60 proc. wzrost ataków hakerskich na polskie firmy. Co tydzień hakerzy uderzają ponad 1600 razy

  • Hakerzy nie odpuszczają polskim firmom i administracji. We wrześniu atakowali od 1033 do 1629 razy w tygodniu pojedynczą organizację
  • Cyberprzestępcy szczególnie upodobali sobie sektor komunalny, który wyprzedził finanse i bankowość oraz sektor wojskowo-administracyjny, dotychczas najczęściej atakowane przez hakerów w Polsce.
  • We wrześniu najczęściej wykrywanymi rodzinami złośliwego oprogramowania były: infostealer Formbook, wykryty w 4,5 proc. wszystkich organizacji, trojan Emotet (3,6 proc.) oraz Snake Keylogger (2,2 proc.).

Hakerzy nie odpuszczają polskim firmom i administracji. Zaledwie w ciągu miesiąca hakerzy zwiększyli ilość ataków o 60 proc. – z 1033 do 1629 – alarmuje firma Check Point Research. Najczęściej wykrywanym zagrożeniem był infostealer Formbook. Najwięcej ataków przeprowadzanych jest obecnie na sektor użyteczności publicznej, który wyprzedził finanse i bankowość.

We wrześniu polskie firmy doświadczyły największego wzrostu oraz rekordowej ilości cyberataków w 2022 roku. W pierwszym tygodniu miesiąca było ich 1033 na pojedynczą organizację, a pod koniec września już 1629 – blisko 60 proc. więcej!  Najczęstszym typem luki w zabezpieczeniach w Polsce jest – według analiz Check Point Research – zdalne wykonanie kodu, który dotyka 62% organizacji.

Cyberprzestępcy szczególnie upodobali sobie sektor użyteczności publicznej, który wyprzedził finanse i bankowość oraz sektor wojskowo-administracyjny.

Polska infrastruktura krytyczna staje się obiektem zainteresowania cyberprzestępców od początku roku. Analitycy podkreślają, że wprawdzie Rosja od lat atakuje Ukrainę i inne państwa sąsiedzkie w sieci (np. NotPetya w 2017 r.), ale tegoroczne próby są bardziej wyrafinowane i na szerszą skalę. – Ataki w cyberprzestrzeni nie zaczęły się z chwilą rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Te ataki trwały już od wielu lat, a ich celem była również infrastruktura krytyczna – mówiła Agencji Newseria Biznes Robert Kośla, członek Rady Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, były dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w KPRM.

Światowy potentat IT – Microsoft wskazuje, że wraz z tworzeniem się koalicji międzynarodowej z poparciem dla Ukrainy nasiliły się ataki Rosjan wymierzone w rządy państw sojuszniczych. Analitycy wykryli próby włamania do 128 organizacji w 42 krajach, również w Polsce. W 29% przypadków były one skuteczne. Najczęściej atakowano agencje rządowe, firmy z sektora IT, organizacje krytycznej infrastruktury, która jest kluczowa dla ciągłości funkcjonowania państwa. Cyberatak na kolej, placówki medyczne, bankowe czy wodociągi może grozić dotkliwym w skutkach paraliżem, powodując ogromne straty gospodarcze i finansowe, a nawet ofiary w ludziach.

Jak wskazują eksperci Check Point, ataki skierowane są w infrastrukturę wykorzystywaną w sieciach przesyłowych i przez operatów systemów energetycznych. Najlepszym przykładem był ubiegłoroczny atak na Colonial Pipeline w Stanach Zjednoczonych. Atak ransomware, którego celem było wyłudzenie okupu za odzyskanie dostępu do systemu zarządzania siecią przesyłową, spowodował wówczas duże problemy z dostępem do paliw.

W Polsce operatorzy i zespoły reagowania na incydenty naruszenia cyberbezpieczeństwa już od lat śledzą i wyciągają wnioski z przeprowadzonych przez Rosję cyberataków. Polski rząd (Premier RP) 6 października 2022 podpisał zarządzenie, które wprowadza drugi stopień alarmowy BRAVO, dotyczący infrastruktury energetycznej poza Polską. Zarządzenie będzie obowiązywało od 6 października do 30 listopada 2022 roku. Natomiast na terenie naszego kraju BRAVO obowiązuje już od 1 września. Wraz z drugim stopniem alarmowym na początku września br. wprowadzono trzeci stopień CHARLIE-CRP, który dotyczy bezpieczeństwa cybernetycznego

Ochrona infrastruktury krytycznej, w tym energetyki, przed cyberatakami obejmuje cały zestaw środków. Oprócz samych zabezpieczeń technicznych oraz oprogramowania, niezbędne jest stałe monitorowanie aktualnego stanu bezpieczeństwa, pozyskiwanie informacji o najnowszych zagrożeniach i śledzenie nowych metod ataków – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Wzrost aktywności hakerów może być wiązany m.in. z wojną toczącą się za naszą wschodnią granicą i odbywającą się równolegle cyberwojną. Zdaniem analityków Check Point Research przyrost jest szczególnie widoczny w krajach Europy Wschodniej – nie tylko Ukrainy i Rosji, ale również Polski, Litwy i Rumunii. Wszystkie z tych krajów znajdują się wśród 25 najbardziej narażonych na ataki hakerskie.

– Najprawdopodobniej nie jest przypadkowe to, że w zeszłym miesiącu w wielu krajach Europy Wschodniej zwiększyła się liczba zagrożeń. Praktycznie wszystkie organizacje są zagrożone i muszą przejść na strategię cyberbezpieczeństwa polegającą na zapobieganiu – komentuje Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point.

Zdaniem ekspertów Check Point Research we wrześniu najczęściej wykrywanymi rodzinami złośliwego oprogramowania były: infostealer Formbook, wykryty w 4,5 proc. wszystkich organizacji, trojan Emotet (3,6 proc.) oraz Snake Keylogger (2,2 proc.). Eksperci ostrzegają również przed złodziejem danych – Vidarem, który w ostatnich tygodniach stawał się coraz bardziej popularny, głównie za sprawą kampanii wykorzystującej fałszywe witryny Zoom.

Najczęściej wykorzystywaną luką, która dotyka 43 proc. organizacji na całym świecie, jest “Web Server Exposed Git Repository Information Disclosure”. Tuż za nią znajduje się „Apache Log4j Remote Code Execution”, które spadło z pierwszego miejsca na drugie, z wpływem 42 proc.

Głównym wektorem ataków hakerskich na polskie firmy jest poczta e-mail. W Polsce tą drogą dokonywanych jest niemal 2/3 cyberataków, a na świecie ponad 80 proc.

Odpowiedź fiskalna Europy na kryzys energetyczny

  • Allianz Trade szacuje że obecne wsparcie fiskalne (mediana) wynosi w Europie około 3% PKB (ponad 475 mld EUR, oprócz wsparcia w wysokości 170 mld EUR przed konfliktem). Nic dziwnego, że reakcja fiskalna jest nieco wyższa w krajach o większym udziale przemysłu energochłonnego i/lub większej zależności od gazu. W większości krajów łączne środki (np. limity cenowe, obniżki podatków od energii, zastrzyki płynnościowe i kapitałowe, pożyczki gwarantowane przez państwo, programy osłonowe) stanowią około połowy wartości pakietów Covid-19. Ponieważ kryzys energetyczny – a w konsekwencji skutki inflacyjne dla sektora prywatnego – nie osiągnęły jeszcze szczytu, spodziewamy się, że rządy UE będą dalej zwiększać wydatki. Jednak wielkie skoki fiskalne są już za nami, ponieważ pole manewru jest znacznie ograniczone w obliczu rosnących stóp procentowych.
  • Dostępne wsparcie fiskalne zmniejszy wpływ wyższych cen energii na realne dochody rozporządzalne i złagodzi uderzenie w popyt, ale może również spowolnić ogólny spadek stóp inflacji. Allianz Trade szacuje, że obecne środki bezpośrednio zmniejszają stopy inflacji poprzez obniżenie cen energii w największym stopniu w Wielkiej Brytanii (-3,7 pkt. proc. w 2023 roku), a następnie w Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii o ponad -2 pkt. proc. W ten sposób jednak „uwalniają” średnio 1,7% PKB popytu krajowego, ponieważ spadek rozporządzalnego dochodu gospodarstw domowych w 2023 roku zostanie zredukowany o ponad połowę, średnio z -4, 3 pkt. proc. do -1,7 pkt. proc. (ponad 1.300 EUR na jedno gospodarstwo domowe). Biorąc pod uwagę obecną tendencję w zakresie realnych wydatków rządowych (powyżej poziomu sprzed pandemii w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i w mniejszym stopniu w Niemczech, natomiast we Francji i we Włoszech na poziomie sprzed pandemii) oraz aktualne plany fiskalne, ograniczenie spadku zagregowanego popytu opóźni powrót inflacji. Jednak wzrost stopy oszczędności może złagodzić wpływ tych środków fiskalnych na inflację. Allianz Trade oczekuje, że w 2023 roku inflacja w strefie euro i w Wielkiej Brytanii wyniesie odpowiednio 5,6% i 7,5% – nadal znacznie powyżej średniej historycznej.
  • Środki wsparcia fiskalnego powinny pomóc w ograniczeniu liczby firm zagrożonych niewypłacalnością w ciągu najbliższych czterech lat. Przy obecnym poziomie ceny energii, praktycznie zniweczyłyby zyski większości przedsiębiorstw niefinansowych, ponieważ ich siła w zakresie kształtowania cen maleje w związku ze spowolnieniem popytu. Jeżeli firmy będą w stanie przenieść jedną czwartą wzrostu cen energii na klientów, to wytrzymają – odpowiednio w Niemczech i Francji – wzrost cen poniżej poziomu +50% i +40%. Ze względu na charakter obecnego kryzysu, rządy zdecydowały się na zastosowanie środków opartych w większym stopniu na gotówce, aby zrównoważyć spowodowany wojną wzrost cen energii. W rzeczywistości, zarówno ze względów politycznych, jak i ekonomicznych (wysoki poziom dźwigni finansowej przedsiębiorstw w warunkach rosnących stóp procentowych), wspieranie wykorzystania dźwigni finansowej przez przedsiębiorstwa w obliczu kryzysu może okazać się błędem politycznym. Tak więc nawet słabe firmy mogą przetrwać: Udział wrażliwych firm w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech ustabilizował się na poziomie odpowiednio 17%, 13% i 6%, czyli blisko 42.000 firm w Wielkiej Brytanii, 28.400 w Niemczech i ponad 18.700 we Francji. Oznacza to, że średnio rządy „uratują” ponad 4.500 MŚP. Ponieważ jednak środki te jedynie kompensują znacznie silniejsze wzrosty kosztów, nie będą one stanowiły żadnego dodatkowego bodźca dla rentowności przedsiębiorstw.
  • Optymalną reakcją polityczną na kryzys energetyczny byłaby szybka strukturalna przebudowa europejskiego rynku energetycznego. Ponieważ zmarnowano cenny czas, UE i rządy krajowe muszą teraz uciekać się do drugorzędnych opcji, opierając się na menu Komisji Europejskiej dotyczącym opcji politycznych. Najważniejsze z nich to: 1) Środki wsparcia fiskalnego na poziomie krajowym nie powinny podsycać rozbieżności w ramach UE, w tym poprzez zakłócanie konkurencji wewnątrzeuropejskiej. 2) W przypadkach, gdy przestrzeń fiskalna jest ograniczona, wspólne zaciąganie pożyczek może i powinno umożliwić wszystkim państwom członkowskim UE sformułowanie odpowiedniej reakcji fiskalnej bez dodatkowego obciążania budżetów krajowych. Wsparcie fiskalne musi być jednak tymczasowe i odpowiednio ukierunkowane. 3) Trwałe zmniejszenie popytu na energię będzie nieuniknione w sytuacji, gdy kryzys podaży energii stanie się bardziej długotrwały. Kraje powinny znaleźć sposób na zmniejszenie zużycia gazu w stopniu przekraczającym krótkoterminowe oszczędności (które obecnie wynoszą zaledwie 10%). Zachowanie funkcji sygnalizacyjnej cen rynkowych odgrywa kluczową rolę w trwałej autoregulacji, ułatwiając jednocześnie efektywną realokację zapotrzebowania na energię.

Obecne środki – jak na razie się sprawdzają?

W ostatnich miesiącach rządy znacznie zintensyfikowały działania w odpowiedzi na kryzys energetyczny, aby złagodzić jego skutki dla gospodarstw domowych i firm znajdujących się w trudnej sytuacji. Początkowo środki wsparcia przybierały głównie formę ograniczonych transferów rządowych uzależnionych od potrzeb (np. bony energetyczne) i niższych podatków (energetycznych) w większości krajów, z wyjątkiem Francji, a później Hiszpanii, które wprowadziły ogólne limity cenowe odpowiednio na energię elektryczną i gaz (Wykres 1). Większość rządów mniej więcej podwoiła swoje wsparcie od lata, ponieważ ceny energii nadal rosły w związku z eskalacją sankcji na eksport energii z Rosji i zmniejszającymi się dostawami gazu przez niemiecki gazociąg North Stream 1 (Wykres 2). Allianz Trade szacuje, że mediana tarczy fiskalnej wynosi około 3% PKB Europy Zachodniej (ponad 475 mld EUR dodatkowo w stosunku do 170 mld EUR przed konfliktem), co obejmuje zarówno dochody, jak i inne środki, w tym gwarancje dla zadłużenia publicznego i linie kredytowe dla przedsiębiorstw energetycznych. Ponieważ kryzys energetyczny – a w konsekwencji skutki inflacyjne dla sektora prywatnego – nie osiągnęły jeszcze szczytu, spodziewamy się, że rządy UE będą dalej zwiększać wydatki. Jednak wielkie skoki fiskalne są już za nami, ponieważ pole manewru jest znacznie ograniczone w obliczu rosnących stóp procentowych.

Jak dotąd najbardziej znaczącym środkiem krajowym jest niemiecka „tarcza ochronna” o wartości 200 mld EUR, mająca na celu wsparcie przemysłu i gospodarstw domowych w czasie kryzysu energetycznego. 29 września rząd niemiecki przedstawił plany „tarczy ochronnej”, na którą przeznaczono nawet 200 mld EUR (5,6% PKB), w celu dofinansowania przede wszystkim „kwoty podstawowej” energii elektrycznej i gazu[1] oraz obniżenia podatku VAT na gaz i ogrzewanie miejskie do poziomu 7% aż do wiosny 2024 roku. Chociaż dokładny koszt będzie zależał od warunków, które trzeba jeszcze ustalić w najbliższych tygodniach, całkowity koszt dopłat do cen gazu wynosi 96 mld EUR (2,7% PKB). Ponadto rząd zdecydował się zrezygnować z kontrowersyjnych planów wprowadzenia opłaty od rachunków za gaz dla gospodarstw domowych, która miała wejść w życie w październiku w celu częściowego sfinansowania ratowania niektórych przedsiębiorstw użyteczności publicznej, ponieważ rząd jest w trakcie nacjonalizacji kilku najbardziej dotkniętych przedsiębiorstw. Koszty te będą teraz musiały być w całości poniesione przez rząd.

Dzień później ministrowie ds. energetyki UE osiągnęli porozumienie polityczne w sprawie następujących działań mających na celu złagodzenie wysokich cen energii elektrycznej:

  • Redukcja zapotrzebowania na energię elektryczną. Dobrowolny cel 10% zużycia energii elektrycznej brutto i obowiązkowy cel redukcji 5% zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu.
  • Limit przychodów dla technologii o niskiej marży. Limit przychodów rynkowych ustalony na poziomie 180 EUR/MWh dla producentów energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, energii jądrowej i węgla brunatnego. Wybór środków pozostaje w gestii państw członkowskich, podobnie jak decyzja o ustaleniu niższego pułapu dla niektórych technologii. Uzyskane dochody zostaną przekierowane do odbiorców końcowych.
  • Dopłaty solidarnościowe dla sektora paliw kopalnych. Obowiązkowa tymczasowa opłata dla przedsiębiorstw działających w sektorze ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla i rafinerii, ustalona na poziomie 33% od zysków podlegających opodatkowaniu w roku podatkowym 2022 i/lub 2023Solidarity contribution.
  • Środki wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). Państwa członkowskie mogą tymczasowo ustalić cenę za dostawę energii elektrycznej dla MŚP, aby złagodzić presję wynikającą z wysokich kosztów energii.

Zgodnie z przewidywaniami, nie osiągnięto porozumienia w sprawie limitu cenowego na import gazu, chociaż ministrowie intensywnie omawiali tę kwestię. Chociaż co najmniej 15 państw członkowskich opowiada się za tym środkiem, nadal istnieje wiele różnic technicznych w proponowanych podejściach. W szczególności to, czy limit będzie obejmował cały import gazu rurociągami, czy tylko ten z Rosji, oraz czy należy wprowadzić stały czy elastyczny limit. Główna obawa polega na tym, że limit cenowy może doprowadzić do zmniejszenia dostaw gazu dla Europy, co pogłębi kryzys energetyczny.

Wykres 1 – Europa: Macierz środków fiskalnychMacierz środków fiskalnych

Uwaga: √= ogłoszone/wdrożone, o=ogłoszenie prawdopodobne x = ogłoszenie mało prawdopodobne, – = nie dotyczy. Źródła: Dział Analiz Allianz.

Wykres 2 – Europa: Skala środków fiskalnych związanych z przeciwdziałaniem wpływowi kryzysu w zakresie kosztów energii oraz kosztów utrzymania (% PKB)Skala środków fiskalnych związanych z przeciwdziałaniem wpływowi kryzysu

Źródła: Władze krajowe, Bruegel, Dział Analiz Allianz. Uwaga: środki sprzed konfliktu=środki podjęte przed wojną w Ukrainie; środki fiskalne obejmują wydatki budżetowe, środki pozabudżetowe oraz zobowiązania warunkowe (np. gwarancje dla długu publicznego) i obejmują zarówno płatności transferowe związane z energią, limity cenowe i dopłaty do kosztów energii, jak i inne środki wsparcia skierowane do zagrożonych gospodarstw domowych i firm. Środki są przyjmowane w wartościach brutto, przy założeniu rachunkowości memoriałowej (ze względu na różnice między krajami w zakresie czasu i wdrożenia środków). 1/ obejmuje gwarancje długu sektora publicznego, linie kredytowe i zakupy/nacjonalizację aktywów; */ średnia ważona PKB krajów członkowskich; wydatki fiskalne Hiszpanii zakładają dopłatę do energii w wysokości 150 EUR dla 11,5 mln gospodarstw domowych (o niższych dochodach).

Wsparcie fiskalne ma kluczowe znaczenie dla złagodzenia wpływu wyższych cen energii na realny dochód rozporządzalny, ale może również opóźnić spadek inflacji bazowej, co działałoby na niekorzyść restrykcyjnej polityki pieniężnej. Uwzględniając tłumiący inflację wpływ środków rządowych oraz udział cen regulowanych i nieregulowanych, obliczamy efektywny wzrost cen energii elektrycznej i gazu, z jakim spotkają się konsumenci w kluczowych gospodarkach europejskich. Stwierdzamy wzrost cen o +45% we Francji, +42% w Niemczech, +39% w Hiszpanii, +30% we Włoszech i +27% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu z podwyżkami o ponad +80% – lub nawet +100% w przypadku Wielkiej Brytanii – bez wsparcia państwa. W związku z tym obniżenie wskaźników inflacji jest największe w Wielkiej Brytanii (-3, 7 pkt. proc. w 2023 roku), a następnie w Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii – ponad -2 pkt. proc. Jednocześnie środki te spowodują obniżenie średniej utraty siły nabywczej gospodarstw domowych o -4 pkt. proc. w 2023 roku (równowartość ponad 1.300 EUR na gospodarstwo domowe), do średnio -1,7 pkt. proc. (zob. Wykres 4).

Wykres 3 – Wpływ środków wsparcia fiskalnego na inflacjęWpływ środków wsparcia fiskalnego na inflację

Źródła: źródła krajowe, Dział Analiz Allianz. Uwaga: przewidywany wzrost cen energii w Niemczech bez wsparcia publicznego został skalibrowany do cen we Francji przy braku jakichkolwiek oświadczeń rządu; *w stosownych przypadkach uwzględniamy ceny regulowane i nieregulowane.

Wykres 4 – Wpływ środków wsparcia państwowego na dochód rozporządzalny gospodarstw domowychWpływ środków wsparcia państwowego na dochód rozporządzalny gospodarstw domowych

Źródła: źródła krajowe, Dział Analiz Allianz.

Czy jednak te środki mogą sprawić, że wskaźniki inflacji staną się bardziej stabilne? Wielka Brytania i Niemcy są najbardziej zagrożone z uwagi na aktualne plany wydatków fiskalnych. Wpływ polityki fiskalnej na inflację w następstwie pandemii był znaczny w 2021 roku. Według opracowania przygotowanego przez Bank Rezerw Federalnych (Fed), ekspansywna polityka rządów państw strefy euro zwiększyła inflację o prawie 2 punkty procentowe. Epizody historyczne również podkreślają kluczową rolę ekspansywnej polityki fiskalnej w napędzaniu inflacji. Na przykład wzrost realnych wydatków rządowych w USA pod koniec lat 60-tych (zob. Wykres 5) – na finansowanie wojny w Wietnamie i inicjatyw „Wielkiego Społeczeństwa” administracji Johnsona – w znacznym stopniu przyczynił się do późniejszego wzrostu inflacji w latach 70-tych. Ważną lekcją z tego okresu jest to, że jeżeli duże wzrosty wydatków rządowych nie zostaną w odpowiednim czasie odwrócone, inflacja może się utrwalić i wymknąć spod kontroli.

W obecnym kontekście już podwyższonej inflacji, wysokie wydatki (i w mniejszym stopniu obniżki podatków) wprowadzone przez kilka rządów europejskich wywołały uzasadnione obawy, że polityka fiskalna będzie dalej napędzać presję inflacyjną. Na przykład, chociaż limity cenowe bezpośrednio zmniejszają inflację cen energii (średnio o -2,6 pkt. proc. w największych krajach europejskich, zob. Wykres 3), ograniczają one również wielkość spadku skumulowanego popytu (średnio o 1,7% PKB, zob. Wykres 2), co potencjalnie może prowadzić do wzrostu cen artykułów nieenergetycznych. Ostatecznie inflacja zasadnicza będzie wyższa niż w przypadku braku działań fiskalnych.

Wykres 5 – Realne (w ujęciu kasowym) wydatki publiczne (Europa: IV kw. 19 = 100, US: 3 kw. 65 = 100)Realne (w ujęciu kasowym) wydatki publiczne

Źródła: źródła krajowe, Dział Analiz Allianz

Najnowsze dane dotyczące realnych wydatków publicznych wskazują, że w niektórych krajach polityka fiskalna jest nadal bardzo luźna. Do II kwartału 2022 roku realne wydatki publiczne (w ujęciu kasowym) są rzeczywiście znacznie wyższe od trendu sprzed pandemii w Hiszpanii i, w mniejszym stopniu, w Wielkiej Brytanii (zob. ponownie Wykres 5). Z kolei we Francji i Włoszech realne wydatki wracają do trendu sprzed pandemii, ponieważ rządy Francji i Włoch zlikwidowały większość środków wsparcia związanych z pandemią. Niemcy znajdują się gdzieś pośrodku stawki.

Bardziej niepokojące są jednak plany fiskalne na najbliższe miesiące i lata. Bardzo obszerne zapowiedzi Niemiec dotyczące polityki fiskalnej stanowią istotne ryzyko dla perspektyw inflacyjnych, biorąc pod uwagę ogromne znaczenie gospodarcze tego kraju w strefie euro. W Wielkiej Brytanii rząd również zamierza w znacznym stopniu poluzować politykę fiskalną. We Włoszech nowo wybrana koalicja przedstawiła w trakcie wyborów plany rozluźnienia polityki budżetowej. Jednak w tym kontekście negatywne reakcje rynków finansowych na duże, finansowane długiem plany fiskalne – jak to ostatnio widać w Wielkiej Brytanii – ograniczają zdolność władz do realizacji ambitnych obietnic. Ponadto gospodarstwa domowe mogłyby zaoszczędzić część otrzymywanych transferów fiskalnych, co złagodziłoby inflacyjne skutki polityki fiskalnej.  Ogólnie rzecz biorąc tempo, w jakim rządy europejskie będą odblokowywać te duże pakiety wsparcia fiskalnego, będzie miało kluczowe znaczenie dla perspektyw inflacji, jak również dla perspektyw stabilności finansowej.

Limit cen gazu nadal przedmiotem debaty, reforma rynku energetyki mało prawdopodobna

W celu ochrony konsumentów i redystrybucji nadwyżki przychodów sektora energetycznego UE uzgodniła ostatnio limit w wysokości 180 EUR/MWh dla energii elektrycznej wytwarzanej z odnawialnych źródeł energii i energii jądrowej (tj. produkcji energii o niskiej marży). Limit ten zostanie wprowadzony 01 grudnia 2022 roku i będzie obowiązywał co najmniej do 30 czerwca 2023. Państwa członkowskie UE uzgodniły, że będą stosować dostosowane do potrzeb środki w celu pobierania i przekierowywania tych przychodów do końcowych odbiorców energii elektrycznej. W zależności od warunków krajowych, można zastosować pewne elastyczne rozwiązania, w tym możliwość ustalenia wyższego lub niższego pułapu przychodów, zróżnicowania technologii itp. Posunięcie to spotkało się z krytyką niektórych uczestników rynku, którzy twierdzą, że nie zachęca ono do transformacji energetycznej, gdyż utrudnia uzyskiwanie zwrotów z produkcji energii odnawialnej. Jednak wiele projektów dotyczących energii odnawialnej, które zostały zainicjowane przed 2021 rokiem, zostało zrealizowanych na podstawie biznesplanów zakładających ceny energii cztery lub pięć razy niższe niż unijny limit.

Wykres 6 – Unijny mechanizm limitu cenUnijny mechanizm limitu cen

Źródło: Dział Analiz Allianz

Limit cenowy na gaz jest jednak nadal przedmiotem kontrowersji wśród państw członkowskich UE. Włochy, Grecja, Polska i Belgia zaproponowały niedawno ustanowienie przedziału handlowego w wysokości 5% lub 10% wokół uzgodnionego limitu cen gazu. Na tym etapie przyjęcie takich propozycji wydaje się mało prawdopodobne. W rzeczywistości większość krajów nie jest zgodna co do tego, czy firmy wytwarzające energię elektryczną przy użyciu gazu powinny otrzymywać rekompensaty, czy też ciężar ten powinien spoczywać wyłącznie na dostawcach. Na przykład Norwegia, która obecnie dostarcza jedną czwartą gazu w Europie, już wyraziła swój sprzeciw wobec limitu, który dotyczyłby dostawców. Tymczasem producenci energii sygnalizują, że mogą wstrzymać lub zmniejszyć produkcję, jeżeli będą musieli płacić powyżej limitu cenowego, aby zaopatrywać się w gaz ziemny na rynku bez otrzymania rekompensaty. Ogólnie rzecz biorąc, obawy przed pogłębieniem się deficytu energetycznego lub fiskalnego prowadzą do aktualnego zastoju. Jeśli chodzi o szeroko pojęty rynek energii elektrycznej, to w większości krajów południowoeuropejskich pojawiły się apele o przeprowadzenie dużych reform (np. przejście na ceny regionalne), lecz inne kraje, takie jak Niemcy czy Holandia, nadal popierają obecne struktury rynkowe i są skłonne rozważyć jedynie niewielkie korekty, takie jak wyłączniki automatyczne lub interwencje w sytuacjach awaryjnych. Oznacza to również, że epizody dużej zmienności i wysokich cen mogą się w przyszłości powtarzać w przypadku przedsiębiorstw, co rodzi pytania o przystępność i dostępność energii w Europie, szczególnie w przypadku sektorów energochłonnych (metale, chemia, papier).

Środki wspierające ochronią przedsiębiorstwa, ale nie dadzą im impulsu do rozwoju

Przy obecnych poziomach, przedsiębiorstwa nie byłyby w stanie uniknąć strat, ponieważ wzrost cen energii spowodowałby wzrost kosztów zużycia pośredniego o ponad +70% zwłaszcza, że ich siła przetargowa maleje wraz z szybkim spowolnieniem popytu. Obliczamy, że maksymalna podwyżka, jaką firmy w Niemczech i we Francji mogłyby wytrzymać bez strat EBITDA, gdyby mogły przenieść około jednej czwartej wzrostu cen energii na klienta końcowego, wynosi odpowiednio +50% i +40%. Dlatego też, aby uniknąć gwałtownej fali niewypłacalności firm, konieczne było wprowadzenie limitu cenowego. Należy pamiętać, że istnieje zróżnicowanie między sektorami i że firmy europejskie już wcześniej były bardziej narażone niż konkurencja amerykańska. Na przykład podwojenie rachunku za energię dla linii lotniczych lub firm detalicznych w strefie euro w stosunku do poziomu z 2021 roku zniweczyłoby wszystkie zyski – jeżeli nie zostałyby one zrekompensowane wzrostem przychodów (zob. Wykres 7). Taka sytuacja mogłaby być szczególnie niepokojąca przy braku wsparcia systemowego, ponieważ ceny bieżące energii elektrycznej w Europie uległy zwielokrotnieniu o 2,5 raza w stosunku do średniej z roku 2021 (zob. Wykres 8).

Wykres 7 – Wzrost rachunków za energię elektryczną, który mógłby pochłonąć całość zysków, w rozbiciu na sektory (wielokrotność cen z 2021 roku)

Wzrost rachunków za energię elektryczną, który mógłby pochłonąć całość zysków

Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. Uwaga: uwzględniamy wyłącznie te sektory, w których koszty energii elektrycznej są na poziomie >5% wydatków operacyjnych / EMU6 = Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Holandia, Belgia

Wykres 8 – Ewolucja cen surowców energetycznychEwolucja cen surowców energetycznych

Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Jednocześnie, w ostatnich miesiącach rządy państw europejskich wspierają sektor energetyczny. I tak na przykład Niemcy i Francja ogłosiły pełną nacjonalizację kluczowych graczy w sektorze. W wielu innych krajach wprowadzono również ułatwienia w zakresie płynności, ponieważ firmy borykają się z wysokimi wymaganiami dotyczącymi marż na rynkach energii elektrycznej. Poza sektorem energetycznym, większość krajów będzie również wspierać firmy w innych sektorach. Aby zrozumieć wpływ takiego wsparcia, symulujemy wyniki finansowe MŚP korzystając z autorskiej bazy danych obejmującej ponad 5 milionów firm. Na podstawie danych dotyczących wzrostu PKB we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii, a także zmian cen energii z uwzględnieniem środków wsparcia, obliczamy wskaźniki rentowności, płynności i kapitalizacji dla każdego MŚP w naszej bazie. Aby odpowiednio odzwierciedlić finanse każdej firmy, bierzemy pod uwagę udział wydatków na energię w całkowitych wydatkach w poszczególnych sektorach. Zwiększamy rachunki za energię o 20% do 50% w zależności od miksu energetycznego (paliwa, energia elektryczna, gaz) i odpowiedniej dynamiki cen. Szacunki Allianz Trade pokazują, że środki fiskalne nie prowadzą do zwiększenia rentowności MŚP, co jest zgodne z charakterem tych środków. Allianz Trade zauważa jednak, że prowadzą one do stabilizacji liczby MŚP o słabej kondycji od 2021 roku[2] na poziomie 17% w Niemczech, 13% w Wielkiej Brytanii i 6% we Francji, czyli obecnie odpowiednio blisko 42.000, 28.400 i ponad 18.700. Oznacza to, że średnio wsparcie fiskalne – które obok dotacji energetycznych obejmuje również hojne programy urlopów przestojowych, pożyczki gwarantowane przez państwo, a w niektórych krajach także bezpośrednie dotacje – „uratuje” ponad 4.500 MŚP.

Wykres 9 – Udział MŚP w złej kondycji w wybranych krajach (% wszystkich)Udział MŚP w złej kondycji w wybranych krajach

Źródło: Dział Analiz Allianz

Względy polityczne

Optymalną reakcją polityczną na kryzys energetyczny byłaby szybka strukturalna przebudowa europejskiego rynku energetycznego w czasie, gdy zakłócenia w dostawach gazu z Rosji stały się niezwykle prawdopodobne. Kluczowe wyzwania wiążą się z zaprojektowaniem mechanizmów rynkowych (takich jak model oparty na zasadzie merit order w obecności quasi-stałej presji cenowej na elektrownie gazowe jako marginalne podmioty ustalające ceny energii elektrycznej w skali globalnej) oraz kompatybilnością różnych infrastruktur (np. dostarczanie gazu z Hiszpanii, gdzie import przewyższa zużycie) do innych części Europy. Niezbędne jest również zwiększenie inwestycji w infrastrukturę energii odnawialnej i realne alternatywy dla gazu z gazociągów, takie jak terminale LNG w portach, ale wymagają one wcześnie podjętego zaangażowania strategicznego i dodatkowego wsparcia fiskalnego, aby osiągnąć przewidywalność dla przedsiębiorstw. Obecny kryzys uwydatnia pilną potrzebę stworzenia w dobrej wierze unii energetycznej, która zapewni bezpieczeństwo energetyczne przy jednoczesnym zachowaniu ekologicznego przejścia gospodarki europejskiej do zerowej emisji netto.

Ponieważ sensowna reforma będzie prawdopodobnie wymagała czasu, UE i rządy krajowe muszą uciekać się do wariantów rezerwowych. Skuteczne złagodzenie skutków kryzysu energetycznego będzie wymagało w międzyczasie skoordynowanej reakcji w zakresie polityki fiskalnej, opartej na zaleceniach, które ma przedstawić Komisja Europejska. W tym kontekście kluczowe są następujące kwestie:

  • Obecne wsparcie fiskalne na poziomie krajowym nie powinno potęgować rozbieżności w Europie. Wsparcie fiskalne w krajach o większym udziale przemysłu energochłonnego i/lub wysokim udziale gazu w zużyciu energii (Niemcy, Włochy i wiele krajów Europy Wschodniej), które w nieproporcjonalny sposób odczuwają skutki obecnego kryzysu, będzie musiało być wyższe. Istnieje jednak ryzyko, że tymczasowe ramy prawne UE w zakresie pomocy państwa pozwolą krajom o większej przestrzeni fiskalnej na nieproporcjonalnie większe wsparcie dla własnych firm, co może zakłócić konkurencję na arenie europejskiej. Ponadto środki wsparcia, jeżeli mają być długotrwałe, musiałyby być bardziej ukierunkowane, aby nie wywoływać presji inflacyjnej i nie zwiększać pokusy nadużyć, zwłaszcza jeżeli większość środków dotyczy bezpośredniego wsparcia gotówkowego w celu zrekompensowania strat wynikających z wysokich cen energii.
  • Aby wzmocnić solidarność europejską, wspólne zaciąganie pożyczek pozwoliłoby wszystkim państwom członkowskim UE na sformułowanie adekwatnej i spójnej reakcji fiskalnej na kryzys energetyczny bez narażania na szwank zdolności do obsługi zadłużenia. Chociaż powtórzenie ram programu Next Generation EU (NGEU) wydaje się mało prawdopodobne, widzimy dwie główne możliwości: (1) ponowne wykorzystanie ponad 200 mld EUR środków, które nadal pozostają w obecnym NGEU i/lub (2) utworzenie nowego funduszu kryzysowego w Komisji Europejskiej, z wykorzystaniem SURE jako wzoru (wspartego gwarancjami rządowymi) W obu przypadkach wsparcie byłoby udzielane w formie pożyczek, a nie dotacji, które pozostają atrakcyjną opcją dla krajów, które muszą zmierzyć się z wyższymi kosztami odsetek. O ile ogólna unijna reakcja w zakresie polityki fiskalnej powinna złagodzić cios gospodarczy w regionie i uspokoić inwestorów, o tyle nie otworzy ona drogi do nieograniczonej reakcji fiskalnej. W końcu może zachęcić Europejski Bank Centralny do jeszcze szybszego uszczelnienia polityki, w tym poprzez przyspieszenie zacieśnienia polityki pieniężnej.
  • W sytuacji, gdy kryzys dostaw energii staje się coraz bardziej długotrwały, konieczne będzie trwałe zmniejszenie popytu na energię. O ile aktualne wsparcie fiskalne może złagodzić szok dochodowy dla gospodarstw domowych i firm, o tyle UE i władze krajowe muszą znaleźć sposób na zwiększenie efektywności energetycznej i ustabilizowanie zużycia gazu wykraczające poza krótkoterminowe oszczędności (które obecnie wynoszą zaledwie 10%). Zachowanie funkcji sygnalizacyjnej cen rynkowych odgrywa kluczową rolę w zrównoważonej samoregulacji, ułatwiając jednocześnie efektywną realokację zapotrzebowania na energię. W przeciwnym razie, niekontrolowany popyt na gaz ziemny w dłuższej perspektywie może doprowadzić do jeszcze większego wzrostu cen gazu, a jednocześnie wymagać będzie subsydiów na dużą skalę, co może skomplikować niezbędną konsolidację fiskalną.

[1] Po jednorazowym pełnym zwrocie kosztów w grudniu, na wiosnę wprowadzony zostanie bardziej zróżnicowany program dopłat, który od marca do końca kwietnia 2024 roku pozwoli obniżyć cenę gazu do 12 centów dla 80% zużycia. Dla dużych odbiorców przemysłowych od stycznia 2023 r. będzie obowiązywał ogranicznik cenowy w wysokości 7 centów w stosunku do ceny zakupu.

[2] Zob. raport “Three indicators can reveal SME insolvency risk up to four years in advance” [Trzy wskaźniki, które ujawniają ryzyko niewypłacalności MŚP nawet cztery lata wcześniej”, w którym szczegółowo opisano wskaźniki i odpowiednie progi dla poszczególnych krajów

Klub dwucyfrowej inflacji

Kolejne państwa są przyjmowane do mało prestiżowego klubu państw z dwucyfrową inflacją. W ostatniej chwili udało się tam nie wejść strefie euro jako całości, ale patrząc na tempo zmian, wszystko jest jeszcze możliwe.

Strefa euro z jednocyfrową inflacją

Wczorajsze dane o wzroście cen pozwoliły jeszcze jeden miesiąc trwać strefie euro w jednocyfrowej inflacji. Biorąc jednak pod uwagę tempo zmian, jest wątpliwe, by ten sukces mógł trwać jeszcze długo. Na uwagę zasługuje co prawda fakt, że analitycy spodziewali się wyniku o 0,1% wyższego, więc można mówić o pozytywnej niespodziance. Inflacja bazowa jest również relatywnie niska jak na inne państwa. 4,8% to nie jest oczywiście poziom 2% ze Szwajcarii, ale żadne inne państwo spoza strefy euro nie ma w Europie mniej niż wspomniane 4,8%. Jest to wciąż powyżej celu inflacyjnego, ale jeszcze rozsądnie blisko jak na dzisiejsze warunki. Pomimo tego, że to dobre dane, rynki sprzedawały euro. Kluczem do tej reakcji jest fakt, że wolniej rosnąca inflacja może spowolnić wzrost stóp procentowych.

Zadyszka w amerykańskiej budowlance?

Rynek nieruchomości w USA od czasu kryzysu z 2008 roku jest silniej obserwowany przez ekonomistów, niż wskazywałaby na to logika. To właśnie on (i zaparte o niego instrumenty finansowe) pociągnął bowiem za sobą wiele innych rzeczy w zależności od wersji, pogłębiając lub powodując tamten kryzys. W rezultacie dane o rozpoczętych budowach domów w USA jako barometr kondycji tamtejszego rynku nieruchomości są dość pilnie obserwowane. Jak nietrudno się domyślić w dobie rosnących stóp procentowych rynek przeżywa gorsze czasy. Nie można mówić o dramatycznych wartościach, ale wczorajszy rezultat jest najsłabszy od lutego 2021 roku oraz wyraźnie niższy od oczekiwań.

Inflacja na Wyspach

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w Wielkiej Brytanii. Inflacja konsumencka na poziomie 10,1% to wynik o 0,1% powyżej oczekiwań. To również kolejne państwo, które wchodzi w epokę dwucyfrowej inflacji. Patrząc jak Bank Anglii priorytetyzuje wzrost PKB, przed inflacją można oczekiwać, że o ile nie nadejdzie poważne spowolnienie gospodarcze szybko, to problem ten może w kolejnych kwartałach rosnąć. Potwierdza to również inflacja bazowa. Wynosi ona już 6,5%, co absolutnie nie pozwala zrzucać całej winy za wzrost cen na zmiany na rynkach surowcowych i rosyjską agresję na Ukrainę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Białorusini uciekają do Polski. Wyprzedzili Ukraińców w statystykach dotyczących postępowań uchodźczych

Do końca września wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce złożyło 7,4 tys. cudzoziemców. To o 40 proc. więcej osób w porównaniu do analogicznego okresu 2021 r. Prawie 1,4 mln obywateli Ukrainy uzyskało natomiast numery PESEL potwierdzające objęcie ochroną czasową.

Ochrona międzynarodowa

Z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że w pierwszych trzech kwartałach tego roku najwięcej wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej złożyli obywatele: Białorusi – 2,4 tys. osób, Ukrainy – 1,5 tys. osób, Rosji – 1,5 tys. osób, Iraku – 0,6 tys. osób oraz Afganistanu – 0,3 tys. osób. Miesiącem, w którym jak dotąd zarejestrowano najwięcej wniosków uchodźczych był marzec.

Cudzoziemcowi udziela się ochrony międzynarodowej jeśli w jego kraju pochodzenia grozi mu prześladowanie lub rzeczywiste ryzyko utraty życia czy zdrowia. Wobec danej osoby nie mogą przy tym występować okoliczności wskazujące, że może np. stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Dotychczas w tym roku Urząd do Spraw Cudzoziemców rozpatrzył wnioski 8,3 tys. osób. Warunki przyznania ochrony międzynarodowej spełniało 3,8 tys. obcokrajowców. Byli to w większości obywatele: Białorusi – 2,8 tys. osób, Ukrainy – 0,7 tys. osób oraz Afganistanu – 80 osób.

Decyzje negatywne otrzymało prawie 1,3 tys. cudzoziemców. Najliczniejsze grupy w tym zakresie stanowili obywatele: Rosji – 0,5 tys. osób, Iraku – 0,4 tys. osób oraz Tadżykistanu – 70 osób.

Postępowania dotyczące blisko 3,3 tys. osób zakończyły się natomiast umorzeniem. Dotyczyło to przede wszystkim obywateli: Iraku – 1,1 tys. osób, Afganistanu – 0,4 tys. osób oraz Rosji – 0,4 tys. osób. Sprawy są umarzane najczęściej w sytuacji gdy cudzoziemiec opuścił Polskę przed wydaniem decyzji merytorycznej.

Z pomocy socjalnej Urzędu do Spraw Cudzoziemców korzysta obecnie 4,4 tys. osób. Wsparcie jest zapewniane podczas rozpatrywania wniosku uchodźczego i obejmuje m.in. zakwaterowanie, wyżywienie, opiekę zdrowotną oraz naukę języka polskiego. Cudzoziemcy mają do wyboru pobyt w ośrodku lub samodzielne utrzymanie się poza ośrodkami przy pomocy finansowej otrzymywanej od urzędu.

W celu usprawnienia komunikacji oraz przebiegu procedur, Urząd do Spraw Cudzoziemców uruchomił możliwość otrzymywania powiadomień SMS dla osób oczekujących na decyzję w sprawie ochrony międzynarodowej. Cudzoziemcy, którzy przekażą swoje numery telefonów mogą dostać informacje na pięciu etapach postępowania.

Ochrona czasowa

Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa zakłada natomiast nadanie numeru PESEL obywatelom Ukrainy oraz ich małżonkom i członkom najbliższej rodziny (w przypadku posiadania Karty Polaka). Osoby te uznaje się za korzystające z ochrony czasowej zgodnie z decyzją wykonawczą Rady UE stwierdzającą istnienie masowego napływu osób wysiedlonych z Ukrainy. Do końca września w Polsce zarejestrowano na tej podstawie prawie 1,4 mln obywateli Ukrainy i członków ich rodzin.

Ponadto, Urząd do Spraw Cudzoziemców wydał 1,2 tys. zaświadczeń o korzystaniu z ochrony czasowej przez osoby, których nie dotyczy ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa a należą do kategorii wysiedleńców wymienionych we wspomnianej decyzji wykonawczej Rady UE. Zaświadczenia otrzymali w większości obywatele Rosji (0,4 tys. osób) oraz Białorusi (0,2 tys. osób).

Czynsze za najem mieszkań w Warszawie niemal tak wysokie jak w Brukseli

Liczba rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych w sierpniu 2022 roku zmniejszyła się o 23% względem roku ubiegłego. Ceny ofertowe w ciągu ostatnich pięciu lat w siedmiu największych polskich miastach wzrosły o 66%, a wzrost czynszów osiągnął 45%. Jakie inne wnioski płyną z raportu „Mieszkaniówka na rozdrożu.

Ostatnie dwa lata minęły pod znakiem pandemii, wojny i galopującej inflacji, które znacząco wpłynęły na polską gospodarkę – w tym na polski rynek mieszkaniowy. Związane z tymi czynnikami podwyżki stóp procentowych, bardzo wysokie ceny materiałów budowlanych i wszechobecna niepewność, co do losów światowej gospodarki, to tylko niektóre wyzwania, z jakimi mierzą się deweloperzy, firmy budowlane, inwestorzy, a także osoby prywatne poszukujące mieszkań.

Ograniczenie możliwości zakupu mieszkań w połączeniu z napływem uchodźców z Ukrainy powodują, że popyt na mieszkania na wynajem w Polsce jest rekordowo wysoki. Taka sytuacja nie jest oczywiście wynikiem jedynie ostatnich zmian i wydarzeń na rynku. Pomimo bardzo dużej aktywności deweloperów i boomu w ostatnich latach, Polska boryka się ze strukturalnym niedoborem mieszkań i istnieje obawa, że deficyt ten będzie długotrwały i poważny – komentuje Katarzyna Lipka, Head of Consulting & Research, Cushman & Wakefield.

Rynek pierwotny wyhamował…

Zarówno wspomniany już czynnik – wysokie koszty materiałów budowlanych, jak i ograniczony dostęp do kredytów, spowodowały wstrzymanie nowo rozpoczynanych przez deweloperów inwestycji. Liczba rozpoczętych budów zmniejszyła się w sierpniu br. o 23% w porównaniu do roku 2021. Wobec sytuacji na rynku pierwotnym i spadku popytu u nabywców indywidualnych, dywersyfikacja działalności pomiędzy budowaniem na sprzedaż a budowaniem na wynajem może być atrakcyjna dla wielu deweloperów i pozwoli przetrwać im trudny czas.

W ciągu ostatnich pięciu lat ceny ofertowe na rynku pierwotnym w siedmiu największych miastach w Polsce wzrosły o 66%, a tylko w ciągu ostatniego roku zwiększyły się o 15% w ujęciu rok do roku. Spośród wszystkich największych polskich rynków mieszkaniowych (Gdańsk, Gdynia, Kraków, Łódź, Poznań, Warszawa i Wrocław) wzrostem w ostatnim roku najbardziej dotknięte zostały: Poznań o-21% oraz Gdańsk – o 20%. W następnych kwartałach spodziewane jest hamowanie i korekty cen.

…a czynsze najmu wzrosły w całej Europie

Czynsze najmu wzrosły w dwudziestu sześciu krajach UE. Zestawiając dane z sierpnia 2022 i 2015 roku można zauważyć, że tylko w Grecji odnotowano spadek o 7%. Ponad 40-procentowy wzrost zarejestrowano w sześciu badanych krajach, w tym w Polsce, gdzie sięgnął on 45 %. Średnia unijna wyniosła 10%.

Analizując nominalne ceny za najem mieszkania we wszystkich dwudziestu siedmiu stolicach UE można zaobserwować, że pod względem ich wysokości Warszawa plasuje się na szesnastym miejscu, zaraz za Brukselą i Pragą.

W Łodzi największy skok czynszów

Od 2015 do 2020 roku stawki najmu w Polsce znajdowały się w trendzie wzrostowym, a najwyższą dynamiką zmian charakteryzował się Gdańsk. W okresie pięciu ostatnich lat najwyższy procentowy wzrost średnich czynszów osiągnęła Łódź z wynikiem 55%. Na siedmiu największych polskich rynkach, w tym w aglomeracji katowickiej, w najmie jest obecnie ponad 8,5 tys. mieszkań w projektach PRS. Dodatkowo w najmie jest 545 jednostek w projektach colivingowych. Liczba ta stanowi 0,057% zasobu mieszkaniowego Polski.

Kim jest najemca poszukujący mieszkania w Polsce?

Na potrzeby raportu zlecono także kolejną edycję badania preferencji najemców. Na jego podstawie wiemy, że najemcy w Polsce to przede wszystkim młodzi dorośli – ponad połowa respondentów nie przekroczyła 34 roku życia. Aż 10% najemców nie ma żadnej pisemnej umowy najmu, a ponad połowa wszystkich ankietowanych przeznacza na najem do 2 000 zł miesięcznie. Aż 16% wszystkich badanych nie znalazło lokum na wynajem z uwagi na wysoki popyt na rynku mieszkaniowym.

Jak w tym wszystkim odnajduje się sektor PRS?

Zasilanie zasobu mieszkaniowego przez inwestorów instytucjonalnych oferujących mieszkania na wynajem może być w długim okresie jednym z rozwiązań palącego problemu, jakim jest deficyt mieszkań. Sektor PRS (Private Rented Sector) rozwija się w Polsce od 2014 roku, a w ciągu ostatnich 2-3 lat mogliśmy obserwować jego dynamiczny wzrost. Niemniej jednak mieszkania na wynajem będące własnością wyspecjalizowanych firm nadal stanowią jedynie niewielki ułamek całkowitego zasobu mieszkaniowego w naszym kraju. Mimo, że sektor ten boryka się z wieloma wyzwaniami, jego potencjał jest ogromny, co oprócz czynników podażowych, wiąże się również ze zmianą pokoleniową i ewolucją, jeśli chodzi o preferencje „własność vs. najem” oraz ekonomią współdzielenia – dodaje Katarzyna Lipka.

Bloober Team tworzy remake SILENT HILL 2

KONAMI, jeden z najważniejszych producentów i wydawców gier na świecie, podczas transmisji na żywo ogłosił powstanie remake’u kultowego SILENT HILL 2, którego producentem będzie polska spółka Bloober Team. Gra będzie wydana na PlayStation 5 oraz PC.

Praca z KONAMI to dla nas niesamowite wyróżnienie, zwłaszcza, że chodzi o
SILENT HILL 2 – przez wielu uważaną za najważniejszą grę w historii. To ona była dla mnie osobiście motywacją do rozpoczęcia pracy w tej branży. Pomimo upływu ponad 20 lat od premiery, do dziś w wielu kwestiach jest wyznacznikiem tego, jak powinna wyglądać imersyjna rozgrywka. Fakt, że pracujemy z tym tytułem pokazuje nasze aspiracje – zbudowania pozycji Bloober Team jako lidera gatunku horror –
komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team.

SILENT HILL 2 to psychologiczny horror z 2001 roku, którego twórcą jest KONAMI. To właśnie ta część, pomimo wielu kolejnych odsłon serii, uznawana jest za najlepszą grę horror w historii. Jej głównym bohaterem jest James Sunderland, który nieoczekiwanie otrzymuje list od zmarłej żony, proszącej go o spotkanie w tytułowym miasteczku. Chcąc poznać prawdę udaje się do SILENT HILL.

– Przed nami największy projekt w historii Bloober Team. To kultowa produkcja, o której remake’u fani dyskutują od wielu lat. Z ogromnym szacunkiem podchodzimy do oryginalnej wersji – chcemy zachować jej klimat, historię, a przede wszystkim odtworzyć romantyczną wizję tego, jak większość graczy ją pamięta, ale w sposób atrakcyjny dla współczesnych odbiorców – kontynuuje Babieno.

W zachowaniu oryginalnego klimatu ze studiem współpracuje Akira Yamaoka, muzyk i kompozytor, który stworzył ścieżkę dźwiękową do klasycznych odsłon serii SILENT HILL. Współpracował on już wcześniej z Bloober Team, gdy razem z Arkadiuszem Reikowskim skomponował muzykę do The Medium. Fani gier mogli usłyszeć o nim również przy okazji tegorocznej premiery Netflixowego Cyberpunk: Edgerunners. W produkcji bierze udział również Masahiro Ito, autor konceptów, który brał udział w tworzeniu oryginalnej serii SILENT HILL.

Wczoraj w nocy naszego czasu KONAMI zorganizowało specjalną transmisję, na której japońska firma poinformowała również o trzech nowych grach w tym samym uniwersum: SILENT HILLl Townfall, Ascension i f. Przy zapowiedzi SILENT HILL 2 od Bloober Team po raz pierwszy pokazano zwiastun nadchodzącej gry.

Nowe cykliczne maksima dolara i kilkunastoletnie szczyty rentowności obligacji skarbowych USA

Korygując wzrosty z kilku ostatnich sesji lekko spadły wczoraj główne indeksu rynku akcji w USA (S&P 500 -0,67 proc., DJIA –0,33 proc., Nasdaq Composite -0,85 proc.). Na rynkach Azji i Oceanii brak było dziś dominującej tendencji. Najsilniejszy wzrost – o 1,58 proc. – notował indonezyjski JCI, najsilniej – o 1,44 proc. – spadał Hang Seng. Ten ostatni indeks znalazł się na najniższym poziomie od maja 2009. Najniżej od prawie 2 lat był dziś tajwański TAIEX.

Europejskie rynki akcji otwierały czwartkową sesję przeważnie spadkami (DAX -0,75 proc., CAC 40 +0,08 proc.).

WIG-20 po początkowym spadku był ok. godz. 9:50 na niewielkim plusie (+0,17 proc.). Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś kursy akcji PGE, PGNiG i PKN Orlen. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Ciech, Tauron, ENEA, Data Walk oraz Neuca. Swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś WIG-Energetyka, WIG-Informatyka i WIG-Paliwa.

Rentowność 2-letnich obligacji skarbowych USA była dziś najwyżej od sierpnia 2007 (4,599 proc.). Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych była dziś najwyżej od czerwca 2008 (4,167 proc.). Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych była dziś najwyżej od sierpnia 2011 (4,156 proc.). Nowy cyklicznych maksimów dotknęły dziś również 10-latki rządów Korei Południowej, Nowej Zelandii oraz Singapuru. W Europie również nowe cykliczne maksima – zwykle najwyższe od dekady – osiągały rentowność większości krajów strefy euro.

Cena kontraktów na gaz ziemny na rynku w Holandii był wczoraj najniżej od końca czerwca (-3,56 proc.). Kontrakty na gaz w Wielkiej Brytanii po spadku o nieco ponad 6 proc. były wczoraj najtańsze od ostatniej dekady lipca. Kontrakty na gaz ziemny w USA dotarły wczoraj do poziomu minimum z przełomu czerwca i lipca, a dziś rano lekko odbijały w górę (+1,57 proc. ok. godz. 9:20). Lekko drożały dziś rano kontrakty na ropę naftową (WTI +1,44 proc., Brent +0,93 proc. ok. godz. 9:20). Na ICE najtańsza od roku była wczoraj kawa, zaś najniższe od 1,5 roku ceny notowały kontrakty na bawełnę. Najwyżej od końca 2016 roku były wczoraj na ICE ceny kontraktów na sok pomarańczowy.

Kurs USD względem chińskiego juana zaliczył dziś swój najwyższy poziom od stycznia 2008. Amerykański dolara osiągnął dziś również swe nowe cykliczne maksima względem indyjskiej rupii, japońskiego jena, malezyjskiego ringgita, tajlandzkiego batha oraz tajwańskiego dolara. W przypadku walut Indii i Malezji były to najwyższego poziomy w historii. Kurs USD/JPY był dziś najwyżej od 1990 roku. Kurs EUR/USD wrócił wczoraj poniżej poziomu 0,98, a dziś rano wykazywał niewielką zmianę (+0,04 proc. ok. godz. 9:10).

Polski złoty minimalnie słabł dziś rano (EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN +0,05 proc. ok. godz. 9:10).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara zszedł dziś w nocy poniżej 19000 USD, ale później powrócił ponad ten poziom spadając ok. godz. 9:00 o 0,36 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Oziębienie w światowej gospodarce – Barometer Coface Q3 2022

Rysujące się perspektywy są ponure, a do takiego stanu rzeczy – poza skutkami wojny w Ukrainie – przyczyniają się globalne zacieśnianie polityki monetarnej i liczne ograniczenia w chińskim rozwoju gospodarczym. W ujęciu krótkoterminowym wydaje się, że gospodarka przechodzi w stan „stagflacji”, oznaczający współistnienie niemal zerowego wzrostu gospodarczego i szybko rosnących cen. Tymczasem prawdopodobieństwo wystąpienia globalnej recesji staje się coraz wyraźniejsze.

W takiej sytuacji Coface dokonuje zasadniczej korekty w dół swoich prognoz wzrostu PKB oraz ocen poszczególnych krajów i sektorów. 

Po obniżkach oceny 19 krajów w II kwartale obecnie nastąpiła rewizja w dla ośmiu państw, w tym Włoch, Danii, Szwajcarii, Egiptu i Chile.

49 obniżek ocen sektorowych w różnych regionach geograficznych wskazuje na wyraźne pogorszenie warunków w branżach uzależnionych od cyklów gospodarczych, takich jak budownictwo, przemysł metalowy i przetwórstwa drewna.

Do Europy nadciąga zima i recesja

Zmaterializowała się większość zagrożeń wymienionych w naszych poprzednich publikacjach: kryzys energetyczny w Europie, utrzymująca się inflacja i agresywne zacieśnianie polityki monetarnej. W efekcie tego grupa Coface znacznie obniżyła swoje prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego na świecie w 2023 r.: powinien on wynieść poniżej 2%, podobnie jak w latach 2001, 2008, 2009 i 2020.

Chociaż prognozy wzrostu skorygowaliśmy w dół dla wszystkich regionów na świecie, to Europa jest obszarem, którego perspektywy zarysowały się w najciemniejszych barwach. Wynika to z recesji, która tej zimy wydaje się nieunikniona we wszystkich głównych gospodarkach. Kryzys energetyczny istotnie się nasila, a Stary Kontynent przygotowuje się do „wymuszonego” otrzeźwienia. Niezależnie od tego, czy przyjmie ono formę „dobrowolnej” redukcji (zawieszenie działalności, która stała się nieopłacalna ze względu na koszty energii), czy też reglamentacji wprowadzonej przez rządy, zmniejszone zużycie energii niechybnie przełoży się na niższą produkcję i spadek PKB. Skala tego spadku będzie w dużej mierze uzależniona od warunków atmosferycznych panujących tej zimy, a krajem, który w pierwszej kolejności go doświadczy, będą Niemcy, czołowa potęga przemysłowa kontynentu.

W związku z tym większość naszych obniżek oceny ryzyka dla poszczególnych krajów w tym kwartale ponownie dotyczy gospodarek europejskich. Coface koryguje w dół 6 kolejnych ocen, zwłaszcza w przypadku 3 krajów, dla których ryzyko do tej pory nadal uznawane było za bardzo niskie: Danii, Szwajcarii i Luksemburga. Jedynie Norwegia, będąc producentem gazu, możne wciąż cieszyć się najlepszą oceną ryzyka.

W obliczu utrzymujących się na świecie wysokich cen energii prawie połowa z 49 obniżek ocen sektorowych dotyczy branż energochłonnych, takich jak przemysł chemiczny, papierowy i metalowy. Jednak w odróżnieniu od poprzedniego kwartału, kiedy większość z nich dotyczyła Europy, tym razem obniżyliśmy oceny tych sektorów również dla większości gospodarek azjatyckich i np. także dla RPA.

Banki centralne zaostrzają walkę z uporczywą inflacją

Ostatnie miesiące potwierdziły zjawisko utrzymującej się wysokiej inflacji, która coraz szerzej rozlewa się po gospodarkach rozwiniętych i wschodzących.

W takim otoczeniu główne banki centralne kontynuują swoją zdecydowaną politykę i większość z nich powróciła do poziomów podstawowych stóp procentowych, z jakimi nie mieliśmy do czynienia w ostatniej dekadzie. Przykładowo tego lata System Rezerwy Federalnej (Fed) podniósł podstawową stopę procentową 3 razy z rzędu o 75 punktów bazowych. Tak intensywne działania prowadzą do zwiększonego zacieśniania polityki monetarnej innych krajach – zwłaszcza wschodzących – w celu powstrzymania deprecjacji ich walut względem USD.

Jeśli takie zacieśnianie warunków monetarnych i finansowych byłoby kontynuowane w obecnym tempie, w oczywisty sposób spowoduje to zagrożenie dla globalnego wzrostu i stabilności finansowej.

Trzy banki centralne krajów wschodzących (Rosji, Turcji i Chin) nadal prowadzą przeciwstawną politykę monetarną. Chińskie władze monetarne obniżyły niektóre z referencyjnych stóp procentowych, aby wspomóc aktywność w odpowiedzi na wyniki potwierdzające ostre spowolnienie gospodarcze. Na sytuację w kraju nadal wpływa strategia zero-COVID, dotkliwa susza, której Chińczycy doświadczyli tego lata, oraz kryzys w sektorze nieruchomości.  Do spadku wzrostu gospodarczego Chin w roku 2022 (3,2%) i 2023 (4,0%) znacznie poniżej standardów znanych z ostatnich dekad w szczególności przyczynią się kłopoty sektora nieruchomości, który wg szacunków odpowiada za 30% chińskiego PKB. To z kolei przełoży się na silne spowolnienie w całej gospodarce.

Powszechne zacieśnianie polityki monetarnej wyraźnie osłabia perspektywy dla światowego sektora budowlanego. Ceny metali przemysłowych i drewna w ostatnich miesiącach stale spadają i od początku roku obniżyły się odpowiednio o 20% i 60%, co skłoniło Coface do obniżenia oceny tych sektorów w kilku obszarach geograficznych.

Uwaga! Sprzeczne cele polityki fiskalnej i monetarnej

Podczas gdy banki centralne są zdeterminowane, aby walczyć z inflacją za pomocą „wszelkich dostępnych środków”, wiele z nich staje w obliczu konfliktu celów w związku z polityką fiskalną realizowaną przez ich kraj/region. Rządy krajowe, walcząc z osłabieniem aktywności gospodarczej, w istocie zwielokrotniły środki przeznaczone na wspieranie siły nabywczej gospodarstw domowych i przepływów pieniężnych przedsiębiorstw. Efektem tych działań będzie potencjalnie wybuchowa mieszanka dla finansów publicznych: pogłębiający się deficyt publiczny i gwałtownie rosnące koszty finansowania.COFACE BAROMETR

Sąd może nakazać zniszczenie produktów, również oryginalnych. Sprawa Procter & Gamble i Perfumesco.pl.

W dniu 13 października br. zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie toczącej się pomiędzy Procter & Gamble i Perfumesco.pl

Polska firma Perfumesco.pl wprowadzała do obrotu oryginalne produkty, m.in. perfumy marki Hugo Boss. W celu testowania produktów przez klientów Procter & Gamble udostępnia nieodpłatne próbki towarów (tzw. testery). Pomimo oznaczania produktów informacją „nie do sprzedaży” Perfumesco.pl wprowadzało je do sprzedaży. Dodatkowo Perfumesco.pl sprzedawało oryginalne produkty, nieprzeznaczone jednak na rynek europejski, w ramach importu równoległego.

W 2016 r. Procter & Gamble uzyskał postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia. Na jego podstawie komornik dokonał zajęcia perfum i innych oryginalnych produktów oznaczanych znakiem towarowym Hugo Boss. Wyrokiem z 26 czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zobowiązał Perfumesco.pl m.in. do zniszczenia próbek, które – przypomnijmy – były produktami oryginalnymi, a nie podróbkami. Warto przypomnieć, że polska ustawa Prawo własności przemysłowej, w art. 286 wyraźnie wskazuje, iż sąd może orzec o wycofaniu z obrotu, przyznaniu sumy pieniężnej na rzecz uprawnionego, a także o zniszczeniu produktów „bezprawnie wytworzonych lub oznaczonych”, nie zaś produktów oryginalnych.

Polska ustawa PWP niezgodna z Dyrektywą 2004/48?

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który wobec wątpliwości związanych z treścią art. 286 ustawy Prawo własności przemysłowego, zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym – czy polski przepis w tym zakresie jest sprzeczny z art. 10 dyrektywy 2004/48 dotyczącej egzekwowania praw własności przemysłowej i czy w konsekwencji można nakazać zniszczenie towarów, które nie są podróbkami.

Warto przypomnieć, że dotychczas przedsiębiorca, którego prawa zostały naruszone, mógł oczekiwać jedynie nakazania wycofania lub zniszczenia produktów będących podróbkami produktów oryginalnych. Odpowiadając na pytanie polskiego Sądu Najwyższego, TSUE uznał, że państwa członkowskie nie mogą ograniczać środków wskazanych w dyrektywie. W konsekwencji krajowe sądy mogą orzekać o zniszczeniu również w zakresie produktów oryginalnych, wprowadzanych do obrotu w sposób wadliwy, z naruszeniem praw własności przemysłowej.

W tle ponownie spór o niezawisłe i bezstronne sądy

Wyrok TSUE dotyczył także zagadnienia pobocznego, aczkolwiek niezwykle interesującego i aktualnego. Jedna ze stron argumentowała, iż skład Sądu Najwyższego został ustalony wadliwie i tym samym nie był on właściwym organem (tj. sądem w rozumieniu art. 267 TFUE) uprawnionym do skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE. Odnosząc się do tego zarzutu Trybunał orzekł, iż Sąd Najwyższy należy do struktury polskiego sądownictwa powszechnego i w tej konkretnej sprawie należy domniemywać, że spełnia on wymogi, niezależnie od tego, w jakim konkretnie składzie sędziowskim orzeka. TSUE podkreślił jednak, że z owego domniemania nie można wywodzić twierdzenia, że warunki powołania sędziów wchodzących w skład sądu (kierującego pytanie prejudycjalne) zawsze będą pozwalały na przyjęcie, że spełnione są gwarancje dostępu do niezawisłego i bezstronnego sądu. Co więcej, domniemanie to zostanie obalone wobec prawomocnego orzeczenia sądu krajowego lub międzynarodowego uznającego, iż sędziowie orzekający w ramach składu odsyłającego nie są niezawiśli i bezstronni, a sąd nie został ustanowiony na mocy ustawy. TSUE podkreślił jednak, że w tej konkretnej sprawie nie przedstawiono żadnego dowodu na obalenie w/w domniemania.

Autor: Rzecznik Patentowy – Maciej Priebe, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Firmy już teraz planują wykorzystanie technologii przyszłości – skuteczne organizacje będą cyfrowe

Firmy czerpią korzyści z transformacji cyfrowej, pomimo obecnej bezprecedensowej zmienności na rynku. Aż 99% ankietowanych globalnie liderów stwierdziło, że rewolucja cyfrowa poprawiła wydajność i rentowność ich organizacji w ciągu ostatnich dwóch lat – wynika z raportu „KPMG global tech report 2022”, w którym wzięło udział ponad 2200 liderów technologicznych i ekspertów branżowych. Jednocześnie respondenci wśród wyzwań, które ograniczają wykorzystywanie innowacyjnych technologii, wskazali przede wszystkim brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników oraz kwestie związane z zapewnieniem cyberbezpieczeństwa.

Zdaniem większości respondentów cyfrowa transformacja otwiera przed firmami nowe możliwości. Jednocześnie 66% liderów technologicznych uważa, że ich organizacje są skuteczne lub bardzo skuteczne w wykorzystywaniu technologii do rozwoju strategii biznesowych firmy. Przekonanie to jest dodatkowo wspierane przez wysoki zwrot z inwestycji w technologie. 99% respondentów odnotowało pozytywny wpływ transformacji cyfrowej na rentowność lub wydajność w ciągu ostatnich 24 miesięcy, a znaczna liczba odnotowuje również duże zyski. Więcej niż jeden na pięciu respondentów (21% wskazań) twierdzi, że ich wysiłki w implementację innowacyjnych technologii przyniosły wzrost rentowności lub wydajności o 11% lub więcej. Jednocześnie te zaawansowane cyfrowo organizacje są o 5 punktów procentowych bardziej skłonne do przyjęcia proaktywnego podejścia do realizacji strategii transformacji cyfrowej.

Firmy już planują wykorzystanie najnowszych technologii m.in. metawersum, NFT i Web3

Organizacje biorące udział w badaniu KPMG są gotowe do dokonania poważnych inwestycji w nowe technologie i transformację cyfrową, pomimo wymagających warunków operacyjnych. Średnio 6 na 10 respondentów deklaruje, że w ciągu 2 lat skorzysta z nowo powstających platform, w tym metawersum, niewymienialnych tokenów kryptowalutowych (NFT), internetu kolejnej generacji Web3, komputerów kwantowych, wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości.

Z przeprowadzonego badania wynika, że 2024 rok będzie kluczowym kamieniem milowym dla adopcji nowych technologii. 62% respondentów deklaruje zamiar inwestycji w Web3, 58% w metawersum, a 37% zamierza dokonać inwestycji w obie te technologie. Jednocześnie większość badanych respondentów (65%) wciąż się waha i przyznaje, że czeka z inwestycjami na podobny ruch ze strony swojej bezpośredniej konkurencji. W ciągu najbliższych 2 lat nastąpi rewolucja w zakresie wyłaniających się technologii. Biegłość w nowych i wyłaniających się technologiach będzie miała kluczowe znaczenie dla obrony i umacniania pozycji rynkowej poprzez budowanie odpornego na dynamicznie zmieniające się otoczenie biznesu – mówi dr Grzegorz W. Cimochowski, Partner i Szef Działu Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Organizacje przenoszą się do chmury

Raport KPMG wskazuje na wysoki stopień adopcji chmury. Z badania wynika, że 88% zarządzających obszarem technologicznym w firmach zadeklarowało, że są zaawansowani we wdrożeniu technologii chmurowych, z czego 73% migruje strategiczne obszary do chmury, a 15% twierdzi, że zakończyło już migrację i poszukuje możliwości optymalizacji swoich systemów. Jednak pomimo pozytywnego tempa wdrożeń chmury, 67% firm przyznało, że nie osiągnęło jeszcze znaczącego zysku z inwestycji w chmurę i skupia się teraz na optymalizacji i modernizacji. Jednocześnie blisko połowa firm biorących udział w badaniu podkreśla, że podstawowym czynnikiem wpływającym na podjęcie decyzji o inwestowaniu w transformację cyfrową jest potrzeba koncentracji na budowaniu pozytywnych doświadczeń klientów.firmy przechorzą do chmury

Firmy przyznają, że największe korzyści z programów cyfrowej transformacji osiągają w obszarze marketingu, obsługi klienta oraz sprzedaży. Warto jednak zaznaczyć, że chociaż firmy przyspieszają przejście do chmury i oceniają ten proces pozytywnie, to pełne wykorzystanie cyfrowych możliwości będzie wymagało przede wszystkim zmian wewnątrz organizacji i przyjęcia kultury organizacyjnej zorientowanej na ciągłe innowacje i nieustanne dążenie do poprawy relacji z klientami, pracownikami i innymi interesariuszami – mówi dr Grzegorz W. Cimochowski, Partner i Szef Działu Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników i cyberbezpieczeństwo przeszkodą w cyfrowej rewolucji

W dzisiejszych czasach, kiedy narzędzia cyfrowe są obecne w niemal wszystkich aspektach działalności biznesowej, organizacje coraz częściej potrzebują pracowników, którzy łączą wiedzę z zakresu biznesu z umiejętnościami cyfrowymi. Dla wielu z nich wyzwaniem okazuje się znalezienie osób, które posiadają wiedzę techniczną i rozumieją mechanizmy biznesowe, aby wdrożyć narzędzia cyfrowe w odpowiedni sposób. 44% respondentów twierdzi, że brak odpowiednich kwalifikacji pracowników jest największym wyzwaniem, z którym muszą się zmierzyć przy wdrażaniu nowych technologii cyfrowych, a 30% twierdzi, że wyzwaniem są wysokie koszty związane z pozyskaniem pracowników o niezbędnych umiejętnościach. Dodatkowo sytuację pogarszają ograniczone budżety. Deficyt środków na szkolenie pracowników i ich rekrutację ma znaczący wpływ na przedsiębiorstwa – utrudnia wdrażanie nowych rozwiązań informatycznych, przyspieszenie adopcji chmury i inicjatyw związanych z cyberbezpieczeństwem.

Zespoły zajmujące się cyberbezpieczeństwem znajdują się pod presją, aby nadążyć za ewoluującymi zagrożeniami, a niedobór pracowników i brak wystarczających budżetów skutecznie ogranicza możliwości firm w zakresie budowania odpowiedniego poziomu cyberbezpieczeństwa. Jest to wyzwanie, na które od wielu lat wskazuje nasz raport pt. „Barometr cyberbezpieczeństwa w Polsce”. W tegorocznej edycji po raz kolejny zdaniem 64% firm w Polsce brak wykwalifikowanych pracowników jest największą barierą w budowaniu bezpieczeństwa IT. Rozwiązaniem jest korzystanie z zarządzanych usług IT tzw. manager services świadczonych przez duże globalne organizacje, które dzięki skali mogą świadczyć usługi na najwyższym poziomie po atrakcyjnej cenie – mówi dr Grzegorz W. Cimochowski, Partner i Szef Działu Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Od 2018 r. podwoiła się liczba firm wdrażających automatyzację na dużą skalę

Usprawnienie procesów operacyjnych czy redukcja kosztów związanych z działalnością o jedną trzecią w ciągu najbliższych trzech lat – to tylko niektóre z korzyści wskazywanych przez uczestników badania Automation with intelligence, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte. Coraz powszechniej obserwowanym wśród przedsiębiorstw trendem jest odchodzenie od automatyzacji poszczególnych zadań na rzecz robotyzacji całych procesów. Wymaga to jednak odpowiednich działań w obszarze strategii oraz inwestycji w infrastrukturę IT.

Gdy w 2015 r. Deloitte opublikował pierwszą edycję raportu o automatyzacji procesów w firmach, zaledwie 13 proc. respondentów planowało wówczas podjęcie jakichkolwiek działań w tym kierunku. Siedem lat później rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Już 74 proc. przedsiębiorstw biorących udział w najnowszej edycji badania przyznało, że wdraża rozwiązania mające na celu automatyzację powtarzalnych procesów biznesowych. Pięć na dziesięć organizacji stosuje techniki cyfrowego rozpoznawania postaci, a 46 proc. badanych rozważa rozpoczęcie korzystania z narzędzi opartych o sztuczną inteligencję.

– Firmy, które chcą rywalizować o klienta, muszą przynajmniej w minimalnym stopniu zautomatyzować sposób swojego funkcjonowania. Ci, którzy jako pierwsi zdecydowali się na wdrożenie inteligentnych rozwiązań technologicznych, dzisiaj odnotowują wymierne korzyści, o czym świadczy redukcja kosztów o 32 proc. wśród firm, które wyszły poza strefę programów pilotażowych. To wzrost o 8 punktów procentowych w ciągu jednego roku – mówi Oskar Machoń, manager, AI & Data, Deloitte.

Trudności z automatyzacją na szeroką skalę

Tak jak w ubiegłych latach największą barierą dla dalszej inteligentnej automatyzacji pozostaje rozdrobnienie procesów w organizacjach. W odróżnieniu od poprzednich odsłon badania, kiedy drugim największym wyzwaniem był brak gotowości działów IT do dalszej automatyzacji, w ostatniej edycji ankiety jedną z najczęściej wskazywanych trudności stał się brak jasnej wizji co do jej roli. Chociaż pandemia COVID-19 skłoniła 85 proc. przedsiębiorców do przemyślenia sposobu organizacji pracy, to wciąż wiele podmiotów ma sporo do nadrobienia. Chodzi nie tylko o obszar planowania długofalowego, ale również konieczność unowocześnienia infrastruktury firmowej. Braki w sprzęcie są bowiem trzecią najpowszechniejszą przeszkodą w dalszej automatyzacji. Nie bez znaczenia pozostaje także opór pracowników związany np. z robotyzacją produkcji.

Na pewnym etapie rozwoju, inwestycje w sprzęt i nowoczesne narzędzia do analizy danych są niezbędne do prowadzenia tego procesu na większą skalę. Kluczową kwestią jest także skierowana do pracowników komunikacja podkreślająca ich rolę w firmie oraz jasno tłumacząca, w jakim celu prowadzone są działania z zakresu automatyzacji. To pozwoli nie tylko wzmocnić ich zaufanie, ale także ograniczyć obawy przed np. redukcją zatrudnienia. Skuteczność takich działań znajduje odzwierciedlenie w zgromadzonych w ramach badania danych. W bardziej zautomatyzowanych organizacjach odsetek zwolenników tego rodzaju transformacji wynosi 52 proc. – o prawie 20 punktów procentowych więcej niż u mniej zaawansowanych w tej dziedzinie przedsiębiorstw – mówi Paweł Zarudzki, dyrektor, lider Robotic & Cognitive Automation, Deloitte.

W kierunku kompleksowych wdrożeń

Jak wynika z raportu, najbardziej rozwinięte w obszarze inteligentnej automatyzacji podmioty dążyły do wprowadzenia jej dla całości danego procesu (end – to – end automation) zamiast pojedynczego zadania (task automation). 92 proc. firm będących na etapie implementacji lub skalowania inteligentnej automatyzacji potwierdziło, że już teraz wdraża rozwiązania holistyczne (44 proc.) lub planuje to zrobić w ciągu najbliższych trzech lat (48 proc.). Głównymi zaletami są bowiem uproszczenie procesów biznesowych, zwiększenie możliwości i zakresu automatyzacji działań.

– W najbliższych latach będziemy obserwować dążenie do kompleksowej robotyzacji procesów. Należy jednak zaznaczyć, że tworzy to ryzyko podejścia, że im więcej zastosowanych technologii, tym lepiej dla przedsiębiorstwa. Każde rozwiązanie powinno współgrać nie tylko z innymi systemami, ale również stanowić część większego planu działania. Z tego względu w najbliższych latach działy IT firm będą odgrywać jeszcze ważniejszą rolę niż dotychczas. To do ich zadań będzie należeć bowiem dobór i wdrożenie właściwych rozwiązań, współgrających z biznesową strategią firmy organizacji – mówi Wojciech Sygnowski, partner, lider obszaru Artificial Intelligence & Data, Deloitte.

O badaniu

Badanie „Automation with intelligence” przeprowadzono wśród 479 menadżerów z 35 krajów i różnych branż. Wśród uczestników byli dyrektorzy automatyzacji, dyrektorzy operacyjni, liderzy departamentów usług wspólnych, dyrektorzy działów zasobów ludzkich oraz szefowie centów obsługi klienta. Firma Deloitte przeprowadziła również serię pogłębionych wywiadów telefonicznych z klientami i ekspertami ds. automatyzacji, aby zebrać ich doświadczenia dotyczące automatyzacji.

Sprzedaż pożyczek we wrześniu 2022 r.

We wrześniu 2022 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 301,8 tys. nowych pożyczek o wartości 755 mln zł. We wrześniu 2022 r., w porównaniu do września 2021 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o (+14,1%). Natomiast w ujęciu liczbowym udzielono o (+11,8%) pożyczek więcej.

Średnia wartość nowo udzielonej we wrześniu 2022 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 2 277 zł i była o 0,6% wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej we wrześniu 2021 r.

We wrześniu 2022 r. nowo udzielone pożyczki ze wszystkich przedziałów kwotowych, i to zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym, odnotowały dodatnie dynamiki. Najwyższe dodatnie dynamiki w porównaniu do września 2021 r. w ujęciu zarówno liczbowym jak i wartościowym odnotowały pożyczki z przedziału od 3-5 tys. zł odpowiednio (+17,7%) i (+19,1%).

We wrześniu 2022 r. 41,6% wartości nowo udzielonych pożyczek firmy pożyczkowe przyznały na kwoty powyżej 5 tys. zł, które w ujęciu liczbowym stanowiły 10,4% udzielonych pożyczek. W ujęciu liczbowym dominowały pożyczki do kwoty 1 tys. zł, które stanowiły 44,3% liczby udzielonego finansowania. W ujęciu wartościowym pożyczki na kwoty do 1 tys. zł miały jedynie 9,9% udział w sprzedaży.

Motywacje Polaków do szukania pracy

Wyzwania gospodarcze nie powstrzymują Polaków przed zmianą pracy. Aż 38% uczestników najnowszego badania Pracuj.pl aktywnie poszukuje nowego pracodawcy. Mogą oni wybierać spośród  dużej liczby ofert zatrudnienia. W III kwartale 2022 r. w serwisie opublikowano 269 tysięcy ogłoszeń. Największą mobilnością zawodową charakteryzują się najmłodsi Polacy. Zarobki pozostają główną motywacją do zmiany pracy w czasach wysokiej inflacji, natomiast rzadziej niż wcześniej utrzymują talenty w obecnych miejscach zatrudnienia. Coraz ważniejszą zachętą do rekrutacji staje się możliwość pracy zdalnej.

Wybrane ustalenia:

  • Obecna aktywność pracodawców utrzymuje stabilny, wysoki poziom.
  • 31% Polaków zmieniło pracę w ciągu ostatnich dwóch lat.
  • 8 na 10 badanych jest otwartych na nowe oferty zatrudnienia.
  • 57% osób szukających nowej pracy motywuje to niskimi zarobkami.
  • Przebranżowienie i chęć pracy zdalnej to rosnące motywacje do zmiany.

W poszukiwaniu zmiany

Sytuacja na rynku pracy w ostatnich miesiącach sprawia, że pracownicy i pracodawcy nauczyli się funkcjonować w warunkach ciągłej zmiany. Rosnącej inflacji, niepewności gospodarczej, dyskusjom o cenach energii czy niepokojącym wydarzeniom międzynarodowym towarzyszy jednocześnie wciąż intensywne poszukiwanie nowych kadr. Obecna skala rekrutacji utrzymuje się na wysokim poziomie, który jeszcze kilka lat temu byłby trudny do przewidzenia.

W III kwartale 2022 roku w Pracuj.pl zamieszczono 269 tysięcy ofert pracy. Minione trzy miesiące potwierdzają, że skala rekrutacji w Polsce ustabilizowała się i utrzymuje się na wysokim poziomie. Pracodawcy poszukiwali o 2% więcej pracowników, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Jednocześnie nastąpił wzrost o 76% w stosunku do III kwartału 2020 roku, w którym pracodawcy odmrażali rekrutacje po pierwszej fali pandemii COVID-19.

O tym, jak faktycznie mocny jest ten trend, niewątpliwie będą świadczyć nadchodzące miesiące. Jednak dziś wciąż widoczne jest duże zaangażowanie rekrutacyjne zarówno wśród pracodawców, jak i pracowników. Motywacje Polaków do poszukiwania pracy stale jednak ewoluują. By przekonać się, jakie postawy wobec kariery i zmiany zawodowej przyjmują potencjalni kandydaci, eksperci Pracuj.pl przygotowali badanie „Praca w czasach zmian”. Przeprowadzone zostało ono na reprezentatywnej grupie 2110 Polaków we wrześniu 2022 roku. W najnowszej odsłonie badania prezentujemy ich postawy wobec zmiany pracy.

Młodzi najbardziej mobilni

Na rynku pracy aktywni są nie tylko pracodawcy. Podobnie, jak na koniec I kwartału 2022 roku, aż jedna trzecia pracujących Polaków uczestniczących w badaniu Pracuj.pl deklarowała zmianę pracy w ciągu ostatnich dwóch lat. Co piąty z nich zrobił to natomiast w ciągu ostatniego roku.

Na częstotliwość zmiany pracy wpływa oczywiście wiek respondentów. Zdecydowanie najczęściej robią to najmłodsi uczestnicy rynku pracy. Pracodawcę w ciągu 12 miesięcy od badania zmieniło aż 58% badanych z Generacji Z (18-24 lata). Dla porównania, na podobny krok w trakcie 12 minionych miesięcy zdecydowało się 23% osób z Generacji Y (25-34 lata), 14% z grupy wiekowej 35-44 oraz 9% powyżej 45. roku życia. Odwrotna tendencja dotyczy osób pracujących powyżej 10 lat w obecnym miejscu. Do tej grupy należy tylko 5% badanych z Generacji Y, 29% w wieku 34-44 lat oraz 49% najstarszych uczestników rynku pracy (45+).

Duży potencjał mobilności

Dane Pracuj.pl pokazują jednak, że potencjał mobilności zawodowej jest jeszcze wyższy, a chętnych do pozytywnej zmiany w karierze nie brakuje. Aż blisko 4 na 10 Polaków badanych przez Pracuj.pl deklaruje, że obecnie aktywnie rozgląda się za nowym miejscem zatrudnienia. Wyraźnie największą aktywnością wykazują się najmłodsi uczestnicy rynku pracy z Generacji Z. Przeglądanie ofert deklaruje 52% grupy wiekowej 18-24. Duże zainteresowanie zmianą pracodawcy deklarują także Polacy w wieku 25-34 lat (46%) oraz 35-44 lat (45%). Rzadziej za pracą proaktywnie rozglądają się Polacy powyżej 45. roku życia (25%).

Niezależnie od wieku, Polacy utrzymują dużą otwartość na otrzymanie nowej, atrakcyjnej oferty pracy. Gotowość na taką propozycję deklaruje ponad 8 na 10 Polaków. Mimo utrzymującej się od wielu miesięcy skomplikowanej sytuacji gospodarczej, pracownicy są więc gotowi spróbować swoich szans w kolejnym miejscu, dającym nowe możliwości rozwoju kariery.

Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy są mocno aktywni na rynku pracy mimo stale zmieniającej się sytuacji. Pewne niepokoje mogą być podsycane przez wysoką inflację, zawirowania gospodarcze, okoliczności geopolityczne. Jednak porównując dane z ostatnich lat dostrzegamy, że skala poszukiwań pracowników w Polsce w tym czasie znacznie wzrosła, a w ostatnich dwóch kwartałach ustabilizowała się na wysokim poziomie. Najbliższe miesiące, choć trudne dla firm, mogą być paradoksalnie dobrym czasem na poszukiwanie talentów, bo wielu uzdolnionych Polaków chce odejść z obecnych miejsc zatrudnienia. Szukają pracy, która zapewni im lepsze warunki i perspektywy w przyszłości. Firmy, które ich przyciągną, mogą wiele zyskać — komentuje Agnieszka Bieniak, Dyrektorka HR w Grupie Pracuj.

Motywacje: pensja, przebranżowienie i praca zdalna

Ważnym elementem wspomnianych zmian gospodarczych w Polsce jest oczywiście utrzymująca się wysoka inflacja. Spadek wartości pieniądza niewątpliwie wpływa na to, że nadal najważniejszą motywacją do zmiany pracy pozostają wyższe zarobki. Wśród osób aktywnie rozglądających się za nowym miejscem zatrudnienia aż 57% jako kluczowy powód wskazuje chęć podwyższenia otrzymywanego wynagrodzenia. Podobnie jak w ostatnich latach, w czołówce motywacji znajdują się także lepsze możliwości rozwoju oraz chęć bycia docenionym przez pracodawcę.

Ciekawą tendencję zaobserwować można natomiast w kontekście osób, które motywują plany zmiany pracodawcy chęcią zmiany branży lub specjalizacji. Przekwalifikowanie się z badania na badanie zdaje się być coraz częściej przytaczaną przyczyną poszukiwania pracy. Jeszcze w październiku 2021 roku wskazywało je 16% respondentów przeglądających oferty zatrudnienia. Obecnie jest to więcej niż co piąty respondent (21%).

Innym czynnikiem o rosnącym znaczeniu, na który powołują się poszukujący pracy, jest chęć wykonywania obowiązków w modelu zdalnym. Jeszcze w marcu 2022 roku na ten aspekt zwracało uwagę tylko 9% respondentów z tej grupy. Obecnie jest to już 14% badanych.

Osoby poszukujące nowego pracodawcy coraz częściej robią to w reakcji na dynamiczne wydarzenia na rynku pracy, często zmieniające sytuację z kwartału na kwartał. Spadająca wartość pieniądza dodatkowo zwiększa znaczenie zarobków jako głównego czynnika motywującego do zmian. Powrót do biur w ostatnich miesiącach spotkał się z niezadowoleniem części pracowników, którzy polubili elastyczne modele pracy. Z kolei coraz lepsze warunki zatrudnienia nie tylko w branży nowych technologii, ale także np. na specjalistycznych stanowiskach pracy fizycznej skłaniają do refleksji nad przekwalifikowaniem się. Wszystko to odbija się na postawach kandydatów, które obserwujemy w naszych badaniach – mówi Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Grupie Pracuj.

Zarobki coraz rzadziej motywują do pozostania

Wiemy, dlaczego pracownicy decydują się zmienić miejsce zatrudnienia w obliczu rynkowych niepokojów. Co jednak wstrzymuje ich przed poszukiwaniem nowych możliwości zawodowych? Wyniki najnowszego badania Pracuj.pl zaskakują. W odróżnieniu od poprzednich badań, dopiero na czwarte miejsce w tym rankingu spadły odpowiednie zarobki w obecnym miejscu zatrudnienia. Jako motywację wymienia ją tylko co czwarty badany, który nie szuka nowej pracy. Dla porównania w marcu 2022 roku, czyli okresie wciąż rozkręcającej się inflacji, było to zdecydowanie więcej, bo 41% respondentów nieprzeglądających ofert.

Niewątpliwie więc spadająca wartość pieniądza zmienia hierarchię motywacji osób, które decydują się pozostać w obecnych miejscach zatrudnienia. Na pierwsze miejsce, co ciekawe, wysunęła się odpowiednia lokalizacja miejsca wykonywania obowiązków. Tuż za nią uplasowały się dobra atmosfera w firmie (34%) oraz dobre relacje z szefem (28%). Te dwa czynniki mogą być szczególnie istotne w czasach zmian gospodarczych i niepewności, w których zdrowie psychiczne i poczucie stabilizacji pracowników jest wystawione na szczególną próbę.

W stronę lepszej pracy

Tysiące pracowników gotowych do znalezienia nowej pracy to także tysiące stojących za tym motywacji. Niewątpliwie jednak ostatnie lata nauczyły wielu z nich, że zmiana stała się prawdopodobnie nieodłącznym elementem naszego zawodowego życia. Pomoc dla talentów w odnalezieniu swojej nowej drogi w obecnym lub nowym zawodzie jest jeszcze bardziej istotna w czasach, gdy wielu kandydatów zastanawia się nad perspektywami zatrudnienia w najbliższych latach. To, w jakim kierunku będzie dalej szła sytuacja na rynku pracy, zależy w równym stopniu od sytuacji gospodarczej czy czynników zewnętrznych, jak i zdolności do porozumienia się pracodawców z pracownikami. Badania Pracuj.pl wykazują, że gotowość na zmianę jest wysoka, a liczba ofert wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.

O BADANIU

Badanie “Praca w czasach zmian” zostało przeprowadzone we wrześniu 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na próbie 2110 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.

Branża MICE powoli odżywa po pandemii, ale nadchodzący kryzys hamuje pełny wzrost

Branża targów, spotkań i konferencji odbija po pandemii. Widać to nie tylko po jej aktywności biznesowej, ale i po malejącym zadłużeniu. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów zaległości tego segmentu spadły w ciągu ostatniego roku o blisko 8 mln zł i obecnie wynoszą 25,2 mln zł. Branża nie może jednak spać spokojnie, bo inflacja skłania klientów do oszczędzania.długi mice

Branża MICE (meetings, incentives, conferences, exhibitions, tj. spotkań, imprez motywacyjnych, konferencji i targów) była wśród tych, które pandemia doświadczyła najmocniej. Trwające bardzo długo ograniczenia oraz obawy klientów przed organizowaniem i uczestnictwem w wydarzeniach zmusiły agencje do zamrożenia działalności. Przełożyło się to na zmiany, jakie zaszły na tym rynku. Firmy musiały zredukować zatrudnienie, a wyspecjalizowani pracownicy zaczęli szukać miejsca w innych sektorach gospodarki. Branża niemal zamarła, ale próbowała się ratować, przenosząc działalność do Internetu. Teraz, kiedy wydawałoby się, że najtrudniejszy okres ma za sobą i mogłaby rozwinąć skrzydła, pojawiły się kolejne przeszkody.

Narastający kryzys gospodarczy, wywołany rosnącymi lawinowo cenami energii, paliw i – w efekcie – inflacją, a także niepewna sytuacja epidemiczna powodują, że klienci branży MICE wykazują powściągliwość i zaciskają pasa. Przedsiębiorstwa przez bardzo długi czas wstrzymywały się z organizacją spotkań, gdyż obawiały się nagłych zmian w obostrzeniach. Jeszcze do niedawna decydowały się na realizację wydarzeń w ostatniej chwili, co stawiało wykonawców pod ścianą. Mniejsza liczba podmiotów z branży MICE skutkuje tym, że są one zmuszone działać ad hoc, zgodnie z bieżącymi potrzebami klientów. W efekcie są bardzo mocno obłożone pracą i nie mogą przyjmować kolejnych zleceń. Po prostu nie ma kto organizować konferencji, targów czy spotkań biznesowych.

Wstrzemięźliwość widać także wśród konsumentów. Choć ludzie są spragnieni masowych imprez jak np. koncerty, to ze względu na wysokie koszty biletów rezygnują z uczestnictwa. Organizatorzy chcą odrobić straty poniesione w pandemii, windują więc ceny wejściówek do poziomu, który przy obecnej inflacji jest trudny do zaakceptowania przez fanów rozrywki.

Wszystko wskazuje więc na to, że w tym roku branża nie wróci jeszcze do pracy na pełnych obrotach.

33 miliony złotych, czyli apogeum długu

Zaległości firm z segmentu MICE wynoszą dziś 25,2 mln zł. Patrząc jednak w dłuższej perspektywie, na koniec 2019 r., a więc ostatniego roku bez lockdownów i obostrzeń, była to kwota znacznie niższa, bo zaledwie 12,6 mln zł.

Podczas pandemii zaległości branży rosły aż do września ubiegłego roku, kiedy osiągnęły apogeum z sumą 33,1 miliona złotych. Obecne zadłużenie to spadek o prawie 8 milionów złotych. Oznacza to, że sytuacja sektora się stabilizuje, ale nie można uznać, że wraca na dawne tory. Największą bolączką firm eventowych jest obecnie brak specjalistów. Pandemia przetrzebiła rynek i trudno wypełnić lukę po doświadczonych pracownikach, którzy w profesjonalny sposób potrafili zorganizować wydarzenia. To nie wpływa korzystnie na biznes branży MICE – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Do tego dochodzą problemy z dostępnością hoteli, restauracji, dostawców cateringu czy firm produkujących gadżety. Podczas pandemii wiele z tych podmiotów zniknęło z rynku. W ich miejsce powstają nowe, ale sprawdzenie ich solidności i jakości usług wymaga czasu.

Współpraca z nowymi podwykonawcami zawsze jest obarczona ryzykiem. W sytuacji, kiedy rynek jeszcze odbudowuje się po pandemii, a już ciąży mu obecna niepewność gospodarcza, konieczne jest weryfikowanie rzetelności płatniczej kooperantów, aby nie popaść w jeszcze większe problemy z płynnością finansową. Jeśli nowy partner biznesowy widnieje w biurze informacji gospodarczej jako dłużnik, należy się głęboko zastanowić, czy warto podjąć z nim współpracę. Sprawdzanie kontrahentów jest niezbędne, by firmy z branży MICE mogły bezpiecznie się rozwijać – mówi Katarzyna Starostka, ekspert programu Rzetelna Firma. 

Spółki najmocniej obciążone długami

Z całej kwoty zadłużenia, gros zaległości – 20,2 mln zł – należy do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Jednoosobowe działalności gospodarcze mają 5 mln zł niezapłaconych rachunków. Zaległości ma dziś 400 podmiotów. Średnie zadłużenie niemal podwoiło się w stosunku do 2019 r. i sięga 63 tys. zł, podczas gdy wówczas było to 33,2 tys. zł.

Najwięcej, bo ok. 40 proc. długów, przypada na firmy z województwa mazowieckiego. Mają one blisko 10 mln zł zaległości. Drugie miejsce zajmują przedsiębiorstwa ze Śląska z kwotą 9,3 mln zł, a trzecie z Wielkopolski z sumą 2,3 mln zł.

W najlepszej kondycji są podmioty z województw: podlaskiego (7,7 tys. zł długów), opolskiego (8,1 tys. zł) i lubelskiego (15,7 tys. zł).

Prawie 11 mln zł do zwrotu

Na zapłatę od firm MICE czekają przede wszystkim instytucje finansowe (banki, leasing, ubezpieczyciele) – uzbierało się tu 14,8 mln zł zaległości. Następne w kolejce są przedsiębiorstwa budowlane, które powinny otrzymać 5,5 mln zł. Natomiast firmy handlowe nie otrzymały 958 tys. zł.długi mice 2

Ale branża MICE sama jest także wierzycielem. Ma odzyskania od klientów 10,9 mln zł. Najwięcej są im winne przedsiębiorstwa handlowe, które nie zapłaciły 3 mln zł. Firmy z sektora przemysłowego powinny oddać 1,5 mln zł, a agencje reklamowe 1,4 mln zł.

Jak pokazuje najnowsza analiza wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet z pierwszej połowy tego roku, w latach poprzedzających pandemię branża MICE rosła średnio w tempie 15-16 proc. rocznie, jednak w 2020 r. nastąpiło gwałtowne wyhamowanie i w 2021 r. było to zaledwie 2 proc. Odwoływanie imprez w związku z pandemicznymi obostrzeniami znacząco pogorszyło sytuację finansową tego segmentu. Obecnie w dobrej lub bardzo dobrej kondycji finansowej znajduje się niecałe 38 proc. firm, a ponad 62 proc. – w słabej lub złej.

Przedsiębiorcy apelują o przyjęcie ustawy liberalizującej energetykę wiatrową

W związku z obecną sytuacją energetyczną kluczowym wyzwaniem stało się przywrócenie wiary w to, że należy rozwijać odnawialne źródła energii. To są źródła, które mogą stanowić odpowiedź na obecny kryzys – mogą zapewniać stabilną energię, z którą aktualnie są problemy, ponieważ Polska boryka się z niedoborami węgla i gazu. Już pojawiają się nieplanowane wyłączenia bloków energetycznych w elektrowniach opalanych węglem, widać też problemy z zapewnieniem ratunku w postaci importu węgla. Inne kraje, które są dużymi eksporterami energii – typu Norwegia czy Francja – nie mogą jej eksportować w związku z nieprzewidzianymi zjawiskami, na przykład suszą powodującą obniżenie poziomu wód. W związku z tym krajowe, własne źródła energii odnawialnej – w szczególności wiatrowe, a dla prosumentów, czyli dla gospodarstw domowych fotowoltaika – to jest priorytet, na który należy wreszcie postawić. To są inwestycje, które mogą i powinny być realizowane teraz – w sytuacji spowolnienia gospodarczego, w które wchodzi Polska. Wzrost gospodarczy wyhamowuje, a inwestycje mogą przynieść nie tylko miliony złotych dla PKB, nowe miejsca pracy – ale też będą służyć w dłuższym terminie. Przyszłe wpływy podatkowe z lądowych farm wiatrowych będą znaczące – zwłaszcza dla lokalnych społeczności, dla gmin, które najczęściej mają dosyć ograniczone budżety.

– Idąc tym tokiem myślenia zwróciliśmy się do Pani Marszałek Sejmu o to, aby rozpocząć wreszcie bieg prac sejmowych nad rządowym projektem ustawy, który zakłada liberalizację zasady 10H. Ten projekt został złożony już w połowie lipca, także jest już długo przetrzymywany w Sejmie. Nie został mu nawet nadany numer druku. Tymczasem zasada 10h zamroziła możliwość rozwoju lądowych farm wiatrowych, ponieważ wprowadziła jedno z najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej ograniczeń pomiędzy odległością od wiatraka do zabudowań do siedzib ludzkich – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Wołejko, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Trzeba to zmienić i w tym projekcie są rozwiązania, które można uznać za kompromisowe. Dzięki niemu to społeczności lokalne, gminy mogłyby decydować o tym, gdzie taka farma wiatrowa ma być zlokalizowana – a nie centralny zakaz ustanowiony na poziomie ustawy. Liczymy na to, że Pani Marszałek odpowie na ten apel pozytywnie. Tym bardziej, że projekt jest rządowy, a po uchwaleniu ustawy i tak trzeba czekać – farmy wiatrowe zaczną działać najwcześniej za kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy. I należy na koniec wspomnieć o tym, że rozwijanie odnawialnych źródeł energii wpisywałoby się w krajowy plan odbudowy (KPO), po który cały czas możemy sięgnąć. To są miliardy dla polskiej gospodarki, miliardy dla polskich przedsiębiorców – po które możemy i powinniśmy sięgnąć. Ta decyzja powinna zapaść jak najszybciej – zaznacza Wołejko.

Rusza nabór wniosków w konkursie NCBR Szybka Ścieżka „Innowacje cyfrowe”

Przedsiębiorcy i naukowcy realizujący projekty B+R w obszarze innowacji cyfrowych mogą już nadsyłać swoje zgłoszenia w konkursie tematycznym NCBR Szybka Ścieżka. Nabór wniosków trwa od 19 października do 4 listopada br. Konkurs realizowany jest ze środków Funduszy Europejskich w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.

NCBR stawia tym razem na cyfryzację, która w najbliższych latach będzie  kluczowym warunkiem dla budowania konkurencyjności polskiej gospodarki. Przeprowadzona przez ekspertów Centrum analiza wniosków i umów o dofinansowanie, w  ramach prac nad raportami „Analiza trendów badawczych we wnioskach o dofinansowanie składanych do NCBR w ramach PO IR w latach 2016-2019” i „Cyfrowa przyszłość dzieje się u nas”, pokazała, że digitalizacja jest dziś obecna niemal w każdym składanym do Centrum projekcie badawczo-rozwojowym. Sama informatyzacja, automatyzacja, digitalizacja stanowią podwaliny dla silnego wzrostu poszczególnych branż oferując nowe funkcjonalności, wzrost wydajności czy obniżenie kosztów, a przy tym kreują bardzo mocny wzrost zapotrzebowania na ekspertów i specjalistów z obszaru ICT.

Dla kogo konkurs?

Konkurs Szybka Ścieżka „Innowacje cyfrowe” jest skierowany do przedsiębiorstw realizujących projekt samodzielnie, konsorcjów przedsiębiorstw oraz konsorcjów naukowo-przemysłowych (maksymalnie trzy podmioty w konsorcjum), przy czym liderem jest zawsze przedsiębiorstwo.

Budżet konkursu wynosi 645 mln zł. Większość tej kwoty czyli 430 mln zł zostanie przeznaczona na projekty realizowane przez MŚP samodzielnie lub w konsorcjach z innymi MŚP lub z jednostkami naukowymi (z tego 77 mln zł z alokacji dla województwa mazowieckiego oraz 353 mln zł z alokacji dla pozostałych województw). Z kolei 215 mln zł zostanie przeznaczone na projekty realizowane przez duże przedsiębiorstwa samodzielnie lub w konsorcjach z innymi dużymi przedsiębiorstwami lub z udziałem MŚP lub jednostek naukowych (w tym 38 mln zł z alokacji dla województwa mazowieckiego oraz 177 mln zł z alokacji dla pozostałych województw).

Minimalna kwota wydatków kwalifikowalnych wynosi 5 mln zł. Maksymalna wartość  kosztów kwalifikowalnych to 50 mln euro.

Dofinansowanie będzie udzielane na realizacją projektów, które obejmują badania przemysłowe i eksperymentalne prace rozwojowe albo tylko eksperymentalne prace rozwojowe. Projekt, w którym nie przewidziano eksperymentalnych prac rozwojowych, nie uzyska dofinansowania. Projekt może obejmować dodatkowo prace przedwdrożeniowe.

Jaka tematyka projektów

Zakres tematyczny konkursu obejmuje trzy główne obszary: cyberbezpieczeństwo, cyfryzację przemysłu oraz cyfrowe technologie kreacyjne.

Projekt dofinansowany w konkursie musi dotyczyć co najmniej jednego zagadnienia badawczego  przewidzianego regulaminem konkursu i wpisywać się w co najmniej jedną Krajową Inteligentną Specjalizację.

Obszar „cyberbezpieczeństwa” to następujące zagadnienia: systemy monitorujące, testujące i analizujące; systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję; cyberbezpieczeństwo jako usługa; kryptografia, uwierzytelnianie i ochrona tożsamości; cyberbezpieczeństwo instalacji procesowych; cyberbezpieczeństwo sieci i loT.

Zagadnienia badawcze, które uwzględnia obszar „cyfryzacji przemysłu” to: oprogramowanie do zarządzania w czasie rzeczywistym obiektami i procesami przemysłowymi przy wykorzystaniu zaawansowanych technologii cyfrowych; cyfrowe repliki fizycznych obiektów, procesów i systemów przemysłowych służące do efektywnego zarządzania procesami w przedsiębiorstwach; oprogramowanie do przetwarzania danych w czasie rzeczywistym i podejmowania decyzji na potrzeby loT; wykorzystanie AI w procesach przemysłowych; ICT w gospodarce o obiegu zamkniętym; wykorzystanie inteligentnych czujników na potrzeby procesów przemysłowych.

Z kolei „cyfrowe technologie kreacyjne” stwarzają szansę na dofinansowanie projektów, które wyczerpują następujące zagadnienia: rozwój mechanizmów automatycznego generowania treści w grach; platformy, silniki oraz techniki przetwarzania na potrzeby gier; nowe narzędzia i mechanizmy interakcji wykorzystujące innowacyjne interfejsy i mechanizm interakcji z grą i otoczeniem; opracowanie narzędzi wspierających i automatyzujących procesy wytwórcze gier; cyfrowa dystrybucja i wieloosobowe rozgrywki online; projektowanie i wzornictwo w zakresie gier video; opracowanie rozwiązań softwareowych; rozwój gier poważnych.

Więcej informacji na stronie NCBR: https://www.gov.pl/web/ncbr/11112022-szybka-sciezka-innowacje-cyfrowe

NFZ zagrożony wydrenowaniem środków w stylu OFE. Nawet 13 mld zł mniej na leczenie

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) alarmuje, że zapowiadany rządowy projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje rozwiązania, których rzeczywistym skutkiem będzie uszczuplenie w przyszłym roku środków Narodowego Funduszu Zdrowia dostępnych na leczenie o kwotę ok. 13 mld zł. Zamiast deklarowanego wzrostu publicznych nakładów na zdrowie, pacjenci muszą zatem liczyć się z perspektywą zmniejszenia poziomu finansowania świadczeń nawet o 10%. Oznaczałoby dalsze ograniczenie dostępu do leczenia oraz wydłużenia kolejek na zabiegi lub do specjalistów. A wszystko to w czasie, kiedy zapotrzebowanie na świadczenia medyczne jest szczególnie zwiększone ze względu na tzw. dług zdrowotny występujący po pandemii.

Z dostępnych informacji wynika, że projektowane zmiany obejmują przeniesienie na NFZ obowiązku finansowania zadań, których koszty były do tej pory pokrywane z budżetu państwa – takich jak zakup szczepionek, ratownictwo medyczne, bezpłatne leki dla osób w wieku 75+ oraz kobiet w ciąży, programy lekowe dla osób chorych na hemofilię oraz żyjących z wirusem HIV, a także świadczenia wysokospecjalistyczne. Łącznie przekłada się to na sumę ponad 7 mld zł, które trzeba będzie znaleźć w ramach dotychczasowego budżetu NFZ, który nie otrzyma z tytułu objęcia dodatkowych zadań jakiejkolwiek finansowej rekompensaty. Ponadto środki z funduszu zapasowego NFZ będą mogły zostać przeniesione do Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 – spodziewane jest wytransferowanie w przyszłym roku kwoty rzędu 6 mld zł. Na dodatek, dochody Funduszu zostaną uszczuplone z powodu zaprzestania opłacania składek na ubezpieczenie zdrowotne, które do tej pory były pokrywane z budżetu państwa. W łącznym wymiarze daje to kwotę przynajmniej 13 mld zł w 2023 r., które zamiast na leczenie pacjentów zostaną wydane w inny sposób.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, wiceprezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE)
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, wiceprezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE)

„Trudno zrozumieć, dlaczego w okresie, kiedy ochrona zdrowia powinna być jednym z wiodących priorytetów polityki publicznej państwa, a przepisy ustawy o świadczeniach zdrowotnych w teorii gwarantują stopniowe wyrównywanie poziomu nakładów na ten cel do średniej unijnej – planowana jest operacja daleko idącego drenażu Narodowego Funduszu Zdrowia, którą można porównać jedynie do przejęcia blisko 10 lat temu środków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych. W tym kontekście skandaliczna jest najnowsza zapowiedź, że wspomniany projekt nie będzie poddany konsultacjom społecznym – lecz trafi do zatwierdzenia bezpośrednio na posiedzenie Rady Ministrów. Stanowi to jawne naruszenie obowiązku konsultowania rządowych projektów aktów legislacyjnych, który wynika choćby z art. 5 ustawy o Radzie Dialogu Społecznego. Nie sposób wyobrazić sobie wprowadzenie ustawy tak dalece ingerującej w strukturę i poziom publicznego finansowania ochrony zdrowia, a w konsekwencji silnie oddziałującej na przeważającą część społeczeństwa, bez możliwości zapoznania się z pełną treścią projektu oraz wyrażenia opinii na jego temat przez partnerów społecznych i samych pacjentów. Opowiadamy się za utrzymaniem swego rodzaju umowy społecznej, wytworzonej wokół celu, jakim jest zapewnienie 7% PKB na publiczną ochronę zdrowia. Dlatego też należy odrzucić wszelkie rozwiązania, które nakładają na Narodowy Fundusz Zdrowia nowe, kosztowne obowiązki, bez zapewnienia dodatkowych źródeł ich finansowania” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Grupa Euvic przedstawia zaktualizowaną strategię i podsumowuje H1 2022 r.

Wzrost przez akwizycje, ekspansja zagraniczna i dalsza konsolidacja rynku IT to główne założenia nowej strategii ‘Euvic 2030’, która dzięki wzmocnieniu głównych filarów działalności zakłada osiągnięcie przychodów na poziomie 4 mld zł w perspektywie nie dłuższej  niż 8 kolejnych lat. Spółka przeprowadza wcześniej zapowiadaną konsolidację usług IT wokół notowanej na NewConnect spółki eo Networks. Trwają także przygotowania do debiutu giełdowego.

Grupa Euvic to jedna z największych technologicznych grup kapitałowych na polskim rynku. Firma rozwija się w segmentach Software Development, Body/Team Leasing, Infrastruktura IT, Commerce Transformation, Innowacje i Performance. Jej główną przewagą rynkową jest działanie w modelu 360°, gwarantującym klientom dostęp do kompetencji i usług w każdym obszarze IT, wspierającym cyfrową transformację biznesu. Od 2020 r. Euvic realizuje założenia strategii Integrator 2.0, konsekwentnie rozszerzając zakres i kompleksowość świadczonych usług.

W 2021 r. sumaryczne przychody Grupy Euvic wyniosły 1,06 mld zł. Prognoza na ten rok zakłada blisko 20 proc. wzrost, do kwoty 1,27 mln zł. W pierwszej połowie br. Grupa wypracowała sumaryczny przychód w wysokości 590,7 tys. zł. Za 84 proc. tego wyniku odpowiada 12 największych spółek Grupy. Zgodnie z założeniami nowej strategii rozwoju, przychód Grupy ma wynieść 4 mld zł. w roku 2030.

Międzynarodowy rozwój i akwizycje

W ramach korekty strategii związanej z kryzysem Euvic skupia działania na zwiększeniu potencjału handlowego na rynkach zagranicznych i stworzeniu sieci centrów usługowo-kompetencyjnych w kilku rejonach świata. Planowany jest rozwój ośrodków biznesowych w USA, UK, DACH a także w Ukrainie czy Izraelu. W ramach tych działań powstały dwa nowe, międzynarodowe oddziały: w Finlandii (Euvic Suomi) oraz w Dubaju (Euvic UAE). Jako wsparcie w rozwoju działalności międzynarodowej do zarządu Euvic dołączył Ola Hesselroth, obejmując stanowisko wiceprezesa. W portfolio klientów Euvic UAE znajduje się m.in. czołowy operator telekomunikacyjny w kraju.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Euvic stawia na dynamiczny wzrost przez akwizycje. Do końca bieżącego roku planuje sfinalizować 8-10 transakcji. W wyniku jednej z nich do Grupy dołączył ukraiński Exoft.

Exoft to, zatrudniający ponad 80 programistów, software house z siedzibą główną we Lwowie. Posiada klientów w USA, Skandynawii oraz w Nowej Zelandii. Doświadczenie Exoft obejmuje w znacznej części zlecenia zagraniczne z wielu branż, głównie logistycznej i medycznej, co jest spójne z kierunkiem rozwoju biznesowego Euvic.

Naszą ambicją jest, aby utrzymać proces przeprowadzanych akwizycji na poziomie ok. 10 operacji rocznie. Jest szansa, że do końca tego roku uda się nam się zrealizować ten cel. Wciąż trwają rozmowy dotyczące kolejnych transakcji. Zamierzamy skupić się na Polsce, ale jesteśmy też aktywni w Ukrainie. Decyzja o takim kierunku wynika z tempa rozwoju i poziomu branży IT, który w tym rejonie jest równie wysoki, co w Polsce, zaś w związku z napaścią Rosji wyceny spółek znacznie spadły. Już teraz zatrudniamy około 5 tys. osób, wśród których dużą cześć stanowią programiści. Daje nam to ogromną przewagę na rynku – mówi Wojciech Wolny, prezes i założyciel Euvic.

Strategia rozwoju Euvic to także dalsza profesjonalizacja działań, którą spółka realizuje poprzez angażowanie wysoko wykwalifikowanej kadry zarządzającej oraz współpracę z doświadczonymi inwestorami.

Rozwój eoNetworks w strukturach Grupy Euvic

W kwietniu 2021 r. do Grupy Euvic dołączyła spółka eo Networks, wokół której obecnie konsolidowane są usługi i kompetencje z obszaru infrastruktury IT. W tym roku do jej struktur włączony został zespół serwisowy Euvic IT. Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego roku, Spółka rozwija dział wytwarzania programowania, a programiści eo Networks działają jako jeden z managed teamów przy realizacji nowych projektów, m.in. dla branży retail.

Od momentu dołączenia eo Networks do Grupy nabraliśmy pewności siebie i działamy znacznie odważniej. Po ubiegłorocznym zaangażowaniu kapitałowym w Tekker, podjęliśmy rozmowy i negocjacje z kolejnymi startupami. Podpisaliśmy także list intencyjny z Hand2Band i jesteśmy na etapie finalizacji umowy inwestycyjnej. To krok, który pozwoli nam na podwojenie liczebności naszego zespołu programistycznego i rozwój usług związanych m.in. z budową i utrzymaniem systemów transakcyjnych oraz innych rozwiązań wspierających e-commerce. Liczymy na to, że w najbliższych dniach poinformujemy o kolejnej inwestycji, tym razem z obszaru IT. – mówi Błażej Piech, prezes zarządu eo Networks S.A.

Spółka wzmacnia także działania komunikacyjne i wizerunkowe. W minionych miesiącach przeszła rebranding i zmieniła siedzibę software house’u.

Plan na parkiet

W związku z planami debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, Euvic zakończył zmianę tożsamości prawnej na spółkę akcyjną i czeka na stosowny wpis w KRS.

Kredyty nadal pod lupą. Gdzie zniknęła zdolność kredytowa Polaków?

Mówi się, że Polacy są przywiązani do własności. Padają nawet konkretne liczby. Zdaniem autorów Kwartalnika mieszkaniowego Otodom i Polityki Insight „aż 89% Polek i Polaków woli mieszkać we własnym mieszkaniu”[1]. Rekordy sprzedaży notowane w ostatnich latach – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym – wydają się potwierdzać tę tezę. Tymczasem znaczna część zakupów na rynku mieszkaniowym w Polsce wspierana była kredytami hipotecznymi. Wraz z serią podwyżek stóp procentowych i zaostrzeniem polityki banków, „paliwo” napędzające rynek nieruchomości się skończyło, a KNF nie odpuszcza.

W III kwartale 2022 r. nabywcy doczekali się długo wyczekiwanego spadku cen. Średnie ceny ofertowe mieszkań (z rynku pierwotnego i wtórnego) wystawionych do sprzedaży za pośrednictwem serwisu Otodom wzrosły o 1,5% w porównaniu do poprzedniego kwartału. To najwolniejszy wzrost cen od blisko dwóch lat – ostatni raz tak małe podwyżki miały miejsce pod koniec 2020 r. Wolne tempo wzrostu cen wraz z narastającą inflacją sprawiają, że po raz pierwszy od dekady ceny mieszkań w ujęciu realnym, czyli w porównaniu do wzrostu średnich cen towarów i usług, zaczęły spadać. Tymczasem deweloperzy wstrzymują budowy, a BIK informuje, że we wrześniu do banków trafiło tylko 13,6 tys. wniosków o kredyt hipoteczny, co jest drugim najniższym wynikiem od stycznia 2007 r.[2].

Gdzie zniknęła zdolność kredytowa Polaków?

Wszystko zaczęło się dokładnie rok temu. 6 października 2021 r. Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pierwszej od 11 lat podwyżce stóp procentowych. Zapoczątkowany w ten sposób cykl 11 podwyżek, wywindował stopę referencyjną z rekordowo niskiego poziomu 0,1% do poziomu 6,75%, ostatni raz widzianego na początku 2003 roku.

W marcu UKNF opublikował stanowisko skierowane do Prezesów Zarządów Banków oraz Dyrektorów oddziałów instytucji kredytowych, w którym zalecił, aby wszystkie banki przyjmowały dodatkowy bufor w wysokości 5 p.p., zamiast dotychczasowego bufora w wysokości 2,5 p.p., podczas oceny zdolności kredytowej.

Jednocześnie w ramach strategii zarządzania ryzykiem banki już od kilku lat niezależnie od wieku kredytobiorców oraz okresu, na jaki udzielany jest kredyt, wyliczają zdolność na okres kredytowania nie dłuższy niż 25 lat. Dodatkowo nowelizacja Rekomendacji S[3] nałożyła na nie obowiązek utrzymania wskaźnika DsTI (mówiącego o tym, jaką procentowo część rocznych dochodów kredytobiorcy pochłaniają roczne koszty związane ze spłatą zobowiązań kredytowych i innych zobowiązań finansowych, z których kredytobiorca nie może się wycofać) poniżej 40% w przypadku niższych dochodów oraz 50% w przypadku dochodów wyższych.

– Splot tych wszystkich czynników spowodował, że sytuacja kredytobiorców zmieniła się diametralnie przez ostatnie 12 miesięcy. Raty kredytowe w wielu przypadkach uległy zwiększeniu o ponad 100%, jednocześnie drastycznie zmniejszyła się zdolność kredytowa. Jeszcze rok temu dwójka kredytobiorców bez zobowiązań i osób na utrzymaniu, zarabiająca 10 tys. złotych mogła liczyć na przyznanie kredytu w wysokości około 1 mln złotych. Obecnie ich zdolność kredytowa oscyluje w granicach 450-500 tys. złotych w zależności od banku – komentuje Paweł Onych, Head of Mortgages, Otodom.

Na razie „tylko za gotówkę”

W rezultacie zmian na rynku kredytów hipotecznych doszło do prawdziwego załamania akcji kredytowej. Wg najnowszych danych BIK, w sierpniu br. udzielono 68,8% mniej kredytów mieszkaniowych niż rok temu. Spadła też wartość kredytów, o które ubiegają się nabywcy. We wrześniu była aż o 68,7% niższa w porównaniu do września 2021 r.[4].

Jak w naczyniach połączonych wraz ze spadkiem akcji kredytowej z biur sprzedaży i pośrednictwa odpłynęli klienci, szczególnie w niższych segmentach jakościowych. Deweloperzy ograniczyli nowe wprowadzenia, a sprzedający na rynku wtórnym muszą liczyć się z dłuższym oczekiwaniem na kupca oraz z tym, że trzeba będzie negocjować cenę. Wrócił rynek kupującego. I to zamożnego. Dziś na rynku mieszkaniowym kupują ci, którzy mają nadwyżki lub na tyle solidne zabezpieczenie finansowe, by podołać wszystkim wymogom banku – komentuje Ewa Tęczak, PR Lead Otodom.

Wraz z pogarszającą się sytuacją na rynku hipotecznym oraz sygnałami, że cykl podwyżek stóp procentowych może dobiegać końca, pojawiły się sugestie, że KNF powinien złagodzić narzucone bankom wytyczne – zwłaszcza w sytuacji, gdy rozpatrywany jest kredyt ze stałym oprocentowaniem.

W piątek 14 października br. potencjalnych kredytobiorców spotkało jednak kolejne rozczarowanie. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego poinformował, że „Na rynku pojawiły się nowe, istotne czynniki ryzyka, a sytuacja nie zmieniła się na tyle, aby uzasadnione było odstąpienie przez banki od zwiększonej ostrożności przy ocenie zdolności kredytowej potencjalnych kredytobiorców hipotecznych”[5].

– To jasny sygnał, że na jakiekolwiek zmiany i nawet delikatne odmrożenie na rynku kredytów mieszkaniowych przyjdzie nam jeszcze poczekać – podsumowuje Paweł Onych, ekspert Otodom.

[1] Kwartalnik mieszkaniowy Otodom i Polityki Insight „Raport o sytuacji na rynku mieszkań w I kwartale 2022 roku”.

[2] BIK, Wrześniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe, wrzesień 2022 r.

[3] Dokument wydany przez Komisję Nadzoru Finansowego, skierowany bezpośrednio do banków, który reguluje proces przyznawania kredytów hipotecznych i ustanawia zasady, jakich wszystkie banki powinny bezwzględnie przestrzegać.

[4] BIK, Wrześniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe, wrzesień 2022 r.

[5] https://biznes.pap.pl/pl/news/pap/info/3337274,banki-musza-nadal-zachowac-zwiekszona-ostroznosc-przy-ocenie-zdolnosci-kredytowej—uknf

Auta do badań i jazd testowych powinny być zwolnione z części zobowiązań podatkowych

Obecne przepisy ustawy o podatku akcyzowym wymagają doprecyzowania w odniesieniu do samochodów wykorzystywanych do badań i jazd testowych. Inaczej będą przeszkodą na drodze Polski do zajęcia wiodącej pozycji na światowym rynku segmentu B + R motoryzacji – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Za nami konsultacje społeczne nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym. Niestety i tym razem nie podjęto próby, aby przepisy podatkowe wsparły polską branżę motoryzacyjną. Nieostra definicja samochodu osobowego przy jednoczesnym braku regulacji jednoznacznie zwalniających auta osobowe przeznaczone do celów badawczych z podatku akcyzowego nakłada na przedsiębiorców dodatkowe obowiązki administracyjno-podatkowe, tym samym zmniejszając ich konkurencyjność w stosunku do firm na rynkach zagranicznych. W wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym państwach członkowskich UE (Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia oraz Słowenia) samochody osobowe w ogóle nie są obciążone podatkiem akcyzowym – mówi Anna Słomińska–Wernik, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Obecne przepisy ustawy o podatku akcyzowym wymagają doprecyzowania w odniesieniu do pojazdów wykorzystywanych do badań i jazd testowych. Konieczne jest przeformułowanie art. 100 ust. 4 ww. ustawy tak, aby jednoznacznie wskazywał on, że pojazdy przeznaczone do celów badaw­czych realizowanych przez firmy badawcze, nie są samochodami osobo­wymi w rozumieniu przepisów ustawy o podatku akcyzowym. Brak precyzji w przepisach ustawy o podatku akcyzowym pozostawia zbyt szeroki margines dla ich interpretacji przez admini­strację skarbową, co wprowadza niepewność i zakłócenia w działalno­ści badawczo – rozwojowej.

– Uwolnienie rynku B+R z części zobowiązań podatkowych związanych z podatkiem akcyzowym od samochodów testowych przełoży się na rozwój rynku badań nad nowymi technologiami w motoryzacji oraz zwiększy jej konkurencyjność wobec innych państw – dodaje Anna Słomińska – Wernik.

Czy klimatyzacja może służyć do ogrzewania mieszkania?

Klimatyzator to urządzenie najczęściej używane do obniżania temperatury panującej w pomieszczeniach ale ich funkcjonalność nie ogranicza się jedynie do tego. Okazuje się, że klimatyzacja skutecznie może pomóc w ogrzaniu pomieszczeń np. w sezonie przejściowym, gdyż posiada możliwość sterowania temperaturą w bardzo szerokim zakresie. Zatem w zależności od potrzeb można nastawić urządzenie na grzanie lub chłodzenie.

Klimatyzacja w domu – chłodzenie i ogrzewanie w jednym

Aktualnie dostępne unowocześnione klimatyzatory, zwłaszcza popularne rozwiązania typu split, to rozwiązanie idealne dla osób, które szukają sposobu na obniżenie temperatury w mieszkaniu w okresie największych upałów oraz ogrzanie mieszkania w miesiącach zimowych, a tak naprawdę to dowolne sterowanie temperaturą panującą w pomieszczeniach. Taka funkcja może być szczególnie użyteczna w jesiennym sezonie przejściowym, gdy jeszcze system centralnego ogrzewania w domu czy mieszkaniu nie został uruchomiony, wówczas może wręcz go zastąpić ale też stanowić jego uzupełnienie. Uznaje się, że klimatyzator może skutecznie być używany jako źródło ogrzewania w pomieszczeniach mieszkalnych nawet wtedy, gdy na zewnątrz temperatury spadają do zera lub poniżej tej granicy.

Jak działa klimatyzator typu split? Warto wiedzieć, że właściwie każdy jest rewersyjną pompą ciepła, co oznacza że można odwrócić jego działanie. W gorące dni będzie on chłodził, a w zimne – grzał. Włączając opcję grzania jednostka wewnętrzna będzie ocieplać, a zewnętrzna chłodzić. Dodatkowym ułatwieniem  ale też usprawnieniem obsługi urządzenia jest możliwość sterowania nim za pomocą pilota. Wystarczy wybrać odpowiednie funkcje i ustawić intensywność pracy urządzenia.

Czy używanie klimatyzatora  do ogrzewania mieszkania jest opłacalne?

Z treści napisanej powyżej jasno wynika, że istnieje techniczna możliwość stosowania klimatyzacji jako urządzenia grzewczego, ale czy takie wykorzystanie klimatyzatora opłaca się? W aktualnej sytuacji  rynkowej można śmiało stwierdzić, że jest to metoda konkurencyjna w porównaniu do  klasycznych grzejników elektrycznych, ale też wielu kotłów grzewczych, czy piecy gazowych. Wpływa na to miedzy innymi fakt, iż nowoczesne klimatyzatory są energooszczędne i bardzo wydajne, dzięki czemu w krótkim czasie mogą skutecznie podnieść temperaturę w danym pomieszczeniu, tak samo dobrze jak przy chłodzeniu.

Bardziej wnikliwi konsumenci planujący zakup klimatyzatora zainteresowani oceną opłacalności korzystania z klimatyzacji do ogrzewania mieszkania powinni wziąć pod uwagę współczynnik COP/SCOP.  Określa on ilość wyprodukowanej przez urządzenie energii cieplnej, przy poborze jednostki energii elektrycznej wyrażonej w kWh. Aby prawidłowo zinterpretować ten współczynnik trzeba wiedzieć, że im wyższa wartość COP/SCOP, tym  praca klimatyzator bardziej efektywna. Urządzenia z najwyższym współczynnikiem generują nawet kilka razy więcej ciepła zużywając tyle samo energii elektrycznej.

Ogrzewanie klimatyzacją w okresie przejściowym

Jak wspomniano powyżej dobrym pomysłem jest wykorzystanie klimatyzacji w celu ogrzewania domu w sezonie przejściowym, czyli wiosną i jesienią. Jeżeli zainstalowane urządzenie jest energooszczędne i wydajne to takie uzupełniające ogrzewanie będzie ekonomiczne i efektywne oraz wygodne. Niestety bardzo niskie temperatury panujące na zewnątrz negatywnie wpływają na wydajność ogrzewania, a większość zewnętrznych jednostek klimatyzacyjnych przystosowana jest do pracy w temperaturze do -15 stopni Celsjusza.

Podsumowując, klimatyzator może służyć jako ekonomiczne i efektywne źródło ogrzewania jednak   ta funkcjonalność jest ograniczona. Ważne jest też to jakie urządzenie wybierzemy, gdyż klimatyzatory mogą mieć różną klasę energooszczędności i wydajności.

Encyklopedia pojęć dla pożyczkobiorcy – planujesz pożyczkę lub kredyt? Poznaj najpopularniejsze pojęcia

Korzystasz z kredytów/pożyczek ale masz problem ze zrozumieniem niektórych pojęć? W podobnej sytuacji może znaleźć się każda osoba potrzebująca dodatkowych środków finansowych.

Planując zakup mieszkania, samochodu czy elektroniki na kredyt lub raty każdy konsument będzie musiał zaznajomić się z tymi pojęciami aby ze zrozumieniem zapoznać się z ofertą, jak i umową pożyczkową bądź kredytową. Żargon finansowy, jakiego używają bankowcy, może nie być dla każdego do końca zrozumiały. Zatem lepiej zawczasu poznać najczęściej używane słowa.

Co to jest RRSO?

RRSO to skrót od pełnej nazwy : Rzeczywista Roczna Stopa Procentowa, która powszechnie stosowana jest ofertach kredytowych czy pożyczkowych jako uniwersalny wskaźnik odzwierciedlający wszystkie koszty kredytowe obciążające klienta. Z języka angielskiego RRSO nazywane jest APR – Annual Percentage Rate. Wskaźnik ten obejmuje nie tylko oprocentowanie kredytu lub pożyczki, ale także pozostałe koszty zaciągnięcia zobowiązania, w tym prowizje, ubezpieczenia oraz inne opłaty. Dlatego chcąc porównać całkowite koszty kilku pożyczek lepiej brać pod uwagę RRSO kredytu niż oprocentowanie, gdyż parametr ten może być wyższy i jest bardziej miarodajny. Sposób obliczania RRSO jest narzucony odgórnie i dlatego niezależnie od banku jest zawsze taki sam. Wzór na wyliczenie RRSO został opisany w ustawie o kredycie konsumenckim. Prawo wymaga od instytucji finansowych bankowych i pozabankowych, by przy obliczaniu wysokości RRSO uwzględniać wszystkie koszty i opłaty związane z pożyczką/kredytem.

Zatem tak jak wspomniano powyżej RRSO ułatwia porównywanie ze sobą ofert kredytów lub pożyczek w różnych bankach. Najlepiej, aby w takim porównaniu uwzględnić pożyczki udzielane na taki sam okres i kwotę. A to dlatego, że RRSO uwzględnia również wartość pieniądza w czasie.

Co to jest koszt kredytu?

Decydując się na skorzystanie z usług finansowych w banku lub instytucji pozabankowej należy liczyć się z tym, że zostaniemy obciążeni określonymi kosztami związanymi z obsługą danej umowy. Jest to tzw. koszt kredytu, na który składają się mniejsze kwoty naliczone za konkretne działania, jakie obciążają finansowo danego klienta. Na koszt kredytu składają się:

  • odsetki, czyli procentowa wartość pożyczonej kwoty, naliczone w okresie kredytowania według ustalonej stopy procentowej,
  • dodatkowe opłaty nakładane na klienta na rzecz kredytodawcy, w tym opłata przygotowawcza pobierana za rozpatrzenie wniosku, prowizja za obsługę zobowiązania,
  • polisa ubezpieczeniowa kredytu,
  • wszelkiego rodzaju inne prowizje i opłaty.

Koszt kredytu wyraża się w wartościach liczbowych i po zsumowaniu z wysokością pożyczonego kapitału można otrzymać całkowitą kwotę do spłaty.

Co to jest opłata przygotowawcza

Stanowi ona jeden z elementów składających się na całkowity koszt pożyczki lub kredytu. Jej naliczenie zależy od warunków oferty i nie jest to opłata obowiązkowa. Bank za zweryfikowanie wniosku kredytowego lub pożyczkowego oraz przygotowanie umowy może naliczyć opłatę przygotowawczą, którą należy traktować jako opłatę manipulacyjną. Pobierając taką opłatę instytucja finansowa pokrywa koszt pracy doradcy banku który analizował, czy klient ma odpowiednią zdolność kredytową i historię kredytowania w BIK. To opłata jednorazowa i najczęściej stała.

Co to jest prowizja bankowa

Najłatwiej to wyjaśnić określając prowizję od kredytu czy pożyczki jako wstępną opłatę naliczaną za obsługę zobowiązania. Najczęściej jest ona płatna jednorazowo z góry, czyli na początku okresu kredytowania ale może też być wliczona w całkowity koszt zobowiązania i spłacana stopniowo wraz z comiesięczną ratą kapitałowo-odsetkową. Prowizja wyrażana jest w wartości procentowej naliczanej od kwoty kapitału kredytowego. Zdarza się, że w ramach promocji bank rezygnuje z pobierania prowizji.

Co to jest stopa procentowa

Stopy procentowe to pojęcie często używane przez banki i każdy pożyczkobiorca powinien wiedzieć co oznacza. Po pierwsze lepszym określeniem jest roczna stopa procentowa, bo banki i pożyczkodawcy ujmują ją w stosunku rocznym. Po drugie definiuje ona wysokość odsetek naliczanych od pożyczonego kapitału. Właściwe będzie stwierdzenie, że wskazuje oprocentowanie nominalne kredytu. Elementy składające się na stopy procentowe to: stała marża banku oraz stopa bazowa, czyli wskaźnik referencyjny wysokości oprocentowania dla kredytów i pożyczek na rynku międzybankowym, np. WIBOR. Na etapie starania się o kredyt warto wiedzieć, że można zdecydować się na zmienne lub stałe stopy procentowe. Stała stopa procentowa jest ustalana raz na cały okres kredytowania, natomiast zmienna stopa procentowa zmienia się np. w przypadku publikacji nowych wskaźników referencyjnych dla danego okresu.

Czy reklamy na facebooku są opłacalne? Warto inwestować pieniądze w ten kanał?

Facebook posiada miliardy użytkowników z całego świata. Z tego powodu coraz więcej sklepów internetowych oraz innych biznesów kładzie nacisk na reklamę w tym serwisie. Okazuje się, że reklama przedsiębiorstwa w mediach społecznościowych jest bardzo skuteczna, ponieważ pozwala dotrzeć do wielu nowych konsumentów. Warto dowiedzieć się, czy aby na pewno warto inwestować pieniądze w ten kanał.

Każda osoba prowadząca biznes internetowe bądź reklamuje w sieci stacjonarny biznes, powinna skorzystać ze wszystkich możliwości, jakie daje jej obecna globalna sieć. Trzeba wiedzieć o tym, że tylko dobrze zaplanowana, a ponadto kompletna kampania reklamowa oraz marketingowa pozwoli nowemu przedsiębiorstwie zyskać spore grono odbiorców, a także zadowolonych klientów. W obecnych czasach wiele małych, średnich oraz dużych firm reklamuje się na mediach społecznościowych. Mowa tutaj przede wszystkim o portalu Facebook, który ma blisko dwa miliardy użytkowników z całego świata. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że wiele biznesów reklamowanych jest właśnie na tej stronie internetowej. Okazuje się, że dobrze stworzona reklama pozwala zdobyć wielu nowych klientów. Dlatego warto postawić na kampanię reklamową na Facebooku.

Nie trzeba do tego przekonywać, że pozycjonowanie, a ponadto kampanie Google AdWords są podstawą w walce o klientów. Jednakże do grona tych odbiorców docierają także media społecznościowe, a zwłaszcza Facebook. Obecnie bardzo dużo przedsiębiorstw z całego świata, również z Polski, decyduje się na założenie swej wizytówki na tym popularnym portalu. Jest tak z prostego powodu, koszty są minimalne, a w niektórych przypadkach nawet zerowe. Jedyne co trzeba zrobić to założyć konto, a następnie stworzyć stronę firmową. Tego typu działanie jest bezpłatnie. Wymaga jedynie kilku minut spędzonych przed ekranem. Jednakże należy systematycznie aktualizować wpisy na stronie, ponieważ bez tego zabiegu strona będzie mało ciekawa, a ponadto odwiedzana przez coraz mniejszą liczbę konsumentów. Z tego powodu powinno się po dodaniu paru wpisów zaprosić do polubienia witryny przez znajomych, którzy polecą stronę dalej. W ten sposób można zdobyć pierwsze polubienia biznesu w serwisie Facebook.

Następnym istotnym krokiem jest płatna reklama, a ponadto polubienia postów czy samej strony internetowej. W ten sposób można powiększać bazę odbiorców treści, a ponadto komunikatów płynących ze strony firmowej w serwisie Facebook. Okazuje się, że jest to bardzo łatwy sposób, a ponadto w miarę tani na zdobycie sporej liczby polubień. Jednakże z doświadczenia wielu firm jasno wynika, że wiele lajków wykonywanych jest z fałszywych kont bądź kont zagranicznych stworzonych w krajach, o których bardzo dużo ludzi nie ma pojęcia. Dlatego pieniądze wydane na płatną reklamę na Facebooku nierzadko okazują się zmarnowanymi pieniędzmi, bo komu potrzebne są polubienia przesłane z fikcyjnych kont. Dlatego najlepszą opcją jest zainwestowanie w atrakcyjnie treści bądź nawet konkursy, jakie urządzić można na portalu Facebooku. W ten sposób można pozyskać nową bazę klientów, co powinno przełożyć się na zwiększone wyniki sprzedażowe. Dlatego wiele firm z całego świata stawia na skuteczną reklamę w internecie. Okazuje się, że oprócz pozycjonowania w serwisie Google bardzo istotna jest promocja w mediach społecznościowych, a zwłaszcza na Facebooku. W bardzo prosty sposób można docierać do nowych konsumentów. Jedyne co trzeba to zachęcić ich dyskretnie oraz mało agresywnie do odwiedzania strony internetowej sklepu internetowego.

Wiele osób zastanawia się, dlaczego reklamy na Facebooku są opłacalne. Warto inwestować w kampanię promocyjną na tej stronie internetowej, ponieważ ludzie spędzają szaloną ilość godzin w mediach społecznościowych. W przypadku, kiedy prowadzony jest biznes, każdy wie o tym, że potrzeba strony na Facebooku. Wie o tym wielu przedsiębiorców z całego świata. Okazuje się, że portal społecznościowy Facebook to miejsce, w którym znajdują się przyszli klienci. W przypadku, kiedy istnieją obawy, iż spóźniono się do stołu, a karty są dawno rozdane, to istnieje bardzo dobra wiadomość. Jak się okazuje, spośród tych wielu milionów przedsiębiorstw z całego świata jedynie 4 mln firm na całym globie korzysta z reklam na Facebooku – istnieje ich na całym globie około 40 milionów. Dlatego jasno widać, że jest sporo miejsca na reklamę w mediach społecznościowych. Dalej można skutecznie reklamować swój biznes w internecie. Powinna to być podstawa w obecnych czasach, zwłaszcza w dobie pandemii koronawirusa, bowiem coraz więcej ludzi stawia na zakupy w internecie. Chcesz wiedzieć więcej o reklamach na Facebooku? Może poszukujesz szkolenia związanego z reklamami na Facebooku? Jeżeli choć na jedno z pytań odpowiedziałeś twierdząco to sprawdź Szkolenia Social Media od Artura Jabłońskiego.

Kolejną zaletą reklamy na Facebooku jest fakt, że jest on tania. W przypadku, kiedy ma się ograniczony budżet na promocję przedsiębiorstwa, warto postawić na reklamowanie w mediach społecznościowych. Często jest tak, że za 100 złotych można przygotować parę reklam, a ponadto dokonać pierwszych testów, która reklama jest najskuteczniejsza. Dlatego warto postawić na promocję przedsiębiorstwa na portalu Facebook.

Dla 85 proc. seniorów świadczenia emerytalne są jedynym źródłem przychodu

Z najnowszego raportu PolSenior, opublikowanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny, wynika, że jedynym źródłem przychodów polskich seniorów wciąż pozostają świadczenia emerytalne – tak odpowiedziało 85 proc. ankietowanych.[1] Co dziesiąty emeryt pracuje (10,9 proc.) i w ten sposób zwiększa swoje dochody, nieco ponad 8 proc. żyje z renty. Dożywocie jest źródłem dochodu zaledwie dla 0,3 proc. osób starszych.

Większość seniorów, bo aż 85 proc., żyje głównie z emerytury, którą otrzymuje od Państwa. W tym obszarze przeważają emerytury pracownicze, które otrzymuje 91,6 proc. wszystkich osób pobierających świadczenia emerytalne. Niespełna 11 proc. respondentów wskazało pracę zarobkową jako źródło dochodów, które zasilają ich domowy budżet. Trzeba tu podkreślić dwie rzeczy. Po pierwsze, mężczyźni pracują ponad dwukrotnie częściej (15 proc.) niż kobiety (7,1 proc.). Po drugie – praca zarobkowa ma częściej wymiar pracy fizycznej (56,3 proc.) aniżeli umysłowej.

Jakie są dochody polskich emerytów?  Najwięcej, bo blisko 19 proc. ankietowanych, biorących udział w badaniu PolSenior2, zadeklarowało dochody w przedziale 1251-1500 zł, blisko 13 proc. w przedziale 1501-1750 zł, a blisko 15 proc. pomiędzy 1751 a 2000 zł. Tylko 14 proc. ankietowanych twierdziło, że ich dochód plasuje się w przedziale 2001-2500 zł. Co ciekawe seniorów, którzy mają dochód w kwocie 3500 zł (lub więcej) jest tylko 3,9 proc.

– Trzeba pamiętać, że rzeczywiste potrzeby osób starszych mogą być różne od deklarowanych. Emeryci często z konieczności redukują swoje potrzeby do minimum, koncentrując się tylko na tych najważniejszych, priorytetowych. Co dziesiąty emeryt biorący udział w najnowszym badaniu PolSenior twierdzi, że obecne dochody nie pozwalają mu na jakiekolwiek większe lub nieplanowane wydatki. Sądzę że w rzeczywistości ten wskaźnik może być znacznie większy – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Emeryci nie mają zbyt wiele, ale pomagają innym

Okazuje się, że co trzeci senior (32,6 proc.) pomaga finansowo rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Osoby starsze pomagają bliskim nie tylko finansowo. Aż 33 proc. wspiera rodzinę i przyjaciół w prowadzeniu gospodarstwa domowego, 28,3 proc. pielęgnuje w chorobie lub zapewnia opiekę w codziennych sytuacjach, nieco ponad 20 proc. pomaga w załatwianiu spraw urzędowych. Co ważne, osoby starsze udzielają wsparcia psychicznego innym w 45,1 proc. przypadków.

Tymczasem emeryckie, a więc niewielkie budżety, muszą unieść podwyżki cen i usług (we wrześniu inflacja przekroczyła 17 proc.), utrzymanie starych, często niezmodernizowanych domów (w ostatnich miesiącach ceny benzyny, opału, prądu sukcesywnie rosną) a przede wszystkim leków. Z badania opinii przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” wynika, że budżety osób starszych są obciążone przede wszystkim wydatkami związanymi z lekami i leczeniem (tak twierdziło 95 proc. badanych).[2] Aż 82 proc. seniorów deklarowało, że w ostatnich miesiącach nie wykupiło recepty na leki, bo nie ma pieniędzy. Część z nich musiałaby wybierać między zakupem leków a żywności.

– Struktura demograficzna społeczeństwa zmienia się, w Polsce żyje już blisko 10 mln seniorów. Zapewnienie odpowiednich dochodów na starość wydaje się coraz trudniejszym zadaniem i wymaga nie tylko aktywnej polityki emerytalnej, ale przede wszystkim zmiany podejścia ludzi młodych do kształtowania swoich przyszłych, a więc emeryckich dochodów. Przychody do senioralnego budżetu powinny płynąć z różnych źródeł, a emerycki budżet powinien opierać się nie tylko na świadczeniach emerytalnych od Państwa. Jednym z elementów, obok IKE, IKZE, PPE może być renta dożywotnia, czyli pieniądze zamrożone w nieruchomości. Za granicą popularność tego rozwiązania jest coraz większa, w Polsce wciąż niewiele osób decyduje się na wykorzystanie swojego kapitału zamrożonego w nieruchomości, a szkoda – podsumowuje Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

[1] Raport PolSenior2. Badanie poszczególnych obszarów stanu zdrowia osób starszych, w tym jakości życia związanej ze zdrowiem. Gdański Uniwersytet Medyczny, 2021 r.

[2] https://portal.abczdrowie.pl/miazdzacy-raport-przez-inflacje-musza-zrezygnowac-z-lekow-bo-nie-stac-ich-na-jedzenie

Przyszłość telefonii biznesowej: numer stacjonarny w komórce

Ponieważ wiele osób pracuje w domu, ważne jest, aby telefoniczna dostępność organizacji była w porządku. Niektóre organizacje nawet całkowicie przestawiły się na pracę w domu lub pracę zdalną. W czasach, gdy coraz trudniej jest po prostu podejść do biurka kolegi, dostępność telefoniczna staje się coraz ważniejsza, zarówno dla kolegów między sobą, jak i dla klientów!

Istnieje wiele opcji w zakresie telefonii biznesowej, które zapewniają klientom jak najlepsze wrażenia. Poniżej możesz przeczytać więcej o możliwościach, jakie oferuje telefonia biznesowa, o tym, jakie opcje są dostępne i co telefonia w chmurze może oznaczać dla pracy w domu.

Telefonia biznesowa daje możliwość dalszej profesjonalizacji i rozwoju organizacji. Ponadto telefonia biznesowa (online) daje możliwość bardziej elastycznego rozmieszczenia pracowników. Oto kilka przykładów tego, jak telefonia biznesowa może wspierać organizację:

1. Proste i automatyczne przekierowanie połączeń

Dzięki rozwiązaniom telefonii biznesowej połączenia mogą być łatwo i automatycznie przekazywane do pracowników. Dzięki wstępnie ustawionym trasom i menu klienci są automatycznie kierowani do dostępnego pracownika we właściwym dziale.

2. Łatwe skalowanie

Telefonia biznesowa oferuje możliwość łatwego skalowania, gdy organizacja tego potrzebuje. Dzięki różnym inteligentnym rozwiązaniom pracownicy potrzebują jedynie połączenia internetowego, aby być dostępnymi dla klientów. Nie potrzeba więc już dodatkowej przestrzeni biurowej ani fizycznych urządzeń w okresach wzmożonego ruchu. Gdy organizacja szybko się rozwija lub przeżywa szczytowe okresy w roku, domowy system telefoniczny rośnie wraz z nią równie szybko.

3. Oddzielny dzwonek

W inteligentnym systemie telefonicznym możesz włączyć osobny dzwonek. Oddzielny dzwonek ułatwia rozpoznanie, czy połączenie jest służbowe, czy prywatne. Dzięki temu pracownicy mogą też odpowiednio odbierać połączenia!

Od staromodnego call center do wirtualnej centrali telefonicznej w chmurze

Czy Twoja organizacja ma fizyczne call center i chce je lepiej wyposażyć do pracy w domu? W takim razie jedną z opcji byłoby danie pracownikom telefonu komórkowego do zabrania do domu. Jest to jednak często organizacyjnie i praktycznie niepożądane.

Wirtualny system telefoniczny działający w chmurze jest w tym przypadku wybawieniem. Pracownicy potrzebują jedynie połączenia z internetem, aby być dostępnymi, dlatego mogą być rozmieszczeni w każdym możliwym miejscu. Ponadto przełożeni mają możliwość odczytywania online danych o dostępności, zasięgu i innych danych oraz odpowiadania na nie bezpośrednio. Jeśli Twoja organizacja korzysta z telefonii biznesowej online, istnieją dwa sposoby przekazywania połączeń do pracowników:

Przekazywanie na urządzenia mobilne

Jedną z opcji jest przekierowanie połączeń przychodzących na urządzenia mobilne. Każdy numer wewnętrzny może być w zasadzie przekierowany na (lokalne) urządzenie mobilne. Przekazując połączenia na urządzenia mobilne, pracownicy mogą pozostać osiągalni w domu lub w podróży, aby wykonywać połączenia biznesowe.

Przekazywanie na telefon programowy

Drugą opcją jest przekazywanie połączeń służbowych na urządzenie z aplikacją telefonu programowego. Aplikacja softphone to oprogramowanie, które pracownicy mogą zainstalować na telefonie komórkowym, ale także np. na tablecie, laptopie lub komputerze stacjonarnym.

Telefon programowy może prawie całkowicie zastąpić telefony fizyczne i daje Twojej organizacji maksymalną elastyczność. Również w tym przypadku do połączenia z systemem telefonii VoIP pracownik potrzebuje jedynie połączenia mobilnego.

Różne rodzaje rozszerzeń numerów

Oprócz wyboru różnych rozwiązań sprzętowych i programowych dla telefonii biznesowej, masz do wyboru różne numery telefonów. Obecnie wśród polskich firm bardzo popularne są niemiecki numer telefonu, francuski numer telefonu, holenderski numer telefonu, belgijski numer telefonu, szwedzki numer telefonu i norweski numer telefonu.

Nawet numery międzynarodowe mogą być przekierowane na (lokalny) telefon komórkowy lub telefon programowy.

Zastanów się, co uważasz za ważne, oferując biznesowy numer telefonu. Zastanów się, co chcesz pokazać klientom i pomyśl, jak wyobrażasz sobie przyszłość organizacji. Czy skupiasz się na rynkach lokalnych? A może chcesz działać na skalę międzynarodową?

Co oznacza telefonia biznesowa dla pracy w domu

Wdrożenie odpowiedniego rozwiązania telefonii biznesowej dla organizacji daje możliwość zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na dostępność (telefoniczną). Oferuje też pracownikom większą elastyczność w czasach, gdy wiele pracy wykonuje się w domu. Łatwo jest przełączać się między rozmowami prywatnymi i służbowymi. Jest to również przydatne, gdy na przykład w domu są dzieci, które domagają się uwagi w międzyczasie! Możesz też łatwo zwiększyć skalę działania, gdy firma się rozrasta lub gdy chwilowo potrzebujesz większej pojemności.

Telefonia biznesowa pozwala Ci zapewnić jakość, do której przywykli Twoi klienci, nawet w czasach, gdy wiele osób pracuje w domu. Nie rezygnując z profesjonalizmu, oferujesz tę samą doskonałą usługę telefoniczną. Klienci nie zauważą żadnej różnicy!

Czy i jak można reklamować piwo bezalkoholowe?

Na polskim rynku pojawiają się kolejne oferty napojów bezalkoholowych – najpopularniejszym wariantem alkoholi „zero procent” są obecnie piwa bezalkoholowe, których wartość sprzedaży w 2022 roku prognozowana jest nawet na 1,3 mld zł [1]. Nie dziwi ten fakt, biorąc pod uwagę to, że obecnie spośród 89% Polaków pijących piwo 9% wybiera wyłącznie warianty bezalkoholowe a kolejne 8% czyni to okazyjnie [2] a dzięki temu ta kategoria napojów stała się trzecim najlepiej sprzedającym się segmentem piw, tuż po lagerach oraz piwach mocnych [3]. Piwa „zero” zyskują przy tym kosztem piw alkoholowych, których spożycie jednocześnie maleje [4] .

W telewizji i mediach społecznościowych można więc coraz częściej zauważyć reklamy piw bezalkoholowych. Kierowane są one do osób, które dbają o zdrowie i formę – a jednocześnie nie chcą rezygnować z ulubionego smaku, do kierowców, kobiet w ciąży, a nawet do osób małoletnich. W reklamach telewizyjnych piwo bezalkoholowe towarzyszy więc bohaterom na uczelni i w pracy. Jest elementem relaksu i wypoczynku, często pojawia się w kontekście motoryzacji czy żeglugi. Takiego kontekstu i nawiązań nie zauważymy przy tym w telewizyjnych reklamach tradycyjnego piwa. Także w social mediach pojawia się coraz więcej reklam piw bezalkoholowych, w tym ich smakowych wersji. Publikowane są one zarówno przez marki producentów czy dystrybutorów, jak również w formie treści sponsorowanych przez te marki – na profilach influencerów. Tematyka tych reklam również jest różnorodna – piwo bezalkoholowe jest kojarzone m. in. z wypoczynkiem, sukcesem, zdrowym trybem życia. W materiałach sponsorowanych napój ten towarzyszy wypadom poza miasto, na plaży, kobietom w ciąży podczas relaksu czy rodzicom odpoczywającym od opieki nad niemowlętami lub nawet w trakcie opieki nad dziećmi. Czy taka reklama jest jednak dopuszczalna?

W ustawie alkoholowej [5] dopuszczona została wyłącznie – pod ograniczeniami – reklama piwa i informowanie o sponsorowaniu wydarzeń przez producentów napojów zawierających od 8% do 18% alkoholu. Szczegóły dotyczące warunków publikowania reklam piw zostały uregulowane w art. 13ustawy alkoholowej. Reklama alkoholi jest co do zasady zakazana – dozwolone są tylko formy szczegółowo uregulowane w ustawie alkoholowej. Wydaje się przy tym, że problem nie dotyczy piw bezalkoholowych, które „piwem” nie są (a ustawa alkoholowa według art. 46 ust. 1 jako napoje alkoholowe traktuje wyłącznie te, w których stężenie etanolu przekracza 0,5%). Nic jednak bardziej mylnego.

Przyglądając się uważnie przepisom ustawy alkoholowej można bowiem zauważyć zakaz reklamy pośredniej alkoholu, zarówno przedmiotowej (produktów/działalności) jak i podmiotowej (producentów). Ograniczenia dotyczą reklamy i promocji produktów i usług, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego lub innym symbolem obiektywnie odnoszącym się do napoju alkoholowego. Zakaz obejmuje także reklamę i promocję podmiotów, które w swym wizerunku reklamowym wykorzystują nazwę, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie związane z napojem alkoholowym, jego producentem lub dystrybutorem. Przy tym odpowiedniki bezalkoholowe najczęściej korzystają z tych samych nazw, znaków towarowych, oznaczeń producenta, tych samych lub podobnych opakowań, podobnych etykiet – zatem ich reklama podlegać będzie tym samym przepisom, co reklama alkoholi.

Jak wskazał przy tym Trybunał Konstytucyjny w jednym z orzeczeń, „Reklama i promocja “innego produktu” korzysta bowiem z wizerunku handlowego ukształtowanego w przeszłości przez marketing alkoholu lub doznaje intensyfikacji na skutek tego, że ów “inny produkt” umożliwia jednoczesną reklamę alkoholu. To decyduje o interesach stron w nabyciu stosownej licencji lub dywersyfikacji działalności gospodarczej. Reklama produktu niealkoholowego oznaczonego znakiem towarowym, nazwą lub innym oznaczeniem związanym z napojem alkoholowym jest przy tym także (na przyszłość) faktycznie jednocześnie równoległą, dalszą reklamą alkoholu” [6] . Zdaniem TK, m. in. przy rozmiarze społecznego problemu jaki stwarza w Polsce alkoholizm uzasadnione jest ograniczenie swobody działalności gospodarczej wprowadzone zakazem reklamy pośredniej.

Reklama i promocja piwa oraz piwa bezalkoholowego (jako produktu, którego nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego) jest więc dozwolona pod warunkami określonymi w art. 131 ust. 1 i 2 ustawy alkoholowej – tak w telewizji, radiu, kinie i teatrze (w określonych godzinach), jak i w innych mediach (w tym w Internecie). Między innymi zatem nie można kierować jej do małoletnich, łączyć jej ze sprawnością fizyczną lub kierowaniem pojazdami, wywoływać w niej skojarzeń z relaksem i wypoczynkiem, nauką, pracą i sukcesem. Tymczasem wszystkie te konteksty pojawiają się w telewizyjnych reklamach piw bezalkoholowych, co w kontekście tradycyjnych trunków jest niespotykane.

Równolegle przy tym 18,6% Polaków spożywa alkohol ryzykownie lub szkodliwie, a wśród nas żyje ok. 800 tys. osób z uzależnieniem od alkoholu. Szkodliwe skutki spożycia alkoholu dotykają także najmłodszych: Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych FASD oraz pełnoobjawowy Płodowy Zespół Alkoholowy (FAS) występują w Polsce znacznie częściej niż np. choroby spektrum autystycznego czy zespół Downa [7]. Podkreślenia wymaga fakt, że w Polsce piwo bezalkoholowe może zawierać do 0,5% etanolu, a każda ilość alkoholu wpływa negatywnie na rozwijający się płód.

Pozostaje więc zatem promować postawę zmierzająca do przestrzegania określonych w ustawie alkoholowej zasad. Kto może być adresatem takiej promocji? Producenci, a także organizacje handlowe. Należy także uświadamiać konsumentów co do ich uprawnień w zakresie zgłaszania nieuczciwej reklamy do odpowiednich organów i możliwości tworzenia ruchów społecznych. – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna „Chałas i Wspólnicy”

Bibliografia:
[1] Artykuł „Polacy wydadzą w 2022 roku ponad 1,3 mld zł na piwa bezalkoholowe” opublikowany na portalu internetowym Wiadomościspożywcze.pl [online:] https://wiadomoscispozywcze.pl/artykuly/9993/polacy-wydadza-w-2022-roku-ponad-13-mld-z-na-piwa-bezalkoholowe/
[2] Dane na podstawie badania internetowego (CAWI) przeprowadzonego przez ABR SESTA i SYNO Polska w dniach 07-08.08.2021 na próbie 1037 mieszkańców Polski [online:] https://abrsesta.com/pl/preferencje-piwne-polakow-w-2021/
[3] Artykuł „Rynek alkoholi w Polsce” opublikowany na portalu internetowym hurt&detal [online:] https://hurtidetal.pl/article/art_id,35564-60/rynek-alkoholi-w-polsce/
[4] Artykuł „Polacy wydadzą w 2022 roku ponad 1,3 mld zł na piwa bezalkoholowe Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 stycznia 2003 r. (sygn. akt K 2/02) Opracowanie PARPA „FASD w Polsce”
[5] Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1119 z późn. zm.)
[6] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 stycznia 2003 r. (sygn. akt K 2/02)
[7] Opracowanie PARPA „FASD w Polsce” [online]: http://www.ciazabezalkoholu.pl/images/file/RozpowszechnianieFASD/FASD_w_Polsce.pdf

Jak wprowadzić cyfryzację do prawa pracy?

Transformacja pracy, zmiany na rynku wynikające z procesów globalizacji, rosnącej konkurencji, a także ostatnimi czasy pandemia koronawirusa zwiększyły zainteresowanie cyfryzacją. Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) postuluje, aby w tym zakresie dokonać stosownych zmian w obszarze prawa pracy. Nowoczesne technologie muszą wpłynąć na unowocześnienie sposobu prowadzenia dokumentacji, zawierania umów, składania oświadczeń woli. Stąd postulat, żeby wszelkie dokumenty związane z prawem pracy, w tym również zawieranie umów o pracę, mogły być ważne z wykorzystaniem podpisu hybrydowego – tak, aby uprościć kwestie związane z relacjami pracowniczymi, z zatrudnianiem pracowników i prowadzeniem dokumentacji pracowniczej.

– Uważamy, że prawo pracy powinno podążać za zmianami, które już się dokonują w obrocie konsumenckim i gospodarczym – gdzie coraz więcej umów jest zawieranych na odległość. Stosują to banki, firmy pożyczkowe, ubezpieczeniowe i uważamy, że prawo pracy także powinno je wprowadzić – powiedziała serwisowi eNewsroom Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy w Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Dzięki temu pracownicy w wygodniejszy sposób, ale zarazem bezpieczny, będą mogli na odległość zawierać różnego rodzaju umowy, podpisywać dokumenty – oczywiście ze wszelkimi wymogami bezpieczeństwa. Na przykład przy wykorzystaniu adresów mailowych, kodów cyfrowego potwierdzania loginów smsem. Dokumentacja będzie wówczas w sposób maksymalny uproszczona, prowadzona zgodnie z wymogami postępującej cyfryzacji. Zresztą wynika to też z postulatów i wytycznych Unii Europejskiej – zaznacza Spytek-Bandurska.

Ceny energii i opału w górę. Ile więcej będzie kosztować zima i kogo na nią stać?

Wojna w Ukrainie i jej konsekwencje na nowo definiują niezależność energetyczną całej Europy. Wzrost wysokości cen węgla, prądu i gazu to jednak efekt nałożenia się wielu czynników: zarówno decyzji politycznych i gospodarczych w kraju, jak i ogólnej sytuacji geopolitycznej. Konsekwencje natomiast dotyczą wszystkich i są odczuwalne już dziś: ceny nośników energii we wrześniu 2022 r. były o 44,3% wyższe niż przed rokiem. Koszty ogrzewania na poziomie nawet 15.000 zł rocznie są już całkiem realne.

Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2022 r. wzrosły o 17,2% w porównaniu z analogicznym miesiącem zeszłego roku. Poziom inflacji konsumenckiej CPI w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrósł natomiast o 1,6%.

Spośród wszystkich kategorii produktów zaprezentowanych przez GUS, to właśnie ceny energii wzrosły najbardziej:

  • nośniki energii ogółem – 44,3% rdr
  • opał – 172,2% rdr
  • gaz – 35,6% rdr
  • energia cieplna 21% rdr
  • energia elektryczna – 5,1% rdr

Dlatego eksperci rankomat.pl przeanalizowali, na jakie koszty związane z ogrzewaniem muszą nastawić się Polacy tegorocznej zimy.

Węgiel, gaz i prąd to trzy najbardziej popularne źródła ciepła wg danych statystycznych CEEB

Z końcem czerwca 2022 r. upłynął termin na złożenie deklaracji w zakresie wykorzystywanych źródeł ciepła do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Analiza złożonych do CEEB deklaracji wskazuje, że najbardziej popularnym rodzajem ogrzewania wykorzystywanym w Polsce są ciągle kotły na paliwo stałe, czyli węgiel oraz drewno, pellet lub inny rodzaj biomasy.

Drugie pod względem popularności jest ogrzewanie gazowe: jego udział w całkowitej strukturze źródeł ciepła stanowi 24%. Na trzecim miejscu znalazło się ogrzewanie elektryczne – odpowiednio 12%.

Według złożonych deklaracji kolejne miejsca zajęły odpowiednio:

  • miejska sieć ciepłownicza – 3%,
  • pompy ciepła – 2%,
  • kolektory słoneczne od ciepłej wody użytkowej lub z funkcją wspomagania ogrzewania – 3%,
  • kocioł olejowy – 1%.

Sposoby ogrzewania nieruhomości w Polsce

Roczne koszty ogrzewania według danych za III kwartał 2022 r. najwyższe dla oleju opałowego i węgla

Koszty ogrzewania domu czy mieszkania zależą od wybranego źródła ciepła, ale również sprawności systemu centralnego ogrzewania, standardu energetycznego budynku, jakości dostarczanego paliwa, a także powierzchni nieruchomości i liczby osób w gospodarstwie domowym.

Szacunkowe roczne koszty ogrzewania nieruchomości o powierzchni 150 m2 dla 4-osobowej rodziny i dla budynku o standardzie energetycznym WT 2008 (czyli o niewielkiej izolacji termicznej), z uwzględnieniem taryf obowiązujących w III kwartale 2022 r. wyniosą:

  • olej opałowy – 14.320 zł,
  • węgiel – w zależności od średniej sprawności kotła 84% i 64% koszty odpowiednio wyniosą 11.570 zł i 15.130 zł,
  • pellet – 12.210 zł
  • przy użyciu gazowego kotła kondensacyjnego na propan – 11.320 zł,
  • ogrzewanie elektryczne – 9.520 zł,
  • gaz ziemny – 5.710 zł
  • pompa ciepła – koszty w zależności od rodzaju urządzenia kształtują się na poziomie od 2.470 zł do 4.070 złRoczny koszt ogrzewania budynku 150m2

O ile jednak ogrzewanie olejem opałowym dotyczy niewielkiej liczby osób, to już rosnące koszty węgla stanowią problem dla znacznej części społeczeństwa.

Węgiel nawet ponad 4.000 zł za tonę

Według danych rządowej strony cieplo.gov.pl (stan na dzień 18.10.2022 r.), cena tony węgla waha się pomiędzy 1.414,50 a 4.440 zł. Dla porównania według danych GUS średnioroczna cena detaliczna węgla kamiennego w 2021 r. wyniosła 996,60 zł za tonę.

W praktyce koszt 4 ton węgla dla przeciętnej rodziny w 2021 r. oznaczał wydatek na poziomie 4.000 zł. Natomiast przy aktualnej średniej cenie węgla (około 2.500 zł za tonę), będzie to nawet 10.000 zł.

Biorąc pod uwagę rządowe wsparcie pod postacią dodatku węglowego w wysokości 3.000 zł, to aktualne realne koszty ogrzewania mogą sięgnąć 7.000 zł. Według pesymistycznego scenariusza: nawet 14.760 zł (biorąc pod uwagę maksymalną cenę węgla za tonę). To kwoty, które znacznie przekraczają miesięczne dochody gospodarstwa domowego.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2021 r. dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 2.062 zł – co wówczas wystarczyło na zakup 2 ton węgla. Według aktualnych cen, taka kwota może w najlepszym razie pozwolić na kupno 1 tony opału.

Najtaniej do 4.000 zł w skali roku z pompą ciepła

Koszty pozostałych najbardziej popularnych surowców wykorzystywanych do ogrzewania nieruchomości również nie dają nadziei na większe oszczędności. Z jednym wyjątkiem – o czym poniżej.

Aktualnie cena tony pelletu drzewnego sięga już około 3.000 zł – ubiegłej zimy było to około 1.200 – 1.300 zł na tonę. Wzrost kosztów o ponad 100% rdr oznacza, że przywołany wcześniej dochód rozporządzalny na 1 osobę, nie wystarczy już nawet na nabycie 1 tony pelletu drzewnego.

Nieznacznie lepiej sytuacja wygląda w przypadku wykorzystania kotła elektrycznego. Według naszej kalkulacji koszty roczne dla nieruchomości o powierzchni 150 m2 mogą sięgnąć kwoty 9.520 zł. W skali roku na ogrzewanie z użyciem prądu trzeba więc przeznaczyć kwotę, która odpowiada pięciu miesiącom dochodu, jaki średnio przypadał na osobę w 2021 r.

Promowane do czasu wybuchu wojny w Ukrainie ogrzewanie gazem, daje szansę na niższe rachunki. W skali roku to wydatek około 5.710 zł.  Jednak ciągle jest to prawie równowartość 3 miesięcy dochodu rozporządzalnego na osobę w 2021 r.

Optymalnym i oszczędnym rozwiązaniem wydaje się być pompa ciepła. W zależności od rodzaju wybranego urządzenia, roczny koszt ogrzewania nieruchomości waha się pomiędzy 2.470 a 4.070 zł. Mankamentem tego rozwiązania są jednak wysokie koszty wejścia. Inwestycja wymaga bowiem zaangażowania środków na poziomie od 35.000 do 50.000 zł.

Koszty energii elektrycznej w 2023 r. uzależnione od wysokości rocznego zużycia

Rozwiązaniem dla wzrostu cen energii elektrycznej w przyszłym roku ma być ich zamrożenie na poziomie z 2022 r. Rządowe wsparcie dla gospodarstw domowych ma dotyczyć tylko określonego limitu zużycia energii:

  • 2 MWh rocznie dla gospodarstwa domowego,
  • 2,6 MWh dla gospodarstw domowych z osobami z niepełnosprawnościami,
  • 3 MWh dla rodzin z Kartą Dużej Rodziny i rolników.

Natomiast zużycie ponad określony w przepisach limit, będzie oznaczać rozliczenie według aktualnych taryf i cenników obowiązujących w 2023 r., ale z określoną stawką maksymalną: na poziomie 693 zł za 1000 kWh dla gospodarstw domowych.

Według wyliczeń przedstawionych na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów takie działanie przełoży się na znaczące oszczędności dla obywateli.

Przykładowo dla seniora, którego średnie zużycie prądu rocznie sięga 1100 kWh, koszty energii w 2023 r. zostaną utrzymane na tym samym poziomie co w 2022 r. czyli wyniosą 771,10 zł, zamiast 1.690,70 zł, które należałoby ponieść bez rządowego wsparcia.

Dla małżeństwa z dwójką dzieci będzie to około 1.682 zł w 2022 r., a 1832,80 zł w 2023 r. zamiast 3.688,8 zł przy braku zamrożenia cen.

Jednak koszty dla przeciętnej rodziny wzrosną, nawet pomimo obowiązywania Tarczy Solidarnościowej. Bowiem limity określone w procedowanej ustawie są na niższym poziomie niż realne zapotrzebowanie na prąd przy założeniu wykorzystywania energii w celu ogrzewania nieruchomości.

Aż 22% Polaków rozważa finansowanie ogrzewania zimą przy pomocy kredytu

Rosnące koszty ogrzewania, inflacja oraz dynamiczne zmiany w zakresie sytuacji gospodarczej w kraju, znajdują odzwierciedlenie w decyzjach konsumentów.

Według badania przeprowadzonego w czerwcu 2022 r. na zlecenie rankomat.pl, aż 22% respondentów wskazało, że zamierza zaciągnąć kredyt lub pożyczkę na zakup paliwa na zimę. Co ciekawe 36% badanych planowało przeznaczyć pożyczone środki na aktualne wydatki: typu jedzenie czy paliwo, a 35% z nich na opłaty cykliczne, czyli rachunki i czynsz.finansowanie ogrzewania zimą przy pomocy kredytu

Pomimo rządowych programów wsparcia, pod postacią zamrożenia cen energii elektrycznej czy dofinansowania zakupu węgla, wzrost kosztów ogrzewania już jest głęboko odczuwalny. Dotychczasowe podwyżki oraz prognozy dalszego wzrostu cen energii i opału mogą wpłynąć na zwiększenie potrzeb kredytowania bieżących wydatków gospodarstw domowych. Korzystanie z oszczędności lub poszukiwanie zewnętrznych źródeł finansowania może okazać się koniecznością – komentuje Izabela Stachura–Adamczyk, ekspert ds. produktów finansowych rankomat.pl.

 

Przedsiębiorcy przerażeni wizją utraty środków unijnych. „Dla sektora budowlanego brak publicznych inwestycji to katastrofa”

„Bez środków unijnych jesteśmy skazani na stagnację i biedę”. Przedsiębiorcy reagują na doniesienia o braku środków unijnych i obawiają się fali bankructw.

Doniesienia medialne dotyczące ewentualnego zamrożenia wszystkich funduszy strukturalnych dla Polski to informacja, która gigantycznie zaniepokoiła zachodniopomorskich przedsiębiorców. Blokada oznaczałaby, że realizacja niemal wszystkich zadań infrastrukturalnych byłaby niemożliwa. Co gorsza, środki te zwykle stanowiły również wsparcie inwestycyjne i rozwojowe dla przedsiębiorców. – Jeżeli Polska straciłaby 75 miliardów złotych to nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wielkie straty dla gospodarki to wygeneruje. To faktyczne zatrzymanie nas w rozwoju w imię niejasnych, politycznych ambicji i teorii. Dla przedsiębiorców to cios, bo nie dość, że nie mogą liczyć na środki z Krajowego Planu Odbudowy po pandemii to nie jest wykluczone, że nie będą mogli liczyć także na środki z np. Regionalnego Programu Operacyjnego. Ktoś chce udusić polską przedsiębiorczość, nie dać jej powietrza i paliwa do rozwoju. Musimy bić na alarm i apelujemy do rządzących o jak najszybsze zapewnienie, że środki unijne dla Polski nie są zagrożone. Interesują nas konkretne informacje, a nie tylko jednozdaniowe dementi – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Bez funduszy unijnej, czyli koła zamachowego rozwoju, jesteśmy skazani na biedę, stagnację i uratę jakiejkolwiek perspektywy konkurencyjności”

Z doniesień medialnych – szczebla międzynarodowego – wynika, że Unia Europejska wprowadza w życie zapowiadane wcześnie kroki i wstrzymuje praktycznie wszystkie fundusze dla Polski, dopóki nie naprawimy sądownictwa. Chodzi przede wszystkim o wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącego likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i związanej z tym konieczności przywrócenia do pracy sędziów odsuniętych przez ID oraz zagwarantowanie sędziom prawa do zadawania pytań prejudycjalnych do TSUE, czyli w praktyce wniosków o interpretację prawa UE. Polska zgodziła się zrealizować wszystkie wymagania Unii, lecz dziś swoich zobowiązań nie realizuje i stąd takie decyzje.

– Każdy Rząd ma prawo do swojej polityki. Nie może ona jednak być oderwana od tego, że jesteśmy elementem większej wspólnoty jak Unia Europejska. Nie możemy pozwolić sobie na utratę środków, na które samorządy i przedsiębiorcy czekają od lat. Bez funduszy unijnej, czyli koła zamachowego rozwoju, jesteśmy skazani na biedę, stagnację i uratę jakiejkolwiek perspektywy konkurencyjności z krajami, które te środki otrzymają. Nie mogę zrozumieć, jak można doprowadzać do sytuacji w której zagrożone są tak wielkie pieniądze dla naszego kraju – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Najtrudniej będzie mieć sektor budowlany

– Wiele firm do dzisiaj nie powróciło do działalności operacyjnej sprzed koronawirusa, a inne przedsiębiorstwa są dodatkowo dławione przez wiele negatywnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych tj.: Wojna, COVID, inflacja, wzrosty cen materiałów budowlanych, trudność z pozyskiwaniem surowców, gigantyczne braki na rynku pracy i potężny kryzys energetyczny. Przedsiębiorcy mierzą się z niespotykaną dotychczas ilością komplikacji. Kiedy pomoc jest dostępna i możliwa to należy po nią szybko sięgnąć tu i teraz. Po braku środków z KPO dotyka nas kolejna katastrofa i zablokowanie jednego z funduszy strukturalnych czyli Funduszu Spójności. Funduszu, który został powołany, by wyrównywać dysproporcje rozwojowe między regionami Unii Europejskiej. Bez z pieniędzy z KPO i Funduszu Spójności, nie tylko nie wyrównamy dysproporcji, a jej jeszcze pogłębimy. To bardzo niebezpieczny trend. W obliczu rozpędzonej inflacji i hamującej gospodarki, spadającej siły nabywczej złotówki i ubożenia się przeciętnego gospodarstwa domowego, potrzeba nam nowego impulsu inwestycyjnego – dodaje dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Brak środków unijnych to poważny problem dla wielu sektorów gospodarki. Eksperci Izby wskazują jednak te, które na inwestycje czekają najbardziej. – Dla sektora budowlanego to cios niewyobrażalny. W dobie spowolnienia gospodarczego to właśnie inwestycje publiczne pozwalają przetrwać kryzys. Czeka nas fala upadłości jeżeli wstrzymane zostaną inwestycje rządowe i samorządowe – mówi Hanna Mojsiuk.

Północna Izba Gospodarcza oczekuje od rządzących wyjaśnień i zapewnienia, że zrobione zostanie wszystko, by środki europejskie do Polski trafiły. W przeciwnym razie przed nami kryzys gospodarczy, którego konsekwencją będzie zastój, stagnacja i fala upadłości.

Hakerzy wykorzystują Tłumacza Google do przejęcia naszych danych

  • Psychologiczny mechanizm ekspozycji doskonale znają hakerzy, którzy wykorzystując popularne marki, starają się zwabić i wykorzystać ufność użytkowników.
  • kampania informowała o wiadomości, której użytkownik „jeszcze nie otrzymał”, a na otwarcie jej ma zaledwie 48 godzin. Po kliknięciu w link ofiara przenoszona była do strony imitującej witrynę Google Translate, proszącej o podanie danych logowania
  • Na co warto zwrócić uwagę, to zastosowana socjotechnika: pilna prośba o potwierdzenie dostępu do konta użytkownika i ograniczony czas na możliwość reakcji. Do tego dochodzi wizerunek zaufanego dostawcy usług. Od strony programistycznej interesujące jest wykorzystanie JavaScript oraz polecenia Unescape, mającego za cel ukrycie rzeczywistych intencji.

Socjotechnika to podstawa większości ataków hakerskich. Tym razem cyberprzestępcy postanowili podszyć się pod Tłumacza Google, chcąc przejąć dane uwierzytelniające ofiar – ostrzegają badacze Avanan i Check Point Software. Eksperci proponują też trzy proste kroki ograniczające ryzyko ataku.

Popularne witryny są dla użytkowników synonimem zadufania. Bardziej prawdopodobne jest, że internauta otworzy stronę, która wygląda jak Google, niż taką, która z niczym mu się nie kojarzy. Psychologiczny mechanizm ekspozycji doskonale znają hakerzy, którzy wykorzystując popularne marki, starają się zwabić i wykorzystać ufność użytkowników.

Eksperci firmy Avanan, należącej do Check Point Software, opisali ostatnio atak z wykorzystaniem wizerunku Tłumacza Google, w którym fałszywe witryny miały za cel zebranie danych uwierzytelniających. Wektorem ataku była wiadomość e-mail, co nie powinno budzić zdziwienia, biorąc pod uwagę dane wskazujące, że w Polsce niemal 2/3, a na świecie ponad 80 proc. ataków przeprowadzanych jest właśnie za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Skierowana do hiszpańskojęzycznych odbiorców kampania informowała o wiadomości, której użytkownik „jeszcze nie otrzymał”, a na otwarcie jej ma zaledwie 48 godzin. Po kliknięciu w link ofiara przenoszona była do strony imitującej witrynę Google Translate, proszącej o podanie danych logowania. Na co warto zwrócić uwagę, to zastosowana socjotechnika: pilna prośba o potwierdzenie dostępu do konta użytkownika i ograniczony czas na możliwość reakcji. Do tego dochodzi wizerunek zaufanego dostawcy usług. Od strony programistycznej interesujące jest wykorzystanie JavaScript oraz polecenia Unescape, mającego za cel ukrycie rzeczywistych intencji.

Przedstawiony atak, to przykład kampanii jakich wiele w Internecie, dlatego tak ważne jest zrozumienie mechanizmu stojącego za jego skutecznością. Konsekwencje mogą okazać się tragiczne, a przejęcie konta e-mail to jeden z najmniejszych wymiarów kary. Eksperci Check Point Software zalecają podjęcie kilku kroków radykalnie obniżających narażenie na atak:

  • Zawsze najeżdżaj kursorem na adresy URL, aby upewnić się, że miejsce docelowe jest prawidłowe
  • Pamiętaj, aby zwracać uwagę na niespójności gramatyczne, ortograficzne i rzeczowe w wiadomości e-mail
  • Jeśli nie masz pewności co do e-maila, zapytaj o niego pierwotnego nadawcę

Trzy filary zielonego transportu miejskiego – czy Polska jest gotowa na paliwa alternatywne

Jak sprawić, by transport zbiorowy stał się bardziej ekologiczny? Jedną z możliwości są inwestycje w ekologiczne środki lokomocji, jak elektryczne czy gazowe autobusy, które pozwalają zmniejszyć ilość zanieczyszczeń w miastach. Jednak światowe zawirowania gospodarcze wpływające na dynamiczne wzrosty cen energii i gazu, w ostatnich miesiącach nie sprzyjają decyzjom o transformacji miejskich flot. Temu tematowi już 25 października br. przyjrzą się eksperci z dziedziny elektromobilności i transportu z EMIS (ISI Emerging Markets Group), Business Centre Club oraz Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

W tym roku aż 96 proc. osób mieszkających w miastach Unii Europejskiej było narażonych na zanieczyszczenie powietrza przekraczające najnowsze wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia. Jest to jeden z powodów, dla którego samorządy powinny poważnie myśleć o wymianie taboru na bardziej ekologiczny. Bez odważnych decyzji ze strony włodarzy transformacja transportu miejskiego nie będzie mogła mieć miejsca.

Na szczęście prezydenci i burmistrzowie polskich miast coraz częściej postrzegają zakup nowoczesnych autobusów elektrycznych i gazowych jako szansę na rozwój ośrodków miejskich i chętnie stają w pierwszym szeregu orędowników takich rozwiązań. Jednym z ostatnich przykładów może być Toruń, na ulice którego w maju tego roku wyjechało pierwszych sześć autobusów elektrycznych. Patrząc na ogólnopolskie statystyki, udział elektrobusów w segmencie miejskim przekracza już 30 proc. i cały czas rośnie. W zeszłym roku po raz pierwszy w historii autobusy zasilane prądem wyprzedziły w rejestracjach modele z silnikami Diesla.

Jak napędzać autobusy

W obecnych czasach zasilanie komunikacji miejskiej pojazdami z napędem elektrycznym i gazowym może stanowić odpowiedź na mniejszą podatność w zakresie światowych cen. Inwestycje w dywersyfikację floty w dłuższej perspektywie docenią samorządy, które na rzecz autobusów elektrycznych będą konsekwentnie rezygnować z tych z silnikami Diesla. Cena oleju napędowego wynosi w tym momencie nawet 8 zł za litr i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miała się ustabilizować.

W maju br. w Polsce dostępnych było 520 stacji ładowania autobusów elektrycznych, które dostarczały ponad 70 MW mocy. Liczby te początkowo mogą robić wrażenie, lecz niosą za sobą istotne konsekwencje. Rozbudowa flot elektrobusów, a co za tym idzie i stacji ładowania, poważnie zwiększa zapotrzebowanie na energię. A o tę obecnie trudniej niż zwykle.

Transport a zmiany na świecie

Transport, jaki obserwujemy obecnie, nadal stanowi jedynie fragment tego, który pozostawiliśmy w czasach przedpandemicznych. Analitycy EMIS w raporcie „Poland Transportation Sector 2022/2023” wskazują, że w 2019 r. liczba osób, które skorzystały z transportu pasażerskiego, w tym drogowego, kolejowego, lotniczego i wodnego, wyniosła 620,2 mln. Dwa lata później, po kilku falach pandemii, było to już 392,9 mln pasażerów. Co warto podkreślić, mimo wszystko oznacza to wzrost o 11 proc. w stosunku do 2020 r., gdy liczba podróżujących osiągnęła zaledwie 354 mln. Ma to szczególne znaczenie dla transportu drogowego, który stracił prawie połowę użytkowników sprzed pandemii.

W 2022 roku sektor ten napotkał kolejną przeszkodę. Mowa o zakłóconych przepływach strategicznych oraz zaburzonych łańcuchach dostaw będących wynikiem nałożonych sankcji na Rosję. Ceny paliw poszybowały i ponieważ to najważniejszy koszt dla tego sektora, jego rentowność stała się wątpliwa.

Zielony transport miejski w opinii ekspertów

Czy ekologiczne autobusy, biorąc pod uwagę rosnące koszty i trudności w eksploatacji, mogą okazać się wyzwaniem na drodze do ekologicznej komunikacji miejskiej? Jak bardzo rekomendacje Unii Europejskiej dot. zeroemisyjności transportu odbiegają od możliwej do osiągnięcia rzeczywistości? Między innymi na te pytania odpowiedzą eksperci podczas wydarzenia pt. „Trzy filary zielonego transportu miejskiego: elektrobusy, stacje ładowania, status prawny”.

Spotkanie organizowane przez EMIS (ISI Emerging Markets Group) i Business Centre Club odbędzie się w środę, 25 października. Wśród prelegentów będą: Andrzej Żurawski (ekonomista EMIS i CEIC z grupy ISI Emerging Markets Group), Zbigniew Wyszogrodzki (prezes MZK Toruń, wiceprezes BCC), Maciej Mazur (dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych), a także Grzegorz Krupnik (ekspert ds. OZE, elektromobilności i środowiska w BCC).

Podczas debaty omówią wyzwania, przed którymi stoi miejski sektor transportowy, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów o napędzie ekologicznym. Do wydarzenia dołączyć będzie można online oraz na żywo w Centralnym Domu Towarowym w Warszawie.

Na spotkanie można zarejestrować się pod linkiem: https://info.emis.com/zielony-transport-miejski

Bankowanie w stylu smart? Sprawdź, co zyskujesz z nowoczesnym kontem bankowym

Internetowe konto bankowe dla wielu osób stanowi podstawę codziennego kontrolowania swoich finansów. Bankowość mobilna rozwija się w błyskawicznym tempie – rachunek można założyć i prowadzić sposób z poziomu komputera, telefonu lub tabletu, nie odwiedzając ani razu stacjonarnej placówki danego banku. Dodatkowo tego typu usługi stają się z każdym rokiem coraz bezpieczniejsze i bardziej „smart”, czyli dostosowane do potrzeb współczesnego odbiorcy. Nowoczesne konto w banku daje wiele możliwości i oferuje funkcje, które mogą zaskakiwać. Poznaj najważniejsze zalety bankowania w stylu smart!

Konto bankowe dopasowane do Twoich potrzeb

Dzięki bankowości mobilnej zarządzanie finansami staje się coraz łatwiejsze. Banki oferują wiele rodzajów rachunków ściśle dopasowanych do potrzeb konkretnych klientów – ich wieku, stanu materialnego, tego czy podróżują, studiują, prowadzą firmę. Każdy użytkownik konta bankowego ma nieco inne preferencje – niektórzy wolą wypłacać gotówkę, inni preferują płatności bezgotówkowe, jednym zależy na prostej, intuicyjnej obsłudze i kilku podstawowych funkcjach, drudzy chcą pomnożyć majątek poprzez zakładanie lokat i inwestycje. Aby przekonać się, spośród jakich opcji możesz wybierać, wystarczy, że zajrzysz na stronę: https://www.santander.pl/klient-indywidualny/konta

Bankowanie w stylu smart, czyli mądrze, ale i nowocześnie

Nowoczesna bankowość to zupełnie inny wymiar zarządzania pieniędzmi niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nie tylko można łatwo założyć konto bankowe przez Internet, ale również kontrolować je zdalnie, a nawet otworzyć lokatę za pośrednictwem aplikacji mobilnej. Potrzebny Ci kredyt lub karta kredytowa? Otwierając rachunek w banku, możesz korzystać z wyjątkowo korzystnych ofert przygotowanych specjalnie dla Ciebie. Nowoczesne bankowanie smart to przede wszystkim:

  • dostęp do usług mobilnych i internetowych,

  • możliwość dokonywania płatności zbliżeniowych telefonem lub zegarkiem oraz płacenia BLIKIEM,

  • błyskawiczny podgląd stanu konta,

  • oszczędzanie w trybie „smart” – poprzez tworzenie dowolnych celów i automatyczne odkładanie pieniędzy,

  • możliwość kupowania biletów komunikacji miejskiej, zamawiania taksówek i opłacania parkingów z poziomu aplikacji bankowej,

  • dostęp do atrakcyjnych promocji i programów premiowych (np. Mastercard Bezcenne Chwile lub Visa Benefit).

Różne pokolenia – różne potrzeby

Z wiekiem zmieniają się potrzeby dotyczące produktów bankowych. Dziecko, dzięki posiadaniu własnego rachunku, może uczyć się oszczędzania, nastolatek, student – zarządzania własnym budżetem, pełnoletni klient lub przedsiębiorca – skorzysta z pełnej oferty bardzo zróżnicowanych usług. Mimo to niektóre oczekiwania wobec rachunków bankowych są wspólne dla wszystkich grup wiekowych: np. brak dodatkowych opłat czy łatwy dostęp do aplikacji. Poszczególne konta osobiste różnią się od siebie pod wieloma względami po to, by każdy mógł znaleźć opcję dla siebie.

Konto dla dzieci

Czy najmłodsi potrzebują rachunku bankowego? Zdecydowanie tak! To doskonały sposób na uczenie się, na czym polega oszczędzanie. Konto bankowe dla dziecka: https://www.santander.pl/klient-indywidualny/konta/konto-jakie-chce-dla-dzieci – pełni funkcję elektronicznej skarbonki, w której można odkładać środki na przyszłość, a przy tym korzystać z atrakcyjnego oprocentowania. Stały podgląd stanu rachunku sprawia, że dziecko uczy się panować nad swoim budżetem, choć oczywiście wszelkie operacje finansowe są w jego imieniu wykonywane przez rodziców lub opiekunów. Dodatkową zaletą założenia tego typu konta w banku jest dostęp do ciekawych programów edukacyjnych – bank Santander prowadzi portal „Finansiaki”, gdzie znaleźć można wiele ciekawych materiałów edukacyjnych (gier, animacji, bajek i opowiadań) dotyczących zarządzania pieniędzmi dla najmłodszych.

Konto dla młodych

Starsze dzieci – powyżej 13. roku życia – mają dużo bardziej rozbudowane potrzeby, jeżeli chodzi o konto w banku. Nastolatki często same płacą już za zakupy online i w sklepach stacjonarnych, wykonują płatności mobilne przy użyciu telefonu lub zegarka (przez Google Pay lub Apple Pay) oraz BLIKIEM, świadomie oszczędzają, podróżują i zaczynają kontrolować swój budżet. To oznacza, że konto bankowe dla młodych powinno oferować znacznie więcej opcji niż to dla dzieci.

Przykładowo, Santander Bank Polska proponuje nastolatkom rachunek bez opłat, z dostępem do usług mobilnych i internetowych. Młodzi ludzie mogą w każdej chwili wypłacić gotówkę na całym świecie – wystarczy, że znajdą bankomat, a karta płatnicza ułatwia im bezgotówkowe płacenie za zakupy i usługi na co dzień. Rodzice mogą „doładować” rachunek bankowy dziecka w każdej chwili z poziomu swojej aplikacji. Oczywiście, należy pamiętać, że nieletni w wieku 13-17 lat (czyli małoletni) mogą wykonywać transakcje na kwotę maksymalnie 5000 zł miesięcznie. Szczegóły oferty znajdziesz na stronie: https://www.santander.pl/klient-indywidualny/konta/konto-jakie-chce-dla-mlodych. Szczególnym rodzajem rachunku dedykowanego młodym ludziom jest konto studenckie: https://www.santander.pl/klient-indywidualny/konta/konto-jakie-chce-dla-studenta – oferuje ono znacznie więcej możliwości, dostęp do atrakcyjnych lokat i kredytów, a także programu stypendialnego banku Santander.

Konto dla firm

Przedsiębiorcy to grupa klientów o bardzo specyficznych potrzebach. Konta firmowe nie tylko ułatwiają bardzo dokładną kontrolę nad przychodami i wydatkami przedsiębiorstwa, ale również umożliwiają błyskawiczne dokonywanie comiesięcznych opłat do ZUS i US. W Santander Bank Polska dodatkowo możesz korzystać z wielu udogodnień takich jak:

  • brak opłat po spełnieniu określonych warunków,

  • możliwość prowadzenia dodatkowego konta walutowego za darmo,

  • dostęp do portalu Santander Trade (dotyczącego prowadzenia biznesu poza granicami kraju) oraz kantoru internetowego,

  • indywidualne oferty kredytów firmowych i leasingu.

Również w tym przypadku bank wychodzi naprzeciw oczekiwaniom zapracowanych przedsiębiorców i upraszcza wszelkie procedury – bez problemu założysz firmowe konto bankowe online: https://www.santander.pl/firmy/konta za pośrednictwem strony internetowej.

Bankuj świadomie i bezpiecznie

Świadome korzystanie z konta internetowego to nie tylko wybór najkorzystniejszej finansowo oferty, ale również dbanie o bezpieczeństwo swoich pieniędzy. Dla większości osób jest oczywiste, że podając komuś numer konta, nie należy udostępniać żadnych danych umożliwiających dostęp do niego – jednak obecnie oszuści i złodzieje korzystają z nowoczesnych metod wyłudzania informacji, nie tak oczywistych. Warto korzystać z oferty banku, który chroni pieniądze swoich klientów i np.:

  • umożliwia wprowadzenie limitów płatności,

  • wysyła alerty o zmianach na koncie,

  • stosuje szyfrowanie,

  • blokuje dostęp do rachunku, jeśli zbyt wiele razy wprowadzono nieprawidłowe dane do logowania na stronie internetowej lub w aplikacji.

Aby lepiej chronić swoje finanse, można skorzystać ze specjalnych zabezpieczeń – przykładowo bank Santander oferuje darmową usługę CyberRescue. Obejmuje ona m.in. dodatkową weryfikację witryn internetowych, za pośrednictwem których dokonuje się płatności, ochronę przed kradzieżą środków z konta internetowego, a także przed wzięciem kredytu na dane klienta bez jego wiedzy.

Nowoczesne rozwiązania, które wspierają codzienne nadzorowanie budżetu

Nowoczesne konta internetowe umożliwiają nie tylko przelewanie pieniędzy, ale również wykonywanie wielu innych działań, które ułatwiają codzienną kontrolę nad budżetem. Wybierając propozycję konkretnego banku, upewnij się, czy dany produkt spełni wszystkie Twoje oczekiwania i jaki jest jego koszt – czy karta bankomatowa i przelewy internetowe są dodatkowo płatne, jak wiele funkcji oferuje aplikacja mobilna i czy możesz załatwić wszystkie formalności, nie wychodząc z domu. Jak podjąć właściwą decyzję? Możesz samodzielnie porównać oferty lub sprawdzić ich ranking. Oszczędności da się gromadzić na niemal każdym rachunku – ważne jednak, by robić to na korzystnych warunkach!

Grupa Recykl rusza z budową farmy PV i otwiera nową linię produkcyjną zwiększającą łączną produkcję granulatów SBR o 20-25 proc. rocznie

Grupa Recykl S.A., lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, podsumowuje realizację inwestycji strategicznych, prezentowanych z końcem 2021 roku. Firma 14 października rozpoczęła rozruch drugiej linii do produkcji granulatów gumowych w Chełmie, która podwoi roczne wolumeny produkcji. Na potrzeby zakładu rozpoczęła się także budowa farmy fotowoltaicznej o mocy 2 MW. Jednocześnie 18 października została podpisana umowa z NFOŚiGW finansująca inwestycję w Chełmie. Zarząd spodziewa się zakończenia wszystkich inwestycji w ramach przyjętej „Strategii 2030” do końca 2023 roku.

18 października 2022 r. spółka zależna Recykl Organizacja Odzysku S.A. zawarła z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej umowę o dofinansowanie w formie pożyczki projektu: „Rozbudowa linii przetwórstwa opon poprzez zakup linii granulacji i doczyszczania granulatu gumowego w zakładzie produkcyjnym Recykl Organizacja Odzysku S.A. w Chełmie”. Całkowity koszt netto realizacji Projektu wynosi 14,4 mln zł. Kwota pożyczki udzielonej przez NFOŚiW wynosi 8,64 mln zł, bezzwrotnej dotacji: 4,32 mln zł, a pozostałą kwotę stanowią środki własne. Projekt ma zostać zrealizowany do 31 grudnia 2022 r.

– W ostatnich kwartałach zgodnie z założeniami realizowaliśmy wszystkie zakładane inwestycje wskazane w „Strategii 2030”. Otrzymując we wrześniu pozwolenie na budowę farmy PV, rozpoczęliśmy prace budowlane, których ukończenia spodziewamy się na przełomie I i II kw. 2023 roku. Inwestycja istotnie obniży nasze zapotrzebowanie energetyczne w zakładzie w Śremie. Z drugiej strony w ostatnich dniach uruchomiliśmy nową linię produkcji granulatów w Chełmie, która podwoi moce produkcyjne zakładu, a w skali Grupy zwiększy ich produkcję o 20-25 proc. rocznie. Sfinansowanie niniejszej inwestycji było możliwe dzięki zawartej umowie na dotację i pożyczkę z NFOŚiGW w łącznej wys. niemal 13 mln zł. Do zakończenia całego projektu brakuje nam jeszcze linii do w pełni automatycznego pakowania i paletowania, dzięki której istotnie uprościmy proces pakowania granulatów w małe opakowania. Jej dostawa i uruchomienie zaplanowane są na przełomie listopada i grudnia br. – mówi Maciej Jasiewicz, Wiceprezes Grupy Recykl S.A.

Uruchomienie nowej linii do granulacji i doczyszczania granulatu gumowego zwiększy potencjał i możliwości produkcyjne zakładu w Chełmie i przyczyni się do osiągnięcia przez Grupę założonych celów produkcyjnych i sprzedażowych przedstawionych w Strategii 2030 w etapach pośrednich. Zakładają one począwszy od 2023 roku zwiększenie: wolumenów przerobu opon (do 120 tys. ton rocznie) oraz wolumenów sprzedaży wysokomarżowych produktów Grupy (do 56 tys. ton rocznie dla SBR oraz do 20 tys. ton rocznie dla czystego drutu stalowego).

– Efekty kolejnych inwestycji będą stopniowo widoczne w skali naszego biznesu w kolejnych kwartałach. Warunki rynkowe w postaci wysokiego popytu na produkty i usługi Grupy są niezmiennie sprzyjające, z drugiej strony musimy pamiętać o naturalnym, obserwowanym w szeregu branż gospodarki wzroście bazy kosztowej, zwłaszcza w obszarze energii. Wpływ niniejszych zjawisk mitygujemy przez szereg działań optymalizacyjnych, aktywną politykę handlową pod kątem wzrostów cen oraz inwestycje, w tym obejmujące instalację PV. W przyszłości nie wykluczamy budowy kolejnych własnych źródeł – uzupełnia Maciej Jasiewicz.

Opublikowana w grudniu 2021 roku „Strategia 2030” zakłada 5 głównych filarów pokazujących kierunki rozwoju Grupy. Według założeń w latach 2021-2030 roku pozwolą jej osiągnąć nie mniej jak 1 mld zł skumulowanych przychodów, 280 mln zł EBITDA i 150 mln zł zysku netto. Filary dokumentu obejmują:

  • I filar – inwestycje w zakłady i rozbudowa sieci zbiórki opon,
  • II filar – rozwój sprzedaży, w tym poprzez ekspansję na rynkach zagranicznych,
  • III filar – wdrożenie nowych produktów,
  • IV filar – aktywny udział Grupy w działaniach prośrodowiskowych, zakładający dalszy rozwój marki w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju,
  • V filar – aktywny udział akcjonariuszy i kluczowej kadry menadżerskiej Spółki w budowie jej wartości.

Akcjonariusze Grupy Recykl 27 czerwca 2022 r. podjęli decyzję o wypłacie pierwszej w historii dywidendy. Wyniosła ona 0,50 zł na akcję, tj. tys. zł (826 tys. zł) i została wypłacona 30 września br.

Na rynku chwila wytchnienia

Wraz ze spokojem ceny ropy znów spadają. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że sezon grzewczy często jest czasem silnej aktywizacji Rosji.

Lepsze dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy mniej niepokojący (niż oczekiwaliśmy) indeks instytutu ZEW z Niemiec. Interpretowanie takich danych ma zawsze ten sam problem. Jesteśmy na jednych z najgorszych poziomów w kilkudziesięcioletniej historii publikacji tego wskaźnika. Z drugiej strony spodziewano się jeszcze gorszych poziomów. Nie może zatem dziwić, że nie potraktował tych danych jako złych. Nawet było widać dość anemiczne wzrosty euro po publikacji. Obecne poziomy przynajmniej od strony technicznej nie uzasadniają kupna europejskiej waluty. Bez wyraźnego sygnału z obecnych poziomów należy mniej oczekiwać wzrostów.

Dane z USA wciąż dobre

Wczoraj w USA poznaliśmy dwa ważne powiązane ze sobą wskaźniki. Wzrosła produkcja przemysłowa oraz wykorzystanie mocy produkcyjnych. Ciężko, żeby jednostkowemu wzrostowi produkcji nie towarzyszyło zwiększanie owych mocy. W dłuższym okresie oczywiście możliwe jest wybudowanie większej infrastruktury. Wyższa produkcja w USA wpisuje się w obecną narrację o tym, że spowolnienie za oceanem, o ile do niego dojdzie, będzie dużo słabsze niż w Europie. To właśnie to przeświadczenie powoduje, że dolar jest obecnie tak mocny. Również na tych założeniach opierają się oczekiwania względem kolejnego silnego wzrostu stóp procentowych.

Ropa poniżej 90 dolarów

Notowana w Londynie ropa Brent znów zadomawia się poniżej poziomu 90 dolarów za baryłkę. Jako powód spadków wskazywane są przez analityków z dwóch powodów, po pierwsze USA ma uwolnić kolejne rezerwy na rynek. Po drugie prognozy popytu z Chin znów spadają. Zadyszka w największej gospodarce świata ma tutaj znaczący wpływ. Dzieje się to pomimo lepszych dla ropy danych z USA. Zapasy paliw spadły w tym tygodniu. Należy jednak pamiętać, że tydzień temu miały gigantyczny wręcz wzrost. Z obecnych poziomów mamy jeszcze ponad 6 dolarów za baryłkę do najtańszej ropy od początku rosyjskiej inwazji. Z drugiej strony znając powiązanie, w którym ropa tanieje, gdy dolar się umacnia, wielu analityków spodziewa się, że ruch spadkowy może być kontynuowany.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Coraz więcej deweloperów zaczyna budować mieszkania na wynajem

Czy firmy deweloperskie będą realizować inwestycje przeznaczone pod wynajem instytucjonalny? Czy biorą pod uwagę współpracę z inwestorami albo tworzenie własnych platform do wynajmu? Jakie działania podejmują w tym kierunku? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży Develia S.A.

Obecnie prowadzimy prace projektowe nad pierwszymi inwestycjami tego typu. Jesteśmy otwarci na rozmowy z funduszami PRS i innymi podmiotami zainteresowanymi długofalową współpracą. Podpisaliśmy umowę joint venture z firmą The Heart, w ramach której wspólnie zbudujemy platformę do kompleksowej obsługi najmu. Jej uruchomienie planujemy na rok 2023, kierując w pierwszej kolejności ofertę do funduszy i klientów indywidualnych.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Nie podjęliśmy kroków w tym kierunku. Od lat skupiamy się na sprzedaży mieszkań klientom indywidualnym i w tym modelu działamy. Niemniej jednak nie wykluczamy sprzedaży instytucjonalnej w przyszłości.

Boaz Haim, prezes Ronson Development

Pod koniec 2021 roku ogłosiliśmy, że rozpoczynamy działalność w segmencie najmu instytucjonalnego. Obecnie możemy pochwalić się powstaniem marki LivinGo. Ten nowy filar biznesu ma zapewnić nam stałe przychody z wynajmu mieszkań w atrakcyjnych częściach największych polskich miast. W naszych projektach PRS firma będzie odpowiadać za cały proces, od etapu projektowania inwestycji, przez etap budowy, po opracowanie oferty, wprowadzenie jej na rynek i zarządzanie samym wynajmem.

Wzrost znaczenia najmu instytucjonalnego ma podłoże demograficzne i jest związany z rosnącą mobilnością, szczególnie młodego pokolenia. Jednak ma też związek z obecnymi czynnikami ekonomicznymi. Wyhamowanie rynku kredytowego ma bezpośrednie przełożenie na zwrot w kierunku rynku najmu.

Przygotowujemy ofertę w tym zakresie. Już w połowie przyszłego roku oddamy pierwsze 100 mieszkań w inwestycji Ursus Centralny, dedykowanych właśnie pod PRS. Nasz bank ziemi w tym segmencie w Warszawie jest zabezpieczony na prawie 2 000 mieszkań i stale pracujemy nad jego poszerzeniem. Nie wykluczamy także rozszerzenia go o kolejne miasta.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

Do tej pory dość mocno skupialiśmy się na klientach indywidualnych, którzy cenią sobie standard premium. Obecnie, gdy dostępność kredytów jest znacznie mniejsza i w niektórych przypadkach spłaty odsetek są wyższe niż raty kredytu, również zamożniejszym klientom nie będzie opłacało się pewnie korzystać z tak kosztownego finansowania. Dlatego też rozpoczęliśmy rozmowy z inwestującymi ostatnio w Polsce funduszami, kupującymi budynki z mieszkaniami na wynajem instytucjonalny.

Cezary Grabowski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Bouygues Immobilier Polska

Obecnie skupiamy się na budowie inwestycji, które są przeznaczone dla klienta indywidualnego, gdyż chcemy zaspokoić potrzeby mieszkaniowe na rynkach w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Trójmieście. Aktualnie nie mamy planów budowy mieszkań wyłącznie pod wynajem, jednak cały czas uważnie analizujemy rynek. Trzeba podkreślić, że mieszkanie to podstawowa potrzeba. Niestety ze względu na obostrzenia kredytowe wiele osób rezygnuje z zakupu mieszkania i zaczyna interesować się jego wynajmem. Tu jednak napotykają kolejne trudności, a mianowicie małą podaż mieszkań, szczególnie w dużych miastach i rekordowe ceny najmu, które w ciągu ostatniego roku wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Wawel Service

Na razie nie mamy w planach budowy tego typu projektów. Oczywiście, rozmawiamy z inwestorami, ale wciąż naszymi głównymi klientami są nabywcy indywidualni. To właśnie na nich chcemy się skupić tworząc ofertę.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Potwierdzam, że w tej chwili prowadzimy rozmowy z kontrahentami instytucjonalnymi w odniesieniu do jednego z dwóch projektów, które planujemy wybudować z myślą o wynajmie. Z całą pewnością będzie to wynajem długoterminowy, a operatorem będzie spółka, którą powołamy do tego celu. Nasze plany są dalekie od tworzenia platformy czy zawierania umów za pośrednictwem rozwiązań elektronicznych. Zależy nam na tradycyjnym sposobie obsługi klientów, ponieważ wiemy, jak ważne są relacje. Zbudowanie ich jest prawie niemożliwe przy zanonimizowanym kontakcie pozbawionym ludzkiego oblicza.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Ze względu na ograniczone obecnie możliwości zakupu nieruchomości, mieszkania przeznaczone na wynajem będą stale zyskiwać na popularności. Spodziewamy się dalszego ożywienia na rynku najmu i w związku z tym rozważamy wejście na rynek PRS. Obecnie badamy rynek i zbieramy informację na temat tego, jak wygląda funkcjonowanie PRS w kraju i poza nim.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Rozważamy taką współpracę, ale nie w Warszawie. Mamy w portfelu 2 wieloetapowe projekty w Poznaniu i Łodzi i w ich przypadku rozważamy współpracę z inwestorami instytucjonalnymi.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Skupiamy działalność głównie na budowie mieszkań na sprzedaż klientom indywidualnym. Natomiast rozważamy także sprzedaż do funduszy inwestycyjnych. Mamy już doświadczenie w tej kwestii. Z końcem ubiegłego roku zawarliśmy umowę z funduszem dotyczącą sprzedaży całego budynku na warszawskich Bielanach przy metrze Słodowiec.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Budujemy obecnie lokale inwestycyjne na sprzedaż w inwestycji Pileckiego 59, zlokalizowanej u zbiegu ulic Pileckiego i Puławskiej na warszawskim Ursynowie. Trafiają one do rąk prywatnych inwestorów. W cenie od 295 tys. zł są apartamenty, których właściciel może liczyć na stały dochód z najmu i realny wzrost wartości nieruchomości w czasie.

Grzegorz Kopacki, wiceprezes zarządu Homeland Development

Nie planujemy realizacji inwestycji pod wynajem. Inwestorzy instytucjonalni mają coraz wyższy koszt pieniądza, w związku z tym nie akceptują dzisiaj tylu projektów, ile jeszcze 6-12 miesięcy temu. Budowanie pod wynajem całkowicie nam dzisiaj nie odpowiada.

Marcin Michalec, CEO Okam

Wśród Polaków, których nie będzie stać na własne mieszkanie, ale także w rosnącym gronie obcokrajowców przebywających Polsce, rozwijać się będzie nadal najem krótko-

i długookresowy. W związku z niesprzyjającą, ogólną sytuacją gospodarczą, rosnącą inflacją, trudnościami niektórych deweloperów w pozyskaniu kredytów inwestycyjnych czy rosnącymi kosztami realizacji i finansowania inwestycji jest wysoce prawdopodobne, że na znaczeniu zyska najem instytucjonalny. To, w perspektywie planowanych projektów, dla części inwestorów, którym lokale sprzedają się wolniej, szansa na rozbudowę portfela inwestycyjnego, szybszy zwrot zainwestowanego kapitału czy dodatkowy przychód.

Nasza firma koncentruje się na inwestycjach na sprzedaż. Nie wykluczamy jednak, że w przyszłości rozwijać będziemy aktywność także w segmencie PRS.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Jesteśmy otwarci na różne formy dywersyfikacji działalności oraz na projekty z inwestorami instytucjonalnymi. Doświadczenie oraz wiedza i umiejętności naszego zespołu będą dużym wsparciem we współpracy z potencjalnym partnerem.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Nie zamykamy się na żadne projekty budowlane, jednak naszą główną działalność koncentrujemy na budowie mieszkań. Przy realizacji projektów mieszkaniowych jesteśmy otwarci na współpracę z podmiotami zewnętrznymi. Staramy się koncentrować na realizacji projektów, a nie na ich długofalowej obsłudze.

Piotr Baran, prezes zarządu PCG S.A.

Zapotrzebowanie na nowe mieszkania w Polsce jest ciągle ogromne, według danych statystycznych brakuje nawet 3 milionów lokali. Sytuacja jest tak zła i grozi wzrostem liczby osób dotkniętych kryzysem bezdomności, że w tej sprawie u premiera interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich. Spadki sprzedaży u deweloperów wynikają z silnego ograniczenia zdolności kredytowej kupujących i wzrostu kosztów kredytów, to te czynniki ostudziły popyt na rynku mieszkaniowym.

Potrzeby jednak nie zniknęły, w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest zaoferowanie tym osobom profesjonalnego najmu mieszkania, bo potencjał, szczególnie w miastach poza wielką szóstką, takich jak na przykład Legnica, Wałbrzych czy Szczecin jest ogromny. Nasza firma się do tego przygotowuje. Tworzymy struktury wewnętrzne, powołaliśmy spółkę PCG Rent. Chcemy możliwie najszybciej uruchomić taką ofertę we wszystkich naszych inwestycjach.

Niestety problemem obecnie w Polsce jest brak instrumentów finansowych ze strony banków. Na ten moment nie ma możliwości pozyskania finansowania na zakup mieszkań pod instytucjonalny najem, co wyklucza wiele małych i średnich firm deweloperskich. Gotówkowe transakcje w tej sytuacji rynkowej możliwe są jedynie dla dużych podmiotów z kapitałem zagranicznym. Firmy deweloperskie takie jak PCG, choć są zdolne szybko dostosować swoją działalność także do najmu mieszkań, nie są w stanie tego zrobić bez uzyskania kredytu na ten cel z banku. Dlatego czekamy i mamy nadzieję na jak najszybszą zmianę w tym zakresie w sektorze bankowym.

Netflix powyżej oczekiwań, content króluje

Po męczącym dotychczas dla Netflixa 2022 roku, inwestorzy oddychają z ulgą, ponieważ wydaje się, że jego losy mogą się odwrócić. Po spadku liczby subskrybentów, po raz pierwszy w swojej historii Netflix przerósł oczekiwania i zdobył 2,41 mln subskrybentów w III kwartale. Treść po raz kolejny okazała się być najważniejsza i stała się powodem, dla którego Netflix odnotował tak dobre wyniki w tym kwartale – od Stranger Things do Cobra Kai.

Przychody w tym kwartale skoczyły o 5,9 proc., czyli do 7,93 mld dolarów, a zyski przerosły oczekiwania wynosząc 3,10 dolarów na akcję. Tak więc, choć Netflix nie rośnie w tym samym tempie, co kilka lat temu – wraca na dobrą drogę.

Choć patrząc ogólnie był to mocny raport, prognozy na IV kwartał nie zachwyciły, pokazując, że przyszłość nie będzie cała różowa. Silny dolar w dalszym ciągu odbija się na przychodach i zyskach, a prognoza zysku za IV kwartał wynosi 0,36 centów na akcję, podczas gdy szacunki Wall Street mówią o 1,20 dolara. Jednak głównym punktem zainteresowania inwestorów są abonenci, których liczba, według prognoz w IV kwartale ma zwiększyć się o 4,5 mln.

Kolejnym punktem zainteresowania dla inwestorów będzie nowy tier reklamowy spółki. Chociaż model ten może nie mieć znaczącego wpływu do 2023 roku, wydaje się, że Netflix może znaleźć klucz do swojego wzrostu na nowych poziomach.

Josh Gilbert, analityk rynkowy eToro

Na rynku wtórnym ceny mieszkań w III kwartale przestały rosnąć

W III kwartale 2022 r. eksperci GetHome.pl zaobserwowali w największych miastach wzrost oferty mieszkań na rynku wtórnym. Najważniejsza z punktu widzenia kupujących może być jednak informacja, że ich ceny przestały rosnąć.

Na rynku kredytów hipotecznych panuje zapaść, ale na rynku wtórnym nie zaobserwowaliśmy do tej pory gwałtownego załamania sprzedaży mieszkań. Tylko w Warszawie sytuacja może budzić niepokój – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Gdzie popyt wzrósł, a gdzie zmalał?

Mimo drożejących kredytów mieszkaniowych, trzeci kwartał br. był nieco lepszy pod względem sprzedażowym od drugiego. W 7 analizowanych przez miastach, za pośrednictwem agencji, nabywców znalazło łącznie blisko 8,5 tys. mieszkań, czyli o 6% więcej niż w trzech wcześniejszych miesiącach.

Mowa tu jednak o zagregowanych danych. W każdym z  miast sytuacja jest diametralnie inna. Na przykład w Gdańsku i Poznaniu popyt wzrósł w trzecim kwartale o 14%. Niepokoić może jednak w tych miastach spadek sprzedaży we wrześniu w porównaniu z sierpniem.Wykres 1

Z kolei w Warszawie sprzedaż topniała z każdym kolejnym kwartałem, a w trzecim była aż o  9% mniejsza niż w drugim. Regres odnotowano także w Katowicach, Krakowie i Wrocławiu o odpowiednio: 18%, 7% i 5%.

Nie można wykluczyć, że część nabywców mogła zmienić preferencje i zamiast kupić mieszkanie od dewelopera, znalazła je na rynku wtórnym. Co prawda w Gdańsku, Krakowie i Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest wyższa niż kupowanych od deweloperów. Jednak na rynku wtórnym łatwiej jest znaleźć mieszkanie odpowiadające możliwościom finansowym nabywcy.   Wykres 2

Ponadto wielu kupujących decyduje się na mniejszy metraż, często rezygnując z jednego pokoju. We wszystkich największych miastach najchętniej kupowane są mieszkania dwupokojowe. Jednak w Warszawie, Krakowie i Gdańsku czyli tam, gdzie średnia cena metra kwadratowego jest najwyższa, wyraźnie wzrósł ich udział w sprzedaży, np. w Gdańsku z 37% do 44%.  We Wrocławiu udział mieszkań trzypokojowych skurczył się z 40% do 36%. Natomiast udział kawalerek wzrósł z 8% do 11%.

Coraz więcej mieszkań na rynku

Z danych portalu GetHome.pl wynika, że w 7 analizowanych miastach pośrednicy w obrocie nieruchomościami wprowadzili w trzecim kwartale na rynek łącznie blisko 11,4 tys. mieszkań, czyli o 1% mniej niż w poprzednich trzech miesiącach. We Wrocławiu nowa podaż była aż o 25% mniejsza niż w drugim kwartale, a w Katowicach, Gdańsku i i Łodzi o odpowiednio: 11%, 5% i 4%.

Z kolei w Warszawie, Poznaniu i Krakowie, w trzecim kwartale na rynek trafiło więcej mieszkań niż w poprzednich trzech miesiącach. W stolicy wzrost nowej podaży wyniósł aż 12%. Mimo to wprowadzonych do sprzedaży mieszkań było więcej niż sprzedanych. Podobnie było w pozostałych metropoliach. W efekcie we wszystkich analizowanych miastach wzrosła liczba mieszkań oferowanych przez agencje pośrednictwa, co jest dobrą wiadomością dla potencjalnych nabywców. W III kwartale najbardziej wzrósł wybór mieszkań w Poznaniu i Warszawie (o 21%).Wykres 3

Warto podkreślić, że analizowanie rynku wtórnego bardzo utrudnia fakt, że oferty mieszkań na sprzedaż są rozproszone w wielu portalach ogłoszeniowych i bazach agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Np. w portalu GetHome.pl oferty z rynku wtórnego zamieszcza ok. 1,6 tys. agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Co ważne, trafiają do niego oferty unikalne. GetHome.pl odsiewa bowiem duplikaty, które w niektórych portalach ogłoszeniowych stanowią nawet 80% wszystkich ofert.

Średnie ceny ofertowe w dół

Najpewniej wszyscy zadają dziś sobie pytanie, czy pogorszenie koniunktury na rynku mieszkaniowym będzie skutkowało korektą nominalnych cen mieszkań o 5-10%, czy głębokim spadkiem. Niektórzy analitycy już od dwóch lat wypatrują „pęknięcia bańki cenowej”. Jednak ci, którzy liczą na taki rozwój wypadków na razie mogą być zawiedzeni. Z danych GetHome.pl wynika, że w Katowicach, Krakowie i Wrocławiu średnia cena metra kwadratowego mieszkań utrzymała poziom z końca II kw., a w Łodzi i Warszawie wzrosła o symboliczny 1%.Wykres 4

Jedynie w Gdańsku i Poznaniu odnotowano spadek średniej o odpowiednio 1% i 2%. Żeby lepiej zobrazować to zjawisko należy sięgnąć po dane pokazujące średnie ceny mieszkań wprowadzonych na rynek i sprzedanych. W stolicy średnia wzrosła, bo w ofercie agencji pojawiła się pula mieszkań ze średnią przeszło 14,7 tys. zł za m kw., czyli wyższą od średniej w ofercie, która we wrześniu przekraczała 14,5 tys. zł za metr. Ponadto z oferty agencji zniknęły stosunkowo tanie mieszkania.Wykres 5

Z kolei w Poznaniu sprzedający najwyraźniej spuścili z tonu, bo średnia cena za metr kwadratowy mieszkań wprowadzonych na rynek przez agencje pośrednictwa wynosiła ok. 9,2 tys. zł. Średnia w ofercie to przeszło 9,5 tys. zł za metr. Wielu potencjalnych nabywców mieszkań z pewnością zmartwi jednak fakt w tym roku w większości analizowanych miast skurczył się udział mieszkań z ceną poniżej 7 tys. zł za m kw.

Najbardziej spektakularną zmianę zaobserwowano w Łodzi, gdzie w styczniu 62% mieszkań w ofercie agencji pośrednictwa kosztowało mniej niż 7 tys. zł za metr. Po dziewięciu miesiącach udział takich lokali wynosi 51%. Wzrósł natomiast odsetek mieszkań z ceną ofertową powyżej 10 tys. zł za m kw. Najbardziej we Wrocławiu – z 37% do 54%. Najwyższy jest oczywiście w Warszawie: 90%. Ceny przeszło jednej trzeciej mieszkań na warszawskim rynku wtórnym przekraczają pułap 15 tys. zł za m kw.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Spadki na WIG-Energetyka. Dolar bije kolejne rekordy

Główne amerykańskie indeksy, które 3 sesje temu zaliczyły najniższe poziomu od listopada 2020, wyszły wczoraj na najwyższy poziom od 9 sesji (S&P 500 +1,14 proc., DJIA +1,12 proc., Nasdaq Composite +0,9 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś rano wzrosty cen akcji. Najsilniejszy – +1,21 proc. – notował dziś filipińskie PSEi. O ponad 2 proc. spadał dziś natomiast Hang Seng.

Na europejskich rynkach akcji brak było dziś rano dominującej tendencji (DAX -0,07 proc. CAC 40 +0,01 proc. ok. godz. 9:45).

Słabła GPW (WIG-20 -0,83 proc. ok. godz. 9:45). Najniższy od grudnia 2020 poziom osiągnął dziś rano WIG-Energetyka. Najniżej od listopada 2020 był dziś kurs akcji PGE. Wśród składników mWIG-u swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Enea, Tauron Polska Energia oraz Neuca.

Swój nowy najwyższy od 2008 roku poziom osiągnęły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych. Rentowność polskich 10-latek utrzymywała się w okolicach poziomu swego szczytu z czerwca (8,195 proc.).

Cena kontraktów na amerykański gaz (Henry hub) na NYMEX-ie osiągnęła wczoraj najniższy poziom od ponad 3 miesięcy. Również najniżej od lipca były wczoraj ceny kontraktów na gaz ziemny na rynkach europejskich. Najniższy od roku poziom zaliczyły wczoraj ceny kontraktów na kawę na ICE. Najwyżej od końca 2016 roku były zaś wczoraj ceny kontraktów na sok pomarańczowy na ICE.

Rynek walutowy ewidentnie rzuca wyzwanie bankowi centralnemu Japonii, który miesiąc temu po raz pierwszy od 1998 roku zainterweniował w obronie jena. Nastąpiło to, gdy kurs USD/JPY zbliżył się do najwyższego od 1998 roku poziomu bliskiemu 146 jenów. Dziś rano kurs USD/JPY był najwyżej od 32 lat przekraczając poziom 149 JPY. Najwyższy poziom w historii – nieco wyższy od poziomu poprzedniego rekordu ze stycznia 1998 – osiągnął kurs USD względem malezyjskiego ringgita. Rekordowego poziomu dotknął dziś kurs amerykańskiego dolara względem tureckiej liry. Lekko spadał kurs EUR/USD (-0,36 proc. ok. godz. 9:20).

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,15 proc., USD/PLN +0,51 proc. ok. godz. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal czaił się lekko powyżej poziomu 19000 USD spadając dziś rano o 0,48 proc.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Rośnie zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych

Pracodawcy nie mają wyjścia i – mimo trudnej sytuacji gospodarczej – muszą prowadzić swój biznes. Do obsługi klientów czy realizacji zamówień potrzebni są pracownicy coraz częściej przyjmowani nie na stały etat, a tymczasowo. Na taki tryb zatrudniania przechodzi rosnąca liczba przedsiębiorców. Jak wynika z danych Grupy Progres, zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych we wrześniu i na początku października br. było o 20 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2021 r.

  • Odczyty PIE, BGK i GUS pokazują pogorszenie nastrojów wśród przedsiębiorców.
  • Mimo trudnej sytuacji gospodarczej pracodawcy nie mają wyjścia i muszą prowadzić swój biznes.
  • Firmy, żeby przetrwać, wstrzymały wiele planów, a żeby móc w tym wszystkim zachować płynność realizowanych zamówień, zamiast tworzyć struktury własne, zaczęli outsourcować proces rekrutacji oraz zatrudniania.
  • Zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych we wrześniu i na początku października br. było o 20 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2021 r. (dane Grupy Progres).
  • Co druga badana firma w Polsce (50 proc.), która zatrudnia pracowników tymczasowych, planuje w ciągu roku zwiększyć liczbę etatów.

Wrześniowy odczyt Miesięcznego Indeksu Koniunktury (MIK) Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Banku Gospodarstwa Krajowego pokazuje pogorszenie nastrojów wśród przedsiębiorców. W sierpniu br. MIK wyniósł przełomowe 98,6 pkt, osiągając po raz pierwszy od lutego br. poziom negatywny, we wrześniu spadł o 4,5 pkt do poziomu 94,1 pkt. Wpłynęła na to niestabilna i nieprzewidywalna sytuacja gospodarcza, wojna w Ukrainie, wzrost cen energii oraz osłabienie wyników sprzedażowych, a także spadek popytu na dobra i usługi. Panujący niepokój potwierdzają również dane GUS. Według Urzędu wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury gospodarczej w przetwórstwie przemysłowym (niewyrównany sezonowo — NSA) wyniósł we wrześniu br. -18,8 wobec -15,2 w sierpniu. Najbardziej pesymistyczne nastroje panują wśród podmiotów z sektorów tj. budownictwo, przetwórstwo przemysłowe oraz zakwaterowanie i gastronomia.

W obliczu sytuacji, która zmienia się z dnia na dzień i testuje wytrzymałość firm, pracodawcy musieli nieco wyhamować i z piątego przestawić się na trzeci lub drugi bieg. Co spowodowało, że wstrzymali wiele planów inwestycyjnych i zredukowali koszty prowadzenia działalności, a żeby móc w tym wszystkim zachować płynność realizowanych zdań i zamówień, zamiast tworzyć struktury własne, zaczęli outsourcować proces rekrutacji oraz zatrudniania.

Kryzys tak, ale nie w pracy tymczasowej

Według najnowszego badania Grupy Progres „Rynek pracy 360” co druga firma w Polsce (50 proc.), która zatrudnia pracowników tymczasowych, planuje w ciągu roku zwiększyć liczbę etatów. Ich utrzymanie na podobnym poziomie deklaruje 22 proc. przełożonych. 11 proc. myśli o zmniejszeniu kadry, a 17 proc. jeszcze nie wie, czy będzie zwalniać, czy przyjmować do pracy. Co więcej, według analiz Spółki zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych we wrześniu i na początku października br. było o 20 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2021 r.

Wiele firm żyje obecnie w niepewności, mimo tego nie może przestać działać, bo ogłoszenie upadłości lub zamknięcie biznesu – nawet w kryzysie – nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Trudna sytuacja gospodarcza sprawiła, że część pracodawców nauczyła się funkcjonować w nowej „normalności”, wdrożyła elastyczne rozwiązania i zrestrukturyzowała zespół na bardziej projektowy. Dla rosnącej liczby organizacji odejście od sztywnych schematów zatrudniania oznaczało być albo nie być. Często nie mieli oni wyjścia, bo dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość sprawiła, że długofalowe planowanie polityki kadrowej okazało się praktycznie niemożliwe. Przedsiębiorcy w stronę przyszłości dążą małymi krokami, zakładają działania na krótki czas i gdy on upływa, planują kolejne. Obejmuje to również rekrutację i proces zatrudniania – oferty pracy stałej zastąpiono etatami tymczasowymi – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Pogarszające się nastroje przedsiębiorców nie spowodowały spadku popularności pracy tymczasowej. W tym roku popyt na tę formę zatrudnienia szybko rośnie. Wzrasta też liczba osób podejmujących tego typu etat – tylko od kwietnia do końca sierpnia br. liczba pracowników tymczasowych zwiększyła się średnio o 19 proc. Biorąc pod uwagę narodowości – w analogicznym okresie – największy 26. proc. wzrost odnotowano w grupie pracujących tymczasowo Ukraińców (dane Grupa Progres). Do nich skierowanych było również wiele ofert pracy. Według Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, we wrześniu br. ponad 90 tys. ofert przesłano do użytkowników portalu pracawpolsce.gov.pl, który ma łączyć obywateli Ukrainy z polskimi. Na początku października serwis zawierał ponad 250 tys. ogłoszeń.  Zwiększyła się też liczba godzin przepracowanych przez osoby na etacie tymczasowym. Jak podaje Grupa Progres – porównując pierwsze osiem miesięcy br. z analogicznym okresem 2021 r. – każdy z pracowników tymczasowych pracował w tym roku średnio o ponad 4 dni więcej (ok. 35 RHB).

Obserwujemy dużą determinację przedsiębiorców dot. utrzymania ich biznesu. Wielu z nich już w czasie pandemii musiało walczyć o przetrwanie, a jak wynika z naszych badań, niemal co piąta firma w Polsce była w tamtym czasie poszkodowana przez nieuczciwego kontrahenta np. wykorzystującego COVID-19 do niepłacenia faktur w terminie. Gdy po przejściu kolejnych fal wirusa, organizacje zaczęły wychodzić na prostą, przyszło kolejne załamanie, a kryzys światowy 2022 r. wrócił w innej formie – zaznacza Cezary Maciołek. – Części przedsiębiorców prowadzących swoje firmy nawet po kilkadziesiąt lat, dopiero teraz grozi widmo bankructwa. W trudnej sytuacji znalazł się sektor MŚP. Z naszych rozmów prowadzonych z pracodawcami wynika, że zamknięcie biznesu jest dla nich ostatecznością. Mają zamiar zawalczyć o niego i funkcjonować mimo recesji. Inni, którzy wykorzystali kryzys i wzmocnili swoją pozycję na rynku, również nie chcą składać broni. Wszystkich łączy jedno – w czasie pełnym niewiadomych, jak nigdy wcześniej, szukają stabilizacji. Dlatego coraz częściej skupiają się na zatrudnianiu pracowników tymczasowych, z którymi zrealizują bieżące działania oraz zamówienia. Ta forma zatrudnienia pozwala im zachować elastyczność kadrową dostosowaną do sytuacji gospodarczej i potrzeb biznesowych – podsumowuje prezes Grupy Progres.

Instytut Staszica: Ustawa o systemie kaucyjnym – dobry projekt do dalszej dyskusji

Eksperci Instytutu Staszica – obok przedstawicieli innych think tanków, organizacji przedsiębiorców i przedstawicieli branży handlowej i spożywczej – od wielu tygodni wskazywali na konieczność głębokiej korekty założeń planowanej ustawy, wprowadzającej system kaucyjny. Projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniami oraz ustawy o odpadach z 28 września  (dostępny na stronach Rządowego Centrum Legislacji) dowodzi, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska otworzyło się na argumenty polskich przedsiębiorców. Projekt ten jest dobrym punktem wyjścia do dalszych prac nad ustawą. Kluczowe jest, by tych prac nie odkładać, ale sfinalizować je możliwie szybko.

Kompromisowy projekt po miesiącach dyskusji

Projekt przewiduje, że kaucją mają zostać objęte: butelki plastikowe o objętości do 3 l, butelki szklane wielorazowego użytku o objętości do 1,5 l oraz aluminiowe puszki o objętości do 1 l. System kaucyjny ma być obowiązkowy jedynie dla sklepów o powierzchni co najmniej 200 mkw., w których oferowane będą napoje w opakowaniach objętych systemem kaucyjnym. Nie wyklucza to udziału mniejszych placówek na zasadzie dobrowolności.

Projektodawca założył, że system kaucyjny będzie obsługiwany przez wielu operatorów, argumentując to swobodą prowadzenia działalności gospodarczej. Operator musi spełniać następujące warunki: działać w formie spółki akcyjnej, utworzonej przez wprowadzających napoje w opakowaniach lub wprowadzających napoje bezpośrednio względnie przez reprezentujące takie podmioty związki pracodawców albo izby gospodarcze. Wymagany kapitał zakładowy takiej spółki określono na minimum 5 mln zł. Operatorowi przysługiwać będzie prawo własności odpadów powstałych z opakowań. Zgodnie z ustawą, przedsiębiorca prowadzący jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego, będzie miał obowiązek zawarcia umowy z każdym operatorem, który się do niego zgłosi.

Wysokość kaucji na poszczególne rodzaje opakowań uregulowana będzie w wydanym na podstawie ustawy rozporządzeniu. System miałby zacząć działać od 2025 roku.

Jeden czy wielu operatorów? Kwestia do dalszej dyskusji

Pozytywnie należy ocenić wyłączenie z systemu kaucyjnego opakowań szklanych jednorazowego użytku, o co wnosiła branża spożywcza. Przemawia za tym kilka argumentów, m.in. (na co Instytut Staszica zwracał już uwagę) wysoki odsetek zbiórki szkła jednorazowego w ramach gminnych systemów zbiórki i ogromne uciążliwości dla mniejszych sklepów.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska, mimo apeli części przedsiębiorców, nie zdecydowało się na wprowadzenie jednego operatora systemu, działającego w formule non for profit. Argumentacja, że jeden operator byłby sprzeczny z konstytucyjną zasadą swobody działalności gospodarczej, w ocenie Instytutu Staszica jest chybiona. Nie chodzi tu przecież o wskazanie jednego podmiotu, który będzie obracał zebranymi opakowaniami w celu zarobkowym, ale o podmiot, którego formuła działania wykluczy, mówiąc kolokwialnie, robienie biznesu na recyklacie. Ten punkt powinien stać się przedmiotem dyskusji podczas prac w parlamencie.

Trzeba jak najszybciej uchwalić ustawę

Te prace nie powinny być odkładane. Polska potrzebuje jak najszybszego uchwalenia rozsądnych rozwiązań w zakresie gospodarowania opakowaniami wielokrotnego użytku – ze względu na dobro środowiska naturalnego i ze względu na rygorystyczne wymogi Komisji Europejskiej. Symptomatyczne, że dzień po ogłoszeniu założeń projektu ustawy o systemie kaucyjnym, 29 września, Komisja podjęła kroki prawne przeciwko 11 państwom członkowskim UE (w tym Polsce, ale też Belgii, Francji, Finlandii i Portugalii) za niewdrożenie tzw. dyrektywy plastikowej. W lipcu 2021 r. minął termin dostosowania przepisów prawa do dyrektywy Single Use Plastic Products (SUP), która zakłada zagospodarowanie do 2029 r. 90 proc. jednorazowych plastikowych butelek po napojach, m.in. przez wdrożenie systemów kaucyjnych.

Szybkie wprowadzenie systemu kaucyjnego – z naciskiem na opakowania plastikowe – leży zatem w interesie Polski. Odwrotnie, odkładanie pracy nad przepisami na bliżej nieokreśloną przyszłość naraża nasz kraj na konkretne kary. W sprawie tak ważnej, jak wyeliminowanie masy plastiku z naszego otoczenia, Brukseli można tylko kibicować. Dialog w sprawie projektu ustawy pokazał, że przedsiębiorcy i urzędnicy potrafią znaleźć rozsądny kompromis. Teraz czas, by przedsiębiorcy i eksperci pilnowali odpowiedniego tempa prac w Sejmie i Senacie.