Materiały budowlane tanieją kolejny miesiąc z rzędu. Korekta przybiera na sile

Pierwsza tegoroczna publikacja średniej dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel, obejmująca statystyki za cały 2023 rok, już po raz czwarty z rzędu zakomunikowała jej spadek poniżej zera. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl w minionym grudniu średnio wyniósł on -2,6 proc. rdr, z kolei w relacji mdm regres stawek ograniczył się do -0,2 proc. Tym sposobem na krajowym rynku materiałów budowlanych intensywność korekty wielomiesięcznej drożyzny nie tylko ulega utrwaleniu, ale wręcz przybiera na sile.

Grudniową kontynuację korekty cen materiałów budowlanych w wymiarze -2,6 proc. należy zakwalifikować już jako znaczącą. Od września średni spadek cen wyniósł już w sumie 5 proc., a co ciekawe, na razie niewiele wskazuje na to, by sytuacja w przewidywalnej przyszłości miała ulec radykalnej zmianie.Wyk. 1 Dynamika cen materiałów

Odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel S.A, w grudniu ponownie zaskoczył swą intensywnością, tym bardziej, że ma miejsce w środowisku gospodarczym wciąż wysokiej i trudnej do przezwyciężenia rodzimej inflacji. W dalszym ciągu liderem wzrostów pozostaje cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o blisko 17 proc., wyprzedzając farby, lakiery (+7,1 proc.) i chemię budowlaną (+3,1 proc.).

Tym razem nie zmienił się wynoszący 7 do 13 stosunek grup towarowych drożejących i taniejących w relacji rok do roku. Wśród tych drugich, jak przed miesiącem, wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, tym razem z cenowym regresem rdr rzędu odpowiednio -24,7 proc. i -8,5 proc.Wyk. 2 Dynamika cen materiałów budowlanych

W świetle postępującej przeceny materiałów budowlanych, w końcówce ubiegłego roku dość ciekawie prezentowały się parametry popytu na poszczególne grupy asortymentowe. W opinii ekspertów Grupy PSB „dynamika sprzedaży w grudniu 2023 r. w relacji rok do roku była zróżnicowana, z wyraźnym spadkiem w kategoriach produktowych związanych m.in. ze wznoszeniem domów (cement, wapno -44%, otoczenie domu -42%, dachy, rynny -28%) oraz wzrostem w grupach asortymentowych dotyczących remontu wnętrz (wykończenia +31%, dekoracje +7% czy narzędzia +6%)”.Wyk. 3a Dynamika sprzedaży materiałów budowlanych

Dodatnia dynamika sprzedaży była udziałem ośmiu grup towarowych, ujemna zaś wystąpiła w dwunastu przypadkach, czyli dokładnie odwrotnie niż miesiąc wcześniej. Tym razem może to sugerować, że za spadkami cen materiałów budowanych przynajmniej w istotnej części stoi niewystarczający na nie popyt.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl szczególnie ciekawie, acz i dość niepokojąco wygląda grudniowe załamanie popytu na cement – wapno, czyli podstawową grupę towarową wykorzystywaną w budownictwie. Poważny regres popytowy zanotowały ponadto: otoczenie domu, dachy – rynny, płyty OSB – drewno, sucha zabudowa czy izolacje termiczne, czyli kolejne najważniejsze materiały wykorzystywane przy wznoszeniu domów. Ciekawe, czy dane Grupy PSB przełożą się na statystyki GUS budownictwa mieszkaniowego, które w ostatnich miesiącach wyraźnie wychodziły z dołka.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Czy inflacja w USA wzrośnie i umocni dolara?

Wczoraj odbyło się publiczne wystąpienie prof. Adama Glapińskiego, który podsumował styczniową decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. Czwartek to kolejny inflacyjny dzień. Rano poznaliśmy wysokość dynamiki cen w Czechach, jednak wśród inwestorów większe zainteresowanie budzi odczyt z USA, który już po południu.

Konferencja prezesa NBP

W środę mogliśmy posłuchać przemówienia szefa Narodowego Banku Polskiego, który odniósł się do wtorkowej decyzji w sprawie kosztu pieniądza. Pozostawienie wysokości stóp procentowych na niezmienionym poziomie 5,75% miało związek z utrzymywaniem się inflacji konsumenckiej (CPI) na podwyższonym poziomie. W trakcie wypowiedzi nie mogło zabraknąć informacji, że dynamika cen spada, co jest zgodne z projekcją NBP. W tym optymistycznym otoczeniu dostrzeżono jednak możliwość powrotu inflacji na ścieżkę wzrostową w drugim kwartale roku. Na pytanie odnośnie przyszłych decyzji RPP w sprawie kosztu pieniądza prezes udzielił odpowiedzi wymijającej. Będą one podejmowane na bieżąco na podstawie danych napływających z rynku. Jeżeli inflacja będzie dalej spadać i potwierdzi to marcowa projekcja NBP to powstanie przestrzeń do niewielkiej obniżki. Jeżeli jednak CPI odbije i w drugiej połowie roku dojdzie do poziomu 8%, to zgodnie ze słowami prezesa, nie można wykluczyć ruchu w przeciwnym kierunku.

W Pradze ceny rosną wolniej

Co prawda dzisiaj uwaga inwestorów w większym stopniu skierowana jest na dynamikę cen za oceanem, jednak nie można nie wspomnieć o inflacji konsumenckiej u naszych południowych sąsiadów. Zgodnie z porannym odczytem tempo wzrostu cen spadło do 6,9%, co jest o 0,4 punktu procentowego poniżej oczekiwań. Dzieje się to po grudniowej obniżce stóp procentowych w Czechach o 25 punktów bazowych, które w teorii powinno działać proinflacyjnie. Należy jednak pamiętać, że skutki zmian kosztu pieniądza widoczne są po kilku (a nawet kilkunastu) miesiącach. Na dzisiejsze dane zareagowała CZK, która osłabiła się w stosunku do euro i dolara. Na wykresie notowań do złotego odnotowano mocne wahnięcie w obydwóch kierunkach, które szybko wróciło do poziomu sprzed odczytu. W czwartek rano kurs CZK/PLN oscyluje przy 0,176 PLN.

Niezdecydowany „edek”

W tym tygodniu kurs głównej pary walutowej świata ewidentnie nie wie, w którą stronę pójść. Po wtorkowym umocnieniu dolara kurs EUR/USD spadł do 1,091 USD. Odpowiedź unijnej waluty przyszła bardzo szybko, gdyż jej środowa aprecjacja doprowadziła notowania do 1,098 USD. W czwartek o poranku do kontrataku ponownie przechodzi “zielony”, co zmienia kierunek ruchu na południowy. Kluczowe dla dzisiejszych notowań EUR/USD będą odczyty dynamiki cen w USA, które już o 14:30. Konsensus wskazuje na delikatny (o 0,1 punktu procentowego) wzrost inflacji konsumenckiej do poziomu 3,2%, przy jednoczesnym spadku jej bazowego odpowiednika. Odchylenie, w którąkolwiek ze stron może spowodować większe ruchy kursu EUR/USD, które może tym razem pomogą „edkowi” zdecydować, w którym kierunku chce podążać w ostatnich dniach tygodnia.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Ważny wyrok dla przedsiębiorców ws. opodatkowania nieruchomości mieszkalnych

Tylko te budynki, które faktycznie są zajęte do prowadzenia działalności podlegają najwyższej stawce opodatkowania podatkiem od nieruchomości. Przesłanki tej nie spełniają budynki zajęte na cele mieszkaniowe – orzekł 25 października 2023 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. To bardzo ważny wyrok dla przedsiębiorców posiadających nieruchomości, nawet dla tych na co dzień trudniących się profesjonalnym wynajmem.  Sprawę wygrała warszawska Kancelaria Skarbiec powołując się na bezprecedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 12 lipca 2023 r. (sygn. akt III FSK 250/23).

Spółka wynajmowała lokale do celów mieszkaniowych

W toczonej przed warszawskim sądem sprawie chodziło o budynek mieszkalny, który spółka wynajmuje osobom fizycznym nieprowadzącym działalności gospodarczej, wyłącznie na cele mieszkaniowe. Burmistrz, a później Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdzili, że spółka powinna płacić od tego budynku najwyższą stawkę podatku od nieruchomości, przewidzianą dla nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Firma trudni się wynajmem, więc wynajmowany budynek związany jest z jej działalnością

Spółka zaskarżyła decyzję organów obu instancji. Burmistrz i SKO co prawda przyznali, że zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych budynki mieszkalne nie są klasyfikowane jako budynki związane z działalnością gospodarczą. Jednak stanęły na stanowisku, że w pewnych okolicznościach nawet budynek mieszkalny może być traktowany jako zajęty na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej. Organy podniosły, że przedsiębiorca trudni się wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami. Sporny budynek został wprowadzony do ewidencji środków trwałych firmy i poddany przez nią amortyzacji, a wydatki związane z utrzymaniem budynku zaliczane do jej kosztów uzyskania przychodu. SKO nie miało wątpliwości, że w tych okolicznościach spółka zobowiązana jest do płacenia najwyższej stawki podatku od nieruchomości przeznaczonej dla budynków przeznaczonych pod działalność gospodarczą, skoro oferowanie mieszkań do wynajęcia stanowi istotę prowadzonej przez nią działalności.

Organy błędnie interpretują przepisy

– W skardze do WSA wskazaliśmy organom, że błędnie odczytują przepisy. Zgodnie z art. 1a ust. 1 pkt ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, pod pojęciem  gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej ustawa nakazuje rozumieć grunty, budynki i budowle będące w posiadaniu przedsiębiorcy lub innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, z zastrzeżeniem ust. 2a. A zgodnie z art. 1a ust. 2a pkt 1, do gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej nie zalicza się budynków mieszkalnych oraz gruntów związanych z tymi budynkami. Również w art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawa wskazuje, że rada gminy określa wysokość stawek podatku od nieruchomości od budynków lub ich części związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Zatem wbrew temu co twierdzą organy, że lokale mieszkalne podlegają opodatkowaniu według stawki przeznaczonej dla budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz budynków mieszkalnych zajętych na jej prowadzenie, podczas gdy przepisy te odczytywane łącznie prowadzą do wniosku, że aby budynek mieszkalny lub jego część mogły zostać opodatkowane stawką właściwą dla budynków związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą, to muszą być zajęte na prowadzenie takiej działalności – relacjonuje pełnomocnik spółki, adw. Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec. – A w tej sprawie sporne lokale należące do naszego klienta były zajęte jedynie do celów mieszkalnych.

Zajęcie na cele mieszkaniowe to nie zajęcie na cele działalności gospodarczej

Z argumentem tym zgodził się sąd. Powołane przez pełnomocnika spółki przepisy tworzą normę prawną, z której wynika, że zastosowanie podwyższonych stawek podatku od nieruchomości do budynku mieszkalnego będącego w posiadaniu przedsiębiorcy możliwe jest tylko wtedy, gdy zajęty jest on na prowadzenie działalności gospodarczej (dotyczy to także części takiego budynku). Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 25 października wydał bardzo ważny dla przedsiębiorców, posiadaczy budynków, wyrok. Na podstawie przedstawionego materiału dowodowego i zarzutów spółki orzekł, że o możliwości zastosowania najwyższej stawki opodatkowania przewidzianej dla nieruchomości przeznaczonej do prowadzenia działalności gospodarczej przesadzające znaczenie ma faktyczne jej zajęcie na prowadzenia takiej działalności. Chodzi więc o prowadzenie w budynku działalności gospodarczej. Za zajęte na taką działalność nie może uznać tych części budynku mieszkalnego, które są zajęte na cele mieszkaniowe, nawet jeśli ich oddanie do korzystania osobom trzecim do realizacji potrzeb mieszkaniowych nastąpiło w ramach działalności komercyjnej podatnika.

Nawet gdyby znajdowały się w posiadaniu przedsiębiorcy

WSA stwierdził, że ustawodawca w art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy wyraźnie wyłączył z definicji nieruchomości „związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej” budynki mieszkalne oraz grunty związane z tymi budynkami, nawet gdyby znajdowały się w posiadaniu przedsiębiorcy. Swoją argumentację sąd wsparł tym, że nie bez powodu ustawodawca zdecydował preferować niższe stawki opodatkowania dla budynków mieszkalnych. W przypadku najmu, nawet oferowanego przez przedsiębiorcę, ciężar podatkowy przenoszony jest wszak na najemcę. Zatem stanowisko prezentowane przez organy sprawia, że wbrew woli ustawodawcy realizowanie potrzeb mieszkaniowych byłoby obarczane wyższym ciężarem podatkowym (wyroki sygn. akt III SA/Wa 1401/23 oraz III SA/Wa 1402/23).

Właściciele nieruchomości mogli płacić wyższe podatki niż powinni

– Wydane rozstrzygniecie warszawskiego sądu otwiera drogę do rewizji swoich zobowiązań z tytułu podatku od nieruchomości dla tych przedsiębiorców, którzy padli ofiarą błędnej, pro fiskalnej interpretacji przepisów przez organy skarbowe. Przedsiębiorcy mogą domagać się zwrotu nadpłaconych podatków. Z uzasadnienia wyroku będą mogły korzystać również firmy, które będą ustalać stawkę opodatkowania swoich nieruchomości w przyszłości. Wyrok umacnia bowiem korzystną dla nich linię orzeczniczą, wyrażoną już wcześniej w wyrokach NSA z 12 lipca 2023 r. (sygn. akt III FSK 250/23), NSA z 15 stycznia 2013 r. (sygn. akt II FSK 933/11) i WSA w Szczecinie z 22 lipca 2020 r. (sygn. akt I SA/Sz 990/19) – podsumowuje mec. Chmielowiec.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rynek najmu mieszkań w 2024 r. będzie dużo bardziej zrównoważony pod kątem popytu i podaży

Nie tylko najemcy zastanawiają się jakim zmianom może ulec najem w 2024 roku. Pokusiliśmy się zatem o kilka prognoz.

Polski rynek najmu z pewnością nie jest wiodący w skali Unii Europejskiej. Dane Eurostatu sugerują, że mniej więcej co dwudziesty mieszkaniec Polski zasiedla lokum wynajmowane na wolnym rynku. Tym niemniej, od niecałych dwóch lat rynkowy najem cieszy się dużym zainteresowaniem rodzimych mediów. Wszystko za sprawą szybkich podwyżek czynszów, które były widoczne po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W 2023 r. sytuacja cenowa na rynku najmu już się ustabilizowała, a jesienią i zimą do rzadkości nie należały widoczne tendencje spadkowe. Mimo tego, najem w 2024 roku jest tematem, który może wzbudzać pewne obawy – zarówno u najemców, jak i wynajmujących. W ramach typowych dla przełomu roku prognoz, postanowiliśmy opisać zmiany i zjawiska, których można się spodziewać na rynku najmu w ciągu kolejnych 12 miesięcy.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  1. W 2024 r. większym problemem dla najemców niż rosnące czynsze mogą być podwyżki cen mediów. Pamiętajmy, że „zamrożenie” cen energii elektrycznej, gazu oraz ciepła będzie obowiązywało tylko do końca czerwca.
  2. Właściciele mieszkań prowadzący tradycyjny najem będą mogli w 2024 r. bez dodatkowych uzasadnień podnieść czynsz o około 11%. Tak duże podwyżki będą jednak problematyczne ze względu na sytuację rynkową.
  3. Nawet jeżeli rząd uruchomi nowy program Mieszkanie na Start, to odpływ klientów z rynku najmu (związany z przejściem „na swoje”) będzie prawdopodobnie mniejszy niż w całym 2023 roku. Wspomniany odpływ w skali całego rynku najmu nie ma jednak bardzo dużego znaczenia.

Poniżej piszemy więcej o tym, jak może wyglądać najem w 2024 roku. Oczywiście, nie wszystkie zmiany można obecnie przewidzieć.

Po połowie roku drogie media mogą stać się kłopotem

Na podstawie obecnych obserwacji rynkowych można przypuszczać, że w 2024 r. nie będzie podobnych problemów podażowych, jakie stały się udziałem najemców dwa lata wcześniej. Dane firmy Unirepo bazujące na obserwacjach z 37 portali ogłoszeniowych wskazują, że w listopadzie 2023 roku było dostępnych o około 30% więcej mieszkań pod wynajem niż 12 miesięcy wcześniej. „Ten wynik będący efektem wcześniejszego usunięcia duplikatów ogłoszeń wskazuje, że czasy podażowego „dołka” już minęły” – ocenia Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Obecna oferta rynkowa mieszkań na wynajem jest wielkościowo podobna jak w okresie bezpośrednio poprzedzającym rosyjską inwazję na Ukrainę. Jeżeli wojna za wschodnią granicą nie przyczyni się do wzrostu imigracji i zwiększenia popytu, to znaczący wzrost kosztów najmu w 2024 r. może wynikać głównie z podwyżek rachunków za media. Najem w 2024 r. na pewno będzie uzależniony od polityki energetycznej rządu. „Pamiętajmy w tym kontekście, że podwyżki cen energii elektrycznej, gazu i ciepła dla gospodarstw domowych zostały „zamrożone” jedynie do połowy 2024 roku. Nie można mieć pewności, że cenowa blokada zostanie przedłużona przez rząd na tych samych warunkach” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Maksymalna podwyżka czynszu nie zawsze możliwa …

Nie ulega wątpliwości, że na najem w 2024 r. będzie wpływać również inflacja wyższa od zakładanego celu NBP. Narodowy Bank Polski przewiduje, że stopa wzrostu cen z 2024 r. osiągnie poziom zbliżony do 5%. Pamiętajmy jednak, że przepisy pozwalające na podnoszenie czynszu bez dodatkowych uzasadnień uwzględniają odczyt inflacji z poprzedniego roku. „Mówimy tutaj o przepisach dotyczących tradycyjnego najmu, bo przy najmie okazjonalnym oraz instytucjonalnym nie ma limitów podwyżek czynszowych. Znaczenie mają tylko ustalenia stron wynikające z umowy” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

GUS nie opublikował jeszcze stosownego komunikatu, ale można przypuszczać, że całoroczna inflacja obliczona dla 2023 r. wyniesie około 11%. Właśnie o taką wartość procentową (ok. 11%) właściciele mieszkań będą mogli podnieść czynsz bez powoływania się na konieczność osiągnięcia odpowiedniego zwrotu nakładów inwestycyjnych oraz godziwego zysku (zobacz: artykuł 8a ustęp 4e ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego – Dz. U. 2001 nr 71 poz. 733). „Może jednak rodzić się pytanie, czy warunki rynkowe będą pozwalały właścicielom mieszkań na wprowadzenie tak dużych podwyżek czynszowych. Najem w 2024 r. prawdopodobnie będzie dużo bardziej zrównoważony pod kątem popytu i podaży niż dwa lata wcześniej” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Dopłaty kredytowe były mniej istotne niż sądzi wielu?

Jeżeli chodzi o 2023 rok, to właściciele mieszkań na wynajem w pewnym stopniu odczuli wpływ programu Bezpieczny Kredyt 2%. Chodzi o to, że ponad 80 000 gospodarstw domowych złożyło wnioski o preferencyjną „hipotekę”. Z danych PKO BP wynika, że co trzeci wnioskodawca w programie BK 2% wcześniej wynajmował mieszkanie. Odpływ z rynku około 20 000 – 25 000 najemców nie będzie miał więc decydującego wpływu na to, jak może wyglądać najem w 2024 roku. „Warto bowiem pamiętać, że w skali całego kraju wynajmowane jest około 1,1 – 1,2 miliona mieszkań. Wpływ rządowych dopłat na rynek najmu wydaje się przeceniany. W 2023 r. większe znaczenie mógł mieć np. spadek liczby obywateli Ukrainy potrzebujących lokali na wynajem” – uważa Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Nawet jeżeli rząd uruchomi nowy program dopłat kredytowych Mieszkanie na Start, którego poparcie w koalicji wciąż jest niepewne, to odpływ klientów z rynku najmu (związany z przejściem „na swoje”) będzie prawdopodobnie mniejszy niż w całym 2023 roku. Jednak ten czynnik nie powinien mieć dużego znaczenia. Właściciele mieszkań na wynajem powinni również spokojnie reagować na zapowiedzi zwiększenia nakładów dotyczących publicznego budownictwa czynszowego. Nawet gdyby rządowi faktycznie udało się w ciągu kilku lat znacząco zwiększyć liczbę lokali komunalnych, to w pierwszej kolejności byłyby one przydzielane osobom czekających w kolejce od dłuższego czasu. „Pod koniec 2022 r. na przydział mieszkania komunalnego oczekiwało ok. 56 000 gospodarstw domowych (według danych GUS). Ważnym aspektem są również limity dochodowe, które trzeba stosować w przypadku publicznych czynszówek” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Autor/Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl

Łukasz Musiałkiewicz nowym prezesem Zarządu Enefit w Polsce

Od stycznia 2024 r., Łukasz Musiałkiewicz objął stanowisko prezesa Zarządu Enefit w Polsce, spółki wchodzącej w skład estońskiej grupy Eesti Energia, jednego z największych wytwórców energii elektrycznej w krajach bałtyckich. Na swoim nowym stanowisku Musiałkiewicz będzie odpowiadał za dalszy rozwój firmy na polskim rynku poprzez dostosowanie do potrzeb biznesu oferty na zakup energii i gazu. Dodatkowo spółka rozszerzyła niedawno swoją ofertę o ładowarki do samochodów elektrycznych oraz zaangażuje się w budowę publicznej sieci ładowarek.

Łukasz Musiałkiewicz posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie w branży energetycznej. W przeszłości był związany między innymi z E.ON Polska, gdzie pełnił funkcję Head of Energy Markets. Doświadczenie zawodowe zdobywał również na stanowisku Regional Operations Manager w międzynarodowej strukturze funkcjonalnej w organizacji Innogy Polska (dawniej część grupy RWE), gdzie odpowiadał m.in. za procesy z obszaru zarządzania portfelem. Jest absolwentem Europejskiego Uniwersytetu Viadrina i uzyskał tytuł MBA w ramach programu realizowanego przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie we współpracy z Uniwersytetem Montrealskim.

Z radością dołączyłem do zespołu Enefit i jestem przekonany, że moje doświadczenie, wiedza i pasja do branży energetycznej umożliwią nam intensyfikację rozwoju Enefit na polskim rynku. W najbliższych latach przyspieszy transformacja systemu energetycznego w Polsce, co będzie wyzwaniem nie tylko dla samej branży, ale i dla całej gospodarki. Dzięki wspólnym wysiłkom, innowacyjności i zaangażowaniu możemy osiągnąć znaczące postępy w kierunku zielonej energetyki i wierzę, że nasz zespół i nasi klienci odegrają znaczącą rolę w tym procesie. Jest to dla mnie i całej grupy Eesti Energia, zarówno wyzwanie, jak i ogromna odpowiedzialność, którym jesteśmy gotowi sprostać – powiedział Łukasz Musiałkiewicz, prezes Zarządu Enefit w Polsce.

Łukasz ma szerokie doświadczenie w sektorze energetycznym i sprawował wcześniej funkcje kierownicze wyższego szczebla w czołowych korporacjach energetycznych. Jego rozeznanie w europejskim krajobrazie biznesowym i dogłębna znajomość polskiego rynku sprawiają, że jest dobrze przygotowany do pełnienia swojej roli. Jestem przekonany, że wprowadzi firmę na kolejny poziom, sprawiając, że staniemy się jeszcze lepszym partnerem energetycznym dla naszych klientów na polskim rynku – dodał Deepak Ahluwalia, członek zarządu Enefit.

Enefit jest obecny na polskim rynku od 2016 roku. Firma współpracuje z klientami biznesowymi, oferując zakup energii i gazu w różnych modelach rozliczeniowych, a także świadczy usługi z zakresu efektywności energetycznej, w tym realizuje audyty energetyczne i modernizację oświetlenia. W 2023 roku spółka rozszerzyła swoją ofertę o ładowarki do samochodów elektrycznych i aktywnie pracuje nad budową publicznej sieci ładowarek.

Dotychczasowy prezes, Maciej Kowalski, ustąpił ze stanowiska w grudniu ubiegłego roku, po siedmiu latach budowania obecności spółki w Polsce.

Rząd musi zmienić system podatkowy, aby przedsiębiorcy wrócili do inwestycji

Firmy działające w Polsce powinny mieć jak najlepsze warunki do działania – tak, jak np. firmy na Słowacji, w Estonii czy w Irlandii. Nie da się tego zrobić bez zmiany jednego z najgorszych w ramach państw OECD systemu podatkowego, który zajmuje dzisiaj 36 pozycję na 37 państw. To są dane jeszcze przed wprowadzeniem tak zwanego Polskiego Ładu – który jest systemem blokującym i niweczącym polską przedsiębiorczość. To jest minimum zmian, które rząd powinien wprowadzić, aby odblokować gospodarkę. Najważniejszą zmianą powinno być przywrócenie wolności gospodarczej. W ramach ostatnich rankingów Fraser Institute, w ramach których Centrum Adama Smitha współpracuje przy tworzeniu Indeksu Wolności Gospodarczej na świecie, Polska zajęła ostatnią pozycję w Unii Europejskiej – jeżeli chodzi o poziom wolności gospodarczej.

– Obecnie najważniejsza jest zmiana jakości warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Rząd powinien przyjąć kilka fundamentalnych zasad – po pierwsze, że prawo jest niezmienne i nie ulega pogorszeniu przez okres minimum 10 lat, bo tyle trwają różnego rodzaju inwestycje i ich rozliczanie – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Stąd bez zagwarantowania niezmienności prawa w czasie, a przynajmniej jego niepogorszania – bo prawo może się poprawiać – trudno sobie wyobrazić, żeby prywatne inwestycje ruszyły w Polsce. Tymczasem to właśnie prywatne inwestycje powinny tworzyć przyszłość – a nie wydatki publiczne, które jak widać mogą być nierentowne. Można – tak, jak w przypadku Elektrowni w Ostrołęce – wydać miliardy i z tego żadnego pożytku nie ma, jest ewidentna strata dla polskiego podatnika. Po drugie trzeba wreszcie zlikwidować dyskryminację polskich firm w Polsce i zrównać je w prawach z międzynarodowymi korporacjami. Już czas, by zaprzestać praktyki apartheidu gospodarczego, który polega na uprzywilejowaniu międzynarodowych korporacji i jednocześnie pogarszania warunków polskim firmom. Rząd powinien realizować zasadę patriotyzmu gospodarczego, która jest ewidentnie słuszna – podkreśla Sadowski.

Multilango pozyskuje blisko 2 mln zł od EKIPA Investments i Tar Heel Capital Pathfinder

Multilango.com, platforma umożliwiająca pracodawcom oferowanie nauki języków obcych jako benefitu pracowniczego, zakończyła rok w świetnym stylu: startup przekonał do siebie fundusze Tar Heel Capital Pathfinder i Ekipa Investments oraz prywatnego inwestora, którzy zdecydowali się zainwestować w projekt łącznie 1,75 mln zł.

Multilango to platforma dla przedsiębiorców, którzy chcą wyjść naprzeciw oczekiwaniom pracowników i zaoferować im benefit w postaci nauki języków obcych. W ramach abonamentu pracownik może uczyć się jednego lub kilku wybranych przez siebie języków. Nauka odbywa się online w formule jeden na jeden, a nauczycielami są doświadczeni lektorzy dopasowani do potrzeb i poziomu zaawansowania użytkownika.

W tej chwili platforma oferuje dostęp do lektorów szesnastu różnych języków, od angielskiego i niemieckiego do mniej popularnych, takich jak koreański czy japoński. Założyciele Multilango podkreślają jednak, że ta lista będzie się wydłużać.

– Jesteśmy elastyczni i oprócz brania pod uwagę trendów rynkowych poszerzamy ofertę o języki, na które nasi klienci zgłaszają zapotrzebowanie. Informacje zwrotne, jakie od nich otrzymujemy pokazują, że taki rodzaj benefitu jest na rynku bardzo potrzebny. Potwierdzają to badania, według których około dwie trzecie pracowników z pokoleń Y i Z chce mieć możliwość skorzystania z benefitu w postaci nauki języka obcego. A to właśnie te pokolenia do 2025 roku zdominują rynek pracy. – tłumaczy Cezary Chałupa, współtwórca i Chief Commercial Officer w Multilango.

Założyciele startupu Łukasz Skrzypek, Michał Paszko i Cezary Chałupa to przedsiębiorcy z wieloletnim stażem w prywatnym biznesie i korporacjach, z których wynieśli nie tylko doświadczenie w tworzeniu i skalowaniu nowych projektów, ale też liczne obserwacje dotyczące szkoleń oraz benefitów pracowniczych.

– Nauka języków obcych to jeden z niewielu benefitów, które przynoszą korzyści zarówno pracownikowi, jak i pracodawcy. Multilango pozwala nie tylko wprowadzić taką ofertę do organizacji, ale również zadbać o efektywność wydatkowania pieniędzy. – mówi Łukasz Skrzypek, drugi z założycieli i Chief Operating Officer spółki.

Klientami spółki są przede wszystkim średnie i duże przedsiębiorstwa, w tym brandy takie jak Atman, Daimler Trucks Polska czy Canal+.

– Benefity pracownicze stały się nieodłącznym elementem walki o względy pracownika. Nauka języków obcych wyróżnia się tu na tle rynkowych standardów: spotyka się ją rzadziej niż np. świadczenia medyczne czy sportowe i jako jeden z nielicznych rodzajów benefitów niesie za sobą dodatkową wartość dla pracodawcy, pozwalając pracownikowi poszerzać kompetencje przydatne dla organizacji. Multilango odpowiada więc na ważną potrzebę rynku i może pochwalić się doświadczonym zespołem założycielskim, dlatego z przyjemnością zainwestowaliśmy w ten projekt. – komentuje Radosław Czyrko, Partner Zarządzający Tar Heel Capital Pathfinder

Spółka planuje przeznaczyć pozyskane środki w pierwszej kolejności na zwiększenie obecności na rynku i skalowanie sprzedaży, a także na dalszy rozwój funkcjonalności produktu, w tym prace nad wykorzystaniem uczenia maszynowego i funkcji rozpoznawania mowy.

– Wierzymy, że podejście do nauki języków obcych jako korzyści pracowniczej ma ogromny potencjał. Platforma Multilango.com dostarcza narzędzi do skutecznego rozwijania umiejętności językowych pracowników, tym samym tworząc wartość dla firm poprzez promowanie różnorodności i globalnej komunikacji w miejscu pracy. Jesteśmy pewni, że ta oferta zmieni sposób, w jaki korporacje myślą o rozwoju językowym pracowników – mówi Maciej Siemaszko, Partner Zarządzający EKIPA Investments ASI.

Nowi inwestorzy dołączają do funduszu Czysta3.VC, który wcześniej zainwestował w Multilango. Łącznie startup pozyskał dotychczas prawie 3 mln zł finansowania.

Podaż mieszkań na rynku wtórnym się stabilizuje, ale ceny nadal rosną

Dobra informacja dla kupujących jest taka, że w końcówce 2023 r. podaż na rynku wtórnym przestała dramatycznie spadać. Zła, że ostatnie miesiące roku stały pod znakiem dalszych wzrostów cen mieszkań – takie wnioski płyną z podsumowania IV kwartału, które przygotował portal Nieruchomosci-online.pl.

– W 2023 r. ogromnym problemem rynku mieszkaniowego było to, że doszło do silnego zderzenia rosnącego popytu ze spadającą liczbą ogłoszeń. Od kwietnia, z miesiąca na miesiąc, oferta na rynku wtórnym kurczyła się coraz bardziej, co było naturalnie jednym z czynników, przez który rosły też oczekiwania osób sprzedających. Jednak, jak pokazują nasze portalowe dane, w IV kwartale trend ten w końcu zaczął się zmieniać – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Czy to zwiastun odbudowy podaży?

Od wiosny, kiedy był już przesądzony start programu Bezpieczny Kredyt 2%, podaż mieszkań na rynku wtórnym zaczęła spadać w tempie 5-6 proc. m/m i taka sytuacja konsekwentnie utrzymywała się z miesiąca na miesiąc aż do września. Sytuacja podażowa ustabilizowała się dopiero w ostatnim kwartale 2023 r. Nie było już takich wahań, a miesięczne korekty podaży w październiku, listopadzie i grudniu wynosiły tylko około jednego procenta.

– Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy będzie można mówić najpierw o „uklepywaniu się” podaży, a następnie o jej odbudowie. Nie zapominajmy, że oferta na rynku wtórnym w dalszym ciągu jest ograniczona. W IV kwartale 2023 r. liczba ogłoszeń była o 24 proc. niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – dodaje Rafał Bieńkowski.

Dlaczego w końcówce roku podaż zaczęła się stabilizować? Jednym z powodów było na pewno nieco mniejsze zainteresowanie mieszkaniami z drugiej ręki. Przypomnijmy, że w III kwartale popyt był nakręcany przede wszystkim przez startujący program dopłat do kredytów hipotecznych. W IV kwartale efekt BK2% był już nieco mniejszy, chociaż w grudniu wiele osób próbowało jeszcze załapać się na wygaszany program. W efekcie w IV kwartale osoby poszukujące na Nieruchomosci-online.pl nawiązały o blisko 15 proc. mniej kontaktów ze sprzedającymi niż w III kwartale. Ale nawet mimo tego spadku poziom zainteresowania mieszkaniami w końcówce roku był wyraźnie wyższy niż w pierwszej połowie roku, gdy rynek był jeszcze mocno przygaszony.

Niewielki margines na negocjacje

W IV kwartale ub.r. stabilizowała się podaż, ale nie ceny. Dane z miast wojewódzkich wskazują, że średnie ceny ofertowe były prawie wszędzie wyższe niż na koniec III kwartału ub.r.

– Mówimy oczywiście o oczekiwaniach właścicieli mieszkań, ale jak pokazywały nastroje z ostatnich miesięcy, cena ofertowa często była później też transakcyjną, co wynikało ze stosunkowo niewielkiego marginesu na negocjacje. Mało tego, nierzadko dochodziło do licytacji w górę – przypomina Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Przeciętna stawka ofertowa za mkw. kawalerki najmocniej wzrosła w ciągu kwartału w największych miastach. W Warszawie i Krakowie było to około 10 proc., a we Wrocławiu 7 proc. k/k. W pozostałych stolicach regionów wahania były mniejsze. Uwagę zwracają stosunkowo niewielkie wzrosty średnich cen w Gdańsku (3 proc.) i Poznaniu (1 proc.). W przypadku mieszkań 1-pokojowych z trendu wzrostu cen wyłamały się cztery miasta wojewódzkie. Średnia cena ofertowa była delikatnie niższa w Olsztynie i Rzeszowie, a praktycznie nie zmieniła się w Lublinie i Kielcach.

W segmencie mieszkań 2-pokojowych w większości miast wojewódzkich średnia cena była w IV kwartale albo umiarkowanie wyższa (2-5 proc. k/k – Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Lublin, Olsztyn), albo zauważalnie wyższa (6-8 proc. k/k – Kraków, Katowice, Warszawa, Wrocław, Łódź, Poznań, Kielce, Szczecin, Opole, Gorzów Wlkp., Zielona Góra, Toruń). O stabilizacji cen można było mówić tylko w przypadku Rzeszowa.

Na rynku mieszkań 3-pokojowych sytuacja wyglądała podobnie. Średnia cena za mkw. ustabilizowała się tylko w Toruniu. W pozostałych miastach oczekiwania sprzedających były wyższe niż na koniec III kwartału. Największe zmiany były widoczne w Krakowie, Warszawie, Szczecinie, Olsztynie i Zielonej Górze (8-9 proc. k/k).

W rok ceny wzrosły nawet o jedną czwartą

To kolejny kwartał z rzędu, w którym ceny mieszkań z drugiej ręki pozostały na kursie wzrostowym. W efekcie w niektórych miastach roczne wzrosty stawek były bardzo duże.

W przypadku mieszkań 1-pokojowych największy wzrost średniej ceny ofertowej zaobserwowano w Warszawie, Krakowie i Katowicach – ponad 20 proc. r/r. Sporą podwyżkę zanotował także Wrocław (prawie 18 proc. r/r). Najmniejsze roczne wahania w cenach kawalerek były natomiast widoczne w Bydgoszczy, Gorzowie Wlkp., Olsztynie i Rzeszowie (do 5 proc. r/r).

W segmencie mieszkań 2-pokojowych podwyżkowy prym wiedzie Kraków. W stolicy Małopolski średnia cena ofertowa mkw. w ciągu roku podskoczyła o 23 proc. Niewiele mniej, o 21 proc., wzrosła w Warszawie. W większości analizowanych miast roczna zmiana wahała się od 10 do 17 proc. Najbardziej stabilnymi rynkami były w tym czasie Zielona Góra, Bydgoszcz i Olsztyn (5-7 proc. r/r).

O ile w kawalerkach i „dwójkach” w miastach wojewódzkich można było jeszcze spotkać roczne wzrosty wynoszące mniej niż 10 proc., to w mieszkaniach 3-pokojowych takich sytuacji prawie nie było (wyjątkiem była tylko Bydgoszcz z 9-procentową zmianą). Poza Krakowem (24 proc. r/r) i Warszawą (prawie 20 proc. r/r), we wszystkich stolicach średnie ceny mieszkań z drugiej ręki są obecnie o kilkanaście procent wyższe niż przed rokiem.

Schnabel umacnia euro, w centrum uwagi inflacja z USA

Na dzień przed publikacją raportu o inflacji z USA indeksy amerykańskie rosły. Najlepiej poradził sobie wczoraj Nasdaq Composite zyskując 0,75 proc., Sp500 urósł o blisko 0,6 proc. a przemysłowy Dow Jones zanotował wynik dodatni na poziomie 0,45 proc. Kurs EUR/USD zwyżkował w okolice 1,0970 po słowach Isabeli Schnabel z EBC. Zyskały również rentowności niemieckich obligacji rządowych.

Wczorajsze wzrosty głównej pary walutowej mogły wynikać z silniejszego euro, bowiem na temat polityki monetarnej wypowiadała się Isabel Schnabel – członkini Zarządu Europejskiego Banku Centralnego. Jej słowa zostały odebrane dość „jastrzębio”. Stwierdziła ona bowiem, że jest zbyt wcześnie, żeby dyskutować o obniżkach stóp procentowych. Jasno zadeklarowała, że wysoki ich poziom EBC utrzyma do momentu, aż będzie mieć pewność, że inflacja trwale powróci do celu 2 proc. Podkreśliła istotność przyszłych danych makro, które będą obrazować rozwój sytuacji w tej materii. Członkini zarządu podkreśliła również, że „warunki finansowe rozluźniły się bardziej niż przewidywano”, wyjaśniając, że to rozluźnienie jest związane z oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych.

Przypomnijmy, że EBC utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie na dwóch ostatnich posiedzeniach, oceniając wpływ swojej kampanii zacieśniania polityki pieniężnej na gospodarkę.

Wycena rynkowa nieco uległa zmianie. Spadło prawdopodobieństwo obniżki kosztu pieniądza w strefie euro na marcowym posiedzeniu do poziomu bliskiego 30 proc. W piątek wynosiło ono jeszcze 50 proc.

Dziś poznamy dane o inflacji w USA w grudniu. Ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberg spodziewają się, że wskaźnik zasadniczy wzrośnie silniej miesiąc do miesiąca w porównaniu z listopadem(do 0,2 proc.), a zmiana stopy bazowej w tym samym ujęciu przynajmniej wykaże dynamikę na poziomie 0,3 proc. Rok do roku miara bazowa ma obniżyć się z 4 proc. do 3,8 proc. a główna wzrosnąć do 3,2 proc. z 3,1 proc. poprzednio.
Obecnie na całym świecie znacznie wyraźniej widać, że inflacja powoli spada. Dzisiejsze dane nie powinny wiele zmienić. Dopóki CPI bazowy stabilizuje się pomiędzy 0,2 a 0,3 proc. m/m instytucje nie ogłoszą wygranej walki z tym zjawiskiem ekonomicznym.

Wczoraj kurs EUR/USD zrównał się lokalnymi maksimami a dziś rano zbliżył się do szczytu wyznaczonego w miniony piątek po publikacji raportu NFP. Układ świec na wykresie sugeruje, że być może rozpoczyna się kolejny impuls wzrostowy na głównej parze walutowej. Dołek z minionego piątku uplasował się w obrębie dwóch zniesień wewnętrznych Fibo (38,2 oraz 61,8 proc.) a także w niedalekiej odległości od dolnej bandy kanału wzrostowego. Zauważalne jest podobieństwo pod kątem wielkości dwóch ostatnich korekt spadkowych. Teoretycznie niższe od prognoz dane o CPI z USA powinny dalej osłabiać dolara amerykańskiego i tym samym spowodować, że EURUSD przełamie poziom 1,10.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Platforma usług prawnych i podatkowych online jest już dostępna! To rewolucja dla przedsiębiorców!

Planujesz rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej, jednak nie wiesz jaka forma prowadzenia biznesu będzie dla Ciebie najlepsza?

Chcesz założyć spółkę i zastanawiasz się, w jaki sposób należy sformułować zapisy umowy spółki, aby optymalnie zabezpieczyć swoje interesy? Zależy Ci przy tym, aby rejestracja spółki przebiegła sprawnie?

Myślisz o założeniu fundacji rodzinnej lub chcesz przeprowadzić optymalizację swojej działalności gospodarczej? 

A może prowadzisz już działalność gospodarczą i rozważasz przeprowadzenie przekształcenia w spółkę z o.o.? 

Nie wiesz jednak przy tym, z jakimi kosztami takie usługi mogą się wiązać, jak również nie masz czasu na długotrwałe negocjacje warunków współpracy z kancelarią doradztwa prawnego i podatkowego? Zależy Ci na kompleksowym rozwiązaniu?

Załatw wszystko online. Innowacyjna platforma obsługi prawnej i doradztwa podatkowego www.online.bogdanchudoba.pl jest już dostępna!

Jak to działa?

Za pośrednictwem nowoczesnej platformy, w formie nieznanej dotąd na rynku usług prawnych i usług doradztwa podatkowego, będziesz mógł w prosty sposób zamówić usługę prawną lub usługę doradztwa podatkowego dedykowaną dla przedsiębiorców, spółek, zarządów, wspólników spółek. 

Co ważne, dostępne na platformie online usługi dedykowane są zarówno dla osób dopiero planujących rozpoczęcie działalności gospodarczej, jak również tych, które już prowadzą działalność i poszukują profesjonalnych usług dostosowanych do swoich zindywidualizowanych potrzeb. W obu przypadkach, będziesz miał możliwość uzyskania wsparcia w zakresie doradztwa prawnego i usług doradztwa podatkowego na przejrzystych zasadach. 

Korzystając z platformy będziesz miał między innymi możliwość odbycia konsultacji prawnej z doświadczonym adwokatem lub radcą prawnym, specjalizującym się w zakresie szeroko rozumianego prawa gospodarczego, prawa spółek. Dzięki temu będziesz mógł w łatwy sposób uzyskać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania i dzięki temu podjąć najlepszą dla Ciebie decyzję. 

Jeżeli dopiero myślisz o rozpoczęciu prowadzenia działalności gospodarczej, będziesz miał możliwość skonsultowania, jaka forma prowadzenia działalności będzie dla Ciebie najlepsza, a także jakie ryzyka niesie ze sobą prowadzenie działalności w określonej formie. Doświadczony prawnik – radca prawny lub adwokat, rozwieje Twoje wszystkie wątpliwości podczas umówionych za pośrednictwem platformy usług prawnych i doradztwa podatkowego konsultacji. Jeżeli Twoje wątpliwości dotyczą podatków i rozliczeń podatkowych to wsparcia udzieli Ci doświadczony doradca podatkowy. 

Platforma umożliwia także wykupienie określonego godzinowego pakietu z zakresu obsługi prawnej i z zakresu doradztwa podatkowego. Będzie to usługa, szczególnie warta Twojej uwagi, w sytuacji gdy Twoja indywidualna sytuacja wymaga bardziej kompleksowego podejścia. Pomoc w tym zakresie będzie mogła dotyczyć na przykład prawa umów, prawa pracy czy wsparcia prawnego przy inwestycji w nieruchomości. 

Zespół osób współtworzących platformę jest szeroki, co dzięki specjalizacji poszczególnych osób pozwala na objęcie obsługą prawną i podatkową szerokiego spektrum spraw prawnych i doradztwa podatkowego.  

Każda z dostępnych w serwisie usług, została w jasny i prosty sposób opisana, tak abyś nie miał żadnych wątpliwości co mieści się w jej zakresie, jak również w jakim czasie może zostać ona zrealizowana. 

Co więcej, w przypadku porad, konsultacji prawnych oraz podatkowych, decydując się na zakup usługi będziesz miał natychmiastową możliwość rezerwacji dogodnego dla Ciebie terminu. A to wszystko bez wychodzenia z domu!

Pamiętaj przy tym, że cechą usług zamawianych na platformie jest elastyczność. W związku z tym jeśli uważasz, że wybrana usługa nie spełnia Twoich potrzeb lub chciałbyś, aby była lepiej dostosowana do Twoich oczekiwań, możesz w każdej chwili skontaktować się czy pisząc na adres mailowy: [email protected] lub też dzwoniąc pod numer: +48 511 090 050. Możesz także w tym zakresie skorzystać z formularza kontaktowego.  

Na pewno uda się wypracować odpowiadające Ci rozwiązanie, spełniające Twoje oczekiwania. Twoje zadowolenie dla twórców platformy jest niezwykle ważne, dlatego dołożą oni wszelkich starań, abyś otrzymał pomoc na najwyższym poziomie.

nowoczesna platforma usług prawnych i doradztwa podatkowego

Ile to kosztuje?

Każda z dostępnych na platformie usług prawnych i usług doradztwa podatkowego ma ustaloną cenę, adekwatną do czasu pracy i stopnia skomplikowania danego zagadnienia. 

W związku z tym, decydując się na zakup danego produktu w serwisie od razu wiesz ile zapłacisz, ale przede wszystkim wiesz również co mieści się cenie i jakiego rodzaju aktywności od Ciebie wymaga.

Indywidualne podejście do klienta.

Nie obawiaj się, że w związku z zakupem danej usługi otrzymasz produkt niedostosowany do Twoich indywidualnych potrzeb. Oczywistym jest, że sytuacja każdego przedsiębiorcy jest inna, wobec czego w każdym wypadku inne rozwiązanie będzie satysfakcjonujące i spełniające Twoje oczekiwania.  

Co ważne, przed przystąpieniem do realizacji danej usługi będziesz miał możliwość dokładnego przedstawienia swojej sytuacji, będziesz także mógł przesłać potrzebne dokumenty do analizy Twoje problemu, w związku z czym w odpowiedzi otrzymasz pomoc w całości dopasowaną do Twoich potrzeb.

Zakres usług.

Platforma doradztwa prawnego i doradztwa podatkowego online pozwoli Ci uzyskać pomoc w szerokim zakresie. Oprócz indywidualnych konsultacji prawnych lub podatkowych czy też pakietów doradztwa prawnego lub podatkowego będziesz miał możliwość zakupienia usług związanych z założeniem różnego rodzaju spółek np. założeniem spółki z o.o. lub spółki komandytowej, dokonania zmian w funkcjonujących już spółkach, przekształcenia ich czy też uregulowania kwestii związanych z ich likwidacją. Platforma oferuje także usługi w zakresie założenia fundacji rodzinnej czy sukcesji biznesu – co cieszy się dużą popularnością przedsiębiorców. 

Twórcy platformy posiadają szerokie spektrum działania w zakresie prawa gospodarczego i handlowego, w związku z czym każdy przedsiębiorca na pewno znajdzie pomoc prawną lub podatkową w interesującym go zakresie.

W ramach oferowanych usług otrzymasz zarówno poradę w zakresie sukcesji Twojego biznesu, jak również taką, która kompleksowo wyjaśni Ci, w jaki sposób możesz zabezpieczyć prowadzoną przez Ciebie działalność w zależności od formy jej prowadzenia. 

Co istotne, uzyskasz także pomoc w założeniu fundacji rodzinnej, która może stać się doskonałą formą zabezpieczenia posiadanego przez Ciebie majątku, dającą równocześnie możliwość na jego ciągłe pomnażanie i zapewnienie środków sukcesorom Twojego biznesu.

Dzięki niespotykanej dotąd na rynku usług prawnych i usług doradztwa podatkowego platformie, w sposób jasny i przejrzysty możesz wybrać interesującą Cię usługę i otrzymać pomoc na najwyższym poziomie. A to wszystko na platformie online.bogdanchudoba.pl !

Optymalne strategie dla biznesów prowadzących transakcje w euro

Prowadzenie działalności na rynkach krajów strefy euro to nie tylko problemy z różnym otoczeniem prawnym, ale i kwestie zarządzania portfelem walutowym. Kurs euro do złotego ciągle się zmienia, co powoduje, że zarządzaniem ryzykiem kursowym nie jest łatwe. Z dzisiejszego artykułu dowiesz się jak poradzić sobie z tym ryzykiem oraz w jaki sposób zoptymalizować koszty wymiany walut. Oszczędności na korzystnej wymianie gotówki mogą podnieść rentowność twojego biznesu.

Zarządzanie ryzykiem walutowym, kiedy kurs euro się waha

Kurs euro do złotego nie jest stały. Dlatego podczas handlu rozliczanego w EUR pojawia się ryzyko kursowe, które należy zminimalizować. Kluczowe jest więc zarządzanie ryzykiem walutowym, które pozwoli zoptymalizować koszty wymiany euro i zapewnić opłacalność transakcji. Z racji tego, że aktualny kurs euro nie zawsze jest optymalny na wymianę waluty z twojego punktu widzenia, warto opracować strategię zarządzania ryzykiem kursowym. W tym celu należy określić, jaka cena euro jest optymalna, aby transakcje były opłacalne. Warto śledzić kurs EUR/PLN, np. tutaj: https://www.walutomat.pl/kursy-walut/eur-pln/.

Zarządzanie ryzykiem kursowym to nie spekulacja, dlatego nie należy  traktować wymiany walut jako zwykłej działalności operacyjnej. Optymalna strategia ma zajmować się minimalizowaniem ryzyka, a nie maksymalizowaniem zysku. To jaką strategię przyjmiesz, zależy od szeregu czynników. Pierwszym z nich jest to, czy jesteś eksporterem, czy importerem. Dla eksportera korzystniejsza jest jak najwyższa cena euro, ponieważ właśnie w tej walucie generuje przychody. Z kolei importerowi zależy, aby kurs euro był jak najniższy. Eksporter musi zabezpieczyć się przed spadkiem kursu euro, natomiast importer przed jego wzrostem.

Zarządzać ryzykiem można zarówno przy pomocy instrumentów pochodnych, jak i poprzez właściwe transakcje na rynku walutowym. Derywaty pozwalają na zamrożenie kursu wymiany. Ma to swoje dobre i złe strony. Zaletą jest to, że firma wie z góry, po jakiej cenie sprzeda lub kupi euro. Wadą jest brak elastyczności, która w niektórych sytuacjach jest kluczowa. Dlatego czasem lepsza jest standardowa wymiana walut, która zapewnia elastyczność w zarządzaniu dewizami.

Strategie optymalizacji kosztów

Wymiana walut w dzisiejszym świecie jest prosta, wygodna i łatwo dostępna, należy jednak wiedzieć, gdzie i jak ją zrealizować, aby była jak najbardziej korzystna. Warto na samym początku porównać kursy walut, zarówno w bankach i kantorach walutowych, aby nie przepłacać. Takiego porównania możesz dokonać na stronie: https://www.walutomat.pl/kursy-walut/. Uważaj przy tym na ukryte koszty, które mogą znacząco wpłynąć na rozliczenie całej transakcji. Przy wyborze serwisu należy również zwrócić uwagę na jego renomę i opinię wśród klientów.

Warto także śledzić notowania, aby zrealizować transakcję po optymalnym kursie. Jeśli nie masz czasu na monitoring kursów walutowych, możesz złożyć zlecenia z limitem ceny. Dzięki temu będziesz mógł zrealizować transakcje automatycznie po wybranym przez siebie kursie. Zaoszczędzony czas będziesz mógł poświęcić na rozwój firmy.

Jednak w przypadku kiedy lubisz mieć kontrolę, warto śledzić aktualne kursy walut, aby wybrać najdogodniejszy czas na przewalutowanie. Pomocna w tym może być analiza techniczna czy obserwowanie kluczowych poziomów cenowych na wykresach.

Gdzie szukać korzystnych kursów walut?

Jak już wiesz, warto porównać ofertę banków i serwisów internetowych. Dokonując takiej analizy, zauważysz, że spośród licznych serwisów i kantorów wyróżnia się Walutomat. To społecznościowa giełda wymiany walut, na której użytkownicy sami decydują o kursach kupna i sprzedaży walut. Dodatkowo, możesz kupić np. euro z niższą prowizją, korzystając z licznych promocji: https://www.walutomat.pl/landing/euro/. Walutomat oferuje szybką i bezpieczną wymianę walut 24/7. Intuicyjna aplikacja mobilna umożliwia dokonywanie transakcji wymiany walut z dowolnego miejsca na ziemi. Ponadto szeroka oferta przelewów międzynarodowych, w tym natychmiastowe przelewy w EUR – SEPA Instant są pomocnym narzędziem w codziennych rozliczeniach z kontrahentami. Wiesz, że w Walutomacie możesz wysyłać ponad 20 walut do ponad 70 krajów na świecie? To znacznie ułatwia międzynarodowy handel. Serwis ma również skrojoną specjalnie dla biznesu ofertę, w której możesz skorzystać z licznych udogodnień, takich jak koszyk przelewów, API czy nadawanie różnych poziomów uprawnień, różnym użytkownikom profilu. Otwierasz w ten sposób swój biznes na nowe możliwości .

Jak dbać o relacje w firmie rodzinnej?

„No business talk at the dinner table” – tak uważa zdecydowana większość prowadzących biznes rodzinny w Polsce. Czy obszar firmy i rodziny to dwa różne światy? Jak dbać o relacje, jeśli pracujemy razem i jesteśmy też rodziną, tak, by radzić sobie z emocjami, które zazwyczaj nie są dobrym doradcą? Jak kontrolować ton i wydźwięk rozmowy, który przecież w rodzinie ma raczej nieoficjalny charakter, podczas gdy w firmie wymaga pewnych formalnych ram?

Tak naprawdę, aby skutecznie prowadzić biznes rodzinny, należy jedynie pamiętać o kilku istotnych kwestiach – mówi Małgorzata Rejmer z rodzinnej Kancelarii Finansowej LEX, która na co dzień zajmuje się̨ doradztwem biznesowym, finansowym i prawnym firm rodzinnych. Przede wszystkim trzeba oddzielać świat rodziny i firmy, a także nie poruszać tematów firmowych przy okazji rodzinnych spotkań. Rodzina jest rodziną, a firma firmą i w każdym środowisku warto wypracować odrębne zasady funkcjonowania.

Różne role

W myśl tej opinii, kwestie biznesowe omawia się na zebraniach, a nie przy rodzinnym obiedzie, co oczywiście nie zawsze jest łatwe i wymaga wypracowania. W życiu pełnimy różne role – w prywatnym jesteśmy rodzicami, dziećmi, dziadkami, czy mężem i żoną, a w tym zawodowym – partnerami, współpracownikami, czy szefami i podwładnymi – mówi Małgorzata Rejmer. I warto te role rozróżniać, a także ich nie mieszać, szczególnie jeśli decydujemy się na prowadzenie rodzinnego biznesu. W naszym przypadku Dawid, który w życiu prywatnym jest moim synem, w firmie jest już równorzędnym partnerem i ponosi odpowiedzialność za określone zadania, na które się umówiliśmy.

Oczywiście relacje rodzinne zawsze w jakimś sensie wpływają na relacje firmowe – tego nie da się sztucznie zatrzymać. Warto jednak wyciągać wnioski z poszczególnych sytuacji i rozwijać firmową relację w pewnym sensie równolegle do tej prywatnej – radzi ekspertka z Kancelarii LEX. Szczególnie ważne jest to, by oswajać emocje i wykazać się dystansem, który charakteryzuje środowiska zawodowe. Zatrudniamy przecież różnych ludzi, współpracujemy z partnerami, i to, że jesteśmy rodziną, nie jest szczególnie istotne. Ważniejsze staje się to, by każdy znał swoje zadania w firmie, każdy wiedział,
co robi i zgodnie komunikował się z resztą zespołu. W firmie rodzinnej nie ma miejsca na półprywatne wycieczki słowne, a tym bardziej kłótnie – to po prostu wpływa negatywnie na poziom zmotywowania i poczucia bezpieczeństwa pozostałych pracowników, a co za tym idzie na zmniejszenie efektywności i wydajności całej firmy.

Determinacja w działaniu

Nie ulega wątpliwości, co pokazują liczne przykłady, że firmy rodzinne potrafią być wyjątkowo elastyczne i gotowe do poświęceń na rzecz wspólnego przedsięwzięcia gospodarczego, szczególnie, jeśli myślą o biznesie rodzinnym w perspektywie wielu pokoleń. Firm tworzonych na pokolenia będzie coraz więcej, gdyż w Polsce funkcjonują już takie nowoczesne rozwiązania jak fundacja rodzinna, która pomaga zaprojektować biznes rodzinny na lata i zapewnia firmom swojego rodzaju nieśmiertelność – podkreśla Małgorzata Rejmer. Przedstawiciele środowiska firm rodzinnych zdają sobie sprawę, że dzięki swojej determinacji mogą przetrwać na rynku pomimo kryzysów, czy turbulencji. Rodzinność jest tutaj swoistą siłą napędową, która daje wyjątkową odporność.

No business talk at the dinner table

Rodzina rodziną, a firma firmą – warto zapamiętać to rozróżnienie. Relacje budujemy więc na różnych fundamentach, pracujemy nad trzymaniem emocji na wodzy i monitorujemy sytuację, gdy relacje się przenikają. Wyciągamy wnioski, rozmawiamy – ale nie o sprawach firmowych przy rodzinnym stole.

Tak naprawdę wszystkie relacje wymagają zaopiekowania, rozwijania, kształtowania – podsumowuje ekspertka. Obojętnie, czy są to relacje matka-syn, czy partner-partnerka w firmie.  Jeśli stosunki prywatne są udane – duża szansa, że rozwiniemy skrzydła również w biznesie. Oczywiście pod warunkiem, że zbudujemy nasze relacje w oparciu o solidne fundamenty złożone z lojalności i zaangażowania, swobodnej komunikacji, stabilności i długoterminowości.

Właściwie rozwijane relacje rodzinne z jednej strony stanowią siłę napędową dla rozwoju firmy, ale równocześnie stwarzają wyzwania. Kluczem do sukcesu jest profesjonalne zarządzanie firmą, budowanie równowagi między lojalnością a obiektywizmem oraz skupienie się na kompetencjach przy obsadzaniu kluczowych stanowisk.

Wyważony ton prezesa Glapińskiego sugeruje ostrożne podejście RPP do obniżek

Brak zmiany stóp na pierwszym posiedzeniu RPP w tym roku nie był dla nikogo zaskoczeniem. Ton prezesa Glapińskiego sugeruje, że Rada pozostaje w trybie wait-and-see, koncentrując się na niepewności dotyczącej inflacji, która w przypadku drugiej połowy roku jest bardzo wyraźna. Na kolejne obniżki stóp przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Prezes Glapiński rozpoczął konferencję od optymistycznej wypowiedzi na temat dynamiki cen. W trakcie swojego przemówienia kilkukrotnie podkreślał, że decydenci oczekują w najbliższym czasie jej wyraźnego spadku. Zgodnie z jego słowami w marcu inflacja powinna znaleźć się w granicach celu lub blisko niego – prezes zarysował nawet możliwość, że znajdzie się w jego środku (2,5%). Niemniej akcentował również, że inflacja w drugiej połowie roku znacząco wzrośnie, podkreślając niepewność w zakresie wpływu czynników regulacyjnych oraz siły odbicia gospodarczego na kształtowanie się jej w kolejnych kwartałach. Zwracał również uwagę na luźną politykę fiskalną rządu.

Glapiński sygnalizował, że Rada pozostaje zależna od danych i działa „z miesiąca na miesiąc”. Zaznaczył też, że RPP nie znajduje się „w żadnym cyklu”, potwierdzając tym samym, że bank nie jest na autopilocie i, że nie można zupełnie wykluczyć wzrostu stóp (sam taką ewentualność uznał jednak za mało prawdopodobną).

Styczniowa konferencja prasowa prezesa NBP miała dynamiczny przebieg – zaczęła się nieco gołębio, a skończyła w jastrzębim stylu. Tę woltę widać było w wycenie kontraktów FRA i kursie złotego. Rynek zredukował nieco oczekiwania względem obniżek stóp procentowych, a kurs EUR/PLN po chwilowym wzroście spadł poniżej poziomu sprzed konferencji. Warto jednak zaznaczyć, że zmiany kursu były bardzo niewielkie i oscylowały w granicy 1 grosza.

Prezes nie powiedział tego wprost, niemniej jego zawoalowany komunikat wyraźnie sugeruje, że nie należy spodziewać się zmian stóp w I kwartale. Choć uważamy, że 2024 rok skończymy z niższymi niż obecnie stopami procentowymi, niepewność w zakresie inflacji powoduje, że kreślenie precyzyjnych scenariuszy dla stóp jest obarczone sporym ryzykiem.

Kolejne sygnały napływające z danych i dotyczące regulacji cen warto jednak obserwować z uwagą, gdyż działania RPP (albo ich brak) to w naszej ocenie jeden z ważniejszych czynników determinujących kształtowanie się kursu złotego w 2024 roku. Trwająca niechęć do obniżek stóp ze strony Rady mogłaby doprowadzić do umocnienia polskiej waluty, szczególnie w otoczeniu, w którym inne banki centralne, w tym te najważniejsze na świecie, będą takich obniżek dokonywać.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Dyrektywa NIS2: polskie firmy nie są gotowe na nowe przepisy. Kary mogą być dotkliwe

Dyrektywa NIS2 kojarzona słusznie z cyberbezpieczeństwem, wejdzie w życie w październiku br., obejmując szerszą niż dotychczas grupę organizacji. Dodatkowo wprowadzi dotkliwe kary w wysokości nawet 10 mln euro lub 2% światowych obrotów dla podmiotów kluczowych, co sprawia, że powinny się nią zainteresować także Zarządy objętych przepisami przedsiębiorstw. Choć przed nowym Ministrem Cyfryzacji stoi zadanie pilnego przygotowania wytycznych w zakresie wprowadzenia unijnych przepisów, firmy powinny już teraz zacząć dostosowywać się do zmian. Tymczasem 25% z nich nie ma nawet świadomości, że dyrektywa ich dotyczy. Co więcej, co trzecie przedsiębiorstwo (32%) nie zwiększy swojego budżetu na cyberbezpieczeństwo mimo większych potrzeb. Organizacje nie postrzegają także nowych regulacji jako priorytetu – tylko 38% z nich planuje uruchomić oddzielny projekt w związku z wdrożeniem NIS2.

W obliczu coraz częstszych i bardziej wyrafinowanych zagrożeń cybernetycznych obowiązująca od 2016 roku unijna dyrektywa NIS przestała być wystarczająca. Wejście w życie 18 października 2024 r. jej nowej odsłony jest okazją do usprawnienia działań w obszarze cyberbezpieczeństwa dla wielu organizacji. Raport – W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań – opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro, analizuje gotowość firm w Polsce na przyjęcie unijnych przepisów oraz dostarcza ciekawych danych na ten temat, obejmując swoim zasięgiem szerszą niż dotychczas grupę organizacji.

– Właśnie ze względu na znaczenie regulacji NIS2 dla naszego kraju, skalę wyzwań związanych z jej wdrożeniem, ale też niepewność związaną z brakiem szczegółowych krajowych wytycznych, postanowiliśmy sprawdzić, na jakim etapie przygotowań są przedsiębiorstwa w Polsce. W tym celu przeprowadziliśmy ankietę głównie wśród członków społeczności CSO Council, zrzeszającej szefów działów cyberbezpieczeństwa i bezpieczeństwa informacji w największych przedsiębiorstwach – mówi Przemysław Gamdzyk, organizator społeczności CSO Council.

Jako główne wyzwanie najwięcej respondentów (60%) wskazało brak informacji o sposobie implementacji regulacji w polskim prawie. Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wciąż nie została znowelizowana, przez co organizacje muszą bazować wyłącznie na wytycznych unijnych.

Im firmy szybciej zapoznają się z głównymi obowiązkami, jakie nakłada na nie dyrektywa NIS2, tym szansa na efektywne wdrożenie zmian będzie większa. Tym bardziej alarmujące są dane wskazujące, że aż 25% podmiotów w Polsce objętych nowymi przepisami nie ma tego świadomości. Na pytanie czy organizacja będzie podlegać regulacjom NIS2, 13% badanych wskazało odpowiedź – nie wiem – a kolejne 12% odpowiedziało – nie – mimo, że reprezentują podmioty, na których funkcjonowanie wpływ będzie miał NIS2. Równocześnie, jedynie 38% badanych przedsiębiorstw uważa, że dostosowanie się do nowych regulacji będzie zadaniem na tyle wymagającym, że planują w tym celu uruchomienie oddzielnego projektu. Z kolei połowa z nich (51%) zamierza przeprowadzić zmiany w ramach bieżących działań, a niemal 10% w ogóle nie rozważa podjęcia dodatkowych aktywności związanych z dostosowaniem do NIS2.

Więcej podmiotów i możliwe kary

Nowa dyrektywa wprowadza dwie istotne zmiany, nakładając obowiązek zapewnienia zgodności z przepisami o cyberbezpieczeństwie na nowe podmioty oraz umożliwiając nakładanie kar. Organizacje zostały podzielone na dwie grupy: kluczowe i ważne. Do pierwszej z nich należą te działające w dziesięciu kluczowych sektorach, zatrudniające co najmniej 50 pracowników oraz o rocznym obrocie przekraczającym 10 mln euro. Wśród tych priorytetowych obszarów znajdziemy najważniejsze dziedziny polskiej gospodarki – energetykę, transport i bankowość, ale również te szczególnie istotne dla funkcjonowania państwa, takie jak ochrona zdrowia, infrastruktura cyfrowa, ścieki, woda pitna czy administracja publiczna.

Organizacje, które będą uchylać się od spełnienia nowych obowiązków, czekają surowe kary. W przypadku podmiotów kluczowych mogą wynieść nawet 10 mln euro lub 2% łącznego światowego obrotu, co będzie szczególnie dotkliwe dla firm globalnych. Natomiast podmioty ważne (m.in. firmy średniej wielkości z kluczowych sektorów, dostawcy usług cyfrowych i pocztowych oraz producenci żywności) mogą otrzymać karę do 7 mln euro lub 1,4% łącznego światowego obrotu w poprzednim roku.

Nieświadomość zmian

Dyrektywa NIS2 stanowi rewolucję w kwestii budowania cybernetycznej odporności wielu sektorów gospodarki. Biorąc pod uwagę jej wpływ na dotychczasowy model zarządzania cyberbezpieczeństwem, co trzeci ankietowany (36%) jeszcze nie analizował tego zagadnienia. Z kolei 30% organizacji przyjrzało się już temu aspektowi, ale nie odnotowało istotnego wpływu na przyjęty sposób działania. Z jednej strony może to oznaczać, że nie wszystkie podmioty w pełni zdają sobie sprawę z następstw zapisów NIS2 – chodzi m.in. o raportowanie zagrożeń, cyberbezpieczeństwo łańcucha dostaw czy obowiązek szyfrowania. Z drugiej, część firm o większej dojrzałości w tym obszarze mogła już wcześniej podjąć kroki w kierunku spełniania wymagań dyrektywy. Co piąty ankietowany (19%) odnotował jej wpływ i już wdraża zmiany, zaś 15% uważa, że NIS2 wymaga istotnych poprawek w ich modelu zarządzania cyberbezpieczeństwem.

– Organizacje jak najszybciej powinny oszacować skalę zmian i dostosowań, z jakimi będą musiały się zmierzyć. Może to być szczególnym wyzwaniem dla grup kapitałowych lub przedsiębiorstw wielooddziałowych o różnym poziomie zaawansowania w obszarze cyberbezpieczeństwa. Aby nie wynajdywać koła na nowo, warto przeanalizować już istniejącą architekturę bezpieczeństwa oraz zakupione narzędzia. Z ich pomocą można opracować nowe procesy, które spełnią unijne wymagania. Na zakończenie tych działań firmy mają już mało czasu, więc przedsiębiorcy powinni już teraz zacząć namierzać, jakiego rodzaju braki występują w ich podmiotach i jakimi technicznymi lub organizacyjnymi środkami najefektywniej będą mogli je naprawić – radzi Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Braki specjalistów i niewystarczające budżety

Zdaniem 45% ankietowanych dużym wyzwaniem na drodze do wdrożenia NIS2 jest brak odpowiedniej liczby specjalistów w tym obszarze. Z kolei co czwarta organizacja (28%) uważa, że dysponuje nieadekwatnym budżetem. Z badania wynika, że wprowadzenie nowych regulacji spowoduje wzrost środków na cyberbezpieczeństwo jedynie u 34% firm. Tymczasem u kolejnych 32% pozostaną one na takim samym poziomie pomimo większych potrzeb. A te mogą jeszcze wzrosnąć, gdyż wśród nowych obowiązków wynikających z NIS2 znajduje się m.in. przeprowadzanie obowiązkowych szkoleń z zakresu cyberbezpieczeństwa dla pracowników oraz testów bezpieczeństwa.

– Czasu coraz mniej, zatem chcąc zrealizować wszystkie wymogi, najlepiej postawić na jak największą automatyzację i rozwiązanie platformowe. Podejście to pozwala na modularne budowanie środowiska bezpieczeństwa z uwzględnieniem istniejącej infrastruktury oraz, co równie ważne, na podstawie zidentyfikowanego ryzyka – podsumowuje Joanna Dąbrowska, CEE Security Platform Leader w Trend Micro. – NIS2 wymaga bowiem zarządzania cyberbezpieczeństwem w oparciu o monitorowanie ryzyka dla wszystkich zasobów w trybie ciągłym – dodaje Dąbrowska.

Piętrzące się wyzwania i brak przygotowania firm do wdrożenia dyrektywy to nie tylko polska specyfika. Według niemieckich źródeł rządowych zaledwie 40% podmiotów z ogólnej liczby około 30 tysięcy spełnia podstawowe wymogi nowej regulacji. Szacuje się, że jednorazowe koszty związane z dostosowaniem istniejących procesów lub ich wprowadzeniem wyniosą ok. 1,37 mld euro.

NIS2 stawia nowe wyzwania zarówno przed przedsiębiorstwami, jak i administracją państwową. Biorąc pod uwagę brak nowelizacji ustawy o krajowym cyberbezpieczeństwie i zbliżający się nieuchronnie termin wejścia w życie zapisów NIS2, autorzy raportu rekomendują najważniejsze działania, jakie firmy powinny podjąć, aby już teraz zacząć prace nad dostosowaniem do nowych przepisów.

O badaniu
Badanie zostało przeprowadzone wśród 60 CISO i menedżerów ds. bezpieczeństwa z największych przedsiębiorstw w Polsce w IV kwartale 2023 roku. Respondenci reprezentujący różne sektory m.in.: IT/telekomunikacja, finanse/bankowość, handel/e-commerce oraz przemysł odpowiadali na pytania w formie ankiety online.

Dezinformacja na czele globalnych zagrożeń w 2024 roku oraz nasilanie się zagrożeń środowiskowych

  • Dezinformacja jest największym zagrożeniem krótkoterminowym, podczas gdy ekstremalne zjawiska pogodowe i krytyczne zmiany w systemach ziemskich są kluczowym wyzwaniem długoterminowym.
  • Dwie trzecie światowych ekspertów przewiduje, że w ciągu najbliższej dekady ukształtuje się wielobiegunowy i rozdrobniony porządek świata.
  • Raport zwraca uwagę, że globalna współpraca w sprawach pilnych może okazać się niewystarczająca, co będzie wymagało zmiany podejścia i nowych rozwiązań.

Najnowsza edycja Global Risks Report, opracowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, ostrzega przed globalnym krajobrazem zagrożeń, w którym postęp w rozwoju ludzkości jest powoli ograniczany, pozostawiając państwa i jednostki podatne na nowe i odradzające się zagrożenia. Na tle systemowych zmian dotyczących władzy, klimatu, technologii i demografii, globalne zagrożenia będą zmniejszać zdolność adaptacyjną świata.

Autorzy raportu wskazują, że obecna współpraca międzynarodowa w palących sprawach może być niewystarczająca, co będzie skutkować potrzebą zmiany podejścia do kwestii zagrożeń. Dwie trzecie światowych ekspertów przewiduje, że w ciągu następnej dekady ukształtuje się wielobiegunowy lub rozdrobniony porządek świata, w którym średnie i wielkie mocarstwa będą rywalizować i ustalać, a także egzekwować nowe zasady i normy.

Raport, opracowany we współpracy z Marsh McLennan i Zurich Insurance Group, został przygotowany na podstawie analizy opinii ponad 1.400 światowych ekspertów ds. ryzyka, decydentów i liderów branżowych. Wyniki badania przeprowadzonego we wrześniu 2023 r. wskazują na negatywne wizje dla świata w krótkiej perspektywie, które mają pogorszyć się w dłuższym okresie czasu. Podczas gdy 30% ekspertów spodziewa się zwiększonego ryzyka globalnych katastrof w ciągu dwóch lat, prawie dwie trzecie przewiduje, że będzie ono wzrastać na przestrzeni najbliższych 10 lat.

„Niestabilny porządek świata, charakteryzujący się polaryzującymi narracjami i brakiem bezpieczeństwa, skutki ekstremalnych warunków pogodowych oraz niepewność gospodarcza przyspieszają rozprzestrzenianie się zagrożeń – w tym dezinformacji. Światowi przywódcy muszą wspólnie stawić czoła krótkoterminowym kryzysom oraz budować bardziej odporną, zrównoważoną i sprzyjającą włączeniu przyszłość” – podsumowuje wyniki raportu Saadia Zahidi, Managing Director, Światowe Forum Ekonomiczne.

Wzrost dezinformacji i konfliktów

Obawy związane z utrzymującym się kryzysem kosztów utrzymania i zagrożeniami związanymi z dezinformacją opartą na sztucznej inteligencji oraz polaryzacją społeczeństwa zdominowały prognozy ryzyka na 2024 rok. Fałszywe informacje w połączeniu z niepokojami społecznymi będą w centrum uwagi w związku ze zbliżającymi się wyborami w kilku głównych gospodarkach. Międzypaństwowe konflikty zbrojne będą stanowić jedne z pięciu największych problemów w perspektywie kolejnych dwóch lat. Obecne napięcia geopolityczne naruszające odporność społeczną będą powodować dalsze rozprzestrzenianie się konfliktów.Top 10 Risks

Niepewność gospodarcza i spowolnienie rozwoju

Najbliższe lata będą naznaczone utrzymującą się niepewnością gospodarczą oraz rosnącymi różnicami w rozwoju gospodarczym i technologicznym. Ograniczone możliwości ekonomiczne zajmują szóste miejsce w rankingu zagrożeń w perspektywie dwuletniej. W dłuższym okresie czasu, bariery ekonomiczne mogą się nasilać, powodując odcięcie dużych segmentów populacji od możliwości ekonomicznych. Kraje narażone na konflikty lub podatne na zagrożenia klimatyczne mogą być coraz bardziej odizolowane od inwestycji, technologii i związanych z nimi miejsc pracy. W przypadku braku dostępności bezpiecznych źródeł utrzymania, jednostki będą bardziej podatne na przestępczość, militaryzację lub radykalizację.

Planeta w niebezpieczeństwie

Zagrożenia środowiskowe nadal dominują w krajobrazie ryzyka we wszystkich ramach czasowych. Dwie trzecie światowych ekspertów obawia się ekstremalnych zjawisk pogodowych w 2024 roku. Ekstremalne zjawiska pogodowe, krytyczne zmiany w systemach ziemskich, utrata różnorodności biologicznej i załamanie ekosystemów, niedobory zasobów naturalnych i zanieczyszczenie środowiska stanowią pięć z 10 najpoważniejszych zagrożeń, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w ciągu następnej dekady. Badani eksperci nie są natomiast zgodni co do pilności tych zagrożeń – np. respondenci z sektora prywatnego uważają, że większość ryzyk środowiskowych zmaterializuje się w dłuższym okresie czasu.

Reagowanie na zagrożenia

Raport wzywa liderów do ponownego przemyślenia działań mających na celu przeciwdziałanie globalnym zagrożeniom. Autorzy publikacji zalecają skupienie globalnej współpracy na szybkim budowaniu barier dla najbardziej szkodliwych ryzyk, poprzez np. tworzenie umów dotyczących włączenia sztucznej inteligencji do procesu podejmowania decyzji w przypadku konfliktów. Raport analizuje również inne rodzaje działań, takie jak wzmocnienie odporności jednostek i państw poprzez prowadzenie kampanii edukacyjnych koncentrujących się na zdobywaniu umiejętności cyfrowych w zakresie dezinformacji, a także wsparcie i promocja badań w dziedzinie modelowania klimatu i technologii, które przyspieszą transformację energetyczną, przy wspólnym udziale sektora publicznego i prywatnego.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska, Co-CEO Marsh McLennan w Regionie CEE podkreśla: „W skali globalnej wśród najważniejszych zagrożeń dla biznesu dominują ryzyka gospodarcze, obejmujące m.in.: pogorszenie koniunktury gospodarczej, inflację, niedobór siły roboczej i/lub talentów, zakłócenia dostaw energii oraz dług publiczny.  Wśród pięciu kluczowych ryzyk w Polsce znalazły się: inflacja, pogorszenie koniunktury gospodarczej (np. recesja, stagnacja); międzypaństwowy konflikt zbrojny; przypadkowe lub zamierzone użycie broni biologicznej, chemicznej lub nuklearnej oraz dług publiczny. Warto zwrócić także uwagę na ryzyka długoterminowe (w perspektywie najbliższych 10 lat), które koncentrują się wokół: klimatu (konieczność łagodzenia zmian, wykorzystanie rozwiązań geoinżynieryjnych); zaawansowanych technologii (regulacje, wykorzystane sztucznej inteligencji, nierówności związane z wykorzystaniem technologicznej przewagi przez niektóre państwa); rynku pracy (wyzwania związane ze zmianami strukturalnymi – zapotrzebowanie na umiejętności oraz konieczność sprostania nowym potrzebom, rozbieżności w zakresie przenoszenia stanowisk pracy i przekwalifikowywania się w wyniku wdrożenia sztucznej inteligencji), fali przestępczości (działania na czarnym rynku, cyberataki, modele biznesowe oparte na kryptowalutach i możliwości prania pieniędzy, wyzwania związane z korupcją, przestępczością państwową i powiązania pomiędzy grupami terrorystycznymi / przestępczymi a przywódcami reżimów politycznych)”.

„Przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji radykalnie zmienił perspektywę ryzyka dla organizacji, wśród których wiele zmaga się z zagrożeniami wynikającymi z dezinformacji, dezintermediacji i strategicznych błędów w kalkulacjach. Jednocześnie firmy muszą na nowo definiować łańcuchy dostaw, które stają się coraz bardziej skomplikowane z powodu geopolityki i zmian klimatycznych oraz zagrożeń cybernetycznych ze strony rosnącej liczby złośliwych podmiotów. Poruszanie się po tym szybko zmieniającym się krajobrazie ryzyka będzie wymagało nieustannego skupienia się na budowaniu odporności na poziomie organizacyjnym, krajowym i międzynarodowym oraz ściślejszej współpracy między sektorem publicznym i prywatnym” – komentuje Carolina Klint, Chief Commercial Officer, Europe, Marsh McLennan.

„Świat doświadcza znaczących transformacji spowodowanych sztuczną inteligencją, zmianami klimatycznymi, przesunięciami geopolitycznymi i przemianami demograficznymi. Znane ryzyka nasilają się i pojawiają się nowe, które stwarzają również możliwości. Wspólne i skoordynowane działania na arenie międzynarodowej odgrywają ważną rolę, ale to strategie lokalne mają kluczowe znaczenie dla zmniejszenia wpływu globalnych zagrożeń. Indywidualne działania obywateli, firm i krajów mogą przyczynić się do ograniczenia globalnego ryzyka, tworząc bardziej optymistyczny i bezpieczny świat” – dodaje John Scott, Head of Sustainability Risk, Zurich Insurance Group.

Marcin Zimowski, Dyrektor Biura Marsh w Poznaniu, Lider Praktyki Energetyki Wiatrowej, dodaje „W ubiegłorocznym raporcie uwaga ekspertów skupiała się głównie na ryzykach środowiskowych – aż pięć z dziesięciu najważniejszych zagrożeń dotyczyło tego obszaru. W tym roku wyzwania te zostały przykryte przez niebezpieczeństwa związane z rozwojem nowych technologii oraz sytuacją ekonomiczną na świecie. Nie oznacza to, że tradycyjne zagrożenia, jakie stwarza natura, straciły na znaczeniu. Ryzyko ekstremalnych zjawisk pogodowych zajmuje drugą pozycję wśród krótkoterminowych zagrożeń, a w perspektywie długoterminowej awansowało na miejsce pierwsze. Eksperci wskazują na dominującą rolę szeroko pojętych ryzyk środowiskowych w ciągu 10 lat – zajmują one cztery pierwsze miejsca w rankingu zagrożeń (podobnie jak w roku ubiegłym) i stanowią połowę z pierwszej dziesiątki tego zestawienia. Warto dodać, że w tej edycji raportu po raz pierwszy wymieniono zanieczyszczenie środowiska jako jedno z kluczowych źródeł ryzyka w najbliższej, jak i bardziej odległej przyszłości”.

Krzysztof Nowak, Prezes Mercer Polska, podsumowuje kluczowe wyzwania społeczne: „System emerytalny w Polsce boryka się z negatywnymi zjawiskami demograficznymi i niskim poziomem emerytur, zwłaszcza w przypadku kobiet. Na polskim rynku pracy nadal występuje niska aktywność zawodowa osób powyżej 50 roku życia. Dodatkowo, wysokość wynagrodzeń jest istotnym problemem dla polskich pracowników i pracodawców, którzy muszą sprostać presji wzrostu płac przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności. Wzrastający deficyt pracowników jest również odczuwalny, zwłaszcza w sektorach wymagających wysokiego poziomu wykształcenia i talentów, takich jak branża IT i sektor usług wspólnych. Kluczowe wyzwanie w najbliższej przyszłości będzie stanowić również implementacja Dyrektywy o Transparentności Wynagrodzeń, która istotnie zmieni relacje pracownicze w Polsce. Jednocześnie wysoka inflacja w naszym kraju generuje zagrożenia, które pomogą powodować zróżnicowanie dochodów i pogłębiać różnice społeczne”.

Małgorzata Splett, FINPRO & Cyber Leader w Regionie CEE, Marsh: Wyzwania związane z cyberbezpieczeństwem utrzymują się niezmiennie w czołówce zagrożeń wskazanych w tegorocznym Global Risks Report. Popularność zyskuje coraz bardziej powszechne wykorzystanie systemów sztucznej inteligencji (AI), co rodzi szanse, jak i zagrożenia. Z jednej strony sztuczna inteligencja może wspierać i rozwijać nowoczesne cyberbezpieczeństwo, z drugiej hakerzy mogą ją wykorzystywać do własnych celów. Tendencja ta jedynie pozytywnie wpłynie na rynek ubezpieczeń cybernetycznych, których rozwój już teraz jest bardzo dynamiczny. Trend ten będzie wzmacniany przez korzystniejsze ceny cyber polis, większą pojemność dostępną na rynku i oferowane rozszerzenia ochrony ubezpieczeniowej”.Short and long-term global outlook

Przewidywalna RPP, bez wpływu na PLN. Czekamy na Fed i EBC

Rada tym razem do bólu przewidywalna, bez wpływu na krajową walutę. Konferencja prasowa prezesa Glapińskiego w centrum uwagi. Kurs głównej pary walutowej świata nadal bez kierunku, czekamy na katalizatory zmian.

Tak musiało być

Końcówka roku w naszym kraju pokazała kolejny spadek inflacji CPI za grudzień do poziomu 6,1% r/r, mimo to żaden z pytanych analityków nie zakładał zmian na stopach procentowych na wczorajszym posiedzeniu RPP. I rzeczywiście tak się stało, a Rada utrzymała dotychczasowy koszt pieniądza bez zmian, na trzecim już kolejnym posiedzeniu. I trzeba przyznać, że ta decyzja jest jak najbardziej uzasadniona, a w tle ciągle mamy argument zmiany władzy w Polsce i jakie to konsekwencje pod kątem fiskalnym, czy innych działań osłonowych przyniesie oraz jak wpłynie na inflację. Tym bardziej że budżet na rok 2024 jeszcze nie został uchwalony. Skoro RPP była przewidywalna, nie miało to prawa wpłynąć na PLN i taki scenariusz obserwujemy, a kursy do głównych walut stabilizują się, szczególnie EUR/PLN, który dryfuje w okolicach tymczasowego punktu równowagi, czyli poziomu 4,35.

Ma swoje „5 minut”

Dzisiaj w centrum uwagi na rodzimym rynku pozostanie konferencja prasowa szefa RPP. Profesor Glapiński zapewne wykorzysta moment i wbije „szpileczkę” nowemu rządowi, podkreślając kwestie jeszcze bardziej rozdmuchanego budżetu na rok 2024 niż za rządów PiS. Abstrahując od politycznych animozji, które tak naprawdę w przypadku bankierów centralnych nie powinny mieć miejsca, zapewne nie usłyszymy terminu obniżki stóp w Polsce. Nowe projekcje poznamy dopiero w marcu, ale czy będzie to oznaczało cięcie kosztu pieniądza, tego nie wiemy. Analitycy również są mocno podzieleni w tej kwestii, część obstawia przynajmniej spadek stóp w tym roku o 100 pkt bazowych, są i tacy (do których mi bliżej), którzy twierdzą, że możemy zobaczyć raptem jeden ruch o 25 pkt bazowych i to pod koniec roku. Bądź co bądź mamy zmianę o 180 stopni, jeśli chodzi o wpływ polityki monetarnej na PLN, teraz restrykcyjne nastawienie Rady stało się atutem i może korzystnie wpływać na notowania złotego w dalszej części roku.

Czekamy na rozstrzygnięcia

Na szerokim rynku nadal brakuje rozstrzygnięcia na notowaniach EUR/USD. Nieco mocniejszy jest USD w ostatnich dniach, ale dla tła technicznego utrzymywania się powyżej poziomu 1,0850 nadal nie przekreśla scenariusza wzrostowego, a ostatnie ruchy cały czas można wrzucać do koszyka pod nazwą korekta. Scenariusz braku kierunkowego ruchu w najbliższych dniach jest realny, dlatego że najważniejsze tematy, czyli posiedzenia banków centralnych EBC i Fed dopiero pod koniec miesiąca. Z ważniejszych pozycji w kalendarium mamy jutro inflację CPI i bazową z USA i ewentualne rozbieżności w odczytach z prognozami mogą wpłynąć na większą zmienność na popularnym „edku”.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

W 2024 podwyżki w IT będą mniejsze i nie dla każdego – Raport płacowy IT Contracting 2024

W roku 2023 sytuacja gospodarcza oraz ograniczenie zleceń napływających do polskich firm IT od zagranicznych klientów, doprowadziły do spadku liczby projektów dostępnych dla specjalistów IT i zmniejszenia presji płacowej. Jak wynika z Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, branża doświadczyła wyhamowania, a w pewnych obszarach specjalizacyjnych wręcz zatrzymania wzrostu wynagrodzeń. Postępująca cyfryzacja i rozwój sztucznej inteligencji ujawniają jednak nowe luki kompetencyjne, co niektórym specjalistom w roku 2024 zagwarantuje bardzo silną pozycję na rynku pracy.

Miniony rok był bardzo dynamiczny i niejednoznaczny dla branży IT. Chociaż na rynku utrzymywało się wysokie zapotrzebowanie na ekspertów w dziedzinie technologii, to jednocześnie zauważalne było spowolnienie tempa rozwoju zespołów IT. W perspektywie pracowników sektor IT pozostanie jednak jednym z najbardziej atrakcyjnych. Również w roku 2024 będzie oferował możliwości rozwoju oraz konkurencyjne wynagrodzenie.

O ile mniejsza liczba projektów związanych z wytwarzaniem oprogramowania ogranicza rynkowy popyt na software developerów z krótszym doświadczeniem zawodowym, to stale rośnie liczba ofert kierowanych do ekspertów w innych dziedzinach, np. tych specjalizujących się w systemach ERP lub bezpieczeństwie informatycznym – zauważa Arkadiusz Wargin, CEE Executive Director – IT Contracting w Hays.

W podobnym tonie wypowiada się Elwira Policht, Recruitment Director – IT Contracting w Hays Poland, podkreślając, że automatyzacja oraz długoterminowe cykle projektowe ograniczyły rynkowe zapotrzebowanie na programistów, szczególnie tych z doświadczeniem poniżej trzech lat. – Natomiast w ostatnim czasie wiele firm podejmowało decyzje biznesowe, związane z inwestycjami w automatyzację, analitykę danych oraz bezpieczeństwo cyfrowe. W konsekwencji największe zapotrzebowanie dotyczyło specjalistów w obszarze analityki i inżynierii danych, sztucznej inteligencji, bezpieczeństwa IT oraz SAP. Należy oczekiwać, że trend ten będzie aktualny również w roku 2024 – wyjaśnia Elwira Policht.

Utrzymująca się niepewność gospodarcza sprawia jednak, że firmy opracowały ostrożne plany płacowe i rekrutacyjne, a wiele decyzji kadrowych będzie podejmowanych wraz z rozwojem sytuacji.

PODWYŻKI MNIEJSZE NIŻ PRZED ROKIEM I NIE DLA KAŻDEGO

Jak pokazują odpowiedzi firm z branży IT opisane na łamach Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, w minionym roku podwyżki przeprowadziło 80 proc. z nich. Największy odsetek pracodawców z sektora technologicznego zadeklarował, że ubiegłoroczny wzrost wynagrodzeń nie przekroczył 10% (42 proc. odpowiedzi). Analogiczne pytanie sprzed roku, czyli dotyczące zmian wynagrodzeń w firmach w 2022, pokazywało, że płace wzrosły wtedy w 85 proc. firm i najczęściej była to zmiana w przedziale 10-20%.

Jednoznacznie potwierdza to wyhamowanie dynamiki płacowej w branży, o czym świadczy również analiza strategii płacowej pracodawców. Aż 20 proc. firm IT deklaruje, że w roku 2024 oferowane wynagrodzenia pozostaną na dotychczasowym poziomie. Odsetek respondentów udzielających takiej odpowiedzi wzrósł o 11 pkt proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Co więcej, zaledwie 22 proc. pracodawców z branży IT przyzna podwyżki przekraczające poziom 10%. W ubiegłym roku odsetek ten wyniósł aż 56 proc.

Wykres 1, Raport płacowy Hays IT Contracting

Źródło: Raport płacowy IT Contracting 2024, Hays Poland

Zgodnie z prognozami, w ostatnich miesiącach większość specjalizacji IT odnotowała stabilizację płac. Chociaż w poprzednich latach wzrosty stawek kontraktorów IT sięgały nawet kilkudziesięciu procent, to w roku 2023 średnie podwyżki nie przekroczyły 10 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że zarobki w branży IT pozostają jednymi z najwyższych w Polsce – zauważa Elwira Policht z Hays Poland.

Jak wynika z Raportu płacowego Hays IT Contracting 2024, w przypadku ekspertów IT świadczących swoje usługi w modelu B2B, największe wzrosty stawek godzinowych, wynoszące nawet 25 proc. dotyczyły specjalistów w obszarze bezpieczeństwa IT, m.in. pentesterów, analityków SOC oraz inżynierów ds. cybersecurity. Wyraźny wzrost stawek odnotowały również inżynieria i analityka danych, sztuczna inteligencja oraz SAP.

NADAL WYSOKIE ZAPOTRZEBOWANIE NA KOMPETENCJE IT

Pomimo niepewności, wciąż aż 94 proc. firm IT planuje rekrutować w roku 2024, a ponad połowa z nich spodziewa się wyzwań w pozyskiwaniu pracowników. Charakterystykę tych wyzwań najtrafniej przedstawiają deklaracje respondentów badania Hays. Aż 49 proc. pracodawców z branży uważa bowiem, że kandydaci mają wysokie oczekiwania finansowe, którym organizacja nie jest w stanie sprostać. Kolejne 47 proc. jest zdania, że na rynku brakuje doświadczonych specjalistów i menedżerów.

Wykres 2, Raport płacowy Hays IT Contracting

Źródło: Raport płacowy IT Contracting 2024, Hays Poland

– Chociaż na rynku mówi się o gorszej kondycji globalnego i polskiego rynku pracy IT, to zdecydowanie nie mamy do czynienia z zapaścią. Firmy wciąż poszukują ekspertów z silnym zapleczem kompetencyjnym, aktualną wiedzą, bogatym doświadczeniem i ciekawym portfolio projektów. Jednocześnie konkurencja o takich kandydatów wciąż jest wysoka, a zapotrzebowanie na specjalistów IT przewyższa ich dostępność na rynku – podsumowuje Joanna Szymańska, Executive Manager – IT Contracting w Hays Poland.

O RAPORCIE

Raport płacowy Hays IT Contracting jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na blisko 120 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów. Raport bazuje na oczekiwaniach finansowych ponad 16 tysięcy kontraktorów IT. Zestawienie zostało opracowane na podstawie danych uzyskanych w ramach projektów rekrutacyjnych realizowanych przez Hays Poland w 2023 r. Raport jest dostępny tutaj.

Ulgi badawczo-rozwojowe. Dodatkowe kontrole fiskusa to mit

Korzystając z ulgi badawczo-rozwojowej, firma wcale nie naraża się na dodatkową kontrolę fiskusa. To mit często powielany na rynku.

Odliczenia związane z prowadzeniem działalności badawczo-rozwojowej są dobrym sposobem na poprawę sytuacji ekonomicznej. Jednak część podatników nie wie o możliwości skorzystania z atrakcyjnych dla nich rozwiązań. Z kolei inni zupełnie niepotrzebnie obawiają się dodatkowych kontroli fiskusa. A zaznaczyć trzeba, że jeżeli już, to zazwyczaj są to jedynie drobne działania sprawdzające. Dzięki należycie przygotowanemu rozliczeniu, można sporo zyskać i spokojnie czekać na zwrot. Państwo sprzyja bowiem podejmowaniu innowacyjnych działań. Świadczą o tym wprowadzane preferencje – ulga B+R, na prototyp, na ekspansję czy ulga na robotyzację. Wkrótce też przekonamy się, jak nowy rząd będzie wspierał firmy w ww. zakresie i co ewentualnie się zmieni. Należy to obserwować z uwagą, bo zainteresowanie ulgami podatkowymi, szczególnie w obszarze innowacji będzie rosło. Warto więc wyprostować niektóre opinie, jakie krążą.

Niewiedza, strach i ryczałt

Obecnie firmy intensywniej szukają sposobów na złagodzenie trudnej sytuacji ekonomicznej, wynikającej z okresu popandemicznego oraz z wysokiej inflacji. W wielu przypadkach świetnym rozwiązaniem jest ulga badawczo-rozwojowa, zwłaszcza że od 2022 roku zyskała na atrakcyjności poprzez podniesienie limitów odliczeń czy możliwość łączenia jej z IP Box.

Jednak sporo podmiotów prowadzących działalność badawczo-rozwojową nie wie o możliwości odliczeń podatkowych z tego zakresu. Ewentualnie nie uważa ich za wystarczająco atrakcyjne, aby inwestować w tego rodzaju projekty. Oczywiście, jest to strata dla takich firm, ponieważ korzyści z tego mogą być bardzo duże. Warunkiem jest odpowiednie przygotowanie się do rozliczeń ulg podatkowych. Ponadto trzeba wskazać, że wbrew obiegowej opinii, powielanej wśród przedsiębiorców, nie należy się tego obawiać.

Często słyszymy od przedsiębiorców, że nie chcą skorzystać z ulg ze względu na większe ryzyko kontroli rozliczeń podatku dochodowego. Jednak należy to wyraźnie sprostować, bo to nie jest prawdą. Owszem, możemy się spodziewać czynności sprawdzających przed otrzymaniem zwrotu podatku. Ale jeśli rozliczenia i dokumentacja są odpowiednio przygotowane, to takie działania będą jedynie formalnością. Dlatego też sporo firm korzysta ze wsparcia doradców podatkowych przy rozliczeniach ulg. Decydują się na ten krok, aby mieć pewność prawidłowo zebranej dokumentacji i poprawnie wykonanych rozliczeń.

Zainteresowanie ulgami podatkowymi w obszarze innowacji będzie rosło w najbliższym czasie. W rozliczeniach za 2023 rok skorzysta z tych rozwiązań więcej podatników niż ostatnio. 2022 rok był okresem wzmożonego zainteresowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. W wyniku zmian tzw. Polskiego Ładu, ta forma opodatkowania stała się bardzo atrakcyjna dla wielu przedsiębiorców, szczególnie dla jednoosobowych działalności gospodarczych z branży IT. Dla części podmiotów przejście na ryczałt stało się bardziej opłacalne niż korzystanie z ulg podatkowych. A wybór tej formy opodatkowania nie daje już możliwości odliczania kosztów na działalność badawczo-rozwojową od dochodu.

Wachlarz możliwości z odliczeniami

Państwo inspiruje się rozwiązaniami funkcjonującymi w innych krajach, wprowadzając różne narzędzia do polskiego systemu podatkowego. Według mnie, one sprzyjają i zachęcają do podejmowania innowacyjnych działań przez podatników. Wdrożono nowe rozwiązania, takie jak ulga na prototyp, ulga na ekspansję czy ulga na robotyzację.

Ulga na robotyzację wspiera firmy w automatyzacji procesów. Skierowana jest do przedsiębiorstw, które zastosują roboty przemysłowe w celu usprawnienia produkcji. Dzięki temu istnieje możliwość dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania 50% kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację. To z kolei zwiększa wydajność, obniża koszty produkcji i poprawia jakość. Takie rozwiązanie może mieć ogromny wpływ na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynku globalnym.

Z kolei ulga na prototyp, poprzez umożliwienie dodatkowego odliczenia 30% kosztów dotyczących produkcji próbnej i wprowadzenia na rynek nowego produktu, pozwala przedsiębiorcom taniej wytworzyć prototyp, a następnie wdrożyć wynalazek do produkcji. To może prowadzić do powstania innowacyjnych rozwiązań i zwiększyć różnorodność produktów na rynku.

Poza wprowadzaniem nowych ulg, uatrakcyjniono regulacje już funkcjonujące, np. ulgę na działalność badawczo-rozwojową. Preferencja ta pozwala na dodatkowe odliczenie od podstawy opodatkowania wydatków poniesionych na działalność badawczo-rozwojową, w tym – na zakup materiałów i surowców, ekspertyz oraz opinii czy na uzyskanie patentu. Od 2022 r. podniesiono limit odliczeń w ramach tej ulgi, który obecnie sięga nawet 200% (w przypadku kosztów wynagrodzeń pracowników) oraz umożliwiono łączne korzystanie z ulgi B+R z ulgą IP Box.

IP Box (skrót od Intellectual Property Box, funkcjonuje też jako Innovation Box) oferuje preferencyjną stawkę opodatkowania dla dochodów związanych z własnością intelektualną, taką jak patenty czy prawa autorskie. Firmy często inwestują ogromne środki w badania i rozwój. To rozwiązanie pozwala im zwiększyć zwrot z tych inwestycji poprzez niższe opodatkowanie.

Między nami innowatorami

Stałych inwestycji w badania i rozwój wymagają firmy działające w przetwórstwie przemysłowym. Obszar ten stwarza szerokie możliwości do prowadzenia prac rozwojowych i badań naukowych, których koszty można odliczyć w ramach tej preferencji. Technologiczne zmiany w produkcji, automatyzacja i digitalizacja procesów są kluczowe w przemyśle, co zwiększa zapotrzebowanie na badania i rozwój.

Właśnie podatnicy związani z przetwórstwem przemysłowym byli najliczniejszą grupą, która w rozliczeniu za 2022 rok skorzystała z ulgi B+R. Tak wynika z danych Ministerstwa Finansów z uwzględnieniem sekcji PKD. To zrozumiałe, bo działanie w tym obszarze gospodarki wymaga ciągłego ulepszania oraz inwestowania. Trzeba dostosowywać się do nowych trendów, co prowadzi do inwestycji w innowacyjne rozwiązania. Podmioty często więc prowadzą prace nad doskonaleniem produktów czy też procesów produkcji albo nad nowymi technologiami. To generuje duże koszty.

Z danych resortu wiemy też, że najwięcej podatników, którzy w rozliczeniu za 2022 rok skorzystali z ulgi badawczo-rozwojowej, było z województwa mazowieckiego. To również nie jest zaskoczeniem. Na liczbę i wartość odliczeń związanych z działalnością badawczo-rozwojową na określonym obszarze wpływają różne czynniki. Wśród nich można wyróżnić m.in. liczbę firm, dostępność funduszy, stopień zaawansowania technologicznego regionu, a także współpracę między sektorem publicznym a prywatnym.

W tym przypadku mówimy o jednym z najbardziej rozwiniętych regionów Polski. To miejsce koncentracji korporacji i instytutów badawczych. Te pierwsze często prowadzą intensywne badania i rozwój, inwestując znaczne środki w innowacje, nowe technologie i rozwijanie produktów. Te drugie w tym regionie są często liderami w swoich dziedzinach, pozyskując naukowców, badaczy oraz ekspertów. Obecność dużych firm i instytutów badawczych przyciąga też inne mniejsze podmioty – dostawców oraz przedsiębiorstwa z branż powiązanych, tworząc tzw. ekosystem innowacji. W takich miejscach istnieje wzajemne oddziaływanie pomiędzy różnymi podmiotami, co sprzyja wymianie wiedzy, współpracy badawczej i rozwojowi nowych technologii. Jest to idealne środowisko do wykorzystywania ulgi badawczo-rozwojowej. Dodatkowo mazowieckie jest największym województwem w naszym kraju.

Preferencyjne opodatkowanie w obszarach związanych z badaniami, innowacjami oraz własnością intelektualną jest jednym ze sposobów, w jaki państwo może wspierać przedsiębiorstwa. Niższe stawki podatkowe zachęcają firmy do inwestowania w badania i rozwój, co w dłuższej perspektywie może przynieść korzyści gospodarce jako całości. W ostatnich latach było wiele zarzutów kierowanych pod adresem autorów zmian podatkowych. Jednak państwo stara się wspierać przedsiębiorców w kwestii działalności innowacyjnej. Świadczyć może o tym chociażby szeroki katalog ulg w tym zakresie. Czas pokaże, czy obrany w tym aspekcie kierunek będzie również kontynuowany przez nowy rząd. Warto mieć nadzieję, że tak.

Autorem komentarza jest doradca podatkowy Ewa Flor z Kancelarii ATL Accounting & Payroll

Rentowności obligacji spadają, kurs EUR/USD w trendzie bocznym

Wczorajszy dzień na rynkach finansowych przebiegł w dość dużym spokoju, który wynikał z ubogiego w kluczowe dane kalendarza makro. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych straciły jeden lub dwa punkty bazowe na całej krzywej, pozostawiając 10-letnią rentowność wciąż nieco powyżej 4 proc. Kurs głównej pary walutowe zakończył dzień w okolicy 1,0930, choć dzienne minima uplasowały się blisko poziomu 1,0910. Indeks SP500 jak i Nasdaq Composite poruszały się wczoraj w trendzie bocznym. Pierwszy z nich stracił 0,2 proc., drugi zyskał 0,1 proc. Na europejskich parkietach widoczne były głównie spadki. Dax zamknął dzień ze stratą 0,17 proc. Niewiele wniosły słowa Bowman oraz Bostica z Fed.

Cisza na rynkach finansowych we wtorek mogła być odzwierciedleniem kalendarza gospodarczego, który był pozbawiony ważnych danych. Główny indeks amerykańskiej ankiety NFIB wzrósł jednak bardziej niż oczekiwano, co jest zgodne z oczekiwaniami dotyczącymi miękkiego lądowania w USA. Deficyt handlowy USA w listopadzie również był nieco niższy i wyniósł -63,2 mld USD. Niemiecka produkcja przemysłowa spadła o 0,7 proc. m/m, co było gorszym odczytem niż wskazywały szacunki, podważając nadzieje na wyjście strefy euro z recesji. Również słowa Michelle Bowman jak i Raphaela Bostica nie stały się generatorami wyższej zmienności na rynkach. Dziś brakuje również kluczowych publikacji z USA. Poznamy jedynie tygodniową zmianę zapasów paliw a także wnioski o kredyt hipoteczny. Inwestorzy oczekują na jutrzejsze wyniki wskaźnika CPI.

W nocy Australia zaprezentowała dane inflacyjne. Dynamika wzrostu cen gwałtownie spadła z poziomu 4,9 proc. r/r do 4,3 proc. r/r. W dużej mierze jednak to efekt bazy. W listopadzie 2022 roku odnotowano znaczący wzrost cen żywności oraz energii. Inflacja miesiąc do miesiąca uplasowała się na poziomie 0,35 proc. co nadal jest dynamiką przekraczającą cel RBA. Kurs AUD/USD urósł dziś powyżej 0,6700 z poziomu wczorajszych minimów na 0,6680. Zmienność jest jednak mocno ograniczona.

Dziś rynek będzie obserwował wystąpienie Johna Williamsa z Fed oraz Isabeli Schnabel z EBC. Głos zabierze również prezes BoE – Andrew Bailey. Przedstawiciel Amerykańskiej instytucji będzie wypowiadał się na temat perspektyw gospodarczych na 2024 rok. W przypadku Pani Schnabell, rynek zastanawia się, czy padną jakieś słowa, które będą kontrą na ostatnie gołębie stwierdzenia innych decydentów EBC. Wczoraj francuski członek Rady Prezesów Francois Villeroy potwierdził, że stopy zostaną obniżone w 2024 r., po tym jak Mario Centeno stwierdził, że pierwsza redukcja może nastąpić w pierwszej połowie roku. Schnabell często wyrażała konsensus „jastrzębi” w EBC. Jeśli wybrzmią obawy o ostatnie podbicie inflacji w Europie a słowa będą odrzucały możliwe obniżki w I połowie roku, euro może na tym skorzystać.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Bank oparty na sztucznej inteligencji – niedaleka przyszłość, czy odległa wizja?

Najnowszy raport Mastercard Signals „Generative AI: The transformation of banking” porusza kwestie wpływu generatywnej sztucznej inteligencji na sektor finansowy. Autorzy zauważają potencjał tej technologii w zakresie poprawy funkcjonowania banków; od usprawnienia procesów przetwarzania danych, przez ułatwienie pracy personelowi, po zapewnianie klientom bardziej spersonalizowanych doświadczeń i usług. Jednocześnie, dostrzegają także przeszkody – w tym obawy dotyczące poufności danych czy dezinformacji.

Jeszcze około rok temu pojęcie generatywnej sztucznej inteligencji było znane przede wszystkim inżynierom SI i analitykom danych. Dziś technologia ta wkroczyła do życia i świadomości konsumentów i stanowi awangardę rewolucji gospodarczej. Autorzy raportu Mastercard powołują się na badania, z których wynika, że 55% ankietowanych dyrektorów generalnych dużych globalnych firm, potwierdziło, że „oceniają lub eksperymentują” z generatywną sztuczną inteligencją, a 37%, że już z niej korzysta[1].

Póki co, zarówno banki, jak i inne instytucje finansowe prezentują dość konserwatywne podejście do sztucznej inteligencji. Pierwsze wdrożenia oparte na tej technologii mają charakter wewnętrzny – banki wykorzystują je głównie do wspierania własnych rozwiązań w zakresie systemów zarządzania i przeprowadzania analiz. Wraz ze wzrostem zaufania do generatywnej SI ma ona jednak szansę stać się integralną częścią usług finansowych. Może zmienić dynamikę konkurencji w bankowości, wzmacniając pozycję nowych podmiotów wchodzących na rynek lub zmieniając rozkład sił wśród istniejących instytucji. Dlatego właśnie Mastercard przeanalizował potencjał i wyzwania związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w branży bankowej.

Potencjał SI w bankowości

Obszary oraz przykłady wykorzystania sztucznej inteligencji, które prawdopodobnie pojawią się w bankowości w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat, mogą być następujące:

  • Wiedza i analizy – bankowcy wyposażeni w sztuczną inteligencję mogą się przekonać, że wyszukiwanie informacji, które kiedyś zajmowało godziny, teraz może zająć kilka minut.
  • Technologia informacyjna – sztuczna inteligencja może pomóc w opracowywaniu specyfikacji projektu: pisaniu kodu, czy tworzeniu syntetycznych danych, z pomocą których można przetestować nowe rozwiązania pod kątem ewentualnych oszustw i systemów oceny ryzyka. Na co dzień, inżynierowie mogą korzystać ze sztucznej inteligencji, by uzyskać wskazówki pomocne w realizacji bieżących zadań.
  • Cyberbezpieczeństwo i zapobieganie oszustwom – duże modele językowe (LLM) mogą być dostosowane do pracy w zakresie bezpieczeństwa. Mogłyby one m.in. reagować na zagrożenia i przekształcać złożone dane w jasne wskazówki, na podstawie których specjaliści mogliby podejmować adekwatne działania. Zdolności generatywnej SI do rozpoznawania wzorców mogą potencjalnie poprawić możliwości nadzoru starszych form tej technologii.
  • Zarządzanie talentami – dzięki możliwości przetwarzania nieustrukturyzowanych danych, rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mogą znajdować i przedstawiać menedżerom HR kandydatów, którzy mimo braku tradycyjnego wykształcenia bankowego, mogą zaoferować kompetencje cenne w pracy w danej instytucji czy na określonym stanowisku.
  • Wdrażanie klientów – sztuczna inteligencja może usprawnić zarządzanie dokumentacją związaną z klientami banku. Szybko syntetyzując dane, może sygnalizować potencjalne ryzyka i automatyzować formalności.
  • Bankowość konwersacyjna – sztuczna inteligencja może wspomóc boty, które staną się zdolne do odpowiadania na zapytania klientów w odpowiedni kontekstowo sposób. Dziś wielu klientów banku próbuje ominąć system czatu, aby dotrzeć do konsultanta – to może się w przyszłości zmienić.
  • Doradztwo majątkowe – rozwiązania oparte na generatywnej sztucznej inteligencji mogą zapewnić porady finansowe, które nie są obciążone emocjami lub myśleniem życzeniowym.
  • Udzielanie kredytów – sztuczna inteligencja może skrócić czas przetwarzania wniosków o pożyczki i zmniejszyć związane z tym koszty, oferując wnioskodawcom wskazówki konwersacyjne krok po kroku.
  • Programy lojalnościowe – generatywna SI daje osobom zarządzającym programami lojalnościowymi potencjalne narzędzie do komunikowania się w czasie rzeczywistym z uczestnikami programu na temat ich oczekiwań, umożliwiając lepsze dopasowanie do potrzeb konsumenta.
  • Marketing i komunikacja – oprócz wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji do tworzenia e-maili i postów w mediach społecznościowych, marketerzy mogą zyskać nowe zrozumienie reakcji konsumentów, łącząc jej możliwości w zakresie generowania treści z analizą nastrojów i trendów, które panują w mediach społecznościowych.

Minimalizowanie wyzwań

Generatywna sztuczna inteligencja niesie ze sobą także wyjątkowe wyzwania, którym banki muszą stawić czoła.

  • Poufność danych — aby zapewnić prywatność, banki mogłyby selektywnie korzystać z modeli sztucznej inteligencji o zamkniętym i otwartym kodzie źródłowym, stosując metody samozabezpieczenia, począwszy od zapór sieciowych, przez protokoły inżynieryjne po tokenizację danych. Jeśli to możliwe, banki mogłyby również zbudować od podstaw własne LLM.
  • Niedokładność — generatywna SI może podlegać „przekłamaniom” i innym nieścisłościom. Sektor finansowy, podatny na negatywne informacje, musi zatem podjąć szereg środków zapobiegawczych, w tym: projektowanie, tworzenie, rozwijanie i doskonalenie zapytań kierowanych do modeli językowych SI tak, by udzielały precyzyjnych odpowiedzi, ukierunkowane dostrajanie modeli i, co najważniejsze, nadzór ludzki.
  • Integralność danych — banki muszą zapewnić, że przekazywane informacje są dokładne, wiarygodne i wolne od błędów lub stronniczości. Dane wyjściowe systemu algorytmicznego będą musiały być maksymalnie identyfikowalne, wyjaśnialne i godne zaufania. Bankom mogą pomóc w tym zakresie: tradycyjne praktyki zarządzania danymi, dostrajanie LLM, konsultacje z ludźmi i ciągły audyt.
  • Dostępność danych — bariery technologiczne w bankach mogą powodować umieszczanie danych w niedostępnych systemach i środowiskach przechowywania. Banki mogą jednak spodziewać się rozszerzonych sieci API (z ang. application programming interface, czyli zestaw reguł umożliwiających przesyłanie danych między aplikacjami) i rozwijającej się infrastruktury wtyczek (z ang. plugin, czyli element oprogramowania, który służy do rozszerzenia funkcji danej aplikacji lub systemu), które ułatwią przepływ danych.

 – Generatywna  sztuczna inteligencja stanie się naprawdę użyteczna tylko wtedy, gdy będziemy mogli jej zaufać, a jedynym sposobem na to, jest zastosowanie podstawowych zasad odpowiedzialności w stosunku do niej i danych wykorzystywanych do jej tworzenia. W Mastercard modele sztucznej inteligencji stanowią podporę wielu rozwiązań, zabezpieczając co roku ponad 125 miliardów transakcji w naszej sieci. Zatrudniając setki analityków danych i inżynierów SI, angażujemy się w opracowywanie praktycznych rozwiązań w zakresie sztucznej inteligencji, które od samego początku dbają o prywatność i etykę. We wszystkich naszych działaniach gwarantujemy, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana w sposób odpowiedzialny i etyczny – mówi Andrew Reiskind, Chief Data Officer z Mastercard.

Z całym raportem można zapoznać się na stronie:

https://www.mastercard.com/news/insights/mastercard-signals/

[1] The Majority of CEOs Believe Generative AI will Increase Their Organizations’ Efficiencies: ‘Summer 2023 Fortune/Deloitte CEO Survey’

InPost: rekordowy wzrost w 2023 roku, ekspansja na rynkach międzynarodowych

Grupa InPost – lider wśród platform dostaw dla e-commerce w Europie – dostarczyła w 2023 roku 892,1 mln przesyłek, o 20% więcej niż rok wcześniej. W Polsce wolumen przesyłek wyniósł 589,5 mln przesyłek (+16%). Na rynkach międzynarodowych wolumen wyniósł 302,6 mln sztuk (+28%), w tym Mondial Relay dostarczył 239,9 mln przesyłek (+13%). W Wielkiej Brytanii, drugim co do wielkości międzynarodowym rynku, InPost dostarczył 46,5 mln paczek w 2023 r. – po wzroście o blisko 127% r/r.

Kluczowe informacje:

  • W IV kwartale Grupa dostarczyła 268,4 mln przesyłek – wzrost o 21%, w tym w Polsce 175,4 mln (+17% r/r), a na rynkach międzynarodowych 93 mln (+28% r/r).
  • Na koniec 2023 roku InPost miał 35 449 urządzeń Paczkomat® (+27 r/r), w tym w Polsce 21 969 (+14% r/r), a na rynkach międzynarodowych 13 480 sztuk (+56 r/r).
  • Liczba skrytek na koniec ubiegłego roku wyniosła 4,412 mln (+24 r/r), w tym w Polsce 3,263 mln (+12% r/r) i 1,149 mln (+76% r/r) na rynkach zagranicznych.
  • W 2023 roku Grupa InPost miała 30 615 punktów odbioru (PUDO), w tym 3 714 w Polsce oraz 26 901 na pozostałych rynkach.

Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

Rok 2023 był kolejnym bardzo dobrym rokiem dla Grupy InPost, w którym zanotowaliśmy silny, ponad 20 procentowy wzrost obsłużonych wolumenów.

Jesteśmy niekwestionowanym liderem w Polsce i nadal notujemy dynamikę wzrostu powyżej rynku, a tym samym zwiększamy w nim nasz udział. Polska jest naszym benchmarkiem dla ekspansji na rynkach międzynarodowych. Z sukcesem przenosimy polskie rozwiązania na rynki zagraniczne, dzięki czemu międzynarodowa część biznesu również rozwija się zgodnie z założeniami.

Mondial Relay jest na dobrej drodze do realizacji naszych planów strategicznych, skupiając się na rozwoju segmentu B2C – gdzie wolumeny w IV kwartale 2023 roku wzrosły o 30% rok do roku. Obecnie we Francji mamy drugą co do wielkości sieć maszyn paczkowych, a planem Grupy na 2024 rok jest zostać numerem jeden.

W Wielkiej Brytanii głównym celem na 2023 r. było rozwiązanie wyzwań logistycznych, co udało się osiągnąć poprzez zakup udziału w Menzies Distributions. Przy obecnym, silnie rosnącym popycie, głównym celem w Wielkiej Brytanii jest jak najszybsza rozbudowa sieci. Plan zwiększenia liczby maszyn w Wielkiej Brytanii jest już realizowany. Tylko w grudniu ubiegłego roku rozstawiliśmy tam ponad 300 nowych urządzeń Paczkomat®, co było najlepszym miesięcznym wynikiem na tym rynku. W 2024 r. chcemy utrzymać podobne tempo wzrostu.

Rok 2023 zakończyliśmy kolejnym udanym i rekordowym szczytem paczkowym. W najbardziej obłożonym zamówieniami dniu obsłużyliśmy 11 milionów paczek.

Nasze urządzenia Paczkomat® zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych, radziły sobie jeszcze lepiej niż w ubiegłym roku. Niektóre z nich osiągnęły utylizację na poziomie powyżej 300%. To dowód na to, że InPost – pozostając najlepszym operatorem logistycznym w Polsce – jest na dobrej drodze do powielenia z sukcesem swojego modelu biznesowego w innych krajach.

Ceny w sklepach w 2024 roku: wzrost umiarkowany, ale nieunikniony

Zdaniem ekspertów, ceny w sklepach w I kwartale br. nadal będą rosły, choć prawdopodobnie wolniej w ujęciu rocznym i raczej jednocyfrowo. W tym czasie w górę najbardziej mogą pójść ceny dodatków spożywczych, pieczywa, mięsa, nabiału oraz chemii gospodarczej. Z kolei potanieć mogą art. tłuszczowe. Według części ekonomistów, w kolejnych kwartałach wzrost cen w sklepach znowu przyspieszy. Taki scenariusz może zacząć się realizować już w marcu, tuż przed Wielkanocą. Obecnie retailerom doskwiera wzrost płacy minimalnej i coraz mocniej odczuwają wysokie ceny surowców oraz nośników energii. A te obciążenia najprawdopodobniej przerzucą na konsumentów.

Choć drożyzna powinna stopniowo konsumentom odpuszczać, to przynamniej na razie nie ma co liczyć na spadki cen w sklepach. Możliwe jest to jedynie w przypadku niektórych kategorii produktów, jak choćby olei, które wcześniej drożały w rekordowym tempie. Ogółem ceny będą nadal rosły, chociaż raczej jednocyfrowo.

– Na poziom cen przede wszystkim będzie miał wpływ wzrost płacy minimalnej. Kolejnym czynnikiem będą znaczące podwyżki cen energii, które cały czas mają wpływ na strukturę kosztów przedsiębiorstw – mówi dr Anna Semmerling z WSB Merito. – Z kolei do czynników zewnętrznych należy zaliczyć chociażby zmienną pogodową, która – jak pokazał poprzedni rok – może mocno wpływać na ceny warzyw czy owoców, ale nie tylko. Nie należy również zapomnieć o wzroście stawki podatku akcyzowego, co będzie miało bezpośredni wpływ na wzrost ceny papierosów, tytoniu oraz alkoholu – dodaje ekspertka.

Mimo wszystko znawcy tematu podkreślają, że w pierwszym kwartale 2024 roku ceny w sieciach handlowych nie powinny znacząco rosnąć. Wiele sklepów kontynuuje również strategię ukierunkowaną na promocje cenowe najbardziej wrażliwych produktów, jak olej czy masło. Prognozowany poziom inflacji na rok 2024 waha się w granicach od 5 do 6,5%, co pokazuje, że wzrost cen nadal będzie zauważalny, choć zdecydowanie już nie w takim stopniu, jak w poprzednich dwóch latach.

– Dzięki temu Polacy mają możliwość dokonania zakupów wybranych produktów w cenach nawet sprzed okresu inflacji – mówi dr Semmerling. – Nie oznacza to jednak, że ceny w sklepach będą stabilne. Zgodnie z prognozami, nadal będzie drożeć pieczywo, mięso oraz nabiał, a sezonowo również wzrosną ceny warzyw i owoców. Co istotne, w 2024 roku ceny nie będą już tak drastycznie zaskakiwać Polaków, będziemy raczej powoli dążyć w kierunku stabilności – dodaje ekspertka z WSB Merito.

Z kolei inni eksperci podkreślają, że przewidywane są również istotne wzrosty cen cukru, a tym samym słodyczy i wszystkich artykułów, do produkcji których jest on wykorzystywany. – Ogólnie rzecz biorąc, zakładać należy wyższy wzrost cen również w kategoriach, w których produkcja mocno uzależniona jest od cen energii i paliw – mówi dr Robert Orpych z WSB Merito. – Poziom cen w roku 2024 zależeć będzie w znacznym stopniu od dalszych decyzji co do zerowej stawki podatku VAT na podstawowe produkty żywnościowe. Znaczenie będą mieć też programy osłonowe chroniące przed wzrostem cen energii elektrycznej, gazu ziemnego i ciepła – dodaje dr Orpych.

Do tego jak wyjaśnia dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito, w pierwszym kwartale 2024 roku powinniśmy odnotować stabilizację poziomu cen w sklepach detalicznych, rozumianą jako umiarkowany, kilkuprocentowy wzrost w porównaniu do poprzedniego roku. Będzie to dla konsumentów miła odmiana po zeszłorocznych, dwucyfrowych skokach cenowych w wielu kategoriach produktów.

– Istnieje ryzyko wzrostu cen o kilka procent w kategoriach artykułów, przy produkcji których zużywane są duże ilości energii elektrycznej, np. pieczywo czy wędliny – dodaje dr Kopyściański. I podkreśla, że są też pozytywne informacje. Rzepak, główny surowiec potrzebny do produkcji oleju, wykazuje tendencję spadkową, która może w kolejnych miesiącach się utrzymać.

Jednak to tylko część obrazu sytuacji. Według ekonomisty Piotra Kuczyńskiego, analityka z DI Xelion, na przełomie drugiego i trzeciego kwartału wzrost cen może bowiem znowu przyspieszyć. Główne czynniki, jakie mogą mieć wpływ na spodziewane wówczas podwyżki, to malejąca baza z roku poprzedniego (inflacja wtedy szybko malała) oraz rosnące ceny ropy (ożywienie w Chinach) i kurs złotego. – Na razie zapowiada się, że raczej powinien być silny, ale to się może zmienić, jeżeli dolar będzie zyskiwał na wartości – wyjaśnia ekspert.

Dodatkowo dochodzi efekt świąt wielkanocnych, wypadających na przełomie marca i kwietnia, które jak co roku podbijają ceny w kilku kategoriach, na co zwraca uwagę Robert Biegaj, ekspert rynku retailowego z Grupy Offerista. W efekcie wówczas obraz sytuacji na rynku może się zmienić, co może zwiastować zmianę kształtowania się wzrostów cen.

– W mojej ocenie, w I kwartale br. najbardziej pójdą w górę przede wszystkim dodatki spożywcze, czyli majonezy, ketchupy i musztardy. Przewiduję, że będzie to też dotyczyło pieczywa, mięsa, nabiału. Podobnie może to wyglądać w przypadku chemii gospodarczej oraz warzyw i tłuszczów zwierzęcych – twierdzi Robert Biegaj.

Część ekspertów podkreśla, że na ceny wpłynie prawdopodobnie przynajmniej częściowe odmrożenie cen energii w drugiej połowie roku 2024. Wskazywane są też trudne do przewidzenia na ten moment poziomy tegorocznych zbiorów zbóż, owoców i warzyw.

Kacper Koproń z Trigon dołącza do zespołu Betplay Capital

Zespół Betplay Capital, wehikułu inwestycyjnego rodziny Juroszków, powiększył się o analityka – Kacpra Kopronia, do tej pory związanego z Domem Maklerskim Trigon. Betplay Capital zwiększa skalę działalność i tym samym poszerza zespół specjalistów.

Doświadczenie Kacpra idealnie wpisuje się w naszą strategię rozwoju, opartą na inwestowaniu w najciekawsze oraz najbardziej perspektywiczne spółki z globalnej branży iGaming. To sektor, w którym posiadamy kompetencje oraz wieloletnią praktykę. Podobnie Kacper wyróżnia się rozbudowanymi kwalifikacjami nie tylko w zakresie analityki, ale również branży, którą jesteśmy zainteresowani. Nasza współpraca jest jednym z elementów, które mają przełożyć się na zwiększenie skali działalności Betplay Capital – mówi Mateusz Juroszek, prezes Betplay Capital.

Dołączenie do zespołu jednego z największych family office w Polsce to dla mnie zupełnie nowy etap w karierze zawodowej. Jestem przekonany, że z całym zespołem Betplay Capital będziemy systematycznie zwiększać aktywność wehikułu oraz systematycznie rozbudowywać portfel inwestycyjny – mówi Kacper Koproń, analityk Betplay Capital.

Murapol: wzrost sprzedaży i przekazań w 2023 roku

  • Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych i na rzecz PRS na poziomie 3 724 lokali w 2023 r. wobec 3 652 w 2022 r.
  • 2 801 lokali w 16 miastach przekazanych klientom detalicznym w 2023 r. wobec
    2 653 w 2022
  • Stale rozbudowywana oferta mieszkań i apartamentów inwestycyjnych postawionych do dyspozycji klientów – ponad 3,5 tys. lokali w ofercie na dzień 31.12.2023 r.
  • Rozbudowany portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 31.12.2023 r. ponad 6,2 tys. lokali w 14 miastach.
  • Duży i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 21 tys. lokali na dzień 31.12.2023 r.

SPRZEDAŻ

Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych GK Murapol, zrealizowana w 2023 r. wyniosła 3 031 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji) (2 988 w 2022 r.), w tym 2 889 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 2 783 w 2022 r.

W samym 4Q 2023 r. GK Murapol podpisała z klientami detalicznymi 840 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 732 w 4Q 2022 r.

Ponadto, na koniec 2023 r. Grupa posiadała 142 opłacone umowy rezerwacyjne (po wyeliminowaniu rezygnacji), wobec 205 na koniec 2022 r.

W analizowanym okresie, deweloper dokonał sprzedaży w segmencie PRS (na rzecz instytucjonalnego najmu lokali) 693 lokale w formule design&build (wobec 664 w 2022 r.), w tym 444 w 4Q 2023.

Podsumowując 2023 r., łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych oraz na rzecz segmentu PRS wyniosła 3 724 lokale wobec 3 652 w 2022 r.

PRZEKAZANIA

Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 2 801 mieszkań (4Q 2023 r. – 567) wobec 2 653 lokali wydanych w analogicznym okresie ub.r. (wzrost o 5,6%), 448 w 4Q 2022 r.

WPROWADZENIA DO OFERTY

W 2023 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 3 770 lokali w 13 miastach, w tym m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie oraz miastach aglomeracji śląskiej (wobec 2 631 lokali w 2022). Nowa oferta obejmuje mieszkania oraz apartamenty inwestycyjne zaprojektowane zarówno w nowych projektach nieruchomościowych, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 31 grudnia 2023 r. oferta GK Murapol obejmowała ponad 3,5 tys. lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 31 grudnia 2023 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 238 lokali  powstających w ramach 23 projektów na terenie 14 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. W 2023 r. uzyskała 19 ostatecznych decyzji o pozwoleniu na budowę blisko 6,6 tys. lokali na gruntach w 11 miastach, w tym w Gdańsku, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie, Gliwicach i Toruniu. Na koniec 2023 GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 21 tys. mieszkań w 17 miastach.

– Miniony rok był dla nas szczególny – 15 grudnia 2023 r. zadebiutowaliśmy na GPW
w Warszawie,
a przez ponad 2 dekady pomagamy Polakom spełniać marzenia o ich własnym domu. Kilka ostatnich miesięcy równoległej pracy – na ścieżce IPO oraz nad wynikami operacyjnymi i podstawowym biznesem Grupy Murapol, rozmowy z inwestorami, krajowymi i zagranicznymi, konfrontacja naszej wizji rozwoju, tego co nas wyróżnia na rynku, z ich oczekiwaniami, utwierdziły nas w przekonaniu, że zmierzamy we właściwym kierunku.  Potwierdziła się także skuteczność naszego modelu biznesowego i sprawność operacyjna. Utrzymaliśmy w kolejnym roku kierunek zrównoważonego rozwoju, popartego stabilnymi wynikami sprzedaży i przekazań do klientów detalicznych, wspartymi realizacją inwestycji PRS w formule design&build na rzecz spółki z portfela naszego głównego akcjonariusza. Stoi za tym skuteczność Grupy Murapol w stałym poszerzaniu oferty produktowej, co jest uwarunkowane systematyczną akwizycją gruntów oraz procedur pozwoleniodawczych. Dziś wiemy, że naszą sprawność działania doceniają nie tylko klienci, którzy wybierają mieszkania z oferty Grupy Murapol. Zaufali nam również inwestorzy, którzy zainwestowali swój kapitał w akcje naszej spółki. Posiadamy liczne przewagi konkurencyjne, w tym ugruntowaną pozycję rynkową, ofertę produktową skierowaną do szerokiego grona klientów oraz sprawdzony model biznesowy, który okazał się skuteczny także w okresie zmiennej koniunktury minionych lat. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A.

W ciągu blisko 23 lat działalności (do 31 grudnia 2023 r.) GK Murapol zrealizowała 83 wieloetapowe inwestycje, w ramach których powstały 424 budynki obejmujące łącznie blisko 28,5 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,26 mln mkw.

Mniej rekrutacji, ale zarobki w branży IT wciąż rosną, średnio nawet o 20-25 proc.

Portal z ogłoszeniami o pracy No Fluff Jobs tradycyjnie jak od 6 lat opublikował raport „Rynek pracy IT w Polsce w 2023 roku”, podsumowujący miniony rok w polskiej branży IT.  Upłynął on pod znakiem zwolnień i mniejszej liczby otwartych rekrutacji, co poskutkowało wzrostem średniej liczby aplikacji na jedną ofertę pracy aż o 138 proc. w stosunku do 2022 r. W najpopularniejszych kategoriach, takich jak Frontend czy Mobile, liczba kandydatów i kandydatek wzrosła nawet pięcio- i czterokrotnie. Wzrost zarobków w branży IT nieco wyhamował, jednak w niektórych specjalizacjach i tak wyniósł nawet 20-25 proc., zwłaszcza w medianie dolnych widełek. Najwyższe mediany oferowanych zarobków odnotowano w kategorii Architecture – 26,9-32 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 20-27 tys. na brutto umowie pracę.

Od blisko dziesięciu lat polski portal z ogłoszeniami o pracy No Fluff Jobs wyznacza standardy rekrutacji i jest liderem wiedzy na temat polskiej branży IT. Dlatego po raz kolejny opublikował swój doroczny raport z podsumowaniem minionego roku. W 2023 r. średnia liczba CV wysyłanych w odpowiedzi na jedno ogłoszenie w kategorii IT wzrosła aż o 138 proc. rok do roku. W 2022 r. na pojedynczą ofertę aplikowało średnio 17 osób, a w 2023 już 40. Jednocześnie ofert pracy w branży było aż o połowę mniej niż w 2022 r. Ta sytuacja dotyka nie tylko początkujących kandydatów i kandydatek, lecz również tych o większym poziomie doświadczenia.

Jak zauważają eksperci z No Fluff Jobs, dużą część podmiotów na polskim rynku IT stanowią tzw. software houses, czyli firmy tworzące oprogramowania dla innych, często zagranicznych zleceniodawców. Dlatego wstrzymywanie lub anulowanie przez nich projektów mocno odbiło się na kondycji polskich firm.

Rok 2023 minął pod znakiem zaskoczeń na rynku pracy IT. Zaskoczeń, bo chyba mało kto spodziewał się, że nie tylko juniorzy będą mieli problem ze znalezieniem pracy – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff JobsZnów dała o sobie znać stara maksyma „nigdy nie mów nigdy”, bo w obliczu braku nowych zleceń i anulowania istniejących zamówień sporo polskich firm IT musiało pożegnać się nawet z doświadczonymi pracownikami. Począwszy od wakacji, skrzynki pocztowe rekrutujących zaczęły pęcznieć od aplikacji w rekordowym tempie – to zjawisko, z którym polskie IT do tej pory się nie mierzyło. Jeśli na jedną ofertę przypada trzy, cztery lub pięć razy więcej zgłoszeń niż rok wcześniej, to jasny znak, że dzieje się coś niezwykłego. Ten trend będzie prawdopodobnie zauważalny jeszcze w pierwszych miesiącach nowego roku – czas pokaże, czy sytuacja się ustabilizuje.

 

Ogromna konkurencja w popularnych specjalizacjach IT

W specjalizacji Frontend średnia liczba aplikacji na jedną ofertę pracy w stosunku do 2022 r. wzrosła aż pięciokrotnie, a w Mobile – czterokrotnie. Ponad trzykrotnie więcej kandydatów i kandydatek wysyłało CV na jedną ofertę w specjalizacjach takich jak Backend i Fullstack. Te cztery kategorie należą do najpopularniejszych, w których ofert pracy jest zwykle najwięcej.

 

Zarobki próbują nadążyć za inflacją

Zauważalny od kilku lat ciągły wzrost zarobków w branży IT wyhamował w trzecim i czwartym kwartale 2023 r. Jednak, porównując widełki wynagrodzeń rok do roku, i tak w niektórych kategoriach widać wzrost nawet o 20-25 proc. Najwyższe zarobki oferowano w specjalizacji Architecture: tu mediany dolnych i górnych widełek płacowych wyniosły 26,9-32 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 20-27 tys. zł na brutto umowie o pracę. Drugie miejsce pod tym względem zajęła specjalizacja DevOps: 21,8-28,6 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 16,2-23 tys. zł brutto na umowie o pracę. Kolejne najbardziej opłacalne specjalizacje to Data20,2-28,5 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 16-22 tys. zł brutto na umowie o pracę, ERP –  20,2-27,9 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 14-20 tys. zł brutto na umowie o pracę oraz AI –  18-26 tys. zł netto (+VAT) na kontrakcie B2B i 15-22 tys. zł brutto na umowie o pracę.

 

Jak się okazuje, nieco gorszy gospodarczo rok zupełnie nie oznacza, że zarobki w IT przestaną rosnąć. Branża technologiczna to od lat domena, która charakteryzuje się wysoką innowacyjnością i dostępem do najlepszych talentów. Rozwój AI, cloud computingu czy rozwiązań w zakresie cyberbezpieczeństwa napędza dalej trend na inwestycje w firmy IT, tym samym zwiększając w nich budżet na pozyskiwanie większej liczby pracowników o wysokich kwalifikacjach – mówi Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs Jednocześnie wciąż widoczny jest trend, że jeśli pracodawca ma kogoś zatrudnić, to raczej woli wydać więcej, by mieć osobę o wyższych kompetencjach, gotową do pracy na najwyższych obrotach. Przy takich potrzebach sektora technologicznego to naturalne, że pensje będą dalej rosnąć, nawet w kryzysowym czasie.

Dane pochodzą z raportu No Fluff Jobs – „Rynek pracy IT w Polsce w 2023 roku”, który można bezpłatnie pobrać ze strony No Fluff Insights.

Partnerem raportu jest HSBC.

Deweloperzy i inwestorzy nieruchomości w Europie Środkowej coraz bardziej optymistyczni

Branża nieruchomości stopniowo dostosowuje się do zakłóceń spowodowanych wojną w Ukrainie. W związku z tym firmy deweloperskie wykazują się znacznie większym optymizmem niż rok wcześniej. 40 proc. z nich zapowiada wzrost ogólnej aktywności rynkowej – wynika z raportu Real Estate Confidence Survey for Central Europe 2024, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Ponad 70 proc. respondentów z Polski przewiduje również zwiększony dostęp do produktów inwestycyjnych.

Po raz szósty członkowie zarządów, menadżerowie oraz specjaliści działający w branży nieruchomości w krajach Europy Środkowej (w tym również Polski) wzięli udział w badaniu Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe. Badanie zostało przeprowadzone w grudniu 2023 roku. Eksperci Deloitte sprawdzali nastroje panujące wśród uczestników sektora, zmiany jakie zaszły w tym obszarze na przestrzeni ostatnich miesięcy oraz przewidywania uczestników rynku nieruchomości dotyczące przyszłości.

Koncentracja na nowym sektorze rynku

Jednym z najbardziej znaczących trendów wśród deweloperów w 2024 r. może okazać się zmiana głównej gałęzi działalności. Co czwarty badany deklaruje, że w najbliższych miesiącach przeniesie swoją uwagę na inny obszar. Tendencja do zmian jest najsilniejsza wśród deweloperów biurowych i handlowych – odpowiednio trzech na czterech i co drugi deklaruje skupienie się na innych sektorach w 2024 r. Ankietowani chcą skoncentrować się najczęściej na projektach mixed-use oraz mieszkaniach na wynajem.

Jest to jeden z ciekawszych trendów zaobserwowanych w naszym tegorocznym badaniu. Z jednej strony wynika on ze zmniejszonego zainteresowania określonymi klasami aktywów, takimi jak biura czy centra handlowe. Z drugiej strony, może to być tylko czasowa strategia na przetrwanie ciężkich czasów. Na pewno będziemy z uwagą przyglądać się temu tematowi w kolejnych badaniach – mówi Dominik Stojek, partner, lider grupy nieruchomościowej, szef zespołu doradztwa nieruchomościowego Deloitte.

Pod względem możliwości inwestycyjnych za najbardziej atrakcyjny wciąż jest uznawany sektor magazynowy. Rosnącą popularnością zarówno wśród deweloperów, jak i inwestorów cieszy się również branża mieszkaniowa, dobrze rokuje także sektor PRS (najem instytucjonalny). Ponad 60 proc. deweloperów planuje sprzedawać projekty bezpośrednio po ich ukończeniu, podobne deklaracje w ostatnim kwartale 2022 roku składało rekordowo niewielu (27 proc.) respondentów. Odwrócenie tej tendencji to sygnał powrotu do bardziej proaktywnej postawy w branży. Ta zmiana jest szczególnie widoczna wśród deweloperów mieszkaniowych, aż trzy czwarte z nich planuje szybką sprzedaż ukończonych projektów.

Deweloperzy wymieniają różne wyzwania, którym będą musieli stawić czoła w przyszłym roku. Za największe uznawana jest kwestia finansowania (26 proc.), jednym z głównych celów stało się też zabezpieczenie działek na czas ożywienia gospodarczego (23 proc. odpowiedzi). W tym obszarze, w szczególnej sytuacji znajduje się polski rynek ze względu na nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z lipca 2023 r., która w pesymistycznych scenariuszach może zmniejszyć liczbę dostępnych działek pod zabudowę.

Wzrost aktywności inwestycyjnej

Opinie uczestników badania dotyczące inwestycji są spolaryzowane, ale świadczą o znacznie większym optymizmie niż w ostatnim kwartale 2022 r. Rok temu jedynie 16 proc. ankietowanych spodziewało się wzrostu wolumenu transakcji, obecnie aż połowa zapatruje się na tę kwestię pozytywnie. Niemal jedna trzecia respondentów przewiduje, że inwestycje zostaną na tym samym poziomie, spadek zapowiada tylko 19 proc. (w porównaniu do 51 proc. w 2022). Warto dodać, że z perspektywy czasu prognozy przedstawione w poprzednich edycjach raportu Deloitte okazały się bardzo trafne, co czyni badanie wiarygodnym materiałem w kontekście predykcji rynkowych.

Dwukrotnie więcej niż w ostatnim kwartale 2022 r., bo aż 31 proc. inwestorów zamierza skupić się na nowych inwestycjach. Co piąty z tej grupy respondentów najwięcej czasu poświęci na pozyskiwanie nowych funduszy. Jeden na trzech spodziewa się poprawy efektywności swojego portfela – to dwa razy więcej niż tych, którzy oczekują jej pogorszenia. Znacząca większość doradców (55 proc.) przewiduje obecnie, że inwestorzy będą aktywnie angażować się zarówno w akcje kupna, jak i sprzedaży. Jednocześnie prawie dwie trzecie tej grupy badanych uważa, że inwestycje pozostaną na podobnym poziomie jak w 2023 roku.

Rekordowo wysoka liczba (64 proc.) respondentów uważa, że dostępność produktów inwestycyjnych wzrośnie w ciągu najbliższych trzech lat, a tylko 8 proc. jest przeciwnego zdania. Najlepsze nastroje w tej kwestii prezentują ankietowani z Polski i Czech – odpowiednio 71 i 74 proc. przewiduje zwiększony dostęp do produktów inwestycyjnych. Prawie połowa ankietowanych spodziewa się, że dostępność finansowania dłużnego w nadchodzących miesiącach pozostanie na podobnym poziomie jak obecnie. Panuje przekonanie, że branżę czeka kolejny trudny rok pod względem pozyskiwania finansowania.

Przewidywania dotyczące otoczenia podatkowego w Europie Środkowej są najbardziej entuzjastyczne od 6 lat, lepsze nawet niż w latach przed pandemią. Aż 82 proc. ankietowanych oczekuje, że klimat podatkowy pozostanie taki sam. Poziom negatywnych nastrojów spadł o 17 p.p. do rekordowo niskich 10 proc.

W porównaniu do poprzednich edycji raportu polscy respondenci wykazują się bardzo dużym optymizmem w kwestii klimatu podatkowego, aż 40 proc. respondentów uważa, że warunki podatkowe ulegną poprawie. Z kolei ankietowani z Czech podchodzą do tematu podatków pesymistycznie, prawie połowa przewiduje pogorszenie w nadchodzących miesiącach. Spojrzenie na ogół wyników tegorocznego badania sugeruje stopniowe pozytywne zmiany oraz rosnącą dynamikę na rynku nieruchomości – dodaje Dominik Stojek.

O badaniu

Raport Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe jest publikowany corocznie. Badanie przeprowadzono w grudniu 2023 roku. W ankiecie wzięli udział członkowie zarządów, menadżerowie i specjaliści z zakresu rynku nieruchomości operujący przede wszystkim w Polsce, Czechach i na Węgrzech, a także na terenie całej Europy Środkowej. Kwestionariusz składał się z dwóch części. Pierwsza skupiała się na opiniach respondentów dotyczących poszczególnych aspektów ogólnych warunków ekonomicznych w Europie Środkowej w 2024 r. Druga dotyczyła indywidualnych perspektyw biznesowych każdego uczestnika.

Roch Baranowski partnerem zarządzającym Bain & Company w Polsce

Dwaj partnerzy z warszawskiego biura Bain & Company awansowali w strukturach firmy. Jacek Poświata, senior partner zarządzający dotychczas polskim biurem, objął funkcję Chairmana na region Europy Środkowo-Wschodniej. Tymczasem polski oddział Bain & Company od początku roku ma nowego szefa – stanowisko Partnera Zarządzającego objął Roch Baranowski.

Bain & Company to jedna z największych firm doradczych na świecie, wspierająca zarządy spółek w podejmowaniu kluczowych decyzji z zakresu strategii, organizacji, fuzji i przejęć oraz we wdrażaniu innowacyjnych technologii. Konsultanci warszawskiego biura wspierają fundusze private equity w przejęciach i budowaniu wartości spółek portfelowych oraz doradzają czołowym przedsiębiorstwom z sektora przemysłowego, chemicznego, zdrowia czy handlu detalicznego, między innymi przy transformacji cyfrowej i wdrażaniu strategii zrównoważonego rozwoju.

– Od ponad 12 lat Bain & Company dynamicznie rozwija się na polskim rynku i w Europie Środkowo-Wschodniej – mówi Jacek Poświata, Chairman Central and Eastern Europe. – Chcemy kontynuować tę drogę i wzmacniać naszą pozycję, pomagając klientom w kraju i jednocześnie budując coraz silniejszą obecność w regionie. Będziemy również wspierać inwestorów i przedsiębiorców zaangażowanych w odbudowę Ukrainy po zakończeniu brutalnej wojny.

Jacek Poświata ma ponad 30 lat doświadczenia w doradztwie strategicznym, które zdobywał w Europie, Kanadzie i USA. Z Bain & Company związany jest od 2012 roku, gdy jako partner zarządzający od podstaw zbudował warszawskie biuro. Doradzał funduszom private equity i inwestorom, korporacjom i firmom prywatnym w zakresie due diligence, tworzenia strategii rozwoju, budowania wartości firmy, poprawy efektywności operacyjnej oraz przy fuzjach i przejęciach. Pracował w branżach handlu detalicznego, dóbr konsumpcyjnych, ochrony zdrowia, telekomunikacyjnej, nowych technologii, chemicznej oraz przemysłowej.

Roch Baranowski jest ekspertem w zakresie transformacji energetycznej i elektromobilności. Doradzał klientom z branży energetycznej, naftowej i gazowej, technologicznej, produkcyjnej, a także inwestorom finansowym i funduszom private equity – w zakresie strategii rozwoju, due diligence, tworzenia wartości po przejęciu i przy planowaniu wyjść z inwestycji. Roch ma również wieloletnie doświadczenie w sektorze ochrony zdrowia.

– Mimo wielu wyzwań gospodarczych i geopolitycznych w ostatnim czasie, w nowy rok wchodzimy z optymizmem, mając nadzieję, że spodziewany wzrost gospodarczy i niższa inflacja stworzą bardziej przyjazne środowisko dla rozwoju biznesu naszych klientów i inwestorów – mówi Roch Baranowski, Partner Zarządzający Bain & Company Poland. – Obszary takie jak transformacja energetyczna czy digitalizacja, w tym wdrażanie narzędzi opartych o AI, będą kluczowe dla rozwoju firm w najbliższych latach. I są to dziedziny, w których jako zespół Bain & Company, dysponujemy wiedzą i doświadczeniem.
Obaj partnerzy objęli nowe stanowiska z początkiem roku.

Jak zmontować film – krótki poradnik

Montaż filmowy to nieodzowny etap procesu tworzenia materiału video, który wywiera ogromny wpływ na ostateczny efekt. Odpowiednio wykonana edycja potrafi uczynić standardowe nagranie niezwykłym, podkreślając istotne momenty, budując napięcie oraz prowadząc widza przez narrację. Poniżej przedstawiamy krótki poradnik dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z montażem filmowym.

Wybór ujęć

Jak zmontować film? Przed rozpoczęciem montażu warto przeanalizować cały materiał, zwracając uwagę na kluczowe momenty narracyjne oraz strukturę treści, którą pragniesz przekazać widzowi. Eliminuj ujęcia, charakteryzujące się niską jakością techniczną, takie jak te nieostre, aby zachować profesjonalizm produkcji. Kierując się aspektem emocjonalnym, wybieraj kadry, które najefektowniej oddają intencje sceny i wprowadzają widza w odpowiedni nastrój. Różnorodność w perspektywach oraz odległościach pomoże utrzymać zainteresowanie odbiorcy, tworząc dynamiczną, przyciągającą narrację wizualną. Nie wahaj się eksperymentować z nietypowymi ujęciami, mogącymi nadać produkcji unikalnego charakteru.

Timing

Podczas podejmowania decyzji dotyczących timingu, warto skupić się na naturalnym rytmie sceny, uwzględniając oprawę muzyczną, narrację i akcję. Początek oraz zakończenie każdego ujęcia powinny być starannie wyważone, aby uniknąć uczucia nagłego przerwania treści. Kreatywna manipulacja timingiem może wzmocnić napięcie, budować emocje, a także podkreślać istotne momenty w narracji. Ważne jest również utrzymanie równowagi pomiędzy tempem, dostosowując je do charakteru filmu. W miarę potrzeb można skorzystać z technik, takich jak przyspieszanie czy zwalnianie, aby uzyskać pożądane efekty. Nie zapominaj o spójności czasowej w całej produkcji, dbając o płynne przejścia między scenami.

Dźwięk

Pierwszym krokiem jest skrupulatne zebranie i selekcja odpowiednich dźwięków, dialogów oraz ścieżki dźwiękowej. Dobór dźwięku powinien być zgodny z emocjami i atmosferą danej sceny, wspierając narrację, a także wzmacniając wrażenia wizualne. Kiedy zaczynasz montaż dźwięku, zwróć uwagę na precyzję synchronizacji z obrazem, aby uniknąć nieprawidłowo prezentujących się efektów. Sprytnie skonstruowana ścieżka dźwiękowa, z dbałością o dynamikę i równowagę, potrafi podnieść poziom napięcia, nadając filmowi głębi oraz trójwymiarowości. Dodatkowo, wykorzystanie efektów dźwiękowych pomoże stworzyć bardziej immersyjne środowisko, angażując widza. Niezależnie od tego, czy pracujesz nad dźwiękiem naturalnym, a może eksperymentujesz z dźwiękiem nierealnym, istotne jest, żeby dźwięk idealnie współgrał z obrazem, tworząc spójną całość.

Efekty specjalne

Włączenie efektów specjalnych do produkcji filmowej otwiera drzwi do kreatywnych możliwości, jednak ich umiejętne zastosowanie wymaga rozwagi. Przede wszystkim, zanim zaczniemy je dodawać, ważne jest, aby zrozumieć ich cel i zgodność z narracją. Niewłaściwe użycie efektów może zaszkodzić autentyczności produkcji, dlatego zawsze trzymaj się zasady „mniej znaczy więcej”. Dobierając efekty specjalne, zwróć uwagę na spójność stylistyczną z resztą filmu. Staraj się, aby efekty nie odciągały uwagi od fabuły, a jedyna ją wzbogacały. Pamiętaj o subtelności – czasem delikatny efekt może wywrzeć większy wpływ niż ten spektakularny. Przy montażu efektów specjalnych, dbaj o płynność przejść między ujęciami, unikając nagłych zmian, które mogą zakłócić oglądanie.

ERP w chmurze – Kompleksowy przewodnik po korzyściach i implementacji

Systemy ERP w chmurze to nowoczesne podejście do zarządzania zasobami przedsiębiorstwa, które wykorzystuje technologię cloud computing. W tym artykule omówimy podstawowe zasady działania ERP w chmurze, różnice między tradycyjnym systemem ERP, a ERP w chmurze oraz korzyści wynikające z implementacji tego rozwiązania. Zaprezentujemy także aspekty związane z bezpieczeństwem przechowywania systemów ERP w chmurze oraz przykład bezpiecznej platformy (IntoCloud) dla tego typu systemów.

Czym jest ERP w chmurze?

Systemy ERP jako systemy do zarządzania i planowania zasobów przedsiębiorstw są od lat cenione i wykorzystywane przez właścicieli firm niemalże każdego szczebla. Popularne EPR’y są zazwyczaj oparte na jednej bazie danych w której są gromadzone i przetwarzane wszystkie informacje z poszczególnych obszarów działalności przedsiębiorstwa. Tak więc trzymając się powyższej definicji – ERP w chmurze to system zarządzania zasobami przedsiębiorstwa oparty na technologii cloud computing. Krótko mówiąc jest to stary dobry ERP ale działający w oparciu o bazę danych i zasoby dostępne właśnie w chmurze. Pozwala to na zdalny dostęp do danych i funkcji systemu przez użytkowników, co ułatwia zarządzanie procesami biznesowymi. W kolejnych sekcjach omówimy definicję i zasady działania chmury ERP, różnice między tradycyjnym ERP, a ERP w chmurze oraz rolę technologii cloud computing w tym rozwiązaniu.

Definicja i podstawowe zasady działania ERP w chmurze

Chmura ERP to usługa, która umożliwia korzystanie z systemu ERP przez internet, bez konieczności instalowania oprogramowania na lokalnych serwerach przedsiębiorstwa. Dostawca chmury ERP odpowiada za utrzymanie infrastruktury, aktualizacje oprogramowania oraz zapewnienie bezpieczeństwa danych. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą skupić się na swojej działalności, a nie na zarządzaniu infrastrukturą dla systemu ERP.

Różnice między tradycyjnym ERP a ERP w chmurze

W przypadku tradycyjnego ERP oprogramowanie jest instalowane na wewnętrznych serwerach przedsiębiorstwa (bazy danych) oraz komputerach lokalnych działających w trybie terminali, co wiąże się z koniecznością zarządzania infrastrukturą, aktualizacjami i bezpieczeństwem danych. W ERP w chmurze te zadania są przeniesione na dostawcę usług, co pozwala przedsiębiorstwom zaoszczędzić czas i zasoby. Ponadto, środowisko użytkownika w ERP w chmurze jest zwykle bardziej elastyczne i dostosowane do potrzeb przedsiębiorstwa, co ułatwia korzystanie z systemu.

Technologia cloud computing jako fundament ERP w chmurze

Cloud computing, czyli przetwarzanie w chmurze to technologia umożliwiająca zdalny dostęp do zasobów komputerowych, takich jak moc obliczeniowa, pamięć czy przestrzeń dyskowa. W przypadku ERP w chmurze, technologia cloud pozwala na korzystanie z systemu przez internet, bez konieczności instalowania oprogramowania na lokalnych serwerach przedsiębiorstwa. Dzięki temu ERP w chmurze oferuje szereg zalet, takich jak: elastyczność, skalowalność, redukcja kosztów oraz łatwość w zarządzaniu.

Korzyści wynikające z implementacji ERP w chmurze

Wdrożenie ERP w chmurze przynosi wiele korzyści dla przedsiębiorstw, takich jak elastyczność systemu, redukcja kosztów, wsparcie klienta, szybkie uruchomienie oraz zawsze aktualna wersja oprogramowania. W kolejnych sekcjach omówimy te korzyści szczegółowo.

Elastyczność systemu a planowanie zasobów firmy

Elastyczność systemu w przypadku przeniesienia ERP do chmury pozwala na łatwe dostosowanie funkcji i zasobów do potrzeb firmy, co ułatwia planowanie zasobów przedsiębiorstwa. Dzięki temu, przedsiębiorstwa mogą szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe, (np praca zdalna) rozwijać się i skalować swoją działalność. Elastyczność systemu ERP w chmurze sprawia, że jest on idealnym rozwiązaniem dla firm o różnych rozmiarach i branżach.

Redukcja kosztów dzięki technologii cloud computing

Implementacja ERP w chmurze pozwala na redukcję kosztów związanych z utrzymaniem infrastruktury IT, aktualizacjami oprogramowania oraz zapewnieniem bezpieczeństwa danych. Dzięki technologii cloud computing, przedsiębiorstwa nie muszą inwestować w drogie serwery i sprzęt, a także zatrudniać specjalistów do zarządzania systemem. Ponadto usługa ERP w chmurze zazwyczaj oferuje elastyczne modele płatności w zależności od wybranego pakietu co pozwala na dostosowanie kosztów do potrzeb i możliwości finansowych firmy.

Wsparcie klienta i szybkie uruchomienie systemu

Firmy oferujące środowisko dla systemów ERP w chmurze zapewniają kompleksowe wsparcie klienta na wysokim poziomie, co ułatwia rozwiązywanie problemów i wątpliwości związanych z systemem. Dostawcy chmury ERP oferują różne formy wsparcia, takie jak pomoc telefoniczną, e-mailową czy chat online. Ponadto, szybkie uruchomieniesystemu ERP w chmurze pozwala na natychmiastowe korzystanie z jego funkcji, co przyspiesza proces wdrożenia i adaptacji w firmie.

Zawsze aktualna wersja – korzyść z chmury ERP

Jedną z głównych zalet wykorzystania technologii chmurowych w firmie jest fakt, że przedsiębiorstwa zawsze korzystają z aktualnej wersji oprogramowania. Dostawca chmury ERP odpowiada za regularne aktualizacje systemu, co pozwala na korzystanie z najnowszych funkcji i rozwiązań a także najwyższego poziomu zabezpieczeń. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą skupić się na swojej działalności, a nie na zarządzaniu infrastrukturą i środowiskiem dla systemu ERP

Bezpieczeństwo ERP w chmurze

Wraz z rosnącą popularnością ERP w chmurze, kwestia bezpieczeństwa erp staje się kluczowym aspektem dla przedsiębiorstw. W tym rozdziale omówimy zabezpieczenia i dostępność usług w chmurze oraz przedstawimy rozwiązanie IntoCloud jako przykład bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze.

Zabezpieczenia i dostępność usług w chmurze

Dostępność usług oraz ich zabezpieczenia są niezwykle istotne dla przedsiębiorstw korzystających z ERP w chmurze. Dostawcy chmury dbają o to, aby systemy były chronione przed atakami, awariami oraz utratą danych. W tym celu stosują różnorodne rozwiązania, takie jak:

  • Automatyczne tworzenie kopii zapasowych danych przynajmniej raz na 24h,
  • Korzystanie z najlepszych centr danych oraz ich replikacja w różnych lokalizacjach geograficznych,
  • Zastosowanie szyfrowania danych zarówno w trakcie ich przechowywania, jak i przesyłania (bezpieczne połączenie VPN)
  • Stosowanie wielopoziomowych zabezpieczeń, takich jak uwierzytelnianie wieloskładnikowe.
  • Monitorowanie i analiza ruchu sieciowego w celu wykrywania zagrożeń.

Dzięki tym rozwiązaniom przedsiębiorstwa mogą korzystać z ERP w Chmurze, mając pewność, że ich dane są bezpieczne i dostępne w każdym momencie.

IntoCloud jako przykład bezpiecznej platformy dla ERP w Chmurze

Jednym z przykładów bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze jest usługa IntoCloud. Oferuje ona szeroki wachlarz funkcji pozwalających na szybkie i bezpieczne uruchomienie popularnego oprogramowania firmy Insert w chmurze. Główne składniki oferty to starannie przygotowane rozwiązania pakietowe takie jak Subiekt GT czy Subiekt Nexo w Chmurze ECO.

Rozwiązanie proponowane przez IntoCloud to przede wszystkim:

  • Bezpieczeństwo danych i użytkowników – wszystkie dane przechowywane są na zabezpieczonych serwerach, co minimalizuje ryzyko ich utraty w wyniku awarii sprzętu czy ataków hakerskich mających na celu np. na zablokowanie dostępu do aplikacji czy baz danych, lub przejęcie danych uwierzytelniania poszczególnych użytkowników.
  • Elastyczność i wieloplatformowość – możliwość pracy za pośrednictwem niemalże dowolnego urządzenia posiadającego dostęp do internetu, niezależnie od systemu operacyjnego. Twój Insert w chmurze IntoCloud działa zarówno na MacOS, Androidzie, i Linuxie.
  • Automatyczne aktualizacje – oprogramowanie jest zawsze aktualne, co pozwala na korzystanie z najnowszych funkcji i usprawnień, a także zapewnia najwyższy poziom bezpieczeństwa.
  • Skalowalność – możliwość łatwego dostosowania rozwiązania do potrzeb każdej firmy, zarówno pod względem ilości użytkowników, jak i dodatkowych funkcjonalności.

Wybierając platformę taką jak IntoCloud, przedsiębiorstwa mogą skorzystać z zaawansowanych rozwiązań bezpieczeństwa oraz dostępności usług, co pozwala im w pełni wykorzystać potencjał działania z ERP w chmurze.

Podsumowanie

W artykule przedstawiliśmy najważniejsze aspekty związane z ERP w chmurze, takie jak jego definicja, różnice między tradycyjnym ERP a ERP w chmurze oraz technologię cloud computing jako fundament tego rozwiązania. Omówiliśmy również korzyści wynikające z implementacji ERP w chmurze, takie jak: elastyczność systemu, redukcja kosztów, wsparcie klienta, szybkie uruchomienie systemu oraz zawsze aktualna wersja oprogramowania.

Ważnym elementem artykułu było również przedstawienie kwestii bezpieczeństwa ERP w chmurze, w tym zabezpieczeń i dostępności usług w chmurze oraz przykładu bezpiecznej platformy dla ERP w chmurze – IntoCloud. Dzięki tym informacjom, czytelnicy mogą lepiej zrozumieć, jakie korzyści niesie ze sobą korzystanie z rozwiązań chmurowych oraz jakie są kluczowe aspekty związane z bezpieczeństwem tego rozwiązania.

Nowy rok bez zmian w stopach. Pierwsza decyzja RPP za nami

Rada Polityki pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie zdecydowała się na zmianę stóp procentowych podczas pierwszego posiedzenia w tym roku. Oznacza to, że główna stopa pozostaje na poziomie 5,75%. Zgodnie z oczekiwaniami prof. Glapińskiego inflacja dalej spada i za ostatni miesiąc 2023 roku sięgnęła 6,1%. Według projekcji inflacyjnych z listopada inflacja ma uśrednić się na poziomie 4,6% w tym roku, co oznaczałoby, że w pewnym momencie realna stopa procentowa stałaby się dodatnia, jeśli nie dojdzie do zmian w dalszej części tego roku.

Członkowie RPP w tym prof. Glapiński wielokrotnie wskazywali, że nie ma co liczyć na zmiany stóp procentowych do marca, kiedy to pojawi się kolejny raport o inflacji. Raport listopadowy wskazuje na umiarkowany spadek inflacji w tym roku i sięgnięcie zakresu celu inflacyjnego na koniec 2025 roku. Jeśli marcowy raport utrzyma obecną trajektorię spadku dynamiki cen lub nawet pokaże szybszy powrót do celu, wtedy obniżki stóp procentowych powinny pojawić się w dalszej części tego roku. Z drugiej strony bank centralny może w większym stopniu zwracać uwagę na politykę fiskalną nowego rządu. Jeśli uzna ją za nadmiernie inflacyjną, nie można wykluczyć utrzymania stóp procentowych przez dłuższy czas.

Szef RPP wskazywał również, że NBP działa w tym momencie w podobnym trybie jak EBC oraz Fed, czyli w pełni analizuje nadchodzące dane i podejmuje decyzje na ich podstawie. Wobec tego dalszy spadek inflacji lub obniżki stóp w największych bankach centralnych na świecie mogłyby skłonić RPP do wznowienia obniżek.

Niemniej warto podkreślić jeszcze raz, że według listopadowych projekcji inflacja ma się uśrednić w tym roku na poziomie 4,6%, natomiast w 2025 roku na poziomie 3,7%, co oznacza, że obniżki nie będą zbyt duże. Najprawdopodobniej można liczyć na to, że stopy w Polsce zostaną obniżone w tym roku o 75-100 punktów bazowych, jeśli do obniżek dojdzie najpierw w Stanach Zjednoczonych. Wcześniejsze obniżki w Polsce niż za oceanem mogłyby doprowadzić do niekorzystnych przepływów środków inwestorów zagranicznych.

Po decyzji złoty zredukował część wcześniejszych strat. EURPLN cofnął się poniżej poziomu 4,35 zł i przed godziną 15:00 był notowany na poziomie 4,3427 zł. Z kolei za dolara płaciliśmy 3,9690 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Monika Perekitko dołącza do zarządu Dom Development S.A.

Z początkiem roku do zarządu Dom Development S.A. dołączyła Monika Perekitko. Objęła ona funkcję członka zarządu, odpowiedzialnego za zarządzanie całością działalności deweloperskiej spółki w Warszawie. Wcześniej, z dniem 31 grudnia 2023 roku, z pełnienia funkcji wiceprezesa zarządu zrezygnowała Małgorzata Kolarska.

Monika Perekitko ma 20-letnie doświadczenie w branży nieruchomości. Przez blisko 13 ostatnich lat była związana z firmą Matexi, gdzie również pełniła funkcję członka zarządu. Wcześniej pracowała w MT Development (fundusz Private Equity zarządzany przez Europa Capital) na stanowisku Dyrektora ds. Zakupów i Rozwoju oraz w Orco Property Group, gdzie była Ekspertem ds. Rozwoju i Badań. Od 5 lat jest członkiem zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Dołączenie do zespołu rynkowego lidera, który jest punktem odniesienia dla innych deweloperów, to duży zaszczyt. Bardzo się cieszę, że będę mogła kontynuować karierę w branży nieruchomości, współpracując z najlepszymi i realizując niezwykle różnorodne i ambitne projekty – mówi Monika Perekitko, członek zarządu Dom Development.

– To olbrzymi sukces, że udało nam się pozyskać do naszego zespołu tak wysokiej klasy, doświadczoną menedżerkę z wieloma dokonaniami biznesowymi w branży nieruchomości. Jest to dla nas gwarancją dalszego, stabilnego rozwoju firmy – mówi Jarosław Szanajca, prezes zarządu Dom Development.

Monika Perekitko jest absolwentką Międzywydziałowego Studium Gospodarki Przestrzennej w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz studiów podyplomowych z zakresu „Wycena Nieruchomości” na Politechnice Warszawskiej.

Przebudowa biur na mieszkania trudna, ale nieunikniona

W USA czy Europie Zachodniej projektów związanych z zamianą powierzchni biurowych na mieszkaniowe jest coraz więcej. W Polsce to nadal nieliczne, odosobnione przypadki. „Brak zachęt do przekształcania nierentownych biurowców w mieszkania i apartamenty skutecznie blokuje wiele inwestycji. Wolimy dziś wyburzać, zamiast przebudowywać – pytanie tylko, czy nas jako społeczeństwo na to stać” – mówi dr Jan Gąsiorowski, associate w warszawskim biurze Wolf Theiss.

W USA czy Kanadzie przekształcenia biurowców w obiekty mieszkaniowe to temat szeroko komentowany i coraz częściej realizowany przez tamtejszych inwestorów. Uwarunkowania, jakie skłaniają do przebudowy budynków biurowych na mieszkaniowe, są podobne do tych obserwowanych w Polsce – rosnące stopy procentowe i pandemia doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby niespłacanych kredytów komercyjnych i pustostanów, zwłaszcza w starszych budynkach biurowych, oferujących mniej prestiżowe lokalizacje i mniej udogodnień.

Poziom pustostanów w USA czy Kanadzie jest dość podobny do rynku w Polsce. Według firmy CBRE poziom pustostanów biurowych na Manhattanie w maju br. wyniósł 15%. Dla porównania w Polsce od II kwartału 2022 roku wskaźnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych znajduje się w trendzie wzrostowym i na koniec III kwartału 2023 roku wyniósł 17,3% – podkreśla dr Jan Gąsiorowski.

Jak zauważa ekspert, w wielu dużych ośrodkach za oceanem trwa boom na budowę nowych biur, ponieważ większe firmy przenoszą się do budynków oferujących nowoczesną powierzchnię, szereg udogodnień i rozwiązania zgodne ze strategiami ESG. Oznacza to degradującą się powierzchnię biurową w centrach miast, przy jednoczesnym deficycie mieszkań. Naturalnym krokiem powinna być zatem konwersja budynków biurowych na mieszkalne – jako tańsze i prostsze rozwiązanie. Okazuje się jednak, że taka konwersja jest bardzo trudna zarówno z uwagi na przeszkody regulacyjne, jak i finansowe.

Wiele władz lokalnych w USA i Kanadzie skłania się do przygotowania zachęt dla firm, dzięki którym zamiana powierzchni biurowych na mieszkaniowe staje się dla inwestorów bardziej przyjazna i wykonalna. Tym samym unika się kosztownych i uciążliwych wyburzeń w centrach miast, które wraz z nowymi budowami generują znacznie więcej emisji CO2 niż konwersja istniejących budynków – zauważa dr Jan Gąsiorowski.

Jednym z liderów w zakresie takich konwersji jest miasto Calgary w Kanadzie. Z kolei władze San Francisco starają się dostosować obecne przepisy budowlane do potrzeb konwersji, a w Waszyngtonie burmistrz chce przeznaczyć istotne środki na program ulg podatkowych wspierających takie przekształcenia. Głośno jest także o pomysłach burmistrza Nowego Jorku, który forsuje zmiany w przepisach związanych z zagospodarowaniem przestrzennym, zaś strefa przemysłowa w centrum Manhattanu ma umożliwiać wykorzystanie jej również pod kątem powierzchni mieszkaniowych.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia w Niemczech, gdzie coraz silniej odczuwalny jest deficyt mieszkań. Według specjalistów z firmy JLL konwersje powierzchni biurowych na mieszkalne nie odegrały do tej pory szczególnej roli na tamtejszym rynku, jednak zmiany już są widoczne. Jak wyliczyli specjaliści, we Frankfurcie liczba konwersji wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich 15 lat, a wolna powierzchnia biurowa w siedmiu głównych miastach ma potencjał przekształcenia pustostanów w 20 tys. mieszkań do 2025 roku. Odpowiada to około 40% zapotrzebowania na przestrzeń mieszkalną w metropoliach, które pojawi się w ciągu najbliższych 2 lat.

Tymczasem w Polsce borykającej się z równie bolesnym deficytem mieszkań liczba konwersji przestrzeni biurowych na mieszkaniowe jest niewielka w porównaniu ze skalą wyburzeń. Być może sytuację w kraju zmieni rozwijający się rynek PRS, gdzie inwestorzy mogą pokusić się o spektakularne przebudowy np. w dzielnicach tradycyjnie kojarzonych z biurowcami. Przykładem takiego trendu może być sprzedaż przez Fundusz Octava biurowca Obrzeżna Center inwestorowi, który zamierza go przebudować i zmienić jego funkcję na mieszkaniową. Obrzeżna Center to budynek zlokalizowany przy głównym skrzyżowaniu Mokotowskiego Obszaru Biznesowego – nazywanego przez warszawiaków potocznie Mordorem.

Część nieruchomości biurowych w Polsce, zwłaszcza tych starszych, podobnie jak w USA czy Niemczech, jest w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Często sprzedaż takich aktywów oznacza likwidację budynku. Widać to po dużej liczbie wyburzeń, jakie w ostatnim czasie można zaobserwować w centrach polskich miast – tłumaczy dr Jan Gąsiorowski.

Przykładowo z krajobrazu Warszawy znika Atrium International, a Empark Mokotów Business Park zostanie radykalnie przebudowany. Podobnie dzieje się w każdym większym mieście w Polsce. W Krakowie znika galeria Plaza, a we Wrocławiu biurowiec Impela. Specjaliści zwracają jednocześnie uwagę, że brakuje zachęt, czy to finansowych, czy to regulacyjnych, do przekształcania i przebudowy istniejących projektów. 16 sierpnia 2022 r. Ministerstwo Rozwoju i Technologii opublikowało projekt ustawy o zmianie sposobu użytkowania niektórych budynków niemieszkalnych na budynki mieszkalne, który później przemianowano na projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących. Konwersja wg projektu miała być przeprowadzana bez konieczności uzyskania pozwolenia na budowę, z wyjątkiem elementów konstrukcyjnych budynku. Mankamentem projektu, który miał być przyjęty przez Radę Ministrów w III kwartale 2023 r. był jednak ograniczony czas w jakim konwersje mogłyby zostać przeprowadzone. Miało to nastąpić tylko w ciągu 2 lat od wejścia przepisów w życie. Dodatkowo zawarto w projekcie zapisy, zgodnie z którymi gmina otrzyma preferencyjną ofertę zakupu lokali czy budynków mieszkalnych odpowiadających co najmniej 5% łącznej powierzchni inwestycji, co znacznie podniosłoby koszt takiej konwersji. Aktualnie brak jest zapowiedzi dotyczących dalszych losów tych przepisów.

Brak regulacji stymulujących przekształcanie powierzchni biurowych na mieszkaniowe stawia takie ambitne i ciekawe projekty w trudnej sytuacji. Obecnie inwestorzy mają jedynie możliwość skorzystania z przepisów i trybu w ramach tzw. lex deweloper, co nie zawsze promuje konwersję jako pożądany kierunek przebudowy. Przykład płynący zza oceanu, gdzie mamy zachęty zarówno podatkowe, jak i prawne, jest ciekawym kierunkiem, który umożliwia władzom lokalnym stymulowanie i realne wpływanie na przestrzeń miejską. Odpowiednie przepisy dedykowane konwersji budynków biurowych na mieszkalne mogą zwiększyć liczbę tego typu projektów przeprowadzanych na polskim rynku i tym samym zapewnić istotny wzrost dostępnej powierzchni mieszkaniowej w największych miastach w Polsce – podsumowuje dr Jan Gąsiorowski.

Zgodnie z obliczeniami JLL na rynku niemieckim koszty konwersji biur na powierzchnie mieszkalne w głównych miastach wynoszą średnio blisko 50% mniej niż w przypadku nowych budynków, pomimo szeregu wyzwań związanych z konstrukcją i dostosowaniem takich budynków. Ponadto emisja CO2 jest znacząco niższa w przypadku renowacji. Według najnowszych badań budynki odpowiadają za 38% światowych emisji CO2, przy czym 28% pochodzi z eksploatacji budynków, a pozostałe 10% spowodowane jest zużyciem energii niezbędnej do produkcji materiałów i technologii wykorzystywanych w budownictwie.

66% firm w Polsce wskazuje na niedobór talentów z niezbędnymi umiejętnościami

W Polsce aż 66% organizacji ma trudności w obsadzaniu stanowisk pracy nowymi pracownikami o pożądanych kompetencjach. To wynik o 6 punktów procentowych mniejszy niż w 2023 roku (72%), a także niższy niż średnia globalna (75%) – tak wynika z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów”. Badanie pokazuje, że najtrudniejszymi do znalezienia wśród kandydatów są umiejętności z obszaru IT & analizy danych, co sygnalizuje 23% organizacji, a także te techniczne, o czym mówi 22% firm znad Wisły. Chcąc przeciwdziałać niedoborowi talentów, organizacje chcą m.in. zwiększyć elastyczność pracowników w zakresie miejsca i czasu pracy, a także podwyższać wynagrodzenie.

Najnowszy raport ManpowerGroup wskazuje, że organizacje w Polsce deklarują największą trudność w zrekrutowaniu odpowiednich kandydatów z kompetencjami w obszarze IT & analizy danych, o czym sygnalizuje 23% respondentów. Na drugim miejscu znalazły się umiejętności techniczne (22%), a następnie te z zakresu logistyki & operacji (19%), sprzedaży & marketingu (19%), a także obsługi klienta (18%).

– Choć wciąż poziom niedoboru talentów w Polsce jest wysoki, spadek o 6 punktów procentowych w porównaniu z zeszłorocznych badaniem wskazuje na to, że sytuacja na polskim rynku zaczyna nieco się poprawiać – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce i dodaje, że globalnie rekrutacja kandydatów o pożądanych umiejętnościach jest dla firm jeszcze większym wyzwaniem, wskazuje na nie bowiem 75% pracodawców.

– Rynek pracy przechodzi technologiczną transformację, szybko dążąc ku wykorzystaniu sztucznej inteligencji, digitalizacji i automatyzacji wielu procesów, dlatego właśnie umiejętności pracowników z zakresu IT & analizy danych są tymi najbardziej poszukiwanymi przez organizacje. Pomimo wielu wyzwań rynkowych, pracodawcy nieustannie powinni skupiać się na pracownikach, ich nastrojach, utrzymaniu talentów w przedsiębiorstwach. Kładąc nacisk na rozwój, upskilling lub reskilling w obrębie organizacji, będą w stanie zbudować zespoły z najlepszymi ekspertami na rynku dostosowując je jednocześnie do ewoluującego rynku pracy – dodaje ekspert.

Finanse & nieruchomości z największą konkurencją o pożądane talenty

Branżą, w której pracodawcy mówią o największych wyzwaniach rekrutacyjnych są finanse & nieruchomości – aż 74% organizacji z tego sektora deklaruje problem ze znalezieniem odpowiednich do pracy kandydatów. Wysoki deficyt w tym zakresie odczuwają też organizacje z obszaru dóbr & usług konsumenckich (71%) oraz energetyki & usług komunalnych (70%). O trudności w rekrutacji pracowników z pożądanymi umiejętnościami na podobnym poziomie mówią także firmy sektora transportu logistyki & motoryzacji (69%), a także nauk przyrodniczych & opieki zdrowotnej (68%).

Duże firmy z najmniejszymi wyzwaniami rekrutacyjnymi

Raport ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że na największe wyzwania w rekrutacji kandydatów o pożądanym profilu wskazują organizacje mające w swoich strukturach 250-999 pracowników (71%) oraz ponad 5000 zatrudnionych osób. Na niedobór talentów na podobnym poziomie wskazują także pracodawcy z zespołami liczącymi 10-49 (67%), a także 50-249 pracowników. Nieco mniejszy problem z obsadzeniem stanowisk pożądanymi kandydatami mają pracodawcy z kadrą nieprzekraczającą 10 osób (63%). Najniższy niedobór odpowiednich kandydatów deklarują natomiast firmy zatrudniające 1000 – 4999 talentów.

– Można śmiało stwierdzić, że gwarantem sukcesu na rynku pracy jest umiejętność zwinnego dopasowywania się do zmieniającego się świata, gotowość do ponoszenia kontrolowanego ryzyka. Istotne jest też sprawne korzystanie z technologii, sztucznej inteligencji, wyjście poza strefę komfortu, oraz jasno zdefiniowane mądre przywództwo, włączając w to konieczność i umiejętność poodejmowanie niepopularnych decyzji. Dla kandydatów kluczowa jest potrzebaciągłego uczenia się oraz rozwoju kompetencji, adaptacji do szybko zmieniających się technologii. Rynek pracy nieustannie potrzebuje specjalistów z umiejętnościami IT, nie uciekniemy bowiem od wszechobecnej cyfryzacji i automatyzacji – mówi Szymon Rudnicki, dyrektor Talent Solutions ManpowerGroup w Polsce.

Firmy chcą inwestować w rozwój talentów

Respondenci znad Wisły, którzy zadeklarowali w badaniu niedobór kandydatów o pożądanych umiejętnościach, zostali także zapytani o to, jakie działania zamierzają podjąć, by przeciwdziałać temu zjawisku. Najwięcej z nich w celu wypełnienia tej luki planuje zwiększenie elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy (45%), a także zwiększenie wynagrodzenia (39%). Pracodawcy w Polsce chcieliby również otworzyć się na bardziej elastyczne formy względem czasu pracy, jak zatrudnienie na niepełny etat oraz dobór godzin pracy (30%) czy utrzymywanie zespołów na niezmienionym poziomie, nawet jeśli pewne role nie są niezbędne w organizacji (30%).

– Talenty będące w organizacji są niezwykle istotnym elementem strategii każdej firmy. Elastyczność w zakresie miejsca i czasu pracy to jeden z ważniejszych punktów branych przez kandydatów pod uwagę podczas oceny pracodawcy. Praca w niepełnym wymiarze etatu wciąż jest w Polsce mało popularna, w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej. Cieszy zatem fakt, że coraz więcej firm otwiera się na takie rozwiązanie, zyskując tym samym szanse na pozyskanie dodatkowych specjalistów. To działanie, które wyróżnia oraz umacnia pozycję pracodawcy na rynku – mówi Luiza Luranc-Jaworek, dyrektor sprzedaży w ManpowerGroup. – Dla kandydatów coraz ważniejsze jest środowisko do jakiego dołączają, stwarzanie szans na rozwój z jednoczesnym mentoringiem, wsparciem przełożonych w prowadzeniu ścieżki kariery. Osoby planujące zmianę organizacji poszukują również szansy na realizację własnych pomysłów, bycia częścią firmy, zmian i usprawnień, które powinny nieustannie zachodzić. Dostosowanie się do potrzeb kandydatówjest zatem dziś niezbędne, jeśli celem jest pozyskanie z rynku najlepszych specjalistów – podkreśla ekspertka.

Niedobór talentów na świecie i w regionie EMEA

Dane pokazują, że z niedoborem talentów borykają się firmy na całym świecie. Problem ze zrekrutowaniem odpowiednich talentów zgłasza globalnie aż 75% firm, co jest wynikiem wyższym o 9 punktów procentowych w porównaniu z deklaracjami polskich pracodawców. Wskaźnik ten jest niższy o 2 punkty procentowe w porównaniu rocznym, powrócił do globalnego poziomu niedoboru deklarowanego przez organizacje w 2022 roku (75%). Biorąc pod uwagę poziom trudności w zrekrutowaniu pożądanych pracowników wśród sąsiadujących z nami krajów, identyczny poziom niedoboru deklarują firmy w Czechach (66%). O większym niż w kraju nad Wisłą niedoborze talentów mówią natomiast słowackie (79%) niemieckie firmy (82%), wśród których konkurencja o pożądane talenty jest jedną z największych spośród badanych krajów.

Badanie „Niedobór talentów” zostało zrealizowane na próbie 525 pracodawców w Polsce i ponad 40 000 firm na świecie. Celem badania było zmierzenie skali trudności w pozyskiwaniu nowych pracowników o pożądanych kompetencjach. Raport prezentuje dane w podziale na 6 regionów Polski i 8 sektorów rynku. W raporcie znajdują się również dane na temat umiejętności najtrudniejszych do znalezienia u kandydatów. Badanie zostało zrealizowane pomiędzy 2 a 31 października 2023 roku, zatem odzwierciedla najbardziej aktualne nastroje rekrutacyjne w Polsce.

Transition Technologies MS przejmuje szwajcarską firmę Pixel Plus

Spółka Transition Technologies MS S.A. (TTMS), planująca debiut na GPW, będąca szybko rosnącym dostawcą nowoczesnego outsourcingu IT dla renomowanych światowych firm, podpisała umowę zakupu 55% akcji w szwajcarskiej spółce Pixel Plus AG. Nabycie pakietu większościowego wpisuje się w strategię TTMS w obszarze rozbudowy międzynarodowej sieci sprzedaży. W opinii Zarządu akwizycja umożliwi wzmocnienie obecności TTMS na rynku szwajcarskim oraz w pozostałych krajach niemieckojęzycznych. Transakcja finansowana jest ze środków własnych TTMS. TTMS wchodzi w skład Grupy Kapitałowej Transition Technologies, jednej z największych polskich grup informatycznych.

Pixel Plus AG to firma informatyczna z biurem w Zurichu, działająca na rynku od 2015 roku. Oferuje szeroki zakres usług IT dla znanych, międzynarodowych korporacji, których główne siedziby znajdują się w Szwajcarii. Pixel Plus współpracuje także z dynamicznie rozwijającymi się start-upami i scale-upami, odpowiadając w tych firmach za strategię rozwoju i wdrożenia w obszarze IT. Firma specjalizuje się w realizacji projektów w oparciu o technologię Adobe Experience Manager (AEM), usług doradczych oraz dostarczaniu zaawansowanych rozwiązań IT dla sektora bankowego, publicznego, przemysłu i sportu. Swoimi kompetencjami i doświadczeniem wspiera klientów w tworzeniu skutecznych i innowacyjnych platform cyfrowych.

Pixel Plus AG wpisuje się w strategię rozwoju TTMS w obszarze akwizycji zagranicznych. Model biznesowy spółki jest zgodny ze sposobem działania TTMS, a profil technologiczny pokrywa się z jego kluczowymi kompetencjami. Duży popyt na nowoczesny outsourcing IT w Szwajcarii tworzy szansę na rozwój dla tego rodzaju inicjatyw. Usługi świadczone wspólnie przez TTMS i Pixel Plus będą oparte o near-shoring z Polski (czyli outsourcing usług do rejonów zbliżonych geograficznie i kulturowo), w ramach efektywnie współpracujących zespołów polsko-szwajcarskich. W transakcję były zaangażowane: firma doradcza Arthos Corporate Finance GmbH z Monachium oraz kancelaria prawna Sawaryn i Partnerzy.

Partnerstwo z Pixel Plus AG to kolejny ważny krok w realizacji strategii międzynarodowego rozwoju Grupy TTMS. Jestem przekonany, że ta akwizycja przyspieszy rozwój obu firm. Kierunek, który obrał TTMS nie jest przypadkowy – ponad 70% sprzedaży Grupy TTMS w 2023 roku była skierowana do klientów, których główne siedziby znajdują się w Szwajcarii. Posiadanie lokalnego przedstawicielstwa pozwoli nam na rozszerzenie współpracy z obecnymi klientami i dotarcie do nowych, działających na tym atrakcyjnym rynku. Szwajcaria stała się szóstym krajem, w którym mamy spółkę zależną, dołączając do Polski, Danii, Malezji, UK i Indii. Transakcja przybliża nas także do realizacji głównego celu, którym jest zdobycie pozycji globalnego dostawcy usług ITmówi Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu Transition Technologies MS S.A.

Akwizycje są ważnym elementem naszej strategii. Warto w tym kontekście przypomnieć m.in. udane przejęcie z 2021 r., kiedy to TTMS podpisał umowę zakupu 56% akcji w duńskiej spółce ConCor A/S, uznanego dostawcy outsourcingu IT w Skandynawii. Teraz spółka ta działa pod nazwą TTMS Nordic i stanowi ważny element w naszym rozwoju w Europie Północnej, notując wzrosty obrotów i zyskowności dodaje Sebastian Sokołowski.

Rozwój w kierunku globalnej firmy międzynarodowej to kolejny etap rozwoju Grupy Transition Technologies. Organizacja zatrudnia ponad 2000 osób mając własne oddziały lub spółki zależne m.in. w USA, Wlk. Brytanii, Francji, Niemczech, Ukrainie, Malezji, Tajwanie. Grupa koncentruje się na nowoczesnych usługach outsourcingowych dla największych korporacji zagranicznych oraz specjalizowanych dostawach i usługach IT dla sektorów energetyki i gazu, przemysłu i medycyny.

Kolejne akwizycje międzynarodowe to naturalny krok w rozwoju naszych firm. Tworzymy spółki w różnych krajach które są zarządzane przez lokalnych managerów lub inwestujemy w pakiety większościowe firm zagranicznych. Dobry początek roku 2024 to na pewno nie koniec, planujemy kolejne akwizycje m.in. w USA oraz organizację kolejnych spółek w Indiach i na Bliskim Wschodzie. Strategia GK TT wpisuje się w szerszą ofensywę polskich firm IT które powoli będą coraz bardziej widoczne na świecie. Budowanie silnej międzynarodowej pozycji wymaga cierpliwości i starannego planu. My go mamy. Jeszcze przed 2025 rokiem chcemy być firmą informatyczną o przychodach co najmniej 1 mld zł, działającą na sześciu kontynentach. Dodatkowo mocno zyskujemy w oczach międzynarodowych partnerów z uwagi na nasz duży nacisk na kwestie związane z ESG i zeroemisyjność, którą osiągniemy już w 2025 r.” – podsumowuje prof. Konrad Świrski Prezes GK TT.

Rok 2024 – długi zmaleją, ale bankrutów nie ubędzie

Gospodarka w 2024 r. wyraźnie odbije, zwłaszcza w II półroczu. Przełoży się to na kondycję finansową tak firm, jak i konsumentów. Liczba dłużników i wartość ich zadłużenia będzie malała, choć nie należy spodziewać się tu spektakularnych zmian. Nie zmniejszy się liczba bankructw, a na poprawę trzeba będzie poczekać do 2025 r. Mimo lepszej koniunktury zatory płatnicze nadal będą jedną z głównych barier rozwoju, a rynek zarządzania wierzytelnościami zanotuje kolejne wzrosty.

Rok 2023 w annałach gospodarczych nie zapisze się dobrze. Rekordowa inflacja, rosnące ceny energii i paliw oraz wysokie oprocentowanie kredytów sprawiły, że zarówno życie przeciętnego konsumenta, jak i funkcjonowanie wielu firm było niezwykle trudne. Co trzeci ankietowany przez Krajowy Rejestr Długów Polak deklarował, że jego oszczędności w ostatnim okresie zmalały, a musiał po nie sięgnąć głównie, by pokryć bieżące wydatki. Rosło też zadłużenie notowane w Krajowym Rejestrze Długów. Do końca listopada 2023 r. długi przedsiębiorców poszybowały o 1,1 mld zł, a konsumentów o 2,4 mld zł. Dodatkowo zwiększyło się średnie zadłużenie – w przypadku firm osiągnęło pułap 36,6 tys. zł, a statystyczny konsument miał do oddania 20,3 tys. zł. To dowód, że pogarszała się przede wszystkim sytuacja tych, którzy już wcześniej odczuwali kłopoty.

Rekordy biły dane o bankructwach. W 2023 r. sądy ogłosiły 21 tys. upadłości konsumenckich, wynik jakiego nie było jeszcze w historii. W tym czasie niewypłacalność ogłosiło 4,65 tys. firm – o 70 proc. więcej niż rok wcześniej.

Wiele wskazuje na to, że najgorsze mamy już za sobą. Wstępne dane za grudzień pokazują, że będziemy mieli niewielki spadek zadłużenia, zarówno wśród konsumentów, jak i przedsiębiorców. Ten trend powinien się pogłębiać w nowym roku, ale przestrzegam przed nadmiernym optymizmem. Spadki nie będą na tyle duże, żeby zatory płatnicze przestały być jedną z głównych barier w rozwoju polskich firm. Liczba dłużników nadal będzie spora, więc przy doborze klientów wskazana jest ostrożność – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Wzrost gospodarczy nie rozwiąże wszystkich problemów finansowych

Niewątpliwie na lepszą kondycję polskiej gospodarki będzie miała wpływ nie tylko poprawa koniunktury w Europie, ale też odblokowanie przez nowy rząd pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Choć tu raczej efektów wykorzystania unijnych środków należy się spodziewać dopiero w II półroczu 2024 r. i w  2025 r. W przypadku konsumentów już zwiększa się siła nabywcza ich pensji, w ostatnim czasie wzrosty wynagrodzeń zaczęły wyprzedzać inflację. Dotyczy to co prawda tylko zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw, ale planowane podwyżki dla budżetówki, w tym 30-proc. wzrost pensji nauczycieli, powinny sprawić, że polepszy się także sytuacja finansowa pracowników sektora publicznego.

Przewidywany w związku z tym wzrost konsumpcji będzie nie tylko silnym impulsem pobudzającym gospodarkę, ale sprawi też, że wzrośnie dyscyplina płatnicza. Z naszego ponad 20-letniego doświadczenia wynika, że zawsze wtedy, gdy Polakom przybywa pieniędzy w kieszeniach, są bardziej skłonni do spłacania swoich zobowiązań. Wzrost siły nabywczej pensji sprawi, że ludzie będą mieli więcej gotówki na bieżące wydatki, ale także na uregulowanie kredytów i pożyczek – dodaje Adam Łącki.

Choć w tym roku długi będą maleć, nie należy się spodziewać spadku liczby niewypłacalności. Bankructwo jest bowiem zawsze skutkiem wieloletniego narastania problemów finansowych, kiedy wielkość długów przekracza wartość majątku dłużnika. W 2024 r. do sądów trafią zatem wnioski o upadłość bądź restrukturyzację tych konsumentów i firm, których problemy finansowe mają początek w latach 2021-2022.

Zaległa faktura to darmowy kredyt

Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, zwraca uwagę, że sama koniunktura nie jest jedynym czynnikiem, który decyduje o tym, czy zatory płatnicze rosną czy maleją. Duże znaczenie ma też mentalność i etyka. W minionym roku wyraźnie powróciło zjawisko kredytowania się przez firmy kosztem kontrahentów. Wiele przedsiębiorstw, i to niezależnie od ich wielkości, przeciąga płatności tak długo, jak się da i wykorzystuje pieniądze należne sprzedawcom do finansowania bieżącej działalności, zamiast zaciągać na ten cel drogie kredyty obrotowe.

W czasach niskich stóp procentowych było ono marginalne. Kredyty były łatwo dostępne i nisko oprocentowane, nie opłacało się więc tak postępować. Sytuacja uległa zmianie pod koniec 2021 roku, kiedy stopy procentowe zaczęły gwałtownie rosnąć. W ubiegłym roku kredytowanie kosztem kontrahentów było już mocno widoczne. Przy przewidywanym na ten rok poziomie inflacji 5-6 procent to „wygodne” podejście przedsiębiorców będzie się utrzymywać. Zwłaszcza że – jak wynika z naszych badań – 44 procent firm akceptuje takie działaniemówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Z badania „Etyka płatnicza przedsiębiorców”, przeprowadzonego na zlecenie Kaczmarski Inkasso w III kwartale 2023 r., wynika że prawie 9 na 10 mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw zwleka przynajmniej kilka dni, zanim upomni się o zaległą płatność u kontrahenta. Co 5. monituje dopiero po upływie kilku tygodni.

Zdaniem Jakuba Kosteckiego w nowym roku rynek windykacyjny będzie rósł w podobnym tempie, jak w ub.r., czyli 10-12 procent. Ożywienie gospodarcze, to większa liczba transakcji, z których część nie zostanie zapłacona w terminie lub wcale, zatem zwiększy się liczba zleceń do windykacji polubownej. Znaczący wpływ na ich wzrost będzie miała też postępująca cyfryzacja zarządzania finansami małych firm i możliwość przekazywania zleceń windykacyjnych za pośrednictwem platform finansowo-księgowych.

W przypadku konsumentów dwukrotna podwyżka płacy minimalnej sprawi, że dłużnicy będą mieli więcej pieniędzy, zatem łatwiej będzie im regulować długi. Ale z drugiej strony płaca minimalna jest podstawą do wyliczenia kwoty wolnej od zajęcia komorniczego. Utrudni to komornikom egzekwowanie długów. Może to być zachętą dla wierzycieli, aby szybciej reagowali na zaległości finansowe, oddając sprawy do windykacji.

Deficyt zaufania

To nie będzie łatwy rok w budowaniu etyki w biznesie. Jak wynika z niedawnego raportu Rzetelnej Firmy „Zaufanie w biznesie”, aż 43 proc. ankietowanych przedsiębiorstw z sektora MŚP doświadczyło w ciągu ostatnich 6 miesięcy nieuczciwości ze strony swoich partnerów biznesowych. Najwięcej takich przypadków zgłaszano w budownictwie (63 proc.) oraz transporcie (51 proc.). Ankietowani jako główne przejawy nierzetelności wskazywali nieterminową realizację usług (35 proc.), opóźnienia w opłacaniu faktur (34 proc.) oraz utrudniony kontakt (31 proc.).

– Tylko 34 procent właścicieli małych i średnich firm swoje zaufanie do kontrahentów opiera na zweryfikowanych danych. Reszta polega na pozorach, co niestety często kończy się rozczarowaniem. Ten rok też będzie trudny w budowaniu etycznego biznesu, bo w kryzysie wielu przedsiębiorców przedkłada krótkoterminowe korzyści nad budowanie długotrwałych relacji opartych na zaufaniu. Ale ci, którzy będą się zachowywać uczciwie, zyskają – podsumowuje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Nvidia wchodzi do Chin, ropa naftowa szoruje po minimach

W teorii lokalnie wydarzeniem wtorkowej sesji będzie decyzja RPP w sprawie stóp procentowych. Nikt jednak nie wierzy w to, by dzisiaj zmienił się koszt pieniądza. Ropa naftowa znów szoruje po ostatnich minimach. Nvidia na białym rumaku prowadzi kontratak na parkietach.

Spokojnie, to nie marzec

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy przyzwyczailiśmy się, że decyzje Rady Polityki Pieniężnej podnoszą temperaturę na lokalnych rynkach. Dziś jednak oczekiwania analityków sugerują, że absolutnie nic się nie wydarzy. Dotyczy to nie tylko samych stóp procentowych, ale prawdopodobnie również komunikat nie ulegnie żadnym korektom. Co więcej, nikt nie czeka z wypiekami na twarzy nawet na jutrzejszą konferencję prasową prezesa Glapińskiego. Ten ostatnio dość wyraźnie oznajmił, że do marca nie należy się spodziewać żadnych ruchów. Wynika to z faktu, że na koniec pierwszego kwartału NBP będzie dysponować nowymi predykcjami ekonomicznymi. Zostanie wtedy przesunięty ich zakres czasowy, co daje nadzieję, że przynajmniej na horyzoncie pojawi się inflacyjny powrót do celu. Rynek powoli jednak zmienia narrację z dynamicznej dezinflacji, na dostrzeganie zagrożeń do podbicia dynamiki cen w drugiej połowie roku. Wygasną wtedy administracyjne kotwice, które trochę sztucznie zaniżają bieżące ceny. Dodatkowo powinny się pojawić pierwsze konsekwencje zwiększonych wydatków budżetowych, czy podwyżki płacy minimalnej. Nie da się ukryć, że obecna Rada nie jest przychylna nowemu rządowi, co może sugerować, że wykorzysta taki pretekst do zaostrzenia polityki pieniężnej.

Ropa pretekstem?

Wiele interesujących rzeczy ostatnio dzieje się na ropie naftowej. Mogłoby się wydawać, że ze względu na wzrost ryzyka geopolitycznego w okolicach Morza Czerwonego, kurs czarnego złota będzie rosnąć. Ten jednak obecnie szoruje po długookresowych minimach, zwłaszcza po wczorajszej dynamicznej przecenie. Rynek powoli dostrzega w tym okazję do wywierania nowej presji na FED, gdyż tania ropa jest bardzo pomocna w zwalczaniu inflacji. W nowy rok inwestorzy wchodzili z solidną wiarą, że już w marcu rozpoczniemy cykl obniżek stóp procentowych. Z każdym kolejnym dniem szanse na to jednak maleją. Wczorajsze wypowiedzi członków FOMC m.in. Bostica kolejny raz wskazują, że koszt pieniądza powinien pozostać restrykcyjny przez dłuższy okres. Rynek uznał jednak, że jak nie drzwiami to oknem i skoro cięcia stóp się oddalają, to rozkręcana jest dyskusja nad hamowaniem programu QT. Od dłuższego czasu amerykańska Rezerwa Federalna ściąga z rynku nadmiar pieniądza. Pojawiają się sugestie, że już w kwietniu rozpocznie się powolne wygasanie tego zacieśniania.

Nvidia wchodzi do Chin

Początek roku należał do dolara, a jednocześnie widzieliśmy zachowanie pewnego dystansu wobec bardziej ryzykownych aktywów. Nie był to udany okres dla rynków akcyjnych. Aż do wczoraj, choć pierwsza część sesji nie zwiastowała poprawy sentymentu. Później jednak na rynek trafiła informacja, że Nvidia już w drugim kwartale tego roku uruchomi produkcję chipów, które mimo nałożonych restrykcji przez administrację prezydenta, będą mogły trafić na chiński rynek. Wywołało to niemałą euforię, która na fali optymizmu wymazała znaczną część strat z ostatnich dni. Zeszłoroczna rewolucja AI spowodowała, że akcje Nvidii stały się nowym barometrem sentymentu na rynku. Tę poprawę nastrojów widać także na forexie, co wspiera naszego złotego. Dolar jeszcze wczoraj kolejny raz myślał o testowaniu pułapu 4 złotych, obecnie znajduje się 4,5 grosza poniżej tego poziomu. Również euro po odbiciu od górnego ograniczenia konsolidacji wróciło do 4,33 zł.

Krzysztof Adamczak  dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Lęk przed AI. Większość pracowników obawia się rozwoju tej technologii

AI, czyli artificial intelligence (sztuczna inteligencja), a może anxiety intelligence (inteligencja lęku)? Jak pokazuje najnowsze badanie EY, powszechne wdrażanie innowacyjnych rozwiązań wzbudza niepokój u 71% pracowników. Źródłem obaw są m.in. ryzyka etyczne i prawne oraz możliwość utraty pracy lub szansy na awans. Niemal połowa badanych (48%) stwierdziła, że jest bardziej zaniepokojona sztuczną inteligencją niż rok wcześniej. Z drugiej strony większość ankietowanych uważa, że dzięki tej technologii będą bardziej produktywni (81%).

Choć różne formy sztucznej inteligencji są używane od wielu lat, wprowadzenie GenAI okazało się przełomem. Rosnący poziom wykorzystania tego rozwiązania powoduje, że coraz częściej słychać głosy o wynikających z niego zagrożeniach dla rynku pracy czy konkurencyjności biznesu. Te niepokoje potwierdza najnowsze badanie EY – AI Anxiety in Business – pokazując, że ponad dwie trzecie badanych (71%) obawia się tej technologii. Niemal połowa respondentów (48%) jest również bardziej zaniepokojona sztuczną inteligencją niż rok wcześniej, a z tej grupy 41% uważa, że rozwija się ona zbyt szybko.

Jednocześnie badani wskazują na pozytywne aspekty korzystania z rozwiązań opartych na AI. Aż 90% z nich stosuje na co dzień przynajmniej jedno z nich, przy czym najpopularniejszym narzędziem jest generatywna sztuczna inteligencja (54% wskazań), a następnie chatboty (45%) i wirtualni asystenci (44%). Zdaniem ankietowanych wdrożenie najnowszych technologii sprawi, że będą oni bardziej wydajni (82%) i bardziej produktywni (81%).

– Biznesowa popularność generatywnej sztucznej inteligencji notuje dynamiczne wzrosty, jednak nie każda firma ma przygotowany plan działania na jej wykorzystanie. W efekcie zdarza się, że to rozwiązanie wdrażane jest zbyt szybko, co przekłada się na niezadowalające efekty. Pod uwagę należy wziąć nie tylko aspekty typowo technologiczne, ale również kwestie regulacyjne, jak i te związane z bezpieczeństwem danych oraz przeszkoleniem pracowników. Kadra zarządzająca musi także zadbać o to, aby wszystkie kwestie dotyczące jej stosowania były jasno komunikowane wewnątrz firmy. Jeśli tego brakuje, rosną obawy wobec sztucznej inteligencji – w tym strach przed utratą pracy. Implementacja AI wiąże się z koniecznością wprowadzenia zmian na wielu szczeblach w ramach organizacji. Sprawia to, że priorytetem powinna stać się odpowiednia analiza rozwiązań, których dane przedsiębiorstwo w realnie potrzebuje – radzi Radosław Frańczak, Partner EY, Lider obszaru Technology Consulting.

Największe obawy pracowników

Biorąc pod uwagę rosnącą niepewność związaną z użyciem AI w miejscu pracy, zarówno pracownicy, jak i firmy przygotowują się na zakłócenia. Z badania EY wynika, że 75% ankietowanych obawia się, że z powodu sztucznej inteligencji niektóre zawody staną się przestarzałe, zaś dwie trzecie (65%) martwi się, że zabierze im ona pracę. Badani mają świadomość, że technologia z pewnością wpłynie na ich dobrobyt finansowy i rozwój zawodowy. Zdaniem 72% będą otrzymywać mniejsze wynagrodzenie, zaś 67% uważa, że straci szansę na awans z powodu braku wiedzy na temat korzystania z AI.

Nowe niepokoje podsyca również niewystarczająca liczba wskazówek od liderów w zakresie odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji. Większość ankietowanych obawia się ryzyka prawnego (77%) oraz związanego z cyberbezpieczeństwem (75%). Niemal dwie trzecie pracowników (65%) nie wie, jak korzystać z AI w sposób etyczny. Badanie EY wykazało, że 77% z nich czułoby się bardziej komfortowo, stosując nowe technologie, gdyby osoby ze wszystkich szczebli organizacji były zaangażowane w proces ich wdrażania oraz gdyby kierownictwo wyższego szczebla promowało korzystanie z nich w sposób odpowiedzialny i etyczny.

– Przed zarządami firm stoi niełatwe zadanie przeprowadzenia transformacji technologicznej przy równoczesnym stawianiu człowieka w centrum. To pracownicy oraz ich emocje pozostają kluczowym podmiotem w czasie tej zmiany i wymagają szczególnej uwagi. Bez połączenia obszaru operacyjnego z obszarem ludzkim implementacja nowych technologii będzie jedynie połowiczna i w nie przyniesie spodziewanych efektów. Liderzy powinni zadbać o podnoszenie kwalifikacji w obszarze AI u jak najszerszego grona pracowników. Ważna jest również zmiana myślenia, by zacząć odbierać sztuczną inteligencję jako rozszerzoną inteligencję, która współpracuje z człowiekiem. Te dwa elementy powinny się dopełniać, a nie wykluczać. Transformacja technologiczna wymaga proaktywnego przekształcania procesów pracy w taki sposób, aby uniknąć ograniczania pracowników do roli obserwatorów – zauważa Artur Miernik, Partner EY Polska, Lider zespołu People Consulting.

Potrzeba wskazówek, przejrzystości i regulacji

Rozwój AI prócz obaw niesie ze sobą też chęć wypróbowania nowych rozwiązań. Z badania EY wynika, że 67% pracowników osobiście naciskało na wdrożenie sztucznej inteligencji w swojej organizacji. Co więcej, oczekują od przełożonych konkretnych działań, gdyż zdaniem 73% ankietowanych ich firma nie oferuje wystarczającej liczby szkoleń. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że 63% obawia się, że nie będzie mieć dostępu do możliwości poznania bliżej technologii AI.

Pracownicy domagają się również przejrzystości, a większość z nich twierdzi, że postrzegaliby organizację bardziej pozytywnie, gdyby oferowała pracownikom szkolenia z zakresu odpowiedzialności lub etyki AI (80% wskazań) i utworzyła grupę zadaniową w tym obszarze (77%). Jeśli chodzi o wprowadzanie regulacji dotyczących korzystania ze sztucznej inteligencji, według 81% pracowników to firmy powinny w większym stopniu się samo regulować. Niemal tyle samo osób (78%) stwierdziło, że większą rolę w regulowaniu technologii AI powinien odgrywać rząd.

O badaniu
Badanie AI Anxiety in Business zostało przeprowadzone online w dniach 5-16 października 2023 r. wśród 1000 Amerykanek i Amerykanów zatrudnionych w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu pracy.

Mark Mudler nowym dyrektorem handlowym Girteki

Girteka kontynuuje proces reorganizacji, ukierunkowany na zapewnienie wyjątkowej jakości usług na całym kontynencie. Zmiany te wspierać będzie teraz Mark Mudler, który dołączył do Girteki od 2 stycznia 2024 r. obejmując  stanowisko dyrektora handlowego (CCO). To strategiczne posunięcie jest kolejnym kamieniem milowym w działalności Girteki na drodze do wzmocnienia globalnej rozpoznawalności marki oraz pozycji zorientowanego na klienta dostawcy innowacyjnych i zdigitalizowanych usług logistycznych.

Mark Mulder wnosi do Girteki bogate doświadczenie i znaczące osiągnięcia w branży transportowej oraz logistycznej. Jego nominacja na stanowisko dyrektora handlowego potwierdza zaangażowanie Girteki w działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, efektywności biznesowej i zwiększania satysfakcji klientów poprzez innowacyjne rozwiązania. Mark Mudler dołącza do nowo utworzonego zespołu połączonych firm Girteka Nordic i Girteka Europe West.

„Z prawdziwym entuzjazmem dołączam do zespołu Girteki” – mówi Mark Mulder. „Jest dla mnie zaszczytem bycie częścią firmy o tak silnej pozycji na rynku. Moim celem jest wykorzystanie naszych wspólnych, mocnych stron oraz rozwój elastycznych i skutecznych zespołów w całej organizacji. Naszym celem jest nie tylko dostarczanie wyjątkowej jakości usług w całej Europie, ale także bycie pierwszym wyborem dla klientów poszukujących odpowiedzialnego, zrównoważonego i przyszłościowo myślącego dostawcy usług” – dodaje.

Jeroen Eijsink, CEO Grupy Girteka, z zadowoleniem komentuje dołączenie Marka Muldera do zespołu: „Duże doświadczenie Marka w pracy w różnych kulturach i na globalnych rynkach czyni go idealnym liderem dla naszych międzynarodowych aspiracji. Jego doświadczenie w kierowaniu zespołami w złożonej dynamice rynku doskonale współgra z naszym zaangażowaniem w innowacje i doskonałość, która wykracza poza granice. Jesteśmy przekonani, że wizja Marka w znacznym stopniu przyspieszy nasze dążenia do stania się globalnie rozpoznawalnym liderem logistyki”.

Kariera Marka Muldera wyróżnia się znaczącymi osiągnięciami – zajmując kluczowe stanowiska kierownicze w P&O Ferrymasters, Hoyer Multimodal i innych firmach logistycznych, wykazał się wyjątkową zdolnością do podnoszenia poziomu satysfakcji klientów i efektywności operacyjnej. Jego międzynarodowe doświadczenie uzupełnia biegła znajomość kilku języków obcych, w tym holenderskiego, angielskiego i niemieckiego, a także wykształcenie w zakresie Maritime Business Administration.

Jako dyrektor handlowy Mark Mulder będzie odpowiadać za zarządzanie nowym zespołem utworzonym w ramach zmian reorganizacyjnych, przeprowadzonych w ostatnim czasie w Girtece. Jego zespół ma nadzorować połączone operacje Girteka Nordics i Girteka Europe West.

Rolą Marka Muldera jest zapewnienie, że oferowane rozwiązania logistyczne efektywnie spełniają oczekiwania zarówno obecnych, jak i potencjalnych klientów Girteki.

Połączenie operacji Girteki Nordics i Girteki Europe West wynika z założeń nowego, strategicznego kierunku rozwoju firmy, którego celem jest optymalizacja usług oraz wzrost efektywności i elastyczności rozwiązań logistycznych oferowanych w całej Europie.

Obniżka stóp Fedu już w marcu coraz mniej prawdopodobna

Rynki walutowe, podobnie jak i inne rynki finansowe, dokonały na początku 2024 r. zwrotu o 180 stopni. Tracą aktywa ryzykowne oraz surowce, umacnia się zaś dolar, co jest poniekąd pokłosiem spadku zakładów za bardzo prędkim rozpoczęciem cięć stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.

Obniżek trudno oczekiwać także i na dobiegającym końca we wtorek posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, która – co można powiedzieć z dużą dozą pewności – po raz trzeci z rzędu utrzyma stopy na niezmienionym poziomie. Uwagę skupimy na zmianach w oświadczeniu oraz środowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

W tym tygodniu uwaga skupi się na prawdopodobnie najważniejszym dla rynków na całym świecie odczycie makroekonomicznym, czyli inflacji CPI w USA (czwartek 11.01). Oczekuje się, że grudniowe dane wykażą dalszą normalizację bazowej presji cenowej. Jeżeli otrzymamy w owym zakresie zaskoczenie w górę, zakłady za rozpoczęciem rozluźniania polityki monetarnej przez Fed w marcu spadną jeszcze silniej, umacniając dolara.

Tydzień dopełnią listopadowe twarde dane makroekonomiczne ze Starego Kontynentu, w tym produkcja przemysłowa w Niemczech (wtorek 09.01) oraz odczyt PKB Wielkiej Brytanii (piątek 12.01). Odbędzie się także szereg wystąpień oficjeli Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego. Rynki powoli wychodzą ze świątecznego letargu, wzrosną więc wolumeny handlowe, a co za tym idzie, płynność.

PLN

Kurs EUR/PLN utrzymuje się blisko poziomu 4,35 po tym, jak wzbił się z ponadtrzyletnich minimów, które osiągnął w połowie grudnia. Ostatni spadek PMI dla przemysłu marginalnie osłabił optymizm wobec perspektyw odbicia polskiej gospodarki, wciąż jednak są one bardzo dobre. Zgodnie z ostatnią ankietą makroekonomiczną NBP konsensus ankietowanych oczekuje wzrostu PKB o 3% w tym roku. Wzrost niższy od tej wartości byłby dla nas zaskoczeniem.

W tym tygodniu (wtorek 09.01) odbędzie się pierwsze w 2024 r. posiedzenie RPP, nie odegra jednak raczej szczególnie istotnej roli. Mimo nieoczekiwanie silnego spadku inflacji z 6,6% w listopadzie do 6,1% w grudniu, o którym dowiedzieliśmy się w piątek, obniżenie stóp procentowych byłoby ogromnym zaskoczeniem i nie jest oczekiwane ani przez rynki, ani przez konsensus, ani przez nas. Uważamy, że bank będzie podejmował ostrożne działania i w dalszym ciągu podkreślał niepewność, w tym związaną z niedawną zmianą rządu. Poza posiedzeniem skupimy się na danych o rachunku obrotów bieżących w listopadzie – w 2023 roku złoty korzystał na jego pozytywnej ewolucji.

EUR

Trwa rozdźwięk między wyraźną jastrzębiością EBC i kiepskimi odczytami gospodarczymi w strefie euro. Dane o inflacji w grudniu były mieszane. Miara główna wzrosła w związku z wycofaniem dotacji do energii, istotniejsza miara bazowa w dalszym ciągu jednak spada i obecnie znajduje się tuż poniżej stopy depozytowej EBC.

W tym tygodniu nie napłynie do nas wiele wartościowych z naszej perspektywy danych. Uwaga skupi się na przemówieniach oficjeli EBC, w szczególności głównego ekonomisty Philipa Lane’a. Może on rozjaśnić pogląd banku co do trwającej słabości gospodarki strefy euro i jej wpływu na politykę monetarną. Rynki finansowe w dalszym ciągu dostrzegają spore prawdopodobieństwo rozpoczęcia rozluźniania polityki pieniężnej w Europie w I kwartale, oczekiwania te są jednak odsuwane w przyszłość podobnie jak w innych gospodarkach na całym świecie.

USD

Mieszany grudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls, NFP) dostarczył sprzecznych sygnałów: kreacja miejsc pracy utrzymała się na niezłym poziomie, podobnie jak wzrost płac, istotnie spadło jednak uczestnictwo w rynku pracy. Początkowo inwestorzy zareagowali na silny przyrost miejsc pracy pozytywnie, dzięki czemu dolar doświadczył aprecjacji, szybko jednak stracił zyski, gdy uświadomili sobie, że rewizja danych z października i listopada w dół o 71 tys. jest większa niż nadwyżka w ostatnim miesiącu roku.

W dalszym ciągu charakteryzuje go pełne zatrudnienie, przybywa jednak oznak ochłodzenia. Wszystko to zostanie jednak przyćmione przez odczyt inflacji CPI w grudniu (czwartek 11.01). Uważamy, że rynki wciąż zbyt wysoko wyceniają prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych Fedu już w marcu (obecnie blisko 2/3 wobec ok. 100% na koniec roku), a dane o inflacji przyczynią się do rozstrzygnięcia tej kwestii.

GBP

Funt brytyjski był w ubiegłym tygodniu jedyną walutą G10, która dotrzymywała kroku dolarowi. Istotne w tym kontekście były dwa czynniki: widoczna w danych odporność popytu i stosunkowa jastrzębiość Banku Anglii, która owocuje najwyższymi stopami procentowymi w grupie G10 i relatywnie niespiesznym harmonogramem ich obniżania w 2024 r.

W tym tygodniu uwaga skupi się na listopadowym odczycie PKB (piątek 12.01). Inwestorzy oczekują zdrowego wzrostu po październikowym spadku, co byłoby zgodne z szerokim odbiciem obserwowanym we wskaźnikach PMI dla aktywności biznesowej. Po rewizji w dół danych za III kwartał nie można wykluczyć technicznej recesji w końcówce roku. Uważamy jednak, że groźba ta zostanie zażegnana, gdy w połowie lutego opublikowany zostanie oficjalny odczyt za IV kwartał.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Grupa SUNEX miała 51 mln zł skonsolidowanych przychodów w IV kwartale 2023 r.

  • Skonsolidowane przychody Grupy SUNEX w IV kw. 2023 r. wyniosły 51,2 mln zł (wobec 79,6 mln zł w IV kw. rok wcześniej). Narastająco w 2023 r. sięgnęły 320,5 mln zł wobec 289,5 mln zł rok wcześniej
  • Na wyniki wpłynęły m.in. osłabienie koniunktury gospodarczej w drugiej połowie 2023 r. na rynku niemieckim oraz niepewność co do kształtu programów dopłat dla urządzeń OZE
  • Na początku 2024 r. zarząd SUNEX obserwuje wyraźne ożywienie w sektorze OZE na rynku austriackim i spodziewa się uruchomienia większych niż w 2023 r. programów dofinansowań dla urządzeń OZE w Niemczech

SUNEX w IV kwartale 2023 r. miał ponad 51,2 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 79,6 mln zł w tym okresie rok wcześniej. Narastająco w całym 2023 r. skonsolidowane przychody wyniosły ponad 320,5 mln zł, wobec 289,5 mln zł w 2022 r.

Po bardzo udanym pierwszym półroczu 2023 r., w którym Grupa SUNEX notowała wysokie dynamiki przychodów na strategicznych rynkach oraz odczuwała duże zainteresowanie ekologicznymi technikami grzewczymi, druga połowa roku była słabsza dla sektora OZE i działających na nim firm. Złożyło się na to kilka czynników, w tym osłabienie koniunktury, wysokie stany magazynowe firm sektora OZE, zmiany regulacji prawnych na strategicznym dla SUNEX rynku niemieckim i wstrzymanie się tamtejszych klientów z zamówieniami urządzeń OZE do czasu unieruchomienia nowych dofinansowań, które – wg zapowiedzi – mają być korzystniejsze niż obecnie obowiązujące. To wszystko przełożyło się na słabszy popyt i niższe przychody w końcówce 2023 r.

(dane w tys. PLN) IV kw. 2023 Zmiana r/r I-IV kw. 2023 Zmiana r/r
Przychody skonsolidowane 51 221 -35,64% 320 519 +10,71%
Przychody jednostkowe 25 994 -65,3% 226 098 -16,6%

 

Zarząd SUNEX obserwuje ożywienie w Austrii i spodziewa się poprawy na rynkach niemieckim i polskim.

– Od pierwszych dni 2024 r. odnotowujemy wzrost zamówień na rynku austriackim. Klienci kupują urządzenia OZE korzystając z programów dofinansowań, które zostały uruchomione na początku roku. Dobre perspektywy są także dla naszego najważniejszego sprzedażowo rynku – Niemiec. Na ostatniej prostej są kwestie formalne dotyczące kryteriów przyznania dofinansowania. Spodziewamy się, że po uruchomieniu programów wzrosną zamówienia, także tych klientów, którzy wstrzymywali się z inwestycjami w oczekiwaniu właśnie na nowe programy. Dobrze rokuje także nasz rodzimy rynek po zapowiedzi, że 5 mld EUR przyznanej Polsce zaliczki z KPO w całości ma być przeznaczone na inwestycje w OZE i sieci energetyczne. Mamy nadzieję, że z pieniędzy skorzystają gminy i samorządy na modernizacje instalacji czy zeroemisyjny transport – mówi Romuald Kalyciok, prezes SUNEX.

Na poprawę ożywienia w sektorze OZE w dłuższej perspektywie wpływ będą mieć także unijne regulacje kładące nacisk na gospodarkę niskoemisyjną krajów członkowskich.