To już niemal rynkowy rytuał. Nvidia pokazuje kolejny rekordowy kwartał. 68,1 miliarda dolarów przychodów, o 20 proc. więcej niż kwartał wcześniej i o 73 proc. więcej niż rok temu, a Wall Street reaguje bez euforii. W handlu pozasesyjnym po wcześniejszym wzroście ostatecznie akcje rosną o umiarkowane 1,5 proc. Efektu „wow” znów jednak nie ma. Część inwestorów uznała, że podczas konferencji wynikowej nie padło nic, co wyraźnie podniosłoby oczekiwania na kolejne kwartały. Jednocześnie rośnie nerwowość wokół wycen spółek związanych ze sztuczną inteligencją. W ostatnim czasie rynek wymaga od Nvidii perfekcyjności, a ta, jak wiemy, jest trudna, a może nawet niemożliwa do osiągnięcia.
Nvidia przedstawiła wczoraj świetne wyniki za czwarty kwartał roku obrotowego 2026 (zakończony w styczniu 2026). Przychody wyniosły 68,13 miliarda dolarów wobec oczekiwanych około 65,9 miliarda. Segment centrów danych ustanowił rekord na poziomie 62,3 miliarda dolarów przy konsensusie na poziomie 60,4 miliarda. Skorygowany zysk na akcję sięgnął 1,62 dolara, podczas gdy rynek liczył na 1,53 dolara. Zysk netto w minionym kwartale wyniósł 43 miliardy dolarów. Dla porównania to więcej niż całoroczne przychody Nvidii jeszcze w 2023 roku. Przy tej skali działalności utrzymanie takiej dynamiki wzrostu robi wrażenie. Marża brutto na poziomie 75,2 proc. okazała się wyższa od prognoz i rozwiała obawy o rentowność w miarę dojrzewania platformy Blackwell.
Do tego spółka dołożyła bardzo dobre prognozy na przyszłość. Zakłada, że w pierwszym kwartale roku obrotowego 2027 przychody sięgną 78 miliardów dolarów w punkcie środkowym przedziału. Wall Street spodziewało się 72,78 miliarda dolarów. Co więcej, prognoza na pierwszy kwartał nie uwzględnia żadnych przychodów z centrów danych w Chinach. Każde złagodzenie restrykcji eksportowych byłoby więc czystym dodatkiem, który dziś nie jest jeszcze wyceniony.
Microsoft, Amazon, Google i Meta zapowiedziały, że w 2026 roku przeznaczą łącznie 650 miliardów dolarów na infrastrukturę AI. Nvidia znajduje się w samym centrum tej fali wydatków. Widać to w danych, przychody z segmentu sieciowego wzrosły rok do roku o 263 proc., do rekordowych 11 miliardów dolarów. Budowa AI na taką skalę to nie tylko zakup chipów, lecz przebudowa całych centrów danych od podstaw.
Spółka zabezpieczyła 95,2 miliarda dolarów w zapasach i zobowiązaniach wspierających własne moce produkcyjne, niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Gdy największe firmy świata wydają w takim tempie, dostawca musi być gotowy na realizację zamówień. Jedynym słabszym punktem pozostaje segment gier, gdzie sygnalizowane są ograniczenia podażowe w pierwszym kwartale. Skoro jednak centra danych odpowiadają już za 91 proc. biznesu, gaming nie ma dziś tej wagi co kilka lat temu.
I co na to rynek? Reakcja jest umiarkowana i po raz kolejny zabrakło efektu „wow”. Po pierwszym silniejszym wzroście akcje w handlu pozasesyjnym zwyżkują obecnie o umiarkowane 1,5 proc. Widać, że inwestorzy pozostają ostrożni i zdecydowanie wymagają od Nvidii perfekcji. Plusem jest to, że spółka przedstawiła świetne wyniki, ale to wystarcza jedynie do utrzymania obecnego kursu i nieznacznego wzrostu. Aby wywołać euforię i silniejsze zwyżki, potrzebne byłoby coś nowego, czego inwestorzy w wynikach za czwarty kwartał nie dostrzegli.
Część inwestorów zwraca uwagę, że aż 36 proc. przychodów pochodzi od dwóch dużych klientów, których tożsamości spółka nie ujawnia. Pojawiają się pytania o koncentrację przychodów i o to, w jakim stopniu zakupy finansowane są z bilansów tych podmiotów.
Nvidia pokazała kolejny świetny kwartał. Rodzi się jednak pytanie, co stanie się, gdy spółka zanotuje słabszy okres. Widać wyraźną asymetrię percepcji inwestorów. Póki co Nvidia nie zawodzi, a prognozy na kolejne kwartały są obiecujące. Możliwe, że podobny scenariusz zobaczymy ponownie za trzy miesiące. Warto jednak pamiętać o wysokich wycenach spółek technologicznych i brać je pod uwagę przy konstrukcji portfeli inwestycyjnych.






