Finansowanie nowych samochodów Kia – jak to wygląda w praktyce?

Zakup nowego samochodu to ekscytujące wydarzenie, ale może też wiązać się z pewnymi wyzwaniami, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie finansowe. W przypadku marki Kia, dostępnych jest kilka różnych opcji finansowania, które mogą ułatwić zakup wymarzonego auta. W tym artykule przyjrzymy się bliżej tym opcjom, skupiając się na polskim rynku.

Leasing Kia – elastyczny sposób na finansowanie

Kia Leasing to coraz popularniejsza forma finansowania nowych samochodów. Polega on na wynajęciu auta na określony czas (zazwyczaj od 2 do 5 lat) za ustaloną miesięczną opłatą. Po zakończeniu umowy leasingowej możesz wykupić samochód na własność, przedłużyć umowę lub wybrać nowy model. Nic dziwnego, ponieważ oferuje on wiele zalet, takich jak:

  • Niskie raty: Leasing wiąże się z niższymi ratami niż kredyt samochodowy. Wynika to z faktu, że płacimy jedynie za użytkowanie auta, a nie za jego pełną wartość.
  • Elastyczność: Leasing pozwala na wybór różnych parametrów umowy, takich jak okres leasingu, wysokość wkładu własnego i limit kilometrów. Dzięki temu można dopasować umowę do swoich indywidualnych potrzeb.
  • Możliwość wymiany auta na nowe: Po zakończeniu umowy leasingu można zwrócić auto i wziąć w leasing nowe. To świetna opcja dla osób, które lubią często zmieniać samochody.

Kia oferuje kilka różnych programów leasingowych, dopasowanych do różnych potrzeb. Do najpopularniejszych programów należą:

  • Kia Leasing: Standardowy program leasingu, dostępny dla osób prywatnych i firm.
  • Kia Select Leasing: Program leasingu z niskim wkładem własnym i możliwością wykupu auta po zakończeniu umowy.
  • Kia Business Lease: Program leasingu dedykowany firmom, oferujący szereg dodatkowych korzyści.

Sprawdź Kia w leasingu na vehis.pl/marka/kia.

Kredyt Kia – tradycyjne rozwiązanie

Kredyt samochodowy to bardziej tradycyjna forma finansowania, która polega na pożyczeniu pieniędzy na zakup auta. Kredyt wiąże się z wyższymi ratami niż leasing, ale pozwala na nabycie pełnej własności samochodu.

Kia oferuje również kilka różnych programów kredytowych, dopasowanych do różnych potrzeb. Do najpopularniejszych programów należą:

  • Kia Kredyt: Standardowy program kredytowy, dostępny dla osób prywatnych i firm.
  • Kia 0% Kredyt: Program kredytowy z 0% oprocentowaniem, dostępny dla wybranych modeli.
  • Kia Ballon Kredyt: Program kredytowy z niskimi ratami i wysoką ratą balonową na koniec okresu spłaty.

Ile kosztuje Kia z salonu?

Cena nowego samochodu Kia zależy od wielu czynników, takich jak model, wyposażenie, silnik i rok produkcji. Przykładowe ceny popularnych modeli Kia w Polsce:

  • Kia Ceed: od 89 990 zł
  • Kia Sportage: od 119 990 zł
  • Kia Stonic: od 74 990 zł
  • Kia Sorento: od 169 990 zł
  • Kia EV6: od 174 990 zł

Jak wybrać najlepszą formę finansowania?

Wybór najlepszej formy finansowania nowego samochodu Kia zależy od Twoich indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych. Jeśli zależy Ci na niskich miesięcznych ratach i elastyczności, leasing może być dobrym rozwiązaniem. Jeśli natomiast chcesz mieć możliwość modyfikacji auta i nie chcesz martwić się o limity kilometrów, lepszym wyborem może być kredyt.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto dokładnie porównać dostępne oferty leasingu i kredytu. Pomocna może być również kalkulacja raty online, która pozwoli Ci oszacować miesięczne koszty finansowania.

Podsumowanie

Finansowanie nowego samochodu Kia może odbywać się na różne sposoby. Najpopularniejsze opcje to leasing i kredyt. Leasing oferuje wiele zalet, takich jak niskie raty i elastyczność, ale wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Kredyt pozwala na nabycie pełnej własności samochodu, ale wiąże się z wyższymi ratami. Wybór najlepszej opcji finansowania zależy od indywidualnych potrzeb i preferencji.

Kompletacja i konfekcjonowanie – czym są te procesy logistyczne

W dzisiejszym, szybko zmieniającym się świecie logistyka stanowi kluczowy element sukcesu wielu przedsiębiorstw. Niezależnie od branży, efektywne zarządzanie łańcuchem dostaw może znacząco wpłynąć na efektywność operacyjną, zadowolenie klienta i rentowność firmy. Wśród wielu procesów logistycznych, szczególną rolę odgrywają kompletacja i konfekcjonowanie. Te dwa procesy, choć różne, są ściśle ze sobą powiązane i mają bezpośredni wpływ na sposób, w jaki towary są przygotowywane do dystrybucji. W tym artykule przyjrzymy się bliżej, czym są kompletacja i konfekcjonowanie oraz jakie znaczenie mają w nowoczesnej logistyce.

Kompletacja – serce magazynu

Kompletacja, znana także jako „picking”, to proces wybierania i zbierania konkretnych towarów w magazynie w celu zaspokojenia indywidualnych zamówień klientów. Jest to jedna z najbardziej czasochłonnych i kosztownych operacji w magazynie, wymagająca dokładności i skuteczności w celu minimalizacji błędów i maksymalizacji szybkości realizacji zamówień.

Proces ten może przyjąć różne formy, w zależności od specyfiki magazynu i typu towarów. Może być wykonywany manualnie przez pracowników magazynu lub zautomatyzowany z wykorzystaniem zaawansowanych systemów magazynowych, takich jak roboty czy systemy karuzelowe. Bez względu na metodę, cel pozostaje niezmienny: szybkie i dokładne zebranie wszystkich pozycji zamówienia.

Wyzwaniem w procesie kompletacji jest optymalizacja – zarówno w kontekście trasy, jaką muszą pokonać pracownicy magazynu, aby zebrać towar, jak i w zarządzaniu zapasami, aby najczęściej zamawiane produkty były najłatwiejsze do dostępu. Technologie takie jak systemy zarządzania magazynem (WMS) odgrywają tu kluczową rolę, pomagając w planowaniu i monitorowaniu procesów magazynowych, co przekłada się na wydajniejszą kompletację.

Konfekcjonowanie – finalny dotyk przed wysyłką

Konfekcjonowanie, znane również jako „packing”, jest procesem przygotowania skompletowanych już towarów do wysyłki. W tym etapie produkty są odpowiednio pakowane, etykietowane i przygotowywane do transportu. Celem konfekcjonowania jest nie tylko zabezpieczenie towaru przed uszkodzeniami w trakcie dostawy, ale także zapewnienie, że pakiet spełnia wszystkie wymagania logistyczne i prawne, takie jak kodowanie, oznakowanie oraz zgodność z regulacjami celnymi i środowiskowymi.

Wiele firm traktuje konfekcjonowanie jako szansę na wzmocnienie swojej marki. Indywidualnie zaprojektowane opakowania, ekologiczne materiały pakownicze czy dołączane do przesyłek personalizowane podziękowania mogą pozytywnie wpłynąć na doświadczenie klienta i wizerunek firmy. Dlatego też, proces ten wymaga nie tylko logistycznej precyzji, ale także kreatywności i strategicznego myślenia.

Nowoczesne technologie w służbie logistyki

Wdrażanie nowoczesnych technologii ma kluczowe znaczenie dla optymalizacji procesów kompletacji i konfekcjonowania. Automatyzacja, zaawansowane oprogramowanie zarządzające łańcuchem dostaw, jak i wykorzystanie danych i analiz predykcyjnych, to tylko niektóre z narzędzi, które mogą znacząco przyczynić się do poprawy wydajności i redukcji kosztów operacyjnych. Firma Insidelog jest przykładem przedsiębiorstwa, które skutecznie implementuje innowacyjne rozwiązania w logistyce, ułatwiając zarządzanie kompleksowymi procesami magazynowymi i dystrybucyjnymi.

Zastosowanie robotów magazynowych, dronów do inwentaryzacji czy inteligentnych systemów sortujących pozwala na znaczące przyspieszenie operacji magazynowych, redukcję błędów i poprawę bezpieczeństwa pracy. Ponadto, technologie te umożliwiają lepszą personalizację usług, dostosowując procesy logistyczne do indywidualnych potrzeb klientów i specyfiki towarów.

Wyzwania i przyszłość

Mimo wielu możliwości, jakie oferują nowoczesne technologie, firmy logistyczne stoją przed szeregiem wyzwań. Zmieniające się oczekiwania klientów, rosnące wymagania dotyczące zrównoważonego rozwoju, jak i potrzeba ciągłej adaptacji do nowych regulacji prawnych wymagają od przedsiębiorstw elastyczności i innowacyjności.

Jednakże, poprzez ciągłe inwestycje w rozwój technologii i procesów, branża logistyczna może nie tylko sprostać tym wyzwaniom, ale także skutecznie kształtować przyszłość rynku. Procesy takie jak kompletacja i konfekcjonowanie, choć mogą wydawać się jedynie codzienną rutyną, są fundamentem, na którym opiera się efektywność całego łańcucha dostaw. Ich optymalizacja i innowacja są kluczem do sukcesu w coraz bardziej konkurencyjnym i dynamicznym świecie logistyki.

Biurko elektryczne: dla kogo i czy warto?

Coraz więcej czasu spędzamy w pozycji siedzącej. Przeważnie jest to osiem do nawet 10 godzin spędzonych w pracy przy biurku, z niewielkimi tylko przerwami. W dodatku praca w pozycji siedzącej odbiera nam energię, w związku z tym nierzadko zdarza się, że i po pracy odpoczywamy zasiadając na ulubionej kanapie lub w wygodnym fotelu. A gdzie w tym wszystkim miejsce na aktywność fizyczną, dbałość o kondycję, dobre samopoczucie i zdrowie? Biurko elektryczne z regulacją wysokości jest rozwiązaniem korzystnym dla zdrowia.

1. Biurko elektryczne z regulacją wysokości: na czym to polega?

2. Biurko elektryczne – dla kogo?

3. Korzyści wynikające z zakupu biurka elektrycznego

4. Cena biurek elektrycznych

Żyjemy w czasach, w których wiele osób pracuje w biurze i spędza większość dnia przed komputerem. Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić, więc na co dzień nie zastanawiamy się raczej nad konsekwencjami takiego stylu życia. Warto to zmienić i skorzystać z rozwiązań, które pozwolą nam zadbać o siebie nawet podczas wykonywania pracy siedzącej.

1. Biurko elektryczne z regulacją wysokości: na czym to polega?

Rozwój technologi przyniósł nam wiele korzyści, ale i sporo nowych problemów. To m.in. dzięki niemu możemy teraz wykonywać wiele obowiązków, nie ruszając się z krzesła. Ma to swoje plusy, ale i minusy.Światowa Organizacja Zdrowia wskazała przed laty, że siedzący tryb życia zajmuje czwarte miejsce wśród przyczyn śmiertelności ludzi na świecie. Siedzenie może prowadzić do poważnych chorób, wpływa też na naszą kondycję i wygląd. Warto pamiętać, że nasz organizm nie jest stworzony do bezruchu.

Oczywiście nie możemy zrezygnować z pracy, możemy natomiast zmienić pewne przyzwyczajenia i zastosować proste rozwiązania, dzięki którym zadbamy o zdrowie nawet podczas wykonywania codziennych zawodowych obowiązków.

Biurko elektryczne z regulacją wysokości blatu to rozwiązanie, które cieszy się coraz większą popularnością, a w wielu biurach, tudzież domach (nie brakuje pracowników, którzy wykonują pracę zdalną), stopniowo wypiera manualne odpowiedniki.

Biurka elektryczne z Fly-Desk.com to innowacyjne rozwiązanie korzystne dla zdrowia, a przy tym – rozwiązanie funkcjonalne, ciekawe i uniwersalne. Dzięki możliwości regulacji wysokości, można dostosować stanowisko pracy do indywidualnych potrzeb użytkownika, a to przekłada się na większy komfort oraz korzyści zdrowotne. Biurko regulowane z elektryczną regulacją wysokości pozwala pracować w pozycji siedzącej lub stojącej, w zależności od preferencji, co przekłada się na większy komfort pracy.

Możesz zdecydować się m.in. na biurko podnoszone z blatem prostym, z blatem ergonomicznym lub kolor fly. Jeśli chodzi o materiał, z którego może być wykonany blat biurka, możemy wskazać m.in. drewno, bambus lub sklejkę. Fly-Desk oferuje biurka wykonane z wysokiej jakości materiałów, o solidnej konstrukcji. Nie bez znaczenia jest też stabilność biurka, estetyka wykonania i nowoczesny design.

2. Biurko elektryczne – dla kogo?

Zastanawiasz się, czy ergonomiczne biurko elektryczne to mebel dla Ciebie? Biurka elektryczne nie bez powodu cieszą się rosnącym zainteresowaniem. Biurko podnoszone elektrycznie sprawdzi się w firmach, które poszukują ergonomicznego wyposażenia do swoich pomieszczeń biurowych. Nada się również dla specjalistów, którzy przez kilka dni w tygodniu pracują w zaciszu domowym i spędzają wiele godzin w pozycji siedzącej. Sprawdzi się u studentów czy uczniów, spędzających wiele godzin z tabletem lub laptopem.

Biurko gamingowe, przy którym można nie tylko siedzieć, ale i stać, bez wątpienia przyda się również miłośnikom gier.

3. Korzyści wynikające z zakupu biurka elektrycznego

Biurka regulowane elektrycznie to inwestycja w zdrowie, która z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Siedzenie po kilka, a nawet kilkanaście godzin dziennie, wpływa na spadek aktywności serca i osłabienie przepływu krwi. Choć mogłoby się wydawać, że dzięki siedzeniu jesteśmy bardziej wypoczęci, nie jest to prawdą. Długotrwałe siedzenie sprawia, że czujemy się zmęczeni, cierpną nam nogi, pojawia się na nich opuchlizna, tworzą się żylaki. Ale na tym niestety nie koniec. Siedzenie sprawia, że spowalnia nasz metabolizm, mamy problemy z trawieniem, obniża się nasza sprawność fizyczna i zwiększa się ryzyko zwyrodnień kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku szyjnym i piersiowym.

Biurko regulowane umożliwia częste zmiany pozycji ciała, co zapobiega dolegliwościom związanym z długotrwałym siedzeniem. Umożliwia też na dostosowanie blatu do innych czynności wykonywanych przy biurku (pisanie, czytanie, spotkania itd.).

Decydując się na regulowane biurko, możesz wydajniej i bardziej energicznie pracować. Możliwość pracy w pozycji stojącej poprawia krążenie krwi i dotlenienie mózgu, wpływa korzystnie na koncentrację i wydajność.

4. Cena biurek elektrycznych

Wiesz już, że biurko z elektryczną regulacją wysokości jest opcją dla Ciebie, zastanawiasz się jednak, czy stać Cię na to, by zakupić podnoszone biurko?

Regulacja wysokości blatu to rzecz cenna, nie oznacza to jednak, że cena burka musi zwalać z nóg. Warto jednak podkreślić, że zależy ona od wielu czynników, dlatego należy poświęcić trochę czasu, by znaleźć biurko dopasowane do potrzeb i możliwości finansowych.

Dom Development z kwartalną sprzedażą powyżej 1000 lokali

Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. odnotowała kolejny udany kwartał, sprzedając 1 011 lokali netto w I kwartale 2024 roku. To wzrost o 11% w porównaniu do analogicznego okresu 2023 roku.

SPRZEDAŻ

  • W I kwartale 2024 roku Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. sprzedała 1 011 lokali netto wobec 914 w analogicznym okresie 2023 roku (wzrost o 11% r/r), w tym 422 lokale w Warszawie, 267 w Trójmieście, 203 we Wrocławiu oraz 119 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (78 lokali), Harmonia Mokotów (71) oraz Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (67) w Warszawie, Osiedle Beauforta (53 lokali) w Trójmieście, Osiedle Braniborska (92 lokale) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (97 lokali) w Krakowie.

PRZEKAZANIA

  • W I kwartale 2024 roku Grupa przekazała nabywcom 921 lokali (wobec 1 350 w I kwartale 2023 roku), w tym 526 lokali w Warszawie, 293 w Trójmieście, 45 we Wrocławiu oraz 57 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za I kwartał 2024 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (303 lokale), Apartamenty Solipska (101) i Przystanek Międzylesie (100) w Warszawie, Doki (255 lokali) w Trójmieście, Osiedle Nowodworska (33 lokale) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (57 lokali) w Krakowie.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Po bardzo udanym dla Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. roku 2023, sytuacja na rynku mieszkaniowym w pierwszych miesiącach 2024 roku w dalszym ciągu sprzyja osiąganiu wysokich wyników sprzedażowych przez naszą organizację dewelopera o ugruntowanej pozycji, silnej marce, cieszącego się dużym zaufaniem klientów i dysponującego atrakcyjną ofertą. Pierwszy kwartał bieżącego roku był piątym z rzędu, w którym sprzedaż netto przekroczyła 900 lokali.

Pomimo wygaśnięcia rządowego programu Bezpieczny Kredyt 2% popyt na mieszkania oferowane przez Grupę pozostaje silny, co w połączeniu ze sprawnym uzupełnianiem oferty pozwala nam realizować zamierzenia sprzedażowe zgodnie z planem. Zdecydowaną większość zawieranych umów stanowią obecnie transakcje gotówkowe. Ich udział w I kwartale tego roku stanowił 56% całkowitej sprzedaży wobec średnio 59% w 2023 roku. W drugiej połowie tego roku popyt na mieszkania może zostać dodatkowo wzmocniony poprzez wprowadzenie nowego rządowego programu dopłat do kredytów hipotecznych Mieszkanie na start. Głównym wyzwaniem rynku mieszkaniowego pozostaje ograniczona podaż nowych mieszkań.

Biorąc pod uwagę sprzyjającą sytuację rynkową, duży bank ziemi oraz liczne projekty wprowadzone już do sprzedaży oraz przygotowywane do uruchomienia w 2024 roku niezależnie od tego, czy i kiedy zapowiadany program rządowy zostanie uruchomiony, celem Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. jest wzrost liczby sprzedanych mieszkań w porównaniu z 2023 rokiem, w którym sprzedaż netto sięgnęła 3 906 lokali” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development S.A.

„Wyniki finansowe publikowane przez deweloperów zależą głównie od liczby lokali przekazanych nabywcom w danym okresie. Z uwagi na harmonogramy realizowanych inwestycji, w I kwartale 2024 roku Grupa Kapitałowa Dom Development S.A. przekazała mniejszą liczbę lokali niż w analogicznym okresie 2023 roku. Niemniej jednak, potencjał przekazań w całym 2024 roku jest wyższy niż w poprzednim, rekordowym pod tym względem roku, kiedy to klienci Grupy odebrali klucze do 3 831 lokali.

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.
Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.

Wszystkie inwestycje Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. realizowane są przez własnych generalnych wykonawców Dom Construction oraz Euro Styl Construction. Są oni gwarantem terminowości, wysokiej jakości oraz efektywności ekonomicznej projektów. W połączeniu ze stabilną sytuacją na rynku usług i materiałów budowlanych, umożliwia to osiąganie satysfakcjonujących marż. Wszystkie te elementy powinny pozytywnie przełożyć się na wyniki finansowe Grupy Kapitałowej Dom Development S.A. za 2024 rok” – podsumowuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development S.A.

Czy USA wycofa się z pomocy Ukrainie?

Obecnie w sferze bezpieczeństwa większość kwestii na świecie, a zwłaszcza w Europie, jest determinowane wojną w Ukrainie. Pomoc dla Ukrainy jest powszechna. Do niedawna była pełna zgoda świata w tej sprawie. Pojawiają się jednak wątpliwości odnośnie stanowiska administracji amerykańskiej – nie wiadomo czy Stany Zjednoczone dalej będą wspierać Ukrainę. USA są główną siłą, która determinuje pomoc i finansową, i wojskową – materialną, wywiadowczą, rozpoznawczą.

– Wszyscy zadają sobie pytanie, co stanie się z pomocą USA, jeśli w tym roku w wyborach prezydenckich fotel prezydenta zajmie kandydat republikanów Donald Trump, były prezydent Stanów Zjednoczonych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints, wykładowca ANS Gniezno. – Na pewno wszyscy liczą się z tym, że pomoc może zostać ograniczona. Natomiast co de facto się stanie, nie wiemy. Były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wielokrotnie mówił, że jest nieprzewidywalny i uznawał to za swoją największą zaletę. Można zacytować niedawne słowa premiera Polski Donalda Tuska – który w rozmowie z prezydentem Trumpem powiedział, że jest on nieprzewidywalny – tylko że ta nieprzewidywalność jest korzystna dla naszych przeciwników, a niekorzystna dla nas. Ta niewiadoma jest zagrożeniem i wyciągamy wnioski z tego, co działo się za poprzedniej prezydentury Donalda Trumpa. Wówczas zdecydowanie ograniczył on aktywność NATO w Europie. Tym bardziej, że wyartykułował to jasno w swoich wystąpieniach mówiąc, że wojnę jest w stanie zakończyć ciągu jednego, może kilku dni. Taka opcja jest tylko i wyłącznie po myśli Rosji. W związku z tym Europa nie ma innego wyjścia, jak tylko zabierać się do pracy. To od nas może zależeć, czy wsparcie Ukrainy będzie kontynuowane i czy Rosja odniesie sukces – wskazuje Matysiak.

MacBook Pro – laptop dla wymagających

Komputer przenośny spełniać musi wiele wymagań, zwłaszcza, jeśli ma być użytkowany przez profesjonalistę. Z tego powodu zdecydowanie najlepiej jest zainwestować w nowoczesny sprzęt renomowanego producenta. Takim laptopem z pewnością jest MacBook Pro.

Profesjonaliści, pracujący nad złożonymi projektami, z reguły poszukują laptopa, który odznacza się bardzo wysoką wydajnością, energooszczędnością, a także niepodważalną mobilnością. Sprzęt taki powinien umożliwiać posługiwanie się wieloma aplikacjami jednocześnie, jak również doskonale sprawdzać się podczas pracy w domu lub biurze, samolocie, pociągu, autobusie czy każdym innym miejscu. Taki właśnie jest MacBook Pro, oczywiście od Apple.

MacBook Pro – superszybkie procesory, bezkompromisowa wydajność

Laptop MacBook Pro wyposażony w ultraszybkie układy Apple M2, M2 Pro lub M2 Max to najpotężniejszym komputer przenośny z tej serii. Jego moc obliczeniowa jest wprost niewyobrażalna, toteż laptop idealnie sprawdzi się zarówno podczas pracy, jak i nauki bądź zabawy. Jest to urządzenie bardzo wielofunkcyjne, komputer, który poradzi sobie z każdym wyzwaniem. Najbardziej wymagającym użytkownikom mogą z pewnością przypadnie do gustu MacBook Pro z procesorem M2 Max, którego wspierać może nawet 96 GB zunifikowanej i superszybkiej pamięci RAM oraz maksymalnie 38 rdzeni GPU! Sprzęt taki zauważalnie zwiększy efektywność pracy nad zaawansowanymi projektami graficznymi, a także usprawni tworzenie wielowymiarowych modeli geometrycznych – a do wykonywania tego typu zadań potrzeba naprawdę potężnego komputera.

Inną ważną zaletą MacBooka Pro jest bogactwo portów, które ogromnie podnoszą funkcjonalność urządzenia. Komputer wyposażony jest też w przełomowy ekran Liquid Retina XDR, a także wykorzystuje technologię ProMotion, zapewniającą adaptacyjną częstotliwość odświeżania. Dzięki temu rozwiązaniu przewijanie stron internetowych oraz wyświetlanie dynamicznych scen (np. podczas grania w nowoczesne gry czy oglądania filmów) jest tak płynne, jak jeszcze nigdy. Bez względu na to, do jakich celów używamy laptopa, MacBook Pro zapewni wszystko, czego nam potrzeba.

Ważną cechą wszystkich urządzeń elektronicznych jest obecnie energooszczędność – coraz więcej klientów zwraca na nią uwagę, wybierając sprzęt dla siebie. Tu właśnie objawia się kolejna ogromna zaleta MacBooków Pro od Apple. Laptopy te, niezależnie od modelu, są w stanie pracować na jednym naładowaniu baterii nawet 22 godziny. Samo ładowanie jest bardzo szybkie, dzięki nad wyraz wydajnej ładowarce.

Warto też dodać, iż w gamie MacBooka Pro każdy znajdzie komputer dla siebie. Przykładowo, MacBook Pro 13 i MacBook Pro 14 to propozycje dla użytkowników, którzy potrzebują niewielkich, kompaktowych komputerów przenośnych o doskonałych parametrach. Z kolei MacBook Pro 16 jest sprzętem dla profesjonalistów, nadaje się bowiem do najbardziej wymagających zastosowań.

MacBook Pro a komunikacja

Komputery, również przenośnie, wykorzystujemy obecnie nie tylko do pracy, nauki czy zabawy, ale też – ta ich rola ma coraz większe znaczenie – do komunikowania się z innymi osobami. W tym zakresie MacBook Pro sprawdza się wręcz doskonale. Poszczególne modele wyposażone są w kamerę o rozdzielczości 1080p, idealną do wideorozmów z rodziną, przyjaciółmi oraz współpracownikami. Nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych działa ona nawet dwukrotnie lepiej i jest w stanie dokładnie zarejestrować wszystko to, co mamy do przekazania. Komunikowanie się z innymi osobami ułatwią również aż trzy wysokiej klasy mikrofony, które rejestrują dźwięk dokładnie bez zbędnych szumów, zakłóceń i z odpowiednim poziomem głośności. Z kolei dźwięk przestrzenny generowany jest przez sześć głośników ze wsparciem dla technologii Dolby Atmos. Dzięki nim zawsze poczujemy się jak na sali kinowej.

Mówiąc krótko, każdy model MacBooka Pro to potężny laptop, który zadowoli nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Czy czeka nas odbicie inflacji w górę?

Ceny w Niemczech zbliżają się do wymarzonego progu 2%. W całej strefie euro też są już bardzo blisko tego pułapu. Nie znaczy to, że trend ten na pewno będzie kontynuowany. W tle indeksy koniunktury i obniżka stóp w Chile.

Inflacja w Niemczech bez niespodzianek

Ceny u naszego zachodniego sąsiada rosną w tempie 2,2% rocznie. Jest to wynik zgodny z oczekiwaniami. Jest to również spadek o 0,3% względem poprzedniego miesiąca. W rezultacie poziom zmian cen bardzo szybko dąży do celu. Co prawda, nie wpływa to na tempo spadku stóp procentowych. Pomimo wyraźnych sukcesów w walce z inflacją EBC nadal czeka. Powodem jest chęć długoterminowego zduszenia inflacji. Patrząc na nagły wzrost cen ropy, cel ten wbrew pozorom zaczyna być zagrożony. Już dzisiaj ropa jest droższa niż rok temu, a za chwilę punktem odniesienia będą dołki z maja i czerwca, co spowoduje, że relatywnie będzie duża presja na wskaźnik inflacji. Oczekiwanie efektu jojo jest zatem bardzo racjonalne.

Indeksy koniunktury

Wczorajsze dane ze strefy euro okazały się lepsze od oczekiwań. Nie zmienia to faktu, że jest to spadek nastrojów od poprzedniego miesiąca. Po prostu analitycy spodziewali się, że nastroje pogorszą się jeszcze mocniej, niż się faktycznie pogorszyły. Obecny wynik 46,1 pkt to (patrząc na ostatni rok) i tak czwarty najwyższy wynik. Jest to jednak kolejny już w serii rezultatów z przewagą odpowiedzi negatywnych. Ostatni raz optymizm wśród ankietowanych w strefie euro wygrywał w czerwcu 2022 roku. Od tego czasu mamy mniej lub bardziej pesymistyczne nastawienie respondentów. Duża jest tutaj wina Niemiec, które pokazują wyjątkowo słabe dane. Obecnie było to zaledwie 41,9 pkt, co jest poziomem, którego większość gospodarek z wyjątkiem silnych szoków (np. pandemii COVID) nie osiąga.

Chile obniża stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami doszło w Chile do obniżek stóp procentowych. Główna stopa procentowa spadła z 7,25% na 6,5%. Jest to już kolejna z rzędu decyzja. Cykl obniżek zaczął się w lipcu, kiedy to obniżono stopę procentową z 11,25% na 10,25%. Od tego czasu co miesiąc stopy procentowe spadają od 0,5% do 1%. Powodem oczywiście jest opanowanie inflacji. Problem z tym opanowaniem jest jednak taki, że na początku tego roku mieliśmy efekt jojo. Inflacja odbiła z 3,8% na 4,5%. To właśnie dlatego część inwestorów była zaskoczona obecną decyzją. Spodziewano się bowiem, że obniżki stóp z tego powodu spowolnią. Dobrze widać to po reakcji dolara do chilijskiego peso, po decyzji dolar się wyraźnie umacniał.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech

Węgry często kojarzą się nam z ciepłymi źródłami, ich stolicą – Budapesztem. Zazwyczaj jest to destynacja dla osób, chcących zrobić sobie “weekendowy wyskok” od rzeczywistości, jednak na Węgrzech, jak to w europejskim kraju – możliwości jest wiele. W tym artykule omówimy te wymagające większego budżetu, charakteryzujące się wyższym standardem pobytu. Pokażemy hotele, w których bezwstydnie będziecie mogli odbyć rozmowę biznesową, a także przeprowadzić konferencję, czy zebranie.

Ibis Budapest Castle Hill

Pierwszy hotel, o którym opowiemy znajduje się w samym centrum stolicy Węgier. W cenie noclegu jest WI-FI, klimatyzacja, bar, całodobowa recepcja. Za dodatkową opłatą ok. 75 zł zjecie obfite śniadanie w formie bufetu szwedzkiego. Opcje pokoju są różne – jest możliwość wyboru zakwaterowania np. z lodówką. W każdym pokoju znajduje się zaś telewizor, biurko, ręczniki. W ciągu dnia skorzystać można także z restauracyjnego MENU. Atrakcją najbliższą hotelu, którą warto przy okazji odwiedzić jest Muzeum Historyczne w Budapeszcie (ok. 1 kilometr). Miejsce przystosowane jest również dla miłośników sportów, co wykorzystać można w celach integracyjnych zespołu: tenis stołowy, ziemny, czy pobliskie ścieżki rowerowe. W hotelu zapewniono centrum biznesowe oraz automaty z przekąskami i napojami. Personel całodobowej recepcji posługuje się językiem niemieckim, angielskim, francuskim i węgierskim. Goście hotelu mogą za dodatkową opłatą skorzystać z transferu na lotnisko, które oddalone jest od obiektu 15 kilometrów.

Novotel Budapest City

To hotel o wysokim standardzie, ulokowany w dzielnicy 12. Hegyvidék w Budapeszcie, 1 kilometr od Ogrodu Filozofów. Obiekt idealny jest na różnorodne zjazdy, konferencje i zgrupowania, gdyż oferuje 319 pokojów. Wszystkie pokoje mają dźwiękoszczelne okna, a ich wyposażenie obejmuje telewizję, Wi-Fi oraz minibar i urządzenie do parzenia kawy/herbaty. Wyposażenie ich obejmuje czepki kąpielowe wraz z takimi udogodnieniami jak suszarka do włosów i ręczniki kąpielowe. Warto zaznaczyć, że w ofercie dla gości hotelowych są również łaźnie, basen, nasłonecznione tarasy oraz bogate w swoją ofertę SPA. Dla osób wybierających się w ściśle biznesowych celach, hotel oferuje centrum biznesowe, które jest odpowiednio doposażone. Dodatkowo płatne są śniadania serwowane w hotelowej restauracji. Doba hotelowa, w zależności od terminu waha się w cenach pomiędzy 440, a 510 złotych. Wspomniany wcześniej Ogród Filozofów jest idealną lokalizacją do odbywania spokojnych spacerów i rozmów. Znajduje się on na Górze Gellerta, z której rozpościera się malowniczy widok na Budapeszt.

Green Hotel Budapest

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 1

Green Hotel Budapest to wyjątkowy, designerski hotel położony tuż obok stacji metra w Budapeszcie. Znajduje się on obok takich obiektów, jak: Hungexpo, hali wystawowej BOK i hali sportowo – widowiskowej Papp László SportAréna. W cenie zakwaterowania dla gości zapewnione są przestronne pokoje, WI-FI, telewizor i lodówka. W niektórych pokojach znajduje się klimatyzacja. Hotel ma swój parking oraz restaurację, która serwuje za dodatkową opłatą śniadania i obiady. Cena za dobę hotelu waha się pomiędzy 350, a 400 złotych.

Hotel Golden Lake Resort

Hotel o bardzo wysokim standardzie i niezwykle pozytywnych ocenach publikowanych przez gości. Charakteryzuje się personelem o wysokiej życzliwości, mówiącej w kilku językach. To doskonałe miejsce do połączenia pracy z odrobiną relaksu i zaznania luksusu w ścianach czterogwiazdkowego hotelu. W hotelu do dyspozycji gości jest sala konferencyjna, restauracja, dwa baseny, SPA, siłownia, prywatny parking i bar. Za dodatkową dopłatą możliwy jest transfer z lotniska. W zasadzie w hotelu jest wszystko, co potrzebne do zrelaksowania się, jednak właściciele informują, że dla miłośników sportu blisko obiektu znajdują się ścieżki rowerowe oraz pole golfowe.

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 2

Rubin Wellness Hotel Budapest ****7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 3

To hotel o wysokim standardzie, położony u stóp góry Sas-hegy. Otoczenia obiektu jest niesamowicie spokojne i w zgodzie z naturą. Do dyspozycji gości jest 79 pokoi. Każdy pokój wyposażony jest w telewizor, radio, telefon, minibarek, WI-FI oraz klimatyzację. W hotelu znajduje się również bar, restauracja i miejsce na grilla. W Business Center do dyspozycji gości są komputery, dostęp do internetu, ksero, telefon. W oddzielnej sali jest miejsce na prezentacje, konferencje i szkolenia. W obiekcie znajduje się aż siedem różnorodnych sal konferencyjnych. Sale są wyposażone we wszystkie udogodnienia związane z nagłośnieniem. Hotel oferuje również usługi związane ze strefą relaksu: SPA, salon kosmetyczny, solarium, jacuzzi i basen. Miejsce wydaje się idealnym na wyjazd zespołu – to idealne połączenie kwestii biznesowych z odrobiną wypoczynku i zdrowia w postaci świeżego, górskiego powietrza.

Boutique Hotel Victoria Budapest ****

7 pomysłów na luksusowe wakacje na Węgrzech 4

Hotel charakteryzuje się kameralną atmosferą i indywidualnym podejściem do klienta. To rodzinny biznes, który gwarantuje spersonalizowane usługi. Położony jest w centrum Budapesztu, u stóp Zamku Królewskiego w Budapeszcie, nad samym brzegiem Dunaju. Obiekt posiada 27 pokoi z widokiem na centrum europejskiej stolicy. W cenie hotelu zawarte jest WI-FI, klimatyzacja, obfite śniadania bufetowe, a także sala koncertowa i herbaciarnia. Skorzystać możecie także z darmowych saun, czy palarni. Można zakupić voucher na pobyt na stronie superprezenty.pl.

Hotel Clark Budapest – Adults Only

Hotel znajdujący się w Dzielnicy Zamkowej Budapesztu, stawiający na najwyższą jakość – jest obiektem pięciogwiazdkowym. Hotel oferuje takie udogodnienia jak restauracja, masaż, sauna, parking, WI-FI, a także śniadanie w cenie. Cena za dobę wynosi od 950 złotych w zależności od wybranego pokoju i udogodnień. To idealne miejsce dla wielbicieli designerskich wnętrz i wysokiego komfortu.

Węgry – informacje praktyczne przed wyjazdem

Najczęściej wybieranym środkiem lokomocji do Węgier jest samochód. Dystans nie jest bardzo odległy, więc nie trzeba przeznaczać na tę podróż wielu godzin. My proponujemy Państwu wybór trasy przez Słowację.

Przed wyruszeniem w trasę, pamiętajmy o tym, by zwrócić uwagę na poniższe kwestie:

  • Ważny paszport lub dowód osobisty
  • Winiety wymagane już na Słowacji na autostradach oraz drogach szybkiego ruchu, ale i na Węgrzech, o których warto zadbać przed wyjazdem kupując na jednej z stron WWW, np. TUTAJ
  • Dobry stan techniczny samochodu m.in. sprawne światła i hamulce, warto zadbać również o trójkąt oraz apteczkę
  • Sporządzenie planu trasy ułatwi jej przebieg.

Pamiętajmy o ograniczeniach prędkości, które mogą różnić się od tych obowiązujących w Polsce, żeby w przyjemnej podróży nie przeszkodził wysoki mandat. Przekroczenie prędkości o 20 km/h może sktukować mandatem o wysokości 30.000 huf, a przekroczenie prędkości o 50 km/h może nas kosztować aż 60.000 huf.

Czy to początek korekty na giełdach?

Wczorajsze spadki indeksów giełdowych w USA oraz w Europie nie były jedynie kosmetycznym „zejściem” na nieco inne poziomy. Dzienna, negatywna świeca dzienna na niemieckim DAX-ie przyniosła największą jednosesyjną korektę od początku tego roku. Układ na wykresie jest negatywny, ale nie zostały jeszcze przełamane kluczowe poziomy. Na Sp500 widoczny jest „podwójny szczyt”, podobnie jak na przemysłowym Dow Jones. Czy to początek większej korekty na „wygrzanym rynku”?

Wczoraj nie wydarzyło się tak naprawdę nic szczególnego. Dla inwestorów w Europie była to poświąteczna sesja, pierwsza w nowym miesiącu oraz w II kwartale tego roku. Rano otrzymaliśmy finalne dane PMI z Europy, które okazały się nieco lepsze od oczekiwań, ale były jednocześnie słabsze od poprzednich wartości. Dla strefy euro wskaźnik został zrewidowany do 46,1 pkt. z 45,7. Przemysł wciąż kuleje w Niemczech, Francji czy Austrii. Wskaźniki powyżej 50 pkt. plasują się w takich gospodarkach południa Europy takich jak Grecja, Hiszpania czy Włochy. W momencie publikacji rynek zachowywał się stosunkowo spokojnie. Niemiecki Dax rozpoczął spadki dopiero po godz. 14:30. Nieco wcześniej bo o 14:00 światło dzienne ujrzały dane na temat niemieckiej inflacji CPI, która obniżyła się do 2,2 proc. z 2,5 proc. w ujęciu rok do roku. Co było zgodnie z oczekiwaniami. Wskaźnik HICP zniżkowała nieco mocniej do poziomu 2,3 proc. z 2,7 proc. r/r w poprzednim miesiącu. Poprawiły się również oczekiwania inflacyjne w Europie wśród konsumentów w krótkim horyzoncie czasowym. Na kolejne 12 miesięcy wynoszą one 3,1 proc.. Wcześniej było to 3,3 proc. To najniższy poziom od momentu wybuchu wojny w Ukrainie (luty 2022).

Z danych amerykańskich uwaga była skupiona na ankiecie JOLTS, która pokazała liczbę wakatów oraz rotację pracowników. Wynik na poziomie 8,76 mln był bliski konsensusowi. Rezultat poprzedni został zrewidowany w dół z 8,86 mln do 8,75 mln. W USA wzrosły również zamówienia w przemyśle, które wzrosły o 1,4 proc. m/m. Urosły także zamówienia na dobra beż środków transportu o 0,3 proc. m/m (oczekiwano 0,5 proc.) oraz na dobra trwałego użytki o 1,3 proc. m/m (prognoza 1,4 proc.). Dane pokazują siłę amerykańskiej gospodarki. Interpretacja Wall Street była następująca: gospodarka radzi sobie dobrze, wiec Fed może nie spieszyć się z obniżkami stóp. W konsekwencji Dow Jones oraz Nasdaq Composite straciły 1 proc. a SP500 0,7 proc. Jeśli kolejne dane (ADP, ISM dla usług, NFP) okażą się mocne, wczorajsze zniżki mogą być początkiem większej korekty na giełdach.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Sztuczna inteligencja Minte.ai rewolucjonizuje likwidację szkód

Minte.ai, insurtech z portfela JR HOLDING, wdraża z powodzeniem rozwiązanie, które dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji rewolucjonizuje proces likwidacji szkód ubezpieczeniowych pod kątem szybkości i jakości. Oprogramowanie Minte.ai wdrożone produkcyjnie w grudniu ubiegłego roku, pozwoliło Grupie UNIQA znaleźć się na czele firm ubezpieczeniowych, jeśli chodzi o innowacyjne podejście do obsługi roszczeń osobowych.

Narzędzie opracowane przez Minte.ai automatyzuje analizę dokumentacji medycznej przesłanej przez klienta firmy ubezpieczeniowej: odczytuje ją, porządkuje i przeprowadza na jej podstawie ocenę roszczenia. Jako wynik tej analizy, Minte.ai określa podstawę wypłaty odszkodowania zgodnie z warunkami umowy (bądź stwierdza jej brak) oraz ustala parametry wypłaty (np. procent uszczerbku na zdrowiu czy długość pobytu w szpitalu).

Nasze rozwiązanie pozwala na transparentną automatyzację oceny szkód osobowych w zakresie ubezpieczeń na życie i majątkowych: uszczerbku na zdrowiu, pobyt w szpitalu, przeprowadzenie operacji oraz ciężkie zachorowania. – powiedział Romuald Paprzycki, CEO Minte.ai.

Według UNIQA, dzięki technologii Minte.ai, średni czas likwidacji w przypadku uszczerbku na zdrowiu skrócił się do niespełna 5 minut. W najbliższym czasie wykorzystanie Minte.ai w UNIQA ma zostać rozszerzone o obsługę roszczeń z tytułu umów dodatkowych, dotyczących leczenia szpitalnego, operacji chirurgicznych i poważnych zachorowań.

Opracowane przez nas rozwiązanie pozwala firmom ubezpieczeniowym zaoszczędzić znaczne środki w każdym miesiącu działania oprogramowania. Potwierdza to pierwsze wdrożenie produkcyjne i przeprowadzone już testy u kolejnych kontrahentów. Minte.ai przynosi ogromną wartość dodaną swoim klientom nie tylko w zakresie oszczędności kosztów operacyjnych, ale również podniesienia jakości obsług klienta. Nie bez znaczenia są również dostarczane przez Minte.ai ustrukturyzowane dane medyczne, które mogą w dalszej kolejności zostać wykorzystane przez TU do optymalizacji produktów ubezpieczeniowych – dodał Romuald Paprzycki, CEO Minte.ai.

Modele Minte.ai zostały przygotowane przez łączony zespół lekarzy-orzeczników, specjalistów AI i programistów systemów core’owych.

Wartością dodaną była szczegółowa analiza tabel uszczerbkowych przeprowadzona przez ekspertów UNIQA i lekarzy-orzeczników Minte. Wnioski z warsztatów roboczych pozwoliły na ustalenie jednoznacznych, słownikowanych reguł oceny roszczenia na podstawie danej tabeli uszczerbkowej – tłumaczy Anna Njoku, dyrektorka Działu Obsługi Roszczeń z Ubezpieczeń Osobowych i Bancassurance w UNIQA.

Cechą wyróżniającą modele AI opracowane przez Minte.ai, jest to, że oprogramowanie – oprócz danych dotyczących wypłaty – dostarcza wyjaśnienie powodu decyzji, oparte o umowę zawartą pomiędzy ubezpieczonym a TU. Technologia może być również zastosowana do produktów ubezpieczeniowych dopiero wchodzących do sprzedaży, co odróżnia ją od standardowych modeli uczenia maszynowego.

Każda wydawana decyzja ubezpieczeniowa musi być uzasadniona, zatem zastosowanie typowych metod uczenia maszynowego proponujących kwotę wypłaty przestało być wystarczające – wyjaśnia Tomasz Tarkowski, dyrektor zarządzający Pionu Odszkodowań i Świadczeń w UNIQA.

W oprogramowaniu Minte.ai położono szczególny nacisk na bezpieczeństwo danych ubezpieczonych. Cały proces przetwarzania danych jest zabezpieczony i odbywa się w środowisku informatycznym klienta, dzięki czemu wrażliwe informacje nie opuszczają infrastruktury IT towarzystwa ubezpieczeniowego. Proces spełnia więc wymagania RODO i KNF.

Minte.ai to jedna z najbardziej perspektywicznych spośród naszych spółek, motorem jej rozwoju jest zastosowanie sztucznej inteligencji. Trwają prace nad wdrożeniem oprogramowania u kolejnych ubezpieczycieli. Dzięki dobremu przyjęciu usług spółka będzie się rozwijać, jesteśmy z tego zadowoleni i przekonani, że Minte.ai będzie „perełką” w naszym portfelu – podsumował January Ciszewski, główny akcjonariusz i Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Plany strategiczne Minte.ai przewidują dalszy rozwój w zakresie obsługi szkód osobowych, w tym wsparcie interakcji z ubezpieczonym i unikalne moduły przeciwdziałania nadużyciom, a także rozszerzenie oferty na kolejne rynki europejskie.

Ceny ofertowe nowych mieszkań – marzec 2024 (wstępne dane)

W Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście marzec przyniósł stabilizację średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań. W Łodzi średnia spadła poniżej pułapu 11 tys. zł. Poszły natomiast w górę ceny mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów w Warszawie, Poznaniu i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Czy podwyżki cen nowych mieszkań wreszcie wyhamują, czy – co wielu może wydać się szokujące – będą wyższe niż w roku ubiegłym? Po trzech miesiącach to pytanie wciąż pozostaje otwarte, choć są też powody do optymizmu – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Warto zwrócić uwagę, że w tym roku właściwie każdy kolejny miesiąc przynosił w którejś z metropolii zwrot sytuacji, co utrudnia jej ocenę. Najlepszym tego przykładem może być Łódź, która w lutym br. była liderem podwyżek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów. Liderem już jednak nie jest, bo w marcu średnia w tym mieście spadła o 2%. Na czele w wyścigu cenowym znalazły się Warszawa i Poznań. W stolicy nowe mieszkania podrożały w marcu, w przeliczeniu na metr kwadratowy, średnio aż o 2%, zaś w Poznaniu – o 1%.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-M

Przy czym w Poznaniu ceny nowych mieszkań pną się w tym roku systematycznie w górę. Natomiast w Warszawie sytuacja przypomina rollercoaster. W styczniu średnia cena metra kwadratowego wzrosła w stolicy o 2%, w lutym nie zmieniła się, zaś w marcu znów wzrosła. Czy podobnie będzie w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście? W tych metropoliach w marcu średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań utrzymała poziom z lutego. Jednak w poprzednich miesiącach zdarzały się tam wahnięcia cenowe. Ostatecznie Trójmiasto jest jedyną metropolią, w której średnia cena metra kwadratowego zachowała wartość z końcówki ubiegłego roku.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-K

W pozostałych metropoliach kupujący nowe mieszkania w marcu musieli się liczyć z większym wydatkiem. Co gorsza, w przypadku Krakowa, Łodzi, Poznania i miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii podwyżka średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów była w pierwszym kwartale wyższa niż w analogicznym okresie przed rokiem. Oczywiście to jeszcze nie przesądza, że taka sytuacja utrzyma się przez cały rok.

–  Wzrost średniej ceny metra kwadratowego wyhamuje wówczas, gdy rosnącej aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich towarzyszyć będzie wzrost podaży mieszkań w segmencie popularnym – komentuje Marek Wielgo.

Niemal we wszystkich metropoliach oferta firm deweloperskich wyraźnie się poprawiła. Wyjątkiem była Łódź, choć należy zaznaczyć, że wybór nowych mieszkań w tym mieście wciąż jest rekordowo duży. Problem w tym, że z oferty deweloperów najszybciej znikają najtańsze lokale, zaś ceny tych, które wprowadzają oni do sprzedaży często przekraczają możliwości kupujących za kredyt. Na przykład warszawscy deweloperzy prawdopodobnie z tego powodu zawarli w marcu mniej umów niż w poprzednich dwóch miesiącach. Na rynek trafiły mieszkania, których średnia cena metra kwadratowego sięgała 18,5 tys. zł. Sprzedane były zaś znacznie tańsze, bo po ok. 16,1 tys. zł za metr. Połączenie tych dwóch czynników dało efekt w postaci 2% wzrostu średniej ceny metra kwadratowego mieszkań pozostających w ofercie.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-sprzedane i wprowadzone

Marcową stabilizację cenową w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście można tłumaczyć tym, że tamtejsi deweloperzy wprowadzili do sprzedaży pulę stosunkowo tanich – jak na te rynki – mieszkań. Równocześnie wyprzedawały się głównie nieco od nich droższe.

Jak w tej sytuacji zmieniła się struktura cenowa lokali w ofercie firm deweloperskich? W Warszawie już ponad jedna piąta mieszkań kosztuje więcej niż 20 tys. zł za metr. Niestety, zarówno w stolicy jak i w Krakowie coraz większym wyzwaniem jest znalezienie mieszkania z ceną poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Także w innych metropoliach odsetek takich lokali szybko się zmniejsza, np. we Wrocławiu – z 14% do 7% w ciągu zaledwie trzech miesięcy.

W Łodzi i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii można jeszcze znaleźć bez problemu mieszkania, których cena metra kwadratowego nie przekracza 9 tys. zł. Ale czy będą one dostępne za rok, skoro od grudnia w Łodzi oferta skurczyła się z 32% do 24%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 12 tys. zł za metr kwadratowy zwiększył się w tym mieście z 15% do 26%.

Ceny mieszkań - marzec 2024-struktura cenowa

W marcu kontynuowały marsz w górę także ceny mieszkań oferowanych na rynku wtórnym. Jak wynika z danych portalu GetHome.pl, w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście średnia cena metra kwadratowego podskoczyła w ciągu miesiąca o 1%, zaś w Łodzi i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – o 2%. Tylko w Poznaniu odnotowano w marcu spadek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki, i to aż o 2%.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-wtórny-M

Po trzech miesiącach zdecydowanym liderem podwyżek na rynku wtórnym jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, gdzie średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 10%. Najmniej, bo tylko o 1% podrożały w tym roku średnio na metrze używane mieszkania w Trójmieście.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-wtórny-K

Warto zwrócić uwagę, że w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi mieszkania na rynku pierwotnym i wtórnym drożały w zbliżonym tempie. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oraz w Krakowie i Trójmieście bardziej wzrosła w tym roku średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki, zaś w Poznaniu – mieliśmy do czynienia z sytuacją odwrotną. Bardziej podrożały tu mieszkania w ofercie firm deweloperskich.

Wciąż w czterech metropoliach – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście – średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym jest wyższa niż na rynku pierwotnym. Największa różnica na korzyść rynku wtórnego jest w Łodzi.Ceny mieszkań - marzec 2024-cena m kw-pierwotny i wtórny-M

Polacy studiują, lecz często nie pracują w wyuczonym zawodzie

Dynamicznie zmieniający się świat wymaga elastyczności, również w kontekście edukacji i kształtowania ścieżki zawodowej. Choć ukończenie studiów nie zawsze jest niezbędne do wykonywania określonej pracy, to kształcenie wyższe pozwala poszerzyć wiedzę i rozwijać kluczowe dla danego obszaru kompetencje. Uzyskanie dyplomu nie gwarantuje jednak sukcesów zawodowych w studiowanej dziedzinie, a wybór kierunku często okazuje się nie najlepszym dopiero w momencie wejścia na rynek pracy. Jak wynika z badania Hays Poland, zaledwie 68 proc. specjalistów i menedżerów pracuje lub pracowało w obszarze związanym z kierunkiem studiów.

Pomimo iż od wielu lat biznes i placówki edukacyjne zacieśniają współpracę, to działania te wciąż wydają się niewystarczające. Pomiędzy oba bytami brakuje synergii, która pomogłaby lepiej dopasować system kształcenia do realnych potrzeb rynku pracy.

W konsekwencji absolwenci opuszczający mury uczelni często nie posiadają wystarczających umiejętności praktycznych lub nie potrafią przełożyć wiedzy na kontekst biznesowy, co utrudnia im start w karierze. Do tego dochodzi również zderzenie wyobrażeń o pracy w danej branży z rzeczywistością.

Niektórzy młodzi ludzie dopiero po ukończeniu studiów i kilku próbach pracy w zawodzie uświadamiają sobie, że dana profesja nie jest dla nich odpowiednia, oferuje niskie płace lub nie gwarantuje perspektywicznej ścieżki kariery. Inni z kolei jeszcze w trakcie edukacji zdobywają doświadczenie w zawodzie niezwiązanym z kierunkiem studiów. Wielu z nich decyduje się na ukończenie edukacji i uzyskanie wyższego wykształcenia, lecz bez planów rozwoju zawodowego w tym obszarze – komentuje Justyna Chmielewska, dyrektor w Hays Poland.

STUDIA NIE DAJĄ PERSPEKTYW?

Czasy, kiedy ukończenie studiów było jednym z ważniejszych wymogów pracodawców, minęły. Poza zawodami, do których dostęp jest regulowany przepisami prawa, w rosnącym odsetku profesji wykształcenie wyższe przestaje być kluczowe. Obecnie znacznie cenniejsze jest posiadanie konkretnych kompetencji – m.in. menedżerskich, IT czy sprzedażowych – doświadczenia branżowego oraz uniwersalnych zdolności „miękkich”.

Mimo to kształcenie wyższe nadal cieszy się sporym zainteresowaniem wśród młodych ludzi. Problem w tym, że nie zawsze ułatwia im to start w karierze lub zmusza do rewaluacji wybranego kierunku. Najnowsze badanie Hays Poland przeprowadzone w marcu wśród blisko 1200 specjalistów i menedżerów dowodzi, że 32 proc. z nich nie pracuje lub nawet nigdy nie pracowało w obszarze, który studiowali.

Z czego wynika taki stan rzeczy? Największy odsetek respondentów z tej grupy – 38 proc. – wskazuje na fakt, iż na rynku pracy nie ma wystarczającej liczby ofert w zakresie, w którym się kształcili. Możliwe jest interpretowanie tego dwojako. Z jednej strony, rynek może nie wykazywać tak wielkiego popytu na niektóre zawody, ponieważ nie odpowiadają one już aktualnym potrzebom. Jednocześnie problemem może być nie liczba, lecz jakość dostępnych ofert. Prawdziwie atrakcyjne możliwości zawodowe mogą być nieliczne, a konkurencja wśród kandydatów bardzo wysoka.

Na niedostateczną liczbę ofert pracy w danym sektorze może wpływać również zupełnie inna sytuacja: – Pewne kierunki studiów mogą być tak oblegane, że podaż absolwentów – i tym samym potencjalnych kandydatów do pracy w danym obszarze – zdecydowanie przewyższa rynkowy popyt. W konsekwencji spośród setek młodych ludzi, którzy każdego roku wychodzą na rynek pracy, część nie znajduje dla siebie odpowiedniej szansy na zdobycie zatrudnienia. Często decydują się wtedy albo na rozwój w innym zawodzie, bliskim ich wykształceniu, albo próbują znaleźć rozwiązanie tymczasowe. Praktyka pokazuje jednak, że takie rozwiązania bardzo często prowadzą do stałej zmiany ścieżki kariery – zauważa Justyna Chmielewska z Hays Poland. Infromacja prasowa Hays - wykres 1

Źródło: badanie Hays Poland, marzec 2024

Co czwarty profesjonalista zadeklarował również, że obrana ścieżka nie gwarantuje na tyle dobrych zarobków i perspektyw, żeby kontynuować rozwój w tym kierunku. Wśród najbardziej perspektywicznych kierunków kształcenia najczęściej wymieniane są IT oraz nowoczesne technologie, robotyka i automatyka, marketing cyfrowy oraz odnawialne źródła energii. Jednak z uwagi na duże zapotrzebowanie rynkowe na ekspertów z tego zakresu, możliwe jest, że w niedługim czasie kierunki te będą aż nadto oblegane.

Kolejne 20 proc. respondentów stwierdziło, że nie pracuje w zawodzie z uwagi na utratę zainteresowania dotychczasowym obszarem kształcenia. Przyczyny takiej sytuacji można upatrywać m.in., w niedostatecznym doradztwie zawodowym jeszcze na etapie szkoły średniej, a nawet w ostatnich latach szkoły podstawowej. Tymczasem jest ono kluczowe w budowaniu samoświadomości i podejmowaniu rozsądnych decyzji przez młodych.

Obecnie, po wyborze kierunku studiów, jest niewiele przestrzeni na ewentualną zmianę ścieżki nauki. Młode osoby często przyswajają wiedzę podążając za programem i zaliczając kolejne przedmioty w formie wymagającej nauki na pamięć. Brakuje czasu na pracę kreatywną, refleksję, analizę swoich mocnych i słabych stron, pochylenie się nad swoimi zainteresowaniami – dodaje Justyna Chmielewska.

POTRZEBA ZMIAN

Jak pokazują odpowiedzi respondentów, sam dyplom nie wystarczy. Aby skutecznie odnaleźć się na danym stanowisku, niezbędne są także konkretne umiejętności, które w praktyce powinny być rozwinięte na studiach. Z tego też powodu pracodawcy mimo wszystko wolą, gdy pracownik lub kandydat ma wykształcenie wyższe, bowiem jest ono postrzegane jako gwarancja posiadania pewnej wiedzy teoretycznej i postaw, zwiększających szansę na osiągnięcie sukcesu w miejscu pracy.

Tymczasem 17 proc. ankietowanych badania Hays przyznało, że w trakcie studiów nie pozyskało wystarczających umiejętności do pracy w zawodzie. Problem jest poważny, bowiem w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości wyzwaniem jest nie tylko kształcenie z myślą o bieżących potrzebach kompetencyjnych, lecz przede wszystkim o przyszłości.Infromacja prasowa Hays - wykres 2

Edukacja dopasowana do wyzwań przyszłości powinna koncentrować się na wzmacnianiu wśród studentów kompetencji miękkich i postawy otwartej na ciągły rozwój, a także tworzyć konteksty, w których mogą wykazać się swoimi talentami, naturalnymi zdolnościami oraz krytycznym myśleniem. Bezcenna będzie także regularna współpraca w grupie, która przyda się w niemal każdej pracy – zauważa Justyna Chmielewska.

Nie bez powodu coraz częściej słyszy się o edukacji 4.0. Jest to koncept, który zakłada, że kształcenie musi być wyspecjalizowane, praktyczne i dopasowane do wymogów rynku. Aby było to możliwe, placówki edukacyjne powinny ściśle współpracować z przedsiębiorcami – organizować szkolenia i prelekcje, zawierać porozumienia o możliwości realizacji praktyk, promować konkretne branże i stanowiska.

Dlaczego warto pochylić się nad taką współpracą? Większość profesjonalistów, którzy mają doświadczenie zawodowe spójne z kierunkiem studiów, argumentuje to zainteresowaniami związanymi właśnie z tym obszarem. Kwestie finansowe czy praktyczne, takie jak duża liczba ofert pracy, są na liście o wiele dalej. Potencjał i chęci rozwoju zatem są i czekają na ich wykorzystanie. Warunkiem powodzenia jest natomiast zmiana postrzegania studiów oraz kierunku kształcenia.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – marzec 2024

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 30,7% rdr do 32,2 mld zł
  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 12,8% rdr do 154,4 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 0,1% rdr do poziomu 1 030,6 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotu ETF i ETC o 4,3% rdr do 125,3 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 16,5% rdr do 10,7 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 29,2% rdr do 10,1 TWh

W marcu 2024 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 33,3 mld zł, czyli o 34,3% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 30,7% rdr do poziomu 32,2 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,61 mld zł, o 50,3% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec marca wyniosła 82 745,58 pkt. i była o 41,2% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w marcu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 22,7% rdr do poziomu 156,1 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 12,8% rdr i wyniosła 154,4 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w marcu wyniosła 1,0 mln zł, wobec 0,2 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w marcu wyniósł 1,6 mln szt., czyli o 19,5% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 0,1% rdr do poziomu 1 030,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 49,1% rdr do 355,3 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 9,0% rdr do 148,0 tys. szt.

W marcu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 40,4% rdr do poziomu 161,6 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 4,3% rdr do 125,3 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec marca 117,2 mld zł, wobec 94,2 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 28,1% rdr do poziomu 308,6 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 37,6 mld zł wobec 43,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 12,4% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w marcu br. 10,7 TWh, co oznacza spadek o 16,5% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 1,6% rdr do poziomu 4,3 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 24,1% rdr do poziomu 6,4 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 29,2% rdr do 10,1 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 10,6% do poziomu 2,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 35,8% rdr do poziomu 7,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,4 TWh, co oznacza spadek o 30,5% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 18,5% rdr do poziomu 9,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 11,0% rdr, do wolumenu 5,2 TWh.

Kapitalizacja 368 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w marcu 2024 r. wyniosła 808,6 mld zł (187,2 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 410 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 583,3 mld zł (366,6 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w marcu 2024 r. zadebiutowały akcje spółek: JR HOLDING ALTERNATYWNA SPÓŁKA INWESTYCYJNA oraz RENDER CUBE (oba debiuty były przejściami z NewConnect).

Na rynku Catalyst w marcu 2024 r. zadebiutowały obligacje komunalne Miasta i Gminy Uzdrowiskowej Muszyna (wartość emisji: 20 mln zł) oraz Gminy Swarzędz (wartość emisji: 35 mln zł).

W marcu br. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych w porównaniu do 23 sesji rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Bio Planet kontynuuje dobrą passę – marzec z rekordową sprzedażą

Bio Planet kontynuuje dobrą passę i kolejny miesiąc z rzędu przedstawia dobre wyniki sprzedaży. Lider polskiego rynku żywności ekologicznej od kilkunastu miesięcy sukcesywnie zwiększa sprzedaż, umacniając tym samym swoją pozycję na rynku. W marcu 2024 roku sprzedaż osiągnęła poziom 27,7 mln złotych i jest wyższa o 7 % od sprzedaży w marcu 2023 r., która wynosiła 25,9 mln złotych. Spółka w marcu osiągnęła rekordowy poziom miesięcznej sprzedaży.  

„Marcowe wyniki dają nam bardzo duże powody do zadowolenia. Pomimo niewielu dni handlowych – 21 w porównaniu do 23 w roku ubiegłym – nie tylko poprawiliśmy wyniki sprzedaży, ale również osiągnęliśmy rekordowy miesięczny wynik. W stosunku r/r poprawiliśmy sprzedaż o 7% osiągając poziom 27,7 mln złotych. Co istotne inflacja wpływa w coraz mniejszym stopniu na wzrost sprzedaży, co oznacza, że nominalne wzrosty sprzedaży coraz bardziej odpowiadają realnemu wzrostowi sprzedaży. Sprzedaż narastająco po 3 miesiącach wyniosła 77,1 mln złotych i jest wyższa o 12 % w stosunku do sprzedaży w analogicznym okresie roku ubiegłego, która wyniosła wówczas 69,0 mln zł. Ciągle poprawiające się wyniki potwierdzają trafność naszych wcześniejszych decyzji inwestycyjnych, ale też motywują do kolejnych działań. W kolejnych miesiącach planujemy skupić się na dwóch obszarach: optymalizacji pracy magazynu i udoskonaleniu naszych usług dropshippingowych. Liczymy, że te działania w dłuższej perspektywie przełożą się na kolejne dobre wyniki” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

W ostatnim czasie ważnym wydarzeniem dla Spółki było podpisanie z Santander Bank Polska S.A., umowy o kredyt, który został przeznaczony na wcześniejszą spłatę 3 kredytów inwestycyjnych. Konsolidacja ma na celu optymalizację rat kredytowych i osiągnięcie lepszych parametrów w wynikach finansowych Spółki.

Nowy projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Czy będzie rewolucja?

Od 3 kwietnia 2018 r. obowiązuje wzbudzająca olbrzymie kontrowersje, także w międzynarodowej opinii publicznej, ustawa o Sądzie Najwyższym, którą wprowadzono rozwiązania poddające w wątpliwość niezależność sądów i stan praworządności w Polsce. Niedawno ukazał się społeczny projekt nowej ustawy, który ma naprawić tę sytuację.

Postępowanie przed Sądem Najwyższym

Nowa ustawa o SN nie powinna wprowadzać zmian w zakresie zadań Sądu Najwyższego. Nadal więc powinien on być skupiony wokół rozstrzygania środków zaskarżenia od orzeczeń sądów powszechnych i wojskowych oraz podejmowania uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne. SN powinien niezmiennie rozpoznawać sprawy dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego (sprawy dyscyplinarne pozostałych sędziów i asesorów, prokuratorów powinny być regulowane przez ustawy szczególne, np. ustawę – Prawo o ustroju sądów powszechnych, SN ma orzekać w tych sprawach wyłącznie jako sąd drugiej instancji, ewentualnie jako sąd kasacyjny), sprawy z zakresu prawa wyborczego, oraz opiniować akty prawne w zakresie, w jakim dotyczą one podstaw działania i orzekania sądów.

Autorzy ustawy chcą jednak, by zostało wyraźnie podkreślone, iż wymiar sprawiedliwości sprawowany przez SN służy zapewnieniu zgodności orzecznictwa ww. sądów, nie tylko z ustawami, lecz przede wszystkim z Konstytucją RP oraz wiążącymi Polskę prawem i umowami międzynarodowymi, mającymi pierwszeństwo przed ustawami.

Nowa ustawa ma przyjąć zasadę losowego przydziału spraw sędziom Sądu Najwyższego, z uwzględnieniem kolejności wpływu i kategoryzacji spraw (chyba że odstąpienie od tej reguły uzasadniają ważne przesłanki) i możliwością uwzględniania specjalizacji sędziów. Szczegóły tych rozwiązań mają znaleźć się w regulaminie SN. Obecna ustawa, stosująca zasadę jedynie kolejności wpływu, nie uwzględnia zróżnicowanego charakteru i stopnia skomplikowania spraw poddawanych pod rozstrzygnięcie SN.

W ustawie o SN z 2017 r. po raz pierwszy w historii dopuszczono udział ławników w składach orzekających Sądu Najwyższego. Nowelizacja ma całkowicie wykluczyć taką możliwość i powrócić do modelu przewidującego wyłącznie składy SN złożone z sędziów zawodowych.

Środki zaskarżenia, zniesienie skargi nadzwyczajnej

Nowa ustawa o SN nie powinna ingerować w obowiązujące regulacje dotyczące wniosku o unieważnienie prawomocnego orzeczenia sądowego. Wśród propozycji znalazło się jednak wprowadzenie terminu końcowego – 5 lub 10 lat – na złożenie takiego wniosku, jeśli jego podstawą jest wyłącznie niedopuszczalność drogi sądowej. Autorzy nowelizacji chcą całkowitego usunięcia wprowadzonej w 2017 roku skargi nadzwyczajnej. W obliczu proponowanego zniesienia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, skargi nadzwyczajne złożone i nierozpoznane przed wejściem w życie nowej ustawy o SN powinny podlegać rozpoznaniu w pozostałych izbach Sądu Najwyższego, zgodnie z ich właściwością rzeczową. Usunięcie skargi nadzwyczajnej powinno być związane z wprowadzeniem innego rodzaju skargi – skargi na naruszenie konstytucyjnie gwarantowanych wolności i praw, do której wniesienia uprawnione byłyby przede wszystkim strony postępowań, a nie tylko Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich, oraz inne organy w zakresie swojej właściwości (jak obecnie w przypadku skargi nadzwyczajnej). SN w ramach tej skargi badałby przede wszystkim zgodność skarżonego rozstrzygnięcia sądu nie tyle z ustawą, co z indywidualnymi prawami i wolnościami człowieka i obywatela określonymi w Konstytucji RP lub w wiążącym Polskę prawie międzynarodowym. Postępowanie byłoby dwuetapowe. Pierwszy etap kończyłby się rozstrzygnięciem w przedmiocie przyjęcia skargi przez SN, drugi stanowiłby fazę merytoryczną.

Reorganizacja Sądu Najwyższego, trzy izby zamiast pięciu

Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym powinna znieść dwie jego izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Odpowiedzialności Zawodowej. SN będzie wówczas funkcjonować w podziale na 3 izby: a) Cywilną, b) Karną oraz c) Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Do właściwości tej ostatniej zostaną przekazane sprawy publiczne rozpoznawane dotąd przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a także m.in.: sprawy wyborcze, protesty wyborcze w wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa (dalej również KRS), sprawy odwołań od rozstrzygnięć Pierwszego Prezesa SN, sprawy z odwołań od uchwał KRS. Sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów oraz prokuratorów należy objąć właściwością Izby Karnej SN ze względu na łączność z właściwością rzeczową tej izby. Skutki zasad prawnych uchwalanych przez SN będą takie same, bez względu na to, która z jego izb podejmie uchwałę.

Zmiany w organach Sądu Najwyższego i samorządzie sędziowskim

Nowelizacja ma zagwarantować, że kandydat powoływany na Pierwszego Prezesa SN będzie legitymował się realnym poparciem sędziowskim. Przedstawienie kandydatów Prezydentowi RP będzie następować przez podjęcie uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, Pierwszy Prezes SN powoływany jest na 6-letnią kadencję. Kadencyjność powinna też obejmować stanowiska pozostałych Prezesów SN, co wymaga wprowadzania odpowiednich regulacji. Ponowne powołanie na stanowisko Prezesa SN powinno być dopuszczalne maksymalnie raz, przy czym kadencje nie powinny następować po sobie. Ograniczeniem liczby kadencji należy objąć także stanowisko Pierwszego Prezesa SN.

Wzmocnienie pozycji kolegialnych organów samorządu sędziowskiego, współpracującego z Pierwszym Prezesem i Prezesami Sądu Najwyższego oraz kontrolującego ich działalność – to postulaty zmian jakie mają zostać wprowadzone nową ustawą. Wyodrębnić należy w niej rozdział poświęcony samorządowi sędziowskiemu i jego organom, czyli Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN, zgromadzeniu sędziów izb SN i Kolegium SN. W rozdziale tym zostaną określone ich kompetencje.

Regulamin SN bez ingerencji Prezydenta RP

Powołując się na niezależność władzy sądowniczej, wynikającej z art. 173 w zw. z art. 19 Konstytucji RP, powodującą niepodleganie ustrojowo ani pod Prezydenta RP ani Premiera, autorzy nowelizacji postulują przywrócenie Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN w zakresie uchwalania własnego regulaminu wewnętrznych zasad funkcjonowania Sądu Najwyższego. Ani Prezydent RP ani Prezes Rady Ministrów nie powinni więc mieć żadnych uprawnień do regulowania tych zasad.

Określenie minimalnej i maksymalnej liczby stanowisk w izbach SN

Obecnie określanie liczby stanowisk sędziowskich w SN leży w gestii Prezydenta RP działającego w porozumieniu z Premierem. Sposób określenia liczby tych stanowisk powinien zdaniem autorów nowelizacji zostać uregulowany bezpośrednio w ustawie. Obciążenie SN napływem spraw może być zmienne, co doskonale pokazuje przykład spotęgowania napływu spraw tzw. kredytów frankowych. Dlatego też nowa ustawa nie powinna określać konkretnej stałej liczby stanowisk sędziowskich, lecz minimalną i maksymalną. Ostateczna decyzja co do określania konkretnej liczby stanowisk, w granicach zakreślonych ustawą, powinna należeć do KRS, na wniosek Pierwszego Prezesa SN z inicjatywy Kolegium SN. Określenie liczby stanowisk sędziowskich w poszczególnych izbach, w ramach ogólnej liczby stanowisk sędziowskich w SN, powinno podlegać Kolegium Sądu Najwyższego, w którego kompetencjach powinno również leżeć określanie liczby wolnych stanowisk w izbach SN. Określenia tego należałoby dokonywać natychmiast po zwolnieniu stanowiska i poprzedzić otwarciem postępowania konkursowego na wolne stanowisko sędziego SN.

Konkurs na sędziego SN

Projekt zmian postuluje, by postępowanie poprzedzające przedstawienie wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego oprzeć na formule otwartego konkursu, którego celem jest wyłonienie kandydatów o najwyższych predyspozycjach etycznych i merytorycznych. Poza tym należy utrzymać dotychczasowe ścieżki dostępu do urzędu sędziego SN, czyli poprzez staż sędziowski lub prokuratorski, a także w innych zawodach prawniczych, ewentualnie poprzez uzyskanie tytułu lub stopnia naukowego w dziedzinie nauk prawnych oraz zatrudnienie na stanowisku naukowym lub naukowo-dydaktycznym. Wydłużeniu powinien jednak ulec wymagany 10—letni staż zawodowy jeśli staż ten łączy się z wykonywaniem innej pracy niż sędzia. Należy przywrócić uczestnictwo organów SN w postępowaniu poprzedzającym przedstawienie przez Krajową Radę Sądownictwa wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego SN w charakterze opiniodawczym. Ostateczna decyzja w zakresie wystąpienia z ww. wnioskiem w odniesieniu do każdego z kandydatów powinna należeć do KRS i podlegać kontroli sądowej.

Z uwagi na potrzebę zapewnienia sprawnego funkcjonowania Sądu Najwyższego należy zachować obecne kompetencje Pierwszego Prezesa SN co do czasowego wyznaczenia sędziego SN do orzekania w innej izbie oraz wyznaczenia sędziego do wzięcia udziału w rozpoznaniu konkretnej sprawy w innej izbie.

Delegowanie sędziego i możliwość powrotu do orzekania w niższym sądzie

Proponuje się podtrzymanie instytucji delegowania sędziego do Sądu Najwyższego. Delegowanie należy jednak dopuszczać tylko do wykonywania czynności sędziowskich, z wykluczeniem delegowania do wykonywania innych czynności, np. asystenta. Sędzia SN, który przed powołaniem swojego urzędu zajmował stanowisko w sądzie powszechnym, wojskowym lub administracyjnym, powinien mieć możliwość powrotu do pełnienia urzędu na poprzednio zajmowanym stanowisku.

Przywrócenie sądu pracy sędziom SN

Obowiązująca ustawa o SN z 2017 r. odebrała sędziom SN dostęp do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych, przenosząc te sprawy sędziów SN do Izby Dyscyplinarnej, a następnie do Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Jednak takim systemem nie objęto sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego ani orzekających na innych stanowiskach. Rodzi to sprzeczność z konstytucyjną zasadą równości i pozbawia sędziów SN jako jedyną grupę zawodową sędziów dostępu do dwuinstancyjnego sądownictwa w ww. sprawach, w którym Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN stanowi instancję kasacyjną. Brak merytorycznego uzasadnienia dla takiego stanu. Dlatego należy przywrócić zasadę rozpoznawania sporów ze stosunku służbowego sędziów SN przez właściwe sądy pracy, od których rozstrzygnięć przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego na zasadach ogólnych.

Postępowanie dyscyplinarne

Jak już wspomniano wyżej, sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów SN należy przekazać do właściwości Izby Karnej SN. W sprawach tych SN powinien orzekać w dwóch instancjach. Kompetencje do orzekania należy przyznać wszystkim sędziom SN (z pominięciem sędziów delegowanych do pełnienia czynności sędziowskich w SN) z wyjątkiem Pierwszego Prezesa SN, Prezesów SN oraz rzecznika dyscyplinarnego. Składy orzekające powinny być wybierane w drodze losowania, przy założeniu, że w skład każdego wchodzić będzie sędzia SN stale orzekający w sprawach karnych oraz sędzia orzekający stale w sprawach z tego zakresu, w którym orzeka obwiniony sędzia. Autorzy nowelizacji domagają się likwidacji instytucji Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego SN, jako ustanawianego przez organ władzy wykonawczej w drodze decyzji uznaniowej.

Co z praworządnością rozstrzygnięć wydanych po 2017 r.?

Co do wzbudzającej kontrowersję kwestii orzekania przez tzw. neosędziów, autorzy nowej ustawy zwracają uwagę, że 23 stycznia 2020 r. połączone izby SN dokonały krytycznej oceny postępowań nominacyjnych i zasiadania w składach orzekających sądów powszechnych i Sądu Najwyższego sędziów powołanych z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa utworzonej na podstawie ustawy z 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajęły jasne stanowisko o wadliwości postępowań prowadzonych przez tak powołane składy Sądu Najwyższego.

Podsumowanie

Projekt ma być odpowiedzią na radykalne zmiany w organizacji wymiaru sprawiedliwości jakich dokonano w 2018 r., i którymi doprowadzono do osłabienia niezależności władzy sądowniczej w Polsce, zwiększając wpływ władzy politycznej na obsadę i funkcjonowanie sądów, w tym szczególnie Sądu Najwyższego. Upolitycznienie sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa, a także rozwiązania zawarte w ustawie z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym oraz ich liczne, naruszające podstawowe reguły legislacji nowelizacje, pogłębiały kryzys funkcjonowania SN. Jego wyrazem były naruszenia międzynarodowych gwarancji co do postępowań toczonych przed SN, a także stale postępujące wydłużanie się czasu rozpoznawania spraw. Doprowadziło to do stanu wysokiej szkodliwości dla obywateli RP, dla wiarygodności państwa na arenie międzynarodowej, ale również dla gospodarki, i przede wszystkim dla pewności obrotu prawnego.

Społeczny projekt ustawy z dnia 12 stycznia 2024 r. przedstawiono oficjalnie podczas Kongresu Prawników Polskich już w czerwcu 2023 r. w Gdańsku. Po przeprowadzeniu dyskusji został opracowany przez zespół sędziów Izby Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego powołanych na stanowiska przed rokiem 2018. Projekt opublikowało wydawnictwo Wolters Kluwer.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Nadprodukcja energii zaczyna być problemem – w święta ograniczono moc instalacji fotowoltaicznych

W Święta Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) wyłączyły instalacje fotowoltaiczne, w wyniku czego „przepadło” ponad 13000 MWh energii elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł energii (OZE). Warto wspomnieć, że tylko w marcu br. takich interwencji dotyczących energii z OZE było kilka. Czy jest to zwiastun tego co może nas czekać w nadchodzącym lecie? Czy możemy zmienić tę sytuację i nie dopuszczać do utraty zielonej energii? Komentuje dr Kamil Kwiatkowski, dyrektor ds. projektów badawczych w Euros Energy.

W dniach 29.03-01.04, Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) – operator krajowej sieci elektroenergetycznej, zarządził nierynkowe niedysponowanie jednostek wytwórczych, czyli nakazał wyłączenie instalacji fotowoltaicznych. W same święta, czyli 31.03 wydano polecenie wyłączenia w godz. 12:00 – 17:00 źródeł fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 3237 MW. Natomiast w lany poniedziałek wprowadzono ich redukcję w wysokości: 1158 MW w godz. 11:00 – 12:00, 1937 MW w godz. 12:00 – 13:00, 1841 MW w godz. 13:00 – 14:00.

Konieczność wyłączenia instalacji fotowoltaicznych wynika z wysokiej generacji energii elektrycznej pochodzącej z OZE przy jednoczesnym niskim zapotrzebowaniu (w związku z dniami wolnymi) oraz niewystarczalności innych środków do zbilansowania krajowego systemu elektroenergetycznego (KSE), w szczególności ograniczenia generacji źródeł konwencjonalnych. W takich okolicznościach, nadmiar energii generowanej przez odnawialne źródła energii, przekraczający aktualne potrzeby na energię elektryczną, nie może być efektywnie wykorzystany.

W wyniku wyłączenia instalacji fotowoltaicznych, w dniach 29.03-01.04, „przepadło” ponad 13000 MWh energii elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł energii. Warto wiedzieć, że energia ta mogła łatwo zasilić magazyny ciepła w ciepłowniach powiatowych, zmniejszając emisje dwutlenku węgla ze spalania węgla o ponad 5000 ton w przypadku klasycznej sieci ciepłowniczej – wskazuje dr Kamil Kwiatkowski, dyrektor ds. projektów badawczych w Euros Energy. Przykładem takiego rozwiązania może być pierwszy w Polsce magazyn wodny PTES zainstalowany w „Ciepłowni Przyszłości”* w Lidzbarku Warmińskim. W przypadku najprostszego ładowania elektrycznego, zmarnowane ponad 13000 MWh energii elektrycznej pozwoliłoby załadować około 10 takich magazynów jak w Lidzbarku Warmińskim. Co więcej, w „Ciepłowni Przyszłości” PTES wspierany jest pompami ciepła, gdyby również i to wziąć pod uwagę, 13000 MWh energii elektrycznej pozwoliłoby załadować 40 magazynów – dodaje.

Opisane magazyny mogłyby stanowić idealne źródło taniego, ekologicznego ciepła na zimne dni. Oszczędzanie każdej megawatogodziny energii o zerowej emisji stanie się wkrótce istotne również dla małych ciepłowni, kiedy to i one zostaną włączone do rozszerzonego systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla w ramach nowego ETS2.

Sprzedaż w dół, oferta w górę, czyli pierwszy kwartał na rynku deweloperskim

Jak podsumować pierwszy kwartał 2024 roku na rynku pierwotnym? Przede wszystkim wzrost podaży – aż o 120% więcej mieszkań trafiło do sprzedaży w ciągu ostatnich trzech miesięcy niż w tym samym czasie w ubiegłym roku. Zwiększyła się też dostępność mieszkań od deweloperów, którzy sprzedali 7% mniej lokali niż w poprzednim kwartale, co jednak nie spowodowało spadku cen. Z pewnością wiele osób wyczekuje kolejnych dopłat rządowych, choć inwestorzy indywidualni nadal są aktywni. Najnowsze dane Otodom Analytics komentuje Marcin Krasoń, ekspert rynku nieruchomości.

Niespełna 12,4 tys. lokali mieszkalnych – tyle sprzedali deweloperzy, działający na siedmiu głównych rynkach w Polsce w pierwszym kwartale 2024 roku. To o 14% więcej niż przed rokiem, ale o 7% mniej niż jeszcze kwartał wcześniej. Jednocześnie z danych Otodom Analytics wynika, że od stycznia do marca br. w granicach największych miast, tj. Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław, do sprzedaży trafiło 15,9 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 6% w stosunku do poprzedniego kwartału i o 120% rok do roku.

Na koniec marca 2024 r. dostępnych było 43 tys. mieszkań w stanie deweloperskim, czyli o blisko 17% więcej niż jeszcze trzy miesiące wcześniej. Świadczy to o tym, że przewaga podaży nad popytem spowodowała zwiększenie oferty, choć sytuacja różni się w zależności od miasta.pierwszy kwartał na rynku deweloperskim

Aktywny Poznań i Wrocław

W ostatnim kwartale spośród siedmiu największych rynków to Poznań i Wrocław odnotowały najsilniejsze wzrosty oferty nowych mieszkań na sprzedaż, odpowiednio 45% i 36%. Warto zauważyć, że dla stolicy Wielkopolski to rekord, ponieważ jeszcze nigdy w ofercie nie było tam aż tak wielu mieszkań deweloperskich. W Krakowie i w Łodzi wzrost liczby dostępnych mieszkań wyniósł niespełna 20%, a w Warszawie 8%. W Trójmieście nie nastąpiła praktycznie żadna zmiana, a w Katowicach odnotowano 3% spadek.

„Jednak cały czas należy monitorować sytuację w Łodzi, gdzie istnieje zagrożenie nadpodażą. Dostępne obecnie 8,1 tys. mieszkań to druga największa oferta w kraju, mocno wybijająca się ponad inne duże miasta, oczywiście poza Warszawą. Jednocześnie sprzedażowo rynek ten zajmuje dopiero szóste miejsce. Natomiast na podium wskoczył teraz Poznań, który oferuje więcej nowych mieszkań niż Kraków, Trójmiasto i Wrocław”, mówi Marcin Krasoń, Otodom Analytics.

Kraków notuje spadek

W pierwszym kwartale 2024 r. najwięcej mieszkań deweloperskich sprzedano w Warszawie, tj. blisko 4,2 tys., o 2% mniej niż kwartał wcześniej i o 8% więcej niż w poprzednim roku. Dynamiczne wzrosty sprzedaży zanotowano w Łodzi, Katowicach i Poznaniu, odpowiednio o 89%, 66% i 57%. Z kolei jedynym badanym miastem, w którym sprzedaż w ciągu roku spadła, i to o blisko 20%, był Kraków. pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 2

Jak zauważa ekspert Otodom Analytics: „Pod względem liczby lokali wprowadzonych do sprzedaży uwagę zwraca kwartalny wynik deweloperów operujących w Poznaniu. 3050 mieszkań to drugi wynik w kraju, więcej było tylko w Warszawie, bo 3,7 tys. Większość nowej oferty w stolicy Wielkopolski pojawiła się w marcu, blisko 1,9 tys., kiedy to na rynek trafiło kilka dużych inwestycji”.

Wiosenne uspokojenie cenowe

Wzrost liczby dostępnych mieszkań przełożył się na lekki spadek cen w dwóch lokalizacjach. W porównaniu do końca czwartego kwartału 2023 r. obniżki odnotowano w Poznaniu i Trójmieście – po około 1,5% – do odpowiednio 12,2 i 14,5 tys. zł/mkw. W pozostałych miastach utrzymuje się trend wzrostowy, co najmocniej odczuwają osoby poszukujące mieszkań w Łodzi. Tutaj za metr kwadratowy mieszkania z rynku pierwotnego trzeba zapłacić obecnie 10,8 tys. zł/mkw., o 12% więcej niż trzy miesiące wcześniej. Kilkuprocentowe podwyżki są zauważalne też w Krakowie, Warszawie i we Wrocławiu.pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 3

„Wprawdzie możemy mówić o lekkim uspokojeniu cen mieszkań w ostatnim czasie z uwagi na większą ofertę dostępnych lokali deweloperskich i lekkie spowolnienie sprzedaży, ale nadal w perspektywie rocznej to są znaczne wzrosty, bo od 9% w Katowicach, po 20-25% w Krakowie i Łodzi. Skromna kwartalna korekta w dwóch miastach nie oznacza jeszcze odwrócenia trendu wzrostowego. Potencjalni nabywcy nowych lokali czekają na kolejny program rządowych subsydiów. Mogą też liczyć na to, że za obniżką inflacji pójdą spadki stóp procentowych i oprocentowania dostępnych kredytów”, wyjaśnia Marcin Krasoń. 

pierwszy kwartał na rynku deweloperskim 4

Ceny przestały galopować, ale to nie oznacza, że nie będą rosnąć. Problem z dostępem do gruntów nie znika, a czasowa przewaga podaży nad popytem jest zbyt skromna, by deweloperzy powszechnie zaczęli obniżać stawki. Wprawdzie wejście w życie nowelizacji rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, zostało przesunięte, jest jednak nieuniknione i nie ma wątpliwości, że zmiany te, zakładające m.in. rozrzedzenie zabudowy, będą czynnikiem stymulującym podwyżki cen. Jednocześnie spadek akcji kredytowej bilansują nadal aktywni inwestorzy, których nie brakuje nie tylko w największych miastach. Choć ogólnopolski trend wzrostu cen jest widoczny, to w poszczególnych segmentach rynku może dochodzić do niewielkich korekt.

Silny dolar, ropa naftowa drożeje. Kryptowaluty w odwrocie

Ropa naftowa idzie znów wyraźnie w górę. Dzieje się to wbrew umacnianiu się dolara, co jest ciekawą sytuacją na rynku. Ten jednak wyraźnie zyskuje po danych. O ile silny dolar nie przeszkodził złotu, to mocno odbił się negatywnie na kryptowalutach.

Słaby prima aprilis na ropie

Czarne złoto już w piątek wskazywało wyraźną tendencję wzrostową. Poniedziałek był dniem wolnym w Polsce, ale notowania na świecie były kontynuowane. W ich wyniku, mimo początkowej korekty, kurs znów wystrzelił w górę. Co gorsza dla naszych portfeli, dzisiaj od rana nadal widzimy wzrosty. W rezultacie od piątkowych dołków baryłka ropy podrożała już niemal 3 dolary i surowiec jest najdroższy od przełomu października i listopada. Co jest powodem wzrostów? Analitycy wskazują kilka powodów. Jednym z nich jest działalność kartelu OPEC, a konkretnie cięcia wydobycia. Drugim wskazywane ryzyka geopolityczne, a konkretnie eskalacja na Bliskim Wschodzie. Mowa tutaj o obarczaniu Izraela odpowiedzialnością za atak rakietowy na ambasadę Iranu w Syrii. Jakby tego było mało, rośnie nam popyt na surowiec w USA i Chinach, czyli u największych konsumentów. Jaki ma to wpływ na waluty? Koniec taniej ropy, a na to się zanosi, w końcu wybijamy 5-miesięczne maksima, przełoży się na wzrost inflacji prędzej czy później. To z kolei może spowodować, że banki centralne oddalą obniżki stóp procentowych.

Dalsza moc dolara

Zarówno piątek, jak i poniedziałek przyniosły ważne dane z USA. Piątek pokazał lepsze od oczekiwań wydatki Amerykanów. Rosły one o 0,8% wobec oczekiwanych 0,5%. W tym samym czasie dochody rosły o 0,3% zamiast oczekiwanych 0,4%. Rynki jednak zdecydowanie mocniej się skupiają na wydatkach, bo to one napędzają gospodarkę tu i teraz. Poniedziałek to z kolei indeksy koniunktury. Co prawda PMI dla przemysłu wypadł słabiej, ale podobnie jak z jednostkami miary, Amerykanie wolą swoje własne standardy zamiast światowych i większą uwagę zwrócono na raport ISM dla przemysłu. Ten był lepszy od oczekiwań, co przełożyło się na umocnienia dolara. Dolar kontynuuje swoją passę względem kursu euro. Brakuje mu jeszcze ułamków centa, by przebić najsilniejsze poziomy względem europejskiej waluty z lutego.

Poświąteczna korekta kryptowalut

Ceny najpopularniejszej kryptowaluty, jaką jest oczywiście bitcoin, stają się ostatnio coraz bardziej medialne. Tym bardziej że znowu zbliżamy się do rekordowych poziomów. Dzisiejszy poświąteczny poranek pokazuje jednak wyraźną przecenę tej kryptowaluty. Te same dobre dane z USA, które oddalały podwyżki stóp procentowych, a zatem umacniały dolara, szkodzą jednak kryptowalutom. Cyfrowe pieniądze nie płacą odsetek, w rezultacie im szybciej dojdzie do obniżek stóp procentowych, tym będą atrakcyjniejsze. Skoro perspektywa się oddala, to tracą. Czasem tak jak dzisiaj gwałtownie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Indeks ISM umocnił dolara

W poniedziałek giełdy w Europie były zamknięte. Na Wall Street otrzymaliśmy wzrost indeksu Dow Jones o 0,6 proc. oraz SP500 o 0,2 proc. a także kosmetyczny spadek Nasdaq Composite o 0,1 proc. Dolar zyskał po lepszych danych na temat ISM dla przemysłu. Nastroje wśród menedżerów ds. zakupów w USA wydają się ponownie poprawiać. Rentowności 2-letnich rządowych obligacji USA urosły powyżej poziom 4,7 proc.

Kolejne dane potwierdzają, że Fed może pozwolić sobie na utrzymanie stopy funduszy federalnych na obecnym wysokim poziomie przez dłuższy czas, niż wcześniej zakładał rynek. Mowa tu o lepszych wskaźnikach PMI oraz ISM. W piątek Jeromie Powell z Fed podczas swojego wystąpienia dał kilka uwag wskazujących, że Rezerwa Federalna potrzebuje większej pewności co do spadku inflacji, zanim zacznie obniżać koszt pieniądza.

Dolar zdecydowanie zyskał po danych makro, które rynek otrzymał w poniedziałek. Zarówno indeks PMI jak i ISM dla amerykańskiego przemysłu uplasował się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. Wskaźniki wypadły odpowiednio na poziomie 52,5 pkt. oraz 50,3. Silnie urósł subindeks cen płaconych do 55,8 pkt. Lepsze okazały się również nowe zamówienia (51,4 pkt.). Dobre dane z amerykańskiej gospodarki powodują, że rynek lekko dostosował swoją wycenę (w stronę bardziej restrykcyjną) dotyczącą ścieżki stóp procentowych w USA. Rentowności rządowych obligacji USA zyskały, 2-letnie papiery urosły powyżej 4,70 proc. W konsekwencji danych kurs EUR/USD zniżkował w poniedziałek do 1,0730 co przełożyło się bezpośrednio na wzrost pary walutowej USD/PLN powyżej 4,00.

Obecnie rynek daje niewiele ponad 55 proc. szans na realizacje scenariusza pierwszej obniżki przez Fed w czerwcu. Łącznie w tym roku kontrakty na stopę funduszy federalnych wskazują na 67 punktów bazowych obniżki co oznacza spadek z 73 pb w ostatni czwartek.

Para EUR/USD coraz mocnie zbliża się do okrągłego poziomu 1,07, który jest wsparciem horyzontalnym wynikającym z dołka ustanowionego w połowie lutego. Dziś uwaga inwestorów będzie skupiona na ankiecie JOLTS, jutro rynek będzie oceniał raport ADP oraz ISM dla usług a w piątek otrzymamy kulminację czyli miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy.

Z krajowych wydarzeń otrzymamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych. Tu zmian nie powinniśmy doświadczyć. Ciekawie zapowiada się piątkowa konferencja po posiedzeniu, szczególnie w kontekście ostatniego zaskoczenia w danych na temat inflacji CPI, która zniżkowała do poziomu 1,9 proc. r/r – najniższego od marca 2019 roku.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Ambitne plany MLP Group: Podwojenie przychodów i potrojenie EBITDA do 2028 roku

Grupa zakłada co najmniej podwojenie przychodów do 183-215 mln euro w 2028 r., potrojenie w ciągu pięciu lat wartości EBITDA (bez aktualizacji wyceny) do poziomu 112-132 mln euro w 2028 r., blisko trzykrotny wzrost wartości środków z działalności operacyjnej (FFO) do 51-60 mln euro w 2028 r., a także co najmniej dwukrotne zwiększenie wartości aktywów netto na akcję (NAV) do 48-56 mln euro w 2028 r.

Radosław T. Krochta Prezes Zarządu MLP Group

Zarząd MLP Group przedstawił główne cele strategii rozwoju na lata 2024-2028. Ze względu na zaistniałe zmiany makroekonomiczne oraz na skutek wojny w Ukrainie, dokonana została aktualizacja celów strategicznych na rok 2024 przyjętych w strategii rozwoju na lata 2021-2024. Spółka będzie dążyć do raportowania w euro od 2025/2026 roku.

– Rynek nam sprzyja, popyt na rynku magazynowym pozostaje na stabilnym poziomie, dodatkowo część naszych konkurentów w Europie ma problemy z finansowaniem nowych inwestycji, co dodatkowo pozwala nam patrzeć optymistycznie na perspektywy rozwojowe w najbliższych lat. Aktualna sytuacja umożliwia nam pozyskiwanie nowych gruntów w Europie, co jest kluczowym czynnikiem rozwoju dla naszego biznesu. W najbliższych latach rynek niemiecko-austriacki będzie w sposób bardzo istotny kontrybuował do naszych wyników, co przyniesie bardzo pozytywne przełożenie na nasze wyniki oraz realizację celów strategicznych – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

Zgodnie z opublikowanymi założeniami skonsolidowane przychody MLP Group w 2024 r. będą mieściły się w przedziale 83-98 mln euro, co oznacza od kilku do kilkunastu procent więcej niż w minionym roku. W kolejnych latach wzrosną odpowiednio do: 111-131 mln euro, 131-155 mln euro, 156-184 mln euro, osiągając w 2028 poziom 183-215 mln euro.

Wartość EBITDA z wyłączeniem rewaluacji ulegnie potrojeniu w perspektywie kolejnych pięciu lat. I tak w 2024 r. osiągnie wartość 44-52 mln euro, w 2025 r. będzie to 64-76 mln euro, w 2026 r spodziewane jest 78-92 mln euro, w 2027 r. 95-111 mln euro, a w 2028 r. znajdzie się w przedziale 112-132 mln euro.

Z kolei wartość środków z działalności operacyjnej (FFO) będzie w kolejnych latach systematycznie rosnąć do osiągnięcia poziomu 51-60 mln euro w 2028 r. Dla porównania w minionym 2023 r. było to 21 mln euro.

– Skupiamy się przede wszystkim na dochodowości biznesu – wzrost EBITDA oraz maksymalizacja FFO – to są dla nas najważniejsze kryteria. Dużą wagę przykładamy do „zbilansowanego” wzrostu z zachowaniem konserwatywnych parametrów finansowych i jakości portfela najemców – dodał Radosław T. Krochta.

Zarząd MLP Group zakłada również konsekwentne zwiększenie wartości aktywów netto w przeliczeniu na akcję. W 2028 r. powinny znaleźć się w przedziale 48-56 euro, względem 23 euro w 2023 r.MLP Group cele strategiczne do 2028

KPO może zwiększyć dynamikę standardowego budownictwa

Środki z KPO, wyczekiwane przez przedsiębiorców, mają pobudzić rozwój inwestycji, m.in. mieszkaniowych. Mimo że co roku na polski rynek trafia ponad 200 tysięcy lokali, szacuje się, że luka wciąż jest spora – ma brakować aż 2 mln mieszkań – podkreśla Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena.

Na energooszczędne społeczne budownictwo mieszkaniowe, a więc dla osób o niskich i umiarkowanych dochodach, w KPO zarezerwowano ponad poł miliarda złotych. Te środki wesprą budowy mieszkań o niższych czynszach – w ramach Towarzystw Budownictwa Społecznego i Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych.

Wyzwaniem może się jednak okazać realizacja tych inwestycji, ponieważ będzie musiała nastąpić w niespełna trzy lata, do końca 2026 roku. Przyspieszenie procesu budowy może przynieść budownictwo modułowe, które sukcesywnie zyskuje na popularności. Selena produkuje m.in. kleje i uszczelniacze hybrydowe oraz poliuretanowe marek Tytan Industry i Quilosa (tej ostatniej – głównie na rynku hiszpańskim). Produkty hybrydowe charakteryzują się wysoką wytrzymałością mechaniczną, mają doskonałą przyczepność do różnych powierzchni.  i odporność na warunki atmosferyczne. Są trwałe i elastyczne, znakomicie sprawdzają się w miejscach, gdzie występują ruchy konstrukcyjne, zapobiegając uszkodzeniom i wyciekom, a to w tego typu konstrukcjach jest kluczowe. Z kolei kleje poliuretanowe (jedno- i dwukomponentowe) nie przepuszczają wody.

Branża budowlana w Polsce dostrzega już potencjał budownictwa modułowego, a Selena ma już w swoim portfolio produkty służące zarówno do wytwarzania modułów budowlanych, jak i do instalacji złożonego z nich budynku.

Jednocześnie pragnę podkreślić, że budownictwo modułowe jest obszarem w fazie rozwojowej, a KPO może przede wszystkim znacząco pobudzić dynamikę produkcji i poruszenie budownictwa standardowego. Nie zapominajmy, że to ten sektor jest wciąż pierwszoplanowym. Warunkiem jest oczywiście to, żeby dofinansowanie było atrakcyjne dla firm budowlanych i deweloperów.

VeloBank z nowym inwestorem i potężnym zastrzykiem gotówki

VeloBank pozyskał inwestora, którym jest spółka zależna funduszu Cerberus Capital Management, L.P., z siedzibą w Nowym Jorku, która dokapitalizuje bank w kwocie 700 mln zł. Nowy inwestor planuje kontynuować współpracę z zespołem, doceniając jego dotychczasowy wysiłek budowania banku. Transakcja jest potwierdzeniem atrakcyjności polskiego sektora bankowego.

Podpisana w piątek w Warszawie umowa to kluczowy etap realizowanego zgodnie z planem procesu resolution. Potwierdza silną pozycję banku, a dla klientów oznacza dalszy, stabilny rozwój nowoczesnej i atrakcyjnej oferty produktowej. Finalizacja transakcji, po uzyskaniu niezbędnych zgód Komisji Europejskiej oraz Komisji Nadzoru Finansowego, jest spodziewana w połowie 2024 roku.

Pierwszy raz w historii Polski, w interesie ochrony konsumentów powstał bank, którego zespół podjął i zrealizował wyzwanie stworzenia silnej marki na konkurencyjnym rynku w ramach procesu resolution. Celem było pozyskanie inwestora w ciągu 1,5 roku, zgodnie z wymogami Komisji Europejskiej. Udana transakcja to wspólne osiągnięcie wszystkich pracowników VeloBanku oraz właściciela, czyli Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – mówi Adam Marciniak, Prezes VeloBanku.

Ponadto, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa (ang. IFC), podmiot Grupy Banku Światowego uzyskały, odpowiednio, zgody komitetu operacyjnego i inwestycyjnego na potencjalne zaangażowanie kapitałowe w VeloBank, pod warunkiem uzyskania zgody odpowiednich rad dyrektorów i wiążącej dokumentacji prawnej. IFC i EBOR mogą pośrednio nabyć do 9,9% udziałów w VeloBanku każdy.

Duże zainteresowanie bankiem potwierdza, że zbudowaliśmy silną i rozpoznawalną markę. Zyskaliśmy pozycję zwinnego fintechu wśród banków, który w szybkim tempie wdraża innowacyjne rozwiązania. Wprowadziliśmy m.in. zdalny proces wnioskowania o kredyt hipoteczny, intuicyjną aplikację mobilną zgodnie z ideą „mobile first”, hiperpersonalizację i aktualnie realizujemy blisko 60 projektów wykorzystujących Generative AI. Pozyskaliśmy 230 tys. nowych klientów, którzy otworzyli u nas VeloKonta i zbudowaliśmy pełnoskalową platformę e-commerce – VeloMarket. Nasza strategia zakłada dalszy dynamiczny rozwój, zarówno w zakresie oferty produktowej, jak i proponowanych usług. Stawiamy na podejście „beyond banking”. Dodatkowy kapitał umocni naszą pozycję i umożliwi realizację kolejnych pomysłów – mówi prezes.

VeloBank w planach na bieżący rok ma m.in. zaoferowanie klientom hipotek o wartości 1 mld zł, 2 mld zł kredytów konsumpcyjnych i 2 mld zł kredytów korporacyjnych. Dokapitalizowanie będzie impulsem do dalszego rozwoju.

Przed nami teraz etap spotkań i pogłębiania współpracy. Połączone siły amerykańskiego funduszu, dysponującego ogromnym know-how w sektorze finansowym z energią i dotychczasową dynamiką wzrostu VeloBanku będą generować jeszcze większą wartość dla klientów i rynku finansowego – dodaje Marciniak.

Z perspektywy klienta transakcja potwierdza stabilność i pewność zrównoważonego rozwoju oferty, m.in. produktów depozytowych, niezmiennie gwarantowanych przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Założony w 1992 roku Cerberus ma bogate doświadczenie w inwestowaniu w instytucje finansowe na całym świecie i w Europie, w tym w CCF i My Money Bank we Francji, Hamburg Commercial Bank w Niemczech i BAWAG w Austrii. Został zatwierdzony przez wiele europejskich organów regulacyjnych, w tym francuskie, austriackie i niemieckie, a także przez Europejski Bank Centralny. Dysponuje aktywami o wartości ok. 60 mld dolarów, zaangażowanymi w komplementarnych strategiach na rynkach kredytowych, kapitałowych i nieruchomości.

Develia z rekordowymi wynikami – grupa osiągnęła 275,4 mln zł zysku netto w 2023 r.

  • W 2023 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 1607,8 mln zł, wobec 1067,9 mln zł w 2022 r., czyli o 51% więcej.
  • Skorygowany zysk netto grupy wypracowany w 2023 r. to 292,5 mln zł, co oznacza wzrost o 23% w stosunku do 2022 r.
  • Zysk netto grupy wyniósł 275,4 mln zł wobec 230,9 mln zł w 2022 r., co oznacza wzrost o 44,4 mln zł.
  • W minionym roku Develia sprzedała 2674 lokale na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu z 1636 rok wcześniej.
  • W 2023 r. deweloper przekazał 2751 lokali wobec 2016 w 2022 r.
  • Na koniec grudnia 2023 r. Develia posiadała 703,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych.
  • W lipcu 2023 r. Develia podpisała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej.
  • W ubiegłym roku Develia kontynuowała dezinwestycje aktywów komercyjnych. Grupa sfinalizowała transakcję sprzedaży Wola Retro w Warszawie oraz zawarła przedwstępną umowę sprzedaży Arkad Wrocławskich.

– Rok 2023 był dla Develii rekordowy zarówno pod względem wyników sprzedaży, jak i finansowych. Znaleźliśmy nabywców na 2674 lokale i przekazaliśmy klucze do 2751 mieszkań, z nawiązką spełniając cele, jakie wyznaczyliśmy na 2023 r. Przejęcie 100% udziałów polskich spółek Nexity i zwiększenie sprzedaży mieszkań o ponad 60% umocniło pozycję Develii w czołówce największych deweloperów w Polsce – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W minionym roku konsekwentnie kontynuowaliśmy realizację strategii dezinwestycji obiektów komercyjnych i jesteśmy coraz bliżej osiągnięcia celu. Sprzedaliśmy warszawski biurowiec Wola Retro i podpisaliśmy przedwstępną umowę sprzedaży Arkad Wrocławskich, które są ostatnim budynkiem komercyjnym w portfolio Develii. Podjęliśmy także działania, które pozwolą nam zwiększyć zaangażowanie w segmencie PRS. Wspólnie z naszym partnerem w 2023 r. uruchomiliśmy platformę do zarządzania najmem, z kolei na początku tego roku podpisaliśmy umowę joint venture, w ramach której w roli dewelopera zrealizujemy obiekt zamieszkania dla studentów. To był dla naszego zespołu intensywny, ale jednocześnie bardzo udany rok, co odzwierciedlają prezentowane wyniki – dodaje Andrzej Oślizło.

Działalność deweloperska

W 2023 r. Develia sprzedała 2674 lokale na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 1636 lokali w 2022 r., czyli o 63 proc. więcej. Największą roczną sprzedaż deweloper odnotował w projektach: Aleje Praskie, Krakowska Vita, Lizbońska, Ursynów#22 w Warszawie, Orawska i Ślężna Vita we Wrocławiu, Centralna Park i Grzegórzecka 77 w Krakowie, Via Flora w Gdańsku oraz Ceglana Park w Katowicach.

W minionym roku Develia wprowadziła do sprzedaży i rozpoczęła budowę 2858 lokali, czyli o ponad 60% więcej niż w 2022 r. Spółka osiągnęła ten wynik dzięki dużemu, zdywersyfikowanemu bankowi gruntów, silnej pozycji finansowej oraz wysokiemu popytowi ze strony nabywców, który był pobudzony m.in. przez program „Bezpieczny Kredyt 2%”.

W lipcu 2023 r. Develia sfinalizowała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej, za 100 mln euro. Dzięki przejęciu Develia zwiększyła liczbę mieszkań w budowie o ok. 1400 oraz bank ziemi o ok. 2200 lokali w Warszawie i Krakowie, które są dla spółki miastami najbardziej atrakcyjnymi z perspektywy biznesowej oraz w Poznaniu, gdzie deweloper nie prowadził wcześniej działalności. Transakcja została sfinansowana kredytem i ze środków własnych.

W 2023 r. Develia kontynuowała współpracę z deweloperem Grupo Lar. W ramach spółki joint venture firmy zrealizują trzy inwestycje mieszkaniowe w Warszawie, w których powstanie łącznie 600 lokali. Budowa osiedli Lizbońska na Saskiej Kępie oraz Ursynów #22 zakończą się w 2024 r. W planach jest kolejna inwestycja na Białołęce.

Develia jest otwarta na realizację kolejnych projektów w ramach joint venture, czego przykładem jest podpisana w marcu br. umowa joint venture z grupą podmiotów kontrolowanych przez TFI Rockbridge, spółką Derby Investments oraz grupą inwestorów indywidualnych. W ramach współpracy powstanie wieloetapowe osiedle z około 1600 mieszkaniami i lokalami usługowymi w Gdyni.

W 2023 r. Develia aktywnie zwiększała bank ziemi, który pozwoli spółce w kolejnych miesiącach i latach uruchamiać nowe projekty. Deweloper podpisał w sumie 20 umów przyrzeczonych i przedwstępnych na zakup gruntów, które umożliwią wybudowanie blisko 2 tys. mieszkań o łącznej powierzchni ponad 110 tys. mkw. Tym samym, uwzględniając grunty przejęte w ramach transakcji z Nexity, na koniec 2023 r. Develia dysponowała działkami umożliwiającymi wybudowanie ponad 10 tys. mieszkań.

Działalność komercyjna

Zgodnie z założeniami strategii, Develia w minionym roku dalej redukowała swoje zaangażowanie w segmencie komercyjnym. W kwietniu 2023 r. grupa sfinalizowała sprzedaż biurowca Wola Retro w Warszawie. Wartość transakcji wyniosła 69,3 mln euro, a nabywcą był fundusz inwestycyjny zarządzany przez Adventum Group.

Pod koniec 2023 r. Develia zawarła przedwstępną umowę sprzedaży Arkad Wrocławskich. Cena sprzedaży została ustalona na 42,9 mln euro, a finalizacja transakcji powinna nastąpić nie później niż do końca sierpnia 2025 r. Planowane jest zakończenie działalność operacyjnej centrum handlowego w II kwartale 2024 r.

Develia stopniowo zwiększa swoje zaangażowanie i kompetencje na rynku najmu instytucjonalnego. Jest to dla grupy forma dywersyfikacji i uzupełnienia działalności podstawowej w sektorze mieszkaniowym. W III kwartale 2023 r., wspólnie z partnerem technologicznym – firmą The Heart, Develia uruchomiła platformę flatte służącą do kompleksowego zarządzania najmem. Z kolei na początku 2024 r. deweloper zawarł umowę joint venture z funduszem CEE Student Housing Fund, w ramach której we Wrocławiu powstanie obiekt zamieszkania dla studentów z ponad 300 pokojami.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 2023 2022 Zmiana
Przychody 1 607 825 1 067 919 50,56%
Zysk brutto ze sprzedaży 483 099 361 971 33,46%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 465 975 334 976 39,11%
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 14 792 27 032 -45,28%
EBITDA 332 537 291 242 14,18%
EBITDA skorygowana* 355 535 292 411 21,59%
Zysk netto 275 385 230 940 19,25%
Skorygowany zysk netto* 292 525 237 887 22,97%
ROE 17,78% 16,18% +1,61 pp.
ROE skorygowane* 18,89% 16,67% + 2,23 pp.

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto skorygowany o sumę przeszacowań netto z tytułu nieruchomości inwestycyjnych i zapasów – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji (odpowiednio ROE i EBITDA)

Przychody grupy w 2023 r. wyniosły 1607,8 mln zł wobec 1067,9 mln zł rok wcześniej. Develia wypracowała 275,4 mln zł zysku netto wobec 230,9 mln zł w 2022 r. Skorygowany zysk netto liczony zgodnie z polityką dywidendową wyniósł 292,5 mln zł, czyli o 23% więcej niż w 2023 r.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej wyniósł w ubiegłym roku 466 mln zł przy przychodach 1573 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 14,8 mln zł przy przychodach 31,5 mln zł.

– W 2023 r. osiągnęliśmy najwyższą w historii spółki liczbę przekazań mieszkań, co pozytywnie przełożyło się na wyniki finansowe. Wypłacona inwestorom dywidenda w wysokości 179 mln zł nie wpłynęła negatywnie na możliwość rozwoju spółki, co widać po dynamicznym zwiększaniu skali działalności Develii w 2023 r. Bardzo dobra sytuacja płynnościowa zapewnia nam duże możliwości inwestycyjne i elastyczność w reagowaniu na kolejne szanse rynkowe w nadchodzących miesiącach mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii.

Pod koniec ubiegłego roku Develia wyemitowała obligacje o łącznej wartości nominalnej 160 mln zł w ramach programu emisji obligacji do kwoty 650 mln zł. Oprocentowanie 4-letnich obligacji zostało ustalone w oparciu o WIBOR 3M powiększony o marżę 3,4% w skali roku.

W 2023 r. Develia wypłaciła akcjonariuszom dywidendę w wysokości 179 mln zł, czyli 0,40 zł na akcję.

Na koniec 2023 r. Develia posiadała 703,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych w porównaniu do 481,6 mln zł na koniec 2022 r., a zobowiązania finansowe wyniosły 883,9 mln zł w porównaniu z 583,9 mln zł na koniec 2022 r.

Już za tydzień ponownie ocenimy kondycję rynku pracy w USA

Przyszły, skrócony tydzień wydaje się być interesujący pod kątem publikacji makro. Uwaga będzie głównie skupiona na raporcie NFP ale oprócz tego rynek otrzyma dane na temat inflacji w strefie euro oraz paczkę danych PMI dla Europy oraz Chin a także wyniki ISM dla USA. RPP ponownie podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych – tu jednak zmian nie powinniśmy oczekiwać mimo, że inflacja CPI spadła w marcu do 1,9 proc. i znalazła się pierwszy raz w celu NBP od ponad trzech lat.

Rynek chce się dowiedzieć, czy amerykański rynek pracy wciąż się ochładza. Oceniany będzie zatem comiesięczny raport NFP ale również pod uwagę brana będzie ankieta JOLTS (wskazująca popyt na pracę i rotację pracowników) a także prywatny ADP. Rynek zatem będzie już wcześniej pozycjonował się pod piątkową publikacje.

Przypomnijmy, że w lutym utworzono 275 tys. nowych miejsc pracy, znacznie więcej niż oczekiwano i więcej niż potrzeba być zapewnić pracę rosnącej populacji w wieku produkcyjnym (to ok. 100 tys.). Sama cyfra nie pokazuje jednak pełnego obrazu rynku pracy. Warto zwrócić uwagę, że wzrost w poprzednich dwóch miesiącach został zrewidowany w dół o łącznie 167 tys. Dodatkowo za dobrym wynikiem lutowym stała łagodna pogoda, która zwiększyła zatrudnienie. W danych widać również, że od pewnego czasu dość duża część nowych miejsc pracy znajduje się w sektorze rządowym.

Marcowy wynik prawdopodobnie będzie dość solidny. Prognozy wskazują wynik na poziomie 215 tys. Jeśli taki rezultat zobaczymy będzie to świadczyło o tym, gospodarka amerykańska jest daleka od recesji. Z drugiej strony wynik gorszy od lutowego będzie świadczyć, że rynek pracy traci impet a mocny wzrost gospodarczy w II połowie 2023 roku raczej nie zostanie powtórzony.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Tomasz Bardziłowski nowym Prezesem Zarządu GPW

  • 27 marca 2024 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wyraziła zgodę na powołanie Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW)
  • Decyzję o powołaniu Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu GPW podjęło 5 lutego br. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie GPW
  • 29 marca 2024 r. pełnomocnik Walnego Zgromadzenia GPW, mecenas Tomasz Walkiewicz, odebrał w imieniu Spółki decyzję KNF informującą o udzieleniu zgody na zmiany w składzie Zarządu Giełdy. Oznacza to, że Tomasz Bardziłowski z dniem dzisiejszym formalnie rozpoczyna pełnienie funkcji Prezesa Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) na posiedzeniu 27 marca 2024 r. jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Po otrzymaniu wymaganej zgody Komisji Nadzoru Finansowego, Tomasz Bardziłowski obejmuje stanowisko Prezesa Zarządu GPW. Decyzja weszła w życie 29 marca br. w dniu doręczenia Spółce decyzji Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie wyrażenia zgody na zmianę w składzie Zarządu Giełdy.

Uchwałę w sprawie powołania Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu GPW podjęło Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie GPW 5 lutego 2024 r. Decyzja zapadła większością głosów na wniosek Skarbu Państwa – akcjonariusza reprezentującego 35,01 proc. kapitału zakładowego Spółki.

Tomasz Bardziłowski

Tomasz Bardziłowski ukończył studia licencjackie na wydziale Finansów i Bankowości SGH, zdobył tytuł magistra finansów międzynarodowych na University of Amsterdam. Ukończył studia doktoranckie na Akademii Leona Koźmińskiego oraz Advanced Management Program na IESE Business School oraz Program for Leadership Development na Harvard Business School. Studiował również na Staffordshire University Business School w Wielkiej Brytanii oraz na Wirtschaftsuniversität w Wiedniu.

Pracę zawodową rozpoczął w 1997 r. w domu maklerskim ABN AMRO w Warszawie, w latach 1998-2003 pracował w Credit Suisse First Boston jako analityk ds. rynku polskiego. W latach 2003-2005 był szefem  departamentu sprzedaży instytucjonalnej DM BZ WBK (obecnie Santander), a w latach 2005-2006 Prezesem Zarządu CAIB Securities. W latach 2006-2010 piastował stanowiska Head of Emerging Europe Equity Research oraz Head of CEE Equities w UniCredit CAIB. W latach 2010-2012 był Dyrektorem Zarządzającym i szefem polskiego oddziału Credit Suisse Securities. W latach 2012-2018 sprawował stanowiska Członka Zarządu i szefa Departamentu Rynku Publicznego Vestor Dom Maklerski (wcześniej DI Investors). Od lutego 2019 r. był Dyrektorem Zarządzającym w Departamencie Rynków Kapitałowych i Doradcą Zarządu IPOPEMA Securities. W latach 2014-2016 obejmował stanowisko eksperta ds. rynków kapitałowych w Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Tomasz Bardziłowski był wielokrotnie nagradzany jako najlepszy analityk ds. rynku CEE, m.in. w rankingu Institutional Investors. W roku 2005 uznany w plebiscycie gazety Parkiet „Analitykiem Roku”, w roku 2006, w tym samym plebiscycie, uznany za najlepszego stratega giełdowego. Jest maklerem giełdowym (nr licencji 2110) i posiada tytuł Chartered Financial Analyst (CFA), który uzyskał
w 2000 r.

Inflacja w Polsce nurkuje. Niespodziewanie niski odczyt zaskakuje rynki

Dzisiejszy odczyt inflacji najlepiej podsumować jednym określeniem – niespodzianka. Polityka Banku Centralnego utrzymywania wysokich stóp procentowych skutecznie dusi inflację, pozostaje teraz pytanie, czy nawet nie za bardzo.

Wzrost PKB w USA

Wczoraj poznaliśmy wyniki wzrostu PKB w USA. W IV kwartale wyniósł on 3,4% w ujęciu rocznym po annualizacji. To lepiej od oczekiwanych 3%. Annualizacja to bardzo dziwny proces, gdzie zakładamy, że gospodarka przez cały rok zachowywałaby się jak w danym kwartale. Pojęcie to podobnie jak stosowane w USA jednostki miary jest popularne w niewielu krajach. Amerykanie najwyraźniej nie mogą być kompatybilni z resztą świata. Wadą tego podejścia jest fakt, że jeżeli mamy zmianę, to jej skala jest realnie w wyniku tego procesu 4-krotnie większa. To właśnie dlatego 3,4% wobec oczekiwanych 3%, to trochę bardziej jak poprawa o 0,1% w standardowym rocznym odczycie. Tłumaczy to reakcję rynków. Po publikacji danych dolar zyskiwał, ale nie jakoś przesadnie. Na słabszą reakcję dolara miał też wpływ fakt, że względem kursu euro jest on najsilniejszy od około półtorej miesiąca, więc część inwestorów raczej szuka momentu do realizacji zysków niż okazji do dokupienia.

Reszta danych z USA

Wczoraj poznaliśmy również serię innych danych zza oceanu. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych wypadły symbolicznie lepiej od oczekiwań. Poznaliśmy również później w ciągu dnia dwa indeksy koniunktury. Jak to często bywa z badaniami ankietowymi, mogą one dać dziwne rezultaty. Jeden z indeksów pokazał bowiem spory spadek, z kolei drugi pokazał istotny wzrost. Ich wpływ na dolara był zatem raczej niewielki. Delikatnie lepiej wypadł też indeks podpisanych umów na kupno domów. W rezultacie dane te jako całość lekko wsparły dolara, który po danych o PKB i tak już się lekko umacniał.

Inflacja nurkuje

Poznaliśmy dzisiaj wstępne dane na temat inflacji konsumenckiej w Polsce. Mówią one o 1,9% w skali roku. Tak, to skala, która niedawno była jeszcze kojarzona z miesięcznym odczytem. Oczekiwania mówiły o 2,2%, faktyczny odczyt była zatem o jeszcze 0,3% niższy. Są to co prawda dopiero wstępne dane, ale powiedzmy sobie wprost – dla portfeli Polaków to bardzo dobra wiadomość. Nawet kiedy dodamy do tego wycofanie się rządu z niższego VAT-u na żywność, oznacza to, że nadal inflacja powinna mieścić się w celu inflacyjnym. Rynki na razie nie reagują, ale w komentarzach coraz wyraźniej widać zdziwienie. Z jednej strony zapowiedzi utrzymania stawki 5,75% na stopie procentowej przy inflacji trzykrotnie niższej brzmią jak szaleństwo. Z drugiej NBP wszedł w poważny konflikt z rządem, co raczej zmniejsza ich chęć do podejmowania decyzji. Drugi kwartał w polityce monetarnej może być bardzo ciekawy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Prezes UODO wycofuje skargę kasacyjną w sprawie przekazania danych wyborców Poczcie Polskiej

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 marca 2024 r. zapadły w sprawie dotyczącej przekazania przez Ministra Cyfryzacji danych osobowych wyborców Poczcie Polskiej w związku z przygotowaniami organów administracji rządowej do przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. skłonił Prezesa UODO do wycofania skargi kasacyjnej w podobnej sprawie.

Mirosław Wróblewski, Prezes UODO pismem procesowym z dnia 26 marca 2024 r. skierowanym do Naczelnego Sądu Administracyjnego cofnął skargę kasacyjną, jaką organ nadzorczy złożył od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylającego postanowienie Prezesa UODO o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie ze skargi jednego z obywateli na Ministerstwo Cyfryzacji, które przekazało Poczcie Polskiej jego dane osobowe na potrzeby tzw. wyborów kopertowych.

Jednocześnie Prezes UODO wniósł o umorzenie postępowania w tej sprawie przed NSA.

Wskazanym wyrokiem z dnia 13 marca 2024 r. NSA oddalił bowiem skargę kasacyjną Poczty Polskiej od wyroku WSA w Warszawie z dnia 26 lutego 2021 r. zapadłego w sprawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na czynność Ministra Cyfryzacji w przedmiocie udostępnienia Poczcie Polskiej danych osobowych z rejestru PESEL.

Wskutek powyższego rozstrzygnięcia NSA, ww. wyrok WSA, w którym sąd ten stwierdził bezskuteczność opisanej czynności Ministra Cyfryzacji jako naruszającej przepisy prawa obowiązujące w momencie jej dokonania, stał się prawomocny.

W kontekście powyższego Prezes UODO nie może podtrzymać stanowiska zaprezentowanego tak w zaskarżonym postanowieniu, jak i w skardze kasacyjnej, gdzie wskazano, że z uwagi na istniejące w obrocie prawnym, w czasie przekazywania danych osobowych z rejestru PESEL, rozstrzygnięcie Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 kwietnia 2020 r., nakładające na Pocztę Polską obowiązek, o którym mowa w art. 99 ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, dla realizacji którego potrzebne jest pozyskanie danych osobowych przez operatora pocztowego, istniała podstawa prawna do udostępnienia tych danych operatorowi pocztowemu i pozyskanie danych osobowych przez Pocztę Polską miało oparcie w art. 6 ust. 1 lit. c) RODO.

XTPL dostarczy urządzenie DPS do klienta w Kalifornii i otwiera centrum sprzedażowe w Bostonie

XTPL dostarczy w pierwszym półroczu 2024 urządzenie Delta Printing System (DPS) do nowego klienta w Kalifornii. Technologia XTPL będzie wykorzystywana w pracach nad mikromontażem w zintegrowanych urządzeniach mikroelektronicznych. To czwarta sprzedaż urządzenia DPS w USA – poprzednim nabywcą jest m.in. notowana na Nasdaq firma z tzw. Wielkiej Piątki globalnych przedsiębiorstw branży ICT. Szersze działania XTPL w USA wspiera zatrudniony na początku 2024 roku Urs Berger, Dyrektor Sprzedaży na Amerykę Płn., wcześniej przez 16 lat pełniący kluczowe funkcje kierownicze w firmie Optomec. Zgodnie ze strategią XTPL na lata 2023-2026, w drugim półroczu uruchomione zostanie pierwsze centrum sprzedażowe Spółki, które będzie zlokalizowane w Bostonie. Placówka zostanie wyposażona m.in. w laboratorium, w którym potencjalni klienci będą mogli zapoznać się z działaniem technologii XTPL oraz ofertą produktową w postaci modułów do wdrożeń przemysłowych, urządzeń DPS i materiałów HPM (nanotusze).

– W XTPL budujemy organizację cechującą się najwyższym poziomem innowacji i globalnym zasięgiem działania. Jesteśmy jednym z kilku podmiotów na świecie z zaawansowaną i co najważniejsze, potwierdzoną komercyjnie technologią druku. Dołączenie do zespołu osoby o tak dużym i kluczowym z perspektywy naszej firmy doświadczeniu niezmiernie nas cieszy – Urs Berger jest odpowiedzialny za opracowanie i wdrażanie strategii sprzedażowej XTPL na rynku Ameryki Północnej na którym w 2024 roku znacząco wzmocnimy naszą obecność. W drugim półroczu zamierzamy otworzyć w Bostonie dedykowane rozwiązaniom technologicznym XTPL centrum sprzedażowe, co jest elementem sukcesywnie wdrażanej przez nas Strategii na lata 2023-2026, która ma przełożyć się na 10-krotny wzrost sprzedaży produktów i usług do 100 mln zł do końca 2026 roku – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

Urs Berger posiada ponad 20-letnie międzynarodowe doświadczenie biznesowe, w tym 16 lat w branży produkcji addytywnej i elektroniki drukowanej. Przed dołączeniem do XTPL pełnił kluczowe funkcje kierownicze w firmie Optomec w USA i Szwajcarii, gdzie odpowiadał za działania z zakresu Business Development. Pan Berger dysponuje potwierdzonymi osiągnięciami w opracowaniu i skutecznym wdrażaniu strategii sprzedażowych na rynkach Ameryki Północnej i Europy, na terenie których zawarł w ciągu swojej kariery łącznie kilkaset sprzedaży systemów. Posiada tytuł MBA w dziedzinie biznesu międzynarodowego na Uniwersytecie w San Diego oraz BSEE z inżynierii elektrycznej.

– XTPL w krótkim czasie zbudował technologię posiadającą szereg przewag konkurencyjnych i z powodzeniem rozpoczął pierwsze fazy jej globalnej komercjalizacji. Do objęcia stanowiska Dyrektora Sprzedaży na Amerykę Północną przekonała mnie bardzo dobra reputacja XTPL w branży elektroniki drukowanej oraz perspektywa zbudowania szerokiej ekspozycji Spółki na największym i najważniejszym dla technologii addytywnych rynku – w USA. Jestem podekscytowany dołączeniem do zespołu i wierzę, że technologia Ultra Precise Dispensing będzie napędzać następną generację zaawansowanej elektroniki, bazującą na trendzie miniaturyzacji i najwyższym możliwym poziomie precyzji, którą wyróżnia się XTPL – mówi Urs Berger, Dyrektor Sprzedaży na Amerykę Północną w XTPL.

Dostarczenie urządzenia DPS do klienta w Kalifornii jest zaplanowane w pierwszej połowie 2024 roku. Klient ten posiada kilkudziesięcioletnie doświadczenie w obszarze prowadzenia zaawansowanych badań i aktywnie uczestniczy w komercjalizacji rozwiązań technologicznych. Urządzenie DPS będzie wykorzystywane w pracach nad mikromontażem w zintegrowanych urządzeniach mikroelektronicznych.

– Jestem przekonany, że z pomocą Ursa technologia XTPL znajdzie się w laboratoriach wielu kolejnych instytucji naukowych oraz działów R&D firm komercyjnych, a docelowo na liniach produkcyjnych wiodących producentów elektroniki nowej generacji. Kolejna sprzedaż urządzenia DPS w USA, do uznanego podmiotu z Kalifornii, utwierdza nas w decyzji co do otwarcia dedykowanego centrum sprzedażowego w tym rejonie geograficznym. Placówka w Bostonie, Massachusetts będzie wyposażona we własne laboratorium, w którym potencjalni klienci będą mieli możliwość zapoznać się szczegółowo z naszą technologią i ofertą produktową. Chcemy być jeszcze bliżej firm, które będą pracować na naszych urządzeniach – dodaje Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze). Spółka posiada łącznie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego na zaawansowanych etapach rozwoju znajdują się 4 projekty obejmujące 3 strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki, wyświetlacze oraz zaawansowane płytki PCB. Łączny potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych, przy założeniu ich pozytywnej walidacji, Spółka szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów.

Wielki Piątek, deflator PCE, koniec miesiąca i kwartału

Dziś Wielki Piątek i giełdy w wielu rejonach świata są nieczynne. Zmienność na rynku walutowym powinna z godziny na godzinę wygasać. Dziś ostatni dzień miesiąca oraz koniec pierwszego kwartału dla rynków finansowych. Mimo to rynki dowiedzą się dziś jak kształtował się raport na temat wydatków Amerykanów w marcu. Pełną reakcję na tę publikację poznamy jednak dopiero po Świętach.

Zmienność na Wall Street na czwartkowej sesji była skromna. SP500 oraz Dow Jones zyskały ok. 0,12 proc., z kolei Nasdaq Composite stracił taką samą wartość. Niemiecki Dax ruszył się w górę o kosmetyczne 0,08 proc. Złoto wyznaczyło nowy rekord w okolicach 2235 USD za uncję trojańską. Kurs głównej pary walutowej spadł po danych o sprzedaży detalicznej z Niemiec do poziomu 1,0775. W drugiej części dnia na skutek danych z USA nastąpiło odreagowanie w górę, co poskutkowało chwilowym wyjściem notowań powyżej 1,08. Dziś rano para walutowa wyznaczyła nowy lokalny dołek poniżej 1,0770. Cena kakao (9700 USD za tonę) minimalnie spadła ale wciąż znajduje się w okolicy historycznych rekordów. Surowiec ma za sobą imponujący rajd. Od początku roku zyskał ponad 130 proc. a od marca 2023 r. ponad 235 proc.

Opublikowane dane na temat PKB USA w IV kwartale 2023 roku okazały się wyższe od oczekiwań. Wynik annualizowany wskazał, że amerykańska gospodarka rozwijała się w tempie 3,4 proc., prognoza wskazywała 3,2 proc. Lepsza też okazała się konsumpcja prywatna (3,3 proc.). Deflator PKB – pokazujący jak duża część zmiany PKB w danym roku wynikała ze zmiany poziomu cen – uplasował się na poziomie 1,7 proc. Deflator PCE obrazujący średnią zmianę cen krajowych dóbr konsumpcyjnych (bez cen energii oraz żywności) pozostał na poziomie 2 proc. (oczekiwano wzrostu do 2,1 proc.). Tygodniowe dane z rynku pracy nie wniosły żadnego przełomu a liczba wniosków o zasiłek wyniosła 210 tys., nieco mniej niż konsensus rynkowy.

Amerykański konsument wciąż jest w dobrym nastroju. Tak przynajmniej wynika z raportu Uniwersytetu Michigan. Główny indeks wzrósł do 79,4 pkt. z 76,9 pkt. poprzednio. Spadły zarówno oczekiwania inflacyjne krótkoterminowe (2,9 proc.) oraz długoterminowe (2,8 proc.). Dolar po godzinie 15:00 zaczął zyskiwać czego konsekwencją był spadek EUR/USD ponownie poniżej 1,08.

Negatywnie zaskoczyła sprzedaż detaliczna z Niemiec. To już 24-ty miesiąc z rzędu ujemnej rocznej dynamiki. Wynik na poziomie -2,7 proc. był zdecydowanie gorszy od prognoz (-0,9 proc.) oraz poprzedniej wartości (-1,4 proc.). Negatywnie też wypadła dynamika miesięczna na poziomie -1,9 proc. Tu prognozy wskazywały wzrost o 0,4 proc. Euro zareagowało osłabieniem na publikację co przyczyniło się do spadku kursu eurodolara w okolice 1,0775.

Dziś mimo świątecznego nastroju i zamkniętych giełd otrzymamy ważny raport na temat wydatków Amerykanów, który zawiera w sobie informację na temat preferowanej przez Fed miary inflacji. Wyższe odczyty wskaźników deflatora PCE oraz PCE core będą umacniać dolara i być może „zejście” głównej pary walutowej poniżej 1,08 okaże się trwałe przynajmniej na jakiś czas. Co prawda czerwiec w tym momencie jest prawdopodobną datą pierwszej obniżki stóp przez Fed, jednak wyższe odczyty inflacyjne będą powodować, że rynek może zmniejszać w swojej wycenie szanse na realizację takiego scenariusza.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

System nauczania przestarzały o kilka dziesięcioleci? Eksperci: konieczna jest zmiana, zauważająca postęp technologiczny

Obecny system edukacji wywodzi się z czasów rewolucji przemysłowej – udowadniała dr Kristina Kallas, estońska minister edukacji i rozwoju, podczas warszawskiego szczytu cyfrowej edukacji CEE Edu Digital Summit 2024. Według niej, a także innych ekspertów uczestniczących w debacie, niezbędna jest zmiana systemu nauczania. Taka, aby uczniowie w większym stopniu zdobywali praktyczne umiejętności, w tym kompetencje cyfrowe.

Wyzwania rewolucji cyfrowej nie omijają sektora szkolnictwa. Z jednej strony coraz więcej mówi się o konieczności wykorzystania nowoczesnych technologii w procesie nauczania. Z drugiej – istotne jest także przekazywanie uczniom kompetencji cyfrowych, czyli umiejętności sprawnego i bezpiecznego korzystania z technologii.

Właśnie tym tematom poświęcony był międzynarodowy szczyt CEE Edu Digital Summit 2024. Do Warszawy zjechali eksperci od edukacji i cyfryzacji, aby wspólnie porozmawiać o wyzwaniach i szansach stojących przed szkolnictwem. Całość rozpoczęła się debatą pod tytułem „W stronę cyfrowej edukacji. Strategia dla Europy”, w której udział wzięli przedstawiciele ministerstw edukacji aż czterech europejskich krajów.

Umiejętności cyfrowe jak liczenie czy pisanie

Eksperci zgodzili się w najważniejszym: potrzebujemy pilnej zmiany programów nauczania. – Model edukacji z czasów rewolucji przemysłowej, gdy wszyscy musieli znać podstawowe informacje, przeminął. Technologia znacznie szybciej potrafi sobie radzić z różnymi zagadnieniami, niż ludzie. Kompetencje, których musimy dziś uczyć to nie tylko czytanie, liczenie, wiedza o świecie. Teraz wymagane są umiejętności na znacznie wyższym poziomie poznawczym – przekonywała dr Kristina Kallas z Estonii.

Wtórowała jej Natalia Miteva, bułgarska wiceminister edukacji i nauki: – Transfer wiedzy nie może być jedynym celem edukacji. Wiele programów nauczania uzupełnia się, dodając umiejętności przydatne w codziennym życiu – mówiła. Po czym nawiązała bezpośrednio do cyfryzacji: – Umiejętności cyfrowe dołączyły do tak podstawowych kompetencji jak pisanie i liczenie. W dzisiejszym świecie trzeba umieć sobie radzić z technologią – udowadniała specjalistka.

Kaisa Humlebo, reprezentująca region Sztokholmu, zwracała uwagę także na konieczność dostosowania programów nauczania do możliwości poznawczych dzieci i młodzieży: – Młodzi ludzie przyzwyczajeni są dziś do szybkiej reakcji, do ciągłej stymulacji. Musimy się do tego dostosować, jeśli chcemy osiągnąć efekt pedagogiczny – mówiła. I dodawała, że zmiany w szkołach przeciętnie zachodzą wolniej niż w społeczeństwie, co należy zmienić.

Sztuczna inteligencja w edukacji: szansa czy zagrożenie?

Podczas debaty zastanawiano się także, jak sektor edukacji powinien reagować na coraz większe wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji. – Co mamy zrobić w kontekście AI w edukacji? Czy to szansa, zagrożenie, a może diametralna zmiana systemu kształcenia? – pytał prowadzący rozmowę Michał Giersz.

Pierwsze skojarzenie z AI to pojawiające się plagiaty i konieczność ich zwalczania – odpowiedział dr hab. Andrzej Szeptycki, Podsekretarz Stanu w polskim Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. I rozwinął temat: – To wyzwanie, ale widzieliśmy już podobne 20 lat temu, kiedy wszyscy uzyskali dostęp do Internetu. Teraz stworzymy analogiczne mechanizmy.

Według Andrzeja Szeptyckiego ważnym pytaniem jest także kwestia na ile możemy zaufać sztucznej inteligencji. – AI często zmyśla, pisze wypracowania, które są nieprawdziwe, a uczeń, który tego nie sprawdza, nie zdaje sobie sprawy, że to nie jest prawda. Nawet naukowcy często w zbyt dużym stopniu polegają na AI. Oczywiście sztuczna inteligencja daje także ogromne możliwości, ale nie możemy nie zauważać zagrożeń – przestrzegał.

Dr Kristina Kallas zwracała uwagę na szanse, ale też kwestie etyczne. – AI wywiera na nas presję, aby zarzucić wykonywanie powtarzalnych procesów. Natomiast etyka staje się wielkim wyzwaniem edukacji, bo AI często daje nam wyniki nieetyczne – mówiła. Zdaniem przedstawicielki estońskiego ministerstwa, także w tym zakresie zadaniem każdego ministerstwa edukacji powinno być przeprojektowanie programów nauczania, aby przekazywać uczniom umiejętności kognitywne i stawiać większy nacisk na etykę.

Jak szybko można się spodziewać przełomu? Zdaniem Justiny Kugyte z litewskiego Ministerstwa Edukacji, Nauki i Sportu, może to nastąpić szybciej, niż myślimy. – Od nagłego przymusu, związanego z covidem, przeszliśmy do dobrowolnego korzystania z narzędzi cyfrowych. Nauczyciele szybko zaczynają korzystać z narzędzi cyfrowych. I to dobrze, bo technologia ma wspierać nauczycieli. Dzięki niej można prowadzić dużo ciekawsze i bardziej rozwijające lekcje – podkreślała Litwinka.

CEE Edu Digital Summit zorganizował Związek Cyfrowa Polska w ramach działań środkowoeuropejskiej koalicji organizacji cyfrowych CEE Digital Coalition. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły: Minister Cyfryzacji, Edukacji, Nauki, NASK, Rzecznik Praw Dziecka oraz Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Wydarzenie wspierali także firmy Acer, Cisco, Computex, Dell Technologies, Domino Computer, HP, Image Recording Solutions, Intaris, Integrated Solutions Polska, iSpot, Lenovo, Maxto ITS, MDP, MediaExpert, Samsung oraz Suntar.

Oferta publiczna Mentzen S.A. przyciągnęła największą liczbę inwestorów w historii NewConnect

Zakończył się proces przyjmowania zapisów i wpłat w publicznej ofercie sprzedaży akcji Mentzen SA. Szacunkowa wartość wpłat inwestorów na akcje wyniosła ponad 32 mln zł, a w ofercie wzięło udział ponad 900 osób fizycznych i prawnych. Cenę akcji ustalono wcześniej na poziomie ceny maksymalnej 36 zł, co wyznaczyło wartość oferty na 12,6 mln zł. Tym samym szacunkowy popyt na akcje spółki był około 2,5-krotnie większy niż liczba oferowanych papierów. Jest to najbardziej liczna pod względem udziału inwestorów i największa wartościowo oferta publiczna akcji na rynek NewConnect oparta na Memorandum Informacyjnym.

Fundacja Rodzinna Mentzen w organizacji, właściciel Mentzen S.A., podmiotu dominującego wobec Kancelarii Mentzen sp. z o.o. i Mentzen Legal sp.k., z sukcesem zakończyła proces przyjmowania zapisów i wpłat na akcje. Oferta obejmowała 350 tys. akcji Mentzen S.A., czyli 35 proc. Akcji Spółki po cenie 36 zł za akcję. Zgodnie z maksymalnymi parametrami, wartość oferty prowadzonej przez Fundację Rodzinną Mentzen w organizacji wyniosła 12,6 mln zł.

–  Wprowadzenie spółki na giełdę zawsze było moim marzeniem i biznesowym celem, dziś jestem już istotnie bliżej jego realizacji. Cieszy mnie rekordowe zainteresowanie wykazane przez inwestorów. Pokazuje to, że na giełdzie jest przestrzeń dla nowych spółek. Mam nadzieję, że dzięki temu sukcesowi inni przedsiębiorcy również zdecydują się na taki krok, co powinno zwiększyć zainteresowanie rynkiem NewConnect wśród inwestorów indywidualnych. Liczę, że inwestorzy, którzy zdecydowali się na zakup akcji Mentzen S.A. staną się moimi sojusznikami biznesowymi i swoistymi ambasadorami. Natomiast ci, którym nie udało się wziąć udziału w ofercie – będą mieli taką możliwość po giełdowym debiucie, który – mamy nadzieje – będzie możliwy w połowie 2024 r. – mówi Sławomir Mentzen, prezes zarządu i fundator Fundacji Rodzinnej Mentzen w organizacji oraz prezes zarządu Mentzen S.A.

Oferta publiczna sprzedaży akcji Mentzen S.A. spotkała się z dużym zainteresowaniem zarówno w Transzy Dużych Inwestorów, w której udział wzięło około 80 osób i podmiotów, oraz Transzy Małych Inwestorów, w której wzięło udział ponad 800 inwestorów.

Liczba akcji w ofercie została podzielona na transze w równych częściach – po 175 tys. akcji. Przydział akcji zostanie dokonany do 5 kwietnia, na zasadach wskazanych w Memorandum Informacyjnym. Po przydziale, zostanie podana szczegółowa informacja o liczbie inwestorów i stopie redukcji, przy czym zgodnie z Memorandum Informacyjnym w Transzy Małych Inwestorów przydział będzie dokonywany co do zasady proporcjonalnie. W przypadku nieprzydzielenia akcji inwestorowi lub wystąpienia redukcji jego zapisu – środki finansowe zostaną zwrócone w terminie do 7 dni roboczych od dnia przydziału.

Firmą inwestycyjną pośredniczącą w ofercie publicznej sprzedaży akcji jest Dom Maklerski INC S.A. z siedzibą w Poznaniu.

Grupa Kapitałowa Mentzen prowadzi działalność operacyjną w obszarze świadczenia usług doradztwa podatkowego i prawnego oraz obsługi księgowej dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Działalność Grupy polega na oferowaniu profesjonalnych usług przede wszystkim w oparciu o model subskrypcyjny, elastyczny i przewidywalny dla klienta.

Strategia Grupy Mentzen zakłada dalszy rozwój w obrębie obecnie prowadzonej działalności i poszerzanie oferty o kolejne usługi z nastawieniem na usługi subskrypcyjne generujące powtarzalny przychód. Obok produktów Mentzen+, Mentzen+ IT oraz Mentzen Prime Grupa zamierza rozbudowywać ofertę i świadczyć kolejne usługi wspierające rozwój działalności gospodarczych klientów. Grupa nie wyklucza także rozszerzenia swojej oferty usług o doradztwo biznesowe, marketingowe, pośrednictwo finansowe i pozyskiwanie dotacji.

Złożenie wniosku o wprowadzenie akcji spółki Mentzen S.A. do obrotu na rynku NewConnect planowane jest do końca maja br.

Hotelarze nad polskim morzem spodziewają się najlepszej Wielkanocy od 2019 roku

Prognozy pogody wskazują, że najbliższe święta Wielkanocne będą sprzyjały spędzaniu czasu w plenerze. Temperatury będą wysokie, słońca na Pomorzu Zachodnim nie zabraknie i nie zabraknie także turystów. – Z informacji jakie mamy od hotelarzy z Koszalina, Świnoujścia i Międzyzdrojów wynika, że będą to najlepsze święta od 2019 roku. Obłożenie oceniane jest na 70-80%, a w niektórych hotelach nawet na 100%. Przedstawiciele sektora HoReCa w Północnej Izbie Gospodarczej mówią także o spodziewanym ożywieniu gastronomii, dlatego wiele restauracji nad morzem będzie standardowo czynnych. Tutaj generatorem determinującym zainteresowanie klientów i turystów jest przede wszystkim pogoda, a także chęć odpoczynku, choćby krótkiego – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Hotelarze informują nas o klientach, którzy marzyli o Wielkanocy nad Bałtykiem”

Duży ruch turystyczny nad polskim morzem sektor hotelarski i gastronomiczny odnotowywał także zimą. Z informacji Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie wynika, że tej zimy pozostała otwarta rekordowa ilość lokali gastronomicznych i hoteli, co można uznać za odwrócenie trendu „usypiania” na zimę sektora turystycznego nad polskim morzem.

– Zainteresowanie turystów jest bardzo duże i na Wielkanoc spodziewamy się nad Bałtykiem tłumów. Część turystów przyjeżdża tutaj na weekend. Hotelarze informują nas o klientach, którzy marzyli o Wielkanocy nad Bałtykiem i przyjeżdżają całymi rodzinami, ale wiemy, że będzie mnóstwo klientów jednodniowych. City break nad morzem, przyjeżdżamy rano, idziemy na spacer, jemy obiad, wracamy wieczorem. Takich klientów też będzie wielu – mówi Hanna Mojsiuk.

– Mówimy na pewno o bardzo dużym zaintersowaniu spędzaniem świąt nad morzem, ale jest tak, że turyści szukają miejsca na ostatnią chwilę lub przyjeżdżają spontanicznie. Widzą, że jest ładna pogoda, mają wolny czas i przyjeżdżają. Cieszy nas to, że sezon zaczyna się wcześnie. W Świnoujściu niektóre hotele na ten weekend mają 70% obłożenia, a niektóre nawet 100% – mówi Piotr Kośmider, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Świnoujściu.

Co interesujące, wiele hoteli wiosną obniżyło swoje ceny.

– Jest korekta w dół w niektórych lokalizacjach. To kwestia przygotowań do sezonu, ale także poczucia, że skoro jest niższa inflacja, to ceny również powinny zostać urealnione pod potrzeby polskiego turysty – mówi Piotr Kośmider, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Świnoujściu.

Turyści zostają nad morzem na noc, ale decyzje podejmują raczej spontanicznie

Nie tylko hotele cieszą się dużym zainteresowaniem turystów nad morzem. Również eksperci rynku nieruchomości przyznają, że ilość kwater na wynajem i apartamentów na wynajem jest duża i widać zainteresowanie ze strony turystów szczególnie w Świnoujściu oraz innych, największych kurortach.

– Tutaj zainteresowanie apartamentami jest bardzo duże, ale inny jest sposób ich rezerwowania. Widzimy, że mało turystów planuje pobyt świąteczny nad morzem z wyprzedzeniem. Raczej to jest planwanie z dnia na dzień albo nawet czasem spontanicznie. Tacy klienci jako priorytet uznają standard obiektu, ale coraz częściej widzimy, że wolą nocować w lepszych warunkach niż w tańszym obiekcie – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Sektor najmu krótkoterminowego jeszcze na wakacje się nie przygotowuje. Tutaj szturm zaczyna się zwykle od majówki – mówi Król. – Na pewno jednak jest wiele wolnych apartamentów na wynajem. To wynika z faktu, że nad morzem jest coraz więcej kwater i apartamentów i zwykle są one oferowane turystom i gościom całorocznie – mówi ekspert Północnej Izby Gospodarczej.

Sezon turystyczny nad morzem zaczyna się zwykle w majówkę, ale sektor HoReCa nie ma wątpliwości, że pierwsze ożywienie po zimie to jest zawsze czas Wielkanocy.

Odprawa celna dla przedsiębiorców: jak zoptymalizować proces importu i eksportu

W obliczu globalizacji rynków i coraz większej wymiany handlowej między krajami, odprawa celna staje się nieodłącznym elementem działalności wielu przedsiębiorstw. Zrozumienie jej zasad i optymalizacja procesów z nią związanych może znacząco przyczynić się do poprawy efektywności operacyjnej firmy, a co za tym idzie – zwiększenia jej konkurencyjności na rynku.

Odprawa celna to proces, w którym towary przekraczające granice są deklarowane i sprawdzane przez organy celne, w celu upewnienia się, że spełniają wszystkie wymogi prawne danego kraju. Proces ten obejmuje szereg procedur, w tym weryfikację dokumentów, sprawdzenie zgodności towarów z zadeklarowanymi informacjami, a także naliczanie i pobieranie należności celnych i podatków.

Dla przedsiębiorców importujących lub eksportujących towary, odprawa celna jest kluczowym etapem, który może wpłynąć na czas dostawy, koszty, a nawet legalność przeprowadzanych transakcji handlowych. Skuteczne zarządzanie tym procesem i znajomość jego zasad są zatem niezbędne dla zapewnienia płynności operacji biznesowych i uniknięcia niepotrzebnych przeszkód.

Strategiczne Planowanie Procesu Odprawy Celnej: Jak Zminimalizować Czas i Koszty

Optymalizacja procesu odprawy celnej wymaga przede wszystkim strategicznego planowania i dobrego przygotowania. Poniżej przedstawiamy kilka sposobów, które mogą pomóc przedsiębiorcom w zminimalizowaniu czasu i kosztów związanych z odprawą celną:

  1. Dokładne Przygotowanie Dokumentacji: Kompletne i poprawnie wypełnione dokumenty są podstawą sprawnego przejścia przez odprawę celną. Przedsiębiorcy powinni upewnić się, że wszystkie wymagane dokumenty, takie jak faktury handlowe, listy przewozowe czy certyfikaty pochodzenia, są przygotowane zgodnie z obowiązującymi wymogami.
  2. Klasyfikacja Towarów: Poprawna klasyfikacja towarów według nomenklatury celnej jest kluczowa dla określenia stawek celnych i podatkowych. Błędy w klasyfikacji mogą prowadzić do opóźnień, dodatkowych kosztów, a nawet sankcji. Warto skorzystać z usług specjalistów lub zainwestować w szkolenia dla pracowników odpowiedzialnych za klasyfikację.
  3. Wykorzystanie Uproszczonych Procedur Celnych: Wiele krajów oferuje możliwość korzystania z uproszczonych procedur celnych dla przedsiębiorstw, które spełniają określone kryteria, np. posiadają status upoważnionego przedsiębiorcy (AEO). Takie procedury mogą znacząco skrócić czas odprawy i obniżyć koszty.
  4. Planowanie Logistyczne: Optymalizacja procesów logistycznych i dostosowanie harmonogramów dostaw do wymogów proceduralnych może pomóc w uniknięciu niepotrzebnych przestojów i kosztów związanych z magazynowaniem.
  5. Współpraca z Doświadczonym Agentem Celnym: Profesjonalni agenci celni mogą zapewnić cenne wsparcie na każdym etapie procesu odprawy, pomagając w przygotowaniu dokumentacji, klasyfikacji towarów, a także reprezentując przedsiębiorstwo przed organami celnymi.

Zarządzanie procesem odprawy celnej wymaga nie tylko znajomości obowiązujących przepisów, ale także umiejętności planowania i organizacji. Inwestycja w odpowiednie przygotowanie i wykorzystanie dostępnych narzędzi i usług może znacząco przyczynić się do płynności i efektywności operacji importowych i eksportowych, co jest kluczem do sukcesu na współczesnym rynku globalnym.

Koszty Odprawy Celnej: Jak je Oszacować i na Co Zwrócić Uwagę

Jednym z kluczowych aspektów efektywnego zarządzania procesem odprawy celnej jest zrozumienie i odpowiednie zarządzanie kosztami z nim związanymi. Koszty te mogą być zróżnicowane i zależne od wielu czynników, w tym rodzaju towarów, ich wartości, kraju pochodzenia oraz celu, a także stawek celnych i podatkowych obowiązujących w danym kraju. Poniżej przedstawiamy, jak oszacować te koszty i na co szczególnie zwrócić uwagę:

– Stawki Celne i Podatki: Podstawowym elementem kosztów odprawy są stawki celne i podatki nałożone na importowane towary. Te stawki mogą być stałe lub procentowe i zależą od klasyfikacji towaru. Ważne jest, aby dokładnie zrozumieć system taryfowy obowiązujący w kraju importu oraz możliwe ulgi i zwolnienia podatkowe.
– Opłaty Agenta Celnego: Korzystanie z usług agenta celnego jest często koniecznością, szczególnie w przypadku skomplikowanych procedur odprawy. Opłaty za ich usługi mogą być różne i zależeć od zakresu świadczonych usług. Warto porównać oferty różnych agentów i wybrać najbardziej opłacalną opcję.
– Koszty Logistyczne: Do kosztów odprawy celnej należy także zaliczyć koszty logistyczne związane z transportem towarów, magazynowaniem czy ubezpieczeniem. Optymalizacja łańcucha dostaw może pomóc w znaczącym zmniejszeniu tych wydatków.
– Opłaty Administracyjne i Dodatkowe: Należy także uwzględnić możliwe opłaty administracyjne, takie jak opłaty za sprawdzenie dokumentacji, testy i inspekcje towarów, które mogą być wymagane przez organy celne.

Optymalizacja procesu odprawy celnej jest nie tylko kluczowa dla zapewnienia płynności operacyjnej przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym, ale również dla utrzymania konkurencyjności poprzez minimalizację czasu i kosztów. Podstawą do skutecznej odprawy celnej jest dokładne przygotowanie i sprawdzenie wszystkich wymaganych dokumentów, co pozwala uniknąć niepotrzebnych opóźnień oraz dodatkowych kosztów. Równie istotna jest poprawna klasyfikacja towarów, która umożliwia właściwe naliczenie stawek celnych i podatków, unikając tym samym błędów mogących prowadzić do kar i opłat dodatkowych.

Dla firm, które spełniają określone kryteria, korzystanie z uproszczonych procedur celnych może znacznie przyspieszyć cały proces, redukując czas oczekiwania i związane z tym koszty. Optymalizacja łańcucha dostaw, w tym efektywne planowanie logistyczne, jest kolejnym krokiem w kierunku minimalizacji kosztów transportu, magazynowania oraz ubezpieczenia. Warto również podkreślić znaczenie współpracy z doświadczonym agentem celnym, który może zaoferować cenne wsparcie na każdym etapie odprawy, od przygotowania dokumentacji po reprezentowanie firmy przed organami celnymi.

„Dziennik Bałtycki”, „Dziennik Zachodni” i „Głos Pomorza” z nowymi naczelnymi

Zarząd Polska Press Grupy poinformował o kolejnych zmianach na stanowiskach redaktorów naczelnych w spółce.

Bartłomiej Romanek został mianowany redaktorem naczelnym „Dziennika Zachodniego”. Poprzednio pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego tego dziennika. Zastąpił on Jędrzeja Lipskiego, który odszedł ze spółki.

Przemysław Szymańczyk przestał pełnić funkcję redaktora naczelnego „Dziennika Bałtyckiego” oraz „Głosu Pomorza”. Rozstaje się on również z Polska Press Grupą. Obowiązki redaktora naczelnego obu tytułów przejął Mariusz Leśniewski, dotychczasowy zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Bałtyckiego”.

Jak uzyskać pożyczki unijne?

Rozwój własnego biznesu to wyzwanie, które wymaga nie tylko pomysłu i determinacji, ale także odpowiedniego finansowania. W tym kontekście pożyczki unijne stanowią atrakcyjną opcję dla przedsiębiorców poszukujących wsparcia finansowego. Dowiedz się, jak można starać się o taką pożyczkę z Unii Europejskiej. 

Rozpoznanie dostępnych opcji

Na początku warto dokładnie zrozumieć, czym są pożyczki unijne i jakie warunki należy spełnić, aby móc z nich skorzystać. Pożyczki te są częścią wsparcia finansowego oferowanego przez Unię Europejską, mającego na celu wspieranie rozwoju gospodarczego, innowacyjności oraz konkurencyjności przedsiębiorstw. Aby rozpocząć, zalecane jest odwiedzenie strony internetowej lokalnego punktu kontaktowego programów unijnych, gdzie znajdziesz szczegółowe informacje na temat dostępnych funduszy, kryteriów kwalifikacji oraz niezbędnych dokumentów aplikacyjnych.

Przygotowanie dokumentacji

Kluczowym elementem procesu aplikacyjnego jest przygotowanie kompleksowej dokumentacji. Wymagane dokumenty mogą różnić się w zależności od programu, jednak zazwyczaj obejmują plan biznesowy, prognozy finansowe, a także dowody na innowacyjność projektu czy jego wpływ na rozwój regionalny. Pamiętaj, aby każdy dokument był starannie przygotowany i szczegółowo opisywał twój projekt. To właśnie na ich podstawie oceniana będzie twoja aplikacja.

Zrozumienie warunków pożyczki

Kiedy mówimy o kredytach unijnych, istotne jest, aby dokładnie zrozumieć warunki, na jakich są one oferowane. Oprocentowanie, okres spłaty, możliwości wcześniejszej spłaty czy wymagane zabezpieczenia – to wszystko kluczowe aspekty, które powinieneś rozważyć. Warto również zwrócić uwagę na możliwe ulgi czy dotacje, które mogą być dostępne w ramach programu. Zrozumienie tych elementów pomoże ci lepiej ocenić atrakcyjność oferty i dostosować ją do potrzeb twojego przedsiębiorstwa.

Składanie wniosku

Po dokładnym przygotowaniu dokumentacji i wyborze odpowiedniego programu dotyczącego kredytów unijnych nadszedł czas na formalne złożenie wniosku o kredyty unijne. Proces ten może być realizowany zarówno drogą elektroniczną, jak i tradycyjną. Ważne, aby dokładnie śledzić wszystkie wymagania określone w wytycznych programu kredytów i upewnić się, że wszystkie sekcje wniosku są wypełnione zgodnie z instrukcjami. 

Cierpliwość i gotowość na dialog

Po złożeniu wniosku konieczne jest uzbrojenie się w cierpliwość. Proces oceny aplikacji może trwać kilka miesięcy. W tym czasie być może zostaniesz poproszony o dostarczenie dodatkowych informacji czy dokumentów. Ważne, aby pozostać otwartym na dialog i szybko reagować na wszelkie zapytania. Pamiętaj, że każdy etap procesu jest istotny i może wpłynąć na ostateczną decyzję.

Uzyskanie pożyczki unijnej to proces, który wymaga dokładnego przygotowania, zrozumienia dostępnych opcji oraz cierpliwości. Jednakże, dzięki temu wsparciu, możesz znacznie przyspieszyć rozwój swojego przedsiębiorstwa, wprowadzić innowacyjne rozwiązania czy też rozwinąć działalność na nowe rynki. Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest dokładność i zaangażowanie na każdym etapie procesu.

Przewoźnicy drogowi w poważnym kryzysie. W zachodniopomorskim rośnie ilość firm, które upadły

Dramatyczna sytuacja polskich przewoźników. Winna wojna na Ukrainie i pakiet mobilności.

Północna Izba Gospodarcza oraz Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych zwracają uwagę na trudną sytuację sektora transportowego w Polsce. Rosnące stawki opłat drogowych w Niemczech, komplikacje wynikające z wojny w Ukrainie, ceny paliwa oraz przede wszystkim bardzo restrykcyjne zasady wynikające z implementacji pakietu mobilności, to problemy nad którymi nie można przejść do porządku dziennego i zdajemy sobie sprawę, że kierowcy walczą o przetrwanie – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Apelujemy do dialogu z Ministerstwem Infrastruktury, ale także z innymi organizacjami, które na szczeblu europejskim będą w stanie wspierać polski transport i chronić naszych przewoźników przed upadkiem. Obecne przepisy nie działają na naszą korzyść – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Wiceprezes ZSPD: „Sektor transportowy się wykrwawia”

Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych od miesięcy współpracuje z Północną Izbą Gospodarczą w Szczecinie nad działaniem w zakresie wspierania konkurencyjności polskiego sektora TSL. W trudnej sytuacji znaleźli się szczególnie przewoźnicy.

– Od miesięcy w temacie sytuacji przewoźników nie dzieje się zbyt wiele. Przyjęty został Pakiet Mobilności, który został dla polskiego sektora transportowego bardzo niekorzystnie zaimplementowany. Jako sektor TSL nie działamy tylko lokalnie, ale globalnie. Oczekuje się więc od nas przestrzegania wszelkich zasad, jakimi Polska jest zobowiązana wobec Unii Europejskiej. Tym sposobem nie jesteśmy w stanie konkurować np. z firmami transportowymi zza wschodniej granicy i t jest powodem wielu dyskusji i protestów – mówi Piotr Krzyżankiewicz, wiceprezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– Pakiet Mobilności stawowi dla nas śmiertelne zagrożenie. Mniejsze obciążenia socjalne czy podatkowe mają przewoźnicy np. na Litwie czy w Rumunii. Jesteśmy obciążeni kosztami i niekonkurencyjni. Powiem wprost: przewoźnicy drogowi w Polsce się wykrwawiają – dodaje Piotr Krzyżankiewicz, ekspert Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– W roku 2023 rekordowo wzrosła ilość windykacji wobec branży transportowej. To jest wierzchołek góry lodowej. Niemcy wprowadzają nowe stawki myta i obawiamy się, że to będzie pogłębienie trudnej sytuacji polskich przewoźników. Wiele firm było konkretnie ukierunkowanych na prowadzenie działalności transportowej z Niemcami lub przez Niemcy – dodaje Piotr Krzyżankiewicz.

Prezes Laura Hołowacz: „Transporty, które opłacały się w 2019 roku, dzisiaj nie generują zysków”

Jak dodaje Laura Hołowacz, prezes zarządu Grupy CSL wspieranie polskiego transportu jest istotne, bo to jedna z najsilniejszych w Polsce gałęzi gospodarki, a jednocześnie sektor narażony na poważne perturbacje wynikające z sytuacji międzynarodowej.

– Z dużym niepokojem odbieramy sygnały o trudnej sytuacji polskich przewoźników, ale to niestety prawda. Polski przewoźnik od wielu lat był odbierany na rynku międzynarodowym jako potęga. Wygrywaliśmy ceną, jakością usług, terminowością. Niestety rosnące koszty pracy, a także szereg regulacji, w tym właśnie pakiet mobilności czy wzrost cen za używanie dróg w Europie, mocno wpływa na opłacalność sektora transportowego. W tym konkretnym przypadku przestajemy być konkurencyjni, a wiele zleceń, które jeszcze przed pandemia było dla polskiego sektora TSL bardzo intratne, teraz nie ma szans na wygenerowanie opłacalności – mówi Laura Hołowacz, prezes Grupy CSL.

– Najtrudniej mają mniejsze firmy rodzinne. One zazwyczaj zamykają się po cichu – dodaje Prezes Laura Hołowacz, apelując jednocześnie o większą otwartość tego sektora na współdziałanie.

– Jako CSL apelujemy wręcz do firm transportowych, by zgłaszały się do spedytorów po ładunki. Mamy bardzo dużo towaru, który możemy przekazywać do transportu np. ze Świnoujścia. Znalezienie przewoźników nie jest łatwe, niełatwo do nic dotrzeć – dodaje prezes Laura Hołowacz.

Nie ma czegoś takiego jak darmowa broń… – jak sfinansować wydatki obronne państw członkowskich UE

Jak sfinansować wydatki obronne państw członkowskich UE zwiększone do poziomu 2% ich PKB? Trzy opcje: cięcia innych wydatków, finansowania długiem, podnoszenia podatków. Omawiamy koszt każdego z tych scenariuszy.

  • Europejskie rządy zobowiązały się do zwiększenia wydatków na obronność, ale osiągnięcie poziomu 2% PKB do 2028 r. będzie wymagało 470 mld EUR dodatkowych wydatków (w tym 150 mld EUR w Niemczech, 55 mld EUR we Włoszech, 48 mld EUR w Hiszpanii i 17 mld EUR we Francji).
  • Jak dotąd w obliczu starzenia się społeczeństw i ogromnych potrzeb związanych z zieloną transformacją rządy niechętnie określały, w jaki dokładnie sposób zwiększą wydatki na obronność. Aby spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy, wymagałoby to: (i) cięć wydatków o -8,6% w Hiszpanii, -7,7% w Niemczech, -6,5% we Włoszech i -4,8% we Francji; lub (ii) dodatkowego obciążenia odsetkami w wysokości około 12,1 mld EUR w 2028 r., jeśli opierałoby się wyłącznie na finansowaniu długu; lub (iii) jeśli postawiono by wyłącznie na zwiększenie dochodów podatkowych, na przykład stawek VAT, to wzrosłyby one o 0,6 punktu procentowego w całej UE.
  • Połączenie tych trzech rozwiązań rozłożyłoby obciążenia finansowe między pokolenia i wewnątrz społeczeństwa, ale równy priorytet na jednoczesne posiadanie broni, masła i baterii i tak wiązać się będzie z wysoką ceną.

W obliczu agresywnej Rosji u granic, rządy UE zobowiązały się do zwiększenia wydatków na obronę, nie tylko w celu osiągnięcia celu NATO w wysokości 2% PKB. Z analiz Allianz Trade wynika, że od 1995 r. ogólne wydatki rządowe na obronę[1] w dzisiejszej UE 27 wzrosły ze 104 mld EUR do 204 mld EUR w 2022 roku. Nie nadążały one jednak za ogólnym wzrostem PKB i całkowitych wydatków: W 1995 r. wydatki na obronność odpowiadały 1,6% PKB w porównaniu do 1,3% PKB w 2022 r., wahając się od 0,2% PKB w Irlandii do ponad 2% w Grecji, na Łotwie, w Estonii i na Litwie (Polska 1,6% wg. COFOG).

Wydatki na obronę w 2022, klasyfikacja COFOG (w % PKB)Wydatki na obronę w 2022

Źródła: Eurostat, OECD

Jednak stopniowe zwiększanie udziału wydatków na obronność do 2% PKB we wszystkich państwach członkowskich UE do 2028 r. wymagałoby łącznie 470 mld EUR dodatkowych wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych w porównaniu ze scenariuszem zakładającym utrzymanie obecnych poziomów. Obejmowałoby to 150 mld EUR w Niemczech, 55 mld EUR we Włoszech, 48 mld EUR w Hiszpanii, 17 mld EUR we Francji i 11,9 mld EUR w Polsce. Osiągnięcie udziału 3% PKB wydawanego obecnie przez USA (a postulowanego także prze prezydenta Polski A. Dudę) wymagałoby dodatkowych wydatków na obronę w wysokości 1110 mld EUR (w skali UE) w ciągu najbliższych pięciu lat.

Dodatkowe wydatki na obronę, 2% (COFOG), 2024-2028 (skumulowane, w mld EUR)Dodatkowe wydatki na obronę

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Pytanie brzmi, w jaki sposób te wzrosty wydatków zostaną sfinansowane? Ogólnie rzecz biorąc, z analiz Allianz Trade wynika, że istnieją trzy możliwości sfinansowania zwiększonych wydatków na obronę: cięcie wydatków na inne funkcje, finansowanie długiem lub zwiększenie podatków.

Utrzymanie ogólnego poziomu wydatków na stabilnym poziomie (przy scenariuszu zwiększenia wydatków na obronę do 2% PKB) wymagałoby cięć wydatków publicznych o -8,6% w Hiszpanii, -7,7% w Niemczech, -6,5% we Włoszech i -4,8% we Francji. Największą pojedynczą pozycją wydatków w budżetach krajów UE są wydatki na ochronę socjalną. W 2022 r. stanowiły one 39% całkowitych wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych w UE-27 (w Polsce 38%), przy czym 54% wydatków na ochronę socjalną w UE stanowiły wydatki na świadczenia emerytalne; 15% całkowitych wydatków przeznaczono na zdrowie (w Polsce 12%), a po 12% na ogólne usługi publiczne i politykę gospodarczą (w Polsce odpowiednio na usługi publiczne 10% i na politykę gospodarczą 15%).

Podział wydatków w 2022 r. (w procentach)

Podział wydatków w 2022

Źródła: Eurostat, OECD

Cięcia wydatków niezwiązanych z obronnością i ochroną socjalną niezbędne do utrzymania stałego udziału wydatków ogółem w PKB, 2028 r. (w %)

Cięcia wydatków niezwiązanych z obronnością i ochroną socjalną

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Poleganie na finansowaniu długiem skutkowałoby całkowitym dodatkowym obciążeniem odsetkowym w wysokości około 12,1 mld EUR w 2028 roku. Jest to mniej więcej równowartość kwoty wydanej na ochronę różnorodności biologicznej i krajobrazu[2] w UE 27 w 2022 roku.

Inną opcją byłoby podniesienie podatków w celu pokrycia dodatkowych wydatków na obronność. Zakładając brak zmian w strukturze dochodów podatkowych, zgodnie z naszymi obliczeniami stawka VAT musiałaby wzrosnąć średnio o 0,6 punktu procentowego w UE-27 w 2028 r., od 0,1 punktu procentowego we Francji, 0,5 punktu procentowego we Włoszech i 0,7 punktu procentowego w Niemczech i Hiszpanii do 2,4 punktu procentowego w Irlandii (dla Polski wzrost o 0,4% z 23%).

Stawki VAT (podwyżki) wymagane do pokrycia dodatkowych wydatków na obronność w 2028 r., 2% PKB (COFOG)

Stawki VAT (podwyżki) wymagane do pokrycia dodatkowych wydatków na obronność Źródła: Eurostat, Allianz Research.

Do tej pory większość rządów niechętnie określała rzeczywiste koszty zwiększenia wydatków na obronność lub jak dokładnie uda im się to zrobić w kontekście starzejących się społeczeństw i ogromnych potrzeb inwestycyjnych związanych z zieloną transformacją. Połączenie tych trzech opcji mogłoby rozłożyć ciężar finansowy między pokoleniami i wewnątrz społeczeństwa. Będzie to jednak wymagało przyznania, że posiadanie zarówno broni, jak i masła ma swoją wysoką cenę.

[1] Źródło: Eurostat (2024): Wydatki sektora instytucji rządowych i samorządowych według funkcji (COFOG) [gov_10a_exp]. Dane te odnoszą się do wydatków na obronność zgodnie z klasyfikacją funkcji rządu (COFOG), które różnią się od definicji wydatków wojskowych NATO. Podczas gdy zgodnie z klasyfikacją COFOG wydatki na programy emerytalne dla personelu wojskowego są rejestrowane jako wydatki na zabezpieczenie społeczne, są one uwzględniane jako część wydatków wojskowych na przykład w statystykach NATO. Co więcej, NATO oblicza wydatki i udziały w PKB w oparciu o ceny z 2015 roku, podczas gdy wydatki obronne podane w tabelach COFOG są wartościami nominalnymi. Istnieją również różnice w zakresie czasu, w którym wydatki są ujmowane. Zob. na przykład Statistisches Bundesamt (2022): Entwicklung der staatlichen Ausgaben für Verteidigung seit 1991, Pressemitteilung Nr. 104 vom 9. März 2022, Wiesbaden 2022 i Eurostat (2019): Podręcznik dotyczący źródeł i metod opracowywania statystyk COFOG, Luksemburg 2019.

[2] Według najnowszych dostępnych statystyk Eurostatu, całkowite wydatki sektora instytucji rządowych i samorządowych na ochronę różnorodności biologicznej i krajobrazu wyniosły 12,8 mld EUR w 2022 r. Zob. Eurostat (2024): Wydatki sektora instytucji rządowych i samorządowych według funkcji (COFOG) [gov_10a_exp].

Ceny gruntów pod zabudowę mocno do góry. „Tysiąc złotych za metr nie jest zaskoczeniem”

Tysiąc złotych za metr kwadratowy nie jest już żadnym zaskoczeniem – przyznają eksperci rynku nieruchomości. Ceny gruntów rosną już nie tylko w dużych miastach, ale i na przedmieściach, gdzie dotychczas kupujący szukali dla siebie lepszych ofert.

– Kluczem do dyskusji o cenach gruntów pod budowę jest zawsze lokalizacja. Oczywiście największe metropolie w Polsce już dawno nie pozstawiają złudzeń kupującym, że na działkę w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie pod zabudowę jednorodzinną raczej nie ma co liczyć, a jak są takie oferty to ceny biją rekordy. Podobna sytuacja ma miejsce także w innych regionach w kraju. Działam głównie w Szczecinie i tutaj ceny również przekraczają tysiąc złotych za metr kwadratowy, co jeszcze niedawno byłoby nie do pomyślenia – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Ziemi pod zabudowę coraz mniej, ceny więc rosną

Teoretycznie to idealny czas na rozpoczęcie budowy domu jednorodzinnego. Eksperci przyznają, że dostępność ekip budowlanych jest w tym roku dużo większa niż w roku 2023. Do tego, w marketach i hurtowniach budowlanych widać sporą stabilizację cen. Jeżeli ktoś ma zdolność kredytową i własny grunt, to nie powinien zastanawiać się nad budowa. Gorzej, gdy dopiero rozgląda się za ziemią. Wtedy pojawią się problemy.

– Budowa domu nie jest tania, ale tutaj ceny od jakiegoś czasu wykazują się sporą stabilnością. Problemem jest cena gruntu. Atrakcyjnych lokalizacji jest coraz mniej, a jeżeli już się pojawiają to zwykle są to bardzo małe parcele o cenach na naprawdę wysokim poziomie. Tysiąc złotych za metr kwadratowy już nikogo nie dziwi – mówi Mirosław Król.

Z czego wynika wzrost cen gruntów?

– Atrakcyjnej ziemi pod zabudowę jednorodzinną w dużych miastach jest coraz mniej. Jeżeli samorządy uwalniają grunty pod zabudowę to raczej wielkorodzinną niż jednorodzinną. Mieszkańcy więc muszą cieszyć się z tego, co zostało, a zostało drogo i niewiele. Alternatywą jest oczywiście szukanie ziemi pod budowę domu poza dużymi aglomeracjami. Sypialnie dużych miast cieszą się wielkim zainteresowaniem, ale tutaj też widzimy wzrost cen. Dodam, że promień ziemi poszukiwanej przez klienta bardzo się zmienił. Kiedyś szukano lokalizacji przy granicy dużego miasta. Teraz to już nawet do 100 kilometrów – mówi Mirosław Król.

Można kupić tanio, ale działka jest w trudnej lokalizacji i zwykle nieuzbrojona

Co składa się na finalną cenę gruntu pod zabudowę jednorodzinną? Eksperci mówią o tym, że czynników jest więcej niż jeden. Zaczynając od lokalizacji, kończąc na uzbrojeniu działki w media, po kwestie związane z pozwoleniami na budowę, sąsiedztwem dużego miasta czy nawet dojazdem do działki.

– Widzimy, że działki, które są uzbrojone i mają pozwolenia na budowę drożeją najszybciej. To dotyczy przede wszystkim obrzeży dużych miast, gdzie coraz częściej wydzielane pod zabudowę są coraz większe połacie terenu – przyznaje Mirosław Król.

– Zdarzają się jednak sytuacje, gdy mamy dość atrakcyjną cenę gruntu. Ostatnio w Szczecinie nie brakowało ofert za np. 250-300 złotych za metr kwadratowy, ale ceny te wynikały z lokalizacji, czyli głęboka północ miasta, teren nieuporządkowany i bez pociągniętych mediów. Na dodatek lokalizacja sąsiadowała z dawnymi terenami poindustrialnymi. Tutaj samo rozpoczęcie budowy będzie wymagało wielkich inwestycji. Decydując się więc na budowę i wybór działki trzeba to dokładnie przeanalizować – mówi ekspert rynku nieruchomości.

Co trzeci Polak codziennie myśli o zmianie pracy

Jak wynika z najnowszych danych GUS bezrobocie w Polsce w 2023 roku wyniosło 5,1 proc. Czy jest to jednoznaczne z tym, że jesteśmy szczęśliwi w pracy i nie „rzucamy papierami”? Niekoniecznie. 36 proc. Polaków codziennie myśli o zmianie pracy, a ponad 41 proc. rozgląda się niezobowiązująco za nowym miejscem zatrudnienia. Jedynie 22 proc. pracowników nie bierze pod uwagę przejścia do konkurencji. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej pod koniec marca bieżącego roku na portalu społecznościowym LinkedIn przez magazyn PulsHR[1].

To deprymujące, ponieważ na rynku mamy obecnie do czynienia z niskim popytem na pracę. Według danych GUS w Polsce na koniec czwartego kwartału 2023 r. było 97,1 tys. wolnych miejsc pracy, czyli o 12,7 proc. mniej niż na koniec trzeciego kwartału). Oznacza to, że wielu z nas mimo, że chce zmienić miejsce zatrudnienia zwyczajnie nie może tego zrobić.

Dlaczego Polacy chcą zmienić pracę? Przede wszystkim z powodów finansowych. Z badania „Mobilność zawodowa Polaków w 2024 roku” przeprowadzonego przez Pracuj.pl[2] wynika, że 52 proc. rozgląda się za nowymi możliwościami zawodowymi by więcej zarabiać. Co czwarty pracownik przyznaje z kolei, że do zmiany motywuje go brak możliwości awansu w obecnym miejscu pracy oraz poczucie bycia niedocenianym (odpowiednio 27 i 24 proc. wskazań). 

Gdy przyjrzymy się tym danym nasuwa się myśl, że duża część z nas pracuje w firmach, które nie kładą nacisku na odpowiednie motywowanie swojego zespołu, tak w sposób materialny jak i niematerialny. To niepokojące ponieważ takie podejście nie sprzyja budowaniu lojalności i zaangażowania, co z kolei przekłada się na wyniki całej firmy.

Co może przynieść poprawę sytuacji? Przede wszystkim regularne wartościowanie stanowisk – reaserch tego, jak płaci konkurencja i waloryzacja płac względem rynku. Bardzo ważne jest również docenianie pracowników. Według badania „Zaangażowanie 2023” zrealizowanego  przez platformę Enpulse[3], 7 na 10 pracowników przyznaje, że pochwała bezpośredniego przełożonego jest dla nich ważna i wpływa na ich motywację. Liczy się również wsparcie pracownika w zachowaniu work-life balace – czas wolny jest najbardziej istotnym benefitem dla większości pracowników. Te wszystkie elementy budują lojalność, sprawiają, że pracownicy dobrze czują się w swoim miejscu pracy i nie myślą o zmianie.

Marta Barcicka, ekspertka od human resources z ponad 15-letnim doświadczeniem

[1] https://www.linkedin.com/posts/pulshr_praca-zatrudnienie-emerytura-activity-7176296203502968832-6j7K?utm_source=share&utm_medium=member_desktop

[2] https://media.pracuj.pl/240043-poszukuja-mimo-kryzysu-mobilnosc-zawodowa-polakow-w-2023-roku

[3] https://www.enpulse.eu/raport-zaangazowanie-2023

XTB uruchamia usługę Social – obserwuj najlepszych inwestorów i rozwijaj swoje strategie

XTB uruchamia usługę Social. Jest to zapowiadane wcześniej rozwiązanie społecznościowe, które umożliwi obserwowanie najlepszych inwestorów, przeglądanie ich najważniejszych statystyk, składu portfela oraz otrzymywanie powiadomień o ich najnowszych transakcjach.XTB Social

Wprowadzenie usługi Social to kolejny etap realizacji planu produktowego na rok 2024. W ostatnich tygodniach klienci zyskali możliwość wymiany walut pomiędzy swoimi kontami inwestycyjnymi. Dziś XTB wzbogaca aplikację inwestycyjną o rozwiązania społecznościowe, dzięki którym klienci mogą obserwować najlepszych inwestorów, sprawdzać własne statystyki inwestycyjne i dzielić się inspirującymi profilami ze swoimi znajomymi.

Polska jest pierwszym rynkiem, na którym XTB uruchomił usługę Social. Docelowo, w ciągu najbliższych miesięcy, pojawi się ona również na pozostałych rynkach XTB. – Funkcje społecznościowe bazujące na zaangażowaniu użytkowników stają się niezwykle popularne. Social ma wypełnić lukę, którą dostrzegamy na rynku finansowym – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Social to dodatkowa funkcjonalność, która umożliwia obserwowanie nie tylko najlepszych inwestorów, ale także znajomych inwestujących z XTB – składu ich portfela, historii transakcji czy statystyk inwestycyjnych. Ranking liderów bazuje na algorytmie, który uwzględnia zyskowność portfeli względem ryzyka oraz inne kryteria takie jak poziom dywersyfikacji, koncentracji, ryzyka. Social umożliwia również otrzymywanie powiadomień o transakcjach obserwowanego użytkownika.

Social to usługa, która pomoże naszym klientom rozwinąć ich własne strategie inwestycyjne.  Obserwowanie transakcji przynoszących zyski, jak i tych generujących straty, może być ważną lekcją. Kluczowe jest, że kontrola nad własnymi inwestycjami zawsze pozostaje w rękach inwestora – dodaje Arnaout.

W najnowszej wersji aplikacji XTB, inwestorzy będą mogli obserwować profile, które zostały ustawione jako publiczne. Aby skorzystać z tej nowości, nie jest wymagane udostępnianie własnego profilu. Decyzja o udostępnieniu profilu pozostaje elastyczna – użytkownicy w każdej chwili mogą zdecydować się na jej aktywację lub dezaktywację. Natomiast dane profili udostępnianych w ramach usługi Social są w pełni zanonimizowane, a na żadnym etapie nie są widoczne wartości portfela czy wielkości transakcji. Przekazywane są jedynie dane dotyczące procentowego udziału aktywów w danym portfelu.