Przeludnione lokum to nie tylko problem najbiedniejszych rodzin?

Polska od dawna przoduje w statystykach dotyczących przeludnienia lokali i domów. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, czy wyłączenie najbiedniejszych osób z analizy zmienia tę sytuację.

Podawanie informacji Eurostatu dotyczących przeludnienia lokali i domów już od pewnego czasu jest stałym zwyczajem krajowych mediów. We wspomnianych statystykach Polska nie wypada dobrze, choć trzeba odnotować poprawę z lat 2013 – 2021. Mowa o spadku odsetka mieszkańców Polski zasiedlających przeludnione lokum z 44,8% do 35,7%. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jak wynik Polski wygląda na tle innych krajów Starego Kontynentu po wykluczeniu najmniej zamożnych gospodarstw domowych.

Dzięki dokładniejszej analizie danych Eurostatu możemy ustalić, jak w 2021 r. po wykluczeniu najbiedniejszych rodzin oraz singli przedstawiał się udział gospodarstw domowych mieszkających w przeludnionym lokum. Mówiąc o najbiedniejszych, mamy na myśli gospodarstwa domowe z dochodem mniejszym niż 60% krajowej mediany. Po wykluczeniu takich osób, odsetek mieszkańców poszczególnych krajów zasiedlających przeludnione lokum wyglądał następująco w 2021 roku:

  • Łotwa – 40,1%
  • Rumunia – 38,8%
  • Bułgaria – 36,2%
  • Polska – 34,5%
  • Chorwacja – 34,4%
  • Włochy – 25,2%
  • Grecja – 25,0%
  • Litwa – 23,0%
  • Estonia – 13,8%
  • Czechy – 13,7%
  • Węgry – 12,7%
  • Szwecja – 11,3%
  • Austria – 10,5%
  • Słowenia – 9,7%
  • Portugalia – 8,7%
  • Niemcy – 8,4%
  • Francja – 6,9%
  • Dania – 6,8%
  • Finlandia – 5,7%
  • Belgia – 4,3%
  • Hiszpania – 4,3%
  • Irlandia – 3,0%
  • Holandia – 2,1%

Powyższe informacje potwierdzają, że nawet po wyłączeniu grupy zdecydowanie najbiedniejszych gospodarstw domowych, sytuacja mieszkańców pięciu krajów pod względem przeludnienia lokali i domów wygląda źle. Chodzi o Łotwę, Rumunię, Bułgarię, Polskę oraz Chorwację. Znacznie lepiej prezentują się natomiast wyniki dotyczące Czech oraz Węgier.  W przypadku Polski, pewnym pocieszeniem jest spadek analizowanego wskaźnika z 41,2% (2013 r.) do 34,5% (2021 r.).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Aktywność warszawskich najemców na poziomie sprzed pandemii

Będący wyzwaniem dla gospodarki 2022 rok przyniósł wyraźną poprawę nastrojów wśród najemców na warszawskim rynku biurowym. W całym ubiegłym roku zawarto o 33% więcej umów w porównaniu z 2021 rokiem. Mniej optymistycznie do rozpoczynania kolejnych inwestycji podchodzą deweloperzy.

Aktywność deweloperów, w przeciwieństwie do najemców, w 2022 roku utrzymywała się na stosunkowo niskim poziomie. W IV kwartale 2022 roku oddano do użytku tylko jeden obiekt, niewielki budynek z przeznaczeniem na własny użytek właściciela – DPD HQ o powierzchni 8 700 m kw. W całym ubiegłym roku nowa podaż biurowa wyniosła blisko 237 000 m kw., co było wynikiem zbliżonym do wartości z 2017 i 2018 roku – odpowiednio 275 000 m kw. i 233 000 m kw. Obecne zasoby biurowe na warszawskim rynku biurowym obejmują blisko 6,27 mln m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Największymi inwestycjami oddanymi do użytkowania w 2022 roku były Varso Tower, będący częścią kompleksu Varso Place (64 000 m kw., HB Reavis), Forest Tower (51 500 m kw., HB Reavis), biurowiec P180 (32 000 m kw., Skanska), a także kompleks Skysawa A i B (łącznie 31 300 m kw., PHN).

Umiarkowany optymizm wśród deweloperów widoczny jest również w decyzjach dotyczących rozpoczynania nowych inwestycji, na co wpływają m.in. znacznie wyższe koszty finansowania projektów biurowych. W ostatnim kwartale 2022 roku rozpoczęto budowę m.in. biurowca the Vibe (15 000 m kw., Ghelamco Poland) oraz kompleksu Drucianka (25 000 m kw., Liebrecht & Wood Polska).  W trakcie realizacji pozostają również The Bridge (46 800 m kw., Ghelamco Poland), Lakeside (23 900 m kw., Atenor Group) czy kompleks LIXA D i E (28 000 m kw., Yareal). W rezultacie, na koniec grudnia 2022 roku w budowie pozostawało zaledwie 185 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Wynik realizowanej powierzchni jest co prawda wyższy niż wolumen odnotowany w III kwartale 2022 roku (wzrost o 20%), aczkolwiek w dalszym ciągu rezultat jest dużo niższy niż w 2021 roku i latach przed pandemią, kiedy podaż w budowie utrzymywała się na poziomie 700 000 – 800 000 m kw.

„Pozytywne sygnały płyną ze strony najemców, których zapotrzebowanie na powierzchnię biurową w Warszawie wróciło do poziomu notowanego przed pandemią, w latach 2017-2019. Od stycznia do grudnia 2022 roku zawarto umowy najmu na około 860 000 m kw., co było wynikiem wyższych o 33% w porównaniu z rokiem 2021. W IV kwartale 2022 roku wynajęto blisko 253 000 m kw.,”– wyjaśnia Izabela Dąbrowska, Associate Director w Knight Frank.

Analizując szczegółowo strukturę zawartych transakcji, renegocjacje stanowiły blisko 40% wolumenu podpisanych umów, tj. blisko 337 000 m kw. wynajętej powierzchni. Aż trzynaście z dwudziestu największych umów zawartych w 2022 roku stanowiły renegocjacje. Pomimo mniejszego udziału w strukturze transakcji najmu niż dotychczas, nowe umowy przeważały i objęły ponad połowę wynajętej w Warszawie powierzchni. Na ekspansję w 2022 roku zdecydowało się relatywnie niewielu warszawskich najemców – około 8%, co w przeliczeniu na powierzchnię stanowiło 73 000 m kw.

Największym zainteresowaniem najemców niezmiennie cieszyły się strefy centralne, w których przedmiotem transakcji było blisko 60% powierzchni wynajętej w 2022 roku (ponad 500 000 m kw.). Na drugim miejscu znalazł się Służewiec z niemal 16% udziałem w wolumenie transakcji najmu (137 000 m kw. wynajętej powierzchni).

,,Konsekwencją dużej aktywności najemców w Warszawie, przy jednoczesnej niewielkiej nowej podaży odnotowanej w 2022 roku, na koniec grudnia współczynnik pustostanów wyniósł niecałe 11,6%. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wskaźnik obniżył się o 1,1 pp., a także odnotował spadek o 0,55 pp. w porównaniu z ubiegłym kwartałem. Co więcej, współczynnik

pustostanów wykazuje wyraźne zróżnicowanie pod względem lokalizacji. W obszarach centralnych wyniósł on 10,5%  (spadek o 0,6 pp. w porównaniu z III kw. 2022 roku), natomiast w rejonach poza centrum – 12,4% (również spadek o 0,6 pp. w ciągu kwartału),”komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

,,Kwestią łączącą obie grupy interesantów jest optymalizacja kosztów. Zarówno najemcy, jak i wynajmujący poszukują nowych rozwiązań, które będą ograniczały postępujący wzrost mediów. Tematyka ESG nie jest już tylko trendem, ale coraz silnej wpływa na rynek biurowy. Nie bez znaczenia są tutaj zmieniające się regulacje, a co za tym idzie również dążenia kolejnych organizacji do neutralności klimatycznej. Te zmiany będą wywierały wpływ na deweloperów i stosowane przez nich technologie, a także właścicieli starszych budynków i coraz częstsze modernizacje biurowców,” – dodaje Izabela Dąbrowska.

Na koniec grudnia 2022 roku czynsze wyjściowe w Centralnym Obszarze Biznesu, uwzględniające nowe prestiżowe projekty, kształtowały się w przedziale 20-26 EUR/m kw./miesiąc. W pozostałych lokalizacjach centralnych stawki czynszu znajdowały się w przedziale 15-23 EUR/m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wahały się od 10 do 16 EUR/m kw./miesiąc. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec grudnia 2022 roku kształtowały się w przedziale od 16 do 30 PLN/m kw./miesiąc.

Nowelizacja ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa

W dniu 28 stycznia 2023 r. weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 185). Przepisy regulują m.in. kwestie dotyczące zasad pobytu obywateli Ukrainy w Polsce.

Ustawa obowiązuje od dnia następującego po dniu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, przy czym szereg jej przepisów wejdzie w życie w innych datach.

Ustanowienie 30-dniowego terminu na złożenie wniosku o nadanie numeru PESEL

Nowelizacja ustawy wprowadza do art. 4 regulującego nadawanie numeru PESEL obywatelowi Ukrainy, którego pobyt na terytorium Polski jest legalny (na podstawie art. 2 ust. 1), jednoznaczny termin na złożenie wniosku w tej sprawie. Zgodnie z brzmieniem art. 4 ust. 2 ustawy specjalnej wniosek ten będzie należało złożyć w terminie 30 dni od dnia przybycia na terytorium Polski.

Ustawa zawiera również regulację przejściową (art. 17), zgodnie z którą jeżeli obywatel Ukrainy do dnia wejścia w życie ustawy nowelizującej nie złoży wniosku o nadanie numeru PESEL, będzie miał na to jeszcze 30 dni.

Uchylenie art. 38 ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy

Jedną ze zmian jest uchylenie art. 38 ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, przewidującego możliwość składania, po upływie 9 miesięcy od wjazdu, wniosków o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy.

Rozpoczęcie w chwili obecnej procesu składania wniosków na podstawie art. 38 oraz ich rozpatrywania przez wojewodów byłoby przedwczesne w obecnych warunkach – wciąż trwającego konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy oraz możliwości korzystania z instytucji ochrony czasowej.

Ustawa zawiera również przepis przejściowy, na podstawie którego wojewoda pozostawi bez rozpoznania wnioski złożone na podstawie uchylanego przepisu art. 38 ustawy w okresie od dnia 24 listopada 2022 r. do dnia wejścia w życie ustawy nowelizującej.

Wprowadzenie możliwości ubiegania się o zezwolenie na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy

Ustawa nowelizująca z dniem 1 kwietnia 2023 r. wprowadzi natomiast do art. 42 ustawy specjalnej nową regulację umożliwiającą obywatelom Ukrainy, których pobyt na terytorium Polski uznaje się za legalny i status pobytowy dokumentuje posiadany numer PESEL (ze statusem „UKR”), ubieganie się o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, które związane jest z podstawowymi formami aktywności ekonomicznej czyli:

  • zezwolenia na pobyt czasowy i pracę
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu prowadzenia działalności gospodarczej.

Wnioski o udzielenie takich zezwoleń na pobyt będzie można składać w urzędach wojewódzkich właściwych ze względu na miejsce pobytu obywatela Ukrainy od 1 kwietnia br.

Przedłużenie uprawnień pobytowych dla obywateli Ukrainy, którzy przebywali w Polsce przed 24 lutego 2022 r.

W poprzednim stanie prawnym art. 42 ustawy specjalnej zawierał rozbieżności jeżeli chodzi o okres na jaki przedłużeniu ulegają określone uprawnienia (okresy pobytu, okresy realizacji obowiązku opuszczenia terytorium Polski, ważność dokumentów), kończące się najwcześniej z dniem 24 lutego 2022 r. Przedłużenie okresów pobytu, okresów ważności wiz krajowych oraz zezwoleń na pobyt czasowy obowiązywało do 31 grudnia 2022 r.

Natomiast termin opuszczenia terytorium Polski (o którym mowa w art. 299 ust. 6 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach), ulegał przedłużeniu o 18 miesięcy, podobnie określony w decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu termin dobrowolnego powrotu, termin ważności kart pobytu, polskich dokumentów tożsamości cudzoziemca oraz dokumentów „zgoda na pobyt tolerowany” i okres pobytu na podstawie tytułów wymienionych w art. 42 ust. 11 ustawy.

Nowelizacja ustawy wprowadza ujednolicenie wspomnianych terminów. Okres przedłużonych uprawnień kończyć się będzie z dniem 24 sierpnia 2023 r.

Należy przy tym zaznaczyć, że przedłużenie wspomnianych okresów ważności obowiązuje z mocą wsteczną od 1 stycznia 2023 r. Umożliwi to zachowanie ciągłości uprawnień obywateli Ukrainy wynikających z przepisów podlegających zmianie.

Możliwość korzystania z ochrony czasowej na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy specjalnej a korzystanie z ochrony czasowej na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej

Nowelizacja ustawy wprowadza wyłączenie obywateli Ukrainy, którzy korzystają z ochrony czasowej (ochrony tymczasowej) na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego Unii Europejskiej, od uprawnienia pobytowego, o którym mowa w art. 2 ust. 1 ustawy specjalnej (nowy art. 2 ust. 3 pkt 3).

Na skutek skorzystania z ochrony czasowej (ochrony tymczasowej) w innym niż Polska państwie członkowskim Unii Europejskiej obywatele Ukrainy utracą także uprawnienie pobytowe, o którym mowa w art. 2 ust. 1 ustawy specjalnej (nowy art. 11 ust. 4).

Ponad 45% spadek sprzedaży nowych mieszkań! – podsumowanie 2022 roku

Z danych REDNET Consulting za ubiegły rok wynika, że sprzedaż nowych mieszkań na 6 największych rynkach w Polsce spadła średnio o ponad 45%! Odnotowano również podwyżki średnich cen za metr kwadratowy powierzchni lokalu. Największy procentowy skok wystąpił we Wrocławiu (18,5%) zaś najmniejszy w Trójmieście (2%). Najdroższym miastem nadal pozostaje Warszawa (średnio 14 tys. zł za mkw.)

W 2022 roku, na 6 największych rynkach w Polsce (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź oraz Trójmiasto) sprzedano łącznie 35 095 mieszkań, co stanowi spadek aż o 45,7% w stosunku do ubiegłego roku (64 663). Po latach dobrej koniunktury cała branża zderzyła się z kryzysem, który przyniósł ogromne spadki sprzedaży. Został on wywołany kilkoma czynnikami m.in galopującą inflacją, cyklem podwyżek stóp procentowych, nową rekomendacją KNF oraz wybuchem wojny w Ukrainie. Okoliczności te sprawiły, że konsumenci poczuli niepokój i obawy o przyszłość. Z danych portalu tabelaofert.pl wynika, że największe spadki rok do roku zanotowano we Wrocławiu (49,1%) i w Warszawie (48%), najmniejsze zaś w Poznaniu (41,4%) oraz Trójmieście (42,2%).

Tab.1. Sprzedaż mieszkań w 2022 r. w porównaniu 2021 r.

Miasto Liczba sprzedanych lokali – 2021 Liczba sprzedanych lokali – 2022 zmiana r/r
Warszawa 21 293 11 077 -48,0%
Kraków 10 556 5 939 -43,7%
Wrocław 10 209 5 199 -49,1%
Trójmiasto 10 409 6 015 -42,2%
Poznań 6 853 4 017 -41,4%
Łódź 5 343 2 848 -46,7%
Razem – 6 rynków 64 663 35 095 -45,7%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

liczba sprzedanych mieszkańRynek mieszkaniowy w ubiegłym roku zanotował potężne tąpnięcie, deweloperzy sprzedali średnio ponad 45% mieszkań mniej niż w 2021 r. Siłą rzeczy rozpoczęto również mniej budów, ale inwestorzy są już przygotowani na poprawę sytuacji rynkowej. Dane GUS pokazują, że nie zmalała liczba uzyskiwanych pozwoleń na budowę. Oznacza to, że „na półce” leżą gotowe do rozpoczęcia inwestycje, które uruchomione zostaną, jak tylko poprawi się klimat do kupowania mieszkań na rynku – zauważa Robert Chojnacki, z serwisu tabelaofert.pl.

Portal mieszkaniowy tabelaofert.pl opublikował także dane dotyczące cen sprzedanych mieszkań w ubiegłym roku. Wynika z nich, że wraz ze spadkiem sprzedaży, ich ceny w prawie całym kraju poszybowały w górę.

Średnia cena mieszkań dostępnych Średnia cena ofertowa – IV kw. 2021 Średnia cena ofertowa – IV kw. 2022 zmiana r/r
Warszawa 12 719 14 109 10,9%
Kraków 11 665 12 871 10,3%
Wrocław 10 568 12 523 18,5%
Trójmiasto 12 285 12 534 2,0%
Poznań 9 419 10 429 10,7%
Łódź 8 504 9 131 7,4%

Najdroższym miastem w Polsce nadal pozostaje Warszawa, w której średnia cena za mkw. wynosi ponad 14 tys. zł i jest to blisko 11% wzrost ceny w ujęciu rocznym. Najtaniej zaś jest w Łodzi, gdzie mkw. lokalu kosztuje średnio 9 tys. zł. Najmniej z podwyżek cen będą zadowoleni Polacy chcący kupić mieszkanie we Wrocławiu, gdzie cena za mkw. rok do roku wzrosła aż o 18,5% i utrzymuje się na poziomie 12,5 tys. zł. Najmniejszą różnicę powinni zaś odczuć nabywcy w Trójmieście, bowiem tam ceny za mkw. wzrosły jedynie o 2%.

Wzrost cen jest w znacznej mierze spowodowany wprowadzaniem na rynek projektów apartamentowych w atrakcyjnych lokalizacjach. Szczególnie w ostatnim kwartale zwiększył się udział mieszkań o najwyższym standardzie w całkowitej ofercie poszczególnych miast, co wpłynęło na wzrost średnich cen na poszczególnych rynkachmówi Ewa Palus, dyrektor REDNET Consulting.

ceny mieszkańCeny mieszkań w ubiegłym roku, prawie całej Polsce, poszły w górę o około 10%. Są jednak dwa, skrajne przykłady, które odeszły od tego trendu. Mowa o Wrocławiu z 18,5% wzrostem oraz Trójmieście z jedynie 2% podwyżką. Prawdopodobnie, w najbliższych miesiącach odnotujemy kolejne wzrosty średnich cen za mkw. lokali mieszkalnych. Z naszych analiza wynika, że jak tylko wprowadzony zostanie program „Bezpieczny kredyt 2%”, popyt na małe mieszkania wzrośnie. To one głównie kwalifikują się do rządowego programu i z uwagi na małą podaż, ich ceny wzrosną, co odbije się jednocześnie na średnich cenach rynkowych – podkreśla Ewa Palus.

Cena gazu w USA ponownie silnie w dół

S&P 500 atakował wczoraj poziomy swoich szczytów z września i grudnia ub.r. (+0,25 proc.), ale na razie nie zdołał przełamać tych poziomów. Najwyższy poziom od września ub.r. osiągnął pod koniec minionego tygodnia najwyższy poziom od września ub.r. (+0,95 proc.). Średnia przemysłowa Dow Jonesa pozostawała poniżej poziomu swoich tegorocznych lokalnych maksimów (+0,08 proc.).

Spadki przeważały dziś rano na rynkach akcji Azji i Oceanii. Największy – -2,73 proc. – notował Hang Seng, który w zeszłym tygodniu osiągnął najwyższy poziom od marca ub.r. Jednym z nielicznych wzrostowych wyjątków był tajwański Taiex, który podskoczył dziś w górę o 3,76 proc. do najwyższego poziomu od czerwca ub.r.

Na europejskich rynkach akcji lekko przeważały na początku pierwszej sesji nowego tygodnia spadki (DAX -0,58 proc., CAC 40 -0,6 proc. ok. godz. 9:45).

Dosyć słaby był na początku poniedziałkowej sesji polski rynek akcji (WIG-20 -0,93 proc. ok. godz. 9:45). Spadały dziś rano również pozostałe główne indeksy GPW oraz wszystkie indeksy sektorowe. Wśród składników sWIG-u swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Cognor Holding, Creeepy Jar oraz Playway.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu osiągnęła wczoraj najniższy poziom od sierpnia ub.r., ale dziś rano rosła (5,829 proc.). Również lekko rosła rentowność 10-latek rządu Stanów Zjednoczonych (3,529 proc.).

Cena kontraktów na gaz ziemny w USA (Henry Hub) na NYMEX-ie spadała dziś rano o 6,39 proc. osiągając najniższy poziom od kwietnia 2021. Lekko taniały dziś rano ok. godz. 9:30 kontrakty na ropę naftową (WTI -0,74 proc., Brent -0,83 proc.). Cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie osiągnęły w piątek najniższy poziom od stycznia 2022, ale zakończyły sesję wzrostem o 2,78 proc.

Kurs EUR/USD utrzymywał się poniżej poziom 1,09 (+0,21 proc. ok. godz. 9:20). Kurs USD/JPY utrzymywał się minimalnie poniżej poziomu 130 JPY.

Polski złoty wykazywał dziś rano niewielkie zmiany (EUR/PLN -0,01 proc., USD/PLN -0,17 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wzrósł w niedzielę do najwyższego poziomu od sierpnia ub.r., ale dziś korygował się o 0,53 proc. (ok. godz. 9:20).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Bezpieczny Kredyt 2 procent – na czym ma polegać nowy program rządowy?

Bezpieczny Kredyt 2 procent to jeden z dwóch filarów programu Pierwsze Mieszkanie – nowej, planowanej przez rząd formy pomocy dla osób chcących zakupić własną nieruchomość mieszkaniową. Wg założeń kredyt z dopłatą państwa ma być bardziej dostępny i pomóc w zakupie nieruchomości. Czy tak będzie w istocie? Eksperci portalu GetHome.pl postanowili przyjrzeć się temu rozwiązaniu.

Program Pierwsze Mieszkanie wg zapowiedzi strony rządowej miałby wejść w życie około lipca tego roku. Na razie jednak musi przejść pełną ścieżkę legislacyjną. Program ma być odpowiedzią na splot niekorzystnych czynników, które de facto pozbawiają finansowania z banków tysiący ludzi, którzy chcą realizować swoje mieszkaniowe plany. Chodzi z jednej strony o ciągle bardzo wysokie ceny mieszkań, a z drugiej – o drastyczny wzrost kosztów kredytowania podyktowany serią podwyżek stóp procentowych NBP (od niemal zera dla stopy referencyjnej jesienią 2021 do 6,75 proc. jesienią 2022), a co za tym idzie wzrostem wskaźnika WIBOR a więc rat kredytów (nawet o 100 proc.). Taka sytuacja sprawia, że ogromne rzesze potencjalnie zainteresowanych kupnem, nie mają takiej możliwości. Zdolność kredytowa Polaków drastycznie się zmniejszyła, stąd też kilkudziesięcioprocentowy spadek akcji kredytowej i zakupów mieszkaniowych w zeszłym roku.

Jednym z filarów nowego programu pomocowego ma być specjalne Konto Mieszkaniowe, na którym beneficjent będzie odkładał środki. Konto będą miały w swojej ofercie banki komercyjne. Będą je mogły założyć osoby , które  nie miały wcześniej własnego mieszkania. Ustawodawca daje taką możliwość także osobom z mieszkaniem, które żyją z dwójką dzieci na maksymalnie 50 mkw., z trójką na 75 mkw., czwórką – 90 mkw., piątką – bez limitu metrażu.

Wysokość wpłat na konto ma się mieścić w widełkach od 500 zł miesięcznie do 2000 zł. Regularne oszczędzanie (minimum 11 wpłat w roku) zagwarantuje państwową premię w wysokości równej rocznemu wskaźnikowi inflacji lub też wskaźnikowi zmiany wartości ceny 1 mkw. powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego. Premia będzie wypłacana jednorazowo.  Okres oszczędzania na specjalnym koncie ma wynieść od 3 do 10 lat.

Drugim filarem programu – ważniejszym dla tysięcy ludzi, którzy na dziś planują kupno nieruchomości – ma być możliwość uzyskania kredytu, w którym do odsetek dopłaci państwo. Zanim zastanowimy się nad skutecznością takiego rozwiązania, przypomnijmy pokrótce jego planowane zasady.

Bezpieczny kredyt 2 procent – czyli jaki?

Wg założeń rządowych beneficjent będzie mógł zaciągnąć kredyt z okresowo stałą stopą procentową i przez 10 lat, dzięki państwowym dopłatom, spłacać raty malejące z oprocentowaniem w wysokości 2 proc. (do tego należy doliczyć comiesięczną marżę banków i jednorazową prowizję). Po 10 latach oprocentowanie ma wrócić do wyjściowej wysokości, a raty mają zmienić się na równe. Wkład własny przy takim kredycie nie będzie konieczny, ponieważ rząd przewiduje, że pomoc w tej formie będzie można połączyć z programem Mieszkanie bez wkładu własnego.

Ustawodawca przewidział limity wysokości preferencyjnych kredytów. I tak:

  • Singiel będzie mógł zadłużyć się na kwotę maksymalnie do 500 tys. zł
  • Małżeństwo, lub rodzice przynajmniej jednego dziecka – na kwotę do 600 tys. zł.

Program będzie skierowany do osób do 45 roku życia, które nie miały wcześniej żadnego własnego mieszkania. Jeśli o wsparcie stara się małżeństwo, lub rodzice co najmniej jednego dziecka, powyższy warunek musi spełniać przynajmniej jeden z nich.

Istotne jest, że program nie zakłada limitów cen 1 mkw. mieszkania, które ma być kupione ze środków preferencyjnego kredytu.

Kredyt dla bogatych?

Jednym z warunków otrzymania preferencyjnego kredytu jest zdolność kredytowa beneficjenta. I ta sprawa budzi największe kontrowersje wśród ekspertów, bowiem bank wyliczając zdolność kredytową będzie musiał brać pod uwagę cały okres kredytowania i “wyjściowe” zapisane na umowie oprocentowanie, które po 10 latach pomocy państwa ma wrócić do pierwotnej wysokości. Taki stan rzeczy oznacza, że na dziś – przy bardzo wysokich kosztach kredytów – tylko niewielka część potencjalnych beneficjentów kwalifikowałaby się do pomocy. I byliby to ludzie zamożni, o wysokiej zdolności kredytowej, których stać byłoby na zakup nieruchomości bez pomocy państwa. Wymaganą zdolność kredytową winduje też fakt, że wkład własny nie byłby konieczny, a więc kwota kredytu byłaby dodatkowo wyższa.

Posługując się przykładem, który podaje strona rządowa, na podstawie oferty jednego z banków komercyjnych, jeśli dziś kredytobiorca zadłużyłby się na okres 30 lat, na kwotę 550 tys. zł, to przy stałej stopie procentowej wynoszącej 8,46 proc. rata takiego kredytu bez dopłat wyniosłaby aktualnie 5400 zł.

Biorąc pod uwagę, że bank analizując wniosek kredytowy, musi wyliczać zdolność “wyjściową” a więc dla całego okresu kredytowania, małżeństwo/ para która starałaby się o wspomniany kredyt powinna na dziś dysponować dochodem netto rzędu około 10 tysięcy złotych. Singiel przy 500 tysięcznym kredycie, musiałby dysponować dochodem niewiele mniejszym. Dodatkowo – jeśli taka para/beneficjent nie będzie mieć wkładu własnego – zdolność kredytowa musiałaby być jeszcze wyższa.

To wszystko powoduje uzasadnione wątpliwości, czy program spełni swoje zadanie, czy Bezpieczny Kredyt 2 proc. będzie w praktyce ofertą tylko dla wybranych.

Po latach raty “z górki”?

Strona rządowa i część bankowców przekonuje jednak, że nie. Wszystko ze względu na konstrukcję nowej formy pomocowej. Dzięki ratom malejącym przy stałej stopie procentowej kredytobiorca ma szybciej spłacać kapitał, tym samym po 10 latach państwowej pomocy i powrocie rat do wyjściowej wysokości, uniknięty zostanie skokowy wzrost wysokości rat.

Rząd podaje wspomniany przykład kredytu na 550 tys. zł z wyjściowym oprocentowaniem w wysokości 8,46 proc. Rata takiego zobowiązania bez państwowego wsparcia – jak napisaliśmy – wyniosłaby 5400 zł. Z rządową dopłatą pierwsza rata malejąca wynosiłaby 2830 zł, po 10 latach spłaty natomiast wysokość comiesięcznego zobowiązania w ratach równych kształtowałaby się na poziomie 3200 zł miesięcznie. A więc wzrost obciążenia nie byłby znaczny.

Podobny głos słyszymy ze strony analityków PKO BP. Eksperci banku w analizie “Puls Nieruchomości: nie taka dostępność mieszkań straszna, jak ją malują”, podkreślają, że wiele w zakresie dostępności wspomnianych kredytów będzie zależało od samych banków, jednak konstrukcja nowej formy pomocowej umożliwia łagodniejsze podejście do kwestii wyliczania zdolności kredytowej

“W chwili obecnej trudno powiedzieć, w jaki sposób będzie wyliczana maksymalna zdolność kredytowa w ramach programu. Nie można jednak wykluczyć pewnego poluzowania zasad wyliczania zdolności. Zakładając malejące raty, przy kredycie na 25 lat po 10 latach wsparcia kredytobiorcy pozostanie co najwyżej 60% kapitału do spłaty. W tej sytuacji zdolność kredytowa mogłaby być wynikiem kalkulacji sporządzonej w oparciu o ratę będącą maksimum z wyliczonej dla całego kredytu przy stopie 2% i wyliczonej dla 60% kredytu przy dzisiejszej stopie wraz z buforem w wysokości 5 pkt. proc.”– piszą analitycy PKO BP.

Eksperci spodziewają się, że nowa forma pomocy istotnie pobudzi popyt na mieszkania. Szacują, że w ramach programu udzielanych może być nawet 40 tys. kredytów rocznie. Przygotowali też symulację możliwych do kupna metraży mieszkaniowych dla poszczególnych branż, przy średnich cenach mieszkań i przeciętnych zarobkach. Z analizy wynika, że wsparcie w formie Bezpiecznego Kredytu 2 proc. znacznie zwiększyłoby powierzchnię możliwych do zakupu mieszkań.

Wykres 1 Dostępność mieszkania wg zatrudnienia w wybranych branżach (źródło PKO BP)Dostępność mieszkania wg zatrudnienia w wybranych branżach

Czy tak będzie w istocie? Przekonamy się, jak do sprawy podejdą banki komercyjne. Wstępny termin wejścia w życie nowego programu to 1 lipca 2023.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Ubezpieczyciel ochroni nas również w kamaszach?

W bieżącym roku, do 200 000 rezerwistów otrzyma wezwanie na ćwiczenia wojskowe. Sprawdzamy na przykład, jak wygląda kwestia ochrony ubezpieczeniowej w czasie takiego szkolenia.

Doniesienia o szkoleniach rezerwistów pod koniec 2022 r. wywołały spore poruszenie. Najbardziej zainteresowani byli oczywiście młodzi mężczyźni. W ramach odpowiedzi, przedstawiciele wojska zaznaczyli, że na ćwiczenia rezerwy trafi tylko minimalna liczba osób bez wcześniejszego przeszkolenia wojskowego. Chodzi o osoby posiadające kwalifikacje interesujące dla wojska. Armia uspokaja również, że górny limit powołań na ćwiczenia (200 000 osób) wcale nie musi być zrealizowany i został on ustalony na podobnym poziomie jak poprzednio. Te informacje uspokoiły atmosferę i odpowiedziały na wiele pytań. Niemniej jednak, nadal pojawiają się wątpliwości dotyczące szczegółowych kwestii. Przykładowo, niektóre osoby mogą zastanawiać się, czy w trakcie ćwiczeń rezerwy będzie obowiązywała ich ochrona z prywatnej polisy. Na to pytanie i kilka innych postanowili odpowiedzieć eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl oraz największej w Polsce agencji ubezpieczeniowej Unilink.

Każdy w czasie ćwiczeń ma ubezpieczenie zdrowotne

Bardzo wiele osób uczestniczących w ćwiczeniach wojskowych rezerwy, posiada prawo do bezpłatnych świadczeń medycznych z NFZ jako np. zatrudnieni na etacie lub prowadzący działalność gospodarczą. Chodzi oczywiście o prawo związane z opłacaniem składki zdrowotnej w odpowiedniej wysokości. „Warto jednak wspomnieć, że ustawodawca przewidział specjalne rozwiązanie prawne. Gwarantuje ono, że ewentualne urazy powstałe podczas ćwiczeń rezerwy będą leczone bezpłatnie – w ramach świadczeń zapewnianych przez Narodowy Fundusz Zdrowia” – podkreśla Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Mianowicie, ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. 2004 nr 210 poz. 2135) informuje, że obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają między innymi żołnierze powołani do służby w aktywnej rezerwie w dniach pełnienia tej służby, a także żołnierze pasywnej rezerwy powołani na ćwiczenia wojskowe w dniach odbywania tych ćwiczeń. Mowa o żołnierzach, którzy nie posiadają innego tytułu do ubezpieczenia zdrowotnego. Co więcej, wspomniani żołnierze rezerwy nie muszą opłacać składki zdrowotnej i posiadają prawo do świadczeń przez kolejne 30 dni od zakończenia ćwiczeń, o czym mówi artykuł 67 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. „Ustawa z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny także potwierdza prawo do bezpłatnego leczenia, które przysługuje wszystkim rezerwistom biorącym udział w ćwiczeniach” – dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Wojsko może rezerwistom wypłacić odszkodowanie …

Kolejny ważny aspekt to odszkodowania wypłacane przez wojsko za ewentualne obrażenia u rezerwistów. Ustawa o obronie Ojczyzny określa zasady wypłacania takich odszkodowań za wypadek, który miał miejsce w czasie czynnej służby wojskowej. Do tej kategorii zalicza się również pełnienie służby przez aktywnego rezerwistę (w dniach służby), a także odbywanie ćwiczeń wojskowych przez żołnierzy należących do pasywnej rezerwy. „Jako wypadek uprawniający do odszkodowania jest też traktowane zdarzenie, które miało miejsce w czasie dojazdu na miejsce wykonywania czynnej służby lub podczas drogi powrotnej” – mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Tegoroczne ćwiczenia rezerwy (podobnie jak poprzednie), na pewno nie będą się wiązały z dużym ryzykiem zdrowotnym. Niemniej jednak, wezwane osoby powinny wiedzieć, że zgodnie z przepisami przysługuje im m.in. jednorazowe odszkodowanie za stały lub długotrwały uszczerbek na zdrowiu będący skutkiem wypadku w czasie czynnej służby. Takie świadczenie jest ustalane jako 20% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej z poprzedniego roku za każdy 1% stałego albo długotrwałego uszczerbku na zdrowiu. Ustawa o obronie Ojczyzny przewiduje możliwość powiększenia odszkodowania jeśli doszło do pogorszenia stanu zdrowia. „Na odszkodowanie od wojska nie można liczyć jeśli obrażenia były np. spowodowane tylko rażąco niedbałym zachowaniem przeszkolonego żołnierza lub głównie jego stanem nietrzeźwości” – wymienia Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Ochrona z polisy często obejmuje ćwiczenia wojskowe

W kontekście ćwiczeń wojskowych rezerwy, może nasuwać się pytanie o zasady prywatnej ochrony ubezpieczeniowej. Chodzi przede wszystkim o dobrowolną polisę NNW i/lub polisę na życie osoby uczestniczącej w ćwiczeniach oraz jej ewentualne ubezpieczenie medyczne. To ciekawa kwestia, bo w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) chroniącego życie i zdrowie zwykle można znaleźć wyłączenia ochrony dotyczące wojny, zamieszek, rozruchów, zamachu stanu i aktów terroru. Jednakże OWU nie zawsze wskazują na ćwiczenia wojskowe jako okoliczność skutkującą wyłączeniem ochrony. „Wyrywkowa analiza warunków różnych polis sugeruje nawet, że wyłączenie ochrony na czas służby wojskowej (w okresie pokoju) jest dość rzadko stosowanym rozwiązaniem. Taka polityka zakładów ubezpieczeń wydaje się korzystna dla rezerwistów i obronności kraju” – podkreśla Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Pomimo dość rzadkiego wskazywania przez ubezpieczycieli ćwiczeń wojskowych jako przesłanki do wyłączenia ochrony, osoby spodziewające się wezwania na wspomniane ćwiczenia powinny sprawdzić OWU nabywanej polisy, np. ubezpieczenia NNW. Towarzystwa ubezpieczeniowe posiadają bowiem rozmaitą politykę wobec ryzyk związanych z ćwiczeniami wojskowymi i urazami spowodowanymi nieszczęśliwymi wypadkami z użyciem broni palnej i materiałów wybuchowych. Niektórzy ubezpieczyciele w ogóle nie posiadają w swojej ofercie odpowiedniej ochrony. Inni będą indywidualnie rozpatrywać każdy wniosek o polisę. Są również tacy, którzy zapewniają ochronę w tego typu przypadkach. „Przy zakupie polisy NNW należy zwrócić uwagę na tzw. wyłączenia odpowiedzialności z tytułu użycia broni lub materiałów wybuchowych. Jeśli nasza polisa posiada takie wyłączenia, to w przypadku szkody nie otrzymamy odszkodowania. Przed rozpoczęciem ćwiczeń najlepiej skonsultować się z dobrym agentem ubezpieczeniowym, który posiada ofertę wielu towarzystw i pomoże nam w znalezieniu odpowiedniej ochrony na wszelki wypadek” – wyjaśnia Maciej Łoboz, ekspert Unilink, największej multiagencji ubezpieczeniowej w Polsce.

Źródło: porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl

60 proc. firm i konsumentów uważa, że gospodarka nie poradzi sobie bez windykacji

Ponad połowa przedsiębiorców i 60 proc. konsumentów uważa, że Polska gospodarka nie jest w stanie funkcjonować bez firm windykacyjnych. A nadchodzący kryzys sprawi, że ich znaczenie jeszcze bardziej wzrośnie. Takie wnioski płyną z badania „Przydatność firm windykacyjnych dla gospodarki”, przeprowadzonego na zlecenie Kaczmarski Inkasso.

O tym, z jakimi problemami finansowymi zmagają się obecnie przedsiębiorcy, świadczą dane Krajowego Rejestru Długów. Na koniec 2022 r. długi 2,38 mln konsumentów dochodziły do 44,4 mld zł, a 264 tys. przedsiębiorców sięgały prawie 8,6 mld zł. I od początku sierpnia nieustannie rośnie. Wiele branż odczuwa poważne perturbacje wynikające z tego, że klienci nie płacą na czas lub wcale za kupione towary i zrealizowane usługi. W pierwszych 10 miesiącach 2022 r. najwięcej zaległości przybyło w budownictwie i handlu, w mniejszym stopniu w przemyśle, transporcie, hotelarstwie i gastronomii. Rosła też liczba niewypłacalności przedsiębiorstw. W IV kwartale 2022 r. było ich o blisko 1/4 więcej niż trzy miesiące wcześniej, a co trzecia firma, która ogłosiła upadłość, była notowana w KRD już 2 lata wcześniej.

Gotówka szybciej wraca na konto

Zdecydowana większość firm i konsumentów (po blisko 80 proc. wskazań w obu grupach), uważa, że praca firm windykacyjnych jest konieczna dla funkcjonowania rynku. 3/4 przedsiębiorców i 77 proc. osób fizycznych dostrzega, że biznes szybciej odzyskuje pieniądze dzięki współpracy z firmami windykacyjnymi niż wtedy, kiedy oddaje sprawy do sądu.

Ważną kwestią jest także poczucie bezpieczeństwa w relacjach biznesowych dzięki wsparciu firm windykacyjnych. Można wówczas liczyć na skuteczną pomoc w wyegzekwowaniu pieniędzy od dłużnika. Na ten aspekt zwraca uwagę 71 proc. badanych przedsiębiorców i 76 proc. konsumentów.

Zdaniem ponad połowy przedsiębiorstw i 60 proc. osób fizycznych polska gospodarka nie jest w stanie funkcjonować bez firm windykacyjnych. Powszechne w naszych realiach zatory płatnicze paraliżują działanie gospodarki, a w ich odblokowywaniu istotny udział mają właśnie firmy zarządzające wierzytelnościami.

Miliardy złotych czekają na przywrócenie do obiegu

Według ostatnich dostępnych danych, zawartych w raporcie „Wielkość polskiego rynku wierzytelności” Związku Przedsiębiorstw Finansowych, wartość wierzytelności obsługiwanych w II kwartale 2022 r. przez firmy windykacyjne to 148,35 mld zł. Średnia wartość długu sięga 7,9 tys. zł.

– Nasze doświadczenie w odzyskiwaniu należności wskazuje, że firmom, zwłaszcza z sektora MŚP, mocno zależy teraz na wyegzekwowaniu pieniędzy zamrożonych w fakturach. Obecna sytuacja na rynku nie napawa optymizmem: małym podmiotom, a jest ich bardzo dużo w polskiej gospodarce, niełatwo dostać kredyt na finansowanie działalności. Do tego inflacja znacząco zmniejsza wartość wypracowanych zysków. Znaczenie firm windykacyjnych, które wspierają przedsiębiorstwa w zachowaniu płynności finansowej, będzie więc rosło. Przywrócenie pieniędzy do obiegu ma ogromny wpływ na sprawne działanie gospodarki. Z samych tarcz antykryzysowych wypłacono z budżetu państwa 230 mld zł, co pokazuje, jak trudno funkcjonować firmom na rynku bez dopływu gotówki –mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

I wyjaśnia, że windykacja polubowna, prowadzona przez wyspecjalizowane firmy, skupia się na dialogu pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem, którego efektem jest wynegocjowanie rozwiązania zaakceptowanego przez obie strony. Przykładowo – spłaty zaległości w ratach. Do windykacji można przekazać jedną fakturę lub cały ich portfel.

Kryzys i większy konsumpcjonizm równa się więcej długów

Według badania Kaczmarski Inkasso ponad 42 proc. przedsiębiorców i 38 proc. osób fizycznych uważa, że znaczenie firm windykacyjnych w najbliższej przyszłości będzie rosło.

Kryzys i większy konsumpcjonizm równa się więcej długów

Zdaniem respondentów największy wpływ na to będą miały skutki kryzysu gospodarczego, które dopiero nadejdą. Sprawią one, że wsparcie firm windykacyjnych będzie potrzebne w jeszcze większym stopniu niż dotychczas. Wskazuje na to 58 proc. przedsiębiorstw i 46 proc. konsumentów. Badani sądzą również, że z powodu niepewnych warunków ekonomicznych wzrośnie liczba podmiotów zagrożonych niewypłacalnością i upadłością. Wskazuje na to 53 proc. firm i 46 proc. klientów indywidualnych. W tym przypadku rolą firm windykacyjnych będzie zapobieżenie takim sytuacjom poprzez szybkie odzyskiwanie należności na zlecenie tych przedsiębiorstw.

Z kolei po 42 proc. badanych w obu badanych grupach stwierdza, że wśród Polaków wzrasta konsumpcjonizm i coraz powszechniejsze staje się życie na kredyt, często ponad stan. Z tego powodu zaangażowanie firm windykacyjnych w odzyskiwanie długów będzie jeszcze większe niż obecnie.

Dlaczego znaczenie firm windykacyjnych będzie w przyszłości większe

Dlaczego znaczenie firm windykacyjnych będzie w przyszłości większe

Badanie „Przydatność firm windykacyjnych dla gospodarki”, przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, zostało zrealizowane w III kwartale 2022 r. techniką mieszaną – CAWI i CATI na reprezentatywnej grupie firm oraz konsumentów. W grupie firm w badaniu wzięło udział 405 podmiotów. W grupie konsumentów w sondażu uczestniczyło 1014 osób w wieku 18-74 lata.

Zasady poruszania się elektrykiem po buspasie

Kierowcy poruszający się swoimi pojazdami w miastach spotykają się z największym nagromadzeniem znaków pionowych i poziomych oraz sygnalizatorów. Poza tym istnieje gąszcz zasad nieopisanych na znakach, do których kierowcy muszą się stosować, aby poruszać się zgodnie z prawem. Jedną z sytuacji jest możliwość poruszania się pojazdem elektrycznym po pasach ruchu wyznaczonych dla autobusów popularnie zwanych buspasami. Trudności w tym zakresie może powodować zwłaszcza pokonywanie skrzyżowań. Warto wiedzieć jak bezpiecznie poruszać się elektrykiem w miejskiej dżungli.

Aby przejść do tego szczególnego przypadku zacznijmy od krótkiego przypomnienia generalnych zasad poruszania się po buspasach. Co do zasady są to pasy ruchu wydzielone do poruszania się przez ograniczoną grupę pojazdów. Przede wszystkim mogą się po nich poruszać autobusy lub trolejbusy oraz inne pojazdy wykonujące odpłatny przewóz osób na regularnych liniach oznaczone znakami pionowymi D-11 oraz D-12 i poziomymi P-22 jak poniżej.

Znak drogowy D-12
Znak drogowy D-12
Znak drogowy D-11
Znak drogowy D-11

Zarządca drogi, który jest odpowiedzialny za organizację ruchu na danej drodze, może zdecydować o dopuszczeniu poruszania się po buspasach również innych pojazdów. Są to na przykład taksówki (jak w przypadku znaków zaprezentowanych powyżej) lub w Warszawie pojazdy miejskiego transportu osób niepełnosprawnych (MTON) poprzez umieszczenie na znaku dodatkowego napisu lub symbolu oznaczających, że na pasie ruchu oznaczonym tym znakiem jest dopuszczony ruch pojazdu określonego tym napisem lub symbolem.

W niektórych miejscach znakom pionowym ustawianym dla oznaczenia początku buspasa dodatkowo towarzyszą tabliczki wskazujące na czas w jakim buspas w danym miejscu ma zastosowanie, np. w godzinach szczytu.

Zarządca drogi, który jest odpowiedzialny za organizację ruchu na danej drodze, może zdecydować o dopuszczeniu poruszania się po buspasach również innych pojazdów. Są to na przykład taksówki (jak w przypadku znaków zaprezentowanych powyżej) lub w Warszawie pojazdy miejskiego transportu osób niepełnosprawnych (MTON) poprzez umieszczenie na znaku dodatkowego napisu lub symbolu oznaczających, że na pasie ruchu oznaczonym tym znakiem jest dopuszczony ruch pojazdu określonego tym napisem lub symbolem.

W niektórych miejscach znakom pionowym ustawianym dla oznaczenia początku buspasa dodatkowo towarzyszą tabliczki wskazujące na czas w jakim buspas w danym miejscu ma zastosowanie, np. w godzinach szczytu.

Wraz z wejściem w życie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych pojazdy elektryczne oraz pojazdy napędzane wodorem również nabyły uprawnienie do poruszania się po buspasach do 31 grudnia 2025 r. Uprawnienie to, pomimo początkowych rozbieżności co do interpretacji wprowadzonego ustawą o elektromobilności przepisu prawa o ruchu drogowym, jest niezależne od umieszczenia dodatkowych informacji na znakach D-11/D-12. Zarządca drogi może jednak uzależnić poruszanie się pojazdów elektrycznych (przepis w tym miejscu wskazuje wyłącznie pojazdy elektryczne, a więc ograniczenie to nie może to dotyczyć pojazdów napędzanych wodorem) po wyznaczonych pasach ruchu dla autobusów od liczby osób poruszających się tymi pojazdami.

Tyle podstawowej teorii. Wiele wątpliwości pojawia się jednak w praktyce zwłaszcza na skrzyżowaniach. Pojawiają się bowiem wątpliwości czy przejazd przez skrzyżowanie na wprost buspasem jest dopuszczalny. Jak zawsze w takich przypadkach odpowiedź brzmi to zależy.

W mojej ocenie można wyróżnić dwie najczęściej spotykane w praktyce sytuacje:

  1. Został wyznaczony buspas, który nieprzerwanie biegnie na pasie jezdni przebiegającym przez skrzyżowanie, tak jak na poniższym zdjęciuZostał wyznaczony buspas
  2. Buspas przed skrzyżowaniem ulega zakończeniu tak jak na poniższym zdjęciuBuspas przed skrzyżowaniem

W obu przypadkach sytuacja poruszającego się po buspasie pojazdu do tego uprawnionego, w tym pojazdu elektrycznego, jest odmienna.

Tam, gdzie buspas biegnie nieprzerwanie przez skrzyżowanie, w mojej ocenie zasady korzystania z niego się nie zmieniają, w tym uprawnienie pojazdu elektrycznego do poruszania się po nim w taki sam sposób jak autobus. W rezultacie zarówno autobus jak i pojazd elektryczny mogą korzystając z buspasa przejechać skrzyżowanie na wprost. Inne pojazdy, nieuprawnione do poruszania się po buspasie w takim przypadku są uprawnione do skorzystania z niego w miejscu wyznaczonym liniami przerywanymi i wyłącznie w celu skrętu w prawo, jeśli tak wskazuje znak pionowy F-11. Innymi słowy organizacja ruchu w danym miejscu ulega zmianie umożliwiając na krótkim odcinku jezdni skorzystać z pasa ruchu przeznaczonego dla ograniczonej grupy pojazdów również przez pojazd spoza tej grupy, ale wyłącznie w ściśle określonym celu.

Zaś tam, gdzie buspas ulega zakończeniu przed skrzyżowaniem, tak jak na drugim z powyższych zdjęć, organizacja ruchu w tym miejscu ulega dużo większej zmianie. O ile w pierwszym z opisywanych przypadków został uczyniony wyjątek dla pojazdu niedopuszczonego do poruszania się po buspasie, o tyle w drugiej sytuacji przestaje obowiązywać uprzywilejowanie wynikające z buspasa, a wszystkie pasy skrzyżowania podlegają ogólnym zasadom, do przestrzegania których są zobowiązani wszyscy użytkownicy pojazdów. Innymi słowy w drugim przypadku wyjątek zostaje przyznany nie dla pojazdów, które po buspasie nie mogły dotąd się poruszać, lecz dla autobusów, których kierowcy w przeciwnym wypadku musieliby zastosować się do nakazu jazdy w prawo obowiązującego wszystkie pojazdy. W rezultacie w tym drugim przypadku nie mamy do czynienia z buspasem biegnącym przez skrzyżowanie, a wyłącznie uprzywilejowaniem autobusu, który może jadąc prawym pasem przejechać skrzyżowanie na wprost. Tym samym kierowcy wszystkich innych pojazdów, niewymienionych z nazwy lub symbolu na znaku F-11, w tym kierowcy pojazdów elektrycznych, w mojej ocenie pokonując skrzyżowanie na wprost popełniają wykroczenie, gdyż nie są do tego uprawnieni. Mandat za to wykroczenie to 250 złotych więc warto rozróżniać dwie opisane powyżej sytuacje.

Na koniec dochodzimy do kolejnego zagadnienia, które w praktyce kierowcom pojazdów elektrycznych może sprawiać trudności, a mianowicie pojawiająca się na buspasach sygnalizacja szczególna. Na drodze możemy bowiem spotykać sygnały przeznaczone dla kierujących wszystkimi pojazdami, np. sygnalizator świetlny S1, ale możemy także, zwłaszcza w ciągu buspasa, napotkać sygnały przeznaczone dla określonej grupy uczestników ruchu, w tym sygnały dla kierujących pojazdami wykonującymi odpłatny przewóz osób na regularnych liniach, poruszającymi się po wydzielonych dla nich pasach ruchu, np. sygnalizator SB. Przykłady tych sygnalizatorów zostały pokazane poniżej.

Sygnalizator SB
Sygnalizator SB
Sygnalizator S1
Sygnalizator S1

O ile sygnalizator S1 ma zastosowanie do kierowców wszystkich pojazdów, o tyle sygnalizator SB umieszczony w ciągu buspasa stosuje się wyłącznie do kierujących pojazdami wykonujących odpłatny przewóz osób na regularnych liniach. W konsekwencji do tego sygnalizatora nie może stosować się pojazd elektryczny i przejechać skrzyżowania na podstawie jego sygnałów, jeśli jednocześnie sygnalizator S1 mu tego nie umożliwia. Wprowadzając w ustawie o elektromobilności uprzywilejowanie dla pojazdów elektrycznych nie zrównano ich w całości z autobusami stąd brak możliwości stosowania się do sygnalizatora SB. W praktyce może to jednak w niektórych przypadkach oznaczać utrudnienie dla kierowcy autobusu, który stojąc za pojazdem elektrycznym na buspasie mógłby pokonać skrzyżowanie dzięki wskazaniom sygnalizatora SB, ale jest zablokowany właśnie przez pojazd elektryczny. W niektórych przypadkach, tam, gdzie taka śluza jest przeznaczona po to, aby autobus mógł przed resztą pojazdów wjechać na skrzyżowanie na przykład w celu zmiany pasa ruchu ze skrajnie prawego na skrajnie lewy, brak możliwości stosowania się do sygnalizatora SB przez kierującego pojazdem elektrycznym może całkowicie wypaczyć skuteczność takiego rozwiązania, dlatego docelowo warto zapewne rozważyć zmiany przepisów i w tym zakresie.

Wyjaśnienia ze strony prawnej rozwiązują wiele wątpliwości. Postanowiliśmy również zapytać policję o ich stanowisko w tej sprawie.

Wejście w życie Ustawy o elektromobliności w intencji ustawodawcy miało na celu przede wszystkim ułatwić właścicielom e-samochodów poruszanie się w obszarach zabudowanych przy zapewnieniu płynności i dynamiki ruchu biorąc pod uwagę priorytet funkcjonowania komunikacji publicznej. W związku z ogólną hierarchią aktów prawnych i faktem braku stosownych zapisów nakazujących sensu stricte ich kierującym stosowne zachowania w przytoczonych przez pana redaktora przykładach należy przyjąć, że kierujący samochodami elektrycznymi uprawnieni są do poruszania się po całej powierzchni buspasów. Dotyczy to również sygnalizacji szczególnej. Dzisiejsze przepisy Ustawy obowiązują do końca 2025 r.komentuje nadkom. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Autor: Elektromobilni.pl

Nowe przepisy wpływają na grudniową sprzedaż pożyczek

W listopadzie br. wg danych CRIF wartość finansowania w segmencie tradycyjnych pożyczek wyniosła 1,38 mld. Rynek zanotował wtedy wzrost wartości finansowania względem października (+15,2 proc.) Liczba udzielonych pożyczek w ujęciu miesięcznych także nieznacznie wzrosła (+3,7 proc.) . W tym samym okresie rynek pożyczek buy now and pay later (BNPL) udzielił finansowania o wartości 253,6 mln PLN z dynamiką wzrostu +27,4 proc. m/m i 177 proc. r/r.

W listopadzie oba segmenty rynku, zarówno tradycyjny sektor pożyczkowy jaki i BNPL osiągnęły dwucyfrową dynamikę wzrostu w ujęciu miesięcznym. Jednak w przypadku tradycyjnego rynku pożyczkowego kolejny miesiąc wiązał się ze spadkami w stosunku do listopada zarówno jeśli chodzi o liczbę, jak i wartość udzielonych pożyczek – mówi Agnieszka Wachnicka, Prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. – Grudzień zazwyczaj był najlepszym miesiącem dla branży ze względu na świąteczne ożywienie. W tym roku na zahamowanie sprzedaży prawdopodobnie wpłynęła nowa ustawa antylichwiarska, której część zapisów weszło w życie 18 grudnia. Kolejne miesiące mogą przynieść dalszy spadek aktywności rynku – dodaje Agnieszka Wachnicka.

Rynek pożyczkowy w grudniu

W grudniu br. wg. danych CRIF wartość finansowania w tradycyjnym sektorze pożyczek pozabankowych wyniosła 1,3 mld PLN. Rynek zanotował spadek wartości udzielonego finansowania o 7,4 proc. względem listopada, a liczba udzielonych pożyczek spadła o 2,1 proc. m/m.

Średnia kwota udzielonej pożyczki po raz drugi w tym roku przekroczyła 4 tys. PLN i wyniosła 4 136 PLN. Choć w ujęciu rocznym zanotowano wzrost  o 8,2 proc. to w porównaniu z danymi z listopada średnia wartości pożyczki spadła o 5,4 proc.

Dane sektora BNPL za listopad

W listopadzie rynek płatności odroczonych miał wartość na poziomie ok 18 proc. finansowania udzielonego przez firmy pożyczkowe. Dane z sektora BNPL pokazują wartość udzielonego finansowania w listopadzie na poziomie 253,6 mln PLN, co oznacza duży wzrost względem poprzedniego miesiąca (+27,4 proc. m/m). Niemal w tym samym tempie rosła także liczba pożyczek BNPL (+27,5%  m/m), natomiast średnia wartość pożyczki utrzymała się na zbliżonym poziomie względem października. W ujęciu rocznym nadal utrzymuje się trzycyfrowa dynamika wzrostu sprzedaży, co wynika z wczesnej fazy rozwoju tego produktu w Polsce. Możemy natomiast obserwować spadek średniej wartości pożyczki w formie płatności odroczonej w porównaniu do analogicznego okresu 2021 r.

Liczba transakcji zaraportowanych przez podmioty z segmentu BNPL jest ponad dwa i pół razy wyższa niż na rynku tradycyjnym. Bardzo dobre dane za listopad mogą wynikać ze zbliżającego się okresu świątecznego oraz tzw. black friday, niezwykle popularnego w sklepach e-commerce.   podkreśla Piotr Badura, wiceprezes CRIF.

Czwarty  kwartał

W IV kwartale 2022 r. branża pożyczkowa udzieliła finansowania na łączną kwotę 3,89 mld złotych, co oznacza wzrost o 10,2 proc. w stosunku do III kwartału 2022 r. oraz wzrost o 29,7 proc. w relacji rok do roku. Jeśli chodzi o liczbę udzielonych pożyczek, była ona porównywalna do tej z III kwartału (+ 0,1 proc) natomiast r/r zanotowano wzrost o 16,8 proc. Wciąż mamy do czynienia z efektem niskiej bazy ponieważ IV kwartał 2021 roku był w dalszym ciągu okresem odbudowy branży po zniesieniu ustawowych przepisów przejściowych z czasów pandemicznych.

Średnia wartość pojedynczej pożyczki w sektorze pozabankowym w IV kwartale 2022 r. wyniosła 4 136 zł. Kwota ta jest wyższa o 10,1 proc. od średniej wartości pożyczki w III kwartale 2022 r. oraz wyższa o 11,0 proc. od tej przed rokiem.

Wg przewidywań analityków, IV kwartał 2022 roku, choć bardzo dobry, może być ostatnim takim okresem dla branży. Wejście w życie nowych przepisów drastycznie zaostrzających wysokość maksymalnych kosztów odsetkowych może doprowadzić do załamania podobnego do tego, który obserwowano w 2020 roku po wejściu przepisów pandemicznych, które były łagodniejsze od obecnie wprowadzonych.

Osoby samotnie wychowujące dzieci mogą sporo oszczędzić dzięki Polskiemu Ładowi

Zbliża się czas rozliczeń podatku dochodowego za 2022 rok. Osoby samotnie wychowujące dzieci powinny pamiętać, że mogą skorzystać z podwójnej kwoty wolnej od podatku i zapłacić wyższą stawkę PIT dopiero po przekroczeniu 240 tys. zł dochodu. Wspólne rozliczenie z dzieckiem może przynieść im spore oszczędności.

Według przepisów za osobę samotnie wychowującą dziecko uznaje się rodzica lub opiekuna prawnego, który jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem lub osobą z orzeczoną separacją. Status samotnie wychowującego dotyczy także osób będących w związku małżeńskim, jeżeli małżonek został pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności.

Ulga przysługuje, jeśli podatnik samotnie wychowuje dzieci:

  • małoletnie;
  • bez względu na ich wiek, jeśli otrzymywały zasiłek (dodatek) pielęgnacyjny lub rentę socjalną w roku podatkowym, za które dokonywane jest rozliczenie;
  • uczące się do ukończenia 25. roku życia, jeżeli w roku podatkowym nie uzyskały dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach ogólnych, z zysków kapitałowych lub przychodów zwolnionych z podatku (PIT-0 dla młodych), które przekroczyły 16 061,28 zł. Wyjątkiem jest renta rodzinna.

Z preferencji podatkowej dla samotnie wychowujących nie mogą skorzystać rodzice, którzy nie są w związku małżeńskim i opiekują się dzieckiem naprzemiennie. Przepisy wykluczają również z ulgi osoby, które samotnie wychowują dziecko, ale jednocześnie stosują podatek liniowy (19%) albo płacą ryczałt. Wyjątkiem przy ryczałcie są przychody z najmu.

Ile oszczędza osoba samotnie wychowująca dziecko?

W praktyce we wspólnym rozliczeniu z dzieckiem staje się ono drugim podatnikiem, z własną kwotą wolną od podatku. Samotnie wychowujący rodzic lub opiekun prawny może więc skorzystać z podwójnej wartości ulg. Przykładowo, jeśli osiągnął dochód w wysokości 240 tys. zł, bez ulgi należny podatek wyniósłby 49 200 zł. Z preferencją dla osób samotnie wychowujących dziecko podatnik może podzielić swój dochód na pół, wyliczyć podatek od tej kwoty i na końcu przemnożyć go razy 2. Podatek od dochodu 240 tys. zł wyniesie więc 21 600 zł – aż o 27 600 zł mniej niż bez ulgi.

Co z ulgą na dzieci?

Jeśli podatnik wychowuje tylko jedno dziecko, nie będzie mógł skorzystać z ulgi na dzieci, jego jeśli dochód przekracza 56 tys. zł.  Ulga przysługuje jednak przy więcej niż jednym dziecku. Co ważne, dla preferencji rozliczenia PIT jako osoba samotnie wychowująca liczba dzieci nie ma znaczenia. Zawsze dochód będzie dzielony na pół, a wyliczony na koniec podatek mnożony razy dwa.

Szansa dla liniowców i ryczałtowców

Warto też zaznaczyć, że podatnicy rozliczający się metodą podatku liniowego i ryczałtem ewidencjonowanym mogą zmienić formę opodatkowania za 2022 rok na skalę podatkową. W ten sposób będą mogli skorzystać ze wspólnego rozliczenia z dzieckiem. Warto jednak pamiętać, że zmiana formy opodatkowania poprzez złożenie PIT-36 w miejsce PIT-36L lub PIT-28 nie powoduje stałej zmiany na skalę podatkową. Z pewnością warto przygotować dwie wersje PIT: z oddzielnym i wspólnym rozliczeniem, a następnie złożyć ten bardziej korzystny. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że złożenie PIT-36L lub PIT-28 wyklucza złożenie PIT-36. Nie warto więc spieszyć się ze złożeniem zeznania.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Mabion uzyskał z FDA możliwość uznania leku MabionCD20 za lek sierocy we wskazaniu nefropatia błoniasta

  • Nefropatia błoniasta jest chorobą rzadką o podłożu autoimmunologicznym, prowadzącą do niewydolności nerek
  • Status leku sierocego jest przyznawany przez FDA terapiom przeznaczonym do leczenia rzadkich schorzeń – zapewnia spółkom biotechnologicznym szereg zachęt wspierających rozwój diagnostyki i terapii chorób rzadkich
  • Posiadanie statusu leku sierocego pozwala na zwolnienie z części opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku oraz gwarantuje 7 lat wyłączności rynkowej po uzyskaniu rejestracji
  • Spółka w 1H 2023 po ukończeniu analiz strategicznych podejmie decyzję co do dalszego rozwoju MabionCD20, w tym ewentualnego określenia ścieżek i harmonogramów badań niezbędnych do rejestracji leku
  • MabionCD20 jest przeciwciałem monoklonalnym, lekiem biopodobnym do MabThera/Rituxan (rituximab). Mechanizm działania rituximabu powoduje, że jest wykorzystywany w wielu wskazaniach terapeutycznych, w tym licznych chorobach rzadkich i autoimmunologicznych, co jednocześnie zwiększa atrakcyjność tego leku dla firm farmaceutycznych

„Komunikat FDA przyznający status ODD (ang. Orphan Drug Designation) dla MabionCD20 oznacza, iż Agencja na podstawie przedstawionych przez Mabion danych dotyczących cząsteczki MabionCD20, jak też literatury klinicznej, uznała za zasadne dalsze procedowanie projektu już w trybie przeznaczonym dla leków sierocych. Daje to Spółce korzyści zarówno kosztowe, w postaci zwolnienia z opłat do FDA, w tym opłat związanych z rejestracją leku oraz opłat corocznych związanych z konsultacjami rozwijanego projektu, a także potencjalnie ulg podatkowych, jak i ewentualne korzyści biznesowe w przypadku podjęcia przez Mabion dalszych działań w zakresie rozwoju projektu. W przypadku podjęcia decyzji o realizacji projektu będziemy w dialogu z FDA co do określenia dalszej ścieżki rozwoju. Nefropatia błoniasta jest jednym z kilku wskazań sierocych, które potencjalnie rozważamy i w których MabionCD20 może mieć zastosowanie terapeutyczne” wyjaśnia Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

Status leku sierocego jest przyznawany przez FDA terapiom przeznaczonym do leczenia rzadkich schorzeń. W przypadku nefropatii na terenie USA jest to ok. 1 przypadek zachorowania na sto tysięcy mieszkańców w ciągu roku. Uzyskanie statusu ODD to m.in. wyłączność rynkowa do 7 lat, po potencjalnym zarejestrowaniu leku przez FDA, co w przypadku MabionCD20 wiąże się z podjęciem decyzji co do dalszego rozwoju tego projektu, w tym ewentualnego rozpoczęcia badań klinicznych w tym wskazaniu, niezbędnych do uzyskania rejestracji. Szczegóły w tym zakresie zostaną podane po zakończeniu niezbędnych uzgodnień, wraz z ogłoszeniem długoletniej strategii Spółki, nad którą toczą się zaawansowane prace.

„Możliwości rozwoju MabionCD20, w tym jego potencjał w terapiach chorób rzadkich, wskazywane były przez Spółkę już w 2020 roku. Bez względu na dalsze decyzje odnośnie strategii długoterminowej Spółki, na dziś koncentrujemy się na budowaniu wartości prowadzonych przez nas projektów, w tym zastosowań rituximabu w chorobach rzadkich. Jedną z nich jest nefropatia błoniasta” dodaje Sławomir Jaros.

Jakie prezenty na Wielkanoc dla pracowników?

Święta Wielkanocne nadchodzą wielkimi krokami, warto zatem wykorzystać ten świąteczny klimat i skorzystać z okazji, by docenić swoich pracowników za codzienną pracę na rzecz Twojej firmy. Jak to zrobić? Postaw na gustowne paczki wielkanocne dla pracowników, dzięki którym zyskasz zaufanie podwładnych i zwiększysz ich zaangażowanie. Podpowiemy Ci, gdzie zamówić eleganckie świąteczne paczki w efektownym opakowaniu.

Dlaczego warto wręczyć prezenty pracownikom na Wielkanoc?

Tradycja wręczania świątecznych podarunków wiąże się nie tylko z Bożym Narodzeniem, ale także z Wielkanocą. Coraz częściej obdarowujemy się przysłowiowym „zajączkiem wielkanocnym” nie tylko w gronie rodzinnym, ale również i w pracy. Okazuje się, że ta praktyka przynosi wiele korzyści, o czym przekonali się sami pracodawcy. Prezenty wielkanocne wręczane podwładnym zmniejszają dystans pomiędzy szefem a zespołem, zacieśniają więzi i poprawiają wizerunek firmy. Sprawiają, że zatrudnione osoby czują się docenione, zmotywowane i bardziej angażują się w powierzone obowiązki. Jeśli chcesz docenić swoich podwładnych za trud wkładany w codzienną pracę i zależy Ci na budowaniu zaufanego teamu, który przyczyni się do sukcesu Twojego przedsiębiorstwa, postaw na prezenty dla pracowników, będące inwestycją, która się zwróci. Interesujące propozycje wielkanocnych prezentów dla podwładnych znajdziesz w sklepie internetowym Schronisko Bukowina.

zestawy wielkanocne

Upominki wielkanocne dla firm – czy idealny prezent istnieje?

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, a Ty ciągle nie wiesz, co podarować swoim pracownikom? Wybór prezentu z okazji Wielkanocy dla współpracowników, czy kontrahentów może okazać się trudny, dlatego warto postawić na sprawdzone pomysły. Idealnie w tej sytuacji sprawdzą się ponadczasowe zestawy prezentowe wypełnione najlepszej jakości produktami. W paczkach wielkanocnych dla pracowników można znaleźć artykuły spożywcze premium, niedostępne na sklepowych półkach. Wśród nich są znakomite, domowe przetwory: syropy owocowe, konfitury, dodatki do herbat w postaci cytryn z rumem i miodem oraz aromatyczne kawy, czy przepyszne słodycze – ciasteczka, czekoladki, czy krówki. W tych wyjątkowych wielkanocnych upominkach mieszczą się doskonałe regionalne rarytasy np. pasztet z dziczyzny, czy smalec wędzonką. Zestawy upominkowe zawierają także wyborne alkohole – pyszne, aromatyczne nalewki, miody pitne, wina i nieco mocniejsze trunki takie jak whisky, a nawet te pozbawione procent np. wina bezalkoholowe.

Firmowe prezenty biznesowe wcale nie muszą kojarzyć się z nudą. W sklepie online Schronisko Bukowina znajdziesz doskonałe zestawy wielkanocne, które możesz spersonalizować i umieścić na nich logo swojej firmy. Warto dodać, że ekskluzywna zawartość paczek świątecznych dla pracowników, przygotowanych przez Schronisko Bukowina, jest zapakowana w eleganckie i efektowne drewniane skrzynie oraz wiklinowe kosze.

Kiedy dać wielkanocne prezenty pracownikom?

Z okazji świąt wielkanocnych, warto podarować swoim pracownikom wyjątkowe prezenty, które będą nie tylko pięknie się prezentowały, ale i urzekały swoją zawartością. Postaraj się, aby tego typu upominki były nie tylko miłym gestem, ale także wyrazem szacunku i podziękowaniem za wspólną pracę. Niech obdarowane nimi osoby poczują się wyróżnione i docenione. Pokaż im, jak wiele dla Ciebie znaczą i cieszą się Twoim uznaniem.

Zacieśnianie więzi w firmie z pewnością ułatwi wspólne biesiadowanie przy świątecznym stole. Ustal ze swoim zespołem dogodny termin na świąteczne spotkanie, zdecyduj, czy zamawiacie catering, czy każdy przyniesie domowe smakołyki przygotowane samodzielnie. Podpowiadamy, że to idealny moment na wręczanie prezentów wielkanocnych!

GfK: rynek mrożonek w Polsce wart jest już niemal 2 mld zł

Produkty mrożone od lat cieszą się dużą popularnością wśród polskich konsumentów. Wartość zakupów gospodarstw domowych w tym segmencie przekroczyła już 1,8 mld zł w skali roku. Ponad 60 proc. rynku stanowią mrożone warzywa i dania gotowe. Znacznie rzadziej do koszyków konsumentów trafiają zamrożone owoce. Takie wnioski płyną z analiz ekspertów Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Produkty mrożone są stałym elementem koszyków zakupowych Polaków. Według danych Panelu GfK, przeciętny Polak kupuje je średnio 14 razy w roku. W okresie od grudnia 2021 r. do listopada 2022 r. podczas jednego aktu zakupowego konsumenci wydawali na mrożonki średnio 10 zł, co oznacza wzrost o 7 proc. rdr. Nabywcy najczęściej sięgają po warzywa oraz dania gotowe – razem stanowią one aż 64 proc. rynku.

Proste i szybkie gotowanie

Mrożone warzywa trafiają do koszyka co trzeciego konsumenta. Warto podkreślić, że zdecydowanie większą popularnością cieszą się mieszanki i zupy (74 proc.) niż mrożonki jednorodne (26 proc.). – Polacy cenią sobie łatwość i szybkość przygotowania posiłków. Kupując odpowiednie mieszanki, mają w zamrażarce pokrojony i obrany produkt, który nie wymaga dużej inwencji kulinarnej. Dzięki temu nawet osoby niepotrafiące gotować, mogą samodzielnie przygotować ciepły, domowy posiłekpodkreśla Jakub Dubniak, konsultant w Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Prym wiedzie… pizza

Drugim, niemalże tak samo częstym wyborem, są dania gotowe. Szczególnie pizza, która stanowi aż 19 proc. wszystkich kupowanych mrożonek w 2022 roku. Z danych Panelu GfK wynika, że przeciętny Kowalski wydał na nią średnio 64 zł. W przypadku tego typu produktu obserwujemy wyraźny trend wzrostowy, zarówno w ujęciu wartościowym (+19 proc.), wolumenowym (+11 proc.), jak i liczby dokonanych transakcji (+7 proc.). – Potencjał tej kategorii zakupowej dostrzegają producenci, którzy stale rozbudowują portfolio swoich produktów. Tylko od stycznia do listopada 2022 roku oferta pizzy mrożonej w Polsce powiększyła się o około 80 nowych produktów dodaje Jakub Dubniak.

Po mrożonki do dyskontów

Inflacja i podwyżki cen powodują, że konsumenci coraz częściej zaciskają pasa i wybierają kanały zakupowe oferujące korzystne ceny. To sprzyja rozwojowi dyskontów – w przypadku mrożonek mają one aż 54 proc. udziałów w rynku w ujęciu wartościowym. – W trosce o domowe budżety, nabywcy znacznie częściej sięgają po produkty marek własnych. Ich przewagą jest korzystna cena przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości. Obecnie artykuły private label stanowią 49 proc. wartości kupowanych mrożonek wyjaśnia Jakub Dubniak. Zdaniem eksperta Panelu GfK mimo wzrostów cen, kategoria zachowała stabilną pozycję na rynku i nic nie wskazuje na zmiany w najbliższych miesiącach.

Startuje największy krajowy program funduszy unijnych. Prawie 5 mld EUR na działania B+R, efektywność energetyczną czy technologie dostępne już w tym roku

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej opublikowało tegoroczny harmonogram naborów do konkursów dotacyjnych organizowanych w ramach programu FENG – Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki. W 2023 roku firmy mogą liczyć w sumie na 4,7 mld EUR (ok. 21 mld złotych) na finansowanie innowacji, m.in. z zakresu: B+R, cyfryzacji, wdrażania technologii, poprawy konkurencyjności czy zwiększania efektywności energetycznej. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi Ministerstwa, nabory w przypadku ścieżki SMART nie zawsze będą odbywały się w formule ciągłej – nie warto więc zwlekać ze zgłaszaniem swojego projektu. W ramach poszczególnych działań będą ogłaszane kolejne tury.

– Pierwsze oznaki spowolnienia biznesu są już widoczne. Z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że w 2022 roku 4 na 10 przedsiębiorców odnotowało zmniejszenie popytu na produkty i usługi ich firm. Zarazem rosną koszty ich funkcjonowania[1]. W takich warunkach makroekonomicznych modernizacja działania przedsiębiorstwa może być postrzegana jako rzecz do odłożenia na później. Jednak to właśnie innowacje pomagają redukować koszty i zwiększyć konkurencyjność w dobie wolniejszego tempa rozwoju gospodarki – mówi Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik, Dyrektor Obszaru podatków i finansowania innowacji w Ayming Polska. Okazją do rewizji strategii innowacyjnej firmy może być program FENG. Przedsiębiorcy powinni zainteresować się nim już teraz, tym bardziej, że w harmonogramie na 2023 rok do rozdysponowania przewidziane jest blisko 5 mld euro – dodaje.

Oferta programu FENG jest skierowana do małych, średnich i dużych przedsiębiorców oraz sektora naukowego. O finansowanie innowacji mogą ubiegać się również konsorcja przedsiębiorców – samodzielnie lub we współpracy z organizacjami badawczymi oraz pozarządowymi. Wsparcie będzie dostępne również dla podmiotów z otoczenia biznesu, m.in. ośrodków przedsiębiorczości czy innowacji oraz instytucji finansowych.

 

Wcześniej resort opublikował Szczegółowy Opis Priorytetów, z którego wynika, że najważniejszymi obszarami będą: wsparcie przedsiębiorców (blisko 5,5 mld EUR finansowania), środowisko sprzyjające innowacjom (3,3 mld EUR) oraz zazielenianie przedsiębiorstw (ponad 1 mld EUR).

Finansowanie innowacji w różnych obszarach

– Ponad połowa budżetu programu FENG zostanie przeznaczona na ścieżkę SMART – nowy konkurs wspierający projekty z zakresu B+R+I, skierowany do wszystkich przedsiębiorców. W porównaniu do poprzednich perspektyw finansowania unijnego, takich jak POIG (Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka) oraz POIR (Program Operacyjny Inteligentny Rozwój), ścieżkę SMART charakteryzuje podejście modułowe. To nowość, która w ramach jednego projektu umożliwia sfinansowanie różnorodnych modułów – nie tylko podstawowych działań badawczo-rozwojowych lub z zakresu wdrażania innowacji, ale również innych inicjatyw z obszarów takich jak Infrastruktura B+R, Cyfryzacja, Zazielenienie przedsiębiorstw, Internacjonalizacja czy Kompetencje. To firma decyduje, o jakie finansowanie będzie się ubiegać – komentuje Maria Leszczyńska, Manager ds. dotacji i stref inwestycyjnych w Ayming Polska.

W ramach ścieżki SMART przewidziane są trzy nabory dla MŚP oraz dużych przedsiębiorstw, które zostaną ogłoszone:

  • 7 lutego (trwanie: 21 lutego – 12 kwietnia)
  • 30 marca (trwanie: 13 kwietnia – 15 czerwca)
  • 9 sierpnia (trwanie: 5 września – 31 października)

Na oddzielny nabór mogą liczyć konsorcja (zostanie on ogłoszony 10 maja, a potrwa od 1 czerwca do 31 sierpnia), a także projekty na rzecz dostępności. Wnioski o dotację dla MŚP będzie przyjmować Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, a duże przedsiębiorstwa będą mogły zgłaszać projekty do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Kryteria finansowania innowacji w ścieżce SMART

Ministerstwo ogłosiło już także dokładne kryteria finansowania innowacji w ścieżce SMART w ramach pierwszego priorytetu – „Wsparcie dla przedsiębiorców”. Wymogi dzielą się na 3 grupy:

  • obligatoryjne wspólne dla projektu – niezależnie od modułów wybranych przez przedsiębiorcę,
  • obligatoryjne dla modułów,
  • rankingujące wspólne dla projektu – oceniane w sposób punktowany, maksymalnie do uzyskania jest 25 punktów.

– Warto zwrócić uwagę, że każdy projekt ubiegający się o dofinansowanie musi spełniać zasadę zrównoważonego rozwoju. To może oznaczać, przykładowo, że jest realizowany w zgodzie z co najmniej dwiema zasadami z 6R – refuse, reduce, reuse, recover, recycle lub rethink. Wnioskodawca może również samodzielnie wykazać pozytywny wpływ na inne aspekty środowiskowe w ramach projektu – tłumaczy Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Dla biznesów aplikujących o finansowanie innowacji ważna będzie również informacja o zdecydowanej preferencji wobec B+R. Jeżeli w zgłaszanym projekcie występuje co najmniej jedna innowacja na poziomie przynajmniej kraju i jest ona efektem prac B+R, których realizacja jest planowana w module B+R – takie zgłoszenie może uzyskać nawet do 12 punktów w ramach kryterium „Innowacja w skali minimum krajowej jest efektem wyników prac B+R”.

Dotacje na ekologię

Program FENG przewiduje także nowy instrument – kredyt ekologiczny. To forma dotacji, która łączy dwa rodzaje finansowania: bezzwrotne oraz dłużne MŚP i przedsiębiorstw typu small mid-caps i mid-caps z udziałem bankowości komercyjnej. Ten mechanizm ma w założeniu wspierać transformację biznesu w kierunku większej efektywności energetycznej. Objęte nim mogą być też działania związane z modernizacją infrastruktury lub zmiany procesów, które przekładają się na ulepszanie produktów i usług oraz ograniczenie zużycia energii. W efekcie program może być szansą dla podmiotów, które chcą zredukować swoje rachunki za prąd, tym samym zmniejszając koszty prowadzenia działalności. Biznesy zainteresowane kredytem ekologicznym mogą w tym roku zgłaszać propozycje projektów do Banku Gospodarstwa Krajowego w ramach dwóch tur, które zostaną ogłoszone:

  • 17 maja (trwanie: 6 czerwca – 17 sierpnia)
  • 1 sierpnia (trwanie: 22 sierpnia – 21 listopada)

Pokrycie kosztów technologii

Kolejnym interesującym dla biznesu konkursem jest dobrze znany z wcześniejszych perspektyw finansowania unijnego kredyt technologiczny, na który mogą liczyć MŚP wdrażające własne technologie lub nabywające je w różnych formach, takich jak: prawo własności przemysłowej, wyniki prac rozwojowych czy badań przemysłowych, a także nieopatentowana wiedza techniczna. Kluczowe jest to, aby innowacja została wykorzystana do wprowadzenia na rynek produktu lub usługi w znacząco ulepszonej lub całkowicie nowej formie. Małe i średnie firmy składające wniosek o wsparcie publiczne w tym konkursie mogą liczyć na dofinansowanie części kapitałowej kredytu technologicznego, który ma pokryć koszty kwalifikowane wiążące się z realizacją inwestycji przez beneficjenta. Operatorem kredytu na innowacje technologiczne jest Bank Gospodarstwa Krajowego.

Dla zainteresowanych przewidziany jest jeden nabór, który zostanie ogłoszony 9 marca i potrwa od 23 marca do 31 maja.

[1] Polski Instytut Ekonomiczny, Tygodnik Gospodarczy PIE 51/2022

FPP: Aukcja 5G będzie niezgodna z prawem?

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że aukcja 5G, którą planuje ogłosić Prezes UKE, może być niezgodna z prawem. Chodzi o art. 11, który przyznaje Prezesowi UKE nieuzasadnione przepisami prawo do wykluczania określonych dostawców z dostarczania sprzętu do budowy 5G w projekcie decyzji rezerwacyjnej. Jest to niezgodne z ustawą Prawo telekomunikacyjne, a także z Rozporządzeniem Ministra Cyfryzacji w sprawie minimalnych środków technicznych i organizacyjnych oraz metod, jakie przedsiębiorcy telekomunikacyjni są obowiązani stosować w celu zapewnienia bezpieczeństwa lub integralności sieci lub usług. Taki zapis jest nie tylko nieakceptowalny i nie ma podstawy prawnej, ale także istotnie narusza praworządność i jest sprzeczny z najnowszą dyrektywą europejską NIS2, która weszła w życie 16 stycznia 2023 roku.

Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej rozpoczął długo oczekiwane konsultacje dotyczące aukcji 5G w dniu 20 grudnia 2022 r, które potrwają do 31 stycznia 2023. W ramach przyszłej aukcji przewidziane zostało, że Prezes UKE przekazuje podmiotowi, który wygrał aukcję „informację o uznaniu dostawcy za dostawcę wysokiego ryzyka”. Po otrzymaniu takiej informacji zwycięzca aukcji będzie miał obowiązek wycofania z eksploatacji sprzętu i oprogramowania wchodzącego w skład infrastruktury kluczowej, które pochodzą od dostawcy wysokiego ryzyka. Takie podejście stoi w oczywistej sprzeczności z art. 21 dyrektywy NIS2. Zgodnie z NIS 2 ocena ryzyka m.in. usług i produktów ICT wykonywana będzie na szczeblu UE i przy udziale przedstawicieli poszczególnych państw członkowskich. Takie rozwiązanie pozwala na koordynację działań oraz – co szczególnie istotne – budowanie jednolitych standardów w zakresie cyberbezpieczeństwa w całej UE.

„Przedstawiony w konsultacjach projekt dokumentacji aukcji 5G nie różni się zasadniczo od poprzedniej wersji. Jednym z wyjątków są właśnie regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa, które są zadziwiająco zbieżne z licznymi wersjami projektu nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa z ostatnich lat, który nie doczekał się nawet akceptacji wewnętrznej przez Stały Komitet Rady Ministrów. Jednocześnie nie uwzględniają one faktu, że od 16 stycznia 2023 r. obowiązuje dyrektywa NIS2, która w istotny sposób różni się od projektów polskich nowelizacji. W świetle powyższego za niedopuszczalne należy uznać to, żeby w kluczowych na poziomie krajowym kwestiach, jaką niewątpliwie jest aukcja 5G, odwoływać się do postanowień nieobowiązujących w przepisach obowiązującego prawa polskiego i dodatkowo niezgodnych z dyrektywą NIS2” – podkreśla Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„Niektóre z proponowanych przez Prezesa UKE w ramach konsultacji wymagań dotyczących aukcji 5G odwołują się do nieobowiązujących, a wręcz nieuzgodnionych ostatecznie przepisów dotyczących cyberbezpieczeństwa. W świetle dyrektywy NIS 2, która właśnie weszła w życie, postanowienia zawarte w dokumentacji aukcyjnej przestają być aktualne. Ich zmiana powinna uwzględniać rozwiązania przyjęte w dyrektywie NIS2, a nie w projekcie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, który jest już częściowo nieaktualny. Wreszcie, w świetle bardzo zaawansowanych prac sejmowych nad projektem nowego Prawa Komunikacji Elektronicznej, pojawia się wątpliwość, czy w dostatecznym stopniu na etapie konsultacji uwzględniono całość regulacji prawnych, które docelowo będą regulować m.in. zasady zarządzania zasobami częstotliwości, w tym także aukcji” – mówi Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce.

Rynki liczą na „gołębi” Fed i mogą się przeliczyć

Główna para walutowa świata nadal w fazie wyczekiwania, rozruszać kursu nie pomogły nawet dane o PKB z USA za IV kwartał. Giełdy nie dają za wygraną i próbują wykorzystać wzrostowe momentum. Wracamy do stwierdzenia znanego przed wybuchem wojny na Ukrainie: „spokojny, niczym EUR/PLN”.

Nadal z zarzuconą kotwicą na 1,09

Nie za dużo dzieje się na notowaniach EUR/USD. Wciąż balansujemy wokół poziomu oporu 1,09 i tak naprawdę pasmo odchyleń jest niewielkie. Brakuje póki co argumentów za tym, by kontynuować trend wzrostowy, ale też by zainicjować korektę. Wpadliśmy więc w fazę wyczekiwania przed najważniejszymi wydarzeniami przyszłego tygodnia, czyli decyzjami banków centralnych. I nie można temu się dziwić, skoro oczekiwania rynkowe znacznie rozmijają się z tym, co mówią bankierzy centralni, szczególnie ci z Fed. Inwestorzy liczą, że amerykańscy decydenci owszem podejmą decyzję o podwyżce stóp o 25 pkt bazowych, ale będzie ona przedostatnia w tym cyklu i już w drugiej połowie roku bank centralny z USA przyjmie stanowisko wait&see. Fala spekulacji narasta tym bardziej po wczorajszym posiedzeniu Banku Kanady (który bardzo często zgadza się z decyzjami Fed) kiedy podjęto decyzję o podwyżce stóp o 25 pkt bazowych i zakończono cykl podwyżek. Rynek nie wierzy, że stopy w USA dotrą do poziomu 5% w tym roku, mimo że decydenci z Fed taki scenariusz sondują. Mamy więc znaczną różnicę stanowisk, a weryfikacja przyjdzie w przyszłą środę, co niemal gwarantuje dużą zmienność.

Gospodarka USA rośnie

Co ciekawe, dolarowi nie pomogły nawet bardzo dobre dane PKB za IV kwartał z tamtejszej gospodarki. Urosła ona o 2,9% przy oczekiwaniach na poziomie 2,6%. Przypomnijmy w III kwartale było to 3,2%, a więc mamy znaczne odbicie gospodarki amerykańskiej w drugiej połowie roku i brak widoków na pojawienie się recesji. Do tego pojawił się odczyt inflacji PCE, który okazał się o 0,1% niższy od oczekiwań analityków. Mamy więc mix czynników, które jeszcze bardziej komplikują sytuację przed posiedzeniem Fed. Bo z jednej strony dobra sytuacja gospodarcza w połączeniu z silnym rynkiem pracy daje zielone światło FOMC na kontynuację jastrzębiego stanowiska. Z drugiej strony niższa inflacja powoduje, że Fed nic nie musi i spokojnie może poczekać na efekty swoich działań. Patrząc na giełdy, widzimy, że inwestorzy przyjęli to drugie stanowisko i próbują wykorzystać wzrostowe momentum na indeksach. Bardzo ważne rozstrzygnięcia pojawiają się na indeksach amerykańskich, S&P500 wczoraj zamknął dzień powyżej długoterminowej linii spadkowej, co może sygnalizować dalsze wzrosty.

Szukamy pozytywów dla PLN

Na rynku złotego widzimy znaczną równowagę sytuacji. W końcu wróciliśmy do spokojnych notowań pary EUR/PLN, która od wybuchu wojny na Ukrainie zaskakiwała bardzo dużymi ruchami, a te utrudniały życie polskim eksporterom. Kurs zakotwiczył przy poziomie 4,70 i obserwujemy raptem kilku groszowe odchylenia. Nadzieją dla krajowej waluty jest odblokowanie środków z KPO, ale umówmy się, idzie to bardzo topornie, a znaków na szybkie rozwiązanie konfliktu z Brukselą nie widać. Inwestorzy wyglądają też szczytu inflacji w naszym kraju, co również mogłoby dać pozytywny impuls PLN i pozwoliło zejść w relacji do euro do poziomów bliższych 4,60 niż obecnych 10 groszy wyżej.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Internetowykantor.pl

Senny poranek

S&P 500 i Nasdaq Composite po wczorajszych wzrostach o odpowiednio 1,1 proc. i 1,76 proc. zbliżyły się wczoraj do swoich grudniowych maksimów. Nieco w tyle pozostała średnia przemysłowa Dow Jonesa (+0,61 proc.). Dziś rano kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy lekko korygowały ten wzrost (S&P 500 -0,33 proc.).

Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały niewiele zwyżki (największy – o 0,62 proc. – notował koreański Kospi). Do najniższego poziomu od października ub.r. spadł natomiast indyjski SENSEX 30 Index (-1,88 proc.).

Początek piątkowej sesji na rynkach akcji w Europie również stał pod znakiem niewielkich zmian (DAX +0,17 proc., CAC 40 -0,03 proc. ok. godz. 9:45). Najwyższe poziomy od przynajmniej roku osiągnęły dziś rano główne indeksy rynków akcji w Grecji, Hiszpanii i Litwie.

Powyżej poziomu 1900 pkt. utrzymywał się WIG-20 (+0,35 proc. ok. godz. 9:50). Wśród składników tego indeksu najwyższy poziom od końca 2021 roku osiągnął dziś kurs akcji spółki Kruk. Wśród składników sWIG-u 80 swe kolejne historyczne maksimum ustanowiła dziś cena akcji Mirbudu.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych wróciła powyżej poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 6 proc.

Cena kontraktów na węgiel w Rotterdamie spadła wczoraj do swego nowego rocznego minimum. Potaniały również kontrakty na gaz ziemny w USA i Europie, ale utrzymały się nieco powyżej poziomów ostatnich minimów. Lekko spadały również ceny metali szlachetnych, co spowodowało, że cena kontraktów na pallad była o krok od spadku do najniższego od grudnia 2021 poziomu.

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena osunął się dziś rano lekko poniżej poziomu 130 jenów (USD/JPY -0,2 proc. ok. godz. 9:20). USD umocnił się minimalnie również w stosunku do euro (EUR/USD -0,2 proc.).

Kurs polskiego złotego notował dziś rano niewielkie zmiany (EUR/PLN -0,05 proc., USD/PLN +0,14 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara utrzymuje się od kilku dni w okolicach – najwyższego od 5 miesięcy – poziomu 23000 USD.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Ceny transferowe coraz częściej na celowniku fiskusa. Nieświadomi przedsiębiorcy sami proszą się o kontrole

Ceny transferowe są obecnie najczęstszym obszarem kontroli podatkowych. Wprowadzona w 2019 r. instytucja recharakteryzacji pozwala urzędnikowi na przekwalifikowanie danej transakcji na inną, jeśli stwierdzi, że podmioty na wolnym rynku zawarłyby ją na innych warunkach. I tu przeważnie dochodzi do nieporozumień, bo organy często opierają się tylko na przypuszczeniach. W takich przypadkach postępowania trwają latami. Najmocniej weryfikowane są transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, a także wewnątrzgrupowe, dotyczące usług niematerialnych, szczególnie o niskiej wartości dodanej. Urzędnicy badają wszystkie warunki współpracy. Najczęściej przedsiębiorcy nie są świadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Co gorsza, nie wiedzą nawet o obowiązku złożenia dokumentacji, której brak naraża na poważne konsekwencje podatkowe, karne i karno-skarbowe.

Brak zrozumienia

W ostatnim czasie ceny transferowe są najczęstszym obszarem kontroli. Aktualnie badane są transakcje zawarte w okresach, które jeszcze się nie przedawniły, czyli w latach 2018-2020. Duże znaczenie mają także wprowadzone w 2019 roku zmiany w zakresie możliwości dokonywania tzw. recharakteryzacji transakcji.

Urzędnicy mają możliwość przekwalifikowania danej transakcji na inną, jeśli uznają, że wyglądała ona inaczej, niż wskazał podatnik. I tutaj przeważnie dochodzi do nieporozumień. Najczęściej organy podatkowe nie mają konkretnych dowodów na to, że faktycznie w danych okolicznościach podmioty, które byłyby niepowiązane, nie zrealizowałyby danej transakcji. I opierają się tylko na własnych przypuszczeniach i wizjach tego, jak – ich zdaniem – powinna ona wyglądać na wolnym rynku. Jak pokazuje praktyka, w takich sytuacjach postępowania trwają latami. Z tego tytułu każdego roku podatnik może ponosić koszty rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, wliczając w to m.in. obsługę prawnika czy dostęp do bazy danych porównawczych.

Sama instytucja recharakteryzacji transakcji pozwala organom podatkowym na wyłapywanie agresywnych optymalizacji i wykrywanie tych podatników, którzy faktycznie unikają opodatkowania. Niestety, ale jest to także narzędzie, które może być nadużywane przez organy skarbowe. Wówczas nie służy do eliminowania transakcji nierynkowych, tylko ułatwia kwestionowanie w zasadzie każdej transakcji, która jest niezrozumiała dla urzędnika. Zdarzają się nawet próby dokonania recharakteryzacji transakcji dokonanych przed 2019 rokiem, co oczywiście jest niezgodne z prawem.

Podejrzane „raje”

Pod szczególną kontrolą organów podatkowych są transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi, posiadającymi siedziby lub zarząd w krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową. Trudno się temu dziwić, gdyż zdecydowanie niższe stawki podatku lub preferencje podatkowe albo wręcz brak opodatkowania niektórych dochodów zachęcają podatników do wyprowadzania dochodów do takich miejsc. Dlatego, zwłaszcza w transakcjach z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, należy podchodzić ze szczególną ostrożnością.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, podmioty dokonujące transakcji z przedsiębiorcami z rajów podatkowych, których wartość przekracza ustawowo określone progi, podlega obowiązkowi sporządzania dokumentacji cen transferowych. I dotyczy to również niepowiązanych przedsiębiorstw. Jednak podatnicy najczęściej o tym nie wiedzą i nie chodzi tu tylko o tych najmniejszych. Dlatego bardzo ważne jest uświadomienie sobie zagrożeń wynikających z braku wdrażania w firmach procedur mających na celu minimalizację ryzyka podatkowego.

W ostatnim czasie organy podatkowe coraz częściej weryfikują transakcje wewnątrzgrupowe. Przeważnie weryfikowane są te, które dotyczą usług niematerialnych, w tym szczególnie o niskiej wartości dodanej. Ponadto mocno kontrolowane są transakcje udostępniania znaków towarowych czy innych wartości niematerialnych i prawnych, zwłaszcza trudnych do wyceny. Należy zauważyć, że we wcześniejszych latach służyły one podatnikom do agresywnych optymalizacji podatkowych. Dlatego trudno się dziwić większemu zainteresowaniu ze strony organów podatkowych. Urzędnicy szczególnie często weryfikują też transakcje finansowe, np. udzielania pożyczek przez podmioty w grupie kapitałowej.

Nie tylko ceny

Organy podatkowe posiadają narzędzia do weryfikacji cen stosowanych na rynku. Jednakże nie zawsze przeprowadzona przez nie analiza porównawcza jest zgodna z zasadami faktycznie obowiązującymi na danym rynku. Należy podkreślić, że tak naprawdę nie wszystkie transakcje można wprost ze sobą porównać. Każda może być oparta na nieco innych warunkach, często też prowadzona w różnych okolicznościach, co bardzo wpływa na ostateczną wartość.

Nie ma jednej, konkretnej ceny, która powinna być stosowana w transakcjach pomiędzy podmiotami powiązanymi. Badanie ich polega więc na weryfikacji wszystkich warunków współpracy. Organy podatkowe mogą je podważyć i uznać za nierynkowe, jeśli np. dla firm powiązanych podatnik stosuje znacznie dłuższe terminy płatności, realizuje bezpłatnie transport lub daje inne preferencje. Sama obniżka nie oznacza od razu, że cena jest nierynkowa. Rozbieżności mogą bowiem wynikać z polityki rabatowej firmy lub nawet z działalności na danym rynku geograficznym. Przykładowo ceny niektórych usług w Warszawie niekoniecznie można porównać z obowiązującymi w Zamościu.

Dlatego też najczęściej porównywanie cen jeden do jeden nie jest prawidłowe w celu faktycznego ustalenia, czy dana transakcja jest realizowana na warunkach rynkowych. Należy brać pod uwagę całokształt transakcji, w tym także warunki obowiązujące na danym rynku oraz inne czynniki, które mają bezpośredni lub pośredni wpływ na daną transakcję.

Kontrola w zakresie cen transferowych nie jest prosta, zarówno z punktu widzenia podatnika, jak i organu podatkowego dokonującego kontroli. Tak naprawdę transakcje najczęściej nie są identyczne, a różnice występujące pomiędzy warunkami ustalonymi przez strony nie zawsze są wynikiem powiązań i chęci zmniejszenia opodatkowania. Należy mieć na uwadze, że bardzo często transakcje podlegają negocjacjom i to zarówno realizowane z podmiotami powiązanymi, jak i niepowiązanymi. Cena nie zawsze dla wszystkich jest taka sama. Na wartość transakcji mogą wpływać przecież różne czynniki, co następnie odzwierciedlane jest właśnie w ustalonych przez strony warunkach współpracy, w tym cenie.

Jeśli podatnik ma konkretne uzasadnienie dla różnic występujących w warunkach ustalonych w transakcjach z podmiotami powiązanymi, to jak najbardziej może to przedstawić w trakcie kontroli. Może to bowiem mieć bardzo istotny wpływ na linię obrony ustalonej przez podmioty powiązane ceny transakcyjnej i uchronić podatnika przed doszacowaniem mu dochodu.

Jak się bronić?

Najlepszym rozwiązaniem dla podatników jest wprowadzenie w firmie odpowiednich procedur, mających na celu uświadomienie osób zarządzających oraz pracowników działu handlowego zasad ustalania warunków transakcyjnych dla podmiotów powiązanych oraz z tzw. rajów podatkowych. Dobrym sposobem na uniknięcie problemów jest opracowanie polityki cen transferowych w firmie, gdzie określane są właśnie zasady ustalania cen w określonych przypadkach.

 

Firmy powinny zidentyfikować rodzaje transakcji realizowanych z podmiotami powiązanymi i z góry ustalić pewne zasady współpracy. Oczywiście nie ma potrzeby wskazywania wprost jednej ceny, gdyż ta może się zmieniać w zależności od sytuacji na rynku lub pod wpływem pewnych czynników. Jednak zasady zawsze ujednolicają sposób działania i zabezpieczają przed skrajnymi błędami w zakresie ustalania warunków transakcyjnych w grupie podmiotów powiązanych.

W sytuacji, gdy podmioty powiązane ustalają nierynkowe warunki współpracy, to powinny przede wszystkim zidentyfikować ryzyko podważenia transakcji przez organy podatkowe i sprawdzić źródło błędnych ustaleń. I tak jeżeli podatnik stwierdzi, że cena była ustalona na początku danego okresu rozliczeniowego w prawidłowy sposób, z uwzględnieniem zasad rynkowych, a w trakcie obowiązywania umowy warunki rynkowe transakcji uległy zmianie, wówczas musi dokonać korekty cen transferowych. Jednakże przy tego rodzaju czynności należy być szczególnie ostrożnym i trzymać się ustawowo określonych zasad dokonywania takiej korekty.

Doświadczenie pokazuje, że najczęściej przedsiębiorcy nie są świadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Przeważnie jest tak, że ktoś kiedyś ustalił pewne warunki współpracy i pozostały one niezmienione, gdyż nikt ich nie uaktualnił. Z reguły zatem nie są to działania celowe podatników.

Błędy i kary

W Polsce, zgodnie z zaleceniami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, została wdrożona tzw. trójstopniowa dokumentacja cen transferowych, tj. lokalna i grupowa, a także raportowanie według krajów. Podatnik nie ma wyboru w zakresie ich sporządzania. Skutkiem niedopełnienia obowiązków dokumentacyjnych w tym zakresie są konsekwencje podatkowe, a także karne i karno-skarbowe.

Należy pamiętać, że w przypadku zakwestionowania warunków rynkowych transakcji z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby poza granicami Polski może dojść do podwójnego opodatkowania tych samych dochodów. Wówczas w celu wyeliminowania tego konieczne jest wszczęcie odpowiedniej procedury, która niestety może trwać nawet kilka lat.

Na podstawie przepisów ordynacji podatkowej, na podatnika może zostać nałożona kara w postaci dodatkowego zobowiązania podatkowego. Jego wysokość może wynieść od 10% do 30% od wykazanej lub zawyżonej straty na skutek stosowania nieprawidłowych cen transferowych oraz od jej odsetka. Dodatkowo, poza sankcją podatkową, za niedopełnienie obowiązków sporządzenia dokumentacji cen transferowych w ogóle lub w ustawowym terminie bądź sporządzenie jej niezgodnie ze stanem rzeczywistym grozi kara od 240 do 720 stawek dziennych grzywny. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia w danym roku. Może więc wynieść od nieco ponad 116 zł do przeszło 46 tys. zł. Po przemnożeniu tego przez liczbę stawek dziennych wychodzą kwoty od ok. 28 tys. zł do nawet 33,5 mln zł.

Należy zaznaczyć, że przepisy z roku na rok są coraz bardziej doprecyzowywane. Ponadto przy Ministerstwie Finansów utworzono Forum Cen Transferowych, które opracowuje wytyczne w zakresie zastosowania przepisów o cenach transferowych. Wiele niejasności zostaje zatem na bieżąco dookreślonych przez ekspertów z tej dziedziny. Jest to bardzo dobry sposób współpracy między biznesem, doradztwem i resortem. Trudno zatem teraz wskazywać, że przepisy są nieprecyzyjne i podatnicy nie mają możliwości prawidłowo wypełniać swoich obowiązków w zakresie cen transferowych.

Jednak bardzo częstym problemem jest brak świadomości w zakresie obowiązku złożenia dokumentacji cen transferowych. I to jest najpowszechniejszym i najbardziej niebezpiecznym błędem. Do kancelarii podatkowych nieustannie zgłaszają się klienci, którzy dotychczas nie sporządzali dokumentacji, chociaż mieli taki obowiązek. Często zgłaszają się zbyt późno, tzn. w momencie, gdy grożą im ww. konsekwencje. Warto absolutnie pamiętać o tym, że nawet jeśli podatnicy nie są zobowiązani do sporządzenia dokumentacji podatkowej, z uwagi na skorzystanie ze zwolnienia na podstawie art. 11n ustawy o CIT, to mają obowiązek złożenia uproszczonej wersji deklaracji TPR.

Autorem publikacji jest radca prawny i doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika
z Kancelarii NSM LEGAL & TAX

Popyt na warszawskie biura utrzymuje się na poziomie z czasu rynkowej hossy

W 2022 roku popyt na biura w Warszawie przekroczył 860 tys. mkw. Najwyższa aktywność najemców widoczna była w pierwszym i ostatnim kwartale ubiegłego roku. Tradycyjnie najwięcej warszawskich biur zakontraktowały firmy z sektora finansowego, obsługi biznesu i szeroko pojętej branży IT. Największym zainteresowaniem najemców nadal cieszą się budynki biurowe zlokalizowane w centralnej strefie biznesu. Głównym kryterium wyboru dla najemców jest czas dotarcia pracowników do biura. Lokalizacje, które nie zapewniają dobrej komunikacji mają dziś bardzo słabe szanse na rynku, ponieważ dla pracodawców najważniejszy jest dziś dobrostan pracowników, ich komfort i zdrowie.

Optymalizacja powierzchni i nowe firmy

– W 2022 roku popyt na biura na warszawskim rynku utrzymywał się na bardzo wysokim poziomie. Do najemców trafiła zbliżona ilość powierzchni jak w latach hossy rynkowej, przed pandemią. Wolumen najmu był o około jedną trzecią większy niż 2021 roku. Bardzo niska nowa podaż powoduje natomiast, że dostępność biur w Warszawie jest coraz mniejsza. W centralnym obszarze miasta nie ma możliwości wynajęcia dużej, liczącej kilka tysięcy metrów powierzchni biurowej w jednej lokalizacji – przyznaje Mateusz Strzelecki, Partner, Head of Tenant Representation w Walter Herz. – Ugruntowanie się hybrydowego stylu pracy sprawia, że firmy obecne na warszawskim rynku często redukują zajmowaną powierzchnię. Duże zapotrzebowanie na biura ze strony nowych, napływających do miasta firm powoduje jednak, że chłonność rynku jest rekordowo wysoka. Tym samym poziom pustostanów biurowych w Warszawie stale się obniża, a dostępność powierzchni z kwartału na kwartał jest coraz mniejsza – informuje Mateusz Strzelecki.

Analitycy Walter Herz zauważają również, że rośnie popyt na elastyczne, współdzielone biura. Coworking przyciąga nie tylko firmy w początkowej fazę działalności, ale także duże przedsiębiorstwa i korporacje. Popyt na elastyczne biura potęguje niepewność rynkowa. Najemcy doceniają to, że powierzchnie typu flex nie wymagają nakładów inwestycyjnych i umożliwiają elastyczne warunki najmu.

Sektor stale zwiększa swoje zasoby. Warszawa skupia obecnie ponad połowę tego typu powierzchni dostępnej w kraju, dysponuje około 180 tys. mkw. elastycznych powierzchni, co stanowi jednak tylko drobny procent stołecznych zasobów biurowych.

Budowa biur prawie stanęła

Jeśli jednak spojrzymy na realizację nowych inwestycji, warszawski rynek mocno wyhamował. Jak obliczają analitycy Walter Herz w 2022 roku w Warszawie oddanych zostało zaledwie około 230 tys. mkw. nowych biur. Stołeczne zasoby nowoczesnych powierzchni biurowych zwiększyły się do niespełna 6,3 mln mkw. W budowie pozostaje zaledwie 180 tys. mkw. powierzchni. To więcej niż rok wcześniej, ale w porównaniu do przedpandemicznego 2019 roku, kiedy w trakcie budowy na warszawskim rynku było około 850 tys. mkw. nowych biur, spadek jest ogromny.

Deweloperzy zapowiadają wprowadzenie kilku nowych projektów. Do budowy przygotowywane są m.in. inwestycje Upper One, T22, The Form, Fort 7, czy nowy biurowiec firmy Adgar Poland przy ulicy Marynarskiej 10. W trakcie realizacji pozostaje natomiast projekt Vibe i Drucianka Campus. Przy utrzymaniu obecnego popytu w stolicy to jednak kropla w morzu potrzeb. W przebudowie pozostaje natomiast m.in. kompleks Marynarska Business Park i Marynarska Point I usytuowane na Służewcu. Na terenie służewieckiego zagłębia biurowego modernizację ma przejść również budynek Antares.

Analitycy Walter Herz szacują, że w tym roku oddane zostanie w Warszawie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy mkw. nowych biur. Z każdym miesiącem warszawski rynek zbliża się do  sytuacji, w której będziemy mieć do czynienia z niedoborem wolnej powierzchni do wynajęcia.

Rynek biurowy czekają też w tym roku nowe wyzwania. Podobnie jak inne sektory, musi liczyć się z rosnącymi kosztami utrzymania nieruchomości, co pociągnie za sobą podwyżki opłat eksploatacyjnych i indeksację stawek. Stąd już od dawna podejmowanych jest szereg działań, zarówno ze strony właścicieli budynków, jak i najemców, które mają na celu głównie ograniczenie zużycia energii.

EY: Polska bez recesji, ale nadal z wysoką inflacją

  • PKB wzrośnie w Polsce o 0,5% w 2023 r., a w kolejnych latach wzrost będzie przyspieszał stopniowo, do 2,3% w 2024 r. i 3,4% w 2025 r. W strefie euro spodziewana jest płytka recesja w pierwszej połowie roku, a następnie umiarkowane ożywienie, którego skala będzie zależała od cen energii.
  • Inflacja w Polsce utrzyma się powyżej celu w kolejnych trzech latach: 13,2% w 2023 r., 8,1% w 2024 r. i 4,4% w 2025 r. W strefie euro powinna spaść do celu inflacyjnego już na początku przyszłego roku.
  • W scenariuszu bazowym NBP utrzyma obecne stopy procentowe przez cały 2023 r. W krótkim okresie główne banki centralne na świecie będą bardziej skłonne zaryzykować zbyt mocne zacieśnienie polityki pieniężnej niż przedwczesne rozpoczęcie cyklu obniżek, aby mieć pewność, że zdławią inflację.

Według prognoz EY, polska gospodarka uniknie recesji w br., notując wzrost PKB o 0,5%. W pierwszej połowie roku czeka nas stagnacja, po której nastąpi nieznaczne ożywienie. Czynnikiem hamującym wzrost będzie przede wszystkim nadal bardzo wysoka inflacja, przewyższająca wzrost płac. Efektem będzie kontynuacja już doświadczanego spadku realnych wynagrodzeń, co ogranicza siłę nabywczą gospodarstw domowych oraz ich konsumpcję. Negatywnie na polską gospodarkę będzie też oddziaływać wyraźne pogorszenie koniunktury w strefie euro, gdzie prognozujemy stagnację w br., a więc utrzymanie się PKB na poziomie z roku poprzedniego. Z kolei w Niemczech, tj. u naszego głównego partnera handlowego, prognozujemy płytką recesję.

– Mimo niesprzyjających czynników zewnętrznych, spodziewam się, że polski eksport będzie sobie w tych warunkach radził relatywnie dobrze i odnotuje wzrost. Po raz kolejny zatem to nasi eksporterzy będą siłą napędową polskiej gospodarki – mówi Marek Rozkrut, partner EY, główny ekonomista EY na Europę i Azję Centralną. 

Polska bez recesji, ale nadal z wysoką inflacją

W odróżnieniu od Polski, główne gospodarki wpadną w recesję – PKB w strefie euro skurczy się 0,7% mierzone w okresie od trzeciego kwartału 2022 do pierwszego kwartału 2023 r., a PKB w USA spadnie 0,8% w pierwszej połowie 2023 r.

– W scenariuszu bazowym recesja będzie jednak krótkotrwała i płytka, głównie z powodu silnego rynku pracy, spadku cen surowców oraz rządowych osłon dla odbiorców indywidualnych i firm związanych z wysokimi cenami energii. Jeśli ceny energii ponownie jednak znacząco wzrosną, recesja będzie dłuższa i głębsza, co najmocniej odczułaby większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej, Włochy i Niemcy. Polska gospodarka jest stosunkowo bardziej odporna – ten negatywny scenariusz mógłby obniżyć skumulowany wzrost PKB Polski za lata 2023-2024 o 1,5 pkt. proc. – mówi Marek Rozkrut.

W kolejnych latach oczekujemy tylko stopniowego ożywienia wzrostu gospodarczego – a to dlatego, że polskiej i europejskiej gospodarce nadal będą ciążyły wysokie ceny energii. W związku tym prognozujemy, że PKB w Polsce wzrośnie o 2,3% w 2024 r. i 3,4% w 2025 r. W strefie euro i USA wzrost PKB będzie z kolei oscylował w okolicach 2%.

Polska bez recesji, ale nadal z wysoką inflacją

Bezrobocie w ryzach pomimo spowolnienia

Mimo silnego spowolnienia, w br. oczekujemy tylko niewielkiego wzrostu stopy bezrobocia w Polsce, zaledwie o ok. 0,5 pkt. proc. Firmy bowiem będą traktować zwolnienia jako ostateczność, obawiając się problemów z późniejszym zwiększaniem zatrudnienia, gdy już przyjdzie ożywienie. Jest to efekt strukturalnego niedoboru pracowników, wynikającego przede wszystkim z niekorzystnych tendencji demograficznych, które mają miejsce nie tylko w Polsce, ale i w większości krajów Europy.

– W takich warunkach bardziej widocznym skutkiem spowolnienia dla rynku pracy będzie zamrożenie rekrutacji oraz ograniczenie skali wzrostu wynagrodzeń. Mimo to, nominalny wzrost płac będzie nadal dwucyfrowy, zdecydowanie powyżej poziomu spójnego z celem inflacyjnym NBP – mówi Marek Rozkrut.

2023 rokiem dezinflacji na świecie i wydłużony okres powrotu inflacji do celu w Polsce

Inflacja w Polsce szczyt osiągnie zapewne w lutym br., z odczytem prawdopodobnie nieco poniżej 20%. Potem zacznie wyraźnie hamować, do czego przyczyni się przede wszystkim wygasanie efektów wcześniejszego wzrostu cen surowców i energii przekładającego się na ceny żywności, towarów i usług. Spadek inflacji będzie wspierać obserwowana w ostatnich miesiącach obniżka cen surowców poniżej poziomów notowanych przed wybuchem wojny w Ukrainie, spadek dynamiki cen w światowym przemyśle, odblokowanie globalnych łańcuchów dostaw oraz tzw. efekt wysokiej bazy w cenach energii. Inflacja w Polsce pozostanie jednak dwucyfrowa niemal przez cały rok, osiągając średni poziom 13,2% – tylko nieznacznie mniej niż w 2022 r.

– Według naszych prognoz, inflacja w krajach Unii Europejskiej tylko na Węgrzech będzie wyższa w tym roku niż w Polsce. Spodziewam się, że inflacja w Polsce pozostanie wysoka przez cały 2024 r. i wyniesie średnio 8,1%, do czego przyczynią się nadal relatywnie wysoka dynamika nominalnych wynagrodzeń, przynajmniej częściowe odmrożenie cen energii oraz powrót stawek VAT na podstawowe produkty żywnościowe do wcześniejszych, wyższych poziomów. Do tego dochodzi ryzyko dodatkowego impulsu fiskalnego w związku z okresem przedwyborczym. Utrzymuje się także wysokie ryzyko kolejnego wzrostu cen energii, w szczególności w drugiej połowie tego roku. W efekcie, w przyszłym roku proces dezinflacji w Polsce ulegnie wyraźnemu spowolnieniu. Spodziewam się powrotu inflacji do celu NBP, wynoszącego 2,5%, dopiero pod koniec 2025 roku – mówi Marek Rozkrut.

W krajach strefy euro inflacja pozostanie w 2023 r. na podwyższonym poziomie, choć będzie wyraźnie niższa w Polsce – prognozujemy, że wyniesie średnio 6,2%; 2-procentowy cel inflacyjny w strefie euro zostanie osiągnięty już na początku 2024 r., podobnie jak w USA.

Polska bez recesji, ale nadal z wysoką inflacją

Stopy procentowe: w Polsce bez zmian, na świecie zmniejszenie skali podwyżek

Jak w warunkach spadającej, ale jeszcze przez jakiś czas podwyższonej inflacji zachowają się banki centralne?

– Oczekuję, że Rada Polityki Pieniężnej pozostawi stopy procentowe bez zmian do końca roku, choć potrafię sobie wyobrazić scenariusz, że stopy zostaną obniżone pod koniec 2023 r. Niemniej, w mojej ocenie taka decyzja byłaby przedwczesna. W kolejnych latach, mimo nadal podwyższonej inflacji, NBP będzie stopniowo obniżać stopy procentowe, choć nie wrócą one do bardzo niskich poziomów sprzed pandemii – mówi Marek Rozkrut.

Z kolei główne banki centralne będą na najbliższych posiedzeniach stopniowo redukować skalę podwyżek stóp procentowych, utrzymując przy tym jastrzębią retorykę. Prognoza EY zakłada jedynie dwie podwyżki stóp procentowych przez amerykański Fed – każda o 0,25 pkt. proc. W marcu zakończony zostanie cykl podwyżek ze stopami na poziomie 4,75-5,00%.

Retoryka Europejskiego Banku Centralnego (EBC) jest znacznie bardziej jastrzębia, w związku z czym prognoza EY zakłada dalsze agresywne zacieśnienie polityki pieniężnej i wzrost stopy depozytowej do 3,25% w maju 2023 r.

– Tak jastrzębia polityka EBC nie jest jednak w moim przekonaniu w pełni uzasadniona, ponieważ presja cenowa w strefie euro pozostaje dość słaba i inflacja powinna stosunkowo szybko spadać w miarę wygaszania szoków podażowych. Zwiększa to ryzyko nadmiernego zacieśnienia, a następnie nagłego zwrotu w polityce EBC, co może wydarzyć się już w ostatnim kwartale 2023 r. – mówi Marek Rozkrut.

Polska bez recesji, ale nadal z wysoką inflacją

– Warto przy tym pamiętać, że kryzys energetyczny i wiele innych zakłóceń w gospodarce światowej, wynikających m.in. ze zmian geopolitycznych, to nie są wstrząsy krótkookresowe, które zaraz przeminą. Możemy się zatem spodziewać, że podwyższona zmienność i niepewność zostaną z nami na dłużej, a przedsiębiorstwa powinny się na to przygotować – podsumowuje Marek Rozkrut.

Sektor drzewny walczy o swoją przyszłość

18 stycznia 2023 przedstawiciele Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli uczestniczyli w spotkaniu poświęconym sytuacji przemysłu drzewnego, które odbyło się w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. W rozmowach, zorganizowanych przez NSZZ Solidarność Region Podlaski i Pfleiderer Polska, udział wzięli także przedstawiciele Stowarzyszenia Papierników Polskich oraz Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna. Po drugiej stronie zasiedli przedstawiciele Ministerstwa oraz Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych.

Reprezentanci przemysłu drzewnego przedstawili główne problemy zagrażające polskim producentom wykorzystującym surowce drewnopochodne, a także zaproponowali działania ze strony Ministerstwa, które mogłyby poprawić ich sytuację. Sektor drzewny postuluje między innymi o zmiany w systemie sprzedaży drewna w Lasach Państwowych, które wyeliminowałyby zjawiska pośrednictwa i eksportu dotowanego drewna. Przedstawiciele przemysłu uważają, że krajowe zasoby drewna muszą być traktowane jako zasoby strategiczne z priorytetem ich wykorzystania przez przedsiębiorstwa działające w Polsce. Jak podkreślają, w najlepszym interesie polskiej gospodarki jest promocja przerobu drewna i generowanie wartości dodanej w kraju.

Kłopoty z dostępnością surowca drzewnego pogłębia dodatkowo to, iż producenci muszą konkurować o pełnowartościowe drewno z sektorem energetycznym. Spalanie drewna jest bowiem dotowane certyfikatami CO2, co czyni drewno atrakcyjniejszym od innych źródeł energii i winduje jego ceny do poziomów, przy których produkcja artykułów drewnopochodnych, takich jak np. meble czy papier, staje się nieopłacalna.

Przemysł oczekuje wprowadzenia ograniczeń w przyznawaniu certyfikatów CO2 za spalanie pełnowartościowego drewna oraz przyjęcie rozwiązań, które w pierwszej kolejności obligowałyby do wykorzystywania pełnowartościowego drewna w produkcji przemysłowej.

Wśród zagrożeń dla przyszłości branż drzewnych wymieniono również nierozwiązaną kwestię certyfikacji drewna sprzedawanego przez Lasy Państwowe. Chodzi o wymagany na międzynarodowych rynkach certyfikat prowadzenia odpowiedzialnej gospodarki leśnej FSC FM. Odchodzenie Lasów Państwowych od tego certyfikatu, spowoduje utratę kontraktów przez polskich producentów artykułów z drewna i spadek ich konkurencyjności, dlatego domagają się oni zaangażowania Ministerstwa Klimatu w rozwiązanie tego problemu. Dotychczasowe rozmowy pomiędzy Lasami Państwowymi a Forest Stewardship Council w sprawie przedłużenia certyfikacji ugrzęzły w martwym punkcie i jest bardzo duże ryzyko, że Lasy Państwowe nie będą jej kontynuowały. Kilka Dyrekcji Regionalnych LP (m.in. Gdańsk, Toruń, Poznań, Warszawa) już utraciło certyfikaty.

Kolejną bolączką polskiego przemysłu są ograniczone możliwości korzystania z zalet recyklingu. Odpady drzewne (stare palety, meble, opakowania drewniane etc.) mogą stanowić surowiec do produkcji płyt wiórowych (dodatkowo redukując zużycie paliw i emisję CO2 w procesie produkcji), jednak Polska eksportuje większość mebli i przeważająca ilość zasobów do recyklingu znajduje się za granicą. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska blokuje sprowadzanie takich surowców, mimo iż pochodzą one ze źródeł kontrolowanych i mają zgody na przetwarzanie na terenie UE w procesie R3. To obniża konkurencyjność polskich przedsiębiorców w stosunku do zachodnich firm, które korzystają nawet w stu procentach z surowców z recyklingu. Na przykład Niemcy w roku 2021 wydały zgody na import około 500 000 ton odpadów z drewna.

Branża wskazuje również na brak jasnych przepisów dotyczących uznawania pozostałości z produkcji płyt drewnopochodnych za produkt uboczny, co blokuje możliwość energetycznego wykorzystania masy drzewnej, tak jak ma to miejsce w krajach zachodnich.

Przedstawiciele sektora drzewnego uważają, iż potrzebne jest wypracowanie wytycznych gospodarki odpadem drzewnym, dlatego poprosili o powołanie w tym celu zespołu złożonego z przedstawicieli przemysłu, Ministerstwa Klimatu oraz Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Postulują o przyjęcie rozwiązań analogicznych do istniejących w innych krajach unijnych, np. w Niemczech i Austrii.

Przemysł zwrócił również uwagę, iż problemy z dostępnością drewna będą prawdopodobnie pogłębiały się w kolejnych latach w związku z przeniesieniem obowiązku pochłaniania CO2 z LULUCF na Lasy Państwowe w ramach Strategii Leśnej UE, dlatego tak ważne jest wdrożenie wszystkich zaproponowanych rozwiązań: umożliwienie odzysku surowca w ramach recyklingu, ograniczanie spalania drewna, zmiany zasad jego sprzedaży przez Lasy Państwowe oraz ułatwienia w imporcie surowca drzewnego.

W efekcie spotkania ustalono, że przedstawiciele przemysłu drzewnego w najbliższych dniach zaprezentują ponownie swoje stanowisko i propozycje zmian w systemie sprzedaży surowca drzewnego na rok 2024. Spotkanie konsultacyjne z Lasami Państwowymi w tej sprawie powinno nastąpić w połowie lutego. Lasy Państwowe zgodziły się także włączyć przedstawicieli przemysłu w rozmowy z Forest Stewardship Council w sprawie certyfikacji.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska obiecało również powołanie szeregu innych grup roboczych. Do niektórych z nich, na przykład do grupy poświęconej rewizji definicji drewna energetycznego, będą włączeni dodatkowo przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju i Technologii. W sprawie blokowania przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydawania zezwoleń na transgraniczne przemieszczanie odpadów drzewnych planowane jest spotkanie wewnętrzne MKiŚ z GIOŚ.

Kolejne spotkanie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska odbędzie się na przełomie maja i czerwca 2023. Będzie ono podsumowaniem tego, co udało się już zrobić, a co wymaga jeszcze dalszych starań.

Podsumowanie 2022 r. na rynku kredytów i pożyczek oraz prognoza na 2023 r.

O 13,4 mld zł spadła wartość zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu posiadanych kredytów i pożyczek w porównania do grudnia 2021 r. Mimo, że Polacy w całym 2022 r. zaciągnęli łącznie 143,6 mld zł nowych kredytów i pożyczek, w porównaniu do roku 2021 dynamika wartości sprzedaży większości rodzajów kredytów była ujemna. O prawie połowę spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych (-49,1 proc.). Jedynie sprzedaż kredytów ratalnych utrzymała się na poziomie roku poprzedniego. W 2022 r. wzrosty odnotowały pożyczki udzielone w sektorze pozabankowym zarówno wartościowo (+27,0 proc.), jak i liczbowo (+22,0 proc.). – Wbrew obawom z początku 2022 r., nie wystąpiło zjawisko istotnego pogorszenia się jakości portfela kredytów – zauważa Prezes BIK i przedstawia analizę zjawisk na rynku kredytowym.

W całym 2022 r. banki i SKOK-i udzieliły kredytów gotówkowych na kwotę 64,9 mld zł (-2,4 proc.), mieszkaniowych na kwotę 45,4 mld zł (-49,1 proc.) oraz kredytów ratalnych na kwotę 18,0 mld zł (-0,3 proc.). Wartość udzielonych pożyczek pozabankowych osiągnęła 9,1 mld zł (+27,0 proc). Łączne zadłużenie na koniec 2022 r. wynosiło 724 mld zł i zmalało o 13,4 mld zł w porównaniu do 2021 r.

– Tak wyraźny spadek wartości kredytów bankowych o ponad 13 mld zł rok do roku nie był dotychczas odnotowany. Zdecydował o tym niższy o 11,8 mld zł portfel kredytów mieszkaniowych. Spadek ten był wynikiem gwałtownego wyhamowania akcji kredytowej w 2022 r., spowodowanego m.in. obniżeniem zdolności kredytowej Polaków. Wartość nowo udzielonych kredytów mieszkaniowych była niższa o prawie 44 mld zł w stosunku do rekordowego 2021 r. Drugim powodem redukcji portfela był prawie dwukrotny wzrost wartości nadpłat i całkowitych spłat kredytów mieszkaniowych przez kredytobiorców, na kwotę 52,4 mld zł – wskazuje dr Mariusz Cholewa, prezes Zarządu BIK S.A.

W 2023 r. o 1/3 spadnie wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych

Wartość akcji kredytowej w 2022 r. spadła blisko o połowę. Również o ponad połowę spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. Przyczyn tych spadków należy szukać we wzajemnie ze sobą powiązanych zjawiskach: wysokich stopach procentowych oraz rosnącej inflacji i kosztach utrzymania. Te same czynniki będą determinować sytuację na rynku kredytów mieszkaniowych w 2023 r.

– Ewentualne ożywienie popytu w 2023 roku byłoby możliwe w przypadku wzrostu zdolności kredytowej, a także stabilizacji cen nieruchomości. Rynek kredytów mieszkaniowych mógłby się odbudować, gdyby wystąpiła obniżka stóp procentowych oraz poluzowanie wymogów regulacyjnych w kontekście obliczania przez banki zdolności kredytowej – mówi prezes BIK i szacuje, że przy tak zmiennym otoczeniu gospodarczym tendencja spadkowa w kredytach mieszkaniowych może zatrzymać się w pierwszym półroczu, a w drugim półroczu jest szansa na lekki wzrost poziomu akcji kredytowej.

BIK w 2023 r. szacuje wartość akcji kredytowej w segmencie kredytów hipotecznych na poziomie 28 mld zł – czyli o 38 proc. niższym niż w 2022 r. oraz o prawie 70 proc. niższym niż w rekordowym 2021 r.

Kredyty ratalne w 2023 r. lekko w górę

Wartość udzielonych kredytów ratalnych w 2022 r. utrzymała się na poziomie roku poprzedniego. Natomiast ich liczba wzrosła o ponad 1/3.

– Najwyraźniej więcej klientów korzystało z finansowania zakupów w systemie ratalnym. Zakupy na raty cieszyły się popularnością także wśród mieszkających w Polsce obywateli Ukrainy, którzy zaciągnęli ich na kwotę o 46 proc. wyższą niż w 2021 r. Natomiast liczbowy skok w kredytach ratalnych podyktowany był popularnością ofert sprzedażowych, uwzględniających zerową stawkę RRSO oraz faktem uwzględniania części płatności odroczonych w kategorii kredytów ratalnych w bazie BIK – tłumaczy dr Mariusz Cholewa.

Buy now, pay later (kup teraz, zapłać później) to forma finansowania zakupów na platformach internetowych. Część z tego finansowania widoczna jest w kredytach ratalnych.

– Warto pamiętać, że odroczone płatności są jedną z form kredytowania i należy uważać, aby nie wpaść w pętlę zadłużenia – a takie ryzyko pokazują doświadczenia innych krajów – przestrzega prezes BIK.

Zakładając dalszy rozwój płatności odroczonych oraz utrzymanie ofert sklepowych na tzw. zero procent, BIK prognozuje, że w 2023 r. wartość udzielonych kredytów ratalnych wyniesie 18,5 mld zł, to 2,8 proc. więcej w relacji do ubiegłego roku.

Kredyty gotówkowe dla własnych, dobrze znanych klientów

W 2022 r. o 3 mld zł spadła wartość zadłużenia z tytułu kredytów gotówkowych w stosunku do 2021 r. pomimo tego, że udzielono ich w 2022 r. na kwotę 64,9 mld zł. Było to mniej o 2,4 proc. niż przed rokiem. Niewiele, bowiem tylko o 0,2 proc. spadła także ich liczba, łącznie udzielono ich 3,14 mln sztuk.

– Jak wynika z analiz BIK instytucje finansowe koncentrują się na eksploracji własnej bazy klientów. W 2022 r. to zjawisko jeszcze się wzmocniło. Prawie 88 proc. kredytów gotówkowych w 2022 r. banki przyznały własnym klientom. Dla porównania w początkach pandemii udział ten wynosił 84,5 proc. To efekt dużej niepewności otoczenia, w jakim funkcjonują banki i ich klienci. Stąd wyższa skłonność do kredytowania klientów o znanej bankowi historii kredytowej oraz sprawdzonej wiarygodności płatniczej – mówi prezes BIK.

Drugim ciekawym zjawiskiem w roku 2022 na rynku kredytów gotówkowych, odmiennym niż w roku 2021, był wzrost liczby udzielonych kredytów na niskie kwoty, do 5 tys. zł, których zaciągnięto o 10,1 proc. więcej r/r. Dla porównania dynamika wzrostu kredytów powyżej 50 tys. zł w tym samym okresie wyniosła tylko 0,7 proc. Jednak nadal to kredyty wysokokwotowe zajmują najwięcej (46,2 proc.) w strukturze udzielonych kredytów gotówkowych. Kredyty z pozostałych przedziałów kwotowych odnotowały ujemną dynamikę.

– Sytuacja rynkowa w 2022 r. wpłynęła na odwrócenie preferencji banków i ich klientów w zakresie wysokości kwot zaciąganych kredytów gotówkowych. O ile w 2021 r. popularność kredytów wysokokwotowych wynikała z konsolidacji kredytów, to w 2022 r. wzrost zainteresowania kredytami na niskie kwoty podyktowany był najprawdopodobniej deficytem domowego budżetu, nadwyrężonym rosnącymi kosztami życia – zauważa prezes Cholewa.

Z analiz BIK wynika, że od 2019 r. regularnie spada liczba kredytobiorców korzystających z tego rodzaju kredytu, a w ubiegłym roku ubyło ich 300 tysięcy. Będzie miało to wpływ na dalszy spadek akcji kredytowej w tym segmencie kredytowym. Co więcej, banki prawdopodobnie będą chętniej udzielać kredytów własnym klientom niż nowym. Zjawisko to może pogłębiać dodatkowo rosnąca popularność płatności odroczonych na rynku e-commerce.

BIK szacuje w roku 2023 utrzymanie wartości akcji kredytowej na poziomie zbliżonym do 2022 r., tj. na kwotę 65,0 mld zł.

Rynek pożyczek pozabankowych na fali wzrostowej

Pomimo dużej zmienności rynkowej i regulacyjnej, rok 2022 r. cechował wyraźny wzrost na rynku pożyczek pozabankowych. Łącznie udzielono 3,6 mln pożyczek na kwotę 9,1 mld zł. W relacji do 2021 r. wzrosła zarówno ich liczba (+22,9 proc.), jak i wartość (+27,0 proc.)

– Rok 2022 to kontynuacja odbudowy osłabionego pandemią rynku pożyczek pozabankowych. Nie można więc analizować tego rynku w oderwaniu od sytuacji w latach 2021 i 2020. W roku 2021 rynek ten, po zapaści z pierwszego okresu pandemii, zaczął się dynamicznie odbudowywać. W 2022 r. wzrosty były już niższe, co jest efektem wyższej bazy w 2021 r.

Na poziom liczby i wartości pożyczek udzielonych w 2022 r., wpływ miały dwa czynniki. Pierwszym z nich jest dynamiczny wzrost rynku płatności odroczonych. Drugim zaś – wzrost zapotrzebowania na łatwo dostępne, niskokwotowe finansowanie, potrzebne na bieżące wydatki czy pokrywanie deficytu w budżecie domowym.

Z uwagi na zmiany, jakie czekają rynek pożyczek pozabankowych w 2023 r. zarówno o charakterze regulacyjnym, jak i biznesowym (rynek BNPL), prognozy na ten rok są obarczone dużą niepewnością.

Stabilna jakość kredytów spłacanych przez klientów indywidualnych

Wbrew obawom z początku 2022 r., nie wystąpiło gwałtowne pogorszenie jakości spłacanych kredytów i pożyczek. Źródłem obaw o wzrost szkodowości były wysoka inflacja, wzrost stóp procentowych do poziomu niewidzianego od ponad 20 lat oraz wojna w Ukrainie.

Pomimo niesprzyjających warunków rynkowych, jakość spłat wszystkich rodzajów kredytów pozostała na bezpiecznym poziomie. Pewien symptom pogorszenia widać w kredytach mieszkaniowych i gotówkowych.

Kredyty gotówkowe udzielone w 2022 r. były spłacane gorzej od kredytów z lat 2021 i 2020, niezależnie od kwoty, na jaką zostały udzielone.

Stabilna sytuacja w zakresie jakości występuje w kredytach ratalnych. Korzystają z nich wiarygodni kredytobiorcy, poziom szkodowości tego produktu jest niski, a przez to atrakcyjny dla udzielających je banków.

Polepszyła się w ostatnim roku jakość pożyczek pozabankowych. Widać to wyraźnie w spadku udziału pożyczek opóźnionych pow. 90 dni opóźnionych we wszystkich przedziałach kwotowych.

W przypadku kredytów mieszkaniowych jakość portfela nie budzi na razie obaw, choć stopniowo się pogarsza. Jednak portfel kredytów mieszkaniowych złotowych i walutowych należy analizować oddzielnie z uwagi na inne czynniki ryzyka. W przypadku złotowych kredytów mieszkaniowych duży wpływ na utrzymanie jakości miały ustawowe wakacje kredytowe. Jednak na poziomie jego szkodowości zaważyć mogą trzy grupy podwyższonego ryzyka. Są to osoby, które spłacają kredyty samodzielnie, mają kredyty udzielone na okres powyżej 30 lat oraz zaciągnęły zobowiązania na kwotę powyżej 500 tys. zł.

Źródłem pogorszenia jakości portfela walutowych kredytów mieszkaniowych są kredyty udzielone przed 2009 r., czyli we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska może być wstrzymywanie się przez klientów ze spłatą zobowiązań do czasu rozstrzygnięć prawnych.

Udział wartościowy kredytów przeterminowanych, czyli pow. 90 dni, w relacji do wartości wszystkich czynnych kredytów (czyli wskaźnik NPL) wyniósł dla całego portfela kredytów na koniec grudnia 2022 r. 5,2 proc. (to więcej o 0,5 p.p. niż w grudniu 2021 r).

Accenture: Blisko 90 proc. firm odnotowuje zwiększenie liczby inicjatyw chmurowych

Raport Accenture „Wyścig do chmury: Osiągnięcie punktu zwrotnego w drodze do poszukiwanej wartości” przedstawia cztery główne trendy i kluczowe praktyki w organizacjach, które pomogą firmom zwiększyć wartość biznesową z wykorzystania chmury. Według najnowszych badań Accenture po gwałtownym wzroście inwestycji w migrację do chmury, organizacje powinny skupić się na procesie, który pozwoli im jak najszybciej osiągnąć oczekiwane wyniki.

Przedsiębiorstwa masowo rozpoczęły przenoszenie swoich działań do chmury i dostrzegają w niej wyraźną wartość, ale mogą napotkać trudności, których się nie spodziewały. Pełne wykorzystanie potencjału rozwiązań opartych na chmurze wymaga zmiany sposobu myślenia – skupienia się na chmurze jako ciągłej i stale zmieniającej się podróży, a nie miejscu docelowym. Obecnie 57 proc. wydatków na IT w firmach przypada na utrzymanie wdrożonych systemów  – powiedział Grzegorz Chudek, Cloud First Lead, Accenture w Polsce.Najważniejsze natomiast jest ciągłe usprawnianie procesów wewnątrz organizacji – uczenia się nowych umiejętności, korzystania z nowych technologii, przyspieszanie procesów operacyjnych, usprawnianie rozwoju i umożliwianie wdrożeń nowych pomysłów biznesowych.

Raport „Wyścig do chmury: Osiągnięcie punktu zwrotnego w drodze do poszukiwanej wartości” opiera się na badaniach Accenture oraz globalnej ankiecie przeprowadzonej wśród 800 liderów świata biznesu i branży IT. Odnosząc się do analogicznych badań przeprowadzonych przez Accenture w latach 2020 i 2018, raport określa miejsce, w którym znajdują się firmy w swojej podróży chmurowej, i wartość, jaką czerpią z inwestycji w chmurę w pięciu obszarach: redukcji kosztów; szybkości zmian; wsparcia biznesu; poprawy jakości usług; oraz odporności / ciągłości świadczenia usług.

Raport przedstawia cztery główne wnioski:

  1. Zaangażowanie w rozwiązania chmurowe mocno wzrosło. 86 proc. firm odnotowuje zwiększenie zakresu i liczby inicjatyw chmurowych w porównaniu do roku 2020. Obecnie chmura ma podstawowe znaczenie dla osiągania strategicznych celów biznesowych. Zdecydowana większość organizacji wykorzystuje środowiska chmury hybrydowej (publicznej i prywatnej), a duży odsetek korzysta z wielu dostawców chmury publicznej (multicloud).
  2. Lepsze wyniki osiągają organizacje, które są na dalszych etapach swojej podróży do chmury. Firmy intensywnie korzystający z chmury częściej osiągają swoje cele (średnio w 47 proc.), niż korzystający z rozwiązań chmurowych w umiarkowanym (36 proc.) lub małym stopniu (21 proc.). Dodatkowo wyższe poziomy osiągnięć są skorelowane z częstszym korzystaniem z zewnętrznych usług zarządzania IT. Prawie połowa (45 proc.) przedsiębiorstw w pełni osiągających swoje cele korzysta w większym stopniu z zewnętrznych usług zarządzania w porównaniu do pozostałych firm.
  3. Wraz ze wzrostem zaangażowania w chmurę rosną oczekiwane korzyści, wykraczające poza obszar redukcji kosztów. Firmy inwestują w chmurę coraz więcej, jednak 7 na 10 (68 proc.) z nich uważa, że ich podróż w chmurę jest nadal niedokończona. Po przeprowadzeniu najłatwiejszych migracji firmy przeprowadzają transformacje bardziej złożonych i krytycznych dla biznesu systemów, żeby w pełni wykorzystać poczynione dotychczas inwestycje. Środowiska chmurowe stają się coraz bardziej złożone. Przedsiębiorstwa, które postrzegają swoją podróż w chmurę jako zakończoną (32 proc.) i spoczęły na laurach, w dynamicznym środowisku rynkowym mogą pozostać w tyle.
  4. Stare bariery są nadal aktualne. Aby w pełni wykorzystać możliwości chmury firmy muszą przenieść do niej bardziej złożone i krytyczne dla biznesu systemy. Jako główne bariery na drodze do osiągnięcia wartości z inwestycji w chmurę uczestnicy badania wymienili „ryzyko związane z bezpieczeństwem i zgodnością z przepisami” oraz „złożoność zmian biznesowych i operacyjnych”, przy czym 41 proc. respondentów wskazało powyższe wśród swoich trzech największych barier. Tuż za nimi uplasowała się „modernizacja starszych wersji aplikacji”, którą 39 proc. respondentów wymieniło wśród trzech głównych barier.

Zbudowane w firmach podstawy chmurowe muszą mieć czas okrzepnąć. Najbliższym wyzwaniem dla firm będzie efektywne ich wykorzystanie. Widzimy szansę na optymalizację procesów rozwojowych i operacyjnych oraz przyśpieszenie wzrostu biznesu naszych klientów w wykorzystaniu chmury jako systemu łączącego dane, sztuczną inteligencję i aplikacje – powiedział Grzegorz Chudek.

Biorąc pod uwagę rosnącą złożoność środowiska technologii i biznesu Accenture rekomenduje firmom wdrożenie pięciu kluczowych praktyk w celu osiągnięcia jeszcze większych korzyści z chmury.

  1. Organizacje powinny nie tylko zaakceptować nowe technologie, ale również zmienić sposób myślenia i działania, dążąc do uzyskania dzięki nim przewag konkurencyjnych.
  2. Aby połączyć ogromne możliwości różnych środowisk od chmur publicznych i prywatnych aż po systemy przetwarzania brzegowego firmy muszą skupić się na projektowaniu i działaniu w kontinuum chmury.
  3. Firmy powinny przekształcić zasoby IT i złożone systemy o znaczeniu krytycznym oraz wykorzystać uwięzione w nich dane żeby wesprzeć innowacje i wzrost biznesowy.
  4. Aby rozwijać się w kontinuum chmury niezbędni będą wykwalifikowani architekci IT, którzy przeprowadzą organizację przez gąszcz technicznych decyzji. Firmy muszą przemyśleć swój model operacyjny i zarządzanie talentami.
  5. Wreszcie, zarządzanie dynamicznie zmieniającymi się kosztami wymaga nowych mechanizmów i procesów prognozowania. Zrozumienie ekonomiki chmury oraz optymalizacja wydatków na chmurę powinny być w centrum uwagi każdego CIO.

O metodologii

Accenture przeprowadziło ankietę wśród osób na wyższych stanowiskach biznesowych (CEO, COO, CFO, wiceprezesi linii biznesowych) i dyrektorów IT (CIO, CTO, wiceprezesi/dyrektorzy IT, wiceprezesi/dyrektorzy ds. chmury) z firm na całym świecie, w celu ustalenia, w jakim stopniu firmy wykorzystujące chmurę osiągnęły oczekiwane korzyści, i jaki jest poziom ich zadowolenia z tych osiągnięć. Ślepe badanie zostało przeprowadzone w lipcu i sierpniu 2020 r. wśród 800 firm o przychodach przekraczających 1 mld dolarów rocznie z 12 branż w 14 krajach.

Kto da więcej, to wygra wybory

Wyczekiwanie na posiedzenia bankierów centralnych w przyszłym tygodniu wpływa na ograniczoną zmienność na rynkach. Złoty stabilny, spory cios w warszawski parkiet, w tle nowe pomysły partii rządzącej. HUF wstaje z kolan po posiedzeniu Narodowego Banku Węgier.

Czekamy na odczyt PKB z USA

Ostatnie dni nie są zbyt pasjonujące szczególnie na rynku FX. Zmiany są niewielkie, patrząc choćby na EUR/USD pasmo wahań nie przekracza 100 pipsów. Aktualnie popularny „edek” znów znajduje się powyżej oporu na poziomie 1,09, ale za ostatecznym wyrokiem, czy udało się go trwale pokonać, trzeba będzie poczekać najpewniej do przyszłotygodniowego posiedzenia banków centralnych z USA i strefy euro. Dzisiaj opublikowany zostanie odczyt PKB za IV kwartał 2022 roku ze Stanów i ewentualne spore odchylenia od prognoz (2,6%) mogą wywołać większą zmienność. Zakładany poziom wzrostu gospodarczego może pokazać, że gospodarka USA ma się całkiem dobrze i odbija po słabej pierwszej połowie poprzedniego roku. Wydaje się, że jeszcze nie odnotujemy wpływu podwyżek stóp procentowych, które w tym cyklu zacieśniania urosły już ponad 400 punktów bazowych, co niejako musi przełożyć się na spadek koniunktury, ale jak wiemy, efekt realny pojawia się niekiedy nawet po roku.

„Kiełbasa wyborcza”

Złoty pozostaje słaby w relacji do euro, wraz ze wzrostem głównej pary walutowej świata zyskuje do dolara. Całkiem nieźle wygląda również sytuacja na CHF/PLN, gdzie obserwujemy spadki, które są konsekwencją pozytywnego klimatu inwestycyjnego na szerokim rynku. Jeśli na rynku FX obserwujemy pozytywne tendencje, to kompletna zapaść nawiedziła warszawski parkiet. Momentami wczoraj WIG20 stracił 2%, a była to zasługa wyłącznie czynników wewnętrznych, a mówiąc dokładniej spadków wartości akcji banków. Co się wydarzyło? A mianowicie partia rządząca rozpoczęła proces walki o głosy wyborców, patrz rzucanie obietnicami. Na pierwszy ogień poszła propozycja przedłużenia wakacji kredytowych na kolejny rok, które mają uderzyć w zyski banków. Nie dziwi więc fakt, że obserwujemy spadki tego właśnie sektora. „Kiełbasa wyborcza” jednak dopiero się rozkręca i mogą to być trudne chwile zarówno dla naszej giełdy, jak i również w kolejnych tygodniach dla złotego. W końcu każde kolejne obietnice to X mld PLN potrzebnych w budżecie, które finalnie przekładają się na pogorszenie deficytu, a mówiąc prościej, powodują dalsze zadłużanie się państwa, co jest źle odbierane w świecie finansów.

Ratunek dla HUF

Po wielu zawirowaniach natury finansowej, czy też politycznej, z kolan wstaje forint węgierski. Z pomocą przyszedł Węgierski Bank Narodowy, który utrzymał swoją restrykcyjną ścieżkę działania. Utrzymana została główna stopa procentowa na poziomie aż 13%, co jest najwyższym wynikiem w regionie, jak i również w całej Europie. Ale można powiedzieć, wyjścia nie było przy inflacji CPI, sięgającej 25% i totalnej zapaści waluty. Do tego dochodzi szereg problemów natury wiarygodności banku centralnego i niewielkich posiadanych rezerw. Mimo sporego umocnienia HUF również w relacji do EUR wydaje się, że jeszcze przez dłuższy czas będziemy obserwować podtrzymanie twardego stanowiska w polityce monetarnej, aż do momentu, gdy ryzyka jednakowo zewnętrzne, czy wewnętrzne nie zostaną wygaszone. Warto dodać, że kredytobiorcy na Węgrzech nie cierpią z powodu wyższych stóp procentowych, bo zostały one zamrożone przed wyborami.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Internetowykantor.pl

Dobry fizjoterapeuta – czyli jaki?

Dobra fizjoterapia to taka, która jest skuteczna w leczeniu konkretnego schorzenia lub dolegliwości pacjenta, a także jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości pacjenta. Powinna być oparta na aktualnej wiedzy naukowej i doświadczeniu fizjoterapeuty. Przedstawiamy kilka ważnych informacji na które warto zwrócić uwagę szukając dobrego fizjoterapeuty.

Jakiego fizjoterapeutę wybrać?

Warto wybrać fizjoterapeutę, który jest profesjonalistą, posiada odpowiednie kwalifikacje, doświadczenie i jest zaangażowany w leczenie pacjenta. Fizjoterapeuta powinien dokładnie wysłuchać pacjenta i zrozumieć jego dolegliwości, zbadać i zdiagnozować problem oraz opracować indywidualny plan leczenia.

Ważne jest również, aby fizjoterapeuta informował pacjenta o postępach w leczeniu, wyjaśniał wszelkie wątpliwości i odpowiadał na pytania.

Dobra fizjoterapia powinna przynosić widoczne rezultaty, poprawiać komfort pacjenta i przygotowywać go do samodzielnego funkcjonowania.

Atmosfera w gabinecie fizjoterapeutycznym

Atmosfera w gabinecie fizjoterapeutycznym jest bardzo ważna dla pacjenta. Powinna być przyjazna i sprzyjająca zdrowieniu. Fizjoterapeuta powinien zadbać o odpowiednią temperaturę, oświetlenie, czystość i wystrój pomieszczenia.

Pacjent powinien czuć się komfortowo i bezpiecznie, a fizjoterapeuta powinien stworzyć przyjazną i profesjonalną atmosferę. Powinien być przyjaźnie nastawiony, uważnie wysłuchać pacjenta i odpowiedzieć na wszystkie jego pytania.

Fizjoterapeuta powinien również dostosowywać swoje działania do indywidualnych potrzeb pacjenta, szczególnie jeśli chodzi o intymność i dyskrecję.

Gabinet powinien być czysty, zadbany, z odpowiednią ilością światła i sprzętu potrzebnego do zabiegów fizjoterapeutycznych.

Atmosfera w gabinecie fizjoterapeutycznym powinna sprzyjać zdrowieniu i pomagać pacjentowi poczuć się komfortowo i bezpiecznie podczas leczenia.

Ile powinna trwać dobra terapia u fizjoterapeuty?

Czas trwania dobrej terapii u fizjoterapeuty zależy od indywidualnych potrzeb pacjenta oraz rodzaju i stopnia zaawansowania schorzenia.

W przypadku niegroźnych dolegliwości, takich jak bóle pleców czy karku, terapia może trwać kilka tygodni lub miesięcy, podczas gdy w przypadku poważniejszych schorzeń, takich jak urazy sportowe czy choroby neurologiczne, leczenie może trwać nawet kilka miesięcy lub lat.

Fizjoterapeuta powinien na początku terapii określić plan leczenia, wraz z przewidywanym czasem trwania i liczbą sesji, jednak zawsze zostawić możliwość dostosowywania planu leczenia do postępów pacjenta.

Ważne jest również, aby pacjent po zakończeniu terapii otrzymał od fizjoterapeuty odpowiednie wskazówki dotyczące dalszej rehabilitacji i profilaktyki, aby mógł utrzymać efekty uzyskane podczas leczenia.

Warto wspomnieć, że równie ważna jak ilość sesji jest ich jakość oraz zaangażowanie pacjenta w proces rehabilitacji, który ma wpływ na skuteczność leczenia.

39% uchodźców z Ukrainy znalazło już zatrudnienie w Polsce

39% uchodźców z Ukrainy znalazło już zatrudnienie w Polsce. Osoby, które wciąż poszukują pracy, jako główne powody wskazują brak znajomości języka polskiego oraz brak ofert odpowiadających ich specjalizacji i zgodnych z kompetencjami. 4 na 10 uchodźców planuje na dłużej osiąść w Polsce, co piąty chce wrócić do Ukrainy, ale w dłuższej perspektywie. 14% planuje powrót do 3 lat od zakończenia wojny. Do pozostania nad Wisłą przekonałoby ich otrzymanie atrakcyjniejszego wynagrodzenia (79%), możliwość podjęcia pracy w zawodzie (71%), czy wyższy standard życia (41%).Takie wnioski płyną z opublikowanego dzisiaj raportu przeprowadzonego w ramach programu „Wygraj Rozwój” Fundacji Totalizatora Sportowego i Manpower.

61% uchodźców z Ukrainy wciąż pozostaje bez pracy. Głównymi powodami tej sytuacji według przedstawicieli Ukrainy są brak znajomości języka polskiego (54%), brak ofert odpowiadających ich specjalizacji i zgodnych z kompetencjami (39%), a także brak propozycji uwzględniających pracę na niepełny etat (32%). 4 na 10 Ukraińców uciekających do Polski przed wojną znalazło już zatrudnienie w naszym kraju. 79% z nich podjęło jakąkolwiek pracę, ale planuje znaleźć dla siebie lepszą posadę, 51% pracuje w innym niż dotychczas zawodzie poniżej kompetencji, 13% jest zadowolonych z aktualnie piastowanego stanowiska, a 10% pracuje w swoim zawodzie, ale na niższym stanowisku – to w wnioski z badania „Sytuacja zawodowa uchodźców z Ukrainy w Polsce” zrealizowanego przez Manpower i Fundację Totalizatora Sportowego.

– Nasz kraj, aspirując do miana gospodarek rozwiniętych potrzebuję dodatkowych zasobów na rynku pracy – mówi Kamil Sadowniczyk, dyrektor Manpower w Polsce. – Wśród polskich pracodawców znajdziemy liczne organizacje otwarte na pomoc uchodźcom. Wyzwaniem pozostaje więc dopasowanie kompetencyjne czy też dyspozycyjność osób, które przyjechały w tym roku do Polski. Zdecydowanie wiele firm, które do tej pory nie zatrudniały pracowników z Ukrainy podjęły takie próby w ostatnich miesiącach, choć wymagało to od nich odpowiedniego przygotowania zarówno organizacyjnego, jak i administracyjnego. Takie programy pomocowe będą stopniowo zmniejszały barierę językową czy lukę kompetencyjną, dając szansę na zatrudnienie wielu osobom. Należy oczywiście pamiętać, że była to gwałtowna i bardzo duża fala emigracji, potrzeba więc czasu na to, by uchodźcy znaleźli pracę zgodną z ich kwalifikacjami. Wierzę jednak, że to tylko kwestia czasu, otwartości oraz elastyczności zarówno po stronie kandydatów jak i pracodawców, aby każda osoba chętna do podjęcia pracy mogła z sukcesem budować w Polsce swoją karierę zawodową – dodaje dyrektor Manpower.

Raport „Sytuacja zawodowa uchodźców z Ukrainy w Polsce” porusza również kwestię tego, czy ukraińscy uchodźcy planują powrót do ojczyzny po zakończeniu wojny. 4 na 10 ankietowanych (42%) planuje na dłużej osiąść w Polsce. 19% respondentów chce wrócić do Ukrainy, ale dopiero za jakiś czas, a 14% planuje powrót w ciągu 3 lat od zakończenia wojny. Ankietowani, którzy zadeklarowali chęć wyjechania z naszego kraju, zostali poproszeni o wskazanie czynników, które przekonałyby ich do pozostania nad Wisłą na stałe. Jak pokazuje analiza, respondentów przekonałoby otrzymanie atrakcyjniejszego wynagrodzenia (79%), możliwość podjęcia pracy w zawodzie (71%), czy wyższy standard życia (41%).

– Możemy śmiało i z wielką dumą stwierdzić, że Polacy sprostali wyzwaniu, jakim jest niesienie pomocy uchodźcom z Ukrainy. Zaangażowanie społeczne widoczne jest też w zainteresowaniu naszym programem pomocowym, a także biorąc pod uwagę fakt, ilu pracodawców zdecydowało czynnie włączyć się w ten projekt – podkreśla Izabela Wyżga, prezes Fundacji Totalizatora Sportowego. – Dla uciekających przed wojną Ukraińców jest to szansa nie tylko na podniesienie posiadanych już kompetencji, ale także okazja do nabycia nowych umiejętności. Dzięki aktywizacji zawodowo-społecznej łatwiej jest przetrwać ten trudny dla nich czas, zapewniając sobie jednocześnie ścieżkę zawodową i podniesienie poziomu kształcenia. Obecnie niezwykle istotne jest uświadamianie społeczeństwa, jak można pomóc uchodźcom z Ukrainy w ponownym wejściu na rynek pracy. Osoby te często mają kluczowe kompetencje potrzebne i predyspozycje niezbędne do tego, by spełniać się w wybranych przez nich obszarach – dodaje ekspertka.

Ankietowani zostali poproszeni o wskazanie istotnych kwestii w przypadku poszukiwania nowego miejsca pracy. Wyniki analizy pokazują, że głównie zwracają oni uwagę na atrakcyjne wynagrodzenie (75%), bliskość miejsca pracy względem miejsca zamieszania (58%) a także na to, by stanowisko odpowiadało ich kwalifikacjom i zawodowi (56%). Istotne są również pozytywne opinie na temat pracy w danej firmie (44%). Biorąc pod uwagę ważne dla ukraińskich uchodźców dodatki pozapłacowe, to najwięcej ankietowanych (72%) wskazało na szkolenia zawodowe, 67% respondentów mówi o tym, że ważne są dla nich również lekcje języka polskiego, a dla 64% respondentów istotne są benefity takie jak np. prywatna opieka medyczna czy ubezpieczenie.

Dane do raportu „Sytuacja zawodowa uchodźców z Ukrainy w Polsce” zostały zebrane terminie od września do końca listopada 2022 roku w ramach badania obejmującego próbę 950 uchodźców z Ukrainy. Ankietowanymi byli uchodźcy zainteresowani zatrudnieniem i rozwojem kompetencji w ramach programu „Wygraj Rozwój”.

PKB z USA w centrum uwagi

Dziś kluczowym odczytem makro jest PKB z USA za IV kwartał. Oczekuje się umiarkowanie dodatniego wyniku (2,6 proc.), co będzie oznaczać, że po pierwszej słabej połowie 2022 roku, druga wypadła całkiem przyzwoicie. Najsilniejszym motorem wzrostu była ostatnio konsumpcja prywatna. Skorzystała ona z faktu, że od połowy roku 2022 realne dochody Amerykanów znów rosną, po tym jak w pierwszej połowie ubiegłego roku spadły. Poprawa wynikała z silniejszego wzrostu płac, przy jednoczesnym spadku inflacji. Do tego dochodziło mniejsze obciążenie ze strony polityki fiskalnej. Spowalniała ona gospodarkę zwłaszcza w pierwszej połowie ubiegłego roku, ponieważ wygasały ogromne pakiety stymulacyjne przyjęte w czasie pandemii. Od połowy 2022 roku ten efekt hamujący znacznie się zmniejszył, co dodatkowo może wspierać gospodarkę.

Nie ma jednak pewności czy USA w kolejnych kwartałach nie „wpadnie” w recesję. W końcu Fed od początku 2022 roku podniósł swoje kluczowe stopy procentowe o 425 punktów bazowych i należy się spodziewać kolejnych zmian w górę. Doświadczenie pokazuje, że mają one opóźniony wpływ na koniunkturę. Zazwyczaj transmisja wysokich stóp procentowych do realnej gospodarki trwa od czterech do sześciu kwartałów, więc najgorsze miesiące dopiero przed Amerykanami.

Wiele wskaźników wyprzedzających sygnalizuje już problemy. Podaż pieniądza (M2) już nie rośnie. Ponadto zacieśnienie polityki pieniężnej znalazło obecnie odzwierciedlenie w zaostrzeniu warunków kredytowych dla przedsiębiorstw, co powinno stłumić skłonność firm do inwestowania. Pogorszenie jest już widoczne w nastrojach w biznesie. Zarówno ISM dla przemysłu jak i usług znajdują się poniżej neutralnego poziomu 50 pkt. W przeszłości wskaźnik dla tej drugiej kategorii był tak niski niemal wyłącznie w czasach recesji.

Natomiast pogorszenie warunków finansowania nie znalazło jak dotąd odzwierciedlenia w twardych danych. Załamało się jedynie budownictwo mieszkaniowe. Jednak fakt, że ten szczególnie wrażliwy na stopy procentowe sektor jako pierwszy znajduje się pod presją, jest klasycznym wzorcem cyklicznym. Spadek liczby pozwoleń na budowę stopniowo przypomina ten obserwowany w okresie poprzedzającym wcześniejsze dołki koniunkturalne.

Również rynek obligacji w USA wskazuję na recesję. Krzywa rentowności wciąż jest odwrócona i taki obraz mamy od lipca 2022 roku. W przeszłości był to skuteczny wskaźnik zbliżającego się załamania.

Recesja w dużym stopniu zależy od rynku pracy. Jeśli wzrost zatrudnienia znacznie spowolni wówczas pensje przestaną rosnąć a w dalszej konsekwencji konsumpcja prywatna drastycznie się obniży. Jak na razie ani miesięczne ani tygodniowe dane z rynku pracy nie wysyłają większych sygnałów, choć raporty NFP wypadają sukcesywnie na coraz niższych poziomach. Warto też spojrzeć na liczbę pracowników tymczasowych w USA, która to od pięciu miesięcy spada. Są oni wykorzystywani przez firmy w celu niwelowania wahań popytu. Liczba ta jest dość wrażliwa na cykl gospodarczy, więc dane nakazują ostrożność.

Oczekiwany wzrost gospodarczy w IV kwartale w USA nie będzie oznaczać, że Stany Zjednoczone ominą recesję. Niektóre wskaźniki wyprzedzające już wskazują spadek, a pamiętajmy, że pełny wpływ wysokich stóp proc. jeszcze się nie zmaterializował. W ubiegłym tygodni miesięczna sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa rozczarowały. Fed będzie prawdopodobnie potrzebował jednak więcej dowodów na to, aby zmienić swoje restrykcyjne nastawienie.

Wczoraj po sesji Tesla podała wyniki kwartalne. Akcje w handlu posesyjnym urosły o blisko 6 proc. Przychody wyniosły 24,32 mld USD (oczekiwano 24,16 mld USD) a zysk na akcję 1,19 USD (prognozy wskazywały 1,13 USD). Elon Musk zakomunikował, że firma będzie w stanie wyprodukować 2 miliony pojazdów w tym roku. Planowana jest rozbudowa fabryki w Nevadzie. Nasdaq100 otworzył się wczoraj luką spadkową. W dalszych godzinach sesyjnych zdołał jednak ją zamknąć a notowania wróciły powyżej 11.800 pkt. Ostatecznie indeks technologiczny stracił 0,18 proc. Negatywny początek wczorajszej sesji w pewnym stopniu obrazuje obawy inwestorów o spadek przychodów spółek z Wall Street. Dziś w godzinach porannych główna para walutowa testuje lokalne maksima, co oznacza ponowne osłabienie dolara. Kurs jest ponownie w okolicach 1,0930. W przypadku, jeśli PKB z USA rozczaruje, wówczas dalsza deprecjacja USD będzie kontynuowana i tym samym notowania EUR/USD mają szansę zdecydowanie zbliżyć się do poziomu 1,10.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rok 2022 w polskich portach. Polska stała się hubem logistycznym i portem zastępczym dla Ukrainy

Rekordowe wyniki przeładunkowe w portach w roku 2022 są faktem. To dobra wiadomość dla zachodniopomorskiej gospodarki, bo oznacza, że sektor morski, mimo obaw ekspertów, obronił się i wykorzystywał swój potencjał. – W tym przypadku mamy połączenie pożytecznego z pożytecznym – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Ruch w portal był efektem wojny w Ukrainie. Najpierw pomagaliśmy w przeładunku zboża, a następnie duży ruch generowany był przez węgiel, który zresztą do dzisiaj jest priorytetowym surowcem w transporcie morskim i lądowym. Zyskała więc Ukraina, której udało nam się pomóc w trudnej sytuacji – mówi Hanna Mojsiuk. – Z drugiej strony obecna sytuacja i działanie interwencyjne polskich portów i firm logistycznych spowodowało, że odczuliśmy spadku obrotu, który był nieunikniony w sektorze e-commerce, gdy po pandemii ruch delikatnie się zmniejszył – dodaje prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Jedno miejsce pracy w porcie, generuje pięć miejsc pracy w innych miejscach”

Statystyki zaprezentowane na początku tygodnia przez Ministerstwo Infrastruktury mogą napawać optymizmem.  Porty Szczecin-Świnoujście, Gdańsk i Gdynia zamknęły ubiegły rok z wynikiem 133,2 mln obsłużonych ładunków. Operatorzy działający w zespole Szczecin-Świnoujście obsłużyli ponad 36,7 mln ton ładunków. Przez nabrzeża przewinęło się więcej węgla, rud metali, gazu LNG i paliw płynnych. Duży ruch w portach spowodowany był również przeładunkiem zboża z Ukrainy, które z powodu wojny musiało być transportowane zupełnie innymi drogami morskimi.

– Jedno miejsce pracy w porcie tworzy pięć miejsc pracy w innych sektorach gospodarki. Transport morski napędza usługi, produkcję i nie tylko. Podsumowanie roku dla sektora TSL i branży morskiej jest więc bardzo pozytywne. Porty są strategicznym sektorem gospodarki dla Pomorza Zachodniego i na pewno są beneficjentami zarówno pandemii jak i czasu wojny w Ukrainie. Dzięki dobre logistyce, inwestycjom i dobremu zarządzaniu przez operatorów komercyjnych wyniki za rok 2022 są satysfakcjonujące – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Co ważne, nasza aktywność była silnym wsparciem dla ogarniętej wojną Ukrainy. Porty w Polsce powinny na 2023 rok przygotować spójną strategię działania. Miejmy nadzieje, że wojna się skończy w tym roku, a to nie powinno powodować np. spadku zainteresowania naszymi usługami – dodaje Prezes Hanna Mojsiuk.

Prezes Laura Hołowacz: transport morski korzysta na kryzysie energetycznym. Polskie porty hubem dla Ukrainy

Jak przekonuje Prezes Grupy CSL Laura Hołowacz, nasza infrastruktura portowa jest dobrze wykorzystywana w obliczu kryzysu wojennego i energetycznego. Jako kraj posiadamy potencjał strategiczny, który pozwala nam na szybki rozwój sektora TSL.

– Wojna sprawiła, że zostaliśmy hubem wojennej Ukrainy – mówi Laura Hołowacz, Prezes Grupy CSL, ekspert ds. logistyki. – Również kryzys energetyczny sprawił, że porty miały nad czym pracować. Wzrosty przeładunku węgla i surowców energetycznych były ogromne. Było i jest gigantyczne zapotrzebowanie przeładunku na paliwo, gaz czy węgiel. Stajemy się niezależną gospodarką od Rosji, co jest dobrą strategią i należy to robić szybko i sprawnie. Polskie porty inwestują w infrastrukturę i to również oceniać należy pozytywnie – dodaje Prezes Laura Hołowacz.

– Polskie porty stały się portami zastępczymi dla gospodarki ukraińskiej. Na pewno jesteśmy wsparciem dla tego dzielnego kraju. Ze względu na bezpieczeństwo wiele towarów przeprawiane było przez Polskę. Czy klienci zostaną w polskich portach czy wrócą na Ukrainę po wojnie? Myślę, że kilka grup towarowych zostanie w Polsce. Klienci niemieccy bardzo cenią sobie bezpieczeństwo. Zboża i węgiel na pewno wrócą do swoich portów macierzystych, które są bliższe docelowym klientom. Tak naprawdę nie sprostaliśmy wszystkim potrzebom Ukrainy. Udało nam się zrealizować ok. 60-70% potrzeb np. w przeładunku zboża – dodaje Prezes Laura Hołowacz.

Eksperci ostrzegają: Branżę rolniczą czeka wzrost zadłużenia. Upadnie wiele rodzinnych gospodarstw

  • Eksperci: Zadłużenie rolników zwiększy się rdr. nawet o 10 proc. Najbardziej zagrożone są małe gospodarstwa.
  • Najgorzej będzie wśród hodowców trzody, producentów zbóż i drobiu.

Ten rok może być bardzo trudny dla rolników, z uwagi na rosnące koszty produkcji, słabnące zyski, w tym niskie ceny skupu, a także wydłużające się zatory płatnicze. Eksperci prognozują, że wiosną przybędzie dłużników w tym sektorze, a najgorzej będzie w połowie roku. Przewidują też, że nawet o 10% rdr. zwiększy się średni dług w całej branży. Najbardziej zagrożeni mogą być hodowcy trzody chlewnej, producenci zbóż i drobiu, zlokalizowani w woj. mazowieckim, kilku regionach ościennych, a także pochodzący z terenów wschodnich. Eksperci wskazują również, że w najlepszej sytuacji będą duże gospodarstwa i producenci. I dodają, że upadnie wiele rodzinnych gospodarstw, które będą miały najpoważniejsze problemy z zachowaniem płynności.

Będzie gorzej

Jak podaje Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, szacunkowa łączna kwota zadłużenia w branży rolniczej wynosi obecnie ok. 0,5 mld zł. Jeszcze rok temu była na poziomie 460 mln zł. Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, specjalizujący się w obsłudze sektora rolnego uważa, że liczba rolników, którzy będą mieli problemy z obsługą swoich zobowiązań, w tym roku wyraźnie wzrośnie. Sytuacja gospodarcza, wywołana pandemią i wybuchem wojny w Ukrainie, jest bardzo trudna. W ostatnich latach skumulowało się wiele negatywnych czynników, poczynając od podwyżki stóp procentowych i cen wszystkich nośników energii, a kończąc na szalejącej inflacji. Według eksperta, rolnicy w ub.r. zmuszeni byli rekompensować sobie rosnące koszty produkcji głównie spadkiem uzyskiwanych marż, ale to działania na krótką metę. To wszystko przełoży się na zachwianie płynności finansowej przez sektor rolniczy w całym 2023 roku.

– W tym roku będzie więcej dłużników w branży rolniczej niż w 2022 roku, a do tego wzrośnie ich łączne zadłużenie. Dotąd rolnicy przeznaczali wcześniej wypracowane zyski na spłatę i obsługę bieżących oraz starszych zobowiązań. Jednak ich sytuacja nie poprawia się, a koszty produkcji w kolejnym sezonie będą naprawdę bardzo wysokie. Przez to rolnicy będą mniej zarabiać. Wówczas trudniej im będzie wyjść z długów. Z kolei ci, którzy do tej pory jeszcze nie mieli problemów, mogą stanąć na granicy zadłużenia – podkreśla prawnik Adrian Parol, specjalizujący się m.in. w obsłudze sektora rolnego.

Na podstawie obserwacji rynku Łukasz Goszczyński prognozuje, że rolnicy będą funkcjonować z coraz większymi długami. Wydłuży się też okres przeterminowania wierzytelności. Urośnie także średni dług zadłużonego rolnika. Ostrożnie szacując, ekspert przewiduje, że będzie to w granicach 5-10% rdr. A najgorszy będzie przełom II i III kwartału br. Wówczas skumuluje się szereg czynników, które wystąpiły już na początku ub.r. i przez dłuższy czas gromadziły się w sektorze rolnym, aby w końcu się ujawnić.

– Uważam, że cały sektor będzie w tym roku na niewielkim, ale jednak minusie – w graniach 2-5% rdr. Najwięcej dłużników przybędzie na wiosnę, gdy rolnicy będą musieli ponosić znaczące koszty, celem uruchomienia bieżącej produkcji. Przy wysokiej inflacji i obecnych cenach skupu będzie się to wiązało z dalszym zadłużaniem się. Prognozuję też, że zwiększy się średnia wartość niespłaconych zobowiązań – o ok. 5-8% rdr. Epicentrum tego stanu będzie w połowie roku. Należy zaznaczyć, że te wyniki byłyby dużo gorsze, ale wielu rolników rezygnuje z prowadzenia działalności, nie widząc dobrych pespektyw na przyszłość. I to dlatego ww. wzrosty nie powinny być duże, ale to marne pocieszenie dla branży – dodaje Adrian Parol.

Najbardziej zagrożeni

Eksperci rynkowi zgodnie podkreślają, że największy problem z zadłużeniem będą mieli w tym roku producenci trzody chlewnej. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, stwierdza, że głównym problemem może być wirus ASF, który powoduje potężne straty. Ograniczenia dotyczą nie tylko krajowych restrykcji, ale też możliwości eksportu. Do tego dojdzie obniżka cen wieprzowiny na światowych rynkach, od których są uzależnieni polscy rolnicy. Najbardziej wrażliwą grupą będą ci, którzy we wcześniejszych latach sporo zainwestowali w hodowlę świń, a ze względu na ich zakaźną chorobę, stracili dochody.

– Sytuacja producentów trzody chlewnej jest przerażająca ze względu na niskie ceny wieprzowiny. W niektórych momentach one wzrastają, by po dwóch miesiącach znowu mocno spaść. I wówczas część rodzinnych gospodarstw upada. Widać to zwłaszcza na Podlasiu, które do niedawna było zagłębiem tego typu produkcji. Najgorzej jest w przypadku tych wytwórców, którzy dawno zaciągnęli kredyty i nie mogą ich spłacić. Wielu z nich wciąż jeszcze działa dzięki środkom pomocowym, takim jak np. Locha Plus. Część producentów jest zadłużona w prywatnych firmach, które wpisują sobie długi w koszty i nie podają dłużników do sądów. Dlatego trudno precyzyjnie oszacować poziom zadłużenia całej branży – wyjaśnia przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.

Zdaniem mec. Adriana Parola, poza sektorem produkcji trzody chlewnej, najbardziej narażeni na zadłużenie będą producenci zbóż. Jest to spowodowane znaczącym wzrostem kosztów produkcji. Ostatnio notowane ceny skupu nie pozwalają na pokrycie rosnących opłat. Powoduje to nieopłacalność produkcji rolnej. Do tego Sławomir Izdebski dodaje, że w tej branży najbardziej zagrożeni mogą być rolnicy w woj. mazowieckim i na terenach przygranicznych, gdzie wpływają nadmierne ilości zbóż z Ukrainy. To też zaniża ich ceny na lokalnym rynku.

– W mojej ocenie, problem zagrożenia niewypłacalnością nie jest związany z miejscem prowadzonej działalności i będzie występować na terenie całego kraju. Jednakże z uwagi na historyczne dane i obecną sytuację geopolityczną, to największe problemy można przewidywać we wschodnich województwach, a do tego w woj. lubuskim i opolskim. W tych częściach kraju najtrudniej prowadzi się działalność, z uwagi na liczbę ludności i potencjał gospodarczy – zwraca uwagę Łukasz Goszczyński.

Prezes KRIR zauważa, że wzrost kosztów energetycznych zagraża m.in. producentom drobiu i jaj, ze względu na potrzebę ogrzewania kurników. Są oni również bardzo uzależnieni od cen pasz na rynku, które ciągle rosną. I ta branża także jest oparta na kredytach, spłacanych w krótkich cyklach. Zachwianie równowagi między ceną a kosztem produkcji może być w tym roku bardzo dużym problemem dla tego typu wytwórców. Ponadto wśród najbardziej zagrożonych producentów ekspert wymienia mleczarzy, mocno uzależnionych od najmniejszych wahań cen mleka, również w proszku, na światowych rynkach.

– Wzrost kosztów nośników energii oraz stóp procentowych wywoła najbardziej dotkliwe skutki wśród tych podmiotów, które zużywają najwięcej prądu, gazu i węgla. Będą to producenci zajmujący się głównie przetwórstwem, a także sadownicy uprawiający warzywa i owoce w szklarniach. Spotkają się z problemem pokrycia wysokich rachunków. Pozyskanie nowego finansowania nie będzie łatwe, gdyż wysokie stopy procentowe wywindowały cenę kredytu bankowego i jednocześnie wpłynęły negatywnie na zdolność kredytową – ostrzega Łukasz Goszczyński.

Efekt domina

– W najlepszej sytuacji będą duże gospodarstwa, które mają zasoby materialne i łatwiejszy dostęp do pozyskania finansowania. Natomiast szczególnie trudno będzie właścicielom małych rodzinnych wytwórni, albowiem nie dysponują oni odpowiednim zapleczem finansowym umożliwiającym zapewnienie płynności, zwłaszcza gdy w grę wchodzą zatory płatnicze. Trzeba zwrócić uwagę na to, że rolnik, uruchamiając produkcję, musi dokonać znaczących nakładów. Jednak często musi czekać na zapłatę za swoje produkty nawet do 180 dni. A na rynku już teraz widać, że w czasach inflacyjnych kontrahenci mocno zwlekają z nią niemal do ostatniej chwili, a czasem płacą nawet sporo po terminie. I tak wpędzają rolników w kłopoty – alarmuje Adrian Parol.

Z kolei mec. Łukasz Goszczyński zapowiada, że niestety, ale problemy z obsługą zadłużenia będą się w tym roku wyjątkowo rozlewały z gospodarstwa na gospodarstwo. W sytuacji, kiedy jeden podmiot przestanie obsługiwać swoje zobowiązania, to pozostali rolnicy będą dłużej czekać na swoje pieniądze. Jeśli nie będą dysponować odpowiednimi środkami własnymi, a często przecież tak jest, to sami staną się niewypłacalni.

– Dalszy wzrost liczby dłużników wśród producentów rolnych będzie skutkował postępującą konsolidacją produkcji i rozwojem dużych podmiotów. Ostatecznie wyprą one z rynku małe i średnie gospodarstwa, w tym szczególnie te najmniejsze, rodzinne, które dopiero w tym roku w pełni odczują znaczący wzrost kosztów produkcji i problemy z zachowaniem płynności – podsumowuje prawnik Adrian Parol.

Jak wziąć samochód w leasing na firmę?

Leasing jest niezwykle popularną formą finansowania samochodu firmowego. To dobry sposób na to, by w firmie korzystać z nowego samochodu, a jednocześnie czerpać korzyści podatkowe, obniżając w ten sposób koszty auta. Pod względem atrakcyjności na rynku wyróżnia się leasing samochodu od Volkswagen Financial Services. Jak wziąć samochód w leasing na firmę od VW FS?

Dokonując wyboru spośród dostępnych opcji finansowania samochodu firmowego, niezwykle istotnym czynnikiem jest przejrzysta i umożliwiające łatwe porównywanie ofert kalkulacja warunków leasingu. W leasingu liczą się nie tylko korzyści podatkowe, czy możliwość jazdy nowym samochodem, ale także przewidywalność kosztów. Dlatego VW FS przygotowało dla klientów biznesowych niezwykle wygodne i proste w obsłudze narzędzie, które ułatwia kalkulację leasingu. Chodzi o kalkulator leasingu samochodu.

Kalkulator leasingu samochodu od VW FS doskonale sprawdza się jako narzędzie ułatwiające wybór opcji finansowania samochodu w firmie. Dzięki niemu bardzo szybko i wygodnie możemy policzyć wysokość miesięcznej raty, jaką przyjdzie nam płacić za korzystanie z wybranego przez nas samochodu. A modeli do wyboru jest naprawdę dużo, bowiem w ofercie VW FS można sfinansować auta marek grupy Volkswagen, czyli Audi, CUPRA, SEAT, Skoda i Volkswagen. A to nie koniec możliwości wyboru. W przypadku każdej z powyżej wymienionych marek są dostępne różne rozwiązania finansowe, dopasowane do indywidualnych potrzeb danego klienta. Dwa podstawowe rodzaje finansowania to KLASYCZNY leasing samochodu oraz leasing JAK ABONAMENT.

Leasing KLASYCZNY to rozwiązanie, które docenią zwłaszcza osoby, które chcą docelowo wykupić samochód po zakończeniu okresu finansowania. Okres finansowania może wynosić od 24 do 60 miesięcy, co pozwala dogodnie rozłożyć koszt zakupu samochodu w zależności od potrzeb, oczekiwań i wymagań finansowych firmy. W trakcie trwania umowy spłacamy istotną część wartości samochodu, dzięki czemu jego wykup może być dokonywany za niemal symboliczną kwotę. Leasing KLASYCZNY to także dobry sposób na wygenerowanie dużego jednorazowego kosztu dla firmy – opłata wstępna może wynosić nawet do 45% wartości pojazdu.

Drugie z flagowych rozwiązań VW FS to leasing JAK ABONAMENT. To oferta skierowana zwłaszcza do tych firm, którym zależy na możliwości jazdy nowym samochodem przy ponoszeniu jak najniższych miesięcznych kosztów. Oferty leasingowe JAK ABONAMENT są tak przygotowane, by spłacać jedynie część wartości pojazdu (spadek wartości w trakcie finansowania), co pozwala osiągnąć miesięczne raty na naprawdę atrakcyjnym poziomie. Dodatkowo ich wysokość może obniżyć wniesienie opłaty wstępnej, ale w VW FS możliwe jest leasingowanie samochodu bez wpłaty własnej. Na zakończenie okresu finansowania możemy albo wykupić auto, albo je zwrócić (taka możliwość jest zagwarantowana w umowie) i np. skorzystać z nowej oferty na salonowy samochód w ramach kolejnej umowy.

Kiedy już skorzystamy z kalkulatora leasingu samochodu i wybierzemy optymalną dla nas opcję finansowania upatrzonego modelu auta, pozostaje nam zamówić kontakt z konsultantem, który pomoże nam przejść przez kolejne kroki w drodze po nowe auto firmowe. Możliwość zamówienia kontaktu jest dostępna na stronach internetowych VW FS.

Zalety NAJMU samochodów marki SEAT i CUPRA

Jeżeli zastanawiasz się nad wzięciem z salonu nowego samochodu, który będzie nie tylko pełnił rolę pojazdu jeżdżącego z punktu A do punktu B, ale również zapewni przy tym frajdę z jazdy, koniecznie zapoznaj się z ofertą samochodów marki SEAT i CUPRA. Teraz wcale nie musisz brać kredytu ani decydować się na zakup salonowego auta. Alternatywą jest NAJEM długoterminowy. Dowiedz się, co to za rozwiązanie i jakie są jego zalety?

Korzystanie z nowego, salonowego samochodu wiąże się z wieloma korzyściami. Przede wszystkim mamy pewność, że nie jeździmy autem podniszczonym, zaniedbanym czy niewłaściwie serwisowanym lub co gorsza o naruszonej konstrukcji. W przypadku niespodziewanej awarii możemy skorzystać z gwarancji i nie obawiać o koszty naprawy. Ponadto już samo obcowanie z autem w salonowym stanie jest dla wielu osób po prostu przyjemnością. Niestety, również u wielu ludzi wciąż pokutuje przekonanie, że jeżdżenie nowym pojazdem wiąże się z koniecznością poniesienia dużych kosztów na jego zakup. Tyle, że wcale nie musimy go kupować, by móc nim jeździć.

Wszystko za sprawą nowoczesnych form finansowania pojazdów. Chodzi konkretnie o wynajem długoterminowy samochodów dla osób fizycznych, dostępny m.in. w ofercie marki SEAT. Jest to rozwiązanie opracowane z myślą o klientach indywidualnych, którzy mogą skorzystać z oferty o podobnej konstrukcji, jaka wcześniej była zarezerwowana głównie dla firm. To właśnie NAJEM długoterminowy skonstruowany tak, jak w przypadku marek CUPRA czy SEAT umożliwia wyjechanie nowym autem z salonu bez angażowania dużych środków finansowych.

Jak wygląda wynajem długoterminowy samochodów dla osób fizycznych w praktyce? Jest on bliźniaczo podobny do najmu firmowego. Klienci indywidualni również mogą liczyć na szereg korzyści związanych z tym sposobem finansowania. Przede wszystkim ma charakter kompleksowy, co oznacza, że miesięczna rata za użytkowanie samochodu obejmuje m.in. ubezpieczenie, serwis, assistance, pomoc w przypadku szkody i auto zastępcze bez limitu. Dodatkowo możemy zdecydować się także na wliczenie usługi sezonowej wymiany i przechowywania opon. Dla osoby korzystającej z tego rozwiązania oznacza to brak jakichkolwiek zmartwień związanych z użytkowaniem pojazdu czy ryzyka braku mobilności. Nawet, jeśli zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja w postaci szkody czy awarii, będziemy mieli do dyspozycji auto zastępcze.

NAJEM długoterminowy dla Klientów indywidualnych cechuje się również przewidywalnością i stałością kosztów, co jest istotną zaletą zwłaszcza w dobie gwałtownego wzrostu cen na różne dobra i usługi. Dzięki temu, że dokładnie wiemy, ile pieniędzy miesięcznie przeznaczamy na finansowanie samochodu, mamy większą kontrolę nad domowym budżetem i łatwość planowania innych wydatków. Umowa gwarantuje nam, że wysokość miesięcznej opłaty z tytułu wynajmu nie wzrośnie do końca okresu finansowania.

Kolejną zaletą wynajmu długoterminowego samochodów dla osób fizycznych jest także brak konieczności poniesienia wysokiego kosztu, by wyjechać nowym autem z salonu. Wysokość opłaty początkowej wynosić może od 0 do 10% wartości pojazdu. W praktyce oznacza to możliwość jazdy nowym autem z zerową wpłatą na początku umowy. A przecież mówimy o samochodach marki SEAT lub CUPRA – już sam fakt, że właśnie te auta są dostępne w tak atrakcyjnej formie finansowania jest zaletą, dla której warto z tej opcji skorzystać!

Skoda Superb w leasingu dla firm

Czy da się połączyć możliwość jazdy nowoczesnym, przestronnym i eleganckim samochodem jako autem służbowym, z niskimi ratami leasingowymi i brakiem konieczności angażowania dużych środków pieniężnych na sfinansowanie takiego auta? Oczywiście, że się da! To między innymi dla takich specyficznych potrzeb powstała oferta Skoda Leasing Niskich Rat od Volkswagen Financial Services, w ramach której w Twojej firmowej flocie może pojawić się np. nowa Skoda Superb.

Wybór samochodu służbowego pozornie może kojarzyć się z koniecznością pójścia na różne kompromisy. Z jednej strony chcemy bowiem mieć auto, które będzie doskonale prezentować się wizualnie w każdym otoczeniu, nie będąc przy tym nadmiernie krzykliwe, będzie zapewniało wysoki poziom komfortu i bezpieczeństwa, zapewni poczucie przestronności i ergonomii, a jednocześnie przy tym wszystkim nie będzie stanowiło nadmiernego obciążenia budżetu firmy. Niewiele samochodów jest w stanie spełnić wszystkie te kryteria. Jednak jednym z tych, który łączy w sobie powyższe walory jest Skoda Superb.

Oprócz eleganckiej, klasycznej linii nadwozia, przemyślanych rozwiązań zwiększających komfort i bezpieczeństwo jazdy, Skoda Superb oferuje również wiele innych udogodnień, jak choćby najnowocześniejsze systemy informacyjno-rozrywkowe z funkcją zdalnego dostępu, bezawaryjne i dopracowane silniki, które świetnie łączą dynamikę z umiarkowanym apetytem na paliwo czy też system przemyślanych schowków, zwiększających praktyczność auta. Dodatkowo Skoda Superb występuje w klasycznym trójbryłowym nadwoziu jako limuzyna, ale również jako wyjątkowo pojemne Combi.

Bez względu na to, czy szukasz samochodu z dodatkową przestrzenią bagażową, czy w bardziej klasycznej wersji nadwozia, doskonałym sposobem na sfinansowanie Skody Superb w firmie jest skorzystanie z oferty VW FS. Rozwiązaniem, które interesuje coraz większą grupę klientów jest zwłaszcza produkt Skoda Leasing Niskich Rat. Na czym polega ta forma finansowania?

Skoda Leasing Niskich Rat od VW FS, to rozwiązanie przypominające w swojej konstrukcji abonament. Dlatego też produkt ten bywa czasami określany jako leasing JAK ABONAMENT. Polega on głównie na tym, że przez czas trwania umowy płacimy przede wszystkim za korzystanie z samochodu, nie spłacamy zaś jego całkowitej wartości (tylko za prognozowany spadek wartości w trakcie finansowania). W praktyce oznacza to, że miesięczna rata leasingowa jest wyraźnie niższa, niż gdybyśmy zdecydowali się na klasyczne finansowanie – ratę porównasz na https://kalkulator.vwfs.pl/

Oferta Skoda Leasing Niskich Rat cechuje się również dużą elastycznością, a to element, który również cenią sobie klienci biznesowi. Korzystając z kalkulatora leasingu samochodowego od VW FS, możemy obliczyć wysokość miesięcznej raty leasingowej, ustawiając odpowiednio wybrane parametry. Do dyspozycji mamy wysokość opłaty wstępnej (chociaż nie jest elementem koniecznym, bowiem można skorzystać z oferty także z zerową opłatą wstępną), czas trwania umowy oraz zakładany roczny limit kilometrów. Na podstawie różnych kombinacji możemy dzięki temu narzędziu z łatwością znaleźć kalkulację, która będzie najlepiej odpowiadała na potrzeby naszej firmy. W ofercie Skoda Leasing Niskich Rat możemy sfinansować zarówno klasyczną Skodę Superb, jak też Skodę Superb Combi.

Co czeka motoryzację w 2023 roku?

Rok 2022 dla motoryzacji był bardzo trudnym okresem. Jest to kontynuacja kolejnych kryzysów, które rozpoczęły się od pandemii koronawirusa, przeszły następnie w kryzys półprzewodników, a w ostatnim roku zostało to pogłębione wojną w Ukrainie. To wszystko sprawia, że doświadczamy jednego z największych kryzysów branży motoryzacyjnej – co najmniej tak dolegliwego, jak upadek banku Lehman Brothers. I to sprawia, że ocena elektromobilności powinna być tym bardziej pozytywna – bo jest to jedyny segment motoryzacji, który wszędzie na świecie notuje wzrosty. Zarówno w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Polska nie jest wyjątkiem i także może się pochwalić wzrostami. W Polsce jest zarejestrowanych ponad 30 tysięcy samochodów czysto elektrycznych, czyli tzw. bev-ów. W samym zeszłym roku zarejestrowano około 14 tysięcy – zatem widać, że skala rejestracji jest coraz większa z roku na rok.

– Oczywiście życzylibyśmy sobie tego, żeby wzrosty były takie, jak w państwach Europy Zachodniej. W Niemczech w grudniu samochody elektryczne odpowiadały za ponad 20% rejestracji. W Polsce to zaledwie kilka procent w perspektywie całego roku. Ale to już są wolumeny, które zaczynają być zauważalne – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. – Myślę, że widzimy coraz więcej samochodów elektrycznych dzięki zielonym tablicom rejestracyjnym na drogach polskich miast. Zakładamy, że rok 2023 będzie rokiem kolejnych wzrostów. Pozytywną dynamikę obserwujemy także na rynku infrastruktury ładowania. Powstało kolejnych kilka setek stacji ładowania. Widzimy oczywiście pozytywne sygnały płynące z rynku – ale także musimy sobie szczerze powiedzieć, że jest bardzo wiele w tym obszarze do zrobienia. Dlatego szczególnie mocno liczymy na rok 2023 – by zdynamizować rozwój infrastruktury i uniknąć sytuacji, w której zabraknie wsparcia wobec coraz większej liczby pojazdów. Segmentem, który niestety spadł, jest segment autobusów elektrycznych. Mamy nadzieję, że w roku obecnym i w latach następnych rejestracje wrócą na poziom wzrostowy. Zwłaszcza, że liczymy na odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy – a w ramach tego programu mamy zapisane środki na ponad 1000 autobusów elektrycznych. Zatem reasumując – kończymy ubiegły rok w nastroju pozytywnym, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, w jakiej kondycji jest sektor motoryzacyjny jako całość. Niezależnie od tego wiemy, że ten rok będzie jeszcze lepszy. Mamy nadzieję na wzrosty i zdublowanie wyniku rejestracji z zeszłego roku oraz jeszcze większą liczbę nowych stacji ładowania – oczekuje Mazur.

Wojciech Kostrzewa: udział Polski w odbudowie Ukrainy będzie kluczowy

Polska ma wielką szansę, aby aktywnie włączyć się w dzieło odbudowy Ukrainy po zakończonej wojnie. Mamy podobny sposób myślenia, mamy podobne charaktery. Ta zdolność do improwizacji – którą charakteryzuje się polski biznes – będzie bardzo pomocna na terenie Ukrainy w momencie, gdy do odbudowy dojdzie. Ale oczywiście do tego trzeba się przygotowywać i jest szalenie ważne, aby polski głos był słyszany przez wszystkich na naradach, w czasie wszelkich konferencji, które są poświęcone odbudowie Ukrainy. Ważne jest, żeby Polski Rząd był uznanym partnerem naszych europejskich i amerykańskich przyjaciół. Polska musi być stroną, która animuje do współpracy i jest w stanie pociągnąć za sobą biznes.

– W naszym interesie jako obywateli Polski, jako polskich przedsiębiorców jest przypominanie sobie samym – ale również Europie i światu – że tę wojnę trzeba jak najszybciej zakończyć. Zakończyć zwycięstwem Ukrainy. To jest permanentne działanie, które ma zapobiec zapomnieniu – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu. – To jest także apelowanie do świata, występowanie na konferencjach, w przekazach medialnych. Musimy przypominać o tym, że został naruszony pewien konsensus – przekonanie, że na terenie Europy już nie dojdzie do otwartej wojny. Nie dochodziło do niej przez 70 lat i Putin doprowadził do postawienia wielkiego znaku zapytania nad powojennym porządkiem, który zapewniał w Europie bardzo długi okres pokoju. Polska w tym procesie odgrywa kluczową rolę – a w przyszłości także po zakończeniu wojny nasz udział będzie ważny. Bez polskiego biznesu Ukraina nie będzie się mogła odbudować – ale polski biznes to jest za mało. Jak w każdym wielkim dziele odbudowy – udział Polski będzie potrzebował również wsparcia politycznego – i tego od dzisiejszego oraz od przyszłego rządu byśmy oczekiwali – apeluje Kostrzewa.

Niepewność to nowy standard – rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce

– Żegnając rok 2022, witamy jednocześnie czwarty rok z rzędu pod znakiem niepewności. Dwa lata pandemii, wojna w Ukrainie, historycznie wysoka inflacja i nadchodzące widmo recesji zmusiły polski rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych do radzenia sobie w trudnych czasach. Mimo to, 2022 rok zamknął się wynikiem porównywalnym do wyniku z 2021 roku, co zdecydowanie wskazuje na odporność i solidne fundamenty polskiego rynku. – zaznacza Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young.

W przeciwieństwie do 2021 roku, wolumen 2022 roku ukształtowało pięć historycznie dużych transakcji inwestycyjnych, które odpowiadały za 40% całkowitego wolumenu inwestycyjnego. Tym samym płynność rynku spadła o 27%, z rekordowego wyniku 166 transakcji w 2021 roku do 122 zrealizowanych w roku 2022. Do końca września 2022 roku łączny wolumen inwestycji przekroczył wynik z analogicznego okresu z 2021 roku o ponad 20%. Czwarty kwartał przyniósł transakcje o wartości 1,5 mld euro, a rok 2022 zamknął się finalnym wynikiem ponad 5,8 mld euro.

Po dominacji sektora magazynowego pod względem wolumenu w latach 2020 i 2021, w roku 2022 na pozycję lidera wrócił sektor biurowy, który z kolei charakteryzował się porównywalnym wolumenem transakcji w Warszawie i w miastach regionalnych. W sektorze handlowym, obiekty typu „convenience” dominowały w strukturze transakcji. Do gry wróciły również najlepsze centra handlowe w miastach regionalnych. W sektorze PRS zostało zrealizowanych 7 transakcji, głównie w Warszawie.

Kluczowe dane

  • 5,8 mld euro – całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych w Polsce w 2022 roku
  • 5 transakcji odpowiadało za 40% całkowitego wolumenu rynku
  • Udział w transakcjach miało 68 inwestorów
  • 122 zrealizowanych transakcji w 2022 roku vs 166 transakcji w 2021 roku

Sektor biurowy. Warszawa i rynki regionalne w równowadze

W obliczu niepewnych warunków rynkowych, wielu inwestorów sektora biurowego zwróciło się ku stabilnym aktywom. Prawie 90% z 2,1 mld euro zainwestowanych w sektorze w 2022 roku przypadło na nieruchomości typu core lub core+, które wpisują się w strategię niskiego ryzyka. Mimo to, w drugiej połowie 2022 roku nastąpił gwałtowny wzrost transakcji oportunistycznych, szczególnie w Warszawie.

Po zdecydowanej dominacji Warszawy pod względem wolumenu w ostatnich latach, w roku 2022 rozkwitły rynki regionalne. Spośród 28 transakcji biurowych odnotowanych w 2022 roku, 19 dotyczyło rynków regionalnych. Natomiast to ciągle w stolicy miały miejsce dwie najbardziej imponujące akwizycje. Transakcje The Warsaw Hub i Generation Park Y stanowiły 41% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w sektorze biurowym i 83% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w stolicy.

Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young
Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Wzrost czynszów wynikający m.in. z indeksacji stawek oraz rosnące koszty eksploatacji to czynniki, które w 2023 roku zmuszą zarówno najemców, jak i wynajmujących do optymalizacji kosztów. – Spodziewamy się, że na najbardziej płynnych rynkach, w tym w Warszawie, najlepsze projekty i lokalizacje o ugruntowanej pozycji będą nadal interesujące dla inwestorów, chociaż stopy kapitalizacji mogą ulec dekompresji. – przyznaje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young.

  • 2,1 mld euro – wolumen inwestycyjny w sektorze biurowym w 2022 roku
  • 19 z 28 transakcji zrealizowanych w miastach regionalnych
  • i 3. największa transakcja pojedynczymi aktywami biurowymi w Polsce w historii rynku
  • Gwałtowny wzrost transakcji oportunistycznych w drugiej połowie 2022 roku

Sektor magazynowy. Rykoszet zderzenia cen

Sektor magazynowy i logistyczny, niekwestionowany lider z 2021 roku, odpowiedzialny za ponad 50% całkowitego wolumenu inwestycyjnego, stoi obecnie w obliczu znacznego spowolnienia inwestycyjnego. Oczekiwania cenowe wobec produktów magazynowych są aktualnie najgorętszym przedmiotem wielu dyskusji. Kupujący nie zapomnieli o tym sektorze, ich oferty często są jednak niższe, niż oczekiwaliby właściciele, którzy starają się utrzymać wartość nieruchomości na dotychczasowym poziomie.

W 2022 roku całkowity wolumen inwestycyjny w sektorze magazynowym wyniósł 2,0 mld euro, co oznacza spadek o ponad 30% w porównaniu z poprzednim, rekordowym rokiem. W rezultacie, wolumen inwestycyjny sektora biurowego był nieco większy, a sektor magazynowy odpowiadał za „zaledwie” 34% całkowitego wolumenu inwestycyjnego.

Przejęcie portfela magazynowego Danica przez CBRE IM od Hillwood było drugą co do wielkości transakcją odnotowaną w 2022 roku, odpowiadającą za 26% całkowitego wolumenu sektora magazynowego. Była to również trzecia największa pod względem wolumenu transakcja w sektorze magazynowym w Polsce od początku rynku. Sektor magazynowy, podobnie jak biurowy i handlowy, charakteryzuje się znaczącym wzrostem transakcji poza głównymi rynkami.

– Trendem, który już zauważamy i który będzie nasilać się w 2023 roku i w kolejnych latach, jest rosnący popyt na grunty typu „brownfield” w największych aglomeracjach w Polsce. Ich popularność wynika z ciągłego rozwoju logistyki ostatniej mili i rynku e-commerce. Należy zwrócić uwagę, że w wielu przypadkach, inwestycje w atrakcyjne projekty typu „brownfield” mogą okazać się lepszym rozwiązaniem niż zakup niezabudowanej, ale uzbrojonej działki. – mówi Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young.

  • 2 mld – wolumen inwestycyjny w sektorze magazynowym w 2022 roku
  • 42% udział transakcji portfelowych w całkowitym wolumenie transakcji w sektorze w 2022 roku
  • Portfel Danica – 2. największa transakcja w 2022 roku, 3. największa transakcja portfelowa w sektorze magazynowym w Polsce w historii rynku
  • 40% udział rynków regionalnych w wolumenie transakcyjnym sektora magazynowego w 2022 roku

Sektor handlowy. Centra handlowe budzą się ze snu

Zgodnie z prognozami Avison Young, w roku 2022 powróciły do gry centra handlowe. Po rynkowej zapaści w 2020 roku, w 2021 roku przedmiotem transakcji było 12 wielkopowierzchniowych centrów handlowych, bardzo dobrze usytuowanych w dużych miastach w Polsce. Wszystkie zostały kupione w atrakcyjnych cenach przez inwestorów oportunistycznych, lub z przeznaczeniem do przebudowy. Co ciekawe, w 2022 roku zrealizowano 6 transakcji obiektami planowanymi do przebudowy, ale pojawiły się również 4 transakcje regularnymi, działającymi centrami handlowymi, zlokalizowanymi na rynkach regionalnych.

Największą transakcją w sektorze handlowym było przejęcie Forum Gdańsk przez NEPI Rockcastle za 250 mln euro, co było pierwszą tak imponującą transakcją pojedynczym centrum handlowym od 2018 roku. Inwestor wzbogacił swoje portfolio także o centrum handlowe Atrium Copernicus w Toruniu. Wśród sprzedanych centrów handlowych znalazły się również dwie galerie Atrium w Płocku.

Początek i koniec 2022 roku były najbardziej obfite pod względem wolumenu transakcji w sektorze handlowym. Z kolei II i III kwartał uplasowały się odpowiednio na trzecim i drugim najniższym miejscu od 2016 roku. I kwartał upłynął pod znakiem dwóch inwestycji typu joint venture utworzonych przez EPP. IV kwartał natomiast zdeterminowany był przez oczekiwany powrót akwizycji regularnych, działających centrów handlowych.

Jak można było się spodziewać, parki handlowe i obiekty typu „convenience” cieszyły się niezmiennie popularnością wśród inwestorów. W 2022 roku na polskim rynku inwestycyjnym w sektorze handlowym odnotowane zostały 43 transakcje, z czego 65% dotyczyło parków handlowych i obiektów typu „convenience”. W 2022 roku na polski rynek weszło trzech nowych graczy – Leoff, Lords LB i BIG Shopping Centers, których przyciągnął właśnie ten konkretny produkt.

  • 1,5 mld – całkowity wolumen inwestycyjny w sektorze handlowym w Polsce w 2022 roku
  • 27/43 – udział transakcji nieruchomościami typu „convenience” w 2022 roku w łącznym wyniku sektora
  • Forum Gdańsk – największa transakcja pojedynczym centrum handlowym od 2018 roku
  • Debiut 3 nowych graczy w sektorze parków handlowych w Polsce w 2022 roku

Sektor PRS. W oparciu o podstawowe potrzeby

Michał Ćwikliński, Principal, Managing Director w Avison Young
Michał Ćwikliński, Principal, Managing Director w Avison Young

–  Powszechna niepewność obserwowana na rynku powoduje, że inwestorzy często koncentrują swoją uwagę na projektach związanych z podstawowymi ludzkimi potrzebami, skupiając się na nieruchomościach mieszkaniowych i projektach handlowych typu „convenience”. Te dwa rodzaje aktywów przyciągają coraz większą liczbę inwestorów, ponieważ uważane są za najbezpieczniejsze. Patrząc na działania podejmowane na rynku inwestycyjnym na koniec 2022 roku, wydaje się, że segmenty te będą jeszcze bardziej popularne w 2023 roku, o ile nie przeszkodzą temu koszty i strategie finansowania projektów inwestycyjnych przyjmowane przez banki.  – mówi Michał Ćwikliński, Principal, Managing Director w Avison Young.

Rok 2022 zamknął się w sektorze PRS 7 transakcjami o łącznej wartości 150 mln euro, co jest najwyższym wynikiem odnotowanym do tej pory w Polsce. 5 projektów zrealizowano w Warszawie. Największym wolumen wyróżniły się zakup 60 lokali przy Złotej 44 w Warszawie oraz zakup warszawskiego budynku Pereca 11, a także Trio w Krakowie. Jednocześnie, w trakcie realizacji jest wiele projektów PRS, które są przedmiotem umów typu forward funding, co potwierdza dynamikę rynku.

Co dalej? Nie będzie tak łatwo

Rynek znajduje się w sytuacji, w której inwestorzy oczekują obniżek cen i dotyczy to, z pewnymi wyjątkami, wszystkich segmentów rynku nieruchomości. Kupujący spodziewają się „jutrzejszej ceny” już dziś, podczas gdy właściciele chcą utrzymać wczorajsze wartości. Ci drudzy mówią o rosnących kosztach i coraz większym ryzyku, podczas gdy ci pierwsi wcale nie muszą się spieszyć.

W Polsce właściciele nie są zmuszeni do sprzedaży nieruchomości ze względów finansowych. W Europie Zachodniej, transakcję można zamknąć w ciągu miesiąca i uzyskać gotówkę stosunkowo szybko, aby spłacić pilne należności. W Polsce zamykanie transakcji trwa znacznie dłużej, więc nie ma typowych „okazji” na rynku.

Pierwsza połowa 2023 roku nadal będzie charakteryzować się spowolnieniem na rynku inwestycyjnym, ponieważ część kupujących czeka na przeceny. W opinii Avison Young, w drugiej połowie bieżącego roku liczba transakcji powinna jednak wzrosnąć. Poziom stóp procentowych, wpływających na finansowanie powinien się ustabilizować, co znajdzie odzwierciedlenie w stabilizacji cen.

Na co jest popyt wśród inwestorów? Kupujący są ostrożni i uważają, że najbezpieczniej jest kupować mieszkania i nieruchomości handlowe typu „convenience”, zaspokajające podstawowe potrzeby. Jednak są też oczywiście inwestorzy chętni do zakupu magazynów, szczególnie tych najlepiej zlokalizowanych i zabezpieczonych atrakcyjnymi umowami najmu, a także biurowców w topowych lokalizacjach. Przedmiotem zainteresowania inwestorów wciąż będą grunty pod parki handlowe czy interesujące nieruchomości mieszkaniowe, nabywane przez podmioty instytucjonalne.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Operatorzy i nadawcy telewizyjni są przeciwni wprowadzeniu tzw. Lex Pilot

Oświadczenie izb gospodarczych w sprawie nietransparentnego sposobu procedowania zmian w Prawie komunikacji elektronicznej oraz ustawy wprowadzającej, tzw. Lex Pilot.

Mimo sprzeciwu rynku Sejm przyjął w pierwszym czytaniu niekonsultowany z rynkiem, rządowy projekt nowelizacji Prawa komunikacji elektronicznej. Wczoraj po raz czwarty z rzędu została odwołana Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, która miała się zajmować dalszym procedowaniem projektu w Sejmie.

Jako przedstawiciele przedsiębiorców, wśród których są nadawcy prywatni i operatorzy, jesteśmy oburzeni nietransparentnym procesem legislacyjnym, który dotyczy implementacji Prawa komunikacji elektronicznej. Od kilku tygodni na rynku pojawiają się niepotwierdzone doniesienia medialne, dotyczące rzekomych zmian w projekcie opracowywanych przez projektodawcę, lecz nadal brak jest konkretnych propozycji, z którymi mogliby się zapoznać przedsiębiorcy. Dla przypomnienia, obecnie zaproponowany kształt regulacji rynku telewizyjnego został ogłoszony przez rząd w ostatnich tygodniach ubiegłego roku, bez jakichkolwiek konsultacji publicznych. Zmiany głęboko ingerują w swobodę działalności gospodarczej i wprowadzą niespotykany dotąd chaos, który odbije się negatywnie na działalności polskich przedsiębiorców, mediów prywatnych, operatorów oraz przede wszystkim – na przyzwyczajeniach i portfelach widzów. Sektor świadczy usługi dla blisko 10 milionów gospodarstw domowych w kraju i każdy z klientów odczuje negatywną zmianę wynikającą z tych nieprzemyślanych i szkodliwych propozycji.

Po raz kolejny odwołano posiedzenie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, na której zmiany miały być konsultowane z rynkiem. Posiedzenia komisji odwoływane są z dnia na dzień i przekładane na kolejne terminy, które także są odwoływane. Przedsiębiorcy, których zmiany mogą kosztować setki milionów złotych i uniemożliwią im swobodne zarządzanie jakością oferty, stanowczo przeciw temu protestują. Zmiany w Prawie komunikacji elektronicznej w sposób diametralny mogą odmienić oblicze rynku płatnej telewizji w Polsce, który dziś jest jednym z najbardziej konkurencyjnych oraz różnorodnych w Europie. Lex Pilot doprowadzi do wyższych opłat za telewizję, przyczyni się do pogorszenia jakości kanałów i ograniczy bogactwo wyboru. Rząd przejmie też kontrolę nad pilotami Polaków i wybierze kanały obowiązkowe oraz ustali ich kolejność.

Apelujemy o prowadzenie transparentnych rozmów z rynkiem, zaprzestanie dalszych prac nad zmianami w ustawie o radiofonii i telewizji poprzez ustawę wdrażającą PKE i umożliwienie uczciwych konsultacji, które do dziś nawet się nie rozpoczęły.

Jerzy Straszewski – Prezes Zarządu, Polska Izba Komunikacji Elektronicznej

Andrzej Dulka – Prezes Zarządu, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji

Stefan Kamiński – Prezes Zarządu, Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji

Teresa Wierzbowska – Prezes Zarządu, Związek Pracodawców Prywatnych Mediów Lewiatan

Paweł Wołoch – Prezes Zarządu, Związek Telewizji Kablowych w Polsce Izba Gospodarcza

Włodzimierz Zieliński – Prezes Zarządu, Polska Fundacja Wspierania Komunikacji Elektronicznej „Piksel”

Tadeusz Marczewski

Prezes Zarządu, Fundacja Wspierania Nowych Technologii Telekomunikacyjnych „Protelko”

5.miejsce Polski w rankingu UE27 – nowy raport OPI na temat sztucznej inteligencji

Rozwój sztucznej inteligencji (SI) przyspiesza z roku na rok. Dotyczy on nie tylko biznesu, ale także obszaru nauki. Właśnie dlatego Ośrodek Przetwarzania Informacji (OPI) przygotował nowy raport, dotyczący osiągnięć publikacyjnych w zakresie sztucznej inteligencji. Tym razem eksperci instytutu skupili się na publikacjach naukowych w dziedzinie nauk ścisłych i technicznych przygotowanych w latach 2010–2021. Badacze skoncentrowali się zatem na obszarach, które aktywnie rozwijają sztuczną inteligencję, jak również stosują ją do rozwiązywania określonych problemów. Zawarte w raporcie wyniki badań pokazują, że w danym okresie w naukach ścisłych i technicznych opublikowano na całym świecie aż 949 tys. publikacji na temat SI, z czego 13 959 zostało przygotowanych lub powstało przy współudziale naukowców z polskich ośrodków. Tym samym Polska zajęła wysokie, piąte miejsce pod względem liczby publikacji spośród 27 państw UE.

SI w perspektywie światowej, Unii Europejskiej i polskiej

Ośrodek Przetwarzania Informacji już od dawna aktywnie rozwija sztuczną inteligencję. Przykładowo, w 2022 roku rozpoczęliśmy prace nad narzędziem wykorzystującym SI do identyfikacji podwójnej jakości produktów przy wykorzystaniu uczenia maszynowego. Dzięki temu, łatwiej będzie na rynku zidentyfikować nieuczciwego producenta, który w różnych krajach oferuje te same towary różniące się jakością. Opracowaliśmy także dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) system IT, który pomaga wykryć klauzule niedozwolone w umowach. Wspieramy również radiologów w wykrywaniu raka prostaty, dzięki rozwijaniu platformy eRADS, a także tworzymy systemy wykrywające symptomy depresji w mediach społecznościowych. Wszystkie powyższe narzędzia oparte są na algorytmach sztucznej inteligencji. Działania te wpisują się w naszą strategię, której celem jest rozwijanie technologii informatycznych ukierunkowanych na realizację celów społecznych. Biorąc pod uwagę nasze aktywne działania w danym obszarze, zdecydowaliśmy się przygotować drugą edycję raportu na temat SI. Tym razem zaatutowany on jest „Sztuczna inteligencja: osiągnięcia publikacyjne z nauk ścisłych i technicznych w latach 2010-2021” – mówi dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji.

Efektem pracy ekspertów z Laboratorium Analiz Statystycznych OPI jest raport prezentujący osiągnięcia naukowe z zakresu SI w latach 2010–2021 w czasopismach z nauk ścisłych i technicznych. Dane o osiągnięciach publikacyjnych przedstawiono na poziomie świata, zbiorczych dokonań 27 państw Unii Europejskiej oraz Polski. Na każdym z poziomów zaprezentowano rezultaty dotyczące wielkości produkcji naukowej, wpływu danych publikacji oraz współautorstwa publikacyjnego. W przypadku Polski, eksperci OPI wskazują nie tylko zbiorcze dokonania naukowców afiliowanych do polskich instytucji, lecz także uwzględniają osiągnięcia na poziomie poszczególnych instytucji.

Dominacja Chin, USA i Indii

W latach 2010–2021 w ramach nauk ścisłych i technicznych w bazie Scopus zidentyfikowano łącznie 949 tys. publikacji na temat SI. Najwięcej prac przygotowali autorzy z Chin (257 tys.), Stanów Zjednoczonych (140 tys.) oraz Indii (105 tys.). Stanowiły one łącznie 45 proc. światowych publikacji o tej tematyce. Natomiast, największy wpływ miał dorobek publikacyjny badaczy z Hongkongu (MNCS[1] = 2,07) i Szwajcarii (MNCS = 1,94). Nieco mniejszy poziom wpływu odnotowano dla prac autorów ze Stanów Zjednoczonych. Ich publikacje cytowano średnio 75 proc. częściej niż podobne prace na świecie, co uplasowało USA na piątym miejscu pod względem wielkości wskaźnika MNCS. Publikacje naukowców z Chin, czyli lidera pod względem wielkości dorobku z zakresu SI w latach 2010–2021, cytowano 20 proc. rzadziej niż pozostałe prace powstałe w omawianym obszarze. Jednak pod względem udziału publikacji – w 10 proc. najczęściej cytowanych prac o omawianej tematyce na świecie – Chiny nieznacznie wyprzedziły Stany Zjednoczone (20 proc. vs 19 proc.).

W bazie Scopus zidentyfikowano około 196 tys. publikacji o tematyce SI w naukach ścisłych i technicznych, które powstały we współpracy międzynarodowej. Stanowiły one 21 proc. światowego dorobku publikacyjnego z tego zakresu. Liderem rankingu umiędzynarodowienia został Katar, którego cztery piąte dorobku publikacyjnego z zakresu SI stanowiły prace przygotowane we współautorstwie międzynarodowym. Kolejne pięć pozycji przypadło terytoriom i państwom z Azji Wschodniej (Makau, Hongkong i Singapur) oraz Bliskiego Wschodu (Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie).

UE27 – Polska za Niemcami, Francją, Włochami i Hiszpanią

Wśród państw UE27 najwięcej publikacji dotyczących SI w naukach ścisłych i technicznych w latach 2010–2021 przygotowali naukowcy z Niemiec (36,9 tys.), Francji (28,6 tys.), Włoch (27,9 tys.) i Hiszpanii (26,6 tys.). Na wysokim, piątym miejscu uplasowała się Polska (prawie 14 tys. prac naukowych) – mówi dr Marzena Feldy, kierownik Laboratorium Analiza Statystycznych w OPI. – Z  kolei analiza wszystkich prac o tematyce SI w naukach ścisłych i technicznych, afiliowanych do instytucji działających w obrębie UE27 wskazuje, że ich poziom cytowań jest równy średniej światowej (MNCS = 1). Wpływem wyższym niż przeciętny na świecie cechowały się publikacje badaczy z 11 państw UE27. Najlepiej pod tym względem wypadły publikacje autorów z Danii, Holandii i Niemiec; ich prace cytowano odpowiednio 32, 27 i 26 proc. częściej niż podobne prace na świecie. Z kolei najniższy poziom cytowań w ramach UE27 był udziałem autorów z Łotwy (MNCS = 0,37) i Bułgarii (MNCS = 0,44) – dodaje doktor Feldy.

W latach 2010–2021, 39 proc. dorobku publikacyjnego o SI w naukach ścisłych i technicznych autorstwa badaczy z UE27 powstało we współpracy międzynarodowej. Największym umiędzynarodowieniem (powyżej 60 proc.) charakteryzowały się: Luksemburg, Dania, Belgia i Holandia.

Top 3 w Polsce – AGH, PW i PWr

Polscy naukowcy opublikowali w latach 2010–2021 prawie 14 tys. prac naukowych o tematyce SI w naukach ścisłych i technicznych. Tym samym przygotowali około 1,2 proc. publikacji o tej tematyce na świecie. Najwięcej prac opublikowali badacze, którzy afiliowali do uczelni technicznych, takich jak: Akademia Górniczo-Hutnicza (1 358), Politechnika Warszawska (1 292), Politechnika Wrocławska (1 256) i Politechnika Śląska (1 144). Prace naukowców z tych instytucji stanowiły 27 proc. wszystkich publikacji z zakresu SI w naukach ścisłych i technicznych przygotowanych w Polsce.

Prace autorów z Polski cechowały się jednak niskim poziomem wpływu – powoływano się na nie średnio 34 proc. rzadziej niż na podobne prace na świecie (MNCS = 0,66). Wśród 36 polskich jednostek naukowych, których badacze opublikowali co najmniej 100 prac naukowych o tematyce SI w naukach ścisłych i technicznych, tylko dwie instytucje – Politechnika Bydgoska oraz Społeczna Akademia Nauk – osiągnęły ponadprzeciętną wartość wskaźnika poziomu cytowań (odpowiednio MNCS = 1,41 i MNCS = 1,04).

Polska pozostaje także na samym końcu wśród państw UE27 (obok Łotwy i Rumunii), jeżeli uwzględnimy współautorstwo międzynarodowe. W ramach takiej współpracy powstało w badanym okresie zaledwie 27 proc. publikacji. Polscy naukowcy publikowali przede wszystkim z badaczami z państw anglojęzycznych: USA (647 wspólnych prac), Kanady (495) i Wielkiej Brytanii (344), a także z naukowcami z Chin (346). Szczególnie wysoki poziom wpływu osiągnęły prace powstałe we współautorstwie z badaczami ze Stanów Zjednoczonych (MNCS = 2,37) i z Chin (MNCS = 2,04).

Raport „Sztuczna inteligencja: osiągnięcia publikacyjne z nauk ścisłych i technicznych w latach 2010-2021” sfinansowano ze środków Ministra Edukacji i Nauki. Opracował go zespół ekspertów OPI w składzie: dr Agata Frankowska, Bartosz Pawlik, dr Marzena Feldy, Anna Sobestjańska.

Raport dostępny jest bezpłatnie na portalu RAD-on: https://radon.nauka.gov.pl/analizy/badacze-si-i-ich-publikacje

[1]MNCS – wskaźnik poziomu cytowań znormalizowany względem roku i typu publikacji oraz tematyki czasopisma, w którym ukazała się publikacja. Wartość wskaźnika na poziomie 1 oznacza średni poziom cytowań na świecie; powyżej 1 – ponadprzeciętny poziom cytowań, poniżej 1 – poziom cytowań poniżej średniej.

Prawo do czynnego udziału w postępowaniu – sygn. akt I SA/Gd 647/22

Choć odwołanie od decyzji wniósł tylko jeden współwłaściciel, organ podatkowy ma obowiązek zawiadomić o tym pozostałych.

Organ podatkowy ustalił podatek od nieruchomości dwóm współwłaścicielom. Jeden z nich odwołał się od tej decyzji. Organ odwoławczy utrzymał ją w mocy, ale decyzję w tym zakresie doręczył tylko jednemu ze współzobowiązanych wyjaśniając, że kwestia wzajemnego rozliczenia między nimi to już inna sprawa. W wyroku z 4 stycznia 2023 r. WSA w Gdańsku orzekł, że mimo iż odwołanie wniósł tylko jeden ze zobowiązanych solidarnie, organ II instancji nie mógł pozbawiać strony czynnego udziału w postępowaniu, czego się dopuścił nie doręczając swojej decyzji drugiemu współwłaścicielowi nieruchomości (sygn. akt I SA/Gd 647/22).

Solidarność współwłaścicieli za zobowiązanie podatkowe

Zgodnie z art. 3 ust. 4 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, jeśli nieruchomość lub obiekt budowlany jest współwłasnością lub znajduje się w posiadaniu więcej niż jednego podmiotu, to obowiązek w podatku od tej nieruchomości spoczywa solidarnie na nich wszystkich. Solidarna odpowiedzialność oznacza, że fiskus może żądać spełnienia zobowiązania w całości lub części od wszystkich współwłaścicieli (współposiadaczy), od kilku, lub od każdego z osobna. A jeśli wierzytelność zaspokoi którykolwiek z nich, pozostali zostają zwolnieni z długu. Temu, który ureguluje zaległość, będzie przysługiwać roszczenie regresowe o zwrot spełnionego świadczenia względem pozostałych współdłużników, w wysokości w jakiej byli zobowiązani do spełnienia długu.

Doręczenie decyzji za granicą

W sierpniu 2021 r. organ podatkowy ustalił dwóm współwłaścicielom nieruchomości roczny podatek należny z tytułu jej posiadania. Decyzję wymiarową doręczył pierwszemu z nich w kraju, a drugiemu wysłał na adres zamieszkania w Stanach Zjednoczonych – bezskutecznie. Na zwrotnym potwierdzeniu nie było żadnej wzmianki o niedoręczeniu przesyłki, ani też operator pocztowy z USA nie dokonał jej zwrotu. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało więc, że doszło do prawidłowego doręczenia decyzji również drugiemu ze współwłaścicieli.

Odpowiedź na odwołanie otrzymał tylko jeden ze współwłaścicieli

Współwłaściciel nieruchomości, któremu doręczono decyzję w kraju, odwołał się od niej. SKO podtrzymało jednak w mocy decyzję wymiarową organu I instancji o czym poinformowało tylko jego. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku odwołujący się współwłaściciel podniósł, że jego pełnomocnik z ostrożności procesowej zwrócił SKO otrzymaną decyzję podtrzymującą, bowiem nie ma on uprawnionego pełnomocnictwa od drugiego ze współwłaścicieli zamieszkującego w Stanach do reprezentowania go. A współwłaściciel ten został wymieniony w decyzji organu odwoławczego.

Każdy będący stroną musi mieć zapewniony udział w postępowaniu na każdym jego etapie

Sąd skonstatował, iż akta sprawy nie wskazują, by SKO wydało dwie odrębne decyzje. Wydało jedną, jednak doręczyło ją wyłącznie odwołującemu się współwłaścicielowi. Z akt nie wynika również, aby w postępowaniu odwoławczym uczestniczyli wszyscy współwłaściciele nieruchomości. A gdy obowiązek podatkowy obarcza solidarnie kilka podmiotów, wówczas postępowanie podatkowe powinno toczyć się z udziałem ich wszystkich. Zgodnie z art. 133 § 1 Ordynacji podatkowej, podmiotom tym przysługuje przymiot strony. Natomiast przepis art. 123 O.p. obliguje organ podatkowy do zapewnienia stronom czynnego udziału w postępowaniu na każdym jego etapie. Obowiązek ten spoczywa na organie od momentu wszczęcia postępowania do chwili doręczenia stronie decyzji ostatecznej. Fakt, że odwołanie od decyzji wymiarowej wniósł tylko jeden ze współwłaścicieli nie sprawia, że pozostali współwłaściciele tracą statusu strony. W takiej sytuacji organ ma obowiązek powiadomienia o wniesionym odwołaniu i toczącym się postępowaniu pozostałe podmioty będące stroną.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze, jako organ II instancji, miał więc obowiązek doręczyć swoją decyzję utrzymującą w mocy decyzję wymiarową każdemu ze współwłaściciel nieruchomości. W niniejszej sprawie, wskutek niedopełnienia tego obowiązku, drugi ze współzobowiązanych został pozbawiony możliwości czynnego udziału w postępowaniu odwoławczym.

Podsumowanie

Naruszenie przepisów prawa procesowego stanowi podstawę do wznowienia postępowania w oparciu o art. 240 § 1 pkt 4 Ordynacji podatkowej. Przepis ten stanowi, że w sprawie zakończonej wydaniem decyzji ostatecznej wznawia się postępowanie, jeśli strona nie z własnej winy nie brała w nim udziału. Brak zatem powiadomienia pozostałych współzobowiązanych o uruchomionym przez jednego z nich postępowaniu odwoławczym stanowi takie naruszenie. Dlatego też słusznie gdański sąd uchylił zaskarżoną decyzję SKO, zalecając, by podczas ponownego rozpatrywania sprawy organ odwoławczy zbadał czy w ogóle doszło do doręczenia decyzji wymiarowej organu I instancji obu współwłaścicielom nieruchomości.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec, specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Księgowi boją się KSeF – wyniki badania

Za niecały rok zacznie w Polsce działać Krajowy System e-Faktur (KSeF). Wraz z jego uruchomieniem, jedynym obowiązującym formatem dokumentu księgowego staną się tzw. faktury ustrukturyzowane, wystawiane wyłącznie w formie elektronicznej. Planowane zmiany budzą duże zaniepokojenie wśród księgowych – wynika z badania zrealizowanego przez Unifiedpost Group.

  • Księgowi boją się, że wprowadzeniu KSeF towarzyszyć będzie zamieszanie w przepisach.
  • Obawiają się także problemów z funkcjonowaniem samego systemu.

1 stycznia przyszłego roku korzystanie z KSeF stanie się obowiązkowe dla wszystkich przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w Polsce. Firmy zostaną tym samym zmuszone do wystawiania wyłącznie faktur elektronicznych, a za fakturowanie poza KSeF grozić będą kary finansowe.

Księgowi bardzo sceptycznie podchodzą jednak do planów uruchomienia KSeF. Ich niepokój budzą zarówno niejasne przepisy, jak i ryzyko, że sam system nie będzie funkcjonował prawidłowo. Odpowiedzialność za potencjalne problemy przypisują Ministerstwu Finansów.

Księgowi boją się KSeF

Strach przed nowym prawem

Źródłem obaw są złe doświadczenia związane z wcześniejszym wdrażaniem regulacji tworzonych przez resort. Jak wynika ze zrealizowanego przez Unifiedpost Group badania pt. KSeF. Fakty. Obawy. Wątpliwości, Księgowi z dużą rezerwą oceniają pracę Ministerstwa Finansów. 71 proc. ankietowanych ocenia jakość przepisów tworzonych przez resort jako złą lub bardzo złą. Równie surowe są oceny dotyczące komunikacji urzędników z przedsiębiorcami (63 proc.) i przewidywalności działań ministerstwa (62 proc.).

W odniesieniu do samego KSeF, księgowi są nieco bardziej wyrozumiali i na niejednoznaczność przepisów zwróciło uwagę “tylko” 34 proc. z nich. Respondenci obawiają się, że zasady działania systemu nie zostaną zrozumiane przez przedsiębiorców i że niezadowolenie z tego powodu zwróci się właśnie przeciwko księgowym. Dla 26 proc. respondentów problemem może być także konieczność dostosowania używanych obecnie systemów informatycznych.Obawy księgowych związane z wprowadzeniem KSeF

– O ile firmy nie mają pełnego wpływu na prace legislacyjne i ostateczny kształt przepisów tworzonych przez Ministerstwo Finansów, tak kwestie związane z oprogramowaniem zależą od samych przedsiębiorców – komentuje wyniki badania Krzysztof Pulkiewicz, Country Manager Unifiedpost Group, odpowiedzialny za rozwój w Polsce platformy Banqup. – Przygotowując się na wdrożenie KSeF warto zapoznać się z wersją systemu, którą resort udostępnił już 1 stycznia zeszłego roku oraz zastanowić się nad funkcjonalnością, jaką mogą zapewniać zgodne z KSeF programy finansowe i aplikacje związane z wymianą dokumentów oraz księgowością. Narzędzia tego typu powinny zapewniać nie tylko wymianę dokumentów za pośrednictwem KSeF, ale również dodatkowe rozwiązania potrzebne w zarządzaniu firmą. Mogą to być uproszczone płatności, wystawianie faktur, narzędzia analityczne (na przykład związane z zarządzaniem płynnością finansową) oraz integracja danych z naszych kont bankowych. Jeśli firma współpracuje z partnerami zagranicznymi, warto również wybrać program dostosowany do przepisów podatkowych w innych krajach – dodaje Krzysztof Pulkiewicz.