Setki tysięcy kredytobiorców mogą dziś pozwać banki z powodu nieprecyzyjnych zapisów dotyczących wskaźnika WIBOR. Skala problemu jest jeszcze większa niż w przypadku kredytów frankowych, w których Polacy masowo odzyskiwali swoje pieniądze. Jak sprawdzić, czy Twoja umowa zawiera klauzule niedozwolone i czy możesz wygrać z bankiem? Sprawdź poniżej.
Obecnie w Polsce ponad 3,3 mln osób posiada ok. 2 mln czynnych kredytów hipotecznych. Konsumenci, którzy zaciągnęli zobowiązania wiedzę, w jaki sposób zmieniała się rata ich kredytu wraz ze wzrostem wskaźnika WIBOR. We wrześniu rzecznik TSUE wydał opinię, z której wynika, że banki mają obowiązek należycie i przejrzyście informować klientów o jego mechanizmie, ryzyku i wpływie na koszt kredytu. Teraz miliony osób czekają na wyrok, który może spowodować falę pozwów przeciwko bankom. Co to oznacza dla posiadaczy kredytów hipotecznych? Odzyskanie nadpłaconych pieniędzy i tym samym odciążenie domowego budżetu.
Czym jest wskaźnik WIBOR?
WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) to wskaźnik określający wysokość oprocentowania pożyczek udzielanych sobie nawzajem przez banki komercyjne.
W praktyce jest on podstawą do wyliczania oprocentowania kredytów hipotecznych
i gotówkowych w Polsce. Składa się na niego marża banku oraz właśnie wskaźnik WIBOR – który zmienia się w zależności od sytuacji rynkowej i decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
Problem w tym, że większość klientów nie była w pełni świadoma, w jaki sposób WIBOR wpływa na ich raty kredytowe, ani jak jest ustalany. Zastrzeżenia budzi brak transparentności – wielu ekspertów wskazuje, że wskaźnik ten nie odzwierciedla realnych transakcji między bankami, lecz jest ustalany na podstawie deklaracji.
– Obserwujemy znaczące zainteresowanie tego typu pozwami. Już teraz, gdy nie ma jeszcze wyroku, liczba zapytań wzrosła o ok. 30 procent. Oznacza to, że Polacy są coraz bardziej świadomi swoich praw, a rosnące raty kredytów stanowią istotne obciążenie dla ich budżetów domowych – wyjaśnia Robert Piskor z Kancelarii Adwokackiej Hantke&Piskor.
Jakie zapisy w umowie kredytowej mogą budzić niepokój?
Zdaniem prawników, największe wątpliwości pojawiają się w sytuacjach, gdy umowa kredytowa nie precyzuje sposobu ustalania wysokości oprocentowania opartego
o WIBOR lub gdy bank nie przekazał kredytobiorcy pełnej informacji o ryzyku zmiennego oprocentowania.
– W wielu analizowanych przez nas przypadkach kredytobiorcy podpisywali umowy, nie mając świadomości, że WIBOR nie jest stawką wynikającą z faktycznych transakcji międzybankowych, lecz z deklaracji banków o tym, po jakim procencie mogłyby pożyczyć sobie środki. To zasadnicza różnica – mówi adwokat Robert Piskor z kancelarii Hantke & Piskor. – Jeżeli bank nie wyjaśnił tego w sposób zrozumiały i nie przedstawił symulacji pokazującej, jak zmiana wskaźnika wpłynie na ratę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że umowa zawiera klauzule niedozwolone – dodaje.
Do nieprawidłowości może dojść również wtedy, gdy:
- w umowie nie wskazano, w jaki sposób i przez kogo ustalana jest wartość WIBOR-u,
- bank nie poinformował o możliwości znaczących wahań wskaźnika w czasie trwania umowy,
- klient nie otrzymał rzetelnych informacji o alternatywnych produktach kredytowych (np. ze stałym oprocentowaniem),
- w umowie znalazły się niejasne sformułowania dotyczące kosztów całkowitych kredytu.
O jakiej skali pozwów mówimy?
Jak podaje mecenas Piskor możemy mówić o trzech scenariuszach:
- ostrożny (5%) – ok. 100 tys. pozwów, wartość roszczeń: dziesiątki miliardów zł,
- realistyczny (10–15%) – 200–300 tys. pozwów, roszczenia rzędu setek miliardów,
- agresywny (20–25%) – 400–500 tys. spraw, lawina większa niż w przypadku spraw frankowych.
Co teraz mogą zrobić osoby, które w swoich umowach znalazły niedozwolone zapisy? Kluczowy będzie wyrok TSUE. Ten może zapaść na początku 2026 roku. Jeśli będzie zgodny z opinią rzecznika TUSE – przez Polskę przetoczy się nowa fala pozwów wobec banków i to na szeroką skalę – ponad dwa razy większą niż w przypadku spraw frankowych.






