) Jest on zauważalnie wyższy niż sierpniowa inflacja. Jednak najważniejsze jest to, że obserwujemy także wzrost liczby odwiedzających nas gości. Wpływ na to oczywiście mają działania prosprzedażowe, ale także rosnąca ocena naszych usług przez gości. W kontekście nieco ostudzonych ogólnych nastrojów i mniejszej chęci do wydawania pieniędzy przez konsumentów, z jaką mierzy się gospodarka, wyniki sprzedażowe należy oceniać tym bardziej pozytywnie. Systematycznie pracujemy na umocnienie tego dobrego trendu oraz nad otwarciem kolejnych restauracji. Na wrocławskim Rynku działa już SPHINX, który do tej lokalizacji wrócił po około rocznej przerwie, uruchomiliśmy też latem nowy SPHINX Coctail Bar w Jarocinie, a kolejne lokale są w przygotowaniu. Niedługo też goście restauracji SPHINX będą mogli wypróbować dań ze specjalnej jesiennej oferty, nad którą jeszcze pracujemy – zapowiada Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży w ramach systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Fiskus nie uznaje dokumentów by ściągnąć VAT

W eksporcie towarów przedsiębiorcy mogą stosować 0% stawkę VAT. Warunkiem jest posiadanie dokumentu potwierdzającego wywóz towaru poza terytorium UE. Jedna z polskich firm, prócz faktury, chciała przedłożyć CMR, konosament, dokumenty potwierdzające wywóz od spedytora, oświadczenie przewoźnika i nabywcy, a nawet dokument wydany przez organ celny państwa importu. Jednak organ podatkowy stwierdził, że spółka nie może skorzystać z zerowej stawki VAT, bo żaden z tych dokumentów nie jest dokumentem urzędowym, a najwyżej informacyjnym.

Wywóz poza UE muszą potwierdzać dokumenty

Firmy eksportujące towary mogą stosować do swoich dostaw z 0% stawkę opodatkowania VAT pod warunkiem, że w terminie złożenia deklaracji podatkowej za dany okres, uzyskają dokument potwierdzający wywóz poza granice UE. Zgodnie z art. 41 ust. 6a ustawy o VAT, takimi dokumentami są w szczególności: dokument elektroniczny z systemu obsługi zgłoszeń wywozowych, również potwierdzony przez organ celny wydruk takiego dokumentu, a nawet wiarygodny dokument wygenerowany poza tym systemem. Może być nim także pisemne zgłoszenie wywozowe.

System AES i dokumenty spoza systemu

Wchodząca w skład międzynarodowej grupy kapitałowej polska spółka sprzedawała swoje produkty odbiorcy z USA. Prócz faktury sprzedaży, na potwierdzenie eksportu pozyskuje m.in. komunikat IE-599, czyli elektroniczny dokument z teleinformatycznego systemu AES (Automatyczny System Eksportu), dostępny na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych. Taki dokument w bardzo wiarygodny sposób potwierdza eksport. Urząd celny wywozu najpierw wysyła do urzędu celnego państwa wwozu komunikat IE-518 o wynikach przeprowadzonej przez siebie kontroli celnej, a następnie system AES z automatu generuje komunikat IE-599, który potwierdza wywóz towaru lub odmowę wywozu.

Nie w każdym przypadku spółka jest w stanie uzyskać taki dokument, czemu stoją na przeszkodzie np. błędy przewoźnika, czy też gdy towar w ogóle nie zostaje objęty procedurą wywozową. W obliczu pojawiających się takich sytuacji i niemożności pozyskania komunikatu IE-599, eksporter zamierzał dokumentować wywóz towaru poza granice UE innymi dokumentami, na co pozwala art. 41 ust. 6a ustawy o VAT posługując się przy wyliczaniu dokumentów wywozowych określeniem „w szczególności”. Użycie takiego zwrotu przez ustawodawcę oznacza, że wykazać wywóz można również innymi dokumentami.

Ani list przewozowy, ani dokument celny państwa importu, nie są wystarczające dla organu

Spółka wystąpiła do organu podatkowego z zapytaniem, czy takim dokumentem może być: a) międzynarodowy list przewozowy CMR, podpisany przez przewoźnika i odbiorcę dostawy; b) dokument wydany przez organ celny państwa wwozu potwierdzający import; c) konosament, czyli morski list przewozowy, potwierdzający dostarczenie towaru do portu destynacji poza terytorium UE; d) dokument elektroniczny z systemu spedytora lub przewoźnika oraz ich oświadczenia potwierdzające wywóz; albo e) oświadczenie odbiorcy dostawy potwierdzające jej dokonanie poza granicami Unii Europejskiej.

W wydanej 18 sierpnia 2023 r. interpretacji indywidualnej Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej poinformował spółkę, że nie może ona skorzystać z 0% stawki VAT. Choć organ podatkowy przyznał, że katalog dokumentów mogących potwierdzić dokonanie eksportu ma charakter otwarty, to jednak nie mogą to być dokumenty nieurzędowe, a więc nie potwierdzone przez polskie organy celne lub też przez organy któregoś z państw członkowskich UE. Dyrektor KIS stwierdził, że żaden z przedstawionych przez przedsiębiorcę ww. dokumentów, nie ma charakteru urzędowego. To jedynie dokumenty o walorze informacyjnym. Zostały bowiem wydane przez podmioty gospodarcze, a nie organy celne. Takiego charakteru nie ma nawet dokument wydany przez organ celny państwa wwozu, bo nie jest to organ polski, ani innego państwa członkowskiego UE (sygn. 0112-KDIL1-3.4012.322.2023.1.KK).

Podsumowanie

Trybunał Sprawiedliwości UE m.in. w wyroku z 28 marca 2019 r. orzekł, że niedopełnienie formalności oficjalnej procedury eksportu nie może pozbawiać eksportera uprawnienia do zwolnienia z VAT, jeśli bezspornie wykazano, że zostały spełnione materialnoprawne przesłanki uzyskania zwolnienia, przede wszystkim, że w rzeczywistości doszło do wywozu towarów poza granice UE (sprawa C-275/18 Vinś przeciwko Odvolaci Finanćni Reditelstvi).

Również Naczelny Sąd Administracyjny nie tak dawno stwierdził, że warunkiem możliwości skorzystania z 0% stawki VAT jest udowodnienie przez eksportera, że spełnił on wymogi merytoryczne wywozu. Eksporter może to potwierdzić innymi dowodami. Jeśli zdoła to zrobić, organy podatkowe nie mogą w tych okolicznościach stosować do takiej dostawy stawki opodatkowania dedykowanego dla dostaw krajowych. W efekcie bowiem działania organów nie można byłoby nazwać adekwatnym opodatkowaniem transakcji, a przybrałoby formę sankcji (wyrok z 25 kwietnia 2023 r., sygn. akt I FSK 828/12).

W świetle głosu orzecznictwa unijnego trybunału i Naczelnego Sądu Administracyjnego można powziąć wątpliwości co do słuszności stanowiska zajętego przez Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej w opisanej sprawie. Z pewnością przywołane wyroki sądów mogą pomagać przedsiębiorcom dotkniętym podobnymi, nieprzychylnymi rozstrzygnięciami organów podatkowych. A firmom, które w podobny sposób zostały pozbawione możliwości zastosowania 0% stawki VAT i tym samym obarczone koniecznością opodatkowania transakcji stawką VAT właściwą dla dostawy na terenie kraju, przysługuje prawo dokonania korekty złożonych deklaracji i podatku należnego. Oczywiście jeśli zdołają przedstawić dokumenty, które potwierdzą eksport poza terytorium UE.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

ORLEN: Stop.Cafe otwiera 11 punktów na Węgrzech

Gastronomiczna marka Grupy ORLEN – Stop.Cafe – pojawiła się na rynku węgierskim. To szósty, po Polsce, Czechach, Słowacji, Niemczech i Litwie, rynek, na którym obecny będzie ten format. 11 punktów otwarto na stacjach zlokalizowanych przy najbardziej ruchliwych trasach, a kolejnych 6 powstanie do końca tego roku. Łącznie w sieci Grupy ORLEN działa już blisko 2200 punktów Stop.Cafe, z czego około 20% na rynkach zagranicznych.

Wraz z wejściem Grupy ORLEN na rynek węgierski, koncern wprowadza na nim również swoją markę gastronomiczną. To element strategii rozwoju segmentu detalicznego, zakładający unifikację europejskiej sieci i zwiększanie sprzedaży pozapaliwowej. Na Węgrzech działa obecnie 79 stacji ORLEN, a docelowo koncern planuje na tym rynku otwarcie 143 obiektów. Wraz z rozwojem sieci konsekwentnie otwierane będą także kolejne punkty Stop.Cafe. Wejście Grupy ORLEN na rynek węgierski było możliwe dzięki połączeniu z Grupą LOTOS i wymianie części jej stacji na obiekty zagraniczne.

– Już dzisiaj Stop.Cafe jest jedną z największych sieci kawiarni w Europie, obsługującą każdego dnia prawie milion klientów w 6 krajach. Konsekwentnie rozwijamy ten format, zwiększając sprzedaż pozapaliwową, ale także przygotowując naszą sieć do zmieniających się potrzeb klientów. Coraz więcej kierowców będzie korzystać z samochodów zasilanych paliwami alternatywnymi, w tym pojazdów o napędzie elektrycznym. Ładowanie takich aut trwa dłużej niż w przypadku tankowania tradycyjnych paliw. Chcemy, aby w tym dodatkowym czasie nasi klienci mogli skorzystać z atrakcyjnej oferty pozapaliwowej oraz najwyższej jakości obsługi, jaką zapewniają punkty Stop.Cafe. Szerokie doświadczenie, które zdobyliśmy już w kilku europejskich krajach, pozwoli nam również na Węgrzech zbudować wiodącą sieć kawiarni, która będzie rynkowym liderem, jeśli chodzi o standardy i gwarancję satysfakcji klientów – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Nowo otwarte na Węgrzech punkty Stop.Cafe znajdują się przy największych szlakach komunikacyjnych w tym kraju – przy autostradach M1, M3 oraz M7. Oferują między innymi hot dogi, kanapki, zdrowe napoje czy kawę. W ofercie znajdują się także marki własne sieci oraz polskie artykuły, w tym między innymi słodycze i soki.

Obecnie w Europie działa 2198 punktów Stop Cafe, w tym 426 na rynkach zagranicznych. Poza Polską najwięcej punktów Stop.Cafe –  aż 342 –  działa w Czechach, 48 na Słowacji i 29 na Litwie.

Strategia Grupy ORLEN do 2030 roku zakłada, że sieć koncernu będzie liczyła 3,5 tysiąca obiektów, z czego 45% zlokalizowanych będzie na rynkach zagranicznych. W europejskiej sieci Grupy ORLEN powstanie również ponad 10 tysięcy punktów tankowania paliw alternatywnych. Na koniec II kwartału 2023 r. łączna liczba stacji paliw ORLEN wynosiła 3157, z czego 1919 przypadało na Polskę i 1238 na rynki zagraniczne. Po finalizacji ogłoszonej przez koncern transakcji kupna 266 stacji austriackiej sieci paliwowej Turmöl, liczba stacji ORLEN wyniesie 3423.

Adam Dubiel nowym szefem Działu Technologii XTB

Adam Dubiel dołączył do XTB, globalnego fintechu oferującego dostęp do światowych rynków finansowych poprzez platformę inwestycyjną online i aplikację mobilną. Z początkiem września objął stanowisko Chief Product & Technology Officera.

Jedną z kluczowych przewag konkurencyjnych XTB jest rozwój autorskiej technologii i platform inwestycyjnych. Dlatego też Dział Technologii jest jednym z kluczowych i stanowi już ok. 40 proc. całego zatrudnienia w XTB. Od września 2023 r. zarządza nim Adam Dubiel, który objął stanowisko Chief Product & Technology Officera. Wcześniej, przez ponad 10 lat, był związany z jednym z liderów branży e-commerce – Allegro.

Cieszę się, że dołączyłem do najszybciej rozwijającego się fintechu w Polsce – mówi Adam Dubiel, Chief Product & Technology Officer XTB. – XTB stawia na rozwój własnej technologii i wprowadzanie innowacyjnych produktów inwestycyjnych dostępnych dla każdego z poziomu aplikacji mobilnej. To dla mnie bardzo inspirująca wizja i chcę być jej częścią. Wierzę, że dzięki połączeniu ambicji XTB, umiejętności zespołu oraz mojego doświadczenia, staniemy się liderem nie tylko pod względem kompleksowej oferty inwestycyjnej, ale także liderem technologicznym w sektorze inwestycyjnym – mówi Dubiel.

Adam Dubiel w XTB odpowiedzialny jest za rozwój produktu i technologii oraz wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań, także związanych z AI. Kieruje zespołem ponad 400 specjalistów i specjalistek z dziedziny inżynierii oprogramowania i zarządzania infrastrukturą IT, zarządzania produktem, UX, analizy danych oraz Data Science.

Dołączenie tak cenionego eksperta jak Adam to kolejny sygnał pokazujący, że XTB jest w ścisłym gronie firm technologicznych w Polsce – mówi Filip Kaczmarzyk, członek zarządu XTB. – Innowacyjność i nowe produkty to kluczowe elementy realizacji naszej strategii biznesowej. Obecnie, nowoczesne inwestowanie jest oparte na technologii, dlatego tak mocno stawiamy na rozwój Działu Technologii w strukturze XTB – dodaje Kaczmarzyk.

Czy dni doradców finansowych są już policzone? – wyniki badań

Technologia AI w branży finansowej funkcjonuje realnie od kilku lat. Korzystają z niej na co dzień banki, fundusze inwestycyjne i firmy doradcze. Dzięki algorytmom sprawdzana jest zdolność kredytowa, analizowane są dane, które mają wspomóc inwestorów, a przede wszystkim wykrywane są oszustwa finansowe. Postęp w tej dziedzinie wywołał równocześnie dyskusję o przyszłości ludzi, którzy zawodowo zajmują się doradztwem finansowym. Instytucje zaczęły szeroko analizować poziom zaufania i otwartość sektora finansowego na możliwości sztucznej inteligencji. Czy branżę czeka wkrótce rewolucja?

Na pewno sztuczna inteligencja ma wymierny wpływ na instytucje finansowe. Prawie połowa ankietowanych w badaniu „State of AI in Financial Services: 2023 Trends”[1] stwierdziła, że AI pomaga zwiększać przychody ich organizacji o co najmniej 10%. Ponad jedna trzecia stwierdziła, że sztuczna inteligencja pomaga obniżać koszty o co najmniej 10%. Z tego samego badania wynika, że AI istotnie usprawniła operacje biznesowe – w szczególności obsługę klienta (46%) i wydajność operacyjną (35%). Podkreślono jej potencjał w podnoszeniu efektywności zarządzania ryzykiem i wykrywaniu oszustw finansowych.

Czy pozycja doradców finansowych jest zagrożona?

Obserwowany w ostatnich latach boom na sztuczną inteligencję rozpoczął światową debatę na temat etyki narzędzi AI oraz zagrożeń dla tradycyjnych miejsc pracy. Pojawiają się głosy, że kwestią czasu jest, kiedy sztuczna inteligencja zastąpi np. osoby pracujące na stanowiskach doradców finansowych. Większość ekspertów i ekspertek twierdzi jednak, że AI będzie jedynie uzupełnieniem ich pracy. Jedno jest pewne – AI zmieniła jakość i efektywność pracy w finansach.

– Korzyści płynące z zastosowania sztucznej inteligencji w branży finansowej są niezmiernie istotne. AI poprzez przetwarzanie ogromnych ilości danych, badanie trendów rynkowych czy analizę informacji prasowych oraz raportów finansowych napisanych w różnych językach, zapewnia efektywność i precyzję, trudną do uzyskania przez „tradycyjnych” analityków i analityczki – mówi Mieczysław Suska, Managing Delivery Architect, ekspert ds. aplikacji bankowych w Capgemini Polska.

Zdaniem eksperta, sztuczna inteligencja może pomóc lepiej zrozumieć potrzeby i preferencje finansowe klientów, co doprowadzi do lepiej dostosowanych rekomendacji inwestycyjnych.

Jakie ryzyka niesie z sobą AI w branży finansowej?

Niestety, sztuczna inteligencja w finansach może też mieć ciemną stronę. Należy zwrócić uwagę na ryzyko, jakie ze sobą niesie. Mowa tu np. o naruszeniu danych czy braku czynnika ludzkiego w doradztwie finansowym. Ale to nie wszystko.

– Mimo korzyści płynących ze sztucznej inteligencji, istnieją również obawy i ograniczenia związane z jej wykorzystaniem. Jedną z głównych obaw jest to, że AI może prowadzić do dyskryminacji cenowej, nieuczciwego racjonowania kredytów i praktyk wykluczających, co zdarzało się już w przeszłości. Problemem jest też brak przejrzystości i odpowiedzialności procesów decyzyjnych, które mogą prowadzić do wątpliwości etycznych i prawnych. Kluczowe znaczenie ma więc zrównoważenie korzyści płynących ze sztucznej inteligencji w finansach z potencjalnymi zagrożeniami i ograniczeniami oraz wdrożenie odpowiednich ram regulacyjnych – tłumaczy Mieczysław Suska.

Czy osoby inwestujące na rynku finansowym mają zaufanie do AI-doradcy?

Dane z ankiety przeprowadzonej przez amerykańską organizację CFP Board pokazują, że 51% osób inwestujących z pomocą narzędzi sztucznej inteligencji, w tym ChatGPT lub Google Bard[2], ma do nich niewielki lub zerowy poziom zaufania. Badanie wykazało, że prawie 31% ankietowanych nie ma problemu z wdrażaniem porad finansowych ze wsparciem narzędzi AI, bez weryfikowania ich z innym źródłem.

Bardzo ciekawie wygląda nastawienie osób z różnych pokoleń do planowania finansów z udziałem sztucznej inteligencji. 60% osób z pokolenia X i boomersów jest bardzo zadowolonych z efektów pracy AI. Zaledwie 40% inwestujących z pokolenia Millennialsów i Gen Z ma podobne zdanie.

Człowiek wciąż będzie najważniejszy

Przyszłość osób pracujących w roli doradców finansowych wydaje się na razie stabilna. Eksperci podkreślają, że sztucznej inteligencji wciąż brak zdolności do podejmowania złożonych decyzji w skomplikowanych sytuacjach. Technologia AI nie ma też istotnej wartości, jaką jest zaufanie międzyludzkie – w doradztwie inwestycyjnym ma to niebagatelne znaczenie.

– Człowiek-doradca może zapewnić poziom inteligencji emocjonalnej i personalizacji, którego AI nie jest w stanie odtworzyć. Poza tym planowanie finansowe obejmuje nie tylko doradztwo inwestycyjne – to także obszar podatków czy kwestie emerytalne, które wymagają ludzkiego podejścia. I mimo, iż sztuczna inteligencja może usprawnić pracę doradców finansowych, jest mało prawdopodobne, aby całkowicie ich zastąpiła w przewidywalnej przyszłości – przekonuje Mieczysław Suska.

[1] https://blogs.nvidia.com/blog/2023/02/02/financial-industry-ai-survey/

[2] https://www.cfp.net/news/2023/08/cfp-board-survey-investors-trust-ai-more-than-social-media–but-advice-still

Za nami dwa miesiące kredytowych rekordów. Co zmienił Bezpieczny Kredyt 2%?

Lipiec i sierpień to czas lawinowo składanych wniosków o Bezpieczny Kredyt 2% (BK2%). Wrzesień z kolei rozpoczął się ogromnym zaskoczeniem i obniżką stóp procentowych aż o – 0,75 p.p. Kredytobiorcy z tradycyjną hipoteką odrobinę zaoszczędzą. Nie oznacza to jednak, że zainteresowanie kredytami z dopłatami spadnie. Zwłaszcza że, jak wyliczyli eksperci portalu RynekPierwotny.pl, dzięki BK2% można zakupić dużo większe mieszkanie. 

Dwa miesiące funkcjonowania programu

Do tej pory jedenaście banków podpisało umowy o współpracy w zakresie Bezpiecznego Kredytu 2%. Najwięcej wniosków trafiło do PKO Bank Polski i Bank Pekao. Obejmujące lipiec i sierpień statystyki Ministerstwa Rozwoju i Technologii mówią o 41,8 tys. chętnych na „Bezpieczny Kredyt 2%”. Biuro Informacji Kredytowej ocenia, że stanowili oni ok. 60% wszystkich ubiegających się o kredyty hipoteczne w sierpniu. Ponad 5,7 tys. szczęśliwców ma już w ręku pozytywną decyzję banku. Średnia kwota bezpiecznego kredytu wynosi 377 tys. zł.

Jak mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl – Ze względu na budżetową dopłatę i nietypową formułę spłaty „Bezpiecznego Kredytu 2%” nikogo nie powinno dziwić, że ustawia się po niego coraz dłuższa kolejka chętnych. Przede wszystkim tysiące nieźle zarabiających Polek i Polaków do 45. roku życia odzyskało zdolność kredytową na zakup mieszkania. Po drugie, przez 10 lat dopłat do kredytu, będzie on spłacany w formule malejących rat kapitałowo-odsetkowych. To bardzo ważne! W tym okresie spłacona zostanie bowiem znaczna część kapitału, która powiększy majątek kredytobiorcy. Ponadto, żeby uzyskać taki kredyt nie trzeba mieć wkładu własnego, bo państwo udzieli stosownych gwarancji.

Większy metraż z Bezpiecznym Kredytem

Jak wyliczyli eksperci portalu RynekPierwotny.pl, Bezpieczny Kredyt 2% pozwala na zakup dużo większego lokum niż w przypadku tradycyjnej hipoteki. Sprawdzili to na przykładzie dziesięciu największych miast w Polsce.  Różnica względem standardowej oferty banku sięga 60%! 

Jak tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl – Ta sytuacja wynika z faktu, że krajowe banki zachęcając do zaciągania Bezpiecznych Kredytów 2%, na ogół zrezygnowały z marży przez pierwsze 5 lat. Taka oferta oznacza efektywne oprocentowanie dla klienta wynoszące tylko 2,00% w ciągu 60 miesięcy.

Z analizy ekspertów wynika, że największy metraż mieszkania można zakupić na Bezpieczny Kredyt 2% w Katowicach. Singiel może nabyć lokum o maksymalnej powierzchni 55,3 m kw., a rodzinę 2+1 stać na metraż oscylujący na poziomie 105,5 m kw. grafika - Dostępość kredytowa - Bezpieczny Kredyt

W przypadku tradycyjnego kredytu, możliwe do nabycia mieszkanie jest dużo mniejsze. I tak w Katowicach singiel może zakupić 34,4 m kw. M, a rodzina 2+1 może cieszyć się niemal 66-metrowym mieszkaniem. grafika - Dostępność kredytowa - Tradycyjny kredyt

To jak Bezpieczny Kredyt 2% pozytywnie wpływa na zdolność kredytową doskonale widać na przykładzie Warszawy. Bez rządowych dopłat singiel musi zadowolić się mieszkaniem o maksymalnej powierzchni 24 m kw. Natomiast korzystając z BK2% ma szansę nawet na 38-metrowe M.

Dokonując powyższych obliczeń, eksperci przyjęli następujące założenia: wkład własny wynoszący 10% i pierwszą ratę na bezpiecznym poziomie 40% dochodu netto. W przypadku standardowego kredytu przyjęto przeciętne rynkowe oprocentowanie (8,60%) z ratami równymi. Uwzględniono również ofertę programu Bezpieczny Kredyt 2% (BK2%) z efektywnym oprocentowaniem wynoszącym 2,00% przez pierwsze 5 lat.

Autor: RynekPierwotny.pl

Siemens przejmuje Heliox, firmę wyspecjalizowaną w zakresie infrastruktury dla e-autobusów i e-ciężarówek

  • Heliox wzbogaci ofertę Siemens eMobility dla rosnącego rynku ładowania elektrycznych autobusów i ciężarówek.
  • Przejęcie holenderskiego lidera technologicznego to ważny krok Siemensa na drodze do wzmacniania oferty elektromobilności oraz promowania zrównoważonego rozwoju.
  • Portfolio Heliox poszerzy zasięg rynkowy Siemensa, przede wszystkim w Europie i Ameryce Północnej.

Siemens AG podpisał umowę nabycia firmy Heliox, holenderskiego lidera technologicznego w zakresie rozwiązań szybkiego ładowania dla elektrycznych autobusów i ciężarówek, a także pojazdów osobowych. Przejęcie wzbogaci istniejącą ofertę Siemens eMobility, dodając produkty i rozwiązania z zakresu szybkiego ładowania skoncentrowane na flotach dużych pojazdów. Portfolio Heliox poszerzy także zasięg rynkowy Siemensa, przede wszystkim w Europie i Ameryce Północnej, jednocześnie zwiększając możliwości w zakresie energoelektroniki. Transakcja podlega zwyczajowemu zatwierdzeniu przez organy regulacyjne.

To ważny kamień milowy, który dodaje wartości do naszej szybko rozwijającej się działalności eMobility w zakresie ładowania. Oprócz poszerzenia naszej oferty, widzimy potencjał w obszarze cyfryzacji i oprogramowania w odniesieniu do zarządzania energią i zajezdniami oraz usług – powiedział Matthias Rebellius, członek zarządu Siemens AG i dyrektor generalny Smart Infrastructure.

Siemens eMobility jest częścią Siemens Smart Infrastructure. Oferuje sprzęt, oprogramowanie i usługi z bosługą IoT do ładowania prądem zmiennym i stałym o mocy od 11 do 300 kW dla szerokiego zakresu zastosowań. Heliox z siedzibą w Holandii zatrudnia około 330 osób. Siemens przejmuje spółkę od funduszu private equity Waterland oraz podmiotu należącego do grupy pracowników i indywidualnych akcjonariuszy.

Jak leczy się Polska? Analiza rynków farmaceutycznych Europy Środkowo-Wschodniej

Polska wydaje coraz więcej na opiekę zdrowotną, jednak kwoty wciąż okazują się być niewystarczające, aby zbliżyć się do europejskiego poziomu. I choć położenie kraju między Europą Zachodnią a Azją zapewnia wysoki eksport leków, polska ochrona zdrowia pozostaje niedofinansowana. Analitycy EMIS przeanalizowali sektory farmaceutyczny i opieki zdrowotnej krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Rynek farmaceutyczny w Europie Środkowo-Wschodniej charakteryzuje się dużą konkurencyjnością i obecnością na nim wielu firm krajowych, a także międzynarodowych. To m.in. ze względu na położenie pomiędzy Europą Zachodnią a Azją. Analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) w raporcie „Emerging Europe Pharma & Healthcare Sector 2023/2024” przyjrzeli się wyróżnikom i zależnościom między rynkami krajów regionu.

Polska pozostaje niedofinansowana mimo starań

Według Banku Światowego w 2021 roku Polska przeznaczyła na opiekę zdrowotną 6,59 proc. swojego PKB. Oznacza to wzrost z 6,4 proc. w 2020 roku. Choć polski rząd zadeklarował, że chce zwiększyć wydatki na publiczną opiekę zdrowotną do 7 proc. PKB do 2027 roku, może to nie przynieść pożądanego rezultatu. Jak zaznaczają analitycy EMIS, trzeba wziąć pod uwagę, że 7 proc. PKB to wciąż mniej niż średnia w Unii Europejskiej, która w 2021 roku wyniosła 8,1 proc.

Dla przykładu, obecnie to właśnie Polsce przypada jedna z najniższych w Europie Środkowo-Wschodniej liczb personelu medycznego dostępnego na 1 000 mieszkańców. W 2019 roku było to 2,4 lekarza i 5,1 pielęgniarki. Dla porównania – w Czechach było to 4,1 lekarza i 8,6 pielęgniarki, a w Rosji odpowiednio 4,2 i 8,5. Jednocześnie, średnia cena leków w Polsce jest 1,5 razy wyższa od średniej ceny w UE. Wynika to z kilku czynników, w tym wyjątkowo wysokich kosztów badań i rozwoju farmaceutyków w naszym kraju, a także koniecznych dużych wydatków na późniejszy ich marketing.

Polska pozostaje farmaceutycznym centrum eksportu w Europie Środkowo-Wschodniej, ponieważ może dostarczać leki zarówno do Europy Zachodniej, jak i rynków wschodnich takich jak Rosja, a nawet Azja. Biorąc pod uwagę, że wschód wykazuje zapotrzebowanie na tańsze lekarstwa, większość polskiego eksportu farmaceutycznego stanowią leki generyczne i leki bez recepty. Ponadto, ze względu na problemy gospodarcze w Europie, popyt na tańsze leki generyczne będzie rósł – prognozują eksperci EMIS.

Europa Środkowo-Wschodnia próbuje dogonić europejskie standardy

Wartość rynku farmaceutycznego w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, choć szybko rośnie, wciąż pozostaje niższa niż w krajach zachodnich. Największym tutejszym rynkiem jest Rosja – jego wartość szacuje się na 18,4 mld euro, jednak w porównaniu do wielkości gospodarki kraju jest ona stosunkowo mniejsza niż u zachodnich odpowiedników. W tym zestawieniu Polska zajmuje drugie miejsce wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej, nawet mimo że jej populacja jest o połowę mniejsza niż plasującej się na 3. miejscu Turcji.

– Starzenie się społeczeństw, samoświadomość zdrowotna, innowacje, epidemia COVID, by wspomnieć tylko wybrane, wszystko to stymuluje i stymulowało sprzedaż usług i produktów branży. Za tym następuje zaś wysoka i utrzymująca się aktywność w obszarze fuzji i przejęć, gdyż gracze łączą się by nabywać nowe produkty i rynki zbytu, dotrzymywać kroku liderom oraz monetyzować wcześniej poczynione inwestycje – komentuje Bartosz Łuczak, Head of Mergers & Acquisitions, Mazars in Poland.

Analitycy EMIS wskazują, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej charakteryzują się stosunkowo niskimi wydatkami na opiekę zdrowotną. Relacja wydatków na opiekę zdrowotną do PKB kształtuje się poniżej średniej Unii Europejskiej (wynoszącej 8,1 proc.). Turcja i Rumunia oscylują wokół poziomu 5 proc., a Węgry i Czechy – regionalni liderzy – w 2021 roku wydały na opiekę zdrowotną ponad 6 proc. swojego PKB. Profile zdrowotne krajów Europy Środkowo-Wschodniej odzwierciedlają raczej niskie wydatki na opiekę zdrowotną, a także utrzymujący się niewystarczający poziom finansowania krajowych systemów opieki zdrowotnej. Choroby przewlekłe, np. choroby serca, nowotwory i cukrzyca stają się w regionie coraz bardziej powszechne. Ponadto wśród społeczeństwa brakuje świadomości czynników ryzyka oraz znaczenia wczesnego wykrywania i zapobiegania chorobom – podsumowują eksperci EMIS w raporcie.

Źródło: EMIS Insights „Emerging Europe Pharma & Healthcare Sector 2023/2024”

Dla polskiej waluty RPP jak wojna i Covid

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pierwszej od maja 2020 roku obniżce wysokości stopy referencyjnej z najwyższego od 2002 roku poziomu 6,75 proc. do 6 proc. proc. zszokowała polski rynek finansowy. Przy rocznej dynamice CPI w Polsce na poziomie 10,1 proc. w sierpniu ekonomiści oczekiwali obniżki, ale tylko do poziomu 6,5 proc. Wystarczy powiedzieć, że kurs EUR/PLN wzrósł wczoraj o 1,73 proc. To najwyższa jednodniowa zwyżka kursu tej pary walutowej od 7 marca 2022 (+1,73 proc.; inwazja Rosji na Ukrainę) oraz 23 marca 2020 (+1,92 proc.; pandemia Covid-19). Tak samo jest w przypadku 4-sesyjnych zmian kursu EUR/PLN. Nasuwają się tu też oczywiście skojarzenia z Turcją, gdzie pomimo bardzo wysokiego poziomu tempa inflacji bank centralny utrzymywał przed tegorocznymi wyborami niski poziom stóp, by po wyborach – wygranych przez urzędującego prezydenta – zacząć ich wysokość gwałtownie podnosić.

W rezultacie tej nieoczekiwanej decyzji RPP kurs EUR/PLN znalazł się w środę na najwyższym od maja br. poziomie, a dziś rano kontynuował wzrost już z mniejszą dynamiką (+0,33 proc. do 4,58392 PLN ok. godz. 10:10). Kurs USD/PLN osiągnął najwyższy poziom od kwietnia br.

Kurs EUR/USD, który w tym tygodnia spadł do najniższego od prawie 3 miesięcy poziomu, dziś rano oscylował nieco powyżej sesyjnych minimów z wtorku i środy (-0,08 proc. ok. godz. 9:55). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena, który w tym tygodniu osiągnął swój najwyższy poziom od listopada ub.r. dziś ok. godz. 10:00 minimalnie spadał (-0,13 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara – 25751 USD ok. godz. 9:55 (+0,16 proc.) – utrzymuje się tuż powyżej swoich minimów z drugiej połowy sierpnia, a zarazem nieco powyżej kluczowego poziomu wsparcia wyznaczanego w okolicach poziomu 25000 USD przez „linię szyi” ukształtowanej od czerwca ub.r. powyżej poziomu 15000 USD i opuszczonej górą w marcu br. formacji „odwróconej głowy z ramionami”.

Negatywną ocenę rynku decyzji RPP ilustruje również zachowanie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu. Wzrosła ona bowiem dziś do najwyższego poziomu od ponad tygodnia (5,659 proc.). Rentowność 10-latek rządu Stanów Zjednoczonych utrzymywała się w pobliżu swoich ponad 2-tygodniowych maksimów (4,285 proc.)

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadły wczoraj do najniższego poziomu od tygodnia (S&P 500 -0,7 proc., DJIA -0,57 proc., Nasdaq 100 -0,88 proc.). Dziś rano cena kontraktów terminowych na S&P 500 spadała ok. godz. 10:25 o 0,32 proc.

Na głównych giełdach w Europie brak było dziś rano jakiejś wyraźnej tendencji (DAX -0,11 proc., CAC 40 +0,07 proc. ok. godz. 10:29).

Po wczorajszym wyłamaniu się wykresu WIG-u 20 w dół 3-miesięcznej formacji „głowy z ramionami” dziś ok. godz. 10:30 indeks ten tracił 0,23 proc. Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom w historii osiągnął kurs akcji spółki Develia. Na drugim biegunie były akcje spółki Kernel Holding, które osiągnęły dziś po raz kolejny swój najniższy poziom w historii. W związku z ustaleniem ceny akcji spółki Grupa Pracuj sprzedawanych w ramach przyspieszonego procesu budowy księgi popytu na 60 zł kurs spadł wczoraj o ponad 10 proc. Wśród akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minimum osiągnął dziś kurs akcji spółki BioMaxima, natomiast najwyżej od przynajmniej roku były ceny akcji spółek Wawel i Asseco Business Solutions.

Cena kontraktów na ropę naftową notowanych na NYMEX-ie i ICE utrzymywała się w okolicach swoich tegotygodniowych najwyższych od listopada ub.r. poziomów (WTI -0,62 proc., Brent -0,47 proc. ok. godz. 10:15). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie dotarła w środę w okolice swoich lokalnych minimów z lipca i sierpnia br., a dziś rano ok. godz. 10:15 lekko odbijała w górę (+0,32 proc.). Przy mocnym amerykańskim dolarze taniały dziś rano metale (złoto -0,12 proc., srebro -0,57 proc., platyna -0,37 proc., pallad -1,09 proc., miedź -0,59 proc.). Taniały dziś rano również pszenica, soja, kawa, cukier i bawełna, natomiast nieznacznie zwyżkowała cena kontraktów na kakao.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Złoty na deskach po ciosie od RPP

Szokująca decyzja Rady Polityki Pieniężnej, stopy w dół aż o 75 pkt bazowych. Czekamy na wyjaśnienia prezesa Glapińskiego dzisiaj o godzinie 15 podczas konferencji prasowej. Usługi w USA na dobrym poziomie, EUR/USD w okolicach wsparcia na poziomie 1,07.

Wielkie oczy

To, co wczoraj się wydarzyło, zdecydowanie można nazwać szokiem rynkowym. Praktycznie nie zdarza się, by żaden z analityków nie obstawiał jakiejś opcji, która może się finalnie wydarzyć. Mowa o decyzji RPP, która obcięła stopy procentowe w Polsce aż o zawrotne 0,75 pkt procentowego. Powszechnie uważa się, że decydenci polityki monetarnej powinni w odpowiedni sposób komunikować się z rynkami, przygotowywać na ewentualne ruchy, które mogą się wydarzyć, by po prostu nie wywoływać panicznej reakcji. Tego wszystkiego po prostu zabrakło ze strony Rady, a złośliwi mogą śmiało prezesa Glapińskiego posądzać o kłamstwo. Na poprzednich konferencjach prasowych mieliśmy jasne wskazanie, że RPP obniży stopy dopiero, jak inflacja spadnie do wartości jednocyfrowych, a poza tym kolejne ruchy na stopach procentowych miały być stopniowe. Jak więc nazwać ruch na koszcie pieniądza o 0,75 pkt bazowych? Brakuje słów.

Konferencja w orbicie zainteresowań

Jeszcze bardziej trywialny był komunikat Rady po posiedzeniu. Niektóre fragmenty mogły być użyte bardziej w momencie zacieśniania monetarnego niż tego, co wczoraj się zdarzyło. Choćby ten, że obniżeniu inflacji sprzyjałoby umocnienie złotego. Czy ktoś zdroworozsądkowo mógł liczyć, że nasza waluta wczoraj umocni się po tak wyraźnym cięciu stóp procentowych? Po prostu takie rzeczy w ekonomii się nie dzieją, chyba, że idziemy tokiem myślenia Erdogana i tureckiej polityki monetarnej. Jeśli chcemy zobrazować, o co nam chodzi, wystarczy spojrzeć na kurs naszej waluty wczoraj czy do euro czy do dolara czy franka, tak naprawdę bez znaczenia, bo straty blisko 2% były widoczne we wszystkich parach. Krajowa waluta po prostu dostała nokautujący cios, ale w takim przypadku jest to zrozumiałe. EUR/PLN dotarł do poziomu 4,58, a USD/PLN 4,28, a więc poziomów oporów lokalnych. Dzisiaj w centrum uwagi będzie konferencja prasowa szefa RPP, który z pewnością nie uniknie trudnych pytań po tak zaskakującej decyzji. Wybrnąć może jedynie przedłużającą się słabością polskiej gospodarki, czy bardzo słabych odczytach makro naszych największych partnerów handlowych na czele z Niemcami. Dla złotego najważniejsza informacja to taka, co Rada planuje dalej ze stopami procentowymi. Inna sprawa to taka, czy ktoś jeszcze uwierzy w słowa profesora Glapińskiego, który (mam wrażenie) gra w swoją grę.

Mocne usługi w USA

Zdecydowanie emocje po posiedzeniu Rady jeszcze nie opadły, ale warto też spojrzeć na szeroki rynek, gdzie dzieje się także dość sporo. Wczoraj ukazał się odczyt indeksu ISM dla sektora usług w USA i trzeba przyznać, że wypadł okazale. Wartość 54,5 pkt była wyższa zarówno od prognoz, jak i poprzedniego odczytu i sugeruje dobrą sytuację tej części gospodarki. To kolejny przykład na to, że USA gospodarczo jest kilka półek wyżej aniżeli strefa euro, co może determinować ruchy na głównej parze walutowej świata. I można powiedzieć, w pewnym sensie już to się dzieje, bo kurs popularnego “edka” schodzi do poziomu 1,07$. Jest to najniższy kurs od czerwca, a na wykresie mamy klarowny trend spadkowy od poziomu 1,1250$. Co dalej? Uwaga powoli będzie się skupiać na zbliżających się posiedzeniach banków centralnych, gdzie pewnie nie zobaczymy tak szokujących ruchów jak wczoraj by RPP, ale będą się decydować dalsze losy zacieśniania monetarnego, więc dla walut USD i EUR będzie to kluczowa sprawa.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Techniczna recesja w Polsce

Polska i światowa gospodarka są w dosyć kiepskim stanie. Ostatnio publikowane dane potwierdziły techniczną recesję w Polsce i w wielu innych krajach w Europie Środkowo-Wschodniej – chociażby na Węgrzech. Czechy niedawno wyszły z technicznej recesji – ale nadal wzrost gospodarczy jest tam dosyć mizerny. Wskaźniki PMI są na niskich poziomach i to niestety nie napawa optymizmem na kolejne miesiące. Gospodarka światowa w 2023 roku będzie odbijała się w wolnym tempie – zaledwie o 2,4%. Gospodarki rozwinięte są w gorszej sytuacji niż gospodarki rozwijające się, jak Chiny czy Indie.

– Gospodarki rozwijające się nie rosną już tak dynamicznie, jak w poprzednich dekadach. Nie rosną już każdego roku o ponad 10%, ale nadal jest tam dosyć dynamiczny wzrost. W Europie Zachodniej – czyli w regionie naszego głównego partnera handlowego – widzimy, że 2023 rok jest kiepski, 2024 powinien być lepszy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Stany Zjednoczone w 2024 roku będą rozbijały się wolniej. Tutaj jest także wiele czynników niepewności i ze względu, że jest to tak duża gospodarka, może nastąpić przeniesienie na rynki światowe. W związku z tym Polska jest uwikłana w to, co się dzieje na rynku światowym. Oczywiście dosyć dużo sprzedajemy na rynku wewnętrznym. Baza konsumentów jest w Europie Środkowo-Wschodniej – jesteśmy największym krajem, jeżeli chodzi o potencjalną bazę rynkową – jednak to, co dzieje się na rynkach zagranicznych, jest bardzo istotne. I nawet jeżeli pod koniec tego roku i w przyszłym roku będziemy widzieli lepszą dynamikę sprzedaży detalicznej oraz wyższe wydatki konsumentów na codzienne potrzeby – to niestety czynnik zagraniczny jest istotny. On będzie osłabiał naszą gospodarkę pod koniec 2023 roku – przewiduje Sielewicz.

RPP obniża stopy procentowe, złoty słabnie. Czy to początek większego kryzysu?

Banki centralne walcząc z inflacją dbają o silną walutę, bo to ogranicza koszty importu i zmniejsza inflację. Rada Polityki Pieniężnej poszła inną drogą, co (jeśli będzie kontynuowana) może nas jeszcze drogo kosztować i to mimo tego, że za chwilę zapewne zobaczymy interwencje na rynku walutowym.

Najwyższy czas, żeby kilka zdań napisać o złotym. Słyszę wypowiedzi ekspertów mówiących o sile naszej waluty (choćby ostatnio Paweł Borys, prezes PFR) i mam wrażenie, że od dawna nie patrzyli oni na wykresy. Złoty bowiem od połowy lipca dość szybko tracił, a po ostatniej decyzji RPP (o czym na końcu) zaczął tracić jeszcze szybciej. Oczywiście do posiedzenia RPP główny powód tego osłabienia leżał poza Polską, bo w tym okresie szybko umacniał się dolar na rynkach globalnych.

Jak wiadomo spadek kursu EUR/USD zawsze szkodzi złotemu, więc i tym razem też tak było i nasza waluta najmocniej straciła do dolara. Obawiam się jednak, że to może być jedynie początek słabości. Jest kilka powodów, dla których tak uważam. Przede wszystkim warto spojrzeć na rządowy projekt budżetu państwa.

Wiemy, że rząd musi złożyć w Sejmie projekt do końca września, ale wiemy też, że po wyborach, bez względu na to, z jakiej politycznej opcji będzie rząd, projekt znowelizuje tak, żeby odpowiadał nowemu politycznemu układowi. Są w nim jednak elementy, które dużej zmianie nie będą mogły podlegać. Jest to na przykład deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 4,5 proc. PKB.

Deficyt w wysokości 165 mld złotych jest zresztą zbyt skromny, jeśli patrzy się na złożone do 40 dni przed wyborami obietnice wyborcze wszystkich ugrupowań. FOR wraz z Money.pl obliczyli te obietnice na 739 mld złotych. Co prawda w wielu przypadkach jedne zawierają się w drugich (np. 8% PKB na ochronę zdrowia Lewicy i 6% PKB Trzeciej Drogi), ale nie ulega wątpliwości, że część obietnic trzeba będzie spełnić, a to podniesie nie tylko deficyt, ale i zadłużenie ponad planowane poziomy.

W budżecie na 2024 r. szacuje się wzrost zadłużenia sektora finansów publicznych z poniżej 50 proc. PKB do 54 proc., a potrzeby pożyczkowe brutto oceniane są na 420 mld złotych. To ponad dwa razy więcej niż pożyczano w ostatnich latach. Skoro tak dużo obligacji wyemitujemy, to można się obawiać, że za pożyczki będziemy słono płacili. Na razie tego niepokoju na rynku nie widać – rentowność obligacji 10. letnich jest w okolicach 5,6 proc. (amerykańskich obligacji około 4,3 proc.).

Agencja ratingowa Moody’s w swojej ocenie ostatnio napisała, że „Rosnące deficyty zwiększą obciążenie długiem Polski do 54 proc. PKB zgodnie z projektem budżetu, co jest czynnikiem negatywnym dla oceny wiarygodności kredytowej…”. Agencja co prawdę napisała też, że „…spodziewamy się spadku deficytów od 2025 roku”, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że jeśli obietnice wyborcze będą coraz większe to i ocena agencji ratingowych będzie coraz gorsza.

Jak się to ma do wartości naszej waluty? Jeśli po wyborach ocena polityki finansowej rządu i monetarnej Rady Polityki Pieniężnej będą negatywne to złoty będzie się nadal szybko osłabiał, utrudniając walkę z inflacją. A ona i tak będzie bardzo utrudniona przez wzrost płac – wynagrodzenie minimalne w lipcu 2024 r. będzie o 20 proc. wyższe niż dzisiaj, płace w sektorze publicznym wzrosną od 12,3 do 20 proc. (w zależności od tego, kto dojdzie do władzy).

Nie wiemy też, co będzie się działo na świecie (ceny ropy znowu rosną) i czy nowy rząd utrzyma tarcze ochronne, zwane antyinflacyjnymi. Jest dużo zagrożeń, a obniżanie stóp procentowych, o czym niestety ostatnio (6 września) postanowiła Rada Polityki Pieniężnej, podejmując zaskakującą decyzję o obniżce stóp aż o 75 pb (z 6,75 na 6,00 proc.) złotemu pomagać nie będzie.

Wręcz odwrotnie, co widać było po tej decyzji, kiedy to kursy walut wzrosły o blisko dwa procent (to bardzo dużo). W tej sytuacji fragment komunikatu RPP brzmi jak nieśmieszny żart: „Rada podtrzymała ocenę, że szybszemu obniżaniu inflacji sprzyjałoby umocnienie złotego, które byłoby spójne z fundamentami polskiej gospodarki”.

Banki centralne walcząc z inflacją, dbają o silną walutę, bo to ogranicza koszty importu i zmniejsza inflację. RPP poszła inną drogą, co (jeśli będzie kontynuowana) może nas jeszcze drogo kosztować i to mimo tego, że za chwilę zapewne zobaczymy interwencje na rynku walutowym.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

RPP obniżyła stopy procentowe. Ile zyskają kredytobiorcy? [WYLICZENIA]

Ocena skutków ostatniej, nieoczekiwanej decyzji RPP z punktu widzenia obecnych kredytobiorców będzie łatwiejsza, jeśli weźmiemy pod uwagę trzy przykładowe kredyty ze zmiennym oprocentowaniem posiadające marżę 1,50%. Teraz oprocentowanie wspomnianych „hipotek” wynosi 8,40%, ponieważ bank wziął pod uwagę stopę WIBOR 3M z początku bieżącego kwartału (6,90%). Pamiętajmy, że WIBOR 3M spadał już od 10 lipca, gdyż rynki spodziewały się obniżki stóp procentowych NBP przed wyborami (oczywiście, nie tak nagłej). Na początku października br. bank przy ustalaniu oprocentowania przykładowych kredytów uwzględni nowy poziom WIBOR-u. Załóżmy optymistycznie dla kredytobiorców, że będzie wynosił on 6,00%. W takim przypadku, równe raty przykładowych, zaciągniętych wcześniej kredytów spadną następująco:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – spadek z 2795 zł do 2586 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – spadek z 3428 zł do 3146 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – spadek z 4067 zł do 3708 zł

Powyższe spadki rat na pewno mogą być odczuwalne dla budżetu domowego. Pamiętajmy, że skutki śmiałego posunięcia Rady Polityki Pieniężnej odczują też przyszli kredytobiorcy. Mowa o wzroście zdolności kredytowej. W przypadku standardowego kredytu mieszkaniowego na zmienną stopę (poza programem BK 2%), zdolność kredytowa rodziny „2+1” z dochodem netto 8000 zł może wzrosnąć z 365 000 zł do 390 000 zł. Te obliczenia zakładają okres spłaty wynoszący 25 lat, maksymalny stosunek równej raty do dochodu netto na poziomie 47%, bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jako 2,50 punktu procentowego i spadek średniego zmiennego oprocentowania nowych kredytów z 9,2% (dane NBP dla lipca br.) do 8,3%.Tab. 1 - Wpływ obniżki stóp procentowych na raty kredytów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Jak wybrać odpowiednią platformę B2B dla Twojego biznesu?

W dobie cyfryzacji i globalizacji, wybór odpowiedniej platformy B2B może być jednym z najważniejszych decyzji, jakie podejmiesz dla swojego biznesu. Niezależnie od tego, czy prowadzisz małą firmę, czy wielonarodową korporację, właściwa platforma może zautomatyzować Twoje operacje, zwiększyć efektywność i otworzyć drzwi do nowych rynków. W tym artykule przeanalizujemy kluczowe cechy, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze platformy. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak dokonać świadomego wyboru, który przyniesie korzyści Twojemu biznesowi na lata.”

W dobie cyfryzacji i globalizacji, wybór odpowiedniej platformy B2B może być jednym z najważniejszych decyzji, jakie podejmiesz dla swojego biznesu. Niezależnie od tego, czy prowadzisz małą firmę, czy wielonarodową korporację, właściwa platforma może zautomatyzować Twoje operacje, zwiększyć efektywność i otworzyć drzwi do nowych rynków. W tym artykule przeanalizujemy kluczowe cechy, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze platformy. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak dokonać świadomego wyboru, który przyniesie korzyści Twojemu biznesowi na lata.”

Platforma B2B – kto powinien z niej skorzystać

Współczesne platformy B2B są znacznie bardziej uniwersalne, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie są one zarezerwowane tylko dla gigantów branżowych. Oto jakie firmy powinno rozważyć taką inwestycję.

  • Małe i średnie przedsiębiorstwa

Dzięki coraz bardziej dostępnym cenowi i wdrożeniowo oraz skalowalnym rozwiązaniom, nawet małe firmy mogą czerpać korzyści z automatyzacji i efektywności, jaką oferują platformy hurtowe B2B.

  • Hurtownie i dystrybutorzy

Dla firm zajmujących się sprzedażą hurtową B2B, platformy te są wręcz niezbędne. Umożliwiają one zarządzanie dużymi wolumenami transakcji i koordynację działań z wieloma partnerami.

  • Producentów

Jeśli jesteś producentem, platforma B2B może pomóc w zarządzaniu łańcuchem dostaw i dotarciu do klientów firmowych.

Jak widać, platformy B2B są niezwykle wszechstronne i mogą przynieść korzyści różnym typom organizacji. Niezależnie od wielkości czy branży, w której działasz, istnieje duże prawdopodobieństwo, że odpowiednio dobrana platforma B2B może znacząco wpłynąć na efektywność i rentowność Twojego biznesu.

Dlaczego odpowiednia platforma B2B jest tak ważna?

W dzisiejszych czasach, kiedy rynek jest coraz bardziej zglobalizowany i konkurencyjny, prowadzenie efektywnego biznesu wymaga więcej niż tylko dobrego produktu czy usługi. To, jak zarządzasz sprzedażą i relacjami z innymi przedsiębiorstwami, może być równie kluczowe. Tu właśnie z pomocą przychodzą platformy B2B.

Platforma B2B, czyli platforma przeznaczona do handlu między przedsiębiorstwami, są nie tylko narzędziem do sprzedaży produktów czy usług. To kompleksowe rozwiązania, które mogą zautomatyzować i usprawnić wiele aspektów działalności.

W kontekście sprzedaży hurtowej B2B, takie platformy mogą znacząco uprościć zarządzanie zamówieniami, kontrolę stanów magazynowych i procesy logistyczne. Dzięki nim, możesz skupić się na tym, co najważniejsze – rozwijaniu swojego biznesu.

Wybór odpowiedniej platformy sprzedaży hurtowej może być kluczowy dla Twojego sukcesu, dlatego w kolejnych sekcjach tego artykułu omówimy, na co zwrócić uwagę przy jej wyborze.

Kluczowe cechy, na które należy zwrócić uwagę przy wyborze platformy B2B

Wybór odpowiedniej platformy B2B to nie tylko kwestia ceny czy popularności. To decyzja, która może wpłynąć na Twoją zdolność do efektywnego zarządzania relacjami z klientami, logistyką, a nawet na rozwój Twojego biznesu. Oto kilka kluczowych cech, na które warto zwrócić uwagę:

Użyteczność i interfejs użytkownika

Niezależnie od tego, czy jesteś technologicznym guru, czy początkującym, interfejs użytkownika ma znaczenie. Platforma powinna być intuicyjna i łatwa w obsłudze dla wszystkich członków Twojego zespołu.

Funkcjonalność

Czy platforma oferuje wszystkie funkcje, które są dla Ciebie kluczowe? Czy możesz zarządzać zamówieniami, magazynem i kontaktami z klientami w jednym miejscu?

Integracja z innymi systemami

Jeżeli już korzystasz z innych narzędzi, takich jak systemy ERP czy CRM, upewnij się, że wybrana platforma hurtowa B2B będzie mogła się z nimi zintegrować.

Skalowalność

Twoja firma z pewnością będzie się rozwijać, więc wybierz platformę, która rośnie razem z Tobą. Skalowalność jest kluczowa, zwłaszcza w kontekście sprzedaży hurtowej B2B.

Wsparcie i obsługa klienta

Dobre wsparcie techniczne może być nieocenione, zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach. Sprawdź, czy dostawca oferuje szybką i kompetentną pomoc.

Koszt

Ostatni, ale nie mniej ważny aspekt to koszt. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę – dedykowaną platformę, jeśli nie jesteś dużym przedsiębiorstwem z ogromnym kapitałem.

Wybór platformy hurtowej czy systemu dla hurtowni B2B to złożony proces, który wymaga gruntownego rozważenia różnych aspektów. Miej na uwadze powyższe cechy, aby dokonać wyboru, który najbardziej odpowiada potrzebom Twojego biznesu.

Ile kosztuje platforma B2B?

Kiedy zaczynasz rozważać wdrożenie platformy B2B dla swojego biznesu, jednym z najważniejszych czynników, który wpływa na decyzję, jest koszt. Ostateczna cena może być zróżnicowana i zależy od wielu czynników, takich jak funkcjonalność, skalowalność czy poziom dostosowania do indywidualnych potrzeb. Oto porównanie dwóch głównych typów platform: dedykowanych i gotowych rozwiązań.

Platformy dedykowane

Dedykowane platformy B2B są tworzone od podstaw, z myślą o specyficznych potrzebach Twojego przedsiębiorstwa. Choć oferują one wysoki poziom dostosowania, są również znacznie droższe zarówno w zakupie, jak i utrzymaniu. Ponadto, rozwój takiej platformy może zająć dużo czasu, co w efekcie opóźnia ROI (zwrot z inwestycji). Koszty samego stworzenia mogą sięgać dziesiątek tysięcy. Oczywiście mając taką platformę warto mieć także programistę, który będzie mógł ją modyfikować w razie potrzeby, co także wiążę się z kosztami.

Gotowe rozwiązania

Gotowe rozwiązania, takie jak CStore.pl, oferują szeroki zakres funkcji, które są już dostępne „od ręki”. Są one zazwyczaj łatwiejsze w implementacji i tańsze w utrzymaniu. Co więcej, takie platformy hurtowe B2B są często bardziej skalowalne i oferują różnorodne opcje wsparcia technicznego.

Choć dedykowane platformy mogą wydawać się atrakcyjne z powodu możliwości dostosowania, warto zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebujesz tak zaawansowanych funkcji. W wielu przypadkach, gotowe rozwiązania oferują funkcje, które w zupełności wystarczą dla potrzeb większości firm, ale za znacznie niższą cenę.

Dlaczego warto wybrać CStore.pl?

  • Automatyzacja Procesów: Czas to pieniądz, a automatyzacja rutynowych zadań pozwala zaoszczędzić oba.
  • Skalowalność: Z czasem, Twoja firma będzie rosła. Wybierając platformę CStore.pl możesz na początku korzystać tylko z części funkcji, żeby wraz ze wzrostem wykorzystywać platformę coraz bardziej.
  • Integracja: Możliwość łatwej integracji z innymi systemami to kolejny plus. Dzięki temu, możesz połączyć platformę hurtową z istniejącym systemem dla hurtowni B2B lub innymi narzędziami, które już używasz.
  • Ciągły rozwój. CStore jest stale rozwijane. Możesz liczyć nie tylko na nowe funkcjonalności, ale także pomoc techniczną.

Wybierając CStore.pl, inwestujesz w przyszłość swojego przedsiębiorstwa. Pamiętaj, że jest to platforma hurtowa B2B, ale także platforma zakupowa B2B. Dzięki szerokiemu zakresowi funkcji i możliwościom dostosowania, platforma ta jest idealnym rozwiązaniem dla firm różnych rozmiarów i z różnych branż.

Rwa kulszowa – jak może pomóc osteopata?

Ból kulszowy to uciążliwa dolegliwość, która potrafi skutecznie ograniczyć naszą zdolność do normalnego funkcjonowania i wpłynąć na jakość życia. Jest to wynik podrażnienia lub ucisku nerwu kulszowego, największego nerwu w naszym ciele. Charakteryzuje się ostry, palący bólem, który często promieniuje wzdłuż jednej strony ciała – od dolnej części pleców, przez pośladek, aż do nogi, czasem nawet dochodząc aż do stopy.

Istnieje wiele przyczyn tego schorzenia, ale najczęściej jest ono spowodowane dyskopatią – przepukliną lub wystąpieniem dysku międzykręgowego. Inne czynniki, takie jak zwyrodnienia stawów, bóle mięśni, stany zapalne czy nawet siedzący tryb życia, mogą również przyczynić się do wystąpienia bólu kulszowego.

Osteopatia jest skuteczną metodą leczenia tej dolegliwości. Osteopaci dysponują różnymi narzędziami i technikami, które mogą pomóc pacjentom w radzeniu sobie z bólem kulszowym. Oto kilka sposobów, w jakie osteopatia może być pomocna:

  1. Techniki Manipulacyjne: Osteopaci posługują się technikami manipulacji kręgosłupa, aby zwiększyć przestrzeń dla nerwu kulszowego, co pomaga w zmniejszeniu ucisku i bólu.
  2. Terapia Manualna: Poprzez różne formy terapii manualnej, osteopaci zmniejszają napięcie mięśniowe i poprawiają mobilność w obszarze kręgosłupa lędźwiowego i miednicy.
  3. Poradnictwo i Edukacja: Osteopaci mogą doradzać pacjentom odpowiednie ćwiczenia, które pomogą w łagodzeniu bólu i zapobieganiu przyszłym epizodom bólu kulszowego.

Cel osteopatów to nie tylko złagodzenie objawów, ale także zrozumienie i leczenie głównych przyczyn problemu. Podejście osteopatów jest holistyczne i dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego pacjenta. Dzięki temu mogą opracować efektywne strategie leczenia, które pomogą pacjentom powrócić do pełnej sprawności ruchowej i poprawić jakość swojego życia.

Rwa kulszowa często wiąże się z zaburzeniami w układzie mięśniowo-szkieletowym. Dlatego nasze podejście skupia się nie tylko na leczeniu objawów bólowych, ale także na poprawie ogólnej funkcji ciała. Zachęcamy do wykonywania odpowiednich ćwiczeń i wprowadzania zmian w stylu życia, które pomagają poprawić postawę, siłę i elastyczność ciała.

W niektórych przypadkach osteopaci mogą sugerować pacjentom konsultację z innymi specjalistami, takimi jak neurologowie, ortopedzi czy fizjoterapeuci. Współpraca między różnymi specjalistami jest kluczowa dla skutecznego leczenia i zarządzania przewlekłymi stanami, takimi jak rwa kulszowa.

Podsumowując, Celem jako osteopatów jest nie tylko złagodzenie bólu, ale także pomoc pacjentom w poprawie ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia. Poprzez indywidualne podejście i holistyczne podejście do leczenia, pomagają wielu osobom cierpiącym na rwę kulszową powrócić do aktywnego i zdrowego stylu życia. Ich rolą jest również edukacja, aby pacjenci mogli lepiej zrozumieć, jak dbać o swoje ciało i unikać przyszłych epizodów bólu kulszowego.osteohelp osteopatia

Osteopatia pediatryczna – w czym może pomóc?

Osteopatia to metoda terapeutyczna, która wykorzystuje dotyk do przywracania prawidłowej funkcji ciała. Może być stosowana u osób w każdym wieku, w tym u niemowląt i dzieci.

Osteopatia pediatryczna to specjalność w dziedzinie osteopatii, która skupia się na małych pacjentach. Praktykujący w tej dziedzinie terapeuci posiadają specjalne szkolenie w zakresie diagnozowania i leczenia zaburzeń funkcjonalnych u dzieci. W niniejszym artykule omówimy sytuacje, w których osteopatia pediatryczna może być szczególnie pomocna.

  1. Problemy po porodzie: Proces porodu może być stresujący zarówno dla matki, jak i dla noworodka. W trakcie porodu, główka dziecka może doświadczyć dużego napięcia, które może prowadzić do różnych rodzajów dysfunkcji. Na przykład, może pojawić się asymetria czaszki, trudności w karmieniu, czy nadmierna napięcie mięśniowe. Wszystkie te problemy mogą być łagodzone poprzez interwencję osteopatyczną.
  2. Zaburzenia snu: Niektóre dzieci borykają się z trudnościami z zasypianiem lub budzeniem się wielokrotnie w nocy. Często te trudności są związane z napięciami i dysfunkcjami w ciele dziecka. Osteopatia może pomóc w zidentyfikowaniu i rozwiązaniu tych napięć, co może przyczynić się do poprawy jakości snu malucha.
  3. Kolki niemowlęce: Wiele rodziców zmaga się z problemami związanych z kolkami u swoich dzieci. Przyczyny kolków mogą być różnorodne, ale często wiążą się z zaburzeniami w układzie pokarmowym. Delikatne techniki osteopatyczne mogą pomóc poprawić funkcjonowanie jelit i zmniejszyć dyskomfort dziecka.
  4. Zaburzenia układu pokarmowego: Poza kolkami, dzieci mogą cierpieć na zaparcia, refluks żołądkowo-przełykowy czy nadmierną produkcję gazów. Osteopatyczne wsparcie układu pokarmowego może znacząco poprawić samopoczucie dziecka.
  5. Problemy z układem oddechowym: Dzieci, zwłaszcza w pierwszych latach życia, są podatne na różne infekcje układu oddechowego. Osteopatia pediatryczna może pomóc w łagodzeniu objawów i wspieraniu prawidłowego funkcjonowania układu oddechowego.

Podsumowanie:

Osteopatia pediatryczna stanowi unikalną dziedzinę medycyny, która może pomóc niemowlętom i dzieciom w poprawie funkcjonowania ich organizmu. Warto pamiętać, że każde dziecko jest unikalne i wymaga spersonalizowanego podejścia. Współpraca z doświadczonym osteopatą pediatrycznym może pomóc zidentyfikować i rozwiązać wiele problemów zdrowotnych Twojego dziecka. Jeśli zauważasz jakiekolwiek objawy u swojego dziecka, które budzą Twoje zaniepokojenie, warto rozważyć konsultację z osteopatą.

osteopatia pediatryczna

Wynajem samochodu – długoterminowe wsparcie dla Twojej firmy

Przedsiębiorcy mogą skorzystać z różnych form finansowania samochodu na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej. Jedną z nich jest wynajem długoterminowy dla firmy, dostępny m.in. w Banku BNP Paribas. Dowiedz się, jak działa to rozwiązanie i kiedy warto je rozważyć! 

Jak działa wynajem długoterminowy samochodu?

Długoterminowy wynajem pojazdu bywa również nazywany „autem na abonament” i to określenie najlepiej oddaje charakter takiej usługi. W ramach niej samochód zostaje oddany do używania na określony w umowie okres i w tym czasie pozostaje do wyłącznej dyspozycji osoby, która ją nabyła.

Opłaty za użytkowanie samochodu są pobierane miesięcznie na zasadach analogicznych jak przy korzystaniu ze streamingu usług multimedialnych, takich jak np. Netflix czy Spotify. Gdy harmonogram spłaty dobiegnie końca, masz możliwość wykupu pojazdu lub wynajęcia kolejnego, nowszego modelu.

Poznaj wszystkie korzyści najmu długoterminowego!

Czy wynajem długoterminowy się opłaca? Rozwiązanie to sprawdzi się w przypadku wielu przedsiębiorców o zróżnicowanym profilu działalności. Wśród zalet najmu długoterminowego aut w Banku BNP Paribas wymienia się w szczególności następujące kwestie:

  • Stałe koszty – nie masz tu do czynienia z utratą wartości pojazdu w czasie, więc każdego miesiąca z Twojego konta firmowego zostanie pobrana dokładnie taka sama kwota. Czynsz najmu – w jego skład wchodzi nie tylko opłata za używanie samochodu, ale też koszty jego utrzymania. Należą do nich m.in. opłaty rejestracyjne, składki ubezpieczeniowe, także naprawy serwisowe. Oznacza to brak dodatkowych kosztów poza samą ratą miesięczną – nic Cię nie zaskoczy.
  • Brak ryzyka szybkiej utraty wartości pojazdu.
  • Samochód zawsze w najlepszym stanie technicznym.
  • Brak niespodziewanych wydatków – np. wzrostu składek za ubezpieczenie, naprawy.
  • Dodatkowe korzyści – decydując się na wynajem długoterminowy dla firmy, nie tracisz zdolności kredytowej i nie ponosisz kosztów amortyzacji. Najczęściej nie przyjdzie Ci też zapłacić opłaty wstępnej. Wkład własny nie jest wymagany np. w Banku BNP Paribas.

Za wadę tego rozwiązania wymienia się to, że nie jesteś właścicielem samochodu, lecz tylko jego użytkownikiem. Z drugiej strony – ma to swoje plusy, gdyż nie musisz stresować się koniecznością samodzielnego sprzedania auta, gdy zapragniesz nowego modelu. Po prostu oddasz je w miejscu ustalonym z Kierownikiem floty w swojej firmie lub z opiekunem w Arval i wynajmiesz kolejne.

Grupa STS – 157 mln zł skoryg. EBITDA w H1 2023

Grupa STS – jeden z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lider rynku w Polsce – wygenerowała od stycznia do czerwca br. przychody w wysokości 299 mln zł, co oznacza wzrost o 14% rok do roku. Zysk netto Grupy STS wzrósł w H1 2023 o 57% rok do roku, osiągając poziom 97 mln zł. Skorygowana EBITDA dla Grupy STS od stycznia do czerwca br. wyniosła 157 mln zł, czyli o 35% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

W drugim kwartale bieżącego roku dalej optymalizowaliśmy procesy w ramach Grupy STS. W związku z tym w pierwszym półroczu istotnie poprawiliśmy zarówno wynik finansowy, jak i skoryg. EBITDA, których wzrosty wyniosły odpowiednio 57% i 35% rok do roku. Zakładamy, że w drugiej połowie roku aktywność naszych graczy będzie większa, co powinno pozytywnie przełożyć się na nasze wskaźniki operacyjne i finansowe mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa STS wygenerowała NGR na poziomie niemal 346 mln zł, gdy przed rokiem było to 296 mln zł. Oznacza to wzrost o niemal 17% rok do roku. Od stycznia do czerwca 2023 roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 2,302 mld zł, gdy przed rokiem było to 2,189 mld zł. Oznacza to wzrost o 5% rok do roku. W pierwszym półroczu 2023 roku liczba aktywnych użytkowników wyniosła zaś 412 tys. Grupa odnotowała w pierwszej połowie 2023 roku 109 tys. nowych rejestracji, a liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 72 tys.

Grupa STS w 2023 roku zakończyła działalności na rynkach zagranicznych (licencje w Wielkiej Brytanii oraz Estonii), zamykając możliwość rejestracji kont. Celem reorganizacji jest możliwie pełne wykorzystanie potencjału rynku polskiego.

W dniu 7 lipca 2023 r. Entain Holdings (CEE) Ltd ogłosił wezwanie do zapisywania się na sprzedaż akcji STS Holding S.A. Wezwanie zostało ogłoszone w związku z zamiarem nabycia przez Entain Holdings (CEE) Ltd 156.725.958 akcji, łącznie reprezentujących 100% kapitału zakładowego STS Holding. W dniu 24 sierpnia 2023 r. Entain Holdings (CEE) Ltd w wyniku rozliczenia transakcji, nabył łącznie 155 591 656 akcji STS Holding S.A.

Entain Holdings (CEE) Ltd jest spółką zależną Entain PLC. Entain PLC posiada 67,5% udziałów Entain CEE. Emma Capital posiada 22,5% udziałów, natomiast fundacje rodzinne Mateusza i Zbigniewa Juroszków posiadają 10% udziałów. Entain Holdings (CEE) Ltd, poza Grupą STS, jest właścicielem również chorwackiego lidera rynku – SuperSport.H1-23 Wyniki_PL (1)

Ogromne zaskoczenie po decyzji RPP

Obniżka stóp procentowych o 75pb przy ponad 10% inflacji jest faktem. Decyzja jest ogromnym zaskoczeniem. Stopa referencyjna będzie wynosić teraz 6%.

Wczoraj dyskutowaliśmy o dwóch scenariuszach, obniżce o 25pb lub braku obniżki. Obie drogi były prawdopodobne i nie zmieniły by tak wiele w ogólnym spojrzeniu na kierunek polityki monetarnej. Obok zmiany o 75pb nie można jednak przejść obojętnie. Decyzja już wpłynęła w znaczącym stopniu na wyceny aktywów, rentowności obligacji i kurs walutowy.

Przed decyzją uczestnicy rynku już wyceniali szybki cykl obniżek stóp procentowych, ale w stopniowych ruchach po 25pb. Kolejne posiedzenia pokażą dokładny kierunek polityki monetarnej. Wydaje się jednak, że tak dużej jednorazowej obniżki już nie zobaczymy.

Naszą uwagę będziemy kierować już na posiedzenia powyborcze. Wtedy powinniśmy dowiedzieć się czy jest to rzeczywisty początek cyklu obniżek, chociaż ponowna pauza jest teraz bardziej prawdopodobna po tak dużym jednorazowym ruchu, który objął swoim zasięgiem oczekiwane obniżki do końca roku.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Złoty na deskach po decyzji RPP

Rada Polityki Pieniężnej we wrześniu obniżyła stopy procentowe o 75 pb., tym samym od czwartku stopa referencyjna będzie wynosiła 6%. Skala ruchu jest ogromnym zaskoczeniem dla rynku, który szykował się na „standardowe” cięcie o 25 pb. Nie obyło się bez ofiar – złoty został mocno poturbowany przez decyzję.

Przed decyzją sugerowaliśmy, że choć pierwsza obniżka stóp w Polsce zbliża się wielkimi krokami, nie mamy mocnego przekonania, czy RPP zdecyduje się na taki ruch już we wrześniu. Konsensus ekonomiczny zakładał cięcie, ale nie był mocny. Wyraźniej przekonany o obniżce był rynek, nikt jednak nie przewidywał ruchu o takiej skali.

Decyzja ta jest bardzo kontrowersyjna. Uzasadnienie dla jakiejkolwiek obniżki stóp na tym etapie nie było mocne, natomiast obniżenie stóp o 75 pb. budzi zdumienie. Warto również wspomnieć, że obniżka jest silniejsza, niż sugerował w lipcu prezes Glapiński (wskazywał na możliwość cięcia o 25 pb.), a dodatkowo nastąpiła przy niespełnieniu jednego z warunków, jakie wyznaczył (inflacja nie spadła do poziomu jednocyfrowego).

W komunikacie Rada zwraca uwagę na pogorszenie sytuacji ekonomicznej i otoczenia zewnętrznego oraz wylicza argumenty za spadkiem presji cenowej. Zgodnie z interpretacją Rady „dane wskazują na mniejszą od wcześniejszych oczekiwań presję popytową”, co ma pomóc inflacji szybciej zejść do celu banku. Dodatkowo decydenci wskazali na „opóźnienia, z jakimi decyzje w zakresie polityki pieniężnej wpływają na gospodarkę”. Co istotne, komunikat nie zawiera żadnych jakkolwiek istotnych sugestii dotyczących przyszłości. Tym samym ciężar wyjaśnienia decyzji i zarysowania dalszych kroków spoczywa na mającym jutro konferencję prasową prezesie Glapińskim.

Sytuacja złotego – co dalej?

W ostatnich dniach złotego charakteryzowała słabość. Waluta – podobnie jak inne w regionie – zmagała się z presją z tytułu gorszych globalnych nastrojów, w tym szczególnie z tytułu pesymizmu względem perspektyw gospodarczych strefy euro. Dziś rano kurs EUR/PLN przebił poziom 4,50, co wydarzyło się po raz pierwszy od lipca. RPP dołożyła jednak swoje trzy grosze do tego osłabienia – a raczej 6-7 groszy, bo o tyle po decyzji wzrósł kurs EUR/PLN. Obecnie wynosi on 4,57. Wyższy niż dziś ostatni raz był w maju.

Obecnie kluczowe pytanie brzmi: co dalej? Czy wrześniowa decyzja to tzw. front-loading, czyli postawienie ciężaru obniżek na początku tej drogi, czy jednak oznaka, że w średnim terminie stopy spadną mocniej, niż wydawało się wcześniej? Choć obecnie bardziej racjonalne wydaje się to pierwsze, dzisiejsza decyzja udowodniła, że RPP nie boi się zaskakiwać. Bez wątpienia stanowi to ryzyko dla naszych prognoz, zakładających umocnienie polskiej waluty.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Klienci chcą opakowań przyjaznych środowisku… Czym są ekologiczne systemy pakowania i jak je wdrożyć?

Obecnie w coraz większym stopniu jesteśmy świadomi, jak ważna jest ochrona środowiska, w tym walka z zanieczyszczeniami. Stawiamy zatem na rozwiązania przyjazne dla natury, w tym na eliminację tworzyw sztucznych. Chcemy między innymi, żeby przesyłki, jakie otrzymujemy, miały ekologiczne opakowania. Ma to swoje przełożenie na działalność branży magazynowej i wysyłkowej, która odpowiada na oczekiwania klientów.

Plastiki, folie i inne tworzywa sztuczne są wszechobecne, przyczyniają się do zanieczyszczenia i zaśmiecenia naszej planety. Sfilmowano je nawet w Rowie Mariańskim. Zabijają coraz więcej roślin i zwierząt, negatywnie wpływają też na nasze zdrowie. Nic więc dziwnego, że chcąc żyć w czystym, niezaśmieconym świecie, toteż coraz chętniej przestawiamy się na produkty przyjazne dla środowiska naturalnego. Oczekujemy również, że będą one ekologicznie opakowane. Gwarancję taką dają ekologiczne systemy pakowania – Epacking.

Czym są ekologiczne systemy pakowania Epacking?

Ekologiczne systemy pakowania polegają na stosowaniu do tworzenia paczek materiałów w stu procentach wykonanych z ekologicznych surowców, np. pochodzących z recyklingu. Są one też biodegradowalne, dzięki czemu nie zanieczyszczają środowiska, jak to się dzieje w przypadku folii bądź tworzyw sztucznych, rozkładających się przez setki lub tysiące lat i często nienadających się do ponownego przetworzenia.

ekologiczne systemy pakowania epacking

Dlaczego warto stosować ekologiczne materiały do pakowania?

Ekologiczne materiały do pakowania są też bardzo estetyczne – o wiele bardziej niż najpopularniejsza dotychczas folia bąbelkowa – a także szybkie i praktyczne w użyciu. Cechują się wysoką jakością, potwierdzoną certyfikatami. Stosując je do pakowania, oszczędzamy czas – tworzenie paczki odbywa się szybciej niż przy użyciu folii – i pieniądze – opłata produktowa jest dla opakowań ekologicznych jest prawie czterokrotnie niższa niż dla tych z tworzyw sztucznych. Przesyła wygląda bardzo ładnie, co wpływa na satysfakcję klienta. Z kolei nasza firma poprawia swój wizerunek, pokazując, że troszczy się o środowisko.

Jakie są zalety wypełniacza papierowego?

Świetnym przykładem ekologicznego materiału do pakowania jest wypełniacz papierowy FullPack. Zdecydowanie warto z niego skorzystać, jeżeli nie zamierzamy wypełniać naszych paczek plastikiem ani innymi tworzywami sztucznymi. Został on wykonany w 100 proc. z makulatury, dzięki czemu stanowi świetną, bardzo przyjazną dla środowiska alternatywę wobec plastikowych chrupek czy poduszek powietrznych. Doskonale wypełnia pustą przestrzeń w paczce, amortyzuje i zabezpiecza każdy rodzaj zawartości. Nadaje się również do owijania wysyłanych produktów, a przy tym jest najtańszym rozwiązaniem dostępnym na rynku. Wypełniacz papierowy znajdziesz na epacking.pl.

wypelniacz papierowy w rolce

Mobilny podajnik do papieru – czy warto go stosować?

Używanie wypełniacza papierowego FullPack ogromnie usprawni mobilny podajnik do papieru. Jest bardzo wygodny w obsłudze. Posiada możliwość wygodnej regulacji kąta nachylenia, jest ruchomy we wszystkich kierunkach, można go łatwo przemieszczać między stanowiskami pracy. Dzięki niemu czas pakowania ulegnie skróceniu, co poprawi wydajność naszej firmy. Z pomocą dyspensera zapakować możemy: szkło i ceramikę, kosmetyki, dekoracje (przykładowo figurki, świeczniki bądź lampki), artykuły handmade, zabawki, kwiaty, a nawet artykuły spożywcze. Jest to bardzo uniwersalne urządzenie, które umożliwi stworzenie estetycznej, ekologicznej paczki, jaka z pewnością spodoba się klientowi, zaś naszej firmie pozwoli pokazać, że dba o środowisko naturalne i stosuje przyjazne wobec niego technologie oraz materiały.

GFT przewiduje wzrost przychodów i zysków w 2023 roku

  • Rentowny wzrost przychodów o 10 procent w pierwszej połowie 2023 roku
  • Wzrost powyżej średniej we wszystkich sektorach w USA i w Meksyku
  • Silny popyt na długoterminowe oraz złożone projekty z zakresu cyfryzacji
  • Dynamiczny rozwój chmury oraz sztucznej inteligencji
  • Skorygowane wytyczne na 2023 rok: przewidywany przychód w wysokości 810-820 mln EUR, skorygowany EBIT wynoszący 74-75 mln EUR oraz EBT w wysokości 68-70 mln EUR
  • W pierwszym półroczu 2023 roku spółka GFT w Polsce odnotowała przychody wynoszące 13,75 mln EUR, co stanowi wzrost o ponad 100% w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 roku.

GFT Technologies SE (GFT) nadal się rozwija. Osiągając wzrost przychodów o 10 procent, pionier transformacji cyfrowej utrzymał swój trend wzrostowy w pierwszym półroczu 2023 roku. W porównaniu z pierwszą połową 2022 roku, skorygowany zysk przed odsetkami i opodatkowaniem (skorygowane EBIT) wzrósł o 4 procent lub o 11 procent po korekcie wpływów walutowych.

Przewidywany wzrost popytu w drugiej połowie roku

– Pomimo niestabilnych warunków, tempo naszego rozwoju nadal przekracza prędkość, z jaką rozwija się rynekmówi Marika Lulay, CEO GFT. – Nasza globalna obecność pozwoliła nam bardzo skutecznie złagodzić wpływ spowolnienia inwestycji w Brazylii, czyli na naszym największym rynku. Średniookresowe czynniki napędzające nasz rozwój, w tym linia naszych projektów, pozostały nienaruszone. Wystąpił wyraźny wzrost popytu klientów w dziedzinie rozwiązań w chmurze, a w szczególności sztucznej inteligencji. Zatem mamy pewność, że w drugiej połowie roku będziemy w stanie przyspieszyć nasz rozwój.

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa GFT wygenerowała przychód w wysokości 391,58 mln EUR. W efekcie firma przekroczyła o 10 procent wartość z roku poprzedniego, wynoszącą 357,25 mln EUR. W sektorze Ubezpieczeń przychody wzrosły o 1 procent, a w sektorze Przemysłu i pozostałych branż o 13 procent. W sektorze Bankowości przychody zwiększyły się o 11 procent w porównaniu z poprzednim rokiem.

Nieproporcjonalnie silny rozwój w USA i Meksyku

W USA, największym światowym rynku oprogramowania, nastąpił dalszy nieproporcjonalnie silny rozwój, ze wzrostem przychodów o 35 procent. W Meksyku GFT udało się zwiększyć przychody o aż 63 procent. Wzrost ten napędzały przede wszystkim złożone projekty modernizacji i transformacji w sektorze finansowym. W Niemczech działalność wzmacniała skuteczna integracja targens GmbH. W porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku, przychody w Niemczech wzrosły o 43 procent.

Na dzień 30 czerwca 2023 Grupa zatrudniała łącznie 9.008 pracowników w pełnym wymiarze czasu pracy (w przeliczeniu na pełne etaty). Odpowiada to wzrostowi o 2 procent, w porównaniu z 8.842 pracownikami na koniec 2022 roku.

GFT przewiduje stabilny wzrost przychodów i zysków w 2023

GFT przewiduje dalszy rozwój oraz wzrost przychodów i zysku w roku obrotowym 2023. Grupa, ciesząca się uznaniem na rynku ze względu na swoją rozległą znajomość sektora i technologii, ma atrakcyjne portfolio rozwiązań cyfrowych i w chmurze. W efekcie utrzymuje swoją doskonałą pozycję pozwalającą odnieść korzyści z trendów wzrostu.

Ze względu na niestabilne warunki makroekonomiczne, GFT nieznacznie obniżyła swoje wytyczne. Przewiduje się, że Przychód Grupy osiągnie około 810-820 mln EUR (2022: 730 mln EUR; poprzednie wytyczne: 850 mln EUR). Grupa przewiduje wzrost skorygowanego EBIT do około 74-76 mln EUR (2022: 67 mln EUR; poprzednie wytyczne: 80 mln EUR). Przewiduje się, że zysk przed opodatkowaniem (EBT) GFT osiągnie 68-70 mln EUR (2022: 66 mln EUR; poprzednie wytyczne: 72 mln EUR). Niniejsze wytyczne uwzględniają nabycie targens GmbH, stosownie do upływu czasu na dzień 1 kwietnia 2023.

– Wynik, jaki osiągnęliśmy w Polsce w pierwszym półroczu 2023 r. przerósł nasze oczekiwania – podkreśla Wojciech Mach, CEO, GFT Poland. – Cieszę się, że dzięki kompleksowemu portfolio usług i rosnącym kompetencjom naszego zespołu, możemy zaspokajać potrzeby naszych klientów, jednocześnie umacniając naszą pozycję na polskim rynku. Wykorzystujemy rosnący trend w zakresie wdrażania usług chmurowych i pęd przedsiębiorstw do cyfryzacji, aby osiągnąć nasze cele w roku 2023dodaje prezes GFT Poland.