Raimondo Eggink Człowiekiem Corporate Governance 2018

Człowiekiem Corporate Governance 2018 został Raimondo Eggink – niezależny członek Rad Nadzorczych, od blisko 25 lat związany z polskim rynkiem kapitałowym. Tytuł przyznano po raz czwarty w trakcie corocznego, ósmego już spotkania „Konferencji Rada Nadzorcza” w Dąbrowie Górniczej.

Konferencja Rada Nadzorcza to jedno z kluczowych wydarzeń na kapitałowej mapie Polski, w całości poświęcone tematyce rad nadzorczych. Doskonałe miejsce i czas do dyskusji na temat wyzwań stojących przed osobami, których przedmiotem troski jest rzetelne przestrzeganie idei corporate governance. Zwieńczeniem konferencji jest wręczenie wyróżnienia „Człowiek Corporate Governance”, przyznawanego osobom, które poprzez swoje życie zawodowe oraz codzienną postawę przyczyniają się do większej świadomości i uznania dla prawidłowego i rzetelnego funkcjonowanie nadzoru właścicielskiego. W ubiegłym roku wyróżnienie otrzymała Agnieszka Gontarczyk, od 2013 roku kierująca pracami Komitetu konsultacyjnego GPW ds. ładu korporacyjnego, który opracował „Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2016”. W 2016 roku wyróżniono Wiesława Rozłuckiego – jednego z założycieli i wieloletniego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, a 3 lata temu – Andrzeja S. Nartowskiego – wielkiego orędownika ładu korporacyjnego w Polsce. Zwyczajem jest, iż dotychczasowi laureaci zasiadają w Kapitule Wyróżnienia, dokonującej wyboru przyszłych laureatów.

Człowiekiem Corporate Governance 2018 został Raimondo EgginkRaimondo Eggink – Człowiek Corporate Governance 2018, jest niezależnym członkiem rad nadzorczym, od blisko 25 lat jest związanym z polskim rynkiem kapitałowym. Od 2002 roku członek wielu Rad Nadzorczych, m.in. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie S.A., PKN Orlen S.A., Netia S.A. oraz Lubelski Węgiel „Bogdanka” S.A. Obecnie zasiada w radach nadzorczych spółek: Skarbiec Holding S.A., Sygnity S.A., Prime Car Management S.A., PKP Cargo S.A., Suwary S.A., Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich KOGENERACJA S.A. i PERŁA – Browary Lubelskie S.A. Autor licznych komentarzy i artykułów na temat polskiego rynku kapitałowego i prawidłowego corporate governance ze szczególnym naciskiem na ochronę właścicieli z mniejszościowych udziałem w spółce.

Odbierając wyróżnienie, laureat zauważa, iż po wielu latach zmagań problem nienależycie funkcjonującego ładu korporacyjnego w spółkach wreszcie zaczyna być traktowany z należytą powagą. – Wyróżnienie „Człowiek Corporate Governance 2018” traktuję jako ukoronowanie ponad 20-letniej walki o poprawę ładu korporacyjnego, zarówno na poziomie wielu indywidualnych spółek, jak i całego polskiego rynku kapitałowego. Wspólnie z moimi szacownymi poprzednikami oraz wieloma innymi osobami uruchomiliśmy rewolucję. Nie wszystkie bitwy wygraliśmy, ale nikt już nie kontestuje jej idei. Równocześnie wskazuje na konieczność ciągłej edukacji, czego idealnym przykładem są spotkania propagatorów idei corporate governance. – Trwa tsunami legislacyjne po negatywnych doświadczeniach z ładem korporacyjnym w wielu spółkach, nie tylko w Polsce ale także na świecie. W efekcie w tempie wykładniczym rosną oczekiwania regulatorów, inwestorów oraz całych społeczeństw wobec członków rad nadzorczych. Sprostanie tym oczekiwaniom wymaga stałego podnoszenia kwalifikacji, do czego dzisiejsza konferencja stanowi znakomitą okazję.

W całkowitej zgodzie z laureatem, na temat potrzeby ciągłej edukacji w zakresie corporate governance wypowiedział się Wiesław Rozłucki, Człowiek Corporate Governance 2016: – Idea dzisiejszej konferencji propagującej ład korporacyjny jest wiecznie żywa, a nawet powiem, że dziś bardziej potrzebna niż kiedykolwiek wcześniej. W niekorzystnej sytuacji na rynku kapitałowym, z czym mamy obecnie do czynienia, znaczenie dobrego corporate governance znacząco rośnie. Niestety, uczestnicy rynku kapitałowego przypominają sobie o tym dopiero, gdy giełda nie rozpieszcza, a wówczas nawet najmniejsze uchybienie w zakresie obowiązków wynikających z ładu korporacyjnego jest dyskontowane przez inwestorów. W związku z tym, od wielu lat przekonuję, że prawidłowo realizowana idea corporate governance powinna być realizowana zawsze, bez względu na okoliczności, wówczas stanie się swego rodzaju zabezpieczeniem dla wartości spółki. I właśnie w tym celu, rok rocznie, spotykamy się by edukować – rozmawiać o ogromnej wartości, jakie daje stosowanie dobrych zasad ładu korporacyjnego. Przyznanie wyróżnienia Człowiek Corporate Governance 2018 Raimondowi Eggink, traktuje jako docenienie wieloletniej pracy na rzecz mniejszościowych udziałowców – Tegoroczny laureat to jeden z pionierów ruchu corporate governance w Polsce, a w moim osobistym rankingu zajmuje pierwsze miejsce, w kategorii waleczność i niezłomność na rzecz obrony interesów akcjonariuszy mniejszościowych. On nie propagował, on wręcz wykuwał dobry corporate governance w kontakcie z głównymi akcjonariuszami. Analizując karierę zawodową, świadomie podejmował się funkcji członka rad nadzorczych, gdzie wiedział, iż musi się szykować na ciężkie boje. Od wielu lat wysoko cenie sobie jego zdanie w dziedzinie nadzoru właścicielskiego.

W ocenie laureata wtórowała mu Agnieszka Gontarek, Człowiek Corporate Governance 2017. – Członkostwo w radzie nadzorczej to bardzo odpowiedzialne zadanie, do realizacji którego trzeba się dobrze przygotować, i to nie tylko w sensie ściśle merytorycznym. Tegoroczny laureat nagrody Człowiek Corporate Governance, Raimondo Eggink, jest znanym i cenionym na rynku członkiem rad nadzorczych. Prawdziwy fachowiec, posiadający wskazywane w przepisach prawa i dobrych praktykach pożądane cechy i umiejętności. To członek rady nadzorczej na dzisiejsze czasy. W świetle wyraźnego obecnie trendu postępującej profesjonalizacji rad nadzorczych trudno o lepszy wybór.

Wybór Raimondo Eggink chwali również Piotr Rybicki, inicjator wyróżnienia „Człowiek Corporate Governance” i pomysłodawca „Konferencji Rada Nadzorcza”, członek Kapituły, który zdradza, iż od początku swojej kariery zawodowej był zafascynowany pracą Raimondo na rzecz idei corporate governance. – Osobiście bardzo cieszy mnie wybór dokonany przez Kapitułę, gdyż można śmiało powiedzieć, że nagradzamy osobę, która w pierwszych latach mojej aktywności zawodowej była dla mnie wzorem – osobą godną naśladowania. Raimondo Eggink jest bowiem prekursorem profesjonalizacji rad nadzorczych w Polsce. I robi to skutecznie już dwie dekady! Dołączył tym samym do wyśmienitego grona dotychczas wyróżnionych. Andrzej Nartowski, Wiesław Rozłucki, Agnieszka Gontarek i Raimondo Eggink – to brzmi dumnie! I dodaje: – Aż żałuję, że nie mogę być w tym gronie i zapewne nigdy nie będę – będąc pomysłodawcą wyróżnienia stawiam na inne cele – nadal promować profesjonalny ład korporacyjny w Polsce.

Konferencja Rada Nadzorcza, 8 edycja w Dąbrowie Górniczej

Konferencja Rada Nadzorcza odbyła się już po raz ósmy, 4 października 2018 r. w Dąbrowie Górniczej. To jedno z największych wydarzeń w Polsce poświęcone praktycznym aspektom sprawowania kontroli i nadzoru właścicielskiego. Dedykowane członkom Rad Nadzorczych, jak również właścicielom spółek, którzy zdają sobie sprawę z pozytywnych aspektów wynikających ze sprawnie funkcjonującego wewnętrznego organu kontrolnego w ich firmach.

Od samego początku działalności stawia sobie za cel edukacje w zakresie prawidłowego funkcjonowania rad nadzorczych. Tegoroczną Agendę zdeterminował więc fakt, iż w ostatnim czasie rynek doświadczył kilku negatywnych przypadków wynikających z nierzetelnego nadzoru właścicielskiego. To spowodowało, iż właściciele firm i akcjonariusze zaczęli dostrzegać, iż stosowanie zasad ładu korporacyjnego to ogromna wartość, która bezpośrednio przekłada się na dobro spółki, a w przyszłości może przygotować na różnego rodzaju okoliczności, o czym wspomina Agnieszka Gontarek. Światowy corporate governance rozwijał się i umacniał wraz z kolejnymi kryzysami. Dzisiejsza rada nadzorcza musi być jeszcze bardziej profesjonalna, pracowita, dociekliwa i odważna. Powinna współpracować nie tylko z zarządem spółki, lecz także z biegłym rewidentem, z osobami wykonującymi w spółce funkcje audytu wewnętrznego, zarządzania ryzykiem i compliance, a w razie potrzeby również z doradcami zewnętrznymi. Taki sposób sprawowania nadzoru powinien przynieść oczekiwane efekty. Analiza najgłośniejszego w ostatnim czasie przypadku spółki emitującej obligacje ewidentnie pokazuje, że odpowiedzialne podejście do swoich zadań przez rady nadzorcze istotnie zmniejsza ryzyko wystąpienia nadużyć. Nie mam wątpliwości, że gdyby w tym przypadku nie zawiodły mechanizmy nadzorcze, a spółka i jej organy bardziej brały do siebie konieczność wypełniania swoich obowiązków, także w kontekście corporate governance, straty byłyby o wiele mniejsze.

Ubiegłoroczną laureatkę popiera Patryk Kuzior, Członek Kapituły, przedstawiciel UM Dąbrowa Górnicza. – Konferencji, kongresów i innych tego rodzaju spotkań biznesowych jest całkiem sporo, jednak niewiele wydarzeń koncentruje się na zagadnieniach corporate governance, co być może wynika z braku dostatecznego zrozumienia znaczenia zagadnień związanych z budowaniem ładu korporacyjnego. Dlatego też takie wydarzenia jak Konferencja Rada Nadzorcza są potrzebne, jako ważny wkład w promocje dobrych praktyk.

W związku z powyższym, program konferencji oraz zaproszeni prelegenci został dobrany w taki sposób, by dogłębnie omówić bieżące problemy związane z funkcjonowaniem rad nadzorczych oraz przedyskutować wyzwania stojące przed skutecznym corporate governance. Konferencje rozpoczął wykład o prawidłowym nadzorze właścicielskim w oczach inwestora finansowego. Tuż po nim zaprezentowano jak wygląda corporate governance w modelu brytyjskim. Ogromnym zainteresowaniem słuchaczy cieszyła się dyskusja w trakcie panelu dyskusyjnego „Jak na rady nadzorcze wpłynął… GetBack”, a także dynamiczna prelekcja dotycząca firm rodzinnych w kontekście nadzoru właścicielskiego. Koniec pierwszej części uświetniło wręczenie wyróżnienia Człowiek Corporate Governance 2018.

W drugiej części mogliśmy posłuchać opinii tegorocznego laureata – Raimondo Eggink na temat osobistych doświadczeń z pracy w radach nadzorczych. Konferencje zakończył panel dyskusyjny „Jaka ma być rada nadzorcza? Czyli o tym kogo poszukują do rad nadzorczych udziałowcy i akcjonariusze?”

– Pomimo, że to już 4. wyróżnienie tytułem Człowiek Corporate Governance, a także 8. Konferencja Rada Nadzorcza to przed nami wciąż długa droga w kierunku promocji corporate governance w Polsce. Ogromnym plusem jest, że coraz więcej organizacji i osób chce wspierać ideę profesjonalizacji rad nadzorczych – za to im bardzo dziękuję! Dlatego uważam, że Konferencja Rada Nadzorcza powinna być traktowana jako święto rad nadzorczych. Nie mamy w Polsce zbyt wielu takich wydarzeń, a szkoda, dlatego trzeba pielęgnować to co jest. W tym roku chyba to się udało – mamy święto rad nadzorczych. Co daje siłę i nadzieję na kolejny rok! A jak będzie naprawdę – okaże się zapewne z początkiem 2019 roku – jak tylko będzie wsparcie – będzie i 9 edycja Konferencji Rada Nadzorcza. – podsumował Piotr Rybicki.

Partnerzy konferencji

Głównym Partnerem Konferencji jest Miasto Dąbrowa Górnicza oraz Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach.

Patronat honorowy: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, Krajowa Izba Gospodarcza, Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa oraz Polska Izba Biegłych Rewidentów.

Patronat medialny: Wprost, Strefa Biznesu, Dziennik Zachodni, Silesia Business&Life, Moja firma, StrefaInwestrów.pl, Europerspektywy, inwestorzy.tv, relacjeInwestorskie.org.pl, portal wnp.pl

Partnerzy wspierający: Akademia WSB, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, Fundacja Class Ladies, Fundacja Fortis, Stowarzyszenie Finexa, Personalities, Sedlak&Sedlak, HolidayInn Dąbrowa Górnicza, Towarzystwa Biznesowe, PICM, PIB Finanse z sensem, multiAN, Stowarzyszenie Interim Managers, inwestycje.pl, jednostki-budzetowe.pl

Organizatorem VIII Konferencji Rada Nadzorcza był portal NadzórKorporacyjny.pl.

365 Timing Economic Congress

To koncepcja całościowego podejścia do zagadnień czasu w procesach społeczno-gospodarczych z uwzględnieniem potrzeb jednostki, biznesu, ale też społeczeństwa i państwa. Wszechobecne: ekonomizacja i finansalizacja w procesach gospodarczych same w sobie już nie są wystarczające, rośnie znaczenie właściwego miejsca i czasu w osiąganiu celów.

Kongres ma być w założeniu platformą dla interdyscyplinarnej dyskusji przedstawicieli różnych środowisk oraz wypracowania wniosków, rekomendacji w obszarze znaczenia czasu w rozwoju społeczno-gospodarczym polskich firm, społeczności lokalnych i kraju w wymiarze międzynarodowych czynników przemian, innowacyjności i komercjalizacji badań.

Problematyka spotkań zawierać się będzie w sześciu grupach tematycznych, od gospodarki regionalnej, ekonomię przyszłości, biznes międzynarodowy i marketing, poprzez rosnącą finansalizację procesów gospodarczych, aż do procesów decyzyjnych w wymiarach strategicznym i operacyjnym. Projekt ma ukazać, że Dolny Śląsk, Polska, a także Europa to dla szeroko rozumianego biznesu i jego otoczenia właściwe miejsce we właściwym czasie do realizowania rozwoju w dzisiejszej zglobalizowanej gospodarce.

Organizatorzy: Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu i Dolnośląski Fundusz Rozwoju.

Patronat honorowy: Cezary Przybylski – Marszałek Województwa Dolnośląskiego i prof. dr. hab. Andrzej Kaleta – Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

RADA PROGRAMOWA:

prof. dr hab. Czesław Zając – Dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu – przewodniczący

prof. dr hab. Bogusław Fiedor, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Andrzej Gospodarowicz, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Jarosław Witkowski, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Stanisław Korenik, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. Ing. Jiřina Jílková, CSc., Jan Evangelista Purkyně University, Ústí nad Labem
prof. dr hab. Tadeusz Kudłacz, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
prof. dr hab. Andrzej Klasik, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach
prof. dr hab. Krystian Heffner, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach
prof. dr hab. Jerzy Rymarczyk, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Andrzej Graczyk, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Leszek Patrzałek, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Małgorzata Zaleska, Szkoła Główna Handlowa
prof. dr hab. Krzysztof Jajuga, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Ewa Bogacka-Kisiel, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Dorota Elżbieta Korenik, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Jacek Karwowski, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
dr hab. Bogusław Półtorak, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
dr hab. Jacek Uchman, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
dr hab. Maria Bożena Węgrzyn, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
dr hab. Karol Klimczak, Universidad of Navarra
dr Laura Sierra Garcia, Universidad Pablo de Olavide
prof. dr hab. Alojzy Nowak, Uniwersytet Warszawski
prof. dr hab. Wojciech Czakon, Uniwersytet Jagielloński
prof. dr hab. Wojciech Dyduch, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach
prof. dr hab. Ewa Stańczyk-Hugiet, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Jerzy Niemczyk, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Szymon Cyfert, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
prof. dr hab. Grażyna Osbert-Pociecha, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Jan Lichtarski, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Stanisław Nowosielski, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Bogusława Drelich-Skulska, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Marian Gorynia, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
prof. Winand Dittrich, FOM University of Applied Sciences, Niemcy
prof. dr hab. Małgorzata Janicka, Uniwersytet Łódzki
prof. dr hab. Edward Molendowski, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
prof. Mami Okawara, Takasaki City University of Economics, Japonia
prof. dr hab. Ewa Oziewicz, Uniwersytet Gdański
prof. dr hab. Magdalena Rosińska-Bukowska, Uniwersytet Łódzki
prof. dr hab. Tadeusz Sporek, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach
prof. dr hab. Maciej Szymczak, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
prof. dr hab. Krzysztof Wach, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
prof. dr hab. Marzenna Weresa, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
prof. dr hab. Katarzyna Żukrowska, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
dr hab. Witold Kowal, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. Michael Haenlein, ESCP Europe, Berlin, Niemcy
prof. dr hab. Krystyna Mazurek-Łopacińska, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Barbara Iwankiewicz-Rak, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Mirosława Pluta-Olearnik, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Grażyna Światowy, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
prof. dr hab. Bogdan Sojkin, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
prof. dr hab. Jan W. Wiktor, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
prof. Gregor Pfajfar, Uniwersytet w Ljubljanie, Słowenia
dr hab. Maciej Mitręga, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach

Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Uczelnia powstała w 1947 jako prywatna Wyższa Szkoła Handlowa, a jej kadrą dydaktyczno-naukową utworzyli przede wszystkim dawni pracownicy Uniwersytetu Jana Kazimierza i Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie oraz Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie.

W 1950 szkołę upaństwowiono, przekształcając ją w Wyższą Szkołę Ekonomiczną. W 1974 uczelnia została przekształcona w Akademię Ekonomiczną im. Oskara Langego. W 2008 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął decyzję o zmianie nazwy uczelni na Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. Zmiana weszła w życie 6 maja 2008.

Na 4 wydziałach uczelni studiuje ponad 12 tys. studentów. Uniwersytet zatrudnia 581 pracowników naukowo-dydaktycznych, w tym 144 profesorów.

W Rankingu Szkół Wyższych „Perspektywy” 2016 została sklasyfikowana na 34. miejscu w Polsce.

Dolnośląski Fundusz Rozwoju sp. z o. o. (DFR) jest spółką samorządową działająca od 2012 roku, której jedynym udziałowcem jest Województwo Dolnośląskie (Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego).

To wyspecjalizowana regionalna instytucja finansowa, która ma za zadanie zbudowanie trwałego wieloletniego sytemu finansowania mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw za pomocą zwrotnych instrumentów finansowych, tj. pożyczek, gwarancji, poręczeń, instrumentów quasi-kapitałowych i kapitałowych. W pewnym uproszczeniu można stwierdzić, że DFR instrumentami dłużnymi wspiera standardowe biznesy, natomiast w celu wpierania innowacyjnych lub prorozwojowych przedsięwzięć oferuje model finansowania kapitałowego. Najważniejszym wyzwaniem dla Funduszu jest zbudowanie trwałej, możliwie szerokiej i dostępnej dla przedsiębiorstw oferty finansowania, od dłużnego po kapitałowe.

Spółka nie ogranicza się jedynie do finasowania przedsiębiorstw, ale prowadzi działania networkingowe, posiada i rozbudowuje sieć kontaktów w społecznościach samorządowych, biznesowych i akademickich.

Podsumowując, DFR wspiera zmiany strukturalne w dolnośląskiej gospodarce, w tym wzrost inwestycji i rozwój przedsiębiorczości.

Więcej na: www.dfr.org.pl

Blockchain – krok milowy ku przejrzystości reklam?

Mariusz Maksymiuk
Mariusz Maksymiuk, CEO agencji interaktywnej Adexon 360

Skandale związane z danymi, chociażby te dotyczące Facebooka, coraz częściej dotykają branżę reklamową. Dlatego eksperci szukają złotego środka, by ich uniknąć. Jednak istotą problemu pozostaje brak przejrzystości danych i reklam. Czy istnieje  sposób, aby ją uzyskać?

Możliwe, że istnieje. Co zaskakujące, odpowiedzią może być technologia, kryjącą się za niestabilnym bitcoinem kryptowalutowym. Chociaż nie jest to dokładnie ta sama wersja technologii bitcoin, blockchain w szerszym sensie może być narzędziem do cyfrowego bezpieczeństwa, przejrzystości i odpowiedzialności.

Bloki przejrzystości

Termin blockchain oznacza, że każda nowa informacja jest tzw. blokiem, który jest dodawany do każdego kolejnego bloku, co w efekcie staje się łańcuchem. Zasadniczo, platformy blockchain, wspólna baza danych transakcji, umów i kontraktów są własnością wielu stron i zawierają informacje, których nie można edytować.

Technologia, jeśli zawiera informacje handlowe podlegające szczególnej ochronie, działa jako chronologiczny zapis transakcji, które istnieją w sieci publicznej lub prywatnej. Co ważne, informacje znajdują się w wielu lokalizacjach i są aktualizowane natychmiast po dodaniu nowego bloku. Mogłoby to bardzo dobrze zagwarantować przejrzystość i odpowiedzialność w przypadku, gdy w serię transakcji zaangażowane są różne grupy, które niekoniecznie mają do siebie zaufanie. Tym samym, mogłoby to zrewolucjonizować przyszłość biznesu.

Innymi słowy, pewnego dnia blockchain może być rozwiązaniem problemów związanych z technologią reklamową.

Giganci widzą potencjał technologii

Blockchain będzie działać na rynkach, na których istnieją pośrednicy między stroną kupującą i sprzedającą. To znaczy w miejscach, gdzie zaufanie jest najważniejsze, ale brakuje przejrzystości.

Właśnie dlatego, firmy finansowe inwestują w potencjał blockchain. Amex, wraz z IBM, Airbus, Deutsche Bank i Accenture, budują Hyperledger – wersję blockchain dla firm. Posiada ona wbudowane funkcje prywatności w celach komercyjnych i stanowi solidną podstawę zaufania, na której można budować transakcje, umowy i kontrakty.

Blockchain wciąż ma swoje ograniczenia – obecnie, nierealne jest rozwiązanie wszystkich problemów technicznych związanych z reklamą. Mimo tego, duże firmy skutecznie inwestują w tę technologię. Jej dalszy rozwój może być odpowiedzią na rosnące wyzwania, związane z przejrzystością i weryfikacją danych. 

W zgodzie z RODO

Media zostały zalane dyskusjami na temat przejrzystości w branży cyfrowej i programowej. Technologia blockchain ma na celu rozwiązanie tego problemu.

Reklamodawcy będą mogli pozyskać pochodzenie danych dotyczących lokalizacji, wykorzystywanych w kampaniach, podczas gdy wydawcy będą czerpać korzyści z tych, które nadzoruje blockchain i które wykorzystali do śledzenia i raportowania.

Zarówno marketerom, jak i dostawcom danych, blockchain może pomóc w weryfikacji transakcji, bez potrzeby korzystania z usług osób trzecich. Wtedy też działania będą iść zgodnie z kierunkiem RODO – każdemu punktowi danych wykorzystywanemu w kampanii lub posiadanemu przez dostawcę danych, mogą towarzyszyć informacje o zgodności. Ponadto, transakcje w blockchain są weryfikowane przez innych członków, którymi w przypadku branży reklamowej są agencje, wydawcy czy dostawcy danych. To z czasem zbuduje zaufanie i sprawi, że rynek będzie miejscem bezpieczniejszy, bardziej wiarygodnym i możliwym do zweryfikowania.

Blockchain nie jest chwilową modą. Według analityków, Wielka Brytania jest na dobrej drodze, aby do 2022 stać się liderem krypto ekonomii. W latach 2017-2018 zainwestowano ponad 500 milionów funtów w brytyjskie firmy blockchain. Może to zapowiadać nową erę przejrzystości i zgodności w reklamie, która spełni wymagania stawiane przez RODO. To zmiana, która wymaga oczywiście czasu, inwestycji i współpracy całego ekosystemu, ale już teraz istnieją podstawy, które mogą zapewnić bezpieczną przyszłość branży reklamowej.

XVI Warsaw International Banking Summit i XII Insurance Forum

Regulacje, Obostrzenia, Dane osobowe, Ochrona, co łączy te słowa? Oczywiście rozporządzenie unijne GDPR, które weszło w życie 25 maja tego roku. Było wiele przygotowań, trochę strachu i mało konkretów. Co z tego wyszło? A może są już pierwsze kary? O tym wszystkim będziemy mogli usłyszeć podczas XVI edycji Warsaw International Banking Summit i XII edycji Insurance Forum, które odbędą się 18-19 października 2018 r. w Hotelu Westin w Warszawie. Pierwsza faza wdrożenia RODO już za nami, dlatego podczas jesiennej edycji wydarzenia nie może zabraknąć przykładów tego, jak największe firmy poradziły sobie z przepisami dotyczącymi zaostrzeń przetwarzania danych osobowych. Co jeszcze znajdzie się w agendzie?

Wojna o talenty

Rynek pracy stanął przed sytuacją, w której zasoby kadrowe stały się dużym wyzwaniem. Dotyczy to każdej z branż, również bankowości i ubezpieczeń. Po 25 latach od transformacji nadszedł niż demograficzny, powszechna stała się emigracja, całkiem inaczej wygląda nasza gospodarka, a ludzie stają się coraz bogatsi. Jak skłonić młode talenty, aby chciały się rozwijać w sektorach finansowych? Jednym z pomysłów, który pojawił się podczas obrad Rad Programowych, którym przewodniczyli Mariusz Grendowicz i Artur Olech, jest pokazanie młodym osobom, jak wiele innowacji znajduje zastosowanie w bankach i firmach ubezpieczeniowych. Przykłady takich nowoczesnych i przyszłościowych wdrożeń przedstawią najwięksi eksperci z branży, którzy pojawią się podczas nadchodzącej edycji wydarzenia Warsaw International Banking Summit i Insurance Forum w Warszawie. A o jakich innowacjach mowa?

Nie prześpij rewolucji

W czasach, w których wszystko dzieje się tak szybko, nic dziwnego, że najnowocześniejsze, innowacyjne technologie, trafiają do biur i stają się codzienną rutyną. Zapotrzebowanie na nowości jest duże, więc podczas jesiennego spotkania, nie może zabraknąć przykładów wdrożeń sztucznej inteligencji, blockchain czy IoT. Postęp niesie za sobą również zagrożenia. Głośno stało się ostatnio o coraz częstszych cyberatakach. Czy branża ubezpieczeń musi tworzyć specjalne polisy na wypadek ataków hakerów i wycieków danych klientów, tym bardziej w kontekście RODO? A może razem z bankami zastanawiać się, jak samemu bronić się przed takim niebezpieczeństwem? W życie wchodzi dużo rozwiązań, na które rynek finansowy nie jest przygotowany, nawet hipotetycznie. W erze Smart City coraz częściej myśli się o autonomicznych, współdzielonych samochodach. Kto jednak będzie ubezpieczał samochód od wypadków i wypłacał odszkodowania pasażerom? Czy rynek ubezpieczeń jest na to gotowy? Przy okazji Warsaw International Banking Summit i Insurance Forum grono zebranych autorytetów, zastanowi się jakie są potrzeby przyszłości i jak będą wyglądały firmy ubezpieczeniowe i banki za kilkanaście lat. W jakim kierunku zmierza cały świat i czy można na podstawie obserwacji największych graczy na rynku, wyłonić 5 obowiązujących megatrendów? Jeśli tak, to gdzie plasuje się Polska?

XVI Warsaw International Banking Summit i XII Insurance ForumSwoją obecność podczas XVI edycji Warsaw International Banking Summit i XII edycji Insurance Forum potwierdzili już:

  • Anna Trzecińska, Wiceprezes Zarządu, Narodowy Bank Polski
  • Jerzy Kwieciński, Minister Inwestycji i Rozwoju
  • Agata Strzelecka, Wiceprezes Zarządu, Alior Bank
  • Piotr Czarnecki, Prezes Zarządu, Raiffeisen Polbank
  • Przemysław Kończal, Prezes Zarządu, Santander Consumer Bank
  • Paweł Holnicki-Szulc, Dyrektor Generalny, Colonnade Insurance S.A Oddział w Polsce
  • Wojciech Sass, Prezes Zarządu, Nationale Nederlanden
  • Małgorzata Rusewicz, Prezes, Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

Dzięki takim spotkaniom jak XVI edycji Warsaw International Banking Summit i XII edycji Insurance Forum na pewno rokowania dla branży będą coraz lepsze. Podczas jesiennej edycji Wydarzenia nie zabraknie tematów o regulacjach, gospodarce 4.0, modelach dystrybucji i sposobach finansowania gospodarki. Zaletą tej konferencji jest to, że spotykają się tutaj liderzy zarówno branży bankowej, jak i ubezpieczeniowej oraz fintechy. Zawsze jest dobrze wymienić się doświadczeniami, bo rynek dynamicznie się zmienia, w świecie digital zacierają się granice między bankami, ubezpieczycielami a fintechami. Rynek zmienia się również od strony regulacyjnej i bardzo dużo rzeczy przybywa. Takie wspólne myślenie oraz wymiana poglądów jest zawsze dobra, dodaje Wojciech Sass, Prezes Zarządu, Nationale-Nederlanden.

Kongres realizowany jest w ramach działalności grupy MMC Polska, organizującej prestiżowe kongresy, konferencje, warsztaty i szkolenia biznesowe w Polsce dedykowane specjalistom, kadrze menadżerskiej oraz zarządom firm.

Wszelkie informacje na temat Warsaw International Banking Summit i Insurance Forum można uzyskać za pośrednictwem oficjalnej strony kongresu: www.bankowosciubezpieczenia.pl  oraz profili społecznościowych na portalach facebook oraz twitter.

Kurs dolara szybuje dzięki rosnącej rentowności amerykańskich obligacji

Amerykańska waluta odnotowuje imponujący wzrost. Wspiera ją sytuacja na rynku długu i dobre dane gospodarcze z USA.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu godzin polski złoty doświadczył osłabienia w relacji do głównych walut. Głównym powodem stojącym za słabością złotego nie był tym razem wzrost ryzyka, ale umocnienie dolara amerykańskiego podążającego za wzrostem rentowności obligacji USA. Wspomniane rentowności 10-letnich papierów dłużnych rządu Stanów Zjednoczonych wzrosły z okolic 3,08% do ponad 3,20%. Tym samym znalazły się na najwyższym poziomie od 2011 r. Dolara i wzrost rentowności obligacji wspierały dobre dane makroekonomiczne (praktycznie wszystkie istotne odczyty wczoraj zaskoczyły mocno na plus) oraz jastrzębie przemówienie prezesa Rezerwy Federalnej, które zdaje się pieczętować podwyżkę stóp procentowych w grudniu bieżącego roku.

W kontekście wczorajszego dnia warto poświęcić chwilę konferencji prasowej po spotkaniu Rady Polityki Pieniężnej, która, ku pewnemu zaskoczeniu obserwatorów przyzwyczajonych do wcześniejszych, niezbyt interesujących wystąpień reprezentantów Rady, przyniosła kilka dość istotnych informacji. Po pierwsze – ze słów prezesa Glapińskiego – wynika, że obecna RPP interpretuje cel inflacyjny jako przedział (1,5-3,5%), a nie jako punkt (2,5% z odchyleniami 1 p.p.). A to może sugerować, że nawet jeśli inflacja znajdzie się w okolicy górnego poziomu odchyleń, RPP może potraktować taką sytuację jako niewymagającą żadnych korekt ze strony polityki monetarnej (inflacja ostatecznie będzie zawierała się w przedziale). Jest to oczywiście gołębi sygnał.

Z drugiej strony, prezes Glapiński podczas spotkania potwierdził swoje stanowisko zarysowane na poprzednim posiedzeniu i wycofał się z prognozowania ruchów RPP w 2020 r., sugerując jedynie, że oczekuje, że stopy w tym, jak i kolejnym, roku pozostaną stabilne. To może być potraktowane jako sygnał względnie jastrzębi, z uwagi na to, że może sugerować większą niż wcześniej niepewność względem dłuższego horyzontu czasowego. Ostatecznie informacje nie wpłynęły jednak w znaczący sposób na złotego, który tracił przede wszystkim ze względu na, wspomnianą w pierwszym akapicie, siłę dolara amerykańskiego.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,29-4,30. W początkach dnia wspólna waluta reagowała na zmiany nastrojów względem sytuacji we Włoszech, w drugiej jego części euro zostało ściągnięte w dół przez silniejszego dolara.

Wczorajsze dane o aktywności w sektorze usług strefy euro we wrześniu i te o sprzedaży detalicznej w sierpniu były zbliżone do oczekiwań, tym samym istotnie nie wpłynęły na wspólną walutę. Dzisiejszy dzień również nie będzie obfitował w istotne dane ze strefy euro. Wieczorem przemawiać będzie jedynie Benoit Coeure z EBC.

GBP

Kurs GBP/PLN w środę wzrósł o 0,3%, wahając się w widełkach 4,81-4,85. Brytyjska waluta w istotnym stopniu reagowała wczoraj na sytuację na głównej parze. Funt nieco tracił wprawdzie po przemówieniu Theresy May, ostatecznie jednak wzmocnił się, do momentu, w którym nad jego wzrostem nie przeważyła siła dolara amerykańskiego, która pod koniec dnia ściągnęła w dół indeks GBP.

Wczorajsze dane o aktywności w brytyjskim sektorze usług we wrześniu były zbliżone do oczekiwań i nie miały istotnego wpływu na kurs brytyjskiej waluty.

USD

Kurs USD/PLN w środę wzrósł o 0,5%, wahając się w widełkach 3,70-3,75. Dolar był wczoraj jedną z najlepiej radzących sobie walut świata: od wczorajszego dołka do teraz waluta względem złotego zyskała 1,4%, istotnie umocniła się również w relacji do większości pozostałych globalnych walut.

Dolara wczoraj wspierał wspomniany wzrost rentowności obligacji USA, jak i bardzo dobre dane makro. Praktycznie wszystkie istotne odczyty z USA zaskoczyły na plus: zatrudnienie w sektorach pozarolniczych ADP wzrosło we wrześniu o 230 tys., podczas gdy oczekiwano wzrostu jedynie o 187 tys., rozbudzając nadzieję względem piątkowych „payrollsów”. W górę zaktualizowano również odczyt z poprzedniego miesiąca. Nieznacznie na plus zaskoczył wrześniowy odczyt indeksu PMI dla usług, imponujący odczyt zanotował natomiast istotniejszy indeks ISM dla sektora, który we wrześniu wskazał 61,6 wobec oczekiwanych 58,1 i 58,5 notowanych w poprzednim miesiącu, sugerując wyraźne ożywienie w sektorze usług.

Dzisiejszy dzień również przyniesie kilka publikacji, jednak o mniejszym znaczeniu: poznamy cotygodniowe wskazanie liczby wniosków o zasiłki w USA oraz dane o zamówieniach amerykańskich fabryk w sierpniu. Oprócz tego po południu przemawiać będzie Randal Quarles z FOMC.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych w USA
  • 15:15 – przemawia Randal Quarles z FOMC
  • 16:00 – dane o zamówieniach fabryk w USA w sierpniu
  • 19:00 – przemawia Benoit Coeure z EBC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

 

Zarządzanie bez szefów – na czym polega idea turkusowej organizacji?

Zarządzanie bez szefów – na czym polega idea turkusowej organizacji?Czy zastanawiałeś się kiedyś, czy można zarządzać firmą bez szefów i hierarchii? Okazuje się, że jest to możliwe, a co więcej, może przynosić wymierne zyski. W ostatnich latach coraz więcej firm poszukuje nowych możliwości rozwoju, stawiając na nowatorskie metody zarządzania. Wiele z nich zastępuje tradycyjną strukturę hierarchiczną zarządzaniem opartym na samoorganizacji, zwanym także turkusowym zarządzaniem.

Ewolucyjny turkus – co to takiego?

Spośród pięciu modeli zarządzania przedsiębiorstwem najwyższym etapem w świadomości zarządzania organizacją jest Ewolucyjny Turkus – strategia zarządzania, zwana potocznie turkusowym zarządzaniem, w której wszyscy pracownicy są równi bez względu na staż pracy, stanowiska i doświadczenie, a działalność organizacji oparta jest na współpracy. Nie występują tu stanowiska kierownicze, a podstawą codziennego funkcjonowania jest wspólne rozwiązywanie problemów i dążenie do celu członków zespołów.  Zasady funkcjonowania w turkusowej organizacji świetnie opisał Frederic Laloux w swojej książce „Pracować Inaczej”. Według przedsiębiorcy cztery podstawowe zasady działania turkusowej organizacji to:

  1. Robisz to, co potrafisz.
  2. Robisz to, co potrzebne.
  3. Jesteś za to odpowiedzialny.

To, co robisz, możesz zmienić, ale z zachowaniem 1, 2 i 3.

Jak zbudować turkusową organizację?

Proces stawania się turkusową organizacją jest bardzo skomplikowany i wymaga otwartości pracowników i kierowników na zmiany podejścia do pracy. Jak wspomina w swojej książce Laloux, łatwiej jest stworzyć turkusową organizację od zera niż na bazie istniejącej już firmy. Wtedy nie ma żadnych przyzwyczajeń z przeszłości, wszystkie procesy można zaprojektować od zera oraz wybrać odpowiednich ludzi, którzy będą się w tym rodzaju organizacji odnajdywali, bo z pewnością znajdą się osoby, które nie będą dobrze czuły się w turkusie.

Nie od dziś wiadomo, że połączenie pracy z pasją daje najlepsze efekty. Jeśli założyciel firmy jest pasjonatem danej dziedziny, łatwiej jest mu nią zarażać współpracowników. Pomaga to także określić cel istnienia firmy. Warto także zastanowić się, jaki kształt ma przybrać organizacja oraz w jakim tempie chce rosnąć.

Życie codzienne w turkusowej rzeczywistości

Przykładem firmy, której udało się przekształcić strukturę hierarchiczną na turkusową organizację jest PKS Gdańsk-Oliwa SA – pierwsze tego typu przedsiębiorstwo w branży TSL. Zasady wzajemnej pomocy, współpracy i podejmowania decyzji zostały spisane w dziesięciu punktach w formie Kodeksu Koleżeńskiego, wypracowanego wspólnie przez pracowników. Zespoły wypracowały także praktyki spotkań oraz udzielania informacji zwrotnej, stosując zasadę tzw. konstruktywnej krytyki. To nie jedyna turkusowa firma w Polsce. Turkusową organizacją stał się np. producent etykiet z Gliwic, tj. firma Marco, czy dostawca platform B2B – WINS (Web Innovative Software).

Skąd czerpać wiedzę o turkusie?

Wiele turkusowych organizacji rozpoczęło swoją przygodę z turkusowym zarządzaniem od lektury „Pracować Inaczej” Frederica Laloux. Wielkim propagatorem samoorganizacji jest także profesor Andrzej Blikle, prowadzący osobisty blog „Można Inaczej”, a także autor książki „Doktryna jakości”. Firmy coachingowe prowadzą szkolenia dla firm dotyczące tej tematyki. Ciekawą inicjatywą jest także idea Turkusowych Śniadań, na których spotykają się propagatorzy turkusu i osoby chcące pogłębić wiedzę na ten temat. Warto zaglądać także na strony internetowe, jak turkusorg.pl, gdzie na bieżąco ukazują się artykuły dotyczące samoorganizacji oraz relacje z ciekawych wydarzeń dotyczących tej tematyki.

Wielkie zbiory danych + analiza = wyjątkowa obsługa klienta

W badaniu firmy Walker z 2013 r. przewidywano, że do 2020 r. głównym czynnikiem sukcesu przedsiębiorstw będzie obsługa klienta, która w tym aspekcie prześcignie cenę i produkt. Mimo że większość przedsiębiorstw i marketerów już od kilku lat traktuje wysokiej jakości obsługę klienta jako najważniejszy priorytet biznesowy, to nie zawsze wiedzą oni, jak wprowadzić ją w życie.

Marketerzy zapewniający optymalną obsługę klienta zdają sobie sprawę z tego, że kluczowe znaczenie mają tutaj dane. Aby naprawdę zrozumieć klienta, trzeba zbierać, analizować i interpretować dane dotyczące klienta oraz wykorzystywać je do zapewnienia mu spersonalizowanej obsługi. Analizy wykorzystujące kontekst umożliwiają maksymalną personalizację tej obsługi i zwiększenie lojalności klienta. Na przykład dzięki przetwarzaniu języka naturalnego z analizami przebiegającymi w tle konsumenci poczują się tak, jakby otrzymywali wyjątkową, spersonalizowaną obsługę, nawet jeśli nie rozmawiają akurat z żadną osobą z danej firmy.

Niezależnie od tego, za pomocą jakiego urządzenia klient nawiąże kontakt z firmą, dostępna będzie technologia, która będzie tłumaczyć, interpretować i rozumieć jego zachowania oraz przewidywać potrzeby. Tak właśnie wyglądają ekstremalne analizy w akcji: nowe źródła danych są wykorzystywane do zapewnienia każdemu klientowi atrakcyjnej i wyjątkowej obsługi niezależnie od tego, czy kontaktuje się z przedsiębiorstwem osobiście, czy w sposób cyfrowy.

Mimo że wielkie zbiory danych i analityka są teraz obecne w prawie wszystkich obszarach codziennej pracy marketerów, to wciąż jeszcze towarzyszy im dużo mitów i szumu medialnego. W naszym tak bardzo połączonym świecie zdumiewające jest to, jak bardzo niepołączone są nasze podejścia do obsługi klienta. Wiele przedsiębiorstw wciąż jeszcze nie wypracowało sposobów na stworzenie przejrzystych, połączonych zasobów danych.

Specjaliści ds. marketingu cyfrowego powinni być w stanie wykorzystywać dane do optymalizacji obsługi klienta w kilku kluczowych obszarach:

  1. Nieograniczona skala i elastyczność: Rozwiązanie analityczne musi od samego początku być tworzone z uwzględnieniem technologii analizy wielkich zbiorów danych, aby poradziło sobie z ogromną skalą wymaganą w przypadku urządzeń Internetu Rzeczy (IoT).
  2. Analiza danych na poziomie indywidualnym: Ujednolicona i intuicyjna obsługa użytkownika umożliwiająca spełnienie wymagań dotyczących całkowicie różnych zadań, roli i ludzi, ułatwiająca naukę i zarządzanie.
  3. Dokładność i skalowalność: Dane analityczne muszą wyjść poza przybliżone określanie trendów i stać się dokładnym cyfrowym źródłem informacji, na podstawie którego przedsiębiorstwo może podejmować trafne decyzje.
  4. Analiza wielokanałowa: Umożliwia zbieranie i łączenie ze sobą informacji o interakcjach klientów z marką niezależnie od używanego urządzenia. Umiejętność zbierania i łączenia ze sobą wszystkich tych danych jest niezbędna do tego, aby przekształcić marketing z serii niezależnych interakcji z anonimowym „gościem” w jedną rozmowę z konkretną osobą.
  5. Aktywacja i otwartość danych: Dane analityczne powinny być otwarte i dostępne, tak aby były łatwe do uzyskania i integracji z narzędziami marketingowymi.

Steve Earl, Dyrektor Działu marketingu dla produktów Oracle Marketing Cloud

Linia lotnicza Primera Air kończy działalność. Jakie są prawa pasażerów?

Tania linia lotnicza Primera Air ogłosiła, że po 14 latach kończy swoją działalność i rozpoczyna postępowanie upadłościowe. Prawo nie przewiduje wypłacania odszkodowań za odwołane loty osobom, które korzystają z usług bankrutujących linii lotniczych, ale inni przewoźnicy chętnie udzielają im pomocy oferując tańsze loty.

Sytuacja spółki

Primera Air rozpoczęła działalność w 2003 roku jako linia czarterowa. W 2009 roku przewoźnik rozpoczął obsługę połączeń rejsowych, a siedem lat później flota firmy składała się z 8 samolotów. W 2014 roku firma wyodrębniła spółkę siostrę na Łotwie, zwaną Primera Air Nordic, dysponującą flotą 7 samolotów. Obie firmy ogłosiły zakończenie działalności 2 października 2018 roku, w momencie gdy niektóre samoloty nadal były w powietrzu.

W komunikacie dla mediów Primera Air ogłoszono, że decyzja ta była uzasadniona niezdolnością przedsiębiorstwa do zapewnienia długotrwałego finansowania dalszych operacji, co prawdopodobnie wynikało z niskich cen biletów i wysokich kosztów paliwa. Primera Air musiała się zmierzyć także z innymi problemami, takimi jak konieczność całkowitej renowacji samolotu z powodu jego korozji, co kosztowało 10 milionów euro, a także niedostarczanie zamówionych statków powietrznych.

Prawa pasażerów

Jakie są prawa pasażerów w sytuacji ogłoszenia przez linie lotnicze postępowania upadłościowego? Zgodnie z rozporządzeniem WE 261/2004 upadłość linii lotniczych jest jednym ze scenariuszy, w przypadku którego klient nie jest uprawniony do otrzymania odszkodowania. IATA twierdzi, że utworzenie funduszu – opłacanego przez wszystkie linie lotnicze – mającego na celu zabezpieczenie roszczeń pasażerów wynikających z upadłości linii lotniczych jest niewykonalne i niepraktyczne. Według danych Komisji Europejskiej, około 0,07% pasażerów w latach 2011-2020 ucierpiałoby w wyniku niewypłacalności linii lotniczych. W związku z tym, zgodnie z rozumowaniem IATA, utworzenie funduszu wymagałoby zbyt dużych nakładów w porównaniu do wagi problemu.

Istnieją jednak sposoby na odzyskanie już wydanych pieniędzy – chodzi tutaj więc raczej o zwrot kosztów niż odszkodowanie:

  • Osoby, które kupiły bilety przy użyciu kart kredytowych mogą zwrócić się do ich wystawców o zwrot środków w związku z niewykonaniem usługi, czyli skorzystać z chargeback (inaczej obciążenie zwrotne) – dotyczy to również sytuacji ogłoszenia upadłości przez linię lotniczą
  • Niektóre ubezpieczenia turystyczne pokrywają koszty odwołania lub przerwania podróży w przypadku bankructwa linii lotniczych – warto więc sprawdzić swoją polisę pod tym kątem, oczywiście jeżeli ją posiadasz!
  • Wreszcie, usługa rozliczeniowa IATA pomiędzy liniami lotniczymi a biurami podróży (znana jako BSP, czyli Billing and Settlement Plan) może umożliwić IATA zwrot biurom podróży środków przekazanych przewoźnikom – wszystko zależy od lokalnego prawa upadłościowego oraz warunków uczestnictwa linii w IATA. Na wszelki wypadek warto sprawdzić tę opcję!

Co więc z 0,0084% pasażerów, którzy w wyniku bankructwa linii lotniczych utkną na lotniskach i będą potrzebowali pomocy w powrocie do domu? W tym przypadku muszą oni polegać na innych liniach lotniczych, które zaproponują im loty powrotne w obniżonej cenie. Norwegian już zapowiedział, że będzie je oferować pasażerom, którzy utknęli na niektórych trasach – dotyczy to rejsów, które odbędą się do 14 października 2018 r. Także biura podróży mogą wspierać klientów w rezerwacji takich lotów – skontaktuj się z nimi w tej sprawie!

Nastolatkowie już od 15 roku życia mogą legalnie pracować

Karolina Serwańska, dyrektor zarządzająca agencji pracy Polski HR
Karolina Serwańska, dyrektor zarządzająca agencji pracy Polski HR

Pierwsze dni września to nie tyko ważny czas dla uczniów oznaczający powrót do szkoły, ale również początek obowiązywania zmian wprowadzonych w Kodeksie Pracy. Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej od dłuższego czasu informowało o planowanych zmianach w obszarze zasad zatrudniania młodocianych pracowników. Nastolatkowie już od 15 roku życia mogą w sposób legalny rozpocząć przygodę na rynku pracy.

Zmiany, jakie weszły w życie 1 września, to tylko początek reformy Kodeksu Pracy, który w moim przekonaniu jest przestarzały i niedostosowany do współczesnego rynku pracy oraz potrzeb pracowników. Obowiązujące przepisy prawne pochodzą z roku 1974. Oczywiście były wielokrotnie zmieniane, jednak nadal znajduje się tam wiele zapisów wymagających poprawek.

Wedle przepisów obowiązujących od początku miesiąca, zmienia się definicja pracownika młodocianego. Zasadnicza zmiana polega na obniżeniu wieku pracownika definiowanego jako młodociany. Teraz jest to osoba, która ukończyła 15 lat (nie jak wcześniej 16), ale nie przekroczyła 18 roku życia. Możliwe jest zatrudnienie osoby, która ma ukończone gimnazjum i posiada zaświadczenie lekarskie wskazujące na możliwość podjęcia pracy. Młody człowiek, który nie posiada kwalifikacji może być zatrudniony w celu przygotowania do wykonywania określonego zwodu. Istotnym jest, że wykonywane obowiązki nie mogą negatywnie wpływać na jego zdrowie, muszą być to więc prace lekkie i raczej niewymagające specjalnych umiejętności.

Obecnie, praca większość młodocianych związana jest z przygotowaniem zawodowym, wydaje mi się, że pomimo ułatwień sytuacja się nie zmieni. Musimy też uwzględnić okres w roku w jakim wkraczamy. Rozpoczyna się jesień i powrót do szkoły. Nastolatkowie mają dużo obowiązków związanych z edukacją. Niewielu z nich, jeżeli nie wymaga tego profil szkoły, podejmuje pracę w tak młodym wieku. Większe zainteresowanie pracą ze stron młodych ludzi widoczne jest w okresie wakacyjnym czy podczas przerw w szkołach. Wynika to z większej ilości czasu, który można dobrze wykorzystać.  W czasie letniej, rzadziej zimowej, przerwy dużą popularnością cieszą się tymczasowe formy zatrudnienia, które miedzy innymi oferuje nasza agencja. Jest to korzystna forma dla każdej ze stron. Pracodawca otrzymuje osoby do pracy, których potrzebuje na kilka tygodni, a nastolatkowie mogą sobie dorobić w wolnym czasie.

Obniżenie minimalnego wieku w jakim można zatrudniać nastolatków może być w sposób pośredni związana z pozytywnym zjawiskiem jakim jest rekordowo niskie bezrobocie. Możliwość zatrudnienia osób od 15 roku życia oznacz zasilenie rynku pracy kilkuset tysiącami potencjalnych pracowników, których obecnie brakuje. Celem ministerstwa edukacji jest odbudowa szkolnictwa zawodowego, które przez wiele lat było zaniedbane, a wśród młodzieży mało popularne. Negatywne skutki tego przejawiają się obecnie w postaci deficytu wykwalifikowanych specjalistów: hydraulików, budowlańców, stolarzy i wielu innych.

Motywacją do podjęcia pracy przez młode osoby jest chęć posiadania własnych pieniędzy na prywatne wydatki. Obecnie wiele szkół zawodowych jako zachętę dla potencjalnych uczniów, funduje stypendia za wyniki w nauce. Nie są to jedyne pieniądze na jakie mogą liczyć uczniowie szkół zawodowych. Pracodawca wypłaca im wynagrodzenie za pracę wykonywaną w ramach przyuczenia do zawodu. Stawki wynagrodzenie przysługujące nieletnim pracownikom są z góry ustalone i zależą od średniego wynagrodzenia. Przysługujący procent zależy od etapu kształcenia, jest to od 4 w pierwszym do 6 procent w ostatnim roku nauki. Są to niewielkie kwoty, jednak nie ma nic lepszego niż satysfakcja z pierwszych samodzielnie zarobionych pieniędzy.

Wrześniowe zmiany w Kodeksie Pracy oceniam więc absolutnie pozytywnie i przyjmuję je jako pierwszy krok na drodze do reformy całego kodeksu. Nie wydaje mi się jednak, że dodatkowa pula pracowników w sposób znaczny wpłynie na rynek pracy z bardzo prostego względu. Zauważalne jest stopniowe przesuwanie wieku, w którym kolejne pokolenia podejmują pracę. Kiedyś było to 18 lat, dziś pierwsze doświadczenie zawodowe nierzadko zdobywa się dopiero po ukończeniu studiów.

Nowa ustawa o odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt ustawy, która wprowadza istotne zmiany w zakresie odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych. Celem nadrzędnym proponowanej nowelizacji przepisów będzie zwiększenie efektywności karania przestępstw gospodarczych i skarbowych popełnianych przez podmioty korporacyjne. Czy to oznacza kolejną ingerencję rządu w działalność gospodarczą przedsiębiorstw przy wykorzystaniu prawa karnego?

Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec
Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

Projekt ustawy z dnia 25 maja 2018 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary i zmianie niektórych ustaw (dalej jako: „Projekt”) został opublikowany przez resort sprawiedliwości na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Nowa regulacja ma uchylić obowiązującą dotychczas ustawę z dnia 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary (Dz.U. z 2018 r., poz. 703), która była stosowana sporadycznie i nie zrealizowała zakładanych celów.

Przedstawiona przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacja przepisów w sposób bardzo istotny poszerza katalog kar i środków karnych, które mogą zostać orzeczone wobec przedsiębiorców w postępowaniu o odpowiedzialności zbiorowej. W porównaniu z obecnie obowiązującymi regulacjami projektowana ustawa przewiduje możliwość nałożenia na podmioty zbiorowe zdecydowanie surowszych kar. Najdotkliwszą z nich będzie niewątpliwie możliwość orzeczenia likwidacji lub rozwiązania przedsiębiorstwa.

Ministerstwo z planem dotkliwego karania firm. Kolejny przykład „dobrej zmiany”?

Zdaniem resortu sprawiedliwości obecny stan odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione przewiduje kary i środki karne o niewielkim stopniu dolegliwości dla przedsiębiorców. Ministerialni urzędnicy, którym powierzono przygotowanie zmian, zdecydowali się zaostrzyć wymiar sankcji, jak również zwiększyć katalog środków, które mogą być stosowane wobec podmiotów korporacyjnych w trakcie prowadzonego postępowania karnego.

Projekt MS zakłada bardzo wyraźną reformę reżimu odpowiedzialności finansowej przedsiębiorstwa zbiorowego za popełnione przestępstwa lub wykryte nieprawidłowości. Wymiar kary pieniężnej ustawodawca uregulował w sposób bardzo dotkliwy dla firm – w wysokości od 30 000 do nawet 30 000 000 złotych (art. 18 projektowanej ustawy). Dla porównania na podstawie obowiązujących obecnie przepisów w stosunku do podmiotu zbiorowego sąd może orzec karę pieniężną w kwocie od 1 000 do 5 000 000 złotych, nie wyższą jednak niż 3% przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono czyn zabroniony będący podstawą odpowiedzialności podmiotu korporacyjnego (art. 7 ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary). Nowa ustawa przewiduje również zwiększony zakres odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, który nie przeprowadził postępowania wyjaśniającego i nie usunął stwierdzonych nieprawidłowości. Zwiększony wymiar kary w takim przypadku obejmuje obligatoryjne zwiększenie dolnej granicy sankcji, która w maksymalnym wymiarze wyniesie dwukrotność górnego zagrożenia. Tym samym może zostać ona wymierzona przedsiębiorstwu nawet do kwoty 60 000 000 złotych (art. 13 projektowanej ustawy).

Projektowane zmiany zakładają dodatkowo bardzo istotny zwrot w przedmiocie prowadzenia postępowania karnego w stosunku do podmiotu zbiorowego. Obowiązująca ustawa uzależnia wszczęcie czynności procesowych wobec przedsiębiorstwa od zakończenia postępowania karnego przeciwko jej reprezentantowi poprzez skazanie lub warunkowe umorzenie postępowania karnego. Przygotowana reforma przepisów ustawy przewiduje możliwość jednoczesnego postawienia zarzutów i oskarżenia spółki oraz jej pracownika lub kontrahenta bez konieczności oczekiwania na wcześniejsze rozstrzygnięcie sądu w stosunku do osoby fizycznej – reprezentanta spółki lub jej kontrahenta. Oba postępowania mają być prowadzone równocześnie w ramach jednego wspólnego przewodu sądowego.

Kara rozwiązania lub likwidacji przedsiębiorstwa ma zastraszyć firmy?

Najdotkliwszy reżim odpowiedzialności podmiotów zbiorowych został określony przez resort sprawiedliwości w art. 16 pkt 2 projektowanej ustawy, który przewiduje karę rozwiązania lub likwidacji podmiotu zbiorowego. W tym zakresie ustawodawca winien uzależnić orzeczenie powyższej sankcji jedynie od wyjątkowych przypadków. Projekt ustawy zakłada zastosowanie przedmiotowej kary wobec podmiotów, które w całości lub w znacznej części doprowadziły do popełnienia czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności nie niższą niż 5 lat, a orzeczenie innej kary nie jest wystarczające dla osiągnięcia jej celów. W przedmiocie wykonania przedmiotowej sankcji sąd uprawniony będzie orzec o przeniesieniu własności składników lub praw majątkowych podmiotu zbiorowego na Skarb Państwa, z wyłączeniem przypadku kiedy podlegają one zwrotowi pokrzywdzonemu lub innemu uprawnionemu podmiotowi.

Ponadto przygotowana przez MS nowelizacja zakłada znaczące rozszerzenie katalogu środków karnych, które sąd będzie uprawniony wymierzyć obok albo zamiast kary w stosunku do podmiotu korporacyjnego (art. 17 projektowanej ustawy). Resort sprawiedliwości zaproponował również zmiany, które w sposób jednoznaczny doprowadzą do utrudnienia funkcjonowania przedsiębiorstwa w obrocie gospodarczym i finansowym od momentu skierowania do takiego podmiotu postanowienia o przedstawieniu zarzutów.

W trakcie postępowania przygotowawczego, jak również sądowego wobec podmiotu korporacyjnego możliwe będzie zastosowanie szerokiego katalogu środków zapobiegawczych. Prokurator lub sąd – w zależności od stadium toczącego się postępowania – aż do czasu wydania prawomocnego wyroku będą uprawnieni do zobowiązania spółki do informowania organów o podejmowanych czynnościach finansowych, ustanowienia zarządu przymusowego nad przedsiębiorstwem, dokonania zabezpieczenia majątkowego na majątku spółki czy chociażby orzeczenia zakazu w postaci: promocji i reklamy firmy, zawierania umów określonego rodzaju, ubiegania się o zamówienia publiczne.

Zmiany przepisów wymuszą podjęcie działań monitorujących w firmach

Zaproponowane przez ustawodawcę zmiany przepisów prawnych doprowadzą do powołania w organach ścigania wyspecjalizowanych wydziałów zajmujących się prowadzeniem postępowań dotyczących podmiotów korporacyjnych. Z całą pewnością zwiększy to ilość kontrolowanych przedsiębiorstw i wszczętych postępowań zmierzających do surowego karania podmiotów zbiorowych w przypadku wykrycia nieprawidłowości. Nowelizacja przepisów obowiązującej ustawy zakładająca rozszerzenie katalogu kar i sankcji dla przedsiębiorców spowoduje, że zarządzający zbiorową działalnością gospodarczą będą zmuszeni do reorganizacji procesu zapobiegania nadużyciom w firmach. Planowana data wejścia w życie przedstawionej nowelizacji nie została jeszcze określona. Niemniej przedsiębiorstwa powinny jak najszybciej dokonać analizy prawno-finansowej możliwych konsekwencji wynikających z proponowanej zmiany obowiązującej ustawy, a w szczególności podjąć właściwe działania prewencyjne.

W ramach podjętych czynności monitorujących i sprawdzających powinny zostać wdrożone mechanizmy zapewniające zgodność prowadzonej działalności gospodarczej z regulacjami prawnymi w celu zapobieżenia stratom finansowym, utracie reputacji czy orzeczeniu przez sąd o likwidacji lub rozwiązaniu podmiotu, co stanowi najdotkliwszą karę przewidzianą w opublikowanym przez MS projekcie ustawy.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Seria dobrych danych z USA umacnia dolara

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła zgodnie z oczekiwaniami stóp procentowych. Seria dobrych danych z USA umacnia dolara. Bezrobocie w Polsce nie spadło.

Stopy procentowe bez zmian

Zgodnie z oczekiwaniami analityków Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła wczoraj stóp procentowych w Polsce. Główna stopa znajduje się na poziomie 1,5%. Oznacza to, że znajdujemy się już 0,5%-0,75% poniżej USA. Jest to dość ciekawa sytuacja, że mamy o tyle niższe stopy procentowe niż Państwo o znacznie lepiej rozwiniętej gospodarce. Przeważnie im lepiej rozwinięta gospodarka tym niższe stopy procentowe. Kluczem do tej sytuacji jest szybkość wyjścia ze spowolnienia gospodarczego po kryzysie 2008 roku. Stany Zjednoczone poradziły sobie z tym znacznie lepiej niż Europa. Rynki przyjęły tą decyzję spokojnie, gdyż właśnie takiej się spodziewały.

Dobre dane z USA

Wczoraj opublikowano raport na temat zatrudnienia wg. ADP. Powstało 230 tysięcy miejsc pracy, to aż o 45 tysięcy więcej niż oczekiwali analitycy. Dobrze wypadły również indeksy PMI oraz ISM dla usług. Oba znalazły się wyraźnie powyżej oczekiwań rynku. Jak zareagowały waluty? Dobre dane pomogły dolarowi. Dzięki temu utrzymał on dobrą passę kolejny dzień umacniając się względem głównych walut w tym euro. W rezultacie dolar, który wczoraj przez moment spadł poniżej 3,70 zł, zakończył dzień po 3,75 zł.

Bezrobocie bez zmian

We wrześniu stopa bezrobocia ponownie utrzymała się na poziomie 5,8%. Nie należy się martwić, bo to bardzo dobry wynik. Pokazuje on jednak, że obecna tendencja spadkowa została wyhamowana i nie należy spodziewać się już 2% spadków co roku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 16:00 – USA – zamówienia na dobra

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Dziedziczenie długów w ZUS i US

To, czy krewni dziedziczą długi zmarłego, zależy od wielu czynników. Dziedziczenie możliwe jest na podstawie przepisów określonych w rozdziale 15 ordynacji podatkowej „Odpowiedzialność podatkowa osób trzecich”. Nie oznacza to, że automatycznie w skład spadku wchodzą prawa i obowiązki podatkowe zmarłego, który np. prowadził działalność gospodarczą.

Prawa dziedziczone przez spadkobierców dzielą na prawa majątkowe, czyli chroniące interes ekonomiczny (będą to na przykład wierzytelności) oraz prawa niemajątkowe, czyli chroniące interesy inne niż ekonomiczne (na przykład dobra osobiste).

W pierwszej kolejności spadkobiercy przejmują prawa majątkowe i zobowiązania zmarłego podatnika, które uregulowane są w przepisach prawa podatkowego oraz te zawarte w indywidualnych decyzjach wymiarowych.

Prawa niemajątkowe dziedziczy się w wyjątkowych sytuacjach. Spadkobiercy przejmują prawa o specyfice niemajątkowej, które bezpośrednio wiążą się z działalnością prowadzoną przez zmarłego. Taka sytuacja ma miejsce, kiedy spadkobierca samodzielnie będzie kontynuował tę działalność. Niemożliwe natomiast jest przejęcie niemajątkowych obowiązków, takich jak obowiązek wzajemnej pomocy i współdziałania małżonków, polegający między innymi na udzielaniu wsparcia moralnego.

„Zgodnie z przepisami ordynacji podatkowej spadkobiercy przejmujący zaległości będące konsekwencją nieodprowadzania przez spadkodawcę podatków przejmują również dodatkowe koszty. Do całkowitej kwoty zadłużenia należy dodatkowo doliczyć: odsetki za zwłokę, koszty postępowania podatkowego, opłatę prolongacyjną, koszty upomnień, koszty postępowania egzekucyjnego” – doprecyzowuje Hubert Nawara.

Spadkobierca ma prawo do przyjęcia, jak i odrzucenia spadku. W pierwszym przypadku można wyróżnić dwa warianty. Przyjęcie proste, w którym spadkobierca przejmuje wszystkie długi spadkowe i odpowiada za nie własnym majątkiem. W sytuacji, gdy długi zmarłego przekraczają wartość spadku, spadkobierca zobowiązany jest do ich spłaty. Drugi wariant to przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza – spadkobierca ma ograniczoną odpowiedzialność za długi testatora –  tylko do wartości spadku. Dzięki temu dziedziczący nie odda wierzycielom spadkodawcy więcej niż zyskał ze spadku.

Zawsze trzeba pamiętać, że przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu spadku warto jest udać się do Urzędu Skarbowego lub Urzędu Gminy po zaświadczenia o zobowiązaniach podatkowych zmarłego. Po wcześniejszym wykazaniu, że jest się domniemanym spadkobiercą organ podatkowy wyda oświadczenie o kwocie zobowiązań spadkodawcy, co pozwoli podjąć najkorzystniejszą dla spadkobiercy decyzję.

Kredyty ratalne wspierają sprzedaż detaliczną

Z analiz Biura Informacji Kredytowej wynika, że rośnie zakres kredytowania przez banki zakupów towarów i usług (kredyty ratalne). Począwszy od II półrocza 2017 r. dynamika sprzedaży kredytów ratalnych jest wyższa niż sprzedaży detalicznej, co potwierdza wskaźnik dynamiki sprzedaży tego segmentu kredytów na poziomie 14,3%.

W okresie styczeń – lipiec 2018 r. banki podpisały, w porównaniu z analogicznym okresem 2017 r., umowy na kredyty ratalne na kwotę o 11% wyższą niż przed rokiem. Zmieniła się jednak struktura wartościowa udzielanego finansowania: niższe było tempo kredytowania na kwoty do 4 tys. zł, których banki udzieliły o 5,2% więcej niż przed rokiem, natomiast w przedziale 4-15 tys. wystąpił wzrost o 13,5%.

Dla oceny koniunktury na rynku kredytów finansujących sprzedaż ratalną najlepszym punktem odniesienia jest dynamika sprzedaży detalicznej w obszarze „meble, RTV, AGD”, do którego w największej skali kierowane są kredyty ratalne.

Dynamika sprzedaży

Dane GUS za rok 2017 oraz po pierwszych siedmiu miesiącach 2018 r. potwierdzają, że dynamika sprzedaży detalicznej mierzona w cenach bieżących ustabilizowała się na poziomie ok. 8%, porównując z wartością sprzedaży detalicznej z rokiem poprzednim.

GUS odnotował zbliżoną dynamikę sprzedaży detalicznej ogółem ze sprzedażą w obszarze „meble, RTV AGD” oraz dokonał porównania, że w okresie styczeń – lipiec 2018 r. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego dynamika sprzedaży wyniosła 8,1% przy czym, w analizowanym segmencie, rok wcześniej (2017 r. vs 2016 r.) osiągnęła 8,5%.

Wolniej rośnie sprzedaż w innym istotnym dla kredytów ratalnych obszarze – „pojazdy, samochodowe, motocykle, części”. Sprzedaż w okresie styczeń – lipiec 2018 r. wzrosła o 4,2%, rok wcześniej o 4,7%, przy czym należy mieć na uwadze zdolność uchwycenia całości sprzedaży segmentu samochodów używanych.

Na tle stabilnego wzrostu wartości sprzedaży detalicznej, począwszy od II półrocza 2017 r. wydaje się nabierać tempa rynek kredytów ratalnych. Wcześniej wartość udzielanych kredytów finansujących sprzedaż ratalną wprawdzie rosła, ale głównie w segmencie kredytów na wyższe kwoty (zwłaszcza powyżej 50 tys. zł). Oznaczało to malejące kredytowe wsparcie obszaru „meble, RTV, AGD”, gdzie większość transakcji dotyczyło kwot kilkutysięcznych i który dominuje, zwłaszcza w wymiarze liczbowym, w kredytach ratalnych.

Kredyty na kwoty do 4 tys. zł stanowiły blisko 80% liczby wszystkich udzielonych w okresie styczeń – lipiec 2018 r. kredytów ratalnych, w ciągu trzech lat (od 2015 r.) udział ten spadł o 5 pkt proc. Następny przedział od 4 – 15 tys. zł, który obecnie ma 17,1% udział, odnotował wzrost od 2015 r. o 4 pkt proc. w ciągu trzech lat. Łącznie oba te segmenty mają 97% udział w liczbie udzielonych kredytów ratalnych, ale tylko 64,5% udział w kwocie udzielonych kredytów ratalnych (spadek w ciągu trzech lat o 10 pkt proc.).

Kredytobiorcy

W okresie styczeń – lipiec 2018 r. kredyty ratalne zaciągnęło 1 928 tys. osób, z których największą grupę (1 200 tys.) stanowiły osoby w wieku 25 – 44 lat. Im starsza grupa wiekowa, tym liczba osób finansujących zakupy kredytem ratalnym jest mniejsza. Na zakupy ratalne zdecydowało się 202 tys. seniorów, czyli osób w wieku pow. 65 lat, a dla porównania, 148 tys. osób młodych, tj. poniżej 24 r.ż. Średnia kwota zaciągniętego w tym okresie kredytu ratalnego wynosiła 3380 zł i tylko w najmłodszej grupie osób, poniżej 24 r.ż. w momencie podpisywania umowy, znacząco odbiegała od tego poziomu, bo wyniosła 2830 zł.

Ranking aglomeracji

Z analiz BIK wynika zróżnicowany apetyt na kredyty ratalne w zależności od miejsca zamieszkania. Porównując nasycenie kredytami ratalnymi mieszkańców głównych aglomeracji w Polsce widać, że najchętniej zaciągają je mieszkańcy aglomeracji górnośląskiej i poznaniacy, którzy w omawianym okresie mieli. odpowiednio 151 i 147 czynnych kredytów na 1 tys. mieszkańców, a najrzadziej – krakowiacy, którzy obsługiwali ich 108. Może się wydawać zaskakujące słabe nasycenie kredytami ratalnymi w aglomeracji warszawskiej (110 ). Średnio w 12 aglomeracjach na 1 tysiąc mieszkańców przypada 130 kredytów. Niższe jest nasycenie kredytami ratalnymi osób mieszkających poza aglomeracjami (125 ).

Kredyty ratalne wspierają sprzedaż detalicznąW rankingu aglomeracji pod względem pozostającej w spłacie kwoty kredytu ratalnego na mieszkańca, prowadzi aglomeracja poznańska. Przeciętnie poznaniak ma jeszcze do spłacenia 626 zł, podobnie mieszkaniec aglomeracji trójmiejskiej 624 zł, krakowskiej 450 zł, a lubelskiej tylko 351 zł. Znacznie niższe niż w aglomeracjach jest pozostające w spłacie zadłużenie w kredytach ratalnych na mieszkańca spoza aglomeracji, które wynosi 403 zł.

Grupa Candy i chiński Qingdao Haier łączą siły i inwestują w rozwój biznesu w Europie

Grupa Candy i Qingdao Haier planują ekspansję na europejskim i globalnym rynku AGD poprzez dostarczanie inteligentnych rozwiązań dla domu opartych o ideę Internet of Things (IoT). Kluczem do sukcesu ma być połączenie włoskiej technologii i designu z chińskim modelem biznesowym.

Dla Qingdao Haier jest to szansa na budowanie swojej pozycji w Europie w oparciu o lokalne marki, które znane są Europejczykom od kilkudziesięciu lat. Grupa Candy zyskuje w wyniku fuzji firm potężnego partnera do dalszego dynamicznego rozwoju. Jednak najbardziej na tym połączeniu zyskają bez wątpienia klienci – na europejskim rynku AGD pojawił się bardzo mocny gracz, który w najbliższym czasie skupi się na personalizacji produktów i jeszcze lepszym dostosowaniu ich do rosnących oczekiwań konsumentów.

Przedstawiciele obu firm podkreślają synergie wynikające z połączenia: zróżnicowane marki o charakterze globalnym lub lokalnym oraz uzupełniające się portfolia produktowe. Nie bez znaczenia jest potencjał produkcyjny i logistyczny Qingdao Haier umożliwiający Grupie Candy uzyskanie większej efektywności operacyjnej. Z kolei Grupa Candy jest jednym z europejskich liderów w zakresie produkcji inteligentnych urządzeń do domu i od lat inwestuje w rozwój technologii smart home.

Dołączenie Grupy Candy do Qingdao Haier to kluczowy moment w rozwoju naszej grupy. Obie firmy łączy wspólna wizja rozwoju oparta na zrozumieniu potrzeb klientów i dostarczaniu coraz bardziej spersonalizowanych urządzeń wykorzystujących najnowsze technologie. Nasze marki Candy oraz Hoover zdobywają coraz większe uznanie klientów w Polsce, a planowane inwestycje w rozwój innowacyjnych produktów będą również pozytywnie oddziaływały na cały rynek AGD. – mówi Daniel Malak, Dyrektor Generalny Candy Hoover Polska Sp. z o.o.

Zakończenie transakcji połączenia Grupy Candy i Qingdao Haier planowane jest na początek 2019 roku po uzyskaniu wymaganych zgód od regulatorów rynku.

PKN ORLEN: Skuteczna walka z szarą strefą w obrocie paliwami. Rynek oleju napędowego (ON) w Polsce powiększył się o ok. 30%

PKN ORLEN szacuje, że w ciągu ostatnich dwóch lat legalny rynek oleju napędowego (ON) w Polsce powiększył się o ok. 30%. Było to możliwe dzięki przygotowanym i wdrożonym przez premiera Mateusza Morawieckiego przepisom w zakresie eliminowania szarej strefy w obrocie paliwami.

Wprowadzony przez rząd tzw. pakiet paliwowy miał na celu ograniczenie szarej strefy w branży paliwowej. Pomijając efekt wzrostu gospodarczego szacujemy, że dzięki skutecznej walce z szarą strefą legalny rynek oleju napędowego (ON) powiększył się o ok.30%, co było jednym z głównych czynników pozytywnie wpływających na wyniki finansowe GK ORLEN w okresie ostatnich dwóch lat. Licząc łącznie od drugiego kwartału 2016 roku do drugiego kwartału 2018 przychody Grupy wzrosły o wzrosły o 38%.- powiedział Robert Czekaj, Dyrektor Wykonawczy PKN ORLEN, ds. Zarządzania Łańcuchem Dostaw.

Utrzymanie tej pozytywnej tendencji jest możliwe dzięki obecnym działaniom legislacyjnym na poziomie rządowym. Umożliwiają one sprawną i efektywną egzekucję dotychczasowych i nowych przepisów. To pozytywnie wpływa na poziom generowanych przychodów i zysków wszystkich stacji paliw, w tym sieci ORLEN.

W związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem na paliwa na rynku polskim, obecny Zarząd PKN ORLEN, pod kierownictwem Daniela Obajtka, podjął decyzję o zwiększeniu importu paliw z europejskich rafinerii Grupy ORLEN. To umożliwiło maksymalne wykorzystanie instalacji należących do GK ORLEN i pozytywnie wpłynęło na wyniki generowane przez spółki Grupy.

Rok 2017, był pierwszym, w którym od początku funkcjonowały przepisy „pakietu paliwowego”. Efektem był przekraczający oczekiwania bardzo dynamiczny, aż 20% wzrost konsumpcji.  Nie był związany z klasycznymi czynnikami wpływającymi na popyt, takimi jak wskaźniki gospodarcze czy zmiany struktury floty samochodowej. Wzrost legalnej sprzedaży paliw udało się utrzymać, na czym zyskała cała branża, nie tylko PKN ORLEN.

Doświadczenia ostatniego roku  wskazują na poprawę skuteczności działania administracji w zakresie egzekucji wprowadzanych przepisów co ma kluczowe znaczenie dla rynku.
Z początkiem 2018 r. weszła w życie ostatnia nowelizacja ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Wdrożone przepisy przyczyniły się do zwiększenia ilości paliw odnawialnych zawartych w paliwach transportowych zużywanych w Polsce, ujednoliciły ofertę produktową i uszczelniły rynek. Kolejnym elementem ustawowym, który przyczynia się do utrzymywania procesu eliminowania szarej strefy z rynku paliwowego jest przyjęty w połowie br. projekt ustawy rozszerzający system SENT o transport kolejowy.

Rosnący udział szarej strefy w rynku paliw był jednym z kluczowych problemów ich producentów w ostatnich latach. W latach 2012-2016 nie było żadnych przesłanek, które uzasadniałyby tak niski poziom konsumpcji jaki był oficjalnie raportowany. Porównanie trendu konsumpcji pomiędzy latami 2011 i 2017 wskazuje, że faktyczna konsumpcja ON w latach 2012-2016 musiała być zdecydowanie wyższa.  To oznacza, że szara strefa w szczytowym okresie tj. latach 2014-2015 prawdopodobnie przekraczała 3 mln ton tj. ponad 20% rynku.ropa

Według oficjalnych danych Agencji Rynku Energii S.A. konsumpcja oleju napędowego w latach 2015-2018 wzrośnie o ok. 43%, przy wzroście PKB o ok. 13 % w tym samym okresie. Pomijając efekt wzrostu gospodarczego szacujemy, że dzięki skutecznej walce z szarą strefą legalny rynek ON powiększył się o ok. 30% w tych latach.

Pierwszy pakiet paliwowy (Zmiany w VAT)  wprowadzono w sierpniu 2016 roku. Historia „uszczelniania”  rynku wyglądała następująco:

1. „Pakiet paliwowy” – ustawa z dnia 7 lipca 2016 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw.
Ustawa weszła w życie z dniem 1 sierpnia 2016 r. Głównym celem tej ustawy było zapobieganie wyłudzaniu podatku VAT w wewnątrzwspólnotowym obrocie paliwami ciekłymi oraz ograniczenie negatywnego wpływu tego procederu na funkcjonowanie rynku paliw płynnych. Nowelizacja  wprowadziła przyspieszony VAT – musi być on zapłacony w ciągu 5 dni od przywozu paliwa do kraju, a nie miesiąc lub kwartał po sprzedaży. Wymogiem wprowadzonym przez ustawę jest również to, aby koncesje na obrót paliwami z zagranicy przyznawane były wyłącznie podmiotom, które mają w Polsce siedzibę lub oddział.

2. „Pakiet energetyczny” – ustawa z dnia 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw.
Ustawa weszła w życie z dniem 2 września 2016 r. Akt wprowadził silny nadzór administracji nad pierwszą podażą paliwa na rynek, wprowadzono do ustawy prawo energetyczne dwie kategorie podmiotów przywożących do Polski paliwa spoza granic kraju tj. 1) przedsiębiorstwo energetyczne na podstawie koncesji na obrót paliwami ciekłymi z zagranicą lub 2) podmiot przywożący. Zaostrzono wymagania w zakresie uzyskania oraz utrzymania koncesji na wytwarzania paliw ciekłych oraz koncesji na obrót paliwami ciekłymi z zagranicą. Włączono przedsiębiorców logistyki paliwowej w proces weryfikacji klientów i legalności pochodzenia paliw w procesie jego podaży na rynek. Co do zasady, regulację rynku oparto o maksymalną jawność i transparentność danych o rynku i podmiotach rynkowych oraz gromadzonych i przetwarzanych przez organy administracji co sprzyjać ma jego transparentności oraz budowa ć mechanizmy samoregulacji rynku opartą o weryfikację podmiotów działających na rynku paliw ciekłych przez samych uczestników rynku. Ustawa wprowadziła silną kompetencję kontrolną Prezesa URE.
Ustawa wprowadziła instytucję obligatoryjnego blendingu biokomponentów (50% realizacji NCW w skali roku) do paliw ciekłych od dnia 1 stycznia 2017 r.

3. Ustawa z dnia 24 listopada 2017 r. o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz niektórych innych ustaw.
Ustawa począwszy od dnia 1 stycznia 2018 r. wprowadziła obligatoryjny blending kwartalny biokomponentów do paliw ciekłych

4. „SENT” – ustawa z dnia 9 marca 2017 r. o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów.
Ustawa weszła w życie z dniem 14 kwietnia 2017 r. Na jej mocy podmioty gospodarcze zostały zobligowane do zgłaszania do rejestru zgłoszeń SENT przewozów towarów tzw. „wrażliwych” (paliwa, alkohol, oleje roślinne), dokonywanych po drogach publicznych i sieci kolejowej.

Valkea ma nowego Stratega

Michał Leszczyński – Strategy & Business Development Director
Michał Leszczyński – Strategy & Business Development Director

Michał Leszczyński wzmocnił Dział Strategii Valkea na stanowisku Strategy & Business Development Director. Przez ostatnie lata Michał pracował w agencjach MSLGroup oraz San Markos.

W Valkea Michał będzie wspierał zespół w działaniach przetargowych i strategicznie pracował przy bieżących projektach.

Michał Leszczyński posiada 20-letnie doświadczenie w tworzeniu skutecznych strategii marek i strategii komunikacji dla wielu klientów w polskich, a także  międzynarodowych agencjach reklamowych (m.in. Red8, San Markos, MSLGroup, Polymus czy Testardo).

Zespoły kierowane przez Michała zdobyły m.in. dwie nagrody Effie za kampanię dla marki Fortuna (portfolio Agros Nova) czy tytuł Kampanii Społecznej Roku za projekt „Przytulenie ma znaczenie” dla marki Oilatum (GSK). Był też nominowany do SABRE Awards za projekt Klub Ballantines (Pernod Ricard) i Kuchni Dantego (Malma/Maspex Wadowice).

Michał jest absolwentem Marketingu i Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej, a także Szkoły Strategii Marki SAR i Akademii Marki.

Koniec apatii. Kurs dolara znów szybuje

Kurs dolara znów szybuje, a wiatru dodaje mu skok rentowności obligacji skarbowych USA. Optymizm wokół włoskiego budżetu starczył na krótko, a dynamika waluty i długu USA rodzi niepokoje wśród gospodarek wschodzących. I jakby nie patrzeć, w dobie awersji do ryzyka, to dolar jest najbezpieczniejszą przystanią.

Rentowność 10-letnich obligacji skarpowych USA skoczyła wczoraj 12 pb do 3,18 proc., a dziś dorzuciła kolejne 5 pb. Tak wysoko oprocentowanie nie było od 2011 r. W przypadku 30-latek na 3,38 proc. zaliczone zostały 30-letnie szczyty. Bezprecedensowy ruch wziął się z przerwania letargu, w jakim rynek znajdował się od tygodni, nie reagując na falę pozytywnych informacji. Wygląda na to, że nie można bez końca zbywać silnych zaskoczeń w danych makro stwierdzeniem, że „to już jest w cenie”. Wczoraj był jednak specjalny dzień kombinacyjnego uderzenia. Mocne odczyty ADP i indeksu ISM dla usług podnoszą oczekiwania przed piątkowym raportem NFP. Prezes Fed Powell stwierdził, że jest „bardzo zadowolony” z rozwoju sytuacji w gospodarce i Fed może podnosić stopy procentowe nawet powyżej poziomu neutralnego. Wreszcie aspekty techniczne przyspieszyły wzrost rentowności. Łączny wpływ tych trzech czynników zadecydował o skali rajdu rentowności. Od strony fundamentów istotne jest jednak, że rynek zaczyna wreszcie wierzyć, że Fed jest gotów podnieść stopy więcej niż jeszcze trzy razy (w grudniu i dwa razy w 2019 r.). I to nie tylko dlatego, że Fed tak obiecuje. Gospodarka nie zwalnia tempa i realna staje się wyższa presja płacowa i inflacyjna. Pierwszą dodatkowo podbijają deklaracje Amazon o podwyższeniu płacy minimalnej, drugą – niesłabnące ceny ropy naftowej.

Przy „rozgrzebanym” temacie włoskiego budżetu, niepewnej przyszłości Brexitu i wojnach handlowych (tak, ten temat nie umarł) USD nie ma sobie równych i pozostaje najbezpieczniejszym kierunkiem dla kapitału. EUR/USD pod 1,15 to głównie „wina” dolara, ale pośrednio pomaga brak przekonania, na ile włoski rząd będzie w przyszłości wierny swoim ambitnym planom fiskalnym. Szybko nie znajdą się chętni do kupowania EUR i trzeba nastawiać się na niższe poziomy. Wyższe rentowności to zaproszenie do wzrostów USD/JPY, ale też sprzedaż AUD i NZD. Banki centralne Australii i Nowej Zelandii podkreślają swój brak chęci do podwyżek stóp procentowych, co dla walut jest jak trucizna. Już jest widoczna presja na rynki wschodzące (wyższe rentowności w USA oznaczają utrudnione rolowanie długu denominowanego w USD przez państwa i formy z emerging markets) i dla złotego niskim wymiarem kary będzie zatrzymanie przed 4,32 EUR. Tutaj także nie pomaga przypomnienie przez prezesa NBP Glapińskiego na środowej konferencji, że stopy procentowe w Polsce raczej nie ulegną zmianie do końca 2019 r.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Array Canada Inc. przejmuje warszawski Willson & Brown

Array Canada Inc. ogłosiła właśnie decyzję o zakupie Willson & Brown, producenta kompleksowych rozwiązań wyposażenia punktów sprzedaży i ekspozycji towarów z siedzibą w Warszawie. Przejęcie wzmocni globalne możliwości produkcyjne oraz umożliwi Array wejście na rynek prestiżowych europejskich produktów kosmetycznych.

Po sfinalizowaniu transakcji firma Willson & Brown będzie kontynuowała budowanie pozycji efektywnego i konkurencyjnego kosztowo partnera wiodących marek i sprzedawców w Europie, Wielkiej Brytanii i na Bliskim Wschodzie.

Transakcja, podlegająca zwyczajowym warunkom oraz zatwierdzeniom regulacyjnym, powinna zostać zamknięta w czwartym kwartale 2018. Dalsze szczegóły umowy nie zostały ujawnione.

Array dostarcza usługi z zakresu wyposażenia przestrzeni ekspozycyjnych sklepów dla sprzedawców i producentów artykułów kosmetycznych na całym świecie. Willson & Brown jest działającą na terenie całej Europy firmą, która projektuje, produkuje, instaluje i serwisuje kompleksowe systemy ekspozycyjne do kosmetyków, napojów, elektroniki oraz szybko sprzedających się artykułów.

– Połączenie tych dwóch firm poszerzy utalentowany i doświadczony zespól o ponad 800 osób, wprowadzi wielu nowych klientów oraz dodatkowe zasoby, które pozwolą na zwiększenie zakresu naszych usług w Europie. Wzmocni również znacznie nasze możliwości w Europie i na Bliskim Wschodzie, dostarczając Array nie tylko skalowalny i efektywny kosztowo park maszynowy przystosowany do produkcji w metalu, drewnie, technologii wtryskowej oraz montażu elementów wykonanych z różnych materiałów, ale również dostęp do innowacyjnych rozwiązań opracowanych przez Willson & Brown. – powiedział Jeffrey K. Casselman, Prezydent i CEO w Array, oraz dodaje – Cieszymy się, że Wojtek Gackowski i Dariusz Rutczyński, dyrektorzy Willson & Brown, zgodzili się zostać ważnymi udziałowcami Array i współpracować z nami w budowaniu wartości w kontaktach z naszymi partnerami na całym świecie.

W grudniu 2015 Carlyle U.S. Equity Opportunity Fund II, amerykański średniej wielkości fundusz kupujący zarządzany przez The Carlyle Group, wykupił Array Canada Inc.
Array i Carlyle korzystali z doradztwa Goodwin Procter oraz EY.

Rekordowe inwestycje w fintechy w pierwszej połowie 2018 r.

W pierwszej połowie 2018 r. w fintechy na całym świecie zainwestowano blisko 60 mld USD. Branża fintechowa staje się coraz bardziej dojrzała, czego wynikiem są coraz wyższe wyceny spółek. Największe miliardowe transakcje były związane z konsolidacją w  segmencie płatności elektronicznych oraz dedykowanych rozwiązań dla klientów biznesowych. Inwestorzy interesują się również alternatywnymi bankami, startupami budującymi rozwiązania dla branży usług finansowych na bazie sztucznej inteligencji, regtechami, czy też coraz bardziej dojrzałą technologią blockchain. Europa jest w tej chwili kluczowym rynkiem fintechowym, na którym wydano w pierwszym półroczu br. blisko 45% pieniędzy zainwestowanych w fintechy na całym świecie.   

Rekordowe inwestycje w fintechy w pierwszej połowie 2018 r.

Jak pokazują analizy KPMG w pierwszej połowie 2018 r. łączna wartość inwestycji w 875 największych spółkach z branży fintech na świecie osiągnęła rekordową wartość 57,9 mld USD, czyli ponad 70% więcej, niż w całym 2017 r. Blisko połowa z tych pieniędzy została zainwestowana w dwie spółki koncentrujące się na usługach płatności cyfrowych: WorldPay, przejęty przez Vantif za 12,9 mld USA, oraz Ant Financial, w którą fundusze venture capital zainwestowały 14 mld USD. Fintechy są coraz bardziej dojrzałe, większe, stabilniejsze i osiągają wyższe przychody, czego wynikiem są coraz wyższe wyceny w kolejnych rundach finansowania.

Biorąc pod uwagę szybkość cyfryzacji konsumentów i biznesu oraz rolę jaką odgrywają w gospodarce usługi finansowe, nie powinno dziwić, że tak duże pieniądze są inwestowane w innowacyjne fintechy. Na globalnym rynku usług finansowych trwa w tej chwili wyścig nie tylko o to, kto najlepiej odpowie na potrzeby cyfrowych konsumentów i coraz bardziej cyfryzującego się biznesu, ale też kto najlepiej wykorzysta cyfrowe rozwiązania po to, żeby efektywniej i dużo taniej realizować złożone operacje, wywiązując się również z coraz bardziej wymagających regulacji nakładanych na sektor usług finansowych – mówi dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce.

Fintechy to innowacyjne spółki, które oferują coraz bardziej wyrafinowane rozwiązania

Analiza inwestycji w fintechy w 2018 r. pokazuje, że banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze venture capital, czy też inwestorzy technologiczni, którzy szukają nowych możliwości wykorzystania ich kompetencji cyfrowych, wybierają coraz szerszą gamę rozwiązań. Większym zainteresowaniem cieszą się alternatywne banki cyfrowe – znany już w Polsce Revolut pozyskał w 2018 r. 250 mln USD. Także zupełnie nowy, cyfrowy niemiecki bank N26 pozyskał 160 mln USD. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się spółki oferujące rozwiązania oparte na zaawansowanej analityce danych, sztucznej inteligencji czy robotyzacji. Coraz więcej inwestuje się też w tzw. regtechy, czyli spółki, które budują rozwiązania umożliwiające sprawne wywiązywanie się z coraz bardziej złożonych wymagań regulacyjnych. KPMG prognozuje, że biorąc pod uwagę wzrastające wymogi regulacyjne ukierunkowane na ochronę konsumentów (np. RODO), wzrost konkurencji (PSD2), czy stabilność finansową sektora (Bazylea), w perspektywie najbliższych 2 lat nastąpi zdecydowany wzrost inwestycji w spółki budujące takie rozwiązania. W kontekście technologii blockchain inwestorzy interesują się w tej chwili przede wszystkim już dojrzałymi spółkami, których istniejące produkty i usługi są gotowe wykorzystać w branży. Analizy KPMG pokazują, że sektor ubezpieczeniowy, który w obszarze innowacji cyfrowych był do tej pory znacząco opóźniony w porównaniu z bankami, przywiązuje coraz większą uwagę do insurtechów, czego dobrą ilustracją są inwestycje, które przekroczyły 100 mln USD w przypadku takich spółek jak Oscar (cyfrowe rozwiązania w obszarze ubezpieczeń zdrowotnych) czy Lemonade (ubezpieczania nieruchomości).

Olbrzymi potencjał branży usług finansowych sprawia, że fintechy i insurtechy przyciągają nie tylko naturalnych inwestorów strategicznych jakimi są banki i towarzystwa ubezpieczeniowe. Bardzo chętnie inwestują w nie fundusze venture capital, które szukają startupów o największym potencjale wzrostu. Coraz śmielej wchodzą też w branżę firmy technologiczne, wykorzystując swoje cyfrowe kompetencje i  nowe możliwości rynkowe w zmieniającym się obecnie ekosystemie sektora usług finansowych – mówi dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce.

Europa wiodącym rynkiem fintechowym

W pierwszej połowie 2018 r. Europa była bezsprzecznie kluczowym rynkiem transakcji fintechowych – całkowita wartość inwestycji w europejskie firmy wyniosła 26 mld USD, co stanowiło 44,9% środków zainwestowanych w fintechy na całym świecie. Wśród 10 największych transakcji na świecie w tym okresie, było aż 5 spółek europejskich: WorldPay i IRIS Software Group z Wielkiej Brytanii, Nets z  Danii oraz dwie szwedzkie spółki iZettle i Nordax Group. Trendy inwestycje w Europie są podobne jak na całym świecie: inwestorów zainteresowanych międzynarodową ekspansją znajdują alternatywne banki cyfrowe (np. Revolut czy N26), twórcy rozwiązań związanych z konsolidacją segmentu płatności i systemów transakcyjnych, startupy budujące rozwiązania dla sektora na bazie sztucznej inteligencji czy spółki posiadające już sprawdzoną technologię blockchain. Silny system regulacyjny branży finansowej w Europie, na którym wzorują się też regulatorzy z innych kontynentów, powoduje, że  europejskie startupy budujące rozwiązania umożliwiające efektywne spełnienie wymogów regulacyjnych, są w tej chwili w centrum zainteresowania całego świata. Jednak sektor regtechów nie jest jeszcze dojrzały i stąd wynikają dość niskie wartości transakcji (np. brytyjski CloudPay zebrał w  ramach rundy C tylko 25 mln USD).

Na naszym kontynencie głównymi inwestorami w fintechy i insurtechy są przede wszystkim banki, towarzystwa ubezpieczeniowe oraz ich korporacyjne fundusze venture capital. Znacznie mniejszą rolę odgrywają klasyczne fundusze venture capital.

Jeśli mamy ambicję zbudować w Polsce zagłębie fintechowe, to warto się wzorować na Szwecji, która jest w tej chwili jednym z kluczowych rynków fintechowych na całym świecie. Szwecja od wielu lat systematycznie stawia na innowacje – wydatki na prace badawczo-rozwojowe wyniosły w Szwecji w  2017 r. ponad 3.26% PKB, czyli trzy razy więcej niż w Polsce. Sztokholm jest w tej chwili jednym z  3 najważniejszych hubów startupowych w Europie. Szwedzki rynek jest bardzo zaawansowany cyfrowo, a  szwedzcy konsumenci bardzo chętnie adaptują innowacyjne rozwiązania. Tam też powstały fintechy, które pozyskały już miliardy dolarów, takie jak Klarna, Bamora, iZettle czy Nordax Group – mówi dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce.  

„Cloud Computing & Digital Transformation” – spotkanie klubowe Executive Club

26 września w hotelu Bristol w Warszawie odbyło się pierwsze powakacyjne spotkanie klubowe – „Cloud Computing & Digital Transformation”. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęło Ministerstwo Cyfryzacji a tematyka skupiała się wokół bezpieczeństwie w chmurze i innowacjach technologicznych.

Część merytoryczną rozpoczął Leszek Maśniak – Chief Data Officer z Ministerstwa Cyfryzacji. Doradca ministra przedstawił program Wspólna Infrastruktura Informatyczna Państwa (WIIP 2.0), którzy ma na celu poprawę bezpieczeństwa usług infrastrukturalnych w modelu gospodarki współdzielenia dla wszystkich instytucji rządowych i urzędów centralnych. Istotnym elementem pracy ministerstwa jest poszukiwanie racjonalnych metod wykorzystania istniejących serwerowni w instytucjach zarządzających. „Skonsolidowanie ich sieciami rządowymi i połączenie je wspólnymi procesami zarządzania pozwoli poprawić bezpieczeństwo przetwarzania danych i w końcu obniżyć koszty” – tłumaczył Leszek Maśniak.

Po tym wystąpieniu nadszedł czas na najważniejszy punkt wieczoru, czyli debatę „Efektywne wdrażanie nowych technologii w dobie cyfryzacji i digitalizacji”. Moderatorem dyskusji był Borys Stokalski, Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Podczas debaty podjęto tematy takie jak: cyfryzacja, optymalizacja procesu zarządzania infrastrukturą oraz wizja przyszłości. Prelegenci zwrócili również uwagę na to, że aby zarządzać przedsiębiorstwem w dobie transformacji, trzeba umiejętnie zarządzać czterema kluczowymi elementami. Są to: ludzie, procesy i modele operacyjne, klienci i rynek, do którego trzeba się dostać i zrozumieć jego wymagania oraz technologię, którą trzeba zrozumieć. Sama zmiana technologiczna, poprzez dostosowywanie się do trendów np. migrowanie do chmury nie jest receptą na powodzenie transformacji przedsiębiorstwa.

„Fundamentalnym aspektem transformacji jest dostosowanie nowych modeli operacyjnych”- przekonywał Mariusz Chudy, Wiceprezes Zarządu Integrated Solutions, Dyrektor Dostarczania Rozwiązań dla Biznesu Orange Polska. Zdaniem prelegentów istnieją dwie ścieżki dochodzenia do cyfrowej transformacji. W pierwszej, inicjatywa wywodzi się z organizacji IT, gdzie digital leader proponuje konkretne rozwiązania dostosowane do organizacji. Druga ścieżka podyktowana jest pojawiającą się luką w strukturach organizacyjnych. Wówczas prym wiedzie CTO czy też CDO, który równolegle współpracuje z organizacją IT, jak i raportuje do swojego przedsiębiorstwa. Szymon Stępczak, Wiceprezes Zarządu ds. sprzedaży, Atende, stwierdził, że to nie biznes jest dla technologii, a technologia dla biznesu. Pomaga ona znaleźć drogę do konkurencyjności i może pomóc przejść zmiany rozszerzania modelu operacyjnego. Na zakończenie dyskutanci przywołali skuteczny model przywództwa w procesie transformacji. Aby cyfrowa transformacja się udała, ważne jest by cały zarząd i management spółki zaangażował się w pracę nad jej rozwojem. Istotna jest również spójna wizja zmian w przedsiębiorstwie.

Organizator: Executive Club

Patronat Honorowy: Ministerstwo Cyfryzacji, Instytut Łączności – Państwowy Instytut Badawczy, Instytut Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, Polish Data Center Association, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, Polskie Towarzystwo Informatyczne

Partnerzy: Atende S.A., BDO Technology, Cigno Consulting, MicroStrategy Poland, Orange Polska, Raiffeisen Polbank

Patroni medialni: IT Reseller, Fundacja E-Państwo, CyfrowyUrząd.pl, Biznesnafali.pl, Business&Prestige, Law Business Quality, Polish Market, CEO.com.pl

Zbyt duży wzrost cen mieszkań ostudził rynek inwestycji w mieszkania na wynajem

Kupujący coraz mniej chętnie akceptują duże wzrosty cen mieszkań. Z 23 miast branych pod uwagę przy obliczaniu Indeksu Cen Transakcyjnych, przez ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań spadły w 5, a wzrosły w 18. Do największej obniżki doszło w Bydgoszczy, o 12,2 proc., a największy wzrost spośród dużych miast zanotowano w Białymstoku o 12,4 proc. O ponad 10 proc. ceny urosły jeszcze w Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie i Warszawie. W Krakowie i Wrocławiu poziom cen sprzed roku utrzymał się.

Siódmy miesiąc z rzędu notowanie Indeksu Cen Transakcyjnych jest wyższe od poprzedniego. Aktualne notowanie IDK wynosi 940,73 pkt i jest o 9,5 proc. wyższe niż rok temu. Aktualna wartość Indeksu jest najwyższa od września 2018 r., co oznacza, że mieszkania w największych miastach Polski są obecnie najdroższe od 10 lat. IDK jest wskaźnikiem wyliczanym na podstawie transakcji mieszkaniowych dokonanych przez klientów Home Brokera i Open Finance obrazuje więc realne stawki, jakie płacone są za lokale mieszkalne w największych miastach Polski.

Sprzyjające warunki chcą wykorzystać deweloperzy, którzy budują na potęgę. Jak wynika z danych GUS, w ostatnich 12 miesiącach oddali do użytkowania 103,9 tys. mieszkań, co jest historycznym rekordem i nic nie wskazuje, by liczba ta miała szybko zacząć spadać, bo nowych budów rozpoczyna się też coraz więcej. W ostatnim roku działające w Polsce firmy rozpoczęły budowę 122,2 tys. lokali mieszkalnych, o 20,9 tys. (20,6 proc.) więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Najwięcej za mieszkanie trzeba płacić w Warszawie i nic tu się nie zmienia. Aktualna mediana ceny transakcyjnej metra kwadratowego w stolicy to 8155 zł, o 11,6 proc. więcej niż rok temu. W swoistym rankingu najdroższych miast drugie miejsce okupuje Kraków, ale na pozycjach 3-5 zachodzą zmiany. Zwykle kolejność była Wrocław-Poznań-Gdańsk, ale kilka kwartałów temu zaczęła się ona zmieniać i aktualnie to Gdańsk jest na trzecim miejscu, Poznań na czwartym, a Wrocław spadł na piąte.

Ceny w Gdańsku są windowane przez drogie mieszkania w atrakcyjnych dzielnicach nadmorskich. Inwestorzy kupują tam coraz więcej, licząc na zyski z wynajmu i odsprzedaży w przyszłości. W ciągu roku liczba dostępnych na rynku pierwotnym mieszkań w cenie ponad 10 tys. zł za mkw. wzrosła tam niemal sześciokrotnie (dane NBP), zaś liczba takich transakcji – ponad dwukrotnie. Na rynku wtórnym liczba tak drogich mieszkań też rośnie, acz nie tak dynamicznie.

Coraz więcej danych wskazuje na to, że rodzimy rynek mieszkaniowy wchodzi w kolejną, prawdopodobnie ostatnią, fazę hossy. Kupujących jest mniej, gdyż ceny mieszkań zaczęły bardzo szybko rosnąć. Spadek liczby chętnych na zakup własnego „M” może przede wszystkim wynikać z odpływu inwestorów. Ci widząc niemal 10-proc. wzrost cen mieszkań coraz częściej nie akceptują rentowności oferowanej obecnie przez mieszkania na wynajem. Co do zasady rentowność ta jest bowiem niższa, gdy wzrost stawek czynszu najmu nie nadąża za wzrostami cen mieszkań.

– Eldorado nie będzie trwało wiecznie, pierwsze raporty pokazują, że w II kw. 2018 r. było trochę mniej chętnych, aby kupić mieszkanie, nie każdy akceptuje tak duży wzrost cen – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marcin Krasoń, analityk Home Broker.

Wciąż bardzo silny popyt widoczny jest natomiast w gronie kupujących posiłkujących się kredytem hipotecznym. Banki wypłacają w ramach kredytów hipotecznych coraz wyższe kwoty, bo po pierwsze zgłasza się do nich coraz więcej chętnych, a po drugie pojedynczy kredyt opiewa na coraz wyższą kwotę. I tak sierpniowy odczyt indeksu tworzonego przez BIK sugeruje 28,5-proc. wzrost popytu na kredyty hipoteczne. Jest to bardzo duża dynamika, a ponadto już 20 z rzędu miesięczny odczyt sugerujący wzrost popytu na hipoteki.

Rynek zdrowej żywności rośnie

Świadomość konsumencka w Polsce stale rośnie. Coraz częściej zwraca się uwagę na zdrowy tryb życia. Kampanie, które są temu poświęcone, trwają już od kilku lat. Temat ten był poruszany z producentami – sieci handlowe chcą umieszczać takie produkty w swoich sklepach oraz informować o właściwościach wyrobów organicznych i BIO. Niewątpliwie przez długi czas problem stanowiły ceny. Często w przypadku produktów BIO były one zaporowe – kilkukrotnie wyższe niż regularnych towarów tej samej kategorii. To dlatego, że gospodarstwa prowadzące ekologiczne uprawy były na ogół niewielkie.

– Jedną z trwających kampanii poświęconych produktom ekologicznym jest bezpośrednia współpraca z rolnikami produkującymi taki asortyment – powiedziała serwisowi eNewsroom Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji – Dzięki temu mogą oni rozwijać się i dostarczać towary na rynek polski oraz rosnąć wraz z siecią. Pomaga im to także eksportować wyroby do wybranych zagranicznych placówek. Produkty wysokiej jakości na pewno docelowo będą zwiększać udział w  rynku. Warunkiem jest jednak poszerzenie możliwości ekologicznych gospodarstw. Ich rozwój musi wiązać się także z obniżeniem cen ich towarów. To najważniejsze kryterium, które póki co sprawia, że konsumenci sięgają po produkty EKO rzadziej – z przyzwyczajenia wybierając oferty tańsze. Duży potencjał ma rynek żywności dla dzieci. Przetwory dla najmłodszych to asortyment, na którym klienci – czyli rodzice – nie chcą oszczędzać i chętnie wydają pieniądze na produkty lepszej jakości. Można jednak powiedzieć, że cały rynek zdrowej żywności rośnie. Wspierają go firmy zainteresowane potencjalnym rozwojem danego gospodarstwa – wskazała Juszkiewicz.

Stopy pozostają bez zmian, ale niewykluczone, że w czasie kryzysu RPP będzie prowadziło skup aktywów

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, Rada Polityki Pieniężnej podczas spotkania w październiku utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, ze stopą referencyjną w wysokości 1,5%. Istotnie nie zmienił się również ton prezesa Glapińskiego i przewodzonej przez niego RPP. Prezes powtarza, że zarówno obecnie, jak i w przewidywalnej przyszłości (do końca 2019 r.) nie spodziewa się podwyżek stóp procentowych.

Stopy procentowe RPP i inflacja (2008-2018)

Stopy procentowe RPP i inflacja
Źródło: Thomson Reuters Datastream Data: 03/10/2018

Najciekawszymi informacjami, jakie należy wynieść z dzisiejszego spotkania są:

  • słowa prezesa RPP w odpowiedzi na pytanie o zmianę stanowiska dotyczącego kształtowania stóp procentowych w dłuższym horyzoncie czasowym: „Nigdy nie zapowiadałem stabilności do końca 2020 roku. Odważnie wybiegałem w przód i powiedziałem, że z olbrzymim prawdopodobieństwem stabilne stopy mogą być do końca 2019 roku, a gdyby nic się nie zmieniło, to dalej. Ale na 2020 r. nie śmiem rozwijać żadnych przewidywań, bo to jest zbyt odległy okres. Na razie sytuacja jest bardzo stabilna i zakładam, że w 2019 r. też taka będzie”;
  • sugestie profesora Glapińskiego dotyczące rozumienia celu inflacyjnego RPP, który zgodnie ze słowami prezesa, zawiera się w przedziale (1,5%-3,5%), a niekoniecznie musi wynosić 2,5% z odchyleniami o 1 p.p. Tego typu informacja może sugerować, że RPP mogłaby tolerować inflację znajdującą się powyżej 2,5%, ale poniżej górnych widełek przedziału;
  • opinia przewodniczącego NBP zgodnie z którą kolejna projekcja inflacji nie będzie charakteryzowała się rewolucyjnymi zmianami;
  • informacje dotyczące dyskusji trwających w Radzie na temat możliwego stosowania niestandardowych instrumentów polityki monetarnej w przyszłości. Zgodnie z oceną prezesa Glapińskiego ich stosowanie jest możliwe w przypadku wystąpienia kryzysu. Niestandardowe instrumenty miałyby być oparte na rozwiązaniach które stosowały bardziej rozwinięte od Polski gospodarki, takie jak te wprowadzone przez Europejski Bank Centralny.

Wracając do stóp procentowych: obecnie wygląda na to, że kredytobiorcy nie mają się czego obawiać. Biorąc pod uwagę stanowisko Rady, stopy procentowe w bieżącym roku niemal na pewno pozostaną niezmienione. Prawdopodobne jest, że stopy procentowe pozostaną stabilne również przez większość 2019 r, a być może nawet 2020 r.

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

415 mld euro rocznie może przynieść unijnej gospodarce wdrożenie jednolitego rynku cyfrowego. Warunkiem jest m.in. nowe podejście do cyberbezpieczeństwa

415 mld euro rocznie może przynieść unijnej gospodarce wdrożenie jednolitego rynku cyfrowego. Warunkiem jest m.in. nowe podejście do cyberbezpieczeństwa 1

Wdrożenie jednolitego rynku cyfrowego w UE pomoże uzyskać dodatkowe 415 mld euro przepływu, a Polska może odgrywać istotną rolę w tym obszarze – podkreślają eksperci NASK. Nowe technologie i transformacja cyfrowa oznaczają więc ogromną szansę, ale wiążą się także z poważnymi zagrożeniami. Fake newsy, bezpieczeństwo dzieci w internecie, rozwój sztucznej inteligencji, bezpieczne zakupy online i bankowość elektroniczna to tylko niektóre z nowych wyzwań, które stoją przed europejskimi gospodarkami. Te zagadnienia będą poruszane w trakcie Europejskiego Miesiąca Cyberbezpieczeństwa, unijnej inicjatywy, która ma promować odpowiedzialne korzystanie z internetu.

– Pełna implementacja strategii jednolitego rynku cyfrowego pozwoli uzyskać w Europie przepływy na poziomie 415 mld euro. To ogromne pieniądze, o które warto walczyć. Polska jest jednym z większych państw europejskich, więc mamy szansę zaistnieć w tym obszarze. Zwłaszcza że kadrę inżynierską i kompetencje mamy bardzo wysokie. Istnieje jednak szereg wyzwań. Cyberbezpieczeństwo w najnowszym wydaniu wiąże się bardziej z fake newsami, dezinformacją czy rolą dużych platform internetowych, które są w stanie zmieniać postrzeganie konkretnych obszarów życia czy gospodarki. To są najważniejsze wyzwania w tym zakresie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Szubert, doradca strategiczny NASK oraz Visiting Fellow Uniwersytetu Oxfordzkiego.

Jak podkreśla, nowoczesne technologie i transformacja cyfrowa stwarzają szereg ogromnych korzyści, ale stanowią dla Polski i państw europejskich duże wyzwanie.

– Z racji tego, że nowe technologie to kwestia komunikacji i przesyłania danych, siłą rzeczy musimy zapewnić odpowiedni poziom cyberbezpieczeństwa i niezawodności zarówno urządzeń, transmisji, jak też samoświadomości ludzi – mówi Karol Okoński, wiceminister cyfryzacji.

Dla państw członkowskich Unii Europejskiej okazją do zaprezentowania swoich inicjatyw w zakresie cyberbezpieczeństwa i nowych technologii jest Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa (European Cyber Security Month). Ogólnoeuropejska kampania ECSM organizowana jest przez Europejską Agencję ds. Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA) z inicjatywy Komisji Europejskiej. W tym roku odbywa się już po raz szósty. W Polsce koordynatorem tej kampanii jest NASK.

 Chodzi o to, aby w czasie ECSM odczarować temat cyberbezpieczeństwa. Pokazać wszystkim, że to nie jest temat tylko dla wąskiego grona specjalistów, którzy siedzą przed komputerami i robią jakieś magiczne sztuczki. Cyberbezpieczeństwo dotyczy nas wszystkich. To nasza wspólna odpowiedzialność, ponieważ wszyscy na co dzień korzystamy z sieci, z nowoczesnych technologii. Także od nas zależy, jak ta sieć będzie wyglądać i co się w niej będzie działo. Stąd w październiku odbywa się kampania, która ma pokazać wszystkim, że cyberbezpieczeństwo dotyczy także ich – podkreśla Magdalena Górnisiewicz, kierownik Zespołu Analiz Strategicznych i Wpływu Nowoczesnych Technologii w NASK.

Celem Europejskiego Miesiąca Cyberbezpieczeństwa jest podnoszenie świadomości dotyczącej bezpieczeństwa w internecie i korzystania z nowoczesnych technologii. Każdy tydzień ECSM to inny temat, który ma zwrócić uwagę na najważniejsze wyzwania w zakresie cyberbezpieczeństwa. W tym roku są to: cyberhigiena, edukacja, cyber scams oraz nowoczesne technologie.

 Cyberhigiena to podstawowe działania związane z bezpieczeństwem sieci, np. systematyczna zmiana hasła. Temat drugiego tygodnia to edukacja. Zastanawiamy się na przykład nad tym, co zrobić, żeby prawnicy dobrze rozumieli nowoczesne technologie, bo to oni tworzą prawo, które będzie regulować ten obszar – mówi Magdalena Górnisiewicz.

Dodatkowym tematem poruszanym w trakcie drugiego tygodnia ECMS będzie edukacja cyfrowa najmłodszych, ponieważ – jak wynika z prognoz World Economic Forum – 65 proc. rozpoczynających dziś naukę w szkołach podstawowych będzie w przyszłości pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Przyszłością mogą się okazać zawody związane ze sztuczną inteligencją, programowaniem czy big data.

– Trzeci temat to tzw. scamy, związane z cyberprzestępczością i sektorem bankowym. Tutaj Europol działa bardzo czynnie i w trzecim tygodniu ECMS uruchamia kampanię – mówi Magdalena Górnisiewicz. – Ostatni temat to nowoczesne technologie, obejmujące internet rzeczy, sztuczną inteligencję i fake newsy, czyli wszystko to, co stanowi dziś wyzwanie dla rozwoju społeczeństwa.

Ekspertka NASK podkreśla, że celem Europejskiego Miesiąca Cyberbezpieczeństwa jest nie tylko przestrzeganie przed potencjalnymi zagrożeniami, lecz także promowanie odpowiedzialnego korzystania z sieci.

– Nie o to chodzi, żebyśmy wszyscy przestali robić zakupy online, tylko żeby wiedzieć, jak robić to w sposób bezpieczny. Druga kwestia to właśnie edukacja – co zrobić, żeby społeczeństwo było gotowe na tak wielką zmianę społeczną. Zwróćmy uwagę na to, że dotychczasowe rewolucje społeczne odbywały się dużo wolniej. Ta przebiega tak szybko, że właściwie sami nie nadążamy z systemem edukacji, systemem prawnym, które cały czas muszą gonić rozwój nowoczesnych technologii – podkreśla Magdalena Górnisiewicz.

W Polsce w tegoroczną kampanię zaangażowało się dwudziestu partnerów, którzy zgłosili swoje wydarzenia i projekty. Honorowy patronat objęli prezes Rady Ministrów, minister cyfryzacji, minister nauki i szkolnictwa wyższego, minister edukacji narodowej, minister przedsiębiorczości i technologii oraz minister zdrowia.

Polska przoduje w produkcji papryki. Większość pochodzi z paprykowego zagłębia na południu Mazowsza

Polska przoduje w produkcji papryki. Większość pochodzi z paprykowego zagłębia na południu Mazowsza 2

W okolicach Radomia, ze względu na sprzyjający mikroklimat, znajdują się jedne z największych w Europie Środkowo-Wschodniej uprawy papryki. Rocznie produkuje się ok. 100 tys. różnych odmian, różnych kolorów tego warzywa – od papryk słodkich po papryki bardzo ostre. Producenci rozpoczęli właśnie kampanię, która ma uświadomić polskich konsumentów w kwestii pochodzenia tego warzywa oraz jego walorów smakowych i zdrowotnych. Dietetycy podkreślają, że papryka jest bardzo bogatym źródłem witamin. Papryka z polskich upraw będzie dostępna jeszcze do połowy listopada. A w postaci przetworów na sklepowych półkach jest cały rok.

– Jesteśmy w tej chwili największym producentem papryki w Europie Środkowo-Wschodniej. W rejonie Radomia zbudowaliśmy bazę produkcyjną, którą możemy się szczycić zarówno pod względem wielkości produkcji, jak i jakości. Z roku na rok produkujemy coraz więcej różnych odmian, nie boimy się nowości, a produkcją zajmuje się coraz więcej młodych osób. Widzimy potencjał. W tym momencie jesteśmy już na końcówce produkcji, ale do połowy listopada papryka z Polski nadal będzie obecna w polskich sklepach – mówi Paweł Myziak, wiceprzewodniczący Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczpospolitej Polskiej.

Południowe Mazowsze często nazywane jest paprykowym zagłębiem. Z rejonów Radomia – obejmujących gminy Przytyk, Potworów, Klwów, Radzanów i Stara Błotnica – pochodzi ok. 85 proc. krajowej produkcji tego warzywa. Papryka uprawiana jest w ponad  2 tys. gospodarstw, w ponad 50 tys. tuneli foliowych i na powierzchni blisko 600 hektarów. Tamtejszym uprawom sprzyja wyjątkowy mikroklimat, idealny dla uprawy warzyw ciepłolubnych. Wyróżniają go wyższe w stosunku do sąsiednich obszarów temperatury.

– Produkujemy ponad 100 tys. ton papryki, z czego około 80 proc. to papryka konsumpcyjna trafiająca na rynek pierwotny, czyli do sieci handlowych i na rynki hurtowe. Natomiast 20 proc. to produkcja w celach przetwórstwa, czyli na wszelkiego rodzaju przetwory, mrożonki, do pizzy – mówi Paweł Myziak.

Zrzeszenie Producentów Papryki startuje właśnie z pierwszą kampanią promującą polską paprykę z radomskiego zagłębia. Głównym jej celem jest zbudowanie świadomości konsumentów dotyczącej pochodzenia tego warzywa oraz jego walorów smakowych i zdrowotnych.

– Polacy lubią paprykę coraz bardziej. Widzimy wzrost konsumpcji, rynek rośnie. Dlatego producenci z krajów południa Europy mają zakusy, aby przejąć jak największą jego część. Zauważyliśmy, że musimy zacząć bronić naszego rynku, żeby na sklepowych półkach w trakcie naszego sezonu, trwającego od początku czerwca do końca października, znajdowała się papryka produkowana w Polsce. Chcemy podkreślić, że umiemy produkować i produkujemy w Polsce warzywa ciepłolubne, produkujemy różne kolory i smaki papryki, różne rodzaje warzyw ciepłolubnych. Zachęcamy polskiego konsumenta, żeby bez obaw sięgał po te produkty, żeby je świadomie wybierał. Sezon paprykowy w Polsce trwa do połowy listopada i do tego czasu konsumenci mogą szukać w sklepach papryki z Polski – podkreśla Paweł Myziak.

Papryka jest jednym z najlepszych źródeł witaminy C – jedno warzywo zaspokaja całkowite, dziennie zapotrzebowanie dorosłej osoby na tę witaminę. Dzięki zawartości witaminy B6 (pirydoksyny) poprawia proces tworzenia się czerwonych krwinek, witamina K1 ma wpływ na krzepliwość i zdrowie kości, natomiast zawarty w papryce potas poprawia pracę układu krwionośnego. To warzywo jest również bogate przeciwutleniacze – w szczególności witaminę E oraz A, które zapobiegają chorobom serca i pomagają zachować dobry wzrok.

– Papryka zawiera w zasadzie wszystkie witaminy, oprócz tego dosyć dużo mikro- i makroskładników, takich jak magnez czy potas. Jest bogata w witaminę C i antyoksydanty, czyli witaminy A i E, które sprawiają, że skóra i włosy wyglądają ładniej, a paznokcie są mocniejsze. Papryka jest niskokaloryczna, czyli jest świetnym składnikiem zdrowej, zbilansowanej diety, jest też idealna dla osób odchudzających się. Badania wskazują, że może być także jednym ze składników diety zapobiegających wystąpieniu nowotworów. Ostra papryka jest z kolei bogata w kapsaicynę, która wspomaga odchudzanie, przyspiesza spalanie materii, a ponadto łagodzi migreny i bóle stawów – mówi psychodietetyk Laura Osęka.

Papryka z powodu swoich właściwości zdrowotnych, składników odżywczych i walorów smakowych idealnie wpisuje się w zbilansowaną dietę. Świeże warzywo składa się głównie z wody i niewielkich ilości węglowodanów, jest także dobrym źródłem błonnika. Wartość kulinarna i zdrowotna papryki jest niezależna od koloru, chociaż czerwone i pomarańczowe warzywa uchodzą za najsłodsze. Najlepiej spożywać ją w postaci surowej, żeby oszczędzić jak najwięcej cennych witamin i składników mineralnych. Chcąc ją podawać na ciepło, warto poddać ją jak najkrótszej obróbce termicznej.

– Paprykę, jak wszystkie warzywa, najlepiej spożywać na surowo, czyli bez obróbki termicznej, ale w połączeniu z tłuszczem i białkiem, żeby dostarczyć organizmowi wszystkie składniki odżywcze. Nie wszyscy mogą natomiast jeść paprykę na surowo ze względu na to, że jej skórka może być nieco ciężkostrawna. Wtedy warto paprykę podgrzać w piekarniku, potem wrzucić do worka foliowego, odczekać chwilę, aż zaparuje, i zdjąć skórę. Nie pozbędziemy się wartości odżywczych, natomiast papryka będzie znacznie lżej strawna – mówi psychodietetyk Laura Osęka.

W ramach kampanii „Wszystkie smaki i kolory papryki” przewidziano m.in. kampanię w mediach, eventy konsumenckie, działania edukacyjne w szkołach oraz wsparcie w internecie i social mediach. Wszystkie działania realizowane są dzięki wsparciu ze środków finansowych Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, przy wykorzystaniu znaku graficznego „Polska Smakuje”.

– Zrzeszenie Producentów Papryki w tej chwili skupia ponad 200 producentów. Z roku na rok, nawet z miesiąca na miesiąc, grono się powiększa. Głównym celem zrzeszenia nie jest sama sprzedaż, ale promowanie regionu, promowanie papryki jako flagowego produktu. Produkujemy 80 proc. papryki w Polsce, natomiast są też inne warzywa ciepłolubne, które do tej pory były zarezerwowane dla południa Europy. My łamiemy stereotypy, produkujemy to, co do tej pory było zarezerwowane dla krajów południowej Europy i południowej półkuli – podkreśla Paweł Myziak, wiceprzewodniczący Zrzeszenia Producentów Papryki Rzeczpospolitej Polskiej.

Podwyżki płac dla części pracowników oznaczają wejście w drugi próg podatkowy. Można tego uniknąć dzięki oszczędzaniu na emeryturę

Podwyżki płac dla części pracowników oznaczają wejście w drugi próg podatkowy. Można tego uniknąć dzięki oszczędzaniu na emeryturę 3

Dynamika wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw – pomimo lekkiego spadku w sierpniu – już od 10 miesięcy utrzymuje się na stabilnym poziomie około 7 proc. rok do roku. To dobry sygnał przede wszystkim dla pracowników, ale dla części zatrudnionych rosnące płace mogą oznaczać wejście w II próg podatkowy, wynoszący 32 proc. Istnieje jednak kilka możliwości obniżenia podstawy opodatkowania. Jedną z nich jest oszczędzanie w ramach IKZE, ponieważ wpłaty na przyszłą emeryturę można odliczyć w zeznaniu podatkowym. 

– Według danych GUS w sierpniu wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw sięgnął prawie 7 proc. rok do roku. To bardzo dobra wiadomość dla pracowników, ale dla niektórych może ona oznaczać wejście w drugi próg podatkowy, wynoszący 32 proc. Wyższy próg podatkowy dotyczy pracowników zatrudnionych na umowę o pracę oraz przedsiębiorców, którzy rozliczają się według progresywnej skali podatku PIT. W tym roku od nadwyżki dochodu wynoszącego prawie 86 tys. zł brutto zapłacimy podatek w wysokości 32 proc. – mówi Łukasz Tymoszuk, manager ds. kluczowych klientów Union Investment.

Dane GUS za sierpień pokazują, że w skali roku średnie wynagrodzenia w firmach zatrudniających 9 i więcej osób wzrosły o 6,8 proc. (wobec 7,2 proc. w lipcu). Przeciętna płaca wyniosła 4798,3 zł brutto (czyli ok. 3,4 tys. zł na rękę), a największy wzrost miał miejsce w budownictwie i gastronomii. Z danych GUS wynika, że w sierpniu o 3,4 proc. rok do roku wzrosło także zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw.

Dynamika wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw – pomimo lekkiego spadku w sierpniu – już od 10 miesięcy utrzymuje się na stabilnym poziomie około 7 proc. rok do roku. Większość analityków jest zdania, że ten trend utrzyma się przynajmniej do końca roku. Z ostatniego Barometru Rynku Pracy, przygotowanego przez instytut Kantar Millward Brown na zlecenie Work Service, wynika, że w nadchodzącym kwartale podwyżki planuje 15,6 procent firm. Oznacza to wzrost o 4,3 pkt proc. w ujęciu rocznym. Podniesienia płac oczekuje także 60 proc. pracowników, którzy zmieniając zatrudnienia, oczekują stawek wyższych o 25-30 proc.

Silna presja płacowa i wzrost płac wspierają siłę nabywczą gospodarstw domowych i konsumpcję prywatną. Ekspert Union Investment TFI Łukasz Tymoszuk podkreśla, że to dobry sygnał dla gospodarki i samych pracowników. Z drugiej strony rosnące płace dla części zatrudnionych mogą oznaczać wejście w II próg podatkowy, wynoszący 32 proc.

– Istnieje jednak kilka możliwości obniżenia podstawy opodatkowania. Jedną z nich jest Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. Oszczędzając w ramach IKZE, wpłacone środki możemy odliczyć od dochodu w zeznaniu podatkowym. Dzięki temu zapłacimy niższy podatek. W tym roku na IKZE możemy wpłacić maksymalnie 5 331 zł, co oznacza, że ulga podatkowa wyniesie odpowiednio ok. 1 tys. zł w skali 18-procentowej oraz ponad 1,7 tys. zł dla osób, które znalazły się w drugim progu podatkowym wysokości 32 proc. – mówi Łukasz Tymoszuk.

IKZE, czyli indywidualne konta zabezpieczenie emerytalnego, to jeden z dwóch instrumentów długoterminowego oszczędzania na emeryturę w ramach dobrowolnego III filara. Można je założyć po ukończeniu 16 roku życia w jednym z kilkudziesięciu banków, domów maklerskich czy towarzystw funduszy inwestycyjnych.

Limit wpłat na IKZE jest ustalany co roku na podstawie prognozy przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. W tym roku wynosi 5 331,60 zł  (o 200 zł więcej niż w 2017 roku). Osoby uzyskujące dochód – osoby fizyczne, przedsiębiorcy, a także emeryci – mogą odliczyć wpłaty dokonane na IKZE od podstawy opodatkowania, przez co kwota należnego do zapłacenia podatku będzie niższa. Środki zgromadzone na IKZE nie są również obciążone podatkiem Belki, czyli 19-proc. podatkiem od zysków kapitałowych.

– Oszczędzanie w ramach IKZE jest dobrowolne. Możemy wpłacać, kiedy chcemy i ile chcemy, pamiętając o maksymalnym limicie rocznym. Od wysokości wpłacanych kwot zależy wysokość naszej ulgi podatkowej. Oszczędzając w IKZE przez 30 lat – wysokość ulg podatkowych może sięgnąć w sumie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dodatkowo, jeśli założymy IKZE w instytucji finansowej, gdzie środki są dalej inwestowane – możemy uzbierać znacznie więcej, niż wpłaciliśmy. Co najważniejsze, mając własne oszczędności, nie musimy się martwić państwowym systemem emerytalnym – podkreśla Łukasz Tymoszuk, manager ds. kluczowych klientów Union Investment.

Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że z końcem ubiegłego roku liczba IKZE wyniosła blisko 691 tys., a wartość zgromadzonych na nich środków przekroczyła 1,7 mld zł. Natomiast liczba prywatnych rachunków emerytalnych – zarówno IKE i IKZE – na koniec czerwca br. nie przekraczała dwóch milionów.

To oznacza, że na dodatkowe emerytury regularnie odkłada mniej niż 10 proc. aktywnych zawodowo Polaków. Dane KNF pokazują też, że najwięcej prywatnych rachunków emerytalnych mają 50–60-latkowie. Osoby przed 40 rokiem życia, które powinny już odkładać na przyszłość, są w wyraźnej mniejszości. Według NBP ponad połowa (55 proc.) Polaków w ogóle nie ma żadnych oszczędności.

To istotne o tyle, że  – jak wynika z prognoz ZUS – większość Polaków będzie otrzymywać na emeryturze równowartość 40–50 proc. swojej ostatniej pensji. Głodowe świadczenia emerytalne to skutek demografii – starzejącego się społeczeństwa i niskiej dzietności. Według grudniowego raportu OECD („Pensions at a Glance 2017”) pokolenie obecnych 20-latków, którzy rozpoczynają dopiero kariery zawodowe, może liczyć na emerytury w maksymalnej wysokości 38,6 proc. ostatniej pensji, i to pod warunkiem ciągłego zatrudnienia, począwszy od ukończenia 20 lat aż do momentu osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego.

W Polsce potrzeba refundacji leków dla pacjentów z przewlekłym zapaleniem jelit. Chorzy są zmuszeni wycofywać się z życia zawodowego

W Polsce potrzeba refundacji leków dla pacjentów z przewlekłym zapaleniem jelit. Chorzy są zmuszeni wycofywać się z życia zawodowego 4

Choroba Leśniowskiego-Crohna, czyli przewlekły stan zapalny przewodu pokarmowego, dotyka głównie ludzi młodych i aktywnych zawodowo. Pacjenci mają dostęp do nowoczesnych leków, jednak dziś priorytetem staje się zabezpieczanie pacjentów w zaawansowanym stadium choroby. Nieprawidłowo leczeni chorzy zmuszeni są wycofać się z życia zawodowego, generując zbędne koszty dla gospodarki. Niezbędna jest refundacja nowoczesnych terapii oraz wprowadzenie modelu koordynowanej opieki medycznej – podkreślają lekarze i pacjenci.

Choroba Leśniowskiego-Crohna to przewlekły, nieswoisty stan zapalny przewodu pokarmowego, powstający odcinkowo na całej jego długości. Jej efektem są zmiany w błonie śluzowej oraz zwężenie jelit utrudniające przechodzenie przez nie treści pokarmowej, a także powstawanie przetok w obrębie jelit, ropni oraz zapalenia otrzewnej. Choroba dotyczy głównie ludzi młodych – 70 proc. zdiagnozowanych pacjentów to osoby, które nie ukończyły 35 roku życia. Podstawą terapii jest oszczędzający tryb życia oraz leczenie farmakologiczne.

– Jako członek Unii Europejskiej natychmiast, kiedy Europejska Agencja Leków zaakceptuje dany lek, mamy teoretyczną dostępność do niego, ponieważ jest on możliwy do sprowadzenia i zastosowania. Natomiast czym innym jest refundacja. To, o co my się ubiegamy, to dostępność rzeczywista, czyli refundacja tych terapii – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Gastroenterologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA.

U zdecydowanej większości pacjentów choroba Leśniowskiego-Crohna przebiega z okresowymi zaostrzeniami i remisją. Możliwe jest także wystąpienie agresywnej postaci schorzenia, wymagającej nie tylko leczenia farmakologicznego, lecz także zabiegów operacyjnych. Celem terapii jest łagodzenie przebiegu choroby, nie istnieje bowiem lek prowadzący do jej całkowitej remisji, a także zahamowanie progresji schorzenia oraz optymalizacja funkcjonowania chorych w życiu zawodowym i społecznym. Podstawą leczenia jest stosowanie leków z grupy glikokortykosteroidów oraz immunosupresyjnych. W przypadku zaawansowanej postaci choroby możliwe jest wdrożenie leczenia chorych, u których nie powiodło się leczenie wcześniejszymi lekami. Ustekinumab to terapia biologiczna o nowym mechanizmie działania, znacznie poprawiająca jakość życia pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna. Podawana w postaci podskórnych iniekcji co 12 tygodni (4 razy do roku) to terapia wygodna dla pacjenta i efektywna kosztowo dla systemu.

– Dostęp jest dosyć ograniczony, ale jednak to się bardzo poprawiło w ostatnich dwóch latach, natomiast nowe terapie dla pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna są na razie niedostępne. Te nowe terapie to lek wedolizumab oraz inhibitor cytokiny 23 i 12, czyli ustekinumab. Te leki są skuteczne, co wykazano w badaniach klinicznych, o wysokim bezpieczeństwie – mówi prof. Grażyna Rydzewska.

Eksperci nie mają wątpliwości, że zapewnienie chorym właściwej opieki powinno być traktowane jako inwestycja obniżająca koszty społeczne ponoszone przez państwo. Nieprawidłowo leczeni pacjenci generują absencje chorobowe – według danych ZUS w pierwszym półroczu 2017 roku zarejestrowanych zostało w sumie ponad 10 tys. zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy z tytułu choroby, co dało łączną liczbę 126 tys. dni absencji chorobowej. Połowa świadczeń wypłacanych przez ZUS to renty. W przypadku pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna na rentę przechodzą ludzie młodzi, którzy przy odpowiednim leczeniu nie musieliby się wycofywać z życia zawodowego.

– Według najnowszego raportu PEX PharmaSequence chorzy w stadium zaawansowanym również ponoszą bezpośrednie koszty około 2,5 tys. zł miesięcznie, a także koszty utraty produktywności w wysokości 3,5 tys. zł. W skali roku skutkuje to kwotą 140 mln zł utraty przychodów polskiej gospodarki – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, MBA, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Prawidłowa kontrola przebiegu choroby Leśniowskiego-Crohna jest możliwa przy poprawie dostępności do nowoczesnych leków oraz wprowadzeniu systemu opieki koordynowanej. Zgodnie z założeniami takiego modelu leczenie odbywałoby się w ramach wybranych ośrodków medycznych zapewniających dostęp do lekarzy specjalistów, rehabilitantów, psychologów i dietetyków. Zdiagnozowanie choroby Leśniowskiego-Crohna oznacza dla pacjenta konieczność wprowadzenia znaczących zmian w trybie życia, z którymi nie zawsze są sobie w stanie poradzić samodzielnie.

– To są często zmiany na poziomie relacji międzyludzkich, w zakresie wsparcia, jakie mogą otrzymać, ale też zmiany w zakresie dbania o siebie – radzenie sobie ze stresem, z dietą, bycie pod kontrolą dietetyka i lekarzy. To kompleks różnych umiejętności w strategii dbania o siebie – mówi Martyna Głuszek-Osuch, psycholog.

Nastawienie psychiczne odgrywa niezwykle istotną rolę w funkcjonowaniu pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna. Zdarzają się chorzy, którzy mimo zaawansowanej postaci schorzenia dobrze radzą sobie w codziennym życiu. Inni popadają w depresję i stany lękowe oraz całkowicie wycofują się z życia zawodowego i społecznego. Dużym wyzwaniem dla chorych jest organizacja codziennego życia, w tym zawodowego, zdarzają się bowiem dni w okresach zaostrzenia choroby, gdy nie mogą się ruszyć z łóżka. Wyzwanie stanowi także udźwignięcie kosztów leczenia, które mimo refundacji są bardzo wysokie.

– Nie zawsze szpital jest gotowy na refundację, co oznacza rozpaczliwe poszukiwanie sposobu, żeby znaleźć możliwość dostępu do leczenia biologicznego. Potem jest praca z otoczeniem, które musi zrozumieć, że chory będziesz już zawsze i że możesz wszystko robić, tylko na innych zasadach. Najważniejsze wyzwanie, które stoi przed chorym, to pogodzenie się z tym, że choroba będzie mu towarzyszyć już do końca życia i tylko od niego zależy to, jak będzie traktował tego pasażera, z którym jedzie – mówi Agata Młynarska, dziennikarka, przedstawicielka pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna.

Podróbki i skażenie oceanów największymi globalnymi wyzwaniami. W walce z nimi pomogą nowe technologie

Podróbki i skażenie oceanów największymi globalnymi wyzwaniami. W walce z nimi pomogą nowe technologie 5

Walka z procederem podrabiania produktów otwiera listę największych globalnych wyzwań, w których znajdą zastosowanie nowe technologie. Wśród innych obszarów znalazły się także skażenie oceanów i ochrona przed cyberatakami. 5-in-5 to publikowana co roku przez IBM lista innowacji, które przez kolejne 5 lat mają znacząco wpłynąć na codzienne życie czy na sposób prowadzenia biznesu.

Jak podaje IBM, fałszowanie produktów to proceder, który rocznie kosztuje światową gospodarkę ponad 600 mld dol. Problem dotyczy nie tylko produktów konsumenckich, lecz także na przykład ratujących życie leków, których podróbki mogą nawet prowadzić do śmierci pacjentów. W niektórych krajach świata nawet 70 proc. leków obecnych na rynku to podróbki. IBM chce wprowadzić technologię walki z takimi podróbkami, nazywaną „kotwicami kryptograficznymi”, które mają być niczym odcisk palca na każdym z produktów.

 Kotwice kryptograficzne razem z rozwiązaniami blockchain odpowiadają na problem fałszowania produktów, jak również na zagadnienie tego, czy produkty, np. żywnościowe, nie zostały wyprodukowane w obszarze skażonym czy np. leki nie są przeterminowane – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Szymczuk, dyrektor generalny IBM Polska.

IBM przekonuje, że jednym ze źródeł problemu podróbek jest skomplikowany proces logistyczny powiązany z wieloma produktami. Na wielu etapach pomiędzy ich produkcją a dostawą występuje możliwość podmienienia czy sfałszowania produktu. Kotwice kryptograficzne mogą mieć postać na przykład kodu zapisanego za pomocą magnetycznej, jadalnej farby na tabletkach. Kotwica może być też komputerem – wielkości ziarna soli, który za pomocą przystawki do smartfona będzie mógł zidentyfikować fałszywe produkty. Wszystkie kotwice będą połączone z bazą danych produktów stworzoną w technologii blockchain. Takie połączenie ma zapewnić, że sfałszowanie nowoczesnych cyfrowych certyfikatów będzie praktycznie niemożliwe.

Jako drugi najważniejszy obszar zastosowania innowacji w kolejnych 5 latach IBM podaje walkę z atakami hakerskimi. Ich skala z roku na rok jest coraz większa, rosną też stawki, o jakie toczy się gra z hakerami. Zdaniem ekspertów IBM szybki postęp technologiczny, większe moce obliczeniowe komputerów i pojawienie się komputerów kwantowych spowodują, że obecne dzisiaj zabezpieczenia już za kilka lat będą przestarzałe.

– Mówimy tu o kryptografii postkwantowej, rozwiązaniach, które mają odpowiedzieć na zwiększające się moce obliczeniowe komputerów, a w szczególności na pojawienie się superkomputerów kwantowych i ich wielkie moce obliczeniowe – wyjaśnia Jarosław Szymczuk.

IBM rozwija nowe zabezpieczenia, oparte o tak zwaną kryptografię krat – które w efekcie mają umożliwić przetwarzanie wrażliwych danych bez narażania ich na nieautoryzowany dostęp – nawet w sytuacji, w której cyberprzestępcy będą korzystali z komputerów kwantowych. A te – w opinii ekspertów IBM – mają się w ciągu 5 kolejnych lat stać wszechobecne. Mogą trafić m.in. do szkolnych sal, gdzie będą wspomagać np. studentów ekonomii czy chemii.

– Mamy w tej chwili komputer kwantowy o mocy 50 kubitów, którego moc udostępniana jest w tej chwili przez IBM Cloud. Mamy około 90 tys. użytkowników na całym świecie. Mamy również pewną liczbę uczelni i środowisk akademickich, które realizują badania, a także firmy komercyjne, które badają, czy można zastosować komputery kwantowe do analiz finansowych, fizycznych czy biznesowych. Ten obszar również ulega przyspieszeniu i rozwija się – ocenia Jarosław Szymczuk.

Klasyczne komputery nie są w stanie rozwiązywać niektórych problemów, które z kolei mogą rozwiązać urządzenia kwantowe. Jak podaje IBM, jednym z wyzwań związanych z komputerami kwantowymi jest brak szerokiego zrozumienia zasady ich działania. Dlatego edukacja w tym zakresie będzie konieczna dla osób chcących się zajmować nauką czy inżynierią.

 Kolejne zagrożenie na naszej liście związane jest ze skażeniem oceanów i zastosowaniem mikroskopów poruszających się w przestrzeni oceanicznej i obserwujących stan zachowania planktonu, zbierających dane do centralnych zestawów sztucznej inteligencji po to, żeby proaktywnie i w czasie rzeczywistym analizować to, czy woda oceaniczna nie jest skażona – wyjaśnia Jarosław Szymczuk.

IBM chce, aby mikroskopijne, autonomiczne mikroskopy znalazły się w oceanach najpóźniej za 5 lat. Urządzenia mają być ze sobą połączone i wspólnie przekazywać informacje do chmury. Pozwolą one na bieżąco, bez opóźnień, analizować stan zanieczyszczenia wód oceanicznych. Mikroskopy będą badały plankton, który – jak mówią naukowcy z IBM – jest papierkiem lakmusowym stanu wody. W przyszłości wyposażenie mikroskopów w sztuczną inteligencję pozwoli im na bieżąco analizować dane i wykrywać anomalie, a co za tym idzie – alarmować o potencjalnych lokalnych zagrożeniach.

Na kolejnym miejscu IBM wymienia innowacje związane ze sztuczną inteligencją.

– Mówimy, że sztuczna inteligencja będzie człowieka wspierać pod warunkiem, że będzie podawała prawdziwe informacje, nie będzie obarczona uprzedzeniami czy jakimiś zaburzeniami związanymi z nieprawidłowym, niekompletnym zestawem danych czy np. uprzedzeniami programistów, którzy taką sztuczną inteligencję budowali – mówi dyrektor generalny IBM Polska.

IBM tłumaczy, że sztuczna inteligencja będzie bardzo podatna na uprzedzenia tworzących ją ludzi. Dotychczas naukowcom udało się zidentyfikować i sklasyfikować ponad 180 takich uprzedzeń. Te z kolei mogą wpływać na decyzje podejmowane przez systemy sztucznej inteligencji, a te mogą być wykorzystywane przez agencje rządowe czy przedsiębiorstwa, mające wpływ na życie wielu ludzi. IBM razem z uczelnią MIT pracują nad mechanizmami mającymi złagodzić wszelkie uprzedzenia, jakimi może zostać obarczona sztuczna inteligencja. Zdaniem specjalistów takie działania będą sprzyjać wzrostowi zaufania do systemów AI.

Wirtualne gogle pozwolą na powrót technologii 3D znanej z telewizorów. Wyświetlą także filmy w jakości obrazu i dźwięku z płyty Blu-ray

Wirtualne gogle pozwolą na powrót technologii 3D znanej z telewizorów. Wyświetlą także filmy w jakości obrazu i dźwięku z płyty Blu-ray 6

Na rynku coraz częściej pojawiają się gogle kinowe, które mają zastąpić telewizory podczas oglądania filmów. To niezależne urządzenia, które pozwolą wyświetlić materiały wideo bezpośrednio z internetu, nośników fizycznych bądź pamięci wewnętrznej. W przeciwieństwie do klasycznych gogli wirtualnej rzeczywistości do ich obsługi nie jest wymagane posiadanie konsoli albo wydajnego komputera. Wirtualne, mobilne kino 3D zastąpiło na rynku telewizory 3D, które okazały się jedynie chwilową modą.

Telewizory 3D miały zrewolucjonizować kino domowe, ale nie przyjęły się na rynku. Funkcja wyświetlania trójwymiarowego obrazu nie przypadła klientom do gustu ze względu na zbyt małą głębię trójwymiarowego efektu. Miejsce technologii 3D w telewizorach zajęły gogle VR. Sprzęt wymaga jednak posiadania wydajnego komputera, smartfona albo konsoli do gier.

– Moon to osobiste, mobilne kino. Umożliwiamy użytkownikowi zagłębienie się w fabułę oglądanego filmu, na co pozwalają dwa ekrany AMOLED o rozdzielczości 1080p – po jednym na oko. Nasz produkt jest również wyposażony w aktywny system redukcji szumu, dzięki czemu eliminujemy wszystko, co mogłoby zakłócić rozrywkę. Filmy można odtwarzać, korzystając z wejścia HDMI, wgrywać na pamięć wewnętrzną urządzenia lub połączyć się z dostawcą mediów strumieniowych za pomocą sieci Wi-Fi – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje William Strand z firmy Royole.

Gogle Moon to niezależny, zintegrowany system domowej rozrywki, w którym możemy przechować do 32 GB materiałów filmowych. Najważniejszym elementem urządzenia są dwa panele AMOLED, które pracują przy kontraście na poziomie 10000:1 i wyświetlają 3000 pikseli na cal. Dzięki takim parametrom mogą zapewnić wysoką jakość obrazu i zasymulować wrażenie oglądania filmów na kinowym ekranie. Gogle wyposażono także w system audio oraz układ regulowanych soczewek, który umożliwi oglądanie materiałów wideo bez zakładania okularów korekcyjnych.

– Nasze urządzenie można porównać z obserwowaniem Ziemi z powierzchni Księżyca, stąd jego nazwa. Moon nie opiera się na technologii wirtualnej rzeczywistości, więc nie ma funkcji dostosowania obrazu do zmian pozycji głowy. Służy do dostarczania ekskluzywnej rozrywki – jest przeznaczony dla użytkowników, którzy chcą wygodnie usiąść i odprężyć się, a nie chodzić czy wykonywać jakieś ruchy – tłumaczy ekspert.

Firma Avegant z kolei zaprojektowała słuchawki Video Headset ze zintegrowanym systemem projekcyjnym. Sprzęt oferuje nietypowy sposób wyświetlania obrazu – zamiast klasycznego ekranu zastosowano tu energooszczędny projektor LED, który rzuca obraz na sieć luster, które odbijają obraz wprost na powierzchnię siatkówki. Dzięki takiemu rozwiązaniu oczy mają się mniej męczyć niż podczas korzystania z klasycznych gogli VR.

Projektanci z firmy Cinera postawili na znacznie bardziej zachowawczy projekt, który łączy w sobie zalety kinowych gogli oraz inteligentnego telewizora. Mimo że Cinera przypominają klasyczne gogle VR, stworzono je przede wszystkim z myślą o oglądaniu filmów. Zastosowano tu dwa wyświetlacze o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli każdy, które przystosowano do wyświetlania stereoskopowych filmów 3D. Sprzęt pracuje pod kontrolą systemu Android, dlatego można zainstalować na nim najpopularniejsze aplikacje do strumieniowania wideo.

Gogle Cinera są jednak bardzo masywne, dlatego dystrybuowane są ze specjalnym uchwytem, który umożliwi przymocowanie ich np. do blatu stołu, aby nie obciążały karku podczas wielogodzinnego seansu. Rozwiązanie Royole jest w pełni mobilne – dzięki opatentowanej technologii gogle można złożyć. Gogle kosztują ok. 3000 zł, czyli obecnie równowartość 60-calowego telewizora 4K Ultra HD.

– W Royole interesujemy się głównie elastycznymi wyświetlaczami oraz czujnikami, które umożliwiają produkcję elastycznych ekranów dotykowych. W naszym urządzeniu, a dokładniej w panelu sterującym, który zakładany jest na uszy, zainstalowane są elastyczne czujniki, pozwalające łatwiej kontrolować funkcję gogli – przekonuje William Strand.

Według analiz Research and Markets wartość globalnego rynku gogli rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej wyniesie w 2023 roku niemal 34 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu w najbliższych latach równym 34 proc.

Domowe urządzenie zamieni kranówkę w wodę mineralną. Rozwiąże problemy niedoboru czystej wody oraz rozpuszczonego w niej plastiku

Domowe urządzenie zamieni kranówkę w wodę mineralną. Rozwiąże problemy niedoboru czystej wody oraz rozpuszczonego w niej plastiku 7

Woda pokrywa ponad 70 proc. powierzchni planety, ale tylko 0,6 proc. to woda zdatna do picia. Na świecie co roku ponad 3,5 mln osób umiera w wyniku chorób związanych z użyciem zanieczyszczonej wody. Nawet 83 proc. wody z kranu, także w USA czy krajach europejskich, zawiera ślady mikroplastiku. Dlatego pojawia się coraz więcej urządzeń, które oczyszczają wodę. Nowością są filtry nie tylko oczyszczające kranówkę, lecz także ją mineralizujące.

– Pracujemy nad inteligentnym systemem, który umożliwia wytwarzanie wody mineralnej w domu. Najpierw oczyszczamy wodę metodą destylacji, a potem ją mineralizujemy. Nie ma potrzeby stosowania żadnych filtrów lub procesu odwróconej osmozy czy podobnych metod. Destylacja lepiej sprawdza się przy usuwaniu zanieczyszczeń. Polega na odparowaniu wody i odprowadzeniu powstałej pary z dala od zanieczyszczeń, które zostają po odparowaniu wody. Następnie para wodna jest skraplana i powstaje w ten sposób woda destylowana – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Paula Montaldi z Mitte.

Według prognoz Światowego Forum Ekonomicznego najbardziej prawdopodobnym problemem, z którym będziemy się borykać za 10–15 lat, będzie niedobór czystej wody. Obecnie, choć woda z kranu coraz częściej nadaje się do picia, to nie jest wolna od zanieczyszczeń. Pomagają to zmienić pojawiające się na rynku filtry do wody. Skutecznie ją oczyszczają, jednak przy okazji pozbawiają cennych minerałów.

System opracowany przez Mitte idzie o krok dalej. Oczyszcza poprzez destylację – w ten sposób woda jest nawet 60-krotnie czystsza niż ta przefiltrowana, ale także ją mineralizuje – działa podobnie jak w naturze, gdzie woda, płynąc przez skały, ulega mineralizacji.

 – Mineralizacja następuje dzięki użyciu filtra mineralizującego. Filtr ten zawiera różne warstwy minerałów, które przedostają się do wody i wzbogacają ją, gdy ta przepływa przez filtr. Otrzymana woda jest zdrowa, ale jej otrzymanie wiąże się z zastosowaniem licznych procesów chemicznych. W naszym zespole mamy specjalistów od wody i żywienia, którzy dbają o to, żeby nasza woda była zarówno czysta, jak i zdrowa oraz zawierała właściwe kombinacje i proporcje składników mineralnych – przekonuje Paula Montaldi.

Przygotowana przez Mitte woda jest w pełni bezpieczna. Dostarcza też łatwo przyswajalne minerały. Przykładowo, dostarczany w wodzie magnez jest 30-krotnie łatwiej przyswajalny niż ten pochodzący z żywności. Urządzenie, z racji na maksymalną ilość oczyszczanej wody, jest przeznaczone do użytku domowego. W przyszłości może jednak trafić do biur czy placówek publicznych.

– Pierwsze dostawy planujemy na początek przyszłego roku. Nie ustaliliśmy jeszcze ceny naszego produktu, ponieważ nadal znajdujemy się w fazie jego produkcji, ale szacujemy, że cena będzie oscylować w okolicy 400–500 euro  – zapowiada Paula Montaldi.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że każdego dnia do światowych zasobów wody trafiają 2 mln ton zanieczyszczeń. Jeden litr ścieków zanieczyszcza około ośmiu litrów czystej wody. Szacuje się, że ilość zanieczyszczonej wody na świecie jest większa niż łączna ilość wody z dziesięciu największych dorzeczy świata. Zanieczyszczona jest także woda w kranach. Badanie Orb Media wskazuje, że nawet 83 proc. wody z kranu zawiera włókna mikroplastiku.

– Skala zanieczyszczenia wody ciągle rośnie, m.in. w związku z działalnością związaną z przemysłem i rolnictwem. Wynika z tego wiele dalszych komplikacji, ponieważ zakłady uzdatniania wody czasem nie są w stanie usunąć wszystkich zanieczyszczeń lub oczyszcząją wodę, ale ta jest ponownie zanieczyszczona po dostaniu się do zanieczyszczonych rur w naszych domach – tłumaczy ekspertka.

Według Transparency Market Research rynek oczyszczaczy wody będzie warty ponad 110 mld dol. do 2025 r.

27 proc. Polaków planuje zakupy świąteczne z kategorii FMCG przynajmniej miesiąc przed Świętami

Z raportu GfK poświęconego identyfikacji zwyczajów związanych z obchodzeniem Świąt Bożego Narodzenia wynika, iż 27 proc. Polaków planuje zakupy świąteczne z kategorii FMCG przynajmniej miesiąc przed Świętami lub nawet wcześniej. Odsetek ten wzrasta do blisko 40 proc. w przypadku kupowania konkretnych prezentów pod choinkę.

¾ polskich gospodarstw domowych planuje oszczędności w związku ze Świętami Bożego Narodzenia. Ponadto, co czwarte gospodarstwo domowe dysponuje również dodatkowymi środkami np. w postaci bonów czy kart podarunkowych, które przeznaczane są głównie na zakup artykułów spożywczych oraz prezentów.

Mimo wcześniejszego planowania zakupów świątecznych niemal w każdej kategorii produktowej co piąty nabywca decyduje się na inny, niż wcześniej planowany, zakup pod wpływem promocji. Najbardziej popularne źródła informacji o promocjach w okresie świątecznym to gazetki promocyjne.

Biorąc pod uwagę częstotliwość zakupów, można zauważyć, że z roku na rok polskie gospodarstwa domowe rzadziej odwiedzają sklepy przed Świętami, jednak wydają więcej podczas pojedynczych zakupów.

Krzysztof Jarocki, analityk w Panelu Gospodarstw Domowych GfK, komentuje: „Im bliżej Świąt, tym częściej robimy zakupy, jednak tuż po nich częstotliwość zakupów wyraźnie spada. W grudniu hipermarkety zyskują nabywców, którzy wydają na świąteczne zakupy więcej niż w pozostałych miesiącach. Kanał ten jest także jednym z bardziej popularnych miejsc zakupów prezentów. Stąd też przy okazji Świąt Bożego Narodzenia zarówno hipermarkety, jak i pozostałe kanały sprzedaży, powinny dbać nie tylko o bogatą ofertę artykułów spożywczych, ale i prezentów, w tym np. kosmetycznych zestawów prezentowych, które wielu konsumentów chętnie na tę okazję kupuje.”

O badaniu
Raport Misja „Święta” bazuje na informacjach pozyskanych z trzech komplementarnych źródeł danych:
• Badanie online dotyczące zwyczajów i zakupów świątecznych przeprowadzone na próbie N=800 z osobami odpowiedzialnymi lub współodpowiedzialnymi za zakupy dla gospodarstwa domowego.
• Badanie online dotyczące prezentów świątecznych przeprowadzone na próbie N=500.
• Panel Gospodarstw Domowych GfK, czyli monitoring zachowań zakupowych gospodarstw domowych na stałej próbie 8000 gospodarstw domowych

Polak łowcą okazji

Najbardziej pożądane przez Polaków akcje promocyjne to wyprzedaże i obniżki cen, a także możliwość zbierania punktów w programach lojalnościowych – tak wskazało odpowiednio 58% i 57% respondentów badania PAYBACK Opinion Poll. Loterie i konkursy nie są jeszcze aż tak popularne – bierzemy w nich udział 1-2 razy do roku, z reguły wtedy, kiedy do wygrania jest dużo nagród.

Chcemy mieć dużą szansę na łatwą wygraną

Uczestnictwo w loteriach i konkursach zadeklarowało kilkanaście procent ankietowanych. Co najbardziej zniechęca nas do tego typu akcji promocyjnych? Dla ponad połowy respondentów jest to konieczność podawania dużej ilości danych osobowych. Kolejne powody to skomplikowany mechanizm uczestnictwa (46%), a także niejasny regulamin i konieczność realizacji czasochłonnego zadania (po 41%).

Do uczestnictwa w loteriach skłania nas przede wszystkim duża liczba nagród, ponieważ dzięki temu mamy większe szanse na wygraną (44%), a także prosty mechanizm zabawy (40%). Co ciekawe, wysoka wartość nagrody jest istotna jedynie dla co piątego badanego. Więcej osób (36%) jest skłonnych wziąć udział w loterii, jeśli mogą wygrać produkt lub usługę dopasowaną do ich indywidualnych potrzeb.

Lubimy technologię i samochody

Jakie nagrody są dla Polaków najbardziej atrakcyjne? Przede wszystkim pieniężne (63%) oraz rzeczowe, a także bony rabatowe (po 50%). Ponad 30% respondentów wskazała na możliwość zrobienia darmowych zakupów w wybranym sklepie. Wśród nagród rzeczowych preferujemy laptopy, tablety i smartfony (63%), sprzęt RTV (51%), samochody (44%) i sprzęt AGD (41%).

Marcin Pilarski, CCO PAYBACK Polska
Marcin Pilarski, CCO PAYBACK Polska

Patrząc na wyniki naszego badania, widzimy, że Polacy najchętniej biorą udział w akcjach promocyjnych, dzięki którym mogą regularnie otrzymywać konkretne benefity i które nie wymagają od nich dużego zaangażowania. Już teraz Program PAYBACK świetnie się w to wpisuje, chcemy jednak sukcesywnie go rozwijać, aby jeszcze lepiej odpowiadał na potrzeby konsumentów. W tym roku zdecydowaliśmy się na zorganizowanie loterii z udziałem wielu naszych partnerów. Postawiliśmy na dużą liczbę atrakcyjnych nagród i niezwykle prosty mechanizm uczestnictwa, a więc główne czynniki zachęcające Polaków do udziału w tego typu akcjach – komentuje Marcin Pilarski, dyrektor zarządzający PAYBACK Polska.

Loteria PAYBACK trwa do 16 października. Do wygrania jest jeszcze jeden samochód marki BMW 318i Limousine oraz liczne bony do wykorzystania na stacjach BP, w sklepach sieci Kaufland oraz na PizzaPortal.pl. Aby zawalczyć o nagrody wystarczy potwierdzić chęć uczestnictwa w loterii na stronie payback.pl/loteria oraz zebrać lub wykorzystać punkty przy pomocy zarejestrowanej karty PAYBACK, podczas zakupów u partnerów biorących udział w akcji promocyjnej.

Nagroda za lojalność

W badaniu PAYBACK Opinion Poll zapytaliśmy też Polaków, jakie benefity chcieliby otrzymywać za uczestnictwo w programie lojalnościowym. To dla nas bardzo ważne, ponieważ wiemy, że konsumenci lubią być nagradzani za swoje wybory zakupowe, a nasi partnerzy chcą jak najlepiej dopasowywać swoją ofertę do ich potrzeb. Okazuje się, że najbardziej zależy im na kuponach rabatowych i stałych rabatach – tak odpowiedziało odpowiednio 59% i 54% respondentów. Połowa ankietowanych chciałaby też otrzymywać od firm prezenty z okazji urodzin, imienin czy różnych świąt – mówi Marcin Pilarski, dyrektor zarządzający PAYBACK Polska.

PAYBACK Opinion Poll

To badanie zostało przeprowadzone na uczestnikach Programu PAYBACK w dniach 19-24 września 2018 r. metodą ankiety online na grupie 422 osób. Grupa badawcza w wieku 18-65 lat dobrana została tak, aby odpowiadać strukturze demograficznej kraju.

Kurs euro do dolara spadł do najniższego poziomu od końcówki sierpnia

Polska waluta w ostatnim czasie reaguje na zmiany postrzegania ryzyka na południu Europy. Oprócz monitorowania sytuacji we Włoszech warto dziś zwrócić uwagę również na konferencję prasową po spotkaniu RPP oraz dane makroekonomiczne z globalnych gospodarek.

Wczorajszy dzień – w szczególności jego pierwsza część – charakteryzował się wzrostem ryzyka na rynku, co przełożyło się na wzmocnienie walut uznawanych za bezpieczne, na czele z dolarem amerykańskim i frankiem szwajcarskim oraz umiarkowaną wyprzedażą tych, uznawanych za bardziej ryzykowne. W konsekwencji kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od końcówki sierpnia, a para EUR/PLN powróciła w okolice poziomu 4,30.

Bezpośrednią przyczyną niekorzystnych dla złotego zmian były starcia słowne włoskich populistów z oficjelami UE wokół propozycji budżetu Włoch zakładającego dość wysoki – jak na kraj z drugim najwyższym poziomem długu do PKB w strefie euro – deficyt rzędu 2,4% rocznie w kolejnych trzech latach. Ze strony włoskiej słychać było głosy o tym, że kraj radziłby sobie lepiej bez euro oraz iż negatywna retoryka UE negatywnie wpływa na postrzeganie inwestorów i przyczynia się do wzrostów kosztów obsługi włoskiego zadłużenia. Większe postrzegane ryzyko bowiem przełożyło się na wzrost rentowności włoskich obligacji – wczoraj wspomniane rentowności 10-letnich papierów dłużnych wzrosły do najwyższego poziomu od 2014 r.

Dziś rano sytuacja uległa pewnej poprawie, a na rynek na pewien czas powrócił spokój, po tym, jak włoski dziennik „Corriere dela Serra” zasugerował, że włoski deficyt zgodnie z projektem budżetu ma zostać obniżany z poziomu 2,4% w 2019, poprzez 2,2% w 2020, do 2% w 2021 r. Ostatecznie jednak uspokojenie nie trwało długo – rentowności włoskich papierów dłużnych, w momencie pisania, ponownie rosną, a złoty i euro osłabiają się.

Oprócz sytuacji we Włoszech, w kontekście złotego warto wspomnieć również o dzisiejszym spotkaniu RPP. Oczywiście, nikt nie spodziewa się zmiany stóp procentowych ani dziś ani w kolejnych miesiącach, jednak niemniej, warto będzie obserwować konferencję prasową po spotkaniu Rady – co bardziej interesujące komentarze prezesa NBP i członków RPP w przeszłości wielokrotnie wpływały na kurs polskiej waluty.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

Kurs euro EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek wzrósł o 0,3%, wahając się w widełkach 4,28-4,30. Wczorajsze dane o inflacji PPI w strefie euro pokazały, że dynamika cen producentów w sierpniu wyniosła 4,2% w ujęciu rocznym wobec (zrewidowanego w górę) odczytu na poziomie 4,3% zanotowanego miesiąc wcześniej. Informacje nie miały jednak większego wpływu na handel – inwestorzy obecnie skupiają się na kwestii tarć UE z Włochami i nie przywiązują większej wagi do danych makroekonomicznych. Dzisiejsza rewizja indeksów PMI dla sektora usług strefy euro we wrześniu i nowe dane o sprzedaży detalicznej również przeszły bez echa, oba odczyty były zbliżone do oczekiwań.

Kurs funta GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,81-4,84. Brytyjskiej walucie cały czas nie sprzyjają obawy dotyczące negocjacji ws. Brexitu. Wczoraj funtowi szkodziła również siła dolara amerykańskiego, nie pomagały również słabsze dane. Wczorajszy odczyt PMI dla brytyjskiego sektora budowlanego pokazał spadek z poziomu 52,9 w sierpniu do 52,1 we wrześniu, podczas gdy konsensus oczekiwał, że wskaźnik znajdzie się na poziomie zbliżonym do tego z poprzedniego miesiąca. Dzisiejsze, dużo istotniejsze dane o aktywności w sektorze usług były z kolei niemal w pełni zgodny z oczekiwaniami, indeks we wrześniu znalazł się na poziomie 53,9 i nie odbiegał istotnie od odczytów z ostatnich miesięcy.

Kurs dolara USD

Kurs USD/PLN we wtorek wzrósł o 0,5%, wahając się w widełkach 3,70-3,73. Wczorajszy dzień nie obfitował w istotne informacje z USA, inwestorzy skupiali się raczej na wszelkich wieściach napływających z Włoch. Warto wspomnieć jedynie o wczorajszym przemówieniu prezesa Rezerwy Federalnej, w którym Jerome Powell pozytywnie wypowiadał się w kwestii perspektyw amerykańskiej gospodarki, zastanawiając się jednak, czy – zgodnie z sugestią reportera – perspektywy mogą być „zbyt dobre, żeby były prawdziwe”.

Dzisiaj będziemy mieć serię danych z USA. Poznamy zarówno dane ADP z amerykańskiego rynku pracy, jak i odpowiadające odczytom z Europy wskaźniki aktywności amerykańskiego sektora usług we wrześniu. W międzyczasie przemawiać będą członkowie FOMC: Thomas Barkin, Lael Brainard i Loretta Mester.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 13:10 – decyzja RPP
  • 14:05 – przemawia Thomas Barkin z FOMC
  • 16:00 – konferencja prasowa po spotkaniu RPP
  • 20:00 – przemawia Lael Brainard z FOMC
  • 20:15 – przemawia Loretta Mester z FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Pracownicze Plany Kapitałowe – 3 rzeczy, które Twoja firma może zrobić już dziś

Wejście w życie ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych oznacza obowiązek wprowadzenia takich programów w większości dużych firm. Wiąże się ono z wyborem podmiotu, który będzie zarządzać zgromadzonymi składkami pracowników. Na osobach decyzyjnych spocznie obowiązek wyboru najlepszej instytucji finansowej. 

„PPK to system dobrowolnego oszczędzania na przyszłą emeryturę. Zaczną obowiązywać od połowy 2019 roku. W pierwszej kolejności do utworzenia PPK będą zobowiązane przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 osób. Składka do PPK będzie finansowana z kilku stron, zarówno bezpośrednio od pracownika w wysokości 2% wynagrodzenia, jak i od pracodawcy w wysokości 1,5%. Będą również dotacje ze strony budżetu państwa, będzie do dotacja powitalna w wysokości 250 zł i coroczna dopłata w wysokości 240 zł.” informuje Piotr Żak Dyrektor ds. Instytucjonalnych, PKO TFI

Warto przygotować informacje o proponowanych funduszach, zanim zaczniemy konsultacje z pracownikami.

„Firmy, które zatrudniają powyżej 250 pracowników, już teraz powinny podjąć decyzje o analizie biznesowej rozwiązań, wpływu na budżet. Na pewno te firmy powinny za budżetować co najmniej 3–miesięczną składkę do PPK w przyszłym roku i już teraz analizować wybór instytucji finansowych, z która będą te programy prowadziły w przyszłym roku.” radzi Piotr Żak Dyrektor ds. Instytucjonalnych, PKO TFI

Wobec mnogości ofert na rynku, eksperci PKO TFI wskazują na kilka kluczowych kryteriów, którymi warto kierować się przy wyborze firmy, z którą podpisze się umowę. Między innymi dotychczasowe doświadczenie firmy w prowadzeniu podobnych rozwiązań, wsparcie oferowane przez instytucję finansową przy wdrażaniu i prowadzeniu programu, a także dopasowanie oferowanego rozwiązania do potrzeb pracowników.

PPK będzie miało również bardzo istotny wpływ na rozwój giełdy papierów wartościowych. W pierwszej kolejności zależności od wskaźnika partycypacji, w systemie będziemy mogli rozmawiać o napływach corocznych do pracowniczych planów kapitałowych rzędu od kilku do nawet kilkunastu miliardów rocznie.

Dlaczego warto aplikować do programu SME Instrument?

Michał Gzyl, dyrektor zarządzający Zafiro Solutions
Michał Gzyl, dyrektor zarządzający Zafiro Solutions

3.2 miliarda euro. Tyle wynosi budżet SME Instrumentu (Horyzont 2020), który finansuje  innowacyjne projekty. Od początku programu, Komisja Europejska dofinansowała już 3 840 małych i średnich przedsiębiorstw. Celem SME Instrumentu jest wzmocnienie europejskiej innowacyjności i pomoc w szybszym wprowadzaniu innowacji na rynek. O dotacje z programu mogą starać się tylko i wyłącznie małe i średnie firmy. Wymagania? Przełomowy projekt i działający prototyp.

Ostra konkurencja i stosunkowa mała ilość sfinansowanych projektów (na poziomie 4%) nie studzą zapału europejskich firm. Wręcz przeciwnie – w każdym rozdaniu tysiące wniosków napływają z całej Europy. Co sprawia, że SME Instrument jest tak atrakcyjny?

  1. Do 2,5 mln euro bezwrotnego grantu

Nie ma co ukrywać, to właśnie wysokie dofinansowanie do 2,5 mln euro na projekt przyciąga większość firm. Komisja Europejska poszła o krok dalej i jeszcze bardziej zwiększyła atrakcyjność programu dzięki temu, że grantu nie trzeba zwracać. Dostajesz zastrzyk pieniędzy jak od inwestora, ale przy zachowaniu udziałów w firmie oraz kontroli nad nią.

  1. Szybkie decyzje i proste procedury

W SME Instrumencie proces aplikacji i zarządzanie projektem są stosunkowo proste w porównaniu z innymi programami. Firmy cenią sobie jasne kryteria, uproszczony proces składania wniosków i ekspresowe wyniki (często publikowane nawet w ciągu miesiąca). Dla obu stron ważny jest czas- szybszy dostęp do finansowania oznacza rozwój projektu i w konsekwencji także przyspieszone wejście innowacji na rynek oraz zwiększenie innowacyjności Europy.

  1. Zainteresowanie inwestorów

Zdobycie grantu z SME Instrumentu oznacza awans do  czołówki najbardziej innowacyjnych firm w Euopie. Prestiż programu przyciąga także inwestorów krajowych i zagranicznych, dla których dofinanowanie z programu to wyraźny sygnał, że projekt ma realne szanse na komercyjny sukces. Dla wielu startupów zdobycie dotacji jest punktem zwrotnym w ich rozwoju. Grant z SME Instrumentu przyciąga uwagę coraz większych graczy, co przekłada się na inwestycje.

  1. Zapewniona wiarygodność

SME Instrument zapewnia Twojej firmie coś czego nie można kupić: wiarygodność. Prestiż programu, regorystyczny proces weryfikacji firmy i oceny projektu, wsparcie finansowe i coachingowe..To wszystko sprawia, że beneficjenci programu są bardziej wiarygodni w oczach potencjalnych partnerów, pracowników i klientów.

  1. Bezpłatny coaching i networking

Program oferuje wsparcie na wielu poziomach, pomagając Twojej firmie rozwinąć się również poprzez coaching i networking. SME Instrument zapewnia bezpłatne sesje z doświadczonymi trenerami, uczestnictwo w eventach, targach i konferencjach oraz interaktywnych szkoleniach.

Korzyści jakie oferuje SME Instrument znacznie wykraczają poza pomoc finansową. Program zapewnia duże wsparcie, zarówno wizerunkowe jak i merytoryczne, przez co przyciaga coraz więcej startupów, które miały okazję przekonać się, że same pieniądze często nie wystarczają, żeby osiągnąć sukces.

Nie jest łatwo zdobyć dofinansowanie z SME Instrumentu. Konkurencja jest duża, ale istnieje również wiele firm, które zdobyły ten grant. Warto przyjrzeć się naszym polskim przedsiębiorstwom, których pomysły przekonały Komisję Europejską. Innowacyjne projekty takich firm jak Harimata (wykrywanie wczesnych objawów autyzmu u dzieci), Torqway (hybrydowa wersja pojazdu nordic riding), BCAST (platforma do cyfrowej transmisji radiowej w oparciu o usługi w chmurze i urządzenia nadawcze) czy Billon (system natychmiastowych mikropłatności) to tylko kilka przykładów. Przełomowy projekt, dobry plan, ciężka praca i wygrana jest możliwa. Warto skorzystać  z tej szansy.

Michał Gzyl, CEO w Zafiro Solutions

Laureaci konkursu Dyrektor Finansowy Roku 2018

Dyrektor Finansowy Roku 2018Wybitni CFO już po raz trzynasty otrzymali prestiżowe nagrody branży finansowej – tytuł Dyrektor Finansowy Roku. Laureatką Konkursu w kategorii dużych przedsiębiorstw została Katarzyna Ostap-Tomann – Członkini Zarządu ds. finansowych w Cyfrowym Polsacie. W kategorii małych i średnich firm, zwyciężyła natomiast Beata Tomaszewska – Dyrektor Finansowa Parker Poland. W obu kategoriach Kapituła przyznała również wyróżnienia.

2 października 2018 roku, podczas gali Kongresu Dyrektorów Finansowych w warszawskim hotelu InterContinental, odbył się finał XIII edycji Konkursu Dyrektor Finansowy Roku. W trakcie uroczystej ceremonii ogłoszono Laureatów plebiscytu promującego i wyróżniającego osoby zarządzające finansami przedsiębiorstw, które cechują się profesjonalizmem, etyką, skutecznością w działaniu oraz stają się biznesowymi wizjonerami budującymi wymierną wartość firmy.

Kapituła Konkursu analizowała nadesłane przez finansistów zgłoszenia tradycyjnie w dwóch kategoriach: Dyrektor Finansowy Małych i Średnich Firm oraz Dyrektor Finansowy Dużych Przedsiębiorstw. Udział w plebiscycie był całkowicie bezpłatny i nie wiązał się z żadnymi zobowiązaniami ze strony osób zgłaszających swoje dokonania.

W kategorii Dużych Przedsiębiorstw, tytuł Dyrektora Finansowego Roku otrzymała Katarzyna Ostap-Tomann – Członkini Zarządu ds. finansowych w Cyfrowym Polsacie. Została doceniona za najwyższe standardy zarządzania finansami w dużej grupie medialnej. Za konsekwentną, wieloletnią postawę życiową i wybór ścieżki kariery w obszarze finansów, której zwieńczeniem jest samodzielność w podejmowaniu decyzji dotyczących wielomiliardowych kwot, determinujących możliwość rozwoju firmy, z którą jest związana od 10 lat.

W kategorii Małych i Średnich Firm, tytuł Dyrektora Finansowego Roku zdobyła Beata Tomaszewska – Dyrektor Finansowa w firmie Parker Poland. Kapituła przyznała tę nagrodę za doskonałe rozumienie roli CFO w średniej wielkości firmie, profesjonalne zarządzanie obszarem finansów oraz zbudowanie zespołu, którego efektywność wynika z wzajemnego zaufania. Za zdolność do wspierania zarządu firmy w podejmowaniu działań służących dynamicznemu wzrostowi wartości firmy i przekraczaniu kolejnych granic.

W tegorocznej edycji plebiscytu, przyznano również dwa wyróżnienia. W kategorii Małych i Średnich Firm, wyróżnienie otrzymał Zbigniew Dróżdż, Prezes Zarządu i Dyrektor Finansowy spółki Franklin. Kapituła doceniła go za ludzką mądrość i odpowiedzialność w tworzeniu i budowaniu wartości firmy. Za niezwykle ważną i potrzebną umiejętność utrzymywania równowagi między życiem zawodowym i rodzinnym bez uszczerbku dla wyniku finansowego firmy i dynamiki jej rozwoju, za oddanie rodzinie i pracownikom. Z kolei wyróżnienie w kategorii Dużych Przedsiębiorstw otrzymał Adam Pawlak, Dyrektor Finansowy w Moto-Profil. Został doceniony za nowatorskie podejście do finansów, łączące budowanie długofalowych relacji z klientami poprzez inwestycję w ich przedsiębiorstwa, z zapewnieniem rynków zbytu dla produktów i usług firmy i służących jej stabilności finansowej.

Wyboru laureatów dokonała Kapituła Konkursu, składająca się z niezależnych ekspertów:

  • Jakub Wojnarowski Przewodniczący Kapituły – Dyrektor Zarządzający, ACCA Polska i Kraje Bałtyckie
  • Jan Letkiewicz Audytor Konkursu – Partner Zarządzający, Grant Thornton
  • Iwona D. Bartczak – Partner w Business Dialog, Szefowa Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog”
  • Paweł Cymcyk – Prezes Związku Maklerów i Doradców
  • Krzysztof Gerlach – Dyrektor Departamentu Zarządzania Makroregionem Centralnym Bankowości Korporacyjnej, mBank
  • Dorota Goliszewska – Redaktor Naczelna, MyCompany Polska
  • Katarzyna Grabowska – Partner w Business Partner, Laureatka Konkursu Dyrektor

Finansowy Roku w kategorii Duże Przedsiębiorstwa – edycja za rok 2012

  • Magdalena Hernandez – Dyrektor Zarządzająca, ACCA Emerging Europe
  • Janusz Jankowiak – Główny Ekonomista, Polska Rada Biznesu
  • Beata Ewa Janowska – Dyrektor Finansowa, Conbelts Bytom, Laureatka Konkursu

Dyrektor Finansowy Roku w kategorii Małe i Średnie Przedsiębiorstwa – edycja za rok 2014

  • Agnieszka Łakoma – Dyrektor Programowa, Centrum Idei Gospodarczo Ekonomicznych
  • Piotr Rybicki – Wiceprezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, NadzórKorporacyjny.pl
  • Ewa Sowińska – Zastępca Prezesa Krajowej Rady Biegłych Rewidentów, Polska Izba Biegłych Rewidentów
  • Tomasz Starus – Członek Zarządu, Towarzystwo Ubezpieczeń Euler Hermes
  • Tomasz Szeląg – Członek Rady Nadzorczej Grupy Kapitałowej Cyfrowy Polsat, Laureat Konkursu Dyrektor Finansowy Roku w kategorii Duże Przedsiębiorstwa – edycja za rok 2011

W poprzednich edycjach Konkursu statuetka i tytuł Dyrektora Finansowego Roku trafiły do: Adama Pieniackiego – York International (2005), Karen Burgess – TVN (2006), Krzysztofa Zoły – Złomrex (2007), Tadeusza Piotra Kozaczyńskiego – Trakcja Polska (2008), Mariusza Machajewskiego – Grupa Lotos (2009), Sławomira Kubickiego – Grupa Allegro i Grzegorza Grabowicza – Magellan (2010), Tomasza Szeląga – Cyfrowy Polsat i Damiana Bijowskiego – Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze (2011), Katarzyny Grabowskiej – Bać-Pol (2012) i Arkadiusza Dorynka – Platige Image (2012), Grzegorza Dzika – Neuca (2013), Bogusława Galusika – Polfurnitur (2013), Marka Gruszeckiego – Quad/Graphics Europe i Beaty Ewy Janowskiej – Conbelts Bytom (2014), Izabela Plewnia – Wawrzaszek Inżynieria Samochodów Specjalnych (2015). Podczas ubiegłorocznej edycji za dokonania w 2016 roku, nagrodę otrzymała: Barbara Baran – Spektrum, Olga Danuta Panek – Famur.

ORGANIZATORZY I PARTNERZY PROJEKTU Dyrektor Finansowy Roku

Organizatorami są: Association of Chartered Certified Accountants (ACCA), Centrum Idei Gospodarczo Ekonomicznych oraz Euler Hermes.

Partnerem strategicznym projektu jest: mBank.

Tegoroczna edycja odbywa się dzięki wsparciu: Canon, Grant Thornton oraz Union Investment TFI.

Partnerami medialnymi są: Dziennik Gazeta Prawna, inwestorzy.tv, MyCompany, money.pl oraz Wirtualna Polska.

Konkurs oraz cykl Kongresów wspierają także: Klub Dyrektorów Finansowych „Dialog”, Fundacja Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Krajowa Izba Gospodarcza, Krakowski Klub Biznesowy, Nadzorkorporacyjny.pl, Podkarpacki Klub Biznesu, Polska Izba Biegłych Rewidentów, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Stowarzyszenie Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA), Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza, Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach, Stowarzyszenie Interim Managers oraz Wielkopolska Izba Przemysłowo-Handlowa.

Projekt patronatem medialnym został objęty przez: biznes2biznes.com, Controling i Zarządzanie, Gazetę Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Polską Agencję Prasową oraz Polish Market.

Tauron negocjuje kupno pięciu farm wiatrowych należących do grupy in.ventus

TAURON Polska Energia otrzymał 2 października 2018 roku zaproszenie do rozpoczęcia negocjacji w sprawie nabycia pięciu farm wiatrowych należących do grupy in.ventus. Farmy wiatrowe, będące przedmiotem negocjacji, zlokalizowane są w północnej części Polski, a ich łączna moc zainstalowana wynosi około 200 MW.

Celem negocjacji będzie określenie parametrów finansowych i warunków transakcji zakupu. Jej finalizacja będzie uzależniona od uzyskania satysfakcjonujących wszystkie strony wyników negocjacji.

Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia
23.01.2017 Warszawa,
n/z Filip Grzegorczyk prezes Tauron SA
fot. Piotr Waniorek

– Grupa TAURON dąży do dywersyfikacji segmentu odnawialnych źródeł energii. W przypadku zakupu przedmiotowych farm podwoimy nasze moce wytwórcze w technologii wiatrowej. Jestem przekonany, że powiększenie portfela o tego typu aktywa przyniesie korzyści Grupie TAURON i jej interesariuszom – mówi Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia. – Zainteresowanie tymi aktywami wpisuje się bezpośrednio w Strategię Grupy TAURON i w globalny trend rozwoju odnawialnych źródeł energii – dodaje.

Farmy wiatrowe, objęte przedmiotem transakcji, zlokalizowane są na północy Polski w województwach kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim oraz warmińsko-mazurskim i obejmują 82 turbiny.

O podpisaniu prawnie wiążącej dokumentacji dotyczącej transakcji lub o zakończeniu negocjacji dotyczących transakcji w inny sposób, TAURON poinformuje w najbliższych miesiącach.

Proekologiczna aktywność

Grupa TAURON posiada już wśród swoich aktywów wytwórczych 34 elektrownie wodne, cztery farmy wiatrowe i trzy bloki biomasowe. Obecnie łączna moc zainstalowana w odnawialnych źródłach energii należących do Grupy TAURON to 439 MW.

Wydatki na inwestycje proekologiczne Grupy TAURON w latach 2016-2017 wyniosły ponad 650 milionów zł. Większość z nich przyczyniła się do poprawy efektywności wysokosprawnych i niskoemisyjnych aktywów wytwórczych, minimalizacji strat sieciowych, promowania ciepła systemowego, rozwoju gospodarki obiegu zamkniętego, wspierania e-mobilności i przechodzenia klientów na coraz bardziej przyjazne środowisku źródła ciepła.

W zależności od kształtu rynku mocy i ustawy kogeneracyjnej, jak i nowelizacji ustawy o OZE, Grupa rozważy różne scenariusze inwestycyjne m.in. akwizycje w segmencie OZE i ciepłownictwie oraz własny projekt morskiej farmy wiatrowej.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – wrzesień 2018 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 20,0% rdr do 21,9 mld zł we wrześniu 2018 r.
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu kontraktami terminowymi o 1,7% rdr
    do poziomu 720,3 tys. szt. we wrześniu 2018 r.
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 145,7% do poziomu
    30,8 TWh we wrześniu 2018 r.
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym r. o 39,6% rdr do 19,4 TWh we wrześniu 2018 r.
  • Wzrost wolumenu obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia[2] na rynku spot o 9,3% do 4,1 TWh we wrześniu 2018 r.

Łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 25,2 mld zł we wrześniu 2018 r., czyli o 28,7% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła we wrześniu 2018 r. o 20,0% rdr do poziomu 21,9 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń osiągnęła we wrześniu 2018 r. poziom 1,1 mld zł o 26,0% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec września 2018 r. wyniosła 58 974,76 pkt i była o 8,3% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect we wrześniu 2018 r. odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 6,1% rdr do poziomu 114,9 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect we wrześniu spadła o 6,5% rdr i wyniosła 102,6 mln zł.

We wrześniu 2018 r. łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wyniósł 720,3 tys. szt., o 1,7% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami terminowymi na waluty wzrósł o 3,6% do poziomu 135,8 tys. szt.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła 83,1 mld zł na koniec września 2018 r. wobec 68,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku[3]. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła we wrześniu 2018 r. o 32,8% rdr do poziomu 154,5 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP sięgnęła w sierpniu tego roku 40,5 mld zł i była o 36,5% niższa niż rok wcześniej.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym we wrześniu 2018 r. wyniósł 30,8 TWh, co oznacza wzrost o 145,7% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku forward wzrósł o 167,4% rdr do poziomu 28,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wyniósł we wrześniu 2018 r. 19,4 TWh, o 39,6% więcej niż rok wcześniej. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 39,2% do poziomu 0,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano natomiast wzrost o 48,5% do poziomu 18,6 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[4], na rynku spot wyniósł we wrześniu 2018 r. 4,1 TWh, co oznacza wzrost o 9,3% rdr. Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 71,0% rdr osiągając we wrześniu 2018 r. poziom 17,5 ktoe[5].

We wrześniu 2018 r. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

Kapitalizacja 421 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku wyniosła na koniec września 2018 r. 624,62 mld zł (146,23 mld EUR). Łączna kapitalizacja 470 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła na koniec września tego roku 1 235,93 mld zł (289,35 mld EUR).

Na NewConnect we wrześniu 2018 r. zadebiutowała spółka Medinice o wartości oferty 4,88 mln zł.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)

[3] Od 3 stycznia 2018 r. w związku z wejściem MiFID 2 obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) są kwalifikowane jako obligacje skarbowe, a obligacje EBI jako obligacje komunalne. W związku z tym dane o wartości emisji obligacji nieskarbowych z poprzednich komunikatów obrotowych są nieporównywalne z danymi prezentowanymi w tym komunikacie.

[4] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[5] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Jak skutecznie umawiać spotkania przez telefon z klientami ubezpieczeniowymi

Jak skutecznie umawiać spotkania przez telefon z klientami ubezpieczeniowymiJak mówi Marcin Kowalik – organizator jedynej w Polsce internetowej konferencji dla profesjonalistów ubezpieczeniowych Szczytu Ubezpieczeniowego – umawianie spotkań z klientami jest dla agentów ubezpieczeniowych największym wyzwaniem.

Wskazują na to wyniki kilku niezależnych ankiet które przeprowadzałem wśród agentów ubezpieczeniowych czytających moje publikacje. Wielu doradców mówi to też wprost na szkoleniach które prowadzę.

Umawianie spotkań przez telefon oraz zimne telefony ubezpieczeniowe są dla nich największym problemem.

– tłumaczy Kowalik.

Doświadczony trener sprzedaży – prelegentem Szczytu Ubezpieczeniowego

Warto więc wsłuchać się w potrzeby agentów ubezpieczeniowych. Dlatego też kolejną prelegentką Szczytu Ubezpieczeniowego 2018 będzie Izabela Krejca-Pawski, doświadczony trener sprzedaży.

Autorka książek „Elastyczne Zarządzanie Czasem” i „Sprzedaż. Tylko sprawdzone techniki” oraz licznych artykułów w czołowych magazynach dedykowanych sprzedaży i obsłudze klienta.

Jako trener od 6 lat zajmuje się zwiększaniem wyników i poprawianiem jakości pracy szkolonych osób.

Jak skutecznie umawiać spotkania w branży ubezpieczeniowej

Podczas Szczytu Ubezpieczeniowego 22.11.2018 prelegentka przedstawi prelekcję na temat „Jak skutecznie umawiać spotkania. Jak unikać 3 najczęstszych błędów w branży ubezpieczeniowej.”

Szczyt Ubezpieczeniowy to jedyna w Polsce internetowa konferencja dla profesjonalistów ubezpieczeniowych. Rok temu udział w niej wzięło ponad 500 profesjonalistów ubezpieczeniowych. 

Każdy może zdobyć darmowy bilet pozwalający obejrzeć bezpłatnie wszystkie prelekcje video 22.11.2018 przez 24 godziny.

VIP VIDEO 2018 natomiast gwarantuje dożywotni dostęp do wszystkich prelekcji video z edycji 2018.

Ceny VIP VIDEO 2018 będą się zmieniały z czasem:

do 22.11:          97 zł
22.11 – 29.11: 147 zł
30.11 – 10.12: 197 zł
od 11.12:         297 zł

Uczestnicy Szczytu mogą zdobyć wiedzę na tematy:

  • jak zdobywać więcej leadów ubezpieczeniowych
  • jak skutecznie domykać sprzedaż
  • jak zdobywać klientów z polecenia
  • jak stworzyć markę osobistą agenta i stać się autorytetem
  • jak pracować mądrze i znaleźć balans między pracą a rodziną

Obecnie swój udział w Szczycie Ubezpieczeniowym 2018 potwierdzili prelegenci:
Dr Filip Przydróżny, Michał Hładki, Izabela Krejca–Pawski, Waldemar Poberejko,  Marcin Rzetecki, Marcin Konopka.

Darmowe bilety na Szczyt Ubezpieczeniowy 2018 można zdobyć pod tym linkiem opisującym prelekcję Izabeli Krejca-Pawski o umawianiu spotkań przez telefon.

Liczba biletów jest ograniczona.

Kurs euro zyskuje po doniesieniach prasowych. Dziś decyzja RPP

Startuje nowy dzień, ale temat pozostaje ten sam: Włochy. Tym razem jednak rynki za dobrą monetę przyjmują deklarację Rzymu, że deficyt budżetowy będzie się kurczył, co daje nadzieję na wczesne zażegnanie sporu z Brukselą. EUR odbija, poprawia się apetyt na ryzyko. Na jak długo?

Rano EUR skoczyło po doniesieniach z włoskiej prasy, według której włoski rząd jest gotowy na ustępstwa wobec krytyki UE i zobowiąże się do obniżenia deficytu do 2 proc. PKB do 2021 r., zamiast podtrzymać deficyt na 2,4 proc. Projekt budżetu ma teraz zakładać 2,4 proc. w 2019 r. i 2,2 proc. w 2020 r. Co na pierwszy rzut oka wygląda na krok w dobrą stronę, jeszcze niczego nie gwarantuje. Poznaliśmy zaledwie zarys planu, nie znamy szczegółów, a co najważniejsze, nie wiemy jakie wzbudzi to komentarze z włoskiej sceny politycznej. Wszak dopiero co wczoraj mogliśmy usłyszeć, że Włochom lepiej byłoby bez UE. Poza tym deficyt na poziomie 2 proc. wciąż jest duży, szczególnie dla kraju z długiem publicznym prawie 140 proc. PKB. I na ile Bruksela uwierzy w zapewnienia Rzymu, albo jaką ma gwarancję, że draft budżetu na lata 2020-2021 nie będzie ponownie przepisany z wyższym deficytem? Ostateczny projekt budżetu ma być przesłany 15 października, a parlament włoski będzie nad nim głosował dopiero w grudniu. Stąd, choć dzisiejsza poprawa nastrojów jest uzasadniona, nie do wykluczenia są nowe, nagłe zwroty akcji. Z perspektywy EUR ważne jest, że EUR/USD nie złamał wczoraj 1,15 i dziś jesteśmy prawie figurę wyżej. Kolejny raz sprzedający dali się „wrobić” w zwiększanie pozycji na niskich poziomach z nadzieją na wyłamanie. Przy braku powrotu spadków, poziom frustracji będzie wzrastać i pokrywanie krótkich pozycji może być prostą siłą do odbicia. Ale nic nie jest pewne, kiedy ryzyko polityczne jest głównym motorem zmienności.

Po polu minowym posianym nagłówkami prasowymi porusza się też GBP. Dziś kończy się doroczny zjazd Partii Konserwatywnej, gdzie premier May będzie bronić tzw. plan Chequers, tj. projekt ustaleń dla opuszczenia UE. Jej zadanie nie będzie proste, gdyż May znajduje się pod presją czasu oraz krytyką, także z własnej partii. Wczoraj były minister spraw zagranicznych Boris Johnson wprawdzie wezwał do poparcia premier May, ale z drugiej otwarcie skrytykował Chequers. Boris wychodzi na osobę chcącą jednoczyć Torysów, co jest sprytną zagrywką w obliczu potencjalnych zamiarów przejęcia przywództwa w partii w niedalekiej przyszłości. Jednocześnie postawił premier May w trudnej sytuacji przed jej jutrzejszym wystąpieniem – May będzie musiała jasno się określić, gdzie stoi w temacie formy Brexitu? May musiałaby znaleźć złoty środek, który zadowoli wszystkich. Problem w tym, że w przeszłości nigdy niczym takim nie zaskoczyła.

Dziś w kalendarzu z Polski mamy decyzję RPP, po której zapewne kolejny raz usłyszymy, że poziom stóp procentowych nie zmieni się do 2020 r. Prawdopodobnie w obliczu słabego PMI i niższego odczyt CPI na początku tygodnia pojawiają się pytania, jak dane zmieniają perspektywy polityki pieniężnej. Wątpimy jednak, aby Rada miała diametralnie zmieniać strategię na podstawie danych z jednego miesiąca, więc status quo jest pozostaje bazowym scenariuszem. Złoty w dalszym ciągu podlega pod nastroje na rynkach zewnętrznych i uspokojenie wokół Włoch daje moment oddechu i przystanek przy 4,29. Ryzyka są jednak asymetryczne z większymi szansami na powrót ponad 4,30.

Poza tym pod lupą będą PMI dla usług z Wielkiej Brytanii, raport ADP o zmianie zatrudnienia i ISM dla usług z USA. Ropa naftowa czeka na raport DoE o zapasach.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.