Ropa tańsza niż przed wojną, mocny złoty

Poniedziałkowe otwarcie wydaje się bardzo korzystne dla Polski. Na rynkach surowcowych mamy wyraźny spadek cen ropy. Do tego umocnienie złotego powoduje, że cena tego surowca w złotych spada jeszcze szybciej.

Tanie paliwo

Dzisiejsze otwarcie notowań czarnego złota przyniosło kolejne spadki cen tego surowca, w rezultacie oglądamy najniższe poziomy. W przypadku surowca notowanego w Londynie są to najniższe poziomy od stycznia. Dla ropy z USA nawet od grudnia 2021. W tle tych wydarzeń oczywiście covid i Chiny, które sobie nadal nie poradziły z tym problemem. W rezultacie spodziewany popyt z Państwa Środka jest cały czas niższy, niż oczekiwano. Do tego trzeba dodać odgórny limit cenowy na ropę importowaną z Rosji. Komisja Europejska postuluje 65 dolarów za baryłkę, czyli 20% poniżej obecnego dołka. Trzeba jednak pamiętać, że ropa z Rosji handlowana jest z dużym dyskontem, w związku z czym taki limit jest nieefektywny. W Unii nie ma zgodności, co może skutkować impasem. Pojawiają się też głosy, że zbyt ostry limit może znów wywindować ceny i pchać w górę inflację.

Bezrobocie wciąż 5,1%

W piątek poznaliśmy odczyt bezrobocia w Polsce. 5,1% to bardzo przyzwoity poziom, wiadomo, nie jest to 4,8% z sierpnia, ale rok temu były to 5,5%. Widać zatem wciąż korzystny trend. Przy tak niskich jak na Polskę poziomach spowolnienie tempa spadku bezrobocia nie jest niczym nadzwyczajnym. Patrząc na ostatnie dane o zatrudnieniu, można wciąż oczekiwać poprawy. Z drugiej strony jeszcze rok temu bezrobocie o tej porze roku spadało. Jest to zatem pewien sygnał ostrzegawczy. Dane zgodne z oczekiwaniami nie przyniosły jednak na razie istotnych zmian na rynku.

Mocne otwarcie w Europie

Od rana na rynkach walutowych trwają silne ruchy. Euro zyskuje względem dolara około 1 centa. W górę względem głównych walut idzie również złoty. Jest on obecnie najsilniejszy od połowy listopada względem zarówno euro i dolara. Ruch ten przyszedł trochę znikąd. Jest to mocno sprzeczne z ostatnim raportem Wells Fargo. Analitycy banku prognozują, że EURUSD wróci do poziomu parytetu. Oznaczałoby to ponad 4-procentowe umocnienie dolara względem euro. Przy niezmienionym poziomie EURPLN to jakieś 18 groszy na jednego dolara drożej względem złotego. Powodem tej na ten moment dość odważnej prognozy jest oczekiwanie spowolnienia tempa wzrostu cen, a tym samym presji na wzrost stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynki biurowe w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w czasach turbulencji

Efektywność energetyczna nieruchomości to obecnie jedna z kluczowych pozycji na liście deweloperów i najemców biurowych oraz inwestorów poszukujących atrakcyjnych aktywów do zakupu. To właśnie ona, w dobie rozwoju trendu ESG i gwałtownego wzrostu cen energii, w dużej mierze decyduje o rentowności i obłożeniu budynku – wynika z najnowszego raportu Colliers pt. „ExCEEding Borders: CEE-15 Office Markets in Turbulent Times”, analizującego stan rynku w 15 krajach Europy Środkowo-Wschodniej[1].

Biurowe powroty

Mimo że w całej Europie Środkowo-Wschodniej pracownicy w większości nie wrócili jeszcze do pracy w biurze, niektóre firmy opóźniają decyzje o redukcji powierzchni biurowej. Może to wynikać z warunków umowy najmu lub chęci dokładnej oceny, w jakim wymiarze praca hybrydowa będzie im najbardziej odpowiadać. Dwa i pół roku po wybuchu pandemii COVID-19 widać wyraźnie, że zmiana oczekiwań pracowników dotyczących pracy hybrydowej lub zdalnej jest trwała i wielu pracodawców uwzględnia to w swoich strategiach najmu.

W niedawnym badaniu, przeprowadzonym wśród dyrektorów najwyższego szczebla w Polsce, 89% respondentów wskazało, że w ich organizacjach wdrożono hybrydowy model pracy[2]. Przy tym 2/3 przedsiębiorstw napotyka na opór podczas prób sprowadzenia pracowników z powrotem do biur. Podobne prawidłowości zaobserwowano w innych krajach regionu. Średnie szczytowe obłożenie biur w II kw. 2022 r. utrzymało się na poziomie ok. 30% dla całego regionu EMEA.

Ponadto – podczas gdy region powoli wychodził z pandemicznego spowolnienia – I kw. 2022 r. oraz wojna na Ukrainie przyniosły nowe wyzwania, a nieprzewidywalność wzrosła do poziomu niespotykanego od wielu lat. Zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz rosnące koszty materiałów i pracy dodatkowo wzmocniły i tak już powszechne konserwatywne podejście do wydatków oraz koncentrację na zapewnieniu ciągłości działania.

Mimo to są firmy, które rozszerzają swoją obecność w biurze i wynajmują więcej powierzchni. Są też takie, które wchodzą do Europy Środkowo-Wschodniej. Dużym atutem naszego regionu jest  relatywnie tania, dobrze wykształcona kadra pracownicza w porównaniu z Europą Zachodnią, a to tylko jeden z czynników pozwalających przewidywać sukces regionalnych rynków biurowych. Drugi to relatywnie niska podaż w przeliczeniu na mieszkańca. Jest on szczególnie istotny, ponieważ w przypadku znacznego wzrostu liczby pustostanów, zarówno ze względu na potencjalną recesję, jak i upowszechnienie się pracy hybrydowej, puste powierzchnie mogą zostać wchłonięte łatwiej niż w stolicach Europy Zachodniej.

Podaż powierzchni biurowych

Wpływ zjawisk takich, jak wojna w Ukrainie, wdrażanie nowych modeli pracy czy wysokie koszty energii, jest również zauważalny w aspekcie podaży. Mimo że część najemców poszukuje możliwości zmniejszenia zajmowanej przestrzeni, zasoby najbardziej pożądanych powierzchni biurowych klasy premium pozostają ograniczone na większości rynków w regionie. Problem ten dodatkowo potęgują opóźnienia w podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu nowych projektów lub wydłużeniu harmonogramu budowy. Ogólna niepewność gospodarcza oraz gwałtownie rosnące ceny powodują również, że wynajmujący są bardziej konserwatywni, jeśli chodzi o warunki najmu i oferowane zachęty. To z kolei sprawia, że znalezienie nowych, optymalnych lokalizacji lub dostosowanie istniejących powierzchni biurowych do wymogów hybrydowego środowiska pracy staje się bardziej problematyczne.

– W rezultacie najemcy stają przed coraz trudniejszymi wyborami w zakresie pozyskania powierzchni biurowej, która odpowiada potrzebom ich hybrydowych zespołów, ma potencjał przyciągania nowych pracowników oraz jest na tyle atrakcyjna, by przyćmić niedogodności związane z codziennymi dojazdami do pracy i móc konkurować z domowym biurem, z którym większość pracowników się oswoiła – mówi Dominika Jędrak, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers w Polsce.

Wskaźniki pustostanów biurowych

Wskaźnik pustostanów biurowych w stolicach państw Europy Środkowo-Wschodniej powoli się stabilizuje – w miarę dostosowywania się zarówno podaży, jak i popytu – po tym jak w czasie pandemii na wielu rynkach wzrósł do poziomu dwucyfrowego. Częściowo ze względu na wyższe koszty budowy i niską dostępność powierzchni w najbardziej poszukiwanych lokalizacjach obserwowane są wzrosty czynszów, zwłaszcza w nowo powstających budynkach. Eksperci spodziewają się także, że w wyniku inflacji  nadal będą rosnąć stopy procentowe.

Ceny wykończenia wnętrz w górę

Także nakłady inwestycyjne przeznaczone na prace wykończeniowe lub rearanżację powierzchni komercyjnej stają się coraz trudniejsze do przewidzenia i zaplanowania. W I i II kw. 2022 r. ceny materiałów budowlanych wzrosły o 30% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Tendencja ta prawdopodobnie się utrzyma, a nawet może się pogłębić, ze względu na rosnące ceny gazu, energii elektrycznej i robocizny oraz brak wykwalifikowanych wykonawców na rynku.

Pełen zakres

Najbardziej typowe czynniki ryzyka w procesie pozyskiwania przez najemców powierzchni biurowych to brak elastyczności w warunkach najmu oraz nierealistyczne założenia dotyczące tego, co można zrealizować w ramach budżetu przeznaczonego na wykończenie. Dlatego też coraz bardziej atrakcyjną propozycją staje się podejście kompleksowe, w którym jeden wykwalifikowany dostawca bierze pełną odpowiedzialność za cały proces – od określenia wymagań i negocjacji warunków najmu, poprzez wszystkie etapy projektowania, aż po prace wykończeniowe. Ten oparty na celach proces definiowania, projektowania i realizacji (Define, Design, Deliver) gwarantuje, że powierzchnie biurowe spełniają wymagania biznesowe organizacji i jej pracowników. W myśl tego podejścia przestrzenie są również projektowane w taki sposób, aby ich realizacja zmieściła się w dostępnym budżecie i nastąpiła w uzgodnionym terminie. Popularność procesu będzie nadal rosnąć, ponieważ jest to stosunkowo bezpieczny sposób na stworzenie przestrzeni biurowej gotowej na wyzwania przyszłości i spełniającej cele biznesowe organizacji.

Dwukrotny wzrost w Warszawie

Wolumen transakcji najmu powierzchni biurowej, zarejestrowanych w I poł. 2022 r. w samej Warszawie, wyniósł 479,4 tys. mkw., czyli dwukrotnie więcej  niż w I poł. 2021 r. Został zdominowany przez nowe transakcje.

– Zmniejszająca się dostępność nowej powierzchni, przy równoczesnym utrzymaniu dynamiki popytu oraz rosnące koszty budowy mogą skutkować wzrostem bazowych stawek czynszu w nowych projektach biurowych. Aktywność deweloperów maleje, co w najbliższych latach dodatkowo przyczyni się do pogłębienia luki podażowej. Warto również zauważyć, że wpłynie na przywrócenie równowagi na rynku najemców, która uwidoczniła się w czasie pandemii COVID-19, kiedy firmy wstrzymały procesy decyzyjne związane z rozbudową lub reorganizacją biur – wyjaśnia Paweł Skałba, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Colliers.

Eksperci zauważają, że równocześnie na warszawskim rynku biurowym szybko wzrasta podaż certyfikowanych „zielonych” budynków. Coraz częściej obserwuje się też modernizacje istniejących biurowców.

– Uczestnicy rynku nieruchomości przykładają coraz większą wagę do kwestii ESG i zrównoważonego rozwoju. Z jednej strony na tę postawę wpływają wymogi Unii Europejskiej, np. zobowiązujące właścicieli starszych budynków biurowych do ich modernizacji w celu wspierania neutralności klimatycznej. Z drugiej strony – ceny energii, pandemia COVID-19 oraz zmiany klimatyczne i społeczne uświadamiają inwestorom i zarządom, że kwestie ESG mogą definiować sukces finansowy firm.  W perspektywie długookresowej przyczynią się one także do zmiany charakteru usług i produktów oraz sposobów prowadzenia działalności gospodarczej – dodaje Paweł Skałba.

Popularnością wśród najemców cieszą się również projekty typu mixed-use z dominującą funkcją biurową, uzupełnioną o elementy mieszkaniowe, usługowe i rozrywkowe. Jednocześnie odpowiadają one na zmieniające się potrzeby pracowników, którzy po prawie dwóch latach pandemii doceniają zalety „lokalnego stylu życia” i możliwości realizowania różnego rodzaju potrzeb w jednej przestrzeni.

[1] Albania, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina i Węgry.

[2] Raport pt. „Hybrid and Beyond” przygotowany przez Colliers w 2022 r. na podstawie badania przeprowadzonego wśród 150 dyrektorów najwyższego szczebla z rynku polskiego.

Różnica w wynagrodzeniami mężczyzn i kobiet w Polsce przekracza 20%

Kobiety stanowią ponad połowę populacji Polski i aż 66 proc. osób kończących studia wyższe. Mają jednak niższy udział w rynku pracy i nieproporcjonalnie mniej zarabiają. Gender pay gap, czyli zróżnicowanie wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, to problem społeczny. Luka płacowa między kobietami i mężczyznami w Polsce wynosi ponad 20%. Taki poziom nierówności płac utrzymuje się na względnie stałym poziomie przez ostatnie 20 lat. Różnica w płacach rośnie, gdy uwzględni się fakt, że kobiety w Polsce częściej są wyżej wykształcone i pracują w branżach o względnie wyższej wydajności. Według statystyk wyrównywanie tych różnic może potrwać jeszcze co najmniej 130 latRóżnica w płacach pomiędzy kobietami i mężczyznami jest w Polsce relatywnie wysoka na tle innych krajów Europy. Choć wśród przedsiębiorstw publicznych należy do najniższych w Europie – to w przedsiębiorstwach prywatnych, których udział w zatrudnieniu jest dominujący, plasuje się znacząco powyżej średniej dla Unii Europejskiej. Szansą na szybkie wyrównanie luki może okazać się projekt ustawy, który zmusi pracodawców do większej transparentności w wynagrodzeniach.

– Pozycja kobiet jest gorsza niż pozycja mężczyzn, bo to mężczyźni w końcu urządzali ten świat. To oni byli na rynku pracy, oni byli w polityce, oni odgrywali role społeczne. Mamy po prostu bardzo wiele do nadrobienia. Oczywiście można powiedzieć – poczekajmy te 137 lat w przypadku Polski. Albo też uznamy, że nie możemy sobie pozwolić na taką stratę – bo uważamy, że większy udział kobiet w każdej sferze byłby pożyteczny – powiedziała serwisowi eNewsroom Henryka Bochniarz, Przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. – Kobiety mają mniejszy udział, jeśli chodzi o stanowiska zarządcze – gdzie się najwięcej zarabia, tam są też największe różnice w wynagrodzeniach. Kobiety często też mają mniejsze oczekiwania płacowe. Uważają, że skoro już się znalazły w zarządzie – to już jest bardzo dobrze, więc nie stawiają dużych wymagań płacowych, w przeciwieństwie do mężczyzn. Stąd tak duże różnice w Polsce – nawet około dwudziestu kilku procent. Co więcej – im wyższe stanowisko, tym ta różnica jest większa. Dlatego apelujemy, aby wprowadzono ustawę o wyrównywaniu wynagrodzeń. Dzięki temu firmy musiałyby raportować, jakie są wynagrodzenia na różnych stanowiskach. W niektórych krajach są nawet kary za różnicowanie płac w zależności od płci. W innych wymagana jest po prostu zmiana, czyli niwelowanie różnic płacowych – wskazuje Bochniarz.

Czy podwyżka cen energii wykończy branżę produkcyjną?

Podwyżki cen energii raczej zmobilizują europejską gospodarkę do większej samowystarczalności jeżeli chodzi o energię i wywołają kolejny skok modernizacyjny. Wydaje mi się, że dotyczy to nie tylko tych gałęzi gospodarki, w których energia jest istotnym składnikiem produkcyjnym, czyli hutnictwo, przetwórstwo metali, chemia, tworzywa sztuczne czy nawozy. Tam oczywiście energia jest istotnym elementem, ale zakłady prowadzą albo wprowadziły tego typu rozwiązania, aby znaleźć kompromis między ceną energii a rentownością produkcji – komentuje Tomasz Haiduk, wykładowca w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej i wiceprezes Instytutu Industry 4.0.

Rozważania na temat przyszłości branży produkcyjnej w kontekście rosnących cen energii warto zacząć od odpowiedzi na pytanie: dlaczego cena energii tak daleko wzrosła? Turbulencje w Polsce i Europie to w dużej mierze efekt paniki na tym rynku i prawdopodobnie również spekulacji. Cena ropy waha się bardzo silnie, ale obecnie nie odbiega od ceny sprzed wojny na Ukrainie. W przypadku gazu jest podobnie i raczej mówimy tutaj o braku stabilności dostaw i możliwości magazynowania. Panika oczywiście wsparta jest gwałtownymi ruchami spekulacyjnymi. Niemcy w błyskawicznym tempie budują gazoport, a zamówione statki z LNG nie mają możliwości rozładunku, ponieważ magazyny w Europie są pełne gazu, a możliwości przesyłowe przez dostępne gazociągi są ograniczone.

Różne perspektywy…

Oczywiście perspektywa Polski, a także i Niemiec, jest trochę inna niż reszty świata. Produkcja w Polsce to raczej tania siła robocza niż tania energia, natomiast Niemcy to przede wszystkim gospodarka oparta o stabilne dostawy gazu z Rosji. Dla tej gospodarki odcięcie dostaw z tego kierunku to duży szok i konieczność szybkich zmian. Niemcy, jako jedna z najsilniejszych gospodarek na świecie wykonają odpowiednie kroki, aby zapewnić stabilność energetyczną swojego kraju. Warto zwrócić też uwagę na to, że w dużej mierze cena energii jest kształtowana przez składniki pozasurowcowe – przez podatki, opłaty pośrednie, a także przez politykę gospodarczą poszczególnych państw.

… i różne problemy

Wojna na Ukrainie i blokada dostaw surowców energetycznych z Rosji dotyczy głównie nas, a nie takich kierunków jak Chiny, Stany Zjednoczone czy Azja. Oni mają własne problemy i tam cena energii jest taka sama jak przed wojną. Obecnie dla Chińczyków większym problemem jest brak możliwości wywiezienia ze swojego kraju wyprodukowanych samochodów niż stabilne dostawy ropy naftowej. Chiny stały się największym producentem samochodów na świecie i okazało się, że logistyka morska nie jest w stanie zapewnić transportu eksportowanych wyrobów. Chiny zamawiają samochodowce a nie tankowce czy gazowce i w dalszym ciągu zmagają się z pandemią, blokując całe regiony produkcyjne.

Podwyżki cen mogą być mobilizacją

Produkcja w Europie jest pod ciężarem niekorzystnych zmian na rynku. Firmy przygotowują się do szoku energetycznego, cała Europa kreśli odpowiednie scenariusze. Podwyżki cen energii raczej zmobilizują europejską gospodarkę do większej samowystarczalności jeżeli chodzi o energię i wywołają kolejny skok modernizacyjny. Wydaje mi się, że dotyczy to nie tylko tych gałęzi gospodarki, w których energia jest istotnym składnikiem produkcyjnym, czyli hutnictwo, przetwórstwo metali, chemia, tworzywa sztuczne czy nawozy. Tam oczywiście energia jest istotnym elementem, ale zakłady prowadzą albo wprowadziły tego typu rozwiązania, aby znaleźć kompromis między ceną energii a rentownością produkcji.

Jednak przede wszystkim jest to problem dla firm, które nie wdrożyły odpowiednich procedur i odpowiednich systemów wcześniej. Nie mają systemu monitoringu, nie potrafią odpowiedzieć sobie na pytanie, czy produkcja jeszcze im się opłaca, a programy oszczędności energii i modernizacji były odkładane na później. Niestety, po raz kolejny okaże się, że zaniechanie inwestycji w przeszłości zagrozi stabilności działania w obecnym, turbulentnym otoczeniu makroekonomicznym. W przemyśle większość działań ma podłoże biznesowe i albo wprowadzę pewne rozwiązania i technologie, które są innowacyjne i energooszczędne, albo ryzykuję produkcję według swojego modelu, opartego na taniej sile roboczej i dostępności energii.

Są powody do optymizmu

Ja  jestem jednak optymistą i uważam, że polskie firmy mają duże zdolności adaptacyjne do warunków makroekonomicznych, w tym ograniczeń energetycznych i poradzą sobie z trudnościami. Oczywiście ogromną szansą byłoby uruchomienie funduszy europejskich w ramach Krajowego Planu Odbudowy i innych programów wsparcia, ale to już decyzja polityczna. Jeżeli chodzi o gospodarkę niemiecką to uważam,  że nastąpi silna interwencja państwa, być może pomimo sprzeciwu Unii Europejskiej i gospodarka ta przygotuje się na zmiany na rynku energetycznym lepiej, niż nam się obecnie wydaje.

Pamiętajmy, że ryzyka związane z cenami nośników energii to bardziej stabilność dostaw, w tym logistyka i magazynowanie a nie ceny samego surowca. Opanowanie chaosu logistycznego wpłynie na stabilizację cen, a przez to da firmom szansę pracować w bardziej przewidywalnym środowisku.

Tomasz Haiduk, Wykładowca w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej, Wiceprezes Instytutu Industry 4.0

Lepiej używać niż mieć! Subskrypcja oparta na użytkowaniu to nowy model biznesu

Wywiad z Mariuszem Szałaganem, CEO WeSub.

  1. Jest Pan Prezesem i współzałożycielem Grupy WeSub. Jak można przeczytać na Państwa stronie zajmują się państwo pomocą we wprowadzaniu modelu subskrypcyjnego do biznesu. Warto więc byłoby na początku wyjaśnić czym jest model subskrypcyjny i w jakich branżach może znaleźć on zastosowanie?

Model subskrypcyjny polega na udostępnianiu jakiegoś dobra np. przedmiotu czy usługi w formule abonamentowej. W zamian za regularną płatność klient otrzymuje możliwość korzystania z danego produktu. Co ważne wysokość opłaty nie ma nic wspólnego ze spłatą wartości przedmiotu, tak jak to wygląda w przypadku leasingu czy kredytu. W subskrypcji klient ponosi tylko koszt utraty wartości przez przedmiot w czasie + marży finansującego. Zwykle jest to około 30-40% ceny w pierwszym roku użytkowania przedmiotu. 12 miesięcy to też najczęściej wybierany przez naszych klientów okres subskrypcji. Po upływie tego czasu klient może zamienić produkt na nowszy, przedłużyć umowę i znacząco zmniejszyć opłatę za subskrypcję lub po prostu zrezygnować. W przypadku wyboru pierwszej lub ostatniej opcji urządzenie zamiast trafić do szuflady, jest profesjonalnie odnawiane, po czym trafia do kolejnego subskrybenta. W ten sposób przykładamy się również do budowy gospodarki obiegu zamkniętego.

Moje doświadczenie wskazuje, że model subskrypcyjny można dostosować do potrzeb praktycznie każdej branży. Może to być sprzęt fotograficzny, wyposażenie dla salonów beauty, roboty przemysłowe, jak i usługi księgowe. Zasubskrybować można nawet… światło. Wraz z jednym z naszych klientów przygotowaliśmy ofertę wymiany oświetlenia na LED w formule subskrypcji, w której użytkownik płaci jedynie za korzystanie z comiesięcznych oszczędności, generowanych dzięki wymianie oświetlenia na energooszczędne.

  1. Czym różni się subskrypcja od standardowych metod finansowania?

Główną różnicą jest wspomniana wcześniej podstawa do naliczenia opłaty, którą w przypadku leasingu i kredytu jest wartość przedmiotu, zaś w subskrypcji strata wartości przedmiotu w czasie. Różnicą jest też oczywiście fakt, że na koniec okresu subskrypcji własność nie przechodzi na subskrybenta, co dla niektórych może być wadą. Przedmiot przez cały okres subskrypcji jest własnością firmy oferującej subskrypcje. Dla przedsiębiorców ważny będzie na pewno fakt, że 100% kosztów subskrypcji stanowi koszt uzyskania przychodu i jest rozliczane na podstawie faktury VAT 23%, która wystawiana jest za każdą opłatę.

Wielką zaletą subskrypcji jest fakt, że nie wiąże się ona z długoterminowym zobowiązaniem dla klienta. Przykładowo w naszej firmie standardowy okres umowy to 12 miesięcy. Po tym czasie użytkownik może zamienić sprzęt na nowszy model, kontynuować subskrypcje danego urządzenia  obniżając przy okazji wysokość opłaty lub całkowicie zrezygnować ze współpracy. Zaletami jest też na pewno znacznie mniejsza ilość formalności ze względu na to, że subskrypcja nie bazuje na zdolności kredytowej. Dużą zaletą jest również fakt, że dzięki obniżeniu kosztów można korzystać z droższego i co za tym idzie zazwyczaj wyższej jakości sprzętu niż w przypadku pozostałych metod finansowania.

  1. Dlaczego Państwa zdaniem przedsiębiorcy powinni rozważyć zmianę swojego dotychczasowego modelu biznesowego i przejście na model subskrypcyjny?

Przede wszystkim dlatego, że w związku ze zmieniająca się rzeczywistością zarówno klienci firmowi, jak i indywidualni coraz mniej chętnie wykładają jednorazowo duże kwoty. W niepewnych czasach znaczenie ma dla nich  bezpieczeństwo finansowe; którego ważnym składowym jest poduszka finansowa oraz brak długofalowych wysokich zobowiązań (jak ma to miejsce m.in. w kredytach czy leasingu) To sprawia że szukają oni alternatywnych metod finansowania produktu, który umożliwi im jak największe oszczędności przy jednoczesnym zapewnieniu komfortu użytkowania urządzeń i usług dobrej jakości. Z tego względu coraz więcej firm decyduje się operowanie w modelu subskrypcyjnym, dzięki czemu  produkty czy usługi staja się bardziej dostępne a w konsekwencji firmy otwierają sobie drogę do większej grupy nowych klientów. Subskrypcja umożliwia również budowanie długofalowych relacji z klientem, zapewnia nam regularny kontakt oraz zwiększa szanse na to, że klient powróci po kolejny przedmiot po okresie subskrypcji. Z naszego doświadczenia, ponad 90% osób które już zdecydowały się skorzystać z subskrypcji, zostaje na dłużej.

  1. Dlaczego w Polsce model subskrypcyjny nie osiągnął obecnie szerokiej popularności? Czy jest to spowodowane kwestiami prawnymi, kulturowymi, brakiem marketingu, a może w grę wchodzą jeszcze inne czynniki?

W Polsce cały czas mocno zakorzenione jest przekonanie, że własność jest wyznacznikiem wysokiego statusu społecznego i czymś co zapewni lepszą przyszłość. Ciężko wyjść jest z budowanego przez lata schematu myślenia, w którym posiadanie stanowi konieczność. Mimo wszystko, obecna sytuacja ekonomiczna powoli zaczyna nas zmuszać do szukania alternatyw. Kolejną kwestią jest to, że jeszcze niewiele polskich firm wprowadziło subskrypcję do swojej oferty, przez co Polacy nie są –  kolokwialnie mówiąc „opatrzeni” z taką możliwością. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy, że mogą skorzystać z takiej alternatywy dla zakupu, kredytu czy leasingu.

  1. Jak wyglądają perspektywy dla rynku subskrypcji na kolejne lata?

Z badań przeprowadzonych przez firmę Zuora, wynika że model subskrypcyjny przez ostatnie 10 lat wykazuje nieustanny wzrost, nieporównywalnie szybszy od innych modeli sprzedaży. Jego skumulowany roczny wskaźnik wzrostu przez ten okres wynosi średnio 17,5%, podczas gdy standardowa sprzedaż utrzymuje wynik na poziomie 3,8%. Z kolei szwajcarski bank UBS przewiduje, że rynkowa wartość biznesów subskrypcyjnych osiągnie w roku 2025 pułap 1,5 biliona dolarów, czyli dwukrotnie więcej niż w 2020 roku.

Znaczenie subskrypcji na światowych rynkach cały czas dynamicznie się zwiększa. Nawet rynkowy zastój spowodowany pandemią w 2020 roku, nie zatrzymał wzrostu spółek wykorzystujących subskrypcje do dystrybucji swoich usług i produktów. Giganci rynkowi z różnych dziedzin jak Apple, Nokia, Nestle czy nawet sieci fast food typu Subway; decydują się lub pracują nad wprowadzeniem modeli subskrypcyjnych. Świadczy to o tym, że przewidywane są jeszcze większe wzrosty, które będą blisko powiązane z rosnącą świadomością konsumentów.

  1. Załóżmy, że ktoś po przeczytaniu naszej rozmowy byłby zainteresowany wprowadzeniem subskrypcji do swojej firmy – co powinien wziąć w takim pod uwagę?

Trzy kwestie są kluczowe: czas, produkt i partner, który  pomoże wprowadzić model subskrypcyjny. Czas dotyczy przede wszystkim bardzo szybkiego rozwoju modelu subskrypcyjnego; obecnie wciąż jeszcze jest wiele branż w których nasi klienci są pionierami wprowadzając subskrypcję – co daje im bezsprzecznie przewagę. Produkt – to dobre rozpoznanie własnego produktu, jego jakości, cyklu życia, potencjalnej utraty wartości, rynku wtórnego; wszystkich składowych wyróżniających od konkurencji. Partner, i tutaj nie chciałbym aby zabrzmiało to jak reklama WeSub.

Dobrym przykładem jest historia jednego z naszych klientów, firmy Attre. Jest to dystrybutor sprzętu dla branży beauty. W czasie pierwszych spotkań z ich strony można było wyczuć wyraźny sceptycyzm wobec rozwiązania subskrypcyjnego. Dzisiaj udział procentowy subskrypcji w wynikach firmy przewyższa transakcje realizowane z wykorzystaniem leasingu.

  1. Czy może podać Pan przykłady najciekawszych rozwiązań subskrypcyjnych w Polsce i na Świecie?

Oprócz wcześniej wspomnianej subskrypcji światła, którą wprowadziliśmy wraz z firmą Schahlled, ciekawymi przykładem subskrypcji jest oferta Szwajcarskiej firmy obuwniczej On. W jej ramach użytkownik za stałą miesięczną opłatą używa butów. W momencie w którym się one zużyją zwraca je do producenta, który poddaje je recyklingowi i wydaje kolejną, nową parę obuwia. W Polsce ciekawym przykładem jest polska marka Your Kayah, która oferuje produkty higieniczne właśnie w modelu subskrypcyjnym. Klient wybiera czego i jak często potrzebuje, a następnie – co miesiąc, dwa bądź trzy otrzymuje przygotowaną specjalnie dla niego paczkę z niezbędnymi produktami, za które płaci mniej niż przy jednorazowym zakupie. Firma w ten sposób ma stały, przewidywalny przychód, a klient nie musi pamiętać o regularnych zakupach.

Powrót stałych stóp dochodu

W 2022 roku rekordowa passa bessy wśród wszystkich klas aktywów wyeliminowała wszelkie korzyści związane z dywersyfikacją, nie pozostawiając inwestorom żadnego miejsca do ukrycia. Zrealizowane i oczekiwane ruchy w polityce pieniężnej wpłynęły na wyniki większości instrumentów o stałej stopie dochodu oraz akcji. W 2023 roku dochód stały powinien odzyskać pewną atrakcyjność z punktu widzenia ryzyka i może okazać się interesujący w obecnych niestabilnych warunkach. Jednak w ciągu najbliższych trzech do sześciu miesięcy wysoki poziom niepewności makroekonomicznej będzie nadal wystawiać inwestorów taktycznych na ryzyko związane z podwyższoną krótkoterminową zmiennością rynku i możliwymi stratami krótkoterminowymi.

  • Oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej wpływają na kształtowanie się większości krzywej dochodowości państw. Historycznie nieśmiały, ale znaczący zwrot w polityce pieniężnej przewidywany w scenariuszach Allianz Trade na drugą połowę 2023 roku powinien wywrzeć presję spadkową na oba końce krzywej dochodowości państw, prowadząc do „cenowo pozytywnego” dostosowania rynku. Komponent ryzyka (komponent bardziej związany z czynnikami fundamentalnymi oraz średnio- i długoterminowymi oczekiwaniami gospodarczymi) ma wpływ niemalże nieistotny. W drugiej połowie 2023 roku długoterminowa rentowność powinna zacząć spadać w kierunku zakładanych przez nas 3,5% oraz 1,9% dla 10-letnich obligacji UST i 10-letnich obligacji Bund. Po 2023 roku stopy zwrotu powinny się ustabilizować, a czynniki fundamentalne (tzw. komponent ryzyka) powinny ponownie zacząć oddziaływać, a stopy zwrotu powoli wzrastać w kierunku 4-5% dla 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych USD i 2-3% dla 10-letnich obligacji Bund w perspektywie średnio- i długoterminowej.
  • Obecne poszerzenie spreadów kredytów dla przedsiębiorstw pozostało umiarkowanie stonowane i w pewnym stopniu niespójne z załamaniem na rynku akcji. Na przyszłość podtrzymujemy konstruktywne stanowisko co do kredytów dla przedsiębiorstw, z nastawieniem na ich jakość. Obecne wyniki cenowe kredytów firmowych można przypisać głównie globalnemu wzrostowi rentowności instrumentów państwowych i, pośrednio, zmianom w polityce pieniężnej. Jednocześnie ogólny wzrost oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw i wynikający z niego wzrost kosztów finansowania doprowadził do spowolnienia na rynkach pierwotnych, a przedsiębiorstwa powstrzymują się od pozyskiwania środków pieniężnych. W przyszłości sytuacja ta nie powinna jednak stanowić dużego zagrożenia dla przedsiębiorstw, ponieważ większość potrzeb finansowych pojawi się dopiero w latach 2024-2025. Szeroki rynek kredytowy będzie potrzebował około trzech do czterech lat, aby odczuć znaczący wzrost kosztów odsetkowych, co da mu sporo czasu na dostosowanie warunków finansowych. Jednocześnie przyzwoite dane fundamentalne oraz prawdopodobieństwo wystąpienia efektu „upadłych aniołów” w odniesieniu do przeszacowanych instrumentów mogą przyczynić się do dalszego pozytywnego kształtowania zakresu możliwych wyników. W ujęciu liczbowym w Allianz Trade spodziewa się dalszej kompresji w 2023 roku, przy czym spready dla inwestycyjnych papierów wartościowych w USA i strefie euro wylądują na poziomie zbliżonym do 130-140 punktów bazowych. W przypadku instrumentów o wysokiej stopie zwrotu, po pewnej presji aż do 1. kwartału 2023 roku Allianz Trade przewiduje, że w 2023 roku nastąpi kompresja wartości spreadu do 400-460 punktów bazowych.
  • Krótkoterminowe ryzyko związane z akcjami jest nadal wyższe niż potencjał wzrostu w stosunku do instrumentów o stałej stopie dochodu. Zbieżne zachowanie wycen akcji i długiego końca krzywej obligacji państwowych spowodowało gwałtowne dostosowanie wyceny czynników fundamentalnych, co pozwoliło na korektę pewnej skumulowanej, długoterminowej nierównowagi rynkowej, która jednak może okazać się niewystarczająca, aby uzasadnić długą zmianę pozycji. Allianz Trade przewiduje, że rynki akcji w USA i euro zamkną się w 2022 roku łączną korektą na poziomie -15%. Niemniej jednak w drugiej połowie 2023 roku rynki akcji powinny odzyskać nieco terenu dzięki zmniejszeniu inflacji, odnowieniu dynamiki gospodarczej i oczekiwanemu zwrotowi w polityce, co z kolei powinno doprowadzić w 2023 roku do osiągnięcia wyników w górnym przedziale wyników jednocyfrowych i umożliwić potencjalną poprawę w stosunku do instrumentów o stałej stopie dochodu. Jednak aż do drugiej połowy 2023 roku rynki akcji nie wyglądają tak atrakcyjnie jak rynki papierów wartościowych o stałej stopie dochodu, ponieważ ich obecna podatność na zmiany nastrojów na rynku sprawia, że są niezwykle zmienne.

Prawo Pogrzebowe na nowo – ze zwaloryzowanym zasiłkiem

8 tysięcy złotych – tyle co najmniej wynosić powinien zasiłek pogrzebowy – uważa Polska Izba Branży Pogrzebowej. Według Izby, waloryzacja tej kwoty powinna zostać dokonana jak najszybciej, czyli na przykład od stycznia 2023 roku, aby ceny usług funeralnych, a także ich jakość, mogły pozostać na co najmniej dotychczasowym poziomie. Wyższy poziom usług pogrzebowych zagwarantować mają przepisy znowelizowanego Prawa Pogrzebowego, którego uchwalenie i wejście w życie oczekiwane jest od dłuższego czasu roku przez branżę funeralną. Ze względu na liczne zmiany uważane jest ono za przełomowe, bowiem spodziewana nowelizacja to pierwsze tak kompleksowe uregulowanie Prawa Pogrzebowego od około 100 lat. Ma ono mi.in wprowadzać wymogi dotyczące możliwości zakładania i prowadzenia domów pogrzebowych, krematoriów. Pojawić się ma również Elektroniczna Karta Zgonu oraz zwolnienie z obowiązku odprawy konsularnej przy transporcie ciała z zagranicy.

4 tysiące złotych – tyle wynosi dziś zasiłek pogrzebowy. Jest on wciąż taki sam od 11 lat, mimo że, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku, koszty prowadzenia działalności funeralnych przedsiębiorców znacznie wzrosły.

– Ceny energii i gazu, tak potrzebne np. przy przechowywaniu, transporcie czy kremacji zwłok zwiększają się ostatnio wyjątkowo dynamicznie. Do tego znacznie więcej płacimy za wszystko, co niezbędne do godnego pochówku. Chodzi choćby o drewno do produkcji trumien czy elementy do ich wyposażenia. Coraz częściej ich zakup zaczyna przekraczać możliwości pogrzebowych przedsiębiorców – zauważa Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Wskazuje przy tym, że przedstawiciele branży pogrzebowej de facto kredytować muszą swoich klientów, bowiem od złożenia wniosku o zasiłek do wypłaty tych pieniędzy mijają średnio 4 tygodnie.

– Według naszych danych, koszty funkcjonowania przedsiębiorstw funeralnych wzrosły średnio o 30-40 procent. Oczekujemy więc szybkiej waloryzacji zasiłku, który jest taki sam jak w 2011 roku, do poziomu co najmniej 8 tysięcy złotych – w ten sposób Robert Czyżak odnosi się do rządowego pomysłu podwyższenia zasiłku o tysiąc złotych. Miałby on zatem wynosić zaledwie 5 tysięcy złotych.

– To stanowczo za mało. W przeciwnym razie nasi przedsiębiorcy zmuszeni zostaną do podwyższania cen poszczególnych rodzajów usług pogrzebowych – np. takich, które wymagają wykorzystania większej ilości energii – ostrzega prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Dodaje on, że branża cały czas czeka na dokładną informację, kiedy zasiłek zostałby zrewaloryzowany.

– Wyzwań jest więcej. W przyszłym roku wejść mają bowiem w życie przepisy nowego Prawa Pogrzebowego, które m.in. zaostrzą wiele wymagań dla firm funeralnych, podnosząc jednocześnie jakość usług pogrzebowych, a to z pewnością związane będzie z wyższymi kosztami – przypomina Robert Czyżak.

Projekt znowelizowanego Prawa Pogrzebowego ma niebawem trafić do sejmu. W pracach nad nim, na etapie „rządowym”, uczestniczyli min. przedstawiciele Federacji Przedsiębiorców Polskich, w tym – należącej do niej Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Wśród zapowiadanych zmian znaleźć mają się m.in.:

  • Dokładne określenie wymogów dotyczących możliwości zakładania i prowadzenia domów pogrzebowych (w tym np. co jest w nich niedozwolone, jaka powierzchnia przypadać ma na przechowywane ciało czy w jakiej temperaturze może się to dziać, a także cała procedura związana z higieną i bezpieczeństwem).
  • Uregulowanie kwestii związanych z prowadzeniem krematoriów – w tym jednolity druk certyfikatu kremacji oraz niepalny identyfikator, który kremowany jest razem z ciałem i umieszczany po kremacji w urnie z prochami.
  • Posiadanie niezbędnej ilości osób zatrudnionych w firmie pogrzebowej (4 osoby ) oraz niezbędnej ilości karawanów pogrzebowych (2 samochody).
  • Wprowadzone zostaną też Elektroniczna Karta Zgonu czy brak konieczności odprawy konsularnej w przypadku transportu trumny bądź urny z zagranicy, co dotąd stanowiło źródło wielu komplikacji i wydłużało sprowadzanie ciał do pochówku w Polsce.

– Teraz cała ta procedura ma się znacznie uprościć, zaś nowe zapisy pozwolą na podwyższenie jakości usług i ich profesjonalizację, zgodnie ze standardami krajów najbardziej rozwiniętych. Rząd, który pracował nad projektem nowelizacji tej ustawy, uwzględnił zdecydowaną większość propozycji Izby, która reprezentuje polskie firmy funeralne – podsumowuje Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej i dodaje, że na nowe przepisy czekają teraz przedsiębiorcy, zarządcy cmentarzy, a także klienci usług związanych z pochówkiem zmarłych. – Im szybciej znowelizowane prawo wejdzie w życie, tym sprawniejsze i jaśniejsze będzie funkcjonowanie całego naszego sektora – prognozuje.

W Polsce działa około 4 i pół tysiąca firm funeralnych. Zdaniem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, wielu z nich daleko jednak do spełniania wszystkich norm tego sektora. Dlatego też, jak wskazuje Robert Czyżak, wprowadzenie nowych, i to często bardziej surowych, wymagań dla tej branży stało się koniecznością, zwłaszcza, że dużo uchybień ujawniło się podczas pandemii Covid 19, kiedy wzrosła znacznie liczba zgonów, a co za tym idzie – pochówków.

Reklama piwa i wina bezalkoholowego w social mediach – czy ma jakieś ograniczenia?

Od kilku lat sklepowe półki zapełniają się coraz większą ilością bezalkoholowych piw i win – obie kategorie notują dwucyfrowe wzrosty sprzedaży rok do roku (1). Za popytem goni zaś reklama – mająca przyciągnąć konsumenta do zakupu produktu konkretnej marki. Zarówno w przypadku piwa bezalkoholowego, jak i wina bezalkoholowego, oferta skierowana jest przede wszystkim do osób dbających o formę, kierowców, a także kobiet (nie tylko, ale również ciężarnych).

Wątek reklamowania wskazanych produktów wypada zacząć kwestią odpowiedniego ich oznaczania zarówno w reklamie, jak i w innych sposobach prezentacji. Trzeba się zatem zastanowić, co kryje się pod pojęciem piwa i wina bezalkoholowego. Nazwa „piwo bezalkoholowe” jest nazwą powszechnie stosowaną przez producentów dla piw całkowicie lub prawie całkowicie dealkoholizowanych. W takich napojach może się zatem znaleźć alkohol, w stężeniu najprawdopodobniej do 0,5% – powyżej tego limitu obowiązuje bowiem podatek akcyzowy (2). „Wino bezalkoholowe” to również nazwa często stosowana na polskim rynku, przy czym nazewnictwo produktów winiarskich jest szczegółowo uregulowane na szczeblu wspólnotowym: w przypadku oznaczenia win bezalkoholowych powinno się stosować określenie „odalkoholizowany” na te wina, które zawierają poniżej 0,5% etanolu oraz „częściowo odalkoholizowany” co do zasady dla win o stężeniu alkoholu w przedziale 0,5-8,5% (3). W tym przypadku zatem również można nazwać winem odalkoholizowanym taki napój, który zawiera do 0,5% etanolu.

Ustawa alkoholowa (4) również uznaje, że napoje alkoholowe to wyłącznie te, w których stężenie etanolu przekracza 0,5%. W „bezalkoholowym” piwie i winie może zatem bezsprzecznie znaleźć się alkohol. Podanie szczegółowych informacji jest zatem istotne przede wszystkim dla konsumentów (szczególnie kierowców i kobiet ciężarnych), którzy powinni być rzetelnie informowani nawet o niewielkiej zawartości alkoholu w napojach, tj. czy kupowany napój „bezalkoholowy” rzeczywiście nie zawiera alkoholu. Producenci takich napojów powinni więc dokonywać prawidłowego oznaczenia produktu. W stosunku do wszystkich produktów i usług, w tym żywności, reklama i prezentacja produktu nie może wprowadzać w błąd konsumentów (5). Weryfikacja tych oznaczeń należy zaś do organów kontrolujących znakowanie żywności – takich jak np. Państwowa Inspekcja Sanitarna czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Kolejno rozważyć należy pojęcie reklamy: w polskim prawie brak jest regulacji odnoszących się wprost do reklam w Internecie, choć odpowiednie przepisy mówią o reklamie w telewizji, radiu czy prasie i o tym, jaką formę powinna ona przyjąć – a w przypadku alkoholu, czy taka promocja w ogóle jest dozwolona. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji (6), reklamą jest „przekaz handlowy, pochodzący od podmiotu publicznego lub prywatnego, w związku z jego działalnością gospodarczą lub zawodową, zmierzający do promocji sprzedaży lub odpłatnego korzystania z towarów lub usług”. Definicja zakreślona w dyrektywie dotyczącej reklamy wprowadzającej w błąd i reklamy porównawczej jest podobna: chodzi o „przedstawienie w jakiejkolwiek formie w ramach działalności handlowej, gospodarczej, rzemieślniczej lub wykonywania wolnych zawodów w celu wspierania zbytu towarów lub usług, w tym nieruchomości, praw i zobowiązań” (7).

Ustawa alkoholowa stanowi zaś, że „reklama napojów alkoholowych” to publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych z nimi związanych, a także nazw i symboli graficznych przedsiębiorców produkujących napoje alkoholowe, nieróżniących się od nazw i symboli graficznych napojów alkoholowych, służące popularyzowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych. Jedną ze wskazanych przez przepis art. 21 ust. 1 pkt 3) ustawy alkoholowej przesłanek jest więc upublicznienie przekazu, w przeciwieństwie do pojęcia wskazanego w ustawie o radiofonii i telewizji, w której nie ma mowy o kręgu odbiorców. Niektóre stacje są tymczasem dostępne wyłącznie dla pełnoletnich widzów i po zalogowaniu, a więc krąg odbiorców stacji telewizyjnej również może być ograniczony. Z drugiej strony, duża dostępność usług internetowych sprawia, że krąg odbiorców treści zawartych na stronach i portalach internetowych, w tym społecznościowych, staje się powszechny.

Aby zrozumieć regulacje reklamy piwa i wina bezalkoholowego należy przy tym najpierw zapoznać się z normami dotyczącymi reklamy klasycznych piw i win w Internecie. Treści reklamowe dotyczące napojów alkoholowych mogą być prezentowane pod rygorystycznymi wymogami – w przypadku piwa, a w przypadku wina reklama jest co do zasady zakazana. W przepisach ustawy alkoholowej można zaś dostrzec także zakaz reklamy pośredniej alkoholu. Ograniczenia dotyczą reklamy i promocji produktów i usług, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego lub innym symbolem obiektywnie odnoszącym się do napoju alkoholowego (zakaz reklamy przedmiotowej). Zakaz obejmuje także reklamę i promocję podmiotów, które w swym wizerunku reklamowym wykorzystują nazwę, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie związane z napojem alkoholowym, jego producentem lub dystrybutorem (zakaz reklamy podmiotowej). Wszelkie produkty, które zawierają nazwę czy znaki towarowe napojów alkoholowych są objęte tymi samymi regulacjami – niezależnie od tego, czy konkretne „piwo” czy „wino” alkoholu nie zawiera.

Na niektórych portalach społecznościowych pojawiają się jednak treści reklamowe i promocyjne nie tylko piw i win bezalkoholowych pod tą nazwą czy z tymi samymi znakami towarowymi, którymi oznacza się tradycyjne wyroby alkoholowe. Napotkać można coraz częściej reklamy alkoholi mocnych czy reklamy piw w niedopuszczalnym kontekście. Zazwyczaj (tak w przypadku napojów alkoholowych, jak i bezalkoholowych) jest to uzasadniane niepublicznym charakterem treści, np. przez zawężenie odbiorców danej treści reklamowej – poprzez wykorzystanie funkcjonalności ograniczenia grupy docelowej wyłącznie do osób pełnoletnich. Reklamy zamieszczane na portalach społecznościowych są także uzasadniane wymogiem posiadania indywidualnego konta (co zawęża krąg odbiorców), czy kwestią ograniczonej liczby obserwatorów danego fanpage’u.

Tymczasem na gruncie prawa karnego Internet jest już traktowany jako przestrzeń o charakterze publicznym (8). W kontekście mediów społecznościowych nie sposób przy tym nie odwołać się do doniesień medialnych o ostatnim wydaniu wobec jednego z polityków wyroku za reklamowanie alkoholu na koncie w portalu Twitter. Jak wskazuje PAP (9), argumentem obrony było właśnie skierowanie przekazu tylko do osób znajomych – obserwatorów konta. Sądy obu instancji nie zgodziły się jednak z powyższym wskazując, iż każda dowolna osoba mogła zapoznać się z tymi wpisami, dlatego był to niewątpliwie nieograniczony krąg osób. Nie sposób nie dodać, że treści zamieszczane na innych portalach społecznościowych często także są powszechnie dostępne (tj. dostępne bez zalogowania) – a do utworzenia konta nie jest zwykle wymagana żadna weryfikacja wieku czy tożsamości.

Wspomnieć też należy, że PARPA od lat stoi na stanowisku, że pomimo tego, że choć napoje bezalkoholowe nie stanowią napojów alkoholowych w rozumieniu art. 46 ust. 1 ustawy alkoholowej, to „prowadzenie reklamy i promocji produktów oraz usług, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego lub innym symbolem obiektywnie odnoszącym się do napoju alkoholowego np.: reklama piwa bezalkoholowego (w przypadku marek, które na rynek wprowadzają również piwa o zawartości powyżej 0,5% alkoholu)” zdaniem PARPA stanowi naruszenie art. 131 ustawy alkoholowej (10). Pogląd ten jednak nie znajduje obecnie poparcia np. w wśród organów ścigania i prokuratury, które wskazują, że skoro reklama piwa alkoholowego jest dopuszczalna (choć pod pewnymi rygorystycznym warunkami), to powołanie się na art. 131 ust. 3 ustawy alkoholowej, przy uzasadnieniu dla zakazu reklamy piwa bezalkoholowego byłoby zbyt daleko idące (11).

Zasadniczo zatem przyjąć należy, że w przypadku reklamy piwa bezalkoholowego – napój pod tą nazwą winien być reklamowany wyłącznie w dozwolony dla klasycznego piwa sposób. W przypadku zaś reklam wina bezalkoholowego, reklama pod taką nazwą jest zakazana. W większości przypadków piwa i wina bezalkoholowe mają bowiem nazwy i znaki towarowe, które są podobne do nazw i znaków towarowych produktów zawierających alkohol. Jednocześnie, z uwagi na powszechność przekazu internetowego i dominującą obecnie rolę portali społecznościowych jako tzw. strażników dostępu, powinno nastąpić pilne podjęcie prac legislacyjnych w kierunku uregulowania reklamy i promocji napojów alkoholowych i bezalkoholowych za pośrednictwem mediów cyfrowych, a zwłaszcza mediów społecznościowych (takich jak Instagram, Tik-Tok, Facebook, Twitter czy innych).

Autor: Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

1.Tak:https://www.forbes.pl/biznes/piwo-bezalkoholowe-w-polsce-rynek-rosnie-w-sile/07tveyf, https://ouichef.pl/artykuly/258500,wina-niewinne-czyli-bez-procentow oraz https://www.rp.pl/przemysl-spozywczy/art36970191-trunki-ktore-traktowane-byly-jako-ciekawostka-podbijaja-sklepy-w-polsce.

2. Art. 94 pkt 1 Ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. z 2022 r. poz. 143).

3. Art. 119 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1308/2013 z dnia 17 grudnia 2013 r. ustanawiającego wspólną organizację rynków produktów rolnych oraz uchylającego rozporządzenia Rady (EWG) nr 922/72, (EWG) nr 234/79, (WE) nr 1037/2001 i (WE) nr 1234/2007.

4. Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1119 z późn. zm.).

5. art. 7 ust. 1 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, zmiany rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1924/2006 i (WE) nr 1925/2006 oraz uchylenia dyrektywy Komisji 87/250/EWG, dyrektywy Rady 90/496/EWG, dyrektywy Komisji 1999/10/WE, dyrektywy 2000/13/WE Parlamentu Europejskiego i Rady, dyrektyw Komisji 2002/67/WE i 2008/5/WE oraz rozporządzenia Komisji (WE) nr 608/2004.

6. Art. 4 pkt 17) Ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1722).

7. Art. 2 pkt a) Dyrektywy 2006/114/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. dotycząca reklamy wprowadzającej w błąd i reklamy porównawczej.

8. Postanowienie SN z 17.04.2018 r., IV KK 296/17, OSP 2019, nr 2, poz. 15.

9.https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1471029%2Cbartlomiej-misiewicz-prawomocnie-skazany-za-nielegalna-reklame-wodki-na.

10. Opracowanie PARPA „Rekomendacje do realizowania i finansowania gminnych programów profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych w 2018 roku”, str. 71 http://www.parpa.pl/images/file/rekomendacje2018.pdf.

11. M. Koszowski [w:] I. Niżnik-Dobosz, M. Koszowski, Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Komentarz, LEX/el. 2022, art. 13(1).

Ropa naftowa najtańsza od stycznia

Średnia przemysłowa Dow Jonesa wyszła w piątek na najwyższy poziom od 7 miesięcy. Nadal wyraźnie słabsze od DJIA były S&P 500 (-0,03 proc.), a przede wszystkim Nasdaq Composite (–0,52 proc.). Dziś rano kontrakty na amerykańskie indeksy taniały (S&P 500 -0,42 proc.).

Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś spadki. Najsilniejsze notował Hang Seng (-1,57 proc.) oraz TAIEX (-1,5 proc.). Zwyżkowały dziś filipińskie PSEi (+1,63 proc.) oraz indyjski SENSEX 30, który osiągnął najwyższy poziom w swej historii.

Poniedziałkowa sesja na giełdach europejskich również rozpoczęła się generalnie od spadków (najsilniejszy – 1,5 proc. – notował norweski OSE Index).

Drugim dziś rano ok. 9:40 najsłabszym głównym indeksem w Europie był WIG-20 (-0,98 proc.). Najwyższy od 2015 roku poziom osiągnął dziś kurs akcji Banku Handlowego.

Najniższy od początku października poziom osiągnęła dziś rano rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych (3,631 proc.). Spadała dziś rano rentowność również 2-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych (4,4319 proc.), ale nadal „spread” pomiędzy 10-latkami i 2-latkami utrzymywał się na najbardziej ujemnym od początku lat 80-tym poziomie.

Do najniższego poziomu od stycznia spadła dziś rano cena ropy naftowej. Kontrakty na ten surowiec taniały na NYMEX-ie i ICE ok. godz. 9:20 o 2,59-2,74 proc.

Umacniał się dziś japoński jen: kurs USD/JPY zbliżał się dziś do swego 3-miesięcznego minimum. Lekko słabło natomiast względem amerykańskiego dolara euro (-0,14 proc. ok. godz. 9:20).

Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,28 proc., USD/PLN -0,13 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał dziś ok. godz. 9:15 o 2,22 proc. osiągając najniższy poziom od 6 dni.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Creotech z 24,5 mln zł przychodów po trzech kwartałach

Spółka deep tech Creotech Instruments ma za sobą bardzo pracowite miesiące, a przyjęta strategia rozwoju wymaga od spółki coraz bardziej wzmożonej inwestycji w prowadzone projekty z segmentu kosmicznego oraz kwantowego. Znalazło to odzwierciedlenie w raportowanych wynikach finansowych. Po trzech kwartałach br. przychody spółki osiągnęły ogółem wartość 24,5 mln zł, czyli stabilny poziom z analogicznym okresem roku ub. (28,8 mln zł). Przychody netto ze sprzedaży od stycznia do września br. wyniosły prawie 15 mln zł. Jednocześnie w samym III kwartale przychody netto ze sprzedaży wypracowano na poziomie ponad 4,7 mln zł. Ostatnie miesiące to także okres wielu udanych procesów. W lipcu firma z powodzeniem przeniosła swoje akcje na Główny Rynek GPW w Warszawie, poprzedzając to udaną ofertą publiczną na prawie 40 mln zł. Pozyskane środki mają posłużyć przede wszystkim na dofinansowanie strategicznych projektów B+R.

– Silna intensyfikacja prac badawczo-rozwojowych, jak również rozbudowa działu Business Development oraz inflacyjny wzrost kosztów, odczuwalny przede wszystkim poprzez presję podwyżkową, doprowadziły do odnotowania straty w bieżącym roku. Jednocześnie obserwujemy coraz silniejsze zainteresowanie naszymi strategicznymi produktami, przede wszystkim platformą mikrosatelitarną HyperSat, co utwierdza nas w przekonaniu o wyborze właściwego kierunku rozwoju. Żeby odnieść sukces na tym rynku trzeba wyprzedzić konkurencję – stąd tak dynamiczne inwestycje w działalność B+R.  W ostatnich miesiącach zawarliśmy ponadto kilka ważnych kontraktów, które z pewnością pozwolą nam wejść na wyższy poziom w segmencie kwantowym.– mówi Maciej Kielek, Wiceprezes ds. Finansowych w Creotech Instruments. – Mamy tutaj konkretny plan działania. Liczymy, że wzrost zdolności sprzedażowych satelitów pozwoli nam na skokowy wzrost skali biznesu. Naszym celem jest rozszerzenie działalności spółki na rynkach zagranicznych. – dodaje Maciej Kielek.

Creotech Instruments konsekwentnie realizuje założony plan rozwoju. Jednym z kluczowych kamieni milowych na 2022 rok było przeniesienie akcji spółki z NewConnect na rynek regulowany GPW w Warszawie. Dołączenie do grona spółek z głównego parkietu odbyło się w lipcu br. Wcześniej spółka z powodzeniem pozyskała w ramach oferty publicznej prawie 40 mln zł. Środki posłużą spółce w intensyfikacji prac badawczych związanych z realizowanymi projektami, przede wszystkim z obszaru kosmicznego i segmentu kwantowego. Ostatnie kwartały były niezwykle owocne w tym zakresie.

W 2022 r. polska spółka została wybrana do konsorcjów realizujących przełomowe projekty budowy dwóch komputerów kwantowych. Jeden z nich dotyczy powstania pierwszego dużego komputera kwantowego dla Komisji Europejskiej. Drugi natomiast związany jest z realizacją polskiego komputera kwantowego, który powstać ma w infrastrukturze HPC Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego afiliowanego przy Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN.

Z uwagi na specjalizację spółki w obszarze kosmicznym, Creotech Instruments ma w planach wyniesienie na orbitę okołoziemską satelity EagleEye, opartego na autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Mamy już zakontraktowaną rakietę, która wyniesie satelitę na orbitę. Będzie to prawdopodobnie rakieta Falcon 9 firmy SpaceX. Wyniesienie EagleEye na orbitę okołoziemską planujemy na przełomie roku 2023/2024. Aktualnie wszystko idzie zgodnie z planem. Mamy jednak przygotowane drugie okno startowe w pierwszym kwartale 2024. – mówi Grzegorz Brona, Prezes Zarządu w Creotech Instruments S.A. – Następnym krokiem będzie finalizacja przedsięwzięcia dotyczącego satelitów obserwacyjnych dla segmentu obronności, który realizujemy w ramach projektu Polish ImAging SaTellites (PIAST). Jest to jeden z naszych kluczowych komercyjnych projektów – dodaje.

Pogrom jednoosobowych działalności gospodarczych. Na etaty wracają np. eksperci kredytowi, specjaliści od nieruchomości czy marketingowcy

„Pogrom. To czego nie zrobił COVID-19, robi inflacja i podwyżka ZUS”. Tysiące jednoosobowych firm kończy działalność.

Od początku roku w Polsce zlikwidowało ponad 140 tysięcy jednoosobowych działalności gospodarczych – w samej Warszawie 15 tysięcy. Jeszcze większa dynamika upadłości nastąpiła od września, gdzie więcej firm się zamykało niż otwierało. Taka sytuacja ma miejsce w niemal wszystkich miastach wojewódzkich. – Przedsiębiorcy zamykają jednoosobowe firmy i wracają na etaty. To odpowiedź na realne komplikacje gospodarcze związane z drastycznym wzrostem cen energii oraz spadkiem zleceń w sektorach kreatywnych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Możemy mówić już o pogromie. To czego nie dokonał COVID-19, dokonała wojna, inflacja i kryzys energetyczny – dodaje.

Rekordowa podwyżka ZUS + inflacja = małe firmy upadają jedna po drugiej

Sytuacja jest poważna, bo jeszcze nigdy – nawet w szczycie pandemii – nie zawieszało się i nie likwidowało, tak wiele działalności gospodarczych. Sprawa dotyczy małych firm oraz działalności jednoosobowych.

– Przyczyn takich decyzji jest kilka. Pierwsza sprawa to rosnące koszty podatkowe. ZUS dla małych firm jest zdecydowanie zbyt wysoki. To czynnik, który po odpowiedniej kalkulacji powoduje, że wielu freelancerów czy jednoosobowych firm podejmuje decyzje: etat opłaca mi się bardziej. Powiem wprost: ZUS wygania małych przedsiębiorców na etaty – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Podwyżka ZUS dla jednoosobowych firm w 2023 roku będzie rekordowa, według wyliczeń będzie to ponad 17%. Przypomnijmy, że składka ubezpieczenia zdrowotnego jest uzależniona od średniego wynagrodzenia, a to ma w przyszłym roku rosnąć skokowo, zupełnie jak płaca minimalna – mówi Hanna Mojsiuk.

Przedsiębiorcy po dokładnym wyliczeniu przekonują się więc, że od przyszłego roku prowadzenie firmy może im się zwyczajnie nie opłacać.  Z dochodu przedsiębiorcy należy odliczyć: 12% podatku dochodowego, 9% składki zdrowotnej i składkę ZUS ( ponad 1100 złotych). Zarabiając 10 tysięcy złotych przedsiębiorca będzie oddawać Państwu jedną trzecią wszystkich przychodów.

– Inflacja, redukcje etatów w sektorze kreatywnym, a nawet w ICT i księgowości, trwająca wojna w Ukrainie, podwyżka stóp procentowych. To nie jest dobry czas dla sektora MŚP. Podnoszenie zobowiązań podatkowych w tym czasie jest działaniem antyprzedsiębiorczym – mówi Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej, ekonomista.

Północna Izba Gospodarcza popiera postulaty rzecznika MŚP Adama Abramowicza, który zaapelował do Rządu RP o dobrowolny ZUS dla małych przedsiębiorców.

Kto wraca na etaty? Specjaliści ds. nieruchomości, pośrednicy kredytowi, marketingowcy…

Jakie firmy są najbardziej narażone na zamknięcie? Eksperci rynku pracy nie mają wątpliwości, że najtrudniejsza sytuacja ma miejsce w przypadku tych sektorów, które bezpośrednio dotknięte są cięciami. Tutaj jednak jest kilka zaskoczeń.

– Gigantyczny kryzys dotknął przede wszystkim ekspertów od nieruchomości, doradców kredytowych, pośredników hipotecznych, ubezpieczycieli. Tutaj bardzo często mieliśmy do czynienia z jednoosobowymi firmami, które jeszcze w 2020 roku notowały rekordowe zyski. Teraz sytuacja jest dramatyczna, niektórzy nie mają żadnych zleceń przez wiele tygodni, co powoduje, że firmy się zamykają, a pracownicy wracają na etaty np. do banków czy urzędów – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy IDEA HR Group.

– Cięcia dotykają także pracowników kreatywnych, informatyków, księgowe, dziennikarzy, marketingowców, grafików. Wszyscy, którzy działali na „wolnym rynku” teraz muszą borykać się ze wzrostem kosztów działalności, wysokimi rachunkami, a często także odpływem klientów. Sektory kreatywne mają wielki problem z powrotem do urzędów. O ile informatycy i księgowe poradzą sobie ponownie w korporacjach czy urzędach, tak marketingowcy czy dziennikarze muszą myśleć o przebranżowieniu – dodaje Anna Sudolska.

IS: Zmiany w opłacie cukrowej: szkodliwe dla zdrowia Polaków, szkodliwe dla polskich firm, rolników i sadowników

Tzw. opłata cukrowa, wprowadzona w 2020 r., budziła ogromne kontrowersje wśród przedsiębiorców i wśród ekspertów. Krytykowano między innymi fakt, że rząd – pod pretekstem troski o zdrowie Polaków – chce nałożyć na polskie firmy nowy podatek. Wskazywano, że rządowe prognozy przychodów z tego tytułu są znacznie zawyżone. Te przewidywania się spełniły i dzisiaj, mimo groźby kryzysu gospodarczego, szykowane są regulacje zaostrzające jeszcze ustawę i nakładające na przedsiębiorców kolejne obciążenia. Instytut Staszica ostrzega, że zmiany, proponowane pod pretekstem prac porządkujących pobór opłat, mogą mieć negatywne skutki dla branży rolno-spożywczej i wierzy, że w konstruktywnym dialogu na linii Ministerstwo Finansów – polskie firmy (również reprezentowane przez organizacje branżowe i organizacje pracodawców) uda się wypracować rozsądne rozwiązania.

Nowe obciążenia pod pretekstem porządkowania przepisów

Oficjalnie resort finansów projektowaną nowelizacją chce jedynie uporządkować obowiązujące już przepisy, argumentując, że powiązanie opłaty cukrowej ze sprzedażą detaliczną napojów powoduje szereg wątpliwości. Ministerstwo zwraca m.in. uwagę na niemożność objęcia opłatą produktów sprzedawanych przez Internet.

Niestety, plany MF nie dotyczą tylko skuteczniejszego poboru opłaty, ale obejmują znaczące jej rozszerzenie. Opłata cukrowa objąć ma bowiem tak wartościowe produkty z owoców i warzyw, jak nektary i napoje z wysoką, co najmniej 20-procentową zawartością soku, w których nie ma dodatku cukru, a także naturalne soki, które nie mają dodatku cukru, ale do których dodawane są składniki zwiększające ich wartości zdrowotne. Opłata obejmie także napoje oddawane na cele charytatywne. Ministerstwo Finansów oficjalnie zapewnia, że procedowany projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym w zakresie opłaty od środków spożywczych (tzw. opłaty cukrowej) utrzymuje dotychczasowy zakres przedmiotowy ustawy i w żaden sposób go nie rozszerza. (Źródło: https://eureka.mf.gov.pl/informacje/podglad/517113). Z taką interpretacją nie sposób się zgodzić. Zakres produktów objętych opłatą cukrową istotnie się zmienia, jako że MF planuje usunąć zapisy obejmujące zwolnieniem od tego obciążenia produktów, które naturalnie zawierają cukier, pochodzący z owoców.

Wniosek jest oczywisty: pod pretekstem uściślenia przepisów ustawowych, rząd chce rozszerzyć opłatę cukrową na wartościowe napoje z owoców i warzyw, zawierające jedynie cukier naturalnie występujący w owocach. Mamy do czynienia ze swoistą innowacją na skalę światową: opłatą od cukru naturalnie występującego w owocach. Nie ma więc wątpliwości, że cel regulacji nie ma nic wspólnego z polityką zdrowotną i jest czysto fiskalny. Ta proponowana zmiana przepisów zmusi  producentów do zaniechania inwestycji w produkty wartościowe i zdrowe w przystępnej cenie. Należy się spodziewać, że skoro wartościowe produkty będą za drogie, nie będą kupowane albo też mogą zostać zamienione przez inne, pozbawione wartości zdrowotnych i tanie produkty bez zawartości soku owocowego. Zdaniem przedstawicieli branży spożywczej, wprowadzenie opłaty cukrowej na produkty bez dodatku cukru, typu sok z dodatkami lub wodą, spowoduje wzrost ceny tych produktów o ok. 10%. W dobie inflacji i rosnących cen żywności, takie dodatkowe obciążenie będzie bardzo odczuwalne dla polskich konsumentów.

Konsumpcja hamuje – podwyżki nie pomogą

Nieunikniona podwyżka cen na polskie nektary, wartościowe napoje, a nawet soki przyczynić się może do dalszego spadku konsumpcji. Wg danych GUS, konsumpcja żywności w Polsce w październiku br. spadła aż o 18,3% w stosunku rocznym. Przyrost odnotowały jedynie dwie branże: tekstylna i farmaceutyczna. Wyraźnie wyhamował m.in. wzrost sprzedaży żywności, który wyniósł jedynie 2,4% r/r – mimo tego, że w Polsce od lutego przybyły setki tysięcy uchodźców z Ukrainy, a więc dodatkowych konsumentów. W ocenie ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w najbliższych kwartałach utrzyma się znaczne spowolnienie wzrostu sprzedaży detalicznej, z kolei analitycy Pekao SA mówią wręcz o ujemnej dynamice sprzedaży, co znajdzie odzwierciedlenie w stagnacji konsumpcji prywatnej. Polscy producenci żywności – i ich dostawcy – mają zatem przed sobą bardzo trudne miesiące.

Do tego dochodzą inne, negatywne czynniki – groźba recesji i przewidywanej długotrwałej wysokiej inflacji. Rosną ceny energii, surowców i koszty pracy. Polskie firmy stają w obliczu bardzo poważnych zagrożeń. Nowe obciążenia pogorszą ich sytuację, a skutkiem wdrożenia zapowiadanych rozwiązań będzie z pewnością spadek wykorzystania surowców na rynku owocowo-warzywnym. W pierwszej kolejności skutki odczują dostawcy jabłek i owoców miękkich, takich jak czarna porzeczka, aronia, wiśnia i malina. Należy zauważyć, że bariera zapotrzebowania rynków światowych na owoce i ich przetwory, połączona ze spadkiem zużycia do produkowanych w kraju napojów, spowoduje dużą nadwyżkę owoców. Efektem będzie m.in. zmniejszenie wolumenu kontraktów przemysłu spożywczego z branżą rolniczą i sadowniczą. Spadek skupu owoców, głównie jabłek, wykorzystywanych do produkcji tego typu wyrobów, będzie odpowiadał produkcji ponad 500 średnich gospodarstw sadowniczych w Polsce, które tym samym stracą rynek zbytu – w dobie gospodarczego kryzysu.

Regulacje wbrew rekomendacjom ekspertów

Nowe przepisy będą miały odwrotny od deklarowanego wpływ na zdrowie Polaków. Producenci w ostatnich latach poszerzyli swoją ofertę o liczne produkty na bazie przecierów i soków, otrzymywanych z krajowych owoców i warzyw, bez dodatku jakichkolwiek cukrów. Te starania zostaną przez ustawodawcę przekreślone przez wprowadzenie opłaty od nektarów i innych niesłodzonych napojów owocowych, zawierających jedynie cukry naturalnie występujące w owocach, a nawet od niektórych soków. Konsumenci zaczną wybierać napoje tańsze, ze sztucznymi dodatkami. W dobie rosnących kosztów życia i rosnących cen taki wybór będzie nieunikniony. Przypomnijmy, że zgodnie z rekomendacją ekspertów żywieniowych, kategoria soków była i jest komunikowana jako jedna z pięciu porcji warzyw i owoców. Opodatkowanie soków z wartościowymi dodatkami jest działaniem dokładnie wbrew takiej rekomendacji.

Co ważne, zmiany w ogóle nie przewidują rozszerzenia opłaty cukrowej na produkty takie jak słodycze, ciastka czy inne produkty słodzone. Wolne od takich obciążeń pozostają również produkty z dodatkiem soli, której nadmiar jest szkodliwy.

Eksperci Instytutu Staszica apelują do Ministerstwa Finansów o wysłuchanie argumentów branży spożywczej i producentów rolnych oraz sadowników. Poszukiwanie dodatkowych wpływów do budżetu nie może odbywać się kosztem bytu polskich firm ani kosztem zdrowia Polaków. Tymczasem założone zmiany stanowią zarówno problem dla firm, jak i będą mieć negatywny wpływ na zdrowie i nawyki dietetyczne społeczeństwa.

Dlaczego warto dostosować się do wymagań normy ISO 22000?

Norma ISO 22000 umożliwia usystematyzowanie norm wdrożonych wcześniej w firmie, które dotyczą bezpieczeństwa żywności. Wdrażając ją automatycznie analizuje się efektywność pozostałych rozwiązań, takich jak np. ISO 9001:2000 czy ISO 9001:2008. Norma ta opiera się na strukturze normy zarządzania jakością ISO 9001 oraz wymaganiach HACCP. Najważniejszym celem jej wdrożenia jest kontrolowanie przez przedsiębiorstwo, które funkcjonuje w łańcuchu żywnościowym, zagrożeń jakie mogą się pojawić.

Czym dokładnie jest certyfikat ISO 22000?

ISO 22000 jest międzynarodowym standardem systemu zarządzania bezpieczeństwem żywności. Można z powodzeniem stosować go w całym łańcuchu żywnościowym. O otrzymanie takiego certyfikatu, który potwierdza zgodność z przyjętymi normami mogą starać się plantatorzy oraz producenci i przetwórcy żywności. Mogą otrzymać go również firmy zajmujące się transportem, pakowaniem i dystrybucją żywności. Co ważne, standard ISO 22000 stosuje się również w przypadku dostawców usług i produktów niespożywczych, takich jak np. środki czystości. Normy wdraża się we wszystkich przedsiębiorstwach działających w tej branży, bez względu na ich wielkość.

Otrzymanie tego certyfikatu jest dowodem wdrożenia oraz realizowania w przedsiębiorstwie wszystkich procesów, które mają na celu zapewnić właściwy poziom bezpieczeństwa żywności.

ISO 22000

Zalety otrzymania certyfikatu ISO 22000

Główną i najważniejszą zaletą otrzymania certyfikacji i rejestracji przedsiębiorstwa na zgodność z normami ISO 22000 jest pokazanie zaangażowania firmy w jakość oraz bezpieczeństwo żywności. Wpływa to pozytywnie na postrzeganie przedsiębiorstwa zarówno przez klientów, jak i kontrahentów. Udowadnia wolę nieustannego doskonalenia swoich usług. Otrzymanie takiego certyfikatu świadczy również o tym, że w firmie stosuje się efektywny system zarządzania bezpieczeństwem żywności, co potwierdził zewnętrzny audyt.

Wymieniając zalety otrzymania certyfikatu ISO 22000 trzeba także wspomnieć o możliwości zdobycia przewagi konkurencyjnej w działaniach marketingowych. Takie firmy są bowiem zdecydowanie lepiej postrzegane na rynku i mają większą szansę na dotarcie do nowych klientów. Otrzymanie tego certyfikatu, a co za tym idzie także wdrożenie systemu przynosi ogromne korzyści także dla funkcjonowania samego przedsiębiorstwa.

Stosowanie wytycznych pozwala zredukować koszty poprzez zmniejszenie liczby odpadów poprodukcyjnych oraz zwrotów, które bardzo często są dużym obciążeniem finansowym dla firmy. Daje także możliwość efektywniejszego zarządzania ryzykiem.

Jak można starać się o certyfikat ISO 22000?

Przed przystąpieniem do procesu certyfikacji należy dokładnie sprawdzić wymagania standardu ISO 22000. W tym celu przeprowadza się wewnętrzne audyty w przedsiębiorstwie. Jeśli wykryją one nieprawidłowości w tym zakresie, to konieczne jest usunięcie błędów. Dopiero, gdy audyt wewnętrzny potwierdzi gotowość do rozpoczęcia procesu certyfikacji, to firma może przystąpić do audytu zewnętrznego. Musi być on przeprowadzony przez akredytowaną firmę zewnętrzną, która posiada odpowiednie kwalifikacje.

Certyfikacja ISO 22000 przebiega w sposób dwuetapowy. Pierwszym z nich jest dokładny przegląd dokumentacji przedsiębiorstwa. Drugi etap ma za zadanie sprawdzić funkcjonowanie systemu zarządzania. Audytor przede wszystkim skupia się na polityce bezpieczeństwa żywności, jaka stosowana jest w konkretnym przedsiębiorstwie oraz wszelkich procedurach, jaki są  z nią związane. Sprawdza również cele programów zarządzania pod kątem tego, są one mierzalne oraz osiągalne. Weryfikuje również, czy metody pracy są zgodne z obowiązującymi procedurami oraz wyznaczonymi celami.

Jeśli audyt przebiegnie poprawnie, to kończy się wydaniem certyfikatu ISO 22000. Bardzo ważną rolę odgrywają także audyty przeglądowe. Mają one ocenić, czy wdrożony system zarządzania jest nadal skuteczny oraz czy nadal spełnia wymagania ISO 22000.

ISO 22000

Czym różnią się od siebie normy ISO 22000:2018 a ISO 22000:20005?

ISO 22000:2018 to nowe normy, które z nieco większym naciskiem traktują podejście oparte na ryzyku. Zaktualizowane Systemy Zarządzania Bezpieczeństwem Żywności dają przedsiębiorstwom, które je wdrażają jeszcze więcej korzyści. Są one zauważalne na każdym etapie łańcucha produkcji i dystrybucji żywności. Nowe normy znacząco poprawiają kontrolę działań związanych z bezpieczeństwem żywności. Ułatwiają także rozwój całego rynku.

Nowe normy zdecydowanie większy nacisk kładą nie tylko na prawidłowe zarządzanie ryzykiem, ale i na przywództwo i zaangażowanie kierownicze. Dokładnie precyzują one także zasady cyklu planowania, wykonywania, sprzedawania oraz działania. Wprowadza dwa odrębne, ale ściśle współpracujące ze sobą cykle. Jeden z nich obejmuje zasady zarządzania, a drugi zasady HAACP.

Dlaczego warto ubiegać się o certyfikat ISO 22000?

Norma ISO 22000 jest na tyle uniwersalna, że doskonale może znaleźć zastosowanie w różnych organizacjach, bez względu na ich wielkość. Jej wdrożenie jest wskazane szczególnie w przypadku firm, które chcą zintegrować system zarządzania jakością z systemem bezpieczeństwa żywności. Korzyści z jej wdrożenia mogą czerpać zarówno firmy zajmujące się produkcją, jak i przetwórstwem produktów spożywczych. Do norm mogą odnosić się także sprzedawcy detaliczni, hurtowi, firmy cateringowe czy przedstawiciele hoteli i restauracji.

Norma ISO 22000 może usprawniać procesy związane zarówno z produkcją żywności, jak i podziałem obowiązków oraz odpowiedzialności w przedsiębiorstwie. Jej wdrożenie daje szansę na rozwój na rynkach zagranicznych. Jest to szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw, którym trudno jest do nich dotrzeć. Poprawia również ogólny wizerunek firmy.

Firmy, które wdrożyły procedury ISO 22000 cieszą się międzynarodowym uznaniem, zarówno klientów, jak i dostawców. Certyfikat ten świadczy bowiem o przeprowadzeniu rzetelnych i dokładnych kontroli, co znacząco zwiększa szanse na podjęcie współpracy.

Jak otworzyć sklep internetowy?

Coraz więcej osób korzysta z możliwości robienia zakupów przez Internet. Rozwój e-sklepów postępuje w błyskawicznym tempie, obejmując kolejne udogodnienia i nowe technologie. E-commerce stanowi więc bardzo atrakcyjny pomysł na biznes, pozwalając początkującym przedsiębiorcom szybko i łatwo wejść na rynek. Chcesz rozpocząć działalność tego typu? Koniecznie zapoznaj się z naszym szczegółowym poradnikiem!

Dlaczego warto otworzyć sklep internetowy?

Z roku na rok liczba sklepów internetowych w Polsce wzrasta. Dzieje się tak, ponieważ konsumenci coraz częściej rezygnują z zakupów stacjonarnych na rzecz e-commerce’u. Cenią sobie dostępność asortymentu przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, a także dostawę do samych drzwi. Zdecydowana większość polskich internautów korzysta więc z ofert e-sklepów.

Wszystko to sprawia, że handel internetowy jest jednym z najszybciej rozwijających się sektorów rynku. Według szacunków ma rosnąć w tempie 12% rocznie, przekraczając w 2026 roku 162 mld zł. Powstawaniu nowych e-sklepów sprzyja także wspomniana już łatwość ich uruchomienia. Rozpoczęcie sprzedaży online nie wymaga dziś żadnych specjalistycznych umiejętności — czy to w zakresie IT, czy grafiki komputerowej.

Jak otworzyć sklep internetowy?

Choć wejście na rynek e-commerce jest wyjątkowo łatwe, każdy aspirujący przedsiębiorca musi zmierzyć się z kilkoma formalnościami. Zakładając własny sklep internetowy, skup się na następujących etapach:

1.     Wybierz branżę i asortyment

Aby prowadzić sprzedaż w sieci, potrzebujesz dobrego pomysłu na biznes. Kluczem do sukcesu okaże się bez wątpienia atrakcyjna oferta. Powinna ona obejmować produkty, które cieszą się dużą popularnością. Aby zweryfikować, czego użytkownicy poszukują w Internecie, możesz skorzystać z darmowego narzędzia Google Trends. Pamiętaj jednak, że wybrana przez Ciebie branża nie może być zbyt nasycona. W przeciwnym razie będziesz mieć nie lada problemy z wybiciem się na tle konkurencji.

Asortyment do swojego sklepu możesz pozyskiwać na cztery różne sposoby:

  • zakupy w hurtowni — najpopularniejsze rozwiązanie, pozwalające stosunkowo niskim kosztem zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne towary,
  • zakupy u producenta — metoda wymagająca składania dużych zamówień, obniżających jednostkowe koszty produktu; przeznaczona dla największych sklepów z odpowiednim zapleczem magazynowym i sporymi obrotami,
  • dropshipping — współpraca z hurtowniami, które zajmują się magazynowaniem, pakowaniem i wysyłką towarów w imieniu sprzedawcy; pozwala obniżyć ryzyko inwestycyjne,
  • tworzenie rękodzieła — sposób przeznaczony dla uzdolnionych manualnie przedsiębiorców; pozwala zredukować koszty pozyskania towaru i uniknąć problemu bezpośredniej konkurencji.

2.     Załóż działalność gospodarczą

Rejestracja działalności gospodarczej nie jest koniecznością w przypadku prowadzenia sprzedaży internetowej, lecz taka decyzja zdecydowanie ułatwi Ci funkcjonowanie na rynku. Firmę z łatwością założysz online, a jedyne koszty, do jakich się w ten sposób zobowiążesz, to comiesięczne składki ZUS i wynagrodzenie dla biura rachunkowego.

Jeżeli zrezygnujesz z założenia firmy, będziesz prowadzić działalność nierejestrowaną. Taka forma biznesu ograniczy Twoje przychody do połowy minimalnego wynagrodzenia (1505 zł brutto w 2022 r.) i utrudni Ci nawiązywanie współpracy z licznymi kontrahentami (np. takimi jak hurtownie dropshippingowe). Zaoszczędzisz jednak na składkach ZUS i bez ryzyka przetestujesz swój pomysł na biznes.

3.     Ustal metody dostawy i formy płatności

Uruchamiając własny sklep internetowy, musisz zadbać o jego funkcjonalność. Okaże się on tym wygodniejszy dla klientów, im bardziej wyjdziesz naprzeciw ich potrzebom i oczekiwaniom. Mowa przede wszystkim o preferowanych przez nich metodach dostawy i formach płatności. Te pierwsze powinny obejmować:

  • dostawę pod wskazany adres (przez kuriera lub listonosza),
  • dostawę do paczkomatu,
  • dostawę do punktu partnerskiego,
  • transfer na dysk (w przypadku materiałów cyfrowych),
  • dostawę do placówki pocztowej,
  • dostawę do oddziału sklepu.

W zakresie płatności należy natomiast udostępnić użytkownikom między innymi:

  • szybkie przelewy,
  • wysyłki za pobraniem,
  • przelewy tradycyjne,
  • płatności gotówkowe,
  • płatności kartą,
  • płatności mobilne (np. BLIK),
  • płatności ratalne.

4.     Wybierz oprogramowanie sklepowe

Decyzja dotycząca oprogramowania e-commerce zaważy na sprawności uruchomienia sklepu i wygodzie jego prowadzenia. W Twoim interesie jest wybór kompleksowej platformy, która zagwarantuje Ci dostęp do takich funkcji jak:

  • kreator sklepu z gotowymi szablonami,
  • integracje z hurtowniami i dodatkowymi kanałami sprzedaży,
  • bramki płatności i usługi kurierskie,
  • narzędzia marketingowe,
  • system księgowy,
  • hosting,
  • certyfikat SSL,
  • wsparcie techniczne.

Na wszystkie te udogodnienia — i znacznie więcej — możesz liczyć w przypadku abonamentowych platform SaaS. Pozwalają one na wybór pakietu dostosowanego do Twoich potrzeb i zapewniają całkowitą samodzielność w zakresie obsługi zamówień.

5.     Załóż sklep i wprowadź do niego produkty

Zaprojektowanie sklepu internetowego i wprowadzenie na stronę danych produktowych może okazać się dla Ciebie nie lada utrapieniem. W przypadku użycia oprogramowania open source przyda Ci się prawdopodobnie pomoc doświadczonego informatyka. Prace pochłoną mnóstwo czasu i będą wymagały niemałego budżetu.

Sytuacja wygląda na szczęście zupełnie inaczej w przypadku oprogramowania abonamentowego. Obejmuje ono bowiem intuicyjny kreator stron z dostępem do edytowalnych szablonów, dzięki czemu możesz zupełnie samodzielnie uruchomić sklep zaledwie kilkoma kliknięciami. Odpowiednia platforma SaaS pozwoli Ci także od razu zintegrować witrynę z bramką płatności, usługami kurierów, dodatkowymi kanałami sprzedaży oraz hurtowniami.

Ta ostatnia funkcja zdecydowanie ułatwi Ci wprowadzenie produktów do sklepu. Zamiast robić to ręcznie, uruchomisz po prostu automatyczne pobieranie danych. Co istotne, będą one na bieżąco aktualizowane, więc w przypadku ewentualnej zmiany stanów magazynowych lub cen informacje na Twojej stronie zostaną dostosowane do bieżącej sytuacji.

6.     Zacznij działania marketingowe

Uruchomienie sklepu internetowego to dopiero początek Twojej pracy. Od tej pory musisz zajmować się obsługą zamówień i prowadzić odpowiednio zaplanowane działania marketingowe. Dzielą się one na płatne i darmowe. Wszystkie jednak wymagają sporych nakładów czasowych, więc zastanów się nad zatrudnieniem specjalisty lub — w dalszej perspektywie — nad współpracą z agencją reklamową.

Płatne działania reklamowe obejmują przede wszystkim:

  • kampanie Google Ads — emisja reklam (tekstowych, graficznych czy wideo) w wyszukiwarce Google, serwisach partnerskich, a także na YouTube i w Gmail,
  • kampanie Facebook Ads — reklamy na Facebooku, odznaczające się precyzyjnym targetowaniem i wysoką skutecznością,
  • porównywarki cen — płacąc za obecność w takich serwisach jak Ceneo, zwiększasz swoje zasięgi.

Darmowe działania marketingowe skupiają się natomiast wokół:

  • pozycjonowania — polegającego na zwiększaniu widoczności strony w wyszukiwarce,
  • content marketingu — obejmującego tworzenie i dystrybucję profesjonalnych treści,
  • mediów społecznościowych — pozwalających na kreowanie pozytywnego wizerunku i budowę grupy lojalnych odbiorców wokół marki.

7.     Połącz sklep z dodatkowymi kanałami sprzedaży

Choć witryna sklepu internetowego to podstawowy kanał sprzedaży w sieci, warto wzbogacić go także o dodatkowe. W ten sposób poszerzysz swoje zasięgi, zwiększając szanse na pozyskanie nowych klientów. Choć do dyspozycji masz całe mnóstwo różnych serwisów, w ich doborze kieruj się przede wszystkim zwyczajami swojej grupy docelowej. Powinny interesować Cię wyłącznie te miejsca, w których przebywają Twoi potencjalni klienci.

Do najskuteczniejszych kanałów sprzedażowych należą bez wątpienia:

  • Allegro — największy marketplace w Polsce, oferujący produkty z niemal każdej kategorii,
  • Ceneo — najbardziej rozpoznawalna porównywarka cen, oferująca także możliwość bezpośredniej finalizacji transakcji,
  • eBay — międzynarodowy serwis aukcyjny, przydatny zwłaszcza podczas ekspansji na rynki zagraniczne,
  • Empik Marketplace — portal skupiający się na kilkunastu kategoriach, w tym przede wszystkim na multimediach i książkach,
  • Morele — grupa tematycznych serwisów poświęconych takim kategoriom jak elektronika, sport i turystyka, dom i ogród, zabawki i artykuły dziecięce, kosmetyki,
  • OLX — serwis ogłoszeniowy, oferujący dostęp do specjalnej funkcji przesyłek.

Podsumowanie

Otwarcie sklepu internetowego w dzisiejszych czasach nie powinno sprawić problemów nikomu, kto potrafi posługiwać się komputerem. Potrzebujesz jedynie kompleksowej platformy e-commerce, oferującej dostęp do wszystkich niezbędnych funkcji sprzedażowo-marketingowych. Praktyczne integracje pozwolą Ci zautomatyzować kluczowe procesy i znacząco ułatwią obsługę zamówień. Więcej informacji na temat zakładania sklepu internetowego, znajdziesz pod adresem: https://blog.sky-shop.pl/jak-otworzyc-sklep-internetowy/

Wzrosną diety krajowe i zagraniczne przy podróżach służbowych

29 listopada 2022 roku wzrośnie wysokość diet, które przysługują pracownikom w przypadku służbowych podróży zagranicznych. Z kolei od 1 stycznia 2023 roku zmienią się stawki dotyczące wyjazdów krajowych. Nowe kwoty diet będą obowiązywać wszystkich pracowników, w tym zatrudnionych na postawie umowy o pracę.

Najwyższy czas na zmiany

Wysokość diety dla podróży służbowych w Polsce od 1 stycznia 2023 roku wyniesie 45 zł. Zmianę wprowadza opublikowane 14 listopada br. rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 25 października 2022 r. Zmienia ono obowiązujące dotychczas rozporządzenie w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej. Wysokość diety w tym roku już raz się zmieniła – 28 lipca została podniesiona do 38 zł. Wcześniejsza kwota 30 zł obowiązywała przez prawie 10 lat.

– W mojej ocenie nie powinno dochodzić do takich sytuacji, że stawka jest taka sama przez kilka lat. Minimalne wynagrodzenie w 2013 roku wynosiło 1600 zł, a w 2022 r. jest to już 3010 zł. Stawki diety powinno się dostosowywać do aktualnych realiów. Być może warto byłoby zastosować ich stałą, coroczną waloryzację np. o wartość inflacji – mówi Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w firmie inFakt.Wzrosną diety krajowe i zagraniczne przy podróżach służbowychWzrosną diety krajowe i zagraniczne przy podróżach służbowych 2Wzrosną diety krajowe i zagraniczne przy podróżach służbowych 3

Jak liczona jest dieta przy krajowej podróży służbowej?

Wysokość diety przy podróży służbowej uzależniona jest od czasu jej trwania:

  • poniżej 8h dieta nie przysługuje,
  • od 8 do 12h dieta wynosi 50% diety pełnej,
  • w przypadku 12h i więcej przysługuje pełna dieta.

Te zasady mają również zastosowanie w przypadku osób samozatrudnionych. Przedsiębiorcy przysługuje dieta, jeśli wykonuje działalność poza stałym miejscem jej prowadzenia. Należność nie jest wtedy wypłacana w gotówce, ale właściciel firmy może ją zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Przykładowo: przedsiębiorca z Gdańska w celu wykonania oferowanej usługi jedzie do Krakowa, z którego wyjechał 21 listopada o 8:00, a wrócił następnego dnia o godzinie 23:00. Do kosztów uzyskania przychodów może więc zaliczyć 76 zł (2 x 38 zł).

Wzrost stawek również w przypadku podróży zagranicznych

Rozporządzenie wprowadza również zmiany w obowiązujących od 2013 roku stawkach diet i ryczałtu za nocleg poza granicami Polski (zależą one od docelowego kraju podróży). Nowa wysokość diet w przypadku podróży zagranicznych ma zacząć obowiązywać 29 listopada 2022 r. Dla Czech kwota to 41 euro, dla Niemiec 49 euro, a dla Francji 50 euro. Wysokość diety przysługującej pracownikowi jest uzależniona od czasu trwania podróży:

  • do 8 godzin – przysługuje 1/3 diety zagranicznej,
  • ponad 8 do 12 godzin – przysługuje 1/2 diety zagranicznej,
  • ponad 12 godzin – przysługuje dieta w pełnej wysokości.

W przypadku zagranicznej podróży biznesowej, właściciel firmy także może zaliczyć dietę do kosztów uzyskania przychodu. Przykładowo: przedsiębiorca wyleciał z warszawskiego lotniska do Stanów Zjednoczonych 15 listopada o godzinie 8:00, a wrócił do Polski 20 listopada o godzinie 17:00. Podróż trwała 5 dni i 9 godzin, więc przedsiębiorcy będzie przysługiwało 5,5 diety. Za podróż do USA stawka diety to 59 dolarów, a więc podatnik zaliczy do kosztów uzyskania przychodów 324,5 dolarów. Walutę obcą należy przeliczyć na złotówki po średnim kursie z NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień sporządzenia dokumentu wyjazdu/rozliczenia. Przyjmując, że przedsiębiorca rozliczał podróż 21 listopada, pod uwagę należy wziąć kurs z 18 listopada – 4,5337 zł. Podatnik obniży swoją podstawę opodatkowania i składki zdrowotnej o 1471,19 zł.

Święto Dziękczynienia pomogło dolarowi

Typowe dane czwartkowe zostały opublikowane już w środę. Szwedzi podnoszą stopy procentowe, by walczyć z inflacją, a Turcja obniża stopy procentowe w tym samym czasie.

Dzień wolny w USA

Wczorajsze Święto Dziękczynienia to oczywiście dzień wolny w USA. W rezultacie nie można się dziwić, że na rynku działo się trochę mniej. Dane zostały opublikowane dzień wcześniej już w środę. Co ciekawe, dzień ten pozwolił się umocnić amerykańskiej walucie, aczkolwiek był to raczej wpływ korekty po ostatnich spadkach, które dotknęły dolara. Pomimo tej korekty amerykański dolar nadal znajduje się w okolicach 1,04 dolara za euro.

Szwedzi podnoszą stopy procentowe

Szwedzki bank centralny działa bardzo standardowo w porównaniu do tego opisywanego w kolejnym akapicie. Wczoraj podniósł stopy procentowe z 1,75% na 2,5%. Jest to próba utrzymania tempa względem EBC, które ostatnio obudziło się z letargu. Inflacja w Szwecji, podobnie jak w innych krajach, wyrwała się spod kontroli. Nie można się zatem dziwić, że stopy procentowe są podnoszone. 2,5% to nie wygląda na docelowy poziom przy inflacji wynoszącej 10,9%. Kurs korony szwedzkiej zareagował wzrostem na te dane. Jest to dowód na to, że część inwestorów oczekiwała, że wzrost może nie być jednak tak wysoki, jak faktycznie był.

Szaleństwo w Turcji trwa

Wczoraj Turcja obniżyła stopy procentowe z 10,5% do 9%. Tak, nie jest to literówka, naprawdę obniżono stopy procentowe w kraju z ponad 80% rosnącą inflacją. Dlaczego w Turcji przy wysokiej inflacji stopy spadają i to od dłuższego czasu, a w Polsce rosną? Tamtejszy bank centralny pod presją prezydenta zmuszony był odrzucić to, co jako ludzkość wiemy o walce z inflacją. Dotychczasowe sukcesy, którymi jest spowolnienie tempa wzrostu, są jednak zdaniem analityków wywołane tym, że społeczeństwo na tyle biednieje, że nie jest w stanie płacić już więcej. Kurs liry tureckiej jest tylko smutnym odwzorowaniem tej sytuacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Archicom podsumowuje trzeci kwartał 2022 roku

Archicom niezmiennie pozostaje liderem na wrocławskim rynku nieruchomości. Firma wypracowała w ciągu 3 kwartałów 2022 r. blisko 93 mln zł zysku netto. Tylko w trzecim kwartale deweloper sprzedał 113 mieszkań i dokonał 293 przekazań lokali we Wrocławiu. Efektywne prowadzenie działalności w niepewnym otoczeniu rynkowym jest możliwe dzięki przywiązaniu do długofalowej strategii nadającej priorytet jakości realizowanych projektów, a także rozwijaniu nowego statusu inwestycji zakładającego przygotowanie na nadejście sprzyjającej koniunktury.

Trzeci kwartał 2022 r. w branży nieruchomości to przede wszystkim dalsza niepewność uczestników rynku, ale także swoista stabilizacja. Ostatnie miesiące przyniosły również bardziej ograniczony dostęp do kredytów hipotecznych, a tym samym istotny wzrost liczby klientów gotówkowych w ogólnej strukturze transakcji zakupu, oraz rosnącą inflację i koszty – zarówno z perspektywy deweloperów, jak i nabywców mieszkań. W obecnych realiach ekonomicznych najlepiej radzą sobie organizacje, które dzięki doświadczeniu oraz zasobom, również finansowym, nie muszą podejmować pochopnych kroków w oczekiwaniu na sprzyjający etap cyklu koniunkturalnego.

Doświadczenie i spokój receptą na niepewne czasy

Stabilna sytuacja finansowa, bogate doświadczenie zgromadzone zarówno w czasach wysokiego, jak i niskiego popytu na nieruchomości, a także przemyślane zarządzanie inwestycjami stanowią remedium w obliczu aktualnych wyzwań rynkowych. Deweloperzy dysponujący wysokim poziomem gotówki, mogą dziś nie tylko utrzymać ciągłość biznesową, ale także z powodzeniem planować kolejne działania.

Funkcjonujemy na rynku nieruchomości od ponad 35 lat. Dzięki nabytej wiedzy i doświadczeniu potrafimy poradzić sobie w różnych fazach cyklu koniunkturalnego, zdając sobie sprawę z ich przemijalności. W trzecim kwartale 2022 r. sprzedaliśmy 113 i przekazaliśmy 293 mieszkania, ale przede wszystkim skupiliśmy się na rozwijaniu naszej koncepcji zakładającej wypracowanie pełnej gotowości do wprowadzenia do sprzedaży. To nowy status inwestycji, która pozwala nam optymalnie wykorzystać okres spowolnienia na rynku nieruchomości, a także kontrolować cały proces deweloperski. Jednocześnie posiadamy blisko 291 mln zł środków pieniężnych oraz dodatkowo dostępne linie kredytowe, dzięki czemu możemy spokojnie oczekiwać na atrakcyjne okazje dotyczące zakupu gruntów, a także zagwarantować interesariuszom i spółce bezpieczeństwo finansowe. Musimy mieć przy tym świadomość, że rynek nieruchomości dziś ewoluuje, a powolna stabilizacja na niższym niż dotychczas poziomie utrudni nam porównywanie do poprzednich lat, które w analogicznych okresach charakteryzowały się ponadprzeciętnymi wynikami – mówi Waldemar Olbryk, Prezes Zarządu Archicom S.A.

Archicom kontynuuje rozwój z uwzględnieniem nowego statusu inwestycji, dzięki czemu uwarunkowania makroekonomiczne nie wymuszają na firmie podejmowania impulsywnych decyzji biznesowych. W efekcie bacznych obserwacji rynku, a także przemyślanego zarządzania realizowanymi inwestycjami deweloper deklaruje dziś umiarkowany optymizm na nadchodzące miesiące.

Inwestycje sprzyjające budowaniu lokalnej tożsamości

Potrzeby mieszkańców od zawsze stanowiły priorytet wszelkich podejmowanych przez Archicom działań. Kreowanie przestrzeni doskonałej do życia, a także przedkładanie jakości realizowanych inwestycji ponad ich liczbę to główne wyznaczniki wieloletniej strategii dewelopera. Budowa długofalowych relacji z nabywcami mieszkań polega m.in. na stałym utrzymywaniu kontaktu ze wspólnotami mieszkaniowymi oraz zarządcami nieruchomości. Osiedla konsekwentnie budowane są w myśl koncepcji miasta 15-minutowego, które zamieszkuje dziś nawet 63% wszystkich mieszkańców inwestycji Archicom. Firma stawia na rozwój i dostarczanie nabywcom wysokiej jakości produktu, wspierającego realizację zobowiązań środowiskowych, a także motywowanie do zmiany nawyków na bardziej ekologiczne oraz stymulowanie budowy więzi społecznych.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców interweniuje u Premiera w sprawie niewywiązywania się z obowiązków przez PFR

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz podjął interwencję u Premiera Mateusza Morawieckiego w związku z niewywiązywaniem się przez Polski Fundusz Rozwoju S.A. z obowiązku informowania zarówno Rzecznika MŚP, jak i przedsiębiorców o rozpatrywaniu złożonych do PFR reklamacji w 27 sprawach dotyczących subwencji finansowych w ramach tarczy finansowej PFR 1.0 i 2.0.
21 listopada 2022 r. wystosował pisma w tej sprawie do Prezesa Rady Ministrów oraz Prezesa PFR S.A.

Wcześniej, 18 października 2022 r Rzecznik MŚP wystąpił do Ministra Rozwoju i Technologii z wnioskiem o podjęcie działań wobec PFR zapewniających skuteczną ochronę praw przedsiębiorców w związku z niewywiązywaniem się przez PFR z obowiązku informowania o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku, dotyczącym rozpoznania zgłoszeń wyjaśniających (reklamacji) złożonych przez Beneficjentów programów – ,,Tarcza Finansowa 1.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm” oraz ,,Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Mikro, Małych i Średnich Firm”.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii 3 listopada 2022 r. odpowiedziało, że nie jest organem uprawnionym do podjęcia czynności interwencyjnych wnioskowanych przez Rzecznika MŚP, ponieważ działania w zakresie wnioskowania, odwołań/reklamacji i wypłat realizuje wyłącznie PFR przy współpracy z bankami. Jak podkreśliło MRiT, nadzór właścicielski nad PFR sprawuje Prezes Rady Ministrów, wobec czego w przypadku zaistnienia jakichkolwiek wątpliwości lub podejrzeń co do prawidłowości realizacji ww. programów Rada Ministrów może zlecić przeprowadzenie kontroli stosownym organom w tym zakresie.

Rzecznik MŚP Adam Abramowicz podkreślił, że: PFR w zakresie realizacji ww. programów wykonuje zadania publiczne powierzone przez organy administracji rządowej, zaś odmowa wypłaty subwencji finansowej stanowi czynność z zakresu administracji publicznej dotyczącej uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa, i podlegać powinna sądowej kontroli legalności przez sądy administracyjne. Ponieważ jest inaczej i zastosowano w tych sprawach tryb cywilny, niekorzystny dla przedsiębiorców, to tym bardziej decyzje podejmowane przez PFR powinny być transparentne i poddane kontroli społecznej. Mam nadzieję, że interwencja Pana Premiera do tego doprowadzi.

Ponadto Rzecznik MŚP 4 listopada 2022 r., zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich dr hab. Marcina Wiącek, prof. UW o przeprowadzenie analizy pod kątem bezczynności PFR w kontekście Konstytucji RP oraz pod kątem wykonywania przez PFR zadań powierzonych przez organy administracji rządowej w kontekście podlegania kognicji sądów administracyjnych. RPO wystąpieniem z 18 listopada 2022 r. podjął interwencję w PFR w przedmiotowej sprawie.

Recesja spowodowana przez sektor technologiczny jest mało prawdopodobna, ponieważ zatrudnia on zbyt mało osób

Recesja spowodowana przez sektor technologiczny jest mało prawdopodobna, ponieważ zatrudnia on zbyt mało osób – Ben Laidler, eToro.

ZWOLNIENIA: Zwolnienia w największych firmach z sektora technologicznego, takich jak Amazon czy Twitter, wzrosły do 135 000 osób na całym świecie w 850 firmach, a inwestorzy obawiają się recesji spowodowanej przez bezrobotne białe kołnierzyki. Jest to mało prawdopodobne. Sektor ten zatrudnia zbyt mało pracowników, zatrudnia nadal, a zwolnienia mają charakter indywidualny. Sektor technologiczny doświadcza podwójnej fali normalizacji wzrostu po pandemii oraz gwałtownie obniżonych wycen opartych na obligacjach. Sektor technologiczny to ponad jedna trzecia indeksu S&P 500, ale tylko 3 proc. amerykańskiej siły roboczej, co stanowi kolejne wyraźne przypomnienie, że rynki akcji to nie to samo co gospodarki.

NIE MARTWMY SIĘ: Rynek pracy w USA zwalnia, ale technologia nie jest odpowiednim znakiem ostrzegawczym przed recesją z kilku powodów. Po pierwsze: nie zatrudnia zbyt wielu osób – bo tylko 3 proc. amerykańskiej siły roboczej, choć pracownicy tego sektora są dobrze opłacani. Szeroko komentowane 10 000 zwolnień w Amazonie to tylko 1 proc. wszystkich pracowników tej firmy. Po drugie, inne firmy technologiczne nadal zatrudniają. Najnowszy raport Challenger, Gray & Christmas – globalnej firmy zajmującej się outplacementem i zmianą ścieżki kariery z siedzibą w Chicago – dotyczący redukcji zatrudnienia, pokazuje, że w tym roku firmy technologiczne są na równi z firmami motoryzacyjnymi (28 000 zwolnień), ale ogłosiły prawie dwa razy więcej planów zatrudnienia (50 000 stanowisk). Po trzecie: sektor tech nie jest zazwyczaj dobrym wskaźnikiem ekonomicznym. Ostatni wzrost płac w USA wyniósł 260 000. Problemem jest zbyt silny – a nie zbyt słaby – popyt na rynku pracy.

BEZROBOCIE: Jednak osłabienie amerykańskiego rynku pracy nadchodzi i jest kluczowym czynnikiem w przywróceniu inflacji do 2 proc., będącej celem FED. Bezrobocie wzrosło z najniższego poziomu cyklu do 3,5 proc., wzrost płac wyraźnie spowalnia, a wyszukiwania w Google haseł dotyczących „redukcji zatrudnienia” osiągnęły najwyższy od ośmiu lat poziom. Nie zawsze przekłada się to na utratę miejsc pracy, ale będzie tłumić wydatki konsumpcyjne. Typowe „cykliczne” spowolnienie gospodarcze powoduje wzrost stopy bezrobocia o 2,3 pp, podczas gdy FED prognozuje bardziej łagodny wzrost – o 0,9 pp. W kontekście 158-milionowej siły roboczej, oba te wskaźniki są bolesne.

Krajowy System Cyberbezpieczeństwa (KSC) musi poczekać na dyrektywę NIS 2

W ostatnim czasie obserwujemy istotny wzrost znaczenia i zainteresowania kwestiami cyberbezpieczeństwa. Jest to naturalny efekt tego, że wiele procesów – zarówno w naszym codziennym życiu, jak i w działalności przedsiębiorstw – przeniosła się do świata cyfrowego. Z drugiej strony mamy rosnącą zarówno liczbę, jak i skalę niebezpieczeństw, zagrożeń w świecie cyfrowym. W związku z tym obserwujemy również wzrost znaczenia regulacji dotyczących cyberbezpieczeństwa. Co chwila pojawiają się nowe przepisy. We wrześniu 2020 r. Minister Cyfryzacji przedstawił projekt nowelizacji Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa (KSC). Prace nad nim trwają już prawie dwa lata – a projekt podlegał zasadniczym zmianom. Wbrew dobrym praktykom i postanowieniom Regulaminu Pracy Rady Ministrów, nie wszystkie zmiany wprowadzane w ramach prac nad nowelizacją KSC poddano konsultacjom społecznym. Jednocześnie na poziomie Unii Europejskiej obecnie już w zasadzie na finiszu jest projekt nowej dyrektywy dotyczącej cyberbezpieczeństwa – dyrektywy NIS 2, która w całości zastąpi dyrektywę NIS – czyli główny akt prawny dotyczący cyberbezpieczeństwa. Co istotne, przepisy te będą musiały zostać implementowane do krajowych porządków prawnych wszystkich państw w Unii Europejskiej. Dlatego kontynuowanie prac nad KSC powinno zostać wstrzymane, tak aby uwzględnić zapisy dyrektywy NIS2. W przeciwnym razie może się okazać, że nowa wersja krajowych przepisów za chwilę będzie wymagać kolejnych zmian.

– Wdrożenie dyrektywy NIS 2 to nie będzie prosty proces z uwagi na poziom skomplikowania oraz zakres zmian. Tymczasem w Polsce toczy się proces związany z projektowanymi zmianami do polskiej ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Niezależnie od kontrowersji, które ten projekt budził i chyba nadal budzi – związanych z instytucjami, jakie wprowadza, ale również z zarzutami, jakie pojawiają się odnośnie tego, że proces konsultacji społecznych nie był w pełni prawidłowy – wydaje się, że procedowanie tych dwóch aktów równoległe jest nieefektywne – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce. – Może to doprowadzić do sytuacji, w której równolegle będziemy mieli dwa duże projekty zmieniające porządek prawny i regulacyjny w zakresie cyberbezpieczeństwa. Jeżeli dojdzie do przyjęcia zmian w KSC – za chwilę może się okazać, że konieczne jest wdrożenie kolejnych zmian, które będą efektem implementacji dyrektywy NIS 2. Obowiązek jej wdrożenia nieuchronnie przyjdzie. Taki stan rzeczy w obszarze cyberbezpieczeństwa nie wydaje się sprzyjać ani przedsiębiorcom, ani ogólnemu poziomowi bezpieczeństwa w kraju. Cyberbezpieczeństwo jest takim obszarem, który wymaga spokoju i pełnej analizy skutków regulacji dla przedsiębiorców i dla poziomu cyberochrony. Mając to wszystko na uwadze wydaje się, że obecnie zdecydowanie bardziej właściwym rozwiązaniem byłoby zatrzymanie prac legislacyjnych i zastanowienie się nad połączeniem obu tych projektów – a następnie procedowanie ich wspólnie, jako jednego projektu. Takiego, który z jednej strony przejmowałby część rozwiązań instytucji planowanych w obecnej nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, a z drugiej strony wdrażałby zmiany wynikające z dyrektywy NIS 2. Podsumowując, Krajowy System Cyberbezpieczeństwa powinien poczekać na dyrektywę NIS 2 tak, aby prawidłowo wdrożyć wszystkie nowe obowiązki wynikające z tego aktu prawnego – rekomenduje Piszewski.

Ponad 4 mln osób z prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym

Według opublikowanych przez Polską Izbę Ubezpieczeń danych liczba osób korzystających z dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych na koniec trzeciego kwartału 2022 r. wynosiła 4,08 mln. To o 10,6% więcej niż rok wcześniej. Oznacza to, że Polacy doceniają ochronę i wsparcie, jakie dają im ubezpieczenia zdrowotne. Jednak oprócz samych liczb, ważniejsza moim zdaniem jest zmiana podejścia ubezpieczonych do korzystania z ochrony.

Chętnie korzystamy z ubezpieczenia

Analizując nasze dane, zauważyliśmy, że liczba świadczeń zamawianych i zrealizowanych przez naszych ubezpieczonych wzrosła w ciągu tego roku o 40% w porównaniu z 2021 r. Wpłynęły na to moim zdaniem trzy czynniki. Po pierwsze nadrabiamy zaległości zdrowotne spowodowane przez lockdowny pandemiczne. Po drugie, pracodawcy jeszcze bardziej niż wcześniej doceniają rolę grupowych ubezpieczeń zdrowotnych jako benefitu pracowniczego i sukcesywnie ulepszają programy medyczne oferowane pracownikom. Przede wszystkim, przy okazji zmian rocznicowych, poszerzają zakresy polis o najważniejsze świadczenia profilaktyczne. To wiąże się z trzecim czynnikiem: Polacy zaczęli uważniej podchodzić do swojego zdrowia i podejmować środki zapobiegawcze, czyli wzrosła rola i udział profilaktyki w ogólnej liczbie realizowanych konsultacji i badań medycznych. Zdecydowanie wzrosło zainteresowanie opieką onkologiczną – liczba konsultacji zwiększyła się o 53%, a badań histopatologicznych, służących ocenie stadium choroby, ponad 2,5-krotnie. Zapotrzebowanie na opiekę onkologiczną zapewne będzie dalej rosnąć.

Jak kupujemy ubezpieczenia?

Osoby zainteresowane ubezpieczeniem niezmiennie zwracają uwagę na jakość ochrony i listę placówek medycznych, w których mogą otrzymać pomoc. Jest to również istotne dla pracodawców w kontekście obowiązkowych badań z zakresu medycyny pracy. Im większa liczba placówek dostępnych w ubezpieczeniu, tym większa szansa na sprawną, bezgotówkową realizację niezbędnych świadczeń. Pamiętajmy, że z polis zdrowotnych korzystają nie tylko mieszkańcy miast o dużym nasyceniu placówek prywatnych, a mieszkańcy całej Polski. Ważna zatem jest także możliwość refundacji kosztów wizyt w przychodniach spoza listy ubezpieczyciela.

Beata Tylke, Dyrektor Sprzedaży Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w SALTUS Ubezpieczenia

PIU: ubezpieczenia zdrowotne po III kwartałach 2022

Liczba objętych prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym wzrosła o 10,6 proc. i wyniosła 4,08 mln osób na koniec trzeciego kwartału 2022 r. Na prywatne polisy Polacy wydali blisko 880 mln złotych – o 12,45 proc. więcej r/r. Polacy chętniej korzystają z dodatkowej ochrony, szczególnie, że dostępne na rynku produkty są coraz bardziej kompleksowe. Dzięki nim łatwiej m.in. zniwelować dług zdrowotny.

  • 878,7 mln zł – składka przypisana brutto w ubezpieczeniach zdrowotnych na koniec trzeciego kwartału 2022 r.
  • 4,08 mln – liczba korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce.

Rośnie zainteresowanie kompleksową ochroną zdrowia

Niemal 11-procentowy wzrost liczby osób objętych ubezpieczeniem zdrowotnym, pokazuje, że traktujemy je jako doskonałe uzupełnienie publicznego systemu i narzędzie pozwalające skutecznie dbać o zdrowie.

Produkty oferowane przez ubezpieczycieli są coraz bardziej rozbudowane – oprócz podstawowej ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, warunki umowy obejmują dostęp do kompleksowych badań i profilaktyki. Ułatwiają systematyczną kontrolę stanu zdrowia. Wielu ubezpieczycieli aktywnie promuje zdrowy tryb życia, udostępnia pomoc psychologa, dietetyka, karnety na zajęcia sportowe itd. To dobry kierunek, zgodny z najnowszym podejściem w zdrowiu publicznym.

– Nasze zdrowie zależy przede wszystkim od nas samych – naszych nawyków i trybu życia, ale również od dostępu do opieki zdrowotnej. Tym czynnikom wychodzą dziś naprzeciw prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Potrzeby zdrowotne Polaków są ogromne i cały czas rosną, więc prywatne polisy będą wciąż bardzo potrzebne. Mowa oczywiście o ubezpieczeniach gwarantujących kompleksową opiekę, szczególnie dla osób aktywnych zawodowo. Poprawa ich stanu zdrowia przełoży się bezpośrednio na dobrobyt nas wszystkich. PIU przedstawiała już wiele różnych projektów wsparcia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, udowadniając, że rozwiązania te przyniosą wymierne korzyści Polakom, systemowi opieki zdrowotnej i państwu ‒ komentuje Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Potrzebujemy prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych

NFZ informuje, że wydaje coraz więcej pieniędzy na opiekę zdrowotną. Niestety galopująca inflacja medyczna, która przekroczyła już 20 proc., sprawia, że nie przekłada się to na większą liczbę świadczeń, ani poprawę stanu zdrowia Polaków. Ustawa pozwalająca na przeniesienie finansowania części świadczeń z budżetu państwa do NFZ nie poprawi tej sytuacji. Chodzi tu m.in. o wysokospecjalistyczne procedury, ratownictwo medyczne czy leki dla kobiet w ciąży i osób w wieku 75+. Budżet NFZ związany jest ponadto z PKB, którego wzrost zgodnie z prognozami NBP, spadnie w 2023 r. do 0,7 proc.

– Niesprawny system publicznej ochrony zdrowia, brak wsparcia dla dodatkowych ubezpieczeń, rosnący dług zdrowotny, a także inflacja, fale uchodźców i wiele innych współczesnych nieszczęść to przepis na kryzys zdrowia w społeczeństwie. Nie pomaga również niedobór kadry medycznej, jej wypalenie zawodowe, ani syndrom stresu pourazowego po pandemii coraz częściej występujący w tej grupie zawodowej. Publicznych środków nie wystarczy, aby uzdrowić system. Nie przypadkowo więc ubezpieczenia zdrowotne stają się coraz bardziej popularne, mimo że nadal nie zostały włączone do systemu opieki zdrowia w Polsce ‒ dodaje Dorota M. Fal.

Obawy o zdrowie – ciągle istotne

Stan zdrowia Polaków budzi w nas od dawna uzasadniony lęk. Wskazują na to wyniki trzeciej edycji badania „Mapy ryzyka Polaków”, przeprowadzonej przez PIU, gdzie na pierwszym miejscu wśród zestawienia największych obaw znalazł się strach przed chorobą i utratą zdrowia. Podobnie było w poprzednich falach badania – problemy ze zdrowiem stanowiły naszą największą obawę. Według „Mapy ryzyka Polaków” 7 na 10 ankietowanych boi się dziś braku dostępności opieki medycznej, a 79 proc. respondentów obawia się nowotworów[1].

W Polsce rośnie śmiertelność z powodu chorób cywilizacyjnych – sercowo-naczyniowych, nowotworów złośliwych i cukrzycy. Według GUS stanowią one najczęstszą przyczynę zgonów w kraju (65 proc.)[2]. Kolejnym wyzwaniem jest narastający problem otyłości w społeczeństwie. Dane NFZ i GUS pokazują, że ok. 60 proc. Polaków ma nadwagę, a 25 proc. otyłość[3]. Niepokój budzi również nasz stan psychiczny, na który istotny wpływ wywarła pandemia. Blisko 40 proc. Polaków przyznaje, że w czasie jej trwania pogorszyło się ich zdrowie psychiczne[4]. Ostatnie lata wiążą się również ze wzrostem niezaspokojonych potrzeb w zakresie badań medycznych. Zgodnie z analizą PZUW w 2019 r. odsetek ten wynosił 4,2 proc., zaś wiosną 2022 r. aż 30 proc.[5]

[1] Badania „Mapa ryzyka Polaków” na zlecenie PIU przeprowadziła firma SW Research. Badania odbywały się w lutym 2020 r., 2021 r. i 2022 r. Każde na próbie ponad 2000 respondentów. Badania przeprowadzono metodą CAWI. Głównym celem badania było zidentyfikowanie kluczowych czynników ryzyka dla Polaków pod kątem oceny obawy i prawdopodobieństwa.

[2] GUS, Raport 2020. Polska na drodze zrównoważonego rozwoju, https://raportsdg.stat.gov.pl/2020/cel3.html

[3] NFZ, GUS https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/prezentacja-raportu-cukier-otylosc-konsekwencje,7296.html

[4] Badanie „Pandemia vs. kondycja psychiczna Polaków”, zrealizowane przez UCE RESEARCH dla platformy ePsycholodzy.pl

[5] PZUW, „Raport o zdrowiu Polaków. Diagnoza po pandemii COVID-19”, 2022, https://media.pzu.pl/informacje-prasowe/szczegoly/Raport_o_zdrowiu_Polakow

Sytuacja w Niemczech daleka od krytycznej

Amerykanie wczoraj świętowali. Na europejskich parkietach dominował zielony kolor. DAX zyskał 0,78 proc. natomiast WIG20 aż 2,35 proc. Kurs EUR/USD zbliżył się do maksimum z 15 listopada i cały czas utrzymuje się powyżej 1,04. Poznaliśmy indeks Ifo oraz protokół z październikowego posiedzenia EBC. W Chinach rośnie liczba osób zakażonych na covid i osiąga rekordowe poziomy.

Z powodu braku danych z USA, większa uwaga skupiona jest na czołowej gospodarce europejskiej. Zaprezentowany wczoraj indeks Ifo, wskazuje, że firmy obserwują pewną poprawę otoczenia gospodarczego. W ostatnich tygodniach spadło ryzyko racjonowania gazu a rząd Niemiec masowo zwiększył pakiety pomocowe. Dodatkowo zmniejszyły się braki w zaopatrzeniu.

Bieżąca sytuacja biznesowa lekko się pogorszyła do 93,1 pkt., jednak oczekiwania na najbliższe sześć miesięcy znacznie się poprawiły (z 75,9 do 80 pkt.). W rezultacie, niezwykle duża rozbieżność pomiędzy dość solidną oceną obecnej sytuacji biznesowej a pesymistycznymi oczekiwaniami przedsiębiorców nieco się zmniejszyła. Główny wskaźnik klimatu biznesowego urósł do 86,3 pkt.

Pomimo nadal prawdopodobnej recesji w Niemczech, w ostatnim czasie pojawiły się pewne oznaki złagodzenia, które przemawiają za tym, że nie dojdzie do załamania gospodarki jak w przypadku kryzysu finansowego w latach 2008 – 2009 czy jak po wybuchu pandemii.
Magazyny gazu w Niemczech są wypełnione po brzegi, do tego dochodzą wysokie dostawy i znaczne oszczędności. Pogoda jak na razie jest sprzyjająca. To wszystko powoduje, że racjonowanie gazu jest obecnie mało prawdopodobne. Po drugie, pakiety pomocowe rządu federalnego są obecnie tak duże, że w ujęciu arytmetycznym w dużej mierze równoważą wzrost kosztów importu energii. To stabilizuje gospodarkę, choć duże wydatki obciążają budżet i przemawiają za większą inflacją w dłuższym terminie. Do tego należy dodać, że wyraźnie złagodniały „wąskie gardła” podażowe. Podczas gdy w szczytowym momencie około 80 proc. niemieckich przedsiębiorstw produkcyjnych skarżyło się, że ich produkcja jest utrudniona przez brak materiałów wyjściowych, w listopadzie liczba ta spadła do 59,3 proc. – według Ifo.

Relacja z październikowego posiedzenia Rady EBC potwierdza, że dalsze podwyżki stóp są prawdopodobne. Jednocześnie nie otrzymaliśmy żadnych wskazówek co do tempa dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. EBC planuje nadal przeciwdziałać ryzyku rozchwiania długoterminowych oczekiwań inflacyjnych i ewentualnej spirali płacowo cenowej. Rada w szczególności zaniepokojona jest wskaźnikiem bazowym. W protokole podkreślono, że ostatnie odczyty dynamiki wzrostu cen nie były uspakajające oraz to, że dane w dalszym ciągu kształtują się powyżej oczekiwań. Jeśli chodzi o grudniowe posiedzenie, Rada będzie miała do dyspozycji więcej informacji, co uznano za szczególnie cenne w świetle dużej zmienności rynkowej i niepewności, które charakteryzują obecne otoczenie. Nowe projekcje dostarczą więcej informacji w horyzoncie do 2025 roku. Dodatkowo pozwolą one ocenić, jak zwiększone ryzyko recesji, rozwój cen towarów i zacieśnienie warunków finansowych od czasu wrześniowego posiedzenia wpłyną na średnioterminowe perspektywy inflacyjne. W Europie dobre nastroje się utrzymują pomimo pogarszającej się sytuacji epidemicznej w Chinach. Oficjalne statystyki wykazały, że liczba nowych przypadków covid wzrosła w środę o ponad 30 000, przekraczając szczyt z kwietnia, kiedy to wybuchła epidemia w Szanghaju. Niektóre lokalne rządy powróciły do blokad. Taka sytuacja nastąpiła w Zhengzhou – gdzie znajdują się największe zakłady produkujące smartfony. Pekin buduje tymczasowe miejsca kwarantanny. Wzrosło bowiem zapotrzebowanie na przestrzeń do izolowania zainfekowanych osób. Optymistyczną wiadomością jest to, że pojawiają się doniesienia o większym wsparciu dla deweloperów w Państwie Środka. Niektóre z największych banków państwowych oferują nowe kredyty dla kilku dużych przedsiębiorstw budowlanych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Develia zaoferuje inwestorom 3-letnie obligacje

Zarząd Develii podjął uchwałę o rozpoczęciu emisji obligacji o wartości do 20 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o WIBOR 3M powiększony o marżę 4,1 proc. Zapisy rozpoczną się 28 listopada, funkcję organizatora konsorcjum pełni Michael/Ström Dom Maklerski, a zapisy będzie można składać również w Domu Maklerskim BDM, Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska, IPOPEMA Securities, Noble Securities oraz Domu Maklerskim Banku BPS. Obligacje będę oferowane w ramach publicznego programu na bazie prospektu zatwierdzonego przez KNF w październiku 2022 r.

Rozpoczynająca się emisja jest dla Develii formą dywersyfikacji finansowania. Dotychczas korzystaliśmy przede wszystkim z kredytów bankowych i obligacji oferowanych funduszom inwestycyjnym. W ostatnich 10 latach wyemitowaliśmy obligacje o łącznej wartości 1,3 mld zł, z czego ponad 900 mln zł zostało już terminowo wykupionych. Ta wieloletnia historia na rynku obligacji, pozycja jednego z liderów rynku deweloperskiego w Polsce oraz dobra sytuacja finansowa, która jeszcze się wzmocni po finalizacji negocjowanej sprzedaży projektów komercyjnych, sprawiają, że emisja jest ciekawą propozycją dla inwestorów – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Dodatkowe finansowanie od inwestorów detalicznych pozwoli na jeszcze lepsze przygotowanie się na spowolnienie na rynku i wykorzystanie pojawiających się szans inwestycyjnychdodaje Paweł Ruszczak.

Emisja do 20 tys. obligacji o wartości nominalnej 1 000 zł każda stanowi pierwszy etap realizacji programu publicznych emisji ustanowionego w lipcu 2022 r. Emisja jest prowadzona na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF 26 października 2022 r. Oprocentowanie obligacji będzie oparte o WIBOR 3M powiększony o marżę 4,1 proc. Odsetki będą wypłacane co 3 miesiące, a wykup nastąpi 20 grudnia 2025 r.

Zapisy na obligacje będą przyjmowane od 28 listopada do 9 grudnia 2022 r. Organizatorem konsorcjum dystrybucyjnego obligacji jest Michael/Ström Dom Maklerski. Podmiot ten jest wiodącym niebankowym domem maklerskim, specjalizującym się w pozyskiwaniu finasowania dla firm na drodze emisji obligacji, z dorobkiem blisko 250 transakcji o łącznej wartości przekraczającej 4 mld zł. W skład konsorcjum przyjmującego zapisy na obligacje wchodzą: Dom Maklerski BDM, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska, IPOPEMA Securities, Noble Securities oraz Dom Maklerski Banku BPS.

Przydział obligacji planowany jest 20 grudnia 2022 r., a debiut na rynku Catalyst 23 grudnia 2022 r. Szczegółowe informacje na temat prowadzonej emisji zawarte są w Ostatecznych Warunkach Emisji Obligacji.

Ustanowiony w lipcu 2022 r. program obligacji o wartości do 150 mln zł pozwala na emitowanie papierów dłużnych w jednej lub wielu seriach. Obligacje mogą być emitowane jako walory niezabezpieczone. Obligacje będą wprowadzane do obrotu na rynku regulowanym GPW Catalyst.

Develia w okresie od 2012 r. wyemitowała obligacje o łącznej wartości 1,3 mld zł, z czego 920 mln zł zostało już wykupionych. Aktualnie na Catalyst notowane są cztery serie o łącznej wartości 380 mln zł z terminami wykupów między majem 2023 r. a październikiem 2024 r.

Na koniec września 2022 r. Grupa Develia posiadała 409 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych. Na koniec III kwartału 2022 r. zobowiązania finansowe wyniosły 723,6 mln zł w porównaniu z 956,4 mln zł na koniec 2021 r.

Black Friday 2022: pomimo rekordowej inflacji zainteresowanie zakupowym świętem wyższe niż rok temu

Wyprzedaże z okazji Black Friday stały się już tradycją. Jak co roku, z końcem listopada startują kampanie z atrakcyjnymi ofertami, zachęcające konsumentów do skorzystania z okazji i kupna wybranego produktu w nowej, lepszej cenie. Wydawać by się mogło, że obecnie – w dobie rekordowej inflacji – entuzjazm Polaków względem zakupowego szaleństwa osłabnie. Tymczasem, jak wynika z raportu „Dyskusje o Black Friday w social mediach – 2022”, opublikowanego przez PSMM Monitoring & More oraz dentsu Polska, mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem zainteresowania konsumentów względem roku ubiegłego. Black Friday 2022

Dane zgromadzone przez PSMM Monitoring & More oraz dentsu Polska w okresie od 21 października do 20 listopada 2022 roku są analizą aż 23 tys. opinii i komentarzy oraz 617 tys. interakcji pod opublikowanymi postami. Większość, bo aż 75% publikacji, miało charakter neutralny. Wzmianki te stanowiły jedynie subiektywne źródło informacji o promocjach i ofertach. Przekaz z reguły ograniczał się do rozmów o aktualnych ofertach czy chęci upolowania okazji. Zaledwie 3% wpisów w niekorzystny sposób przedstawiało zakupowe święto. Negatywne opinie dotyczyły marketingowych sztuczek stosowanych przez marki. Część spośród internautów wskazywała, że podczas Black Friday może dochodzić do manipulacji cenami.Black Friday 2022 2

Choć w Polsce mamy obecnie do czynienia z rekordową inflacją, zainteresowanie Black Friday nie maleje. – Przeprowadzona analiza wykazała, że zainteresowanie użytkowników mediów społecznościowych tematem Black Friday jest wyższe niż rok temu. Pokazuje to, że w dzisiejszych czasach, kiedy przyszło nam mierzyć się z rekordowo wysoką inflacją, w Black Friday upatrujemy okazję do kupienia ubrań, butów czy prezentów świątecznych w zdecydowanie niższych, promocyjnych cenach – tłumaczy Izabela Grzechnik, project manager for new research and development w PSMM Monitoring & More.

W przekazie medialnym dominowały nawiązania do poziomu zniżek, dobrych lub wręcz doskonałych okazji, atrakcyjnych cen, kodów rabatowych i wyjątkowych promocji. – Black Friday to bez wątpienia jedno z najważniejszych zakupowych świąt w roku i najważniejszy moment zakupowy dla klientów z branży e-commerce. Jak wynika z raportu PSMM Monitoring & More od przeszło miesiąca internet „huczy” od liczby wzmianek i opinii na temat planów zakupowych Polaków. Wielu z naszych klientów działania „teaser’owe” przed Black November rozpoczęło już pod koniec października! Jedno jest pewne – choć zainteresowanie Black Friday jest duże, obecna sytuacja na rynku sprawia, że Polacy z pewnością postawią na bardziej przemyślane zakupy, a to stanowi dla marek duże wyzwanie – komentuje Weronika Szczepanik, Client Performance Manager, dentsu Polska.

Więcej danych na temat Black Friday w raporcie „Dyskusje o Black Friday w social mediach – 2022”: https://psmm.pl/wp-content/uploads/2022/11/black-friday-w-social-mediach-2022.pdf

Mabion kolejny raz zwiększa przychody – wyniki po 3 kw. 2022 r.

  • Skuteczna komercjalizacja usług kontraktowych (CDMO) świadczonych dla Novavax zapewnia Mabion czwarty z rzędu kwartał istotnych przychodów, które w 3Q 2022 wyniosły 38,5 mln PLN
  • Po trzech kwartałach 2022 Mabion wypracował:
  • 121,0 mln PLN przychodów
  • 10,8 mln PLN EBITDA
  • 3,8 mln PLN EBIT
  • 7,5 mln PLN zysku netto
  • Od początku współpracy do dnia publikacji sprawozdania (24.11.2022) Spółka otrzymała ponad 48 mln USD płatności od Novavax, z czego 16,5 mln USD otrzymano po dniu bilansowym 30.09.2022
  • Saldo gotówki na dzień 30.09.2022 wyniosło 10,6 mln PLN
  • Mabion podał przedział spodziewanych przychodów z kontraktu z Novavax w całym roku 2022, które wyniosą od 150 mln PLN do 160 mln PLN, z czego poziom przychodów nieuwzględniający przychodów z zakupów materiałów, a jedynie przychody ze sprzedaży oraz leasingu wyniesie od 80 mln PLN do 90 mln PLN
  • W dniu 18.10.2022 Mabion otrzymał zgodę Komitetu kredytowego Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) na udzielenie finansowania w postaci kredytu długoterminowego na kwotę 15 mln USD
  • 22 września br. Spółka zawarła aneksy rozszerzające i przedłużające zakres współpracy z Novavax
  • Trwająca umowa na wytwarzanie komercyjne została przedłużona do końca 2026 roku (tj. o dodatkowy rok)
  • Kontrakt rozszerzono o możliwość nawiązania współpracy i produkcji antygenu będącego substancją czynną dla szczepionki w wersji Omicron
  • Mabion będzie otrzymywał wynagrodzenie za wytworzone serie produktu albo wynagrodzenie za gotowość do wytwarzania produktu
  • Nowa formuła wynagrodzenia umacnia stabilność finansową Spółki co najmniej do 2Q 2024, gwarantując płatności indeksowane wskaźnikiem inflacji
  • Wartość realizowanej Umowy to 372 mln USD, Mabion otrzymuje regularne płatności w USD
  • Podpisany aneks spowodował modyfikację kontraktu, który został ujęty tak, jak gdyby na dzień jego podpisania doszło do rozwiązania dotychczasowej umowy i do zawarcia nowej. Na dzień bilansowy Spółka dokonała szacunków w modelu rozliczenia przychodów w oparciu o wartość kontraktu odpowiadającej sumie przychodów zagwarantowanych w okresie do 2Q 2024
  • Systematyczna monetyzacja budowanych przez lata kompetencji w obszarze usług CDMO skutkuje zawarciem 8 dodatkowych zleceń SOW (ang. Statement of Work) z Novavax na przestrzeni 2022 roku

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 2021 2Q 2021 3Q 2021 4Q 2021 1Q 2022 2Q 2022 3Q 2022
Przychody razem (w tym) 1,6 55,3 38,6 43,9 38,5
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1
Koszt własny sprzedaży 21,0 21,8 33,3 29,9
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 34,3 16,8 10,7 8,6
Marża brutto ze sprzedaży bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 69,7% 56,2% 55,7%
Marża brutto na sprzedaży n/a 100% n/a 62,0% 43,5% 24,3% 22,3%
EBITDA (11,9) (2,3) (14,2) 27,4 9,6 5,6 (4,4)
Marża EBITDA bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 39,9% 29,6% n/a
Marża EBITDA n/a n/a n/a 49,6% 24,9% 12,8% n/a
Amortyzacja 2,2 2,1 2,1 2,4 2,5 2,5 2,0
EBIT (14,1) (4,4) (16,3) 25,0 7,1 3,1 (6,4)
Marża EBIT bez przychodów materiałowych n/a n/a n/a n/a 29,4% 16,3% n/a
Marża EBIT n/a n/a n/a 45,2% 18,4% 7,0% n/a
Przychody/koszty finansowe netto (3,0) 1,9 0,7 (0,1)  0,3 2,0 1,4
Zysk/strata brutto (17,1) (2,5) (15,6) 24,9 7,4 5,1 (5,1)
Podatek dochodowy (12,2)
Zysk/strata netto (17,1) (2,5) (15,6) 37,1 7,4 5,1 (5,1)

Tabela 2. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu narastającym

Dane w mln PLN   1Q-3Q 2021 1Q-3Q 2022
Przychody   1,6 121,0
Koszt własny sprzedaży   85,0
Zysk brutto na sprzedaży   1,6 36,0
Marża brutto na sprzedaży   100% 29,8%
EBITDA   (28,4) 10,8
Marża EBITDA   n/a 8,9%
Amortyzacja   6,4 7,1
EBIT   (34,8) 3,8
Marża EBIT   n/a 3,1%
Przychody/koszty finansowe netto   (0,4) 3,8
Zysk/strata brutto   (35,2) 7,5
Podatek dochodowy  
Zysk/strata netto (35,2) 7,5

 „Ostatnie kwartały to okres udanej współpracy z Novavax, która stabilizuje naszą pozycję finansową oraz pozwala na planowanie dalszych kroków w kierunku dynamicznego rozwoju Spółki jako zintegrowanej firmy świadczącej usługi CDMO. Dzięki podpisanym we wrześniu br. aneksom do umowy z Novavax, nasza współpraca została wydłużona do 2026 roku oraz uzupełniliśmy kontrakt o zapis dotyczący zapewnienia odpłatnego dostępu do zdolności produkcyjnych Spółki w postaci zarezerwowanych slotów produkcyjnych. Takie rozwiązanie daje nam przewidywalność przepływów operacyjnych oraz zwiększa naszą atrakcyjność u potencjalnych partnerów biznesowych, w tym podmiotów zainteresowanych finansowaniem naszej działalności. W październiku br. otrzymaliśmy zgodę komitetu kredytowego EBOR na udzielenie nam finansowania w kwocie 15 mln USD. Udzielona zgoda komitetu kredytowego jest kluczowym krokiem do zrealizowania zakładanych planów inwestycyjnych, które zwiększą moce wytwórcze istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim” mówi Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A. ”Systematycznie zwiększamy zakres prac w ramach umowy produkcyjnej zawartej z firmą Novavax. Kolejne, dziewiąte zlecenie podpisaliśmy dosłownie przedwczoraj. W miarę większego zaawansowania prac dla Novavax i wzrostu skali produkcji stawiamy sobie za cel osiągnięcie jeszcze lepszych wyników finansowych w kolejnych kwartałach dodaje Krzysztof Kaczmarczyk.

Perspektywa finansowa

W 3Q 2022 r. Spółka wygenerowała 38,5 mln PLN przychodów, z czego 14,1 mln PLN z tytułu realizacji usługi na rzecz Novavax oraz 1,3 mln PLN komponentu leasingowego. Pozostałą część przychodów stanowi bezmarżowy zakup materiałów. W ostatnim kwartale Spółka wygenerowała bardzo dobrą rentowność na usługach wytwarzania, powtarzając poziom marży brutto ze sprzedaży z 2Q br., tj. blisko 61%. Na poziomie EBITDA Spółka zanotowała wynik w wysokości (4,4) mln PLN Strata netto wyniosła (5,1) mln PLN. Na poziom wyniku 3Q wpłynęła rezerwa w kwocie 1 mln EUR na niezafakturowane koszty badania klinicznego dotyczące projektu Mabion CD20 oraz koszty utylizacji materiałów w kwocie 1,3 mln PLN.

Mabion od początku współpracy z Novavax do końca 3 kwartału 2022 roku otrzymał płatności z tytułu realizacji umowy w wysokości blisko 32 mln USD, a dodatkowo, po 30.09.2022 r. kwotę 16,5 mln USD, stąd na koniec 3 kwartału w bilansie Spółki widoczna jest wysoka pozycja należności handlowych. Ogółem od dnia rozpoczęcia współpracy do dnia publikacji sprawozdania finansowego (24.11.2022) otrzymane płatności od Novavax wzrosły do blisko 48,5 mln USD. Dodatkowo, biorąc pod uwagę finansowanie dłużne, uzgodnione wstępnie przez spółkę z EBOR, Mabion ma bardzo dobrą sytuację gotówkową pozwalającą na dalszy rozwój skali działalności, pozyskiwanie nowych klientów i inwestycje. Na dzień przekazania sprawozdania Mabion w całości spłacił również pożyczkę od akcjonariusza – Glatton sp. z o.o.

Spółka w wyniku modyfikacji kontraktu spowodowanego Aneksem podpisanym w dniu 22 września 2022 roku dokonała szacunków zgodnie z MSSF 15, Aneks podpisany 22 września 2022 roku został ujęty tak, jak gdyby na dzień podpisania doszło do rozwiązania dotychczasowej umowy i do zawarcia nowej.

„Wprowadzone zmiany szacunków w modelu rozpoznania przychodów miały negatywny wpływ na wycenę przychodów z realizowanego kontraktu i ich wysokość rozpoznaną w 3Q 2022 w stosunku do wyceny, jaka byłaby dokonana na założeniach i szacunkach na koniec poprzedniego roku i ubiegłych kwartałów tego roku, wynikających ze zmian kontraktu określonych w umowie z Novavax z 8 października 2021 r. Aneks nie wprowadza zmian do przedmiotu umowy, zmieniając jednak mechanikę kalkulacji wysokości przychodów. W pierwotnej umowie wynagrodzenie dla Spółki było określone w zależności od wyprodukowanych szarż zgodnie ze zleceniem od kontrahenta, bez względu czy wyprodukowane szarże zostały odebrane. Aneks wprowadził minimalne gwarantowane wynagrodzenie w okresie do 2Q 2024 roku, niezależne od wystąpienia produkcji, ponadto zgodnie z Aneksem w okresie obligatoryjnego świadczenia usług nie występuje już opcja kroczącego budżetu „gwarantowanych” zleceń” wyjaśnia Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Finansowych „W efekcie, teoretyczna kwota łącznych przychodów wynikających z kontraktu, przy analogicznych założeniach, w ramach umowy z Novavax przed i po podpisaniu aneksu, liczona dla okresu od 22 września 2022 r. do końca trwania umowy uległa zmianie. Zgodnie z MSSF 15 Aneks podpisany 22 września 2022 roku został ujęty tak, jak gdyby na dzień jego podpisania doszło do rozwiązania dotychczasowej umowy i do zawarcia nowej. Na dzień bilansowy Spółka dokonała szacunków w modelu rozliczenia przychodów w oparciu o wartość kontraktu odpowiadającej sumie przychodów zagwarantowanych w okresie do 2Q 2024 roku”dodaje Grzegorz Grabowicz.

Mabion w toku prac nad aktualizacją strategii w kierunku koncentracji Spółki na działalności CDMO zdecydował się na pozyskanie długu, pozwalającego na dywersyfikację źródeł finansowania oraz realizację najbliższych inwestycji i planów komercyjnych. W dniu 18.10.2022 r. komitet kredytowy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) podjął decyzję o udzieleniu Spółce finansowania w postaci kredytu długoterminowego na kwotę 15 mln USD. Finansowanie dłużne przeznaczone będzie na realizację strategicznych planów rozwojowych Spółki, obejmujących w szczególności rozbudowę i modernizację zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim. Dodatkowo, po dacie bilansowej podjęta została decyzja o wypowiedzeniu umowy o dofinansowanie projektu „Rozbudowa Centrum Badawczo-Rozwojowego Mabion S.A. – badania nad nową generacją leków” z 2018 r. Mabion podtrzymuje plany rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim w 2023 roku, jak i budowy nowego zakładu Mabion II, stawiając przede wszystkim na istotne zwiększanie zdolności wytwórczych i analitycznych na rzecz klientów zewnętrznych. Dotychczasowy projekt inwestycyjny Mabion II (uwzględniony w umowie o dofinansowanie) koncentrował się na budowie zaplecza badawczo-rozwojowego, pozwalającego na opracowywanie własnych leków biologicznych i nie przewidywał rozbudowy mocy produkcyjnych Spółki i dostosowania zakładu do świadczenia usług CDMO.

Mabion koncentruje swoje działania na dynamicznym rozwoju w obszarze CDMO, którego potrzeby nie były zaadresowane w otrzymanym dofinansowaniu w 2018 roku. Pierwotny plan zakładał stworzenie zaplecza B+R dla rozwoju własnych leków biologicznych, a obecnie istotne jest dla nas zwiększenie posiadanych mocy wytwórczych i zaprojektowanie nowego zakładu zgodnie z potrzebami komercjalizowanych przez nas usług CDMO. W naszej ocenie, ten kierunek rozwoju ma największy potencjał” – dodaje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Rozwój działalności CDMO

Mabion konsekwentnie realizuje działania zmierzające do pełnego wykorzystania potencjału w obszarze komercjalizacji posiadanej oferty usług CDMO oraz jej przyszłych rozszerzeniach. Obecnie prowadzone są prace przygotowawcze do zaplanowanej na 2023 rok rozbudowy istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim. Najważniejszym celem modernizacji jest zwiększenie posiadanych mocy wytwórczych oraz zmiana charakteru zakładu z wytwórni o jednoproduktowej funkcjonalności na możliwość równoległego prowadzenia różnorodnych procesów w tym samym czasie. Zgodnie z założeniami, rozpoczęcie modernizacji, w tym wymiana bioreaktorów i zwiększenie ich liczby z obecnych 2 do planowanych 4, jest przewidziane na okres 2Q-3Q 2023 roku. Proces modernizacji zakładu jest dostosowany do harmonogramu wytwórczego świadczonego przez Spółkę na rzecz Novavax.

„Planowana rozbudowa istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim to przede wszystkim zwiększenie naszej elastyczności w zakresie świadczonych usług jako wytwórcy kontraktowego. Modernizacja nie tylko zwiększy nasze moce wytwórcze, ale pozwoli również na rozszerzenie oferty usług CDMO oraz zapewni przestrzeń na potencjalną obsługę jeszcze większej liczby klientów. Poza podwojeniem liczby bioreaktorów, prace obejmą także modernizację aparatury procesowej i analitycznej, uruchomienie linii do sterylnego rozlewu produktu gotowego o wysokiej wydajności czyli etapu fill&finish oraz wyposażenie o szereg urządzeń pomocniczych – zarówno do działalności wytwórczej, jak i do rozwoju zaawansowanej analityki” mówi dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

„Działania Mabion ukierunkowane na realizację procesu transformacji w kompleksową w zakresie CDMO firmę biofarmaceutyczną, wymagają inwestycji w celu uzyskania pożądanej przez nas skali działania i istotnej dywersyfikacji przychodów. Zbudowane przez nas kompetencje umożliwią wykorzystanie w pełni rozszerzonych mocy wytwórczych zakładu, a także realizacji coraz szerszego zakresu usług specjalistycznych, obejmujących zaawansowaną analitykę, którą jesteśmy w stanie świadczyć zgodnie ze standardami GMP i GLP – dodam, że jako nieliczni w skali globalnej. Atuty te wykorzystujemy w trwających rozmowach z potencjalnymi klientami i jeszcze mocniej zwiększają one naszą atrakcyjność jako partnera biznesowego” – dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

W dniu 22 września br. Mabion zawarł z Novavax aneksy do realizowanej umowy na kontraktowe wytwarzanie antygenu szczepionki Nuvaxovid na COVID-19. W efekcie zakres umowy został rozszerzony, a okres jej trwania przedłużony do końca 2026 roku. Spółka dzięki zacieśnieniu współpracy z firmą z USA zagwarantowała sobie płatności za produkcję kolejnych serii antygenu lub z tytułu rezerwacji mocy produkcyjnych zakładu Mabionu, co najmniej do 2Q 2024 roku. Płatności są denominowane w walucie USD oraz indeksowane wskaźnikiem inflacji. Ponadto Novavax zobowiązał się do podjęcia działań nad zleceniem Spółce wykorzystania dostępnych mocy produkcyjnych do przeprowadzenia transferu technologii i wytworzenia serii antygenu szczepionki na COVID-19 w wariancie Omicron BA.5. Mabion rozpoczął dostosowywanie dokumentacji procesowej i analitycznej do walidacji nowego procesu produkcyjnego, a wstępny harmonogram prac został już uzgodniony przez obie strony.

Mabion szacuje, że w okresie od początku obowiązywania umowy do końca 2023 r. zrealizuje powyżej 15% łącznej wartości umowy. W latach 2024-2025 będzie to około 55% wartości umowy, a w roku 2026 około 30% wartości umowy. Wartość realizowanej umowy po uwzględnieniu aneksów pozostała bez zmian i wynosi 372 mln USD, indeksowana o wskaźnik inflacji.

W dniu 23.11.2022 Mabion poinformował o kolejnym rozszerzeniu zakresu usług świadczonych dla Novavax o ósme w tym roku, dodatkowe zlecenie w postaci Specyfikacji Warunków Zlecenia #9 (SOW#9, ang. Statement of Work). Jest to technologicznie najbardziej do tej pory zaawansowana usługa, która obejmie przeprowadzenie przez Spółkę analizy mapowania peptydowego dla substancji czynnej (DS) i produktu gotowego (DP) próbek białka rS SARS-CoV-2 produktów Novavax – wariantu Wuhan i Omicron. Pierwszym etapem prac będzie implementacja metody mapowania peptydów, a następnie prowadzone regularnie analizy zleconych próbek (w terminie 1 miesiąca od dostarczenia danej próbki), zakończone wydanie odpowiedniego certyfikatu. Mabion otrzyma 500 tys. USD wynagrodzenia za prace w zakresie implementacji metody, stanowiącej pierwszy etap. Całkowita wartość wynagrodzenia SOW#9 będzie uzależniona od ilości cyklicznie wykonywanych przez Spółkę analiz w poszczególnych okresach.

„Współpraca z Novavax jest regularnie rozszerzana, a każde nowe zlecenie w ramach #SOW wzmacnia nasze referencje w obszarze Spółki świadczącej usługi dla liderów globalnego rynku farmaceutycznego i biotechnologicznego. Jest to nie tylko dowód naszych kompetencji czy zbudowanej relacji i wypracowanego u partnera zaufania, ale również sposób na ciągły rozwój. Wierzę, że te czynniki przełożą się pozytywnie na przyszłe zlecenia, zarówno od Novavax, jak i od innych, przyszłych kontrahentów” komentuje dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.

„Realizacja poszczególnych zleceń w ramach #SOW jest dla nas przede wszystkim formą budowania rozpoznawalności Mabionu na arenie międzynarodowej. Dostarczane przez nas w należytej jakości usługi do międzynarodowego klienta o dużej skali działania, są już dostrzegane przez innych i widzimy to rosnące zainteresowanie m.in. w prowadzonych przez nas rozmowach biznesowych z potencjalnymi klientami. Nasz dział sprzedażowy to obecnie jeden z najbardziej zapracowanych w Mabion zespołów” – dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Według najnowszego raportu firmy Mordor Intelligence[1] w 2021 r. wartość światowego rynku usług CDMO dla produktów biologicznych została oszacowana na 11,3 mld USD i oczekuje się, że do 2027 r. osiągnie 21,9 mld USD, odnotowując CAGR na poziomie prawie 12% w latach 2021-2027. Podpisując umowę z firmą Novavax w październiku 2021, Spółka stała się uczestnikiem tego dynamicznie rosnącego rynku. Mabion posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który doskonale odpowiada na potrzeby małych i średnich firm, będących potencjalnymi zleceniodawcami. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej i funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest idealnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

Spółka pracuje nad harmonogramem dalszych prac nad rejestracją MabionCD20, szczegóły w tym zakresie zostaną podane po zakończeniu niezbędnych uzgodnień. Proces związany z pozyskaniem inwestora strategicznego jest kontynuowany, a o wynikach tych działań Mabion poinformuje w stosownym komunikacie bieżącym.

[1] https://www.researchandmarkets.com/reports/5185247/biologics-contract-development-and-manufacturing#tag-pos-5

Fuzja liderów rynku prawniczego w Polsce. Rymarz Zdort oraz Maruta Wachta łączą się, tworząc nową kancelarię

Największe połączenie na polskim rynku usług prawniczych ostatnich lat stało się faktem. Rymarz Zdort i Maruta Wachta będą funkcjonować jako jedna kancelaria pod nazwą Rymarz Zdort Maruta. Bezprecedensowe połączenie firm, z których każda dominuje na swoim obszarze rynku prawniczego, zaowocuje nową jakościowo ofertą usług z obszaru prawa, dostosowaną do wyzwań zmieniającego się świata oraz realiów rynkowych i gospodarczych. Nowa kancelaria, Rymarz, Zdort, Maruta, Wachta, Gasiński, Her i Wspólnicy sp. k.  to  30 partnerów oraz ponad 170 prawników, a łącznie 250 osób.

Z entuzjazmem i niecierpliwością oczekuję początku operacyjnej współpracy naszych zespołów, których kompetencje, zapał i energia gwarantują sukces naszemu wspólnemu przedsięwzięciu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że klienci obu firm będą największym beneficjentem naszej fuzji.” – mówi Paweł Rymarz, Partner Zarządzający w Rymarz Zdort.

Rymarz Zdort jest najbardziej znana z praktyk fuzji i przejęć, restrukturyzacji oraz rynków kapitałowych, zaś Maruta Wachta jest liderem w dziedzinie prawa nowych technologii. Obie kancelarie przez wiele lat funkcjonowania na rynku w Polsce i Europie, zbudowały silne pozycje i wyznaczają obecnie najwyższe standardy usług prawnych, co znajduje  potwierdzenie w opiniach klientów odzwierciedlonych w czołowych pozycjach obu firm w polskich i międzynarodowych rankingach prawniczych.

To dla nas strategiczny ruch, ponieważ łącząc się z Rymarz Zdort zyskujemy nowe kompetencje oraz znaczące wzmocnienie zespołu. Kancelarie łączy nie tylko pozycja liderów w swoich dziedzinach, lecz także podobne wyobrażenie o pracy prawnika w trzeciej dekadzie XXI wieku. Chcemy być nie tylko prawnikami, ale również doradcami w transformacji cyfrowej naszych klientów.” – mówi Marcin Maruta, Partner Zarządzający w Maruta Wachta.

Nasze biznesowe ADHD nie pozwala nam stać w miejscu. Staramy się ciągle nadążać za potrzebami naszych klientów i robić rzeczy, których nikt na tym rynku jeszcze nie odważył się zrealizować. Bardzo cieszę się, że Marcin, Bartek i ich wspólnicy, a także pozostali prawnicy Maruta Wachta zdecydowali się wraz z nami wyruszyć w tę ciekawą podróż. Z pewnością bowiem wspólnie sprawimy jeszcze wiele niespodzianek naszym klientom i konkurentom…, a także być może i sobie samym.” – mówi Paweł Zdort, Partner Zarządzający w Rymarz Zdort.

Jako podstawę połączenia Rymarz Zdort i Maruta Wachta przyjęli model równorzędnego partnerstwa w ramach jednej grupy. Oficjalne połączenie obu kancelarii nastąpi na początku 2023 roku. Siedzibą nowej kancelarii będzie dotychczasowe biuro Rymarz Zdort zlokalizowane przy ul. Prostej 18 w Warszawie.

Jest wiele ekscytujących aspektów tej fuzji i mają one wspólny mianownik w postaci budowania zupełnie nowej jakości, zarówno w wymiarze merytorycznym, jak i organizacyjnym. Połączenie naszych potencjałów z jednej strony otwiera nowe możliwości, o których wspomnieli moi przedmówcy, a z drugiej strony samo w sobie jest wydarzeniem bezprecedensowym w historii polskiego rynku prawniczego. Bardzo się cieszę, że moja zawodowa ścieżka doprowadziła mnie do tego miejsca.” – podsumowuje Bartłomiej Wachta, Partner Zarządzający w Maruta Wachta.

Big Cheese Studio z rekordowymi wynikami 14,3 mln zysku netto po trzech kw.

Big Cheese Studio – notowany na Głównym Rynku GPW w Warszawie producent i wydawca gier wideo –dzięki odpowiednio dobranej strategii rozwoju, niesłabnącej popularności tytułu Cooking Simulator oraz pozytywnemu odbiorowi gry w wersji na Oculus Quest 2, zamyka trzy kwartały 2022 r. rekordowymi wynikami finansowymi. Od stycznia do września br. spółka zaraportowała ponad 20,1 mln zł jednostkowych przychodów, co stanowi 64 proc. wzrost w porównaniu do analogicznego okresu z roku ubiegłego. W samym trzecim kwartale br. przychody osiągnęły wartość 8,5 mln zł, co daje wzrost wyniku o 78 proc. r/r. Zysk netto od stycznia do września 2022 wyniósł prawie 14,3 mln zł. Trzeci kwartał również dał łódzkiej spółce zarobić. Od lipca do września zysk osiągnął poziom ponad 6,7 mln zł, co dało więcej niż 2-krotność wyniku r/r.

– Jako lider gier kulinarnych na Steam nasz produkt jest beneficjentem ogromnej uwagi ze strony graczy na całym świecie. Dzięki niekwestionowanej popularności Cooking Simulatora – zarówno w wersji na PC, jak i OQ2 – po trzech kwartałach br. odnotowaliśmy kolejne rekordowe wyniki finansowe. Jak widać skoncentrowanie się na ciągłym rozwoju projektu przynosi zamierzone efekty. – mówi Jakub Rafał, dyrektor finansowy w Big Cheese Studio S.A. – W raportowanym okresie odnotowaliśmy znaczący wzrost zysku. Od stycznia do września br. zysk netto osiągnął poziom prawie 14,3 mln zł, w porównaniu do 8,5 mln zł z analogicznego okresu roku ubiegłego. Po trzech kwartałach osiągnęliśmy ponad 20,1 mln zł przychodów, co dało nam 64 proc. wzrost r/r. W samym trzecim kwartale przychody wyniosły 8,5 mln zł. Tutaj w dużej mierze wpływ na to miała premiera Cooking Simulatora w wersji na OQ2 oraz podpisanie umowy na obecność w subskrypcji GamePass na XBOX One. – dodaje.

Flagowym projektem Studia jest Cooking Simulator. Premiera produkcji w wersji na PC odbyła się w połowie 2019 r. Od tego czasu produkt jest regularnie rozwijany poprzez udostępnianie płatnych i bezpłatnych dodatków oraz tzw. live ops. Kulinarny symulator dostępny jest także w wersjach konsolowych (na Nintendo Switch, PS 4, Xbox One, a także w usłudze Xbox Game Pass).

Cooking Simulator w ub. roku trafił również na świata wirtualnej rzeczywistości (VR). Projekt zadebiutował na Steam VR pod koniec lipca 2021 i szybko stał się najlepiej sprzedającym się tytułem VR z grupy PlayWay. Stąd też z początkiem tego roku projekt otrzymał nagrodę Steam za grę VR roku 2021. Od lipca br. tytuł dostępny jest na goglach Oculus Quest 2. Zainteresowanie graczy było widoczne już od pierwszych minut od udostępnienia, a koszty produkcji VR zwróciły się po 5 godzinach od premiery.

Big Cheese Studio chce na bieżąco monetyzować swoje projekty tworzy coraz to nowe gry z gatunku symulatory, tycoon i manager/ekonomia. Obecnie łódzki zespół pracuje nad sequelem do Cooking Simulatora.

Sequel będzie zawierał tryb kooperacji dla 4 graczy, tworzenie własnych potraw, gra zaoferuje także ponad 50 dań na start i nielimitowaną możliwość ich rozwoju, 3 dostępne lokacje kuchni na debiut produkcji, a także rozwój postaci i tryb fabularny, czego nie było w CS jedynce. – mówi Łukasz Dębski, CEO w Big Cheese Studio S.A. – To jednak nie koniec nowości. Na początku przyszłego roku chcemy zdradzić dużo więcej szczegółów także odnośnie kolejnych produkcji, w tym ” Pizza Empire”. – dodaje Łukasz Dębski.

17 polskich firm wyróżnionych w rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe

Firmy technologiczne z Europy Środkowo-Wschodniej utrzymują wysokie tempo rozwoju, mimo wielu wyzwań gospodarczych, z jakimi mierzą się kraje regionu. Średni wzrost spółek ujętych w rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe osiągnął rekordowe 2 351 proc. Bardzo dobrze zaprezentowały się podmioty pochodzące z Polski, stanowiące najliczniejsze grono w zestawieniu. Tegoroczna edycja konkursu została rozszerzona o kategorię CE Tech Rocketship, w ramach której wyróżniono firmy o największym potencjale rynkowym.

Po raz 23. firma doradcza Deloitte wyróżniła 50 najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw technologicznych, pochodzących z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Do tegorocznej edycji zestawienia Deloitte Technology Fast 50 Central Europe zgłosiło się blisko 400 podmiotów z 16 państw regionu. Najliczniejsze grono finalistów stanowiły spółki pochodzące z Polski – aż 17 z 50 miejsc w rankingu przypadło polskim przedsiębiorstwom. Chociaż dwie trzecie firm wyróżnionych przez Deloitte wywodzi się z branży producentów oprogramowania, to najwyższe lokaty w rankingu przypadły fintechom oraz jednemu przedstawicielowi branży usług medycznych.

Dzisiaj w niemal każdej branży obserwujemy rosnący udział technologii umożliwiającej zwiększenie produktywności oraz optymalizację procesów. Wysoki udział producentów oprogramowania w gronie najszybciej rozwijających się firm regionu CEE potwierdza zwrot globalnej gospodarki w stronę digitalizacji. Warto przy tym podkreślić świetny wynik polskich firm. Obecność aż 4 pochodzących z Polski spółek software’owych w pierwszej dziesiątce zestawienia Fast 50 najlepiej pokazuje siłę rodzimej branży high tech – Fabian Bohdziul, Partner Associate, lider programu Deloitte Technology Fast 50 CE, Deloitte

Lider bez zmian

Tegorocznym zwycięzcą rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe jest FTMO – czeski fintech będący twórcą finansowej platformy edukacyjnej. W trakcie ostatnich czterech lat spółka odnotowała wzrost przychodów wynoszący 25 255 proc., dzięki czemu po raz drugi z rzędu sięgnęła po tytuł najszybciej rozwijającej się firmy z Europy Środkowo-Wschodniej. Drugie miejsce przypadło działającemu od pięciu lat polskiemu fintechowi PayPo (wzrost o 15 904 proc.), do którego należy 80 proc. polskiego rynku płatności odroczonych. W pierwszej dziesiątce znalazły się także trzy inne polskie firmy: oferujący usługi medyczne House-Med., producent mebli Noo.ma (3 336 proc.) oraz twórca oprogramowania Escola (2 118 proc.).

Software znaczy wzrost

Średni wzrost przychodów firm ujętych w zestawieniu w porównaniu do roku 2019 wyniósł 2 351 proc. – blisko 100 punktów procentowych więcej niż dwanaście miesięcy temu.

Nie sądziłem, że zeszłoroczny rekord zostanie pobity. Fakt, że stało się to tak szybko, jest wyraźnym dowodem na rosnące znaczenie firm technologicznych dla całej gospodarki. Coraz więcej tradycyjnych sektorów zmienia się pod wpływem wysoce innowacyjnych produktów i usług. Jako organizatorzy konkursu Fast 50 cieszymy się, że możemy uczestniczyć w tym procesie poprzez eksponowanie dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw pochodzących z Europy Środkowo-Wschodniej – Michał Przybylski, Associate Director, Financial Advisory, M&A Corporate Finance, Deloitte

Podobnie jak w poprzednich latach najliczniej reprezentowaną grupą byli producenci oprogramowania. Na 50 miejsc rankingu zdobili oni bowiem aż 33 pozycje. Na drugim miejscu znalazły się fintechy (6 reprezentantów), którym udało się zająć jedne z najwyższych miejsc (w tym pierwsze). Trzecią pozycję zajęły zarówno przedsiębiorstwa produkujące sprzęt (5 podmiotów), jak i przedstawiciele branży mediów i rozrywki (5 firm). Reprezentanci sektora medycznego i biotechnologicznego stanowili najwęższe grono podmiotów ujętych w zestawieniu (2 przedsiębiorstwa).

Oprócz firm wyróżnionych w głównej kategorii Fast 50, Deloitte Central Europe nagrodził też krócej istniejące spółki. Wschodzące Gwiazdy, które wchodzą w skład zestawienia Companies to watch, to 25 przedsiębiorstw wykazujących duży potencjał, ale zbyt młodych, aby spełnić wymogi głównego rankingu. Średnie tempo wzrostu przychodów w tej kategorii wyniosło 5 446 proc. W gronie 25 dynamicznie rosnących młodych spółek znaleźli się dwaj pochodzący z Polski twórcy oprogramowania: Bejamas Group (386 proc. wzrostu) oraz BitBag (222 proc.).

Tak jak w poprzednich latach, w tym roku firmy mogły ubiegać się o pierwsze miejsce w kategorii Impact Stars. Została ona wprowadzona z myślą o podmiotach, które z powodzeniem łączą rozwój innowacyjnych produktów czy usług technologicznych z pozytywnym oddziaływaniem na co najmniej jeden z obszarów: społeczeństwo, biznes, innowacje, środowisko i różnorodność. Każdy z krajów mógł w tej kategorii wyróżnić trzy firmy. W Polsce specjalną nagrodę przyznano spółkom: ESecure (producentowi rozwiązań z obszaru cyberbezpieczeństwa), Future Mind (świadczącej usługi doradztwa technologicznego) oraz firmie programistycznej Escola.

Podczas tej edycji po raz pierwszy w historii jury złożone z przedstawicieli firmy Deloitte oraz Google Cloud przyznało nagrodę specjalną CE Tech Rocketship. Jest to wyróżnienie dla tych firm, które stworzyły unikalne, skalowalne rozwiązanie o największym potencjale rynkowym. Główna nagroda trafiła do polskiej firmy Autenti, umożliwiającej podpisywanie dokumentów e-podpisem, a wyróżnione zostały dwie inne pochodzące z Polski spółki: Self Learning Solutions oraz Open Loyalty.

Technologiczni liderzy regionu Ranking Deloitte Technology Fast 50 Central Europe to zestawienie najszybciej rozwijających się firm technologicznych w regionie Europy Środkowej. Firmy samodzielnie zgłaszają chęć udziału w rankingu, a Deloitte weryfikuje podane przez nie dane finansowe.

Każda spółka ubiegająca się o udział w programie musi spełniać następujące kryteria:

posiadać siedzibę w jednym z krajów Europy Środkowej (Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Kosowo, Łotwa, Litwa, Macedonia, Mołdawia, Czarnogóra, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia);

być firmą technologiczną, której działalność zawiera się w jednej z kategorii: komunikacja, ochrona środowiska, fintech, sprzęt komputerowy, ochrona zdrowia i nauki medyczne, media i rozrywka, produkcja oprogramowania,

być właścicielem praw własności intelektualnej lub zastrzeżonej technologii sprzedawanych klientom w produktach, generujących większość przychodów operacyjnych spółki;
posiadać strukturę własności, która wyklucza udziały większościowe zagranicznych inwestorów strategicznych.

23. edycję rankingu wspierają:

Regionalny Partner Technologiczny: Google Cloud,

Partnerzy Lokalni: Citi Handlowy, OEX Group, Porsche Centrum Warszawa, Samsung, Żabka Future,

Partnerzy Społeczni: Albrecht Partners, Catch the Tornado dots, EO Poland.

Pełna wersja raportu oraz historyczne rankingi dostępne na stronie: ce-technology-fast-50-report-2022.pdf (deloitte.com)

Tylko 14 proc. spółek rozważa przejście na estoński CIT. Przedsiębiorcy boją się dodatkowych kontroli fiskusa

Według najnowszego badania, dziewięciu na dziesięciu managerów i właścicieli spółek zetknęło się z pojęciem tzw. estońskiego CIT-u. Największa znajomość tego tematu jest w gronie respondentów z miast liczących powyżej 200 tys. mieszkańców. Przeszło połowa ankietowanych deklaruje, że zna mechanizm działania ww. rozwiązania. Prawie 14% ankietowanych rozważa zmianę na wspomnianą formę opodatkowania. Do tego respondenci, którzy nie zamierzają przechodzić na tzw. estoński CIT, wskazali powody swojej decyzji. Przede wszystkim obawiają się tego, że takim ruchem naraziliby się na dodatkowe kontrole skarbówki. Ponadto boją się, że to jeszcze bardziej skomplikuje ich rozliczenia z fiskusem.

Znajomość tematu

Jak wynika z oficjalnych danych resortu finansów, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. liczba spółek, które wybrały tzw. estoński CIT, wzrosła w Polsce o ponad 1,5 tys. proc. rdr. W tym roku najwięcej takich przypadków było w styczniu, a najmniej – w sierpniu. Natomiast, według sondażu UCE RESEARCH, 89,1% respondentów prowadzących spółki zna pojęcie tzw. estońskiego CIT-u. 7,5% odpowiada przeciwnie, a 3,4% nie wie, czy w ogóle o tym kiedykolwiek słyszało. Pozyskano opinie ponad tysiąca osób, które w dniu ankiety zarządzały bądź same prowadziły działalność w postaci spółki akcyjnej, prostej sp. akcyjnej, sp. z ograniczoną odpowiedzialnością, sp. komandytowej lub sp. komandytowo-akcyjnej, a do tego nie korzystały z tzw. estońskiego CIT-u.

– Moim zdaniem, wynik blisko 90% świadczy o tym, że rozwiązanie zostało dosyć dobrze zareklamowane przez MF i środowisko doradców podatkowych. Na poziomie bardzo ogólnym jest ono znane wielu przedsiębiorcom. Jednak właściciele firm wciąż bardzo nieufnie podchodzą do wszelkich zmian podatkowych i trudno im uwierzyć, że jakieś rozwiązanie może okazać się dla nich korzystne. Sporadycznie szefowie przedsiębiorstw myślą, że warunkiem skorzystania z tej opcji jest zmiana rezydencji podatkowej. Takie wnioski są wyciągane na podstawie potocznej nazwy. Bardziej powszechny jest termin estoński CIT niż ryczałt od dochodów spółek – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC, była Naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Jak zaznacza doradca podatkowy Katarzyna Winiecka, regulacje dotyczące estońskiego CIT-u skierowane są do grupy przedsiębiorstw o określonej strukturze właścicielskiej i spełniającej ustawowe warunki. Nie dziwi więc fakt, że nie każdy manager przyswoił informacje na temat nowego sposobu opodatkowania dochodu spółek. Niektórzy mogli po prostu nie zwrócić uwagi na wiadomości z tego zakresu. Ponadto z badania wynika, że wśród tych, którzy nie słyszeli o ww. rozwiązaniu, są przede wszystkim osoby prowadzące biznes w najmniejszych miejscowościach. Z kolei największa znajomość tematu jest w gronie przedsiębiorców działających w miastach liczących powyżej 200 tys. mieszkańców.

– To bardzo interesujący wynik, który możemy odbierać jako pewną diagnozę świadomości prawnej przedsiębiorców w zależności od lokalizacji biznesu. Fundamentalnym celem tzw. estońskiego CIT-u jest wspieranie rozwoju przedsiębiorstw. To rozwiązanie proinwestycyjne, które ma zachęcać do inwestowania w zamian za odroczenie płatności podatku. A jak powszechnie wiadomo, najbardziej sprzyjającym otoczeniem dla rozwoju biznesu są duże miasta – analizuje doradca podatkowy Ewa Flor.

Respondenci zostali też zapytani o to, czy znają dokładny mechanizm działania tzw. estońskiego CIT-u. 55,1% badanych odpowiedziało twierdząco, a 35,7% – przecząco. Natomiast 9,2% nie potrafiło tego stwierdzić. Katarzyna Winiecka podkreśla, że nie każda spółka może skorzystać z tego rozwiązania. Dla części przedsiębiorców zapewne bardzo wstępna weryfikacja wymagań wystarczyła, żeby na tym etapie zakończyć rozważania związane z tym zagadnieniem. O braku bardziej szczegółowego zainteresowania estońskim CIT-em może decydować branża, w której działa przedsiębiorstwo, albo tzw. pasywny charakter osiąganych przychodów.

– Warto się zastanowić, z jakich źródeł przedsiębiorcy przede wszystkim mogą czerpać wiedzę na temat estońskiego CIT-u. W mojej ocenie, generalnie wzrost aktywności innowacyjnej przedsiębiorstw podyktowany jest najczęściej zachowaniami konkurencji wprowadzającej innowacje. Do tego dochodzi wsparcie kompetentnego doradcy, który poinformuje, zachęci i pomoże bezpiecznie wprowadzić do firmy  nową formę opodatkowania – mówi Ewa Flor.

Argumenty i obawy

Autorzy badania zapytali też przedsiębiorców i managerów, czy aktualnie rozważają zmianę obecnej formy opodatkowania na tzw. estoński CIT. 13,8% respondentów odpowiedziało twierdząco. Natomiast 66,9% stwierdziło, że obecnie o tym nie myśli. 19,3% nie potrafiło się jednoznacznie określić. Jak ocenia dr Wojciechowska, niespełna 14% osób zdecydowanych na zmianę to stosunkowo dobry wynik. Chociaż tu też widać, że przedsiębiorcy podchodzą do tej koncepcji dosyć nieufnie. Obawiają się niestabilności systemu podatkowego i tego, że to rozwiązanie – chociaż dla wielu firm bardzo korzystne – zostanie zaraz zmienione i straci na atrakcyjności. Sam estoński CIT doczekał się już kilku istotnych modyfikacji w ciągu ostatnich dwóch lat.

– Blisko 14% za przejściem na estoński CIT nie wydaje się wysokim odsetkiem respondentów. Wiele czynników mogło mieć znaczenie dla takiego ukształtowania się struktury odpowiedzi na to pytanie. Zapewne jednym z nich jest obawa przed nowością. Rozliczenie z fiskusem nie jest obszarem, na którym przedsiębiorcy lubią eksperymentować. Niektórzy wolą zaczekać, aż ukształtuje się linia interpretacyjna organów podatkowych, a niekiedy i orzecznictwo sądów administracyjnych. Wtedy czują się bezpieczniej – stwierdza Katarzyna Winiecka.

Respondenci, którzy nie myślą o przejściu na tzw. estoński CIT, tłumaczą swoją postawę. 21,6% z nich boi się, że przez ww. zmianę narażą się na dodatkowe kontrole fiskusa. Z kolei 14,3% ankietowanych boi się, że taki ruch skomplikuje ich rozliczenia z fiskusem – 14,3%. Na trzecim miejscu najczęściej podawanych powodów jest otwarty katalog świadczeń, który – w ich ocenie – może zostać uznany za ukryte zyski – 11,6%.

– Niestety, każda preferencja podatkowa wiąże się z możliwością kontroli ze strony fiskusa. A obecnie takie działania są niejednokrotnie bardzo uciążliwe i coraz bardziej skuteczne. Dla przykładu, w 2021 roku aż 91% kontroli celno-skarbowych zakończyło się ustaleniem nieprawidłowości w zakresie rozliczeń podatkowych. Podatnicy boją się takich czynności i to nie dlatego że świadomie oszukują, tylko z powodu tego, że obecne prawo podatkowe jest wyjątkowo niespójne i daje duże pole do jego interpretacji – podkreśla dr Wojciechowska.

Natomiast na samym dole tego zestawienia widzimy niezrozumienie istoty estońskiego CIT-u – 2,1%. Wyżej jest brak takich możliwości, jak łączenia z ulgą B+R/IP BOX lub innymi ulgami – 2,2%, a także przynależności spółki do grupy kapitałowej – 3,6%. Czwarte miejsce od końca to uniemożliwienie odliczania darowizn i rozliczania strat – 4,4%, a piąte – nieopłacalność tego rozwiązania po przeliczeniu wszystkiego – 6,2%.

– Mamy tu takie odpowiedzi, jak brak możliwości łączenia ryczałtu z ulgami, należenia spółki do grupy kapitałowej, a także odliczania darowizn i rozliczania strat. One nie tyle powodują obawy przed zmianą opodatkowania, co zasadniczo ją uniemożliwiają. Estoński CIT jest opłacalnym i korzystnym rozwiązaniem, ale oczywiście nie w każdym przypadku. Ocena zależy od indywidualnej sytuacji podatnika. W przypadku wielu spółek inwestujących w rozwój swojej działalności znacznie bardziej opłacalne może okazać się jej opodatkowanie według zasad ogólnych i umiejętne zastosowanie dostępnych, licznych ulg podatkowych – podsumowuje doradca podatkowy Ewa Flor.

Poznań bez nowej podaż w trzech pierwszych kwartałach roku

Od początku roku w Poznaniu nie ukończono żadnego projektu biurowego, chociaż deweloperzy wciąż pozostają dość aktywni. Zgodnie z terminarzem realizowanych obecnie inwestycji, będą one sukcesywnie oddawane do użytku w latach 2023-2025. Brak nowej podaży i stosunkowo wysoki popyt wpłynął na obniżenie współczynnika pustostanów do drugiego najniższego wyniku wśród miast regionalnych, zaraz za Szczecinem.

Całkowite zasoby biurowe w Poznaniu na koniec września 2022 roku wyniosły ponad 620 400 m kw. i nie zmieniły się od poprzedniego roku, ponieważ w trzech pierwszych kwartałach nie oddano do użytku żadnego nowego budynku biurowego.

„Brak nowej podaży nie oznacza, że w Poznaniu nie są realizowane żadne inwestycje. Deweloperzy wciąż są aktywni, a w budowie na koniec września 2022 roku znajdowało się 80 800 m kw. Zakładając, że deweloperzy dotrzymają zaplanowanych terminów realizacji, poznański rynek biurowy będzie sukcesywnie się powiększał w latach 2023-2025,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Do największych inwestycji w budowie należą Andresia Silver z planowaną datą oddania w 2025 roku (40 000 m kw., Von der Heyden) oraz Nowy Rynek E, który ma zostać ukończony w I połowie 2023 roku (20 000 m kw., Skanska Property Poland).

„W III kwartale 2023 roku najemcy zawarli umowy  na blisko 10 000 m kw., co stanowiło 9% całkowitego wolumenu umów podpisanych w miastach regionalnych. Od stycznia do września bieżącego roku wolumen transakcji najmu wyniósł w Poznaniu blisko 36 900 m kw., co było wynikiem o 12% wyższym w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym,” – dodaje Piotr Borowski, dyrektor działu reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Największy udział w strukturze popytu w trzech pierwszych kwartałach 2022 roku miały nowe umowy, które uzyskały wynik blisko 49%, a kolejne miejsca stanowiły renegocjacje, które odpowiadały za 44% wolumenu oraz ekspansje – 7%.

Brak nowej podaży i stosunkowo wysoki popyt wpłynęły na spadek współczynnika pustostanów, który na koniec września 2022 roku wyniósł 11,2%. W porównaniu do II kwartału 2022 roku współczynnik obniżył się o 0,8 pp., natomiast względem analogicznego kwartału 2021 spadek był jeszcze wyraźniejszy – 1,8 pp. Warto również zaznaczyć, że jest to drugi najniższy współczynnik pustostanów spośród miast regionalnych, a prym w tym obszarze wiedzie Szczecin.

Czynsze wywoławcze w Poznaniu na koniec września 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. W najbliższym czasie w starszych budynkach należy oczekiwać presji ze strony najemców na renegocjacje stawek czynszów i pakietów zachęt ze względu na dużą dostępność powierzchni biurowej. Z kolei w nowych inwestycjach, rosnące koszty budowy (wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy), a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych skutecznie hamuje możliwości negocjacyjne inwestorów. Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec września 2022 roku w Poznaniu wahały się od 15 do 23 PLN/m kw./miesięcznie.

Sprzedaż w dół – złoty stabilny

Informacja o stabilności polskiego złotego powoli staje się w tym tygodniu banałem. Z jakiegoś jednak powodu dobre i złe dane dla naszej waluty spotykają się w czasie, w związku z tym wyraźnych zmian nie widać.

Sprzedaż detaliczna poniżej oczekiwań

W październiku sprzedaż detaliczna nie osiągnęła oczekiwań. Wzrost o 18,3% to wynik w dalszym ciągu powyżej inflacji, ale już niewiele. Analitycy oczekiwali 21% wzrostu. Obecny rezultat jest najgorszy od lutego. Patrząc jednak na wysoki wynik listopada 2021, kolejny rezultat też może nas zawieść. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że wakacje kredytowe w tym kwartale są „tylko” w dwóch miesiącach z trzech, a wiele osób zostawia sobie je na grudzień, by spokojniej przeżyć święta. Może to mieć wpływ na niższą sprzedaż teraz. Złoty nie odczuł tych danych i w dalszym ciągu oscyluje w okolicach 4,70 – 4,71 zł za jedno euro.

Niespodziewany wzrost optymizmu

Brak negatywnej reakcji na złotym ma też swoje drugie dno. Lepsze od oczekiwań okazały się indeksy koniunktury z Europy. Na szczególną uwagę zasługuje o 1,7 pkt powyżej oczekiwań wstępny indeks PMI z Niemiec. Rezultat jest nadal poniżej 50 pkt, co świadczy o przewadze pesymistów. Pozwoliło to jednak wyciągnąć na plus powyżej oczekiwań łączny rezultat dla strefy euro. Tam również co prawda przeważają pesymiści, ale mniej niż jeszcze miesiąc temu. Lepsze odczyty oddalają wizję recesji. To z kolei wpływa korzystnie na waluty krajów rozwijających się. Dla polskiego złotego recesja na Zachodzie i wojna na Wschodzie nie byłaby dobrą perspektywą.

Słabsze dane zza oceanu

Indeksy koniunktury w USA znalazły się na bardzo zbliżonych poziomach co w Europie, problem w tym, że oczekiwania były wyraźnie wyższe. Nie może zatem dziwić, że po dobrych danych z Europy i słabych z USA widzieliśmy reakcję na głównej parze walutowej. Ruch ten lekko stonowały lepsze dane o zamówieniach w USA i lepszy od oczekiwań Raport Uniwersytetu Michigan. W rezultacie tych danych doszło jednak do przebicia poziomu 1,045, czyli znów zbliżyliśmy się do wielotygodniowych szczytów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
12:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
12:00 – Wielka Brytania – wskaźnik zamówień,
13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia ECB.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

E-commerce pomoże logistyce w kryzysie, ale cena będzie wysoka

Topniejące prognozy dla światowej gospodarki i handlu są wciąż łaskawe dla sektora e-commerce i obsługujących go film logistycznych. Spowolnienie w obu branżach jest jednak nieuniknione, choć zbliżający się szczyt zakupowy złagodzi nieco nadchodzące spadki. Kolejne kwartały będą za to bardziej wymagające zarówno dla e-sklepów i logistyków. Już teraz wysokie ceny transportu i materiałów zmuszają firmy do cięcia kosztów i rezygnacji z darmowych zwrotów. Klient w sieci jednak nie odpuszcza, chce szybciej, wygodniej i taniej, a najlepiej za darmo.

Destabilizacja światowej gospodarki spowodowana wojną na Ukrainie, kryzys energetyczny oraz inflacja i zacieśnianie polityki monetarnej, a także wciąż odczuwalne skutki pandemii mają doprowadzić w tym i kolejnym roku do spowolnienia wzrostu światowego PKB, spadków w przemyśle, inwestycjach oraz obniżenia popytu konsumpcyjnego. W październiku br. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaktualizował w dół prognozę wzrostową dla globalnej gospodarki do 3,2% w 2022 r. i 2,7% w 2023 r. W porównaniu do szacunków z kwietnia br. to spadek o odpowiednio 0,4% oraz 0,9%. Według MWF Polska ma się w tym roku rozwijać nieco lepiej niż przewidywano jeszcze w kwietniu (3,8% wobec wcześniejszych 3,7%), ale twarde lądowanie zapowiadane jest na 2023 r. Tempo wzrostu polskiego PKB obniży się z wcześniej zapowiadanych 2,9% do 0,5%, a dynamikę na poziomie 3,1% mamy odzyskać dopiero w 2027 r.

Spowolnienie i pogorszenie nastojów w gospodarce zapowiada falę spadków i niepewności w transporcie, co widać m.in. w ocenach ryzyka kredytowego dla tego sektora. Ostatni indeks Country & Sector Risk Barometer publikowany co kwartał przez Coface określił ryzyko w globalnym transporcie jako wysokie, a w całej Europie, jako bardzo wysokie. Wskaźnik kalkulowany na podstawie zmian w przychodach, rentowności, zadłużenia netto, przepływach pieniężnych i roszczeniach obserwowanych przez Coface nie wróży najlepiej także sprzedaży detalicznej, dla której ryzyko w Europie Centralnej i Wschodniej zdegradowano do poziomu wysokiego.

Piętrzące się turbulencje w handlu i obniżenie konsumpcji widać również w badaniu opublikowanym we wrześniu przez GfK. Wynika z niego, że 82% Polaków zapowiada zmniejszenie zakupów większych dóbr i usług, a 70% konsumentów zawiesza nabywanie zbędnych produktów. Także 78% badanych deklaruje ograniczenie wydatków i poszukiwanie oszczędności przy zakupach spożywczych. Analiza GfK wskazuje dodatkowo, że istotnym elementem decyzji zakupowej stała się cena, a połowa Polaków szuka promocji, natomiast 42% towarów w niższych cenach.

Nieco lepsze statystyki płyną ze strony konsumentów robiących zakupy w internecie, co z kolei jest dobrą wiadomością dla operatorów logistycznych obsługujących ten rynek. Z wrześniowego badania opublikowanego przez Gemius, PBI oraz IAB Polska wynika, że Polacy przebadani w połowie roku nie ograniczali zakupów internetowych ze względu na wysoką inflację, a 58% respondentów twierdziło, że kupuje online tyle samo co wcześniej. Z kolei 14% kupowało w sieci więcej. Podobne deklaracje e-konsumenci składali na kolejne miesiące. Aż 53% a nich zapowiadało, że nie zamierza obniżać swoich zachowań zakupowych online, natomiast 13% wskazywało, że będzie kupować online więcej niż wcześniej. Do zakupów w internecie motywuje ich całodobowa dostępność (75%), brak konieczności jechania do sklepu (74%) oraz ceny niższe niż w sklepach tradycyjnych (67%). Cena jest także kluczowym czynnikiem, dla tych internautów, którzy do tej pory nie robili zakupów online. To właśnie konkurencyjność cenowa ofert przekonałaby ich do e-commerce (33%). W dalszej kolejności byłyby to niższe koszty dostawy oraz rabaty (po 32%).

Zwalniający, ale wciąż pozytywny trend w polskim i światowym handlu internetowym

Na relatywnie dobrą pozycję polskiego e-commerce wskazują m.in. dane GUS. Wynika z nich, że już w sierpniu udział handlu online w ogólnej sprzedaży detalicznej powrócił do poziomów z kwietnia oraz maja br. (8,9%) i był o 0,5% wyższy niż w lipcu. We wrześniu udział ten ponownie się powiększył, osiągając pułap 9,7% z lekkim osłabieniem w październiku (9,5%). W obu przypadkach to wynik lepszy niż w marcu (9,4%) i wszystkich miesięcy II kwartału. W styczniu, kiedy odnotowano najwyższą wartość w tym roku, udział e-commerce wynosił 11,1%.Udział e-commerce w ogólnej sprzedaży detalicznej w Polsce w okresie styczeń - październik 2022

– Obsługa zamówień internetowych może być relatywnie bezpieczną przystanią w czasie spowolnienia, zwłaszcza w najbliższych miesiącach. Wchodzimy w sezon corocznych szczytów zakupowych, a IV kwartał to zwyczajowo także dobry okres dla sektora logistycznego. Ostatnie lata z galopującym rozwojem e-commerce sprawiły, że już ponad trzy czwarte polskich internautów robi zakupy w sieci. Mamy także wysoki wskaźnik osób korzystających z internetu, który osiągnął już ponad 90% i coraz więcej osób zostaje w nim na stałe. W tym roku także spodziewany się dużego zainteresowania wirtualnymi zakupami, choć ze względu na inflację, sięgającą prawie 18%, wolumen zakupowy może być niższy. Paradoksalnie jednak wyższe ceny w sklepach tradycyjnych mogą przekierować uwagę konsumentów w kierunku e-commerce. Czynnik finansowy będzie więc bardzo mocno pracował na rzecz e-sklepów i wszystko wskazuje na to, że przy utrzymujących się wysokich cenach, zjawisko to rozciągnie się również na przyszły rok. Choć cały sektor transportowy, tak jak europejska i światowa gospodarka, odczuje nadchodzące spowolnienie, to obsługa zakupów internetowych może poradzić sobie nieco lepiej niż choćby branża gastronomiczna czy hotelarska – mówi Marcin Bąk, Prezes Zarządu Spedimex, polskiego operatora obsługującego sieci detaliczne, galerie handlowe, handel internetowy oraz przewozy drobnicowe i FTL w Polsce i w Europie.

Pomimo niesprzyjających okoliczności, na wolniejsze, ale wciąż dodatnie perspektywy rozwoju krajowego e-commerce uwagę zwraca również PwC. Ostatnia prognoza przewiduje wzrost wartości sektora o 13,7% w 2023 r i 11,9% rok później. Wartość rynku w kolejnych latach także będzie rosnąć, osiągając 187 mld zł w 2027 r. wobec 109 mld w tym roku. Na koniec prognozowanego okresu do 20,6 mln z 17,1 mln w 2021 r. wzrośnie ponadto liczba e-konsumentów, których obsłuży 282 tys. sprzedawców internetowych. To o 102 tys. więcej niż jeszcze rok temu. Także globalny e‑commerce ma pozytywną prognozę wzrostu na najbliższe lata. Według analiz Insider Intelligence i eMarketer światowa sprzedaż detaliczna przez internet może osiągnąć blisko 7,4 bln dolarów w 2025 r. w porównaniu do niecałych 5 bln w 2021 r.

Dobrze zarobią również firmy logistyczne obsługujące e-handel

Tegoroczna kalkulacja opublikowana przez Transport Intelligence (Ti) zakładała, że w latach 2021 – 2026 globalny rynek usług logistycznych dla e-commerce będzie rósł w średniorocznym tempie 11,8%. W zeszłym roku sektor urósł o 19,9% do 441,47 mld euro, a wśród 10 krajów z największym nominalnym wzrostem znalazła się Polska z 41% przyrostem.

Dużym zainteresowaniem będą się również cieszyć usługi transgraniczne, dla których prognozuje się średnioroczny wzrost na poziomie 10,65% do 2026 r. Ecommerce znacząco przyczyni się także do dalszego, choć słabszego przyrostu na światowym rynku przesyłek ekspresowych i małych paczek. Szacunki Ti wskazują, że wartość takich usług urośnie w tym roku o 9% (rdr) i przekroczy wartość ponad 503,5 mld euro. W 2021 r. w 6 z 7 głównych regionów świata obserwowano dwucyfrowe wzrosty, a cały rynek powiększył się o 12,2%. Tegoroczne jednocyfrowe pułapy mają być widoczne zarówno w przesyłkach krajowych (9,1% rdr), jaki i międzynarodowych (8,3% rdr). Motorem napędowym branży będzie przede wszystkim e-commerce w modelu B2C, który odpowiada obecnie za ok. 60,3% rynku. W 2026 r. udział ten ma wynieść 65,9%. Tak jak w całej globalnej logistyce, także i tu spodziewane jest jednak spowolnienie, wynikające ze słabnącej kondycji światowej gospodarki. W związku z tym średnioroczne przyrosty na rynku takich przesyłek szacuje się na poziomie 7% do 2026 r., a nieco szybciej od krajowych (6,7%) mają rozwijać się usługi międzynarodowe (8,1%).

Niezłe perspektywy wzrostowe w tym segmencie ma również Polska

Według wrześniowego raportu Last Mile Express, polski rynek KEP osiągnął w zeszłym roku wartość 13,7 mld zł i wolumen przesyłek na poziomie ponad 1 mld szt. W 2023 r. ma to być już ponad 1,33 mld paczek, co przełoży się na średnioroczny wzrost na poziomie 14,4%. Do 19,9 mld zł wrośnie także wartość rynku, który w tym ujęciu będzie rósł w średnim tempie 19,9% rocznie.

Obsługa darmowych zwrotów stała się zbyt kosztowna

Słabsze, ale wciąż wzrostowe wskaźniki nie oznaczają, że firmy obsługujące e-commerce przejdą kryzys suchą stopą. Nie dość, że handel będzie zwalniał, to napięta sytuacja w światowej gospodarce nakłada się na rosnące koszty operacyjne i presję ze strony konsumentów na czas i formy realizacji zamówień oraz zwrotów. Presja wywierana jest nie tylko na operatorów logistycznych, ale także na sprzedawców, którzy uzależnieni od nawyków zakupowych swoich klientów coraz mocniej rozciągają granicę opłacalności w zakresie obsługi logistycznej zakupów internetowych. Doprowadziło to już do sytuacji, w której najwięksi globalni gracze rezygnują z opcji darmowych zwrotów, mimo że taka polityka była do niedawna kluczowym czynnikiem stanowiącym o poziomie konkurencyjności w sieci.

Kwestia ta stała się zbyt obciążająca m.in. dla odzieżowego giganta H&M, który płatne zwroty testuje w Wielkiej Brytanii i Norwegii. Marka zwraca uwagę, że ma to pomóc w cięciu wydatków, które wzrosły m.in. po podwyżkach cen materiałów i transportu. Produkty zamówione online wciąż można bezpłatnie zwracać w sklepach stacjonarnych, a na podobny krok zdecydował się również inny potentat odzieżowy Zara. Opłata ponad 2 dolarów odliczana jest od kwoty zwracanej klientowi, a opisane rozwiązanie miało swój pilotaż m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Belgii i Holandii. Na płatne zwroty stawia także brytyjskie Boohoo, Next oraz japoński Uniqlo i szereg innych firm z branży odzieżowej. Wszystkie decyzje w tym zakresie mają wspólny mianownik – koszty logistyki, prognozowana słabsza dynamika sprzedaży oraz wysoki odsetek zwrotów.

Na podwyżki zdecydował się również największy gracz na polskim rynku e-handlu – Allegro. Od 21 listopada wzrosła minimalna kwota zakupów gwarantujących bezpłatną dostawę w abonamencie Smart, który zapewnia także darmowe opcje zwrotu. Dla dostaw w paczkomatach i punktach odbioru wartość koszyka zakupowego wrosła o 12,5% do 45 zł. Aby nie płacić za przesyłkę kurierską, trzeba zrobić zakupy za minimum 65 zł. To skok aż o 62,5%. O 20% wrósł także sam pakiet Smart, którego roczna subskrypcja dla nowych abonentów to teraz 59,90 zł.

Obciążenie dostawami i zwrotami rośnie, ale nie wszyscy decydują się na zmiany

Statystyki zwrotów różnią się znacząco w zależności od kategorii zamawianych produktów. Według zeszłorocznego badania Nielsen i Sendcloud najczęściej zwracanymi towarami w Europie jest odzież i dodatki, gdzie średnia dla 8 przebadanych krajów z rozwiniętymi rynkami e-commerce wynosi aż 58%. Nieco mniej zwracanych jest produktów sportowych (56%) oraz tych z kategorii dom i ogród (55%). Na dalszych miejscach znajduje się elektronika (53%) oraz segment zdrowia i urody (51%). Najmniej w zwracanych jest natomiast zabawek, książek i gier (43%).

– Póki co na polskim rynku nie obserwujemy tak znaczącego odsetka zwrotów w kategorii zdrowie i uroda. Z naszych doświadczeń wynika, że nie przekraczają one nawet jednocyfrowego poziomu, co w porównaniu do innych segmentów handlu internetowego jest bardzo dobrym wynikiem. Świadczy to nie tylko o wysokim poziomie dojrzałości konsumenckiej, ale także dobrym jakościowo asortymencie, który spełnia oczekiwania klientów. W związku z niskim odsetkiem zwracanych produktów nie planujemy w najbliższym czasie zmian w tym zakresie. Dostrzegamy jednak, jak kluczowe znaczenie dla budowania pozycji w kanale e-commerce i relacji z klientem ma obsługa logistyczna zamówień. Doświadczenia zakupowe i obsługa pozakupowa, a więc także zwroty, stały się istotnym czynnikiem konkurencyjności. Oczekiwania klientów w tym zakresie systematycznie rosną, ponieważ coraz więcej osób przenosi aktywność zakupową do internetu, a konsument w tym kanale jest równie wymagający co w tradycyjnym sklepie. Rośnie jednocześnie liczba e-sprzedawców, którzy walczą o klienta jakością obsługi, a nie tylko ceną produktu. Rynek jednak wciąż ewoluuje i ostatnich latach da się zauważyć pewną tendencję, mianowicie wraz ze wzrostem wartości koszyka maleje liczba odsyłanych produktów. Coraz więcej klientów uzależnia także finalizację zamówienia od przyjętej w firmie polityki dostaw i zwrotów, zwłaszcza jeśli chodzi o czas realizacji i koszt tych usług – mówi Katarzyna Sawińska, Senior Logistics and Transport Manager w Sephora.

Potwierdzają to badania realizowane wśród e-konsumentów w Europie. Według Nielsen i Sendcloud aż 74% klientów zrezygnuje z zakupów w konkretnym sklepie internetowym, jeśli okaże się, że zwrot towaru jest płatny. Także analiza dostaw e-commerce przeprowadzona w tym roku przez Ipsos wskazuje na kluczową rolę logistyki. Aż 85% przebadanych respondentów deklaruje, że czas dostawy jest dla nich ważny lub bardzo ważny, a taki sam odsetek zawsze weryfikuje go przed zakupem. Dla 36% zakupowiczów decydującą rolę odgrywa także koszt usługi, natomiast 85% nie wróci do sprzedawcy, jeśli proces dostawy przebiegał poniżej ich oczekiwań. Zwłaszcza ten ostatni wskaźnik dobrze pokazuje, jak w mocno ewoluowała zależność pomiędzy e-sklepami a obsługującymi je firmami logistycznymi. Ipsos podkreśla dodatkowo fakt, że dla większości kupujących (57%) istotna jest również możliwość wyboru pomiędzy dostawą tego samego lub następnego dnia.

Intersujących danych na temat tego, w jakim kierunku mogą wkrótce podążać oczekiwania europejskich e‑konsumentów dostarcza również badanie zrealizowane przez Pitney Bowes w USA. Okazuje się bowiem, że aż 41% ogółu klientów robiących zakupy w internecie uważa dostawy realizowane w niedzielę za istotne, a potrzeba takich dostaw wzrasta do 56% w grupie osób urodzonych w latach 80-tych i 90-tych, czyli wśród pokolenia millenium. Także 49% zakupowiczów pokolenia Z (kolejna generacja) uważa niedzielne dostawy za istotne. Zwolenników takiej opcji jest więcej wśród konsumentów mieszkających w miastach, gdzie 53% respondentów wskazuje na jej istotność.

– Wzorce oczekiwań w zakresie obsługi logistycznej płynące z rozwiniętych rynków e-commerce wielokrotnie potwierdzały, że lada moment będą obowiązywać także w Polsce. Należy jednak zadać pytanie czy polski konsument będzie skłonny pokryć dodatkowy koszt takich usług, czy będzie raczej oczekiwał, że pozostanie on po stronie sprzedawcy. Uruchomienie niedzielnej opcji dostawy oznacza bowiem wzrost nakładów na logistykę, wiąże się z zatrudnieniem dodatkowych kierowców i pracowników magazynowych, wyższym kosztem utrzymania infrastruktury i rachunkami. Obsługa handlu internetowego staje się coraz bardziej wymagająca, zwłaszcza teraz, kiedy rynek energii i paliw jest mniej przewidywalny, a sektor logistyczny wciąż walczy z problemami z poprzednich lat, w tym z chronicznym brakiem kierowców. Jednocześnie rosną oczekiwania klientów, które często rozmijają się realnymi możliwościami firm, nawet tych największych. Rezygnacja z darmowych zwrotów jest tego doskonałą reprezentacją i potwierdza, że przedsiębiorstwa zmierzają w kierunku racjonalizacji kosztowej operacji dostaw, zwłaszcza w tych kategoriach handlu internetowego, gdzie obciążenie jest największe. Na naszym rynku, gdzie klient jest wyjątkowo wrażliwy na cenę, kluczem do zachowania konkurencyjności będzie konsensus pomiędzy oczekiwaniami a możliwościami wszystkich stron zaangażowanych w proces zakupowy, z komponentem logistycznym włącznie – dodaje Marcin Bąk.

Polskiego e-konsumenta trudno zadowolić w sieci, znacznie łatwiej Skandynawów

Kwestię oczekiwań związanych z dostawami poruszał w tegorocznym raporcie także Gemius, PBI oraz IAB Polska. Aż 88% Polaków zadeklarowało w badaniu, że formą dostawy, która motywuje lub raczej motywuje ich do zakupów przez internet jest darmowa dostawa do domu z możliwością darmowego wniesienia. W dalszej kolejności wskazywano dostawę tego samego dnia (83%) i dostawę w weekend (75%). Z kolei według 95% respondentów czasem realizacji usługi, który skłoniłby ich do częstszego robienia zakupów online jest limit 8 godzin. Nieco mniej, bo 87% zakupowiczów zadowoliłby termin mieszczący się w 12 godzinach, a 39% przekonałby czas krótszy niż 24 godziny. Dla zaledwie 32% osób czas dostawy do 36 godzin to czynnik motywujący do częstszych e-zakupów.

Powyższe oczekiwania dobrze kontrastują z tymi przedstawionymi w zeszłorocznym raporcie HUI Research i PostNord. Badanie przeprowadzone w 12 europejskich krajach wskazuje, że zaledwie 19% e-konsumentów znad Wisły jest skłonnych dopłacić 3 euro za przyspieszenie dostawy zamówienia internetowego. Słabszy wynik od nas osiągnęła tylko Holandia (16%). Dopłata jest za to bardziej akceptowalna dla Brytyjczyków i Norwegów (po 34%) oraz Włochów i Niemców (30%). Nie dość, że Polacy nie chcą dopłać do szybszych dostaw, to mają jedne z najwyższych oczekiwań, jeśli chodzi o ich czas. Aż 25% naszych rodaków oczekuje dostaw w 1-2 dni, co stanowi drugi najwyższy wynik po Holendrach (30%). Z kolei tolerancję dla usług przekraczających 6 dni wyraża zaledwie 7% polskich e-konsumentów. To najniższy wskaźnik w Europie. Z drugiej strony skali znajdują się Finowie i Norwegowie, gdzie prawie tydzień może czekać aż 29% internautów. Dla porównania dostaw do dwóch dni oczekuje tylko 4% Finów i 5% Norwegów.

Krzysztof Oflakowski

Czy chiński juan dąży do finansowej „współ-hegemonii” z dolarem amerykańskim?

  • Wywołany przez Covid-19 kryzys oraz, w ostatnim czasie, wojna w Ukrainie spowodowały pewną zmianę w myśleniu o globalizacji finansowej. W szczególności zaś duże kraje wschodzące wykazują rosnące niezadowolenie z zachodnich schematów skoncentrowanych na dolarze amerykańskim (USD)[1]. Z powodu wzrostu gospodarki chińskiej (i jej asertywności geopolitycznej), CNY wydaje się naturalnym konkurentem.
  • W Allianz Trade obserwujemy, że od 2009 roku rola CNY w światowym systemie finansowym wzrosła prawie dwukrotnie, nieznacznie wyprzedzając waluty JPY i GBP. Zrównanie się z USD zajmie prawdopodobnie znacznie więcej czasu, o ile w ogóle będzie możliwe. Analiza Allianz Trade opiera się na przekrojowym porównaniu wielkości gospodarczej kraju emitującego walutę, wiarygodności waluty, jak również poziomu jej umiędzynarodowienia, wymienialności i statusu waluty rezerwowej.
  • Kolejną fazą globalizacji finansowej może być powstanie systemu spolaryzowanego. Wzrost znaczenia CNY to nie tylko kwestia rozwoju i dywersyfikacji finansowej, ale także sprawa geopolityczna. W scenariuszu optymistycznym, światowe finanse mogłyby zmierzać w kierunku systemu wielobiegunowego, w którym podmioty gospodarcze bez problemu posługują się zarówno USD, jak i CNY. W scenariuszu pesymistycznym, mogłyby powstać dwie strefy wpływów (USA i USD vs. Chiny i CNY), z niewielką wymianą. Rzeczywistość może leżeć pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, ponieważ w przyszłości geopolityka będzie prawdopodobnie kierować trendami gospodarczymi w znacznie większym stopniu niż dotychczas.
  • Jednak droga do spolaryzowanego systemu finansowego nie jest prosta. Chociaż w latach 2000-ych i na początku lat 2010-ych postępy chińskich reform w kierunku liberalizacji rachunku kapitałowego były szybkie, pojawiły się też pewne przeszkody. W latach 2015-2016 wprowadzono wzmożoną kontrolę kapitału, aby powstrzymać silną deprecjację CNY, a niektóre śmiałe inwestycje w ramach Inicjatywy Pasa i Drogi nie zawsze okazywały się trwałe. Szeroko zakrojone regulacje wprowadzone w 2021 roku wywołały również obawy dotyczące ryzyka politycznego. Chociaż chińscy przywódcy prawdopodobnie nadal będą dążyć do zwiększenia globalnej roli CNY, to rosnąca liczba problemów w Chinach może grozić spowolnieniem tempa dalszych reform i otwarcia systemu finansowego.
  • Rozwój technologiczny jako sposób na wykonanie znaczącego skoku naprzód? Chiny planują połączenie swojej szeroko stosowanej waluty cyfrowej banku centralnego (CBDC) z technologią blockchain – po potwierdzeniu wzrostu wydajności i niezawodności. To mogłoby przyspieszyć wzrost roli CNY w globalnym systemie finansowym.

Wywołany przez Covid-19 kryzys oraz, w ostatnim czasie, wojna w Ukrainie spowodowały pewną zmianę w myśleniu o globalizacji finansowej: Łańcuchy dostaw okazały się bardziej wrażliwe niż oczekiwano, a w wielu krajach doszło do uzależnienia od żywności i energii, co osłabiło odporność społeczno-demograficzną. Chociaż wydaje się, że globalizacja handlu uległa wypłaszczeniu (i mało prawdopodobne jest odwrócenie tego zjawiska) , to czy globalizacja finansowa, skoncentrowana na transgranicznym wykorzystaniu dolara amerykańskiego w transakcjach i handlu, może jednak być zagrożona? Jakie są alternatywy i co musiałoby się stać, żeby były realne? Czy współistnienie waluty konkurencyjnej i dolara amerykańskiego jest możliwe w obecnym systemie, czy też wymagałoby to przejścia na inny system?

 [1] Zachęcamy do zapoznania się z wcześniejszym raportem: Rallying Ruble and the Weaponization of Finance [Rozpędzony rubel i militaryzacja finansów].

Grupa Kapitałowa RAFAMET opublikowała wyniki finansowe za III kwartał 2022 r.

Przychody ze sprzedaży GK za okres 9 miesięcy br. w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku były wyższe o 16 mln złotych, jednak nie przełożyło się to na poprawę wyników spółek GK na poziomie zysku netto. Wysokie koszty finansowe oraz rozliczenie jednego kontraktu zawartego na początku 2021 roku negatywnie rzutują na wyniki RAFAMET za okres trzech kwartałów br.

Wpływ wojny w Ukrainie i innych zdarzeń na działalność RAFAMET

W trzech kwartałach 2022 roku znaczący wpływ na działalność spółek GK RAFAMET a co za tym idzie i osiągnięte wyniki ma rozpoczęta w lutym 2022 roku wojna w Ukrainie. – W okresie sprawozdawczym obserwowaliśmy przesuwanie klientowskich decyzji inwestycyjnych w oczekiwaniu na poprawę sytuacji geopolitycznej. RAFAMET S.A. ma corocznie otwartych około 40-50 projektów produkcyjno – handlowych, których większość wynika z realizowanych kontraktów (pozostałe projekty to tzw. produkcja w toku przygotowywana wyprzedzająco pod przyszłe kontrakty). Ograniczenie ilości realizowanych projektów, co nastąpiło w następstwie agresji Rosji na Ukrainę wymusiło na nas konieczność dostosowania skali prowadzonych działań do możliwości finansowych Spółki, a co za tym idzie utrudniło bardzo rozliczanie wysokich kosztów stałych, które są cechą charakterystyczną naszego modelu biznesowego. Obserwowane w następstwie sytuacji geopolitycznej wydłużanie łańcucha dostaw, w tym przede wszystkim elektroniki ma również wpływ na naszą działalność utrudniając rytm pracy i jej rozkład na poszczególne przedsięwzięcia produkcyjne. Niestety wysoka inflacja, z którą mamy wszyscy do czynienia spowodowała w naszej firmie wzrost kosztów finansowych (płaconych odsetek od kredytów bankowych)  z poziomu około 1 miliona złotych za cały rok 2021 do około 4 milionów złotych za rok 2022, a znaczący inflacyjny wzrost cen zaopatrzeniowych roku bieżącego nie był możliwy do przerzucenia na naszych odbiorców, którzy posiadali zawarte z nami kontrakty podpisane przykładowo w pierwszych miesiącach 2021 roku czy wcześniej – wyjaśnia E. Longin Wons, Prezes Zarządu RAFAMET S.A.

Black Friday 2022: Promocje kontra inflacja i słaby złoty

Jutro Black Friday – dzień, który symbolicznie rozpoczyna okres przedświątecznej gorączki zakupowej. Szanse na dobre promocje wzmacnia strach sprzedawców przed nadchodzącą recesją i ograniczaniem wydatków przez konsumentów. Z drugiej strony, ceny podnosi inflacja oraz słaby złoty, a to może spowodować, że najbliższy Black Friday może być kolejnym najdroższym w historii.  

Przed nami Black Friday (25 listopada) oraz Cyber Monday (28 listopada), czyli dni największych sprzedażowych promocji, które rozpoczynają okres przedświątecznej gorączki zakupowej. Z roku na rok promocje pojawiają się jednak w Polsce coraz wcześniej: w tym roku część sklepów urządziła Black Week, zaczynając czas wyprzedaży tydzień wcześniej.

Szanse na duże przeceny w tym roku wynikają ze strachu sprzedawców przed nadchodzącą recesją i przyszłym ograniczeniem wydatków przez konsumentów. Wielu producentów ma obecnie pełne magazyny towarów, które wypełniły się, gdy zniknęły występujące w czasie trwania oraz po zakończeniu pandemii problemy w światowej logistyce. Jednak, wraz z nimi, zniknęły też nadwyżki gotówki, z którymi konsumenci na całym świecie wychodzili z pandemii.

Z drugiej strony, z uwagi na inflację, mamy przed sobą kolejny najdroższy Black Friday w historii.  Trzeba jednak zauważyć, że wzrost cen nie dotknął wszystkich produktów w równym stopniu. Poziom inflacji konsumenckiej na koniec października wyniósł 17,9 proc. r/r. Na tak wysoki wynik wpłynęły przede wszystkim wzrosty cen nośników energii – 41,6 proc. oraz żywności – 22,8 proc. Z towarów, które najczęściej kupujemy na Black Friday, najbardziej zdrożały kosmetyki – o 13,3 proc., sprzęt AGD – 8,2 proc. oraz odzież – o 6,9 proc. Natomiast sprzęt elektroniczny, fotograficzny i informatyczny zdrożał w ciągu tego roku tylko o 0,1 proc.

Kursy walut na Black Friday w 2021 i 2022 roku

  2021 2022 Zmiana
EUR 4,71 zł 4,70 zł -0,21%
USD 4,16 zł 4,52 zł 8,65%
GBP 5,56 zł 5,45 zł -1,98%

Źródło: eToro, wyliczenia własne

Jednak za część produktów elektronicznych przyjdzie nam zapłacić więcej niż w poprzednich latach. Głównie tych sprowadzanych z USA i Azji, których ceny rosną wraz ze wzrostem ceny dolara. A ten jest w tym roku o ponad 8 proc. droższy niż w poprzedni Black Friday. Dotyczy to, na przykład, wszystkich produktów firmy Apple, których ceny w Polsce w ciągu ostatniego roku mocno wzrosły. Importowane produkty kupowane za euro i funty, mogą nawet okazać się odrobinę tańsze niż rok temu. Oczywiście pod warunkiem, że ich cena w oryginalnej walucie się nie zmieniła. O to jednak może być trudno, bo inflacja w strefie euro wynosi 10,6 proc., a w Wielkiej Brytanii 11,1 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Wszystkie kursy aktualne na dzień 24.11.2022 g. 7:00 CET

FoodWell (dawny Bakalland) planuje ekspansję na rynki Europy i USA

  • FoodWell (dawny Bakalland) tworzy strategiczne plany na działania eksportowe grupy i planuje 100% wzrostu w 2023 roku.
  • W ciągu 5 lat generowane za granicą przychody FoodWell mają wzrosnąć z 10 do 20% całkowitego obrotu firmy.
  • FoodWell eksportuje produkty do ponad 50 krajów, a największe sukcesy sprzedażowe odnosi na rynkach azjatyckich – m.in. w Japonii i regionie Zatoki Perskiej.
  • Priorytetem firmy w najbliższej przyszłości jest ekspansja w Europie Zachodniej i Środkowo-Wschodniej oraz w USA.

Zgodnie z ogłoszoną w październiku br. strategią, FoodWell zamierza zwiększyć rolę eksportu w swojej strukturze sprzedaży. Za 5 lat firma chce generować za granicą minimum 20% przychodów, których łączna wartość ma przekroczyć 1 mld zł.

– Widzimy olbrzymi potencjał w eksporcie i uważamy go za kluczowy dla rozwoju naszej firmy. Już teraz sprzedaż za granicą przynosi nam około 10% biznesu. Chcemy, żeby ten kanał dystrybucji rozwijał się najszybciej ze wszystkich. Plan minimum zakłada, że do 2026 roku podwoimy procentowy udział eksportu w naszych przychodach. Cel ambitny, ale możliwy do osiągnięcia, ponieważ wzmocniliśmy zespół, inwestujemy w niezbędne narzędzia, pogłębiamy współpracę z obecnymi klientami i intensywnie pracujemy nad pozyskaniem nowych. Zamierzamy również  pracować z największymi sieciami na świecie, takimi jak 7-Eleven czy Whole Foods – mówi Michał Czerwiński, Wiceprezes oraz CCO w FoodWell.

Rozwój przede wszystkim w Europie

FoodWell (dawny Bakalland) jest obecny na ponad 50 rynkach, głównie poza Europą. Bardzo dobre wyniki osiąga przede wszystkim w Azji, m.in. dzięki współpracy w Japonii, Wietnamie czy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Produkty firmy są już dostępne w ponad 20 tys. sklepów stacjonarnych na 3 kontynentach, W najbliższych latach kluczowe dla rozwoju firmy mają być rynki europejskie, gdzie obecnie trwa finalizacja umów z partnerami. W przyjętej strategii rynkami priorytetowymi będą Niemcy, Wielka Brytania, Francja, rynki Skandynawskie oraz grupa państw centralnej Europy.

Nasz eksport jest dziś w największym stopniu skoncentrowany na odległych geograficznie rynkach. One zgodnie z nową strategią pozostają dla nas ważne i będziemy je dalej eksplorować, ale jednocześnie dążymy do zmiany proporcji generowanych za granicą przychodów. Olbrzymi potencjał do szybkiego wzrostu widzimy w Europie. Konkurencja jest tu oczywiście mocna i mamy sporo do zrobienia w temacie rozpoznawalności naszych produktów, ale to nas tylko motywuje. Obecność w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji i Skandynawii, a także w regionie CEE, gdzie właśnie uruchamiamy swoje aktywności, pozwoli nam osiągnąć dynamikę rozwoju eksportu, w którą celujemy. Tutaj również chcemy nawiązać współpracę z głównymi marketplacami, ponieważ kanał online ma być silnym wzmocnieniem działań eksportowych – mówi Michał Czerwiński z FoodWell.

Siła eksportu ma być, jak dotychczas, skupiona na kategorii batonów. Ważna dla generowanego za granicą przychodu ma być również kategoria śniadaniowa, rozwijana pod markami Bakalland oraz Purella Superfoods. Struktura eksportowanych produktów może różnić się w zależności od specyfiki lokalnego rynku, np. w Wielkiej Brytanii i Skandynawii bardzo istotna będzie linia produktów funkcjonalnych ze składnikami o najwyższych wartościach odżywczych. Poza Polskę trafią również nowości produktowe z kategorii zamienników mięsa – pierwsze propozycje z tego obszaru pojawią na rynku jeszcze w 2022 roku.

Pomimo widma recesji rośnie popyt na towary luksusowe

Pomimo pogarszającej się sytuacji ekonomicznej wartość globalnego rynku osobistych dóbr luksusowych wzrośnie w tym roku o 22 proc. i w kolejnych latach będzie się dalej zwiększać, wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Bain & Company. Wzrost sprzedaży generują w dużej mierze zakupy dokonywane przez przedstawicieli generacji Y i Z, czyli dwudziesto- i trzydziestolatków.

Według wyliczeń ekspertów Bain & Company, którzy wraz mediolańską z Fondazione Altagamma przeanalizowali trendy w branży, w tym roku sprzedaż osobistych dóbr luksusowych takich jak odzież, biżuteria, czy kosmetyki osiągnie poziom 353 mld euro. Na koniec 2030 roku rynek ten może być wart 540-580 mld euro.

W zależności od kondycji gospodarek Stanów Zjednoczonych, Europy i Chin w przyszłym roku rynek dóbr luksusowych w scenariuszu pesymistycznym wzrośnie o 3-5 proc., a w scenariuszu optymistycznym o 6-8 proc. Amerykański bank centralny Fed obniżył ostatnio prognozy wzrostu PKB dla USA na 2023 rok do 1,2 proc., a Komisja Europejska przewiduje, że tempo wzrostu europejskiej gospodarki wyniesie zaledwie 0,3 proc. Chiny wciąż borykają się z turbulencjami wywołanymi przez Covid, co negatywnie odbija się tamtejszym rynku towarów luksusowych, któremu nie udało się jeszcze powrócić do poziomów sprzed pandemii.

 We wszystkich kategoriach produktowych jesteśmy na poziomie z 2019 roku albo nawet wyższym, co pokazuje, że rynek już otrząsnął się z szoku wywołanego pandemią. Producenci podnieśli ceny, ale nie odbiło się to na spadku wolumenu sprzedaży, ponieważ w USA i Europie konsumenci ruszyli do uzupełniania garderoby o produkty, które wpisują się w nowy trend „post streetwear” mówi Katarzyna Wal z Bain & Company. Jeśli w przyszłym roku będziemy mierzyć się z globalną recesją, to jej wpływ na branżę będzie inny niż w czasie kryzysu z lat 2008-2009. Rynek dóbr luksusowych jest teraz bardziej odporny na zawirowania ekonomiczne, ma większą bazę konsumentów, a marki są zdecydowanie bardziej zorientowane na klientów.

Marki luksusowe nauczyły się docierać do coraz szerszej grupy klientów, potrafią rozpoznawać ich potrzeby i lepiej się z nimi komunikują, umiejętnie wykorzystując media społecznościowe. Według szacunków Bain & Company liczba klientów rynku osobistych dóbr luksusowych wyniesie w tym roku 400 mln, a do 2030 roku zwiększy się o kolejne 100 mln.

Jak pokazuje raport, dominującą grupą konsumentów towarów luksusowych stają się osoby przed 40 rokiem życia. To właśnie zakupy dokonywane przez przedstawicieli generacji Y i Z, czyli dwudziesto- i trzydziestolatków, wygenerowały wzrost sprzedaży w 2022 roku. Do końca dekady wydatki obecnych dwudziestolatków i przedstawicieli pokolenia Alfa, czyli osób urodzonych po 2010 roku, będę rosnąć trzy razy szybciej niż starszych grup wiekowych i w 2030 roku będą odpowiadały za 30 proc. sprzedaży.

– Markami luksusowymi interesują się coraz młodsze osoby, które są bardziej świadome i wymagające. Aby sprostać ich oczekiwaniom marki muszą być bardziej otwarte i kreatywne zarówno, jeśli chodzi o portfel produktów, sposób komunikacji, jak i kanał sprzedaży – dodaje Katarzyna Wal. – Reakcje marek na nowe zjawiska i subkultury wywodzące się ze środowisk aktywistów ekologicznych i gender to jeden z przykładów: Stella McCartney stworzyła neutralną genderowo linię Shared, a Gucci kolekcję MX.  Jak wynika z raportu, dominującym kanałem sprzedaży pozostają sklepy stacjonarne, choć tempo wzrostu sprzedaży online systematycznie rośnie. Analitycy Bain & Company przewidują, że powoli zacierać się będą granice między salonami monobrandowymi i sprzedażą w internecie, a marki będą stosować podejście omnichannel 3.0.  Bain & Company szacuje, że całkowita wartość rynku dóbr luksusowych, obejmującego także nieruchomości, auta, samoloty i łodzie, wzrośnie w tym roku o 21 proc. do około 1,4 bln euro.

Giełdy na zielono przed Świętem Dziękczynienia

Średnia przemysłowa Dow Jonesa osiągnęła wczoraj poziom swego szczytu z połowy sierpnia (+0,28 proc.). Wzrosły wczoraj również S&P 500 (+0,59 proc.), który osiągnął najwyższy poziom od września oraz Nasdaq Composite (+0,99 proc.). Dziś z racji obchodów w USA Święta Dziękczynienia amerykańskich rynek akcji będzie zamknięty.

Na rynkach akcji Azji i Oceanii lekko przeważały dziś wzrosty głównych indeksów. Najsilniejszy notował malezyjski KLCI (+2,31 proc.). Minimalnie traciły chińskie Shanghai Composite i Shanghai B-Share, singapurski Straits Times oraz tajlandzki SET Index.

W Europie notowania na rynkach akcji rozpoczęły się w czwartek od niewielkich wzrostów (DAX +0,31 proc., CAC 40 +0,1 proc. ok. godz. 9:45). „Tradycyjnie” swój historyczny rekord osiągnął turecki XU100.

Zwyżkowały również w czwartek rano główne polskie indeksu (WIG-20 +0,72 proc. ok. godz. 9:45).

Spadały dziś rano w praktycznie wszystkich krajach rozwiniętych rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Rentowności amerykańskich 10-latek zbliżały się do poziomu swego minimum sprzed tygodnia. Rentowność polskich 10-latek spadła do poziomu najniższego od prawie 2 miesięcy (6,643 proc.).

Lekko taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE (WTI –0,53 proc., Brent -0,59 proc. ok. godz. 9:10). Ceny tych kontraktów znajdują się obecnie nieco powyżej swych minimów z drugiej połowy września. Lekko drożały dziś rano kontrakty na miedź (+0,48 proc. ok. godz. 9:30) i metale szlachetne (złoto +0,54 proc., srebro +1,03 proc., platyna +0,38 proc., pallad +0,73 proc.).

Lekko dziś rano słabł amerykański dolar (EUR/USD +0,9 proc., USD/JPY –0,3 proc. ok. godz. 9:10).

Ok. godz. 9:10 zmiany kursu polskiego złotego były niewielkie (EUR/PLN +0,11 proc., USD/PLN -0,02 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w poniedziałek spadł do najniższego poziomu od 2 lat, lekko rósł dziś rano trzeci dzień z rzędu (+0,41 proc. ok. godz. 9:05) osiągając poziom 16556 pkt.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Wyniki Grupy Pracuj po 3 kw. 2022 r.

W trzecim kwartale 2022 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wyniosły 183,5 mln zł i były o 45,3% wyższe niż w analogicznym okresie 2021 roku. Tak dynamiczny wzrost wynikał przede wszystkim z rozpoczęcia konsolidacji wyników niemieckiej spółki softgarden oraz systematycznego wzrostu średniej ceny projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl.

Skorygowana EBITDA[1] w minionym kwartale sięgnęła 85,3 mln zł, co oznacza wzrost o 13,8% r/r, natomiast skonsolidowany zysk netto w omawianym okresie wyniósł 52,6 mln zł i był nieco niższy niż w trzecim kwartale 2021 roku (spadek o 3,5% r/r).

Narastająco w ciągu trzech kwartałów 2022 roku przychody Grupy Pracuj sięgnęły 463,8 mln zł (+34,9% r/r), skorygowana EBITDA wyniosła 246,2 mln zł (+23,3% r/r), a skonsolidowany zysk netto 154,8 mln zł (+9% r/r, po skorygowaniu ubiegłorocznego wyniku o zdarzenia jednorazowe).

– Trzeci kwartał tego roku był pierwszym, w którym w wynikach Grupy Pracuj uwzględnione zostały rezultaty niemieckiej spółki softgarden, którą przejęliśmy pod koniec czerwca. Tą transakcją z impetem znacząco wzmocniliśmy naszą pozycję w sektorze HR Tech. Udział softgarden w całkowitych przychodach minionego kwartału sięgnął ponad 28%. Spodziewamy się, że oferując między innymi systemy wspierające procesy rekrutacji (Talent Acquisition Systems) w modelu SaaS, biznes ten będzie bardziej odporny na zmiany koniunktury w nadchodzących kwartałach, a potencjał niemieckiego rynku pracy, który charakteryzuje się dużym nienasyceniem pracowników, pozwoli efektywnie budować pozycję lidera rynku – wskazuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– W serwisie Pracuj.pl notujemy systematyczny wzrost średnich cen projektów rekrutacyjnych. To pokazuje, że polski rynek pracy pozostaje dość odporny na pojawiające się wyzwania gospodarcze. Z jednej strony rośnie presja płacowa w ślad za wysoką inflacją. Z drugiej strony, przedsiębiorstwa są coraz ostrożniejsze w podwyższaniu wynagrodzeń. W efekcie pracownicy częściej myślą o zmianie pracy na lepiej płatną lub szukają dodatkowych zajęć. Aż 38% uczestników najnowszego badania Pracuj.pl[2] aktywnie poszukuje nowego pracodawcy, a 57% z nich jako kluczowy powód wskazuje właśnie chęć podwyższenia otrzymywanego wynagrodzenia mówi Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny i członek zarządu Grupy Pracuj.

Konsekwentny rozwój biznesu w Polsce, pierwsze przychody z rynku niemieckiego

Liczba sprzedanych projektów rekrutacyjnych[3] w serwisie Pracuj.pl w trzecim kwartale 2022 roku wyniosła 136,1 tys. wobec 136,8 tys. w analogicznym okresie 2021 roku. Narastająco, w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku liczba sprzedanych projektów rekrutacyjnych sięgnęła 433,6 tys. i była o 15,3% wyższa niż przed rokiem, przy jednoczesnym wzroście ich średnich cen o 10,5% r/r.

Regularnie rośnie również liczba aktywnych klientów korzystających z systemu eRecruiter wspierającego rekrutację, oferowanego w modelu abonamentowym (SaaS). Na koniec września 2022 roku sięgnęła ona 1766 i była o 15% wyższa niż przed rokiem.

W rezultacie przychody Grupy Pracuj z polskiego rynku w trzecim kwartale br. wzrosły o 13,7% r/r do 126,5 mln. Narastająco w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku zwiększyły się o 28,1% r/r do 392,7 mln zł.

W związku z konsolidacją wyników softgarden począwszy od trzeciego kwartału tego roku, całkowite przychody Grupy Pracuj w tym okresie wzrosły o 45,3% r/r do 183,5 mln zł. Udział przychodów z rynku polskiego wyniósł 69,0%, z rynku niemieckiego – 28,1%, natomiast z rynku ukraińskiego pochodziło 2,9%.

Spadek udziału segmentu Ukraina związany jest z ograniczeniem działań rekrutacyjnych wskutek trwającej wojny w tym kraju oraz większej skali działalności Grupy Pracuj po włączeniu softgarden. Łączna liczba projektów rekrutacyjnych w ukraińskim serwisie Robota.ua w trzecim kwartale 2022 roku wyniosła 132,3 tys. (wobec 334 tys. w tym samym okresie 2021 roku), z czego liczba płatnych projektów rekrutacyjnych wyniosła 67,5 tys. (wobec 178,5 tys. przed rokiem).

Wysoka rentowność operacyjna

Wypracowany przez Grupę Pracuj zysk operacyjny na poziomie skorygowanej EBITDA w trzecim kwartale 2022 roku wzrósł o 13,8% r/r do 85,3 mln zł, a narastająco w okresie styczeń-wrzesień br. zwiększył się o 23,3% r/r do 246,2 mln zł. Marża skorygowanej EBITDA w omawianych okresach tego roku wyniosła odpowiednio 46,5% i 53,1%, wobec odpowiednio 59,4% i 58,1% w analogicznych okresach 2021 roku. Zgodnie z zapowiedziami, spodziewany jest negatywny wpływ konsolidacji softgarden na poziom skonsolidowanej marży EBITDA, co ma przede wszystkim związek z dynamicznym rozwojem niemieckiej spółki. Rentowność operacyjna polskiego biznesu Grupy Pracuj utrzymała się na zbliżonym poziomie do ubiegłorocznego.

Skonsolidowany zysk netto osiągnięty przez Grupę Pracuj w minionym kwartale wyniósł 52,6 mln zł wobec 54,5 mln zł przed rokiem, natomiast narastająco za trzy kwartały 2022 roku sięgnął 154,8 mln zł wobec 212,6 mln zł rok wcześniej. Warto przypomnieć, że istotny wpływ na ubiegłoroczne wyniki miała aktualizacja wyceny należących do Grupy Pracuj udziałów w spółce Beamery Inc., co powiększyło zysk netto w porównywanym okresie o 70,5 mln zł. Po skorygowaniu ubiegłorocznych wyników o wpływ zdarzeń jednorazowych, zysk netto w ciągu dziewięciu miesięcy 2022 roku wzrósł o 9% r/r.

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o rozpoznane, jak również odwrócone, a uprzednio rozpoznane odpisy z tytułu trwałej utraty wartości aktywów oraz o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty oferty publicznej oraz koszty związane z akwizycjami.

[2] Badanie „Praca w czasach zmian: mobilność zawodowa Polaków”. Więcej informacji: Gotowi na nową pracę w czasach zmian. Badanie Pracuj.pl

[3] Liczba projektów rekrutacyjnych równa się liczbie kredytów, które zostały wykorzystane do zamieszczenia ofert pracy na Pracuj.pl lub Robota.ua. W przypadku Pracuj.pl 1 kredyt może być zamieniony na wiele ofert pracy (oferty będą miały ten sam tytuł, ale różne lokalizacje), natomiast w przypadku Robota.ua 1 kredyt może być zamieniony tylko na 1 ofertę pracy na okres jednego miesiąca.