Ile polskie miasta zarobiły na EURO 2012?

W czterech polskich miastach goszczących EURO 2012 kibice wydali 1,5 mld złotych. Do budżetu Warszawy, Poznania, Gdańska i Wrocławia wpłynęło dodatkowo blisko 50 mln zł od UEFA i sponsorów.

Cztery polskie Miasta-Gospodarze Mistrzostw Europy w piłce nożnej UEFA Euro 2012 wydały na organizację tej imprezy łącznie 195 mln zł. Jednocześnie do budżetów Warszawy, Gdańska, Poznania i Wrocławia w związku z turniejem wpłynęło co najmniej 48 mln zł pochodzących od UEFA i sponsorów. Dużo większe okazały się jednak przychody z turystyki, które sięgnęły aż prawie 1,5 mld zł. Największą długofalową korzyścią jest promocja Polski na świecie oraz inwestycje w obiekty sportowe i infrastrukturę – to kluczowe wnioski z raportu „Podsumowanie kosztów i oszacowanie korzyści organizacji turnieju UEFA EURO 2012TM” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Warszawa będzie walczyć o możliwość współorganizacji UEFA Euro 2020. Władze UEFA zdecydowały, że 60-te mistrzostwa odbędą się w kilkunastu europejskich metropoliach, a nie jak dotąd – w jednym lub maksymalnie dwóch krajach. Pozostałe polskie miasta, które w czerwcu gościły u siebie europejskie drużyny także zapowiedziały, że zgłoszą do UEFA kandydatury Gdańska, Wrocławia i Poznania. „Ten ponowny akces dowodzi, że organizacja tak dużej imprezy to prestiż nie tylko dla kraju, ale także dla poszczególnych miast. Co prawda podjęcie się tak dużego wyzwania pociąga za sobą wysokie wydatki finansowe, ale nasz raport udowadnia, że korzyści znacznie przewyższają poniesione nakłady. Poza tym wszystkie cztery miasta mają już niezbędną infrastrukturę w postaci stadionów”- tłumaczy Daniel Martyniuk, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Podczas Euro 2012 w Polsce zostało rozegranych 15 meczów. Miasta-Gospodarze przygotowywały się do tej imprezy od 2007 r. Niemal od początku wiązało się to z dużymi wydatkami. Władze Warszawy, Poznania, Gdańska oraz Wrocławia na organizację imprezy wydały w sumie 195 mln zł, nie wliczając kosztów infrastruktury i środków przeznaczonych na budowę stadionów. Z tego najbardziej kapitałochłonne okazało się przygotowanie stref kibica, które kosztowały łącznie aż 65 mln zł. Najwięcej na ten cel wydała Warszawa (30 mln zł), która miała największą strefę kibica w kraju. Sporym wydatkiem okazała się również promocja imprezy i reklama miast. Na ten cel miasta przeznaczyły 51 mln zł.

Fundusze na finansowanie stadionów pochodziły zarówno z budżetu centralnego (budżetu państwa), jak i ze środków czterech miast-gospodarzy. Trzy obiekty zostały zbudowane od podstaw, a stadion w Poznaniu był modernizowany. Dziś to właśnie poznański obiekt jest najbardziej dostosowany do przyjęcia osób niepełnosprawnych (np. 266 specjalnie przystosowanych miejsc). Najdroższy był Stadion Narodowy w Warszawie, którego budowa pochłonęła 2 mld zł, z czego zdecydowana większość pochodziła z budżetu państwa. Stadion Miejski we Wrocławiu i gdańska PGE Arena kosztowały odpowiednio 904 i 709 mln zł – z czego mniej więcej jedną trzecią finansowały samorządy.

Mecze na polskich stadionach zobaczyło w czasie mistrzostw łącznie ponad 600 tys. osób. Stadion Narodowy w Warszawie, największy z nowopowstałych obiektów, pomieścił jednorazowo 58 tys. kibiców. Pozostałe po około 40 tys. widzów. Jednak zdecydowanie więcej ludzi niż na stadionach śledziło zmagania piłkarzy w specjalnie zbudowanych w centralnych częściach miast tzw. strefach kibica Na budowę strefy oprócz miast-gospodarzy zdecydował się także m.in. Kraków. Przez prawie miesiąc trwania turnieju strefy kibica w 5 miastach cieszyły się łącznie z 3,1 mln odwiedzin. Najwyższą frekwencją może pochwalić się Warszawa. W zbudowanej na warszawskim Placu Defilad strefie pojawiło się łącznie 1,4 mln kibiców. Również rekord odwiedzin został pobity w stolicy podczas rozgrywanych w tym samym czasie 16 czerwca br. meczów Grecja-Rosja i Polska-Czechy (170 tys. odwiedzin). Tego dnia łącznie we wszystkich strefach pojawiło się ponad 360 tys. widzów.

Okresowi przygotowań do mistrzostw towarzyszyły publiczne dyskusje czy i kiedy nastąpi zwrot poniesionych nakładów finansowych. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte do budżetów Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania oraz miejskich spółek wpłynęło bezpośrednio 48 mln zł. Na tę sumę składają się pieniądze od sponsorów i UEFA (m.in. na budowę stref kibiców), ale także opłaty za wynajem terenów czy powierzchni reklamowych. Do tego dochodzą także tzw. wkłady rzeczowe, czyli m.in. sprzęt i infrastruktura od UEFA i sponsorów. W przypadku Gdańska, Poznania i Wrocławia wyniosły one 35 mln zł (nie uwzględniono Warszawy).

„Kluczowe z punktu widzenia zamknięcia bilansu tej imprezy jest jednak podsumowanie wpływów niebezpośrednich. Są to pieniądze, które w czasie pobytu w czterech miastach wydali kibice i turyści. One nie zasilają oczywiście bezpośrednio kas samorządów, ale trafiają do nich pośrednio w postaci m.in. podatków od handlu czy usług gastronomicznych i hotelarskich” – wyjaśnia Daniel Martyniuk. Jak obliczyli eksperci Deloitte wpływy z turystyki podczas miesiąca trwania Euro 2012 w czterech omawianych miastach wyniosły 1,45 mld zł, a efekt netto wyniósł zaś 1,3 mld zł. Ta druga kwota uwzględnia osoby, które zrezygnowały z przyjazdu na turniej lub wybrałyby się do tych miast w celu turystycznym bez względu na Euro 2012.

Jak pokazuje raport Deloitte w czasie trwania Euro 2012 Warszawę, Wrocław, Gdańsk i Poznań odwiedziło 685 tys. gości zagranicznych i 750 tys. krajowych kibiców. W zależności od miasta i drużyn (które tam grały) główne grupy obcokrajowców stanowili Rosjanie, Niemcy, Irlandczycy i Hiszpanie. Kibic zagraniczny wydał na pobyt w Polsce średnio ponad dwa razy więcej niż Polak. Kwoty te wynoszą odpowiednio 1401 zł i 606 zł. Najbardziej hojni byli zagraniczni kibice odwiedzający stolicę, gdzie każdy z nich wydał tam średnio 1911 zł. Za to Polacy najwięcej pieniędzy zostawili w Gdańsku – średnio 733 zł na osobę.

Zdecydowana większość kibiców zagranicznych była zadowolona nie tylko z poziomu rozgrywek sportowych, ale też z organizacji, infrastruktury hotelowej czy oferty gastronomicznej i rozrywkowej. Turniej w Polsce został oceniony lepiej niż Euro 2008 w Austrii i zebrał 85 proc. pozytywnych rekomendacji opisujących organizację mistrzostw. Dziewięciu na dziesięciu kibiców zagranicznych było zadowolonych z atmosfery wokół turnieju. Ośmiu na dziesięciu zadeklarowało, że chętnie powrócą do Polski1.

Nie do przecenienia jest również fakt, że Warszawa, Gdańsk, Wrocław i Poznań zdobyły unikatową szansę promocji w zagranicznych mediach. Na zlecenie miast obliczono ilość wzmianek w mediach o Miastach-Gospodarzach i o Polsce tuż przed i w czasie trwania mistrzostw. Z obliczeń wynika, że tylko w obcojęzycznych stacjach telewizyjnych, radiowych, prasie oraz Internecie materiały przełożyłyby się na ekwiwalent reklamowy (tzw. wskaźnik AVE) wart ponad 0,5 mld zł (dane nie uwzględniają Wrocławia).

„Oprócz zarobionych pieniędzy miasta zdobyły doświadczenie w zarządzaniu tak dużymi projektami jakim było Euro 2012. Był to sprawdzian dla służb administracyjnych oraz porządkowych, wyszkolono także rzeszę wolontariuszy. Mistrzostwa okazały się inwestycją nie tylko w infrastrukturę sportową, komunikacyjną czy hotelową. Mistrzostwa były również okazją na promocję i popularyzację sportu wśród młodzieży”- podsumowuje Daniel Martyniuk.

Rozwój telefonii komórkowej wpływa na wzrost PKB

Rozwój usług telefonii komórkowej przyczynia się do wzrostu PKB. Im nowocześniejsze są to technologie tym większy ich wpływ na gospodarkę i to zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. Przykładowo zastąpienie 10 proc. tradycyjnej telefonii mobilnej 2G przez technologię 3G powoduje wzrost PKB per capita średnio o 0,15 punktu procentowego – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte oraz globalnego stowarzyszenia operatorów komórkowych GSMA „What is the impact of mobile telephony on economic growth?”.

Telefonia komórkowa znacznie polepszyła komunikację i integrację społeczną, aktywność ekonomiczną i produktywność nie tylko w sferach biznesowych, ale także w innych dziedzinach życia jak zdrowie, edukacja czy rolnictwo. „Począwszy od 2005 r. penetracja telefonii komórkowej we wszystkich regionach świata podwoiła się. Według danych Banku Światowego ma ona obecnie ponad 6 mld aktywnych użytkowników na całym świecie1, a do 2015 r. ich liczba przekroczy 8,5 mld. Aż 90 proc. ludzi na świecie żyje w zasięgu sygnału sieci komórkowych2”– wyjaśnia Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. „Tymczasem usługi mobilnej telefonii rozwijają się niezwykle szybko, popularność smartfonów czy tabletów jest coraz większa, a ich wpływ na gospodarkę będzie coraz bardziej istotny” – dodaje.

Przeprowadzone już w 2005 r. badania wykazały, że zwiększenie liczby telefonów komórkowych przypadających na 100 osób choćby o 10 sztuk może podnieść wzrost PKB na mieszkańca o 0,6 pp., a na rynkach rozwijających się nawet więcej, bo aż o 0,8 – 1,2 pp.

Jak dotąd pytaniem pozostawało, jaki wpływ na procesy makroekonomiczne będzie miała technologia 3G, która obecnie rozwija się niezwykle dynamicznie. Średni udział połączeń opartych na 3G (mierzony liczbą takich połączeń na 100 osób) w roku 2011 przekroczył w Stanach Zjednoczonych 90 proc., a w Europie Zachodniej – 60 proc. Wzrost ten związany jest przede wszystkim z większą dostępnością smartfonów i tabletów.

Tymczasem okazuje się, że posiadanie modnego gadżetu może przysłużyć się także gospodarce. Analiza przeprowadzona w 96 krajach przez Deloitte oraz stowarzyszenie GSMA pokazała, że migracja użytkowników z technologii 2G do 3G wpływa pozytywnie na PKB. Już zwiększenie penetracji 3G o 10 proc. powoduje wzrost dochodu narodowego per capita o średnio 0,15 pp.

Rozwój technologii 3G nieuchronnie skutkuje coraz większym wykorzystaniem bezprzewodowej transmisji danych. W latach 2005 – 2010 stopień jej wykorzystania podwajał się średnio każdego roku w każdym spośród 96 krajów, w których przeprowadzono takie badania.

Raport Deloitte udowadnia, że występuje silna korelacja pomiędzy wielkością transmisji danych przypadającą na jedno połączenie 3G, a wzrostem gospodarczym. Jej podwojenie prowadzi do wzrostu PKB per capita o 0,5 pp. Im większy jest początkowy stopień wykorzystania transmisji danych podczas połączeń 3G tym większy jest pozytywny wpływ jego dalszego zwiększania na wzrost gospodarczy. Potwierdzają to przykłady Rosji, Wielkiej Brytanii czy Korei Płd., gdzie wzrost spowodowany analogicznym zwiększeniem transmisji danych sięgnął 1,4 pp.

O ile na rynkach rozwiniętych wzrost PKB jest stymulowany głównie bezprzewodową transmisją danych , o tyle w krajach rozwijających się telefonia mobilna oparta na usługach głosowych jest nadal źródłem wielu ekonomicznych korzyści. Jak udowodniono w raporcie, zwiększenie penetracji telefonii bezprzewodowej o 10 proc. przyczynia się do wzrostu łącznej wydajności czynników produkcji (TFP) o 4,2 pp., a to z kolei przekłada się na wzrost PKB poprzez lepsze wykorzystanie kapitału i nakładów pracy.

„Rządy wszystkich krajów powinny zachęcać zatem do inwestycji w nowoczesną infrastrukturę umożliwiającą szybką bezprzewodową transmisję danych, co zaowocuje wyższym wzrostem gospodarczym i przyniesie dodatkowe korzyści społeczne” – podsumowuje Maciej Klimek.

O raporcie nt. telefonii komórkowej:
Raport „What is the impact of mobile telephony on economic growth?” został stworzony przez Deloitte oraz, globalne stowarzyszenie operatorów komórkowych GSMA. w oparciu o dane przekazane przez firme Cisco Systems. Raport analizował 96 krajów z następujących regionów: Europa Zachodnia, Europa Wschodnia, Afryka i Bliski Wschód, Azja i Pacyfik, Ameryki.

Wzrostowy listopad w Rainbow Tours

W raporcie bieżącym numer 28/2012 Zarząd Rainbow Tours S.A. poinformował, że wartość jednostkowych przychodów ze sprzedaży z tytułu organizacji imprez turystycznych w listopadzie 2012 r. wyniosła 24,9 mln PLN, co w porównaniu z analogicznym okresem 2011 r., w którym przychody wyniosły 18,0 mln PLN, co stanowi wzrost sprzedaży o 38,3%

Przychody ze sprzedaży spółki w rachunku narastającym za okres od 1 stycznia do 30 listopada 2012 roku wyniosły 562,6 mln zł i są wyższe o 46,1% od przychodów za okres od 1 stycznia – 30 listopada 2011 roku, które wyniosły 385,0 mln zł.

Zarząd Rainbow Tours S.A. informuje, że wartość skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży Grupy Kapitałowej Rainbow Tours S.A. (bez wyłączeń konsolidacyjnych) wyniosła w listopadzie 2012 r. 26,8 mln PLN, co w porównaniu z analogicznym okresem 2011 r., w którym przychody wyniosły 21,4 mln PLN, stanowi wzrost sprzedaży o 25,2 %. Przychody ze sprzedaży Grupy w rachunku narastającym za okres od 1 stycznia do 30 listopada 2012 roku wyniosły 600,5 mln zł i są wyższe o 40,0 %, od przychodów za okres od 1 stycznia – 30 listopada 2011 roku, które wyniosły 428,8 mln zł.

List intencyjny dotyczący nabycia ZETO Poznań

24 grudnia Asseco Poland podpisało list intencyjny w sprawie nabycia akcji ZETO Poznań. Zgodnie ze strategią Grupy Asseco spółka wejdzie w skład konsekwentnie budowanej ogólnopolskiej firmy integracyjnej.

List intencyjny podpisany pomiędzy Asseco Poland a akcjonariuszami ZETO Poznań określa warunki nabycia akcji stanowiących 99,93% kapitału zakładowego ZETO Poznań. Akcje nabędzie Asseco Poland lub jednoosobowa spółka należąca do Grupy Asseco o nazwie Asseco Systems S.A. z siedzibą w Rzeszowie.

Nabycie ZETO Poznań wpisuje się w strategię Asseco Poland dotyczącą budowy ogólnopolskiego podmiotu koncentrującego działalność na rynkach lokalnych, pełniącego funkcję dostawcy, integratora oraz dystrybutora rozwiązań informatycznych. W ramach realizacji tej strategii Asseco w kwietniu br. nabyło akcje ZETO Łódź a we wrześniu podpisało list intencyjny w sprawie nabycia akcji ZETO Białystok.

Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe Zastosowań Elektronicznej Techniki Obliczeniowej ZETO S.A. z siedzibą w Poznaniu świadczy kompleksowe usługi informatyczne ze szczególnym uwzględnieniem outsourcingu IT, usług wdrożeniowych i konsultingowych. Spółka zatrudnia 87 osób. Jej działalność obejmuje także usługi w obszarze integracji i bezpieczeństwa oraz dostawy sprzętu IT. ZETO Poznań osiągnęło w 2011 roku 22,2 mln zł przychodów ze sprzedaży i wypracowało 3,4 mln zł zysku netto.

Rynek spożywczy w Polsce wart 230 mld zł

Według szacunków PMR w 2012 roku rynek artykułów spożywczych w Polsce osiągnie wartość ponad 230 mld zł, 2,5% więcej w stosunku do poprzedniego roku (w ujęciu PMR, wartość rynku spożywczego obejmuje wartość wszystkich produktów sprzedawanych w sklepach spożywczych, w tym artykułów przemysłowych, jak również żywności nabywanej w innych kanałach dystrybucji). Wzrost ten jest przede wszystkim generowany w segmencie dyskontów, a w jego tle nadal pozostają rosnące ceny, jak wynika z najnowszego raportu PMR pt. „Handel detaliczny artykułami spożywczymi w Polsce 2012. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2013-2015”.

Sytuacja na rynku pracy oraz zwalniająca gospodarka nie zachęcają do zwiększania konsumpcji. W dodatku koszty życia, w tym ceny żywności nadal rosną, co przekłada się na stagnację realnych dochodów konsumentów, a tym samym kontynuację tendencji do racjonalnego wydawania posiadanych środków. „W naszych badaniach przeprowadzonych we wrześniu 2012 r., ponad 70% respondentów subiektywnie określiło swoje wydatki na żywność jako wyższe niż w roku poprzednim. Za tym wzrostem w dużej mierze kryje się nadal odczuwany wzrost cen, stąd gospodarstwa domowe podejmują wiele działań mających niwelować jego wpływ. Najwięcej, 23% badanych wskazało, że w stosunku do poprzedniego roku starają się kupować tyle samo, ale zwracając większą uwagę na ceny. Ale co ciekawe, w 2012 r. ponad połowa respondentów nie zmieniła znacząco swoich zwyczajów kupowania produktów spożywczych, które wypracowali w latach poprzednich”, opisuje Dominika Kubacka, analityk firmy PMR i autor raportu.

Zakupy w dyskontach coraz popularniejsze wśród Polaków

Kolejny rok w spożywczym handlu detalicznym upłynął pod znakiem dyskontów, które są obecnie najsilniejszym segmentem wśród wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych, a dzięki rozkręconej ekspansji, zmianom w strategiach oraz kosztownym kampaniom reklamowym ich nasycenie i popularność w Polsce wzrasta. Ich udział w rynku sięga 17% według wstępnych szacunków PMR za 2012 rok, a na milion mieszkańców przypada już prawie 80 sklepów dyskontowych. W ciągu ostatnich pięciu lat ich liczba wzrosła o blisko 80%, do niemal 3 tysięcy placówek, a udziały rynkowe sieci dyskontowych w tym okresie podwoiły się. W średniookresowej perspektywie dyskonty pozostaną wiodącym pod względem tempa rozwoju segmentem rynku. Prognozy wskazują, że za trzy lata będzie działać ok. 4 tysiące dyskontów, czyli ponad 100 na milion Polaków, które mogą odpowiadać już za prawie czwartą część rynku spożywczego.

Z kolei hipermarkety, przed laty skazane na sukces, a obecnie walczące co najwyżej o stabilizację swojej pozycji na rynku, wcale nie oddają tak łatwo pola, chociaż ich ekspansja osłabła i w latach 2011-2012 przybyło wyraźnie mniej placówek niż w latach poprzednich – o sześć hipermarketów mniej (czyli jedną czwartą) niż średnio w okresie 2008-2010. „Co prawda sieci, które przez ostatnie lata wstrzymały inwestycje zapowiadają wznowienie procesu, jednak plany budowy obiektów wielkopowierzchniowych weryfikuje rynek i bardzo często projekty są opóźnione. W dodatku na skutek przejęcia sieci Real przez Auchan obraz tego segmentu ulegnie znaczącej zmianie”, dodaje Dominika Kubacka.

Przetasowania wśród największych graczy handlu spożywczego

Potencjał dziesięciu największych grup handlowych w 2011 roku, łącznie z ich sieciami partnerskimi, to blisko 100 mld zł, 44% wartości całego rynku. Przejęcie większości spółek grupy Emperia przez Eurocash w 2011 roku, a także upadłość trzech spółek z grupy Bomi w połowie br. będzie miało zasadniczy wpływ na zmianę układu sił w pierwszej dziesiątce największych graczy rynku spożywczego w latach 2012-2013.

Z kolei biorąc pod uwagę jedynie operatorów posiadających własne sklepy, wielka trójka handlu spożywczego w Polsce, to polski oddział Jeronimo Martins zarządzający dyskontami Biedronka, sieci Grupy Schwarz – Lidl i Kaufland, oraz Tesco, które razem kontrolowały ponad piątą część rynku w 2011 roku, a prawie 24% wg szacunków PMR na 2012 r. W 2013 roku o miejsce w czołówce powalczy Grupa Auchan, znacznie wzmocniona po niedawno ogłoszonym przejęciu sieci Real.

Udziały rynkowe znajdują odzwierciedlenie w wynikach badania PMR, przeprowadzonego we wrześniu 2012, w którym sklepy należące do trzech wiodących graczy wskazało również najwięcej respondentów jako najczęstsze miejsca zakupów.

Sylwester w polskich górach? Ile kosztuje?

Sylwester w górach? Wyjątkowa atmosfera, możliwość pojeżdżenia na nartach… i odpowiedni koszt, który trzeba ponieść. Ile trzeba zapłacić za wyjazd do jednego z polskich zimowych kurortów? Jak bardzo różnią się ceny noclegu w poszczególnych ośrodkach zimowego wypoczynku? Internetowe Centrum Podróży eSKY.pl przygotowało zestawienie, które obnaża praktyki hotelarzy.

– Naturalnym zjawiskiem jest to, że w czasie newralgicznego okresu koszt noclegu w hotelu wzrasta. Jednak z przygotowanej przez nas analizy wynika, że po pierwsze cena rośnie dwa razy – pierwszy na święta, a drugi na sylwestra. A po drugie, że koszt pobytu w hotelu w czasie sylwestra rośnie, w niektórych wypadkach, prawie trzykrotnie – mówi Łukasz Neska z eSKY.pl.

Nikogo nie zaskoczy, że najdroższym wyborem jest Zakopane. Noclegi w tym mieście są rezerwowane na wiele miesięcy wprzód. Miłośników stolicy Tatr nie zniechęca nawet to, że standardowo średnia cena hotelu w tym mieście to 237 PLN za dobę w pokoju dwuosobowym, w święta koszty noclegu wzrosną do średniej kwoty 346 PLN, natomiast w sylwestra aż do 605 PLN. Oznacza to, że w trzygwiazdkowym hotelu, za pobyt w którym normalnie płacimy 192 PLN za dobę w święta zapłacimy 302 PLN, a w sylwestra aż 577 PLN.

Pobyt w Tatrach nie musi być jednak aż tak kosztowny, szczęśliwie miejscowości sąsiadujące z Zakopanem są z reguły tańsze – choć w tym wypadku niewiele. Średnia cena za dobę w pokoju dwuosobowym w hotelu w Bukowinie Tatrzańskiej w okresie zwykłym jest to koszt 147 PLN w święta rośnie ona do 247 PLN (czyli stawki osiągają taką wysokość, jaką normalnie mają w Zakopanem), a w sylwestra do 440 PLN.

– Istotne jest to, że często rezerwując nocleg za tak wysoką cenę, jesteśmy przekonani, że są w nią wliczone sylwestrowe atrakcje. Nie jest to jednak regułą. Są hotele, które w momencie, gdy goście zapłacą te 552 PLN za noc sylwestrową umożliwiają im uczestnictwo w balu, a są takie, które w ramach „promocji” gwarantują klientom nocleg w pokoju dwuosobowym już od 505 PLN za dobę, ale pod warunkiem, że pobyt będzie zarezerwowany przynajmniej na 7 dni, a dodatkowa opłata za bal sylwestrowy to u nich to 390 PLN od osoby dorosłej. Ten pierwszy hotel jest obiektem trzygwiazdkowym, w którym normalnie za dobę płacimy od 167 PLN, natomiast ten drugi czterogwiazdkowym z dobą w cenie od 313 PLN – wyjaśnia Łukasz Neska eSKY.pl.

Tańszą opcją jest sylwester spędzony w Beskidach czy w Sudetach. W przypadku Beskidów analitycy z serwisu eSKY.pl porównali ceny hoteli w czterech popularnych miejscowościach: Wiśle, Żywcu, Szczyrku i Ustroniu.

W przypadku tych kurortów najdroższy jest pobyt w Żywcu – w okresie nieświątecznym średnio koszt doby hotelowej w mieście wynosi 230 PLN i niewiele zwiększa się w czasie świąt – 250 PLN, natomiast na sylwestra koszty te rosną prawie dwukrotnie i wynoszą średnio 453 PLN. Najmniejsze koszty wiążą się z pobytem w Wiśle – w normalnym okresie za dobę w pokoju dwuosobowym płaci się tam średnio 129 PLN, w święta jest to 160 PLN, a w sylwestra 223 PLN. Jak widać spędzenie ostatniego dnia roku w Beskidach może być prawie trzy razy tańsze niż w Zakopanem.

Sprawdzono również koszty, które poniosą osoby spędzające sylwester w zimowych kurortach województwa dolnośląskiego. Przeanalizowane ceny dotyczą trzech popularnych miejscowości: Szklarskiej Poręby, Karpacza i Kudowy Zdroju. Należy zaznaczyć, że koszty pobytu w Kudowie są najwyższe, a ceny doby hotelowej są tam wyższe nawet niż te w Zakopanem. Średnie ceny w hotelach w normalnym okresie oscylują w okolicach 300 PLN, natomiast na sylwester wzrastają do 763 PLN (wszystkie hotele zlokalizowane w Kudowie Zdroju, które zostały poddane analizie w cenie noclegu oferują również bal sylwestrowy). W Szklarskiej Porębie i Karpaczu ceny są dużo bardziej przystępne, choć wyższe niż w Beskidach. Średni koszt doby hotelowej w pokoju dwuosobowym w normalnym okresie w obu tych miejscowościach wynosi ok. 160 PLN, w święta rośnie on do 210 PLN, a w sylwestra do 370 PLN.

– Należy podkreślić, że w przeprowadzonej przez nas analizie nie były brane pod uwagę kwatery prywatne. Ma to w tym wypadku duże znaczenie, bo najczęściej to właśnie ich właściciele najmocniej podnoszą ceny. Mogą je zmieniać właściwie w sposób dowolny i jeżeli widzą zapotrzebowanie na pokoje i zainteresowanie gości, to wykorzystują takie momenty. Może ceny kwater nie rosną do tak wysokich, jak noclegi w hotelach, ale gdy w przypadku hoteli koszty idą w górę maksymalnie o 100 proc. w stosunku do okresu zwykłego, to kwatery prywatne nie mają takich ograniczeń. Właściciele kwater dyktują warunki – tłumaczy Łukasz Neska z eSKY.pl.

Niezależnie od tego, jak rosną koszty pobytu w górach w okresie świątecznym i sylwestrowym zainteresowanie takimi wyjazdami nie maleje – przeciwnie. Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnej Wigilii i zamiast spędzać święta w dużym rodzinnym gronie woli wyjechać i odpocząć w górach. W przypadku samych świąt liczba wyjazdów zwiększyła się o 8 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Oczywiście najwięcej osób wybiera się do Zakopanego i w jego okolice. Na drugim miejscu jeżeli chodzi o popularność są Beskidy, na trzecim miejscu są kurorty zlokalizowane w Sudetach. Z kolei w przypadku sylwestra serwis eSKY.pl odnotował o 13 proc. więcej rezerwacji na pobyt w górach niż w roku ubiegłym. Tu również wygrywa Zakopane – wybiera je 40 proc. klientów eSKY.pl, natomiast liczba rezerwacji w pozostałych górskich miejscowościach wypoczynkowych kształtuje się na podobnym poziomie – nieco poniżej 20 proc. zarówno dla Beskidów jak i Sudetów.

Asseco zbuduje system ZEFIR2 dla Służby Celnej

0

19 grudnia 2012 roku Asseco Poland zawarło z Ministerstwem Finansów umowę o wartości 32,6 mln zł brutto na budowę, utrzymanie i rozwój systemu ZEFIR2. Umowa obowiązuje do 2021 roku i realizowana będzie we współpracy z Izbą Celną w Krakowie.

System ZEFIR2, czyli Zintegrowany System Poboru Należności i Rozrachunków z UE i Budżetem, stanie się jednym z systemów wchodzących w skład Systemu Informacyjnego Służby Celnej (SISC). Powstanie w ramach realizacji „Programu Elektroniczne Cło” finansowanego przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego (EFRR) oraz budżet państwa w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007 – 2013 „Dotacje na innowacje”.

System ZEFIR2 stanie się następcą obecnego rozwiązania ZEFIR, które w sposób kompleksowy wspiera wszelkie procesy związane z finansami i rachunkowością Służby Celnej. Zmiana systemu ma na celu wprowadzenie nowej jakości dzięki wykorzystaniu nowych technologii, które nie istniały, gdy tworzone były podstawy Systemu ZEFIR – ostatnie lata XX wieku.

Architektura systemu ZEFIR2 dostosowana będzie do standardów obowiązujących w środowisku informatycznym Służby Celnej (SISC). Zastosowane zostaną mechanizmy i standardy gwarantujące współdziałanie systemu ZEFIR2 z pozostałymi rozwiązaniami składającymi się na SISC, m.in.: PDR, OSOZ2, ISZTAR4, SZPROT, CELINA/AIS, ZISAR, HERMES2, ECIP / SEAP PL, czy TREZOR.

System ZEFIR2 cechować będzie modułowa konstrukcja, standaryzacja współpracy z systemami zewnętrznymi i użytkownikami oraz standaryzacja dostępu do danych źródłowych. ZEFIR2 umożliwi elastyczne konstruowanie reguł procesowych i definiowanie struktur dokumentów, a także konsolidację raportowania i sprawozdawczości.

KFK podpisał umowę na utworzenie nowego funduszu Experior Venture Fund (EVF) o kapitalizacji 80 mln PLN

Połowę kapitału zadeklarował KFK ze środków pochodzących ze Szwajcarsko – Polskiego Programu Współpracy (SPPW), połowę zapewniają inwestorzy prywatni. Podmiotem zarządzającym Funduszem jest Experior Sp. z o.o. Sp. kom.

Experior Venture Fund zakłada szerokie spektrum inwestycyjne jeśli chodzi o branże, jednak będzie koncentrować się na projektach w fazie ekspansji i rozwoju. Możliwe są wspólne inwestycje z inwestorami zewnętrznymi. Zespół zainteresowany jest innowacyjnymi przedsiębiorstwami, posiadającymi wysokiej jakości kadrę zarządzającą, przedsiębiorstwami charakteryzującymi się dużym potencjałem wzrostu, działającymi na rynkach podlegających konsolidacji.

Strategia funduszu zakłada podejmowanie decyzji inwestycyjnych przede wszystkim na podstawie oceny potencjału kadry zarządzającej danego przedsiębiorstwa, modelu biznesowego, potencjału wzrostu branży, atrakcyjności warunków transakcji z punktu widzenia inwestorów funduszu. Inwestycje będą realizowane w trakcie 10-letniego horyzontu inwestycyjnego. Fundusz oraz podmiot zarządzający planują aktywnie wspierać spółki portfelowe swoją wiedzą i doświadczeniem.

Zarządzający Funduszem mają rozległe wielosektorowe doświadczenie transakcyjne, wyniesione z bankowości inwestycyjnej i funduszy Private Equity, a także wieloletnie doświadczenie w restrukturyzacji operacyjnej i finansowej, mającej na celu podnoszenie wartości przedsiębiorstwa. Jesteśmy przekonani, że dzięki takiej kompilacji doświadczenia będziemy w stanie wnieść wartość dodaną dla naszych przedsiębiorców i tym samym uzyskać atrakcyjne stopy zwrotu dla inwestorów Funduszu. Zdecydowaliśmy się na strategię inwestycyjną, która łączy w sobie minimalizację ryzyka i duży potencjał zwrotu. Nasze inwestycje będą dotyczyły finansowania ekspansji i rozwoju w zdywersyfikowanych branżach, w tym branżach uważanych za defensywne, ze szczególnym uwzględnieniem firm z wysoką barierą wejścia dla konkurencji – komentuje Marzena Bielecka, Partner Zarządzający Funduszu.

Umowa na utworzenie EVF jest kolejną w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Do tej pory KFK, w ramach dotacji budżetu państwa, Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka oraz SPPW, w oparciu o podpisane umowy, zadeklarował wkłady do funduszy portfelowych w wysokości około 489 mln zł.

Szwajcarsko-Polski Program Współpracy jest formą bezzwrotnej pomocy zagranicznej udzielonej Polsce przez rząd Szwajcarii na zmniejszenie różnic społeczno-gospodarczych w rozszerzonej Unii Europejskiej. Na mocy umów międzynarodowych nowe państwa członkowskie Unii Europejskiej otrzymały ponad 1,25 mld CHF. Szwajcaria przyznała Polsce największą część tych środków (ok. 489 mln CHF). Szwajcarsko-Polski Program Współpracy obejmuje swoim zasięgiem cały kraj, przy czym co najmniej 40% środków całego Programu przeznaczone jest dla czterech województw południowo-wschodnich: lubelskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego oraz małopolskiego.

Koniec 2012 roku – spada zatrudnienie, trudna sytuacja budownictwa, tornado w motoryzacji

Przedostatni miesiąc 2012 roku nie przyniósł odwrócenia tendencji obserwowanych już od wielu miesięcy. Bieżąca, trudna sytuacja budownictwa z pewnością nie poprawi się w najbliższym czasie, bo sektor publiczny znacznie ogranicza inwestycje – podaje raport opracowany przez serwis eGospodarka.pl. Spowolnienie, albo nawet recesja, czekające polską gospodarkę w ciągu najbliższych miesięcy nie wróży dobrze przedsiębiorstwom utrzymującym się głównie ze współpracy z sektorem publicznym. Tymczasem instytucje publiczne realizują zakupy typowe dla końca roku a także wymuszone koniecznością wykorzystania tegorocznego budżetu.

Dane opracowane przez serwis www.Przetargi.eGospodarka.pl, wskazują, że w listopadzie 2012 w Biuletynie Zamówień Publicznych pojawiły się 18 tys. 32 ogłoszenia. To tylko nieco więcej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku i nieznacznie mniej niż miesiąc wcześniej (w październiku 2012). W listopadzie 2011 roku w BZP znalazły 17 tys. 493 ogłoszenia, przyrost rok do roku wyniósł więc 3 proc. W październiku 2012 roku w BZP opublikowano 18 tys. 197 ogłoszeń o wszczęciu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Wynik listopadowy jest więc o 0,9 proc. gorszy niż październikowy.

W relacji rocznej dodatnią dynamikę zanotowały dwie notowane kategorie zamówień: dostawy towarów (przyrost względem listopada 2011 o 1,7 proc.) i dostawy usług (przyrost rdr o 6,9 procent). Spadła liczba zamówień na prace budowlano-remontowe – o 2,5 proc. W relacji miesięcznej rozkład był analogiczny jak w przypadku zmian rdr – przyrost również zanotowano w przypadku dostaw towarów (o 19 proc.) i dostaw usług (przyrost o 9,96 procent). Poniżej „kreski” znalazły się zamówienia na prace budowlano-remontowe (spadek miesięczny o 51,43 procent), to już jednak spadek o charakterze sezonowym, występujący rokrocznie w jesiennych miesiącach.

Podawane dane dotyczą postępowań przetargowych publikowanych w Biuletynie Zamówień Publicznych, czyli o wartości powyżej równowartości 14 tys. euro, a poniżej tzw. „progów unijnych”.

Oprócz sektora budowlanego, który spadek obrotów i nowych zamówień rejestruje już od wielu miesięcy, coraz poważniejsze spowolnienie zaczyna dotykać sektor przemysłu.

Sektor budownictwa przez wiele ostatnich lat napędzany był z jednej strony dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi, zasilanymi środkami unijnymi oraz publicznymi, po wtóre trwały inwestycje związane z Euro 2012, po trzecie zaś – budownictwo mieszkaniowe przez kilka lat rozkwitało pod wpływem względnie łatwo dostępnych kredytów hipotecznych. Niestety te wszystkie trzy czynniki albo znacznie osłabły (jak środki unijne i publiczne na inwestycje drogowe lub kredyty hipoteczne) albo zupełnie zanikły (jak środki związane z inwestycjami na Euro 2012), co w połączeniu ze zjawiskami występującymi od pewnego czasu w sektorze budowlanym przyniosło szybko bardzo negatywne konsekwencje. W efekcie sektor budowlany notuje załamanie o skali nieobserwowanej od wielu lat.

Spada zatrudnienie, tornado w motoryzacji

Jak podał GUS, w listopadzie 2012 r. wzrosło bezrobocie, i to zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i względem listopada ubiegłego roku. Zwiększyła się liczba osób długotrwale bezrobotnych. W listopadzie 2012 stopa bezrobocia wyniosła 12,9 proc., wobec 12,5 proc. w październiku i 12,1 procent w listopadzie 2012. W przedostatnim miesiącu roku bez pracy pozostawało ponad 2 mln 58 tys. osób. Bez prawa do zasiłku pozostawało 83,8 bezrobotnych.

W ciągu miesiąca przybyło 63,3 tys. osób bezrobotnych. Jak podaje GUS, w listopadzie 2012 roku najwyższa stopa bezrobocia utrzymywała się w województwach warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz lubuskim. Najniższą stopą bezrobocia charakteryzowały się województwa wielkopolskie, mazowieckie, śląskie i małopolskie.

Względem października 2012 r. liczba bezrobotnych wzrosła we wszystkich województwach, najbardziej w woj. lubelskim (o 4,3%), wielkopolskim (o 3,9%), dolnośląskim i małopolskim (po 3,7%) oraz warmińsko-mazurskim (o 3,6%). Również w porównaniu z listopadem 2011 r. liczba bezrobotnych zwiększyła się we wszystkich województwach, najbardziej znaczący wzrost odnotowano w województwach: małopolskim (o 10,8%), mazowieckim (o 10,5%), śląskim (o 10,0%), wielkopolskim (o 9,7%) i łódzkim (o 8,6%).

Według szacunków GUS, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w listopadzie 2012 r. wzrosły o 0,1 proc. w porównaniu z październikiem. W odniesieniu do listopada 2011 r. były zaś wyższe o 2,8 proc. Wolniej rosły ceny żywności. Szybciej natomiast spadały ceny paliw. Największy wpływ na kształtowanie się inflacji w listopadzie miał wzrost cen żywności. Szybciej od ogólnego wskaźnika inflacji rosły również opłaty związane ze zdrowiem.

W listopadzie zatrudnienie w gospodarce spadło o 0,3 proc., a wynagrodzenia wzrosły o 2,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Zatrudnienie, licząc rok do roku, zmniejszyło się po raz pierwszy od początku 2010 roku. Od kilku miesięcy spadają nasze płace realne – ich wzrost jest niższy od inflacji.

Według wstępnych szacunków GUS produkcja sprzedana w listopadzie 2012 r. była o 0,8 proc. niższa w porównaniu z analogicznym miesiącem 2011 r. i o 4,8 proc. niższa niż w październiku. Analitycy oczekiwali nieznacznego wzrostu produkcji.

W listopadzie spadek odnotowało 12 sekcji przemysłu (we wrześniu br. było to 27 sekcji). Wśród branż, którym gorzej się wiodło są producenci komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych, samochodów, metali, czy tworzyw sztucznych, a więc branże eksportowe. W bardzo trudnej sytuacji znalazł się przemysł motoryzacyjny.

W stosunku do listopada 2011 roku wzrost produkcji, co prawda niezbyt duży, odnotowano aż w 22 (spośród 34) działach przemysłu. Najlepsze wyniki odnotowano w produkcji urządzeń elektrycznych o (wzrost 5,5 proc.) oraz wyrobów z drewna, korka i wikliny o (wzrost 5,2 proc.). Na uwagę zasługują producenci artykułów spożywczych, którzy świetnie sobie radzą na rynkach zagranicznych (eksport polskiej żywności wzrósł w ciągu 9. miesięcy 2012 r. o 12,2 proc., podczas gdy eksport łącznie wzrósł w tym czasie o 1,6 proc.).

Spadek produkcji w październiku 2012 r., w porównaniu z analogicznym miesiącem zeszłego roku, odnotowały przedsiębiorstwa budowlane. W odniesieniu do października 2012 r. sprzedaż również spadła (o 9,1 proc.). Przez pierwsze jedenaście miesięcy sprzedaż przedsiębiorstw budowlanych była wyższa o 1,5 proc. niż przed rokiem. Spadek produkcji sprzedanej wystąpił we wszystkich działach budownictwa, nie tylko w budowie obiektów inżynierii lądowej i wodnej.

Z kolei z danych pochodzących z sądów gospodarczych wynika, iż w listopadzie upadłość ogłosiło 86 firm. Było to o 5,5% mniej firm niż w październiku, w którym zanotowano 91 upadłości oraz 59,3% więcej niż w listopadzie 2011 r., kiedy to upadły 54 firmy.

Niestety i w przyszłym roku wiele przedsiębiorstw może upaść, a to za sprawą znacznego spowolnienia gospodarczego. Jak przewiduje Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, do końca 2013 roku upadnie około 325 firm prowadzonych w postaci indywidualnej działalności gospodarczej, czyli 60,1% więcej w stosunku do 2012 roku (prognozowane 203 upadki). W drodze prawa upadłościowego i naprawczego zakończy działalność 988 spółek prawa handlowego (dla 2012 roku KUKE prognozuje 702 upadki), stanowi to wzrost o 40,7%. W całym 2013 roku liczba upadłości przekroczy 1300 i wyniesie około 1313 wszystkich przedsiębiorstw, czyli 45,1% więcej niż w 2012 roku. Tegoroczna silna tendencja wzrostowa ilości upadłości zostanie utrzymana w pierwszych dwóch kwartałach 2013r. Stopniową poprawę sytuacji analitycy KUKE przewidują na trzeci i czwarty kwartał następnego roku.

Cztery największe upadłości w listopadzie miały miejsce w branży producentów i dostawców wyrobów stalowych. Nie da się ukryć, iż firmy te dostarczały konstrukcje czy zbrojenia głównie na potrzeby budownictwa. Do końca listopada upadło 259 firm budowlanych, niemal dwukrotnie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku (wtedy – 132 upadłości).

– Polska gospodarka wyraźnie spowalnia. Do branż szczególnie dotkniętych spowolnieniem oprócz budownictwa dołączył również przemysł motoryzacyjny. Zwolnienia grupowe przeprowadza bądź je zapowiada coraz więcej przedsiębiorstw z tego sektora. Wyraźnie gorzej wiedzie się firmom produkującym na eksport, a to za sprawą dalszego pogorszenia koniunktury u naszych głównych partnerów handlowych. Jest tylko kwestią czasu, kiedy za mniejszą sprzedażą podążą kolejne zwolnienia pracowników lub zamrożenie płac. W sytuacji spowolnienia i jego bardzo negatywnego wpływu na rynek praca piłka jest teraz zdecydowanie po stronie rządu, który powinien znacznie przyspieszyć prace nad uelastycznieniem Kodeksu Pracy, choćby poprzez zmiany zasad rozliczania czasu pracy, wprowadzenie ruchomego czasu pracy czy zmiany zasad rozliczania godzin nadliczbowych. W sytuacji mniejszej sprzedaży i spadku zamówień prawo pracy powinno umożliwić szybkie i elastyczne reagowanie na zmieniające się warunki oraz wpływać na utrzymanie miejsc pracy, nawet kosztem czasowo obniżonych zarobków pracowników – mówi Beata Szkodzin, wydawca serwisu eGospodarka.pl. – Mało prawdopodobne jest jednak to, że rząd spowolnienie wykorzysta do wprowadzenia istotnych reform. Już podczas poprzedniego, dużo łagodniejszego hamowania polskiej gospodarki rządzący wykazywali bardzo zachowawczą postawę, nie chcąc ryzykować jakichkolwiek radykalnych zmian w gospodarce czy ewentualnego niezadowolenia społecznego – podsumowuje Beata Szkodzin.

Efekt „resztówek”

Ostatni kwartał roku, ze szczególnym uwzględnieniem listopada i grudnia to w wielu instytucjach budżetowych czas domykania budżetu, a więc i wydawania środków przewidzianych na rok bieżący do zakupów – czy to usług czy towarów. Stąd też pod koniec roku rośnie liczba zamówień na komputery, laptopy, oprogramowanie, szkolenia. Okres świąteczny dodatkowo sprzyja związanym z nim wydatkom – na bony zakupowe, paczki dla dzieci pracowników, imprezy świąteczne i sylwestrowe (opłacane z funduszy socjalnych, ale częstokroć realizowane wedle rygorów prawa zamówień publicznych). Pod koniec roku pojawiają się również zamówienia istotne ze względu na zapewnienie ciągłości działania instytucji – dostaw energii, paliw, usługi ubezpieczenia budynków i składników majątku.

Nie inaczej było w listopadzie 2012 – w ciągu miesiąca najwięcej przybyło ogłoszeń na dostawy żywności i napojów (przyrost liczby ogłoszeń o 491 procent), usługi pocztowe (+420 proc.), pieczywo, świeże wyroby piekarskie i ciastkarskie (+307 procent), różne produkty spożywcze (+290 proc.), benzynę bezołowiową (+233,33 procent), olej napędowy (+197 proc.), ubezpieczenia od skutków żywiołów (+171 procent), ubezpieczenia pojazdów mechanicznych (wzrost o 161 procent w ciągu miesiąca), usługi ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, ubezpieczenia pojazdów mechanicznych od odpowiedzialności cywilnej, usługi ochroniarskie, talony oraz ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków. Zwiększyło się również zapotrzebowanie na sprzęt komputerowy: komputery nabiurkowe, komputery osobiste, pakiety oprogramowania i systemy informatyczne, drukarki laserowe, monitory, komputery przenośne, urządzenia komputerowe, urządzenia sieciowe.

O eGospodarka.pl
eGospodarka.pl (www.egospodarka.pl) to praktyczny poradnik Internetu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Serwis udostępnia m.in. bezpłatną bazę przetargów publicznych, oferty pracy w Polsce i za granicą, porady z prawa pracy, podatków i rachunkowości, komentarze gospodarcze i finansowe, kursy walut, bezpłatne wzory dokumentów i formularzy, aktualności ze świata IT oraz najnowsze raporty i prognozy. Przedsiębiorcy znajdą w serwisie eGospodarka.pl narzędzia porównawcze, wyszukiwarki i kalkulatory.

Misją serwisu jest dostarczanie praktycznych informacji i narzędzi oraz pomoc w podejmowaniu decyzji dotyczących zaistnienia firmy w Internecie. Najczęściej odwiedzane przez użytkowników są działy: Firma, Podatki, Prawo, Praca i Przetargi.

Według badania Megapanel w marcu 2011 roku serwis eGospodarka.pl zanotował ponad 1 mln 812 tys. użytkowników, co stawia go w ścisłej czołówce najlepszych serwisów biznesowych. Dział www.przetargi.eGospodarka.pl w marcu odwiedziło natomiast ponad 219 tysięcy osób.

Firmy szybciej dostosowują się do słabszej koniunktury

W ostatnich latach przedsiębiorstwa dojrzały i teraz znacznie lepiej reagują na zmieniającą się sytuację w gospodarce. W czasie obecnego kryzysu szybciej dostosowują się do słabszej koniunktury gospodarczej niż 3-4 lata temu.
Wiedza, doświadczenie, które „zdobyły” w latach 2008-2009 przekłada się na ich bardziej skuteczne działania dzisiaj – wynika z badania małych i średnich przedsiębiorstw przygotowanego przez PKPP Lewiatan.

Ciągle jednak wśród MSP dominują firmy, których celem strategicznym jest przetrwanie (42,1 proc., ale w grupie mikrofirm 42,7 proc., w grupie firm małych – 39,5 proc., a w grupie firm średnich już tylko 27,6 proc.). Ale mimo osłabienia gospodarczego prawie 25 proc. MSP dąży do wzrostu sprzedaży, a prawie 11 proc. do wzrostu udziału w rynku. Wskazuje to na zdolność firm tego sektora do dostrzegania szans i umiejętność ich wykorzystywania – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Nie zmienia się, a osłabienie gospodarcze temu nie służy, skłonność MSP do korzystania z zewnętrznego finansowania. Prawie 61 proc. firm (ale 63,8 proc. mikro firm, 43 proc. firm małych i tylko 28,7 proc. firm średnich) deklaruje, że nie korzysta z kredytów i pożyczek. A ich priorytetem na najbliższe dwa lata jest oparcie finansowania działalności na środkach własnych (91,4 proc. MSP). Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z finansowania zewnętrznego, ale na pewno jego ograniczenie. Korzystanie z instytucji rynku finansowego jest zresztą ciągle słabą stroną polskich MSP – 82,4 proc. korzysta z przelewów w bankach, ale już tylko niespełna 11 proc. z leasingu, a 1,8 proc. z factoringu. O bardziej zaawansowanych produktach bankowych większość MSP wie niewiele, a jeszcze mniej MSP z nich korzysta.

Ciągle niska jest skłonność MSP do inwestowania w innowacje. Werbalnie przydatność inwestycji w innowacje deklaruje prawie 2/3 firm ( 61,6 proc. firm mikro, 73,8 proc. firm małych i aż 81,3 proc. firm średnich), ale dane GUS są bezlitosne wskazując, że te deklaracje w niewielkim stopniu dotychczas przekładały się na decyzje przedsiębiorstw. Firmy, które już innowacje wprowadzają widzą silny związek między inwestycjami w „nowości” a możliwościami rozwoju firmy – prawie 70 proc. MSP mówi o tym, że zainwestowała w innowacje, bowiem rozwój firmy byłby bez tych inwestycji niemożliwy. A 80 proc. widzi wyraźny związek między inwestycjami w innowacje a wzrostem zysku.

Z badań PKPP Lewiatan wynika, że przedsiębiorcy obawiają się różnego rodzaju zagrożeń wynikających z regulacji dotyczących gospodarki, w tym rynku pracy, a także barier administracyjnych. Ciągle najważniejsze z nich związane są z wysokością podatków i brakiem przejrzystości systemu podatkowego. Dla prawie ¾ MSP poważnym utrudnieniem jest wysokość podatku VAT, co nie dziwi po jego podniesieniu o 1 pp – do 23 proc., a co ma dodatkowe negatywne znaczenie w okresie osłabienia gospodarczego. Dla 66 proc. (2. miejsce na liście zagrożeń) najpoważniejszą barierą są pozapłacowe koszty pracy, co także nie dziwi po podniesieniu od lutego 2012 r. składki rentowej po stronie pracodawców do poziomu 6,5 proc. Na 3. miejscu na liście barier jest stawka podatku dochodowego od działalności gospodarczej, a na kolejnych dwóch – niejednoznaczność systemu podatku VAT i podatku dochodowego od działalności gospodarczej. W dużej mierze konsekwencją wysokich, w opinii przedsiębiorców, podatków i pozapłacowych kosztów pracy, jest ucieczka w szarą strefę. Osłabienie gospodarcze tę tendencję potęguje. Przedsiębiorcy odczuwają ten proces we własnej działalności gospodarczej – 56,5 proc. MSP mówi, że konkurencja ze strony szarej strefy jest dla nich bardzo poważnym utrudnieniem.

Przedsiębiorcy mówią, że osłabienie gospodarcze jest szansą na rozwój, pod warunkiem, że tej szansy się poszukuje, i że chce i umie się ją wykorzystać. Ważne, aby także rząd, administracja i wszyscy politycy zasiadający w Sejmie i w Senacie umieli i chcieli szukać i wykorzystywać szanse. A szansą są takie zmiany regulacji, aby nie tworzyły one niepotrzebnych barier dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Szansą są także takie działania administracji, które będą przedsiębiorczość i przedsiębiorstwa wspierać, ograniczać koszty administracyjne i otwierać przed firmami nowe możliwości działania (chociażby będąc forpocztą dla ekspansji polskich firm na rynki o największej dynamice rozwoju). Jest wiele do zrobienia i osłabienie gospodarcze to doskonały „pretekstem” do działania – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Badanie małych i średnich firm zostało przygotowane przez PKPP Lewiatan w ramach projektu „Monitoring kondycji sektora MSP w latach 2010-2012″ współfinansowanego ze środków UE w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego ( CBOS zrealizował je w okresie 02 kwietnia – 10 lipca 2012 r. na losowej próbie 1500 MSP).

Cyberprzestępczość coraz groźniejsza szczególnie dla instytucji finansowych

Gwałtowna utrata przychodów, know how, poufnych danych klientów, a co najważniejsze reputacji, to coraz bardziej realne zagrożenie prowadzenia działalności biznesowej w sieci. Co ważne, dotyczy ono każdej firmy funkcjonującej na rynku. Jak wynika z globalnego badania Deloitte „2012 GFSI Security Study: Breaking Barriers”, aż jedna czwarta instytucji finansowych, które są najbardziej atrakcyjnym celem cyberprzestępców, była w ostatnim roku obiektem zewnętrznego ataku sieciowego. Ataki będą się nasilać, gdyż ten rodzaj przestępczości dynamicznie się profesjonalizuje.

Skala i sposób wykorzystania technologii informatycznych w biznesie ulegają gwałtownym zmianom. Towarzyszy im dynamiczna ewolucja zagrożeń, które stają się coraz bardziej skomplikowane, a przeciwdziałanie im jest z dnia na dzień coraz bardziej kosztowne. Postępująca integracja procesów biznesowych ze środowiskiem sieciowym czy powszechna mobilność, pozwalają firmom uatrakcyjniać produkty i usługi, ułatwiać życie klientom oraz, w niektórych wypadkach, znacznie ograniczać koszty. Z drugiej jednak strony digitalizując nasze działania stajemy się podatni na szereg szybko zmieniających się zagrożeń, których większość organizacji nie jest świadoma i do których nie umie się przygotować. „Dynamiczna ewolucja zagrożeń oraz łatwość uzyskiwania korzyści z nielegalnej działalności w sieci stworzyły nowy rodzaj cyberprzestępcy. „Haker 2.0” jest gotowy do długotrwałych, systematycznych i uporządkowanych działań, a także nie waha się przed wchodzeniem w sojusze z innymi osobami i grupami. Z naszych badań wynika, że praktycznie wszystkie zaatakowane organizacje padły ofiarą zorganizowanych działań o wysokim stopniu skomplikowania” – tłumaczy Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

W ostatnich latach powstało wiele doskonale przygotowanych i profesjonalnych, działających często na zlecenie, grup specjalizujących się w przestępczości internetowej. W sposób celowy i skoordynowany, z pobudek czysto ekonomicznych prowadzą one agresywną działalność zmierzającą do maksymalizacji zysków z nielegalnych działań w sieci oraz ograniczenia ryzyka ujawnienia swojej działalności. „Cyberprzestępczość stała się już swego rodzaju przemysłem, w którym istnieje podział zadań, a także wewnętrzni wyspecjalizowani dostawcy usług. Ekosystem przestępczości zorganizowanej w Internecie bardzo szybko dojrzewa – od wielu lat obserwujemy stopniowe upodabnianie się tego rynku do innych obszarów handlu. Na rynku tym funkcjonują typowi usługodawcy i usługobiorcy rozliczający się według cenników i rabatów. Usługi cyberprzestępców stają się coraz łatwiejsze do pozyskania – obecnie praktycznie każdy może wynająć grupę przestępczą, do przeprowadzenia złożonej operacji lub do utrudnienia działań swojej konkurencji” – mówi Cezary Piekarski, Starszy Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Innym trendem jest tzw. haktywizm, czyli funkcjonowanie grup hakerów zaangażowanych społecznie lub ideowo. Działają oni nie z pobudek ekonomicznych, ale w specyficznie pojmowanym interesie społecznym czy politycznym. Dla firm, których działalność może budzić kontrowersje (np. sektor medyczny, energetyczny czy rolniczy) oraz placówek publicznych, jest to zjawisko nie mniej groźne niż kradzież pieniędzy czy danych. Straty wynikające z haktywizmu najczęściej nie mają wymiaru finansowego tylko wizerunkowy. Skuteczne przeciwdziałanie atakom motywowanym społecznie lub ideowo istotnie różni się od przeciwdziałania zorganizowanej przestępczości. Haker działający z pobudek ideowych lub społecznych będzie poszukiwał na przykład elementów naszej infrastruktury, które uszkodzone w istotny sposób wpłyną na nasze procesy biznesowe lub naszych klientów. Przykładem działania haktywistów na początku br. była zorganizowana akcja przeciwko wprowadzeniu w Polsce regulacji ACTA i w konsekwencji blokada rządowych i prywatnych stron internetowych, a także szerokie działania związane ze sprawą WikiLeaks.

Które branże są najbardziej narażone na cyberataki? „Tu nie ma wyjątków. Przestępcy wybierają cele w sposób racjonalny. W związku z tym, najbardziej zagrożone są instytucje finansowe, które posiadają duże ilości wartościowych informacji. Ponadto warto zwrócić uwagę na firmy z sektora usług medycznych, wysokich technologii (szczególnie tam gdzie posiadają one unikalny know-how) oraz branżę FMCG.”- wyjaśnia Jakub Bojanowski.

Jak pokazuje globalne badanie Deloitte „2012 GFSI Security Study: Breaking Barriers” zaledwie 16 proc. ankietowanych organizacji prawidłowo identyfikuje zagrożenia wynikające z ich obecności w sieci i aktywnie je monitoruje. Resztę charakteryzuje bezczynność lub nieskuteczne działanie. Dlatego, aby uchronić się przed coraz bardziej wyrafinowanymi atakami ze strony cyperprzestępców, instytucje finansowe oraz inne podmioty powinny jak najlepiej przygotowywać się na ewentualne incydenty. W praktyce oznacza to prowadzenie działań na dwóch płaszczyznach: proaktywnej prewencji oraz kooperacji. Pod tym pierwszym pojęciem mieszczą się m.in.: identyfikacja głównych miejsc powstawania zagrożeń, monitorowanie oraz kontrola, a także testy, treningi i ćwiczenia. „W praktyce oznacza to ciągłe, dostosowywanie technologii oraz proaktywne poszukiwanie informacji o nowych zagrożeniach. Firmy muszą zapewne liczyć się z poniesieniem dodatkowych kosztów wynikających z przystosowania się do nowych warunków, ale będą one i tak niewspółmiernie niskie w porównaniu z potencjalnymi stratami” – mówi Cezary Piekarski.

Kooperacja to z kolei stworzenie platformy współpracy dla wymiany informacji oraz zaprojektowanie i wdrożenie kompleksowego podejścia do identyfikacji cyber-zagrożeń. Powinna ona mieć miejsce zarówno pomiędzy uczestnikami sektora prywatnego, ale też prywatno-publicznego. Aktywna obecność państwa, odpowiednie przepisy prawa krajowego, unijnego oraz aktywna działalność organów ścigania są niezbędne w skutecznej walce z cyberprzestępczością. „Firmy, szczególnie z sektora finansowego, muszą szerzej otworzyć się na wymianę informacji o zagrożeniach z innymi uczestnikami rynku oraz instytucjami publicznymi. Kooperacja w przeciwdziałaniu ewoluującym zagrożeniom jest kluczem do sukcesu, a także drogą do uzyskania skutecznych systemów „wczesnego ostrzegania” przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów. Utrzymując aktualny trend zatajania informacji o problemach w obszarze bezpieczeństwa skazujemy się na samotną walkę z silnym przeciwnikiem, który cały czas dostosowuje narzędzia ataku. Wspólna odpowiedzialność oraz rozwój mechanizmów zapewnienia bezpieczeństwa będzie odróżniała organizacje, które tę walkę wygrają od tych, które będą musiały pogodzić się z utratą know-how, pieniędzy, klientów oraz reputacji” – dodaje Cezary Piekarski.

Wind Mobile rozwija infrastrukturę Orange

W dniu 4 grudnia do Spółki wpłynęła podpisana wieloletnia umowa ramowa z PTK Centertel Sp. z o.o., operatorem sieci Orange, na sprzedaż produktów oraz usług dla platformy MRF Server. Wartość zamówień powiązanych z wymienioną umową może przekraczać w każdym roku jej obowiązywania 10% kapitałów własnych emitenta.

„Dzięki dostarczonej przez nas platformie najnowszej generacji, Orange może budować nowe usługi multimedialne szybciej oraz bardziej efektywnie kosztowo. Świetna współpraca z naszym klientem w obszarze infrastruktury mobilnej w roku 2011 i 2012 zaowocowała nową umową, na bazie której będziemy rozwijać dostarczoną platformę o kolejne usługi. Pierwszą fazę wdrożenia zakończymy jeszcze w bieżącym roku, a biorąc pod uwagę elastyczność i możliwości platformy, współpraca w roku 2013 zapowiada się optymistycznie. Dzięki nabytym kompetencjom i doświadczeniom będziemy w stanie poszerzyć naszą ofertę dla całego rynku telekomunikacyjnego.” – mówi Kamil Nagrodzki, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Techniczny Wind Mobile S.A.

Kontrakt z Południowym Koncernem Węglowym, Grupa Tauron

0

Firma Asseco Poland zawarła umowę z Południowym Koncernem Węglowym, która obejmuje serwis i rozwój systemu SAP. Dostawca został przez PKW wyłoniony w drodze przetargu publicznego. Umowa obowiązywać będzie przez 12 miesięcy i zakończy się w listopadzie 2013 roku.

Południowy Koncern Węglowy jest przedsiębiorstwem należącym do grupy Tauron. Tworzą je dwa zakłady wydobywcze węgla kamiennego – Zakład Górniczy Sobieski w Jaworznie i Zakład Górniczy Janina w Libiążu. Roczne wydobycie węgla przez PKW sięga 5 mln ton.

PKW jako pierwszy podjął decyzję o wdrożeniu systemu sprzedaży węgla kamiennego w oparciu  o system klasy ERP. Partnerem wdrożeniowym była firma Asseco Poland, która dostosowała go do specyfiki branży, a także zintegrowała z urządzeniami automatyki sprzedaży, portalem dla partnerów handlowych oraz systemem komunikacji z odbiorcą. Jedną z kluczowych funkcjonalności stworzonych przez Asseco w ramach prac wdrożeniowych była wielowarstwowa aplikacja wagowa dostosowana do współpracy z różnymi rodzajami wag.

– W przetargu wdrożeniowym naszym największym atutem była umiejętność stworzenia aplikacji kompozytowych wspierających specyficzne procesy biznesowe PKW, które nie są obsługiwane przez standardowe aplikacje ERP. Cieszymy się, że Południowy Koncern Węglowy ocenił równie wysoko nasze kompetencje w zakresie utrzymania i rozwoju – mówi Tomasz Pych, dyrektor zarządzający Pionem Przedsiębiorstw, Asseco Poland. – Priorytetem dla Asseco jest wysoka jakość usług, kompetencje w zakresie tworzenia własnych rozwiązań oraz umiejętność zastosowania technologii z uwzględnieniem specyficznych oczekiwań każdego z naszych klientów. To procentuje – dodaje.

Asseco Poland otrzymało certyfikat Partner Center of Expertise, który potwierdza wysoki poziom kompetencji, niezbędnych by sprostać wysokim standardom SAP w obszarze świadczenia usług utrzymania i serwisu. Ponadto Asseco Poland jako pierwszy Partner SAP w Polsce otrzymało akredytację w ogólnoświatowym programie SAP Active Quality Management. Stanowi ona potwierdzenie jakości procesów sprzedażowych i wdrożeniowych, stosowanych przez Asseco. Aktywne zarządzanie jakością przekłada się na wzrost satysfakcji klienta, osiągnięcia sprzedażowe oraz pozwala świadczyć usługi na najwyższym poziomie.

Subskrypcja akcji serii K Asseco Poland S.A. zakończona sukcesem

0

Zapisy na akcje zwykłe na okaziciela serii K trwały od 12 do 30 listopada 2012 r. i były prowadzone na podstawie prospektu emisyjnego opublikowanego 12 listopada bieżącego roku. W sumie złożono 77 zapisów na 5 434 773 akcji serii K. Wartość nominalna każdej akcji wynosi 1 zł. Po rejestracji akcji i rozliczeniu transakcji udział Asseco Poland S.A. w kapitale zakładowym Asseco Central Europe, a.s. wyniesie 93,51%.

Jednocześnie w związku z emisją Zarząd Asseco Poland dookreślił wysokość kapitału zakładowego na kwotę 83 000 303 złote.

Decyzja o emisji akcji serii K została podjęta w kwietniu bieżącego roku przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Asseco Poland. Akcje zostały zaoferowane akcjonariuszom Asseco Central Europe przy parytecie wymiany 2,1 akcji Asseco Central Europe za jedną akcję Asseco Poland. W październiku 2012 r. Asseco Poland zadecydowało o obniżeniu minimalnego progu gwarantującego powodzenie emisji swap’owej dla akcjonariuszy Asseco Central Europe z 96% na 80%, w celu zwiększenia prawdopodobieństwa dojścia transakcji do skutku. Uzyskanie 80% głosów w Asseco Central Europe daje Asseco Poland  pełną kontrolę nad spółką.

Celem przeprowadzenia emisji swap’owej jest uproszczenie struktury Grupy Kapitałowej Asseco. Spółka podtrzymuje zamiar docelowego wycofania akcji Asseco Central Europe z notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Aktualizacja deklaracji zgodności

  • Synthos XPS Prime 25,
  • Synthos XPS Prime 30,
  • Synthos XPS Prime 50,
  • Synthos XPS Prime 70,
  • Synthos XPS Prime S 30.

W związku z powyższym wszystkie partie towaru produkowane przez Synthos Dwory 7 spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowo-akcyjna od dnia 5 listopada 2012r. będą dostarczane do Państwa zgodnie z deklaracją zgodności z 5 listopada 2012r. natomiast wszystkie partie towaru, które zostały wyprodukowane przed tą datą i są dostępne w naszym magazynie, będą dostarczane do Państwa wg obecnie posiadanych przez Państwo deklaracji tj.:

  • Synthos XPS Prime 25 deklaracja zgodności z dnia 2012-08-08
  • Synthos XPS Prime 30 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime 50 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime 70 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime S 30 deklaracja zgodności z dnia 2012-08-08

Ponadto informujemy, że z dniem 5 listopada 2012r. Synthos Kralupy a.s. również zaktualizował deklaracje zgodności dla produkowanych produktów:

  • Synthos XPS Prime 30,
  • Synthos XPS Prime 50,
  • Synthos XPS Prime 70.

W związku z powyższym wszystkie partie towaru produkowane przez Synthos Kralupy a.s. od dnia 5 listopada 2012r. będą dostarczane do Państwa zgodnie z deklaracją zgodności z 5 listopada 2012r. natomiast wszystkie partie towaru, które zostały wyprodukowane przed tą datą i są dostępne w naszym magazynie, będą dostarczane do Państwa wg obecnie posiadanych przez Państwo deklaracji tj. z dnia 2012-06-08.

Producenci sprzętu sportowego pod lupą UOKiK

Sprzęt narciarski, snowboardowy oraz rowerowy – to produkty, których cena mogła być wynikiem zmów cenowych. Prezes UOKiK wszczęła trzy postępowania antymonopolowe dotyczące ustalania stawek przez dystrybutorów oraz sprzedawców detalicznych.

Urząd sprawdzi działanie spółki Sport&Freizeit, która jest oficjalnym przedstawicielem producenta sprzętu narciarskiego – Fischer. Z informacji pozyskanych przez Urzędu wynika, że przedsiębiorca ustala ze swoimi partnerami handlowymi ceny detaliczne nart oraz akcesoriów narciarskich. O udział w zmowie podejrzana jest również spółka Intersport Polska ¬– właściciel sieci sklepów. Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające wykazało, że Sport&Freizeit mogła ustalać ze sprzedawcami detalicznymi poziom cen odsprzedaży, a także monitorować ich stosowanie oraz dyscyplinować podmioty, które nie przestrzegały ustaleń.

Kolejne postępowanie zostało wszczęte przeciwko spółkom Banaszek Duda Company (BDC) oraz Profesjonalna Grupa Rowerowa. Pierwsza z nich jest importerem oraz dystrybutorem rowerów i sprzętu kolarskiego i jednocześnie wyłącznym dostawcą produktów wielu marek. Profesjonalna Grupa Rowerowa jest grupą zakupową skupiającą kilkanaście sklepów rowerowych. Urząd przeanalizuje czy w spółki ustaliły między sobą sztywne ceny detalicznej sprzedaży produktów importowanych przez BDC.

Prezes UOKiK wszczęła także postępowanie przeciwko spółce Missions. Posiada ona wyłączne prawo dystrybucji wielu marek sprzętu snowboardowego. Wszczęte postępowanie ma sprawdzić, czy zobowiązywanie partnerów handlowych do stosowania określonych przez Missions cen odsprzedaży oraz rabatów i przecen stanowi niedozwolona praktykę.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów postępowanie w sprawie praktyk ograniczających konkurencję powinno zakończyć się w terminie pięciu miesięcy od dnia wszczęcia. Jednak w szczególnie skomplikowanych sprawach może trwać nawet dłużej. Jeśli stawiane zarzuty potwierdzą się, przedsiębiorcom grożą kary sięgające 10 proc. ich przychodu w roku poprzedzającym wydanie decyzji.

Uczestnicy zmów, którzy chcą uniknąć sankcji finansowej mogą skorzystać z programu łagodzenia kar leniency. Podmiot, który dostarczy istotne informacje o istnieniu porozumienia, nie był jego inicjatorem oraz nie nakłaniał innych do niedozwolonych działań może uzyskać nawet całkowite odstąpienie od wymierzenia kary pieniężnej.

Trend spadkowy na sprzedaży detalicznej jest kontynuowany – najnowsze dane GUS

Sprzedaż detaliczna wzrosła w październiku o 3,3 proc. r/r (wobec 3,1 proc. we wrześniu) oraz 4,3 proc. m/m. – Tylko taki wzrost w obliczu efektów bazowych z 2011 roku oraz pozytywnego efektu dodatkowych dwóch dni roboczych, który ewidentnie zaważył na lepszych odczytach produkcji przemysłowej i płac za październik, wskazuje, że trend spadkowy na sprzedaży detalicznej jest kontynuowany – ocenia Marcin Mazurek, analityk BRE Banku.

Osłabienie sprzedaży widoczne jest w większości kategorii – żywność, odzież i obuwie, farmaceutyki, meble, kategorie pozostałe. – Jedynym zaskoczeniem okazał się znaczny, bo aż 10,4 proc. w skali miesiąca wzrost sprzedaży samochodów, który jednak wiążemy ze wspomnianym efektem dni roboczych, a nie z odbiciem w tej kategorii – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Fundamentalnie w Polsce i Europie nic nie wskazuje, aby trend sprzedaży samochodów miał się w najbliższym czasie odwrócić. Sprzedaż bazowa po wyłączeniu samochodów kontynuuje trend spadkowy – dodaje ekonomista.

W ujęciu realnym w październiku sprzedaż wzrosła jedynie o 0,5 proc. r/r – Jest to jednak wartość niewielka biorąc pod uwagę efekt dni roboczych i spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach dalej będzie się obniżać – mówi Marcin Mazurek.

Dane o koniunkturze konsumenckiej GUS (przede wszystkim najbardziej istotny z punktu widzenia rozwoju konsumpcji wskaźnik zmian sytuacji finansowej gospodarstw domowych) wskazują pewne wzrosty, jednak wszystko dzieje się w obrębie trendu spadkowego – taka miesięczna zmienność jest zdaniem ekspertów BRE naturalna. – W warunkach bliskiej zera stopy oszczędności główną determinantą konsumpcji staje się bieżący dochód, dla którego perspektywy pozostają pesymistyczne. W tej sytuacji dalszy spadek sprzedaży detalicznej i konsumpcji prywatnej jest niemal pewny – tłumaczy Ernest Pytlarczyk. – Jeśli nałożymy to na słabość inwestycji oraz niższe dynamiki eksportu wizja spadku PKB w ujęciu rocznym wcale nie jest abstrakcyjna. Oczekujemy, że dynamika PKB może okazać się ujemna juz w I lub II kw. 2013 roku – dodaje ekonomista.

Dane wspierają także oczekiwania na obniżki stóp procentowych (25 pb. w grudniu można już traktować jako „pewnik”). – Naszym zdaniem RPP będzie musiała dalej weryfikować swoją dość optymistyczną diagnozę koniunktury w polskiej gospodarce – podsumowuje Marcin Mazurek.

W Synthos S.A. powstanie Centrum Badawczo – Rozwojowe Nowych Technologii

Synthos S.A.Koszty kwalifikowane inwestycji wynoszą ponad 86,5 mln zł. Synthos otrzyma 50% wsparcia z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, tj. prawie 43,3 mln zł.Realizacja przedsięwzięcia obejmuje budowę laboratoriów do prowadzenia syntez (skala laboratoryjna i półtechniczna), badań analitycznych i aplikacyjnych. Prawie 90% kosztów projektu przeznaczone będzie na nabycie najnowszego sprzętu badawczego. Projekt zakłada stworzenie wyposażonego w najnowszą aparaturę Centrum Badawczo-Rozwojowego, którego głównym celem będzie opracowanie i wdrożenie do produkcji nowych, innowacyjnych produktów, w tym przede wszystkim nowych rodzajów kauczuków syntetycznych. Pozwolą one wytwórcom opon na opracowanie produktów o dużo niższych oporach toczenia i zwiększonej przyczepności do nawierzchni, co przełoży się na znaczne zmniejszenie zużycia paliwa i poprawienie bezpieczeństwa jazdy. W ramach Projektu opracowana będzie również nowa, innowacyjna technologia wytwarzania głównego surowca do syntezy ww. kauczuków, tj. butadienu. Technologia ta w odróżnieniu od obecnie stosowanych będzie opierała się na surowcach odnawialnych, co pozwoli na uniezależnienie się od cen ropy. Rozpoczęcie zupełnie nowych kierunków badawczo-rozwojowych będzie wymagało zaangażowania ekspertów z wielu dziedzin naukowych, dlatego w ramach tego Projektu planuje się nawiązanie trwałej współpracy z zewnętrznymi jednostkami badawczo-rozwojowymi, a także klastrami i podmiotami z sektora małych i średnich przedsiębiorstw działających w województwie małopolskim. Powstanie również 21 nowych miejsc pracy bezpośrednio związanych z rozwojem działalności badawczo – rozwojowej w Synthos. Daje to szansę dla absolwentów małopolskich uczelni na znalezienie ciekawej pracy i realizację interesujących projektów naukowych.Otwarcie Centrum planowane jest we wrześniu przyszłego roku. Zakończenie projektu będzie miało miejsce w czerwcu 2014 roku.

Realizowany projekt stanowi drugi etap budowy Centrum Badawczo-Rozwojowego w Synthos. Pierwszy etap został zakończony i uruchomiony we wrześniu 2009 roku. Obecnie Synthos S.A. zatrudnia już 45 osób w Pionie R&D.
Budowa Centrum Badawczo-Rozwojowego to jeden z punktów realizacji strategii długoterminowej koncentracji na jakości wytwarzanych produktów oraz wprowadzania produktów o wysokiej wartości dodanej.

Rozwiązanie Asseco zwiększy bezpieczeństwo ruchu drogowego

0

Firma Asseco Poland podpisała umowę z Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego o wartości ponad 170 mln zł brutto. Przedmiotem kontraktu jest wykonanie Centralnego Systemu Przetwarzania dla Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym (CANARD).

Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) jest częścią Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Odpowiada za zarządzanie systemami automatycznej rejestracji wykroczeń. Przedmiotem szczególnej uwagi CANARD jest niestosowanie się kierowców do ograniczeń prędkości oraz do sygnalizacji świetlnej (przejeżdżanie na czerwonym świetle) jako zachowań szczególnie groźnych, wytypowanych na podstawie analizy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Pierwszy etap projektu (o wartości 47 mln zł brutto; w 85% sfinansowany ze środków unijnych), potrwa zaledwie 4 miesiące. W tym czasie Asseco dostarczy i uruchomi centrum przetwarzania danych, zbuduje aplikację w zakresie podstawowych funkcjonalności oraz przeprowadzi szkolenia. W wyniku realizacji projektu sprawca wykroczenia drogowego bardzo szybko otrzyma mandat. Fotoradar wyposażony w moduł komunikacyjny bezprzewodowo prześle informacje o wykroczeniu do Centralnego Systemu Przetwarzania. Dane właściciela pojazdu zostaną automatycznie pobrane z systemu CEPiK, co umożliwi automatyzację procesu wystawiania mandatów.

Docelowa wersja systemu będzie gotowa w ciągu 18 miesięcy od podpisania umowy. Do budowy Centralnego Systemu Przetwarzania dla CANARD Asseco zastosuje innowacyjne rozwiązanie, polegające na wykorzystaniu technologii opensource. To rzadkie, a zarazem coraz bardziej popularne w polskiej administracji, podejście do realizacji tego typu projektów.

Odrębnym etapem projektu (o wartości 123,5 mln zł brutto) jest utrzymanie systemu przez okres 10 lat. W tym czasie Asseco poza usługami utrzymaniowymi zajmować się będzie rozwojem aplikacji oraz przeprowadzaniem szkoleń dla użytkowników.

Rozwiązania Asseco gotowe do współpracy z eWUŚ

0

Narodowy Fundusz Zdrowia udostępnia placówkom medycznym system informatyczny eWUŚ (Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców), który od stycznia 2013 roku posłuży do elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców.

System eWUŚ umożliwi placówkom ochrony zdrowia, mającym umowy z NFZ, dostęp on-line do Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. Pozwoli to na szybkie sprawdzenie, czy pacjent jest uprawniony do korzystania ze świadczeń zdrowotnych. Skorzystanie z systemu eWUŚ wymaga integracji z rozwiązaniami informatycznymi stosowanymi przez szpitale i przychodnie. Sprawne uruchomienie nowej funkcjonalności warto poprzedzić próbnym uruchomieniem nowej funkcji jeszcze w grudniu 2012 roku. Proces ten toczy się już w kilku województwach, jednak do uruchomienia eWUŚ powinny jak najszybciej przystąpić wszystkie placówki medyczne.

– Systemy Asseco są gotowe do współpracy z eWUŚ. Nasi klienci mogą więc jeszcze w tym roku dokonać instalacji i konfiguracji niezbędnych składników, aby upewnić się, że komunikacja z systemem eWUŚ (usługa sieciowa udostępniana przez NFZ) odbywa się bez zakłóceń. Warto też jeszcze w grudniu zdefiniować grupę użytkowników z dostępem do systemu eWUŚ na etapie rejestracji pacjenta i pobierania potwierdzenia uprawnień. Zachęcam do tego serdecznie, gdyż od podjęcia tych działań zależy ocena szpitali i przychodni przez pacjentów, którzy oczekują sprawnej obsługi – mówi Krzysztof Groyecki, Dyrektor Zarządzający Pionu Opieki Zdrowotnej, Asseco Poland.

Wprowadzenie elektronicznej weryfikacji świadczeniobiorców zdecydowanie ułatwi i przys-pieszy rejestrację pacjentów w przychodniach oraz ich przyjmowania do szpitali. System eWUŚ pozwoli personelowi szpitali i przychodni sprawdzanie statusu uprawnień ubezpieczeniowych pacjentów na bieżąco, za pomocą łącza internetowego. Pacjent udając się do lekarza będzie mógł zabrać ze sobą jedynie dokument potwierdzający tożsamość i numer PESEL. Dzięki wdrożeniu systemu eWUŚ pacjenci będą zwolnieni z obowiązku okazywania dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie (książeczki ubezpieczeniowej lub druku RMUA).

Dla placówek medycznych nie mniej ważne jest uproszczenie rozliczeń z NFZ. Jest to kolejny powód, dla którego powinny one uruchomić elektroniczną weryfikację świadczeniobiorców jak najszybciej. Koszty leczenia pacjenta zweryfikowanego za pomocą systemu eWUŚ Fundusz pokryje nawet wówczas, gdy system potwierdzi uprawnienia pacjenta, a okaże się, że nie jest on objęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Wówczas to na Funduszu, a nie na placówce, spoczywać będzie obowiązek windykacji kosztów leczenia.

Asseco Poland jest liderem rynku Szpitalnych Systemów Informacyjnych HIS (Hospital Information System) w Polsce. Z rozwiązań Asseco korzysta ponad 450 największych szpitali w Polsce oraz większość polskich Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Asseco zbudowało dla nich zarówno rozwiązania wspomagające obsługę pacjentów, jak i systemy do rozliczeń kontraktów i zarządzania placówkami. Z rozwiązań Asseco korzystają też jednostki Narodowego Funduszu Zdrowia. Wszystkie placówki lecznictwa uzdrowiskowego do rozliczania swoich usług z NFZ stosują aplikację internetową, dostarczoną i wdrożoną przez Asseco. Ponadto, w prawie 10 tysiącach gabinetów lekarskich i przychodni w kraju funkcjonuje oprogramowanie Asseco wspomagające ewidencję i rozliczanie wizyt pacjentów, znane pod nazwą mMedica.

 

Inflacja ponownie w przedziale celu NBP

W październiku roczny wskaźnik inflacji obniżył się z 3,8 proc. do 3,4 proc. Spadek inflacji był zgodny z oczekiwaniami analityków. W ujęciu miesięcznym ceny konsumentów wzrosły o 0,4 proc.

– W październiku obyło się bez nietypowych zmian cen, stąd obniżenie inflacji odzwierciedlać w coraz większym stopniu zaczyna rysujący się trend spadkowy – ocenia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Ceny wzrosły istotnie jedynie w kategorii odzież i obuwie (3,5 proc. w skali miesiąca) oraz żywność (0,6 proc. m/m), ale były to wzrosty zgodne ze wzorcem sezonowym. Inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii prawdopodobnie obniżyła się w październiku do 1,8 proc. w skali roku.

– W kolejnych miesiącach spadek rocznego wskaźnika inflacji powinien być kontynuowany. W listopadzie inflacja obniży się do 3,1 proc. w skali roku i do około 3,0 proc. w grudniu – prognozuje Marcin Mazurek, analityk BRE Banku. Za spadkiem tym w znacznym mierze kryć się będą efekty bazowe z 2011 roku ale i silniejszy złoty oraz stabilne ceny paliw. W I kwartale 2013 roku inflacja spadnie poniżej poziomu celu NBP na poziomie 2,5 proc. r/r. Spadek inflacji w kolejnych kwartałach determinować będzie obniżająca się aktywność ekonomiczna oraz brak podwyżek cen energii (znów efekty bazowe). – Przewidujemy również istotną korektę w dół wskaźnika inflacji po styczniu wraz z wprowadzeniem nowych wag w koszyku inflacyjnym – dodaje Marcin Mazurek.

– Szybciej spadająca inflacja obok stale pogarszających się perspektyw dla wzrostu wpłynie na dalsze złagodzenie stanowiska Rady Polityki Pieniężnej, tym bardziej, że znaczna część Rady ciągle akcentuje ryzyka inflacyjne – mówi Ernest Pytlarczyk. Tłumaczy, że rguła Taylora bazująca na prognozach z raportu inflacji NBP sugerowałaby przestrzeń do obniżek stóp przekraczającą 150 punktów bazowych. – Podkreślamy, ze jesteśmy jeszcze bardziej pesymistyczni co do wzrostu i oczekujemy szybszego spadku inflacji – dodaje ekonomista. Oczekiwania rynkowe na obniżki mogą zatem ciągle być stymulowane przez kolejne odczyty danych z polskiej gospodarki. Eksperci BRE uważają również, że sygnalizowany przez RPP scenariusz (wypowiedź Anny Zielińskiej-Głębockiej) zakończenia luzowania na poziomie stopy 3,75 proc. to scenariusz mało realistyczny – RPP może na chwilę się zatrzymać tylko po to aby zmiany w gospodarce przywołały konieczność wznowienia obniżek stóp.

Mimo kryzysu Europa wciąż przyciąga inwestorów

W pierwszej połowie 2012 roku międzynarodowe firmy rozpoczęły w Europie 1586 projektów inwestycyjnych. To o 6,3% więcej niż w pierwszej połowie roku 2011 – wynika z raportu Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne w Europie w pierwszej połowie 2012 roku, przygotowanego przez firmę doradczą Ernst & Young.

Dzięki BIZ w pierwszej połowie tego roku na starym kontynencie powstało ponad 78 tys. miejsc pracy, czyli o 11,2% więcej niż przed rokiem i najwięcej od 4 lat – czytamy w raporcie. Liczba miejsc pracy na 1 projekt inwestycyjny w tym czasie była najwyższa od 2007 roku i wyniosła 49,3 pracownika na 1 inwestycję.

– Nowe miejsca pracy powstające dzięki zagranicznemu kapitałowi częściowo kompensują spadek zatrudnienia wywołany restrukturyzacjami wymuszonymi przez ostatnie kryzysowe lata – komentuje Paweł Tynel, Dyrektor w zespole Ulg i Dotacji Inwestycyjnych w Ernst & Young. – Wygląda na to, że inwestorzy zagraniczni zaakceptowali wyższy poziom ryzyka towarzyszącego inwestycjom w niektórych europejskich krajach. Silne fundamenty gospodarki naszego kontynentu takie jak największa koncentracja najbardziej zamożnych konsumentów, wysokiej jakości siła robocza, dobra infrastruktura i sprzyjający klimat do innowacji – są dla wielu inwestorów istotniejsze niż tymczasowe problemy ekonomiczne kilkunastu krajów unii walutowej – dodaje Paweł Tynel.

Europa Środkowo – Wschodnia wraca do łask

Po rekordowo niskich poziomach inwestycji w latach 2010 i 2011, inwestorzy wracają do Europy Środkowo – Wschodniej. Co prawda aż 75% projektów inwestycyjnych rozpoczętych w pierwszej połowie br. roku trafiło do krajów zachodnich, ale to w centrum i na wschodzie firmy zagraniczne zatrudniały więcej. Aż 53,8% miejsc pracy stworzonych dzięki BIZ na starym kontynencie przypadło na Europę Środkowo – Wschodnią.

– Dane odnośnie liczby tworzonych miejsc pracy na projekt w Europie Srodowej i Wschodniej w stosunku do krajów Europy Zachodniej na pewno cieszą. Trzeba pamiętać, że Polska ma największy udział wśród projektów realizowanych w regionie. To oznacza, że u nas ten przyrost powinien być najsilniejszy. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że jednak 3/4 całej puli inwestycji to zachód Europy, wiec mamy sporo do zrobienia, aby najpierw obronić nasz udział, a docelowo zwiększać atrakcyjność dla inwestorów w regionie – mówi Paweł Tynel.

Najwięcej kapitału płynie (wciąż) z USA

Stany Zjednoczone pozostają największym inwestorem w Europie. 32,5% kapitału, który napłynął dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym w pierwszej połowie 2012 roku pochodziło właśnie z USA. Na drugim miejscu w gronie największych inwestorów umocniły się firmy niemieckie, które zainwestowały 12,5% wszystkich nakładów tworząc 27,2% miejsc pracy. Inwestorzy z krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) odpowiadali za 5,7% nakładów i 7% miejsc pracy.

Więcej informacji o Bezpośrednich Inwestycjach Zagranicznych w Europie w pierwszej połowie 2012 roku oraz sam pełna wersja raportu Ernst & Young znajduje się na specjalnej stronie internetowej na temat atrakcyjności inwestycyjnej Europy.

Spadek optymizmu funduszy private equity

Niemal dwie trzecie przedstawicieli funduszy private equity z Europy Środkowej w najbliższym półroczu spodziewa się pogorszenia warunków ekonomicznych. A to z kolei może skutkować zmniejszeniem liczby transakcji na tym rynku. Jednocześnie 38 proc. z nich w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jest gotowych dokonywać nowych zakupów. To najważniejsze wnioski płynące z najnowszej edycji badania „Central Europe Private Equity Confidence Survey” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Badanie udowodniło, że dynamiczne i nieprzewidywalne zmiany na rynku oraz niepewność co do gospodarczego jutra mają znaczący wpływ na wskaźnik optymizmu wśród inwestorów reprezentujących fundusze private equity. Jeszcze pół roku temu wskazywał on poziom 101, by teraz spaść o 30 punktów do 71. Jest to trzeci najgorszy wynik w niemal dziesięcioletniej historii badania. „W ostatnich dwóch latach widzimy makroekonomiczną huśtawkę nastrojów. Podobnie zły wynik mieliśmy dokładnie rok temu, by potem dynamicznie odbić się od dna. Wydawało się, że optymizm z wiosny zostanie z nami na dłużej, ale niepewna sytuacja w strefie euro i brak jasnych perspektyw na wzrost spółek spowodowały spadek optymizmu inwestorów w kolejnych miesiącach” – tłumaczy Mark Jung, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte. Na to nałożyły się jeszcze malejące nadzieje co do ożywienia w niektórych krajach regionu jak Czechy czy Węgry, a także sygnały świadczące o spowolnieniu wzrostu gospodarczego w Polsce, na Słowacji i Rumunii.

Stąd też brak entuzjastów na rynku private equity. Sześciu na dziesięciu ankietowanych spodziewa się pogorszenia warunków gospodarczych, a pozostali są zdania, że nie ulegną one zmianie. Dla porównania jeszcze wiosną tego roku jedynie 9 proc. wyrażało pesymistyczne nastroje, a 23 proc. przewidywało nawet poprawę sytuacji. Czy obecne gorsze odczucia oznaczają, że na rynku private equity zapanuje zastój? Nic bardziej mylnego. Ok. 17 proc. respondentów zamierza skupić się na pozyskiwaniu nowych funduszy, co dowodzi, że w najbliższych latach zamierzają oni nasilić działalność inwestycyjną. Nie zabraknie kupujących, choć ich liczba znacznie zmalała w porównaniu z ostatnią falą badania. Teraz takie plany zadeklarowało 38 proc. (spadek o 21 pp.). Niemal 45 proc. respondentów zamierza w tym czasie skoncentrować się na zarządzaniu dotychczasowym portfelem (wiosną tego roku – 23 proc.). Trzy czwarte badanych jest zdania, że rozmiar dokonywanych transakcji będzie podobny jak pół roku wcześniej, a 66 proc. przewiduje, że aktywność na rynku będzie taka sama. Co piąty badany oczekuje wzrostu wydajności swoich inwestycji. Ostatnie półrocze pokazało, że na rynku private equity nie brakuje interesujących transakcji i to mimo trudniejszych warunków ekonomicznych. Największy fundusz działający w tym regionie Mid Europa Partners przejął firmę diagnostyki laboratoryjnej Alpha Medical Ventures, a Advent International zyskał kontrolę nad Eko Holding.

Przedstawiciele środkowoeuropejskich funduszy private equity z dużą dozą ostrożności podchodzą jednak do tego, co może wydarzyć się w gospodarce w ciągu najbliższych kilkudziesięciu tygodni. Dlatego aż ponad połowa z nich uważa, że w tym czasie w ich inwestycyjnym portfelu poziomy sprzedaży i kupna będą się równoważyć (wzrost o 14 pp.). 35 proc. wyraża zaś nadzieję, że jednak zakupi więcej (spadek o 24 pp). Niestety niemal pięciokrotnie wzrósł odsetek tych, którzy sądzą , że sprzedaż przeważy (14 proc. w porównaniu do 3 proc. z wiosny tego roku.). Eksperci Deloitte ostrzegają, że jeżeli sytuacja gospodarcza nadal pozostanie niepewna, te nastroje będą się jeszcze pogarszać. „Rynki potrzebują jakiegoś pozytywnego impulsu płynącego ze strefy euro, który spowoduje wzrost optymizmu. Ale jedno jest pewne, reprezentanci funduszy private equity nawet w trudnych czasach dążą do tworzenia wartościowych przedsiębiorstw. To powinno być pozytywnym sygnałem dla wzrostu gospodarczego” – mówi Katarzyna Sermanowicz-Giza, Dyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Na zakupy świąteczne w 2012 Polacy wydadzą średnio 1280 pln

W tym roku uważniej będziemy wydawać pieniądze na świąteczne zakupy. Wybierzemy tańsze, bardziej użyteczne prezenty w sklepach oferujących niższe ceny. Chętniej niż reszta Europejczyków kupimy upominki przez Internet.

W tym roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi polska rodzina wyda ok. 1 280 zł, a to oznacza, że w porównaniu z wydatkami na Gwiazdkę 2011 Polacy planują zwiększyć swój budżet o prawie 12 proc. Jesteśmy coraz bardziej otwarci na nowe technologie – częściej niż inni Europejczycy zrobimy zakupy świąteczne przez Internet. Od pozostałych mieszkańców kontynentu różni nas także zwracanie baczniejszej uwagi na walor edukacyjny upominków dla najmłodszych. Takie m.in. wnioski płyną z badania „Zakupy Świąteczne 2012” przeprowadzonego w 18 krajach przez firmę doradczą Deloitte.

Polacy są coraz bardziej świadomymi konsumentami, dlatego także przy okazji świątecznych zakupów szukają optymalnych dla siebie rozwiązań za pośrednictwem różnych kanałów sprzedaży. Na tym tle wypadamy o wiele lepiej niż reszta mieszkańców Europy. Choć nadal preferujemy tradycyjne sklepy, to aż 44 proc. respondentów badanych przez Deloitte zadeklarowało, że gwiazdkowe zakupy zrobi za pośrednictwem Internetu. W Europie odsetek osób, które skorzystają z tego kanału jest o 11 p.p. niższy. Prawie jedna trzecia respondentów będzie wyszukiwać interesujące ich produkty w Internecie, a 23 proc. porównywać ceny w specjalnie do tego stworzonych serwisach internetowych.

„Polacy są mistrzami w tzw. ‘cross-channel’, czyli szukaniu ofert w Internecie i sklepach stacjonarnych. Aż 95 proc. respondentów wskazuje wyszukiwarki i porównywarki internetowe jako źródło wiedzy pomocne przy planowaniu świątecznych zakupów. To znacznie więcej niż średnia europejska. Z roku na rok rośnie także rola mediów społecznościowych, które zyskały na popularności 9 p.p.. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Szukamy w nich głównie inspiracji i recenzji. Zdaniem respondentów są bardziej rzetelne i uczciwe, w porównaniu z informacjami prezentowanymi przez producentów” – mówi Adam Chróścielewski, Dyrektor w Dziale Audytu Deloitte. To zaufanie do zakupów internetowych nie dotyczy jednak produktów spożywczych. Te ostatnie nadal wolimy kupować w hipermarketach (70 proc.), supermarketach (61 proc.) i sklepach tradycyjnych (45 proc.). Na internetowe zakupy żywnościowe decyduje się tylko co dziesiąty badany.

Jak pokazuje badanie firmy doradczej Deloitte Polacy nie zamierzają ograniczać swojego budżetu świątecznego. Na tegoroczne wydatki przeznaczą prawie 12 proc. więcej, niż wydali w ubiegłym roku. Okazuje się jednak, że przed zeszłorocznymi świętami przeszacowaliśmy plany zakupowe. Według deklaracji z 2011 roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi mieliśmy zamiar przeznaczyć ok. 1 900 zł. W rzeczywistości wydaliśmy o 750 zł mniej. Wśród europejskich narodów także Włosi rozminęli się ze swoimi planami, za to Grecy i Słowacy znacznie niedoszacowali ostatecznych wydatków. Precyzyjne określili i faktycznie zrealizowali swoje plany w 2011 Niemcy.

Bożonarodzeniowy budżet statystycznej europejskiej rodziny będzie niemal taki sam jak w ubiegłym roku i wyniesie 2 420 zł. Czy i w tym roku Polacy znów wydadzą mniej, niż zaplanowali – nie wiadomo. Ale badanie Deloitte sygnalizuje, że coraz bardziej zaczynamy odczuwać skutki europejskiego kryzysu. „Dotąd byliśmy większymi optymistami. Obecnie 46 proc. badanych ocenia, że polska gospodarka jest w złej kondycji. Odmiennego zdania jest tylko 13 proc. Jeszcze więcej, bo niemal połowa z nas uważa, że sytuacja pogorszy się w 2013 roku. Pod tym względem nie różnimy się od reszty Europy, w której pesymistyczne nastroje wykazuje aż 45 proc. respondentów – analizuje Magdalena Jończak, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte. Tylko co piąty z polskich badanych wyraża nadzieję, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy jego sytuacja finansowa poprawi się. W ubiegłym roku ten odsetek był wyższy o 7 pp. Aż 68 proc. Polaków jest zaś zdania, że ich stan finansów nie zmieni się lub nawet ulegnie pogorszeniu (w 2011 roku 60 proc.)

Mimo tej pesymistycznej oceny własnych możliwości finansowych pozytywnym sygnałem jest to, że nie zamierzamy zadłużać się, aby sfinansować zbliżające się święta. Ośmiu na dziesięciu badanych sięgnie do swoich oszczędności, a tylko co czwarty pokryje wydatki płacąc kartą kredytową. Jedynie 5 proc. zamierza zaciągnąć na ten cel kredyt w banku lub zapożyczyć się u znajomych. Gdzie zatem Polacy będą szukać oszczędności? Zamierzają kupować w tańszych sklepach (81 proc.) i obdarowywać najbliższych mniej kosztownymi (76 proc.) i przecenionymi (69 proc.) prezentami. Polacy, podobnie jak reszta Europejczyków, przy wyborze prezentów będą się kierować głównie ich użytecznością, a nie kupować pod wpływem impulsu. Jak pokazują badania firmy doradczej Deloitte większość respondentów nie zostawia wyboru odpowiednich upominków na ostatnią chwilę. „Co piąty badany deklaruje, że prezenty kupuje już w listopadzie, a 45 proc. wybiera się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Tylko co czwarty zwleka z nimi do ostatnich dni przed świętami” – mówi Magdalena Jończak.

Pierwszy raz od kliku lat więcej pieniędzy wydamy na jedzenie (34 proc.), niż na upominki (30 proc.), chociaż jeszcze rok temu prezenty były priorytetem dla 41 proc. z nas. Z wyjątkiem Czech, Słowacji, Niemiec i Francji tendencje te podobnie kształtują się w większości krajów Europy.

Z ankiety przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte wynika, że najbardziej wymarzonym prezentem dla statystycznego Europejczyka jest gotówka, która pierwszy raz od lat wygrała z książkami. W Polsce choć popularność gotówki również jest wysoka (40 proc.), niewielką przewagą wygrała jednak książka (41 proc.). Jeszcze w ubiegłym roku gotówka znajdowała się na trzecim miejscu, w tym zaś wyprzedziła tak popularne perfumy i kosmetyki (37 proc.). Coraz więcej z nas marzy o tabletach (24 proc. wzrost o 10 p.p. rok do roku) oraz smartfonach (22 proc. wzrost o 9 p.p. rok do roku).

Jednak sprzętu elektronicznego nie ma na liście upominków, które zamierzamy sprawić naszym najbliższym. Stawiamy na książki, kosmetyki i słodycze, które wyparły biżuterię i zegarki. Mimo pragmatycznego spojrzenia na świąteczne prezenty nie brakuje nam inwencji, bo tylko 13 proc. Polaków chce podarować swoim najbliższym gotówkę. Na tle Europejczyków pozytywnie wyróżniają nas prezenty dla dzieci, myślimy bowiem o ich rozwoju intelektualnym i edukacji. Dlatego kupujemy im zabawki edukacyjne i naukowe (30 proc.), książki oraz gry i puzzle (po 24 proc.). W pierwszej dziesiątce pojawiły się także odzież i obuwie (14 proc.), co może wskazywać na to, że stawiamy na tak nielubiane przez najmłodszych tzw. „pożyteczne prezenty”.

O badaniu:
Badanie przeprowadzono w 18 krajach Europy. Jest to szesnasta edycja w Europie, a czwarta w Polsce. Badanie przeprowadzono wśród 18 587 pełnoletnich osób, w tym 784 z Polski. Informacje zostały zgromadzone we wrześniu 2012 za pomocą kontrolowanego internetowego badania panelowego.

Rynek budowlany pogłębia się w kryzysie

W wyniku mniejszej liczby realizowanych inwestycji infrastrukturalnych w 2013 r. rynek budowlany odnotuje pierwsze od 10 lat spadki. Obecne spowolnienie jest najlepszym momentem na naprawę wadliwych przepisów Prawa Zamówień Publicznych, uzdrowienie branży i przygotowanie jej na kolejną falę zrywu inwestycyjnego.

Wyniki szesnastej edycji badania wśród pracowników wysokiego szczebla zarządzania oraz pionów operacyjnych 200 największych polskich firm budowlanych przeprowadzonego przez firmę badawczą PMR na potrzeby raportu „Sektor budowlany w Polsce, II połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2015” przyniosły bardzo poważne pogorszenie nastrojów w branży budowlanej w Polsce. Indeks Koniunktury Budowlanej PMR przyjął we wrześniu 2012r. wartość -30,2 pkt. Jest to osłabienie równie silne jak podczas pierwszej fali kryzysu z przełomu lat 2008/2009.

Tak znaczne osłabienie koniunktury w branży zbieżne jest z najnowszymi prognozami analityków PMR dla rynku budowlanego, zakładającymi na 2013 r. pierwsze od 10 lat spadki rynku budowlanego. Będzie to jednak korekta jednocyfrowa, w granicach 7%. Przed głębszymi spadkami rynek uchroni stabilny rozwój segmentu niemieszkaniowego oraz rozwijające się budownictwo kolejowe i przemysłowe, w tym realizacja kilku dużych inwestycji energetycznych. Ożywienie w branży budowlanej powrócić może dopiero w 2015 r. wraz z szybszym wzrostem gospodarczym i realizacją pierwszych znaczących inwestycji współfinansowanych z nowej perspektywy unijnej.

Za oczekiwane spadki w budownictwie odpowiadać będzie przede wszystkim segment drogowy, który doprowadził w tym roku na krawędź bankructwa wiele spółek budowlanych. Przedstawiciele największych firm budowlanych zapytani w badaniu o preferowane zmiany w Prawie Zamówień Publicznych, które w znacznym stopniu pozwoliłyby na ograniczenie patologicznych sytuacji w budownictwie wskazali kilka istotnych rozwiązań wartych przeanalizowania.

Najpopularniejszym rozwiązaniem jest opcja polegająca na wykluczaniu z przetargów firm, które zaoferowały skrajne oferty cenowe, tj. najdroższą i najtańszą prawidłowo skalkulowaną ofertę. Sytuacja taka w opinii firm ukróciłaby proceder przyznawania kontraktów w oparciu o nierynkowe oferty motywując przedsiębiorców do przygotowywania wyważonych propozycji.

Kolejnym zapisem, który firmy chętnie widziałyby w zamówieniach publicznych jest możliwość indeksacji ofert cenowych o niedające się przewidzieć wzrosty cen głównych materiałów i usług.

Inną często wymienianą przez badane firmy propozycją zmian jest częstsze stosowanie dodatkowych kryteriów wyboru oferty w przetargu oraz stosowanie dialogu technicznego przez przystąpieniem do procedury przetargowej. Co ważne, w projekcie zmian w Prawie Zamówień Publicznych pojawiły się propozycje, które będą umożliwiały poniekąd wspólne określenie najlepszych technicznych i kosztowych możliwości realizacji danego zamówienia, co z punktu widzenia innowacyjności oraz komunikacji pomiędzy stronami przetargu należy uznać za bardzo dobry kierunek zmian.

Rzadziej wskazywanymi propozycjami jakie sektor budowlany widziałby w prawie zamówień publicznych są zapisy o ściślejszej kontroli przepływu środków na linii zamawiający-wykonawca-podwykonawca, zmiana warunków użyczania referencji i kadr przez podmioty biorące udział w przetargu, czy też objęcie ochroną zapisu Kodeksu Cywilnego grupy dostawców materiałów i usług.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Sektor budowlany w Polsce, II połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2015”.

Wyniki Rainbow Tours po trzech kwartałach 2012

W skonsolidowanym raporcie kwartalnym opublikowanym 14.11.2012 Rainbow Tours podsumował swoje wyniki. Przychody ze sprzedaży osiągnięte przez całą Grupę Kapitałową wyniosły 522,2 mln złotych i są wyższe od analogicznego okresu w roku ubiegłym o 42,6% natomiast przychody jednostki dominującej osiągnęły wynik 504 mln złotych.

Kolejne upadłości biur podróży oraz linii OLT Express te nie miały wpływu na działalność spółki oraz jej wynik finansowy. Dla Grupy Kapitałowej Rainbow Tours S.A. upadek przewoźnika nie miał znaczenia ze względu na marginalny charakter współpracy (około 2 % lotów tygodniowych ze wszystkich lotów czarterowanych). Po upadku Sky Clubu szczególnie Rainbow Tours S.A. oraz Bee&Free odnotowały znaczący wzrost rezerwacji na imprezy rozpoczynające się od lipca do października. Wpływ tego zjawiska wyraźnie jest widoczny w przychodach.

Grupa Kapitałowa odnotowała znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży. Po 9 miesiącach 2012 roku przychody ze sprzedaży Grupy wyniosły 522, 2 mln zł, podczas gdy w okresie analogicznym 2011 roku sprzedaż zamknęła się kwotą 366,1 mln zł. Wzrost wyniósł 42,6 % i jest zdeterminowany głównie wzrostem przychodów w spółce dominującej. W analizowanym okresie Grupa Kapitałowa wygenerowała zysk netto w wysokości 5,5 mln zł. W wynikach największy wkład miał III kwartał, ze względu na szczyt sprzedaży oferty wakacyjnej. W tym okresie obroty wyniosły 302,5 mln złotych, czyli o 87,4 mln złotych więcej niż w roku ubiegłym.

Grupa Warta rośnie szybciej niż rynek

Grupa Warta zebrała po III kwartałach 2012 r. 3,6 mld zł składki przypisanej brutto: 1,85 mld zł spółka majątkowa i 1,75 mld zł towarzystwo życiowe. Obie spółki zanotowały na koniec września znakomite wyniki finansowe – zysk netto wyniósł odpowiednio 307,3 mln zł i 21,9 mln zł.

Warta, zbierając po trzech kwartałach bieżącego roku 1,85 mld zł składek wobec 1,69 mld zł zebranych w analogicznym okresie roku poprzedniego, utrzymuje wysoką, 9,3% dynamikę sprzedaży. Największy wpływ na taki przyrost składki miały ubezpieczenia komunikacyjne (14,0%) oraz ubezpieczenia morskie i lotnicze (12,0%).

W tym samym okresie Warta wypracowała rekordowy wynik techniczny w wysokości 153,1 mln zł wobec 34,2 mln zł rok wcześniej. Tak znacząca poprawa rentowności wynika z silnego wzrostu przychodów ze składek, jak również dobrej szkodowości w konsekwencji prowadzonej polityki selekcji ryzyka i poprawy jakości portfela. Dodatkowo na poprawę efektywności technicznej pozytywnie wpłynęła niższa dynamika kosztów działalności (105,3%) w stosunku do dynamiki składki (109,3%), co znalazło swoje odzwierciedlenie w poprawie o 1,9 p.p. wskaźnika kosztów działalności. Dobremu wynikowi technicznemu Warty towarzyszą dobre wyniki na działalności lokacyjnej, co przełożyło się na zysk netto w wysokości 307,3 mln zł.

Wskaźniki bezpieczeństwa finansowego Warty tradycyjnie kształtują się na poziomie znacznie wyższym od wymogów ustawowych. Na koniec września 2012 r. wskaźnik pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi w TUiR Warta wyniósł 346,3%, a wskaźnik pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami 129,8%.

TUnŻ Warta

Spółka życiowa zebrała na koniec września 1,75 mld zł składek, co jest wartością porównywalną do przypisu roku poprzedniego. Duży wpływ na ten wynik miały produkty o charakterze inwestycyjnym. W omawianym okresie towarzystwo wprowadziło do sprzedaży we współpracy z różnymi partnerami z sektora finansowego dwanaście nowych tego typu ubezpieczeń, m.in. „Golden Profit”, „Dolar Klik”, „Top 10”, „Profit Plan Plus”, „Czarne Złoto” oraz kontynuowało sprzedaż „Profit Planu”. Przychody z ich sprzedaży osiągnęły 751,2 mln zł i były o 14,1% wyższe niż osiągnięte z tej grupy produktowej w roku 2011.

Spółka konsekwentnie zwiększa przypis składek z ubezpieczeń ze składką regularną, osiągając po trzech kwartałach 2012 roku dynamikę wzrostu 8,6% – o 7,8% wzrosły przychody z tytułu umów grupowych i o 12,3% z tytułu umów indywidualnych

Warta życiowa wypracowała po trzech kwartałach 2012 roku 21,9 mln zł zysku netto. Wynik ten został osiągnięty dzięki dobrej strukturze portfela produktów i potwierdza stabilną efektywność towarzystwa.

Wynik techniczny po dziewięciu miesiącach 2012 roku wyniósł 28,6 mln zł.

Spółka życiowa, podobnie jak majątkowa, wykazuje bardzo dobre wskaźniki bezpieczeństwa finansowego. Na koniec września 2012 roku wskaźnik pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi wyniósł 280,6%, a wskaźnik pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami 117,2%.

Komentarz Jarosława Parkota, Prezesa Zarządu TUiR i TUnŻ Warta

Od kilku tygodni Warta ma nowe logo, którego zmiana jest wspierana największą w historii spółki kampanią reklamową. Już po pierwszych tygodniach widzimy jej dobre rezultaty. Według stanu na koniec października, ze spotami w TV dotarliśmy już niemal do 90% klientów z naszej grupy docelowej. Nasz spot na kanale You Tube był oglądany ponad 1 mln razy, co jest ewenementem nie tylko dla naszej branży, ale w ogóle na rynku reklamowym. Liczba unikalnych użytkowników odwiedzających naszą stronę www wrosła w październiku w porównaniu do września trzykrotnie, a 75% ze 180 tys. unikalnych użytkowników to nowe osoby.

Liczę, że ta kampania pozwoli nam również w czwartym kwartale rosnąć szybciej niż rynek. Po III kwartałach spółka majątkowa uzyskała ponad 9% wzrost przypisu składki, utrzymując pozytywny trend ciągnący się już od drugiego kwartału 2010 r. To znakomity wynik szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że trzeci kwartał w skali rynku nie był tak dobry jak pierwsze półrocze – wzrost rynku w pierwszych 9 miesiącach szacujemy na około 5%. Widać wyraźnie wyhamowanie dynamiki przyrostu składek spowodowane ogólną sytuacją gospodarczą, ale też rosnącą konkurencją cenową między ubezpieczycielami, szczególnie w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych.

Warta nie chce brać udziału w prostej rywalizacji ceną, kosztem wyników finansowych. Dlatego wciąż rozwijamy narzędzia informatyczne służące dobrej ocenie ryzyka, szczególnie w ubezpieczeniach komunikacyjnych, wykorzystując coraz to nowe możliwości jakie daje baza Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego np. w zakresie analizy historii ubezpieczeniowej klientów. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaoferować bardzo atrakcyjne stawki starannie wybranym grupom klientów.

To w efekcie tego typu działań osiągnęliśmy po III kwartałach rekordowy zysk na poziomie 307 mln zł. Obok dobrych wyników inwestycyjnych, duży wpływ na taki rezultat miała znacząca poprawa wyniku technicznego do ponad 153 mln zł.

Wysoką jakość naszej oferty doceniają zewnętrzni eksperci i klienci. Ubezpieczenia komunikacyjne Warty zdobyły największą liczbę głosów w tegorocznej edycji ogólnopolskiego plebiscytu Laur Klienta 2012. Ponieważ to trzeci z kolei złoty Laur przyznany Warcie przez klientów w tym plebiscycie (wcześniej Laury konsumentów otrzymały też ubezpieczenia mieszkaniowe i assistance komunikacyjne), firma uzyskała godło GRAND PRIX Laur Klienta 2012. W ostatnim czasie zostaliśmy uhonorowani też tytułem „Najlepszy Partner w Biznesie 2012″ przyznawanym przez miesięcznik Home&Market.

Powody do zadowolenia mamy też w przypadku spółki życiowej. Transformacja portfela ubezpieczeń oszczędnościowych w kierunku produktów inwestycyjnych prowadzony w spółce życiowej, odbywa się płynnie, bez istotnego spadku przypisu składki. Szczególnie cieszy rozszerzanie współpracy z kolejnymi partnerami z sektora usług finansowych oraz jej kontynuacja z Kredyt Bankiem. Co istotne, coraz większe znaczenie mają ubezpieczenia ze składką regularną, które obecnie przynoszą nam już 9 % przychodów życiowej Warty.

Asseco rozwinie system informatyczny Grupy Warta

0

Asseco Poland i Grupa Warta zawarły porozumienie o rozwoju Zintegrowanego Systemu Informatycznego (ZSI) autorstwa Asseco Poland. ZSI będzie głównym systemem produktowym po połączeniu spółek WARTA i HDI Asekuracja.

Porozumienie zawarte pomiędzy Grupą WARTA i Asseco Poland przewiduje kompleksowy rozwój Zintegrowanego Systemu Informatycznego.

– Chcemy przygotować go do obsługi większej liczby klientów, agentów i polis, bo będzie to system używany przez dużo większą organizację, powstałą z połączenia spółek Warty i HDI Asekuracja – mówi Hubert Mordka, wiceprezes Warty i HDI Asekuracja, odpowiedzialny za obszar IT.

Fuzja wynika z tego, że w lipcu 2012 roku Warta została członkiem niemieckiej Grupy Talanx, właściciela między innymi spółki HDI Asekuracja. Jedną z pierwszych decyzji po przejęciu było – mimo połączenia spółek pod nazwą Warta – utrzymanie dwóch marek do sprzedaży ubezpieczeń detalicznych: Warty i HDI Asekuracja oraz dwóch sieci sprzedaży.

– Tym niemniej wszyscy klienci mają być objęci jednym wysokim standardem obsługi, dlatego ujednolicone zostaną procedury wewnętrzne w oparciu o Zintegrowany System Informatyczny autorstwa Asseco. Uznaliśmy taki scenariusz za najbardziej odpowiedni, pozwalający na zakończenie operacyjnego połączenia spółek w ciągu 24 miesięcy – wyjaśnia Hubert Mordka.
Dodaje, że rosnąca skala biznesu oraz rozwój nowoczesnych kanałów obsługi klientów, powodują konieczność ciągłego rozwoju systemu, szczególnie w obszarze możliwości jego łatwej integracji z innymi aplikacjami. Dlatego Warta szacuje, że w latach 2013-2014 zostanie wykonanych około 200 modyfikacji mających na celu rozwój systemu.

– Jesteśmy gotowi zapewnić dynamicznie rozwijającej się organizacji wsparcie technologiczne na najwyższym poziomie. Gwarantujemy skalowalność i rozwój rozwiązania odpowiedniego dla ambitnych planów zwiększania udziałów w rynku spółek Grupy WARTA. Nasi specjaliści posiadają duże doświadczenie w zakresie rynku ubezpieczeń i nasza dotychczasowa współpraca pokazała, że potrafimy szybko reagować na potrzeby i zmiany dotyczące tego rynku.– powiedział Włodzimierz Serwiński, wiceprezes Asseco Poland S.A odpowiedzialny za Pion Ubezpieczeń Komercyjnych.

Grupa Asseco należy do liderów na światowym rynku rozwiązań IT dla sektora ubezpieczeń. Oferta Grupy obejmuje kompleksowe systemy IT zarówno dla ubezpieczeń majątkowych jak i ubezpieczeń na życie, a także rozwiązania związane z wdrożeniem wymagań Solvency II. Jednym ze sztandarowych produktów grupy jest system IDIT, który został wdrożony w największych instytucjach ubezpieczeniowych na świecie. Wśród klientów spółki w Polsce są m.in. Grupa PZU, Grupa Warta, HDI Asekuracja TU S.A., TU Generali, Grupa ING i Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

 

Bosch przejmie polskiego Zelmera

Utworzona w 1993 roku firma BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o. jest polską spółką-córką niemieckiego koncernu BSH Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH z siedzibą w Monachium, działającego na całym świecie z rocznym obrotem około 9,8 mld EUR, co daje mu silną pozycję na światowym rynku AGD.

Grupa posiada ponad 40 fabryk w Europie, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej i Azji. Jest właścicielem m.in. marek: Bosch, Siemens czy Gaggenau. Zelmer jest spółką holdingową, której faktycznym przedmiotem działalności jest posiadanie udziałów w spółkach zależnych oraz zarządzanie grupą Zelmer, zajmującą się produkcją i sprzedażą produktów AGD.

Dzisiaj BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego, spółka zależna BSH Bosch und Siemens Hausger”te Gmbh, wezwała do sprzedaży 100 proc. akcji Zelmera oferując po 40 zł za akcję. Przyjmowanie zapisów potrwa od 4 grudnia 2012 r. do 11 lutego 2013 r. Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji na GPW to 14 lutego 2013 r., a przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji przez KDPW to 19 luty 2013 r.

Dziś możemy z satysfakcją ogłosić, że proces, który trwał przez ostatnie kilkanaście tygodni zakończył się sukcesem. Pozyskaliśmy inwestora, który proponuje atrakcyjną cenę za akcję dla aktualnych akcjonariuszy. Jednocześnie będzie nas wspierał w dalszym rozwoju, uwzględniając i doceniając kluczowe zasoby firmy, jakimi są silna i dobrze rozpoznawalna marka Zelmer, nowoczesna fabryka w Rogoźnicy oraz doświadczenie i kompetencje pracowników – podkreśla Janusz Płocica, Prezes Zarządu Zelmer S.A.

BSH z zadowoleniem ocenia perspektywę przejęcia Zelmera. Akwizycja wzmocni obecność BSH w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Marka Zelmer cieszy się dużą rozpoznawalnością i uznaniem w segmencie małego AGD i sądzimy, że przyspieszy rozwój naszego obszaru Consumer Products – powiedział Dr. Ralf Fuchs, Executive Vice President Product division Consumer Products Global, BSH Group.

Walutomat: 5 miliardów obrotu na 3 urodziny

Walutomat, pierwsza polska platforma wymiany walut, osiągnęła rekordowy obrót o wartości 5 miliardów złotych. Ten wynik potwierdza pozycję Walutomatu jako niekwestionowanego lidera rynku wymiany walut online.

W stosunku do danych z końca 2011 roku, liczba użytkowników Walutomatu wzrosła dwukrotnie. Oznacza to, że obecnie ponad 5 tysięcy przedsiębiorstw i 55 tysięcy osób prywatnych regularnie wymienia waluty w Walutomacie. Przez 3 lata istnienia platformy jej użytkownicy zaoszczędzili sumarycznie ponad 135 milionów złotych, a każdy z nich zyskał średnio ponad 2,3 tysiąca złotych.

– Walutomat umożliwia wymianę walut między zarejestrowanymi użytkownikami serwisu po kursie, jaki sami zaproponują i ustalą miedzy sobą wymieniający (tzw. model peer-to-peer). Dzięki takiemu rozwiązaniu nasi klienci minimalizują koszty spreadu, czyli różnicy kursowej pomiędzy ceną kupna i ceną sprzedaży – mówi Dagmara Malinowska, dyrektor serwisu Walutomat. Przy wymianie 100 000 zł na euro można zaoszczędzić ponad 2 500 zł. Oczywiście przy większych kwotach oszczędności są jeszcze większe – dodaje.

Początki rewolucji e-walutowej

Pracę nad serwisem Walutomat rozpoczęły się w marcu 2009 roku, a osiem miesięcy później – w listopadzie – został uruchomiony w Polsce pierwszy serwis internetowy, który umożliwia wymianę dewiz między zarejestrowanymi użytkownikami. Dzięki temu korzystający z tego rozwiązania nie muszą negocjować kursów walut, ponieważ przed rozpoczęciem transakcji wymiany proponują swoje atrakcyjne wartości kursów.

Zainteresowanie wymianą walut w modelu społecznościowym, w Internecie, wzrastało z miesiąca na miesiąc. Od początku istnienia serwisu użytkownicy wymienili waluty o łącznej wartości 5miliardów złotych (każda ze stron transakcji wymieniła po 2,5 miliarda złotych).

– Nasz pomysł na biznes – platforma wymiany walut oparta o prywatne oferty użytkowników, gdzie sami ustalają kursy – był innowacyjny nie tylko w Polsce. Przyjęty przez nas model nie miał odpowiednika na rynku światowym, który dawałby pewność, że taka formuła zadziała. Możemy więc powiedzieć, że Walutomat zapoczątkował rewolucję e-walutową na skalę światową – mówi Tomasz Dudziak, założyciel serwisu Walutomat.– W pierwszych miesiącach działalności największym wyzwaniem dla nas było przekonanie osób, które regularnie wykonują transakcje walutowe, do naszego modelu działania. 60 tysięcy użytkowników oraz obrót na poziomie 5 miliardów udowadnia, że model, który przyjęliśmy działa, podoba się naszym użytkownikom i sprawdza się w 100 procentach – dodaje.

Wymiana w 10 sekund

Dynamiczny rozwój Walutomatu to skutek zaproponowania klientom najkorzystniejszego modelu wymiany walut online oraz polecania – przez zadowolonych klientów – usług Walutomatu innym. Oprócz korzyści finansowych z wymiany walut online z Walutomatem, ważny jest czas, w jakim zostanie zrealizowana transakcja. Z danych serwisu wynika, że co czwarta wymiana trwała krócej niż 10 sekund, a trzy na dziesięć zleceń zostały zrealizowane w ciągu minuty.

– W Walutomacie realizuję zlecania ponad 2,5 roku. Wcześniej korzystałem z innych rozwiązań dostępnych na naszym rynku, jednak oszczędności czasowe i finansowa przekonały mnie do regularnych wymian na tej platformie. Miesięcznie wymieniam ponad 18 mln złotych dlatego najistotniejsza dla mnie jest płynność finansowa, którą gwarantuje mi Walutomat – mówi Ireneusz Bać z firmy Cex. – Od 5 lat prowadzę swój biznes i zawsze brakowało mi czasu na załatwienie wszystkich formalności, a w Walutomacie mogę realizować zlecenia przez całą dobę, a wszystkie wątpliwości na bieżąco są rozwiązywane przez biuro obsługi klienta – dodaje.

Z Walutomatu korzystają głównie kredytobiorcy, którzy zaciągnęli swoje zobowiązania we frankach lub euro, podróżujący za granicę prywatnie lub służbowo, emigranci zarabiający w obcych walutach, a także firmy eksportowe i przedsiębiorstwa zajmujące się aktywną wymianą handlową lub usługową z kontrahentami zagranicznymi. Serwis oferuje wymianę dolarów amerykańskich, euro, franków szwajcarskich i funtów brytyjskich.

Darmowa wymiana walut w Walutomacie

W przeciwieństwie do banków i kantorów tradycyjnych Walutomat nie zarabia na różnicy kursowej pomiędzy ceną kupna i ceną sprzedaży. Jedynym kosztem, jaki ponoszą klienci jest prowizja w wysokości od 0,06 do 0,2 do proc. wymienianej kwoty. Z okazji trzecich urodzin Walutomat przygotował specjalną promocję dla wszystkich użytkowników – 12 listopada wymiana walut będzie zupełnie darmowa, co znaczy że serwis nie będzie pobierał opłat prowizyjnych.

Wymiany walut można dokonywać na stronie internetowej serwisu: www.walutomat.pl. Wystarczy posiadać konto w Walutomacie, zalogować się do serwisu i złożyć ofertę wymiany. Do transakcji dojdzie, gdy oferta sprzedaży znajdzie kontrofertę lub kontroferty kupna. Po zakończeniu transakcji wymiany wystarczy przelać wymienione waluty, np. dolary na własne konto dolarowe.

Ringier Axel Springer Media AG finalizuje przejęcie portalu Onet.pl

Po uzyskaniu zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów spółka Ringier Axel Springer Media AG sfinalizowała dziś transakcję przejęcia 75 proc. udziałów w Onet.pl – wiodącym portalu na polskim rynku internetowym. TVN S.A., dotychczasowy właściciel Onet.pl, posiada 25 proc. udziałów w holdingu kontrolującym portal.

Onet.pl dociera do 70 proc. użytkowników internetu w Polsce z szeroką ofertą treści informacyjnych i usług. Ringier Axel Springer Media AG, przejmując większość udziałów w portalu, konsekwentnie realizuje strategię digitalizacji w Europie Środkowo-Wschodniej – po przejęciu serwisu Onet.pl przychody z mediów cyfrowych stanowić będą 27 proc.
przychodów całej grupy.

Florian Fels, CEO Ringier Axel Springer Media AG: „Przejmując Onet.pl zrobiliśmy duży krok w kierunku zwiększenia udziału przychodów pochodzących z platform cyfrowych. Oprócz Serbii i Słowacji teraz także w Polsce jesteśmy liderem na rynku online. Dzięki współpracy z TVN zyskujemy wyjątkowe połączenie kompetencji w obszarze telewizji, internetu i prasy,
dlatego cieszymy się na myśl o przyszłej współpracy i możliwości dalszego rozwoju portalu Onet.pl”.

Robert Bednarski, CEO Onet.pl: „W ciągu ostatnich lat Onet.pl stał się jedną z najsilniejszych marek na polskim rynku. Cieszymy się, że wspólnie z Ringier Axel Springer będziemy mogli rozwinąć ofertę o dodatkowe treści i usługi”.

Aż 62% kupujących internautów nabyło w internecie odzież i obuwie

Najpopularniejsza grupa produktów wśród kupujących internautów to odzież i obuwie – wynika z badania PMR Research przeprowadzonego na potrzeby najnowszego raportu „Handel internetowy w Polsce 2012. Analiza i prognoza rozwoju rynku e-commerce na lata 2012-2014”. Szacunki pokazują, że ten segment rynku wygenerował sprzedaż na poziomie 1,8 mld zł.

Odzież i obuwie to grupa produktów cieszących się największą popularnością wśród osób robiących zakupy w internecie. Ponad połowa (62%) badanych zadeklarowała, że zdarzyło jej się kupić dowolny produkt należący do tej grupy, właśnie za pośrednictwem zakupów online. Większą część konsumentów tego typu dóbr stanowią kobiety (55%).

Spośród osób, które kiedykolwiek kupiły w sieci produkt z grupy odzież i obuwie, w ciągu minionych 12 miesięcy 40% osób zaopatrzyło się w odzież dla kobiet, a 28% w odzież dla mężczyzn. Co czwarty respondent z tej grupy kupił także obuwie dla kobiet lub ogólnie obuwie sportowe (25%).

Internetowy handel detaliczny odzieży i obuwia jest obecnie najprężniej rozwijającym się rynkiem pod względem otwarć sklepów znanych marek wśród takich segmentów jak RTV, AGD i sprzęt elektroniczny, DIY, meble i wyposażenie wnętrz, czy kosmetyki.

Wynika to z dwóch czynników. Po pierwsze pierwsza piątka wśród największych graczy całego rynku odzieżowego, czyli LPP (marki Reserved, Cropp, House), Inditex (Zara, Bershka, Stradivarius, Massimo Dutti, Oysho), H&M, Ordipol (Orsay) oraz C&A, jak i duzi gracze rynku obuwniczego, jak Deichmann czy Ecco, albo uruchomili w ostatnich dwóch latach sklep internetowy, albo planują to zrobić w najbliższym czasie. Sklepy internetowe znanych brandów z pewnością przyciągną nowych klientów (asortyment tych marek był dotychczas w zasadzie niedostępny online), co znacząco wpłynie na zwiększenie wartości rynku.

Drugim czynnikiem są gracze niezależni, którzy z roku na rok zwiększają sprzedaż swoich sklepów internetowych dzięki specjalizacji w konkretnym asortymencie i ofercie dużo szerszej niż w tradycyjnych sklepach, a także działaniom wizerunkowym i marketingowym prowadzonym między innymi na popularnych blogach czy Facebooku. Warto także wspomnieć, że w przypadku największych sklepów internetowych i marek handlujących odzieżą i obuwiem nawet kilkaset tysięcy osób lubi i śledzi poczynania tych sklepów i marek. Dotyczy to zwłaszcza graczy, którzy swoje produkty adresują do młodzieży i dwudziestolatków, a także tych, którzy specjalizują się w danym asortymencie, np. w butach dla kobiet.

Wartość internetowej sprzedaży segmentu odzieży i obuwia, według naszych szacunków, wyniosła niecałe 1,8 mld zł w zeszłym roku. Zgodnie z naszymi prognozami, mimo pogorszenia się sytuacji rynkowej i prognozowanej mniejszej dynamiki wzrostu całego rynku detalicznego, segment internetowy odzieży i obuwia nie odczuje jej znacząco i w 2013 r., a także rok później, odnotuje wzrost o około 13-15% na rok. Obecnie sprzedaż online stanowi 6,5% całego rynku odzieży i obuwia.

Badanie konsumenckie zostało zrealizowane w czerwcu 2012 r. przez PMR Research, dział badawczy firmy PMR (www.research-pmr.com). Badanie przeprowadzono techniką wywiadów telefonicznych CATI, a skontaktowano się z losowo dobraną próbą tysiąca dorosłych mieszkańców Polski, którzy kiedykolwiek dokonali zakupów online. W celu uzyskania tak dużej liczby wywiadów, konieczny był kontakt z 1 987 osobami.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Handel internetowy w Polsce 2012. Analiza i prognoza rozwoju rynku e-commerce na lata 2012-2014”.

Polska rynkiem (hojnego) pracodawcy

W 2011 r. w Polsce nastąpił powrót do rynku pracodawcy, o czym świadczy zwiększenie liczby zwolnień oraz spadek liczby dobrowolnych odejść pracowników. Z drugiej strony firmy bardziej zabiegały o pracowników – na pakiety wynagrodzeń i świadczeń przeznaczały większą część swoich przychodów niż w poprzednim roku.

Z tegorocznej analizy „Saratoga HC Benchmarking” przeprowadzonej przez firmę doradczą PwC wynika, że w Polsce znowu zaczynamy mieć do czynienia z rynkiem pracodawcy, a nie pracownika. W 2009 r. w Polsce podczas słabszej koniunktury gospodarczej liczba zwolnień przewyższała liczbę rezygnacji i rynek pracy był rynkiem pracodawcy. Rok później pracownicy częściej odchodzili z pracy niż byli zwalniani – mieliśmy do czynienia z rynkiem pracownika. Z kolei w 2011 r. liczba rezygnacji spadła, a pracodawcy zwiększyli liczbę zwolnień, co spowodowało powrót do rynku pracodawcy.

Jacek Nowacki, starszy menedżer w zespole HR Consulting w PwC, powiedział:

„Warto zwrócić uwagę, że sytuacja wygląda inaczej w firmach produkcyjnych, a inaczej w usługowych: pracownicy sektora usług są znacznie bardziej mobilni i chętniej zmieniają pracę. Świadczy o tym wyższy niż przeciętnie w Polsce wskaźnik rezygnacji z pracy oraz fakt, że w 2011 r. w sektorze usług nie nastąpił powrót do rynku pracodawcy, czyli więcej było dobrowolnych odejść niż zwolnień.”

W polskich firmach w ub. roku nastąpiła redukcja zatrudnienia – przeciętnie odeszło o 2,4% pracowników więcej niż zostało zrekrutowanych. Chociaż firmy usługowe w 2011 r. zwiększyły zatrudnienie o 1,6%, był to jednak zbyt mały wzrost, żeby zrekompensować spadek zatrudnienia w przedsiębiorstwach spoza tego sektora.

Produktywność

W 2011 r. nastąpiła poprawa produktywności pracowników w Polsce. Świadczy o tym wyraźny wzrost przychodów firm przypadających na jeden etat. Produktywność w znaczący sposób zwiększyła się w ub. roku – przeciętnie o 51 918 zł na jeden etat. Chociaż w sektorze produkcji w 2011 r. przychód przypadający na jeden etat spadł o około 6%, to jest on i tak znacznie wyższy od przeciętnej ogólnopolskiej. W sektorze usług mamy natomiast do czynienia z odwrotną sytuacją – w 2011 r. mimo znacznego wzrostu przychodu przypadającego na jeden etat (o około 20%) produktywność pracowników była niższa od przeciętnej krajowej.

Wynagrodzenia i świadczenia

W latach 2008 – 2009 polskie przedsiębiorstwa zareagowały na spowolnienie gospodarcze zamrożeniem wynagrodzeń. Przeciętny roczny koszt wynagrodzenia (płace zasadnicze, premie, bonusy, świadczenia pozapłacowe, podatki i narzuty ZUS) wyniósł w Polsce w 2009 r. około 80 tys. zł. W kolejnym roku ożywienie na rynku spowodowało ruch w kierunku podniesienia wynagrodzeń i świadczeń pracowników. W 2011 r. wzrost wynagrodzenia był kontynuowany i przybrał na sile – przeciętne ogólnopolskie roczne wynagrodzenie wzrosło o 8,1% i wyniosło 90 392 zł brutto.

Przeciętnie sektor produkcyjny inwestuje w pakiety wynagrodzeń mniej niż mediana rynkowa, a sektor usług – więcej. Jest to związane z faktem, że w sektorze usług większą część pracowników stanowią wysoko wyspecjalizowani pracownicy. Przeciętnie w firmie usługowej specjaliści stanowią 56,2% wszystkich pracowników, a dyrektorzy i kierownicy 14,3% całego personelu. W firmie produkcyjnej te wartości są znacznie niższe – przeciętnie w firmie z tego sektora jest 22,1% specjalistów oraz 7,9% dyrektorów i kierowników.

W Polsce wskaźnik udziału wynagrodzeń i świadczeń w przychodach firm jest stabilny i oscyluje w granicach 10 – 11%. Po spadku w 2010 r., w ubiegłym roku nastąpił jego wzrost o 0,9 punktów procentowych, co było związane ze wzrostem wynagrodzeń. W Europie i USA pakiety wynagrodzeń i świadczeń dla pracowników pochłaniają znacznie większą część przychodów – około 20%.

W sektorze produkcyjnym wskaźnik udziału wynagrodzeń i świadczeń w przychodach jest niższy od przeciętnej ogólnopolskiej, pomimo podobnego poziomu przeciętnych wynagrodzeń i świadczeń.

W sektorze usług wskaźnik ten jest najwyższy w kraju – w 2011 r. wyniósł przeciętnie 13,6%. Taki wynik spowodowany jest wyższymi wynagrodzeniami oraz inną strukturą kosztów w firmach usługowych.

Wskaźnik absencji

Poziom absencji pracowniczych jest jednym ze wskaźników określających poziom zaangażowania pracowników. W Polsce wskaźnik absencji wynosi około 5% i jest wyższy niż w Europie i USA, gdzie wynosi około 3 – 4%. W zeszłym roku zauważalny był niewielki spadek poziomu absencji do 5,2%. Mimo to przeciętny koszt absencji na jeden etat wzrósł do 8 718 zł, co było związane ze wzrostem poziomu wynagrodzeń.

W obu sektorach (produkcyjnym i usługowym) absencje kształtują się na podobnym poziomie co przeciętna ogólnopolska. W sektorze usług pracodawcy ponoszą wyższe koszty absencji pracowników (9 904 zł), a w sektorze produkcyjnym niższe (8 206 zł) niż przeciętna rynkowa.

36 przedsiębiorstw z Polski w Deloitte Technology Fast 50 CE

Rekordowa liczba 36 przedsiębiorstw z Polski znalazła się w 13. edycji rankingu najszybciej rozwijających się firm technologicznie innowacyjnych w Europie Środkowej. Drugi rok z rzędu liderem „Deloitte Technology Fast 50” jest rumuńska spółka Vola.ro, drugie miejsce należy do czeskiego LiveSport, a trzecie miejsce zdobyła polska spółka i3D.

W zestawieniu uplasowało się aż 36 firm z Polski, o 8 więcej niż w roku ubiegłym. Aż 27 z nich wyróżniono w głównej kategorii „Technology Fast 50”, 9 w podkategorii „Wschodzące Gwiazdy – Rising Stars” oraz trzy w „Wielka Piątka – BIG 5” (obecne również w głównej kategorii). Rodzime spółki stanowią aż 54 proc. podmiotów obecnych w kategorii głównej rankingu i łącznie 60 proc. we wszystkich kategoriach. Drugim krajem pod względem liczebności są Węgry, mające jednak tylko dziewięć przedsiębiorstw – cztery razy mniej niż Polska. Trzecie miejsce zajmuje Rumunia z sześcioma firmami. Ponadto w rankingu znalazło się 5 przedsiębiorstw z Czech oraz po jednym ze Słowacji, Litwy, Estonii i Serbii. W tym roku w rankingu jest aż 23 debiutantów.

Drugi rok z rzędu zwycięzcą w głównej kategorii rankingu jest rumuńska firma Vola.ro (współzałożona m.in. przez polskich przedsiębiorców, właścicielu FRU.PL, jednego z laureatów katergorii Wschodzące Gwiazdy), sprzedająca bilety lotnicze przez Internet, ze wzrostem przychodów wynoszącym ponad 17 tys. proc. w ciągu ostatnich 5 lat. Druga pozycja należy do LiveSport z Czech. Na trzecim miejscu znalazła się polska spółka z Gliwic i3D (oferująca usługi i produkty z zakresu technologii VR), która w ubiegłym roku zadebiutowała w kategorii „Wschodzące Gwiazdy”.

„Mieliśmy szczęście do ludzi, którzy ten sukces z nami stworzyli i którzy go teraz z nami rozwijają. Udało nam się zbudować zespół pasjonatów chcących podejmować ciekawe wyzwania. Znaleźliśmy się również we właściwym czasie z właściwym pomysłem wykorzystania technologii, która bardzo dynamicznie się rozwija” – powiedział Jacek Jędrzejowski, Prezes Zarządu, i3D.

Średni wzrost przychodów firm uwzględnionych w zestawieniu Deloitte wyniósł 1 026 proc. (wzrost przychodów pomiędzy latami 2011 i 2007) i jest to czwarty najwyższy wynik w 13-letniej historii rankingu. Jest on tylko nieznacznie niższy od ubiegłorocznego (1 068 proc.).

Największy średni przychód w 2011 r. uzyskały firmy z Estonii z wynikiem 34,6 mln euro, na drugim miejscu znalazły się firmy z Czech z 17 mln euro, a na trzecim spółki z Rumunii (10,6 mln euro). Przychody wszystkich firm w zestawieniu wyniosły w sumie 459 mln euro, co oznacza ponad 13 proc. wzrost w porównaniu do poprzedniego roku

„Z naszego rankingu wynika, że firmy technologicznie innowacyjne dobrze sobie radzą, mimo trudnej sytuacji ekonomicznej. Szczególnie cieszy, że w pierwszej dziesiątce mamy aż sześć spółek z Polski. Nasz kraj zdecydowanie dominuje w Europie Środkowej pod względem liczebności. Warto zauważyć, że w tym roku Czesi stracili drugie miejsce na rzecz Węgier” – mówi Marek Metrycki, lider projektu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe.

Szybko rosnące spółki technologicznie innowacyjne można znaleźć w całej Polsce. Najwięcej polskich laureatów, bo aż 10 mieści się w Warszawie, 5 we Wrocławiu. Po trzy znajdziemy w Gliwicach i Rzeszowie, a po dwie w Szczecinie, Krakowie i Gdyni. Poza tym w rankingu reprezentowane są także Łódź, Gdańsk, Poznań, Grodzisk Wlkp., Grodzisk Mazowiecki, Katowice, Rybnik, Lublin oraz Piaseczno

„Lokalizacje firm laureatów potwierdzają, że innowacje tworzy się nie tylko w dużych aglomeracjach i niekoniecznie wymagają one dużych nakładów. Zwykle szybki wzrost firmy wynika ze sprawnego wdrożenia innowacyjnego pomysłu, gdzie efekty widać z miesiąca na miesiąc. Stąd specyfika firm, które kwalifikują się do rankingu Deloitte” – komentuje Piotr Świętochowski, Dyrektor w dziale Audytu, Deloitte.

Tegoroczny ranking głównej kategorii, podobnie jak poprzedni, zdominowały firmy zajmujące się oprogramowaniem. Stanowią one 55 proc. wszystkich spółek (10 p.p. więcej niż w 2011 r.). Zauważalnie mniej jest natomiast spółek internetowych, których odsetek zmalał z 43 do 35 proc. niemniej nadal to one dominują w pierwszej dziesiątce w kategorii głównej, jak również pod względem wielkości przychodów. Spółki internetowe osiągnęły bowiem najwyższe średnie przychody na poziomie 10,5 mln euro (w poprzedniej edycji 6,7 mln euro), zaś producenci oprogramowania 5,8 mln euro (w poprzedniej edycji 8,6 mln euro).

Szczegółowe wyniki rankingu

Ranking „Deloitte Technology Fast 50” skupia najszybciej rozwijające się środkowoeuropejskie przedsiębiorstwa technologicznie innowacyjne, bazując na tempie wzrostu ich przychodów operacyjnych. W jego skład wchodzą trzy kategorie: główna „Technology Fast 50” oraz dwie podkategorie „Wschodzące Gwiazdy – Rising Stars” i „Wielka Piątka – Big 5”. Firmy same zgłaszają chęć udziału w rankingu, a Deloitte porównuje podane przez nie dane finansowe. „Technology Fast 50 CE” jest częścią programu „Technology Fast 500 EMEA”, którego wyniki zostaną zaprezentowane 29 listopada w Londynie.

Burda International inwestuje w startup modowy

Burda International nabywa 25 procent udziałów w polskim startupie SHOWROOM (www.shwrm.pl). SHOWROOM jest platformą e commerce przeznaczoną dla młodych polskich projektantów. Obecnie ponad 500 z nich prezentuje i sprzedaje tu swoje kolekcje. SHOWROOM powstał na początku 2012 roku dzięki wsparciu polskiego funduszu VC HardGamma Ventures i będzie sukcesywnie rozwijany w kolejnych krajach.

Burda International zarządza zagranicznymi aktywnościami koncernu medialnego Hubert Burda Media. Wraz z partnerskimi wydawnictwami Burda International jest wydawcą 229 czasopism za granicą i ma na swoim koncie poważne inwestycje w rozbudowę projektów digital. Główny nacisk kładzie na wzrastające rynki Europy Wschodniej i Azji. Fabrizio D’Angelo, Prezes Burda International: „SHOWROOM to ciekawy koncept o fascynującym rozwoju. Widzimy ogromny potencjał dla tego typu platformy w segmencie fashion. Burda International ma tu duże doświadczenie jako wydawca takich marek jak: ‚ELLE‘, ‚INSTYLE‘, ‚Prestige‘ i ‚burda style‘. Dzięki temu mamy duży zasięg grup docelowych zainteresowanych modą. To stanowi doskonały fundament dla strategicznego partnerstwa pomiędzy SHOWROOM i Burda International.

“Michal Juda i Jasiek Stasz, założyciele SHOWROOM-u: „Wierzymy, że polska moda ma ogromny potencjał. Nasi projektanci mają wiele do zaoferowania, a my chcemy sprawić, by ich głos był słyszalny poza granicami kraju. Poprzez inwestycję Burda International i ogromne doświadczenie naszego partnera chcemy otworzyć polskim projektantom nowe perspektywy,
szczególnie za granicą”.

Krzysztof Kowalczyk, Partner Zarządzający funduszu HardGamma Ventures: „Inwestycja Burdy – wymarzonego partnera dla każdego przedsięwzięcia z branży mody – w SHOWROOM pokazuje, jak efektywnie nasz fundusz jest w stanie rozwijać spółki ze swojego portfolio wprowadzając je na rynki międzynarodowe i doprowadzając do istotnego wzrostu ich wartości.”

Grupa Allegro kupiła serwis Wykop.pl

Allegro zostało nowym właścicielem serwisu społecznościowego Wykop.pl. Jego przedstawiciele zapewniają, że tworzony przez użytkowników portal zachowa swoją niezależność. Strony nie ujawniają wartości transakcji.

Większość ze 100 proc. udziałów w Wykopie, Allegro kupiło od funduszu inwestycyjnego Garvest. Resztę sprzedał spółce Tomek Drożdżyński, założyciel społecznościowego serwisu, a obecnie dyrektor serwisów ogłoszeniowych w Grupie Allegro.

Po ogłoszeniu transakcji wśród części użytkowników Wykopu pojawiły się obawy, że tworzony przez nich serwis może stracić niezależność.

Przedstawiciele Allegro i Wykopu zapewniają jednak, że w serwisie nic się nie zmieni. – Wykop.pl, podobnie jak inne należące do grupy serwisy niezwiązane bezpośrednio z działalnością e-commerce, takie jak Bankier, pozostanie niezależny i zachowa swój swobodny, społecznościowy charakter – powiedział „Wirtualnym Mediom” Michał Białek, dyrektor operacyjny Wykopu. Będzie on wraz ze swoim zespołem nadal kierować serwisem.

Tydzień mody w Łodzi – FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Fashion week (pol. tydzień mody) to impreza branży modowej, które co roku decydują o tym, co cały świat będzie nosił przez kolejne miesiące. FashionPhilosophy Fashion Week Poland to największe wydarzenie modowe w Polsce. Odbywa się cyklicznie w Łodzi. Jesienna edycja odbędzie się w dniach 24-28 października 2012 r. i zaprezentuje trendy na sezon wiosna-lato 2013 r.

Ideą projektu jest propagowanie nowych trendów oraz prezentacja premierowych kolekcji polskich projektantów. Obecność tylu łowców talentów na Fashion Week Poland to szansa dla wszystkich projektantów, nie tylko tych z wybiegu, ale także wystawców z Showroomu, na nawiązanie kontaktów i międzynarodową promocję. Wielu gości zwraca uwagę na bogaty program polskiego tygodnia mody. David Roth z berlińskiego FashionDaily.TV traktuje Fashionphilosophy jako jedyną w swoim rodzaju inicjatywę łączącą modę, fotografię i film. Jego zdaniem “połączenie tych elementów jest siłą Fashion Week Poland”.

„Dziennikarze zagraniczni, przedstawiciele Tygodni Mody i prestiżowych targów to goście, których opinia jest dla nas niezwykle ważna.” – mówi Irmina Kubiak- szefowa polskiego tygodnia mody . „Stali bywalcy tygodni mody w Paryżu, Berlinie czy Nowym Jorku przyjeżdżając do Łodzi podnoszą organizacyjną poprzeczkę wydarzenia, mając porównanie z największym, światowymi eventami modowymi. Ich pozytywne opinie to dla nas duże wyróżnienie i motywacja do dalszego działania.”

Więcej na stronie: FashionPhilosophy Fashion Week Poland Wiosna Lato 2013

W 2011 r. wzrosły przychody największych firm

Przychody największych firm w Europie Środkowej w 2011 r. wzrosły o 9,8 proc. Był to jednak wzrost mniejszy o 1,2 punkty procentowe w porównaniu z rokiem poprzednim. Pierwszy kwartał tego roku przyniósł także wzrost przychodów, jednak jego dynamika jest już o połowę mniejsza niż w całym 2011 r. co potwierdzają mało optymistyczne dane makroekonomiczne dla Regionu. Najlepiej w czasach niepewności radzą sobie branże wyrobów przemysłowych i energetyczna, najgorzej sektor TMT (Technologia, Media, Telekomunikacja). Jak oceniają eksperci firmy Deloitte obniżona dynamika wzrostu oraz spadające zyski netto o 3,5 proc. pokazują, że największe firmy regionu odczuły już skutki spowolnienia gospodarczego.

Firma Deloitte już po raz szósty przeprowadziła analizę największych firm w 18 krajach Europy Środkowej i Ukrainie. „Wchodzimy w piąty rok globalnego kryzysu ekonomicznego. I nic nie wskazuje na to, aby miał się on szybko skończyć. Duże i silne firmy mogą stać się siłą napędową gospodarek o ile tylko po okresie konsolidacji rynku zdecydują się na wzrost inwestycji i zatrudnienia. Te decyzje zależą jednak od rozwoju sytuacji makroekonomicznej” – tłumaczy Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte.

Poprzedni rok był dla regionu czasem kontynuacji wzrostu gospodarczego z 2010 r. i okresem relatywnie dobrej sytuacji gospodarczej. Silny wzrost zanotowały gospodarki Polski (4,3 proc.), Słowacji (3,3 proc.) oraz państw nadbałtyckich, które podczas kryzysu lat 2008-2009 dotknęła największa recesja. „Motorem wzrostu gospodarczego w państwach regionu był w ubiegłym roku umacniający się eksport, spowodowany wzrostem produkcji w Niemczech, głównego partnera handlowego dla krajów CE. Zatem wraz ze słabnącymi gospodarkami Francji i Niemiec pogarsza się także sytuacja przedsiębiorstw w państwach Europy Środkowej” – tłumaczy Patryk Darowski, Menedżer w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

W 2011 r. przychody ogółem 500 największych firm wyniosły około 707 mld Euro, czyli o prawie 13 proc. więcej niż rok wcześniej i blisko 11 proc. więcej niż w 2008 r., czyli ostatnim roku przed kryzysem. Przychody ostatniej na liście spółki wyniosły w ub. roku niemal 480 mln Euro. Dla porównania w 2010 r. wystarczyło 418 mln Euro, by znaleźć się w zestawieniu.

Największe wzrosty przychodów osiągnął sektor produkcji wyrobów przemysłowych (17 proc., dla danych wyrażonych w Euro). Dla porównania rok wcześniej branża ta osiągnęła wzrost przychodów o 20 proc. Sektor przemysłowy jest jednym z najliczniej reprezentowanych w zestawieniu i stanowi ponad jedną czwartą ogólnej liczby firm. Ten bardzo dobry ubiegłoroczny wynik to efekt przede wszystkim dobrej kondycji sektora przemysłu przetwórczego (52 spółki chemiczne i metalurgiczne). Jeszcze trzy lata temu sektor ten borykał się z ogromnymi problemami i najbardziej ucierpiał w czasie kryzysu. W 2009 r. spadki przychodów sięgnęły 22 proc. Szybko rosnący sektor to także energetyka ze wzrostem przychodów w 2011 r. na poziomie 12 proc. (w Euro). Ten wzrost to głównie zasługa rosnących cen surowców, a szczególnie ropy naftowej.

Co prawda sektor budowalny zanotował spory wzrost przychodów 21 proc., jednak ten bardzo dobry wynik branża zawdzięcza zaledwie siedmiu polskim spółkom, realizującym projekty związane z UEFA EURO 2012. Ich rosnące wyniki to efekt zaksięgowania przychodów z kontraktów zawartych w poprzednich latach. „Był to wynik jednorazowy i niepowtarzalny, nie może zatem świadczyć o kondycji tego sektora” – mówi Patryk Darowski. „Należy również pamiętać o tym, iż wzrost przychodów nie przełożył się na poprawę rentowności tych firm a wręcz przeciwnie, wzrastająca sprzedaż zwiększyła zapotrzebowanie na i tak mało dostępne finansowanie kapitału obrotowego” – dodaje. Największy spadek przychodów zanotowała branża TMT. Przychody firm tej branży reprezentowanych w badaniu obniżyły się o blisko 3 proc. co odzwierciedla globalne trendy obniżenia stawek za świadczone usługi oraz nasycenia rynku.

Jaki będzie rok 2012? Wyniki po pierwszym kwartale pokazały kontynuację wzrostów przychodów, jednak wzrosty te były już o połowę niższe od ubiegłorocznych i wyniosły zaledwie 4 proc. Ponadto pierwszy kwartał pokazał dalszy spadek średniego zysku netto o kolejne 5,6 proc. (w całym 2011 r. średni spadek zysku netto wyniósł 3,5 proc). Podobnie obniżyły się odczyty PKB po pierwszym kwartale 2012 r., co może sygnalizować początki spowolnienia w regionie. Widać, że broni się branża wyrobów konsumpcyjnych oraz transport. Duże wzrosty nadal notują spółki z sektora energetycznego. „To przede wszystkim te branże będą budować PKB krajów Europy Środkowej” – mówi Tomasz Ochrymowicz, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Czy kraje poradzą sobie z kryzysem? „Ewolucję kryzysu 2008-2009 coraz trudniej przewidzieć na gruncie ekonomii, z uwagi na bezprecedensowo silny interwencjonizm rządów i banków centralnych. Nie wydaje się jednak, żeby kryzys miał szybko się skończyć. Na rozpoczęcie 5 roku globalnego kryzysu ekonomicznego zasadne wydaje się więc pytanie na ile jeszcze pozostają odporne gospodarki regionu Europy Środkowo-Wschodniej na kolejne fale globalnych sztormów”- twierdzi Rafał Antczak.

Raport Deloitte obejmuje także branże bankową i ubezpieczeniową. W 2011 r. 27 spośród 50 analizowanych instytucji finansowych odnotowało wzrost aktywów. Średni wzrost aktywów dla wszystkich banków wyniósł zaledwie 1 proc. Najliczniejszą grupę wśród tej 50 ma Polska (14 banków) oraz Czechy i Węgry (8 i 6). Podobnie sektor ubezpieczeniowy w 2011 r. odnotował średni wzrost składki przypisanej brutto wyrażonej w Euro na poziomie jedynie około 1,5 proc., czyli znacznie mniej niż w 2010 r. (około 6 proc.). Ponadto aż 23 z 50 największych ubezpieczycieli odnotowało stratę netto w 2011 r., średnia zmiana zysku netto dla całej grupy wyniosła -3.5%.

W 2011 r. liczba polskich spółek w zestawieniu zmniejszyła się o dziewięć w porównaniu z rokiem poprzednim i wyniosła 167. Nasz kraj jest jednak wciąż niekwestionowanym liderem w regionie. Mniejszą liczbę spółek w porównaniu z rokiem 2010, oprócz Polski, zanotowały także m.in. Czechy i Węgry. „Zauważalny jest za to wzrost znaczenia ukraińskich i rumuńskich przedsiębiorstw. Ten awans jest skutkiem poprawy koniunktury i rosnących, nawet o 20 proc., przychodów spółek z tych krajów” – wyjaśnia Patryk Darowski. Cztery ukraińskie spółki radzą sobie lepiej niż średnia dla całego regionu. „W pierwszym kwartale tego roku Ukraina nadal kontynuuje wzrost zdecydowanie powyżej średniej, ale i tak jest on o połowę niższy od tego w 2011 r. Polskie spółki nie doświadczają już tak dynamicznych wzrostów i spadków, co świadczy częściowo o większej dojrzałości naszego rynku i jego mniejszej zmienności” – dodaje Tomasz Ochrymowicz.

Pełne zestawienie największych firm regionu zawiera raport „CE TOP 500”, firmy Deloitte oraz dziennika „Rzeczpospolita”, który zostanie zaprezentowany na zbliżającym się XXII Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju w dniu 4 września br.

Rynek złota jak bańka spekulacyjna. Od 11 lat trwa hossa

Złoto wciąż przyciąga inwestorów jako bezpieczna lokata kapitału. Już co druga sztabka na rynku jest kupowana w celach inwestycyjnych. Zdaniem ekspertów, trwająca od 11 lat hossa w końcu się skończy. – Jak uformuje się choćby drobny trend spadkowy i wiara w wieczną hossę upadnie, to nastąpi wyprzedaż złotych rezerw, a jest tego tysiące ton – przestrzega Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions.

Choć, jak podkreśla ekonomista, sprawa Amber Gold nie powinna zrażać inwestorów do rynku złota, to można znaleźć inne powody, by ich od takich inwestycji odwieść.

– Ten kruszec jest już bardzo drogi. Od 11 lat trwa hossa. Niektórzy dopatrują się bańki spekulacyjnej w wymiarze międzynarodowym. Z bańką spekulacyjną mamy do czynienia wtedy, gdy bardzo dużo osób kupuje daną rzecz ze względu na spodziewane wzrosty cen – tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Maciej Bitner.

A rynek złota w tym kierunku zmierza. Co druga sztabka kupowana jest w celach inwestycyjnych. Jeszcze parę lat temu było to zaledwie 8 proc. rynku.

– Wtedy rynek był dużo zdrowszy, kiedy ludzie kupowali złoto, żeby zrobić z niego np. biżuterię. Teraz ludzie kupują przede wszystkim z myślą o przyszłej odsprzedaży. W ten sposób gromadzi się bardzo duży zapas złota, w szczególności w funduszach ETF, ale też w sztabkach, w prywatnych zbiorach. W końcu to złoto z powrotem trafi na rynek, a wtedy będzie wyprzedaż i spadki cen – prognozuje główny ekonomista Wealth Solutions.

Jak wyjaśnia, takie zjawisko nie nastąpi nagle. Cały czas wśród inwestorów dominuje silne przekonanie, że złoto to dobra i bezpieczna lokata kapitału. Jednak, zdaniem Macieja Bitnera, każdy trend spadkowy, utrzymujący się nieco dłużej niż zwykle, może spowodować, że ta wiara upadnie i rozpocznie wyprzedaż zapasów surowca.

– Dopiero, kiedy ludzie zaczną sprzedawać swoje złoto zgromadzone prywatnie czy w funduszach ETF, to wtedy można mówić o początku bessy. Na razie ten sentyment inwestorów jest zbyt silny – dodaje Maciej Bitner.

W złoto ufają również banki centralne na całym świecie, które posiadają ok. 32 tysięcy ton tego kruszcu.

– Od zeszłego roku banki centralne w Europie Zachodniej i w USA zamiast sprzedawać złoto ze swoich zbędnych rezerw z czasów standardu złota, całkowicie zaprzestały tej działalności, a inne banki w krajach rozwijających się zaczęły nagle złoto kupować. Czyli banki przestały być elementem podaży, stanowiły ok. 15 proc. rocznej podaży, a stały się w takim zakresie uczestnikiem popytu na złoto – mówi Bitner.

Przed kryzysem banki sprzedawały rocznie ok. 400 ton tak, by złoto w małych ilościach wracało na rynek. W ostatnich latach na sprzedaż minimalnych zasobów złota zdecydował się tylko niemiecki bank centralny.

Zdaniem eksperta, również w tym przypadku tendencja się odwróci, czyli banki centralne będą sprzedawać złoto, jeśli jego cena zacznie spadać.

– To nie jest do końca logiczne – uważa ekonomista Wealth Solutions. – Właściwie to jest najlepszy moment na sprzedaż złota, kiedy jest ono rekordowo drogie, a nie kiedy zacznie tanieć. Długoterminowo złoto bankom centralnym nie jest potrzebne, nie generuje przychodu, tylko leży w skarbcach. A przydałoby się gospodarce czy jubilerom, by można było je jakoś wykorzystać.

Spadki obrotów na polskiej giełdzie dużo łagodniejsze niż na innych rynkach

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych zakończyła pierwsze półrocze z ponad 60 mln zł zysku netto. Chociaż w porównaniu do ubiegłego roku to spadek o ponad 15 proc., to prezes Ludwik Sobolewski jest z wyników zadowolony. – Zważywszy na nową falę kryzysu, to wyniki działalności giełdy i całego polskiego rynku są dobre – podkreśla prezes GPW.

Spadki obrotów na polskiej giełdzie dużo łagodniejsze niż na innych rynkach

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych zakończyła pierwsze półrocze z ponad 60 mln zł zysku netto. Chociaż w porównaniu do ubiegłego roku to spadek o ponad 15 proc., to prezes Ludwik Sobolewski jest z wyników zadowolony. – Zważywszy na nową falę kryzysu, to wyniki działalności giełdy i całego polskiego rynku są dobre – podkreśla prezes GPW.

– To był okres stabilizowania struktury giełdowej po przejęciu Towarowej Giełdy Energii, stabilizowania nowej organizacji oraz odpowiadania na te „szoki zewnętrzne”, które dotykają nas od wielu miesięcy. Te ostatnie 6 czy 9 miesięcy, sięgając jeszcze do roku 2011, to niewątpliwie była nowa odsłona kryzysu w Europie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

Na pogorszenie wyników Grupy Kapitałowej GPW wpływ miała przede wszystkim mniejsza aktywność inwestorów, czego efekty odczuwało wiele rynków na całym świecie.

– Cały świat zarówno rynków rozwiniętych, jak i wschodzących, notował w ostatnim czasie zmniejszone obroty ze względu na kryzys zaufania do instrumentów finansowych, które związane są z ryzykiem inwestycyjnym. Polska giełda może pochwalić się tym, że u nas te spadki były stosunkowo łagodne. Obniżenie obrotów było znaczące w stosunku do 2011 roku, ale pamiętajmy, że to był rekordowy rok w historii giełdy pod tym względem – przypomina Ludwik Sobolewski.

W I półroczu wartość obrotów sesyjnych na głównym rynku GPW i na NewConnect wyniosła niecałe 98 mld zł i była o 24 proc. niższa niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę obroty wyrażone w walucie lokalnej jest to jeden z mniejszych spadków wśród giełd Europy Środkowo-Wschodniej.

– W stosunku do innych rynków naszego regionu, zwłaszcza to można powiedzieć, że my to dosyć dobrze amortyzowaliśmy, tak więc pozwoliło to nam zachować dobre wyniki finansowe – przekonuje prezes GPW.
Jak wyjaśnia, poziom obrotów w najbliższych miesiącach będzie uzależniony od tego, jak inwestorzy zagraniczni będą postrzegać kondycję polskiej gospodarki.

– Wpływ będzie miał również rozwój sytuacji w strefie euro. Ale będą pewne czynniki wewnętrzne, które też będą oddziaływać na pewno pozytywnie na aktywność inwestorów. Chodzi o oddanie im do dyspozycji nowej technologii giełdowej i związane z tym również pewne zmiany dostosowawcze, jeśli chodzi o sposób działania giełdy – wymienia Ludwik Sobolewski.

Od marca br. w wynikach finansowych giełdy uwzględniane są wyniki TGE i jej spółek zależnych. GK GPW zwiększyła przychody z rynku towarowego do 23,9 mln zł w I półroczu 2012 z 0,8 mln zł przed rokiem.

– To jest inny rynek, inny obszar biznesowy, który ma też swoje uwarunkowania koniunkturalne, ale inne niż rynek
instrumentów finansowych. To nam zapewnia antycykliczność w ramach naszej Grupy Kapitałowej i stanowi już dosyć istotny składnik przychodów. W sposób naturalny wpływa więc na powiększenie naszej sumy bilansowej, naszego wyniku netto – mówi Ludwik Sobolewski.

Obroty na rynku towarowym odpowiadają już za ponad 25 proc. przychodów GPW w II kwartale. Udział przychodów z obrotów na rynku akcji obniżył się z 56,4 proc. w 2011 roku do 33,5 proc. w II kwartale br.

– Po okresie stabilizowania w dużym stopniu nowej struktury giełdowej, jesteśmy gotowi do realizacji kolejnych wielkich projektów takich jak wdrożenie nowego systemu transakcyjnego czy inne, które będą już przypadać na rok 2013 – zapowiada prezes warszawskiej giełdy.

Nowy system Universal Trading Platform (UTP), wdrażany przy współpracy z amerykańskim NYSE Euronext, zacznie działać już w listopadzie. Przedsięwzięcie pochłonie większość z zaplanowanych na ten rok nakładów inwestycyjnych w wysokości 93 mln zł.