Wyniki finansowe GK GPW w 2022 r.

  • Przychody na poziomie 389,3 mln zł, niższe o 4,5% od rekordowego 2021 r.
  • Wzrost kosztów operacyjnych niższy od wskaźnika inflacji
  • Rekordowe udziały w zyskach jednostek stowarzyszonych (KDPW)
  • Wysokie przychody finansowe dzięki zgromadzonym środkom pieniężnym
  • Zysk netto w wysokości 145,0 mln zł, przy rentowności netto na poziomie 37,2%
  • Wypłata dywidendy w wysokości 115 mln zł (2,74 zł dywidendy na akcję)
  • Finalizacja prac nad nową strategią rozwoju GK GPW obejmującą lata 2023-2027

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) wypracowała w 2022 r. 389,3 mln zł przychodów, co oznacza niski, jednocyfrowy spadek (4,5%) w stosunku do rekordowego poziomu z 2021 r. Grupa zanotowała w minionym roku rekordowe udziały w zyskach jednostek stowarzyszonych, które sięgnęły 28,3 mln zł i były o 15,9% wyższe rdr za sprawą bardzo dobrych wyników KDPW. Dodatkowo wysoka wartość środków pieniężnych zgromadzonych w GK GPW pozwoliła na wypracowanie wysokich przychodów finansowych w otoczeniu rosnących stóp procentowych: przychody te wzrosły do 23,5 mln zł wobec 1 mln zł w 2021 r. Wzrost kosztów operacyjnych GK GPW w ubiegłym roku wyniósł 11,1% rdr, czyli był niższy od średniorocznego wskaźnika inflacji (14,4%), pomimo realizacji wielu istotnych inicjatyw strategicznych. Spadek przychodów, wynikający z trudnego otoczenia rynkowego, oraz wzrost kosztów w środowisku wysokiej inflacji sprawiły, że wynik EBITDA GK GPW był w ubiegłym roku niższy o 22,2% rdr i wyniósł 167,4 mln zł. Spadek był istotnie mniejszy na poziomie wyniku netto, który obniżył się w 2022 r. o 10,1% i wyniósł 145,0 mln zł.

W samym IV kw. 2022 r. GK GPW wypracowała przychody ze sprzedaży na poziomie 91,5 mln zł, zysk EBITDA wyniósł 40,8 mln zł, a zysk netto ukształtował się na poziomie 37,7 mln zł.

– Prezentacja wyników finansowych za 2022 r. jest dobrym momentem, aby podsumować wdrażanie dotychczasowej Strategii #GPW2022 oraz wyniki z ostatnich pięciu lat. W latach 2018-2022 średnie przychody z obrotu instrumentami finansowymi wzrosły o 13 proc. w porównaniu z latami 2013-2017. W segmencie towarowym zanotowaliśmy jeszcze większą poprawę – przychody wzrosły o 26 proc. Z kolei sprzedaż danych i informacji przyniosła nam średnioroczne przychody na poziomie 52 mln zł w porównaniu do 39 mln zł w latach 2013-2017. Wysoka dynamika przychodów przełożyła się również na zyski – średni roczny zysk w ostatnich pięciu latach był najwyższy w historii i wyższy niż w latach 2013-2017 o 24 proc. Wynik ten był możliwy mimo poniesienia znaczących nakładów inwestycyjnych i kosztów operacyjnych na realizację strategii – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

O sile finansowej GK GPW niezmiennie świadczy wypłacana rokrocznie dywidenda. W sierpniu 2022 r. wypłacono 115 mln zł dywidendy, co dało 2,74 zł na akcję i stanowiło 71,3% zysku netto za 2021 r. Ubiegłoroczna stopa dywidendy osiągnęła poziom 7,5 proc. W ostatnich pięciu latach wypłacona dywidenda wzrosła o 31,5 proc. w porównaniu z latami 2013-2017.

– Od debiutu giełdowego w 2011 roku GPW przekazała akcjonariuszom łącznie ponad 1,1 mld zł dywidend – ponad 60% tej kwoty trafiło do akcjonariuszy w czasie mojej prezesury – dodał Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

W minionym roku sesyjne obroty akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosły 285,6 mld zł i były o 8,9% niższe niż w rekordowym 2021 r. Aktywność inwestorów kolejny rok z rzędu była jednocześnie znacząco wyższa niż w latach poprzedzających pandemię. GPW kontynuowała wspieranie płynności m.in. poprzez rabaty dla dużych dostarczycieli płynności (HVP/HVF) oraz Program Wsparcia Pokrycia Analitycznego i Program Wsparcia Rozwoju Technologii. Obrót na rynku NewConnect (NC) był niższy o 58,7% rdr (2,5 mld zł vs. 6,1 mld zł w 2021) – to efekt wysokiej bazy z lat pandemii, wywołanej ponadprzeciętną zmiennością i zainteresowaniem częścią spółek z NC, szczególnie firmami z rynku medycznego. Rekord osiągnęły w 2022 r. obroty ETF-ami, które po raz pierwszy przekroczyły 1 mld zł i wzrosły o 55% w porównaniu z 2021 r. Najpopularniejszy instrument pochodny na GPW – kontrakt terminowy na WIG20 – wygenerował najwyższy wolumen obrotu od 2011 roku (9,34 mln kontraktów, wzrost o 73% rdr).

Spadki wycen przedsiębiorstw notowanych na giełdach skutkowały obniżeniem aktywności na rynku pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO), co było widoczne nie tylko na GPW, ale w całej Europie. Według raportu „IPO Watch Europe 2022”  PwC łączna wartość ofert w Europie była aż o 80% niższa niż w 2021 roku. Na Głównym Rynku GPW miało miejsce osiem debiutów (przejścia z rynku NewConnect), natomiast na NC pojawiło się 16 nowych spółek. Dużym zainteresowaniem cieszyły się natomiast w ubiegłym roku na GPW wtórne oferty publiczne (Secondary Public Offering, SPO). Łączna wartość SPO przeprowadzonych w 2022 r. na rynkach akcji GPW wyniosła 9,0 mld zł
i była najwyższa od 2017 r. Największe transakcje w 2022 r. miały miejsce w sektorze energetycznym (PGE, Polenergia, Enea), e-commerce (Allegro) oraz paliwowym (PKN Orlen).

Rok 2022 był kolejnym okresem relatywnie wysokiej aktywności inwestorów indywidualnych. Na koniec 2022 r. KDPW prowadził 1,605 mln rachunków papierów wartościowych oraz rachunków zbiorczych wobec 1,374 mln na koniec 2021 r. W ciągu roku przybyło więc 230,4 tys. rachunków, co oznacza wzrost o 16,8% rdr, i jest najlepszym wynikiem od 12 lat.

Na rynku towarowym, prowadzonym przez spółkę zależną GK GPW – Towarową Giełdę Energii, wolumeny obrotu energią elektryczną i gazem zanotowały w 2022 r. spadki w ujęciu rdr odpowiednio o 37,2% do 141,4 TWh oraz o 21,7% do 141,6 TWh.

Na rynku terminowym energii elektrycznej miał miejsce spadek obrotów o 42,7% rdr do 108,3 TWh. Były one związane z rekordowymi wycenami energii, w tym z obciążeniem finansowym w zakresie utrzymywania depozytów zabezpieczających, a także ze wzmożonym ryzykiem finansowym dla działalności obrotowej (duża zmienność cen przy jednoczesnej dużej niepewności co do przyszłorocznych cen towaru).

Obroty na rynku terminowym gazu w 2022 r. zmalały głównie dla instrumentów z najdłuższym okresem wykonania, przede wszystkim w związku z rekordowymi wycenami towaru, w tym z obciążeniem finansowym w zakresie utrzymywania depozytów. Ponadto, w drugiej połowie roku gwałtownie malało krajowe zużycie gazu. Roczne obroty na rynku terminowym gazu wyniosły 118,9 TWh, malejąc względem rekordowego roku 2021 o 21,9%. Podobny spadek (20,6%) miał miejsce na rynku spot, gdzie obroty wyniosły 22,7 TWh.

Obroty certyfikatami na Rynku Praw Majątkowych wyniosły w 2022 r. w przybliżeniu 24,8 TWh. Spadek wolumenu o 4,2% w stosunku do 2021 r. wynikał z zakończenia systemu wsparcia w postaci certyfikatów dla części podmiotów z Rejestru Świadectw Pochodzenia oraz migracją podmiotów do systemu aukcyjnego, za który odpowiada Urząd Regulacji Energetyki.

Realizacja strategii #GPW2022

W 2022 r. kontynuowano realizację inicjatyw strategicznych w ramach Strategii #GPW2022. Konsekwentnie realizowano kolejne kamienie milowe, których monitoring odbywał się miesięcznie na posiedzeniach Zarządu Giełdy oraz kwartalnie na posiedzeniach Rady Giełdy.

Największym projektem, nad którym pracuje GK GPW, jest nowy system transakcyjny Warsaw Automated Trading System (WATS). WATS planowany jest do wdrożenia w GPW i spółkach zależnych w miejsce obecnie wykorzystywanych systemów transakcyjnych. Pozwoli on uniezależnić się od zewnętrznych dostawców, a dodatkowo możliwa będzie jego komercjalizacja.

Spółka zależna GPW Tech kontynuowała w 2022 r. pracę nad czterema produktami:

– TCA Tool, który służy do analizy makro i mikro struktury rynku. Jest to produkt, który może być sprzedawany innym giełdom, ale także domom maklerskim. Pierwsza umowa na usługi TCA Tool dla giełdy w Kuwejcie została zrealizowana;

– GPW STORK – służy do wykrywania nieprawidłowości związanych z handlem na giełdzie. Jest on już wdrożony na rynku polskim. Potencjalnymi klientami tutaj są również domy maklerskie, instytucje nadzorujące, także poza Polską. Produkt został w pełni wdrożony w GPW;

– Nowy Indexator, czyli narzędzie do obliczania indeksów, zastąpiło już poprzedni, mniej wydajny kalkulator stosowany przez GPW. GPW Tech prowadzi rozmowy z klientami zagranicznymi zainteresowanymi zakupem narzędzia;

– System GRC, będący narzędziem umożliwiającym zarządzanie ryzykiem braku zgodności z obowiązującymi przepisami i wewnętrznymi procedurami, zapewniające stałe monitorowanie wymagań regulacyjnych i prawnych w szczególności dla spółek publicznych. Produkt został wdrożony w GK GPW, pozyskano również pierwszego płacącego klienta spoza Grupy Kapitałowej.

GPW Benchmark w 2022 r. skupił swoje wysiłki na opracowaniu wskaźnika WIRON, który od początku 2023 r. może być wykorzystywany przez banki do oferowania kredytów opartych na tym wskaźniku. Spółka opracowała ponadto Rodzinę Indeksów Składanych WIRON (WIRON 1M Stopa Składana, WIRON 3M Stopa Składana, WIRON 6M Stopa Składana oraz WIRON Indeks Jednopodstawowy), które od grudnia 2022 r. mogą być stosowane jako wskaźnik referencyjny przez podmioty nadzorowane w umowach finansowych, instrumentach finansowych oraz funduszach inwestycyjnych. Do Rodziny Indeksów Obligacji Skarbowych wszedł w ubiegłym roku indeks TBSP.Indeks oraz pięć nowych indeksów obligacji skarbowych, uwzględniających portfele obligacji z różnymi terminami zapadalności.

W 2022 r. zakończone zostały prace badawczo-rozwojowe w projekcie GPW Data, bazującym na metodach uczenia maszynowego oraz sztucznej inteligencji. Rozpoczęto komercjalizację projektu w modelu Freemium. W pierwszej kolejności poprzez aplikację mobilną oferowane będą nowoczesne, innowacyjne usługi ułatwiające analizę danych rynkowych oraz proces inwestowania. Rozwój w obszarze danych i technologii jest obecnie siłą napędową światowych rynków kapitałowych.

W ubiegłym roku powołano spółkę GPW Logistics, którem zadaniem jest komercjalizacja wypracowanej technologii w ramach projektu „Polskiego Cyfrowego Operatora Logistycznego” (PCOL). GPW Logistics podpisała już pierwsze umowy z klientami.

W listopadzie 2022 r. GPW uruchomiła rynek akcji spółek zagranicznych – GlobalConnect. Notowania na GlobalConnect odbywają się w godzinach sesji giełdowej na GPW oraz w polskim złotym, co daje inwestorowi pewność ceny, po której nabywa akcje. Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez rachunek w krajowym biurze maklerskim, podłączonym do nowego rynku. Pierwszych pięć spółek, które znalazły się na rynku GlobalConnect to: największy europejski ubezpieczyciel Allianz, trzy koncerny motoryzacyjne: BMW, Mercedes Benz, Volkswagen oraz spółka technologiczna Siemens. Planowane jest zwiększenie liczby notowanych podmiotów, docelowo również o spółki amerykańskie.

W grudniu 2022 r. GPW formalnie przejęła 65,03% akcji w Armeńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (AMX) za ok. 9,6 mln zł. Ponadto, GPW pośrednio objęła kontrolę nad Central Depository of Armenia (Centralny Depozyt Papierów Wartościowych w Armenii, CDA), w którym AMX posiada obecnie 100% udział w kapitale zakładowym. Przejęcie AMX pozwoli GPW na dalszą ekspansję usług oraz przyspieszenie realizacji strategii. Z drugiej strony da armeńskiej giełdzie możliwość skorzystania z wiedzy Grupy Kapitałowej GPW – szczegółowy plan rozwoju AMX oraz armeńskiego rynku kapitałowego zostały zawarte w długoterminowej strategii rozwoju AMX, która powstała przy współpracy z GPW oraz Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

W marcu 2023 r. GPW ogłosiła, że wspólnie ze spółką Emitel przeprowadzi pilotażowe wdrożenie systemu emisji spotów reklamowych w modelu dynamicznej podmiany reklam, nad którym pracuje spółka zależna GPW DAI. Testy mają objąć wszystkie rodzaje cyfrowych platform telewizyjnych w Polsce. Celem projektu prowadzonego przez GPW DAI jest budowa wielomodułowej platformy aukcyjnej, przeznaczonej do kompleksowej obsługi transakcji na rynku mediowym.

Aktualnie trwają intensywne prace nad opracowaniem strategii rozwoju GK GPW na lata 2023-2027. Ogłoszenie nowej strategii zaplanowano na drugi kwartał 2023 r.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za IV kw. 2022 r. i cały 2022 r.

Zysk netto

Zysk netto Grupy GPW w IV kw. 2022 r. wyniósł 37,7 mln zł, w porównaniu do 41,4 mln zł
w IV kw. 2024 r. i 31,1 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. Grupa wypracowała zysk netto na poziomie 145,0 mln zł vs. 161,3 mln zł w 2021 r. Na spadek całorocznego zysku netto, złożyły się niższe przychody na rynku towarowym (-7,9% rdr) oraz finansowym (-2,7%) oraz wyższe koszty operacyjne (+11,1% rdr). Jednocześnie wsparciem dla wyniku netto było saldo przychodów i kosztów finansowych, które było dodatnie i wyniosło 16 mln zł, wobec ujemnego salda na poziomie 10,6 mln zł w 2021 r. Rekordowy był ponadto udział GK GPW w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności, który wzrósł o 15,9% rdr do 28,3 mln zł.

RYNEK FINANSOWY

Przychody z rynku finansowego

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 57,4 mln zł, względem
66,3 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 58,0 mln zł w III kw. 2022 r. Tym samym przychody z rynku finansowego stanowiły 62,7% całkowitych przychodów Grupy GPW, w porównaniu do 61,7%
w IV kw. 2021 r. oraz 65,5 % w III kw. 2022 r.

W całym 2022 r. przychody z rynku finansowego wyniosły 247,7 mln zł, w porównaniu
do 254,7 mln zł w 2021 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy GPW stanowił 63,6%, wobec 62,5% rok wcześniej.

Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, obsługi emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W IV kw. 2022 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 37,2 mln zł, w porównaniu do 47,4 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 38,2 mln zł w III kw. 2022 r.

W całym 2022 r. przychody z obsługi obrotu w segmencie finansowym wyniosły
167,5 mln zł, wobec 177,9 mln zł w 2021 r. Spadek przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym w ujęciu rocznym jest wynikiem spadku przychodów z obrotu akcjami (-14,0% rdr) przy jednoczesnym wzroście przychodów z obrotu instrumentami pochodnymi (+55,2% rdr).

  • Obsługa emitentów

W IV kw. 2022 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 5,6 mln zł, w porównaniu do 4,3 mln zł w IV kw. 2021 r. i 5,5 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z obsługi emitentów stanowiły 5,9% całkowitych przychodów GK GPW i wyniosły 23,0 mln zł, wobec 21,6 mln zł rok wcześniej. Na wysokość przychodów z tej linii biznesowej składają się opłaty roczne za notowanie i opłaty za wprowadzenie
oraz inne opłaty. Przychody są więc w głównej mierze wypadkową aktywności na rynku IPO/SPO, liczby emitentów oraz kapitalizacji spółek.

W 2022 r. łącznie na obu rynkach akcji GPW odbyły się 24 debiuty giełdowe (z uwzględnieniem ośmiu spółek, które przeniosły notowania z NewConnect na Główny Rynek), wobec 48 debiutów w roku poprzednim. Łączna wartość ofert IPO na obu rynkach akcji wyniosła w 2022 r. 127mln zł (vs. 9,4 mld zł w 2021 r.), a wartość SPO
to 9,0 mld zł (vs. 1,9 mld zł w 2021 r.). Łączna kapitalizacja spółek krajowych
i zagranicznych na obu rynkach akcji GPW wyniosła na koniec 2022 r. 1 128,9 mld zł
vs. 1 331,5 mld zł na koniec 2021 r.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji w IV kw. 2022 r. osiągnęły poziom 14,6 mln zł, względem 14,6 mln zł w IV kw. 2021 r. oraz 14,3 mln w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z tego segmentu biznesowego, kolejny rok z rzędu, ukształtowały się na rekordowym poziomie – 57,3 mln zł, wobec 55,2 mln zł w 2021 r. (wzrost o 3,6%) i stanowiły 14,7% skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży GK GPW.

W 2022 r. GK GPW kontynuowała wzrost liczby dystrybutorów danych: 6 podmiotów otrzymało licencję na dystrybucję danych GPW a jeden na dane GPW Benchmark. Liczba abonentów danych spółek z GK GPW była rekordowa i wyniosła ponad 533 tys.

RYNEK TOWAROWY

Przychody z rynku towarowego

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 32,9 mln zł, o 17,8% mniej niż rok wcześniej i o 10,3% więcej niż w III kw. 2022 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy w IV kw. 2022 r. wyniósł 36,0%. W całym 2022 r. przychody z rynku towarowego wyniosły
138,1 mln zł, co oznacza spadek o 7,9% w stosunku do roku 2021 i przekłada się na 35,5% udziału w całkowitych przychodach Grupy. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji oraz sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w IV kw. 2022 r. wyniosły 16,8 mln zł, co oznacza spadek o 16,6% rdr oraz wzrost o 6,3% kdk. W całym 2022 r. przychody z obrotu na rynku towarowym wyniosły 69,2 mln zł odnotowując spadek o 7,3% rdr.

Przychody z obrotu energią wyniosły 2,8 mln zł w IV kw. 2022 r. wobec 5,4 mln zł w IV kw. 2021 r. i 3,4 mln zł w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z tego tytułu wyniosły 13,4 mln zł, o 29,9% mniej niż rok wcześniej.

W IV kw. 2022 r. przychody z obrotu gazem pozostały stabilne rdr (-0,4%) i jednocześnie wzrosły o 75,3% w stosunku do III kw. 2022 r. kształtując się na poziomie 3,6 mln zł.
W 2022 r. przychody z obrotu gazem sięgnęły 11,5 mln zł, co oznacza spadek w stosunku do roku ubiegłego o 23,0%.

W IV kw. 2022 r. przychody z tytułu obrotu prawami majątkowymi wyniosły 4,9 mln zł,
co oznacza spadek o 27,1% rdr i jednocześnie stabilizację kdk (-0,4%). Przychody z tego obszaru spadły w 2022 r. nieznacznie, o 3,2% rdr, i wyniosły 24,3 mln zł.

W IV kw. 2022 r. przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego wyniosły 5,5 mln zł, co oznacza wzrost o 24,7% rdr i jednocześnie wzrost o 1,6% kdk. Przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego w 2022 r. wyniosły 20,0 mln zł, w porównaniu do 15,6 mln zł w 2021 r., co oznacza wzrost o 28,7% rdr. Wysokość innych opłat od uczestników rynku zależy w dużej mierze od aktywności członków IRGiT, w szczególności liczby wykonywanych transakcji.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W IV kw. 2022 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 4,8 mln zł, o 14,1% mniej niż rok wcześniej i 10,6% mniej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 25,0 mln zł, o 4,9% więcej niż rok wcześniej.

  • Rozliczenie transakcji

Przychody z rozliczenia transakcji w IV kw. 2022 r. wyniosły 10,9 mln zł, o 21,5% mniej
niż rok wcześniej i o 31,7% więcej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. rozliczanie transakcji przyniosło Grupie 42,6 mln zł przychodów, czyli o 15,5% mniej niż rok wcześniej. Przychody z tego tytułu są pochodną wolumenów obrotu na rynkach prowadzonych
przez TGE.

  • Sprzedaż informacji Grupy TGE

W IV kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 337 tys. zł, o 2,1% więcej niż rok wcześniej i o 4,7% więcej niż w III kw. 2022 r. W całym 2022 r. sprzedaż informacji Grupy TGE przyniosła GK GPW 1,3 mln zł, czyli o 20,5% więcej rdr.

Koszty działalności operacyjnej

W IV kw. 2022 r. koszty działalności operacyjnej GK GPW wyniosły 64,2 mln zł, wobec 63,2 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem, co oznacza wzrost o 1,6% rdr. Koszty były o 8,2% wyższe niż w III kw. 2022 r. W całym ubiegłym roku koszty operacyjne wyniosły 254,9 mln zł, wobec 229,4 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 11,1% rdr. W 2022 r. wskaźnik C/I wzrósł do 65,5% z 56,3% w 2021 r.

  • Łączne koszty osobowe w IV kw. 2022 r. wyniosły 27,7 mln zł wobec 32,3 mln zł w IV kw. 2021 r. co stanowi spadek o 4,6 mln zł rdr (-14,2%). W całym 2022 r. koszty były stabilne (wzrost o 1,8% rdr, tj. o 2 mln zł) i wyniosły 111,6 mln zł.
  • Koszty usług obcych w IV kw. 2022 r. wyniosły 23,4 mln zł wobec 17,6 mln zł
    w IV kw. 2021 r. co stanowi wzrost o 5,8 mln zł rdr (+33,3%). W całym 2022 r. koszty wzrosły o 32,7% rdr, tj. o 18,7 mln zł i wyniosły 76,0 mln zł.
  • Opłata na rzecz KNF wyniosła w 2022 r. 14,8 mln zł, o 0,3 mln zł więcej niż w 2021 r.
    co stanowi wzrost o 1,8%.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W IV kw. 2022 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wyniósł 7,6 mln zł, w porównaniu do 5,2 mln zł przed rokiem. W 2022 r. zysk z tego tytułu wyniósł 28,3 mln zł, wobec 24,4 mln zł w roku wcześniejszym, co oznacza wzrost rdr o 15,9% i stanowi najwyższy wynik w historii. Na wartość tej pozycji w głównej mierze wpływa wynik finansowy uzyskany przez Grupę KDPW. Zysk Grupy KDPW przypadający na GPW wyniósł 27,8 mln zł w porównaniu do 24,1 mln zł rok wcześniej.

Prezes UODO nałożył kolejną karę za naruszenia ochrony danych osobowych

Urząd Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości ponad 33 tys. zł na administratora, który utracił poufność danych osobowych. Ponadto organ nadzorczy nakazał mu zaprzestać powierzania przetwarzania danych podmiotowi, z którym współpracował na podstawie umowy zawierającej braki. Jak wykazało postępowanie, zarówno administrator, jak i podmiot przetwarzający naruszyli przepisy RODO, bo nie wdrożyli odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających bezpieczeństwo danych.

Do UODO wpłynęło zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych, polegające na utracie poufności danych. Administrator w zgłoszeniu podał również dane podmiotu przetwarzającego zajmującego się kompleksową obsługą informatyczną. Niezależnie od powyższego, UODO pozyskał też informację z przekazów medialnych o naruszeniu ochrony danych osobowych, znajdujących się m.in. w polisach ubezpieczeniowych potwierdzających zawarcie z różnymi towarzystwami ubezpieczeniowymi umów ubezpieczenia w okresie od maja 2015 r. do listopada 2020 r., które były publicznie dostępne w zasobach informatycznych należących do administratora. Administrator potwierdził, że zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych przekazane UODO dotyczy tego samego zdarzenia, które zostało opisane przez media.

Jak ustalono, do naruszenia doszło podczas wydzielenia wspólnego zasobu roboczego zawierającego repozytorium plików i udostępnienia go pracownikom w sieci lokalnej oraz zdalnie.

Obowiązki administratora – analiza ryzyka

Dane osobowe muszą być przetwarzane w sposób zapewniający odpowiednie bezpieczeństwo tym danym, w tym ochronę przed niedozwolonym lub niezgodnym z prawem przetwarzaniem oraz przypadkową utratą, zniszczeniem lub uszkodzeniem, za pomocą odpowiednich środków technicznych lub organizacyjnych („integralność i poufność”), a administrator uwzględniając charakter, zakres, kontekst i cele przetwarzania oraz ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych o różnym prawdopodobieństwie i wadze, powinien wdrożyć odpowiednie środki techniczne i organizacyjne. Co ważne, środki te są w razie potrzeby poddawane przeglądom i uaktualniane. Wymienione obowiązki ciążą nie tylko na administratorach, ale też na podmiotach przetwarzających.

Środki techniczne i organizacyjne

Ustalenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych jest procesem dwuetapowym. W pierwszej fazie należy określić poziom ryzyka, jaki wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych, a w drugiej należy ustalić, jakie środki techniczne i organizacyjne będą właściwe, aby zapewnić stopień bezpieczeństwa odpowiadający temu ryzyku.

W przedmiotowej sprawie należało zbadać, czy podmioty dokonały analizy ryzyka, a także czy na jej podstawie określiły oraz zastosowały środki techniczne i organizacyjne zapewniające stopień bezpieczeństwa danych osobowych odpowiadający temu ryzyku. W ocenie UODO takiej ukierunkowanej analizy jednak nie przeprowadzono, poprzestając jedynie na ogólnych założeniach. Wyjaśnienia zarówno administratora, jak i podmiotu przetwarzającego wskazywały na to, że podmioty te stosują jedynie regulacje wewnętrzne administratora m.in. działają na podstawie Polityki ochrony danych osobowych. Brak przeprowadzonej analizy ryzyka poskutkował doborem nieadekwatnych środków.

Oprócz analizy ryzyka, wdrożenia środków organizacyjnych i technicznych, ważna jest ich weryfikacja

Równie ważne jak prawidłowy dobór środków technicznych i organizacyjnych, uwzględniający możliwe ryzyka, jest ich weryfikowanie i ustalenie, czy wprowadzane zmiany są prawidłowe. Takie działanie podmiotów zobowiązanych pozwoliłoby uniknąć naruszenia ochrony danych osobowych. Obowiązki podmiotów uczestniczących w procesie przetwarzania danych osobowych nie powinny – w ocenie organu nadzorczego – kończyć się na przeprowadzeniu analizy ryzyka i zastosowaniu odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzanych danych osobowych.

Brak takiej weryfikacji, wobec niewdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych skutkował w tej sprawie wystąpieniem przedmiotowego naruszenia. Pewne działania weryfikacyjne zostały przeprowadzone dopiero po wystąpieniu naruszenia ochrony danych osobowych.

Podmiot przetwarzający powinien zapewnić gwarancje

Administrator korzystający z usług podmiotów przetwarzających powinien upewnić się, czy podmioty te zapewniają wystarczające gwarancje wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, by przetwarzanie spełniało wymogi RODO i chroniło prawa osób, których dane dotyczą.

W tej sprawie weryfikacja kompetencji podmiotu przetwarzającego nie miała charakteru sformalizowanego, ponieważ polegała na przeprowadzeniu rozmowy, a świadczone przez podmiot usługi nie budziły zastrzeżeń administratora. Zdaniem UODO pozytywnie oceniana współpraca stanowić może jedynie punkt wyjścia przy dokonywaniu weryfikacji, czy podmiot przetwarzający zapewnia wystarczające gwarancje wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych. Samo podpisanie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych bez dokonania właściwej oceny podmiotu przetwarzającego nie może być uznane za realizację obowiązku przeprowadzenia postępowania weryfikującego podmiot przetwarzający. Wyznacznikiem dla takiej oceny nie może być jedynie wieloletnia współpraca i korzystanie z usług danego podmiotu przetwarzającego.

W niniejszej sprawie zmiany w systemie informatycznym nie zostały wprowadzone na podstawie określonych procedur, a prawidłowość ich przebiegu nie została zweryfikowana po ich dokonaniu. Ze względu na niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających bezpieczeństwo danych osobowych, również na podmiot przetwarzający została nałożona administracyjna kara pieniężna. Administrator nie zweryfikował sposobu realizacji przez podmiot przetwarzający zmian w systemie informatycznym, w którym przetwarzane były dane osobowe. Zdaniem UODO takie działanie znacząco obniżyłoby ryzyko uzyskania dostępu przez osoby nieuprawnione do danych przetwarzanych w tym systemie, a tym samym zminimalizowałoby ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.

Google kontra Bing – starcie wyszukiwarek. Która lepsza? Przyglądamy się ich biznesowemu i technologicznemu rozwojowi

Udział w rynku wyszukiwarki Google spada. I to znacząco. Czy gigant spóźnił się z zaangażowaniem chatbota i właśnie oddał pole Microsoftowi? Czy jako użytkownicy już teraz przesiadamy się na nową wyszukiwarkę i bez krzty sentymentu porzucimy starego poczciwego „wujka Google”? 

Google to synonim wyszukiwarki. ”Guglować” jest już uznawanym hasłem przez internetowy słownik języka polskiego PWN. Czy jednak niedługo będziemy używać tego tych słów nie tylko w odniesieniu do wyszukiwarki tego konkretnego giganta technologicznego? Może będziemy korzystać z niego jak z „adidasów”, określając wszystkie buty sportowe niezależnie od marki? A może jednak już niedługo będziemy „bingować”, bo nasze serca zdobędzie wyszukiwarka Microsoftu?

Dla przeciętnego użytkownika obie wyszukiwarki nie różnią się znacząco i zaspokoją jego potrzeby. Oba narzędzia umożliwiają wyszukiwanie tekstu, filmów, obrazów, wiadomości, pozwalają sprawnie sprawdzić oferty sklepów internetowych na podstawowym poziomie. Ktoś, kto potrafi obsługiwać Google, bardzo szybko złapie biegłość w korzystaniu z Binga. Nie ma w tym fizyki kwantowej – zapewnia Marcin Stypuła, założyciel Semcore.pl, agencji, która od ponad dekady wspiera firmy w cyfrowym marketingu i pozycjonowaniu stron internetowych.

Obie wyszukiwarki dostarczają dość dokładne wyniki i oferują listę linków do odpowiednich stron internetowych. Sedno tego, czego oczekujemy od takiego produktu.

Google przyciągnął nas do siebie, bo zaoferował nie tylko wyszukiwarkę, ale też świetnie działające mapy czy pocztę elektroniczną. Przyzwyczaił nas do siebie i to ogromna siła. Użytkownicy nadal cenią ją za wygodę, intuicyjność, ale coraz więcej osób oczekuje czegoś innego. Czegoś, co znajduje w innych produktach i u innych dostawców – pełniejszych, dokładniejszych, bardziej aktualnych i rozbudowanych wyników wyszukiwania. To można właśnie uznać za błąd Google. Firma dała się wyprzedzić w sferze SI, ale wydaje się, że nadal jesteśmy skłonni jeszcze chwilę poczekać, na rozwiązania, które nam zaproponuje – dodaje Stypuła z agencji Semcore.

Dwie są lepsze niż jedna

Z punktu widzenia zwykłego użytkownika wielkich różnic pomiędzy wyszukiwarkami nie ma, ale dla zawodowców odmienność obu produktów może okazać się kluczowa. Ograniczenie cyfrowego marketingu do jednej tylko wyszukiwarki i optymalizacji strony wyłącznie pod nią nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Jeżeli ktoś „pracuje tylko pod Google” to sam sobie zawęża kanały dystrybucji. Bing jest przecież kolejnym narzędziem do wykorzystania, dzięki któremu udaje się zwiększać ogólną widoczność witryn i – co jest oczywiste – pozwala docierać do nowych użytkowników. Tych poza światkiem Google. Choćby do nieco starszych użytkowników, którzy podczas pandemii „uczyli się internetu” często na Bingu lub tych, którzy na służbowych komputerach mają zainstalowane tylko oprogramowanie Microsoftu – zaznacza Marcin Stypuła z Semcore.

Jakie są podstawowe, techniczne różnice pomiędzy obiema wyszukiwarkami? Google premiuje indeksowanie mobile, czyli gdy wpiszemy hasła, to w pierwszej kolejności przeszukiwane są wersje stron na smartfony. W dobie, gdy coraz więcej osób korzysta z internetu na urządzeniach mobilnych, takie posunięcie ma sens i nie dziwi więc to, że Google się tym szczyci. Jednak to, że Bing nie stawia tak mocno na smartfonowe wersje witryn, też nie jest pozbawione racji. Trzeba pamiętać, że strona w wersji na komputery często zawiera więcej informacji, a ze stacjonarnych urządzeń korzysta inny segment odbiorców.

Z kolei Bing podczas wyszukiwania lepiej i trafniej korzysta z tagów umieszczonych na stronie. Narzędzie Microsoftu zwraca także większą, uwagę na słowa kluczowe umieszczone w anchorach, które są ważne dla marek pod kątem wyświetlania informacji o produktach.

Dodatkowo Bing premiuje domeny z rozszerzeniami gov. lub edu., co jest pomocne dla tych, którzy przeszukują internet w celu odnalezienia oficjalnych informacji lub sprawdzonych treści.  W czym jeszcze lubuje się wyszukiwarka Billa Gatesa?

W odróżnieniu od Google, Bing duża bardziej zwraca uwagę na aktywność w serwisach społecznościowych. Strony, które zdobyły większą liczbą polubień, udostępnień czy retweetów mają większe szanse na zajęcie wysokiej pozycji. Należy jednak pamiętać, że nie jest to główna wytyczna, jaką kieruje się algorytm Microsoftu – tłumaczy CEO Semcore.pl.

Każdy procent wart dwa miliardy

Bing jeszcze pod koniec roku nie był w Polsce ani powszechnie używany, ani nawet szerzej znany. Na całym świecie korzystało z niego zaledwie kilka procent internautów. Dziś coraz szerzej traktowany jest jako alternatywna dla narzędzia stworzonego przez Google. Punktem przełomowym było dodanie funkcji ChataGPT, które przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji generuje gotowe odpowiedzi na pytania zadawane przez użytkowników. Jeszcze zanim zaczęła się era SI, Google miało ok. 94 procent udziału w rynku wyszukiwarek. Według portalu Statista obecnie jest to ok. 10 procent mniej.

Dzięki chwilowemu zachłyśnięciu się nowym narzędziem Bing wygenerował w pewnym momencie nawet jedną trzecią wyszukiwań w USA. Gra jest warta świeczki, bo jak przekonuje sam Microsoft każdy procent zwiększonych udziałów na rynku to aż dwa miliardy przychodów więcej.

Dlaczego pokochaliśmy inteligentnego chatbota?

SI w naszym życiu obecna jest od dawna i to w sposób niemal niewidoczny. Użytkownik sieci nie zdaje sobie często sprawy, jakie działania podejmuje sztuczna inteligencja, żeby podsunąć mu właściwe wyniki wyszukiwania. Nie każdy wie, że zrobił zakupy w tym, a nie innym sklepie, bo tak podpowiedziały mu algorytmy i właśnie SI na podstawie wcześniejszych wpisów w wyszukiwarkę. Jednak to, co obserwujemy obecnie, można nazwać wybuchem SI, która przedostaje się do powszechnej świadomości. Dzieje się tak za sprawą ChatGPT.

Dla wielu może to być jeszcze zabawką, oprogramowaniem któremu, siedząc w biurze, zadaje się pytania, a rozrywką jest uzyskanie odpowiedzi. Jednak ChatGPT jest potężnym i rozwijającym się narzędziem. Tak znaczącym, że uczelnie wyższe już przygotowują metody weryfikacji prac dyplomowych, aby ustalić, czy nie powstały przy zaangażowaniu sztucznej inteligencji.

Znany już jest przypadek, że student został ukarany za skorzystanie, podczas egzaminu, z chatbota OpenAI. W ten sposób na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji rozwiązał trzy zadania, a komisja dyscyplinarna ukarała studenta ostrzeżeniem za korzystanie z „nieautoryzowanej pomocy”.

Polska Akademia Leona Koźmińskiego opublikowała szereg wytycznych, mających przygotować studentów do etycznego wykorzystywania sztucznej inteligencji. – Mamy świadomość, że narzędzia tego rodzaju są dostępne i zostaną z nami, zmieniając m.in. sposób zdobywania informacji – powiedział prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego i dodał, że rekomendacje uwzględniają zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ technologii na rozwój kompetencji.

Google ma wpływy i kontratakuje Bardem

Zwiastowanie, że wyszukiwarka Google zaczęła swój marsz na śmietnik historii, jest zdecydowanie przedwczesne, ale trzeba przyznać, że tak szybka implementacja ChatGPT w Binga jest potężnym wyzwaniem dla dotychczasowego hegemona.

W lutym Google zaliczył spektakularny falstart, gdy na konferencji prasowej przedstawił swój pomysł, czyli wyszukiwarkę Bard. Wychwycone błędne informacje przekazywane przez sztuczną inteligencję zaprojektowaną przez Googla, spowodował ogromne spadki firmy na giełdzie. Po tym zdarzeniu Bard został schowany do piwnicy, ale nie na długo. Pod koniec marca firma poinformowała, że nową usługę mogą już testować wybrani użytkownicy w USA i Wielkiej Brytanii. Na razie sztuczna inteligencja od Google ma odpowiadać na pytania po angielsku, ale zapewne już wkrótce światło dzienne ujrzy wersja przygotowana dla innych regionów.

Jest jeszcze jedna kwestia, którą trzeba wziąć pod uwagę. Otóż Google wydaje gigantyczne pieniądze, aby jej aplikacje były domyślnymi na wielu urządzeniach. Szacuje się, że płaci Apple 15 miliardów dolarów za obecność w iPhonach, iPadach i MacBookach. Aplikacje, jak Chrome, są też domyślnie obecne na urządzeniach na telefonach z systemem Android. Z kolei Bing jest „pierwszą” wyszukiwarką w systemie Windows i przeglądarce internetowej Edge, z których korzystaliśmy do tej pory jednak sporadycznie.

– Bing będzie podgryzał Google, może część z użytkowników przeniesie się tam na stałe albo będzie traktowało tę wyszukiwarkę równorzędnie. Najszybciej zmienia się jednak nie świat użytkowników, a marketerów, którzy zyskali kolejny kanał komunikacji i bardzo szybko muszą zrewolucjonizować swoje przyzwyczajenia. Choćby dostosować sposób tworzenia reklam do języka, którym posługujemy się, gdy zadajemy pytania inteligentnemu chatbotowi podsumowuje Marcin Stypuła z agencji Semcore.

Chaos prawny i podatkowy powodem zaniku inwestycji w Polsce

W ostatnim czasie opublikowano raport Banku Światowego pt. „Doing Business” za rok 2022. W Polsce kluczową rolę odgrywała nie tyle wysokość podatków, co częstotliwość zmiany przepisów podatkowych i ogólnie prawa jako takiego. Chaos prawny, z którym w Polsce mamy do czynienia i który uległ natężeniu – zwłaszcza w momencie przyjęcia tak zwanego Polskiego Ładu – doprowadził do tego, że polskie firmy zamiast myśleć o inwestycjach, zajmują się zmianami prawnymi. Muszą zminimalizować szkody podatkowe, które przyniósł tzw. Polski Ład. Stąd niezwykle fundamentalne dla realizacji w Polsce inwestycji – czy to publicznych, czy to prywatnych – jest zagwarantowanie stabilności prawa i podatków przez okres co najmniej amortyzacji tychże inwestycji, czyli przynajmniej 6-10 lat, a nawet 15 lat. Na kontach polskich obywateli już w roku 2022 było ponad bilion złotych oszczędności, a na kontach przedsiębiorców nie mniejsze wartości. A zatem pieniądze nie krążą w obiegu gospodarczym tylko dlatego, że mamy do czynienia z niezwykłym ryzykiem, związanym z chaosem prawnym i podatkowym.

– Trudno oczekiwać, aby na samo wezwanie premiera, prezydenta i pokazanie, że do Polski przyjechał amerykański prezydent – co jest sugestią, że Polska jest takim sympatycznym państwem – inwestorzy pominęli wszystkie ryzyka, które w Polsce występują. W chaosie nie da się zainwestować skutecznie bez ryzyka. Stąd głównym źródłem malejących inwestycji jest chaos sprawny i podatkowy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Nie ma żadnych innych źródeł, które sprawiają, że w Polsce następuje zanik inwestycji. Warto też wspomnieć, że polski rząd od ponad dwóch dekad ma znakomity instrument, który może sprawić, że do kraju popłynie szeroki strumień pieniądza – a mianowicie publiczny list zastawny. To mogłyby być znacznie większe środki nawet od tych płynących z Unii Europejskiej, nawet z Krajowego Planu Odbudowy. Niestety środki z KPO raczej nie będą mogły do Polski trafić w najbliższych miesiącach, a być może nawet latach. A więc zamiast czekać i modlić się o deszczówkę pieniędzy z Unii Europejskiej, polski rząd powinien wykorzystać narzędzie i możliwości prawne tu, na miejscu. Niezrozumiałe i niewytłumaczalne jest, że rząd z takiej okazji nie korzysta. Taki ruch zapewniłby finansowanie inwestycji infrastrukturalnych – dodaje Sadowski.

Akcje Jeronimo Martins i Inditex wejdą na GlobalConnect

  • 18 kwietnia 2023 r. na rynku akcji zagranicznych GPW – GlobalConnect – zadebiutują akcje Jeronimo Martins, właściciela marki sieci Biedronka oraz Inditex, właściciela znanych marek odzieżowych: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho
  • Akcje tych spółek wejdą do obrotu na GlobalConnect na wniosek, który złożył do GPW Wprowadzający Animator Rynku – Santander Biuro Maklerskie.

Na wniosek Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) – Santander Biura Maklerskiego – 18 kwietnia 2023 r. na GlobalConnect zadebiutują dwie spółki. Będą to akcje portugalskiego Jeronimo Martins, właściciela m.in. sieci handlowej Biedronka oraz hiszpańskiego holdingu odzieżowego Inditex, do którego należą znane marki, takie jak: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho, Zara Home. Akcje wprowadzanych spółek wchodzą w skład indeksu giełdowego: STOXX Europe 600 Index (SXXP). Karty Instrumentu Finansowego dla akcji Jeronimo Martins i Inditex będą dostępne na stronie GlobalConnect: https://gpwglobalconnect.pl/karty-instrumentow-finansowych.

Obecnie, w pilotażowej fazie GlobalConnect w obrocie dostępne są akcje pięciu spółek niemieckich: Allianz, BMW, Mercedes Benz, Siemens i Volkswagen. Planowane jest dalsze, sukcesywne rozbudowywanie oferty. W późniejszym okresie planowane jest także poszerzenie oferty o dostępność akcji wybranych spółek amerykańskich. Zakres i tempo poszerzania oferty GlobalConnect jest uzależnione od zainteresowania inwestorów oraz od gotowości Wprowadzającego Animatora Rynku.

GlobalConnect to nowy rynek GPW, który ruszył w listopadzie 2022 r. Na tym rynku notowane są akcje wprowadzane do obrotu przez Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) bez zgody emitenta. Dzięki nowemu rynkowi inwestorzy mogą kupować i sprzedawać na GPW akcje największych i najbardziej znanych spółek zagranicznych. Na ten moment jedynym WAR, który wprowadza akcje spółek zagranicznych do obrotu na GlobalConnect, jest Santander Biuro Maklerskie.

Nowy rynek funkcjonuje w Alternatywnym Systemie Obrotu (ASO) GPW. Notowania odbywają się w trakcie sesji giełdowej na GPW – od poniedziałku do piątku w godzinach 09:05-17:05. Akcje zagranicznych spółek są kwotowane w polskich złotych. Wybór spółek wprowadzanych do obrotu na GlobalConnect leży w gestii WAR. WAR odpowiada także za zapewnienie płynności na wprowadzanych walorach.

Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez istniejący lub nowy rachunek w krajowych biurach maklerskich, które są podłączone do GlobalConnect. Opłaty pobierane od Członków Giełdy, działających na tym rynku są identyczne jak opłaty pobierane na Głównym Rynku GPW. Posiadaczom akcji notowanych na GlobalConnect będą przysługiwały pożytki w postaci np. dywidend.

Spada najważniejsza liczba dla rynków finansowych

Inflacja w USA to obecnie najważniejsza liczba dla rynków finansowych. Właśnie spadła po raz dziewiąty – do poziomu 5 proc. Cały czas niepokojąca pozostaje wysokość inflacji bazowej, która wynosi 5,6 proc.

Inflacja w USA jest istotna, ponieważ wpływa obecnie na większość procesów na rynku finansowym, od decyzji FED dotyczących stóp procentowych, po wskazania dotyczące ryzyka recesji. Najnowszy odczyt wskazuje na spadek inflacji konsumenckiej (CPI) do 5 proc., jednak niepokojący pozostaje fakt wzrostu inflacji bazowej do 5,6 proc. Inflacja CPI spada ponieważ tanieją surowce, natomiast inflacja bazowa dowodzi zakorzeniania inflacji w gospodarce i wskazuje na procesy wzrostu cen niezwiązane ze zmianami cen surowców. Co ciekawe, oba wskaźniki operują na innym koszyku dóbr, zatem inflacja bazowa może, tak jak obecnie, pozostawać wyższa od CPI.

Wyższa inflacja bazowa może być przeszkodą w szybszym spadku inflacji na przestrzeni tego roku. Jest to efekt rosnących cen używanych samochodów i stopniowego spowolnienia w budownictwie mieszkaniowym. Wyliczany przez eToro wskaźnik inflacji w czasie rzeczywistym wskazuje na krótkoterminowe wzrosty, ale w ramach szerszego kontekstu spadającej presji inflacyjnej. W ostatnich tygodniach wzrosło 5 z 12 wskaźników wskazujących na wzrosty cen, w tym wskaźniki ISM dotyczące zatrudnienia i płac, a także ceny używanych samochodów i benzyny.
Spadkom przewodzą natomiast wskaźniki łańcucha dostaw, czynsze, JOLTS i oczekiwania inflacyjne. W ramach naszego indeksu śledzimy 6 segmentów wpływających na wysokość inflacji: praca (zatrudnienie ISM, JOLTS), mieszkania (czynsze Zillow, indeks NAHB), towary (samochody używane, ceny Manufacturing ISM), towary (benzyna, surowce), łańcuchy dostaw (indeks łańcucha dostaw, stawki kontenerowe) oraz oczekiwania inflacyjne (ankieta Michigan, Break-evens).

To może oznaczać, że FED zdecyduje się na jeszcze jedną “zabezpieczającą” podwyżkę stóp 3 maja. Poza tym inwestorzy przewidują już, że w tym roku dojdzie do pierwszych obniżek stóp, co może spowodować szybsze odradzanie się rynku kapitałowego w kształcie litery V. To sprawia, że koncentrujemy się obecnie na aktywach o długim horyzoncie czasowym, takich jak big-tech, tradycyjne instrumenty defensywne i obligacje.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja w USA zaskoczyła pozytywnie

Inflacja za marzec wyniosła w USA 5,00% r/r wobec oczekiwań analityków na poziomie 5,20%. W skali miesiąca ceny wzrosły natomiast jedynie o 0,1% (oczekiwania wynosiły +0,20%). Odczyt inflacji bazowej (z wyłączeniem cen energii i żywności) był zgodny z oczekiwaniami rynku i wyniósł odpowiednio 5,60% r/r i 0,40% m/m.

Łącząc to z ostatnimi wypowiedziami członków FED-u o wpływie kryzysu bankowego w USA na poziom stóp procentowych, które były jednoznacznie gołębie, można zakładać, że zbliżamy się do końca cyklu podwyżek stóp procentowych. A na horyzoncie coraz wyraźniej majaczy legendarny i długo wyczekiwany Pivot FED-u.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Jak nowelizacja procedury cywilnej wpłynie na tzw. sprawy frankowe?

Z dniem 15 kwietnia 2023 roku wejdą w życie zmiany przepisów postępowania cywilnego w oparciu, o które rozpoznawane są w polskich sądach tzw. sprawy frankowe. W wielu doniesieniach medialnych można przeczytać, że te zmiany dla Frankowiczów są niekorzystne, ale czy na pewno tak jest? Jako prawnik, który od 2016 roku reprezentuje Frankowiczów w sądach mam odmienne zdanie.

Szybsze procesy

Po pierwsze uważam, że zmiany proceduralne wpłyną na poprawę sytuacji sądowej kredytobiorców frankowych, bo po prostu przyspieszą rozpoznanie tego rodzaju spraw. Dotychczas zdecydowana większość spraw Frankowiczów trafiała do tzw. Wydziału Frankowego, który został powołany do życia w kwietniu 2021 roku właśnie w celu usprawnienia tych procesów. W drugą rocznicę jego działalności wiemy, że od początku funkcjonowania wpłynęło do niego ponad 42 tys. spraw, które są rozpoznawane przez około 30 sędziów. Prosta matematyka pokazuje, że referat danego sędziego składa się z 1000 – 1500 spraw. W konsekwencji oznacza to, że w większości przypadków czas oczekiwania na rozprawę wynosi od 2 do 3 lat. Doliczając do tego II instancję, która jest niemal pewna, prawomocne rozpoznania danej sprawy w sądzie zajmuje od 4 do 5 lat. Z kolei moje doświadczenia z innymi sądami w Polsce, szczególnie tymi w mniejszych ośrodkach miejskich, pokazują, że średni czas rozpoznania sprawy w obu instancjach łącznie wynosi średnio od 2 do 3 lat, czyli znacznie krócej. Kilka dni temu na rozprawie przed jednym z warmińsko – mazurskich sądów ku mojemu ogromnemu zdziwieniu sędzia rozpoznający sprawę moich Klientów, których pozew trafił do sądu w listopadzie 2022 roku, czyli pół roku temu, przepraszał, że rozpoznanie sprawy trwa dłużej niż powinno. Z mojego punktu widzenia sprawa została rozpoznana ekspresowo, bo w pół roku od złożenia pozwu, co w warunkach warszawskich jest niemal niemożliwe. Oczywiście i w stolicy zdarzają się sprawy, które są rozpoznawane w I instancji w kilka miesięcy, ale nadal są one wyjątkami potwierdzającymi regułę.

Dlaczego większość Frankowiczów do tej pory decydowała się jednak na składanie swoich pozwów w Warszawie? Przed zmianą przepisów postępowania cywilnego kredytobiorca frankowy miał wybór – mógł pozwać bank przed sądem właściwym dla jego siedziby (a większość banków ma siedzibę w obrębie właściwości Wydziału Frankowego) albo w swoim miejscu zamieszkania. Kredytobiorcy decydowali się na sąd warszawski argumentując ten wybór specjalizacją Wydziału Frankowego i odpowiednim przygotowaniem sędziów do orzekania w takich sprawach. Trudno nie przyznać im racji, jednak nie można zapominać także, że sędziowie z innych sądów od lat orzekają w takich sprawach, w większości przypadków również na korzyść Frankowiczów, są do tego merytorycznie przygotowani i robią to znacznie szybciej, bo po prostu spraw w referatach mają zdecydowanie mniej niż sędziowie warszawscy. Po zmianach w procedurze cywilnej Frankowicze będą mogli wnosić pozwy tylko do sądu właściwego ze względu na ich adres zamieszkania, co powinno znacząco wpłynąć na odciążenie Wydziału Frankowego i spowodować rozłożenie tych spraw w różnych ośrodkach sądowych. Uważam także, że ta zmiana – choć ogranicza uprawnienia strony postępowania – w ostatecznym rozrachunku będzie dla kredytobiorców frankowych bardzo korzystna, bo pozwoli im szybciej zakończyć temat tego toksycznego produktu.

Zmiana zasad właściwości rzeczowej sądów

Kolejną zmianą, z mojego punktu widzenia działającą także na korzyść Frankowiczów, jest zmiana właściwości rzeczowej sądów. Dotychczas obowiązujące przepisy postępowania przewidywały, że sądem właściwym do rozpoznania spraw o wartości przedmiotu sporu do 75 tys. PLN były sądy rejonowe, a powyżej tej kwoty – sądy okręgowe. Skutkowało to tym, że szczególnie w ostatnich latach, czyli w czasie dość dynamicznie zmieniającej się sytuacji ekonomicznej, zdecydowana większość spraw trafiała do sądów okręgowych. W efekcie były one bardziej obciążone niż sądy rejonowe, a z założenia powinno być całkowicie odwrotnie. Co istotne, w zdecydowanej większości przypadków, także pozwy frankowe trafiają do sądów okręgowych, ponieważ wartość przedmiotu sporu w tej kategorii spraw rzadko jest niższa niż 75 tys. PLN. Na mocy nowych przepisów podniesiono wartość przedmiotu sporu determinującą właściwość rzeczową sądu okręgowego z 75 tys. PLN do 100 tys. PLN. Jeżeli zatem po zmianach procedury cywilnej więcej spraw będzie trafiało do sądów rejonowych, to sądy okręgowe, czyli te co do zasady właściwe do rozpoznania spraw frankowych, będą miały więcej zasobów czasowych i ludzkich. Zasoby te niewątpliwie będzie można wykorzystać do szybszego rozpoznawania pozwów Frankowiczów. Ta zmiana jest na pewno zmianą w dobrym kierunku, chociaż uważam, że wyższy pułap kwotowy mógłby także ogólnie odkorkować sądy okręgowe w Polsce.

Autor: adw. Karolina Pilawska, Pilawska Zorski Adwokaci

Inflacja wraca na pierwsze strony

Wracamy do sytuacji, gdzie znów pilnie obserwujemy odczyty inflacji. W wielu krajach spadki nie spełniają oczekiwań, a gdzieniegdzie mamy nawet wzrosty. Wraca również temat podwyżek stóp procentowych.

Ropa w nowej normie

Od decyzji OPEC rynek ropy naftowej wydaje się dziwnie usztywniony. Przez 6 dni wahania ledwo przekraczają 2 dolary na baryłce. To wyjątkowo mała zmienność jak na ropę naftową. Dotyczy to zarówno ropy brent notowanej w Londynie, jak i WTI z USA. Rynek w dalszym ciągu trawi decyzję kartelu OPEC i czeka na ważne dane. Za takie uchodzi chociażby dzisiejszy odczyt inflacji w USA. Jeżeli się okaże, że inflacja nie spada zgodnie z oczekiwaniami, rynek może zacząć grać pod podwyżkę stóp procentowych w maju. To z kolei spowoduje, że na rynku może znów okazać się, że mamy za dużo surowca pod spowalniającą gospodarkę, co spowoduje powrót spadków. Z drugiej strony oczekiwania w USA są bardzo optymistyczne, co patrząc na inne kraje w marcu, wydaje się receptą na ich nieosiągnięcie.

Wzrost inflacji w Norwegii

Wczorajsze dane ze Skandynawii mocno zaskoczyły rynki. Inflacja producencka przyspieszyła spadki i obecnie w skali roku spada o 21,9%, korygując sporą część zeszłorocznych wzrostów. Problemem są jednak ceny dla konsumentów. Miesiąc temu rosły o 6,3%, w tym miesiącu tempo wzrostu miało spaść do 6,1%. Niestety wzrosło do 6,5%. Kolejnym niepokojącym sygnałem jest wzrost inflacji bazowej z 5,9% na 6,2%. Pokazuje to jasno, że wchodzimy po prostu w okres podniesionego wzrostu cen. Inwestorzy mocno wystraszyli się rozwoju sytuacji. Dlatego też wczoraj byliśmy świadkami spadku wartości norweskiej korony z poziomu 41 groszy poniżej 40,5 grosza.

Chiny grają w inną grę

Podczas gdy niemal cały świat zmaga się z problemem inflacyjnym, w Chinach obowiązują inne zasady. Wczorajsze dane pokazują, że w ciągu roku ceny wzrosły o 0,7%. Tak, nie o 7% tylko 0,7%. To nie jest błąd. Z kolei ceny konsumentów spadły o 2,5%. Analitycy spodziewali się większej inflacji, ale 1% w skali roku to nadal nie jest tragedia. Powodem tych oczekiwań są jeszcze problemy wynikające ze strategii radzenia sobie z pandemią koronawirusa w tym kraju. Spowodował on spore spowolnienie w tamtejszej gospodarce. Dodatkowo kraj ani nie zdołował stóp procentowych, ani nie zalał aż tak gospodarki pieniędzmi, jak to zrobiono chociażby w państwach zachodnich. Patrząc na sytuację w Chinach, można domniemywać, że problem inflacji jest jednak wbrew popularnej w naszych stronach narracji problemem znacznie bardziej wewnętrznym, niż głoszono.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Q1 2023 jest najlepszym pierwszym kwartałem w historii STS S.A. i drugim rekordowym po Q4 2022

Wartość zawartych zakładów w I kwartale 2023 roku w STS S.A. (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) – głównej spółce operacyjnej w Grupie STS – wyniosła 1,193 mld zł i była wyższa o 16% rok do roku, gdy w I  kwartale 2022 roku wyniosła 1,026 mld zł. Od stycznia do marca br. NGR dla STS (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wzrósł o 12% rdr. z 156 mln zł do 175 mln zł. W trzech pierwszych miesiącach br. STS wypracował GGR na poziomie 305 mln zł (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii), przed rokiem było to 279 mln zł. Jest to wzrost o 9% rdr.

W pierwszym kwartale 2023 roku liczba nowych rejestracji (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wyniosła 57 tysięcy, przed rokiem było to 56 tysięcy. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu wyniosła od stycznia do marca br. 37 tysięcy, przed rokiem było to 35 tysięcy (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii). Liczba aktywnych użytkowników w Q1 2023 wyniosła 331 tysięcy, w Q1 2022 było ich 339 tysięcy  (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii).

Zgodnie z naszymi przewidywaniami w pierwszym kwartale 2023 roku wypracowaliśmy bardzo dobre wyniki operacyjne. Odnotowaliśmy istotne wzrosty najważniejszych wskaźników dotyczących naszej działalności. Klienci STS pozostają silni i chętnie zawierają zakłady. Ponadto znacząca część graczy pozyskanych w trakcie Mistrzostw Świata wykazuje się wysoką aktywnością. Liczymy, że w dalszych miesiącach br. będziemy dalej skutecznie aktywizować naszą rozbudowaną bazę klientów, która zresztą cały czas się powiększa mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

W 2023 roku Grupa planuje szereg działań, których celem jest zwiększenie rentowności prowadzonej działalności. W tym celu spółka zreorganizowała działalność, skupiając się na Polsce i zamykając aktywność w ramach licencji w Wielkiej Brytanii i Estonii.

W Q1 2023 Grupa STS – działalność w Polsce, Wielkiej Brytanii i Estonii – odnotowała wartość zawartych zakładów na poziomie 1,199 mld zł, przed rokiem było to 1,075 mld zł. NGR dla Grupy STS wyniósł od stycznia do marca br. 176 mln zł, przed rokiem było to 158 mln zł. GGR w Grupie STS w pierwszych trzech miesiącach br. to 306 mln zł, przed rokiem było to 282 mln zł.

W pierwszym kwartale 2023 roku liczba nowych rejestracji dla Grupy STS – działalność w Polsce, Wielkiej Brytanii i Estonii – wyniosła 57 tysięcy, przed rokiem było to 64 tysiące. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu wyniosła od stycznia do marca br. 38 tysięcy, przed rokiem było to 41 tysięcy. Liczba aktywnych użytkowników dla Grupy STS w Q1 2023 wyniosła 333 tysiące, w Q1 2022 było ich 350 tysięcy.

W 2022 roku Grupa STS wygenerowała NGR na poziomie 663 mln zł, gdy w 2021 roku było to 565 mln zł, co oznacza wzrost o 17% rok do roku. Wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 4,679 mld zł, gdy w 2021 roku było to 4,492 mld zł. Liczba aktywnych użytkowników wyniosła zaś 783 tys., natomiast 693 tys. w 2021 roku. Grupa odnotowała w 2022 roku. 439 tys. nowych rejestracji (370 tys. w 2021 r.), a liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 317 tys. (249 tys. w 2021 r.). Wszystkie dane operacyjne znajdowały się wówczas na historycznych maksimach.

Grupa STS w 2022 roku odnotowała skonsolidowane przychody w wysokości 579 mln zł, gdy rok wcześniej wyniosły 498 mln zł. Oznacza to wzrost rok do roku w wysokości ponad 16%. Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 169 mln zł[1], w 2021 rok wyniósł zaś 131 mln zł. Oznacza to, że jest wyższy rok do roku aż o niemal 29%. Ponadto skorygowana EBITDA osiągnęła w zeszłym roku poziom 273 mln zł, czyli o przeszło 26% więcej względem wyniku z 2021 roku. Marża skoryg. EBITDA w 2022 roku wyniosła 41,2%, gdy przed rokiem wynosiła 38,2%. Wzrosła zatem o 3 punkty procentowe.

[1] Z uwzględnieniem odpisu w wysokości 9,2 mln zł. Nota 28.4 oraz nota nr 38 w Rocznym Skonsolidowanym Sprawozdaniu Finansowym.

System kaucyjny – korzyści i kontrowersje z inflacją w tle

Brak systemu kaucyjnego w Polsce realnie wpływa na zwiększający się obecnie poziom marnotrawstwa surowców, co przynosi negatywne skutki w postaci coraz mocniej zauważalnej niegospodarności oraz zanieczyszczenia środowiska. W dyskusji na ten temat pojawił się ostatnio nowy wątek – pracę nad wprowadzeniem systemu kaucyjnego zostają wstrzymane przez obawy o jego wpływ na wzrost inflacji. Reloop Platform, organizacja non-profit działająca na rzecz rozwoju gospodarki o obiegu zamkniętym, postanowił zbadać ten temat i zlecił wykonanie ekspertyzy w tym temacie Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

System kaucyjny, od lat wprowadzany w wielu krajach na całym świecie, zakłada pobieranie od pojedynczego konsumenta dodatkowej opłaty, czyli kaucji za opakowania. Kwota ta, po oddaniu zużytych puszek czy butelek do recyklingu, jest później zwracana bezpośrednio tej osobie. To także najskuteczniejsze rozwiązanie na zagospodarowanie większości odpadów opakowaniowych po napojach.

W Polsce dostrzega się konieczność wprowadzenia reform w systemie gospodarowania odpadami opakowaniowymi, choć prace rządu nad takim projektem notują spore opóźnienia. Niezależnie od tempa prac, ustawodawcy są zobligowani Ramową Dyrektywą Odpadową do faktycznego zatwierdzenia reformy ROP, czyli prawnej zmiany, która zakłada wzięcie przez producentów odpowiedzialności finansowej za wprowadzane na rynek opakowania. W obliczu tych planów wielu zastanawia się, czy producenci nie zapełnią tej luki finansowej rekompensując ją wzrostem cen swoich towarów.

Pracę nad zmianami w systemie gospodarki odpadami zostały wstrzymane z powodu ich rzekomego negatywnego wpływu na inflację. Organizacja non-profit Reloop Platform postanowiła zbadać, czy planowane reformy mają faktyczny wpływ na spadek siły nabywczej złotego. W tym celu zlecono niezależnej Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych analizę potencjalnego wpływu na inflację dwóch elementów projektowanych zmian prawnych: wprowadzenia systemu kaucyjnego na wybrane rodzaje opakowań oraz przeniesienia na przedsiębiorców wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach kosztu gospodarowania odpadami w systemie komunalnym.

Konieczne reformy w systemie gospodarki odpadami zostały w Polsce wstrzymane. Jako powód podano efekt inflacjotwórczy tychże reform, przy czym teza ta nie została poparta żadnymi analizami. Postanowiliśmy to zbadać. Zleciliśmy analizę potencjalnych efektów inflacjotwórczych reform w obszarze odpadów opakowaniowych, tj. wprowadzenie systemu kaucyjnego na opakowania po napojach oraz uruchomienie dofinansowania dla gminnych systemów zbiórki opakowań. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że państwa europejskie stają przed olbrzymim wyzwaniem w zakresie wdrażania gospodarki o obiegu zamkniętym, ale fakt ten nie powinien nas oddalać od dyskusji na temat nieprawidłowo skonstruowanego systemu ROP w Polsce. –  mówi Anna Larsson, Dyrektor ds. Rozwoju Gospodarki o Obiegu Zamkniętym w Reloop Platform.

W badaniu wzięto pod uwagę zarówno wprowadzenie systemu kaucyjnego na wybrane rodzaje opakowań, jak i przeniesienie kosztu gospodarowania odpadami komunalnymi na przedsiębiorców. Algorytm oparty o szacunkowe dane z rachunków narodowych o rzędzie wielkości wydatków gospodarstw domowych na zakup produktów w opakowaniach wykazał jasny wniosek.  Wprowadzenie systemu zwrotu kaucji nie spowoduje dużego wzrostu cen.

Jak wynika z raportu, wprowadzenie systemu kaucyjnego może spowodować jedynie nieznaczny wzrost inflacji w przedziale od 0,02 do 0,08 punktu procentowego, jest to mechanizm naturalny przy wdrażaniu tego typu zmian. Co ważne, jest to spowodowane oszacowanymi w ramach metody badawczej, dodatkowymi kosztami stworzenia odpowiedniej infrastruktury. Porównując jednak te liczby z szacunkową wartością inflacji, która w ciągu najbliższych 18 miesięcy przekroczy 10 proc., to proponowane zmiany będą miały na nią bardzo niewielki wpływ. – opowiada dr hab. Wojciech Piontek, współautor badania z ramienia Fundacji Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

Według raportu, obliczenia dotyczące przeniesienia na przedsiębiorców opakowań kosztu netto gospodarowania odpadami w systemie komunalnym wskazały, że wpływ na inflację będzie najprawdopodobniej marginalny. Ze względu na obniżenie opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi nakładanych przez gminy na mieszkańców (w związku z tym, że gminy otrzymają wyższe dopłaty od przedsiębiorców), saldo wpływu inflacyjnego będzie bliskie zeru.

Warto zwrócić uwagę, że rezygnacja z wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego również może przyczynić się do wzrostu kosztów przedsiębiorców i w efekcie spowodować wzrost inflacji. Trzeba pamiętać, że od 2025 roku będą obowiązywać minimalne poziomy zawartości recyklatu w butelkach z tworzyw sztucznych. Jeśli wcześniej nie zostanie stworzony system, który w krótkim czasie pozwoliłby istotnie zwiększyć wskaźnik zbiórki opakowań z tworzyw sztucznych, pojawi się ryzyko dużego wzrostu cen recyklatu i konieczności poszukiwania go na rynkach zagranicznych. W efekcie możliwy jest wzrost cen materiałów opakowaniowych, a w konsekwencji wzrost cen produktów w opakowaniach. – podkreśla Dr Edyta Sidorczuk–Pietraszko, współautorka badania, Fundacja Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych.

Pełna wersja raportu znajduje się pod linkiem: https://fe.org.pl/aktualnosci/czy-zmiany-w-systemie-gospodarki-odpadami-opakowaniowymi-spowoduja-wzrost-inflacji/ .

Złoto nadal powyżej 2 000 USD

Cena złota rośnie – wynosi ponad 2000 USD i 8600 PLN za uncję. Powód? Tracący na wartości dolar, silnie spadające rentowności amerykańskich obligacji, lęk przed recesją i spekulacje, że Fed wstrzyma podwyżki stóp procentowych. Wniosek? Inwestorzy szukają bezpiecznej przystani.  Ostatnio taką sytuację odnotowano w 2020 roku, gdy kruszec przebił poziom 2060 USD za uncję. Czy obecnie mamy do czynienia z powrotem gorączki złota?

Złote argumenty

Na początku warto wspomnieć o kilku kluczowych informacjach, które poruszyły w ostatnim czasie światowe rynki. Przede wszystkim należy do nich dobrze już wszystkim znana sytuacja sektora bankowego w Stanach Zjednoczonych. Choć kryzys ten wydaje się – przynajmniej na chwilę obecną – zażegnany, to warto zdawać sobie sprawę, że zaufanie inwestorów do całego sektora finansowego zostało osłabione.

Zatrzymując się przy USA, nie sposób nie wspomnieć o sytuacji na rynku pracy. Najświeższe dane wskazują na spadek liczby wakatów (ofert pracy) w firmach do poziomów najniższych od 21 miesięcy. W przeciągu dwóch miesięcy ilość wakatów skurczyła się o 1,3 mln i pod względem dynamiki spadku ustępuje tylko covidowemu załamaniu sprzed trzech lat. Ponadto utrzymująca się na rekordowo niskich poziomach stopa bezrobocia, z jaką mamy do czynienia obecnie, w przeszłości zwykle poprzedzała recesję.

Przez utratę zaufania rynku do wielu rozwiązań inwestycyjnych oraz sporą niepewność obserwujemy od jakiegoś czasu tzw. ucieczkę do safe-haven, czyli relatywnie bezpiecznych aktywów wykorzystywanych przy rynkowej awersji do ryzyka. Jednym z nich jest złoto – wskazuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Złoto traktowane jest jako bezpieczna przystań dla kapitału. Lokowanie oszczędności w tym kruszcu jest uważane za zabezpieczenie przed spadkiem wartości pieniądza. Złoto chroni nas przed ryzykiem inflacyjnym, a także przed potencjalną falą bankructw nadmiernie zadłużonych przedsiębiorstw. Warto przy tym mieć na uwadze, że złoto w polskiej walucie sukcesywnie zyskuje na wartości od dłuższego czasu – dodaje.

Niepewność inwestorów jest również wynikiem obaw o to, że Rezerwa Federalna poczuje się zmuszona do zakończenia programu podwyżek stóp procentowych. Wskazywać na to mogą coraz mniej rentowne obligacje – to właśnie one „podpowiadają”, że rynek spodziewa się w nadchodzących kwartałach niższych stóp procentowych.

Dedolaryzacja i perspektywy złota

Warto wiedzieć, że wzrost wycen złota w USD to również efekt osłabienia dolara. Co więcej, analitycy przewidują dalsze spadki USD/PLN. Nie można więc przy tym pominąć ostatniej decyzji OPEC (organizacja międzynarodowa producentów ropy naftowej) o zmniejszeniu wydobycia ropy o milion baryłek dziennie, która poruszyła rynki finansowe. Dlaczego?

Działanie OPEC jest najprawdopodobniej nastawione na wywołanie wzrostu cen ropy, ta sama organizacja oczekuje bowiem w tym roku zwiększenia popytu na ten surowiec o 2,3%. Warto więc wiedzieć, że wzrost jego cen to przede wszystkim problem dla Stanów Zjednoczonych, w których inflacja podąża za zmianą cen ropy – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. W przypadku Europy sytuacja jest nieco inna, tutaj za inflację odpowiadały przede wszystkim zmiany cen gazu i prądu. Decyzja OPEC uderzy w nas już najprawdopodobniej z mniejszą siłą – dodaje.

Wymienione powyżej sytuacje są argumentami, które przemawiają za dalszymi wzrostami wycen kruszcu oraz spadkami notowań dolara. W tak niepewnym otoczeniu warto więc zadbać o to, aby nasz portfel inwestycyjny był odpowiednio zabezpieczony.

Chęć dywersyfikacji w obliczu niepewności dotyczącej przyszłości globalnej gospodarki zdecydowanie widać na rynku metali szlachetnych. Zyskuje nie tylko złoto, które od początku roku podrożało o ponad 10% w wycenie USD oraz prawie 9% w naszej walucie, ale także srebro – podkreśla Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Patrząc na dolary amerykańskie zyskało ono ponad 4%, natomiast w złotówkach prawie 3%. Do tego duetu dołącza w ostatnich tygodniach drożejąca platyna. W bieżącym roku zdecydowanie warto obserwować metale szlachetne – podsumowuje.

Bioceltix SA pozyska docelowo ponad 20 mln zł z emisji akcji

Bioceltix, wrocławska spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym notowana na GPW, wyemitowała 400 tys. nowych akcji, a kolejne 150 tys. wyemituje dla jednego ze swoich największych akcjonariuszy. W ten sposób spółka pozyska ponad 20 mln zł      na dalszy rozwój swoich trzech flagowych produktów leczniczych dla psów i koni.

Popyt na akcje był bardzo duży, znacznie przekraczający wartość emisji. Bardzo nas to cieszy, gdyż jednoznacznie pokazuje, że inwestorzy nie tylko dostrzegają potencjał drzemiący w Bioceltix, ale także doceniają naszą dotychczasową pracę i podzielają przyjętą przez nas wizję rozwoju. Jesteśmy też zadowoleni z ceny emisyjnej na poziomie 37 zł. Przy emisjach nowych akcji Inwestorzy zawsze oczekują jakiegoś dyskonta, a w naszym przypadku było ono niewielkie względem ówczesnej ceny rynkowej mówi dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix.

W listopadzie 2022 r. spółka wyemitowała akcje o wartości 4,5 mln zł. Właśnie zamknięta emisja akcji, która przyniosła Bioceltix niemalże 15 mln zł, w połączeniu z powiązaną z nią dodatkową emisją akcji o wartości ponad 5,5 mln zł, która ma zostać skierowana do akcjonariusza spółki – Kvarko Group ASI, ma być ostatnią na pokrycie kosztów badawczo-rozwojowych.

Bieżąca emisja w połączeniu z planowaną emisją do Kvarko Group ASI oraz dwoma innymi źródłami finansowania, czyli dotacjami i ewentualnym partneringiem, powinna pozwolić nam na złożenie wniosków o dopuszczenie do obrotu dla wszystkich trzech produktów leczniczych, które rozwijamy. Jestem dość optymistycznie nastawiony do takiego scenariusza. Nasze projekty dobrze pasują do finansowania dotacyjnego, jestem też dobrej myśli odnośnie do potencjalnych partnerów biznesowych. Najważniejsza konferencja branżowa w Europie, z której dopiero co wróciłem, została zdominowana przez bieżące trendy społeczne oraz osteoartrozę i atopowe zapalenie skóry u psów. Jestem więc pewien, że zainteresowanie biotechnologią w weterynarii będzie tylko rosło podsumowuje Paweł Wielgus.

Bioceltix równolegle rozwija trzy flagowe produkty lecznicze – na zmiany zwyrodnieniowe stawów i atopowe zapalenie skóry (AZS) u psów oraz jeden przeznaczony dla koni cierpiących na zapalenie stawów. W tym roku spółka planuje zakończyć badania kliniczne na osteoartrozę oraz pilotaż kliniczny na AZS u psów, a także rozpocząć badania kliniczne dla produktu atopowego i końskiego. W strategii na bieżący rok spółka komunikuje również plany pozyskania dwóch dotacji w obszarze atopowym – na sfinansowanie badań klinicznych oraz na dalszy rozwój produktu bezkomórkowego opartego na sekretomie, który w obecnym procesie technologicznym jest odpadem, a również ma bardzo interesujący potencjał terapeutyczny.

Kurs Bitcoina osiągnął 30000 USD

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., wykorzystał okres świąt wielkanocnych do zdobycia nowego terytorium. Zwyżka rozpoczęła się w sobotę i w ciągu 4 sesji kurs BTC/USD wzrósł o 8,3 proc.

Kurs osiągnął najwyższy od maja ub.r. poziom ok. 30000 USD. Dziś rano kurs BTC/USD lekko korygował ten skok w górę spadając ok. godz. 9:10 o 0,76 proc. Rozmiary opuszczonej przez kurs BTC/USD w marcu br. 9-miesięcznej formacji „odwróconej głowy z ramionami” utworzonej pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują, że celem rozpoczętej w listopadzie ub.r. średnioterminowej zwyżki powinny być okolice poziomu 40000 USD.

Kurs USD/JPY osiągnął na początku dzisiejszej sesji najwyższy poziom od 15 czerwca, ale ok. godz. 9:20 dzienna zmiana kursu tej pary walutowej oscylowała wokół zera. Niewielkie były również ruchu kursu EUR/USD (+0,14 proc.). Swe nowe cykliczne maksima ustanawiał dziś rano kurs euro względem australijskiego dolara i nowozelandzkiego dolara.

Kursy EUR/PLN (+0,14 proc. ok. godz. 9:20) i USD/PLN (+0,16 proc.) pozostawały tuż powyżej swoich minimów z ostatnich tygodni.
Średnia przemysłowa Dow Jonesa w USA osiągnęła wczoraj swój najwyższy poziom od drugiej połowy lutego (+0,29 proc.). Poniżej swoich ostatnich maksimów pozostawały S&P 500 (0 proc.) i Nasdaq Composite (-0,43 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME była minimalna (–0,01 proc. ok. godz. 9:45).

Na giełdach Azji i Oceanii brak było dziś rano jakiejś dominującej tendencji (najwięcej – o 0,57 proc. zwyżkował japoński Nikkei 225, najsilniej – o 1,06 proc. – spadał Hang Seng).

Swój nowy historyczny rekord ustanowił dziś francuski CAC 40 (+0,27 proc. ok. godz. 9:50).

Na GPW WIG-20 tracił ok. godz. 9:50 0,26 proc. Lekko spadały również pozostałe główne indeksy polskiego rynku akcji. Swe nowe 1,5-roczne maksimum zaliczył dziś WIG-Nieruchomości. Wczoraj swój najwyższy w swej historii poziom osiągnął WIG-CEE. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksimum osiągnął dziś kurs spółki Dom Development, zaś najniżej od 2019 roku była cena akcji spółki Ten Square Games. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś kursy akcji spółek Comp, Vercom, Action, CI Games oraz Mirbud.

W zeszłym tygodniu rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła do najniższego poziomu od września ub.r., ale od czwartku rosła wracając powyżej poziomu 3,4 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu wróciwszy powyżej poziomu 6 proc. znajdowała się w okolicach swego najwyższego poziomu od połowy marca.

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI) oraz ICE (Brent) utrzymywały się w obrębie obszaru kwietniowej konsolidacji pozostając poniżej poziomów swoich lokalnych szczytów z poprzednich 4,5 miesięcy. Najwyższy poziom od kwietnia ub.r. osiągnął dziś rano kurs kontraktów na srebro notowanych na COMEX-ie (+0,76 proc. ok. godz. 9:30). Lekko zwyżkowały dziś również ceny kontraktów na pozostałe metale szlachetne pozostając jednak poniżej swoich kwietniowych maksimów. Swe nowe 11-letnie maksimum osiągnęła dziś cena kontraktów na cukier notowanych na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Panattoni uzyskało 57 mln euro kredytu na realizację jednego z największych kompleksów przemysłowych w okolicach Warszawy

Panattoni buduje kolejną strategiczną dla rynku warszawskiego inwestycję. Deweloper uzyskał od Banku Pekao SA finansowanie na poziomie 57 mln euro na realizację Panattoni Park Nadarzyn II, który stanie się jedną z największych platform biznesowo-przemysłowych w regionie.

Realizacja Panattoni Park Nadarzyn II ruszyła w ub. r., a cały projekt obejmujący dwa budynki ma osiągnąć ponad 90 000 m kw. Jeden z nich został już oddany do użytku. Sprawną realizację całego kompleksu wsparł Bank Pekao SA, udzielając finansowania na poziomie 57 mln euro.

– „Finansując kolejną realizację Panattoni, Bank Pekao SA potwierdza ogromny potencjał nie tylko tej inwestycji, ale też samego rynku warszawskiego, który w 2022 r. cieszył się największym popytem na powierzchnię przemysłową w całej Polsce. Rosnące przez ostatnie lata zapotrzebowanie na powierzchnię w regionie stolicy jest argumentem dla instytucji finansowych, że warto wspierać projekty właśnie tutaj. W regionie warszawskim dostarczyliśmy blisko 2 mln m kw. powierzchni przemysłowej, utrzymując minimalny poziom pustostanów, przyciągając przedstawicieli dziesiątek branż. Cieszymy się, że Pekao SA widzi w nas zaufanego partnera i po raz kolejny stawia na współpracę z Panattoni.” – mówi Karina Trojańska, Chief Financing & Operating Officer w Panattoni. –„Panattoni Park Nadarzyn to inwestycja kluczowa dla dalszego rozwoju regionu, o bardzo dużej powierzchni i możliwości dostosowania do rożnego typu działalności” – dodaje.

Z nadarzyńskiego parku korzysta już m.in. międzynarodowy operator logistyczny, który wynajął 25 800 m kw. Firma prowadzi stąd operacje dla jednego z globalnych liderów rynku wyposażenia wnętrz. Przedsiębiorstwo korzysta m.in. ze specjalnych doków kurierskich i stref ładowania samochodów elektrycznych. Dodatkowo Panattoni zwiększyło zabezpieczenia przeciwpożarowe powierzchni ze względu na wrażliwość obsługiwanych produktów. Realizacja będzie certyfikowana metodą BREEAM na poziomie Excellent.

Region Nadarzyna zagłębiem logistycznym. Wynajęcie ponad 25 000 m kw. przez operatora logistycznego to już kolejne potwierdzenie atrakcyjności lokalizacji dla branży. W zrealizowanym wcześniej Panattoni Park Nadarzyn powierzchnie wynajmuje dwóch przedstawicieli branży TSL.

Grupa Akomex w 2022 roku dynamicznie zwiększyła przychody, realizując wzrost o 38% rok do roku

Grupa Akomex, czołowy producent opakowań kartonowych w Polsce, wygenerowała w 2022 roku przychody w wysokości 372 mln złotych, co oznacza wzrost o 38 proc. w stosunku do 2021. W minionym roku Spółka największy wzrost sprzedaży wygenerowała w sektorze farmacji. Warto zauważyć, że Grupa Akomex notuje też większą sprzedaż opakowań do krajów Europy Zachodniej i Południowej m.in. Włoch, Francji i Niemiec. Obecnie najważniejsze cele jakie stawia przed sobą Zarząd Akomeksu to zwiększanie udziału firmy w rynku oraz dalsze zwiększanie mocy produkcyjnych, między innymi dzięki kolejnym inwestycjom.

Zanotowany przez Grupę Akomex wzrost przychodów o 38% w skali roku jest efektem kilku czynników. Pierwszym z nich jest przyjęcie nowej struktury firmy, a co za tym idzie wzmocnienie działu sprzedaży całej grupy kapitałowej. Drugim, powiązanym z powyższym i istotnym impulsem wpływającym na wysokie wyniki sprzedaży była szeroka oferta produktów, w tym wprowadzenie na rynek innowacyjnych tacek Nata Box, które są odpowiedzią na rynkową potrzebę redukcji plastiku. Cała grupa kapitałowa zanotowała także większą sprzedaż na eksport. Zagospodarowanie kolejnego segmentu rynku opakowaniowego oraz zwiększenie produkcji przełożyło się na imponujące wyniki.

– Rok 2022 to był okres wielkich zawirowań na rynku. Problemy z dostawami surowców oraz przerwanie łańcuchów dostaw, w końcu zmieniające się z tygodnia na tydzień ceny głównych surowców, zmuszały do weryfikacji zatwierdzonych wcześniej planów działania. Jednak dzięki zmianom w strukturze firmy, szczególnie w dziale sprzedaży, wcześniejszym inwestycjom oraz wzroście eksportu udało nam się wygenerować wzrost sprzedaży. Szczególnie cieszy nas większa popularność naszych produktów w sektorze farmaceutycznym oraz nowe kontrakty w Europie Zachodniej. Zwiększyliśmy sprzedaż opakowań kartonowych do krajów Europy Zachodniej i Południowej m.in. do Włoch, Francji i Niemiec. Obecnie coraz większą liczbę produktów Grupy Akomex można znaleźć na półkach największych europejskich sieci handlowych i aptek. Ten rok także nie będzie stabilny dla branży. Już teraz obserwujemy duże wahania, jeśli chodzi o ceny końcowych produktów, na które musimy błyskawicznie reagować. Jednak nadal chcemy zwiększać udział w rynku, a szczególnie nasz eksport. Mamy nadzieję, że pomogą nam w tym dokonane w ostatnich latach inwestycje, które zwiększyły nasze moce produkcyjne o 0,8 mld sztuk opakowań rocznie – komentuje Grzegorz Łajca, Prezes Grupy Akomex.

Unidevelopment sprzedał 107 mieszkań w I kwartale 2023 r.

Unidevelopment SA z grupy Unibep sprzedała 107 mieszkań w I kwartale 2023 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych. W podsumowanym okresie spółka rozpoznała w wyniku 144 mieszkania wydane klientom. W kolejnych kwartałach planuje wzmacniać swoją pozycję na rynkach w Warszawie, Poznaniu, Trójmieście i w Radomiu.

– W I kwartale tego roku zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania mieszkaniami w porównaniu do ostatniego kwartału 2022 roku. Szczególnie wyraźne ożywienie w naszych biurach sprzedaży odnotowaliśmy w marcu. W kolejnych kwartałach planujemy rozpocząć budowę nowych inwestycji i dalszych etapów obecnie realizowanych projektów, by wykorzystać widoczny potencjał rynku – komentuje Zbigniew Gościcki, prezes Zarządu Unidevelopment SA.

W I kwartale 2023 r. grupa Unidevelopment prowadziła sprzedaż w sześciu projektach, co przełożyło się na portfel 352 mieszkań dostępnych w ofercie na koniec tego okresu.

Najwięcej nabywców znalazły lokale w poznańskiej inwestycji Fama Jeżyce (55 mieszkań), gdzie obecnie grupa realizuje 3. etap projektu. Powstaje w nim łącznie 369 mieszkań, z czego ponad połowa dostępna jest jeszcze w ofercie. Rozpoczęcie w kolejnych kwartałach budowy inwestycji w Warszawie, Gdańsku i w Radomiu pozwoli dostosować liczbę projektów do bieżącej sytuacji w branży deweloperskiej.

– Nasze plany odpowiadają rynkowym potrzebom. Siłą oferty Unidevelopment pozostaje jakość, dobre lokalizacje projektów oraz dopasowanie inwestycji do preferencji klientów. Atutem jest również współpraca w obrębię generalnego wykonawstwa z UNIBEP SA. Potencjał i stabilność naszej spółki doceniane są przez inwestorów. Potwierdzeniem tego jest m.in. sukces emisji obligacji przeprowadzonej w kwietniu tego roku – mówi Zbigniew Gościcki, prezes Zarządu Unidevelopment SA

Unidevelopment uruchomił program emisji obligacji o łącznej wartości 35 mln zł. Na początku kwietnia pozyskał z publicznej emisji trzyletnich obligacji serii A 23,5 mln zł. Spółka planuje emisję kolejnej serii obligacji w II. kwartale tego roku.

Rynki oczekują wzrostu stóp w USA

Na rynkach walutowych poniedziałek był wolny nie tylko w Polsce, stąd mniejsza zmienność. Wielu inwestorów liczyło, że piątkowe dane powiedzą nam co dalej w USA. Nie powiedziały.

Dane z amerykańskiego rynku pracy

Piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy były relatywnie neutralne. Spadła co prawda stopa procentowa do 3,5%, czyli najniższego poziomu od lat, z wyjątkiem stycznia 2023. Wtedy wynosiła ona 3,4%. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym wypadku lepszym miernikiem jest liczba osób pracujących. Ta z kolei jest około 0,5% wyższa niż w styczniu i na historycznych maksimach. Wskaźnik bezrobocia może pokazywać takie zjawiska jak teraz, gdy nagle na rynek pracy wracają osoby nieaktywne. Z drugiej strony w tych samych danych płace rosły o zaledwie 4,2%, czyli wyraźnie wolniej od inflacji. Do tego analitycy oczekiwali jeszcze większej liczby nowych miejsc pracy. Dotyczy to szczególnie sektora prywatnego, w sektorze pozarolniczym wynik był niemal zgodny z oczekiwaniami. Co to znaczy dla rynku? Niewiele. Obserwatorzy liczyli na jednoznaczny werdykt i go nie otrzymali.

Kryptowaluty znów w górę

Ostatnie wydarzenia na rynkach finansowych bardzo mocno wsparły rynek kryptowalut. Z jednej strony obserwujemy pogorszenie się alternatyw. Spadek oprocentowania obligacji powoduje, że nie wydają się one aż tak interesującą alternatywą dla ryzykownych aktywów. Problemy amerykańskich banków z kolei powodują, że część osób uznaje trzymanie swoich oszczędności za bezpieczniejsze w kryptowalutach. To między innymi te wydarzenia doprowadziły do tego, że bitcoin przebił dzisiaj w nocy poziom 30 000 dolarów. Biorąc pod uwagę, że pierwszy z banków, który miał problemy, miał je właśnie z powodu powiązania z rynkiem kryptowalut, obecny napływ wydaje się dosyć ryzykowny. Z drugiej strony jak mówią inwestorzy, na rynku nie należy mieć racji, tylko zyski.

Rynki oczekują wzrostu stóp w USA

Biorąc pod uwagę to, co się obecnie dzieje za oceanem, można mieć spore wątpliwości, czy dobrze się rozumie dynamikę zjawisk. Poniedziałek Wielkanocny ma swoje prawa z racji trochę zmniejszonej płynności, ale na kontraktach terminowych na stopę procentową działy się dość dziwne rzeczy. Szansa na majową podwyżkę stóp procentowych przekroczyła 70%. Jest to o tyle dziwne, że na grudzień oczekiwany jest poziom o 0,5% niższy. Oznaczałoby to, że w tym roku czeka nas jeszcze podwyżka o 0,25% i trzy obniżki o 0,25%. Wydaje się jednak, że należałoby oczekiwać, że w takim scenariuszu stopy nie wzrosną, by za kilka miesięcy je obniżać. Widać było konsekwencje tego ruchu na głównej parze walutowej. Dolar wyraźnie umocnił się względem euro. Od tego momentu trwa jednak ruch korekcyjny, który skorygował większość umocnienia.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Co czwarta firma w Polsce obawia się spadku sprzedaży w II kwartale

Główny indeks Barometru EFL na II kwartał br. wyniósł 47,7 pkt. i jest o 0,8 pkt. niższy niż kwartał wcześniej. Odczyty „pod kreską”, czyli poniżej progu 50 pkt. utrzymują się od końca 2021 roku. Eksperci EFL podkreślają, że nastroje w sektorze MŚP są słabe, ale stabilne. W tym kwartale szokują prognozy sprzedażowe, które jeszcze nigdy w historii badania (czyli od 2015 roku) nie były tak pesymistyczne. Niecały 1% firm liczy na większe zamówienia w najbliższych miesiącach, a co czwarta obawia się ich spadku. Rośnie zapotrzebowanie na zewnętrzne finansowanie, co jest konsekwencją problemów z płynnością finansową, a nie planów inwestycyjnych.

Próg OR to poziom ograniczonego rozwoju firm z sektora MŚP, który wynosi co najmniej 50 pkt. w Barometrze EFL. Stanowi algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców dotyczących 4 sfer: poziomu sprzedaży, planowanych inwestycji w środki trwałe, płynności finansowej i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie. Przyjmuje wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Wartość wskaźnika na poziomie 47,7 pkt. po raz szósty z rzędu nie przekroczyła progu OR, co oznacza, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa widzą niewielkie szanse na rozwój w najbliższych miesiącach.

Główny odczyt Barometru EFL na II kwartał 2023 roku wynosi 47,7 pkt. i jest o 0,8 pkt. niższy niż poprzedni pomiar.

Sprzedaż spada

Z drugiego tegorocznego pomiaru Barometr EFL nie płyną optymistyczne dane dotyczące sprzedaży. Po wynikach z początku roku trudno było oczekiwać jeszcze słabszych, a jednak. Zaledwie niecały 1% firm spodziewa się większych zamówień w najbliższych miesiącach. To wynik o prawie ponad 5 p.p. niższy niż w I kwartale br. Co więcej, to najniższy odsetek od stycznia 2015 roku, czyli od początku pomiaru nastrojów w sektorze MŚP. Niepokoić może także utrzymujący się na wysokim poziomie odsetek przedsiębiorców, którzy obawiają się spadku sprzedaży. Taką opinię wyraziło 25% zapytanych, o ponad 6 p.p. więcej niż kwartał wcześniej. Zdecydowana większość nie przewiduje żadnych zmian w tym obszarze (74%).

– Już po raz kolejny w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy musimy podsumować nasz pomiar stwierdzeniem „jeszcze nigdy w historii naszego indeksu nie było tak pesymistycznych prognoz dotyczących sprzedaży”. Kiedy uważamy, że jest już naprawdę źle, kolejny kwartał przynosi nam jeszcze bardziej pesymistyczną perspektywę. Patrząc na najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, rzeczywiście widać, że recesja konsumencka jest coraz bardziej widoczna. W lutym sprzedaż detaliczna spadła o 5% r/r oraz 3,6% m/m. Na plusie były tylko samochody, odzież i farmaceutyki, pozostałe kategorie jak paliwa czy meble i RTV/AGD odnotowały spadki. Wysoka inflacja zmniejsza siłę nabywczą Polaków i coraz bardziej odczuwają to firmy, w szczególności handlowe, usługowe oraz hotele i restauracje – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Kiedy spada sprzedaż, spada płynność finansowa. Tylko 1% przedstawicieli MŚP spodziewa się lepszej płynności finansowej (6% w I kwartale 2023). To również najniższy wynik dla tego obszaru od początku realizacji badania.

Pożyczamy pieniądze na przetrwanie, nie na inwestycje

Po bardzo słabym dla obszaru inwestycyjnego 2022 roku, w 2023 nie widać także światełka w tunelu. Tylko 2% przedsiębiorców ma większe plany inwestycyjne niż w ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Niemal wszyscy spodziewają się utrzymania dotychczasowego poziomu (97%).

Podobnie jak w poprzednim pomiarze, opinie dotyczące inwestycji nie pokrywają się z tymi dotyczącymi zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne. W najnowszym pomiarze odsetek firm przewidujących wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne wzrósł z 18% w I kwartale 2023 roku do 26% w II kwartale tego roku. Jest to trend, z którym mamy do czynienia już od początku pandemii. Przedmiotem finansowania zewnętrznego nie są bowiem planowane inwestycje, ale potrzeby związane z prowadzeniem bieżącej działalności. A te w wybranych branżach zwiększały się wraz z perspektywą dalszego trwania restrykcji związanych z pandemią, a obecnie w związku z wybuchem wojny w Ukrainie lub pogarszającą się sytuacją społeczno-gospodarczą w efekcie rosnącej inflacji i kolejnych podwyżek stóp procentowych.

Ścieżki inwestycyjne prowadzące do dekarbonizacji sektora przemysłowego w Europie

  • Sektor przemysłowy odpowiada za mniej więcej jedną czwartą światowej emisji gazów cieplarnianych (GHG). Połączenie środków, w tym poprawa efektywności energetycznej, wykorzystanie wodoru i biomasy jako surowca lub paliwa, wytwarzanie ciepła za pomocą energii elektrycznej i przyjęcie technologii wychwytywania dwutlenku węgla, może zredukować emisje dwutlenku węgla w tym sektorze niemal do zera. Globalna dekarbonizacja sektora przemysłowego według analiz Allianz Trade będzie wymagała inwestycji o łącznej wartości 2,7 bln EUR do 2050 r. Z tego UE potrzebuje 8%, czyli 210 mld EUR, z czego połowa na same inwestycje w elektryfikację. Reszta jest prawie równo podzielona między wykorzystanie wodoru, innowacyjne procesy produkcyjne i nowe technologie. Ponadto, wynoszące 330 mld EUR do 2050 r., całkowite potrzeby inwestycyjne przemysłu UE w zakresie wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS) są prawie o 60% wyższe niż inwestycje we wszystkie inne środki dekarbonizacji przemysłu łącznie.
  • Aby sprostać tym potrzebom, kraje UE-28 muszą inwestować 3 mld EUR rocznie w latach 2020-2030 i 9 mld EUR rocznie w latach 2030-2050, kiedy technologie będą gotowe do wdrożenia na pełną skalę. Przemysł celulozowo-papierniczy wymaga największych inwestycji ogółem – 78,4 mld EUR do 2050 r. – następnie żelaza i stali (55,4 mld EUR) oraz cementu (37,6 mld EUR). Inwestycje te ograniczyłyby emisje o 265 MtCO2 (-92%), co daje średnią inwestycję w redukcję w wysokości 790 EUR na tCO2.
  • W tym kontekście w opinii Allianz Trade rządy powinny wykorzystać dostępne im instrumenty (np. dotacje, podatki od emisji dwutlenku węgla), aby skutecznie dostosować ścieżki sektorowe do nadrzędnych celów przejścia na zerową emisję netto.

Punkt wyjścia

W ciągu ostatnich kilku dekad sektor przemysłowy poczynił znaczne postępy w zakresie redukcji emisji i poprawy efektywności energetycznej. Do 2010 r. sam przemysł europejski ograniczył swoje emisje o -29%, a do 2020 r. o -39% w porównaniu z poziomami z 1990 r. Pomimo intensywnej międzynarodowej konkurencji z analiz Allianz Trade wynika, że przemysłowi europejskiemu udało się dostosować swoje praktyki i modele biznesowe do celów kontynentu w zakresie klimatu i energii, zachowując jednocześnie opłacalne podejście gospodarcze.

Wykres 1: Potrzeby inwestycyjne w sektorze przemysłu UE w celu osiągnięcia zerowej emisji netto

Potrzeby inwestycyjne w sektorze przemysłu UE w celu osiągnięcia zerowej emisji netto
[Others = Inne; Paper and pulp = Papier i celuloza; Non-metallic minerals = Minerały niemetaliczne; Non-ferrous metals = Metale nieżelazne; Iron and steel = Żelazo i stal; Foundries = Odlewnie; Chemicals = Chemikalia; Billion EUR = miliard EUR; BAT = BAT; Electrification = Elektryfikacja; Hydrogen = Wodór; InnovativeM = Innowacyjne M]
Źródła: IndustryPLAN, Allianz Research. Uwaga: BAT odnosi się do najlepszych dostępnych technologii. Obejmuje UE + Zjednoczone Królestwo. Zobacz Dodatek, aby zapoznać się z rozkładem inwestycji według krajów.
Niemniej jednak sektor ten jest nadal odpowiedzialny za 650 Mt emisji CO2 – przy czym CO2 odpowiada za ponad 90% bezpośrednich emisji gazów cieplarnianych z przemysłu w 2020 r. Sektor cementu, żelaza i stali oraz sektor chemiczny (zob. Wykres 2) mają największy udział w emisji CO2 i przemysłowe zużycie energii: te trzy sektory wygenerowały trzy czwarte emisji przemysłowych w UE-28 w 2020 r.

Wykres 2: Przemysłowe emisje CO2 w UE-28 w 2020 r.

Przemysłowe emisje CO2 w UE-28
[Food, beverages, tobacco = Żywność, napoje, tytoń; Pulp, paper; = Masa celulozowa, papier; Chemicals = Chemikalia; Aluminium, non-ferrous metals = ; Aluminium, metale nieżelazne Iron & steel = Żelazo i stal; Others = Inne; Cement & non-metallic minerals = Cement i minerały niemetaliczne; Other machinery & equipment = Inne maszyny i urządzenia; Electrical equipment, electronics, optics = Sprzęt elektryczny, elektronika, optyka; Fabricated metal = Sfabrykowany metal; Rubber & plastic products = Wyroby z gumy i tworzyw sztucznych; Basic pharmaceuticals = Podstawowe farmaceutyki; Textiles = Tekstylia; Other manufacturing = Pozostała produkcja; Motor vehicles = Pojazdy silnikowe]
Źródło: Eurostat, Allianz Research (z wyłączeniem emisji z rafinerii)
Co więcej, wszystkie trzy sektory wytwarzają również znaczne emisje procesowe, wahające się od 25% do 50%. Ma to znaczenie, ponieważ emisje z procesów przemysłowych są szczególnie trudne do ograniczenia. W rezultacie nawet w scenariuszu przejścia na zerową emisję netto oczekuje się, że w UE uda się uniknąć tylko trzech czwartych tych emisji. Natomiast inne sektory przemysłu, takie jak przemysł spożywczy i tytoniowy, papierowy, celulozowy oraz poligraficzny i metali nieżelaznych, generują głównie emisje pośrednie i bezpośrednie, przy czym te pierwsze wynikają głównie z centralnie wytwarzanej energii elektrycznej, a te drugie – z wytwarzania ciepła. Są one mniej lub bardziej „automatycznie” redukowane poprzez dekarbonizację wytwarzania energii i ciepła. Na przykład blisko 55% emisji CO2 w tych sektorach wynika z wykorzystania energii elektrycznej wytwarzanej centralnie, głównie z gazu ziemnego i węgla, na potrzeby nisko- i średniotemperaturowego zapotrzebowania na ciepło.

Wykres 4 ilustruje gigantyczne zadanie dostosowania przemysłu do ścieżki zerowej emisji netto: do 2050 r. emisje muszą zostać zredukowane o 92%, a niektóre sektory generują nawet emisje ujemne, tj. wychwytują więcej emisji CO2 niż wytwarzają. Na wykresie porównano prognozy sieci dla zazieleniania systemu finansowego (NGFS) z oceną Komisji Europejskiej (KE) dotyczącą unijnego Zielonego Ładu. Oba źródła stosują różne definicje granic pokazanych sektorów, a także alokacji emisji procesowych i emisji energetycznych. W rezultacie emisje sektorowe różnią się, a linia bazowa NGFS jest nieco wyższa, ponieważ kategoria Inne branże jest szersza. Trend podążania ścieżką 1,5°C jest podobny w obu ocenach, a emisje netto w 2050 r. są również porównywalne, chociaż NGFS wyraźnie zgłasza ujemne emisje.

Wykres 4: EU porównanie scenariuszy przemysłowych emisji CO2

EU porównanie scenariuszy przemysłowych emisji CO2
Źródła: NGFS, European Commission, Allianz Research

Opcje wyścigu o zerowej wartości netto

Różne opcje dekarbonizacji można ogólnie pogrupować w ramach efektywności energetycznej, zastępowania paliw kopalnych zrównoważonymi paliwami lub elektryfikacji i CCS. Jednak efektywność energetyczna i elektryfikacja często idą w parze, ponieważ są to dwie strony tego samego medalu. Weźmy na przykład pompy ciepła, jedną z głównych technologii elektryfikacji, które również zwiększają efektywność wykorzystania energii. Ilekroć potrzebne jest chłodzenie, ciepło będzie wytwarzane jako produkt uboczny, i odwrotnie. Pompy ciepła wykorzystują tę zależność i zmniejszają straty energii w procesach ogrzewania lub chłodzenia. Chociaż są one obecnie stosunkowo powszechne w środowiskach mieszkalnych, są one znacznie rzadziej wykorzystywane do celów przemysłowych. Duże przemysłowe pompy ciepła (IHP) mogą być zasilane energią odnawialną lub pozyskiwać energię odpadową z budynków i procesów. Mogą być instalowane w procesach termicznych, na przykład w przemyśle spożywczym, papierniczym czy chemicznym. Na przykład w przemyśle mleczarskim mleko musi być schłodzone przed transportem i spożyciem, podczas gdy ciepło jest potrzebne do procesu pasteryzacji. Ciepło odpadowe z procesu chłodzenia można odzyskać i wykorzystać jako źródło ciepła do pasteryzacji. Jednak znaczącym wyzwaniem w wielu branżach jest to, że para jest zwykle używana do przenoszenia ciepła w całym obiekcie, co skutkuje projektami systemów wysokotemperaturowych. Przejście na powietrze lub wodę w stanie ciekłym wymaga nowych rur, pomp i projektów procesów, co wiąże się z wysokimi kosztami inwestycyjnymi i potencjalnymi zakłóceniami.

Dekompozycja inwestycji według krajów

Tabela A.1: Skumulowane inwestycje według krajów dla UE27 + Zjednoczonego Królestwa do 2050 roku (w mln EUR)

Kraj/Branża Chemikalia Odlewnie Żelazo i stal Metale nieżelazne Minerały nie-metaliczne Papier i masa papiernicza
Austria 909,0 54,5 3685,2 19,4 1029,4 4525,0
Belgia 3077,9 14,3 2659,7 19,4 1298,6 1787,3
Bułgaria 402,4 7,6 26,0 19,4 571,5 316,4
Chorwacja 353,8 12,5 4,6 13,2 496,9 158,7
Cypr 0,0 0,0 0,0 0,0 159,9 0,0
Czechy 239,8 77,6 2539,1 19,4 805,5 904,3
Dania 0,0 3,8 1,3 8,8 403,3 84,9
Estonia 45,0 0,0 0,0 0,0 79,1 66,9
Finlandia 402,9 12,9 1442,4 19,4 159,5 11325,2
Francja 1635,9 323,8 5614,1 370,4 3323,5 7253,0
Niemcy 9513,5 1082,2 16715,0 640,3 8157,2 16254,1
Grecja 153,0 0,0 26,2 158,5 1073,3 102,5
Węgry 768,8 38,8 771,8 19,4 439,7 310,6
Irlandia 0,0 0,0 0,0 19,4 507,3 9,0
Włochy 2022,3 387,0 3385,2 131,9 5996,9 4938,8
Łotwa 0,0 0,0 1,5 9,9 223,2 18,9
Litwa 1126,2 0,0 0,0 0,0 239,9 70,7
Luksemburg 0,0 0,0 84,3 13,2 187,4 0,0
Malta 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0
Niderlandy 5142,7 0,0 3411,8 38,8 458,6 1376,9
Polska 3787,1 203,2 2883,0 19,4 3741,9 3169,0
Portugalia 324,9 10,5 59,6 11,0 1136,2 3863,2
Rumunia 813,5 0,0 1217,3 210,6 934,3 170,7
Słowacja 507,2 0,0 2219,9 162,4 703,3 1433,1
Słowenia 0,0 43,5 27,1 84,6 134,2 483,4
Hiszpania 1682,0 144,2 2475,4 291,4 3195,7 3648,4
Szwecja 485,1 71,8 1593,4 109,5 184,6 15084,7
Zjednoczone Królestwo 710,4 99,4 4596,7 58,5 1947,8 1091,2

 

Tabela A.2: Skumulowane inwestycje według krajów dla UE27 + Zjednoczonego Królestwa do 2030 roku (w mln EUR)

 

Kraj/Branża Chemikalia Odlewnie Żelazo i stal Metale nieżelazne Minerały nie-metaliczne Papier i masa papiernicza
Austria 72,4 13,4 257,3 4,3 297,6 516,6
Belgia 253,5 3,1 242,2 4,3 385,5 235,9
Bułgaria 27,2 1,6 12,7 4,3 151,4 34,9
Chorwacja 27,9 3,0 1,6 2,9 147,5 24,4
Cypr 0,0 0,0 0,0 0,0 47,5 0,0
Czechy 21,0 18,1 185,8 4,3 239,1 96,3
Dania 0,0 0,9 1,4 1,9 117,9 11,1
Estonia 3,0 0,0 0,0 0,0 23,5 7,1
Finlandia 35,7 2,9 128,6 4,3 82,2 1732,0
Francja 135,4 74,0 565,5 151,4 986,6 718,5
Niemcy 834,4 247,8 1551,5 231,2 2227,0 1831,9
Grecja 10,3 0,0 10,0 64,6 318,6 12,3
Węgry 66,8 9,7 50,9 4,3 118,4 38,6
Irlandia 0,0 0,0 0,0 4,3 150,6 2,0
Włochy 178,3 94,1 518,3 29,2 1628,9 610,6
Łotwa 0,0 0,0 1,4 2,2 66,3 2,3
Litwa 76,0 0,0 0,0 0,0 66,9 8,5
Luksemburg 0,0 0,0 30,0 2,9 58,5 0,0
Malta 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0 0,0
Niderlandy 417,6 0,0 255,2 12,7 136,1 174,2
Polska 281,0 48,0 238,7 4,3 1025,0 369,4
Portugalia 31,4 3,7 20,2 2,4 337,3 477,8
Rumunia 27,1 0,0 107,3 91,4 280,8 20,5
Słowacja 34,1 0,0 145,3 70,5 208,8 139,2
Słowenia 0,0 10,0 11,2 32,6 38,5 71,6
Hiszpania 148,8 35,6 265,8 122,3 948,7 545,6
Szwecja 24,5 16,1 148,1 43,4 84,9 2100,8
Zjednoczone Królestwo 87,0 23,0 354,0 20,7 578,2 219,4

 

Innowacje przemysłowe: Drogi do głębokiej dekarbonizacji przemysłu. Sprawozdanie dla Komisji Europejskiej, DG ds. Działań w dziedzinie klimatu https://climate.ec.europa.eu/system/files/2020-07/industrial_innovation_part_2_en.pdf

Polscy prezesi bardziej optymistycznie o sytuacji gospodarczej niż średnio na świecie

Czterech na 10 prezesów ankietowanych przez EY w Polsce uważa, że spowolnienie w globalnej gospodarce będzie silne, podczas gdy średnio na świecie takiego zdania jest aż połowa ankietowanych CEO. Receptą na trudne czasy może być reorganizacja łańcuchów dostaw, nowe inwestycje w krajach, z którymi Polska ma silne polityczne i ekonomiczne związki oraz fuzje i przejęcia, które planuje prawie jedna trzecia polskich CEO – wynika z najnowszego badania EY CEO Outlook Pulse.

Spowolnienie gospodarcze jest faktem, a perturbacje z nim związane zataczają coraz szersze kręgi. Różnią się jedynie jego natężenie i efekty – na poziomie poszczególnych krajów, sektorów oraz indywidualnych firm. Z badania EY CEO Outlook Pulse wyraźnie wynika, że polscy prezesi są bardziej optymistycznie nastawieni do skali spowolnienia niż respondenci w globalnej próbie badania.

Sześciu na 10 prezesów ankietowanych przez EY w Polsce uważa, że spowolnienie w globalnej gospodarce będzie umiarkowane, 40% – że będzie silne. Średnio na świecie opinie rozkładają się po połowie (48% uważa, że spowolnienie będzie umiarkowane, a 50% – silne) – wynika z ostatniej odsłony badania EY CEO Outlook Pulse.

Silniejszego, niż globalne, spowolnienia polscy prezesi spodziewają się na swoim rodzimym rynku. Co drugi ankietowany przyznał, że w jego prognozach spowolnienie w Polsce będzie silne. Ale nadal oznacza to większy optymizm niż cechuje prezesów z innych państw. W globalnym badaniu EY silnego spowolnienia na macierzystym rynku obawia się 56 procent prezesów.

Prezesi zarządzający polskimi firmami przewidują też (59%), że recesja będzie poważniejsza niż kryzys finansowy z lat 2007-2008. Na świecie uważa tak 56% respondentów badania EY.

– Prezesi w Polsce bez wyjątku spodziewają się spowolnienia gospodarczego. Różnią się natomiast co do jego głębokości i trwałości. Pomimo zwiększonej niepewności geopolitycznej w naszym kraju, Polscy CEO są bardziej optymistyczni w swoich oczekiwaniach niż ich koleżanki i koledzy w innych krajach, jak wynika z badania przeprowadzonego przez EY na poziomie globalnym. To kolejny dowód na to, że odporność na zawirowania i idąca z nią w parze przedsiębiorczość stanowią o sile rodzimej gospodarki – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający w Dziale Strategia i Transakcje EY, Lider Doradztwa Dezinwestycyjnego w regionie Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Azji Środkowej (CESA).

Zmiana planów w reakcji na spowolnienie

W obliczu spowolnienia, prezesi firm zmieniają strategiczne plany. Najwięcej z nich, bo aż 40% (na świecie 41%) rekonfiguruje łańcuchy dostaw. Tyle samo polskich prezesów planuje relokację aktywów operacyjnych (globalnie 36%). Jedna trzecia polskich CEO wycofuje się z niektórych rynków zagranicznych (globalnie 34%). Najciekawsze jest, że prezesi firm w Polsce o połowę rzadziej, niż na świecie opóźniają inwestycje do momentu, gdy sytuacja geopolityczna się wyklaruje – w Polsce taką odpowiedź wskazało 20% respondentów, a na świecie – 44%. To może być oznaką przekonania, że oczekiwanie na klarowność sytuacji może trwać zbyt długo, by zachować konkurencyjność w sytuacji wstrzymywania inwestycji.

W Polsce bez wątpienia jednym z głównych wyzwań jest polityczna niepewność, także biorąc pod uwagę fakt, że 2023 to rok wyborów parlamentarnych. Wskazało ją aż 28% respondentów. Powodem zmiany strategii jest także wojna w Ukrainie i napięta sytuacja międzynarodowa, m.in. odnośnie relacji na linii USA-Chiny. O ile nie dziwi, że wojna w Ukrainie dotyka Polaków bardziej niż prezesów średnio na świecie (17% odpowiedzi w Polsce vs 10% średnio na świecie), o tyle zaskakujące może się wydawać że aż 21% polskich CEO (19% na świecie) zmieniło strategię w efekcie zawirowań na linii dyplomatycznych i ekonomicznych relacji z Chinami.

Co spowodowało zmiany strategicznych planów inwestycyjnych?
Co spowodowało zmiany strategicznych planów inwestycyjnych

– Zmiany strategii nie wykluczają jednak prowadzenia działań, których celem jest dalszy rozwój polskich przedsiębiorstw. Prezesi firm planują zawieranie joint ventures oraz nawiązanie strategicznej współpracy (63% w Polsce i 58% na świecie) z partnerami. Nie wykluczają też fuzji oraz przejęć, które planuje prawie jedna trzecia polskich CEO (46% w skali globalnej) – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Z drugiej strony aż 40% respondentów rozważa wycofanie się z niektórych inwestycji (na świecie takie plany ma nieco mniej, bo 34% prezesów firm). Z kolei nowe inwestycje, o ile nie powstrzyma ich spowolnienie gospodarcze, będą miały miejsce przede wszystkim na tych rynkach, z którymi Polska ma silne polityczne i ekonomiczne związki – tak twierdzi aż 67% respondentów. Podobnie patrzy 78% menedżerów na świecie. Prawie jedna czwarta polskich prezesów (22%) chce podjąć ryzyko i zainwestować na mniej znanych rynkach, dużo więcej niż na świecie (9%).

– Polscy przedsiębiorcy są znani z tego, że rozszerzają swoją działalność na te regiony, których rozwinięte gospodarki trochę się boją. Jednocześnie prawie tyle samo polskich, co zagranicznych prezesów zamierza przede wszystkim inwestować w swoich krajach – mówi Arkadiusz Gęsicki.

O badaniu
Globalne badanie EY CEO Outlook Pulse zostało przeprowadzone pod koniec 2022 r. wśród 1,2 tys. prezesów zarządów firm w 22 krajach. Polska część badania została zrealizowana w styczniu i lutym 2023 r. Wzięło w niej udział 30 prezesów polskich przedsiębiorstw o światowym zasięgu. Reprezentowali przede wszystkim sektor produkcji, nauk przyrodniczych (biotechnologia oraz farmaceutyki), a także transport i logistykę, produkty konsumencie, handel, energetykę i bankowość. Większość badanych polskich firm (33%) ma przychody w przedziale 500-999 milionów USD, a 23% to przedział 5 – 9,9 miliardów USD.

Sprzedaż mieszkań najlepsza od 14 miesięcy, ale deweloperzy nadal ostrożni

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w I kwartale 2023 r. wyniosła  12,1 tys. i była o 35% wyższa niż przed kwartałem. W samym marcu sprzedano 4,8 tys. lokali deweloperskich co oznacza wzrost o 30% r/r. Analogicznego wzrostu nie widać jednak we wprowadzeniach. Po 3 kwartałach wyraźnej przewagi sprzedaży nad wprowadzeniami oferta wróciła do poziomu z maja 2022 r. – wynika z najnowszych danych Otodom Analytics.

Wyraźnie wyższa aktywność kupujących na rynku mieszkaniowym notowana od końca ubiegłego roku utrzymała się również w marcu, co zaowocowało wynikiem sprzedaży najlepszym od stycznia 2022 r. Na siedmiu rynkach, dla których Otodom publikuje dane (w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i Katowicach) deweloperzy sprzedali łącznie 4,8 tys. – o 10% więcej niż w lutym i o 30% więcej niż przed rokiem. Do tego trzeba doliczyć bardzo wysoką liczbę rezerwacji, które o ile zmaterializowałyby się w postaci sprzedaży, przyniosłyby dodatkowe 3,2 tys. (z samych rezerwacji marcowych). Na koniec marca liczba mieszkań, które pozostawały w rezerwacjach u deweloperów działających na 7 największych rynkach wynosiła 7,6 tys.

Możemy śmiało powiedzieć, że to co obserwujemy dziś na rynku, to realizowanie odłożonego w czasie popytu z ubiegłego roku. Kupujący, którzy zostali zamrożeni przez rygorystyczną politykę wyliczania zdolności kredytowej, albo wstrzymali się z zakupem ze względu na niepewność w odniesieniu do polityki monetarnej NBP, dziś realizują swoje zamiary. Jakaś część oczywiście czeka na “bezpieczny kredyt”. Jeśli jednak przyjmiemy, że przyrost ogólnej liczby rezerwacji pomiędzy lutym a marcem wyniósł niecałe pół tysiąca, a liczba marcowych rezerwacji przekroczyła 3 tys, tzn. że zdecydowanie większa liczba nabywców realizuje swoje zakupy tu i teraz niż czeka. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Dlaczego nowa podaż mieszkań jest tak niska?

W ciągu ostatnich 9 miesięcy tylko raz, w listopadzie 2022r., nowe wprowadzenia przekroczyły liczbę transakcji. Nadwyżka sprzedaży nad nową podażą wypracowana w trzech ostatnich kwartałach wyniosła 8,6 tys. (tzn. 42% więcej mieszkań sprzedano niż dodano do oferty) i praktycznie zniwelowała czerwcową “górkę”.

Masowe wprowadzenia będące ruchem wyprzedzającym wejście w życie regulacji powołującej Deweloperski Fundusz Gwarancyjny mogą poniekąd uzasadniać ostrożniejsze podejście deweloperów w uruchamianiu nowych inwestycji. Oferta na siedmiu największych rynkach wciąż jeszcze nie wróciła do poziomu z maja 2022 r. nie mówiąc już o poziomie z przełomu 2021 i 2022 r., a przecież miesięczna sprzedaż była wówczas na poziomie zbliżonym do obserwowanego obecnie – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, dyrektor badań rynku Otodom Analytics.

Nabywcy, którzy dziś szukają mieszkania do zakupu na jednym z siedmiu największych rynków mogą wybierać z 45,6 tys. ofert. W maju ubiegłego roku mieli do dyspozycji 44,9 tys. a w styczniu 38,5 tys. mieszkań w  ofercie deweloperów.

Deweloperzy mają możliwość zwiększenia podaży. Jeśli weźmiemy pod uwagę pozwolenia wydane od początku 2022 r. to można szacować, że na półkach wciąż pozostaje 16,9 tys. mieszkań, które mogą zasilić ofertę. Jest to równowartość 4 miesięcy sprzedaży na obecnym poziomie. Oczywiście do tego należy doliczyć jeszcze jakiś zapas z pozwoleń niezrealizowanych z wcześniejszych lat. Odrębną kwestią jest, czy projekty te są dopasowane do obecnych preferencji kupujących. – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz.

Chodzi przede wszystkim o projekty z wyższych segmentów jakościowych, których ceny siłą rzeczy musiałyby być wyższe. Przy obecnym poziomie kosztów wykonawstwa i materiałów budowlanych deweloperzy ostrożnie podchodzą do takich inwestycji.

Czy Polaków nadal stać na zakup?

Ruch w biurach sprzedaży – zarówno na pierwotnym jak i na wtórnym rynku mieszkaniowym – wskazuje, że dużą cześć z nich jednak tak. Liczba wniosków kredytowych złożonych w marcu była najwyższa od maja 2022 r., a stosunek przeciętnych wynagrodzeń do średniej ceny metra kwadratowego był w I kwartale 2023 r. nawet lepszy w niż w 2021 i 2022 r. Oczywiście nie można pominąć zmiany siły nabywczej pieniądza i faktu, że wzrósł istotnie udział kosztów utrzymania w budżetach domowych nabywców. Dla wielu z nich jednak ważniejsze jest zainwestowanie środków, które do tej pory udało im się zgromadzić. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Dodatkowym argumentem na przyspieszenie zakupu może być niewielki wprawdzie, ale regularny wzrost cen.  Zmiany w ujęciu miesięcznym wydają się niewielkie, ale już w porównaniu do grudnia 2022 r., czyli w ujęciu kwartalnym są bardziej zauważalne i wynoszą od 3% w Trójmieście, Krakowie i Poznaniu, przez 5% w Warszawie, Wrocławiu i Katowicach, aż po 8% w Łodzi.

W ujęciu rocznym liderem wzrostów pozostają Katowice, gdzie poszybowały nie tylko ceny przekraczając wyraźnie 11 tys. ale i wynagrodzenia, których średnia przekroczyła 10 tys. zł.

Sprzedaż mieszkań najlepsza od 14 miesięcy

– Dzisiejsi kupujący, to w głównej mierze ci, którzy jeszcze kilka miesięcy temu w badaniach prowadzonych na obido i Otodom odpowiadali “wstrzymuję się z decyzją o finalizacji zakupu do czasu ustabilizowania się sytuacji”. Nieprzypadkowo wzrosty sprzedaży zaczęły się wtedy, kiedy RPP kolejny raz nie podniosła stóp procentowych, a rząd zapowiedział ułatwienia dla kupujących. Nastroje poszybowały. Patrząc na gospodarkę nadal nie mamy powodów do świętowania. 16% wzrost inflacji, to nadal wzrost, a nie spadek. Nikt chyba się nie łudzi, że ceny towarów i usług zaczną spadać. Wydaje się jednak, że przestali się łudzić również ci, którzy w połowie ubiegłego roku wieszczyli rychły spadek cen i właśnie finalizują zakupy. Obecny popyt od tego sprzed roku czy dwóch różni się jednak tym, że jest dużo bardziej wrażliwy na wahania nastrojów i zmiany w otoczeniu. Nieprzypadkowo deweloperzy ostrożnie podchodzą do wprowadzeń – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz kierująca badaniami rynku Otodom Analytics.

Dolar umocnił się jedynie na chwilę?

Europa wraca do handlu po długim świątecznym weekendzie. Na wczorajszej sesji główna para walutowa dość dynamicznie spadła w okolica 1,0830 co mogło wynikać z faktu, że główne ośrodki handlu walutami (głównie Londyn) były wczoraj zamknięte. Obecnie kurs EUR/USD ponownie rośnie i „wymazuje” chwilowe osunięcie.

Piątkowe dane NFP sugerują, że spowolnienie gospodarcze, które nadchodzi w wyniku dynamicznych podwyżek stóp przez Fed, będzie prawdopodobnie jedynie umiarkowane. Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła 236 tys. co było bliskie rynkowemu konsensusowi. Zaskoczeniem był spadek stopy bezrobocia do 3,5 proc. Widać co prawda lekkie pogorszenie w danych o zmianie zatrudnienia, co sugerowała już kilka dni wcześniej ankieta JOLTS, ale liczby są wciąż solidne i pozwolą Rezerwie Federalnej na podjęcie kolejnego restrykcyjnego kroku w maju.

Z reguły jest tak, że recesja staje się znacząca w wyniku wzrostu stopy bezrobocia, która to wywiera presję na popyt prywatny, potęgując tym samym początkową słabość gospodarki. Jak na razie oficjalne dane pokazują, że nic takiego nie następuje. Rynek pracy jest bardzo odporny. Pomimo tego faktu USD nie umacnia się znacznie. Spowolnienie gospodarcze, któremu towarzyszy stosunkowo silny rynek pracy, może nadal być klasyfikowany jako recesja, ale będzie być może miało mniejsze znaczenie dla kursu USD. Dzieje się tak dlatego, że recesja nie będzie głęboka i przez to będzie wymagała mniejszej ilości dostosowań w polityce monetarnej

Można powiedzieć, że USD ma problemy z aprecjacją mimo, że na rynku istnieje wiele czynników, które pozytywnie powinny wpływać na „zielonego”. Jednym z nich jest rosnąca cena ropy naftowej, która sprawia, że tzw. „terms of trade” USA ulegają poprawie. Kolejnym jest Fed, który wydaje się być bardziej zdeterminowany do utrzymania restrykcyjnej polityki pieniężnej dłużej niż zakłada to obecnie rynek. Do tego dochodzi kombinacja perspektyw gospodarczych i inflacyjnych.

Dla kursu EUR/USD z pewnością istotny będzie jutrzejszy odczyt CPI oraz minutki Fed-u. Inflacja zasadnicza w relacji rok do roku wg konsensusu ma spaść do 5,2 proc. z poziomu 6 proc. miesiąc wcześniej. Prognozy pokazują jednocześnie wzrost bazowego wskaźnika do 5,6 proc. z 5,5 proc. poprzednio. Rynek może również reagować na zapiski z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej, choć pole do zmiany interpretacji poglądów członków FOMC jest mocno ograniczone. Teoretycznie niższe od oczekiwań liczby dotyczące cen konsumpcyjnych powinny powodować, że USD ponownie się osłabi. Notowania eurodolara wciąż znajdują się na wzrostowej ścieżce, pomimo tego chwilowego umocnienia USD. Struktura coraz wyższych szczytów i dołków na wykresie nie została zanegowana, co sugeruje, że osiągnięcie poziomu 1,1 jest bardzo realne i jedynym pytaniem jest to, kiedy to nastąpi.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Odbudowa Ukrainy może kosztować 750 mld euro

Na dzisiaj możemy powiedzieć, że Rosja zajęła około 20% terytorium Ukrainy – w tym uprzemysłowiony region Donbasu. Straty w zakresie możliwości generowania PKB na Ukrainie szacuje się na 45%. To wynika również z bardzo natężonych ruchów migracyjnych – w tym wyjazdu wielu osób w wieku produkcyjnym. A więc potencjał, jeżeli chodzi o zasoby pracy, bardzo poważnie zmalał. Na dziś szacuje się, że odbudowa Ukrainy – czyli przywrócenie gospodarki ukraińskiej do starego poziomu rozwoju – to od 5 do 25 lat procesu odbudowy, a więc bardzo długo. Zakłada się, że będzie to kosztować do 750 miliardów euro – a więc prawdopodobnie w związku z procesem kraju kandydującego, czyli przystępowania Ukrainy do Unii Europejskiej, możemy się spodziewać wygenerowania ogromnych środków na odbudowę zarówno z Unii Europejskiej, ale też z innych regionów świata. Cały świat teraz patrzy na to, co się dzieje na Ukrainie, wspomaga Ukrainę w obronie jej niepodległości.

– Płyną liczne deklaracje, że Ukraina będzie mogła liczyć na pomoc przy odbudowie swojej gospodarki. Natomiast ze względu na bliskość geograficzną, partnerstwo strategiczne, a także bliskość narodów, bliskość kultury Polska może zająć w tym procesie istotne miejsce – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – Tutaj potrzeba zdecydowanie więcej aktywnej i skutecznej dyplomacji gospodarczej. Już teraz inne kraje europejskie bardzo mocno interesują się tym, żeby nawiązać współpracę z rządem ukraińskim pod kątem późniejszej odbudowy. Robią to też firmy międzynarodowe, m.in. niemieckie, francuskie, hiszpańskie. Można się spodziewać znaczących środków, które zostaną na to przeznaczone – polskie firmy mają zatem ogromną szansę. Dlatego już teraz trzeba szykować się do odbudowy Ukrainy – podsumowuje Baczewski.

Dodatkowe urlopy i przerwy w pracy – unijne przepisy korzystne dla pracowników

Rok 2023 przyniósł poważne zmiany w Kodeksie pracy. Oprócz nowelizacji przepisów w zakresie pracy zdalnej, 26 kwietnia zaczną też obowiązywać regulacje wdrażające unijną dyrektywę work-life balance oraz dyrektywę w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków zatrudnienia. Obydwie czekają już tylko na podpis Prezydenta. W związku ze zmianami kwiecień bez wątpienia będzie bardzo intensywnym miesiącem dla działów kadr w firmach.

Odpowiednie wdrożenie przepisów dyrektywy work-life balance jest bardzo istotne, ponieważ daje ona pracownikom wiele nowych praw:

  • Nieprzenaszalny na drugiego rodzica indywidualny urlop rodzicielski w wymiarze 9 tygodni, a także 70-procentowy zasiłek macierzyński za cały okres urlopu rodzicielskiego dla każdego z rodziców.
  • Dodatkowy (bezpłatny) urlop opiekuńczy w wymiarze 5 dni w roku. Będzie można z niego skorzystać jeśli pojawi się potrzeba zapewnienia osobistej opieki osobie bliskiej (syn, córka, matka, ojciec lub współmałżonek) lub mieszkającej we wspólnym gospodarstwie domowym, która wymaga znacznej opieki lub wsparcia z poważnych względów medycznych.
  • Zwolnienie od pracy z powodu siły wyższej do 2 dni lub 16 godzin w roku, z zachowaniem prawa do 50% wynagrodzenia. Zwolnienie będzie przysługiwać w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem.
  • Elastyczna organizacja i czas pracy – pracownik będzie mógł dostosować swoją organizację pracy do indywidualnych potrzeb.
  • Dwie dodatkowe przerwy wliczane do czasu pracy. Obecnie, jeśli pracownik pracuje co najmniej 6 godzin, obowiązuje jedna, co najmniej 15-minutowa przerwa. Po zmianach pracownicy otrzymają prawo do drugiej przerwy trwającej co najmniej 15 minut, jeśli dobowy wymiar czasu pracy jest dłuższy niż 9 godzin. Trzecia przerwa będzie przysługiwała gdy czas pracy przekroczy 16 godzin.
  • Rodzice dzieci do 8. roku życia będą mogli odmówić pracy w nadgodzinach lub wyjazdu w delegację. Dodatkowo będą mogli wnioskować o pracę zdalną.

Koniec z zakazem konkurencji

Zmiany przepisów przyniosą nowe obowiązki dla pracodawców. Będą oni musieli m.in. uzasadniać wypowiedzenie umowy o pracę zawartej na czas określony i nie będą mogli zakazywać pracownikom zatrudniania się równolegle u innych pracodawców, chyba że strony zawrą umowę o zakazie konkurencji. Ponadto pracodawcy będą musieli w informacji do zatrudnienia powiadamiać np. o przerwach w pracy, nadgodzinach czy też procedurach rozwiązania stosunku pracy.

Pracodawcy mają krótki czas na przystosowanie się do przepisów, ale pamiętajmy, że zmiany miały zacząć obowiązywać już w sierpniu 2022 roku. W związku z tym pewne kroki do wdrożenia przepisów dyrektyw z pewnością zostały już podjęte.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Hakerzy z rosyjskiej grupy Killnet atakują strategiczne firmy w Polsce. Grupa AZOTY na celowniku

Strategiczne przedsiębiorstwo – Grupa Azoty – stała się celem ataku hakerskiego rosyjskiej grupy Killnet. To jeden z 500 ataków dziennie, jakich dokonują cyberprzestępcy na polskie firmy – wynika z najnowszych danych firmy Check Point.

Rosyjska grupa hakerów Killnet twierdzi, że dokonała ataku na sieć firmy chemicznej w Polsce – informacja o takiej treści pojawiła się na Twitterze, na koncie CyberKnow, na którym można znaleźć wiele informacji dotyczących różnych zdarzeń w sieci. – W ramach drobnego upominku od naszego zespołu zatrzymujemy sieć korporacyjną dla pracowników Grupy Azoty Zakłady Chemiczne na czas nieokreślony – podała grupa Killnet. – Mamy nadzieję, że w fabryce coś wybuchnie i będzie mniej agresywnej szumowiny na świecie.

To wyraźny sygnał wzmożonych i planowanych ataków na polskie, strategiczne firmy. Celem takiej grupy jest od dawna wzmożenie niepokoju w Polsce, jako aktywnym partnerze, wspierającym Ukrainę podczas wojny. Dodatkowo cyberprzestępcy prowadzą działania mające destabilizować sprawne działanie państwa, gospodarki i życia publicznego. Okres przedświąteczny jest wyjątkowo wrażliwy, stąd możliwość takiego ataku – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software, która od wielu lat monitoruje skalę ataków hakerskich na świecie.

Z wstępnych informacji wynika, że atak nie był skuteczny, a systemy bezpieczeństwa działały prawidłowo….

Eksperci uważają, że jest to haktywizm państwowy – działania grup przestępczych wspieranych przez państwo – w tym przypadku przez Rosję. Analizy University of Notre Dame dowodzą, że haktywizm sponsorowany przez państwo to „broń i ataki w domenie cybernetycznej mające na celu wywołanie skutków politycznych podobnych do tych, do których zwykle dąży się jako cel lub cel konwencjonalnego użycia siły przez państwa przeciwko sobie”.

Jak wynika z najnowszych danych ataki na cele strategiczne i infrastrukturę rosną od wielu miesięcy i w marcu 2023 osiągnęły niespotykany poziom 3.670 razy tygodniowo. Polskie firmy atakowane są ponad 500 razy dziennie !!!! Polskie władze mają świadomość rosnących ataków – w marcu 2023 r. zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn przyznał, że Polska jest celem hakerów i niemal codziennie odnotowujemy próby blokowania ważnych serwisów państwowych. Te działania prowadzone są głównie przez hakerów działających na rzecz Rosji.

Ten rodzaj cyberwojny (haktywizm) polega nie tylko na wyrządzaniu szkód. Wszystkie aktywne grupy są świadome znaczenia relacji w mediach i wykorzystują swoje kanały komunikacji do ogłaszania udanych ataków i chwalenia się nimi w celu zmaksymalizowania efektu i zwiększenia strachu przed atakami. Przykładowo Killnet ma ponad 91 000 subskrybentów na swoim kanale Telegram, na którym publikuje ataki, rekrutuje członków zespołu i udostępnia narzędzia do ataków. Grupa pojawia się często w głównych rosyjskich mediach, aby promować swoje osiągnięcia w cyberprzestrzeni i potwierdzać wpływ udanych ataków na „wrogów” lub podmioty antyrosyjskie.

To właśnie ta grupa stała za niedawnym atakiem na niemieckiego przewoźnika lotniczego Lufthansa. Lufthansa, doświadczyła poważnego problemu informatycznego na początku 2023 r., w wyniku którego tysiące pasażerów utknęło na kilku lotniskach w całym kraju. Uważano, że jest to wynik prac budowlanych powodujących uszkodzenie okablowania zewnętrznego. Niemniej, prorosyjska grupa haktywistów Killnet przyznała się do ataku i powiedziała, że był to odwet za wsparcie Niemiec dla Ukrainy. Grupa opublikowała oświadczenie za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych: – Zniszczyliśmy sieć korpusu pracowniczego Lufthansy trzema milionami żądań grubych pakietów danych na sekundę. Były to eksperymenty na szczurach, które zakończyły się sukcesem. Teraz wiemy, jak zatrzymać wszelkie urządzenia nawigacyjne i techniczne dowolnego lotniska na świecie. Kto jeszcze chce dostarczać broń Ukrainie?

Dzieje się przed świętami

Wydawać by się mogło, że Wielki Piątek będzie dość spokojnym dniem na rynkach. Mamy jednak bardzo ważny pakiet danych z rynku pracy w USA i zmianę szefa Banku Japonii.

Dobre zmiany na rynku pracy w Kanadzie

Kanada pokazała dane ze swojego rynku pracy wczoraj. Dzisiaj poznamy te z USA. Kraje te jednak mają często podobną charakterystykę, co może sugerować, że dzisiejszy odczyt będzie korzystny. W samej Kanadzie bezrobocie wbrew oczekiwaniom nie wzrosło do 5,1% i pozostało na 5% poziomie. Przybyło też 34,7 tysiąca miejsc pracy. Należy jednak zwrócić uwagę, że niemal połowa z nich powstała na części etatu, co nie jest już tak dobrą wiadomością. Z drugiej strony dane z USA pokazały większą od oczekiwań liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Show prezesa

Wczorajsze wystąpienie prezesa NBP nie zawiodło fanów gatunku. Prezes co prawda wygrał z inflacją, w przeciwieństwie do statystycznego Polaka jego pensja rośnie szybciej niż inflacja. Jak się jednak dowiedzieliśmy na konferencji, jest on z pensją (jak sam podał) 600 tysięcy złotych netto rocznie niedoceniany finansowo względem swoich kolegów. Udało się tak skonstruować wykres, by potwierdzić tezę, że trzeba było jednak zrobić to dla Europy i usunąć prezesa FED. Dowiedzieliśmy się również, co stanie się w Polsce po negatywnym wyniku wyborów. Pojawiły się również wątpliwości, czy po wyborach utrzyma się system demokratyczny. Mało uważny widz mógłby mieć co prawda wątpliwości, czy to wiec wyborczy, czy konferencja NBP. Pojawiły się jednak nieśmiało wątki polityki monetarnej. Mogliśmy się dowiedzieć, że nie zakończono cyklu podwyżek stóp procentowych. O wolniejszy spadek inflacji o 1% obwiniano zmianę koszyka inflacyjnego. Pojawił się za to wątek rozbudowy armii, dogonienia Francji i Niemiec w ciągu dekady, pustych półek i szczególnie ceniony przez analityków płaskowyżu.

Zmiany w Banku Japonii

W Japonii kończy się 10-letnia epoka rządów Haruhiko Kurody w banku centralnym. Uchodził on za przedstawiciela gołębiego podejścia, czyli przeciwnego, niż to, za które uważa sam siebie, mniej lub bardziej niesłusznie, Adam Glapiński. 10-lecie rządów to również jeden z najspokojniejszych okresów na świecie pod kątem zmian w polityce monetarnej. W sumie byliśmy świadkami 1 zmiany w 2016 roku, która spowodowała spadek o 0,2%. Jego następcą zostaje Kazuo Ueda. Niewiele o nim realnie wiadomo od strony polityki monetarnej. Ma on bardzo silne doświadczenie akademickie, co sugeruje, że w decyzjach może pojawić się kilka niestandardowych rozwiązań.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polska walczy o elektromobilny rynek pracy

Zielona transformacja w transporcie oznacza jednocześnie duże przetasowania na rynku pracy. Zwyciężą rynki, które będą w stanie najszybciej zaabsorbować nowe inwestycje i rozwinąć swój elektromobilny potencjał. Stracić mogą te, które przegapią zmiany. O tym, jak wygląda polski rynek pracy w dobie transformacji napędowej, porozmawialiśmy z Dagmarą Żuromską, Strategic Business Development Managerem w Randstad Polska.

Czy na rynku widać, że pracownicy związani z tradycyjną motoryzacją zaczynają poszukiwać pracy?

Po fali zwolnień w motoryzacji w okresie pandemii część pracowników odeszła z motoryzacji i nie planuje już do niej powrotu. Doświadczenie w branży automotive jest wartościowe na rynku pracy – chętnie tacy kandydaci zatrudniani są w branży elektronicznej, lotniczej i producentów sprzętu medycznego.

A co elektromobilność może oznaczać dla polskiego rynku pracy? To raczej kolejne zagrożenie czy szansa?

Wszystko zależy od strategii, jaką przyjmiemy na pokolenia. Centrum R&D, czyli tworzenia innowacyjnych rozwiązań w obszarze e-mobility jest poza Polską, natomiast nadzieją na polskim podwórku są prężnie działające start-upy. Opracowują one rozwiązania dla infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych czy zaawansowane rozwiązania informatyczne dla elektromobilności. Dlatego myślę, że mamy szansę zaistnieć. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał młodej kadry inżynierskiej. To często pomysłowi ludzie, którzy poszukują dodatkowych możliwości rozwoju usług wokół elektromobilności.

Polska jest nadal atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów, ale nie tak atrakcyjnym, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Gdy weszliśmy do UE, firmy z zagranicznym kapitałem zyskały wiele ułatwień. Dzisiaj z kolei toczą się dyskusje o narodowości kapitału i patriotyzmie gospodarczym.

Jednocześnie mamy jednak sporo zapytań od zagranicznych koncernów zainteresowanych warunkami implementowania projektów związanych z elektromobilnością w Polsce. Zazwyczaj są to inwestorzy związani z produkcją baterii i komponentów do baterii do samochodów elektrycznych.

Rozmawiając o elektromobilności, często skupiamy się na samochodach, ale warto zwrócić uwagę na to, że pandemia wpłynęła na 30-procentowy wzrost sprzedaży rowerów elektrycznych. Jeden z moich klientów zmienił profil produkcji i zaczął produkować baterie właśnie do rowerów elektrycznych.

Czy przejście na bezemisyjny transport może wiązać się z utratą miejsc pracy w tradycyjnej motoryzacji?

Częściowo na pewno tak, jednak firmy produkujące silniki zmieniają strategię na produkcję baterii. Pracownicy z branży automotive bardzo łatwo odnajdą się w sektorze e-mobility.

Czy widzą dziś Państwo wzmożone rekrutacje w nowej mobilności?

Podpisane kontrakty firm z sektora z dostawcami końcowymi warunkują coroczne wzrosty zatrudnienia. Obserwujemy również plany reinwestycyjne w już istniejących organizacjach, co wskazuje na ogromne potrzeby w zatrudnieniu. Planowane wzrosty oscylują wokół 10 tysięcy nowych miejsc pracy w perspektywie kilku najbliższych lat.

Jakie są zalety i wady polskiego rynku pracy dla sektora e-mobility?

Do zalet należy niewątpliwie bardzo dobrze wykształcona kadra inżynierska z bogatym doświadczeniem zdobytym już podczas studiów, znająca języki obce. Pracodawcy poszukują też kandydatów ze zdolnościami komunikacyjnymi, umiejętnością pracy w grupie, dostosowania się do przestrzegania rygorystycznych zasad, odpowiednią postawą do pracy, otwartością na przebranżowienie i mogą takich znaleźć w Polsce. Na uwagę zasługuje też dobra współpraca na poziomie biznesu i uczelni w wielu regionach kraju.

Wyzwaniem jest niestety wciąż widoczny niedobór kandydatów ze średnim wykształceniem technicznym. Współpraca ze szkołami technicznymi i specjalne klasy patronackie to działania, które mogą pomóc pracodawcom z branży w wypełnieniu tej luki. Ponadto obserwujemy niedobór doświadczonych kandydatów na stanowiska executive z uwagi na jedynie kilkuletnią obecność branży e-mobility na polskim rynku.

Czy e-mobility pozwala zarobić lepiej niż inne branże?

Pracownicy mają bardzo dużo ofert pracy porównywalnych finansowo. A trzeba pamiętać, że pracownik produkcyjny jest motywowany właśnie przez pieniądze. Jeżeli dostanie inną ofertę pracy atrakcyjniejszą o kilkaset złotych, zapewne odejdzie do konkurencji. Wynagrodzenia w sektorze elektromobilności są o około 20 proc. wyższe niż w sektorze produkcyjnym. Ale profil kandydata też jest inny i inne są oczekiwania pracodawców.

Zatem kogo i czego oraz w jakich częściach Polski poszukują pracodawcy w sektorze?

Choć oferty pojawiają się w całej Polsce, większość koncentruje się w zachodnich i południowo-zachodnich regionach. Pracodawcy poszukują przede wszystkim operatorów produkcji, techników różnych obszarów m.in. jakości, utrzymania ruchu, inżynierów ze specjalizacją w rozwoju produktu, dostawców, specjalistów ds. jakości, kontaktu z klientem, zarządzania projektami, w tym inwestycyjnymi. Z pewnością nie zabraknie też ofert dla kandydatów specjalizujących się w metodyce lean, którzy będą odpowiadać za optymalizację procesów w działach produkcyjnych. Pracę znajdą również eksperci ds. kontrolingu, księgowości, audytu.

A czego oczekują potencjalni pracownicy?

Coraz więcej kandydatów zwraca uwagę na to, jaki wpływ na środowisko ma organizacja, w której pracują. Jeśli pracujący kandydaci mają dzieci, myślą o przyszłości dla nich i nie chcą wspierać gałęzi przemysłu, które wpływają na wzrost emisji zanieczyszczeń do atmosfery, są skłonni wybierać sektory przyszłości. Wielu widzi nieograniczone możliwości rozwojowe, bo sektor e-mobility jest stosunkowo młodą branżą, a dyrektywy unijne jasno wskazują kierunki rozwoju. Międzynarodowe szkolenia np. w Korei są dla potencjalnych kandydatów dużym motywatorem do zmiany pracy. Branża jest otwarta na kandydatów ze środowisk produkcyjnych, a wielu z nich jest natomiast otwartych na przebranżowienie.

Autor: Elektromobilni.pl

Nowe obowiązki sprzedawców on-line – dyrektywa towarowa

W dzisiejszym artykule cyklu nowych obowiązków sprzedawców branży e – commerce będziemy omawiać stan implementacji oraz największe zmiany, jakie na polskim rynku wprowadziła implementacja dyrektywy towarowej, która obok dyrektywy cyfrowej i omówionej w poprzednim artykule dyrektywy Omnibus, tworzy trzon nowych porządków na linii sprzedawca – konsument i wprowadza szereg nowych obowiązków, szczególnie informacyjnych, dla podmiotów sprzedających on – line w Polsce i na terenie Unii Europejskiej.

Dyrektywa towarowa, czyli Dyrektywa Parlamentu Europejskiego I Rady (UE) 2019/771 z dnia 20 maja 2019 r. w sprawie niektórych aspektów umów sprzedaży towarów, zmieniająca rozporządzenie (UE) 2017/2394 oraz dyrektywę 2009/22/WE i uchylająca dyrektywę 1999/44/WE, weszła w życie z dniem 1 stycznia 2023 r., Prezydent RP w dniu 4 listopada 2022 r. podpisał nowelizację ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, która w swym znowelizowanym, obowiązującym od 1 stycznia br. brzmieniu, wprowadza do polskiego porządku prawnego zmiany zainicjowane przez 3 dyrektywy, o których mowa w poprzednim akapicie.

Ustanowienie dyrektywy towarowej w myśl zasad, którymi kierowała się UE miało na celu unowocześnienie i ujednolicenie zasad obrotu konsumenckiego.

Zgodnie z brzmieniem samej dyrektywy: „Celem niniejszej dyrektywy jest przyczynianie się do właściwego funkcjonowania rynku wewnętrznego i zapewnianie przy tym wysokiego poziomu ochrony konsumentów poprzez ustanowienie wspólnych przepisów dotyczących niektórych wymagań w odniesieniu do umów sprzedaży zawartych między sprzedawcą i konsumentem, w szczególności przepisów dotyczących zgodności towarów z umową, środków ochrony prawnej przysługujących w przypadku braku takiej zgodności, sposobów korzystania z tych środków, a także gwarancji handlowych.”

Jedną z głównych zmian w zakresie dyrektywy towarowej jest wprowadzenie nowego rozdziału do ustawy o prawach konsumenta dotyczącego reklamacji konsumenckiej.
Oznacza to, że jeśli złożymy reklamację jako konsument czy przedsiębiorca na prawach konsumenta, to zastosowanie będzie miała właśnie ustawa o prawach konsumenta, a nie kodeks cywilny – jakkolwiek przepisy dotyczące rękojmi za wady wynikające z kodeksu cywilnego nadal będą mieć zastosowanie przy sprzedaży w relacjach podwójnie profesjonalnych, czyli B2B.

Dyrektywa towarowa wprowadza więc nowe zasady reklamacji. Dla każdego sprzedawcy powinna być to więc kluczowa wiedza. Sprzedawcy też będą zobowiązani dostosować swoje regulaminy sklepów w zakresie reklamacji do nowych przepisów ustawy o prawach konsumenta, znowelizowanej o zaimplementowane dyrektywy.

Przede wszystkim po implementacji dyrektywy zwiększy się zakres odpowiedzialności sprzedawcy w kwestii zgodności towaru z umową. W przypadku, jeśli dostarczony przez sprzedawcę towar nie będzie spełniał choćby jednego z kryteriów – kupujący będzie mógł skorzystać z uprawnień wynikających z rękojmi konsumenckiej.

Do oceny zgodności towaru z umową należą teraz m.in.:

  • opis towaru, jego rodzaj, jakość, kompletność i funkcjonalność, a w odniesieniu do towarów z elementami cyfrowymi również kompatybilność, interoperacyjność i dostępność aktualizacji
  • przydatność towaru do szczególnego celu
  • przeznaczenie danego towaru do celów, do których zazwyczaj się go używa
  • ilość, cechy oraz bezpieczeństwo danego towaru, a w zakresie towarów z elementami cyfrowymi również – funkcjonalność i kompatybilność
  • dostarczenie towaru z akcesoriami i instrukcjami
  • zgodność towaru z próbką lub wzorem wcześniej udostępnionym przez sprzedawcę.

Z powyższych informacji wynika więc przede wszystkim, że unijne ustawodawstwo zmierza do zwiększenia odpowiedzialności sprzedawcy za sprzedawane towary, uszczelnienie tej odpowiedzialności i wyposażenie konsumenta w szerszy wachlarz uprawnień reklamacyjnych – ale też nową hierarchię uprawnień reklamacyjnych, w przypadku uznania złożonej reklamacji.

Kolejnym ciekawym aspektem dyrektywy towarowej jest fakt, że nie stosuje się jej do umów o dostarczanie treści cyfrowych lub usług cyfrowych. Stosuje się ją jednak do treści cyfrowych lub usług cyfrowych zawartych w towarach lub wzajemnie z nimi połączonych, które są dostarczane wraz z towarami na podstawie umowy sprzedaży, niezależnie od tego, czy takie treści cyfrowe lub usługa cyfrowa są dostarczane przez sprzedawcę lub przez osobę trzecią. W przypadku wątpliwości, czy dostarczanie treści cyfrowych lub usługi cyfrowej zawartych w towarach lub wzajemnie z nimi połączonych stanowi część umowy sprzedaży, uznaje się, że treści cyfrowe lub usługa cyfrowa objęte są umową sprzedaży.

Do kategorii towarów z elementami cyfrowymi zaliczyć można zatem: inteligentne sprzęty AGD i RTV takie jak pralki, lodówki dopasowujące temperaturę chłodzenia lub program do aktualnej zawartości lub zwyczajów użytkowników, roboty odkurzające, multicooker (urządzenie, które przygotuje każdą potrawę), piekarniki czy telewizory wyposażone w AI, czyli sztuczną inteligencję (ang. artificial intelligence). Towarami z elementami cyfrowymi będą również takie urządzenia jak smartfony czy tablety.

Wszystkie powyższe aspekty powinny więc być uwzględnione w zaktualizowanych regulaminach sklepów internetowych – co warto sprawdzić i potwierdzić w kontekście kar i uprawnień kontrolnych chociażby UOKiK.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Świąteczne wyciszenie na rynkach

W Wielki Piątek rynki akcji w Europie, USA i części krajów Azji i Oceanii będą zamknięte. Wczorajsza sesja giełdowa w Stanach Zjednoczonych zakończyła się niewielkimi wzrostami głównych indeksów (S&P 500 +0,36 proc., DJIA +0,01 proc., Nasdaq Composite +0,76 proc.). Podobnie było dziś na większości czynnych rynków akcji w Azji i Oceanii: największy wzrost – +1,28 proc. – zanotował koreański Kospi.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych, która wczoraj spadła do najniższego poziomu od września ub.r., wróciła powyżej poziomu 3,3 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała powyżej poziomu 6 proc.

Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie spadła wczoraj o prawie 7 proc. osiągając swe nowe cykliczne minimum i najniższy poziom od września 2020 roku. Ceny kontraktów na ropę naftową po ostatnim wzroście utrzymywały się w okolicach poziomów swoich szczytów z okresu grudzień 2022-marzec 2023. Cena kontraktów na kakao na ICE osiągnęła wczoraj nowy najwyższy poziom od 2016 roku. Poziom swego szczytu z 2016 roku atakował wczoraj kurs kontraktów na cukier notowanych na ICE.

Zmiany kursów głównych walut były dziś rano kosmetyczne (EUR/USD 0,00 proc., USD/JPY +0,1 proc.).

Minimalnie umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,09 proc., USD/PLN -0,09 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs BTC/USD od trzech tygodni tkwi w okolicach poziomu 28000 pkt. (dziś ok. godz. 9:10 -0,14 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Czy problem ukraińskiego zboża zostanie rozwiązany? Kto za to zapłaci?

Wygląda na to, że po chłodnym przedwiośniu wiosna na wsi będzie gorąca. Już od kilku miesięcy mierzymy się bowiem z olbrzymim wyzwaniem w postaci nadwyżki zbóż i rzepaku na polskim rynku, powodującej spadek cen tych płodów rolnych dużo poniżej poziomu opłacalności. Sytuacja zaczęła dynamicznie się rozwijać od drugiej połowy marca, kiedy grupa rolników zorganizowana w ramach stowarzyszenia „Oszukana Wieś” ogłosiła „weto ludowe” wobec ministra rolnictwa i rozwoju wsi. 

Rolnicy domagają się przede wszystkim uregulowania kwestii zboża z Ukrainy, którego na polski rynek wpłynęło, wg szacunków, kilka milionów ton. Dla zobrazowania dynamiki spadku cen można podać przykład pszenicy, która jeszcze w czasie ubiegłych żniw kosztowała 1500 zł za tonę, a dzisiaj trudno ją sprzedać za 1000 zł (w przypadku jakości paszowej nawet 800 zł), co więcej – trudno w ogóle ją sprzedać, ponieważ magazyny firm paszowych i skupowych są przepełnione. W przypadku rzepaku ceny spadły z poziomu ponad 3500 zł/t w 2022 r. do poniżej 1900 zł/t w marcu 2023 r. Nerwowość rolników rośnie, bo wizja rozpoczęcia nowego sezonu zbiorów w lipcu z przepełnionymi magazynami i niskimi cenami staje się coraz bardziej realistyczna.

Jak doszło do tej sytuacji?

Po pierwsze, po zawirowaniach na światowych rynkach zbóż wiosną 2022 r., spowodowanych wojną w Ukrainie i przerwanymi łańcuchami dostaw, powodującymi zwiększone obawy uczestników rynku o stabilność zaopatrzenia, w lipcu 2022 r. nastąpiło uspokojenie na rynkach i stopniowy spadek cen w efekcie odblokowania portów ukraińskich nad Morzem Czarnym. Jest to trend ogólnoświatowy.

Drugi czynnik, który prawdopodobnie w jeszcze większym stopniu wpłynął na spadek cen zbóż na rynku polskim (ale również rumuńskim, bułgarskim i słowackim) jest duży napływ zbóż z Ukrainy w ramach tzw. korytarzy solidarnościowych, uruchomionych przez Unię Europejską w 2022 r. Zboża te miały być transportowane przez Polskę tranzytem i przez nadbałtyckie porty lub koleją miały być wysyłane do krajów trzecich, głównie w Północnej Afryce. Tyle tylko, że ktoś nie przeanalizował jaką przepustowość mają porty nad Bałtykiem (pamiętać należy, że większość infrastruktury przeładunkowej nad Bałtykiem jest własnością prywatnych podmiotów) i krajowy tabor kolejowy. W efekcie napływające zboże zaczęło trafiać do polskich magazynów, a stamtąd zaczęło być sprzedawane – głównie krajowym producentom pasz.

Zbożowy okrągły stół

Rozpoczęte przez rolników w drugiej połowie marca 2023 r. protesty przeciwko tej sytuacji skłoniły ministra wsi i rolnictwa Henryka Kowalczyka do zwołania tzw. okrągłego stołu, czyli spotkania kluczowych dla rozwiązania problemu organizacji i firm, w celu wypracowania szybkich i sprawnych działań doraźnych pozwalających „zdjąć” z rynku jak największą ilość płodów.

Spotkanie w ramach okrągłego stołu odbyło się w Warszawie 29 marca. Jego efektem jest 11 propozycji działań na rynku zbóż, które będą wprowadzane w celu stabilizacji sytuacji na tym rynku – poprzez eksport na cele humanitarne, przetworzenie w gorzelniach, w biogazowniach, przeznaczenie zboża na produkcję biopaliw, na cele opałowe i inne.

Kto zapłaci za rozwiązanie problemu?

Komisja Finansów Publicznych poinformowała 4 marca o przeznaczeniu kwoty 600 mln zł na wydatki związane ze skupem zbóż, pszenicy i kukurydzy, który ma zostać rozpoczęty do 12 kwietnia. Ponadto planowane są dopłaty do transportu dla rolników i podmiotów zajmujących się obrotem zbóż w wysokości 100, 150, 200 zł do tony pszenicy lub kukurydzy, w zależności od odległości od portów bałtyckich. Rząd RP wystąpi do Komisji Europejskiej o zgodę na udzielenie tej pomocy. Poza tym zaproponowano: preferencyjne kredyty płynnościowe dla rolników z oprocentowaniem w wysokości 2 proc. (akcja kredytowa to łącznie 10 mld zł), pożyczki płynnościowe z KOWR dla podmiotów skupowych. Przy czym pomoc trafi tylko do gospodarstw posiadających nie więcej niż 50 ha ziemi i to wyłącznie na własność (grunty dzierżawione nie będą objęte wsparciem). A ekonomiści rolni jednoznacznie wykazują, że 50 ha to minimalna wielkość gospodarstwa, jeżeli chodzi o niezbędny potencjał rozwojowy i możliwość sprostania wymogom strategii w ramach Europejskiego Zielonego Ładu. Jedno nie ulega wątpliwości: za rozwiązanie palącego problemu nadwyżki zbóż na rynku zapłacimy my wszyscy, podatnicy.

Dymisja ministra rolnictwa

Tymczasem rolnicy zrzeszeni w stowarzyszeniu „Oszukana Wieś” i Zamojskim Towarzystwie Rolniczym już 3 marca oskarżyli wicepremiera Henryka Kowalczyka o zerwanie porozumienia wypracowanego w ramach „okrągłego stołu” i ogłosili pogotowie strajkowe.  5 marca minister Henryk Kowalczyk podał się do dymisji. Wygląda na to, że po chłodnym przedwiośniu wiosna na wsi będzie gorąca.

Grzegorz Brodziak, Członek Towarzystwa Ekonomistów Rolnych, Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP)

Opieka nad osobami starszymi w dyrektywie worklife balance

Jak łączyć pracę zawodową z zobowiązaniami opiekuńczymi? Kluczowa jest odpowiedzialność polityki publicznej, odpowiedzialność państwa za to, by zmienić warunki i polepszyć możliwości zarówno podejmowania decyzji prokreacyjnych, jak i w odniesieniu do wychowywania dzieci. Należy też uwzględnić aspiracje kobiet, by łączyć pracę zawodową z zobowiązaniami opiekuńczymi. Obecnie nakłada się w tym obszarze bardzo dużą odpowiedzialności na pracodawców. Ale trzeba szukać takich rozwiązań, które pomogą biznesowi wypełniać te oczekiwania.

– Właściwą politykę należy stosować zarówno w obszarach dotyczących dzietności, ale także zobowiązań opiekuńczych dotyczących późniejszych stadiów naszego życia rodzinnego. Czyli bardzo wyraźnie do tego obszaru wkracza problem łączenia pracy z zobowiązaniami opiekuńczymi wobec osób dorosłych i starszych – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl prof. Irena Kotowska ze Szkoły Głównej Handlowej. – To jest rzecz, którą bardzo mocno podnosimy w dyskusjach naukowych, dyskusjach polityków społecznych, ale także teraz ten problem wybrzmiewa w różnych regulacjach, w dyrektywach Komisji Europejskiej. I mam nadzieję, że ta dyskusja także przyczyni się do zrozumienia, jak ważna jest dyrektywa dotycząca worklife balance nie tylko w odniesieniu do większego zaangażowania ojców do opieki nad dziećmi czy zajmowania się domem, ale także w odniesieniu do opieki nad innymi osobami zależnymi, osobami dorosłymi, osobami starszymi – zaznacza prof. Kotowska.

Develia sprzedała 533 lokale w I kwartale 2023 r.

Develia sprzedała 533 mieszkania w I kwartale br. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, co oznacza wzrost o 30% w stosunku do IV kwartału 2022 r. Spółka przekazała 441 mieszkań.

Develia na koniec marca br. miała również zawarte 172 umowy rezerwacyjne, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie – na koniec IV kwartału 2022 r. było ich 95.

W I kwartale br. deweloper sprzedał 533 mieszkania w porównaniu do 409 w IV kwartale 2022 r., co oznacza wzrost o 30%. Wobec rekordowego dla Develii I kwartału ubiegłego roku, w którym sprzedano 603 mieszkania, odnotowano spadek o 12%.

– Porównując wyniki za pierwszy kwartał br. z wynikami odpowiednio za trzeci i czwarty kwartał ubiegłego roku, widzimy wzrosty, co potwierdza, że początek 2023 r. to kontynuacja odbicia rynku, które obserwujemy od października. Ruch w naszych biurach sprzedaży jest większy i odnotowujemy więcej transakcji kredytowych. Z miesiąca na miesiąc widzimy również poprawę w wynikach sprzedażowych, co może być dobrym prognostykiem na kolejne kwartały – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W okresie styczeń – marzec 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie w Warszawie oraz Centralna Park i Grzegórzecka 77 w Krakowie. W I kwartale br. Develia sprzedała też 24 lokale w projektach Lizbońska na Saskiej Kępie oraz Ursynów #22 w Warszawie, realizowanych we współpracy joint venture z deweloperem Grupo Lar.

Święta Wielkanocne o 24 proc. droższe niż rok temu

Święta w tym roku będą przeciętnie o 24 proc. droższe niż rok temu. Szczególnie po kieszeni dostaną miłośnicy ciast, bo mocno podrożały cukier, jajka i mąka. Cukier jest dziś w sklepach dwa razy droższy niż na Wielkanoc rok temu, choć na światowych rynkach podrożał w tym czasie tylko o 14 proc. 

W ciągu ostatniego roku koszyk składający się z 10 najważniejszych świątecznych produktów żywnościowych kupowanych przez polskie rodziny podrożał o 24 proc. Największe wzrosty odnotował cukier, który jest dziś prawie dwa razy droższy niż rok temu. Także eggflacja jest w Polsce istotnym zjawiskiem bowiem ceny jajek poszybowały o 47 proc. w górę. Mimo ostatniego spadku cen zbóż mąka w sklepach podrożała od poprzednich świąt o 36 proc., podobnie jak cena schabu. Cena mleka jest dziś o ⅓ wyższa niż rok temu, natomiast za chleb trzeba zapłacić o ¼ więcej. Żaden z analizowanych przez nas produktów nie staniał w ciągu ostatniego roku, najmniej – bo o 2 proc. zdrożało masło – jednak ono wcześniej zaliczyło poważny wzrost ceny.

Koszyk podstawowych produktów zdrożał o 24 proc., podczas gdy według GUS inflacja cen żywności i napojów wyniosła w marcu 22 proc. r/r, a ogólna inflacja konsumencka 16,2 proc. To pokazuje, że dla wielu polskich rodzin, szczególnie tych mniej zamożnych, inflacja jest bardziej dotkliwa, niż by wynikało z danych ogólnych. A przy okazji świąt, gdy kupujemy więcej żywności niż zwykle, wyższe ceny są szczególnie dotkliwe dla polskich rodzin.

Cześć produktów w polskich sklepach drożała mimo spadku ich ceny na światowych rynkach. W Polsce mleko podrożało w ciągu roku o 33 proc., podczas gdy na rynkach światowych jego cena w przeliczeniu na złote spadła o 36 proc. W przypadku cukru, w Polsce jego cena wzrosła rekordowo, podczas gdy na światowych rynkach wzrost ceny wyniósł tylko 14 proc. Trzeba jednak zaznaczyć, że w ciągu dwóch lat globalna cena cukru wzrosła o 59 proc., czyli że proces dostosowania cen w Polsce do cen światowych następuje w dłuższej perspektywie.

Dziesięć najważniejszych produktów spożywczych uszeregowanych według wzrostu cen w ostatnich 12 miesiącach

Marzec 2023 Marzec 2022 Zmiana ceny
cukier 1kg 6.63 3.33 99%
jajka 10 szt 9.32 6.36 47%
mąka poznańska 1kg 4.45 3.28 36%
schab b/k 1 kg 22.08 16.28 36%
mleko 1l 4.62 3.48 33%
chleb 1 kg 7.07 5.73 23%
olej 1l 12.82 10.85 18%
szynka 1 kg 23.97 20.71 16%
ser żółty 1kg 30.08 26.48 14%
masło 200g 6.45 6.3 2%
średnia 127.49 102.8 24%

Źródło: dlahandlu.pl, obliczenia eToro

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

DB Energy SA z sukcesem zakończyła Ofertę Publiczną Akcji pozyskując 10,8 mln zł

Spółka DB Energy SA z sukcesem zakończyła Ofertę Publiczną. Spółka pozyskała 10,8 mln zł brutto, które przeznaczy na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym w formule ESCO , intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. Emisja nowych akcji obejmowała łącznie 415.000 akcji serii D. Cena emisyjna za jedną akcję wynosiła 26 zł. Zgodnie z harmonogramem Oferty Publicznej, w II połowie kwietnia 2023 roku zakładany jest pierwszy dzień notowań Akcji Serii B i C oraz PDA na rynku równoległym GPW. Pierwszy dzień notowań Nowych Akcji planowany jest w ok. połowy maja, co będzie równoznaczne z notowaniem na GPW wszystkich Akcji Dopuszczonych.

– Pomimo spowolnienia rynku IPO poprzez sytuację geopolityczną, cieszę się, że mogę ogłosić powodzenie Oferty Publicznej DB Energy. W jej ramach pozyskaliśmy 10,8 mln zł, co pozwoli nam na dalszy rozwój naszej działalności w modelu inwestycyjnym oraz intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją. DB Energy posiada solidne fundamenty i świetne perspektywy rozwoju, co zostało zauważone przez inwestorów. Dziękuję wszystkim, którzy zaufali nam i wzięli udział w Ofercie. Jestem przekonany, że dzięki wsparciu inwestorów będziemy mogli rozwijać naszą działalność zgodnie z planami oraz realizować kolejne, ambitne cele biznesowe.– komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Oferta publiczna DB Energy obejmowała 415.000 akcji serii D, z czego 93.000 akcji serii D zostało objętych przez inwestorów w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych, natomiast 322.000 akcji serii D w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Popyt zgłoszony przez inwestorów przewyższył podaż dostępnych akcji – stopa redukcji zapisów w transzy inwestorów detalicznych wyniosła 24,3 proc. Koordynatorem całości oferty był Dom Maklerski Navigator SA. Doradcą prawnym spółki była kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

– Zgodnie z harmonogramem w drugiej połowie kwietnia odbędzie się debiut DB Energy na Rynku Głównym GPW w Warszawie. To ważny i symboliczny dla nas moment, który jest z jednej strony zwieńczeniem konsekwentnej pracy, ale także rozpoczęciem nowego rozdziału w historii DB Energy. – dodaje Krzysztof Piontek.

Rynek efektywności energetycznej wchodzi w etap dynamicznego wzrostu, który stymulowany jest przez wiele czynników, takich jak chociażby rosnąca globalna konkurencja w przemyśle, przy jednocześnie niskiej efektywności przemysłu. Wymusza to na spółkach wdrażanie rozwiązań oszczędzania energii. Przedsiębiorstwa zmagające się z ograniczonymi budżetami inwestycyjnymi chętniej korzystają z finansowania inwestycji w modelu ESCO, a także przekazują chętniej odpowiedzialność za utrzymanie ruchu infrastruktury i jej modernizację.

Pierwszy kwartał 2023 r. oczami deweloperów

Pierwszy kwartał 2023 r. już za nami. Z tej okazji portal RynekPierwotny.pl postanowił zapytać przedstawicieli firm deweloperskich, o to jak oceniają sprzedaż w tym okresie? Jakie lokale cieszyły się największym zainteresowaniem kupujących? W jakich inwestycjach są jeszcze dostępne mieszkania? O tym przeczytasz w poniższej sondzie.

Maciej Jurczak, P. O. Kierownika ds. Sprzedaży i Obsługi Klienta w PROFBUD

W 1 kwartale 2023 roku najlepiej sprzedawały się kawalerki i małe dwupokojowe mieszkania do 41 m2. Tego typu sytuacja zapewne nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ trend i upodobania Polaków związane z wyborem niewielkich metraży trwa już od dłuższego czasu. Wynika to oczywiście z kilku powodów. Otóż, małe mieszkania składające się z dwóch pokoi traktowane są jako dobre rozwiązanie na „start” dla singli, par, młodych rodzin z dzieckiem, a także dla inwestorów. Tego typu lokale są również tańsze zarówno jeśli chodzi o ich zakup, jak i późniejsze koszty utrzymania. Ich cena jest też atrakcyjna dla wielu pod kątem możliwości i zdolności kredytowych. Pozytywnych aspektów wyboru takiego rozwiązania jest więc wiele, przez co inne cechy lokali m.in. piętro, usytuowanie lokalu w obrębie budynku czy wielkość balkonu stają się kwestią drugorzędną. Bardzo prawdopodobne jest więc, że tendencja ta będzie się utrzymywać w kolejnych kwartałach br., a małe mieszkania będą zyskiwać na znaczeniu.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska

Najlepiej sprzedającymi się mieszkaniami w naszej ofercie na początku roku były zdecydowanie kompaktowe lokale 2-pokojowe o średniej powierzchni 40 m2. Mieszkania kompaktowe wprowadzamy na rynek polski od lat. Obecnie ponad 60 proc. naszej oferty stanowią takie właśnie lokale, a tzw. kompakt dotyczy każdego typu mieszkań, od 1- do 4-pokojowych. Zainteresowanie mieszkaniami kompaktowymi, zwłaszcza 2-pokojowymi, jest naprawdę duże. Decydują się na nie zarówno inwestorzy, jak i single oraz pary, którzy dysponują mniejszym budżetem, ale chcą mieszkać wygodnie. Największym atutem takich lokali jest wysoka funkcjonalność na stosunkowo niewielkim metrażu. Dodatkowo klienci kupujący mieszkania w naszych inwestycjach zwracają uwagę nie tylko na sam metraż, że także na inne elementy, które zapewnią im odpowiedni komfort życia. Na znaczeniu zyskuje zagospodarowanie terenu, miejsca do wspólnego spędzania czasu wewnątrz budynków, odpowiednia liczba komórek lokatorskich, infrastruktura dla dzieci czy ekologiczne rozwiązania.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Trudna sytuacja na rynku hipotecznym odcięła klientów kredytowych od finansowania bankowego, przez co w ostatnich miesiącach dominowały zakupy za gotówkę – w niektórych okresach było to nawet 80 proc. wszystkich transakcji. Aktywni na rynku byli zarówno klienci inwestycyjni, ale także nabywający większe mieszkania na własne potrzeby, szczególnie w atrakcyjniejszych, droższych lokalizacjach. Duże mieszkania 3- i 4-pokojowe stanowią około 50 proc. naszej sprzedaży.

Pierwszy kwartał bieżącego roku nie przyniósł w tym zakresie większych zmian, poza jedną – odnotowaliśmy wzrost udziału klientów kredytowych o około 20 proc. i odsetek ten wzrasta. Stabilizacja stóp procentowych oraz zapowiadany rządowy program wsparcia dla kredytobiorców „Pierwsze Mieszkanie” sprawiły, że w ostatnich tygodniach ta grupa kupujących jest szczególnie aktywna. Nie wpłynęło to jednak na zmianę struktury sprzedawanych przez nas mieszkań.

Karolina Bronszewska, Członek Zarządu, Dyrektor Marketingu Ronson Development

Nasza statystyka sprzedażowa za I kwartał 2023 roku pokazuje, że w generalnym ujęciu, nasi klienci najchętniej wybierali mieszkania dwupokojowe, o metrażach ok. 45-47 m2. Takie lokale stanowiły 50% wszystkich sprzedanych mieszkań w okresie styczeń-luty 2023, a wybory sprzedażowe w tym okresie były konsekwencją oferty, jaką dysponowaliśmy na początku tego roku.

W podziale na konkretne inwestycje ta statystyka wygląda nieco inaczej. Dla przykładu, w naszych najpopularniejszych warszawskich projektach – Ursus Centralny oraz Miasto Moje, klienci chętniej sięgali po mieszkania trzy oraz cztero-pokojowe. W Ursusie 58% sprzedanych mieszkań stanowiły 3-pokojowe, a w Mieście Moim 59% mieszkania 4-pokojowe.

Wyjaśnieniem tego faktu jest struktura wiekowa klientów tych projektów. W obu inwestycjach mieszkania najczęściej kupują osoby w wieku między 31, a 50. rokiem życia, które albo planują założenie rodziny, albo już posiadają potomstwo i pragną zapewnić mu komfortowe warunki życia.

Nasze mieszkania projektujemy w sposób funkcjonalny, m.in. z łatwym wyróżnieniem strefy dziennej i nocnej, o wysokim poziomie doświetlenia, z rozwiązaniami pozwalającymi na realne oszczędności w zakresie utrzymania nieruchomości, z dobrą bazą infrastrukturalną wokół budynku. Nasze mieszkania zawsze mają też balkony, loggie i tarasy. To ważne cechy, na które zwracają uwagę przyszli mieszkańcy naszych osiedli.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

W I kwartale 2023 roku najlepiej sprzedawały się mieszkania dwupokojowe o metrażu 35-55 m2, z ogródkami i dużymi tarasami – to one były hitami sprzedażowymi m.in. naszego osiedla BLANCO w Pruszkowie. W ostatnim czasie, również na tym osiedlu, zauważyliśmy wzrost zainteresowania mieszkaniami 3- i 4-pokojowymi, szczególnie, że ich ceny były bardzo atrakcyjne.

W naszych dwóch ostatnich projektach, których sprzedaż ruszyła na początku marca (RYTMO na Białołęce i U-City w dzielnicy Ursus-Gołąbki), obserwujemy największe zainteresowanie mieszkaniami z ogródkami, położonymi na parterze. U-City to kontynuacja naszego pierwszego projektu w warszawskich Gołąbkach. Kupującym spodobała się lokalizacja i skala już wybudowanej części osiedla, co stało się najlepszą rekomendacją drugiego etapu.

Niemniej jednak to, na co zawsze zwracają uwagę klienci, to lokalizacja i skomunikowanie z centrum miasta oraz cena – szczególnie całościowa cena mieszkania, która, według naszych obserwacji, najlepiej, aby nie przekraczała 500 tys. złotych.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL

Mieszkania, które cieszyły się największym zainteresowaniem w I kwartale 2023 r. to lokale 2-pokojowe oraz 3-pokojowe o mniejszych metrażach: odpowiednio do 40 mkw. oraz do 70 mkw. Ma to związek z ograniczoną zdolnością kredytową oraz rosnącymi kosztami utrzymania nieruchomości (czynsze, opłaty itd.).

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

W pierwszym kwartale 2023 r. obserwowaliśmy – poza niesłabnącą popularnością mniejszych mieszkań – również wzrost zainteresowania większymi lokalami, 3- i 4-pokojowymi. Oczywiście na to, jakie mieszkania najlepiej sprzedają się w danym projekcie, ma ogromny wpływ jego charakter, oferta i lokalizacja. Jednak trend rosnącego zainteresowania większym metrażem jest wyraźny w większości naszych realizacji.

Anna Pyłko, Regionalny Kierownik Sprzedaży w Echo Investment

Echo Investment prowadzi obecnie swoje inwestycje mieszkaniowe w czterech polskich miastach: w Warszawie, Łodzi, Krakowie oraz Poznaniu. W stołecznym projekcie Apartamenty Rytm na Kabatach w pierwszym kwartale 2023 roku klienci najchętniej wybierali mieszkania z czterema oraz pięcioma pokojami o metrażach 90-140 mkw. Ponadto sporym zainteresowaniem cieszyły się także lokale dwupokojowe o przestrzeniach 44-46 metrów. Zupełnie inaczej wyglądało to jednak na rynku łódzkim. Tam 2/3 sprzedaży w Q1 2023 to kawalerki i lokale dwupokojowe o powierzchniach do 45 metrów.

W Krakowie, w projektach Bonarka Living oraz ZAM Apartments, pierwszy kwartał roku upłynął pod znakiem ożywionej sprzedaży mieszkań z dwoma pokojami. Klienci w stolicy Małopolski nabywali więc przede wszystkim metraże wynoszące około 40-42 mkw., a także mniejsze lokale trzypokojowe – do 52 metrów. Z kolei w Poznaniu, na terenie projektu Wieża Jeżyce powstającego w ramach rewitalizacji terenów po dawnych zakładach Apator Powogaz, najwięcej klientów pyta o mieszkania dwupokojowe, ale takich nie mamy w ofercie. Wieża Jeżyce to kameralne kawalerki oraz mieszkania z trzema oraz czterema pokojami. To co jednak dostrzegamy w stolicy Wielkopolski to zmieniające się oczekiwania wobec powierzchni mieszkań. Obecnie potencjalni nabywcy dopytują głównie o lokale posiadające od 34 do 45 mkw. Wynika to m.in. z nadal ograniczonej zdolności kredytowej zainteresowanych zakupem.

Karolina Opach, Kierownik Działu Sprzedaży w spółce Q3D Locum

 

Początek roku 2023 przyniósł spore ożywienie w naszych biurach sprzedaży. Obecnie prowadzimy dwa projekty: w pierwszym z nich, inwestycji Park Leśny Bronowice, dominowały transakcje sprzedaży mieszkań dwupokojowych o metrażu do ok. 40 m2. Były to zakupy gotówkowe mieszczące się w okolicach kwoty 400 000 zł. Drugi projekt, Greendustry Zabłocie, to inwestycja w segmencie premium. Tu również zanotowaliśmy zdecydowanie większe zainteresowanie ofertą niż w ubiegłym kwartale. Nabywców znalazły mieszkania trzy i czteropokojowe, każde z przestronnym prywatnym tarasem.

Agnieszka Nalepa, Dyrektor Działu Sprzedaż Tętnowski Development

W pierwszym kwartale 2023 r. największym powodzeniem w naszych inwestycjach Krowodrza Park i Osiedle Pasteura cieszyły się mieszkania o niewielkich metrażach od 30 do 40 mkw., 1 i 2-pokojowe. Mieszkania te były najczęściej nabywane w celach inwestycyjnych za gotówkę. Z kolei w naszej najnowszej inwestycji Nowa Drożdżownia, zlokalizowanej w dzielnicy Bieżanów, klienci najchętniej decydowali się na zakup domu o metrażu ok. 100 mkw. z garażem. Ważny był dla nich funkcjonalny układ pomieszczeń oraz posiadanie własnego ogrodu.

Agata Nowaczyk, poznańskie biuro sprzedaży EBF Development

Były to lokale „średnie”, o powierzchni od 37 do 42 mkw., czyli kawalerki lub 2 – pokojowe. Ich nabywcami byli zarówno klienci inwestycyjni, jak i osoby nabywające mieszkanie na własne potrzeby. Powodem takiego wyboru były z pewnością dwa czynniki. Mały metraż to cena, która jest akceptowalna dla statystycznego Kowalskiego, a z drugiej strony takiego typu lokale najlepiej się wynajmują.

Patrycja Pilarczyk, Biuro Sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

W 2023 roku, sprzedają się najlepiej kawalerki o powierzchni około 26 mkw. oraz mieszkania 2-pokojowe około 40 mkw. Z jednej strony, wynika to z faktu, że ich cena jest proporcjonalnie niższa i klientowi zdecydowanie łatwiej wypracować zdolność kredytową i wówczas zakupić mieszkanie. Z drugiej – to także dobry metraż pod kątem wynajmowania lokalu mieszkalnego w przyszłości, więc klienci inwestycyjni również wybierają takie metraże.

Dostrzegamy, że powoli zmienia się sytuacja na rynku kredytowym, choć oczywiście do optymalnej jeszcze daleko. Natomiast wiemy, że wraca już zainteresowanie większymi lokalami i na ich sprzedaż również przyjdzie czas.

Justyna Wiśniewska, reprezentująca Scandic Park

I kwartał bieżącego roku oznacza dla nas zadowalające wyniki sprzedażowe i pozytywne sygnały z rynku. W naszej ofercie mamy zarówno mieszkania w budynku wielorodzinnym, w ramach inwestycji Nove Dopiewo, jak i domy w zabudowie bliźniaczej, w Bajkowym Dopiewcu. W obu tych projektach zostały już ostatnie lokale, co nas bardzo cieszy. Klienci doceniają nie tylko lokalizację, ale też fakt, że jesteśmy konkurencyjni. Aktualnie mamy ostatnie mieszkania i domy w takich cenach. Nove Dopiewo to kameralne mieszkania i choć jako pierwsze sprzedały się te zlokalizowane na piętrze, to teraz klienci pytają również o parter i ogródki. W budynku wielorodzinnym, który realizujemy, znajdzie się finalnie 20 mieszkań, w tym kawalerki oraz lokale 2- i 3-pokojowe, od 30 do 64 mkw.

Natomiast Bajkowy Dopiewiec to większa przestrzeń, zabudowa bliźniacza i zielone ogrody. Powstało 20 parterowych EcoVilli w zabudowie bliźniaczej o powierzchniach 77 oraz 89 mkw. Każdy dom to przestronny salon z aneksem kuchennym, 3 sypialnie, łazienka oraz pomieszczenie gospodarcze, a powierzchnia działki wynosi od 400 do 520 mkw.

Autor: RynekPierwotny.pl

Mabion rozszerza współpracę z Novavax o antygen szczepionki na COVID-19 wariant Omicron

  • 6 kwietnia 2023 roku Mabion zawarł Aneks nr 2 do Specyfikacji Warunków Zlecenia nr 1 (ang. Statement of Work) umowy z Novavax, który reguluje działania w zakresie dodania do zakresu współpracy kolejnego produktu, czyli antygenu szczepionki na COVID-19 opartego na wariancie Omicron
  • Mabion zakończył proces transferu technologii dotyczący wytwarzania substancji czynnej opartej o wariant Omicron i jest w trakcie ukończenia walidacji procesu, co oznacza, że w ramach współpracy Mabion będzie mieć możliwość wytwarzania kolejnego produktu Novavax
  • Liczba serii produktu Omicron zlecana przez Novavax będzie uzgadniana na bieżąco, a ich wytworzenie odbywać się będzie w ramach zagwarantowanych na rzecz Novavax mocy produkcyjnych (ang. Manufacturing Slots)
  • Od rozpoczęcia współpracy z Novavax w październiku 2021 roku, Mabion zawarł 10 dodatkowych zleceń, które potwierdzają skuteczność spółki w monetyzacji budowanych przez lata wysokich kompetencji

„Zawarty aneks dotyczący możliwości zlecania przez Novavax kolejnego produktu, którym jest antygen szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron to realizacja zapowiadanych przez nas we wrześniu 2022 roku działań. Cieszy nas nie tylko szybkie tempo osiągnięcia przez Mabion gotowości do obsługi zleceń na nowy produkt, ale również nieprzerwane zaufanie, jakim darzy nas amerykański partner. Potwierdza to chęć długotrwałej współpracy po obydwu stronach, a nam daje kolejną możliwość do zdobycia cennych referencji, które mają duże znaczenie dla prowadzonych przez nas aktywnie działań mających na celu dywersyfikację klientów” komentuje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Mabion potwierdził zdolność do szybkiego i skutecznego działania w zakresie wdrażania nowych produktów i zgodnie z zapowiedziami, na zlecenie Novavax będzie mógł wytwarzać antygen do szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron. Proces będzie obejmował produkcję, przeprowadzanie testów analitycznych próbek produktu, badań stabilności, pozyskiwanie surowców do produkcji, zarządzanie i nadzór w zakresie jakości oraz wsparcie Novavax w spełnieniu wymogów rejestracyjnych. Pełen zakres czynności wytwórczych i analitycznych, związanych z wytwarzaniem antygenu szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron, będzie odbywał się w standardzie GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania, ang. Good Manufacturing Practice).

„Procesy i działania po stronie Mabion, związane z realizacją na zlecenie Novavax wytwarzania antygenu do szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron, wpisują się w oczekiwania i potrzeby wielu globalnych firm biofarmaceutycznych. Tym samym szeroki zakres usług obejmujący m.in. wytwarzanie, kompleksową analitykę produktów pośrednich jak też gotowych, długoterminowe badania stabilności czy zarządzanie i nadzór w zakresie jakości to działania, które możemy świadczyć także na rzecz innych klientów. Dla całego zespołu szczególnym powodem do zadowolenia jest krótki czas od momentu zgłoszenia potrzeby przez Novavax do momentu wdrożenia nowego procesu do pełnej skali w środowisku GMP ze wszystkimi aktywnościami towarzyszącymi jak analityka czy nadzór jakościowy. Nie byłoby to możliwe bez dobrze ułożonych procesów w Spółce oraz wykwalifikowanej kadry, co potwierdza wysokie kompetencje zbudowane w Mabion” mówi Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

„Zgodnie z umową, ilość serii produktu Omicron zlecana do wytworzenia będzie na bieżąco uzgadniana przez strony i będzie mieścić się w ramach dotychczas zagwarantowanych na rzecz Novavax mocy produkcyjnych Mabion w formule płatności za wytworzone serie lub za gotowość do wytworzenia produktu. Ta wypracowana formuła współpracy jest istotna z punktu widzenia przewidywalności naszych przepływów operacyjnych i stabilizacji pozycji płynnościowej” dodaje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych Mabion S.A.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim podmiotem Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO między innymi w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 roku aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do drugiego kwartału 2024 roku. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych).

Drastyczny spadek zapytań o kredyty mieszkaniowe

O 57,6% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w marcu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że w marcu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 57,6% w porównaniu do marca 2022 r.

W marcu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 22,23 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 53,4 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 58,4%. W porównaniu do lutego 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 16,8%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w marcu br. wyniosła 372,89 tys. zł i była wyższa o 2,0% w relacji do wartości z marca 2022 r. W porównaniu do lutego 2023 r. była wyższa o 3,7%.

– Marcowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe jest potwierdzeniem obserwowanego już przez cały ubiegły rok zjawiska bardzo dużego ograniczenia popytu na kredyty mieszkaniowe. Jednak w interpretacji wyniku z marca tego roku, należy wziąć także pod uwagę specyfikę sytuacji, jaka miała miejsce w marcu 2022 r. Mieliśmy wówczas do czynienia ze skokowym wzrostem popytu na kredyty mieszkaniowe w reakcji na zapowiedź podwyżki o 2,5 p.p. buforu na stopę procentową, wprowadzonej w kwietniu 2022 r.

Dlatego też bieżący marcowy odczyt BIK Indeksu pokazuje nie tyle faktyczny spadek poziomu popytu, co efekt statystyczny – wysokiej bazy w następstwie ubiegłorocznej reakcji rynkowej na oczekiwany wzrost wysokości bufora.

W kolejnych miesiącach 2022 r. popyt na kredyty mieszkaniowe nadal spadał, tworząc niską bazę dla porównań w 2023 r. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z 2022 r. może powodować, że wartość Indeksu w kolejnych miesiącach br. roku będzie rosnąć. Warto zaznaczyć, że symptomem trwałej poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych będzie dopiero dodatni odczyt indeksu, potwierdzający, że w danym miesiącu złożono zapytania na wyższą kwotę niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku.

– Warto przede wszystkim śledzić zachowanie dwóch komponentów składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Obniżenie wymagań co do wartości bufora na stopę procentową spowodowało wzrost zdolności kredytowej, który widoczny jest we wzroście średniej kwoty wnioskowanego kredytu, która w porównaniu do lutego 2023 r. wzrosła o 3,7% i jest rekordową kwotą w historii.

W mojej opinii w obecnej sytuacji rynkowej wskaźnikiem najlepiej pokazującym bieżącą sytuację popytu na kredyty mieszkaniowe jest liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. W tym aspekcie marzec br. przyniósł wzrost liczby wnioskujących zarówno w relacji do lutego (16,8%), jak i stycznia (67,6%). Tak dużej liczby osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy nie obserwowaliśmy od 10 miesięcy – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Reasumując obecnie na popyt na kredyty mieszkaniowe oddziałują dwa przeciwstawne zjawiska: wzrost zdolności kredytowej (czynnik pozytywny) i możliwe wstrzymywanie się przed zaciągnięciem kredytu do momentu uruchomienia rządowego programu wsparcia nabywania mieszkań na kredyt z oprocentowaniem 2% (czynnik negatywny), bowiem część osób może wstrzymać się z decyzjami zakupowymi i sięganiem po kredyt do momentu uruchomienia programu. Natomiast po jego uruchomieniu może być to kolejny z czynników pozytywnie oddziałujących na wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe. W kolejnych miesiącach sytuacja będzie więc bardzo dynamiczna – dodaje prof. Rogowski.

spadek

Odbudowa Ukrainy to unowocześnienie gospodarki

Nie ma wątpliwości, że na Ukrainie przede wszystkim musi być odbudowana infrastruktura. Trzeba zacząć od infrastruktury krytycznej, potem infrastruktury służącej normalnemu życiu ludzi. Przed wojną Ukraina była jednym z najniżej rozwiniętych krajów Europy – mniej więcej dwu, trzykrotnie uboższym niż Polska. Co więcej, poziom ukraińskiego PKB na głowę mieszkańca był o 40% niższy niż przed rozpadem Związku Radzieckiego. W związku z tym, żeby Ukraina rzeczywiście zaczęła prosperować, musi się nie tylko odbudować – ale znacznie rozbudować, unowocześnić swoją gospodarkę. To wymaga bardzo głębokich reform. Oczywiście to jest ogromna praca i dbałość o to, by pieniądze były efektywnie wydawane. Ponadto trzeba stworzyć warunki do rozwoju. Stworzenie nowoczesnej gospodarki to jest zadanie dla Ukraińców.

– Na pewno trzeba będzie wyłożyć setki miliardów dolarów. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że to jest to samo zjawisko, które było w Iraku – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – Nawet jeśli zniszczeniu uległa infrastruktura np. warta miliard dolarów, to odbudowa jej będzie znacznie droższa. Wiemy, że ukraińska infrastruktura była w fatalnym stanie. I nie mam wątpliwości, że te pieniądze się znajdą. To cały czas nie oznacza, że Ukrainie będzie łatwo. Wiadomo, że w wielu krajach pieniądze pomocowe nie były wykorzystywane efektywnie. Korupcja, z której Ukraina nie tak dawno jeszcze była bardzo znana, może powodować, że będą wątpliwości jak wykorzystać te pieniądze w sposób prawidłowy. No i druga sprawa – infrastrukturę można oczywiście odbudować, ale odbudowa firm, działalności gospodarczej, to już jest wyzwanie, które muszą wziąć na swoje barki Ukraińcy. Oczywiście, że można tworzyć jak najlepsze warunki – na przykład członkostwo w Unii Europejskiej, dostęp do europejskiego rynku. I dlatego myślę, że trzeba bardzo, bardzo wielu reform na Ukrainie, aby to wyszło – zaznacza Orłowski.

Spada odsetek frankowiczów, którzy chcą złożyć pozew przeciwko bankowi

Blisko 40% frankowiczów chce w najbliższym czasie pozwać swój bank. Prawie połowa kredytobiorców nie planuje tego, a niecałe 20% jeszcze się waha. Porównując wyniki tegorocznego i zeszłorocznego sondażu, widać, że największa różnica dotyczy tej drugiej grupy, która rdr. urosła aż o 17,9 p.p. Część prawników komentujących ww. dane przewiduje, że to jeszcze nie koniec zmian nastrojów frankowiczów. Banki robią wszystko, by ich zniechęcić do działania, ale do złożenia pozwu może „przekonać” dalszy wzrost wysokości rat. Natomiast eksperci nie są zgodni co do poziomu świadomości prawnej kredytobiorców. Niektórzy uważają, że obecnie każdy posiadacz takiego zobowiązania powinien już znać swoje prawa. Ale osoby, które spłaciły większość rat, mogą nie widzieć sensu w sądowej walce. 

Wyraźny podział pomiędzy frankowiczami

Z raportu platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH wynika, że grupa Polaków posiadających tzw. kredyt frankowy i niebędących w sporze sądowym z bankiem jest obecnie mocno podzielona. Badanie jest prowadzone cyklicznie od 3 lat. I najnowsza edycja wykazała, że aż 37,9% frankowiczów zamierza w najbliższym czasie wystąpić z pozwem przeciwko kredytodawcy. 45,1% ankietowanych nie planuje tego. Natomiast 17% respondentów pozostaje niezdecydowanych.

– Moim zdaniem, dyspersja statystyczna bierze się z indywidualnej sytuacji każdego kredytobiorcy, który samodzielnie ocenia swoją sytuację i mierzy plan ewent. pozywania banku własną miarą. Jeżeli dany kredyt nie był duży i został w większości spłacony, to frankowicz może uznać, że wchodzenie na drogę sądową nie jest dla niego opłacalne, biorąc pod uwagę koszty obsługi prawnej. To samo może dotyczyć osób, które zaciągnęły kredyt, gdy kurs franka był jeszcze bardzo niski. Niektórzy w takiej sytuacji przyjmują, że spłacili część zobowiązania, kiedy było ono tanie, a później dopłacili. I per saldo wyszli na zero – wyjaśnia dr hab. adw. Konrad Zacharzewski, Kierownik Zakładu Prawa Handlowego i Rynku Kapitałowego Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Z kolei radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo, uważa, iż wielu frankowiczów nie ma jeszcze zbyt dużej świadomości swojej sytuacji prawnej. Cześć też zwyczajnie się waha. Natomiast zdaniem Konrada Zacharzewskiego, nieświadomość prawna frankowiczów nie może być powodem tego, że blisko połowa ankietowanych nie zamierza pozywać banku. Te osoby mogą wyłącznie nie widzieć w tym faktycznego zysku dla siebie. Do tego jak podkreśla ekspert, obecnie każdy, kto ma kredyt frankowy, doskonale wie, że może skorzystać ze środków prawnych i ochrony. Tego typu sprawy są przecież bardzo głośne i wiele się o nich mówi w przestrzeni publicznej. Dlatego trudno przypuszczać, że ktoś jeszcze może nie znać obecnych rozwiązań.

– Dojrzewanie do decyzji o pozwaniu banku jest dość skomplikowanym procesem. Same banki obecnie robią wszystko, aby to opóźnić albo zniechęcić kredytobiorców do wytoczenia procesu. Jednak każdy głos TSUE w obronie frankowiczów zawsze zwiększa zainteresowanie mediów tym problemem, a dzięki temu duża część kredytobiorców z uwagą śledzi doniesienia. I właśnie to często staje się najistotniejszym katalizatorem do podjęcia decyzji – komentuje mec. Goska.

Zmienne nastroje wśród kredytobiorców

Dla porównania warto wskazać, że rok wcześniej osób gotowych do złożenia pozwu było zdecydowanie więcej niż przeciwnych temu. Wówczas 39,1% frankowiczów deklarowało chęć wystąpienia przeciw bankowi. Z kolei 27,2% kredytobiorców było niechętnych do wchodzenia na drogę sądową. W przypadku pierwszej grupy rdr. nastąpił niewielki spadek, bo zaledwie o 1,2 p.p. Natomiast ta druga rdr. bardzo się rozrosła – aż o 17,9 p.p. Takie zmiany tendencji mogą mocno zaskakiwać, ponieważ frankowicze właściwie powinni czuć się coraz pewniej w sądach.

– Kilkanaście lat temu prawnikom trudno było doradzać klientom, jak powinni działać, bo orzecznictwo nie było tak korzystne dla frankowiczów jak teraz. A ponadto było bardzo niespójne, nawet w przypadku podobnych do siebie przypadków. Do tego różnego typu sprawy miały kilka możliwych rozwiązań. I tak było przez 10 lat. Dopiero od ok. 3 lat prawnicy lepiej wiedzą, jak je prowadzić i mogą z pewną śmiałością prognozować wynik – mówi dr hab. adw. Konrad Zacharzewski.

Natomiast mec. Goska przewiduje, iż ww. zmiany postaw frankowiczów nie prowadzą do stałej tendencji. – W miarę uzyskiwania większej liczby prawomocnych wyroków duża część osób niechętnych do pozywania swoich banków jednak zmieni zdanie. Ludzie czekają też na dalszy rozwój wypadków przed TSUE. Do tego trzeba koniecznie zauważyć, że niektórzy czekają na propozycje ustawowe. Jednak mogą być one nie tylko spóźnione, ale też niedostatecznie korzystne dla kredytobiorców – wyjaśnia ekspert z Kancelarii SubiGo.

Co ciekawe, mocno ubyło osób wyrażających niepewność co do dalszego działania. Rok wcześniej 33,7% frankowiczów nie wiedziało, czy wstąpi na drogę sądową. W przypadku tej grupy rdr. nastąpił spadek o 16,7 p.p. W opinii Konrada Zacharzewskiego, powód niezdecydowania jest taki sam jak niechęć do wnoszenia pozwu. To brak poczucia, że w konkretnej sytuacji takie działanie przyniosłoby dostatecznie wysoki zysk. Ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego przypomina, że poszczególne przypadki różnią się stanem faktycznym, czyli m.in. ustanowionym zabezpieczeniem, ewentualnym aneksowaniem umowy, sposobem spłaty i możliwymi opóźnieniami ze strony kredytobiorcy. Dlatego wynik każdej sprawy frankowej ostatecznie może być inny, mimo że sądy orzekają podobnie.

– Obserwując rynek, uważam, że wahających może z czasem przybywać, gdyż będą oni przechodzili z grupy osób przeciwnych pozwaniu banków. To w mojej ocenie zdecydowanie naturalny proces. Jednak konieczny jest dodatkowy czynnik przekonujący do podjęcia działania, np. dalszy wzrost wysokości rat. Może to być też zwiększenie liczby spraw wygranych prawomocnie z bankami albo wyrok TSUE uniemożliwiający bankom pozywanie kredytobiorców. Moim zdaniem, to tylko kwestia czasu – podsumowuje radca prawny Adrian Goska.