Kurs złotego traci do dolara i funta, pozostał stabilny do euro

0

We wtorek złoty stracił w relacji do dolara i funta, pozostał stabilny do euro i umocnił się do szwajcarskiego franka. Nie ma jednak wątpliwości, że właśnie dokonuje się zwrot i waluty już tańsze nie będą.

O godzinie 16:34 kurs EUR/PLN testował poziom 4,23 zł, pozostając blisko wczorajszego zamknięcia i o ponad 4 gr powyżej wczorajszego minimum. Kurs USD/PLN wzrósł dziś o 0,7 gr do 3,88 zł. Notowania GBP/PLN podskoczyły o 0,9 gr do 5,0206 zł. I tylko szwajcarski frank stracił 1,6 gr, spadając do 3,8604 zł.

Zmiany te w głównej mierze są pochodną zmian na rynkach globalnych. W trzech pierwszych przypadkach jest to efekt przede wszystkim powrotu notowań EUR/USD do 1,09 z poziomów powyżej 1,10 testowanych jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek. Spadek CHF/PLN to efekt słabszego zachowania szwajcarskiej waluty, która traci na wartości w reakcji na zmniejszenie się ryzyka politycznego w Europie.

Obecny tydzień na krajowym rynku walutowym rozpoczął się od umocnienia złotego w reakcji na wygraną Emmanuela Macrona w niedzielnych wyborach prezydenckich we Francji. Rano w poniedziałek 9 maja za euro trzeba było zapłacić 4,1881 zł, co oznaczało wyrównanie wyznaczonego tydzień wcześniej dwuletniego dołka. Szwajcarski frank potaniał do 3,8497 zł, czyli poziomu nieoglądanego września 2015 roku. Dolar kosztował 3,8115 zł i był najtańszy od października. I tylko funt spadając do 4,9454 zł nie wyznaczył istotnego minimum.

To umocnienie szybko jednak przerodziło się w realizację zysków. Takie zachowanie było dość naturalne, gdyż zwycięstwo Macrona, a więc zmniejszające się ryzyko polityczne w Europie, było dyskontowane już od zakończenia pierwszej tury wyborów prezydenckich, a złoty był jednym z dużych beneficjentów tego procesu. Stąd realizacja zysków, która wczoraj miała miejsce również na giełdach oraz EUR/USD, w żaden sposób nie zaskoczyła.

Czytaj również:  Złoty: polityka bez wpływu, inwestorzy czekają na dane

Wygrana Macrona zamyka temat ryzyka politycznego wiszącego nad Europą. I to pomimo, że jeszcze w czerwcu odbędą się wybory parlamentarne we Francji i Wielkiej Brytanii, a na jesieni do urną pójdą Niemcy. To też powoduje, że uwaga rynków przesunie się teraz z Europy na USA, a na rynku walutowym najprawdopodobniej rozpocznie się gra pod czerwcową podwyżkę stóp procentowych przez Fed. W zasadzie ten proces już się rozpoczął, bo tak należy interpretować zwrot EUR/USD z półrocznego maksimum powyżej 1,10 i obecne cofnięcie do 1,09 dolara, które jest początkiem osuwania się tej pary w kierunku poziomów 1,06-1,07 dolara.

Potencjalna presja na umocnienie dolara, będzie prowadził do powstania podażowej presji na walutach rynków wschodzących. W tym również na złotym. Dlatego w perspektywie kolejnych tygodni należy się liczyć z osłabieniem złotego. I to nie byłoby większym zaskoczeniem, gdyż paliwo do jego umocnienia już się skończyło, więc mocne odreagowanie umocnienia rozpoczętego jeszcze w grudniu, staje się oczywiste nawet w sytuacji, gdy nie ma silnych argumentów do sprzedaży złotego.