Sabre reaguje na niestabilną sytuację na świecie

Spowolnienie gospodarcze oraz niepewna sytuacja geopolityczna powodują, że firmy technologiczne poszukują nowych źródeł przychodów oraz decydują się na restrukturyzację zatrudnienia w celu redukcji kosztów. Taką decyzję podjęło również Sabre Corporation.

Raport Banku Światowego nt. globalnych perspektyw gospodarczych (Global Economic Prospects) ze stycznia 2023 roku jasno wskazuje, że światowa gospodarka silnie spowalnia m.in. z powodu inflacji, podwyższonych stóp procentowych czy zmniejszenia liczby inwestycji. Bank Światowy przewiduje przy tym, że tempo wzrostu światowej gospodarki wyniesie 1,7% w 2023 roku, a nie 3% jak oczekiwano wcześniej.

Według najnowszego raportu Spiceworks Ziff Davis – The 2023 State of IT – połowa organizacji z branży IT, które wzięły udział w badaniu, planuje podjąć działania w kierunku przygotowania się do recesji. Jedną ze strategii przeciwdziałania trudnej światowej sytuacji gospodarczej jest zamrożenie procesu zatrudniania, a także redukcja etatów. Dlatego aż 20% firm technologicznych z całego świata, uwzględnionych w badaniu, zamierza przeprowadzić lub aktualnie przeprowadza restrukturyzację zatrudnienia. Przedsiębiorstwa decydują się na takie kroki przede wszystkim w celu zabezpieczenia własnych planów rozwojowych oraz zapewnienia kontrahentom dalszego, stabilnego wzrostu.

Wśród gigantów technologicznych, którzy zdecydowali się już na ten krok, są m.in. niemiecki SAP i amerykański IBM. SAP pożegnał około 3000 osób, IBM 3900. Innymi firmami, które ogłosiły zmniejszenie liczby pracowników były m.in. Microsoft i Amazon, a także cyfrowa platforma LinkedIn. Wśród polskich przedsiębiorstw z branży lub branż pokrewnych, zwolnienia ogłosiły No Fluff Jobs, Brainly czy NetGuru. Ostatnio decyzję o redukcji zatrudnienia podjęło również Sabre Corporation.

Wszelkie analizy rynku i prognozy dotyczące branży IT znalazły swoje odzwierciedlenie w decyzjach największych firm technologicznych. Trudna sytuacja ekonomiczna, coraz większe znaczenie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, to niektóre z przyczyn decyzji o restrukturyzacji zatrudnienia w sektorze technologicznym na całym świecie. Takie decyzje nie mogą pozostać bez wpływu na rynek IT w Polsce. – tłumaczy Wojciech Gworek, prezes zarządu Sabre Polska, VP Software Engineering.

Sabre Corporation jest amerykańską firmą technologiczną rozwijającą produkty i usługi dla branży turystycznej, m.in. dla biur podróży, linii lotniczych i hoteli. Organizacja ogłosiła redukcję miejsc pracy o 15% w skali globalnej – zmniejszenie liczby pracowników objęło 55 krajów, w tym Polskę.

Nowy obraz rynku IT – transformacja technologiczna trwa

Według raportu „The 2023 State of IT”, większość badanych firm wykazała pozytywne nastawienie do inwestycji w technologię oraz planuje zwiększyć swoje budżety na ten cel. Zgodnie z wynikami ankiety, aż 51% organizacji biorących udział w badaniu planuje kontynuować inwestycje i zwiększyć swoje roczne wydatki w dziedzinie technologii. To optymistyczne informacje dla branży technologicznej, sugerujące, że przedsiębiorstwa są coraz bardziej zaangażowane w rozwój i modernizację swoich systemów informatycznych.

Sabre Corporation zamierza dalej inwestować w rozwój nowoczesnej technologii, tak aby w konsekwencji zwiększyć swoje udziały w poszczególnych segmentach rynku. Skupiamy się na działaniach prowadzących do utrzymania silnej pozycji w branży lotnicznej i turystyce. – wyjaśnia Wojciech Gworek.

Kluczowym czynnikiem umożliwiającym Sabre dostarczanie innowacyjnych rozwiązań jest dalsza transformacja technologiczna spółki między innymi we współpracy z platformą Google Cloud. Ma to duże znaczenie w kontekście naszej zdolności do szybkiego dostarczania nowych produktów i usług naszym partnerom biznesowym. Obrany kierunek to nie tylko nowe rozwiązania technologiczne, ale również zwiększona stabilność i bezpieczeństwo funkcjonowania Sabre Corporation. – konkluduje Wojciech Gworek.

Według badań średnie i duże przedsiębiorstwa technologiczne, tj. zatrudniające powyżej 500 pracowników, są dwukrotnie bardziej skłonne do przeprowadzania redukcji zatrudnienia niż małe firmy. Takie podejście pozwala firmom IT na kontynuowanie dużych inwestycji, m.in. modernizację infrastruktury. Plany rozwojowe mają przełożyć się na utrzymanie długoterminowych celów i rozwój produktów dla ich klientów oraz użytkowników.

Większość matek, które uciekły z Ukrainy do Polski doświadcza wysokiego lub ekstremalnie wysokiego poziomu niepokoju – badanie UNICEF

Ponad 60 procent ukraińskich matek, które uciekły przed wojną do Polski doświadcza wysokiego lub ekstremalnie wysokiego poziomu niepokoju, wynika z badania przeprowadzonego przez Biuro UNICEF ds. Reagowania na Potrzeby Uchodźców w Polsce. Badanie wykazało również, że 53 procent rozważało uzyskanie lub już skorzystało ze wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego od czasu przyjazdu do Polski.

„Psychospołeczne żniwo wojny w Ukrainie jest ogromne, więc wyniki tego badania nie są zaskoczeniem” – powiedział dr Rashed Mustafa Sarwar, Krajowy Koordynator Biura UNICEF ds. Reagowania na Potrzeby Uchodźców w Polsce. „Wsparcie zdrowia psychicznego jest niezbędne, aby pomóc rodzinom i dzieciom wyleczyć niewidzialne rany wojny. Dlatego wsparcie to stanowi ogromną część naszej pomocy i obejmuje wszystkie obszary działań, które podejmujemy tutaj w Polsce”.

W badaniu matek-uchodźczyń z Ukrainy wykorzystano Wskaźniki Dobrego Samopoczucia opracowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO-5). Kwestionariusz składał się z pięciu prostych, nieinwazyjnych pytań, pozwalających na subiektywną ocenę ich samopoczucia. Wyniki ankiety wykazały, że ponad 30 procent osób doświadcza wysokiego poziomu niepokoju, a 30 procent – ekstremalnie wysokiego poziomu niepokoju.

Większość ankietowanych kobiet stwierdziła, że czuje się bezradna i rozważała skorzystanie z pomocy psychologa. Kwestie pogłębiające stres to niepewność co do przyszłości, obawy o rodzinę lub przyjaciół w Ukrainie lub poza nią oraz smutek z powodu wojny. Wysoki poziom stresu był również związany z kwestiami praktycznymi, w tym z niewystarczającymi środkami finansowymi, mieszkaniem, pracą, językiem, dostępem do opieki zdrowotnej i opieki nad dziećmi.

Ankietowane matki, które wykazywały wyższy poziom niepokoju, zgłaszały również większy problem z dostępem do usług w zakresie zdrowia psychicznego. Ogólnie rzecz biorąc, uczestniczki badania były otwarte na różne formy wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego, ale preferowały wsparcie w języku ukraińskim.

UNICEF wykorzystał wyniki ankiety do przygotowania i uruchomienia ogólnokrajowej kampanii na rzecz zmiany zachowań społecznych pt. „Dach jest w twoich rękach” skierowanej do ukraińskich matek, informując je o dostępnym wsparciu psychologicznym oraz strategiach radzenia sobie ze stresem. Kampania dotrze do odbiorców za pośrednictwem kanałów cyfrowych, a także dzięki partnerstwu z miastami, z którymi współpracuje UNICEF.

Nazwa kampanii nawiązuje do znaczenia wyrażenia w języku ukraińskim, w którym „twój umysł” oznacza też „twój dach”. Kampania ma na celu zmotywowanie uchodźców do szukania profesjonalnej pomocy, zanim ich stan zdrowia psychicznego ulegnie pogorszeniu. Proponuje również strategie radzenia sobie ze stresem oparte na zaleceniach ekspertów ds. zdrowia psychicznego. Wszystko po to, aby pomóc uchodźcom „wziąć dach z powrotem w swoje ręce”.

„Chcemy mieć pewność, że nikt nie zostanie zapomniany i pozostawiony sam sobie z cierpieniem psychicznym. Mam nadzieję, że dzięki tej kampanii w całej Polsce dotrzemy do osób najbardziej potrzebujących i zapewnimy każdej osobie, która uciekła przed wojną w Ukrainie, dostęp do niezbędnej pomocy” – powiedział Rashed Mustafa.

64 proc. specjalistów jest gotowych zmienić profesję wyłącznie ze względów finansowych

Wysokość wynagrodzenia pozostaje głównym powodem rozważania odejścia z firmy, z czym zgodziło się blisko 60 proc. specjalistów biorących udział w tegorocznym badaniu Hays Poland. Jednak taka zmiana nie musi być jednoznaczna z przejściem do innej organizacji, oferującej lepsze warunki zatrudnienia. Może również oznaczać przebranżowienie i rozpoczęcie kariery w innym zawodzie. Jak wynika z badania Hays, na drugi wariant byłoby gotowych 64 proc. ankietowanych, jeśli zmiana profesji wiązałaby się z wyższym wynagrodzeniem.

Na satysfakcję z życia zawodowego składa się wiele różnorodnych kwestii. Z jednej strony jest to poczucie sprawczości i docenienia, relacje z bezpośrednim menedżerem oraz członkami zespołu, możliwość rozwoju oraz – potocznie mówiąc – przekonanie, że lubi się to, co się robi. Biorąc pod uwagę fakt, że praca to przede wszystkim źródło utrzymania i bezpieczeństwa finansowego, o satysfakcji w dużej mierze decydują jednak warunki zatrudnienia: zarobki, benefity pozapłacowe, rodzaj umowy i model pracy.

To właśnie te czynniki najczęściej odgrywają kluczową rolę w decyzjach zawodowych podejmowanych przez profesjonalistów. Brak zadowolenia z otrzymywanego wynagrodzenia może jednak prowadzić nie tylko do znalezienia pracy w innej organizacji, ale na podobnym stanowisku. Niejednokrotnie stanowi to motywację do wnikliwej analizy swojej dotychczasowej kariery oraz trendów na rynku pracy i podjęcia decyzji o zmianie wykonywanego zawodu.

Jak wynika z badania opisanego na łamach Raportu płacowego Hays 2023, specjaliści bardzo różnorodnie oceniają wpływ obecnej sytuacji gospodarczej na swoje perspektywy zawodowe w okresie najbliższych lat. W większości jednak wśród profesjonalistów bardzo silnie rysuje się niepewność wobec przyszłości. Obawy te mogą dotyczyć zarówno dalszego rozwoju sytuacji gospodarczej i geopolitycznej, jak i transformacji cyfrowej oraz dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji. Są to bowiem zmiany, które w rosnącym stopniu będą wpływać na popyt na określone profesje. Niektóre zawody z czasem zostaną wyeliminowane z rynku pracy, podczas gdy inne staną się wysoko pożądane, oferując bardzo atrakcyjne zarobki.

Zmiany na horyzoncie

Być może to właśnie z tych powodów, 64 proc. specjalistów deklaruje gotowość do przebranżowienia się, wyłącznie ze względu na lepsze perspektywy zarobkowe. Takie wnioski płyną z najnowszego badania Hays Poland, przeprowadzonego na przełomie kwietnia i maja 2023 r. wśród blisko 1000 respondentów. Co więcej, 63 proc. z nich byłoby w stanie podjąć taką decyzję na przestrzeni roku, a niemal co piąty – w perspektywie dwóch lat.

Czy byłbyś gotowy przebranżowić się wyłącznie ze względu na perspektywę uzyskania wyższych zarobków?

Tak 64%
Nie 15%
Trudno powiedzieć 21%

Źródło: badanie Hays Poland, kwiecień-maj 2023

Wielu pracowników odczuwa obecnie skutki inflacji i nierzadko podejmuje odważne działania. Jak zauważa Agnieszka Kolenda, Executive Director w Hays Poland, z tegorocznych badań Hays wynika, że niewiele ponad połowa profesjonalistów odczuwa satysfakcję ze swojej obecnej pracy.

Należy podkreślić, że chociaż na satysfakcję z życia zawodowego składa się wiele elementów, to finanse odgrywają w tym przypadku kluczową rolę. Pracownik zadowolony z pracy to pracownik dobrze wynagradzany i doceniany, który może się rozwijać i tym samym stopniowo zwiększać swoje ambicje. Jeśli ma poczucie, że zarabia zbyt mało, a do tego wykonuje profesję, która nie daje dobrych perspektyw zawodowych, to może rozważać inne opcje. Nie dziwi zatem fakt, że wielu specjalistów wykazuje się otwartością nie tylko na zmianę miejsca zatrudnienia, ale również na podjęcie pracy w nowym zawodzie lub sektorze, które już na starcie zaoferują wyższe zarobki – tłumaczy Agnieszka Kolenda.

Natomiast nie oznacza to, że wysokie wynagrodzenie będzie w stanie zadowolić pracowników na stałe. Badania Hays Poland pokazują, że dla pracowników, zaraz po zarobkach, duże znaczenie w pracy mają stabilność zatrudnienia, relacje z przełożonym i zespołem, a także pakiet świadczeń pozapłacowych. Z drugiej strony, zmieniając branżę, pracownicy mogą liczyć na zupełnie nowe doświadczenia i wyzwania zawodowe. Dla osób, które cenią sobie systematyczny rozwój, może stanowić to dodatkową motywację.

Warto także dodać, że gotowość do zmiany ścieżki kariery nie zawsze musi oznaczać planów całkowitej transformacji swojego życia zawodowego. Specjaliści, którzy decydują się na przebranżowienie, bardzo często rozwijają się w kierunku pokrewnym do dotychczasowej profesji lub poszerzają zakres swojej specjalizacji, np. o aspekt technologiczny. Wiele zmian ścieżek zawodowych dotyczy podobnych sektorów, np. marketingu i e-commerce, finansów i analizy danych czy prawa i podatków. Bardziej radykalne zmiany kariery również się zdarzają, chociaż stosunkowo rzadziej.

Pieniądze to nie wszystko

Najmniejsza grupa respondentów badania – zaledwie 15% – wyklucza perspektywę przebranżowienia wyłącznie ze względu na argument finansowy. Uważają bowiem, że w ich obecnej pracy są pewne kwestie, których nie chcą stracić, nawet na rzecz wyższych zarobków w innej branży. Specjaliści najczęściej argumentują brak gotowości do takiej decyzji sympatią do aktualnego miejsca pracy (58 proc.) oraz chęcią podążania zgodnie ze swoim planem kariery i licznymi możliwościami zawodowymi w obecnej branży (po 30 proc. wskazań).

Dlaczego nie czujesz się gotowy/a, aby zmienić branżę, nawet jeśli wiązałoby się to z wyższymi zarobkami?

Za bardzo lubię swoją obecną pracę 58%
Wolę się trzymać mojego ustalonego planu kariery 30%
Moja branża daje mi wiele możliwości 30%
Moja branża daje mi dużą elastyczność 24%
Wiązałoby się to z dużym stresem 21%
Moje zarobki są już zadowalające 15%
Nie mam czasu/ chęci na pozyskanie nowych kwalifikacji 12%

Źródło: badanie Hays Poland, kwiecień-maj 2023
Procenty nie sumują się do 100, ponieważ możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Prowadzi to do dwóch wniosków. Z jednej strony wiele osób nie byłoby w stanie zmienić zawodu ze względów finansowych, ponieważ lubi swoją pracę. To oznacza, że jest ona spójna z ich zainteresowaniami, pozwala na samorealizację i daje poczucie sensu – wykonywanych zadań, ale też ogólnego wpływu działalności firmy na świat, w którym żyjemy.

Jeśli rodzaj pracy i wykonywane zadania są źródłem satysfakcji, to motywacja do zmiany ścieżki zawodowej jest znacznie mniejsza – nawet jeśli otrzymywane wynagrodzenie nie jest dla pracownika w pełni satysfakcjonujące. Jeśli ktoś prawdziwie realizuje się, pracując np. w dziale finansowo-księgowym, to może nie być otwarty na naukę programowania i rozwój kariery w tym kierunku. Szczególnie, gdy nie mieści się to w sferze jego zainteresowań – zauważa Agnieszka Kolenda z Hays Poland.

Zrozumiałe jest także, że nie każdy specjalista ma przestrzeń do takiej zmiany, a czynników może być wiele. Decyzja o przebranżowieniu niewątpliwie wiąże się o z koniecznością podniesienia kwalifikacji i zdobycia nowej wiedzy, a także poświęceniem czasu na rekrutacje, szkolenia i proces adaptacji oraz wdrożenia. Nie dziwi zatem fakt, że 21 proc. respondentów badania Hays nie zdecydowałoby się na przebranżowienie ze względu na zbyt duży stres, a 12 proc. na brak czasu i/lub chęci na pozyskanie nowych kwalifikacji. Warto również podkreślić, że przebranżowienie i rozpoczęcie kariery w nowym zawodzie – nawet bardzo dobrze opłacanym – na początku może wiązać się z de facto obniżeniem zarobków. Na to nie każdy może sobie pozwolić.

Planując swoją ścieżkę kariery, specjaliści zdecydowanie są bardziej elastyczni niż jeszcze kilka lat temu. Szybciej reagują na zmiany zachodzące na rynku pracy oraz wykazują ogromną potrzebę nauki i rozwoju. Jest to związane przede wszystkim z transformacją cyfrową świata, w którym żyjemy, ale również rosnącego przekonania, że praca powinna być również źródłem satysfakcji. Jednocześnie z uwagi na czynniki gospodarcze, dla niektórych zwiększenie możliwości zarobkowych może być obecnie bardzo silnym motywatorem do podjęcia decyzji o przebranżowieniu.

Stan Montana wprowadza zakaz używania TikToka

Gubernator Montany wprowadził pierwszy na świecie ustawowy zakaz zabraniający działania aplikacji TikTok na terenie stanu USA. To efekt rosnącej krytyki i obaw władz stanowych i rządu federalnego USA o wykorzystanie aplikacji przez Chiny do dezinformacji i szpiegowania. W Polsce pomimo zaleceń Rady ds. Cyfryzacji przy Kancelarii Premiera o usunięciu aplikacji z telefonów administracji publicznej, rząd nie wprowadza zakazu.

Pod koniec marca br. Rady ds. Cyfryzacji przy Kancelarii Premiera stwierdziła, że TikTok powinien zostać usunięty z telefonów pracowników administracji publicznej. Przypomniano, że używanie TikToka może zagrażać prywatności użytkowników tej chińskiej platformy społecznościowej, wskazując na zagrożenie dla bezpieczeństwa danych, znajdujących się na tych urządzeniach. Mimo to polski rząd nie zamierza wprowadzać takiego zakazu. Twierdzi, że nie ma żadnych dowodów na szkodliwość tej aplikacji.

Tymczasem nowe prawo w stanie Montana zabroni (od 1 stycznia 2024 r) pobierania TikTok w stanie i nakłada grzywny na każdy „podmiot” – sklep z aplikacjami lub TikTok – 10 000 USD dziennie za każdym razem, gdy ktoś uzyskuje dostęp do TikTok, „oferuje możliwość” dostępu do niego lub go pobiera. Oznacza to, że Apple i Google, które prowadzą sklepy z aplikacjami na urządzenia Apple i Android, będą odpowiedzialne za wszelkie naruszenia. Kary nie dotyczyłyby użytkowników.

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa twierdzą, że poza unikaniem grzywny nic nie zachęca zaangażowanych firm do przestrzegania przepisów, a odpowiednie egzekwowanie prawa będzie niezwykle trudne. Oded Vanunu, dyrektor badań produktów w firmie Check Point Software, uważa, że sklepom z aplikacjami trudno byłoby odizolować jeden stan od pobierania aplikacji. – Zakaz byłby skuteczny przy współpracy właściciela TikTok, ponieważ kontroluje on oprogramowanie i może dostosowywać ustawienia na podstawie lokalizacji geograficznej lub adresów IP użytkowników – stwierdził ekspert bezpieczeństwa cybernetycznego.

Nowe zasady, w czwartym co do wielkości stanie USA, będą miały bardziej dalekosiężne skutki niż zakazy rządowe, które już obowiązują w prawie połowie stanów i rządzie federalnym USA. W Montanie jest 200 000 użytkowników TikToka, a także 6000 firm korzystających z platformy udostępniania wideo.

Czy nowe prawo w stanie USA zmieni podejście polskiego rządu do tematu?

Janusz Cieszyński, sekretarz stanu w KPRM odpowiadający za cyfryzację wyjaśniał w kwietniu br: „Rada w swoim stanowisku nie przedstawiła technicznych dowodów potwierdzających zagrożenie płynące z posiadania TikToka na telefonie użytkownika”.  Czy tiktok może się zablokować? Gdy użytkownicy korzystają z TikTok, wyrażają zgodę na zbieranie informacji o ich lokalizacji. System może śledzić osobę z odległości co najmniej 3 kilometrów kwadratowych (1,16 mil kwadratowych) od jej rzeczywistej lokalizacji. Jeśli ta funkcja jest wyłączona, TikTok może nadal zbierać przybliżone informacje o lokalizacji – takie jak region, miasto lub kod pocztowy, w którym użytkownik może się znajdować – na podstawie informacji o urządzeniu lub sieci, takich jak adres IP.

Nowe cykliczne szczyty Nikkei 225 i DAX-a

W czwartek swe najwyższe od ponad roku wartości osiągnęły japoński Nikkei 225 i niemiecki DAX. Ten pierwszy indeks dotarł do poziomu swego lokalnego szczytu z września 2021 (+1,6 proc.), zaś ten drugi był dziś ok. godz. 9:45 najwyżej od stycznia 2022 (+1,11 proc.). Nasdaq 100 zbliżył się wczoraj do poziomu swego szczytu z sierpnia ub.r., a dziś rano kontrakty na ten indeks pozostawały na wczorajszych poziomach (+0,08 proc. ok. godz. 9:50).

Czwartkowy poranek na europejskich giełdach stał pod znakiem wzrostów (CAC 40 +0,75 proc. ok. godz. 9:45).

Zwyżkował również dziś rano zmagający się nadal z poziomem oporu wyznaczanym w okolicach 1950 pkt. przez jego szczyty z okresu poprzednich ponad 4 miesięcy WIG-20 (+0,96 proc. ok. godz. 10:00). Powoli do poziomu swego szczytu z 2021 roku zbliżał się sWIG-80. Wśród składników WIG-u 20 swój najwyższy w historii poziom osiągnęła dziś cena akcji PZU. Wśród składników mWIG-u 40 po wzroście o ponad 11 proc. najwyżej w historii był kurs akcji spółki Benefit Systems. Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś również ceny akcji PKB Cargo i Develia. Jeśli chodzi o spółki wchodzące w skład sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były dziś notowania akcji spółek Agora, Voxel, Alumetal, Mostostal Zabrze, CI Games, Enter Air, Astarta Holding i Ailleron.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych zbliża się powoli do górnego ograniczenia kanału trendu bocznego w obrębie którego przebywa od 2 miesięcy (ok. 3,3-ok. 3,6 proc.). W Waszyngtonie w Kongresie trwają negocjacje mające na celu uzyskanie porozumienia w sprawie podniesienia limitu federalnego zadłużenia, który obecnie wynosi 31,4 biliony dolarów i który został już osiągnięty. Rentowność 10-latek polskiego rządu wyszła dziś na najwyższy w maju poziom 5,968 proc.

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena dotarł do istotnego poziomu oporu wyznaczanego tuż poniżej poziomu 138 JPY przez jego lokalne maksima z marca i początku maja. Lekko słabło względem USD również euro (EUR/USD -0,14 proc. ok. godz. 9:40). W kilka dni po pierwszej turze wyborów prezydenckich w Turcji, turecka lira była dziś najsłabsza w historii w stosunku do USD.
Drugi dzień z rzędu dosyć dynamicznie korygowały ostatnie spadki do najniższych od ponad roku poziomów kursy USD/PLN i EUR/PLN (odpowiednio +0,53 proc. i +0,38 proc. ok. godz. 9:40).

Kursowi BTC/USD nadal nie udaje się wrócić znacząco powyżej poziomu oporu wyznaczanego przez jego – wyznaczające „linię szyi” 2-miesięcznej formacji „głowy z ramionami”? – przełamane w dół w ubiegłym tygodnia minima z drugiej połowy marca br. (26640 USD) i drugiej połowy kwietnia br. (27073 USD). Dziś ok. godz. 9:45 kurs wynosił 27391 USD.

W środę cena kontraktów na gazie ziemny notowanych w Wielkiej Brytanii spadła do najniższego poziomu od 2021 roku będąc już 12 razy niższa niż w swym szczycie z sierpnia ub.r. Dziś rano kontrakty na gaz ziemny notowane na NYMEX-ie lekko rosły (+0,17 proc. ok. godz. 9:30). O 0,45-0,49 proc. taniały dziś ok. godz. 9:30 kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE. Spadały dziś rano również ceny metali szlachetnych (złoto -0,26 proc., srebro -0,72 proc., platyna –0,97 proc., pallad –0,99 proc.) i miedzi (-0,71 proc. ok. godz. 9:35). Cena złota znalazła się na poziomach swoich minimów z okresu ostatnich 5 tygodni, srebro było najtańsze od pierwszej sesji kwietnia br.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Materiały budowlane drożeją z miesiąca na miesiąc coraz wolniej

W kwietniu komunikowana przez Grupę PSB Handel S.A. dynamika cen materiałów budowlanych kontynuowała trwającą już od roku zniżkę do poziomu „zaledwie” 8 proc., czyli długo oczekiwanej jednocyfrowej wartości. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl tłumaczą, że sytuacja rynkowa weszła w fazę powrotu do względnej normalności. Pytanie, czy już na dobre, czy może tylko przejściowo na pewien czas.

Przewidywania ekspertów powrotu parametrów wzrostu cen materiałów budowlanych do wartości jednocyfrowych, przed końcem bieżącego roku, uległy materializacji już w kwietniu, a więc niemal w połowie pierwszego półrocza.Wyk. 1 - Średnia dynamika cen rdr

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB w dalszym ciągu prym wiedzie cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o 38 proc., ponad dwukrotnie więcej od farb-lakierów, czyli wicelidera materiałowej drożyzny. Tym razem jednak wzrost cen tego spoiwa, miesiąc do miesiąca, spowolnił o kilka pp. sygnalizując dołączenie do ogólnego trendu szybkiego wytracania impetu wzrostu stawek. Ponownie bowiem  prawie we wszystkich pozostałych grupach towarowych zanotowano istotny statystycznie regres dynamiki cen.

Na drugim biegunie klasyfikację zamykają płyty OSB i drewno, izolacje termiczne oraz dachy z rynnami, w przypadku których zanotowano już spadki cen rok do roku rzędu odpowiednio 18, 12 i 1 proc. Powiększenie stawki grup towarowych z ujemną dynamiką do trzech pozycji może zapowiadać nadchodzącą powoli korektę krajowych cen materiałów budowlanych, choć przy jeszcze dwucyfrowej inflacji taki scenariusz wydaje się być wciąż melodią nieco dalszej przyszłości.Wyk. 2 Średnia dynamika - kategorie

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl w dalszym ciągu najbardziej wiarygodnym prognostykiem rozwoju koniunktury na rodzimym rynku materiałów budowlanych jest sytuacja na pierwotnym rynku mieszkaniowym. A tu wciąż nie widać wzrostu aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich.

W statystykach GUS budownictwa mieszkaniowego za pierwszy kwartał br. spadek mieszkań rozpoczętych wyniósł ponad jedną czwartą w relacji rok do roku. Jeśli już od kwietnia i maja nie nastąpi wyraźne i trwałe odbicie wolumenu nowych inwestycji mieszkaniowych, to trudno będzie uniknąć dalszego spadku popytu na materiały budowlane oraz presji na spadek dynamiki ich cen, aż do ujemnych wartości włącznie.
Tymczasem statystyki sprzedaży Grupy PSB komunikują coraz szybszy i coraz bardziej reprezentatywny regres popytu na materiały budowlane w kraju. W kwietniu w ramach Grupy PSB sprzedaż materiałów była średnio niższa o 22 proc. w relacji rdr., a dodatnią dynamikę odnotowano jedynie w grupie farby, lakiery (+6%). Pozostała stawka grup asortymentowych zanotowała spadki sprzedaży, z których największe nastąpiły w kategoriach: płyty OSB, drewno (-44%), izolacje termiczne (-47%), ściany, kominy (-47%) oraz dachy, rynny (-50%).

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

MLP Group przekroczyło poziom 1 mln mkw. gotowej powierzchni

  • Wartość nieruchomości inwestycyjnych wzrosła do 4 489 mln PLN, +1% kw./kw.
  • Wartość aktywów netto (NAV) wzrosła do 2 516 mln PLN, +1% kw./kw.
  • Przychody wyniosły 94,7 PLN, +51% r./r.
  • EBITDA bez aktualizacji wyceny wyniosła 47,8 mln PLN, +59% r./r.
  • FFO wyniosło 29,4 mln PLN, +48% r./r.
  • Zysk netto wyniósł 26,1 mln PLN
  • Powierzchnia wybudowana, 1,02 mln mkw.
  • Potencjał zabudowy 1,74 mln mkw.
  • 3,9 MWP – zainstalowana moc paneli fotowoltaicznych

MLP Group utrzymuje bardzo dobrą sytuację finansową oraz bezpieczną strukturę kapitałową, umożliwiającą realizację długoterminowych celów strategicznych.  Potwierdzają to opublikowane wyniki za I kwartał 2023 roku. W tym okresie skonsolidowane przychody poprawiły się w ujęciu r./r. o 51% i wyniosły 94,7 mln PLN. To efekt zarówno zwiększenia wynajmowanej powierzchni oraz wyższych stawek czynszów. Grupa poprawiła jednocześnie wynik EBITDA (bez aktualizacji wyceny nieruchomości inwestycyjnych) o 59% do 47,8 mln PLN. W I kwartale br. MLP Group wypracowało 26,1 mln PLN zysku netto.  Od początku tego roku Grupa powiększyła wartość aktywów netto (NAV) o 1% do poziomu ponad 2,5 mld PLN. Wartość nieruchomości inwestycyjnych wzrosła również o 1% do blisko 4,5 mld PLN.

MLP Group rozwija działalność na rynku polskim, niemieckim, austriackim i rumuńskim. Grupa prowadzi obecnie 21 parków logistycznych. Strategicznym celem pozostaje poszerzanie oferty magazynowej w ramach rozwoju budynków typu Big Box oraz projektów logistyki miejskiej. MLP Group w I kwartale 2023 r. przekazało do użytkowania projekty o łącznej powierzchni blisko 30 tys. mkw. Na koniec minionego kwartału Grupa dysponowała łącznie 1,02 mln mkw. gotowej powierzchni. W trakcie budowy i w przygotowaniu było kolejnych ponad 61 tys. mkw. Potencjał zabudowy na posiadanych gruntach zbliża się już do 1,8 mln mkw.

Sytuacja w branży magazynowej pozostaje korzystna. Jej rozwój napędzają głównie klienci z sektora lekkiej produkcji i logistyki. Pozytywnie na rynek wpływa także trend przenoszenia produkcji z Azji do Europy, czyli tzw. nearshoring.

„Utrzymujemy cały czas dużą stabilność prowadzonego biznesu. Konsekwentnie realizujemy nowe projekty, systematycznie zwiększając oferowane powierzchnie, z poziomem pustostanów bliskim zera. Widzimy ciągle wysoki popyt na powierzchnię magazynową, aczkolwiek negocjacje nowych umów się wydłużyły. Z drugiej strony obserwujemy znacznie mniejszą podaż nowych projektów na wszystkich rynkach europejskich. Niższa liczba realizowanych przedsięwzięć wpływa natomiast stabilizująco na koszty budowy. Wszystko to są pozytywne czynniki wspierające nasz rozwój. Na wybranych rynkach rozpoczęliśmy realizację spekulacyjnych projektów. Zakładamy, że większość z nich zostanie wynajęta jeszcze przed ukończeniem developmentu. Aktualnie skupiamy się na uruchomieniu budowy kilku inwestycji typu City Logistics. Odzwierciedlają one nasz strategiczny kierunek rozwoju” – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

„Mamy stabilną sytuację finansową i zapewnione finansowanie działalności. W I kwartale 2023 r. odnotowaliśmy bardzo duży wzrost przychodów, FFO i EBITDA. Posiadamy również bezpieczną strukturą kapitałową, w tym niski wskaźnik LTV, umożliwiającą realizację długoterminowych celów strategicznych. Wysoka inflacja nie stanowi dla nas problemu, bo w 100% naszych umów leasingu zachowane jest automatyczne indeksowanie czynszów o wskaźnik CPI. Wszystkie czynsze są jednocześnie denominowane w EUR lub są bezpośrednio wyrażone w EUR, co ogranicza naszą ekspozycję na ryzyko walutowe” – dodał Radosław T. Krochta.

MLP Group utrzymuje również silną pozycję w zakresie przepływów pieniężnych. Wskaźnik LTV (z ang. loan to value) w I kwartale br. był na poziomie 34,5%, a wskaźnik pokrycia odsetek wyniósł 3,0x ICR (z ang. interest coverage ratio). Występował długi okres zapadalności zadłużenia wynoszący 5,2 lata. Z kolei FFO (z ang. funds from operations) wyniosło 29,4 mln PLN, co oznacza wzrost o 48% r./r.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Wyniki funduszy obligacji korporacyjnych rosną, a aktywa spadają!

Wyniki funduszy obligacji korporacyjnych dynamicznie i konsekwentnie rosną. W ostatnim miesiącu średnia stopa zwrotu tej grupy aktywów wyniosła +1,02%. Średnia roczna stopa zwrotu wyniosła aż +7,02%. Natomiast w żaden sposób nie przekłada się to na poziom aktywów funduszy długu korporacyjnego, wręcz przeciwnie. Kwiecień był piętnastym miesiącem z rzędu z ujemnym saldem wpłat, inwestorzy wypłacili z nich 122 mln zł.

Średnia stopa zwrotu za ostatni kwartał to prawie 2,00%, z liderem na poziomie 4,53%. Za ostatnie 12 miesięcy sytuacja wygląda jeszcze lepiej, średnia to ponad 7,00%. Na czele stawki jest fundusz ze stopą zwrotu ponad 15,00%. Jeden z funduszy przekroczył próg 10,00%, a aż 5 funduszy osiągnęło stopę zwrotu na poziomie ponad 8,00%.
Wyniki funduszy obligacji

W kwietniu inwestorzy do funduszy inwestycyjnych wpłacili netto aż 1,5 mld zł, a do funduszy detalicznych ponad 1,0 mld zł. Wśród klientów królują fundusze dłużne, do których wpłacono 1,36 mld zł netto. W niczym nie pomogło to funduszom obligacji korporacyjnych, z których inwestorzy piętnasty miesiącu z rzędu wypłacili więcej niż wpłacili. Tym razem z tej grupy aktywów odpłynęło 122 mln zł netto. Nie mamy jeszcze pełnych danych, dotyczących poziomu aktywów na koniec kwietnia. Możemy jednak zakładać, że mocno dodatnie stopy zwrotu połączone z ujemnym saldem napływów sprawią, że poziom aktywów nie ulegnie większym zmianom.
Wyniki funduszy obligacji 2Względnie wysokie stopy zwrotu jeszcze nie zachęcają inwestorów do skierowania swojego wzroku w kierunku funduszy obligacji korporacyjnych. Można założyć jednak, że kwestią czasu pozostaje zmiana tego podejścia. Rosnące wyniki, przy braku materializacji ryzyka kredytowego, prędzej czy później powinny zachęcić inwestorów do powrotu do tej klasy aktywów.
Wyniki funduszy obligacji 3

Autor: Szymon Gil – Makler Papierów Wartościowych Michael / Ström Dom Maklerski

W I kw. 2023 r. zlikwidowano blisko 60 tys. firm. Prawie 90 tys. zostało zawieszonych [Dane z CEIDG]

W I kwartale br. do rejestru CEIDG złożono blisko 60 tys. wniosków dotyczących zamknięcia jednoosobowej działalności gospodarczej, czyli nieco mniej niż rok wcześniej. Obecny spadek jest na poziomie niecałych 6% rdr. Do tego w ww. okresie zawieszono blisko 90 tys. firm. To niemal tyle samo co w I kw. ub.r. Eksperci komentujący te dane twierdzą, że obecnie mamy do czynienia z przejściową stagnacją. Przewidują także, że liczba likwidacji i zwieszeń na pewno wzrośnie na przełomie III i IV kwartału, bo wówczas skumulują się skutki problemów, które przez długi czas narastały w gospodarce. Do tego przyczyni się również gwałtowne hamowanie inflacji.

Mniej zamykanych firm

Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, w I kwartale br. do rejestru CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) wpłynęło 59,7 tys. wniosków dot. zakończenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 5,6% mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy takich przypadków było 63,2 tys.

– Wiele podmiotów wstrzymało się z zakończeniem działalności, czekając na kierunek zmian w gospodarce. Wskazany spadek nie jest zaskoczeniem wobec ustabilizowania się na rynkach międzynarodowych cen nośników energii. To zaczyna przekładać się na ceny towarów i usług w Polsce. Co więcej, oczekuje się poprawy sytuacji gospodarczej. Jednak patrząc na nią długofalowo, nie byłbym takim optymistą. Przedsiębiorcom szczególnie doskwierają zmiany w prawie, zwłaszcza podatkowym, a także zatory płatnicze. Do tego zostały ograniczone możliwości uzyskania finansowania dla prowadzenia działalności – mówi radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.

Z przekazanych danych również wynika, że w relacji rocznej zamknięto mniej jednoosobowych firm. A jednocześnie widać, że przybyło wniosków dot. otwarcia – o 6,4% rdr. – Takie wyniki są lekkim zaskoczeniem, bo wielu analityków spodziewało się spadku otwierania JDG. Wzrost może pokazywać, że przedsiębiorcy z większym dystansem podchodzą do niepewności gospodarczej. To oczywiście wcale nie oznacza, że na rynku jest lepiej, bo firmy wciąż dobijają bieżące koszty prowadzenia działalności. I to raczej się pogorszy. Natomiast dane mogą też świadczyć o tym, że przedsiębiorcy zaczęli bardziej walczyć o swoje biznesy, widząc na horyzoncie perspektywę poprawy swojej sytuacji – uważa radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński.

– W I kw. br. nie wybuchła wojna na Ukrainie. Nie mieszano w otoczeniu gospodarczym, równie destruktywnie jak w ramach Polskiego Ładu. Nie wprowadzano masowo nowych sankcji gospodarczych, skutkujących zamknięciem rynków zbytu na Białorusi czy w Rosji. Nie pojawiły się też liczne niedobory produktów i nie było konieczności gwałtownej reorientacji eksportu. W tym kontekście nie dziwi lekki spadek wniosków o zamknięcie działalności – komentuje Kamil Sobolewski, Główny Ekonomista Pracodawców RP.

Dane resortu pokazują też, ile wniosków dot. zakończenia ww. działalności gospodarczej było w poszczególnych województwach. Zestawienie otwiera mazowieckie – prawie 8 tys. (rok wcześniej – ponad 8,5 tys.). Dalej widać śląskie – przeszło 5,2 tys. (I kw. 2022 r. – 5,8 tys.), wielkopolskie – ponad 5 tys. (poprzednio – 5,5 tys.), małopolskie – ponad 4,4 tys. (rok wcześniej – blisko 5 tys.), a także dolnośląskie – 3,9 tys. (poprzednio – 4,3 tys.). Natomiast na końcu rankingu mamy opolskie – prawie 1,1 tys. (rok wcześniej – 1,1 tys.), podlaskie – 1,4 tys. (poprzednio – 1,5 tys.), jak również lubuskie – przeszło 1,4 tys. (I kw. 2022 r. – ponad 1,6 tys.). Jednak najwięcej wniosków złożyły firmy bez wskazanego województwa, w którym wykonywały swoją działalność – ponad 9,6 tys. (7,9 tys.).

– Przewaga wniosków we wskazanych województwach jest wynikiem dużego zagęszczenia przedsiębiorstw w tych okręgach. Z uwagi na większą liczbę zarejestrowanych podmiotów siłą rzeczy musiało być tam więcej likwidacji. W moim odczuciu, trudności na rynku są odczuwalne wszędzie mniej więcej na podobnym poziomie. Z kolei wzrost liczby wniosków składanych przez osoby nieokreślające miejsca wykonywania działalności oznacza, że na rynku doszło do kontrolowanego przetasowania wśród tego typu podmiotów. Natomiast niższe wyniki w woj. opolskim, podlaskim czy lubuskim wiążą się z rolniczym charakterem tych obszarów, a więc z mniejszą liczbą prowadzonych tam działalności – wyjaśnia Adrian Parol.

Zawieszeń prawie tyle samo

Z danych resortu wynika też, że w I kwartale br. do rejestru CEIDG wpłynęło ponad 89,6 tys. wniosków o zawieszenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Dokładnie było ich 89 631, czyli o 2 więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy odnotowano 89 629 takich przypadków. – Dość zaskakujące jest utrzymanie się wysokich liczebności zawieszeń JDG. To prosta forma faktycznego zakończenia działalności. Dopuszczalne jest wszakże zawieszenie bezterminowe. Widoczny jest też optymizm nowych chętnych do założenia JDG. Wygląda na to, że działalność w Polsce łatwo jest otworzyć i zawiesić, a trudno prowadzić ją w sposób rentowny, zatrudniając ludzi i inwestując – podkreśla ekspert z Pracodawców RP.

– Powyższe wyniki oznaczają, iż cześć przedsiębiorców postanowiła czekać na dalszy rozwój sytuacji. Nie jest to oczywiście dobry sygnał. Zawieszenie jest okresem przejściowym i nie rozstrzyga definitywnie o zakończeniu działalności przez przedsiębiorcę. Ostateczne decyzje będą zależały od wielu uwarunkowań zewnętrznych i bieżących obserwacji. Jednak przewiduję, że większa część z tych firm i tak zostanie zamknięta. Zawieszenie działalności z reguły jest pierwszym krokiem właśnie do likwidacji przedsiębiorstwa, bo raczej nie przerywa się swojej działalności, gdy idzie dobrze – uważa doradca restukturyzacyjny Łukasz Goszczyński.

Wiemy również, ile wniosków dot. zawieszenia jednoosobowej działalności gospodarczej było w poszczególnych województwach. Od stycznia do marca br. najwięcej złożono ich w woj. mazowieckim – ponad 11,5 tys. (rok wcześniej – 12,8 tys.). Dalej widać woj. śląskie – powyżej 7,6 tys. (I kw. 2022 r. – ponad 8,2 tys.), małopolskie – przeszło 7,5 tys. (powyżej 7,8 tys.), wielkopolskie – ponad 6,7 tys. (6,8 tys.) oraz dolnośląskie – przeszło 6,1 tys. (6,2 tys.). Z kolei na końcu listy mamy opolskie – ponad 1,5 tys. (rok wcześniej podobnie), podlaskie – 1,7 tys. (wcześniej – prawie 1,8 tys.) oraz świętokrzyskie – ponad 1,7 tys. (prawie 1,8 tys.). Natomiast najwięcej takich wniosków pochodziło od firm bez wskazanego województwa – 19,1 tys. (rok wcześniej – 15,1 tys.).

– Sytuacja wygląda identycznie jak w przypadku zamykania działalności. Wyniki wskazują na różnicę w potencjale gospodarczym poszczególnych województw. To skutkuje tak dużą różnicą w zakresie liczby zarejestrowanych wniosków dotyczących zawieszenia JDG. I raczej nie ma tutaj nic szczególnego. Zresztą ten schemat jest powtarzany od wielu lat – stwierdza Adrian Parol.

Słabe prognozy na dalszą część roku

Według mec. Goszczyńskiego, sytuacja przedsiębiorców pogorszy się w kolejnych kwartałach. Na to złoży się kilka kwestii. Hamowanie inflacji będzie się wiązało z ograniczeniem konsumpcji, co już teraz wyraźnie widać na rynku. A to z kolei w większości branż doprowadzi do mniejszych zysków. Wówczas przedsiębiorcy będą bardziej skłonni do zamykania lub zawieszania swoich biznesów. Ekspert przewiduje też, że już w tym kwartale na rynku nastąpi wzrost przedterminowych należności oraz pogorszenie płynności finansowej. I zapowiada, że najgorzej będzie sytuacja wyglądała w budownictwie, produkcji, transporcie, handlu i we wszelkiego rodzaju usługach.

– Obecnie mamy do czynienia z przejściową stagnacją. W mojej ocenie, sytuacja raczej się pogorszy, niż polepszy. Jednoosobowe firmy wciąż będą zamykane i zawieszane. Wzrost może nie będzie duży, ale tendencja raczej będzie szła w tym kierunku. Przedsiębiorcy cały czas doświadczają wzrostu kosztów prowadzenia działalności, w tym wszelkiego rodzaju danin. Obserwują też, że ich kontrahenci coraz częściej spóźniają się z płatnościami. Całość skutkuje tym, że przestaje się opłacać prowadzić jakąkolwiek działalność – zaznacza doradca restukturyzacyjny Adrian Parol.

Do tego Łukasz Goszczyński dodaje, że w tym roku najgorzej będzie na przełomie III i IV kwartału, ponieważ problemy przez długi czas narastały i w końcu będą szukały ujścia. Do drugiej połowy tego roku przedsiębiorcy będą jeszcze starać się ambitnie walczyć z przeciwnościami, odkładając decyzję o likwidacji bądź o zawieszeniu działalności. Z kolei Adrian Parol przewiduje, że sytuacja najgorzej będzie wyglądała w województwach z mniejszą liczbą zarejestrowanych działalności gospodarczych. Duże ośrodki miejskie powinny sobie nieco lepiej z tym poradzić.

XTPL z kolejnym kwartałem wysokiej dynamiki wzrostu sprzedaży

XTPL opublikował wyniki za I kwartał 2023 roku, które potwierdziły dynamiczny, wzrostowy trend przychodów Spółki. Przychody ogółem wyniosły 3,6 mln zł przekładając się na ponad dwukrotny wzrost w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły 3,0 mln zł, rosnąc w jeszcze szybszym tempie i notując ponad trzykrotny wzrost r/r. Udział sprzedaży komercyjnej w przychodach ogółem przekroczył już 80%, będąc konsekwencją sukcesu w rozwoju wszystkich trzech linii biznesowych Spółki. Ponadto XTPL już czwarty kwartał z rzędu wygenerował dodatni wynik EBITDA, który wyniósł w I kwartale br. 0,1 mln zł. Stan środków pieniężnych na dzień 31 marca 2023 roku to 3,8 mln zł, o 0,1 mln zł więcej niż w I kwartale 2022 roku. Osiągnięte dynamiki wzrostu sprzedaży i wyników finansowych, stanowią dobrą bazę do istotnego przeskalowania działalności Spółki, celem jest wzrost przychodów ze sprzedaży produktów i usług do poziomu 100 mln zł w 2026 roku. Aby to osiągnąć XTPL zamierza zainwestować około 60 mln zł w latach 2023-2026 w trzech kluczowych obszarach: sprzedaży, produkcji oraz B+R.

– Wyniki pierwszych miesięcy 2023 roku odzwierciedlają kierunek, w którym rozwijamy się już od kilku ostatnich kwartałów, skupiając się na dynamicznym wzroście przychodów ze sprzedaży produktów i usług, czyli komercjalizacji naszego zweryfikowanego przez globalnych odbiorców portfolio produktowego. W nowy rok Spółka weszła z kilkoma potwierdzonymi zamówieniami na urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS), gdzie do niedawna każde pojedyncze zamówienie było dla nas dużym wydarzeniem, obecnie takich nowych zamówień z dostawą na 2023 rok mamy potwierdzonych łącznie 7, a przed nami jeszcze druga, statystycznie lepsza połowa roku. Wzrost zainteresowania naszą ofertą, rosnąca sprzedaż urządzeń DPS oraz potencjał na przesuwanie się do przodu w rozwijanych przez nas projektach zorientowanych na wdrożenia na linie produkcyjne u przemysłowych, rozpoznawalnych na całym świecie podmiotów, sprawiły, że nasz wzrost przychodów chcemy jeszcze mocniej przyspieszyć. Za cel przyjęliśmy wygenerowanie do końca 2026 roku sprzedaży rocznej produktów na poziomie 100 mln zł, to 10-krotny wzrost względem wyniku za 2022 rok w perspektywie 4 lat i wierzymy, że jesteśmy w stanie go osiągnąć. Jednocześnie ten poziom nie wyczerpuje długoterminowego potencjału, jaki niesie ze sobą szerokie wykorzystanie naszych autorskich modułów do wdrożeń przemysłowych, a kamieniem milowym będzie dojście do pierwszej integracji z globalnym graczem, które w naszej branży wytwarzania elektroniki metodami addytywnymi jest postrzegane jako finalne potwierdzenie wysokiego potencjału technologii i wiąże się z istotnym wzrostem pozycji firmy na arenie międzynarodowej. Może to istotnie przyspieszyć pozostałe rozwijane przez nas projekty, obecnie realizujemy ich łącznie dziewięć – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

XTPL planuje zwiększyć 10-krotnie przychody do 2026 roku i osiągnąć 100 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. Realizację założonego celu mają umożliwić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026 w trzech kluczowych obszarach: sprzedaży, produkcji oraz B+R. Finansowanie zaplanowanych inwestycji wymaga pozyskania środków z nowej emisji akcji, które mają zabezpieczyć ponad połowę niezbędnych środków. Za pozostałą część, którą Spółka zamierza zabezpieczyć w horyzoncie kolejnych 12 miesięcy, będą odpowiadać środki z kapitału dłużnego, grantów oraz środków własnych. Inwestycje mają przede wszystkim zwiększyć zdolności produkcyjne XTPL w zakresie modułów przeznaczonych do wdrożeń przemysłowych z poziomu pojedynczych sztuk rocznie do poziomu około 100 szt. rocznie. Spółka zamierza podnieść także maksymalną liczbę obsługiwanych zamówień i dostaw urządzeń Delta Printing System (DPS) z obecnych kilkunastu do kilkudziesięciu sztuk rocznie. Zdolności wytwórcze linii biznesowej nanotuszy przewodzących prąd elektryczny, które są materiałem zużywalnym dla modułów drukujących oraz urządzeń DPS, wzrosną czterokrotnie.

Zarząd XTPL wyznaczył 12 czerwca 2023 roku na zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które podejmie decyzję w sprawie emisji maksymalnie do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela kierowanej do inwestorów spełniających wymogi określone w uchwale emisyjnej. Intencją Spółki jest, aby w miarę możliwości zapewnić prawo pierwszeństwa dla istniejących akcjonariuszy posiadających powyżej 0,5% akcji w kapitale zakładowym Spółki.

– W celu realizacji naszego planu podniesienia poziomu przychodów do 100 mln zł, zamierzamy przeznaczyć na inwestycje w latach 2023-2026 około 60 mln zł. Środki te wzmocnią trzy kluczowe obszary biznesowe firmy: sprzedaż, produkcję oraz B+R. Dojście do etapu wdrożenia przemysłowego będzie wymagać od nas znacznego przeskalowania naszych obecnych mocy produkcyjnych, dlatego zamierzamy wzmocnić pod tym kątem wszystkie trzy nasze linie biznesowe: moduły drukujące do wdrożeń przemysłowych, urządzenia prototypujące Delta Printing System oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Równolegle zamierzamy znacząco wzmocnić nasze procesy sprzedażowe, w tym dokonać ekspansji zagranicznej i utworzyć do trzech centrum sprzedażowych Spółki w najbardziej perspektywicznych dla branży elektroniki addytywnej rynkach geograficznych. Będą to miejsca dla niewielkiego zespołu, wraz z laboratorium demonstracyjnym wyposażonym w nasze głowice drukujące i urządzenia DPS, co skróci początkowe, długie etapy budowania kontaktu z potencjalnymi klientami zainteresowanymi naszą technologią. Ostatni obszar inwestycji to badania i rozwój. Jako innowacyjna spółka z branży deep-tech, potrzebujemy stale rozwijać naszą technologię, aby zachować konkurencyjność i jednocześnie opracowywać kolejne generacje produktów, które w dalszym okresie rozszerzą naszą ofertę i przełożą się na dodatkowe strumienie przychodów wyjaśnia Filip Granek.

W I kwartale 2023 roku XTPL wygenerował 3,6 mln zł przychodów, ponad 2x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły 3,0 mln zł, rosnąc skokowo o ponad 3x więcej względem I kwartału 2022 roku. Przełożyło się to na rosnący do ponad 80% udział sprzedaży komercyjnej w przychodach ogółem, podkreślając udany rozwój wszystkich trzech linii biznesowych Spółki. EBITDA wyniosła 0,1 mln zł w stosunku do -2,4 mln zł w ubiegłym roku i po raz czwarty z rzędu zanotowała dodatni wynik. Na poziomie zysku netto Spółka zredukowała stratę i osiągnęła -0,3 mln zł w porównaniu do -2,6 mln zł w I kwartale 2022 roku. Przepływy pieniężne po wzroście w IV kwartale 2022 roku o 2,7 mln zł zanotowały wynik na poziomie -2,2 mln zł, ze względu na istotny wzrost należności, który wpłynie pozytywnie wynik w kolejnym kwartale. Środki pieniężne na koniec 31.03.2023 roku wyniosły 3,8 mln zł, zachowując stabilny poziom względem wyniku na koniec 31.03.2022 roku.

– Za nami kolejny z rzędu udany kwartał, w którym znacząco zwiększyliśmy przychody ze sprzedaży produktów i usług, osiągnięty wynik to 3,0 mln zł i ponad trzykrotny wzrost w ujęciu rok do roku. I kwartał to również okres kontynuacji pozytywnego wyniku EBITDA i znaczącej redukcji straty netto w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Na wynik na poziomie przepływów pieniężnych i stan środków na koniec kwartału wpływ miał istotny wzrost należności handlowych, które na dzień publikacji zostały już w spłacone, ponieważ operujemy na 30-dniowych okresach płatności. Ubiegły rok oraz pierwszy kwartał 2023 roku stanowią dla nas bardzo dobrą bazę do przyspieszenia wzrostu i rozpoczęcia realizacji celu biznesowego 100 mln zł przychodów w horyzoncie 2026 roku. Nasze historyczne wyniki oraz pipeline zamówień na urządzenia DPS, a także zaawansowane etapy projektów przemysłowych, pozwalają nam myśleć o sfinansowaniu części zaplanowanych inwestycji z wykorzystaniem środków z kapitału dłużnego, co dodatkowo podkreśla udaną transformację Spółki z małego podmiotu o charakterze B+R w firmę znacznie bardziej dojrzałą, ze zweryfikowanym portfolio produktów i potencjałem do kontynuacji wzrostowej trajektorii na jakiej znajdujemy się od wielu ostatnich kwartałów – dodaje Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspierany pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka realizuje obecnie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego 3 projekty znajdują się na zaawansowanych etapach i obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są wiodące i globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display).

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do maja 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Czy mamy szansę stać się nową Doliną Krzemową? Na Kongresie Trójmorza debatowano o cyfryzacji regionu

Możemy stać się prawdziwym cyfrowym hubem dla Europy – mówił Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, podczas Samorządowego Kongresu Trójmorza w Lublinie. Jak wykorzystać tę szansę? Debata na ten temat zgromadziła ekspertów z czterech krajów regionu. Najczęściej pojawiającymi się hasłami były: „cyberbezpieczeństwo”, „inwestycje” oraz „interoperacyjność”.

W ciągu ostatnich pięciu lat wartość cyfrowego sektora gospodarki krajów Trójmorza wzrosła o 42 miliardy euro. Nic dziwnego, że właśnie cyfryzacja była jednym z ważniejszych tematów odbywającego się w Lublinie trzeciego Samorządowego Kongresu Trójmorza. Podczas panelu zatytułowanego „Regiony Trójmorza na drodze cyfrowego rozwoju” eksperci przyjrzeli się możliwym ścieżkom ewolucji tej dziedziny w regionie.

Prowadzący panel Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, zrzeszającego najważniejszych graczy na polskim rynku nowych technologii, poruszył między innymi kwestie finansowania i unijnych regulacji. – Czy jesteśmy w stanie mówić wspólnym głosem, reprezentując region Trójmorza w Brukseli? – pytał.

Zbyt wiele regulacji prawnych prowadzi do większej ilości skutków negatywnych niż pozytywnych – odpowiadał Paweł Lewandowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. Polityk podkreślał też, że prawo nie zawsze idzie w parze z aktualnymi potrzebami branży: – Prawodawstwo musi dogonić tempo rozwoju technologii, żeby było skuteczne – zaznaczał Paweł Lewandowski.

Cyberbezpieczeństwo w erze AI wyzwaniem dla regionu

W trakcie debaty przez wszystkie przypadki odmieniano temat bezpieczeństwa cyfrowego. – Polska w zeszłym roku zarejestrowała rekordową liczbę cyberataków. Cyberbezpieczeństwo to bardzo istotna gałąź naszych starań – mówił Ignacy Święcicki, kierownik działu Gospodarki Cyfrowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym. Wtórowała mu Lucia Colníková, kierownik rozwoju cyfrowego w Słowackim Sojuszu na Rzecz Gospodarki Innowacyjnej (SAPIE): – Duża liczba cyberataków może szczególnie zagrozić małym i średnim przedsiębiorstwom, co negatywnie odbije się na całym rynku – mówiła.

Z kolei Robert Bogdanffy, Dyrektor ds. Publicznych w ANIS Romania, zapytany o główne tematy, jakimi w sferze cyfrowej powinno zajmować się Trójmorze, odpowiedział: – To cloud computing, czyli przetwarzanie informacji w chmurze, cyberbezpieczeństwo, szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę rozwój sztucznej inteligencji oraz możliwość interoperacyjności, czyli zastosowania różnych rozwiązań w ramach nie tylko kraju, ale i całej sieci. Konieczne jest powiązanie różnych systemów informatycznych na poziomie ośrodków politycznych i samorządowych, a także przedsiębiorstw – wyliczał.

Lucia Colníková podkreślała w odpowiedzi, że nowoczesne technologie mogą pomóc małym i średnim przedsiębiorstwom przetrwać takie kryzysy jak wojna czy pandemia. Według nieji szansą dla przedsiębiorczości jest także budowa hubów europejskiej cyfryzacji.

Jak zaangażować kobiety w cyfryzację?

Na nieco inne tematy zwróciła uwagę Žydrūnė Vitaitė, współzałożycielka organizacji Women Go Tech. Kiedy prowadzący Michał Kanownik zapytał ją o rolę i obecność kobiet w temacie cyfryzacji, Litwinka odpowiedziała wprost: – Przez ostatnie 10 lat nie spotkałam kobiet, które byłyby inżynierkami i pracowały nad tworzeniem aplikacji cyfrowych.

A to według niej temat o tyle istotny, że w całym sektorze cyfryzacji mamy obecnie do czynienia z niedoborem specjalistów. – Pomimo wielu inwestycji w innowacje, sektor ICT wciąż zmaga się z brakiem odpowiednich talentów. Są kraje, które lepiej radzą sobie z tym tematem, oraz z kwestią obecności kobiet w branży nowych technologii. Dobre przykłady z regionu to Rumunia, Łotwa albo Estonia. Mamy jednak także takie rynki jak Polska czy Czechy, gdzie w sektorze cyfryzacji pracuje dużo mniejsza liczba kobiet – wyliczała Žydrūnė Vitaitė. Przekonując, że większa otwartość na kobiety może w jakimś zakresie rozwiązać problem z brakiem talentów.

To Trzeci Kongres Trójmorza pod patronatem prezydenta

Trójmorze to międzynarodowa inicjatywa gospodarczo-polityczna skupiająca 12 państw Unii Europejskiej. Odbywający się w Lublinie Samorządowy Kongres Trójmorza oraz towarzyszące mu Forum Gospodarcze to już trzecie takie wydarzenie, skupiające polityków i przedstawicieli biznesu na wspólnej rozmowie o przyszłości i dalszej integracji państw regionu. Honorowy patronat nad kongresem objął prezydent RP Andrzej Duda.

Debatę dotyczącą cyfryzacji zorganizowała CEE Digital Coalition – koalicja organizacji branży cyfrowej z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Grupa STS – 80 mln zł skoryg. EBITDA w Q1 2023 r.

Grupa STS – jeden z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lider rynku w Polsce – wygenerowała od stycznia do marca br. przychody w wysokości 153 mln zł, co oznacza wzrost o 7% rok do roku. Zysk netto Grupy wzrósł w I kwartale 2023 roku o 20% rok do roku, osiągając poziom 54 mln zł. Zysk netto głównej spółki operacyjnej Grupy – STS S.A. – wyniósł 70 mln zł, co oznacza wzrost o 18% rdr.

Skorygowana EBITDA dla Grupy STS w pierwszym kwartale br. wyniosła 80 mln zł, czyli o 12% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Co więcej, skorygowana EBITDA dla Grupy STS w Q1’23, z wyłączeniem działalności na licencji brytyjskiej i estońskiej, wyniosła ponad 82 mln zł.Grupa STS – 80 mln zł skoryg. EBITDA w Q1 2023 r

W pierwszym kwartale 2023 roku wypracowaliśmy bardzo dobre wyniki operacyjne oraz finansowe. Poprawiliśmy kluczowe wskaźniki operacyjne względem pierwszego kwartału 2022 roku, który wówczas był rekordowym okresem w historii firmy. Pomimo wysokiej bazy z Q1’22 wygenerowaliśmy jeszcze lepsze rezultaty i pod względem zysku netto ostatni kwartał dla STS S.A. był rekordowy w historii spółki. Nieprzerwanie notujemy niesłabnące zainteresowanie i wysoką aktywność naszych graczy. Spodziewamy się utrzymania tego trendu do końca rundy wiosennej lig piłkarskich. Ponadto jesienią, po powrocie krajowych oraz międzynarodowych rozgrywek piłkarskich, aktywność graczy i ich liczba powinny pozytywnie przełożyć się na wyniki Grupy mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

Wartość zawartych zakładów w I kwartale 2023 roku w STS S.A. (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) – głównej spółce operacyjnej w Grupie STS – wyniosła 1,193 mld zł i była wyższa o 16% rok do roku, gdy w I  kwartale 2022 roku wyniosła 1,026 mld zł. Od stycznia do marca br. NGR dla STS (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wzrósł o 12% rdr. z 156 mln zł do 175 mln zł. W trzech pierwszych miesiącach br. STS wypracował GGR na poziomie 305 mln zł (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii), przed rokiem było to 279 mln zł. Jest to wzrost o 9% rdr.

Grupa STS zakończyła działalności na rynkach zagranicznych (licencje w Wielkiej Brytanii oraz Estonii), zamykając możliwość rejestracji kont. Celem reorganizacji jest możliwie pełne wykorzystanie potencjału rynku polskiego, który pozostaje najistotniejszym obszarem działalności Grupy STS. Wyniki operacyjne wskazują na niezwykle wysoką atrakcyjność polskiego rynku. Grupa zamierza skoncentrować działania, by móc zagospodarować potencjał rozwoju w Polsce.

Grupa Develia osiągnęła 58,4 mln zł zysku netto w I kwartale 2023 r.

  • W I kwartale 2023 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 257,2 mln zł, co oznacza wzrost o 164% w porównaniu do 97,6 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego.
  • Zysk netto grupy wyniósł 58,4 mln zł wobec 13,1 mln zł zysku netto w I kwartale 2022 r., czyli 347% więcej.
  • W okresie styczeń – marzec 2023 r. deweloper sprzedał 533 lokale, co oznacza wzrost o 30% w stosunku do IV kwartału 2022 r. oraz przekazał 441 mieszkań.
  • W kwietniu 2023 r. Develia sfinalizowała sprzedaż biurowca Wola Retro w Warszawie za kwotę 69,3 mln euro.
  • Na koniec marca 2023 r. Develia posiadała łącznie 686,1 mln zł gotówki, krótkoterminowych aktywów finansowych i pozostałych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na koniec 2022 r.

– Jesteśmy zadowoleni z wyników za I kwartał 2023 r. i optymistycznie patrzymy na realizację celów, które postawiliśmy sobie na ten rok. Od początku roku obserwujemy kontynuację tendencji wzrostowej rynku, która rozpoczęła się już w IV kwartale ubiegłego roku. Widzimy w oddziałach, że ten trend utrzymuje się i chcemy go wykorzystać, by dalej zwiększać nasz udział w rynku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W szybszym rozwoju naszej podstawowej działalności w segmencie mieszkaniowym pomogą nam środki pozyskane ze sprzedaży obiektów komercyjnych. W kwietniu br. sfinalizowaliśmy transakcję sprzedaży biurowca Wola Retro, spełniając jeden z naszych strategicznych celówdodaje Andrzej Oślizło.

Działalność deweloperska

W I kwartale br. deweloper sprzedał 533 mieszkania w porównaniu do 409 w IV kwartale 2022 r., co oznacza wzrost o 30%. Wobec rekordowego dla Develii I kwartału ubiegłego roku, w którym sprzedano 603 mieszkania, odnotowano spadek o 12%.

W pierwszych trzech miesiącach 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie w Warszawie oraz Centralna Park i Grzegórzecka 77 w Krakowie. W I kwartale br. Develia sprzedała też 24 lokale w projektach Lizbońska na Saskiej Kępie oraz Ursynów #22 w Warszawie, realizowanych we współpracy joint venture z deweloperem Grupo Lar.

W I kwartale 2023 r. spółka przekazała 441 mieszkań w porównaniu do 186 lokali rok wcześniej. Cel zarządu to przekazanie 1900-2050 lokali w 2023 r.

W pierwszych trzech miesiącach roku Develia poszerzyła ofertę o 591 lokali z rozpoczętymi budowami. W 2023 r. spółka planuje wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 1850-2050 mieszkań.

Działalność komercyjna

Develia w I kwartale 2023 r. z sukcesem kontynuowała realizację strategii dezinwestycji nieruchomości komercyjnych. Zgodnie z postanowieniami przedwstępnej umowy ze stycznia br. Develia sfinalizowała w kwietniu sprzedaż biurowca Wola Retro w Warszawie. Kupującym jest spółka WR Office należąca do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group. Cenę sprzedaży ustalono na 69,3 mln euro. Kwota ta uwzględnia wartość nierozliczonych zachęt i kontrybucji dla najemców oraz wartość kosztów powiązanych z ustaleniami wynikającymi z due dilligence. Na ostateczny wynik transakcji będą miały wpływ także koszty transakcyjne oraz różnice kursowe.

Na początku 2023 r. Develia kontynuowała negocjacje dotyczące sprzedaży Arkad Wrocławskich. Celem spółki jest podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży tego budynku do końca bieżącego roku. W marcu 2023 r. zarząd Arkad Wrocławskich podjął decyzję o zamknięciu centrum handlowego Arkady Wrocławskie. Wpływ na nią miał brak rentowności obiektu spowodowany m.in. trudną sytuacją rynkową wywołaną pandemią COVID-19, wzrostem kosztów energii elektrycznej oraz wysoką inflacją. Szacunkowo działalność operacyjna centrum handlowego zostanie zakończona w pierwszym kwartale 2024 r.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1Q2023 1Q2022 Zmiana
Przychody 257 224 97 559 163,66%
Zysk brutto ze sprzedaży 90 244 29 314 207,85%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 83 087 20 162 312,10%
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 6 832 9 140 -25,25%
EBITDA 70 847 31 504 124,88%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 75 564 13 292 468,49%
Zysk netto 58 389 13 057 347,19%
Skorygowany zysk netto* 61 805 5 823 961,39%
ROE 3,9% 0,9% +3,0 p.p.

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I kwartał 2023 r. wyniosły 257,2 mln zł i były o blisko 164% wyższe wobec 97,6 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 58,4 mln zł i był o ponad 347% wyższy od 13,1 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze trzy miesiące 2023 r. wyniósł 83,1 mln zł przy przychodach 244,8 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 6,8 mln zł przy przychodach 12,1 mln zł.

– Na wyraźną poprawę wyników finansowych za I kwartał br. istotny wpływ miała ponad dwukrotnie większa liczba przekazań mieszkań w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Wynika to harmonogramów prowadzonych przez nas inwestycji, na podstawie których,  przewidujemy kumulację przekazań w IV kwartale – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – Sytuacja płynnościowa spółki jest bardzo dobra, a dodatkowo pozytywnie wpływa na nią konsekwentna realizacja strategii dezinwestycji nieruchomości komercyjnych i zakończona sukcesem sprzedaż biurowca Wola Retro, którą sfinalizowaliśmy w kwietniu. Dzięki środkom ze sprzedaży tej nieruchomości i spłacie kredytu związanego z projektem zmniejszymy zadłużenie o ok. 128 mln zł. Transakcja istotnie zwiększa też poziom wolnych środków i jednocześnie nasze możliwości inwestycyjne, co planujemy wykorzystywać w najbliższych miesiącach m.in. na zakup kolejnych atrakcyjnych gruntów – dodaje Paweł Ruszczak.

W marcu br. Develia wyemitowała obligacje o wartości nominalnej 180 mln zł. Obligacje są oprocentowane według zmiennej stopy procentowej WIBOR 3M powiększony o marżę 4,1% w skali roku. Papiery zostały uplasowane w ramach programu emisji do 600 mln zł.

Na koniec marca 2023 r. Develia posiadała łącznie 686,1 mln zł gotówki, krótkoterminowych aktywów finansowych i pozostałych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na koniec 2022 r., co oznacza wzrost o 42,5%. Na koniec I kwartału 2023 r. zobowiązania finansowe wyniosły 818,8 mln zł w porównaniu z 679,9 mln zł na koniec 2022 r.

Aktywnie po stronie deweloperów w Katowicach

Brak nowej podaży w Katowicach w pierwszym kwartale 2023 roku nie oznacza słabnącej aktywności deweloperów. W realizacji jest drugi pod względem powierzchni wynik spośród miast regionalnych.

Po rekordowej nowej podaży dostarczonej na katowicki rynek biurowy w 2022, w I kwartale bieżącego roku nie oddano do użytku żadnego obiektu. Zasoby biurowe na koniec marca wyniosły ponad 725 800 m kw.

„Porównując wielkość realizowanej obecnie powierzchni biurowej na 8 największych rynkach regionalnych, Katowice zakończyły I kwartał z drugim wynikiem. Na koniec marca 2023 roku w budowie znajdowało się aż 99 300 m kw. powierzchni biurowej. Zakładając, że deweloperom uda się dotrzymać zaplanowanych terminów, do końca roku na rynek trafi ponad 75% realizowanej obecnie powierzchni. Dużą szansę na ukończenie jeszcze w tym roku mają dwie największe, realizowane obecnie projekty – budynek Craft (26 700 m kw., Ghelamco Poland) oraz kompleks Eco City Katowice (18 000 m kw., Górnośląski Park Przemysłowy),” – komentuje Iwona Kalaga, Starszy Negocjator w Knight Frank.

„Pierwszy kwartał tego roku obfitował również w większą aktywność najemców. W trakcie 3 pierwszych miesięcy podpisali umowy najmu na 19 200 m kw., co był wynikiem ponad dwukrotnie wyższym niż w IV kwartale 2022 roku. Katowice są też jednym z dwóch rynków regionalnych, gdzie w strukturze najmu dominowały renegocjacje, które stanowiły 45% całkowitego wolumenu. Nowe umowy wyniosły 29%, a z kolei ekspansje 26%,” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku Knight Frank.

Współczynnik pustostanów na koniec marca 2023 roku utrzymał się na tym samym poziomie, co w kwartale poprzednim, tj. 17,1%. Związane to było z brakiem nowej podaży i stosunkowo dobrym kwartałem po stronie popytu.

Czynsze wywoławcze w Katowicach na koniec I kw. 2023 roku pozostają na stabilnym poziomie wahając się od 8,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest dalszy wzrost stawek czynszów.

Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec marca 2023 roku w Katowicach wahały się od 14,00 do 28,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Wyraźny wzrost cen mieszkań możliwy już od II połowy 2023 roku

Zbliżamy się do końca trwającej od kilku miesięcy pauzy cenowej na rynku mieszkań. Program „Bezpieczny Kredyt”, dezinflacja, spodziewana obniżka stóp procentowych czy rosnące wynagrodzenia sprawią, że w drugiej połowie tego roku ceny mieszkań powrócą do trendu wzrostowego, który obserwowaliśmy w ostatnich latach – oceniają eksperci Rankomatu.

Jeśli ktoś liczy na trwałe załamanie się cen mieszkań w drugiej połowie 2023 i 2024 roku, to może się przeliczyć. Jak oceniają eksperci mulitiporównywarki finansowej rankomat.pl, spadek wartości metra kwadratowego nieruchomości jest w najbliższym czasie mało prawdopodobny. Jeśli weźmiemy pod uwagę czynniki ekonomiczne, to w drugiej połowie roku należy oczekiwać wzrostu cen mieszkań.

Spowolnienie na rynku mieszkaniowym wynika między innymi z serii podwyżek stóp procentowych NBP, które miały miejsce w okresie od października 2021 do września 2022 roku. Jednym z efektów zacieśniania polityki pieniężnej jest niższa zdolność kredytowa potencjalnych nabywców nieruchomości. Osłabiło to popyt na mieszkania, co w rezultacie zatrzymało lub ograniczyło wzrost ich cen – wyjaśnia Bartłomiej Borucki, ekspert multiporównywarki finansowej rankomat.pl.

Spadek akcji kredytowej jest widoczny w publikowanych co miesiąc danych Biura Informacji Kredytowej (BIK). Zgodnie z nimi wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w kwietniu 2023 r. spadła o 16,2% w porównaniu do analogicznego miesiąca roku poprzedniego.BIK indeks

Koniec cyklu zaostrzania polityki pieniężnej przez RPP, a nawet pojawiające się w ostatnim czasie głosy o możliwości obniżenia stóp procentowych NBP pod koniec 2023 r. dają nadzieję na odwrócenie tego trendu. Sytuację może poprawić również złagodzenie warunków oceny zdolności kredytowej osób wnioskujących o kredyty hipoteczne z okresowo stałą stopą oprocentowania.

Jednak najbardziej wyczekiwanym przez kupujących katalizatorem zmian jest rządowy program „Bezpieczny kredyt 2%”, który będzie wspierał zakup pierwszej nieruchomości zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Skala oddziaływania programu na rynek nie jest znana, ale należy oczekiwać, że preferencyjne warunki finansowania wpłyną na wzrost cen mieszkań.

Dodatkowo czynnikami, które wpłyną na ceny mieszkań, jest oczekiwane wyhamowanie wzrostu inflacji oraz rosnące przeciętne wynagrodzenie. Wyższe dochody poprawią zdolność kredytową kupujących nieruchomości, co może przyciągnąć nowych nabywców na rynek mieszkaniowy. W efekcie osoby, które przez ostanie kwartały odwlekały decyzję o zakupie własnych czterech kątów, będą mogły zdecydować się na kupno mieszkania.

Bankowcy oczekują wzrostu cen nieruchomości

Na łamach tygodnika ekonomicznego „MAKROmapa” analitycy banku Credit Agricole podejmują próbę prognozowania przyszłych cen transakcyjnych mieszkań na rynku pierwotnym. Badania dotyczą 7 największych miast w Polsce – Gdańska, Gdyni, Łodzi, Krakowa, Poznania, Warszawy i Wrocławia. Prognoza przedstawiona w „MAKROmapie” z 28.11.2022 r. wskazywała., że ceny mieszkań na rynku pierwotnym do końca 2023 r. pozostaną na poziomie obserwowanym w III kw. 2022 r.

Prognoza ta zmaterializowała się w IV kwartale 2022 r. Zgodnie z danymi NBP przeciętna cena transakcyjna na rynku pierwotnym dla 7 największych miast w Polsce zmniejszyła jedynie o 0,2% pomiędzy III i IV kw. 2022 r. i wyniosła 11 291 zł/mkw.Ceny transakcyjne mieszkań w 7 miastach

Analiza rocznej dynamiki wydanych pozwoleń na budowę pozwala oczekiwać, że w bieżącym roku podaż mieszkań na rynku pierwotnym mocno wzrośnie. Jeśli nałoży się na to spowolnienie gospodarcze i słabnącą akcję kredytową – można spodziewać się spadku cen nieruchomości. Rok 2024 może natomiast przynieść odwrócenie sytuacji. Spodziewany spadek stóp procentowych, ożywienie gospodarcze oraz program rządowy wspierający zakup pierwszego mieszkania, przy zmniejszającej podaży lokali na rynku pierwotnym, sprzyjać będzie wzrostowi cen.

Prognoza przewiduje w 2024 r. wzrost przeciętnej ceny transakcyjnej na rynku pierwotnym dla 7 największych miast w Polsce w tempie kilku procent rocznie. Autorzy analizy podkreślają, że prognoza obarczona jest dużą niepewnością wynikającą m.in. z ostatecznych założeń i zasięgu rządowego programu wpierającego zakup pierwszego mieszkania oraz kształtowaniem się cen materiałów budowlanych.

W 2023 i 2024 roku mało prawdopodobne załamanie cen mieszkań

Przewidywania zmian cen mieszkań w perspektywie najbliższych kwartałów dostępne są również w raporcie „Krajowy rynek mieszkaniowy. Niepewność w krótkim okresie, dobre perspektywy długoterminowe”. Zgodnie z prognozami analityków Banku Pekao w pierwszej połowie 2023 r. możliwe są delikatne spadki cen mieszkań sprzedawanych na rynku pierwotnym w ujęciu kwartał do kwartału. Dynamika cen w 2. półroczu 2023 r. może zbliżyć dynamikę cen w ujęciu rok do roku w okolice zera.

Stopniowo poprawiająca się sytuacja popytowa może spowodować, że w 2. półroczu 2023 r., a najpóźniej w 1. półroczu 2024 r., spadkowy trend ulegnie odwróceniu w ujęciu kwartał do kwartału. Natomiast wyraźniejsze wzrosty cen mieszkań zostaną zaobserwowane najpewniej w 2. lub 3. kwartale 2024 r. w ujęciu rok do roku.Indeks cen mieszkań z prognozą

Analitycy Banku Pekao przewidują również utrzymanie się w okresie dwuletnim (2023-2024) wyraźnego wzrostu nominalnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw oraz stopniową dezinflację, co przełoży się na łagodzenie polityki monetarnej NBP. Prognozowane jest obniżenie stóp do poziomu 4% w ciągu 2024 roku. Przy założeniu, że ceny mieszkań utrzymają się przez 2 lata na poziomie z końca 2022 r., to do ożywienia koniunktury na analizowanym rynku może dojść najpóźniej w 2025 r.Dwuletnia stagnacja a ceny mieszkań

Realizacja powyższego scenariusza zależeć będzie od relacji przeciętnych płac do średniej ceny lokalu oraz niższych stóp procentowych NBP. W pierwszym przypadku wyższe płace wyraźnie podniosą zdolność kredytową wnioskodawców pomimo mocnego wzrostu poziomu przeciętnych wydatków gospodarstw domowych. Do tego część nabywców korzystać będzie z preferencyjnych warunków finansowania oferowanych przez rządowe wsparcie.

Należy pamiętać, że dostępność kredytów hipotecznych poprawiła się wraz z początkiem 2023 roku. Komisja Nadzoru Finansowego obniżyła bufor stosowany do liczenia zdolności kredytowej. Dzięki temu banki mogą obecnie oferować wyższe kwoty kredytów hipotecznych, przy tym samym poziomie dochodów. Kolejnej poprawy dostępności kredytów należy spodziewać się w lipcu wraz z wejściem w życie rządowego programu Bezpieczny Kredyt. Banki zaczną przyjmować wnioski o kredyty na preferencyjnych warunkach. Dzięki możliwości skorzystania z taniego finansowania, do planów zakupowych wrócą osoby, które odkładały decyzję o zakupie własnego mieszkania – mówi Konrad Pluciński, ekspert multiporównywarki finansowej rankomat.pl.

3 Seas Hydrogen Council. Z inicjatywy Polski powstała Rada Wodorowa europejskich państw

Organizacje wodorowe z Polski, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Słowacji, Słowenii, Węgier i Ukrainy weszły w skład 3 Seas Hydrogen Council, pierwszej w Europie platformy wodorowej zrzeszającej kraje naszego regionu. Podpisanie porozumienia odbyło się podczas drugiej edycji targów H2Poland w Poznaniu. Głównym zadaniem rady będzie m.in. wspólne reprezentowanie branży wobec KE i Parlamentu Europejskiego.

– To historyczna chwila. Ta inicjatywa jest doskonałym startem, by budować międzynarodowe partnerstwa biznesowe. Nasze kraje mają tu wielki potencjał – podkreślał obecny przy utworzeniu rady wiceminister klimatu, pełnomocnik rządu ds. OZE Ireneusz Zyska.

– 3 Seas będzie wspierać nasze kraje i samorządy na drodze zielonej transformacji.  Chcemy razem poszukiwać synergii i możliwości współpracy na rzecz rozwoju gospodarki zeroemisyjnej, w której wodór będzie odgrywał istotną rolę. Dostrzegamy pilną konieczność rozpoczęcia efektywnego dialogu i wypracowania wspólnego stanowiska naszych krajów wobec Komisji, Rady i Parlamentu Europejskiego a także wobec innych organizacji i ośrodków decyzyjnych na poziomie regionalnym, europejskim i światowym – mówi Tomoho Umeda, wiceprezes stowarzyszenia Hydrogen Poland, które było inicjatorem tej inicjatywy.

Sygnatariusze porozumienia zgadzają się, że nasz region łączy nie tylko wspólna, burzliwa historia, ale także zbliżona struktura energetyczna i ciepłownicza oraz podobne warunki klimatyczne, w tym duże różnice sezonowe, jeśli chodzi o zapotrzebowanie na energię i ciepło. Wspólna jest dla nas także rola regionu jako bazy produkcyjnej dla gospodarek zachodu i całego świata.

To wszystko sprawia, że kraje zrzeszone w 3 Seas dostrzegli pilną konieczność, by zainicjować procesy stałego dialogu i ustalania wspólnych stanowisk, zwłaszcza na forum unijnym.

– Międzynarodowa współpraca w dziedzinie wodoru jest niezbędna nie tylko do osiągnięcia europejskich celów klimatycznych, ale także do osiągnięcia zrównoważonej przyszłości dla naszej planety. Czeska Platforma Technologii Wodorowych w pełni popiera misję 3 Seas dotyczącą promowania produkcji i transportu wodoru, jak również jego wykorzystania w celu zmniejszenia zależności od paliw kopalnych i walki ze zmianami klimatycznymi. Przyczyni się to też do inwestycji w infrastrukturę i powstania nowych miejsc pracy – zaznacza Vaclav Bystriansky, członek zarządu Hytep, czeskiej Platformy Technologii Wodorowych.

– Słowacja, leżąca w sercu regionu trójmorza, z dumą dołączyła do inicjatywy 3 Seas Hydrogen Council i w pełni popiera środkowoeuropejską współpracę. Naszym celem jest pomoc w rozwiązywaniu regionalnych interesów, kształtowaniu prawa europejskiego z uwzględnieniem specyfiki regionów oraz wspieranie inicjatyw finansowania powstającego ekosystemu wodorowego. Słowacja weźmie aktywny udział w przekazywaniu informacji, doświadczeń i technologii. Chcemy uczestniczyć w projektach wodorowych, przyczyniać się do budowy rurociągów i stacji tankowania, łączyć kraje i inicjatywy. – podkreśla Ján Weiterschütz, prezes Słowackiego Narodowego Stowarzyszenia Wodorowego.

Sygnatariusze liczą na rychłe dołączenie Ukrainy do Wspólnoty Europejskiej, co dodatkowo wzmocni region. „Już teraz cieszymy się, że organizacje ukraińskie przystępują do naszej inicjatywy. Wierzymy, że odbudowa Ukrainy będzie procesem wielkiej transformacji i chcemy te procesy wspierać, wspólnie budując wiedzę i doświadczenia” – zaznaczono w preambule.

Oleksandr Riepkin, członek zarządu Ukraińskiej Rady Wodorowej, zaznacza, że strategiczne partnerstwo z krajami Unii stanowi dla Ukrainy okazję do zbudowania zrównoważonego i innowacyjnego systemu energetycznego.  – Nowe realia geopolityczne i rynku energii wymagają od nas drastycznego przyspieszenia transformacji w kierunku czystej energii i zwiększenia niezależności energetycznej od niepewnych dostawców i niestabilnych paliw kopalnych. Ukraina może odegrać znaczącą rolę w tej inicjatywie. Nawiązując do planu REPowerEU kluczowe jest, aby Ukraina nadała priorytet rozwojowi swojego przemysłu wodorowego, aby osiągnąć niezależność energetyczną i przyczynić się do bardziej ekologicznej przyszłości Europy – mówi Riepkin.

Swój udział w porozumieniu mają również Węgrowie. – Poszczególne firmy, które dzisiaj są aktywne w przemyśle wodorowym, będą współpracować na globalnym rynku przemysłu wodorowego, mając większy udział w jego zyskach. Każda z nich jest obecnie podwykonawcą firm zachodnich, a dzięki tej nowej współpracy mogą stać się znaczącym graczem, działającym na własnych zasadach – liczy István Lepsény, Przewodniczący Węgierskiego Stowarzyszenia Technologii Wodorowych.

Sven Parkel, dyrektor zarządzający Estońskiego Klastra Wodorowego dodaje: – 3 Seas Hydrogen Council pomoże w wymianie najlepszych praktyk w celu opracowania projektów i nowatorskich łańcuchów wartości, wspierania pracy w dolinach wodorowych, a tym samym ustanowienia transgranicznej gospodarki wodorowej, która rozwinie się w ogólnoeuropejską gospodarkę wodorową. Nasze doświadczenie pomoże opracować ramy prawne, technologie, finansowanie i zyskać akceptację społeczną, by obniżyć bariery dla gospodarki wodorowej.

Członkiem porozumienia ze strony polskiej został również Klaster Technologii Wodorowych reprezentowany przez Damiana Muchę. – Dzięki takiej inicjatywie, jak 3 Seas, będziemy mogli jeszcze lepiej zrozumieć szanse i zagrożenia na drodze do zielonej transformacji. Najważniejsze, abyśmy wspólnie wykorzystali potencjał regionu w ramach podpisanej inicjatywy – zaznacza.

– Chcemy kreować i proponować przyjazne przedsiębiorcom regulacje na poziomie Unii Europejskiej, jak i poszczególnych krajów członkowskich, dbać o sprawiedliwy podział środków pomocowych, ale przede wszystkim kreować lokalne i transgraniczne projekty biznesowe. Nasza inicjatywa spotkała się z dobrym odzewem, nie tylko wśród stowarzyszeń wodorowych regionu CEE podpisujących porozumienie, ale również w Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz Stowarzyszeniu Hydrogen Europe – podsumowuje prezes Hydrogen Poland, Paweł Piotrowicz.

Organizacje wodorowe zrzeszone w 3 Seas Hydrogen Council:

  • Hydrogen Poland
  • Czech Technological Hydrogen Platform (HYTEP)
  • Ukrainian Hydrogen Council
  • Hungarian Hydrogen Technology Association
  • Pomorski Klaster Technologii Wodorowych
  • Estonian Hydrogen Cluster
  • Slovak National Hydrogen Association
  • Latvian Hydrogen Alliance
  • Lithuanian Hydrogen Energy Association
  • National Hydrogen Association of Slovenia.

Dolar znów zyskuje

Amerykańska waluta po raz kolejny zyskuje na wartości. Tym razem pomogły jej dane, głównie lepsza od oczekiwań produkcja przemysłowa. W tle problemy brytyjskiego rynku pracy.

Niespodzianka za Oceanem

Wczorajsze dane z USA składały się z dwóch ważnych serii. O 14:30 były dane o sprzedaży detalicznej. Ta okazała się rosnąć o 0,4% w ujęciu miesięcznym, czyli wyraźnie wolniej niż 0,8%. Publikowane są jednak również dane z pominięciem sprzedaży samochodów. Ta od czasu przejścia na pracę zdalną w niektórych branżach regularnie spisuje się słabiej. Dane bez uwzględnienia samochodów okazały się zgodne z oczekiwaniami. W drugiej turze pojawiła się produkcja przemysłowa. Ta niespodziewanie wzrosła o 0,5%, mimo oczekiwanej stabilizacji. W rezultacie mamy kolejny w ostatnich dniach sygnał umacniający dolara względem euro. Dolar jest obecnie względem euro blisko najwyższych poziomów od końca marca.

Rynek pracy na Wyspach

Wielka Brytania pokazała wczoraj słabsze dane z tamtejszego rynku pracy. Nie chodzi tutaj o problem pokazany ostatnio w publicznych mediach w Polsce, gdzie znowu ogłoszono masowy powrót Polaków do kraju, spowodowany tym, że jest tu dobrze w porównaniu z życiem na emigracji. Dane makroekonomiczne wskazują, że rośnie stopa bezrobocia. Siłą rzeczy przybywa również zasiłków o wniosek dla bezrobotnych. 3,9% to nie jest liczba, która w przypadku osób bez pracy budzi w większości państw niepokój. Należy jednak pamiętać, że to najgorszy rezultat od stycznia 2022 roku. Mamy zatem kolejne krytyczne głosy w coraz popularniejszej w brytyjskich mediach dyskusji o realnych skutkach brexitu. Nie może być jednak aż tak źle, bo funt jest blisko półrocznych maksimów względem euro.

Słabsze dane z Chin

Wczorajsze dane z Państwa Środka pokazują, że problemy gospodarcze mogą grozić nie tylko Europie. Słabiej od oczekiwań wypadł cały pakiet. Produkcja przemysłowa rośnie o 5,6%, a nie jak oczekiwano 10,9%. Mniejszą stratę zanotowała sprzedaż detaliczna, która wzrosła o 18,4% zamiast oczekiwanych 21%. Wolniej rosną również inwestycje w aglomeracjach miejskich. Poziomy tych odczytów nie są co prawda alarmujące. Problemem jest to, jak mocno rozjechały się one z prognozami. Część analityków wskaże oczywiście, że prognozy były dużo wyższe od odczytów z marca. Jest to prawda, ale zarówno w przypadku sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej kwiecień rok temu był najsłabszym wynikiem od ponad dwóch lat, w związku z czym oczekiwania w odniesieniu do tego miesiąca musiały być niestandardowo wysokie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Zmiana na stanowisku prezesa SentiOne

Po 11 latach od założenia polskiego SentiOne następuje zmiana na stanowisku prezesa – stanowisko CEO (Chief Executive Officer) objął Bartosz Baziński, pełniący dotychczas rolę COO (Chief Operating Officer). Wynika to z nowej wizji dalszego globalnego rozwoju firmy i jej ambitnych celów związanych z intensywnymi pracami nad technologią sztucznej inteligencji. Oprócz tego do zespołu firmy dołączył Piotr Podsiadło, obejmując stanowisko CRO (Chief Revenue Officer) linii biznesowej zajmującej się rozwojem AI.

Bartosz Baziński, programista z wykształcenia i dotychczasowy głównodowodzący na linii biznesowej zajmującej się rozwojem sztucznej inteligencji oraz botów, skupi się na reprezentowaniu nowej wizji spółki i jej celów technologicznych. Dotychczasowy CEO, Kamil Bargiel, obejmie stanowisko COO i będzie nadzorował wewnętrzne operacje oraz zapewniał kontrolę nad firmą w jej aktualnej fazie intensywnego rozwoju. Michał Brzezicki pozostaje na dotychczasowym stanowisku Chief Technology Officer. Współzałożyciele SentiOne dalej więc pracują w niezmienionym składzie – ta sama trójka od momentu założenia firmy w 2011 r. Firma, która zaczynała działalność w garażu rodziców jednego z założycieli, współpracuje obecnie  z ponad 400 markami na ponad 30 rynkach całego świata – m.in. Procter & Gamble, McDonald’s, Nike, Unilever, Beiersdorf, Tesco, Starcom, Mindshare, Mediacom czy Saatchi & Saatchi. Posiada biura w Gdańsku, Warszawie, Londynie, Ostrawie, Budapeszcie, Monachium, Eindhoven, Meksyku i Dubaju.

Oprócz tego do SentiOne dołączył Piotr Podsiadło, obejmując nowo utworzone stanowisko Chief Revenue Officer dla linii biznesowej Automate. Piotr ma ponad 15 lat doświadczenia na stanowiskach zarządczych w firmach technologicznych – zarówno dojrzałych organizacjach (GE Energy, GE Lighting czy Philips) jak i w start-upach. Jest współzałożycielem wezwijdoktora.pl, pierwszego ogólnopolskiego serwisu do umawiania wizyt domowych. Przez ostatnie 5 lat był częścią scale-upu AI Nextail, gdzie pełnił funkcję Wiceprezesa ds. sukcesu klienta.

W nowej roli Piotr Podsiadło zajmie się nadzorowaniem źródeł pozyskiwania nowych przychodów oraz rozwijaniem współpracy z dotychczasowymi klientami SentiOne w ramach linii biznesowej Automate, a także budowaniem krótko- i długoterminowych strategii dalszej ekspansji spółki na Europę Zachodnią i rynek Bliskiego Wschodu w ramach partnerstwa biznesowego z Etisalat, największą firmą telekomunikacyjną w regionie MENA, działającą w 16 krajach.

Piotr Podsiadło, nowy CRO w SentiOne
Piotr Podsiadło, nowy CRO w SentiOne

Jestem podekscytowany dołączeniem do SentiOne, ponieważ wierzę w misję firmy i dostrzegam jej ogromny potencjał w obszarze wykorzystania konwersacyjnej sztucznej inteligencji, a w szczególności automatyzacji obsługi klienta – mówi Piotr Podsiadło, nowy CRO w SentiOneJestem szczególnie podekscytowany możliwością udziału w rozwoju polskiej firmy na arenie międzynarodowej i poszerzeniu jej zasięgu o nowe rynki oraz zwiększaniu jej przychodów. Skupię się na opracowywaniu i wdrażaniu skutecznych strategii sprzedaży, budowaniu silnych partnerstw oraz optymalizacji naszych strumieni przychodów. Jestem przekonany, że dzięki utalentowanemu zespołowi i zaawansowanym technologicznie rozwiązaniom możemy wspólnie osiągnąć wielkie rzeczy oraz wznieść SentiOne na jeszcze wyższy poziom.

W ciągu 11 lat swojego istnienia SentiOne zainwestował w rozwój technologii AI już 42 mln zł. Ich algorytmy każdego dnia gromadzą i analizują ponad 40 mln wzmianek z domen publicznych z całego świata, takich jak media społecznościowe, fora, serwisy informacyjne czy blogi. Rozumieją ludzkie intencje i są w stanie wskazać towarzyszące im emocje – radość, smutek, złość, rozczarowanie, a nawet sarkazm. W ramach linii biznesowej Automate spółka tworzy zaawansowane boty, wspierające firmy w obsłudze klienta – w Polsce korzystają z nich m.in. Alior Bank, Kruk SA, BNP Paribas, jak i wiodące telekomy czy firmy logistyczne. Z kolei w ramach linii Listen rozwija platformę do monitoringu Internetu, dającą możliwość m.in. śledzenia w jednym miejscu statystyk oraz komentarzy ze wszystkich kanałów w mediach społecznościowych danej marki i szybkiego reagowania na nie.

Spór o zadłużenie USA wciąż nierozwiązany. Dolar zyskuje

Zgodnie z oczekiwaniami szczyt w sprawie podniesienia pułapu zadłużenia w USA nie przyniósł porozumienia. Rynek walutowy jednak nie wykazuje żadnych oznak nerwowości w związku ze zbliżającym się terminem spłaty długu. Dolar kontynuuje dziś rano ruch umacniający, który rozpoczął się dzień po ostatniej decyzji Fed-u.

Im dłużej trwa szukanie rozwiązania sporu dotyczącego zadłużenia USA, tym bardziej to napięcie może wpływać na nastroje w Stanach Zjednoczonych. Jeśli do tego dojdą kolejne negatywne dane makro z gospodarki, co sugerowałoby na dalsze ochłodzenie dynamik wzrostu, z punktu widzenia rynku może to wspierać oczekiwania na rychłe obniżki stóp procentowych przez Fed. W ten sposób spadkowa presja na dolara może się pojawić ponownie.

Na razie USD jest odporny na deprecjację. Na EURUSD poziom 1,11 skapitulował. Trzykrotnie podejście pod ten poziom za każdym razem kończyło się niepowodzeniem kupujących. Mamy zatem formację potrójnego szczytu, alternatywnie widać tu „głowę z ramionami”. W jednym i drugim przypadku została przełamana potencjalna linia szyi. Po wczorajszej mikro korekcie wzrostowej, dziś spadki eurodolara są kontynuowane. Potencjalnym zasięgiem jest poziom 1,08 – tak wynika z wykresu, choć do tego okrągłego poziomu pozostało naprawdę już niewiele. Nie będzie dla mnie jednak zaskoczeniem, jeśli kurs niebawem znajdzie się poniżej tego pułapu. Cały wzrostowy impuls marcowo – kwietniowy jak na razie został zniesiony w niecałych 50 proc. W krótkim terminie dominować będą prawdopodobnie spadki. Najważniejsze pytanie, które stawiają sobie w tym momencie handlujący na eurodolarze dotyczy tego, gdzie aprecjacja dolara się zakończy.

Sygnał do dalszych wzrostów dolara płynie również z wykresu indeksu USD. Notowania przełamały górne ograniczenie konsolidacji kilkutygodniowej oraz sforsowały linię trendu spadkowego. Tak jak na EURUSD mamy potrójny szczyt, tak na US Index stworzyło się twarde dno w postaci potrójnego minimum.

Wracając jeszcze do głównej pary walutowej chciałbym zaznaczyć, że szczyt (okolice 1,1090) został utworzony w dniu, kiedy Fed decydował po raz ostatni o stopach a Powell wygłaszał swoje przemówienie do świata. Pomimo, że rynek zinterpretował słowa przewodniczącego jako sygnał zakończenia cyklu zacieśniania, dolar nie był w stanie zyskać więcej a para EURUSD nie była w stanie „wyjść” nad 1,11. Dzień później (4 maja) rozpoczął się ostatni, aprecjacyjny rajd USD.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Coraz więcej elektrycznych samochodów użytkowych na polskich drogach

Według danych z końca kwietnia 2023 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 40 926 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Przez pierwsze cztery miesiące b.r. ich liczba zwiększyła się o 7 201 sztuk, tj. o 71% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

licznik elektromobilnosci

Pod koniec kwietnia 2023 r. po polskich drogach jeździło 73 695 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 37 027 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 36 668 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 3 924 szt., z czego BEV stanowiły ponad 99%. Stale rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec kwietnia składała się z 17 097 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 541 305 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 865 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec kwietnia 2023 r. w Polsce funkcjonowało 2768 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (5440 punktów). 31% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 69% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W kwietniu uruchomiono 69 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (135 punktów).

– Ostatnie miesiące pokazują, że w Polsce hybrydy plug-in cieszą się zainteresowaniem porównywalnym do samochodów bateryjnych. Zapewne jednym z powodów tego zainteresowania jest fakt, że sieć ładowania jest wciąż niewystarczająca do potrzeb. Bardzo dobry rezultat rejestracji samochodów ciężarowych i przede wszystkim dostawczych wiąże się z tym, że wiele firm użytkujących floty tych pojazdów posiada własne stacje ładowania zlokalizowane w bazach. Ponadto, z uwagi na fakt, że coraz więcej miast decyduje się na zamykanie centrów dla samochodów innych niż zeroemisyjne, należy się spodziewać, że liczba elektrycznych pojazdów dostawczych będzie rosła bardzo dynamicznie. Można też przypuszczać, że gdyby producenci nadal nie doświadczali problemów z dostawami półprzewodników, liczba samochodów dostarczanych na rynek byłaby znacznie większa, bo obecnie popyt na te samochody znacznie przewyższa możliwości produkcyjne – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM. 

– Warto odnotować, że w kwietniu padł rekord pod względem liczby nowo zarejestrowanych samochodów elektrycznych o DMC powyżej 3,5 t. Na polskie drogi trafiło ponad 30 takich pojazdów. Taki wynik cieszy, zwłaszcza biorąc pod uwagę brak dostępności w naszym kraju subsydiów adresowanych do nabywców samochodów kategorii N2 oraz N3. Oprócz wdrożenia dofinansowania, elektryfikacja tego sektora na skalę masową wymaga wprowadzenia szeregu zmian regulacyjnych, w tym m.in. zwolnienia eHDV z opłat za przejazdy po drogach krajowych, czy  usprawnienia procesu przyłączania do sieci elektroenergetycznej ultraszybkich stacji ladowania. W kontekście szybko postępującej transformacji sektora transportu w UE obowiązywanie kompleksowego systemu wsparcia stanowi kluczowy warunek wzmocnienia konkurencyjności polskich przewoźników oraz utrzymania ich wiodącej pozycji w europejskiej branży TSL. Dla przypomnienia – mówimy tu o branży, dzięki której w Polsce znajduje zatrudnienie niemal milion osób, a jej udział w PKB wynosi prawie 6% mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.   

Pielęgniarki chcą zmiany ustawy o wynagrodzeniach

Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych zostały zróżnicowane ustawą o najniższych wynagrodzeniach. To spowodowało ogromny chaos w tej grupie zawodowej. Związek zawodowy pielęgniarek nigdy nie poparł ustawy w tym kształcie. Jeszcze niedawno pielęgniarki i położne zarabiały tyle, co niewykwalifikowani pracownicy w Polsce. A to jest grupa, która posiada zawodowe kwalifikacje na wysokim poziomie.

– Niestety, Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło naszych uwag, dlatego w tej grupie zawodowej powstały ogromne kominy płacowe, które są nie do zaakceptowania. Dochodzi do sytuacji, że osoby z wyższym wykształceniem, a niższym stażem pracy i mniejszym doświadczeniem zawodowym zarabiają w podmiotach leczniczych więcej niż osoby, które mają skończone licea medyczne – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Krystyna Ptok, Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. – Z jednej strony Ministerstwo Zdrowia daje pieniądze na kształcenie pielęgniarek, po czym pracodawcy w związku ze złą wyceną świadczeń i mizerią finansową podmiotów leczniczych doprowadzają do sytuacji, że nie uznają kwalifikacji wyższych pielęgniarek, pomimo że uznawali te kwalifikacje rok temu. Więc pielęgniarki idą do sądów, bo ta ustawa wywołała chaos. Zapadło już wiele wyroków, które mówią o tym, że dyrektor nie ma prawa zmieniać nam warunków pracy, wskazując na sytuację finansową. Więc obecnie dążymy do zmiany ustawy – wyjaśnia Ptok.

Lokum Deweloper prezentuje wyniki finansowe za I kwartał 2023 r.

Lokum Deweloper w I kwartale br. wypracował 57,7 mln zł przychodu (+45% r/r) oraz 9,1 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom podmiotu dominującego (wobec 6,7 mln zł straty netto rok wcześniej), co oznacza marżę w wysokości 15,8%.

Wynik I kwartału został rozpoznany ze 106 lokali (+68% r/r). W tym czasie umowami deweloperskimi i przedwstępnym objętych zostało 156 mieszkań (+114% r/r). Na koniec marca br. Lokum Deweloper miał również zawarte 72 umowy rezerwacyjne (+41% r/r). Oferta Grupy obejmowała 591 lokali, z czego 46% to mieszkania gotowe do odbioru. Z końcem I kwartału deweloper prowadził budowy obejmujące 696 lokali.

Raportowana przez nas w I kwartale br. marża w wysokości niespełna 16% jest wynikiem przekazania lokali, których realizację rozpoczęliśmy 2 lata temu, na gruntach zakupionych przez nas kilka lat wcześniej, w niskich cenach. Dziś takie ceny działek są już niestety nieosiągalne. Również koszty budowy tych projektów oparte były o stawki sprzed podwyżek cen materiałów i wykonawstwa, sięgających 40% – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper. Jesteśmy gotowi do wprowadzania nowych projektów do sprzedaży. Tym bardziej cieszy nas poprawiająca się sytuacja finansowa naszych klientów, która pozwoli zaakceptować, adekwatne do wyższych kosztów realizacji, wyższe ceny mieszkań. Spodziewamy się, że do końca roku wzrosną one o ok. 14%-17%, dzięki czemu zyskamy możliwość uruchomienia nowych inwestycji, co i tak niestety będzie się wiązało z akceptacją przez nas niższych marż, ze względu na znacznie wyższe koszty realizacji. W inwestycjach gotowych, zrealizowanych w oparciu o historycznie niskie koszty, stosujemy adekwatnie niskie ceny sprzedaży, dając naszym klientom możliwość zaspokajania swoich potrzeb mieszkaniowych. Zasób ten jednakże wkrótce się wyczerpiedodaje prezes Kuźniar.

Kompap zwiększył przychody o 32% w I kwartale 2023 r.

Giełdowa grupa Kompap, należąca do wiodących podmiotów w branży poligraficznej w Polsce, w I kwartale 2023 r. zanotowała 29,69 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 32% r/r. Mimo wzrostu kosztów sprzedaży o 38% r/r Kompap wypracował 1,25 mln skonsolidowanego zysku netto na koniec marca 2023 wobec 1,24 mln zł przed rokiem. Pracujące na wyniki grupy drukarnie BZGraf, OZGraf i laskowicki Kompap oraz spółka Komunikacja Masowa dotykał w tym okresie przede wszystkim wzrost kosztów papieru i energii.

– W pierwszym kwartale nasza grupa wypracowała wzrost sprzedaży o blisko jedną trzecią, mimo że początek roku zazwyczaj jest nieco spokojniejszym okresem, jeśli chodzi o dynamikę zamówień dla drukarni. Duża część tych zleceń to ilustrowane książki dla dzieci, albumy, a także cieszące się dużym zainteresowaniem podręczniki i przewodniki do gier komputerowych oraz komiksy, które wymagają szczególnej jakości druku. Dzięki inwestycjom możemy realizować takie projekty. Systematycznie wyposażamy nasze drukarnie w coraz nowocześniejsze urządzenia, co przekłada się nie tylko na wydajność, ale i doskonałą precyzję druku, co jest dostrzegane przez klientów z Polski i zagranicy. W I kwartale 2023 nasza sprzedaż eksportowa wzrosła o 13% w porównaniu z ubiegłym rokiem – mówi Waldemar Lipka.

Drukarnie Kompapu w I kwartale mierzyły się jednak z rosnącymi kosztami, głównie za sprawą wysokich cen papieru oraz energii. Łącznie koszty sprzedaży były wyższe o blisko 38% wobec tych sprzed roku, grupa jednak wypracowała zysk netto nieco wyższy od ubiegłorocznego, wynoszący 1,25 mln zł. Wyższy był także wynik EBITDA, który na koniec I kwartału 2023 r. wyniósł 3,35 mln zł wobec 3,07 na koniec I kwartału 2022 r.

– Od początku roku obserwujemy pewną odwilż, jeśli chodzi o wysokość cen papieru, choć w porównaniu z wcześniejszą skalą podwyżek, korekty są niewielkie. Liczymy jednak na to, że ten trend będzie postępował w kolejnych miesiącach. Jednocześnie długoterminowo zarządzamy kwestią kosztów energii, znacznie rozbudowując własne instalacje fotowoltaiczne, co per saldo powinno nam dać solidne oszczędności w kolejnych kwartałach i latach. Jednocześnie optymalizujemy koszty zakupu w ramach naszej coraz większej grupy, aby w połączeniu z pracą wydajnych nowoczesnych zakładów utrzymać oczekiwaną rentowność – mówi prezes Kompapu.

Na wyniki grupy Kompap pracują dwie wiodące w Polsce drukarnie dziełowe, BZGraf z Białegostoku i OZGraf z Olsztyna, drukarnia offsetowa rolowa w Laskowicach oraz spółka Komunikacja Masowa. Drukarnie obsługują największe oficyny wydawnicze w Polsce i za granicą. Książki oraz albumy drukowane przez Kompap trafiają do czytelników m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Czech czy Skandynawii. Z kolei w Laskowicach Kompap drukuje materiały dla dużych krajowych firm, np. PZU, Tauronu, Energi czy Totalizatora Sportowego. Przejęta w 2022 r. Komunikacja Masowa świadczy zaś usługi dla największych firm z branży bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej oraz energetycznej.

Social media tylko za zgodą rodziców? Ponad 75 proc. Polaków chce wprowadzenia jakichś zakazów

Ponad 75% Polaków popiera jakąś formę zakazu korzystania z social mediów przez osoby niepełnoletnie bez zgody rodziców bądź opiekunów. Z kolei co dziesiąty ankietowany stwierdza, że nie powinno być w ogóle tego typu obostrzeń. Najwięcej zwolenników ma ograniczenie dla dzieci poniżej 13. roku życia, a nieznacznie mniej – dla osób poniżej 15. roku życia. Rozmowy na ten temat już od jakiegoś czasu przybierają na sile i to nie tylko w Polsce. We Francji pod koniec maja br. odbędzie się publiczna dyskusja dotycząca zmiany prawa w tym zakresie. Natomiast eksperci komentujący wyniki przeprowadzonego w Polsce badania uważają, że w pierwszej kolejności należy kłaść nacisk na świadomość i edukację, a dopiero potem wprowadzać zakazy.

„Tak” dla zakazu

Jak wynika z badania UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, przeprowadzonego na ponad tysiącu dorosłych Polaków, przeszło 75% rodaków jest za jakąś formą zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby niepełnoletnie bez zgody rodziców bądź opiekunów prawnych. 10% respondentów stwierdza, że nie powinno być w ogóle tego typu obostrzeń. Natomiast nieco ponad 9% nie potrafi się określić w tym zakresie, a przeszło 5% osób wskazuje, że ich to w ogóle nie obchodzi.

– Polacy, podobnie jak inni użytkownicy, stają się coraz bardziej świadomi zagrożeń, które niesie za sobą korzystanie z mediów społecznościowych. Sami twórcy platform widzą również, że muszą współpracować z rodzicami i opiekunami. Przeznaczają dla nich całe sekcje tłumaczące zasady korzystania z ich treści przez nieletnich – komentuje Martyna Różycka, kierowniczka działu reagowania na nielegalne treści w internecie Dyżurnet.pl, NASK.

Jak podkreśla Michał Pajdak, współautor badania z platformy ePsycholodzy.pl, alarmującym zjawiskiem jest fakt, że ponad 75% Polaków oczekuje jakiegoś zakazu. To wyraźnie wskazuje na potrzebę uregulowania prawnego tego zakresu naszego życia. W ocenie eksperta, może to wynikać z tego, że Polacy widzą poważną potrzebę ochrony dzieci i młodzieży przed tego typu zjawiskami. Z roku na rok grono takich osób będzie sukcesywnie się powiększało – dodaje ekspert.

– Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może powodować poczucie samotności i wzmagać izolację. Tak się dzieje zwłaszcza, kiedy młoda osoba woli scrollowanie treści zamiast spotkań ze znajomymi w realnym świecie. Ponadto poczucie własnej wartości, które budowane jest często poprzez porównywanie się z innymi, może być zaniżone z powodu nieadekwatnego do rzeczywistości obrazu siebie oraz obserwowanych osób. Są przecież ludzie, którzy próbują pokazać się w sieci. Wstawiają więc zdjęcia, które często są odpowiednio retuszowane i komponowane, by wzbudzić większe zainteresowanie i pokazać prestiż – przekonuje psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Dozwolone od lat…

Z badania wynika także, że niecałe 28% respondentów uważa, iż ww. zakaz trzeba zastosować tylko w stosunku do osób poniżej 13. roku życia. Z kolei nieco ponad 23% ankietowanych opowiada się za ograniczeniem dla użytkowników poniżej 15. roku życia. Jak zaznacza Michał Pajdak, obecne regulaminy niektórych platform pozwalają na zakładanie kont od 13. roku życia. Według eksperta, wyniki badania mówią o chęci poprawy bezpieczeństwa najmłodszych internautów. Właśnie oni są najbardziej bezbronni w sieci. Natomiast podniesienie ww. granicy do lat 15. ma sens, ale musi to iść w parze z weryfikacją wieku i przeciwdziałaniem jego fałszowaniu przez młodych użytkowników portali. Do tego Pajdak informuje, że we Francji w 2021 roku 63 procent dzieci poniżej 13. roku życia miało konto w co najmniej jednej sieci społecznościowej. W Polsce sytuacja może wyglądać bardzo podobnie.

– Nie jesteśmy w stanie uchronić dzieci przed wszystkimi niepokojącymi treściami w internecie, co nie oznacza, że powinniśmy się godzić na ich obecność w sieci. Ważną umiejętnością dziecka jest oczywiście właściwe reagowanie na treści, które budzą jego niepokój, ale równie istotne jest budowanie w nim odporności. Oznacza to również zdolność do rezygnacji z takich materiałów, które powodują dyskomfort – mówi Marta Witkowska, ekspertka ds. edukacji cyfrowej, NASK.

Z kolei przeszło 13% badanych stwierdza, że zakaz należy zastosować w stosunku do osób poniżej 18. roku życia. Według Martyny Różyckiej, respondenci najpewniej wiążą bycie dorosłym z gotowością do wzięcia odpowiedzialności za swoje działania w internecie. I prawdopodobnie nie mają pomysłu, w jaki inny sposób można podnieść poziom bezpieczeństwa w sieci. Natomiast 11% ankietowanych uważa, że trzeba wprowadzić ograniczenie, przy czym korzystanie z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 13. roku życia powinno być niemożliwe, niezależnie od zgody rodziców lub opiekunów prawnych.

– Gdyby wszedł w życie ogólny zakaz dla osób poniżej 18. roku życia, to takie prawo byłoby wyjątkowo restrykcyjne. Oczywiście można o takim rozwiązaniu rozmawiać, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Media społecznościowe służą też do bieżącej komunikacji. Takie rozwiązanie mogłoby ograniczać działanie we współczesnym świecie. Natomiast zakaz dla osób poniżej 13. roku życia, niezależnie od zgody rodziców lub opiekunów prawnych, nie miałby większego sensu. Po pierwsze, byłby bardzo trudny do egzekwowania. Po drugie, byłby dość restrykcyjny w swojej naturze – dodaje Michał Pajdak.

Wokół zakazu

Eksperci z platformy ePsycholodzy.pl przypominają, że we Francji niższa izba parlamentu niedawno przyjęła ustawę, zgodnie z którą osoba poniżej 15. roku życia potrzebuje obowiązkowej zgody rodziców na rejestrację w portalu społecznościowym, takim jak TikTok czy Snapchat. Ustawa ta obecnie procedowana jest w Senacie Francji. Z kolei nasze Ministerstwo Cyfryzacji na bieżąco analizuje wszystkie sygnały dotyczące zagrożeń w cyberprzestrzeni, w tym także te związane z funkcjonowaniem mediów społecznościowych. Decyzje w sprawie TikToka podejmowane są w sposób autonomiczny przez poszczególne kraje oraz organy UE. Uzasadniane są przede wszystkim troską o ochronę danych przed ich zbieraniem przez tzw. podmioty trzecie. Ministerstwo Cyfryzacji zwróciło się do Komisji Europejskiej z prośbą o przedstawienie dowodów na to, że aplikacja TikTok jest niebezpieczna dla użytkowników. Komisja odpowiedziała, że konkretnych dowodów nie przedstawi.

– W Polsce takie rozwiązanie jak we Francji mogłoby napotkać na duży opór ze strony społecznej, mimo tego, że ponad 75% Polaków oczekuje jakichś ograniczeń. Natomiast jak wynika z niedawnego badania w USA, ponad 50% Amerykanów uważa, że media społecznościowe są w największej mierze odpowiedzialne za wzrost depresji wśród nastolatków. U nas mogłoby być zupełnie podobne, co byłoby mocno niepojące. Obserwacje dowodzą, że smartfony mogą się przyczyniać do podejmowania przez nastolatków różnego rodzaju negatywnych działań, włącznie z zamachami samobójczymi – analizuje Michał Pajdak.

Jak podkreśla Martyna Różycka, NASK kładzie nacisk przede wszystkim na świadomość. Jeśli dzieciom zakażemy korzystania z mediów, a sami jako opiekunowie będziemy naruszać ich prywatność, publikując ich zdjęcia, to raczej nie ma to większego sensu. I właśnie będąc rodzicem, powinniśmy wpajać dzieciom dobre podejście do szanowania prywatności. To znaczy, pytać ich o opinię, wybierać grono dla kogo są widoczne zdjęcia, a także reagować, jeśli coś się dzieje niepokojącego. Mamy być partnerem i przewodnikiem dziecka po internecie i technologii, a nie tylko źródłem opresji i zakazów.

– Z innych badań wiemy również, że około połowa zdjęć wykorzystywanych przez pedofili pochodzi z publicznie dostępnych kont. Zjawisko troll-parentingu, czyli udostępniania ośmieszających, upokarzających zdjęć i filmików z udziałem dzieci, pokazuje, że również rodzic nie zawsze odpowiedzialnie dysponuje wizerunkiem swojego dziecka. Powinniśmy być modelem takich zachowań, jakie chcemy wpajać takie wartości swojemu dziecku – podsumowuje ekspertka z NASK.

Grupa Śnieżka z dobrymi wynikami po I kwartale 2023 r.

W I kwartale 2023 roku Grupa Kapitałowa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży o 6,1% wyższe niż przed rokiem oraz zanotowała wzrosty zysków. Na osiągnięte wyniki miała wpływ przede wszystkim większa sprzedaż na najważniejszym dla Grupy polskim rynku. Priorytetami Śnieżki pozostają wypracowanie jak najlepszej pozycji rynkowej oraz ochrona marż.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy br. Grupa Śnieżka osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości 201,4 mln zł, tj. o 6,1% wyższe niż rok wcześniej. To przede wszystkim efekt wyższej o 7,8% r/r sprzedaży na najważniejszym dla Śnieżki rynku polskim, który odpowiada za ponad 70% sprzedaży Grupy. Wzrost sprzedaży Śnieżki to m.in. efekt zwiększonych w tym roku zakupów prowadzonych przez partnerów dystrybucyjnych Grupy w ramach przygotowań do sezonu remontowo-budowlanego. Wsparciem dla dobrych wyników sprzedaży była również realizacja przez Spółkę długoterminowej strategii pricingowej.

Na kluczowych dla Grupy rynkach nadal jednak utrzymują się niekorzystne warunki makroekonomiczne i wysoka niepewność. Przekłada się to na spadek siły nabywczej konsumentów i ostrożność przy planowaniu przez nich wydatków. Pozytywny wpływ na wyniki Śnieżki ma natomiast utrzymujący się trend premiumizacji, czyli kupowania produktów wyższej jakości, obserwowany przede wszystkim w Polsce.

Jesteśmy zadowoleni z wyników osiągniętych w tym trudnym i wymagającym otoczeniu. Było to możliwe przede wszystkim dzięki zwinności naszego modelu biznesowego, który jest oparty m.in. o rozpoznawalne, znane marki, szerokie portfolio produktów, zoptymalizowaną logistykę i digitalizację procesów. Pozwala nam to efektywnie reagować na zachodzące zmiany na rynku oraz dostosowywać ofertę do preferencji naszych klientów – skomentowała Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

Wymagające otoczenie na Węgrzech i w Ukrainie

Na Węgrzech Grupa mierzy się z podobnymi wyzwaniami jak na macierzystym rynku, czyli m.in. ze spadającą siłą nabywczą i niekorzystnymi nastrojami konsumenckimi. Przychody Grupy na rynku węgierskim w I kwartale br. wyniosły 27,1 mln zł, co oznacza spadek o 7,6 mln zł (21,8% r/r).

W Ukrainie Grupa osiągnęła przychody w wysokości 16,6 mln zł, tj. o 89,3% (7,8 mln zł) wyższe w porównaniu z poprzednim rokiem. Wyniki I kwartału 2023 roku są jednak nieporównywalne do uzyskanych w analogicznym okresie ub.r., ponieważ spółka Śnieżka-Ukraina 25 lutego 2022 roku, po wybuchu wojny, wstrzymała wykonywanie dostaw oraz zawiesiła produkcję. Działalność operacyjną wznowiono 11 kwietnia 2022 roku, a więc już w II kwartale.

Według szacunków Grupy w I kwartale 2023 roku, w porównaniu do analogicznego okresu ub.r., występuje ożywienie na rynku farb dekoracyjnych i chemii budowlanej w Ukrainie, szczególnie w jej zachodnich i centralnych regionach. Sytuacja w Ukrainie pozostaje jednak wciąż niepewna i pod wieloma względami wymagająca. Dlatego niemożliwe jest szacowanie wpływu skutków wojny w Ukrainie na przyszłe wyniki Grupy.

Przychody na rynku węgierskim miały w podsumowanym okresie 13,4% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka, a na rynku ukraińskim było to 8,3%. Na pozostałych rynkach, na których sprzedawane są produkty Grupy, sprzedaż wyniosła 9,5 mln zł, tj. była o 6,0% wyższa niż w pierwszych trzech miesiącach ub.r.

Wzrosty zysków w I kwartale

W okresie pierwszych trzech miesięcy br. Grupa osiągnęła: zysk na działalności operacyjnej w wysokości 27,5 mln zł (+54,5% r/r), wynik EBITDA w wysokości 37,5 mln zł (+40,6% r/r), a skonsolidowany zysk netto w wysokości 17,2 mln zł (+43,9% r/r).

– Warto podkreślić, że wyniki Grupy należy analizować po zakończeniu całego roku. Podobnie jak cały rynek, wciąż musimy się mierzyć z niekorzystnym i wysoce zmiennym otoczeniem makroekonomicznym. Obecnie koncentrujemy się więc na wypracowaniu jak najlepszej pozycji rynkowej, chroniąc przy tym nasze marże – dodaje Joanna Wróbel-Lipa.

Na wysokość zysków Grupy na poziomach operacyjnym i netto, osiągniętych w okresie styczeń-marzec 2023 roku, wpływ miał przede wszystkim wzrost przychodów ze sprzedaży. Niekorzystnie na wyniki przełożyły się wzrosty kosztów sprzedaży o 4,0% i ogólnego zarządu o 11,6%.

Zgodnie z zapowiedziami nakłady inwestycyjne w I kwartale 2023 roku zostały zmniejszone i wyniosły 2,3 mln zł. W 2023 roku łączna wartość wydatków inwestycyjnych w Grupie będzie istotnie niższa niż rok wcześniej i według aktualnych przewidywań Zarządu Śnieżki SA może wynieść około 35 mln zł.

Spadek PKB mniejszy dzięki eksportowi

PKB niewyrównany sezonowo w I kwartale 2023 r. zmniejszył się realnie o 0,2% rok do roku wobec wzrostu o 8,8% w analogicznym okresie 2022 r. – podał GUS w szybkim szacunku.

Oczekiwania były znacznie gorsze, tymczasem dynamika PKB w I kw. br. spadła poniżej zera tylko nieznacznie. W skali roku wzrost gospodarczy zmniejszył się o 0,2%. Rynek oczekiwał korekty na poziomie 0,8%. Takiego samego tąpnięcia PKB w swojej projekcji spodziewał się NBP. Teraz już wiemy, że przeszacowano spadek, podobnie jak przeszacowano zwolnienie tempa wzrostu wynagrodzeń.

Pomimo słabych danych z przemysłu i konsumpcji w pierwszym kwartale PKB był napędzany prawdopodobnie przez eksport. W ujęciu odsezonowanym, w relacji do poprzedniego kwartału PKB urósł aż o 3,9%. Ciekawe jak będą wyglądały ostateczne dane. Rewizja w dół nadal jest wielce prawdopodobna.

To, że eksport miał pozytywny, o ile nie najważniejszy wpływ na PKB świadczą również dzisiejsze dane o handlu zagranicznym w I kwartale tego roku. Niezależnie od tego jaką walutę przyjmiemy za punkt odniesienia, eksport zawsze przewyższa import. Patrząc na produkty po stronie importu oraz eksportu, nadal widać, że przemysł jest montownią dla Europy Zachodniej, to znaczy dokładnie te same kategorie (maszyny, części transportowe) wiodą prym.

Dzisiejszy odczyt PKB zmienia nieznacznie nasz scenariusz bazowy. W całym 2023 r. nie mamy co liczyć na wzrost PKB większy niż 1%. W dół będzie nas nadal ciągnęła konsumpcja i przemysł. Na plus może działać właśnie dodatnie saldo wymiany handlowej. Przy założeniu, że rynek w Europie Zachodniej będzie nadal odbiorcą naszych produktów.

Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan

W Polsce dynamika niewypłacalności firm najwyższa na świecie

Gwałtownie wzrasta liczba upadłości przedsiębiorstw i utraty należności, ponieważ osłabienie gospodarki zbiera swoje żniwo. Dynamika poziomu wzrostu niewypłacalności firm w Polsce jest najwyższa na świecie.

Rekordowa liczba upadłości polskich firm rosła z miesiąca na miesiąc w I kwartale 2023 r. W marcu było ich aż 421, co oznacza, że w I kwartale liczba ta osiągnęła rekordowy poziom 1 083 przypadków.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce odnotowano 3 249 przypadków niewypłacalności, co stanowi kolejny rekordowy wynik i +54% więcej niż w ciągu poprzednich 12 miesięcy. W przeciwieństwie do sytuacji na świecie, gdzie wzrost liczby upadłości dotyczy dużych firm (o obrotach 50 mln EUR i więcej), wzrost liczby upadłości w Polsce dotyczy prawie wyłącznie upadających małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP); tylko dwie z 421 niewypłacalnych firm w marcu miały obroty powyżej 20 mln EUR. Choć MŚP są szczególnie narażone na zaostrzenie warunków finansowania, wzrost kosztów (np. paliwa i płac) oraz utratę rynków zbytu (Rosja i częściowo Ukraina), wiele dużych polskich firm zdołało skonsolidować swój udział w rynku i pozycję finansową, a niektóre nawet zwiększyły rentowność i dokonały przejęć.

– Dynamika poziomu wzrostu niewypłacalności firm w Polsce w 2022 r. jak i w I kw. tego roku jest najwyższa na świecie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Sławomir Bąk, członek zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade. – Wynika to po części z faktu, że w latach pandemii zostały rozluźnione prawne regulacje dotyczące możliwości składania wniosków o restrukturyzacje bądź o rozpoczęcie procesu niewypłacalności, w przeciwieństwie do niektórych krajów Europy Zachodniej, w których przepisy zostały zaostrzone.

Allianz Trade w opublikowanym Raporcie o globalnych niewypłacalnościach dokonał przeglądu swoich prognoz niewypłacalności przedsiębiorstw na lata 2023 i 2024. W Polsce, w 2023 r., można spodziewać się wzrostu upadłości o +18%. Według wiodącego na świecie ubezpieczyciela kredytów kupieckich, po niewielkim odbiciu w 2022 r. (+2%), globalna liczba niewypłacalności ma wzrosnąć o +21 % w 2023 r. i +4% w 2024 r. W 2023 r. połowa krajów prawdopodobnie przekroczy poziom niewypłacalności sprzed pandemii Wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw na całym świecie nabiera tempa: Globalny Indeks Niewypłacalności Allianz Trade ma nadal rosnąć w ciągu najbliższych kilku lat. Jednak ten znaczący skok może nie wystarczyć, aby liczba niewypłacalności osiągnęła poziom z 2019 r.: według Allianz Trade globalna niewypłacalność przedsiębiorstw może pozostać -5% poniżej poziomu sprzed pandemii w 2023 r. i -1% w 2024 r.

Jak wynika z tego raportu, przewidywana liczba upadłości w 2024 r. w porównaniu z 2019 r. to dla Polski wzrost o 197%. Po polskich firmach największa dynamika dotyczy Węgier i Wielkiej Brytanii. W 9 krajach dynamika ta będzie ujemna (zmniejszenie liczy upadłości), najbardziej w Korei Płd, Chile, Czechach i we Włoszech.

Istnieje wiele firm zombie, w przypadku których przy powrocie do normalnych regulacji dotyczących możliwości restrukturyzacji długu będziemy obserwować duży wzrost niewypłacalności.

– W Allianz Trade analizując dane finansowe różnych przedsiębiorstw, które ubezpieczamy, widzimy niesamowite pogorszenie marży i zyskowności polskich firm, co jest spowodowane bezprecedensowym wzrostem kosztów prowadzenia działalności – wyjaśnia Sławomir Bąk z Allianz Trade. – Bardzo duży jest wzrost kosztów pracy, choć branże w różny sposób poddane są presji na wzrost wynagrodzeń. W szczególnie trudnej sytuacji jest branża transportowa i budowlana.

Od połowy 2022 r. za ten negatywny trend odpowiada już także pogarszająca się koniunktura gospodarcza w Polsce oraz wzrost kosztów związanych z obsługą zadłużenia kredytowego. Wiele firm brało kredyty przy rekordowo niskiej stopie procentowej, nie przewidując jak dalece sytuacja może się zmienić, gdy przy bardzo wysokiej inflacji ogółem (14,7% za kwiecień) podstawowa stopa NBP wzrośnie do 6,75%.

Zwrot nadpłaty składki zdrowotnej: przedsiębiorco, sprawdź numer rachunku w ZUS!

Przedsiębiorcy mają coraz mniej czasu na roczne rozliczenie składki zdrowotnej – termin upływa już 22 maja. Wielu podatników może spodziewać się zwrotu nadpłaconych pieniędzy, jednak trzeba pamiętać, aby podać w ZUS właściwy numer rachunku bankowego, na który mają być przekazane środki.

Nadpłata składki zdrowotnej mogła pojawić się m.in. u przedsiębiorców, którzy opłacali ją w zależności od swojego dochodu, jeśli był on w pierwszym półroczu 2022 roku wysoki, a w drugiej części roku spadł poniżej minimalnego wynagrodzenia.

Co istotne, przedsiębiorcy musieli płacić 270,90 zł składki miesięcznie nawet gdy notowali stratę. Na przykład jeśli podatnik rozliczający się na skali podatkowej w pierwszej połowie roku miał dochód 50 tys. zł, a w drugiej połowie roku działalność przynosiła mu stratę lub jego dochód był zerowy, to przez drugie pół roku i tak konieczne było płacenie co miesiąc 270,90 zł składki. W konsekwencji, jeśli podatnik poniósł w drugiej połowie stratę w kwocie 15 tys. zł, to zapłacił za 2022 r. składki w wysokości 6125,40 zł:

  • 4500 zł składki od 50 tys zł;
  • oraz 6 razy po 270,90 zł.

W rozliczeniu rocznym składka należna będzie wynosić 3250,90 zł, czyli 9% liczone od minimalnej podstawy 36 120 zł. W tej sytuacji podatnik do 1 sierpnia, o ile zaakceptuje wniosek, otrzyma zwrot w kwocie 2874,50 zł.

Jak uzyskać zwrot nadpłaty?

Podatnik może otrzymać zwrot nadpłaconych środków na numer rachunku bankowego zgłoszonego do ZUS przez CEIDG albo na konto ZUS PUE. Po rozliczeniu składki, na ZUS PUE przedsiębiorca otrzyma wniosek o zwrot nadpłaty wynikającej z rozliczenia rocznego, który trzeba sprawdzić m.in. pod kątem prawidłowego numeru rachunku. Jeśli jest on wpisany błędnie albo nie został podany wcale, konieczne jest wprowadzenie poprawek. Niestety, druk ZUS nie daje możliwości zmiany numeru konta, tak jak np. w systemie e-PIT, w którym na koniec rozliczenia można wskazać dowolny numer rachunku.

Zmiany w numerze konta w ZUS należy wprowadzić według procedury administracyjnej na ZUS PUE – wybrać odpowiedni formularz, podać nowe dane i czekać na zaakceptowanie zmian. Drugim sposobem jest aktualizacja wpisu w CEIDG. W tym wypadku zatwierdzenie zmiany też może potrwać kilka dni. Czasu na to jest niestety coraz mniej, ponieważ wniosek o zwrot składki należy zatwierdzić do 1 czerwca.

Jeśli więc przedsiębiorcy będą czekać z rozliczeniem na ostatnią chwilę, a wniosek okaże się wypełniony błędnie, to może być problem z odzyskaniem nadpłaty składki do 1 sierpnia. Wówczas środki można będzie odzyskać na zasadach ogólnych, występując do ZUS z wnioskiem o zwrot nadpłat na swoim koncie. Warto więc się pospieszyć, aby we właściwym czasie złożyć rozliczenie i sprawdzić, czy wniosek o zwrot nadpłaty jest prawidłowo wypełniony.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Recepta na rosnące koszty udzielania świadczeń zdrowotnych

Szpitale i inne podmioty lecznicze, które udzielają pacjentom tzw. świadczeń gwarantowanych, potrzebują stabilnych źródeł finansowania. A to obecnie jest praktycznie niemożliwe. Powód? Brak mechanizmu dostosowania wysokości cen świadczeń do rosnących kosztów ich udzielania, wynikających z czynników makroekonomicznych. Świadczeniodawcy i samorządowcy mają jednak na to receptę.

Organizacje branżowe i stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego wystąpiły z apelem w sprawie wprowadzenia w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych mechanizmu.

W praktyce chodzi o taki mechanizm, który zobowiąże Ministra Zdrowia i Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji do podejmowania działań w kierunku dostosowania wyceny świadczeń do rosnących kosztów leczenia pacjentów, związanych z inflacją, wzrostem cen energii oraz ustawowym wzrostem wysokości wynagrodzeń pracowników – wyjaśnia Dariusz Rajczyk, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.

Cel: większe bezpieczeństwo dla pacjentów i wyższa jakość usług

Odpowiednie finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej to większe bezpieczeństwo dla pacjentów i wyższa jakość świadczonych usług. To również stabilne miejsce pracy dla personelu medycznego i innych osób, bez których podmiot leczniczy nie może prawidłowo funkcjonować. To wreszcie poprawa relacji z kontrahentami, którym obecnie nie zawsze podmioty lecznicze są w stanie płacić na czas.

Tymczasem zgodnie z danymi OECD publiczne nakłady na ochronę zdrowia w Polsce w stosunku do PKB, w ujęciu nominalnym, jak i przy uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza są jednym z najniższych wśród europejskich państw, które należą do OECD. Z dostępnych danych wynika, że w Polsce nakłady te nie przekraczają 5% PKB.

Jesteśmy w ogonie Europy. Według danych za 2021 rok daleko nam nie tylko do liderów, w tym Austrii (9,6% PKB) i Danii (9,3% PKB), ale nawet do krajów, takich jak: Estonia (5,9% PKB), Litwa (5,5%) czy nawet Węgry (5,3% PKB), gdzie sytuacja ekonomiczna jest obecnie znacznie gorsza niż w Polsce – zauważa Roman Kolek, były wicemarszałek województwa opolskiego, przedstawiciel Związku Województw RP.

Liczne obowiązki w obliczu braku gwarancji dla świadczeniodawców

Obecnie polski ustawodawca nie daje świadczeniodawcom żadnej gwarancji, że za wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej pójdzie zwiększenie środków na pokrycie tego wzrostu. Co więcej, ten sam ustawodawca nakłada na świadczeniodawców szereg obowiązków, które mają bezpośredni wpływ na wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej.

Chodzi tu m.in. o regulacje dotyczące ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, a także przepisy ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę czy ustawy Prawo zamówień publicznych. Ta ostatnia nakłada na zamawiających obowiązek uwzględnienia w umowach na roboty budowlane, dostawy lub usługi postanowień dotyczących zasad wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia należnego wykonawcy w przypadku zmiany ceny materiałów lub kosztów związanych z realizacją zamówienia – tłumaczy Maciej Sokołowski, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.

Pamiętajmy też o przepisach ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, a także o obowiązkach wynikających z prawa podatkowego – dodaje Maciej Sokołowski.

Działalność lecznicza jak gospodarcza

Eksperci mówią jasno: prowadzenie działalności leczniczej oznacza tak naprawdę prowadzenie działalności gospodarczej.

Nawet w przypadku samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, które nie są przedsiębiorcami, ustawodawca przesądził, że powinny one działać w oparciu o zasadę samofinansowania, czyli pokrywać z posiadanych środków i uzyskiwanych przychodów koszty działalności i regulować zobowiązania. Ten sam ustawodawca powinien gwarantować istnienie mechanizmu dostosowującego wysokość przychodów do rosnących kosztów – podkreśla Krzysztof Rymuza, starosta pruszkowski, przedstawiciel Związku Powiatów Polskich.

Krok w kierunku stabilizacji sytuacji finansowej podmiotów leczniczych

Nic więc dziwnego, że organizacje z branży medycznej, w tym Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej, Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych, wraz ze Związkiem Powiatów Polskich i Związkiem Województw RP opracowały gotowy do wdrożenia projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Proponujemy nałożenie na Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ustawowego obowiązku przeprowadzenia analizy dotyczącej sposobu lub poziomu finansowania  świadczeń opieki zdrowotnej – zaznacza Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Taka analiza miałaby być przeprowadzana w związku ze wzrostem wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia oraz ze wzrostem innych kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej.

– Naszym celem jest doprowadzenie do  stanu, w którym AOTMiT będzie zobowiązany do brania pod uwagę przy wycenie świadczeń czynników makroekonomicznych, które mogą mieć wpływ na koszty udzielania świadczeń opieki zdrowotnej – dopowiada Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

 Współpraca resortu zdrowia z partnerami społecznymi i większa przejrzystość

Projekt zmian zakłada, że minister zdrowia nadal będzie miał możliwość zlecenia prezesowi AOTMiT przygotowania raportu i rekomendacji w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej.

Autorzy projektu nowelizacji ustawy apelują jednak o możliwość zgłaszania przez partnerów społecznych uwag do raportu i rekomendacji prezesa AOTMiT, a także o zwiększenie transparentności procesu zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej.

Projekt nowelizacji ustawy zakłada również umożliwienie reprezentatywnym organizacjom świadczeniodawców składania do ministra zdrowia wniosków w sprawie dokonania zmiany poziomu lub sposobu finansowania lub warunków realizacji świadczenia gwarantowanego.

Mamy nadzieję, że nasza oddolna, apolityczna inicjatywa spotka się z żywym zainteresowaniem rządu, ministra zdrowia i parlamentarzystów – podsumowuje Dariusz Rajczyk, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.

Treść proponowanych zmian: https://ceo.com.pl/projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-swiadczeniach-opieki-zdrowotnej-finansowanych-ze-srodkow-publicznych-82248

Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych

Świadczeniodawcy i samorządowcy przedstawili gotowy do wdrożenia projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Organizacje branżowe i stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego z propozycją gotowej do wdrożenia inicjatywy legislacyjnej wystąpiły do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu.  

Art. 1. W ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych:

1) w art. 31e ust. 2 dodaje się pkt 2a w brzmieniu:

„2a) reprezentatywne organizacje świadczeniodawców;”

2) art.  31ha otrzymuje brzmienie:

„Art. 31ha 1. Prezes Agencji:

1) w terminie do 31 marca w zakresie dotyczącym wzrostu kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, z wyłączeniem kosztów, o których mowa w pkt 2,

2) w terminie do 30 kwietnia w zakresie dotyczącym wzrostu kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej wynikających z ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych
w podmiotach leczniczych, wzrostu kosztów umów cywilnoprawnych oraz zakupu usług medycznych,

3) w terminie 21 dni od dnia otrzymania zlecenia ministra właściwego do spraw zdrowia,
o którym mowa w art. 31n pkt 2c, wydanego w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej

– dokonuje analizy dotyczącej zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej oraz przygotowuje i publikuje na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Agencji raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej wraz z rekomendacją.

1a. Do raportu w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej i rekomendacji można zgłaszać uwagi w terminie 7 dni od dnia ich opublikowania.

1b.  Raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, wraz z rekomendacją i uwagami, o których mowa w ust. 1a Prezes Agencji przekazuje ministrowi właściwemu do spraw zdrowia w terminie 2 dni od upływu terminu, o którym mowa w ust. 1a.

1c. Prezes Głównego Urzędu Statystycznego, na podstawie wstępnego sprawozdania
o finansach podmiotów wykonujących działalność leczniczą z sektora publicznego za rok poprzedni, w terminie do 10 marca ogłasza, w formie komunikatu, w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług
w podmiotach wykonujących działalność leczniczą ogółem oraz w podziale na:

1) średnioroczny wskaźnik cen leków;

2) średnioroczny wskaźnik cen żywności;

3) średnioroczny wskaźnik cen sprzętu jednorazowego;

4) średnioroczny wskaźnik cen odczynników chemicznych i materiałów diagnostycznych;

5) średnioroczny wskaźnik cen paliwa (gaz);

6) średnioroczny wskaźnik cen zużycia pozostałych materiałów;

7) średnioroczny wskaźnik cen energii elektrycznej;

8) średnioroczny wskaźnik cen energii cieplnej;

9) średnioroczny wskaźnik cen energii (pozostałe);

10) średnioroczny wskaźnik cen usług remontowych;

11) średnioroczny wskaźnik cen usług transportowych;

12) średnioroczny wskaźnik cen usług medycznych obcych;

13) średnioroczny wskaźnik cen pozostałych usług obcych;

14) średnioroczny wskaźnik podatków i opłat;

15) średnioroczny wskaźnik wynagrodzeń umów zleceń i dzieło.

  1. Raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, o którym mowa w ust. 1 pkt 1 zawiera w szczególności:

1) analizę wzrostu wskaźników cen towarów i usług, o których mowa w ust. 1c pkt 1-11 i 13-14, ich wpływu na wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej;

2) analizę danych kosztowych pozyskanych od świadczeniodawców, jeżeli takie dane były dodatkowo gromadzone;

3) sposób uwzględnienia w systemie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej okoliczności, o których mowa w pkt 1 i 2;

4) analizę skutków finansowych zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej.

2a. Raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, o którym mowa w ust. 1 pkt 2 zawiera w szczególności:

1) sposób uwzględnienia w systemie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej prognozowanej zmiany kosztów udzielania tych świadczeń związanych ze wzrostem najniższego wynagrodzenia zasadniczego określonego przepisami ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych;

2) analizę wzrostu wskaźników cen towarów i usług, o których mowa w ust. 1c pkt 12 i 15, ich wpływu na koszty udzielania świadczeń opieki zdrowotnej oraz sposób uwzględnienia
w systemie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej wpływu prognozowanej zmiany kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej związanych ze wzrostem najniższego wynagrodzenia zasadniczego określonego przepisami ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych na wzrost kosztów umów zleceń i dzieło oraz zakupu usług medycznych obcych;

3) sposób uwzględnienia w systemie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej prognozowanej zmiany kosztów udzielania tych świadczeń związanych ze wzrostem wynagrodzenia pracowników podmiotów leczniczych, o których mowa w art. 5 ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych;

4) analizę skutków finansowych zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej.

2b. Raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej,
o którym mowa w ust. 1 pkt 3 zawiera w szczególności:

1) analizę okoliczności mających wpływ na nadzwyczajny wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej;

2) sposób uwzględnienia w systemie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej okoliczności,
o których mowa w pkt 1;

3) analizę skutków finansowych zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej.

  1. (skreśla się)
  2. Minister właściwy do spraw zdrowia po zapoznaniu się z raportem w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej, rekomendacją Prezesa Agencji oraz uwagami, w terminie 14 dni od dnia otrzymania tych dokumentów, zatwierdza rekomendację oraz przekazuje ją Prezesowi Agencji w celu opublikowania, w formie obwieszczenia,
    w Biuletynie Informacji Publicznej Agencji lub wnosi do niej uwagi.

3) Art. 31n pkt 2c otrzymuje brzmienie:

„2c) przygotowywanie raportu w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej oraz wydawanie, w przypadkach określonych w ustawie lub na zlecenie ministra właściwego do spraw zdrowia wydawane w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, rekomendacji Prezesa Agencji
w zakresie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej;”.

Art. 2 Ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2024 r.

Uzasadnienie

Celem projektowanej zmiany jest wprowadzenie w ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r.
o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych mechanizmu pośredniej waloryzacji wysokości wynagrodzenia jakie otrzymują świadczeniodawcy udzielający świadczeń opieki zdrowotnej oraz umożliwienie reprezentatywnym organizacjom świadczeniodawców składanie do Ministra Zdrowia wniosków w sprawie dokonania zmiany poziomu lub sposobu finansowania lub warunków realizacji świadczenia gwarantowanego.

Stan aktualny

Obecnie w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (dalej u.ś.o.z.) brakuje instrumentu, który obligowałby podmioty odpowiedzialne za finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych (minister właściwy do spraw zdrowia, Narodowy Funduszu Zdrowia) oraz określanie i zmianę poziomu lub sposobu finansowania świadczeń gwarantowanych (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dalej AOTMiT) do podjęcia działań zmierzających do dostosowania wysokości cen świadczeń opieki zdrowotnej do rosnących kosztów ich udzielania, wynikających z czynników makroekonomicznych.

Daleko niedoskonałą namiastkę takiej regulacji stanowi art. 31ha u.ś.o.z., wprowadzony ustawą z dnia 26 maja 2022 r. o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.2022 poz. 1352), który wszedł w życie 29 czerwca 2022 r.

Zgodnie z art. 31ha ust. 1 u.ś.o.z., Prezes AOTMiT po otrzymaniu zlecenia ministra właściwego do spraw zdrowia dokonuje analizy dotyczącej zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania tych świadczeń oraz przygotowuje raport w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej i wydaje rekomendację.

Przywołana regulacja po raz pierwszy miała zastosowanie przy zmianie wyceny świadczeń związanej z podwyżką wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia od 1 lipca 2023 r., niemniej jednak zauważalnych jest szereg problemów związanych ze stosowaniem tych przepisów. Do najważniejszych należą:

  • możliwość zastosowania regulacji jedynie w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, gdy tymczasem mechanizm podwyżkowy przewidziany w ustawie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych został wprowadzony na stałe do systemu prawnego i skutkuje automatycznym, przewidywalnym, corocznym wzrostem kosztów funkcjonowania podmiotów leczniczych, a z uwagi na jego automatyzm
    w stosunku do świadczeniodawców powinien w podobny sposób działać w odniesieniu do podmiotów odpowiedzialnych za zapewnienie środków na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej;
  • brak mechanizmu zobowiązującego ministra właściwego do spraw zdrowia do zlecenia wyceny w przypadku wzrostu kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej wynikających z czynnika inflacyjnego;
  • brak określenia ścisłych terminów na podjęcie kolejnych czynności związanych ze zmianą sposobu lub zakresu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej wynikających ze zwyczajnego, corocznego, przewidywalnego wzrostu kosztów realizacji świadczeń, co utrudnia przygotowanie planu pracy AOTMiT w kolejnych latach;
  • brak przepisów obligujących AOTMiT do upublicznienia raportu i rekomendacji na etapie przed przekazaniem tych dokumentów do ministra właściwego do spraw zdrowia;
  • brak zapewnienia udziału partnerów społecznych, w szczególności podmiotów reprezentujących świadczeniodawców, w formie konsultacji publicznych dokumentów opracowanych przez AOTMiT;
  • uzależnienie wysokości zmiany w zakresie finansowania świadczeń opieki zdrowotnej od sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia.

Obecnie ustawodawca nie daje świadczeniodawcom żadnej gwarancji, że za wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej pójdzie zwiększenie środków na pokrycie tego wzrostu. Z drugiej strony ten sam ustawodawca nakłada na świadczeniodawców obowiązki, które mają bezpośredni wpływ na wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Do regulacji tych można zaliczyć w szczególności:

1) ustawę z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych;

2) ustawę z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę;

3) art. 439 Prawa zamówień publicznych, nakładający na zamawiających obowiązek uwzględnienia w umowach na roboty budowlane, dostawy lub usługi, zawartych na okres dłuższy niż 6 miesięcy, postanowień dotyczących zasad wprowadzania zmian wysokości wynagrodzenia należnego wykonawcy w przypadku zmiany ceny materiałów lub kosztów związanych z realizacją zamówienia. Obecne brzmienie przepisu zostało ustalone ustawą z dnia 7 października 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, na niekorzyść zamawiających. Ponieważ umowy zawarte pomiędzy świadczeniodawcami a NFZ wyłączone są spod reżimu Prawa Zamówień Publicznych, świadczeniodawcy są zobowiązaniu do stosowania art. 439 względem swoich kontrahentów, ale nie korzystają z dobrodziejstwa tego przepisu jako wykonawcy umów zawartych z płatnikiem;

4) ustawę z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych;

5) ustawy podatkowe.

Prowadzenie działalności leczniczej stanowi prowadzenie działalności gospodarczej. Nawet
w przypadku samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, które nie są przedsiębiorcami, ustawodawca przesądził, że powinny one działać w oparciu o zasadę samofinansowania (tzn. pokrywać z posiadanych środków i uzyskiwanych przychodów koszty działalności i regulować zobowiązania). Zatem ten sam ustawodawca powinien gwarantować istnienie mechanizmu dostosowującego wysokość przychodów do rosnących kosztów.

W uzasadnieniu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 listopada 2019 r. sygn. K 4/17 wskazano, że koszt udzielania świadczeń stale wzrasta na skutek wprowadzania nowych regulacji, głównie podnoszących wynagrodzenie personelu medycznego i poprawy jakości opieki zdrowotnej. Akty prawne wprowadzające te zmiany nie zawierają oszacowania kosztów ich wdrożenia i – w konsekwencji – nie pociągają za sobą odpowiedniej weryfikacji kontraktów wiążących NFZ ze świadczeniodawcami. Dalej Trybunał wskazał, że ciągłe i powszechne narastanie zadłużenia samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, nie jest jedynie skutkiem nieudolności, braku profesjonalizmu czy należytej staranności po stronie osób zarządzających tymi zakładami i nadzorującymi je, lecz ma także przyczyny obiektywne, zewnętrzne, świadczące o wadach mechanizmu finansowania.

W art. 131c u.ś.o.z. przewidziano co prawda mechanizm nakładający obowiązek przekazania na finansowanie ochrony zdrowia środków finansowych w wysokości nie niższej niż 7% produktu krajowego brutto od 2027 r. z mechanizmem stopniowego dochodzenia do tego poziomu, jednak wskaźnik ten jest ustalany w oparciu o wysokość PKB za dwa lata wstecz, co oznacza, że nie uwzględnia aktualnej sytuacji ekonomicznej.

Publiczne nakłady na ochronę zdrowia w Polsce, zarówno w stosunku do PKB, w ujęciu nominalnym jak również przy uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza są jednym z najniższych wśród europejskich państw będących członkami OECD. Według dostępnych danych, w Polsce nie przekraczają one 5% PKB (zgodnie z wadliwą metodologią z art. 131c u.ś.o.z. w 2021 r. powinny one wynieść 5,30% PKB).

Publiczne nakłady na ochronę zdrowia w Polsce

Źródło: opracowano na podstawie https://stats.oecd.org/

Dla porównania, w 2021 r. publiczne nakłady na ochronę zdrowia w Austrii wyniosły 9,6% PKB, w Danii 9,3% PKB, w Estonii 5,9% PKB, w Niemczech 11% PKB, na Węgrzech 5,3% PKB, w Islandii 8,1% PKB, w Irlandii 5,3% PKB, w Litwie 5,5% PKB, w Holandii 9,6% PKB, w Portugalii 7,2% PKB, w Słowenii 6,8% PKB, w Szwecji 9,8% PKB, w Wielkiej Brytanii 9,9% PKB.

Należy podkreślić, że na konieczność wprowadzenia do systemu prawnego mechanizmów aktualizacji wyceny świadczeń zwracała uwagę również Najwyższa Izba Kontroli.

Prezes Najwyższej Izby Kontroli zatwierdził w dniu 22.04.2021 r. podsumowanie wyników kontroli: „Wycena świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych”. [Sygnatura: KZD.430.002.2021, Nr ewid. 18/2021/P/20/055/KZD]. W dokumencie tym jako pierwszy wniosek z kontroli kierowany do Ministra Zdrowia wskazano: „Zapewnienie prawidłowego funkcjonowania mechanizmu aktualizacji wyceny, wynikającej ze wzrostu kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, z uwzględnieniem, wynikających z ustawy
o świadczeniach kompetencji AOTMiT oraz NFZ.”

Szczegółowy opis projektowanych rozwiązań.

Art. 31e ust. 2 dodaje się pkt 2a

Proponuje się umożliwienie reprezentatywnym organizacjom świadczeniodawców składanie do Ministra Zdrowia wniosków w sprawie usunięcia danego świadczenia opieki zdrowotnej
z wykazu świadczeń gwarantowanych albo dokonania zmiany poziomu lub sposobu finansowania lub warunków realizacji świadczenia gwarantowanego. Wskazany przepis nie będzie obligował Ministra Zdrowia do podjęcia działań w celu dokonania zmian wynikających
z wniosku. Zgodnie z art. 31 ust. 1 i 2 u.ś.o.z za reprezentatywną organizację świadczeniodawców uważa się taką organizację, która zrzesza świadczeniodawców, u których liczba osób zatrudnionych i osób udzielających świadczeń opieki zdrowotnej wynosi łącznie co najmniej 10 000. Minister właściwy do spraw zdrowia prowadzi wykaz reprezentatywnych organizacji świadczeniodawców.

Art. 31ha ust. 1

W projekcie przewiduje się nałożenie na Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych
i Taryfikacji ustawowego obowiązku przeprowadzenia analizy dotyczącej sposobu lub poziomu finansowania  świadczeń opieki zdrowotnej w dwóch przypadkach: tj. w związku ze wzrostem wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia oraz w związku ze wzrostem innych kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Dodatkowo minister właściwy do spraw zdrowia nadal będzie miał możliwość wydania Prezesowi Agencji zlecenia przygotowania raportu i rekomendacji w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w związku z nadzwyczajnym wzrostem kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Przewiduje się wprowadzenie terminów na przygotowanie raportu i rekomendacji. W przypadku kosztów innych niż koszty pracy i pochodnych proponuje się termin 31 marca. Jest on skorelowany z terminem przekazywania przez podmioty lecznicze sektora publicznego wstępnych sprawozdań o finansach (sprawozdanie MZ-03), który upływa 28 lutego.
W przypadku kosztów pracy i pochodnych (niezależnie od podstawy prawnej zatrudnienia) oraz kosztów usług medycznych proponuje się, aby był to termin 30 kwietnia, który jest skorelowany z terminem publikacji przez GUS informacji o wysokości przeciętnego wynagrodzenia
w gospodarce narodowej w roku poprzednim (połowa lutego danego roku). Dodatkowo, w celu zwiększenia transparentności działania AOTMiT proponuje się nałożenie na Prezesa Agencji obowiązku publikacji raportu i rekomendacji na stronie BIP jeszcze przed przekazaniem tych dokumentów do ministra właściwego do spraw zdrowia.

Art. 31ha ust. 1a

Projektowany przepis przewiduje możliwość zgłaszania przez partnerów społecznych uwag do raportu i rekomendacji Prezesa Agencji.

Art. 31ha ust. 1b

Przepis stanowi częściowe powielenie obecnie obowiązującej regulacji zawartej w art. 31h ust. 1 i jest powiązany z omówionym wcześniej ust. 1a. Prezes Agencji będzie zobowiązany do przekazania raportu i rekomendacji do ministra właściwego do spraw zdrowia ale wraz
z uwagami jakie do tych dokumentów wpłynęły od partnerów społecznych. W przepisie proponuje się określenie terminu realizacji tego obowiązku.

Art. 31ha ust. 1c

Proponuje się nałożenie na Prezesa GUS obowiązku publikacji (w oparciu o wstępne sprawozdania MZ-03) informacji o inflacji sektorowej w ochronie zdrowia.

Art. 31ha ust. 2-2b

Przepisy określają minimalną zawartość raportu opracowanego przez AOTMiT. Należy przy tym zaznaczyć, że w projekcie ustawy nie przewiduje się automatycznego (tj. o wskaźnik inflacji) przeliczenia wartości kontraktów zawartych pomiędzy świadczeniodawcami a NFZ, a jedynie wzięcie przez Agencję pod uwagę przy zmianie zasad finansowania, czynników makroekonomicznych mogących mieć wpływ na koszty udzielania świadczeń opieki zdrowotnej.

Art. 31ha ust. 3

Proponuje się skreślić ust. 3 – jest to konsekwencja zmian zaproponowanych w ust. 1.

Art. 31ha ust. 4

W stosunku do obecnie obowiązującego przepisu proponuje się wprowadzenie dwóch zmian: określenia dla ministra właściwego do spraw zdrowia terminu zatwierdzania lub wprowadzenia poprawek do rekomendacji opracowanej przez AOTMiT oraz uwzględnienia w działaniach ministra uwag, które partnerzy społeczni będą mogli przekazać do raportu i rekomendacji na podstawie projektowanego ust. 1a.

Art. 31n pkt 2c

Zmiana przepisu jest konsekwencją zmian przewidzianych w art. 31ha.

Proponuje się, aby ustawa weszła w życie 1 stycznia 2024 r.

CMA CGM zobowiązuje się do zakupu części transportowo-logistycznej Grupy Bolloré

  • CMA CGM zamierza wzmocnić kompetencje logistyczne w obsłudze zróżnicowanych i wysokodochodowych sektorów przemysłu
  • Z Bolloré Logistics, logistyczny pion Grupy CMA CGM może stać się jednym z pięciu największych globalnych graczy logistycznych
  • Przyspiesza dywersyfikacja Grupy CMA CGM w logistyce

Grupa CMA CGM potwierdziła opcję kupna części transportowo – logistycznej Grupy Bolloré Logistics.

Opcja zakupu na wyłączność została potwierdzona po zakończeniu rozmów obu firm, przeprowadzonych 18 kwietnia. Grupa Bolloré przyjęła propozycję jako opcję sprzedaży. Ostateczne sfinalizowanie transakcji jest uzależnione od kilku czynników, m.in. od oceny pracowniczej.

Jeśli przejęcie zostanie sfinalizowanie znacząco wzmocni to działalność logistyczną Grupy CMA CGM i uczyni ją jednym z pięciu największych, globalnych graczy w branży logistycznej.

Większe możliwości dla pozycji światowego lidera transportu i logistyki

Połączenie operacji logistycznych Grupy CMA CGM i Bolloré Logistics przyniosłoby łączne przychody na poziomie ok. 24 mld USD (na podstawie wyników z 2022 r.). Po przejęciu Ingram Micro Commerce&Lifecycle Services i Colis Privé, a następnie GEFCO, co zwiększyło możliwości CEVA w zakresie logistyki kontraktowej e – commerce i logistyki motoryzacyjnej, przejęcie Bolloré Logistics jeszcze bardziej umocni działalność logistyczną Grupy w zakresie frachtu morskiego i lotniczego. Połączony podmiot miałby roczną wielkość przewozów odpowiadającą ponad 2 mln TEU frachtu morskiego oraz 0,8 mln ton frachtu lotniczego.

Grupa CMA CGM działa już w ponad 160 krajach, zatrudniając 155 tys. pracowników. Nowe przejęcie wzmocniłoby zespół o ponad 14 tys. nowych pracowników obsługujących 350 biur w 63 różnych krajach.

Powierzchnia magazynowa Grupy zwiększyłaby się o ponad 900 tys. mkw. w 115 różnych magazynach, tym samym uzupełniając 10,3 mln mkw. w 900 magazynach na świecie, którymi  zarządza obecnie CEVA. Przejęcie otworzyłoby też dostęp do głównych hubów logistycznych, zwłaszcza we Francji i Azji.

Wzrost kompetencji w usługach o wysokiej wartości dodanej

Wraz z przejęciem Bolloré Logistics, Grupa CMA CGM oraz jej spółka zależna CEVA Logistics zyskają większą wiedzę i doświadczenie w obsłudze sektorów wysokodochodowych, zarówno w zarządzaniu frachtem morskim i lotniczym jak i logistyce kontraktowej. Bolloré Logistics jest dziś światowym liderem w rozwiązaniach transportowo-logistycznych dla branży dóbr luksusowych, perfumeryjnych i kosmetycznych, ochrony zdrowia, lotnictwa i obrony.

Eksperci, którzy dołączą do Grupy CMA CGM, zbudowali bazę znaczących klientów, w tym czołowych przedstawicieli francuskiego przemysłu i innych wiodących międzynarodowych korporacji. Ich obsługa będzie kontynuowana przez CEVA Logistics.

Przełomowa akwizycja dla dywersyfikacji CMA CGM w dziedzinie logistyki

Dla Grupy CMA CGM akwizycja stanowiłaby znaczący krok naprzód w rozwoju pełnej gamy rozwiązań wspierających łańcuchy dostaw klientów, przez obsługę transportów i usługi logistyczne end-to-end.

Byłaby to też największa transakcja dokonana przez Grupę CMA CGM od czasu jej założenia w 1978 roku. Stanowiłaby strategiczny kamień milowy w rozwoju usług logistycznych, które Grupa rozbudowuje od 2019 roku, równolegle do pierwotnej działalności żeglugowej CMA CGM.

Inflacja zgodna z oczekiwaniami

Ceny rosną coraz wolniej, więc słyszymy już o obniżkach stóp procentowych w nadchodzących miesiącach. Rok wyborczy ma swoje prawa, ważne byśmy potem za drogo za to nie płacili z własnych kieszeni.

Inflacja bez zmian

Wczoraj poznaliśmy finalny odczyt inflacji w Polsce. Zgodnie z pierwotnymi odczytami ceny rosną wolniej w kwietniu niż w marcu. Nie należy jednak absolutnie mylić spadku inflacji ze spadkiem cen. One nadal rosną, ale wolniej. Dlaczego piszemy o rzeczy, która wydaje się oczywista? Jak wynika z jednego z sondaży, okazuje się, że nawet 40% Polaków ma problem z interpretacją zjawiska spadku inflacji, myląc je ze spadkiem cen. 14,7% to jednak wciąż olbrzymi wzrost, o czym każdy robiący zakupy, przekonuje się płacąc w sklepach. Jaki ma to wpływ na złotego? Relatywnie niewielki. Rynki od dawna nie wierzą już w możliwość wzrostu stóp procentowych, a umacnianie się złotego jest efektem słabości euro czy innych walut bardziej niż jego realnej siły.

Recesja za Oceanem?

Wczoraj zobaczyliśmy bardzo słaby wynik indeksu NY Empire State. Są to badania ankietowe, zgodnie z nazwą w okolicach Nowego Jorku. Menedżerowie z segmentu produkcyjnego, do których wysyłane są ankiety, wypowiadają się na temat perspektyw na zbliżające się miesiące. Widać w nich bardzo duży pesymizm. Spodziewają się oni wyraźnego pogorszenia koniunktury. Badania te są jednak relatywnie mało stabilne. Jeszcze miesiąc temu był bowiem wynik dodatni, a wczoraj widzieliśmy najgorszy wynik od lat, oprócz stycznia 2023. Należałoby zatem poczekać na potwierdzenie w kolejnych badaniach, bo niestety ankiety są podatne na dobór próby.

Kiedy spadek stóp procentowych w Polsce

Po ostatniej konferencji partii rządowej, która pokazała, że wydatki nie są problemem, na rynku znów pojawiają się spekulacje na temat poziomu stóp procentowych. Atmosferę mocno podniósł minister rozwoju i technologii, który zapowiedział, że rok 2024 rozpoczniemy z inflacją 8-8,5%. Wskazał on jednak również, że będziemy po 1-2 obniżkach stóp procentowych. Patrząc na potrzeby pożyczkowe rządu, walka z inflacją może niedługo przestać być priorytetem, o ile kiedykolwiek nim była. Zapowiada nam się ciekawy okres przedwyborczy. Obietnice opozycji nie będą miały oczywiście aż takiego wpływu, chyba że zmuszą koalicję do jeszcze głębszego rozdawnictwa. Ciekawe, z jakich jeszcze funduszy da się te programy finansować, by ukryć realny deficyt. Jest to o tyle istotne, że ewentualne obniżki stóp procentowych powinny działać raczej na niekorzyść polskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Ochrona firmy i pracowników ważniejsza od natychmiastowej zapłaty podatku

Organ zażądał od firmy natychmiastowej zapłaty 30 000 zł podatku za okres 5 lat wstecz. Przedsiębiorca wniósł o wstrzymanie wykonania tej decyzji wskazując na niebezpieczeństwo wyrządzenia tym nieodwracalnej szkody, pozbawienia go możliwości wypłacania pracownikom wynagrodzeń i dalszego prowadzenia działalności gospodarczej. Do jego wniosku przychylił się NSA stwierdzając, że wykonanie zaskarżonej decyzji może spowodować trudne do odwrócenia skutki. To bardzo ważny wyrok dla przedsiębiorców egzemplifikujący, że to prowadzona przez przedsiębiorców, dająca miejsca pracy działalność jest dobrem wyższym wobec interesu fiskusa.

Niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków

Zasadniczo wydana przez organ administracji decyzja staje się wykonalna z chwilą, gdy stanie się ostateczna. A stanie się taką, gdy strona, której decyzja dotyczy, wyczerpie drogę odwoławczą. Przed tym jednak, decyzji, od której służy odwołanie, może zostać nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Art. 61 § 1 ustawy prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi potwierdza, że wykonania decyzji nie wstrzymuje również wniesienie skargi. Jednak § 3 przewiduje, że na wniosek skarżącego sąd może wydać postanowienie o wstrzymaniu jej wykonania w całości lub części, jeżeli zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji

W maju 2022 r. organ podatkowy, w sposób nagły wydał decyzję o wymierzeniu jej 30 000 zł zobowiązania w podatku od nieruchomości za 5 lat wstecz – od 2021 r. aż do 2017 r. Mimo odwołania się przedsiębiorcy decyzję podtrzymało samorządowe kolegium odwoławcze, jako organ II instancji. Przedsiębiorca wskazywał, że zmuszenie go do uregulowania w krótkim czasie ww. kwoty może oznaczać dla niego konieczność zaprzestania dalszego prowadzenia działalności gospodarczej. Ewentualna egzekucja tak wysokiego zobowiązania skutkować będzie licytacją jego majątku, co sprawdzi trudne do odwrócenia skutki dla niego i zatrudnionych pracowników. Wniósł o wstrzymanie wykonania decyzji organów.

COVID, inflacja i drastyczny wzrost kosztów

Do wniosku nie przychylił się sąd. WSA w Szczecinie stwierdził, że przedsiębiorca nie przedstawił żadnych dokumentów, które uzasadniałyby jego żądanie. Skarżący wniósł zażalenie podnosząc, że po wybuchu pandemii COVID-19 na początku 2020 r. otrzymał państwowe wsparcie, które uchroniło jego firmę od likwidacji. Jednak już po roku miał do spłaty 25% kwoty otrzymanej pomocy. W 2022 r. koszty niezbędnej do prowadzenia działalności energii elektrycznej wzrosły o 177%. Zdrożały również niezbędne do wytwarzania jego produktów podzespoły. Na przestrzeni pół roku sprzedaż z comiesięcznego poziomu 327 tys. zł spadła do 65 tys. zł. W okresie tym średni przychód oscylował wokół kwoty 170 tys. zł przy miesięcznych kosztach wynagrodzeń 42 tys. zł. A jakby tego było mało, burmistrz podniósł podatek od nieruchomości z 13 tys. zł na 18 tys. zł i o kolejne 15% w roku 2023.

Uprawdopodobnienie mogących powstać szkód

Rozpoznający zażalenie przedsiębiorcy Naczelny Sąd Administracyjny uznał je za uzasadnione. Choć przyznał, że udzielenie ochrony w postaci wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji jest wyjątkiem od generalnej zasady jej wykonalności. Celem instytucji wyrażonej w art. 61 § 3 u.p.p.p.s.a. jest udzielenie stronie postępowania ochrony w sytuacji, gdy uprawdopodobni ona konieczność jej zastosowania, a więc gdy wykaże, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia jej natychmiastowym wykonaniem skarżonej decyzji znacznej szkody lub trudnych do odwrócenia skutków. Przedmiotowa regulacja nie wymaga od wnioskodawcy dowiedzenia tych negatywnych dla niego następstw, a jedynie ich uprawdopodobnienia.

Ważniejsza jest ochrona pracowników i firmy

W ocenie NSA, wbrew stanowisku sądu I instancji, konieczność zapłaty przez firmę w przytoczonych, kryzysowych okolicznościach 30 000 zł kwoty zaległości podatkowej za 5 lat, może stanowić dla niej poważne zagrożenie płynności finansowej, w tym również dla zatrudnianych przez nią pracowników. NSA zaznaczył, że choć to na stronie spoczywa wymóg podjęcia próby jak najpełniejszego uargumentowania wniosku przez uprawdopodobnienie przesłanek, o których mowa w art. 61 § 3, to jednak sąd powinien posiłkować się również wiedzą posiadaną z urzędu, także tą powszechnie znaną. A nie ma wątpliwości, że obowiązujący na terenie kraju w okresie do 20 marca 2020 r. do 15 maja 2022 r. stan epidemii wiązał się, i nadal wiąże w związku z utrzymaniem stanu zagrożenia epidemicznego, z wprowadzeniem licznych ograniczeń bezpośrednio utrudniających lub nawet całkowicie uniemożliwiających wykonywanie działalności gospodarczej. Sytuacji tej nie poprawiła inflacja, czy wybuch wojny za wschodnią granicą. Okoliczności te nie wymagają udowodnienia. Dlatego ich przytoczenie przez przedsiębiorcę we wniosku należy uznać za wystarczające. Jak zakończył NSA, stając w obronie przedsiębiorcy: „wykonanie zaskarżonej decyzji (…) może w kontekście całokształtu okoliczności sprawy spowodować trudne do odwrócenia skutki, uznając za konieczne zastosowanie ochrony tymczasowej w odniesieniu do skarżącego” (postanowienie z 11 kwietnia 2023 r., sygn. akt III FZ 196/23).

Podsumowanie

W swoim postanowieniu NSA wskazał na takie samo rozstrzygnięcie NSA w tożsamym stanie faktycznym i prawnym i przy analogicznych argumentach zażalenia (28 lutego 2023 r., sygn. akt III FZ 7/23 – III FZ 9/23), którym również wstrzymał wykonanie decyzji organów obu instancji. To bardzo korzystna dla przedsiębiorców, zwłaszcza dotkniętych obecną sytuacją gospodarczą i wcześniejszą pandemią, linia orzecznicza sądów. Pokazuje i potwierdza, że nielikwidowanie prowadzonej działalności, generującej przecież stale wpływy z podatków, jest większą wartością niż niezaspokojony apetyt fiskusa.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Zmiana na 800+ to nie podwyżka

Obecnie, realna wartość 500 Plus w cenach ze startu programu to 338 zł. Nie dziwi zatem propozycja zamiany na 800 Plus. Przywróci ona wartość świadczenia ze startu programu, jednak nie będzie realną podwyżką. W styczniu 2024 roku beneficjent 800+ kupi w sklepie tyle samo, co za 500+ kupował w kwietniu 2016 roku. Dla walki z inflacją podwyższenie 500+ może mieć taki sam efekt jak obniżka stóp procentowych.

W ostatnim czasie, politycy zapowiedzieli zmiany w programie 500 Plus. Wynikają one ze zbliżających się wyborów. Wysoka inflacja znacznie zmniejszyła realną wartość dotychczas wypłacanego świadczenia. Na koniec kwietnia każde 500 zł z programu jakie otrzymała polska rodzina było realnie warte (w cenach ze startu programu w kwietniu 2016 roku) 338 zł. Jeśli na koniec tego roku, inflacja osiągnie 10 proc. r/r, wtedy wartość obecnego świadczenia na koniec grudnia realnie będzie wynosić 317 zł, a w pierwszej połowie 2024 roku, spadnie poniżej 300 zł.

Zapowiedź zmiany z 500 na 800+ pozwala przywrócić pierwotną wartość siły nabywczej świadczenia. Obecnie, aby rodzina mogła dokonać takich samych zakupów jak w kwietniu 2016 roku (przy starcie programu) świadczenie powinno wynosić 740 zł miesięcznie. A przy założeniu inflacji na koniec roku wynoszącej 10 proc. r/r, na koniec roku musiałoby to być 788 zł. Oznacza to, że zmiana na 800 plus jedynie przywraca realna wartość świadczenia, a nie jest właściwie jego realną podwyżką.

Podwyżka jest odpowiedzią na inflację, która na koniec kwietnia wyniosła 14,7 proc. Wysoka inflacja będzie nam jeszcze towarzyszyć prawdopodobnie przez kilkanaście miesięcy. Obecnie wzrost cen wynosi około 1 proc. miesięcznie. I to właśnie inflację Polacy postrzegają jako najważniejsze zagrożenie dla swoich oszczędności i portfeli inwestycyjnych. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego przeprowadzanego kwartalnie przez platformę eToro, 27 proc. Polaków uważa, że inflacja to najpoważniejsze zagrożenie dla ich inwestycji w perspektywie najbliższych 3 miesięcy.

Trzeba jednak pamiętać, że wzrost kwoty świadczenia do 800 zł zdecydowanie utrudni walkę z inflacją. Dodatkowe pieniądze zwiększą możliwości zakupowe części polskich rodzin, co przełoży się na dodatkowy popyt. Można założyć, że wygenerowany w ten sposób dodatkowy popyt konsumpcyjny może być mieć dla rynku taki sam efekt jak obniżenie stóp procentowych przez RPP o 0,25 p.p.

Zapowiedź wprowadzenia podwyżki 500+ jest umiarkowanie dobrze przyjmowana przez rynki finansowe, bowiem nie zahamowała obserwowanego ostatnio silnego umocnienia złotego. A cena euro pozostaje ostatnio poniżej psychologicznej granicy 4,50 zł. Warto wskazać, że od 2016 do 2022 roku dochody budżetu wzrosły o około 60 proc. (z 315 na 505 mld zł). Czyli procentowo dokładnie tyle samo, jak proponowany wzrost kwoty świadczenia 500 Plus.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Człowieka będzie coraz łatwiej oszukać, a maszynę coraz trudniej

Cyberprzestępcom najłatwiej dziś jest oszukać człowieka. Dlatego aż 80% wszystkich włamań do systemów i aplikacji zaczyna się od przejęcia konta. Ta liczba niestety będzie wciąż wzrastać, ponieważ dzięki rozwiązaniom AI, takim jak m.in. ChatGPT czy midjourney, ataki polegające na socjotechnice stają się jeszcze prostsze. Skan twarzy, odcisk palca, fizyczny klucz to dzisiaj jedyne sposoby, które są w stanie skutecznie przeszkodzić takim procederom. Hasła już od dawna nie są dla przestępców żadną barierą.

Przejmowanie kolejnych działań – czy to w biznesie, czy w sferze prywatnej – przez technologię to kierunek nieodwracalny. Niestety dotyczy to również tych, które niekoniecznie są dobre i etyczne. Już dziś rozwiązania takie, jak ChatGPT bardzo przydają się i są używane przez cyberprzestępców. Szczególnie przez takich, którzy nie mają zbyt rozwiniętych umiejętności technicznych. Dla nich to oszczędność pieniędzy i czasu.

– Musimy pamiętać, że za każdym planowanym atakiem stoi jego ekonomia. Najzwyczajniej w świecie atakujący wybierają takie cele, które są szybkie do osiągnięcia w najoptymalniejszy kosztowo lub najmniej ryzykowny sposób. ChatGPT może mieć wpływ na ekonomię ataku przeprowadzonego z jego wsparciem. Atakujący nie muszą bowiem już kupować lub pisać kodu złośliwego oprogramowania. Teraz przy pomocy inteligencji ChatGPT stworzą go sobie po prostu samodzielnie – mówi Tomasz Kowalski, CEO i współzałożyciel Secfense.

Konieczna ostrożność

Na co powinny więc zwrócić uwagę banki czy inne organizacje, których pracownicy chcą na co dzień używać generatorów typu ChatGPT w swojej pracy? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ dla wszystkich to, co dziś się dzieje, jest nowością. Jesteśmy na początku tej specyficznej ery. Na pewno jednak każda firma powinna przywiązywać ogromną wagę do tego zagadnienia, tym bardziej że coraz więcej osób pracuje zdalnie, często na źle zabezpieczonym sprzęcie, łącząc się z podejrzanymi sieciami. To przecież pierwszy krok do utraty danych uwierzytelniających, który otwiera intruzowi bramę do wewnętrznej sieci banku.

Patrząc na zachowania poszczególnych państw, łatwo zauważyć problem ze zdiagnozowaniem nowego fenomenu. Władze same nie wiedzą, jak do niego podejść. Włochy pierwotnie zablokowały ChatGPT tylko po to, aby kilka tygodni później przywrócić możliwość jego użytkowania.Wielka Brytania z kolei uznała, że nie powinno się nic regulować i w nic ingerować. Platformy AI mogą być cennymi narzędziami np. do automatyzacji funkcji, wsparciem w kreowaniu pomysłów, mogą też sugerować nowy kod i poprawki dla uszkodzonych aplikacji. Sam Gartner przewiduje, że do 2025 roku rynek oprogramowania AI osiągnie prawie 134,8 mld USD, a wzrost rynku ma przyspieszyć z 14,4% w 2021 roku do 31,1% w 2025 roku, znacznie przewyższając ogólny wzrost na rynku oprogramowania. Zanim jednak firmy przejdą do szybkiego działania, konieczne są środki ostrożności.

– Przede wszystkim firmy nie powinny dopuszczać możliwości szerokiego użycia ChatGPT. Wielu użytkowników może nie rozumieć jego ograniczeń dotyczących danych, bezpieczeństwa i analityki – dodaje Kowalski. – Używanie chatbota może stanowić zagrożenie dla poufnych i prywatnych informacji, dlatego firmy muszą uważać, jakie dane są stosowane do zasilania chatbota i unikać jak ognia wpisywania tam tych poufnych. Ważne jest również, aby współpracować z dostawcami, którzy mają silne polityki dotyczące wykorzystania danych i własności intelektualnej.

Obecnie jesteśmy na początku ery stosowania tej technologii i nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak zabezpieczyć się przed zagrożeniami. Firmy powinny więc uważnie śledzić ten temat i podejmować odpowiednie środki ostrożności. Jednak ze względu na to, że aż 80% wszystkich włamań do systemów i aplikacji zaczyna się od przejęcia konta zabezpieczonego najczęściej zwykłym hasłem, firmy muszą skoncentrować się na człowieku. To jego bowiem cyberprzestępca może oszukać najłatwiej, a dzięki AI także szybciej. Niestety wiele instytucji finansowych używa do dziś klasycznych haseł.

Hasła na margines

Zademonstrujmy to na przykładzie. Pracownik banku wymyśla sobie bardzo długie hasło, np. “Li2oOjczyzn0M0ja7yJeste!JakZdrowie!”. Jeszcze kilka lat temu każdy szkoleniowiec z bezpieczeństwa IT by je pochwalił – długie, zawiera różne znaki, jest łatwe do zapamiętania. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że niezależnie od tego, jakie to hasło będzie, to i tak złodziej może je przejąć. Równie dobrze mogłoby to być “123456”.

Oczywiście odejście od haseł w firmach i instytucjach finansowych wcale nie jest takie łatwe, głównie poprzez powiązanie ich z tożsamością użytkowników, bazami danych itp. Właśnie dlatego tak istotne jest, żeby w pierwszym etapie drogi do passwordless wszystkie organizacje zadbały o zabezpieczenie haseł silnym uwierzytelnianiem MFA. Najlepiej oczywiście, żeby od razu była to metoda skuteczna, czyli  wieloskładnikowe uwierzytelnianie odporne na phishing.

– Nasza technologia User Access Security Broker sprawia, że rola haseł przy silnym uwierzytelnianiu opartym np. na FIDO2 będzie całkowicie zmarginalizowana, a przed atakami chronić będzie mocne MFA – mówi Tomasz Kowalski, CEO i współzałożyciel Secfense. – Hasło zwyczajnie nie jest w stanie ochronić użytkowników przed przejęciem ich kont. Jeśli więc spotykamy się z sytuacją, że hasła muszą – z różnych względów – w firmie pozostać, to podstawą jest zapewnienie dla nich skutecznej warstwy, która sprawi, że ich rola będzie marginalna. Do tego stopnia, że wszyscy użytkownicy mogą w sumie ustawić sobie hasło “poniedziałek” albo “qwery”.

Zero Trust nadal na topie

Podejście, która zakłada zabezpieczenia polegające na silnym uwierzytelnianiu lub finalnie na pełnej rezygnacji z potrzeby wpisywania przez użytkowników haseł, nazywa się filozofią bezpieczeństwa Zero Trust. Zakłada ona kontrolę wszystkiego i wszystkich oraz maksymalne ograniczenie uprawnień użytkowników. Zgodnie z nią każda osoba – również taka, która działa wewnątrz organizacji – jest traktowana jako niezaufana i stanowiąca zagrożenie dla sieci. Celem Zero Trust jest zapewnienie bezpieczeństwa poprzez zastosowanie wielu warstw zabezpieczeń, w tym uwierzytelniania, autoryzacji i szyfrowania danych.

Model Zero Trust jest szczególnie przydatny w czasach, gdy coraz więcej pracowników pracuje zdalnie i korzysta z różnych urządzeń, co zwiększa ryzyko wycieku danych i ataków. Ponadto w dobie rosnącej liczby ataków hakerskich i zagrożeń cybernetycznych przedsiębiorstwa coraz częściej szukają sposobów na zwiększenie swojej ochrony i bezpieczeństwa. Model Zero Trust jest uważany za jedno z najskuteczniejszych podejść w tym zakresie.

Sztuczna inteligencja odgrywa coraz większą rolę w dzisiejszym świecie biznesu, a ChatGPT rewolucjonizuje sposób, w jaki firmy działają. Wrastać więc będzie też potrzeba coraz lepszych zabezpieczeń, czyli m.in. wdrażania kompleksowego silnego uwierzytelniania w całej organizacji.

Co ważne, MFA rozwijać się będzie tak, że dla przeciętnego użytkownika stanie się zupełnie niezauważalne. Sami przecież nie zorientowaliśmy się, w którym momencie przestaliśmy logować się do wielu systemów hasłem, a zamiast niego, zaczęliśmy odblokowywać je, spoglądając w ekran lub przykładając palec do czytnika na telefonie. Ta transformacja w biznesie będzie postępować. Coraz mniej aplikacji zabezpieczonych będzie hasłem, a coraz więcej biometrycznym uwierzytelnianiem. Secfense planuje odegrać istotną rolę w tej transformacji.

Obawy związane z bezpieczeństwem spowalniają rozwój konteneryzacji – badanie Red Hat

Konteneryzacja jest wciąż stosunkowo młodym mechanizmem wirtualizacji, ale stopień jej przyjmowania gwałtownie wzrósł w ciągu ostatnich kilku lat. Kubernetes stał się podstawą wielu inicjatyw z zakresu cyfrowej transformacji. Jednak firmy wciąż mają obawy dotyczące sposobów zabezpieczania kontenerów. Raport „The State of Kubernetes Security for 2023”, opublikowany przez firmę Red Hat, wskazuje konkretne zagrożenia, z jakimi stykają się przedsiębiorstwa przy rozwijaniu technik chmurowych (w tym zagrożenia dla łańcucha dostaw oprogramowania). Opisuje również sposoby ograniczania ryzyka, aby chronić aplikacje i środowiska IT.

Raport bazuje na badaniu przeprowadzonym wśród 600 specjalistów ds. bezpieczeństwa, DevOps i inżynierów z całego świata. Opisuje najczęstsze wyzwania związane z ochroną środowisk IT, które pojawiają się w trakcie wdrażania natywnych usług chmurowych oraz ich wpływ na działalność biznesową. Dokument zawiera również najlepsze praktyki i wskazówki dla zespołów zajmujących się rozwijaniem aplikacji i zapewnianiem bezpieczeństwa.

Najważniejsze wnioski raportu to:

  • Według 38% respondentów inwestycje w bezpieczeństwo operacji w środowisku kontenerowym nie są wystarczające. To wzrost o 7 punktów procentowych w stosunku do roku 2022.
  • 67% respondentów musiało spowolnić proces przyjmowania natywnych usług chmurowych (zaprojektowanych od podstaw do świadczenia tylko w tym środowisku) ze względu na obawy związane z bezpieczeństwem.
  • Ponad połowa respondentów w ciągu ostatnich 12 miesięcy doświadczyła problemów z łańcuchem dostaw oprogramowania, związanego z rozwojem chmury i konteneryzacją.

Inwestycje nie idą w parze ze wzrostem liczby wdrożeń

Bezpieczeństwo pozostaje jednym z największych problemów związanych z przyjmowaniem kontenerów. Trend ten widoczny jest w badaniach już od kilku lat. W tegorocznej ankiecie 38% respondentów stwierdziło, że kwestie związane z ich ochroną nie są traktowane dostatecznie poważnie lub inwestycje w ten obszar są niewystarczające. To wzrost o 7 punktów procentowych w porównaniu z rokiem ubiegłym. Mimo, iż stopień przyjmowania konteneryzacji wciąż rośnie, nie idzie za nim podobny wzrost inwestycji w bezpieczeństwo.

Rozwiązania w chmurze wymagają odpowiednio dostosowanych do tego środowiska zabezpieczeń. Przy ich tworzeniu może być (a wręcz powinno) być stosowane podejście DevSecOps, czyli uwzględnianie aspektów bezpieczeństwa IT na możliwie najwcześniejszym etapie cyklu życia aplikacji, w tym integrowanie ich już podczas prac programistycznych. Zespoły IT muszą skupić się na wybieraniu i wdrażaniu takich narzędzi ochronnych, które dostarczają informacje zwrotne i zapewniają możliwość ich implementacji w ramach procesów ciągłej integracji oprogramowania (Continuous Integration, CI) oraz ciągłego dostarczania go użytkownikom (Continuous Delivery, CD). Przedsiębiorstwa powinny rozważyć rewizję swojego podejścia do tych zagadnień jako część procesu transformacji, zamiast polegać wyłącznie na istniejących rozwiązaniach wymagających znacznego dostosowania do wymagań natywnych usług chmurowych.

Jednym z najlepszych sposobów na likwidację luki adaptacyjnej jest inwestycja w narzędzia od początku zaprojektowane do pracy w chmurze, w które wbudowane zostały funkcje ochronne. Dzięki zabezpieczeniom zintegrowanym z danym rozwiązaniem (na każdym poziomie – od systemu operacyjnego do aplikacji), firmy nie muszą przeznaczać dodatkowych środków na dopasowanie rozwiązań ochronnych do własnego środowiska.

Ajmal Kohgadai, Senior Principal Product Manager, Red Hat

NEUCA publikuje wyniki po I kw. 2023 roku

  • W I kw. 2023 roku wartość rynku hurtu aptecznego wyniosła 10,7 mld PLN i była wyższa wobec okresu sprzed roku o ponad 10%*. Podobnie jak w minionych kwartałach, istotny wpływ na wzrost rynku odgrywał czynnik inflacyjny, wpływający na wzrost ceny opakowania**. W tym okresie udziały rynkowe Grupy NEUCA wyniosły 30,5%, a obszarze aptek niezależnych: 37,7%***.
  • Przychody NEUCA w I kw. 2023 roku wyniosły 3 mld zł i były wyższe w stosunku do ubiegłego roku o 6,6%. Jednocześnie to najwyższa kwartalna wartość sprzedaży w historii Grupy.
  • Grupa w okresie styczeń-marzec br. utrzymała wieloletnią pozycję lidera
    w rankingu satysfakcji klienta przygotowywanym przez Monitor Apteczny
    i niezmiennie prowadzi we wszystkich kategoriach, utrzymując przewagę nad największymi, średnimi i małymi hurtowniami. NEUCA osiągnęła też wysoki wynik wskaźnika Net Promotor Score na poziomie 67 pkt.
  • Stabilnie wysoki poziom zaufania ma wpływ na zainteresowanie aptek niezależnych udziałem w programach partnerskich Grupy. Liczba uczestników wszystkich programów partnerskich: IPRA, Partner/Świat Zdrowia na koniec I kw. br. wyniosła łącznie 4029 uczestników (+12,9% r/r).
  • Mimo kontynuacji trendów związanych z trudnym otoczeniem rynkowym i presją kosztową, NEUCA w I kw. br. osiągnęła 97,7 mln zł EBITDA (vs 107,3 mln zł r/r i 64,4 mln zł kw/kw*****) oraz 51,5 mln zysku netto i 44,3 mln zł zysku netto bez zdarzeń jednorazowych (wobec 63,2 mln zł r/r i 18,9 mln zł kw/kw*****).

– Hurtowy rynek farmaceutyczny w pierwszym kwartale 2023 roku nadal rósł w tempie 10% r/r*. Ten wzrost wynikał jednak przede wszystkim ze wzrostu cen preparatów a nie rosnącej liczby sprzedanych opakowań**. Sytuacja gospodarcza jest stabilna, ale krucha. Inflacja nie rośnie, a jej spadek jest symboliczny, rosną natomiast koszty prowadzenia biznesu. Utrzymują się problemy z brakami leków w Europie całkowicie uzależnionej od producentów azjatyckich – mówi Grzegorz Dzik, Wiceprezes Zarządu NEUCA S.A.

Stabilny i wysoki poziom zaufania ma wpływ na zainteresowanie aptek niezależnych udziałem w programach partnerskich Grupy. Apteki skupione w programach stanowią ilościowo 31,5% całego rynku w Polsce.  Grupa NEUCA buduje kompleksowy ekosystem zdrowotny pod wspólną marką parasolową Świat Zdrowia. Synergizuje on działania różnych obszarów biznesowych Świat Zdrowia to wspólna marka produktów i usług łącząca pacjentów, lekarzy i farmaceutów.

W I kwartale 2023 roku stabilizują się koszty. Dynamika wzrostu kosztów operacyjnych i finansowych spadła wobec minionych kwartałów. W obszarze wynagrodzeń, kosztów paliwa, ogrzewania i gazu oraz energii elektrycznej wyniosła 7% kw/kw (+10,4 mln zł) wobec +23% r/r (+31%). W najbliższych kw. oczekiwane jest dalsze wyhamowywanie ww. dynamik.

Podstawowe wyniki finansowe NEUCA przedstawia poniższa tabela:

(mln zł) 1Q 2023 1Q 2022 zmiana
% r/r
Przychody ze sprzedaży 3002,0 2816,5 +7%
Zysk brutto ze sprzedaży 330,2 312,2 +6%
Rentowność brutto 11,0% 11,1% -0,1 pp.
EBITDA 97,7 107,3 -9%
EBIT 69,9 84,9 -18%
Wynik netto 51,5 63,2 -19%

 

Podstawowe wyniki finansowe NEUCA (bez zdarzeń jednorazowych):

(mln zł) 1Q 2023 skoryg 1Q 2022 skoryg zmiana % r/r
Przychody ze sprzedaży 3002,0 2816,5 +7%
Zysk brutto ze sprzedaży 330,2 312,2 +6%
Rentowność brutto 11,0% 11,1% -0,1 pp.
EBITDA 97,7 107,3 -9%
EBIT 69,9 84,9 -18%
Wynik netto 44,3 63,2 -30%

 

Synoptis Pharma w 1Q 2023 pozostaje jednym z najszybciej rosnących producentów na rynku non-RX z 19% dynamiką przychodu. Liderem wzrostu na rynku suplementów pozostaje marka Świat Zdrowia z ponad 80% dynamiką wzrostu przychodów ze sprzedaży.**** W segmencie produkcji farmaceutyków w I kw. br. przychody ze sprzedaży produktów Synoptis Pharma zrealizowane przez segment hurtowej dystrybucji leków w okresie styczeń-marzec br. ukształtowały się na poziomie 84,5 mln zł (wobec 73,9 mln zł przed rokiem), przy 8,6 mln zł zysku operacyjnego (vs 19,3 mln zł r/r).

Obszar biznesów pacjenckich i badań klinicznych wypracował przychody ze sprzedaży w wys. 217,7 mln zł (vs 107,2 mln zł r/r) przy zysku EBIT na poziomie 5,9 mln PLN (w porównaniu do 12,1 mln zł w okresie styczeń-marzec 2022 r.). W segmencie badań klinicznych Grupa po raz pierwszy zaprezentowała backlog kontraktów CRO (uwzględniający przejętą z początkiem 2023 r. spółkę OncoBay Clinical ze Stanów Zjednoczonych), który na koniec marca br. wyniósł 563,9 mln zł.

Kierunek zmian wyznaczonych przez naszą strategie jest stale pozytywny. Stabilizacja rynku powinna postępować. NEUCA poradzi sobie z wyzwaniami rynku dzięki silnym fundamentom, umiejętności dywersyfikacji i ciągłemu rozwojowi. Wciąż jesteśmy najsprawniejsi na rynku hurtowym, a nasza pewność wynika ze stale rosnącej satysfakcji naszych klientów – podsumowuje Piotr Sucharski, Prezes Zarządu NEUCA S.A.

Obroty i odwiedzalność centrów handlowych w lutym 2023 r.

  • Obroty najemców w centrach handlowych w lutym 2023 r. były o 28% wyższe niż w lutym 2022 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) wzrost wyniósł 30,5%. Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 27,7%, średnie (20-40 tys. mkw. GLA) o 24,1%, a najmniejsze (5-20 tys. mkw. GLA) o 21,3%.
  • Wzrost obrotów w istotnych dla centrów handlowych kategoriach wyniósł: usługi 54,3%, gastronomia 37,7% czy odzież 25,2%.

– Luty był kolejnym dobrym miesiącem dla centrów handlowych, jako kanału sprzedaży detalicznej w Polsce. Obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych wzrosły o blisko 30%, w porównaniu do lutego 2022 r. Z kolei odwiedzalność była o ponad 15% wyższa, niż w lutym 2022 r. Należy jednak pamiętać, że rok temu obowiązywały jeszcze ograniczenia pandemiczne, które oddziaływały na handel. Z danych GUS wynika, że dla całości handlu wzrost sprzedaży o 9,9% notowano w grupie tekstylia, odzież, obuwie, a o 2,7% w kategorii farmaceutyki, kosmetyki i sprzęt ortopedyczny – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W centrach handlowych najlepsze wyniki w lutym 2023 r. nadal notowały kategorie, które rok wcześniej podlegały jeszcze ograniczeniom epidemicznym. W usługach, rozrywce i gastronomii wzrosty sprzedaży w zależności od kategorii osiągnęły od ponad 50% do blisko 40%. To pokazuje, że branże, na które silnie oddziaływały ograniczenia epidemiczne i związany z nimi lęk klientów, po zniesieniu restrykcji wróciły do pozytywnych trendów. Współczynnik konwersji, czyli średnie wydatki klientów w przeliczeniu na jedną wizytę, w lutym 2023 r. wzrósł o 13% w stosunku do lutego 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w lutym 2023 r. o 15,6% wyższa niż w lutym 2022 r.

Sytuacja mieszkaniowa w Polsce po 18 latach w UE

Bilans naszego kraju do czasu przystąpienia do Unii Europejskiej był następujący: na tysiąc osób przypadały 332 mieszkania, a na jednego mieszkańca – średnio 23 m kw. mieszkania. Eksperci portalu GetHome.pl sprawdzili jak jest obecnie.

Po 2004 r. wyraźnie poprawił się standard naszych mieszkań: są większe, lepiej wyposażone i mniej przeludnione. Zmiany są widoczne szczególnie na wsi, gdzie dzięki unijnym dotacjom dla gmin na budowę instalacji wodociągowo-kanalizacyjnej, nastąpił przyrost mieszkań wyposażonych w nowoczesne urządzenia sanitarne – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

W 2004 r. aż 14% mieszkań nie miało łazienki, a na wsi – przeszło jedna czwarta! Po 16 latach (ostatnie dane GUS pochodzą z 2020 r.) łazienki nie miało 6% mieszkań w miastach i „tylko”17% na wsi. Cieszyć się też należy ze wzrostu powierzchni mieszkań. Przed przystąpieniem do UE przeciętne mieszkanie w naszym kraju miało 69 m kw., zaś w 2021 r. – 75 m kw. Ponadto jednym ze wskaźników, który zdaniem wielu ekspertów najlepiej oddaje stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych w danym kraju jest liczba mieszkań na tysiąc osób. Z danych GUS wynika, że ten wskaźnik zwiększył się po 2004 r. z 332 do 405, zaś powierzchnia mieszkań na osobę – z niespełna 23 do ponad 30 m kw.

Polska w UE- sytuacja mieszkaniowa-powierzchnia na osobę

W dyskusjach na temat sytuacji mieszkaniowej Polaków bardzo często mówi się o niezaspokojonych potrzebach.

Mityczny deficyt mieszkań szacowany jest nawet na 1,5-2 mln mieszkań. Warto jednak zwrócić uwagę, że o ile w 2004 r. było ich dużo mniej niż gospodarstw domowych, to obecnie proporcje całkowicie się odwróciły. Według GUS mamy w kraju ponad 15 mln mieszkań zamieszkanych i niezamieszkanych oraz ok. 12,5 mln gospodarstw domowych – mówi Marek Wielgo. Jeśli problem niedoboru mieszkań faktycznie istnieje, to głównie w największych metropoliach, choć i tam mieszkań jest więcej niż gospodarstw domowych.Polska w UE- sytuacja mieszkaniowa-deficyt czy nadwyżka

Te dane nie dają jednak podstaw do zbytniego optymizmu. Po pierwsze, stan techniczny sporej części lokali pozostawia wiele do życzenia. Wprawdzie zniszczonych i walących się budynków ubywa, ale wciąż ponad 2,4 mln mieszkań pamięta czasy II RP, lub nawet zaborów. Ponad 100 lat ma milion mieszkań, a wielu z nich nie ma już sensu remontować.

Po drugie, dla znacznej części Polek i Polaków zakup mieszkania, a nawet najem na zasadach rynkowych, wciąż jest poza zasięgiem finansowym. Świadczy o tym bardzo wysoki odsetek tzw. „gniazdowników”, jak nazywani są młodzi dorośli w wieku od 25 do 34 lat, którzy mimo ukończenia studiów i znalezienia pracy wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami. Według najnowszych danych Eurostatu, w 2021 r. odsetek gniazdowników w naszym kraju wynosił blisko 49%, a od 2004 r. wzrósł o ponad 12 pkt proc.!

Z drugiej strony np. na wsi prowadzą gospodarstwa i zamieszkują jeden dom nierzadko rodziny dwupokoleniowe i nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu. Faktem jest, że z ok. 3 do 2,5 zmniejszyła się przeciętna liczba osób przypadających na jedno mieszkanie oraz z 0,8 do 0,6 – przeciętna liczba osób na jeden pokój.Polska w UE- sytuacja mieszkaniowa-osoby na mieszkanie

Poprawiła się też relacja między liczbą budowanych mieszkań i zawieranych małżeństw. W 2004 r. GUS odnotował ich w całym kraju blisko 192 tys. W tym czasie powstało u nas tylko nieco ponad 108 tys. nowych mieszkań, czyli na każde przypadały niemal dwa małżeństwa. Natomiast w 2021 r. na każdy zawarty związek przypadało blisko 1,4 mieszkania oddanego do użytkowania.

Oczywiście różnie to wyglądało w poszczególnych miastach. W roku przystąpienia naszego kraju do UE w większości metropolii – z wyjątkiem Warszawy i Krakowa – liczba nowych mieszkań była mniejsza niż zawartych małżeństw. W najgorszej sytuacji były młode małżeństwa w Łodzi i Katowicach, gdzie na jedno oddane do eksploatacji mieszkanie przypadały co najmniej dwa nowe związki. Natomiast w 2021 r. na każdy przypadały we Wrocławiu i Gdańsku aż trzy nowe lokale, a w pozostałych metropoliach – po dwa. Wynikało to głównie z rozwoju budownictwa mieszkaniowego. W ostatnich latach mogliśmy się szczycić tym, że w Europie Polska zajmowała trzecie miejsce, po Francji i Niemczech, pod względem liczby budowanych mieszkań, na co w dużej mierze zapracowali deweloperzy.

Niestety, poprawa sytuacji mieszkaniowej Polek i Polaków nie oznacza, że jest ona dobra. Choć nadrabiamy cywilizacyjny dystans do wielu zachodnich krajów UE, to wciąż wyraźnie od nich odstajemy. Na przykład wskaźnik pokazujący odsetek populacji żyjącej w przeludnionych mieszkaniach jest u nas jednym z najwyższych w UE i wynosi aż 35,7%. Według Eurostatu gorzej jest tylko w Bułgarii i Rumunii oraz na Łotwie. Warto też jednak odnotować, że u nas ten wskaźnik systematycznie się kurczy np. od 2010 r. o blisko 12 pkt proc. Zaś w wielu zachodnioeuropejskich krajach m.in. w Belgii, Holandii, Niemczech czy Szwecji po 2015 r. wyraźnie wzrósł odsetek mieszkańców żyjących w przeludnionych mieszkaniach.Polska w UE- sytuacja mieszkaniowa-przepełnione mieszkania

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Business Centre Club: Waloryzacja 500+ może negatywnie wpłynąć na stan naszej gospodarki

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało waloryzację świadczenia wychowawczego 500+.        Od 2024 r. dodatek na dziecko ma wzrosnąć o 300 zł i wynosić 800 zł. Czy w obecnej sytuacji gospodarczej jest to właściwa decyzja? Skąd rząd weźmie na to pieniądze? Czy to tylko kolejna obietnica przedwyborcza? Odpowiadają eksperci Business Centre Club.

Zaproponowane zmiany skutkować mogą negatywnymi konsekwencjami dla gospodarki. Waloryzacja świadczenia to ogromny państwowy wydatek. W ubiegłym roku na świadczenie 500+ wydano łącznie 42 mld zł, co stanowi 8% budżetu państwa. Do propozycji partii rządzącej odniósł się w swoim komentarzu Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club oraz Przewodniczący Rady Dialogu Społecznego.

Z jednej strony pomysł na waloryzację świadczenia 500+ jest zrozumiały, ze względu na inflację, która spowodowała realny spadek wartości tego świadczenia. Podwyższanie kwoty do 800 zł, bez jednoczesnego zastosowania kryterium dochodowego to wydatek rzędu 64 mld zł rocznie. Dlatego kluczowe jest pytanie, skąd te środki będą pochodzić? Jeśli mamy się z tego powodu zadłużać, odbije się to negatywnie na gospodarce, ponieważ mówimy o kwocie wyższej od dotychczasowej o ok. 25 mld złotych. – mówi Łukasz Bernatowicz prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego.

Jak zwrócił uwagę ekspert BCC: W poniedziałek (8 maja) Rada Dialogu Społecznego debatowała nad Wieloletnim Planem Finansowym Państwa (2023-2026), przedstawionym przez rząd, gdzie tego wydatku w ogóle nie było. Bernatowicz zastanawia się: Czy Ministerstwo Finansów w ogóle wie o tym projekcie? Czy wie, jak go sfinansować? Czy waloryzacja będzie oznaczać dalsze zadłużanie, podniesienie podatków, odebranie finansów innym grupom, czy jeszcze inne źróo?

Łukasz Bernatowicz zwraca także uwagę, że „wpompowanie” w gospodarkę jeszcze większej ilości pustego pieniądza spowoduje znaczne wydłużenie walki z inflacją, która będzie spadać wolniej, a proces sprowadzenia inflacji do celu inflacyjnego trwać będzie znacznie dłużej.

Do zaproponowanej przez PiS kwestii waloryzacji świadczenia 500+ odniósł się także przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, minister gospodarki BCC – dr Janusz Steinhoff, który podkreślił, że tego typu propozycje powinny być przede wszystkim poparte szczegółowymi analizami ze względu na ogromne koszty zaproponowanej waloryzacji.

Dziwi mnie, że takie pomysły zgłasza prezes rządzącej partii, a nie rząd. Tego typu propozycje powinny być bowiem wsparte szczegółowymi analizami, bo to przecież bardzo kosztowny pomysł liczony w dziesiątkach miliardów złotych. Realizacja zapowiedzi PiS oznaczałaby, że kwota świadczenia wzrośnie aż o 60 proc. W efekcie wydatki na ten program wzrosłyby o 24 mld zł — do 64 mld zł. Trzeba mieć świadomość, że będzie to wpływać w sposób negatywny na stan finansów publicznych, który i tak jest nie najlepszy. Mam wrażenie, że to niestety eskalacja populizmu, która ma związek z kampanią wyborczą. – twierdzi Janusz Steinhoff, przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, minister gospodarki BCC.

Janusz Steinhoff, przewodniczący GGC BCC zwraca uwagę:

Jako Gospodarczy Gabinet Cienie BCC generalnie nie kontestujemy transferów społecznych jako takich, ale mamy świadomość, że powinniśmy uruchamiać tylko takie transfery, na które nas stać, tym bardziej że poziom zadłużenia kraju znacząco wzrasta, rentowność obligacji nie jest – delikatnie mówiąc – najlepsza, a co za tym idzie, koszty obsługi długu niebezpiecznie rosną. Stąd też deklaracje, które są tak kosztowne, budzą uzasadniony niepokój przedsiębiorców.

Oceniam propozycje przedwyborcze PiS zdecydowanie negatywnie jako nieosadzone w realiach budżetu i nieuwzględniających stanu naszych finansów publicznych i wysokiej inflacji, z jaką się teraz zmagamy. – dodaje ekspert.