Biotts z kolejnym dofinansowaniem i nagrodą

  • Biotts stworzył przełomowy system transdermalny, umożliwiający przenoszenie przez skórę kilkukrotnie większych cząsteczek leków niż robią to aktualnie dostępne metody.
  • Spółka otrzymała właśnie „Dolnośląski Bon na Innowacje” przyznawany przedsiębiorstwom, finansujący usługi badawcze, konsultacje z jednostkami naukowymi i audyt technologiczny.
  • Wrocławscy naukowcy zostali kolejni raz nagrodzeni za rozwój terapii, wspierających diabetyków. System transdermalny zdobył główną nagrodę w konkursie podczas 5 Forum Nowoczesnej Diabetologii.
  • Rynek systemów transdermalnych od kilkunastu lat nieprzerwanie wykazuje dużą dynamikę̨ wzrostu, jego wartość liczona jest w miliardach dolarów.

Wrocławska spółka Biotts jest Polską firmą biofarmaceutyczną, tworzącą preparaty i receptury leków oraz autorskie nośniki, które zwiększają biodostępność substancji czynnych. Innowacyjna technologia wrocławskiego startupu umożliwia podawania preparatów farmaceutycznych przez skórę – ułatwiając w ten sposób walkę z wieloma powszechnymi i poważnymi chorobami, których leczenie jest nadal uciążliwe.

Naszym celem było stworzenie technologii zwiększającej biodostępność leków przy równoczesnym osłabieniu ich działań niepożądanych. Nasz uniwersalny nośnik MTC-Y (Multifunctional Transdermal Carrier-Y) działa bezpośrednio na chorobowo zmienione tkanki, gwarantując silniejszy efekt terapeutyczny, przy jednoczesnej redukcji skutków ubocznych. Za pomocą systemu możliwe jest przenoszenie wielu nowych substancji aktywnych, w tym nawet dwudziestokrotnie większych niż te, które są w stanie przeniknąć przez skórę wykorzystując dostępną dziś technologię. Dzięki tej technologii obniżymy koszty leczenia i zwiększymy komfort życia milionów ludzi, wprowadzając nasze rozwiązania szeroko na rynek – podkreśla dr Paweł Biernat, prezes Biotts.

Kolejne kamienie milowe Biotts

Spółka otrzymała właśnie kolejne wsparcie na rozwój swojej technologii – „Dolnośląski Bon na Innowacje”, w wysokości ponad 134 tys. PLN. Grant przyznawany przedsiębiorstwom z Dolnego Śląska finansuje usługi badawcze, konsultacje z jednostkami naukowymi i audyt technologiczny. Co więcej, w ramach projektu finansowane są także prace badawczo-rozwojowe, dotyczące wdrożenia lub rozwoju produktu oraz technologii.

Dotację wykorzystamy do analizy struktury molekularnej naszego nośnika transdermalnego. Przedmiotem badania realizowanego przez Uniwersytet Opolski będzie analiza specjalistyczna substancji wchodzących w skład opatentowanego nośnika wykorzystywanego do przygotowania postaci transdermalnej leku bazującego na hydrofilowych substancjach pochodzenia naturalnego stosowanych między innymi w leczeniu stopy cukrzycowej, owrzodzeń oraz nowotworów skóry. Dotychczas nie ma takiej postaci leku zarówno w lecznictwie krajowym, jak i światowym – wyjaśnia dr Jan Meler, współzałożyciel spółki oraz technolog postaci leku.

Nowe terapie dla cukrzyków szansą dla milionów pacjentów

To nie koniec sukcesów spółki. Podczas 5 Forum Nowoczesnej Diabetologii w Poznaniu odbył się konkurs na najbardziej innowacyjny projekt, wspierający leczenie i samokontrolę pacjentów z cukrzycą. Nagrodę za najbardziej innowacyjny projekt otrzymała firma Biotts za system transdermalny MTC-Y. Oceny projektów konkursowych dokonała Komisja Konkursowa pod przewodnictwem Adriana Szulczyńskiego. Wygrana to nagroda pieniężna oraz bezpłatna rejestracja na ATTD 2023 w Berlinie!

– Strefa Nowoczesnych Technologii jest już tradycją Forum Nowoczesnej Diabetologii. Po czasie pandemii wróciliśmy do Strefy i do konkursu projektów startupowych. Chcemy promować innowacje tak, by każdy lekarz i członek zespołu terapeutycznego nie tylko wiedział o istnieniu różnych nowoczesnych rozwiązań, ale mógł je przetestować, ocenić, a potem zastosować u pacjenta. Dzięki konkursowi kolejne podmioty mogły zaprezentować swoje nowatorskie projekty wspierające leczenie i samokontrolę pacjentów z cukrzycą. W tym roku wygrał projekt firmy BIOTTS – System Transdermalny pozwalający podawać leki o strukturze peptydu, czyli analogi GLP-1. Dzięki przyklejeniu plastra system ten pozwala w sposób bardzo stabilny uwalniać lek. Gratulujemy wygranej firmie BIOTTS! – powiedział Adrian Szulczyński, Przewodniczący Komisji Konkursowej, członek Komitetu Organizacyjnego 5 Forum Nowoczesnej Diabetologii.

Nie ma takiego rozwiązania ani w Polsce, ani na świecie – nikt z branży nie słyszał o technologii, dzięki której skutecznie przenikają przez warstwy skóry substancje czynne, rozpuszczalne nie tylko w tłuszczach, ale również w wodzie. Złotym standardem w terapiach diabetologicznych są m.in. tabletki, obciążające układ pokarmowy, oraz niekomfortowe zastrzyki. Nikt przed nami nie stworzył leków przeciwcukrzycowych podawanych przez skórę. My mamy technologię, która zmieni świat – mówi Konrad Krajewski, wiceprezes Biotts.

Systemy transdermalne są coraz popularniejsze

Rynek, na którym działa Biotts od kilkunastu lat rośnie w siłę, lecz – dzięki nowym technologiom – wciąż najlepsze ma przed sobą. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Verified Market Research®, globalny rynek transdermalnych systemów dostarczania leków został wyceniony na 5,9 mld USD w 2020 r. i przewiduje się, że osiągnie 8,4 mld USD do 2028 r., rosnąc przy CAGR wynoszącym 4,5% w latach 2021–2028.

65% Polaków popiera wdrożenie zakazu pakowania żywności w plastik

Jak wynika z cyklicznego badania EKObarometr, przeprowadzonego przez pracownię SW RESEARCH we współpracy z Grupą Akomex, aż 65% Polaków opowiada się za wprowadzaniem w Polsce przepisu zakazującego sprzedaży owoców i warzyw w plastikowych opakowaniach. Według większości badanych idealnym materiałem do zastąpienia plastiku jest papier i karton. Już ponad połowa ankietowanych wskazuje takie opakowania jako najbardziej ekologiczne.

W 2019 roku Unia Europejska wprowadziła zakaz sprzedaży i używania jednorazowych plastikowych produktów. Państwa UE dostały 2 lata na dostosowanie swoich ustaw do nowej tzw. plastikowej dyrektywy. Z początkiem 2022 roku we Francji wprowadzono zakaz pakowania większości żywności w opakowania plastikowe. Przyjęta przez francuski parlament ustawa m.in. zobowiązuje producentów oraz dystrybutorów do ponownego wykorzystania lub poddania recyklingowi niesprzedanych produktów nieżywnościowych. Już w 2023 roku podobną, ekologiczną ścieżką podążą Hiszpanie, a podobne przepisy w mniejszym lub większym wymiarze stosuje się już w ponad 20 krajach europejskich.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez SW Research we współpracy z Grupą Akomex – polscy konsumenci coraz bardziej wymagają proekologicznych postaw od firm. Za wprowadzeniem zakazu sprzedaży owoców i warzyw w plastikowych opakowaniach opowiada się 65% Polaków, a wśród nich aż 70% badanych kobiet i blisko 60% pośród wszystkich ankietowanych mężczyzn. Grupą wiekową najchętniej popierającą zakaz sprzedaży owoców i warzyw w plastikowych opakowaniach są osoby powyżej 65 roku życia. Aż 73% ankietowanych w tej grupie wiekowej uważa, że jest to słuszne działanie. Negatywnie na pomysł rezygnacji z opakowań plastikowych w sprzedaży owoców i warzyw zareagowało tylko 13% respondentów. Zgodnie z wynikami badań konsumenci wskazują także, że produkty wytwarzane z kartonu oraz papieru są najbardziej ekologicznymi opakowaniami. Tego zdania jest 52 % respondentów. 30% badanych jako proekologiczne opakowanie wymienia szkło, a 10% wskazuje na drewno.

– Polska jest jednym z ostatnich krajów w Unii Europejskiej, który nie wprowadził żadnych ograniczeń w zakresie produkcji opakowań plastikowych. Cel wprowadzenia tej dyrektywy jest jasny: zahamowanie wzrostu obciążenia środowiska odpadami właśnie z tego produktu. W okresie wakacyjnym Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało projekt ustawy o zmianie ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej i wciąż czekamy na dalszy bieg tej sprawy. Z badania wprost wynika, że większość Polaków chce takich zmian i systematycznego ograniczania produkcji plastikowych opakowań, używanych szczególnie w przemyśle spożywczym. Z licznych analiz wynika, że to dobre rozwiązanie nie tylko dla naszego pokolenia, ale także kolejnych generacji Polaków.  Należy podkreślić, że polski przemysł jest już dobrze przygotowany do systematycznego wycofywania plastiku z naszego życia codziennego i zaproponowania nowego rodzaju opakowań. To otwiera drogę do szerszego stosowania przez handel opakowań ekologicznych wykonanych także z kartonu czy papieru.   zauważa Grzegorz Łajca, Prezes Zarządu Grupy Akomex.

Kolejne zmiany dotyczące ograniczania w produkcji opakowań plastikowych mają się pojawić w 2025 roku. Wówczas wieczka i nakrętki plastikowe będzie można wprowadzić do obrotu tylko, jeśli będą na stałe przymocowane do butelek i pojemników. Od 2025 roku plastikowe butelki będą musiały być wyprodukowane w minimum 25% z materiału pochodzącego z recyklingu. Zmieni się także poziom zbiórki i recyklingu plastikowych butelek na napoje jednorazowego użytku – ma on wynieść 77%.

Badanie Ekobarometr zostało przeprowadzone przez pracownię SW RESEARCH we współpracy z Grupą Akomex. Zbadano reprezentatywną grupę Polaków, liczącą 1583 osoby.

KAS myśli o rozszerzeniu Programu Współdziałania o średnie firmy. Eksperci: To może doprowadzić do chaosu

Jak informuje resort finansów, dotychczas zostały podpisane 3 umowy w ramach Programu Współdziałania, którego pilotaż trwa od prawie 2,5 roku. Komentujący to eksperci zwracają uwagę na skomplikowaną procedurę formalizowania współpracy między podatnikami a Szefem KAS. Jednocześnie przekonują, że taka opcja jest potrzebna dla dużych przedsiębiorstw. I zwracają uwagę na to, że lepszą ścieżką byłoby upraszczanie przepisów. Ministerstwo obserwuje pozytywny odbiór rozwiązania. Zainicjowało też nowy projekt, którego celem jest wypracowanie założeń rozszerzenia listy potencjalnych kandydatów o średnie przedsiębiorstwa. Jednak niektórzy eksperci podchodzą do tego dość sceptycznie. Uważają bowiem, że jest to ścieżka dość niepewna, która może doprowadzić do chaosu interpretacyjnego.

Tylko 3 umowy

Jak informuje Ministerstwo Finansów, do tej pory zostały podpisane 3 umowy w ramach Programu Współdziałania. To nowa forma ścisłej i stałej współpracy podatników z Szefem KAS. W lipcu 2020 roku rozpoczęto trzyletni pilotaż. Zainteresowanie uczestnictwem w Programie Współdziałania wyraziło 20 podmiotów, które spełniają wymóg rocznych przychodów powyżej 50 mln euro. 15 z nich złożyło wniosek w 2020 roku, 4 kolejne – w 2021 roku, a 1 kandydat aplikował w tym roku. Resort zaznacza, że w najbliższym okresie planowane jest sukcesywne podpisywanie kolejnych umów w miarę kończenia audytów wstępnych.

– Zawarcie tylko trzech umów pokazuje, że jest to dość skomplikowana procedura formalizowania współpracy. Takie działania wymagają również dodatkowego zaangażowania ludzkiego, kadrowego, ale też finansowego czy informatycznego. Pewne procesy zachodzące w firmie należy uporządkować, ponieważ będą podlegały weryfikacji. Uważam, że przedsiębiorcy trochę się boją pokazać przed KAS wszystkie swoje problemy i nieprawidłowości, które u nich występują – komentuje dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski oraz ekspert BCC.

Jak zaznacza doradca podatkowy Ewa Flor, Program Współdziałania jest przedstawiany jako forma współpracy oparta na trzech filarach, tj. wzajemnym zaufaniu, zrozumieniu oraz transparentności wykraczającej poza ustawowe obowiązki. Ekspertka pozytywnie odbiera decyzję o wprowadzeniu pilotażu. To ruch w kierunku zwiększenia efektywności działania administracji skarbowej, poprawy pewności prawa, a ostatecznie – lepszego przestrzegania go przez podatników. Jak stwierdza doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina, Program Współdziałania jest rozwiązaniem potrzebnym przedsiębiorcom. Przepisy prawa podatkowego bywają niejasne i skomplikowane, a spełnienie obowiązków podatkowych okazuje się wymagające. Możliwość współpracy z KAS, opierającej się na działaniu w dobrej wierze obu stron jest nie do przecenienia.

– Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście chcemy wprowadzać dodatkowo szerszy program współdziałania między organami skarbowymi a przedsiębiorcami. A może lepszą ścieżką byłoby upraszczanie przepisów. Uważam, że dla wielkich firm nie jest to złe rozwiązanie, ale dla pozostałych – co najmniej ryzykowne, chociażby z tego powodu, że zawieranie wszelkiego rodzaju porozumień jest także obarczone ryzykiem omyłki. Może przecież dojść do sytuacji, w której zarówno podatnik, jak i przedstawiciel KAS, dokonają nieprawidłowej wykładni przepisów – mówi dr Tomasz Bojkowski z Katedry Finansów Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odbiór Programu

Uczestnictwo w Programie jest inicjowane przez zainteresowany podmiot. Niemniej jednak Szef KAS zastrzegł sobie prawo w okresie trwania pilotażu Programu do ograniczenia do 20 liczby podmiotów, z którymi zostanie podpisana umowa. Ministerstwo Finansów informuje, że obecne zainteresowanie jest na poziomie założeń, które miały na celu przetestowanie modelu pilotażu oraz ocenę przygotowania do współpracy w Programie zarówno struktur KAS, jak i samych kandydatów. Jednocześnie z danych resortu wynika, że podmiotów, które spełniają wymóg osiągania przychodów powyżej 50 mln euro jest blisko 3300 oraz 56 grup kapitałowych (według stanu złożonych zeznań na 1 sierpnia 2022 r.).

– Uważam, że pilotaż na dwudziestu kandydatach pozwoli na wyciągnięcie pierwszych wniosków. Natomiast można się zastanowić nad sytuacją, w której wszystkie uprawnione podmioty byłyby nagle zainteresowane takim współdziałaniem. Warto też zadać sobie pytanie, czy KAS od strony zarządzania takimi porozumieniami jest gotowa na taką sytuację. To byłoby pozyskanie masy informacji gospodarczych z różnych branż. Trzeba mieć do tego przeszkolony, bardzo fachowy, zorientowany na przedsiębiorcę personel – podkreśla dr Bojkowski.

Jak podaje Ministerstwo Finansów, liczba kierowanych przez przedsiębiorców pytań oraz ich szczegółowość wskazują na duże zainteresowanie współpracą w ramach Programu. Resort obserwuje pozytywny odbiór tego rozwiązania. Według Małgorzaty Ostrowskiej-Krzewiny, wpływ na takie postrzeganie mają wymierne korzyści dla podatników. To m.in. możliwość zawierania porozumień podatkowych w ramach uproszczonej procedury w zakresie interpretacji przepisów prawa podatkowego, a także ustalania cen transferowych czy wysokości prognozowanego na następny rok podatkowy zobowiązania w podatku CIT. Natomiast na negatywny odbiór Programu może wpłynąć długotrwały proces zmierzający do zawarcia umowy o współdziałanie. Do tego dochodzą znaczące wymagania w zakresie tzw. ram wewnętrznego nadzoru podatkowego (RWNP).

– W przypadku Programu Współdziałania nakładany jest na uczestników obowiązek zgłaszania Szefowi KAS wszelkich istotnych zagadnień podatkowych, które – obiektywnie oceniając – mogą stać się źródłem sporu między podatnikiem a organem podatkowym. Ponadto należy niezwłocznie przekazywać Szefowi KAS, bez wezwania, istotne informacje, mogące mieć wpływ na uzyskanie korzyści podatkowej. Podatnicy nie są jeszcze gotowi na pełne zaufanie organom i wciąż stosują zasadę ograniczonej ufności. Jest to w pełni zrozumiałe, jednakże o tyle kłopotliwe, że wzajemne zaufanie pomiędzy stronami jest esencją Programu – podkreśla Ewa Flor.

Czas na średnie firmy

Ministerstwo Finansów rozpoczęło ewaluację pilotażu Programu Współdziałania. Równolegle zainicjowano projekt, który ma na celu wypracowanie założeń rozszerzenia listy potencjalnych kandydatów do udziału w Programie o średnie przedsiębiorstwa. Jak stwierdza Małgorzata Ostrowska-Krzewina, również średnie przedsiębiorstwa są zainteresowane prowadzeniem biznesu w przyjaznym otoczeniu podatkowym, opartym o wzajemne zrozumienie i zaufanie między podatnikiem a administracją skarbową. W opinii ekspertki, rozszerzenie listy potencjalnych kandydatów do udziału w Programie należy z pewnością ocenić pozytywnie. Natomiast z punktu widzenia średnich przedsiębiorstw istotna będzie relacja między stawianymi wymaganiami a potencjalnymi korzyściami. To wpłynie na skalę zainteresowania wśród tej grupy podatników.

– Trudno oceniać pomysł rozszerzenia zakresu podmiotowego Programu o średnich przedsiębiorców, nie znając jeszcze szczegółów tej inicjatywy. Ocena ta zależy od zróżnicowania warunków współpracy przewidzianych dla tej grupy podatników. Ze względu na konieczności poniesienia, często znacznych kosztów obsługi całego procesu, należy spodziewać się innych wymagań dla średnich przedsiębiorców niż dla dużych – zaznacza doradca podatkowy Ewa Flor.

Zdaniem dr. Bojkowskiego, pomysł rozszerzania o średnie przedsiębiorstwa nie powinien zyskiwać aprobaty. Jest to bowiem ścieżka dość niebezpieczna. Ekspert obawia się, że zostaną popełnione błędy, które kilkanaście lat temu pojawiły się przy okazji wdrożenia wniosków o indywidualne interpretacje przepisów prawa podatkowego. One były rozpoznawane pierwotnie przez organy pierwszej instancji. Prowadziło to do chaosu interpretacyjnego w skali całego kraju. Interpretacje były rozbieżne, mimo że dotyczyły analogicznych stanów faktycznych. A jeśli pojawią się rozbieżności w porozumieniach o charakterze lokalnym lub regionalnym, wówczas nie opanujemy chaosu. Bowiem jeden przedsiębiorca będzie miał dane zasady współdziałania, a drugi inne w analogicznych sytuacjach.

– Myślę, że rozszerzenie projektu na mniejsze podmioty, tj. poniżej 50 mln przychodów, jest dobrym pomysłem. Współdziałanie organów podatkowych z podatnikiem jest odpowiednim kierunkiem. Tylko pytanie, czy KAS ma zasoby ludzkie, żeby prowadzić rzetelną weryfikację, kontrolę oraz współpracę z podatnikami. To wymaga przecież zaangażowania czasowego, kadrowego i finansowego. Nie wiem, czy obecnie nasza administracja skarbowa jest gotowa na taki krok – podsumowuje dr Jacek Matarewicz.

Vivid Games podnosi marżowość kluczowych tytułów

Vivid Games wygenerowała w tym roku ponad 35 mln zł przychodów ze sprzedaży, w tym 2,1 mln zł w listopadzie. Zysk netto, narastająco, jest bliski 1,4 mln zł. Ebitda to 5,2 mln zł. Stan środków na rachunkach wynosił na koniec listopada 2,0 mln zł.

Obok poprawy zyskowności Real Boxing 2 i Eroblast, dużą uwagę przywiązano w listopadzie do optymalizacji wydatkowej, przede wszystkim w zakresie kampanii UA. Dzięki temu, Spółka zmniejszyła stratę do kwoty 592 tys. zł, tj. o 340 tys. zł wobec wyniku za październik. W listopadzie Zarząd zdecydował się też na reorganizację zespołu,co znajdzie odzwierciedlenie w wynikach I kwartału 2023 r.

Spółka przeprowadziła w listopadzie szereg działań, które poprawią jej zyskowność w kolejnych miesiącach. „Analiza rentowności poszczególnych tytułów i działów skłoniła nas w listopadzie, do optymalizacji kosztowej, uwzględniającej także redukcję zatrudnienia. Dzięki wprowadzeniu oszczędności na różnych poziomach, w kolejnych miesiącach zyskamy kilkaset tysięcy złotych. Co do zasady restrukturyzacja nie dotknęła zespołów produktowych odpowiedzialnych za marki Real Boxing i Eroblast. Spółka zamierza inwestować w tej przestrzeni i widzi dalsze perspektywy rozwoju dla obu gier” – podkreśla Piotr Gamracy, członek Zarządu Vivid Games.

W zakresie Eroblast, Spółka podkreśla nie tylko poprawę rentowności, ale również podniesienie ARPU (średni przychód z gracza) z USA do blisko 3 USD. „Listopadowe aktualizacje Eroblast są efektem pracy rozbudowanego, wewnętrznego zespołu. Dzięki zakończeniu współpracy z zewnętrznym developerem nie tylko przyspieszyliśmy, ale również zwiększyliśmy dochodowość tytułu. W połączeniu z optymalizacją kampanii płatnego pozyskiwania użytkowników zwiększyliśmy zysk o ponad 24%, i to mimo niewielkiego spadku liczby nowych pobrań. ARPU z kluczowego rynku jest obecnie na rekordowym poziomie niemal 3 USD. Grudniowy update skupia się, naturalnie, na okresie świątecznym. Oferujemy graczom m.in. kalendarz adwentowy oraz specjalne świąteczne paczki. Zakładamy, że największy wzrost przychodów powinien nastąpić w święta” – podkreśla Łukasz Kamiński, product owner Eroblast.

Na efekt tzw. świątecznego “golden day” liczy również Real Boxing 2. “W listopadzie decydowaliśmy się jedynie na najbardziej efektywne kampanie UA. Pozwoliło to zwiększyć rentowność tytułu, wobec października, jednak odbiło się na wysokości przychodów ze sprzedaży. W grudniu kontynuujemy to podejście. Liczymy na wzrost w okresie świątecznym, do którego przygotowujemy się od wielu tygodni. Obok nowych świątecznych postaci jak Rudolph i Bad Santa, równolegle rozwijamy funkcjonalności dedykowane najbardziej zaangażowanym i płacącym użytkownikom jak nowy profil gracza i tryb Kariera+, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w przychodach w 2023 roku” – stwierdza Bartosz Biniecki, product owner marki Real Boxing.

PIT dla przedsiębiorcy i ważne zmiany do wdrożenia jeszcze w tym roku

Zmiany w przepisach prawa podatkowego wprowadzane w dwóch terminach w 2022 roku w znaczny sposób wpłynęły na specyfikę rozliczenia rocznego przedsiębiorców. Poszerzyły się zarówno możliwości skorzystania z ulg i odliczeń podatkowych, jak i metody oraz stawki podatku. Odpowiednie zoptymalizowanie rozliczenia rocznego i wykorzystanie w pełni możliwości systemu podatkowego pozwala płacić podatek dochodowy za 2022 rok w korzystnej wysokości.

– W deklaracji PIT za 2022 r. osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą stanęły przed kilkoma dylematami. Od 1 stycznia 2022 r. usunięte zostało odliczenie od podatku składki na ubezpieczenie zdrowotne z jednoczesnym ustaleniem jej wysokości od dochodu (przychodu), a nie jak do tej pory – od stałej podstawy, niezależnej od dochodowości przedsiębiorstwa – tłumaczy Piotr Szulczewski, ekspert  podatkowy z e-pity.pl

Efektem stało się istotne obciążenie w postaci dodatkowej daniny wynoszącej:

  • 9% dochodu – w przypadku przedsiębiorstw rozliczających się według skali podatkowej (tj. obciążonych podatkiem 17% przy dochodzie do 120 000 zł i 32% przy dochodzie ponad 120 000 zł)
  • 4,9% dochodu – w przypadku opodatkowanych liniowo (podatek 19% dochodu) Wyjątkiem pozostały osoby opodatkowanie kartą podatkową, gdzie składka wynosi 9% wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz ryczałtowcy, których stała wartość ubezpieczenia zdrowotnego uzależniona została od jednego z trzech progów przychodu – do 60 000 zł, między 60 000 a 300 000 oraz powyżej kwoty 300 000

Składka zdrowotna przedsiębiorców w deklaracji rocznej

Dopiero zaliczki na podatek opłacane od 1 lipca mogły być ponownie obniżone o składkę na ubezpieczenie zdrowotne – tak było do tej pory. W stosunku do reguł obowiązujących jeszcze w 2021 r. zasada ta została jednak znacząco zmodyfikowana. W jaki sposób? Wyjaśnia Piotr Szulczewski z e-pity.pl:

  • – Odliczenie składki zdrowotnej możliwe stało się od dochodu, a nie jak miało to miejsce dotychczas – od podatku. Taki zabieg daje znacznie słabszy efekt przy obniżeniu zobowiązania podatkowego. 
  • Nie można z niego skorzystać w sytuacji, gdy działalność gospodarcza opodatkowana jest skalą podatkową (tj. stawką 12% do 120.000 zł dochodu i 32% – przy przekroczeniu tej wartości). • Odliczeniu podlega cała zapłacona składka (9% jej podstawy), a nie jak do tej pory – jedynie 7,75% kwoty, od której składka jest obliczana. 
  • Odliczenie dotyczy wyłącznie rozliczających się podatkiem liniowym (przy czym maksymalna wartość odliczanych składek wynosi 8700 zł rocznie), ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych (50% zapłaconych składek) oraz rozliczających się kartą podatkową (19% zapłaconej składki). 
  • W przypadku rozliczających się ryczałtem, odliczenia można dokonać wyłącznie od dochodów z działalności gospodarczej, a w przypadku podatników opodatkowanych liniowo – od dochodów z działalności lub z działów specjalnych produkcji rolnej. 
  • Odliczyć można składkę zapłaconą przez cały rok, również za okres, w którym obowiązywały przepisy, które w pełni ograniczały prawo do ulgi. Gdy składka zdrowotna została zaliczona do podatkowych kosztów uzyskania przychodów, nie można jej ponownie wykazać w deklaracji PIT jako ulgi podatkowej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku opodatkowanych liniowo, gdzie składka zaliczona do kosztów powoduje, że za kolejny okres jest ona obliczona od niższego dochodu (tj. zaliczenie jej do kosztów podatkowych zmniejsza dochód za kolejny okres i w efekcie również wartość kolejnej składki). – wylicza ekspert.

Ulgi w deklaracji PIT

Przedsiębiorcy otrzymali również możliwość korzystania z nowych ulg odliczanych od dochodu. W katalogu nowych ulg powszechnych adresowanych do wszystkich podatników znalazły się:

  • ulga na renowację, modernizację i nabycie nieruchomości zabytkowych oraz na inwestycje w fundusz remontowy wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni mieszkaniowej utworzonej dla zabytku nieruchomego wpisanego do rejestru zabytków,
  • ulga na inwestycję w spółki alternatywne,
  • ulga z tytułu opłacania składek na rzecz związków zawodowych.

Oprócz tego rodzaju ulg, przedsiębiorcy otrzymali również prawo odliczeń przysługujących wyłącznie w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej. 

– Do tego katalogu zaliczają się:  ulga marketingowa – z tytułu wydatków poniesionych w celu zwiększenia przychodów ze sprzedaży produktów, ulga na kosztach produkcji próbnej nowego produktu i wprowadzenia na rynek nowego produktu, ulga na działalność sportową, kulturalną w rozumieniu ustawy z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej lub wspierającej szkolnictwo wyższe i naukę, ulga na nabycie terminala płatniczego oraz wydatki związane z obsługą transakcji płatniczych przy jego użyciu, ulga na robotyzację przedsiębiorstwawyjaśnia Piotr Szulczewski, ekspert  podatkowy z e-pity.pl

To, czy z ulgi może skorzystać każdy przedsiębiorca, czy jest ona zastrzeżona dla określonej formy opodatkowania zależy od jej rodzaju. Przykładowo, w przypadku opodatkowanych według skali (PIT-36) skorzystać można ze wszystkich powyższych ulg, nie ma jedynie możliwości skorzystania z odliczenia składek zdrowotnych. W przypadku opodatkowanych liniowo, nie można zastosować odliczenia składek na rzecz związków zawodowych, a składki ubezpieczeniowe limitowane są kwotą 8700 zł rocznie. U opodatkowanych ryczałtem ewidencjonowanym (PIT-28) odliczyć można wyłącznie ulgę na zabytki, składki na ubezpieczenie zdrowotne, ulgę na terminal płatniczy oraz składki na rzecz związków zawodowych. Z nowych ulg nie skorzystają natomiast osoby rozliczające się za pomocą karty podatkowej (PIT-16).

Zmiana skali podatkowej

Przedsiębiorcy, u których rozliczenie przebiega według skali podatkowej mogą za cały rok stosować 12% stawkę podatku – o ile ich dochód nie przekroczył 120 000 zł. Po wyliczeniu podatku według tej stawki zastosować należy kwotę zmniejszającą, która wynosi 3600 zł. Nadwyżkę ponad 120 000 zł opodatkowuje się 32% podatkiem. Powyższa reguła dotyczy również wyliczenia zaliczki na podatek – począwszy od zaliczki opłacanej w lipcu (za czerwiec). Możliwe jest również ich obniżenie o składkę na ubezpieczenie zdrowotne zgodnie z regułami obowiązującymi od 1 lipca 2022 r. W sytuacji nadpłacenia zaliczek z pierwszej części roku (gdy pierwszy próg skali wynosił 17%), podatnik będzie miał prawo do ich zwrotu w związku z rocznym rozliczeniem podatku po złożeniu deklaracji podatkowej – dodaje Piotr Szulczewski z e-pity.pl

Zmiany zasad opodatkowania – w trakcie roku

Dopuszczalnym stało się, aby z opodatkowania liniowego lub z ryczałtu zrezygnować na podstawie oświadczenia składanego w deklaracji rocznej za 2022 r. W takim przypadku podatek za cały rok ustalić należy zgodnie z regułą skali podatkowej. Osoby opodatkowane ryczałtem otrzymały dodatkowo możliwość opłacania należności według skali podatkowej jedynie za drugą część roku. Taka sytuacja wymagała jednak złożenia dodatkowego oświadczenia, nie później niż 22 sierpnia 2022 r. Działalność gospodarcza a nowe limity zwolnień podatkowych Przedsiębiorcy otrzymali również możliwość korzystania ze zwolnień:

  • kiedy nie ukończyli 26 roku życia,
  • jako zmieniający rezydencję podatkową na polską,
  • jako pracujący (prowadzący działalność gospodarczą) seniorzy w wieku emerytalnym, którzy nie pobierają przysługujących im świadczeń z organów ZUS.

Łączna wartość zwolnienia nie może przekroczyć rocznie 85 528 zł przychodu.

Ostatni dzwonek dla przedsiębiorców

Jeszcze tylko do końca roku przedsiębiorcy mogą realnie wpłynąć na wysokość podatku w 2023 roku w rozliczeniu rocznym PIT. Grudzień to ostatni dzwonek na uruchomienie ulg i odliczeń, które znacząco mogą obniżyć podatek i zyskać dodatkowy zwrot do kieszeni przedsiębiorcy. Zmiany podatkowe, które wprowadził Polski Ład, powinny zmobilizować przedsiębiorców do sprawdzenia jeszcze w tym roku, jak będzie wyglądać jego roczne zeznanie podatkowe. – Jeśli już teraz obliczysz w programie swój PIT, otrzymasz jasną informację, jak wysoki zwrot podatku czeka Cię po obniżeniu stawki do 12%. Natomiast przedsiębiorcy będą mogli podjąć świadomą decyzję dotyczącą formy opodatkowania. Otrzymujesz jasną informację, jaki symulowany podatek masz do zapłacenia i dzięki temu możesz uruchomić ulgi oraz inne sposoby na obniżenie tej należności – tłumaczy Artur Kaczmarek z e-pity.pl.

Pełen wachlarz ulg do wprowadzenia jeszcze w grudniu dla przedsiębiorcy znajduje się tutaj: https://www.e-pity.pl/jak-obnizyc-podatek/

Posiadając taką wiedzę już w grudniu, przedsiębiorcy świadomie korzystają ze wszystkich zmian wprowadzonych w Polskim Ładzie 2.0. Ponadto, możliwość sporządzenia z dużym wyprzedzeniem symulacji obciążeń podatkowych jest kluczowa dla klientów biur rachunkowych i księgowych.

Przedsiębiorcy już w tym momencie powinni zadbać o to, żeby jeszcze przed końcem roku sprawdzić swoją sytuację. Warto zlecić księgowym przygotowanie zestawienia, jak wygląda ich obecna sytuacja podatkowa. Biura księgowe są gotowe, by takie analizy przygotować w tym roku i zarekomendować najkorzystniejsze rozwiązaniekomentuje Beata Boruszkowska, Prezes Zarządu Krajowej Izby Biur Rachunkowych.

Jak to zrobić?

Program e-pity symulator rozliczeń 2022 do wyliczenia symulowanego podatku za 2022 rok jest dostępny na e-pity.pl. To właśnie pod tym adresem każdy będzie mógł sprawdzić swój PIT po zmianach w Polskim Ładzie wprowadzonych w 2022 roku. Wpisując dane przychodowe oraz wszystkie należne ulgi możemy już teraz sprawdzić jaki podatek czeka nas do zapłacenia w przyszłym roku. Wcześniejsza weryfikacja swoich danych i rozliczeń to także gwarancja zapłacenia niższego podatku oraz ustalenia ostatecznej wartości ulg podatkowych. To ostatni dzwonek, by skorzystać z wszystkich przysługujących nam ulg.

Biznes konopny: Polska rokuje najlepiej w Europie

Z 3,5 mld dolarów w 2019 roku do 37 mld dolarów w 2027 roku – to prognozowana wartość rynku konopnego w Europie. Okazuje się, że Polska będzie wkrótce odgrywać na tym rynku bardzo ważną rolę. W 2017 roku nasz kraj został 12 państwem europejskim, który zalegalizował konopie pod postacią medycznej marihuany.

Polski rynek ze świetnymi prognozami wzrostu

Według firmy badawczej Euromonitor International, polski rynek konopi jest w fazie początkowej i daje możliwości szybkiego wzrostu. Polska już teraz posiada 8-procentowy udział w wartości rynku konopnego wśród krajów europejskich. W skali globalnej jest to około 1% – co dało naszemu krajowi dziewiąte miejsce na globalnym rynku w 2021 roku.

Jesteśmy świadkami końca konopnej prohibicji. Cały świat przygotowuje się na powszechną legalizację, a biznes na inwestycje i innowacje w tej branży. Ta fala dotrze wkrótce do Polski, która już teraz ma znakomite prognozy na przyszłość. tłumaczy dr Grzegorz Kiełbowicz, ekspert ds. biotechnologii laboratoriów Healthcann.

W Polsce legalna jest obecnie marihuana medyczna (susz konopny z czynnikiem psychoaktywnym THC) wydawana na receptę po konsultacji z lekarzem. Natomiast produkty z CBD (kannabidiol – związek konopi bez czynnika psychoaktywnego) są swobodnie dostępne na masowym rynku sprzedaży.

Nawet 2 miliardy euro do 2028 roku

Wartość biznesu konopnego w Polsce zwiększyła się czterokrotnie z 210 milionów złotych w 2019 roku do 900 milionów złotych w 2021 roku. Oczekuje się, że do 2026 roku osiągnie kwotę 2,2 miliarda złotych. – twierdzą eksperci Euromonitor International. Jeszcze dalej idą analitycy firmy badawczej Prohibition Partners, którzy oczekują, że Polska będzie odgrywać w nadchodzących latach główną rolę na europejskim rynku konopi. Ich zdaniem wartość tego rynku w Polsce będzie na poziomie około 2 mld euro do 2028 roku.

Coraz więcej użytkowników medycznej marihuany

W 2020 roku w Polsce było ponad 4100 pacjentów prowadzących oficjalną terapię z wykorzystaniem związków konopi, tj. marihuany. W tym roku, według analityków Prohibition Partners, jest to już ponad 9200 pacjentów. Polska jest obecnie jednym z największych rynków medycznej marihuany w Europie pod względem ilości pacjentów. – mówi Agnieszka Teodoru z wrocławskiej Fundacji CannMedica, propagującej wiedzę o korzyściach marihuany w medycynie.

W 2017 roku polska Naczelna Izba Aptekarska stwierdziła: „Szacuje się, że osób czekających na terapie marihuaną medyczną może być nawet około 300 tysięcy. Medyczna marihuana wzmacnia działanie anandamidu, związku, który działa na komórki mózgu przeciwbólowo i uspokajająco, pobudza apetyt, przeciwdziała nudnościom i wymiotom, a także obniża ciśnienie śródgałkowe”.

Wszystko wskazuje na to, że nasz rynek konopny będzie miał w przyszłości duży zasięg. Ostrożne szacunki wskazują, że liczba legalnych użytkowników konopi w Polsce osiągnie 1,3 miliona do 2026 roku. Oczywiście uwzględniono w tych prognozach obecną sytuację prawną. W przypadku liberalizacji przepisów użytkowników będzie kilka razy więcej. przekonuje dr Grzegorz Kiełbowicz.

Fintech Tapline z 31,7M € w rundzie pre-seed. Wśród inwestorów Black Pearls VC

  • Pozyskane środki obejmują 30 mln euro finansowania dłużnego od Fasanara Capital oraz 1,7 mln euro od inwestorów kapitałowych V-Sharp Venture Studio, Black Pearls VC, 365 fintech, Depo Ventures, Impetus Capital oraz aniołów biznesu.
  • Platforma Tapline pozwala firmom SaaS w CEE oraz DACH wymienić przychody z subskrypcji na gotówkę jednocześnie oferując platformę do monitorowania codziennej działalności biznesowej.

Tapline, cyfrowa platforma finansowa, ogłosiła pozyskanie rundy w wysokości 31,7 mln euro. Firma oferuje spółkom technologicznym działającym w modelu subskrypcyjnym sposób na natychmiastową wymianę swoich przyszłych przychodów na gotówkę. Tapline stanowi zarówno alternatywę jak i dodatek do tradycyjnej metody pozyskiwania kapitału, za który startupy muszą oferować inwestorom udziały.

Tapline zbudował produkt fintechowy, który pozwala na szybkie wprowadzenie klienta na rynek i zapewnia klientom własną ocenę kredytową. Dodatkowo klienci Tapline mają dostęp do darmowego pulpitu finansowego, który pozwala im na codzienne monitorowanie różnych wskaźników działalności. Jest to kompleksowe rozwiązanie dla firm SaaS, które pozwala im na bardziej efektywne prowadzenie biznesu poprzez analizę kluczowych wskaźników biznesowych i szybki dostęp do płynności.

Pozyskane finansowanie pozwala zespołowi z Berlina działać na wykładniczo rosnącym rynku SaaS, gdzie globalne wolumeny transakcji do 2028 roku mają osiągnąć 720 miliardów euro. Inwestycja zostanie również wykorzystana do rozwoju produktu i zatrudnienia kluczowych osób w obszarze rozwoju biznesu oraz możliwości oferowanych przez platformę.

Spółce udało się pozyskać czołowe fundusze kapitałowe a także inwestorów finansowania dłużnego. Wśród nich znalazła się brytyjska firma Fasanara Capital zarządzająca aktywami alternatywnymi, która w ramach rundy zapewnia finansowanie dłużne w wysokości 30 mln euro. Za pozostałe finansowanie w wysokości 1,7 mln euro odpowiadają inwestorzy VC tacy jak: V-Sharp Venture Studio, Antler, Black Pearls VC, 365 fintech, Depo Ventures, Impetus Capital oraz kilku aniołów biznesu.

„Dostęp do kapitału dla technologicznych MŚP jest kluczowym czynnikiem wzrostu. W dzisiejszym trudnym otoczeniu makroekonomicznym istotne jest, aby istniało rozwiązanie finansowe, które może wesprzeć te firmy. Dlatego z przyjemnością wspieramy Tapline, w jej misji demokratyzacji dostępu do kapitału dla MŚP” mówi Francesco Filia, CEO Fasanara Capital

Kapitał na żądanie dla spółek we wczesnej i późnej fazie rozwoju

Tapline koncentruje się bezpośrednio na sektorze spółek SaaS działających w modelach B2B i B2C, na szybko rozwijającym się rynku startupów w CEE a także w DACH. Wybór tego rynku nie jest przypadkowy. Modele SaaS oferują wysoki poziom przewidywalności w zakresie powtarzalnych przychodów, co pozwala na precyzyjną analizę ryzyka oraz określenia gwarantowanego finansowania, które może otrzymać startup. Tapline jest w stanie dostarczyć startupom kapitał w mniej niż 48 godzin od rejestracji na platformie.

Firmy SaaS generujące powtarzalne miesięczne przychody już od poziomu 8 tys. euro mogą sfinansować swój rozwój za pomocą Tapline. Startup może natychmiastowo zamienić do 60% swojego ARR (ang. Annual Reccuring Revenue) na kapitał, który nie powoduje rozwodnienia w strukturze udziałowej spółki. Tapline oferuje startupom sześcio lub dwunastomiesięczny upfront gotówkowy z dyskontem w stosunku do przyszłej wartości ich przychodów. W ten sposób startupy mogą otrzymać finansowanie w wysokości nawet do 1 miliona euro, co czyni Tapline odpowiednim narzędziem nie tylko dla startupów SaaS znajdujących się we wczesnej fazie rozwoju, ale także dla firm które znajdują się bardziej zaawansowanych etapach wzrostu.

Co ważne, przy obecnym niepewnym otoczeniu makroekonomicznym, koszt kapitału jest kluczowy dla założycieli. Tapline zapewnia firmom SaaS przejrzystą platformę, oferując jasny obraz ich finansowania oraz jego kosztu.

„Rozmawiając z wieloma founderami spółek technologicznych, którzy pozyskiwali kapitał na rozwój z rynku VC stało się dla nas jasne, że potrzebne jest alternatywne rozwiązanie finansowe, które jest przejrzyste, łatwe do zrozumienia i oferuje konkurencyjne ceny bez ukrytych kosztów. Budując Tapline postawiliśmy sobie za cel zapewnienie szybkiego, przejrzystego i nie obciążającego założycieli rozwiązania kapitałowego, dzięki czemu mogą oni nadal skupiać się na tym, co robią najlepiej: budowaniu innowacyjnych firm. W czasie obecnej niepewności gospodarczej nasza platforma pozwoli firmom SaaS koncentrować się na wzroście zamiast na szukaniu źródeł finansowania” – mówi Dean Hastie, współzałożyciel i CEO Tapline.

Doświadczony zespół

Tapline został współzałożony w 2021 roku przez Deana Hastie, Dmitrija Millera i Petera Groueva. Zespół spotkał się w programie Antler w Berlinie gdzie udało mu się otrzymać pierwsze finansowanie na rozwój biznesu. Założyciele posiadają ponad 25-letnie doświadczenie w kluczowych obszarach wymaganych do realizacji modelu biznesowego Tapline, mianowicie na rynkach kapitałowych, w inwestowaniu we wczesnym stadium rozwoju, analizie ryzyka inwestycyjnego, jak również w zakresie rozwoju produktu i skalowania technologii.

Dean i Peter, pochodzący odpowiednio z RPA i Bułgarii, pracowali podczas kryzysu finansowego w 2008 roku w instytucjach bankowych Merrill Lynch, J.P. Morgan (USA), Sanlam Investments (RPA). Ich doświadczenie w zarządzaniu ryzykiem, aktywami i kredytami czyni ich wiarygodnymi partnerami do wdrożenia modelu biznesowego Tapline, zwłaszcza w dzisiejszym środowisku ekonomicznym.

“Obecne warunki makroekonomiczne utrudniają wielu firmom dostęp do kapitału. Dotyczy to również wielu firm SaaS, które posiadają świetny produkt oraz rosnące przychody jednak mimo to mają trudności z pozyskaniem kapitału na dalszy rozwój. Tapline odpowiada na tę potrzebę oferując nie tylko przejrzyste rozwiązanie zapewniające natychmiastową płynność lecz także platformę analityczną, która pomaga firmom monitorować ich bieżącą działalność, co w dzisiejszych czasach stanowi istotną wartość dodaną. Wierzymy, że założyciele Tapline (Dean, Peter oraz Dmitrij) są odpowiednim zespołem do zaadresowania tej potrzeby rynkowej dzięki swojemu interdyscyplinarnemu doświadczeniu, łącząc kompetencję z bankowości, risk management a także budowania produktów technologicznych.”  – mówi Aleksander Dobrzyniecki, Partner w Black Pearls VC

Ukierunkowanie na obecną lukę rynkową w płynności dla firm SaaS

Według danych CB Insights wynika, że w 3Q’22 globalne finansowanie venture capital wyniosło 74,5 mld USD, osiągając tym samym najniższy poziom od 9 kwartałów. Nowy poziom finansowania oznacza także spadek o 34% w ujęciu kwartalnym, co stanowi największą redukcję procentową od dekady. Przy wyraźnym braku płynności na rynku startupów, produkt oferowany przez Tapline świetnie wpisuje się w potrzebę dostarczania kapitału stanowiącego alternatywę dla finansowania VC i może stać się kluczowym czynnikiem płynności w ekosystemie młodych firm technologicznych.

Obecne otoczenie makro jest dużą okazją dla firm zapewniającym płynność stabilnie rosnącym firmom opartym na powtarzalnych przychodach. Zmiana w podejściu do tego typu instrumentów jest także zauważalna po stronie założycieli startupów, którzy stają się bardziej wyedukowani w zakresie tego rodzaju instrumentu finansowego, jak również jego różnych przypadków użycia. Dzięki platformą takim jak Tapline founderzy startupów mają alternatywną opcję finansowania jako część ich całkowitego kapitału.

RPP kończy z podwyżkami w 2022 roku

Zgodnie z oczekiwaniami oraz wcześniejszymi zapowiedziami polskich bankierów centralnych, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na utrzymanie stóp procentowych bez zmian podczas grudniowego posiedzenia. Oznacza to, że główna stopa procentowa pozostaje na poziomie 6,75%. Z racji, że taka decyzja była przez rynki oczekiwana, złoty praktycznie nie reaguje. Kolejna ważna decyzja w marcu, kiedy poznamy najświeższe prognozy.

Dlaczego nie ma w tym miejscu zaskoczenia? Narodowy Bank Polski w swojej ostatniej projekcji inflacyjnej pokazał, że inflacja dobije do celu, choć dopiero w 2025 roku. Zdaniem RPP obecny poziom stóp procentowych jest już wystarczający, aby właśnie w horyzoncie prognozy sprowadzić inflację do celu. Sam profesor Adam Glapiński podczas listopadowej konferencji wskazał, że Rada Polityki Pieniężnej chce, aby inflacja umiarkowanie schodziła do celu, a nie drastycznie spadała. Patrząc z tej perspektywy wydaje się, że dzisiejsza decyzja nie jest zaskoczeniem. Oczywiście rynek widział szanse podczas poprzednich dwóch decyzji, że stopy mogą podskoczyć do 7%, ale ostatecznie tak się nie stało. Teraz wydaje się, że nawet przy skoku inflacji do 20% w I kwartale przyszłego roku (co byłoby nawet zgodne z projekcją inflacyjną), stopy procentowe powinny pozostać bez zmian przez długi czas. Z drugiej strony, jeśli inflacja będzie kontynuowała ostatni trend wyraźnego spadku, może pojawić się presja na obniżki, co było już sugerowane przez niektórych członków RPP.

Profesor Adam Glapiński ma nadzieje, że na koniec przyszłego roku inflacja zejdzie do poziomu jednocyfrowego, co jego zdaniem i niektórych członków mogłoby stworzyć podstawy do obniżenia stóp procentowych. Niższe stopy procentowe z pewnością byłyby oczekiwane przez kredytobiorców lub również władze, ze względu na ograniczenie ryzyka spowolnienia gospodarczego czy nawet recesji. Z drugiej strony sam NBP liczy się z tym, że taka recesja w postaci technicznej może pojawić się w przyszłym roku, co byłoby kolejnym czynnikiem, który inflację mógłby obniżyć.

Jeśli RPP faktycznie kończy już cykl podwyżek stóp procentowych, a jest na to szansa jeśli inflacja nie zaskoczy jakimś dużym skokiem na początku przyszłego roku, to jakieś sygnały na obniżki mogą się pojawić. Rynek widzi szansę nawet na 75-100 pb obniżki w perspektywie 12 miesięcy, choć patrząc realnie, inflacja dwucyfrowa nie daje perspektyw do jakichkolwiek obniżek.

Chwilę po decyzji za euro musieliśmy płacić 4,6903 zł, za dolara 4,4600 zł, za franka 4,7494 zl za funta 5,4433 zł.

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk XTB

RPP nie podniosła stóp przed Świętami

Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe bez zmian – stopa referencyjna nadal wynosi 6,75 proc. Ta decyzja wynika ze spadku cen w listopadzie oraz prognoz wskazujących na mocny spadek inflacji w przyszłym roku. Zanim do niego dojdzie inflacja w styczniu może jednak wzrosnąć powyżej 20 proc. W związku z samą decyzją RPP, raty kredytów nie rosną, ale stawka WIBOR 3M utrzymuje się znacznie powyżej poziomu stopy referencyjnej NBP, co powoduje ich wzrost.

RPP zdecydowała po raz kolejny nie podnosić stóp procentowych, co oznacza, że stopa referencyjna NBP nadal wynosi 6,75 pp. To trzecie kolejne posiedzenie, podczas którego Rada nie zdecydowała się na podwyżkę stóp. Tym razem jednak Rada obradowała w sytuacji, gdy doszło do pierwszego od lutego spadku inflacji. Inflacja spadła z 17,9 proc. r/r w październiku do 17,4 proc. w listopadzie. Jednak mimo spadku inflacji, CPI cały czas rośnie inflacja bazowa, która w listopadzie wyniosła około 11,3-11,4 proc. A to dowodzi, że inflacja coraz bardziej zakorzenia się w naszej gospodarce i walka z nią będzie bardzo trudna.

W swojej decyzji, Rada opiera się na listopadowej projekcji inflacji, autorstwa analityków NBP. Zakłada ona, że w przyszłym roku dojdzie do znacznego spowolnienia gospodarczego, które wywoła samoistny spadek inflacji. Jednak zanim inflacja zacznie samoistnie spadać, czekają nas od nowego roku podwyżki podatku VAT na paliwa, nośniki energii i nawozy. A to może jednorazowo podbić inflację o 2-3 pp., przez co może ona przekroczyć w styczniu 20 proc.

Mimo, że stopy nie zostały podniesione to stopa WIBOR 3M, na podstawie, której wyliczane jest oprocentowanie kredytów hipotecznych, utrzymuje się powyżej stopy referencyjnej NBP. To kolejny element, który powoduje, że rosną raty kredytów mieszkaniowych. Obecnie stopa WIBOR 3M wynosi 7,20 proc., czyli 0,45 p.p. powyżej stopy referencyjnej NBP. Podczas gdy od 2015 roku WIBOR 3M był przeciętnie o 0,27 p.p wyższy niż stopa referencyjna. W okresach wzrostu stóp ta różnica rosła przeciętnie do 0,45 p.p., podczas gdy w okresie spadków stóp, malała do 0,18 p.p. Oznacza to, że w czasie spadków stóp można liczyć, że różnica między WIBOR 3M a stopą referencyjną się zmniejszy, prawdopodobnie nie ma jednak szans by w tym czasie odrobić obecne straty wynikające ze znacznie wyższego poziomu WIBOR 3M wobec stopy referencyjnej. Utrzymująca się różnica wskazuje na to, że rynek nie wyklucza dalszych podwyżek stóp procentowych w przyszłości.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Ochrona klimatu, czysta i dostępna energia oraz równość płci to kluczowe wyzwania dla Polski na najbliższe lata

Jak wynika z najnowszej edycji badania CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej, walka ze zmianami klimatu to największe wyzwanie dla Polski i świata, a ponad połowa firm deklaruje działania w tym obszarze. Projekty z zakresu ESG realizowane są przede wszystkim ze względów wizerunkowych, ale coraz większe znaczenie mają oczekiwania klientów i inwestorów, a także nowe regulacje, jak choćby te związane z raportowaniem pozafinansowym. Dla 50% firm kluczowym motywatorem jest potrzeba zaangażowania społecznego i chęć wprowadzania prawdziwej zmiany.

CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej jest jedynym, cyklicznym badaniem dotyczącym obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu przeprowadzanym wśród firm i konsumentów już od siedmiu lat. Najnowsze wyniki pokazują wyraźnie, że największym wyzwaniem zarówno dla Polski jak i świata są zmiany klimatu. Na kolejnych miejscach w perspektywie wyzwań globalnych znalazła się walka z głodem (39% wskazań) oraz zapewnienie dostępu do czystej wody i poprawa warunków sanitarnych (37%). Inaczej kształtują się wyzwania stojące przed Polską. Wśród obszarów wymagających pilnego działania w naszym kraju, tuż po walce ze zmianami klimatu przedsiębiorcy wskazują konieczność zapewnienia czystej i dostępnej energii (53% wskazań), równość płci (45%) oraz dobrą jakość edukacji (44%).

W tym roku spytaliśmy firmy o to, które Cele Zrównoważonego Rozwoju wymagają podjęcia najpilniejszych działań. Priorytetem zarówno w skali świata, jak i lokalnie jest klimat, ale kolejne miejsca się już zdecydowanie różnią. Globalne wyzwania dotyczą przede wszystkim konieczności zaspokojenia podstawowych potrzeb, jak dostęp do wody, czy wyeliminowanie głodu. W Polsce, ponieważ skala tych problemów nie jest aż tak znacząca, firmy stawiają na inne priorytety. Ponad połowa badanych deklaruje działania w zakresie ochrony klimatu, a na kolejnych miejscach są: równość płci, wzrost gospodarczy i godna praca oraz dobra jakość edukacji. – mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej.

Pracownicy najczęstszym beneficjentem działań CSR firm

Podobnie jak w ubiegłych latach firmy najczęściej angażują się w działania skierowane do swoich pracowników (81% ). Wśród nich na pierwszym miejscu są dodatkowe świadczenia socjalne, takie jak prywatna opieka medyczna, zajęcia sportowe, czy bony upominkowe. Kolejne miejsce zajmują działania związane z dofinansowaniem nauki, czy proponowaniem dodatkowych szkleń w ramach organizacji lub poza nią (84%), a także wprowadzenie narzędzi do komunikacji wewnętrznej (75%). Różnorodność, która jest jednym z kluczowych wyzwań dla biznesu, jest zagospodarowana w 74% organizacji biorących udział w badaniu. Tyle samo respondentów wskazało, że wprowadza rozwiązania pozwalające na godzenie pracy z życiem osobistym, w tym praca z domu, czy dodatkowe dni wolne, co jest wynikiem zmian wprowadzonych przez firmy w czasach pandemii i kontynuowanych w dalszym ciągu. Jedynie nieco mniej niż połowa badanych firm proponuje swoim pracownikom programy z zakresu wolontariatu pracowniczego.

Kolejną grupą interesariuszy, do których firmy kierują swoje działania są dostawcy i partnerzy lokalni. Najczęściej firmy wprowadzają kodeksy i zasady współpracy (63%), a także prowadzą z nimi aktywną i transparentną komunikację (61%). Mniejszy odsetek firm prowadzi natomiast szkolenia i działania edukacyjne dla swoich partnerów biznesowych, czy sprawdza faktyczną realizację zasad zapisanych w kodeksach.

Działania skierowane bezpośrednio do klientów są praktykowane wśród 72% firm biorących udział w badaniu. Najczęściej dotyczą one wprowadzania szerokiej gamy kanałów komunikacji, a także dbałości o prowadzenie jej w sposób transparentny. Nieco ponad połowa firm prowadzi regularne kampanie społeczne, czy ekologiczne skierowane do swoich klientów, a najmniej wskazań dotyczyło takich obszarów jak wprowadzenie ułatwionych procedur reklamacji, czy dopasowania oferty lub miejsca sprzedaży do osób z niepełnosprawnościami lub w trudnej sytuacji (odpowiednio 28% i 27% wskazań).

71% firm deklaruje prowadzenie działań w obszarze ochrony środowiska lub skierowanych do lokalnych społeczności. Najczęściej są to proekologiczne aktywności dotyczące ograniczania zużycia surowców, czy prowadzenia działań w zakresie ochrony klimatu, a także coraz częściej bioróżnorodności (wzrost o 16% w ciągu ostatnich 4 lat). Z roku na rok malało zaangażowanie firm w działalność filantropijną, choć tegoroczne wyniki pokazują pewne zachwianie trendu (wzrost o 11% wobec roku ubiegłego). Może to wynikać z dużego zaangażowania biznesu we wsparcie dla Ukrainy po wybuchu wojny i przekazywania pieniędzy na pomoc charytatywną.

Biznes w obliczu wojny

Tegoroczne badanie zostało poszerzone o kilka pytań dotyczących zaangażowania firm w pomoc dla Ukrainy i jej mieszkańców. 84% badanych przedsiębiorstw prowadziło działania na rzecz uchodźców. Najczęściej dotyczyły one przekazywania środków materialnych dla potrzebujących (83%), a także pieniędzy (69%). Wielu pracowników gościło również uchodźców w swoich domach, a także oferowane było im schronienie w budynkach należących lub wynajmowanych przez firmy. 57% badanych przedsiębiorstw udzieliło pomocy swoim pracownikom pochodzącym z Ukrainy. Większość z tych działań kontynuowanych jest przez biznes do dziś (55%). Jak pokazuje badanie, dodatkowe aktywności na rzecz uchodźców nie stanowiły przeszkody w realizacji zaplanowanej strategii i działań w obszarze CSR – 51% badanych prowadziło nadal wszystkie zaplanowane projekty, a 33% wprowadziło nawet dodatkowe aktywności.

CSR w praktyce, czyli kto, jak i za ile prowadzi projekty ESG?

Ponad połowa firm deklaruje posiadanie strategii CSR lub przynajmniej rocznego lub dwuletniego planu działań. Ponadto aż 80% zarządów jest zaangażowanych w jakimś stopniu w opracowywanie działań w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu. W tegorocznym badaniu widać wzrost zainteresowania najwyższego kierownictwa firm w zarządzaniu CSR (64 % respondentów wskazuje, że Zarząd jest odpowiedzialny za realizację CSR i aż 79 % deklaruje zaangażowanie Zarządu w planowanie strategii CSR). To dobry sygnał z rynku, że te działania zyskują na istotności i być może w końcu CSR i ESG stanie się podstawą lub przynajmniej integralną częścią strategii biznesowej firm. – mówi Paulina Koszewska, Menadżerka CSR, PwC Polska.

Firmy, które posiadają osobne działy CSR, to jednak nadal mniejszość (23%). Najczęściej działania podejmowane są bezpośrednio przez kadrę zarządzającą lub działy marketingu, PR, czy HR. Co czwarta firma nie ma dedykowanej osoby do zarządzania tematem ESG. Przekłada się to również na kwestię raportowania. 43% badanych nie potrafi wskazać korzyści osiąganych przez firmę z działalności CSR, a jedynie 7% odnotowuje mierzalne wyniki finansowe. Nowe dyrektywy obligujące coraz większy katalog firm do prowadzenia raportowania w obszarze ESG zostały wskazane jako jeden z głównych czynników wpływających na rozwój CSR w Polsce. Obecnie mniej niż połowa przedsiębiorstw prowadzi regularne raportowanie swoich działań, natomiast 17% deklaruje, że rozpocznie ten proces w ciągu 2 lat. Budżety na działania CSR z roku na rok są coraz większe, choć nie są to duże zmiany. Najczęściej firmy wydają pomiędzy 10 000 a 100 000 PLN rocznie, a firm, których budżet przekracza 1 mln PLN jest 12% (prawie dwa razy więcej niż 4 lata temu).

Co na to konsumenci?

Integralną częścią badania są wyniki ankiety przeprowadzonej przez Havas Media Group Polska na próbie 1052 dorosłych konsumentów na temat ich świadomości i oczekiwań w zakresie działań CSR. W tym roku poszerzyliśmy również pytania o znajomość Celów Zrównoważonego Rozwoju. Jak się okazuje jedynie 34% badanych nie zetknęło się wcześniej z tym pojęciem. Dla porównania termin CSR jest nieznany dla 2/3 społeczeństwa. Poprzednie edycje badania pokazały, że w obliczu COVID-19 kwestie środowiskowe i społeczne stały się mniej istotne. Obecne wyniki powoli odwracają tę tendencję, choć jeszcze nie powróciły do stanu sprzed pandemii. 45% konsumentów unika kupowania produktów firm, które mają negatywny wpływ na środowisko lub społeczeństwo (przed pandemią było to 55%), a 66% uważa, że firmy są etycznie zobowiązane do tego, aby działać bez szkody dla otoczenia (73% przed pandemią).  W tym roku widoczna jest duża zmiana wskaźnika dot. wpływu na zmiany na świecie. Od początku pandemii obserwowaliśmy wzrost wskazań na rządy i polityków – w tym roku jest on szczególnie widoczny, co z pewnością jest spowodowane wojną w Ukrainie i przypisywanie większego znaczenia państwom niż obywatelom czy markom jako takim. – mówi Anna Ostrowska, Insights Manager, Havas Media Group Poland.

Badanie CSR w praktyce – barometr Francusko Polskiej Izby Gospodarcze zostało przeprowadzone wśród firm polskich i zagranicznych działających w Polsce w listopadzie 2022 roku. Udział w nim wzięło 113 organizacji. Uzupełniające badanie na temat konsumentów przeprowadzone było w tym samym czasie metodą CAWI na próbie 1066 dorosłych Polaków przez HAVAS MEDIA GROUP POLSKA.

Partnerami merytorycznymi i medialnymi badania są: Orange Polska, PwC Polska, Havas Media Group Polska, Havas PR Warsaw, Bureau Veritas, UNEP/GRID Warszawa, United Nations Global Compact Polska, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, magazyn Forbes, BRIEF, BIZON – biznes odpowiedzialny i nowoczesny, AS Biznesu, PRoto, Teraz Środowisko, CEO Magazyn Polska oraz My Company Polska.

Zmiany w PIT-2 i nawet 3600 zł korzyści dla zleceniobiorców

Zmiany przepisów wprowadzone 1 lipca 2022 r. spowodowały rewolucję w rozliczaniu kwoty wolnej od podatku. Będą one pozwalały na uwzględnienie jej nawet w trzech miejscach, w których podatnik otrzymuje dochód. Nowe zasady zaczną obowiązywać już od 1 stycznia 2023 r. Dzięki zmianom osoby na umowie zlecenie mogą zaoszczędzić nawet 3600 zł w ciągu roku podatkowego.

Na stronie rządowej zostały opublikowane nowe formularze PIT-2, PIT-2A i PIT-3. Zawierają oświadczenia i wnioski, które podatnik składa płatnikowi swoich składek, w celu poboru zaliczek na podatek PIT od 2023 r.  Jeśli jednak podatnik złożył już wcześniej PIT-2, PIT-2A, PIT-3 korzystając z poprzednich wzorów, a informacje w nich podane są nadal aktualne, to nie musi wypełniać nowych druków.

Z nowego sposobu z pewnością będą zadowoleni zleceniobiorcy. Do tej pory przy umowie zlecenie nie można było odliczać kwoty wolnej. Dzięki zmianom u zleceniobiorcy może zostać w kieszeni do 3600 zł już w trakcie roku podatkowego, a nie dopiero po rozliczeniu zeznania rocznego.

Od 1 stycznia 2023 kwotę wolną będzie można odliczać w trzech miejscach. Nie oznacza to jednak, że będzie ona mnożona razy trzy. Dla jednego miejsca kwota wolna wyniesie 300 zł miesięcznie, przy dwóch po 150 w każdym, a przy trzech – po 100 zł.

Kogo dotyczą poszczególne druki:

  • PIT-2 – składają m. in. pracownicy, zleceniodawcy, członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych.
  • PIT-2A – składają w szczególności osoby otrzymujące emeryturę lub rentę z zagranicy, stypendium, świadczenie z tytułu odbywania praktyk absolwenckich lub stażów uczniowskich, a także osoby pobierające zasiłek dla bezrobotnych.
  • PIT-3 – składają osoby otrzymujące krajową emeryturę, rentę, świadczenie przedemerytalne, nauczycielskie świadczenie kompensacyjne, rodzicielskie świadczenie uzupełniające lub zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego (np. chorobowy lub macierzyński).

Co zawierają nowe druki PIT-2, PIT-2A i PIT-3

Na podstawie PIT-2, PIT-2A i PIT-3 można płatnika zobowiązać lub poinformować o:

  • pomniejszaniu zaliczki na podatek o 1/12 kwoty, która zmniejsza podatek (czyli 300 zł miesięcznie), 1/24 (150 zł miesięcznie) lub 1/36 (100 zł miesięcznie);
  • zamiarze preferencyjnego opodatkowania swoich dochodów z małżonkiem lub jako osoba samotnie wychowująca dzieci;
  • stosowania podwyższonych kosztów uzyskania przychodów dla pracowników zamiejscowych;
  • stosowania zerowych ulg, czyli ulgi dla młodych, ulgi na powrót, dla pracujących seniorów lub dla rodzin 4+;
  • niestosowania podstawowych kosztów uzyskania przychodów dla pracownika (250 zł miesięcznie) lub 50% kosztów uzyskania przychodów;
  • niepobierania zaliczek na podatek z uwagi na niskie dochody nieprzekraczające w roku podatkowym kwoty wolnej od podatku.

W nowych wzorach PIT-2, PIT-2A oraz PIT-3 można również wycofać uprzednio złożone oświadczenia lub wnioski. W takim przypadku w składanym drukach trzeba wypełnić tylko pola, które zawierają wycofywany wniosek lub oświadczenie.

Jak złożyć nowe druki?

Druki składane są na piśmie lub w dowolny sposób przyjęty przez płatnika, dlatego korzystanie z wzorów nie jest obowiązkowe. Jeśli jednak podatnik wykorzysta druki opublikowane, to płatnik nie może odmówić ich przyjęcia.

Oświadczenia i wnioski mogą być składane w dowolnym momencie roku podatkowego. Płatnik ma około miesiąca na ich realizację w przypadku PIT-2 i PIT-2A oraz około dwóch miesięcy w przypadku PIT-3.

Co ważne, ten sam podmiot może pełnić kilka funkcji płatnika w odniesieniu do różnych świadczeń.  Przykładowo, jeśli podatnik zatrudniony jest w tej samej firmie na umowie o pracę oraz na umowie zlecenie, to zgodnie z ustawą PIT uzyskuje przychody z odrębnych źródeł i tym samym ma dwóch płatników. Przychody ze stosunku pracy stanowią odrębne źródło przychodów od świadczeń z tytułu umowy zlecenia – nie łączy się ich do obliczania zaliczki na podatek. Każdemu płatnikowi składa się odrębny PIT-2, z odrębnymi zaliczkami i zasadami.

Nowe druki na 2023 roku są zdecydowanie bardziej rozbudowane, dlatego warto poświęcić trochę czasu, aby poprawnie je wypełnić. Istotne też, że w każdej chwili w trakcie roku podatkowego można je zaktualizować.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Co ze stopami procentowymi?

Wygląda na to, że cykl wzrostu stóp procentowych mamy za sobą. Dzisiejsze posiedzenie i jutrzejsza konferencja prasowa tylko nas w tym utwierdza. O ile oczywiście nie będzie niespodzianek…

Czekając na RPP

Dzisiaj poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. To już nie są czasy, gdy każde kolejne posiedzenie było wyrokiem na portfelach kredytobiorców. Od czasu słynnego traktatu sopockiego prezes NBP dowozi obietnicę, w końcu jest słowny. Teraz jego pozycja umocniła się niższym od oczekiwań wstępnym odczytem inflacji. W rezultacie większość analityków spodziewa się, że podwyżki stóp procentowych mamy już dawno za sobą. Ostatnio w Polsce modne jest podejście, że liczą się wyniki a nie styl. Profesorowi Glapińskiemu udało się tak długo udawać walkę z inflacją, że ta w końcu rośnie wolniej. Oby dalsze rozdziały nie były druzgocące tak jak gra naszej reprezentacji narodowej. Brak podwyżki nie powinien być zaskoczeniem dla rynków. W rezultacie nie powinien powodować istotnych zmian na rynkach. Niewykluczone jednak, że wielu inwestorów, którzy dobrze zarobili na ostatnich umocnieniach naszej waluty, wykorzysta tę decyzję jako moment do realizacji zysków. Wówczas zobaczylibyśmy jednak przecenę złotego.

Słabe dane z Chin

Wszyscy wiedzieli, że problemy covidowe w Państwie Środka negatywnie odbiją się na handlu zagranicznym. Nie wszyscy jednak zdawali sobie sprawę ze skali problemu. Eksport spada w skali roku o 8,7% przy oczekiwaniach -3,5%. Import zmniejszył się z kolei o 10,6% przy oczekiwaniach spadku 5%. Jest to dowód na to, że w głównej fabryce świata naprawdę źle się dzieje. Dane te będą kolejnym bodźcem uwiarygadniającym koncepcje, że może czekać nas spowolnienie rozwoju gospodarczego na świecie. To by sugerowało docelowo niższe poziomy stóp procentowych i tym bardziej uwiarygodniało dzisiejsze niezmienianie stóp w Polsce.

Lepsze dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy odczyt zamówień w przemyśle. W skali miesiąca jest to wzrost o 0,8%. Brzmi to jak bardzo dobry wynik. Należy jednak zwrócić uwagę, że dzięki tym miesięcznym wzrostom zamówienia w skali roku spadają o zaledwie 6,5%. Gospodarka niemiecka wyraźnie nie radzi sobie w otoczeniu wyższej inflacji. Dane te na krótko pozwoliły odbić euro względem dolara w górę. Do końca dnia jednak kurs spadł poniżej poziomów sprzed publikacji. Inwestorzy boją się mocno, że słaba kondycja niemieckiej gospodarki będzie jeszcze mocniej ciążyć strefie euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – Kanada – decyzja Banku Kanady w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Problemy polskich przewoźników w świetle kryzysu

W ostatnim czasie świat mierzy się z destabilizacją warunków rynkowych, która dotkliwie odczuwalne są również przez sektor transportowy. Które z czynników i w jakim stopniu wpływają na polskich przewoźników? Na to pytanie odpowiadają eksperci z TC Kancelarii Prawnej, wyspecjalizowanej w obsłudze firm z branży TSL i podmiotów z nią współpracujących, m.in. koncernów paliwowych czy firm leasingowych.

Obecna sytuacja ekonomiczna i gospodarcza stanowi poważne wyzwanie nie tylko dla dalszego rozwoju, ale przede wszystkim dla bieżącego funkcjonowania wielu branż – w tym transportu, logistyki i spedycji. Nie mając pewności, jak długo potrwa zła koniunktura gospodarcza, wiele firm zmuszonych jest do podejmowania szybkich oraz strategicznych działań, pozwalających głównie na przetrwanie narastającego kryzysu. Z jakimi problemami obecnie musi walczyć rynek TSL?

Spowolnienie gospodarcze skutkujące mniejszą ilością zleceń

Coraz częściej słyszymy o tym, że wchodzimy w okres spowolnienia gospodarczego, w którym zatrudnienie oraz działalność biznesową postrzega się tylko przez pryzmat zaspokojenia aktualnego popytu oraz przetrwania niepewnych czasów. Problem ten powoli dotyka także przedstawicieli branży transportu, logistyki i spedycji, w której odnotowywany jest spadek ilości zleceń. Jak wskazuje Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna, jest to przede wszystkim spowodowane zmniejszeniem popytu na usługi transportowe, który wcześniej, czyli od czasu wybuchu pandemii i wzmożonej konsumpcji, odnotowywał stały rozwój.

Aktualna sytuacja gospodarcza i wynikające z niej zmniejszenie ilości wykonywanych zleceń motywuje wielu przedstawicieli branży TSL do tego, by podejmować bardziej elastyczne działania – w tym szybsze reagowanie na zmieniające się warunki rynkowe, a także bardziej dynamiczne pozyskiwanie nowych kontrahentów – mówi ekspert.

Wzrost cen paliw i opłat drogowych

Dyrektor Operacyjny TC Kancelarii Prawnej wskazuje także, że jednym z najbardziej znaczących problemów polskich przewoźników w ostatnim roku był kryzys paliwowy, spowodowany wojną na Ukrainie oraz rezygnacją Europy z dostaw rosyjskiej ropy. Ta niepewność na rynku i galopujące ceny oleju napędowego zmieniły podejście do warunków zawieranych umów przewozowych, w których zaczęły pojawiać się korekty paliwowe, a nie znane dotychczas, odnawiane co kwartał klauzule:

Klauzula paliwowa to zapis, który dostosowywał stawkę bazową do tego, jaka jest aktualna cena paliwa na rynku. Ze względu na zaistniałą sytuację, klauzule paliwowe powyżej kilku miesięcy przestały praktycznie istnieć. Aktualnie do umów wprowadzane są tak zwane korekty paliwowe, które dotyczą krótszych okresów czasowychtygodniowych lub maksymalnie miesięcznych. Jednak często zdarza się tak, że przez gwałtowny wzrost ceny paliwa, stawka frachtowa przewoźników – mimo wcześniej ustalonych warunków współpracy – się zwiększa. A klienci nie zawsze chcą regulować większe należności, niekiedy grożąc zerwaniem umowy i korzystaniem z usług konkurencji. 

Rosnące ceny paliw to nie jedyne podwyżki w ostatnim czasie. Co z kosztami opłat drogowych? Jak dodaje Maciej Maroszyk, również i te wzrosty będą lub miały już wpływ na obecny stan branży transportowej:

Jeżeli chodzi o wzrost opłat drogowych w Polsce, słyszymy już o tym, że z powodu zwiększającej się inflacji, ceny na kluczowych dla transportu odcinkach będą większe. Natomiast niemiecki Bundestag zatwierdził już podwyżkę myta od samochodów ciężarowych od początku 2023 roku. To kolejny cios dla polskich przewoźników, dla większości których Niemcy stanowią „bramę” do dostania się do innych państw Europy Zachodniej. A gdzie podwyżki już miały miejsce? Na przykład w Belgii – wyższe taryfy zaczęły obowiązywać od połowy 2022 roku dla samochodów ciężarowych masie od 3,5 t i dla pojazdów z homologacją kategorii N1 z naczepami.

Rosnące stopy procentowe

Ważnym aspektem są też podwyżki w przypadku leasingów i kredytów oraz cen nowych aut.

– Wszyscy, którzy posiadają zobowiązania wobec firm leasingowych, odczuwają zmiany WIBORu i idący za tym wzrost rat leasingowych. A sektor TSL jest jednym z najbardziej prężnych, ale i zadłużonych branż w polskiej gospodarce. W przypadku firm transportowych, bardzo często pojawia się także problem negatywnej oceny zdolności finansowej przez firmy leasingowe z racji niepokrywających się kosztów versus przychody. Jest to powiązane z rozciągnięciem płatności w czasie – i utrudnia potwierdzenie przed bankiem zdolności kredytowej – wyjaśnia ekspert TC Kancelarii Prawnej.

Od niedawna istotnym aspektem w świetle kryzysu w branży TSL był również brak dostępnych, nowych pojazdów na rynku. Jest on spowodowany niewielką dostępnością półprzewodników na rynku azjatyckim, które skutkują opóźnieniami w dostawie tego typu pojazdów. Co niepokojące, zwiększenie ich ilości datowane jest dopiero na koniec przyszłego roku.

Niepokojąca konkurencja cenowa

W 2022 roku, ze względu na bardzo dużą ilość podmiotów działających na tym obszarze, zarówno w przypadku spedytorów, jak i przewoźników, nasilała się konkurencja, skutkująca ciągłym obniżaniem cen za usługi w celu zdobycia jak największej liczby klientów. W konsekwencji mieliśmy do czynienia ze spadkiem marż i wzrostem konkurencji cenowej.

W tej kwestii znacząca była także rosyjska agresja na Ukrainę, która spowodowała ogromne komplikacje w funkcjonowaniu łańcuchów dostaw i ograniczeniu dotychczasowych kierunków działalności. W konsekwencji zamknięcia granic Rosji, Białorusi i Ukrainy, jeszcze bardziej pogłębiły się dotychczasowe problemy, znów znacząco wpływając na konkurencyjność rynku – mówi Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna.

Problem z zatrudnieniem

Jak wskazuje Paweł Łazarewicz, prawnik z TC Kancelaria Prawna, problematyczne jest także pozyskiwanie kierowców spoza terenu Unii Europejskiej. Mowa tu o skomplikowanych i wieloetapowych procesach potwierdzających między innymi kompetencje zawodowe tych specjalistów. Kłopotliwe są również wysokie koszty uzyskania obowiązkowych zaświadczeń, które pozwalają na prowadzenie samochodów ciężarowych.

Pakiet Mobilności w świetle kosztów pracowniczych

Nie bez znaczenia są także zmiany prawne, które wprowadza Pakiet Mobilności – szczególnie te dotyczące wynagradzania i delegowania pracowników. Jak wyjaśnia Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna, w kabotażach i cross trade pensja pracownika jest zależna od kraju, w jakim wykonuje transport. Jeżeli umowa dotyczy stawki godzinowej obowiązującej w Polsce, jednak dany przewoźnik wykonuje swoją pracę na terenie Francji, musi zostać wynagrodzony zgodnie z prawem francuskim i wynikającą z niego stawką minimalną.

Pakiet Mobilności – problemy kabotażowe

Pakiet Mobilności skrócił także ilość wykonywanych kabotaży.

– Obecnie możemy wykonać tylko trzy przewozy kabotażowe w tygodniu przy czterech dniach pauzy. Dla firm, które swój transport opierały głównie na tego typu działalności, stanowi to bardzo duży problem, ponieważ ilość wykonywanych transportów spadła praktycznie o połowę w stosunku do tego, co było przed wprowadzeniem Pakietu Mobilności.

Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna wskazuje, że pojawił się również obowiązek posiadania licencji transportowej. Dla kierowców busów była to dosyć istotna zmiana, choć została ona w pewnym sensie zlekceważona przez branżę:

Wnioski o wydanie licencji wspólnotowej dla busów zajmujących się transportem międzynarodowym można było składać już od lutego, a dokument należało posiadać już od 21 maja. Bez licencji nie można było wykonywać działalności transportowej, a przez zlekceważenie tych zmian, ogrom składanych dokumentów opóźnił prace urzędów, a co za tym idzie mnóstwo firm dostało licencję dopiero po kilku miesiącach. Doprowadziło to do zastoju w transporcie.

Problematyczny BREXIT

Ze względu na to, że Polska znajduje się w czołówce firm transportowych obsługujących trasy brytyjskie, dostosowanie procedur do BREXITU stało się nie tylko wysoce istotne, ale i problematyczne. Chodzi tu przede wszystkim o ponowne wprowadzenie obowiązku odpraw celnych.

Przy przekraczaniu granicy z Wielką Brytanią zaczęły obowiązywać inne, dodatkowe formalności. Mowa tutaj o dostępie do jednego z dwóch reżimów tranzytowych TIR lub też T1/T2, ale także uzyskaniu numeru Numer EORI (Wspólnotowym Systemie Rejestracji i Identyfikacji Podmiotów Gospodarczych). Przewoźnicy są też sprawdzani pod względem posiadania aktualnych, wymaganych szkoleń i dokumentacji w języku angielskim. To wszystko więc sprawia, że cały proces jest znacząco wydłużony, a koszt przygotowania dokumentów transportowych uległ zwiększeniu – wyjaśnia Dyrektor Operacyjny TC Kancelarii Prawnej dodając, że wielu przewoźników ma także problem z procedurą celną, gdyż do tej pory nie mieli z nią do czynienia. Dotyczy to kwestii dokumentacji – aktualnie te znane wcześniej wzory dokumentów nie obowiązują już bowiem w Wielkiej Brytanii.

Konkurencyjność zagranicznych przewoźników

Polska jest największym przewoźnikiem Europy, a transport stanowi jedną z największych gałęzi PKB w naszym kraju, stąd pewną niedogodność może stanowić napływ tańszych, zagranicznych przewoźników – na przykład kierowców rumuńskich. Jak wyjaśnia jednak Maciej Maroszyk z TC Kancelarii Prawnej:

Pamiętajmy, że polscy kierowcy mają ugruntowaną pozycję na rynku, więc nawet w przypadku często niższej stawki, pracodawcy i tak wybierają specjalistów z naszego kraju ze względu na staranność wykonywania transportu –  odpowiedniego rozładunku, załadunku czy przestrzeganie przepisów. Dzięki tej wypracowywanej przez lata renomie, wciąż możemy liczyć na bycie „pierwszym wyborem” przez zleceniodawców. 

Trudność wydobycia bitcoinów gwałtownie spada

Trudność wydobycia nowych bitcoinów spadła o ponad 7 proc., co stanowi największy spadek w tym roku i największy spadek od lipca 2021 roku, według danych BTC.com.
Trudność wydobycia zeszła z rekordów wszech czasów w zeszłym miesiącu, ponieważ kryptowaluta zmaga się ze spadającymi cenami. Górnicy zmagają się również z wiatrami czołowymi z powodu rosnących kosztów energii, zwłaszcza że zbliża się zima.

Chociaż jest to pouczające dla zdrowia sieci – trudność wzrasta i spada w zależności od liczby pracujących górników – jest to również opóźniony wskaźnik rynku. Ale z ceną bitcoina, w dalszym ciągu w dołku, może minąć trochę czasu, zanim górnicy zaczną ponownie uruchamiać platformy.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Transport w cieniu wojny – podsumowanie 2022 w branży TSL

Branża TSL nigdy dotąd nie musiała zmierzyć się z takimi wyzwaniami jak te w 2022 roku. Każdy z nas miał nadzieję, że koniec pandemii przyniesie powrót do normalności i względną stabilizację dla sektora TSL, jednak rzeczywistość postanowiła po raz kolejny sprowadzić nas na ziemię – agresja Rosji na Ukrainę przyniosła olbrzymie następstwa dla świata i branży. Jak bardzo te wydarzenia odbiją się na transporcie, szczególnie w aspekcie finansowym? Ocenia Katarzyna Syta, Prezes KAES Logistics.

Spowodowany wojną drastyczny wzrost cen paliw, energii i gazu oraz od dawna niespotykana inflacja to tylko wierzchołek góry lodowej, z którą musiała mierzyć się branża TSL w 2022 roku. Dalej możemy wymienić nowe regulacje Pakietu Mobilności, nieudaną reformę systemu szkoleń zawodowych kierowców i oczywiście Polski Ład 2.0 – całość tych wydarzeń daje nam konsekwencje w postaci horrendalnych wzrostów kosztów, z którymi niestety nie wszyscy sobie poradzili, dlatego teraz możemy obserwować zaburzenie konkurencyjności na rynku. W Polsce sektor TSL jest bardzo specyficzny, bowiem w dużej mierze składa się z małych rodzimych firm. W wyniku ubiegłorocznych wydarzeń model ten został mocno zachwiany – niewielkie biznesy upadają lub zostają wchłonięte przez dużych, zagranicznych graczy. Jednak problemy finansowe firm sektora TSL sięgają znacznie głębiej.

Wymuszone zmiany

Pierwszym problemem finansowym, związanym z wojną, który przychodzi na myśl większości reprezentantom firm z branży TSL, są wysokie ceny paliw. Sytuacja niestety najbardziej uderzyła w przedsiębiorstwa stawiające na innowację i ekologię – mowa tu oczywiście o firmach, które zdecydowały się na ciężarówki napędzane LNG. Ceny ciekłego gazu ziemnego osiągnęły dziesięciokrotność swojej ceny przed konfliktem, w wyniku czego praktycznie każdy z napędzanych nim pojazdów zaczął przynosić co miesiąc znaczące straty. Kolejną konsekwencją na liście jest rozpad znanego wcześniej łańcucha dostaw – wielu przedsiębiorców wycofało się z rynku rosyjskiego, a także zostało zmuszonych do modyfikacji swoich wcześniejszych sposobów i kierunków transportu towarów. Przez lata branża transportowa zbyt mocno polegała na dobrodziejstwach, które niósł za sobą globalny łańcuch dostaw, a obecna sytuacja przyniosła liczne komplikacje w tym zakresie i zmusiła firmy do zmierzenia się z niepewną sytuacją finansową, spowodowaną wysokim prawdopodobieństwem pojawienia się  utrudnień i zatorów płatniczych. W tej sytuacji trzeba szukać nowych rozwiązań i modyfikować wcześniejsze sposoby funkcjonowania dostaw. Największe wyzwanie stanowi fakt, że te zmiany muszą odbywać się przy dużo niższych dochodach, niż firmy miały do tej pory. Według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor już wcześniej duży problem zadłużenia firm sektora TSL tylko się pogłębia[1]. Szczególnie zła sytuacja dotyczy przedsiębiorstw przewozowych.

Przeterminowane długi

Zadłużenie sektora TSL jest często poruszanym tematem, czemu nie trudno się dziwić – według danych Krajowego Rejestru Długów, jego zaległości sięgają…  1,13 mld zł[2]! Ta astronomiczna kwota nieustannie rośnie, bowiem  spłaty nie ułatwiają  ceny paliw i energii, brak pracowników oraz długie terminy płatności. Problemy z długami w branży TSL były znaczące jeszcze przed pandemią, jednak ona sama niestety go pogłębiła. W momencie, kiedy sektor zaczął się odbijać po tych wydarzeniach, pojawiły się kolejne wzrosty kosztów, znacznie bardziej dotkliwe. Oprócz wojny dużą rolę w tym zakresie odegrał również Pakiet Mobilności – jak wspomniałam wcześniej, polski transport jest zdecydowanie bardziej rozdrobniony niż w innych państwach. Te mniejsze przedsiębiorstwa mają obecnie nie lada problem, aby podołać stawianym przed nimi wyzwaniom finansowym, w postaci kosztownych wymogów Pakietu Mobilności, czy obciążeń związanych z kosztami transportu. Próby ratowania się poprzez zwiększanie cen za usługi kończy się odpływem klientów, którzy również nie są w stanie podołać stale rosnącym kosztom, co prowadzi do patowej sytuacji. Niestety, to czy w końcu transport odbije się od finansowego dna, jest zależne od czynników, na które nie mamy wpływu, czyli – ogólnie ujmując – od światowej koniunktury gospodarczej.

Inwestycje we floty pod znakiem zapytania

Stale pogarszająca się sytuacja finansowa, brak wsparcia ze strony państwa (w Polsce, w odróżnieniu od innych państw UE, nie zostały wdrożone żadne zabezpieczenia dla przewoźników poszkodowanych kryzysem energetycznym) sprawiły, że przedsiębiorstwa transportowe zmuszone są szukać oszczędności na każdym kroku i rezygnować z wcześniej podjętych inwestycji. Przykładem takich działań jest coraz częściej spotykana rezygnacja z odbioru nowych pojazdów. Fakt, że spadł popyt na pojazdy zasilane LNG, nikogo nie dziwi – sytuacja z pierwszej połowy roku, kiedy ceny tego gazu radykalnie skoczyły w górę, doprowadziła liczne przedsiębiorstwa na skraj bankructwa. Bardziej niepokojący jest fakt, że przedsiębiorstwa rezygnują z zakupu nowych taborów. Spowodowane jest to faktem, iż czas oczekiwania na nowe pojazdy jest długi i w przybliżeniu  przy dobrych wiatrach, wynosi od 3 do 5 miesięcy – jednym słowem, branża ogranicza zakupy planowe. Nadchodzące spowolnienie gospodarcze zniechęca do takich działań, a najlepszą drogą są krótkookresowe plany, pozwalające na chociaż minimalną kalkulację zysków i strat. Nie zapominajmy, że według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor najwyższy udział firm z przeterminowanymi długami jest właśnie w transporcie i  wynosi on prawie 9 proc.[3].

Potrzebujemy szklanej kuli

Mnogość wyzwań, przed którymi stoi obecnie branża TSL, a także niepewna sytuacja geopolityczna, sprawiają, że aby móc poczynić jakiekolwiek prognozy na nadchodzący rok, potrzebna jest szklana kula.  Znajdujemy się w olbrzymim kryzysie, stawki za transport spadają równocześnie z liczbą zleceń, z kolei na przeciwległym biegunie mamy inflację, która nieustannie rośnie – większa inflacja wiąże się ze spadkiem konsumpcji, który dla sektora logistycznego stanowi poważny problem, bowiem oznacza mniej zleceń dla przewoźników i przedsiębiorstw z sektora TSL. Nie zapominajmy również o niedoborze pracowników – niestety obecnie problem ten nie dotyczy jedynie kierowców, a również wykwalifikowanych pracowników zajmujących różne stanowiska. Jednym słowem przeciwności losu piętrzą się w zastraszającym tempie i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie branżę TSL czekała chociaż chwila wytchnienia.

W 2023 roku branża TSL będzie musiała zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, takimi jak funkcjonowanie w geopolitycznej niepewności, niedobór pracowników, nieustannie rosnące koszty prowadzenia biznesu i jednocześnie przechodzenie na bardziej ekologiczne rozwiązania, które wymagają szeregu inwestycji. Jak funkcjonować w takich warunkach? Wszystkie doświadczenia, które zebraliśmy do tej pory, wyraźnie wskazują na konieczność szybkich reakcji i bycia niezwykle elastycznym. Nie mamy już czasu na tworzenie dalekosiężnych planów – liczy się tu i teraz. Dlatego prognozowanie przyszłości na ten moment nie jest dobrym pomysłem. Działajmy na bieżąco, polegajmy na komunikacji i zaufaniu i przygotujmy się na kolejny, trudny rok.

Katarzyna Syta, Prezes Zarządu KAES Logistics

[1] https://media.big.pl/dlug-trendy

[2] https://krd.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/2022/branzy-tsl-moze-zabraknac-finansowego-paliwa

[3] https://media.big.pl/dlug-trendy

Cloud Technologies przejdzie na główny rynek GPW już 12 grudnia

Cloud Technologies, spółka roku 2021 na NewConnect*, już 12 grudnia zadebiutuje na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Przejście na główny parkiet GPW to jeden z kluczowych elementów strategii tej dynamicznie rozwijającej się spółki z segmentu DataTech. Przeniesieniu notowań nie będzie towarzyszyć emisja akcji.

Cloud Technologies stworzyła jedną z największych na świecie hurtowni danych o zainteresowaniach użytkowników Internetu oraz autorską technologię do integracji i zarządzania danymi, czyli Data Management Platform (DMP). Spółka dostarcza wysokiej jakości dane do targetowania reklam cyfrowych, których odbiorcami są globalne domy mediowe i agencje marketingu online. Dane gromadzone i przetwarzane przez Cloud Technologies pozwalają marketerom na personalizację kampanii reklamowych. Jak wynika z prognoz firmy badawczej eMarketer, w tym roku już 2/3 globalnych budżetów reklamowych trafi właśnie do kanałów cyfrowych, co generuje rosnący popyt na wysokiej jakości dane o Internautach.

 – Dołączenie do grona spółek notowanych na głównym rynku GPW jest kamieniem milowym w realizacji naszej strategii rozwoju na lata 2021-2023. Przygotowania do tego ważnego dla nas kroku prowadziliśmy równolegle do innych wpisanych w naszą strategię działań: przede wszystkim zwiększyliśmy dynamikę sprzedaży danych, a w lipcu przeprowadziliśmy zakończoną sukcesem akwizycję hiszpańskiej spółki TL1. Jestem przekonany, że obecność na głównym rynku GPW pozwoli nam jeszcze lepiej pracować na rzecz osiągnięcia statusu wiodącego dostawcy danych na globalnym rynku. – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Wejście na główny rynek GPW to ważny etap w rozwoju każdej spółki, który potwierdza jej dojrzałość, stabilną sytuację finansową oraz transparentność działań i komunikacji z rynkiem. W związku z przejściem na główny parkiet, Cloud Technologies spodziewa się wzrostu płynności akcji oraz zainteresowania spółką ze strony inwestorów instytucjonalnych oraz inwestorów zagranicznych, którzy w przyszłości mogą stać się jej akcjonariuszami.

W III kwartale tego roku Cloud Technologies dzięki koncentracji na wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych wypracowało rekordowe wyniki. Spółka wygenerowała przychody w wysokości 12,3 mln zł i zysk netto w wysokości 5,1 mln zł. EBITDA w kluczowym dla spółki segmencie sprzedaży danych wyniosła 6,2 mln zł, co oznacza wzrost o 39,9% r/r. Marżowość EBITDA sprzedaży danych sięgnęła 63,2%. W ujęciu od początku roku, tj. od 1 stycznia do 30 września br., spółka wypracowała zysk netto w wysokości 11 mln zł, a EBITDA sięgnęła 15,1 mln zł.

Rekordowa nowa podaż na rynku magazynowo-przemysłowym

Według najnowszego raportu pt. „Occupier Insight – Rynek magazynowo-przemysłowy w I-III kw. 2022 r.”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, na koniec trzeciego kwartału 2022 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce wyniosły prawie 27,4 mln mkw., co oznacza wzrost o 19,3% w porównaniu z analogicznym okresem w 2021 r. Nowa podaż od początku roku już przekroczyła 3,58 mln mkw. i była wyższa od odnotowanej w całym 2021 r. o 15,6%.

– Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce nadal prężnie się rozwija, niemniej jednak ogólna sytuacja makroekonomiczna oraz zaostrzone warunki pozyskiwania finansowania na nowe inwestycje wpłynęły na spowolnienie aktywności deweloperskiej, a szczególnie w segmencie projektów realizowanych na zasadach spekulacyjnych – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska. – Dodatkowo, w związku z koniecznością optymalizacji kosztów działalności najemcy coraz częściej rozważają możliwość pozostania w dotychczasowej lokalizacji. W trzecim kwartale br. również odnotowano nieznaczny wzrost wskaźnika pustostanów – dodaje ekspert.

Na koniec września 2022 r. w budowie znajdowało się ponad 3,98 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej, tj. o 8,5% mniej niż w drugim kwartale 2022 r., ale prawie 7% więcej niż pod koniec trzeciego kwartału 2021 r. Miniony kwartał był kolejnym kwartałem z rzędu ze spadkiem wolumenu realizowanych inwestycji, zwłaszcza o charakterze spekulacyjnym, co związane jest z trudną sytuacją makroekonomiczną i dość wysokim kosztem pozyskiwania finansowania na nowe projekty magazynowe.

– Zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową ze strony najemców utrzymuje się na stabilnym poziomie. Całkowity wolumen powierzchni wynajętej w pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. wyniósł ponad 5,3 mln mkw., co oznacza wzrost o 8,7% rdr. W trzecim kwartale 2022 r. najemcy podpisali umowy najmu na ponad 1,5 mln mkw. – to o prawie 33% mniej niż w poprzednim kwartale. Popyt netto na powierzchnię magazynową i przemysłową wzrósł do 3,75 mln mkw. i stanowił 70% popytu brutto – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Newmark Polska.

W pierwszych trzech kwartałach 2022 r. największy udział procentowy w wolumenie transakcji miały nowe umowy najmu (63%), a w dalszej kolejności renegocjacje (29,6%) oraz ekspansje (7,4%). Od początku roku rośnie udział renegocjacji w całkowitym popycie – wzrósł on z 26,6% w I kw. do 38,3% w III kw., co świadczy o coraz większym zainteresowaniu najemców optymalizacją kosztów w dotychczasowych lokalizacjach. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 293 300 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku).

Wśród największych transakcji zawartych w pierwszych trzech kwartałach 2022 r. znalazły się między innymi: przedłużenie umowy najmu 123 000 mkw. przez VidaXL w VidaXL BTS Września, budowa magazynu typu BTS o powierzchni 103 000 mkw. w Trójmieście dla poufnego klienta z branży e-commerce przez Panattoni, realizacja przez firmę Exeter obiektu BTS o powierzchni 100 000 mkw. dla poufnego najemcy z sektora handlowego w Świebodzinie czy wynajęcie 90 000 mkw. w Panattoni Park Sulechów III przez BestSecret.

Udział powierzchni niewynajętej w całkowitych zasobach nieznacznie wzrósł na koniec września bieżącego roku do 4,1%, co oznacza wzrost o 1,0 p.p. kwartał do kwartału, ale spadek o 0,7 p.p. rdr. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało 1,12 mln mkw. w porównaniu z 1 945 000 mkw. w obiektach będących w budowie. Największy wzrost zarówno wskaźnika pustostanów, jak i wolnej powierzchni w stosunku do poprzedniego kwartału zaobserwowano w województwie dolnośląskim – o 3,7 p.p., tj. o prawie 142 500 mkw.

Czynsze, które od początku roku wzrosły o ok. 15%-20%, w zależności od lokalizacji, powoli się stabilizują, aczkolwiek nie można wykluczyć kolejnych wzrostów w najbardziej popularnych lokalizacjach. Na koniec trzeciego kwartału 2022 r. najwyższe czynsze za wynajem powierzchni magazynowych nadal utrzymywały się w Warszawie (strefa I).

RPP utrzyma wysokość stóp procentowych?

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, ale zanim to nastąpi czeka nas kolejne posiedzenie rady polityki pieniężnej, już 7 grudnia, w środę, RPP obradować będzie w sprawie kolejnej decyzji dotyczącej stóp procentowych.

Podczas listopadowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej padła decyzja o utrzymaniu głównej stopy referencyjnej na poziomie 6,75 proc.

Rynek spodziewał się podwyżki w odpowiedzi na rosnącą inflację. Prawdopodobnie rada przyjęła, że wystąpią zdarzenia antyinflacyjne, które mimo wszystko pozwolą zbliżyć się do projekcji inflacji.

Czy Rada Polityki Pieniężnej zakończyła cykl podwyżek stóp procentowych?

Zwracając uwagę na dwie ostatnie decyzje RPP (w listopadzie i październiku) na pewno możemy stwierdzić, że cykl podwyżek stóp procentowych został zawieszony i wiele wskazuje na to, że przerwa może jeszcze chwilę potrwać. Z drugiej strony jednak cały czas otrzymujemy niepokojące informacje co do wciąż rosnącej inflacji. Choć według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja w listopadzie wyniosła w Polsce 17,4%, to nadal bardzo wysoka inflacja, a jej szczyt może nastąpić dopiero za kilka miesięcy. Ciężko jednak dokładnie określić kiedy, ponieważ nie wiemy jakie będą wyniki pracy rządu, który szuka sposobu na zrekompensowanie powrotu stawek VAT na paliwa i energię od 1 stycznia 2023r. Wiemy już z harmonogramu udostępnionego przez NBP, że decyzyjne posiedzenia RPP będą od 2023 r. dwudniowe, a z wypowiedzi członków rady polityki pieniężnej możemy wywnioskować, że w obecnej sytuacji rada zdaje sobie sprawę z faktu, że zacieśnianie polityki pieniężnej działa z opóźnieniem czasowym rzędu kilku miesięcy, a nawet kwartałów, zatem efekty podwyżek stóp procentowych zobaczymy dopiero w przyszłości. To może oznaczać, że rada polityki pieniężnej chce obserwować skutki dotychczasowych podwyżek z zachowaniem stosownej ostrożności i możliwym przyjęciem wznowienia dalszych podwyżek.

Mając na uwadze powyższe, na grudniowym posiedzeniu w aktualnej sytuacji możemy spodziewać się decyzji rady polityki pieniężnej ws. stóp procentowych na niezmienionym poziomie, tak jak zrobiła to na dwóch ostatnich posiedzeniach.

Poniższej przedstawiam symulację wzrostu rat w kilku wariantach tj. podwyżki o 0,25 p.p., 0,5 p.p. i 1 p.p. (pamiętając, że WIBOR 6M nie jest równy stopie referencyjnej).

Wyliczenia i przykład:

Dla kredytu o wartości 300 tys. zł, zaciąganym na okres 30 lat kredytowania, przy marży banku 1,68 pp oraz 20% wkładzie własnym. Przykład dotyczy banku ING, którego oferta dostępna jest w promocji „Jesienią idę na swoje – Łatwy start” – do 12/12/2022.

Poniższe raty nie uwzględniają produktów dodatkowych takich jak np. ubezpieczenie na życie.

Poniższa tabela przedstawia, jak może zmienić się rata kredytu względem ewentualnych podwyżek stóp procentowych, jeśli w przyszłości RPP zdecyduje się na wznowienie cyklu podwyżkowego:

Warianty Oprocentowanie Wysokość miesięcznej raty w zł Koszt odsetkowy w zł
wartość na dzień 28.11.2022- WIBOR 6M – 7,5% 9.18% 2 453 583 080
dla WIBOR 6M na poziomie 7,75% 9,43% 2 507 602 520
dla WIBOR 6M na poziomie 8% 9,68% 2 562 622 320
dla WIBOR 6M na poziomie 8,5% 10.18% 2 673 662 280

Co mogą zrobić kredytobiorcy, aby obniżyć dotychczasową ratę?

W dzisiejszych bardzo dynamicznych czasach wiele osób zadaje pytanie jakie można zastosować metody, aby obniżyć ratę kredytu. Poniżej podam kilka sprawdzonych sposobów, aby rata była niższa niż dotychczas:

  1. Wydłużenie okresu kredytowania
  2. Konsolidacja kredytów
  3. Negocjacje z bankiem i obniżenie marży
  4. Refinansowanie kredytu (przeniesienie kredytu do banku z lepszą ofertą kredytową)
  5. Ustawowe wakacje kredytowe (z wykorzystaniem nadpłat kapitału z zaoszczędzonych środków)

Musimy jednak pamiętać, że każdy przypadek jest inny i każdy z kredytobiorców powinien mieć indywidualną strategię spłaty swojego kredytu, dlatego warto skontaktować się z ekspertem kredytowym Lendi, aby uzyskać spersonalizowane rozwiązanie dla swojej sytuacji.

Komentarz Wiktora Żelazo, starszego eksperta kredytowego Lendi na temat możliwych scenariuszy po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej 07.12.2022 r.

Różnica między WIBOR i WIRON

WIBOR, czyli Warsaw Interbank Offered Rate, to wskaźnik będący składową oprocentowania m.in. kredytów bankowych o zmiennej stopie procentowej. WIBOR ustalany jest niemal codziennie, a wzrost jego poziomu powoduje wzrost rat, między innymi kredytów hipotecznych, zatem istotne dla wielu Polaków i Polek jest na jakiej podstawie zostaje on ustalany. W dużym uproszczeniu wskaźnik WIBOR odzwierciedla oprocentowanie, na bazie którego banki pożyczają od siebie pieniądze.  Jego wysokość uzależniona jest od okresu pożyczki, dlatego WIBOR ma sporo wariantów. Przykładowo, najbardziej popularne przy kredytach, WIBOR 3M i WIBOR 6M, odzwierciedlają wysokość oprocentowania pożyczek międzybankowych na okres odpowiednio 3 i 6 miesięcy.  Takie przynajmniej były założenia, jednak ostatnimi czasy padało coraz więcej zarzutów wobec metodologii wyliczania tej stawki. Jako że polski rynek bankowy charakteryzuje się nadpłynnością, to często nie było konieczności pożyczania przez banki kapitału. W takich sytuacjach wskaźnik był ustalany na podstawie deklaracji banków, co budzi kontrowersje i z pewnością odbiega od rzeczywistego kosztu pozyskania kapitału.

Na kanwie tych wątpliwości został rozpoczęty proces wyboru wskaźnika, który ma zastąpić WIBOR. Wybór padł na stawkę WIRD, która została przemianowana na WIRON, aby podkreślić okres, którego dotyczy. Transakcje Over Night odnoszą się do jednodniowych pożyczek, co jest pierwszą kluczową różnicą względem wskaźnika WIBOR, który w umowach kredytowych najczęściej odnosił się do terminów trzy- i sześciomiesięcznych. Nowy wskaźnik nie będzie się odnosił jedynie do depozytów na rynku międzybankowym. WIRON będzie obliczany na bazie transakcji ON przekazujących dane z instytucjami oraz dużymi przedsiębiorstwami. Z racji dużo większej ilości depozytów na tym rynku, rozwiązuje to zarzut stawiany wcześniej wobec WIBORu, że nie odnosi się do realnych transakcji, zatem wskaźnik WIRON będzie wolny od tych wątpliwości.

ZARZUTY WOBEC WIBORU

Czarne chmury na WIBORem zbierały się już od dawna. Wskaźnik miał za zadanie odzwierciedlać oprocentowanie, na bazie którego polskie banki pożyczają od siebie pieniądze. Podobne wskaźniki występują również w innych krajach, a odpowiednikiem warszawskiego WIBORU w Wielkiej Brytanii jest Londyński LIBOR. W 2012 roku upublicznione zostały manipulacje tym wskaźnikiem dokonywane przez największe brytyjskie banki. W latach 2005-2010 dochodziło do nierynkowego zaniżania bądź zawyżania tego wskaźnika – w zależności od potrzeb banków. Stało się to jedną z największych afer finansowych XXI wieku, a zamieszane w ten proceder były takie ogromne instytucje jak Barclays, UBS czy Royal Bank od Scotland. Banki zostały ukarane grzywnami w wysokości ponad 6 mld dolarów. Podobnych manipulacji doszukano się także na obowiązującym w strefie euro EURIBORZE, gdzie wśród ukaranych przez komisję europejską znalazły się banki mające swoje polskiej przedstawicielstwa jak Citigroup czy Deutsche Bank.

Manipulacje na siostrzanych wskaźnikach sprawiły, że coraz bardziej zaczęto się przyglądać, jak wygląda mechanizm wyliczania naszego WIBORu.  Przykładowo, najbardziej popularne przy kredytach WIBOR 3M i WIBOR 6M odnoszą się do wysokości oprocentowania pożyczek międzybankowych na okres odpowiednio 3 i 6 miesięcy. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR wyliczanie wartości wskaźnika powinno się odbywać na podstawie realnych transakcji, jeżeli jednak takie nie występują, to brane są pod uwagę deklaracje banków. Na polskim rynku bankowym w ostatnich latach raczej panowała nadpłynność finansowa, więc banki nie były tak często zmuszane do pożyczania od siebie kapitału, zwłaszcza w terminach trzy- i sześciomiesięcznych, o które najczęściej oparte są kredyty hipoteczne w Polsce. Przez to WIBOR stał się kwestionowany i nazywany „fikcyjnym”, gdyż nie odnosił się do rynkowych transakcji pozyskania kapitału.

Te wszystkie wątpliwości co jakiś czas się pojawiały w przestrzeni publicznej, jednak szersze zainteresowanie mechanizmem wyliczania stawki WIBOR zyskało po rozpoczęciu cyklu podwyżek stóp procentowych. Najczęściej zawierane transakcje depozytowe na rynku międzybankowym to te jednodniowe, których wysokość reprezentowana jest przez WIBOR ON bądź wskaźnik POLONIA. Przed podwyżkami stóp różnice między WIBOREM 3M a overnight wynosiły około 0,3% – nie były więc aż tak wysokie i nie miały wielkiego znaczenia przy wysokości. Po jastrzębich decyzjach RPP, gdy różnica między stawkami overnight a WIBOREM 3M zaczęła przekraczać nawet 1,5% proc., to różnica stała się bardzo odczuwalna dla kredytobiorców.

Przykład

Kwota kredytu pozostała do spłaty: 400 000zł

Okres pozostający do spłaty: 25 lat

Marża na kredycie 2%

Obecny wskaźnik referencyjny stosowany w kredycie: WIBOR 6m

W tym miejscu należałoby przytoczyć przykład wskazujący różnicę w racie oraz koszcie kredytu w przypadku zmiany z WIBORu na WIRON.

W dniu przygotowywania niniejszego porównania (25.11.2022) WIBOR 6m jest na poziomie 7,5%, natomiast wysokość stawki WIRON 6m to 6,07%. Zatem różnica pomiędzy nimi wynosi 1,43%.

Sprawdźmy więc, jak powyższa różnica wpływa na wysokość raty w naszym przykładzie.

Rata z WIBOREM (oprocentowanie 9,5%) – 3 494zł

Rata z WIRONEM (oprocentowanie 8,07%) – 3 105zł

Zgodnie z powyższym, zamieniając WIBOR na WIRON, rata kredytu spada nam o 389zł.

Zobaczmy zatem, jak w naszym przykładzie, zmiana wskaźnika wpłynie na całkowity koszt kredytu.

I tak, przy powyższych założeniach, zostając przy kredycie opartym o WIBOR, koszt odsetkowy kredytu wyniesie 648 000 zł. Natomiast zamieniając w swojej umowie kredytowej obecny wskaźnik referencyjny na WIRON, koszt ten wyniesie już 531 000 zł. Powyższy przykład wskazuje, że „zaoszczędzamy” niecałe 120 000zł przechodząc na WIBOR.

Należy jednak pamiętać, że w naszym scenariuszu założono, że przez cały okres kredytowania WIBOR oraz WIRON nie będą się zmieniały.

MAPA DROGOWA

Proces wprowadzenia nowego wskaźnika opracowuje Narodowa Grupa Robocza, w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele banków, ministerstwa finansów, Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowego Banku Polski, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego czy tez Polskiego Fundusz Rozwoju. Wdrożenie będzie się odbywało w etapach.

  • Pierwszy z nich to FAZA PRZYGOTOWAWCZA zaplanowana na 2022 rok, w ramach której wybrano, że to wskaźnik WIRON będzie następcą WIBORU. Od grudnia uczestnicy rynku będą mogli stosować WIRON w nowych instrumentach finansowych.
  • FAZA WPROWADZANIA ma zostać zrealizowana w 2023. W jej zakresie jest udostępnienie nowych produktów opartych o WIRON. Banki mogą je oferować równolegle z produktami opartymi na WIBORze. W tym okresie odbywać ma się także kampania informacyjna o nowym wskaźniku.
  • W 2024 przebiegać będzie FAZA WYPROWADZANIA, podczas której banki oferują nowe produkty różnych kategorii oparte o WIRON, stopniowo wypierając ze swoich ofert propozycje oparte na WIBORze.
  • 2025 rok to FAZA FINALIZACJI, podczas której wskaźnik WIBOR przestaje być publikowany, a wszystkie dotychczasowe umowy z tym wskaźnikiem zostają konwertowane na wskaźnik WIRON

W przestrzeni medialnej pojawia się sporo informacji o rzekomym zastąpieniu WIBORu przez WIRON już od stycznia 2023 r. Niestety nie jest to prawdą i klienci posiadający już kredyty hipoteczne będą musieli uzbroić się w cierpliwość bądź wziąć sprawy w swoje ręce. Rzeczywiście, w 2023 roku jest szansa, że zaczną się pojawiać w bankach oferty oparte na nowym wskaźniku. Dotyczy to jednak nowo zaciąganych kredytów, a nie obniżenia kosztów dla obecnych właścicieli zobowiązań hipotecznych. Automatyczna zmiana wskaźnika, na jakim będzie się opierała umowa może nastąpić dopiero w 2025 roku i to dodatkowo obarczona spreadem korygującym, który może zniwelować korzyści tej zmiany. Rozwiązaniem będzie przeniesienie swojego kredytu na ofertę z WIRONem we własnym zakresie.

Eksperci:

Jakub Kucharek, ekspert kredytowy Lendi, twórca serwisu www.wiron.info

Jakub Łapaj, ekspert kredytowy Lendi, twórca serwisu www.wiron.info

Domek z kart? Perspektywy dla europejskiego rynku mieszkaniowego – analiza Allianz Trade

Spowolnienie wzrostu, wyższe stopy procentowe i inflacja cen energii wymuszają trudne wybory polityczne, które mają wpływ na spójność społeczną i łagodzenie zmian klimatu.

  • Zaostrzone warunki finansowania, spowolniony wzrost gospodarczy i rosnąca inflacja wywierają presję na europejski rynek mieszkaniowy. Dynamicznie rosnące oprocentowanie kredytów hipotecznych drastycznie zmniejszyło możliwości zakupu mieszkań w czasie, gdy ceny domów w wielu krajach europejskich osiągnęły już niemożliwy do utrzymania poziom. Wobec wyższych cen energii i inflacji, które jeszcze bardziej ograniczają dochód rozporządzalny, popyt na kredyty na zakup domów będzie w najbliższych kwartałach słabł.
  • Niemiecki rynek mieszkaniowy jest najbardziej zagrożony spośród dużych gospodarek europejskich. Od 2015 roku ceny nieruchomości wzrosły ponad dwukrotnie, podczas gdy przystępność cenowa mieszkań spadła o -30%. Allianz Trade przewiduje do końca 2024 roku korektę cen w wysokości -8% w ujęciu realnym, a następnie około -5% we Francji i Wielkiej Brytanii. Korekta cen w Hiszpanii i we Włoszech, których rynki mieszkaniowe nie nabrały jeszcze rozpędu po pęknięciu bańki z lat 2000, będzie mniejsza i wyniesie około -3%.
  • Spadek cen domów nie złagodzi jednak w istotny sposób rosnącego wyzwania społecznego, jakim jest szybko zmniejszająca się dostępność mieszkań, szczególnie dla młodszego pokolenia. Spowodowana luzowaniem polityki pieniężnej masowa ekspansja podaży pieniądza od połowy 2010 roku doprowadziła do zawyżenia cen nieproduktywnych inwestycji w obszarach, które charakteryzują się wysokim stopniem zabezpieczeń, takich jak nieruchomości. Dlatego też dostępność mieszkań dla młodszych pokoleń i znajdującej się w trudnej sytuacji gospodarstw domowych będzie coraz bardziej palącym problemem polityki publicznej.
  • Jednocześnie gwałtowny wzrost cen energii, wyższe koszty budowy i rosnące stopy procentowe mogą stanowić wyzwanie dla europejskiej „fali remontów”.
  • W odróżnieniu od sytuacji po kryzysie finansowym z 2008 roku, w celu rozwiązania tego problemu interwencje polityczne powinny być ukierunkowane na aspekty społeczne i ekologiczne. Allianz Trade uważa, że połączenie zwiększenia podaży mieszkań i rozszerzenia wsparcia publicznego dla gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji mogłoby wzmocnić motywację gospodarstw domowych do inwestowania w środki efektywności energetycznej, przyczyniając się do realizacji jednego z kluczowych celów Zielonego Ładu UE.

Europejskie gospodarstwa domowe dotknięte wyższym obciążeniem odsetkami od kredytów hipotecznych w związku z dalszym spowolnieniem gospodarczym.

Zaostrzone warunki finansowania, spowolniony wzrost gospodarczy i rosnąca inflacja wywierają presję na europejski rynek mieszkaniowy. Chociaż 2022 był rokiem korekt cenowych na wielu rynkach, to konsekwencje związane z mieszkalnictwem sprawiają, że jest to jeden z najbardziej wrażliwych i wyjątkowych sektorów. Dla wielu osób mieszkanie jest główną formą inwestycji, ale nawet jeżeli nie jest ich własnością, to płatności związane z nieruchomościami (czy to za wynajem, czy za kredyt hipoteczny) pochłaniają dużą część miesięcznych dochodów, zaś mieszkanie stanowi podstawową potrzebę społeczną.

O ile zawyżona wycena nieruchomości jest problemem globalnym, o tyle Europa szczególnie odczuwa skutki obecnego kryzysu energetycznego i jego wpływ na dochody realne (które spadały już przed inwazją Rosji na Ukrainę). W miarę jak Europa pogrąża się w recesji, rosnące stopy procentowe[1] i wyższe koszty energii sprawiają, że zakup domu pozostaje poza zasięgiem większości gospodarstw domowych, do czego dochodzi presja cenowa sprzed kryzysu, wynikająca z zakłócenia łańcuchów dostaw materiałów budowlanych. Wpływ powyższych czynników jest różny w poszczególnych krajach strefy euro.[2]

Mapa cieplna rocznych zmian kluczowych zmiennych dla nieruchomości mieszkaniowych. Najnowsze dane dostępne dla każdego wskaźnika (z-score)*Mapa cieplna rocznych zmian kluczowych zmiennych dla nieruchomości mieszkaniowych

Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. * Wskaźniki z-score obliczane są dla okresu 20 lat lub maksymalnego dostępnego okresu, jeżeli seria obejmuje mniej niż 20 lat. Komórki oznaczone na szaro oznaczają brak danych.

Analiza fundamentalna Allianz Trade sugeruje, że w najbliższym czasie nastąpi znaczne spowolnienie (Tabela). Popyt wykazuje wyraźne oznaki słabości, ponieważ wzrost płac nie nadąża za inflacją, która pochłonęła oszczędności zgromadzone podczas obostrzeń związanych z pandemią Covid. Popyt wykazuje wyraźne oznaki słabości, ponieważ wzrost płac nie nadąża za inflacją, która pochłonęła oszczędności zgromadzone podczas obostrzeń związanych z pandemią Covid. Spada również podaż, a zamówienia na prace budowlane i poziom zaufania przedsiębiorstw budowlanych uległy w listopadzie dalszemu pogorszeniu (Wykres; niedostateczny popyt został uznany w najnowszym raporcie ESI[1] za główny czynnik ograniczający, wyprzedzając niedobory siły roboczej i materiałów). Wybiegając w przyszłość, obraz nie jest lepszy: popyt na mieszkania będzie dalej zwalniał, a europejskie gospodarstwa domowe są już teraz nadmiernie obciążone rosnącymi kosztami życia. Zazwyczaj pierwsze oznaki spowolnienia na rynku nieruchomości wynikają ze słabego popytu i podaży, co przekłada się na spadek sprzedaży i spadek cen. Wielkość spadku zależy przede wszystkim od chęci sprzedaży, która z kolei jest zależna od związku między wzrostem gospodarczym a bezrobociem oraz od istniejących zabezpieczeń.

Wskaźnik nastrojów w gospodarce dla sektora budownictwaWskaźnik nastrojów w gospodarce dla sektora budownictwa

 

[1] Zob. opublikowany niedawno raport na temat wpływu wstrząsu w zakresie stóp procentowych na dynamikę kredytów w Europie.

[2] Niemcy na przykład ominął boom z lat 2000-ych po okresie zastoju inwestycyjnego w następstwie „Fördergebietsgesetz”, jednak odnotowały własny boom po 2015 roku.

[3] Wskaźnik nastrojów w gospodarce [Economic Sentiment Indicator], ankieta biznesowa opracowana przez Komisję Europejską do badania nastrojów w państwach członkowskich.

7 na 10 firm uważa, że ich managerowie nie będą w stanie poprowadzić swoich organizacji ku przyszłości

Budowanie przywództwa jest bardzo istotnym wyzwaniem dla każdej firmy, niezależnie od jej wielkości, lokalizacji czy branży. W świecie dynamicznych zmian, liderzy pozostają pod nieustanną presją, zmieniły się także wymagania wobec ich umiejętności i zachowań. Jakich kompetencji organizacje oczekują od managerów? W jaki sposób liderzy powinni prowadzić swoje zespoły, by osiągnąć sukces? O tym w opracowaniu ManpowerGroup Talent Solutions „Leading with Impact. Znaczące Przywództwo”.

Publikacja „Leading with Impact. Znaczące Przywództwo” przygotowana przez ManpowerGroup Talent Solutions powstała, by wesprzeć organizacje w poprowadzeniu liderów ku nowemu, możliwe najbardziej efektywnemu modelowi zarządzania. Jak pokazują badania, 84% organizacji przewiduje w przyszłości wyzwania związane z przygotowaniem pracowników do nowej roli – liderów. To potwierdza, że określenie atrybutów skutecznego przywództwa oraz jego rozwój jeszcze nigdy dotychczas nie były tak ważne.

– Budowanie skutecznego przywództwa nadal jest wyzwaniem dla organizacji. Oczekiwania pracowników nieustannie ewoluują, mają na to wpływ między innymi kwestie geopolityczne, gospodarcze oraz wiążąca się z nimi niepewność. Świat wciąż się zmienia, a presja na liderach w organizacjach jest nieustannie wysoka. Pytanie zatem, na ile managerowie są przygotowani do tego, by stawiać czoła tym wszystkim wyzwaniom i dostosowywać swoje aktywności do potrzeb firmy. Ramy modelu skutecznego przywództwa to wsparcie organizacji w zdefiniowaniu kluczowych rezultatów działań liderów, a także umożliwienie oceny skuteczności swojej kadry kierowniczej w oparciu o odświeżone i odnoszące się do obecnych wyzwań rynkowych wzorce. Budowanie i rozwój przywództwa powinno być strategicznym działaniem dla każdej organizacji – mówi Agnieszka Krzemień, ekspertka ds. rozwoju i zarządzania karierą w ManpowerGroup Talent Solutions.

Ramy modelu przywództwa „Leading with Impact. Znaczące Przywództwo” to okazja do zastanowienia się nad tym, na jakiej podstawie powinno się mierzyć efektywność liderów. To, w jaki sposób osiągają dane wyniki, staje się równie ważne, jak ich rezultaty. Istotne jest również zastanowienie się nad tym, co liderzy mogą robić inaczej w codziennej pracy, a także czy wszyscy mamy potencjał do tego, by być skutecznymi liderami.

– Efektywni liderzy to tacy, którzy wywierają pozytywny wpływ na zespół, tworzą kulturę i dostarczają wyniki, dzięki którym organizacje mogą sprawnie działać. Ważne jest, aby firmy zidentyfikowały kluczowe elementy przywództwa, pozwalające odnieść długofalowy sukces i budować przewagę konkurencyjną w obliczu zmian. Nie mniej jednak, zanim zaczniemy definiować to, jacy managerowie wyższego szczebla powinni być i w jaki sposób działać, warto zidentyfikować kryteria, po jakich poznamy dobrych managerów. Mówimy, że skuteczność liderów powinna być określna przez pięć wskaźników, jakimi są cel, wizja i kierunek, bezpieczna, inkluzywna i wspierająca kultura organizacyjna, rozwój pracowników oraz ich karier, większe zaangażowanie, czy trwałe rezultaty biznesowe – dodaje Agnieszka Krzemień.

ManpowerGroup zidentyfikował kluczowe elementy budujące profil skutecznego lidera. Z jednej strony są to naturalne cechy oraz postawy, takie jak zdolność do refleksji i adaptacji, pozytywne nastawienie czy wrodzona ciekawość. Drugim obszarem istotnym dla skutecznego przywództwa są zachowania i działania liderów, będące łatwe do wypracowania, takie które gwarantują sprostanie wymogom dynamicznie zmieniającej się sytuacji rynkowej. Tutaj można wyodrębnić cechy związane z efektywnością, talentem, ale także wizją.

Zgodnie z analizą ManpowerGroup, skuteczni liderzy opierają swoje działania na trzech wspomnianych obszarach, jakimi są wizja, talent oraz efektywność. W obszarze wizji kierują się wspieraniem innowacyjności, inspirowaniem do rozwoju, promowaniem społecznej odpowiedzialności czy dzieleniem się wizją transformacji organizacji. Działania związane z talentem koncentrują się budowaniu zaufania, rozwijaniu inteligencji emocjonalnej, wspieraniu integracji czy przekazywania informacji zwrotnej, a także stosowaniu coachingu w celu rozwoju talentów. Obszar efektywności to między innymi umiejętność skutecznego komunikowania się, rozwijania wysoce efektywnych zespołów i sieci kontaktów, modelowanie odpowiedzialności czy postępowanie w sposób racjonalny. Połączenie wszystkich tych elementów z motywacją do działania i chęcią rozwoju składa się na skuteczność współczesnego lidera.

– Budowanie i rozwijanie kompetencji liderskich powinno stanowić niezwykle istotne działanie dla każdej organizacji. Ramy przywództwa pomagają ocenić zdolności obecnych, ale także potencjalnych liderów. Wykorzystując narzędzia psychometryczne można zmierzyć umiejętności, zdiagnozować obszary wymagające dalszego rozwoju. Warto, by program rozwojowe dla liderów były oparte o różnorodne aktywności rozwojowe, z naciskiem na wykorzystywanie wyspecjalizowanego coachingu, który jest z jednej strony narzędziem do rozwoju liderów jednocześnie umiejętnością, którą warto kształtować u liderów. Tworzenie kultury coachingu w zespołach jest koniczne do osiągnięcia pełnego potencjału w karierze zawodowej pracowników, a także kreowania środowiska organizacji uczącej się. To właśnie zdobywanie wiedzy, wyciągnie wniosków oraz wdrażanie na bieżąco usprawnień jest najlepszą gwarancją tego, że zespoły pod przywództwem mocnych liderów będą odnosić sukcesy i efektywnie działać w czasach nieustannych zmian – podsumowuje ekspertka.

Organizacje muszą jasno określić oczekiwania wobec liderów. Ramy modelu kompetencyjnego zostały zaprojektowane jako elastyczne i konfigurowalne rozwiązanie, które można dostosować do konkretnych celów organizacji. Opracowanie wspiera również organizacje w zdefiniowaniu tego, jakie rezultaty działań kadry managerskiej są dla nich kluczowe, które z nich umożliwiają ocenę skuteczności funkcjonowania zespołów. Publikacja jest również źródłem inspiracji rozwojowych. Wszystko to w oparciu o odświeżoną i odnoszącą się do aktualnych wyzwań rynkowych definicję przywództwa.

Nowe cykliczne minima cen kontraktów na ropę naftową

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadły wczoraj do najniższego poziomu od 2 tygodni (S&P 500 -1,44 proc., DJIA -1,03 proc.). Ponad tymi minimami utrzymywał się jeszcze Nasdaq Composite (-2 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii dziś również przeważała tendencja spadkowa. Najsilniej – o 3,22 proc. – spadł dziś Hang Seng. Niewielkie wzrosty notowały jedynie główne indeksy giełd na Filipinach i w Nowej Zelandii.

Główne indeksy giełd w Europie notowały dziś rano przeważnie niewielkie zmiany (DAX -0,11 proc., CAC 40 +0,03 proc. ok. godz. 9:55).

Podobnie było na GPW (WIG-20 -0,18 proc. ok. godz. 9:55).

Dziś rano najwyższy poziom od roku zaliczyła rentowność chińskich obligacji skarbowych. Rentowność 10-latek rządu USA lekko dziś spadała utrzymując się w okolicach poziomu 3,5 proc. Rentowność polskich 10-latek, która w październiku przekroczyła na chwilę poziom 9 proc., a na początku grudnia spadła poniżej poziomu 6,4 proc., wynosiła dziś rano 6,572 proc.

Wczoraj do swych najniższych poziomów od przełomu grudnia i stycznia spadły ceny kontaktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE. Dziś rano na tych rynkach doszło do niewielkiego odreagowania cen w górę. Ceny kontraktów na gaz ziemny w USA (Henry Hub) na NYMEX-ie spadły wczoraj do najniższego poziomu od października, ale dziś rano odreagowywały ten spadek rosnąc ok. godz. 9:30 o niecałe 4 proc.

Kurs amerykańskiego dolara do japońskiego jena rósł dziś trzeci dzień z rzędu (+0,5 proc. ok. godz. 9:25). Dolar minimalnie umacniał się rano również w stosunku do euro (-0,06 proc. ok. godz. 9:25).

Stabilny był dziś rano kurs polskiego złotego (EUR/PLN 0 proc., USD/PLN +0,05 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł dziś rano do najniższego poziomu od tygodnia (-1,27 proc. ok. godz. 9:20).

Czy RPP zakomunikuje cięcie stóp procentowych?

Już jutro poznamy ostatnią decyzję o wysokości stóp procentowych w tym roku. Wydaje się, że nie powinniśmy się nastawiać na niespodziankę – stopy procentowe powinny być utrzymane bez zmian, z główną stopą na poziomie 6,75%. Z drugiej strony rynek zaczął wyceniać dosyć agresywne obniżki stóp procentowych w perspektywie 12 miesięcy, a dodatkowo kilka wypowiedzi ze strony członków Rady sugeruje, że nie można takiego ruchu wykluczać. Czy w takim razie możemy oczekiwać, że pojawi się nowa komunikacja ze strony polskich władz monetarnych?

Można założyć, że stopy procentowe pozostaną bez zmian w trakcie posiedzenia RPP 7 grudnia. W takim razie jakichkolwiek sygnałów na temat dalszej zmiany w długoterminowych perspektywach trzeba będzie szukać w komunikacie. Teoretycznie RPP z prof. Glapińskim na czele nie zakończył jeszcze cyklu podwyżek, a znajduje się jedynie w trybie “uśpienia” i oceny bieżącej sytuacji. Takiemu trybowi sprzyja ostatni odczyt spadku inflacji, która pokazała wyraźny spadek. Oczywiście inflacja może nieco jeszcze wzrosnąć początkiem przyszłego roku ze względu na powrót wyższych stawek VAT na paliwa. Można jednak zauważyć, że stacje benzynowe nie obniżają cen, pomimo warunków sprzyjającym spadkom. Można to tłumaczyć powolnym dostosowywaniem się do powrotu stawek VAT od stycznia 2023 roku, co miałoby zminimalizować drastyczne podwyżki. Wracając jednak do inflacji, jeśli część RPP uważa, że inflacja może spadać szybciej niż w ostatniej projekcji inflacyjnej, co mogłoby uzasadniać szybsze obniżki. Oczywiście jest to scenariusz życzeniowy, ale nie można go w tym momencie wykluczyć.

Wydaje się jednak, że sam rynek podchodzi do tego zbyt optymistycznie. W przyszłym roku musielibyśmy zauważyć ponad 100 punktów bazowych obniżki! Z drugiej strony rynek stopy procentowej dosyć dobrze wycenił mocne podwyżki, które zmaterializowały się na przestrzeni ostatniego roku.

Różnica między kontraktem FRA na 3 miesięczny depozyt za 12 miesięcy i 3 miesięcznym Wiborem
Różnica między kontraktem FRA na 3 miesięczny depozyt za 12 miesięcy i 3 miesięcznym Wiborem wynosi obecnie nieco ponad 100 punktów bazowych. Źródło: Bloomberg

Co w takim razie może zasygnalizować nadchodzące obniżki? Zmiana w komunikacie sugerująca koniec cyklu podwyżek. Wtedy oczywistym dalszym kierunkiem byłyby obniżki. Takie sygnały mogłyby również nadejść w trakcie konferencji prasowej po posiedzeniu w dniu 9 grudnia, o godzinie 15:00. Już podczas poprzednich konferencji profesor Glapiński wskazywał, że chciałby, aby inflacja spadła do jednocyfrowego poziomu z końcem przyszłego roku, co stworzyłoby perspektywy do możliwych obniżek. Warto jednak podkreślić, że patrząc na obecną sytuację, wciąż wydaje się to jeszcze mało prawdopodobne.

projekcja inflacyjna
Ostatnia projekcja inflacyjna dawałaby szanse na jednocyfrową inflację z końcem przyszłego roku. Warto jednak pamiętać, że projekcja zakłada szczyt inflacyjny bliski 20% w I kwartale przyszłego roku. Źródło: NBP

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk XTB

Jak skutecznie walczyć z inflacją?

Rząd przeznaczył na wsparcie gospodarstw domowych i przedsiębiorców – w związku z wysoką inflacją i rosnącymi cenami energii – już ponad 70 mld złotych. Problem w tym, że to wsparcie finansowe nie przekłada się na obniżenie inflacji – a wręcz powoduje jej zwiększenie przez wygenerowany popyt wynikający z tych instrumentów. Walka z inflacją wyłącznie przez podnoszenie stóp procentowych dla kredytobiorców jest i nadal będzie nieskuteczna. Brak koordynacji działań Narodowego Banku Polskiego oraz Polskiego Rządu powoduje, że w rzeczywistości wpadamy w spiralę inflacyjną – którą będzie bardzo trudno zatrzymać. Mimo, że koszty kredytów rosną, to na rynku wolnej gotówki jest nadal zbyt dużo – a to jest głównym czynnikiem pobudzającym inflację. Problem w tym, że mamy do czynienia z polityką chaosu. W odpowiedzi na obecną sytuację gospodarczą kraju Federacja Przedsiębiorców Polskich przygotowała propozycję wsparcia w walce z inflacją.

– Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje inny instrument wsparcia. Taki, który służyć będzie stabilizacji sytuacji finansowej przedsiębiorców – ale jednocześnie przyczyni się do obniżenia dynamiki wzrostu cen i wskaźników inflacji. Opiera się on na swoistego rodzaju umowie zawartej pomiędzy państwem a przedsiębiorcą – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Państwo ze swej strony zobowiązuje się wobec przedsiębiorcy do pokrycia wzrostu kosztów energii. Natomiast firma zobowiązuje się w zamian, że przez cały okres otrzymanego wsparcia utrzyma dotychczasowe ceny. Z uwagi na możliwości finansowe państwa proponujemy, aby taki instrument był zawężony do branży artykułów podstawowej potrzeby – czyli przede wszystkim żywności i napojów. W przypadku, gdyby taki instrument zadziałał i przyczynił się do zatrzymania wzrostu cen – to w ciągu pół roku możemy spodziewać się, że dynamika cen obniży się o 2,3 pp. w ujęciu rok do roku po 6 miesiącach od wprowadzenia w życie proponowanego przez nas rozwiązania. Mechanizm miałby charakter dobrowolny – wsparcie byłoby udzielane na wniosek przedsiębiorcy. Uważamy, że jest to lepszy sposób na wydawanie publicznych środków w związku z kryzysem energetycznym niż proste transfery pieniężne, które nie wiążą się z konkretnymi zobowiązaniami po stronie tych, którzy są ich beneficjentami – rekomenduje Kozłowski.

Czy nowelizacja KSH zmusza do zmiany umów i statutów spółek?

Nowelizacja prawa często ma wpływ na bieżące funkcjonowanie i obowiązki przedsiębiorców. W październiku 2022 r., weszła w życie największa od 20 lat nowelizacja Kodeksu spółek handlowych. Czy wymusza ona zmiany w umowie lub statucie spółki? 

Postanowienia umów czy statutów spółek handlowych opierają się na obowiązujących przepisach prawa, a niejednokrotnie stanowią wprost powtórzenie regulacji kodeksowych. Aby uniknąć sytuacji, gdy nie odpowiadają one aktualnemu brzmieniu przepisów kodeksu warto po każdej nowelizacji, zweryfikować je i w razie konieczności wprowadzić konieczne zmiany.

Omawiana nowelizacja wprowadza do polskiego prawa nową instytucję, tj. „grupę spółek” i reguluje tzw. prawo holdingów, czyli stosunki podmiotów powiązanych stosunkiem dominacji i zależności. Uczestnictwo w grupie jest fakultatywne – to spółka zależna decyduje czy zamierza budować swoje relacje w oparciu o wprowadzane przepisy.

Przykład:

  • Spółka A i spółka B są ze sobą powiązane. Jedna jest spółką dominującą, druga zależną. Ich dotychczasowy model funkcjonowania jest wystarczający. Nie decydują się na utworzenie „grupy spółek”. Przepisy nowelizacji w zakresie prawa holdingowego nie będą miały zastosowania.
  • Spółka A i spółka B są ze sobą powiązane. Jedna jest spółką dominującą, druga zależną. Obie spółki chcą utworzyć grupę spółek. W tym celu, Zgromadzenie Wspólników/Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy spółki zależnej podejmuje uchwałę większością ¾ głosów. Obie spółki ujawniają uczestnictwo w grupie spółek w rejestrze przedsiębiorców KRS.

Podjęcie decyzji o uczestnictwie w grupie spółek powoduje, że przepisy nowelizacji będą mieć zastosowanie w relacji między spółką dominującą i spółką zależną. Niektóre z nich mają charakter dyspozytywny. Spółka zależna w ramach zmian wprowadzanych do umowy lub statutu spółki może odmiennie uregulować istotne aspekty funkcjonowania w grupie spółek.

Interes spółki uczestniczącej w grupie nie bez znaczenia

Jednym z najistotniejszych elementów tworzenia i funkcjonowania w ramach grupy jest interes grupy, jak i indywidulany interes spółki, w niej uczestniczącej. Zgodnie z przepisami nowelizacji, spółka dominująca oraz spółka zależna, które uczestniczą w grupie spółek, kierują się obok interesu spółki, interesem grupy spółek.

Skoro interes indywidulany spółki, jak i grupy spółek, jest postrzegany jako drogowskaz podejmowanych decyzji gospodarczych, warto rozważyć jego konkretne określenie.  Sprzeczność interesu spółki zależnej z poleceniem spółki dominującej może stanowić uzasadnienie odmowy jego wykonania.

Przykład:

W ramach swojego interesu, spółka zależna postanowiła określić ekspansję oferowanych i sprzedawanych towarów poza granice Polski, w szczególności na rynki Europy Zachodniej. Spółka dominująca (jednocześnie podmiot konkurencyjny) postanowiła wydać wiążące polecenie skutkujące wycofaniem z rynków zagranicznych oferowanych towarów. W konsekwencji tak określonego interesu, spółka zależna będzie miała uzasadnioną podstawę do odmowy wykonania wiążącego polecenia. 

Mimo, że przepisy nowelizacji milczą o obowiązku określenia interesu spółki zależnej oraz grupy spółek, w której uczestniczy, w sposób formalny, zdecydowanie rekomenduję, aby to zrobić. Może to nastąpić w umowie/statucie spółki lub w porozumieniu zawartym między spółkami uczestniczącymi w grupie. Pozwoli to na wyeliminowanie ewentualnych sporów w omawianym zakresie, które mogą się pojawić w przypadku odmowy wykonania polecenia przez spółkę zależną.

Przekazanie wiążących poleceń

Jak sam przymiotnik stanowi, polecenia mają charakter wiążący. Aby takie były, z pewnością warto zadbać o sposób przekazania poleceń przez spółkę dominującą spółce zależnej. W omawianej kwestii przepisy nowelizacji ograniczają się wyłączenie do wskazania formy, tj. spółka dominująca wydaje wiążące polecenie w formie pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności. Co do zasady, kiedy spółka (jako osoba prawna) jest adresatem, uprawnionym do odebrania wiążącego polecenia będzie Zarząd spółki zależnej. Choć w przypadku wydania polecenia w formie pisemnej, jego przekazanie nie powinno budzić wątpliwości – w praktyce problematyczna może się okazać skuteczność wydania polecenia w formie elektronicznej m.in. na jaki adres poczty elektronicznej polecenie powinno być wysłane. Warto takie niuanse uregulować, aby w przyszłości wykluczyć ewentualne spory w tym zakresie.

Na co spółki uczestniczące w grupie mają wpływ?

W przypadku spółki zależnej, największy zakres odmiennego uregulowania przepisów kodeksowych dotyczy przesłanek odmowy wykonania wiążącego polecenia. Ustawodawca poprzestał wyłącznie na dwóch:

(1) w przypadku, gdy wykonanie polecenia doprowadziłoby do niewypłacalności lub zagrożenia niewypłacalnością spółki zależnej oraz

(2) istnieje uzasadniona obawa, że polecenie jest sprzeczne z interesem spółki zależnej i wyrządzi jej szkodę, która nie będzie naprawiona przez spółkę dominującą lub inną spółkę zależną uczestniczącą w grupie spółek w okresie dwóch lat.

Spółka zależna może w umowie lub statucie rozszerzyć katalog przesłanek odmowy wykonania wiążących poleceń spółki dominującej.

Przykład:

Spółka zależna postanowiła rozszerzyć katalog przesłanek odmowy wykonania wiążącego polecenia poprzez:

  • wprowadzenie wymogu zgody rady nadzorczej spółki zależnej na taką odmowę;
  • określenie minimalnego pułapu wartości potencjalnej szkody wyrządzonej spółce zależnej przez ewentualne wykonanie wiążącego polecenia, od którego spółka mogłaby dopiero zrealizować swój obowiązek odmowy wykonania tego polecenia;
  • obowiązek wykazania przez spółkę zależną, że wydanie przez spółkę dominującą wiążącego polecenia nie jest podjęte w interesie grupy spółek;
  • obowiązek wykazania przez spółkę zależną, że wiążące polecenie spółki dominującej wychodzi poza zakres strategii przyjętej przez grupę spółek.

Kolejny element, który może podlegać odmiennemu uregulowaniu w stosunku do przepisów Kodeksu spółek handlowych dotyczy nadzoru. Zgodnie z przepisami to rada nadzorcza spółki dominującej sprawuje nadzór nad realizacją interesu grupy spółek przez spółkę zależną (…) chyba, że umowa albo statut spółki dominującej lub spółki zależnej przewiduje inaczej. Ustawodawca nie wskazał żadnych dyrektyw, które wskazywałyby, jaki ewentualny zakres modyfikacji jest dopuszczalny. W konsekwencji, stoję na stanowisku, że spółki uczestniczące w grupie mogą w ramach zmiany umowy lub statutu: rozszerzyć, ograniczyć, a nawet całkowicie wyłączyć kompetencje przyznane radzie nadzorczej do sprawowania nadzoru nad realizacją interesu grupy przez spółkę zależną.

W ramach uprawnień nadzorczych – tym razem po stronie spółki zależnej – przepisy nowelizujące prawo handlowe dopuszczają możliwość ograniczenia zakresu badania rachunkowości oraz działalności grupy spółek. Powyższe dotyczy uprawnienia wspólników/akcjonariuszy mniejszościowych spółki zależnej, reprezentujących co najmniej 10% kapitału zakładowego tej spółki do zwrócenia się do sądu rejestrowego z wnioskiem o wyznaczenie firmy audytorskiej w celu zbadania rachunkowości grupy, w której uczestniczy. Zakres tego badania może zostać ograniczony na mocy postanowień umowy/statutu spółki. Ograniczenie zakresu badania może polegać przykładowo na zawężeniu badania tylko do konkretnej spółki zależnej uczestniczącej w grupie i ewentualnie jej stosunków z pozostałymi spółkami uczestniczącymi w grupie.

Nowelizacja przepisów kodeksu spółek handlowych wprowadziła wyjątkowo kontrowersyjne uprawnienie polegające na przymusowym wykupie udziałów/akcji wspólników mniejszościowych spółki zależnej reprezentujących nie więcej niż 10% kapitału zakładowego przez spółkę dominującą, która posiada co najmniej 90% kapitału zakładowego. W ramach tej regulacji, dopuszcza się możliwość umownego obniżenia progu posiadanych udziałów/akcji przez spółkę dominującą, pozwalających na prawo do skorzystania z omawianego uprawnienia z 90% do 75% udziałów/akcji w kapitale zakładowym spółki zależnej.

Podsumowując wraz z wejściem w życie nowelizacji KSH przed holdingami stoi kilka decyzji, przede wszystkim czy tworzą formalnie grupy spółek, a tym samym korzystają z dodatkowych uprawnień w zakresie modyfikacji regulacji ustawowych. W jakim stopniu spółki będą stosować możliwości swobody decyzyjnej i w jakich zakresach będą wprowadzać określone modyfikacje umów i statutów jak zazwyczaj pokaże praktyka.

Autorem komentarza jest Krzysztof Borkowski, Adwokat w kancelarii KZ Legal (Krzemień Zaliwska Adwokaci i Radcowie Prawni S.K.A.) oraz autor bloga Tozalezy.com.

Święty Mikołaj to przyjaciel polskich inwestorów

Święty Mikołaj jest przyjacielem giełdowych inwestorów. Dane historyczne pokazują, że globalne rynki akcji rosną w grudniu w 70 proc. przypadków, a grudzień odpowiada zwykle za ¼ rocznego wzrostu tych rynków. Mikołaj szczególnie upodobał sobie polską giełdę, która w grudniu zazwyczaj rośnie o 3 proc. – znacznie powyżej średniej na innych rynkach.

Powszechnie znane jest pojęcie „Rajdu Świętego Mikołaja”, który pierwotnie dotyczył kilku ostatnich dni starego i pierwszych dni nowego roku, kiedy zaobserwowano, że inwestorzy osiągają lepsze od przeciętnych zyski. To pojęcie szybko zostało rozszerzone, tak, że obecnie dotyczy także czasu przed świętami. A z uwagi na fakt, że gorączka świąteczna zaczyna się ostatnio coraz wcześniej, spokojnie możemy tym pojęciem obejmować cały grudzień.

Święty Mikołaj bardzo sprzyja inwestorom. Dane historyczne pokazują, że grudzień to dla nich najlepszy okres w roku. Przeprowadzona przez eToro analiza 16 największych globalnych rynków akcyjnych, pokazuje, że w grudniu rosły one w 70 proc. przypadków, a miesiąc ten odpowiada zwykle za ¼ całorocznego przyrostu wartości rynku akcji.

Przeciętny grudniowy „Rajd Świętego Mikołaja” wynosił 1,8 proc. Jednak między poszczególnymi rynkami występują spore różnice. Okazuje się, że najwyższe stopy zwrotu notowano w grudniu w Polsce oraz Hong Kongu, średnio po 3 proc. każdego roku. To więcej niż w Wielkiej Brytanii, gdzie przeciętny grudzień przyniósł wzrost o 2,4 proc., Niemczech (1,4 proc.) czy w USA (1,3 proc.).

Bardzo istotna jest również szersza sezonowość. Wszystkich szesnaście badanych rynków odnotowuje znacznie lepsze wyniki w ciągu sześciu miesięcy od listopada do kwietnia niż w półroczu zaczynającym się w maju. Jest to tradycyjny efekt tzw. „sell in May and go away”.Przeciętny grudzień na rynku akcji w poszczególnych krajach

Grudniowa sezonowość jest spowodowana pozycjonowaniem inwestorów na następny rok, przed dobrze znanym wzrostowym „efektem stycznia”. W tym roku „Rajd Świętego Mikołaja” zaczął się znacznie wcześniej, a globalne rynki wzrosły już do teraz o 13 proc. powyżej minimów z października. Perspektywy na 2023 rok wydają się być lepsze niż szoki na jakie byliśmy narażeni w bieżącym roku, związane z wojną, inflacją oraz podwyżkami stóp.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Odbicie na dolarze

Słabsze dane z Europy okazały się niewystarczającym argumentem do korekty na głównej parze walutowej. Dopiero poprawka w postaci dobrych danych zza oceanu pozwoliła odwrócić chociaż na chwilę trend na EURUSD.

Lepsze dane zza oceanu

Wczorajsze indeksy koniunktury okazały się na tyle dobre, że nie zostały (jak wszystkie ostatnie dane) zinterpretowane jako korzystne dla euro. W rezultacie mieliśmy wczoraj ponad 1-centową przecenę euro względem dolara. Szczególnie dobrze wypadł raport ISM dla usług, który był aż 3,4 pkt wyższy od oczekiwań analityków, w górę szedł indeks aktywności biznesowej. Należy jednak pamiętać, że wczorajszy szczyt był najwyższym poziomem euro względem dolara od czerwca. Pomimo przeceny i tak kurs euro jest wyższy o około 8% względem dolara, licząc od dołków z listopada. W rezultacie oczekiwanie dalszej korekty nawet przed posiedzeniem FED-u jest całkiem uzasadnione.

Neutralne dane z Europy

Wcześniej tego samego dnia poznaliśmy odczyty indeksów PMI dla usług z Europy. Ogólny odczyt dla strefy euro wyniósł symboliczne 0,1 pkt poniżej oczekiwań. Jednak podobnie jak przez ostatnie dni wszystko, co było chociażby neutralne, było interpretowane jako korzystne dla euro. Głównym winowajcą słabszego odczytu są Niemcy, którzy zanotowali wynik aż 0,3 pkt poniżej oczekiwań. Złośliwi mogliby powiedzieć, że pesymizm można powiązać z brakiem sukcesów w zespołowej grze w piłkę. Patrząc jednak na datę sporządzenia ankiet, to widoczne byłoby to dopiero w kolejnym badaniu.

Spadek inflacji w Turcji

Nie należy mylić opublikowanych wczoraj danych, pokazujących, że inflacja jest niższa niż miesiąc temu, z wygrywaniem z inflacją. Wciąż wynosi ona imponujące 84,4% dla konsumentów. Wiadomo, miesiąc temu było to 1,1% więcej, ale to nadal marne pocieszenie. Nie sposób nie zwrócić uwagi na inflację producencką. 136% to najniższy wskaźnik od maja tego roku. Co zatem odpowiada za tę poprawę sytuacji? Głównie kryzys gospodarczy. Przy tak wysokim wzroście cen i próbie obrony wartości liry tureckiej społeczeństwo mocno biednieje. Konsekwencją jest to, że ceny nie mogą dalej rosnąć tak szybko, bo społeczeństwa po prostu na niektóre rzeczy nie stać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Data Act – branża motoryzacyjna czeka na więcej

Dane to złoto XXI wieku. Nic więc dziwnego, że Europa chce uwolnić potencjał rozwoju swojej gospodarki przy ich wykorzystaniu. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zharmonizowanych przepisów dotyczących sprawiedliwego dostępu do danych i ich wykorzystywania (Data Act) ma stworzyć ramy prawne w tym zakresie i być horyzontalnym aktem odnoszącym się do wielu branż, także motoryzacji. Jednak o tym by dostęp ten był sprawiedliwy i zapewnił konkurencyjność dla wszystkich operatorów branży mogą zadecydować szczegóły – informuje Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Branża czeka na przepisy sektorowe

Jak podkreślają eksperci, samo Data Act jest bardzo ważne, ale musi zostać wkrótce uzupełnione o przepisy sektorowe dedykowane branży motoryzacyjnej, dotyczące dostępu do danych, funkcji i zasobów w pojazdach. Opóźnienie legislacji sektorowej grozi dalszym zaburzaniem konkurencyjności i ograniczeniem wyboru dla konsumentów.

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) wskazuje, że Data Act zapewnia lepsze warunki działania dla różnych podmiotów w gospodarce opartej na danych, dlatego też zdecydowanie popiera ogólny cel i podejście rozporządzenia. Wskazuje jednocześnie, że dokument ten nie jest jednak wystarczająco szczegółowy, aby stawić czoła konkretnym przeszkodom związanym z wdrażaniem usług opartych na danych w sektorze motoryzacyjnym. Z tego powodu wg. CLEPA Data Act musi zostać jak najszybciej uzupełniony przepisami sektorowymi.

Postęp technologiczny w motoryzacji jest coraz prężniejszy a pojazdy generują i gromadzą coraz większe ilości danych do obsługi i monitorowania systemów. Dane te dają ogromny potencjał do ulepszania i rozwijania nowych usług, z korzyścią dla konsumentów. Jednak by uzyskać dostęp do tych danych, dostawcy z branży motoryzacyjnej i inni usługodawcy zewnętrzni polegają obecnie na woli i warunkach dyktowanych przez producentów pojazdów. Taki poziom kontroli na rynku niesie ze sobą ryzyko stawiania producentów samochodów w roli „strażników/kontrolerów dostępu”, co będzie mieć szkodliwy wpływ na uczciwą konkurencję, innowacyjność i wybór konsumentów.

Producenci części motoryzacyjnych postrzegają horyzontalne przepisy dot. danych jako ważny, lecz pierwszy krok w kierunku poprawy sytuacji, poprzez zapewnienie stronom trzecim możliwości świadczenia użytkownikom końcowym innowacyjnych usług opartych na danych.

Według branży Data Act nie odzwierciedla w pełni złożoności procesu wdrażania usług opartych na danych w sektorze motoryzacyjnym. Stąd zdecydowane głosy opowiadające się za szybką publikacją wniosku dotyczącego uzupełniających przepisów sektorowych, nad którym pracuje Komisja Europejska.

– Szybkie opublikowanie przez Komisję wniosku sektorowego w sprawie dostępu do danych, funkcji i zasobów w pojazdach przyczyni się do poprawy konkurencji na rynku, pobudzenia zdolności innowacyjnych tysięcy firm dostarczających produkty z branży motoryzacyjnej oraz ochrony praw i wyboru konsumentów – mówi Sekretarz Generalny CLEPA Benjamin Krieger. Prace techniczne i dyskusje nad tymi przepisami toczą się pełną parą od jakiegoś czasu. Opublikowanie wniosku sektorowego teraz miałoby ogromne znaczenie i pozwoliłoby na jego przyjęcie jeszcze w ramach obecnej kadencji – dodaje.

Także europejska organizacja reprezentująca handel częściami motoryzacyjnymi – FIGIEFA podkreśla wagę uzupełniających przepisów dedykowanych branży motoryzacyjnej. – Podczas gdy FIGIEFA w pełni popiera nadrzędne przepisy horyzontalnego rozporządzenia o danych, uzupełniające ramy prawne i techniczne są niezbędne do wspierania rozwoju usług cyfrowych na niezależnym rynku motoryzacyjnym. Będzie to sprzyjać skutecznej konkurencji z korzyścią dla wszystkich podmiotów, w tym niezależnych dystrybutorów części motoryzacyjnych, a przede wszystkim przyniesie benefity europejskim konsumentom i przedsiębiorstwom. Chociaż przypadki użycia danych generowanych przez pojazdy są potencjalnie nieograniczone, są one całkowicie zależne od wydajnego dostępu do danych i zasobów w pojeździe. Wzywamy Komisję Europejską do przedstawienia najpóźniej do maja 2023 r. wniosku dotyczącego solidnych sektorowych przepisów dotyczących dostępu do danych i zasobów pokładowych – mówi Sylvia Gotzen, Sekretarz Generalna FIGIEFA

Obecne prace nad Data Act i przepisami sektorowymi są bardzo istotne dla polskiej branży motoryzacyjnej.

– Europa stoi przed wielką szansą. Dzięki nieograniczonemu i bezpiecznemu dostępowi do danych generowanych przez pojazdy firmy, które reprezentujemy mogą stworzyć wielką wartość w gospodarczym ekosystemie motoryzacji i mobilności. Brak odpowiednich regulacji w tym zakresie spowoduje uderzenie w rdzeń polskiej motoryzacji – producentów i dystrybutorów części motoryzacyjnych oraz niezależne warsztaty. Potrzebna jest więc pomoc w ich pilnym opracowaniu i wdrożeniu – mówi Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych

Handel kryptowalutami a wpis do specjalnego rejestru w kontekście rozporządzenia MICA

Obecnie podstawą dla prowadzana wymiany pomiędzy walutami wirtualnymi i środkami płatniczymi oraz pośrednictwa w tym zakresie, a także prowadzenia rachunków pochodnych jest wpis do specjalnego rejestru. Warunkiem uzyskania wpisu jest jedynie posiadanie statusu osoby fizycznej, prawnej, jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej oraz spełnienie określonych w ustawie warunków, głównie w zakresie niekaralności. Jednak forma potwierdzenia możliwości działania na rynku kryptowalut może się niebawem znacznie skomplikować. Wszystko za sprawą rozporządzenia MiCA.

Założenia rozporządzenia MICA

Unia Europejska pracuje nad przyjęciem Rozporządzenia w sprawie rynku kryptoaktywów (tzw. MiCA, ang. Markets in Crypto-assets). Zgodnie z projektem wymagania dla podmiotów, które chcą zajmować się działalnością w zakresie handlu kryptowalutami znacznie wzrosną. Zostanie wprowadzony m. in. obowiązek uzyskania zezwolenia czy opublikowania odpowiedniego dokumentu informacyjnego, który ma być zatwierdzany przez odpowiednie organy krajowe. Dodatkowo zmienią się wymogi organizacyjne czy wymogi w zakresie zabezpieczenia ostrożnościowego. Może więc dojść do sytuacji, w której dotychczasowy wpis do rejestru podmiotów zajmujących się kryptowalutami po uchwaleniu i wejściu w życie Rozporządzenia MiCA dla części podmiotów stanie się niewiążący.

Rozporządzenie reguluje kryptoaktywa dzieląc je na 3 następujące kategorie – (i) Tokeny powiązane z aktywami, (ii) Tokeny będące pieniądzem elektronicznym/e-pieniądzem (iii) Kryptoaktywa inne niż tokeny. Dla dwóch pierwszych kategorii obowiązkowe będzie pozyskanie zezwolenia, które będzie bardziej formalne i przede wszystkim będzie wymagało spełnienia wielu warunków. Między innymi posiadania odpowiednich procedur, polityk czy odpowiednich pracowników, posiadających wiedzę i doświadczenie. Ponadto ustanowiono konkretne wymogi w zakresie osób zarządzających, w szczególności w zakresie nieskazitelności charakteru. Zasadniczo więc firmy świadczące usługi w zakresie kryptowalut musza być bardzo transparentne dla organów kontrolujących ich działalność na terytorium Polski.

Ochrona konsumentów

Rozporządzenie ma na celu  zwiększenie stopnia ochrony konsumentów, którzy inwestują w kryptowaluty. Dlatego przewidziano nową kategorię podmiotów, czyli „świadczących usługi doradcze w zakresie kryptowalut”. W ten katalog będą wpisywać się głównie różnego typu doradcy nakłaniający do inwestycji w obszarze aktywów cyfrowych. Oznacza to, że tego typu podmioty również będą musiały spełnić pewne oczekiwania. Dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów świadczący usługę doradztwa powinni przygotować sprawozdanie podsumowujące potrzeby i oczekiwania klientów, a także przekazywane porady. Ponadto dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów, którzy posiadają zezwolenie na świadczenie doradztwa w zakresie kryptoaktywów, zapewniają, aby osoby fizyczne udzielające porad lub informacji na temat kryptoaktywów lub usług w zakresie kryptoaktywów w ich imieniu posiadały wiedzę i doświadczenie niezbędne do wypełniania ich obowiązków.

Dodatkowo dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów, którzy posiadają zezwolenie na świadczenie doradztwa w zakresie kryptoaktywów, ustanawiają, utrzymują i wdrażają zasady i procedury umożliwiające im gromadzenie i ocenę wszystkich informacji niezbędnych do przeprowadzenia tej oceny w odniesieniu do każdego klienta. Podejmują oni odpowiednie kroki w celu zapewnienia wiarygodności informacji zgromadzonych na temat swoich klientów lub potencjalnych klientów.

Powyższe działania mają na celu zwiększenie ochrony konsumentów, w szczególności nieposiadających odpowiedniego doświadczenia i wiedzy w zakresie kryptowalut.

Kto będzie podlegał  obowiązkowi uzyskania zezwolenia zgodnie z MICA

W pierwszej kolejności należy wskazać, że o wydanie zezwolenia będą mogły ubierać się jedynie osoby prawne posiadające siedzibę statutową w państwie członkowskim Unii Europejskiej. Zezwolenie mogą uzyskać emitenci kryptowalut, którzy dokonują oferty publicznej tokenów powiązanych z aktywami w Unii lub ubiegają się o dopuszczenie takich aktywów do obrotu na platformie obrotu kryptoaktywami.

Zezwolenie udzielone przez właściwy organ jest ważne w całej Unii i umożliwia emitentowi oferowanie tokenów powiązanych z aktywami, w odniesieniu do których uzyskał zezwolenie, w całej Unii oraz ubieganie się o dopuszczenie takich tokenów powiązanych z aktywami do obrotu na platformie obrotu kryptoaktywami

Jak uzyskać zezwolenie?

W celu uzyskania zezwolenia na prowadzenie kantoru kryptowalut należy złożyć wniosek zawierający określone informacje:

  • adres emitenta ubiegającego się o zezwolenie;
  • statut emitenta ubiegającego się o zezwolenie;
  • program działań określający model biznesowy, jaki emitent ubiegający się o zezwolenie zamierza wdrożyć;
  • opinię prawną, w której stwierdza się, że tokeny powiązane z aktywami nie kwalifikują się jako instrumenty finansowe, pieniądz elektroniczny, depozyty ani lokaty strukturyzowane;
  • szczegółowy opis zasad zarządzania przyjętych przez emitenta ubiegającego się o zezwolenie;
  • dane identyfikacyjne członków organu zarządzającego emitenta ubiegającego się o zezwolenie;
  • dowód potwierdzający, że osoby fizyczne cieszą się nieposzlakowaną opinią oraz mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie, aby zarządzać emitentem ubiegającym się o zezwolenie;
  • w stosownych przypadkach dowód potwierdzający, że osoby fizyczne, które posiadają, bezpośrednio lub pośrednio, ponad 20 % kapitału zakładowego lub praw głosu emitenta ubiegającego się o zezwolenie, lub które w jakikolwiek inny sposób sprawują kontrolę nad wspomnianym emitentem ubiegającym się o zezwolenie, mają nieposzlakowaną opinię i odpowiednie kompetencje;
  • polityki i procedury
  • opis ustaleń umownych z osobami trzecimi,
  • opis polityki ciągłości działania emitenta ubiegającego się o zezwolenie,
  • opis mechanizmów kontroli wewnętrznej i procedur zarządzania ryzykiem,
  • opis procedur i systemów zapewniających bezpieczeństwo, w tym cyberbezpieczeństwo, integralność i poufność informacji,
  • opis procedur rozpatrywania skarg emitenta ubiegającego się o zezwolenie,

Następnie wniosek jest oceniany przez odpowiednie organy i wydawane jest zezwolenie. Sama procedura ubiegania się o wydanie zezwolenia jest bardzo sformalizowana, należy przedstawić wiele dokumentów, udzielić stosownych informacji i wyjaśnień, co i tak nie gwarantuje, że podmiot uzyska zezwolenie. Projekt decyzji w zakresie udzielenia zezwolenia lub odmowy jest przedstawiany wnioskującemu oraz innym instytucją finansowym celem wydania opinii.

Brak zezwolenia , a obrót kryptowalutami

Nowe prawo będzie oznaczać też większe kary za działanie na rynku kryptowalut bez wymaganych zezwoleń. W przypadku naruszenia przepisów właściwe organy mogą nałożyć sankcje pieniężne do 5 mln EUR lub 3% rocznego obrotu w przypadku osób prawnych lub 700 tys. EUR w przypadku osób fizycznych.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Podwyżki stóp procentowych w Polsce nie będzie. Jak może zareagować złoty?

Nie zapowiada się na zmiany stóp procentowych w Polsce.

Po szeregu słabych odczytów ekonomicznych, które mają dezinflacyjny wydźwięk, jesteśmy niemal pewni, że Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni stóp ani na posiedzeniu 7.12, ani w nadchodzących miesiącach. Uważamy, że stopy procentowe w Polsce osiągnęły już szczyt oraz że rynek dochodzi do podobnego wniosku.

Od czasu ostatniego posiedzenia na początku listopada główna miara inflacji spadła, co powinno stanowić dla RPP argument za niezmienianiem stóp procentowych. Zgodnie ze wstępnym odczytem, w związku z niższymi cenami energii inflacja CPI niespodziewanie obniżyła się w listopadzie do 17,4% w stosunku do 17,9% w październiku. Odczyt miary bazowej poznamy w połowie grudnia, dostępne dane pozwalają jednak szacować, że w listopadzie dalej rosła.

Dane sugerują, że ostrożność może być wskazana

Najświeższe twarde dane z gospodarki w większości rozczarowywały – oba kluczowe odczyty, czyli produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna, pokazały słabszą dynamikę wzrostu w październiku. W przypadku sprzedaży detalicznej wzrost wyniósł zaledwie 0,7% w skali roku w ujęciu realnym, co potwierdza, że spowolnienie konsumpcji nabiera tempa.

Poza wskazywaniem na trwające spowolnienie gospodarcze, odczyty mają wydźwięk dezinflacyjny. Taka w końcu jest natura zmniejszania się popytu. Co więcej, inflacja producencka (PPI) spadła i w październiku drugi miesiąc z rzędu była poniżej oczekiwań (22,9%) po tym, jak przez trzy wcześniejsze miesiące pozostawała stabilna.

W ujęciu nominalnym wzrost płac pozostaje w dużej mierze stabilny, choć ostatnio rozczarował (13% w październiku). Nie nadąża on jednak za inflacją – płace doświadczyły rekordowego spadku w ujęciu realnym. Nie widać oznak wzrostu presji płacowej, pojawiają się zaś pewne sygnały łagodzenia sytuacji na rynku pracy.

Sytuacja na rynku walutowym nie zmusza do działania

Poza danymi makroekonomicznymi również sytuacja na rynku walutowym sprzyja utrzymaniu poziomu stóp procentowych. Złoty nie doświadczał w listopadzie szczególnej zmienności i kurs EUR/PLN oscylował w ostatnich tygodniach wokół poziomu 4,70 – jest to dolna granica przedziału, w którym pozostaje od połowy roku. Kurs USD/PLN w dalszym ciągu spada, a niedawno osiągnął najniższy poziom od ponad pięciu miesięcy (poniżej 4,45), czemu przysłużył się wzrost kursu EUR/USD. Silniejszy złoty powinien oddziaływać w kierunku niższej inflacji i może dodatkowo zachęcać bank do utrzymania stabilnych stóp. Pojawiły się również pojedyncze oznaki większej ostrożności fiskalnej w Polsce. Ogólnie oczekuje się, że przyszłoroczny deficyt fiskalny będzie wyższy niż w 2022 r., i niepewność w kontekście sytuacji fiskalnej jest podwyższona. Wydaje się jednak, że władze nie mają silnej chęci do dodatkowego łagodzenia polityki.

Jak może zareagować złoty?

Biorąc pod uwagę, że rynek spodziewa się utrzymania stabilnych stóp, uważamy, że wpływ grudniowego posiedzenia na rynek walutowy będzie ograniczony. Wygląda też na to, że wzmacnia się konsensus za tym, że stopy procentowe osiągnęły już szczyt.

Prezes NBP Adam Glapiński powtórzył w listopadzie, że bank wstrzymał, a nie zakończył cykl podwyżek. Jesteśmy ciekawi, czy NBP zasygnalizuje formalne zakończenie procesu, choć niewskazywanie tego wprost może mieć pewne korzyści. Zapowiedź zakończenia cyklu mogłaby przybliżyć zakłady dotyczące obniżek stóp procentowych, co miałoby prawdopodobnie niewielki, choć negatywny wpływ na złotego. Z tego powodu uważamy, że utrzymanie niejednoznacznej retoryki w kontekście stóp procentowych może generować pewne korzyści, przynajmniej w obecnym czasie.

Decyzja w sprawie polityki RPP zostanie ogłoszona w środę (07.12). Konferencja prasowa prezesa Adama Glapińskiego odbędzie się w czwartek o 15:00.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Senacki projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego

Dnia 25 listopada 2022 r. na stronie internetowej Senatu RP został opublikowany projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego. Dotyczy nowelizacji m. in. bardzo istotnego z punktu widzenia zatrzymanych art. 245 Kodeksu karnego, regulującego prawo tych osób do kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym.

Czas bezpośrednio po zatrzymaniu może mieć kluczowy wpływ na dalszy przebieg postępowania przygotowawczego, które służy ustaleniu, czy został popełniony czyn zabroniony i czy stanowi on przestępstwo oraz wykryciu i w razie potrzeby ujęciu sprawcy. Kontakt z adwokatem lub radcą prawnym oraz jego udział przy pierwszych czynnościach może znacząco poprawić sytuację zatrzymanego.
Projekt zakłada wprowadzenie przepisów, na podstawie których zatrzymani, którzy nie mają adwokata lub radcy prawnego ustanowionego z wyboru, będą mogli żądać wyznaczenia im do kontaktu oraz przeprowadzenia czynności procesowych z ich udziałem adwokata lub radcę prawnego z urzędu. W tym celu zatrzymani będą musieli w sposób należyty wykazać, że nie są w stanie ponieść kosztów adwokata lub radcy prawnego z wyboru bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny.

Co do zasady przesłuchanie zatrzymanego będzie przeprowadzane z udziałem adwokata lub radcy prawnego, w tym ustanowionego z urzędu. Wyjątkiem będą sytuacje zagrożenia zdrowia, życia, wolności lub nietykalności zatrzymanego lub innej osoby albo poważnego zagrożenia dobra postępowania karnego. Ostatnia z wymienionych przesłanek pozostawia pole do interpretacji i istnieje ryzyko jej nadużywana przez organy procesowe.

Osoba, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego, nabywa status podejrzanego. Tak w obecnym, jak i w projektowanym stanie prawnym, podejrzanego należy na jego żądanie przesłuchać z udziałem ustanowionego obrońcy. Dotychczas niestawiennictwo obrońcy nie tamowało przesłuchania, natomiast nowelizacja zakłada przesłuchanie podejrzanego bez udziału obrońcy, podobnie jak w przypadku zatrzymanego, jedynie w ściśle określonych wypadkach, tj. zagrożenia zdrowia, życia, wolności lub nietykalności podejrzanego lub innej osoby albo w przypadku poważnego zagrożenia dobra postępowania przygotowawczego.
Jak wynika z uzasadnienia projektu, jego głównym założeniem jest zapewnienie prawa do obrony już przy pierwszej czynności organu procesowego skierowanej na ściganie określonej osoby, a nie dopiero od momentu formalnego przedstawienia jej zarzutów. Wprowadzone przepisy mają zagwarantować kontakt z obrońcą każdej zatrzymanej osobie, co zapewni jej ochronę przed ewentualnymi nieprawidłowościami ze strony organów państwa.

Autor: adw. Krzysztof Kleszcz, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Wizja recesji w USA lekko się oddala

Wczorajszy raport ISM dla usług Stanów Zjednoczonych zaskoczył dobrym wynikiem. Z kolei piątkowy raport z rynku pracy USA również był lepszy od oczekiwań. Nadal sygnały, że gospodarka amerykańska się ochładza, pozostają nieuchwytne. Dolar amerykański zyskał a indeksy z Wall Street zakończyły dzień kolorem czerwonym.

W piątek USD po solidnym raporcie NFP zdołał umocnić się jedynie na chwilę. Wczorajsza aprecjacja po ISM dla usług (56,5 pkt, oczekiwano 53,5 pkt.) wydaje się być bardziej trwała. Im dłużej dane makro z USA zaskakują na plus i im dłużej amerykańska gospodarka jest solidna, tym bardziej prawdopodobnie będą rosły wątpliwości, czy Amerykanie rzeczywiście staną w obliczu recesji w przyszłym roku i czy Fed zacznie pod koniec 2023 r. redukować stopy procentowe. Rynek nadal wycenia obniżki w okolicach IV kwartału 2023, mimo, że sam Fed sygnalizuje, że po osiągnięciu szczytu kluczowa stopa może pozostać na wysokim poziomie przez jakiś czas. Rezerwa Federalna jak na razie nie jest w stanie przekonać do tego rynku.

Po słabym ISM dla przemysłu otrzymaliśmy dobry raport NFP oraz ISM dla usług. Jak na razie widać spowolnienie w niektórych sektorach gospodarki, brak ochłodzenia jednak na całej linii, co może powodować, że dalsza deprecjacja USD będzie utrudniona. Jeśli kolejne odczyty będą zaskakiwać na plus, oczekiwania na obniżkę stóp mogą się obniżyć, co w konsekwencji sprawi, że trwałe wyjście EURUSD ponad poziom 1,06 będzie w najbliższym czasie mniej realne. Kolejnym sprawdzianem dla USD wydaje się być odczyt inflacyjny zaplanowany na 13 grudnia. Dzień później mamy decyzje Fed-u w sprawie poziomu stóp procentowych.

Wczorajsza świeca dzienna na głównej parze walutowej jest mocno podażowa. Widać, jak dynamicznie rynek „odpadł” od poziomu bliskiego 1,06 i tym samym od horyzontalnego oporu, który wyznaczyły maksima z końca czerwca. Notowania nie zdołały również pokonać zniesienia wewnętrznego Fibo 38,2 proc. całego 2 letniego spadku kursu. Za nami seria kilku wzrostowych tygodniu (za wyjątkiem połowy listopada). Wydaje się, że naturalnym zjawiskiem będzie zejście kwotowania w okolice 1,0370.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ponad 60 proc. Polaków planuje zaoszczędzić na zakupie świątecznych prezentów dla swoich dzieci. Niecałe 12 proc. zamierza się zapożyczyć

Z najnowszego badania opinii publicznej wynika, że na 5 rodziców 3 planuje w tym roku oszczędzać na prezentach świątecznych dla swoich dzieci. Dotyczy to głównie ankietowanych w wieku 23-35 lat, z miesięcznymi dochodami poniżej 1000 zł netto, a także ze wsi i z miejscowości liczących do 5 tys. mieszkańców. Spośród sposobów na zaciśnięcie pasa ponad połowa badanych wybiera zakup podarunków w promocjach. Z kolei ponad 42% uczestników sondażu zamierza wydać mniej pieniędzy niż rok temu. Polacy wskazują też, z czego sfinansują upominki. Zdecydowanie najwięcej osób skorzysta tylko z własnych oszczędności lub z bieżących dochodów. Do tego niecałe 12% respondentów zaciągnie na tę okoliczność pożyczę u rodziny albo znajomych bądź w banku lub w parabanku.

Strategiczna decyzja

Przez szalejącą inflację i pogarszającą się sytuację w gospodarce, 61,4% Polaków zamierza w tym roku oszczędzać na prezentach świątecznych dla swoich dzieci. Z kolei 28,7% nie planuje takiego zaciskania pasa. Natomiast 7,1% ankietowanych nie potrafi się określić, a 2,8% nie da w ogóle prezentów. Badanie zostało przeprowadzone przez UCE RESEARCH dla Grupy SkipWish na próbie 1065 Polaków mających dzieci.

– Od maja br. wynagrodzenia rosną wolniej niż inflacja, z drobną przerwą w sierpniu na skutek wypłaty dodatków antyinflacyjnych na przykład w górnictwie. A zatem nasze możliwości zakupowe zmniejszają się bardzo szybko. W październiku spadek realnych wynagrodzeń był na poziomie prawie 5%. Ostatni raz ze zmniejszaniem realnego wynagrodzenia rodacy mieli do czynienia w 2012 roku. Do tego dochodzą przewidywania, że sytuacja w najbliższym czasie się nie zmieni. To wszystko powoduje, że Polacy zamierzają oszczędzać także na świątecznych prezentach dla swoich dzieci – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Z badania wiemy również, że częściej oszczędzać na prezentach dla swoich dzieci zamierzają kobiety niż mężczyźni. Ponadto o takim ograniczaniu wydatków mówią głównie osoby w wieku 23-35 lat z dochodami miesięcznymi netto poniżej 1000 zł, z wykształceniem zasadniczym zawodowym, a także ze wsi i z miejscowości liczących do 5 tys. mieszkańców.

– Kobiety co do zasady są dużo oszczędniejsze od mężczyzn. Rzadko w codziennych zakupach działają impulsywnie. Z kolei osoby w wieku 23-35 lat z reguły są na życiowym dorobku. Stąd może wynikać fakt, że zamierzają częściej niż inne grupy wiekowe oszczędzać na prezentach dla swoich dzieci. Natomiast Polacy zarabiający poniżej 1000 zł netto poniekąd są do tego zmuszeni. Takie zarobki w dzisiejszych czasach praktycznie wykluczają ich z tego typu aktywności – analizuje Maciej Tygielski, ekspert rynku retailowego, dyrektor zarządzający Grupą SkipWish.

Sposoby na oszczędzanie

Uczestnicy sondażu poinformowali też, w jaki sposób zamierzają oszczędzać na prezentach świątecznych dla swoich dzieci. 54,5% ankietowanych kupi upominki głównie w promocjach. Maciej Tygielski przypomina o wynikach badań sprzed roku i dwóch lat. Wówczas niecałe 30% Polaków deklarowało zakup prezentów mikołajkowych i bożonarodzeniowych w ramach akcji rabatowych. Jak podkreśla Marek Zuber, w sklepach będzie bardzo drogo. Ograniczone możliwości kupowania zderzają się z psychologiczną blokadą, związaną z wysokimi cenami. Zatem szczególnie pożądane są teraz promocje – nie tylko na zabawki czy inne produkty dla dzieci, ale na wszystko.

– Zderzają się dwie motywacje, tj. dotrzymanie tradycji i miłość do najbliższych z koniecznym i potrzebnym oszczędzaniem, które jest skutkiem obiektywnej, pogarszającej się sytuacji finansowej rodzin. Zresztą mamy w Polsce od lat trend pogoni za promocjami, a inflacja i niepewność sytuacji tylko go potwierdzają. Handel w znacznym stopniu rezygnuje z akcji rabatowych, co obniży zapewne ilość i wagę promowanych towarów – stwierdza dr Maria Andrzej Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Dalej w zestawieniu widzimy, że 42,6% badanych przeznaczy na podarunki mniejszą kwotę niż rok temu. 34% ankietowanych poszuka ich w tańszych kategoriach produktowych, a 26,8% zmniejszy ilość upominków. 11,9% respondentów zrobi coś we własnym zakresie, 8,5% kupi lub zdobędzie używane rzeczy, a 5,1% jeszcze nie wie, jak sobie poradzi. Z kolei 3% odpowiadających zrobi to inaczej, niż podali autorzy badania.

– Generalnie rodziny szukają różnorodnych form potanienia świątecznych zakupów. To widać nie tylko w wyborach świątecznych, ale i w codziennym sięganiu do niższych kategorii jakościowych i redukowaniu ilości zakupionych towarów. Nie ma się co dziwić, że ta zasada obowiązuje również przez Bożym Narodzeniem. Po latach zakupowej prosperity panuje niepewność i poszukiwanie pomysłów na tanie i nienajgorsze prezenty. To daje wymierny oszczędnościowy efekt, widoczny w badaniach przedświątecznych deklaracji zakupowych – dodaje dr Faliński.

Z własnej kieszeni

Polacy informują też, z czego zamierzają sfinansować zakup tegorocznych prezentów. Zdecydowanie najwięcej osób zamierza skorzystać tylko z własnych oszczędności albo z bieżących dochodów – odpowiednio 50,2% i 47,2%. Według eksperta Grupy SkipWish, może to świadczyć o tym, że bieżące dochody wystarczają na coraz mniejsze wydatki. Jednocześnie widać, że Polacy coraz rozsądniej podchodzą do tego typu zakupów. W większości nie zamierzają się zapożyczać lub zaciągać dodatkowych zobowiązań.

– Rządzi nami niepewność i z tego może wynikać ostrożność w zaciąganiu niewielkich nawet zobowiązań pożyczkowych czy kredytowych, a także niechęć do uszczuplania zapasów na tzw. czarną godzinę. Badanie wyraźnie to pokazuje. Finansujemy się z bieżących dochodów, więc redukujemy koszty okolicznościowe. Boimy się kredytów i pożyczek, bo wielkość ich spłaty rośnie i to raczej będzie przyspieszać – zaznacza były dyrektor generalny POHID-u.

Dalej widzimy takie źródła finansowania prezentów, jak środki pochodzące z programów socjalnych (np. 500 plus) – 9,8%, pieniądze pożyczone od rodziny lub znajomych – 6,2%, pożyczka w banku bądź chwilówka – 5,5%. Z kolei 4,3% ankietowanych jeszcze nie wie, jak sobie poradzi. 3,8% badanych skorzysta z innej możliwości niż wskazane przez autorów badania.

– Tylko niecałe 12% osób wskazało na potrzebę pożyczenia środków na ww. okoliczność. Jeszcze kilka lat temu ten wynik oscylował nawet wokół 20-30%. I według mnie, to dobra wiadomość, bo w celu zakupu prezentów nie powinniśmy się zapożyczać. Nie dziwią mnie odpowiedzi dotyczące wykorzystania pieniędzy z programów socjalnych. Polacy już od dawna przeznaczają je na bieżące funkcjonowanie, często niekoniecznie powiązane stricte z wydatkami na dzieci. Szczególnie to upowszechniło się podczas pandemii, a czasy szalejącej inflacji tylko to utrwaliły – podsumowuje Maciej Tygielski.

DM BOŚ podwyższa wycenę akcji BioMaxima do 36,4 zł

W raporcie z dnia 30 listopada 2022 roku DM BOŚ podwyższył wycenę akcji BioMaxima do 36,4 zł z 33,9 zł wcześniej.

Uzasadniając podwyższenie wyceny analitycy DM BOŚ podkreślili, że:

„Uważamy, że Spółka należy do nielicznych wygranych w pandemii, czyli spółek które pozostają obiecującymi inwestycjami również po jej opanowaniu.”

W sprawozdaniu za III kw.2022 roku BioMaxima poinformowała, że sprzedaż produktów AST (testy badające wrażliwość na antybiotyki) i szybkich testów wzrosła odpowiednio 166% i 48% w ujęciu rok/rok.

Obecnie trwa budowa nowego zakładu produkcyjnego spółki, który według planu zostanie uruchomiony w I poł. 2023 roku; wg. Zarządu otwiera dodatkowy potencjał przychodów Emitenta ze sprzedaży uzyskany dzięki nowym mocom produkcyjnym w segmentach mikrobiologii, oznaczania lekowrażliwości (AST), szybkich testów oraz diagnostyki molekularnej docelowo w okresie 3 lat od rozpoczęcia produkcji, na poziomie pomiędzy 45 a 75 mln zł rocznie.

Grupa Kapitałowa BioMaxima SA po trzech kwartałach 2022 roku osiągnęła 133.696 tys. zł łącznych przychodów, które wykazują dynamikę 238,6% w stosunku do 9 miesięcy roku 2021. Natomiast zysk netto Grupy za ten okres wyniósł 28.571 tys. zł, co daje dynamikę 346,4% w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku.

Kurs dolara nurkuje

Stosunkowo gołębie przemówienie prezesa Fedu Jerome’a Powella i przybliżenie się perspektyw rezygnacji Chin z polityki zero-COVID wzmocniły nieco aprecjację aktywów ryzykownych w zeszłym tygodniu. W konsekwencji obserwowaliśmy dalszy spadek kursu USD/PLN do najniższego poziomu od ponad pięciu miesięcy.

Dolar amerykański ponownie był jedną z najgorzej radzących sobie walut na świecie. W listopadzie odnotował najsłabszy miesięczny wynik od września 2010 r., a w ubiegłym tygodniu jego kurs obniżył się względem wszystkich walut G10 z wyjątkiem dolara kanadyjskiego. Waluta jest wyraźnie tańsza w porównaniu z maksimami odnotowanymi w połowie września. Obecnie wśród inwestorów przeważają pozycje krótkie na amerykańską walutę i możliwe, że zakończymy rok konsolidacją w okolicy bieżących poziomów. Będzie to jednak zależało od względnej jastrzębiości najważniejszych obok Fedu banków centralnych na ich posiedzeniach w grudniu.

Kalendarz w tym tygodniu nie obfituje w publikacje danych i nowe wieści dotyczące polityki, rynki będą więc prawdopodobnie wyczekiwać kolejnego tygodnia, w którym w ciągu niecałych 24 godzin poznamy wyniki posiedzeń trzech dużych banków centralnych: Rezerwy Federalnej 14.12 oraz Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego 15.12.

PLN

Kurs EUR/PLN w trakcie ubiegłego tygodnia spadł do najniższego poziomu od sierpnia (poniżej 4,66), tydzień zakończył jednak na poziomie bliskim jego rozpoczęcia. Ostatni okres przynosi wiele korzystnych dla złotego okoliczności: oczekiwania względem skali restrykcyjności polityki pieniężnej w krajach rozwiniętych (szczególnie w USA) raczej spadają niż rosną, sentyment rynkowy poprawia się, kurs EUR/USD kieruje się w górę, a szereg sygnałów z Polski wskazuje na większą ostrożność w polityce fiskalnej i dezinflację.

Wcześniejsza aprecjacja waluty była jednak na tyle silna, że wydaje się ograniczać krótkoterminowy potencjał do jej dalszego umocnienia. Dodatkowo, pogarszają się twarde dane z polskiej gospodarki, a to wraz z sygnałami dezinflacji i gołębią ostatnio retoryką części członków Rady Polityki Pieniężnej koryguje wycenę stóp w Polsce. Lekka poprawa w danych opartych na ankietach ma niewielkie znaczenie. Tak więc wychodzimy mniej więcej na zero – złoty balansuje w okolicy poziomu 4,70 w parze z euro i nie jest poddany zbyt dużej zmienności.

Zarówno my, inni progności, jak i rynek jesteśmy coraz silniej przekonani, że stopy procentowe w obecnym cyklu już nie wzrosną. W tym kontekście oczekiwana decyzja RPP o utrzymaniu w środę 7.12 stabilnych stóp procentowych powinna mieć ograniczony wpływ na złotego. Retoryka w zakresie dalszych kroków RPP może mieć jednak pewne znaczenie. W tym kontekście uwaga powinna skupić się prawdopodobnie bardziej na czwartkowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

EUR

Brak poruszających rynek wieści ze strefy euro w zeszłym i tym tygodniu oznacza, że ruchy wspólnej waluty zależą głównie od wieści z zewnątrz, w szczególności z USA i Chin. W obu przypadkach informacje były w zeszłym tygodniu pozytywne dla euro – Powell zasugerował, że podwyżka stóp procentowych w grudniu wyniesie tylko 50 pb., zaś chińskie władze zasygnalizowały luzowanie restrykcji pandemicznych.

Nadzieja, że polityka zero-COVID wkrótce stanie się przeszłością, wspomogła w zeszłym tygodniu aktywa ryzykowne i pozwoliła euro na dotarcie do górnej granicy przedziału 1,00–1,05, w którym porusza się od kilku tygodni.

W czwartek 8.12 opublikowane zostaną dane o PKB w III kwartale, jest to jednak tylko rewizja, więc nie powinny znacznie wpłynąć na zmienność euro. Przed nadchodzącym w przyszłym tygodniu niezwykle ważnym posiedzeniem banku znacznie więcej uwagi zdobędą zapewne przemówienia członków EBC.

USD

Rynki wyczekiwały znaku, że Fed jest gotów do rezygnacji z ogromnych podwyżek stóp procentowych o 75 pb., i w zeszłym tygodniu ich życzenia się ziściły. Obecnie rynek mocno stawia na podwyżkę o 50 pb. w grudniu i mimo że podczas wcześniejszych cykli zacieśniania byłby to ruch uważany za duży, w obecnych warunkach jest to dobra wiadomość.

Wieści gospodarcze z zeszłego tygodnia miały pozytywny wydźwięk, lecz wysłały mieszane sygnały w kontekście inflacji. Rzeczywiste dane dotyczące aktywności w USA są jak dotąd silne, a rynki pracy pozostają ciasne. Raport o inflacji PCE potwierdził dobre wieści z wcześniejszego odczytu inflacji CPI. Płace w październiku wzrosły znacznie powyżej oczekiwań i wydaje się, że próbują doścignąć inflację, co jednak zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia efektów drugiej rundy.

Obecnie obawę tę przyćmiewa radość z zakończenia podwyżek stóp o 75 pb. Ceny obligacji rosły zgodnie z cenami aktywów ryzykownych, a dolar kontynuował oddawanie zysków z wcześniejszej części roku.

CNY

Juan chiński umocnił się w zeszłym tygodniu względem dolara amerykańskiego. Na początku obecnego tygodnia kurs USD/CNY spadł poniżej psychologicznego poziomu 7,0 po raz pierwszy od września. Walutę wspomogły oznaki tego, że podejmowane są ruchy w kierunku ponownego otwarcia chińskiej gospodarki.

Wydaje się, że protesty przeciwko polityce zero-COVID zostały w znacznej mierze zażegnane, ale zmusiły władze do przemyślenia dotychczasowego podejścia. Wiele miast ogłosiło złagodzenie restrykcji, a chińscy oficjele zdają się skłaniać ku dalszemu ich zdejmowaniu. Wicepremier Sun Chunlan wspomniała w zeszłym tygodniu o „zmniejszonej zjadliwości” wariantu Omikron i oświadczyła, że kraj wkracza w „nowy etap” walki z COVID-19. Chiny ogłosiły także zwiększenie wysiłków w kierunku szczepienia starszych osób, co ma zlikwidować jedną z głównych przeszkód stojących na drodze do pełnego otwarcia gospodarki.

Inwestorzy będą w tym tygodniu w dalszym ciągu skupieni na wieściach dotyczących COVID-19. W większości rozczarowujące odczyty PMI w listopadzie sugerują, że pandemia pozostaje kluczową kwestią w kontekście sytuacji gospodarczej Chin. Poza sygnałami dotyczącymi polityki względem COVID-19 warto będzie przyjrzeć się danym o inflacji konsumenckiej i producenckiej w listopadzie, które zostaną opublikowane w piątek (9.12).

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Czy ropa zaskoczy jeszcze w tym roku?

Kraje UE i G7 zdecydowały się na nałożenie limitu na rosyjską ropę, a OPEC+ pozostawia produkcję bez zmian. Czy ropa zaskoczy nas jeszcze w tym roku? Analizy tej sytuacji dokonał Michał Stajniak, starszy analityk XTB.

Cap na rosyjską ropę

Nie da się ukryć, że na rynku ropy dzieje się dosyć sporo. Po pierwsze, należy wspomnieć o tym, że kraje G7 oraz UE zdecydowały się na nałożenie limitu cenowego na eksport rosyjskiej ropy drogą morską. Co to oznacza, przynajmniej w teorii? Kraje trzecie, które będą kupowały rosyjską ropę będą mogły korzystać z usług tankowców zarejestrowanych w G7 i UE oraz korzystać z ubezpieczeń jedynie, kiedy cena zakupu będzie mniejsza lub równa 60 USD za baryłkę. Co 2 miesiące ma dochodzić do rewizji warunków i cena ma być ustalana na poziomie 5% poniżej średniej ceny dla rosyjskiej ropy. Polska chciała bardziej restrykcyjnych zasad, sięgających nawet 20-30 USD za baryłkę, ale Stany Zjednoczone nie chciały powstania zbyt dużej luki podażowej na rynku.

Co to oznacza w praktyce? Na ten moment niezbyt wiele. Rosyjska ropa Urals jest obecnie sprzedawana poniżej capu cenowego, a dodatkowo Rosja może korzystać również ze swojej floty tankowców, co pozwoli na ominięcie sankcji. Istnieje również duże prawdopodobieństwo korzystania z innych metod na omijanie sankcji, które były widoczne już w tym roku w krajach europejskich.

Cap na rosyjską ropę
Rosja sprzedaje obecnie ropę w zachodnich portach po cenach niższych niż wynosi nowo wprowadzony limit cenowy. Źródło: Bloomberg, Argus Media

Embargo na rosyjską ropę

Należy pamiętać, że poza limitem cenowym, kraje UE wstrzymują import rosyjskiej ropy z dniem 5 grudnia. Obecnie jest to zaledwie 1-1,5 mln brk na dzień, ale wciąż kraje UE będą musiały szukać innego sprzedającego. Zdecydowanie większym problemem będzie embargo na produkty ropopochodne, które wchodzi w życie 5 lutego. Wtedy kraje UE przestają kupować produkty ropopochodne, w tym przede wszystkim diesla, którego w krajach UE jest po prostu mało. Właśnie dlatego nie można wykluczyć kolejnej fali wzrostu cen diesla w stosunku do benzyny początkiem nowego roku.

Co na to Rosja?

Rosja wskazała, że nie zamierza sprzedawać ropy krajom, które będą stosować się do zasad limitu cenowego i nie wyklucza obniżenia produkcji ropy. Warto wspomnieć, że brak dostępu do technologii i tak najprawdopodobniej obniży możliwości wydobycia, dlatego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest obniżenie dostępnej podaży o 1-1,5 mln brk na dzień w kolejnych miesiącach. Średnie koszty wydobycia ropy w Rosji znacząco wzrosły w ostatnim roku i oceniane są w okolicach 50 USD za baryłkę. Jednak cena równoważąca budżet znajduje się już znacznie wyżej. Co więcej, ponad 50% kosztów w wydobyciu ropy to podatki, dlatego finansowa kondycja Rosji może być jeszcze mocniej naruszona.

OPEC+ utrzymuje cel produkcyjny bez zmian

Grudniowa decyzja powiększonego kartelu ropy nie była dużym zaskoczeniem. OPEC+ zdecydował się na utrzymanie limitu produkcyjnego bez zmian, który wynosi obecnie ok. 41,8 mln brk na dzień. Warto jednak wspomnieć, że sama produkcja w OPEC+ wynosi nieznacznie powyżej 40 mln brk na dzień, ze względu na to, że jedynie kilka krajów jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są w stanie produkować zgodnie z limitem.

Popyt z Chin największą niewiadomą, a Departament Energii chce uzupełnić rezerwy

Niepewność związana z globalną gospodarką, a przede wszystkim przyszłością Chin doprowadziła do sporych spadków cenowych na rynku ropy w listopadzie. Chiny są oczywiście globalnym liderem pod względem importu ropy, dlatego spowolnienie gospodarcze lub nawet recesja mogą mocno wpłynąć na kształtowanie się cen. Jednak po fali protestów w Chinach w związku z restrykcjami władze zaczynają zmniejszać restrykcję. Teoretycznie mówi się, że w styczniu COVID-19 ma być traktowany na równi z innymi, mniej inwazyjnymi, chorobami. Co więcej, obecnie liczba aktywnych przypadków jest oceniana na ok. 40 tys. z czego zdecydowana większość jest bezobjawowa.

Departament Energii w USA powoli kończy uwalnianie rezerw strategicznych, które spadły do najniższego poziomu od 1984 roku! Teraz DoE chciałoby zacząć ponownie skupować ropę, choć poziomy cenowe nie są zbyt zachęcające.

popyt na ropę
Rezerwy ropy w USA spadły do najniższego poziomu od 1984 roku. DoE nie chce już ich uwalniania a nawet chce rozpocząć ich odbudowywanie. To kolejny sygnał wskazujący na zmniejszającą się podaż na rynku. Źródło: Bloomberg

Co dalej z cenami?

Ceny ropy Brent stabilizują się w zakresie 85-90 USD za baryłkę, a tańszy dolar w stosunku do większości walut na świecie powinien powodować spadki cen na stacjach paliw. Z drugiej strony ryzyko spadku popytu z Chin dosyć wyraźnie spadło, a na rynku może powstać luka podażowa, jeśli kraje trzecie zaczną stosować się do limitu cenowego na rosyjską ropę. Pod tym względem uwaga będzie skupiona na Indiach oraz Chinach, które mają jednak swoje sposoby do ominięcia większości sankcji. Największy problem stanowi embargo na produkty ropopochodne, które wchodzi w życie w krajach UE początkiem lutego. To właśnie na przełomie stycznia i lutego można oczekiwać największej zmienności nie tylko w cenach paliw, ale również na samej ropie.

Co dalej z cenami
Cena ropy Brent znalazła się na najniższych poziomach od stycznia 2022 roku, ale mniejsze ryzyko z Chin oraz niepewność związana z dostępną podażą powodują odbicie. Kolejne tygodnie mogą jednak przynieść jeszcze więcej zmienności. Źródło: xStation5

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk w XTB

Magdalena Rzeczkowska: w przyszłym roku wzrost wydatków na bezpieczeństwo, zdrowie i infrastrukturę

Samorządy po III kwartale 2022 roku miały nadwyżkę budżetową w wysokości prawie 14,9 mld zł, na rachunkach zgromadziły prawie 67 mld zł – poinformowało Ministerstwo Finansów. Według resortu sytuacja finansowa Polski jest stabilna, a budżet bezpieczny. Według danych przedstawianych przez Ministerstwo mamy dług na bezpiecznym poziomie. Polska plasuje się w środku stawki przy zadłużeniu sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie około 53%, podczas gdy średnia unijna wynosi prawie 89%.

– Mamy nieco wyższy deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych  ale to w związku z wydatkami, które ponosimy w sytuacji kryzysu wojny w Ukrainie. To są zwiększone wydatki na uchodźców, których gościmy w naszym kraju, a także związane z tarczą antyinflacyjną i osłoną dla obywateli przed wzrostem cen energii – powiedziała serwisowi eNewsroom Magdalena Rzeczkowska, Minister Finansów– Staramy się te wydatki pokrywać nie tylko z budżetu, ale również szukać innych źródeł finansowania. W tym roku była to wpłata z dodatkowego zysku Narodowego Banku Polskiego, środki ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, czyli tzw. ETS, ale również tak zwane dodatkowe zyski firm energetycznych. Pokryją one częściowo koszty tarczy energetycznej  czyli pomocy małym i średnim przedsiębiorcom, a także rodzinom, Polakom, samorządom, w kryzysie energetycznym i wzroście cen energii. W przyszłym roku główne zadanie to bezpieczeństwo. To jest bezpieczeństwo obronne Polski, podniesienie naszych zdolności obronnościowych – tu zakładamy wzrost wydatków w budżecie do 3% PKB. Planujemy też zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia, ale również bardzo ważne są inwestycje. Dodatkowo utrzymujemy programy modernizacji polskich dróg – budowy autostrad, dróg krajowych i rozbudowy sieci kolejowych, bo infrastruktura jest niezwykle istotna. Ważne jest również wsparcie samorządów w ramach programu inwestycji strategicznych, inwestycji lokalnych  zapowiada Rzeczkowska.

Dane swoje, rynek swoje

Inwestorzy tak bardzo chcieli zobaczyć słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy, że mimo ich braku dalej robili swoje. W rezultacie odbiło się to również na notowaniach dolara kanadyjskiego mimo świetnych danych makroekonomicznych.

Jednak dobre dane z USA

Rynki po wstępnych danych przygotowane były w piątek na słabsze odczyty z amerykańskiego rynku pracy. Liczono szczególnie na mniejszą od oczekiwań liczbę nowych miejsc pracy. Okazało się, że wbrew raportowi ADP i Challengera wynik był jednak wyraźnie powyżej oczekiwań. W pierwszym odruchu rynek zareagował umocnieniem amerykańskiej waluty. Nie minęło nawet kilka godzin, a już przebijaliśmy kolejne wielomiesięczne maksima euro względem dolara. Inwestorzy najwyraźniej chcieli domknąć tydzień wyprzedażą dolara i to zrobili. Problem w tym, że to odbicie euro ma coraz słabsze podstawy i coraz więcej się mówi o korekcie.

Rynek skręca ku złocie

Zapowiedzi nadchodzącego spowolnienia gospodarczego nie tylko obniżają docelowe poziomy stóp procentowych oczekiwane przez rynek. Pojawiają się również inwestycje na trudne czasy. Jeszcze na początku listopada uncja złota kosztowała 1620 dolarów. Dzisiaj przez chwilę była na poziomie o 200 dolarów wyższym. Złoto wciąż ma renomę dobrej inwestycji na trudne czasy. Z pewnością nie przeszkadzało w tak silnym odbiciu to, że kruszec ten był najtańszy od początku pandemii koronawirusa.

Lepsze dane również z Kanady

W tle wydarzeń z USA zobaczyliśmy dane z rynku pracy w Kanadzie. Tam mimo oczekiwanego wzrostu bezrobocia z 5,2% na 5,3% zobaczyliśmy spadek do 5,1%. Do tego dane pokazały wzrost zatrudnienia o 10,1 tysięcy osób. Stało się to jednak równolegle z przesunięciem 40,6 tysiąca pracujących z zatrudniania na część etatu w stronę pełnego etatu. Jest to szczególnie dobra informacja, bo podnosi jakość parametru zatrudnienie. Dolar kanadyjski delikatnie zyskiwał po tych danych. Ciążył mu co prawda odpływ kapitału na naszą stronę oceanu, który dotknął również Kanady.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

15:45 – USA – indeks PMI dla usług,
16:00 – USA – raport ISM dla usług,
16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Skrajne ubóstwo puka do drzwi

O skrajnym ubóstwie mówi się wtedy, gdy osoba ma mniej niż 692 zł na zaspokojenie swoich potrzeb.[1] O niedostatku mówi się natomiast, gdy dochód jednoosobowego gospodarstwa domowego (mowa o osobie pracującej) nie przekracza 1334 zł. To dane z roku 2021, gdy inflacja była znacznie niższa, a sytuacja ekonomiczna kraju – nieco lepsza. Mimo to w 2021 roku w niedostatku żyło aż 40 proc. Polaków, a w skrajnym ubóstwie 1,6 mln osób, w tym blisko 250 tys. seniorów.[2] Organizatorzy Szlachetnej Paczki właśnie opublikowali „Raport o Biedzie 2022”. Dane są zatrważające.  

Z raportu Szlachetnej Paczki wynika, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy aż 80 proc. Polaków zdecydowanie odczuło wzrost cen żywności. Trzeba tu zaznaczyć, że odpowiedź „zdecydowanie tak” zaznaczyło 80 proc. respondentów, ale odpowiedź „raczej tak” aż 15 proc. a to oznacza, że wzrost cen żywności był odczuwalny niemalże dla wszystkich ankietowanych. Aż 89 proc. osób stwierdziło, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy odczuło wzrost kosztów utrzymania mieszkania lub domu (66 proc. – zdecydowanie tak, a 23 proc. – raczej tak). Okazuje się, że obecna sytuacja ekonomiczna oraz rosnąca inflacja powoduje, że 84 proc. Polaków oszczędza pieniądze – kupuje mniej towarów i usług albo wybiera tańsze zamienniki. Najwięcej oszczędza na zakupie odzieży lub butów (64 proc.), rozrywce i kulturze (64 proc.), zużyciu mediów (58 proc.), żywności (45 proc.), czy też ogrzewaniu mieszkania albo domu (36 proc.).

– Jedną z grup społecznych, które zmagają się z niskimi przychodami oraz ubóstwem są seniorzy. Z roku na rok rośnie liczba osób starszych, które są zadłużone i nie mogą poradzić sobie ze spłatą zobowiązań. Aż 60 proc. naszych klientów decyduje się na rentę dożywotnią ponieważ chce spłacić swoje zadłużenie. W odpowiedzi na te potrzeby wprowadzamy rozwiązanie, które umożliwia wypłacenie seniorowi jednorazowo większej kwoty pieniędzy już przy podpisaniu umowy renty dożywotniej. Ma to pomóc emerytom w zaplanowaniu większych wydatków, ale też w spłacie dotychczasowych zobowiązań – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Z danych ZUS wynika, że średnia emerytura w Polsce wynosi 2545 zł brutto. Z kolei najniższe świadczenie emerytalne to 1338,44 zł. Trzeba jednak pamiętać, że w kraju rośnie liczba osób, które pobierają świadczenia niższe niż minimalne. Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazała, że w marcu 2021 roku emeryturę niższą niż minimalną pobierało 365 tys. osób, a w marcu 2020 roku 333 tys. co oznacza przyrost o 32 tys. tylko w ciągu jednego roku.[3]

– Jeżeli w tej analizie cofniemy się jeszcze dalej w przeszłość i spojrzymy na dane z roku 2011 okaże się, że od tamtego czasu aż do teraz, liczba osób bez minimalnych świadczeń emerytalnych wzrosła piętnastokrotnie – mówi Robert Majkowski.

Raport Szlachetnej Paczki nie pozostawia złudzeń. Aż 77 proc. rodaków uważa, że inflacja i rosnące ceny produktów najbardziej dotykają tych, którzy już wcześniej byli w trudnej sytuacji materialnej (44 proc. odpowiedziało, że „zdecydowanie tak”, a 33 proc., że „raczej tak”). Obecna sytuacja ekonomiczna powoduje, że ludzi, którzy potrzebują pomocy będzie coraz więcej – takiego zdania jest łącznie 81 proc. z nas (45 proc. odpowiedziało na to stwierdzenie – zdecydowanie tak, a 36 proc. – raczej tak).

[1] https://wiadomosci.wp.pl/musza-przetrwac-za-13-zl-na-dzien-najnowsze-dane-6837778780392128a oraz „Raport o biedzie 2022”, opublikowany przez Szlachetną Paczkę, szczegóły:

[2] Tamże.

[3] https://www.infor.pl/prawo/emerytury/wysokosc/5288285,Ile-osob-pobiera-emeryture-nizsza-niz-minimalna.html

Od teraz produkty z Amazon.pl znajdziesz również na Ceneo!

Od 23 listopada 2022 roku asortyment z serwisu Amazon.pl jest dostępny na Ceneo. Amazon.pl jest obecny w Polsce od marca 2021 roku. W swoim sklepie oferuje klientom ponad 250 milionów produktów, w ponad trzydziestu kategoriach. Teraz rozpoczyna współpracę z Ceneo.

Porównaj tysiące ofert Amazona na Ceneo!

Amazon.pl oferuje ogromny wybór najlepiej sprzedających się produktów, a nasi klienci mogą korzystać codziennie z niskich cen oraz szybkiej, darmowej i wygodnej dostawy dzięki Amazon Prime. Jesteśmy podekscytowani, że polscy klienci mogą teraz być stale na bieżąco z najlepszymi okazjami Amazon na Ceneopodkreśla Andreas Katsiamis, Head of Expansion Marketing Europe & CMO of Emerging Markets w Amazon.

To nie pierwsza tego typu współpraca Ceneo. Od dłuższego czasu na serwisie można znaleźć produkty innych sklepów, a oferta serwisu stale się powiększa. Na ten moment Ceneo oferuje swoim klientom nawet 30 mln aktywnych ofert.

nalepsze okazje amazon ceneo

Produkty z Amazona na wyciągnięcie ręki w platformie Ceneo!

Dostęp do asortymentu Amazon.pl na platformie Ceneo to powiększenie możliwości wyboru produktów dla wszystkich naszych użytkowników. Jest to kolejny krok, a nawet skok, w urzeczywistnianiu naszej misji dostarczania najbardziej atrakcyjnych ofert ze sklepów internetowych, przy jednoczesnym zapewnieniu najniższych cen i gwarancji bezpiecznych zakupów – mówi Marcin Wolnicki – Sales Manager w Ceneo.

Nieograniczony dostęp do oferty Amazona

Amazon jest wszechstronnie wyposażony w produkty, które na co dzień poprawiają komfort naszego życia. Platforma najczęściej kojarzona jest z elektroniką i to między innymi w tej kategorii ma do zaoferowania multum interesujących propozycji w korzystnych cenach.

Szukasz prezentu, a może chcesz sprawić sobie nowy gadżet? Zapraszamy do odwiedzenia kategorii Czytniki e-book: https://www.ceneo.pl/Czytniki_e-book lub Kable i taśmy: https://www.ceneo.pl/Kable_i_tasmy! W tych miejscach znajdziesz wiele produktów, w których Amazon przedstawił swoje propozycje asortymentu.

Wejdź już teraz na Ceneo – eksploruj, porównuj, zamawiaj i… oszczędzaj dzięki porównaniu sklepów internetowych!

tysiace ofert amazon ceneo

O Ceneo: Od 17 lat Ceneo wspiera przedsiębiorców w docieraniu do klientów, a internautów w podjęciu najlepszych decyzji zakupowych. Na portalu kupujący może wybierać spośród ponad 30 mln aktywnych ofert z 26 tys. e-sklepów. Ceneo to nie tylko największa porównywarka cen w Europie i katalog produktów, ale również największa baza opinii pozakupowych o produktach, sklepach i dostawcach w Polsce. Ceneo.pl sp. z o.o. i Allegro.pl sp. z o.o. należą do jednej grupy kapitałowej.

O Amazon: Serwis Amazon.pl wystartował 2 marca 2021 r. Klienci mogą robić zakupy w przystępnych cenach, wybierając z katalogu liczącego ponad 250 milionów produktów w ponad 30 kategoriach i korzystać z darmowych dostaw produktów z logo Prime. Klienci Prime mają dostęp do wszystkiego co najlepsze w ofercie Amazon w kategorii zakupy i rozrywka, od szybkiej i darmowej dostawy milionów produktów, bez minimalnej kwoty zamówienia, nawet następnego dnia, do popularnych i nagradzanych filmów oraz programów telewizyjnych, w tym Amazon Originals, darmowych gier w ramach Prime Gaming, a także ekskluzywnych ofert Prime przez cały rok. Każdy użytkownik może przetestować Prime w ramach bezpłatnego 30-dniowego okresu próbnego, wystarczy rejestracja na stronie Amazon.pl/prime.