Cena złota może spaść w tym roku do 3 700 USD za uncję, jednak to nie jest scenariusz bazowy. Dla ceny złota istotny powinien okazać się dopiero grudzień, jeżeli wcześniej w sposób bardziej trwały nie zmieni się sytuacja w Zatoce Perskiej.
W lipcu ceny złota na kontraktach terminowych zmieniały się od 3 960 USD do 4 213 USD za uncję. Daleko im do rekordowej ceny z I kw., 5 476 USD.
– Wzrostowi cen złota przeszkadzają najbardziej oczekiwania dotyczące tego, co może dziać się ze stopami procentowymi w USA – mówi w rozmowie z Marketnews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Te oczekiwania wpływają na rentowności amerykańskich obligacji. Jeżeli inwestorzy chcą gdzieś krótkoterminowo zaparkować swój kapitał, to w takiej sytuacji, jak obecna, chętnie wybierają obligacje, które dadzą pewny zysk.
Wrzesień może okazać się punktem zwrotnym. Jeżeli Rezerwa Federalna znów zdecyduje się na pauzę w zmianie stóp procentowych, rynkom ciężko uwierzyć będzie w jastrzębiość nowego prezesa. Ponownie może zostać mu przypięta łatka osoby podatnej na wpływy, gotowej w oportunistyczny sposób zmienić swoje podejście względem polityki monetarnej, aby usatysfakcjonować domagającego się cięć stóp procentowych prezydenta USA.
Gdyby we wrześniu doszło do podwyżek stóp procentowych w wykonaniu Fed, cena złota mogłaby spaść do zakresu 3 700 – 3 800 USD za uncję w tym roku. To jednak nie jest scenariusz bazowy.
Dla cen złota istotna jest siła dolara, a zarysowywaną przez dane makroekonomiczne sytuację diametralnie zmienić może rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zmiany mogą ciążyć dolarowi z trzech względów. Poprawa sentymentu względem ryzyka nie jest na ogół korzystna dla walut safe haven, Spadek cen ropy naftowej oraz gazu nie sprzyja eksporterom surowców energetycznych netto. Mniejsze obawy o sytuację na rynku surowców energetycznych powinny ograniczyć obawy inflacyjne, dając FOMC powody do kontynuowania pauzy.
– Mamy teraz taką sytuację, gdy można uznać, że od kilku tygodni cena złota stabilizuje się w okolicach 4 000 USD za uncję – ocenia ekspert XTB. – To może oznaczać, że obawy inwestorów przekierują się od globalnej inflacji ku niepewności wywołanej destabilizacją globalnej sytuacji, a dodatkowo mamy rozgrzany rynek akcji, z którego płyną sygnały, że ten rynek być może jest przegrzany.
Za najbardziej prawdopodobny scenariusz przy tak wyjątkowo dużej niepewności na różnych rynkach, a szczególnie ropy, gdy prognozowanie cen złota jest wyjątkowo utrudnione, można uznać cenę 4 400 – 4 500 USD za uncję.
Możliwe, że na zmiany stóp procentowych Fed zdecyduje się dopiero w grudniu, choć są inwestorzy, którzy obstawiają, że stanie się to już we wrześniu. Nowy szef Fed zapowiedział, że będzie walczył z inflacją, ale rynkowi brakuje konkretów dotyczących polityki monetarnej.
Dla polskich inwestorów istotne jest, że złoty ma za sobą kilkutygodniowy słabszy okres, a USD/PLN wzrósł nawet do okolic 3,80, a przecież wcześniej zbliżał się do poziomów 3,50.
– Biorąc pod uwagę, że złoty stracił, to inwestorzy, którzy trzymają złoto, to nie stracili aż tak mocno jak inwestujący w złoto w dolarach – podsumowuje M.Stajniak z XTB. – Dla polskich inwestorów złoto pozostaje wciąż dość atrakcyjne, a w dłuższym ujęciu czasowym zmiany na rynku walutowym mają mniejsze znaczenie dla inwestycji.




