Złoto powyżej 1900 dolarów za uncję

Cena królewskiego kruszcu utrzymuje się na wysokim poziomie. Kurs złota napędzały ostatnio informacje, które napłynęły ze Stanów Zjednoczonych, a także dane makroekonomiczne, które na nowo wzbudziły obawy o recesję.

Złoto przez niemal cały ubiegły tydzień pozostawało powyżej pułapu 1 900 USD za uncję, a w czwartek i piątek kurs oscylował wokół 1930 dolarów. To poziom, jaki po raz ostatni obserwowaliśmy w marcu i kwietniu ubiegłego roku. Nowy tydzień królewski metal również rozpoczął na poziomie przekraczającym 1920 dolarów za 31,1 g kruszcu. W polskiej walucie złoto w czwartek osiągnęło poziom 8 420 zł za uncję – w takiej cenie widzieliśmy kruszec ostatnio na początku października.

Mocna końcówka tygodnia to najpewniej zasługa niezbyt pozytywnych wieści z USA. W miniony czwartek sekretarz skarbu Janet Yellen poinformowała Kongres o tym, że zadłużenie osiągnęło poziom krytyczny, w związku z czym uruchomione zostaną „środki nadzwyczajne”. Analitycy Wells Fargo przewidują, że ewentualna niewypłacalność amerykańskiego Skarbu Państwa mogłaby wystąpić pomiędzy początkiem lipca a początkiem września.

Historycznie pod pojęciem „środki nadzwyczajne” krył się zabieg polegający na ustawowym zwiększeniu limitu zadłużenia, co sprawiało, że poziom przestaje być krytyczny. Czy będzie tak i tym razem? Zapewne wkrótce się przekonamy. Realizują się jednak obawy z początku prezydentury Joe Bidena o zwiększenie zadłużenia, na które dodatkowo nałożyła się globalna sytuacja.

Coraz większe obawy o recesję

Opublikowano także szereg rozczarowujących danych makroekonomicznych z amerykańskiej gospodarki, które na nowo wzbudziły obawy o recesję. Pomimo spadającej inflacji, w grudniu odnotowano także spadek sprzedaży detalicznej – aż o 1,1 proc. względem listopada. Warto podkreślić, że grudzień jest miesiącem, w którym – w związku z bożonarodzeniowym szaleństwem zakupowym – przeważnie sprzedaż detaliczna rosła.

Spadła także produkcja przemysłowa – w grudniu aż o 0,7 proc. względem listopada, przy konsensusie zakładającym 0,1 proc. Znalazło to także odzwierciedlenie w notowaniach najważniejszych indeksów giełdowych. Tracił S&P500, Nasdaq Composite, a także Dow Jones Industrial Average. Rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych spadła do poziomu najniższego od czterech miesięcy.

Widmo światowej recesji odcisnęło piętno także na parkietach europejskich. W czwartek na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych królowały spadki i wyprzedaże. Tracił indeks WIG20, a także – w nieco mniejszym stopniu – mWIG40 i sWIG80. Podobnie sytuacja wyglądała na niemieckim DAX, francuskim CAC40 i brytyjskim FTSE250.

Inflacja oraz kondycja światowej gospodarki były także jednymi z głównych tematów Forum Ekonomicznego w Davos, podczas którego spotkało się kilkudziesięciu przywódców państw, ministrów finansów i szefów banków centralnych. Nie brakowało głosów zapowiadających, że walka z inflacją nie obędzie się bez konsekwencji dla gospodarek poszczególnych państw, co właściwie już dziś możemy obserwować.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Bezpieczeństwo lekowe Polski zagrożone, ale docelowo możemy być farmaceutycznym hubem w regionie

Zdaniem blisko 80 proc. ankietowanych, z powodu trudności z produkcją i transportem oraz rosnących kosztów nastąpi w najbliższych latach zauważalny problem z dostępnością leków w Polsce, wynika z najnowszego badania DLA Piper przeprowadzonego wśród czołowych firm z sektora farmaceutycznego i medycznego. Według ankietowanych, niespójne regulacje prawne, brak odpowiednich zachęt inwestycyjnych i zbyt niskie finansowanie publiczne stanowią obecnie największe bariery dla rozwoju branży.

Ryzyko zagrożenia bezpieczeństwa lekowego wynika przede wszystkim ze wzrastających kosztów produkcji, perturbacji w łańcuchach dostaw zarówno leków, jak i substancji czynnych, a także problemów w transporcie i logistyce – mówi dr Andrzej Balicki, partner i szef praktyki life sciences w warszawskim biurze DLA Piper. – Pomimo tych trudności branża przewiduje wzrost znaczenia roli Polski jako hubu w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednocześnie będziemy obserwować skrócenie łańcuchów dostaw, wzrost roli leków wytwarzanych lokalnie lub regionalnie przy istotnej roli importu równoległego w ramach Unii Europejskiej.

Jak pokazało badanie, brak jest optymizmu wśród podmiotów z branży co do zwiększenia budżetu refundacyjnego czy leczenia tzw. chorób współistniejących. Daje to bardziej pesymistyczny obraz w tym zakresie w porównaniu do pierwszej edycji badania przeprowadzonego w 2021 roku.

Niestety ponad 70 proc. ankietowanych negatywnie ocenia działania rządu podejmowane w celu niwelowania barier dla rozwoju branży farmaceutycznej i medycznej – twierdzi Jolanta Dąbrowicz, senior associate w praktyce life sciences w warszawskim biurze DLA Piper. – Zdaniem branży, państwo powinno zwiększyć finansowanie publiczne, wprowadzić zachęty do inwestowania, usprawnić działania organów sektorowych, a także wzmocnić dialog społeczny poprzez uwzględnianie uwag branży i wskazywanie realnych terminów w ramach konsultacji społecznych.

Ankietowani wskazują na brak publicznej strategii dla sektora, szczególnie w odpowiedzi na obecny kryzys gospodarczy. Co więcej, ten negatywny obraz nie zmienia się w porównaniu do poprzedniej edycji badania przeprowadzonego przez nas w trakcie pandemii COVID-19 – dodaje Andrzej Balicki.

Natomiast wyraźny optymizm panuje w odniesieniu do rozwoju narzędzi cyfrowych, szczególnie zastosowania sztucznej inteligencji w takich obszarach jak badania kliniczne, czy niektóre procedury medyczne i diagnostyczne. Według ankietowanych sztuczna inteligencja to przyszłość branży medycznej i farmaceutycznej w Polsce.

Możliwości wzrostu branża upatruje także w rozwoju usług telemedycznych. Jednocześnie zdecydowana większość jest przekonana, że w najbliższych latach dojdzie do większego uregulowania tych świadczeń i ich finansowania.

Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie 2022 roku wśród największych producentów leków, suplementów diety i wyrobów medycznych oraz świadczeniodawców usług medycznych w Polsce.

Pełen raport dostępny jest na stronie: DLA Piper

Weryfikacja opinii w e-commerce a nowe prawo

Od 1 stycznia 2023 roku zaczęła obowiązywać dyrektywa Omnibus, która m.in. ma na celu zwiększenie transparentności na rynku e-handlu. Obowiązek informacji o weryfikacji opinii w sklepie internetowym jest jedną z nowych zmian, a mimo to może budzić pytania sprzedawców. Czy wolno nie publikować negatywnych opinii? Co z opiniami wystawionymi przed 1 stycznia 2023?

Z raportu “Fałszowanie opinii w internecie” przygotowanego przez UOKiK wynika, że aż 93 proc. Polaków, którzy kupują w sieci, kieruje się opiniami o produkcie, które zostały zamieszczone przez innych konsumentów. Manipulowanie czy fałszowanie opinii może być wygodną opcją dla sklepów internetowych. Takie zachowania zostały zauważone przez unijnego ustawodawcę, który zdecydował o dodaniu tego typu praktyk, jako działań handlowych wprowadzających konsumentów w błąd.

Nowe przepisy wynikające z Dyrektywy Omnibus mają ukrócić nieetyczne praktyki manipulowania opiniami i rekomendacjami produktów w sklepach internetowych.

Obowiązek informacji o weryfikacji opinii w sklepie internetowym nie taki oczywisty

Wprowadzenie nowych regulacji prawnych oznacza, że przedsiębiorca prowadzący sprzedaż w internecie będzie zmuszony w pierwszej kolejności podjąć decyzję – czy będzie udostępniał klientom opinie o produktach. Jeśli tak, musi podjąć działania zmierzające weryfikowania tych opinii.

Dyrektywa Omnibus dużo zmienia w kwestii opinii w sieci, sporo zachowań sprzedawców zostanie ukróconych, jednak należy pamiętać, że nowe prawo nie wprowadza konieczności udostępniania dodawania opinii. Natomiast, jeżeli sprzedawca udostępnia opinie, ale ich nie weryfikuje, to również taką informację musi podać do wiadomości klientów. Informacja o braku weryfikacji również jest spełnieniem obowiązku. Natomiast jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na publikację ich, to powinien wdrożyć takie procedury, które zapewnią, że opinie pochodzą od konsumentów, którzy rzeczywiście używali produktów lub je kupili – wyjaśnia Łukasz Plutecki, CEO AtomStore, platformy dla sklepów internetowych.

Każdy e-sprzedawca powinien więc zadać sobie pytanie, czy dotyczy go nowy obowiązek. Jeżeli sklep nie zbiera opinii, obowiązek nie powstaje. Natomiast, jeśli zbiera i udostępnia opinie lub oceny, musi poinformować o systemie ich weryfikacji.

Gdzie należy udostępnić taką informację w e-sklepie? Najlepszą praktyką jest karta produktu i sekcja z opiniami lub ocenami. Może to być krótka notka, pop-up, czyli wyskakujące okienko lub tooltip. Sprawdzą się też ikonki przy każdej opinii “Opinia zweryfikowana zakupem”. Informacje na ten temat można też zamieścić w regulaminie sklepu lub na dodatkowej podstronie.

Czy opinie, które sprzedawca zebrał przed 1 stycznia 2023 również powinny zostać zweryfikowane?

Bardzo dobrym pytaniem stawianym przed sprzedawców jest o to, co zrobić ze wszystkimi ocenami, które zostały zebrane przed wejściem w życie przepisów z Dyrektywy Omnibus.

Nowe przepisy nie mówią wprost, że informacje o sposobach weryfikacji opinii powinny odnosić się do tych wystawionych wyłącznie po 1 stycznia 2023 roku. Bezpiecznie będzie odnieść się również do tego, czy recenzje wystawione wcześniej należy traktować jako zweryfikowane, czy nie – ocenia Łukasz Plutecki.

Sklepy, które dotychczas zamykały możliwość dodania recenzji dla klientów zalogowanych lub tych, których można połączyć z konkretnym zamówieniem, nie będą mieć większych problemów z ustaleniem faktów.

A może usunąć stare opinie? Opinie konsumenckie mają niesamowitą moc w finalizacji zakupów – komentuje Plutecki z AtomStore. – Należy podejść do tematu rozsądnie. Warto zapytać swojego dostawcy oprogramowania dla e-sklepu, czy może zweryfikować starsze opinie i połączyć je z konkretnym zamówieniem – dodaje.

Czy sprzedawca może publikować tylko pozytywne opinie?

Dyrektywa Omnibus podaje także przykłady działań związanych z publikowaniem opinii, które będą uznawane za nieuczciwe praktyki rynkowe. Praktyką handlową wprowadzającą w błąd będzie twierdzenie, że opinie o produkcie zostały zamieszczone przez konsumentów, którzy rzeczywiście używali danego produktu lub go kupili, choć sprzedawca nie podjął kroków w celu ich weryfikacji.

Nieuczciwą praktyką rynkową – niezależnie od okoliczności będzie zamieszczanie lub zlecenie innej osobie lub firmie nieprawdziwych opinii konsumentów, a także ich przekształcanie w celu promowania produktów. Bardzo często sprzedawcy pytają , czy publikowanie tylko dobrych opinii jest niezgodne z prawem?

Manipulacje opiniami zalicza się do nieuczciwych praktyk handlowych, które są mocno karane. Do takich praktyk m.in. należy (często stosowana) metoda publikowania samych pozytywnych opinii i usuwanie negatywnych ocen czy dostarczanie klientom wypełnionego wcześniej wzoru pozytywnej opinii. Nawiązywanie kontaktu z kupującym podczas procesu moderacji, aby zachęcić go do zmiany opinii lub wycofania negatywnych opinii np. w zamian za kod rabatowy, będzie także praktyką handlową wprowadzającą w błąd – mówi Łukasz Plutecki.

Weryfikowanie opinii nie pozwala więc sprzedawcom na publikowanie tylko tych pozytywnych i ukrywanie bądź usuwanie negatywnych. Jest to zakazane działanie manipulacyjne zgodnie z pkt. 23c w Załączniku I do dyrektywy o nieuczciwych praktykach handlowych.

Przypomnijmy, że UOKiK karze firmy wystawiające fałszywe opinie w internecie, a obecnie mocno bierze pod lupę praktyczne wdrożenie zapisów Dyrektywy Omnibus. Tylko w pierwszych dwóch tygodniach od wejścia w życie nowych przepisów, organ zainteresował ponad czterdziestoma podmiotami e-commerce. Kary za manipulacje przy opiniach urząd nałożyć karę w wysokości do 10 proc. obrotu na przedsiębiorstwo.

Aktywność najemców biurowych w Warszawie wróciła do poziomu sprzed pandemii

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie” na koniec 2022 roku całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły prawie 6,27 mln mkw., popyt brutto w stolicy sięgnął 860 000 mkw., a nowa podaż osiągnęła poziom prawie 237 000 mkw.

– Pomimo spowolnienia aktywności deweloperskiej, aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym w 2022 r. wróciła do poziomu sprzed pandemii. Udział renegocjacji i odnowień umów najmu w całkowitym popycie utrzymał się na stosunkowo wysokim poziomie, a współczynnik pustostanów odnotował spadek – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Newmark Polska. – Z kolei rok 2023 upłynie pod znakiem „zielonych umów” oraz wprowadzania rozwiązań z zakresu ESG, pozwalających m.in. na optymalizację kosztów funkcjonowania zarówno najemcy, jak i wynajmującego – dodaje ekspertka Newmark Polska.

Najmniej nowych metrów kwadratowych biur powstało w czwartym kwartale – zaledwie 8700 mkw., które wybudowano na potrzeby nowej siedziby firmy DPD. Wśród największych inwestycji biurowych ukończonych w ubiegłym roku należy wymienić m.in. wieżę Varso Tower w kompleksie Varso Place (64 000 mkw., Centralny Obszar Biznesu, III kw.), Forest Tower (51 500 mkw., Północne Centrum, I kw.), biurowiec P180 (32 000 mkw., Mokotów, III kw.) czy kompleks SKYSAWA I&II (łącznie 31 300 mkw., Centralny Obszar Biznesu, I i II kw.).

Aktywność deweloperów nadal utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie. Na koniec 2022 roku w budowie znajdowało się 180 000 mkw. biur – to o 12,5% więcej niż w trzecim kwartale, ale prawie 50% mniej niż rok temu. Prace budowlane już rozpoczęły się przy takich projektach jak VIBE (Ghelamco) i Drucianka Campus (Liebrecht&wooD). Z kolei na zaawansowanym etapie przygotowań znajdują się takie inwestycje biurowe jak Upper One (Strabag), The Form (Lincoln Property), T22 (Echo Investment/AFI Europe) czy Fort 7 (Atenor). Niemniej jednak nowa podaż prognozowana na lata 2023-2024 nie przekroczy 100 000 mkw. rocznie – tak niskich poziomów nie notowano na warszawskim rynku biurowym od 2000 roku.

Popyt brutto w całym 2022 roku wyniósł 860 000 mkw. i był wyższy o ponad 33% niż rok wcześniej, co świadczy o powrocie aktywności najemców do poziomów sprzed pandemii.  Najwyższy popyt odnotowano w pierwszym i czwartym kwartale: odpowiednio 266 600 mkw. i 253 300 mkw. Największym zainteresowaniem najemców niezmiennie cieszyły się centralne lokalizacje, w których podpisano umowy na 505 500 mkw., co stanowiło prawie 59% całkowitego zarejestrowanego popytu. Jednak w czwartym kwartale to lokalizacje poza centrum były głównym celem najemców (160 300 mkw. w porównaniu z 93 000 mkw. w centrum stolicy).

– W 2022 roku obserwowaliśmy utrzymujący się wysoki poziom aktywności najemców w zakresie renegocjacji i odnowień umów najmu, których udział w ubiegłorocznym wolumenie najmu sięgnął 39,2%, przy czym najwyższy odnotowano w drugim kwartale (48%). Warto zauważyć, że sześć z dziesięciu największych umów podpisanych w 2022 roku to właśnie renegocjacje, w tym jedna renegocjacja wraz z ekspansją – mówi Joanna Bartosiewicz, Senior Associate w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych, Newmark Polska.

Na pozostałe 60,8% złożyły się nowe umowy (39,5%), umowy przednajmu (9,8%), ekspansje (8,5%) i transakcje na potrzeby własne (3,0%). Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w ubiegłym roku były firmy z sektora finansowego (22,0%), usług dla biznesu (15,1%) oraz IT (14,5%).

Na koniec grudnia 2022 r. wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 11,6%, co stanowi spadek o 0,5 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 1,1 p.p. w ujęciu rok do roku. Największy spadek w ujęciu rocznym zaobserwowano w strefie Centrum (3,8 p.p.), zwłaszcza w podstrefie Południowe Centrum (5,2 p.p.), a największy wzrost w strefie Północ (o 2,0 p.p.).

W I kw. 2023 roku nastąpi indeksacja czynszów oraz aktualizacja wysokości kosztów eksploatacyjnych, co przełoży się na wzrost obciążeń finansowych najemców. Przewidujemy, że presja na wzrost czynszów nadal będzie się utrzymywać, a dotyczyć będzie zwłaszcza budynków i lokalizacji cieszących się największym zainteresowaniem najemców. Już teraz firmy poszukujące dużych biur do wynajęcia mają dość ograniczony wybór, szczególnie w centralnych lokalizacjach.

Polska zyskuje na post-pandemicznych zmianach w globalnych łańcuchach dostaw

Pandemiczne zawirowania, w tym polityka „zero covid” w Chinach, wpływ zmian klimatu, spadek stawek frachtu morskiego z Chin oraz poprawa dostępności komponentów do produkcji – tak można podsumować 2022 r. pod kątem łańcuchów dostaw. W 2023 r. należy spodziewać się bardziej zintegrowanego podejścia firm w zakresie projektowania strategii łańcucha dostaw. Średnioterminowe i długoterminowe plany przedsiębiorstw powinny coraz częściej uwzględniać możliwe zakłócenia. Na znaczeniu nadal będzie zyskiwać nearshoring i regionalizacja łańcuchów dostaw, czyli tworzenie dodatkowych zakładów produkcyjnych i centrów logistycznych bliżej odbiorców.

Od początku pandemii Covid-19, czyli już niemal od trzech lat, mieliśmy do czynienia z licznymi zakłóceniami globalnych łańcuchów dostaw. To w szczególny sposób przejawiało się w gwałtownie zmieniających się stawkach transportowych, zwłaszcza frachtu morskiego z Chin do Europy. W latach 2020-2021 stawki frachtu bardzo szybko rosły, ze względu na duży popyt na dobra konsumpcyjne w Europie i USA. Popyt konsumentów generował wysokie zamówienia produkcyjne u dostawców z Azji, co z kolei zwiększało zapotrzebowanie na transport i w konsekwencji na wzrost kosztów frachtu. W 2022, ten trend wyraźnie się odwrócił. Ochłodzenie globalnej gospodarki oraz, spowodowany między innymi wysoką inflacją, spadek popytu na towary konsumpcyjne przyczynił się do spadku stawek transportowych do poziomów zbliżonych do tych obserwowanych przed pandemią. Szczególnie w drugiej połowie ubiegłego roku, ceny frachtu malały nie tylko z miesiąca na miesiąc, ale wręcz z tygodnia na tydzień. Mniejsze zamówienia eksportowe u dostawców w Azji powodują, że – szczególnie w pierwszej połowie 2023 r. – można spodziewać się, że koszty frachtu międzynarodowego z Chin do Europy pozostaną niskie.

Zmniejszenie zamówień u dostawców w Chinach wynikało z jednej strony z malejącego popytu, a jednocześnie było związane z utrzymującą się w Państwie Środka przez prawie 3 ostatnie lata polityką „zero-Covid”. Ograniczenia związane z dotychczasową polityką chińskich władz przełożyły się na funkcjonowanie zakładów produkcyjnych, portów oraz infrastruktury logistycznej. Chociaż pod koniec 2022 r., Chiny znacznie poluzowały obostrzenia, to szybko przełożyło się na prawdziwą eksplozję nowych zachorowań. Jeżeli nowa fala Covid-19 w Chinach nie mnie szybko, to wynikające z niej zakłócenia globalnych łańcuchów dostaw mogą utrzymywać się przez dłuższy czas.

Ubiegły rok, poza zawirowaniami pandemicznymi, upłynął też pod znakiem coraz większego uwidocznienia wpływu zmian klimatu na łańcuchy dostaw. Latem 2022 r., rekordowe upały w Chinach przełożyły się na funkcjonowanie zakładów produkcyjnych w niektórych prowincjach, natomiast w Europie susza ograniczyła transport na rzece Ren, płynącej przez Niemcy i Niderlandy, i będącej jednym z głównych europejskich wodnych szlaków transportowych. Coraz więcej przedsiębiorstw zdaje sobie sprawę, że planując strategię ESG należy brać pod uwagę również zjawiska dotyczące wpływu zmian klimatycznych na łańcuchy dostaw, co oznacza m.in. konieczność uwzględniania związanego z tym ryzyka w procesie wyboru źródeł zaopatrzenia i dostawców.

Pozytywnym sygnałem z ubiegłego roku są natomiast pierwsze oznaki stabilizacji sytuacji związanej z dostępnością komponentów. Podczas gdy w latach 2020-2021 w sektorze motoryzacyjnym stale brakowało półprzewodników, co było m.in. wynikiem dużego zapotrzebowania na tego typu komponenty w sektorze elektroniki konsumenckiej, w 2022 r. sytuacja zaczęła stopniowo wracać do normy. Spadające zapotrzebowanie na elektronikę ze względu na ochłodzenie gospodarki spowodowało, że półprzewodniki stały się znów bardziej dostępne dla sektora motoryzacyjnego. Tylko w listopadzie 2022 r. w Polsce wyprodukowano ponad 24 tys. samochodów osobowych – prawie 17 proc. więcej niż przed rokiem.

Co nas czeka w tym roku?

Wiele firm, w związku z licznymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw, odczuwa potrzebę przyjrzenia się swojej organizacji oraz zarządzania łańcuchem dostaw w sposób zintegrowany. Celem działań podejmowanych przez przedsiębiorstwa jest optymalizacja i zwiększenie odporności organizacji poprzez przeprojektowanie swoich łańcuchów dostaw tak, aby były bardziej elastyczne, zwinne i zdolne do reagowania na zmiany rynkowe. Będzie to szczególnie istotne w 2023 r., w którym firmy będą nadal zmagać się z globalną niestabilnością, wahaniami cen i dostępności materiałów oraz zmianami geopolitycznymi. Dlatego zarządzanie ryzykiem w łańcuchu dostaw powinno stawać się integralną częścią narzędzi i procesów planowania oraz zarządzania biznesem.

Elastyczne i zwinne łańcuchy dostaw umożliwiają szybkie reagowanie na sygnały rynkowe, w tym szczególności na prognozowane i rzeczywiste zmiany popytu klientów, oraz dostosowanie do nich poziomu produkcji, zapotrzebowania na surowce i materiały, a także na kierunki i rodzaje transportu. Wbudowanie tego typu elastyczności w łańcuchy dostaw pozwala na łatwe skalowanie operacji – w górę i w dół – w celu zaspokojenia potrzeb klientów, dostawców, partnerów i inwestorów. Aby jednak było to możliwe, niezbędna jest współpraca wszystkich działów w firmie: produkcji, logistyki, sprzedaży, zaopatrzenia i finansów, tak aby wyznaczać realistyczne cele z perspektywy całej firmy, a nie tylko poszczególnych działów oraz ograniczać potencjalne ryzyka wynikające z zarządzania „silosowego”. Wymaga to jednak większej przejrzystości i dostępności – na poziomie całej firmy – kluczowych historycznych i prognozowanych danych i wskaźników, oraz głębokiego zrozumienia wpływu trendów i zdarzeń na możliwości i ograniczenia łańcuchów dostaw firmy oraz wynikających z nich możliwości realizacji zakładanych planów i prognoz sprzedaży.

W 2023 r. na znaczeniu coraz bardziej będzie zyskiwać też nearshoring i friendshoring, o którym zaczęto mówić już w poprzednim roku jako jednej ze strategii zarządzania łańcuchem dostaw umożliwiającej szybsze i bardziej elastyczne reagowanie na potencjalne zakłócenia. To koncepcja oparta na partnerskiej współpracy i wymianie międzynarodowej, w ramach bloków państw współpracujących ze sobą również w innych dziedzinach, np. wewnątrz UE i NATO. Z badania ABB wynika, że 70 proc. amerykańskich firm produkcyjnych planuje utworzenie lub przeniesienie zdolności produkcyjnych, swoich klientów lub potencjalnych nabywców bliżej końcowych klientów. Natomiast w badaniu przeprowadzonym przez Kearney, 92 proc. kadry kierowniczej wyraża pozytywne odczucia wobec nearshoringu, a 79 proc. kadry kierowniczej, która prowadzi działalność produkcyjną w Chinach już przeniosło część swojej działalności do USA albo planuje to zrobić w ciągu najbliższych 3 lat. Na tych zmianach szczególnie zyskuje Polska. W badaniu Reuters Events i Maersk wymieniona jest na czwartym miejscu z ponad 100 krajów całego świata jako planowane miejsce lokowania operacji. Ogłaszane w ostatnich miesiącach inwestycje, w tym m.in. zapowiadana nowa fabryka elektrycznych samochodów dostawczych Mercedes-Benz w Jaworze potwierdzają, że Polska wciąż pozostaje dla zagranicznych inwestorów atrakcyjną lokalizacją.

Przyszły rok upłynie też pod znakiem nowoczesnych technologii. Coraz częściej w centrach logistycznych wdrażane będą rozwiązania za zakresu automatyzacji i robotyzacji procesów składowania i logistyki wewnętrznej jako sposobu radzenia sobie z utrzymującymi się ograniczeniami dostępności wykwalifikowanej kadry pracowników, zwłaszcza w pobliżu największych miast. Można spodziewać się również, że w logistyce i zarządzaniu łańcuchami dostaw coraz częściej będą pojawiać się nowe rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję (AI) i uczenie maszynowe (ML), a także automatyzację procesów biznesowych z wykorzystaniem narzędzi klasy RPA. Niezależnie od zewnętrznych zakłóceń i zagrożeń, łańcuchy dostaw będą stawać się z czasem bardziej wydajne, bezpieczne i elastyczne.

Przemysław Piętak, dyrektor ds. doradztwa w łańcuchu dostaw w CBRE

XTPL osiąga blisko 5-krotny wzrost w 2022 roku i przekracza 10 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług

XTPL opublikował wstępne szacunkowe przychody ze sprzedaży produktów i usług, które w IV kwartale 2022 r. wyniosły 3,4 mln zł, rosnąc o 83% w porównaniu do 1,9 mln zł osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku. Spółka szacuje, że w całym 2022 roku przychody ze sprzedaży produktów i usług sięgnęły 10,1 mln zł, blisko 5x więcej niż w 2021 roku. Na znaczące wzrosty wyników globalnego dostawcy rozwiązań nanodruku dla rynku nowoczesnej elektroniki wpłynęła skuteczna komercjalizacja technologii XTPL w obszarze wszystkich trzech linii biznesowych. Kolejne postępy we wdrożeniach przemysłowych, rosnąca sprzedaż urządzeń DPS oraz wysoki popyt na nanotusze, przełożyły się również na realizację celu finansowego Spółki w postaci zbilansowania przepływów pieniężnych w 2022 roku. Środki pieniężne Spółki na dzień 31 grudnia 2022 roku wyniosły 5,8 mln zł w porównaniu do 4,6 mln zł na koniec 2021 roku.

– Przekroczenie 10 mln zł rocznych przychodów ze sprzedaży produktów i usług to dla nas duża satysfakcja i motywacja do dalszych działań. W skali roku nasza sprzedaż wzrosła blisko 5-krotnie, a jako Spółka zrealizowaliśmy założony sobie cel finansowy w postaci zbilansowania przepływów pieniężnych w skali 12-miesięcy. Jest to rezultat intensywnej pracy przez wszystkie ostatnie lata, w trakcie których krok po kroku rozwijaliśmy i prezentowaliśmy naszą technologię coraz szerszej grupie odbiorców, czego skutkiem w IV kwartale było przejście do kolejnego etapu wdrożenia przemysłowego, tym razem z partnerem z Korei Płd. Tym samym na zaawansowanych etapach wdrożeń przemysłowych rozwijamy już 3 projekty, które obejmują strategiczne dla XTPL obszary: wyświetlacze, płytki PCB oraz półprzewodniki. Do osiąganych wyników partycypują jednak wszystkie trzy równolegle rozwijane przez nas linie biznesowe, w których – poza wdrożeniami przemysłowymi – istotną rolę odgrywa także regularna sprzedaż urządzeń prototypujących Delta Printing System, z coraz większą ekspozycją na rynku azjatyckim, a także rosnący popyt na oferowane przez XTPL nanotusze. Na 2023 rok patrzymy pozytywnie, zarówno z perspektywy Spółki, jak i całej branży deep tech – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Drugim źródłem finansowania działalności XTPL są przychody z tytułu dotacji, które mimo, że nie są kluczowe, w dalszym ciągu stanowią ważną część przychodów i wspierają prowadzone projekty o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji w IV kwartale 2022 roku wyniosła 2,1 mln zł w porównaniu do 1,8 mln zł w IV kwartale 2021 roku. W perspektywie całego roku Spółka pozyskała 5,9 mln zł, wobec 4,5 mln zł w 2021 roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za IV kwartał 2022 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. XTPL realizuje obecnie projekty o charakterze B+R m.in. ze środków pozyskanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) oraz w obrębie międzynarodowego konsorcjum w ramach programu Horyzont Europa.

– Z perspektywy finansowej, najważniejszym celem Spółki na 2022 rok było osiągnięcie zbilansowania przepływów pieniężnych i zakończenie roku z poziomem gotówki nie mniejszym niż na koniec 2021 roku. Pomimo intensywnego rozwoju XTPL zrealizowaliśmy i przekroczyliśmy ten cel o około 1,2 mln zł, przede wszystkim ze względu na skuteczną komercjalizację naszej technologii przez cały rok. W IV kwartale dodatkowo pozytywnie na przepływy pieniężne z działalności operacyjnej wpłynęły zaliczki płacone przez klientów w wyniku realizacji wielu zamówień sprzedaży urządzeń DPS na rynku azjatyckim. Zaliczki te, razem z pozostałą częścią środków, zostaną rozliczone w chwili dostawy urządzeń do poszczególnych klientów na przestrzeni 2023 roku i zwiększą osiągnięte przez XTPL przychody w tym okresie. Wyraźny wzrost zamówień urządzeń DPS z Chin to efekt m.in. pozytywnych zmian uwarunkowań gospodarczych w tym regionie oraz efektywna współpraca z  naszym dystrybutorem – Yi Xin Technology – z którym współpracujemy od 2021 roku. Systematyczna sprzedaż urządzeń DPS, w obrębie wielu szerokości geograficznych, będzie ważnym komponentem naszych wyników również w 2023 roku, a kolejnym celem finansowym do zrealizowania jest dla nas osiągnięcie trwałej rentowności netto w całym 12-miesięcznym okresie – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

– Technologia XTPL cechuje się dużą precyzją i efektywnością, dzięki czemu stanowi bardzo obiecujące rozwiązanie dla wielu podmiotów z branży nowoczesnej elektroniki z którymi jesteśmy w stałym kontakcie. Każde zamówienie urządzenia DPS poprzedzają wcześniej analizy i konkretne cele jakie dany odbiorca chce zrealizować przy wykorzystaniu technologii XTPL. Cieszymy się ze współpracy z tak szybko rozwijającą się spółką i z tego, że możemy liczyć na jej wsparcie na każdym etapie procesu pozyskania kolejnego klienta – dodaje Simon Hao, dyrektor Yi Xin Technology.

Yi Xin Technology to chiński dystrybutor XTPL, który działa na rynku od 2011 roku i specjalizuje się w technologiach addytywnych oraz wyszukiwaniu innowacyjnych technologii dedykowanych segmentowi elektroniki drukowanej. Firma posiada bogatą sieć relacji z największymi chińskimi instytutami badawczymi i producentami przemysłowymi z branży nowoczesnej elektroniki (www.micro-nanotech.com).

XTPL rozwija i komercjalizuje swoją innowacyjną technologię i produkty, które sprzedawane są m.in. do USA i Chin. Najważniejsze partnerstwa związane z wdrożeniami przemysłowymi nawiązane zostały z notowanym na NASDAQ Nano Dimension, z wiodącym producentem półprzewodników z Tajwanu oraz HB Technology z Korei Płd., współpracującym z wiodącym producentem wyświetlaczy FPD. XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 4 przyznane patenty i osiągając łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od 1 września 2019 roku do końca grudnia 2022 roku.

W 2020 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 41,2 mld USD (+11,0% r/r), w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Zakończony rok Tygrysa, rozpoczęty rok Królika

W niedzielę zakończył się zgodnie ze wschodnioazjatyckim kalendarzem księżycowym rok Tygrysa i rozpoczął się rok Królika. W związku z obchodami nowego roku rynki akcji w Chinach, na Tajwanie, w Singapurze, Korei Południowej, Malezji i Indonezji są obecnie nieczynne. Japoński Nikkei 225 był dziś najwyżej od ponad miesiąca (+1,33 proc.).

W piątek wzrosły główne indeksy amerykańskiego rynku akcji odrabiając część start zanotowanych we wtorek, środę i czwartek (S&P 500 +1,89 proc., DJIA +1 proc., Nasdaq Composite +2,66 proc.).

Na początku sesji na giełdach europejskich zmiany poziomów głównych indeksów były niewielkie (DAX +0,09 proc., CAC 40 -0,08 proc. ok. godz. 9:45).

Na GPW WIG-20 rósł o +0,8 proc. ok godz. 9:45. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano kursy akcji spółek Ciech i Benefit Systems. Wśród składników sWIG-u 80 swe najwyższe od przynajmniej roku poziomy osiągnęły ceny akcji spółek PCC Rokita, Creepy Jar, Unimot, Mirbud i Playway.

Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych utrzymywała się nieco poniżej poziomu 6 proc., a amerykańskich nieco poniżej poziom 3,5 proc.

O ok. 10 proc. wzrosły w piątek ceny kontraktów na gaz ziemny w Europie kontynuując rozpoczęte w miniony wtorek odbicie. W USA natomiast cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie osiągnęła dziś rano najniższy poziom od ponad 1,5 roku (o prawie 70 proc. niższy niż w sierpniu 2022). Minimalnie taniały kontrakty na ropę naftową (WTI -0,39 proc., Brent -0,39 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs EUR/USD przekroczył dziś rano po raz pierwszy od kwietnia ub.r. poziom 1,09 (+0,44 proc. ok. godz. 9:10). Najsilniejsza natomiast od 2008 roku względem euro była czeska korona. Lekko dziś rósł kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena (+0,35 proc. ok. godz. 9:10).

Polski złoty lekko umacniał się dziś rano względem amerykańskiego dolara (-0,41 proc. ok. godz. 9:15) atakując poziom swych styczniowych minimów i minimalnie słabł wobec euro (+0,07 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara ponownie silnie wzrósł w piątek (+7,26 proc.). Zwyżka była kontynuowana w sobotę (+1,57 proc.) i kurs BTC/USD znalazł się na najwyższym poziomie od sierpnia ub.r. Po lekkiej niedzielnej korekcie dziś rano ok. godz. 9:10 Bitcoin minimalnie zwyżkował (BTC/USD +0,27 proc.).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Kiedy wymagane jest tłumaczenie techniczne instrukcji montażu/obsługi?

Uzupełnienie towaru o tłumaczenie instrukcji obsługi jest kluczowym wymogiem nałożonym na eksporterów i osoby sprowadzające towar z zagranicy. Czym może skutkować zaniedbanie tego obowiązku?

Dlaczego musisz dołączyć instrukcję obsługi do produkowanego sprzętu?

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Gospodarki z dnia 21 października 2008 w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn (§58), instrukcja obsługi, tuż obok dokumentacji technicznej, jest jednym z podstawowych elementów, w które należy wyposażyć sprzęt/maszynę jeszcze przed wprowadzeniem ich na rynek. Dołączona instrukcja musi zawierać informacje niezbędne do bezpiecznego użytkowania sprzętu, a także poruszać kwestie potencjalnego, aczkolwiek nieprawidłowego zastosowania maszyny.

Instrukcja powinna być napisana w maksymalnie prosty i klarowny sposób, tak aby jej zrozumienie i wdrożenie było możliwe nawet przez użytkowników bez zaawansowanej wiedzy technologicznej. Oprócz ogólnego opisu wymagane jest, aby w dokumencie znalazły się rysunki i schematy pomocnicze, które ułatwią regularne użycie lub naprawę sprzętu. Specjalistyczna terminologia, przejrzyste, ale poprawne pod kątem technicznym polecenia oraz objaśnienia do ilustracji to tylko kilka elementów, które sprawiają, że tłumaczenie instrukcji na języki obce może być nie lada gratką.

Kiedy konieczne jest dostarczenie instrukcji w innym języku?

O tłumaczenie techniczne instrukcji montażu/obsługi należy zadbać szczególnie w dwóch przypadkach:

  1. kiedy wprowadzasz produkt na zagraniczny rynek,
  2. kiedy sprzedajesz na terenie Polski sprzęt produkowany w innym kraju.

Według wspomnianego już rozporządzenia, sprzęt eksportowany na rynek europejski musi posiadać dokumentację w co najmniej jednym języku oficjalnym państwa członkowskiego Unii Europejskiej (tzw. „Instrukcja oryginalna”). Jeśli instrukcja w tym języku lub językach nie istnieje, producent lub osoba wprowadzająca maszynę na rynek ma obowiązek dostarczyć tłumaczenie dokumentu („Tłumaczenie instrukcji oryginalnej”).

Produkt bez stosownej instrukcji podlega reklamacji, a także – jeśli przedsiębiorca w dalszym ciągu nie doręczy dokumentu – może zostać zwrócony. W Polsce brak niezbędnej dokumentacji jest bowiem podstawą do odstąpienia od umowy kupna-sprzedaży – jak wynika z ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Podobne przepisy obowiązują również w innych państwach Unii Europejskiej, a zlekceważenie tego zagadnienia może nieść za sobą poważne konsekwencje.

Czym grozi brak instrukcji w języku kraju, na terenie którego chcesz sprzedawać towar?

Wielu przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że niedopilnowanie kwestii instrukcji może być brzemienne w skutki. Przedsiębiorca, który nie stosuje się do obowiązującego prawa dot. dokumentacji technicznej podlega grzywnom, karom finansowym, a nawet odpowiedzialności karnej.

Za brak wymaganego tłumaczenia instrukcji grożą spore sankcje. Zgodnie z ustawą o języku polskim sprzedawanie produktów bez polskiej dokumentacji jest karane grzywną do 5 tysięcy złotych. Jeśli towary są niezgodne ze specyfikacją techniczną, sąd może nałożyć karę do 100 tysięcy złotych. W skrajnych przypadkach, kiedy brak instrukcji stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników, stosowana jest kara ograniczenia lub pozbawienia wolności (do 1 roku).

Sprawa zaniedbania w zakresie uzupełnienia stosownych dokumentów może zostać zgłoszona do Inspekcji Handlowej, która – po rozpatrzeniu – ma prawo nakazać wycofanie produktu z obiegu. W takiej sytuacji przedsiębiorstwo jest narażone na straty finansowe i utratę zaufania klientów.

Na co zwrócić uwagę, zlecając tłumaczenie techniczne instrukcji?

Tłumaczenia techniczne są jedną z najbardziej wymagających dziedzin w procesie translacji. Do ich prawidłowego wykonania nie wystarczy bowiem płynność językowa. Tłumacz musi przede wszystkim wiedzieć, o czym pisze: posiadać doświadczenie i dogłębne zrozumienie tematyki, znać branżowe słownictwo, kolokacje czy idiomy. Techniczne teksty takie jak instrukcja montażu/obsługi zawierają specyficzne, fachowe zwroty i konstrukcje, których znajomość jest niezbędna do opracowania poprawnego tekstu, zarówno pod kątem językowym, jak i użytkowym.

Język, w którym napisana jest instrukcja musi być specjalistyczny, a przy tym prosty i zrozumiały, tak aby przekazywane polecenia były absolutnie jasne. W tekstach tego typu należy wystrzegać się dwuznaczności i nie stwarzać możliwości do błędnej interpretacji treści. Tłumacz, ograniczony formą, musi także zachować maksymalną precyzję w przekładzie danych technicznych i podstawowych parametrów urządzenia.

Dobry tłumacz powinien zatem posiadać nie tylko kompetencje językowe, ale także wiedzę ekspercką, dzięki której stworzy profesjonalny i wysoko jakościowy przekład. Rzetelne tłumaczenie dokumentacji technicznej, pozbawione błędów i nieścisłości, będzie gwarancją zadowolenia klienta i dopełnienia obowiązujących norm prawnych.

Twoja firma zakupiła lub sprzedaje maszyny i potrzebujesz tłumaczenia dokumentacji technicznej? Sprawdź ofertę Biura Tłumaczeń 123tlumacz.pl

Road Studio S.A. i Movie Games S.A. zawarły umowę z GMG Label Limited na wydanie Alaskan Truck Simulator

Studio developmentu gier Road Studio S.A. oraz wydawnictwo Movie Games S.A. zawarły umowę z GMG Label Limited (Green Man Gaming Publishing / GMGP) na wydanie Alaskan Truck Simulator oraz co najmniej dwóch DLC. Umowa opiewa na kwotę 1.075.000 EUR (ok. 5 000 000 złotych) obejmującą koszty produkcji oraz marketingu.

Gra zostanie wydana na platformach PC, Xbox Series X/S, a także PlayStation 5. Porty konsolowe gry zrealizuje dział portingu Movie Games. Warto dodać, że zarówno Road Studio, jak Movie Games będą konsultować i wspierać działania marektingowe.

– Jestem niezwykle zadowolony, że wraz z GMGP udało nam się znaleźć wspólną drogę dla projektu. Podpisanie umowy zostało poprzedzone szczegółowym audytem oraz analizą całego wachlarza możliwych scenariuszy produkcyjnych. Zdecydowaliśmy się na plan, który uznaliśmy za oferujący największe możliwe bezpieczeństwo produkcji. Po ponad miesiącu pracy z GMGP mam bardzo wiele szacunku wobec przedstawicieli jego poszczególnych działów i ich profesjonalizmu. Podkreślam przy tym, że sukces negocjacji to przede wszystkim zasługa zespołu developerskiego Road Studio, którego efekty pracy mówiły same za siebie – komentuje Michał Puczyński, CEO Road Studio.

– Podpisanie umowy wydawniczej z Green Man Gamingiem to kolejny etap rozwoju grupy kapitałowej Movie Games i kolejny dowód słuszności przyjętych już rok temu strategii. Chciałbym pogratulować zarówno prezesowi Puczyńskiemu, Tomkowi Węglińskiemu i całemu zespołowi Road Studio. Warto podkreślić, że tym samym umożliwiamy kontynuację projektu, rozwijamy swoje kompetencje w dziedzinie portingu i QA, jak również nawiązujemy kolejną współpracę z renomowanym podmiotem z branży. Liczę, niebawem będziemy mogli pochwalić się kolejnymi sukcesami. – mówi Mateusz Wcześniak prezes grupy kapitałowej Movie Games.

Planowane okno premierowe gry oraz inne szczegóły związane z jej produkcją i marketingiem zostaną zakomunikowane w porozumieniu z nowym wydawcą

Wiemy, ile w 2023 roku będzie nas kosztowała składka zdrowotna

Wysokość składki zdrowotnej uzależniona jest od stosowanej przez podatnika formy opodatkowania. Wpływ na jej kwotę ma również minimalne wynagrodzenie oraz przeciętna płaca z IV kwartału roku poprzedniego. 

Jaką składkę zdrowotną zapłacą ryczałtowcy w 2023?

Składka zdrowotna dla przedsiębiorców opodatkowanych ryczałtem jest liczona w trzech progach, a jej podstawę stanowi przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw za IV kwartał roku poprzedzającego rozliczenie. Wysokość składki zdrowotnej dla ryczałtowców wynosi 9% podstawy opodatkowania. Progi są wyznaczane w zależności od rocznego przychodu:

  1. do 60 tys. zł – 60% przeciętnego wynagrodzenia,
  2. od 60 tys. zł do 300 tys. zł – 100% przeciętnego wynagrodzenia,
  3. powyżej 300 tys. zł. – 180% przeciętnego wynagrodzenia.

Według danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny średnie wynagrodzenie za IV kwartał 2022 r. w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6965,94 zł. To wzrost o niemal 744,90 zł w porównaniu z 6221,04 zł w 2021 r.

W konsekwencji wysokość składki zdrowotnej w 2023 roku wzrośnie o 40,22 zł, 67,04 zł lub 120,67 zł miesięcznie. Składka zdrowotna 2023 - ryczałtSkładka zdrowotna 2022 i 2023 - ryczałt

Składka zdrowotna w 2023 na skali podatkowej i liniówce

Wysokość składki zdrowotnej dla podatników rozliczających się na skali podatkowej stanowi 9% dochodu. Dla podatku liniowego jest to 4,9%, ale wysokość składki nie może być niższa niż 9% minimalnego wynagrodzenia. Jego wysokość na pierwszy dzień roku składkowego, tj. 1 lutego 2023 r., wyniesie 3 490 zł. W konsekwencji minimalna składka zdrowotna na rok składkowy 2023 będzie wynosić 314,10 zł. Rok składkowy dla skali podatkowej i podatku liniowego jest liczony od 1 lutego do 31 stycznia. Minimalna składka zdrowotna za styczeń 2023 wynosi więc 270,90 zł.

Od 1 lutego 2023 r. wysokość składki zdrowotnej wzrośnie minimum o 43,20 zł miesięcznie. Dodatkowo, dla podatników rozliczających się metodą podatku liniowego, wzrośnie kwota do odliczenia/zaliczenia w koszty uzyskania przychodu zapłaconej składki zdrowotnej w 2023 r. z 8 700 zł do 10 200 zł.

Wysokość składki zdrowotnej z pozostałych tytułów w 2023

Składka zdrowotna jest opłacana nie tylko przez osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Zryczałtowaną składkę, czyli niezmienną przez cały rok, płacą również:

  • właściciele jednoosobowych spółek z o.o. – 626,93 zł (przeciętne wynagrodzenie x 9%)
  • współwłaściciele spółek komandytowych (komplementariusz / komandytariusz) 626,93 zł (przeciętne wynagrodzenie x 9%)
  • twórcy i artyści (o ile nie jest to ich przedmiotem działalności) – 626,93 zł (przeciętne wynagrodzenie x 9%)
  • podatnicy rozliczający się na Karcie podatkowej – 314,10 zł (minimalne wynagrodzenie x 9%) ;
  • osoby współpracujące – 470,20 zł (75% przeciętnego wynagrodzenia x 9%)

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Rynek biurowy w Warszawie po IV kw. – dane PINK

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w IV kwartale 2022 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

  • Na koniec grudnia 2022 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły prawie 6 269 000 mkw.
  • W IV kwartale 2022 roku na stołeczny rynek dostarczono jedynie 8700 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w jednym projekcie – DPD HQ, zlokalizowanym w strefie korytarz Jerozolimskie. Łącznie od początku 2022 roku na rynek biurowy w Warszawie dostarczono prawie 237 000 m kw. powierzchni biurowej.
  • Na koniec IV kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 11,6% (spadek o 0,55 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i spadek o 1,1 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2021 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 726 400 mkw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów spadł do 10,5%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 12,4%.
  • W całym 2022 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął ponad 860 000 mkw., w tym ponad 253 000 mkw. przypadło na IV kw. 2022 roku. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy Centrum, Centralny Obszar Biznesu oraz Mokotów.
  • W okresie od października do końca grudnia 2022 roku najwyższy udział w strukturze popytu odnotowały nowe umowy (włączając umowy przednajmu) – 52% oraz renegocjacje istniejących umów, które stanowiły 41%. Ekspansje stanowiły jedynie 6% zarejestrowanego popytu.
  • Największymi transakcjami IV kwartału 2022 r. były: nowa umowa najmu prawie 14 000 mkw. w budynku Konstruktorska Business Center zawarta przez Lionbridge, odnowienie umowy najmu na 8700 mkw. przez Budimex w budynku Wola Retro oraz odnowienie umowy najmu na 8400 mkw. przez Roche w budynku Graffit.

Wyniki i prognozy dla Netflixa

Liczba subskrybentów Netflixa odbiła się od straty 200 000 na początku 2022 roku, rosnąc o 7,6 miliona nowych subskrybentów w czwartym kwartale.

W obecnym klimacie, treść jest kluczowa, a Netflix dostarczył mocny zestaw filmów i programów, które zatrzymały klientów i przyciągnęły nowych. Inwestorzy będą mieli nadzieję, że gigant streamingowy może dalej dostarczać strumień nowych tytułów przez cały 2023 rok, zamiast pojedynczych hitów od czasu do czasu.

Pamiętajmy jednak, że wciąż jest wiele pracy dla Netflixa do zrobienia. Rok 2022 był jego najwolniejszym okresem pod kątem wzrostu subskrybentów od 2011 roku, nawet pomimo silnej końcówki roku. Zarobki i przychody nie spełniły oczekiwań. Przychody wyniosły 7,85 mld dolarów wobec oczekiwań na poziomie 7,86 mld dolarów, a zysk wyniósł 0,12c wobec spodziewanych 0,42c.

Jego długoterminowe cele pozostały niezmienione: utrzymać dwucyfrowy wzrost przychodów (nieudany w 2022 roku), rozszerzyć marżę operacyjną i kontynuować wzrost pozytywnych wolnych przepływów pieniężnych.

Pewna zmienność dla akcji może być spowodowana ogłoszeniem, że współzałożyciel Netflixa Reed Hastings odstąpi rolę Co-CEO po ponad 20 latach u steru. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby przyniosło to jakieś dramatyczne zmiany, zmiana w kierownictwie C-suite może przynieść pewną niepewność dla akcjonariuszy.

Dlaczego na Netflixie króluje content?

Rok 2022 był dla Netflixa bardzo nierówny – streamingowy gigant cieszył się mocną końcówką roku, zyskując aż 60 proc. w ciągu ostatnich sześciu miesięcy po dość fatalnym początku. W pierwszej połowie roku stracił około 1,2 miliona subskrybentów, a Stany Zjednoczone i Europa zmagały się z rosnącymi kosztami utrzymania. Wycena spółki znacznie spadła, notowana na poziomie 15x P/E, w porównaniu z 40x, przy których zaczynała rok, co inwestorzy wykorzystali jako okazję do zakupu i w efekcie zostali nagrodzeni.

W III kwartale Netflix udostępnił treści takie jak Stranger Things, Dahmer i The Gray Man – najlepszy film Netflixa w 2022 roku. Dzięki temu, liczba subskrybentów wzrosła o 2,41 mln po dwóch kwartałach spadków, a przychody skoczyły o 6 proc. do 7,93 mld dolarów. Akcje wspięły się aż o 11 proc. po wynikach, pokazując, że treść nadal króluje.

W przeciwieństwie do Disneya czy Amazona, kalendarz treści Netflixa jest w tym wypadku krytyczny, biorąc pod uwagę, że nie mają oni innych źródeł przychodów. Jednak treści mają swoją cenę. Wygląda na to, że po rekordowym roku 2020, 2022 będzie jedynym od dekady pozytywnym rokiem dla Netflixa pod względem Free Cash Flow. Zasadniczo, nie da się utrzymać filmów Netflixa na poziomie innym niż sukces.

Wygląda jednak na to, że Netflix w końcu zaczyna się rozwijać, a solidny zestaw treści może przyczynić się do zwiększenia liczby nowych subskrybentów do ponad 4,5 miliona w kwartale – najwięcej od dwóch lat.

Czego mogą spodziewać się konsumenci w 2023 roku

Hitowy program lub film może być ogromnym sukcesem dla serwisu streamingowego pokroju Netflixa. Weźmy Squid Games, które ujrzało rekordowe wyniki ale także pomogło wspierać wzrost Netflixa w Azji i Pacyfiku, jego najlepiej prosperującym regionie w 2021 i 2022 roku.

Czego więc mogą spodziewać się konsumenci w 2023 roku? Od razu po premierze, nowy film Netflixa „Glass Onion” był oglądany przez 253,7 mln godzin w ciągu pierwszych 17 dni od premiery, co stawia go w pierwszej piątce filmów w rankingu wszech czasów serwisu.

Netflix ma jeszcze wiele innych propozycji dla swoich abonentów: 

Extraction 2: Hitowe Extraction z udziałem Chrisa Hemswortha powraca na kolejny film. Pierwszy film cieszył się ogromnym powodzeniem w 2020 roku, z 99 milionami wyświetleń w ciągu pierwszych czterech tygodni od premiery.

Chicken Run: Dawn of the Nugget: Tak, to prawda, Chicken Run ma powrócić na nasze ekrany w 2023 roku. Sequel, ustalony na 2023 rok, przyciągnie rodziny na całym świecie i może być dużym sukcesem dla Netflix, biorąc pod uwagę, że Chicken Run pozostaje najbardziej udanym filmem poklatkowym w historii, nawet 22 lata później.

Luther: Hitowy serial detektywistyczny BBC ma film fabularny, który pojawi się w serwisie Netflix w I kwartale. Pokaz, który ma znakomity wskaźnik 91 proc. na Rotten Tomatoes i został nominowany do wielu nagród, może być hitem dla tych, którzy szukają ich poprawki zbrodni.

Nie zapominajmy też, że na Netflixie pojawią się nowe serie z takich hitów jak F1: Drive to Survive, You, That ’90s Show i Bridgerton.

Na co będą zwracać uwagę inwestorzy?

Uwaga inwestorów będzie prawdopodobnie zwrócona na przyjęcie nowego modelu subskrypcji z reklamami oraz na perspektywy na rok 2023. Netflix przestanie podawać prognozy dotyczące subskrybentów, a zarząd będzie chciał, aby inwestorzy skupili się na przychodach, które stanowią podstawę całej historii Netflixa.

Oryginalne treści filmowe Netflixa wyróżniają się z kilku powodów:

Treści na wyłączność: Oryginalne filmy Netflixa są ekskluzywne dla platformy, co oznacza, że można je oglądać tylko na Netflixie. Ta wyłączność pomaga przyciągnąć i utrzymać subskrybentów, ponieważ mogą być bardziej skłonni do płacenia za subskrypcję, jeśli wiedzą, że będą mieli dostęp do unikalnych i wysokiej jakości treści.

Szeroka atrakcyjność: Netflix produkuje szeroką gamę filmów, od filmów indie po wielkobudżetowe blockbustery. Ta różnorodność przemawia do szerokiego grona odbiorców, co pomaga przyciągnąć i utrzymać subskrybentów z całego świata.

Pozytywna reputacja: Oryginalne filmy Netflixa zyskały uznanie krytyków, zdobywając nagrody i nominacje na najważniejszych festiwalach filmowych. Ta pozytywna reputacja pomaga przyciągnąć nowych abonentów, a także utrzymać dotychczasowych, zapewniając wysokiej jakości wrażenia z oglądania.

Ogólnie rzecz biorąc, oryginalne treści filmowe Netflixa są postrzegane jako kluczowy czynnik wzrostu liczby abonentów i przychodów firmy, a tym samym główny element wpływający na cenę akcji firmy.

Josh Gilbert, analityk rynkowy w eToro

Złoty odbił się od 4,75 zł

Po wielu dniach nudy na kursie euro przynajmniej względem złotego, wróciła niespodziewanie zmienność. W tle kolejne dane z USA, tym razem pokaz siły tamtejszego rynku pracy.

Huśtawka na złotym

Nastroje na rynkach globalnych wczoraj w końcu przełożyły się na polską walutę. Dzień zaczęliśmy od wyraźnej przeceny. Przez chwilę za euro płacono nawet więcej niż 4,75 zł. Potem jednak nurkowaliśmy kilka godzin później niewiele powyżej 4,70 zł. Po drodze inwestorzy znów sprzedawali i dotarli w okolice 4,73 zł, by dzień zamknąć na 4,72 zł. Większość analityków jako powód tych ruchów wskazuje zmienne interpretacje tego, co się dzieje za oceanem. Początkowa przecena miała być konsekwencją środowych słabszych danych przetrawionych dopiero w nocy, stąd zamieszanie na otwarciu. Odbicie to z kolei zasługa przyzwoitych wczorajszych odczytów, o czym piszemy w paragrafie poniżej.

Niespodzianka za oceanem

Po serii słabszych danych wielu analityków uważało, że kolejną rzeczą, na którą należy czekać, jest pogorszenie na rynku pracy. Potwierdzenie, że słabsze dane odbijają się również tam, pozwalałoby mówić o negatywnym sprzężeniu zwrotnym i uzasadniało czarne wizje przyszłości. Wczorajsze dane jednak pokazały zaledwie 190 tysięcy wniosków o zasiłek i był to jeden z najniższych rezultatów od wielu miesięcy. Do tego w dodatku rozpoczęto budowę większej liczby domów, niż sądzili analitycy. Dalej mamy zatem dziwną sytuację, gdzie indeksy koniunktury wskazują na nadchodzące spowolnienie, a być może recesję. Z drugiej strony zarówno rynek pracy, jak i nieruchomości wciąż są dość silne, co stawia cały potencjalny kryzys pod sporym znakiem zapytania. Na rynku walutowym dane te spowodowały chwilowe wzrosty na dolarze.

Turcja utrzymuje kierunek

Bank centralny Turcji nie zmienił wczoraj stóp procentowych. Powodem była “skuteczność” dotychczasowej polityki. Udało się bowiem zdusić inflację do zaledwie 64,27% w ujęciu rocznym. To ponad 20 punktów procentowych mniej niż miesiąc temu. Na tak dużą poprawę mają wpływ dwie podstawowe kwestie. Po pierwsze punkt odniesienia. W listopadzie rok temu mieliśmy 21,31% jako punkt odniesienia, z kolei w grudniu było to już 36,08%. Mamy zatem dużo wyższą bazę to i wynik niższy. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na najniższy miesięczny wzrost od sierpnia 2021 roku. Waluta jednak dalej stabilnie słabnie względem dolara. Tempo tych zmian jest jednak ostatnimi tygodniami na tyle wolne, patrząc przez pryzmat poprzednich kwartałów, że można wręcz mówić o stabilizacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

12:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia EBC,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

5 lutego br. wejdą w życie kolejne sankcje wobec Rosji

Embargo na import ropy drogą morską do państw UE i „kaganiec cenowy” na dostawy do krajów trzecich, które weszły w życie 5 grudnia ub.r., to jedna z najbardziej dotkliwych do tej pory sankcji wymierzonych w Rosję. – Już przygotowujemy się do ich kolejnego etapu. 5 lutego br. wejdzie w życie embargo na import z Rosji produktów naftowych i kolejny pułap cenowy na takie produkty – mówi Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak ocenia, te kroki wymierzone w rosyjski sektor energetyczny ograniczą jej wpływy do budżetu centralnego, ale i tak wiele zależy od tego, czy i jak Rosji uda się obejść embargo. Dlatego potrzebne jest uszczelnianie nakładanych sankcji.

 Unia Europejska wprowadziła do tej pory dziewięć pakietów sankcji na Rosję. Oczywiście te najbardziej istotne, ograniczające działanie rosyjskiej gospodarki, były nakładane na początku, a kluczowy jest szósty pakiet, w którym wprowadzono sankcje na sektor energetyczny. Teraz dopiero obejmują one sektor naftowy. Mam wrażenie, że w tym momencie Unia Europejska koncentruje się przede wszystkim na uszczelnianiu sankcji, które już zostały wprowadzone, obserwuje efekty tych sankcji naftowych – mówi agencji Newseria Biznes Iwona Wiśniewska, ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich.

W połowie grudnia ub.r. UE przyjęła dziewiąty pakiet sankcji gospodarczych i indywidualnych wobec Rosji w odpowiedzi na wywołaną przez nią wojnę oraz nasilenie ataków na ludność i infrastrukturę cywilną. Wśród podmiotów objętych nowymi sankcjami są m.in. rosyjski Regionalny Bank Rozwoju, cztery kanały telewizyjne oraz firmy zbrojeniowe, które nie będą mogły handlować z przedsiębiorstwami unijnymi, a ich majątek w Europie zostanie zamrożony. Nowy pakiet obejmuje również zakaz inwestycji w rosyjskie górnictwo, zakaz świadczenia usług w zakresie reklamy i badań rynku przez firmy unijne oraz zakaz zajmowania stanowisk w rosyjskich podmiotach przez obywateli UE. Ta dodała ponadto do listy sankcyjnej 49 podmiotów i 141 osób, zaangażowanych m.in. w ataki na ludność cywilną i porwania ukraińskich dzieci.

Oprócz sankcji wymierzonych w konkretne podmioty pakiet obejmuje też embargo eksportowe na towary, które mogą być przydatne rosyjskiemu wojsku: drony, silniki samolotowe i części do nich (bezpośredni zakaz wywozu do Rosji i każdego państwa trzeciego, które mogłoby je jej dostarczać), niektóre chemikalia, elektronikę i komponenty informatyczne o potencjalnym zastosowaniu militarnym. Sankcjami sektorowymi zostało objętych 168 podmiotów powiązanych z rosyjskim kompleksem wojskowym i przemysłowym. Żeby zapobiec ich obchodzeniu, w wykazie umieszczono również podmioty kontrolowane przez Rosję z siedzibą na terytorium bezprawnie zaanektowanego Krymu i w Sewastopolu.

Według ekspertów nowy pakiet sankcji nie będzie stanowić zbyt poważnego uderzenia w rosyjską gospodarkę. Dużo większe konsekwencje będzie mieć dla niej embargo na import drogą morską ropy do państw UE, które weszło w życie 5 grudnia ub.r.

– Jednocześnie został wprowadzony pułap cenowy (price cap) na eksport rosyjskiej ropy drogą morską do państw trzecich, czyli wszystkich państw poza G7. Ropa eksportowana po cenie powyżej 60 dol. za baryłkę nie może być obsługiwana przez podmioty europejskie, amerykańskie czy kanadyjskie, czyli wszystkie podmioty z państw G7 plus Australia – mówi analityczka OSW.

Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, to posunięcie w praktyce oznacza, że podmioty zarejestrowane w krajach reprezentujących 46 proc. światowego PKB nie mogą teraz importować z Rosji ropy drożej niż w cenie 60 dol. za baryłkę oraz 5 proc. poniżej średniej ceny rynkowej. Natomiast spedytorzy i ubezpieczyciele transportu morskiego zarejestrowani w UE nie mogą brać udziału w transporcie rosyjskiej ropy do państw trzecich przy zakupie po cenie wyższej od ustalonego limitu. To dotkliwe, ponieważ firmy z UE są właścicielami około 40 proc. światowych statków transportowych, a przedsiębiorstwa z państw G7 ubezpieczały większość przewozów rosyjskiej ropy.

W odpowiedzi 27 grudnia ub.r. Władimir Putin podpisał dekret w sprawie środków mających stanowić odpowiedź na wprowadzone przez Zachód ograniczenia cenowe na rosyjską ropę i produkty naftowe. Dokument całkowicie wstrzymuje eksport do tych krajów, które będą stosować pułap cenowy.

– Te sankcje nałożone w grudniu ub.r. na rosyjski sektor naftowy są najbardziej dotkliwe, a już przygotowujemy się do ich kolejnego etapu – 5 lutego br. wejdzie w życie embargo na import z Rosji do Unii Europejskiej produktów naftowych i kolejny pułap cenowy na takie produkty – mówi Iwona Wiśniewska.

Zakaz zakupu, importu i transferu ropy naftowej i rafinowanych produktów ropopochodnych z Rosji do UE to odsunięty w czasie mechanizm szóstego pakietu sankcyjnego, który UE przyjęła już na początku czerwca ub.r. Wprowadzono w nim odstępstwo dotyczące ropy naftowej importowanej rurociągiem do państw UE, które z powodu położenia geograficznego są szczególnie uzależnione od dostaw z Rosji i nie mają innych realnych opcji. Mimo to najwięksi dotychczasowi odbiorcy rosyjskiej ropy rurociągowej, czyli Niemcy i Polska, ogłosili, że całkowicie wstrzymają import tego surowca. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, te kroki zmuszą Rosję do ograniczenia lub przekierowania w sumie ok. 25 proc. swojego eksportu.

– Te sankcje są bardzo znaczące o tyle, że sektor energetyczny jest podstawą rosyjskiej gospodarki. Tak więc uderzając w sektor naftowy, ograniczamy dochody do rosyjskiego budżetu – mówi ekspertka.

Według danych Bruegela, europejskiego think tanku specjalizującego się w analizach ekonomicznych, od 2006 roku ponad 60 proc. dochodów budżetu federalnego Rosji pochodziło ze sprzedaży ropy i gazu (przy czym udział ropy naftowej był około pięciokrotnie wyższy niż gazu ziemnego). Dlatego jeśli sankcje zadziałają poprawnie, ograniczą zyski Federacji Rosyjskiej, które bezpośrednio finansują machinę wojenną reżimu Putina.

 Rosyjska ropa może wciąż docierać do europejskiego rynku w postaci produktów naftowych, ale wyprodukowanych już w państwach trzecich. To oznacza, że kraje takie jak Turcja, Indie czy państwa Zatoki Perskiej będą importować surową rosyjską ropę zgodnie z pułapem cenowym, poniżej 60 dol. za baryłkę, przerabiać ją w rafineriach, a produkty uzyskane z tej ropy sprzedawać do UE. To jest kanał, przez który rosyjska ropa pośrednio mogłaby dotrzeć do Unii. Natomiast nie zmienia to faktu, że Rosjanie i tak będą zarabiać na tej ropie znacznie mniej niż wcześniej. Ten główny efekt, który chcą uzyskać państwa G7, czyli zredukować dochody rosyjskiego budżetu z sektora energetycznego, i tak zostanie osiągnięty – mówi Iwona Wiśniewska.

Ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich zauważa, że istnieje też szansa na to, że Federacja Rosyjska będzie próbować wprost obchodzić sankcje nałożone na jej sektor naftowy.

– Słyszeliśmy w ostatnich tygodniach o tym, że Rosjanie skupują tankowce i rozwijają swoją flotę, żeby obejść ten pułap cenowy i móc dalej eksportować. Z drugiej strony była mowa o tworzeniu jakiejś szarej floty tankowców, nie wiadomo do kogo należącej, co też jest pomysłem na obchodzenie unijnego embarga na rosyjską ropę – zwraca uwagę. – Te tankowce, wypływając z ropą z rosyjskich portów, gdzieś na morzu wyłączają urządzenia identyfikujące, przeładowują surowiec na tankowce pod inną banderą, które mają już możliwość wpływania do unijnych portów. To jest oczywiście nielegalne, zarówno Unia, jak i Stany Zjednoczone próbują z tym walczyć.

Z analiz organizacji pozarządowej Global Witness wynika, że w ubiegłym roku w poszczególnych miesiącach od 34 do 52 proc. eksportu rosyjskiej ropy odbywało się przy udziale statków i przedsiębiorstw zarejestrowanych na Cyprze, Grecji i Malcie.

Państwa członkowskie UE różnie definiują w tej chwili naruszanie sankcji i przewidują różne kary. Dlatego 28 listopada 2022 roku Rada UE jednogłośnie przyjęła decyzję o dodaniu naruszania sankcji do unijnego wykazu przestępstw zamieszczonego w Traktacie o funkcjonowaniu UE. Ma to zniechęcać do prób ich obchodzenia. W kolejnym kroku Komisja Europejska ma zaproponować dyrektywę ustanawiającą minimalne normy dotyczące definicji przestępstwa naruszania unijnych sankcji oraz kar za te naruszenia.

– Rosyjskie firmy dość dobrze radziły sobie z obchodzeniem sankcji nakładanych zaraz po wybuchu wojny – ocenia Iwona Wiśniewska. – Z sankcjami finansowymi walczył przede wszystkim bank centralny i rosyjskie ministerstwo finansów. Zdecydowano w marcu o wstrzymaniu wymienialności rubla, co spowodowało, że większość efektów tych sankcji została ograniczona, dewaluacja rubla, która miała miejsce na początku, została zahamowana, rubel bardzo się umocnił i też w ten sposób m.in. udało się zwalczyć inflację.

Jak wskazuje, sankcje sektorowe udaje się obchodzić z kolei głównie dzięki pomocy państw trzecich.

– To znaczy, że starają się importować potrzebne im towary m.in. przez Turcję czy Chiny. Natomiast te państwa próbują przede wszystkim doskonale zarabiać na Rosji, więc cena towarów sprowadzanych przez nie jest bardzo wysoka – mówi ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich. – Dodatkowo Chiny, zwłaszcza chińskie firmy państwowe, są dość ostrożne i obawiają się sankcji wtórnych, które mogłyby zostać na nie nałożone przez Stany Zjednoczone. Dlatego starają się przestrzegać sankcji, szczególnie technologicznych.

Rosja jest trzecim największym na świecie producentem ropy i jej największym eksporterem. Około 7 mln baryłek ropy i produktów ropopochodnych dziennie stanowi 38,5 proc. wartości całego rosyjskiego eksportu. Jeszcze w 2021 roku zyski ze sprzedaży ropy naftowej tylko do państw UE stanowiły ok. 10 proc. centralnego budżetu Federacji Rosyjskiej, a na unijny rynek trafiało ok. 3 mln baryłek rosyjskiej ropy dziennie. Z początkiem 2023 roku ten import ma wynosić nieco ponad 0,25 mln. Jak dotąd Rosji udało się znaleźć nowych odbiorców na ok. 1 mln baryłek dziennie, ale spadek popytu na rosyjską ropę wymusił znaczną obniżkę ceny (dane PIE i Bruegela).

Według ostatniej prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego gospodarka Rosji skurczy się o 3,4 proc. w 2022 roku (zamiast prognozowanych wcześniej 6 proc.) oraz 2,3 proc. w 2023 roku. Z kolei Bank Światowy za 2022 rok oczekuje spadku rosyjskiego PKB o 4,5 proc. zamiast prognozowanych wcześniej 8,9 proc. Władimir Putin poinformował ostatnio, że spadki są mniejsze, niż prognozowano, zarówno w kraju, jak i za granicą – między styczniem a listopadem 2022 roku PKB skurczyło się tylko o 2,1 proc., a w całym roku będzie to ok. -2,5 proc.

Gaz ziemny w USA najtańszy od wiosny 2021

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji kontynuowały wczoraj rozpoczęty w środę spadek (S&P 500 -0,76 proc., DJIA -0,76 proc., Nasdaq Composite –0,96 proc.). Zwyżki głównych indeksów przeważały natomiast dziś na giełdach Azji i Oceanii. Największy – +1,82 proc. – notował Hang Seng, który osiągnął najwyższy poziom od początku lipca ub.r.

Niewielkimi wzrostami rozpoczęła się również piątkowa sesja na większości europejskich rynków akcji (DAX +0,5 proc., CAC 40 +-0,54 proc.).

Na GPW ok. godz. 10-te WIG-20 rósł o 0,34 proc. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Ciech i Benefit. Wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od roku była dziś cena akcji spółki Playway.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych osiągnęła w środę i czwartek najniższy poziom od września, ale dziś lekko rosła. Rentowność polskich 10-latek próbowała wrócić powyżej poziomu 6 proc. (6,007 proc.).

Cena kontraktów na amerykański gaz ziemny na NYMEX-ie spadła dziś do najniższego poziomu od wiosny 2021 i jest obecnie ponad 3-krotnie niższa niż w sierpniu ub.r. Lekko rosły dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,73 proc., Brent +0,66 proc. ok. godz. 9:40). Niewielkie wzrosty notowały dziś również kontrakty na metale szlachetne (złoto +0,4 proc., srebro +0,91 proc., platyna +0,17 proc.). Wyjątkiem był najsłabszym w tej grupie od jakiegoś czasu pallad (-0,85 proc.).

Euro lekko umacniało się dziś rano względem amerykańskiego dolara (EUR/USD +0,17 proc. ok. godz. 9:40). Nieco słabł natomiast względem USD japoński jen (USD/JPY +0,44 proc.), ale kurs USD/JPY pozostawał poniżej poziomu 130 JPY.

Nieco umacniał się na początku dzisiejszego dnia polski złoty (EUR/PLN -0,14 proc., USD/PLN – 0,31 proc.).

Po ubiegłotygodniowym rajdzie w górę kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara konsoliduje się w okolicach poziomu 21000 USD (dziś ok. godz. 9:30 -0,72 proc.).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Roof Renovation finalizuje proces mariażu Spółek

Notowany na NewConnect Roof Renovation, jeden z liderów rynku w segmencie wykonawstwa dachów płaskich oraz obudowy dla wielkogabarytowych obiektów przemysłowych i logistycznych, z sukcesem zakończył proces mariażu ze spółką TopLevelTennis.com. 19 stycznia Sąd Rejonowy w Opolu zarejestrował emisję akcji serii L skierowaną do właścicieli Roof Renovation Sp. z o.o.

Sąd rejonowy w Opolu zarejestrował podwyższenie kapitału zakładowego Roof Renovation w drodze emisji akcji serii L. Akcje te zostały objęte przez założycieli Roof Renovation Sp. z o.o. w zamian za 100 proc. udziałów w tej spółce. Umowy objęcia akcji i nabycia Roof Renovation Sp. z o.o. przez spółkę notowaną na NewConnect (wcześniej pod nazwą TopLevelTennis.com) zostały zawarte 30 września 2022 r. Na początku października ubiegłego roku do zarządu spółki zostali powołani założyciele firmy i obecnie główni akcjonariusze: Rafał Wójcik, Tomasz Kochajkiewicz i Paweł Śnieżek.

Rejestracja podwyższenia kapitału zakładowego formalnie kończy proces mariażu Spółek, tj. nabycia Roof Renovation sp. z o.o. w zamian za akcje serii L i naszego debiutu na NewConnect. Cieszymy się z tego, w szczególności wiedząc, że czekało na to wielu inwestorów. Konsekwentnie wywiązujemy się ze składanych w przeszłości deklaracji, realizując po kolei wyznaczane cele – zarówno korporacyjne jak i biznesowe. Te drugie na najbliższe lata określiliśmy w opublikowanej w grudniu strategii. – komentuje Rafał Wójcik, prezes Roof Renovation.

Strategia na lata 2022-2027 zakłada m.in. rozwój komplementarnej oferty w szczególności w zakresie produkcji ekologicznych materiałów budowlanych, zastosowania OZE w przemyśle i budownictwie oraz inwestycji w nieruchomości gruntowe, jednocześnie dalej rozwijając swoją podstawową działalność prowadząc ekspansję na zagraniczne rynki.

Firma obecnie jest w trakcie realizacji 10 projektów o łącznej powierzchni 190 tys. mkw. i wartości 105 mln PLN, które do tej pory zostały zrealizowane w ponad 80%. W trakcie realizacji są prace nad obiektami dla m.in. Tesli, SK innovation i Eurobox, natomiast w minionym roku Roof Renovation ukończył 12 projektów m.in. dla Media Expert, LG, InPost, LPP, ZALANDO, Panattoni, Kaufland czy Valeo.

Lafarge wychwyci 100% emisji CO2 w Cementowni Kujawy

  • Cementownia Kujawy stanie się pierwszą w Polsce oraz jedną z pierwszych na świecie zeroemisyjnych cementowni. Lafarge w Polsce właśnie podpisał umowę na projekt “Kujawy Go4ECOPlanet”, dzięki któremu powstanie instalacja wychwytująca 100% emisji CO2 z produkcji klinkieru.
  • Projekt wyznacza standardy w innowacjach przemysłowych wspierających ochronę klimatu. Jest więc milowym kamieniem w dekarbonizacji całego łańcucha budownictwa z możliwością replikacji w innych gałęziach przemysłu.
  • Część środków na realizację inwestycji pochodzi z funduszy UE w ramach programu Innovation Fund, który finansowany jest m.in. z wpływów uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami (ETS).

19 stycznia 2023 roku w Brukseli, Lafarge oraz Innovation Found podpisali umowę na dofinansowanie projektu. Łączna kwota kosztów poniesionych na projekt przez 10 lat to 380 mln euro, z czego 265 mln euro to koszty inwestycyjne (CAPEX). Dofinansowanie UE wynosi 228 mln euro. Na 2023 rok zaplanowane zostały działania związane z projektowaniem i finalizacją umów z partnerami projektu. Uruchomienie instalacji planowane jest na 2027 rok.

W okresie realizacji inwestycji w Cementowni Kujawy powstanie infrastruktura do wyłapywania dwutlenku węgla z gazów wylotowych pieca do wypału klinkieru i jego skraplania oraz infrastruktura towarzysząca. Instalacja oparta zostanie na technologii Cryocap ™ FG firmy Air Liquide oddzielającej dwutlenek węgla z gazów emitowanych do atmosfery. Wychwyci ona 100% emisji CO2 powstałych z produkcji klinkieru – podstawowego składnika do produkcji cementu. Dzięki temu Cementownia Kujawy będzie mogła także produkować cement o bardzo niskiej emisji. W ciągu 10 lat instalacja wyłapie ponad 10 mln ton CO2, co stanowi 10% rocznej emisji całego sektora cementowego w Polsce.

Kompletny łańcuch CCS

Zastosowanie wychwytywania na skalę przemysłową pozwoli na replikację tej technologii w innych cementowniach oraz branżach na świecie. Dalszym etapem jest stworzenie pełnego łańcucha wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla. Po skropleniu i załadunku CO2 zostanie przetransportowane koleją do punktu przeładunkowego w porcie morskim, a stamtąd załadowane na statki i dostarczone na Morze Północne. Trwałe magazynowanie odbędzie się w specjalnie przeznaczonych do tego wyeksploatowanych kawernach po złożach gazu i ropy naftowej. Będzie to możliwe dzięki współpracy z innymi partnerami mającymi wiedzę i doświadczenie w skraplaniu, transporcie i magazynowaniu gazów i jest to część osobnego projektu w konsorcjum, w skład którego wchodzi również Lafarge w Polsce.

Dekarbonizacja sektora cementowego i budownictwa

Projekt Go4ECOPlanet to element strategii zrównoważonego rozwoju Lafarge i Grupy Holcim, gdzie jednym z celów jest dekarbonizacja procesów przemysłowych. Lafarge już od wielu lat prowadzi szereg inwestycji w unowocześnienie produkcji materiałów budowlanych wpływających na ograniczenie emisji CO2. Znaczące przyspieszenie dekarbonizacji osiągnięto w ostatnich trzech latach. Firma wprowadziła niskoemisyjne cementy (ECOPlanet) oraz betony (ECOPact). Zwiększyła wykorzystanie paliw alternatywnych pochodzących z odpadów nie poddających się recyklingowi oraz materiałów zdekarbonizowanych jako surowce w celu obniżenia emisji przy produkcji klinkieru – kluczowego składnika cementu. Realizowana jest również modernizacja drugiej Cementowni Małogoszcz w której trwają właśnie prace budowlane. Te wszystkie działania w połączeniu z wychwytywaniem CO2 przełożą się na znaczące obniżenie śladu węglowego w betonie i całym budownictwie, co powoli tworzyć rzeczywiście zielone budynki i inne obiekty infrastrukturalne.

Projekt Go4ECOPlanet realizuje cele Europejskiego Zielonego Ładu  zgodnie z prawodawstwem mającym na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Grupa Muszkieterów urosła o ponad miliard złotych

Grupa Muszkieterów podsumowała wyniki handlowe za 2022 rok. Obrót zrealizowany przez zrzeszone w jej ramach supermarkety Intermarché i Bricomarché wyniósł 9,8 miliardów złotych, co przełożyło się na 11,5 proc. wzrost rok do roku. Tym samym jej marki potwierdziły ambicje dalszego rozwoju i umocniły pozycje wśród kluczowych graczy handlu detalicznego w obszarze FMCG i DIY.

Sieć Intermarché odbudowuje swoją pozycję

Sieć Intermarché ma za sobą udany rok. Bez udziału sprzedaży paliw zwiększyła obrót o pół miliarda złotych, osiągając wzrost na stałej bazie sklepów (LFL) o blisko 13,50 proc. Wraz ze stacjami paliw, przychody Intermarché urosły o ponad 700 mln złotych i przekroczyły próg 6 miliardów złotych obrotu. Sieć kończy rok z liczbą 22 punktów sprzedaży, które przeszły remodeling do konceptu Power. Marka powiększyła także park stacji paliw o kolejnych 5 placówek, wzmacniając tym samym swoją pozycję lidera sektora paliwowego wśród sieci handlowych. Miniony rok upłynął dla Intermarché pod znakiem rozwoju e-commerce. Dzięki temu w co czwartym sklepie sieci można realizować zakupy online w ramach usługi Drive.

Dalszy rozwój sieci Bricomarché

Sieć Bricomarché kontynuowała politykę ekspansji i inwestycje w rozwój konceptów handlowych. Marka urosła o kolejne 300 mln złotych i zrealizowała obrót na poziomie 3,6 mld zł, co przełożyło się na 9 proc. wzrost. 2022 rok był intensywny pod względem dalszego rozwoju kanału e-commerce. Obecnie wszystkie sklepy sieci posiadają tę usługę, a Bricomaty, czyli specjalne boksy do odbioru zamówień online, są dostępne dla klientów przy 104 sklepach sieci. Dużym sukcesem było także otwarcie na Śląsku drugiego centrum logistycznego dla sieci Bricomarché.

Inwestycje w ceny, systemy informatyczne i spersonalizowany marketing

W 2022 r. Grupa Muszkieterów zintensyfikowała transformację informatyczną. W efekcie prac, we wszystkich supermarketach Intermarché i Bricomarché, wymienione zostały systemy kasowe. Proces zmian tych systemów rozpoczął się także na stacjach paliw. Z pozytywnym wynikiem zakończyły się testy kas samoobsługowych w obu sieciach. Wraz z rozbudową infrastruktury informatycznej, marki rozwinęły programy w obszarze spersonalizowanego marketingu, który opiera się zarówno na aplikacji mobilnej, jak i karcie fizycznej. Obie marki wdrożyły strategię ograniczania kosztów dystrybucji, która zakłada reinwestycję oszczędności w ceny. Dzięki takiej polityce sieć Bricomarché umocniła pozycję najtańszej sieci na rynku, a Intermarché w znaczącym stopniu poprawiła swój indeks cenowy w relacji do konkurencji.

Marc Dherment
Marc Dherment

– 2022 rok, mimo, że niełatwy dla branży spożywczej i budowlanej, przyniósł nam bardzo dobre wyniki. Wzrost obrotów o miliard złotych w stosunku do roku poprzedniego pokazuje, że trudności spowodowane wojną i wysoką inflacją nie powstrzymały Grupy przed wzmocnieniem swojej pozycji rynkowej. Był to czas wielu zmian i inwestycji, dzięki którym poprawiliśmy wewnętrzne procesy i udoskonaliliśmy narzędzia do prowadzenia handlu. Dokonaliśmy także znaczących zmian w obszarze naszego modelu franczyzowego. Wdrożona strategia przyłączeń, nowa platforma komunikacji i digitalizacja procesu są tego wyraźnym dowodem mówi Marc Dherment, Dyrektor Generalny Grupy Muszkieterów.

Czym się różni B2B od B2C? E-commerce w praktyce

Sprzedaż w internecie może być nakierowana na dwa różne kanały odbiorców. Podejście do sprzedaży skierowanej do konsumentów wymaga innych działań niż ta, która jest ukierunkowana w stronę innego biznesu. Zanim podejmie się działania w jakimkolwiek kierunku, warto wiedzieć, co różni ecommerce B2B i B2C.

E-commerce B2B (business-to-business) i B2C (business-to-consumer) to dwa modele sprzedaży online, które różnią się pod względem tego, kto jest ich konsumentem. W modelu B2B przedsiębiorca skupia się na sprzedaży swoich produktów lub usług innym przedsiębiorstwom, podczas gdy w modelu B2C sprzedawca skupia się na oferowaniu swoich produktów lub usług konsumentom indywidualnym.

Aktualnie bardzo często mawia się, iż granica pomiędzy dwoma modelami sprzedaży zaczyna się zacierać, gdyż usługi, które kiedyś były skierowane tylko do jednej grupy odbiorców zaczynają się wzajemnie mieszać. Jakie kryteria zatem różnią model sprzedaży w ecommerce B2B a B2C?

Główne różnice pomiędzy modelem B2B i B2C

  1. Skala sprzedaży: W modelu B2B sprzedaż może być większa, ponieważ przedsiębiorstwa zwykle kupują większe ilości produktów niż konsumenci indywidualni.
  2. Proces zakupowy: W ecommerce B2B proces zakupowy jest bardziej złożony i często wymaga więcej negocjacji i konsultacji z klientami. Natomiast w sprzedaży B2C proces zakupowy jest zazwyczaj prostszy i bardziej bezpośredni.
  3. Relacje z klientami: W B2B relacje z klientami są często długofalowe i opierają się na wzajemnym zaufaniu, zaś w B2C są one często krótsze i bardziej przejściowe.
  4. Sposób dystrybucji: Model B2B dystrybuuje produkty bezpośrednio do klientów, podczas gdy w modelu B2C produkty są sprzedawane za pośrednictwem sklepów detalicznych lub innych punktów.
  5. Złożoność produktów: sposób sprzedaży w ecommerce B2B prezentuje produkty bardziej złożone i specjalistyczne, podczas gdy w B2C są one często prostsze i bardziej powszechne.

Jak rozpocząć sprzedaż B2B ecommerce?

Aby rozpocząć e-commerce B2B (business-to-business), należy podjąć następujące kroki:

  1. Zdefiniowanie oferty: cel biznesowy, wybór produktów lub usług oferowanych swoim klientom. Oferta musi być unikalna i odpowiadać potrzebom i oczekiwaniom potencjalnych klientów.
  2. Strona internetowa: budowa własnej strony internetowej lub skorzystanie z gotowych platform e-commerce, takich jak IdoSell, SkyShop czy Magento. Strona internetowa powinna zawierać informacje o prowadzonej firmie, sprzedawanych produktach lub usługach, cenach i warunkach dostawy.
  3. Pozyskanie klientów: zweryfikowanie i dotarcie do potencjalnych klientów poprzez reklamę online, udział w targach branżowych, networking czy działania SEO. Dobrym rozwiązaniem jest również skorzystanie z mediów społecznościowych, takich jak LinkedIn, aby nawiązać kontakt z konsumentami.
  4. Obsługa klienta: w modelu B2B relacje z klientami są często długofalowe i opierają się na wzajemnym zaufaniu. Dlatego ważne jest, aby zadbać o dobrą obsługę klienta i szybko reagować na pytania i prośby swoich klientów.
  5. Monitorowanie wyników: regularne sprawdzanie wyników finansowych i analiza danych, takie jak wolumen sprzedaży, marża zysku, koszty obsługi klienta i inne ważne wskaźniki, pozwalają uzyskać obraz tego, jak działa przedsiębiorstwo i jakie zmiany można wprowadzić, aby odnieść większy sukces.

Zatem, jak widać, należy dobrze się przygotować do sprzedaży ecommerce B2B. Nie jest to działanie, które przyniesie swoje rezultaty z dnia na dzień, jednak przy odpowiednim zaprojektowaniu i opracowaniu koncepcji biznesowej może przynieść ogromne zyski.

Dlaczego w 2022 r. ceny nowych mieszkań rosły zamiast spadać?

W 2022 r. skurczył się popyt na nowe mieszkania, ale – jak dotąd – nie spowodowało to spadku ich średniej ceny ofertowej w przeliczeniu na metr kwadratowy w ofercie firm deweloperskich. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wyjaśniają, dlaczego nie spełnia się prognoza tych, którzy wypatrują „pęknięcia bańki cenowej”.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że przez ostatni rok średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań wzrosła w Łodzi aż o 17%. Dwucyfrowe podwyżki miały miejsce także w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. Z kolei w Gdańsku i Katowicach mieszkania podrożały „tylko” o 9% w przeliczeniu na metr kwadratowy.Komunikat-ceny powinny spadać a rosną1

Najpewniej wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, że w sytuacji zapaści na rynku kredytowym skutkującej gwałtownym spadkiem popytu na mieszkania, ich ceny wzrosły zamiast zmaleć. I dlaczego w jednych miastach mieszkania podrożały bardziej, a w innych mniej – mówi ekspert portalu RynekPierwotny.pl Marek Wielgo.

I dodaje, że wynika to z wielu czynników, a wszystkie odzwierciedla struktura cenowa mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie w danym mieście. Żeby mieć pełniejszy obraz rynku warto więc przeanalizować zmiany jakie w niej zachodzą oraz przyczyny tych zmian.

Pierwszą z nich był galopujący wzrost kosztów budowy, z którym mieliśmy do czynienia przez większą część ubiegłego roku. Zmusiło to firmy deweloperskie do podnoszenia poprzeczki cenowej. Widać to m.in. po tym, jak dramatycznie szybko skurczyła się w największych miastach oferta mieszkań z ceną poniżej 8 tys. zł za m kw. Ponieważ szybko się wyprzedawały, to np. w Poznaniu odsetek lokali w cenie nie przekraczającej tego pułapu zmniejszył się w ciągu ostatnich 12 miesięcy z 25% do 4%. A dodajmy, że w tym okresie oferta poznańskich deweloperów skurczyła się zaledwie o 1%.

Innymi słowy, w grudniu ubiegłego roku osoby szukające mieszkania z ceną do 8 tys. zł mogły przebierać wśród blisko 800 ofert. Rok później było ich zaś już tylko ok. 120.  W Warszawie i Krakowie znalezienie tak tanich mieszkań zaczyna graniczyć z cudem.Komunikat-ceny powinny spadać a rosną2

Warto dodać, że przed rokiem można też było kupić w największych metropoliach lokale, których średnia cena metra kwadratowego nie przekraczała 7 tys. zł za m kw. Obecnie można takie znaleźć już tylko w Łodzi i Katowicach.

Drugą przyczyną wzrostu średniej ceny metra kwadratowego było wprowadzanie przez deweloperów do sprzedaży drogich i bardzo drogich mieszkań. Trzeba pamiętać też, że na mniejszych rynkach nawet pojedyncza inwestycja z wysokimi – jak na ten rynek – cenami może wywołać wrażenie, że mieszkania gwałtownie podrożały. Ponieważ podwyżki stóp procentowych zdusiły popyt głównie ze strony kupujących swoje pierwsze mieszkania za kredyt, deweloperzy mogli liczyć głównie na inwestorów kupujących mieszkania za gotówkę, np. z myślą o wynajmie, lub takich którzy chcą poprawić swoje warunki mieszkaniowe.

–  Chcąc spełnić oczekiwania zamożnych klientów deweloperzy wprowadzali na rynek mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji i wysokim standardzie  – wyjaśnia Marek Wielgo.

Na przykład w stolicy średnia cena metra kwadratowego wzrosła w lutym aż o 6%, gdyż deweloperzy wprowadzili do sprzedaży dużą pulę mieszkań ze średnią ceną ponad 16,1 tys. zł za metr. W tym czasie średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie wynosiła niespełna 13,1 tys. zł. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia także w innych metropoliach.

Co ciekawe, końcówka ubiegłego roku przyniosła stabilizację cen w niemal wszystkich metropoliach z wyjątkiem Gdańska, gdzie w listopadzie deweloperzy wprowadzili na rynek mieszkania średnio po przeszło 17,8 tys. zł za metr kwadratowy.

I właśnie to drogie mieszkania windowały średnią cenę metra kwadratowego. Na przykład we Wrocławiu odsetek mieszkań z ceną przekraczającą 12 tys. zł za m kw. wzrósł w ubiegłym roku z 18% do 40%. Jest on już niewiele mniejszy niż w Gdańsku i Krakowie. W efekcie stolica Dolnego Śląska dogania te miasta także pod względem średniej ceny metra kwadratowego.Komunikat-ceny powinny spadać a rosną3

Dodajmy, że np. w Łodzi jeszcze rok temu w ogóle nie było takich lokali w ofercie deweloperskich. Obecnie mają w niej 7% udział. Równie spektakularne zmiany w strukturze cenowej oferty firm deweloperskich odnotowaliśmy w Katowicach, gdzie średnia cena metra kwadratowego przekroczyła w tym roku pułap 10 tys. zł za m kw. Rok temu trzy na dziesięć mieszkań na rynku pierwotnym kosztowało więcej. Obecnie już przeszło połowa.Komunikat-ceny powinny spadać a rosną4

Należy jednak podkreślić, że w 2022 r. wiele firm deweloperskich zaczęło proponować kupującym rabaty i różnego rodzaju bonusy. Deweloperzy nie byli jednak zmuszeni wyprzedawać mieszkań po znacznie obniżonych cenach, bo nie szarżowali z podażą. Wstrzymywali oni budowy zwłaszcza tam, gdzie już nie mogli rosnących kosztów budowy przerzucić na klientów. Mieszkania sprzedawane są wolniej, a oferta nowych inwestycji jest uzupełniana, a nie powiększana.

Z drugiej strony, nie można wykluczyć radykalnych przecen mieszkań w niektórych inwestycjach. Świadczy o tym malejący wskaźnik popytu w bigdata.rynekpierwotny.pl, który pokazuje, jaki jest udział sprzedanych mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Z ich punktu widzenia im jest wyższy, tym lepiej, bo oznacza szybsze tempo wyprzedaży oferty.

Np. w lutym 2021 r., czyli w szczytowym dla rynku warszawskiego pod względem sprzedaży okresie, wskaźnik popytu sięgał 22%. Oznaczało to, że oferowane w tym czasie przez deweloperów mieszkania wyprzedałyby się w niespełna 5 miesięcy, gdyby budowy stanęły. Jednak wraz z malejącą sprzedażą, systematycznie spadał także wskaźnik popytu. W grudniu 2022 r. zapasy mieszkań w stolicy wystarczyłyby na 16 miesięcy sprzedaży.Komunikat-ceny powinny spadać a rosną5

Zwykło się jednak przyjmować, że czas wyprzedaży oferty nie przekraczający 18 miesięcy świadczy o równowadze między popytem a podażą. Z taką sytuacją mamy jeszcze do czynienia nie tylko w Warszawie, ale także w Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku. Natomiast w Łodzi, Poznaniu i Katowicach grudniowy popyt był tak mały, że oferta deweloperów sprzedawałaby się w takim tempie nawet przez kilka lat.

Autor: RynekPierwotny.pl

Polacy chcą zaostrzenia kar za kradzieże sklepowe. Branża obawia się, że zjawisko wciąż będzie rosło

Ponad 44% Polaków uważa, że rząd powinien jeszcze bardziej zaostrzyć kary wobec osób kradnących w sklepach. Przeciwnego zdania jest przeszło 21% respondentów. Natomiast co siódmy uczestnik sondażu sugeruje, że zamiast większych kar należy postawić na edukację. Wśród zwolenników zaostrzenia prawa są głównie osoby w wieku 23-35 lat. Natomiast przeciwnikami takiej zmiany są przede wszystkim seniorzy. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla Grupy SkipWish. Pytana o komentarz do badania branża handlowa też jest za zaostrzeniem kar, ale także za obniżeniem progu, od którego kradzież jest przestępstwem. Jednocześnie przewiduje, że będzie przybywać zwolenników wyższych kar, ale samo ich podniesienie nie wyeliminuje całkowicie problemu. Przez biedę i szalejącą inflację będzie on raczej wciąż narastał.

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków, 44,1% respondentów uważa, że w związku z rosnącą liczbą kradzieży w sklepach, rząd powinien bardziej zaostrzyć kary wobec osób, które tego się dopuszczają. Z kolei 21,2% badanych jest przeciwnego zdania, uznając, że obecne sankcje są odpowiednie. 16,1% ankietowanych nie potrafi się określić w tej kwestii. 14,3% twierdzi, że zamiast karać, rząd powinien zastanowić się nad szerszą edukacją. Natomiast 4,3% uczestników sondażu wskazuje, że nie obchodzi ich ten problem.

– Z oficjalnych danych policyjnych wynika, że w pierwszych dziesięciu miesiącach ub.r. odnotowano więcej kradzieży w sklepach niż w analogicznym okresie 2021 roku. Liczba przestępstw wzrosła o blisko 30%, patrząc rok do roku. Z kolei zestawiając ubiegłoroczne dane z tymi z analogicznego okresu 2020 roku, widać już skok o blisko 60%. W przypadku wykroczeń nastąpił wzrost o 18%, porównując 2022 rok z 2021 rokiem. To są oczywiście mocno alarmujące wyniki, ale w obecnych czasach nie zaskakują – komentuje Maciej Tygielski, ekspert rynku retailowego, dyrektor zarządzający Grupą SkipWish.

Jak zaznacza Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), miliony Polaków znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Wiele osób doświadcza skrajnego ubóstwa. Konsekwencją kryzysu są kradzieże spowodowane biedą. W odróżnieniu od poprzednich lat, łupem złodziei padają produkty żywnościowe z podstawowego koszyka. To m.in. pieczywo, masło, makarony, wędliny czy słodycze. Sprawcami są coraz częściej tzw. zwykli ludzie, którzy nigdy wcześniej nie łamali prawa. Z taką opinią zgadza się Maciej Tygielski, jednocześnie dodając, że te i tak już fatalne statystki mogą jeszcze się pogorszyć. Wpłynie na to też ostatnia zmiana w kodeksie karnym.

– Naszym zdaniem, uznanie kradzieży do 800 złotych za wykroczenie, a nie przestępstwo, kilkakrotnie podniesie wielkość strat ponoszonych przez placówki handlowe i na pewno przyczyni się do wzrostu przestępczości. Czynnikiem hamującym ją oczywiście byłoby ryzyko poniesienia bardziej dotkliwej odpowiedzialności karnej za kradzież, choć nie wykluczyłoby jej w pełni. Głównym powodem kradzieży w sklepach jest bowiem impuls – mówi Tadeusz Zagórski, prezes zarządu Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.

Według Renaty Juszkiewicz, taka przewaga zwolenników zaostrzenia kar za kradzieże nad przeciwnikami tego rozwiązania świadczy o radykalizacji nastrojów społecznych. Z jednej strony może to być wyrazem poszanowania idei sprawiedliwości społecznej. Z drugiej zaś może wynikać z obaw o bezpieczeństwo własne i rodziny. Jak przekonuje prezes POHiD-u, w tym kontekście smutnym paradoksem jest uchwalenie ustawy podwyższającej próg, od którego kradzież jest przestępstwem – z 500 do 800 zł. Zdaniem prezesa Zagórskiego, zjawiskiem w pełni zrozumiałym jest to, że więcej respondentów opowiada się za zaostrzeniem kar za kradzieże. Ekspert jednak podkreśla, że wysoka kara nie przekłada się automatycznie na niższą przestępczość.

– Uważam, że szersza edukacja społeczeństwa w tym kontekście się nie sprawdzi. Po pierwsze, ludzie, którzy kradną z biedy i z głodu, raczej nie potrzebują edukacji, tylko pieniędzy lub szansy na ich zarobienie. Po drugie, trudno jest uczyć i przekonywać do zmiany kogoś, kto z kradzieży zrobił sobie sposób na wygodne życie. Mam tu na myśli członków grup przestępczych. Sama świadomość tego, że za kradzieże tak naprawdę płacą klienci, rośnie w Polsce. Konsumenci coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że sieci handlowe przerzucają na nich swoje straty, podnosząc odpowiednio ceny – analizuje ekspert z Grupy SkipWish.

Ponadto z sondażu wynika, że częściej za zaostrzeniem kar opowiadają się mężczyźni niż kobiety. Zwolennikami tego są głównie osoby w wieku 23-35 lat, z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 3000-4999 zł, a także legitymujące się wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym. Przeważnie są to mieszkańcy miejscowości liczących od 50 tys. do 99 tys. ludności.

– Jak pokazuje badanie, wiele grup społecznych popiera zaostrzenie prawa wobec sprawców kradzieży. Przypuszczalnie jednak powody skłaniające do takich deklaracji mogą być różne. To np. pochodzenie ze środowisk reprezentujących postawy punitywne, zetknięcie się z większą skalą kradzieży w średnich i dużych miastach, lęk przed przestępczością czy ograniczone zaufanie do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości – stwierdza prezes Juszkiewicz.

Z badania wiemy też, że częściej przeciwnikami zaostrzenia kar są mężczyźni niż kobiety. Ponadto w ten sposób wypowiadają się głównie osoby w wieku 56-80 lat. Przeważnie tak deklarują Polacy z miesięcznym dochodem netto na poziomie 7000-8999 zł i z wyższym wykształceniem. Głównie są to mieszkańcy miejscowości liczących od 100 tys. do 199 tys. mieszkańców.

– Nieco dziwi mnie fakt, że największymi przeciwnikami zaostrzenia kar są głównie osoby starsze. Być może nie do końca poprawnie rozpoznają wagę tego problemu. Do tego uważam, że kradzieże sklepowe w dużej mierze uderzają właśnie w tę grupę społeczną, bowiem ona jest najsłabsza finansowo. Handel, przerzucając na konsumentów swoje straty, nie wybiera przecież komu podniesie ceny – zaznacza Maciej Tygielski.

Z kolei Renata Juszkiewicz podkreśla, że w miarę nasilania się problemu liczba zwolenników zaostrzenia kar może wzrosnąć. Przy zataczającym coraz szersze kręgi zasięgu kradzieży, więcej osób może zetknąć się z nią osobiście bądź paść jej ofiarą. Zdaniem prezes POHiD, z tego powodu ważne jest ustanowienie ram prawnych, które zagwarantują elementarną sprawiedliwość społeczną i zwiększą poczucie bezpieczeństwa. Takim właśnie rozwiązaniem jest obniżenie progu kradzieży.

– Według naszego środowiska, rosnąca w sposób niespotykany inflacja i ogólny wzrost kosztów życia będą prowadziły do wzrostu przestępczości sklepowej. Naturalną reakcją osób pokrzywdzonych tym zjawiskiem jest apel do rządzących o zaostrzenie odpowiedzialności karnej. I my jako organizacja handlowa też o to postulujemy. Przewidujemy również, że zwolenników surowszej odpowiedzialności karnej za kradzieże będzie przybywać. Jednakże to nie wyeliminuje tego zjawiska – twierdzi prezes zarządu Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.

Jak podsumowuje Maciej Tygielski, złodziejstwo w sklepach to nie tylko problem sprzedawców, ale również samych konsumentów. A według różnych rynkowych analiz, najbardziej narażona na kradzieże jest branża spożywcza. To bardzo zła wiadomość, bo w konsekwencji wszyscy będziemy więcej płacić za żywność. Konsumenci, choć są coraz bardziej świadomi, to jednak nie wszyscy jeszcze zdają sobie sprawę z rosnących strat sklepów i z tego, że sprzedawcy będą musieli jakoś je rekompensować. Z pewnością zrobią to, podnosząc ceny produktów.

Czy Rosja zaatakuje Kijów z Białorusi?

Dziś zastanawiamy się wszyscy, czy Rosja posiada jeszcze potencjał przeprowadzenia operacji ofensywnej o dużej skali – ostatnio dokonała mobilizacji 200-300 tysięcy nowych żołnierzy rezerwistów. Dodatkowo do grupy Wagnera zmobilizowała około 40 tysięcy więźniów. Więc Rosja posiada spory potencjał ludzki i sprzętowy. I nawet jeśli Rosja straciła wg ukraińskich szacunków około 3000 czołgów – to jest w stanie w ciągu roku taki potencjał odtworzyć. Natomiast jakość rosyjskiego potencjału jest bardzo niska. Nawet zmobilizowanie żołnierzy w liczbie trzystu tysięcy nie stanowi takiej wartości, jak ekwiwalent trzystu tysięcy żołnierzy ukraińskich – ze względu na morale, wyszkolenie, wyposażenie, sprawność dowodzenia, nowoczesność sprzętu, sprawności tego sprzętu.

– Kierunek białoruski, o którym mówi się, że stąd może przyjść zagrożenie dla Ukrainy i otwarcie nowego frontu walk – to ruch samobójczy ze strony rosyjskiej. Ale nie wykluczam, że takie działanie może zostać podjęte, bo widzieliśmy różne nielogiczne działania ze strony rosyjskiej – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints, wykładowca ANS Gniezno. –

To może być chęć wciągnięcia Białorusi jako aktywnego członka konfliktu z wszystkimi tego konsekwencjami. Atak na Kijów to może być też pomysł rosyjskich dowódców wojskowych, którzy mogą chcieć zaspokoić żądania roszczenia władz czy Ministerstwa Obrony Narodowej – czyli ministra Szojgu bądź prezydenta Putina – żeby coś zrobić. Natomiast podstawowym celem takich działań, czyli przemieszczania sprzętu wojska na teren Białorusi ze strony Rosji, jest przede wszystkim konieczność związania ze strony ukraińskiej sił i środków, które trzeba blokować, by zabezpieczać te kierunki. Nie wykluczam działań ze strony Białorusi, ale one byłyby skazane na porażkę – wskazuje Matysiak.

SPIE przejmuje General Property w Polsce

SPIE ogłosiło zawarcie umowy przejęcia 100% General Property. Umowa została podpisana z końcem grudnia 2022 r. Dzięki akwizycji General Property, SPIE umacnia swoją pozycję rynkową i staje się liderem rynku technicznego zarządzania obiektami (TechFM) w Polsce.

General Property jest wiodącym graczem na rynku usług technicznego zarządzania obiektami w Polsce. Firma ma siedzibę w Warszawie i świadczy usługi na terenie całego kraju w nieruchomościach klientów. General Property zatrudnia około 500 wysoko wykwalifikowanych pracowników i w 2021 roku wygenerowała przychody w wysokości 24 milionów euro.

Markus Holzke, Dyrektor Generalny SPIE Deutschland & Zentraleuropa: „Cieszymy się, że możemy powitać silny zespół  pracowników General Property. Celem SPIE jest bycie dostawcą pierwszego wyboru w branży TechFM we wszystkich krajach europejskich, w których jesteśmy obecni. Dzięki szerokiej wiedzy specjalistycznej współtworzymy miejsca pracy dostosowane do zasobów technicznych naszych klientów, pomagając im usprawniać ich podstawową działalność. Wspieramy naszych klientów w procesie zwiększania efektywności energetycznej i zrównoważonym rozwoju dla osiągnięcia celów ESG/CSR. Niezmiernie cieszy nas umocnienie naszej pozycji rynkowej i zdobycie pozycji lidera w Polsce. Wspólnie stwórzmy przyjazną dla klimatu i wspomaganą cyfrowo przyszłość”.

Piotr Górnicki, Dyrektor Generalny i współzałożyciel General Property: „Jesteśmy bardzo zadowoleni, że w SPIE znaleźliśmy rzetelnego partnera dla naszych klientów, partnerów biznesowych i naszych pracowników. SPIE jest odnoszącym sukcesy liderem usług multitechnicznych z głęboką wiedzą specjalistyczną w zakresie technicznego zarządzania obiektami. Jesteśmy przekonani, że to bogactwo doświadczeń zaowocuje wieloma korzyściami dla naszych klientów i dalszymi możliwościami rozwoju dla naszych pracowników.”

Zamknięcie transakcji ma nastąpić w lutym 2023 roku i podlega jedynie zatwierdzeniu przez organy antymonopolowe.

Popyt i podaż na rynku sztuki

Co wyróżnia obszar sztuki na tle innych sektorów rynku? Odpowiedź jest prosta, choć nastręczajaca jednocześnie pewnych trudności początkujących inwestorom – unikalność. Rynek sztuki – ze względu na swoją specyfikę – wymyka się standardowym próbom kategoryzacji. Dzieła artystów funkcjonują inaczej niż klasyczne z perspektywy ekonomii aktywa. Głównym tematem niniejszego tekstu będą czynniki rynkowe, które powinniśmy poznać bliżej chcąc inwestować w sztukę, a mianowicie popyt i podaż.

Dzieła sztuki jako aktywa finansowe

Specyfikę popytu i podaży na rynku sztuki determinuje charakter samego dzieła. Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę? Gdzie zatem szukać zasadniczych różnic? Na początek należy zacząć od wspomnianej już we wstępie unikalności. Dzieło sztuki jest dobrem niepowtarzalnym. Żadna reprodukcja nie dorówna wartości i cenie oryginału. Z jednej strony na aukcjach mamy sytuacje, w których im wyższa cena obiektu tym mniej licytujących, ale z drugiej w przypadku artystów uznanych za niezwykle wartościowych rośnie jednocześnie cena jak i popyt (paradoks Veblena).

Determinanty popytu

Jeśli mówimy o popycie to na pierwszym planie zawsze znajduje się kwestia dochodów i zamożności społeczeństwa (popyt efektywny). Status materialny odgrywa najważniejszą rolę ze względu na próg inwestycyjny – nie da się ukryć, że zakup dzieła sztuki to wydatek, na który nie wszyscy mogą sobie pozwolić. Kolejnym determinantem, który należy wskazać są kompetencje nabywców związane z obcowaniem ze sztuką takie jak wrodzona wrażliwość, nabyta wiedza z dziedziny kultury czy poczucie estetyki. W książce „Obrazy na rynku finansowym. Analiza efektywności inwestowania” Anna Lucińska wymienia szereg pozacenowych determinantów popytu, do których zalicza m.in. gospodarkę doznań (ważną z perspektywy tego jak zmieniają się gusta odbiorców i krytyków), efekt kuli śnieżnej (czyli modę na twórczość danego artysty) oraz kumulatywność upodobań do dzieł sztuki (większe zainteresowanie sztuką generuje finalnie większy popyt).

Między popytem a podażą

W przypadku rynku sztuki często podaż nie nadąża za popytem. Najłatwiej zauważyć to na przykładzie dominującej pozycji sztuki współczesnej w ogólnej wartości obrotów na rynku. Sztuka dawna, choć charakteryzuje się stabilnymi cenami, to stosunkowo rzadko pojawia się na aukcjach – ich liczba jest po prostu ograniczona. Do obiegu za to trafiają regularnie prace żyjących i tworzących artystów, a więc w naturalny sposób więcej transakcji dokonuje się w segmencie sztuki współczesnej.

Polityka a podaż

Osobną kwestię stanowi polityka celna i regulacje prawne dotyczące wywozu dzieł sztuki poza granice kraju. Mimo przyświecającej ustawie idei ochrony rodzimego bogactwa kulturowego pojawiają się trudności w postaci ograniczenia przepływu dzieł sztuki. Co to oznacza w praktyce? Pewnych obiektów nie możemy wywieźć, pozostałe wymagają uzyskania odpowiedniego zaświadczenia, a to prowadzi – jak wskazuje Joanna Białynicka-Birula – do częściowego zamknięcia rynku i ograniczenia podaży.  Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 roku precyzyjnie określa zasady dotyczące wydania jednorazowego zezwolenia na stały wywóz obiektu, a w zależności od techniki i gałęzi sztuki zmienia się próg wartości i wieku konkretnego dzieła. Dla przykładu – zezwolenia potrzebujemy, gdy dzieło ma więcej niż 50 lat, a jego cena przekracza 40 tys. złotych. Ministerstwo Kultury może odmówić jednak wydania pozwolenia, jeśli dana praca zostanie uznana za zbyt istotną dla dziedzictwa kulturowego kraju.

O kreowaniu narracji i cen

Uczestnicy rynku sztuki, a więc domy aukcyjne, galerie czy antykwariaty również w pewnym stopniu mogą kreować ceny, podaż i popyt. Dorota Żaglewska w swojej książce „Sztuka czy biznes? Sekrety antykwariuszy” pisała o tworzeniu narracji, czyli uatrakcyjnieniu dzieła i podnoszeniu jego wartości poprzez umiejscowienie w odpowiednim kontekście czy wyeksponowanie walorów artystycznych. W skrócie – wydobycie i podkreślenie wyjątkowości obiektu. Ważne jest nie tylko co, ale i jak jest sprzedawane. Odpowiedni język, zręczna komunikacja i fascynujący sposób opisywania dzieła mogą wpływać na cenę dzieła.

Rynek inny niż wszystkie?

Jeśli mielibyśmy wskazać jeszcze jeden czynnik, od którego zależy podaż mogłyby to być oczekiwania inwestora co do zysku – decyzja o odsprzedaży, a co za tym idzie ponownym wprowadzeniu do obiegu dzieła sztuki jest kwestią indywidualną podyktowaną osobistymi przesłankami. Każdy właściciel obiektu woli zyskać niż stracić, pytanie tylko na jaką stopę zwrotu liczy. Rynek sztuki, jak i samą sztukę należy nie tylko poznać, ale i zrozumieć. Inwestycja w obrazy, rzeźby czy fotografie ma bowiem charakter długoterminowy.

autor: Roman Kaczkowski

Ukończył historię sztuki na UJ, studia poświęcił na zgłębianie tajemnic rynku sztuki. Tej tematyce też poświęcił swoją pracę magisterską. Po studiach rozpoczął pracę w instytucjach polskiego rynku sztuki. W pierwszej kolejności w galerii Piotra Nowickiego, następnie wydawnictwo Art&Business, by w końcu rozwinąć swoje umiejętności w domu aukcyjnym DESA Unicum, gdzie przez 6 lat zajmował się doradztwem w zakresie inwestowania w dzieła sztuki, budowania kolekcji dzieł sztuki. Od dwóch lat realizuje swój własny projekt ARX Gallery, która zajmuje się najlepszą klasyką polskiej sztuki powojennej.

Bibliografia

Białynicka-Birula, Rynek dzieł sztuki w kontekście mikroekonomicznej teorii rynku, „Zeszyty Naukowe Akademii Ekonomicznej w Krakowie” 2005, nr 680, s. 29-42.
I. Chichorska, Rozwój rynku sztuki jako przykład inwestycji alternatywnych, „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio H. Oeconomia” 49, 2015, nr 4, s. 69-83.
A.Lucińska, „Obrazy na rynku finansowym. Analiza efektywności inwestowania”, 2021.
2018 Żaglewska, „Sztuka czy biznes? Sekrety antykwariuszy”, 2018.

KUKE zaangażuje do 1 mld EUR w finansowanie projektów w sektorze energii z udziałem polskich spółek GE

KUKE zabezpieczy finansowanie o wartości 1 mld euro dla wykorzystania technologii GE w projektach służących dekarbonizacji sektora energetycznego i zwiększeniu poziomu elektryfikacji na całym świecie.

GE (NYSE-GE) i KUKE ogłosiły dziś zawarcie strategicznej umowy o współpracy w zakresie finansowania eksportu o wartości 1 mld euro. Celem umowy jest pomoc globalnym klientom GE w dekarbonizacji sektora energetycznego i zwiększeniu poziomu elektryfikacji na całym świecie. Na mocy zawartego porozumienia GE w Polsce będzie współpracować z KUKE, które zapewni ubezpieczenie finansowania wybranych transakcji. Znacząco ułatwi to prowadzenie inwestycji i, poprzez polski eksport przy wykorzystaniu lokalnego łańcucha dostaw, umożliwi realizację projektów zarówno z obszarów energetyki odnawialnej jak i gazowej na całym świecie.

Vishal Gulati, CFO, GE Energy Financial Services: Współpraca z KUKE, jedną z wiodących agencji kredytów eksportowych wspierających klientów GE, odblokuje i zmobilizuje znaczny kapitał dla ważnych projektów dotyczących transformacji energetycznej na całym świecie. Dostęp do konkurencyjnego finansowania jest kluczowy dla krajów rozwijających się – wpływa na zwiększenie poziomu elektryfikacji, jednocześnie skutecznie rozwiązuje energetyczny „trylemat” , jakim jest energia przystępna, zrównoważona i niezawodna.

GE będzie drugą globalną organizacją, która skorzysta z instrumentu finansowego w ramach nowego programu wsparcia eksportu KUKE. Wchodzące w jego zakres rozwiązania zachęcają firmy do inwestowania, produkcji i eksportu technologii w tym na nowe rynki, przy jednoczesnym wspieraniu lokalnych łańcuchów dostaw w Polsce.

Janusz Władyczak, prezes KUKE: Cieszymy się ze współpracy i możliwości wspierania GE oraz jej klientów w transformacji energetycznej na całym świecie. Dzięki innowacyjnym rozwiązaniom finansowym KUKE skutecznie przyczynia się do rozwoju biznesu zagranicznych firm w Polsce, które tworzą nowe miejsca pracy, inwestują w badania i rozwój oraz współpracują z wieloma lokalnymi przedsiębiorstwami. Naszą misją jest m.in. pomaganie firmom w realizacji międzynarodowych projektów, które mają pozytywny wpływ na środowisko i poprawiają poziom życia ludzi w krajach rozwijających się.

GE zdobyło silną pozycję w Polsce, gdzie zatrudnia około 4500 pracowników w różnych branżach, m.in. lotniczej, energetyki gazowej i odnawialnej. Wśród nich jest LM Wind Power, firma zajmująca się energią odnawialną, której zakład w Goleniowie zatrudniający około 1200 pracowników produkuje łopaty do lądowych turbin wiatrowych. W całym kraju działa osiem zakładów specjalizujących się w badaniach, produkcji i usługach, w tym fabryka turbin w Elblągu czy fabryka generatorów we Wrocławiu. EDC – Engineering Design Center GE mieści się w Warszawie i zatrudnia ponad 1200 inżynierów, którzy koncentrują się na rozwoju technologii dla wszystkich obszarów działalności GE.

Sławomir Zygowski, prezes GE Power w Polsce, Country Executive: Nasze partnerstwo z KUKE jeszcze bardziej wzmocni możliwości produkcyjne i eksportowe Polski, wspierając tym samym transformację energetyczną na całym świecie. Jesteśmy zaangażowani w prowadzenie bardziej zrównoważonego przemysłu energetycznego, a tym co najważniejsze w dłuższej perspektywie, pozostaje możliwość dekarbonizacji mocy wytwórczych gazu, zarówno nowych, jak i istniejących, poprzez połączenie technologii przed i po spalaniu, w tym przejście z węgla na gaz z wykorzystaniem technologii wodorowej i wychwytywania dwutlenku węgla. Przykładem jest Technologia turbin gazowych GE 9HA.02 dostarczanych „pod klucz” zawierająca system spalania DLN 2.6e zdolny do spalania do 50 proc. objętości wodoru po zmieszaniu z gazem naturalnym, z możliwością osiągnięcia 100 proc. udziału wodoru. Stanowi to potencjalną ścieżkę do produkcji zeroemisyjnej energii w turbinach gazowych.

TenderHut z rekordem sprzedaży za ostatni kwartał

Obecna na Głównym Parkiecie warszawskiej GPW, Grupa Kapitałowa TenderHut, odnotowała rekordowe przychody za grudzień 2022 roku, kończąc ostatni kwartał także z najwyższym przychodem w historii spółki. Grupa zamknęła ostatni miesiąc roku z szacowanym przychodem w wysokości 8,2 mln zł, co stanowi wzrost r/r o 36%. W ujęciu kwartalnym grupa po raz pierwszy przekroczyła 20 mln zł przychodu, co stanowi 24-procentowy wzrost w zestawieniu z analogicznym okresem 2021 r. Szacunkowe skonsolidowane przychody za 2022 wyniosą 77,3 mln zł, czyli o 27% więcej w stosunku do roku poprzedniego.

Grupa TenderHut to jedna z najszybciej rozwijających się firm IT w Polsce, o czym świadczy między innymi jej obecność piąty rok z rzędu w międzynarodowym rankingu Financial Times 1000 gromadzącym najszybciej rosnące firmy z Europy.

– Konsekwencja w realizacji przyjętej strategii, ma swoje odzwierciedlenie w szacowanym na koniec roku przychodzie i szczególnie dobrej jego wartości w ostatnim miesiącu roku kalendarzowego. Jednak warto zaznaczyć, że na początku ubiegłego roku nasze oczekiwania były większe. Zostały jednak ostudzone przez spowolnienie gospodarcze w ujęciu światowym. Rosnące globalnie stopy procentowe i trudniejszy niż w poprzednich latach dostęp do kapitału odbił się negatywnie na tempie wzrostu światowego sektora technologicznego. Widać to także po zapowiadanych w ostatnim czasie zwolnieniach w szeroko rozumianym BigTechu. Spora część naszego portfela klientów to młode spółki technologiczne – szczególnie wrażliwe na zmiany płynnościowe na rynkach finansowych. W tym trudnym środowisku udaje nam się jednak pozyskiwać nowe zlecenia, a niewątpliwie naszą siłą jest bardzo duża dywersyfikacja portfela klientów – co pozwala nam na minimalizowanie ryzyk związanych z sytuacją poszczególnych podmiotów, którym świadczymy usługi. – komentuje Robert Strzelecki, prezes zarządu Grupy TenderHut.

 – Po silnym początku roku, w ciągu ostatniego półrocza odczuliśmy także ochłodzenie koniunktury w segmencie LabSystems, gdzie widoczne było częściowe zamrożenie wydatków w obrębie cyfrowej transformacji światowych korporacji. W naszej grupie jest to segment o dość pro-cyklicznym profilu, stąd liczymy, iż po kilku płaskich kwartałach nastąpi ożywienie, którego beneficjentami będą i nasze spółki. Podobnie wygląda sytuacja z obszarem cyfrowych innowacji – tu także skalowanie naszych startupów idzie wolniej niż zakładaliśmy. W tym roku stworzymy takie warunki dla spółek z segmentu Venture Building, które umożliwią im ubieganie się o fundusze na rozwój do tej pory będące poza ich zasięgiem.

TenderHut planuje zaoferować kluczowym menadżerom i pracownikom możliwość zakupu akcji lub udziałów w spółkach zależnych z segmentu Venture Building. – Chcemy, aby struktura właścicielska była optymalna z punktu widzenia przyszłych inwestorów strategicznych czy finansowych. Aspekt motywacyjny tego ruchu także postrzegamy jako istotny. W ten sposób przed naszymi startupami otworzą się dodatkowe możliwości uzyskania zewnętrznego finansowania, w tym wsparcia ze środków publicznych czy funduszy unijnych. Takie rozwiązanie stworzy szansę na wzmocnienie fundamentów dalszego dynamicznego rozwoju tych spółek, co leży w długoterminowym interesie zarówno ich samych, jak i Grupy TenderHut, jako obecnie strategicznego, a w przyszłości wciąż istotnego akcjonariusza i udziałowca – wyjaśnia Strzelecki.

Spółka przez ostatni rok przeszła szereg zmian związanych z kolejnym etapem jej rozwoju, czyli przejściem z NewConnect na Główny Parkiet GPW. Pierwsze dwa kwartały 2022 roku dla TenderHut owocowały w strategiczne transakcje M&A. Brainhint, KISS digital, KISS communications i IntelliLex, to 4 spółki, które weszły w skład grupy, poszerzając jej potencjał i umożliwiając rozwój poszczególnych linii biznesowych. W wyniku połączeń do grupy TenderHut dołączyło 70 kolejnych specjalistów.

– Zgodnie z zapowiedziami deklarowanymi w trakcie emisji z jesieni 2021 roku, jesteśmy aktywni na polu akwizycji. Wykorzystaliśmy do tej pory około 2/3 środków zebranych na ten cel.  W 2023 roku będziemy to kontynuować. Spodziewamy się także, że technologiczna bessa przyniesie urealnienie oczekiwań właścicieli mniejszych i bardziej podatnych na wahania koniunktury software house’ów. Jako wyzwanie na kolejny rok postrzegamy również presję inflacyjną, która w ostatnich miesiącach jednak zauważalnie słabnie. Mamy nadzieję, że 2023 rok będzie pod tym względem znacząco mniej dynamiczny zapowiada Robert Strzelecki.

Szerokie portfolio pozwala Grupie uzyskiwać efekt synergii, co jest niezwykle istotne przy działalności na globalnych rynkach. Podejście takie wzmacniają także międzynarodowe partnerstwa. Przykładem tego jest współpraca Grupy z gigantem z Redmond. TenderHut jako złoty partner Microsoft, niejednokrotnie był doceniany za innowacyjne rozwiązania tworzone przez spółki zależne Grupy. Spółka drugi rok z rzędu uzyskała wyróżnienie w ogólnoświatowym konkursie Microsoft Partner of The Year, w kategorii Mixed Reality. W dodatku Microsoft po raz kolejny wyróżnił TenderHut, doceniając pracę spółek wchodzących w skład grupy, czyli: Grow Uperion, Holo4Labs, Holo4Med, SoftwareHut i Zonifero, poprzez nadanie grupie kapitałowej tytułu Partnera Roku Independent Software Vendor. W ostatnim roku spółka została doceniona także w konkursach i rankingach takich jak: Deloitte Fast Technology 50 CE/500 EMEA, Gazele Biznesu, Diamenty Forbesa, Orły Innowacji Rzeczpospolitej czy European Tech & Startup Challenge. Aktualnie Grupa TenderHut posiada 9 centrów programistycznych w Polsce i 4 spółki zagraniczne.

OX2 uzyskuje pozwolenie na użytkowanie dla Farmy Wiatrowej w Grajewie

Farma Wiatrowa Grajewo uzyskała pozwolenie na użytkowanie. Po kontroli Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, nasza farma uzyskała pozytywną opinię i może produkować czystą energię elektryczną z wiatru.

Farma Wiatrowa wybudowana w Grajewie, na Podlasiu składa się z 12 turbin wiatrowych
o łącznej  mocy 40 MW. Szacowana roczna produkcja energii z Farmy Wiatrowej Grajewo wynosić będzie około 130,6 GWh. Przy założeniu średniego rocznego zużycia energii przez gospodarstwo domowe na poziomie około 3.500 kWh – cała farma będzie mogła  zasilić rocznie nawet do 40.000 gospodarstw.

– OX2 w Polsce jest obecny na rynku od 2019 roku. Od tego czasu zbudowaliśmy bogate portfolio lądowych projektów wiatrowych i fotowoltaicznych na różnych etapach realizacji. Nasz portfel projektów wiatrowych liczy blisko 1000 MW mocy, z czego ponad 300 MW stanowią projekty zrealizowane, w trakcie budowy oraz przewidziane do budowy w 2023 roku. Farma Wiatrowa Grajewo to nasz kolejny krok na rzecz transformacji energetycznej w Polsce.  – mówi Katarzyna Suchcicka, dyrektor generalny OX2 w Polsce.

Na potrzeby budowy farmy oraz w ramach wsparcia lokalnej społeczności firma OX2 wybudowała 4,5 km dróg dojazdowych do turbin wiatrowych, wyremontowała 3,8 km istniejących dróg gminnych oraz wykonała wzmocnienie drogi powiatowej prowadzącej do miejscowości Boczki-Świdrowo o łącznej długości odcinków blisko 1,4 km.

Dodatkowo, w związku z przyłączeniem realizowanej przez OX2 farmy wiatrowej Grajewo, do operatora sieci PGE Dystrybucja Oddział Białystok, zmodernizowano Stację GPZ Grajewo – Popowo. Dzięki temu Grajewo może pochwalić się jedną z największych i najnowocześniejszych inwestycji energetycznych na terenie północno-wschodniej Polski. Nowa stacja GPZ 110/15 kV GIS Grajewo 2 będzie służyła przez kolejne lata społeczności oraz podmiotom gospodarczym całego regionu, co z pewnością przyczyni się do jego dalszego rozwoju.

– Prace na budowie Farmy Wiatrowej Grajewo przebiegły zgodnie z harmonogramem – mówi Patryk Jarzębski, Construction Project Manager w OX2. – Cieszę się, że równolegle do realizacji naszego projektu, mogliśmy zrealizować również wiele ważnych inwestycji dla lokalnej społeczności. Budowa i remonty dróg oraz zaprojektowanie i sfinansowanie modernizacji nowej sali komputerowej w Zespole Szkół Nr 2 w Grajewie to tylko niektóre z nich. Ważne jest dla nas również to, że byliśmy cały czas w kontakcie z mieszkańcami oraz władzami gminy i powiatu, uczestniczyliśmy i wspieraliśmy ich w realizacji lokalnych inicjatyw związanych z edukacją, kulturą i aktywizacją środowisk – dodaje Patryk Jarzębski.

Oficjalne otwarcie Farmy Wiatrowej Grajewo planowane jest w pierwszej połowie 2023 roku.

(Jednak) optymistyczna prognoza dla biznesu – podsumowanie 2022 roku w handlu

Rok 2022 przyniósł istotne wyzwania dla ogólnoświatowej gospodarki. Kryzys ekonomiczny, rozpoczęty przez pandemię, a pogłębiony przez wojnę w Ukrainie i związany z nią kryzys energetyczny, wpłynął na kondycję globalnego rynku i każdej możliwej branży. Mimo wielu pesymistycznych prognoz z ubiegłego roku, wyniki sprzedażowe podczas okresu wyprzedaży w czwartym kwartale pokazują jednak, że dopasowanie odpowiedniej strategii może pozwolić na ostrożny optymizm co do nadchodzących miesięcy.

Ostatni kwartał roku to zawsze prawdziwy maraton sprzedażowy. Jesienny sezon wyprzedażowy jest wyczekiwany nie tylko przez fanów zniżek, ale również przez sprzedawców. Chociaż wszyscy spodziewali się spadku wyników sprzedażowych względem ubiegłych lat, podsumowanie kwartału nas zaskoczyło. Kryzys nie wpłynął negatywnie na chęć skorzystania z wyprzedaży przez Polaków. Wręcz przeciwnie – podczas jesiennych wyprzedaży kupowaliśmy nawet chętniej niż w roku 2021.

Zmiany w trendach zakupowych

Maraton sprzedażowy końcówki roku coraz częściej zaczyna się od Dnia Singla. To chińskie święto rabatów stworzone przez AliExpress, przypadające na 11 listopada. Według analiz ekspertów Admitad, wzrost sprzedaży online rozpoczął się w tym roku już na początku listopada i trwał przez kolejne dni. Najwięksi giganci chińskich rynków, a więc Alibaba Group (spółka zarządzająca platformą AliExpress) czy JD.com nie zdecydowali się na udostępnienie zeszłorocznych danych sprzedażowych, zachowując je do użytku wewnętrznego. Dlatego Admitad, dostawca rozwiązań IT skoncentrowanych na performance marketingu, przeanalizował 20 milionów zamówień z całego świata w swojej sieci marketingu partnerskiego. Z danych wynika, że aż 55% płatności w omawianym okresie została zrealizowana przy pomocy serwisów cashback. Ponadto w Polsce aż 22% źródeł informacji o produkcie stanowiły strony internetowe i portale tematyczne, a same media społecznościowe zachęciły do zakupów aż 8% konsumentów. Jeśli dodać do tego fakt, że liczba zakupów wykonanych na urządzeniach mobilnych podczas tegorocznego Dnia Singla zwiększyła się w porównaniu do roku 2021 o 30%, zyskamy bardzo istotne wskazówki co do wyboru platform, na rozwoju których powinni skupić szczególną uwagę sprzedawcy, aby zwiększyć szanse na dodatkowe dochody.

Polacy coraz chętniej kupują w Black Friday

Pomimo szalejącego kryzysu, dane sprzedażowe podczas Black Week utrzymały w 2022 roku tendencję wzrostową. Eksperci twierdzą, że średnia wartość zamówienia była od 2% do 15% wyższa, w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej. Co więcej, z analiz Admitad wynika, że Polacy zwiększyli wydatki na swoje zamówienia aż o 55% względem „normalnego” okresu sprzedażowego. Jest to wprawdzie wynik porównywalny do roku 2021, jednak w obliczu wysokiego poziomu inflacji i obecnej sytuacji gospodarczej, sam fakt, że odnotowano tak wysoki wzrost sprzedaży, jest bardzo dobrym sygnałem dla sprzedawców i całego biznesu. Polscy konsumenci, mimo trudności, nadal chętnie będą dokonywać zakupów – jednak pod warunkiem, że otrzymają wystarczająco atrakcyjną ofertę.

Nowy lider w działaniach sprzedażowych?

2022 rok przyniósł istotne zmiany, jeśli chodzi o mechanizmy sprzedażowe. Poza wspomnianą już rosnącą popularnością serwisów cashback, intensywnie rozwijał się marketing partnerski, nazywany również afiliacyjnym. Ten rodzaj marketingu, oparty na współpracy między sprzedawcami i wydawcami treści internetowych, a także łączącą obie strony siecią partnerską, nie bez powodu jest określany jako metoda win-win-win. Sprzedawca zyskuje tani sposób skutecznej reklamy swojego produktu, trafiającej wprost do odpowiedniej grupy docelowej. Wydawca treści ma szansę na dodatkowy zarobek, który dzięki nowoczesnym rozwiązaniom sieci afiliacyjnej, wykorzystującym najnowsze trendy technologiczne, jak AI, może otrzymać nawet w ciągu 24 godzin. Zyskuje także konsument. Otrzymuje on dostosowane do jego zainteresowań reklamy i treści promocyjne, a finalnie również produkt dopasowany do jego potrzeb. Liczne korzyści wynikające ze współpracy afiliacyjnej, a także jej rosnąca popularność sprawiają, że po roku 2022 model ten śmiało można nazwać marketingiem przyszłości.

Prognozy dla biznesu na rok 2023 nie są więc tak pesymistyczne, jak mogłoby się początkowo wydawać. Nowe technologie pozwoliły na rozwój narzędzi, które łagodzą wpływ kryzysu na sprzedaż i marketing. Pomimo wyzwań, jakie dla e-commerce przyniósł rok 2022, wyniki sprzedażowe uzyskane dzięki marketingowi partnerskiemu zachowały tendencję wzrostową. Co więcej, dalsze wykorzystywanie wymienionych narzędzi sprawia, że ten pozytywny trend ma szansę utrzymać się w nadchodzących miesiącach.

Autor: Mateusz Łukianiuk, Country Manager Admitad, Ekspert w zakresie optymalizacji struktur i procesów, budowania strategii i e-commerce.

Doświadczony menedżer oraz mentor o profilu operacyjno-strategicznym, specjalizujący się w segmencie e-commerce, marketingu afiliacyjnym oraz reklamie on-line. Konsultant doradztwa strategicznego, strategii marki oraz komunikacji dla sklepów internetowych. Specjalizuje się w zarządzaniu, optymalizacji struktur i procesów, strategii oraz sprzedaży.

„Patodeweloperka” na celowniku decydentów. Jakie skutki przyniesie nowa inicjatywa rządzących?

Nowy rok zaowocował nową aktywnością gremiów rządowych w mieszkaniówce. Poza programem dopłat do hipotek oraz zapowiedziami opodatkowania hurtowych zakupów nowych lokali, na celowniku decydentów znalazła się tzw. patodeweloperka. Specjalny komunikat rządowy jej poświęcony szczegółowo wskazuje planowane kierunki działań w celu eliminacji niepożądanych zjawisk na pierwotnym rynku mieszkaniowym.

Patodeweloperka czyli co?

Pojęcie „patodeweloperki” nie doczekało się jak na razie oficjalnej definicji czy też pozycji w Wikipedii, co być może jest tylko kwestią czasu. Twórcom tego już dość popularnego neologizmu chodziło zapewne o cały szereg mniej lub bardziej niepożądanych, czy wręcz rażących efektów, skutków oraz nadużyć działalności gospodarczej deweloperów o profilu mieszkaniowym. O jakie to przekraczanie przyjętych norm chodzi?

Przede wszystkim mówi się o budowie mieszkań o nadmiernie skompresowanej powierzchni, czyli tzw. mikrokawalerek o mniejszym od przepisowego metrażu 25 mkw., w formie lokali użytkowych. Do tego dochodzą przypadki lokali o mocno niefunkcjonalnych, odbiegających od normy rozkładach pomieszczeń. Następnie za patodeweloperkę uznaje się uciążliwe dla komunikacji grodzenie inwestycji deweloperskich oraz nadmierną koncentrację zabudowy mieszkaniowej w celu maksymalizacji tzw. PUM.

Tymczasem ministerialny komunikat patodeweloperkę definiuje jako „działania inwestorów komercyjnych, które mają maksymalizować zyski kosztem dobrych obyczajów, zdrowego rozsądku, a czasem wymagań zawartych w przepisach. W praktyce to mieszkania, w których jest np. ciemno, a z balkonów sąsiedzi zaglądają sobie do talerza. To też place zabaw składające się z jednej huśtawki”.

Obiegowe postrzeganie patodeweloperki zostało na potrzeby planowania nowych przepisów uzupełnione o rządowe wytyczne dotyczące eliminacji nadmiernej koncentracji balkonów, niedostatecznej funkcjonalności placów zabaw, słabego doświetlenia lokali, czy wreszcie ograniczania tzw. betonozy.

Natomiast dość niepokojąco wygląda postawienie na samym wstępie przedmiotowego komunikatu znaku równości pomiędzy pojęciami patodeweloperki i chaosu przestrzennego. Zaakcentowana sugestia, jakoby przez patodeweloperkę, a więc de facto działalność deweloperów państwo traciło 84,3 mld zł rocznie, nie tylko jest trudne do interpretacji, ale i zastanawiające w kwestii intencji autorów opracowania.

Planowane działania z niepewnym skutkiem

Oczywiście zjawisko patodeweloperki jest w kraju niezaprzeczalnym faktem, choć zapewne medialnie ponad miarę wyolbrzymionym. Tym samym powinna być ona w sposób metodyczny eliminowana z pierwotnego rynku mieszkaniowego poprzez korektę przepisów, które patodeweloperkę de facto sankcjonują. Tymczasem sygnalizowane w ministerialnym komunikacie pomysły tylko częściowo kojarzą się z racjonalnym i profesjonalnym zwalczaniem zjawisk niepożądanych w deweloperce mieszkaniowej.

Jeśli chodzi o kwestię tzw. mikrokawalerek, czyli lokali użytkowych z przeznaczeniem mieszkalnym o powierzchni poniżej 25 mkw., to podaż i popyt na takie mieszkania wynosi w kraju nieco ponad 1 proc. oferty deweloperskiej. Jest więc to problem stosunkowo marginalny i dyskusyjny, ale przede wszystkim dość mocno przereklamowany.

Gros lokali o pow. poniżej 25 mkw., czyli w granicach od kilkunastu do 25 mkw. jak najbardziej nadaje się do okresowego zamieszkiwania przez singli, osoby młode czy studentów, a także np. turystów w condohotelach. To także miejsca, w których lokują się małe działalności gospodarcze.

Planowany minimalny metraż lokali użytkowych na poziomie 25 mkw. nie ma więc w pełni racjonalnego uzasadnienia. Natomiast pomysł dopuszczalności dowolnego umieszczania mniejszych lokali z osobnym wejściem na parterach budynków mieszkalnych wydaje się nie do końca przemyślany. Doprowadzić może bowiem do tworzenia czegoś w rodzaju targowisk na ich najniższych kondygnacjach.

Z kolei grodzenie osiedli deweloperskich ma już charakter powszechny i być może dotyczy nawet większości inwestycji. Sami deweloperzy zdecydowanie i praktycznie w 100 procentach opowiadają się przeciwko stawianiu płotów dookoła osiedli mieszkaniowych. Sęk w tym, że aż 80-90 proc. klientów deweloperskich biur sprzedaży równie zdecydowanie oczekuje oferty lokum na osiedlu bez dostępu osób trzecich, czyli szczelnie ogrodzonych. W tym przypadku proponowane wprowadzenie zasad racjonalności w grodzeniu osiedli z pewnością nie jest pozbawione sensu.

Za to zdecydowanie dyskusyjna wydaje się propozycja zwiększenia minimalnej odległości budynków mieszkalnych wielorodzinnych od granicy działki z 4 do 6 metrów. Znacznie ograniczy to liczbę mieszkań w inwestycjach i podniesie ich cenę, a dodatkowo wyeliminuje z możliwości zabudowy szereg gruntów inwestycyjnych, w tym także będących już w dyspozycji przedsiębiorców. Tym samym poskutkuje zwiększenie odległości miedzy budynkami w celi wydłużenia czasu nasłonecznienia z 3 do 3,5 godziny. Co więcej, możliwe są bardzo częste przypadki niezgodności planowanych parametrów z zapisami MPZP czy WZ.

Z kolei przepisy drastycznie ograniczające możliwości projektowania balkonów spowodują ich brak w przypadkach bardzo wielu lokali, w innych zadecydują o znacznym ograniczeniu ich powierzchni, tym samym bardzo poważnie degradując wartość użytkową mieszkań deweloperskich, a także ignorując główne preferencje ich nabywców.

W pewnym sensie dyskusyjne, choć w nieco mniejszym stopniu są też punkty dotyczące placów zabaw czy terenów zielonych. W pierwszym przypadku istotna jest powierzchnia dostosowana do wielkości osiedla, a nie samo wyposażenie, o którym najczęściej decyduje wspólnota mieszkaniowa. Z kolei wyznaczanie minimalnej powierzchni terenu biologicznie czynnego dotychczas pozostaje w gestii planów miejscowych lub WZ-tek. Czy na pewno konieczna jest zmiana obowiązujących w tym zakresie zasad?

Czyżby temat zastępczy?

W sumie trudno oprzeć się wrażeniu, ze planowana zmiana przepisów, mająca przeciwdziałać i zapobiegać patodeweloperce, to temat zastępczy. W roku wyborczym będzie on spełniał misję przekierowania uwagi opinii publicznej i wyborców z dość deprymujących dotychczasowych efektów Narodowego Programu Mieszkaniowego na aktywność gremiów rządowych w spektakularnym zwalczaniu nieuczciwych praktyk deweloperów mieszkaniowych. Pytanie jednak, czy na pewno aktywność ta przyniesie wymierne i pożądane korzyści oraz wsparcie „bezdomnym” Polakom w staraniach o wymarzone lokum oraz podniesienie ich jakości życia, czy też raczej doprowadzi do przysłowiowego wylania dziecka z kąpielą.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Reprezentacje piłkarzy ręcznych łamią polskie prawo podczas Mistrzostw Świata. I mogą dostać ponad 30 mln zł kary

Czarnogóra, Holandia oraz Serbia – te trzy reprezentacje piłkarzy ręcznych grają na MŚ szczypiornistów z logotypami nielegalnych w Polsce bukmacherów. Teoretycznie, każdej ze wspomnianych federacji za naruszenie w tym zakresie polskiego prawa grozi aż 33 mln zł kary.

Czarnogóra z SBBet, Holandia z Nederlandse Loterij, a Serbia z Mozzartbet – te reprezentacje reklamują nielegalnie podczas MŚ wspomnianych nielicencjonowanych w Polsce operatorów hazardowych. Oznacza to również, że łamią przy tym Ustawę o Grach Hazardowych. – By działać w Polsce, firma bukmacherska musi posiadać licencję wydawaną przez Ministerstwo Finansów. Jeśli takiej licencji nie ma, to nie może nie tylko prowadzić swojej podstawowej działalności na naszym rynku, ale także nie może się tutaj reklamować – tłumaczy Paweł Sikora, Prezes Stowarzyszenia Graj Legalnie, które zgłasza takowe naruszenia zarówno do odpowiednich oddziałów UCS, jak i do samego Ministerstwa Finansów. Teoretycznie, każdej ze wspomnianych federacji za naruszenie w tym zakresie polskiego prawa grozi aż 33 mln zł kary (maksymalnie 720 tzw. stawek dziennych)

– Legalna część branży od lat apeluje o wprowadzenie bardziej zdecydowanych działań wobec firm działających poza polskim prawem, w tym o skuteczniejsze blokowanie nielegalnych witryn internetowych oraz płatności na ich rzecz. O ile nowelizacja ustawy hazardowej z 2017 roku poprawiła sytuację w sektorze, to nadal nie można uznać, że problem szarej strefy został zażegnany. Co więcej, szara strefa cały czas rośnie nominalnie. Maleje procentowo, ale tylko dlatego że rośnie cały rynek hazardowy. Oznacza to, że dziś niecałe 50 proc. tego rynku to znacznie więcej wartościowo, niż np. 80 proc. jeszcze kilka lat temu – mówi Paweł Sikora.

Kluczem uszczelnienie systemu?

Według Graj Legalnie, kluczowe jest uszczelnienie systemu oraz wprowadzenie skutecznych narzędzi do egzekwowania naruszeń. Wprowadzone nowelizacją ustawy o grach hazardowych regulacje są poprawne, lecz nie do końca skuteczne. – Uszczelnienie tego systemu oraz wprowadzenie dodatkowych narzędzi służących do egzekwowania naruszeń z pewnością przysłużyłoby się do zmniejszenia poziomu szarej strefy w Polsce – dodaje Sikora. Obecnie nadzór nad rynkiem hazardowym sprawuje Ministerstwo Finansów przy wsparciu służby celno-skarbowej. Z posiadanych przez Stowarzyszenie informacji wynika, że spotykamy się z brakami kadrowymi w służbie celno-skarbowej, a dodatkowo, brak jest skutecznych narzędzi prawnych do egzekwowania naruszeń prawa. W krajach takich jak np. Malta czy Wielka Brytania funkcjonują specjalne organy regulacyjne (UKGC – Wielka Brytania, MGC – Malta) skupione wyłącznie na licencjonowaniu, regulowaniu, kontrolowaniu i wspieraniu osób i podmiotów prowadzących działalność hazardową. – Jest to dobre rozwiązanie – podsumowuje prezes Graj Legalnie.

Szara strefa ciągle rośnie

Eksperci EY szacują, że w 2021 roku wartość obrotów w szarej strefie internetowego rynku kasyn i zakładów bukmacherskich wyniosła 27,7 mld zł, co stanowiło 51,0% obrotów na tym rynku*. Legalna część branży kasyn i zakładów bukmacherskich online wygenerowała w tym czasie 26,6 mld zł obrotu, podczas gdy legalne podmioty na stacjonarnym rynku osiągnęły obroty na poziomie 7,4 mld zł (1,5 mld zł bukmacherzy oraz 5,9 mld zł kasyna). Zatem wartość obrotów całego rynku kasyn i zakładów bukmacherskich w Polsce osiągnęła 61,7 mld zł, nie licząc szarej strefy na rynku stacjonarnym.

Jeszcze w 2016 roku szara strefa gier hazardowych online odpowiadała za 76,5% obrotów na rynku. Przez kolejne lata procentowy udział szarej strefy spadał, by w 2021 roku osiągnąć poziom 51%. Co jednak istotne, w ujęciu nominalnym szara strefa nieprzerwanie rośnie od 2016 roku, gdy obroty wyniosły 3,5 mld zł, a w 2021 roku aż 27 mld zł.

Inwestorzy ostrożnie wchodzą w 2023 rok, a decyzje zaczną podejmować na wiosnę

Sytuacja na polskim rynku inwestycji w nieruchomości komercyjne jest mocno związana z tym, co dzieje się globalnie. Pierwszy szok spowodowany wojną w Ukrainie już minął, choć podobnie jak w innych krajach regionu, na rynku wciąż mamy do czynienia ze spowolnieniem. Inflacja i podnoszenie stóp procentowych przez banki centralne sprawia, że inwestorzy poszukują nowego punktu równowagi. Trwa proces ustalania cen na nowo. Czynsze rosną, ale wciąż stanowią niewielką część wszystkich wydatków firm. Fundamenty sektorów rynku nieruchomości są silne, dlatego choć na początku 2023 roku nadal będziemy obserwować dużą ostrożność, to kolejne powinny być już bardziej dynamiczne.

Jesteśmy w momencie, w którym większość graczy czeka aż rynek wróci do równowagi, by znów zacząć inwestować. Mimo rekordowych początków, rok 2022 zamknęliśmy z podobnym wolumenem inwestycji jak poprzedni. Szczególnie ostatni kwartał będzie słabszy. Taka sytuacja potrwa jeszcze na początku 2023 roku. Inwestorzy obserwują jak najemcy reagują na wzrost czynszów i innych kosztów działalności. Kluczowe są dostępność i koszt kredytu. Transakcji jest mniej i tak będzie jeszcze w najbliższych miesiącach.

Silny rynek najmu

Pomimo zawirowań i poszukiwania nowej równowagi, rynek najmu w Polsce ma mocne fundamenty. Choć czynsze rosną, to w sytuacji dużej inflacji i coraz wyższych kosztów działalności, wciąż stanowią nieduży odsetek wszystkich wydatków. Z naszych obserwacji wynika, że najemcy udźwigną rosnące ceny, a silny rynek najmu pozwala przypuszczać, że stabilizacja stóp procentowych sprawi, że sytuacja na rynku inwestycyjnym wróci do normy.

Decyzje odkładane na później

Mimo że budów i transakcji jest obecnie mniej, to wciąż mamy z nimi do czynienia w różnych sektorach rynku. Nie wszyscy inwestorzy przyjęli pozycję wyczekującą, część uważa, że właśnie teraz jest dobry moment na ważne decyzje, ponieważ jest mniejsza konkurencja. Pojawiają się także nowi gracze, głównie z rynku lokalnego, szczególnie Europy Środkowo-Wschodniej. Polski rynek pozostaje konkurencyjny w regionie. W porównaniu do np. Czech czy Słowacji odznacza się większą płynnością i dywersyfikacją. Pojawiają się pojedyncze przykłady napływu kapitału ukraińskiego. Oddziały międzynarodowych firm przenoszą działalność do Polski, zwłaszcza w obszarze produkcji i logistyki.

Sektory z mocnymi fundamentami

Na rynku biurowym szczególnie w regionach mamy do czynienia z wieloma transakcjami, z których część dopiero będzie się zamykać. Ta tendencja utrzyma się także w 2023 roku. W handlu nadal rośnie zainteresowanie parkami handlowymi, pojawiają się też większe transakcje obejmujące centra handlowe i nowi gracze. Rynek magazynowy mimo spowolnienia pozostaje odporny, mamy do czynienia zarówno z zakupami pojedynczych obiektów, jak i portfelowymi.

Ostrożny optymizm

W 2023 roku wchodzimy w atmosferze ostrożnego optymizmu. Obawy dotyczące inflacji czy rosnących stóp procentowych nie są duże, zakładamy, że sytuacja będzie się stabilizować już około II kwartału roku. Warto pamiętać, że choć rynek nieruchomości na zmiany reaguje nieco wolniej niż pozostałe, to potrafi odnaleźć równowagę w różnych warunkach.

Przemysław Felicki, dyrektor w Dziale Rynków Kapitałowych, CBRE

Europejscy regulatorzy nałożyli już 2,9 mld euro kar za łamanie RODO

Łączna wartość kar nałożonych przez europejskich regulatorów za naruszenia Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) wyniosła do tej pory 2,9 mld euro, wynika z najnowszego raportu kancelarii prawnej DLA Piper. Organy kontrolne coraz śmielej nakładają wysokie grzywny, a na ich celowniku są firmy technologiczne, takie jak koncern Meta – właściciel serwisów społecznościowych Facebook i Instagram.

Tylko w ostatnich 12 miesiącach europejscy nadzorcy nałożyli na przedsiębiorstwa kary w wysokości 1,83 mld euro, co stanowi rekordowy rok od kiedy w maju 2018 roku weszły w życie przepisy RODO. Regulatorzy mogą nakładać kary sięgające nawet 4 proc. całkowitego rocznego obrotu firmy.

Jak dotąd najbardziej rygorystyczny okazał się irlandzki regulator, który nałożył grzywny o łącznej wartości 1,3 mld euro. Za nim plasuje się nadzorca z Luksemburga z największą indywidualną karą w wysokości 746 mln euro, a na trzecim miejscu jest francuski organ kontrolny, który nałożył kary na poziomie 428 mln euro. Za wysokimi karami optuje też Europejska Rada Ochrony Danych Osobowych, która dąży do spójnego stosowania przepisów o ochronie danych w Unii.

W tym zestawieniu Polska zajmuje 15. miejsce w Europie. W ciągu ostatnich pięciu lat, krajowy Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) zobowiązał firmy do zapłacenia grzywien o wartości 3,4 mln euro. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej, Polskę wyprzedziła jedynie Bułgaria z karami na poziomie 3,56 mln euro.

Sektor technologiczny pozostaje na celowniku regulatorów, a ponieważ w Irlandii i Luksemburgu swoje europejskie siedziby mają globalne firmy technologiczne, to wysoka pozycja tych krajów w rankingu nie dziwi. Wszystko wskazuje na to, że również w tym roku oba państwa będą wiodły prym – powiedziała Ewa Kurowska-Tober, partner DLA Piper w Warszawie i współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa w międzynarodowych strukturach kancelarii.

W ostatnich dwunastu miesiącach irlandzka Komisja ds. Ochrony Danych Osobowych nałożyła na właściciela Facebooka pięć kar o łącznej wartości ponad miliarda euro. Największą grzywnę w wysokości 405 mln euro, koncern Meta otrzymał za brak ochrony dzieci korzystających z Instagrama.

Choć kwestia gromadzenia, przetwarzania i monetyzowania danych osobowych przez firmy technologiczne jest obecnie w centrum zainteresowania regulatorów, to jednak zasady dysponowania danymi są interpretowane w różny sposób przez spółki i nadzorców rynku. Dlatego zdaniem ekspertów DLA Piper, koncerny będą się odwoływać od decyzji organów nadzorczych, a sprawy będą latami toczyć się w sądach.

Ostatnie decyzje organów kontrolnych stawiają pod znakiem zapytania niepisaną umowę pomiędzy użytkownikami internetu a firmami technologicznymi. W jej ramach, firmy dostarczają “darmowe” usługi w zamian za pozyskane od użytkowników dane osobowe. Ten model funkcjonowania mediów społecznościowych może nie być możliwy w przyszłości, a firmy będą musiały szukać nowych sposobów na komercjalizację swoich usług – komentuje Ewa Kurowska-Tober.

Badanie kancelarii pokazuje również, że w minionym roku ilość naruszeń danych osobowych zgłoszonych regulatorom nieznacznie spadła w porównaniu z rokiem poprzednim. Zdaniem ekspertów DLA Piper może to świadczyć o tym, że organizacje stają się bardziej ostrożne w powiadamianiu organów nadzorczych o naruszeniach bezpieczeństwa w obawie przed dochodzeniami, karami i roszczeniami odszkodowawczymi.

Pod względem ilości zgłaszanych przypadków, Polska w ubiegłym roku plasowała się na trzecim miejscu w Europie, za Niemcami i Holandią. W ostatnich dwunastu miesiącach do UODO wpłynęło 12.748 zgłoszeń w sprawie naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych, co stanowiło niewielki spadek w stosunku do poprzedniego roku.

Badanie DLA Piper objęło 27 państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Wielką Brytanię, Norwegię, Islandię i Liechtenstein.

Za oceanem bez zmian

Wczorajszy dzień mimo serii ważnych odczytów w sumie nie przyniósł nam żadnych nowych wiadomości. Otrzymaliśmy potwierdzenie sytuacji po obu stronach oceanu, co również stabilizuje euro względem dolara.

Dane z USA

Wczorajsze odczyty z USA wielu analityków interpretuje jako nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Gorzej od oczekiwań wypadła bowiem zarówno sprzedaż detaliczna, jak i produkcja przemysłowa. Mowa o ujęciu miesięcznym, a nie rocznym. Dodatkowo dalej spada inflacja producencka, aczkolwiek ta nie osiągnęła w Stanach tak absurdalnych poziomów, jak w wielu krajach europejskich. Jest to typowe dla gospodarek, które ograniczają swoją aktywność. W USA przedsiębiorcy boją się spowolnienia gospodarczego. W rezultacie możemy mieć niedługo do czynienia z samospełniającą się przepowiednią.

Inflacja w strefie euro

Wczoraj poznaliśmy dane ze strefy euro o inflacji. Niespodzianek nie było. Zresztą dane te rzadko zaskakują, skoro sporą część odczytów cząstkowych znamy wcześniej. Inflacja konsumencka spadła z 10,1% zgodnie z oczekiwaniami do 9,2%. Z kolei inflacja bazowa wzrosła z 5% na 5,2%. Mamy zatem problem, który sami wyhodowaliśmy, późno podnosząc stopy procentowe. Wywołaliśmy sobie inflację bazową. Nie wynika ona z czynników zewnętrznych tylko naszej własnej polityki monetarnej i gospodarczej. Pytanie, jak długo będziemy teraz za to płacić utratą wartości zawartości naszych portfeli.

Publikacja beżowej księgi

Pod tą nazwą znajduje się publikacja, która trafia na rynki 2 tygodnie przed posiedzeniem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Zawiera ona opis sytuacji i pozwala w pewien sposób przewidywać najbliższą decyzję w sprawie stóp procentowych. O tym, że wczorajsza publikacja nie była przełomowa, najlepiej świadczy fakt, że kontrakty na stopę procentową ledwo drgnęły. Dalej dominuje scenariusz podwyżki o 0,25%. Jest co prawda szansa na 0,50%, ale ma ona niecałe 5%, patrząc na wyceny. Sugeruje to, że należy się pożegnać z tym scenariuszem, jeżeli nie wydarzy się coś naprawdę przełomowego. Inwestorzy od kilku dni wykupują intensywnie obligacje, widząc, że stopy procentowe już zbytnio nie wzrosną.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

12:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia EBC,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Europejczycy wrócili na siłownie i stadiony – wyniki badania Mastercard Sport Economy Index 2023

Z badania Mastercard Sport Index 2023 wynika, że pasja do aktywności fizycznej i kibicowania wśród mieszkańców starego kontynentu nie słabnie. W ciągu minionych 12 miesięcy miłośnicy sportowych emocji wrócili zarówno na siłownie, sale gimnastyczne, korty, jak i na stadiony.

Przeprowadzone po raz drugi z rzędu badanie jasno wskazuje, że w 2022 znacznie więcej osób uczęszczało na wydarzenia sportowe (+12 punktów procentowych) oraz podejmowało regularną aktywność fizyczną (+10 pp.) niż w roku 2021, a sport nadal pozostaje ważnym elementem społecznym w regionie. W Polsce oglądalność rozgrywek na żywo wzrosła o 7 pp., co więcej, względem poprzedniego roku Polacy częściej uczęszczali też na regularne treningi (wzrost o 15 pp.).

Entuzjastyczne podejście Europejczyków do sportu przełożyło się również na wyraźny wzrost wartości wydatków konsumenckich w tym sektorze. Analiza przeprowadzona przez Mastercard Economics Institute pokazuje, że wydatki na artykuły sportowe, usługi i doświadczenia opłacane kartami płatniczymi wzrosły o 37% w 2022 roku w porównaniu z rokiem 2021.

Technologia napędza przemysł sportowy

W ciągu ostatnich 12 miesięcy, sport coraz bardziej odciskał swój „cyfrowy ślad” – ponad 61% Europejczyków uważa, że technologia była ważnym czynnikiem, który pozwolił im śledzić  ulubione wydarzenia sportowe, drużyny i zawodników.

W 2022 roku mieszkańcy Starego Kontynentu korzystali z cyfrowych rozwiązań, aby cieszyć się sportem na pięć różnych sposobów: śledzić wydarzenia w mediach społecznościowych, oglądać wiele rozgrywek jednocześnie, przeżywać wydarzenia sportowe korzystając z technologii Virtual Reality (VR), oglądać zawody e-sportowe na platformach streamingowych oraz słuchać podcastów o tej tematyce.

Wpływ technologii na rozwój sportu będzie jeszcze większy w 2023 roku. Aż 63% Polaków i ponad połowa (56%) europejskich kibiców uważa, że technologia jest kluczem do bardziej inkluzywnej i dochodowej przyszłości sportu – przy czym rozwiązania VR będą odgrywały tu kluczową rolę.

Ponad jedna czwarta europejskich fanów sportu doświadczyła go korzystając z rozwiązań z obszaru wirtualnej rzeczywistości, a połowa wszystkich respondentów ma nadzieję zrobić to w ciągu najbliższego roku. Tego typu aktywności były znacznie popularniejsze wśród polskich respondentów – sześciu na dziesięciu Polaków doświadczyło sportu za pośrednictwem okularów VR lub innych cyfrowych rozwiązań. Wygląda na to, że VR stanie się kluczową częścią „stadionu przyszłości” – 21% europejskich i 25% polskich fanów ma nadzieję dzięki technologii poczuć się jak sportowiec w dniu meczu.

Sport na żywo zawsze na czasie

Podczas gdy technologia zapewnia rozrywkę w domu i w podróży, magia sportu na żywo nadal przyciąga kibiców na światowe stadiony.

Ponad połowa (54%) Europejczyków uczestniczyła w wydarzeniach sportowych na żywo w 2022 roku – to wzrost o 12 pp. w stosunku do 2021 roku. Najchętniej w ten sposób oglądane były mecze piłki nożnej, koszykówka, tenis, siatkówka i kolarstwo. W przypadku Polaków, frekwencja na eventach sportowych była o 5% wyższa, a najpopularniejszymi dyscyplinami w ubiegłym roku były kolejno: piłka nożna, siatkówka, piłka ręczna, boks/MMA i tenis.

Powrót do pełnych stadionów i obiektów miał znaczący wpływ na samopoczucie i pozytywne doświadczenia kibiców – sześciu na dziesięciu badanych uznało swoje uczestnictwo w życiu sportowym w 2022 roku jako pełniejsze niż rok wcześniej.

Zawsze jednak istnieje przestrzeń do poprawy. Zapytani o atrakcje i udogodnienia, które powinny towarzyszyć „rozgrywkom przyszłości”, badani Europejczycy wymienili:

  1. muzykę na żywo w przerwie meczu
  2. więcej udogodnień dla niepełnosprawnych kibiców
  3. słuchawki umożliwiające słuchanie komunikacji na boisku między zawodnikami a trenerem
  4. uruchomienie doświadczenia VR, które pokaże mecz z perspektywy gracza
  5. zaangażowanie kibiców podczas meczu np. organizowanie głosowania na osobistość meczu
  6. popularyzowanie sklepów umożliwiających zakup akcesoriów drużyn w dniu meczu
  7. nielimitowany dostęp do bufetu przed meczem
  8. ekrany telewizyjne z tyłu siedzeń do oglądania innych – równoległych rozgrywek
  9. otwarcie punktów SPA, z których można oglądać mecze
  10. wprowadzanie tematów przewodnich na kostiumy dla kibiców

Mastercard infographic

Biznes treningowy kwitnie

Poza radoscią płynącą z kibicowania, Europejczycy cenią także możliwosć ćwiczeń oraz rozwój gamingu. Ponad połowa (54%) respondentów w 2022 roku wykonywała więcej ćwiczeń fizycznych niż w 2021 roku – to wzrost o 10 pp. Najpopularniejszymi aktywnościami były wędrówki górskie, pływanie, bieganie, piłka nożna i podnoszenie ciężarów. W porównaniu do Europejczyków, aktywność Polaków wzrosła o 15 pp., a najczęściej decydowali się oni na wędrówki górskie, grę w piłkę nożną, bieganie, pływanie i grę w koszykówkę. W minionym roku rosła także branża videogamingu – 59% Polaków w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzięło do ręki kontroler – o 7% więcej niż w przypadku danych ogólnoeuropejskich.

Miniony rok przyniósł ze sobą również masowy powrót na siłownie i do ośrodków rekreacyjnych. 43% respondentów było bardziej skłonnych do opłacenia karnetu członkowskiego, niż do indywidualnych treningów w domu lub na świeżym powietrzu. Zatem liczba osób preferujących aktywnośc sportową w ogólnodostępnych, bezpłatnych miejscach spadła o 21 pp. w stosunku do 2021 roku.

Z danych zebranych przez Mastercard Economics Institute, wynika że mieszkańcy państw europejskich nieustannie inwestują w swoją sprawność fizyczną, dzięki czemu sprzedaż detaliczna artykułów sportowych, takich jak kije golfowe, piłki tenisowe i rowery, wzrosła o 15% w 2022 r. w porównaniu z 2021 r.

„W ciągu ostatnich 12 miesięcy europejska pasja do sportu rosła w siłę, a kibice wracali na stadiony i siłownie, aby cieszyć się ulubioną rozrywką na własnych warunkach. Równocześnie, obserwujemy rosnący wpływ technologii na rozrywkę sportową, a ekscytujący potencjał nowych technologii, takich jak VR, jest obecnie wspierany przez silny entuzjazm konsumentów, którzy chcą je wypróbować” – powiedziała Jeannette Liendo, wiceprezes ds. marketingu i komunikacji w Mastercard Europe.

„Sport jest niekwestionowanym elementem kultury europejskiej i jesteśmy dumni, że możemy sponsorować niektóre z najbardziej ekscytujących zawodów i wydarzeń sportowych w tym regionie – począwszy od Ligi Mistrzów UEFA i Pucharu Świata w Rugby, po Mistrzostwa Europy League of Legends” – dodaje.

Sportowe podróże Europejczyków

Europejska pasja do sportu wydaje się zachęcać i motywować do częstszych wyjazdów. Ponad jedna trzecia Polaków (35%) w 2023 roku ma w planach zagraniczną podróż w celu osobistego kibicowania na różnych wydarzenich sportowych.

Kalendarz wydarzeń sportowych rozpoczął się w tym roku w wielkim stylu, dzięki 83. zawodom narciarstwa alpejskiego Pucharu Świata Hahnenkamm w austriackim Kitzbühel, sponsorowanym przez Mastercard.

Mastercard Sport Index 2023 opublikowany został przed intensywnym dla europejskiego sportu rokiem, w którym odbędzie się wiele wydarzeń sponsorowanych przez Mastercard, m.in. Liga Mistrzów UEFA, Puchar Świata w Rugby 2023, wielkoszlemowy turniej golfowy The Open, Roland Garros i Mistrzostwa Europy League of Legends.

O badaniu

Badanie zostało zamówione przez Ketchum Research & Analytics na zlecenie Mastercard; ankietę i pracę badawczą wykonała firma Vitreous World. W czasie badania, w listopadzie 2022 przepytano 11,081 osób powyżej 18 roku życia z Austrii, Bułgarii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski,Włowenii, Hiszpanii Szwecji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Lex Pilot zniszczy polski rynek płatnej telewizji

Bogata oferta pakietowa płatnej telewizji w Polsce jest jedną z najtańszych w Unii Europejskiej, a rynek jednym z nielicznych z prognozami dalszego wzrostu wobec nasilającej się konkurencji globalnych serwisów streamingowych (OTT). Udział sektora rodzimej płatnej telewizji w PKB, którego wartość szacowana jest na 1,5 mld EUR, wynosi 0,25%, a liczba subskrypcji w Polsce odpowiada 88% liczby gospodarstw domowych – wynika z raportu globalnej firmy doradztwa strategicznego Arthur D. Little, która zbadała rynek w największych krajach Europy i USA. Lex Pilot przyczyni się do spadku wartości polskiego rynku, stworzy regulacyjne eldorado dla OTT i zniweczy 30-lat budowania jednego z najbardziej konkurencyjnych rynków telewizyjnych w Europie.

Jak wynika z raportu „Rynek płatnej telewizji w Polsce”, przygotowanego przez Arthur D. Little w styczniu tego roku, udział rodzimego rynku płatnej telewizji w PKB kraju sięga 0,25% i pod tym względem wyprzedza nas jedynie Wielka Brytania z udziałem na poziomie 0,26%. Za Polską znalazły się takie kraje jak Niemcy (0,20%), Francja (0,15%) czy Włochy (0,13%). Na podium nasz rynek uplasował się także pod względem liczby subskrypcji płatnej telewizji w całkowitej liczbie gospodarstw domowych. Ta wyniosła 88%, po Rumunii i Francji, a przed Holandią (87%), Czechami (77%) czy Niemcami (72%).

Podczas gdy wartość większości rynków zachodnich będzie się zmniejszać, dla polskiego rynku płatnej telewizji prognozowany jest dalszy wzrost w najbliższych pięciu latach – wartość rynku o 3%, a liczby subskrypcji o 1% – mimo wysokiego udziału w rynku mniejszych i średnich firm (33%), które skutecznie wygrywają konkurencję z rosnącymi w siłę globalnymi OTT. Za sukces rozwoju rynku odpowiadają zrównoważone modele biznesowe, konsekwentne badanie potrzeb konsumentów, inwestycje w innowacyjne technologie oraz bogactwo oferty.

– Jak pokazało badanie, telewizja jest ważna dla Polek i Polaków, którzy – ze względu na bogactwo dostępnych treści – średnio przed telewizorem spędzają więcej czasu niż mieszkańcy większości porównywanych krajów. To średnio ponad cztery godziny dziennie. Pod tym względem wyprzedzają nas tylko Włosi, którzy oglądają TV niecały kwadrans dłużej. Płatna telewizja w Polsce radzi sobie dziś bardzo dobrze walcząc o widza z zagranicznymi serwisami OTT. Wejście w życie Lex Pilot osłabi świetnie funkcjonujący rynek płatnej telewizji w Polsce, który zapewnia widzom także szeroki zakres kanałów regionalnych i lokalnych wzmacniających tożsamość różnych obszarów Polski – mówi Jerzy Straszewski, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE).

Koszt płatnej telewizji w Polsce jest też jednym z najniższych względem PKB per capita, co przyczynia się do wysokiej dostępności cenowej dla przeciętnego widza. Wynosi 0,3%, podobnie jak w Czechach i Francji w porównaniu z 0,5% w Niemczech i Holandii oraz 0,9% we Włoszech.

– Średnia cena pakietu w Polsce to 11 EUR, a średnia liczba kanałów to 116, w tym wiele w jakości HD. W sąsiednich Czechach trzeba zapłacić średnio 18 EUR za 95 kanałów, a w Holandii jest już ponad dwa razy drożej niż w Polsce, bo za 74 kanałów klienci płacą tam aż 24 EUR. Opłaty w USA są jeszcze wyższe i wynoszą w przeliczeniu 91 EUR za 238 programów. Badanie wyraźnie pokazuje, że polski rynek płatnej telewizji ma bardzo rozbudowaną ofertę za którą klienci płacą relatywnie niewiele. Proponowane zmiany zniszczą ten dobrze funkcjonujący rynek” – mówi Albert Kuźmicz, doradca zarządu w Vectra.

Branża zrzeszająca m.in. operatorów i nadawców telewizyjnych jest przeciwna wprowadzeniu Lex Pilot i w tej sprawie mówi jednym głosem. Więcej informacji o szkodliwości planowanych zmian można przeczytać na www.lexpilot.pl.

Na stronie dostępny jest także pełen raport „Rynek płatnej telewizji w Polsce”.

O Raporcie:
Raport „Rynek płatnej telewizji w Polsce” na zlecenie Polskiej Fundacji Wspierania Rozwoju Komunikacji Elektronicznej PIKSEL przygotowała globalna firma doradztwa strategicznego Arthur D. Little, która zbadała rynek mediów w takich krajach jak Włochy, Polska, Czechy, Francja, Niemcy, Rumunia, Hiszpania, Holandia, Wielka Brytania oraz USA. Badanie przeprowadzono w styczniu 2023 r.

Go Sport sprzedany. Pierwsza taka transakcja w Polsce

Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja – spółka pełniąca funkcję syndyka Go Sport Polska sp. z o.o. („GO Sport”) informuje, że w dniu 18 stycznia br. została sfinalizowana transakcja
sprzedaży całego majątku Go Sport.

Nabywcą jest SPORTSDIRECT.COM Poland. Spółka należy do notowanej na Londyńskiej
Giełdzie Papierów Wartościowych Frasers Group, posiadającej sieć sklepów w ponad
dwudziestu krajach, w tym w Polsce. W związku z realizacją transakcji sprzedaży masa upadłości pozyskała blisko 30 mln zł brutto Ponadto syndykowi udało się uzgodnić z nowym właścicielem pokrycie części kosztów związanych z zarządzaniem majątkiem Go Sport.

Teraz przyjdzie czas na ustalenie listy wierzycieli oraz podział środków pomiędzy wierzycieli, w tym na rzecz pracowników.

Pierwsza firma sankcyjna w upadłości

Upadłość GO Sport, jako podmiotu kontrolowanego przez Rosjan, była konsekwencją wpisania tej spółki na listę sankcyjną. Z dnia na dzień doszło do zamrożenia wszelkich jej aktywów, w tym całkowitego zamknięcia wszystkich sklepów i magazynów, a funkcję syndyka objęła spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja S.A. (ZFR). Postępowanie upadłościowe wymagało nadzoru Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, który musiał również wyrazić zgodę na transakcję.

Ekspresowe postępowanie

Sprzedaż GO Sport zamknięto przed upływem sześciu miesięcy od daty ogłoszenia upadłości. Jak na polskie warunki jest to niebywałe, ponieważ upadłości zazwyczaj toczą się dużo dłużej, nawet latami.

Bartosz Sierakowski, wiceprezes zarządu ZFR – zwraca uwagę, że „kluczowe w tak skomplikowanych postępowaniach jest tempo procedowania. Każdy kolejny miesiąc to setki
tysięcy dodatkowych kosztów związanych z magazynowaniem i zabezpieczeniem aktywów
objętych sankcjami. Niezwykle ważne więc jest odpowiednie ustawienie procesu na jego
samym początku, dobranie odpowiedniej kadry, a następnie sprawne wdrażanie planu
działania. Trzeba tu zwrócić uwagę, że sukces był możliwy dzięki zorganizowaniu
zaangażowanego zespołu menadżerów wyspecjalizowanych w zarządzaniu kryzysowym oraz wsparcia kluczowych pracowników Go Sport. Co jednak najważniejsze, jak podkreśla Bartosz Sierakowski, w tym skomplikowanym postępowaniu upadłościowym bardzo sprawnie działały organy publiczne – zarówno Szef KAS, jak i sędzia-komisarz. Bez tej współpracy osiągnięcie celu nie byłoby możliwe.

Przypomnijmy, pod koniec lipca 2022 r. warszawski sąd upadłościowy ogłosił upadłość znanej sieci sklepów GO Sport. Ze względu na to, że GO Sport był podmiotem kontrolowanym przez Rosję, od samego początku sprawa niosła wiele wyzwań – zarówno prawnych (pierwszy taki przypadek w Polsce), jak i organizacyjnych (majątek zamrożony sankcjami rozsiany po całym kraju, w głównych galeriach handlowych). Najpierw nie było wiadomo, czy w ogóle można ogłosić upadłość podmiotu wpisanego na listę sankcyjną, skoro jego aktywa są zamrożone. Jak już dopuszczono tę możliwość, przyszło zmierzyć się z nietypową procedurą upadłości, w której – wbrew tradycyjnemu modelowi – wiodącej roli nie pełnił tradycyjny duet każdej upadłości, czyli „syndyk i sędzia-komisarz”, lecz należało do procesu włączyć Szefa KAS. Syndyk, by móc dokonać sprzedaży majątku czy pokrywać bieżące koszty, jak chociażby koszt zabezpieczenia i inwentaryzacji majątku Spółki, musiał uzyskiwać zgodę Szefa KAS, nawet jeżeli prawo upadłościowe w danej sytuacji przewiduje tylko zgodę sędziego-komisarza czy też autonomię syndyka. Pojawił więc się swoisty trzeci organ postępowania upadłościowego, czyli Szef KAS.

Z ramienia Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja postępowanie prowadzi Bartosz Sierakowski, doradca restrukturyzacyjny.

Risk-off

Wall Street podczas środowego handlu włączyła tryb risk-off. Główne indeksy znacznie straciły. Dow Jones uplasował się na koniec dnia z wynikiem -1,81 proc., SP500 stracił 1,56 proc. a Nasdaq osunął się o 1,24 proc. To efekt w głównej mierze rozczarowujących danych z USA. Dolar w godzinach popołudniowych zyskiwał, choć w pierwszej połowie dnia para EUR/USD ponownie zbliżyła się w okolice 1,09.

Zarówno sprzedaż detaliczna (-1,1 proc.) w USA jak i produkcja przemysłowa (-0,7 proc.) pokazały wyniki gorsze od oczekiwań. Dodatkowo informacje o planach redukcji zatrudnienia przez kluczowe firmy zaszkodziły nastrojom na giełdzie za oceanem. Pozytywnie jedynie należy spoglądać na mocny spadek cen producentów (PPI 6,2 proc., PPI „core” 5,5 proc.), który okazał się największy od początku pandemii. Można powiedzieć, że obawy o ryzyko recesji przyćmiły optymizm związany z możliwym spowolnieniem podwyżek stóp przez Fed.

Na amerykańskim rynku długu obserwujemy spadek rentowności. Dolar z kolei ostatecznie na koniec dnia jest na podobnych poziomach co dzień wcześniej. W pierwszej połowie środowego handlu osłabiał się, co spowodowało, że główna para walutowa na moment urosła do poziomu nienotowanego od kwietnia 2022 roku i zbliżyła się do 1,09. Po południu, na skutek danych ze Stanów Zjednoczonych, USD umacniał się, choć w notowaniach EUR/USD nie widać jak na razie przełomu.

Beżowa Księga, opublikowana w godzinach wieczornych naszego czasu, pokazała, że wzrost cen w USA powinien w przyszłym roku ulec złagodzeniu. Tempo wzrostu cen sprzedaży uległo spowolnieniu i oczekuje się, że będzie dalej umiarkowane. Rynek pracy pozostaje napięty, a presja płacowa utrzymała się na wysokim poziomie. Sama publikacja tego raportu nie wywołała jednak dużej zmienności na dolarze. Większy ruch w okolicach godziny 20:00 był widoczny na indeksach, które przez całą sesję sukcesywnie traciły wypracowane w poprzednich dniach zyski.

Otrzymaliśmy wczoraj kilka komentarzy przedstawicieli Fed-u. Dowiedzieliśmy się, że prezeska z Dallas Fed Lorie Logan wspiera sprawę spowolnienia podwyżek stóp, aby bank mógł lepiej skalibrować swoją politykę do niepewnych perspektyw gospodarczych. Dodała jednak, że ostateczny poziom stóp powinien wzrosnąć do poziomu wyższego niż zakłada aktualnie rynek. Podobnego zdania dotyczącego spowolnienia tempa zacieśniania jest Patrick Harket – prezes Fed z Filadelfii. Stwierdził on, że podwyżka o 25 punktów bazowych w lutym jest odpowiednia. W jego słowach pojawiło się również stwierdzenie, że cykl powinien się zakończyć powyżej poziomu 5 proc. Wyraził on również obawy o perspektywy gospodarcze dla gospodarki amerykańskiej. Z kolei prezeska Fed z Cleveland Loretta Mester przyznała, że oznaki łagodzenia inflacji świadczą o tym, że agresywne podwyżki stóp działają zgodnie z założeniami, ale nadal potrzebne są kolejne kroki, aby zdecydowanie zredukować silną presję inflacyjną. Bullard – prezes Fed z St. Lousi zaliczany do „obozu jastrzębi” – wzywa do tego aby polityka monetarna pozostała restrykcyjna w 2023 roku i zaznacza, że Fed powinien osiągnąć w tym czasie przedział dla swojej głównej stopy procentowej na poziomie 5,25 – 5,5 proc. Aktualnie rynek wycenia pełną podwyżkę o 25 pb. 1 lutego i łącznie 53 pb. do czerwca. Cały czas jednak kontrakty futures wskazują, że w II połowie roku zobaczymy obniżkę kosztu pieniądza o łącznie 50 pb.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Grupa Elemental Holding ze 100 proc. udziałem w amerykańskiej spółce

13 stycznia br. Grupa Elemental nabyła za pośrednictwem spółki zależnej Elemental USA Inc. (w której wspólnikami są także fundusze zarządzane przez PFR TFI) 34% praw udziałowych w PGM of Texas LLC i tym samym posiada obecnie 100% udziałów tej spółki. Grupa kupiła większościowy pakiet udziałów w tej spółce w 2019 roku.

PGM of Texas to spółka specjalizująca się w zbieraniu i przetwarzaniu zużytych katalizatorów samochodowych, wykorzystując do tego własną sieć zakupową, na którą składa się kilkanaście lokalizacji na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Kluczowym elementem jej działalności jest zaawansowany technologicznie zakład recyklingu, wyposażony w linie do demontażu, separacji, cięcia oraz mielenia odpadów, a także profesjonalne laboratorium chemiczne.

– PGM of Texas jest jednym z liderów amerykańskiego rynku odzysku metali rzadkich. Celem transakcji jest dalszy dynamiczny rozwój naszej Grupy w Stanach Zjednoczonych i wzmacnianie pozycji rynkowej na tym rynku  – mówi Krzysztof Spyra, członek zarządu Elemental Holding.

Rosja, Chiny, Iran, Korea Północna i Pakistan w grupie państw najczęściej sponsorujących cyberprzestępczość

Cyberprzestępczość sponsorowana przez państwa głównym zagrożeniem w minionym roku.

W minionym roku zespół Cisco Talos najwięcej tzw. zaawansowanych, uporczywych ataków (Advanced Persistent Threats – APT) połączył z grupami wspieranymi przez Rosję, Chiny, Iran, Koreę Północną czy Pakistan. Celem najczęściej była kradzież własności intelektualnej, a także szpiegostwo oraz rozpowszechnianie złośliwego oprogramowania.

W 2022 roku zespół Cisco Talos odnotował kilka dużych kampanii APT prowadzonych przez grupy cyberprzestępcze na całym świecie. Do najaktywniejszych należały organizacje takie jak: rosyjskie Fancy Bear, Gamaredon Group i Turla, irańskie MuddyWater, chińskie Mustang Panda, północnokoreańskie Lazarus Group oraz pakistańskie Transparent Tribe. Grupy te różnią się od siebie w zakresie celów, jakie chcą osiągnąć, a także narzędzi, których używają. Należy jednak pamiętać, że wszystkie wymienione podmioty, bez względu na miejsce pochodzenia i specyfikę działań, podejmują się szpiegostwa wojskowego i przemysłowego. Działania te często są wymierzone wobec cywili, którzy mogą wprowadzić przestępców do strategicznych systemów.

Głównymi metodami działań APT wg Cisco Talos były:

  1. Dostarczanie nowego i niestandardowego szkodliwego oprogramowania oraz zaktualizowanych wariantów wcześniej znanych złośliwych programów.
  2. Wykorzystywanie publicznie znanych luk, takich jak Log4j.
  3. Ciągłe aktualizowanie wykorzystywanych narzędzi i wzorców zachowań w celu uniknięcia wykrycia.
  4. Ataki socjotechniczne, mające wywołać reakcję użytkownika, np. kliknięcie w sfabrykowany link.

W przypadku większości wymienionych grup APT, Talos zaobserwował tendencję do tworzenia nowych wariacji ransomware lub zmieniania tych wcześniej istniejących. W połączeniu z wykorzystaniem narzędzi open-source, takich jak oprogramowanie zdalnego dostępu, zróżnicowanie złośliwego oprogramowania APT i wyrafinowanie łańcuchów infekcji wskazują, że powiązane z rządami podmioty nie poddają się nawet wtedy, gdy ich TTP (Tactics, Technics and Procedures) są publicznie ujawniane i blokowane przez systemy bezpieczeństwa. Należy więc zawsze zakładać potencjalne ryzyko ataku z ich strony.

Duży wpływ na ewolucję działań grup cybeprzestępczych ma trwająca wojna w Ukrainie. Stworzyła ona podwaliny pod testowanie nowych rozwiązań oraz jeszcze więcej możliwości, zarówno od strony oprogramowania, jak i metod socjotechnicznych. Dzięki temu bardziej zaawansowane grupy, takie jak chociażby rosyjski Gamaredon, ciągle mogą aktualizować swoje narzędzia i zmieniać wzorce zachowań, aby utrudnić ich wykrycie.

Należy pamiętać, że ofiarą cyberprzestępstwa można paść nawet w wyniku ataku przeprowadzonego z drugiego końca globu. Każda grupa, ze względów kulturowych i geopolitycznych, ma swoje standardowe strefy działań. Jednak z pewnością nie zawaha się poszerzyć swojej strefy wpływów, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Przykład mogą stanowić chińskie APT, które dotychczas prowadziły szeroko zakrojone ataki przeciwko rządowi Tajwanu, aktywistom z Hong Kongu, mongolskim i tybetańskim organizacjom pozarządowym, Japonii, Republice Związku Mjanmy oraz firmom telekomunikacyjnym w Afganistanie i Indiach. Jednak w minionym roku grupa Mustang Panda wykorzystała wojnę w Ukrainie, aby zaatakować kraje europejskie. Cyberprzestępcy wysyłali mieszkańcom Starego Kontynentu załączniki phishingowe, m.in. w sfabrykowanych materiałach Komisji Europejskiej, a później w dokumentach UE dotyczących przestrzegania praw człowieka.

Niemniej jednak, jak wskazują eksperci Cisco Talos, odpowiednia higiena cyfrowa może pomóc w ograniczeniu skuteczności APT. Odporność na ataki można zwiększyć stosując wielowarstwowy model bezpieczeństwa, który obejmuje segmentację sieci, wdrożenie wieloczynnikowego uwierzytelniania oraz ograniczenie dostępu do narzędzi, dla których nie ma uzasadnionej funkcji biznesowej (np. oprogramowanie do zdalnego dostępu). Całość należy wesprzeć odpowiednią kulturą organizacji – w tym przyłożeniem odpowiedniej wagi do aktualizacji oprogramowania oraz edukacji pracowników.

Według 65% liderów biznesu w Europie otoczenie operacyjne jeszcze nigdy nie było tak wymagające

  • Z najnowszego raportu „Accelerating Europe’s path to reinvention” opracowanego przez Accenture wynika, że podczas gdy 65% europejskich liderów biznesu uważa, że otoczenie operacyjne jeszcze nigdy nie było tak wymagające, to jeszcze większa część z nich (77%) twierdzi, iż kierowane przez nich organizacje są zdolne do poprawy tempa wzrostu w obliczu spowolnienia gospodarczego.
  • Najwięcej respondentów (19%) wskazało na rosnące koszty energii oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw (14%) jako główne czynniki wpływające na marże firm na rynku europejskim.
  • Pomimo tych wyzwań 81% europejskich liderów biznesu uważa, że zarządzane przez nich spółki są dobrze przygotowane do wykorzystania okresu wzrostu po przezwyciężeniu pandemii.

Raport Accenture, opublikowany na dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos, skupia się na najważniejszych problemach, z jakimi borykają się dziś europejskie firmy, wskazuje na ich mocne i słabe strony oraz podpowiada, w jaki sposób organizacje te mogą zredefiniować swoją działalność, by nie utracić pozycji w niestabilnym otoczeniu gospodarczym, jednocześnie zwiększając swoją konkurencyjność oraz poprawiając tempo wzrostu i rentowność.

Odporność, którą wykazali się dotychczas liderzy biznesu, może tłumaczyć ich pewność siebie w kontekście zmagań z obecnymi wyzwaniami gospodarczymi, w tym z kryzysem energetycznym, który szczególnie mocno uderzył w Europę – stwierdził Jean-Marc Ollagnier, CEO of Accenture for Europe. – Niemniej jednak stawką, o jaką toczy się gra w przypadku spółek europejskich, jest zachowanie długookresowej konkurencyjności na rynku. Obecne otoczenie makroekonomiczne, cechujące się coraz większą zmiennością, w połączeniu z dynamicznym tempem zmian technologicznych oraz potrzebą przyspieszenia transformacji energetycznej, wymaga od korporacji stałego redefiniowania ich działalności. Dzięki strategii Total Enterprise Reinvention (Kompleksowej Redefinicji Przedsiębiorstwa) europejskie firmy mogą zwiększać swoją konkurencyjność i rozwijać się w długoterminowej perspektywie– dodał Jean-Marc Ollagnier.

Nakłady na nowoczesne rozwiązania technologiczne są w Europie niewystarczające

Z analizy wyników finansowych prawie 3000 spółek z całego świata wynika, że pomimo wysokiej rentowności wykazywanej przez przedsiębiorstwa europejskie, ich przychody rosną wolniej niż w firmach z Ameryki Północnej oraz regionu Azji i Pacyfiku.

Aby lepiej zrozumieć sytuację, w jakiej znajdują się europejskie spółki, autorzy raportu porównali wyniki tych firm z wynikami zaprezentowanymi w sprawozdaniach ich odpowiedników z Ameryki Północnej oraz regionu Azji i Pacyfiku w sześciu obszarach: pracowników, rozwiązań technologicznych, łańcuchów dostaw i działalności operacyjnej, sprzedaży i klientów, płynności i kosztów oraz zrównoważonego rozwoju.

Z analizy wynika, że spółki europejskie plasują się wyżej od swoich odpowiedników w kategoriach zrównoważonego rozwoju, utalentowanych pracowników i płynności oraz zarządzania kosztami, natomiast pozostają znacznie w tyle pod względem wzrostu sprzedaży i wykorzystania nowoczesnych technologii do zwiększenia swoich przychodów.

Korporacje europejskie wykazują się również bardziej zachowawczym podejściem do wykorzystywania innowacji, przechodzenia na modele biznesowe oparte na technologii i powierzania przywództwa osobom biegle poruszającym się w świecie nowoczesnych rozwiązań cyfrowych w porównaniu ze spółkami z Ameryki Północnej oraz regionu Azji i Pacyfiku.

Wysokie wskaźniki rentowności spółek europejskich na tle jednoczesnego niższego tempa ich wzrostu wskazują, że są one bardziej skłonne do czerpania doraźnych korzyści z ugruntowanych już źródeł przychodów niż do dbania o tworzenie i rozwój nowych – stwierdził Michael Brueckner, Chief Strategy Officer of Accenture for Europe. – Choć optymalizacja kosztów i maksymalizacja bieżącej rentowności mają kluczowe znaczenie, należy również pamiętać o zachowaniu płynności finansowej z myślą o przyszłych inwestycjach. Europejskie firmy powinny również wykorzystywać swoje mocne strony w obszarach zrównoważonego rozwoju oraz dostępu do wykwalifikowanej kadry, a także możliwości rozwoju oparte na nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych.

Bezprecedensowe czasy wymagają bezprecedensowego podejścia

Autorzy raportu zwracają uwagę, że pomimo niezwykłej odporności, jaką wykazały się firmy europejskie w ostatnich latach, muszą one dziś zredefiniować swoją działalność, by sprostać kolejnym wyzwaniom. W opracowaniu przedstawiono też rekomendacje działań strategicznych, jakie przedsiębiorstwa powinny podjąć:

  • Wzmocnienie kompetencji cyfrowych w celu zredefiniowania własnego modelu biznesowego: Prowadzenie ciągłej i skalowalnej transformacji, in. poprzez utworzenie cyfrowego fundamentu w postaci chmury, baz danych i sztucznej inteligencji w celu skalowania nowych procesów, innowacji i rozwiązań w przedsiębiorstwie.
  • Przyspieszenie transformacji energetycznej: Działanie w ramach różnych ekosystemów ukierunkowanych na osiągnięcie przez europejską gospodarkę celu zerowej emisji netto oraz zasad obiegu zamkniętego pod kątem zapewnienia sobie konkurencyjności na globalnych rynkach. Wspieranie współpracy pomiędzy organizacjami branżowymi a rządem, promowanie polityk i zachęt sprzyjających wyrównywaniu szans w skali globalnej i przyspieszeniu realizacji procesów. Przyspieszenie inicjatyw międzybranżowych ukierunkowanych na dekarbonizację oraz wspieranie wdrażania na dużą skalę rozwiązań znajdujących się na wczesnym etapie. Dbałość o poprawę efektywności energetycznej nie tylko w celu przezwyciężania obecnego kryzysu energetycznego, ale także jako długookresowego rozwiązania umożliwiającego zmniejszenie emisji i kosztów.
  • Dostosowanie się do nowych potrzeb klientów: Wykorzystanie zarówno ludzkiej, jak i sztucznej inteligencji w celu kompleksowego zrozumienia aktualnych postaw i motywacji klientów. Zaspokajanie ich zmieniających się potrzeb poprzez zastępowanie uniwersalnej oferty bardziej spersonalizowanymi produktami i usługami, rozszerzoną współpracą oraz nowym podejściem do zatrudnianych talentów, technologii i procesów budujących wartość organizacji i lojalność konsumentów.
  • Pozyskiwanie i zatrzymywania talentów podstawą strategii biznesowej: Zaangażowanie pracowników w proces redefinicji przedsiębiorstwa i nadanie dyrektorom ds. HR kompetencji do wprowadzania zmian. Zapewnienie współpracy na szczeblu najwyższego kierownictwa firmy i zaangażowanie osób zarządzających spółką w proces redefiniowania organizacji w oparciu o nowe sposoby pracy. Dbałość o pozyskiwanie i rozwój utalentowanych pracowników w oparciu o innowacyjne podejście, z wykorzystaniem najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych i danych, w celu dogłębnego i szczegółowego zrozumienie aktualnych i przyszłych potrzeb spółki w obszarze kompetencji. Wprowadzenie w organizacji kultury integracji, dzięki której pracownicy wszystkich szczebli będą mogli w pełni wykorzystywać swój potencjał.

Większość spółek redefiniuje dziś poszczególne obszary swojej organizacji – dodał Ollagnier. – Aby jednak odnieść sukces w środowisku biznesowym, które przechodzi obecnie proces określania się na nowo, firmy będą musiały zmienić wszystkie aspekty swojej działalności, od przyjętych modeli operacyjnych po nowe sposoby pracy. Bezprecedensowe czasy, w których żyjemy, wymagają bezprecedensowej reakcji ze strony europejskich korporacji. Niezbędne w tym celu będzie przyjęcie odważnego i wizjonerskiego podejścia do transformacji, które odrzuci najlepsze dotychczasowe praktyki w celu osiągnięcia nowych granic efektywności. Znajdujemy się w kluczowym momencie, od którego zależy, czy Europa przyszłości stanie się silniejsza.

O badaniu
Raport „Accelerating Europe’s path to reinvention” został opracowany przez Accenture na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród 2000 liderów biznesu z Europy (1450), Stanów Zjednoczonych (300) i Chin (250), reprezentujących 12 branż. Badanie zostało przeprowadzone w okresie od 24 października 2022 r. do 30 listopada 2022 r. Raport zawiera również analizę wyników finansowych i mocnych stron 2854 spółek z całego świata, w tym 1344 przedsiębiorstw z Europy. Ich mocne i słabe strony zostały przeanalizowane w sześciu obszarach, mających wpływ na rentowność i tempo wzrostu firm: płynność i koszty, sprzedaż i klienci, utalentowani pracownicy, łańcuchy dostaw i działalność operacyjna, zrównoważony rozwój, rozwiązania technologiczne.