U 57 proc. seniorów sytuacja finansowa pogorszyła się

Z badania opinii przeprowadzonego przez Fundusz Hipoteczny DOM wynika, że w ostatnich miesiącach pogorszyła się sytuacja finansowa 57 proc. emerytów.[1] Mimo to 42 proc. ankietowanych wciąż pomaga swoim dzieciom i wnukom, także finansowo. Największym obciążeniem finansowym seniorów jest utrzymanie starych niezmodernizowanych domów, wydatki na leki oraz żywność.

Na co seniorzy wydają najwięcej? Z najnowszego badania Funduszu Hipotecznego DOM wynika, że 34 proc. przeznacza najwięcej pieniędzy na opłacanie bieżących rachunków, mediów oraz innych opłat związanych z mieszkaniem. Co czwarty senior (25 proc.) najwięcej gotówki wydaje na jedzenie, a podobna liczba (22 proc.) przeznacza pieniądze na leki. Wydatki związane z opieką medyczną, paliwem, czy przysłowiowymi przyjemnościami zebrały po 4-5 proc. każda.

Emeryci zapytani o to, co jest dla nich największym obciążeniem finansowym, z którym nie mogą sobie poradzić i które drenuje ich domowy budżet, zgodnie odpowiedzieli, że przede wszystkim utrzymanie starych, niezmodernizowanych (a przede wszystkim trudnych do ogrzania) domów. Tak odpowiedziało 47 proc. osób biorących udział w ankiecie. Domowy budżet w znacznym stopniu obciąża też okieka medyczna oraz wydatki związane z kupowaniem leków (20 proc. ankietowanych), podstawowych produktów oraz jedzenia
(17 proc.).U 57 proc seniorów sytuacja finansowa pogorszyła się

Emeryci nie potrzebują wiele

– Postanowiliśmy zapytać emerytów jaka kwota miesięcznie stanowiłaby dla nich dodatkowe wsparcie finansowe i pomogłaby im zyskać świadomość, że panują nad swoimi finansami i czują się w tym obszarze bezpiecznie. Okazało się, że seniorzy nie potrzebują wiele. Ponad jedna trzecia z nich, 34 proc. chciałaby, żeby ich emerytura była wyższa o 1000 zł. Co czwarty potrzebowałby co miesiąc pieniędzy w przedziale 1000-3000 zł, a co dziesiąty (ok. 14 proc.) chciałoby, żeby ich budżet zasilała co miesiąc kwota 3000 zł. Sumując te grupy wychodzi, że dodatkowe 3000 zł miesięcznie rozwiązałoby problemy 73 procent emerytów biorących udział w badaniu. Co ciekawe, żaden z ponad tysiąca respondentów nie wskazał, że dla własnego bezpieczeństwa finansowego potrzebuje regularnie więcej niż 3000 złotych. Dość duża liczba emerytów, bo 16 proc. stwierdziła, że wystarczyłoby im dodatkowe 500 zł co miesiąc – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Co piąty ankietowany nie miał zdania w tej kwestii lub wstrzymał się od odpowiedzi. Co ciekawe, tylko 1 proc. emerytów, podczas odpowiedzi na to pytanie, oznajmiło, że ma dobrą i zadowalającą emeryturę.

[1] Telefoniczna ankieta przeprowadzona przez Fundusz Hipoteczny DOM wśród 1113 seniorów (949 osoby były w przedziale wiekowym
65 – 75 lat a 173 osoby miały powyżej 75 lat). Ankiety telefoniczne przeprowadzano od września do grudnia 2022 roku, wyniki opublikowano w grudniu 2022.

Ebury: Czy nadchodzi globalna recesja? Rynek walutowy w 2023 r.

Czego możemy spodziewać się na rynkach walutowych w kolejnych 12 miesiącach? Poniżej przedstawiamy nasze główne ogólne przewidywania oraz przegląd czynników, które naszym zdaniem mogą mieć największy wpływ na waluty w tym roku.

Inflacja spadnie – przynajmniej na razie

W ostatnich miesiącach w końcu zaczęliśmy dostrzegać oznaki łagodzenia presji cenowej w wielu krajach. Daje to nadzieję, że ogólnie inflacja będzie kierować się w dół, przynajmniej w krótkim i średnim terminie. Ostatnie odczyty inflacji plasowały się poniżej oczekiwań ekonomistów, na co wskazuje gwałtowny spadek indeksów zaskoczeń inflacyjnych Citigroup, a część krajów ma już za sobą szczyt inflacji.

Hamowanie dynamiki cen szczególnie widać w USA, gdzie raporty CPI w październiku i listopadzie pokazały inflację znacznie niższą od prognoz (odpowiednio 7,7% i 7,1%). Sporą część hamowania dynamiki cen można wiązać z niedawnym spadkiem cen energii. Miara bazowa inflacji, która wyklucza najbardziej zmienne komponenty (takie jak żywność i energia), pozostaje podwyższona i, w większości przypadków, nie wykazuje jeszcze wyraźnych oznak trendu spadkowego. Będzie to kluczowe dla polityki banków centralnych w 2023 r.

Wykres 1: Indeksy zaskoczeń inflacyjnych Citigroup (2012 – 2022)Indeksy zaskoczeń inflacyjnych Citigroup

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 04.01.2023

Jeśli inflacja jeszcze nie osiągnęła szczytu, stanie się tak naszym zdaniem prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 2023 r., w dużej mierze ze względu na poniższe czynniki:

  • a) Ceny energii gwałtownie spadły, dotyczy to szczególnie gazu ziemnego. Od szczytu pod koniec sierpnia jego ceny w UE obniżyły się o ok. trzy czwarte, zaś w USA o ok. połowę.

Całkowite odcięcie dostaw surowców energetycznych z Rosji do Europy pozostaje czynnikiem ryzyka. Niedobory energii i jej racjonowanie wydają się jednak bardzo mało prawdopodobne tej zimy ze względu na duże rezerwy gazu (obecnie wciąż ponad 80% w UE), nadpodaż skroplonego gazu ziemnego i raczej łagodną jak dotąd zimę w Europie.

  • b) Łańcuchy dostaw ulegają poprawie.

Głównym czynnikiem stojącym za początkowym wzrostem cen w 2021 r. był brak równowagi między podażą dóbr i gwałtownie rosnącym popytem po zniesieniu pandemicznych restrykcji. Ograniczenia podaży osłabły w ostatnich miesiącach i uważamy, że proces ten będzie trwał w 2023 r. Jest to odzwierciedlone przez silny spadek stawek frachtu, wzrost wolumenu w portach i krótszy czas dostaw.

  • c) Aktywność gospodarcza globalnie spada, co jest częściowo spowodowane ciaśniejszą polityką monetarną.

Spowolnienie gospodarcze i recesje są niechcianym skutkiem ubocznym wyższych stóp procentowych, mogą być jednak konieczne, by trwale obniżyć inflację. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oczekuje, że globalny wzrost gospodarczy zwolni w tym roku do 2,7% z 3,2% w 2022 r., a w gospodarkach rozwiniętych do zaledwie 1,1%, co nie stanowi nawet połowy tempa wzrostu oczekiwanego w 2022 r. (2,4%).

  • d) Oczekiwania inflacyjne spadły.

W ostatnich miesiącach oczekiwania rynkowe i konsumenckie dotyczące przyszłej inflacji w większości spadły lub się ustabilizowały. W USA 5- i 10-letnie stopy inflacji breakeven spadły do przedziału 2,25–2,30%, niewiele ponad cel Fedu wynoszący 2%, z odpowiednio 3,6% i 2,9% w marcu.

Uważamy jednak, że normalizacja presji inflacyjnej będzie prawdopodobnie procesem stopniowym, a jej powrót do celów banków centralnych jest jeszcze odległy. Zgodnie z ostatnimi projekcjami MFW wszystkie kraje i strefy gospodarcze G10, z wyjątkiem Japonii (-0,6%), będą do końca 2023 r. doświadczać nadwyżkowej inflacji. W niektórych przypadkach, szczególnie Wielkiej Brytanii (+7,0%) i Szwecji (+6,4%), różnica między inflacją a celem ma pozostać duża. Podejrzewamy, że otwarcie Chin może być istotnym czynnikiem dla inflacji w tym roku. Wzrost aktywności w drugiej największej gospodarce świata prawdopodobnie będzie sprzyjać wyższym cenom.

Główne banki centralne zbliżają się do zakończenia cykli podwyżek

Uważamy, że wspomniane wcześniej złagodzenie inflacji powinno zwiastować zakończenie cykli podwyżek stóp procentowych przez większość głównych banków centralnych w pierwszej połowie 2023 r. Jesteśmy zdania, że Rezerwa Federalna zakończy podnoszenie stóp po marcowym posiedzeniu. Kluczowym przesłaniem z ostatniego posiedzenia banku było to, że cięcia stóp nie pojawią się zbyt prędko i nie należy spodziewać się ich aż do 2024 r. Naszym zdaniem zarówno Europejski Bank Centralny, jak i Bank Anglii pójdą tym samym torem, kończąc swoje cykle podwyżek w połowie 2023 r.

Spodziewamy się, że Bank Rezerwy Australii, Szwajcarski Bank Narodowy, Riksbank i Norges Bank mogą mieć przed sobą zaledwie jedną lub dwie podwyżki stóp, zaś Bank Kanady najprawdopodobniej zakończył już swój cykl zacieśniania. Oczekuje się, że Bank Rezerwy Nowej Zelandii będzie najbardziej aktywnym bankiem centralnym w G10 w 2023 r., a rynki w końcu zaczynają wyceniać długo oczekiwaną podwyżkę stóp przez Bank Japonii w drugiej połowie roku.

Ogólnie rzecz biorąc, większość banków centralnych krajów rynków wschodzących jest nieco do przodu względem kluczowych krajów rozwiniętych – w przypadku niektórych z nich uwaga może wkrótce zwrócić się ku harmonogramowi obniżek stóp procentowych. W przypadku wielu gospodarek rozwijających się inflacja jest jednak głęboko zakorzeniona, a to może oznaczać dłuższe utrzymywanie się wyższych stóp, opóźniony wzrost aktywności gospodarczej i większe ryzyko niewypłacalności.

Nadchodzi globalne spowolnienie?

W miarę jak inflacja zacznie spadać, a banki centralne na całym świecie wstrzymują swoje cykle podwyżek stóp procentowych, uwaga uczestników rynku będzie zwracać się w coraz większym stopniu ku możliwości wystąpienia recesji.

Obserwujemy już oznaki pogorszenia się większości wskaźników aktywności gospodarczej. Wskaźniki PMI dla krajów G3, które stanowią najbardziej aktualny miernik wzrostu w sektorach usług i produkcji, spadły poniżej poziomu 50 pkt, co oznacza ich kurczenie się. Znacznie obniżyły się także wskaźniki zaufania konsumentów, przedsiębiorców i inwestorów, a także szereg barometrów w zakresie wydatków konsumpcyjnych.

Zasadniczo uważamy, że spowolnienie gospodarcze w 2023 r. będzie raczej łagodne. Nie dostrzegliśmy dotąd w danych żadnych dowodów, które świadczyłyby o tym, że zbliża się głęboka recesja.

Widzimy wiele przesłanek do optymizmu w kwestii globalnych perspektyw gospodarczych. Uważamy również, że czekające nas spowolnienie aktywności nie będzie tak dotkliwe, jak obecnie szacują rynki, ponieważ:

  1. Negatywny wpływ kryzysu energetycznego na gospodarki będzie ograniczony. Ceny gazu ziemnego gwałtownie spadły. Tej zimy jego niedobór wydaje się mało prawdopodobny.
  2. Normalizują się łańcuchy dostaw. Stawki frachtu spadły niemal do poziomu sprzed pandemii, a wpływ wojny w Ukrainie ma być w 2023 r. mniej trapiący.
  3. Inflacja wydaje się osiągać maksimum w części obszarów gospodarczych. Dotyczy to również poziomu stóp procentowych.
  4. Rynki pracy są silne – charakteryzują się bardzo niską stopą bezrobocia, dużą liczbą wolnych miejsc pracy i solidnym nominalnym wzrostem płac. Dotychczas nie zaobserwowaliśmy zbyt wielu oznak pogorszenia się ich kondycji.
  5. Gospodarstwa domowe są dobrze przygotowane, by sprostać wysokim cenom, szczególnie biorąc pod uwagę zakres wsparcia ze strony rządu (polityka fiskalna pozostaje wspierająca i nie przewiduje się jej zacieśnienia) oraz wysokie oszczędności zgromadzone podczas lockdownów.
  6. Chiny odchodzą od polityki zero-COVID. Kraj ten kontynuuje znoszenie drakońskich ograniczeń, przygotowując społeczeństwo do życia z wirusem.

Waluty o wyższym ryzyku z szansą na umocnienie

Naszym zdaniem zakończenie podwyżek stóp procentowych przez banki centralne oraz możliwość, że spowolnienie globalnej koniunktury nie będzie tak dotkliwe, jak się obecnie przewiduje, stwarzają sprzyjające środowisko dla aprecjacji walut o wyższym ryzyku.

W oczekiwaniu na gołębi zwrot ze strony Rezerwy Federalnej dolar amerykański osłabił się o ok. 10% względem wrześniowego szczytu. Sądzimy, że ów trend może jeszcze potrwać, oczekujemy więc aprecjacji większości walut w stosunku do dolara. Ma to szczególne znaczenie dla rynków wschodzących, które naszym zdaniem są nadal szeroko niedowartościowane.

Zakres tych ruchów będzie prawdopodobnie zależał od odporności gospodarek na zbliżające się spowolnienie oraz od tego, kiedy banki centralne na całym świecie zakończą swoje cykle zacieśniania polityki pieniężnej i przystąpią do obniżek stóp procentowych.

Rok 2022 był rokiem bardzo dużej zmienności na rynku walutowym; przypuszczamy, że 2023 okaże się pod tym względem w dużej mierze podobny.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Eduardo Moutinho, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Zarobki seniorów IT o 1/5 w górę do 25 tys. zł netto, młodzi mogą liczyć na kwoty do 20,2 tys. zł netto

Mediany oferowanych wynagrodzeń w branży IT w ogłoszeniach na poziomie senior w 2022 roku oscylowały w przedziale od 18 do 25 tys. złotych netto, a na poziomie mid od 14 do 20,2 tys. złotych netto. Natomiast juniorzy mogli zarobić od 6 do 9,5 tys. złotych netto. No Fluff Jobs podsumowuje miniony rok. W 2022 roku na portalu odnotowano o 8 proc. więcej ogłoszeń o pracę niż rok wcześniej i nieustająco najwięcej z nich związane jest z Backendem, Frontendem i Fullstackiem. Specjaliści mówią o luce branżowej na poziomie 150 tys. osób. 

Wynagrodzenia_B2B_Raport_-_Rynek_pracy_IT_w_2022_roku_-_No_Fluff_J filename_1=obs Wynagrodzenia_UoP_Raport_-_Rynek_pracy_IT_w_2022_roku_-_No_Fluff_J filename_1=obs

Potrzeby rekrutacyjne firm w Polsce i w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej są cały czas wysokie. Nawet w czasie doniesień z Zachodu o zwolnieniach lub wstrzymaniu nowych zatrudnień sytuacja w naszej części kontynentu niewiele się zmienia. Pracodawcy(-czynie) wciąż potrzebują wykwalifikowanych specjalistów(-tek) IT, a luka kadrowa powiększa się z każdym rokiem – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

W 2022 roku na No Fluff Jobs opublikowano o 8 proc. więcej ogłoszeń niż rok wcześniej. Trzy główne kategorie związane z programowaniem (Backend, Frontend i Fullstack) stanowią ok. połowę wszystkich ogłoszeń o pracę na rynku IT. Backend to najmocniejsza kategoria – w 2022 roku ogłoszenia z tego obszaru stanowiły 27,7 proc. wszystkich publikacji. Największe wzrosty w liczbie ogłoszeń spośród głównych kategorii IT odnotowano w Supporcie (58 proc. więcej), Big Data (39 proc.) i Business Analysis (17 proc.). Specjaliści szacują lukę branżową na 150 tys. osób.

Niemal wszystkie wynagrodzenia poszły do góry

Mediany oferowanych wynagrodzeń w ogłoszeniach na poziomie senior w 2022 roku oscylowały w przedziale 18-25 tys. złotych netto. To wzrost o 19 proc. w stosunku do 2021 roku zarówno w medianie dolnych, jak i górnych widełek. Mediany oferowanych wynagrodzeń w ogłoszeniach na poziomie mid w 2022 roku oscylowały w przedziale 14-20,2 tys. złotych netto. To wzrost o 17 proc. w stosunku do 2021 roku w medianie dolnych i 12 proc. w medianie górnych widełek.

Mediany oferowanych wynagrodzeń w ogłoszeniach na poziomie junior w 2022 roku oscylowały w przedziale 6-9,5 tys. złotych netto. Mediana dolnych widełek pozostała bez zmian, natomiast w medianie górnych widełek odnotowano wzrost o 8 proc.

Najwyższe zarobki przy umowie B2B w obszarach DevOps, Big Data, AI oraz Security

Najwyższe zarobki przy B2B niezmiennie odnotowano w kategoriach: DevOps (19-26,9 tys. złotych +VAT), Big Data (19,6-26,7 tys. złotych +VAT), AI (17-25,9 tys. złotych +VAT) oraz Security (18-25 tys. złotych +VAT). Najwyższe wzrosty w widełkach przy umowach B2B w ciągu roku odnotowano w kategoriach: Support – 26 proc. w medianie dolnych i w medianie górnych widełek, Project Management – 23 proc. w medianie dolnych widełek, 21 proc. w medianie górnych widełek, Big Data – 22 proc. w medianie dolnych widełek, 21 proc. w medianie górnych widełek oraz Mobile – 18 proc. w medianie dolnych widełek, 20 proc. w medianie górnych widełek.

Najwyższe zarobki przy UoP w obszarach DevOps, Big Data i Product Management

Najwyższe zarobki przy Umowie o pracę odnotowano w kategoriach: DevOps i Big Data (15-21 tys. złotych brutto) oraz Product Management, AI i Security (14-20 tys. złotych brutto). Najwyższe wzrosty w widełkach przy UoP w ciągu roku odnotowano w obszarach: Project Management – 30 proc. w medianie dolnych widełek, 23 proc. w medianie górnych widełek, Big Data – 25 proc. w medianie dolnych widełek, 17 proc. w medianie górnych widełek, Testing/QA – 17 proc. w medianie dolnych widełek, 23 proc. w medianie górnych widełek oraz Fullstack – 20 proc. w medianie dolnych, 17 proc. w medianie górnych widełek.

Z roku na rok w topie najlepiej opłacanych kategorii są Big Data, DevOps, Security oraz AI. Zwłaszcza w tym ostatnim obszarze możemy zaobserwować ogromny postęp tak w liczbie nowopowstających rozwiązań AI (np. ChatGPT, Lensa), jak i w pojawiających się stanowiskach. To nowy, gorący trend na całym świecie, a specjaliści(-tki) od sztucznej inteligencji, machine learningu i NLP są teraz rozchwytywani(-e) na rynku pracy. To oznacza też, że rosną nie tylko liczba ogłoszeń we wspomnianych kategoriach, lecz przede wszystkim stawki, jakie dziś trzeba zapłacić, by pozyskać topowych(-e) specjalistów(-tki) z tych dziedzin – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

SQL, Java i JavaScript najczęściej poszukiwanymi umiejętnościami

Na liście najpopularniejszych wymagań spotykanych w ogłoszeniach o pracę na pierwszym miejscu w 2022 roku znalazł się SQL, który pojawił się w ponad 18,4 proc. ogłoszeń. Tuż za nim znalazły się Java (17,1 proc.) i JavaScript (16,9 proc.). Czwarte miejsce w tym zestawieniu zajął Python, który z roku na rok zyskuje na popularności (w 2022 to wymaganie pojawiło się w 4 proc. ogłoszeń więcej).

Zarobki specjalistów znających Pythona wzrosły o 13 proc.

W kontekście umów B2B najwyższe wzrosty wynagrodzeń zanotowano przy Pythonie (13 proc. wzrostu w medianie dolnych i aż 24 proc. wzrostu w medianie górnych widełek). Specjalistom(-tkom) IT ze znajomością tego języka oferuje się między 17 tys. a 25 tys. złotych netto (+VAT). Identyczne zarobki oferuje się znającym Javę (tutaj wzrosty w ciągu roku wyniosły 12 proc. w medianie dolnych widełek, 18 proc. w górnych).

W 2022 roku w większości technologii w przypadku umów B2B zauważalne było, że bardziej wzrosły mediany górnych widełek niż dolnych. To oznacza nie tylko, że stawki wzrosły ogółem, lecz także, że częściej szukano osób o wyższym poziomie doświadczenia oraz pracodawcy(-czynie) byli skłonni płacić coraz większe kwoty za najlepsze talenty. Ten trend jeszcze będzie się nasilał przy zwiększonym zapotrzebowaniu na doświadczone osoby – komentuje Magdalena Gawłowska-Bujok, COO No Fluff Jobs.

W przypadku pracujących na UoP najwyższe wzrosty zanotowano w ogłoszeniach z SQL. Tutaj zarówno mediany dolnych widełek, jak i górnych urosły o 20 proc. Wciąż na topie w przypadku tej formy współpracy są specjaliści(-tki) Python (14-20 tys. złotych brutto), a zaraz za nimi osoby pracujące z Javą lub Reactem (13-20 tys. złotych brutto).

Podatnicy zagubieni w cenach transferowych. Robią sporo błędów. Te mogą kosztować miliony zł

Eksperci o cenach transferowych: Podatnik musi być skrupulatny i ostrożny. Inaczej może narazić się na kłopoty.

Jak alarmują eksperci, część podatników wciąż nie dopełnia obowiązku sporządzania dokumentacji cen transferowych, bo często nie wie, że ma taki obowiązek. Ponadto nie weryfikują oni stosowanych cen w transakcjach z podmiotami powiązanymi. Podatnicy popełniają też wiele innych błędów. Czasem dochodzą do tego problemy z ustaleniem, czy transakcja jest jednorodna. Niekiedy kłopotliwe okazuje się także obowiązkowe składanie informacji o cenach transferowych TPR. Jednocześnie ostrzegają, że wysokość dodatkowego zobowiązania może wynieść 10% sumy nienależnie wykazanej lub zawyżonej straty podatkowej i niewykazanego w całości lub w części dochodu do opodatkowania w zakresie wynikającym z wydanej przez urząd decyzji. Kwota ta może zostać podwojona lub potrojona, zaś grzywna za błędy i zaniechania może wynieść od blisko 28 tys. do nawet 33 mln zł.

Lista błędów

Podatnicy wciąż popełniają istotne błędy związane z dokumentacją cen transferowych. Doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika informuje, że do kancelarii w całej Polsce wciąż zgłaszają się klienci, którzy dotychczas nie sporządzali dokumentacji local file, choć mieli taki obowiązek. Ekspert zaznacza, że niewywiązanie się z obowiązków dokumentacyjnych może skutkować karą w postaci dodatkowego zobowiązania podatkowego. Może ona wynieść od 10% do nawet 30% od wykazanej lub zawyżonej straty na skutek stosowania nieprawidłowych cen transferowych oraz odsetek. Poza sankcją podatkową, za niedopełnienie obowiązków sporządzenia dokumentacji cen transferowych w ogóle lub w ustawowym terminie bądź sporządzenie jej niezgodnie ze stanem rzeczywistym, grozi kara od 240 do 720 stawek dziennych grzywny. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia w danym roku, a więc może wynieść od nieco ponad 116 zł do ponad 46 tys. zł. Jeśli to przemnożymy przez liczbę stawek dziennych, wskazanych w przepisach, daje nam kwoty od ok. 28 tys. zł do nawet 33,5 mln zł.

– Jeśli podatnik realizuje wiele różnych transakcji z podmiotami powiązanymi, to lokalna dokumentacja cen transferowych jest wymagająca. Potrzeba czasu na zebranie i sprawdzenie wszystkich niezbędnych danych oraz przygotowanie analizy cen transferowych. Ta ostatnia część pracy jest najbardziej wymagająca. Może mieć formę analizy porównawczej lub analizy zgodności. Jednak należycie przygotowana dokumentacja lokalna stanowi dobrą podstawę do sporządzenia informacji TPR – komentuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Jak zaznacza doradca podatkowy Ewa Flor, można wskazać kilka błędów popełnianych przez podatników. Wśród nich jest składanie informacji TPR za pozostałe podmioty z grupy czy za zagraniczne podmioty powiązane z grupy. Podatnicy często wychodzą z błędnego założenia, że informację TPR powinno się złożyć odrębnie dla każdej transakcji podlegającej raportowaniu. Ekspert podkreśla, że niewłaściwe jest również niewykazywanie transakcji, które zostały zawarte w latach wcześniejszych, a w roku bieżącym są kontynuowane, np. umowa pożyczki.

– Wiele zależy od poziomu zaawansowania podatnika. Jeśli nigdy nie sporządzał dokumentacji cen transferowych, to przygotowanie dokumentu local file wraz z analizą porównawczą oraz deklaracją TPR będzie trudne. Duże firmy, pomimo znacznie szerszego obowiązku, zazwyczaj korzystają z usług profesjonalistów, czyli wyspecjalizowanych doradców podatkowych – podkreśla Natalia Stoch-Mika.

Ustalanie transakcji

Obowiązkiem sporządzenia dokumentacji cen transferowych w Polsce dla transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi objęci są podatnicy, których takie transakcje o charakterze jednorodnym przekraczają roczną wartość 2 mln złotych lub 10 mln złotych (w zależności od typu transakcji). Jak podkreśla Natalia Stoch-Mika, ustalenie, czy transakcja jest jednorodna, według przepisów ustaw o podatkach dochodowych, może w niektórych sytuacjach sprawiać podatnikom trudności. Nie ma bowiem jednej definicji transakcji jednorodnej. Według eksperta, trudno jednoznacznie ocenić, czy to dobrze czy źle, że nie istnieje. Zawężenie określenia mogłoby zdecydowanie bardziej utrudnić wytypowanie przez podatników transakcji podlegających dokumentacji.

– Zasadniczo grupy transakcji „towarowa, finansowa, usługowa oraz inna” są dość ogólne. Jednak najczęściej można daną transakcję przypisać do jednej z ww. grup. Ale pojawiają się wątpliwości, czy np. sprzedaż środków trwałych należy zakwalifikować do transakcji „towarowej” czy też do „innej”. A w zależności od tej klasyfikacji obowiązuje inny próg dokumentacyjny – 2 mln lub 10 mln złotych – mówi Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Do tego Ewa Flor zaznacza, że w praktyce istnieją wątpliwości interpretacyjne dotyczące ustalenia, jaką czynność należy uznać za transakcję kontrolowaną. Mając to na uwadze, Ministerstwo Finansów włączyło ww. kwestię w prace Forum Cen Transferowych. Ono stanowi platformę współpracy i wymiany poglądów pomiędzy administracją podatkową a podatnikami w powyższym zakresie.

– Dzięki Forum Cen Transferowych, wiele niejasności zostaje na bieżąco doprecyzowanych przez ekspertów z tej dziedziny. Natomiast ustalanie transakcji jako jednorodnej wymaga od podatnika pewnej skrupulatności i ostrożności, ale też rozsądku. Trudno bowiem byłoby traktować transakcję realizacji usług na rzecz podmiotów powiązanych jako kilka lub kilkanaście różnych transakcji tylko dlatego, że w ramach realizowanej transakcji usługi mogą nieco się różnić. Organy podatkowe i sami podatnicy powinni zatem zawsze dokonywać indywidualnej oceny danej transakcji, uwzględniając wszelkie jej elementy, patrząc na warunki transakcji i podobieństwo istotnych cech charakterystycznych – dodaje Stoch-Mika.

Jak informuje Małgorzata Ostrowska-Krzewina, częstym błędem jest traktowanie progu dokumentacyjnego jako obowiązującego dla transakcji jednorodnej z danym podmiotem powiązanym, podczas gdy próg dotyczy transakcji jednorodnej ze wszystkimi podmiotami powiązanymi. Może się zdarzyć, że podmiot powiązany realizuje transakcję o charakterze jednorodnym (np. sprzedaż wyrobów gotowych wytworzonych we własnym procesie produkcyjnym) z kilkoma firmami powiązanymi. Obrót z danym podmiotem nie przekracza 10 mln zł w danym roku, ale suma obrotów ze wszystkimi podmiotami przekracza ten próg. W takiej sytuacji podatnik jest zobowiązany do sporządzenia dokumentacji cen transferowych, mimo że obroty jednostkowe nie przekraczają progu.

Obowiązek informacyjny

– Podatnicy zobowiązani do sporządzenia dokumentacji cen transferowych mają również obowiązek złożyć Szefowi KAS informację o cenach transferowych TPR. To podsumowanie kluczowych danych na temat transakcji zrealizowanych z podmiotami powiązanymi. Należy wskazać m.in. metodę weryfikacji ceny, rodzaj porównania, a także efekty tego porównania. Z TPR można łatwo wywnioskować, czy transakcja z podmiotem powiązanym została zrealizowana na warunkach rynkowych. Dane zawarte w TPR powinny być odzwierciedleniem informacji zawartych w dokumentacji cen transferowych. Błędem, który pojawia się niekiedy w składanych deklaracjach, jest ich niezgodność z tym, co podatnik przedstawił w dokumentacji cen transferowych – zaznacza Ostrowska-Krzewina.

Według Ewy Flor, najistotniejszym błędem, skutkującym nieprawidłowościami w raportowaniu dotyczącym cen transferowych, jest niewłaściwa klasyfikacja podmiotów jako podmioty powiązane. Do najczęstszych przyczyn nierozpoznania należy brak wiedzy dotyczącej powiązań np. rodzinnych czy w zakresie wpływania na kluczowe decyzje podejmowane przez osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej.

– W deklaracji TPR nie ma już za bardzo pola do popełniania większych błędów. Jeśli podatnik prawidłowo sporządzi dokumentację podatkową i analizę porównawczą, to nie powinien mieć problemu z wypełnieniem deklaracji TPR. Podstawowym problemem może być jednak brak świadomości w zakresie obowiązku złożenia tej deklaracji. Nawet jeśli podatnicy nie są zobowiązani do sporządzenia dokumentacji podatkowej, z uwagi na skorzystanie ze zwolnienia na podstawie art. 11n ustawy o CIT, to mają obowiązek złożenia uproszczonej wersji tego dokumentu – informuje Natalia Stoch-Mika.

Zdarza się, że podatnik dopiero po czasie uświadamia sobie, że nie wykazał transakcji, co do której miał taki obowiązek. Jak podkreśla Ewa Flor, w takiej sytuacji należy jak najszybciej to zrobić, tj. przekazać Informację TPR do Szefa KAS. Jednocześnie, na podstawie kodeksu karnego skarbowego, wówczas można skorzystać z uprawnienia do złożenia tzw. czynnego żalu. W celu zadbania o jego skuteczność trzeba m.in. podać istotne okoliczności popełnienia czynu zabronionego.

Podwyżki odstraszyły Polaków od zakupów. 2/3 z nas zaciska pasa

Inflacja znacznie nadwyrężyła nasze portfele. Jak pokazało badanie Krajowego Rejestru Długów, w ostatnim półroczu 2/3 Polaków ograniczyło koszty życia. Najczęściej rezygnujemy z wyjść do restauracji czy zakupu nowych ubrań, ale cięcia dotyczą też wydatków na wyposażenie domu, kulturę i rozrywkę oraz podróże. 60 proc. ankietowanych będzie zaciskać pasa również w kolejnym kwartale. Ta finansowa wstrzemięźliwość konsumentów może drogo kosztować przedsiębiorców, pogłębiając problem zadłużenia wielu firm i napędzając falę niewypłacalności w biznesie.KRD inflacja infografika

Wysoka, dwucyfrowa inflacja sprawiła, że Polacy wyraźnie ograniczyli wydatki konsumpcyjne. Według danych GUS w trzecim kwartale ub.r., ich wzrost był znikomy (0,9 proc. r/r) i najniższy od ponad roku. Konsumpcja w gospodarstwach domowych pierwszy raz spadła w ujęciu kwartalnym od czasu pandemicznej końcówki 2020 r.

Większość z nas ogląda każdą złotówkę

Skalę ograniczenia wydatków wśród Polaków pokazuje także najnowsze badanie „Oszczędzanie Polaków w inflacji” przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Taką strategię radzenia sobie z podwyżkami przyjęło już 66 proc. konsumentów. Tylko co piąty ankietowany (22 proc.) nie zamierza sobie niczego odmawiać i nie zwraca uwagi na rosnące ceny. 12 proc. nie potrafi powiedzieć, czy zmieniło coś w swoich wydatkach.

– Podejście do ograniczania zakupów różni się, w zależności od wieku respondentów. W ostatnim półroczu młodzi wstrzymywali się od zakupów rzadziej niż starsi. W grupie 18-24-latków odsetek zaciskających pasa sięgał 56 proc., a w przypadku osób między 65 a 74 rokiem życia, już ponad 70 proc. – wskazuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA. Nieco bardziej skłonne do cięcia wydatków były też kobiety (71 proc.) niż mężczyźni (61 proc.).

Główną i dominującą przyczyną decyzji o ograniczeniu wydatków, wskazywaną przez blisko 3/4 respondentów, jest odczuwalny wzrost cen produktów i usług. Duża część badanych (42 proc.) deklaruje też, że zamiast wydać, woli odłożyć pieniądze w obawie przed dalszymi podwyżkami. W przypadku niemal co piątej osoby powodem cięć jest obciążenie kredytem lub pożyczką.

– Przewidujemy, że inflacja, która od wielu miesięcy uszczupla portfele Polaków, znacząco powiększy grono osób mających problemy ze spłatą zaciągniętych zobowiązań. Dotyczy to zwłaszcza konsumentów, którzy wzięli kredyty w czasie, kiedy obowiązywały niższe stopy procentowe, a nie mogą teraz wesprzeć się oszczędnościami. Szczególnie osoby młodsze, w wieku do 35 lat, posiadające rodziny, powinny zrewidować swoje podejście do zarządzania domowym budżetem. Nasi negocjatorzy, którzy odzyskują należności na zlecenie banków, telekomów, dostawców telewizji i Internetu oraz innych instytucji, spotkają się z mocno asertywną postawą dłużników z tej grupy wiekowej. Nie czują oni obowiązku spłaty zaległości. Mówią wprost, że nie mają z czego oddać, bądź zasłaniają się innymi, ważniejszymi wydatkami – zauważa Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Restauracje pierwsze na liście cięć

Zdecydowanie najwięcej, bo aż ok. 61 proc. osób, które ograniczyły swoje koszty życia, rezygnuje z wyjść do restauracji, barów czy kawiarni. Ponad połowa (52 proc.) oszczędza też na zakupach ubrań, obuwia i akcesoriów. W odstawkę często idą również wydatki na wyposażenie domu (RTV/AGD, meble) – 48 proc., kulturę i rozrywkę (książki, kino, koncerty) – 46 proc. oraz na podróże – 45,5 proc.

– W pierwszej kolejności Polacy próbują oszczędzać na okazjonalnych wydatkach, jak wizyta w restauracji czy kinie. Inflacja przyniosła tu poniekąd powtórkę z pandemii. Tyle że to już nie strach przed wirusem powstrzymuje od wyjścia z domu, a obawa przed wysokimi cenami i ich skutkami dla portfela. To duże zagrożenie dla wielu branż, oferujących właśnie takie usługi czy produkty. Nie dość, że mierzą się z odpływem klientów, to jeszcze odczuwają wzrost kosztów swojej działalności. Może to w niedługim czasie wywołać lawinę niewypłacalności, zwłaszcza w najmniejszych firmach – mówi Adam Łącki.

Jak wskazuje prezes KRD, w badaniu widać także, że Polacy rzadziej próbują zaoszczędzić na bieżących wydatkach, np. starając się obniżyć swoje zużycie prądu, wody albo paliwa. Robi to tylko około 30 proc. osób. Z „jedzenia na mieście” rezygnuje już dwa razy więcej z nas.

Najrzadziej oszczędzano na wynajmie mieszkania (7 proc.), jednak można założyć, że nie z własnej woli, a przez bardzo wysokie stawki i małą liczbę ofert na rynku. O tańsze lokum było w ostatnim półroczu dość trudno. Polacy rzadko rezygnują też z wydatków na Internet, telefon czy telewizję (13 proc.) oraz na edukację – szkolenia czy kursy pozalekcyjne dla dzieci (14 proc.). Blisko co piąty Polak, aby spiąć budżet ryzykuje swoim zdrowiem, oszczędzając na lekach bądź badaniach i wizytach lekarskich. 40 proc. dosłownie zaciska pasa, mniej wydając na zakupy spożywcze, wykazało badanie KRD.

Mniej wydamy także w 2023 r.

Początek roku nie zapowiada się zbyt optymistycznie. 60 proc. badanych zamierza ciąć wydatki również w kolejnym kwartale. Co piąty Polak jeszcze nie wie, czy to zrobi, a tylko 16 proc. przyznaje, że nie będzie się ograniczać.

– Finansowa wstrzemięźliwość konsumentów oznacza kolejne trudne miesiące dla wielu branż, w tym z pewnością dla gastronomicznej, handlowej, rozrywkowej czy turystycznej. Z rynku znika coraz więcej małych, lokalnych restauracji i sklepów. Wzrost niewypłacalności w biznesie potwierdzają też dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej. W 2022 r. łączna liczba upadłości i restrukturyzacji wzrosła o jedną piątą w stosunku do poprzedniego roku. Duży przyrost widać chociażby wśród firm zajmujących się zakwaterowaniem i usługami gastronomicznymi. 28 proc. więcej z nich ogłosiło w ubiegłym roku restrukturyzację z powodu problemów finansowych – podaje prezes KRD.

Badanie „Oszczędzanie Polaków w inflacji” zostało przeprowadzone w grudniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA na reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków (N=1008) metodą CAWI.

Rynek chce kolejnego pozytywnego zaskoczenia w danych o inflacji w USA

Na środowej sesji widać było wysoki apetyt na ryzyko. W konsekwencji giełdy w USA oraz Europie ponownie zyskały. Wzrosty na Wall Street były większe od tych na Starym Kontynencie. Nasdaq zamknął dzień z zyskiem na poziomie 1,76 proc. a DAX kontynuował dobrą passę rozpoczętą wraz z nadejściem nowego roku i urósł o kolejne 1,17 proc. Rentowność amerykańskiego długu „wspinała się” na wyższe poziomy a dolar znajdował się wciąż w krótkoterminowej konsolidacji. Inwestorzy czekają na dzisiejszy odczyt inflacji w Stanach Zjednoczonych.

W tym momencie dla rynków głównym tematem jest odczyt CPI dla USA za grudzień. Konsensus Bloomberga zakłada kolejny spadek do poziomu 6,5 proc. z poziomu 7,1 proc. oraz zniżkę wskaźnika bazowego do 5,7 proc. z 6 proc. Po cichu uczestnicy rynku liczą na kolejne zaskoczenie niższą wartością, jak to miało miejsce podczas poprzednich publikacji. Ponownego pozytywnego zaskoczenia niestety nie możemy być w 100 proc. pewni, choć spadek jest dość prawdopodobny. Pomagać mu będzie m.in. efekt bazy.

Ostatnie dwa odczyty – za październik oraz listopad – wywołały pozytywne reakcje rynku, po których akcje rosły a dolar tracił na wartości. Rynek chce otrzymać kolejną optymistyczną wiadomość, bo do tego został przyzwyczajony w ostatnich miesiącach. Dlatego też uważam, że poprzeczka została ustawiona wysoko, co rodzi ryzyko pewnego rozczarowania.

Para EUR/USD czeka na impuls do „wyjścia” powyżej poziom 1,0760. Kluczowy wydaje się także okrągły pułap 1,08 – gdzie przebiegają dołki z marca oraz szczyt z maja 2022 rok. Przypomnijmy, że październikowy odczyt spowodował, że notowania głównej pary walutowej zdecydowanie pokonały poziomu parytetu a na kolejnej sesji kurs znajdował się już ponad 3,5 figury wyżej. Listopadowy wynik zaprezentowany 13 grudnia również osłabił USD, ale zmienność nie była już tak imponująca a w kolejnych dniach po publikacji notowania w dużej części skorygowały ruch na północ. Teraz znajdujemy się pod horyzontalnym oporem. Na interwale tygodniowym od dłuższego czasu „malują się” na wykresie prawie same wzrostowe świece (z kilkoma wyjątkami), co również skłania zakładać, że znajdujemy się blisko momentu rozpoczęcia korekty technicznej.
Rynek przestał być wrażliwy na słowa poszczególnych przedstawicieli Fed-u. Po ostatnich jastrzębich wypowiedziach Mary Daly oraz Raphaela Bostica nie widać było większej reakcji. Jedynie Powell nie mówiąc nic konkretnego w Sztokholmie w pewnym stopniu zadowolił Wall Street. Również bez echa przeszły wczorajsze słowa Susan Collins, która zakomunikowała, że jest skłonna podnieść stopy procentowe o ćwierć punktu procentowego na najbliższym posiedzeniu Fed 1 lutego. Dodała również, że „powolne dostosowywanie daje więcej czasu na ocenę przychodzących danych przed podjęciem każdej decyzji. Mniejsze zmiany dają nam większą elastyczność.” Collins opowiedziała się również za podniesieniem stóp procentowych do poziomu nieco powyżej 5 proc. w tym roku, potencjalnie w trzech ruchach o ćwierć punktu procentowego, a następnie utrzymaniem ich do końca roku.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej nie są jak na razie w stanie przekonać rynku, że restrykcyjna polityka monetarna będzie obowiązywać przez dłuższy czas i wciąż widać, że kontrakty futures na przyszłą stopę procentową w USA wyceniają obniżki kosztu pieniądza w II połowie roku – co jest uzasadniane jako możliwa odpowiedź banku centralnego na pogłębiającą się recesję. Fed dostrzega spadek inflacji, ale nie widzi w tym powodu, by uznać, że presja cenowa rzeczywiście trwale spada. Wciąż bowiem rynek pracy jest bardzo silny, choć wzrost płac nieco wyhamował.

Dzisiejsze dane będą prawdopodobnie kluczem do kolejne decyzji Fed-u w sprawie stóp procentowych, która zapadnie 1 lutego. Rozwój inflacji w przyszłości wciąż jest tematem obarczonym dużym ryzykiem niepewności, co jest odzwierciedlone sporą rozbieżnością między oczekiwaniami rynku oraz Rezerwy Federalnej.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Odszkodowanie za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie

Odszkodowanie w przypadku niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania ma na celu naprawienie szkody osobie pozbawionej wolności. Regulacje w tym zakresie pochodzą również z przepisów prawa międzynarodowego. Zgodnie z art. 9 ust. 5 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych „kto został bezprawnie aresztowany lub zatrzymany, ma prawo do odszkodowania, którego może dochodzić na drodze sądowej”. Natomiast, art. 5 ust. 5 Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności określa, że każdy, kto został pokrzywdzony przez niezgodne z treścią tego artykułu zatrzymanie lub aresztowanie, ma prawo do odszkodowania. Przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej również zawierają normy w tym przedmiocie. Zgodnie z art. 77 ust. 1 „każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działalnie organu władzy publicznej.

Poszkodowany ma prawo do dochodzenia swoich praw w przedmiocie naprawienia szkody wyrządzonej w procesie karnym w postępowaniu:

1) przez sądem cywilny zgodnie z art. 417 § 1 k.c.,
2) przed sądem karnym zgodnie z art. 58 k.p.k.

Podstawą dochodzenia odszkodowania jest wykazanie, że zastosowanie tymczasowego aresztowania było niesłuszne, oraz spowodowane było następstwem uchybień w postępowaniu przygotowawczym. W takim stanie należy również badać, czy uprawniony organ nie uchylił decyzji o zastosowaniu środka zapobiegawczego w sytuacji, w której ustały przyczyny, wskutek których został on zastosowany, lub powstały przyczyny uzasadniające jego uchylenie lub zmianę na inny łagodniejszy środek zapobiegawczy.

Należy pamiętać, że ocena słuszności zastosowanego tymczasowego aresztowania wymaga nie tylko rozważenia przesłanek faktycznych, ale także podstawy prawnej zastosowanego środka. W tej sytuacji obowiązkiem sądu jest rozważenie, czy wskazane w postanowieniu o tymczasowym aresztowaniu podstawy stosowania tego środka (uzasadniona obawa, że podejrzany będzie się ukrywał, gdyż nie ma stałego miejsca zamieszkania, znaczny stopień społecznego niebezpieczeństwa zarzucanego czynu) rzeczywiście istniały. Niesłuszne tymczasowe aresztowanie zachodzi w szczególności wówczas, gdy się je stosuje, mimo że nie ustalono faktu popełnienia przestępstwa albo nawet fakt ten ustalono, lecz tymczasowe aresztowanie zastosowano wbrew przepisom art. 258 k.p.k.

Warto wspomnieć, że w orzecznictwie stosunkowo często formułowana jest teza, że gdy oskarżony utrudnia postępowanie poprzez uchylanie się od powinności procesowych, zwłaszcza stawiennictwa na wezwanie, to wówczas tymczasowe aresztowanie go staje się koniecznością po to, by możliwe było wydanie wyroku, także uniewinniającego. W takiej sytuacji aresztowanie nie byłoby niewątpliwie niesłuszne, choć oskarżony nie zostałby skazany.

Niesłuszne zatrzymanie uzasadnia odszkodowanie na podstawie art. 552 § 4 k.p.k., gdy jest „nie-wątpliwie niesłuszne”. Odszkodowanie to przysługuje za szkody wynikłe z pozbawienia wolności w postępowaniu karnym, a zatem może być następstwem wyłącznie zatrzymania procesowego, gdy stanowiło ono środek przymusu procesowego przewidziany w art. 244 lub 247 k.p.k. Zatrzymanie, o którym mowa w art. 75 § 2 k.p.k., jako służące zapewnieniu prawidłowego toku postępowania karnego, jest także zatrzymaniem procesowym i w wypadku, gdy było niewątpliwie niesłuszne, przysługuje za nie odszkodowanie i zadośćuczynienie, zgodnie z art. 552 § 4 k.p.k. Nie ma natomiast możliwości dochodzenia odszkodowania na podstawie art. 552 k.p.k. za oczywiście niesłuszne ujęcie, gdyż Państwo nie ponosi odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez osobę dokonującą ujęcia z naruszeniem przepisu art. 243 § 1 k.p.k. W doktrynie przyjmuje się, że niewątpliwie niesłuszne jest takie zatrzymanie, które nastąpiło przy braku dopuszczających je przesłanek albo trwało po ich ustaniu lub z naruszeniem czasu zatrzymania bądź gdy nastąpiło ponownie na podstawie tych samych faktów lub dowodów. Przy ocenie kwestii niewątpliwie niesłusznego zatrzymania w rozumieniu art. 552 § 4 k.p.k. sąd powinien mieć na uwadze, czy zastosowanie tego środka przymusu procesowego nastąpiło z obrazą przepisów rozdziału 27 Kodeksu postępowania karnego, a tym samym, czy spowodował on dolegliwość, jakiej osoba zatrzymana nie powinna była doznać, analizując to zagadnienie w aspekcie całokształtu okoliczności zaistniałych w sprawie, w której doszło do zatrzymania, a znanych w dacie orzekania w przedmiocie odszkodowania i zadośćuczynienia, w tym także z uwzględnieniem prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, w której nastąpiło zatrzymanie, jeżeli już zapadło, ale roczny termin przedawnienia roszczeń z tytułu nie-wątpliwie niesłusznego zatrzymania biegnie zawsze od daty zwolnienia zatrzymanego.

Autor: adw. Dominik Pindor, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy.

Frank najtańszy od czerwca

Ostatnie dni przynoszą nam minima kursowe na różnych walutach, ale nie na euro. Główny punkt odniesienia dla polskiej waluty wydaje się przyspawany w okolicach 4,69 zł. Amerykanie dokupili dużo ropy.

Dolar szuka kolejnego dna

Doszło w końcu do przebicia czerwcowych szczytów na głównej parze walutowej. Do poziomów z maja wciąż brakuje ponad centa, ale patrząc na zasięg obecnego ruchu, nie jest to niemożliwe. Dla złotego na razie te dane niewiele wnoszą. Widać to tylko na kursie dolara. Wczoraj przebił przez chwilę w dół poziom 4,35 zł. Patrząc jednak na zakres obecnego ruchu, to wygląda na to, że na razie nie należy się spodziewać tańszych dolarów, chyba że na rynku globalnym coś się zmieni. Z drugiej strony zwyczajowo słabnący dolar to jednak był sygnał do kupowania walut europejskich. Polski złoty jednak stoi w miejscu mimo umacniania się amerykańskiej waluty. Ciekawe, czy jeżeli dolar się umocni, to złoty straci?

Euro znów droższe od franka

Na rynku kończy się dobry sentyment względem franka. Wczoraj widać było wyraźny odwrót pomimo braku istotnych danych. Część analityków wskazuje, że może to być przenoszenie środków do japońskiego jena. Mielibyśmy zatem zmianę bezpiecznych przystani, w których kapitał chce przebywać. Z drugiej strony nie można zapomnieć, że inflacja w Szwajcarii, która była powodem presji na podwyżki stóp, wyraźnie spowalnia. Od szczytu, o ile można tak nazwać poziom 3,5%, zeszliśmy już do 2,8%. W rezultacie oczekiwanie kolejnych istotnych podwyżek stóp procentowych nie jest zatem już tak zasadne. Kolejne posiedzenie jest dopiero 23 marca, więc jest spora szansa, że grudniowa podwyżka była ostatnią w cyklu. Dla polskich kredytobiorców jest to dobra wiadomość, w końcu frank jest najtańszy od połowy 2022 roku.

Amerykanie znów zwiększają zapasy ropy

Wczoraj poznaliśmy dane o rezerwach ropy naftowej. Amerykanie wyraźnie zwiększyli zakupy, 18,96 mln baryłek to olbrzymia wartość. To rząd wielkości 20% dziennej produkcji światowej. W ciągu ostatnich 40 lat tak wysokie wzrosty zdarzały się tylko kilkukrotnie. Co ciekawe, nie miał on miejsca ani razu przed pandemią. To, że przy tak dużych zakupach cena surowca rosła, nie powinno dziwić. Pomimo tych wzrostów jesteśmy jednak na relatywnie bezpiecznym poziomie 83 dolarów za baryłkę ropy brent. Jest to zatem poziom niższy niż przed rokiem, nie wspominając o poziomach tuż przed rosyjską agresją.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Dużych spadków cen mieszkań nie będzie… raczej

Po raz pierwszy eksperci Otodom i ekonomiści mBanku połączyli siły i wspólnie przyjrzeli się rynkowi mieszkaniowemu. Wniosek? Spektakularnych obniżek nie będzie. Choć 2022 r. zamknął się w części miast dwucyfrowymi wzrostami cen mieszkań na rynku pierwotnym – od połowy roku obserwowaliśmy już stabilizację. Czego możemy spodziewać się w 2023 roku?

O 14,3% podrożały w ubiegłym roku mieszkania w Warszawie, o 12% w Katowicach, a 11% w Poznaniu. Spośród największych miast najskromniej stawki za metr kwadratowy urosły w Krakowie – o 5%, a jedynym w stawce miastem z ceną za mkw. niższą niż 10 tys. zł była Łódź.tabela-co-dalej-z-cenamiźródło: Otodom Analytics

Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że zakończony niedawno rok był okresem wzrostów cen.. Ale to nieprawda. 2022 rok był okresem dwóch prędkości na rynku mieszkaniowym. Mieszkania drożały “siłą rozpędu”  w pierwszej części roku, ale potem spadający popyt (zjawisko wynikające z kurczącej się zdolności kredytowej) wyhamował wzrosty i obserwowaliśmy stabilizację cen. A ta w warunkach wysokiej inflacji i rosnących wynagrodzeń oznacza, że w realnym ujęciu mieszkania taniały.

Ale czy osoby wieszczące solidne spadki, także w ujęciu nominalnym, mogą liczyć na realizację swoich scenariuszy? Jeśli nie wydarzy się nic spektakularnego, to raczej nie. Dlaczego raczej? Ostatnie lata to pandemia, wojna przy polskiej granicy i inflacja najwyższa od dziesięcioleci. Kategoryczne wypowiadanie się o przyszłości straciło jakikolwiek sens.

Spadków nie będzie

Marcin Krasoń – ekspert rynku mieszkaniowego z Otodom Analytics
Marcin Krasoń – ekspert rynku mieszkaniowego z Otodom Analytics

Rynkowy wskaźnik mówiący o relacji popytu i podaży wskazuje na kontynuację stabilizacji cen na największych rynkach. – W Krakowie, Warszawie i Wrocławiu czas wyprzedaży oferty na koniec roku to 13-14 miesięcy, a w Poznaniu i Trójmieście – 16-17. Są to wartości w zakresie tak zwanej równowagi rynkowej – mówi Marcin Krasoń – ekspert rynku mieszkaniowego z Otodom Analytics.

Podobnie wpłynąć na ceny może powrót do równowagi na rynku budowlanym. Ceny materiałów przestały rosnąć, pojawiły się obniżki. Ale o spektakularne spadki może być trudno, bo rosnące koszty energii i transportu wpływają na większość elementów potrzebnych do wybudowania mieszkania.

Kupujący nie rezygnują, kupujący czekają

Dynamiczny wzrost stóp procentowych spowodował zapaść na rynku kredytowym – zależnie od miesiąca spadki rok do roku wynosiły jesienią nawet 70%. Kolejnych kilka kwartałów może być również trudne – Zwłaszcza jeśli potencjalni kredytobiorcy będą czekać na spadki inflacji i definitywne zakończenie podwyżek stóp procentowych. NBP komunikuje na razie, że to tylko pauza. Uwzględnić należy też większą niepewność w zakresie sytuacji na rynku pracy i oczekiwanie na „Bezpieczny Kredyt 2” od rządu – wyjaśnia dr Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku.

Badania prowadzone wśród użytkowników obido i Otodom jednoznacznie wskazują, że spora część osób nie zrezygnowała z zakupu mieszkania. Jedna grupa czeka na powrót zdolności kredytowej, a ci, którzy mają zdolność lub gotówkę liczą na uspokojenie się sytuacji. Po drugiej strony rynkowej gry popytu z podażą dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że deweloperzy nadal ubiegają się o pozwolenia na budowę – ci, którym finansowanie na to pozwoli, będą uruchamiać nowe inwestycje, gdy tylko pojawią się pierwsze symptomy ożywienia.

Czy są szanse na przebudzenie w hipotekach już w pierwszej części roku? – Jest oczywiście przestrzeń na w miarę szybkie złagodzenie skutków zaostrzonej polityki kredytowej,. Aby to się stało, potrzebne jest elastyczne podejście KNF do stosowania bufora 5% przy wyliczaniu zdolności kredytowej ,np. w przypadku kredytów o okresowo stałej stopie procentowej lub osób z większym wkładem własnym – mówi Marcin Krasoń.

Sytuacja na rynku kredytowym jest pochodną wysokości stóp procentowych, a te w dużej mierze zależą od inflacji i podejścia do polityki pieniężnej. – Moim zdaniem perspektywa utrzymania wyższej inflacji w tzw. horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej będzie powodować, że przestrzeni na cięcia stóp w 2023 roku nie będzie. W kolejnych latach nie wrócimy – o ile nie wydarzy się coś niespodziewanego, co zniszczy również realną sferę gospodarki – ani do zera, ani do 1,5% – przewiduje dr Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku.

Co mają zrobić kupujący?

Rozważania o tym, co stanie się z cenami mieszkań w najbliższych kwartałach muszą dziś uwzględniać wiele czynników zewnętrznych (od cen surowców, przez inflację i stopy procentowe, aż po pandemię i wojnę w Ukrainie), a i tak będą obarczone sporym ryzykiem.

Ludzie szukający nieruchomości na zaspokojenie własnej potrzeby mieszkaniowej powinni przede wszystkim skoncentrować się na realizacji oczekiwań i potrzeb własnego gospodarstwa domowego – oczywiście w ramach dostępnego budżetu. Nadmierne skupienie na tym, by kupić taniej może prowadzić do nabycia nieruchomości, która nie będzie realizowała potrzeb mieszkańców.

Jak fiskus igra z płynnością finansową przedsiębiorców

Zgodnie z ugruntowaną linią orzeczniczą urząd skarbowy jeszcze przed upływem terminu zwrotu VAT musi doręczyć przedsiębiorcy postanowienie o przedłużeniu tego terminu. Oznacza to, że do skutecznego przedłużenia terminu nie wystarczy jedynie wydanie postanowienia przez organ, czy nadanie go na poczcie. Mimo to organy podatkowe nadal bezprawnie wstrzymują należne przedsiębiorcom wypłaty środków z tytułu rozliczeń VAT. Na zachwianie lub nawet utratę płynności finansowej jest z tego powodu narażonych nawet kilkaset tysięcy firm w Polsce.

Wstrzymywane zwroty VAT narażają firmy na utratę płynności finansowej

W lipcu 2017 r., w odpowiedzi na interpelację poselską, ówczesny minister finansów poinformował, że łączna kwota niezwróconego przedsiębiorcom VAT wynosi ponad 2 mld zł. Rekordzista czekał wówczas na zwrot od Naczelnika Urzędu Skarbowego w Ostrowie Wlkp. prawie 10 lat.

Jedna z reprezentowanych przez naszą kancelarię spółek, u której od czasu powstania, czyli  przez 7 lat działalności, nigdy nie ujawniono żadnych nieprawidłowości, nagle przez ponad rok nie mogła odzyskać od skarbówki należnego jej zwrotu VAT. Brak dostępu do wstrzymanych przez urząd środków sprowadził na spółkę widmo likwidacji. A – jak wykazaliśmy w sądzie – nie było merytorycznych podstaw do takiego działania wobec firmy. Również prawnych, bowiem fiskus nie dokonał w terminie skutecznego doręczenia postanowienia o przedłużeniu – komentuje Robert Nogacki, partner zarządzający warszawskiej Kancelarii Prawnej Skarbiec. Obecnie jako czynny podatnik VAT może działać w Polsce nawet 200 tys. firm.

VAT miał być podatkiem neutralnym

Główną ideą opodatkowania VAT jest jego neutralność. Przejawia się ona tym, że przedsiębiorca może obniżyć wartość podatku jaką jest zobowiązany odprowadzić do fiskusa z tytułu wystawionych przez niego faktur sprzedaży o VAT jaki sam zapłacił dokonując zakupów niezbędnych do prowadzenia działalności. Generalnie, po złożeniu deklaracji VAT za dany okres rozliczeniowy i wykazaniu  nadwyżki podatku naliczonego nad należnym, urząd skarbowy powinien zwrócić ją przedsiębiorcy w 60-dniowym terminie, a przy spełnieniu określonych przesłanek – nawet krótszym (40, 25 lub 15-dniowym). Jak pokazuje praktyka, należny zwrot nie jest jednak łatwo odzyskać, mimo że przepisy i wykładnia sądów administracyjnych jest już od wielu lat klarowna i ugruntowana.

Organ musi doręczyć przedsiębiorcy postanowienie o przedłużeniu przed upływem terminu zwrotu

Już w 2008 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że chwilą przedłużenia terminu jest data skutecznego wprowadzenia do obrotu prawnego postanowienia przedłużającego termin, czyli data jego doręczenia lub ogłoszenia. Nie jest wystarczające samo jego sporządzenie (wyrok z 16 października 2008 r., sygn. akt K 16/07). Jeszcze wcześniej na stanowisku, że brak doręczenia stronie postanowienia sprawia, że nie funkcjonuje ono w obrocie prawnym stanął Naczelny Sąd Administracyjny (uchwała składu siedmiu sędziów z 4 grudnia 2000 r. sygn. akt FPS 10/00, wyrok z 13 marca 2000 r. sygn. akt V SA 821/99, wyrok z 19 października 2005 r., sygn. akt I FSK 132/05).

Wymóg takiego restrykcyjnego przestrzegania przez organy warunków obwarowujących możliwość przedłużania terminów zwrotu podatku przedsiębiorcom trafnie wyjaśnił NSA w wyroku z 23 kwietnia 2018 r. (sygn. akt I FSK 255/17). Przypomniał, że postępowanie podatkowe powinno być prowadzone w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych, a zasada ta dotyczy również uchybień organu prowadzącego postępowanie. Nie mogą one bowiem rodzić dla przedsiębiorcy negatywnych następstw, jeśli działał on w zaufaniu do treści otrzymanej od organu decyzji czy postanowienia. Jeśli więc przed upływem terminu na zwrot nie doręczono podatnikowi postanowienia o przedłużeniu tego terminu, to jest on uprawniony oczekiwać, że zwrot nastąpi w przewidzianym terminie.

Organy nadal idą w zaparte, przedsiębiorcy muszą walczyć w sądzie

Jednej ze spółek z Nowego Sącza naczelnik urzędu skarbowego postanowieniem z 27 listopada 2017 r. przedłużył termin zwrotu VAT za październik 2017 r. do 28 lutego 2018 r. Następnie, dzień przed upływem terminu na zwrot – postanowieniem z 27 lutego 2018 r. przedłużył go ponowienie do 26 maja 2018 r. Tyle, że drugie postanowienie doręczono spółce dopiero 2 marca 2018 r., zatem już po upływie przedłużonego pierwotnie terminu na zwrot. Pomimo zażalenia spółki, dyrektor izby administracji skarbowej utrzymał postanowienie naczelnika w mocy.

Na skutek wniesionej przez przedsiębiorcę skargi Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził, że przedłużenie z 27 lutego 2018 r. nie mogło odnieść skutku prawnego, bowiem postanowienie organu w tej sprawie zostało doręczone spółce po upływie terminu zakreślonego pierwszym postanowieniem o przedłużeniu. Uchylił więc rozstrzygnięcia organów obu instancji (sygn. akt 797/18).

Krakowski sąd wydał swój wyrok pod koniec września 2018 r. Mieliśmy cichą nadzieję, że w obliczu klarowanego i ugruntowanego stanowiska sądów administracyjnych co do warunków przedłużania terminu zwrotów VAT, organy przyznają się do błędu. Jednak te szły w zaparte. Pomimo dwukrotnej porażki w sądzie (równolegle toczyła się sprawa zwrotu VAT za listopad 2017 r.) dyrektor izby administracji skarbowej wniósł skargę kasacyjną. Sprawa znalazła swój finał dopiero 11 października 2022 r. kiedy wyrokiem NSA została ostatecznie oddalona – relacjonuje reprezentujący spółkę adwokat Paweł Chmielowiec z Kancelarii Prawnej Skarbiec. – Obawiam się, że w tej kwestii niewiele się zmieni. Organy nie mają nic do stracenia. Nawet wiedząc, że są na straconej pozycji w kwestii przedłużania terminu zwrotu VAT z uwagi na niedoręczenie w terminie podatnikowi postanowienia o przedłużeniu, nadal będą wstrzymywać środki podatników. A wielu przedsiębiorców nieświadomych niuansów prawnych nie będzie próbowało się bronić przed zakusami fiskusa.

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Wielka Brytania wdraża nowe regulacje: do końca marca bez kar dla przewoźników

Chaosu w Wielkiej Brytanii ciąg dalszy. W wyniku wdrażania przepisów wynikających z umowy o handlu i współpracy (TCA), unijni przewoźnicy stracili część uprawnień. Teraz brytyjski Departament Transportu łagodzi swoje stanowisko i informuje, że do końca marca nie będzie nakładał kar finansowych dla przewoźników, niezarejestrowanych na terenie UK, za nieprzestrzeganie tych przepisów.

  • Brytyjski Departament Transportu wdraża przepisy, które pozbawiły unijnych przewoźników części uprawnień. Dotyczą one kabotażu, transportu multimodalnego i ruchu trójstronnego;
  • Teraz Wielka Brytania łagodzi swoje stanowisko i informuje, że do końca marca 2023 r. nie będzie nakładać kar finansowych za naruszenie nowych regulacji;
  • Zezwolenia EKMTwydawane są przez Międzynarodowe Forum Transportowe. Polska złożyła wniosek o zwiększenie puli zezwoleń EKMT dla naszych przewoźników.

Władze Wielkiej Brytanii poinformowały, że do końca marca 2023 r. nie będą nakładać sankcji, gdy przewoźnik naruszy przepisy nowych regulacji. Kierowca firmy transportowej, który zostanie zatrzymany przez tamtejsze służby kontrolne, nie otrzyma kary, a jedynie pouczenie ustne lub pisemne.

– Decyzja Wielkiej Brytanii jest słuszna, bo wydłuża czas, jaki mają firmy spedycyjno-transportowe, by przystosować się do przepisów, które tak szybko mają zostać wprowadzone w życie.  Nasi klienci nie kryli obaw, że wprowadzone przez UK nowe regulacje utrudnią, a nawet uniemożliwią im działanie na tamtejszym rynku. Oznaczałoby to paraliż części przewozów. Teraz jest czas na to, by przygotować się na te zmiany i zniwelować negatywne skutki wdrażanych regulacji – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath, specjalizującej się m.in. w obsłudze rynku brytyjskiego.

Przypomnijmy, że brytyjski Departament Transportu zaczął wdrażać nowe regulacje, w wyniku których unijni przewoźnicy stracili część uprawnień. Pierwsza z nich dotyczy ograniczeń w transporcie kabotażowym. To specyficzny rodzaj przewozu krajowego: miejsce przyjęcia przesyłki do przewozu, jak i miejsce jej dostawy znajdują się na terytorium jednego lub kilku krajów, ale przewóz realizowany jest przez przewoźnika, którego działalność gospodarcza nie jest zarejestrowana w żadnym z nich. Polskie ciężarówki niejednokrotnie na terenie Wielkiej Brytanii realizowały transporty kabotażowe. Obecnie nie będzie to możliwe, jeśli przewoźnik wjeżdża do tego kraju bez towaru, czyli jadąc tzw. „na pusto” np. po rozładunku w Irlandii. Do tego obowiązuje limit, czyli maksymalnie dwie trasy brytyjskie w ciągu 7 dni.

Druga kwestia dotyczy zakazu niektórych operacji multimodalnych, głównie przewozów, gdzie towary są przewożone w tej samej jednostce ładunkowej lub pojeździe z wykorzystaniem kilku rodzajów transportu.

– Wielu polskich przewoźników musi na nowo zrewidować swoje trasy i opłacalność transportu na rynki w Wielkiej Brytanii. Już wkrótce przekonamy się, jak zmiana przepisów realnie wpłynęła i w jakim stopniu utrudniła import i eksport z Wielką Brytanią – dodaje Joanna Porath.

Global Risks 2023: Kryzys pomiędzy kosztami życia a zrównoważonymi działaniami na rzecz klimatu

  • Kryzys kosztów utrzymania jest największym zagrożeniem krótkoterminowym, podczas gdy niepowodzenie w łagodzeniu skutków zmian klimatu i adaptacji do nich pozostaje kluczowym wyzwaniem długoterminowym.
  • Rywalizacja geopolityczna oraz nastawienie na realizację własnych celów spotęgują ograniczenia gospodarcze i zwiększą skalę ryzyk krótko- i długoterminowych.
  • Global Risks Report wzywa kraje do podjęcia współpracy w celu uniknięcia „rywalizacji o zasoby”.
  • Publikacja została opracowana w oparciu o opinie ponad 1.200 ekspertów, decydentów i liderów branżowych. Przeczytaj Global Risks Report 2023 i dołącz do dyskusji Global Risks Initiative, używając hashtagu #risks23.

Konflikty i napięcia geopolityczne wywołały serię powiązanych ze sobą zagrożeń globalnych – wynika z raportu Global Risks Report 2023 opracowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, które od 17 lat przestrzega przed tego rodzaju ryzykami. Obejmują one kryzysy w dostawach energii i żywności, które prawdopodobnie będą się utrzymywać w najbliższych dwóch latach, oraz silny wzrost kosztów życia i obsługi zadłużenia. Jednocześnie, kryzys ten niesie ryzyko osłabienia wysiłków na rzecz rozwiązywania problemów długoterminowych, w szczególności związanych ze zmianami klimatu, bioróżnorodnością i inwestycjami w kapitał ludzki.

Jak podaje raport, czas na podjęcie działań w odniesieniu do najpoważniejszych, długoterminowych zagrożeń kurczy się i koniecznie są wspólne starania, zanim ryzyka te osiągną punkt krytyczny.

Raport, opracowany we współpracy z Marsh McLennan i Zurich Insurance Group, został przygotowany na podstawie analizy opinii ponad 1 200 światowych ekspertów ds. ryzyka, decydentów i liderów branżowych. W trzech ramach czasowych przedstawiono obraz globalnego krajobrazu ryzyka, który zawiera zarówno nowe, jak i powtarzalne elementy, ponieważ świat nadal zmaga się z dobrze znanymi zagrożeniami, które miały powoli ustępować.

Obecnie pandemia i wojna w Europie sprawiły, że na pierwszy plan wysuwają się kryzysy energetyczne, inflacyjne, żywnościowe i bezpieczeństwa. W ten sposób powstają kolejne zagrożenia, które będą dominować w perspektywie następnych dwóch lat: ryzyko recesji, rosnące zadłużenie, kryzys utrzymania, polaryzacja społeczeństw spowodowana dezinformacją i fake newsami, wstrzymanie szybkich działań na rzecz łagodzenia zmian klimatu, rywalizacja geoekonomiczna.

Jeśli świat nie zacznie skuteczniej współpracować w zakresie łagodzenia skutków zmian klimatu i adaptacji do nich, w ciągu najbliższych 10 lat doprowadzi to do dalszego, globalnego ocieplenia i katastrof ekologicznych. Niepowodzenie w tym obszarze, jak również utrata różnorodności biologicznej i degradacja środowiska stanowią pięć z dziesięciu największych zagrożeń – przy czym utrata bioróżnorodności jest postrzegana jako jedno z ważniejszych ryzyk, które będzie się pogłębiać w ciągu następnej dekady. Równolegle, napędzane kryzysami przywództwo i rywalizacja geopolityczna mogą wywołać niepokój społeczny na niespotykaną dotąd skalę, czego powodem będą malejące inwestycje w zdrowie, edukację i rozwój gospodarczy. Wreszcie, rosnąca rywalizacja grozi nie tylko zwiększaniem środków na uzbrojenie, ale także remilitaryzacją, zwłaszcza poprzez nowe technologie i działalność „nieuczciwych graczy”.

W nadchodzących latach rządy będą musiały dokonać kompromisu w obliczu konkurujących ze sobą problemów dotyczących społeczeństwa, środowiska i bezpieczeństwa. Już teraz krótkoterminowe zagrożenia geoekonomiczne wystawiają na próbę zobowiązania dotyczące zerowej emisji netto i ujawniły rozbieżność pomiędzy naukowym a politycznym punktem widzenia. Konieczne jest radykalne przyspieszenie wspólnych działań w związku z kryzysem klimatycznym, aby ograniczyć konsekwencje ocieplenia klimatu. W międzyczasie względy bezpieczeństwa i rosnące wydatki na cele wojskowe mogą sprawić, że zmniejszy się przestrzeń fiskalna, która pozwoliłaby złagodzić skutki przedłużającego się kryzysu związanego z kosztami utrzymania. Bez zmiany kursu, niektóre kraje znajdą się w sytuacji kryzysowej, w której nie będą w stanie inwestować w przyszły wzrost gospodarczy, rozwój kapitału ludzkiego i technologie ekologiczne.

Raport wzywa przywódców do podjęcia zdecydowanych działań, równoważąc perspektywy krótko- i długoterminowe. Poza prowadzeniem pilnych i skoordynowanych przedsięwzięć, niezwykle istotne znaczenie mają wspólne wysiłki państw, a także współpraca sektora publicznego i prywatnego w celu wzmocnienia stabilności finansowej, zarządzania technologiami, rozwoju gospodarczego i inwestycji w badania, naukę, edukację oraz zdrowie.

„Krajobraz ryzyka krótkoterminowego jest zdominowany przez energię, żywność, kryzys zadłużeniowy i katastrofy. Cierpią ci, którzy już teraz w największym stopniu odczuwają negatywne skutki – a w obliczu wielu kryzysów, tych, którzy są najbardziej narażeni, gwałtownie przybywa, zarówno w krajach bogatych, jak i biednych. Klimat i inwestycje w kapitał ludzki muszą znaleźć się w centrum zainteresowania światowych przywódców, nawet gdy obecnie zmagają się oni z innymi wyzwaniami. Współpraca to jedyna droga naprzód” – podsumowuje wyniki raportu Saadia Zahidi, Managing Director w World Economic Forum.

„Wzajemne oddziaływanie skutków zmian klimatu, utraty różnorodności biologicznej, bezpieczeństwa żywnościowego i zużycia zasobów naturalnych stanowi niebezpieczne połączenie. Bez istotnych zmian w polityce lub inwestycjach, ta „mieszanka” przyspieszy upadek ekosystemów, zagrozi dostawom żywności, spotęguje konsekwencje klęsk żywiołowych oraz ograniczy dalszy postęp w łagodzeniu skutków zmian klimatu. Jeśli przyspieszymy działania, to do końca dekady wciąż istnieje możliwość zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C i rozwiązania problemu generowania zagrożeń dla przyrody. Ostatnie postępy we wdrażaniu technologii energii odnawialnej i pojazdów elektrycznych dają nam duże powody do optymizmu” – dodaje John Scott, Head of Sustainability Risk w Zurich Insurance Group.

„Przewidujemy, że rok 2023 upłynie pod znakiem zwiększonego ryzyka związanego z żywnością, energią, surowcami i cyberbezpieczeństwem, powodując dalsze zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i wpływając tym samym na decyzje inwestycyjne. W czasie, gdy kraje i organizacje powinny intensyfikować wysiłki w zakresie odporności, ekonomiczne wyzwania ograniczają ich możliwości. W obliczu najtrudniejszych od pokoleń warunków geoekonomicznych, firmy powinny skupić się nie tylko na rozwiązywaniu problemów krótkoterminowych, ale także na rozwijaniu strategii, które pozwolą im dobrze przygotować się na długoterminowe zagrożenia i zmiany strukturalne” – komentuje Carolina Klint, Risk Management Leader w Marsh w Europie kontynentalnej .

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska oraz regionu CEE Marsh dodaje: „W Polsce wśród kluczowych ryzyk dla biznesu eksperci wskazali: gwałtowną i/lub utrzymującą się inflację, spowolnienie gospodarcze i wzrost kosztów utrzymania, awarię infrastruktury krytycznej w wyniku cyberataków, rywalizację geoekonomiczną oraz konflikt międzypaństwowy. Ostatnie lata uwidoczniły problemy związane z systemami opieki zdrowotnej oraz pogorszenie zdrowia psychicznego. Spadek percepcji ryzyka zdrowotnego po pandemii, w połączeniu z przewlekłymi problemami związanymi z wydajnością służb medycznych, wpływają na przystępność cenową i pogłębią nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej. To spowoduje także wzrost kosztów związanych z zapewnieniem opieki zdrowotne dla pracowników przedsiębiorstw. Dlatego pracownicy wciąż pozostają jednym z istotnych wyzwań na kolejne lata. Coraz więcej firm oferuje bardziej elastyczne formy zatrudnienia, wprowadzając możliwości pracy zdalnej czy hybrydowej, a to wpływa na samopoczucie, rosnące przeciążenie cyfrowe pracowników; jak również na ich zdrowie psychiczne.

Wojna Rosji z Ukrainą pogłębiła rosnącą nieufność państw, która z kolei doprowadziła do ponownego ustalenia priorytetów w zakresie m.in. wydatków na cele wojskowe. Ponadto, postęp w zakresie możliwości technologicznych dał początek nowym formom bezprecedensowych działań wojennych. Zwiększone budżety obronne państw, zmiany w polityce bezpieczeństwa narodowego, ściślejsze powiązania międzynarodowe oraz większa gotowość do angażowania się w konflikty pośrednie zwiększyły ryzyko przypadkowych lub celowych starć, które mogą mieć daleko idące konsekwencje.

W raporcie krajobraz ryzyka zdominowały jest także zagrożenia związane z klimatem oraz ryzykami cybernetycznymi. Szybka cyfryzacja zwiększa zarówno zasięg danych sieciowych i zachęca do ich niewłaściwego wykorzystania. Dopiero powstające przepisy dotyczące ochrony danych umożliwiają nieuczciwym podmiotom ich łatwe pozyskiwanie i handel nimi. Z kolei rosnący popyt na zasoby powoduje trudne kompromisy pomiędzy zaspokajaniem pilnych potrzeb społecznych a podejmowaniem wyzwań związanych z klimatem.”

Global Risks Report jest filarem Global Risks Initiative, której celem jest promowanie lepszego zrozumienia krótko-, średnio- i długoterminowych zagrożeń globalnych, aby umożliwić budowanie gotowości i odporności na te ryzyka. Tegoroczny raport analizuje również, w jaki sposób obecne i przyszłe zagrożenia mogą oddziaływać na siebie, tworząc polikryzys, czyli grupę globalnych zagrożeń o potęgującym się negatywnym wpływie i nieprzewidywalnych konsekwencjach. W publikacji zbadano także „rywalizację o zasoby”, potencjalny zbiór powiązanych zagrożeń środowiskowych, geopolitycznych i społeczno-gospodarczych związanych z podażą i popytem na zasoby naturalne, w tym żywność, wodę i energię.

TSUE ogranicza dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych. Eksperci: CRBR musi przejść zmiany

Po niedawnym orzeczeniu TSUE został zawieszony dostęp do strony luksemburskiego Rejestru Beneficjentów Gospodarczych. Jak przekonują prawnicy, w Polsce ten wyrok może wpłynąć na funkcjonowanie Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR). Prezes UODO zarekomendował już zmianę przepisów ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Z kolei według Ministerstwa Sprawiedliwości, sytuacja wymaga jeszcze wypracowania rozwiązań normatywnych na poziomie UE. Do tego resort informuje, że nie rozważa zamknięcia dostępu do KRS-u. Natomiast uważa, że wyrok może mieć wpływ na zasady udostępniania niektórych kategorii danych, ale nie podważa legalności działania samego rejestru. Ewentualne zmiany powinny stanowić jedynie dopełnienie zasad dostępu do informacji zawartych w CRBR.

Rejestry pod lupą

Wśród prawników coraz głośniej mówi się, że na polski system prawny może wpłynąć wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 22 listopada 2022 roku. Wyrok jednak nie odbił się dużych echem w Polsce, choć niektórzy prawnicy uważają, że powinien. Sprawa dotyczyła luksemburskiego Rejestru Beneficjentów Gospodarczych. Wkrótce po upublicznieniu tego orzeczenia został niemal natychmiast zawieszony dostęp do strony internetowej RBE.

– TSUE stwierdził nieważność przepisu, zgodnie z którym państwa członkowskie zapewniają, aby informacje o beneficjentach rzeczywistych były we wszystkich przypadkach udostępniane każdej osobie. Orzeczenie to dotyczy więc rejestrów zawierających informacje o beneficjentach rzeczywistych, tzw. rejestrów UBO. W naszym kraju jest nim Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych – podkreśla adwokat Agata Koschel-Sturzbecher z Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych Naczelnej Rady Adwokackiej.

Jak zaznacza Adam Sanocki z Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), w Polsce kwestia udostępniania informacji o beneficjentach rzeczywistych została uregulowana w przepisach ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, które implementowały przepisy Dyrektywy 2015/849 w Polsce. Ustawa ta określa m.in. zasady funkcjonowania Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych. Po analizie przedmiotowego wyroku TSUE, Prezes UODO zarekomendował zmianę przepisów ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, poprzez zagwarantowanie dostępu do ww. rejestru jedynie dla osób, które będą posiadać interes prawny lub faktyczny.

– Obecnie w Polsce funkcjonuje bezpłatny i powszechny dostęp do informacji, które zostały zgromadzone w CRBR. Jawne są dane zarówno podmiotów zobowiązanych do zgłoszenia do rejestru, jak również beneficjentów rzeczywistych. Ograniczenie dostępu do tych informacji może utrudnić wykrywanie przestępstw gospodarczych oraz uniemożliwić identyfikowanie nieuczciwych praktyk w zakresie prowadzenia działalności przez wybrane podmioty na rynku – komentuje adwokat Rafał Schreiber z Kancelarii Ars AEQUI.

Przyszłość CRBR

Jak stwierdza Agata Koschel-Sturzbecher, na skutek wyroku przestają obowiązywać wszelkie środki podjęte na podstawie aktu uznanego za nieważny. Dotyczy to również tych, które zostały przyjęte przez państwa członkowskie w celu implementacji zaskarżonego aktu do krajowych porządków prawnych. Zdaniem ekspertki, z uwagi na to powinna nastąpić modyfikacja funkcjonowania CRBR w Polsce.

– Tak istotne kwestie, jak określenie zasad dostępu do danych o beneficjentach rzeczywistych, nie powinny być jedynie następstwem zaprezentowania przez TSUE stanowiska w jednostkowej sprawie, ale wynikać z regulacji ogólnoeuropejskich. Wyrok Trybunału ma bowiem wpływ na rejestry wszystkich państw UE. W orzeczeniu TSUE wskazał na wewnętrzną sprzeczność aktów prawa Unii Europejskiej, co tym bardziej wymaga wypracowania rozwiązań normatywnych na poziomie prawa unijnego – informuje biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości.

Z kolei Ministerstwo Finansów podkreśla, że treść wyroku podlega analizie zarówno po stronie resortu, jak – instytucji europejskich. Komisja Europejska nie przedstawiała jeszcze swojej opinii dotyczącej wyroku. Służby Prawne Rady UE przekazały jedynie wstępną ocenę przedmiotowego orzeczenia. Zdaniem Adama Sanockiego, bez wątpienia wyrok może przyczynić się do ograniczenia w Polsce dostępu do informacji o beneficjentach rzeczywistych, udostępnianych za pośrednictwem CRBR. Prezes UODO już zadeklarował uprawnionym organom swoją pełną gotowość do udzielenia wsparcia w zakresie opiniowania ewentualnych projektów nowelizacji przepisów ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, które będą uwzględniać wnioski TSUE płynące z ww. wyroku.

– Wyrokowi TSUE należy przyjrzeć się z uwagą. Wyjaśnia on bowiem, iż upublicznienie rejestru służącego przejrzystości nie jest celem samym w sobie, ale zawsze musi uwzględniać prawa podstawowe osób, których to dotyczy, oraz zasadę proporcjonalności. Orzeczenie to może mieć wpływ na funkcjonowanie publicznych rejestrów zawierających dane osobowe w tym sensie, że spowolni tendencję do zwiększania transparentności poprzez ocenę konieczności i niezbędności podejmowanych w tym celu środków – dodaje ekspertka z Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych NRA.

Co z KRS-em?

W kontekście ww. orzeczenia pojawiają się również pytania o Krajowy Rejestr Sądowy (KRS). Jak informuje Ministerstwo Sprawiedliwości, polskim rejestrem, którego bezpośrednio dotyczy wyrok, jest Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych, prowadzony przez Ministra Finansów. KRS jest odrębnym rejestrem prowadzonym przez sądy. Ewentualne zmiany powinny stanowić jedynie dopełnienie zasad dostępu do informacji w CRBR.

– Resort sprawiedliwości nie powinien ograniczać dostępu do KRS z uwagi na to, że znajdziemy tam podstawowe informacje o danej firmie. Ten rejestr jest łatwy w obsłudze, czytelny i przede wszystkim bezpłatny, co pozytywnie wyróżnia go na tle wielu krajów UE. Zmiana z pewnością wpłynęłaby negatywnie na tzw. pewność obrotu. Nie byłoby możliwe dochowanie tzw. należytej staranności w kontaktach z kontrahentami, wymaganej np. przez organy skarbowe. Nie dałoby się też zweryfikować, czy osoba chcąca nawiązać relacje gospodarcze działa uczciwie, czy też podszywa się pod inny podmiot – mówi mec. Rafał Schreiber.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie rozważa zamknięcia dostępu do KRS-u. Jak zaznacza resort, dostęp do informacji w tym rejestrze jest niezbędny dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestników obrotu prawnego. KRS funkcjonuje w oparciu o przepisy ustawowe, z których znaczna część realizuje wymogi prawa UE. Co prawda, wyrok TSUE może mieć wpływ na zasady udostępniania niektórych kategorii danych zawartych w tym rejestrze, ale nie podważa legalności działania, ani nie godzi w podstawy funkcjonowania tego rejestru.

–  Mimo że można wskazać pewne podobieństwa w funkcjonowaniu KRS i CRBR, to jednak odmienne są cele funkcjonowania tych rejestrów. Ponadto inny jest zakres udostępnianych w nich danych. Zamknięcie lub ograniczenie dostępu do systemu Krajowego Rejestru Sądowego byłoby na podstawie wyroku TSUE działaniem za daleko idącym – dodaje mec. Koschel-Sturzbecher.

Natomiast Ministerstwo Sprawiedliwości przypomina, że rozwiązania dotyczące dostępu do Krajowego Rejestru Sądowego funkcjonują od ponad 20 lat. Dotychczas nie były przedmiotem istotnych kontrowersji. Możliwość szybkiego i łatwego dostępu do danych gromadzonych w KRS była wielokrotnie uznawana za zaletę rejestru. Z kolei UODO będzie wspierać ewentualne inicjatywy ustawodawcze, których celem będzie ograniczenie dostępu do numerów PESEL obywateli, znajdujących się w rejestrach publicznych, w tym w KRS, o ile takie działanie będzie miało poparcie w przepisach prawa. Adam Sanocki podkreśla, że wskazany wyrok TSUE nie dotyczy kwestii funkcjonowania rejestru KRS.

– Tym orzeczeniem TSUE wskazał pewien kierunek interpretacji przepisów dotyczących funkcjonowania rejestrów zawierających dane osobowe, zmieniając obserwowaną w ostatnich latach tendencję do zwiększania transparentności. W treści wyroku zostało wskazane, że niezbędne jest takie wyważenie między interesem ogólnym a prawami podstawowymi, by niedogodności spowodowane przez dany środek nie były nadmierne w stosunku do zamierzonych celów – zwraca uwagę ekspertka z Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych NRA.

Jak  podsumowuje adwokat Rafał Schreiber, Luksemburg jest krajem, w którym interesy prowadzi wielu przedsiębiorców z całego świata, korzystając w istotny sposób z korzystnych regulacji podatkowych i z sektora bankowego. Z podobną sytuacją nie mamy do czynienia w Polsce. Nie jest to bowiem kraj, w którym swój kapitał z ww. powodów umieszczają powszechnie zagraniczni przedsiębiorcy. Z tego też względu z pewnością na ograniczanie dostępu do KRS czy CRBR nie ma u nas aż tak dużego nacisku społecznego.

Andrus Durejko nowym prezesem Eesti Energia

Rada Nadzorcza Eesti Energia wybrała Andrusa Durejko na nowego prezesa zarządu. Stanowisko obejmie 1 kwietnia, po zakończeniu kadencji Hando Suttera, obecnego CEO Eesti Energia. Eesti Energia to estońska państwowa grupa energetyczna i jeden z największych producentów energii w krajach bałtyckich. Częścią grupy jest spółka Enefit, działająca na polskim rynku od 2016 r.

Anne Mere, przewodnicząca Rady Nadzorczej Eesti Energia, wyjaśniła, że Andrus Durejko wyróżniał się na tle konkurencji bardzo dobrymi cechami przywódczymi i doświadczeniem w zarządzaniu dużą firmą, a jego dodatkowym atutem było wykształcenie z zakresu energetyki. – Jestem bardzo zadowolona, że Andrus Durejko od kwietnia dołączy do zespołu Eesti Energia. Andrus posiada wyjątkowo silne umiejętności analityczne, zdolność do prognozowania i oceny ewentualnego ryzyka oraz dostrzegania możliwości wzrostu. Jednocześnie Andrus jest graczem zespołowym, który ceni sobie współpracę, wspólne wartości i wspiera innych w rozwijaniu ich potencjału – skomentowała Anne Mere.

Andrus Durejko od 2018 roku pełnił funkcję prezesa zarządu Ericsson Eesti AS. Wcześniej pracował na różnych stanowiskach w firmie Ericsson, dostawcy rozwiązań i sprzętu do komunikacji mobilnej, w tym jako członek zarządu Ericsson Eesti AS w obszarze technologii oraz jako dyrektor regionalny Ericsson Ukraine Mobile Core Networks. Posiada tytuł magistra inżynierii elektrycznej uzyskany na Estońskim Uniwersytecie Przyrodniczym. Oprócz pracy w firmie Ericsson, Durejko jest członkiem rady nadzorczej Estonian Broadband Development Foundation (ELASA) oraz członkiem rady doradczej AI & Robotics Estonia (AIRE).

Andrus Durejko wyraził wdzięczność za możliwość dołączenia do zespołu Eesti Energia w dobie kryzysu, o niespotykanej wcześniej skali. – Moim celem w roli prezesa zarządu Eesti Energia będzie kontynuacja realizacji ambitnej strategii oraz skuteczne przeprowadzenie firmy przez nadchodzące zmiany. Sektor energetyczny stoi w obliczu poważnych wyzwań. Chcąc im sprostać, musimy wdrażać nowe technologie, przyspieszać cyfryzację, budować nowe jednostki produkcyjne i zmniejszać ślad węglowy – skomentował Andrus Durejko i dodaje: – Jestem przekonany, że moja wiedza i doświadczenie wyniesione z firmy Ericsson pomogą sprostać wyzwaniom w Eesti Energia – dodał Andrus Durejko.

Estońska minister finansów Annely Akkermann z zadowoleniem przyjęła decyzję i zaznaczyła, że jako przedstawicielka walnego zgromadzenia Eesti Energia oczekuje, że nowy prezes będzie nadal inwestował we wzrost produkcji energii odnawialnej i dalej przekształcał firmę z producenta energii elektrycznej z łupków bitumicznych w organizację neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla. – Jednym z głównych wyzwań będzie zmniejszanie śladu węglowego Eesti Energia i znalezienie równowagi w miksie energetycznym – powiedziała Annely Akkermann.

Kadencja Andrusa Durejko będzie trwała trzy lata. Hando Sutter zakończy pełnienie funkcji prezesa zarządu Eesti Energia 31 marca, zgodnie z jego umową. W tym samym momencie funkcje członków zarządu przestaną pełnić także Andri Avila, Raine Pajo, Margus Vals i Agnes Roos.

29% sprzedaży polskich firm pochodzi z platform społecznościowych

Media społecznościowe to nie tylko narzędzie do podglądania życia innych ludzi. Przynajmniej już nie. Teraz staje się również istotnym narzędziem handlu online, ponieważ w ciągu ostatnich 6 miesięcy prawie połowa Polaków (46%) dokonała zakupu za pośrednictwem mediów społecznościowych[1]. Co więcej, przedsiębiorcy także dostrzegają ten potencjał, ponieważ 2 na 3 (65%) europejskich sprzedawców internetowych używało tych platform do dystrybucji swoich produktów, w tym 65% polskich firm. Jaki jest potencjał social commerce na polskim rynku? Okazuje się, że według PayPal Ecommerce Index 2022 jest on dość duży.

Social commerce – trend, który coraz bardziej napędza polskie firmy

W 2022 roku szacowano, że branża social commerce w Polsce osiągnie wartość 2,760 mld USD (ok. 12,25 mld zł)[2]. Według PayPal Ecommerce Index 2022, handel poprzez platformy społecznościowe staje się znaczącym elementem europejskiego krajobrazu e-commerce, ponieważ nawet 2 na 5 Europejczyków (43%) dokonało zakupu za pośrednictwem mediów społecznościowych w ciągu 6 ostatnich miesięcy[3]. Ta statystyka uwzględnia również 46% Polaków, co stanowi 3pp. więcej w porównaniu do średniej europejskiej.

Jak wskazują wyniki badania, wielu handlowców zaczęło osiągać wysokie wyniki z social commerce. Nadal jednak ważna jest szersza rola mediów społecznościowych – prezentowanie konsumentom nowych produktów i usług. 1 na 4 europejskich konsumentów przeszukuje media społecznościowe, aby znaleźć coś, co byłoby dla nich interesujące, a także śledzi tam swoje ulubione marki[4]. To, w połączeniu z reklamami, prowadzi do dokonywania wielu nowych odkryć w tych kanałach.

Co ciekawe, mimo że więcej niż 1 na 10 europejskich konsumentów kupił produkt dzięki influencerowi w mediach społecznościowych lub śledził influencerów, aby zobaczyć, czego używają lub noszą, posty marki nadal mają silniejszy wpływ na ich procesy decyzyjne niż indywidualni influencerzy[5].

Topowe firmy z branży mediów społecznościowych, widząc postępy w rozwoju social commerce i wyniki, jakie można dzięki tej technologii osiągnąć, nie wahają się napędzać jego rozwoju poprzez dodawanie nowych funkcji do swoich platform.

Kiedyś myśleliśmy o mediach społecznościowych jako o ważnej wizytówce, ale teraz wraz z nowymi funkcjami oferowanymi przez platformy social media, stały się one czymś znacznie ważniejszym – nowym kanałem sprzedaży. Polscy konsumenci spędzają w mediach społecznościowych znacznie więcej czasu – korzysta z nich już 7 na 10 Polaków [6] – a handlowcy dostosowują się do ich potrzeb, dając możliwość kupowania przez ten kanał w sposób prostszy i łatwiejszy niż kiedykolwiek wcześniej” komentuje Efi Dahan, Dyrektor Zarządzający PayPal na Europę Środkową i Izrael. 

Sprzedawcy dostrzegają potencjał rynku, ponieważ 65% europejskich sprzedawców obecnie dystrybuuje produkty i usługi za pośrednictwem mediów społecznościowych – w tym 65% firm w Polsce[7]. Wielu sprzedawców nadal korzysta z mediów społecznościowych tylko po to, aby budować świadomość marki i kierować aktywność zakupową na inne kanały, takie jak zewnętrzna strona internetowa. Mimo to w Europie jedna czwarta sprzedaży (24%) jest już realizowana bezpośrednio za pośrednictwem mediów społecznościowych. Firmy handlowe w Irlandii są liderem na rynku (30%), a tuż za nimi plasują się sprzedawcy z Holandii, Izraela i Polski, którzy deklarują, że ok. 29% ich sprzedaży pochodzi z tego kanału.

Istnieje wiele optymistycznych danych na temat możliwości rozwoju social commerce, ale musimy być świadomi faktu, że podczas gdy wielu europejskich klientów czuje się komfortowo dokonując zakupów za pośrednictwem kanałów społecznościowych, znaczny odsetek (35%) nadal woli przejść bezpośrednio do strony internetowej sprzedawcy, aby dokonać zakupu [8]. Sprzedawcy powinni zastanowić się, jak sprawić, by klienci czuli się bardziej komfortowo w social commerce. PayPal jest jednym z rozwiązań, które mogą pomóc rozwiać wątpliwości, ponieważ 1 na 4 europejskich badanych konsumentów stwierdza, że chętnie dokona zakupów za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdy będzie mógł użyć swojego konta PayPal dla wygody i bezpieczeństwa” zaznacza Efi Dahan z PayPal.

Europejscy konsumenci zdecydowanie zaczynają opanowywać społecznościowe kanały zakupowe – 1 na 6 z nich dokonywał zakupu przynajmniej raz w tygodniu (lub częściej)[9]. W połączeniu z wielkością zakupów przekłada się to na średnie miesięczne wydatki na social commerce na wszystkich rynkach w wysokości 141 euro, przy czym najwięcej wydają Izraelczycy (186 euro) i Holendrzy (174 euro), przed Belgami (160 euro) i Grekami (158 euro). Trend ten jest obecny również w Polsce – co dziesiąty Polak (14%) przynajmniej raz w tygodniu dokonał zakupu za pośrednictwem jakiejkolwiek platformy społecznościowej, miesięcznie wydając w ten sposób średnio 112 euro (ok. 524 zł).

Lokalni sprzedawcy powinni więc zacząć szukać pomysłów na to, jak włączyć media społecznościowe do dystrybucji swoich produktów lub usług, czy to jako metodę budowania świadomości wokół swojej marki, czy też jako bezpośredni kanał sprzedaży. Jak pokazują dane, w 2023 roku coraz trudniej będzie ignorować ten kanał.

[1] PayPal eCommerce Index 2022; Metodologia badania: 15-minutowe badanie 15 221 konsumentów z Europy i Izraela w wieku 18-75 lat & 10-minutowe badanie 4 604 osób decyzyjnych w przedsiębiorstwach z Europy i Izraela. Wszystkie dane w informacji prasowej pochodzą z tego raportu, chyba że zaznaczono inaczej.

[2] Poland Social Commerce Market Intelligence and Future Growth Dynamics Databook – 50+ KPIs on Social Commerce Trends by End-Use Sectors, Operational KPIs, Retail Product Dynamics, and Consumer Demographics – Q1 2022 Update

[3] PayPal eCommerce Index 2022;

[4] PayPal eCommerce Index 2022;

[5] PayPal eCommerce Index 2022;

[6] Hootsuite, Digital 2022 Poland, February 2022

[7] PayPal eCommerce Index 2022;

[8] PayPal eCommerce Index 2022;

[9] PayPal eCommerce Index 2022;

Rynek pracy w 2023 roku. Szanse, wyzwania, zagrożenia

W drugiej połowie 2022 roku wyraźnie można było zaobserwować spowolnienie na rynku pracy. Według raportu Głównego Urzędu Statystycznego w tym czasie było o 11,7%[1] mniej wolnych miejsc pracy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Pracodawcy zdecydowanie ostrożniej podchodzili do zatrudniania nowych pracowników, co skutkowało nie tylko mniejszą liczbą wakatów, ale też wydłużeniem procesów rekrutacyjnych. Czy 2023 rok będzie dla rynku pracy zgoła inny? O szansach, wyzwaniach i zagrożeniach dla tego sektora mówi Karolina Mazur, Recruitment Team Leader w agencji rekrutacyjnej People.

– Pomimo niepewności związanych z czasem pandemii oraz sytuacją za naszą wschodnią granicą, rynek pracy wydaje się stabilny – mówi Karolina Mazur z agencji rekrutacyjnej People. Stopa bezrobocia w Polsce od lat ma tendencję malejącą (według danych GUS w listopadzie 2022 roku wyniosła zaledwie 5,1%[1]), dzięki czemu w badaniu przeprowadzonym przez Eurostat Polska zajęła drugie miejsce wśród państw europejskich o najniższym bezrobociu – wyżej uplasowały się tylko Czechy. Czy w takim razie w 2023 roku czeka nas jakaś rewolucja? – Firmy zgłaszają nowe zapotrzebowania rekrutacyjne, informują o planach na kolejne wakaty i mimo ogólnie mniejszej liczby rekrutacji, pozwala nam to zakładać, że pracy – szczególnie w dużych miastach – nie będzie brakowało – dodaje ekspertka People.

Inflacja a wzrost wynagrodzeń

W 2023 roku polskich pracowników czekają dwie podwyżki płacy minimalnej o łącznej kwocie wynoszącej 590 zł brutto. To oznacza, że od stycznia płaca minimalna wzrośnie do kwoty 3490 brutto, zaś od lipca do 3600 zł. „Na rękę” będzie to blisko 20% więcej niż obecnie. Jednakże, jak ostrzega wielu specjalistów z branży, wyższy od ustawowego wzrost płacy minimalnej oraz wskaźnika waloryzacji emerytur i rent, może negatywnie wpłynąć na i tak już bardzo wysoki poziom inflacji w Polsce, która obecnie wynosi 16,6%.
– Duża część firm uwzględniła poziom inflacji w swoim budżecie dla nowych pracowników. W związku z tym można oczekiwać, że wynagrodzenia nieco wzrosną względem ubiegłego roku, a różnice będą zauważalne szczególnie na niższych stanowiskach – mówi Karolina Mazur z People.

Rynek pracy oczami pracownika

Eksperci rynku pracy od lat określają go rynkiem pracownika. Czy słusznie? Zdecydowanie tak. Sytuacji takiej sprzyja kilka czynników, m.in. wspomniane wyżej stabilny poziom zatrudnienia czy też niska stopa bezrobocia, ale też zmiany pokoleniowe i potrzeby, szczególnie tych młodszych pracowników. Co jeszcze ulegnie zmianom i może wyjść na dobre? Jedną z takich kwestii jest trend transparentności, który ma coraz większe odzwierciedlenie w biznesie. – Trend transparentności jest najmocniej widoczny w ogłoszeniach o pracę, w których dedykowane portale czy aplikacje wymagają od pracodawcy określenia widełek płacowych na danym stanowisku. Niektóre portale odmawiają w ogóle publikacji oferty bez wskazania przedziału wynagrodzenia. To zaś zmniejsza szanse powodzenia procesu bez jawnego budżetu i wymusza transparentność pracodawców – komentuje Karolina Mazur z People.

Kolejną sprzyjającą pracownikom kwestią będzie fakt, że w 2023 roku praca zdalna będzie już nie tylko tymczasowym, a stałym i uregulowanym w kodeksie pracy rozwiązaniem. – Podczas rozmów rekrutacyjnych kandydaci częstokroć podkreślają, że interesuje ich jedynie praca z przewagą tzw. home office, bądź całkowicie zdalna. Pracodawcy również coraz częściej dostrzegają benefity takiego rozwiązania – mówi ekspertka People. Biorąc pod uwagę wprowadzenie regulacji prawnych w tym obszarze, praca zdalna w niektórych sektorach zacznie być postrzegana nie tylko jako benefit, ale standard.

– Osoby stające przed wyborem nowej pracy stawiają na elastyczność, w 2023 roku ten kierunek będzie się utrzymywał. Wśród ofert coraz więcej jest tych z wyznaczonym przedziałem godzin, w których można rozpocząć pracę, a nie tymi ze sztywno wskazanymi godzinami administracyjnymi. Na rynku pojawiają się również głosy zza granicy mówiące o czterodniowym tygodniu pracy, nie uważam jednak, aby zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy, byli na to otwarci i gotowi już w nadchodzącym roku – twierdzi Karolina Mazur.
Rok 2023 będzie wyzwaniem

Druga połowa 2022 roku okazała się czasem spowolnienia – ofert pracy było zdecydowanie mniej, a same procesy rekrutacyjne prowadzone były dłużej. Trend ten istotnie się nie zmieni. Zdaniem ekspertów People – 2023 rok będzie rokiem nowych wyzwań, bowiem obie strony będą podchodziły do rekrutacji dużo ostrożniej, zaś same decyzje dotyczące zatrudnienia będą podparte głębszymi analizami.

– Kandydaci pytani na rozmowach o ich oczekiwania względem pracodawcy, niezmiennie wskazują wysokie znaczenie poczucia stabilizacji oraz bezpieczeństwa. Ostatnie lata – z pandemią, wojną, kryzysem gospodarczym, na nas wszystkich odbiły swoje piętno. Zaspokojenie tych potrzeb będzie miało więc niewątpliwy wpływ na otwartość pracowników na zmianę pracy – wyjaśnia Karolina Mazur z agencji rekrutacyjnej People. – W 2023 roku pojawi się prawdopodobnie większa liczba kandydatów, którzy będą się jedynie rozglądać na rynku, a co za tym idzie, wielu z nich będzie rezygnować z rekrutacji w trakcie jej trwania lub po otrzymaniu oferty. Osoby, które podczas rozmów zaprezentują się zaś jako zdeterminowane do podjęcia nowego zatrudnienia oraz zaangażowane, uzyskają przewagę – dodaje.

Podsumowanie

Rynek pracy w 2023 roku przyniesie szanse na transparentność widełek płacowych w ogłoszeniach, zwiększenie wynagrodzeń, a także możliwości uregulowanej prawnie pracy zdalnej. Osoby zdecydowane na zmianę pracy będą się wyróżniały spośród grupy kandydatów jedynie sprawdzających rynek. Przed rekruterami zaś stać będą wyzwania poznania prawdziwej motywacji, gotowości do zmiany pracy oraz utrzymania najlepszych kandydatów w przedłużających się procesach rekrutacyjnych. To może się okazać trudne, ponieważ obie strony będą uważnie decydować o nawiązaniu współpracy, ale przewagę w tej kwestii nadal może mieć pracownik.
______________________________________________
[1] Popyt na pracę w 3 kwartale 2022 roku. Online: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/popyt-na-prace/popyt-na-prace-w-3-kwartale-2022-roku,2,47.html [dostęp: 9 stycznia 2023]
[2] Stopa bezrobocia rejestrowanego w latach 1990-2022. Online: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2022,4,1.html [dostęp: 9 stycznia 2023]

Monika Constant nową Prezes Zarządu Związku Polskiego Leasingu

1 stycznia 2023 r. stanowisko Prezesa Zarządu Związku Polskiego Leasingu objęła Monika Constant. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i polsko-francuskich Studiów Master HEC/SGH, przez 20 lat była związana z francuskim biznesem, a przez ponad 13 lat pełniła funkcję Dyrektora Generalnego Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej.

Monika Constant we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej (CCIFP) wraz ze swoim zespołem tworzyła wiele wydarzeń związanych z promocją francuskiego biznesu
w naszym kraju. W tym czasie CCIFP stała się jedną z największych i najbardziej dynamicznych zagranicznych izb gospodarczych w Polsce, m.in. reprezentując francuskie firmy na Forum Ekonomicznym w Krynicy, następnie w Karpaczu, organizując Polsko-Francuskie Forum Gospodarcze z udziałem prezydentów Francji i Polski (listopad 2012, luty 2020), a także Spotkania Warszawskie (2013-2015, 2018-2019). Monika Constant jest również częstym gościem mediów, komentując bieżące wydarzenia w prasie, radiu i telewizji (m.in. w Tok FM, Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej itd.).

W 2017 r. została odznaczona przez Ambasadora Francji w Polsce Narodowym Orderem Zasługi za wybitne osiągnięcia w umacnianiu polsko-francuskiego partnerstwa.

– W trwającym kilka miesięcy procesie rekrutacji, Rada Związku Polskiego Leasingu zadecydowała o powierzeniu Monice Constant stanowiska Prezes Zarządu ZPL. Jesteśmy pewni, że to najlepsza kandydatka, która zapewni realizację strategii
i planów Związku Polskiego Leasingu.
– podkreśla Paweł Pach, Przewodniczący
Rady ZPL.

Monika Constant na stanowisku Prezesa zastąpiła Andrzeja Sugajskiego, który
pozostaje w branży leasingowej i w dalszym ciągu będzie wspierał ZPL.

– Branża leasingowa jest jednym z filarów rozwoju gospodarczego Polski. Wobec aktualnych rynkowych wyzwań, jednym z naszych priorytetów staje się zapewnienie przedsiębiorcom szerokiego dostępu do leasingu. Pozwoli to firmom finansować środki trwałe, które pomogą w zwiększaniu produkcji i rozwoju usług. – wyjaśnia Monika Constant. – Tym celom służą opracowywane przez ZPL rozwiązania prawne
i podatkowe oraz wspierające digitalizację, takie jak: elektroniczny obieg faktur, system dokumentów strukturyzowanych, stopniowe wprowadzanie raportowania ESG czy finansowanie zielonych aktywów. Mam nadzieję, że nasze inicjatywy zostaną pozytywnie przyjęte i przyczynią się do szerokiego dialogu z przedstawicielami instytucji rządowych i podmiotów legislacyjnych. –
dodaje Prezes Zarządu ZPL.

EKIPA Investments ASI inwestuje w platformę do rezerwacji tatuaży

EKIPA Investments ASI ogłasza swoją kolejną inwestycję. 30 grudnia 2022 r. firma objęła udziały w INKsearch.co, nowoczesnej platformie umożliwiającej rezerwację tatuaży online. Spółka współinwestuje z jednym z najlepszych inwestorów w Europie – włoskim funduszem Startup Wise Guys. Runda inwestycyjna opiewa na kwotę 200 000 euro i pozwoli startupowi na ekspansje na włoskim rynku.

INKsearch.co to niezwykle innowacyjne rozwiązanie, które umożliwia klientom szybkie i wygodne zarezerwowanie tatuażu u wybranego artysty. Na platformie, proces komunikacji między klientami, a artystami zostaje znacząco usprawniony, co pozwala na szybsze i sprawniejsze realizowanie zamówień. INKsearch.co to nie tylko inteligentny sposób zarządzania czasem, ale także przestrzeń inspiracji i projektów skrojonych specjalnie dla klienta. Dziś tatuaże są formą wyrażania siebie, a platforma odpowiada na to oferując szerokie spektrum propozycji od wielu artystów.

“Klienci nie muszą już spędzać tygodni na szukaniu inspiracji. Dzięki AI mogą wgrać tatuaż jak im się podoba i INKsearch podpowie artystów z ich miasta, którzy tworzą prace w podobnym stylu. Bardzo się cieszymy, że EKIPA Investments ASI dostrzegła i doceniła rozwiązania, które zastosowaliśmy w INKsearch.co.” – mówi Mateusz Łagowski z INKsearch.co

EKIPA Investments ASI jest przekonana, że INKsearch.co to rozwiązanie przyszłości dla branży tatuażu i z pełnym entuzjazmem inwestuje w rozwój tego SaaS marketplace. Poprzez swoje wsparcie chce pomóc INKsearch.co w osiągnięciu jeszcze większej popularności i skuteczniejszym dotarciu do szerokiego grona klientów.

„Bardzo optymistycznie patrzymy na potencjał tej inwestycji i mamy nadzieję, że INKsearch.co będzie kontynuować swój dynamiczny rozwój, skalując swój biznes na kolejne kraje w Europie i na świecie. Platforma ta, to nie tylko rewolucyjne rozwiązanie dla branży tatuażu, ale również doskonałe narzędzie dla klientów, którzy chcą zarezerwować tatuaż w sposób szybki i wygodny.” – mówi Łukasz Górski, Prezes EKIPA Investments ASI.

EKIPA Investments ASI jest młodą spółką lecz posiada ogromną intuicją biznesową. Firma jest przekonana, że inwestycja w INKsearch.co, który obecnie jest liderem rezerwacji tatuażu w UE (+250 000 rezerwacji w 2022 roku) i ma ambicje aby rozpocząć ekspansję w USA, przyniesie wymierne korzyści zarówno dla niej, jak i dla platformy.

Elemental Holding z inwestycją kapitałową o wartości 290 mln USD przy udziale PFR, EBOR oraz IFC

Elemental Holding, wywodząca się z Polski globalna grupa zajmująca się recyklingiem i urban miningiem, z siedzibą w Luksemburgu, pomyślnie przeprowadziła prywatną ofertę akcji o wartości 290 mln USD od grupy międzynarodowych instytucji finansowych: Międzynarodowej Korporacji Finansowej („IFC”), Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju („EBOR”) oraz Polskiego Funduszu Rozwoju S.A. („PFR”).

Prywatna oferta akcji jest dla spółki ważnym krokiem w kierunku zabezpieczenia ponad 500 mln USD kapitału na rozwój, w tym zobowiązań w zakresie finansowania projektów i dotacji z Unii Europejskiej. Pozyskany kapitał zostanie przeznaczony na finansowanie projektów organicznego rozwoju firmy, przyspieszenie jej globalnej strategii przejęć i zabezpieczenie finansowania ogólnych celów korporacyjnych.

Dzięki naszemu dużemu udziałowi w rynku recyklingu metali i atrakcyjnemu planowi wzrostu, Elemental Holding ma wyjątkową pozycję, aby czerpać korzyści z globalnych megatrendów dekarbonizacji, takich jak: zwiększony nacisk na gospodarkę o obiegu zamkniętym i recykling, zwiększanie udziału pojazdów elektrycznych oraz potrzebę budowania lokalnych łańcuchów dostaw krytycznych pierwiastków. Cieszymy się, że możemy współpracować z wiodącymi globalnymi instytucjami finansowymi, takimi jak IFC, EBOR i PFR, które odegrają kluczową rolę w realizacji globalnej strategii rozwoju naszej firmy – powiedział Paweł Jarski, CEO Elemental Holding  – Chciałbym również podziękować Przemkowi Krychowi z Cornerstone Investment Management za dostrzeżenie potencjału w naszej Grupie i jego wsparcie jako inwestora w Elemental Holding dodał Paweł Jarski

Organiczne projekty rozwojowe spółki obejmują budowę najnowocześniejszego zakładu produkcyjnego w południowej Polsce, który ma zająć wiodącą pozycję w europejskim recyklingu akumulatorów litowo-jonowych i odzysku metali PGM ze zużytych katalizatorów samochodowych. W skład obiektu wejdzie rafineria PGM oraz innowacyjny zakład odzysku litu, kobaltu i niklu. Zakład będzie produkował metale wtórne i inne materiały, które można ponownie wykorzystać jako surowce do nowych baterii lub do innych zastosowań, zapewniając podstawową usługę w łańcuchu wartości akumulatorów litowo-jonowych. Akumulatory te są podstawowym elementem pojazdów elektrycznych, które w przyszłości wraz z rozwojem gospodarki niskoemisyjnej mają zastąpić samochody napędzane benzyną i olejem napędowym. W obiekcie zostaną zainstalowane panele fotowoltaiczne o mocy do 37 MW i magazynach energii elektrycznej, które zaspokoją około 40 procent zapotrzebowania na energię elektryczną. Projekt ograniczy emisje gazów cieplarnianych i wesprze gospodarkę o obiegu zamkniętym w sektorze elektromobilności. Produkcja i wykorzystanie akumulatorów i metali pochodzących z recyklingu może prowadzić do większej redukcji emisji dwutlenku węgla, nawet o 98% w porównaniu z ich pierwotnymi odpowiednikami, oraz do bardziej efektywnego wykorzystania ograniczonych zasobów naturalnych.

Jednocześnie Elemental Holding rozwija innowacyjny zakład recyklingu i rafinacji do przetwarzania koncentratu e-odpadów. Projekt umożliwi niskoemisyjną produkcję wtórnej miedzi, aluminium, żelaza, cyny, złota, srebra i palladu. Placówka będzie zlokalizowana w tym samym miejscu.

Umożliwienie rynkom wschodzącym sprostania rosnącym problemom związanym z gospodarką odpadami i stworzenie podstaw gospodarki o obiegu zamkniętym jest priorytetem dla IFCpowiedział Ary Naïm, Regional Manager IFC na Europę Środkową i Południowo-Wschodnią.Dzięki tej inwestycji wspieramy wiodącą globalną firmę w zmniejszaniu ilości składowanych odpadów i przyczynianiu się do większego zrównoważonego rozwoju poprzez wykazanie potencjału modelu biznesowego gospodarki o obiegu zamkniętym – dodał Ary Naïm.

Udział w ofercie prywatnej Elemental Holding leży u podstaw strategii inwestycyjnej PFR, biorąc pod uwagę polski zasięg spółki oraz fakt, że poprzez swoją działalność Elemental Holding zapewnia dostawy metali, które są kluczowe dla przyszłego wzrostu polskiej gospodarki. Dla naszego Funduszu jest to kontynuacja długoterminowego zaangażowania w spółkę i cieszymy się, że plany rozwoju się materializują i pojawiają się nowi inwestorzypowiedział Paweł Borys, Prezes PFR. – Ponadto transakcja ta wspiera nasze rosnące zaangażowanie w zielone inwestycje, które obejmują wspieranie obszarów takich jak energia odnawialna, efektywność energetyczna i ogólne przejście przedsiębiorstw na modele bardziej przyjazne dla środowiska – dodał Paweł Borys.

– Projekt pokazuje zaangażowanie EBOR w zieloną gospodarkę w przemyśle. W Polsce 80% naszych ubiegłorocznych inwestycji wspierało transformację niskoemisyjną. Nasza inwestycja kapitałowa w Elemental Holding pozwoli nowemu zakładowi wprowadzić fotowoltaikę do tradycyjnie wysokoemisyjnego sektora produkcyjnego i będzie wspierać recykling e-odpadów, który jest kolejnym krokiem w kierunku zrównoważonego rozwoju zasobówpowiedział Frederic Lucenet, Dyrektor Zespołu Produkcji i Usług w EBOR.

Najemcy apelują, by racjonalnie planować wydatki marketingowe w galeriach handlowych

Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) wskazuje, że przed Świętami Bożego Narodzenia zarządcy galerii handlowych nie ograniczyli wydatków marketingowych – które są elementem kosztów wspólnych i najczęściej nie są w żaden sposób rozliczane ani dokumentowane. Nie było też widać oszczędności na energii – centra handlowe inwestowały pieniądze najemców w nowe i bardzo mocno oświetlone dekoracje. Koszty te ponoszą najemcy – a przy rosnących płacach i cenach za energię ważne jest, aby zmniejszać te wydatki, które często nie przekładają się bezpośrednio na ruch w galeriach handlowych lub przychody najemców. Zamiast tego warto, aby galerie handlowe realizowały więcej działań marketingowych wspierających najemców – na przykład oferowali tańsze opcje wynajmu wewnętrznej powierzchni promocyjnej, jak wyklejki, stojaki, kasetony, etc. Lepiej też przekierować budżety na akcje lojalnościowe lub nagradzające klientów za wydane kwoty w sklepach i punktach usługowych – zamiast wydawać pieniądze na eventy, dekoracje czy przebranych Mikołajów.

Koszty marketingowe, jakie pokrywają najemcy galerii handlowych, obejmują wszelką działalność promocyjną – choć nigdy nie są prezentowane ani analizowane wraz z efektami takich przedsięwzięć, nie pokazują wpływu na ruch w galeriach czy realny wzrost sprzedaży w sklepach. Do wydatków marketingowych należą zarówno promocje obiektu w radio czy na billboardach, akcje organizowane w samym obiekcie – jak występy, gry, zabawy dla klientów i ich dzieci, jak również dekoracje, dodatkowe oświetlenie, etc. Niestety koszty te nie tylko nie są dokumentowane, ale często wręcz nie są wyodrębniane w ramach płaconych przez najemców kosztów wspólnych.

„W okresie przedświątecznym wyraźnie zwiększyła się aktywność promocyjna galerii handlowych. Centra organizowały różnego rodzaju atrakcje oraz aranżowały nowe dekoracje takie jak iluminacje świetlne czy okresowo działające lodowiska. Nasuwa się jednak pytanie, czy tak duża inwestycja w promocję była potrzebna? Z jednej strony wiemy, że okres świąteczny jest czasem zwiększonej aktywności zakupowej klientów, z drugiej zaś strony ostatnie Święta były dla Polaków czasem, kiedy znacząco racjonalizowali swoje wydatki. Między innymi dlatego uważamy, że promocje przedświąteczne nie powinny być nadmierne. Najemcy finansują wydatki marketingowe galerii – ale niestety nie wiedzą, czy i jak koszty te przekładają się do poziomu odwiedzalności sklepów, która przecież ma bezpośredni wpływ na sprzedaż oraz rentowność sklepów. Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy poczynione wydatki są racjonalne, ponieważ najczęściej nie otrzymujemy informacji o budżetowaniu planów marketingowych i nie możemy odnieść ich w żaden sposób do naszych wyników sprzedażowych. Zdarza się, że okresowe promocje są tylko elementem rywalizacji pomiędzy obiektami położonymi niedaleko siebie. Z naszego punktu widzenia bardziej efektywne może być realne wsparcie najemców, jak na przykład niższe ceny za reklamę wewnątrz galerii. Mało kto wie, że najemcy płacą za każdy element promocji swojego sklepu czy punktu usługowego w ramach danego obiektu – czyli wyklejki, flagi, stojaki kierujące do sklepu, kasetony na elewacji, etc. Nasze obserwacje wskazują, że są mniej kosztowne narzędzia, które faktycznie wpływają na poziom odwiedzalności – są to na przykład akcje lojalnościowe czy konkursy na podstawie paragonów zakupu. Zdarza się również, że nieodpowiednie zarządzanie obiektem lub zaniechania związane z organizacją przestrzeni wspólnych w obiektach – na przykład przez ciemny lub niedostępny parking, albo zbyt krótki czas bezpłatnego parkowania – wpływają negatywnie, albo wręcz szkodliwie na odwiedzalność. Naszym zdaniem te właśnie kwestie, czyli wsparcie swoich partnerów w umacnianiu sprzedaży i sukcesu biznesowego, powinny być priorytetem dla zarządzających galeriami handlowymi” – mówi Katarzyna Marczuk, rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH).

PSNPH wskazuje, że umowy najmu w galeriach handlowych powinny być wyrażone w złotówkach, a nie w euro. Obecnie większość najemców jest zobligowanych do podpisywania umów z czynszem wyrażonym w euro. Takie rozwiązanie jest nieuzasadnione i niesprawiedliwe dla sklepów czy punktów usługowych, które działając w Polsce otrzymują płatności od klientów w złotówkach.

PSNPH zaapelowało także, aby najemcy otrzymywali od właścicieli lub zarządców centrów handlowych systematycznie dane o odwiedzalności obiektu, w którym działają. Obecnie podawane są tylko zagregowane dane o ruchu w centrach handlowych dla całej Polski. Nikt nie zna jednak liczby klientów odwiedzających konkretną galerię handlową. Takie dane są niezbędne sklepom i punktom usługowym dla prawidłowego planowania sprzedaży i rozwoju w danej lokalizacji.

W ostatnim czasie właściciele centrów handlowych forsują nowe umowy dla najemców, które zwiększają czynsz w oparciu o obroty w internecie. To bardzo niebezpieczny i niesprawiedliwy proceder, który nie może zostać zaakceptowany w standardzie prawnym. Sprzedaż w internecie jest całkowicie odrębna od sprzedaży w placówce stacjonarnej – wymaga odrębnych nakładów finansowych i oddzielnego zarządzania. Żądanie opłat za obroty w internecie nie może być akceptowane przez najemców.

PSNPH podkreśla, że to najemcy budują wartość centrów handlowych, kreują miejsca pracy dla ponad 400 tysięcy osób, zapewniają wpływy podatkowe do budżetu państwa oraz kas samorządów. To najemcy w centrach handlowych stymulują polską gospodarkę, pokrywając koszty obsługi galerii przez firmy z wielu branż – jak ochrona, sprzątanie, utrzymanie techniczne, marketing. Takie koszty szacuje się na 3,4 mld zł rocznie[1].

Dodatkowo najemcy w centrach handlowych pokrywają wszystkie podatki odprowadzane przez centra handlowe do budżetu państwa i samorządów:

  • Podatek CIT – ponad 500 mln zł rocznie
  • Podatek od nieruchomości w wysokości ponad 600 mln zł rocznie
  • Opłaty z tytułu użytkowania wieczystego w wysokości ponad 200 mln zł rocznie
  • Podatek VAT generowany przez najemców centrów handlowych sięga 4 mld zł rocznie

Ponadto jak wskazuje Marcin Ochnik z ZPPHiU, w ciągu ostatnich lat systematycznie rosną koszty najemców w centrach handlowych. Dotyczy to bieżącego prowadzenia i utrzymania biznesu – co sprawia, że rentowność działalności firm handlowo-usługowych korzystających z przestrzeni w galeriach handlowych spada i nie widać perspektyw na zmianę trendu. Aż o 80% wzrosły ceny energii, zwiększyły się czynsze, kursy walut (rozliczenia są realizowane jako przelicznik – euro), wynagrodzenia, koszty transportu oraz usług dodatkowych.[2]

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) i Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU oraz PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

[1] https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ile-na-pandemii-straca-wlasciciele-centrow-handlowych/j6sy24y

[2] https://zpphiu.pl/koszty-ciagna-na-dno-biznes-w-galeriach-handlowych/

Cyberprzestępcy przełamali zabezpieczenia w ponad 60% badanych przez Cisco firm

  • 62% respondentów twierdzi, że w ciągu ostatnich dwóch lat ich organizacja doświadczyła incydentu związanego z bezpieczeństwem w sieci.
  • Wsparcie ze strony kadry kierowniczej i kultywowanie odpowiednich zachowań to dwa z trzech najważniejszych czynników pomagających w osiągnięciu odporności na cyberataki.
  • Wdrożenie modelu zero trust, wykorzystanie technologii bezpiecznego dostępu do usług na brzegu sieci oraz zaawansowanego wykrywania i reagowania na zagrożenia wpłynęło na znaczny wzrost odporności na cyberataki.

Badanie Cisco Security Outcomes Report, Volume 3: Achieving Security Resilience wskazało siedem najważniejszych elementów, które zwiększają odporność firm na cyberzagrożenia. Wśród nich znajdują się czynniki kulturowe, środowiskowe oraz rozwiązania, które firmy wykorzystują do osiągnięcia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. Wyniki oparte są na odpowiedziach z ankiet przeprowadzonych wśród ponad 4700 specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa w 26 krajach.

Najczęstsze rodzaje cyberincydentów i ich skutki

Odporność na cyberataki stała się priorytetem – nic dziwnego, bowiem aż 62% badanych stwierdziło, że w ciągu ostatnich dwóch lat cyberbezpieczeństwo ich firmy zostało naruszone, realnie wpływając na ich biznes. Wśród najczęściej raportowanych incydentów znalazły się: infiltracje sieci lub danych (51,5%), awarie sieci lub systemów IT (51,1%), ataki ransomware (46,7%) oraz ataki DDoS (46,4%).

Incydenty te spowodowały poważne konsekwencje dla poszkodowanych firm oraz organizacji, które prowadzą z nimi interesy. Wśród głównych skutków wymieniane są przerwy w pracy systemów informatycznych i komunikacyjnych (62,6%), zakłócenia w łańcuchach dostaw (43%), zakłócenie działalności operacyjnej wewnątrz organizacji (41,4%) oraz uszczerbek na wizerunku firmy (39,7%). Nie dziwi więc fakt, że aż 96% badanych przedstawicieli kadry kierowniczej stwierdziło, że odporność na zagrożenia bezpieczeństwa ma dla nich najwyższy priorytet. Wyniki badań podkreślają jasno, że głównym celem zespołów bezpieczeństwa jest zapobieganie incydentom i minimalizowanie strat w przypadku ich wystąpienia.

„Technologia przekształca firmy w sposób dotąd niespotykany – zarówno jeżeli chodzi o tempo, jak i skalę transformacji. Stwarza to nowe możliwości, jednak niesie ze sobą również wyzwania, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa. W tym celu firmy muszą być w stanie przewidywać i identyfikować cyberzagrożenia, a w przypadku złamania zabezpieczeń – być w stanie szybko reagować. Na tym właśnie polega budowanie odporności na cyberataki” – powiedziała Helen Patton, CISO, Cisco Security Business Group.

Siedem czynników odporności na cyberzagrożenia

W tegorocznym raporcie opracowano metodologię generowania wyniku odporności na zagrożenia bezpieczeństwa dla badanych organizacji oraz zidentyfikowano siedem czynników sukcesu. Organizacje, u których zanotowano obecność tych czynników, znalazły się powyżej granicy 90. centyla najbezpieczniejszych firm.

Wyniki badania podkreślają ogromny wpływ czynnika ludzkiego oraz kadry zarządzającej, a przede wszystkim przywództwa, kultury firmowej i podejścia do posiadanych zasobów:

  1. Organizacje, które zgłosiły słabe wsparcie w zakresie cyberbezpieczeństwa ze strony kadry kierowniczej, uzyskały wynik o 39% niższy.
  2. Firmy, które deklarują wysoką kulturę bezpieczeństwa uzyskały średnio o 46% wyższe wyniki.
  3. Organizacje posiadające na swoim pokładzie dedykowane zespoły reagowania na incydenty, uzyskały 15-procentowy wzrost odporności.

Ponadto, firmy muszą zadbać o zmniejszenie złożoności używanych systemów w momencie przechodzenia do środowisk chmurowych.

  1. Firmy, których infrastruktura technologiczna jest jednolita (bez względu czy jest oparta na infrastrukturze lokalnej, czy też w chmurze) uzyskały najwyższe i niemal identyczne wyniki odporności na zagrożenia. Jednak firmy, które są na początkowym etapie przechodzenia ze środowiska on-premise do hybrydowego środowiska chmurowego, odnotowały spadek wyników od 8,5 do 14% w zależności od tego, jak trudne do zarządzania były te hybrydowe środowiska.

Adaptacja zaawansowanych rozwiązań bezpieczeństwa ma znaczący wpływ na wyniki:

  1. Firmy, które zgłosiły pełne wdrożenie modelu Zero Trust, odnotowały 30-procentowy wzrost wyniku odporności w porównaniu z tymi, które nie podjęły się tej zmiany.
  2. Zaawansowane, rozszerzone możliwości wykrywania i reagowania (XDR – Extended Detection and Response) są skorelowane z zawrotnym, 45% wzrostem odporności na zagrożenia względem firm, które nie korzystają z żadnych rozwiązań w tym zakresie.
  3. Konwergencja infrastruktury sieciowej i bezpieczeństwa w kierunku dostarczanych z chmury usług bezpiecznego dostępu (SASE – Secure Access Services Edge) zwiększyły wynik odporności na zagrożenia o 27%.

„Wnioski zawarte w badaniu Security Outcomes Report pokazują, które rozwiązania naprawdę działają. Naszym celem jest przebicie się przez szum na rynku i identyfikacja działań faktycznie wpływających na poprawę ochrony przed cyberatakami” – powiedział Jeetu Patel, wiceprezes i dyrektor generalny ds. bezpieczeństwa w firmie Cisco. „Właśnie dlatego w tegorocznym raporcie skupiliśmy się na zidentyfikowaniu kluczowych czynników, które podnoszą poziom cyberodporności firm do jednego z najlepszych w branży”.

Program Pierwsze Mieszkanie – dla kogo i na jakich zasadach

Program Pierwsze Mieszkanie ma ułatwić zakup mieszkania osobom do 45 roku życia. Nowa forma wsparcia zacznie funkcjonować prawdopodobnie od 1 lipca 2023. Zakłada ona możliwość uzyskania taniego kredytu mieszkaniowego na zakup pierwszej nieruchomości beneficjenta. Drugim pomocowym rozwiązaniem ma być specjalne konto oszczędnościowe na cele mieszkaniowe. Eksperci portalu GetHome.pl postanowili przyjrzeć się zasadom nowego rządowego pomysłu.

Rząd w grudniu ubiegłego roku zaprezentował założenia nowej formy pomocy. Program ma być odpowiedzią na niekorzystne dla kredytobiorców współwystępowanie dwóch czynników: z jednej strony ciągle bardzo wysokich cen mieszkań, z drugiej – bardzo drogich kredytów mieszkaniowych. Te dwa elementy w praktyce wypychają obecnie z rynku setki tysięcy ludzi, którzy nie tylko nie dysponują wystarczającym wkładem własnym, by starać się o kredyt, ale też nie mają odpowiedniej zdolności kredytowej, by uzyskać finansowanie. Po ubiegłorocznej serii podwyżek stóp procentowych NBP, zdolność kredytowa przeciętnego Polaka “zjechała” nawet o ponad 60 proc. W najgorszej sytuacji są osoby młode, które nie mają jeszcze żadnego dorobku finansowego, a z racji początków na rynku pracy, nie mogą też liczyć na wysokie pensje. To do nich ma być skierowana nowa forma pomocy.

Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Z programu będą mogły skorzystać osoby do 45 roku życia, które wcześniej nie miały żadnego własnego mieszkania – czy to kupionego, czy uzyskanego w wyniku darowizny. Jeśli o wsparcie stara się małżeństwo, lub rodzice co najmniej jednego dziecka, powyższy warunek musi spełniać przynajmniej jeden z nich.

Pierwszą formą wsparcia przewidzianego w nowym programie jest Bezpieczny Kredyt 2 proc. Jak sama nazwa wskazuje właśnie 2 proc., a więc bardzo mało, ma wynieść oprocentowanie takiego zobowiązania przez okres 10 lat spłaty. Przez ten czas państwo będzie dopłacać do odsetek równowartość różnicy między aktualnym średnim oprocentowaniem kredytów o stałej stopie procentowej, a wysokością 2 procentowych odsetek.

Wkład własny takiego kredytu nie będzie wymagany. Ustawodawca przewidział jednak limity jego wysokości. I tak:

  • Singiel będzie mógł zadłużyć się na kwotę maksymalnie do 500 tys. zł
  • Małżeństwo, lub rodzice przynajmniej jednego dziecka – na kwotę do 600 tys. zł.

Co ważne – program nie zakłada limitów cen 1 mkw. mieszkania, które ma być kupione ze środków takiego kredytu.

Preferencyjny kredyt będzie mógł być przeznaczony na zakup mieszkania/domu (zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego) lub też budowę. Przez 10 lat beneficjent programu będzie spłacał raty malejące z oprocentowaniem 2 proc. Po 10 latach spłacania obniżonych odsetek oprocentowanie wzrośnie do standardowego wg aktualnej sytuacji rynkowej, a kredytobiorca będzie spłacał je w ratach równych.

Należy tu zaznaczyć, że państwowa forma pomocy nie obejmuje dopłat do marży, którą naliczy sobie bank, ani też do prowizji. Te koszty będzie ponosił kredytobiorca, tak więc do oprocentowania 2 proc. na okres 10 lat, należy doliczyć także bankową marżę (obecnie wynoszą one od około 1,5 do 2,5 proc.).

Nie będzie to więc kredyt “darmowy”, jednak biorąc pod uwagę, że aktualnie WIBOR wynosi ponad 7 proc. i do tego dolicza się marżę, będzie on zdecydowanie tańszy od obecnej oferty rynkowej. Różnica w wysokości raty wyniesie nawet  połowę.

Rząd, w materiałach informacyjnych dotyczących programu, podaje konkretne przykłady. Zakładając, że kwota kredytu na 20 lat wyniosłaby 400 tys. zł, to przy oprocentowaniu ponad 8,6 proc. (wraz z marżą) rata takiego zobowiązania “normalnie” wyniosłaby blisko 4500 zł. Z dopłatą będzie to 2600 zł.

Zakładając, że ktoś zadłużyłby się na kwotę 300 tys. zł na 25 lat, obecnie rata wyniosłaby go ponad 3100 zł. Z dopłatą będzie to 1700 zł.

Oszczędzanie – Konto Mieszkaniowe

Drugim filarem nowego programu będzie specjalne Konto Mieszkaniowe, na którym beneficjent będzie odkładał środki. Takie konta będą prowadziły banki komercyjne. Oferta – tak samo, jak w przypadku kredytu – będzie skierowana do osób, które nie miały wcześniej własnego mieszkania. Ustawodawca daje jednak możliwość preferencyjnego oszczędzania także osobom, które mieszkają z dwójką dzieci na maksymalnie 50 mkw., z trójką na 75 mkw., czwórką – 90 mkw., piątką – bez limitu metrażu.

Wysokość wpłat na konto ma się mieścić w widełkach od 500 zł miesięcznie do 2000 zł. Regularne oszczędzanie (minimum 11 wpłat w roku) zagwarantuje beneficjentowi państwową premię w wysokości równej rocznemu wskaźnikowi inflacji lub też wskaźnikowi zmiany wartości ceny 1 mkw. powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego. Premia będzie wypłacana jednorazowo.

Okres oszczędzania na specjalnym koncie ma wynieść od 3 do 10 lat. Po tym czasie beneficjent będzie miał 5 lat na wydanie środków na cele mieszkaniowe (kupno, budowa, wkład własny, spółdzielcze prawo własnościowe, kooperatywa mieszkaniowa, partycypacja TBS). Co istotne – odsetki z tytułu oszczędzania będą zwolnione z podatku Belki.

Wg materiałów rządowych, przy inflacji w wysokości niecałych 10 proc. po trzech latach oszczędzania co miesiąc 1000 zł, premia mieszkaniowa mogłaby wynieść ponad 5300 zł. Do tego oczywiście dochodzą odsetki od oszczędności wg oferty banków komercyjnych.

Kiedy Pierwsze Mieszkanie?

Na razie strona rządowa przedstawiła jedynie założenia nowego programu. Ustawa musi jeszcze przejść drogę legislacyjną przez parlament i trafić do podpisu prezydenta. Wstępny termin wejścia w życie nowego programu wyznaczono na 1 lipca 2023.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Śmieci produkowane przez Polaków ważą tyle co prawie 35 tysięcy Pendolino

Niedawno obchodzony Nowy Rok sprzyja podejmowaniu postanowień na kolejne 365 dni. Wśród nich można wymienić regularne chodzenie na siłownię czy udział w szkoleniach. Jest jednak nad czym pracować również w kwestii ochrony środowiska. W 2021 r. na przeciętnego Polaka przypadło bowiem prawie 370 kg odpadów, czyli o ponad 100 kg więcej, niż w 2011. Czy obecny rok przyniesie ich mniejszą ilość?

W naszym kraju od kilkunastu lat utrzymuje się trend rosnącej produkcji odpadów. Dekadę temu, w 2011 r., Polacy wyprodukowali ich ponad 9,8 mln ton. W 2021 r. było to już prawie 4 mln więcej – aż  13,7 mln ton. Odpowiadało to wadze prawie 35 tys. przygotowanych do jazdy polskich pociągów Pendolino (ED250). Dynamikę zmian pokazuje również średnia masa odpadów w przeliczeniu na każdego Polaka. W 2011 przypadło 255 kilogramów na osobę, natomiast 10 lat później aż 369 kg/os.

Coraz wyższy standard życia, a co za tym idzie, większa konsumpcja dóbr i towarów to jeden z czynników, który przekłada się na rosnącą ilość odpadów. Im więcej kupują ludzie, tym więcej śmieci trafia później do kosza. Cały czas wiele produktów jest również sprzedawanych w jednostkowych opakowaniach plastikowych, m.in. niektóre owoce i warzywa oraz pieczywo. Polepszająca się sytuacja ekonomiczna i społeczna to również większa odpowiedzialność względem środowiska. Dlatego warto skłaniać się ku odpowiedzialnej konsumpcji, by również w ten sposób dbać o przyrodę – mówi Felice Scoccimarro, prezes Amest Otwock Sp. z o.o..

Noworoczne ekopostanowienia

Produkcja odpadów jest nieodłącznym elementem życia człowieka, dlatego też nie da się jej całkowicie wyeliminować. W Nowym Roku warto jednak dążyć do zmniejszania ilości wytwarzanych śmieci. Aby to zrobić, wystarczy kilka prostych kroków.

Pierwszym z nich jest rezygnacja z produktów jednorazowych, które najczęściej zrobione są z plastiku. Jego duże ilości pochłania produkcja butelek na wodę. A wiele gospodarstw domowych ma dostęp do pitnej „kranówki” dobrej jakości. Jej walory smakowe oraz zawartość minerałów można dodatkowo poprawić korzystając ze specjalnych filtrów, które montuje się bezpośrednio w instalacji lub zakłada w dzbankach. Z tworzyw sztucznych wykonywane są najczęściej także słomki, które zastępują dziś ich wielorazowe wersje – metalowe lub bambusowe. Także torby wielokrotnego użytku, np. bawełniane, są lepszym wyborem niż jednorazowe foliówki.

Wybór ekologicznych odpowiedników produktów jednorazowych to dobry kierunek w dążeniu do ograniczania ilości produkowanych śmieci. Mniej odpadów to mniejsze obciążenie dla planety. Przedmioty wielorazowe są też w ogólnym rozrachunku tańsze – korzysta więc na tym również portfel. Równie ważna jest segregacja, dzięki której zwiększamy efektywność recyklingu – ocenia Felice Scoccimarro.

Zaledwie 40 proc. odpadów zebrano w 2021 r. selektywnie, a dzięki wrzucaniu śmieci do odpowiednich pojemników można je później ponownie wykorzystać. W Polsce odpady dzielone są na 5 frakcji. To papier, metale i tworzywa sztuczne, szkło opakowaniowe, odpady zmieszane oraz bio. Te ostatnie, mieszkając w domu, można przetwarzać we własnym zakresie. Kompostowanie pozwala bowiem na przemianę organicznych odpadków w nawóz do ogródka.

Rynek odebrał pozytywnie brak konkretów ze strony Powella

Rynki w pewnym sensie odetchnęły z ulgą, że przewodniczący Fed Jerome Powell powstrzymał się do komentarza na temat perspektyw stóp procentowych na wczorajszym wystąpieniu dla szwedzkiego Riksbanku. Mógł przecież zagrać w „jastrzębie” tony i wypowiedzieć się w podobny sposób jak inny przedstawiciele amerykańskiej instytucji w poniedziałek, a jednak tego nie zrobił. Ostatecznie indeksy z Wall Street zamknęły dzień na plusie a dolar amerykański minimalnie zyskał.

W przemówieniu wygłoszonym dla szwedzkiego Riksbanku na temat niezależności banku centralnego, przewodniczący Fed Jerome Powell zauważył, że Fed musi być wolny od bezpośrednich wpływów politycznych, gdy podejmuje niezbędne środki w celu ograniczenia wysokiej inflacji. Dodał również, że stabilność cen jest podstawą zdrowej gospodarki i zapewnia społeczeństwu niezmierzone korzyści w czasie. Jego zdaniem przywrócenie stabilności cen, gdy inflacja jest wysoka, może wymagać środków, które nie są popularne w krótkim okresie – mowa tu o podnoszeniu stóp procentowych, które w naturalny sposób spowolnią gospodarkę. Rynek nie otrzymał nic na temat wielkości przyszłych zmian parametrów polityki monetarnej, nie mówiąc już o zaznaczeniu ewentualnej pierwszej obniżki stóp procentowych. Brak mocnego, restrykcyjnego stanowiska zostało odebrane za dobrą monetę. Oznacza to, że rynek bał się w pewnym stopniu tego, że wystąpienie Powell będzie kolejną próbą zanegowania spekulacji rynkowych o możliwym luzowaniu w II połowie roku. Przypomnijmy, że po ostatnich danych NFP oraz ISM dla usług, wycena rynkowa dotycząca przyszłej ścieżki stóp procentowych uległa lekkiej korekcie. Kontrakty Fed Funds futures zaczęły wskazywać, że cykl zakończy się poniżej poziomu 5 proc. Przede wszystkim rynek zwrócił uwagę na spadającą dynamikę wzrostu wynagrodzeń. Z kolei mocno negatywny sygnał z sektora usług, który został zobrazowany spadkiem wskaźnika poniżej granicznego poziomu 50 pkt., został odebrany jako hamulcowy dalszej restrykcyjnej polityki Fed-u. Rynek czeka na jutrzejsze dane dotyczące inflacji za grudzień, które po raz kolejny mają zostać obniżone. Konsensus Bloomberg-a wskazuje poziom 6,5 proc. ale uczestnicy rynku po cichu liczą na kolejną niespodziankę w postaci jeszcze niższych wartości.

Dolar znajduje się na spadkowej ścieżce już od jakiegoś czasu. Zatem czwartkowe dane mogą stać się kolejnym pretekstem do sprzedaży USD i do wygenerowania większego ruchu na EUR/USD. Po przełamaniu poziomu 1,0720 kurs konsoliduje się tuż pod 1,0750 i czeka na sygnał do dalszych zwyżek. Niski odczyt CPI powinien spowodować dalszą deprecjację USD. Taki scenariusz jest moim zdaniem wysoce prawdopodobny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wraca temat stóp procentowych

Jakiś czas temu temat stóp procentowych zaczął schodzić na dalszy plan. Jednak znów wraca i to nie tylko w głównych państwach, które znacznie później zaczęły cykl podwyżek. Wczoraj stopy podnosili Rumunii.

Inflacja w Czechach wyraźnie spowalnia

Analitycy spodziewali się, że tempo wzrostu cen przyspieszy z 16,2% na 16,4%. Te jednak rosną zaledwie 15,8%, co jest bardzo dobrą wiadomością dla tamtejszej gospodarki. Tym samym Czechy dołączają do listy państw, w których wskaźnik dla konsumentów zaczyna spadać. To, co obecnie wyróżnia czeską sytuację, to spadek inflacji bazowej w listopadzie. Nie znam jeszcze grudniowych danych, ale to z pewnością dobry sygnał pozwalający myśleć o stabilizacji. Z drugiej strony inflacja bazowa jest o ponad dwa punkty procentowe wyższa niż w Polsce zatem nadal jest z czego spadać. Nie można zatem jeszcze mówić, że sytuacja z cenami jest pod kontrolą. Rynki po tych danych wyprzedają koronę, widząc jeszcze mniejsze szanse na wzrost stóp procentowych w Pradze.

Co ze stopami za oceanem?

Ostatnia słabość dolara wynika w dużej mierze z oczekiwań względem stóp procentowych. Dotychczas inwestorzy wierzyli, że wzrosną one znacznie bardziej, a obecnie wycofują się ze swoich inwestycji. Rezultatem jest słabość amerykańskiej waluty. Na wczorajszym wystąpieniu Powell zwrócił uwagę, że dalsze wzrosty stóp, mimo że niepopularne w krótkim okresie mogą być konieczne do stabilizacji w dłuższej perspektywie. Prezes FED skrytykował dokładanie rozważań o zmianach klimatycznych do dyskusji o polityce monetarnej jako osobnych elementów. Biorąc pod uwagę, że rolą banku centralnego jest dbanie o stabilność cen, ma to pewien sens. Im więcej dołożymy bowiem celów dla tych instytucji, tym bardziej będą one robić wszystko i nic. Z drugiej strony ignorowanie zmian klimatycznych to zawsze ryzykowny temat.

Rumunia podnosi stopy procentowe

Bukareszt w przeciwieństwie do innych stolic europejskich pokazał w listopadzie wyraźny wzrost inflacji konsumenckiej. Nie mamy jeszcze danych za grudzień, ale decyzja o podwyżce stóp procentowych może nam sugerować, że sytuacja nie jest pod kontrolą. Podwyżka z 6,75% na 7% nie jest epokową zmianą, ale pokazuje, że kraj znacznie bardziej boi się wzrostu cen niż spowolnienia gospodarczego. Swoją drogą Rumuni podnieśli tym samym stopy procentowe z poziomu, na którym jesteśmy w Polsce, na poziom, który jest w Czechach. Tym samym jest to ex aequo 7. wynik w Europie i 2. w Unii Europejskiej. 13% Węgier jest jednak na razie poza zasięgiem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Columbus przedłuża strategię o pół roku

Spółka Columbus Energy przedłużyła dotychczasową strategię biznesową do końca czerwca br. To efekt trwającego w Grupie procesu sprzedaży projektów farmowych i wejścia na rynek wielkoskalowych magazynów energii.

Columbus Energy poinformował dziś o przedłużeniu okresu obowiązywania strategii rozwoju Grupy Kapitałowej, pierwotnie przyjętej na lata 2019-22, do dnia 30 czerwca 2023 r. Zarząd motywuje swą decyzję kilkoma czynnikami, m.in. trwającym procesem sprzedaży znaczącego pakietu farm fotowoltaicznych.

– Rozpoczęty w drugiej połowie ubiegłego roku proces sprzedaży farm fotowoltaicznych o mocy 102,5 MW jest dla naszej organizacji sporym wyzwaniem, które zakończy się dopiero w czerwcu br. Równolegle, także w 2022 r. weszliśmy na rynek wielkoskalowych magazynów energii, co wymaga od nas opracowania nowego modelu działalności w tym obszarze. Ze względu na ostatnie zmiany legislacyjne, w dalszym ciągu normalizuje się też sytuacja na rynku instalacji fotowoltaicznych i pomp ciepła, co wymaga ponownej weryfikacji naszych modeli sprzedażowych. Biorąc powyższe czynniki pod uwagę, postanowiliśmy przesunąć komunikację naszych planów strategicznych o pół roku, aby maksymalnie je skonkretyzować i poprzeć najbardziej aktualnymi danymi. Jestem przekonany, że nasze ambitne cele strategiczne, które ogłosimy w drugiej połowie roku, wzbudzą zainteresowanie potencjalnych inwestorów i partnerów biznesowych – komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Przypomnijmy, że Columbus jest także w trakcie przenoszenia notowań z NewConnect na główny parkiet GPW. Obecnie prospekt emisyjny jest weryfikowany przez Komisję Nadzoru Finansowego; jego akceptacji należy się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy.

Dyrektywa OMNIBUUS – ważne zmiany dla firm, zwłaszcza z branży e-commerce

Z dniem 1 stycznia 2023 r. weszły w życie znowelizowane przepisy o prawach konsumentów stanowiące implementację tzw. dyrektywy OMNIBUS. W jej skład wchodzą unijne dyrektywy w sprawie jednolitych wymogów umów zawieranych między przedsiębiorcami a konsumentami, w szczególności o dostarczanie treści i usług cyfrowych oraz na odległość, w tym w przedmiocie rękojmi, czyli odpowiedzialności za niezgodność towaru z umową. Nowe przepisy są istotne dla  przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w Polsce, nie tylko tych sprzedający online. Szczególnie, że wdrażanym regulacjom towarzyszą wysokie kary finansowe, sięgające nawet 2 000 000 euro.

Dyrektywa OMNIBUS

Unia Europejska nasila ochronę konsumentów i obliguje państwa członkowskie do takich samych działań. 9 listopada i 6 grudnia 2022 r. Prezydent RP podpisał dwie ustawy implementujące do polskiego systemu prawnego Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/2161 z dnia 27 listopada 2019 r. zmieniającą dyrektywę Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. i trzy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady: 98/6/WE oraz 2005/29/WE i 2011/83/UE. Zmiany mają pomóc w egzekwowaniu i unowocześnieniu przepisów UE dotyczących ochrony konsumenta.

Wdrażane zmiany są dość obszerne, a ich implementacja nie zawsze pokrywa się w pełni z obowiązującym unijnym brzmieniem przepisów, rodząc wątpliwości interpretacyjne. Wprowadza wiele nowych definicji, „wyjmuje” określone działania gospodarcze spod reżimu jednych ustaw, „wkładając” pod regulacje innych aktów prawnych. Niestety dla przedsiębiorców, zgodnie z zasadą mówiącą o tym, że nieznajomość prawa szkodzi, niedostosowanie się do nowych przepisów i nierealizowanie nałożonych nimi obowiązków, zagrożone jest karami finansowymi: 20 000 zł, 40 000 zł, a nawet 2 000 000 euro.

Nowe definicje towaru, ceny i usług cyfrowych

Pierwsza z podpisanych przez Prezydenta nowelizacji, Ustawa z dnia 4 listopada 2022 r. o zmianie ustawy o prawach konsumenta, ustawy – Kodeks cywilny oraz ustawy – Prawo prywatne międzynarodowe, wdraża dwie składające się na OMNIBUS dyrektywy: towarową i cyfrową. Na jej mocy rozszerzeniu ulegnie zakres przedmiotowy czynności podlegających regulacjom ustawy o prawach konsumentów o zasady i tryb wykonania praw konsumenta będącego stroną umowy zobowiązującej do przeniesienia własności towaru oraz umowy o dostarczanie treści cyfrowej lub usługi cyfrowej.

Implementacja rozszerza definicję towaru, pod którą od 1 stycznia 2023 r. należy rozumieć rzecz ruchomą, a także wodę, gaz i energię elektryczną, w przypadku gdy są oferowane do sprzedaży w określonej objętości lub ilości. Nowelizacja definiuje również usługę cyfrową, jako usługę pozwalającą konsumentowi na:

  1. a) wytwarzanie, przetwarzanie, przechowywanie lub dostęp do danych w postaci cyfrowej,
  2. b) wspólne korzystanie z danych w postaci cyfrowej, które zostały przesłane lub wytworzone przez konsumenta lub innych użytkowników tej usługi,
  3. c) inne formy interakcji za pomocą danych w postaci cyfrowej.

Zgodnie z nową definicją ceny, oczywiście w rozumieniu ustawy o prawach konsumentów, jest nią wartość wyrażona w jednostkach pieniężnych, którą konsument zobowiązany jest zapłacić przedsiębiorcy za treść cyfrową, usługę cyfrową lub towar, a w odniesieniu do treści cyfrowej lub usługi cyfrowej – także cyfrowe odwzorowanie wartości. Tym ostatnim wyrażeniem ustawodawca precyzuje zatem, że cena sprzedaży może być wyrażona również w kryptowalucie.

Wyjęcie spod reżimu ustawy, co z portalami społecznościowymi?

Ustawie o prawach konsumentów nie będą podlegać umowy o dostarczanie treści cyfrowej lub usługi cyfrowej jeżeli konsument nie jest zobowiązany do świadczeń innych niż dostarczenie danych osobowych, a dane te są przetwarzane przez przedsiębiorcę wyłącznie w celu wykonania umowy lub obowiązku ustawowego. Tak stanowi art. 1 pkt 4 nowelizacji. Przepis ten może rodzić komplikacje w ustaleniu, czy spod reżimu ustawy wyjęte zostaną takie platformy czy serwisy internetowe jak Instagram, Facebook, albo przeglądarki, np. Google? Czy będą traktowane jako portale społecznościowe niezobowiązujące konsumenta do niczego prócz podania danych, czy też narzędzia do przeszukiwania zasobów Internetu, lub jako komercyjne narzędzia sprzedaży, pośredniczące w pozyskaniu klienta? Poza tymi rozważaniami, portale oferujące swe usługi za darmo, jednak w zamian za przekazanie swoich danych osobowych, będą musiały pamiętać o stosowaniu polityki RODO.

Krótszy termin odpowiedzi przedsiębiorcy na reklamację

Z obecnych 30 do 14 dni zostanie skrócony termin, w jakim przedsiębiorca zobowiązany  jest udzielić odpowiedzi konsumentowi na jego reklamację.

Odpowiednie stosowanie przepisów o przeniesieniu własności

Do umów, w których przedsiębiorca zobowiąże się do przeniesienia własności towaru i wykonania usług, w tym także do przeniesienia własności towaru z elementami cyfrowymi, również w zakresie treści cyfrowej lub usługi cyfrowej, nawet jeżeli są one dostarczane przez osobę trzecią (czyli np. pośrednika) zastosowanie znajdą przepisy dotyczące umów zobowiązujących do przeniesienia własności, a więc np. przepisy regulujące umowę sprzedaży.

Rękojmia i hierarchia uprawnień konsumenta w razie niezgodności towaru z umową

Zgodnie z dodanym do ustawy o prawach konsumenta art. 43a ust. 1 do umów zobowiązujących do przeniesienia własności towaru na konsumenta, w tym w szczególności umów sprzedaży, umów dostawy oraz umów o dzieło, nie stosuje się przepisów Kodeksu cywilnego dotyczących rękojmi za wady. Oznacza to, że od 1 stycznia  2023 roku w zakresie rękojmi za rzecz sprzedaną konsumentowi, zastosowanie znajdą już tylko przepisy ustawy o prawach konsumentów. Przedsiębiorcy będą odpowiadać więc wobec konsumentów nie z tytułu rękojmi w rozumieniu Kodeksu cywilnego, a  za brak zgodności towaru z umową. Regulacje księgi trzeciej tytułu XI działu II Kodeksu cywilnego (rękojmia za wady) pozostaną wiążące w stosunkach prawnych między przedsiębiorcami lub między osobami fizycznymi.

Implementacja dyrektywy OMNIBUS ustala hierarchię uprawnień, jakie przysługują konsumentowi wobec sprzedawcy w przypadku niezgodności towaru z umową. W takiej sytuacji konsument może najpierw żądać jego naprawy lub wymiany. Dopiero w przypadku powstania przeszkód w takim załatwieniu sprawy przez sprzedającego, konsument może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy. W razie odstąpienia od umowy konsument niezwłocznie zwraca towar przedsiębiorcy na koszt przedsiębiorcy, po czym przedsiębiorca ma 14 dni na zwrot ceny sprzedaży. Termin liczony jest od dnia otrzymania towaru lub dowodu jego odesłania.

W przypadku braku zgodności z umową treści cyfrowej lub usługi cyfrowej, konsument będzie mógł domagać się ich doprowadzenia do stanu zgodnego z umową. Przedsiębiorca może odmówić takiego załatwienia sprawy, jeśli byłoby to niemożliwe albo wymagałoby z jego strony poniesienia nadmiernych kosztów. Wówczas konsument będzie mógł domagać się obniżenia ceny albo odstąpienia od umowy.

Dwa rodzaje odpowiedzialności przedsiębiorców

Przedsiębiorca w relacjach z konsumentami ponosi dwa rodzaje odpowiedzialności. W pierwszym przypadku chodzi o odpowiedzialność cywilną. Konsument, którego interes zostanie naruszony nieuczciwą praktyką rynkową firmy, będzie mógł od niej żądać, m.in.: zaniechania tej praktyki, usunięcia jej skutków, czy naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, a więc np. w postaci odpowiedniego odszkodowania.

Druga część implementowanej dyrektywy OMNIBUS, wdrażanej Ustawą z dnia 1 grudnia 2022 r. o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw, wprowadza wymogi większej przejrzystości działań rynkowych podejmowanych przez przedsiębiorców, jednocześnie obwarowując je wzmocnionymi środkami egzekucyjnymi. W przypadku gdy

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdzi stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych, organ ten będzie mógł nałożyć na przedsiębiorcę karę finansową, w zależności od rodzaju i skali stwierdzonego uchybienia do 2 mln euro.

Wymóg przejrzystości ceny, czyli bat na nieuczciwe praktyki takie jak w black friday

Na mocy nowych przepisów przedsiębiorcy zostali zobowiązani do tego, by w miejscu sprzedaży detalicznej i świadczenia usług uwidaczniać cenę towaru lub usługi w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz umożliwiający porównanie cen. Przy czym miejscem sprzedaży jest zarówno sklep stacjonarny jak i internetowy (e-commerce). Informując o obniżce ceny, obok informacji o obniżonej cenie sprzedający zobowiązany będzie uwidocznić także informację o najniższej cenie tego towaru lub usługi, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki (jeśli towar sprzedawany będzie krócej niż 30 dni, obok obniżonej ceny należy podać cenę jaka obowiązywała od dnia wystawienia towaru na półki). Reguła ta obowiązuje także w zakresie reklamy towaru lub usługi wraz z podawaniem ceny.

Na przedsiębiorcę, który nie będzie realizował ww. wymogów przejrzystości ceny, wojewódzki inspektorat Inspekcji Handlowej nałoży karę 20 000 zł. Jeżeli uchybienie przedsiębiorcy powtórzy się trzykrotnie w okresie 12 miesięcy, kara może wynieść 40 000 zł.

Sprzedaże garnków i im podobne transkacje, jako umowy zawarte poza lokalem przedsiębiorstwa

Od 1 stycznia 2023 r., jeśli podczas pokazu zorganizowanego przez przedsiębiorcę, w którym uczestniczy zaproszona bezpośrednio lub pośrednio określona liczba konsumentów, w którego trakcie ma miejsce promocja, składanie ofert sprzedaży lub sprzedaż towarów lub usług, bez względu na to, czy został na niego zorganizowany transport, to takie działania będą wypełniać definicję zawartej z konsumentem umowy poza lokalem przedsiębiorstwa ze wszystkimi tego konsekwencjami. Między innymi w takim przypadku przedsiębiorca będzie zobowiązany wydać konsumentowi dokument umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub potwierdzenie jej zawarcia, utrwalone na papierze lub, za zgodą konsumenta, na innym trwałym nośniku. Takiego samego potwierdzenia wymagać będzie od przedsiębiorcy otrzymanie przez niego zgody na dostarczenie treści cyfrowych w okolicznościach powodujących utratę prawa odstąpienia od umowy. Co jednak najważniejsze, zgodnie z art. 27 ustawy o prawach konsumenta, konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów.

Definicje internetowej platformy handlowej i jej dostawcy

Do ustawy o prawach konsumenta została dodana definicja internetowej platformy handlowej, jako usługi korzystającej z oprogramowania, w tym ze strony internetowej, jej części lub aplikacji, obsługiwanego przez przedsiębiorcę lub w jego imieniu, w ramach której to usługi umożliwia się konsumentom zawieranie z innymi przedsiębiorcami umów na odległość, albo osobom fizycznym niebędącym przedsiębiorcami zawieranie umów na odległość z innymi osobami fizycznymi niebędącymi przedsiębiorcami. Jako dostawca takiej platformy identyfikowany będzie przedsiębiorca, który obsługuje internetową platformę handlową, dostarcza ją ww. podmiotom, lub umożliwia korzystanie z tej platformy.

Plasowanie produktu

Do Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym implementacja wprowadza definicję plasowania – czyli przyznawania określonej widoczności produktom lub wagi nadawanej wynikom wyszukiwania przez przedsiębiorców, którzy udostępniają funkcję wyszukiwania internetowego. Przedsiębiorcy ci mają obowiązek informowania konsumentów o głównych parametrach wpływających na wyniki tego wyszukiwania. W ramach plasowania przedsiębiorcom grozi niebezpieczeństwo wielu naruszeń. Na przykład za nieuczciwą praktykę handlową może zostać uznane podawanie wyników wyszukiwania bez jasnego ujawnienia skorelowanej z tym wyszukiwaniem płatnej reklamy.

Przedsiębiorca musi weryfikować zamieszczane opinie o swoim produkcie

Dyrektywa nakłada na przedsiębiorców obowiązek weryfikowania czy dana opinia została zamieszczona przez konsumenta, który faktycznie dokonał zakupu. W związku z tym przedsiębiorcy muszą wdrożyć system weryfikacji autentyczności opinii, czy precyzyjniej  – system weryfikacji wiarygodności osoby zamieszczającej opinię i poinformować o jego zasadach użytkowników serwisu. Chodzi o to, by zastosować mechanizmy takie jak np. umożliwienie opiniowania produktu tyko zarejestrowanym konsumentom, z których konta dokonano zakupu danego produktu, czy weryfikacja konsumenta po adresie IP lub autentyfikacja e-mail., lub np. publikowanie opinii, o które przedsiębiorca proaktywnie poprosił swoich klientów.

W związku z wymogiem informowania klientów o zasadach weryfikacji opinii, pomocne może okazać się ustanowienie odpowiednich zapisów w regulaminie serwisu, precyzujących zasady publikacji opinii o produktach/ usługach– jak np. zakaz zamieszczania opinii przez osoby, które nie mają statusu konsumenta, lub które czerpią korzyść ze sprzedaży bądź promocji danego produktu, czy zakaz zamieszczania opinii sponsorowanych, etc.

Co istotne, dyrektywa nie wymaga 100% skuteczności, a podjęcia odpowiednich – adekwatnych kroków w celu zapobieżenia zamieszczaniu opinii przez osoby, które nie były klientami sklepu. W związku z tym konieczne do podjęcia przez sklep kroki będą uzależnione np. od modelu biznesowego przedsiębiorcy, czy skali prowadzonej działalności. Inne wymogi będzie musiał spełnić przedsiębiorca zbierający opinie o sprzedawanych przez siebie produktach/ usługach, a inne obowiązywać będą platformy rankingowe, zajmujące się stricte gromadzeniem opinii.

Konieczność dostosowania się do nowych przepisów

Implementacja dyrektywy OMNIBUS wprowadza do krajowego porządku prawnego jeszcze inne obowiązki, zwłaszcza informacyjne, jakie wobec konsumentów będą musieli dopełniać przedsiębiorcy. Zwiększa to ochronę klientów kupujących, szczególnie w e-commerce, jednak zmusza sprzedawców do dostosowania swojej działalności do nowych wymogów. Część firm może mieć wątpliwości czy wdrażane przepisy mają do nich zastosowanie.

Nowe przepisy weszły w życie od 1 stycznia 2023 r. Trzeba pamiętać, że Prezes UOKIK za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, nawet nieumyślne, może nałożyć na przedsiębiorcę karę pieniężną w wysokości nie większej niż 10% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Za umyślne zachowania naruszające zakazy przewidziane w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów kara może wynieść do 2 000 000 zł. Jeśli przed wydaniem decyzji w sprawie nałożenia kary nie można ustalić wysokości obrotu osiągniętego przez przedsiębiorcę, Prezes UOKIK będzie mógł wymierzyć karę do 2 000 000 euro.

Autor: Kamil Nagrabski, wspólnik Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Czynsze nigdzie nie rosną tak szybko jak w Polsce?

Polscy najemcy przez rok odczuli bardzo duże podwyżki czynszów. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, czy te zmiany były największe w całej Unii Europejskiej.

Dla osób wynajmujących mieszkania w naszym kraju (np. studentów), ostatnie 12 miesięcy na pewno nie było pomyślnym okresem. Inflacja w połączeniu z presją popytową wywieraną przez ukraińskich uchodźców skutkowała bowiem bezprecedensowym wzrostem czynszów. Dane portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl wskazują, że w przypadku największych miast możemy mówić o rocznej zmianie wynoszącej około 20% – 30%.

Po sprawdzeniu danych Eurostatu, eksperci RynekPierwotny.pl obliczyli, że od listopada 2021 r. do listopada 2022 r. czynsze mieszkaniowe za najem z różnych krajów Starego Kontynentu najmocniej wzrosły na Litwie, w Polsce, Estonii i na Węgrzech.

Tab 1 - Wzrost czynszów w krajach UE

Trzeba pamiętać, że analizowane wyniki są nie tylko pochodną aktualnej sytuacji rynkowej oraz makroekonomicznej (np. poziomu inflacji). Na takich mocno uregulowanych rynkach najmu jak np. niemiecki istnieją dość restrykcyjne prawne ograniczenia dotyczące podwyżek czynszowych.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Promocja noworoczna na dolara?

Ostatnie spadki dolara powodują, że część obserwatorów zastanawia się, czy nie zostanie zaatakowany poziom 4,36 zł za dolara, czyli najniższy od czerwca 2022. Kolejny kraj niby wygrywa z inflacją, ale zbliża się ograniczenie wynikające z inflacji bazowej.

Jak tani będzie dolar?

Dzisiaj znów dolar szuka dna. Powodem są wyjątkowo niskie poziomy dolara względem euro na rynkach światowych. To właśnie odpływ kapitału z USA do Europy powoduje obecną korzystną sytuację dla osób kupujących dolary. Należy jednak pamiętać, że na głównej parze walutowej świata jesteśmy obecnie blisko ważnych szczytów z czerwca. Inwestorzy kierujący się analizą techniczną powinni zatem traktować to jako ważny opór cenowy. Jeżeli odbijemy się od tych poziomów, to (o ile nie wydarzy się nic nadzwyczajnego na polskim złotym, na co się na razie nie zanosi) powinniśmy znów oglądać dolara powyżej 4,40 zł.

Inflacja w Norwegii

Inflacja w Norwegii potwierdza pewną niebezpieczną tendencję. Mowa tutaj o wyraźnym spadku inflacji konsumenckiej połączonym ze wzrostem inflacji bazowej. Ceny dla konsumentów rosną już „tylko” 5,9% w skali roku, to o 0,2% mniej niż oczekiwali analitycy i wyraźnie wolniej niż 6,5% odczytu miesiąc temu. Problemem jest jednak wzrost inflacji bazowej do 5,8%. Oznacza to, że rynek powoli przyzwyczaił się do tego, że ceny rosną. Nie można też tego zrzucić na wzrosty cen paliw czy żywności, gdyż inflacja bazowa właśnie te dwa najbardziej zmienne elementy wyklucza. Należy jednak zauważyć, że inflacja producencka spadła obecnie do 18,7%. To nadal silna presja od strony kosztowej, ale rok temu było to dokładnie 50 punktów procentowych więcej.

Mniej złe dane z Czech

Analitycy spodziewali się w Czechach skokowego wzrostu bezrobocia z 3,5% na 3,8%. Finalny odczyt wyniósł jednak 3,7%. Wydaje się, że taki skok bezrobocia powinien być czymś mocno niepokojącym. Patrząc jednak na historyczne dane, wzrost bezrobocia w grudniu i styczniu wystąpił również w zeszłym roku. W naszym klimacie jest po prostu wówczas mniej prac sezonowych, co powoduje, że mamy okresowy wzrost bezrobocia zimą. Najlepszym dowodem na to, że wszystko jest w normie jest bardzo spokojna reakcja rynków walutowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

W 2023 roku organizacjom pożytku publicznego można przekazać 1,5% podatku

Polski Ład zwiększył wysokość odpisu od podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego, z 1% na 1,5%. Wyższy odsetek obowiązuje już w zeznaniach PIT za 2022 r. Termin ich składania upłynie 2 maja 2023 r. Przewiduje się, że w tym roku osób przekazujących część podatku może być mniej niż w poprzednich latach.

Przekazanie 1,5% podatku jest proste – wystarczy w odpowiedniej rubryce formularza PIT wpisać numer KRS wybranej organizacji pożytku publicznego. Dodatkowo można też wskazać cel szczegółowy przekazywanych środków. Dzięki temu to podatnik decyduje jakiemu podmiotowi i na jakie działania przekazuje swoje 1,5% podatku. Środki dotrą do organizacji bezpośrednio z budżetu państwa.

Obniżenie podatku, zwiększenie stawki odpisu

Zmiana zwiększająca wysokość podatku należnego z PIT z 1% na 1,5% weszła w życie 1 lipca 2022 r. Była to odpowiedź na apel m.in. samych organizacji pożytku publicznego, które obawiały się znacznego zmniejszenia wpływów w związku z obniżeniem podatków. Większość PIT-ów, z których odlicza się 1,5% podatku dotyczy bowiem skali podatkowej, z której korzystają m.in. pracownicy i przedsiębiorcy.

Od 2022 r. skala przeszła rewolucję – znacznie obniżono stawki progów podatku dochodowego. Obecnie dochody do 30 tys. zł są wolne od opodatkowania, pułap 90 tys. zł opodatkowany jest stawką 12% zamiast dotychczasowych 17%, a po przekroczeniu poziomu 120 tys. zł dochodu trzeba zapłacić 32% podatku.Wpływy z odpisu podatku dla OPP

W ostatnich latach nastąpił wzrost liczby podatników przekazujących część swojego podatku na OPP. Jednak w 2023 roku można spodziewać się, że trend ten się zatrzyma, m.in. w związku z tym, że pracownik, który otrzymywał w 2022 r. wynagrodzenie minimalne, nie będzie musiał płacić podatku. Może więc okazać się, że zmniejszy się liczba podatników przekazujących środki, chociaż nie kwota, dzięki zwiększeniu odsetka do 1,5%.

Przykładowo, osoba ze średnim wynagrodzeniem brutto w wysokości 6 tys. zł miesięcznie zgodnie z nowymi przepisami zapłaci za 2022 rok 3492 zł podatku. Odpis 1% wyniósłby wówczas 47,16 zł, a 1,5% – 52,38 zł.  Należy więc przyjąć, że podniesienie o 0,5 punktu procentowego wysokości odliczanego podatku na OPP przy przeciętnym wynagrodzeniu 6 tys. zł nie spowoduje zmniejszenia wartości środków płynących do wspieranych podmiotów.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Koroner – nowa instytucja w Prawie Pogrzebowym

Instytucja Koronera pojawić ma się w przepisach nowelizowanego właśnie Prawa Pogrzebowego. Głównym zadaniem sprawującej tę funkcję osoby stanie się oficjalne stwierdzenie zgonu. Ma to w znacznym stopniu rozwiązać narastające dziś problemy firm pogrzebowych, pozwalając im m.in. na lepsze planowanie pracy np. poprzez znaczne skrócenie oczekiwania na wystawienie dokumentów, od których zależy rozpoczęcie całej procedury pogrzebowej, a w efekcie – zorganizowanie pochówku.

Koroner to instytucja w polskim prawie nowa. Ma przejąć kompetencje m.in. od przeciążonych dziś często podstawowymi zadaniami lekarzy domowych, sądowych czy pogotowia ratunkowego. Jego zadaniem stanie się oficjalne stwierdzenie zgonu i wydanie w tej sprawie stosownego dokumentu. Powoływać mają go starostowie.

– W każdym powiecie powołany powinien zostać przynajmniej jeden koroner. Ma on działać poza szpitalami czy ośrodkami opiekuńczymi, gdzie stosowne uprawnienia posiada i tak tamtejsza obsługa np. pracujący tam lekarze – uważa Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Koronerem będzie mogła zostać osoba, która jest czynnym lekarzem lub która posiada odpowiednie kwalifikacje umożliwiające stwierdzenie zgonu. Zajmie się ona wyłącznie koordynacją całej procedury orzeczenia o śmierci, co dziś leży wciąż w gestii lekarzy. Jak zaznacza Polska Izba Branży Pogrzebowej, mają oni wiele zadań o charakterze podstawowym, a przede wszystkim dbanie o zdrowie swoich pacjentów i ratowanie ich życia. Z tego też powodu, należałoby ich w końcu odciążyć, a całą procedurę związaną z orzeczeniem ustania czynności życiowych powierzyć powołanym specjalnie osobom zwanym koronerami.

– Wiemy m.in. o całkiem niedawnych przypadkach, gdzie w parku leżały zwłoki człowieka, a karetka na stwierdzenie zgonu dojechała dopiero po nawet kilkunastu godzinach – relacjonuje Robert Czyżak, według którego stworzona w ten sposób potrzeba otworzyła niestety pewną możliwość dodatkowego zarobku dla niektórych lekarzy.

– Szczególnie w dużych miastach pojawiły się już anonse pewnych przedstawicieli środowiska medycznego, którzy odpłatnie przyjeżdżają, aby stwierdzić zgon. Koszt takiej wizyty wyliczają dziś między 300 a 600 złotych, co stanowić może spory wydatek dla najbliższych osób zmarłych – stwierdza prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, która – jak przyznaje – sama jest gorącym orędownikiem jak najszybszego wejścia w życie nowych przepisów. Uniemożliwią one, a wręcz zablokują funkcjonowanie tego typu procederu. – Jesteśmy przekonani, że wprowadzenie nowej instytucji koronera w znacznym stopniu rozwiąże problemy branży i pozwoli nam na lepsze planowanie naszej pracy – przyznaje Robert Czyżak. Opiera się on na wielu relacjach tych, którym zależy na sprawnym zorganizowaniu pochówku swoim najbliższym.

– Często zdarza się, że otrzymujemy telefon od rodziny osoby zmarłej w sprawie jej śmierci, ale trzeba długo czekać jeszcze na karetkę pogotowia (statystycznie większość zgonów to bowiem noc lub późne godziny wieczorne), w której jest uprawniony do stwierdzenia zgonu lekarz. Czekamy więc wiele godzin i my, bo nie możemy odebrać zmarłego bez medycznego potwierdzenia śmierci – w ten sposób opisuje obecne komplikacje z tym związane prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. W jego opinii wprowadzenie instytucji koronera usprawniłoby bardzo cały proces przygotowywania pochówku.

– Problem związany z brakiem takiej osoby dotyka praktycznie każdego zakątka Polski. Wszystko zmieniło się po reorganizacji służby zdrowia i przypisaniu każdego z nas do lekarzy rodzinnych. Powoduje to, że na potwierdzenie zgonu, a więc praktycznie przyjazd karetki, czekamy często od kilku do kilkunastu godzin, i jest to i tak dopiero początek drogi, bo kartę zgonu może wystawić jedynie lekarz – stwierdza Robert Czyżak. Wskazuje przy tym, że problem narasta z chwilą nadejścia tzw. długich weekendów czy świątecznych przerw w pracy przychodni rodzinnych, a liczne wezwania karetki pogotowia do innych interwencji ratujących życie ludzkie nie pozwalają na rychły przyjazd lekarza, który może stwierdzić zgon.

– Powołanie koronera znacznie polepszyłoby zatem sytuację najbliższych, którym zależy na sprawnym pochówku osoby zmarłej, a także zlikwidowałoby wywołany długim czekaniem praktyczny paraliż przedsiębiorstw funeralnych. Byłoby też znaczne ułatwienie całego procesu dla samorządów czy związków wyznaniowych, do których najczęściej należą w Polsce cmentarze – podsumowuje prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Wynagrodzenie koronera pochodziłoby z budżetu jednostki samorządowej, która zatrudnia taką osobę. Najbliższych osób zmarłych zwolniłoby to z ponoszenia dodatkowych kosztów, zwłaszcza, że dziś i tak dokładać muszą do usług pogrzebowych, bo zasiłek na ten cel w obecnej wysokości jest zbyt niski, by je w całości pokryć, a tym samym zapewnić godny pochówek. Przepisy precyzujące powołanie instytucji koronera zawarte są w nowelizowanym właśnie Prawie Pogrzebowym, którym wkrótce zająć ma się sejm.

W 2023 roku wzrost PKB na poziomie 1%

Rok 2023 przedstawia się niestety w gorszych barwach niż rok 2022. Pod względem ekonomicznym jest coraz więcej niepewności – Europa jest w trudnej sytuacji ze względu na jej poprzednie uzależnienie od surowców energetycznych z Rosji. W 2023 roku prognoza zakłada wzrost gospodarczy Polski na poziomie 1 proc. Oznacza to, że być może pierwszy, a nawet drugi kwartał 2023, to będą okresy, kiedy możliwa jest techniczna recesja w Polsce. Trzeba zatem zakładać przynajmniej dwa kwartały z ujemną dynamiką aktywności gospodarczej. Ważnym elementem są zapasy surowców w energetyce – od tego, jak ciężka będzie zima będzie zależeć, w jak dużym stopniu te zapasy zostaną wykorzystane. Kryzys energetyczny będzie groził także w kolejnych latach – ponieważ zmiana infrastruktury zajmuje dużo czasu. Polska już wcześniej przygotowywała się do mniejszej zależności od Rosji, ale cała Europa ma w tym obszarze bardzo dużo wyzwań.

– Nasza obecna prognoza zakłada, że gospodarka niemiecka będzie w recesji w 2023 roku – chociaż nie tak głębokiej, sięgającej 0,2 proc. Inne gospodarki, jak chociażby Włochy, także będą w niewielkiej recesji – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – Dodatnie dynamiki wzrostu będą prawdopodobnie notowane w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej – choć nadal jest dosyć dużo czynników niepewności, które mogą spowodować głębsze pogorszenie aktywności gospodarczej. Tym samym w obliczu wielu wyzwań – przed jakimi stoi gospodarka, a także przedsiębiorstwa w Polsce – oczekujemy, że liczba niewypłacalności przedsiębiorstw będzie rosła. Z roku na rok zwiększa się polski eksport, wiele polskich firm jest również zaangażowanych w tzw. globalne łańcuchy produkcyjne. Dlatego pogorszenie koniunktury światowej od razu jest zauważalne właśnie w takich firmach. A więc otwarcie na wymianę handlową zwiększa ekspozycję na czynniki ryzyka i światową recesję – podsumowuje Sielewicz.

Nadchodzi stabilizacja płac w branży IT – raport płacowy Hays

Podwyżki w roku 2023 przewiduje 89% pracodawców z branży IT, lecz tempo wzrostu wynagrodzeń będzie mniejsze.

Pomimo licznych zmian o charakterze ekonomicznym, prawnym i geopolitycznym, miniony rok dla branży IT okazał się łaskawy. W obszarze technologii informacyjnych obserwowany jest dalszy wzrost przeciętnego wynagrodzenia. Na horyzoncie widać natomiast pierwsze zwiastuny stabilizacji płac. Jak wynika z najnowszego Raportu płacowego Hays IT Contracting, rok 2023 najprawdopodobniej nie przyniesie specjalistom IT tak dużych wzrostów wynagrodzeń, jakich doświadczali na przestrzeni ostatnich kilku lat.

W minionym roku branża technologiczna w Polsce osiągała kolejne rekordy. Natomiast odmienne trendy kształtowały się na rynku w pierwszym i drugim półroczu. Pierwsze sześć miesięcy roku 2022 były czasem ogromnej dynamiki rekrutacyjnej, której towarzyszyły wysokie podwyżki oraz walka o talent. Drugie półrocze przyniosło natomiast uspokojenie nastrojów w branży IT. Wynikało to przede wszystkim z pierwszych oznak kryzysu na globalnym rynku. Wielu pracodawców po uregulowaniu siatki płac w pierwszym półroczu, nie miało już aż tak wielu możliwości przyznania kolejnych podwyżek.

Trendy płacowe

Rok 2023 z dużym prawdopodobieństwem przyniesie kontynuację tego trendu. Płace w IT będą rosły, natomiast częstotliwość oraz skala przyznawanych podwyżek nie będą równie imponujące, co na przestrzeni minionych 12 miesięcy. Pracodawcy ostrożniej będą decydować się na uruchomienie rekrutacji. Mniejsza będzie również ich gotowość do odpowiadania na oczekiwania finansowe, deklarowane przez kandydatów i pracowników.

Wyniki badania Hays pokazują, że w roku 2023 podwyżki planuje 89 proc. pracodawców z branży IT. Największy odsetek firm (47 proc.) przewiduje wzrosty wynagrodzeń rzędu 10-19,9 proc. Kolejne 36 proc. organizacji z sektora technologicznego planuje wzrosty płac do 10 proc., a zaledwie 6 proc. – podwyżki wynoszące 20 proc. lub więcej. Perspektywy płacowe pracowników IT będą jednak silnie uzależnione nie tylko od obszaru specjalizacji, lecz również od dalszego rozwoju sytuacji gospodarczej.

Raport płacowy Hays IT Contracting 2023_wykres 1
Źródło: Raport płacowy IT Contracting 2023, Hays Poland

Jak wynika z Raportu płacowego Hays IT Contracting 2023, na przestrzeni minionego roku stawki oferowane kontraktorom IT wzrosły średnio o 14 proc. Jest to wynik tożsamy z danymi GUS, który ogólny wzrost płac na rynku IT szacuje na 12,2 proc. W przypadku ekspertów IT świadczących swoje usługi w modelu B2B, największe wzrosty stawek godzinowych, wynoszące nawet 25-35 proc. dotyczyły m.in. developerów C/ C++ i PHP, administratorów baz danych oraz specjalistów SAP.

Po kilku latach znaczących wzrostów, płace w obszarze architektury oprogramowania, cyberbezpierczeństwa czy DevOps w roku 2022 wzrosły o zaledwie kilka procent. Większe podwyżki zanotowały natomiast dotychczas niżej opłacane profesje, co nastąpiło m.in. w wyniku wysokiej inflacji i silnej presji płacowej. Największy wpływ na średni wzrost wynagrodzeń w sektorze IT miały duże, nawet kilkudziesięcioprocentowe podwyżki na stanowiskach, które w poprzednich latach były niedopłacane – wyjaśnia Elwira Policht, Recrutiment Director IT Contracting w Hays Poland.

Na rynku obserwujemy zatem pierwsze zwiastuny stabilizacji płacowej. Może to świadczyć zarówno o osiągnięciu przez polską branżę IT poziomu dojrzałości porównywalnego do zachodnich rynków, jak i ostrożniejszych decyzjach biznesowych, podejmowanych w obliczu aktualnych kryzysów.

Technologie a widmo kryzysu

Na początku 2023 roku polski sektor IT ponownie stoi w obliczu transformacji oraz nowych wyzwań, związanych z globalnymi zmianami gospodarczymi oraz zagrożeniami wynikającymi z bieżącej sytuacji geopolitycznej w Europie. Jak zauważa Arkadiusz Wargin, Executive Director IT Contracting w Hays Poland, kompetencje technologiczne nadal jednak znajdują się na szczycie listy zapotrzebowania pracodawców.

Branża IT ponownie udowadnia, że jak mało która jest odporna na wszelkie zawirowania rynkowe. Nie oznacza to jednak, że nie doświadcza zmian. Płace w sektorze IT nadal rosną, natomiast dynamika tego wzrostu jest wyraźnie mniejsza niż w latach poprzednich. Inflacja i rosnące koszty wytwarzania produktów przekładają się bezpośrednio na firmy, które są zmuszone do szukania oszczędności – również w zakresie budżetów IT przeznaczonych na rozwój technologii i usług elektronicznych – komentuje Arkadiusz Wargin.

Widmo globalnego kryzysu różnorodnie wpływa na strategię zatrudnienia organizacji korzystających z usług outsourcingu IT. Wiele zależy od branży, profilu ich działalności oraz pochodzenia kapitału. Dość wyraźnie rysuje się różnica pomiędzy organizacjami zagranicznymi, w szczególności ściśle związanymi z rynkiem amerykańskim, oraz firmami polskimi i koncentrującymi się na lokalnym rynku.

Organizacje zagraniczne wykazują zdecydowanie większą obawę w kontekście negatywnych zmian gospodarczych niż firmy z polskim kapitałem, natomiast ich reakcje są różne. Niektóre z nich dążą do redukcji kosztów i ograniczają liczbę wakatów zaczynając do kontraktorów. Inne wręcz przeciwnie – traktują kontrakting usług IT jako bardziej elastyczną formę zatrzymania kompetencji technologicznych w organizacji – wyjaśnia Kamil Dmuchowski, Senior Account Manager IT Contracting w Hays Poland.

Plany rekrutacyjne

Specjaliści w dziedzinie nowych technologii nadal cieszą się ogromnym zapotrzebowaniem pracodawców, co potwierdzają wyniki badania Hays. Firmy ze wszystkich sektorów rynku, zapytane o specjalizacje, których będą dotyczyć procesy rekrutacyjne prowadzone w 2023, najczęściej wskazują IT (37 proc. wskazań). Co więcej, plany rekrutacyjne na nadchodzące 12 miesięcy deklaruje również aż 97 proc. organizacji z sektora IT, co stanowi odsetek niższy od ubiegłorocznego o zaledwie 2 pkt. proc.

Raport płacowy Hays IT Contracting 2023_wykres 2
Źródło: Raport płacowy 2023, Hays Poland

Pracodawcy z branży najczęściej deklarują rekrutację pracowników stałych (87 proc.), natomiast aż 68 proc. ma w planach nawiązywanie współpracy z kontraktorami, realizującymi zadania w ramach modelu B2B. Firmy IT spodziewają się trudności rekrutacyjnych – takiego zdania jest 69 proc. z nich. Mimo że jest to bardzo wysoki wynik, to jest on niższy od ubiegłorocznego o 8 pkt. proc. Może to świadczyć o uspokojeniu nastrojów na rynku pracy IT po niezwykle intensywnym i dynamicznym 2022 r.

O RAPORCIE

Raport płacowy Hays IT Contracting jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na blisko 100 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów. Raport bazuje na oczekiwaniach finansowych ponad 16 tysięcy kontraktorów IT. Zestawienie zostało opracowane na podstawie danych uzyskanych w ramach projektów rekrutacyjnych realizowanych przez Hays Poland w 2022 r.

Kolejne bankrutujące restauracje. Eksperci: 100 tysięcy złotych przychodu nie wystarczy, by utrzymać małe bistro

Nie ma dnia, by do mediów nie przedostawały się informacje o zamykających się lokalach gastronomicznych. Tylko w ostatnich dniach w Szczecinie zlikwidowane zostały kolejne dwie restauracje. Północna Izba Gospodarcza ponawia apel do rządzących o pochylenie się nad losem sektora MŚP, a szczególnie branż mocno narażonych na wzrosty energii czy ogrzewania. – Przygotowaliśmy pismo do Rzecznika MŚP Adama Abramowicza z którym zawsze doskonale nam się współpracuje, byśmy razem spróbowali pomóc przedsiębiorcom z branży gastronomicznej. Mamy tutaj prawdziwy pogrom – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Nie ma szans żeby podwyżki wpisać w koszt działania firmy, bo talerz zupy kosztowałby 20 złotych, a obiad domowy 35 złotych”

Branża gastronomiczna od trzech lat boryka się z poważnymi problemami wynikającymi z trudnej sytuacji gospodarczej – najpierw pandemia, potem wojna, obecnie inflacja i kryzys energetyczny. Przedsiębiorcy nie ukrywają jednak, że tak trudno prowadzić biznes w sektorze MŚP jak teraz, to jeszcze nie było nigdy.

– Przygotowaliśmy apel do rządzących i chcemy w tym temacie współdziałać z Rzecznikiem MŚP. Gastronomia w Polsce znalazła się w krytycznym punkcie. Codziennie upadają restauracje, bo ich właściciele otrzymują rachunki z hurtowni i są przerażeni kosztami. Jeszcze gorzej jest jeżeli chodzi o ceny energii. Nie ma szans żeby podwyżki wpisać w koszt działania firmy, bo talerz zupy kosztowałby 20 złotych, a obiad domowy 35 złotych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Nasze oczekiwania to przygotowanie wspólnego frontu wsparcia dla sektora MŚP, a szczególnie gastronomii, cukiernictwa, piekarnictwa i rzemiosła spożywczego. To sektory energochłonne, które właśnie przeżywają dramaty związane z odpowiedzią na pytanie: czy damy radę dalej istnieć – dodaje Hanna Mojsiuk.

– Tylko w ostatnich dniach w samym Szczecinie zamknęło się kilka restauracji, w tym bardzo aktywni członkowie Północnej Izby Gospodarczej – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.  – Otrzymujemy informacje, że obroty lokalu z obiadami domowymi potrafią wynosić 100 tysięcy złotych miesięcznie, a i tak taki lokal przynosi straty w takich miesiącach jak listopad czy grudzień. To jest astronomiczna sytuacja – mówi dyrektor Piotr Wolny.

Apel do konsumentów: wspierajcie swoje ulubione restauracje, bistra i bary. Ilość windykacji w tym sektorze jest większa niż w pandemii

Gastronomia w 2022 roku znalazła się w drugim miejscu, jako sektor gospodarki w którym prawie najczęściej dokonywane są czynności windykacyjne. Trudniejsza sytuacja jest jedynie w transporcie.

– W najtrudniejszej sytuacji są małe lokale, które działają pojedynczo, bez wsparcia z innych źródeł. Na przykład właścicielka ma małą kawiarnię albo tylko małe bistro z obiadami domowymi, nie ma innych lokali, nie ma innych źródeł utrzymania. To scenariusz ma poważne problemy w czasach, gdy generalnie małe lokale mające do 8 stolików mają wielki problem z kalkulacją budżetu – mówi Małgorzata Marczulewska, windykator i prezes Grupy AVERTO.

– Duży restaurator czy właściciel kilku kawiarni przesypie pieniądze z jednego lokalu do drugiego i jest w stanie obronić konkretne miejsce nawet w trudniejszym czasie. Mniejsi są skazani tylko na siebie – mówi ekspertka Północnej Izby Gospodarczej.

– Ilość windykacji w gastronomii jest obecnie wyższa niż w czasie pandemii. Jedyne co nam pozostaje to apelować do konsumentów: wspierajcie swoje ulubione restauracje, kawiarnie, bistra, bary. To dla ich właścicieli bardzo trudny czas – mówi Marczulewska.

Dymnika wzrostu cen lekko wyhamowała. Ale wciąż jest bardzo drogo

W grudniu ub.r. zakupy były droższe o prawie 25% niż rok temu, co pokazują dane zebrane z blisko 41 tys. sklepów. W listopadzie podwyżka wyniosła blisko 26% rdr. Zatem widać, że nastąpiło lekkie wyhamowanie dynamiki wzrostu cen, ale to wcale nie oznacza, że jest taniej. Znów podrożały wszystkie z badanych kategorii, a każda z nich ponownie odnotowała dwucyfrowy wzrost. Ostatnio najmocniej poszły w górę ceny art. sypkich i chemii gospodarczej. Natomiast najmniej podrożały dodatki spożywcze, napoje oraz używki. Jednak ww. zjawisko eksperci tłumaczą m.in. tym, że retailerzy powstrzymali się od zaplanowanych wcześniej podwyżek, żeby jeszcze bardziej nie przerazić i tak już wystraszonych drożyną Polaków. I dodają, że podwyżki zostały tylko odłożone w czasie, co konsumenci odczują już w styczniu i w lutym br.

Według comiesięcznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Wyższych Szkół Bankowych, w grudniu 2022 roku zakupy były droższe średnio o 24,8% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. To mniej niż w listopadzie ub.r. Wówczas ceny poszły w górę o 25,8% rdr. Natomiast w październiku ten wynik wyniósł 26,1%. Ostatnio po raz kolejny podrożały wszystkie z dwunastu badanych kategorii, a każda z nich znów odnotowała dwucyfrowy wzrost. Pod lupą analityków znalazło się 50 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ceny z blisko 41 tys. sklepów detalicznych.

– Widać, że ciągle jest drogo, ale dynamika wzrostu cen teoretycznie lekko wyhamowała. Konsumenci w wielu rynkowych badaniach deklarowali, że przed świętami poważnie ograniczą zakupy, ze względu na pogarszającą się sytuację materialną. Ten głos uwzględniła branża retailowa, która w grudniu ub.r. mocno wstrzymała się z drastycznym podnoszeniem cen. W ten sposób nie chciała doprowadzić do sytuacji, w której klienci dodatkowo wystraszyliby się podwyżkami i jeszcze bardziej zamknęliby swoje portfele – stwierdza dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX.

Wynik jest pozytywnym zaskoczeniem, co podkreśla dr Tomasz Kopyściański, ekonomista i wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. Z pewnością przy wielu towarach może pojawić się bariera popytowa związana z poziomem cen, której sprzedawcy nie będą chcieli przekraczać z obawy przed nagłym spadkiem obrotów. A okres przedświąteczny to przecież od lat tzw. czas żniw dla handlowców, w którym konsument dokonuje impulsywnych zakupów, zwykle w oderwaniu od chłodnej analizy cen czy oceny zasobności swojego portfela. Świadome ograniczanie podwyżek nie miałoby racjonalnego uzasadnienia.

– Czynnikiem wartym odnotowania jest powoli ustępująca presja ze strony surowców rolnych. Już w grudniu ub.r. światowy indeks cen żywności był niższy o ok. 1% niż rok wcześniej. W dwóch ostatnich miesiącach roku odnotowaliśmy wyraźne spadki hurtowych cen wielu kategorii, m.in. masła. To może świadczyć o narastaniu bariery popytowej na rynku żywności. Siła nabywcza konsumentów zaczyna maleć w warunkach wysokiej inflacji i spowalniającej gospodarki – zaznacza dr Mariusz Dziwulski, ekspert ds. analiz sektora rolno-spożywczego w PKO BP.

Z kolei w podobnym tonie do dr. Łuczaka wypowiada się dr Anna Semmerling, ekspertka z zakresu finansów i ekonomii Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. Uważa ona, że grudniowy odczyt w kwestii cen żywności jest średnio reprezentatywny, na co w dużym stopniu wpływa fakt, że sieci handlowe faktycznie wstrzymały się z drastyczną podwyżką cen przed świętami. Ekspertka dodaje, że podwyżki ostatecznie zostaną przerzucone są na konsumentów, a w styczniu bądź w lutym będzie to dużo łatwiejsze, gdyż można to będzie powiązać z noworocznymi podwyżkami, przy jednoczesnym spadku popytu na produkty spożywcze, zwłaszcza w porównaniu do okresu świątecznego.

Patrząc na 12 badanych kategorii, można zauważyć, że w grudniu najmocniej podrożały produkty sypkie – tj. o 35,9% rdr (w listopadzie szóste miejsce w zestawieniu i wynik 27,7% rdr.). Najmocniej z nich poszła w górę cena cukru – o 59,5% rdr. Dalej widać mąkę – 38,3%, makaron – 37,6%, a także sól 22,6%.

– Sytuacja z produktami sypkimi to rezultat kilku czynników. Pierwszy ma charakter strukturalny w związku z trwającymi zaburzeniami łańcuchów logistycznych w gospodarce na skutek wojny w Ukrainie. Drugi to fakt, iż są to produkty mocno przetworzone, a zatem w ich cenie mamy uwzględnione nie tylko koszty samego surowca, ale również energii potrzebnej do produkcji. A języczkiem uwagi jest czynnik sezonowy. Okres przedświąteczny to przecież wzmożony popyt na mąkę i cukier, stąd w tej kategorii dynamika cen w grudniu 2022 roku nie wyhamowała – analizuje dr Tomasz Kopyściański.

Na drugiej pozycji najbardziej drożejących kategorii w grudniu znalazła się chemia gospodarcza ze średnim wzrostem na poziomie 35,7% rdr. (w listopadzie 3. miejsce i  33,6% rdr.). Na ten wynik wpływ miała przede wszystkim podwyżka cen papieru toaletowego – o 55,7%, ręczników papierowych – o 45,3%, a także proszku do prania – o 43,2% rdr.

– Branża papiernicza już wcześniej zapowiadała, że czekają ją znaczne podwyżki cen. Wydaje się, że w tym sektorze mieliśmy do czynienia z opóźnieniem względem innych kategorii produktów, jednak ostatecznie również tutaj nie udało się uniknąć wysokich podwyżek. Wzrost cen produktów papierniczych związany jest z wcześniejszymi zakłóceniami pandemiczno-wojennymi, a ostatecznie dokłada się do tego wzrost cen drewna, który jest głównym surowcem dla produkcji papieru – mówi dr Semmerling.

Trzecia pozycja w grudniowym zestawieniu należy do kategorii inne ze średnim wzrostem na poziomie 34,2% rdr (poprzednio czwarte miejsce z wynikiem 30,9% rdr.). W tym przypadku widzimy, że najmocniej podrożały karmy dla psów – o 39,8% rdr. Dalej w zestawieniu są pieluchy dla niemowląt – 35,8% oraz karma dla kotów – 27,1% rdr.

– Karmy dla zwierząt produkowane są ze składników, które w ostatnim czasie mocno podrożały. Dodatkowo produkcja takich artykułów pochłania znaczną ilość energii. Z kolei ceny pieluch dla niemowląt wzrosły w ostatnich miesiącach na całym świecie. Dla Polski jest to produkt głównie importowany, więc skoki cenowe w tej kategorii w konsekwencji również odnotowujemy – dodaje wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Na czwartej pozycji w grudniowym zestawieniu drożyzny są produkty tłuszczowe – 31,9% rdr. (w listopadzie lider rankingu z wynikiem 37,2% rdr.). W obrębie tej kategorii największy wzrost cen dotyczy tym razem margaryny – 50,6 rdr. Olej, którego w ostatnich miesiącach ceny znacząco rosły, podskoczył o 26,7% rdr. Dalej jest masło – 18,5% rdr. Z kolei czołową piątkę rankingu zamyka nabiał – 29,5% rdr. (poprzednio również piąta lokata i 29,8% rdr.). Tu podrożały przede wszystkim jajka – o 40,2% rdr. Przed nimi widać mleko oraz ser biały – odpowiednio 36,4% i 34,9% rdr.

– Ceny produktów tłuszczowych przez cały rok pozostawały bardzo wysokie. Odnotowane wyhamowanie w grudniu może być odzwierciedleniem ogólnej poprawy podaży produktów mlecznych i roślinnych, z których wytwarzane są tłuszcze. Jeżeli ta tendencja utrzymałaby się, to mogłoby być pozytywnym sygnałem dla dynamiki cen produktów innych kategorii, dla których tłuszcze są koniecznym półproduktem – mówi dr Kopyściański.

Natomiast najmniej podrożały w grudniu używki – o 10,3% (w listopadzie siódma pozycja i 22,5% rdr.). Przed nimi są dodatki spożywcze – 13,7% rdr. (poprzednio jedenaste miejsce i 18,9% rdr.), a także napoje – również 13,7% rdr. (wcześniej dwunasta pozycja i 16,5% rdr.).

–  Ceny używek rosną dopiero na początku roku kalendarzowego. Z kolei napoje zdrożały już dużo wcześniej, co było związane z wejściem w życie podatku cukrowego. Ponadto z tej ostatniej kategorii przeciętny konsument może łatwo zrezygnować. Jeśli doszłoby więc do szoku cenowego, po poprzednich wysokich podwyżkach, to mogłoby się okazać, że obroty w ujęciu globalnym ostatecznie zdecydowanie by się obniżyły – podsumowuje dr Anna Semmerling.

Grupa InPost dostarczyła w 2022 roku 744,9 mln przesyłek – o 44% więcej r/r

Grupa InPost dostarczyła w 2022 roku 744,9 mln przesyłek, o 44% więcej niż rok wcześniej. W Polsce wolumen przesyłek wyniósł 508,4 mln paczek (+20% r/r). Na rynkach międzynarodowych wolumen wyniósł 236,5 mln sztuk (+153% r/r), w tym Mondial Relay dostarczył 213,1 mln przesyłek (+151% r/r)[1].

Kluczowe informacje:

  • W IV kwartale Grupa dostarczyła 222 mln przesyłek co przełożyło się na 23% wzrost, w tym w Polsce 149,4 mln (+18% r/r), a na rynkach międzynarodowych 72,6 mln (+35% r/r)
  • Na koniec 2022 roku InPost miał 27 939 urządzeń Paczkomat®, w tym w Polsce 19 306 (+17% r/r), a na rynkach międzynarodowych 8 633 sztuk (+120% r/r)
  • Liczba skrytek na koniec ubiegłego roku wyniosła 2,9 mln sztuk w Polsce (+21% r/r) i 651 tys. (+196% r/r) na rynkach zagranicznych
  • Na koniec 2022 roku Grupa InPost miała 26 099 punktów nadań i odbioru (PUDO) w tym 3 660 w Polsce oraz 22 439 na pozostałych rynkach

Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost:

Rafał Brzoska
Rafał Brzoska

To był kolejny dobry rok dla Grupy InPost. Zanotowaliśmy rekordowe wolumeny zarówno w Polsce, jak i na rynkach międzynarodowych. Udało się to osiągnąć pomimo trudnych warunków makroekonomicznych będących wyzwaniem dla całego sektora e-commerce. Wyjątkowa jakość oferowanych przez InPost usług spowodowała, że był to kolejny rok wzrostu udziału na podstawowym, polskim rynku. W okresie przedświątecznym w Polsce jako jedyna firma na rynku logistycznym, po raz kolejny zagwarantowaliśmy dostawy do ostatnich dni przed świętami. Pomimo rekordowych wolumenów, na poziomie nawet 5 mln paczek dziennie, nasz wskaźnik NPS (Net Promoter Score – wskaźnik lojalności klientów) wzrósł z 75% do poziomu 81% w badaniu w grudniu 2022. Te wyniki potwierdzają, że sieć urządzeń Paczkomat® InPost to najwygodniejsza, najbardziej elastyczna i najbardziej prokonsumencka forma dostaw dla e-commerce. Jak pokazują wolumeny za IV kwartał nasz model biznesowy z sukcesem wdrażamy na nowych rynkach.

Warto podkreślić, że francuski Mondial Relay, operujący na drugim najważniejszym dla Grupy rynku, zanotował rekordowy, przekraczający wcześniejsze założenia, wzrost. Rosnący we Francji popyt na nasze usługi ugruntowuje nasze przekonanie o słuszności założeń co do skali i tempa planowanego procesu inwestycyjnego w tym kraju zarówno w sieć logistyczną jak i rozbudowę sieci maszyn Paczkomat®.

Także rynek brytyjski przyniósł pozytywne zaskoczenie. Zapotrzebowanie na usługi Grupy wzrosło do takiego poziomu, że zdecydowaliśmy się na czasowe ograniczenie ich dostępności z powodu obaw o przepustowość u naszego partnera logistycznego. Motywuje to nas do rozbudowy logistyki na rynku brytyjskim, tak aby w pełni odpowiadała oczekiwaniom naszych klientów. Wyniki za 2022 rok oraz rosnący popyt konsumentów na usługi Grupy InPost, zarówno we Francji, gdzie dostawy przez Paczkomat® InPost stanowią już 7% całkowitego wolumenu jak i w Wielkiej Brytanii, gdzie rosną oczekiwania dotyczące zwiększenia dostępności, pozwalają z optymizmem patrzyć na właśnie rozpoczęty 2023 rok, zwłaszcza jeżeli chodzi o rynki międzynarodowe.

[1] Wzrost wolumenów Mondial Relay liczony na podstawie danych z 2021 r. zaraportowanych przez Grupę InPost. Wyniki Mondial Relay są konsolidowane od 1 lipca 2021 r.

Content marketing, SEO i influencer marketing – podsumowanie roku i kluczowe trendy na 2023

Wzrost znaczenia machine learningu i sztucznej inteligencji (AI) oraz ich wpływ na działania specjalistów SEO i content managerów, w tym także wykorzystywanie tych rozwiązań do automatyzacji i optymalizacji strategii marketingowych. Jeszcze większa personalizacja treści i tworzenie dobrego jakościowo contentu oraz przekształcanie go w interaktywne doświadczenia czy w końcu, dalszy rozwój podcastów wśród influencerów i jeszcze więcej live streamingu oraz shortsów – tak w wielkim skrócie rysuje się rok 2023 w branży marketingu internetowego. Jaki był mijający rok 2022 i jakie wyzwania czekają na specjalistów content marketingu, SEO i influencer marketingu, a także jakie jeszcze trendy zyskają ich zdaniem na znaczeniu w 2023 roku – komentują przedstawiciele międzynarodowej platformy WhitePress, automatyzującej publikację artykułów, tworzenie treści i współpracę z influencerami.

Rok 2022 w SEO – AI i machine learning

Sztuczna inteligencja analizuje dane w tempie, któremu nie dorówna żaden człowiek. Dlatego też kwestie związane z AI zaczynają z roku na rok coraz bardziej dominować w strategiach SEO. A rok 2022 tylko to potwierdza. Według Tomasza Bieguna, Head of Content marketing & SEO, WhitePress ostatnie 12 miesięcy w tej branży minęło pod hasłem – machine learningu oraz AI, w tym jego wpływu na działania specjalistów SEO oraz content managerów.

Z kolei Dominik Fajferek, SEO Specialist, WhitePress, zwraca uwagę na kwestię Helpful Content Update, czyli aktualizację Google z sierpnia 2022 roku, która z założenia ma walczyć z automatycznie generowanymi treściami.

Rok 2023 w SEO – trendy i wyzwania

Tak jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość, tak i zmieniają się kierunki, a także wyzwania w pozycjonowaniu stron. Niewątpliwie nadal istotnym elementem w SEO będzie sztuczna inteligencja, a ten rok przyniesie nam jeszcze szybszy postęp w tym zakresie. Według specjalistów trudność sprawić może też większa liczba aktualizacji algorytmu Google w skali roku. Problemem okazać się też mogą popandemiczne spadki ruchu w wielu branżach, a co za tym idzie i w Internecie. Co więcej, branża będzie musiała przygotować się na poświęcenie większej ilości czasu na analizę danych o zachowaniu konsumentów w aspekcie SEO oraz czynników behawioralnych.

– Trendy w SEO, które będą zyskiwać na znaczeniu w 2023 roku to przede wszystkim wzrost znaczenia machine learning oraz AI w SEO oraz marketingu. Ten rok zdecydowanie przyniesie jeszcze szybszy rozwój sztucznej inteligencji, co sprawia, że będzie ona coraz częściej wykorzystywana zarówno w działaniach SEO, jak i szeroko rozumianego marketingu internetowego. Co więcej, dane behawioralne staną się ważniejsze niż kiedykolwiek, właściwie już są. Na przestrzeni ostatnich lat widzimy, jak duże znaczenie dla wyników SERP mają zachowania użytkowników. Stąd można przypuszczać, że w 2023 r. to właśnie czynniki behawioralne będą kluczowe, a tym samym na znaczeniu mogą nieco stracić czynniki techniczne SEO komentuje Tomasz Biegun.

Z kolei Dominik Fajferek jest zdania, że GPT-4(Generative Pre-trained Transforme) od OpenAI, a także marketplace SEO, metaverse SEO i web3 będą równie istotne w 2023 roku.

– Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI potwierdził doniesienia o uruchomieniu wspominanego wcześniej modelu GPT-4, który według założeń ma być mniejszy, ale będzie działać lepiej. Na tę premierę wielu specjalistów niewątpliwie będzie czekać z niecierpliwością. Z kolei określenie „metaverse SEO” brzmi dość egzotycznie, ponieważ trudno nam sobie wyobrazić na ten moment, jak może wyglądać świat metaverse, a co dopiero jak będą funkcjonować w nim wyszukiwarki – dodaje.

Wygląda na to, że w przyszłym roku specjaliści będą walczyć również z indeksacją serwisów. W tym wyzwaniu dużą rolę odegrają portale tworzone na bardzo popularnych frameworkach Javascript oraz masowo generowana treść przez AI. Google i inne wyszukiwarki muszą sobie poradzić z niezwykle dynamicznymi środowiskami, które trzeba zrozumieć i zaindeksować.

Rok 2022 w branży content marketingowej

Content marketing to obecnie jedna z popularniejszych strategii marketingowych wykorzystywanych przez marketerów, która pozwala firmom zaistnieć w przestrzeni online. Ale, żeby tak się stało, trzeba tworzyć treści wartościowe, które odbiorca będzie chciał czytać, oglądać czy też słuchać. I choć content, zdaniem wielu „is still a king”, to z roku na roku trendy w tym obszarze się zmieniają. Zatem, jak marketing treści rysował się na marketingowym krajobrazie w 2022 roku i co czeka specjalistów w najbliższych latach? Na te pytania odpowiada Joanna Godzic, Content Premium Manager oraz Anna Jaroszewska, Head of Content Marketing w WhitePress.

– Rok 2022 w branży content marketingowej niewątpliwie upłynął pod znakiem personalizacji i sztucznej inteligencji. Markom zależało na zapewnieniu swoim odbiorcom zindywidualizowanego doświadczenia. Mogliśmy również zaobserwować bardzo szybki rozwój narzędzi do tworzenia treści za pomocą AI – mówi Joanna Godzic.

Z kolei dla Anny Jaroszewskiej w 2022 roku kluczowe było szukanie nowych form przekazu, ponieważ te stosowane dotychczas mogły zostać nieco ograniczone przez otaczającą rzeczywistość.

O ile w 2020 i 2021 roku takim wyzwaniem była pandemia, o tyle w 2022 stała się nim wojna – i nagle okazało się, że część przekazu medialnego zaczęła być niestosowna ze względu na sytuację w Ukrainie. Te wydarzenia pokazały, jak ważne dla przeciętnego konsumenta są wartości, jakimi kierują się marki. Nacisk na wyjście dużych brandów z Rosji czy bojkot tych, które tego nie zrobiły pokazują, że dla odbiorców liczy się nie tylko cena i jakość, ale też etyka firm – komentuje Anna Jaroszewska.

Co przyniesie 2023 w branży CM?

Według raportu WhitePress, przeprowadzonego w 2022 roku, już 6 na 10 specjalistów przyznało, że korzysta z rozwiązań AI do tworzenia contentu i wszystko wskazuje na to, że trend ten w kolejnym roku będzie się umacniał.

Wypuszczony na rynek model GTP-3 text-davinci 003 przez OpenAI w pierwszym odbiorze zrobił fenomenalne wrażenie na użytkownikach. Na tej podstawie możemy sądzić, że wszystkie narzędzia, które będą korzystać z tej technologii, mogą znacząco przyspieszyć tempo generowania contentu o jeszcze lepszej jakości niż ta, którą do tej pory obserwowaliśmy. Po drugie AI do generowania treści będzie wykorzystywane na szeroką skalę. Jak wiemy, sztuczna inteligencja jest w stanie tworzyć content tylko na podstawie zebranych danych. W związku z tym dla Google taka treść nie będzie wnosić nic nowego. Dlatego prawdopodobnie w najbliższych latach będzie się rozwijać kierunek, w którym to treści stworzone przez AI będą doszlifowywane przez copywritera z doświadczeniem w danej tematyce – komentuje Joanna Godzic, WhitePress.

Rozwój usług w tym zakresie jest tak duży, że wspomnę tylko o naszym rodzimym rynku: m.in. Content Planner, a potem Content Writer od Senuto, pokazują, jak silny jest to trend i potrzeba. Czy to oznacza, że AI zastąpi copywriterów? Uważam, że raczej nie, ale będzie się od nich wymagać pewnej zmiany sposobu pracy – dodaje Anna Jaroszewska, WhitePress.

Wyzwania w obszarze content marketingu na 2023 r.

Content marketing stoi przed różnymi wyzwaniami, w związku z tym wybraliśmy te, które będą najistotniejsze w tym roku i do których warto się odpowiednio przygotować.

Przede wszystkim jednymi z większych trudności, przed którymi postawiona jest branża, to: dostosowywanie treści do zmieniających się platform i urządzeń, ale też tworzenie contentu jakościowego, który dodatkowo będzie jeszcze swego rodzaju „interaktywnym doświadczeniem”. Ważnym elementem stanie się też wykorzystywanie AI i uczenia maszynowego do automatyzacji i optymalizacji strategii content marketingowych – zaznacza Joanna Godzic.

Rok 2022 w branży influencer marketingu

Według Moniki Ćwiertni, Head of Influencer Marketing w WhitePress®, w poprzednim roku na branżę znaczący wpływ miały: rekomendacje oraz regulacje wprowadzone przez UOKIK w kontekście uporządkowania oznaczania treści reklamowych przez influencerów w mediach społecznościowych.

– Od kilku miesięcy każdy influencer ma możliwość zapoznania się z kwestiami prawnymi, jakie mu przysługują i szybko może zweryfikować czego należy przestrzegać. Marki i sami marketerzy coraz częściej sięgają po współpracę z twórcami internetowymi, których zasięgi oscylują w przedziale od kilku do kilkudziesięciu tysięcy obserwujących. W 2022 r. nie zabrakło też zainteresowania mikroinfluencerami, którzy dzięki swojej zaangażowanej społeczności docierają do grona odbiorców, na których firmom bardzo zależy dodaje.

Rok 2023 w influencer marketingu – trendy i wyzwania

 Choć jakiś czas temu mówiło się dużo w dyskusji marketingowej o tym, że influencerzy wkrótce przestaną odgrywać tak ważną rolę w strategiach marketingowych, to prognozy branżowe i ilość współprac zawieranych przez marki z „gwiazdami internetu” wcale na to nie wskazują. Zatem, w jakim kierunku będzie rozwijać się influencer marketing w 2023 roku?

Kluczowym trendem będzie zdecydowanie rozpowszechnienie się jeszcze większej ilości podcastów tworzonych przez influencerów, a także wartościowych rozmów bez kompromisów. Coraz więcej internetowych twórców nie tylko bierze udział w podcastach, ale również je tworzy jako nowy kanał, dzięki któremu w bardzo naturalny sposób można “wpleść” reklamę, przedstawiając tym samym np. sponsora danego odcinka. Ponadto jedną z najbardziej wiarygodnych form reklamy staje się długofalowa lub cykliczna współpraca z influencerami, gdyż utrwala się ona w pamięci odbiorców, a także wpływa na zwiększenie świadomości marki oraz konwersji. Zauważalna będzie jeszcze większa ilość transmisji na żywo oraz treści wideo, które niezmiennie przyciągają uwagę widza – dodaje Monika Ćwiertnia, WhitePress®.

Z kolei jednym z większych wyzwań w influencer marketingu w 2023 roku stanie się tworzenie rzetelnego, jakościowego contentu z którym konsumenci będą chcieli mieć kontakt.

–  Problematyczne okazać się może odejście od przekazywania tylko recenzji dotyczącej produktu w tradycyjny sposób. Odbiorcy oczekują konkretnych, specjalistycznych porad, ale w przystępnej, ciekawej i krótkiej formie. Coraz więcej firm zleca influencerom wykonanie oryginalnych formatów nagranych w różnych kadrach oraz miejscach. Dlatego w dalszym ciągu będzie rosła popularność tworzenia wysokiej jakości wideo typu Instagram Reels, które obecnie są już produkowane przez specjalistów wraz z profesjonalnym sprzętem. Warto nadmienić, że sytuacja gospodarcza również odciśnie swój ślad na omawianej branży, dlatego można spodziewać się wzrostu stawek u influencerów – dodaje. 

Podsumowując rok 2023 w content marketing to przede wszystkim dalszy rozwój AI i generowanie przez nią treści na dużo większą skalę niż dotychczas. Z kolei w branży SEO istotne będą czynniki behawioralne, szczególnie w aspekcie zachowań użytkowników na stronach internetowych marek jak i w wynikach SERP, a w influencer marketing na znaczeniu zyskiwać będą podcasty, live streaming i shortsy.

Polskie firmy niegotowe na obowiązek raportowania ESG

Coraz większa liczba firm raportuje swoją aktywność z zakresie zrównoważonego rozwoju. 63% największych firm w Polsce przygotowuje osobny, dedykowany tematyce ESG raport, a 17% przedsiębiorstw uwzględnia kwestie ESG w swoich raportach rocznych – wynika z raportu KPMG w Polsce pt. „Badanie raportowania zrównoważonego rozwoju. Sprawozdawczość w dobie nowych przepisów”. Zakres raportowanych informacji wskazuje jednak, że firmy mają jeszcze wiele do zrobienia, aby zaraportować przynajmniej minimum wymagane przez wchodzącą w najbliższych latach dyrektywę CSRD.

Z raportu KPMG wynika, że zdecydowana większość badanych firm z Polski (81%) raportuje przynajmniej podstawowe zagadnienia dotyczące zrównoważonego rozwoju. Taki wynik plasuje Polskę nieco gorzej w stosunku do krajów Europy Zachodniej, gdzie wynosi on 85%, a w Ameryce Północnej aż 97%.

Coraz więcej firm publikuje odrębny raport dedykowany ESG

63% największych firm w Polsce z badanej grupy przygotowuje osobny, dedykowany tematyce ESG raport. Od 2020 roku odsetek takich firm wzrósł o 7 p.p. Pokazuje to, że firmy powoli przygotowują swoje organizacje do nowego obowiązku raportowania, zgodnie z przyjętą pod koniec 2022 roku dyrektywą CSRD, jednak zakres raportowanych danych jest nadal niewielki w stosunku do nowych wymogów. Dyrektywa CSRD wprowadza również nowe jednolite standardy raportowania ESRS, obowiązek raportowania zgodnie z nimi będzie dotyczył raportów za 2024 rok (dla firm zatrudniających powyżej 500 pracowników) i za 2025 rok dla wszystkich dużych przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 250 pracowników. Warto zauważyć, że w Polsce zaledwie 9% badanych firm zaczęło integrować dane finansowe i niefinansowe, jednak nie są to zintegrowane raporty finansowe i ESG w rozumieniu regulatora. Podobna sytuacja jest w całej Europie – w krajach Europy Zachodniej raportowanie zintegrowane stosuje 14% badanych firm, a 15% w krajach Europy Wschodniej.

W Polsce ogólnie przyjętym i podstawowym standardem raportowania jest GRI (Global Reporting Initiative). Niemal połowa badanych firm (45%) korzysta w swoich raportach z tego standardu. Ten odsetek konsekwentnie rośnie – jeszcze dwa lata temu zaledwie co dziesiąta firma wskazywała na taki sposób raportowania. Wynikało to z faktu, że ustawa o rachunkowości dawała firmom dowolność w stosowaniu ram raportowania, jak również możliwość ustalania własnej polityki raportowej. To powodowało, że firmy często na początku drogi raportowej nie stosowały globalnych standardów, traktując je jako kolejny krok zaawansowania. Można się spodziewać, że wraz z wprowadzeniem unijnego standardu CSRD ujednolicenie podejścia firm do raportowania stanie się faktem. Wymagane przez CSRD raportowanie szans i ryzyk klimatycznych oraz uwzględnienia kwestii środowiskowych w strategii biznesowej oraz wskaźników i mierników realizacji celów będzie w dużej mierze zbieżne z Rekomendacjami TCFD (Task Force on Climate-Related Financial Disclosures). Z badania KPMG wynika, że w Polsce tylko co piąta firma uwzględnia obecnie wytyczne TCFD, co stanowi 12 punktów procentowych mniej w porównaniu z globalną grupą 100 największych przedsiębiorstw z 58 badanych krajów. Można się spodziewać, że dostosowanie do raportowania na poziomie szczegółowości wymaganym przez CSRD będzie wymagać od polskich przedsiębiorstw szeregu zmian na poziomie strategicznym, procesowym oraz przyjętych rozwiązań metodologicznych i systemowych – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

Nowa regulacja CSRD, wprowadza również obowiązek formalnego audytowania i potwierdzenia raportowanych danych. Będzie to duża zmiana dla całego rynku oraz wyzwanie dla firm w zakresie ujednolicenia i wiarygodności danych. Obecnie formalne potwierdzenie danych zawartych w raporcie jest w Polsce rzadkością. Tylko 12% firm zdecydowało się na tego typu działanie.

29% badanych firm odnosi się w swoich raportach do celów zrównoważonego rozwoju ONZ

Organizacja Narodów Zjednoczonych stworzyła listę 17 głównych celów (SDG) oraz związanych z nimi zadań adresujących globalne zmiany środowiskowe na świecie, które mają zostać osiągnięte do 2030 roku. Celami, do których firmy odwołują się najczęściej w swoich działaniach są: godna praca i wzrost gospodarczy (72%), działania w dziedzinie klimatu (63%) oraz odpowiedzialna konsumpcja i produkcja (58%). Niespełna jedna trzecia analizowanych firm w Polsce firm łączy w raportach swoją politykę i działania ESG z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Zdecydowana większość przedsiębiorstw na świecie raportuje wyłącznie pozytywny aspekt (61%), tylko jedna dziesiąta uwzględnia negatywny wpływ na cele zrównoważonego rozwoju. W Polsce firmy nie raportują swojego pozytywnego i negatywnego wpływu w obszarze Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Tylko 6% badanych firm identyfikuje cele szczegółowe dostosowane do ich biznesu i branży. Informowanie o negatywnym wpływie jest już wymagane dyrektywami np. SFDR dla rynku finansowego czy Taksonomii UE inwestycji zrównoważonych – jednak nie jest ujednolicone z analizą realizacji celów SDG. Badanie również pokazuje, że większość firm raportuje wobec konkretnych SDG, a 10% wobec wszystkich 17.

Rośnie odsetek firm identyfikujących istotne tematy ESG

44% badanych firm w Polsce identyfikuje i raportuje tematy istotne dla ich działalności. To pokazuje, na ile obszar ESG w dane firmie jest powiązany z modelem biznesowym firmy i jej rzeczywistym wpływem. Prawie połowa (47%) europejskich przedsiębiorstw uznaje czynnik społeczny za ryzykowny dla ich przedsiębiorstw, jednak jego raportowanie często przyjmuje formę opisową, a nie przedstawia danych ilościowych.

Niespełna połowa firm w Polsce identyfikuje i raportuje czynniki ESG, które w istotny sposób wpływają na wartość i model biznesowy firmy. Odsetek ten pokazuje, że polskie firmy nadal w dużej części traktują informacje dotyczące wskaźników klimatyczno-środowiskowych, zarządczych i społeczno-pracowniczych jako komunikację CSR, która nie ma powiązania z materialnością finansową firmy. Jest to o tyle istotny wskaźnik, że pokazuje interesariuszom powiązanie wiedzy nt. finansowego wpływu ryzyk ESG z modelem biznesowym i strategią firmy. Zintegrowanie ESG ze strategią biznesową jest kluczowe, a uporządkowane i holistyczne włączenie czynników pozafinansowych w procesy operacyjne absolutnie konieczne. ESG to nie incydentalne inicjatywy, a długookresowe działania, które mają bezpośredni wpływ na wartość firmy w kolejnych latach. Od tego warto wyjść myśląc o ESG – mówi Przemysław Oczyp, Partner Associate w Dziale Doradztwa Biznesowego/ESG, w KPMG w Polsce.

Dobrą praktyką, ale także przyszłym obowiązkiem jest wskazanie osoby odpowiedzialnej za realizację zakładanych celów związanych ze zrównoważonym rozwojem. W Polsce obecnie takie informacje możemy znaleźć jedynie w 15% raportów badanych firm. Nadal rzadkością jest raportowanie uwzględnienia kwestii zrównoważonego rozwoju w obszarze wynagrodzeń w firmie, zarówno na poziomie zarządu, jak i zespołu kierowniczego. W Polsce raportuje takie informacje jedynie 4% badanych firm.

O RAPORCIE:

Raport KPMG w Polsce pt.: „Badanie raportowania zrównoważonego rozwoju. Sprawozdawczość w dobie nowych przepisów” powstał na podstawie badania 5800 firm z całego świata, w tym z Polski. Próba N100 odnosi się do stu największych przedsiębiorstw w każdym z 58 krajów. Zostały one wyodrębnione pod względem przychodu na podstawie uznanego źródła krajowego lub gdy nie było ono dostępne, to na podstawie kapitalizacji rynkowej lub podobnej miary. Badaniem zostały objęte firmy o różnej strukturze własnościowej (tj. państwowe, publiczne, prywatne oraz rodzinne).

Martin Birkert jako Country Manager będzie wspierał ekspansję MLP Group w Niemczech

MLP Group wzmacnia swój zespół w Niemczech. Z początkiem stycznia br. Martin Birkert objął stanowisko Country Manager Germany i będzie odpowiadać za rozwój nowych projektów magazynowo-logistycznych oraz business parków na terenie tego kraju.

Martin Birkert jest doświadczonym menedżerem na rynku niemieckim z 17-letnim doświadczeniem zdobytym w sektorze nieruchomości komercyjnych. Karierę zawodową rozpoczął jako negocjator w agencji doradczej JLL (Jones Lang LaSalle). Następnie pracował dla różnych podmiotów rozwijając kompetencje w zakresie  zarządzania aktywami nieruchomościowymi. W NAI Apollo Real Estate, pełnił funkcję zastępcy szefa działu nieruchomości przemysłowych. Następnie jako Business Development Manager w Nextparx koncentrował się na pozyskiwaniu nieruchomości i najemców, prowadzeniu procesów due diligence i zarządzaniu projektami. W kolejnych latach odpowiadał za rozwój biznesu logistycznego w ramach SEGRO, następnie Alpha Industrial Advisors, a w ostatnich latach w DIC Asset. Posiada tytuł magistra uzyskany w International Real Estate Business School (IREBS) na Uniwersytecie w Ratyzbonie.

MLP Group traktuje priorytetowo rozwój na rynku niemieckim. Obecnie Grupa rozwija w tym kraju sześć parków logistycznych w okolicach Berlina, Unny, Niederrhein, Schalke, Trebur i Idstein. W przygotowaniu są kolejne projekty. Wszystkie obiekty powstające na rynku niemieckim i austriackim poddawane są certyfikacji DGNB na poziomie Gold lub Platinum. Działania MLP Group mają na celu ochronę środowiska i osiągnięcie zerowej emisji CO2 do 2026 roku.

Radosław T. Krochta Prezes Zarządu MLP Group
Radosław T. Krochta Prezes Zarządu MLP Group
– Niemcy są największym i najważniejszym rynkiem magazynowym w Europie. W ciągu roku w tym kraju przybywa blisko 10 mln mkw. nowej powierzchni, czyli kilkakrotnie więcej niż w Polsce. Dla MLP Group rynek niemiecki jest strategicznym kierunkiem zagranicznej ekspansji. Systematycznie zwiększamy swoją aktywność dokupując i rezerwując kolejne grunty pod inwestycje. W perspektywie dwóch, trzech lat stanie się on dla nas najważniejszy i stanowić będzie około 50-60% naszego portfela nieruchomościowego – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

WIG-20 powyżej poziomu 1900 pkt.

WIG-20 wzrósł wczoraj o 3,04 proc. przekraczając po raz pierwszy od końca kwietni ub.r. poziom 1900 pkt. W efekcie pod względem skali 3-miesięczne wzrostu (+38,2 proc.) indeks ten – wśród głównych indeksów światowych rynków akcji – ustępuje jedynie indeksom z krajów o bardzo wysokiej inflacji (argentyńskiemu Merval-owi oraz tureckiemu XU100). Dziś rano WIG-20 lekko spadał (-0,36 proc. ok. godz. 9:40).

Wczorajsza sesja na rynku akcji w USA zakończyła się mieszanym wynikiem. Początkowe zyski zostały w dalszej części sesji skasowane (S&P 500 -0,08 proc., DJIA -0,34 proc., Nasdaq Composite +0,63 proc.). Dziś rano ceny kontraktów na S&P 500 notowały niewielkie zmiany (-0,05 proc. ok. godz. 9:45).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały dziś niewielkie spadki (największy – o 1,28 proc – notował singapurski Straits Times). Najsilniej – o +0,78 proc. – rósł dziś japoński Nikkei 225.

Niewielkie spadki cen akcji dominowały na początku wtorkowej sesji również w Europie (DAX -0,28 proc., CAC 40 -0,56 proc. ok. godz. 9:50).

Na GPW najwyższy poziom od listopada 2021 osiągnął dziś rano kurs akcji PZU. Wśród składników mWIG-u 40 swe przynajmniej roczne maksima ustanowiły dziś ceny akcji spółek Eurocash, Ciech i XTB. Wśród składników indeksu sWIG-80 podobnie było w przypadku cen akcji spółek PCC Rokita, Torpol oraz AB PL.

Na najwyższym od 2015 roku poziomie przebywała dziś rentowność japońskich 10-letnich obligacji skarbowych (0,5 proc.). Lekko rosła dziś rano rentowność 10-latek w USA i krajach europejskich. Rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu utrzymywała się w pobliżu swojego 4-miesięcznego minimum poniżej poziomu 6 proc.

Wczoraj dosyć silnie wzrosły ceny kontraktów na gaz ziemny w Europie (w Wielkiej Brytanii +8,02 proc., w Holandii +6,48 proc.), ale dziś rano cena kontraktów na amerykański gaz ziemny na NYMEX-ie spadała ok. godz. 9:30 o 4,68 proc. utrzymując się poniżej poziomu 4 USD. Minimalnie – o mniej niż 0,5 proc. – taniały dziś kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE. Cena kontraktów na kakao na ICE osiągnęła dziś najwyższy poziom od kwietnia ub.r.

Bardzo sennie było dziś rana na rynku polskiego złotego (EUR/PLN +0,03 proc., USD/PLN -0,02 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs EUR/USD utrzymywał się dziś rano w pobliżu swego osiągniętego wczoraj najwyższego od początku czerwca ub.r. poziomu (+0,09 proc. ok. godz. 9:25). Amerykański dolar notował dziś rano niewielka zmianę względem japońskiego jena (USD/JPY 0,06 proc.) utrzymując się w okolicach poziomu 132 JPY.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wzrósł wczoraj do najwyższego poziomu od ponad 3 tygodni przekraczając poziom 17000, a dziś ok. godz. 9:20 rósł o 0,18 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers