VMware powołuje Petrę Heinrich Liedtke na stanowisko wiceprezesa ds. działalności partnerskiej i komercyjnej w regionie EMEA

VMware ogłosiła powołanie Petry Heinrich Liedtke na stanowisko wiceprezesa ds. działalności partnerskiej i komercyjnej w regionie EMEA. Będzie ona kierować 500-osobową organizacją, która dostarcza partnerom cyfrowe narzędzia, między innymi zmodernizowane aplikacja i chmur obliczeniowych. Będzie też odpowiadać za współpracę z kontrahentami by usprawniać ich modele biznesowe, co dzięki rozwiązaniom i usługom VMware, poszerzy ich możliwości.

„Partnerzy VMware zawsze wykazywali się dużym profesjonalizmem w zakresie doradztwa i wdrażania innowacji u klientów, dlatego z niecierpliwością czekam na naszą współpracę” – powiedziała Heinrich Liedtke. „VMware jest zaangażowane w przyszłość opartą na chmurze i nowoczesnych aplikacjach. Moją misją jest usprawnienie modeli biznesowych naszych partnerów, aby wspierać wizję organizacji. Mam nadzieję, że dzięki temu będziemy mogli dostarczać cyfrowe narzędzia na odpowiednią skalę”.

Petra ma duże doświadczenie w pracy z kanałami sprzedaży i ponad 25 lat stażu w branży, ostatnio na stanowisku wiceprezesa ds. sprzedaży partnerów i produktów w regionie EMEA w Red Hat. Udało jej się stworzyć silne ekosystemy partnerskie, wzmacniając pozycję partnerów. Zajmowała również wysokie stanowiska w firmach Open-Xchange i SuSE Linux/Novell.

Cybergang REvil aresztowany

  • Groźni cyberprzestępcy z gangu ransomware REvil zostali zatrzymani i aresztowani po akcji Federalnej Służby Bezpieczeństwa
  • Podczas nalotu skonfiskowano m.in. sprzęt komputerowy, portfele kryptowalutowe oraz 426 mln rubli, 600 tys. dolarów oraz pół miliona Euro
  • Jednym z najważniejszych ataków, za którymi miała stać grupa REvil, była kampania skierowana przeciwko Kaseya, twórcę rozwiązań IT. REvil stał również za potężnym atakiem na dostawcę żywności JBS, który za odszyfrowanie swoich systemów zapłacić około 11 mln dolarów w bitcoinach.

Groźni cyberprzestępcy z gangu ransomware REvil zostali zatrzymani i aresztowani po akcji Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Jak donoszą rosyjskie służby, podczas nalotu skonfiskowano sprzęt komputerowy, portfele kryptowalutowe oraz 426 mln rubli, 600 tys. dolarów oraz pół miliona Euro. Co więcej, przejęto również 20 luksusowych samochodów, które kupione zostały z pieniędzy uzyskanych z przeprowadzonych kampanii ransomware. Akcja przeprowadzona została na wniosek i we współpracy z amerykańskimi organami.

– Niedawne aresztowania gangu ransomware REvil, dokonane w Rosji, są wyjątkowym wydarzeniem w historii cyberprzestrzeni, ponieważ po raz pierwszy administracja USA współpracowała z władzami rosyjskimi w celu wyśledzenia i aresztowania członków grupy ransomware. Mniej więcej w rok po usunięciu grupy Emotet pojawiły się pewne kluczowe różnice i jedno niepokojące podobieństwo (pomiędzy grupami – przyp. Red.). Po pierwsze, przy okazji aresztowań prowodyrów, ich aktywa zostały skonfiskowane, podobnie jak samochody, duże ilości gotówki i kryptowalut. Nie można jednak aresztować kodu. Wystarczy jeden lub dwóch członków albo współpracowników gangu, aby uciec z kluczowymi narzędziami ataku, co spowoduje, że REvil ponownie odrodzi się w późniejszym terminie, być może w innym kraju. Możemy mieć tylko nadzieję, że tak się nie stanie – mówi Lotem Finkelsteen, szef działu wywiadu zagrożeń i badań w firmie Check Point Software Technologies

Jednym z najważniejszych ataków, za którymi miała stać grupa REvil, była kampania skierowana przeciwko Kaseya, twórcę rozwiązań IT. REvil stał również za potężnym atakiem na dostawcę żywności JBS, który za odszyfrowanie swoich systemów zapłacić około 11 mln dolarów w bitcoinach.

– Głównym pozytywnym wnioskiem z tej sytuacji jest fakt, że każdy gang zajmujący się oprogramowaniem ransomware, który zakładał, że Rosja jest „bezpieczną przystanią” dla praktykowania złośliwego handlu, będzie musiał ponownie to przemyśleć. Z pewnością nie jest to koniec oprogramowania ransomware, ale wszelkie środki, jakie rządy mogą podjąć, dzieląc się danymi wywiadowczymi, aby ograniczyć taką działalność przestępczą, są dobrą wiadomością – dodaje ekspert Check Point Software.

Pytanie nie brzmi kiedy, a o ile?

Jeszcze jakiś czas temu spekulowano, że Rezerwa Federalna podniesie stop procentowe w połowie roku. Później rynek zaczął wyceniać fakt, że decyzja może zapaść jednak już na marcowym posiedzeniu. W tym momencie odbicie dolara i ponowne spadki na rynku akcyjnym to pokłosie krążących opinii, że Fed wykona ruch nie o 25 bps a o 50 bps. Czy to wystarczy, żeby spowodować największa korektę na rynku od wybuchu pandemii?

Znajdujemy się w okresie blackout-u, co oznacza, że do kolejnego posiedzenia (25-26 stycznia) nie usłyszymy wypowiedzi poszczególnych członków FOMC. Rynek otrzymał i tak wystarczająco dużo wypowiedzi decydentów na temat polityki monetarnej, które to w dużym stopniu podsyciły oczekiwania, że Fed będzie reagował szybciej i w sposób jeszcze bardziej wyrazisty, niż zakładano to wcześniej. Nikt już w tym momencie nie dyskutuje czy Fed zmieni parametry w marcu. To wydaje się być oczywiste. Nawet członkowie FOMC należący do obozu gołębi (Mary Daly) wypowiadają się w sposób zdecydowany, że zaostrzenie polityki monetarnej jest konieczne.

Mimo, że decyzja dopiero w marcu, przyszłotygodniowe posiedzenie będzie interesujące dla rynków. Fed będzie musiał zmienić swoje oświadczenie jeśli planuje podnieść koszt pieniądza w marcu. Z pewnością również Powell powinien przygotować na to rynki werbalnie. Po posiedzeniu planowana jest konferencja, podczas której ponownie na czynniki pierwsze będą „rozbierane” słowa prezesa Fed. Rynek będzie szukał potwierdzenia decyzji o zmianie o 50 bps. Jeśli to w jakimś stopniu zostanie zanegowane, wówczas akcje ponownie skierują się na północ. W przeciwnym wypadku korekta na Wall Street może się pogłębić.
EURUSD znalazł się ponownie poniżej 1,14 i zdecydowanie przybliżył się do poziomu 1,13. Korekta wzrostowa głównej pary walutowej wydaje się, że została zatrzymana w okolicach zniesienia wewnętrznego Fibo 38,2 proc. impulsu spadkowego rozpoczętego we wrześniu. Z wykresy wynika, że notowania znajdują się w obrębie formacji flagi, która jest tylko przystankiem przed dalszą aprecjacją USD.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Pandemia koronawirusa coraz bardziej utrudnia firmom funkcjonowanie w sposób etyczny

Rekordowo wysoka liczba respondentów – 98% w Polsce i 97% na świecie uważa, że uczciwość jest ważna w ich firmie. Równolegle, 63% ankietowanych w Polsce i 55% na poziomie globalnym uważa, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy standardy etyczne pogorszyły się lub pozostają na obecnym poziomie, wynika ze Światowego Badania Uczciwości w Biznesie 2022, przeprowadzonego przez EY.

Rozluźnienie standardów uczciwości postępuje wraz z wydłużaniem się pandemii: 32% respondentów z Polski twierdzi, że COVID-19 utrudnia firmom funkcjonowanie w sposób etyczny. Jednocześnie, w naszym kraju wzrósł odsetek respondentów (30% w 2020 r. do 39%), którzy uważają, że etycznego funkcjonowania nie ułatwia globalne środowisko polityczne.

Pandemia koronawirusa coraz bardziej utrudnia firmom funkcjonowanie w sposób etyczny

– Pandemia koronawirusa nadwyrężyła standardy uczciwości w firmach na całym świecie. Zmiana sposobu pracy na hybrydową utrudniła monitorowanie zgodności i zwiększyła ryzyko nieprawidłowości. W obliczu kryzysu, wraz ze wzrostem presji na wyniki firm i konkretnych osób, wzrosła także skłonność do zachowań nieetycznych. Niestety, tendencje te pogłębiły się na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy – mówi Mariusz Witalis, Partner kierujący Działem Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY, lider praktyki w Europie Centralnej i Środkowowschodniej.

Pandemiczna erozja uczciwości

Im dłużej trwa pandemia tym większa jest gotowość do nieuczciwych zachowań w pracy. Co trzeci badany w Polsce (33%, wzrost o 10 pkt. proc. w porównaniu do 23% w 2020 r.) dopuszcza możliwość nieetycznego zachowania w celu poprawy perspektywy rozwoju własnej kariery lub pakietu wynagrodzenia. Jest to wynik o 10 pkt proc. gorszy od średniej wskazań wszystkich respondentów na świecie (na poziomie 23%).

Przykładowo, w Polsce aż dwukrotnie (do 12% z 6%) wzrosła skłonność do wręczenia lub przyjęcia łapówki. Istotnie zwiększyły się też odsetki odpowiedzi wskazujących na ignorowanie nieetycznych zachowań ze strony dostawców (do 13% z 6%), czy dostarczanie kierownictwu nieprawdziwych informacji (do 14% z 9%).

Pandemia koronawirusa coraz bardziej utrudnia firmom funkcjonowanie w sposób etyczny 2

Tegoroczne badanie EY sygnalizuje, że w czasie pandemii otoczenie dla firm w Polsce może być trudniejsze niż średnia pod tym względem na świecie. Aż cztery piąte (80%, w porównaniu z 79% w 2020 r.) badanych w naszym kraju wskazuje, że dochowanie standardów uczciwości może być wyzwaniem w czasach dynamicznych zmian i trudnej sytuacji rynkowej. To o 23 pkt. proc. więcej niż średnia globalna, która kształtuje się na poziomie 57%.

Polacy rzadziej niż ogół respondentów oraz w mniejszym stopniu niż w 2020 r. mają przekonanie, że podmioty z którymi współpracują (w tym dostawcy, sprzedawcy, partnerzy i konsultanci) działają etycznie i postępują uczciwie w ramach wykonywanej pracy (74% odpowiedzi w Polsce, o 10 pkt. proc. mniej niż 84% wskazań dla wszystkich respondentów na świecie oraz 8 pkt. proc. mniej niż 82% wskazań w Polsce w 2020 r.).

Przykład idzie z góry

Z najnowszej edycji Światowego Badania Uczciwości w Biznesie 2022 wynika, że rośnie dysproporcja pomiędzy deklaracjami a rzeczywistym postępowaniem. Szczególnie widać wzrost tolerancji dla zachowań nieetycznych wśród najwyższej kadry kierowniczej. Globalnie ponad czterech na dziesięciu ankietowanych członków zarządu (42%) zgadza się, że nieetyczne zachowanie menedżerów wyższego szczebla lub pracowników osiągających wysokie wyniki jest tolerowane w ich organizacjach (wzrost z 34% w 2020 r.). Również większy odsetek członków zarządu (34%, w porównaniu do 25% w 2020 roku) zgadza się, że omijanie reguł biznesowych w ich firmach stało się łatwiejsze w czasie pandemii.

Członkowie zarządu, którzy wzięli udział w badaniu, na poziomie globalnym w porównaniu do szeregowych pracowników, byliby aż trzykrotnie bardziej skłonni do zignorowania nieetycznych zachowań ze strony dostawców, dystrybutorów lub innych stron trzecich (17% wobec 6%), pięciokrotnie bardziej skłonni do fałszowania ewidencji finansowej (15% wobec 3%) oraz sześciokrotnie częściej twierdzili, że mogliby umyślnie wprowadzić w błąd zewnętrznych audytorów lub organy regulacyjne (18% wobec 3%).

– Uczciwość w organizacji oznacza nie tylko przeprowadzenie kilku szkoleń i odhaczenie zadań nałożonych przez dział compliance. To raczej długoterminowy proces tworzenia kultury przejrzystości w ramach organizacji i poza nią, obowiązującej pracowników na wszystkich szczeblach. Najważniejszy w skutecznym jej wprowadzeniu jest dobry przykład ze strony zarządzających organizacją – mówi Mariusz Witalis.

Sygnaliści w obliczu wchodzących regulacji

Najnowsza edycja Światowego Badania Uczciwości w Biznesie 2022 ujrzała światło dzienne w momencie gdy w Unii Europejskiej, w tym w Polsce i wchodzą w życie regulacje chroniące sygnalistów, tj. osoby zgłaszające nieprawidłowości w firmach.

Część odpowiedzi sugeruje, że firmy rozpoczęły wdrażanie procedur chroniących takich pracowników. Coraz więcej organizacji wdraża poufne kanały sygnalizowania naruszeń. Odsetek firm, które wdrożyły w Polsce system zgłaszania nadużyć i nieprawidłowości wzrósł do 45% z 33%, wynosi zatem 10 pkt. proc. więcej niż średnia światowa (35%). Wzrósł również odsetek osób, które mają poczucie, że ich organizacja chroni sygnalistów (do 24% z 14%), a także tych, które choć raz dokonały zgłoszenia nadużycia lub nieprawidłowości (do 36% z 23%).

– Sygnaliści to najlepsze i najczęstsze źródło informacji o nieprawidłowościach w firmach. Dlatego z satysfakcją odnotowujemy, że organizacje coraz lepiej chronią sygnalistów, a ci coraz częściej są skłonni raportować nieprawidłowości. Choć na poziomie legislacyjnym działanie to ma duże wsparcie, na poziomie indywidualnych organizacji jest jeszcze sporo do zrobienia. Ważne, by firmy zrozumiały, że działania sygnalistów przyczyniają się do zmniejszania ryzyka finansowego, prawnego, a także reputacyjnego – mówi Mariusz Witalis.

W porównaniu z poprzednią edycją raportu, istotnie mniej respondentów z Polski uważa, że dokonywanie zgłoszeń stało się łatwiejsze (spadek do 26% z 40%). Jednocześnie nadal zarówno w Polsce jak i ujęciu globalnym co trzeci badany (32% w Polsce i 30% globalnie) miał podejrzenia, których nie zdecydował się zgłosić, a połowa (50% w Polsce i 49% globalnie) odczuwała presję, by nie dokonywać zgłoszenia.
Pandemia koronawirusa coraz bardziej utrudnia firmom funkcjonowanie w sposób etyczny

Ochrona danych i cyberbezpieczeństwo

Światowe Badanie Uczciwości w Biznesie 2022 objęło również kwestie ochrony danych osobowych, które w ostatnich latach są przedmiotem znaczących zmian legislacyjnych. 67% respondentów w Polsce i 61% globalnie zgadza się z twierdzeniem, że obecnie obowiązujące przepisy w zakresie ochrony i poufności danych są korzystne dla biznesu. Jednocześnie 38% respondentów w Polsce i 33% globalnie uważa, że stanowią one barierę dla osiągnięcia sukcesu w biznesie.

Upowszechnienie wykorzystywania Internetu w trakcie pandemii koronawirusa zwiększyło też presję na działy cyberbezpieczeństwa. 58% respondentów z Polski deklaruje, że ich firmy prowadzą szkolenia z RODO, a 50% że szkolą pracowników na wypadek wycieku danych. Jednak tylko 32% polskich firm (41% globalnie) posiada plan reagowania w przypadku wycieku danych. Dodatkowo, jak wynikało z Globalnego Badania Bezpieczeństwa Informacji EY 2021, 56% respondentów stwierdziło, że firmy szły na skróty w zakresie cyberbezpieczeństwa, aby ułatwić zdalną i elastyczną pracę w czasie pandemii.

– Kluczowy dla wdrożenia etycznych zasad funkcjonowania firmy jest czynnik ludzki. To ludzie, a nie procedury, są w przeważającej większości odpowiedzialni za nieetyczne zachowania. Dlatego firmy powinny budować kulturę etycznych zachowań wychodzącą daleko poza kodeksy postępowania i szkolenia – mówi Mariusz Witalis.

O badaniu
Najnowsza edycja Światowego Badania Uczciwości w Biznesie 2022 została zrealizowana w okresie od czerwca do września 2021 roku przez agencję badań rynku Ipsos Mori. Ankieterzy przeprowadzili 4762 wywiadów w lokalnych językach z członkami zarządów, przedstawicielami kadry kierowniczej wyższego szczebla, managerami i pracownikami wybranych największych spółek z 54 krajów i terytoriów na całym świecie. W badaniu wzięło udział 100 firm z Polski.

Polscy programiści lubią hierarchię i jasne zadania

Różnice kulturowe są czymś więcej niż zbiorem stereotypów i nie wolno ich ignorować. Badanie 7N, globalnej firmy IT, dowodzi, że w międzynarodowych zespołach szybko ujawniają się różnice dotyczące sposobu współpracy lub relacji podwładny-przełożony. Pomijanie ich znaczenia stwarza ryzyko konfliktów i może skutkować błędami w realizowanych projektach.

  • Programiści z Polski i Indii wolą dostawać dokładne instrukcje, co powinni zrobić w danym projekcie (69 proc. i 59 proc. wskazań). Inaczej jest w Danii, gdzie bardziej ceniona jest swoboda i elastyczność działania.
  • Polski konsultant IT dużo łatwiej niż jego zagraniczni koledzy akceptuje samodzielną decyzję przełożonego, podjętą bez ustaleń z zespołem (26 proc. wskazań dla Polski wobec 12 proc. dla Indii i 6 proc. dla Danii).
  • Spośród trzech przebadanych kręgów kulturowych polscy programiści najrzadziej (29 proc.) postrzegają dobre interakcje w zespole jako niezbędne do osiągnięcia satysfakcji w pracy. Najczęściej jednak uznają, że ważne są dla nich kwestie związane z równowagą między życiem zawodowym i prywatnym (30 proc.).

To niektóre z wniosków płynących z badania “Cultural differences in the IT sector” przeprowadzonego przez firmę 7N na grupie 1354 profesjonalistów z branży IT z Danii, Polski i Indii. Ankieta dotyczyła różnic kulturowych i ich wpływu na postawy, które przejawiają w miejscu pracy.

– W projektach informatycznych coraz częściej biorą udział specjaliści wywodzący się z różnych kultur, wyznający różne wartości oraz inaczej definiujący normy i zachowania w pewnych sytuacjach. Brak uwzględnienia tych aspektów w zarządzaniu projektem może prowadzić do niższej efektywności lub wręcz paraliżu organizacyjnego. Kluczem do sukcesu w budowaniu optymalnego środowiska pracy jest postrzeganie owych różnic jako mocnej strony, a nie przeszkody w dążeniu do celu – mówi Paweł Zdziech, Executive Recruitment & Communication Manager w 7N.

Nad Wisłą liczy się hierarchia

Eksperci 7N przeanalizowali cztery z sześciu wymiarów kulturowych modelu Geerta Hofstede: “dystans władzy”, “męskość”, “unikanie niepewności” i “pobłażanie”. To właśnie one w największym stopniu różnicują Danię, Polskę i Indie.

“Dystans władzy” określa relacje między przełożonymi i podwładnymi, stopień akceptacji dla nierówności społecznych czy skłonność przełożonych do konsultacji z podwładnymi. Wysoki współczynnik oznacza obowiązywanie wyraźnej hierarchii, która rzadko jest kwestionowana. Pod tym względem widać znaczące różnice między narodowościami uwzględnionymi w badaniu. Wskaźnik ten jest dużo wyższy w Polsce i w Indiach niż w Danii. Polscy i indyjscy programiści wydają się demonstrować bardziej wyrazisty dystans władzy w relacjach zawodowych niż Duńczycy.

Kultura pracy polskich programistów – parametr “dystans władzy”

% odpowiedzi “zdecydowanie się zgadzam”
Stwierdzenie Polska Dania Indie
Mniej doświadczeni członkowie zespołu IT powinni mieć takie same możliwości sugerowania rozwiązań technicznych jak bardziej doświadczeni członkowie. 47,1 42,4 34,5
Różnice w doświadczeniu członków zespołu IT powinny znaleźć odzwierciedlenie w ich wynagrodzeniach. 46,9 13,8 26,5
Mniej doświadczeni członkowie zespołu IT nie powinni kwestionować decyzji podejmowanych przez lidera zespołu lub architekta. 2,2 1,6 11,5
Lider zespołu powinien czasem podjąć decyzję bez uwzględniania opinii członków zespołu. 26,4 6,3 11,7

Źródło: 7N

Polscy programiści chcą być dobrzy w swoim fachu

Wskaźnik “męskość” pokazuje, w jakim stopniu w danej społeczności liczy się współzawodnictwo, wysoki status (także materialny) oraz sukces rozumiany jako bycie najlepszym w danej dziedzinie. Gdy jednostki zachowują się ten sposób i dążą do tak rozumianych celów, wówczas wartość wskaźnika jest wysoka. Natomiast społeczności z niskim pierwiastkiem męskości bardziej cenią sobie wzajemną troskę o siebie, dobrą atmosferę i współpracę. Według analizy 7N, polscy i indyjscy programiści preferują w większym stopniu niż Duńczycy środowisko pracy oparte na rywalizacji.

Kultura pracy polskich programistów – parametr “męskość”

 

% odpowiedzi “zdecydowanie się zgadzam”
Stwierdzenie Polska Dania Indie
Jeśli chodzi o kompetencje zawodowe, ważne jest dla mnie bycie lepszym od moich kolegów. 25,7 5,2 30,2
Pieniądze są dobrym wskaźnikiem osiągnięć życiowych i sukcesu danej osoby. 9,2 2,0 21,0
Atmosfera w moim zespole jest dla mnie ważniejsza niż kompetencje techniczne jego członków. 15,2 9,9 31,2
Interakcja z innymi ludźmi jest dla mnie kluczowym elementem satysfakcji z pracy. 29,0 33,6 38,9

Źródło: 7N

Wskaźnik “unikanie niepewności” pokazuje, jak społeczność radzi sobie z nieprzewidywalnym jutrem oraz w jakim stopniu odczuwa zagrożenia w obliczu nowych, nieznanych sytuacji. Według metodologii Hofstede, badanie nie wykazało znaczących różnic między Polakami i Duńczykami. Jedynie programiści z Indii w większym stopniu starają się unikać niepewności niż ich duńscy czy polscy koledzy.

Polski programista – umiarkowany luzak

Czwarty wskaźnik, czyli “pobłażanie”, określa jak bardzo dana społeczność jest restrykcyjna wobec jednostek. Kultury, w których panuje przyzwolenie na podążanie za naturalnymi odruchami oraz na odczuwanie przyjemności, nazywane są pobłażliwymi, w przeciwieństwie do kultur zdyscyplinowanych, gdzie przyjemność obarczona jest poczuciem winy i należy na nią zasłużyć.

W przypadku pobłażania wyniki badania są najbardziej zaskakujące, gdyż stoją w sprzeczności z teoriami Geerta Hofstede. Wnioski, do których doszedł ten naukowiec pokazują, że Duńczycy jako społeczeństwo wykazują znacznie wyższy stopień pobłażania niż Polacy i Hindusi. W przypadku badania konsultantów IT przeprowadzonego przez 7N jest dokładnie odwrotnie!

Dlaczego? Eksperci 7N zwracają uwagę, że branża IT jest zdominowana przez mężczyzn, a dodatkowo duńscy programiści są zwykle średnio 10-15 lat starsi od ich kolegów z Polski i Indii. To może mieć wpływ na ich percepcję rzeczywistości, wyznawane wartości i oczekiwania względem miejsca pracy.

Kultura pracy polskich programistów – parametr “pobłażanie”

% odpowiedzi “zdecydowanie się zgadzam”
Stwierdzenie Polska Dania Indie
Wypoczynek jest dla mnie ważniejszy niż praca. 30,1 7,9 10,9
Praca powinna dawać przede wszystkim satysfakcję, a dopiero potem przynosić dochód. 15,2 13,3 38,9
Mam duży wpływ na powodzenie projektów, w które jestem zaangażowany. 42,7 25,0 40,4
Zwykle jestem optymistą, jeśli chodzi o sukces projektów, w których uczestniczę. 31,8 25,9 41,6

Źródło: 7N

Dlaczego świadomość różnic kulturowych jest tak ważna w branży IT?

– Wiedza na temat różnic kulturowych jest kluczowa zarówno dla menedżerów zarządzających wielonarodowymi zespołami profesjonalistów, jak również dla członków ich zespołów. Wzajemne zrozumienie i poszanowanie odmiennych wartości, postaw oraz zachowań wpływa pozytywnie na jakość pracy, jej wyniki i satysfakcję wszystkich zaangażowanych osób. To zdecydowanie przynosi firmom korzyść – wyjaśnia Paweł Zdziech, Executive Recruitment & Communication Manager w 7N.

Polscy programiści od lat są bardzo cenieni za granicą. Budowanie własnych struktur IT to rozwiązanie kosztowne, a pozyskanie specjalistów jest trudne. Firmy coraz chętniej sięgają więc po outsourcing czy offshoring. Korzystanie z usług zewnętrznej firmy, skupiającej zespoły programistów, jest rozwiązaniem optymalnym i zadowalającym. W dobie nowoczesnych rozwiązań technologicznych zyskuje offshoring. W tym przypadku firma zleca zadania podwykonawcom znajdującym się często po drugiej stronie kuli ziemskiej. W ciągu ostatnich lat właśnie ten rodzaj outsourcingu był jedną z najpopularniejszych formą zlecania prac IT i usług biznesowych. W raporcie przygotowanym w połowie roku przez 7N “Executive Brief. Outsourcing 2020” Polska zajęła 5. miejsce, za Filipinami, Indiami, Czechami i Węgrami.

Podaż, popyt, ceny mieszkań. Pośrednicy podsumowali 2021 rok na rynku wtórnym

Rok 2021 r. zapisze się w pamięci pośredników w obrocie nieruchomościami przede wszystkim jako rok rosnących cen i kurczącej się podaży – wynika z sondy, którą przeprowadził portal GetHome.pl. Według ankietowanych pośredników przyczyniła się do tego wysoka inflacja w połączeniu z rekordowo niskimi stopami procentowymi. W efekcie kupującymi nieruchomości byli najczęściej inwestorzy, którzy traktowali je jako lokatę dla swoich oszczędności.

To był szalony rok. Kupujący uciekając ze swoją gotówką przed inflacją prześcigali się w zakupach nieruchomości – wspomina Dariusz Tajerle z agencji Tekton Property. Wtórują mu inni pośrednicy: „klienci z obawy o utratę wartości pieniądza zaczęli chętniej inwestować gotówkę w nieruchomości”; „powodem większej liczby transakcji jest ucieczka od trzymania pieniędzy na koncie, coraz niższa ich wartość z powodu inflacji i ciągłego wzrostu cen” – to tylko niektóre z opinii.

Ceny miały być stabilne, a wzrosły

Niemal 99% pośredników, którzy wzięli udział w sondzie GetHome.pl przyznało, że w 2021r. ceny transakcyjne mieszkań i domów poszły w górę, a nieco ponad 1%, że ceny się nie zmieniły. Dodajmy, że przed rokiem tylko nieco ponad jedna trzecia ankietowanych przez nas pośredników prognozowała wzrost cen. Pozostali spodziewali się ich stabilizacji lub nawet spadku w 2021 r.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Nie potwierdził się jednak czarny scenariusz, który zakładał, że wywołany przez pandemię Covid-19 kryzys gospodarczy, a w konsekwencji wzrost bezrobocia, doprowadzi do spadku popytu na mieszkania. Wręcz przeciwnie, dzięki rosnącym zarobkom i stosunkowo niskiemu bezrobociu, banki udzieliły najwięcej kredytów mieszkaniowych od czasu wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Narodowy Bank Polski nie podał jeszcze średnich cen transakcyjnych w IV kwartale 2021 r. W III kwartale ceny były wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej w 16 z 17 największych miast. Wyjątkiem był Poznań, gdzie średnia cena transakcyjna praktycznie się nie zmieniła, zaś ofertowa wzrosła o 6%. W pozostałych miastach podwyżki średniej wyniosły od 4% (Warszawa i Bydgoszcz) do 21% (Zielona Góra).rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że także czwarty kwartał przyniósł podwyżki, więc liczone dla całego roku średnie wzrosną jeszcze bardziej. Tym bardziej, że – na co zwracają uwagę ankietowani pośrednicy – na rynku wtórnym skurczyła się oferta mieszkań i domów.

Potwierdza to portal Unirepo.pl, który analizuje oferty w 38 portalach ogłoszeniowych: „W ostatnich miesiącach zmniejsza się liczba nowych, unikalnych ofert. Może to być niepokojący sygnał mówiący, że popyt jest tak duży, iż nieruchomości na rynku wtórnym się po prostu kończą. Jeżeli trend spadkowy utrzyma się w nowym roku, przede wszystkim wiosną, będziemy mogli już mówić o poważnym kryzysie na rynku nieruchomości” – czytamy w listopadowym raporcie Unirepo.

Mieszkania kupowane głównie inwestycyjnie

Dawid Nowakowski z Polskiej Agencji Nieruchomości zauważa, że sprzedaż nieruchomości przeważnie była związana z kupnem nowej lub z realizacją innych zamierzeń okołomieszkaniowych. – Nikt nie chciał zostawać z wolnymi pieniędzmi – wyjaśnia Dawid Nowakowski.

I dodaje, że w przypadku kupujących znacząca część z nich kierowała się potrzebą ulokowania oszczędności. To nie dziwi, bo wśród specjalistów panuje powszechna opinia, że nieruchomości są jedną z najpewniejszych lokat zabezpieczających przed skutkami inflacji. Ponadto w największych miastach załamanie cen jest mało prawdopodobne, bo dynamicznie rozwija się rynek pracy i szybko rosną dochody ludności. Popyt na mieszkania będzie więc rósł.

Oczywiście wielu było też takich, którzy przyspieszali decyzję o zakupie z obawy o dalszy wzrost cen.

Rosnące ceny nieruchomości nie zniechęcały potencjalnych nabywców, a wręcz odwrotnie, zainteresowanie rosło wraz z cenami. Średni czas sprzedaży nieruchomości również się skrócił – przyznaje Michał Jeziorski z Freedom Nieruchomości, oddział w Piasecznie.

Ankieta GetHome.pl wykazała, że kupującym przyświecają wciąż te same cele. Zdaniem pośredników najliczniejszą grupą (przeszło 76% wskazań) są kupujący mieszkania w celach inwestycyjnych, w tym pod wynajem. – Wzrosła też liczba transakcji zakupu za gotówkę – podkreśla Maciej Ciżek z Home Asset.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Covid-19 zmienia preferencje kupujących

Ankieta potwierdziła, że wskutek pandemii koronawirusa zmieniają się preferencje klientów agencji. Na drugim miejscu znalazły się bowiem osoby, które chcą poprawić swoje warunki mieszkaniowe więc kupują większe mieszkanie lub domy.

– Obawa przed kolejnym zamknięciem nas w mieszkaniach, determinowała u wielu osób potrzebę zmiany na większe mieszkanie, zakup mieszkania z balkonem, działki budowlanej albo domu – przyznaje Maciej Ciżek.

Piotr Kordus z Pronovo Kordus Nieruchomości i Zbigniew Bączek z Metrohouse zwracają uwagę na spektakularny wzrost zainteresowania działkami rekreacyjnymi i domami. Piotr Kordus przekonuje, że jest to efektem m.in. ograniczeń w turystyce związanych z pandemią. – Ponadto Polacy zaczęli doceniać możliwość posiadania własnej działki i możliwość wyjścia na zewnątrz na świeże powietrze bez obecności osób postronnych – wtóruje mu Zbigniew Bączek.

Blisko 93% pośredników, którzy wzięli udział w ankiecie GetHome.pl przyznało, że z powodu upowszechniania się pracy zdalnej oraz bardzo wysokich cen mieszkań w największych miastach, popyt zaczął się przenosić do okalających je miejscowości.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Jednak nie tylko niższe ceny mieszkań i domów oraz możliwość pracy zdalnej skłaniają do przeprowadzki za miasto. Zdaniem ankietowanych pośredników istotne znaczenie mają także niższe koszty życia oraz lepszy dostęp do infrastruktury. Mieszkańcy mają w zasięgu ręki m.in. sklepy, punkty usługowe, a także przedszkole, szkołę, aptekę czy ośrodek zdrowia.

Z kolei ci pośrednicy, którzy wskazują na spadek zainteresowania zakupem mieszkań i domów w lokalizacjach podmiejskich podkreślają, że najczęstszą przyczyną jest chęć korzystania z atrakcji, które oferuje duże miasto, czyli m.in. z kin i teatrów oraz lepszej infrastruktury społecznej i komunikacyjnej.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Nie wszyscy pośrednicy odczuli poprawę

–  W 2021 r.  zanotowaliśmy prawie 50% wzrost obrotów a grudzień był rekordowym w siedmioletniej historii naszej spółki – mówi Przemysław Mularczyk z Freedom Nieruchomości, oddział Łódź Centrum.

Także dla ogromnej większości innych agencji miniony rok był bardzo udany. Przeszło sześć na dziesięć zadeklarowało w ankiecie wzrost obrotów. Tylko niespełna co dziesiąta pożegnała rok bez żalu.rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Może być co najmniej kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim ubywało nieruchomości w ofercie. Grażyna Ślusarz z Freedom Nieruchomości, oddział Wadowice zauważyła, że wskutek dużego popytu część sprzedających rezygnowała z usług agencji. Z kolei Janusz Pawłowski z PHU CREDI Polkowice mówi o „wyraźnie zauważalnym wzroście nowych biur nieruchomości”. – Tym samym wzrosła konkurencja. Niestety, nie zawsze jest ona zgodna z zasadami fair play – komentuje Janusz Pawłowski.

 

Pośrednicy z dużym niepokojem obserwują wzrost inflacji, a w efekcie także wzrost stóp procentowych i spadek dostępności kredytów. – Obawiam się, że to był ostatni tak dobry rok dla rynku nieruchomości. W najbliższych latach musimy się liczyć z kryzysem gospodarczym – ocenia Zbigniew Bączek z Metrohouse.

Kilkuletniego spowolnienia obrotów spodziewa się także Piotr Kordus z Pronovo Kordus Nieruchomości.

Spowolnienie może być głębokie i długotrwałe aż do zmniejszenia poziomu inflacji – mówi ten pośrednik.

Przypomnijmy, że w październiku 2021 r. Rada Polityki Pieniężnej zapoczątkowała serię podwyżek stóp procentowych. W efekcie stopa referencyjna wzrosła z 0,1% do 2,25%. W ślad za tym z 0,25% do 2,79% wzrosła stopa WIBOR 3M, która jest najczęściej stosowanym przez banki składnikiem oprocentowania kredytów za zakup mieszkań i domów. To powoduje spadek zdolności kredytowej potencjalnych nabywców, a część z nich pozbawia szans na kredyt.

rok 2021  na mieszkaniowym rynku wtórnym

Widać już zresztą malejący zapał Polaków do kupowania mieszkań na kredyt. Biuro Informacji Kredytowej (BIK) podało, że w grudniu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 32,3 tys. potencjalnych kredytobiorców, czyli aż o ok. 10% mniej niż w listopadzie. Ta tendencja spadkowa utrzymuje się od kwietnia. Jednak dopiero w listopadzie skutkowało to dużym spadkiem liczby udzielonych kredytów. Banki udzieliły ich tylko 21,3 tys., czyli o 15% mniej niż miesiąc wcześniej. Sytuację może pogorszyć przykręcenie przez banki śruby kredytowej.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Rynek biurowy w Polsce w styczniu 2022 roku

Sytuacja na rynku biurowym po 2021 roku pozwala z ostrożnym optymizmem obserwować kolejne miesiące. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Polsce na koniec grudnia 2021 r. wyniosły ponad 14,5 mln mkw. Delikatnie spadła powierzchnia dostępna do wynajęcia — pokazuje raport REDD podsumowujący 2021 rok.

Zdecydowanym liderem na rynku biurowym w Polsce pozostaje Warszawa (7,1 mln mkw.). Wśród największych regionalnych rynków prym tradycyjnie wiodą Kraków (1,5 mln mkw.), Wrocław (1,3 mln mkw.) oraz Trójmiasto (863 tys. mkw.). Główna część powierzchni w tych miastach przypada na obiekty biurowe najwyższej klasy A.

Gdzie się buduje?

Pod koniec 2021 roku zasoby powierzchni biurowej istniejącej oraz w budowie w Polsce wyniosły 14,6 mln mkw., a w budowie znajdowało się kolejne 1,2 mln mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych. Najwięcej buduje się w Warszawie, na koniec 2021 roku budowało się 441 tys. mkw. – Na głównych stołecznych „biurowych” dzielnicach liczba powierzchni znajdującej się w budowie pozostała bez zmian. Najwięcej powierzchni pojawi się na Woli (222 tys. mkw.), jest to 50% wszystkich warszawskich powierzchni w budowie — mówi Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

W Krakowie w budowie pozostawało 186 tys. mkw., w Katowicach 188 tys. mkw., a we Wrocławiu 136 tys. mkw.

Wolna powierzchnia

Mówiąc o wolnej powierzchni w budynkach istniejących oraz tych w budowie, to na koniec 2021 roku na runku były prawie 3 mln mkw wolnych biur, które nie zostały jeszcze zaabsorbowane przez popyt.

W grudniu 2021 odnotowaliśmy delikatne zmiany w wolnej powierzchni dostępnej do wynajęcia. Wolna powierzchnia w obiektach w budowie w całej Polsce spadła o ponad 20 tys. mkw. i wyniosła 810 mkw. Z kolei wzrosła liczba wolnej powierzchni biurowej w istniejących obiektach. Wyniosła tam w grudniu 2,1 mln mkw.

Współczynnik pustostanów

W Warszawie współczynnik pustostanów dla Warszawy w grudniu 2021 spadł do poziomu 11,7%. 941 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni pozostawało dostępnych do wynajmu „od zaraz”, a w ciągu najbliższych 3 miesięcy zasoby biur dostępnych natychmiast może zasilić w Warszawie kolejne 32 tys. mkw. biur, w których obecni najemcy nie przedłużają umów najmu.

Największy wskaźnik pustostanów obserwujemy w Łodzi. Wynosi tam prawie 20%.

Co dalej?

Obserwujemy, że firmy ostrożniej planują swoje powierzchnie, tak, aby odpowiadały ich aktualnym potrzebom. Jednak ta optymalizacja trwa już od kilkunastu miesięcy i w 2022 roku możemy spodziewać się delikatnego obniżania współczynnika pustostanów, dzięki zwiększonej aktywności potencjalnych Najemców. Firmy w wielu przypadkach wiedzą już, że mogą potrzebować dodatkowej, nowoczesnej przestrzeni na potrzeby zatrudnianych pracowników. Poszukują jednak innej przestrzeni niż kilka lat temu. Dziś liczy się elastyczność, większe strefy relaksu oraz dostęp do gabinetów przeznaczonych do cichej pracy – dodaje Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Wyzwania sprawiedliwej transformacji

Sprawiedliwa transformacja energetyczna oznacza zadbanie o regiony, w których wydarzą się potężne zmiany. Są to głównie regiony opierające swoją gospodarkę lokalną na wydobyciu węgla oraz produkowaniu z niego energii. Przechodzenie z gospodarki opartej na paliwach kopalnych na gospodarkę opartą na źródłach odnawialnych to nieunikniony proces, przez który przechodzi teraz cała Europa. Dołączy on do grona wielkich, technologicznych rewolucji doświadczonych przez ludzkość. Zadaniem działaczy ekologicznych jest tym razem to, aby pomóc w przeprowadzeniu jej lepiej, niż się to stało w przypadku poprzednich rewolucji technologicznych. W Polsce w regionach węglowych zawiera się 25% ludności, 25% PKB oraz 25% miejsc pracy. W tych regionach kumulują się problemy narastające przez dziesiątki lat – od kiedy te regiony dostarczały energię do miast, a teraz chcą być ekologiczne.

– Nie możemy udawać, że tych problemów nie ma – powiedziała serwisowi eNewsroom Monika Sadkowska z WWF Polska, koordynatorka Sekretariatu Forum Burmistrzów na Rzecz Sprawiedliwej Transformacji. – Sprawiedliwością jest podanie ręki tym regionom oraz pomoc w porzuceniu paliw kopalnych. Transformacja energetyczna oznacza nie tylko przejście na nowe źródła energii – ale również zadbanie o to, by ceny energii były stabilne. To, co w tej chwili można zaobserwować na rynku energii – to wysokie ceny gazu i energii elektrycznej, które prawdopodobnie się utrzymają. Ważne jest, aby regiony węglowe nie ucierpiały na tym bardziej niż inne. Państwo polskie może zaoferować tym regionom wsparcie w formie dostępu do terenów pokopalnianych. Mogą być one postrzegane jako obciążenie dla regionu – ale powinny być terenami umożliwiającymi ponowne budowanie gospodarki lokalnej. Regiony, które przez lata dostarczały energię reszcie Polski i które teraz zostaną ze szkodami górniczymi, zaczynają transformację energetyczną z dużo trudniejszej pozycji. Sprawiedliwością jest to, aby tę pozycję pomóc im zneutralizować – podkreśla Sadkowska.

Rynek pożyczkowy w 2021 r.

Z najnowszych danych o rynku firm pożyczkowych współpracujących z BIK wynika, że w grudniu 2021 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 295,9 tys. nowych pożyczek na wartość 768 mln zł.

W grudniu 2021 r., w porównaniu do grudnia 2020 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o +66,2%. W ujęciu liczbowym było ich więcej o +45,0%. Średnia wartość nowo udzielonej w grudniu 2021 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 2 307 zł i była wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w grudniu 2020 r. o (+14,5%).

W całym 2021 r. liczba nowo udzielonych pożyczek wyniosła 2 941,7 tys. sztuk i była wyższa o (+47,8%) w relacji do 2020 r.

Pożyczki nie tylko odrobiły straty z pierwszego roku pandemii (2020 r.), ale są na poziomach wyższych niż przed pandemią (2019 r.)

– Cały 2021 r. upłynął pod znakiem istotnej poprawy koniunktury na rynku pożyczkowym. Przejawem tego jest nie tylko wyhamowanie dużych spadków z 2020 r., ale wzrost sprzedaży w porównaniu do roku 2019. Oczywiście część wysokiej dynamiki w porównaniu do pierwszego półrocza 2020 r. była wynikiem niskiej bazy z 2020 r. Jednak większość wzrostów wynika z ożywienia koniunktury na rynku pożyczek pozabankowych w wyniku wysokiego popytu na finansowanie. Konkluzja jest następująca – rynek pożyczek pozabankowych w całym 2021 r. w ujęciu ilościowym i wartościowym wrócił do sytuacji sprzed pandemii, tj. do poziomu z roku 2019 r. Rok 2022 zapowiada się trudny. Nad rynkiem wiszą czarne chmury związane ze zmianami regulacyjnymi – podsumowuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

Liczby potwierdzają odbudowę sytuacji sprzedażowej, popyt na pożyczki ożył, jednak perspektywa firm pożyczkowych jest pełna obaw.

– Obserwujemy pewne odbicie akcji kredytowej, choć instytucje pożyczkowe wciąż nie działają na pełnych obrotach. Nadal zdecydowana większość wniosków o pożyczki jest odrzucana. Od wybuchu pandemii i wprowadzenia restrykcji dla przedsiębiorców na tym rynku, wiele firm zakończyło działalność, a debiutów praktycznie nie odnotowywaliśmy. Za wzrosty, które są w zasadzie tylko odbudową potencjału sprzed pandemii, odpowiadają nieliczni liderzy branży. Wciąż trudnej sytuacji nie pomaga atmosfera niepewności związana z procedowaniem dwóch konkurencyjnych projektów ustaw ograniczających dostęp do kredytu konsumenckiego. Oba, w obecnej formule, byłyby dla rynku destrukcyjne, stąd niezbędny jest dalszy dialog z regulatorem oparty na argumentach i aktualnych danych – wskazuje Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych w Polsce.

Jak Izrael zdominował branżę cyberbezpieczeństwa?

Eksport dóbr i usług z obszaru cybersecurity stanowi 24 proc. całego izraelskiego eksportu i przekłada się na 35 miliardów dolarów rocznie. Jak w dziesięć lat Izrael zbudował swoją pozycję jednego z najważniejszych graczy na światowym rynku cyber?

W ciągu ostatnich dwóch lat, liczba izraelskich jednorożców w branży high-tech dobiła niemal pięćdziesięciu. W samym 2021 roku przybyło ich aż dziewięć – o cztery więcej niż w roku ubiegłym. W porównaniu do krajów takich jak USA, Chiny, Rosja czy Wielka Brytania, Izrael wydaje się niewielki. Jednak nie w kwestii cyfrowych rozwiązań. Tu liderem jest naturalnie USA, jednak na drugim miejscu – zamiennie ze wspomnianymi wcześniej mocarstwami – znajdziemy Izrael – kraj, który jeszcze dekadę temu w branży cyber nie wychylał się poza światową średnią.

Co się w międzyczasie zmieniło? Jak potrzeba ochrony państwa i jego obywateli wpłynęła na odgórne decyzje i narodowy program cyberbezpieczeństwa?

Dekada zmian

W 2021 roku eksport usług po raz pierwszy przewyższył eksport dóbr, stanowiąc najpewniej 51 proc. całości – odnotował dział handlu zagranicznego izraelskiego Ministerstwa Ekonomii i Przemysłu. Najczęściej eksportowane usługi to usługi z sektora high-tech.

Dla dominującej pozycji Izraela w sektorze cyber kluczowe okazały się lata 2010-11, kiedy Benjamin Netanyahu, ówczesny premier Izraela, rozpoczął działania w celu wdrożenia gruntownego planu cyberbezpieczeństwa narodowego. Powołane zostało Narodowe Biuro Cyber odpowiedzialne za przygotowanie szczegółowej i interdyscyplinarnej analizy wszelkich aspektów cyberbezpieczeństwa kraju. Na jej podstawie powstała tzw. Narodowa Inicjatywa Cyber – opierający się na edukacji i przemyśle plan cyberbezpieczeństwa, w ramach którego rząd zainwestował w start-upy, a na izraelskich uniwersytetach otworzył sześć ośrodków badawczych z zakresu cyber.

W przeciwieństwie do klasycznego modelu programu cyberbezpieczeństwa narodowego, izraelski program nie ograniczał się jedynie do obrony przed cyberatakami, ale obejmował także organizację całej infrastruktury cyber, m.in. AI i chmur, jak i regulacji prawnych oraz zarządzania sytuacjami kryzysowymi.

Rekordowe finansowanie

Edukacja i inwestycja w kapitał ludzki stały się podstawą dla rozwoju branży – współcześnie, cyberbezpieczeństwa uczy się w izraelskich szkołach średnich i na uniwersytetach. “Ciężko jest zmierzyć potęgę cybernetyczną. Można zmierzyć liczbę stanowisk pracy, patenty, publikacje lub wykorzystane umiejętności” – skomentował w The Jerusalem Post prof. Isaac Ben-Israel, pierwszy doradca premiera Netanyahu w sprawach cybernetyki oraz twórca Narodowego Biura Cyber.

Potęgę cybernetyczną można także zmierzyć poprzez liczbę inwestycji w izraelski sektor cybersec.

Państwo Liczba firm wyspecjalizowanych w cyberbezpieczeństwie Liczba firm w przeliczeniu na milion mieszkańców
Izrael 446 48
Polska 56 1,5
USA 6476 20
Źródło danych: Crunchbase
Izrael liczba firm wyspecjalizowanych w cyberbezpieczeństwie
Źródło grafiki: Raport “State of the Cyber Nation 2021: The Year of the Israeli Cyber Unicorns” opracowany przez YL Ventures

W 2021 roku izraelskie start-upy z branży cybersec otrzymały 8,84 miliarda dolarów finansowania – ponad trzykrotnie więcej niż w roku poprzednim. Przełożyło się to na 135 rundy inwestycyjne, w których aż 15 izraelskich start-upów uzyskało więcej niż jedno finansowanie. Największe – o wartości 250 milionów dolarów – otrzymała firma WIZ zajmująca się bezpieczeństwem chmurowym. Obok bezpieczeństwa aplikacji, bezpieczeństwa danych, podatności i zarządzania ryzykiem oraz bezpieczeństwa IoT, to jedna z najchętniej dofinansowywanych kategorii izraelskich start-upów z sektora cybersec.

Eksport izraelskiego know-how

W Izraelu swoje siedziby mają prawie wszystkie globalne koncerny IT, a izraelskie rozwiązania z zakresu cyber globalnie cieszą się sporą popularnością, co zawdzięczają swojej jakości i niezawodności. Dużą grupę technologii eksportowanych stanowią rozwiązania z branży cyberbezpieczeństwa ofensywnego i defensywnego, w tym w szczególności programy chroniące dane osobowe. Izrael eksportuje także coraz więcej rozwiązań chmurowych oraz technologii z pogranicza chmur i cybersec.

Istotną rolę w eksporcie izraelskich rozwiązań z sektora high-tech odgrywa także sztuczna inteligencja. Jako “naród start-upów”, Izrael określany jest jako trzecia największa globalna potęga w rozwoju AI, jeszcze cztery lata temu posiadając aż 11 proc. światowych udziałów w tej branży. W tym samym czasie Izrael mógł się pochwalić ponad 430 start-upami z sektora sztucznej inteligencji. Obecnie jest ich ponad 720.

Czego Polska może uczyć się od Izraela?

W Polsce od dwóch lat obecny jest globalny lider wśród instytutów szkoleniowych w dziedzinie EdTech i cyfrowej transformacji, izraelska firma HackerU (ThriveDX). Szkolący głównie w obszarze cyberbezpieczeństwa instytut pod koniec ubiegłego roku został wskazany jako drugi najszybciej rosnący izraelski scale-up: na przestrzeni ostatnich dwóch lat, HackerU odnotowało wzrost o 2070 proc.

Na liście najszybciej rosnących scale-upów z Izraela znalazły się także firmy oferujące platformy cyberbezpieczeństwa dla polskich klientów, m.in.: firma CyberProof.

– Izrael w dziesięć lat zdominował sektor cyber pokazując tym samym, że kluczowe jest stworzenie solidnego ekosystemu opartego na edukacji i wsparciu rządzących, zarówno od strony finansowej, jak i infrastruktury – mówi Marek Gajewski, prezes HackerU Polska. – Raporty z Polski i ze świata każdego roku wykazują coraz więcej cyberzagrożeń, na które jesteśmy narażeni: nie tylko jako zwykli użytkownicy internetu i urządzeń do niego podłączonych, ale jako osoby korzystające z infrastruktury krytycznej, których dane przetwarzane są przez jednostki administracji publicznej. Jako kraj, powinniśmy położyć nacisk na zwiększenie poziomu zabezpieczeń – potrzebujemy lepiej dostępnej cyberedukacji oraz znacznie większej kadry specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa. W tym kierunku działamy: szkolimy nowych ekspertów, aby zasilali zespoły cyberbezpieczeństwa polskich firm i instytucji przyczyniając się tym samym do wzrostu cyberbezpieczeństwa w Polsce – dodaje Gajewski.

Kamil Gaworecki dołączył do Rady Nadzorczej PunkPirates SA

Do Rady Nadzorczej PunkPirates, notowanej na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych spółki zajmującej się tworzeniem gier VR dołączył Kamil Gaworecki. Zastąpi tym samym Jana Ziemieckiego, który zrezygnował z pełnienia funkcji członka Rady Nadzorczej.

– Cieszymy się, że do Rady Nadzorczej PunkPirates dołączyła osoba bezpośrednio związana z rozwojem rynku gier w Polsce. Kamil Gaworecki to doświadczony menadżer, inwestor i finansista, od kilkunastu lat profesjonalnie związany z polskim rynkiem kapitałowym, zarówno jako zarządzający aktywami, jak i członek organów spółek publicznych. Liczymy, że jego szerokie spojrzenie na rynek przełoży się na rozwój PunkPirates – mówi Leszek Krajewski, prezes PunkPirates.

Spółka aktualnie pracuje nad wydaniem dwóch tytułów – POW POW: Dye it up! w pierwszej połowie 2022 roku i Death Manager. Spółka prowadzi także rozmowy z potencjalnymi partnerami wydawniczymi pierwszego tytułu. Kampania marketingowa POW POW Dye it up! rozpoczęła się w październiku br.

– Rynek gier przeznaczonych na VR dynamicznie zyskuje na popularności,  ten segment rozrywki zmierza w bardzo ciekawym kierunku. Nowe rozwiązania technologiczne, coraz bardziej zaawansowane produkcję oraz zwiększenie saturacji rynku wysokiej jakości hardwarem przełożą się w kolejnych latach na istotny wzrost zainteresowania grami z tego segmentu. Cieszę się, że będę miał okazję wspomagać rozwój PunkPirates – dodaje Kamil Gaworecki, członek Rady Nadzorczej PunkPirates.

Komunikacja – jak mówić, aby być zrozumianym?

Ot, tak zwykła rozmowa może przerodzić się w kłótnię. Skąd biorą się nieporozumienia i jak komunikować się, aby odbiorcy zrozumieli Twoje intencje?

Mówiąc komunikacja, najczęściej myślimy o rozmowie. Na długo przed tym, zanim dziecko nauczy się pisać i mówić, wydaje dźwięki i pokazuje rękoma, aby rodzic mógł odczytać jego zamiar. Niestety, nawet kiedy swobodnie komunikujesz się w swoim języku, mogą pojawiać się nieporozumienia. Przyjacielska sprzeczka to jedno, ale wpadka na spotkaniu biznesowym lub prezentacji dla kontrahentów może słono kosztować. Aby uniknąć podobnych sytuacji przydatne będą praktyczne szkolenia z komunikacji.

Potrzeba rozumienia i zrozumienia

Chcąc kogoś dobrze zrozumieć, przydaje się empatia. U jednych ta cecha rozwinięta jest bardziej, co jest dużym ułatwieniem w komunikacji, a inni muszą bardziej wytężać umysł. Nie chodzi tylko o poklepywanie po ramieniu kompana po zwierzeniach z problemu. Ważna jest umiejętność właściwego odczytania komunikatu i przekazu „nadawcy”. Pojawiają się emocje i to je trzeba nauczyć się definiować.

Rozumienie i zrozumienie to nie tylko emocje innych osób, to także Twoje odczucia. Umiejętność ich zdefiniowania i zrozumienia pozwoli Ci oddalić się od zdenerwowania. Pojawia się ono w sytuacjach, gdy bardzo chcemy być zrozumiani, ale druga strona w pełni nie dekoduje Twojego przekazu.

Czym więc jest zrozumienie i rozumienie? Można określić je, jako aktywny stosunek wypełniony świadomym działaniem względem samego siebie i innych.

9 zasad, które pomogą Ci zostać zrozumianym

Poniżej przedstawiamy listę niezmiennych zasad, którymi warto się kierować w komunikacji. Oczywiście, jeśli chcemy zostać zrozumiani.

9 zasad:

  • komunikaty w stylu „JA”,
  • komunikaty w stylu „TY”,
  • pomyśl, a dopiero mów,
  • przestań koloryzować,
  • nie zanudzaj,
  • mowa ciała jest ważna,
  • aktywnie słuchaj,
  • angażuj się i potwierdzaj,
  • nie przejmuj się.

Komunikaty w stylu „JA”

Zasada skupia się na komunikowaniu na „JA”. Umożliwia to zrozumienie własnych emocji i sprzyja łagodzeniu konfliktów. Bycie zrozumianym zaczyna się od umiejętności opisywania i nazywania swoich odczuć i uczuć. Tego rodzaju komunikacja jest daleka do egoistycznego zachowania.

Komunikaty w stylu „TY”

Jest to bezwzględne i egoistyczne nastawienie – najlepiej go unikać. Tego rodzaju komunikacja skupia się na oczernianiu innych i wybielaniu siebie. Jeśli oceniamy i wypominamy pewne zachowania lub zdarzenia, trudno o znalezienie porozumienia.

Pomyśl, a dopiero mów

Dlaczego niektórzy wolno cedzą słowa, jakby ważyli każde z nich? To umiejętność szczególnie przydatna, gdy szargają Tobą nieprzyjemne emocje. Kluczowy jest oddech, który rozluźni ciało, a tlen oczyści umysł i pozwoli się wyciszyć. Medytujesz? Więc wiesz, o czym mowa.

Pamiętaj, że ubarwianie historii najlepiej zostawić na opowiadanie żartów. Unikaj słownictwa żargonowego i wulgaryzmów. Nie zanudzaj rozmówców, stosując metodę zdartej płyty. Będą chcieli się Ciebie pozbyć! Co więcej, „rozlany” na fotelu nie budzisz zaufania i możesz być odebrany, jak osoba lekceważąca rozmówców. Słuchaj, angażuj się w rozmowę i nie przejmuj się personami, które mają Cię w poważaniu. Dzięki temu będziesz klarownie komunikować się z klientami, pracownikami, a także z partnerką lub partnerem w związku.

Jakie plany mają deweloperzy na 2022 rok?

Jakie projekty mieszkaniowe przygotowywane są do budowy? Jaką strategię na ten rok przyjęli deweloperzy? Czy firmy planują zmienić profil oferty? Czy chcą zaangażować się w działalność o innym charakterze niż budowa mieszkań na sprzedaż? Czy będą wchodzić na nowe rynki? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Plany są ambitne, chcemy utrzymać podobny poziom sprzedaży do tego z 2021 roku. W tym roku powinniśmy przekazać około 3200 nowych mieszkań, m.in. w ramach inwestycji Nowe Miasto Jagodno i Atal City Square we Wrocławiu, Atal Warta Towers w Poznaniu, Atal Aleja Pokoju w Krakowie, a także wielu innych projektów w Warszawie, w Trójmieście, czy na Śląsku.

W 2022 roku będziemy też kontynuować budowę Atal SKY+ w Katowicach, naszej flagowej inwestycji w ścisłym centrum miasta. W pierwszym etapie powstanie tam 325 mieszkań, a docelowo 1089 lokali mieszkalnych wraz z usługami. Zwieńczeniem będzie planowany w drugim etapie 35-kondygnacyjny wysokościowiec, najwyższy budynek mieszkalny w województwie Śląskim, mierzący 121 metrów, którego szczyt wyznaczy też najwyższy punkt Katowic – 409 m n.p.m.

Nie planujemy zmieniać profilu działalności firmy czy angażować się w działalność o innym charakterze niż budowa mieszkań na sprzedaż. Planujemy skupiać swoje działania na siedmiu największych miastach i aglomeracjach w Polsce – Aglomeracja Śląska – Katowice i Gliwice, Kraków, Łódź, w tym Piotrków Trybunalski, Poznań, Trójmiasto – Gdańsk i Gdynia, Warszawa i Wrocław.

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

W tym roku zamierzamy znaleźć nabywców na ponad 2200 mieszkań. Będzie to kolejny krok w kierunku realizacji głównego celu, jaki nakreśliliśmy w strategii – sprzedaży ponad 3000 lokali w 2025 roku. Aby zrealizować ten plan, bardzo intensywnie pracowaliśmy nad powiększeniem banku ziemi. W ciągu ostatniego roku kupiliśmy i zabezpieczyliśmy kilkanaście działek, na których planujemy budowę prawie 5000 mieszkań. Cały czas uruchamiamy nowe projekty. W grudniu ubiegłego roku do sprzedaży trafiła Via Flora, nowe gdańskie osiedle usytuowane przy ulicy Ptasiej, w obrębie zielonej i spokojnej części dzielnicy Chełm oraz dwa projekty w Krakowie – XIV etap Słonecznego Miasteczka oraz VIII faza osiedla Centralna Park. Niebawem wystartuje również III etap Osiedla Latarników w Gdańsku, IV etap projektu Ceglana Park w Katowicach oraz II faza Alei Praskich w Warszawie. W stolicy przygotowywania jest także kolejna, nowa inwestycja – osiedle Krakowska Vita przy alei Krakowskiej.

Jeśli chodzi o nowe rodzaje działalności, w 2022 roku nasza sprzedaż będzie dywersyfikowana w kierunku najmu instytucjonalnego (PRS). Liczymy, że pierwszą transakcję w tym segmencie będziemy mogli zakomunikować na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. Kontynuujemy prace koncepcyjne nad projektami naszych premierowych inwestycji tego typu. Nie wykluczamy również opcji bliższej współpracy z funduszami inwestującymi w tym segmencie i budowy własnej platformy.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Na początku roku planujemy uruchomić budowę blisko 1500 lokali. Przygotowujemy kolejny, po Hanza Tower, prestiżowy projekt w Szczecinie – inwestycję Nad Odrą. Przedsprzedaż mieszkań rozpoczniemy jeszcze w styczniu br. Będzie to kilkuetapowy kompleks apartamentowców z zapleczem handlowo-usługowym i mariną, usytuowany nad brzegiem rzeki. W pierwszym etapie powstanie 189 mieszkań i 23 lokale usługowe na parterze. W trzykondygnacyjnym garażu zaprojektowane zostały miejsca na 218 samochodów. Budowę drugiego etapu planujemy uruchomić w pierwszym kwartale br.

Również w pierwszym kwartale tego roku rozpoczniemy budowę osiedla Stacja Centrum w Pruszkowie z blisko 480 mieszkaniami, funkcjonalnymi, dobrze doświetlonymi, z dużymi oknami i balkonami. W 2022 roku będziemy także kontynuować budowę energooszczędnych domów jednorodzinnych w technologii prefabrykacji na podwarszawskim Osiedlu Villa Campina, opodal Puszczy Kampinoskiej. Już uruchomiliśmy przedsprzedaż kolejnych 22 domów, a docelowo będzie ich 180. Nowe projekty w Warszawie zaplanowaliśmy na drugą połowę tego roku.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Wiele zależy od sytuacji rynkowej. Podchodzimy ostrożnie do naszych zamierzeń. Mogę powiedzieć natomiast, że w fazie przygotowawczej mamy obecnie cztery projekty deweloperskie, trzy w obrębie Poznania i jeden w destynacji turystycznej. Przynajmniej jeden z nich zostanie rozpoczęty, a jeśli okoliczności będą sprzyjające, jesteśmy gotowi do uruchomienia kolejnych.

Jeżeli chodzi o aktualne projekty, planujemy zakończenie sprzedaży mieszkań w inwestycji ST_ART Piątkowo i dalsze utrzymanie tempa sprzedaży w osiedlu FIQUS Marcelin, gdzie 30 proc. lokali jest już sprzedanych.

Nasze strategiczne założenia dotyczą także procesu obsługi klienta, który pod koniec roku 2021 wzbogaciliśmy o możliwość elektronicznej rezerwacji terminów spotkań odbiorowych. Z całą pewnością będziemy poszukiwać kolejnych udogodnień, które sprawią, że zakup mieszkania stanowiący dla wielu osób ogromne przeżycie, będzie po prostu przyjemny.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W 2022 roku rozpoczniemy nowe inwestycje w trzech miastach, w których jesteśmy już zadomowieni, w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Chcielibyśmy realizować w Polsce większą liczbę nowych projektów, jednak pewną obiektywną barierą jest obecnie zbyt mała dostępność gruntów. Mamy ambitny cel, chcemy być jednym z kluczowych deweloperów w Polsce. Dlatego konsekwentnie rozwijamy potencjał naszej firmy. Co bardzo ważne w tym kontekście, stoi za nami potencjał całej Grupy Bouygues Immobilier, która działa już od ponad 65 lat. Jest obecnie jednym z największych deweloperów w Europie. Plan, o którym wspomniałem w odniesieniu do polskiego rynku jest więc zbieżny z pozycją Grupy. Celem Grupy, w tym także naszym jest tworzenie przyjaznych dla ludzi, ekologicznych oraz nowoczesnych pod względem funkcjonalnym i technologicznym przestrzeni do życia.

Marcin Michalec, CEO Okam

W 2022 roku będziemy koncentrować się na rozwoju kluczowych dla nas inwestycji w obszarze nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych, dostarczając nabywcom najwyższą jakość projektów i wysoki standard, a także liczne nowoczesne rozwiązania. Duży nacisk kładziemy na kontynuację prac związanych z finalizacją koncepcji architektonicznej „masterplan” oraz dalszym rozwojem inwestycji na warszawskich Żeraniu. Wierzymy, że za kilkanaście lat na tym terenie stworzymy najbardziej wyjątkowe miejsce do życia w tej części Europy z licznymi innowacjami i udogodnieniami. Aby to nastąpiło potrzebne są oczywiście intensywne działania planistyczne, a następnie wdrożenie ich w życie we współpracy z partnerami. Rok 2022 będzie pod tym kątem znaczący.

W planach na kolejne miesiące mamy również rozpoczęcie budowy projektu mieszkaniowego CITYFLOW przy ulicy Redutowej Warszawie oraz dopracowanie koncepcji dotyczącej sąsiadującej z nią działki, a także kontynuację realizacji II i III etapu inwestycji INSPIRE w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach.

W najbliższym czasie ruszą również prace w ramach naszej, pierwszej inwestycji mieszkaniowej w Łodzi – Strefa PROGRESS, która zlokalizowana będzie przy projekcie Strefa Piotrkowska 217. Stworzą razem nowoczesny wielofunkcyjny obiekt mixed-use z uzupełniającymi się funkcjami. W IV kwartale 2022 roku zakończymy także realizację inwestycji CENTRAL HOUSE na warszawskim Służewcu. To pierwszy projekt zrealizowany w pełni według Nowej Polityki Jakości Okam, zgodnie z którą na terenie naszych inwestycji rozwijamy nowoczesne, w tym ekologiczne rozwiązania, jak wypożyczalnie eko pojazdów Renault TWIZY i rowerów wyłącznie do dyspozycji mieszkańców, instalujemy oczyszczacze powietrza w każdym mieszkaniu czy panele fotowoltaiczne.

Rozglądamy się również za kolejnymi możliwościami inwestycyjnymi i terenami pod projekty w największych polskich miastach, szczególnie w tych, w których jesteśmy już obecni – w Warszawie, Łodzi i Katowicach. Nie zamykamy się przy tym na dalszy rozwój w innych obszarach sektora nieruchomości, obserwując stale trendy rynkowe i potrzeby różnych grup konsumenckich.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

W pierwszej połowie 2022 roku rozpoczniemy kilka nowych projektów. Będzie to Osiedle Vola na warszawskiej Woli oraz Osiedle Zielono Mi na dolnym Mokotowie. Zupełnym novum w naszej ofercie będzie osiedle domów jednorodzinnych w Falentach pod Warszawą. Uruchomimy także nowy projekt przy ulicy Smardzewskiej w Poznaniu oraz w Szczecinie przy ulicy Sobola.

W 2022 roku rozpoczniemy działalność w zyskującym na znaczeniu segmencie najmu instytucjonalnego. Będzie to drugi filar naszej aktywności, prowadzony równolegle do dotychczasowego, kluczowego obszaru, jakim jest sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym. Do końca 2025 roku w naszej ofercie mieszkań na wynajem znajdzie się około 3000 lokali dostępnych na doskonale nam znanych rynkach w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Zamierzamy rozpocząć przynajmniej dwie z trzech inwestycji będących aktualnie na etapie przygotowania. Pozostajemy w granicach Poznania, gdzie zgromadziliśmy bank ziemi i znamy preferencje klientów. Mamy ugruntowaną markę i potrafimy przekuć to w dobre produkty, które szybko znajdują uznanie nabywców. A zatem, w obszarze produktów nie planujemy zmian, natomiast w obszarze relacji z dostawcami z całą pewnością będziemy rozszerzać naszą współpracę z podmiotami ekonomii społecznej. W minionym roku część prac w końcowym etapie naszej inwestycji Matejki 51 zleciliśmy Spółdzielni Socjalnej Razem z Szamotuł i mogę powiedzieć, że jesteśmy bardziej niż zadowoleni z przebiegu tej współpracy. Widzimy jednocześnie ogromny sens w działalności takich podmiotów i z całą pewnością sprawdzimy jako dostawców również inne podmioty tego sektora, który poznajemy bliżej starając się o rozpoczęcie inwestycji związanej z rewitalizacją dawnego pruskiego fortu w Poznaniu. Według naszych planów powstanie tam centrum ekonomii społecznej, gdzie organizacje trzeciego sektora będą miały swoje siedziby i możliwość korzystania z infrastruktury, która tam powstanie. Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, a część budżetu będącą wkładem inwestora planujemy refinansować ze sprzedaży mieszkań, które powstaną w domach wielorodzinnych na terenie okalającym zabytkowy fort.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Nie planujemy zmiany profilu działalności. Rynek mieszkaniowy ma się dobrze a mieszkań nadal brakuje. W tym roku planujemy rozpoczęcie budowy 3 inwestycji.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

W 2022 roku planujemy rozpoczęcie budowy kliku nowych inwestycji na terenie Warszawy oraz kontynuację już realizowanych. W pierwszych miesiącach tego roku wprowadzimy do sprzedaży kolejny etap naszej, flagowej inwestycji – Warszawski Świt na warszawskim Targówku. Obecnie na ukończeniu jest drugi etap tego osiedla. W sprzedaży zostały ostatnie mieszkania. Kilka lokali można też jeszcze kupić w inwestycji Apartamenty Przy Agorze 6 na Bielanach. Jej dalsza realizacja przewidziana jest także w tym roku.

W roku bieżącym planujemy również rozpoczęcie realizacji nowych inwestycji w takich dzielnicach Warszawy jak Włochy, Białołęka, Ursynów, czy Ochota. Po rekordowej sprzedaży w 2021 roku, na poziomie 523 mieszkań, planujemy dalszy rozwój w obszarze budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego. Rozważamy także wejście w sektor domów oraz mieszkań na wynajem. Nieustannie poszukujemy nowych gruntów inwestycyjnych. W 2022 roku planujemy wydać kilkadziesiąt milionów zł na rozbudowę banku ziemi.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Już dziś wiemy, że rok 2022 będzie dla nas bardzo intensywny. W lutym br. otwieramy etap B1 Fabrica Ursus w Warszawie. W następnym miesiącu etap V warszawskiego Miasteczka Jutrzenki. W kwietniu zaplanowaliśmy otwarcie etapu I Miasteczka Jutrzenki – Dzielnica Róż, a we wrześniu etapu I Miasteczka Jutrzenki-Dzielnica Lawendy. Pracy będzie tak dużo. Nie planujemy zmieniać strategii. Jesteśmy jednak firmą, która bardzo uważnie obserwuje rynek i stara się kreować trendy w budownictwie, a nie tylko za nimi podążać. Dowodem jest to, jak projektujemy nasze osiedla. Chodzi, chociażby o specjalne strefy Aurec Active czy OZE, które instalujemy dla mieszkańców już w trakcie budowy.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Finalizujemy zakup dużej działki w Poznaniu, gdzie planujemy zrealizować w kilku etapach inwestycję wielorodzinną. Obecnie intensywnie pracujemy nad rozpoczęciem budowy dużego osiedla mieszkaniowego w centrum Legionowa koło Warszawy. Mamy nadzieję, że roboty budowalne rozpoczniemy w połowie roku. Projekt zakłada budowę blisko 200 mieszkań o powierzchni od 30 mkw. do ponad 70 mkw.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Posiadamy unikalny, bardzo atrakcyjny bank ziemi, pozwalający nam prowadzić zrównoważony rozwój. Dynamicznie rozwijamy działalność przede wszystkim w lokalizacjach nadmorskich. Ostatnio zakupiliśmy w Pucku nową działkę pod naszą pierwszą inwestycję w tym mieście. Systematycznie uruchamiamy również kolejne etapy popularnych wśród klientów projektów, w tym m.in. Neo Jasień, Osiedle Kociewskie czy Osiedle Pastelowe. Będziemy realizować również kolejne etapy luksusowego kompleksu Sol Marina. W perspektywie kilku kolejnych lat mamy korzystnie rozłożony w czasie plan inwestycyjny, który zapewni nam systematyczny wzrost skali działania.

Piotr Baran, prezes zarządu PCG S.A.

Plany PCG na 2022 rok to dalszy intensywny rozwój na sześciu rynkach zachodniej Polski, na których jesteśmy aktualnie obecni. Mamy ambitne cele – łączny plan sprzedaży to 25 tys. PUM. W poprzednim roku pojawiliśmy się z pierwszymi inwestycjami w Wałbrzychu (Nowe Podzamcze) i Zielonej Górze (Merloft), prowadzimy realizację kolejnych etapów w Szczecinie (Victoria Apartments), Legnicy (Scala Park) i Jaworze (Lavor). W tych miastach budujemy także nasz bank ziemi, by zabezpieczyć działania Spółki na najbliższe kilka lat. W 2022 roku zamierzamy także ponownie pojawić się z ciekawą ofertą we Wrocławiu, będą to zarówno projekty wielorodzinne, ale też unikalne na rynku wrocławskim osiedle domów. Statystyki z rynku pokazują, że w porównaniu mieszkań, tym typem nieruchomości jest zainteresowanych o 6-8 proc. więcej osób niż w roku ubiegłym. Mocno zweryfikowały to czasy pandemiczne, podczas których silnie uwydatniła się potrzeba większej przestrzeni i przynależnego ogródka czy większego balkonu. Jednocześnie stale widzimy tendencję do wyboru życia w mieście, z dostępem do pełnej infrastruktury. Nasz nowy produkt odpowiada na te potrzeby.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Z końcem roku 2021 spółka zainwestowała w grunty pod zabudowę mieszkaniową na terenie Katowic. Już w drugim kwartale 2022 roku planujemy wystartować ze sprzedażą I etapu inwestycji. Katowice są dla nas nowym rynkiem, ale na podstawie badania zapotrzebowania na mieszkania w tym mieście, wiemy że jest to celna inwestycja.

Założenia strategiczne firmy nie uległy zmianie. Podstawą naszej działalności jest pozyskiwanie w całej Polsce gruntów pod zabudowę mieszkaniową, zarządzanie posiadanymi nieruchomościami oraz powiększanie portfela nieruchomości komercyjnych. W związku z tym, nie planujemy zaangażowania się w inną formę działalności. Natomiast mocno stawiamy na rozwój działalności, która jest naszym głównym profilem aktywności biznesowej.

Jakie projekty mieszkaniowe przygotowywane są do budowy? Jaką strategię na ten rok przyjęli deweloperzy? Czy firmy planują zmienić profil oferty? Czy chcą zaangażować się w działalność o innym charakterze niż budowa mieszkań na sprzedaż? Czy będą wchodzić na nowe rynki? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Plany są ambitne, chcemy utrzymać podobny poziom sprzedaży do tego z 2021 roku. W tym roku powinniśmy przekazać około 3200 nowych mieszkań, m.in. w ramach inwestycji Nowe Miasto Jagodno i Atal City Square we Wrocławiu, Atal Warta Towers w Poznaniu, Atal Aleja Pokoju w Krakowie, a także wielu innych projektów w Warszawie, w Trójmieście, czy na Śląsku.

W 2022 roku będziemy też kontynuować budowę Atal SKY+ w Katowicach, naszej flagowej inwestycji w ścisłym centrum miasta. W pierwszym etapie powstanie tam 325 mieszkań, a docelowo 1089 lokali mieszkalnych wraz z usługami. Zwieńczeniem będzie planowany w drugim etapie 35-kondygnacyjny wysokościowiec, najwyższy budynek mieszkalny w województwie Śląskim, mierzący 121 metrów, którego szczyt wyznaczy też najwyższy punkt Katowic – 409 m n.p.m.

Nie planujemy zmieniać profilu działalności firmy czy angażować się w działalność o innym charakterze niż budowa mieszkań na sprzedaż. Planujemy skupiać swoje działania na siedmiu największych miastach i aglomeracjach w Polsce – Aglomeracja Śląska – Katowice i Gliwice, Kraków, Łódź, w tym Piotrków Trybunalski, Poznań, Trójmiasto – Gdańsk i Gdynia, Warszawa i Wrocław.

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

W tym roku zamierzamy znaleźć nabywców na ponad 2200 mieszkań. Będzie to kolejny krok w kierunku realizacji głównego celu, jaki nakreśliliśmy w strategii – sprzedaży ponad 3000 lokali w 2025 roku. Aby zrealizować ten plan, bardzo intensywnie pracowaliśmy nad powiększeniem banku ziemi. W ciągu ostatniego roku kupiliśmy i zabezpieczyliśmy kilkanaście działek, na których planujemy budowę prawie 5000 mieszkań. Cały czas uruchamiamy nowe projekty. W grudniu ubiegłego roku do sprzedaży trafiła Via Flora, nowe gdańskie osiedle usytuowane przy ulicy Ptasiej, w obrębie zielonej i spokojnej części dzielnicy Chełm oraz dwa projekty w Krakowie – XIV etap Słonecznego Miasteczka oraz VIII faza osiedla Centralna Park. Niebawem wystartuje również III etap Osiedla Latarników w Gdańsku, IV etap projektu Ceglana Park w Katowicach oraz II faza Alei Praskich w Warszawie. W stolicy przygotowywania jest także kolejna, nowa inwestycja – osiedle Krakowska Vita przy alei Krakowskiej.

Jeśli chodzi o nowe rodzaje działalności, w 2022 roku nasza sprzedaż będzie dywersyfikowana w kierunku najmu instytucjonalnego (PRS). Liczymy, że pierwszą transakcję w tym segmencie będziemy mogli zakomunikować na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. Kontynuujemy prace koncepcyjne nad projektami naszych premierowych inwestycji tego typu. Nie wykluczamy również opcji bliższej współpracy z funduszami inwestującymi w tym segmencie i budowy własnej platformy.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Na początku roku planujemy uruchomić budowę blisko 1500 lokali. Przygotowujemy kolejny, po Hanza Tower, prestiżowy projekt w Szczecinie – inwestycję Nad Odrą. Przedsprzedaż mieszkań rozpoczniemy jeszcze w styczniu br. Będzie to kilkuetapowy kompleks apartamentowców z zapleczem handlowo-usługowym i mariną, usytuowany nad brzegiem rzeki. W pierwszym etapie powstanie 189 mieszkań i 23 lokale usługowe na parterze. W trzykondygnacyjnym garażu zaprojektowane zostały miejsca na 218 samochodów. Budowę drugiego etapu planujemy uruchomić w pierwszym kwartale br.

Również w pierwszym kwartale tego roku rozpoczniemy budowę osiedla Stacja Centrum w Pruszkowie z blisko 480 mieszkaniami, funkcjonalnymi, dobrze doświetlonymi, z dużymi oknami i balkonami. W 2022 roku będziemy także kontynuować budowę energooszczędnych domów jednorodzinnych w technologii prefabrykacji na podwarszawskim Osiedlu Villa Campina, opodal Puszczy Kampinoskiej. Już uruchomiliśmy przedsprzedaż kolejnych 22 domów, a docelowo będzie ich 180. Nowe projekty w Warszawie zaplanowaliśmy na drugą połowę tego roku.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Wiele zależy od sytuacji rynkowej. Podchodzimy ostrożnie do naszych zamierzeń. Mogę powiedzieć natomiast, że w fazie przygotowawczej mamy obecnie cztery projekty deweloperskie, trzy w obrębie Poznania i jeden w destynacji turystycznej. Przynajmniej jeden z nich zostanie rozpoczęty, a jeśli okoliczności będą sprzyjające, jesteśmy gotowi do uruchomienia kolejnych.

Jeżeli chodzi o aktualne projekty, planujemy zakończenie sprzedaży mieszkań w inwestycji ST_ART Piątkowo i dalsze utrzymanie tempa sprzedaży w osiedlu FIQUS Marcelin, gdzie 30 proc. lokali jest już sprzedanych.

Nasze strategiczne założenia dotyczą także procesu obsługi klienta, który pod koniec roku 2021 wzbogaciliśmy o możliwość elektronicznej rezerwacji terminów spotkań odbiorowych. Z całą pewnością będziemy poszukiwać kolejnych udogodnień, które sprawią, że zakup mieszkania stanowiący dla wielu osób ogromne przeżycie, będzie po prostu przyjemny.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W 2022 roku rozpoczniemy nowe inwestycje w trzech miastach, w których jesteśmy już zadomowieni, w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Chcielibyśmy realizować w Polsce większą liczbę nowych projektów, jednak pewną obiektywną barierą jest obecnie zbyt mała dostępność gruntów. Mamy ambitny cel, chcemy być jednym z kluczowych deweloperów w Polsce. Dlatego konsekwentnie rozwijamy potencjał naszej firmy. Co bardzo ważne w tym kontekście, stoi za nami potencjał całej Grupy Bouygues Immobilier, która działa już od ponad 65 lat. Jest obecnie jednym z największych deweloperów w Europie. Plan, o którym wspomniałem w odniesieniu do polskiego rynku jest więc zbieżny z pozycją Grupy. Celem Grupy, w tym także naszym jest tworzenie przyjaznych dla ludzi, ekologicznych oraz nowoczesnych pod względem funkcjonalnym i technologicznym przestrzeni do życia.

Marcin Michalec, CEO Okam

W 2022 roku będziemy koncentrować się na rozwoju kluczowych dla nas inwestycji w obszarze nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych, dostarczając nabywcom najwyższą jakość projektów i wysoki standard, a także liczne nowoczesne rozwiązania. Duży nacisk kładziemy na kontynuację prac związanych z finalizacją koncepcji architektonicznej „masterplan” oraz dalszym rozwojem inwestycji na warszawskich Żeraniu. Wierzymy, że za kilkanaście lat na tym terenie stworzymy najbardziej wyjątkowe miejsce do życia w tej części Europy z licznymi innowacjami i udogodnieniami. Aby to nastąpiło potrzebne są oczywiście intensywne działania planistyczne, a następnie wdrożenie ich w życie we współpracy z partnerami. Rok 2022 będzie pod tym kątem znaczący.

W planach na kolejne miesiące mamy również rozpoczęcie budowy projektu mieszkaniowego CITYFLOW przy ulicy Redutowej Warszawie oraz dopracowanie koncepcji dotyczącej sąsiadującej z nią działki, a także kontynuację realizacji II i III etapu inwestycji INSPIRE w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach.

W najbliższym czasie ruszą również prace w ramach naszej, pierwszej inwestycji mieszkaniowej w Łodzi – Strefa PROGRESS, która zlokalizowana będzie przy projekcie Strefa Piotrkowska 217. Stworzą razem nowoczesny wielofunkcyjny obiekt mixed-use z uzupełniającymi się funkcjami. W IV kwartale 2022 roku zakończymy także realizację inwestycji CENTRAL HOUSE na warszawskim Służewcu. To pierwszy projekt zrealizowany w pełni według Nowej Polityki Jakości Okam, zgodnie z którą na terenie naszych inwestycji rozwijamy nowoczesne, w tym ekologiczne rozwiązania, jak wypożyczalnie eko pojazdów Renault TWIZY i rowerów wyłącznie do dyspozycji mieszkańców, instalujemy oczyszczacze powietrza w każdym mieszkaniu czy panele fotowoltaiczne.

Rozglądamy się również za kolejnymi możliwościami inwestycyjnymi i terenami pod projekty w największych polskich miastach, szczególnie w tych, w których jesteśmy już obecni – w Warszawie, Łodzi i Katowicach. Nie zamykamy się przy tym na dalszy rozwój w innych obszarach sektora nieruchomości, obserwując stale trendy rynkowe i potrzeby różnych grup konsumenckich.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

W pierwszej połowie 2022 roku rozpoczniemy kilka nowych projektów. Będzie to Osiedle Vola na warszawskiej Woli oraz Osiedle Zielono Mi na dolnym Mokotowie. Zupełnym novum w naszej ofercie będzie osiedle domów jednorodzinnych w Falentach pod Warszawą. Uruchomimy także nowy projekt przy ulicy Smardzewskiej w Poznaniu oraz w Szczecinie przy ulicy Sobola.

W 2022 roku rozpoczniemy działalność w zyskującym na znaczeniu segmencie najmu instytucjonalnego. Będzie to drugi filar naszej aktywności, prowadzony równolegle do dotychczasowego, kluczowego obszaru, jakim jest sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym. Do końca 2025 roku w naszej ofercie mieszkań na wynajem znajdzie się około 3000 lokali dostępnych na doskonale nam znanych rynkach w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Zamierzamy rozpocząć przynajmniej dwie z trzech inwestycji będących aktualnie na etapie przygotowania. Pozostajemy w granicach Poznania, gdzie zgromadziliśmy bank ziemi i znamy preferencje klientów. Mamy ugruntowaną markę i potrafimy przekuć to w dobre produkty, które szybko znajdują uznanie nabywców. A zatem, w obszarze produktów nie planujemy zmian, natomiast w obszarze relacji z dostawcami z całą pewnością będziemy rozszerzać naszą współpracę z podmiotami ekonomii społecznej. W minionym roku część prac w końcowym etapie naszej inwestycji Matejki 51 zleciliśmy Spółdzielni Socjalnej Razem z Szamotuł i mogę powiedzieć, że jesteśmy bardziej niż zadowoleni z przebiegu tej współpracy. Widzimy jednocześnie ogromny sens w działalności takich podmiotów i z całą pewnością sprawdzimy jako dostawców również inne podmioty tego sektora, który poznajemy bliżej starając się o rozpoczęcie inwestycji związanej z rewitalizacją dawnego pruskiego fortu w Poznaniu. Według naszych planów powstanie tam centrum ekonomii społecznej, gdzie organizacje trzeciego sektora będą miały swoje siedziby i możliwość korzystania z infrastruktury, która tam powstanie. Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, a część budżetu będącą wkładem inwestora planujemy refinansować ze sprzedaży mieszkań, które powstaną w domach wielorodzinnych na terenie okalającym zabytkowy fort.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Nie planujemy zmiany profilu działalności. Rynek mieszkaniowy ma się dobrze a mieszkań nadal brakuje. W tym roku planujemy rozpoczęcie budowy 3 inwestycji.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

W 2022 roku planujemy rozpoczęcie budowy kliku nowych inwestycji na terenie Warszawy oraz kontynuację już realizowanych. W pierwszych miesiącach tego roku wprowadzimy do sprzedaży kolejny etap naszej, flagowej inwestycji – Warszawski Świt na warszawskim Targówku. Obecnie na ukończeniu jest drugi etap tego osiedla. W sprzedaży zostały ostatnie mieszkania. Kilka lokali można też jeszcze kupić w inwestycji Apartamenty Przy Agorze 6 na Bielanach. Jej dalsza realizacja przewidziana jest także w tym roku.

W roku bieżącym planujemy również rozpoczęcie realizacji nowych inwestycji w takich dzielnicach Warszawy jak Włochy, Białołęka, Ursynów, czy Ochota. Po rekordowej sprzedaży w 2021 roku, na poziomie 523 mieszkań, planujemy dalszy rozwój w obszarze budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego. Rozważamy także wejście w sektor domów oraz mieszkań na wynajem. Nieustannie poszukujemy nowych gruntów inwestycyjnych. W 2022 roku planujemy wydać kilkadziesiąt milionów zł na rozbudowę banku ziemi.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Już dziś wiemy, że rok 2022 będzie dla nas bardzo intensywny. W lutym br. otwieramy etap B1 Fabrica Ursus w Warszawie. W następnym miesiącu etap V warszawskiego Miasteczka Jutrzenki. W kwietniu zaplanowaliśmy otwarcie etapu I Miasteczka Jutrzenki – Dzielnica Róż, a we wrześniu etapu I Miasteczka Jutrzenki-Dzielnica Lawendy. Pracy będzie tak dużo. Nie planujemy zmieniać strategii. Jesteśmy jednak firmą, która bardzo uważnie obserwuje rynek i stara się kreować trendy w budownictwie, a nie tylko za nimi podążać. Dowodem jest to, jak projektujemy nasze osiedla. Chodzi, chociażby o specjalne strefy Aurec Active czy OZE, które instalujemy dla mieszkańców już w trakcie budowy.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Finalizujemy zakup dużej działki w Poznaniu, gdzie planujemy zrealizować w kilku etapach inwestycję wielorodzinną. Obecnie intensywnie pracujemy nad rozpoczęciem budowy dużego osiedla mieszkaniowego w centrum Legionowa koło Warszawy. Mamy nadzieję, że roboty budowalne rozpoczniemy w połowie roku. Projekt zakłada budowę blisko 200 mieszkań o powierzchni od 30 mkw. do ponad 70 mkw.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Posiadamy unikalny, bardzo atrakcyjny bank ziemi, pozwalający nam prowadzić zrównoważony rozwój. Dynamicznie rozwijamy działalność przede wszystkim w lokalizacjach nadmorskich. Ostatnio zakupiliśmy w Pucku nową działkę pod naszą pierwszą inwestycję w tym mieście. Systematycznie uruchamiamy również kolejne etapy popularnych wśród klientów projektów, w tym m.in. Neo Jasień, Osiedle Kociewskie czy Osiedle Pastelowe. Będziemy realizować również kolejne etapy luksusowego kompleksu Sol Marina. W perspektywie kilku kolejnych lat mamy korzystnie rozłożony w czasie plan inwestycyjny, który zapewni nam systematyczny wzrost skali działania.

Piotr Baran, prezes zarządu PCG S.A.

Plany PCG na 2022 rok to dalszy intensywny rozwój na sześciu rynkach zachodniej Polski, na których jesteśmy aktualnie obecni. Mamy ambitne cele – łączny plan sprzedaży to 25 tys. PUM. W poprzednim roku pojawiliśmy się z pierwszymi inwestycjami w Wałbrzychu (Nowe Podzamcze) i Zielonej Górze (Merloft), prowadzimy realizację kolejnych etapów w Szczecinie (Victoria Apartments), Legnicy (Scala Park) i Jaworze (Lavor). W tych miastach budujemy także nasz bank ziemi, by zabezpieczyć działania Spółki na najbliższe kilka lat. W 2022 roku zamierzamy także ponownie pojawić się z ciekawą ofertą we Wrocławiu, będą to zarówno projekty wielorodzinne, ale też unikalne na rynku wrocławskim osiedle domów. Statystyki z rynku pokazują, że w porównaniu mieszkań, tym typem nieruchomości jest zainteresowanych o 6-8 proc. więcej osób niż w roku ubiegłym. Mocno zweryfikowały to czasy pandemiczne, podczas których silnie uwydatniła się potrzeba większej przestrzeni i przynależnego ogródka czy większego balkonu. Jednocześnie stale widzimy tendencję do wyboru życia w mieście, z dostępem do pełnej infrastruktury. Nasz nowy produkt odpowiada na te potrzeby.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Z końcem roku 2021 spółka zainwestowała w grunty pod zabudowę mieszkaniową na terenie Katowic. Już w drugim kwartale 2022 roku planujemy wystartować ze sprzedażą I etapu inwestycji. Katowice są dla nas nowym rynkiem, ale na podstawie badania zapotrzebowania na mieszkania w tym mieście, wiemy że jest to celna inwestycja.

Założenia strategiczne firmy nie uległy zmianie. Podstawą naszej działalności jest pozyskiwanie w całej Polsce gruntów pod zabudowę mieszkaniową, zarządzanie posiadanymi nieruchomościami oraz powiększanie portfela nieruchomości komercyjnych. W związku z tym, nie planujemy zaangażowania się w inną formę działalności. Natomiast mocno stawiamy na rozwój działalności, która jest naszym głównym profilem aktywności biznesowej.

Nowy prezes i zmiany w 4fun Media

Grupa kapitałowa 4fun media, której głównym aktywem jest działająca w rosnącym w dwucyfrowym tempie segmencie Digital-out-of- Home (DOOH) spółka Screen Network, wyznacza nowe kierunki rozwoju i planuje zmianę nazwy. Na funkcję prezesa 4fun Media został powołany dotychczasowy Przewodniczący Rady Nadzorczej 4fun Media S.A., Wojciech Bieńkowski. Zarząd zwołał Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy na 10 lutego.

Chciałbym, aby zarząd pod moim kierownictwem zadbał o dalszy rozwój oraz systematyczny wzrost kapitalizacji spółki. Planowana zmiana nazwy na Digital Network SA związana jest z nową strategią, nad którą rozpoczęliśmy już prace. Docelowo będzie się ona opierać na trzech jasno określonych obszarach biznesowych: DOOH, digital signage oraz elektromobilności, w segmencie infrastruktury ładowania – komentuje Wojciech Bieńkowski,  prezes 4fun Media S.A. – Priorytetem w bieżącym roku będzie maksymalne wykorzystanie potencjału ponad 23 tysięcy ekranów reklamowych LED, którymi zarządzamy. Jako niekwestionowany lider rynku DOOH po trudnym dla całej branży reklamowej 2020 roku spowodowanym pandemią, w 2021 roku wróciliśmy na drogę dynamicznych wzrostów. Potwierdzają to nasze wyniki po trzech kwartałach zeszłego roku, w których przychody ze sprzedaży reklamy zewnętrznej wzrosły o 40% r.d.r. i wyniosły blisko 20 mln zł, a zysk operacyjny wypracowany w tym okresie osiągnął poziom 7,8 mln zł, w porównaniu do 1 mln zł rok wcześniej – zaznacza Bieńkowski.

Digital Out of Home (DOOH) to cyfrowa, innowacyjna reklama zewnętrzna i wewnętrzna. Według prognoz Verified Market Research (VMR) – jednej z największych na rynku amerykańskim firm badawczych i konsultingowych zajmującej się analizowaniem globalnego rynku reklamy – DOOH ma przed sobą wieloletnie perspektywy stabilnego wzrostu. VMR przewiduje, że w ciągu najbliższych 6 lat, światowy rynek cyfrowej reklamy zewnętrznej osiągnie wartość blisko 40 mld dolarów, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu (CAGR) na poziomie 11%. Screen Network, wiodąca spółka grupy kapitałowej 4fun Media, zarządza największą w Polsce siecią wielkoformatowych ekranów LED CITY i jedynymi na polskim rynku nośnikami Super Screen. Dysponuje ponadto siecią 20 tys. ekranów klasy indoor, umiejscowionych w ponad 380 lokalizacjach, takich jak: galerie handlowe, sklepy wielkopowierzchniowe, dworce kolejowe i lotnicze oraz stacje metra. Spółka specjalizuje się we wdrażaniu innowacyjnych kampanii reklamowych, a dzięki autorskim rozwiązaniom technologicznym zarządza treścią prowadzonych kampanii w czasie rzeczywistym.

Drugim obszarem, w którym chcemy się rozwijać, jest rynek Digital Signage, obejmujący instalacje ekranów LED i zarządzanie contentem video w placówkach handlowych i usługowych. Na rynku rośnie zapotrzebowanie na nowoczesne nośniki, w tym te zaawansowane technologicznie, wykorzystujące AI czy biometrię. Chcemy wykorzystać fakt, że Polska jest jeszcze na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju rynku digital signage. Szacuje się, że poziom digitalizacji komunikacji z klientem w Polsce to dziś nie więcej niż 25-30%, co w porównaniu z nasyceniem rynków Europy Zachodniej na poziomie 80%, daje nam duże możliwości rozwoju – podkreśla Wojciech Bieńkowski.  Nasza sieć ma już za sobą zakończone sukcesem wdrożenia technologii digital signage, m.in. dla salonów Empik, w których zainstalowaliśmy totemy LCD, interaktywne książki oraz ściany Video Wall z aplikacją interaktywną. Wykorzystamy te i inne doświadczenia do rozwoju naszej oferty produktowej i wzmacniania naszej rynkowej pozycji – dodaje.

Według prognoz Grand View Research globalny rynek digital signage będzie w stałym trendzie wzrostowym na poziomie 7,5% i osiągnie wartość 38,23 mld USD w 2028 roku. Wzrost rynku wynika z rosnącego zapotrzebowania na cyfrową promocję produktów i usług. Rośnie zapotrzebowanie na cyfrowe wyświetlacze reklamowe 4K z wbudowanym oprogramowaniem i odtwarzaczami multimedialnymi oraz na zaawansowane technologicznie produkty, na przykład wykorzystujące sztuczną inteligencję czy biometrię nośniki pozwalające wykorzystywać eye-tracking czy ścieżki cieplne. Technologie te znacząco zwiększają efektywność działań marketingowych.

Trzecim obszarem, który z uwagą będziemy analizować jest segment elektromobilności, w którym skupimy się na nowoczesnej infrastrukturze ładowania. Posiadamy odpowiednie zasoby organizacyjne, stąd poszerzenie obszaru naszych działań  związanych z instalacją ekranów LED o ładowarki wyposażone także w ekrany reklamowe jest naturalnym kierunkiem rozwoju naszego biznesu. W elektromobilność coraz więcej inwestują dziś najpopularniejsze marki świata, a dodatkową zachętą dla kierowców są korzystne regulacje prawne wraz z systemem dopłat, wprowadzane przez większość europejskich rządów,
m.in. w Polsce
– wskazuje prezes Bieńkowski.

Zgodnie z najnowszym badaniem rynku opublikowanym przez Facts and Factors globalny rynek infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych powinien osiągnąć wartość 115 mld USD w 2028 roku, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu (CAGR) na poziomie 35%. W 2021 rynek ten osiągnął wartość 18,22 mld USD. W Polsce, według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego oraz Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, pod koniec ubiegłego roku funkcjonowały 1932 ogólnodostępne stacje ładowania (tylko w grudniu uruchomiono 119 nowych), a liczba rejestracji elektrycznych samochodów osobowych oraz hybryd typu plug-in wzrosła w 2021 r. o 93 proc. r.d.r.

W związku z przewidywanym przez ekspertów dalszym dynamicznym, nawet 20-krotnym wzrostem liczby takich pojazdów już w 2025 roku rynek infrastruktury ładowania ma ogromny potencjał do rozwoju. Obecnie w Polsce na ten cel tylko ze środków publicznych przeznaczono prawie 900 mln zł w ramach programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a kolejny miliard złotych Fundusz przeznaczy na rozwój sieci elektroenergetycznych.

EDPR podpisuje w Polsce kontrakt na finansowanie strukturalne sześciu farm wiatrowych o łącznej mocy zainstalowanej 149 MW

EDP Renewables (Euronext: EDPR), czwarty co do wielkości producent energii odnawialnej na świecie, podpisał kontrakt na finansowanie strukturalne dotyczące opracowania, budowy i eksploatacji sześciu farm wiatrowych w Polsce o łącznej mocy zainstalowanej 149,4 MW.

Projekty te znajdują się w czterech województwach w południowo-wschodniej, północno-zachodniej i północnej części kraju. Farmy wiatrowe Krasin i Kozłowo zlokalizowane są w województwie warmińsko-mazurskim, farmy Lichnowy i Chojnice znajdują się w województwie pomorskim, farma Piątkowo położona jest w województwie kujawsko-pomorskim, a farma Bogoria w województwie świętokrzyskim. Wszystkie projekty są objęte umową sprzedaży zawartą z Mirova, która została podana do informacji rynkowej pod koniec sierpnia ubiegłego roku.

Banki wybrane do sfinansowania inwestycji w formule project finance to Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), Banco Santander S.A./Santander Bank Polska i Caixabank S.A. Dodatkowo EKF, oficjalna duńska agencja kredytów eksportowych, zapewnia zabezpieczenie ECA.

Powyższa transakcja wpisuje się w program zbywania aktywów o wartości 8 mld EUR przewidziany na lata 2021-25 i ogłoszony przez EDPR podczas Capital Markets Day. Celem programu jest przyspieszenie generowania wartości i ponowne wykorzystanie kapitału do rozwojowych inwestycji.

Ceny znów przyspieszają

Dane o inflacji stały się ostatnio niezwykle popularne. Wczorajszy odczyt inflacji bazowej nie napawa jednak optymizmem. Pokazuje on, że nawet wyłączając elementy najbardziej zmienne, inflacja wciąż przyspiesza.

Inflacja bazowa w Polsce

Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji bazowej. Jest to wskaźnik oczyszczony o wpływ cen najbardziej zmiennych. Na szczególną uwagę zasługuje odczyt bez cen żywności i energii. Intuicyjnie wydawać by się mogło, że to właśnie te towary odpowiadają za większość problemów. Nie jest to do końca prawdą. Nawet bez nich ceny rosną o 5,3% w skali roku. Jest to wynik nie tylko o 0,6% wyższy niż przed miesiącem, ale również o 0,1% wyższy od oczekiwań. Jeżeli dodać do tego zamieszanie z cenami energii, to kolejne miesiące mogą być niemiłą niespodzianką. Wielu analityków wskazuje na to, że potencjalnie lepsze plony mogą być pierwszym sygnałem stabilizującym ceny.

Lepsze dane z Chin

Odczyt chińskiego PKB pozytywnie zaskoczył rynki. 4% wzrostu PKB to nie jest wynik, który na tle ostatnich lat budzi w Chinach szczególne wrażenie. Z drugiej strony oczekiwania wynosiły 3,6%, zatem jest to wyraźne przekroczenie prognoz. Rok temu był to wynik 6,5% i było to odbicie po pierwszej fali covidu. Na rynku walutowym chiński juan ostatnimi czasy wyraźnie zyskuje i to nawet względem dolara. Z dzisiejszych poziomów niewiele brakuje mu do grudniowych szczytów a tym samym do najwyższych poziomów od 2018 roku.

Dobre sygnały z brytyjskiego rynku pracy

Poranny pakiet danych z Wysp Brytyjskich tylko potwierdził korzystne prawidłowości. Stopa bezrobocia spadła do 4,1% pomimo oczekiwanej stabilizacji na poziomie 4,2%. Przy okazji ubyło wniosków o zasiłek dla bezrobotnych o 43 tysiące w ciągu miesiąca. Pensje rosną w tym samym czasie średnio o 4,2%. Jest to niestety wynik niemal 1% niższy od inflacji, która dość niespodziewanie wyraźnie wyskoczyła w górę w ostatnim miesiącu. Nie zmienia to faktu, że funt wciąż oscyluje blisko swoich najwyższych poziomów względem euro od czasu wyjścia z UE.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Pokolenie Silver rosnącą siłą e-commerce

W 2020 r. w Europie przybyło 15 milionów nowych e-nabywców, wśród których coraz liczniejszą grupę stanowią przedstawiciele pokolenia Silver. Badania pokazują, że w trakcie pandemii zainteresowanie zakupami w sieci w tej grupie wzrosło o 12%. Dla sprzedawców internetowych to sygnał, że czas dostosować ofertę i proces zakupowych do nowej, rosnącej kategorii kupujących.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego osoby po 60. roku życia stanowią dziś ok. 25% populacji, a do 2050 liczba ta ma zwiększyć się do 40%. W związku z tym coraz więcej w kontekście rozwoju poszczególnych kanałów sprzedaży mówi się o rosnącej roli pokolenia Silver, czyli osób 55+. Dojrzałe pokolenie coraz chętniej korzysta z Internetu – 39% użytkowników w wieku 55-64 lat ma konto w social mediach, a 94% deklaruje, że korzysta z bankowości elektronicznej. Według Geniusa osoby po 50. roku życia potrafią spędzić w sieci nawet do 4 godzin dziennie. Zmieniająca się struktura wiekowa polskiego społeczeństwa wpływa także na rynek handlu elektronicznego.

Priorytetem wygoda i bezpieczeństwo

Dla dojrzałych klientów e-sklepów podczas zakupów istotne jest zaufanie do sprzedawcy oraz bezpieczna forma doręczenia zamówionych towarów. Proces zakupowy musi być łatwy i wygodny. Według raportu Izby Gospodarki Elektronicznej „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2021” przy wyborze sklepu internetowego 79% przedstawicieli pokolenia Silver sprawdza czy sprzedawca jest firmą odpowiedzialną, a 92% czyta opinie innych klientów na jej temat. Ponadto ogromne znaczenie ma dla nich także bezpieczeństwo danych – zwraca na to uwagę 65% e-seniorów.

Jak zakupy to… przez Internet

Z analizy portalu Ceneo.pl wynika, że najbardziej aktywnymi klientami e-sklepów w grupie 65+ są kobiety. Panie najchętniej w internecie kupują torebki, odzież, kosmetyki, perfumy, książki i smartfony. Rosnącą popularnością cieszą się również zakupy AGD oraz RTV. Chętnie kupują też w ten sposób prezenty. Jak pokazują badania Kantar oraz Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej aż 62% seniorów spędza czas w Internecie na poszukiwaniu informacji o markach, a 65% przed zakupem, porównuje produkty, szukając dla siebie dogodnej oferty. Potwierdzają to również badania e-Izby „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2021”, które mówią, że 61% reprezentantów pokolenia Silver szuka w Internecie inspiracji zakupowych.

E-commerce w wydaniu Silver

Osoby po 55. roku życia oczekują, że otrzymają zamówiony w sieci towar szybko, bezpiecznie oraz pod same drzwi. Choć punkty odbioru paczek cieszą się ogromną popularnością, to aż 92 proc. reprezentantów tej grupy wiekowej preferuje doręczenia do domu przez kuriera. Jako osoby z bogatym doświadczeniem życiowym decyzje zakupowe podejmują z rozwagą i ostrożnością. Wybierają te same produkty, które nabywali w sklepach stacjonarnych. Jak wynika z raportu e-Izby „Odpowiedzialny e-commerce 2021, aż 67% uważa, że na dokonywanie świadomych zakupów najbardziej wpływa szczegółowy i wyczerpujący opis produktów, co jest ważną wskazówką dla e-commerce pod kątem tworzenia oferty dla dojrzałych konsumentów.

Sprzedawcy internetowi dostosowując swoje usługi do pokolenia Silver powinni zadbać przede wszystkim o doświadczenie użytkownika, z angielskiego user experience – UX. W praktyce oznacza to stworzenie przejrzystego i intuicyjnego interfejsu, prostego menu, dokładne opisy produktów oraz brak wyskakujących okienek tzw. pop-upów. Bardzo ważnym elementem, z punktu widzenia tej grupy kupujących, są łatwo dostępne dane firmy z numerem telefonu i adresem e-mail, które budują wiarygodność oraz zaufanie. Pod tym względem istotne są również komentarze i opinie – choć pod tym względem seniorzy nie różnią się od innych konsumentów. Dodatkową zachętą do zakupów może być dla nich opcja płatności przy odbiorze postrzegana jako bezpieczniejsza forma transakcji internetowych. – Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej

Statystyki i wyniki badań jasno wskazują, że rosnąca liczba seniorów, nie tylko w Polsce, może znacząco wpłynąć na rynek handlu elektronicznego. Zwiększająca się świadomość technologiczna daje ogrom nowych możliwości marketingowych kierowanych specjalnie do tej grupy docelowej. Sklepy internetowe i marketplace’y powinny poważnie rozważyć w strategii marketingowej i sprzedażowej skuteczne dotarcie i odpowiednią obsługę e-seniora.

Michał Simkowski nowym prezesem Dachser w Polsce

Z dniem 1 stycznia 2022 roku funkcję prezesa Dachser w Polsce objął Michał Simkowski. Zastąpił na tym stanowisku dr. inż. Grzegorza Lichocika, który kierował firmą od 2007 roku.

Michał Simkowski posiada ponad 20-letnie doświadczenie w branży logistycznej. Z Dachser związany jest od blisko 14 lat i odpowiadał m.in. za rozbudowę sieci oddziałów oraz rozwój organizacji w Polsce. W ostatnim czasie kierował oddziałami w Strykowie, Gdańsku i Rzeszowie. Karierę zawodową rozpoczynał w Spedpol, a następnie pracował w DB Schenker. Ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Łódzkim.

W nowej roli Michał Simkowski będzie odpowiedzialny za działalność operacyjną i wyznaczanie strategicznych kierunków rozwoju Dachser w Polsce. Nominacja ma na celu dalsze wzmacnianie pozycji firmy na polskim rynku oraz rozwój oferty usług w zakresie transportu ładunków drobnicowych, logistyki kontraktowej, a także specjalistycznych i kompleksowych usług dla sieci sklepów remontowo-budowlanych – DACHSER DIY Logistics i branży chemicznej – DACHSER Chem Logistics.

Dachser Polska w ciągu ostatnich 15 lat stał się dynamicznie rozwijającą się firmą o ugruntowanej pozycji na rynku. Jestem przekonany, że doświadczenie i sprawdzone umiejętności Michała pozwolą mu skutecznie rozwijać Dachser Polska oraz przyczynią się do wielu kolejnych sukcesów firmy. -Wolfgang Reinel, Managing Director European Logistics North Central Europe w Dachser

Zmiany również w strukturze organizacyjnej

W związku z awansem Michała Simkowskiego nastąpiły zmiany organizacyjne w dotychczas zarządzanych przez niego oddziałach Dachser w Gdańsku i Rzeszowie. Obowiązki kierownika oddziału w Gdańsku tymczasowo przejął Jarosław Witkowski, kierownik oddziałów w Poznaniu i Szczecinie. Natomiast zarządzanie oddziałem w Rzeszowie przejął Paweł Parcz, obecny kierownik oddziału w Sosnowcu.

Wyniki spółek giełdowych za 4. kwartał 2021 – czego się spodziewać?

Rozpoczął się sezon publikacji wyników amerykańskich spółek za 4 kwartał. Na pierwszy ogień poszły banki, których wyniki okazały się niejednoznaczne. Jednak cały sezon powinien być pozytywny – rynek przewiduje wzrost zysków spółek z indeksu S&P500 o 20 proc., spółek europejskich ze Stoxx600 o 50 proc. i spółek brytyjskich aż o 200 proc.

W piątek swoje wyniki przedstawiły instytucje finansowe: JPMorgan Chase, Citigroup, Blackrock i Wells Fargo. Wyniki JPMorgan Chase okazały się lepsze od przewidywań, jednak notowania banku spadły o ponad 6 proc. w wyniku obaw o gorsze wyniki w 2022 roku. Bank zaraportował, że może nic być w stanie osiągnąć średnio-terminowych wskaźników dochodowości. Wynika to z szybkiego wzrostu kosztów prowadzenia biznesu, przede wszystkim rosnących kosztów pracy w USA. W całym 2021 roku bank zarobił rekordową kwotę 48,3 mld dolarów.

Citi osiągnął w 4. kwartale zysk wynoszący 3,2 mld dolarów, co było zgodne z oczekiwaniami analityków, jednak jest to wynik o 26 proc. niższy niż w analogicznym okresie 2020 roku, kiedy zyski banku wyniosły 4,3 mld dolarów. Wyniki banków okazały się niejednoznaczne, jednak perspektywy branży mimo wzrostu kosztów wydają się dobre. Warto zwrócić uwagę, że powoli zmniejszają się oszczędności Amerykanów zgromadzone w czasie pandemii, a zatem rośnie zapotrzebowanie na kredyty. A wraz ze wzrostem rentowności obligacji, będą też rosnąć marże odsetkowe.

Przez cały poprzedni rok obserwowaliśmy wzrost oczekiwań rynku co do poziomu wyników. – na koniec roku oczekiwania były o 23 proc. wyższe niż na jego początku. Podobnej sytuacji, choć w mniejszej skali, powinniśmy spodziewać się też i teraz. Obecne przewidywania co do wyników spółek za 4. kwartał są niskie i zakładają spadek wyniku o 5 proc. wobec poprzedniego kwartału. I to pomimo wyższego tempa wzrostu PKB. Wskaźnik przewidywanego wzrostu PKB w 4. kwartale, GDPNow, wynosi obecnie 5 proc., podczas gdy ostatni odczyt tego wskaźnika za 3. kwartał wynosił jedynie 0,2 proc. Rekordowe są także marże przedsiębiorstw, którym w środowisku wysokiej inflacji znacznie łatwiej podnosi się ceny. Mniej jest też przypadków koronawirusa, co także sprzyja odradzaniu się gospodarki. Jest zatem pole do umiarkowanego przebicia oczekiwań, nawet po ich umiarkowanym wzroście.

Obecnie rynek przewiduje, że wzrost zysków spółek z indeksu S&P500 wyniesie 20 proc. wobec 4 kwartału 2020 roku. Znacznie wyższy wzrost zysków jest przewidywany w Europie. Wzrost zysków 600 europejskich przedsiębiorstw z indeksu Stoxx600 ma wynieść 50 proc. wobec analogicznego kwartału rok temu. Jeszcze wyższy przyrost mają wypracować brytyjskie firmy, które mają uzyskać 200 proc. wzrost zysków. Na tym tle dobrze rysują się także perspektywy poprawy zysków przez polskie firmy. Wyższe wzrosty zysków spółek spoza USA to kolejny argument za geograficzną dywersyfikacja portfela inwestycyjnego. A w najbliższych tygodniach warto dokładnie śledzić przedstawiane przez spółki wyniki, a także zmiany w prognozach zysków na kolejne kwartały.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Cykliczna bessa na rynkach obligacji skarbowych trwa, ale nie w Chinach

Po poniedziałkowym święcie amerykański rynek kapitałowy budził się dziś rano do życia i od razu ustanowił nowy cykliczny szczyt rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA. Dziś rano osiągnęły one najwyższy od 2 lat poziom 1,838 proc. Również dziś rentowność tamtejszych 2-latek po raz pierwszy wyszła powyżej poziomu 1 proc. Nowe cykliczne szczyty rentowności ustanawiały dziś rano również 10-latki w Indiach, Południowej Korei, Grecji, Francji i w naszym kraju. Wyjątkiem były obniżające wysokość podstawowych stóp procentowych Chiny, gdzie rentowność 10-latek spadła poniżej 2,79 proc. czyli najniższego poziomu od 1,5 roku.

Rosnący systematycznie (poza Chinami) poziom rynkowych długoterminowych stóp procentowych zaczyna chyba już negatywnie oddziaływać na siłę rynków akcji. Kontrakty na Nasdaq 100 spadały dziś rano o 1,4 proc. W styczniu te poziomy już dwukrotnie były bronione świecami z długimi dolnymi cieniami („młotkami”), ale być może teraz zadziała powiedzenie, że „do trzech razy sztuka”.

Wcześniej w Azji zwracała uwagę słabość koreańskiego Kospi, który zamknął się na drugim najniższym poziomie w okresie minionego roku.

Poranne zachowanie cen głównych kontraktów na indeksy akcyjne sugerowało, że otwarcie rynków akcji w Europie będzie raczej słabe i tak się rzeczywiście stało (DAX -1,15 proc., CAC-40 -1,17 proc. przed 10-tą). WIG-20 spadał 4-tą sesję z rzędu tracąc po niecałej godzinie notowań -0,74 proc.

Po raz kolejny zwracała uwagę słabość rosyjskiego rynku akcji. RTS znowu był dziś najsłabszym z głównych europejskich indeksów (-2,76 proc. na początku sesji) spadając do najniższego poziomu od kwietnia. Może to dziwić w kontekście ustanawianych równocześnie przez cenę ropy (Brent) ponad 6-letnich rekordów (87,333 USD). Można z tym próbować skojarzyć pojawiające się ostatnio systematycznie w kontekście ukraińskim wieści o jakichś wydarzeniach związanych z działaniami Rosji. Ostatnio były to np. informacje o domniemanych ruchach (w kierunku Morza Czarnego?) operujących na Bałtyku rosyjskich okrętów desantowych, czy odmowie Niemiec przepuszczenia nad swoim terytorium brytyjskich samolotów lecących na Ukrainę z transportami lekkiej broni przeciwpancernej. Trudno oczywiście ocenić wiarygodność tych informacji i ich prawdziwe znaczenie.

Wojciech Białek
DM TMS Brokers

Deloitte: W pandemii co trzeci klient częściej korzysta z cyfrowych kanałów bankowych

Pandemia diametralnie zmieniła preferencje konsumentów i ich sposób korzystania z usług bankowych. Jak wynika z raportu Building on the digital banking momentum. How banks could influence customer channel preferences, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, aby banki mogły efektywnie i długofalowo wykorzystać dynamikę zmiany nastawienia klientów, muszą zadbać o bardziej ludzki wymiar ich doświadczenia. Może to nie tylko poprawić satysfakcję klientów, ale także pomóc w budowie trwałych relacji, zwłaszcza z młodszymi konsumentami.

Pandemia COVID-19 stała się bezprecedensowym katalizatorem rozwoju usług bankowości cyfrowej na całym świecie. Ponieważ wiele oddziałów zostało tymczasowo zamkniętych, a większość fizycznych interakcji zminimalizowana, klienci banków detalicznych nie mieli innego wyboru i musieli skorzystać z cyfrowych kanałów samoobsługowych.

W badaniu Deloitte jedna trzecia ankietowanych wskazała, że obecnie korzysta z usług bankowości cyfrowej znacznie częściej niż przed pandemią. Jednocześnie, choć wiele banków nie tylko odnotowało wzrost skali wykorzystania kanałów zdalnych, ale także pozyskało całkiem nowych klientów, nie musi to jednak oznaczać, że ta tendencja utrzyma się w dłuższej perspektywie i że większa digitalizacja przyczyni się do wzrostu lojalności wobec konkretnego usługodawcy.

Między technologią a osobistą interakcją

Preferencje konsumentów dotyczące bankowości cyfrowej są w dużej mierze zależne od kontekstu. Choć klienci mogą wykorzystywać je do wielu rutynowych transakcji, w przypadku bardziej złożonych usług, wymagających większego zaangażowania, spodziewają się jednak osobistych interakcji. Dzieje się tak niezależnie od ich zmieniających się potrzeb, podążających za ewoluującymi trendami społecznymi, ekonomicznymi, kulturowymi i technologicznymi.

– Rosnące preferencje do korzystania zarówno z kanałów fizycznych, jak i cyfrowych rodzą nowy zestaw oczekiwań dotyczących wzajemnie powiązanych doświadczeń. Konsumenci wydają się szukać nie tylko natychmiastowej satysfakcji, większej wygody i elastyczności, ale także bardziej spersonalizowanych usług. Niezmiennie ważny pozostaje dla nich ludzki aspekt interakcji, niezależnie od kanału, za pomocą którego bank świadczy usługę, czyli oddziału, telefonu czy aplikacji mobilnej – mówi Wiesław Kotecki, partner, lider zespołu Experience Design, Deloitte Digital.

Jak wynika z badania Deloitte, w przyszłości oddziały banków będą preferowanym miejscem kontaktu w przypadku takich aktywności, jak dowiadywanie się o nowe produkty (40 proc.), otwarcie nowego rachunku bieżącego (38 proc.), uzyskanie porady finansowej (35 proc.), wnioskowanie o pożyczkę (33 proc.) czy otworzenie nowego konta zarządzającego majątkiem (31 proc.). Bankowość online najczęściej wykorzystywana będzie do bieżącego regulowania rachunków (52 proc.), aktualizowania informacji (48 proc.) i wykonywania przelewów (46 proc.). Ta ostatnia czynność będzie natomiast najpopularniejsza w kanale mobilnym (30 proc.), wyprzedzając płacenie rachunków (28 proc.) i aktualizację danych (24 proc.).

Zdaniem ekspertów Deloitte, coraz powszechniejsze może być angażowanie konsumentów w doświadczenia wykorzystujące wiele z dostępnych kanałów obsługi – od wyszukiwania informacji w aplikacji mobilnej lub na laptopie, przez łączenie się z chatbotem, aby poznać aktualne oprocentowanie, dzwonienie do centrum obsługi klienta, aby omówić proces uzyskania wstępnej decyzji, aż po wizytę w fizycznym oddziale banku w celu złożenia wniosku.

Wykorzystywanie tak różnych form interakcji z bankiem, często o ograniczonej komplementarności, oznacza, że usługa nie przebiega płynnie i w efekcie konsumenci nie są zadowoleni z jakości obsługi. Systemy technologiczne banków powinny więc być ściśle zintegrowane, aby umożliwić bezproblemową wymianę danych między poszczególnymi kanałami obsługi: fizycznymi i cyfrowymi tak, aby można było się między nimi wygodnie i skutecznie przemieszczać – mówi Wiesław Kotecki.

Ryzyko utraty młodszych klientów

Cyfrowe kanały bankowe nie tylko ułatwiły sprawdzenie stanu konta, opłaty rachunków, przelewy pieniędzy lub wypłatę gotówki z bankomatów, ale umożliwiły również łatwy dostęp do usług finansowych alternatywnych względem banków, oferowanych przez podmioty operujące wyłącznie w branży cyfrowej czy technologicznej. W efekcie, zagrożone zostało ciężko wypracowane przywiązanie klientów do dotychczasowych banków. Zdaniem ekspertów Deloitte na te nowe relacje z różnymi instytucjami oferującymi usługi finansowe bardziej otwarci są mieszkańcy miast i osoby zatrudnione na pełen etat, ale przede wszystkim młodsi konsumenci.

Ankietowani przez Deloitte przedstawiciele generacji Z są zdecydowanie najmniej zadowoleni ze swoich dotychczasowych banków – tak twierdzi 57 proc. z nich. Wraz z wiekiem poziom deklarowanej satysfakcji wyraźnie wzrasta – wśród millenialsów tak uważa 62 proc. a w pokoleniu X – trzy czwarte. Najwyższe wskazania zadowolenia deklarują boomersi (82 proc.) i tzw. ciche pokolenie (85 proc.). Jednocześnie ryzyko zmiany dostawcy usług bankowych najpowszechniejsze jest wśród millenialsów (28 proc.), generacji Z (20 proc.) i generacji X (16 proc.).

Budowanie interakcji i długofalowego przywiązania

Zdaniem ekspertów Deloitte przed bankami stoją więc dwa istotne wyzwania: utrzymanie wykorzystania funkcjonalności cyfrowych kanałów bankowych i zadbanie o zatrzymanie młodszych klientów. Równoczesne zaadresowanie obu tych kwestii będzie prawdopodobnie wymagało bardziej skoordynowanego wysiłku, aby interakcjom z klientami nadać bardziej ludzki wymiar i tym samym uczynić bankowość wygodniejszą.

Banki nie powinny tracić rozpędu w użyciu innowacyjnych kanałów obsługi, wychodząc naprzeciw nowym potrzebom klientów i wykazując się inicjatywą w kształtowaniu ich doświadczeń. Istotne w budowie długofalowego przywiązania i podnoszeniu jakości interakcji są też takie kwestie, jak bardziej spersonalizowane podejście, dbałość o bezpieczeństwo wrażliwych danych klientów, zrozumiała i spójna komunikacja czy edukacja w obszarze zarządzania osobistymi finansami – mówi Przemysław Szczygielski, partner, lider sektora finansowego i zarządzania ryzykiem oraz doradztwa regulacyjnego dla sektora finansowego, Deloitte w Polsce.

Banki powinny także rozważyć umieszczenie swoich aplikacji mobilnych w centralnym punkcie procesów zaspokajających różne potrzeby bankowe konsumentów, w zastępstwie dotychczas tak funkcjonujących oddziałów fizycznych. Działając jak soczewka skupiająca wzajemnie powiązane doświadczenia, aplikacje te stałyby się podstawowym narzędziem dla klientów, integrującym różne kanały bankowe.

Eksperci ostrzegają. Zerowy VAT na żywność nie przełoży się na duże obniżki cen. Za to później Polaków czekają podwyżki

  • Zerowy VAT na żywność może wpłynie na wyhamowanie wzrostu cen, ale nie na ich spadek
  • Największe sieci handlowe zaczną się licytować na ceny. Finalnie konsument może na tym stracić

Według ekspertów z branży retailowej, czasowe obniżenie stawki podatku VAT na żywność z 5% do 0% nie spowoduje widocznej ulgi w portfelach konsumentów. Nie brakuje również odważniejszych opinii, że na przykład producenci i sieci handlowe potraktują to rozwiązanie jako dodatkową możliwość odrobienia różnego rodzaju strat. Do tego znawcy tematu prognozują, że zapowiadana zmiana raczej wpłynie na chwilowe wyhamowanie wzrostu cen niż na ich realny spadek, chociaż już pierwsze sieci na rynku zapowiadają obniżki, nawet na kilka tysięcy swoich towarów. Jednocześnie eksperci ostrzegają, że kiedy już podatek wróci do swojej pierwotnej postaci, to niewykluczone są skokowe podwyżki w sklepach.

Stawka do zera

Tarcza antyinflacyjna 2.0 przewiduje m.in. obniżkę stawki podatku VAT na żywność z 5% do 0%. Zmiana ma obowiązywać od 1 lutego do 31 lipca br. Według zapowiedzi rządowych, dzięki temu działaniu przeciętna rodzina zaoszczędzi ok. 45 zł miesięcznie. To rozwiązanie nie spowoduje zbytniej ulgi w portfelach konsumentów, co podkreśla Andrzej Wojciechowicz, ekspert Komisji Europejskiej i wieloletni obserwator rynku FMCG. I dodaje, że w sklepie rachunek płacimy nie tylko za żywność. Ona stanowi około 34-35% wydatków z budżetu domowego. Kupujemy też środki czystości czy higieniczne. A już jakiś czas temu zapowiadano podwyżki cen tych towarów. Powodów tego jest wiele, m.in. dodatkowe opłaty recyklingowe, zwiększenie kosztów energii elektrycznej, paliwa gazowego oraz płynnego.

– Generalnie Polacy nie odczują tej zmiany. Firmy potraktują to jako możliwość odrobienia marży, którą tracą, ponosząc najróżniejsze koszty stałe i dodatkowe zobowiązania na rzecz państwa. Małe biznesy na pewno tak zrobią, bo ledwie dyszą, chociażby ze względu na rytmiczne podnoszenie wynagrodzenia minimalnego. Duże firmy być może skorzystają, ale to też nie będzie żadna rewolucja. Jednak nie należy się spodziewać, że coś, co kosztuje np. 40 zł, nagle potanieje o 10 czy nawet 5 zł. Jeśli już, to będą to zmiany groszowe, które oczywiście przykryje rosnąca inflacja – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Stawką 5% objęto ok. 2/3 produktów żywnościowych, o czym informuje Robert Krzak z EY Polska, ekspert sektora handlu i produktów konsumenckich. I dodaje, że w grudniu ub.r. wzrost cen artykułów spożywczych wskoczył na historyczny rekord w wysokości 8,6%. Przewidywania na początek 2022 roku nie wskazują na to, że towary spożywcze potanieją. Zdaniem eksperta, obniżenie stawki VAT-u raczej wpłynie pozytywnie na wyhamowanie dalszego wzrostu cen niż na ich spadek. Zapowiedziane zmiany powinny wesprzeć budżety domowe, chociaż w niewielkim stopniu.

– Produkty objęte zerowym VAT-em stanowią 82,1% koszyka żywnościowego gospodarstw domowych. Koszty żywności są przy tym jednymi z najwyższych pozycji na liście comiesięcznych wydatków, a w większości przypadków cena jest najważniejszym kryterium wyboru produktu. Zniesienie VAT-u na te podstawowe grupy żywności powinno sprawić, że ich niższe ceny zostaną szybko zauważone przez konsumentów. Jednak istotny jest realny poziom obniżki cen żywności i okres, w jakim się ona utrzyma, aby spadek inflacji nie okazał się tylko przejściowy – mówi dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Dylematy i walka na ceny

Jak stwierdza Andrzej Wojciechowicz, sieci handlowe są zakładnikiem tych nieudanych prób ratunkowych. Pojawi się zerowy podatek, więc teoretycznie cena półkowa powinna zostać obniżona. Jednak wszyscy producenci żądają coraz więcej za swoje towary. Sieci mają spory dylemat, więc najprawdopodobniej zamrożą ceny. I to będzie dla nich najlepsze rozwiązanie wizerunkowe.

– Sieci handlowe mogą się wstrzymywać z obniżkami. Choć nie jest wykluczone, że będzie np. 3-5 kategorii towarów tańszych. W takiej sytuacji koszty te zostaną przeniesione np. na dostawców. Ewentualnie w innych kategoriach zostaną podniesione ceny, żeby całościowo wszystko sobie zrekompensować – dodaje dr Faliński.

Z kolei dr Kłosiewicz-Górecka podkreśla, że z zapowiadanymi zmianami wiążą się pewne koszty w całym łańcuchu dostaw, jak choćby przystosowanie kas rejestracyjnych do nowego zerowego VAT-u na żywność. Te dodatkowe wydatki oczywiście przedsiębiorcy będą musieli uwzględnić w rozliczeniach. Według eksperta PIE, nie jest wykluczone, że część obniżki cen żywności mogą przejąć firmy handlowe jako swoje zyski. Tym samym dla konsumentów zmniejszą się pozytywne efekty cenowe cięcia stawki podatkowej.

– Samo obniżenie stawki oceniam dobrze i jestem przekonany o jego pozytywnym wpływie na kształtowanie się cen podstawowych artykułów spożywczych. Dotychczasowe doświadczenia z trendami w sieciach handlowych wskazują na to, że w takich podmiotach, zwłaszcza największych, inflacja cen koszyka zakupowego jest mniejsza niż całościowa koszyka zakupowego. Sieci w tej sytuacji walczą również o percepcję cenową u konsumentów, zwiększenie obrotu i co za tym idzie udziałów rynkowych – dodaje Robert Krzak.

Jak przekonuje ekonomista dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX, to, czy sklepy zmniejszą ceny, będzie zależeć od zachowania konsumentów i presji z ich strony. Jednak już teraz widać, że pierwsze duże sklepy zapowiadają obniżki i to obejmujące aż kilka tysięcy artykułów. Dlatego, zdaniem eksperta, sieci handlowe, szczególnie konkurujące z dyskontami, muszą być lepiej przygotowane na wzmożoną walkę cenową, która raczej przybierze formę działań PR-owych. Oczywiście konsumenci na tym skorzystają. Obecnie dla sieci najważniejsze jest utrzymywanie jak najniższych cen na towary najczęściej porównywane, tj. olej, mleko, masło, pieczywo, kawę czy mięso. I to w jakiejś formie będzie realizowane.

Obniżka przed podwyżką

– Nawet gdy w pierwszych miesiącach 2022 rok obniżka VAT-u spowoduje stłumienie inflacji, to kiedy zabraknie zerowego podatku, wzrosty cen mogą powrócić. W literaturze udowodniono bowiem asymetryczny wpływ zmian stawek VAT-u na ceny produktów. I tak, przy obniżce tego podatku, firmy niechętnie reagują obniżkami cen, a co najwyżej przestają je podnosić. Przy jednak ewentualnym powrocie VAT-u, przedsiębiorcy chętnie wykorzystują go do uzasadnienia wzrostu cen na produkty i usługi – podkreśla ekspert z PIE.

Jak zaznacza Andrzej Wojciechowicz, jeśli obniżenie VAT-u spowoduje spowolnienie wzrostu cen żywności, to znacznie zmniejszy się presja płacowa. Ludzie uznają, że podrożało to, co miało podrożeć. Ale kiedy nastąpi powrót do wcześniejszych rozwiązań podatkowych, konsumentom zacznie brakować pieniędzy. Portfele będą coraz chudsze w realnej sile nabywczej. Efektem tego będzie znaczny spadek konsumpcji. Ekspert podkreśla, że już w ubiegłym roku Polacy sporo kupowali, bo prognozowano wzrosty cen. W tym roku sytuacja się zmieni. Będziemy kupować tylko to, co faktycznie jest potrzebne. Mówiąc kolokwialnie, proponowane rozwiązanie jest plasterkiem na ranę po granacie.

– Wprowadzenie czasowej zerowej stawki na wybrane produkty finalnie może się skończyć tak, że większość cen w sklepach mimo wszystko nie spadnie, bo jest wiele czynników, które mocno i negatywnie odciskają się na handlu. Owszem, jak widać, mogą przez moment być polem walki największych brandów na rynku lub chwilowo się zatrzymać w miejscu, ale też nie na długo. Jednocześnie należy się spodziewać skokowych podwyżek w momencie, gdy VAT wróci do poprzedniego poziomu. Niestety, ale to jest bardzo prawdopodobny scenariusz – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.

Phishing, smishing, vishing – cyberzagrożenia w sezonie wyprzedażowym

Trwający sezon wyprzedażowy to czas szczególnej aktywności cyberprzestępców. Hakerzy często korzystają z zabiegów socjotechnicznych, których popularność nie słabnie, gdyż wciąż znajdują się ludzie podatni na manipulacje. Klienci sklepów online muszą więc być szczególnie ostrożni, ponieważ w gorączce zakupów łatwo jest dać się nabrać nawet na najprostsze oszustwa.

Zagrożenia socjotechniczne nie dotyczą wyłącznie użytkowników komputerów stacjonarnych

W ostatnim czasie nasilają się takie formy popularnego phishingu, których celem są smartfony lub inne urządzenia mobilne. Telefoniczna wersja phishingu jest czasami określana jako „vishing”, a oszustwa z wykorzystaniem wiadomości tekstowych nazywane są „smishingiem”. Próby phishingu mobilnego dotykają szczególnie często kupujących w sklepach internetowych. Więcej użytkowników niż kiedykolwiek używa do zakupów swoich smartfonów.

Chociaż urządzenia te mogą wydawać się mniej podatne na zagrożenia, w rzeczywistości tak nie jest. Klienci sklepów internetowych mogą otrzymywać fałszywe wiadomości tekstowe, które wydają się pochodzić na przykład od znanych im sprzedawców – tłumaczy Jolanta Malak, dyrektor Fortinet w Polsce. – Wiadomości tego rodzaju zazwyczaj zawierają link, który po kliknięciu przekierowuje na fałszywą stronę internetową. Wygląda ona jak prawdziwa strona sprzedawcy, ale ma na celu wyłudzenie informacji umożliwiających identyfikację użytkownika. Złośliwe aplikacje, szczególnie na urządzenia z systemem Android, mogą być również wykorzystywane do wyłudzania danych finansowych i uwierzytelniających.

W przypadku vishingu cyberprzestępcy wykorzystują połączenia telefoniczne, aby uzyskać osobiste informacje od rozmówców, a stosują wobec nich różne sztuczki socjotechniczne (np. podają „pilną” wiadomość o ostatnim zamówieniu), aby nakłonić ich do przekazania np. danych logowania. Paradoksalnie, w celu przeprowadzenia takich ataków przestępcy często wykorzystują naturalny strach przed oszustwami. Przykładowa wiadomość na poczcie głosowej może brzmieć: „Uwaga, twoje konto bankowe zostało zablokowane z powodu podejrzanej aktywności. Zadzwoń do nas natychmiast, aby przywrócić dostęp”. Następnie, gdy ofiara oddzwania, jest proszona o podanie poufnych informacji, które są później wykorzystywane w szkodliwy sposób.

Aby uniknąć konsekwencji vishingu i smishingu, przed podaniem jakichkolwiek informacji należy upewnić się, że numer telefonu, z którego otrzymano połączenie lub wiadomość tekstową, rzeczywiście należy do firmy, która twierdzi, że ją wysłała. Warto też pamiętać, że banki i instytucje w zasadzie nigdy nie oczekują podawania tego typu danych przez swoich klientów. Dobrą praktyką jest wykonanie telefonu do swojego banku z pytaniem o otrzymaną wiadomość. Jeśli okaże się, że było to oszustwo, ten incydent powinien być zgłoszony odpowiednim służbom – radzi ekspertka z Fortinet.

Cyberzagrożenia na styku dwóch światów

Nową, niedawno zaobserwowaną metodą oszustw, jest naklejanie przez przestępców kodu QR na popularnych produktach lub drukowanie materiałów marketingowych i pozostawianie ich w sklepach. Ofiara widzi produkt, który jej się podoba, a obok niego znak informujący, że może go dostać szybciej lub ze zniżką, a wszystko, co musi zrobić, to wejść na stronę internetową lub zeskanować kod QR. Ten z kolei prowadzi ją do phishingowej strony internetowej lub do pobrania złośliwego oprogramowania.

Jakie z tego wszystkiego płyną wnioski? Nigdy nie wolno ślepo wierzyć e-mailom, wiadomościom tekstowym czy rozmówcom, a już zwłaszcza tym, którzy łączą się z nieznanych lub ukrytych numerów. Zawsze należy zachować zdrowy rozsądek i czujność, aby nie przegapić oznak phishingu. Regularnie trzeba zmieniać hasła do logowania, a najlepiej korzystać z menedżerów haseł. I, oczywiście, przekazywać informacje o dobrych praktykach wszystkim, którzy mogą z nich skorzystać. Edukacja jest najlepszą bronią w walce z cyberprzestępczością.

Węgiel coraz mniej opłacalny

Najważniejszą przyczyną, dla której powinniśmy rozpocząć zieloną transformację, są kwestie związane ze zmianami klimatu. Każda tona wyemitowanego gazu cieplarnianego oznacza w konsekwencji wzrost temperatury – nawet jeżeli są to minimalne wartości, z biegiem czasu następuje ich kumulacja. Istotnymi przyczynami są także te ekonomiczne oraz techniczne. Techniczne przyczyny dotyczą polskiego przestarzałego systemu elektroenergetycznego – bardzo dużo bloków węglowych opartych o paliwa kopalne ma obecnie 40-50 lat. To oznacza, że w ciągu najbliższej dekady spora część tych bloków będzie musiała zostać wyłączona. Z tego powodu stosowne inwestycje w odtworzenie mocy wytwórczych siłą rzeczy muszą zostać przeprowadzone. Najlepiej byłoby, gdyby środki finansowe zostały przeznaczone na zeroemisyjne źródła energii. Korzystanie z paliw kopalnych będzie coraz droższe i mniej opłacalne ze względu na m.in. malejącą dostępność czy rosnące koszty wydobycia. Obliczenia Fundacji Instrat wskazują na to, że dalsze zużycie paliw kopalnych będzie oznaczało w perspektywie 10 lat wzrost rachunków za prąd gospodarstwa domowego o ok. 800 zł.

– Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę politykę i otoczenie międzynarodowe – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Kowalczyk, kierownik Zespołu Klimatycznego WWF. – Dla Polski w tym momencie najważniejszym partnerem są państwa UE. W UE dosyć istotne staje się liczenie śladu węglowego poszczególnych działań dla poszczególnych przedsiębiorstw. W związku z tym polskie przedsiębiorstwa mogą zacząć tracić kontrahentów handlowych ze względu na wysoki ślad węglowy produkowanych przez nie produktów – co będzie oznaczało poważne kłopoty gospodarcze. Należy również pamiętać o tym, że dopływ energii ze źródeł odnawialnych może być nieregularny oraz niestabilny. Z tego powodu nie wystarczy jedynie zainwestować w same instalacje OZE – konieczne jest także zapewnienie magazynowania wytworzonej energii. Funkcję takich magazynów mogą spełniać elektrownie szczytowo-pompowe. Fundacja WWF tworzy opracowanie pokazujące, że teren po odkrywkowej kopalni w Turowie można wykorzystać do zbudowania dużej elektrowni szczytowo-pompowej o mocy ok. 700 MW, która byłaby w stanie dostarczać energię nieprzerwanie przez 12 godzin – analizuje Kowalczyk.

Rosnące obawy konsumentów

Niemal połowa konsumentów w Polsce ze względu na swoją sytuację finansową powstrzymuje się od większych wydatków.

Po wzrostach poczucia bezpieczeństwa deklarowanych przez konsumentów jesienią, ponownie pogarszająca się sytuacja pandemiczna spowodowała, że grudzień to kolejny miesiąc spadku nastrojów. Jak wynika z najnowszej edycji raportu Global State of the Consumer Tracker, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte, niemal połowa badanych na świecie liczy na poprawę swojej sytuacji ekonomicznej w ciągu najbliższych trzech lat, a jednocześnie ponad dwie trzecie martwi się rosnącymi cenami codziennych zakupów.

26. odsłona Global State of the Consumer Tracker pokazuje wyraźnie rosnące obawy deklarowane przez ogół konsumentów na świecie. Między październikiem a grudniem ubiegłego roku najbardziej, o 11 p.p., zwiększył się odsetek ankietowanych oceniających, że boi się odwiedzać restauracje – z 39 proc. do 50 proc. Niewiele mniej, o 10 p.p., wzrosły wskazania dotyczące korzystania z usług osobistych (do 49 proc.) oraz uczestnictwa w wydarzeniach masowych (do 63 proc.). Mniejsze, ale nadal bardzo wyraźne zmiany dotyczą robienia zakupów w sklepach stacjonarnych (z 34 do 42 proc.), korzystania z usług hotelowych (z 42 do 51 proc.) czy podróżowania samolotem (z 56 do 64 proc.).

Polska znalazła się w czołówce państw, w których nie zniknęły obawy dotyczące zakupów stacjonarnych – o poczuciu bezpieczeństwa mówi 52 proc. ankietowanych, podczas gdy w październiku tak deklarowało 56 proc. Dla porównania, najmniej pewnie podczas takich aktywności czują się konsumenci w Korei Płd. (tylko 32 proc.), a najbardziej bezpiecznie – w Indiach (76 proc.) i Szwajcarii (71 proc.).

Po okresie jesiennym, gdy nastroje deklarowane przez konsumentów ulegały stopniowej poprawie, w grudniu ponownie się pogorszyły. W Polsce najbardziej wzrósł odsetek wskazujących, że boi się chodzić do restauracji – z 41 do 53 proc., a w przypadku pozostałych aktywności zmiany wyniosły od 9 p.p. dla uczestnictwa w masowych wydarzeniach, do 2 p.p. dla podróży lotniczych. Nie oznacza to powrotu do wartości z początków pandemii, ale odpowiedzi są wyraźnie bardziej pesymistyczne. Wydaje się więc, że z pewnym opóźnieniem dotarły do nas nastroje związane z kolejną falą pandemii i wariantem omikron – mówi Anita Bielańska, dyrektor w dziale konsultingu, liderka Consumer Industry w Deloitte.

Ocena perspektyw ekonomicznych spada wraz z wiekiem konsumentów

O możliwości poprawy sytuacji ekonomicznej w ciągu najbliższych trzech lat najczęściej mówili uczestnicy grudniowej ankiety Deloitte z Indii i RPA (po 78 proc.), a także Chin i Brazylii (po 75 proc.). Najwięcej pesymistów znalazło się w Japonii, gdzie tak wskazywało tylko 17 proc. badanych.

Co ciekawe, optymizm dotyczący perspektyw nie zawsze idzie w parze z oceną bieżących możliwości. W Indiach 67 proc., a w RPA 58 proc. pytanych mówi o konieczności odłożenia na później większych zakupów, podczas gdy wśród pesymistycznych Japończyków tak uważa tylko co trzeci. W Polsce 39 proc. ankietowanych ocenia, że w ciągu trzech lat ich sytuacja się poprawi, a jednocześnie 46 proc. planuje wstrzymać się z większymi wydatkami.

Bardzo trudno jest wskazać jeden dominujący na świecie trend dotyczący oceny ekonomicznych perspektyw przez konsumentów. Widać natomiast, że z wiekiem postrzegają oni zawirowania gospodarcze z rosnącym pesymizmem. W grupie 55 plus zaledwie jedna trzecia uważa, że ich sytuacja ulegnie poprawie w ciągu trzech lat i jest to nastawienie długofalowe. Wśród tych ankietowanych tylko co piąty mówi o obawach dotyczących regulowania bieżących zobowiązań – mówi Przemysław Szczygielski, partner, lider sektora finansowego w Polsce, lider zarządzania ryzykiem oraz doradztwa regulacyjnego, Deloitte.

Na nastawienie emocjonalne konsumentów z pewnością duży wpływ ma fakt, że zauważają zmieniające się ceny ich codziennych koszyków zakupowych. W porównaniu z innymi krajami polscy ankietowani najczęściej, aż w 84 proc. przypadków, uważają, że w ciągu ostatniego miesiąca zdrożały produkty spożywcze. Kolejni w tym zestawieniu są badani z Brazylii (80 proc. wskazań) i RPA (74 proc.).

41-43 proc. Polaków deklaruje, że ceny trochę wzrosły we wszystkich kategoriach produktów. O wyraźnej zwyżce mówią ankietowani w przypadku zakupów spożywczych – tak uważa 41 proc. Dla porównania, w przypadku kosztów restauracyjnych mówi o tym 32 proc. pytanych, a o drożejących alkoholach i ubraniach niewiele więcej niż co piąty (odpowiednio – 23 i 22 proc.).

Zmieniające się potrzeby transportowe i chęć zakupu samochodu

Na przestrzeni ostatnich miesięcy pandemia nie wywarła specjalnie zauważalnego wpływu na preferencje konsumentów w zakresie wykorzystania transportu zbiorowego. Globalnie, ok. 30 proc. ankietowanych nigdy nie korzysta z takiego sposobu przemieszczania się, kilka razy w tygodniu robi to ok. 18 proc., a codziennie ok. 7 proc. Nadal też niewiele mniej niż co trzeci pytany planuje zmniejszyć tą częstotliwość, a ok. 60 proc. utrzymać na dotychczasowym poziomie.

W porównaniu ze średnią światową Polacy wyraźnie rzadziej deklarują, że w ogóle nie korzystają z transportu zbiorowego (19 proc. wskazań), ale daleko im do wskazań skrajnych – w Chinach tak mówi tylko 7 proc., a w Indiach 8 proc. badanych, podczas gdy w Kanadzie aż 55 proc., a w USA 53 proc.

Jednocześnie, 27 proc. ankietowanych na świecie rozważa zakup własnego samochodu w nadchodzącym półroczu. Najczęściej o takiej możliwości wspominają ankietowani z Indii (77 proc.), przy czym tamtejsi konsumenci najpowszechniej wskazują, że będzie to pojazd nowy (81 proc.). W Polsce plany zakupowe ma co piąty badany, ale tylko 45 proc. myśli o nowym aucie. Najrzadziej chęć nabycia samochodu deklarują Szwajcarzy (11 proc.) i Duńczycy (14 proc.)

Wydaje się, że na popularność środków komunikacji zbiorowej wpływ ma nie tyle zmieniająca się sytuacja pandemiczna, ale przede wszystkim przyzwyczajenia i uwarunkowania poszczególnych rynków i społeczeństw. Widać to też w planach dotyczących posiadania własnego samochodu – w Niemczech, gdzie używanie własnego pojazdu jest normą, kupno rozważa 23 proc. konsumentów, podczas gdy w Brazylii, gdzie co trzeci badany z komunikacji zbiorowej korzysta kilka razy w tygodniu, chętnych do posiadania własnego auta jest 55 proc. – mówi Daniel Martyniuk, partner, lider doradztwa technologicznego, Deloitte..

O badaniu
Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec grudnia 2021 r. Była to 26. edycja przeprowadzona globalnie i 20., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 22 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwajcarii, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych.

DL Invest Group podsumowuje 2021 rok

Firma DL Invest Group wynajęła na przestrzeni 2021 roku blisko 80 000 mkw. nowej powierzchni komercyjnej w sektorach: biurowym, handlowym i magazynowym powiększając wartość aktywów do ponad 1,5 miliarda złotych. Firma prowadzi również zaawansowane rozmowy z kolejnymi najemcami, których finalizacji spodziewa się w pierwszym kwartale 2022 roku, jako efekt procesów rozpoczętych w 2021 r. Jednocześnie spółka rozwija kolejne projekty magazynowe, handlowe i biurowe w tym między innymi projekt DL Tower w Katowicach, który do użytku zostanie oddany w I kwartale 2022 roku oraz wyjątkowy projekt DL Prime w Gliwicach, którego oddanie planowane jest w IV kwartale 2022 roku. Łącznie oba projekty to ponad 36.000 mkw. powierzchni biurowej z możliwością dalszej rozbudowy – realizacji kolejnych budynków na rzeczonych działkach, które mają potencjał realizacji zabudowy o powierzchni ponad 100 000 mkw. Największy potencjał powierzchniowy w portfelu DL Invest Group mają ciągle projekty magazynowe, gdzie ulokowany jest bank ziemi przewidziany pod realizację ponad 400.000 mkw. powierzchni. Tylko w pierwszym kwartale 2022 r. oddane zostaną projekty magazynowe o powierzchni ponad 50.000 mkw. Firma pracuje także nad powiększaniem bazy gruntowej pod projekty magazynowe, co obejmuje między innymi tereny w Rzeszowie, Wrocławiu, Krakowie, Bolesławcu, Katowicach oraz w Warszawie.  

„Rok 2021 był rokiem niezwykle wytężonej pracy w wymagających warunkach narzuconych nam między innymi przez pandemię. Niemniej kolejny raz przekroczyliśmy ustalone przez nas cele. Nie dość, że ilość wynajętych w minionym roku powierzchni to jeden z najlepszych wyników w historii naszej firmy, co wiąże się również z systematycznym powiększaniem naszego portfela nieruchomości, którego wartość aktualnie przekracza 1,5 miliarda złotych, to zrealizowaliśmy w okresie pandemii wyjątkową restrukturyzacje projektu nabytego z windykacji banku, przekształcając w terminie 18 miesięcy projekt z 50% poziomem najmu, Plazę Zgorzelec, w nowoczesne w 100% wynajęte centrum handlowe DL City. W ciągu 18 miesięcy zrealizowaliśmy wyjątkowy zwrot na zainwestowanym kapitale własnym w wysokości ponad 253%. To świadczy o kompetencjach oraz jakości wewnętrznej struktury DL Invest Group, na którą składa się wewnętrzny generalny wykonawca wraz z biurem projektowym oraz silnymi zespołami komercjalizacji, a także zarządzania aktywami, które już teraz przygotowane są na najtrudniejsze wyzwania. W mojej ocenie posiadane w ramach Grupy kompetencje to największa wartość DL Invest Group obok posiadanego portfela aktywów” – mówi Dominik Leszczyński, CEO DL Invest Group. „W 2021 roku rozpoczęliśmy również kilka procesów, których finału spodziewamy się w I kwartale 2022 roku więc możemy powiedzieć, że rzeczywisty wynik w obszarze wynajmu powierzchni mamy lepszy od wspomnianego. Ponadto rok 2021 był przełomowym rokiem pod kątem zwiększenia stabilności oraz zdolności finansowania nowych projektów poprzez pozyskanie kolejnego zagranicznego partnera finansowego, który udzielił Nam finansowania na kwotę ponad 72 mln EUR. Fakt, że partnerem tym jest Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, jedna z największych europejskich instytucji finansowych, jest dodatkowym podkreśleniem naszych kompetencji i możliwości, które posiada nasza Grupa.” – podkreśla Dominik Leszczyński.

Wśród największych transakcji w sektorze powierzchni magazynowych w 2021 roku wyróżnić należy: budowę czterech obiektów z sektora „last mile logistics” dla firmy InPost, budowę obiektu BTS dla firmy Valeo Electronics and Electronics Systems oraz Hutchinson. Dodatkowe powierzchnie dla firmy Strokrotka (Stokrotka jest już najemcą powierzchni w rozbudowywanym aktualnie centrum logistycznym DL Invest Park Psary), dla której DL Invest Group buduje kolejny obiekt magazynowy w podwarszawskim Teresinie o powierzchni ponad 36 000 mkw. (całkowita powierzchnia parku logistycznego w Teresinie, którego realizacja jest etapowana wyniesie około 100 000 mkw.), czy też powierzchnie dla firmy Medivet w Dębicy.

2021 rok pokazał również wysoką jakość przygotowywanych przez nas powierzchni w projektach biurowych mixed-use, gdzie pomimo pandemii, projekty biurowe wielofunkcyjne, w ramach których użytkownicy tych powierzchni mogą zaspokoić swoje codzienne potrzeby oraz w sposób elastyczny rozwijać w wykreowanych przez nas lokalizacjach swoją działalność, okazały się idealnie dopasowane do wymagań rynku. Dowodem tego jest wynajęcie w 100% w 2021 roku projektu DL Piano oraz osiągnięcie ponad 70% poziomu wynajmu w budowanych projektach DL Tower i DL Prime, czy też uruchomienie dodatkowych konceptów gastronomicznych w zabytkowej Poczcie Głównej w Gliwicach – DL Vintage Post, gdzie znajdują się obecnie także nowoczesne w 100% wynajęte biura. W 2022 roku zostaną otwarte kolejne koncepty restauracyjne.” – podkreśla Dominik Leszczyński. „Wszystkie projekty biurowe DL Invest Group powstają z myślą o komplementarności usług. Chcemy tworzyć samowystarczalne kompleksy, gdzie pracownicy naszych najemców będą mieli do dyspozycji nie tylko najwyższej jakości przyjazne środowisko wewnątrz budynków biurowych, ale także szereg dodatkowych funkcji jak: handlowe, usługowe, medyczne, finansowe, rozrywkowe czy sportowe i większość codziennych spraw będą mogli załatwić na miejscu bez konieczności przemieszczania się do innych lokalizacji” – podsumowuje Dominik Leszczyński.

Największe transakcje biurowe w 2021 roku to między innymi: powierzchnie dla firmy Hermes oraz dla Urzędu Dozoru Technicznego w katowickim biurowcu DL Piano, powierzchnie dla spółki Landingi w gliwickim kompleksie DL Prime, który jest już w 80% wynajęty, czy też umowa z ForSec w biurowcu DL Tower. W planowaniu są także kolejne budynki biurowe w tym w Katowicach przy Korfantego 138, gdzie do 2025 roku powstać mają dwie kolejne wieże biurowe oraz przy Wrocławskiej, gdzie na przestrzeni kilku miesięcy w fazę budowy wejdzie biurowiec DL Piano II. W dalszej perspektywie spółka zamierza uruchomić realizację kolejnych projektów biurowych w Gliwicach.

W sektorze parków handlowych i usługowym na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy zostały podpisane umowy między innymi z: Kaufland, TEDi, Jeronimo Martins, GlivClinic, Maximus Fitness, LPP czy Dealz Poland. Aktualnie trwa realizacja kolejnych dwóch parków handlowych, które powiększą handlowe portfolio firmy składające się obecnie z 11 nieruchomości o powierzchni około 45 000 mkw. (GLA).

Miniony rok, obok intensywnych prac w obszarze wynajmu, przyniósł także uruchomienie projektu DL Green, w ramach którego wszystkie nowoczesne nieruchomości firmy będą między innymi certyfikowane w systemie ekologicznej certyfikacji BREEAM. W grudniu 2021 roku certyfikat BREEAM in Use na poziomie Excellent uzyskał katowicki biurowiec firmy – DL Piano. W ramach DL Green uruchomione zostały również projekty, w ramach których: nasadzono ponadnormatywną liczbę drzew i innych roślin, wprowadzono ule na tereny inwestycji magazynowych, zorganizowano warsztaty dla lokalnych społeczności z zakresu nasadzeń drzew i ich znaczenia dla ekosystemu, a następne działania w tych obszarach są planowane na kolejne miesiące 2022 roku.

Scallier podsumowyje 2021 rok. W 2022 zapowiada budowę kolejnych obiektów handlowych

Scallier w 2021 roku skomercjalizował między innymi park w Pszczynie (6 725 mkw. GLA), którego otwarcie zaplanowane jest na wiosnę bieżącego roku, park w Pleszewie (3 500 mkw. GLA), który został otwarty w grudniu 2021 roku oraz kolejny obiekt w Kościanie (II etap), gdzie wybudowane zostało już ponad 6 000 mkw. powierzchni komercyjnych, a w przygotowaniu jest kolejny etap inwestycji. Zawarta została umowa z właścicielem sieci sklepów Biedronka na realizację projektu convenience pod Warszawą. Scallier pośredniczył również w sprzedaży i jednocześnie przejęł w zarządzanie park handlowy w Łęcznej (3 500 mkw. GLA). W Rumunii Scallier wybudował, skomercjalizował oraz otworzył dwa parki handlowe (w Rosiorii de Vede i Focsani) o łącznej powierzchni 11 200 mkw. GLA. W przygotowaniu i komercjalizacji są kolejne projekty zarówno w Polsce, jak i na rynku rumuńskim.

Wśród najemców nowo otwartych w Polsce parków handlowych skomercjalizowanych przez Scallier są duże międzynarodowe sieci handlowe, między innymi: Rossmann, Pepco, KiK, TEDi czy CCC, ale coraz częściej zainteresowani obecnością w parkach handlowych są duzi najemcy wcześniej wynajmujący powierzchnie komercyjne jedynie w dużych galeriach handlowych. W rumuńskich aktywach, Scallier współpracuje między innymi z: Sinsay, Pepco, KiK, Kids Outlet, Animax, Xpress, Hervis, Martes Sport, Jysk, CCC czy Flanco.

„Parki handlowe w Europie Środkowo-Wschodniej dynamicznie zyskują na znaczeniu. Ich popularność rośnie już od kilku lat jednak ich zalety zostały w szczególności dostrzeżone przez najemców oraz inwestorów w czasie pandemii, kiedy to obiekty te pozostały jedynymi w pełni funkcjonującymi nieruchomościami handlowymi. Dodatkowo, ich kompaktowy charakter i elastyczność, która umożliwia stosunkowo niskim kosztem dopasowanie ich oferty do zmieniających się preferencji konsumentów i lokalnych uwarunkowań umożliwiają ich realizację w małych ośrodkach miejskich lub na obrzeżach dużych aglomeracji, gdzie podaż nowoczesnych powierzchni handlowych jest ograniczona” – mówi Bartosz Nowak, Partner Zarządzający odpowiedzialny za rozwój firmy Scallier w Polsce. „W 2022 roku rozpoczynamy w Polsce realizację kolejnych obiektów z tego sektora rozwijając między innymi naszą współpracę z firmą deweloperską: PKB Inwest Budowa. W jej ramach powstaną dwa parki handlowe: w Pyrzycach o powierzchni 2 000 mkw. oraz we Wrocławiu o powierzchni około 3 500 mkw. Scallier odpowiada za akwizycję nieruchomości, współtworzy koncepcję projektu i komercjalizuje nieruchomości. We współpracy z PKB Inwest Budowa odpowiadamy także za sprzedaż otwartego w grudniu 2021 roku parku handlowego w Pleszewie – prowadzimy rozmowy z zainteresowanymi stronami” – wspomina Bartosz Nowak.

Scallier wrac z grupą inwestorów przygotowuje projekt w miejscowości Łubna pod Warszawą. Na obszarze około 3 ha, powstanie 10 000 mkw. nowoczesnych powierzchni handlowych oraz usługowych z wydzieloną strefą gastronomiczną i częścią rekreacyjną położoną nad sąsiadującym zbiornikiem wodnym. Obecnie trwa proces projektowy oraz prowadzone są rozmowy z najemcami.

„Parki handlowe to projekty, które udowodniły swoją odporność na rynkowe fluktuacje. Przed rozpoczęciem pandemii były to nieruchomości, które rozwijane były niemal jedynie przez wyspecjalizowane podmioty, a więksi inwestorzy traktowali je jako co najwyżej aktywa umożliwiające dywersyfikację portfela inwestycyjnego. Obecnie powierzchnie w dobrze zarządzanych parkach handlowych są intensywnie poszukiwane przez wielu najemców – nawet ci, którzy w przed pandemicznych czasach byli obecni jedynie w dużych centrach handlowych dopasowują swoje koncepty do tej klasy aktywów” – mówi Wojciech Jurga, Partner Zarządzający w Scallier odpowiedzialny za rozwój firmy w Rumunii. „Za taki stan rzeczy odpowiadają między innymi: otwarta architektura parków, która umożliwia dostęp do niemal każdego sklepu z zewnątrz obiektu, co oszczędza czas i minimalizuje ryzyko kontaktu z dużą ilością osób, lokalność i wyjątkowy dobór najemców spełniających potrzeby lokalnych społeczności. W Rumunii, w parkach handlowych dodatkowo ważną rolę pełnią najemcy z sektora gastronomicznego, którzy są oczekiwani przez rumuńskich klientów. W dotychczas otwartych przez nas obiektach powierzchnie zostały wynajęte dla sektora gastronomicznego. W Rumunii trwają obecnie prace nad budową i komercjalizacją kolejnych projektów, które otwarte zostaną w 2022 roku między innymi w Vaslui i Turdzie.” – podkreśla Wojciech Jurga.

Dolar pozostaje słaby, złoty kontynuuje umocnienie

W 2022 r. dolar póki co pozostaje słabszy mimo rosnących rentowności dłużnych papierów skarbowych i wyceniania przez rynek szybszego cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed. Silniejszy jest za to złoty, który zaczął obecny tydzień, umacniając się w parze z euro do najsilniejszej pozycji od września – pomimo redukcji oczekiwań dotyczących podwyżek stóp i niesprzyjających informacji ze Wschodu.

W zeszłym tygodniu dolar doświadczył wyprzedaży względem wszystkich głównych walut z wyjątkiem rubla rosyjskiego, któremu ciążą obawy dotyczące eskalacji napięć na Ukrainie. Dolar odrobił część strat w piątek, w czasie wyprzedaży papierów skarbowych, lecz jest za wcześnie, by stwierdzić, czy wraca tradycyjna korelacja między rosnącymi rentownościami w USA i silniejszym dolarem.

Wieści dotyczące inflacji w dalszym ciągu będą dominowały w nagłówkach i wpływały na nastroje. W tym tygodniu poznamy m.in. dane dla Wielkiej Brytanii (środa 19.01). Czeka nas również sporo zebrań banków centralnych. Nie spodziewamy się wielu wieści z USA i strefy euro poza piątkowym przemówieniem Christine Lagarde na temat globalnych perspektyw ekonomicznych, na którym skupi się rynek. Oczekuje się, że prezes EBC odniesie się do trawiących rynek wątpliwości, czy bank w obliczu rosnącej globalnie inflacji jest w stanie zaczekać z podwyżkami stóp procentowych do 2023 r.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł lekkie umocnienie polskiego złotego, co wpisuje się w trend obserwowany wśród walut regionu od początku roku. Umocnienie to prawdopodobnie byłoby silniejsze, gdyby nie wzrost obaw pod koniec tygodnia w związku z sytuacją na Wschodzie. O ile zakładamy, że polska waluta będzie kontynuowała aprecjację, o tyle potencjalna eskalacja konfliktu jest jednym z największych krótkoterminowych ryzyk dla złotego.

W tym tygodniu poznamy szereg danych z kraju, szczególnie pod koniec tygodnia. Oprócz tego będziemy też obserwowali wszelkie informacje z zakresu polityki, których w ostatnim czasie było dość dużo i których część ma znaczenie dla rynku. Obok informacji o braku postępów w rozmowach z Rosją w sprawie Ukrainy najistotniejsze z nowych wieści są rozwiązania polskiego rządu, które powinny pozwolić ograniczyć inflację w tym roku, lecz jednocześnie zwiększają niepewność w zakresie jej kształtowania się. Mogą one też wpłynąć na politykę pieniężną. W zeszłym tygodniu nastąpiła redukcja oczekiwań rynkowych w zakresie wzrostu stóp procentowych w Polsce, z wyceny na najbliższe pół roku zniknęła jedna standardowa podwyżka (o 25 pb.). Brak większego wpływu tej zmiany na złotego uznajemy za pozytywny sygnał w kontekście perspektyw waluty.

EUR

W tygodniu bez wielu znaczących danych z gospodarki euro zyskało względem dolara, podobnie jak inne waluty G10. Naszym zdaniem było to spowodowane niemal w pełni ogólną słabością amerykańskiej waluty.

Ten tydzień również będzie spokojny – z jednym wyjątkiem: w piątek prezes EBC Christine Lagarde wygłosi przemówienie na temat globalnych perspektyw ekonomicznych. Przepaść między gołębim nastawieniem Lagarde z jednej strony i odczytami inflacji oraz oczekiwaniami rynkowymi z drugiej rośnie z tygodnia na tydzień. Naszym zdaniem prezes EBC wykorzysta tę okazję, by odnieść się do tematu i przybliżyć stanowisko banku w sprawie przyszłych podwyżek stóp. Spodziewamy się, że okolice przemówienia przyniosą zmienny handel.

USD

Nawet po wzroście oczekiwań inflacyjnych w USA rzeczywiste dane rosną jeszcze szybciej. Inflacja CPI w grudniu osiągnęła 7%, co jest najwyższym poziomem od czterech dekad. Inflacja bazowa nie była dużo niższa – wyniosła 5,5%, najwięcej od wczesnych lat 90.

W tym tygodniu nie czekamy na wiele wieści z USA – Fed rozpoczyna „cichy okres” przed zebraniem 26 stycznia. Jak dotąd w 2022 r. kluczową kwestią jest brak korelacji między oczekiwaniami podwyżek stóp i siłą dolara – rynek obecnie spodziewa się czterech podwyżek w 2022 r., zaś dolar słabnie względem głównych podobnych walut.

GBP

Rynki w większości zignorowały zamieszanie polityczne wokół przyjęć organizowanych przez personel premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona podczas lockdownu, a zamiast tego skupiły się na danych o mocnym wzroście PKB w listopadzie. Kontrakty terminowe na stopy procentowe obecnie wyceniają cztery standardowe podwyżki stóp o 25 pb. ze strony Banku Anglii w 2022 r., co w dużej mierze wyjaśnia dotychczasowe umacnianie się funta w tym roku.

W tygodniu pełnym istotnych odczytów w Wielkiej Brytanii uwaga rynku skupi się na danych o inflacji – oczekuje się, że jej najbardziej powszechna miara ponownie przekroczy 5%. Raport dotyczący rynku pracy w listopadzie, który zostanie opublikowany we wtorek, również znajdzie się w centrum zainteresowania, będzie on jednak zaburzony przez krótkoterminowy wpływ restrykcji związanych z Omikronem.

CHF

Para EUR/CHF na początku zeszłego tygodnia wzrosła powyżej 1,05, co jest najwyższym poziomem od końcówki listopada, później jednak utraciła wszystkie zyski. Zmienność kursu była dość wysoka, a obawy o rozprzestrzenianie się Omikrona, martwiące nagłówki dotyczące Rosji i niedawny wzrost pary EUR/USD z pewnością nie pomagały w uspokojeniu rynku. W parze ze złotym frank w trakcie tygodnia spadł do najniższego poziomu od ponad dwóch miesięcy (4,32), co było wspierane zarówno przez początkowe osłabienie waluty Szwajcarii, jak i przez umocnienie złotego. Obecnie kurs CHF/PLN znajduje się jedynie nieznacznie wyżej.

Będziemy nadal skupiać się na wieściach z zewnątrz, ponieważ kalendarz ekonomiczny dla Szwajcarii jest w tym tygodniu dość pusty, a skokowy wzrost nowych przypadków zachorowań w kraju zdaje się nie mieć istotnego wpływu na franka.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Eksperci na debacie Cyfrowej Polski: cyfrowy atak na urząd to atak na całą lokalną społeczność

Świadomość zagrożeń i otwartość samorządów na inwestycje w cyberbezpieczeństwo rośnie wraz z nagłaśnianiem przypadków ataków cyfrowych i wycieków danych w jednostkach samorządu terytorialnego. Rozwój wiedzy i kompetencji w obszarze bezpieczeństwa cyfrowego jest istotnym, lecz nie jedynym wyzwaniem na drodze do cyberbezpiecznej przyszłości polskiej administracji – mówił prezes Związku Polska Michał Kanownik na konferencji z serii #CyfryzujemyPolskę.

Nad stanem cyberbezpieczeństwa w jednostkach administracji publicznej i wyzwaniami stojącymi w rozpoczętym roku przed aparatem państwowym w związku z rosnącą skalą zagrożeń cyfrowych debatowali uczestnicy panelu dyskusyjnego w trakcie konferencji pt. „Cyberzagrożenia w 2021 r. i wyzwania na 2022 r.”. Spotkanie zorganizował reprezentujący polską branżę cyfrową i nowych technologii Związek Cyfrowa Polska.

Postęp cyfryzacji, rozwój zagrożeń

Eksperci biorący udział w dyskusji odnosząc się do trwającej transformacji cyfrowej, która przyspieszyła w czasie pandemii, a w centralnej i lokalnej administracji publicznej objawia się udostępnianiem obywatelom nowych e-usług, byli zgodni co do faktu, że zjawisko to zbiega się ze wzrostem liczby incydentów bezpieczeństwa w urzędach. Te coraz częściej stanowią cel ataków cyfrowych. Proces cyfryzacji dotyczy m.in. Urzędu Zamówień Publicznych, a jego kierownictwo dostrzega znaczenie przygotowania się cyberzagrożenia. – Rok 2021 był dla UZP wyjątkowy. Uczyniliśmy w tym czasie proces postępowań zamówieniowych w pełni elektronicznym, a na nadchodzące lata planujemy cyfryzację kolejnych procesów. Prowadząc transformację cyfrową zdajemy sobie jednak sprawę, że istotny jest nie tylko komfort podmiotów korzystających z nowych, cyfrowych narzędzi, lecz również bezpieczeństwo ich danych – przekonywał Hubert Nowak, prezes UZP.

O bezpieczeństwie użytkowników usług e-administracji mówił również Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, wskazując również na inne niż urzędy obszary, którym sektor publiczny winien się bacznie przyglądać. – Oczywiście incydent cyberbezpieczeństwa na poziomie samorządu dotyczy nie tylko urzędu, ale przede wszystkim obywateli tworzących lokalną społeczność, których dane są zagrożone, a potencjalnie również kolejnych organów państwowych, z którymi połączona jest zaatakowana jednostka. Najistotniejszy cel cyberataków stanowi prawdopodobnie infrastruktura krytyczna. Nie jesteśmy w stanie zapobiec każdemu incydentowi i dlatego kluczowy jest nasz czas reakcji na przypadki ataków, szczególnie na wrażliwe cele – wskazał gospodarz konferencji.

Potrzebne wytyczne i fundusze

Jan Maciej Czajkowski, reprezentujący Związek Miast Polskich wskazywał, że w kontekście cyberbezpieczeństwa samorządy nie są pod względem swoich możliwości i przygotowania na zagrożenia jednorodną grupą. – Jednostki samorządowe nie są jednolite w swoich kompetencjach i możliwościach. Każda z nich widzi kwestie cyberbezpieczeństwa nieco inaczej i przed każdą stoją nieco inne wyzwania ze względu na typ i liczebność świadczonych usług i przetwarzanych danych. Na czoło biegu ku cyberbezpieczeństwu wśród krajowych JST wysuwają się moim zdaniem duże miasta na prawach powiatu – mówił przedstawiciel Związku Miast Polskich. Gość dodał, że dla poprawy sytuacji lokalnej administracji istotny będzie nie tylko rozwój świadomości i kompetencji i zapewnienie dedykowanych środków finansowych, ale również udzielenie klarownych wytycznych, a następnie prowadzenie audytów w celu potwierdzenia ich wdrażania. – Większość małych i średnich JST, które potrzebują wsparcia w tym obszarze polega na ich własnych kompetencjach, które często nie są dostateczne. Należy zapewnić im oczywiście środki finansowe na ten cel, ale również prowadzić audyty po wcześniejszym ustaleniu oczekiwań wobec urzędów – wymieniał Jan Maciej Czajkowski.

Prezes Urzędu Zamówień Publicznych podkreślał, że we wdrażaniu rozwiązań cyberbezpieczeństwa pomocne mogłyby okazać się dedykowane regulacje.  – Jako organy publiczne przywykliśmy do działania w ramach ścisłych i często sztywnych schematów prawnych. Cyberzagrożenia wymykają się nam w tej sferze, a podmioty administracji publicznej potrzebują jasnych ram i wskazówek dotyczących bezpieczeństwa cyfrowego – mówił Hubert Nowak. – Póki administracja publiczna nie dysponuje odpowiednio przejrzystymi wytycznymi prawnymi dla wdrażania cyberbezpieczeństwa, musi dzielić się między sobą doświadczeniami i kompetencjami – dodał.

Wspólna praca, bezpieczną przyszłość

O potencjale i potrzebie współpracy podczas debaty mówił również Przemysław Kania, Dyrektor Generalny Cisco Polska. – Branża cyberbezpieczeństwa również jest w pewien sposób zdefragmentowana. Podmioty ją tworzące są silnie wyspecjalizowane, a jednym z zadań naszych organizacji jest pomoc w tworzeniu spójnych, kompletnych cyberbezpiecznych ekosystemów. Ważne jest też, by samorządy miały odwagę nawiązywać dialog z dostawcami, ponieważ nasza branża jest otwarta na współpracę z administracją publiczną i pomoc nie tylko przez oferowanie rozwiązań, ale też budowanie świadomości urzędników – zapewniał Przemysław Kania.

Choć nadchodzący rok zdaniem ekspertów przyniesie wiele wyzwań dla rozwoju cyberbezpieczeństwa administracji publicznej w Polsce, to zdaniem organizatora konferencji należy zachować optymizm. – Rozwijajmy świadomość zagrożeń i budujmy kompetencje urzędników. Zabiegajmy o zapewnienie środków dedykowanych na inwestycje w cyberbezpieczeństwo dla samorządów oraz jasnych wytycznych, które wskażą im kierunek przemian. Jestem przekonany, że jeśli podejmiemy pracę w tych obszarach Polska administracja publiczna będzie gotowa, by radzić sobie z zagrożeniami ery cyfrowej – powiedział, podsumowując debatę Prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik.

Konferencja z cyklu #CyfryzujemyPolskę została zorganizowana 13 stycznia pod Patronatem Honorowym Sekretarz Stanu w KPRM, Pełnomocnika Rządu do Spraw Cyberbezpieczeństwa Janusza Cieszyńskiego oraz Urzędu Zamówień Publicznych. Partnerami wydarzenia były firmy Cisco oraz Samsung. Patronat medialny sprawowali portal Cyberdefence24.pl oraz agencja ISBtech.

Co czeka polski przemysł chemiczny w 2022 r.?

Trwająca już dwa lata pandemia COVID–19 wpłynęła bez wyjątku na nas wszystkich. Wywołany przez nią niespotykany dotąd kryzys odcisnął piętno na światowych gospodarkach, a ze skutkami tego załamania będziemy mierzyć się jeszcze długo. Polską branżę chemiczną czeka niełatwy czas – przed nami szereg regulacji, których realizacja wymagać będzie wysiłku. Musimy sprostać potężnym wyzwaniom związanym z transformacją ekologiczną – chemia jest bowiem jedną
z najważniejszych branż, bez których Europa nie zrealizuje ambitnych, „zielonych” celów.

Zielona transformacja

Branża chemiczna, jako jedna z najbardziej innowacyjnych gałęzi przemysłu, będzie pełnić w procesie wspomnianej transformacji ekologicznej fundamentalną rolę i dołączyła do głównych graczy w projektowaniu wszelkich prośrodowiskowych rozwiązań. Produkty chemiczne, jako kluczowe dla rozwoju nowych narzędzi, procesów, urządzeń oraz niezbędne do istnienia różnych branż, sprawiają, że sektor chemiczny będzie napędem przemian, przed którymi stoi obecnie cała dążąca do osiągnięcia neutralności klimatycznej Europa.

Jednym z narzędzi Unii Europejskiej mających urealnić dążenie osiągnięcia celów klimatycznych jest przyjęty w połowie lipca ubiegłego roku Pakiet „Fit for 55”, który stanowi bazowy element koncepcji Europejskiego Zielonego Ładu. Wiele z tzw. wniosków ustawodawczych Pakietu w sposób znaczący wpłynie na funkcjonowanie całego europejskiego, w tym polskiego, przemysłu chemicznego, który będzie musiał zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. Realizowane i kolejne planowane inwestycje Polskiej Chemii[1] są odpowiedzią na idee dotyczące zrównoważonego rozwoju i unijne plany zmierzające ku dekarbonizacji.

Ambitne cele w zakresie nieskoemisyjności, jednego z głównych elementów Europejskiego Zielonego Ładu, powodują, że chemia stanie się jednym z kluczowych graczy w projektowaniu wszelkich „zielonych” rozwiązań. Coraz więcej mówi się o pozyskiwaniu energii z odnawialnych źródeł, a to przecież chemia tworzy już dziś podstawowe elementy potrzebne do budowy paneli słonecznych czy turbin wiatrowych. W związku z ambitnymi celami Unii Europejskiej w zakresie dekarbonizacji przedsiębiorcy zaczynają zwracać oczy także ku inwestycjom w małe reaktory jądrowe (tzw. SMR), a temat ten z pewnością będzie obecny w dyskursie publicznym w kolejnych miesiącach.

Bruksela wielki potencjał na drodze do neutralności klimatycznej dostrzega w wodorze – nazywanym „paliwem przyszłości”. Unia Europejska planuje przeznaczyć w ramach różnego rodzaju mechanizmów finansowania nawet do 400 mld euro na projekty wodorowe do 2050 roku. Chemia jest głównym producentem wodoru i to jej rozwiązania będą wpływać na rozwój wodorowych technologii, w których Unia Europejska upatruje jednego z ważniejszych sposobów realizację założeń zielonej transformacji. Przemysł chemiczny odegra w „wodorowej rewolucji” kluczową rolę – nie tylko w opracowywaniu rozwiązań, lecz także w ich wdrażaniu.

O wodorze mówi się obecnie bardzo wiele, ale „gazem przyszłości” jest również biometan. Jego stosowanie nie wymaga tak dużych zmian infrastrukturalnych – może być wtłaczany do istniejących sieci gazowych, dlatego myśląc o dekarbonizacji, nie można o nim zapominać. Ponadto rozwój biometanu wpisuje się także w model gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ) – do jego produkcji wykorzystuje się m.in. odpady organiczne z produkcji rolnej.

Przemysł chemiczny w upowszechnianiu gospodarki o obiegu zamkniętym odgrywa zasadniczą rolę. Sektor stanowi centralny punkt, będąc zarówno jako producentem produktów, jak i liderem w procesach ich recyklingu. W najbliższej przyszłości polski przemysł chemiczny czekają również wyzwania związane m.in. z wdrażaniem unijnej dyrektywy SUP (ang. Single Use Plastics) w zakresie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko, a także kwestie dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) dla produktów opakowaniowych.

Wyzwaniem będzie również jeszcze większa zrównoważoność produktów chemicznych, choć już nie od dziś branża stara się w jak największym stopniu wypełniać oczekiwania społeczeństwa i minimalizować negatywny wpływ chemikaliów na środowisko. Unijna strategia w zakresie chemikaliów na rzecz zrównoważonego rozwoju niesie za sobą wiele wyzwań dla sektora chemicznego i jest szeroko komentowana w całej Europie – szczegółowej analizy jej wpływu na branżę, w obszernym raporcie, dokonał Cefic (Europejska Rada Przemysłu Chemicznego).

Rok 2022 będzie czasem wytężonych prac Komisji Europejskiej – pod koniec każdego roku przedstawia ona plan przyszłych prac, dotyczący najważniejszych działań i zobowiązań politycznych. Mimo iż w 2021 r. zostało już przedstawionych wiele kluczowych dokumentów określających kierunek działań UE, to w planach na najbliższe 12 miesięcy znajdują się liczne inicjatywy, na które warto zwrócić uwagę, m.in. w zakresie energii, klimatu, czy cyfryzacji. Plan prac Komisji został szczegółowo omówiony przez Klaudię Kleps, Koordynator Pionu Rzecznictwa i Legislacji, Senior Ekspert PIPC, w artykule opublikowanym w Magazynie „Polska Chemia” (nr 3/2021).

Innowacje i nowoczesne technologie

Przemysł chemiczny, podobnie jak inne sektory gospodarki, jest kształtowany przez światowe trendy, a obecnie jednym z najważniejszych jest innowacyjność. Polska branża chemiczna, będąc jedną z najbardziej postępowych, wyznaczając trendy w całym przemyśle, stawia na nowoczesne technologie. Ma to ogromne znaczenie również w kontekście wspomnianej wcześniej transformacji ekologicznej. Branża już opracowuje i będzie wdrażać najnowocześniejsze rozwiązania, realizując założenia Europejskiego Zielonego Ładu i przytoczonego Pakietu Fit for 55.

Sektor ma świadomość, że transformacja cyfrowa, w długoterminowej perspektywie, pomoże zmaksymalizować zyski i zwiększyć bezpieczeństwo, a przemysł 4.0 i związane z nim innowacje nie są już odległym trendem przyszłości. Dla części przedsiębiorstw już teraz stanowią codzienność działań, a dla pozostałych bardzo szybko mogą stać się jednym z kluczowych elementów strategicznego rozwoju.

Dla wielu firm silnym impulsem ku innowacyjności jest konieczność dostosowania do wymogów regulacyjnych, zwłaszcza w obszarze środowiskowym, podyktowana m.in. wytycznymi wynikającymi z założeń ekologicznej transformacji. Sektor chemiczny jest jednym z najintensywniej korzystających z nowoczesnych, innowacyjnych rozwiązań, a jednocześnie stoi przed licznymi wyzwaniami związanymi z ich wprowadzaniem.

Zielona transformacja i jej cele w sposób oczywisty powiązane są z nowoczesnymi technologiami – oba te obszary są od siebie zależne i przenikają się wzajemnie. Polska Chemia, jako branża odpowiedzialna środowiskowo i społecznie, realizuje szereg inwestycji w odpowiedzi na potrzeby i wymogi nowoczesnego, współczesnego świata.

Dialog i wsparcie

W skali kraju Polska Chemia nie od dziś jest swoistym „przemysłem przemysłów”. To ogromny multisektor o fundamentalnym znaczeniu w dzisiejszym świecie, a jego odbudowa po kryzysie wywołanym przez pandemię COVID-19 jest niezbędna dla poprawienia kondycji całej gospodarki i jej dalszego rozwoju. W sektorze chemicznym tkwi ogromny potencjał, który wymaga odpowiedniego wsparcia. Pogodzenie celów ekologicznych z codziennym funkcjonowaniem branży nie będzie proste. Stoimy przed koniecznością przebudowy całej europejskiej gospodarki – jako przemysł chemiczny bierzemy udział w tej transformacji.

Spoglądając w przyszłość, sektor chemiczny, który został oficjalnie uznany w ogłoszonej w czerwcu 2021 r. Polityce Przemysłowej Polski za strategiczny dla polskiej gospodarki, powinien otrzymać konkretną, realną pomoc w zakresie niwelowania gwałtownych zmian, czy to spowodowanych regulacjami (krajowymi lub unijnymi), czy wzrostem kosztów energii, z którą – będąc branżą energochłonną – musi się stale mierzyć. Biorąc pod uwagę szereg stawianych przed sektorem wymogów związanych z ekologiczną transformacją, która jest niezwykle kosztowna, do wszelkich tworzonych regulacji należy podchodzić w sposób szczególny i odpowiedzialny.

Kluczowa będzie zatem kwestia wypracowania – w dialogu z krajową administracją – rozwiązań, które będą wspierać różnego rodzaju przedsięwzięcia branży, w tym innowacje i inwestycje. Stanowiłoby to realną pomoc i odpowiedź na potrzeby w zakresie opracowywania nowych produktów, technologii odpowiadających na wyzwania związane, np. z gospodarką obiegu zamkniętego, transformacją energetyki czy też z rozwijaniem technologii wodorowych. Powołany w 2021 r., dzięki wielomiesięcznym staraniom PIPC, Parlamentarny Zespół ds. Przemysłu Chemicznego, będzie polem do aktywnej współpracy branży i dialogu z administracją w zakresie umacniania konkurencyjności sektora i wypracowywania rozwiązań odpowiadających jego potrzebom.

Podsumowując, rok 2022 z pewnością będzie dla Polskiej Chemii czasem reakcji i decyzji na temat tego, jaki – jako branża – obierze kierunek, by utrzymywać i wzmacniać konkurencyjność, tak, aby stojące przed nią wyzwania móc przekuć w szanse i możliwości dalszego rozwoju.

Materiał opracowany przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego

[1] Pisownia wyrażenia „Polska Chemia” wielkimi literami to celowo stosowany przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego zabieg jako synonim dla polskiego przemysłu chemicznego i polskiej branży chemicznej. Sformułowanie „Polska Chemia” stanowi także element wielu kluczowych projektów realizowanych przez PIPC, np. Kampania Polska Chemia, Godło Polska Chemia (znak zastrzeżony) Magazyn Polska Chemia, Kongres Polska Chemia.

Hotele powiększają bazę turystyczną

Wzrost zainteresowania turystyką krajową sprzyja rozwojowi zaplecza noclegowego w kurortach. Otwierają się też ciekawe hotele miejskie. Obecny rok powinien przynieść stabilizację w branży hotelowej, w miarę jak kolejne państwa przechodzić będą z traktowania pandemii covid w endemię.

– Mówiąc o obecnej kondycji sektora hotelowego trudno traktować rynek jako całość. Mamy dziś do czynienia w Polsce z dwoma rynkami. Pierwszy z nich – rynek hoteli miejskich, przed pandemią uważany za bezpieczniejszy, ze względu na bardziej zbilansowaną strukturę gości, a także mniejszą sezonowość od drugiego rynku hotelowego, czyli hoteli turystycznych. Obecnie to właśnie ten drugi rynek znacznie lepiej sobie radzi i odrabia straty. Hotele miejskie z kolei, w dużej mierze skupiają się na utrzymaniu bieżącej rentowności, choć jesienią widoczny był już większy popyt ze strony gości biznesowych i MICE. Wyniki, jakimi branża zamknęła rok 2021 dalekie są od tych sprzed zmian rynkowych, ale możemy już obserwować odbudowę popytu i średnich cen – przyznaje Katarzyna Tencza, Associate Director Investment & Hospitality w Walter Herz.

Mimo, że gości zagranicznych było mniej, głód podróżowania, a także niepewność związana z podróżami zagranicznymi sprawiły, że w lipcu i sierpniu minionego roku w obiektach hotelowych nocowało o około 190 tys. Polaków więcej niż w wakacje 2019 roku. Popyt skumulował się latem w wyniku między innymi ograniczeń, którym hotele podlegały w zimie i miesiącach wiosennych. Sezon letni w kurortach był bardzo udany. Początek jesieni przyniósł duży popyt na pobyty wypoczynkowe i grupowe. W listopadzie i grudniu sytuacja była już wyraźnie gorsza, z wyjątkiem okresu świątecznego, który dla hoteli w lokalizacjach wypoczynkowych był kolejną okazją do podniesienia przychodów.

– Dobre wyniki uzyskane przez obiekty resortowe w wakacje nie oznaczają, że cały 2021 rok branża może zaliczyć do udanych. Obroty w całym sektorze były niższe od uzyskiwanych przed pandemią. Rok 2022 powinien przynieść kontynuację odbudowy popytu na rynkach miejskich – prognozuje Katarzyna Tencza.

Zmiany własnościowe

Mimo trudności, z jakimi zmagają się hotele, jak dotąd na naszym rynku nie mamy do czynienia z wieloma transakcjami. Szczególnie, że najwięksi rynkowi gracze w większości wstrzymują się od akwizycji aktywów z tego segmentu. Zapowiadane na 2021 rok hurtowe bankructwa nie miały miejsca. Hotele wystawione na sprzedaż nie są zbyt atrakcyjne dla inwestorów ze względu na lokalizację lub inne czynniki. Do transakcji dochodziło głównie na rynkach regionalnych. I tak, na przykład Hotel Rysy położony w ścisłym w centrum Zakopanego został kupiony przez spółkę NK Rysy, sprzedany został także niedokończony hotel Ewerdin w Świnoujściu. W drugiej połowie ubiegłego roku właściciela zmienił również 100-pokojowy hotel zlokalizowany w centrum Krakowa.

Mogliśmy obserwować też transakcje, których przedmiotem były obiekty hotelowe z przeznaczeniem na inne funkcje. Orbis podpisał przedwstępną umowę sprzedaży Hotelu Ibis w Kielcach, który ma zostać przekształcony w obiekt o innej funkcji. Opustoszały hotel Astoria w Kłodzku został sprzedany deweloperowi z Krakowa, który po remoncie zaoferuje prawdopodobnie powierzchnie handlowo-usługowe. Polkomtel kupił hotel Ossa zlokalizowany w Ossie k. Rawy Mazowieckiej, gdzie powstać ma centrum rehabilitacji.

Aktywnie na rynku działa również Polski Holding Hotelowy, który prowadzi proces konsolidacji obiektów świadczących usługi hotelarskie, należących do spółek skarbu państwa. PHH zawarł umowę warunkową na zakup spółki Geovita SA, wchodzącej w skład Grupy Kapitałowej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, która zarządza kilkunastoma obiektami wypoczynkowymi na terenie całej Polski. Holding podpisał także z PGE Polską Grupą Energetyczną umowę warunkową na zakup dziesięciu hoteli i obiektów, należących do Elbest, jednej z jej spółek, która posiada hotele m. in. w Krynicy, Międzyzdrojach, Myczkowcach nad Soliną oraz obiekty w Krasnobrodzie i Szklarskiej Porębie. Polski Holding Hotelowy podpisał również umowy warunkowe na zakup pakietu kontrolnego akcji Interferie oraz udziałów Interferie Medical SPA, spółek należących do Grupy Kapitałowej KGHM, dzięki czemu trafi do niego kolejnych sześć obiektów.

Nowe, wysokiej klasy obiekty w kurortach

W 2021 roku miejscowości wypoczynkowe poszerzyły ofertę wysokiej jakości obiektów hotelowych. Ostatnie otwarcia to oczywiście wynik procesów inwestycyjnych rozpoczętych jeszcze przed zawirowaniami rynkowymi. Turystyczne zasoby noclegowe w kraju zwiększyły się m.in. dzięki otwarciu hotelu Radisson Resort Kołobrzeg z 209 pokojami i aquaparkiem, pięciogwiazdkowego hotelu Crystal Mountain w Wiśle z prawie 500 pokojami i aquaparkiem, czy 124-pokojowego kompleksu Tremonti Ski&Bike Resort w Karpaczu.

Mimo trudności rynek hotelowy nadal poszerza swoją bazę. Nowe nadmorskie inwestycje hotelowe, podobnie jak w latach wcześniejszych, zlokalizowane są w większości na linii pomiędzy Świnoujściem i Kołobrzegiem. Inwestycje hotelowe w tym regionie to w większości condohotele. Wśród największych realizacji znajduje się hotel Wave Międzyzdroje Resort&SPA z 393 apartamentami, Aqua Resort w Międzyzdrojach z 300 pokojami i aquaparkiem, 435-pokojowy Radisson Blu Resort w Międzywodziu, hotel Gołębiewski w Pobierowie z około 1400 pokojami, PINEA Resort & Apartments w Pobierowie ze 138 apartamentami, 266-pokojowy Mövenpick Kołobrzeg, czy Baltic Wave w Kołobrzegu, który zaoferuje 468 apartamentów.

Polskie góry również mogą się pochwalić interesującymi inwestycjami hotelowymi, także w znacznej części sprzedawanymi w systemie condo, Wśród najciekawszych projektów wymienić należy Elements Hotel & SPA w Świeradowie Zdroju z 289 pokojami, Sanssouci Karpacz MGallery Hotel Collection ze 110 pokojami, Movenpick Hotel Karpacz ze 126 pokojami, Mövenpick Zakopane Imperial Hotel ze 130 pokojami, Infinity Zieleniec Ski & SPA w Dusznikach Zdroju z 328 apartamentami, czy Linden Hotel & Resort w Szklarskiej Porębie ze 137 pokojami.

Nowe hotele miejskie

– Sieci hotelowe skupione wcześniej głównie na inwestycjach miejskich, teraz bardzo aktywnie działają również w lokalizacjach wakacyjnych. Poza tym, na znaczeniu zyskują mniejsze miasta regionalne. Niestety wysokie ceny działek inwestycyjnych i duża konkurencja w walce o grunty ze strony inwestorów realizujących mieszkania na wynajem czy akademiki oraz rosnące koszty budowy sprawiają, że coraz trudniej spiąć budżet nowych projektów hotelowych. Banki też do finansowania inwestycji hotelowych wciąż podchodzą bardzo ostrożnie – informuje Katarzyna Tencza.

Zainteresowanie inwestycyjne w sektorze dotyczy głównie miejscowości turystycznych, ale lokalizacje miejskie również mogą zaoferować gościom nowe, interesujące obiekty. W zeszłym roku otworzyły się takie obiekty, jak hotel ibis Styles Kraków Centrum z 259 pokojami, NYX Hotel Warsaw sieci Leonardo Hotels z 331 pokojami, mieszczący się w kompleksie Varso Place w pobliżu warszawskiego Dworca Centralnego, hotel Tulip Residences Warsaw Targowa z 110 jednostkami, czy Mercure Katowice Centrum z 268 pokojami.

Ponadto, na rynku krakowskim pojawił się 195-pokojowy hotel Mercure Kraków Fabryczna City, 300-pokojowy AC Hotel by Marriott Kraków, a w szczecińskim kompleksie Posejdon został otwarty 134-pokojowy hotel Courtyard by Marriott Szczecin City. We Wrocławiu gości powitał aparthotel Jazz z 62 pokojami oraz Hotel Herbal z 66 pokojami, a pod koniec ubiegłego roku w Gdańsku otwarty został Dwór Uphagena Arche Hotel Gdańsk z 145 pokojami. Rynek olsztyński wzbogacił się z kolei o 105-pokojowy hotel Hampton by Hilton Olsztyn.

W tym roku rynek hoteli miejskich zasilony zostanie przez kilkanaście nowych obiektów pod brandami marek międzynarodowych i polskich. Większość to hotele, wobec których decyzje inwestycyjne podjęte zostały jeszcze przed pandemią. Warszawski rynek zasilić ma m.in. 238-pokojowy Focus Hotel Premium Warszawa położony na Mokotowie, 192-pokojowy Staybridge Suites Warszawa Ursynów na Ursynowie, 448-pokojowy Royal Tulip Warsaw Apartments w budynku Unique Tower przy ulicy Grzybowskiej, 96-pokojowy Autograph Collection by Marriott International na warszawskim Starym Mieście, czy 66-pokojowy Flaner Hotel WorldHotels Crafted Collection.

W Krakowie w najbliższym roku otworzyć ma się 216-pokojowy hotel Hyatt Place Kraków, 125-pokojowy Autograph Collection by Marriott International, 116-pokojowy Curio Collection by Hilton Hotel Saski Kraków, 53-pokojowy Garamond Boutique Hotel Tribute Portfolio, czy 173 pokojowy hotel Hampton by Hilton Krakow Airport.

W Lublinie oddany do dyspozycji gości ma zostać 130-pokojowy hotel sieci B&B, w Białymstoku 122-pokojowy Hampton by Hilton Białystok. We Wrocławiu otworzy się 201-pokojowy Q Hotel Plus Wrocław Bielany i pod marką Wyndham zostanie ponownie otwarty dawny hotel Sofitel Wroclaw Old Town z 205 pokojami.

Kolejne wyzwania

Szybko zmieniające się warunki rynkowe sprawiają, że przed branżą stoją kolejne wyzwania. Największe trudności, z jakimi hotele będą musiały się borykać w najbliższym czasie to rosnące koszty utrzymania i brak pracowników. Kłopoty związane są też z odbudową popytu ze strony gości korporacyjnych, sektora MICE oraz turystów zagranicznych.

Podwyżki cen energii i gazu czy wywozu śmieci oraz coraz większe koszty pracy utrudniają sektorowi wyjście z dołka. Rosnąca inflacja, napędzająca koszty utrzymania obiektów, wymusza podwyżki cen noclegów. Możemy spodziewać się, że w nadchodzących miesiącach wzrosną ceny noclegów, zarówno w miejscowościach wypoczynkowych, jak i lokalizacjach miejskich.

GLP w nowym managerem odpowiedzialnym za rozwój

GLP, inwestor i deweloper nieruchomości logistycznych, wzmocnił dział odpowiedzialny za rozwój firmy w Polsce. Od stycznia br. Maciej Rojowski dołączył do zespołu jako Business Development Manager. Będzie uczestniczył w każdym etapie realizacji projektów – od ich planowania i zakupu gruntów inwestycyjnych po wzmacnianie długofalowych relacji z klientami centrów logistycznych.

Maciej Rojowski od 15 lat jest aktywny w branży nieruchomości przemysłowych oraz obsłudze inwestycji zagranicznych w Polsce. Przed dołączeniem do zespołu GLP, pracował jako BTS Senior Consultant w AXI Immo oraz manager ds. rozwoju w Panattoni Europe. Wcześniej uczestniczył w kierowaniu działalnością Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Jest absolwentem stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim oraz studiów podyplomowych w zakresie biznesu, zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Na polskim rynku firma GLP zrealizowała do tej pory budynki magazynowo-produkcyjne o łącznej powierzchni ponad 1 mln mkw., położone obok kluczowych węzłów transportowych i największych aglomeracji. Obecnie realizuje nowe projekty o łącznej powierzchni ponad 260 tys. mkw. spełniające najwyższe standardy funkcjonalne, techniczne i ekologiczne.

Kampanie Google Ads dla e-commerce

Według raportu Gemiusa w 2021 roku aż 77% polskich internautów kupowało online. To nieprawdopodobny rozwój sektora e-commerce nie tylko na świecie ale także w naszym kraju. Oznacza to jednak, że sklepy internetowe czeka coraz większa konkurencja a co za tym idzie także coraz większa profesjonalizacja wszelkich działań, również w sferze marketingowej. Jednym z nich są kampanie Google Ads, z dużym naciskiem na możliwości kampanii produktowych.

Wprowadzenie kampanii skupionych na naszym asortymencie do wyników wyszukiwania całkowicie odmieniło dotychczasowe możliwości każdego e-commerce. Klient otrzymuje bowiem już chwilę po wpisaniu szukanego produktu pełną listę ofert sklepów możliwie jak najlepiej dopasowanych do jego zapytania. Wraz z ceną, zdjęciem, nazwą oraz marką. To tyle po stronie klienta, po stronie reklamodawcy natomiast czeka nas konieczność optymalizacji oraz analityki w celu maksymalizacji liczby konwersji oraz oczekiwanego poziomu ROAS.

Od czego zacząć przygodę z kampaniami produktowymi?

Aby uruchomić pierwszą kampanię dla naszego e-commerce założyć musimy konto Google Ads, konto Google Merchant, konto Google Analytics oraz bardzo przydatne na różnych etapach pracy ze sklepem internetowym konto Google Tag Manager. Ostatni krok to wygenerowanie z pomocą panelu administracyjnego pliku produktowego dla kampanii Google Shopping w formacie XML.

Pozwoli on nam na automatyczną aktualizację stanów magazynowych oraz cen, bez konieczności ręcznego wprowadzania każdej zmiany w kampanii. Już na tym etapie specjalista Google Ads bądź nasza agencja pomogą nam w pełnej konfiguracji niezbędnych narzędzi. Konta zawsze tworzymy pod własnym adresem e-mail, idealnie jeśli dostęp do nich ma tylko i wyłącznie właściciel, pozostałe osoby otrzymują jedynie dostep do poszczególnych sekcji i mozliwości.

Nazwy i opisy w kampanii produktowej

Jednym z kluczowych elementów składających się na efektywność kampanii dla e-commerce są nazwy produktów oraz ich opisy. To na ich podstawie Google dopasowuje zapytanie odbiorcy do oferty naszego sklepu. Pamiętajmy zatem o tym, by nazwy produktów zawierały wszystkie najważniejsze cechy charakterystyczne naszego asortymentu. Jeśli kluczowej frazy zabraknie w nazwie produktu klient z dużym prawdopodobieństwem naszej reklamy nie zobaczy. Istotne elementy to zatem płeć, materiał, przeznaczenie, kolor, dodatki, chechy charakterystyczne tylko dla danego produktu. Jeśli posiada on nazwę własną, mało rozpoznawalną, umieszczamy ją na samym końcu nazwy.

Zdjęcie asortymentu w kampanii produktowej

Jednym z najważniejszych elementów mających znaczenie dla efektywności naszych kampanii są zdjęcia produktów. O zawartości w dużej mierze decyduje regulamin Google, sugerujący przede wszystkim, że na zdjęciu znajdować powinien się tylko i wyłącznie oferowany asortyment, bez elementów zastępczych, znaków wodnych, innych produktów, mogących zmylić klienta co do zawartości transakcji. W wynikach wyszukiwania zdjęcia nie są duże, od ich atrakcyjności i przejrzystości zależy zatem czy potencjalny klient kliknie właśnie w naszą reklamę.

Kluczowe wskaźniki kampanii produktowych

Optymalizując nasze działania reklamowe skupiamy się na kilku wskaźnikach efektywnościowych, takich jak liczba konwersji czy uzyskiwany ROAS. Ich głównym zadaniem jest określenie skuteczności tak całej kampanii, jak i poszczególnych segmentów asortymentu czy finalnie każdego produktu z osobna. Warto zatem zadbać nie tylko o poprawne zbieranie danych ale także ich właściwą interpretację, nie zawsze bowiem chociażby maksymalizacja poziomu ROAS przekłada się jednocześnie na wzrost przychodów. Kampanie produktowe Google Ads dostarczają nam szereg wskaźników, które powinniśmy wziąć pod uwagę.

Poziom oczekiwanego ROAS określić powinniśmy na podstawie cen produktów oraz uzyskiwanej na ich podstawie marży. Dla części produktów 500% ROAS może być wystarczające, dla innych 1000% ROAS to nadal za mało by osiągnąć rentowny poziom zwrotu z inwestycji.

Efektywność kampanii produktowych

Wyniki jakie osiągają nasze kampanie w dużej mierze zależą od poziomu naszego sklepu internetowego, atrakcyjności produktów, dopracowanego UX, cen, kosztów dostawy czy obsługi klienta. Dopiero na tym etapie warto wdrożyć działania reklamowe, których rezultaty zależały będą od tego czy klient zdecyduje się na zakup w naszym e-commerce. Dobrą praktyką jest także selekcja produktów z największą szansą na zakup, największą marżą, atrakcyjną ceną w porównaniu do ofert konkurencji i skupienie na nich wszystkich prowadzonych działań.

Block (dawniej Square) buduje systemy dla kopaczy bitcoinów

Według dyrektora generalnego Thomasa Templetona, firma płatnicza Block (dawniej Square) buduje systemy dla kopaczy bitcoinów.

Firma kierowana przez byłego szefa Twittera, Jacka Dorsey,a również chce wydobyć własny bitcoin. Templeton przedstawił plany kopania w serii tweetów, mówiąc, że firma chce, aby proces wydobycia był bardziej rozproszony i wydajny.

Dodał, że kupowanie i utrzymywanie fizycznej infrastruktury dla górnictwa, od platform wiertniczych po zużycie energii, utrudnia ludziom samodzielne wydobywanie.

Chociaż plany są w tej chwili niejasne, nie jest to pierwszy raz, kiedy Block wyraził chęć stworzenia systemów do wydobywania bitcoinów. Dyrektor generalny Dorsey napisał na Twitterze w październiku 2021 r., że firma przygląda się procesowi tworzenia systemów open source dla osób fizycznych i firm do wykorzystania do wydobywania kryptowalut.

Simon Peters, analityk kryptowalut w eToro

Chińska gospodarka zwalnia

Państwo Środka pokazało dziś nad ranem w jakim tempie rozwija się tamtejsza gospodarka. Jeszcze przed publikacjami Bank centralny Chin zdecydował się na obniżkę stóp procentowych. To oznacza, że władze obawiają się mocniejszego spowolnienia gospodarki w wyniku dynamicznego rozprzestrzeniania się wariantu Omikron. Indeks Shanghai Composite na pierwszej sesji w tym tygodniu zyskał 0,58 proc. z kolei Hang Seng zamknął poniżej poziomu otwarcia (-0,73 proc.). Na piątkowej sesji na Wall Street panowały mieszane nastroje. Z pewnością nie pomogły dane dotyczące sprzedaży detalicznej.

PKB Chin w IV kwartale pokazała dynamikę wzrostu na poziomie 4 proc. To lepiej od oczekiwań (3,3 proc.) jednak wynik jest gorszy od poprzedniej wartości i ilustruje wyraźne tempo spowolnienia w całym roku. Po korekcie sezonowej gospodarka chińska wzrosła w Q4 jedynie o 1,6 proc. Z kolei na plus zaskoczyła produkcja przemysłowa (4,3 proc.) oraz inwestycje w środki trwałe (4,9 proc.). Rozczarowała sprzedaż detaliczna, pokazując wzrost jedynie o 1,7 proc.

Widoczne jest to, że w całym 2021 roku gospodarka Państwa Środka stopniowo traciła impet. To co ciążyło gospodarce to konsumpcja krajowa oraz załamanie na rynku nieruchomości. Jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną, ta utrzymuje się poniżej poziomu sprzed wybuchu pandemii. Nadal wiele sektorów usługowych odczuwa skutki strategii rządowej „zero-Covid”. Widoczny jest spadek sprzedaży samochodów osobowych. To efekt ograniczeń podaży (chipów) oraz słabości popytu. Strategia rządu utrzyma się pewnie przez kolejne kwartały, zatem konsumpcja i sektor usług będą znajdować się pod presją.
Z kolei na rynku nieruchomości nie widać odbicia. Sprzedaż nowych mieszkań w dużych miastach nadal pokazuje spadek ok. 20 proc. To przełoży się na mniejsze inwestycje na rynku mieszkaniowym w nadchodzących kwartałach. Pamiętajmy, że proces restrukturyzacji zadłużonych deweloperów będzie trwała latami, dlatego też sektor będzie pod presją w średnim terminie. Złagodzenie kryzysu energetycznego z pewnością napawa optymizmem (dobre wyniki produkcji przemysłowej), jednak sektor nie będzie w stanie odwrócić ogólnego tempa wzrostu PKB.

Chiński bank centralny będzie musiał w pewnym momencie ponownie przyjrzeć się kwestiom zadłużenia. W związku z tym (choć można oczekiwać dalszego łagodzenia polityki pieniężnej w przewidywalnej przyszłości) pole manewru dla chińskich decydentów jest mocno ograniczone.

Na Wall Street mieliśmy w piątek mieszaną sesję. Dow Jones stracił ponad 0,5 proc., SP500 nieznacznie zyskał, a najwięcej nadrobił technologiczny NASDAQ. W USA sprzedaż detaliczna pokazała spadek w grudniu o 1,9 proc. (m/m). To głównie efekt gorszego popytu na meble, sprzęt sportowy czy elektronikę. Część sprzedaży mogła zostać przesunięta na listopad z powodu obaw o ograniczenia podażowe. Dane nie powinny jednak wpłynąć na zmianę decyzji Rezerwy Federalnej co do parametrów polityki monetarnej. Nadal oczekuje się pierwszej podwyżki po marcowym posiedzeniu FOMC.

Złoty po lekkim odreagowaniu w ubiegłym tygodniu ponownie wraca do tendencji aprecjacyjnej. Aktualnie EUR/PLN jest na poziomie 4,5275 i wszystko wskazuje na to, że kurs zmierza w kierunku dołków z ubiegłej środy na 4,5190. Dziś poznamy dane na temat inflacji bazowej. Oczekiwania plasują się wysoko na poziomie 5,2 proc. Wyższy odczyt może wpływać aprecjacyjnie na złotego.

Łukasz Zembik, kierownik dep. analiz DM TMS Brokers

PSPA z propozycją nowelizacji ustawy o podatku dochodowym

Zwrot kosztów ładowania samochodu elektrycznego w domu pracownika? Z taką petycją do Ministra Finansów wystąpiło PSPA, proponując jednocześnie wprowadzenie zmian do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Umożliwiłoby to zwrot miesięcznych kosztów dla pracownika na poziomie 250 zł miesięcznie, nie powodując przy tym uszczerbku dla budżetu państwa. Obecnie obowiązujące przepisy w tym zakresie stanowią barierę popularyzacji samochodów elektrycznych jako pojazdów służbowych.

Jak wynika z badań, m.in. Barometru Nowej Mobilności PSPA, a także przeprowadzonych wśród kierowców zarejestrowanych w EV Klub Polska, ponad 80% użytkowników samochodów elektrycznych preferuje ładowanie swoich pojazdów w domu. To komfortowe i najbardziej optymalne pod względem finansowym rozwiązanie, zwłaszcza przy wykorzystaniu taryfy nocnej. W konsekwencji ładowanie w domu pozwala znacznie obniżyć koszty eksploatacji samochodów elektrycznych wykorzystywanych jako pojazdy służbowe. Poważną przeszkodę stanowią jednak obowiązujące regulacje podatkowe.

W myśl obowiązujących przepisów, pracodawca nie ma obecnie możliwości rozliczenia zużytej przez pracownika energii elektrycznej bezpośrednio z dostawcą prądu. Ten koszt ponosi każdorazowo zatrudniony, by następnie otrzymać od pracodawcy zwrot, który odpowiada kosztowi pracownika. Taki zapis stanowi poważną barierę rozwoju elektromobilności w Polsce, ograniczającą popyt na samochody elektryczne jako pojazdy służbowe. Potencjalni nabywcy i użytkownicy EV obawiają się sytuacji, w której wynagrodzenia netto pracowników uległyby redukcji ze względu na wybór pojazdu służbowego z napędem elektrycznym. Musimy pamiętać, że za ok. 75% rejestracji nowych samochodów odpowiadają przedsiębiorcy. Stworzenie warunków regulacyjnych, które przyczynią się do wzrostu zainteresowania pojazdami elektrycznymi w tej grupie nabywców, ma kluczowe znaczenie dla rozwoju zeroemisyjnego transportu – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Stan faktyczny

Zryczałtowany przychód pracownika związany z wykorzystywaniem samochodu służbowego do celów prywatnych, zgodny ze stanowiskiem zaprezentowanym przez Ministerstwo Finansów, określa wartość nieodpłatnego świadczenia ponoszonego przez pracodawcę związanego z utrzymaniem i ogólnym użytkowaniem samochodu. Przepisy mówią m.in. o paliwie, ubezpieczeniu, wymianie opon, bieżących naprawach, czy okresowych przeglądach, które zakład pracy – jako właściciel samochodu – musi ponieść, by był on sprawny i mógł uczestniczyć w ruchu drogowym. W związku z powyższym, w przypadku pojazdów elektrycznych, które nie tylko są ładowane na komercyjnych stacjach ładowania, ale również w domach użytkowników, powinien zostać wprowadzony przepis pozwalający pracodawcy zwrócić pracownikowi koszty poniesione na ładowanie EV w domu bez dodatkowego obciążenia podatkowego.

Obecnie nie jest to możliwe. W świetle indywidualnych interpretacji prawa podatkowego wydanych na podstawie obowiązujących przepisów podatkowych taki zwrot – jako świadczenie pieniężne – stanowi dla pracowników dodatkowy przychód, który w przeciwieństwie do kosztów ponoszonych w przypadku tankowania samochodu spalinowego na stacji benzynowej, nie może być uwzględniony w kwocie ryczałtu z tytułu użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych – mówi Przemysław Szywacz, doradca podatkowy, Partner w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG.

Ponadto, ze względu na specyfikę ładowania samochodów elektrycznych pracodawca nie ma możliwości rozliczenia się za zużytą energię elektryczną bezpośrednio z dostawcą prądu – takie rozliczenie (w przypadku korzystania z przydomowej stacji ładowania) odbywa się pomiędzy pracownikiem a sprzedawcą energii. Pracownik każdorazowo musi w pierwszej kolejności ponieść koszty energii elektrycznej, a następnie otrzymać od pracodawcy zwrot odpowiadający kosztowi pracownika.

Propozycja nowelizacji przepisów

W celu zmiany regulacji ograniczających zainteresowanie przedsiębiorców nabywaniem samochodów elektrycznych jako pojazdów służbowych PSPA zwróciło się do Ministra Finansów z konkretną propozycją zmian do art. 21 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Miałyby one wprowadzić zwolnienie zryczałtowanej kwoty wydatków, która – zgodnie z analizami PSPA – odpowiadałaby kosztom ponoszonym przy przeciętnym przebiegu samochodu na poziomie 25 tys. km rocznie oraz przy założeniu pokonywania 3/4 tego dystansu przy wykorzystaniu energii elektrycznej pobranej podczas ładowania pojazdu w domu. Założenia uwzględniają ponadto średnie zużycie energii na poziomie 25 kWh na 100 km oraz koszt energii dla odbiorców prywatnych na poziomie 0,6 zł za kWh. Zgodnie z tym koszt energii elektrycznej potrzebnej do przejechania 100 km wyniósłby 15 zł.

Przyjmując wskazany powyżej dystans pokonywany z wykorzystaniem ładowania pojazdu w domu, roczna wartość zwrotu kosztów dla pracownika powinna wynieść co najmniej 2812,50 zł, co daje wartość miesięczną na poziomie ok. 235 zł. W związku z powyższym proponowana kwota 250 zł pozwoli na zwrot ponoszonych przez większość pracowników kosztów związanych z ładowaniem pojazdu elektrycznego w domu, nie powodując jednocześnie istotnego uszczerbku w budżecie państwa – tłumaczy Maciej Mazur.

Szansa na rozwój elektromobilności w Polsce

W przypadku osób, które rocznie pokonują za kierownicą samochodów elektrycznych większe dystanse (powyżej 25 tys. km rocznie) lub które częściej ładują e-pojazd w domu (lub jest to w ich przypadku jedyna forma uzupełniania energii w akumulatorze trakcyjnym EV), eksperci PSPA proponują wprowadzenie możliwości zwolnienia takiego zwrotu z opodatkowania w oparciu o udokumentowane koszty poniesione przez pracownika na ładowanie samochodu. Wymagałoby to przedstawienia np. wyciągu z licznika przydomowej stacji ładowania lub informacji z systemu monitorującego ładowanie na takiej stacji. Wiele ładowarek domowych dostępnych na rynku wyposażanych jest w systemy informatyczne, które w sposób dokładny i ciągły monitorują sesje ładowania, w tym ilość energii elektrycznej pobranej na potrzeby samochodu elektrycznego. W konsekwencji dokumentowanie ponoszonych przez pracownika kosztów byłoby w wielu przypadkach ułatwione. Warto podkreślić, że analogiczne rozwiązanie funkcjonuje z powodzeniem w Niemczech.

Alternatywnie, dla osób fizycznych (pracowników) otrzymujących zwrot udokumentowanych wydatków na ładowanie pojazdu elektrycznego, można by rozważyć aktualizację treść istniejącej interpretacji podatkowej lub wydanie nowej, w której wskazane zostanie, że zwrot wydatków na rzecz pracowników w takiej sytuacji nie podlega w ogóle opodatkowaniu PIT. Wyłącza on bowiem z opodatkowania zwrot innych wydatków niezaliczonych do kosztów uzyskania przychodów. Regulacja dotyczy przedsiębiorców, jednak opiera się na generalnej zasadzie opodatkowania dochodu jako faktycznego przysporzenia majątkowego po stronie podatnika. Z takim przysporzeniem nie mamy do czynienia w przypadku zwrotu kosztów – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Przygotowana przez PSPA propozycja nowelizacji ustawy została przekazana do ministerstwa finansów. Jak informuje największa organizacja branży zeroemisyjnego transportu w Polsce, wprowadzenie postulowanych zmian przyczyni się do wsparcia rozwijającego się rynku elektromobilności, eliminując jedną z istotnych barier w obszarze opodatkowania i prowadząc do wzrostu sprzedaży samochodów z napędem elektrycznym.

Wady i zalety stosowania MSSF w firmie

Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej (MSSF) to stosowane powszechnie na świecie standardy oraz ich interpretacje zatwierdzone przez Radę Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. Jakie są wady i zalety MSSF oraz jakie mają one znaczenie dla biznesu?

Czym różni się MSSF od MSR?

Dawniej MSSF występowały pod nazwą Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (MSR) i były publikowane od 1973 do 2001 roku przez Komitet Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (IASC – International Accounting Standards Committee). Oba te pojęcia bywają używane zamiennie, chociaż MSR stanowią jedynie część MSSF, zaś te drugie odnoszą się do terminu o szerszym znaczeniu.

Jakie znaczenie dla biznesu mają MSSF?

Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej zostały wprowadzone w odpowiedzi na potrzebę zapewnienia bardziej precyzyjnej porównywalności sprawozdań finansowych publikowanych przez spółki z różnych krajów, a przez to opartych na odmiennych systemach prawnych. Wprowadzenie MSSF sprawiło, że podmioty inwestujące w spółki na otwartym rynku kapitałowym mogą oceniać ich wartość na podstawie sporządzonych na podobnych zasadach sprawozdaniach finansowych. Standaryzacja ułatwia w tym przypadku analizę i porównywanie danych.

Jakie są zalety MSSF?

Do najważniejszych korzyści wynikających ze stosowania Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej zaliczyć należy możliwość dokładnego przedstawienia kondycji finansowej przedsiębiorstwa oraz sporządzenie bardziej czytelnych sprawozdań finansowych. Informacje zawarte w tego typu raportach przygotowane zostały zgodnie z określonymi założeniami i zasadami, co znacznie ułatwia ich porównanie.

Obecnie MSSF są używane w krajach należących do Unii Europejskiej, a także w takich państwach, jak m.in. Hongkong, Singapur, Nowa Zelandia czy Australia. W dużej części państw stosowanie Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej wymagane jest prawem, zwłaszcza jeśli chodzi o spółki notowane na giełdzie. Dotyczy to krajów należących do Unii Europejskiej. Warto przy tym wspomnieć, że zgodnie z polską Ustawą o rachunkowości wymóg ten obejmuje również wszystkie banki, nawet jeśli nie są one notowane na giełdzie.

Wady stosowania MSSF

Chociaż MSSF mają swoje zalety, to jednocześnie opierają się na dość skomplikowanych zasadach i postanowieniach, dlatego też przygotowanie sprawozdania finansowego spółki zgodnie z Międzynarodowymi Standarami Sprawozdawczości Finansowej bywa trudne i wymaga odpowiedniej wiedzy. Problemem bywają też rozbieżności pomiędzy wynikiem brutto a podstawą opodatkowania oraz obrotem w rozumieniu księgowym i podatku od towarów i usług, co utrudnia rozliczenia podatkowe. Dobrym rozwiązaniem są więc specjalne szkolenia.

E-learningowe kursy MSSF dostępne m.in. na https://store.pwc.pl/pl/produkty/mssf-szkolenia-e-learningowe-po-angielsku zawierają interaktywne i ukierunkowane materiały z wieloma ćwiczeniami i praktycznymi przykładami. Tego typu szkolenia dostępne online pozwolą uzupełnić wiedzę i umiejętności w domowym zaciszu i o dowolnej porze, co ma szczególnie istotne znaczenie zwłaszcza w dobie pandemii.

Polski Ład. Kto i ile straci? Jak zmieniają się obciążenia dla przedsiębiorców?

Pomimo systemu podatkowego uznawanego pod kątem skomplikowania za 10. na świecie i 2. w Europie, w Polsce przybywa jednoosobowych działalności gospodarczych. Ich liczba przekroczyła już 2,6 mln. 1 stycznia 2022 roku weszły w życie przepisy podatkowe Polskiego Ładu, które na pewno nie ułatwiają przedsiębiorcom życia. W związku z nimi niemal co trzeci przedsiębiorca ankietowany przez firmę inFakt deklarował, że będzie chciał zmienić formę opodatkowania.

Aż 86% właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych przewidywało, że zmiany podatkowe i dotyczące składek ZUS wprowadzone przez Polski Ład będą dla nich niekorzystne. Przedsiębiorcy byli też przekonani, że dotknie ich podwyżka świadczeń – wskazało tak 88% z nich.

Kto i ile straci?

Aby zilustrować zmiany dla podatników rozliczających się według różnych form opodatkowania, można posłużyć się kilkoma przykładami:

  • Karta podatkowa. Właścicielka zakładu kosmetycznego w 2021 roku opłacała składkę zdrowotną w kwocie 381,81 zł. Jednak 328,78 zł mogła odliczyć od podatku ustalonego przez Naczelnika Urzędu Skarbowego. Do zapłaty pozostawało więc około 53 zł. Natomiast od 2022 r. składka zdrowotna wynosi dla niej 270,90 zł bez możliwości odliczenia podatku. Zapłaci więc z tego tytułu ok. 220 zł miesięcznie więcej.
  • Ryczałt ewidencjonowany. Lekarz dentysta rozliczający się wg ryczałtu płacił 381,81 zł składki zdrowotnej, ale mógł odliczyć od podatku 328,78 zł. Płacił więc rzeczywiście około 53 zł. Od stycznia 2022 roku składka zdrowotna dla ryczałtowców wynosi 9%, a jej podstawą jest 60% przeciętnego wynagrodzenia dla osiągających rocznie przychody do 60 tys. zł, 100% przeciętnego wynagrodzenia dla przychodów nie przekraczających rocznie 300 tys. zł, a powyżej tej wartości – 180% przeciętnego wynagrodzenia. W zależności od tego, jaka jest podstawa obliczenia składki, dentysta z naszego przykładu w Polskim Ładzie zapłaci od 305 do 915 zł składki zdrowotnej miesięcznie, a więc przynajmniej o 260 zł miesięcznie więcej.
  • Skala podatkowa. W 2021 roku właścicielka niewielkiej działalności osiągała dochody na poziomie 84 tys. zł rocznie. Składka zdrowotna była dla niej obliczana tak samo jak w poprzednich przykładach. Po zmianach Polskiego Ładu stawka składki zdrowotnej wynosi dla niej 9% od dochodu, a więc za miesiąc będzie to 630 złotych. Zapłaci miesięcznie o 580 zł więcej niż obecnie. Dzięki podwyżce kwoty wolnej oraz drugiego progu podatkowego w skali roku straci „tylko” 1300 zł.
  • Podatek liniowy. Przedsiębiorca, który się rozliczał liniowo i osiągał roczne przychody w wysokości 100 000 zł, w 2021 roku z tytułu składki zdrowotnej zapłacił rocznie ok. 636 zł. Od 2022 roku składka zdrowotna wynosi dla niego 4,9% dochodu, a więc 4908 zł rocznie. Różnica na składce wyniesie więc ponad 4200 zł w skali roku.

Czeka nas migracja na ryczałt?

Już w listopadzie 31% ankietowanych przez inFakt przedsiębiorców deklarowało, że będzie chciało zmienić formę opodatkowania w związku z Polskim Ładem. Główną motywacją do takiej zmiany była wysokość składki zdrowotnej po zmianach (64% wskazań). Co ważne, przedsiębiorcy muszą dokonać wyboru do 20 dnia miesiąca miesiąc po miesiącu, w którym osiągną pierwszy przychód. W związku z tym pierwszym terminem jest 20 lutego. Natomiast ponad połowa (54%) badanych nie wiedziała, co zrobić i zapowiadała, że będzie szukać wsparcia u swoich księgowych.

Wśród tych, którzy są zdecydowani na zmianę sposobu rozliczania z fiskusem, dominuje chęć przejścia na ryczałt ewidencjonowany. Taką wolę wyraziło 80% z nich. W tym gronie 77% rozliczało się liniowo, a 21% według zasad ogólnych.

Warto podkreślić, że obniżki ostatecznie dotyczą tylko dwóch stawek ryczałtu. Zmiana z 17% na 14% nastąpiła dla branży budowlanej, zawodów medycznych oraz zawodów technicznych. Natomiast dla branży IT stawka 15% zmieniła się na 12%. Od 1 stycznia 2022 r. stawek ryczałtu jest łącznie dziewięć, od 17% do 2%.

Metodologia badania

Badanie zostało zrealizowane w listopadzie 2021 roku na grupie 1142 osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

Zdalne walne – teraz to proste

Zdalne posiedzenia walne nie są nowością i funkcjonują w praktyce gospodarczej już od wielu lat.

Jednak przed okresem pandemii stanowiły one raczej wyjątek i przeważnie wynikały ze specyfiki spółki (np. duże rozproszenie geograficzne akcjonariuszy).

Ograniczenia pandemiczne stworzyły skokowy popyt na prowadzenie posiedzeń przy użyciu środków komunikacji elektronicznej a Ustawodawca zmieniając przepisu znacząco ułatwił ich przeprowadzenie.

Zdalne zgromadzenie – stan prawny przed pandemią.

Zgodnie z brzmieniem art. 2341 § 1 kodeksu spółek handlowych zgromadzenie zdalne było możliwe tylko wówczas gdy taką formę posiedzenia przewidywało umowa spółki. Brak odpowiedniego zapisu w umowie powodował brak możliwości odbycia zgromadzenia w sposób zdalny lub konieczność zmiany umowy spółki.

Aktualny stan prawny w zakresie Zgromadzeń zdalnych

Ustawodawca uchwalając ustawę antycovidową dokonał również nowelizacji art. 2341 § 1 kodeksu spółek handlowych.

Obecnie wspomniany przepis ma następujące brzmienie:

  1. Udział w zgromadzeniu wspólników można wziąć także przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, chyba że umowa spółki stanowi inaczej. O udziale w zgromadzeniu wspólników w sposób, o którym mowa w zdaniu pierwszym, postanawia zwołujący to zgromadzenie.
  2. Udział w zgromadzeniu wspólników, o którym mowa w § 1, obejmuje w szczególności: dwustronną komunikację w czasie rzeczywistym wszystkich osób uczestniczących w zgromadzeniu wspólników, w ramach której mogą one wypowiadać się w toku obrad zgromadzenia wspólników, przebywając w innym miejscu niż miejsce obrad zgromadzenia wspólników, i wykonywanie osobiście lub przez pełnomocnika prawa głosu przed lub w toku zgromadzenia wspólników.
  3. Rada nadzorcza, zaś w jej braku wspólnicy, określą w formie regulaminu szczegółowe zasady udziału w zgromadzeniu wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Regulamin nie może określać wymogów i ograniczeń, które nie są niezbędne do identyfikacji wspólników i zapewnienia bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej. Przyjęcie regulaminu może nastąpić uchwałą wspólników bez odbycia zgromadzenia, jeżeli wspólnicy reprezentujący bezwzględną większość głosów wyrażą na piśmie zgodę na treść tego regulaminu.

W dużym skrócie, można powiedzieć, że ustawodawca odwraca poprzednie wymagania i dopuszcza udział wspólników w zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej o ile umowa spółki wprost nie zakazuje takiej formy zgromadzenia.

Aspekty prawne i techniczne, które należy wziąć pod uwagę:

  • Regulamin walnego zgromadzenia
    Rada nadzorcza lub wspólnicy mają obowiązek uchwalenia regulaminu zdalnego walnego zgromadzenia
  • Zawiadomienie o zdalnym zgromadzeniu
    Obowiązek zawiadomienia wszystkich wspólników
  • Tajność głosowania i identyfikacja wspólników
  • Rozwiązanie techniczne gwarantujące dwustronną komunikację w czasie rzeczywistym i wykonywanie głosu przez pełnomocnika

Informacja o dostawcy.

privote.net sp. z o.o., to podmiot specjalizujący się w zaawansowanych usługach elektronicznych, w szczególności usługach głosowań online (również tajnych). Rozwiązanie do posiedzeń zdalnych zostało stworzone od podstaw przez doświadczony zespół menadżerów i inżynierów, przy współpracy z kancelariami prawnymi i firmami z różnych branż. System privote jest odpowiedzią na brak profesjonalnych rozwiązań głosowania i posiedzeń online dedykowanych dla spółek kapitałowych i osobowych prawa handlowego. SVID (ang. Smart Vote ID), to autorskie rozwiązanie dostawcy umożliwiające weryfikację poprawności tajnych głosów przez samego głosującego (bez naruszenia tajności).

Aktywny koniec tygodnia

Miniony tydzień dość niespodziewanie zakończył się bardzo ciekawym piątkiem. Dane zarówno z Wysp Brytyjskich, jak i zza oceanu namieszały trochę na walutach. Na rynku surowcowym widać kolejne wzrosty na ropie.

Słabsze dane z USA

Piątkowe dane z USA pokazują, że gospodarka wcale nie jest w tak dobrym stanie, jak sądzono. Poznaliśmy słabsze od oczekiwań zarówno odczyty sprzedaży detalicznej, jak i produkcji przemysłowej. Siłą rzeczy, jak to często bywa przy słabszej produkcji przemysłowej, również wykorzystanie mocy produkcyjnych nie spełniło oczekiwań inwestorów. Na dobicie pojawił się jeszcze Raport Uniwersytetu Michigan, który we wstępnych danych pokazał wynik 68,8 pkt, co było rezultatem słabszym, niż przewidywano. Pomimo tych danych dolar pod koniec tygodnia zyskiwał trochę na wartości. Była to raczej korekta osłabień, które miały miejsce w środę niż realna siła tej waluty.

Dobre dane z Wysp

W piątek zobaczyliśmy dwa ważne odczyty z Wielkiej Brytanii. Wzrost PKB wynosi obecnie 8% w ujęciu rocznym. Potencjalnie brzmi to jak niesamowity sukces. Warto jednak pamiętać, że rok temu mieliśmy nawet większą recesję. Nie jesteśmy jeszcze zatem nawet na poziomie z 2019 roku. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy się cieszą, bo poprawa jest szybsza, niż oczekiwali. Produkcja przemysłowa również rośnie szybciej, niż przewidywano. Nie może zatem dziwić, że ostatnimi dniami funt jest na kolejnych najwyższych poziomach względem euro od opuszczenia struktur unijnych.

Ropa naftowa na kolejnych szczytach

Pomimo rekordowych zakażeń koronawirusem na świecie na rynkach nadal panuje optymizm. Widać to dobrze przynajmniej po walutach krajów rozwijających się, w tym Polski. Złoty od kilku tygodni, mimo sytuacji pandemicznej, zyskuje na wartości. Nie inaczej jest na rynku ropy naftowej. Surowiec kwotowany w Londynie przebił już zeszłoroczne szczyty. Amerykańska ropa nie jest jeszcze aż tak droga, ale niewiele jej brakuje do zeszłorocznych szczytów. Jest to bardzo słaba wiadomość dla osób, które liczyły na niskie ceny paliw.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl