Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku

Podobnie jak w pierwszej połowie 2023 roku, najczęstsze wskazywane przez inwestorów wyzwanie na kolejne 12 miesięcy stanowią utrzymujące się wysokie stopy procentowe. Natomiast w  porównaniu do wyników sprzed 6 miesięcy, zmiany legislacyjne spadły z drugiej pozycji na czwartą, na rzecz obaw dotyczących dalszego subsydiowania sektora mieszkań na sprzedaż. Nasi ankietowani niemal jednogłośnie zgodzili się, że w 2024 roku rynek czeka dalszy wzrost cen najmu. Zasób gotowych lokali wzrósł w drugiej połowie 2023 roku o około 2 000 jednostek, a to niemal dwukrotnie gorszy wynik niż w pierwszej połowie 2023. Jednocześnie liczba lokali w budowie wzrosła o 1000 jednostek – wynika z raportu PwC Polska “Najem instytucjonalny – przyszłość rynku w świetle nowych perspektyw. Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku”.

Obecne ramy prawne umożliwiają realizację inwestycji PRS pomimo, że tego typu przedsięwzięcia nie są uregulowane ‘wprost’ w przepisach. Realizując przedsięwzięcia PRS należy “zaadaptować” przepisy odnoszące się do innych rodzajów inwestycji. Rok 2023 obfitował w zmiany w prawie (m.in. reforma planowania i zagospodarowania przestrzennego, istotne zmiany w warunkach technicznych), które niewąpltiwie będę miały wpływ na rynek nieruchomościowy zarówno w krótszej, jak i w dłuższej perspektywie. Zmiany te należy mieć na względzie również w kontekście inwestycji PRS.

Druga połowa 2023 roku, nie przyniosła wzrostu w liczbie transakcji w porównania do pierwszych sześciu miesięcy. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy „spoczęli na laurach”. Negocjacje dotyczące zakupu nowych projektów trwają, natomiast proces nabycia jest wydłużony, a inwestorzy zachowują się bardziej zachowawczo i nie ujawniają szczegółów prowadzonych rozmów. Optymizm widać w odpowiedziach na naszą ankietę, w której ponad 90% ankietowanych zapowiedziało zakup nowych projektów w 2024 roku.

“Oprócz przedstawienia aktualnego stanu rynku PRS, w tegorocznej edycji raportu, piszemy również o trendach, które są obecne na bardziej rozwiniętych rynkach najmu instytucjonalnego i odnosimy je do naszej lokalnej rzeczywistości. Jednym z trendów, który wskazali inwestorzy w naszym badaniu, jest tworzenie dodatkowej wartości dla najemców, poprzez budowanie wspólnoty i organizowanie aktywności, co zarówno zrzesza społeczność, jaki i sprzyja w zwiększeniu lojalności klientów.  W naszym raporcie, tak jak w poprzednich, koncentrujemy się na siedmiu najbardziej aktywnych miastach. W obecnej edycji przedstawiamy aktualizację zagadnień prawnych istotnych dla sektora PRS, które znalazły się w naszym raporcie z 2022 roku” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

Po analizie wypowiedzi przedstawicieli rynku nieruchomości oraz obserwując zagadnienia prawne, z jakimi zmagają się inwestorzy, w naszej ocenie należy rozważyć kilka kluczowych zmian legislacyjnych. Po pierwsze, biorąc pod uwagę istotność zmian wprowadzonych reformą planistyczną która weszła w życie w 2023 roku należy rozważyć, czy niektóre przepisy – w szczególności dotyczące “okresu przejściowego” – nie wymagają korekty. Po drugie, inwestowanie na terenach oddanych w użytkowanie wieczyste wiąże się z pewnymi ograniczeniami oraz dodatkowymi obciążeniami. Dlatego rozszerzenie możliwości ‘przekształcenia’ prawa użytkowania wieczystego w prawo własności może pozytywnie wpłynąć na rozwój inwestycji PRS. Regulując kwestię ‘odpłatności’ przekształcenia – należy zwrócić uwagę również na unijne przepisy dotyczące dozwolonej pomocy publicznej (de minimis). Po trzecie, stworzenie ram prawnych dla wehikułów inwestycyjnych w postaci REIT-ów (eng. Real Estate Investment Trusts) – umożliwiłoby polskim inwestorom indywidualnym udział w inwestycjach na  rynku nieruchomościowym, w tym realizację inwestycji PRS.

“Do tej pory nie uchwalono przepisów “dedykowanych” dla inwestycji PRS. W II połowie ubiegłego roku wprowadzono jednak zmiany, które będą miały wpływ na ten segment rynku. Zmiany te dotyczą między innymi: sposobu uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, rodzajów aktów planowania przestrzennego i możliwości wydawania warunków zabudowy. Dodatkowo 1 kwietnia 2024 roku wejdzie w życie zmiana rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii ws. tzw. “Warunków Technicznych”, której założeniem jest ograniczenie tzw. “Patodeweloperki” – mówi Marta Hincz, counsel i senior manager PwC Legal Polska, liderka Praktyki Prawa Nieruchomości.

Na koniec II półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 7,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. W ciągu półrocza w stolicy liczba lokali wzrosła o blisko 1 000 jednostek. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym roku znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), Heimstaden Bostad (830 istniejących lokali oraz 811 w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale), NREP (500 lokali istniejących i 757 w budowie). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Na wrocławskim rynku w ciągu ostatniego półrocza nie nastąpiło wiele zmian. Stolica dolnego śląska pozostaje niezmiennie zdominowana przez dwa podmioty: Vantage Rent, który wciąż posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 962 lokalami (przyrost o 391 jednostek). Pozostała część rynku rozproszona jest między mniejszych graczy takich jak PFRN (245 lokali), LifeSpot (244 lokale) czy G City Europe (138 lokali). Projekty w budowie również skupione są na dwóch głównych graczach, Resi4Rent do początku 2025 roku wybuduje dodatkowo 960 lokali, Vantage Rent natomiast 415 jednostek na Starym Mieście.

Na koniec II połowy 2023 roku w Krakowie było ponad 2,1 tys. lokali do wynajęcia, oraz 3 tys. w budowie. Zmiany w obu kategoriach względem I połowy roku dotyczyły przekazania 2 inwestycji na rynek przez AFI Europe, które wystartowało z najmem 219 lokali na ulicy Bunscha oraz Van der Vorm, który rozpoczął wynajem 50 lokali na ulicy Romanowicza. Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), AFI Europe (374 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (240 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali). Pomimo niewielkiego spadku liczby lokali w budowie, Kraków posiada drugą, po Warszawie największą ilość budowanych lokali, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski.

W drugiej połowie 2023 roku w Trójmieście zanotowano wzrost liczby budowanych lokali o 821 jednostek, przy czym liczba jednostek gotowych nie uległa zmianie. Liczba dostępnych lokali w Łodzi wzrosła o 336 jednostek, co odzwierciedla oddanie dwóch inwestycji przez Vantage Rent oraz PFRN. Jednocześnie liczba lokali w fazie budowy została zmniejszona o tę samą liczbę. Łączne zasoby dostępne na koniec 2023 roku wyniosły 1 564 lokale. Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 287 jednostek. Katowice do początku 2025 roku powinny zwiększyć swoje zasoby PRS dwukrotnie. W pierwszej połowie 2023 rozpoczęto pierwszą inwestycję PRS w Lublinie. Projekt, którego właścicielem jest PFRN zakłada budowę 388 lokali mieszkalnych i 20 lokali usługowych, planowane oddanie powinno nastąpić pod koniec 2025 roku.

Mieszkania dotowane

W naszej analizie nie uwzględniamy lokali, które są subsydiowane (dopłaty do czynszu przez gminy) lub w których obowiązują kryteria selekcji najemców. Takich lokali, będących własnością PFRN, jest na Polskim rynku ok. 2,900 a dodatkowy 1,000 jest w budowie.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski p.o. dyrektorem NCBR

Minister nauki Dariusz Wieczorek powołał prof. dr hab. inż. Jerzego Małachowskiego na pełniącego obowiązki dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Funkcję tę prof. Małachowski sprawuje od 7 marca br.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Tytuł profesora w dziedzinie nauk technicznych nadano mu w roku 2019. Obszar jego prac naukowo-badawczych i wdrożeniowo-technologicznych skupia się na trzech głównych zagadnieniach: rozwój metod badań materiałów i konstrukcji, rozwój metod badań komputerowych i analiz symulacyjnych w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem i obronnością oraz rozwój metod badań w zagadnieniach związanych z inżynierią biomedyczną.

Kierował licznymi projektami oraz uczestniczył jako wykonawca w ponad 30 tego typu przedsięwzięciach ukierunkowanych na prace naukowe, rozwojowe i wdrożeniowe, finansowane m.in. przez NCN, NCBR, EU (FP6, FP7 i Horyzont 2020), EDA (European Defence Agency) i Science for Peace and Security (SPS-NATO). Efekty tych badań to m.in. 9 uzyskanych patentów oraz 3 kolejne w zatwierdzeniu; srebrny medal na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „Brussels INNOVA 2009”; 8 wdrożeń rozwiązań technologicznych zrealizowanych na rzecz podmiotów gospodarczych oraz kilkanaście ekspertyz technologicznych.

Był i jest członkiem komitetów naukowych ponad 40 konferencji krajowych i międzynarodowych. W ostatnim okresie prof. Małachowski pełni i pełnił funkcje w radach i komitetach naukowych m.in. jako członek Komitetu Mechaniki PAN, członek Sekcji Mechaniki Konstrukcji i Materiałów Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN, przewodniczący Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Mechaniczna WAT, członek Rady Instytutu Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa (2019-2023), członek Rady Naukowej Wojskowego Instytutu Medycznego, członek Rady Naukowej IPPT PAN, członek Rady Doskonałości Naukowej (kadencja 2024-2027), członek Rady ds. Innowacyjności Przemysłu Województwa Łódzkiego (od grudnia 2022), ekspert Ministerstwa Edukacji i Nauki do oceny osiągnięć ewaluacyjnych w ramach jakości działalności naukowej za lata 2017-2021 oraz vice przewodniczący Kolegium Dziekanów Wydziałów Mechanicznych Polskich Uczelni Technicznych w kadencji 2020-2024. Prof. Jerzy Małachowski od roku 2016 pełni funkcje Dziekana Wydziału Inżynierii Mechanicznej WAT.

Regularnie wykonuje liczne recenzje artykułów naukowych w czasopismach z listy JCR. Jego dorobek publikacyjny to ponad 600 pozycji. W ostatnim okresie prowadził i prowadzi stałą współpracę międzynarodową z licznymi ośrodkami i uniwersytetami w Europie. Jest stypendystą fundacji NATO Fellowship Programme i US Research Council, dzięki którym mógł odbyć staże naukowe na Florida State University i Indiana State University.

Prof. Jerzy Małachowski w roku 2023 został nagrodzony za znaczące osiągnięcia w zakresie działalności naukowej (nagroda zespołowa). W roku 2022 otrzymał wyróżnienie zespołową nagrodą Rektora-Komendanta WAT za osiągnięcia organizacyjne. W roku 2019 otrzymał Medal Wydziału Budowy Maszyn i Zarządzania Politechniki Poznańskiej, a w roku 2016 został nagrodzony medalem im. Prof. J. Szmeltera.

W roku 2010 otrzymał Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta RP, a w roku 2011 Medal Komisji Edukacji Narodowej.

NCBR pod nadzorem Ministra nauki

7 marca br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, po nieco ponad półtorarocznej przerwie, powróciło pod nadzór ministra właściwego ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Nastąpiło to w efekcie wejścia w życie Ustawy z dn. 26 stycznia 2024 roku o zmianie ustawy o NCBR oraz ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

W okresie od 1 sierpnia 2022 roku do 6 marca 2024 roku nadzór nad Narodowym Centrum Badań i Rozwoju sprawował minister właściwy do spraw rozwoju regionalnego.

EURUSD powyżej 1,09 a giełdy ponownie w górę

Prezeska EBC Christine Lagarde wykonała wczoraj kolejny ostrożny krok w kierunku pierwszej obniżki stóp procentowych. Wspomniała o czerwcu jako możliwym terminie, ale była ostrożna co do tempa przyszłego luzowania polityki pieniężnej. Z kolei Powell podczas drugiego dnia zeznań w Kongresie przyznał ,że Fed jest bliski osiągnięcia pewności, która pozwoli na rozpoczęcie cyklu łagodzenia warunków monetarnych. Kurs EUR/USd na samą decyzję EBC zareagował spadkiem do 1,0860 po czym wykonał ruch w przeciwną stronę do poziomu 1,0950. Dax zyskał 0,7 proc., Nasdaq Composite 1,5 proc., Sp500 urósł o 1 proc. a Dow Jones zakończył dzień z dodatnim wynikiem 0,3 proc. Dziś uwaga przenosi się na raport NFP.

W swoim oświadczeniu EBC powtórzył swój pogląd, że obecny poziom kluczowych stóp procentowych, jeśli zostanie utrzymany „przez wystarczająco długi czas”, doprowadzi inflację z powrotem do celu 2% w dłuższej perspektywie. Ponadto prezes EBC Lagarde po raz pierwszy zasugerowała, że EBC uważa, że pierwsza obniżka stóp procentowych w czerwcu jest możliwa. Powiedziała, że EBC będzie miał więcej danych na kwietniowym posiedzeniu i dużo więcej w czerwcu, aby zdecydować, czy problem inflacji został rozwiązany na dłuższą metę. Jeśli chodzi o tempo potencjalnych cięć stóp, Lagarde pozostała ostrożna i podkreśliła, że przyszłe decyzje będą zależały od danych. Nowe projekcje inflacji oraz PKB zostały zrewidowane w dół. Dynamika wzrostu cen ma wynieść średnio w 2024 roku 2,6 proc. a w 2025 2,1 proc. Wzrost gospodarczy w bieżącym roku wg założeń ma uplasować się na poziomie 0,6 proc. a w kolejnych latach 1,5 proc. oraz 1,6 proc. Lagarde przyznała, że EBC nie będzie czekać z obniżkami aż cel banku zostanie osiągnięty.

Powell podczas zeznań przed Komisją Bankową Senatu jasno wskazał, że Fed jest bliski bycia pewnym, że inflacja trwale kieruje się w stronę celu banku centralnego. To jest kluczowy warunek do rozpoczęcia cięć kosztu pieniądza. Stwierdzenie to nie jest przełomowe ale dodatkowo spowodowało osłabienie dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadki rentowności na rynku długu.

W czwartek otrzymaliśmy również konferencję prasową prezesa NBP. Na początku zostało podkreślone, że cel inflacyjny został osiągnięty ale jednocześnie Glapiński zaznaczył, że utrzymanie stóp na restrykcyjnym poziomie wynika z wielu czynników niepewności, w skład których wchodzą dalsze działania rządu dotyczące tarcz antyinflacyjnych. Został zaprezentowany wykres projekcji inflacji w dwóch scenariuszach: pierwszy zakłada przedłużenie działań osłonowych (Vat na żywność, ceny nośników energii) a drugi wycofanie się z nich. W pierwszej opcji wg prognoz banku inflacja w II połowie roku może wzrosnąć w okolice 8 proc. W obydwu opcjach dynamika wzrostu cen ma osiągnąć wartość zbliżoną do celu w horyzoncie prognozy. NBP jest zadowolony z silnej aprecjacji złotego, a siła PLN wg banku wynika m.in. z solidnych fundamentów polskiej gospodarki. Glapiński jednocześnie zaznaczył, że ewentualne działania Fed-u oraz EBC (obniżki) w połowie roku nie będą w żaden sposób determinować RPP do podjęcia decyzji o szybszym łagodzeniu warunków monetarnych. Złoty pozostał wczoraj mocny a dziś rano widzimy lekki osłabienie naszej waluty. EUR/PLN zbliża się do 4,31 a USD/PLN jest przy 3,94.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Uwagi BCC do projektu ustawy o zmianie ustawy o cudzoziemcach

Związek Pracodawców Business Centre Club przedstawił opinię do projektu ustawy z dnia 7 lutego 2024 roku – o zmianie ustawy o cudzoziemcach. W ocenie ekspertów BCC projekt powinien być poddane dogłębnej analizie i zmianom, a następnie ponownym konsultacjom. Najwięcej uwag dotyczy procedury legalizacji pracy za pośrednictwem Modułu Obsługi Spraw (MOS).

BCC ma uwagi do następujących punktów:

  1. Założenie dotyczące elektronicznego składania wniosku o wydanie zezwolenia pobytowego wyłącznie w formie elektronicznej.

Projekt zakłada zmianę sposobu składania wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, zezwolenia na pobyt stały oraz zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE, a w przypadku  wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy również z obowiązkowymi załącznikami formalnymi poprzez zastąpienie obowiązku złożenia ww. wniosków w formie papierowej podczas osobistego stawiennictwa w urzędzie wojewódzkim obowiązkiem złożenia ww. wniosków w postaci elektronicznej z wykorzystaniem MOS.

Faktyczna sytuacja cudzoziemców nie pozwala  na to aby ustawowo wyłączyć możliwość składania wniosków o legalizację pobytu w formie tradycyjnej (wnioski papierowe). Nie pozwala na to również obecna wersja systemu MOS.

Rozwiązanie, jakie zakłada Projekt prowadzące do wykluczenia możliwości składania wniosków pobytowych w innej formie aniżeli forma elektroniczna jest w ocenie BCC nie do zaakceptowania. Należy wziąć pod uwagę, że istnieje grupa cudzoziemców dotkniętych wykluczeniem cyfrowym, w tym są to osoby starsze czy osoby z niepełnosprawnościami. Przyjęcie, że procedura ta jest jedynym możliwym sposobem na złożenie wniosku spowoduje, że wiele osób zostanie wykluczonych z możliwości złożenia wniosku o pobyt.

BCC stoi na stanowisku, że jakkolwiek należy wspierać korzystanie z nowych technologii również na etapie procedury dotyczącej legalizacji pobytu cudzoziemców to ścieżka ta może być dzisiaj jedną z możliwych dróg – alternatywą dla możliwości złożenia wniosku w formie papierowej. Obie te formy powinny być dopuszczalne tak długo, jak długo nie zostanie rozwiązany problem osób wykluczonych cyfrowo.

Istotną kwestią jest także niedopracowanie systemu MOS, w którym brakuje m.in funkcji śledzenia statusu sprawy.

  1. Problem związany z posiadaniem przez cudzoziemca podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Projekt przewiduje, że cudzoziemiec będzie podpisywał wniosek z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Tymczasem pozyskanie tych podpisów wiąże się z koniecznością posiadania numeru PESEL. Projektodawca nie dostrzega, że w praktyce cudzoziemcy często mają problem z pozyskaniem numeru PESEL (jest to odrębna procedura administracyjna, która nie odbywa się na zasadach automatyzmu), w szczególności wtedy gdy nie podsiadają oni meldunku. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada ważnego dokumentu podróży lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość i obywatelstwo, podczas gdy dokumenty są niezbędne do uzyskania numeru PESEL. Na problem związany z pozyskiwaniem numeru PESEL wskazują nie tylko cudzoziemcy, ale również pracodawcy. Wprowadzenie do Projektu ścieżki legalizacji pobytu za pośrednictwem systemu MOS z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego wyłączy z możliwości legalizacji pobytu tę grupę cudzoziemców, która nie posiada numeru PESEL i napotkała trudności w jego pozyskaniu.
  2. Formalizm związany ze składaniem wniosku za pośrednictwem MOS. BCC zawraca uwagę na aspekt praktyczny złożenie wniosku w systemie MOS. Aby skutecznie złożyć wniosek cudzoziemiec musi wypełnić wszystkie pola wniosku, przy czym wykluczone jest wielu miejscach zastosowanie formy opisowej. Jednocześnie niewypełnienie któregokolwiek z pól nie pozwala na wysłanie wniosku. W obecnym stanie prawnym w przypadku, w którym cudzoziemiec nie potrafi wypełnić całego wniosku, bądź nie pamięta np. w jakich dokładnie datach przebywał ostatnio w Polsce często wypełnia wniosek stosując opisową formę lub pozostawiając określone pola do wypełnienia po zasięgnięciu informacji we właściwym urzędzie. Konstrukcja nowego wniosku rodzi ryzyko, iż cudzoziemcy będą wskazywali we wniosku jakiekolwiek informacje tylko po to, aby faktycznie doszło do złożenia wniosku.
  3. Wyłączenie utworzenia konta w MOS przez pełnomocnika. Niezrozumiałe dla BCC jest wyłączenie z kręgu podmiotów, które mogą założyć konto w MOS pełnomocników, którzy legalizują pobyt dla cudzoziemca oraz de facto wyłączenie możliwości złożenia wniosku przez pełnomocnika z wykorzystaniem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego pełnomocnika. W ocenie BCC jest to sytuacja niedopuszczalna pozbawiająca cudzoziemców możliwości skorzystania z pomocy pełnomocnika przy legalizacji pobytu. Niezrozumiała i naruszająca podstawowe prawa cudzoziemców jest konstrukcja Projektu zmierzająca do ograniczenia (a wręcz wyeliminowania) kontaktu pełnomocnika ustanowionego przez cudzoziemca z właściwymi urzędami (brak możliwości założenia konta w systemie MOS przez pełnomocnika, brak możliwości dołączania spraw do konta pełnomocnika, brak zapisów dotyczących sposobu powiadamiania pełnomocnika o korespondencji doręczonej do danej sprawy za pośrednictwem MOS). W tym zakresie Projekt wymaga licznych zmian zmierzających do umożliwienia pełnego korzystania systemu MOS przez pełnomocników oraz umożliwienia im reprezentacji cudzoziemcó
  4. Problem rozwiązań przewidzianych w Projekcie dotyczących złożenia załącznika do wniosku. Jak wynika z Projektu czynnością warunkującą skuteczne złożenie wniosku Projekt czyni złożenie za pośrednictwem MOS załącznika opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem osobistym lub podpisem zaufanym przez podmiot powierzający wykonywanie pracy, organizatora stażu, jednostkę organizacyjną, na rzecz której cudzoziemiec ma wykonywać świadczenia jako wolontariusz, czy jednostkę prowadzącą BCC postuluje aby wyłączyć przesłankę złożenia załącznika do wniosku z wymogów formalnych skutecznego złożenia wniosku.

Jednocześnie BCC podkreśla, że jest to jedna ze zmian budząca największy niepokój.  Pomysłodawcy Projektu uzależniają bowiem samą skuteczność złożenia wniosku od działania osób trzecich. Zmiana ta będzie miała negatywne skutki w co najmniej dwóch obszarach. Po pierwsze, cudzoziemiec, który nie będzie w dniu składania wniosku posiadał załącznika będzie zaznaczał we wniosku jakikolwiek inny cel pobytu (niezgodnie ze stanem faktycznym), który nie obliguje do złożenia załącznika. Po drugie, zmiana może przyczynić się do zwiększenia czarnego rynku zatrudnienia w przypadku niektórych usług a co najmniej do utrudnienia ograniczania rozrastania się czarnego rynku, zwłaszcza w przypadku usług opieki i pomocy domowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że osoba starsza zatrudniająca opiekuna lub osoby zatrudniające pomoc domową będą wypełniały załącznik opatrując go elektronicznym podpisem. BCC stoi na stanowisku, że złożenie omawianego załącznika nie powinno być warunkiem skutecznego złożenia wniosku bowiem załącznik ten nie jest dokumentem niezbędnym do wszczęcia postępowania o legalizację pobytu.

BCC postuluje wprowadzenie do Projektu dodatkowej zmiany. Obecnie stroną postępowania o wydanie zezwolenia na pobyt i pracę (tzw. zezwolenie jednolite) jest wyłącznie cudzoziemiec. Warunki i tryb wydawania tego zezwolenia reguluje art. 114 i następne ustawy z dnia 12 grudnia 2013 roku o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 519; dalej jako: „Ustawa o cudzoziemcach”). Podobnie, również stroną innych postępowań, tj. o zmianę zezwolenia jednolitego czy jego wycofania, jest wyłącznie cudzoziemiec, który otrzymał zezwolenie jednolite na pobyt i pracę.

W praktyce uzyskanie zezwolenia jednolitego na pobyt i pracę wymaga również podania wielu informacji dotyczących pracodawcy i wykonywanej pracy. Dlatego właściwe urzędy rozpoznające wnioski składane przez cudzoziemców kierują do cudzoziemców pisma, w których zobowiązują ich do przedstawiania dokumentów, których cudzoziemcy nie posiadają i które często objęte są tajemnicą przedsiębiorstwa (np. kontraktów z klientami, stanu kont, zaświadczeń o niezaleganiu z opłacaniem należności publicznoprawnych). Równie często zdarza się, że w pismach adresowanych do cudzoziemca wyznaczane są terminy na dostarczenie informacji przez samego pracodawcę.

Przypomnieć należy, co nie pozostaje bez znaczenia, że stroną postępowania o wydanie samego zezwolenia na pracę jest pracodawca.

Zakładając racjonalność ustawodawcy, który przyjmuje, że: stroną postępowania o uzyskanie tytułu pobytowego jest cudzoziemiec a stroną postępowania o zezwolenie na pracę jest pracodawca, należałoby przyjąć, że prawo do czynnego udziału w postępowaniu powinien mieć zarówno cudzoziemiec, jak i pracodawca.

Obecna sytuacja, w której stroną postępowania jest wyłącznie cudzoziemiec, prowadzi do wielu nieporozumień i nieprawidłowości na etapie rozpoznawania wniosków, a finalnie do błędnych decyzji.

Jednocześnie, BCC postuluje aby z uwagi na obecną praktykę wydane zostały wytyczne zakazujące urzędom zamieszczania w pismach adresowanych do cudzoziemców zobowiązań kierowanych do pracodawców lub żądania od cudzoziemców dokumentów znajdujących się w wyłącznym posiadaniu przedsiębiorcy (podmiotu zatrudniającego). Proponowanym działaniem byłoby też określenie katalogu informacji i dokumentów, których można żądać na etapie rozpoznawania wniosków bowiem w obecnym stanie prawnym dochodzi do sytuacji żądania np. oświadczeń, których treść i forma nie ma żadnego oparcia w przepisach prawa (np. są to oświadczenia, których złożenia urzędy wymagają pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, choć nie ma do tego żadnej podstawy ustawowej). Należałoby w tych wytycznych zwrócić uwagę, iż urząd prowadzący postępowanie administracyjne ma prawo zwrócić się bezpośrednio do pracodawcy, ale nie może kierować zobowiązań adresowanych do przedsiębiorców w pismach, które nie są im doręczane.

  1. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące UPO. Zgodnie z przepisami Projektu wniosek o udzielenie zezwolenia na pobyt uznaje się za założony w przypadku, gdy m.in. cudzoziemiec lub inna osoba uprawniona do złożenia wniosku otrzyma urzędowe poświadczenie odbioru przez wojewodę. W Projekcie brak jest regulacji, które w jakikolwiek sposób precyzowałyby moment, w którym takie urzędowe poświadczenie odbioru miałoby być wysyłane. W ocenie BCC Projekt powinien wyraźnie i w sposób niebudzący wątpliwości precyzować, że UPO doręczane jest cudzoziemcowi automatycznie po wysłaniu wniosku. Nie sposób bowiem przyjąć, że cudzoziemiec mógłby pozostawać w niepewności do tego czy złożył wniosek czy też nie, zwłaszcza mając na uwadze skutki, jakie niesie za sobą złożenie wniosku o legalizację pobytu we właściwym terminie.
  2. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące wydawania zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku. Równie niejasna jest zawarta w Projekcie regulacja przewidująca wydanie cudzoziemcowi przez wojewodę zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku o legalizację pobytu. Jakkolwiek rozwiązanie to jest już obecnie stosowane przez urzędy to jednak BCC postuluje aby w Projekcie doprecyzowano, w którym momencie takie zaświadczenie ma zostać wydane, choćby przez wprowadzenie terminu instrukcyjnego.

W tym miejscu warto zauważyć, że obecnie obowiązujące przepisy generują sytuację, w której cudzoziemcy (a co za tym idzie również powierzający im pracę przedsiębiorcy) pozostają w niepewności co do swojego statusu pobytowego. Sytuacja ta wynika stąd, że o ile cudzoziemiec starający się o pobyt czasowy w Polsce jest zobligowany do złożenia wniosku to samo złożenie wniosku nie wszczyna postępowania administracyjnego. Zgodnie z art. 108 ust. 1 Ustawy o cudzoziemcach jeżeli termin na złożenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt czasowy został zachowany i wniosek nie zawiera braków formalnych lub braki formalne zostały uzupełnione w terminie:

  • wojewoda umieszcza w dokumencie podróży cudzoziemca odcisk stempla potwierdzającego złożenie wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy;
  • pobyt cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uważa się za legalny od dnia złożenia wniosku do dnia, w którym decyzja w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt czasowy stanie się ostateczna.

Konstrukcja przepisów powoduje, że legalny pobyt w trakcie oczekiwania na wydanie decyzji uzależniony jest m.in. od tego, czy składany wniosek zawiera braki formalne czy też nie. Przy czym zaznaczenia wymaga, że brakami formalnymi, których nieuzupełnienie skutkuje brakiem możliwości wszczęcia postępowania są: poprawie uzupełniony i podpisany formularz wniosku, fotografie, oryginał dokumentu podróży, odciski linii papilarnych oraz załącznik nr 1 wniosku o pobyt czasowy w przypadku zezwolenia jednolitego. Zarówno cudzoziemiec jak i zatrudniający go przedsiębiorca nie mają w takiej sytuacji pewności czy pobyt cudzoziemca jest legalny czy też nie. Taka sytuacja ma miejsce w szczególności wtedy, gdy cudzoziemiec, w okresie legalnego pobytu, składa listownie wniosek o pobyt czasowy, jednak nie zostaje przez dłuższy czas wezwany do złożenia odcisków linii papilarnych, a co za tym idzie nie posiada stempla w paszporcie (ani też zaświadczenia). Należy wyraźnie wskazać, że niektóre urzędy wojewódzkie prowadzą postępowania  trwające od 12 do 18 miesięcy, jednocześnie pozostawiając cudzoziemca bez jakichkolwiek informacji na temat toku sprawy.

Sytuacja opisana powyżej jest w ocenie BCC poważna i wymaga szybkiej zmiany. Aktualnym i właściwym kierunkiem byłoby zwolnione cudzoziemca z obowiązku składania odcisków linii papilarnych na etapie składania wniosku o pobyt czasowy (czynność ta byłaby wykonywana na etapie odbioru decyzji pobytowej). Ponadto postępowanie winno być wszczynane  na podstawie złożonego wniosku, a ewentualne braki formalne winny być uzupełniane w jego trakcie.

Wskazać należy, że Projekt nie rozwiązuje opisanego problemu, a  z uwagi na niejasne regulacje będzie jeszcze te wątpliwości potęgował.

  1. Brak terminów obligujących urzędy do przeprowadzenia określonych czynności. W Projekcie brak jest w wielu miejscach terminów (nawet instrukcyjnych), w jakich urzędy powinny podjąć określone czynności, w szczególności brak terminu dla urzędu do wezwania cudzoziemca do osobistego stawiennictwa w urzędzie po złożeniu wniosku. Powoduje to, że procedura legalizacji pobytu będzie rozciągnięta w czasie bez żadnych gwarancji zakończenia jej w rozsądnym terminie.
  2. Przerzucenie obowiązku pobierania odcisków linii papilarnych na organy gminy. BCC postuluje obciążenie obowiązkiem pobierania od cudzoziemców odcisków linii papilarnych oraz pozostałych czynności, które mają być dokonane podczas wizyty stacjonarnej w urzędzie aby obowiązki te zostały przekazane do organów gminy tj. jednostek najbliższych cudzoziemcowi pod względem miejsca jego zamieszkania.
  3. Możliwość samozatrudnienia dla posiadaczy Niebieskiej Karty UE. W uzasadnieniu do Projektu wskazano, że związku z tym, że art. 15 ust. 5 dyrektywy 2021/1883/UE pozwala państwom członkowskim Unii Europejskiej na dopuszczenie posiadaczy Niebieskiej Karty UE do samozatrudnienia, które jednakowoż musi mieć charakter uzupełniający względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE, projektodawca proponuje, aby cudzoziemcy, którym udzielono zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji oraz zezwolenia na pobyt czasowy w celu mobilności długoterminowej posiadacza Niebieskiej Karty UE, zostali uprawnieni do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach jak obywatele polscy, a zatem również na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. BCC proponuje aby podjąć w Projekcie próbę zdefiniowania i dookreślenia, jakie znaczenie winno się nadać sformułowaniu „uzupełniający charakter względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE”. Jest to sformułowanie niejasne, które w praktyce może prowadzić do rozbieżnej praktyki.

Kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk liderskich na całym świecie. 60% z nich rozważa zmianę pracy w tym roku

Jak wskazują dane zebrane przez ManpowerGroup, kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk kierowniczych oraz liderskich na całym świecie, choć stanowią połowę globalnej populacji aktywnej zawodowo. W połączeniu z faktem, że w ubiegłym roku na każdych 100 mężczyzn awansowanych ze stanowiska podstawowego na menedżera przypadło zaledwie 87 kobiet, niemal dwie trzecie specjalistek rozważa zmianę pracy w najbliższych miesiącach. Jakie działania podejmują przedsiębiorstwa, aby zmienić tę sytuację i wspierać inicjatywy na rzecz równości zawodowej?

Choć po wybuchu pandemii Covid-19 miliony specjalistek zrezygnowały z pracy, w zaledwie trzy lata globalny poziom zatrudnienia kobiet powrócił do stałego poziomu. Co więcej, to właśnie one przewodzą postpandemicznej odbudowie rynku pracy. W skali światowej, współczynnik aktywności zawodowej kobiet wynosi obecnie nieco ponad 50%.Specjalistki w wieku 25-54 lat należą do najbardziej aktywnych – rozwinęły one zupełnie nowe ścieżki kariery, opowiedziały się za lepszym wynagrodzeniem i benefitami, a także skorzystały z modelu pracy hybrydowej. Ich odsetek na globalnym rynku pracy osiągnął rekordowy poziom. – Stopień aktywizacji zawodowej kobiet rośnie. To doskonała wiadomość, ale warto także dodatkowo zadbać o to, by coraz więcej specjalistek znalazło się w pulach kandydatek na stanowiska kierownicze i związane z rozwojem rynku. Przykładowo, pomimo niedoboru talentów technologicznych w skali globalnej, kobiety nadal stanowią mniej niż 1/3 pracowników w branżach związanych z innowacjami – mówi Agnieszka Adamiec, Senior Business Development Manager w Manpower.

Z najnowszego raportu ManpowerGroup „Perspektywy świata pracy dla kobiet na rok 2024” wynika, że obecnie mniej niż połowa (41%) pracodawców na całym świecie deklaruje osiągnięcie pełnej równości płci w miejscu pracy. Niektóre branże czynią jednak znaczne postępy w tym zakresie – są to przede wszystkim sektory towarów i usług konsumpcyjnych (69%), finansów i nieruchomości (68%), usług komunikacyjnych (67%), opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych (67%) oraz technologii informacyjnych (66%). – Wiedza o tym, czego kobiety oczekują i potrzebują w ramach realizacji zawodowej, jest podstawą budowania równości. Aktywne podnoszenie kwalifikacji, zapewnienie autonomicznego wyboru modelu pracy czy wykorzystanie nowych technologii w celu zwiększenia elastyczności, mogą nam pomóc w uwolnieniu potencjału pracownic – dodaje ekspertka.

Tegoroczne dane ManpowerGroup pokazały, że na całym świecie inicjatywy firmowe na rzecz równości płci są realizowane w przypadku mniej niż połowy stanowisk. 1/3 respondentów uważa, że choć w ich przedsiębiorstwie podjęto inicjatywy na rzecz różnorodności, równości, włączenia społecznego i przynależności (DEIB), postęp w realizacji tych celów jest powolny lub niewielki. Wśród pozytywnych rekomendacji dla firm, które chciałyby przyspieszyć ten proces, warto zawrzeć:

– Zwiększenie elastyczności – ponad jedna trzecia respondentów na całym świecie (37%) potwierdza, że elastyczne zasady pracy są najskuteczniejsze w zatrzymywaniu i przyciąganiu różnorodnych talentów. Inne najważniejsze inicjatywy to: rozwój przywództwa (30%), kultura włączająca w spółce (29%), coaching/mentoring (28%) i partnerstwa akademickie (24%).

– Możliwość rozwoju liderskiego – 3 na 10 organizacji (30%) twierdzi, że programy rozwoju przywództwa skutecznie zawężają luki, które w przeszłości uniemożliwiały awans na stanowisko kierownicze.

– Wprowadzenie innowacji technologicznych – 65% pracodawców twierdzi, że nowe technologie pomogają im zwiększyć elastyczność, co promuje większą równość płci, 62% z nich uważa, że technologia dywersyfikuje ich źródła talentów IT, a 52% – że narzędzia oparte na sztucznej inteligencji pomagają w rekrutacji najlepszych kandydatów bez względu na płeć.

– Reskilling, upskilling, elastyczne świadczenia – rozwój umiejętności cyfrowych oraz przeprowadzanie ankiet pracowniczych w celu zachowania odpowiedniego work-life balance i modelu pracy sprzyjają zatrzymaniu w firmie najbardziej utalentowanych specjalistek.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Pomiędzy 16 lutego a 1 marca 2024 r. trwały konsultacje ws. Krajowego Systemu e-Faktur. Zainteresowanie wdrożeniem e-faktur w Polsce jest duże – na 9 spotkaniach łącznie było ponad 10 tys. uczestników. Jakie wnioski nasuwają się po spotkaniach?

Ważne terminy

W styczniu Ministerstwo Finansów ogłosiło przetarg na przeprowadzenie audytu dotyczącego KSeF. Obecnie czekamy na jego wyniki. Natomiast 1 marca zakończyły się konsultacje, w których wzięli udział przedsiębiorcy, interesariusze i eksperci Ministerstwa Finansów. W trakcie spotkań omówione zostały najważniejsze kwestie dotyczące e-fakturowania i samego systemu. W efekcie w drugiej połowie marca będę opublikowane projekty zmian do KSeF. Finalnie nową datę startu obowiązkowego systemu, poznamy na przełomie kwietnia i maja, a cały proces legislacyjny ma się zakończyć do końca czerwca 2024 roku.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Jakie zmiany w KSeF?

Ministerstwo Finansów od samego początku informowało, że w w zakresie samego systemu jak i aktów prawnych, nie zajdą znaczące przekształcenia. Zmiany po konsultacjach, nie będą rewolucyjne, będą natomiast spełniały funkcję uzupełniającą i naprawczą. Obecnie brakuje jeszcze wielu wytycznych, chociażby do samego kodu QR, czy też funkcjonowania trybu awaryjnego systemu. Z zapowiedzi wynika, że specyfikacja ma być opublikowana wraz z aktami prawnymi.

Nie jest też znana wydajność samego systemu. Ministerstwo Finansów posiada informacje o tym, jakiego dnia wystawianych jest najwięcej faktur, ale jest to informacja z pliku JPK. Te dane mogą odbiegać od rzeczywistości.

Faktury w KSeF

Istotnym problem systemu jest brak informacji, z jakiego powodu odrzucona jest faktura. W związku z tym planowane jest wdrożenia rozwiązania powiadamaiającego. Dzięki temu będziemy wiedzieli, w którym miejscu popełniony został błąd przy wystawieniu faktury.

Ministerstwo jest też otwarte na rozmowy ws. udoskonalenia wystawiania faktur na pracowników. Obecnie proponowany jest identyfikator pracownika, jednak ten sposób wymaga zmian. Pracownik, który przy zakupie nie poda swojego identyfikatora lub poda błędny, nie będzie podlegał korekcie lub uzupełnieniu.

Największym znakiem zapytania są jednak faktury konsumenckie. Na konsultacjach zarówno po stronie Ministerstwa Finansów, jak i uczestników nie wypracowano rozwiązania. W mojej ocenie faktury konsumencie nie powinne znaleźć się w systemie.

Płatność za e-Faktury

MInisterstwo Finansów zapowiedziało, że pozostawi obowiązek oznaczania płatności w tytule przelewu 35 znakowym numerem KSeF. Jednocześnie za brak numeru nie będą póki co przewidywane kary. Przy czym obowiązku podawania numeru nie będzie, jeśli zapłaty dokonamy szybkimi płatnościami czy BLIKiem. Obowiązkiem oznaczania objęte będą “zwykłe przelewy”. System też umożliwi pobranie identyfikatora zbiorczego w przypadku płatności kilku faktur dla jednego kontrahenta, również w przypadku płatności częściowych.

Uprawnienia i pełnomocnictwa

Od 1 lipca 2024 r. planowane jest włączenie opcji pobierania certyfikatów, które mają zastąpić tokeny. Tokeny będą funkcjonowały do 31.12.2024 r. Biuro rachunkowe posiadające pełnomocnictwo będzie miało możliwość wskazania konkretnego pracownika, który uzyska dostęp do klienta. W związku z tym pracownicy biur nie będą mieli dostępu do wszystkich klientów.

Kiedy wejdzie KSeF?

Nowy termin wejścia obowiązkowego KSeF poznamy na przełomie kwietnia i maja. Na jednej z konsultacji rozważano wejście KSeF w etapach. Przy czym większość uczestników i pracowników Ministerstwa Finansów uznało, że ten pomysł może wprowadzić więcej zamieszania. Etapowość sprawdziła się np. w pliku JPK, gdzie odbiorcą plików jest Ministerstwo Finansów, jednak w tym mamy jeszcze drugiego przedsiębiorcę.

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

EBC nie zmienił stóp procentowych

EBC pozostawił stopy procentowe na obecnym poziomie. EBC utrzymuje tak wysokie stopy już od kilku miesięcy. Inflacja zmierza do celu 2 proc., jednak szczególną uwagę trzeba teraz przyłożyć do odczytów inflacji bazowej. Prezes Lagarde podkreśla, że obniżki nastąpią wtedy, kiedy EBC będzie pewny, że proces dezinflacji jest trwały i doprowadzi do celu.

Wydaje się, że EBC może poczekać z decyzjami jeszcze kilka miesięcy. Ważne będą dane o inflacji (wskazujemy tutaj szczególnie na inflację w usługach) – i kondycji rynku pracy. Presji na EBC nie wywierają także decyzje FEDu czy Banku Anglii, które również nie spieszą się z obniżkami. W związku z powyższym, pierwszych obniżek ze strony EBC spodziewamy się najwcześniej w czerwcu.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

NBP: Inflacja w lutym w zakresie celu, ale niepewność co do dalszych działań

Jako że środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu po raz piąty z rzędu stóp procentowych na niezmienionym poziomie (5,75%) nie stanowiła najmniejszego zaskoczenia, uwaga skoncentrowała się w marcu na nowych projekcjach makroekonomicznych i konferencji prasowej prezesa Rady. Ta, jak podkreślił sam Adam Glapiński, stała zaś pod hasłem: „niepewność”.

Choć właściwe dane na ten temat otrzymamy dopiero za nieco ponad tydzień (15.03), to zgodnie ze słowami prezesa NBP według wstępnych szacunków inflacja znalazła się w lutym w zakresie celu inflacyjnego (2,5% ± 1 pp.). Owa informacja stanowiła jeden z najbardziej uwypuklonych elementów marcowej konferencji, choć – zgodnie z retoryką prezesa – prawdopodobnie nie będzie miała większego wpływu na ruchy w zakresie polityki monetarnej banku w najbliższych miesiącach.

Uwaga koncentruje się wciąż na niepewności dotyczącej kształtowania się dalszej ścieżki inflacji oraz przekonaniu banku, że w drugiej połowie roku zaobserwujemy jej ponowny wzrost. Wspomniana niepewność wynika z dwóch kluczowych czynników:

  • Możliwego powrotu pięcioprocentowego podatku VAT na żywność, który mógłby według szacunków NBP wpłynąć na wzrost dynamiki cen o niecały punkt procentowy (0,9 pp.).
  • Potencjalnej likwidacji tarcz antyinflacyjnych, wpływających na zakotwiczenie cen energii elektrycznej czy gazu.

O ile pierwszy z elementów może przestać być niewiadomą już w najbliższych dniach (patrząc na zintensyfikowane komunikaty ze strony władz), o tyle druga kwestia może nie zostać rozwiązana aż do czerwca, do kiedy obowiązuje obecna ustawa. Utwierdza nas to w przekonaniu, że przynajmniej do tego czasu Rada nie zdecyduje się ani na zmianę poziomu stóp procentowych, ani na komunikaty, które mogłyby sytuację w zakresie przyszłych ruchów na płaszczyźnie polityki monetarnej nieco rozjaśnić.

Choć mało prawdopodobny, to najczarniejszy ze scenariuszy banku zakłada powrót inflacji do 8,4% na koniec IV kwartału br. W czasie samej konferencji przedstawione zostały dwie – zależne od działań w zakresie cen regulowanych – możliwe ścieżki kształtowania się ścieżki inflacyjnej. Obie zakładają jednak unormowanie się jej w zakresie celu w horyzoncie prognozy.

Pełny raport o inflacji opublikowany zostanie w poniedziałek, już dziś powiedzieć możemy jednak, że bazowa projekcja inflacyjna banku zakłada, ze roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,8–4,3% w 2024 r., 2,2–5,0% w 2025 r. oraz 1,5–4,3% w 2026 r. Stanowi to rewizję w dół względem stanu z listopada – szczególnie pokaźną dla roku bieżącego.

Wykres 1: Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Rewizję w górę odnotowaliśmy zaś w zakresie prognoz gospodarczych. Bank oczekuje, że roczny wzrost PKB znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,7–4,3% w 2024 r., 3,2–5,3% w 2025 r. oraz 2,0–4,5% w 2026 r. Bardziej optymistyczny ogląd gospodarczy został przez prezesa Glapińskiego przedstawiony także i w czasie samej konferencji, choć – co podkreślił – słabe notowania Niemiec – głównego partnera gospodarczego Polski – mogą stanowić w owym względzie istotny czynnik ryzyka.

Wykres 2: Projekcje PKB NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje PKB NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Choć kurs EUR/PLN niemal nie drgnął, to komunikaty prezesa można odebrać jako nieco mniej jastrzębie aniżeli w miesiącu poprzednim. Podkreślał on niejednokrotnie, że RPP jest w stanie z dużą precyzją przewidzieć kształtowanie się sytuacji inflacyjnej jedynie do końca czerwca. Do momentu, gdy sprecyzowane zostaną plany rządu w zakresie ewentualnej kontynuacji programu tarcz antyinflacyjnych, wątpliwym wydaje się, aby posiedzenia Rady mogły przynieść istotną zmianę retoryki. Wygląda na to, że na obniżki jeszcze w tym roku możemy liczyć tylko, jeżeli spełni się jeden z bardziej optymistycznych dla Banku scenariuszy, oznaczający utrzymanie w dużej mierze status quo w zakresie cen regulowanych.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Stopy procentowe bez zmian: RPP i Kanada trzymają kurs, USA zaskakuje słabszymi danymi o zatrudnieniu

Wczorajsza decyzja w sprawie stóp procentowych nie zaskoczyła rynków. Raport ADP może sugerować potencjalną zadyszkę tamtejszego rynku pracy. Kanada podobnie jak Polska nie zmienia stóp procentowych.

RPP nie zaskoczyła

Zgodnie z oczekiwaniami wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie spowodowało zmian stóp procentowych. Nadal główna stopa znajduje się na poziomie 5,75%. Należy zwrócić uwagę, że to nadal o 0,5% mniej niż Czechy i 1,25% mniej niż Rumunia, nie wspominając o Węgrzech, gdzie mimo serii silnych cięć nadal stopy są na poziomie 9%. Patrząc na inne państwa w podobnej sytuacji, mamy jeszcze sporo przestrzeni, by czekać z obniżkami, mimo silnie spadającego poziomu inflacji. Dzisiejsza konferencja ma jednak spory potencjał zamieszać w notowaniach złotego. Spadek tempa wzrostu cen był bowiem na tyle silny, że możemy oczekiwać pewnego złagodzenia tonu wypowiedzi prezesa NBP, Adama Glapińskiego. Gdyby faktycznie zmieniła się narracja, byłby to sygnał osłabiający złotego. Biorąc pod uwagę ostatnie wystąpienie i deklaracje braku zmian do końca roku, wydaje się, że ciężko sobie wyobrazić obecnie jakąś wypowiedź istotnie umacniającą złotego.

Słabsze dane zza oceanu

Wczoraj poznaliśmy wynik raportu ADP na temat zatrudnienia. Wygląda, że liczba nowych miejsc pracy tworzonych w USA jest niższa, niż oczekiwano. 140 tysięcy to niby „tylko” 10 tysięcy mniej od oczekiwań. Te 10 tysięcy to jednak okazał się wystarczający powód, by sięgnąć do najniższych poziomów dolara względem euro od końca stycznia. Powodem tej reakcji jest oczywiście obawa inwestorów o kondycję amerykańskiego rynku pracy. Mniej tworzonych miejsc pracy to potencjalnie sygnał możliwego nadchodzącego wzrostu poziomu bezrobocia.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami analityków Bank Kanady nie zmienił stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 5%. Wygląda na to, że kanadyjscy decydenci czekają na ruch swojego jedynego sąsiada lądowego. Do momentu, kiedy FED nie ruszy stóp, nie należy się zatem nastawiać na zbyt wiele. Obecne prognozy mówią o obniżce stóp w USA dopiero na czerwcowym posiedzeniu. Taki scenariusz zamroziłby na 3 miesiące stopy procentowe, mimo inflacji poniżej 3%. Patrząc jednak na wczorajsze reakcje rynków, część inwestorów już grała pod niespodziankę, bo po samej decyzji zamykali swoje pozycje, czym wywołali umocnienie dolara kanadyjskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:45 – strefa euro – konferencja prasowa po posiedzeniu EBC,
15:00 – Polska – wystąpienie szefa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

84% dyrektorów ds. compliance spodziewa się wzrostu presji ze strony organów regulacyjnych w ciągu najbliższych 2 lat – raport KPMG

Stale zmieniające się regulacje i wymogi prawne sprawiają, że rośnie presja i oczekiwania względem działów ds. etyki i zgodności z przepisami (ang. compliance). Rosną również potrzeby kadrowe – 72% międzynarodowych Chief Compliance Officers (CCOs) deklaruje zwiększenie liczby pracowników w swoich zespołach w ciągu najbliższego roku. Wśród priorytetów znalazło się również zwiększenie wydatków na technologie oraz dostosowywanie działań organizacji do wymogów ESG – wynika z badania KPMG przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. etyki i zgodności.

Aż 84% dyrektorów ds. etyki i zgodności, którzy wzięli udział w badaniu KPMG spodziewa się, że w ciągu najbliższych dwóch lat będzie musiało stawiać czoła presji związanej z rosnącymi oczekiwaniami i kontrolami organów regulacyjnych. Nowe wymogi prawne i regulacyjne, a także dynamicznie zmieniające się trendy i oczekiwania względem działów compliance sprawiają, że zarządzający tym obszarem w firmach muszą dostosować swoje plany do sytuacji na rynku. Poprawa wydajności działań compliance ma być realizowana poprzez rozwój zespołów, ale też inwestycje w najnowsze rozwiązania technologiczne, szczególnie te związane z analityką danych i cyberbezpieczeństwem.

Nowe technologie w służbie compliance

70% respondentów planuje zwiększenie budżetu na rozwój nowych technologii w ciągu najbliższego roku. Dla 36% CCOs priorytetem ma być poprawa cyberbezpieczeństwa, a dla 35% ochrony danych osobowych. Natomiast 30% ankietowanych jako obszary największych wyzwań na najbliższe dwa lata wskazuje analitykę danych i modelowanie predykcyjne. Dyrektorzy ds. compliance wskazali, że w ich firmach w ciągu najbliższych dwóch lat priorytetowymi obszarami do automatyzacji będą m.in. ocena ryzyka, monitorowanie, testowanie i mapowanie regulacyjne.

Automatyzacja procesów i analityka zgromadzonych danych w celu zbudowania mechanizmów wykrywania potencjalnych zagrożeń, nieprawidłowości lub nadużyć wydają się znaczącym krokiem rozwoju działów compliance, szczególnie gdy firmy chcą podążać za najnowszymi trendami oraz standardami ESG.

Dynamiczne i zmieniające się otoczenie regulacyjne wymaga ciągłego monitorowania i dostosowywania strategii zgodności z przepisami. To skłania dyrektorów ds. compliance do nieustannego rozwoju swojej funkcji. Przykładem takich zmian jest np. wprowadzenie ustawy o sygnalistach w Polsce, które będzie wymagało elastycznego dostosowania strategii compliance. W kontekście postępu technologicznego, dyrektorzy ds. compliance pozostają odpowiedzialni za efektywne wykorzystanie analityki danych do monitorowania ryzyka oraz zarządzania zgodnością m.in. w obszarach takich jak ESG, cyberbezpieczeństwo i ochrona danych osobowych. Jednak ich głównym zadaniem jest kształtowanie kultury organizacyjnej, promowanie etycznego zachowania wśród pracowników oraz budowanie zaufania zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz firmy. Skonfrontowanie się z tymi wyzwaniami wymaga nie tylko głębokiej wiedzy z zakresu przepisów, ale również zdolności strategicznego myślenia i elastycznego dostosowywania się do dynamicznie ewoluujących warunków biznesowych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory, Szef Zespołu HR Advisory & Change Management oraz Szef Zespołu Forensic w KPMG w Polsce.

Nadążyć za wymogami ESG

Zaledwie 7% ankietowanych dyrektorów ds. etyki i zgodności uznaje własne programy zgodności ze standardami ESG za w pełni rozwinięte, natomiast 41% ankietowanych przyznaje, że programy te są w ich firmach nadal w fazie planowania lub przygotowań. W wielu organizacjach proces wdrażania wymogów ESG jest na wczesnym etapie – trwa zapoznawanie się z nowymi przepisami i rozważanie różnych modeli biznesowych, odpowiadających standardom. Jednocześnie interesariusze coraz częściej rozliczają firmy z realizacji wymogów ESG, więc kluczowe staje się wprowadzenie mechanizmów kontrolnych, które będą uwzględniać wpływ organizacji na środowisko i społeczeństwo. Rolą dyrektorów compliance jest projektowanie i wdrażanie solidnych ram zgodnych z korporacyjną strategią ESG. To podstawa do monitorowania ryzyka w obszarze zrównoważonego rozwoju oraz raportowania danych niefinansowych.

O RAPORCIE:

Raport „KPMG Global Chief Ethics and Compliance Officer survey”, powstał na podstawie badania przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. compliance z największych firm z sześciu sektorów przemysłu: opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych; bankowości, rynków kapitałowych i ubezpieczeń; produkcji przemysłowej; rynków komercyjnych i handlu detalicznego; technologii, mediów i telekomunikacji; energii i zasobów naturalnych.

Na podstawie odpowiedzi udzielonych przez respondentów przedstawiono aktualną sytuację oraz dwuletnią perspektywę dotyczącą złożoności przepisów, wyzwań operacyjnych, kształtowania etycznej kultury organizacyjnej, aspektów ESG oraz dynamicznego rozwoju technologii w kontekście compliance.

Inwestorzy nie dostrzegają problemów gospodarczych

Jeszcze w połowie lutego widać było chęć rozpoczęcia korekty na Wall Street oraz GPW, ale potem sytuacja zmieniła się diametralnie. Korektę zakończyła publikacja 21 lutego raportu Nvidii, która jest czołowym producentem układów scalonych wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję (AI). Ta jedna spółka pociągnęła w górę notowania dużych firm. 

Luty, który jest zwykle trzecim z najgorszych miesięcy roku, nie potwierdził więc tym razem tej statystki. W USA, jak pisze Bloomberg, rynek był atakowany przede wszystkim przez tzw. casino crowd, czyli tłum traktujący giełdę jak kasyno. Analitycy Citigroup twierdzą, że stawiających na wzrost indeksów jest najwięcej od trzech lat. Indeks CNN, który pokazuje nastroje od skrajnej chciwości po skrajny strach, ciągle jest na polu „skrajna chciwość” albo blisko niego.

Dziwnie to wszystko wyglądało. Widać było, że rynek gotów jest do korekty. Problem jednak w tym – jak piszą główne agencje informacyjne – że hossa wystraszyła obóz niedźwiedzi. Zwykle gra on na spadki indeksów, ale tym razem boi się mocno angażować po spadkowej stronie rynków.

Na rynku surowców złoto pozazdrościło wzrostów bitcoinowi. Powoli drożało, ale pokonało opór na poziomie 2070 dolarów wybijając się powyżej 2100 dolarów. Jeśli zapomnieć o dziwnym i chwilowym wyskoku ceny z 4 grudnia 2023 roku, to śmiało można powiedzieć, że cena złota biła w lutym rekordy.

Na rynku walutowym niewiele się w lutym zmieniło. Po początkowym umocnieniu dolara (i osłabieniu złotego) druga połowa lutego przyniosła zwrot i cały miesiąc zakończył się praktycznie neutralnie. Nie było widać wielkiego efektu tego, ze Komisja Europejska odblokowała KPO i środki spójności (w sumie blisko 140 mld euro). Ten fakt już dawno rynki zdyskontowały. Nie ulega jednak wątpliwości, że silny zloty pozostanie z nami na dłużej.

Wróćmy do fundamentów. W Chinach sytuacja gospodarki nadal była niedobra. Nadal mocno ciążył jej rynek nieruchomości i duże problemy deweloperów. Było tak źle, że bank inwestycyjny Goldman Sachs napisał wprost: nie inwestujcie w Chinach. We wtorek 5 marca rozpoczęło się posiedzenie chińskiego parlamentu, skąd napływały niejednoznaczne sygnały. Z jednej strony były pozytywy (np. zapowiedź utrzymania w 2024 roku pięcioprocentowego wzrostu PKB), ale nie było obietnicy wsparcia gospodarki potężnymi środkami rządowymi, czego rynki się domagają.

Nastroje wokół Chin są według mnie na absolutnym dnie, od którego mogą się odbić. Po 2023 r., kiedy to – wbrew trendom na innych giełdach – indeksy w tym kraju spadały, rok 2024 może się okazać dużo lepszy. Jak pisze Bloomberg, Chiny zobowiązały się wykorzystać wszystkie zasoby, by dokonać przełomu w nauce i stać się liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz produkcji układów scalonych. Ja bym Chin nie lekceważył. W wyścigu naukowych osiągnięć, który podobny jest do wyścigu zbrojeń z XX wieku, zdecydowanie nie są one na przegranej pozycji.

W USA warto odnotować pogarszające się wskaźniki gospodarki. Słabnie sprzedaż detaliczna, produkcja, nastroje konsumentów, sprzedaż dóbr trwałego użytku, a inflacja co prawda spada, ale nie tak mocno jak tego oczekiwano (zamiast 2,9 proc. zobaczyliśmy 3,1 proc.). Jaki z tego wniosek? Że istnieje ryzyko pojawienia się stagflacji, czyli dość wysokiej inflacji i słabego wzrostu gospodarczego.

Na razie głosy na ten temat są bardzo ciche i słychać je na obrzeżach rynków. Inwestorzy to jednak takie stado, które bardzo łatwo jest popchnąć w jednym kierunku. Pogodzili się już z tym, że Komitet Otwartego Rynku obniży stopy w tym roku nie sześć, jak oczekiwali optymiści, a jedynie trzy razy. Na razie jednak nie boją się stagflacji. Gdyby tak się stało, to na rynkach zapanuje prawdziwa korekta.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Luty na rynku deweloperskim: deweloperzy nadrabiają braki podażowe, chętnych na mieszkania przybywa

Luty na rynku deweloperskim potwierdził, że mimo wygaszenia programu BK2% nie brakuje chętnych na zakup mieszkań. Na 7 największych rynkach w Polsce deweloperzy sprzedali bowiem 4,6 tys. lokali, czyli o 9% więcej m/m i o 17% więcej r/r. Równocześnie wprowadzili do oferty 4,7 tys. mieszkań. Nie był rekordowy wynik w skali ostatnich 12 miesięcy , ale widać, że w większości miast oferta mieszkań się odbudowuje. Natomiast ceny wciąż rosną, a do grona miast z ze średnią ceną powyżej 15 tys. zł/mkw. dołączył Kraków.

Deweloperzy działający na 7 największych rynkach w Polsce mogą uznać luty za całkiem udany miesiąc. 4,6 tys. sprzedanych przez nich lokali to wynik zbliżony do średniej z ostatniego półrocza, ale o 9% lepszy niż miesiąc wcześniej i o 17% wyższy w porównaniu do ubiegłego roku. Wiele wskazuje więc na to, że poziom sprzedaży mieszkań deweloperskich stabilizuje się na poziomie ok. 4,4 tys. miesięcznie.

Większe zmiany widoczne były natomiast po stronie podażowej. Po okresie wzmożonego popytu w drugim półroczu ubiegłego roku deweloperzy wciąż bowiem nadrabiają braki w ofercie. Według danych Otodom Analytics w lutym na 7 największych rynkach wprowadzili oni do sprzedaży 4,7 tys. nowych lokali, czyli o 12% mniej niż w styczniu. To jednak nadal dobry wynik – czwarty najwyższy w ciągu ostatnich 12 miesięcy i aż o 139% wyższy niż rok wcześniej.

W efekcie na koniec miesiąca łączna oferta deweloperska w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Trójmieście, Warszawie i we Wrocławiu była o blisko 3% wyższa niż w styczniu i wyniosła 41,2 tys. lokali. To jednak nadal o 8 % mniej niż w lutym 2023 r.

Wzrost w lutym o ponad tysiąc lokali oferty deweloperów w porównaniu ze styczniem, zaskakuje. Na pierwszy rzut oka nie znajduje bowiem uzasadnienia w nadwyżce liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży i sprzedanych przez firmy deweloperskie w lutym. Na 7 największych rynkach deweloperzy wprowadzili do sprzedaży zaledwie kilkadziesiąt mieszkań więcej niż sprzedali. Skąd zatem wziął się wzrost liczby oferowanych przez nich mieszkań? Źródłem takich anomalii są najczęściej mieszkania, które “wracają do oferty”, czyli te, które we wcześniejszym okresie zostały zarezerwowane lub sprzedane. Tak też było w lutym, kiedy niemal 800 lokali zarezerwowanych przez klientów w poprzednich miesiącach, zasiliło ponownie ofertę deweloperów. Wiele wskazuje na to, że były to mieszkania zarezerwowane z nadzieją na uzyskaniem finansowania w ramach Programu BK 2%. W danych z lutego – podobnie jak w danych z badania styczniowego – widoczne są efekty działania rządowego programu Pierwsze Mieszkanie, który formalnie został wygaszony na przełomie 2023 i 2024 roku. – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.1 mieszkania w sprzedaży

Nierówna sytuacja w miastach

Mimo ogólnie stabilnego poziomu sprzedaży i odbudowującej się oferty, sytuacja na największych polskich rynkach nie jest jednolita, a luty przyniósł pewne niespodzianki.

We Wrocławiu po kilku słabszych miesiącach, nabywcy znów ruszyli po zakup mieszkań. W lutym deweloperzy sprzedali na tamtejszym rynku blisko 700 lokali – o połowę więcej niż miesiąc wcześniej i najwięcej od września 2023 roku. I chociaż liczba nowych wprowadzeń w lutym była w tym mieście o połowę niższa niż w styczniu, to kupujący mieli do dyspozycji nieco ponad 5 tys. mieszkań, czyli 2% więcej niż miesiąc wcześniej.

Z kolei Poznań zaskakująco uplasował się na drugim miejscu pod względem liczby wprowadzonych do sprzedaży lokali deweloperskich, zaraz za Warszawą. W stolicy Wielkopolski na rynek trafiło ponad 890 nowych mieszkań. To trzeci najwyższy wynik w Poznaniu w historii, a zarazem więcej niż przybyło w lutym łącznie w Krakowie i w Trójmieście.

Natomiast W Krakowie od początku roku widoczny jest spadek aktywności deweloperskiej. W styczniu i w lutym do oferty w mieście dołączyło w sumie nieco ponad 1000 lokali. A to, jak podkreślają eksperci Otodom, zdecydowanie za mało na potrzeby tak dużego rynku. Równocześnie poziom sprzedaży w Krakowie nie należy do imponujących (poniżej 600 mieszkań w lutym), co może wynikać nie tyle z niechęci klientów do zakupów, ale z niskiego poziomu oferty.

Widać poprawę, a ceny nadal rosną

Analizując czas wyprzedaży oferty, w lutym widać było stopniową poprawę w miastach, w których sytuacja była trudna. Gdyby sprzedaż utrzymała się na poziomie z ostatnich trzech miesięcy, a do oferty nie trafiały nowe projekty, nadal najszybciej wyczerpałaby się ona w Warszawie (2,3 kw.) oraz w Krakowie (2,4 kw.). To jednak odpowiednio o 0,5 kw. i 1 kw. dłużej niż we wrześniu 2023 roku.

W miastach, gdzie sytuacja była korzystna, widać natomiast większe ryzyko nadpodaży mieszkań deweloperskich. Dotyczy to przede wszystkim łódzkiego rynku, na którym oferta przy poziomie sprzedaży z ostatnich trzech miesięcy wystarczyłaby na półtora roku.

2 mieszkania w wyprzedażPoprawiająca się sytuacja pociągnęła za sobą dalsze wzrosty cen. W lutym do grona miast, w których trzeba zapłacić średnio powyżej 15 tys. zł/mkw., dołączył Kraków. Tym samym obok Warszawy (średnio 16,5 tys. zł/mkw.) i Gdańska ( 15,1 tys. zł/mkw.) stał się jedną z najdroższych lokalizacji w Polsce. A gdzie jest najtaniej? Wciąż w Łodzi, chociaż i tutaj po przebiciu w styczniu granicy 10 tys. zł/mkw. ceny wzrosły w lutym o ok. 300 zł/mkw.

Niestety nie mamy dobrych wiadomości dla tych, którzy rozważając zakup mieszkania, czekają na spadki cen. Wnioski z analizy cen mieszkań w inwestycjach deweloperskich wprowadzanych do sprzedaży w lutym w największych polskich miastach są jednoznaczne. Na wszystkich analizowanych rynkach mieszkania we wprowadzonych w lutym projektach były droższe od tych, które były już oferowane. Zmiana warunków technicznych, której wejście w życie w 2024 roku jest przesądzone, będzie niestety sprzyjała dalszym wzrostom. – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.3 mieszkania ceny

Inwestycje na rynku nieruchomości komercyjnych przyspieszą w drugiej połowie roku

W 2024 roku inwestycje w nieruchomości komercyjne w Polsce nabiorą tempa i mogą wzrosnąć o 10 proc. rok do roku – wynika z raportu „Market Outlook 2024” CBRE. Tendencja będzie widoczna szczególnie w drugiej połowie roku, w sektorach przemysłowym i logistycznym oraz mieszkaniowym. Na rynku biurowym w największych miastach w Polsce najemcy będą utrzymywać wysoką aktywność, a rynek handlowy do rozwoju pobudzi niższa inflacja i rosnąca siła nabywcza konsumentów. Czynnikami ryzyka pozostają sytuacja geopolityczna oraz wysoka inflacja bazowa.  

Prognozy dotyczące gospodarki i rynku nieruchomości komercyjnych pozwalają na optymistyczne spojrzenie w przyszłość. Negatywne tendencje, takie jak niższy wzrost PKB, wysoka inflacja i stopy procentowe, zaczynają się odwracać. Opóźniony wpływ wyższych stóp procentowych pozwala przewidywać szybszy wzrost gospodarczy, co powinniśmy zacząć odczuwać szczególnie w drugiej połowie 2024 roku. Polska będzie także beneficjentem wzrostu globalnej aktywności. Według naszego badania przeprowadzonego wśród inwestorów Polska znalazła się na trzecim miejscu w pierwszej dziesiątce krajów, w których oczekiwany jest najwyższy zwrot z inwestycji w nieruchomości w 2024 roku. Dodatkowo Warszawa jako jedyna stolica krajów Europy Środkowo-Wschodniej znalazła się na liście dziesięciu najbardziej atrakcyjnych europejskich kierunków inwestycyjnych – mówi Katarzyna Gajewska, dyrektorka w dziale badań i analiz rynku w CBRE.

Jak wynika z prognoz CBRE, w 2024 roku wolumen inwestycji w całej Europie, także w Polsce, może wzrosnąć nawet o 10 proc. w ujęciu rocznym. Najbardziej pożądanymi sektorami będą przemysł i logistyka, na który wskazała ponad jedna trzecia respondentów zapytanych w badaniu CBRE „Investor Intentions Survey 2024” oraz rynek mieszkaniowy (28 proc. wskazań).

Stabilne magazyny

Dzięki solidnym fundamentom, rynek przemysłowo-logistyczny okazał się jednym z najbardziej stabilnych, mimo spowolnienia w 2023 roku. Aktywność najemców w Polsce tym okresie przekroczyła oczekiwania – wynajęto 5,7 mln mkw. powierzchni. To trzecia najwyższa wartość w historii rynku, mimo spadku o 15 proc. w porównaniu do 2022 roku.

Mieszkania z potencjałem

Sektor instytucjonalnego wynajmu mieszkań w Polsce dopiero się rozwija. Pomimo dużego zainteresowania inwestorów tego typu lokale stanowią niecały 1 proc. zasobu mieszkaniowego w 6 największych miastach kraju. Rynek boryka się z niską podażą. Dalszy rozwój sektora będzie kształtowany m.in. przez zmiany prawne, dotyczące m.in. planowania przestrzennego, warunków technicznych dla nowych budynków, w tym świadectw charakterystyki energetycznej, oraz wejście w życie przepisów tzw. nowej ustawy deweloperskiej. A potencjał wzrostu rynku instytucjonalnego najmu mieszkań jest duży – niemal jedna czwarta inwestorów z regionu CEE rozważa ulokowanie środków w tym sektorze.

Biura coraz wyższej jakości

Na rynku biurowym w Polsce dominującymi trendami są optymalizacja powierzchni i poprawa jej jakości. Wynikają one z potrzeby lepszej kontroli kosztów i podnoszenia atrakcyjności biur, w celu skuteczniejszego zachęcania pracowników do pracy stacjonarnej i walki o talenty. W efekcie rośnie aktywność najemców. W 2023 roku w Warszawie popyt wyniósł 749 tys. mkw., a więc o 15-20 proc. więcej niż w latach pandemii (2020-2021), a w miastach regionalnych okazał się rekordowy. Sięgnął 740 tys. mkw., czyli o 9 proc. więcej niż dotychczasowy rekord.

Polski handel w internecie

Niższa inflacja i rosnąca siła nabywcza w 2024 roku powinny pobudzić sprzedaż detaliczną. Rozwijać się będzie szeroko pojęta integracja świata zakupów stacjonarnych z kanałem online. Udział e-commerce w polskim rynku handlowym znajduje się na stosunkowo wysokim poziomie, o ponad 2 lata do przodu biorąc pod uwagę trend wzrostowy sprzed pandemii. W handlu stacjonarnym wciąż dominować będą parki handlowe. Pojawią się także nowe zagraniczne marki, które coraz chętniej otwierają w naszym kraju swoje sklepy.

Na jakie zarobki mogą liczyć specjaliści od nieruchomości i budownictwa w 2024 roku?

Jakich wynagrodzeń mogą spodziewać się w tym roku talenty w branży budownictwa i nieruchomości? Które z trendów kształtujących ten rynek pracy będą najmocniejsze? Na jakie oferty powinny aplikować osoby planujące zmianę organizacji? Jak wynika z „Raportu Trendów & Wynagrodzeń 2024”, przygotowanego przez ManpowerGroup we współpracy z portalem pracy rocketjobs.pl, pracownicy sektora budowlanego mogą liczyć na podwyżki w wysokości 10-15%, a największym zainteresowaniem w branży nieruchomości cieszyć się będą „zielone kołnierzyki”.

Rok 2023 w branży budowlanej to czas dążenia do stabilizacji po wyzwaniach będących konsekwencją pandemii i wojny w Ukrainie. Wyzwanie dla sektora stanowiły kwestie finansowe związane z presją budżetową, stabilizującymi się cenami materiałów i surowców i wzrostem kosztów transportu, energii oraz prowadzenia działalności.

– Pomimo spowolnienia inwestycji, zapotrzebowanie na wyspecjalizowaną kadrę utrzymywało się na wysokim poziomie. Ten rok dla działów HR w branży będzie czasem wyzwań związanych z rotacją spowodowaną motywacją finansową, jak również odpływem inżynierów do innych sektorów. Wyzwaniem będzie też niedobór kadr. Zmiana pokoleniowa wyznacza nowe trendy na rynku, dlatego jednym z kluczowych czynników sukcesu firm będzie umiejętność budowania zespołów i zarządzania kooperacją nawet czterech pokoleń – mówi Olga Nowakiewicz, Recruitment Business Partner w Manpower. – Utrzyma się wzrost zainteresowania specjalistami do prowadzenia inwestycji w zakresie energooszczędnych technologii, zielonej energii, a także specjalistów ESG. Wciąż poszukiwani są kierownicy robót branżowych, zwłaszcza elektrycznych i sanitarnych, a także kierownicy kontraktów z doświadczeniem w nadzorze dużych inwestycji przemysłowych. Pracodawcy wzmacniają działy ofertowania i zatrudniają managerów do pozyskiwania kontraktów. Cyfryzacja i automatyzacja budownictwa powodują wzrost zainteresowania specjalistami z tego zakresu, m.in. w obszarze BIM czy też harmonogramowania – dodaje ekspertka.

Jak wskazują dane zebrane w raporcie, wynagrodzenia w branży utrzymują się na stabilnym poziomie, a najlepiej płatne stanowiska to dyrektor kontraktu, dyrektor handlowy, kierownik projektu i kierownik budowy. Okazuje się, że coraz więcej kandydatów jest zainteresowanych pracą w modelu działalności gospodarczej, a w kontekście finansowym oczekują na co najmniej 10-15% brutto więcej niż w ubiegłym roku. – Pracodawcy są otwarci na wykraczanie poza siatkę płacową, ale głównie w przypadku kluczowych stanowisk. Rosną oczekiwania wobec nowych pracowników. Coraz częściej oprócz kompetencji technicznych, wymagane są umiejętności miękkie, takie jak krytyczne myślenie, umiejętność zarządzania zespołem i koordynacji działań – podsumowuje Olga Nowakiewicz.
wynagrodzenia budownictwo

„Zielone kołnierzyki” poszukiwane

Ubiegły rok przyniósł wiele zaskakujących wydarzeń dla branży nieruchomości i jej pracowników. Sektor doświadczył kilku zmian na poziomie zarządczym. Rynek mieszkaniowy był rozgrzany do czerwoności, a wprowadzenie kredytu 2% spowodowało jego dalsze ożywienie. Pod względem transakcji, 2023 rok nie należał również do najdynamiczniejszych.

– Sytuacja rynkowa, mająca swój początek w gospodarczym spowolnieniu, odcisnęła piętno na zapotrzebowaniu na nowych pracowników. Spółki posiadające wewnętrzny HR częściej zatrudniały pracowników z wewnętrznych poleceń, a wiele wakatów nie było przedmiotem zewnętrznych rekrutacji. System i wielkość wynagrodzeń nie uległy zmianie, a proponowane stawki pozostały na niezmienionym poziomie lub były nawet niższe niż we wcześniejszych latach. W najbliższym czasie branża będzie na pewno aktywnie poszukiwać ekspertów powiązanych z ESG. Największą popularnością cieszyć się będą fachowcy mogący udzielić wsparcia w tzw. „tematach zielonych”, związanych z poziomem emisyjności dwutlenku węgla czy procesem dekarbonizacji, gdyż jest to mocno związane z globalnymi trendami. Poszukiwani będą również skuteczni eksperci zajmujący się komercjalizacją – mówi Grzegorz Kózka, Recruitment Business Partner w Manpower.
wynagrodzenia nieruchomości

MLP Group z sukcesem finalizuje emisję obligacji o wartości 41 mln Euro

MLP Group uplasowało wszystkie oferowane obligacje o wartości 41 mln EUR. W ramach oferty publicznej kierowanej do inwestorów kwalifikowanych papiery objęło łącznie 35 podmiotów. Za organizację i przeprowadzenie transakcji odpowiadał mBank. Doradcą prawnym MLP Group było warszawskie biuro globalnej kancelarii prawnej Taylor Wessing, natomiast mBank doradzała kancelaria CMS Cameron McKenna Nabarro Olswang.

W ramach przeprowadzonej przez MLP Group emisji obligacji przydzielone zostały wszystkie oferowane papiery korporacyjne. Inwestorzy objęli 41.000 niezabezpieczonych obligacji na okaziciela serii G o wartości nominalnej 1000 EUR za jedną obligację. W efekcie MLP Group pozyskało kwotę 41 mln EUR. Oferta była skierowana do inwestorów kwalifikowanych. Termin wykupu obligacji został określony na dzień 4 grudnia 2026 roku. Za organizacje i przeprowadzenie emisji odpowiadał mBank.

Obligacje będą podlegać zmiennemu oprocentowaniu w wysokości stawki EURIBOR dla 3-miesięcznych depozytów bankowych w EUR powiększonej o marżę. MLP Group będzie ubiegać się o wprowadzenie obligacji do obrotu w alternatywnym systemie obrotu organizowanym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

– Sfinalizowaliśmy kolejną, a jednocześnie pod względem wartości największą z naszych emisji obligacji w euro na przestrzeni ostatnich trzech lat. To niewątpliwie olbrzymi sukces potwierdzający również stale rosnące zainteresowanie inwestorów chęcią finansowania naszego dalszego rozwoju. Ich zaangażowanie w tym zakresie wyraża także zaufanie i docenienie naszego modelu biznesowego, silnego standingu finansowego oraz konsekwentnie realizowanej strategii rozbudowy portfolio nieruchomościowego na rynku europejskim. Sukces emisji to również efekt zaangażowania wszystkich naszych doradców, a w szczególności mBanku odpowiadającego za organizację i przeprowadzenie transakcji. Pozyskane środki standardowo wykorzystywane będą głównie na finansowanie budowy obiektów magazynowych oraz zakup gruntów pod kolejne projekty – powiedziała Monika Dobosz, CFO w MLP Group S.A.

MLP Group rozwija działalność na rynku polskim, niemieckim, austriackim i rumuńskim oraz planuje ekspansję w kolejnych krajach.  Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Polski rynek magazynowy w 2023 roku: stabilny wzrost i dominacja sektora w inwestycjach

Sektor magazynowy z wynikami na stabilnym poziomie zakończył 2023 rok. Udział transakcji magazynowych dominował w całkowitym wolumenie inwestycji, stanowiąc 47%. Aktywność najemców na poziomie 5,6 mln m kw. ustąpiła jedynie wynikom z dwóch poprzednich lat. Deweloperzy dostarczyli drugi co do wielkości wolumen powierzchni magazynowej.

Zasoby rynku magazynowego w minionym roku wzrosły o 12% względem 2022 roku i szacowane były na ponad 31,7 mln m kw. Aktywność deweloperów była drugim pod względem wielkości zrealizowanym wolumenem po rekordowym 2022 roku, a na rynek trafiło 3,7 mln m kw.

„Stabilny wzrost sektora, chociaż nie tak dynamiczny jak podczas pandemii, jest silnie związany z kilkoma czynnikami. Za inwestowaniem w Polce przemawia strategiczna lokalizacja w centralnej części Europy, jak również wciąż konkurencyjne stawki wynagrodzeń i zachęty dla przyszłych inwestorów,” – komentuje Szymon Sobiecki, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Biorąc pod uwagę główne obszary koncentracji, największy wolumen zrealizowano na rynkach wschodzących (900 000 m kw.), a następnie w warszawskim obszarze koncentracji (700 000 m kw.) oraz na Górnym Śląsku (600 000 m kw.). Z kolei, największymi oddanymi do użytku projektami były Panattoni BTS Zalando Bydgoszcz (146 000 m kw.), Panattoni Park Wrocław Logistics Sount Hub (125 000 m kw.) oraz DL Invest Psary (120 000 m kw.).

„Prognozy względem dalszego wzrostu rynku magazynowego są dobre. Na koniec 2023 roku w realizacji znajdowało się 2,8 mln m kw. nowoczesnej powierzchni logistycznej. W samym IV kwartale 2023 roku inwestorzy rozpoczęli projekty o powierzchni 830 000 m kw. Warto jednocześnie dodać, że połowa powierzchni w budowie jest już zabezpieczona umowami najmu,” – komentuje Szymon Sobiecki.

W IV kwartale 2023 roku aktywność najemców zanotowała 25% wzrost zarówno względem do III kwartału, jak i analogicznego okresu w 2022 roku.

„Zainteresowanie najemców powierzchnią magazynowo-logistyczną utrzymuje się na stabilnym poziomie. Popyt w 2023 roku wyniósł ponad 5,6 mln m kw., a imponujący wynik ustąpił jedynie dwóm rekordowym dotychczas latom w 2021 i 2022 roku. Na celowniku firm znalazły się w większości obiekty zlokalizowane w kluczowych obszarach koncentracji: Warszawa, Dolny Śląsk i Górny Śląsk. To tam podpisane umowy dotyczyły blisko 60% całkowitego wolumenu,” – wyjaśnia Przemysł Jankowski, dyrektor działu wynajmu powierzchni magazynowych i przemysłowych w Knight Frank.

W strukturze umów na rynku magazynowym połowę wynajętej powierzchni stanowiły nowe umowy. Renegocjacje odpowiadały za 40% umów, a na ekspansje przypadło 10% udziału w całkowitym wolumenie.

Niższy popyt w 2023 roku w porównaniu do poprzedniego roku oraz część zrealizowanej na zasadzie spekulacyjnym powierzchni, która nie została jeszcze skomercjalizowana, wiązały się ze wzrostem współczynnika pustostanów. Na koniec grudnia osiągnął poziom 7,4%, co było wynikiem wyższym o 3,3% względem analogicznego okresu w 2022 roku.

Najgorszy miesięczny wynik od 5 lat. Kolejny spadek sprzedaży nowych maszyn rolniczych w lutym (PIGMiUR)

Najgorszy miesięczny wynik od 5 lat – tak Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) komentuje dane dotyczące liczby rejestracji (czyli de facto sprzedaży) nowych ciągników w lutym 2024 roku. Podobna tendencja utrzymuje się w drugim podstawowym segmencie nowych maszyn rolniczych, jakim są przyczepy. Luty jest tu najgorszym miesiącem od dwóch lat. Stale natomiast rośnie liczba rejestracji rolniczych maszyn z rynku wtórnego.

Tylko 528 zarejestrowanych sztuk w drugim miesiącu tego roku. Luty to najgorszy miesiąc pod względem zarejestrowanych (a więc de facto zakupionych) nowych ciągników od analogicznego okresu w 2019 roku, kiedy było ich 521 – wynika z najnowszego zestawienia, jakie co miesiąc, na podstawie danych CEPiK, prezentuje Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). – Porównując do lutego 2023, gdy zarejestrowano 782 nowych ciągników, mówimy o spadku o 32,5 proc. – dowiedzieć się można z dotyczącego drugiego miesiąca tego roku raportu PIGMiUR o rejestracji maszyn rolniczych.

Rejestracja nowych ciągników w styczniu i lutym: spadek o ponad 18 procent

Izba wskazuje tu też, że w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2024 roku zarejestrowano 1224 nowe ciągniki, i jest to o 270 szt. mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku. – To daje spadek o 18,1 proc – podsumowuje tę podstawową kategorię maszyn rolniczych PIGMiUR. Najpopularniejszymi markami zarejestrowanych nowych ciągników w ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku okazały się New Holland (206 sztuk), Kubota (175) i John Deere (163). Na dalszych miejscach uplasowały się m.in. Deutz Fahr i Solis. W ciągu 2 pierwszych miesięcy tego roku, pod względem rejestracji nowych tego typu maszyn rolniczych, przodowały województwa mazowieckie, łódzkie i kujawsko pomorskie.

Rejestracja nowych przyczep też ze spadkiem

Podobna tendencja ma się w przypadku drugiej podstawowej kategorii maszyn rolniczych. Są nią nowe przyczepy. W lutym zarejestrowano ich 392, co stanowi najmniejszą liczbę

rejestracji w ciągu ostatnich dwóch lat. – W 2023 roku, w lutym, zarejestrowano ich 454. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku zarejestrowano ich zaś 806, i jest to o 150

mniej niż przed rokiem. Spadek wynosi tu zatem 15,7 proc – dowiedzieć się można z przygotowanego przez Izbę zestawienia. Pozycję lidera w tym segmencie utrzymuje marka Pronar z ilością 213, a kolejne miejsca zajmują Metal-Fach i Metaltech.

– Jest ewidentnie coraz gorzej – komentuje wyniki rejestracji nowych maszyn rolniczych Hubert Seliwiak – kierownik marketingu PIGMiUR. Jego zdaniem to efekt coraz większego pesymizmu i spowodowanej nim ostrożności, z jaką do ewentualnych inwestycji w nowy sprzęt rolniczy podchodzą jego potencjalni nabywcy. – Kłopoty, jakie przytrafiły się im od 2022 roku, czyli np. faktyczny brak możliwości opłacalności sprzedaży płodów rolnych czy zapełnione wciąż magazyny ze zbożem to efekt nawarstwionego w ciągu ostatnich 2 lat negatywnego procesu, z jakim borykają się producenci rolni – uważa Hubert Seliwiak.

Nabywcy nowych maszyn wstrzymują się z decyzją o zainwestowaniu. Coraz gorzej z wkładem własnym

Do wymienionych przez niego przyczyn coraz gorszych nastrojów wśród potencjalnych nabywców nowych maszyn rolniczych dochodzą także m.in. coraz większa biurokracja czy malejące na rynkach światowych ceny zboża, a także brak rozładowania dotychczasowego kryzysu wywołanego przez niekontrolowany zalew polskiego rynku przez produkty zza wschodniej granicy. – Mimo że polscy producenci rolni mogliby skorzystać z różnych form dofinansowania zakupów nowych maszyn np. ze środków unijnych, wstrzymują się  z podjęciem kluczowych dla siebie decyzji inwestycyjnych. Coraz gorzej im też z pozyskiwaniem tzw. wkładu własnego, bowiem możliwość zaciągania przez nich tzw. pożyczki leasingowej została im w styczniu mocno ograniczona ustawą o pożyczkach lombardowych – komentuje przedstawiciel PIGMiUR i przypomina, że właśnie pożyczka leasingowa to główna forma pozyskiwania własnych środków na zakup nowych maszyn rolniczych. – Dopiero po ich zdobyciu, nabywcy skorzystać mogą np. z dofinansowania ze środków unijnych na zakup nowego ciągnika bądź przyczepy – zauważa. Zaznacza przy tym, że sytuacja na rynku maszyn rolniczych daleka jest jednak od stagnacji, bowiem stale rośnie ich zakup na rynku wtórnym.

– Widać pewnego rodzaju asekurację w podejściu do inwestycji wśród producentów rolnych, którzy inwestują, mając jednak na to ograniczone środki – np. w postaci własnych oszczędności. Pozwalają one na nabycie maszyny tańszej i wymagającej częstszego serwisowania. Dzięki niej jednak można cały czas rozwijać gospodarkę, nawet, jeśli będzie to bardziej ograniczone niż w przypadku używania nowego sprzętu – sądzi Hubert Seliwiak.

Rynek wtórny maszyn rolniczych cały czas rośnie

Na rynku wtórnym, po dwóch miesiącach tego roku, PIGMiUR notuje 4845 rejestracji ciągników. To o 663 więcej niż w po dwóch miesiącach 2023 roku. Wzrost wynosi tu więc 15,8 proc. Liderem jest tu w lutym John Deere (833 rejestracji), i to aż w trzech kategoriach wiekowych: 3-5, 6-10 i 11-20 lat. W najstarszej zaś, a więc powyżej 20 lat, liderem

jest polski Ursus. Jeszcze większy wzrost PIGMiUR zauważa w segmencie przyczep z drugiej ręki. W okresie styczeń-luty zarejestrowano ich 1283, czyli o 236 więcej

niż przed rokiem. – Oznacza to, że obecnie notujemy tu wzrost na rynku wtórnym o 22,5 proc. – komentuje w zestawieniu za luty Izba.

Rosyjscy hakerzy próbują atakować polskie firmy. Tym razem na celowniku aplikacja mPay

Powiązana z Rosją grupa haktywistów NoName057(16) ogłosiła wspólny atak na szwedzką infrastrukturę internetową wraz z grupami: People’s CyberArmy, 22C, CyberDragon, Horus Team, UserSec i Pheonix – informują w raporcie OSINT analitycy Check Point Research. Wśród celów prorosyjskich hakerów miały się znaleźć również witryny mPay.pl oraz obywatel.gov.pl.

Powiązane z Rosją grupy hakerskie twierdzą, że zaatakowały strony internetowe wielu szwedzkich władz, a także witrynę obywatel.gov.pl, polskiego operatora płatności mobilnych mPay, jak również strony internetowe poświęcone władzom Republiki Czeskiej. O ataku DDoS na polskie instytucje poinformowała grupa NoName057(16) na swoim kanale Telegram.Telegram NoName057

W tej chwili obie polskie strony internetowe funkcjonują sprawnie, zatem po raz kolejny działania prorosyjskich hakerów okazały się nieskuteczne, a w najlepszym razie jedynie na chwilę zakłóciły działanie polskich portali. – Celem rosyjskich grup jest zaburzanie sprawnego działania instytucji publicznych i wzmożenie niepokoju w Polsce jako aktywnym partnerze, wspierającym Ukrainę podczas wojny – komentował wcześniejsze próby ataków Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.
Coraz powszechniejsze ataki DDoS to jednak nie jedyne zagrożenie. Specjaliści Check Point Research zwracają uwagę na zjawisko nasilającego się haktywizmu, wspieranego przez państwa (głównie Rosję) przy zauważalnym wzroście działań cybernetycznych związanych z konfliktami geopolitycznymi. Cyberprzestępcy mają stosować coraz bardziej wyrafinowane techniki, wykorzystując m.in. luki typu zero-day, w celu przeprowadzenia ataków dla okupu (ransomware). – Tylko w 2023 roku odnotowano ponad 5000 ofiar jawnych ataków dla okupu – to wzrost o 90-proc. w porównaniu do 2022. Ransomware stanowi dziś już 10 proc. wszystkich szkodliwych programów atakujących sieci komputerowe na świecie. – ostrzegają autorzy Check Point’s 2024 Cyber Security Report.

Związek Cyfrowa Polska i Women Go Tech będą wspólnie działać na rzecz wspierania kobiet w sektorze ICT

Aktywizacja społeczna i zawodowa w dziedzinie nowych technologii, ze szczególnym uwzględnieniem roli kobiet – to główny cel współpracy Związku Cyfrowa Polska z inicjatywą Women Go Tech. W środę (6 marca) podpisano list intencyjny, w którym obie organizacje deklarują wsparcie między innymi na polu edukacyjnym oraz transgranicznej współpracy biznesowej.

Women Go Tech to inicjatywa z Litwy, która wspiera rozwój kobiet w biznesie w sektorze cyfrowym. Organizacja odpowiada między innymi za program mentorski i szkoleniowy, który jest prowadzony dzięki wsparciu globalnych firm technologicznych, jak i lokalnych partnerów korporacyjnych. W ciągu ostatnich sześciu lat w szkoleniach udział wzięło niemal 11 tys. kobiet, a ponad 600 z nich rozpoczęło karierę w sektorze IT.

Teraz polska branża cyfrowa reprezentowana przez Związek Cyfrowa Polska łączy siły z Women Go Tech. Główny cel? Wesprzeć kobiety w kraju w rozwoju ich kariery w świecie technologii. Jak przekonuje Marta Kokoszka, Członkini Zarządu Cyfrowej Polski, większy udział kobiet jest niezbędny do odpowiedniego rozwoju sektora ICT. – Wśród kobiet znajduje się wiele talentów, które mogą pomóc w rozwoju branży cyfrowej. Trzeba wydobyć ten potencjał, dlatego tak ważne jest zachęcanie kobiet, aby częściej wybierały zawody techniczne i angażowały się w wykorzystanie własnych pasji oraz umiejętności – mówi Marta Kokoszka.

Jarūnė Preikšaitė, CEO Women Go Tech, wymienia główne cele, jakie przyświecają organizacji: – W sytuacji pilnego zapotrzebowania na talenty w sektorze ICT, jesteśmy liderem w promowaniu kariery kobiet. W ten sposób wspieramy różnorodność, ale także wnosimy świeże spojrzenie na innowacje i rozwiązania. Wzmocnienie pozycji kobiet w branży technologicznej to nie tylko słuszna sprawa; to także ruch niezbędny do napędzania przyszłych rozwiązań w gospodarce cyfrowej – podkreśla Jarūnė Preikšaitė.

Inicjatywy edukacyjne podstawą współpracy

Jak czytamy w liście intencyjnym, obie organizacje będą działać na rzecz tworzenia i promocji otwartego środowiska w pracy i na uczelniach, wspierając kobiety do rozwijania swoich technologicznych umiejętności, a także wzmacniając rolę kobiet w nowopowstających zawodach przyszłości.

Nasza współpraca będzie opierać się między innymi na organizacji wspólnych warsztatów, konferencji, sesji mentoringowych. Będziemy podejmować różnorodne inicjatywy edukacyjne, a dodatkowo zacieśniać współpracę pomiędzy polskim a litewskim środowiskiem biznesowym – wylicza Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. I zapowiada, że w ramach jego organizacji powstanie Komitet zadaniowy do spraw inkluzywności w branży ICT.  Przedstawicielki firm należących do Cyfrowej Polski będą wspólnie koordynować projekty w zakresie wzmacniania obecności kobiet w sektorze cyfrowym oraz – szerzej – w biznesie.

Związek Cyfrowa Polska i Women Go Tech planują również rozszerzyć współpracę na inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej w ramach zainicjowanej przez Cyfrową Polskę koalicji branży cyfrowej z 14 krajów naszego regionu – CEE Digital Coalition.

RPP utrzymuje stopy bez zmian. Co na to rynek?

RPP utrzymuje stopy procentowe bez zmian i jest to kontynuacja polityki od października, kiedy to dokonano ostatniej zmiany stóp procentowych. Dzisiejsza decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, choć tym razem musieliśmy na nią poczekać nieco dłużej, co mogło być związane z tym, że Rada zapoznawała się z nowymi projekcjami inflacyjnymi, a oprócz tego Rząd najprawdopodobniej zdecydował się na powrót stawki VAT na żywność do poziomu 5%, co z pewnością doprowadzi do odbicia inflacji. Jak NBP widzi inflację teraz w porównaniu do sytuacji z listopada?

Według najnowszych projekcji inflacyjnych, tempo cenowe ma być niższe niż według listopadowych projekcji. W komunikacie możemy przeczytać: “roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,8 – 4,3% w 2024 r. (wobec 3,2 – 6,2% w projekcji z listopada 2023 r.), 2,2 – 5,0% w 2025 r. (wobec 2,2 – 5,3%) oraz 1,5 – 4,3% w 2026 r.” Jednocześnie NBP wskazuje na to, że dalsze losy inflacji będą zależeć od czynników związanych z cenami administrowanymi. Już niemal pewny jest powrót stawki VAT na żywność do poziomu 5% i najprawdopodobniej można oczekiwać dostosowania cen energii do wyższych poziomów. Podczas poprzedniej konferencji prasowej, prof. Adam Glapiński wskazywał, że w najgorszym scenariuszu inflacja mogłaby sięgnąć 8-9% w tym roku, co jednak kłóci się z obecną projekcją. Można wobec tego domniemywać, że projekcja nie zakładała podwyżek cen administrowanych. Warto podkreślić, że projekcja nie zakłada obniżek stóp procentowych w tym roku. Co na to rynek?

Rynek wciąż widzi szanse na obniżki stóp procentowych w tym roku, ale taki ruch mógłby być możliwy dopiero w końcówce roku, prawdopodobnie w ostatnim kwartale tego roku. Kluczowe będą publikacje inflacji od połowy tego roku, dlatego nie powinniśmy sugerować się spadkiem inflacji za marzec nawet do poziomu celu inflacyjnego.

Warto też przyjrzeć się sytuacji u naszych sąsiadów. W przypadku Czech obserwowaliśmy drastyczny spadek inflacji do poziomu 2,3%, choć wynika to z dosyć wysokiej bazy z zeszłego roku i dalsza część roku może być bardzo podobna do tego, co będziemy obserwować w Polsce. Niemniej bank centralny w Czechach przyjął nieco inną strategię. Obniżki stóp procentowych nastąpiły w grudniu oraz lutym, razem o 75 pb do poziomu 6,25%. Oczekuje się również, że stopy procentowe będą cięte dalej w tym roku, choć pozostaną na restrykcyjnym poziomie względem inflacji.

Czy w takim razie jest szansa na to, że obniżki pojawią się również w Polsce? Cały czas będzie to zależało od tego jak inflacja wypadnie po podwyżkach cen żywności i energii. NBP cały czas oczekuje spadku inflacji bazowej, która wyklucza te najbardziej zmienne ceny, ale oczekuje tego, że będzie to spadek wolniejszy niż dotychczas.

Złoty umacniał się przed decyzją o wysokości stóp procentowych RPP i na parach USDPLN czy EURPLN wyznaczony został dzienny dołek tuż przed decyzją. Złoty umocnił się jednak wyraźniej w trakcie publikacji komunikatu. Pomimo tego, że komunikat pokazał mocniejszy spadek inflacji niż w listopadzie, to jednak wyraźnie wynika z niego, że na ten moment obniżki stóp procentowych są wykluczone, biorąc pod uwagę dużą niepewność. Za euro po publikacji komunikatu płaciliśmy 4,2980 zł,  natomiast za dolara 3,9480 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

W 2023 r. w sądach przybyło ponad 35 proc. r/r spraw frankowych. W tym roku liczba pozwów nadal będzie rosła dwucyfrowo

Z oficjalnych danych sądów okręgowych wynika, że w ub.r. liczba spraw frankowych w całym kraju zwiększyła się o ponad 35% r/r. Warto jednak zaznaczyć, że w prawie połowie sądów odsetek pozwów wzrósł aż trzycyfrowo. Widać zatem wciąż wyraźny trend aktywnego dochodzenia swoich praw przez frankowiczów, co istotnie wzmacnia ich pozycję w walce z kredytodawcami. Ta determinacja pokazuje bankom, że ich dotychczasowe działania nie odnoszą zamierzonego skutku. Wręcz można powiedzieć, że działają zupełnie odwrotnie. Dlatego banki nie mają wyjścia i muszą coraz częściej oferować korzystniejsze propozycje ugodowe bądź dalej stosować taktykę przedłużania postępowań sądowych. Patrząc jednak na ich dotychczasową praktykę, można założyć, że mimo wszystko będą kontynuować strategię wydłużania postępowań i proponowania umiarkowanych ugód, aby zarządzać ryzykiem finansowym i rozłożyć ewentualne wypłaty w czasie, bo to im się obecnie najbardziej opłaca.

Problem kredytów frankowych wciąż nie odpuszcza. Jest wręcz przeciwnie. Jak wynika z oficjalnych danych pochodzących ze wszystkich sądów okręgowych, w 2023 roku wpłynęło do nich blisko 87 tys. spraw frankowych. To o ponad 35% więcej niż w 2022 roku. Znaczący wzrost świadczy o wyraźnym trendzie wśród frankowiczów do aktywnego dochodzenia swoich praw. Kluczowym momentem, który mógł przyczynić się do tego wzrostu, było wyraźne stanowisko Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), które definitywnie wykluczyło możliwość naliczania przez banki dodatkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w kontekście nieuczciwych klauzul umownych.

Orzeczenie TSUE potwierdziło to, co frankowicze i ich prawnicy długo argumentowali, zwiększając ich przekonanie o słuszności swojej sprawy. Taka decyzja mogła zmotywować jeszcze większą liczbę kredytobiorców do inicjowania postępowań sądowych, mając nadzieję na unieważnienie niekorzystnych umów kredytowych lub uzyskanie lepszych warunków. Wpływ orzeczeń TSUE, w połączeniu z coraz większą świadomością i dostępem do informacji na temat praw konsumentów, zdecydowanie podbił liczbę pozwów.

Równie ważnym czynnikiem jest fakt, że coraz więcej spraw kończy się pozytywnie dla frankowiczów, którzy chętnie dzielą się swoimi sukcesami w mediach społecznościowych i na forach internetowych. Taka wymiana doświadczeń tworzy łańcuch motywacyjny, inspirując innych kredytobiorców do podjęcia działań prawnych. Sukcesy znajomych, którzy odnieśli korzyści z postępowań sądowych, działają jak katalizator, zachęcając kolejne osoby do dochodzenia swoich praw. To zjawisko społecznej solidarności i wzajemnego wsparcia przyczynia się do budowania społeczności frankowiczów, którzy czują się silniejsi i bardziej zmotywowani do walki o sprawiedliwe traktowanie w sądach niż kiedykolwiek wcześniej.

Wpływ prawie 87 tysięcy spraw frankowych w 2023 roku istotnie wzmacnia pozycję frankowiczów, demonstrując bankom ich determinację w dochodzeniu swoich praw. Ta zdecydowana postawa kredytobiorców pokazuje, że próby zastraszenia przez banki, w tym groźby pozwami wzajemnymi, nie odniosły skutku, a nawet przyczyniły się do zwiększenia solidarności frankowiczów. W obecnej sytuacji kredytodawcy właściwie znajdują się na straconej pozycji, a strategia opóźniania postępowań sądowych wydaje się być jedynie próbą odroczenia nieuniknionej przegranej.

Jest też tego dodatkowy plus. W obliczu rosnącej presji banki mogą oferować korzystniejsze propozycje ugodowe. Jednak raczej nie będą robiły tego na szeroką skalę. Taka masowa akcja mogłaby przekroczyć ich możliwości finansowe związane z wypłatą nadpłaconych środków. Dlatego można się spodziewać, że banki będą kontynuować strategię wydłużania postępowań i proponowania umiarkowanych ugód, aby zarządzać ryzykiem finansowym i rozłożyć ewentualne wypłaty w czasie.

Już przed 2023 rokiem mówiło się o sporej liczbie składanych pozwów frankowych. Patrząc na dane za ubiegły rok, widać dalszy wzrost. Choć jest on znaczący i ciągły, nie prowadzi do paraliżu sądów i spowolnienia tempa pracy orzeczników. Świadczy o skutecznym dostosowaniu się systemu sądowego do obecnej sytuacji. Zauważalne jest to, że sędziowie z czasem zdobywają coraz większe doświadczenie w prowadzeniu tego typu spraw, co przekłada się na ich rosnącą sprawność i efektywność. Procesy te stają się dla nich bardziej rutynowe, a dzięki temu mogą być prowadzone szybciej i płynniej. Dlatego sądy radzą sobie z obecnym obciążeniem.

Analiza szczegółowych danych wskazuje również na to, że w 2023 roku najwięcej spraw frankowych wpłynęło do Sądu Okręgowego w Warszawie – nieco ponad 18 tys. Jednocześnie tylko tam nastąpił spadek rok do roku – o prawie 31%. Dalej w zestawieniu widać Sąd Okręgowy w Poznaniu – lekko ponad 7 tys. tego typu spraw i wzrost o blisko 74% rok do roku, SO Warszawa-Praga w Warszawie – niecałe 7 tys. i ponad 134%, SO w Gdańsku – przeszło 6 tys. i ponad 38%, a także SO we Wrocławiu – niecałe 5 tys. i ponad 126% rdr. Natomiast na końcu listy mamy Sąd Okręgowy w Przemyślu – blisko 120 i skok o przeszło 11% rok do roku.

Spadek liczby spraw frankowych w SO w Warszawie przy jednoczesnym wzroście w innych sądach okręgowych był spodziewanym efektem wprowadzonych zmian w Kodeksie Postępowania Cywilnego. Miały one na celu decentralizację i bardziej równomierne rozłożenie obciążenia sprawami po całym kraju, a także zwiększenie efektywności wymiaru sprawiedliwości dla kredytobiorców.

W niemal połowie sądów wzrosty rok do roku są trzycyfrowe. Największy z nich nastąpił w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu, bo aż o ponad 550%. W pierwszej piątce widać też Zamość – blisko 204%, Opole – niecałe 182%, Krosno – prawie 165%, a także Radom – niecałe 159%. Choć te wyniki świadczą o skutecznym rozproszeniu spraw, istotne będzie obserwowanie, jak poszczególne sądy poradzą sobie z nowym obciążeniem. Kluczowe będzie, aby zdołały dostosować swoje zasoby i procesy w celu zapewnienia sprawnego rozpatrywania spraw bez znacznego wydłużania czasu oczekiwania na wyroki.

Biorąc pod uwagę to, że nadal ponad połowa frankowiczów nie podjęła żadnych kroków prawnych w związku ze swoimi kredytami, można oczekiwać, że liczba pozwów frankowych nadal będzie rosła. Wiele osób wciąż czeka na rozwój sytuacji lub zbiera informacje, co oznacza, że potencjał do zwiększenia liczby spraw jest nadal znaczny. W miarę jak coraz więcej kredytobiorców będzie zdobywać świadomość swoich praw i możliwości, jakie daje orzecznictwo, pozwów będzie przybywać. W Sądzie Okręgowym w Warszawie ich liczba dalej może maleć, dzięki efektowi nowych regulacji, podczas gdy w mniejszych sądach okręgowych będą notowane wzrosty.

Autorem komentarza jest Adrian Goska, publicysta prawny i wieloletni ekspert ds. problemów frankowych w sądownictwie, radca prawny w Kancelarii SubiGo

Stopy procentowe bez zmian? Ekonomiści nie spodziewają się niespodzianek

Marcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych będzie już trzecim w tym roku. Ekonomiści zgodnie przewidują, że nie powinniśmy spodziewać się zmian, a raczej utrzymania stopy referencyjnej. Posiedzenie będzie zaś inne niż poprzednie, ponieważ podejmowane przez Radę decyzje będą oparte o znajomość najnowszej projekcji inflacji Narodowego Banku Polskiego. Nie można jednak zapomnieć o niepewności kształtu polityki fiskalnej i nacisku na utrzymywane obecnie tarcze antyinflacyjne. Komentarza udzielił ekspert Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Przed nami kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. To, co różni je od poprzednich, to podejmowanie decyzji przez Radę na podstawie znajomość najnowszej projekcji inflacji Narodowego Banku Polskiego. Od wielu miesięcy inflacja systematycznie schodzi na coraz niższe poziomy, zbliżając się obecnie w kierunku górnego przedziału odchyleń od celu. Przypomnijmy, że cel inflacyjny wynosi w Polsce 2,5%, z dopuszczalnym pasmem odchyleń +/- 1 p.p. Z kolei ostatni odczyt inflacji CPI za styczeń to 3,9%.

Chłodzenie inflacji i obowiązujące już od kilku miesięcy realnie dodatnie stopy, mogłyby zatem faworyzować scenariusz rozważenia obniżki stóp procentowych. Należy jednak pamiętać, że Rada będzie podejmowała decyzję w obszarze niepewności związanej z kształtem polityki fiskalnej, z naciskiem na dalsze losy utrzymywanych obecnie tarcz antyinflacyjnych. Jeśli te zostałyby po sezonie grzewczym usunięte, presja wzrostu cen energii i żywności zapewne uaktywni się ponownie w drugiej połowie roku i na to ryzyko RPP musi brać poprawkę w trakcie dzisiejszej dyskusji.

 

Stabilny poziom wskaźników WIBOR może też sygnalizować, że inwestorzy na rynku finansowym nie wyceniają żadnej zmiany ceny pieniądza na obecnym posiedzeniu. Jej utrzymanie jest także konsensusem większości działów analiz instytucji bankowych. Obecnie stopa referencyjna wynosi 5,75%.

Jednym z elementów wpływających na wysokość stóp procentowych w Polsce są także decyzje władz monetarnych najważniejszych banków centralnych, z naciskiem na amerykańską Rezerwę Federalną. Z uwagi na pojawiające się sygnały kolejnego uaktywniania presji inflacyjnej za oceanem, ponownie odsuwa się w czasie moment pierwszej obniżki stóp procentowych. Jeszcze parę tygodni temu konsensus zakładał możliwość podjęcia takiej decyzji już na posiedzeniu zaplanowanym na 20 marca. Obecnie rynkowe wyceny pierwszej obniżki stóp za oceanem przesunęły się na posiedzenie czerwcowe, co daje również Radzie Polityki Pieniężnej nieco więcej przestrzeni do pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie.

Dużo więcej światła na dalsze perspektywy kształtowania się stóp procentowych rzuci zapewne jutrzejsza konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego, w trakcie której prawdopodobnie odniesie się on już do projekcji inflacji i wówczas ruszy zapewne nowa fala prognoz dotyczących poziomu stóp procentowych w dalszej części tego roku.

48% firm gotowa na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą po urlopie macierzyńskim, rodzicielskim czy wychowawczym

Niemal połowa firm (48 proc.) deklaruje, że jest przygotowana na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą, która po długiej przerwie wraca do pracy i chętnie podejmie taki krok, wynika z badania Grypy Progres. Coraz więcej przedsiębiorstw poważnie podchodzi też do tematu równouprawnienia i wdraża konkretne rozwiązania w tym obszarze. Ponad połowa – 54 proc. – wprowadziła lub zmodyfikowała ostatnio kodeksy etyki i programy oraz rozwiązania dedykowane równemu traktowaniu kobiet i mężczyzn.  

W 2023 r. na polskim rynku pracy aktywnych zawodowo było niemal 8 mln kobiet, a średnio ponad 233 tys. miało status osoby bezrobotnej. Tylko w IV kw. 2023 r. na etat po przerwie wróciło 88 tys. bezrobotnych pań. Aż 764 tys. jako powód swojego bezrobocia podawało obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu (GUS). Życie prywatne i opieka nad dziećmi zabierają sporo czasu i mogą faktycznie utrudniać nie tylko podjęcie pracy, ale też codzienną aktywność zawodową. W styczniu 2024 r. zasiłek macierzyński pobierało w Polsce 221 tys. osób, a liczba dni zasiłkowych wynosiła w sumie 6,688 mln (dane ZUS). W przypadku świadczeń opiekuńczych również była ona wysoka i wyniosła w sumie 1,311 mln dni.

Mimo że pogodzenie życia prywatnego z zawodowym nie jest łatwe, to kobiety radzą sobie z tym bardzo dobrze. Co więcej, na realizowanie obowiązków służbowych poświęcają niemal tyle samo czasu, co mężczyźni. Jak wynika z danych GUS, przeciętna liczba godzin przepracowanych w pracy głównej i dodatkowej przez mężczyzn wynosi 41,1 h tygodniowo, a w przypadku kobiet – 38,1 h tygodniowo.  Niestety wśród najczęstszych stereotypów, którymi kierują się pracodawcy, nadal występuje ten związany z przekonaniem, że kobieta nie będzie tak efektywnym pracownikiem, jak pozostali kandydaci.

– Na szczęście wiele firm myśli zupełnie inaczej, a do tego aktywnie pomaga paniom w powrocie do pracy czy w rozwoju zawodowym. To dobry znak i zmiana, na którą niestety czekaliśmy zbyt długo. Dobrze jednak, że ona nastąpiła i że kolejne organizacje wdrażają w życie prokobiece rozwiązania. Co potwierdza badanie Grupy Progres, niemal połowa firm – 48 proc. – deklaruje, że jest przygotowana na zatrudnienie lub kontynuowanie współpracy z mamą, która po długiej przerwie wraca na etat  mówi Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres. – Co więcej, aż 54 proc. organizacji wprowadziło lub zmodyfikowało ostatnio kodeksy etyki i programy oraz rozwiązania dedykowane równemu traktowaniu kobiet i mężczyzn, ale też wspierające aktywnych zawodowo rodziców. Ta grupa, mimo spadku urodzeń, jest liczna i warto o nią dbać – tylko w 2023 r. na świat przyszło 272 tys. dzieci – dodaje Magda Dąbrowska.

Wśród podstawowych i najczęstszych form wsparcia oferowanych przez firmy jest ubezpieczenie na życie i opieka medyczna dla pracowników z możliwością rozszerzenia pakietu usług dla ich rodzin, możliwość pracy z domu, w elastycznych godzinach lub na część etatu.

38 proc. firm udziela pomocy merytorycznej – w powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim, rodzicielskim czy wychowawczym – w postaci specjalnie zaprojektowanego programu szkoleń przypominających i wdrażających. Część przedsiębiorców przyznaje, że rozumie wyzwania związane z pogodzeniem roli rodzica i pracownika, z organizacją czasu i emocjonalną karuzelą, dlatego w ramach specjalnego programu finansuje konsultacje psychoterapeutyczne z osobami specjalizującymi się w kwestiach rodzicielstwa.

– Działania i rozwiązania wdrażane w polskich firmach pokazują, jak wielu pracodawców w naszym kraju prowadzi biznes odpowiedzialny społecznie i dojrzało do pełnego poszanowania praw kobiet, które wcześniej niejednokrotnie były spychane na margines lub traktowane stereotypowo. Na szczęście obserwowane zmiany dowodzą, że przedsiębiorcy nie tylko deklarują, ale też faktycznie dbają o to, by kobiety rozwijały swoją karierą, a także bez obaw o utratę pracy mogły założyć rodzinę i poświęcać jej czas – mówi Maciej Owczarek, wiceprezes Business Centre Club. – Rozumienie przez przełożonych wyzwań związanych z pogodzeniem roli rodzica oraz pracownika i organizacją czasu czy wsparcie emocjonalne warto traktować nie jako wydatek, a jak inwestycję. Bardzo szybko przynosi ona efekt w postaci zaangażowanych pracowników, wzrostu ich efektywności czy mniejszej rotacji zespołu. Może ona pomóc również w budowaniu lub umocnieniu pozytywnego wizerunku pracodawcy, co z biznesowego punktu widzenia jest dla firmy korzystne zarówno w krótko-, jak i długoterminowej perspektywie  zaznacza Maciej Owczarek.

Niektórzy idą o krok dalej – 40 proc. firm deklaruje, że wspiera rodziców, również tych samodzielnych. Mogą oni skorzystać z dofinansowania do żłobka czy przedszkola, a nawet niani. Inne z form wsparcia materialnego to prezenty dla noworodka, pokrycie kosztów kolonii czy wyprawki dla pierwszoklasisty.

Oferowane są też dni wolne np. dodatkowy urlop na dziecko po wykorzystaniu regularnej puli czy czas wolny od obowiązków zawodowych w międzynarodowym dniu rodziny. Firmy organizują również wydarzenia dedykowane zatrudnionym u nich rodzicom i ich dzieciom np. pikniki, dzień dziecka, mikołajki. Nie stwarzają też problemów w sytuacjach „awaryjnych” i gdy do nich dojdzie, pozwalają pracownikom przyprowadzać do biura ich pociechy.

Pomoc nie zawsze dotyczy zwiększenia wynagrodzenia czy premii. Często ma też inną formę – pozapłacową. Przełożeni oferują nie tylko standardowe benefity. Jak wynika z badania SeniorApp, szefowie płacą za zakupy, zajęcia medytacyjne, sprzątanie mieszkania, a nawet pomoc rodzicom pracownika, jeśli wymagają oni wsparcia. Wiele organizacji zaczyna zwracać uwagę i dbać również o prywatny czas oraz życie rodzinne zespołu. Opieka przełożonego nie zaczyna się w biurze o godz. 8. i nie kończy o 15, coraz częściej przenosi się też do mieszkań pracowników. Do tej pory musieli oni sami dbać o załatwianie spraw prywatnych. Obecnie tym obszarem obowiązków domowych zajmuje się ich firma, a dokładnie usługodawca, któremu szefowie płacą za zrealizowanie działania wybranego przez pracownika. Co więcej, gdy obowiązki zawodowe wymagają przebywania poza domem dłużej niż zwykle lub w nietypowych godzinach, przełożony na ten czas zapewnia pracownikowi nianię dla dziecka czy zadba o czworonoga.

– Polski biznes jest w dużym stopniu oparty na aktywności zawodowej kobiet, które na równi z mężczyznami angażują się w rozwój krajowych organizacji. Różnorodność jest ogromną siłą przedsiębiorstw, a zrównoważenie płci w zespołach i zarządach firmy przekłada się na jej lepsze wyniki finansowe, innowacyjność i rozwój. Polityka prorodzinna i wsparcie kobiet w ich rozwoju i powrocie do pracy po urodzeniu dziecka jest bardzo ważne. Jednak nie każda z mam potrzebuje opieki w tym samym zakresie. Dlatego, żeby pomagać mądrze, najlepiej dobrze zaplanować takie działanie i dostosować je do konkretnych, indywidualnych potrzeb, a nie podciągać wszystkich pod jeden mianownik. Dobrze też nie wykluczać z takich programów mężczyzn, którzy zostali ojcami. Oni też potrzebują różnego rodzaju wsparcia, żeby zaangażować się w życie rodzinne i odciążyć swoje partnerki w opiece nad dzieckiem – podkreśla Maciej Owczarek, wiceprezes Business Centre Club.

Magda Dąbrowska, wiceprezeska Grupy Progres dodaje, że zmiana w podejściu polskich firm, które zaczynają stawiać na politykę prokobiecą i prorodzinną, jest nie tylko ważna, ale też konieczna z perspektywy równości płci i walki z dyskryminacją. Zapewnienie wsparcia merytorycznego i emocjonalnego dla kobiet wracających do pracy po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym nie tylko pomaga im w szybszym i łatwiejszym wdrożeniu w obowiązki służbowe, ale także równoważy szanse zawodowe między kobietami i mężczyznami. Takie działanie poprawia atmosferę w miejscu pracy i tworzy bardziej przyjazne środowisko dla wszystkich pracowników, niezależnie od płci. Jest też konieczne, mimo że liczba skarg zgłoszonych do Państwowej Inspekcji Pracy odnosi się do naruszania przepisów dotyczących uprawnień pracowników związanych z rodzicielstwem. W 2020 r. było ich 249, w 2021 r. – 241, a w 2022 r. – 243.

Obniżka stóp przez EBC w marcu wykluczona. Czy to znaczy, że inwestorzy mogą wrócić do drzemki?

Aby dostrzec zmienność na głównych parach walutowych, potrzebne było w ostatnich tygodniach solidne szkło powiększające. Najbliższe posiedzenie EBC niekoniecznie wyrwie rynek z letargu, komunikaty banku centralnego mogą być jednak istotne.

Ton styczniowego posiedzenia Rady Prezesów EBC był nieco bardziej gołębi niż grudniowego. W oświadczeniu nie wspomniano o „podwyższonej” presji cenowej w strefie euro, a prezeska Christine Lagarde ani nie odsunęła wprost rynkowych oczekiwań dotyczących rozluźniania polityki banku, ani nie zamknęła drzwi do cięcia stóp procentowych w kwietniu. Ośmieliło to rynki do stawiania na kwietniową obniżkę i już kilka dni po posiedzeniu rynki w pełni wyceniały ruch w dół o 25 pb.

Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Obecnie inwestorzy szacują prawdopodobieństwo cięcia stóp w kwietniu na ok. 20% i nawet nie wyceniają w pełni obniżki w czerwcu. Zmiany jak w kalejdoskopie!

Z czego to wynika? Naszym zdaniem wpłynęły na to szczególnie:

  • Zaskoczenia w górę amerykańskimi danymi. Odporność wzrostu gospodarczego, ciasny rynek pracy i utrzymująca się bazowa presja cenowa osłabiły oczekiwania dotyczące cięć stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, powodując zmiany wycen rynkowych dotyczących również innych banków centralnych.
  • Odczyty ze strefy euro są w ostatnim czasie nieco lepsze od oczekiwań. Gospodarka wspólnego bloku uniknęła recesji pod koniec 2023 r., odnotowując płaski wzrost w IV kwartale po łagodnym spadku w III kwartale. Wyprzedzające dane PMI również przedstawiają się nieco lepiej – indeks dla kluczowego sektora usług wzrósł w ubiegłym miesiącu do granicznego poziomu 50 pkt, co sugeruje, że może się zbliżać ożywienie gospodarcze. W ostatnich dniach indeks zaskoczeń gospodarczych Citigroup dla strefy euro wzrósł zaś do najwyższego poziomu od kwietnia ub.r.
  • Retoryka decydentów EBC przechyla się na jastrzębią stronę. W kontekście inflacji Prezeska Lagarde podkreśla, że bank „nie jest jeszcze tam, gdzie trzeba”, podczas gdy wielu innych deklaruje stopniowość i zależność od danych. Robert Holzmann, jeden z najbardziej otwarcie komunikujących się jastrzębi w EBC, podzielił się opinią, że bank raczej nie rozpocznie cięć stóp procentowych wcześniej niż Fed. Inni zaś, jak Isabel Schnabel i Joachim Nagel, sugerują, że konieczna jest ostrożność. Gołębie obierają zaś nietypowo zachowawcze dla nich podejście do obniżek stóp procentowych. Należący do Rady Prezesów Yannis Stournaras zasugerował, że spodziewa się pierwszego cięcia w czerwcu, Gabriel Makhlouf stwierdził zaś, że bank nie powinien się spieszyć i pozostać „wyczulony” na zagrożenia związane z płacami.

Postępy w walce z inflacją w strefie euro są wyraźne – główna miara dynamiki cen spadła w lutym do najniższego od 31 miesięcy poziomu 2,6%, bazowa zaś do 3,1%. Mimo wszystko inflacja przewyższa oczekiwania, co wspiera przekonanie, że ostatnia prosta w tej walce będzie najtrudniejsza.

Jako że obniżka stóp procentowych w czwartek jest wykluczona, uwaga uczestników rynku skupi się na komunikatach banku. Szczególnie istotne będą komentarze prezeski Lagarde oraz zrewidowane projekcje makroekonomiczne. Zbliżają się cięcia stóp, prezeska Lagarde może więc przyjąć nieco bardziej gołębi ton. Nie sądzimy jednak, że jej konferencja prasowa będzie wyraźnie różniła się od styczniowej.

Naszym zdaniem Lagarde wskaże na postępy w walce z inflacją, jej komunikaty nie będą przy tym jednak zbyt wymowne. Spodziewamy się z jej strony powtórzenia, że Rada Prezesów pozostaje zależna od danych. W tym kontekście jej retoryka na temat płac, kluczowego dla banku centralnego czynnika, będzie uważnie analizowana. EBC ma pewien wgląd w sytuację, jednak pełniejsze dane opublikowane zostaną dopiero późną wiosną.

Poza powyższymi, na euro wpływać będą zapewne wszelkie sygnały dotyczące dyskusji na temat obniżek stop procentowych. Jakiekolwiek wzmianki, że przeprowadzono na ten temat wstępne rozmowy (albo że stanie się to wkrótce), mogą być postrzegane jako gołębie i wywrzeć presję spadkową na euro. Jeśli jednak podkreślone zostanie, że jest wciąż zbyt wcześnie na takie dyskusje, rynki mogą uwierzyć, że przez jakiś czas nie dojdzie do cięć. Podczas ostatniej konferencji prasowej prezeska Lagarde nie odsunęła wprost rynkowych oczekiwań dotyczących obniżek i biorąc pod uwagę istotne zmiany wycen, nie spodziewamy się, by zdecydowała się na to w tym tygodniu. Inwestorzy będą wypatrywać również wszelkich sygnałów dotyczących możliwości cięcia w kwietniu. Sądzimy, że EBC nie będzie chciał ryzykować zapędzenia się w kozi róg. Oznaki, że kwietniowa obniżka jest wykluczona, mogłyby nieco wesprzeć wspólną walutę.

Wydaje się, że w tym tygodniu zobaczymy rewizję w dół prognoz zarówno dla inflacji, jak i wzrostu. Inwestorzy będą szczególnie zainteresowani skalą zmian tych pierwszych, zwłaszcza dla bazowej dynamiki cen. Silniejsza rewizja może być postrzegana jako gołębia, zaś minimalne modyfikacje nie powinny istotnie wpłynąć na rynki.

Biorąc pod uwagę, że ostatnie zmiany rynkowych wycen były dość agresywne, uważamy, że nie ma zbyt dużej przestrzeni do dalszego obniżania oczekiwań dotyczących cięć stóp procentowych. Powinno ograniczyć to skalę wsparcia euro, jeśli komunikaty banku zostaną odebrane jako jastrzębie. Poprzeczka dla gołębiego zaskoczenia wydaje się zawieszona niżej. Nie spodziewamy się, by marcowe posiedzenie przyniosło silne podbicie zmienności.

Wciąż uważamy, że Europejski Bank Centralny ma największe szanse, by rozpocząć cięcia stóp procentowych wcześniej niż niemal wszystkie pozostałe banki centralne G10. W ostatnim czasie argumenty za obniżką w kwietniu osłabiły się jednak i obecnie zaczynamy skłaniać się ku pierwszemu ruchowi stóp w dół w czerwcu.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (07.03) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Roman Ziruk, Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Uprzedzenia największą barierą w życiu zawodowym kobiet

oraz w strategiach firm. Badania pokazują jednak, że do osiągnięcia pełnej równości, wyeliminowania luki płacowej oraz nieświadomych uprzedzeń wciąż jest daleka droga. Profesjonalistki nadal napotykają na swej zawodowej drodze przeszkody. Jak wynika z globalnego sondażu Hays, jako te największe zostały zidentyfikowane dyskryminacja i uprzedzenia (38%), brak elastyczności (26%) oraz luka płacowa (24%).

Przypadający na 8 marca Międzynarodowy Dzień Kobiet to dla wielu organizacji okazja do bliższego przyjrzenia się sytuacji kobiet w nich zatrudnionych, praktykom rekrutacyjnym oraz rozwiązaniom ukierunkowanym na zwiększanie ich udziału w kadrze menedżerskiej wyższego szczebla. W perspektywie profesjonalistek podejmowane działania bardzo często nie są jednak wystarczające.

Ubiegłoroczne badanie Hays Poland „Kobiety na rynku pracy 2023. Polityka DE&I w praktyce”, zrealizowane we współpracy z Centrum Badań Kobiet i Różnorodności w Organizacjach, działającym przy Akademii Leona Koźmińskiego, ponownie pokazało, że przekonanie o równości szans na awans i sprawiedliwe wynagrodzenie nie jest w Polsce powszechne. O braku zależności pomiędzy płcią pracownika a szansą na awans było przekonanych zaledwie 39 proc. kobiet i 69 proc. mężczyzn. Z kolei o tym, że wszyscy pracownicy o podobnych kwalifikacjach są sprawiedliwe wynagradzani, bez względu na płeć, było przekonanych 35 proc. kobiet i 67 proc. mężczyzn. Chociaż odsetki te nieznacznie urosły w porównaniu z rokiem 2022, to wciąż są dalekie od ideału.

Czy Ty oraz współpracownicy o podobnych kwalifikacjach i/lub podobnym zakresie obowiązków jesteście sprawiedliwie wynagradzani, bez względu na płeć?

  Kobiety Mężczyźni
Tak 35% 67%
Nie 45% 22%
Trudno powiedzieć 20% 11%

Źródło: Raport „Kobiety na rynku pracy 2023. Polityka DE&I w praktyce”, czerwiec 2023

UPRZEDZENIA I BRAK ELASTYCZNOŚCI JAKO NAJWIĘKSZE BARIERY

Ankieta Hays przeprowadzona w lutym na portalu LinkedIn wśród blisko 4,5 tys. respondentów pokazuje, że pracownicy wciąż dostrzegają przeszkody, które utrudniają kobietom rozwój zawodowy. Najczęściej wskazywano na dyskryminację i uprzedzenia (38 proc.) oraz nieelastyczne zasady pracy (26 proc.). Na kolejnych miejscach uplasowały się luka płacowa i niesprawiedliwe praktyki wynagradzania (24 proc.), a także brak mentoringu i wsparcia w rozwoju (12 proc.).

Jaka jest największa bariera utrudniająca kobietom rozwój i aktywny udział w rynku pracy?

38% Dyskryminacja i uprzedzenia
26% Nieelastyczne zasady pracy
24% Luka płacowa
12% Brak mentoringu i wsparcia w rozwoju

Źródło: sondaż Hays, LinkedIn, luty 2024

Jak zauważa Aleksandra Tyszkiewicz, Dyrektor Wykonawcza na region Europy Środkowo-Wschodniej w Hays, pomimo licznych postępów w działaniach na rzecz wyrównania szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy, do głosu wciąż dochodzą stereotypy i krzywdzące przekonania – Uprzedzenia wobec profesjonalistek bardzo często nie są wyrażane wprost. Osoba podejmująca decyzję o zatrudnieniu czy awansie wcale nie musi mieć świadomości, że jej wybór jest podyktowany uprzedzeniami. Może nie wiedzieć, że odrzucenie kandydatki z procesu rekrutacyjnego wcale nie wynika z „braku chemii”, lecz przekonania, że w tej branży nie uda się jej zbudować autorytetu. Stąd też walka z nieuświadomionymi uprzedzeniami jest trudna i wymaga intensywnych działań edukacyjnych – zauważa.

PONAD POŁOWA POLEK NAPOTKAŁA W KARIERZE PRZESZKODY WYNIKAJĄCE Z PŁCI

Podobne wnioski płyną z raportu Hays „Kobiety na rynku pracy 2023. Polityka DE&I w praktyce”. Przeszkód wynikających z płci doświadczyło w swojej karierze 57 proc. kobiet w Polsce. Profesjonalistki najczęściej mierzą się z faworyzowaniem osób płci przeciwnej, kierowaniem się stereotypami w decyzji o zatrudnieniu lub awansie, brakiem zaufania do posiadanych kwalifikacji oraz zakładaniem ich mniejszej dyspozycyjności.

Postrzeganie kobiet przez pryzmat nawet potencjalnego macierzyństwa stanowi jedno z większych wyzwań, przed jakimi stoją profesjonalistki. Pytania o dzieci na spotkaniach rekrutacyjnych czy komentarze sugerujące, że na kobietach wychowujących dzieci można mniej polegać, są coraz rzadsze. Mimo to fakt posiadania dzieci czy też potencjalnych planów z tym związanych wciąż bywa brany pod uwagę w decyzjach o zatrudnieniu lub awansie.

Na rynku pracy nadal zdarzają się sytuacje, w których profesjonalistka nie otrzymuje możliwości awansu lub objęcia roli menedżerskiej, ponieważ zdaniem decydentów może tego nie udźwignąć. Powód? Ma małe dzieci. Nikt jednak raczej nie kwestionuje, czy ojciec małych dzieci zdoła pogodzić pracę i zobowiązania wobec rodziny. Jest to element większego problemu – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz z Hays.

Do głosu dochodzą tutaj tradycyjne wzorce kulturowe, zgodnie z którymi obowiązki rodzicielskie i domowe pozostają domeną kobiet. Matki częściej biorą zwolnienia na czas choroby dziecka i jako jedyne z rodziców korzystają z urlopu rodzicielskiego. Jest to podyktowane również kwestiami ekonomicznymi. Kobiety statystycznie zarabiają mniej od mężczyzn ze względu na lukę płacową, ale też fakt, że częściej wykonują prace nisko opłacane i rzadziej pełnią stanowiska wysokiego szczebla. Z jednej strony mają zatem utrudniony rozwój zawodowy z uwagi na uprzedzenia i szklane sufity, z drugiej natomiast to one biorą na siebie ciężar związany z opieką nad dziećmi, ponieważ finansowo jest to dla rodziny bardziej opłacalne.

DZIAŁANIA, KTÓRE MAJĄ ZNACZENIE

Pracodawcy, którym zależy na tworzeniu otwartych i sprawiedliwych organizacji, mają zatem trudny orzech do zgryzienia. Jednym z podejmowanych działań jest tworzenie polityk promujących różnorodność, równość i integrację (DE&I). Takie rozwiązania funkcjonują już w co trzeciej organizacji działającej w Polsce. Badania Hays pokazują, iż kluczowe miejsce zajmuje w nich równowaga płci.

Działania firm związane z polityką DE&I najczęściej przyjmują formę różnorodnych inicjatyw wspierających grupy niedostatecznie reprezentowane w świecie pracy oraz promujące sojusznictwo (allyship), rozwiązania systemowe typu parytety płci oraz transparentne wynagrodzenia i jasne ścieżki kariery. Jak wynika z odpowiedzi respondentów badania Hays, pracodawcy przeprowadzają również szkolenia z zakresu nieuświadomionych uprzedzeń (unconsious bias), opracowują praktyczne poradniki oraz procedury wewnętrzne, np. dotyczące inkluzywnych rekrutacji.

Pracodawcy pozytywnie wypowiadają się o wpływie polityki DE&I na pracowników oraz całą firmę. Na wprowadzeniu takich rozwiązań najbardziej zyskuje kultura i reputacja organizacji. Pracodawcy dostrzegają też, że wzrasta zaangażowanie zatrudnionych, którzy mają większą pewność, że o ich dalszej karierze będą decydować wyłącznie umiejętności i wyniki pracy. Innymi słowy – mimo że taki kodeks dobrych praktyk nie rozwiąże wszystkich problemów, to jest doceniany. Pracownicy mają poczucie, że jest to ważny krok na drodze do pełnej równości szans na rynku pracy – podsumowuje Aleksandra Tyszkiewicz.

Inwestycje w nieruchomości komercyjne w CEE: spadek wolumenów, wzrost znaczenia lokalnego kapitału

Jak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield „CEE Investment Outlook”, 2023 rok stanął pod znakiem niższej aktywności zachodniego kapitału, co znalazło odzwierciedlenie w o połowie mniejszym wolumenie transakcji w Europie Środkowo-Wschodniej rok do roku. Polska z wynikiem 1,8 mld euro utrzymała pierwsze miejsce pośród rynków CEE odpowiadając za 36% całkowitego wolumenu inwestycji. Jest to jednak poziom dalece niższy od tego, do którego przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach. Polska odróżnia się od średniej dla regionu, jeżeli chodzi o strukturę popytu – ponad 50% transakcji na rodzimym rynku dotyczyło aktywów z sektora logistycznego, podczas gdy w pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej najwięcej kapitału zostało zainwestowane zostało w sektor biurowy. Ponadto lokalni inwestorzy odpowiadali w regionie za dwie trzecie wolumenu transakcji inwestycyjnych, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. Pomimo wyzwań rynek wykazał odporność, szczególnie w logistyce i sektorze mieszkaniowym, podkreślając tym samym obszary z potencjałem wzrostu.

W Polsce widać wyraźną postawę wyczekiwania zwłaszcza na rynku biurowym. Podczas gdy największa część wolumenu inwestycyjnego w regionie CEE dotyczyła nieruchomości biurowych (32% w 2023 roku vs. 41% w 2022 roku), na krajowym rynku aż 51% wolumenu przypadło na sektor logistyki.

Jak podkreślają eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield, w Polsce wyraźnie widać potrzebę wdrożenia narzędzi, które pozwolą zwiększyć skalę inwestycji rodzimego kapitału.

Wzrost znaczenia lokalnego kapitału

W 2023 roku rynek nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowej zaobserwował znaczącą zmianę w źródłach kapitału, z wyraźnym wzrostem udziału inwestycji lokalnych w obliczu spadku napływu kapitału z Zachodu.

Lokalni inwestorzy oraz ci z krajów CEE stanowili większość (65%) transakcji inwestycyjnych w regionie w 2023 roku, co stanowi znacząco wyższy udział niż w poprzednich latach (42% w 2022 roku i 37% w 2021 roku).

Ta zmiana odzwierciedla szerszy trend, w którym inwestorzy regionalni odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu płynności rynkowej i napędzaniu inwestycji. Zmieniający się krajobraz podkreśla potrzebę strategicznego podejścia do pozyskiwania kapitału, akcentując rosnące znaczenie lokalnych i regionalnych inwestorów w nawigowaniu obecnego środowiska ekonomicznego. Luka w inwestycjach z Zachodu jest bardzo efektywnie zapełniana przez kapitał z Czech, Słowacji, Węgier czy Litwy. Dla Polski oznacza to jedno – konieczność wprowadzenia REITów lub innych wehikułów inwestycyjnych, które pozwolą inwestorom indywidualnym lokować środki w inne aktywa, niż tylko mieszkania, komentuje Paweł Partyka, Head of Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Stopy kapitalizacji: odporność na ekonomiczne zawirowania

Generalnie, rynek nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowej odnotował wyraźny spadek wolumenów inwestycyjnych, na czele z Polską, która zarejestrowała najgłębszą zmianę, co wskazuje na wzmożoną ostrożność inwestorów w obliczu niepewności ekonomicznej. Jednak spadek ten kontrastuje ze zróżnicowanym zachowaniem rentowności nieruchomości prime w regionie, które wykazały odporność w obliczu zmian ekonomicznych, mówi Jeff Alson, Head of Capital Markets CEE, Cushman & Wakefield.

Pomimo zmniejszenia się wolumenów, rentowność nieruchomości typu prime na niektórych rynkach odnotowały niewielki wzrost, odzwierciedlając popyt inwestorów na aktywa premium o niskim ryzyku, podczas gdy inne pozostały stabilne, podkreślając niezmienną odporność i atrakcyjność nieruchomości komercyjnych tego typu w Europie Środkowej. W ujęciu sektorowym, rentowność budynków prime rosła od początku 2022 roku we wszystkich klasach aktywów.

W Polsce stopy zwrotu wzrosły dla wszystkich klas aktywów, przy czym te bardziej zdecydowane obserwowaliśmy w segmencie logistyki, biur, centrów oraz ulic handlowych. Właściciele nieruchomości komercyjnych spodziewają się powrotu większej stabilizacji i nie zamierzają rezygnować z wyższej rentowności, tłumaczy Paweł Partyka.

Największe transakcje na rynku logistyki ukształtowały krajobraz inwestycyjny w Polsce

W okresie dużej ostrożności inwestorów co do zdecydowanych ruchów w sektorze biurowym w Polsce, na pierwsze miejsce wybiły się inwestycje w logistykę.

Największą transakcją w minionym roku był zakup przez NREP 80% udziałów w polskiej spółce 7R. Na kolejnych miejscach uplasowały się inne umowy dotyczące tego sektora – nabycie przez P3 Logistic Parks Campusu 39 oraz kupno przez Heye Polska nieruchomości o powierzchni niemal 135 tys. mkw. z portfolio Panattoni. Warto też zwrócić uwagę na pierwsze jaskółki zwiastujące ożywienie w transakcjach na rynku hotelowym. Rok 2023 zakończyliśmy dopięciem transakcji zakupu Crown Plaza oraz Holiday Inn Express w The Warsaw HUB przez francuski fundusz inwestycyjny, komentuje Paweł Partyka.

W całym regionie CEE w 2023 roku widać było różnicowanie poziomu aktywności inwestycyjnej pomiędzy różnymi sektorami – widoczny był wzrost zainteresowania zakupem aktywów residential oraz hotelowych.

Rynki szykują się na strategiczny wzrost i powrót do równowagi

Według Cushman & Wakefield, wolumen inwestycji w nieruchomości komercyjne w Europie Środkowej w najbliższych latach wydaje się być na dobrej drodze do ostrożnej, lecz potencjalnie stabilnej odbudowy. Oczekuje się, że będzie on stopniowo wzrastał o 10 do 15% rocznie, przy czym perspektywa ta jest zależna od stabilizacji globalnego środowiska gospodarczego oraz kontynuacji adaptacji do warunków rynkowych po pandemii.

Rynek prawdopodobnie nie zobaczy szybkiego odbicia cen, które zadowoliłyby zarówno sprzedających, jak i kupujących. Ponadto spodziewana konieczność de-lewarowania ze strony banków prowadząca do braku nowego kapitału własnego dla istniejących transakcji lub reinwestycji może skutkować większą liczbą wymuszonych sprzedaży, co dodatkowo komplikuje wyzwania rynkowe.

Lokalny kapitał ma odegrać kluczową rolę w kontynuacji działalności inwestycyjnej w regionie, łagodząc wpływ czasowego wycofywania się kapitału międzynarodowego. Niemniej jednak, jak przewidują eksperci Cushman & Wakefield, międzynarodowy kapitał ostatecznie powróci, wzmacniając krajobraz inwestycyjny regionu.

Pomimo tradycyjnie stabilnego środowiska inwestycyjnego w regionie CEE, obecnie istnieje luka w wolumenie inwestycji rzędu trzech do pięciu miliardów euro w porównaniu do historycznych średnich. Przewidujemy, że ten deficyt zostanie zrównoważony przez stały powrót międzynarodowego kapitału oraz konsekwentny wzrost inwestycji lokalnych, wspomaganych przez zdrowy, lecz bardziej wymagający rynek dłużny, podsumowuje Jeff Alson.

Dolar słabnie, złoty umacnia się. Kurs EUR/PLN testuje poziom 4,31

Wczoraj historyczny rekord padł na rynku złota. Uncja osiągnęła wartość 2141 USD. Wysoki popyt na metal jest widoczny od połowy lutego, ale największe wzrosty złoto odnotowuje na początku marca. Zwyżki cen korespondowały ze spadkową sesją na Wall Street. Odwrót od ryzyka wsparł aktywa uznawane za bezpieczne. Surowiec zyskuje również ze względu na perspektywę obniżki stóp przez główne banki centralne. Otoczenie w postaci podwyższonej inflacji również pozytywnie oddziałuje na wycenę. Dziś RPP zdecyduje o poziomie stóp procentowych – tu oczekuje się braku zmian i utrzymania poziomu 5,75 proc. Z kolei uwaga globalnych inwestorów będzie skupiona na wystąpieniu Powella przed Kongresem. Ważne będą również publikacje makro z rynku pracy (ADP, JOLTS).

RPP nie powinna zaskoczyć i prawdopodobnie utrzyma poziom stopy referencyjnej na poziomie 5,75 proc. W marcu poznamy nową projekcję ścieżki inflacji oraz PKB. Te nowe prognozy nie powinny jednak jakoś znacząco wpłynąć na postawę przedstawicieli „ciała decyzyjnego”. Prawdopodobnie argumentem za wciąż restrykcyjnym nastawieniem będzie ryzyko ponownego wzrostu presji cenowej a także utrzymująca się na wciąż podwyższonym poziomie inflacja bazowa. Za pozostawieniem stóp bez zmian przemawia ciągły wzrost płac a także możliwe odmrożenie cen energii w drugiej połowie 2024 roku. Rząd co prawda uspokaja i mówi, że bardzo mocne podwyżki nam nie grożą a najubożsi obywatele będą wciąż chronieni. Tu szczegółów jak na razie nie znamy i prawdopodobnie będziemy musieli na nie poczekać do kwietnia. Jeśli chodzi o stawki Vat na żywność, mogą one wrócić do poziomu 5 proc. od przyszłego miesiąca. Ten czynnik również podbije inflację w kolejnych kwartałach.

Z USA poznamy dwa raporty na temat kondycji rynku pracy USA. ADP (14:15) ma wg oczekiwań wzrosnąć do 150 tys. (poprzednio 107 tys.) a liczba wakatów wg ankiety JOLST ma spaść do poziomu 8850 tys. z 9026 tys. Dane te będą stanowił przedsmak tego co otrzymamy w piątek (NFP). Gorsze dane pokazujące schłodzenie powinny wspierać narrację szybszych obniżek stóp procentowych przez Fed co powinno działać deprecjacyjnie na USD a także wspierać apetyt na ryzyko i powodować spadek rentowności amerykańskich obligacji.

Wczorajsze prawybory potwierdziły, że kandydatami na prezydenta nowej kadencji w USA będą najprawdopodobniej Trump (Republikanie) oraz Biden (Demokraci).

Wczoraj był widoczna słabość dolara amerykańskiego na skutek danych ISM dla przemysłu. Wskaźnik spadł z 53,4 do 52,6 pkt. Subindeks cen płaconych znacznie spadł do 58,6 pkt. a zatrudnienia do 48 pkt. Wzrósł natomiast wskaźnik aktywności biznesowej (57,2 pkt.) Otrzymaliśmy również nieco gorszy od poprzedniej wartości ale lepszy od oczekiwań indeks PMI (52,3 pkt.).

Giełda amerykańska zareagowała spadkami na dane. Najwięcej stracił Nasdaq Composite (-1,7 proc.), SP500 oraz Dow Jones zakończyły dzień z wynikiem -1 proc. Kurs EUR/USD urósł do 1,0875, dziś ten poziom jest ponownie testowany. Złoty pozostaje mocny, kurs EUR/PLN krąży wokół poziomu 4,31 a USD/PLN wskazuje obecnie 3,9645.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Decyzja RPP już dzisiaj. Ekonomiści pewni, ale historia uczy ostrożności

Ostatnie decyzje Rady Polityki Pieniężnej są mocno przewidywalne. Wydaje się, że tak też będzie dzisiaj, ale nie raz już byliśmy w takich sytuacjach zaskakiwani. W tle lepsza koniunktura w Europie oraz koniec serii spadków PKB na Węgrzech.

Lepsza koniunktura w Europie

Wczoraj poznaliśmy indeksy PMI dla usług w Europie. Ogólny wynik dla strefy euro okazał się symbolicznie lepszy od oczekiwań, sięgając 50,2 pkt. Jest to jednak owe 0,2 pkt nie tylko więcej od oczekiwań, ale też od granicy rozdzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. To pierwszy wynik ze wspomnianą przewagą od lipca zeszłego roku. Słabiej od oczekiwań wypadła z kolei Wielka Brytania, tam jednak sam rezultat, mimo że nie osiągnął zakładanych rezultatów, jest wyższy i wynosi 53,8 pkt. Po tych danych inwestorzy znów optymistycznie spojrzeli na Stary Kontynent i było widać kolejny napływ środków umacniający euro względem dolara.

Czekając na decyzję RPP

Dzisiaj poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Patrząc na oczekiwania analityków, szaleństwem byłoby oczekiwać czegokolwiek innego niż utrzymania stóp procentowych. Szybko spadająca inflacja może co prawda sugerować, że jest przestrzeń na taką decyzję, ale ostatnia konferencja prasowa realnie wykluczyła taką możliwość. Prezes Adam Glapiński uważał nawet, że jego zdaniem do końca roku kalendarzowego nie zmienimy stóp procentowych. Nagły spadek inflacji nie powinien zbyt szybko zmienić tej decyzji, gdyż na tej samej konferencji zapowiadał on szybki spadek tempa wzrostu cen w styczniowych danych. Można zatem zakładać, że prognoza o odkładaniu obniżek stóp procentowych na dalszą przyszłość już zawierała w sobie te informacje. Standardowo od samego posiedzenia bardziej interesująca powinna być jutrzejsza konferencja prasowa. Jest to zresztą typowe dla decyzji Banków Centralnych i absolutnie nie powinno się z tego czynić zarzutu.

Pierwszy kwartał wzrostowy od roku

Węgry wczoraj przełamały fatalną passę. Udało im się bowiem pierwszy raz od roku zakończyć kwartał bez spadku PKB. To wcale nie znaczy, że miały wzrost. PKB Węgier nie zmieniło się bowiem w IV kwartale 2023 roku. Takich samych danych oczekiwali analitycy, zatem nie może dziwić, że na rynku walutowym nie było szczególnego wybuchu entuzjazmu po zakończeniu prawie roku recesji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – raport ADP z rynku pracy,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Podsumowanie 2023 roku na rynku gruntów inwestycyjnych i prognozy na 2024

Rynek gruntów mieszkaniowych w 2023 roku wyprzedził sektor przemysłowo-logistyczny, powracając tym samym na pozycję lidera. Wynika to z rosnących oczekiwań związanych z rządowym programem kredytowym oraz zmian w sposobie szacowania zdolności kredytowej, które doprowadziły do szybkiego wyczerpania się podaży nowych mieszkań w dużych miastach. Spowodowało to wzrost zainteresowania deweloperów zakupem działek, a w dłuższej perspektywie może oznaczać nowe możliwości dla rynku nieruchomości.

Grunty mieszkaniowe: dynamiczny wzrost popytu zaskoczeniem dla rynku

Obserwowane w 2023 roku ożywienie na rynku gruntów mieszkaniowych było odpowiedzią na zaskakująco wysoki popyt na mieszkania, który znacząco przewyższył prognozy ekspertów. Zmiany w zasadach obliczania zdolności kredytowej i wprowadzenie rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%” wywołały dynamiczny wzrost możliwości nabywczych konsumentów.

Wzmożony popyt na mieszkania, wynikający z poprawy sytuacji kredytowej nabywców, zderzył się z wolno rozwijającą się podażą nowych lokali – tłumaczy  Dariusz Forysiak, Dyrektor w Dziale Investment Services w Colliers. Stosunkowo niewielka liczba rozpoczętych projektów budowlanych była odpowiedzią na spowolnienie rynku w 2022 r. i w wyniku braku dostępnej oferty wróciliśmy do rekordowego wzrostu cen nieruchomości. W 2023 roku ceny transakcyjne wzrosły o ponad 10% w większości dużych miast do nawet 20% w Warszawie – dodaje Dariusz Forysiak.

Ceny gruntów mieszkaniowych w stolicy w 2023 roku wynosiły od 350 do 750 EUR/mkw[1]., poza centrum do nawet 2 500 EUR/mkw. w centralnych lokalizacjach. W innych dużych miastach w Polsce wahały się w przedziale od 200 do 900 EUR/mkw.

Limitowana dostępność gruntów mieszkaniowych, szczególnie w atrakcyjnych centrach miast, pchnęła rynek w kierunku rewitalizacji przestrzeni przemysłowo-usługowych i konwersji istniejących obiektów na cele mieszkaniowe, zwłaszcza w segmencie mieszkań na wynajem dla studentów i w tzw. sektorze PRS (Private Rented Sector). Rozwój sektora mieszkań na wynajem dodatkowo otrzymał impuls także w postaci większej otwartości deweloperów mieszkaniowych na szybszą sprzedaż całych budynków, w cenie niższej niż rynkowa. Nie bez znaczenia pozostaje też wdrażana aktualnie reforma przepisów o planowaniu przestrzennym. Coraz bardziej pożądane stają się działki z ważnymi pozwoleniami na budowę i ustalonymi warunkami zabudowy.

Wprowadzona w 2023 r. nowelizacja przepisów dotyczących zagospodarowania przestrzennego ma szansę pomóc zarówno inwestorom, przez skrócenie i uproszczenie procedury uzyskania decyzji o warunkach zabudowy i pozwoleń na budowę, jak i interesowi społecznemu – ułatwiając gminom osiągnięcie harmonijnego, zrównoważonego rozwoju urbanistycznego – wyjaśnia Krzysztof Chyla, Transaction Manager w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers.

Grunty biurowe: stabilizacja mimo wysokiego wskaźnika pustostanów i zmian w preferencjach nabywców

Na rynku biurowym można było zaobserwować stabilizację, nawet mimo wysokiego wskaźnika pustostanów w kluczowych lokalizacjach. Znaczące były koszty związane z utrzymaniem i adaptacją powierzchni biurowych, a preferencje najemców, których pracownicy działali w dużej mierze w trybie hybrydowym lub zdalnym, utrzymywały niskie zainteresowanie gruntami przeznaczonymi pod inwestycje biurowe i usługowe. Ceny gruntów biurowych w Warszawie wahały się między 210–410 EUR/mkw. poza centrum, aż do 380–1400 EUR/mkw. w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. W innych dużych miastach cena metra kwadratowego wynosiła od 110 do 310 EUR. W minionym roku znaczącą część rynku stanowiły umowy ekspansyjne i renegocjacje najmów biurowych, a aktywność deweloperska utrzymała się na poziomie zbliżonym do tej, którą można było zaobserwować rok wcześniej.

Grunty przemysłowo-magazynowe: korekta cen i reakcja deweloperów na rosnące koszty

Sektor przemysłowo-magazynowy w 2023 roku charakteryzował się wolniejszym tempem wzrostu i mniejszą liczbą nowych inwestycji niż w latach ubiegłych. Ten trend przełożył się na niższy wolumen transakcji, co z kolei wpłynęło na nieznaczną korektę cenową. W Warszawie koszt metra kwadratowego kształtował się w przedziale 130 do 220 EUR, podczas gdy w pozostałych lokalizacjach województwa mazowieckiego wynosił 60 do 125 EUR. W pozostałych regionach Polski najwyższe ceny zanotowano w Krakowie (40–85 EUR/mkw.) oraz na Górnym Śląsku (35–75 EUR/mkw.), najniższe natomiast w Bydgoszczy i Toruniu (20–50 EUR/mkw.), Rzeszowie (20–55 EUR/mkw.) i Szczecinie (30–50 EUR/mkw.).

Rosnące koszty skłoniły deweloperów do szukania nowych form realizacji projektów, w tym przez partnerstwa w ramach wspólnych przedsięwzięć. Przyczyniło się to do wzrostu produkcji hal magazynowych, szczególnie w ostatnim kwartale 2023 roku, co może sygnalizować nadchodzącą falę zakupów gruntowych w tej branży.

Znaczący rozwój sektora energetycznego na rynku nieruchomości przemysłowych (farm fotowoltaicznych i wiatrowych) stanowi odpowiedź nie tylko na oczekiwane zmiany legislacyjne, ale także na popyt ze strony odbiorców energii. To także wynik coraz częstszych zapytań podmiotów transnarodowych o ten segment w kontekście standardowego produktu inwestycyjnego.

Grunty handlowo-usługowe: duże nasycenie powierzchnią wpływa na brak popytu

Rynek gruntów handlowo-usługowych w dużych aglomeracjach nadal odczuwa efekty nasycenia komercyjnymi powierzchniami handlowymi. Widać to szczególnie w utrzymującej się popularności retail parków oraz średnio– i wielkopowierzchniowych dyskontów z łatwym dostępem dla konsumentów. W połączeniu z ograniczoną dostępnością atrakcyjnych terenów w centralnych lokalizacjach przyczynia się to do braku popytu na nowe, typowe centra handlowe.

Ceny gruntów handlowo-usługowych w centrum Warszawy oscylowały w 2023 roku w granicach od 410 do 1170 EUR/mkw. Poza centrum kwota ta była znacznie niższa – wahała się od 115 do 525 EUR/mkw. W innych dużych miastach w Polsce przedział cen był dość szeroki – wynosił od 80 nawet do 400 EUR/mkw.

Transakcje na tym rynku zdominowane były przez zakupy średnich i mniejszych działek, szczególnie w miastach liczących od 50 do 100 tys. mieszkańców. Średnie ceny transakcyjne utrzymywały się na podobnym poziomie jak w ciągu minionych 5 lat.

Prognozy dla rynku na 2024 rok

Ciekawym eksperymentem będzie z pewnością kwestia Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych, które mają zastąpić nieefektywną procedurę specustawy mieszkaniowej – przyznaje Krzysztof Chyla z Colliers. – W krótkim terminie zamieszanie wprowadzić może ograniczenie w wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy do stref wyznaczonych przez gminę jako „obszary uzupełnienia zabudowy”. Przez to wartość nieruchomości, dla których decyzje wydano na starych zasadach, znacząco wzrośnie – dodaje Krzysztof Chyla.

Obserwowane ożywienie aktywności deweloperskiej na rynku mieszkaniowym i wzrost popytu na działki w sektorze przemysłowym w ostatnim kwartale 2023 r. zapowiadają wzrost dynamiki zakupów i cen gruntów.

Rosnące zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych energetyką odnawialną jako alternatywnym produktem komercyjnym ma szansę rozwinąć tę marginalną do tej pory niszę rynkową.

Pod względem łącznego wolumenu zakupów pozycję lidera utrzyma natomiast sektor mieszkaniowy, a brak podaży działek w atrakcyjnych, wielkomiejskich lokalizacjach ponownie zmobilizuje deweloperów do realizacji złożonych projektów rewitalizacyjnych – podsumowuje Dariusz Forysiak z Colliers.

[1] Dotyczy wartości za 1m2 PUM (w sektorze mieszkaniowym) lub GLA (w sektorze komercyjnym).

Pracuj stylowo i komfortowo: wybierz fotel biurowy, który zadba o Twój kręgosłup

W pracy spędza się średnio osiem godzin dziennie, więc wygoda powinna być priorytetem. Uczucie komfortu sprawia, że można  wykonywać swoje zawodowe obowiązki szybciej, łatwiej i lepiej. Ergonomiczne wyposażenie ma znaczenie dla efektywności pracy i zdrowia. Dowiedz się, jaki fotel do biura będzie przyjazny dla kręgosłupa i jednocześnie wniesie elegancki pierwiastek do aranżacji.

Ergonomiczny fotel do biura – co to znaczy?

Chyba każdy słyszał, że najlepszy fotel do biura, to taki, który jest ergonomiczny. Co kryje się pod tym pojęciem? Dopasowanie do indywidualnych potrzeb osoby, która z niego korzysta. W praktyce oznacza to, że wybierając mebel dla siebie, warto zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii.

Wybierasz fotel do biura? Zwróć uwagę na podstawowe kwestie!

Pierwszym elementem, który ma znaczenie podczas wybierania fotela do biura, jest regulacja wysokości. To drobiazg, który naprawdę wiele znaczy. Pozwala nie tylko dobrać fotel do biurka, ale do wzrostu u użytkownika – tak, aby nogi uginały się w kolanach pod kątem prostym, a stopy pozostawały oparte na posadzce. Pozycja taka odciąża stawy i zapewnia prawidłowe krążenie krwi.

Oprócz wysokości siedziska ważna jest też jego głębokość. Jak ją dopasować? Reguła mówi, że siedzisko fotela biurowego powinno podpierać około 2/3 powierzchni ud. To ważne nie tylko ze względu na układ krążenia, ale także kręgosłup. Dlaczego? Ponieważ prawidłowa pozycja dolnego odcinka stymuluje utrzymanie odpowiedniej postawy pleców.

A skoro o nich mowa, podpowiadamy, że fotel biurowy wygodny dla kręgosłupa powinien mieć odpowiednio wyprofilowane oparcie, aby wspierać lędźwie i niwelować napięcie mięśniowe, o które nietrudno po wielu godzinach spędzonych przy biurku. Jeszcze większy komfort zapewni wariant z regulowanym kątem odchylenia oparcia i zagłówkiem z regulacją wysokości. Jeśli chcesz, by czas spędzony na pracy upłynął Ci pod znakiem komfortu, wybierz ergonomiczny, wygodny i stylowy fotel biurowy z Agaty.

Detale, które mają duże znaczenie

Wybierając fotel do biura, zwróć uwagę na podłokietniki. To obowiązkowe elementy, jeśli siedzisz przy biurku przez wiele godzin. Dlaczego? Po pierwsze podłokietniki odciążają stawy łokciowe i barkowe, zapobiegając zwyrodnieniom. Po drugie – chociaż być może trudno w to uwierzyć – motywują do utrzymania wyprostowanych pleców. Sprawdzają się nie tylko podczas intensywnej pracy, ale także w trakcie przerw.

Na koniec wspomnijmy o prozaicznej kwestii, czyli ruchomości fotela. Jeśli Twoje zawodowe obowiązki wymagają częstego wstawania z miejsca, najbardziej słuszną opcją będzie obrotowy fotel biurowy na kółkach. Dzięki niemu cicho i bez obciążania lędźwi odsuniesz się od blatu lub sięgniesz po przedmioty znajdujące się w zasięgu ręki.

Fotel biurowy dopasowany do aranżacji

Kiedy wiesz już, jaki fotel wybrać, aby zapewnić sobie wygodę w pracy, pozostaje kwestia designu. Proste modele wykonane z tkaniny i siatki mesh świetnie spiszą się w nowoczesnym biurze. Możesz postawić na ponadczasową i praktyczną czerń czy szarość albo wybrać nieco awangardowy, biały fotel biurowy. Jeśli natomiast Twój gabinet jest urządzony w klasycznym stylu, strzałem w dziesiątkę będzie wariant wykonany ze skóry ekologicznej, który podkreśli elegancki charakter przestrzeni.

Odpowiednio zaaranżowane miejsce pracy zapewnia komfort fizyczny i psychiczny. Pozwala lepiej skupić się na zadaniach i uwalnia pokłady kreatywności. Krótko mówiąc: sprawia, że pracujesz wydajniej i dzięki temu już na starcie pokonujesz konkurencję.

Artykuł sponsorowany

Czy sprzedaż cross-border jest tym dla firm, czym był e-commerce kilkanaście lat temu?

Oczywiście, jest to pewna analogia, lecz przy głębszej analizie obu pojęć można dostrzec wspólne cechy otwierania sklepu internetowego z rozpoczęciem sprzedaży w modelu cross-border. Zarówno e-commerce, jak i sprzedaż transgraniczna, otworzyły drogę do nowej grupy klientów, ale również postawiły szereg wyzwań. W 2004 roku, gdy wartość polskiego rynku e-commerce oscylowała w granicach 2 miliardów złotych, mało kto wierzył, jak dynamicznie będzie rozwijać się ten sektor. Już dwa lata później wartość ta przekroczyła 5 miliardów złotych, z czego znaczną część stanowiła sprzedaż na Allegro – platformie głównie aukcyjnej. Dzisiaj transakcje w modelu aukcyjnym to wyłącznie promil działalności, a nasz najpopularniejszy marketplace działa na zasadzie sklepu internetowego.

Warto zwrócić uwagę, że początkowo e-commerce w Polsce był zdominowany przede wszystkim przez sprzedaż mediów: książek, filmów, muzyki – empik.com zadebiutował w 1998 roku, a Merlin.pl rok później. Nieco później, około roku 2000, nastąpił szybki rozwój sektora elektroniki z takimi graczami jak Komputronik czy e-sklep euro.com.pl, który został uruchomiony w 2008 roku.

Ważnym momentem dla branży odzieżowej w Polsce był rok 2013, kiedy to LPP, największa polska firma fashion, otworzyła swój sklep internetowy z flagową marką Reserved. Tymczasem CCC, polski gigant obuwniczy, otworzył e-sklep dopiero w 2019 roku. W obu przypadkach decyzje były motywowane przede wszystkim chęcią dotarcia do nowych klientów i dostosowania się do ich zmieniających się oczekiwań wobec zakupów. Uruchomienie sprzedaży internetowej wymagało od firm sporej transformacji, obejmującej wiele czynności: od stworzenia samego sklepu internetowego, poprzez adaptację go do obowiązującego prawa konsumenckiego, aż po logistykę, marketing i obsługę klienta. Było to przede wszystkim wyjście z własnej strefy komfortu i obsługa klientów, których sklepy często nie znały, a budowanie relacji stało się utrudnione. Wszystko było nowością, a firmy (szczególnie te, które były prekursorami) uczyły się na bieżąco, często popełniając błędy. Jednak te, które szybko przystosowały się do nowych warunków, zyskały przewagę konkurencyjną, docierając do klientów tam, gdzie nie miały stacjonarnych placówek – szczególnie do mniejszych miejscowości.

Sprzedaż cross-border pełni podobną rolę, co sprzedaż w kanale e-commerce. Daje przede wszystkim możliwość wejścia na nowe rynki, a tym samym dotarcie do nowych klientów, a także pozwala na dywersyfikację sprzedaży, co jest niezmiernie istotne podczas niepewnej sytuacji ekonomicznej w konkretnych krajach. Polscy sprzedawcy również mają świadomość, że klienci np. z Europy Zachodniej są w stanie za pewne kategorie produktów zapłacić więcej, niż Polacy, co tylko jeszcze bardziej skłania do tego modelu sprzedaży. Porównując ten aspekt biznesowy, to jednak przy rozwoju sprzedaży internetowej było inaczej, gdyż w pierwszych raportach klienci jako główny powód zakupów online wskazywali niższą cenę niż w sklepach stacjonarnych i tego oczekiwali od e-sprzedawców.

Skoro model cross-border ma tyle zalet, to czy łatwo wejść na nowe rynki?

Oczywiście, że nie. O ile w ramach UE przepisy dotyczące handlu elektronicznego są zbliżone, to poza nią należy zwrócić uwagę chociażby na aspekty podatkowo-celne. Dlatego też polscy sprzedawcy skupiają się głównie na Niemczech, Francji oraz Czechach. Należy pamiętać o odmiennych zwyczajach zakupów, różnicach językowych, a niekiedy również o względach kulturowych danego kraju.

Bardzo istotne jest dostosowanie sprzedaży do specyficznych wymagań rynku (czyli klientów) – preferowane formy płatności, czy dostawy produktów, a wcześniejszy dogłębny research pozwoli na stworzenie kampanii marketingowych, które mogą być trafniejsze dla konkretnej grupy odbiorców. Największym wyzwaniem prawdopodobnie jest logistyka cross-border, czyli sprawna dostawa produktów w akceptowalnej cenie, a także proces obsługi zwrotów. Oczywiście przy większych wolumenach warto rozważyć multiplikację magazynów i otwarcie również centrum logistycznego w innym kraju do obsługi rynku docelowego i np. krajów ościennych.

Ile polskich e-sklepów sprzedaje cross-border?

Z raportu IdoSell z 2022 roku wynika, że około 45% polskich sklepów internetowych sprzedaje swoje produkty za granicę, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu ekspansją międzynarodową. Jak widać, zarówno e-commerce, jak i sprzedaż cross-border, zmieniły oblicze handlu, otwierając przed przedsiębiorstwami nowe możliwości. Kluczowym elementem sukcesu w obu przypadkach jest efektywna logistyka, która pozwala nie tylko na sprawne dotarcie do klienta, ale także na budowanie zaufania i lojalności wśród konsumentów na całym świecie. Zgodnie z danymi platformy IdoSell, 20% transakcji w ich sklepach to sprzedaż międzynarodowa, co przy udziale sprzedaży detalicznej w Polsce oscylującym wokół 9%, pokazuje, że sprzedaż cross-border rozwija się dynamicznie, często szybciej niż samo e-commerce na początku jego istnienia. Wprowadzenie sprzedaży międzynarodowej jest dzisiaj tak samo szansą, jak niegdyś było uruchomienie sklepu internetowego, otwierając przed firmami drzwi do globalnego rynku.

Leszek Gawinowski – Arvato

Pozycjonowanie SEO w internecie – czy warto w nie inwestować?

Pozycjonowanie SEO, czyli optymalizacja strony pod kątem wyszukiwarek internetowych, jest jednym z najważniejszych elementów skutecznej strategii marketingowej w internecie. Dzięki niemu możliwe jest uzyskanie wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania, co przekłada się na zwiększenie widoczności strony, a tym samym na wzrost liczby potencjalnych klientów. W obecnych czasach, gdy konkurencja w sieci jest ogromna, inwestycja w SEO wydaje się być nie tylko wskazana, ale wręcz niezbędna do osiągnięcia sukcesu. W niniejszym artykule przedstawimy argumenty naszej agencji https://wordsite.pl/, dlaczego warto inwestować w pozycjonowanie SEO.

1. Zwiększenie widoczności i ruchu na stronie

Jednym z głównych celów każdej strony internetowej jest przyciągnięcie jak największej liczby odwiedzających. Pozycjonowanie SEO pozwala na osiągnięcie wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania dla kluczowych słów związanych z działalnością firmy. Badania pokazują, że większość użytkowników internetu koncentruje swoją uwagę na pierwszych wynikach wyszukiwania, rzadko przechodząc na kolejne strony. Dzięki skutecznemu SEO, strona może znaleźć się na czołowych pozycjach, co znacząco zwiększa jej widoczność i przyciąga więcej potencjalnych klientów.

2. Budowanie wiarygodności i zaufania

Strony, które pojawiają się na pierwszych miejscach w wynikach wyszukiwania, są często postrzegane jako bardziej wiarygodne i godne zaufania. To przekonanie wynika z założenia, że wyszukiwarki promują treści wysokiej jakości, które są najbardziej relewantne dla zapytań użytkowników. Inwestowanie w SEO pomaga budować wizerunek marki jako eksperta w swojej branży, co może przyczynić się do zwiększenia lojalności klientów.

3. Lepsze zrozumienie klienta

Optymalizacja SEO nie ogranicza się tylko do technicznych aspektów strony. Ważną częścią procesu jest analiza słów kluczowych, które pomagają zrozumieć, jak potencjalni klienci szukają produktów lub usług oferowanych przez firmę. Dzięki temu można lepiej dopasować ofertę do ich potrzeb oraz optymalizować treści na stronie w taki sposób, aby odpowiadały na pytania i rozwiązywały problemy użytkowników.

4. Długoterminowe korzyści

W przeciwieństwie do płatnych kampanii reklamowych, które generują ruch jedynie przez ograniczony czas, pozycjonowanie SEO jest inwestycją długoterminową. Osiągnięcie wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania jest procesem, który wymaga czasu, ale jednocześnie może przynosić korzyści przez długi okres. Dobrze zoptymalizowana strona będzie przyciągać ruch organiczny, niezależnie od zmian w algorytmach wyszukiwarek czy trendach marketingowych.

5. Wyższa rentowność inwestycji

SEO oferuje jedną z najlepszych rentowności inwestycji (ROI) w dziedzinie marketingu internetowego. Koszt pozycjonowania jest relatywnie niski w porównaniu do tradycyjnych form reklamy, a skutki są długotrwałe i często samopodtrzymujące. Ponadto, ruch generowany przez wyszukiwarki charakteryzuje się wysoką intencją zakupu, co przekłada się na lepszą konwersję i większe zyski.

Podsumowanie

Inwestycja w pozycjonowanie SEO jest kluczowym elementem skutecznej strategii marketingowej w internecie. Nie tylko zwiększa widoczność i ruch na stronie, ale również buduje wizerunek marki, pomaga lepiej zrozumieć klienta, przynosi długoterminowe korzyści i oferuje wysoką rentowność inwestycji. W dobie rosnącej konkurencji w internecie, nie można zaniedbać tak ważnego aspektu, jakim jest optymalizacja strony pod kątem wyszukiwarek.

Artykuł sponsorowany

Czy na UoD można starać się o hipotekę? Blog kredytowy odpowiada!

Wysokie dochody to nie wszystko. Czasami problem z uzyskaniem zobowiązania może wynikać również z typu umowy. Czy osoby zarabiające na podstawie umowy o dzieło mogą liczyć na kredyt mieszkaniowy? Pytamy o to eksperta Bloga Kredytowego.

Co sprawdza bank przed udzieleniem kredytu?

Proces ubiegania się o kredyt hipoteczny jest bez wątpienia stresujący. Niepewność dotycząca tego, czy uda się uzyskać wymarzone finansowanie, bardzo często wynika przy tym ze stosunkowo długiego czasu jego trwania. Rzeczywiście – niekiedy na decyzję trzeba czekać kilka długich tygodni. Ten czas jest oczywiście potrzebny bankowi na weryfikację zarówno nieruchomości, której zakup ma sfinansować kredyt, jak i potencjalnego kredytobiorcy.

Cel jest prosty: chodzi o minimalizację ryzyka. A to ryzyko rozciąga się na bardzo długi okres zakładanej spłaty, który nierzadko wynosi 25 czy 30 lat. Dlatego też osiągane dziś dochody to niejedyny czynnik, jaki biorą pod uwagę analitycy. Bardzo ważne z ich perspektywy okażą się również prognozy dotyczące przyszłości. Weryfikacji podlegają więc również typy umów, na podstawie których osiągane są dochody. Im większą dają gwarancję stałości wpływów, które można przeznaczać na spłatę kolejnych rat, tym lepiej.

 

Czym umowa o dzieło różni się od umowy o pracę?

 

Oczywiście z perspektywy banków najpewniejszym źródłem dochodów jest umowa o pracę, najlepiej na czas nieokreślony. Część instytucji może zwrócić również uwagę na firmie, w której pracuje kredytobiorca, w tym jej formę prawną czy rynkową pozycję. Znów: im silniejsza, tym lepiej, bo tym mniejsze również ryzyko utraty płynności czy likwidacji miejsca pracy.

Ale rzecz jasna nie wszyscy kredytobiorcy pracują na podstawie umowy o pracę. Część z nich korzysta z umów cywilnoprawnych, takich jak umowa zlecenie czy umowa o dzieło. W tym drugim przypadku, jak wskazuje sama nazwa, celem umowy jest stworzenie określonego dzieła. Po jego dostarczeniu zasadniczo relacja pomiędzy wykonawcą a zlecającym wygasa. Nie ma również formalnej gwarancji, że wpływy będą powtarzalne w przyszłości, tak jak ma to miejsce w przypadku umowy o pracę.

Kredyt hipoteczny na UOD? Ekspert Bloga Kredytowego komentuje

Zarabianie na UOD ma również swoje plusy dotyczące chociażby oskładkowania czy kwestii podatkowych. Uzyskanie kredytu hipotecznego jest jednak w takim przypadku często sporym wyzwaniem. Ale czy oznacza brak szans na finansowanie? – Najlepszym, co może zrobić przyszły kredytobiorca dla banku, w którym zamierza uzyskać kredyt, jest zapewnienie stabilności – mówi Michał Dawidowicz, autor serwisu Blog Kredytowy dostępnego w tym miejscu: https://blogkredytowy.pl/ .

Ten czynnik będzie brany pod uwagę również przez bank w przypadku osób zarabiających na podstawie umowy o dzieło. – Instytucja może weryfikować wysokość i częstotliwość wpływów z tego tytułu. W większości przypadków wyliczenia zdolności kredytowej będą zdecydowanie mniej korzystne niż w przypadku osób na etacie czy przedsiębiorców. W wielu bankach uzyskanie kredytu będzie jednak możliwe – dodaje ekspert.

Jak zwiększyć szanse na kredyt na UOD?

Jak widzisz, umowa o dzieło z pewnością może być przeszkodą w procesie ubiegania się o kredyt, jednak nie oznacza automatycznie braku szans na finansowanie. Jeśli to Twój przypadek, musisz lepiej przygotować się do składania wniosku.

Przede wszystkim konieczne będzie wybranie banku, który najbardziej liberalnie podchodzi do tego modelu zatrudnienia i najkorzystniej wyliczy zdolność kredytową. Na wagę złota będzie więc współpraca z doświadczonym doradcą kredytowym, który znakomicie orientuje się w aktualnych uwarunkowaniach.

Artykuł sponsorowany

Pracodawcy doceniają rozwój pracowników i system Growth

Jak pokazują statystyki, wiele firm mierzy się dziś z niewystarczającą liczbą specjalistów na rynku pracy. Ponad 70 proc. pracodawców ma trudności ze znalezieniem specjalistów a 1/3 pracowników nie ma podstawowych umiejętności cyfrowych…. Brak wykwalifikowanej kadry to od wielu lat problem, z którym zmaga się nie tylko Polska, ale większość krajów Unii Europejskiej. Pomóc ma w tym system Growth.

Metoda zawodowego rozwoju Growth zakłada, że oferowane przez pracodawcę szkolenia czy kursy, powinny być uzupełnione informacjami zdobywanymi w codziennej, zawodowej praktyce w ramach zespołów interdyscyplinarnych. To daje możliwość poznania różnych aspektów pracy innych działów i zdobywania doświadczenia w innym wymiarze. Podstawą jest właściwe budowanie zaangażowania w oparciu o współpracę i wzajemne zaufanie. Jak podkreślają eksperci istotna rolę odgrywa dostosowanie do zmian – wiedza, narzędzia pracy, znajomość procedur to wszystko jest bowiem w stanie ciągłej zmiany.

Dzisiaj na potrzebę inwestowania w profesjonalistów zwraca uwagę cała gospodarka. Możliwości jakie daje wprowadzenie systemu Growth już widać w coraz większej liczbie firm. Rozwój i nauka oparta o model 70/20/10, czyli 70% to uczenie się przez działanie i doświadczenie, 20% obejmuje uczenie się przez dzielenie się wiedzą i obserwację innych, a 10% poświęcone jest na uczenie się przez pogłębianie wiedzy. W Brown-Forman Polska – jednej z czołowych firm branży produkcji i dystrybucji alkoholi – inwestycje w system podnoszenia kompetencji zawodowych  w ramach 70/20/10, przyniósł wymierne efekty. Firma postawiła na kilka kluczowych czynników, w tym elastyczność, efektywność i zaufanie.

Elastyczność rozumiana jako umiejętność szybkiego i odpowiedniego reagowania na zmiany przy wykorzystaniu wiedzy zdobytej wcześniej w ramach między działowych grup roboczych i strategicznych projektów. Doświadczenie praktyczne pozwala pracownikom Brown-Forman Polska zaadoptować się do panujących warunków, upraszczać systemy i likwidować bariery. Dodatkowo szacunek, zaufanie i przyjazna atmosfera zdobyta w ramach tych zespołów buduje poczucie przynależności – podkreśla Dorota Pałysiewicz, Dorota Pałysiewicz, Dyrektor HR z Brown-Forman Polska.

W konsekwencji wyzwaniem dla firmy nie jest brak pracowników, ale odpowiednie zarządzanie talentami w erze mobilności. Innowacyjne rozwiązania sprawiają, że można pracować lepiej, inteligentniej, jednak różne pokolenia pracowników wymagają indywidualnego podejścia i szanowania różnych potrzeb. W Brown-Forman nikt nie pozostaje anonimowy, relacje i bezpośredni kontakt między pracownikami są bardzo motywujące i wyzwalają chęci do działania.

– Chcemy dawać naszym pracownikom szansę ponoszenia kompetencji i inspirować ich do myślenia poza schematami. Wdrożenie wspólnie wypracowanych zmian zaowocowało tym, że od kilku lat Brown-Forman jest bardzo wysoko oceniany przez pracowników w obszarze nauki i rozwoju – dodaje Dorota Pałysiewicz.

Różnorodny zespół pracowników w Brown-Forman Polska może rozwijać swoje umiejętności i karierę w różnorodnych programach, projektach i szkoleniach. Dodatkowo powstała inicjatywa pracownicza „GROW” wpiera wszystkie zatrudnione w firmie kobiety w budowaniu kariery i rozwoju w tym w zakresie przywództwa/zdobyć niezbędne narzędzia i wiedzę, a także rozwija ich umiejętności, w tym te z zakresu przywództwa. Z kolei inna inicjatywa pracownicza „Young Professionals” wspiera rozwój i kształtowanie zaangażowania wśród  specjalistów rozpoczyjących swoją karierę zawodową. Polska może rozwijać swoje kompetencje i karierę w różnorodnych inicjatywach.

Dzięki dużej autonomii i różnorodności powierzonych zadań pracownicy mogą dokonywać świadomych wyborów, wyznaczać i realizować swoje cele, co sprawia, że czują się odpowiedzialni za prowadzone projekty. Pracownicy, którzy czują zaangażowanie firmy w ich rozwój, chętniej dzielą się w pracy swoimi pomysłami i pozytywną energią, przyspieszając tym samym rozwój firmy, zespołu i swojej kariery..

Pomagamy pracownikom rozwijać pewność siebie i odpowiedzialność powierzając im różnorodne, co raz bardziej zaawansowane zadania i projekty. Jednocześnie wspierając ich poprzez promowanie kultury otwartego, szczerego i naturalnego feedbacku – mówi Dorota Pałysiewicz.

Wartość przychodów z najmu w Polsce przebiła 20 mld zł

Rynek najmu w Polsce rośnie niezwykle dynamicznie – według danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów[1] pod koniec ubiegłego roku, przychody z najmu prywatnego wskazane w zeznaniach za 2022 rok to prawie 23,4 mld zł. To aż o 5 mld złotych więcej niż rok wcześniej[2]. Przybywa także mieszkań na wynajem – Narodowy Bank Polski wskazuje, że już co trzecie mieszkanie z rynku pierwotnego może być kupowane inwestycyjnie, czyli przeważnie na wynajem.Podatnicy zgłaszający najem okazjonalny_simpl.rent_light Liczba zeznań zawierających przychody z najmu_simpl.rent_light

Mieszkania na wynajem stają się stałym elementem portfeli inwestycyjnych Polaków posiadających większe oszczędności. Przychody wskazane w zeznaniach za 2022 rok to głównie czynsze przyjmowane przez osoby fizyczne lub prowadzące jednoosobowe działalności. W stosunku do roku poprzedniego mowa o wzroście obrotów aż o 28%. Tak duży wzrost związany jest z rosnącymi czynszami i popytem wygenerowanym m.in. za sprawą wojny w Ukrainie i tysięcy osób, które w związku z tym konfliktem przybyły do Polski. 23,4 mld złotych łącznych przychodów z najmu prywatnego to bardzo duży strumień pieniędzy, odpowiadający połowie wartości kredytów mieszkaniowych udzielonych w tym samym 2022 roku – według danych BIK było to 45,4 mld złotych – mówi Hanna Milewska-Wilk, analityczka rynku nieruchomości z simpl.rent, polsko-brytyjskiego startupu oferującego wynajmującym wraz z PZU jedyne na rynku ubezpieczenie płatności czynszu i zabezpieczenie majątku od ryzyk związanych z wynajmem.

Wyższy popyt nie oznacza końca problemów w branży

Coraz wyższe przychody z najmu zachęcają wiele osób do podjęcia inwestycji w mieszkania na wynajem. Jednak nie jest to inwestycja pozbawiona ryzyka – najem wciąż wiąże się z wieloma wyzwaniami, takimi jak choćby kwestia wiarygodności oraz płynności finansowej najemców. Z raportu Polityki Insight wynika, że w przypadku najmu instytucjonalnego niemal 31 proc. respondentów wskazuje, że koszty wynajmu mieszkania stanowią od 41 do 60 proc. ich miesięcznych budżetów domowych. Zaledwie o 1 pkt proc. mniejsze grono wskazuje podobny zakres w przypadku najmu zwykłego na czas określony.

Jeśli koszt wynajmu mieszkania przekracza połowę budżetu miesięcznego, to naturalnie ryzyko zachwiania płynności finansowej najemcy i opóźnienia w płatnościach jest wysokie. Ale to nie jest jedyne wyzwanie, z jakim muszą mierzyć się właściciele mieszkań. Polem nieporozumień pomiędzy wynajmującym a najemcą jest między innymi podział obowiązków i rozliczanie kaucji – dodaje Piotr Pajda, założyciel simpl.rent.

Profesjonalizacja rynku najmu w Polsce

W odpowiedzi na wyzwania związane z najmem, rynek ten otacza coraz większa liczba usług i profesjonalnych narzędzi, zapewniających obu stronom z jednej strony większy komfort, a z drugiej ograniczających ryzyko.

Jednym z przykładów takich rozwiązań jest ubezpieczenie płatności czynszu najmu, które chroni właściciela mieszkania na wypadek nieopłacenia czynszu przez najemcę, wraz z kosztami eksploatacyjnymi (do łącznej kwoty 24 tys. zł). Z drugiej strony są też rozwiązania zabezpieczające najemców, jak na przykład ubezpieczenie OC najemcy, gwarantujące likwidację powstałych w trakcie najmu przypadkowych szkód w mieszkaniu – wyjaśnia Anna Oleksik, menedżerka w dziale produktu w PZU.

Według danych Polityki Insight[3], średnia kwota, jaką respondenci byliby skłonni zapłacić za „bezpieczeństwo najmu” różni się w zależności od tego, czego miałoby dotyczyć. Największe kwoty najemcy gotowi są ponosić w zamian za możliwość obniżenia wysokości kaucji (od 143 złotych w przypadku najmu na czas określony aż do 485 złotych w przypadku najmu instytucjonalnego). Z uwagi na to, że wysokość kaucji jest tak istotna dla najmujących, wynajmujący szukają sposobów na jej obniżenie. Korzystając z produktów ubezpieczeniowych, mogą to zrobić bez kompromisu, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – oferują najmującym niższą kaucję, zabezpieczając najem w inny sposób. Kolejnym istotnym dla najemców zabezpieczeniem byłaby możliwość wydłużenia okresu wypowiedzenia. Tu ponownie najwięcej, bo aż 420 złotych, byliby gotowi zapłacić najemcy instytucjonalni.

Ograniczanie ryzyk związanych z najmem to nie tylko ubezpieczenia. To również szereg usprawniających proces najmu usług, jak na przykład obiektywna weryfikacja najemców obejmująca weryfikację tożsamości, zarobków oraz historii kredytowej. Skoro najem zyskuje na popularności tak po stronie popytu jak i podaży, warto zapewnić komfort i bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom tego procesu – niezależnie od tego, po której stronie umowy stawiają podpis – podsumowuje Piotr Pajda.

[1] Dane publikowane przez Ministerstwo Finansów, obliczenia simpl.rent.

2 Raport „Dekada polskiego rynku najmu. Portret społeczno-ekonomiczny najemców w Polsce”, październik 2023

Złoto i bitcoin atakują szczyty

Rynki szukają szczytów. Zarówno złoto, jak i kryptowaluty odbiły się wczoraj w okolicach 1% lub mniej od szczytów wszech czasów. W tle wolniej spadająca inflacja w Szwajcarii.

Szaleństwo na złocie

Rynek wygląda jakby ceny złota oszalały. W ciągu ostatnich 2 dni surowiec poszedł w górę niemal 4%, osiągając 2130 dolarów za uncję. Uncja złota to około 31,10 grama, gdyż jest to uncja trojańska, będąca delikatnie cięższą od standardowej uncji, ważącej 28,35 grama. Metale szlachetne, podobnie jak ropa, są wyceniane w amerykańskich jednostkach miary, dlatego mają swoje własne jednostki mało wygodne z naszej perspektywy. Obecne wzrosty nie są jeszcze najwyższe w historii, ale brakuje nam już tylko około 1%. Na rynkach panuje wiele koncepcji wyjaśniających te wzrosty. Z jednej strony wskazuje się na koniec programu FED wspierającego banki. Jest to dość odważna koncepcja, gdyż koniec tego programu powinien raczej wymuszać na bankach upłynnianie rezerw i inwestycji. Z drugiej strony trwa dyskusja, czy nie są to zakupy któregoś z dużych uczestników rynku. Patrząc w kontekście obecnej ceny, zeszłoroczne duże zakupy złota przez NBP stają się obecnie bardzo efektywną decyzją.

Mniejszy od oczekiwań spadek inflacji

Wczoraj opublikowano słabsze od oczekiwań dane na temat inflacji w Szwajcarii. W skali roku jest to 1,2%, oczekiwano jednak o 0,1% mniej. Teoretycznie inflacja jest w celu Szwajcarskiego Narodowego Banku, zatem dane te nie powinny nas interesować. Warto jednak zwrócić uwagę, że stopy procentowe z punktu widzenia Szwajcarii dalej są na raczej podniesionych poziomach. W rezultacie wielu inwestorów oczekuje na sygnały nadchodzących obniżek. Wolniej od oczekiwań spadająca inflacja jest jednak sygnałem sugerującym oddalanie się owych obniżek. Tym samym jest też bodźcem, który powinien przeciwdziałać osłabieniu się franka szwajcarskiego. Wczoraj właśnie taki ruch widzieliśmy w godzinach porannych. Do końca dnia jednak to umocnienie franka się nie utrzymało. Na to na pewno nie będą narzekać kredytobiorcy frankowi, szczególnie że jesteśmy blisko popularnych terminów spłaty rat kredytów.

Bitcoin atakuje rekordy

Wczorajsze szczyty cenowe najpopularniejszej kryptowaluty niemal wyrównały rekord wszechczasów. Należy jednak pamiętać, że w takich analizach nie uwzględnia się inflacji. Skumulowana inflacja w tym czasie w USA była jednak ponad 10%. W związku z tym gdyby patrzeć na realną wartość obecne ceny są znacznie dalej od maksimów z perspektywy realnej wartości pieniądza.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty PMI dla usług.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Nowelizacja przepisów ukróci przewozy bez licencji

Zakaz zlecania transportu podmiotom bez wystarczających uprawnień pod groźbą kar pieniężnych zakłada nowy projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, przygotowany w Ministerstwie Infrastruktury. Nowe przepisy mają objąć wszystkie typy przewozów, od krajowych, przez międzynarodowe po kabotaż. 

Nowelizacja wpłynie przede wszystkim na codzienną pracę spedytorów i nadawców ładunków, ponieważ nakłada nowe obowiązki na podmioty zlecające transport. Do tej pory przymus powierzania przewozu wyłącznie podmiotom legitymującym się odpowiednimi kwalifikacjami nie był regulowany przepisami ustawy o transporcie drogowym.

Celem wprowadzenia nowych przepisów  jest eliminacja nieuczciwych praktyk, polegających na zlecaniu transportu drogowego podmiotom, które nie posiadają stosownych uprawnień przewozowych, w tym licencji.

Nowe zadania spedytorów

Zgodnie z projektem, nowelizacja ma uregulować zasady zlecania krajowego przewozu drogowego rzeczy, międzynarodowego przewozu drogowego rzeczy oraz przewozu kabotażowego przez podmioty wykonujące inne czynności związane z przewozem jako spedytorzy, nadawcy lub podwykonawcy tych podmiotów.

Przed zleceniem przewozu drogowego zlecający będzie zobowiązany do sprawdzenia, czy przewoźnik drogowy, któremu zamierza powierzyć transport, posiada stosowne uprawnienia. Mowa o weryfikacji dokumentów uprawniających do wykonania danego rodzaju przewozu drogowego oraz związanych z przewożonym ładunkiem. Do obowiązków zlecającego będzie należeć  także wystawienie i przekazanie przewoźnikowi drogowemu dokumentu potwierdzającego zlecenie – mówi Paulina Eliasz-Pietrusewicz, prawniczka w TC Kancelarii Prawnej.

Dodatkowy obowiązek przechowywania dokumentów

Kolejną zmianą, którą nakłada nowelizacja, jest zachowanie dokumentów związanych ze zleconym przewozem przez okres 5 lat, liczony od końca roku kalendarzowego, w którym wystawiono zlecenie.

– Chodzi o kopie lub oryginały dokumentów uprawniających przewoźnika do wykonania danego rodzaju przewozu drogowego, dokumentów związanych z przewożonym ładunkiem oraz dokumentu potwierdzającego zlecenie. Wspomniane dokumenty będą musiały zostać przedstawione organom kontrolnym na ich żądanie – wskazuje ekspertka TC Kancelarii Prawnej.

Projekt ustawy przewiduje również zmianę i ustanowienie nowych sankcji w postaci kar pieniężnych za niestosowanie się do wprowadzonych obowiązków. Zostanie także, uzupełniony katalog kar pieniężnych, jakie mogą zostać nałożone za poszczególne naruszenia.

Konsultacje trwają

Obecnie zaproponowane zmiany znajdują się w fazie zaawansowanego planowania, stanowiąc wyraz dążeń rządowych do zdecydowanej reformy w obszarze transportu drogowego. Ten etap projektowy otwiera drogę do gruntownych konsultacji społecznych i branżowych, co jest niezbędne do dokładnej analizy przewidywanych skutków nowelizacji. W tej kluczowej fazie, każdy zainteresowany podmiot ma możliwość przekazania swoich uwag i zastrzeżeń, co pozwoli na optymalne dostosowanie przepisów do aktualnych potrzeb i wyzwań sektora transportowego. Dzięki temu procesowi, przed ostatecznym uchwaleniem, nowelizacja ustawy będzie mogła zostać wzbogacona o praktyczne spostrzeżenia i sugestie, co zwiększy jej skuteczność i przydatność w praktycznym zastosowaniu.

Zmiany na lepsze?

– Projekt symbolizuje ważny krok w dążeniu do zwiększenia transparentności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości w branży transportowej. Poprzez wprowadzenie wymogu posiadania odpowiednich uprawnień do zlecania przewozów, rząd zamierza wyeliminować przestrzeń dla nieuczciwych praktyk, które dotychczas mogły negatywnie wpływać na rynek. Obowiązek przechowywania dokumentacji oraz zaostrzenie sankcji za nieprzestrzeganie przepisów podkreślają zobowiązanie do utrzymania wysokich standardów w sektorze transportowym – komentuje Paulina Eliasz-Pietrusewicz z TC Kancelarii Prawnej.

Te zmiany mają na celu nie tylko ochronę uczciwych przedsiębiorstw działających na rynku transportowym, ale również zwiększenie zaufania społecznego do branży. Jest to krok w stronę stworzenia bardziej zorganizowanego, efektywnego i bezpiecznego systemu transportu drogowego, który odpowiada na potrzeby współczesnej gospodarki i społeczeństwa.

Dla kogo szkolenie menadżerskie?

W dzisiejszych czasach konieczne jest zwiększanie swoich zawodowych kwalifikacji. Rynek pracy mocno się zmienia. Kandydaci do pracy napotykają na coraz większe wymagania ze strony pracodawców. Osoby pracujące muszą dbać o swój rozwój zawodowy, inaczej mogą przestać być atrakcyjne dla firmy lub instytucji. W artykule wyjaśniamy, dla kogo polecane jest szkolenie menadżerskie.

Każdy, kto planuje swoją karierę zawodową na stanowisku kierowniczym lub wyższym, powinien mieć odpowiednie kwalifikacje. Umiejętność zarządzania zespołem to nie tylko budowanie relacji z pracownikami, ale i umiejętność skutecznego działania w trudnych sytuacjach. Nowoczesny menedżer musi liczyć się z tym, że jednym z jego zadań będzie rozwiązywanie konfliktów w swojej organizacji. Dlatego też musi mieć między innymi wysokie kompetencje komunikacyjne i wiedzieć, jakie są zasady zarządzania zasobami ludzkimi. Certyfikowane szkolenie menedżerskie zwiększa wiedzę w konkretnych obszarach zarządzania. Szkolenie menadżerskie to na ogół szkolenia zamknięte. Mogą to być też szkolenia otwarte. W ostatnim czasie dużą popularnością cieszą się szkolenia online dla kadry menedżerskiej. Niektóre ze szkoleń online to warsztaty menedżerskie programowo zbliżone do studiów MBA.

Dlaczego warto zapisać się na certyfikowane szkolenia menedżerskie?

Kursy menedżerskie to propozycja dla osób, które zajmują kierownicze stanowiska w firmach, instytucjach i w organizacjach pozarządowych. Absolwenci takich kursów zdobywają kluczowe kompetencje menedżerskie. Kursy bazują na praktycznej wiedzy z zakresu zarządzania. Są prowadzone przez ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Umiejętności menedżerskie pozwalają na lepsze wyniki w codziennej pracy. Manager lepiej sobie radzi z wyzwaniami. Lepiej też reaguje na sytuacje stresowe. Szkolenia dla menedżerów mogą być zamawiane przez firmy, którym zależy na zwiększaniu kwalifikacji zawodowych swojej kadry. Zwiększają też potencjał całej organizacji.

Czego uczy szkolenie menadżerskie?

Szkolenie managerskie sprawia, że kadra zarządzająca będzie podejmować lepsze decyzje biznesowe. Każdy uczestnik szkolenia może rozpoznać własny styl kierowania zespołem. Można zdobyć nową wiedzę (na przykład z zarządzania projektami). Osoby, które ukończyły takie szkolenia, doskonale wiedzą, co dają szkolenia menedżerskie potwierdzone certyfikatem. Absolwenci kursów menedżerskich odnoszą sukcesy i awansują w pracy.

Pęka bańka niemieckiego rynku nieruchomości – polski rynek już zaczyna to odczuwać…

  • W ciągu ostatnich dwóch lat ceny domów w Niemczech gwałtownie spadły, w 2024 roku Allianz Trade spodziewa się stabilizacji sektora nieruchomości
  • Sektor budowlany odczuwa skutki ograniczonego popytu a z drugiej strony – podwyższonych kosztów budowy (+23,3% od 1. kwartału 2021 r. do 3. kwartału 2023 r.). W efekcie w okresie od stycznia do listopada 2023 r. upadłość ogłosiło 2 800 niemieckich firm budowlanych (+14,8% r/r)
  • Jak na razie mieszkaniowo-bankowa „pętla zagłady” wydaje się być pod kontrolą. Należy jednak uważnie monitorować konsekwencje społeczne (dostępność mieszkań). Rząd zaproponował kompleksowy pakiet rewitalizacji sektora budowlanego, generującego 6% niemieckiego PKB, ale na skuteczny ratunek może być to zbyt mało i zbyt późno

Po długim okresie wzrostu ceny domów w Niemczech uległy silnej korekcie (spadek o 10-15% w stosunku do szczytowego poziomu z połowy 2022 r.). W 2024 r. Allianz Trade spodziewa się jednak stabilizacji, ponieważ ograniczenia podaży z nawiązką zrekompensują spadek popytu. Korekta była znacząca, ale nierównomierna regionalnie (wykres 1) i ze względu na wielkość nieruchomości, a także między domami nowo budowanymi i tymi istniejącymi. Ceny domów są jednak nadal o 100-150% wyższe niż przed erą niskich stóp procentowych. W przyszłości, wraz ze spadkiem podaży, inflacja i ich niedobór spowodują wzrost cen wynajmu. W połączeniu ze stosunkowo niską stopą bezrobocia i stopniowym ożywieniem aktywności gospodarczej powinno to doprowadzić do stabilizacji cen nieruchomości w 2024 roku. Nie będzie to jednak oznaczać powrotu do poziomów obserwowanych w nieodległej przeszłości, ponieważ wyższe koszty pożyczek i zaostrzone standardy kredytowe będą nadal odciskać swoje piętno na aktywności w nieruchomościach.

Wykres 1: Skumulowane zmiany cen domów w poszczególnych miastach od 2010 r.

Wykres 1 Skumulowane zmiany cen domów w poszczególnych miastachWykres 1 Skumulowane zmiany cen domów w poszczególnych miastachŹródła: Indeksy cen GREIX, Allianz Research. Kolory regionalne są przypisane jako średnia korekta miast (wykres lhs) na każdym terytorium. Stany, dla których nie ma danych w lhs, są w kolorze szarym.

W tym kontekście Allianz Trade nie widzi wytchnienia dla sektora budowlanego, który wciąż zmaga się ze skutkami wysokich stóp procentowych, a także podwyższonych kosztów budowy i niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej. W kwietniu 2022 r. niemiecki wskaźnik PMI dla budownictwa spadł poniżej progu 50, a od tego czasu spowolnienie tylko się nasiliło, osiągając w ostatnich miesiącach rekordowo niskie poziomy. Podczas gdy wszystkie jego podsektory kurczą się, budownictwo mieszkaniowe jest ewidentnie najbardziej problematyczne i w największym stopniu obniża ogólny poziom aktywności (wykres 2). Wysokie stopy procentowe nie tylko obniżyły ceny mieszkań, ale także wpłynęły na zdolność niemieckich budowniczych do zaciągania pożyczek, pogarszając płynność, która jest niezbędna do rozpoczęcia projektów. Ponadto koszty budowy wzrosły o +23,3% od 1 kwartału 2021 r. do 3 kwartału 2023 r. Chociaż ceny materiałów budowlanych ustabilizowały się i wykazywały tendencję spadkową w ostatnich kwartałach w wyniku złagodzenia zakłóceń w łańcuchu dostaw, koszty pracy w sektorze budowlanym nadal rosły w ponadprzeciętnym tempie w obliczu niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej. Niedawno IG BAU, niemiecki związek zawodowy, zainicjował w zeszłym tygodniu nowe rundy negocjacji zbiorowych, domagając się podwyżki płac o 500 EUR miesięcznie dla wszystkich pracowników budowlanych. Szacujemy, że jeśli wniosek zostanie zaakceptowany, średnia płaca godzinowa wzrośnie o +10,5%, co sprawi, że koszty pracy  w Niemczech będą o 40,1% wyższe od średniej UE i znacznie powyżej Francji, Włoch i Hiszpanii. Oczekujemy, że w dłuższej perspektywie koszty pracy będą nadal wpływać na wysokie koszty budowy.

Wykres 2: Indeks aktywności HCOB Germany Construction PMI według sektorów

Wykres 2: Indeks aktywności HCOB Germany Construction PMI według sektorówŹródła: HCOB, S&P Global, Allianz Research

Spadek rentowności doprowadził do masowego załamania działalności budowlanej i doprowadził w efekcie do niewypłacalności wielu niemieckich deweloperów – wynika z analiz Allianz Trade. Niedobór zamówień i rezygnacja z projektów narastały, ponieważ spadające ceny mieszkań i presja na wzrost kosztów nadal zmniejszały marże budowniczych i sprawiały, że projekty stawały się coraz mniej opłacalne (wykres 3).

Wykres 3: Spadek aktywności w budownictwie mieszkaniowym

(a)    Klimat biznesowy   (b)    Pozwolenia na budowę i nowe zamówienia
Klimat   Pozwolenia na budowę i nowe zamówienia

Źródła: Instytut Ifo, DeStatis, Allianz Research

Według ankiety przeprowadzonej przez instytut Ifo, 52,5% respondentów zgłosiło brak zamówień (+27,3 p.p. r/r), a 17,4% musiało anulować swoje projekty (+3,9 p.p. r/r) w styczniu 2024 r., co oznacza niewielki spadek w porównaniu z poprzednim miesiącem, ale nadal pozostaje blisko rekordowych poziomów. W rezultacie rosnąca liczba niemieckich firm budowlanych stoi w obliczu podwyższonego ryzyka niewypłacalności. W okresie od stycznia do listopada 2023 r. upadłość ogłosiły 2 822 firmy (+14,8% r/r). W latach 2021 i 2022 wybudowano odpowiednio 293 393 i 295 275 mieszkań. Liczba ta może jednak dalej spadać w 2024 r., kiedy to w okresie od stycznia do listopada 2023 r. wydano pozwolenia na budowę zaledwie 232 000 mieszkań (-26,1% r/r) i otrzymano 1 000 nowych zamówień (-21,2% r/r) (wykres 3).

Ryzyko związane z finansowaniem mieszkań nie jest dla sektora bankowego największym ryzykiem związanym z nieruchomościami. W ramach rozdrobnionego niemieckiego systemu bankowego niektóre podmioty są co prawda narażone z tytułu finansowania nieruchomości mieszkaniowych, ale w naszym scenariuszu bazowym ryzyko powinno pozostać ograniczone. Banki zaostrzyły swoje standardy, a popyt na kredyty mieszkaniowe spadł, co doprowadziło do znacznego spadku zatwierdzonych kredytów hipotecznych. W połączeniu ze stałymi warunkami w „starych” umowach przyczyniło się to do spowolnienia transmisji wyższych stóp procentowych na kredytobiorców. Przy ograniczonym poziomie bezrobocia powinno to utrzymać płatności hipoteczne w ryzach. Na dzień dzisiejszy niewypłacalność firm związanych z nieruchomościami[1] i kredyty na nieruchomości komercyjne stanowią większe źródło ryzyka niż kredyty mieszkaniowe. W przypadku pogorszenia się sytuacji, ryzyko związane z niespłaconymi kredytami hipotecznymi spiętrzałoby się w bankach o ekspozycji skoncentrowanej na budownictwie (stowarzyszenia budowlane i kredytowe, banki hipoteczne, ale także mniejsze spółdzielnie i kasy oszczędnościowe, wykres 4), podczas gdy większe banki o bardziej zdywersyfikowanej ekspozycji – i podlegające ściślejszej kontroli – powinny być w stanie lepiej sobie z tym poradzić. Jednak w takim scenariuszu ryzyko może również rozprzestrzeniać się poprzez powiązania międzybankowe, zwłaszcza za pośrednictwem banków krajów związkowych i banków specjalnego przeznaczenia, które odgrywają kluczową rolę w sieci mniejszych banków.

Wykres 4: Koncentracja ekspozycji na hipoteki mieszkaniowe i krajowe kredyty bankowe według typu bankuWykres 4 Koncentracja ekspozycji na hipoteki mieszkaniowe i krajowe kredyty bankowe

Źródła: LSEG Datastream, Bundesbank, Allianz Research

Budowanie jest obecnie po prostu zbyt drogie, ale niedobór mieszkań stał się kwestią społeczną – wynika z analiz Allianz Trade. Gwałtowny wzrost kosztów budowy i energii sprawił, że budownictwo mieszkaniowe stało się nieopłacalne. Biorąc pod uwagę, że koszty wywołane przez państwo stanowią 37% całkowitych wydatków, metr kwadratowy budowy może kosztować ponad 5000 euro. Koszt ten musiałby zostać zrekompensowany średnim czynszem za metr kwadratowy w wysokości 21 EUR, co jest po prostu nieopłacalne dla wielu osób. Ta nierównowaga finansowa doprowadziła do niskiego tempa oddawania mieszkań do użytku, które zgodnie z oczekiwaniami będzie dalej spadać w nadchodzących latach i będzie znacznie poniżej rządowego celu 400 000 nowych mieszkań rocznie. Nie jest to również wystarczające, aby zaradzić prognozowanemu niedoborowi mieszkań, który znacznie wzrośnie do 2026 r. (Wykres 5). Aby zaradzić niedoborowi mieszkań, rząd musi interweniować i wypełnić lukę pomiędzy potrzebami a oddanymi mieszkaniami. Niemiecki rząd zaproponował kompleksowy pakiet mający na celu ożywienie sektora budowlanego, ale jego wdrożenie zajmie trochę czasu. Środki takie jak szybsze procesy planowania i zatwierdzania oraz ulepszone opcje amortyzacji powinny pomoc ustabilizować w dłuższej perspektywie rynek. Wysoki wskaźnik kosztów wywołanych przez państwo jest jednak związany z różnymi czynnikami, w tym podatkami, wymogami energetycznymi, przepisami technicznymi i wymogom gmin – władz lokalnych. Aby ożywić budownictwo (stanowiące około 6% niemieckiego PKB co jest znacznym potencjałem, który może przyczynić się do wzrostu lub spadku całej niemieckiej gospodarki) sektor nieruchomości mieszkaniowych potrzebuje zachęt podatkowych w celu ograniczenia kosztów budowy i skutecznej ochrony klimatu oraz zapewnienia ciągłości finansowania – wszystko w połączeniu z niezbędnym zmniejszeniem niepewności (zwiększeniem przewidywalności).

Wykres 5: Ukończone mieszkania i prognozy, w tysiącachWykres 5 Ukończone mieszkania i prognozy, w tysiącach

Źródła: LSEG Datastream, ifo Institute, rząd niemiecki, ZIA, Allianz Research. Prognozy od 2023 r. (włącznie).

[1] W wielu przypadkach są one bardzo zadłużone. Według Destatis, 30% niespłaconych kredytów bankowych dotyczy firm z tego sektora.

O 58,5% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lutym 2024 r.

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wzrosła w lutym br. o 58,5%. Oznacza to , że w lutym br. banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 58,5% w porównaniu do lutego 2023 r.

W lutym 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 26,66 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 19,02 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r o 40,1%. W porównaniu do stycznia 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 18,1%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w lutym 2024 r. 427,22 tys. zł i była wyższa o 18,8% niż w lutym 2023 r. W porównaniu do stycznia 2024 r. nieznacznie wzrosła o 0,1%.

Potencjalni kredytobiorcy złożyli w lutym 2024 roku wnioski kredytowe na wartość ponad 58% wyższą niż rok wcześniej.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe wyhamował po zakończeniu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2% i jest obecnie niższy niż w II półroczu 2023 roku, ale jednak pozostaje on wyraźnie wyższy (o 30-40%) niż w miesiącach przed lipcem ubiegłego roku.

Istotnym czynnikiem wpływającym na wartość bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 19,02 tysięcy w lutym 2023 roku do 26,66 tysięcy w lutym 2024. Ponad 40% wzrostu liczby wnioskujących w porównaniu do lutego ub.r. jest w dużej mierze efektem ówczesnego „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w wyniku wysokiego poziomu stóp procentowych, mamy więc efekt niskiej zeszłorocznej bazy.

Drugim ważnym aspektem determinującym poziom Indeksu jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do 427 tys. zł – to kwota o prawie 19% wyższa niż w lutym 2023 r. Jest ona jednak niższa o 1,8% niż w grudniu ub. roku. Jest to już efekt wniosków bez udziału Programu wsparcia kredytobiorców. Beneficjenci Programu Bezpieczny Kredyt 2% wnioskowali i zaciągali kredyty na wyższą średnią kwotę w porównaniu z kredytobiorcami „rynkowymi” – wyjaśnia Sławomir Nosal, kierownik Zespołu Analiz, BIK.

O 58,5% rr wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lutym 2024 r