Prezesi firm boją się inflacji, efektów pandemii koronawirusa i geopolityki

69% CEO uważa, że inflacja wpłynie negatywnie na rozwój przedsiębiorstwa, 43% prezesów obawia się efektów pandemii a 35% – dalszego wzrostu napięć geopolitycznych – wynika z najnowszego badania EY CEO Outlook Pulse Survey. W efekcie, 95% prezesów weryfikuje inwestycje na poziomie międzynarodowym. Odpowiedzią na te wyzwania jest zwiększenie nacisku na ESG (planuje to 39% respondentów), transformacja cyfrowa mająca na celu poprawę doświadczeń klienta (34% badanych CEO) i innowacje.

Prezesom firm coraz trudniej nawigować organizacje poprzez morze rosnącej niestabilności otoczenia makroekonomicznego i geopolitycznego. Z niedawno przeprowadzonego badania EY CEO Outlook Pulse Survey wynika, że inflacja zdecydowanie wybija się jako czynnik ryzyka numer jeden – 69% respondentów badania uważa, że wpłynie ona negatywnie na funkcjonowanie przedsiębiorstwa i jego rozwój. Z tej liczby, 16% badanych uważa, że inflacja jest głównym zagrożeniem dla przychodów i rentowności organizacji. Równolegle, jedynie 15% badanych uważa, że polityka monetarna nie będzie miała większego wpływu na wzrost gospodarczy i rozwój.

– Podłoże inflacji różni się w poszczególnych krajach, a jej efekt na poszczególne branże i firmy również jest odmienny: część firm musi zmniejszać marże, by utrzymać sprzedaż, podczas gdy inne wręcz przeciwnie – korzystają z możliwości poprawy rentowności, jaką dają rosnące ceny. Dodatkowo koszty finansowania przedsiębiorstw wzrosły w związku z zaostrzoną polityką monetarną państwa. Kluczowe dla poziomu ryzyka przedsiębiorstw jest, że poziom inflacji i tempo jej wzrostu pozostają poza kontrolą prezesów firm. Dlatego CEO, stojący w obliczu ryzyka nieustępującej inflacji i nadchodzącego kryzysu, powinni skupić się w pełni na zabezpieczeniu płynności finansowej i rentowności przedsiębiorstw. Dla konsumentów niestety oznacza to często dalszy wzrost cen – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner odpowiedzialny za działalność EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich oraz Lider EY-Parthenon w Regionie CESA

Pandemia i geopolityka wciąż straszą

Szczyt pandemii wydaje się być za nami, jednak jej efekty w postaci kolejnych lock-downów czy zaburzeń w łańcuchach dostaw są na szczycie listy ryzyk definiowanych przez prezesów – aż 43% badanych CEO wymienia efekty pandemii jako ryzyko dla wzrostu firmy. Te obawy są najsilniejsze w Azji, jednak tak naprawdę dotyczą całego świata, ze względu na kluczowa pozycję Chin w wielu globalnych łańcuchach dostaw.

W efekcie pandemii firmy mają narastające trudności w pozyskaniu wykwalifikowanych pracowników: 29% CEO wymienia ją jako czynnik hamujący wzrost przedsiębiorstwa.

Wzrost napięć na poziomie geopolitycznym to kolejny kluczowy czynnik hamujący wzrost w oczach CEO – wskazuje na niego 35% prezesów badanych przez EY. Wybuch wojny w Ukrainie był przełomem na poziomie politycznym i gospodarczym – pompując ceny surowców, powodując rewizję dotychczasowych polityk energetycznych i wpływając na poziom inflacji.

Kolejnym kluczowym ryzykiem dla firm, który może wpłynąć na ich wzrost, są zmiany klimatu i rosnąca presja na zrównoważony rozwój – wymienia je 34% badanych.

Weryfikacja planów międzynarodowej ekspansji

Pokłosiem napięć na poziomie geopolitycznym jest masowa weryfikacja planów inwestycyjnych firm – 95% respondentów badania zrewidowała inwestycje dokonywane na poziomie międzynarodowym; 43% CEO opóźnia realizację planów inwestycyjnych do momentu poprawy sytuacji geopolitycznej, 40% respondentów przekształca strukturę swoich łańcuchów dostaw, a 39% dokonuje realokacji aktywów operacyjnych. Prawie jedna trzecia (30%) wycofuje się z niektórych rynków, a 29% rezygnuje z planowanych inwestycji.

– Wojna i napięcia geopolityczne powodują szereg zagrożeń dla firm. W ramach dostosowywania strategii do niestabilnego otoczenia, najwięcej przedsiębiorców postanowiło wstrzymać się z decyzjami inwestycyjnymi lub wręcz z nich zrezygnować, do czasu poprawy Instynkt przetrwania nakazuje nie narażanie się na niepotrzebne ryzyko, co powoduje, że prezesi decydują się na realokację aktywów firm, którymi zarządzają i wycofywanie się z bardziej ryzykownych rynków. Najlepszym tego przykładem są przedsiębiorstwa, które dokonują dezinwestycji aktywów powiązanych z Rosją. Paradoksalnie, to szansa dla Polski – nasz kraj może być beneficjentem tendencji do skracania łańcuchów dostaw i przenoszenia ich z Azji do Europy – mówi Arkadiusz Gęsicki.

ESG, transformacja cyfrowa i innowacje kluczem do zmian

Zrównoważony rozwój (ESG) to nie tylko ryzyko, ale też szansa dla firm by wejść na nowy poziom. Nacisk na wdrażanie strategii ESG jest – zdaniem 39% respondentów badania – kluczem do zwiększenia konkurencyjności firmy, którą zarządzają.

– Zrównoważony rozwój, obok cyfrowej transformacji mającej poprawić doświadczenie klienta i zwiększenia innowacyjności firmy to kluczowe obszary, na którym skupiają się prezesi firm, chcąc zniwelować wyzwania, które pojawiają się przed nimi w ostatnich kilkunastu miesiącach – choćby dotyczące kryzysu energetycznego i wzrastających cen energii, co w dłuższej perspektywie może przyspieszyć transformację energetyczną przedsiębiorstw – mówi Arkadiusz Gęsicki.

Zwiększony nacisk na ESG jest spowodowany nie tylko postępującymi zmianami klimatu i ich coraz bardziej widocznym wpływem na nasze bezpośrednie otoczenie, wymuszają go regulatorzy, akcjonariusze, klienci oraz pracownicy firm. Utrzymanie standardów ESG to coraz częściej podstawa umożliwiająca dalszy rozwój przedsiębiorstwa.

– Transformacja w kierunku ESG niesie ze sobą szereg wyzwań na poziomie operacyjnym, jednak firmy, które jej dokonają, zwiększą swoją długoterminową wartość poprzez optymalizację kosztów kapitału, i poprawę relacji ze wszystkimi interesariuszami – inwestorami, pracownikami i klientami– mówi Arkadiusz Gęsicki.

Drugim kluczowym czynnikiem zmian jest transformacja cyfrowa doświadczeń klienta: zaangażowanie klientów poprzez technologię, co umożliwia poprawę wzajemnych powiązań pomiędzy produktami, usługami i zarządzenie strategią cenową. Ten czynnik wymienia 34% badanych. Prezesi i członkowie zarządów firm, którzy wzięli udział w EY-Parthenon 2022 Digital Investment Index (DII) również zauważyli, że pozyskiwanie klienta, utrzymanie go i doświadczenie, które ma on w kontakcie z produktem lub usługą firmy będzie jednym z priorytetów w obszarze cyfrowym w ciągu najbliższych dwóch lat. Technologia umożliwi dalszą transformację doświadczeń klienta, zwiększenie lojalności i kontrolę cen. Ponad połowa (55%) badanych członków zarządów firm zauważa, że poprawa doświadczeń klienta miała pozytywny wpływ na postrzeganie marki. To z kolei buduje lojalność wobec danego produktu lub usługi i – w efekcie – umożliwia uzyskanie marży wyższej niż konkurencja.

Obok zrównoważonego rozwoju i transformacji cyfrowej, trzecim kluczowym czynnikiem zmian są innowacje: 32% prezesów firm chce inwestować w firmy we wczesnej fazie wzrostu, by rozbudować swoje dotychczasowe portfolio produktów lub usług, pozyskać wykwalifikowanych pracowników, oraz stworzyć nowe platformy biznesowe. Adopcja nowych konstrukcji cenowych lub innowacyjnych modeli ustalania cen umożliwiających ochronę marży również jest istotnym czynnikiem stojącym za tą tendencją.

– Wierzę, że firmy wyjdą z obecnej sytuacji wzmocnione o nowe doświadczenia i rozwiązania, których nie zdobyłyby w warunkach ciągłej prosperity – podsumowuje Arkadiusz Gęsicki.

O badaniu
Badanie EY 2022 CEO Outlook Survey ma na celu dostarczenie wartościowych analiz dotyczących głównych trendów i kierunków rozwoju największych firm na świecie oraz opinii ich prezesów dotyczących kierunków rozwoju i sposobów na tworzenie długoterminowej wartości. To regularne badanie CEO największych firm na świecie, prowadzone przez Longitude Research Limited z grupy Financial Times. W sierpniu 2022 r., Longitude przeprowadziło badanie na rzecz EY wśród 760 CEO w 10 krajach w sześciu branżach. Więcej informacji na ey.com/en_gl/ceo

Zapowiedzi podwyżki VAT na paliwa nie wpłynęły na decyzję RPP

RPP na drugim z rzędu posiedzeniu nie dokonała podwyżki stóp procentowych. I to w sytuacji, gdy inflacja cały czas wzrasta – w październiku wyniosła 17,9 proc. A także gdy rząd coraz wyraźniej wskazuje, że od nowego zostanie cofnięta obniżka podatku VAT na paliwa, co wpłynie na wzrost ceny o około 1 zł za litr. A to może podbić inflację mocno powyżej 20 proc.

Od października 2021 roku do września br., RPP podniosła stopy procentowe 11 razy: z poziomu 0,5 pp. do 6,75 pp. W październiku podwyżki nie było, co miało być symbolicznym zakończeniem cyklu. Także w tym miesiącu, Rada Polityki Pieniężnej nie dokonała kolejnej podwyżki. Inflacja jednak nie przestała rosnąć, co zwiększa presję na RPP. W październiku wyniosła ona 17,9 proc., a w najbliższych miesiącach prawdopodobnie przekroczy 20 proc. Może też być jeszcze gorzej, bo – zgodnie z nieoficjalnymi informacjami – od nowego roku VAT na paliwa ma wrócić ponownie do poziomu 23 proc. (od lutego 2022 roku wynosi 8 proc.). Taki ruch poniesie ceny litra benzyny i diesla o około 1 zł. Będzie także kolejnym mocnym impulsem proinflacyjnym, wywołującym wzrost cen w wielu branżach. W takiej sytuacji, inflacja na początku roku może znacząco przekroczyć nawet 20 proc. Może nas zatem spotkać scenariusz podobny do tego na Węgrzech, gdzie inflacja w październiku wyniosła 21,1 proc.

Opinie analityków przed dzisiejszą decyzją były podzielone. Cześć przewidywała, że do podwyżki nie dojdzie, inni, że może nastąpić “symboliczna” w obliczu obecnej sytuacji podwyżka o 0,25 pp. Ostatecznie, RPP stóp nie podniosła, opierając się na listopadowej projekcji inflacji autorstwa analityków NBP. Zakłada ona, że w przyszłym roku dojdzie do znacznego spowolnienia gospodarczego, które wywoła samoistny spadek inflacji. A skutki obecnych podwyżek stóp, gdyby do nich doszło, byłyby odczuwalne dla gospodarki dopiero za 6-9 miesięcy. Czy te założenia i decyzje były słuszne – przekonamy się za kilka miesięcy.

Rada trzyma się zatem swoich założeń i nie podnosi stóp, co cieszy kredytobiorców posiadających kredyty o zmiennym oprocentowaniu. Mniej szczęśliwi są posiadacze bankowych lokat, bowiem różnica pomiędzy poziomem stóp (6,75 proc.), a inflacją (17,9 proc.) cały czas rośnie i zwiększa ich straty. Na przykładzie przeciętnej rocznej lokaty bankowej, założonej na początku listopada 2021 roku i zakończonej w październiku 2022 roku, realna strata jej posiadacza wyniosła aż 14,5 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

RPP znów szokuje

Na listopadowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się pozostawić stopy niezmienione po raz kolejny. Stopa referencyjna nadal wynosi 6,75%. Złoty praktycznie nie reaguje.

Argumenty za podwyżką stóp były już mocne na październikowym posiedzeniu. Jest to przede wszystkim projekcja inflacji, która w całym swoim horyzoncie nie przewiduje powrotu do celu, wynoszącego 2,5%. Jest tak mimo wydłużenia projekcji o rok 2025, 2 którym realizacji celu przypisuje się jedynie niewielkie prawdopodobieństwo (niższe niż 50%). Tym samym wydawałoby się, że konieczne są dodatkowe działania, mające inflację do tego celu sprowadzić, a stopy procentowe są podstawowym narzędziem banku centralnego w tym zakresie. Taka logika obowiązywała już w październiku i rynek faktycznie spodziewał się podwyżki. Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp, ale prezes na konferencji zostawił furtkę dla takiej decyzji – jednak również stopy nie zostały podniesione. To może oznaczać chęć definitywnego zakończenia cyklu podwyżek.

Stopy procentowe naturalnie są nadal znacznie niższe od inflacji, jednak kluczowe jest ich porównanie z oczekiwaną inflacją. Gra toczy się o to, czy na koniec przyszłego roku spadnie ona do poziomów jednocyfrowych, a tu już różnica 25 punktów bazowych może mieć znaczenie. Patrząc na ostatnie dane makroekonomiczne z polskiej gospodarki widać z jednej strony pogarszające się nastroje w przemyśle oraz sygnały istotnego spowolnienia z rynku nieruchomości. Z drugiej jednak strony popyt konsumpcyjny pozostaje względnie mocny i przede wszystkim w strukturze inflacji widać silną presję cenową. Naturalnie drożeje energia, opał, żywność, ale ponadprzeciętne wzrosty widać także w kategoriach takich jak rekreacja, edukacja, odzież i obuwie. Oznacza to, że konsument nie rezygnuje w dostatecznym stopniu z zakupów w tych “dyskrecjonalnych” kategoriach, godząc się na wyższe ceny (a tym samym powodując utrwalenie inflacji).

Na ten moment poznaliśmy decyzję Rady, komunikat, jak i podstawowe dane z nowej projekcji inflacji. Więcej dowiemy się jutro podczas konferencji prezesa. O 18:50 euro kosztuje 4.71 złotego, dolar 4,70 złotego, frank 4,77 złotego, zaś funt 5,35 złotego.

Autor: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

Złoty słabnie przed decyzją RPP

Po wybitnie dobrych ostatnich tygodniach dwa dni osłabienie złotego nie są niczym nadzwyczajnym. W tle Rumunia balansuje między inflacją a utrzymaniem wartości waluty. Na kryptowalutach znów gorąco.

Czekając na RPP

Dzisiaj poznamy werdykt Rady Polityki Pieniężnej na temat stóp procentowych w Polsce. Czekając na tę decyzję, wyraźnie widzimy osłabianie się polskiej waluty. Od wczoraj polski złoty stracił na wartości już 3 grosze, a to może wcale nie być koniec ruchu. Wczoraj spadał również WIBOR, co pokazuje, że rynek coraz poważniej rozważa, że mimo pojawienia się listopadowych prognoz inflacji, może nie dojść do podwyżek stóp procentowych na dzisiejszym posiedzeniu. To właśnie potencjał wzrostu stóp procentowych i to nawet o 0,50% był jednym z powodów umocnienia się złotego w ostatnich tygodniach. Jeżeli by do podwyżek nie doszło, oczekiwanie kontynuacji przeceny wydaje się uzasadnione, o ile oczywiście inne wydarzenia nie namieszają na rynku bardziej.

Rumunia podnosi stopy

Od wczoraj główna stopa procentowa w Rumunii wynosi tyle samo co w Polsce. Rynek spodziewał się wzrostu wyższego o 0,25%, aczkolwiek trzeba pamiętać o specyfice tego rynku. Rumuni starają się sterować kursem rona, by utrzymywać jego stabilność względem euro. Od 2015 roku mieli politykę osłabiania rona względem euro o około 1,5% rocznie, teraz jednak zbyt szybko rosnące stopy procentowe odwróciły ten trend i zobaczyliśmy umocnienie rona. Obecnie niższe od oczekiwań podwyżki prawdopodobnie znów mają nie dopuszczać do umacniania się nadmiernego rona.

Zamieszanie na kryptowalutach

Główna kryptowaluta świata zanurkowała właśnie wczoraj o ponad 10%. Powodem zamieszania jest niestabilność jednej z giełd, a konkretniej kryptowaluty, w której zabezpieczone są jej środki. W tle oczywiście jest gwałtowna wyprzedaż przez głównych graczy rynku owego aktywa, które traci gwałtownie na wartości. Perspektywa likwidacji dużej giełdy kryptowalutowej zawsze mnoży spiskowe teorie. Te z kolei nie pomagają stabilności rynku, który wyraźnie traci. Z drugiej strony rosnące stopy procentowe są i tak dużym problemem dla kryptowalut, które nie dadzą zarobić odsetek jak chociażby dolary.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Decyzja RPP

Dotychczasowe podwyżki stóp procentowych spowodowały znaczny spadek akcji kredytowej w bankach. Dotknął on niemal wszystkich rodzajów kredytów (na plusie były tylko kredyty ratalne, których we wrześniu 2022 r. udzielono o 30,8% więcej niż rok wcześniej), a najbardziej kredytów hipotecznych (ich sprzedaż była mniejsza rok do roku o 70,6%). O wiele mniejsze spadki zanotowały kredyty gotówkowe (o 7,5%) i limity na kartach kredytowych (o 6,5%). Kolejna podwyżka stóp procentowych będzie oznaczała dalszy wzrost oprocentowania, a co za tym idzie: miesięcznych rat płaconych przez kredytobiorców. Osoby spłacające kredyty gotówkowe czy samochodowe podwyżkę zobaczą już przy okazji spłaty następnej raty (kiedy bank przyśle im nowy harmonogram spłaty). Jeżeli stawka WIBOR® nadal będzie rosła (obecnie WIBOR® 3M wynosi 7,61%, a 6M 7,82%, a miesiąc temu wynosił odpowiednio 7,19% i 7,34%), to kredytobiorcy hipoteczni będą mogli zobaczyć dwucyfrowe oprocentowanie.

Przed nami jeszcze jedno posiedzenie RPP w grudniu. Rynek zastanawiał się, czy RPP, po październikowej pauzie, zdecyduje się na kolejne podwyżki stóp. Część ekonomistów była zgodna, że w listopadzie RPP nie zdecyduje się na podniesienie stóp. Inni z kolei spodziewali się podwyżki o 25 punktów bazowych.

Maciej Kazimierski, ekspert porównywarki finansowej Totalmoney.pl

Konsolidacja kredytów – czy się opłaca?

Spłacasz kilka rat kredytów i pożyczek zaciągniętych w różnych bankach? Zastanawiasz się, jak zmniejszyć comiesięczne obciążenie budżetu, nie narażając się na opóźnienia w spłacie? Jednym z rozwiązań jest kredyt konsolidacyjny, czyli nowy kredyt, który łączy co najmniej dwa zobowiązania finansowe w jedno. Jak działa konsolidacja kredytów? Sprawdź, czy kredyt konsolidacyjny opłaci się w Twoim przypadku.

Jak działa konsolidacja kredytów?

Głównym celem konsolidacji kredytów jest połączenie różnych zobowiązań finansowych w jedno w jednym banku. Kiedy wnioskujesz o kredyt konsolidacyjny, przedstawiasz informację, jakie aktualnie spłacasz kredyty i pożyczki gotówkowe oraz limity w koncie i na kartach kredytowych, które chcesz połączyć. Możesz skonsolidować m.in. kredyty gotówkowe, pożyczki pozabankowe i limit w rachunku bieżącym w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej. Tym sposobem uzyskasz jedną comiesięczną ratę, która może być niższa od sumy dotychczasowych rat. Twój budżet może zostać odciążony, co zmniejszy ryzyko opóźnień w spłatach w trudniejszym finansowo okresie. Konsolidacja wiąże się jednak często  z wydłużeniem okresu kredytowania, co generuje dodatkowe koszty odsetkowe  oraz z prowizją za udzielenie nowego kredytu.

Jeśli bank wyda pozytywną decyzję kredytową, nie przeleje pieniędzy na Twoje konto, ale na rachunki do spłaty kredytów czy limitów, które wskażesz.  Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której ubiegasz się o kredyt konsolidacyjny z dodatkową gotówką na dowolny cel. Wtedy środki na dowolny cel otrzymasz na swój rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy.

Bank Pekao S.A. oferuje pożyczkę konsolidacyjną w wysokości od 10 000 zł do 250 000 zł (RRSO 12,96%; oferta obowiązuje do 31 grudnia 2022 roku). Klienci mogą skorzystać z oferty z prowizją 0% od przenoszonych rat i 0% prowizji jeśli weźmiesz dodatkową gotówkę do 25% kwoty spłacanych zobowiązań1.

Dlaczego warto skonsolidować kredyty?

– Konsolidacja kredytów pozwala zmniejszyć wysokość comiesięcznych zobowiązań zaciągniętych w bankach oraz innych instytucjach finansowych. Kredytobiorca określa preferowaną wysokość comiesięcznej raty, którą chce płacić, a bank przedstawia propozycję nowej raty, która może być niższa od sumy dotychczasowych rat. Maksymalny okres spłaty pożyczki konsolidacyjnej wynosi aż 10 lat, dzięki czemu można dostosować wysokość raty do swoich potrzeb – objaśnia ekspert Banku Pekao.

Dzięki pożyczce konsolidacyjnej uwalniasz część dochodów, którą możesz przeznaczyć na nieprzewidziane wydatki. Ponadto zmniejszasz ryzyko nieregularnych spłat, kiedy Twój budżet domowy staje się coraz bardziej napięty. Niedotrzymywanie terminów wynikających z harmonogramu spłat skutkuje nie tylko naliczaniem odsetek za opóźnienie, ale także pogorszeniem historii kredytowej w Biurze Informacji Kredytowej. W efekcie obniża się scoring w BIK-u, który jest weryfikowany przez banki, więc trudniej uzyskać kolejne finansowanie.

Konsolidacja kredytów zapewnia także wygodniejszą spłatę, ponieważ zlecasz tylko jeden przelew w jednym banku. Zwykle raty pożyczek od różnych instytucji finansowych nie są spłacane tego samego dnia. Ten problem rozwiązują zlecenia stałe – realizowane automatycznie co miesiąc. Jedyne, czego musisz wtedy przypilnować, to odpowiednia ilość środków na koncie. Pobieranie kwot w różnych terminach – zwłaszcza przed wpływem wynagrodzenia na konto – może Ci jednak nie odpowiadać. Składając wniosek o pożyczkę konsolidacyjną, ustal optymalną datę spłaty, np. po otrzymaniu wypłaty.

Jeśli zależy Ci zarówno na zmniejszeniu comiesięcznego obciążenia, jak i przerwie w spłacie zobowiązań, w niektórych bankach możesz zdecydować się na karencję w spłacie rat. Wtedy pierwszą ratę zapłacisz dopiero w 3 miesiącu po miesiącu wypłaty pożyczki. Pamiętaj, że w tym okresie naliczane są odsetki od kapitału, czyli kwoty kredytu, którą pożyczyłeś.

Długofalowe konsekwencje konsolidacji kredytów

Obniżenie wysokości comiesięcznych rat poprzez konsolidację kredytów może skutkować wydłużeniem okresu kredytowania. Z jednej strony – spłacasz niższe raty. Z drugiej strony – odsetki są naliczane przez dłuższy czas, więc całkowity koszt zobowiązania może być wyższy. Trzeba jednak podkreślić, że dla części kredytobiorców kluczowe są bieżące wydatki. Decydując się na konsolidację zobowiązań, kierują się przede wszystkim obniżeniem aktualnych obciążeń, aby swobodnie rozporządzać domowym budżetem.

Jeśli będziesz dysponować wolną gotówką, zawsze możesz nadpłacić kredyt i przelać bankowi kwotę wyższą niż wynikająca z harmonogramu. Prawdopodobnie nie zapłacisz za to prowizji, jednak ustawa o kredycie konsumenckim dopuszcza taką opcję przy wcześniejszej spłacie w przypadku kredytów ze stałą stopą oprocentowania. Tym sposobem zredukujesz kapitał, na podstawie którego naliczane są odsetki. W zależności od ustaleń z bankiem możesz albo zachować ratę na dotychczasowym poziomie i skrócić okres spłaty, albo zachować okres spłaty i obniżyć ratę. W obu przypadkach uda Ci się zmniejszyć całkowity koszt kredytu.

RRSO ‒ rzeczywista roczna stopa oprocentowania pożyczki wynosi 12,96% przy założeniach: całkowita kwota pożyczki (bez kredytowanych kosztów) 36 796,00 zł, pożyczka zaciągnięta na 65 miesięcy, oprocentowanie zmienne 12,25% w stosunku rocznym, całkowity koszt pożyczki 13 728,83, zł (w tym: odsetki 13 728,83 zł), całkowita kwota do zapłaty 50 524,83 zł, płatna w 64 ratach miesięcznych po 777,31 zł, 65. rata wyrównująca 776,99 zł. Kwota udostępniana pożyczkobiorcy 36 796,00 zł. Kalkulacja została podana na podstawie przykładu reprezentatywnego wg stanu na 24.08.2022 r. Długość okresu kredytowania zależy od kwoty pożyczki – dla pożyczek od 10 000 zł do 14 999 zł okres spłaty wynosi od 1 roku do 8 lat, a dla pożyczek od 15 000 do 250 000 tys. zł do 10 lat.  Pożyczka nie może być przeznaczona na spłatę pożyczek lub kredytów udzielonych przez Bank Pekao S.A. Bank podejmuje decyzję o udzieleniu pożyczki po dokonaniu oceny zdolności kredytowej. Pożyczkodawcą jest Bank Pekao S.A.

Grupa OEX opublikowała wyniki po III kwartałach 2022 roku

Grupa OEX, specjalizująca się w dostarczaniu usług i technologii w obszarze sprzedaży, w III kwartale 2022 roku kontynuowała wzrost wyników zarówno w ujęciu skonsolidowanym jak i we wszystkich segmentach operacyjnych. Przychody Grupy w okresie trzech kwartałów 2022 roku wyniosły 505,7 mln zł i były wyższe o 19,4% niż przychody osiągnięte w analogicznym okresie roku ubiegłego. Skonsolidowany zysk EBITDA wyniósł 58,1 mln zł (41,0 mln zł wg. MSR 17) co stanowi wzrost o 41,9 % w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego (58,2% wg. MSR 17).

Trzeci kwartał b.r. to kolejny okres w którym Grupa odnotowała znaczący wzrost EBITDA we wszystkich segmentach operacyjnych, przy czym największy wzrost jest udziałem segmentu Wsparcia sprzedaży. EBITDA tego segmentu (MSR 17) po trzech kwartałach br. jest o 78,3 %, wyższa niż w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, a przychodowo stał się on największym segmentem w Grupie. – powiedział Jerzy Motz, Prezes Zarządu OEX SA

Przychody segmentu Wsparcia sprzedaży wyniosły 210,6 mln zł co stanowi wzrost o 42,5 %, natomiast EBITDA (wg. MSR 17) wyniosła 14,2 mln zł (tj. 28,1% sumy EBITDA wszystkich trzech segmentów operacyjnych Grupy).

Istotny wzrost wyników w tym segmencie, to przede wszystkim zasługa spółki OEX Cursor, która umacnia swoją wiodącą pozycję dostawcy usług wsparcia sprzedaży na polskim rynku. Spółka z sukcesem poszerza współpracę i ofertę usług dla dotychczasowych klientów a także pozyskuje nowych, będąc partnerem dla największych marek FMCG w Polsce.   – dodał Jerzy Motz

Segment Zarządzania sieciami punktów sprzedaży detalicznej wygenerował po trzech kwartałach 20,8 mln zł zysku EBITDA co stanowi wzrost o 31,3 % i 42,8 % sumy EBITDA (wg. MSR 17) wszystkich trzech segmentów operacyjnych Grupy. Wzrosła także wartość osiągniętych przychodów o 8,6 % w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego oraz liczba zawartych w punktach sprzedaży umów (o 8,3%) przy jednoczesnym, nieznacznym spadku średniej liczby sklepów (o 3,1%).

Segment eCommerce Services odnotował wzrost EBITDA (wg. MSR 17) o 43,5% do 13,6 mln zł., istotnie zwiększając rentowność.

Istotną pozycją w wyniku za trzy kwartały 2022 roku jest zysk jaki Grupa rozpoznała w związku ze sprzedażą wszystkich posiadanych akcji w spółce Divante S.A., a który wyniósł 93,9 mln zł.

Zysk netto przypadający Akcjonariuszom OEX SA wyniósł w trzech kwartałach 2022 roku 96,4 mln zł wobec zysku osiągniętego w trzech kwartałach 2021 w wysokości 17,3 mln zł.

Grupa OEX zakończyła III kwartał 2022 w bardzo dobrej sytuacji płynnościowej oraz z niskim zadłużeniem. Wskaźnik długu netto do EBITDA na 30 września 2022 ma wartość ujemną, co oznacza nadwyżkę gotówki nad długiem. Grupa wykazała saldo środków pieniężnych w kwocie ponad 105 mln zł.

Świadczenia na rzecz ochrony miejsc pracy przysługują również zarządcom sukcesyjnym

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uwzględnił wniesioną przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza skargę na odmowę przyznania zarządcy sukcesyjnemu świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy w związku z pandemią COVID-19 ze względu na nieposiadanie przez zarządcę sukcesyjnego statusu przedsiębiorcy.

Sąd podzielił przedstawioną przez Rzecznika MŚP argumentację, zgodnie z którą stanowisko organu zakładające brak możliwości ubiegania się przez zarządcę sukcesyjnego o świadczenia przeznaczone dla przedsiębiorców jest nieprawidłowe i podważa zarówno sens regulacji prawnej dotyczącej przedsiębiorstwa w spadku i ustanowienia zarządu sukcesyjnego, jak również sens regulacji dotyczącej wspierania ochrony miejsc pracy w związku z COVID-19. Sąd zwrócił przy tym uwagę na potrzebę uwzględnienia jednego z głównych celów uchwalenia ustawy o zarządzie sukcesyjnym, jakim było zapewnienie ciągłości działalności gospodarczej po śmierci przedsiębiorcy oraz usprawnienie procesu przejmowania przedsiębiorstwa w spadku przez następców prawnych zmarłego bez zakłócenia jego działalności, m.in. bez zerwania więzów prawnych wynikających z umów zawartych przez zmarłego przedsiębiorcę. Uwzględniając wniesioną przez Rzecznika MŚP skargę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, uchylił zaskarżoną czynność oraz uznał uprawnienie zarządcy sukcesyjnego do przyznania świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy.

Link do wyroku WSA w Krakowie opublikowanego w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych: https://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/7AF1669B7E

Przywołany wyżej wyrok to kolejne orzeczenie uwzględniające skargę Rzecznika MŚP na bezzasadne odmówienie zarządcy sukcesyjnemu prawa do skorzystania z uprawnienia przyznanego przedsiębiorcom. Kilka miesięcy wcześniej WSA w Lublinie uwzględnił skargę wniesioną przez Rzecznika MŚP w sprawie analogicznego rozstrzygnięcia Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie, o czym Biuro Rzecznika MŚP informowało w poniższym komunikacie: https://rzecznikmsp.gov.pl/wojewodzki-urzad-pracy-w-lublinie-musi-wyplacic-swiadczenia-na-rzecz-ochrony-miejsc-pracy-zarzadcy-sukcesyjnemu/

Jak wskazuje dr n. pr. Marek Woch Dyrektor Generalny Biura Rzecznika MŚP w związku ze stwierdzeniem utrudnień związanych ze sprawowaniem zarządu sukcesyjnego, w tym nieprawidłowości dostrzeżonych w powyższych sprawach, Rzecznik MŚP wystąpił do Ministerstwa Rozwoju i Technologii z uwagami w zakresie przygotowywanej obecnie oceny funkcjonowania  przepisów ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej i innych ułatwieniach związanych z sukcesją przedsiębiorstw (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 170).

Analiza prowadzonych przez Rzecznika MŚP spraw związanych z instytucją zarządu sukcesyjnego prowadzi do wniosku, że w przypadku powzięcia wątpliwości co do treści normy prawnej istotnej dla funkcjonowania przedsiębiorstwa w spadku, niektóre urzędy rozstrzygają takie wątpliwości na niekorzyść zarządców sukcesyjnych, często działając przy tym w sposób sprzeczny z celami przyświecającymi uchwaleniu ustawy o zarządzie sukcesyjnym, a pośrednio także wbrew zasadzie przyjaznej interpretacji przepisów, wyrażonej w art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 162 z późn. zm.).

Mając to na uwadze Rzecznik MŚP, zwrócił się do Ministerstwa Rozwoju i Technologii o rozważenie doprecyzowania w przepisach kwestii relacji między statusem zarządcy sukcesyjnego, a statusem przedsiębiorcy. Rzecznik wskazał nadto na potrzebę położenia większego nacisku w kampaniach informacyjnych dotyczących zarządu sukcesyjnego na wyjaśnienie, że ta instytucja służy nie tylko zapewnieniu realizacji bieżących obowiązków związanych z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa spadku, ale także umożliwieniu skutecznego wykonywania praw nabytych w związku z działaniem tego przedsiębiorstwa.

DLA Piper: Rośnie optymizm w sektorze technologicznym pomimo zawirowań gospodarczych

  • Dwie trzecie spółek technologicznych w Europie spodziewa się wzrostu przychodów w najbliższych 12 miesiącach
  • Technologie o największym potencjale wzrostu to IoT, AI, robotyka i cyberbezpieczeństwo
  • Obszarem wzrostu pozostaje fintech, choć obawy o kształt przyszłych regulacji mogą hamować inwestycje w tym segmencie
  • Spółki technologiczne pozostaną dominującym graczem na rynku fuzji i przejęć

Rośnie optymizm wśród europejskich spółek technologicznych dotyczący perspektyw wzrostu, wynika z najnowszego badania międzynarodowej kancelarii prawnej DLA Piper. Pomimo zawirowań geopolitycznych i makroekonomicznych, dwie trzecie firm z sektora spodziewa się zwiększenia przychodów w najbliższych 12 miesiącach, w tym ponad jedna czwarta o 6-10 proc. Czynnikiem napędzającym wzrost jest przyspieszająca transformacja cyfrowa oraz inwestycje w innowacje i cyberbezpieczeństwo.

Wskaźnik nastrojów w sektorze Tech Score wzrósł do najwyższego w historii poziomu – 68 punktów z 67 w 2020 roku. W tegorocznej, szóstej już edycji badania udział wzięli przedstawiciele kadry zarządzającej 350 spółek technologicznych z Europy, a 7 proc. respondentów pochodziło z Polski. Indeks nastrojów obliczany jest co dwa lata, a w 2018 i 2016 roku jego odczyt wyniósł 54 punkty.

Sektor technologiczny od wielu lat wykazuje dużą odporność na różnego rodzaju zawirowania jak pandemia, załamanie koniunktury gospodarczej czy wojna w Ukrainie – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner oraz szefowa praktyki IPT w DLA Piper w Warszawie i współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa w międzynarodowych strukturach kancelarii. – Spółki technologiczne są bardzo elastyczne, potrafią pokonywać trudności i przekuwać je na nowe źródła generowania zysków i ekspansję.

Wśród najczęściej wymienianych obszarów wzrostu ankietowani menedżerowie wskazywali Internet Rzeczy (IoT) oraz connectivity, czyli łączenie urządzeń z aplikacjami. Kolejny obszar rozwoju to sztuczna inteligencja (AI) i robotyka oraz cyberbezpieczeństwo. Jednocześnie respondenci wskazywali, że największą barierą we wdrażaniu rozwiązań z zakresu AI i robotyki są wysokie koszty i niepewne stopy zwrotu z inwestycji, jak również brak doświadczonej kadry.

Firmy ze wszystkich sektorów gospodarki – od handlu detalicznego po przemysł lotniczy, ochronę zdrowia, usługi finansowe i dobra konsumenckie zdają sobie sprawę, że w obecnych czasach zaniechanie inwestycji w cyfryzację, nowe technologie i cyberbezpieczeństwo może się okazać katastrofalne w dłuższym okresie. Dlatego pomimo dekoniunktury inwestują, by nadal rosnąć i zachować konkurencyjność. To napędza rozwój sektora technologicznego – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

Kolejnym obszarem wzrostu sektora będą spółki z segmentu fintech, choć coraz więcej respondentów zauważa, że niepewność związana z kształtem przyszłych regulacji oraz problemy z pozyskiwaniem finansowania mogą hamować ich rozwój.

Wiele tradycyjnych banków i instytucji finansowych, które do tej pory korzystały z rozwiązań oferowanych przez spółki technologiczne, obecnie wstrzymuje się z dalszymi inwestycjami. Wolą poczekać, aż będzie jasne, jaki kształt przybiorą regulacje – podsumowuje Ewa Kurowska-Tober.

Według ekspertów DLA Piper spółki technologiczne pozostaną dominującym graczem na rynku fuzji i przejęć. Jak wynika z badania, kluczowym powodem do podejmowania decyzji o przejęciach jest chęć zdobycia dostępu do nowych technologii, obrona przed przejęciem aktywów przez konkurencję, jak również zbudowanie pozycji w nowym segmencie rynku. Wśród największych wyzwań związanych z przejęciem firmy zewnętrznej respondenci najczęściej wymieniali ryzyko osłabienia własnych zasobów finansowych i kadrowych, integrację niekompatybilnych systemów oraz zarządzanie danymi.

Projekt nowelizacji KSC bez konsultacji społecznych może kosztować przedsiębiorców miliardy złotych

Krajowy System Cyberbezpieczeństwa (KSC) musi poczekać na dyrektywę NIS 2.

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o wstrzymanie prac nad nowelizacją Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa (KSC) do czasu przyjęcia europejskiej dyrektywy NIS 2. Dodatkowo projekt nowelizacji KSC budzi kontrowersje zarówno w zakresie nowych obowiązków dla przedsiębiorstw, jak i braku odpowiednich konsultacji społecznych. Raport CALPE wskazuje, że skutki wdrożenia zmiany ustawy mogą wpłynąć nawet na kilkadziesiąt tysięcy mikro, małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. W takiej sytuacji koszty wdrożenia mogą wynosić nawet kilka miliardów złotych rocznie, wobec szacowanej w OSR średniej rocznej wartości na poziomie 700 milionów złotych. Ponadto jedna ze zmian dotyczy wprowadzenia mechanizmu, który pozwala uznać dowolnego dostawcę za dostawcę wysokiego ryzyka. Mechanizm ten może zostać uznany za niezgodny z prawem UE, Konstytucją, a także podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego[1].

Wkrótce ma wejść w życie dyrektywa NIS 2, która zastąpi w całości dyrektywę NIS. Debata i głosowanie nad chwaleniem dyrektywy zostały zaplanowane w Parlamencie Europejskim na 10 listopada 2022[2]. NIS 2 istotnie zmieni regulacyjny krajobraz cyberbezpieczeństwa. Kluczowe jest, aby w pracach nad jej implementacją uniknąć pośpiechu. Istotnym elementem będzie też przeprowadzenie szerokich konsultacji społecznych. Tymczasem w Polsce trwają prace nad znowelizowaniem polskiej ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Kolejne wersje projektu budzą liczne kontrowersje. Co istotne, wątpliwości budzi też zakres i sposób prowadzenia konsultacji społecznych. Powstaje też pytanie, czy to rzeczywiście dobry kierunek wobec nieuchronnej konieczności wdrożenia wymogów NIS 2. Może się okazać, że nowa wersja krajowych przepisów za chwilę będzie wymagać kolejnych zmian. W aktualnej wersji projektu nowelizacji KSC w większości nie wprowadzono zmian postulowanych przez stronę społeczną i licznych ekspertów. Kontynuowanie prac w obecnym kształcie doprowadzi do powstania podwójnych standardów KSC oraz NIS2 oraz koniecznością kolejnej nowelizacji KSC w sposób implementujący treść NIS2 w niedługim czasie. Dlatego rekomendujemy wstrzymanie prac nad nowelizacją ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa w jej obecnym kształcie. Najefektywniejszym rozwiązaniem byłoby połączenie prac nad nowelizacją KSC oraz strumienia prac wdrażającego postanowienia dyrektywy NIS 2. Takie racjonalne podejście przyjęły Czechy, gdzie prace nad lokalnymi rozwiązaniami dotyczącymi cyberbezpieczeństwa zostały oficjalne odwołane i rząd zainicjował proces implementacji NIS2, w celu terminowej transpozycji dyrektywy[3]” – podkreśla Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„Nowelizacja KSC nie odnosi się w żaden sposób do wielu rozwiązań projektowanych w NIS 2. Przepisy trzeba będzie ponownie zmienić w związku z implementacją tej dyrektywy. Po uchwaleniu na poziomie unijnym, dyrektywa NIS 2 istotnie zmieni regulacyjny krajobraz cyberbezpieczeństwa w UE. Nie należy czekać do końca terminu jej implementacji (21 miesięcy od publikacji oficjalnym dzienniku urzędowym), ale jak najszybciej przystąpić do prac legislacyjnych związanych z wdrożeniem jej wymogów. Głównym celem NIS 2 jest doprowadzenie do większej harmonizacji przepisów dotyczących cyberbezpieczeństwa na terenie UE. Ma to zapobiec przyjmowaniu różnych standardów i wymogów przez państwa członkowskie. Zgodnie z NIS 2 ocena ryzyka m.in. usług i produktów ICT wykonywana będzie na szczeblu UE i przy udziale przedstawicieli poszczególnych państw członkowskich. Takie rozwiązanie pozwala na koordynację działań oraz – co szczególnie istotne – budowanie jednolitych standardów w zakresie cyberbezpieczeństwa w całej UE” – mówi Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce.

„We wrześniu 2020 r. Minister Cyfryzacji przedstawił projekt nowelizacji KSC. Prace nad nim trwają już prawie dwa lata, a projekt podlegał zasadniczym zmianom. Wbrew dobrym praktykom i postanowieniom Regulaminu pracy Rady Ministrów nie wszystkie zmiany wprowadzane w ramach prac nad nowelizacją KSC poddano konsultacjom społecznym. Zmiany proponowane w nowelizacji KSC zdecydowanie wykraczają poza „drobne legislacyjne poprawki” i dotyczą obowiązków uczestników krajowego systemu cyberbezpieczeństwa – co rodzi istotne koszty dla przedsiębiorstw. Liczba przepisów, w których Projekt nowelizacji KSC wymienia nowe zadania i obowiązki to łącznie 181 przepisów. Projektowane rozwiązania nie będą odnosiły się wyłącznie do dużych przedsiębiorców – ale obejmą i spowodują najbardziej dotkliwe konsekwencje finansowe dla mniejszych przedsiębiorców, nie mogących sobie pozwolić na rozwinięte wsparcie w procesie wdrażania” – dodaje Marcin Serafin, partner w kancelarii Maruta Wachta, specjalista w zakresie prawa nowych technologii oraz ochrony danych i informacji.

[1] CYBERBEZPIECZEŃSTWO – krajobraz regulacyjny przed implementacją dyrektywy NIS 2 – RAPORT KANCELARII MARUTA WACHTA w ramach Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE), październik 2022

[2] https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/OJQ-9-2022-11-10_EN.html

[3] https://icv.vlada.cz/assets/ppov/brs/cinnost/zaznamy-z-jednani/usn-41-22.pdf

Mocna przecena Bitcoina. Spadają rentowności 10-letnich obligacji skarbowych

Główne indeksy rynku akcji w USA kontynuowały wczoraj próbę odrobienia ubiegłotygodniowych strat (S&P 500 +0,56 proc., DJIA +1,02 proc., Nasdaq Composite +0,49 proc.), ale pozostawały poniżej poziomów swych lokalnych szczytów z końca października. Dziś rano ok. godz. 9,25 kontrakty terminowe na S&P 500 notowały niewielką zmianę (+0,1 proc.).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było dziś dominującej tendencji. Najsilniej – o ponad 2 proc. – zwyżkował tajwański TAIEX, zaś największy spadek – o 1,2 proc. – notował Hang Seng.

Niewielkie zmiany notowały dziś rano główne indeksy europejskich rynków akcji (DAX -0,34 proc., CAC 40 -0,11 proc., FTSE 250 -0,37 proc.).

Na początku środowej sesji WIG-20 osiągnął najwyższy poziom od ostatnie dekady sierpnia, ale później skala wzrostu została zredukowana prawie do zera (ok. godz. 9:40 +0,04 proc.). Wśród składników mWIG-u 40 cena akcji Banku Handlowego osiągnęła dziś najwyższy poziom od 2018 roku.

Generalnie spadały dziś rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w krajach rozwiniętych. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w październiku wyszła powyżej poziomu swego szczytu z czerwca przekraczając w pewnym momencie poziom 9 proc. spadła dziś rano do poziomu 7,671 proc.

Wczoraj do najniższego poziomu od końca lutego br. spadła cen kontraktów na węgiel kamienny na giełdzie w Rotterdamie. Lekko taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI -0,65 proc.) i ICE (Brent –0,55 proc.). Lekko zwyżkowała natomiast cen amerykańskiego gazu ziemnego na NYMEX-ie (+0,65 proc. ok. godz. 9:20). Cena kontraktów na miedź lekko dziś rano spadała (-0,43 proc. ok. godz. 9:20), natomiast kosmetycznie drożały kontrakty na metale szlachetne (złoto +0,1 proc., srebro +0,52 proc., platyna +0,68 proc., pallad +0,23 proc.). Wczoraj najniższy od ponad roku poziom zaliczała cena kontraktów na kawę na ICE.

Amerykański dolara lekko dziś rano słabł (ok. godz. 9:20 USD/JPY -0,23 proc., EUR/USD ++0,06 proc.).

Minimalnie słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,13 proc., USD/PLN +0,07 proc.).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pomimo odrobienia jeszcze większych początkowych strat zaliczył wczoraj bardzo silny spadek o prawie 10 proc. w trakcie dnia spadając poniżej poziomu swego cyklicznego minimum z czerwca i zaliczając tym samym swe prawe dwuletnie minimum. Dziś rano kurs BTC/USD pozostawał powyżej poziomu swego wczorajszego minimum, ale spadał ok. godz. 9:15 o 1,84 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Biura po indeksacji nawet 9 proc. droższe

Wysoka inflacja, jako jeden z czynników będzie miała ogromny wpływ na budżetowanie kosztów związanych z najmem powierzchni biurowej przez najemców w najbliższym czasie.

Pierwszy i drugi kwartał 2023 roku będą dla rynku biurowego decydujące – indeksacja stawek czynszowych może sięgnąć nawet 9%. Dodatkowo, pewny jest wzrost kosztów eksploatacji za sprawą aktualizacji stawek za media oraz uwzględniona zostanie nowa stawka płacy minimalnej. Dużym wyzwaniem jest też niestabilny kurs euro. A w większości przypadków czynsz przeliczany jest z EUR na PLN.

Biorąc pod uwagę powyższe, w niektórych budynkach, jak przewiduje Avison Young, stawki kosztów eksploatacyjnych mogą wzrosnąć nawet o więcej niż 50 proc.

W Warszawie rozpiętość cen wynajmu powierzchni biurowych nigdy nie była tak duża. W budynkach oferujących najwyższy standard, zlokalizowanych w ścisłym centrum (CBD)  bazowe stawki czynszu są dwukrotnie wyższe niż w biurowcach usytuowanych w większej odległości od centrum. W przypadku najbardziej prestiżowych powierzchni w budynkach w centrum, stawki czynszu bazowego dochodzą do 28 EUR/mkw./m-c., a na Służewcu, w najpopularniejszym niegdyś, warszawskim zagłębiu biznesowym oscylują w przedziale od 13,0 do 15,0 EUR/mkw./m-c.

Oczekiwana aktualizacja cen najmu będzie miała niemały wpływ na planowanie wydatków, które wiążą się z prowadzeniem biznesu. Według Avison Young, to może sprawić, że część firm zweryfikuje budżet i zwróci się ku tańszym lokalizacjom.

Ceny będą znacznie wyższe, a do tego na rynku biurowym pojawi się luka podażowa. W Warszawie najmocniej odczuwalna będzie między 2023 a 2024 rokiem. Ostatni okres wstrząsów i zmian ograniczył bowiem napływ nowych inwestycji. Na warszawskim rynku w budowie na koniec III kw. 2022 pozostawało zaledwie 160 tys. mkw. powierzchni, podczas gdy w 2019 roku w realizacji było ponad 800 tys. mkw. biur. W 2023 roku, według szacunków Avison Young, zasoby Warszawy zwiększą się tylko o ok. 65 tys. mkw. powierzchni. Niektóre z ciekawszych projektów, które przygotowują się do budowy, to Drucianka Campus, The Form, The Vibe, wieżowce Portu Praskiego, „nowy” Atrium International, Towarowa 22.

Popyt na warszawskie biura utrzymuje się z kolei na rekordowo wysokim poziomie. W 2021 roku wynajęte zostało prawie 650 tys. mkw. powierzchni. Tak duże zapotrzebowanie sprawiło, że w początkach tego roku wchłonięta została dostępna na rynku powierzchnia w nowych biurowcach. Teraz biura w stolicy cieszą się jeszcze większym powodzeniem. Od stycznia do końca września br. wynajęte zostało już przeszło 600 tys. mkw. Popyt zaczyna przewyższać podaż, a to wpływa na oczekiwania czynszowe ze strony wynajmujących.

Już teraz, jak wskazuje Avison Young, niewystarczająca ilość dużych modułów biurowych w budynkach klasy A zlokalizowanych centralnie, zmusza najemców do przedłużania umów najmu. Ponadto, niewielka, nowa podaż w nadchodzących miesiącach skłania firmy do podejmowania działań w celu zabezpieczenia powierzchni na przyszłość. Najemcy, którzy decydują się na relokację często podpisują umowy na dłuższy okres, nawet 7 lat, co pozwala im zredukować nakłady finansowe ponoszone na aranżację nowej przestrzeni do pracy.

Duży popyt na powierzchnię, wygenerowany powrotem pracowników do biur oraz wzrost stawek czynszowych i opłat operacyjnych, który wpływa na obniżenie stóp kapitalizacji nieruchomości, motywuje inwestorów do zawierania transakcji w tym sektorze. Na koniec września 2022 roku całkowity biurowy wolumen inwestycyjny w Polsce osiągnął prawie 1,8 mld euro, przebijając tym samym całoroczny wynik sektora z 2021 roku. Sektor biurowy miał największy udział w puli wszystkich transakcji inwestycyjnych zawartych w tym czasie w Polsce, który przekroczył 40 proc. Spośród 21 transakcji biurowych odnotowanych w okresie I-III kw. 2022 roku 15 dotyczyło regionalnych rynków biurowych. Avison Young miał w tym wyniku swój udział – zespół doradztwa inwestycyjnego sfinalizował transakcję sprzedaży najbardziej rozpoznawalnego, wrocławskiego biurowca – Sky Tower.

Tak duży wolumen został osiągnięty jednak głównie dzięki dwóm spektakularnym warszawskim transakcjom. Poza największą historycznie transakcją pojedynczym aktywem biurowym – pozyskaniem The Warsaw Hub przez Google za 583 mln euro – warszawski rynek odnotował również czwartą największą historycznie transakcję pojedynczym aktywem biurowym – Generation Park Y, zlokalizowany przy rondzie Daszyńskiego, który został kupiony przez Hansa Invest za ponad 285 mln euro.

Główni inwestorzy instytucjonalni, jak wskazuje Avison Young, zawęzili jednak swoje kryteria inwestycyjne ze względu na wysokie koszty finansowania oraz konieczność uwzględniania aspektów ESG. Wzrost kosztów budowy w ciągu ostatnich lat, a także ciągły wzrost czynszów zapewnił ogromną przewagę konkurencyjną i lepsze zwroty właścicielom istniejących obiektów w stosunku do tych nowopowstających.

Sprawozdanie kwartalne Grupy Henkel za III kw. 2022 r.

Dynamika wzrostu Henkla nie traci impetu, czego dowodem jest odnotowany w trzecim kwartale bieżącego roku obrotowego dwucyfrowy wzrost wartości sprzedaży.

  • Grupa odnotowała wzrost przychodów ze sprzedaży w ujęciu organicznym o 11,3% do rekordowego poziomu blisko 6 mld euro, natomiast nominalny wzrost wyniósł 17,3%, do czego przyczyniły się wszystkie trzy sektory biznesowe:
    • Sektor Adhesive Technologies (kleje budowlane i konsumenckie oraz kleje i technologie dla przemysłu) osiągnął dwucyfrowy wzrost sprzedaży – o16,8% w ujęciu organicznym oraz o 22,6% w ujęciu nominalnym
    • Sektor Beauty Care (kosmetyki) odnotował dodatnią dynamikę sprzedaży – o 0,9% w ujęciu organicznym oraz o 8,4% w ujęciu nominalnym
    • Sektor Laundry & Home Care (środki piorące i czystości) również wypracował znaczący wzrost sprzedaży na poziomie 7,3% w ujęciu organicznym i 13,2% w ujęciu nominalnym
  • Dwucyfrowy wzrost sprzedaży na rynkach wschodzących, silna dynamika wzrostu na rynkach rozwiniętych
  • Proces łączenia sektorów biznesowych Laundry & Home Care oraz Beauty Care w jeden sektor Consumer Brands wyprzedza założony harmonogram
  • Prognoza wyników na 2022 r.: podniesienie prognozy przychodów ze sprzedaży i zysków przy uwzględnieniu niezmiennie bardzo dobrych wyników działalności

W trzecim kwartale roku obrotowego 2022 Henkel utrzymał silną dynamikę wzrostu – wartość sprzedaży Grupy wyniosła blisko 6 mld euro. Wynik ten stanowi nowy kwartalny rekord sprzedaży, przekładający się na dwucyfrowy wzrost w ujęciu organicznym na poziomie 11,3%, napędzany przez dwucyfrowy wzrost cen w ramach wszystkich sektorów biznesowych i we wszystkich regionach geograficznych. Wolumen sprzedaży obniżył się zasadniczo rok do roku za sprawą działalności w segmentach produktów przeznaczonych dla konsumentów indywidualnych. W ujęciu nominalnym wartość sprzedaży wzrosła o 17,3%.

– W nadal wyjątkowo wymagającym otoczeniu rynkowym kontynuowaliśmy realizację naszej strategii, wypracowując wyraźny dwucyfrowy wzrost wartości sprzedaży. Szczególnie cieszy fakt, że do osiągnięcia tak dobrych wyników przyczyniły się wszystkie sektory i regiony naszej działalności, zwłaszcza za sprawą odnotowanego w trzecim kwartale wyraźnego dwucyfrowego wzrostu sprzedaży w sektorze biznesowym Adhesive Technologies (obejmującym kleje budowlane i konsumenckie oraz kleje i technologie dla przemysłu) – powiedział Carsten Knobel, prezes zarządu Henkel.

– Dwucyfrowy wzrost sprzedaży w trzecim kwartale to kolejny dowód świadczący o sile naszego solidnego i zrównoważonego portfela cieszących się powodzeniem marek i innowacyjnych technologii. Ponadto konsekwentnie realizowaliśmy działania na rzecz optymalizacji naszego portfolio produktów, rygorystycznego zarządzania kosztami i dalszej poprawy efektywności. Co więcej, wdrażanie nowych struktur organizacyjnych w ramach procesu integracji naszych dwóch biznesów konsumenckich wyprzedza obecnie zakładany harmonogram. Świetne wyniki są osiągnięciem globalnego zespołu Henkla, którego wyjątkowe zaangażowanie jest kluczowym czynnikiem długofalowego sukcesu firmy w tych niełatwych czasach.

Za dwucyfrowym wzrostem sprzedaży w III kw. 2022 r. stoi przede wszystkim sektor biznesowy Adhesive Technologies (kleje budowlane i konsumenckie oraz kleje i technologie dla przemysłu). Wszystkie sektory biznesowe odnotowały w tym okresie znaczący lub dwucyfrowy wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym.

Sektor biznesowy Beauty Care (kosmetyki) wykazał w trzecim kwartale dodatnią dynamikę sprzedaży w ujęciu organicznym, pomimo wdrożenia zapowiadanych wcześniej działań optymalizujących portfolio produktowe. Do wypracowania tego wyniku przyczyniła się zarówno działalność w obszarze produktów dla klientów profesjonalnych, jak i indywidualnych.

Wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym w sektorze Laundry & Home Care ukształtował się na znaczącym poziomie, głównie za sprawą kategorii asortymentowej środków piorących.

Analiza wyników sprzedaży w podziale na poszczególne regiony wskazuje, że do wzrostu organicznego w III kw. 2022 r. przyczyniły się wszystkie regiony działalności firmy Henkel. Dobre wyniki sprzedaży Grupa zawdzięcza w głównej mierze rynkom wschodzącym, gdzie wszystkie regiony odnotowały dwucyfrowe tempo wzrostu.

Odnosząc się do kolejnych miesięcy 2022 r., prezes Knobel powiedział: – Działamy w otoczeniu biznesowym charakteryzującym się wysoką zmiennością i dużą dozą niepewności. Jednak pomimo panującej presji inflacyjnej skutkującej wzrostem kosztów surowców i nośników energii, osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki działalności po pierwszych dziewięciu miesiącach bieżącego roku. Biorąc je pod uwagę, podnosimy nasze całoroczne prognozy wyników w zakresie przychodów ze sprzedaży i zysków za 2022 r.

Na poziomie całej Grupy, Henkel przewiduje obecnie wzrost wartości sprzedaży w ujęciu organicznym w przedziale 7,0%–8,0% (wobec poprzednich prognoz wskazujących na wzrost w przedziale 5,5%–7,5%) oraz skorygowaną rentowność sprzedaży (marżę EBIT) w przedziale 10,0%–11,0% (poprzednia prognoza: 9,0%–11,0%). W przypadku skorygowanego zysku na akcję uprzywilejowaną (EPS), przy założeniu stałych kursów wymiany, Henkel prognozuje obecnie spadek rzędu 25% do 15% (wcześniejsze założenia: 35% do 15%).

Wyniki sprzedaży Grupy

W III kw. 2022 r. wyniki sprzedaży Grupy wzrosły w ujęciu nominalnym o 17,3%, do 5,976 mld euro. W ujęciu organicznym (tj. po korekcie o wpływ różnic kursowych oraz transakcji przejęcia/zbycia) przychody ze sprzedaży zwiększyły się o 11,3%. Na poziomie Grupy wzrost ten wynikał z rosnących cen, natomiast wolumeny sprzedaży kształtowały się odmiennie w poszczególnych segmentach działalności. Transakcje przejęć i zbycia aktywów obniżyły wynik sprzedaży o 0,6%. Z drugiej strony na skutek korzystnych zmian kursów wymiany walut przychody ze sprzedaży wzrosły o 6,6%.

W okresie pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 r. przychody ze sprzedaży w ujęciu nominalnym zwiększyły się o 12,5%, do 16,889 mld euro. W ujęciu organicznym Henkel odnotował znaczący wzrost sprzedaży na poziomie 9,7%, co było efektem wzrostu cen, przy jednoczesnym spadku wolumenów.

Wyniki sprzedaży Grupy1

(mld EUR) III kw. 2022 1–9/2022
Przychody ze sprzedaży 5,976 16,889
Zmiana r/r 17,3% 12,5%
Różnice kursowe2 6,6% 3,9%
Korekta o różnice kursowe 10,7% 8,6%
Transakcje przejęć/zbycia3 -0,6% -1,1%
W ujęciu organicznym 11,3% 9,7%
W tym ceny 14,7% 11,6%
W tym wolumen -3,4% -1,9%

1 Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.

2 Z uwzględnieniem skutków zastosowania wymogów MSR 29 (Sprawozdawczość finansowa w warunkach hiperinflacji) w odniesieniu do Turcji.

3 Z uwzględnieniem skutków zapowiedzianego zawieszenia działalności w Rosji i na Białorusi.

W trzecim kwartale na rynkach wschodzących odnotowano dwucyfrowy wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym o 18,6%. Rynki rozwinięte wypracowały organiczny wzrost sprzedaży o 5,6%. W Europie Wschodniej sprzedaż wzrosła o 25,2%. W regionie Afryki i Bliskiego Wschodu w III kw. 2022 r. odnotowaliśmy wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym o 13,2%, a w Ameryce Łacińskiej o 22,5%. Organiczny wzrost sprzedaży w regionie Azji i Pacyfiku ukształtował się na poziomie 13,0%. W regionie Europy Zachodniej osiągnęliśmy silny wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym, wynoszący 3,9%. Region Ameryki Północnej wygenerował znaczący organiczny wzrost sprzedaży na poziomie 7,1%.

Przychody ze sprzedaży w podziale na regiony1

(mld EUR) Europa Zachodnia Europa Wschodnia Afryka/Bliski Wschód Ameryka Płn. Ameryka Łacińska Azja  i Pacyfik Segment korporacyjny Grupa Henkel
Sprzedaż2 lipiec-wrzesień 2022 r. 1,533 1,001 344 1,548 413 1,071 65 5,976
Sprzedaż2 lipiec-wrzesień 2021 r. 1,491 842 299 1,264 306 856 35 5,092
Zmiana r/r 2,9% 18,9% 15,2% 22,5% 34,9% 25,2% 17,3%
W ujęciu organicznym 3,9% 25,2% 13,2% 7,1% 22,5% 13,0% 11,3%
Udział w sprzedaży Grupy w 2022 r. 26% 17% 6% 26% 7% 18% 1% 100%
Udział w sprzedaży Grupy w 2021 r. 29% 17% 6% 25% 6% 17% 1% 100%
1 Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.
2 Według lokalizacji spółki.

 

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynkach wschodzących zwiększyły się w ujęciu organicznym o 14,8%, podczas gdy na rynkach rozwiniętych wzrost ten wyniósł 5,5%.

Przychody ze sprzedaży w podziale na regiony1

(mld EUR) Europa Zachodnia Europa Wschodnia Afryka/Bliski Wschód Ameryka Płn. Ameryka Łacińska Azja  i Pacyfik Segment korporacyjny Grupa Henkel
Sprzedaż² styczeń–wrzesień 2022 r. 4,593 2,668 976 4,421 1,146 2,910 175 16,889
Sprzedaż² styczeń–wrzesień 2021 r. 4,520 2.,62 919 3,737 888 2,498 96 15,019
Zmiana r/r 1,6% 12,9% 6,3% 18,3% 29,0% 16,5% 12,5%
W ujęciu organicznym 2,7% 23,8% 6,5% 8,5% 18,8% 8,5% 9,7%
Udział w sprzedaży Grupy w 2022 r. 27% 16% 6% 26% 7% 17% 1% 100%
Udział w sprzedaży Grupy w 2021 r. 30% 16% 6% 25% 6% 17% 1% 100%
3 Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.
4 Według lokalizacji spółki.

Wyniki sprzedaży sektora biznesowego Adhesive Technologies (kleje budowlane i konsumenckie oraz kleje i technologie dla przemysłu)

W III kw. 2022 r. sprzedaż sektora biznesowego Adhesive Technologies wzrosła w ujęciu nominalnym o 22,6%, do 2,995 mld euro. W ujęciu organicznym (tj. po korekcie o wpływ różnic kursowych oraz transakcji przejęć/zbycia aktywów) przychody ze sprzedaży wzrosły o 16,8%. Odnotowaliśmy dwucyfrowy wzrost cen, przy niewielkim wzroście wolumenu sprzedaży. Wpływ transakcji przejęć i zbycia aktywów na wartość sprzedaży był ujemny i wyniósł -1,9%, natomiast różnice kursowe zwiększyły jej poziom o 7,7%.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 r. sprzedaż sektora biznesowego Adhesive Technologies wzrosła w ujęciu nominalnym o 17,6%, do 8,462 mld euro. Organiczny wzrost sprzedaży sięgnął natomiast poziomu 13,7%. Ceny rosły silnie we wszystkich regionach i obszarach działalności sektora.

Wyniki sprzedaży sektora Adhesive Technologies (kleje budowlane i konsumenckie oraz kleje i technologie dla przemysłu)1
(mld EUR) III kw. 2022 1-9/2022
Przychody ze sprzedaży 2,995 8,462
Udział w przychodach ze sprzedaży Grupy 50% 50%
Zmiana r/r 22,6% 17,6%
Różnice kursowe2 7,7% 5,0%
Korekta o różnice kursowe 14,9% 12,6%
Transakcje przejęć/zbycia3 -1,9% -1,1%
W ujęciu organicznym 16,8% 13,7%
W tym ceny 15,8% 13,2%
W tym wolumen 1,0% 0,5%
Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.

2 Z uwzględnieniem skutków zastosowania wymogów MSR 29 (Sprawozdawczość finansowa w warunkach hiperinflacji) w odniesieniu do Turcji.

3 Z uwzględnieniem skutków zapowiedzianego zawieszenia działalności w Rosji i na Białorusi.

Z perspektywy regionalnej wzrost sprzedaży wygenerowany przez sektor Adhesive Technologies na rynkach wschodzących w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku ukształtował się na poziomie dwucyfrowym. Wyniki te napędzały dwucyfrowe wzrosty notowane we wszystkich regionach geograficznych, do czego w głównej mierze przyczyniły się kategorie produktów dla branży opakowań i towarów konsumpcyjnych (Packaging & Consumer Goods) oraz produktów dla przemysłu motoryzacyjnego i branży metalowej (Automotive & Metal).

Na rynkach rozwiniętych również we wszystkich regionach osiągnięto dwucyfrowy wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym. W Ameryce Północnej i Europie Zachodniej najsilniejszy wzrost odnotował obszar biznesowy Automotive & Metals. Na rozwiniętych rynkach regionu Azji i Pacyfiku dwucyfrowy wzrost wygenerowały przede wszystkim segmenty Electronics & Industrials (produkty dla branży elektronicznej i artykuły przemysłowe) oraz Packaging & Consumer Goods (produkty dla branży opakowań i towary konsumpcyjne).

Wyniki sprzedaży sektora biznesowego Beauty Care (kosmetyki)

W III kw. 2022 r. sprzedaż sektora biznesowego Beauty Care (kosmetyki) wzrosła w ujęciu nominalnym o 8,4%, do 1,013 mld euro. W ujęciu organicznym (tj. po korekcie o wpływ różnic kursowych oraz transakcji przejęcia/zbycia) wyniki ze sprzedaży zwiększyły się o 0.9% w porównaniu z rokiem poprzednim. Wolumeny sprzedaży obniżyły się, natomiast ceny osiągnęły dwucyfrowe wzrosty. Wpływ kursów wymiany na sprzedaż był dodatni i wyniósł 5,9%, a transakcje przejęć i zbycia aktywów zwiększyły jej wartość o kolejne 1,6%.

W okresie pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 r. wartość sprzedaży sektora biznesowego Beauty Care w ujęciu nominalnym była wyższa o 2,9% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniosła 2,855 mld euro. Organiczny wzrost sprzedaży wyniósł 0,6% za sprawą rosnących cen.

Wyniki sprzedaży sektora Beauty Care (kosmetyki)1
(mld EUR) III kw. 2022 1-9/2022
Przychody ze sprzedaży 1,013 2,855
Udział w przychodach ze sprzedaży Grupy 17% 17%
Zmiana r/r 8,4% 2,9%
Różnice kursowe2 5,9% 3,6%
Korekta o różnice kursowe 2,5% -0,7%
Transakcje przejęć/zbycia3 1,6% -1,3%
W ujęciu organicznym 0,9% 0,6%
W tym ceny 11,7% 8,0%
W tym wolumen -10,8% -7,5%
Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.

2 Z uwzględnieniem skutków zastosowania wymogów MSR 29 (Sprawozdawczość finansowa w warunkach hiperinflacji) w odniesieniu do Turcji.

3 Z uwzględnieniem skutków zapowiedzianego zawieszenia działalności w Rosji i na Białorusi.

W obszarze biznesowym Consumer (produkty przeznaczone dla klientów indywidualnych) w III kw. 2022 r. odnotowaliśmy dodatnią dynamikę sprzedaży w ujęciu organicznym, napędzaną dwucyfrowym wzrostem cen, który z nawiązką zrekompensował spadek wolumenów będący następstwem realizacji zapowiedzianych działań w zakresie optymalizacji portfolio oraz elastyczności popytu. Ogólnie rzecz biorąc, w sprzedaży kategorii Hair Cosmetics (kosmetyki do włosów) odnotowano bardzo silny wzrost organiczny, do którego przyczyniły się wszystkie obszary działalności. Sprzedaż produktów do stylizacji włosów (Hair Styling) odnotowała dwucyfrowy wzrost w ujęciu organicznym, kontynuując tym samym trend wzrostowy z poprzednich kwartałów będący skutkiem popandemicznego odbicia sprzedaży. Wyniki sprzedaży w ujęciu organicznym były dobre zarówno w grupach produktowych Hair Colorants (produkty do koloryzacji włosów), jak i Hair Care (kosmetyki do pielęgnacji włosów), głównie dzięki rynkom wschodzącym. Niższa rok do roku dynamika sprzedaży grupy asortymentowej Body Care (kosmetyki do pielęgnacji ciała) spowodowana była głównie realizacją zapowiadanych działań optymalizujących portfolio.

W trzecim kwartale obszar biznesowy Professional (produkty dla klientów profesjonalnych) odnotował, na bazie dobrych wyników z pierwszej połowy roku, solidną dynamikę sprzedaży w ujęciu organicznym, napędzaną w głównej mierze przez dwucyfrowy wzrost na rynkach wschodzących.

Na rynkach wschodzących w trzecim kwartale roku dynamika przychodów ze sprzedaży była wysoka, do czego przyczyniły się wszystkie regiony z wyjątkiem Afryki/Bliskiego Wschodu. W regionach Azji (z wyłączeniem Japonii), Ameryki Łacińskiej i Europy Wschodniej wzrost sprzedaży w ujęciu organicznym osiągnął wartości dwucyfrowe.

Organiczne wyniki sprzedaży na rynkach rozwiniętych były na ogół niższe niż w poprzednim roku, głównie za sprawą spadków odnotowanych w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. Natomiast sprzedaż na rozwiniętych rynkach regionu Azji i Pacyfiku znacząco się zwiększyła.

Wyniki sprzedaży sektora Laundry & Home Care (środki piorące i czystości)

W III kw. 2022 r. sektor biznesowy Laundry & Home Care (środki piorące i czystości) wypracował przychody ze sprzedaży w wysokości 1,902 mld euro, co oznacza wzrost w ujęciu nominalnym o 13,2% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W ujęciu organicznym (tj. po korekcie o wpływ różnic kursowych oraz transakcji przejęcia/zbycia) sprzedaż sektora istotnie wzrosła, o 7,3%, głównie w wyniku dwucyfrowego wzrostu cen, przy jednoczesnym spadku wolumenu sprzedaży. Wpływ kursów wymiany na sprzedaż był dodatni i wyniósł 5,5%. Transakcje przejęcia i zbycia aktywów również przełożyły się na zwiększenie sprzedaży, o 0,4%.

W okresie pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 r. sektor biznesowy Laundry & Home Care odnotował wzrost przychodów ze sprzedaży w ujęciu nominalnym o 8,9%, do 5,396 mld euro. W ujęciu organicznym osiągnęliśmy znaczący wzrost sprzedaży o 7,4% za sprawą rosnących cen.

Wyniki sprzedaży sektora Laundry & Home Care (środki piorące i czystości)¹
(mld EUR) III kw. 2022 1-9/2022
Przychody ze sprzedaży 1,902 5,396
Udział w przychodach ze sprzedaży Grupy 32% 32%
Zmiana r/r 13,2% 8,9%
Różnice kursowe2 5,5% 2,4%
Korekta o różnice kursowe 7,7% 6,5%
Transakcje przejęć/zbycia3 0,4% -0,9%
W ujęciu organicznym 7,3% 7,4%
W tym ceny 14,8% 11,4%
W tym wolumen -7,5% -4,0%
Wartości w tabeli zostały zaokrąglone. Suma poszczególnych wartości może różnić się od podanych wyników ogółem.

2 Z uwzględnieniem skutków zastosowania wymogów MSR 29 (Sprawozdawczość finansowa w warunkach hiperinflacji) w odniesieniu do Turcji.

3 Z uwzględnieniem skutków zapowiedzianego zawieszenia działalności w Rosji i na Białorusi.

W III kw. 2022 r. segment Laundry Care (środki piorące) osiągnął dwucyfrowy wzrost wartości sprzedaży w ujęciu organicznym, głównie dzięki dwucyfrowej dynamice sprzedaży środków piorących o silnym działaniu i detergentów specjalistycznych. Dwucyfrowe wzrosty odnotowały nasze główne marki: Persil, ‘all i Perwoll.

Z kolei sprzedaż środków czystości pozostawała w trzecim kwartale roku na stabilnym poziomie, co można przypisać przede wszystkim utrzymującym się dobrym wynikom sprzedaży produktów do zmywania naczyń obejmującym rodziny marek Pril i Somat. Z kolei dynamika sprzedaży w grupie produktowej środków do czyszczenia powierzchni twardych i środków do czyszczenia toalet była ujemna, co wynikało z normalizacji popytu na artykuły higieniczne po wzroście w poprzednim okresie związanym z trwającą pandemią COVID-19.

Na rynkach wschodzących w trzecim kwartale roku dynamika przychodów ze sprzedaży w ujęciu organicznym była dwucyfrowa. Na wynik ten złożyły się dwucyfrowe wzrosty organiczne odnotowane w regionach Europy Wschodniej, Afryki/Bliskiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej.

W trzecim kwartale rynki rozwinięte notowały na ogół solidną dynamikę sprzedaży w ujęciu organicznym. Wysoki organiczny wzrost sprzedaży wypracowano w regionie Ameryki Północnej, natomiast w Europie Zachodniej sprzedaż utrzymała się na stabilnym poziomie. Z kolei znaczący wzrost sprzedaży osiągnięto na rynkach Azji i Pacyfiku.

Sytuacja majątkowa i finansowa Grupy

W porównaniu do stanu z 30 czerwca 2022 r. w omawianym okresie nie wystąpiły istotne zmiany w sytuacji majątkowej i finansowej Grupy.

Prognozy wyników Grupy Henkel

Na podstawie danych na temat działalności w pierwszych trzech kwartałach 2022 r. oraz założeń dotyczących wyników działalności do końca roku obrotowego Zarząd Henkel AG & Co. KGaA podjął decyzję o aktualizacji prognozy na rok obrotowy 2022.

Oczekujemy obecnie, że w roku obrotowym 2022 wzrost przychodów ze sprzedaży w ujęciu organicznym na poziomie całej Grupy wyniesie od 7,0% do 8,0% (wobec wcześniejszych prognoz wskazujących na wzrost między 5,5% a 7,5%).

W sektorze Adhesive Technologies spodziewany jest obecnie organiczny wzrost sprzedaży na poziomie między 11,0% a 12,0% (wcześniej był to przedział między 10,0% a 12,0%). W przypadku sektora Beauty Care przewidujemy aktualnie dynamikę sprzedaży w ujęciu organicznym na poziomie między -1,0% a 0,0%. (poprzednie prognozy: -3,0% do -1,0%), przy czym na wyniki wpłynie głównie realizacja zapowiedzianych wcześniej działań optymalizujących portfolio produktów. W wypadku sektora Laundry & Home Care oczekujemy obecnie wzrostu przychodów ze sprzedaży w ujęciu organicznym na poziomie od 5,5% do 6,5% (wobec wcześniejszych prognoz wskazujących na wzrost między 4,0% a 6,0%).

Według zaktualizowanej prognozy skorygowana rentowność sprzedaży (marża EBIT) Grupy Henkel ukształtuje się w przedziale od 10,0% do 11,0% (poprzednie założenia: 9,0% do 11,0%). Aktualnie spodziewamy się, że skorygowana rentowność sprzedaży sektora biznesowego Adhesive Technologies wyniesie około 13,5%–14,5% (poprzednia prognoza: 13,0%–15,0%), sektora Beauty Care około 7,5%–8,5% (poprzednia prognoza: 5,0%–7,0%), a sektora Laundry & Home Care około 8,0%–9,0% (poprzednia prognoza: 7,0%–9,0%).

W wypadku skorygowanego zysku na akcję uprzywilejowaną (EPS) przy założeniu stałych kursów wymiany prognozujemy obecnie spadek rzędu 25% do 15% (poprzednio: 35% do 15%).

Ponadto przewidujemy, że w 2022 r.:

  • Koszty restrukturyzacji wyniosą od 450 do 500 mln euro (bez zmian),
  • Nakłady na rzeczowe aktywa trwałe i wartości niematerialne wyniosą około 650 mln euro (poprzednie założenia: 700 mln euro).

Zaktualizowana prognoza opiera się na założeniu, że na produkcję przemysłową i działalność detaliczną nie zostaną nałożone nowe, szeroko zakrojone ograniczenia pandemiczne, a konsekwencje toczącej się w Ukrainie wojny nie ulegną istotnemu pogorszeniu. Ponadto nasza prognoza opiera się na założeniu, że nie dojdzie do przestojów w produkcji przemysłowej z powodu niedoborów gazu ziemnego w Europie.

Ile mieszkań sprzedali deweloperzy w 3 kwartale br.

Jakie wyniki odnotowały firmy deweloperskie w trzecim kwartale tego roku? Jak kształtuje się poziom sprzedaży w porównaniu do drugiego kwartału br. i roku 2021? Co wpłynęło na wynik? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

W trzecim kwartale br. znaleźliśmy nabywców na 261 lokali. Dla porównania w drugim kwartale 2022 roku wskaźnik ten wyniósł 361 mieszkań. Z kolei rok wcześniej, w trzecim kwartale 2021 roku sprzedaliśmy 438 mieszkań. Słabsze wyniki są spowodowane odcięciem nabywców od finansowania hipotecznego. Wskutek podwyżek stóp procentowych i wejścia w życie tzw. znowelizowanej Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego duża grupa potencjalnych klientów utraciła zdolność kredytową i została zmuszona do odłożenia na przyszłość swoich planów zakupowych.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Trzeci kwartał br. nie przyniósł pogorszenia wyników sprzedaży w porównaniu z poprzednim kwartałem. Jednak od połowy bieżącego roku wyniki sprzedażowe całej branży znacząco spadły i obniżony poziom sprzedaży utrzymuje się do tej pory. Głównym powodem takiej sytuacji jest zaostrzenie sposobu obliczania zdolności kredytowej przez banki oraz podwyżki stóp procentowych.

Utrzymanie rekomendacji pogarszającej zdolność kredytową już spowodowało wstrzymanie kolejnych planów inwestycyjnych, a tym samym znaczące zmniejszenie podaży. W następnej kolejności zaowocuje to zamykaniem mniejszych i słabszych firm developerskich oraz wzrostem bezrobocia. Zgodnie z najnowszym stanowiskiem Urzędu KNF deweloperzy mają tak duże marże, że powinni obniżyć ceny i w ten sposób zapewnić większą dostępność mieszkań. Szkoda tylko, że tak poważne decyzje są oparte o niewłaściwe dane. Rentowność, na którą powołuje się KNF dotyczy wyników deweloperów notowanych na giełdzie i transakcji sfinalizowanych aktami końcowymi w danym kwartale. Są to jednak transakcje zawarte jako umowy deweloperskie czasem nawet rok wcześniej czyli w zupełnie innej rzeczywistości sprzedażowej i przy innych kosztach budowy.

Jacek Wesołowski, dyrektor Zarządzający Trei Real Estate Poland

Mimo trudnej sytuacji rynkowej, związanej z podwyżkami stóp procentowych i drastycznym spadkiem liczby udzielanych kredytów hipotecznych udało nam się zachować satysfakcjonujące wyniki.

W osiedlu Bacciarellego 54 we Wrocławiu od dwóch kwartałów utrzymujemy stałe tempo sprzedaży. W analogicznym kwartale ubiegłego roku notowaliśmy kilkukrotnie wyższą sprzedaż, czego powodem była m.in. szersza oferta. W zeszłym roku na Bacciarellego 54 mieliśmy 160 dostępnych mieszkań w ramach trzeciego etapu inwestycji oraz nowo uruchomionego czwartego etapu. Obecnie w sprzedaży zostało nam tylko 20 lokali.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia na osiedlu Kraft w Łodzi. Zakończenie jego budowy planowane jest na koniec tego roku i do zaoferowania klientom mamy 6 ostatnich mieszkań z puli 191 realizowanych w ramach I i II etapu inwestycji.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

W trzecim kwartale 2022 roku zawarliśmy 376 umów deweloperskich i przedwstępnych. To wynik gorszy w porównaniu z tym samym okresem w roku ubiegłym. Należy jednak pamiętać o bardzo wysokiej bazie porównawczej. Sprzedażowo rok 2021 był rekordowy, co m.in. znalazło odzwierciedlenie w wolumenie – 2617 sprzedanych lokali w okresie I-III kw. W przychodach III kwartału 2022 roku uznaliśmy łącznie 833 lokale mieszkalne i usługowe przekazane w tym okresie nabywcom.

Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper S.A.

Od stycznia do września br. znaleźliśmy nabywców na 280 mieszkań. W samym trzecim III kwartale br. zakontraktowaliśmy 103 lokale, co wiąże się ze spadkiem wyniku o 29 proc. r/r. Natomiast jest to poziom porównywalny do rezultatu za II kwartał br., w którym sprzedaliśmy o 1 lokal więcej. III kwartał 2022 roku pozostawał pod wpływem regresu i pogorszenia koniunktury sprzedażowej.

Ze względu na dokonane przez Radę Polityki Pieniężnej podwyżki stóp procentowych podniósł się WIBOR, co przełożyło się na znaczne zwiększenie rat kredytów hipotecznych. Jeśli do tego dołożymy rekomendację KNF, która podczas weryfikacji zdolności kredytowej nakazuje bankom doliczać dodatkowe 5 pkt. procentowych, okazuje się, że większość nabywców nie jest w stanie sfinansować zakupu nieruchomości. Obserwujemy stałe zainteresowanie klientów zakupem mieszkań, z tym, że coraz częściej nabywcy muszą zrewidować swoje plany realizując potrzeby mieszkaniowe na rynku najmu. Badania pokazują, że Polacy żyją w przeludnionych mieszkaniach, a wskaźnik liczby mieszkań na 1000 mieszkańców jest poniżej średniej europejskiej. Państwo powinno szukać rozwiązań, które poprawią sytuację mieszkaniową w Polsce. Wszelkie działania utrudniające klientom zakup nieruchomości prowadzą do pogłębiania i tak już dużego deficytu mieszkaniowego. Szczególnie bezzasadna jest rekomendacja KNF, która przy obecnych wysokich stopach procentowych nakazuje przyjmować tak duży bufor zmiany wskaźnika WIBOR.

W efekcie tego, zdolność kredytowa wielu naszych klientów spadła o 60% i więcej. Skłoniło nas to do rezygnacji z uruchomienia dwóch dużych projektów – jednego w Krakowie, jednego we Wrocławiu. W tym roku rozpoczęliśmy realizację zaledwie 130 mieszkań względem 930 w zeszłym roku, w skutek czego nasza oferta będzie z każdym miesiącem szczuplejsza. Planujemy ją poszerzać w miarę poprawy sytuacji finansowej naszych klientów.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor Sprzedaży Ronson Development

W trzecim kwartale 2022 roku zakontraktowaliśmy sprzedaż 85 lokali i przekazaliśmy 129 mieszkań. W analogicznym okresie w 2021 roku sprzedaliśmy 162 lokale i przekazaliśmy 187 mieszkań. Natomiast w drugim kwartale 2022 roku nasza sprzedaż była na poziomie 114 lokali i 77 przekazań.

Wynik sprzedażowy odnotowany w trzecim kwartale 2022 roku jest ściśle związany z aktualną sytuacją ekonomiczną – inflacją, podwyżkami stóp procentowych, a w konsekwencji wyhamowaniem rynku kredytów hipotecznych, co wykluczyło sporą grupę klientów.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

W trzecim kwartale 2022 roku zawarliśmy 78 nowych umów, natomiast w analogicznym okresie ubiegłego roku podpisane zostało 170 umów. Jeśli chodzi o drugi kwartał 2022 roku, wówczas sprzedaliśmy 127 mieszkań. Na aktualny rezultat wpłynęła przede wszystkim sytuacja makroekonomiczna, w tym wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe oraz dostępność oferty sprzedaży.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

W trzecim kwartale br. odnotowaliśmy niższą o około 25 proc. sprzedaż w porównaniu do poprzedniego kwartału oraz spadek o około 45 proc. sprzedaży w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Na osiągnięty rezultat wpłynęła przede wszystkim uszczuplona oferta mieszkań, szczególnie w odniesieniu do 2021 roku, a także odcięcie klientów od kredytów poprzez wzrost stóp procentowych i rekomendację KNF.

Marcin Michalec, CEO Okam

W ostatnich miesiącach zdecydowaną większość lokali mieszkaniowych sprzedajemy klientom gotówkowym, dysponującym wolnym kapitałem a także tym, którzy przystępując do kredytu posiadają znaczną część własnego kapitału i traktują go jako wkład własny. Z uwagi na trudności pozyskania kredytów hipotecznych wiele osób, które nie posiadają wolnych środków nie może sobie obecnie pozwolić na taki zakup.

Marek Pawlukiewicz, rzecznik prasowy Aria Development

W drugim kwartale 2022 sprzedaliśmy 30 proc. więcej mieszkań niż w trzecim kwartale br. Z kolei w trzecim kwartale ubiegłego roku odnotowaliśmy rekordowy poziom sprzedaży, ale wtedy było sprzyjające otoczenie makroekonomiczne oraz kredyty były zdecydowanie bardziej dostępne przy niskich stopach procentowych.

Inwestycje w nieruchomości hotelowe powoli się odbudowują

Wolumen transakcji inwestycyjnych odnotowany w sektorze hotelowym na rynkach europejskich w pierwszym półroczu 2022 roku osiągnął wartość zbliżona do ubiegłorocznej. Najbardziej aktywnym rynkiem pozostaje Wielka Brytania, a za nią plasuje się Francja, Włochy, Hiszpania i Niemcy.

Przed pandemią aktywa hotelowe w Europie Zachodniej cieszyły się wyjątkowym powodzeniem. W 2019 roku wartość wolumenu transakcyjnego w tym segmencie osiągnęła najwyższy poziom roczny w historii – 27,1 mld euro (dane HNR Hotel News –  European Hotel Transactions 2019). Po bardzo dobrym 2018 roku, 2019 zapisał się rekordowo wysokim wynikiem z 46 proc. wzrostem wartości transakcji rok do roku.

Pomimo sporego ożywienia popytu na podróże, wartość transakcji w segmencie hotelowym w Europie w pierwszych 6 miesiącach tego roku pozostała na podobnym poziomie, jak w 2021 roku – około 7 mld euro. Hamulcem dla inwestorów są rosnące koszty finansowania i utrzymania obiektów oraz ograniczona ilość oferowanych do sprzedaży nieruchomości.

Transakcje w Europie

W tym roku na rynku brytyjskim w nowe ręce przeszedł m.in. hotel Crowne Plaza Blackfriars w Londynie, czy Adagio Aparthotel w Edynburgu (wartość transakcji 40,5 mln funtów). Tristan zakupił większościowy pakiet akcji Point A Hotels, a KSL – Pig Hotels.

We Francji przedmiotem transakcji był hotel Pont Royal Paris, hotel Crowne Plaza w Paryżu (100 mln euro), hotel Club Med Alpe d’Huez, czy hotel Club Med Grand Massif Samoens Morillon. W Szwajcarii zawarta została transakcja zakupu hotelu Schwanen położonego w Rapperswil o wartości 120 mln zł.

We Włoszech właściciela zmienił hotel Grand Hotel & La Pace w Montecatini Terme (30 mln euro), hotel Majestic w Rzymie, czy hotel NH Milano Palazzo w Moscova.

W Hiszpanii sfinalizowane zostały transakcje dotyczące zakupu Radisson Blu 1882 Hotel Barcelona (75 mln euro), Hard Rock Hotel Madrid (65 mln euro), hotelu Princesa Plaza Madrid (175 mln euro) i hotelu 7Pines Resort Ibiza (130 mln euro). Przejęte zostały także trzy hotele w Hiszpanii i Holandii przez Invesco Real Estate (100 mln euro).

W ramach transakcji portfelowej Engel & Volkers Asset Management zakupił za około 280 mln euro dwa hotele pod marką 7Pines na Ibizie i Sardynii oraz hotel Schloss Roxburghe w Heiton w Szkocji. W Dublinie właściciela zmienił hotel Premier INN, w Portugalii hotel InterContinental Estoril (22 mln euro), a w belgijskiej Antwerpii Motel One Antwerp.

– W Polsce natomiast od czasu zakupu warszawskiego Regent Warsaw Hotel przez PHN w lutym 2021 roku, jedyną z niewielu transakcji był zakup hotelu Hotel Metropolis Design z 60 pokojami usytuowanego w Krakowie przy ulicy Wygoda, który w czasie tegorocznych wakacji nabyła izraelska sieć Fattal Hotels od Metropolis SA – mówi Katarzyna Tencza, Associate Director Investment & Hospitality w Walter Herz.

Hamulce inwestycyjne

Walter Herz zwraca uwagę, że rentowność hoteli w Polsce obniża się. – Inflacja powoduje, że koszty utrzymania obiektów rosną szybciej niż ceny usług hotelowych. Stąd hotele nie są aktywami, których poszukują dziś inwestorzy. Operacje inwestycyjne dławione są przez drastycznie rosnące koszty, głównie energii, gazu i usług. Branża mierzy się z poważnym wzrostem cen gazu, którego cena skoczyła o ponad 300 proc. i energii elektrycznej, która w ciągu roku podrożała o około 200 proc. Dlatego z wielką ulgą branża przyjęła wprowadzoną niedawno przez rząd maksymalną taryfę dla energii, która obowiązywać ma od grudnia br. Inwestorzy od trzech lat mają trudności z pozyskaniem finansowania bankowego na inwestycje hotelowe, a dodatkowo przy obecnych stopach procentowych koszt finansowania jest bardzo duży – przyznaje Katarzyna Tencza.

– Zwiększone zainteresowania lokalizacjami wakacyjnymi przekłada się na ceny gruntów inwestycyjnych w popularnych kurortach, które w ciągu ostatnich lat znacząco wzrosły. Skoczyły nawet o 30 proc. Niewiele podmiotów zgłasza zapotrzebowanie na grunty pod hotele miejskie, ale już całkiem spora grupa inwestorów poszukuje okazji rynkowych – informuje Katarzyna Tencza. – Większa aktywność w sektorze hotelowym związana jest bezpośrednio z wprowadzonymi niedawno ułatwieniami w realizacji projektów PRS na gruntach usługowych. Inwestorzy planujący budowę mieszkań na wynajem konkurują o grunty z firmami, które prowadzą działalność na rynku hotelowym – dodaje.

Nowe obiekty w Polsce

Choć na przestrzeni ostatnich trzech lat liczba realizacji hotelowych mocno się obniżyła na polski rynek wchodzą wciąż nowe hotele resortowe i miejskie. Co ciekawe, z danych GUS wynika, że w 2021 roku zasoby polskiego rynku wzrosły aż o ponad 8,5 tys. pokoi. Niemal dwa razy tyle, ile wynosi średnia z ostatnich lat. Tak duży przyrost podaży w sektorze hotelowym nie był notowany od 2008 roku. To efekt oddania do użytkowania obiektów, których budowa przedłużała się ze względu na utrudnienia związane ze zmianami makroekonomicznymi na rynku.

W Polsce funkcjonuje ponad 2800 skategoryzowanych  hoteli, w tym 84 pięciogwiazdkowe, które oferują łącznie przeszło 222 tys. pokoi, podaje Walter Herz. Zaplecze hotelowe w Polsce jest coraz bogatsze. W Międzyzdrojach, Wiśle i Krynicy Zdroju powstały hotele pięciogwiazdkowe, które zapewniają standard, którego w tych lokalizacjach brakowało. W ostatnich kwartałach otwartych zostało sporo nowych hoteli, a budowa kolejnych jest planowana.

Projekty zapowiadane

Radisson Hotel Group zapowiada dalszą ekspansję w Polsce. Tylko w tym roku Grupa otworzyła w Poznaniu Andersia Hotel & Spa Poznań i Radisson RED Gdańsk na gdańskiej Wyspy Spichrzów. W ciągu najbliższych dwóch lat Grupa planuje otwarcie 6 nowych hoteli w Polsce. Jeden z kolejnych obiektów tej marki powstanie m.in. w Ustroniu Morskim. Radisson Resort & Suites Ustronie Morskie, który zaoferuje 187 apartamentów o powierzchni do 67 mkw. i 89 pokoi ma zostać otwarty w 2025 roku.

W budowie pozostaje również zlokalizowany tuż nad morzem Hotel Gołębiewski w Pobierowie, który zaoferuje pokoje rodzinne o średniej wielkości 60 mkw. Otwarcie kompleksu przesunięte zostało na sezon letni.

W Gdyni, w okolicy skweru Kościuszki firma Allenort Capital planuje zrealizować czterogwiazdkowy hotel, którego budowa ma rozpocząć się w 2023 roku, a zakończyć za dwa lata. W miejscu poznańskich kortów tenisowych z kolei powstać ma duży hotel z 200 apartamentami.

W pobliżu warszawskiego Lotniska Chopina powstanie hotel TRIBE Warsaw Airport w FORT 7, który planują zrealizować firmy ATENOR i Ennismore. Miejski hotel w Warszawie, którego inwestorem jest spółka Europlan, pojawi się też pod marką Campanile. Nowy obiekt hotelowy stanie także w Białobrzegach nad Pilicą. Prace nad jego budową mają ruszyć jeszcze w tym roku.

Radisson Hotel Group chce natomiast otworzyć w Poznaniu pierwszy w Polsce hotel pod marką Radisson Individuals.- Andersia Hotel & Spa Poznań, który zaoferuje 172 pokoje. Niedawno sieć B&B Hotels świętowała otwarcie hotelu B&B Poznań Old Town usytuowanego przy Placu Wolności w Poznaniu, który jest największym obiektem tej marki w Polsce.

Spółka Rafin wygrała natomiast przetarg na przebudowę zabytkowego Pałacu Hatzfeldów usytuowanego przy ulicy Wita Stwosza we Wrocławiu, w którym powstać ma hotel sieci Marriott International pod marką Autograph Collection. W zabytkowym wrocławskim Pałacu Leipzigera z kolei w czasie wakacji został otwarty pięciogwiazdkowy hotel Altus Palace.

Po dłuższej przerwie ruszyła także budowa hotelu Hilton Garden Inn w Radomiu, który ma być ukończony do końca 2023 roku.

Co zrobi RPP? – analiza

Rada Polityki Pieniężnej spotka się w środę na jednodniowym posiedzeniu, na którym podjęta zostanie decyzja o wysokości stóp procentowych. Warto wspomnieć, że na poprzednim posiedzeniu niespodziewanie RPP zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian na poziomie 6,75%. Wcześniej we wrześniu RPP podniosła o 25 punktów bazowych zgodnie z oczekiwaniami, ale w lipcu była to zmiana mniejsza o 50 pb (oczekiwano 75 pb), pomimo znacznie wyższej projekcji inflacyjnej. Teraz rynek oczekuje, że RPP powróci do podwyżek i zdecyduje się na podwyżkę o 25 pb. Co w takim razie zrobi RPP?

Konsensus 25 pb

Bloomberg wskazuje, że obecnie konsensus wskazuje na 25 punktów bazowych podwyżki. 16 ekonomistów wskazuje na podwyżkę właśnie o ten poziom, jeden widzi szansę na 50 pb, natomiast 15 wskazuje na brak podwyżek. W październiku w trakcie konferencji prasowej, prof. Adam Glapiński sugerował, że podwyżki mogły się już zakończyć, choć oficjalnie Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się jedynie na pauzę. Szef NBP i RPP wskazywał jednak, że musiałoby dojść do dużego wzrostu inflacji (prawdopodobnie powyżej 20%), aby doszło do kolejnej podwyżki. Warto zwrócić uwagę, że wiele banków centralnych dokonało tzw. pivotu w polityce monetarnej, czyli zmianie nastawienia. Dzieje się to w postaci zmiany komunikacji, zmniejszenia podwyżek czy nawet zatrzymania podwyżek – tak jak dzieje się to np. w Czechach, czy również na Węgrzech. Z drugiej strony Fed wskazuje, że podwyżki będą kontynuowane, choć prawdopodobnie w nieco mniejszym tempie od grudnia.

Konsensus wskazuje na podwyżkę o 25 punktów bazowych
Konsensus wskazuje na podwyżkę o 25 punktów bazowych, choć jednocześnie dużo głosów mówi o tym, że stopy będą utrzymane kolejny raz. Źródło: Bloomberg

Co widzi rynek?

Patrząc na implikowane stopy w perspektywie roku wciąż rynek ocenia duże szanse na podwyżki, choć jednocześnie stopa efektywna jest niemal 100 punktów bazowych wyższa niż stopa nominalna. WIBOR 3 miesięczny znajduje się na poziomie 7,61%, natomiast stawki FRA 9×12 znajdują się na poziomie 7,87%. Oznacza to, że przy premii za ryzyko można byłoby oczekiwać jeszcze 50 punktów bazowych podwyżki w tym cyklu, najprawdopodobniej rozbite na dwie podwyżki – niewykluczone, że dwie do końca tego roku.

Rynek widzi dalsze możliwe podwyżki w perspektywie roku
Rynek widzi dalsze możliwe podwyżki w perspektywie roku, choć niekoniecznie w najbliższym czasie. Źródło: Bloomberg

Wszystko rozbije się o inflację

Październikowa inflacja wypadła na poziomie 17,9% r/r, bijąc kolejne lokalne rekordy. Wcześniej profesor Glapiński sugerował, że szczyt inflacji lub „płaskowyż” inflacyjny ma rozpocząć się w sierpniu. Oczywiście sama dynamika wzrostów spowolniła, ale jednak odczyty inflacyjne pozostają ekstremalnie wysokie. Z drugiej strony odczyt inflacji październikowej jest zgodny z centralną projekcją inflacyjną z lipca, która sugerowała inflację rzędu 17,9% w IV kwartale. Co więcej ta sama projekcja wskazuje na wzrost powyżej 18% w I kwartale 2023 roku i następnie obniżanie się. Ostatni raport o inflację dał również szanse na to, że inflacja dobiegnie do górnego zakresu tolerowanej inflacji na koniec 2024 roku. Jednocześnie warto zauważyć, że ścieżka inflacyjna została podniesiona w porównaniu do ścieżki marcowej. Czego można oczekiwać po listopadowej ścieżce?

inflacja cpi
Projekcja inflacyjna z lipca. Źródło: NBP
Porównanie ścieżki marcowej oraz lipcowej
Porównanie ścieżki marcowej oraz lipcowej. Źródło: NBP

Co w listopadowej projekcji?

 

Listopadowa projekcja odpowie nam na pytanie, czy dalsze podwyżki będą uzasadnione. Jeśli centralna ścieżka inflacji wybije się ponad 20%, można oczekiwać, że zauważymy jeszcze przynajmniej 2 podwyżki. Z drugiej strony wiele wskazuje na to, że ścieżka inflacyjna może pozostać bez zmian lub nawet może zostać obniżona. Od ostatniej decyzji RPP:

 

  • Inflacja wzrosła do 17,9% r/r (za październik) z poziomu 17,2% r/r (za wrzesień)
  • Inflacja bazowa przekroczyła 11%
  • Kurs euro i dolara spadł z okolice 4,80 do okolic 4,70
  • Ceny gazu w Europie znacząco spadły, nawet do okolic 100 EUR/MWh
  • Ceny ropy stabilizują się przy poziomie 90 USD za baryłkę
  • Ceny energii elektrycznej i gazu w Polsce znacząco spadły
  • Stopy procentowe na świecie dalej rosły, co zmniejsza perspektywy inflacji importowej, a stopy w regionie przestały rosnąć, co zmniejsza presję na NBP

 

Widać, że inflacja dalej rośnie, ale wiele czynników wskazuje na to, że inflacja może dążyć już do szczytu w najbliższym czasie. Istnieje w takim wypadku przesłanka do utrzymania stóp procentowych bez zmian, choć jednocześnie warto pamiętać, że mamy w tym momencie przynajmniej dwie frakcje w RPP, jedna bardzo jastrzębia, która chciałaby stopy procentowe na poziomie bliskim oczekiwaniom inflacyjnym w średnim terminie (które sięgają nawet 10%).

Co w takim razie liczy się dla rynku?

Sama podwyżka o 25 pb niczego nie zmieni. Zdecydowanie ważniejszym sygnałem dla rynku będzie projekcja inflacyjna. Jeśli inflacja dalej ma rosnąć, można oczekiwać, że RPP będzie pod presją dalszych podwyżek. Z drugiej strony RPP może uzasadnić swoją decyzję o dalszym wstrzymaniu ostatnimi spadkami energii oraz pivotem ze strony innych banków centralnych. Uważamy, że nawet w przypadku braku podwyżki, sytuacja złotego przynajmniej w krótkim terminie nie powinna się pogorszyć. Najgorszym scenariuszem byłoby utrzymanie stóp bez zmian ze znacznym podwyższeniem ścieżki inflacyjnej, która przekraczałaby 20%.

EURPLN może szybko ponownie znaleźć się w okolicach poziomów 4,75-4,80
Źródło: xStation5

EURPLN znalazł się na najniższych poziomach od sierpnia teg roku, zaliczając spadek poniżej poziomu 4,70. W oczekiwaniu na decyzję RPP doszło do lekkiego osłabienia złotego, ale przy 4,7200 znajduje się dosyć silny opór. Jednocześnie para utrzymuje lokalną linię trendu i teoretycznie może być nastawiona na przełamanie jej i spadki do zakresu 4,65 w okolice dolnego ograniczenia wzrostowego kanału trendowego. Do tego trzeba będzie podwyżki lub mocnego obniżenia projekcji inflacyjnych. Jeśli ziści się najgorszy scenariusz, czyli brak podwyżki oraz znaczne podniesienie projekcji inflacyjnej, EURPLN może szybko ponownie znaleźć się w okolicach poziomów 4,75-4,80.

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk XTB

SLIM VAT 3 – co się zmieni?

Ministerstwo Finansów opublikowało długo wyczekiwany projekt ustawy wprowadzającej uproszczenia w zakresie podatku VAT nazywany „Slim VAT 3”, który ma wejść w życie 1 stycznia 2023. Jest to już trzecia edycja zmian wprowadzanych w ustawie o VAT, która podobnie jak dwie poprzednie, będzie miała istotny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorców.

Sankcje VAT

SLIM VAT 3 wdraża postanowienia wyroku TSUE w sprawie C-935/19, w którym Trybunał uznał, że nie jest możliwe utrzymanie stałej 20% sankcji VAT w takim kształcie w jakim zaproponował ustawodawca. W związku z tym SLIM VAT 3 wprowadza możliwość uznaniowego określania wysokości sankcji VAT w oparciu o skalę naruszeń. Przewidywana jest jedynie górna granica kary. Organ podatkowy będzie teraz zobowiązany do przeanalizowania okoliczności powstania nieprawidłowości, rodzaju i stopnia naruszenia ciążącego na podatniku obowiązku, które skutkowało powstaniem nieprawidłowości, wagi i częstotliwości stwierdzanych dotychczas naruszeń, kwoty stwierdzonych nieprawidłowości czy działań podjętych przez podatnika po ich stwierdzeniu w celu usunięcia skutków. Uzależnienie wysokości sankcji od skali naruszeń jest bez wątpienia krokiem w odpowiednim kierunku.

Faktury zaliczkowe

Obecnie w przypadku otrzymania wpłaty zaliczkowej/przedpłaty przedsiębiorca jest zobowiązany wystawić fakturę dokumentującą otrzymanie płatności. SLIM VAT 3 przewiduje możliwość zwolnienia z obowiązku wystawiania faktury zaliczkowej w sytuacji, gdy podatnik otrzyma całość lub część zapłaty z tytułu zaliczki w tym samym okresie rozliczeniowym, w którym powstał obowiązek podatkowy, w odniesieniu do czynności, na poczet których tę zapłatę otrzymał. W praktyce w wielu przypadkach podatnicy stosowali już podobne zasady, mimo braku przepisu w tym zakresie, także zmiana ustawy w tym względzie niejako nadąża za praktyką.

Kasy rejestrujące

Planowana jest zmiana brzmienia art. 111 ust. 3a pkt 8 ustawy o VAT oraz wykreślenie wyrazów „w postaci innej niż wydruk” z art. 111 ust. 7a pkt 1 ustawy o VAT. Oznacza to, że obecny obowiązek podatnika korzystającego z kasy, czyli wydrukowanie dokumentów wystawionych przez kasę fiskalną, takich jak  np. raporty fiskalne, nie będzie już obowiązywał w przypadku korzystania z kas online (w tym kas wirtualnych). Odejście od papierowych kopii i  ich przechowywania jest zdecydowanie zmianą na plus, tym bardziej, że organy podatkowe posiadają wszystkie te dane i mogą łatwo do nich sięgnąć.

Wiążące informacje – konsolidacja uprawnień

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej został wyznaczony na podmiot odpowiedzialny za wydawanie wiążących informacji stawkowych (WIS), wiążących informacji akcyzowych (WIA), wiążących informacji taryfowych (WIT) oraz wiążących informacji o pochodzeniu (WIP) w ramach I instancji oraz rozpatrywania spraw odwoławczych w ramach II instancji. Obecnie proces wydawania WIA oraz WIT i WIP prowadzony jest przez różne instytucje, co prowadzi do różnić w wykładni przepisów, nawet w odniesieniu do tego samego zdarzenia. Konsolidacja tych funkcji w jednym miejscu ma na celu usprawnienie i ujednolicenie procesu.

Kurs walutowy

Projekt przepisów przewiduje wprowadzenie nowych zasad w zakresie przeliczania kursów walut w przypadku wystawienia faktur korygujących in plus oraz in minus. Zasadą będzie stosowanie przy fakturach korygujących in minus kursu z faktury pierwotnej. Z kolei dla zbiorczych faktur korygujących dotyczących opustów lub obniżki cen powinien być zastosowany kurs walutowy z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień wystawienia faktury. W przypadku faktur korygujących in plus, stosowany będzie kurs walutowy w zależności od przyczyny korekty. Zmiana ma charakter doprecyzowujący, aczkolwiek jest bardzo potrzebna, żeby rozwiązać wszelkie wątpliwości w tym zakresie.

Uproszczenia przy WNT

Obecnie, aby dokonać odliczeń VAT naliczonego przy wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów (WNT) konieczne jest posiadanie faktury w określonym czasie. Jeżeli po upływie 3 miesięcy podatnik nie ma faktury powinien skorygować podatek naliczony. Zmiana będzie polegać na likwidacji tego wymogu i umożliwieniu dokonania odliczenia niezależnie od faktu posiadania faktury dokumentującej WNT. Jednak rezygnacja z obowiązku posiadania faktury dokumentującej WNT może prowadzić do trudności w ustaleniu momentu powstania obowiązku podatkowego w WNT.

„Mały podatnik”

Dodatkowo proponuje się zwiększenie limitu wartości sprzedaży, uprawniającego do posiadania statusu małego podatnika. Liczony wraz z kwotą podatku wzrośnie on z 1 200 000 euro do 2 000 000 euro. Mali podatnicy mogą korzystać z preferencji w VAT z czego za najważniejsze można uznać możliwość rozpoznawania obowiązku podatkowego w VAT wg metody kasowej (decydująca jest zapłata) oraz możliwość rozliczania VAT w okresach kwartalnych. Uproszczenia te nie zostały zmienione.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Kryzys energetyczny jako bodziec do innowacji. 76% firm w Polsce planuje zmiany w odpowiedzi na wzrosty cen

W dobie gwałtownego wzrostu cen energii elektrycznej przedsiębiorcy w Polsce stają przed wyzwaniem, jak uchronić swoje firmy przed utratą płynności finansowej. 64 proc. z nich twierdzi, że kryzys energetyczny negatywnie odbije się na rentowności prowadzonych biznesów. Z drugiej strony staje się on okazją do poszukiwania nowych rozwiązań i wdrażania innowacji. Już ok. 76 proc. ankietowanych planuje wprowadzić zmiany, obejmujące m.in. wykorzystanie alternatywnych źródeł energii (41 proc,) i zwiększenie efektywności energetycznej (40 proc.) – wynika z najnowszego raportu Grupy Ayming[1]. We wprowadzaniu zmian pomogą ulgi proinnowacyjne i dotacje.

W strategiach dotyczących redukcji kosztów ważną rolę zaczynają odgrywać innowacje i konkretne zmiany w dotychczasowym działaniu biznesu. Jak czytamy w „Międzynarodowym Barometrze Innowacji 2023”, za ich wprowadzeniem opowiada się aż 76 proc. przedsiębiorców w Polsce, co pokrywa się ze średnią dla wszystkich 17 ankietowanych krajów (77 proc.)[2]. Biorąc pod uwagę kontekst globalny, branża farmaceutyczna oraz motoryzacyjna są najbardziej gotowe do radykalnych zmian w obliczu kryzysu energetycznego – zadeklarowało tak 35 proc. badanych firm. Na drugim biegunie znajdują się branża budowlana, inżynieria lądowa, IT i branża technologiczna, z których zaledwie 15 proc. respondentów przewiduje istotne zmiany w związku z rosnącymi cenami energii.

Czas na alternatywne źródła

Dążenie do zmniejszenia zużycia energii i uniezależnienia się od paliw kopalnych coraz częściej ukierunkowuje firmy w stronę rozwiązań w zakresie zrównoważonego rozwoju i przejścia na energię odnawialną. Choć, jak wynika z „Europejskiego Rankingu Innowacyjności 2022”, w Polsce innowacyjność w obszarze technologii związanych ze środowiskiem zanotowała największe spadki, licząc zarówno od roku 2015, jak i rok do roku[3], obecny kryzys energetyczny może odwrócić tę tendencję. Na wykorzystanie alternatywnych źródeł energii jako odpowiedzi na rosnące koszty tego surowca wskazuje 41 proc. przedsiębiorców nad Wisłą[4]. Średnia dla wszystkich ankietowanych na świecie wynosi 33 proc.

W obliczu kryzysu firmy coraz częściej decydują się na przerzucenie kosztów na odbiorców, podnosząc ceny, co w konsekwencji łączy się ze spadkiem konkurencyjności na tle Europy. W wielu przypadkach przetrwanie lokalnych przedsiębiorstw zależy od redukcji wydatków. Z raportu Grupy Ayming wynika, że ankietowani z Polski – oprócz przejścia na alternatywne źródła energii – najbardziej skłaniają się ku poszukiwaniu oszczędności w zakresie efektywności energetycznej (40 proc.) oraz szukaniu alternatywnych materiałów do produkcji (35 proc.). Najniższy odsetek przedsiębiorców (19 proc.) wskazał na możliwość pozyskiwania materiałów od lokalnych dystrybutorów oraz dokonanie zmian w zakresie samego procesu produkcji.

W poszukiwaniu finansowania. Ulgi i dotacje unijne

Przeszkodą do wprowadzenia niezbędnych innowacji mogą być wysokie koszty początkowe, jeszcze mocniej odczuwalne w dobie inflacji na poziomie 17,9 proc. i wzrostu kosztów pracy. Warto jednak pamiętać, że przedsiębiorcy mają do swojej dyspozycji wsparcie w postaci ulg podatkowych czy dotacji.

– Jednym ze skuteczniejszych sposobów na uzyskanie finansowania na projekty związane ze zrównoważonym rozwojem i wdrożeniem bardziej energooszczędnych procesów w firmie są dostępne ulgi proinnowacyjne. Od tego roku ich wachlarz uległ znacznemu rozszerzeniu m.in. o ulgę na innowacyjnych pracowników czy ulgę na prototyp. Z kolei ulga B+R została uatrakcyjniona i od roku podatkowego 2022 jest możliwe odliczenie aż 200 proc. kosztów osobowych w ramach kosztów kwalifikowanych. To stwarza coraz więcej możliwości na zwroty m.in. z zielonych inwestycji – tłumaczy Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik, dyrektor obszaru podatków i finansowania innowacji w Ayming Polska.

Warunkiem skorzystania z preferencji podatkowych jest prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej. Polega ona na wprowadzaniu nowych lub udoskonalaniu istniejących produktów, usług czy procesów w skali przedsiębiorstwa. Nowym instrumentem wsparcia dla firm mierzących się z kryzysem energetycznym będzie Program Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027 (tzw. FEnIKS), którego budżet to ponad 24 mld euro.

Głównym celem FEnIKS jest poprawa warunków rozwoju kraju poprzez budowę infrastruktury technicznej i społecznej zgodnie z założeniami zrównoważonego rozwoju. Dla przedsiębiorców najbardziej intersującymi działaniami w ramach programu będą te związane ze wspieraniem efektywności energetycznej i redukcji emisji gazów cieplarnianych, transformacją w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym i gospodarki zasobooszczędnej oraz energią odnawialną. Choć nabory w ramach poszczególnych działań zostaną uruchomione na początku 2023 r., już teraz warto przyjrzeć się swoim planom rozwojowym pod kątem możliwości skorzystania z programu – zauważa Maria Leszczyńska, manager ds. dotacji i stref inwestycyjnych w Ayming Polska.

Szansa na wzrost innowacyjności biznesu

Obecny kryzys energetyczny może okazać się stymulatorem do sięgnięcia po rządowe instrumenty wsparcia, gdyż przedsiębiorcy mogą nie być w stanie samodzielnie stawić czoła rosnącym kosztom. 64 proc. ankietowanych przez Ayming firm w Polsce twierdzi, że wysokie ceny energii odbiją się negatywnie na ich finansach (na świecie 72 proc.). Natomiast 59 proc. badanych uważa, że otrzymuje wystarczające rządowe wsparcie mające na celu zminimalizowanie negatywnych konsekwencji płynących z gwałtownych wzrostów cen energii (średnia światowa to 52 proc.)[5]. Ulgi proinnowacyjne oraz programy dotacyjne nakierowane na zieloną energię będą w najbliższym czasie nie tylko jednym z kół ratunkowych dla biznesu, ale można przypuszczać, że pomogą zwiększyć poziom innowacyjności rodzimego sektora MŚP.

Jak pokazują najnowsze dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego[6], problemem średniej wielkości firm nad Wisłą jest niższa produktywność i innowacyjność w porównaniu do średniego poziomu unijnego, a także niskie nakłady na badania i rozwój. Choć z roku na rok systematycznie wzrasta liczba przedsiębiorstw korzystających z ulgi badawczo-rozwojowej, Polska kolejny rok z rzędu uplasowała się na czwartym miejscu od końca w Unii Europejskiej pod względem innowacyjności[7]. W dobie kryzysu energetycznego i postępującej inflacji sektor MŚP nie ma już wielu alternatyw, jak tylko podążać w kierunku coraz bardziej innowacyjnych rozwiązań w zakresie produkcji i prowadzenia biznesu.

[1] Badanie zostało przeprowadzone w lipcu 2022 r. wśród 846 starszych specjalistów ds. badań i rozwoju, dyrektorów finansowych, członków wyższej kadry kierowniczej i właścicieli firm w 17 krajach: Belgii, Chinach, Czechach, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Kanadzie, Niemczech, Polsce, Portugalii, Singapurze, Słowacji, na Węgrzech, w Wielkiej Brytanii, we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych.

[2] Międzynarodowy Barometr Innowacji 2023, Ayming Insitute.

[3] Europejski Ranking Innowacyjności, Komisja Europejska, 2022.

[4] Międzynarodowy Barometr Innowacji 2023, Ayming Insitute.

[5] Międzynarodowy Barometr Innowacji 2023, Ayming Insitute.

[6] Pułapka średniego biznesu, Polski Instytut Ekonomiczny, 2022.

[7] Europejski Ranking Innowacyjności, Komisja Europejska, 2022.

Po wyroku TSUE za fakturę VAT może zostać uznana sama umowa, do której nie wystawiono faktury

Po wyroku TSUE za fakturę VAT może zostać uznana sama umowa, do której nie wystawiono faktury. Co bardziej zapobiegliwi już analizują, jak napisać umowę, aby jednak fakturą VAT być nie mogła.

Faktura VAT stanowi podstawowy dokument służący dokumentowaniu dostawy i świadczenia usług, i niezbędny dla rozliczeń podatku VAT. Wystawca zobowiązany jest do zapłaty podatku VAT wykazanego na fakturze (nawet gdy jest ona nierzetelna), zaś dla nabywcy, stanowi ona podstawę do odliczenia podatku VAT naliczonego. Ze względu na swoją wagę, faktura VAT ma ściśle określoną treść uregulowaną tak w ustawie o VAT jak i dyrektywie VAT, które wskazują na niezbędne elementy, jakie prawidłowa faktura VAT musi zawierać.

Choć wydaje się, że ten niezbyt skomplikowany dokument nie powinien rodzić już żadnych wątpliwości, a o jego prawidłowej treści powiedziano już wszystko, okazuje się, że sprawa kształtu faktury VAT może być dużo bardziej skomplikowana.

Wiele zmienić się może za sprawą słoweńskiej spółki, która sprzedała nieruchomość a następnie zawarła umowę leasingu zwrotnego tej nieruchomości. Niestety transakcja leasingu nie została udokumentowana fakturą VAT przez firmę leasingową, co nie powstrzymało słoweńskiej spółki od odliczenia podatku VAT naliczonego z tytułu realizacji tej transakcji.

– Takie rozwiązanie nie spotkało się ze zrozumieniem ze strony słoweńskich organów podatkowych, co ostatecznie doprowadziło do rozpoznania sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – mówi w rozmowie z MarketNews24 Agnieszka Ławnicka, Senior Associate, radca prawny, doradca podatkowy, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Wyrokiem z dnia 29 września 2022 r. w sprawie C-235/21, TSUE wskazał, że brak dokumentu faktury VAT nie oznacza, że nie doszło do wystawienia faktury VAT w inny sposób.

Zdaniem trybunału, aby dokument mógł zostać uznany za fakturę w rozumieniu art. 203 dyrektywy, muszą być spełnione dwa warunki, tj. dokument musi obejmować informację o podatku VAT, a nadto musi zawierać informacje niezbędne do tego, by ustalić, czy zostały spełnione przesłanki prawa do odliczenia podatku przez nabywcę.

Trybunał zwrócił uwagę, że dla przyjęcia, że mamy do czynienia z fakturą VAT wystarczające jest, aby dokument, na który się powołujemy zawierał dane pozwalające na identyfikację stron umowy, w szczególności NIP, opis przedmiotu sprzedaży, datę transakcji, cenę, ze wskazaniem podatku VAT.

To doprowadziło Trybunał do wniosku, że takim dokumentem – o ile faktycznie obejmuje on wszystkie powyższe elementy – może być sama umowa.

Wyrok Trybunału jest z pewnością przełomowy i może dawać nadzieję wszystkim tym podatnikom, którzy utracili prawo do odliczenia, z uwagi na nierzetelność kontrahenta, który z różnych przyczyn nie mógł lub nie chciał wystawić faktury VAT.

– Tezy zawarte w wyroku mogą jednak dla wielu okazać się niepokojące, bowiem z wyroku TSUE zdaje się płynąć wniosek, że spośród obowiązkowych elementów faktury VAT, część jest ważniejsza od pozostałych – wyjaśnia A.Ławnicka z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Umowa może być bowiem uznana za fakturę VAT jeśli wynika z niej informacja o podatku VAT oraz posiada dane pozwalające na ustalenie prawa do odliczenia. Umowa z założenia nie będzie jednak zawierała numeru faktury VAT, który również jest elementem obowiązkowym faktury VAT.

Tomasz Dreslerski dołącza do ścisłego kierownictwa polskiego oddziału Microsoft

Z początkiem listopada br. Tomasz Dreslerski objął stanowisko Enterprise Commercial Lead. Menedżer będzie odpowiedzialny za transformację biznesu z udziałem technologii Microsoft w sektorze największych przedsiębiorstw.

Tomasz Dreslerski jest doświadczonym menedżerem z ponad 20-letnią historią pracy w sektorze ubezpieczeń, telekomunikacji czy ICT. Przez lata odpowiadał za takie obszary jak zarządzanie i strategia, rozwój sprzedaży oraz doświadczenia klientów. Brał udział w wielu projektach z zakresu transformacji modeli biznesowych. Przez prawie 20 lat Dreslerski był związany z polskim oddziałem Orange, gdzie pełnił rolę m.in. Head of Mobile Bank, dyrektora finansowego w spółkach zależnych Grupy Orange (CFO), a ostatnio Enterprise Executive Directora.

„Ogromnie cieszę się na nowy rozdział w mojej karierze. Dołączyłem do zespołu pełnego dalekowzrocznych strategów i kreatywnych menedżerów, które od lat współtworzą jedną z najbardziej wpływowych marek na świecie. Technologie mają wpływ na każdy ułamek naszego życia i biznesu a odpowiednie ich wykorzystanie stanowi źródło największych przewag rynkowych. Praca w Microsoft z największymi klientami firmy jest dla mnie fantastycznym wyzwaniem i ogromnym kredytem zaufania, który działa na mnie motywująco. Wierzę w możliwości nowych technologii, takich jak chmura czy sztuczna inteligencja, ale przede wszystkim w potencjał ludzi, którzy współtworzą Polską Dolinę Cyfrową. Możliwości, które stoją przed rozwojem Polskiej Doliny Cyfrowej są nieograniczone dzięki chmurze, sztucznej czy inteligencji, ale przede wszystkim potencjałowi ludzkiemu” – mówi Tomasz Dreslerski.

Tomasz Dreslerski jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, European School of Management (ESCP) oraz Insead.

JR HOLDING podpisuje umowę ws. rekordowej inwestycji

JR HOLDING inwestuje 40 mln zł w producenta przełomowych pomp ciepła, to największa do tej pory inwestycja JRH.

Notowana na NewConnect firma inwestycyjna JR HOLDING ASI SA zawarła umowę inwestycyjną dot. spółek IGLOO Sp. z o.o. oraz MILOO-ELECTRONICS Sp. z o.o. w sprawie dokonania inwestycji w obydwie spółki na łącznym poziomie 40 mln zł w zamian za 20% udziałów w każdej z tych spółek.

Spółki od wielu lat prowadzą działalność biznesową na rynkach międzynarodowych projektując i produkując komplementarne, innowacyjne rozwiązania generujące oszczędności, obniżające ślad węglowy. Design thinking, ergonomia, efektywność energetyczna, innowacje oraz najwyższa jakość i brak kompromisów to wspólne wartości, które spółki transferują na swoje produkty. Przeznaczone dla budownictwa mieszkaniowego (innowacyjne, autorskie, wysokowydajne pompy ciepła IGLOO MultiTherma najnowszej generacji), obiektów komercyjnych (urządzenia chłodnicze, agregaty inwerterowe MultiCool+, kogeneracyjne MultiEnergy do skojarzonego wytwarzania ciepła i chłodu) oraz obiektów przemysłowych (zaawansowane systemy HVACR) tworzą wymierne wartości dla ich użytkowników, aktywnie uczestnicząc w procesie transformacji energetycznej.

IGLOO jest wiodącym polskim producentem pomp ciepła IGLOO MultiTherma, urządzeń chłodniczych i grzewczych oraz agregatów inwerterowych MultiCool+ i kogeneracyjnych MultiEnergy. Spółka istnieje od 1986 r., a jej produkty są obecne w 52 krajach na 5 kontynentach. Oferuje kompleksowe rozwiązania obejmujące projektowanie, produkcję, dostawę, montaż oraz serwis zintegrowanych systemów pomp ciepła, urządzeń chłodniczych i grzewczych, które generują oszczędności oraz poprawiają jakość i efektywność prowadzonego biznesu. Są one zaprojektowane oraz produkowane kompleksowo wewnątrz firmy i pozwalają na uzyskanie oszczędności energii nawet do 80%. Uzyskanie tak unikalnych i wysokowydajnych wskaźników osiągnięto poprzez zastosowanie, zaawansowanych, innowacyjnych systemów MultiCool+ oraz MultiEnergy (skojarzona produkcja ciepła i chłodu), przeznaczonych między innymi do sektorów: retail, horeca, stacji paliw oraz przemysłu.

„Ponad 35-letnie doświadczenie w branży chłodniczej pozwoliło nam na stworzenie najnowszej generacji, autorskiej i innowacyjnej pompy ciepła „IGLOO MultiTherma”, przeznaczonej dla domów, budynków komercyjnych oraz obiektów przemysłowych. IGLOO MultiTherma to urządzenie bez kompromisów, o najwyższym poziomie wydajności, ultra-ciche, zbudowane z najlepszych komponentów, zawierające unikalne, opatentowane rozwiązania technologiczne” – deklaruje Robert Bialik, Prezes IGLOO.

Siostrzana spółka MILOO-ELECTRONICS to firma technologiczna, polski producent elektroniki, systemów automatyki sterowania, oświetlenia w technologii LED marki MILOO LIGHTING, oraz urządzeń do dezynfekcji powietrza i sterylizacji powierzchni marki STERYLIS. Od ponad 20-lat rozwija swoją działalność, dostarczając na rynek autorskie, innowacyjne rozwiązania adresowane do wielu sektorów działalności biznesowej, takich jak branża HVACR, E-Grocery, przemysł, logistyka, retail, horeca, medycyna, budownictwo mieszkaniowe i biurowe oraz sektora publicznego: obiektów służby zdrowia, administracji publicznej, edukacji i szkolnictwa wyższego, sektora drogowego czy obiektów sportowych i specjalistycznych.

„Najnowszym naszym produktem jest VIA – oprawa oświetleniowa w technologii LED od MILOO LIGHTING zaprojektowana i produkowana wyłącznie w Polsce. Jest przeznaczona dla miast i gmin, dla których obniżenie kosztów zużycia energii elektrycznej, redukcja śladu węglowego oraz poprawa bezpieczeństwa i estetyki są szczególnie ważne. VIA to odpowiedź na narastający problem oświetlenia dróg w gminach i miastach przy lawinowym wzroście cen energii elektrycznej. Oprawa charakteryzuje się wysoką wydajnością świetlną oraz ponad 20-letnim okresem żywotności i jest w pełni kompatybilna z każdym dostępnym na rynku systemem inteligentnego sterowania tzw. SMART CITY” – wskazał Rafał Bendyk, Dyrektor ds. Strategii i Rozwoju firm IGLOO i MILOO-ELECTRONICS.

Celem inwestycji jest dostarczenie spółkom IGLOO i MILOO-ELECTRONICS środków na przyspieszony rozwój szczególnie w zakresie sprzedaży pomp ciepła IGLOO MultiTherma i kompleksowych rozwiązań obniżających koszty energii oraz redukujących poziom emisji CO2 MultiCool+. Spółki planują także rozwój i wdrażanie kolejnych innowacji w obszarach systemów inwerterowych i kogeneracyjnych MultiEnergy do zarządzania i wytwarzania skojarzonej energii cieplnej i chłodniczej, produkcji urządzeń chłodniczych i grzewczych, systemów kontroli, bezpieczeństwa i zarządzania IOT dla sektora HVACR, wydajności technologii LED oraz w sektorze produkcji elektroniki użytkowej i usług EMS. Pozyskanie najlepszych specjalistów oraz niezmienne, konsekwentne podejście do tworzenia unikalnych, autorskich rozwiązań ma stanowić fundament w drodze do osiągnięcia pozycji lidera kompleksowych systemów generujących oszczędności.

„Inwestycja w spółki IGLOO i MILOO-ELECTRONICS to dla nas kontynuacja ekspozycji na rozwój sektora OZE. Posiadane przez spółki komplementarne technologie innowacyjnych i zweryfikowanych rynkowo pomp ciepła oraz systemów umożliwiających znaczącą optymalizację zużycia energii będą kluczowe na kolejnym etapie rozwoju sektora OZE. Jestem przekonany że te obszary będą się teraz rozwijać bardzo szybko, co umożliwi nam kilku, a nawet kilkunastokrotny zwrot z inwestycji. Jest to największa do tej pory pojedyncza inwestycja JR HOLDING i uważam, że będzie ona jedną z tych, które w ciągu najbliższych kilku lat pozwolą nam zwielokrotnić wartość naszego portfela inwestycyjnego” – powiedział January Ciszewski, prezes JRH.

Spółki IGLOO i MILOO-ELECTRONICS realizowały dotychczas projekty dla największych polskich i zagranicznych partnerów takich jak m.in.: PKN ORLEN, BP, LOTOS, SHELL, KGHM, IKEA, CARREFOUR, EUROCASH, EDEKA, Makro Cash&Carry, ŻABKA, CARLSBERG, INPOST, ABB, 3M, PKP CARGO, MAN, SCANIA, TAURON, PROCTER & GAMBLE oraz placówek uniwersyteckich i ochrony zdrowia. Spółki zatrudniają łącznie około 400 pracowników i osiągnęły w ubiegłym roku niemal 150 mln zł łącznych przychodów. Dzięki zainwestowanym przez JRH środkom spółki zamierzają w perspektywie kilku lat osiągnąć ponad 800 mln zł łącznej sprzedaży rocznie.

Olbrzymi wzrost liczby spółek przechodzących na tzw. estoński CIT. Wzrost rdr. jest aż czterocyfrowy

Według danych Ministerstwa Finansów, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. w Polsce o blisko 1550% procent wzrosła rdr. liczba spółek, które wybrały tzw. estoński CIT.  Zmiana ta nastąpiła w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Z  tegorocznych danych wynika, że najwięcej takich przypadków było w styczniu, a najmniej – w sierpniu. W opinii znawców tematu, o ww. skoku przesądziło złagodzenie przepisów. Wśród podmiotów, które decydują się na to rozwiązanie, dominują głównie spółki z o.o. Kolejne miejsce w tym zestawieniu należy do spółek komandytowych. Część ekspertów oczekuje dalszej liberalizacji przepisów. Ale nie brakuje również opinii, że przywileje podatkowe powinny być przyznawane w zamian za coś.

Duży wzrost

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, od stycznia do sierpnia br. tzw. estoński CIT wybrało 6997 spółek. To o przeszło 1546% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy zdecydowało się na to 425 podmiotów.

– Zeszłoroczne zasady powodowały, że była to nieatrakcyjna koncepcja opodatkowania. Ale one zostały w istotny sposób złagodzone. Zlikwidowano barierę inwestycyjną, która nie była najistotniejsza, ale miała znaczenie. Tym samym rozwiązanie proinwestycyjne przekształcono w klasyczny schemat podatkowy – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Według doradcy podatkowego Ewy Flor, powyższe dane należy odczytywać jako istotny postęp i sygnał dla prawodawców, że łagodzenie obostrzeń tzw. estońskiego CIT przynosi wymierne rezultaty. Można mówić o małym sukcesie w tej kwestii, choć mechanizm wciąż wymaga wielu udoskonaleń i liberalizacji kolejnych ograniczeń. Ekspert dodaje, że w Polsce funkcjonuje ponad 500 tys. spółek handlowych. Prawie 7 tys. spółek, które zdecydowały się na tzw. model estoński, to dużo w porównaniu z ubiegłym rokiem. Natomiast ogólnie jest to naprawdę dość śladowa wielkość.

– W mojej ocenie, zainteresowanie estońskim CIT-em jest obecnie umiarkowane. Na decyzję o tym, czy spółka zdecyduje się na to rozwiązanie, wpływa wiele czynników. Ponadto nie wszystkie podmioty mogą skorzystać z tej opcji. Dodatkowo zniechęcać przedsiębiorców może konieczność spełnienia warunku dotyczącego zatrudnienia – mówi doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Patrząc na szczegółowe dane z ośmiu miesięcy tego roku, można zauważyć, że zdecydowanie najwięcej spółek wybrało tzw. estoński CIT w styczniu – 5049. W 2021 roku też tak było, przy czym wówczas zrobiło tak 390 podmiotów. Drugi w tym roku wynik odnotowano w marcu – 411 (w ub.r. – 3), a trzeci – w lutym – 375 (11). Natomiast na końcu tego zestawienia widzimy sierpień – 131 (w ub.r. – 2), a przed nim lipiec – 201 (1).

– Warunkiem skorzystania z ryczałtu jest poinformowanie właściwego naczelnika urzędu skarbowego o wyborze tej formy opodatkowania. Należy to zrobić w terminie do końca pierwszego miesiąca pierwszego roku podatkowego, w którym podatnik ma być opodatkowany tzw. estońskim CIT. W większości spółek rok obrotowy jest równy kalendarzowemu. To oznacza, że zawiadomienie trzeba złożyć do 31 stycznia. Podatnicy mają możliwość podjęcia tej decyzji również w trakcie roku, ale to wymaga dodatkowych formalności. Zakładam, że możemy się spodziewać kolejnej fali zawiadomień o wyborze estońskiego CIT-u w styczniu 2023 roku – analizuje Ewa Flor.

Głównie spółki z o.o.

Dane resortu pokazują też rodzaje podmiotów, które w tym roku wybrały tzw. estoński CIT. Zdecydowanie najwięcej jest spółek z o.o. – 6690 (w analogicznym okresie ub.r. – 420). Dalej w tym zestawieniu są spółki komandytowe – 182 (w ub.r. – 0), spółki akcyjne – 76 (5), spółki komandytowo-akcyjne – 26 (0) oraz proste spółki akcyjne – 23 (0). Natomiast Ewa Flor zaznacza, że spółek z o.o. jest najwięcej na polskim rynku. To prawie 500 tys. z niespełna 600 tys. wszystkich spółek w różnych formach, przy czym spółki jawne i partnerskie są poza kręgiem zainteresowania ryczałtem. Spółki z o.o. też osiągają najwyższe korzyści opodatkowania CIT-em estońskim.

– To rozwiązanie jest adresowane przede wszystkim do spółek z o.o. Daje bowiem korzyści zarówno wspólnikom, jak i samemu przedsiębiorstwu. Dlatego też ten podmiot dominuje w tym zestawieniu. Z kolei spółek komandytowych historycznie najwięcej było 50 tys. A kiedy było ich dużo, to dla nich funkcjonował taki schemat podatkowy, coś jak teraz jest tzw. estoński CIT – analizuje były wiceminister finansów.

W ubiegłym roku spółki komandytowe nie miały możliwości wyboru ryczałtu, co podkreśla Ewa Flor. Doradca podatkowy dodaje, że wówczas w katalogu dopuszczonych podmiotów znajdowały się tylko spółki z o.o. i spółki akcyjne. Bieżący rok jest pierwszym, w którym spółki komandytowe, komandytowo-akcyjne i proste spółki akcyjne mają możliwość skorzystania z tego rozwiązania.

– Każda modyfikacja przepisów w zakresie tzw. estońskiego CIT-u, rozszerzająca zakres podmiotowy, przełoży się na większe zainteresowanie tym rozwiązaniem wśród firm. W mojej ocenie, obecnie największym problemem jest warunek związany z zatrudnieniem. Już wiemy, że w 2023 roku wprowadzone zostaną zmiany uszczelniające i precyzujące obecne przepisy. Liczymy na to, że te działania zachęcą podatników do przejścia na tzw. estoński CIT w kolejnym roku podatkowym i rozwieją w nich istniejące obecnie obawy w zakresie tego podatku – stwierdza Natalia Stoch-Mika.

Z kolei Ewa Flor zwraca uwagę na rosnące wydatki budżetu państwa i inflację. W obecnej sytuacji trudno się spodziewać choćby tymczasowego zmniejszenia wpływów z CIT poprzez liberalizację przepisów o ryczałcie. Ekspert przekonuje, że zmiany są potrzebne i realne, ale będziemy zmuszeni poczekać z nimi na lepsze czasy, a przynajmniej – na bardziej stabilne. Niemniej teraz redukcja obciążeń podatkowych mogłaby realnie pomóc przetrwać kryzys. Coraz trudniej jest bowiem prowadzić działalność gospodarczą. Część firm zostaje zamkniętych, a wielu przedsiębiorstwom grozi upadek.

– Jeżeli chcemy obniżać opodatkowanie podmiotom nieinwestującym, to proszę bardzo. Tylko uważam to za przykład tego, co dzieje się złego w podatkach dochodowych od pewnego czasu. W Ministerstwie Finansów działają tzw. ludzie z rynku. Oni wychodzą z założenia, że im niższe podatki, tym lepiej. Czyli sukcesem resortu jest to, że podmioty gospodarcze, które nie inwestują, mimo osiągania zysków, mają niższy podatek dochodowy. Tu się fundamentalnie różnimy. Przywileje podatkowe daje się zgodnie z jedenastym przykazaniem – „coś za coś” – podsumowuje prof. Witold Modzelewski.

Praca w czasach zmian: inflacja i stopy procentowe kontra postawy zawodowe

Wpływ inflacji i rosnących rat kredytów na postawy zawodowe Polaków nie przestaje rosnąć. Blisko 8 na 10 badanych Pracuj.pl dostrzega, że ich wynagrodzenie starczy na mniej niż rok temu. Z kolei co trzeci ma oszczędności pozwalające utrzymać się bez pracy maksymalnie dwa miesiące. Trudno się więc dziwić, że 44% respondentów odbyło w ciągu roku rozmowę ws. podwyżki. Wśród badanych mających kredyty 4 na 10 podejmowało się dodatkowych zleceń, by dorobić do pensji.

Wybrane ustalenia:

  • Posiadanie kredytu opartego o zmienną stopę procentową deklaruje 35% Polaków.
  • 76% pracowników nie odczuwa wsparcia od pracodawcy w walce z efektami inflacji.
  • Przez inflację 80% badanych zwraca większą uwagę na strukturę swoich wydatków.
  • 6 na 10 osób posiadających kredyt rozważa zmianę pracy na lepiej płatną.
  • 18% Polaków przetrwa jedynie miesiąc ze swoich oszczędności, jeśli stracą pracę.

Inflacyjny krajobraz Polski

Aktualna globalna sytuacja przynosi wyzwania dla całych państw, ale też i wstrząsy dla domowych budżetów wielu Polaków. Inflacja może “pożerać” nie tylko realną wartość pieniądza, ale i ograniczać plany poszczególnych osób. Zmusza ona do ponownego przemyślenia swoich miesięcznych wydatków. Rodzą się paradoksy: koszty zapewnienia dóbr podstawowych rosną, aspiracje pozostają niezmienne, a możliwości ich realizacji się zmniejszają. Nic dziwnego, że ponad ⅓ Polaków, w tym ci, którzy posiadają pracę, aktywnie szuka nowego miejsca zatrudnienia.

Według danych GUS inflacja w Polsce w październiku 2022 roku wyniosła 17,9%. To z pewnością rzutuje na rynek pracy i skłonność do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia przez pracowników. Należy wspomnieć o tym, że wraz ze wzrostem inflacji, Narodowy Bank Polski podnosił stopy referencyjne, lombardowe i depozytowe by jej przeciwdziałać. Jednocześnie jednak takie wzrosty wiążą się także z podnoszeniem oprocentowania tzw. kredytów ze zmienną stopą. To z kolei przekłada się na wysokość rat, stanowiących istotną część miesięcznego budżetu domowego wielu Polaków.

Jednocześnie opublikowane w sierpniu dane Eurostatu wskazują, że Polska posiada drugie najniższe bezrobocie w Europie. W naszym kraju odsetek bezrobotnych wyniósł 2,6%, podczas gdy średnia unijna to 6%. W trzecim kwartale 2022 polscy pracodawcy byli równie aktywni na rynku pracy, co pracownicy. W tym okresie na portalu Pracuj.pl ukazało się bowiem 269 tysięcy ofert pracy.

Wciąż solidne na tle poprzednich lat zapotrzebowanie na pracowników, przy niewielkim bezrobociu może łagodzić negatywny wpływ obecnego spowolnienia wzrostu gospodarczego na stopę bezrobocia. Nie da się jednak ukryć, że turbulencje gospodarcze dotykają zawodowo większość Polaków. Żeby dowiedzieć się, jaki mają one wpływ na postawy pracowników, przeprowadziliśmy badanie „Praca w czasach zmian” na reprezentatywnej grupie 2110 respondentów z Polski.

Ciężkie starcie budżetu Polaków z inflacją

ak wygląda wspomniana odporność domowych budżetów w Polsce? 18% Polaków jest w stanie utrzymać się bez pracy z odłożonych środków przez maksymalnie jeden miesiąc, a 36% – przez maksymalnie dwa miesiące. Natomiast ponad połowa respondentów ma środki, które pozwoliłyby pozostać w tej sytuacji maksymalnie przez cztery miesiące.

Nic dziwnego, że wzrost inflacji powoduje presję płacową ze strony pracowników, którzy chcą “podwyżki inflacyjnej”, czyli utrzymania poziomu realnych zarobków. Niestety, jedynie 24% badanych Pracuj.pl ma poczucie, że ich pracodawca wspiera pracowników w walce z efektami inflacji. Oczywiście, pojedynczy członkowie zespołu nie zawsze są świadomi różnorodnych działań podejmowanych “zakulisowo” przez ich pracodawców, by unikać trudnych decyzji kadrowych czy biznesowych. Jednak dana ta wskazuje na ważne zjawisko, jakim jest wrażenie braku wsparcia u wielu pracowników.

W momencie kryzysów, czy podwyższonej presji bardzo istotna jest przejrzysta polityka informacyjna prowadzona przez pracodawców wobec zespołu. Pokazuje ona, że firma jest świadoma problemów, a jednocześnie chce szukać optymalnych rozwiązań wspierających pracowników. Oczywiście, to wsparcie nie zawsze może mieć charakter podwyżki wynagrodzenia, która jest najbardziej pożądana. Jednak istnieją inne, bardziej miękkie sposoby, pozwalające wysłać wyraźny sygnał do pracownika. Firmy mogą budować dialog ze swoją kadrą w obliczu inflacji m.in. poprzez wspieranie w nabywaniu wiedzy poprzez organizowanie szkoleń, oferowanie benefitów takich jak karty zakupowe, zwiększenie współfinansowania świadczeń medycznych, wsparcie doradców finansowych. Wszystkie te elementy mogą pozytywnie wpływać na budowaną relację -komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska, HR Business Partner w Grupie Pracuj.

78% respondentów twierdzi, że przez inflację obecna pensja starczy im na mniej niż rok temu. Trudno się więc dziwić, że skłonność do zmiany pracy jest coraz wyższa. 51% badanych Polaków przyznaje, że ich gotowość do szukania nowego pracodawcy wzrosła w ciągu 12 miesięcy. Dla porównania, w marcu 2022, gdy już mierzyliśmy się z dynamicznym wzrostem cen, było to mniej, bo 44%. Może to wskazywać na dodatkowy wpływ długotrwałego funkcjonowania w warunkach podwyższonej inflacji na postawy zawodowe.

Oko na kredytobiorców

Od momentu ogłoszenia pandemii koronawirusa na wiosnę 2020 roku, do jesieni 2021 roku stopa referencyjna w Polsce utrzymywała się poniżej poziomu 1%. Zaczęła jednak rosnąć począwszy od października ubiegłego roku, w reakcji na podwyższoną inflację. W październiku 2022 stopa referencyjna wynosiła już 6,75%. Przekłada się to na sytuację kredytową w Polsce. Według danych Biura Informacji Kredytowej we wrześniu 2022 roku średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła prawie 338 tysięcy złotych. W tym samym okresie wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe zmalała w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej o aż 69%.

By dodatkowo pogłębić obraz rynku, wyłaniający się z badań Pracuj.pl, w najnowszym pomiarze postanowiliśmy zapytać o sytuację także pracujących Polaków, którzy posiadają kredyty o zmiennej stopie procentowej. To grupa, która w okresie po wybuchu pandemii musiała się zmierzyć ze znaczącym wyzwaniem dla domowych budżetów.

Posiadanie kredytu opartego o zmienną stopę procentową zadeklarowało 35% pracujących Polaków, uczestniczących w badaniu Pracuj.pl. Innymi słowy, ponad co trzeci respondent w swoich decyzjach zawodowych może kierować się czynnikami związanymi z prywatnymi finansami, spowodowanymi wzrostem rat kredytów.

Niewątpliwie sytuacja ta wpływa na aktywność w miejscach pracy, ale także na gotowość zmian. Aż 59% badanych posiadających kredyty o zmiennej stopie procentowej zastanawia się nad zmianą pracy na lepiej płatną. Natomiast ponad 4 na 10 przyznaje, że podejmowało się dodatkowej pracy lub zleceń, by poprawić domowy budżet, co dodatkowo obrazuje skalę wyzwań, przed którymi stanęły osoby zmuszone do spłacania wyraźnie wyższych rat kredytów.

Każdy pracownik jest samodzielnie odpowiedzialny za swój budżet i plany wydatkowania swojego wynagrodzenia. Wielu Polaków posiada różnego rodzaju zobowiązania kredytowe, które pozostają poza wpływem pracodawcy. Choć to delikatny temat, warto się jednak troszczyć o swojego pracownika. Przede wszystkim pracodawca nie może wykorzystywać trudnej sytuacji zatrudnionych u niego osób, by osiągać jakieś korzyści, np. by wymagać więcej od specjalisty lub specjalistki, którym bardzo zależy na utrzymaniu obecnego stanowiska pracy. Kluczowe są tu empatia, wyczucie wrażliwości sytuacji oraz znalezienie wspólnego porozumienia poprzez prowadzenie szczerego dialogu – mówi Jolanta Lewandowska-Bitkowska.

Sytuacja finansowa, czyli inflacja możliwości

87% osób uczestniczących w badaniu Pracuj.pl jest zdania, że ich wynagrodzenie powinno rosnąć proporcjonalnie do wzrostu inflacji, by zachować realną wartość swojego wynagrodzenia. Czy faktycznie taki wzrost ma miejsce? Mniej niż co szósty respondent uważa, że jego wynagrodzenie wzrosło w sposób rekompensujący wpływ inflacji w Polsce na pensję.

Październikowe dane prezentowane przez GUS informują, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw we wrześniu 2022 roku wyniosło niewiele mniej niż 6700 PLN brutto. Względem września 2021 roku jest to wzrost o 14,5%. Biorąc pod uwagę wzrost wynagrodzenia z poziomem inflacji (we wrześniu wynosiła 17,2%), realnie Polaków stać na mniej, niż rok wcześniej.

Z badań przeprowadzonych przez Pracuj.pl wynika, że 80% respondentów zwraca coraz większą uwagę na strukturę swoich wydatków. Warto dodać, że 78% Polaków odczuwa negatywny wpływ inflacji na ich wynagrodzenie. To o kilka procent więcej, niż w marcu 2022 roku.

Dlatego Polacy szukają możliwości zwiększenia swoich zarobków. Według ustaleń Pracuj.pl 44% badanych pracowników w ciągu ostatniego roku podjęło rozmowę ze swoim pracodawcą ws. podwyżki ze względu na inflację. Jeszcze więcej Polaków posiadających pracę, bo prawie 60%, podjęło taką rozmowę ze względu na dotykające ich podnoszone stopy procentowe i wzrost rat kredytowych.

Według naszych danych, Polacy pomimo niskiego poziomu bezrobocia charakteryzują się dużą aktywnością na rynku pracy. Aż 38% uczestników naszego najnowszego badania poszukuje nowego pracodawcy. Dostrzegamy motywacje pracowników, którzy chcą zmienić pracę przede wszystkim po to, by otrzymywać wyższe wynagrodzenie niż dotychczas. Co ciekawe, w dobie rosnącej inflacji pracownicy chcą posiadać benefit wykonywania pracy wyłącznie w sposób zdalny. Niesie on za sobą korzyści takie jak oszczędność na wydatkach (m.in. dojeździe do pracy przy rosnących cenach komunikacji miejskiej czy paliwa), ale również obciążany jest budżet domowy poprzez koszty związane z opłacaniem internetu czy wyższych opłat energii elektrycznej. Można zauważyć, że obecnie zarówno pracownicy jak i pracodawcy szukają recepty na “Świętego Graala” oszczędności wydatków – stwierdza Łukasz Marciniak, Dyrektor Sprzedaży w eRecruiter.

W oczekiwaniu na pozytywne zmiany

Inflacja jest zjawiskiem, które dotyczy każdego Polaka. Należy uważnie śledzić trendy, by wspierać pracowników, ale również właściwie reagować na zmiany w odpowiednim momencie. Polacy są sceptyczni, co do zachowania realnej wartości swojego wynagrodzenia w perspektywie nadchodzących 12 miesięcy. ¼ respondentów uważa, że inflacja będzie miała nadal wpływ na malejące możliwości nabywcze ich honorarium. Według prognoz przyjętych przez Radę Polityki Pieniężnej z 26 września 2022 roku, stopniowe obniżenie inflacji powinno następować z końcem 2023 roku.

Mimo zarysowania na horyzoncie czasowym sygnałów spokojniejszych czasów, jest to perspektywa bardzo odległa. Skutki turbulencji gospodarczych są odczuwalne w teraźniejszości. Raty kredytowe korygowane są na bieżąco w stosunku do poziomu inflacji. W podobnym tempie Polacy modyfikują swój domowy budżet. Co jest pocieszające, Polacy zakasają rękawy i podejmują aktywne działania. Szukają nowych możliwości do poprawienia swojej obecnej sytuacji m.in. poprzez rozmowę z obecnym pracodawcą o podwyżce czy szukając nowego pracodawcy, jeśli te rozmowy zawiodą.

O BADANIU

Badanie “Praca w czasach zmian” zostało przeprowadzone we wrześniu 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na próbie 2110 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.
Aleksandra Skwarska

Mniejsza podaż powierzchni biurowej w miastach regionalnych

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w regionach” w trzecim kwartale bieżącego roku na regionalnych rynkach biurowych wskaźnik pustostanów utrzymał się na stabilnym poziomie przy umiarkowanej aktywności zarówno najemców, jak i deweloperów. Konieczność poszukiwania oszczędności, m.in. ze względu na wysoką inflację i rosnące koszty eksploatacyjne, będzie jednym z głównych wyzwań, z jakimi zmierzy się rynek nieruchomości biurowych w najbliższych kwartałach.

W III kw. 2022 r. deweloperzy ukończyli niecałe 20 200 mkw. w dwóch budynkach, a całkowite zasoby nowoczesnych powierzchni biurowych na rynkach największych miast regionalnych Polski (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) wzrosły do prawie 6,36 mln mkw. Oznacza to, że wolumen nowej podaży w regionach zmniejszył się już drugi kwartał z rzędu.

– W pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. całkowita podaż nowej powierzchni biurowej na rynkach regionalnych wyniosła 332 050 mkw., czyli o 125% więcej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku, ale o prawie 24% mniej niż w rekordowym okresie pierwszych trzech kwartałów 2018 r., kiedy to na rynek trafiło prawie 433 000 mkw. – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa w firmie Newmark Polska.

Wśród największych inwestycji ukończonych od początku 2022 r. znalazły się: budynki A1 i A2 w ramach kompleksu Global Office Park w Katowicach (łącznie 55 200 mkw., I kw.), .KTW II w Katowicach (39 900 mkw., I kw.), Midpoint71 we Wrocławiu (36 200 mkw., I kw.), budynki C i D w ramach kompleksu Fuzja w Łodzi (łącznie 18 700 mkw., II kw.), Format w Trójmieście (16 000 mkw., I kw.) oraz Quorum Office Park D we Wrocławiu (16 200 mkw., III kw.).

Na koniec III kw. 2022 r. wolumen powierzchni będącej w budowie na głównych rynkach regionalnych w Polsce utrzymywał się na poziomie zbliżonym do odnotowanego kwartał wcześniej – w trakcie realizacji znajdowały się projekty o łącznej powierzchni ok. 580 000 mkw., tj. o 4% więcej niż w poprzed­nim kwartale i prawie 28% mniej w ujęciu rok do roku. Ze względu na bardziej restrykcyjną politykę banków dotyczącą finansowania nowych inwestycji, obserwujemy spadek liczby rozpoczynanych projektów biurowych w regionach.

W III kw. 2022 r. na głównych rynkach regionalnych, podobnie jak w Warszawie, zaobserwowano spowolnienie aktywności najemców. Całkowity popyt w największych miastach regionalnych wyniósł 106 300 mkw., co oznacza spadek o prawie 44% w porównaniu z poprzednim kwartałem i o prawie 6% względem III kw. 2021 r. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. najemcy wynajęli łącznie prawie 450 600 mkw. Prawie połowę popytu wygenerowały firmy z sektora IT oraz usług dla biznesu – odpowiednio 25% i 23%. Na trzecim miejscu znalazła się branża produkcyjna, której udział w całko­witym wolumenie transakcji najmu sięgnął 11%.

W pierwszych trzech kwartałach 2022 r. najwięcej podpisano nowych umów (51%), na kolejnym miejscu uplasowały się renegocjacje i odnowienia umów (27%). Natomiast pozostałe 22% stanowiły przednajmy (11%), ekspansje (7%) oraz transakcje na potrzeby własne (4%).

– Obecnie zarówno najemcy, jak i wynajmujący muszą mierzyć się z wyzwaniami, jakie niosą ze sobą wysoka inflacja oraz rosnące koszty mediów, które w najbliższych kwartałach przełożą się na wzrost kosztów najmu. Z tego względu można oczekiwać wzrostu zainteresowania najemców wynajęciem biura w budynkach oferujących niższe koszty operacyjne – mówi Joanna Bartosiewicz, Senior Associate w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych w firmie Newmark Polska.

Na koniec III kw. 2022 r. poziom pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych utrzymał się na praktycznie niezmiennym poziomie w porównaniu z drugim kwartałem i wyniósł 15,2% (wzrost o 0,04 p.p.), natomiast w ujęciu rok do roku wzrósł o 1,7 p.p. Wzrost wskaźnika pustostanów zaobser­wowano na czterech rynkach regionalnych, w tym w Łodzi (o prawie 3,4 p.p.) i Lublinie (o 1,8 p.p.). W pozostałych miastach regionalnych odnotowano spadek współczynnika powierzchni niewynajętej, przy czym największy dotyczył Trójmiasta (-1,9 p.p.). Łącznie na ośmiu regionalnych rynkach biuro­wych najemcy mają do dyspozycji 967 200 mkw. wolnej powierzchni – najwięcej w Krakowie i Wrocławiu.

Gastronomia i hotelarstwo z największymi spadkami w liczbie ogłoszeń o pracę

Rynek pracy nadal się kurczy. Pracodawcy w październiku opublikowali o 12 proc. mniej ogłoszeń o pracę w ujęciu r/r i o 10 proc. mniej w stosunku do września. Rośnie za to liczba poszukujących i liczby odpowiedzi na ogłoszenia. Tych ostatnich w minionym miesiącu było o 20 proc. więcej w ujęciu r/r. Pokrywa się to z badaniami rynku wskazującymi na rosnący ruch po stronie rozważających zmianę pracy ze względu na konieczność zwiększenia zarobków kosztem poczucia stabilności w miejscu zatrudnienia.

Pesymizm pracodawców jest szczególnie widoczny, jeśli chodzi o tworzenie nowych miejsc pracy – świeżo uruchomionych procesów rekrutacyjnych za pośrednictwem OLX w październiku było aż o 20 proc. mniej r/r. To poziom równy temu sprzed 2 lat (październik 2020 r.), gdy mieliśmy do czynienia z drugą falą zachorowań na koronawirusa. Średnia dzienna liczba dostępnych aktywnych ogłoszeń w serwisie wyniosła 117 tysięcy (październik 2022 r.).

Największe wzrosty w liczbie ogłoszeń o pracę w OLX odnotowaliśmy w kategoriach Montaż i serwis (+44 proc. r/r), Marketing i PR (+27 proc. r/r) oraz Rolnictwo i ogrodnictwo (+21 proc. r/r). Warto zwrócić uwagę, że gros ogłoszeń w kategorii Marketing i PR dotyczy prac realizowanych na potrzeby marketingowe, a nie są bezpośrednio związane z samym marketingiem czy PR-em. Oferty często opisywane są jako „praca zdalna bez wychodzenia z domu, 3 h dziennie” (więcej o pracy dodatkowej poniżej). Największe spadki w liczbie ogłoszeń odnotowaliśmy w kategoriach Wykładanie i ekspozycja towaru (–29 proc. r/r), Hotelarstwo (–26 proc. r/r) oraz Gastronomia (–26 proc. r/r).

Bardzo wyraźne wzrosty widoczne są po stronie poszukujących. W październiku w OLX odnotowaliśmy o 20 proc. więcej odpowiedzi na ogłoszenia w ujęciu r/r. To wynik podobny do tego z pandemicznego października sprzed dwóch lat. Co ciekawe, rośnie nie tylko liczba wysłanych aplikacji, ale także liczba poszukujących pracy (14 proc. r/r). Od ponad półrocza największe wzrosty zainteresowania notuje kategoria Praca za granicą, w której wzrost liczby odpowiedzi na ogłoszenia w październiku wyniósł 78 proc. r/r. Nieco mniejsze, ale nadal wyraźne wzrosty widać w kategoriach IT/Telekomunikacja i Zdrowie (60 proc. r/r). Tylko w kategorii Kurier/Dostawca miejski liczba odpowiedzi w ujęciu r/r spadła o 3 proc.

Oferty z kategorii Praca za granicą w 2022 r. zainteresowały już ponad 377 tysiące poszukujących pracy i potencjalnie rozważających emigrację zarobkową. Jeśli wszyscy, którzy odpowiedzieli na te ogłoszenia, otrzymaliby zatrudnienie, z mapy Polski można by wymazać miasto wielkości np. Szczecina.

50-procentowy wzrost średniej liczby odpowiedzi na jedno ogłoszenie o pracę w ujęciu r/r oznacza, że w skrzynkach pocztowych rekruterów ląduje wyraźnie więcej CV. To wyraźnie zwiększa komfort pracy dla przedstawicieli działów odpowiedzialnych za zatrudnianie nowych pracowników.

W październiku 2022 r. obserwowaliśmy bardzo dynamiczny wzrost liczby użytkowników poszukujących pracy dodatkowej. Dodatkowego zarobku poszukiwało o połowę więcej osób niż w tym samym okresie rok temu. Sama liczba odsłon w tej kategorii (Praca dodatkowa) w minionym miesiącu przekroczyła 3 miliony. Nasze obserwacje pokrywają się z badaniami konsumentów (m.in. z badaniami ARC Rynek i Opinia https://arc.com.pl/strach-przed-wzrostem-cen-ale-nie-przed-utrata-pracy/) – coraz więcej z nas w dobie wysokiej, dwucyfrowej inflacji szuka dodatkowych sposobów na zarobek.

Marketing i PR to zdecydowanie najbardziej rozchwytywana kategoria pośród poszukujących – w październiku na każde dodane ogłoszenie przypadały średnio 33 odpowiedzi. W pierwszej dziesiątce ogłoszeń, które pozyskały najwięcej aplikacji aż 6 zostało zamieszczonych właśnie w kategorii Marketing i PR. Rekordowa oferta zebrała blisko 3,5 tysiąca odpowiedzi i kusiła poszukujących zdalnym trybem pracy, elastycznymi godzinami, podanym wynagrodzeniem oraz brakiem wymaganego doświadczenia. To cechy, które idealnie wpisują się w tę zyskującą na popularności kategorię.

Czy można, gdzie i jak reklamować wino bezalkoholowe?

W związku ze wzrostem świadomości społeczeństwa na temat zdrowia, na polskim rynku pojawia się coraz więcej ofert napojów bezalkoholowych – w ostatnim artykule wskazano, że najpopularniejszym wariantem „zero” są obecnie piwa bezalkoholowe. W ślad za nimi coraz bardziej popularne stają się także bezalkoholowe wersje wina (w tym musującego) – które z roku na rok notują spektakularny wzrost sprzedaży – obecnie sięga on aż 42% w stosunku do roku 2021 (1). Mimo więc faktu, że produkcja win bezalkoholowych jest dość kosztowna (2), coraz więcej podmiotów wprowadza takie napoje na rynek.

Wraz z rozszerzaniem katalogu podmiotów, które wprowadzają do obrotu wina bezalkoholowe pojawiają się więc w mediach różne komunikaty, których celem może być reklama konkretnych marek tych napojów. Punktem wyjścia musi zatem być definicja reklamy. Prawną jej definicję można odnaleźć w wielu różnych ustawach, m. in. w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji czy prawie prasowym. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji (3), reklamą jest „przekaz handlowy, pochodzący od podmiotu publicznego lub prywatnego, w związku z jego działalnością gospodarczą lub zawodową, zmierzający do promocji sprzedaży lub odpłatnego korzystania z towarów lub usług”. Słownik języka polskiego PWN definiuje zaś reklamę jako „działanie mające na celu zachęcenie potencjalnych klientów do zakupu konkretnych towarów lub do skorzystania z określonych usług”.

Niejednokrotnie w telewizji można przy tym napotkać materiały audiowizualne nawiązujące do działań producentów win tradycyjnych (alkoholowych), takich jak organizacja wydarzeń. Sam produkt w takich komunikatach się nie pojawia, za to można zauważyć marki (znaki towarowe) producentów – bez skojarzenia z samym napojem czy czynnością picia. W social mediach (i szerzej w Internecie) pojawiają się za to już regularne komunikaty zachęcające do zakupu wina, także bezalkoholowego (tj. takie materiały, których przedmiotem jest produkt i które ewidentnie nakłaniają do zakupu tego produktu). Wino zwykłe i bezalkoholowe pojawia się w ramach treści opłacanych przez producentów, jak i na profilach influencerów i influencerek. Czy prawidłowo?

W ustawie alkoholowej (4) co do zasady zakazano reklamy alkoholi – dozwolone są tylko formy szczegółowo uregulowane (tj. reklama piwa na określonych warunkach). Teoretycznie zakaz nie powinien dotyczyć win bezalkoholowych (ustawa alkoholowa według art. 46 ust. 1 jako napoje alkoholowe traktuje wyłącznie te, w których stężenie etanolu przekracza 0,5%, zatem wino bezalkoholowe nie powinno być w taki sposób ograniczone). W praktyce zakaz może dotyczyć jednak także win „zero”.

W świetle powołanej ustawy, reklamą napojów alkoholowych jest „publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych z nimi związanych, a także nazw i symboli graficznych przedsiębiorców produkujących napoje alkoholowe, nieróżniących się od nazw i symboli graficznych napojów alkoholowych, służące popularyzowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych”.

W orzecznictwie wskazuje się, że z tak sformułowanej definicji reklamy można wywnioskować, że każde działanie zmierzające do publicznego rozpowszechnienia znaków towarowych napojów alkoholowych uznaje się za reklamę napojów alkoholowych (5).

W przepisach ustawy alkoholowej można zauważyć także zakaz reklamy pośredniej alkoholu, zarówno przedmiotowej (produktów/działalności) jak i podmiotowej (producentów). Ograniczenia dotyczą reklamy i promocji produktów i usług, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego lub innym symbolem obiektywnie odnoszącym się do napoju alkoholowego. Zakaz obejmuje także reklamę i promocję podmiotów, które w swym wizerunku reklamowym wykorzystują nazwę, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie związane z napojem alkoholowym, jego producentem lub dystrybutorem.

Co warto dodać, zgodnie z prawem unijnym (6), etykietowanie i prezentacja produktów winiarskich wprowadzanych do obrotu w Unii lub przeznaczonych na wywóz, obejmuje obowiązkowe dane szczegółowe w postaci m. in.: oznaczenia kategorii produktu sektora wina (w analizowanym przypadku wskazanie słowa „wino”) oraz dodanie:

1) określenia »odalkoholizowany«, jeżeli rzeczywista zawartość alkoholu produktu nie jest większa niż 0,5 % obj. lub

2) określenia »częściowo odalkoholizowany«, jeżeli rzeczywista zawartość alkoholu produktu jest większa niż 0,5 % obj. i znajduje się poniżej minimalnej rzeczywistej objętościowej zawartości alkoholu w danej kategorii przed dealkoholizacją (w przypadku wina, co do zasady 8,5%).

W myśl powołanych wyżej przepisów, prezentacja oznacza wszelkie informacje przekazywane konsumentom za pomocą opakowania danego produktu, w tym formę i typ butelek – a więc informacje, które znajdować się muszą na etykietach. Prawo unijnie nie odnosi się przy tym wprost do stosowania nazwy takiej jak „wino bezalkoholowe”. Niemniej jednak nakazuje stosowanie w przypadku prezentacji tego produktu słowa „wino”. Reklamą pośrednią alkoholu jest już przy tym samo nazwanie produktu „winem”.

Wina bezalkoholowe korzystają więc z tych samych nazw, a najczęściej także znaków towarowych, oznaczeń producenta, tych samych lub podobnych opakowań, podobnych etykiet – i do tego smakują podobnie. A produkt, który korzysta z nazw i znaków towarowych, a także czerpie z wyglądu opakowań win alkoholowych, podlega tym samym przepisom, co tradycyjne wino. Tym samym reklama wina bezalkoholowego (bezpośrednia czy pośrednia) jest zakazana.

Biorąc pod uwagę obowiązek nazywania tego produktu „winem” nie wydaje się łatwym reklamowanie go pod inną nazwą. Przepisy pozostają jednak jednoznaczne – rozwiązaniem tego problemu mogą jednakże się zająć wyspecjalizowane podmioty z branży kreatywnej i marketingowej.

W ustawie alkoholowej dopuszczona została także inna forma komunikacji zewnętrznej ww. podmiotów: informowanie o sponsorowaniu wydarzeń przez producentów napojów zawierających od 8% do 18% alkoholu (a więc w szczególności producentów win). W świetle definicji ustawowej chodzi o prezentowanie informacji zawierającej nazwę sponsora lub jego znak towarowy, a także jego działalność, towar lub usługę w związku ze sponsorowaniem. Informowanie to może przy tym dotyczyć wyłącznie sponsorowania imprez sportowych, koncertów muzycznych oraz innych imprez masowych.

Ustawodawstwa dopuścił w tym zakresie wyłącznie „umieszczanie wewnątrz dzienników i czasopism, na zaproszeniu, bilecie, plakacie, produkcie lub tablicy informacyjnej związanej z określoną imprezą nazwy producenta lub dystrybutora oraz jego znaku towarowego”. Informowanie o sponsorowaniu może być prowadzone także w radiu i telewizji pod warunkiem, iż będzie ograniczone wyłącznie do podania nazwy producenta lub dystrybutora napojów zawierających do 18% alkoholu (a więc m. in. producentów win) lub jego znaku towarowego, a informacja ta nie będzie prezentowana w telewizji przez osobę fizyczną lub z wykorzystaniem wizerunku postaci ludzkiej. W mediach, które nie zostały wymienione w art. 131 ust. 5 i 6 ustawy alkoholowej (tj. np. w Internecie), zakaz dotyczy zarówno reklamy wina, jak i informowania o sponsorowaniu wydarzeń przez producentów win.

To nie wszystkie ograniczenia. Prawo do informowania o sponsorowaniu dotyczy wyłącznie producentów i dystrybutorów napojów, których zasadniczą działalność stanowi produkcja lub sprzedaż napojów o zawartości od 8% do 18% alkoholu. Jeśli przy tym zasadniczą działalnością przedsiębiorcy będzie produkcja lub sprzedaż napojów o zawartości powyżej 18% alkoholu, ustawa zabrania jakiejkolwiek formy informowania o sponsorowaniu.

W związku z brakiem jednoznacznej definicji reklamy trudno jest przy tym jednoznacznie przesądzić, jakie działania komunikacyjne uznane zostaną za reklamę napoju alkoholowego (bezpośrednią lub pośrednią). Można też zauważyć pewien brak regulacji odpowiednich dla segmentu bezalkoholowego.

De lege lata dopuszczono jednak informowanie o sponsorowaniu, zatem w tym przypadku (w dozwolonych mediach i w dozwolonej formie) pomocne może być korzystanie z wyrażeń typowych dla billboardów sponsorskich, jakich jak „sponsorem wydarzenia jest ….” lub podobnych (oczywiście sam stosunek sponsorowania również powinien wystąpić). Za bezprawne rozpowszechnianie znaków towarowych, nazw producenta, dystrybutora czy informacji o produktach których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego, grozi bowiem grzywna w wysokości 10-500 tys. złotych.- r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

1 – https://wiadomoscispozywcze.pl/artykuly/9408/sprzedaz-bezalkoholowych-win-notuje-ponad-40-wzrost-rok-do-roku/
2- https://poradnikhandlowca.com.pl/artykuly/wina-bezalkoholowe-coraz-popularniejsze-w-polsce/
3- Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1722).
4 – ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1119 z późn. zm.)
5 – wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 stycznia 2013 r. sygn. akt II FSK 988/11
6 – art. 119 rozporządzenia nr 1308/2013 (ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) NR 1308/2013 z dnia 17 grudnia 2013 r. ustanawiające wspólną organizację rynków produktów rolnych oraz uchylające rozporządzenia Rady (EWG) nr 922/72, (EWG) nr 234/79, (WE) nr 1037/2001 i (WE) nr 1234/2007

E-handel transgraniczny oczami konsumentów z Polski – wnioski z badania PayU

Polacy chętnie kupują przez Internet od zagranicznych dostawców. Wyniki najnowszego badania na temat preferencji e-konsumentów dotyczących zakupów transgranicznych.

Rosną możliwości łatwego realizowania zakupów transgranicznych online. Najnowsze dane wskazują, że już 46% e-konsumentów w Polsce dokonało zakupu produktu bądź usługi przez Internet od dostawcy z siedzibą zagranicą. Dominują zakupy z Chin, następnie z Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii.

Rynek e-commerce nieustannie się rozwija, a wraz z nim e-handel transgraniczny (z ang. cross-border e-commerce). Liczba e-konsumentów korzystających z oferty zagranicznych dostawców rośnie. Dla sklepów internetowych jest to szansa na dystrybucję oferowanych produktów i usług poza lokalnym rynkiem.

PayU, operator płatności online procesujący transakcje w ponad 50 krajach na świecie, sprawdził, jak wyglądają preferencje kupujących online dotyczące zakupów transgranicznych. Ankiety przeprowadzono na głównych rynkach konsumenckich w Europie Środkowo-Wschodniej, w Ameryce Południowej i Ameryce Północnej, czyli odpowiednio w Polsce, Kolumbii oraz Stanach Zjednoczonych.

Postawy względem zakupów z zagranicy według generacji

Niemal połowa polskich e-konsumentów (46%) dokonała zakupu produktu bądź usługi przez Internet od zagranicznego dostawcy w okresie od września 2021 r. do sierpnia 2022 r. Częściej były to osoby z młodszych generacji (Z – 57% i Y – 54%) niż starszych (X – 40% i Baby Boomers – 30%).

Osoby, które nie kupowały w ostatnim czasie w sklepach zagranicznych uzasadniały swoją decyzję wskazując najczęściej na fakt, że wszystko, czego potrzebują mogą nabyć w kraju (39%). Ten argument był najpopularniejszy w grupie Baby Boomers – aż połowa (51%) przedstawicieli tej generacji uważa, że rodzime sklepy są w stanie zaspokoić swoją ofertą ich wszystkie potrzeby.

Dopiero w dalszej kolejności wśród powodów niekupowania zagranicą pojawiały się zbyt długi czas dostawy (35%) oraz zbyt skomplikowany proces ewentualnego zwrotu (22%) lub reklamacji (22%). Jednocześnie 1/5 (22%) wszystkich e-konsumentów, którzy nie kupują zagranicą deklaruje, że czuje potrzebę wspierania sklepów, które mają siedzibę w Polsce.

Jeśli chodzi o częstotliwość kupowania przez Internet od dostawców z zagranicy, najwięcej osób wskazało, że dokonywało takich zakupów w ciągu ostatnich 12 miesięcy średnio raz na 2-3 miesiące (25%) lub raz na 4-6 miesięcy (24%). Wyniki najnowszego badania na temat preferencji e-konsumentów

Najczęściej kupowanymi produktami z zagranicy były odzież, buty lub torby (50%). Również ta kategoria produktów byłaby najczęściej rozważana do kupienia od sprzedawców międzynarodowych przez osoby, które jeszcze nie korzystają z zakupów transgranicznych (42%). Na kolejnych miejscach pod względem zakupu znalazły się kategorie takie jak: zabawki, hobby i majsterkowanie (26%), uroda i kosmetyki (25%) oraz biżuteria i zegarki (20%). Co dziesiąty konsument, korzystający z oferty zagranicznych sklepów, nabywa w ten sposób gry online i video (12%) oraz usługi streamingowe (9%).

– Rosnąca liczba e-konsumentów kupujących od zagranicznych dostawców jest zwiastunem coraz większej konkurencji na rynku e-commerce. Polscy e-konsumenci nie są jednak pod tym względem odosobnieni. W Unii Europejskiej znacząco powyżej 1/3 kupujących online korzysta z oferty sklepów międzynarodowych. Dlatego też, w niektórych kategoriach produktowych, wejście na drogę ekspansji może być istotnym źródłem dodatkowych przychodów także dla firm z Polski – mówi Joanna Pieńkowska-Olczak, prezes PayU S.A.

– Handel internetowy nie ma granic, a gorący trend, jakim jest sprzedaż transgraniczna (cross-border) jest tego odzwierciedleniem. Jestem dumna, że wiele polskich firm osiąga już wymierne korzyści z prowadzonej ekspansji międzynarodowej, a my jako PayU wspieramy je w tym procesie od strony obsługi płatności – dodaje.

Chiny trzymają się mocno

Badanie wykazało, że polscy e-konsumenci kupujący z zagranicy najchętniej sięgali po ofertę od sprzedawców z Chin (63%), a w drugiej kolejności z krajów Unii Europejskiej (36%). W chińskich sklepach kobiety kupowały częściej niż mężczyźni (odpowiednio 56% i 44%), podczas gdy w przypadku zakupów z UE odwrotnie – korzystało z nich więcej mężczyzn, niż kobiet (58% i 42%). Mniejszą popularnością cieszą się zakupy od dostawców z Wielkiej Brytanii (16%), USA (15%) czy Azji Południowo-Wschodniej (8%).Wyniki najnowszego badania na temat preferencji e-konsumentów

Kupujący w zagranicznych sklepach ufają płatnościom, które dobrze znają

Zdaniem e-konsumentów w sklepie internetowym oferującym sprzedaż transgraniczną ważną rolę pełni dobór odpowiednich metod płatności. Każdy rynek charakteryzuje się innymi preferencjami w tym zakresie, dlatego też umożliwienie kupującym wybrania najlepszej dla nich metody płatności jest jednym z elementów, który często ma wpływ na decyzję zakupową.

Polacy kupujący produkty lub usługi przez Internet od sprzedawców z zagranicy deklarują najczęściej, że korzystają z przelewu bankowego (41%), aby opłacić zamówienie.

E-konsumenci wskazują również, że możliwość skorzystania z preferowanej przez nich metody płatności w danym sklepie internetowym często ma wpływ na ostateczną decyzję o zakupie produktu.

Niemal 1/3 respondentów (32%), którzy korzystają z zakupów transgranicznych jest gotowa poszukać produktu w innym miejscu, w którym będzie możliwość wyboru ich ulubionej metody płatności. Dodatkowo, aż połowa osób (50%) kupujących w zagranicznych sklepach chciałaby wiedzieć, który dostawca usług płatniczych przetworzy ich płatność i wskazuje, że ma to wpływ na decyzję zakupową.

O badaniu

Badanie dotyczące zakupów transgranicznych Polaków zostało zrealizowane na zlecenie PayU S.A. przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia. Wywiad przeprowadzono w dniach od 31 sierpnia do 7 września 2022 r, na grupie 1050 osób dorosłych w wieku 18-75 lat kupujących online (w okresie ostatnich 12 miesięcy dokonali zakupu produktu bądź usługi przez Internet).

WIG-20 najmocniejszy na świecie

WIG-20 wzrósł w poniedziałek o 1,05 proc. osiągając najwyższy poziom od końca sierpnia. Tym samym jego zwyżka z okresu ostatnich 16 sesji sięgnęła +19,1 proc. To najsilniejszy 16-sesyjny wzrost tego indeksy od listopada 2020. WIG-20 był w okresie minionych 2 sesji najsilniejszym wśród głównych indeksów giełdowych na świecie (+12,9 proc.). WIG (+11,3 proc.) w tym zestawieniu był na trzecim miejscu za austriackim ATX Index. W okresie minionego miesiąca silniejszy od WIG-20 (+15,2 proc.) był na świecie jedynie turecki XU100 (+21,4 proc.).

W trakcie poniedziałkowej sesji główne indeksy rynku akcji w USA wzrosły (S&P 500 +0,96 proc., DJIA +1,31 proc., Nasdaq Composite +1,01 proc.) próbując drugą sesję z rzędu odrabiać ubiegłotygodniowe straty. Dziś rano kontrakty na S&P 500 taniały o 0,19 proc. ok. godz. 8:35).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było dziś rano dominującej tendencji. Ok. godz. 8:00 najsilniej zwyżkował japoński Nikkei 225 (+1,25 proc.) osiągając najwyższy poziom od ponad 1,5 miesiąca. Największy – 1,04 proc. – spadek zanotował dziś nowozelandzki NZX50.

Zmiana wartości WIG-u 20 na otwarciu wtorkowej sesji była niewielka (-0,25 proc. ok. godz. 9:00).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA zbliżała się do swego ustanowionego pod koniec października najwyższego od 2007 roku poziomu. Rentowność 2-latek amerykańskiego rządu (4,7284 proc.) nadal była o ok. pół punktu procentowego wyższa niż rentowność 10-latek (4,229 proc.), co oznacza, że strasząca gospodarczą recesja „inwersja” krzywej rentowności trwa na tym jej odcinku w najlepsze.

Cena kontraktów na gaz ziemny w Holandii spadła wczoraj do najniższego poziomu od czerwca, zaś cena analogicznych kontraktów na gaz brytyjski znalazła się najniżej od drugiej połowy lipca. Inaczej zachowuje się ostatnio cena kontraktów na amerykański gaz (Henry Hub) na NYMEX-ie: tu cena już 21 października spadła do najniższego poziomu od marca br., a następnie wzrosłą o ponad 40 proc. z poziomu poniżej 5 USD do powyżej 7 USD w poniedziałek. Dziś rano te kontrakty korygowały to odbicie (-4,16 proc. ok. godz. 8:10). Cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie spadła wczoraj o 9,95 proc. osiągając najniższy poziom od końca lutego br. Lekko taniały dziś kontrakty na metale szlachetne (ok. godz. 8:10 złoto -0,55 proc., srebro -1,07 proc., platyna –0,25 proc., pallad –0,4 proc.) oraz miedź (-0,05 proc.).

Lekko umacniał się dziś rano amerykański dolar (USD/JPY +0,15 proc. ok. godz. 8:35). Kurs EUR/USD ponownie spadł lekko poniżej poziomu parytetu (-0,24 proc. do 0,99927).
Słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,21 proc., USD/PLN +0,47 proc. ok. godz. 8:40).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który na przełomie października i listopada naruszył górne ograniczenia kanału tegorocznego trendu spadkowego, dziś rano wrócił jednak ponownie poniżej poziomu 20000 USD (-3,24 proc. ok. godz. 8:00).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Deloitte: Dziesięciokrotny wzrost wartości zintegrowanych usług finansowych nadzieją dla sektora bankowego

Spowolnienie gospodarcze i brak pewności w obrocie gospodarczym będą głównymi wyzwaniami dla sektora bankowego w nachodzących miesiącach. Banki mogą odnotować krótkoterminowe korzyści wynikające ze wzrostu przychodów związanych z odsetkami od kredytów, które jednak będą niwelowane przez spadek aktywności gospodarczej i konsumenckiej – wynika z raportu „2023 Banking and Capital Markets Outlook, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Do utrzymania przewagi rynkowej konieczne może okazać się jeszcze szersze zaangażowanie w cyfryzację czy doradztwo konsumenckie, a także zwiększenie nakładów na rozwój zielonych inwestycji i poprawa zdolności do pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników.

W połowie 2022 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaktualizował prognozy globalnego wzrostu gospodarczego, który w 2023 r. ma wynieść 3 proc. – połowę tego, co przewidywano rok wcześniej. Niestabilność światowej gospodarki nie pozostaje bez wpływu na sektor bankowy, którego rentowność jest ściśle związana z bieżącą koniunkturą. Chociaż powyższa korelacja dotyczy zarówno krajów G7, jak i państw rozwijających się, to konsekwencje spadku aktywności gospodarczej nie będą odczuwane równomiernie – wskazują autorzy raportu Deloitte 2023 Banking and Capital Markets Outlook.

– Pozycja banków na najważniejszych światowych rynkach wydaje się stabilna. Przeprowadzone w połowie 2022 r. stress testy Rezerwy Federalnej wykazały, że amerykańskie banki byłyby w stanie ponieść straty sięgające 600 mld dol. To więcej niż wyniosły koszty z tytułu niespłaconych pożyczek w latach 2008-2009. Jednocześnie ubiegłoroczny stress test EBC pokazał, że europejski sektor bankowy jest odporny na zawirowania w gospodarce światowej. Nie oznacza to jednak, że uczestnicy sektora mogą spać spokojnie, ponieważ perspektywa spowolnienia gospodarczego, a nawet stagflacji, jest bardzo realna – mówi Przemysław Szczygielski, partner, lider zespołu doradztwa regulacyjnego i ryzyka, Deloitte.

Według raportu w najbliższym czasie największy wpływ na kondycję podmiotów sektora bankowego, poza wzrostem gospodarczym, będą miały takie czynniki jak: wysokość stóp procentowych, rozmiar rynku, wskaźniki kapitałowe oraz przyjęta przez nie strategia funkcjonowania. W krótkim okresie banki mogą odnotować wzrost dochodów odsetkowych netto, ponieważ koszty kredytów o zmiennej stopie procentowej będą przewyższać oprocentowanie depozytów. Dotyczy to w szczególności podmiotów skupionych na obsłudze kredytowej klientów indywidualnych oraz przedsiębiorstw. Z drugiej strony, wysoka inflacja, spadek ogólnego poziomu oszczędności oraz perspektywa spowolnienia gospodarczego mogą negatywnie wpłynąć na skłonność użytkowników indywidualnych do konsumpcji, co znajdzie odzwierciedlenie w np. spadku wpływów z tytułu udzielanych kredytów konsumenckich.

W długiej perspektywie banki będą musiały dokonać weryfikacji swojej działalności i poszukać nowych źródeł dochodu celem zachowania swojej pozycji jako dostarczyciela. Kluczowa może okazać się konieczność redukcji kosztów i zwiększenia efektywności działania poprzez m.in. implementację nowoczesnych technologii, otwieranie centrów usług w nisko kosztowych lokalizacjach, ale również optymalizację poziomu zatrudnienia.

Wsparcie i cyfryzacja kluczowe dla klienta

Konsekwencje spowolnienia gospodarczego oraz wysokiej inflacji mogą się okazać dużym wyzwaniem dla wielu użytkowników usług bankowych. Brak zdolności kredytowej może mieć również przełożenie na przyszły popyt na produkty kredytowe, takie jak kredyty hipoteczne. Już teraz widać ograniczenie zapotrzebowania na kapitał z przeznaczeniem na zakup nieruchomości: w Stanach Zjednoczonych liczba nowych hipotek w pierwszym kwartale 2022 r. skurczyła się o 32 proc. rok do roku. To największy spadek w tym obszarze od prawie dekady.

W czasach gorszej koniunktury oczekiwania klientów detalicznych wobec banków będą się zmieniać. Dotychczas istotne czynniki, takie jak sprawność, łatwość i efektywność korzystania z usług stracą na znaczeniu, podczas gdy możliwość uzyskania wsparcia od przedstawiciela instytucji bankowej stanie się kluczową kwestią. Postępująca cyfryzacja sektora bankowego również przekłada się na oczekiwania konsumentów wobec m.in. kanału mobilnego – według autorów raportu Deloitte wielu użytkowników jest gotowa zmienić bank, jeśli jego aplikacja jest źle zaprojektowana.

Fala digitalizacji nie ominęła sektora bankowego. Wielu klientów coraz częściej korzysta z usług przede wszystkim za pomocą smartfona, oczekując jednocześnie kompleksowego wsparcia dopasowanego do ich indywidualnych potrzeb. Z drugiej strony w kontaktach z bankiem coraz częściej używamy kilku kanałów jednocześnie. Oznacza to konieczność ujednolicenia doświadczeń użytkownika oraz eliminację tych obszarów, które mogą zniechęcać użytkownika – mówi Wiesław Kotecki, partner, lider zespołu Customer Strategy and Design, Deloitte Digital.

W najbliższych latach przed sektorem bankowym pojawi się wiele okazji, które mogą pomóc przetrwać okres trudniejszej sytuacji gospodarczej. Jedną z szans na utrzymanie właściwego poziomu sprzedaży będą usługi zintegrowanych finansów (embedded finance), czyli wbudowania usług finansowych w ofertę podmiotów z innych sektorów, mających kontakt z ostatecznym klientem. Według raportu Deloitte do 2025 r. przychody sektora finansowego z tego tytułu mogą wynieść 230 mld dolarów – dziesięciokrotnie więcej niż w 2020 roku.

– W krajach rozwiniętych widać trend odchodzenia od pieniądza gotówkowego na rzecz płatności cyfrowych. Szybkość, łatwość i dostępność takich usług sprawia, że to one stają się nadzieją dla sektora bankowego na przetrwanie gorszych czasów. W najbliższym czasie możemy być świadkami wzrostu liczby wspólnych projektów podmiotów typowo finansowych z dostawcami usług np. zakupowych – mówi Wiesław Kotecki.

Trudne czasy dla bankowości inwestycyjnej

Podczas gdy banki zajmujące się obsługą klienteli indywidualnej i korporacyjnej mogą w miarę optymistycznie patrzeć w przyszłość, najbliższe miesiące będą okresem pełnym wyzwań dla podmiotów zajmujących się bankowością inwestycyjną. Zmienność rynku oraz brak stabilności mają negatywny wpływ m.in. na obszar fuzji i przejęć, który nieodłącznie wiąże się z koniecznością pozyskiwania kapitału na tego typu operacje. O spowolnieniu w tej dziedzinie najlepiej świadczy fakt zawieszenia w pierwszej połowie 2022 r. transakcji akwizycyjnych o łącznej wartości 100 mld dol.

W obliczu zmian gospodarczych takich jak deglobalizacja, zielone inwestycje oraz wzrost znaczenia kapitału prywatnego banki inwestycyjne powinny być gotowe dostosowywać się do bieżących potrzeb klientów, przy jednoczesnym utrzymywaniu swojej roli pośrednika na rynku kapitałowym. Podobnie jak w przypadku sektora detalicznego, również tutaj cyfryzacja może odegrać kluczową rolę w pozyskiwaniu nowych źródeł przychodu. Kluczową kwestią staje się także umiejętność pozyskiwania i utrzymywania wykwalifikowanej kadry.

– Poza rywalizacją o pracownika, jaka toczy się między bankami, obserwujemy presję ze strony takich podmiotów jak fintechy czy fundusze private equity. W efekcie podmioty inwestycyjne będą musiały dostosować się do oczekiwań kadry pracowniczej w obszarze nie tylko zarobków, ale np. implementacji pracy w modelu hybrydowym. Ten obszar może również pokazać zdolność banków inwestycyjnych do dopasowania się do zmian w otoczeniu rynkowym  – mówi Przemysław Szczygielski.

Euro znów silniejsze od dolara

Na rynku euro znów jest górą nad dolarem. Biorąc pod uwagę tempo zmian, ciężko zakładać, że od razu jest to trwała zmiana. Dobrą wiadomością na nadchodzącą zimę jest spadek cen gazu.

Lepsze dane z Niemiec

Wczorajszy odczyt z Niemiec niespodziewanie pociągnął w górę euro. Rynek oczekiwał lekkiej poprawy, aczkolwiek wyraźny wzrost produkcji przemysłowej zaskoczył inwestorów. Z drugiej strony było na czym opierać wzrost. Przed tym odczytem na 12 ostatnich miesięcy w 8 widzieliśmy spadek. Nie można się zatem dziwić, że przy tak niskim punkcie odniesienia jest miejsce na wzrost. Z drugiej strony rosnąca produkcja przemysłowa za Odrą budzi wyraźny entuzjazm na rynkach walutowych. Euro znów zameldowało się na poziomie powyżej dolara. Był to pierwszy taki moment od ostatnich dni października. Na rynku coraz więcej mówi się o możliwej stabilizacji w obecnych okolicach i zakończeniu ruchu umacniającego dolara.

Słabsze dane z Chin

Wczoraj poznaliśmy ważny odczyt z Azji. Chiny, kontynuując swoją restrykcyjną politykę antycovidową, doprowadziły do pewnych problemów w swojej gospodarce. Najlepiej świadczą o tym wyniki za październik. Import spadł o 0,7%, a eksport spadł o 0,3% w ujęciu rocznym. Jasnym punktem odniesienia było odbicie covidowe z 2021 roku, ale to nadal spadki. Oczekiwania były i tak dość niskie, jak na Chiny, ale nie zostały dowiezione. Pokazuje to, że gospodarka ma wyraźne problemy z powrotem na starą ścieżkę wzrostów. Problemy Chin mogą zwiększać szanse na realizację scenariusza spowolnienia gospodarczego.

Gaz najtańszy od czerwca

Bardzo ciepły październik (jak na ten miesiąc oczywiście) przyczynił się do niższego od oczekiwań zużycia gazu w celach grzewczych. To w połączeniu z uruchomieniem dodatkowych metod odbioru surowca pozwoliło utrzymać europejskie magazyny blisko napełnienia pomimo rozpoczynającego się sezonu grzewczego. W rezultacie pomimo odcinania dostaw z Rosji cena na rynkach światowych wciąż spada. Wczoraj pierwszy raz od czerwca cena jednej megawatogodziny spadła poniżej 120 euro. Biorąc pod uwagę ceny przed wojną, nie jesteśmy nawet blisko tamtych poziomów. Z drugiej strony w szczycie było to 340 euro, zatem idziemy w dobrym kierunku. Przynajmniej dla portfeli Polaków, którzy w oparciu o te ceny zobaczą rachunki za ogrzewanie. Dla szerszego rynku jest to ważny czynnik antyinflacyjny. Ceny surowców energetycznych, a konkretnie ich wzrost, jest jednym z powodów gwałtownego wzrostu cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

FPP i OPZZ proponują zwrot kosztów prywatnych usług medycznych dla Polaków

Letnia fala COVID-19 dowiodła, że pandemia nie minęła – wirus nadal rozprzestrzenia się w Europie i poza nią. Koronawirus sprawił, że mocniej troszczymy się o swoje zdrowie, jesteśmy bardziej ostrożni. Jednocześnie ostatnie lata były przyczynkiem do rozpoczęcia na nowo dyskusji na temat finansowania ochrony zdrowia oraz zwiększenia dostępności do usług medycznych. Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP), wspólnie z Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych (OPZZ) wystąpiła do premiera w tym temacie. Postulowana przez FPP i OPZZ ulga zdrowotna to nowoczesne narzędzie, pozwalające na polepszenie sytuacji finansowej pacjentów, ograniczenie szarej strefy i zwiększenie dostępności do świadczeń zdrowotnych zarówno przez odciążenie publicznej ochrony zdrowia, jak i dofinansowanie jej dodatkowymi źródłami dochodu oraz rozbudowę narzędzi analitycznych do efektywnego planowania polityki zdrowotnej.

– To jest temat, który jest teraz bardzo istotny w tej chwili dla Polaków, zwłaszcza że przed nami jest najprawdopodobniej kolejna pandemia związana z koronawirusem. Zaproponowaliśmy rozwiązanie oparte o zwrot kosztów prywatnych usług medycznych dla wszystkich Polaków. Z jednej strony pozwoli to Polakom odpisać wydatki na prywatne leczenie, a z drugiej zmniejszy szarą strefę z uwagi na konieczność rozliczania takich odpisów fakturami – powiedział serwisowi eNewsroom Marek Kowalski, Przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Przyniesie to budżetowi państwa około 1,5 miliarda dodatkowych wpływów, a jednocześnie obniży koszty leczenia i da możliwości leczenia się tym Polakom, których do tej pory nie było na to stać. Liczymy, że nasza propozycja spotka się z zainteresowaniem ze strony rządu oraz pozostałych partnerów, co umożliwiłoby jej wdrożenie w ramach obowiązującego porządku prawnego. Podobne rozwiązanie z powodzeniem funkcjonowało w Polsce do końca 2000 r. Zostało ono wówczas uchylone ze względu na reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych, w ramach której zapłacona składka zdrowotna mogła być odliczana od podatku. Polski Ład, obowiązujący od początku bieżącego roku, zlikwidował odpis składki zdrowotnej od podatku – co przemawia za przywróceniem, w unowocześnionej formie, ulgi na wydatki zdrowotne finansowane z prywatnych środków obywateli. Ulga pozwoli lepiej wykorzystać potencjał sektora prywatnego, stanowiącego uzupełnienie publicznego systemu ochrony zdrowia i przyczyni się do poprawy jakości usług zdrowotnych oraz dostępności pacjentów do świadczeń zdrowotnych – podkreśla Kowalski.

W Krakowie rusza rozbiórka Galerii Plaza

Rusza rozbiórka, należącej do STRABAG Real Estate, krakowskiej Galerii Plaza. Prace zostały podzielone na dwa etapy i potrwają około sześciu miesięcy. W miejsce nieczynnego od ponad roku centrum handlowego deweloper wybuduje kompleks wielofunkcyjny – jego realizację zaplanowano na lata 2023-2025.

Deweloper STRABAG Real Estate przekazał już teren generalnemu wykonawcy – spółce budowlanej STRABAG. W pierwszej fazie robót budynek dawnego centrum handlowego zostanie ogrodzony i w jego wnętrzu rozpoczną się tzw. rozbiórki miękkie. W tym czasie zostaną usunięte między innymi elementy przeznaczone do ponownego użycia lub przekształcenia. Kolejny etap, który potrwa około czterech miesięcy, obejmie rozbiórkę bryły budynku. Zakończenie całego procesu zaplanowane jest na drugi kwartał 2023 roku.

Galeria Plaza przez lata była charakterystycznym punktem na mapie Krakowa. Choć jej czas minął, planujemy zabezpieczyć fragmenty budynku, którym nadamy drugie życie. Znajdą one swoje zastosowanie w częściach wspólnych przyszłej zabudowy i małej architekturze. Naszym celem jest realizacja projektu – od rozbiórki po budowę nowej inwestycji – zgodnie z koncepcją zrównoważonego rozwoju oraz gospodarką o obiegu zamkniętym. Przy okazji będziemy mogli zachować część kultowej dla krakowian historii tego miejsca, wyjaśnia Łukasz Ciesielski, dyrektor zarządzający spółki deweloperskiej STRABAG Real Estate w Polsce.

Do działek o łącznej powierzchni 80 000 mkw., na których zlokalizowana jest Galeria Plaza, przynależy również staw Dąbski – bioróżnorodny użytek ekologiczny liczący ponad 20 000 mkw. Także z uwagi na niego prace budowalne będą prowadzone ze szczególną ostrożnością oraz we współpracy z ekspertami środowiskowymi. STRABAG Real Estate planuje utrzymać charakter tego miejsca w nienaruszonym kształcie i jednocześnie pozostawić je dostępnym dla lokalnej społeczności.

Aktualnie deweloper jest na etapie projektowania inwestycji, która zastąpi centrum handlowe Plaza i analizuje różne warianty zabudowy. Zapowiedział już między innymi modernizację oraz przywrócenie do użytkowania kładki stanowiącej wygodny skrót dla mieszkańców miasta. To tym ważniejsze, że działka zlokalizowana jest u zbiegu dwóch głównych arterii komunikacyjnych Krakowa – al. Pokoju i ul. Stanisława Lema.

Rewizja projekcji może być ważniejsza od decyzji RPP

Mając na uwadze podejście RPP z ostatnich miesięcy zakładamy, że listopad nie przyniesie zmiany stóp procentowych i stopa referencyjna zostanie utrzymana na poziomie 6,75%. Taki wynik posiedzenia może wywołać presję na złotego, niemniej nie spodziewamy się dużej wyprzedaży waluty. Niezależnie od tego będziemy wypatrywać nowych projekcji makroekonomicznych NBP – mogą wpłynąć na reakcję rynku podobnie mocno lub mocniej niż sama decyzja.

Rezerwa Federalna mocno podniosła stopy, a przekaz od niej był bardziej jastrzębi od oczekiwań, podczas gdy inne banki centralne zaczynają obawiać się o wpływ wyższych stóp procentowych na ich gospodarki. Pomimo to dolarowi nie udało się trwale zyskać i zakończył tydzień niżej względem niemal każdej waluty G10 – poza funtem, który z kolei ucierpiał przez ultragołębią retorykę Banku Anglii.

Wszystkie oczy zwrócone są obecnie na kluczowe październikowe dane o inflacji z USA, które poznamy w czwartek 10.11. Główna miara inflacji CPI prawdopodobnie doświadczy dalszego spadku w związku z niższymi cenami energii, jednak po raz kolejny kluczowa będzie bardziej stabilna miara bazowa. Poza wieściami ekonomicznymi warto będzie obserwować sytuację dotyczącą chińskiego podejścia do covidowych restrykcji.

PLN

Polski złoty kontynuuje umocnienie. Część obserwatorów zwraca uwagę na czynniki krajowe, które sprzyjają walucie (m.in. wysokie rynkowe stopy procentowe, nadzieje w kontekście porozumienia z UE) i faktycznie mogą one wspierać złotego. Nie można jednak pominąć faktu, że zachowanie złotego jest bardzo spójne z ruchami na szerokim rynku. Widać lepszy sentyment, umocnienie walut europejskich, regionu i emerging markets – trudno, żeby w takim otoczeniu złoty nie zyskiwał.

W tym tygodniu posiedzenie RPP. Kalendarze ekonomiczne sugerują konsensus za podniesieniem stóp o 25 pb. (do 7% stopy referencyjnej) – w praktyce jednak trudno mówić o zgodności stanowisk, gdy blisko połowa prognozujących nie spodziewa się podniesienia stóp. My również zakładamy, że stopy nie ulegną zmianie.

Mając na uwadze podejście RPP z ostatnich miesięcy zakładamy, że listopad nie przyniesie zmiany stóp procentowych i stopa referencyjna zostanie utrzymana na poziomie 6,75%. Taki wynik posiedzenia może wywołać presję na złotego, niemniej nie spodziewamy się dużej wyprzedaży waluty. Niezależnie od tego będziemy wypatrywać nowych projekcji makroekonomicznych NBP – te przedstawione w zeszłym tygodniu przez Bank Anglii i Czeski Bank Narodowy przyniosły niemałe zmiany. Projekcje NBP mogą okazać się jeszcze istotniejsze i wpłynąć na reakcję rynku podobnie mocno lub mocniej niż sama decyzja. Skrócony tydzień zakończy konferencja prasowa prezesa Glapińskiego w czwartek 10.11.

EUR

Kolejny miesiąc przyniósł kolejny wystrzał inflacji w strefie euro. O tym, że wyniosła ona w październiku 10,7% (przy 9,9% we wrześniu) dowiedzieliśmy się kilka dni po próbie dokonania przez EBC gołębiego zwrotu, co prowadzi do dalszego nadszarpnięcia wiarygodności banku. Poza dwucyfrową główną miarą inflacji poznaliśmy też odczyt bazowej, która kontynuuje wzrost: w październiku dobiła do rekordowych 5%.

Z pozytywnych informacji: najgorsze obawy dotyczące kryzysu energetycznego zimą nadal maleją. Z drugiej strony sygnały z Azji sugerują, że nadzieje na złagodzenie lockdownów w Chinach mogły być przedwczesne, a zatem ożywienie europejskiego eksportu do Chin może być jeszcze bardziej opóźnione. Wśród informacji ze strefy euro w tym tygodniu najważniejsze będą przemówienia członków EBC, w tym prezeski Lagarde.

USD

Nadzieje na zwrot Rezerwy Federalnej w bardziej gołębim kierunku zostały rozwiane. Zamiast na Fed pivot prezes Powell wskazał na to, że stopy być może będą musiały wzrosnąć na wyższy poziom niż wyceniały rynki przed listopadowym posiedzeniem. Obligacje zanurkowały, podobnie jak akcje, dolar jednak nie doświadczył trwałego wsparcia i po publikacji raportu non-farm payrolls zakończył tydzień nieco niżej w ujęciu ważonym handlem.

Dane z rynku pracy były mieszane, ale nadal spójne z bardzo ciasnym rynkiem, który jeszcze w żadnym istotnym stopniu nie odczuwa wpływu zacieśniania polityki pieniężnej. Raport o inflacji 10.11 prawdopodobnie pokaże kolejny spadek głównej miary w ujęciu rocznym w związku z niższymi cenami energii. Niemniej kluczowy będzie indeks bazowy, który nie uwzględnia zmian cen energii i żywności. Jesteśmy zdania, że Fed będzie chciał mieć pewność, że w tych danych widać trend spadkowy, zanim zacznie myśleć o wstrzymaniu podwyżek stóp procentowych – a raczej nie zobaczy przekonującego dowodu nań w tym raporcie.

CNY

Inwestorzy zdecydowanie nie mogli narzekać na brak zmienności w ubiegłym tygodniu. Juan zakończył tydzień na plusie względem ogólnie słabszego dolara amerykańskiego, a piątkowy spadek kursu USD/CNY był jednym z największych w historii.

Wychodząc poza rynek FX, warto wspomnieć, że ubiegły tydzień był wyjątkowo dobry dla akcji – kluczowe indeksy doświadczyły silnych wzrostów w związku z nadzieją, że Chiny mogą niedługo zmierzać w stronę porzucenia kontrowersyjnej strategii zero-COVID. W sobotę jednak oficjele zdławili te spekulacje, podkreślając, że Chiny „niezłomnie” będą trzymać się polityki zero-COVID. Chińskie akcje dziś kontynuowały wzrost, ale może to świadczyć bardziej o ich względnie niskich cenach niż o silnych nadziejach dotyczących otwarcia się Chin.

Tuż przed weekendem w kraju odnotowano wzrost liczby nowych przypadków zachorowań na COVID do najwyższego poziomu od pół roku. Rosnąca liczba infekcji nie wróży dobrze perspektywom gospodarczym, a konsumpcja krajowa już doświadczyła ciosu, o czym mówią słabe dane PMI z zeszłego tygodnia. Patrząc w przyszłość, poza informacjami z pandemicznego frontu rynek może reagować na październikowe dane o inflacji, które poznamy w środę 9.11.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Co dzieli, a co łączy przedstawicieli pokoleń: Baby Boomers, X, Y oraz Z? Pokolenia na rynku pracy

Eksperci są jednogłośni: zróżnicowane pokoleniowo zespoły to przepis na dobrze prosperującą firmę. To także odpowiedź na wyzwania obecnego rynku pracy, na którym – w obliczu starzejącego się społeczeństwa – polityka diversity & inclusion nabiera jeszcze większego znaczenia. Co dzieli, a co łączy przedstawicieli pokoleń: Baby Boomers, X, Y oraz Z? Jak oceniają swoje zawodowe szanse i perspektywy? Czy powtarzane od lat stereotypy na ich temat znajdują odzwierciedlenie w obecnych realiach? Grafton Recruitment publikuje raport „Pokolenia na polskim rynku pracy”, w którym oddaje głos pracodawcom i pracownikom z różnych grup wiekowych.

Nie ulega wątpliwości, że każdą grupę wiekową charakteryzują określone cechy. Z różnic dzielących pokolenia mogą wynikać trudności we współpracy i komunikacji. Czy jednak to nie dzięki odmiennym kwalifikacjom i doświadczeniu pracowników firmy mają szansę się umacniać i wzbogacać know-how? Specjaliści są zgodni – to dzięki zróżnicowanej kadrze firmy mają szansę na rozwój, szczególnie w obecnych czasach, kiedy tak trudno jest pozyskać pracowników o pożądanych kwalifikacjach.

Patrząc przez pryzmat zmian zachodzących na całym świecie, można zauważyć, jak szybko precyzja oraz trafność doboru pracowników stają się warunkiem koniecznym do tego, by organizacje mogły osiągnąć sukces. W niedalekiej przyszłości to nie produkt, usługa, innowacja czy model biznesowy będą determinowały konkurencyjność i pozycję firm na rynku. Liderami będą ci, którym uda się zbudować i zatrzymać najlepsze zespoły. Ich fundamentem jest komplementarność, przekładająca się na wielowymiarowy potencjał i możliwości – komentuje Joanna Wanatowicz, Dyrektor Generalna Grafton Recruitment.

Demografia kluczowym wyzwaniem rynku pracy

Według wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego 2021 ludność Polski liczy 38,036 mln osób, czyli mniej o 1,2% niż w 2011 roku. Najbardziej liczne są grupy w wieku 30-44 lat (24 proc.). 37 proc. (14 mln osób) stanowią osoby w wieku 50+, przy czym – zgodnie z zapowiedziami GUS – w ciągu 10 lat będzie to już blisko 45 proc.

Największy odsetek pracujących stanowią obecnie osoby w wieku 25-34 lat oraz 35-44 – łącznie to ponad 50 proc. aktywnych zawodowo. Warto jednak zauważyć, że podczas gdy udział osób w wieku 25-34 lat w całkowitej liczbie aktywnych zawodowo spada (-5,8 pp. na przestrzeni ostatnich 10 lat), rośnie odsetek pracujących w wielu 55-64 lat (+4,3 pp.) oraz 65+ (+2,6 pp.).

Statystyki nie kłamią – malejąca liczba ludności i poprawa jakości życia prowadzą do starzenia się społeczeństwa i zmniejszenia odsetka aktywnych zawodowo. Jednym z kluczowych rozwiązań pogłębiającego się niedoboru pracowników jest wdrażanie polityki różnorodności w firmach i aktywizacja starszego pokolenia na dużo większą skalę niż obecnie. Warto pamiętać, że 50+ to nie tylko rosnąca grupa, ale wbrew utartym opiniom – nadal otwarta na wyzwania zawodowe, mająca wartościowe doświadczenia, którymi chce się dzielić – wyjaśnia Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.  Liczba ludności według danych wstępnych z NSP 2021_raport Pokolenia na rynku pracy 2022_Grafton Recruitment

Według danych raportu „Pokolenia na polskim rynku pracy” Grafton Recruitment przedstawiciele pokolenia Baby Boomers (urodzeni w latach 1946-1964) stanowią 25 proc. pracujących, o 20 proc. więcej niż najmłodsze Zetki (1996-2000). Pomiędzy nimi plasują się Igreki (Millenialsi – 1980-1995) z 35 proc. udziałem w rynku pracy oraz 33 proc. aktywnych zawodowo Iksów (1965-1979).

Pokolenia BB, X, Y, Z – priorytety w domu i w pracy

„Zetki to roszczeniowi dyletanci. Pracodawców zmieniają jak rękawiczki”, „Młodzi górą”, „Na rynku pracy nie ma miejsca dla 55+”, „Millenialsi z trudem podporządkowują się przełożonemu”, a „Iksy nie znoszą krytyki i porażki” – to tylko nieliczne ze stereotypów, z którymi w życiu zawodowym zmagają się poszczególne generacje. Raport „Pokolenia na rynku pracy” wskazuje, na ile są one prawdziwe oraz co rzeczywiście łączy, a co dzieli pokolenia.

Pandemia COVID-19, skutki wojny w Ukrainie oraz obecna sytuacja gospodarcza wpływają nie tylko na funkcjonowanie konkretnych branż, ale również na morale samych pracowników. Jest to szczególnie widoczne w kontekście wartości, jakimi kierują się obecnie poszczególne pokolenia.

Poza oczywistymi wyróżnikami pokoleń ich wspólnym mianownikiem okazuje się docenianie zdrowia i życia rodzinnego jako wartości mających bezwzględnie największe znaczenie w życiu prywatnym. Niezależnie od wieku wszyscy przedkładają zdrowie i rodzinę ponad pieniądze, pasję, karierę czy życie towarzyskie. Baby Boomers są grupą najbardziej zgodną w ocenie znaczenia zdrowia – aż 52,6 proc. respondentów przypisuje mu pierwsze miejsce.

Wśród trzech najistotniejszych wartości w życiu zawodowym wszystkie grupy wskazały atmosferę w pracy, wysokie wynagrodzenie oraz stabilność i bezpieczeństwo zatrudnienia. Dobra atmosfera jest zdecydowanie najważniejsza w opinii Zetek (56 proc. wskazań), następnie Iksów (52,8 proc.) i Baby Boomersów (52,6 proc.), a najmniej Igreków (48 proc.). Wysokie wynagrodzenie to z kolei najbardziej znaczący czynnik według Iksów – znalazło się na pierwszym miejscu wśród wskazań (59 proc.). W przypadku Igreków było to 57 proc., Zetek – 51 proc., a Baby Boomers – 46 proc. Stabilność i bezpieczeństwo zatrudnienia najmniejsze znaczenie ma dla pokolenia Y (41 proc.), następnie Zetek (48 proc.) i Iksów (51 proc.). Najbardziej doceniają je przedstawiciele najstarszego pokolenia – ten czynnik znalazł się u nich na pierwszym miejscu (59 proc. wskazań). To oni również są najbardziej spójni w obszarze wartości wyznawanych zarówno w kontekście swojego życia zawodowego, jak i prywatnego.Top 3 najważniejszych czynników w pracy_raport Pokolenia na rynku pracy 2022_Grafton Recruitment

Wśród najlepiej zarabiających więcej niezadowolonych niż zadowolonych

32 proc. przedstawicieli pokolenia Baby Boomers zarabia powyżej 5000 zł netto, czyli więcej niż średnia krajowa. Jednocześnie daje to jeden z najniższych wyników wśród pokoleń w tym przedziale wynagrodzeń – niższe zarobki mają już tylko Zetki. Co ciekawe, rekruterzy przyznają, że Boomersi zaniżają często swoje oczekiwania finansowe w stosunku do posiadanych kompetencji.

Prawie 35 proc. ankietowanych Iksów deklaruje, że zarabia powyżej średniej krajowej. Podczas rozmów kwalifikacyjnych Iksy przedstawiają zwykle realne oczekiwania finansowe, adekwatne do kompetencji i doświadczenia, często również sami pytają o widełki płacowe. Wykazują także otwartość na negocjacje.

Millenialsi (pokolenie Y) to grupa najbardziej zadowolona ze swojego wynagrodzenia. Wynik ten nie zaskakuje, ponieważ zarabiają średnio najwięcej. 36 proc. ankietowanych Igreków otrzymuje wynagrodzenie wyższe niż 5 000 zł netto, a niemal 5 proc. – przewyższające kwotę 10 000 zł netto. Mimo to wśród nich nadal więcej jest osób niezadowolonych niż zadowolonych (odpowiednio 43 proc. vs 37 proc.). Oczekiwania finansowe Igreków są zazwyczaj racjonalne, przemyślane i poparte doświadczeniem. Jedynie niespełna 1⁄4 ankietowanych zarabia poniżej 3500 zł netto.

Zetki, często z powodu braku doświadczenia na rynku pracy, zarabiają najmniej. Niemal 70 proc. z nich otrzymuje wynagrodzenie w wysokości do 5 000 zł netto. Ze względu na duże zapotrzebowanie na absolwentów kierunków technicznych najwyższych stawek oczekują głównie w branży IT i inżynierii produkcji. Co ciekawe, kandydaci „techniczni” z pokolenia Z poruszają się zwykle w górnych granicach widełek płacowych, nawet jeśli nie mają jeszcze wymaganego doświadczenia. Wysokość wynagrodzenia_raport Pokolenia na rynku pracy 2022_Grafton Recruitment

We wszystkich pokoleniach odsetek niezadowolonych ze swojego wynagrodzenia jest wyższy niż tych, które są nim usatysfakcjonowane. Większość z nas chce zarabiać więcej – tak było, jest i będzie. Rosnąca inflacja i niepewność jutra dodatkowo wzmacniają te nastroje.

Najbardziej zadowoleni z pracy są Baby Boomers, najmniej – pokolenie Z

To wśród najstarszego pokolenia notuje się najwyższy odsetek osób wykonujących pracę zgodną z ich wykształceniem (niemal 58 proc. wskazań). Oznacza to, że w obliczu obecnego deficytu wykwalifikowanych pracowników kandydaci 55+ stanowią ciekawą grupę dla pracodawców. Zadowolenie z pracy_raport Pokolenia na rynku pracy 2022_Grafton Recruitment

Największy odsetek zdecydowanie zadowolonych lub raczej zadowolonych z pracy także stanowią Baby Boomers (66 proc.), z kolei najwięcej zdecydowanie i raczej niezadowolonych reprezentują Zetki (ponad 20 proc.). Pokoleniowo Boomersi to optymiści, skromni, potrafiący często dostrzec małe rzeczy, dla których własne spełnienie często nie jest najważniejsze. W pracy poszukują stabilizacji i bezpieczeństwa, lubią się czuć częścią zespołu – tak zostali ukształtowani przez doświadczenia powojenne, okresu PRL, a następnie transformacji ustrojowej.Zawód a wyksztacenie_raport Pokolenia na rynku pracy 2022_Grafton Recruitment

Priorytety Zetek to samorealizacja i rozwój. Wpływ na takie podejście mogą mieć oczekiwania pracodawców w kontekście produktywności, zaangażowania, podnoszenia kwalifikacji czy też czasu poświęcanego na pracę.

Wśród cech wspólnych dla wszystkich pokoleń wyraźnie zauważalna jest potrzeba odczuwania dumy ze swojej pracy – chcą być pewni, że wnoszą wartość, a ich praca ma sens oraz realny wpływ na realizację misji i celów firmy. Wspólna jest też potrzeba bycia docenionym. I choć jest ona rozumiana w różny sposób, każdy – niezależnie od wieku – chce, aby jego działania i wyniki zostały dostrzeżone. Wszystkie pokolenia wskazują też na relacje w pracy jako aspekt decydujący o poziomie ich zaangażowania.

Opieka medyczna najbardziej docenianym benefitem

Wśród atrakcyjnych dla poszczególnych grup wiekowych benefitów znalazły się m.in. elastyczne godziny pracy (BB – 33 proc.; Iksy – 31 proc.; Millenials – 30 proc.; Zetki – 28 proc. wskazań) i bezpłatne posiłki (BB – 33 proc.; Iksy – 25 proc.; Millenials – 23 proc.; Zetki – 26 proc.). Jednak to opieka medyczna jest najbardziej docenianym przez pracowników dodatkiem pozapłacowym (BB – 46 proc.; Iksy – 45 proc.; Millenials – 33 proc.; Zetki – 34 proc. wskazań).

Nie dziwi fakt, że każda z grup wiekowych na pierwszym miejscu wskazała prywatną opiekę medyczną jako najatrakcyjniejszy dla nich benefit. W świetle ostatnich wydarzeń i doświadczeń – pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie oraz trudnej sytuacji społeczno-gospodarczej perspektywa dofinansowania do prywatnej opieki medycznej zyskuje na wartości. Zapewnienie łatwiejszego dostępu do ochrony zdrowia znacznie zwiększa poczucie bezpieczeństwa.

Tymczasem – podobnie jak w przypadku Iksow (33 proc.) i Zetek (33 proc.) – na pierwszym miejscu aktualnie posiadanych przez ankietowanych z pokolenia BB benefitów znalazły się wczasy pod gruszą (39 proc.). Prywatną opiekę medyczną ma zagwarantowane jedynie 25 proc. Boomersów, 23 proc. Iksów, 31 proc. Millenialsów i 23 proc. Zetek.

Różnice między pokoleniami były, są i zawsze będą. Przedstawiciele każdego z nich wnoszą inne umiejętności, doświadczenia, odmienne postawy, sposoby komunikowania, a także zainteresowania czy energię. Warto patrzeć na pokolenia nie przez pryzmat często krzywdzących stereotypów, ale potencjału wynikającego zarówno z podobieństw, jak i dzielących ich różnic – zauważa Danuta Protasewicz, Regional Manager Grafton Recruitment.

Pełną wersję raportu „Pokolenia na polskim rynku pracy” można pobrać na stronie:

ttps://www.grafton.pl/pl/pokolenia-na-polskim-rynku-pracy-2022

O raporcie

Raport „Pokolenia na polskim rynku pracy” został przygotowany przez ekspertów Grafton Recruitment na podstawie badań zrealizowanych w sierpniu 2022 r. przez agencję badawczą SW Research oraz Grafton Recruitment. W okresie 12.08-22.08 br. SW Research przeprowadziła 1011 ankiet na reprezentatywnej próbie pracujących Polek i Polaków w wieku 22-65 lat, mieszkających w miastach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców. Ustalony proporcjonalnie do liczby ludności w danych przedziałach wiekowych rozkład respondentów był następujący: osoby w wieku 22-26 lat (pokolenie Z): N=87; osoby w wieku 27-42 lata (pokolenie Y): N=511; osoby w wieku 43-57 lat (pokolenie X): N=318; osoby w wieku 58-65 lat (pokolenie Baby Boomers): N=95. Ankieta skierowana do pracodawców (przedstawicieli małych, dużych i średnich przedsiębiorstw, N=98) została przeprowadzona metodą CAWI przez Grafton Recruitment w okresie 09.08.2022-07.09 2022 roku.

Prezes ZUS: w Polsce przebywa prawie 1,5 miliona uchodźców z Ukrainy

Polska znakomicie wywiązała się podstawowych obowiązków humanitarnych, które były potrzebne po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Przyjęliśmy kilka milionów obywateli Ukrainy, udzieliliśmy im schronienia i wyżywienia. Rząd podjął szereg działań, które pozwoliły skutecznie zarządzać znaczną liczbą uchodźców. Według bazy PESEL jest ich około 1 460 000 – w tym prawie połowa to kobiety aktywne zawodowo i prawie połowa to dzieci przed 18 rokiem życia. Ponad połowa kobiet przybyłych z Ukrainy jest aktywna na rynku pracy w różnych formach – pracują na umowy zlecenie, umowy o pracę, umowy o dzieło, a także zakładają działalności gospodarcze. To zupełnie inna sytuacja niż jakiekolwiek znane doświadczenia poprzednich fal uchodźczych w Europie, czy poza nią.

– Na szczególną uwagę zasługuje to, że 12 marca 2022 roku została przyjęta w Polsce specjalna ustawa, która po pierwsze zadecydowała o legalności pobytu uchodźców z powodu wojny na Ukrainie do 18 miesięcy. Zagwarantowała udział w rynku pracy bezwarunkowo wszystkim tym, którzy chcą pracować. Wprowadziła dostęp do systemu ochrony społecznej na tych samych warunkach, jak dla obywateli Polski – powiedziała serwisowi eNewsroom Gertruda Uścińska, Prezes ZUS. – Myślę, że to jest kluczowa triada, którą oceniam bardzo pozytywnie, jeżeli chodzi o jej realizację. Po pierwsze, stworzyliśmy zasadę, że osoby trwale związane z Polską, z naszym rynkiem pracy i systemem ochrony społecznej – rejestrują się w naszej bazie PESEL. To jest instrument kluczowy, żeby państwo znało strukturę, liczbę uchodźców i dynamikę zmian w tym obszarze. Dzięki temu możemy realizować wszystkie zadania na rynku pracy oraz w systemie świadczeń rodzinnych – na przykład 500+. Widzimy także, jaka liczba osób korzysta z opieki zdrowotnej, z pomocy społecznej i z innych świadczeń. Obecnie – w drugiej połowie 2022 roku – absolutnie wysoko oceniamy te rozwiązania – podsumowuje Uścińska.

Ważny wyrok dla firm ws. możliwości skorzystania z ulgi na złe długi. Szansa na obniżenie opodatkowania

Wierzyciele, którzy nie mogli skorzystać z ulgi na złe długi z uwagi na nieposiadanie statusu podatnika VAT przez swoich kontrahentów w chwili dokonywania na ich rzecz dostawy, po wyroku TSUE mogą to zrobić. Na korektę mają szansę przedsiębiorcy, których nieścignięte wierzytelności wynikają z faktur VAT wystawionych w 2017 i w grudniu 2016 roku.

Przedsiębiorcy, którym niewypłacalni dłużnicy nie uregulowali należności mogą obniżyć podstawę opodatkowania w podatku od towarów i usług o VAT naliczony na „nieściągalnych” fakturach. Do niedawna warunkiem skorzystania z tzw. ulgi na złe długi było posiadanie przez dłużnika statusu zarejestrowanego czynnego podatnika VAT. W 2020 r. ten wprowadzony w polskiej ustawie o VAT warunek został uznany przez TSUE za sprzeczny z prawem UE. Firmy przystąpiły więc do składania wniosków o korektę podstaw swojego opodatkowania, ale fiskus sporą ich część odrzucał, powołując się na upływ terminu liczonego od daty wystawienia faktury. W niedawnym wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi orzekł, że skarbówka jest w błędzie, bo przedsiębiorcy nie mieli możliwości występować o korektę wcześniej – dopóki obowiązywał polski przepis, sprzeczny z unijną dyrektywą. Taka interpretacja sądu otwiera firmom furtkę i daje im więcej czasu na obniżenie swojego opodatkowania z tytułu niezapłaconych faktur.

Ulga na złe długi

Zgodnie z art. 89a ustawy o VAT, podatnicy mają prawo skorygować podstawę opodatkowania oraz podatek należny z tytułu dostawy towarów lub świadczenia usług na terytorium kraju w przypadku wierzytelności, których nieściągalność została uprawdopodobniona. Pod pojęciem uprawdopodobnionej nieściągalności ustawa wskazuje brak uregulowania lub zbycia w jakiejkolwiek formie wierzytelności w ciągu 150 dni od dnia upływu terminu jej płatności. W brzmieniu obowiązującym do 30 września 2021 r. jednym z warunków skorzystania z tej tzw. ulgi na złe długi było, aby dostawa towaru lub świadczenie usług zostało dokonane na rzecz podatnika zarejestrowanego jako podatnik VAT czynny, niebędącego w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w trakcie likwidacji. Ten wymóg statusu dłużnika musiał być spełniony także na dzień poprzedzający dzień złożenia korygowanej deklaracji podatkowej (czyli tej, w której ujęto „nieściągalne” faktury), a od daty wystawienia faktury nie mogły minąć 2 lata, licząc od końca roku, w którym została wystawiona.

Sprzeczność przepisu polskiej ustawy z prawem Unii Europejskiej

Trybunał Sprawiedliwości UE w odpowiedzi na pytanie Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie jednej z polskich spółek, 15 października 2020 r. orzekł, że unijna dyrektywa 2006/112 w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej stoi na przeszkodzie przepisom krajowym, które uzależniają obniżenie podstawy opodatkowania VAT od warunku, by w dniu dostawy towaru lub świadczenia usług, a także w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty deklaracji, dłużnik był zarejestrowany jako podatnik VAT i nie był w trakcie postępowania upadłościowego lub w trakcie likwidacji. Również wierzyciel nie musi w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty być nadal zarejestrowany jako podatnik VAT (C-335/19).

Zmiana przepisów

Nowelizacją z 11 sierpnia 2021 r., od 1 października 2021 r. z regulacji art. 89a ustawy o VAT wykreślono sprzeczny z unijną dyrektywą warunek, jednocześnie wydłużając o rok termin na skorzystanie z ulgi na złe długi (dziś wynosi on 3 lata licząc od końca roku, w którym nieopłacona faktura została wystawiona).

Firmy zwróciły się o korektę i obniżenie podstawy opodatkowania

Po wydaniu wyroku przez unijny Trybunał, a zwłaszcza po zmianie ustawy o VAT, przedsiębiorcy sięgnęli wstecz do nieodzyskanych od kontrahentów wierzytelności, których nie mogli dotąd uwzględnić w korektach deklaracji VAT w ramach ulgi na złe długi. Jednak organy podatkowe przyznając firmom rację, że wraz z wyrokiem TSUE warunek zarejestrowania dłużnika jako czynnego podatnika VAT został unieważniony, odrzucały ich wnioski o zastosowanie ulgi podnosząc, że wyrok ten nie dotyczył 2-letniego terminu, liczonego od momentu wystawienia faktury. Czyli terminu, w którym można było składać takie wnioski.

Tak było m.in. w przypadku spółki, która w grudniu 2020 r. wniosła do Naczelnika Urzędu Skarbowego w Bełchatowie o stwierdzenie nadpłaty w podatku od towarów i usług za poszczególne miesiące 2017 r. Powołała się na wspomniany wyrok TSUE wskazując, że w jego świetle może skorzystać z ulgi na złe długi korygując i obniżając podstawę swojego opodatkowania w VAT, wyłączając z niej faktury, które w 2016 i 2017 r. wystawiła kontrahentom nieposiadającym statusu czynnego podatnika VAT.

Zarówno jednak naczelnik US, a w II instancji Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Łodzi, uznali, że przedmiotowe rozstrzygnięcie TSUE nie odnosi się do kwestii terminu na skorzystanie z ulgi na złe długi. Skierowane do Trybunału pytanie NSA dotyczyło bowiem wyłącznie zagadnienia statusu czynnego podatnika VAT dłużnika nieściągalnej wierzytelności. Stąd, w odniesieniu do spornych faktur wystawionych w 2017 r. , spółka mogła złożyć wniosek o zastosowanie co do nich ulgi jedynie do końca 2019 r.

Ważne rozstrzygnięcie łódzkiego sądu

Rozpoznający skargę spółki WSA w Łodzi 27 września 2022 r. uznał stanowisko organów podatkowych za nieprawidłowe. Orzekł, że w sytuacji przedsiębiorcy warunek złożenia korekty przed upływem 2 lat od końca roku, w którym faktura została wystawiona, musi zostać pominięty. Do 30 września 2021 r. ustawa o podatku od towarów i usług nie dawała bowiem przedsiębiorcom możliwości dokonania korekty i obniżenia swojej podstawy opodatkowania VAT z tytułu niezapłaconych przez dłużników faktur, jeśli dłużnicy ci nie byli zarejestrowanymi czynnymi podatnikami VAT lub też byli w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w trakcie likwidacji. Spółka nie mogła więc skutecznie wystąpić w dwuletnim terminie od wystawienia niezapłaconych faktur o objęcie ich ulgą. Przedsiębiorca mógł to zrobić dopiero po wyroku TSUE, co też uczynił (sygn. akt I SA/Łd 408/22).

Tylko do końca 2022 r. czas na objęcie ulgą nieopłaconych faktur za 2017 rok

Wyrok WSA oznacza, że wierzyciele, którzy nie mogli obniżyć korektą podstawy swojego opodatkowani VAT w ramach ulgi na złe długi, z uwagi na nieposiadanie statusu podatnika VAT przez swoich kontrahentów w chwili dokonywania na ich rzecz dostawy, czy też na dzień poprzedzający złożenie deklaracji uwzgledniającej „nieściągalne” faktury, po wyroku TSUE mogą to zrobić. Dotyczy to również przedsiębiorców, którzy nie korzystali dotąd z ulgi z uwagi na to, że sami w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty deklaracji nie byli już zarejestrowanymi podatnikami VAT, a także tych, których dłużnicy byli w trakcie postępowania upadłościowego lub likwidacyjnego.

Co istotne, łódzki sąd nie odniósł się do kwestii od jakiej daty należy obliczać termin na złożenie korekty i wniosku o ulgę na złe długi – czy od daty wyroku TSUE, czy od 1 października 2021 r., gdy sporne przepisy zostały usunięte z polskiej ustawy o VAT. W mojej opinii zastosowanie znajdzie tu ogólny, pięcioletni termin przedawnienia zobowiązań podatkowych, w odniesieniu do VAT liczony od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku. Ze złożeniem korekty deklaracji i wniosku o zastosowanie ulgi na złe długi celem obniżenia podstawy swojego opodatkowania powinni wiec się spieszyć przedsiębiorcy, których nieścignięte wierzytelności wynikają z faktur VAT wystawionych w 2017 r. i w grudniu 2016 roku.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Nielegalne zakłady bukmacherskie w Polsce warte ok. 12 mld złotych

Nielegalny zakłady bukmacherskie są w Polsce warte ok. 12 mld złotych, a  podatki od tych pieniędzy wyciekają za granicę. Prosta reforma mogłaby dać korzyści budżetowe szacowane na setki milionów złotych – niezbędna jest jedynie zmiana w systemie podatkowym, który obecnie de facto premiuje bukmacherów działających bezprawnie.

Już za kilka tygodni zabrzmi pierwszy gwizdek na katarskich boiskach, a miliony fanów piłki nożnej z wypiekami na twarzy śledzić będą mundialowe zmagania najlepszych drużyn świata, wśród których nie zabraknie polskiej reprezentacji.

Sportowe emocje wchodzą na jeszcze wyższy poziom, gdy kibicujemy drużynie, na której sukces postawiliśmy nawet drobną kwotę. Nie ma wątpliwości, że obstawiać wyniki meczów będą nie tylko ludzie grający na co dzień, ale też bukmacherzy zyskają nowych klientów. Dla fiskusa powinno to oznaczać dodatkowy strumień pieniędzy z podatków, jednak tu pojawia się łyżka dziegciu: przynajmniej połowa dochodów, które mogłyby trafić do kasy państwa, bezpowrotnie ucieknie za granicę.

Dlaczego wypływają pieniądze?

Prowadząc legalną działalność bukmacherską w Polsce, trzeba posiadać zezwolenie i, rzecz jasna, odprowadzać podatki. Takich zarejestrowanych, legalnych bukmacherów jest w Polsce 23. Płacą oni podatki od każdego zakładu, a jego stawka jest najwyższa w Europie – wynosi 12 proc. Jednak, jak szacuje firma E&Y, przez ręce legalnych bukmacherów przechodzi tylko połowa pieniędzy przeznaczanych przez Polaków na zakłady. Szara strefa, czyli nielegalni bukmacherzy, ściągają z rynku ok. 12 mld zł rocznie, a obstawia za ich pośrednictwem 1,2 mln Polaków. Straty polskiego budżetu z tytułu nielegalnego hazardu wynoszą ok. 600 mln zł rocznie.

Popularność nielegalnych bukmacherów wynika przede wszystkim z konstrukcji podatku od hazardu w Polsce. Model, w którym legalni bukmacherzy odprowadzają podatek naliczany od kwoty każdego zakładu powoduje, że baza, od której następnie liczy się ewentualna wygrana, staje się niższa. Ich nielegalni konkurenci, oszukując polskiego fiskusa, są jednocześnie w stanie zaoferować klientom nieco wyższe wygrane – co zwiększa atrakcyjność gry w szarej strefie (mimo, że gra taka jest przestępstwem skarbowym)

Gra z fiskusem w kotka i myszkę

Władze od kilku lat podejmują próby ograniczenia tego zjawiska (jeszcze kilka lat temu szara strefa była większa, obejmując nawet 80-90 proc. rynku). W 2017 roku wprowadzono rejestr domen zakazanych, pozwalający blokować strony nielegalnych bukmacherów. Ci jednak szybko sobie poradzili: co jakiś czas nieznacznie modyfikują adresy swoich stron. Później wprowadzono także obowiązujący banki zakaz obsługi płatności dla nielegalnych operatorów. To ograniczenie skutecznie obchodzą z kolei gracze, korzystając np. z pośrednictwa zagranicznych wirtualnych portfeli.

Rozwiązanie: usunięcie problemu z korzeniami

Co zatem zrobić, by skutecznie zlikwidować szarą strefę? Adam Lamentowicz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskej oraz prezes legalnego operatora Superbet uważa, że blokowanie domen nielegalnych operatorów to w czasach rozwoju internetu i nowoczesnych technologii walka z wiatrakami. Więcej sensu jego zdaniem ma kontrolowanie płatności za pośrednictwem wirtualnych e-portfeli. Najlepszym rozwiązaniem byłaby jednak zmiana modelu opodatkowania legalnego hazardu w Polsce.

– Obecny podatek trzeba zastąpić podatkiem GGR, czyli od przychodów pomniejszonych o wypłacone wygrane – przekonuje Adam Lamentowicz. – Taka konstrukcja pozwoliłaby legalnie działającym przedsiębiorstwom z branży zakładów na oferowanie klientom wygranych w wysokości konkurencyjnej wobec szarej strefy. Nielegalni operatorzy, unikający podatków, w efekcie straciliby swój główny atut, a wobec innych utrudnień – zostaliby niejako zagłodzeni. Skorzystają na tym wszyscy: gracze, budżet państwa i legalni przedsiębiorcy, uczciwie płacący podatki. Mniej pieniędzy popłynie w stronę prowadzących nielegalne operacje podmiotów.

Sprawa jest prosta: zmiana modelu podatkowego sprawi, że gracze stracą motywację do ucieczki w szarą strefę. Skorzysta budżet państwa i branża funkcjonująca według prostych, przejrzystych reguł, przyjętych w większości krajów świata.

Luka podażowa i co dalej? Polski rynek powierzchni biurowych w obliczu zmian?

Trzeci kwartał 2022 r. kończy dynamiczny okres nowej podaży obserwowany na polskim rynku biurowym w ostatnich latach. W okresie od stycznia do września 2022 r. deweloperzy dostarczyli 39 inwestycji, które powiększyły całkowite zasoby sektora o 560 100 mkw. do ponad 12,7 mln mkw. W analizowanym okresie zarejestrowano także dużą aktywność po stronie popytu. Na koniec III kw. 2022 r. wynajęto łącznie ponad milion mkw. w całej Polsce. Niemniej przed rynkiem biurowym podobnie jak przed innymi sektorami na rynku nieruchomości komercyjnych pozostaje wiele wyzwań związanych m.in. z rosnącymi kosztami za energię czy spodziewaną luką podażową oraz wzrostami stawek czynszów. AXI IMMO prezentuje dane podsumowujące III kw. 2022 r. na polskim rynku biurowym.

Całkowite zasoby polskiego rynku biurowego na koniec września 2022r. wynosiły 12,7 mln mkw., liderem w zestawieniu pozostaje Warszawa z ponad 6 343 000 mkw., która wyprzedza Kraków (1 651 700 m kw.), Wrocław (1 320 600 m kw.) i Trójmiasto (1 011 000 m kw.). W stolicy w III kw. br. oddano trzy inwestycje o łącznej powierzchni 99 100 mkw. na czele z największym i najbardziej spektakularnym projektem Varso Tower (HB Reavis, 63 800 m kw.) oraz biurowcami P180 (Skanska, 32 000 m kw.) i Poleczki 32 (PID Polska Sp. z o.o., 3 300 m kw.). Do końca września 2022 r. w Warszawie pozwolenie na użytkowanie uzyskało 11 budynków o łącznej powierzchni ponad 228 100 mkw. Z kolei w analogicznym okresie na ośmiu największych regionalnych rynkach biurowych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Katowice, Łódź, Szczecin i Lublin) dostarczono 28 inwestycji, z czego w samym III kw. 2022 r. dwa projekty tj. Quorum Office Park D (Cavatina, 16 200 m kw.) oraz L’Uni (Luni Sp. z o.o., 4000 m kw.) zlokalizowane we Wrocławiu. Tym samym od stycznia do września 2022 r. deweloperzy zrealizowali 332 000 mkw., które powiększyły całkowite zasoby regionów do ok. 6 357 400 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej.

Oddanie w III kw. 2022 r. dwóch ostatnich zapowiadanych na ten rok wież biurowych tj. Varso Tower i P180 rozpocznie zapowiadany od dłuższego czasu okres luki podażowej na warszawskim rynku biurowym. Nowe projekty, które zmienią stołeczny skyline zgodnie z zapowiedziami deweloperów powinny pojawić się na przełomie 2023-24 roku. Z naszych obserwacji wynika, że po fali podwyżek, koszty fit-out’u ustabilizowały się, przy czym nadal pozostają na wysokim poziomie. Sytuacja ta wpływa na decyzje właścicieli biurowców i zmniejszenie oferowanego pakietu tzw. zachęt np. w postaci dodatkowych zwolnień z czynszu czy partycypacji w kosztach aranżacji powierzchni biurowej – mówi Bartosz Oleksak, Starszy negocjator w dziale powierzchni biurowych, AXI IMMO.

Nowa podaż zarówno w Warszawie, jak i na ośmiu największych regionalnych rynkach biurowych nieznacznie wpłynęła na wzrost pustostanów. Obecnie w Polsce do wynajęcia od zaraz pozostaje ponad 1,73 mln mkw., co odpowiada 13,7% całkowitych zasobów sektora. W stolicy na koniec września 2022 r. wskaźnik zatrzymał się na poziomie 12,1%, (+0,2 pp. kw./kw.), a do dyspozycji najemców pozostawało ok. 770 200 mkw. Zgodnie z oczekiwaniami w strefach centralnych Warszawy (11,1%) trudniej o wolną powierzchnię niż poza centrum (13%). Z kolei na rynkach regionalnych na koniec III kw. br. stopa pustostanów wskazywała 15,2% (+0,05 pp. kw./kw.), co przekładało się na ok. 967 200 mkw. do wynajęcia od zaraz. Bez zmian w kontekście rynków z najwyższym i najniższym wskaźnikiem dostępnej powierzchni pozostają Łódź (22%) i Szczecin (3,9%).

Trzeci kwartał 2022 r. to kontynuacja dobrej passy w popycie na polskim rynku biurowym. Aktywność najemców pozostaje wysoka, coraz trudniej o wolną powierzchnię w Warszawie w strefach centralnych i na Woli, a także w  biurach serwisowanych czy w coworkach. Spodziewamy się, że przy obecnej dynamice i zgłaszanym zapotrzebowaniu na biura w IV kwartale br. współczynnik pustostanów w COB powinien zbliżyć się do ok. 10%. Nadal znaczącą grupę w popycie stanowią firmy przenoszące swoją działalność z Ukrainy. Niemniej, Klienci Ci wymagają dużej edukacji w zakresie procedur najmu w Polsce. Niezmiennie w strefie zainteresowania najemców pozostają dobrze zlokalizowane biura w pobliżu stacji metra czy innych środków transportu zbiorowego, a także komfortowo i atrakcyjnie zaaranżowana powierzchnia – wyjaśnia Jakub Potocki, Starszy negocjator w dziale powierzchni biurowych, AXI IMMO.

Całkowity wolumen transakcji najmu na polskim rynku biurowym na koniec III kw. 2022 r. wyniósł nieco powyżej 1,06 mln mkw. W okresie od stycznia do września 2022 r. najemcy w Warszawie podpisali umowy na ponad 608 000 mkw., zaś na regionalnych rynkach biurowych na ok. 456 400 mkw. Z kolei w samym III kwartale br. popyt w stolicy wyniósł 128 700 mkw. przy 106 300 mkw. wynajętej powierzchni w regionach. Najaktywniejszymi biurowymi ośrodkami po Warszawie w okresie od lipca do września 2022 r. były Kraków (24 800 mkw.), Wrocław (23 300 mkw.) i Gdańsk (22 900 mkw.). Zarówno w stolicy, jak i w ośmiu największych regionalnych rynkach biurowych najwyższy udział w popycie w analizowanym okresie miały nowe umowy (48% Warszawa; 68% regiony), przed renegocjacjami (45,5% Warszawa; 25% regiony) i ekspansjami (5% Warszawa; 7% regiony). W piątce największych transakcji od lipca do września 2022 r. znalazły się dwie renegocjacje. Pierwsza podpisana przez poufnego klienta z sektora finansowego na 11 300 mkw. w Konstruktorska Business Center (Warszawa) i druga na 6 500 mkw. również przez poufnego najemcę w Warsaw Spier C (Warszawa). Podium domyka odnowienie umowy i ekspansja firmy Panattoni w Warsaw Spire Tower (Warszawa) na 4 500 mkw. Na miejscach cztery i pięć znalazły się umowa przednajmu poufnego najemcę z sektora IT na 4 700 mkw. w Ocean Office Park D (Kraków) oraz ekspansja do 3 800 mkw. przez Keywords Studios w Global Office Park A1 (Katowice).

Z pewnością w kontekście kolejnych miesięcy i całego polskiego rynku powierzchni biurowych należy wskazać presję na wzrost stawek czynszów, która będzie odpowiedzią na utrzymującą się inflację, koszty fit-out, wysoki popyt, lukę podażową i prognozowany spadek współczynnika pustostanów – ocenia Bartosz Oleksak.

– W związku z niepewną sytuacją gospodarczą i rosnącymi cenami energii, Klienci poza stawkami czynszu zwracają również uwagę na wzrost opłat eksploatacyjnych i mediów. Spodziewamy się, że w obecnych realiach rynkowych decyzję o najmie biura będzie determinować wybór spośród nowszych bardziej ekologicznych i efektywnych energetycznie budynków biurowych – dodaje Jakub Potocki.

Możliwe zmiany w podatku Belki, czyli znów komplikujemy sobie przepisy podatkowe

Podatek od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatek Belki, obowiązuje w Polsce już od 20 lat. Objęte są nim m.in. zyski od depozytów i lokat. Obecnie trwają prace nad wprowadzeniem kwoty wolnej od tego obciążenia.  

Podatek od dochodów kapitałowych obejmuje zyski kapitałowe – jego stawka wynosi 19%. Przykładowo, jeśli osoba założy lokatę na trzy miesiące na kwotę 10 tys. zł z oprocentowaniem 7%, to jej zysk na koniec wyniesie 175 zł. Jednak wypłacone zostanie tylko 141,75 zł, gdyż 33,25 zł zostanie pobrane w ramach podatku.

Podatkiem Belki objęte są m.in. zyski z: 

  • lokat bankowych,
  • kont oszczędnościowych,
  • obligacji,
  • papierów wartościowych,
  • pracowniczych funduszy emerytalnych.

A zatem obejmuje on zyski od oszczędności.

Jak opodatkowane są zyski kapitałowe w innych krajach Europy?

Podatek od zysków kapitałowych obowiązuje w wielu państwach europejskich. Najwyższy jest w Danii, gdzie wynosi aż 42%. W Norwegii jest to 35%, w Finlandii i Francji – 34%, a więc dużo więcej niż w Polsce. Są też jednak kraje, w których podatku od oszczędności nie płaci się w ogóle, jak Belgia, Luksemburg, Szwajcaria, Słowenia czy Słowacja.

Propozycja zmian w podatku Belki

Propozycja Ministerstwa Finansów zakłada wprowadzenie 10 tys. zł kwoty wolnej od podatku. Oznaczałoby to, że nie będzie trzeba płacić podatku jeśli zyski z kapitału nie przekroczą tej wartości – podatek obowiązywałby dopiero od nadwyżki. Jednocześnie stawka podatku wzrosłaby z 19% do 20%. Jak podaje MF, zmiana byłaby neutralna dla budżetu, a skorzystałoby z niej 90% podatników.

Kwotą graniczną, przy której podwyższenie podatku nie będzie miało negatywnego wpływu dla podatników, będzie zysk w wysokości 200 tys. Obecnie dla tej kwoty 19% podatku to 38 tys. zł. Po zamianach podatek wyniesie również 38 tys. zł – opodatkowaniu będzie podlegała kwota 190 tys. zł, ale podatek wyniesie 20%. Podatek Belki

Kiedy zostaną wprowadzone zmiany?

Wejścia zmian w życie zaplanowane jest na 1 stycznia 2024 roku, ale możliwe, że stanie się to wcześniej. Jak podano, za dłuższym czasem wprowadzenia zmian przemawia konieczność dostosowania do nich systemów bankowych.

Powstaje jednak pytanie, jak bardzo skomplikowane może być wprowadzenie powyższych zmian. Przykładowo 7 stycznia 2022 r. wprowadzono rozporządzenie, które zmieniło sposób rozliczania podatku od osób fizycznych i weszło ono w życie już następnego dnia. Zmiany te były o wiele bardziej skomplikowane niż w przypadku podatku Belki, ale mimo tego weszły w życie z dnia na dzień. Nie jest to jedyna zmiana, dla której proces legislacyjny był tak szybki.

W mojej ocenie rozsądnym rozwiązaniem na rok 2023 mogłoby być zaniechanie pobierania podatku Belki przez instytucje finansowe. Na koniec roku banki przekazałyby podatnikom PIT-8C. Na tej podstawie dokonaliby rozliczenia rocznego na PIT-38, uwzględniając kwotę wolną w wysokości 10 tys. zł. Drugim rozwiązaniem mogłoby być dalsze pobieranie podatku przez banki, ale z nową stawką 20%. Następnie po zakończeniu 2023 roku podatnikom wydawany byłby PIT z osiągniętym dochodem i pobraną zaliczką na podatek. Na tej podstawie w rozliczeniu rocznym otrzymaliby zwrot podatku wynikający z kwoty wolnej.

Oczywiście najbardziej pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie od samego początku kwoty wolnej. W przypadku rzeczywiście skomplikowanych procedur powyższe rozwiązania mogłyby obowiązywać tylko w 2023 roku. Rozwiązaniem mogłaby też być możliwość skorzystania z obydwu powyższych opcji: przykładowo przy zakładaniu konta oszczędnościowego lub lokaty podatnik oznaczałby rezygnację z poboru podatku w trakcie roku podatkowego, w przeciwnym przypadku podatek byłby pobierany.

Po co komplikować przepisy?

Po zmianach w Polskim Ładzie dalej nie wyciągamy wniosków i komplikujemy przepisy. Z jednej strony rząd chce zachęcić do oszczędzania, ale z drugiej komplikuje rozliczenie. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku ulgi dla klasy średniej, którą ostatecznie cofnięto na rzecz 12% stawki w pierwszym progu podatkowym. Dodatkowo oprocentowanie od oszczędności w ostatnim czasie mocno wzrosło, co przełożyło się na znaczne wpływy do budżetu Państwa. W związku z tym w 2022 roku znacznie wzrosły wpływy z tytułu podatku Belki. Obniżenie podatku nie spowodowałby uszczuplenia względem roku 2021, gdzie lokaty były oprocentowane na poziomie 1%, a obecnie jest to 6-8%.

Podsumowanie

W mojej ocenie obniżenie podatku Belki lub wprowadzenie kwoty wolnej może spowodować, że wiele osób chętniej będzie oszczędzać. Obecnie mamy rosnącą w galopującym tempie inflację. Odsetki od oszczędności i tak nie są wysokie, a dodatkowo obciążone są podatkiem, co powoduje, że w rzeczywistości zysk dla podatników jest dużo niższy.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

GfK: spadek siły nabywczej Polaków

Nieznaczny spadek Polski w europejskim rankingu siły nabywczej. Na szczycie Warszawa, na końcu powiat kolneński.

W najnowszym badaniu „GfK Purchasing Power Europe 2022”, które mierzy siłę nabywczą 42 europejskich państw, Polska zajęła 29. miejsce, co oznacza spadek o jedną pozycję względem ubiegłego roku. Za nami znalazły się m.in. Węgry (30) i Rumunia (31). Wyraźnie przed nami (22) są Czesi. Średnia siła nabywcza przypadająca na mieszkańca naszego kraju wyniosła 9 254 euro, podczas gdy średnia dla Europy to 16 344 euro.GfK Purchasing Power Poland 2022 GfK Purchasing Power Europe 2022

Zestawienie GfK jednoznacznie wskazuje, jak duże różnice występują w zakresie siły nabywczej wśród państw Starego Kontynentu. W 2022 roku na pierwszych miejscach – podobnie jak przed rokiem – znalazły się Liechtenstein, Szwajcaria i Luksemburg. Pierwsza zmiana nastąpiła tuż poza podium, gdzie Islandia została zepchnięta z 4. miejsca przed Norwegię. Na końcu listy uplasowały się Kosowo, Mołdawia i Ukraina.

Wzrosty wyhamowane przez inflację

W 2022 roku Europejczycy mają do rozdysponowania kwotę w wysokości około 11,1 biliona euro, którą mogą wydać m.in. na żywność, mieszkania, usługi, koszty energii, ubezpieczenia, wakacje, komunikację i inne dobra konsumenckie. Odpowiada to średniej sile nabywczej per capita w wysokości 16 344 euro (76 810 zł, przy kursie euro z dnia 2 listopada br. wynoszącym 4,7 zł), co oznacza nominalny wzrost o 5,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrost ten nie uwzględnia jednak inflacji, która w 2022 roku ma różną wysokość w zależności od kraju. Dla zdecydowanej większości państw realna siła nabywcza była więc mniejsza, niż przed rokiem.

Polska „oczko” niżej

W najnowszym rankingu GfK nieco słabiej niż przed rokiem wypadła Polska, która uplasowała się na 29. pozycji ze średnią siłą nabywczą na poziomie 9 254 euro (43 490 zł). To wynik przeciętnie o 500 euro lepszy niż w przypadku Węgier i 1 200 euro wyższy w porównaniu do Rumunii. Wynik Polski jest jednak znacznie słabszy niż Czech, gdzie przeciętna siła nabywcza w 2022 roku wyniosła aż 12 970 euro (60 960 zł). – Średnia siła nabywcza przypadająca na mieszkańca naszego kraju odpowiada tym samym wartości 56 proc. średniej europejskiej. Warto pamiętać, że jeszcze kilka, kilkanaście lat temu dystans, który dzielił nas od najbogatszych państw w Europie, był znacznie większy. Przez ten czas Polska znacząco odrobiła zaległości, jednak dużym wyzwaniem w naszym kraju wciąż pozostają silne dysproporcje w podziale na regiony – zauważa Agnieszka Szlaska-Bąk, Client Business Partner w GfK.

Stolica na szczycie, Bielsko-Biała, Gliwice i Tychy w pierwszej dziesiątce

Obecnie tylko 82 z 380 powiatów w Polsce dysponuje siłą nabywczą przewyższającą średnią krajową. Listę otwiera Warszawa ze średnią kwotą na mieszkańca w wysokości 14 900 euro (70 030 zł), co stanowi 91,2 proc. średniej europejskiej. Kolejne miejsca na podium zajmują Sopot i Wrocław, a tuż za nimi znajdują się Katowice i Poznań, które w najnowszym badaniu GfK zamieniły się czwartym i piątym miejscem w stosunku do ubiegłego roku. Powiatem znajdującym się najbliżej średniej krajowej jest krakowski z kwotą 9 222 euro (43 340 zł), zaś zestawienie zamyka powiat kolneński z przeciętną siłą nabywczą w wysokości 6179 euro (29 040 zł).

***

O badaniu

Badanie „GfK Purchasing Power Europe 2022” jest dostępne dla 42 krajów europejskich na szczegółowych poziomach regionalnych, w Polsce uwzględniających m.in. szczebel powiatowy i gminny. W jego skład wchodzą płynnie aktualizowane dane na temat mieszkańców i gospodarstw domowych wraz z mapami cyfrowymi.

Analizowana w badaniu siła nabywcza jest miarą dochodu rozporządzalnego po odliczeniu podatków i składek na cele charytatywne. Obejmuje także wszelkie otrzymane świadczenia państwowe. Badanie wskazuje poziomy siły nabywczej na osobę, przez rok, w walucie euro. Siła nabywcza GfK opiera się na nominalnym dochodzie rozporządzalnym ludności, co oznacza, że wartości nie są korygowane o inflację. Obliczenia są przeprowadzane na podstawie zgłoszonych dochodów i zarobków, statystyk dotyczących świadczeń rządowych, jak również prognoz ekonomicznych dostarczanych przez instytuty ekonomiczne.

Konsumenci czerpią ze swojej ogólnej siły nabywczej, aby pokryć wydatki związane z jedzeniem, mieszkaniem, usługami, energią, prywatnymi emeryturami i planami ubezpieczeniowymi, a także inne wydatki, takie jak wakacje, komunikacja czy zakupy konsumenckie.