Potrzeba więcej wolnego rynku w transporcie. Małe lotniska nie mają sensu biznesowego

Polski transport musi być coraz bardziej wolnorynkowy – przekonuje podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju Zbigniew Klepacki. Przyznaje, że potrzebne są minimalne regulacje i państwowa infrastruktura, ale przewoźnicy muszą lepiej odpowiadać na potrzeby pasażerów. Budowa nowych lotnisk przez samorządy to przykład decyzji, która nie ma uzasadnienia biznesowego.

Założenie jest takie, że infrastruktura jest państwowa i w tej infrastrukturze poruszają się przewoźnicy prywatni lub publiczni, którzy przewożą ludzi w różne miejsca. Myślę, że tu jest zdecydowanie większa rola rynku i jestem głębokim zwolennikiem mocno rynkowego, wolnokonkurencyjnego podejścia do tych aspektów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Zbigniew Klepacki, podsekretarz stanu w MIR.

Klepacki podkreśla, że integracja i rozwój infrastruktury muszą pozostać pod nadzorem centralnym. Częściowo jest to związane z finansowaniem – resort infrastruktury jest głównym urzędem rozdzielającym środki unijne. Ministerstwo nie tylko samo zarządza m.in. Programem Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko (27,4 mld euro w latach 2014-2020) i nowym instrumentem Connecting Europe Facility (ok. 3 mld euro), lecz także współpracuje z samorządami przy opracowywaniu regionalnych programów operacyjnych.

Choć przy inwestycjach nie daje się uniknąć problemów, integracja infrastruktury postępuje. Zdaniem Klepackiego o ile infrastruktura powinna pozostać pod zarządem państwa, to znacznie bardziej wolnorynkowe powinno być podejście do usług transportowych.

Nie wyobrażam sobie, żeby to mógł być system zarządzany centralnie przez urzędnika z Warszawy, który będzie decydował, skąd mają latać samoloty, gdzie mają jeździć pociągi itp. To klient powinien decydować, a my powinniśmy iść za jego oczekiwaniami i potrzebami, tak jak to się dzieje w prywatnym biznesie – przekonuje Klepacki.

Przyznaje jednak, że brak możliwości kontroli nad samorządami doprowadził do inwestycji w obszarze budowy nowych lotnisk, które nie mają uzasadnienia biznesowego. Choć infrastruktura jest budowana na wiele lat i często okazuje się, że z czasem jej przepustowość będzie wykorzystana, to w przypadku mniejszych lotnisk nie można liczyć na osiągnięcie progu rentowności, czyli 1-1,5 mln pasażerów rocznie.

Tam, gdzie resort ma na to wpływ, raczej odradzamy tego typu inwestycje. Natomiast właścicielowi nie można zakazać– przypomina Klepacki. ‒ Jest to dość powszechne przekonanie branży lotniczej, że lotnisk w Polsce mamy za dużo i że one powstają w miejscach, gdzie z góry są skazane na niepowodzenie.

Dla samorządowców budowa lotniska to często decyzja kierowana względami prestiżowymi, a nie biznesowymi. Lokalne władze liczą na to, że w ten sposób podniosą rangę regionu, jednak nie liczą kosztów budowy i utrzymania lotniska. Klepacki przypomina, że nawet jeśli do budowy dopłaci Unia Europejska, to samorządy nadal będą musiały płacić za bieżące funkcjonowanie portu lotniczego. Koszty te są wysokie niezależnie od wielkości ruchu generowanego przez niewielki port – zwraca uwagę podsekretarz stanu.

Operator easyCALL chce potroić sprzedaż. Spółka planuje fuzje i nie wyklucza emisji akcji

CEO Magazyn Polska

Operator telefoniczny easyCALL prowadzi rozmowy o połączeniu z innymi firmami i rozbudowuje sieć sprzedaży o kolejne miasta. W ciągu kilku lat zamierza potroić sprzedaż. Rozważa nową emisję akcji, a za 2-3 lata przejście na główny rynek warszawskiej giełdy.

– Rynek telekomunikacyjny jest rynkiem trudnym tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Jakubowski, prezes easyCALL. – Wszystko przez spadające ceny i coraz większą konkurencję, ale znaleźliśmy swoją niszę, na której bardzo dobrze funkcjonuje, jesteśmy w stanie oferować klientom produkty, których dotychczas nie mieli, a rynek potwierdza, że są one potrzebne.

Jak podaje notowana na NewConnect spółka, po trzech kwartałach jej przychody ze sprzedaży przekroczyły 10,8 mln zł i były o 1,5 mln wyższe niż rok wcześniej. Zysk netto spółki spadł jednak z niemal 1,6 mln zł w 2013 roku do ponad 600 tys. zł. Spadek zysku spółki tłumaczyć mogą też jej aktywa, których wartość wzrosła w ciągu ostatniego roku do 5,8 mln zł, czyli o niemal 2 mln zł.

Operator easyCALL w najbliższej przyszłości zamierza stawiać na rynek małych i średnich firm, w dalszym ciągu rozwijając produkty skierowane do sektora biznesowego.

– Będziemy dalej rozwijać produkty związane z wirtualną centralą oraz usługi telekonferencyjne, które już świadczymy, ale chcemy je rozbudowywać mówi Michał Jakubowski. –  W związku z tym chcemy również zwiększać sieć sprzedaży, która w tej chwili zlokalizowana jest w Warszawie. Ten model się sprawdził, w związku z czym będziemy rozwijać go o kolejne lokalizacje.

Nowe biura sprzedaży spółki w pierwszej kolejności powstać mają w Radomiu i Łodzi. Operator liczy na to, że model biznesowy, który spółka rozwija w Warszawie, sprawdzi się też w innych miastach. Jeżeli tak się stanie, prezes zapowiada rozbudowę sieci sprzedaży w kolejnych lokalizacjach. W przyszłym roku nie wyklucza też połączenia z innym podmiotem.

Prowadzimy takie rozmowy, natomiast jest jeszcze za wcześnie, by rozmawiać o szczegółach. Przyglądamy się jednak bacznie rynkowi i widzimy kilka ciekawych możliwości w tym zakresie – deklaruje prezes easyCALL, podkreślając dalej, że taka konsolidacja znacząco wzmocni sprzedaż spółki. – Myślę, że wzrośnie ona kilkukrotnie – na koniec tego roku będziemy mieli ok. 14-15 mln zł sprzedaży, a zakładam, że w kolejnych latach będzie to ok. 50 mln zł.

Przygotowania do konsolidacji, przejęcia innej firmy wymagają współpracy z inwestorami. Spółka od 2011 roku notowana na NewConnect rozważa też z czasem zmianę rynku, na którym handluje się jej akcjami.

– Nie wykluczałbym nowej emisji akcji w związku z ewentualnymi planami konsolidacji. Myślimy również o przejściu na główny rynek giełdy. Na razie są to jednak plany odległe, może za 2-3 lata – zapowiada prezes Michał Jakubowski.

Koncerny petrochemiczne na razie nie tracą na tanich paliwach. Utrzymanie marż zależy m.in. od tego, jaka będzie zima

CEO Magazyn Polska

Coraz większa ilość ropy na amerykańskim rynku powoduje, że giełdowe notowania tego surowca są coraz niższe. Jak zauważa Tomasz Zieliński z Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, to dobra wiadomość dla kierowców, którzy coraz mniej powinni płacić za paliwo na stacjach, oraz dla opartej na transporcie gospodarki. Rezultaty krajowych rafinerii będą zależeć natomiast od wielkości sprzedaży oraz poziomu marż, które będzie skłonny zaakceptować rynek.

Pierwszym powodem takiej sytuacji jest rewolucja wokół przemysłu wydobywczego, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. – Ropa wydobywana przy okazji łupków czy ze złóż bitumicznych spowodowała, że Stany Zjednoczone pierwszy raz od kilkudziesięciu lat stały się eksporterem netto ropy naftowej i to drastycznie zaczęło wpływać także na notowania cen na świecie.

Obecnie notowania najpopularniejszej ropy Brent wynoszą ok. 78 dol. za baryłkę. Ze względu na gorszą jakość rosyjski surowiec (Ural), który trafia do krajowych rafinerii, jest zazwyczaj o kilka dolarów tańszy. Ostatnio jednak ceny się wyrównały. Czasami ropa Ural jest nawet nieco droższy od ropy Brent.

Na razie jesteśmy spięci na ropie rosyjskiej, która na razie nieprzerwanie do nas płynie – potwierdza Zieliński. – Krajowe firmy wykazują całkiem przyzwoity poziom marż, biorąc pod uwagę ostatnie spadki cenowe.

Ze względu na strukturę produkcji nieco lepiej radzi sobie pod tym względem, jak zauważa Zieliński, Grupa Lotos.

– Nie ma on petrochemii, więc nie wypuszcza strumieni do części petrochemicznej, nie ma odejścia na dodatkową marżę – informuje Zieliński. – Natomiast Orlen oczywiście ma. Tymczasem surowce petrochemiczne, takie chociażby jak etylen, też mają swoje notowania. Nie zawsze skorelowane są one z cenami ropy, natomiast często z notowaniami finalnych produktów bazujących na półproduktach czy surowcach petrochemicznych. Na razie spadek cen ropy jest niewyczuwalny dla branży petrochemicznej. Prędzej odczują to producenci, którym marża będzie kurczyć.

Z drugiej bowiem strony spadają ceny paliw na stacjach benzynowych, pomniejszając przychody hurtowników i producentów. Cena oleju napędowego spadła poniżej 5 złotych i jest najniższa od 2011 roku, jak podaje BM Reflex. Tanieją też benzyny, a ostatni spadek cen w hurcie powinien pogłębić ten proces. Powstrzymać lub odwrócić ten trend w najbliższych dniach mogłoby jedynie czwartkowe spotkanie państw OPEC, które jednak są podzielone ws. ograniczenia produkcji ropy. Gospodarki oparte na eksporcie tego surowca odczuwają niższe wpływy z jego sprzedaży, natomiast te oparte na przemyśle i transporcie, korzystają na niższych cenach.

Z punktu widzenia skutku rynkowego, jeżeli ceny paliw będą niższe, przyśpieszy rozwój gospodarki bazującej na dużych strukturach logistycznych – mówi Tomasz Zieliński. – Natomiast inną kwestią jest to, czy rafinerie sobie z tym poradzą. To zależy jednak od tego, czy cena ropy rosyjskiej także będzie spadać, bo to przekłada się w linii prostej na koszty zakupu tego surowca, więc także na strukturę wytworzenia, która powinna być niższa, jeśli ceny będą niższe. Czy jednak marże utrzymają się na zadowalającym poziomie, wyniosą 2 dolary na baryłce, czy 5 – w dużej mierze będą o tym już decydować odbiorcy końcowi, rynek.

Trudno powiedzieć, jak zauważa Zieliński, czy większy wpływ na wyniki koncernów mają marże w handlu detalicznym czy w hurtowym. Przy sprzedaży hurtowej marża hurtowa teoretycznie powinna wypracowywać lepsze wyniki. W praktyce efekt może być różny w zależności od tego, ile tańszego paliwa wchłonie rynek.

Trzeba zastanowić się, jak chłonny będzie rynek paliw w Polsce, bo to nie jest tak, że jeżeli paliwo będzie tańsze, to Polacy zaczną raptem kupować go dwa razy więcej – uważa Zieliński. – Zaczyna się okres zimowy. Trzeba zatem wziąć pod uwagę inne frakcje, nie tylko paliwa z całego procesu rafinacji, lecz także na przykład oleje opałowe i wiele innych stosowanych w przemyśle olejów ciężkich. Dopiero wtedy tworzy się pewna struktura marży, cen i zyskowności koncernu. Jeśli zima będzie ciężka, branża sprzeda więcej oleju opałowego, co siłą rzeczy poprawi jej wyniki. Ma na nie zatem wpływ wiele czynników.

Szczególnie Orlen może wspomagać się, jak wskazuje rozmówca Newserii Inwestor, marżami petrochemicznymi. Natomiast Lotos jest inaczej skonstruowany.

Po realizacji Programu 10+ [strategiczna inwestycja w ramach rozwoju rafinerii w Gdańsku – red.] zwiększyły się podwójnie możliwości przerobu ropy rafinerii z Gdańska, natomiast wciąż jest to głęboki przerób, który idzie w trochę inną stronę – tłumaczy Tomasz Zieliński. – Jeżeli powstałby planowany projekt petrochemiczny w Lotosie, także on mógłby poszukiwać innych marży, innych produktów i zyskowności w innych obszarach. Natomiast dziś to przede wszystkim wolumen paliw napędza w Lotosie przerób.

NIK o projektach Polskiego Holdingu Obronnego

Projekty badawcze realizowane przez Polski Holding Obronny mają szansę przyczynić się do wzmocnienia bezpieczeństwa Polski. NIK stwierdziła jednak, że część projektów Holdingu, które uzyskały wsparcie z Ministerstwa Skarbu Państwa, nie miało rekomendacji ze strony MON, co zmniejsza ich szansę na wykorzystanie przez armię. Holding wydawał też pieniądze ze wsparcia niezgodnie z ich przeznaczeniem np. na odprawy dla pracowników albo na uregulowanie podatków.

Minister Skarbu Państwa w latach 2011 – 2013 przeznaczył 378,5 mln zł na wsparcie (niebędące pomocą publiczną) projektów badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych, realizowanych przez Polski Holding Obronny. Celem projektów jest zaoferowanie polskiej armii nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Nie bez znaczenia jest także stworzenie szansy dla polskich przedsiębiorstw na wzmocnienie ich pozycji na rynku.

Jednak w wyniku szczegółowego zbadania 10 projektów w 5 spółkach należących do Holdingu Izba stwierdziła, że w trakcie realizacji wystąpiły nieprawidłowości zarówno po stronie Ministerstwa Skarbu Państwa, jak i Holdingu.

Trzy z 15 projektów objętych umową nie miały rekomendacji Ministra Obrony Narodowej, dotyczącej zgodności z programem modernizacji Sił Zbrojnych. Jak wyliczyła NIK, chodzi o 39,6 mln zł, czyli 12,5 proc. całej kwoty wsparcia na projekty badawcze. Brak rekomendacji MON znacznie zwiększa ryzyko, że armia nie wykorzysta efektów prac, finansowanych w dużej części z publicznych pieniędzy. To z kolei grozi niepowodzeniem przedsięwzięcia pod względem ekonomicznym. Zdaniem NIK minister skarbu w tak niepewnej sytuacji (bez rekomendacji MON) nie powinien angażować środków publicznych.

Holding nie dotrzymał terminu zakończenia prac w 2013 roku, do czego zobowiązał się we wnioskach składanych do ministerstwa. Opóźnienia nastąpiły już w kilka miesięcy po zawarciu umowy o wsparcie. Holding nie mając środków własnych na realizację projektów opóźniał prace i lokował pieniądze na rachunkach bankowych, uzyskując 6,5 mln zł z odsetek. W tej sytuacji minister wstrzymał wypłatę trzech kolejnych transz finansowania.

W tej sytuacji pod znakiem zapytania stoją obiecane przez przedsiębiorstwo efekty ekonomiczne całego przedsięwzięcia. NIK jednak ocenia, że nie przekreśla to szansy na uzyskanie efektów dotyczących bezpieczeństwa państwa, pod warunkiem, że Holding przyspieszy realizację projektów, a sprzęt i uzbrojenie kupi polska armia.

Kontrola stwierdziła także inne nieprawidłowe działania po stronie Polskiego Holdingu Obronnego, które polegały na:

  • wypłaceniu w ramach Programu Dobrowolnych Odejść ponad 2,2 mln zł zwalnianym pracownikom PHO oraz Bumar Amunicja SA, których ponownie przyjęto do pracy. NIK zaleca zwrot tej kwoty lub pomniejszenie o nią kolejnej transzy środków.
  • wykorzystaniu przez Bumar Amunicja SA niezgodnie z umową ponad 64,1 mln zł. Spółka wykorzystała przejściowo środki ze wsparcia na uregulowanie zobowiązań podatkowych oraz zabezpieczenie gwarancji bankowych (łącznie 16,6 mln zł) oraz przedwcześnie podwyższyła kapitał zakładowy (47,5 mln zł).

W wyniku kontroli NIK sformułowała następujące wnioski:

  • Wzmocnienie współpracy MSP i MON tak, aby zapewnić ścisły związek projektów badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych z planem modernizacji sił zbrojnych, co zapewni ich wykorzystanie i efekty ekonomiczne.
  • Zwrot niewłaściwie wykorzystanych środków przez PHO.
  • Prawidłowe i terminowe wykonywanie przez holding zobowiązań ujętych w umowach na każdym z etapów realizacji oraz rzetelne ich rozliczanie.

NIK o ochronie praw autorskich w pracach dyplomowych

Wykorzystywane przez uczelnie wyższe do weryfikacji prac dyplomowych komputerowe programy antyplagiatowe okazały się mało przydatne i nieskuteczne. Programy można łatwo oszukać, nie wykrywają nawet prymitywnych zapożyczeń z popularnych portali, a rezultaty ich pracy są nieporównywalne pomiędzy uczelniami. Zdaniem NIK programy te powinny być tylko uzupełnieniem, jednym z elementów całego bogatego uczelnianego mechanizmu antyplagiatowego, ale na pewno nie mogą go zastępować.

Działania na rzecz ochrony praw autorskich podejmowane przez szkoły wyższe – w ocenie Izby – były niewystarczające w stosunku do wagi problemu: nie zapewniały skutecznego zapobiegania i wykrywania naruszeń praw autorskich. Niektóre uczelnie nie przestrzegały spisanych przez siebie procedur antyplagiatowych albo ich w ogóle nie ustalały.

Składniki systemu antyplagiatowego

W okresie objętym kontrolą (lata październik 2011-marzec 2014) uczelnie były zobowiązane do tworzenia i doskonalenia wewnętrznych systemów zapewnienia jakości, które mogły  uwzględniać działania w zakresie zapobiegania i wykrywania plagiatów m.in. poprzez wykorzystanie komputerowych programów antyplagiatowych. Od 1 października 2014 r.systemy te muszą już uwzględniać działania związane z zapobieganiem i wykrywaniem plagiatów. Na budowane przez uczelnie mechanizmy kontroli oryginalności prac dyplomowych składały się przede wszystkim: oświadczenia studentów o samodzielnym napisaniu pracy dyplomowej, opieka promotora, recenzja pracy i egzamin dyplomowy. Większość skontrolowanych uczelni (12 spośród 14) lub ich niektóre jednostki organizacyjne (wydziały) wykorzystywała dodatkowo także (jeszcze przed wejściem w życie obowiązku) komputerowe programy antyplagiatowe.

Opieka promotorska w skontrolowanych szkołach była mało skuteczna. Przyjęte w 10 uczelniach rozwiązania organizacyjne nie sprzyjały, a czasem wręcz uniemożliwiały promotorom rzetelne wspieranie i nadzorowanie studentów, sporządzających pod ich kierunkiem prace dyplomowe. Część zbadanych podczas kontroli NIK prac zawierała nieuprawnione zapożyczenia. Zdarzało się, że promotorzy nie zauważali bądź wręcz ignorowali i lekceważyli zauważone przypadki. Zdaniem NIK problemem jest przypisywanie promotorom nadmiernej liczby studentów – zdarzało się, że w jednym roku akademickim pod kierunkiem jednego promotora pracę pisało ponad 100 osób.

Tylko w trzech szkołach wyższych ustalono ogólnouczelniany limit liczby studentów, przygotowujących prace u jednego promotora. W dwóch innych uczelniach limity takie były określone na wybranych wydziałach. W 10 spośród 14 skontrolowanych uczelni występowało zjawisko nadmiernego obciążenia promotorów liczbą dyplomantów, które dotyczyło od 1 do 10% wszystkich promotorów.

Większość szkół przekraczała określone przez siebie limity liczby uczestników seminarium dyplomowego. W ocenie NIK taka sytuacja spowodowana była przede wszystkim względami organizacyjnymi (związanymi z fluktuacją studentów), merytorycznymi (zainteresowanie studentów seminarium u konkretnego promotora) i finansowymi (związanymi z pogarszającą się sytuacją finansową uczelni oraz potrzebą zapewnienia pracownikom pensum dydaktycznego).

W ocenie niemal ¼ ankietowanych studentów promotorzy niedokładnie czytali ich prace dyplomowe. O ograniczonej skuteczności działań zarówno promotorów, jak i recenzentów, świadczy występowanie przypadków nieoznaczonych zapożyczeń z cudzych utworów w obronionych już pracach dyplomowych. W jednym z przypadków podjęte w wyniku działań NIK postępowanie wyjaśniające na uczelni, potwierdziło plagiat.

Jak wynika z ustaleń kontroli zdarza się także, że bezczynność promotorów czy recenzentów wynika z braku procedur antyplagiatowych, np. cztery spośród skontrolowanych 14 uczelni nie miały jednoznacznie określonego trybu postępowania nauczycieli akademickich w przypadku stwierdzenia plagiatu. W żadnej ze skontrolowanych szkół nie analizowano skuteczności wewnętrznych procedur mających pomagać w zapobieganiu i wykrywaniu plagiatów, a ryzyko występowania naruszeń praw autorskich oceniano jako niewysokie.

Kontrola wykazała także przypadki, kiedy to rażące naruszenia praw autorskich, wykrywane przez promotorów na etapie konsultacji prac dyplomowych, były wyjaśniane wyłącznie pomiędzy studentem a promotorem (np. na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach). Promotorzy twierdzili, że ich działania podyktowane były chęcią umożliwienia studentom ukończenia studiów. Zdaniem NIK ważne jest, by nauczyciele akademiccy promowali poszanowanie praw autorskich i uczciwości intelektualnej (w szczególności poprzez własny przykład), jednocześnie uświadamiając studentów o nieuchronności kary za naruszanie tych praw.

Wykorzystanie programów antyplagiatowych

Przypadki plagiatów ujawnianych przez uczelnie są sporadyczne. Przede wszystkim w praktyce nie jest to proste, gdy, jak wskazują wyniki kontroli, procedury wewnętrzne uczelni nie zawsze określają jednoznaczne sposoby postępowania w przypadku podejrzenia plagiatu. Poza tym kluczowym warunkiem skuteczności stosowanych programów antyplagiatowych jest właściwe wdrożenie tego typu narzędzi.

O skuteczności wykorzystywanych programów antyplagiatowych w znacznej mierze decydujewykorzystywana do porównań baza danych. Tymczasem większość uczelni stosuje – dla siebie i dla innych szkół – ograniczony dostęp do zewnętrznych baz danych. Tylko trzy uniwersytety korzystały z baz zawierających prace obronione w innych szkołach, pozostałe ograniczały się do prac ze swoich studentów oraz zasobów Internetu. Skuteczność działania narzędzi informatycznych z pewnością mogłoby zwiększyć utworzenie ogólnopolskiego repozytorium prac dyplomowych.

Kluczowe znaczenie ma także sposób interpretacji wyników badania pracy. Kontrolerzy wskazują na przykłady zarówno nieuzasadnionego ignorowania wyników, jak i posługiwania się nimi w sposób bezkrytyczny, co w skrajnym przypadku doprowadziło do modyfikacji pracy dyplomowej już po jej obronie. W trzech szkołach programy wykorzystywano niewłaściwie, np. nie analizując wyników sprawdzenia prac, albo – jak to miało miejsce na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach – nie dodając pozytywnie zweryfikowanych prac do bazy danych programu, co obniżało jego skuteczność w wykrywaniu zapożyczeń. Zdarzało się, że studenci na polecenie profesorów wprowadzali zmiany redakcyjne do sprawdzonych przez system prac dyplomowych tylko po to, by „oszukać” system, poprzez obniżenie współczynnika zapożyczeń.

Akceptowalny poziom zabezpieczeń każda uczelnia może ustalać indywidualnie. Może to nie tylko zaburzać rzeczywisty obraz rzetelności danej uczelni, ale także sprawia, że rezultaty badań antyplagiatowych są nieporównywalne pomiędzy uczelniami.

W czterech uczelniach inspektorzy NIK stwierdzili, że nie wykorzystywano wykupionych limitów sprawdzeń. Kwota niewykorzystanych środków przekroczyła łącznie 63,5 tys. zł.

Użyteczność programów antyplagiatowych

NIK zwraca uwagę, że przydatność systemów antyplagiatowych w warunkach uniwersyteckich jest dyskusyjna i zróżnicowana, a wielu wypadkach zależna od dziedziny wiedzy, której praca dotyczy. W szczególności wydaje się niższa w naukach ścisłych.

Kontrolerzy zwracają uwagę na niedopasowanie systemów antyplagiatowych do specyfiki prac powstających na kierunkach ścisłych, np. inżynierskich. Zastosowanie w kolejnych pracach identycznych sekwencji matematycznych, co w wielu wypadkach jest po prostu nieodzowne, np. do wykonania obliczeń projektowych, system wskazuje bowiem jako potencjalne naruszenie praw autorskich.

Użyteczność narzędzi informatycznych dla sprawnego działania uczelnianych mechanizmów antyplagiatowych podważa także szansa niezwykle łatwego ich „oszukania”, czyli możliwość napisania pracy, zawierającej nieuczciwie wykorzystane zapożyczenia, w taki sposób, żeby program tego nie wykrył. W wielu wypadkach wystarczy nieskomplikowana zamiana pojedynczych wyrazów w dłuższej frazie, żeby system nie zauważył plagiatu.

Dobre praktyki

Skontrolowane przez NIK szkoły wyższe podejmowały działania mające na celu skuteczniejsze zapobieganie i wykrywanie plagiatów oraz sprawniejsze postępowanie w przypadku ich wykrycia. Wychodząc z założenia, że mniejsza liczba studentów sprzyja lepszemu nadzorowi promotorskiemu, na trzech uczelniach określono ogólnouczelniany limit liczby studentów, przygotowujących prace u jednego promotora (od 10 do 60 studentów). Na ośmiu uczelniach ograniczono maksymalną liczbę uczestników seminarium dyplomowego(zazwyczaj do 10-20 osób).

W celu ograniczenia praktyki przyjmowania przez promotorów nadmiernej liczby dyplomantów dla korzyści finansowych, na dwóch uczelniach (Politechnika Koszalińska oraz Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu) wprowadzono ograniczenia liczby studentów przedstawianych do rozliczenia finansowego.

NIK podkreśla, że programy antyplagiatowe same w sobie nie stanowią rozwiązania problemu naruszania praw autorskich w pracach dyplomowych, a powinny pełnić jedynie funkcję prewencyjną i pomocniczą. W ocenie Izby żadne narzędzia nie zastąpią bieżącej i rzetelnej współpracy z studenta z promotorem.

Wnioski NIK po przeprowadzonej kontroli dotyczyły przede wszystkim: ograniczenia nadmiernego obciążania pracowników uczelni obowiązkami promotorskimi oraz opracowania i wdrożenia standardów postępowania w sytuacji podejrzenia plagiatu.

Warunkiem koniecznym poszanowania praw autorskich w pracach dyplomowych jest zapewnienie studentom odpowiedniego poziomu wiedzy w tym zakresie. Mimo tego, że studentom w większości umożliwiono udział w zajęciach z zakresu ochrony własności intelektualnej, jedną z przyczyn nieprawidłowości stwierdzonych w wyniku kontroli często była niepełna wiedza o zasadach poszanowania cudzej własności intelektualnej, a także o, wydawałoby się oczywistych, zasadach cytowania literatury i materiałów źródłowych.

W ramach kontroli NIK przeprowadzono anonimową ankietę pośród 1410 studentów na wszystkich skontrolowanych uczelniach. 12% badanych studentów stwierdziło, że znane są im przypadki, kiedy praca dyplomowa kupiona w Internecie została pozytywnie oceniona i obroniona. Ponad 93% ankietowanych twierdziło, że w czasie studiów zapoznało się z zagadnieniami z zakresu ochrony praw autorskich i z zasadami cytowania cudzych utworów w pracach dyplomowych. Jednak zdaniem ponad połowy badanych studentów zajęcia z zakresu ochrony własności intelektualnej były co najwyżej średnio przydatne, natomiast niemal co piąty ankietowany uznał, że przydatność ich jest mała, bardzo mała lub że zajęcia takie są zupełnie nieprzydatne.

W. Orłowski (PwC): dane o sprzedaży detalicznej w październiku wskazują, że nastroje w gospodarce nie są najgorsze. Konsumenci wciąż jednak ostrożnie podchodzą do zakupów na kredyt

CEO Magazyn Polska

W najbliższych miesiącach, nie tylko ze względu na zbliżający się okres świąteczny, konsumenci powinni śmielej wydawać pieniądze na zakupy. Zdaniem Witolda Orłowskiego z PwC będą pozwalać sobie jednak na produkty, które mogą opłacić gotówką. Do większych zakupów na kredyt będą podchodzić wciąż ostrożnie.

Mimo że sytuacja nie jest idealna, bo na świecie, wokół nas, zarówno na Wschodzie, jak i Zachodzie dzieje się dużo bardzo niepewnych rzeczy, polska gospodarka trzyma się dobrze – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC. – Odczyty sprzedaży detalicznej pokazują, jakie są prawdziwe nastroje wśród konsumentów. Ludzie bardzo często co innego mówią, a co innego robią. Ich rzeczywiste nastawienie można zbadać na przykład właśnie przez poziom i dynamikę sprzedaży detalicznej.

Według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego w październiku br. sprzedaż detaliczna wzrosła o 2,3 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ub.r. i był to odczyt nieznacznie lepszy od oczekiwanego (2,1 proc.). Największą dynamikę (o 10,9 proc.) odnotowano w dziale farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny. Odzieży i obuwia sprzedano o 8,5 proc. więcej niż przed rokiem; sprzedaż w sklepach niewyspecjalizowanych wzrosła o 6,3 proc., a żywności napojów i wyrobów tytoniowych – o 5,5 proc. O 6 proc. spadła natomiast sprzedaż paliw stałych, a samochodów i produktów motoryzacyjnych – o 3 proc. Choć nadchodzący sezon świąteczny będzie sprzyjał zwiększonym wydatkom, zdaniem ekonomisty Polacy wciąż są ostrożni wobec zakupów, za które nie mogą zapłacić gotówką.

W grudniu, jak zawsze w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, rosnąć będą wszystkie kategorie związane ze świąteczną tradycją: żywność, prezenty itp. – wskazuje Witold Orłowski. – Mogę z góry powiedzieć, że agregat sprzedaży zabawek na pewno będzie znacznie wyższy niż w poprzednich miesiącach. Jeśli jednak odejść od tej sezonowości, to wydaje się, że konsumenci w tej chwili cały czas są ostrożni w dokonywaniu takich bardzo dużych zakupów – zakupów na kredyt. Natomiast łatwiej kupują rzeczy trochę droższe, ale mieszczące się jednak w normalnych wydatkach.

Może to być oznaka niepewności, a także utrudnionego dostępu do pożyczek.

Wynika to także z tego, że obecnie jest trochę trudniej o kredyt niż kilka miesięcy temu – przekonuje główny doradca ekonomiczny PwC. – Chociaż pod tym względem sytuacja też powoli zaczyna się poprawiać.

Biznes wciąż zainteresowany Rosją i Ukrainą. Mimo napiętej sytuacji na Wschodzie rynki te nadal przyciągają inwestorów

CEO Magazyn Polska

Zagraniczne firmy prowadzące biznes w Rosji wstrzymują się z poważniejszymi decyzjami inwestycyjnymi, ale nie zamierzają rezygnować z tego rynku. Gospodarka Ukrainy konflikt odczuwa mocniej, a mimo to nie brakuje firm, które rozważają inwestycje, licząc na wzrost za 2-3 lata. Dla inwestorów zagranicznych Polska pozostaje bardzo atrakcyjnym rynkiem – podkreślano podczas siódmej edycji CFO European Summit.

Polska to wielki rynek wewnętrzny i tym się wyróżnia na tle regionu. Jeśli porównamy wskaźniki gospodarcze w połączeniu z rozmiarami gospodarki, to większość państw europejskich nie osiąga takiego poziomu. Z perspektywy firm spoglądających na europejski rynek można wrzucić do jednego worka Polskę, Czechy, Słowację i Węgry, a wówczas ten worek, jeśli chodzi o liczbę ludności i rozmiary rynku, jest jeszcze bardziej interesujący – mówi dr Daniel Thorniley, prezes DT-Global Business Consulting i ekspert ds. rynków wschodzących, gość specjalny tegorocznej siódmej edycji CFO European Summit organizowanej przez ACCA.

Inwestorów przyciąga do Polski przede wszystkim stabilna sytuacja gospodarcza. Jak przypomina Jacek Rostowski, były wicepremier i minister finansów, Polska w nieznacznym stopniu odczuła ostatni kryzys gospodarczy – podczas gdy wiele państw odnotowało spadek PKB, Polska mogła pochwalić się najlepszym wzrostem gospodarczym. Do tego w wielu państwach pogłębił się również dług publiczny, ale tylko trzy odczuły ten fakt w stopniu mniejszym niż Polska. Dlatego – jak stwierdził podczas CFO European Summit Jacek Rostowski – na pytanie o to, gdzie w Europie inwestować, odpowiedź brzmi: liczby mówią same za siebie.

Zdaniem Daniela Thornileya skutki tego kryzysu są bagatelizowane. Podkreśla, że turbulencje gospodarcze już kosztowały świat pięć razy tyle, co II wojna światowa i to banki powinny sfinansować odbudowę globalnego rynku w kolejnych 5-10 latach. Za to – w jego opinii – konsekwencje napięć na Wschodzie są wyolbrzymiane. Konflikt między Ukrainą a Rosją nie spowodował jednak, że zagraniczne firmy masowo rezygnują z tych rynków.

18 miesięcy temu większość firm prowadzących interesy w Rosji radziła sobie bardzo dobrze pod względem wielkości i wzrostu sprzedaży oraz rentowności. Te liczby teraz idą w dół, ale mimo to utrzymują się na całkiem niezłym poziomie – podkreśla ekonomista. – Myślę, że perspektywa na najbliższy czas nie jest najlepsza. Będzie to okres wyzwań i napięć, bo wzrost PKB będzie niewiele powyżej zera, a średnioterminowa prognoza wzrostu to 2,5-3 procent.

Ta perspektywa dla Rosji będzie osiągalna, pod warunkiem że nie dojdzie do eskalacji konfliktu z Ukrainą, a ceny ropy nie spadną gwałtownie w dół, pociągając za sobą rubla. Dużo gorzej gospodarczo radzi sobie druga strona konfliktu.

Niektóre firmy mogą wziąć na siebie ryzyko i założyć, że w 2016 roku wróci na Ukrainę wzrost, że konflikt nie zamieni się w wojnę totalną z Rosją oraz że będą inwestycje i wsparcie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i strefy euro. Ale to muszą być firmy, dla których nie będą ważne jedynie krótkoterminowe wyniki, ale inwestycje w przyszłość – mówi Daniel Thorniley.

Według ekonomisty najbardziej perspektywiczne rynki, którymi warto się zainteresować, to dziś Chiny, Turcja i Stany Zjednoczone. Do Państwa Środka inwestorów przyciągają rosnąca konsumpcja wewnętrzna oraz wciąż wyższy niż w Europie wzrost gospodarczy (ponad 7 proc.). Z kolei USA stało się bardziej atrakcyjne ze względu na spadające ceny energii, które zagwarantowała rewolucja łupkowa.

Gospodarka turecka w tej chwili lekko się chwieje, jednak wciąż oznacza to 3-procentowy wzrost. Jeśli nie będzie żadnego poważnego wpływu ze strony Syrii i Bliskiego Wschodu, Turcja będzie kluczowym i strategicznym rynkiem. W średnioterminowej perspektywie zakładamy, że Turcja może zostać gospodarczym zwycięzcą – prognozuje Thorniley w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

Konferencja CFO European Summit, organizowana przez ACCA (the Association of Chartered Certified Accountants), jest doroczną konferencją dla kadr zarządzających finansami w największych przedsiębiorstwach Polski i Europy.

Coface: Wzrost gospodarczy w Polsce jest bardziej stabilny niż w innych państwach regionu. Głównie dzięki uniezależnieniu od eksportu

CEO Magazyn Polska

Gospodarki Polski i Rumunii jako jedyne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej nie są w większości uzależnione od eksportu. Dzięki dużym rynkom wewnętrznym wzrost gospodarczy w dużej części opiera się na konsumpcji i przez to jest bardziej zrównoważony. W Polsce ożywieniu popytu sprzyjać będzie coraz lepsza sytuacja na rynku pracy i rosnące wynagrodzenia.

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej są dosyć otwartymi gospodarkami, większość z nich dużo eksportuje – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w regionie Europy Centralnej. – W przypadku krajów takich, jak Węgry czy Słowacja, udział eksportu w PKB to niemalże 100 proc. Są jednak dwa wyjątki: Polska i Rumunia.

Sprzedaż eksportowa w tych krajach odpowiadała w ubiegłym roku za odpowiednio 48 i 42 proc. PKB. W dużej mierze wzrost gospodarczy w Polsce i Rumunii może opierać się na rynku krajowym – ze względu na większą bazę konsumentów.

Mniejsze gospodarki, chociażby krajów bałtyckich, nie mają takiej możliwości. Zmuszone są więc do eksportowania – mówi Sielewicz.

Dlatego rozwój gospodarek Polski i Rumunii jest bardziej zrównoważony. Może opierać się bowiem na kilku czynnikach, nie jest uzależniony od jednego, jak w przypadku mniejszych gospodarek.

W Polsce mieliśmy co prawda spadek konsumpcji prywatnej, zwłaszcza w pierwszej połowie ubiegłego roku obserwowaliśmy stagnację – zauważa Sielewicz. – Natomiast obecnie widzimy odbicie. Z pewnością sprzyjać mu będzie lepsza sytuacja na rynku pracy, czyli coraz mniejsza stopa bezrobocia oraz zwiększające się wynagrodzenia.

Według Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej październik był dziewiątym miesiącem z rzędu, kiedy w Polsce spadało bezrobocie rejestrowane. Stopa bezrobocia wyniosła 11,3 proc. Od lutego liczba bezrobotnych zmniejszyła się o blisko pół miliona osób. Tak dobrych wyników polska gospodarka nie notowała od lat.

Konsumenci jednak, jak podkreśla Grzegorz Sielewicz, nie mają jeszcze tak dużego poczucia bezpieczeństwa, aby ruszyć na zakupy dóbr trwałego użytku. To mogłyby wskazywać na większą skłonność do wydawania pieniędzy. Na razie koncentrują się na codziennych, drobnych potrzebach.

Widzimy jednak, że całkiem wysokie dynamiki sprzedaży notują takie dobra, jak odzież czy kosmetyki, czyli produkty, na które konsumenci mogą sobie pozwolić dzięki wzrostowi wynagrodzeń – wskazuje Sielewicz. – W innych krajach regionu również wzrasta konsumpcja prywatna. Historycznie jednak w Polsce nie była ona w tak dużej stagnacji, jak w innych krajach.

Na rozwój regionu w ostatnich miesiącach wpłynęła sytuacja geopolityczna na Wschodzie. Jak podkreśla główny ekonomista Coface, miała ona istotne znaczenie dla polskich przedsiębiorców i to nie tylko eksporterów, przed którymi zamknął się rynek rosyjski.

W wyniku embarga ceny, np. artykułów rolno-spożywczych, na rynku lokalnym spadają – tłumaczy Sielewicz. – Flagowym przykładem są polskie jabłka, których połowa eksportu, czyli 20 proc. krajowej produkcji, trafiała na rynek rosyjski. Tym samym ceny na rynku wewnętrznym poszły w dół, przez co spadły także marże producentów i dostawców, którzy nie zajmują się eksportem. Znajduje to odzwierciedlenie w ogólnej sytuacji przedsiębiorstw.

Obszarem ryzyka w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej są dostawy gazu ziemnego. Większość państw regionu, podobnie jak Polska, jest silnie uzależniona od dostaw tego surowca z Rosji.

Bez wątpienia gaz pozostaje instrumentem polityki w rękach naszego wschodniego sąsiada, czego przykład mieliśmy w 2011 roku, kiedy Polska płaciła za niego dwa razy więcej niż Niemcy, strategiczny partner Rosji – potwierdza Sielewicz. – Także obecnie możemy znów być świadkami manipulowania ceną, tudzież dostępnością gazu, od którego uzależnione są gospodarki krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Stosunek Polaków do wprowadzenia euro w listopadzie

W listopadzie 76 proc. Polaków było przeciwnych wprowadzeniu euro w Polsce.

W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek przeciwników pozostał na niezmienionym poziomie. Obecnie 44 proc. Polaków jest zdecydowanie przeciwnych przyjęciu przez Polskę euro, a raczej przeciwnych jest 32 proc.

Także odsetek zwolenników przyjęcia euro nie zmienił się w porównaniu do pomiaru październikowego. Obecnie jest ich łącznie 18 proc. Zdecydowanych zwolenników jest 3 proc., 15 proc. respondentów raczej poparłoby wprowadzenie euro.

Jedynie 6 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.

Żadna z podstawowych zmiennych społeczno-demograficznych nie wpływa istotnie na opinie dotyczące przyjęcia wspólnej waluty euro. W większości grup wiekowych, wykształcenia, pozycji zawodowej, klasy wielkości miejscowości, dominuje odsetek przeciwników przyjęcia euro i wynosi od 70 do 80 proc.

Preferencje polityczne respondentów także nie wpływają na polaryzację opinii na temat wprowadzenia euro. Wysokie odsetki przeciwników przyjęcia euro występują wśród elektoratów dwóch największych ugrupowań, nieco liczniej występują oni wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (83 proc.) niż wśród wyborców Platformy Obywatelskiej (70 proc.).

Informacje o badaniu
Listopadowa fala badania została przeprowadzona w dniach 6–9 listopada 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI.

Chcemy niższych składek i wyższych emerytur

Jakie są nasze oczekiwania co do przyszłej emerytury? Z badania Bankier.pl wynika, że chcielibyśmy płacić dwukrotnie niższe składki i jednocześnie otrzymywać emerytury wyższe o co najmniej 50%.

W badaniu ankietowym Bankier.pl udział wzięło 1939 respondentów. Aż 49% pytanych przyznało, że korzystało z usług ZUS-u w przeszłości. 46% twierdzi, że nie miało jeszcze okazji, a 5% nie wie, czy kiedykolwiek takie zdarzenie miało miejsce. Wśród osób, które kiedykolwiek były w oddziale ZUS-u 61% uznało obsługę za przynajmniej umiarkowanie dobrą.

– ZUS wypłaca nie tylko renty i emerytury, ale też chorobowe oraz zasiłek macierzyński. Część Polaków nie zdaje sobie sprawy z faktu, że ZUS wypłaca cały pakiet socjalny (renty rodzinne, zasiłki pogrzebowe, renty socjalne, prewencję wypadkową itp.) – na ten cel przeznacza ponad 50 mld zł rocznie – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Na pytanie, „jak oceniasz wysokość świadczeń wypłacanych z ZUS-u (np. emerytur)?”, aż 88% respondentów odpowiedziało, że są one zbyt niskie w stosunku do płaconych składek. 61% pytanych stwierdziło, że minimalna stopa zastąpienia (stosunek wysokości emerytury do ostatniego wynagrodzenia) powinna wynosić ponad 60%. Przy tym 67% stwierdziło, że składka do ZUS-u płacona przez przedsiębiorców powinna być niższa od 400 zł.

Z obliczeń Bankier.pl wynika, że praktycznie nie ma ekonomicznej możliwości uzyskania stopy zastąpienia na poziomie minimum 60% w sytuacji, gdy osoba uzyskująca przeciętne wynagrodzenie odkładać będzie na emeryturę mniej niż 400 zł miesięcznie. W najbardziej optymistycznym scenariuszu oprocentowania, wzrostu gospodarczego, poziomu inflacji oraz zachowania ciągłości wpłat, po 45 latach oszczędzania stopa zastąpienia wynosi 46% – dodaje Łukasz Piechowiak.

Nowe zasady rozliczania aut służbowych do celów prywatnych od 1 stycznia 2015 roku

Od 1 stycznia 2015 r. zmieni się obecny system rozliczania podatku dochodowego z tytułu użytkowania przez pracowników samochodów służbowych do celów prywatnych. Prezydent podpisał ustawę z dnia 7 listopada 2014 r. o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej, która wprowadza system ryczałtowy. Nowe przepisy pozwalają na jednoznaczne określenie wartości świadczenia uzyskiwanego przez pracownika z tytułu użytkowania samochodu służbowego dla celów prywatnych. Wartość takiego świadczenia ustalać się będzie w wysokości 250 zł miesięcznie dla samochodów o pojemności silnika do 1600 cm3 – co przy stawce podatkowej 18% oznacza kwotę 45 zł zryczałtowanego miesięcznego podatku lub 400 zł miesięcznie dla samochodów o pojemności silnika powyżej 1600 cm3, czyli 72 zł zryczałtowanego miesięcznego podatku. Zdaniem ekspertów EY, pozwoli to uporządkować i uprościć zasady rozliczania.

W przypadku wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych przez część miesiąca – wartość świadczenia ustalana będzie za każdy dzień wykorzystywania samochodu do celów prywatnych – w wysokości 1/30 ww. kwot. Jeżeli natomiast świadczenie przysługujące pracownikowi jest częściowo odpłatne, to przychodem pracownika jest różnica pomiędzy wartością określoną w ustawie i odpłatnością ponoszoną przez pracownika.

W efekcie wprowadzanych zmian pojawi się obciążenie wynikające z zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych i składek na ubezpieczenia społeczne w kwocie 100-150 złotych. O ile do tej pory posiadanie w firmie osobnej polityki samochodowej było wskazane, ale nie zawsze konieczne, teraz – wobec nadchodzących zmian w podatkach – ustawodawca w praktyce wymusił sporządzanie takiego wewnętrznego dokumentu, aby zachować spójność pomiędzy podatkami dochodowymi i VAT.

Oszczędności w obszarze podatku PIT można będzie osiągnąć dzięki wyraźnemu uregulowaniu w polityce samochodowej zakresu użytku prywatnego aut firmowych. Należy pamiętać, aby zapisy regulaminu odzwierciedlały rzeczywistość, a więc trzeba będzie wziąć pod uwagę sezonowość takiego użytkowania aut przez pracowników.  Wielu właścicieli flot samochodowych zezwala pracownikom na użytek prywatny samochodu podczas urlopu, a te jak wiadomo częściej zdarzają się w okresie lata i ferii zimowych. Musi być także przewidziany „bezpiecznik”, który taką regulację uczyni dostatecznie elastyczną, aby uniknąć zarzutu nieadekwatności liczby dni prywatnego użytku w miesiącu do rzeczywistości. Rolę takiego mechanizmu może przyjąć zapis, aby w razie użytku ponad wskazaną w regulaminie liczbę, obowiązek stosownego zgłoszenia spoczywał bezpośrednio na pracowniku. Największy obszar oszczędności drzemie natomiast  w składkach na ZUS. Okazuje się bowiem, że chociaż co do zasady taki ryczałt będzie podlegał oskładkowaniu, to o ile zadbamy o to właściwie w treści polityki samochodowej, będzie jednak możliwe uniknięcie składek – mówi Marek Jarocki, Dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego EY w zespole Human Capital.

Wewnętrzna polityka samochodowa

Najlepszą metodą na precyzyjne uregulowanie zasad korzystania z samochodów służbowych jest sporządzenie polityki samochodowej. Polityka powinna składać się z regulaminu korzystania z samochodów oraz umowy powierzenia mienia pracownikowi. Istnienie takiego regulaminu posłuży stworzeniu przejrzystych i obiektywnych zasad, które znane będą wszystkim pracownikom. Pracodawca może dowolnie kształtować postanowienia regulaminu, pamiętając jednak by jego treść nie była sprzeczna z ustawą, zasadami współżycia społecznego bądź też nie miała na celu obejścia ustawy. Polityka powinna być dostosowana do specyfiki działalności danej filmy, nie ma możliwości stworzenia jednolitego uniwersalnego regulaminu. Dodatkowo polityka korzystania z samochodów służbowych powinna regulować kwestie przyznawania samochodów służbowych, zasady ich użytkowania oraz odpowiedzialności pracownika za powierzony samochód.

Kwestia powierzenia samochodów służbowych budzi również liczne wątpliwości. Wynika to z faktu, iż przepisy prawa pracy nie narzucają konkretnej formy, w jakiej powierzenie mienia powinno nastąpić. W konsekwencji rodzi to liczne wątpliwości – w szczególności co do prawnego uregulowania sposobu przekazania samochodu, odpowiedzialności pracownika za powstałe szkody w związku z użytkowaniem samochodu, możliwości wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych czy też kwestii zwrotu samochodu oraz rozliczeń końcowych z pracownikiem – dodaje Aleksandra Mazur-Zych, Radca Prawny, Kancelaria Prawna EY Law.

Zmiany nie bez wpływu na VAT

Warto również pamiętać o zmianach dotyczących podatku VAT dotyczących samochodów. Mimo, że zmiany weszły już od 1 kwietnia 2014 roku, rozliczenia podatku VAT w tym obszarze mogą budzić wciąż liczne wątpliwości.

Rozliczanie VAT od samochodów, paliwa i innych wydatków związanych z samochodami  trzeba rozpatrywać wspólnie z innymi podatkami, w szczególności dochodowymi. Trudno, np. twierdzić, że pracownik używa samochodu wyłącznie dla celów służbowych, a na gruncie PIT jest mu doliczany przychód z tytułu nieodpłatnego użytku prywatnego. Ta spójność powinna być zapewniona na etapie polityki używania samochodów przez pracowników, w przeciwnym razie nawet jeśli unikniemy kłopotów z VAT  możemy stracić na podatku w innym obszarze. Ważne jest więc, żeby przyjęte podejście było nie tylko dobrze udokumentowane, ale – co najważniejsze – zgodne z rzeczywistością – radzi Dorota Pokrop, Dyrektor w Zespole Podatków Pośrednich EY.

Przypomnijmy: wszelkie wydatki związane z użytkowaniem samochodów osobowych przez pracowników umożliwiają pełne odliczenie VAT tylko wtedy, gdy dany pojazd jest używany wyłącznie dla celów służbowych. Musi być to potwierdzone szczegółową ewidencją przebiegu pojazdu oraz auto musi być zgłoszone do urzędu skarbowego. Jeśli choćby w niewielkim stopniu pojawia się użytek prywatny  lub przedsiębiorca nie jest w stanie prowadzić wymaganej ewidencji, wówczas może odliczać wyłącznie 50% VAT z wydatków związanych z użytkowaniem samochodów osobowych (ale nie od paliwa, gdzie odliczenie taki będzie możliwe dopiero od 1 lipca 2015 r.). I tu pojawia się wiele pytań i wątpliwości dotyczących właściwej interpretacji przepisów w konkretnych przypadkach pojawiających się w codziennej praktyce biznesowej.

Stosunek Polaków do integracji europejskiej w listopadzie

Nowe zasady składania wybranych PIT i CIT na potrzeby PFR

Usługa wstępnie wypełnionych zeznań podatkowych (pre-filled tax return – PFR) ruszy w marcu 2015 r. Do jej uruchomienia niezbędne są m.in. nowe regulacje w zakresie składania urzędom skarbowym wybranych formularzy PIT i CIT. Ustawa pozwalająca na natychmiastowe gromadzenie w systemach informatycznych administracji podatkowej danych niezbędnych do wprowadzenia PFR wejdzie w życie 1 stycznia 2015 r. i będzie mieć zastosowanie do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2014 r.

PFR będzie przygotowany w oparciu o dane zawarte w imiennych informacjach o dochodach osób fizycznych, sporządzanych przez płatników podatku dochodowego od osób fizycznych oraz podmioty niepełniące funkcji płatnika w tym podatku.

W pierwszym etapie (marzec 2015 r.) usługa zostanie udostępniona dla podatników składających zeznanie podatkowe PIT-37. Podatnicy, którzy będą chcieli z niej skorzystać (usługa ma charakter fakultatywny), PFR pobiorą ze strony Portalu Podatkowego (www.portalpodatkowy.mf.gov.pl).

Uruchomienie usługi PFR i zmniejszenie liczby dokumentów papierowych oraz budowa elektronicznej administracji podatkowej wymaga nowego unormowania zasad składania urzędom skarbowym niektórych formularzy PIT i CIT. I tak od 1 stycznia 2015 r., w odniesieniu do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2014 r., deklaracje PIT-4R, PIT-8AR, informacje PIT-8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1, IFT-3, roczne obliczenie podatku PIT-40, a także zeznanie podatkowe CIT-8 oraz informacja IFT-2, składa się urzędom skarbowym wyłącznie za pomocą środków komunikacji elektronicznej, na zasadach określonych w przepisach ustawy – Ordynacja podatkowa. Oznacza to obowiązek ich przesyłania w formie dokumentu elektronicznego opatrzonego bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu w rozumieniu ustawy o podpisie elektronicznym (BPE).

Wyjątkiem od tej zasady będą objęci wyłącznie płatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych, podmioty niepełniące funkcji płatnika w tym podatku, podatnicy lub płatnicy podatku dochodowego od osób prawnych, którzy na podstawie przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, informację PIT-8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1 oraz roczne obliczenie podatku PIT-40 sporządzają za rok podatkowy dla nie więcej niż pięciu podatników (osób fizycznych). W ich przypadku istnieje możliwość składania urzędom skarbowym PIT-4R, PIT-8AR, PIT-8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1, PIT-40, CIT-8 oraz IFT-2 w formie dokumentu pisemnego (papierowo), chyba że czynność ta odbywa się za pośrednictwem biura rachunkowego.

Biura rachunkowe PIT-4R, PIT-8AR, PIT-8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1, PIT-40, CIT-8 oraz IFT-2 przesyłają wyłącznie za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Termin na złożenie urzędowi skarbowemu papierowych PIT 8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1 oraz PIT-40, upływa z końcem stycznia roku następującego po roku podatkowym (jest krótszy o miesiąc w stosunku do terminu określonego dla przesyłania urzędom skarbowym dokumentów elektronicznych). Termin sporządzenia i przesłania podatnikowi PIT-8C, PIT-11, PIT-R, IFT-1 oraz PIT 40 pozostaje bez zmian (upływa z końcem lutego roku następującego po roku podatkowym), niezależnie od formy ich składania urzędowi skarbowemu (elektronicznie lub papierowo). Powyższym zmianom towarzyszą zmiany o charakterze organizacyjno-technicznym polegające między innymi na uruchomieniu Uniwersalnej Bramki Dokumentów (UBD), będącej nowym, intuicyjnym kanałem służącym do wysyłania e-deklaracji. Główną zaletą tej bramki jest możliwość złożenia w ramach jednej transmisji danych do 20.000 dokumentów oraz pobranie jednego Urzędowego Poświadczenia Odbioru (UPO) dla całej wysyłki.

Docelowo będzie też dostępne rozwiązanie, które umożliwi płatnikom podatku dochodowego od osób fizycznych oraz podmiotom niepełniącym funkcji płatnika w tym podatku, będącym osobami fizycznymi, podpisywanie e-deklaracji danymi autoryzacyjnymi, tj. bez konieczności posiadania BPE.

***

Ustawa z dnia 26 września 2014 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1563) została ogłoszona 12 listopada 2014 r. i jest dostępna na stronie Rządowego Centrum Legislacji w serwisie Dzienniki Urzędowe.

Rafako wypłaci dywidendę najwcześniej za dwa lata. Spółka dokapitalizuje się zyskiem

0

CEO Magazyn Polska

Rafako mimo poprawy wyników finansowych nie zamierza na razie wypłacać dywidendy. Pieniądze potrzebne są na dokapitalizowanie spółki. Jak deklaruje jej prezes, Rafako postara się podzielić z udziałowcami zarobkami za 2016 rok.

– Chcemy odzyskać zdolność dywidendową, jednak musimy patrzeć na to w dłuższym horyzoncie zwraca uwagę w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor prezes zarządu i dyrektor generalna Rafako Agnieszka Wasilewska-Semail. – Jeśli chodzi o możliwość wypłaty dywidendy, chcemy przede wszystkim jednak w tym krótkim okresie przeznaczyć wypracowany zysk na kapitał.

Suma pasywów Rafako to dziś ponad 983 mln zł, podczas gdy rok temu  przekraczały one 1 mld zł. Mimo że opóźnienie w wypłacie dywidendy nie jest jak zapewnia prezes związane z oddłużaniem spółki, to jednak poziomu podstawowych wskaźników musi ona pilnować.

Oczywiście to też musimy robić w porozumieniu z rynkiem finansowym zaznacza Agnieszka Wasilewska-Semail. Umowy, które Rafako ma w tej chwili, dotyczące możliwości wypłaty dywidendy są w jakiś sposób skorelowane z funkcjonowaniem spółki, ze wskaźnikami, które spółka osiąga. Z punktu widzenia spółki bezpiecznie będzie wypłacić tę dywidendę po roku 2016. Tak naprawdę przewidujemy ją w 2017, ale będziemy robili wszystko, żeby już w 2016 roku spółka mogła ten wypracowany wyniki wypłacić w formie dywidendy.

Na razie Rafako potrzebuje pieniędzy, by zrealizować m.in. kontrakt jaworzyński. W konsorcjum z Mostostalem Warszawa raciborska spółka buduje dla Tauronu nowe bloki energetyczne w tamtejszej elektrowni. Do jej zadań należy postawienie wyspy kotłowej, by zrealizować ten projekt, musi być jednak bezpieczna finansowo.

– To jest produkcja Rafako, to są kompetencje i moce wytwórcze, które są w spółce podkreśla jej prezes. Żeby jednak zapewnić to wszystko, musimy przede wszystkim wzmocnić kapitałowo spółkę.

W tym roku wyniki Rafako były zdecydowanie lepsze niż w ubiegłym. Po trzech kwartałach przychody spółki ze sprzedaży sięgnęły niemal 734 mln zł i były o ponad ćwierć miliarda wyższe niż rok wcześniej. Jej zysk netto przekroczył 17 mln zł, co jest zdecydowaną poprawą po 137 mln zł strat w ubiegłym roku.

Jeśli chodzi o III kwartał, to tak jak mówiliśmy już po wynikach II kwartału, spodziewaliśmy się, że będzie lepszy od poprzedniego mówi Agnieszka Wasilewska-Semail, prezes zarządu i dyrektor generalny Rafako. – Wyniki są nieporównywalnie lepsze niż w analogicznym okresie 2013 roku. To jest po prostu trzeci kolejny, normalny kwartał działania Rafako.

Większa zmienność na giełdzie przyciągnie inwestorów do kontraktów terminowych. DM BOŚ: Kontrakt na mWIG40 niedoceniany

CEO Magazyn Polska

Inwestorzy z warszawskiej giełdy najbardziej interesują się kontraktem na WIG20. Zdaniem Grzegorza Zalewskiego z DM BOŚ ciekawszym wyborem mógłby być kontrakt na indeks średnich spółek lub poszczególne akcje ze względu na większą zmienność notowań.

– Rynek jest bardzo mało zmienny, a to zawsze powoduje, że ludzie związani z rynkiem, inwestorzy, spekulanci trochę dystansują się i czekają na większą zmienność mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Grzegorz Zalewski, ekspert z Domu Maklerskiego BOŚ.

O ile jednak akcje dużych spółek z indeksu WIG20 zachowują się przez ostatnie lata bardzo spokojnie, są na giełdzie papiery, których cena zmienia się dynamicznie. Mimo to kontrakty zarówno na poszczególne akcje, jak i na bardziej zmienny mWIG40 nie zyskały jeszcze uznania inwestorów.

Zadziwia mnie to cały czas, dlaczego ten kontrakt jest tak bardzo niedoceniany, mimo zmienności i ciekawych trendów, bo one tam są, w przeciwieństwie do tego co dzieje się na WIG20 podkreśla  Grzegorz Zalewski. Druga sprawa to kontrakty na akcje, z tym że akurat trendy światowe są takie, że te kontrakty na akcje, które są bardzo młodziutkim instrumentem, też nie cieszą się jakąś zabójczą popularnością.

Wejście na rynek kontraktów nie wymaga wielkich środków, wystarczy kilka tysięcy złotych. Początkujący inwestorzy powinni jednak pamiętać o zdobyciu pewnej wiedzy przed przystąpieniem do inwestowania, powinni się też liczyć się z możliwością utraty kilku tysięcy złotych.

Wchodzę na rynek, bo słyszę dookoła, że to jest fajna możliwość zarobienia pieniędzy, coś tam przeczytam po łepkach, albo nawet i to nie, i później jestem zaskoczony różnymi niespodziankami mówi ekspert z Domu Maklerskiego BOŚ. Tutaj ta minimalna, podstawowa wiedza o tym, jak działa rynek kontraktów, gdzie są ryzyka, w jaki sposób można stracić pieniądze, jest niezbędna do tego, żeby zacząć cokolwiek robić z sensem.

Ważne jest też, by urealnić swoje oczekiwania. Jeżeli ktoś oczekuje dużych, kilkudziesięcioprocentowych zysków przy małym, najlepiej zerowym ryzyku strat, na rynku kontraktów raczej nie ma czego szukać. Przy inwestycjach w kontrakty jest coś za coś.

Ludzie chcieliby mieć ogromny zysk bez ryzyka i oczywiście weryfikują swoje zamierzenia dość szybko, po dwóch, trzech miesiącach, po pół roku opowiada Grzegorz Zalewski z DM BOŚ. – Oczywiście stopy zwrotu dzięki dźwigni na poziomach kilkudziesięciu czy kilkuset procent w skali miesiąca czy w skali roku są oczywiście do osiągnięcia, ale one są okupione ryzykiem. Jeżeli nie jesteśmy w stanie przyjąć tego ryzyka do wiadomości, to nam się nie uda.

Realnie trzeba się liczyć z osiąganiem w miarę bezpiecznego zysku na poziomie kilkunastu procent rocznie. Standardem w tej branży jest to, podkreśla Grzegorz Zalewski, że jeżeli się osiągnie dwucyfrową niską stopę zwrotu, czyli 12,14 proc. w skali roku, to  jest naprawdę bardzo dobry wynik.

– Taka wieloletnia stopa zwrotu jednego z najbardziej znanych spekulantów, czyli Georga Sorosa, wynosiła nieco ponad 30 proc. No i teraz każdy powinien zdać sobie to pytanie: „Skoro on zarabiał średnio rocznie 30 proc., to co ja takiego mam w sobie, że mogę zarobić systematycznie 80 albo 50 proc.?” – pyta retorycznie Grzegorz Zalewski.

Najskuteczniejsza jest zdaniem eksperta nauka praktyczna, czyli inwestowanie niewielkich kwot, do kilku tysięcy złotych i liczenie się z możliwością ich utraty. Z tego też powodu kontrakt na mWIG40, jako ten, przy którym operuje się mniejszymi sumami pieniędzy, jest do takiej nauki lepszy.

Mając do dyspozycji inne kontrakty, czyli na akcje, mWIG40, nawet kontrakty walutowe, można się na tym rynku nauczyć mechanizmów działania mniejszym kosztem. Dlatego że one będą tańsze, mniejsze są depozyty, mniejsza wartość tych kontraktów, mniejsze są potencjalne straty – tłumaczy ekspert. – Ale te kilka tysięcy złotych jest niezbędne na początku, przy czym zawsze należy założyć, że to jest po prostu koszt nauki. Zamiast wykupywać szkolenia, kupować książki i robić kursy, uczymy się na żywym organizmie. Kosztowne, ale bywa skuteczne.

Będą wyższe ulgi na dzieci

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał 24 listopada 2014 r. ustawę zmieniającą zasady przyznawania ulg podatkowych na dzieci. Z ulgi będą mogły skorzystać wszystkie rodziny, w których przynajmniej jedno z rodziców płaci podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT), nastąpi też podwyższenie ulgi na trzecie i każde kolejne dziecko o 20 proc. – Większa ulga na dzieci to dobra wiadomość dla ponad miliona polskich rodzin, które wychowują około dwóch milionów dzieci – powiedział minister finansów Mateusz Szczurek podczas uroczystości podpisania ustawy w Belwederze i wskazał, że to kolejny ważny krok w polityce prorodzinnej rządu.

Zmiany poprawią sytuację tych podatników, dla których dotąd pełne wykorzystanie ulgi było nieosiągalne, w tym dla blisko połowy rodzin wielodzietnych, których podatek był niższy od maksymalnego poziomu ulgi. Teraz budżet państwa dopłaci tym rodzinom, zwracając kwotę niewykorzystanej ulgi. Aby ulga nie stała się zniechęcającą do pracy i uzależniającą zapomogą, zwrot nie będzie mógł przekroczyć łącznej kwoty zapłaconych przez podatnika składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Warunkiem zwrotu jest zatem opodatkowana i oskładkowana praca przynajmniej jednego z rodziców. Ma to stymulować wsparcie tych rodzin, w których praca, a nie zasiłek, jest sposobem utrzymania.

Na wsparcie w postaci ulgi na dzieci będzie mógł liczyć ponad milion rodzin (ok. 1,8 mln podatników), w których wychowuje się ok. dwa miliony dzieci.  – Ponad 97 proc rodzin – płatników PIT – będzie mogło wykorzystać tę ulgę w pełni – zapowiedział minister Szczurek. Nastąpi podwyższenie ulgi na trzecie i każde kolejne dziecko o 20 proc. To kontynuacja zmian z 2013 r., kiedy podwyższono ulgę na trzecie dziecko o 50 proc., a na czwarte i każde kolejne o 100 proc. Stąd już w 2015 r. kwoty odliczenia będą wynosić na pierwsze i drugie dziecko – 1.112,04 zł, na trzecie – 2.000,04 zł, a na każde kolejne 2.700 zł. Jest to związane z tym, że stopa ubóstwa jest najwyższa właśnie w rodzinach wielodzietnych i rośnie wraz z liczbą dzieci w rodzinie.

Długofalowym celem rządu jest również poprawa sytuacji demograficznej Polski, gdzie współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3 i jest znacznie poniżej wartości zapewniającej zastępowalność pokoleń (ok. 2,1), której nie gwarantuje model 2+2, czyli posiadanie przez rodzinę dwójki dzieci. Pomimo pozytywnych sygnałów, takich jak obserwowany w pierwszej połowie br. wzrost liczby urodzeń (pierwszy od lat), polityka państwa musi zachęcać do posiadania dzieci. Jak wynika z badań prowadzonych w innych krajach, najskuteczniejszym instrumentem finansowym wpływającym na zwiększenie dzietności jest wsparcie rodziców przy decyzji właśnie o trzecim dziecku. O ile bowiem sytuacja finansowa nie jest kluczowym kryterium w przypadku decyzji o posiadaniu pierwszego i zwykle drugiego dziecka, o tyle decyzja o trzecim dziecku jest często determinowana właśnie sytuacją ekonomiczną. – Rodziny zyskają na zmianach bezpośrednio, ale tak naprawdę wygranymi są wszyscy Polacy, bo to inwestycja w naszą wspólną przyszłość. W nasze bezpieczeństwo, także finansowe – podsumował Mateusz Szczurek.

Nowe regulacje pomagają też walczyć z szarą strefą i promować legalne zatrudnienie, ponieważ osoby pracujące bez żadnej umowy nie uzyskają zwrotu podatku i są pozbawione ubezpieczeń społecznych, których koszty w istocie zrefinansowałoby im państwo w postaci ulgi. Ich koszt oszacowano na ok. 1 mld zł.

Zmiany w tzw. uldze na dzieci to kolejny znaczący element polityki prorodzinnej po wydłużeniu urlopu rodzicielskiego, zwiększeniu dostępności przedszkoli i obniżeniu odpłatności za nie oraz czterokrotnym wzroście liczby żłobków (od 2010 r.). Jako przykłady wielkiego projektu polityki prorodzinnej w Polsceminister Szczurek wskazał, że w latach 2015 – 2020 ponad 2 mld zł zostanie przeznaczonych na tworzenie przyzakładowych żłobków i przedszkoli, a od 2016 r. z urlopów rodzicielskich będą mogli korzystać także rodzice bezrobotni, pracujący na umowy o dzieło, studenci i rolnicy. Otrzymają oni ok. 1.000 zł świadczenia. – Od 2016 r. w polityce rodzinnej zostanie wprowadzona zasad „złotówka za złotówkę” – świadczenie będzie pomniejszone o taką kwotę, o jaką przekroczy się próg dochodowy – dodał minister.

Informacja o działaniach w obszarze regulacji podatku akcyzowego i regulacji rynku gier (2008-2014)

I. Legislacja krajowa w zakresie podatku akcyzowego

1. Ustawa z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym (Dz.U. z 2009 r. Nr 3, poz. 11):

– odejście od opodatkowania tzw. niezharmonizowanych wyrobów akcyzowych z wyjątkiem samochodów osobowych;

– odejście od dualizmu klasyfikacyjnego wyrobów, tj. zastąpienie klasyfikacji PKWiU w obrocie krajowym kodami CN, dotychczas stosowanymi tylko w przypadku obrotu z udziałem  krajów trzecich oraz państw członkowskich;

– przeniesienie stawek podatku akcyzowego do ustawy (odejście od praktyki obniżania maksymalnych stawek akcyzy określonych w ustawie rozporządzeniem);

– dostosowanie zasad opodatkowania akcyzą energii elektrycznej do przepisów dyrektywy energetycznej (obowiązek podatkowy powstaje w momencie wydania energii nabywcy końcowemu, wcześniej obowiązek powstawał w momencie wydania energii z zakładu energetycznego);

– określenie przypadków, w których wyłączono obowiązek produkcji wyrobów akcyzowych w składzie podatkowym, np. przedpłata akcyzy, mali winiarze, małe gorzelnie;

– wprowadzenie możliwości zwrotu reklamowanych wyrobów akcyzowych, od których wcześniej zapłacono podatek (możliwość obniżenia kwoty akcyzy o podatek wcześniej zapłacony od reklamowanych wyrobów).

2. Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 24 lutego 2009 r. w sprawie zwolnień od podatku akcyzowego (Dz.U. Nr 32, poz. 228):

– wprowadzenie zwolnień od podatku akcyzowego, umożliwiających ekonomiczny rozwój małych browarów na rynku.

3. Ustawa z dnia 21 maja 2009 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. Nr 98, poz. 819):

– określenie nowych zasad oznaczania wyrobów tytoniowych poprzez wprowadzenie banderol z nadrukiem bieżącego roku, ograniczających powstawanie nadmiernych zapasów u producentów wyrobów tytoniowych z niższą akcyzą z poprzedniego roku.

4. Ustawa z dnia 2 grudnia 2009 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. Nr 215, poz. 1667):

– podniesienie stawki akcyzy na papierosy w związku z koniecznością dostosowania jej do minimalnych poziomów opodatkowania wynikających z przepisów unijnych, odpowiednie dostosowanie stawek akcyzy na niektóre wyroby energetyczne w związku z koniecznością uwzględnienia kursu euro, wykorzystywanego do określenia minimalnych poziomów opodatkowania.

5. Ustawa z dnia 22 lipca 2010 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 151, poz. 1013):

– unormowanie zasad przebiegu procedury zawieszenia poboru akcyzy z wykorzystaniem elektronicznych administracyjnych dokumentów towarzyszących;

– uregulowanie sprawy związanej z elektroniczną obsługą zabezpieczeń akcyzowych w związku z wdrożeniem systemu EMCS;

– implementacja dyrektywy horyzontalnej, m.in. w zakresie podmiotów uczestniczących w obrocie wyrobami akcyzowymi z zastosowaniem procedury zawieszenia poboru akcyzy, np. wprowadzenie do ustawy instytucji zarejestrowanego wysyłającego.

6. Ustawa z dnia 29 października 2010 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. Nr 226, poz. 1477):

– implementacja dyrektywy 2010/12/EU, zmieniającej dyrektywy dotyczące opodatkowania akcyzą wyrobów tytoniowych, m.in. skutkująca zastąpieniem instytucji najpopularniejszej kategorii cenowej średnią ważoną detaliczną ceny sprzedaży;

– podwyższenie stawek akcyzy na wyroby tytoniowe;

– zmiana definicji papierosów, cygar i cygaretek oraz tytoniu do palenia.

7. Ustawa z dnia 26 listopada 2010 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej (Dz.U. Nr 238, poz. 1578) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– odejście od ulg w akcyzie dla paliw z udziałem biokomponentów.

8. Ustawa z dnia 16 września 2011 r. o redukcji niektórych obowiązków obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. Nr 232, poz. 1378) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– wprowadzenie zasad opodatkowania akcyzą wyrobów węglowych, w tym również szerokiego katalogu zwolnień od podatku w związku z upływem wynegocjowanego przez Polskę okresu przejściowego;

– umożliwienie stosowania wobec wyrobów akcyzowych (z  pewnymi wyjątkami) celnych procedur uproszczonych,

– dodanie zapisów umożliwiających wprowadzenie rozliczeń kwartalnych podatku akcyzowego (rozwiązanie wykorzystane przy opodatkowaniu wyrobów węglowych).

9. Ustawa z dnia 22 grudnia 2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej (Dz.U. Nr 291, poz. 1707) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– zmiana stawki podatku akcyzowego od niektórych wyrobów energetycznych, np. oleju napędowego w związku ze zmianą kursu euro (konieczność dostosowania polskich stawek akcyzy do minimum podatkowego określonego w dyrektywie energetycznej).

10. Ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce (Dz.U. poz. 1342) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– wprowadzenie sukcesji zezwoleń akcyzowych (wcześniej w przypadku następstwa prawnego lub przekształcenia podmiotu wymagane było uzyskanie nowego zezwolenia);

– oprocentowanie zwrotu akcyzy, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku nadpłaty, w sytuacji gdy zwrot podatku następuje po upływie terminów ustawowych, przewidzianych na dokonanie tej czynności;

– liberalizacja warunków dokonywania zmiany wstępnego zapotrzebowania na znaki akcyzy w przypadku banderol nakładanych na napoje alkoholowe.

11. Ustawa z dnia 7 grudnia 2012 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej (Dz.U. poz. 1456) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– wprowadzenie regulacji opodatkowujących akcyzą susz tytoniowy;

– obniżenie stawki akcyzy na cydr i perry (zawartość alkoholu do 5% w wyrobie);

– podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe.

12. Ustawa z dnia 12 lipca 2013 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. poz. 939)

– wprowadzenie ułatwień podatkowych w obrocie wyrobami węglowymi, m.in. polegających na wprowadzeniu opodatkowania dopiero transakcji dokonywanej na rzecz finalnego nabywcy.

13. Ustawa z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. poz. 1231):

– opracowanie systemu opodatkowania wyrobów gazowych podatkiem akcyzowym w związku z upływem wynegocjowanego przez Polskę okresu przejściowego.

14. Ustawa z dnia 8 listopada 2013 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej (Dz.U. poz. 1645) ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– zmiany stawek akcyzy na alkohol etylowy, wyroby tytoniowe oraz susz tytoniowy;

– zmiana dostosowawcza definicji suszu tytoniowego, zapobiegająca sporom o to, czy suszem tytoniowym są również mokre liście tytoniu.

15. Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 12 sierpnia 2014 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie oznaczania wyrobów akcyzowych znakami akcyzy (Dz.U. poz. 1095) wprowadzające nowe rodzaje banderol w postaci samoprzylepnych znaków akcyzy na opakowania jednostkowe – puszki zawierające wyroby spirytusowe i winiarskie.

16. Ustawa z dnia 23 października 2014 r. o zmianie ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym, ustawy o Funduszu Kolejowym oraz ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. poz. 1559):

– wprowadzenie zmian mających na celu objęcie opłaty paliwowej zabezpieczeniem akcyzowym;

– czasowe (w latach 2015 – 2019) obniżenie stawek podatku akcyzowego od paliw akcyzowych, przy równoczesnym odpowiednim podniesieniu stawek opłaty paliwowej.

17. Ustawa z dnia 7 listopada 2014 r. o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej ze zmianą ustawy o podatku akcyzowym:

– wprowadzenie instytucji Wiążącej Informacji Akcyzowej;

– odstąpienie od obowiązku powiadamiania naczelnika urzędu celnego o formie prowadzonej ewidencji;

-ułatwienia w zakresie obrotu olejami opałowymi;

– umożliwienie wydania znaków akcyzy producentom wina będącym rolnikami.

II. Legislacja krajowa w zakresie gier hazardowych:

1. Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 24 lutego 2009 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków urządzania gier i zakładów wzajemnych (Dz. U. Nr 36, poz. 280).

Przepisy znowelizowanego rozporządzenia doprecyzowały konieczność badania przez jednostkę badającą, czy konstrukcja automatu zapewnia prawidłowe ustalenie wartości maksymalnej stawki i uniemożliwia przekraczanie wartości maksymalnej stawki w wyniku kontynuacji gry za uzyskane wygrane oraz prawidłowe ustalenie wartości jednorazowej wygranej i uniemożliwienie uzyskania jednorazowej wygranej w kwocie wyższej niż przewiduje przepis art. 2 ust. 2b ustawy o grach i zakładach wzajemnych.

2. Ustawa z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. Nr 201, poz. 1540):

– kompleksowa zmiana przepisów regulujących obszar gier i zakładów wzajemnych, podyktowana, m.in. dynamiką rozwoju rynku gier i zakładów wzajemnych, nowymi technologiami oraz występującymi nieprawidłowościami;

– przekazanie zadań z zakresu gier i zakładów wzajemnych naczelnikom urzędów celnych oraz dyrektorom izb celnych;

– zwiększenie ochrony społeczeństwa przed negatywnymi skutkami hazardu, m.in. poprzez odstąpienie od możliwości urządzania gier na automatach poza kasynami, ograniczenie  prowadzenia reklamy, promocji przez podmioty prowadzące działania w zakresie gier hazardowych;

– wprowadzenie restrykcyjnych kar administracyjnych dla podmiotów prowadzących działalność bez zezwoleń lub koncesji oraz dla ich uczestników.

3. Ustawa z dnia 26 maja 2011 r. o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 134, poz. 779), notyfikowana Komisji Europejskiej:

– uproszczenie przeprowadzania tzw. „małych loterii”, m.in. poprzez odejście od systemu uzyskiwania zezwoleń na rzecz zwykłego powiadomienia o organizacji takiej loterii;

– wprowadzenie wyraźnego zakazu organizowania gier w sieci przez internet i uczestnictwa w grach urządzanych w sieci (z wyjątkiem urządzania zakładów wzajemnych);

– określenie warunków eksploatacji automatów i urządzeń do gier, w tym warunków przeprowadzania badań sprawdzających.

4. Ustawa z dnia 9 maja 2014 r. o ułatwieniu dostępu do wykonywania niektórych zawodów regulowanych (Dz.U. poz. 768) zmieniająca ustawę o grach hazardowych:

– przygotowanie rozwiązań dotyczących problematyki gier hazardowych, m.in. wprowadzenie ułatwienia polegającego na wyłączeniu z obowiązku posiadania świadectwa zawodowego osób przyjmujących zakłady wzajemne oraz osób prowadzących kolektury gier liczbowych (wprowadzono obowiązek przeszkolenia takich osób).

5. Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych (druk nr 817).

– dotyczy zwiększenia przychodów Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej z 77% do 79% wpływów z dopłat z gier objętych monopolem państwa kosztem zmniejszenia o 2% przychodów Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych.

Opracowanie stanowiska Rządu do projektu. Wniosek z dnia 20 marca 2013 r. Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki o odrzucenie przez Sejm projektu ustawy z druku nr 817.

6. Ustawa z dnia 7 listopada 2014 r. o zmianie ustawy o grach hazardowych:

– wprowadza ułatwienia w organizacji loterii fantowych i gry bingo fantowe przez organizacje pożytku publicznego.

7. Informacja o realizacji ustawy o grach hazardowych w 2013 roku, z którą Rada Ministrów zapoznała się 21 października 2014 r.

III. Legislacja krajowa w zakresie podatku od wydobycia niektórych kopalin:

Przygotowanie Służby Celnej do realizacji zadania związanego z poborem podatku od wydobycia niektórych kopalin, wprowadzonego ustawą z dnia 2 marca 2012 r. o podatku od wydobycia niektórych kopalin (opodatkowanie wydobycia miedzi i srebra). Opracowanie przepisów wykonawczych do ustawy o podatku od wydobycia niektórych kopalin w zakresie właściwości, ewidencji i deklaracji podatkowych. Comiesięczne przygotowywanie projektu obwieszczenia Ministra Finansów w sprawie średniej ceny tony miedzi oraz średniej ceny kilograma srebra za dany miesiąc.

IV. Legislacja krajowa w toku:

1. Założenia projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw (numer w wykazie prac RM  – ZD90 przyjęte przez Radę Ministrów w dniu 18 listopada 2014 r.). Obecnie w Departamencie PA trwają prace nad przygotowaniem projektu ustawy, których celem jest uproszczenie procedur związanych z prowadzeniem działalności w zakresie wyrobów akcyzowych oraz doprecyzowanie obowiązujących regulacji, m.in.:

– umożliwienie stosowania celnych procedur uproszczonych, o których mowa w art. 76 ust. 1 Wspólnotowego Kodeksu Celnego, w przypadku obejmowania procedurą wywozu alkoholu etylowego zawartego w wyrobach nie będących wyrobami akcyzowymi (np. w kosmetykach);

– wprowadzenie regulacji przewidującej rezygnację z obowiązku składania przez podmioty prowadzące składy podatkowe informacji o wyrobach akcyzowych w składzie podatkowym (na stosownych formularzach INF), przekazywanej co miesiąc właściwemu naczelnikowi urzędu celnego;

– zmiany w zakresie zezwoleń na wykonywanie działalności w zakresie podatku akcyzowego, m.in. zmniejszenie wysokości obrotów dla magazynowych składów podatkowych;

– wprowadzenie możliwości przemieszczania w procedurze zawieszenia poboru akcyzy wyrobów oznaczonych znakami akcyzy, ze składu podatkowego na terytorium kraju, gdzie były wytwarzane usługowo przez inny podmiot do składu podatkowego podmiotu, będącego właścicielem tych wyrobów;

– doprecyzowanie regulacji dotyczących przemieszczania w procedurze zawieszenia poboru akcyzy wyrobów energetycznych opodatkowanych zerową stawką akcyzy, w tym m. in. rezygnacja z obowiązku składania  zabezpieczenia akcyzowego w przypadku przemieszczania z zastosowaniem procedury zawieszenia poboru akcyzy wyrobów energetycznych opodatkowanych zerową stawką akcyzy;

– umożliwienie podmiotom gospodarczym samodzielnego saldowania zabezpieczenia generalnego;

– zmiana częstotliwości aktualizacji wysokości złożonego zabezpieczenia ryczałtowego poprzez wprowadzenie elastycznego terminu aktualizacji i wydłużenie do roku maksymalnego terminu na jej dokonanie przez naczelnika urzędu celnego.

2. Projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych (UD 139) przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 21 października 2014 r.:

– projekt przewiduje prowadzenie działalności w zakresie określonych gier hazardowych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, za pośrednictwem utworzonego w tym celu na jej terytorium oddziału, przez spółki akcyjne lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki działające na zasadach właściwych dla tych spółek, mające siedzibę na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym;

– wprowadza fakultatywną delegację umożliwiającą Ministrowi Finansów upoważnienie podległych organów do wydawania w jego imieniu rozstrzygnięć;

– uzupełnia, doprecyzowuje i wzajemnie dostosowuje przepisy dotyczące warunków urządzania gier hazardowych, wprowadza zapis o zakazie sumowania podstaw opodatkowania oraz odesłanie do ustaw o podatku dochodowym w zakresie rozumienia pojęcia przychodu (w odniesieniu do podstawy opodatkowania podatkiem od gier w loterii audioteksowej oraz wysokości kary pieniężnej wymierzanej urządzającemu gry hazardowe);

– przewiduje rezygnację z zabezpieczenia hipotecznego składanego przez podmioty rynku gier hazardowych.

Notyfikowany Komisji Europejskiej w dniu 5 listopada 2014 r. pod numerem 2014/0537/PL, Wyznaczony przez Komisję Europejską obowiązkowy okres wstrzymania procedury legislacyjnej – tzw. standstill – upływa 6 lutego 2015 r.

3. Udział w pracach nad poselskim projektem ustawy zmieniającym ustawę o podatku akcyzowym (druk sejmowy nr 2792), wprowadzającym do ustawy o podatku akcyzowym zwolnienia pojazdów sanitarnych z opodatkowania podatkiem akcyzowym.

4. Udział w pracach nad rządowym projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z realizacją ustawy budżetowej (druk sejmowy nr 2854), zmieniającym również ustawę o podatku akcyzowym. Projekt ustawy przewiduje, m.in. zmianę definicji produkcji papierosów, której celemjest zapobieżenie unikania opodatkowania wyrobów tytoniowych właściwymi stawkami akcyzy.

5. Opiniowanie w ramach prac Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki komisyjnego projektu ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych. Projekt dotyczy, m.in. umożliwienia wykorzystania kanału dystrybucji, jakim jest internet, do typowania liczb, znaków lub innych wyróżników w grze liczbowej, wpłacania stawek i wypłacania wygranych w grach liczbowych; wprowadzenia polityki odpowiedzialnej gry w grach hazardowych urządzanych przez sieć Internet. Projekt był notyfikowany przez Sejm RP Komisji Europejskiej.

6. Rozporządzenie Ministra Finansów zmieniające rozporządzenie w sprawie wzoru dokumentów potwierdzających zapłatę akcyzy na terytorium kraju od samochodu osobowego nabytego wewnątrzwspólnotowo lub brak obowiązku zapłaty tej akcyzy przekazane do podpisu Ministrowi Finansów.

Przedmiotowe rozporządzenie upraszcza wzór dokumentu wykorzystywanego w procesie rejestracji samochodów. Zmiana ta podyktowana jest rozwojem systemów informatycznych usprawniających rejestrację samochodów.

V. Unia Europejska:

1. Prace nad dyrektywą Rady 2008/118/WE z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie ogólnych zasad dotyczących podatku akcyzowego, uchylającej dyrektywę 92/12/EWG.

2. Prace nad dyrektywą Rady 2011/64/UE z dnia 21 czerwca 2011 r. w sprawie struktury oraz stawek stosowanych do wyrobów tytoniowych.

3. Prace nad rozporządzeniem Rady (UE) nr 389/2012  z dnia 2 maja 2012 r. w sprawie współpracy administracyjnej w dziedzinie podatków akcyzowych oraz uchylenia rozporządzenia (WE) nr 2073/2004 oraz przepisów wykonawczych do tego rozporządzenia.

4. Podjęcie inicjatywy mającej na celu zmianę skażalnika łotewskiego, który wcześniej prowadził do wielu patologii w obrocie skażonym alkoholem etylowym. Prace nad określeniem euroskażalnika do całkowitego skażania alkoholu.

5. Wynegocjowanie okresu przejściowego do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2014/40/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie zbliżenia przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich w sprawie produkcji, prezentowania i sprzedaży wyrobów tytoniowych i powiązanych wyrobów oraz uchylającej dyrektywę 2001/37/WE, pozwalającego na zachowanie dotychczas stosowanego w Polsce systemu oznaczania jednostkowych opakowań wyrobów tytoniowych znakami akcyzy i wydłużającego okres dostosowania polskiego prawodawstwa w zakresie znaków akcyzy do wymogów wprowadzonych powyższą dyrektywą.

6. Prace nad notyfikacją ulg akcyzowych w zakresie biopaliw, zakończone pozytywną decyzją Komisji Europejskiej z dnia 18 września 2009 roku odnośnie pomocy operacyjnej w zakresie biopaliw.

7. Przygotowanie stanowiska Rządu w sprawie Komunikatu Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Komitetu Ekonomiczno – Społecznego i Komitetu Regionów: „W stronę kompleksowych europejskich ram dla hazardu online”. W stanowisku Rząd pozytywnie odniósł się do inicjatywy Komisji i planowanych przez nią działań, które leżą u podstaw regulacji rynku gier hazardowych, tj. ochrony społeczeństwa przed negatywnymi skutkami hazardu, w szczególności ochrony nieletnich, a także przeciwdziałania nieprawidłowościom i zjawiskom patologicznym, które mogą mieć miejsce w tym obszarze.

8. Opracowanie stanowiska Rządu do Zielonej Księgi w sprawie gier hazardowych oferowanych w Internecie w obrębie rynku wewnętrznego – Zielona Księga w sprawie gier hazardowych oferowanych w internecie w obrębie rynku wewnętrznego stanowiła odpowiedź Komisji Europejskiej na wątpliwości podnoszone przez kraje członkowskie, Parlament Europejski oraz inne zainteresowane podmioty. Miała ona na celu zapoczątkowanie szeroko zakrojonych konsultacji społecznych, aby zgromadzić wszelkie istotne fakty i opinie zainteresowanych stron oraz dokonać pełnej oceny sytuacji. Intencją Komisji była chęć przyczynienia się do opracowania w państwach członkowskich ram prawnych dla rynku gier hazardowych on-line w celu zapewnienia jego uczestnikom większej pewności prawa.

9. Postępowanie przed ETS w sprawie implementacji dyrektywy energetycznej w zakresie opodatkowania akcyzą energii elektrycznej, zakończonym wyrokiem z dnia 12 lutego 2009 r. (sprawa nr C-475/07).

10. Postępowanie przed ETS w sprawach nr C-213/11, C-214/11 i C-217/11 (orzeczenie z dnia 19 lipca 2012 r.) dotyczących klasyfikacji przepisów ustawy o grach hazardowych jako potencjalne „przepisy techniczne” w rozumieniu art. 1 pkt 11 dyrektywy 98/34/WE. Stosownie do orzeczenia dokonanie tego ustalenia należy do sądu krajowego. Jedynie w uzasadnieniu przedmiotowego orzeczenia Trybunał wypowiedział się w kwestii dotyczącej art. 14 ust. 1 ustawy o grach hazardowych, zgodnie z którym urządzanie gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości oraz gier na automatach dozwolone jest wyłącznie w kasynach gry, stwierdzając, iż jest to przepis techniczny.

11. Notyfikowanie Komisji Europejskiej zwolnień wyrobów gazowych od podatku akcyzowego przewidzianych w ustawie o zmianie ustawy o podatku akcyzowym. Dokonano notyfikacji zwolnień za pośrednictwem UOKiK oraz Ministerstwa Rolnictwa (w zakresie zwolnień dla rolnictwa, ogrodnictwa i hodowli ryb).

12. Udział w pracach związanych z opracowaniem i przyjęciem Zaleceń Komisji (2014/478/UE) z dnia 14 lipca 2014 r. w sprawie zasad ochrony konsumentów i graczy korzystających z usług hazardowych online i w sprawie ochrony nieletnich przed grami hazardowymi online.

VI. Prace w toku w Unii Europejskiej:

1. Prace nad zmianą dyrektywy 2003/96/WE (energetyczna), w czasie których strona polska dąży, m.in. do zapobieżenia wzrostowi stawek akcyzy na paliwa opałowe, w tym szczególności węgiel i gaz, czy też objęcia systemem EMCS olejów smarowych.

2. Prace nad określeniem euroskażalnika do częściowego skażania alkoholu.

3. EU Pilot odnośnie zgodności polskich przepisów z prawem unijnym w zakresie zwolnienia z podatku akcyzowego dla skażonego alkoholu etylowego zużywanego do produkcji wyrobów nieprzeznaczonych do spożycia przez ludzi.

4. EU Pilot odnośnie zgodności zwolnienia z podatku akcyzowego importowanego alkoholu wykorzystywanego do produkcji leków na podstawie art. 27 ust. 1 lit d) dyrektywy Rady 92/83/EWG.

5. Postępowanie w TS UE odnośnie wniosku o wydanie orzeczenia prejudycjalnego w sprawie C-349/13 Oil Trading Poland dot. opodatkowania produktów energetycznych – oleje smarowe.

6. Analiza programu pomocowego dla wytwórców biokomponentów i producentów paliw, przewidzianego w rozporządzeniu Ministra Gospodarki w sprawie szczegółowych warunków, sposobu i trybu przyznawania dofinansowania na realizację działań związanych z wytwarzaniem biokomponentów, biopaliw ciekłych lub innych paliw odnawialnych i wykorzystaniem ich w transporcie – pod kątem rozpoczęcia procedury notyfikacji programu Komisji Europejskiej.

7. Zgłoszenie uwag do projektu raportu końcowego, opracowanego na wniosek Komisji Europejskiej przez firmę Ramboll, w związku z realizacją wynikającego z art. 19 dyrektywy z dnia 21 czerwca 2011 r.w sprawie struktury oraz stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych  obowiązku Komisji przedłożenia Radzie, co cztery lata sprawozdania, a w stosownych przypadkach, wniosków dotyczących stawek i struktury podatku akcyzowego określonych w przedmiotowej dyrektywie.

8. Prace w Komisji Europejskiej dotyczące problematyki związanej z uregulowaniem prowadzenia działalności w zakresie hazardu online.

9. Postępowanie związane z wystosowaniem przez Komisję Europejską zarzutów formalnych dotyczących uchybienia zobowiązaniom wynikającym z art. 8 ust. 1 akapit pierwszy dyrektywy 98/34/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 czerwca 1998r. ustanawiającej procedurę udzielania informacji w zakresie norm i przepisów technicznych (naruszenie 2010/4010) – dotyczące braku notyfikacji ustawy z dnia 19 listopada 2009r. o grach hazardowych. W tej sprawie w udzielonej Komisji Europejskiej odpowiedzi pismem z dnia 29 stycznia 2014r. – złożono stosowne wyjaśnienia oraz zwrócono się o zakończenie procedury wszczętej wezwaniem do usunięcia uchybienia lub jej wstrzymanie. Obecnie oczekuje się na stanowisko Komisji.

10. Postępowanie związane z wystosowaniem przez Komisję Europejską zarzutów formalnych, dotyczących uchybienia zobowiązaniom wynikającym z art. 56 i 63 TFUE poprzez obowiązujące ograniczenie na świadczenie usług w zakresie gier hazardowych w trybie online – naruszenie nr 2013/4218. W tej sprawie w udzielonej Komisji Europejskiej odpowiedzi pismem z dnia 25 lutego 2014 r. – złożono stosowne wyjaśnienia oraz zwrócono się o zakończenie procedury wszczętej wezwaniem do usunięcia uchybienia lub jej wstrzymanie. Obecnie oczekuje się na stanowisko Komisji.

11. Zapytanie Komisji Europejskiej, przed wdrożeniem formalnego postępowania, dotyczące rozumienia przepisu art. 14 ust. 3 ustawy o grach hazardowych stanowiącego, że przyjmowanie zakładów wzajemnych dozwolone jest – stosownie do udzielonego zezwolenia – wyłącznie w punktach przyjmowania zakładów wzajemnych lub przez sieć Internet – w związku ze skargą Totolotek S.A. oraz kwestii wykonalności decyzji cofającej zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych. Obecnie przygotowywana jest odpowiedź na powyższe zapytanie.

VII. Systemy informatyczne:

1. Wdrożenie systemu EMCS PL, uproszczającego realizację procedury zawieszenia poboru akcyzy przez zastąpienie dokumentów papierowych elektronicznymi, przyspieszenie zwalniania zabezpieczenia akcyzowego, co przyczyniło się do wzrostu obrotu wyrobami akcyzowymi – średnio rocznie ilość przemieszczeń wzrasta o ok. 20%. Rozbudowa systemu o moduł współpracy administracyjnej.

2. Wdrożenie e-deklaracji dla podatku akcyzowego, podatku od gier oraz podatku od wydobycia niektórych kopalin. Od 2014 r. w przypadku podatku akcyzowego osoby fizyczne mogą podpisywać deklaracje przychodem.

3. Uruchomienie Systemu Informacji o Banderolach Akcyzowych  – SIBA, który umożliwia weryfikację banderol przez internet.

4. Wdrożenie elektronicznego systemu odnotowywania saldowania i użycia zabezpieczeń akcyzowych w przypadku przemieszczania wyrobów akcyzowych z zastosowaniem procedury zawieszenia poboru akcyzy.

5. Budowa Zintegrowanego Systemu Obsługi Zabezpieczeń (OZOS) w ramach Programu e-Cło. Do OZOS wpisywane są zabezpieczenia, o których mowa w art. 63 ustawy o grach hazardowych.

VIII. Systemy informatyczne w toku:

1. Zmiany systemu EMCS PL dostosowujące system do SISC przez co obsługa klienta w SC zostanie ujednolicona.

2. Rozbudowa systemu SIBA, m.in. o możliwość składania zamówień na znaki akcyzy przez urzędy celne za pośrednictwem tego systemu, możliwość korygowania bądź anulowania zamówień urzędów celnych przez Ministerstwo Finansów

IX. Współpraca międzynarodowa:

1. Wypracowanie tekstu wytycznych do art. 6  (Cenowe i podatkowe środki ograniczające popyt tytoniu) Ramowej Konwencji Światowej Organizacji Zdrowia o Ograniczeniu Użycia Tytoniu, a w szczególności w spotkaniu grupy draftującej w Genewie w dniach 3-6 czerwiec 2013 r.

2. Przeniesienie zadań z zakresu ogólnokrajowej współpracy administracyjnej w obszarze akcyzy (Biuro ELO) do Izby Celnej w Rzepinie oraz uregulowanie zasad tej współpracy w skali całego kraju.

3. Współpraca z Niemcami dotycząca wprowadzenia limitów ilościowych na papierosy począwszy od dnia 1 stycznia 2014  r. w związku z art. 46 ust. 3 dyrektywy nr 2008/118/WE oraz art. 10 ust. 2 dyrektywy nr 2011/64/UE prowadząca do rezygnacji Niemiec z wprowadzenia limitów ilościowych na papierosy wwożone z Polski na terytorium Niemiec.

4. Prace nad opracowywaną Konwencją Rady Europy przeciwko manipulowaniu wynikami sportowymi. Konwencja ta ma dotyczyć kwestii przeciwdziałania manipulowaniu wynikami sportowymi, w tym również w aspekcie gier hazardowych – zakładów wzajemnych  dotyczących wyników sportowego współzawodnictwa.

5. Wymiana informacji dotyczących rozwiązań prawnych z zakresu gier hazardowych z regulatorami gier w innych państwach członkowskich UE.

X. Budżet państwa:

1. W latach 2008 – 2013 miała miejsce tendencja wzrostowa, jeżeli chodzi o dochód budżetu państwa z tytułu podatku akcyzowego ogółem.  2008 r. – 50.490,1 mln zł, 2009 r. – 53.926,6 mln zł, 2010 r. – 55.684,5 mln zł, 2011r. – 57.963,7 mln zł, 2012 r. – 60.449,9 mln zł, 2013 r. – 60.653,1 mln zł.

2. Dochód do budżetu państwa z tytułu podatku od gier kształtował się następująco: 2008 r. – 1.404,9 mln zł, 2009 r. – 1.565,1 mln zł, 2010 r. – 1.624,8 mln zł, 2011 r. – 1.477 mln zł, 2012 r. – 1.4441,6 mln zł, 2013 r. – 1.303, 9 mln zł.

3. Dochód do budżetu państwa z tytułu podatku od wydobycia niektórych kopalin od momentu wprowadzenia podatku tj. od 18 kwietnia 2012 r. do końca czerwca 2014 r. kształtował się następująco: 2012 r. – 1.426.948.668 zł, 2013 r. – 1.916.304.328 zł, 2014 r. – 731.709.108 zł.

 

nadinsp. Jacek Kapica
Podsekretarz Stanu
Szef Służby Celnej

DTP w przyszłym tygodniu rozpocznie przygotowania do nowej emisji obligacji. Rozważa też wypłacanie dywidendy

CEO Magazyn Polska

Spółka DTP spodziewa się, że jej wyniki w tym roku będą lepsze niż w ubiegły. Deklaruje, że nie musi szukać na środków na inwestycje z nowych emisji akcji. Zapowiada też ograniczenie planowanej emisji obligacji, do której przygotowania rozpocznie w przyszłym tygodniu. Pieniądze na rozwój pozyskała dzięki funduszowi sekurytyzacyjnemu Altus Wierzytelności.

Spółka DTP zapowiadała, że pod koniec tego roku chce sprzedać warte nawet 40 mln zł obligacje. Teraz jednak prezes spółki Michał Handzlik zapowiada, że emisja zostanie zredukowana do maksymalnie 30 mln zł, a może nawet o połowę. Spółka rozpoczęła współpracę z Altusem TFI, uruchomiła fundusz sekurytyzacyjny Altus Wierzytelności i już zebrała ponad 5 mln zł na inwestycje w portfele długów. Do emisji nowych obligacji ma dojść po 28 listopada.

 – Chcemy spłacić wcześniej nasze obligacje serii A i B – podkreśla Michał Handzlik, prezes DTP. – Zgodnie z zapowiedzią spółka, mimo że nie jest to najbardziej efektywna metoda, nie chce brać nowego długu, czyli nie chce rolować swojego długu, tak jak potocznie się to nazywa. Chcemy pokazać, że w naszej działalności zarabiamy adekwatne środki do uregulowania swoich zobowiązań finansowych, wobec czego ta emisja serii A i B będzie spłacona z własnych środków, bez żadnych dodatkowych zewnętrznych źródeł finansowania.

Spółka planowała też pozyskanie środków z nowej emisji akcji na warszawskiej giełdzie. Po pozyskaniu środków na inwestycje dzięki współpracy z Altusem jednak nie wydaje się już przekonana do tego rozwiązania. Jak przekonuje prezes Handzlik, emisja nowych akcji miała nastąpić przy wskaźniku zadłużenia spółki 0,6-0,7, podczas gdy dzięki współpracy z Altusem zadłużenie spadło do 0,3.

– Zastanowimy jeszcze raz, czy lepsze nie jest po prostu wypłacenie dywidendy i pokazanie obecnym lub też potencjalnym akcjonariuszom, że jesteśmy podmiotem, który wypłaca dywidendę – mówi prezes DTP.

Zajmująca się handlem wierzytelnościami spółka ma w tym roku na razie słabsze wyniki, jednak jej szefowie sugerują, by oceniać je, uwzględniając dużą, jednorazową transakcję, która bardzo podniosła zysk osiągnięty w 2013 roku.

Przychody ze sprzedaży spółki w trakcie trzech kwartałów tego roku przekroczyły 36,6 mln zł. Były niższe od zeszłorocznych o 5,5 mln zł. Zysk netto DTP spadł w tym roku o ponad 2 mln zł, wynosząc po III kwartałach 18,4 mln zł.

– Dobrze byłoby, gdybyśmy porównywali wyniki tak naprawdę z ujęciem jednorazowej transakcji – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Michał Handzlik, prezes zarządu DTP SA. – Czyli od wyników z zeszłego roku powinniśmy tak naprawdę odjąć 5,9 mln wyniku netto i wtedy sobie porównać dynamiki. One są, tak jak zapowiadaliśmy, dwucyfrowe i całkiem atrakcyjne. Tutaj przychody wzrosły ponad 60 proc., ale sam wynik wzrósł ponad 20 proc.

Prezes podkreśla, że wyniki te spółka osiągnęła przy zachowaniu na podobnym do zeszłorocznego poziomie marży netto i innych istotnych dla niej parametrów, takich jak zwrot z kapitału. Dlatego prezes liczy na to, że wyniki za cały rok będą jeszcze lepsze.

Nie zamierzamy zwalniać – deklaruje. W kolejnym kwartale mam nadzieję, że pokażemy jeszcze więcej, a tymczasem w tym roku i w samym III kwartale dynamika była naprawdę bardzo atrakcyjna, więc polecam porównanie wyników i zachęcam do inwestowania w spółkę.

W. Karpiński: co siódme euro z funduszy UE trafi na wsparcie innowacyjności

CEO Magazyn Polska

Większe wsparcie innowacyjności przemysłu to szansa na podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki – ocenia minister skarbu państwa. Na takie wsparcie są dostępne duże środki z Unii Europejskiej – co siódme euro z funduszy strukturalnych ma być przeznaczone na innowacyjność. Przyczyni się do tego również nowa strategia Agencji Rozwoju Przemysłu, która zakłada, że agencja wyda na wsparcie innowacji do 2020 roku ponad 1 mld zł.

Nie ma innego kierunku, żebyśmy nasze usługi i towary mogli lokować efektywniej na rynkach krajowych i zagranicznych, jak tylko poprzez podniesienie ich wartości (czyli funkcjonalności i uniwersalności użytkowej) oraz komercjalizowanie wiedzy – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa.

Wspieranie rozwoju innowacji to ważny element ogłoszonej wczoraj strategii Agencji Rozwoju Przemysłu. Do 2020 r. ARP planuje przeznaczyć na ten cel 1,3 mld zł. To jeden z trzech filarów działalności ARP – pozostałe to restrukturyzacja, czyli kontynuacja dotychczasowej działalności w tym obszarze (1,8 mld zł), oraz Inwestycje, czyli zwiększanie wartości portfela spółek i nieruchomości oraz nakłady inwestycyjne, związane m.in. z dwoma specjalnymi strefami ekonomicznymi, którymi zarządza Agencja (ponad 160 mln zł).

Jak podkreśla Karpiński, taka strategia łączy tradycyjny obszar działania ARP, czyli wspieranie restrukturyzacji (od 1991 r. do połowy br. Agencja przeznaczyła na ten cel ponad 5 mld zł) z nowym podejściem zorientowanym na wspieranie innowacyjności. Dużą szansą są środki unijne. Polska w ramach polityki spójności dostanie ok. 82,5 mld euro, a na innowacje przeznaczonych zostanie kilkanaście miliardów.

Dlaczego innowacje są istotne? Nie dlatego, że to staje się modne, tylko dlatego, że ze środków unijnych dla Polski co siódme euro będzie przeznaczone na innowacje – zaznacza Karpiński. ‒ Potrzebne jest więc zauważenie tego i szybka implementacja we właściwym czasie i z właściwym akcentem. Cieszę się, że połączenie doświadczeń restrukturyzacyjnych, inwestycyjnych i tej perspektywy działalności w obszarze innowacyjnym jest przez Agencję zauważane.

Karpiński podkreśla, że innowacyjność należy rozumieć jako połączenie świata nauki ze światem małych i średnich przedsiębiorstw. Tych firm nie stać bowiem na rozwijanie własnych rozwiązań ‒ na co mogą pozwolić sobie duże spółki ‒ choć mają wiele ciekawych pomysłów. Za pomocą środków rządowych i unijnych małe i średnie firmy będą mogły lepiej implementować te idee i dzięki temu poprawiać konkurencyjność całej polskiej gospodarki.

Szef resortu skarbu zwraca uwagę na to, że obecnie wiele polskich pomysłów jest realizowanych za granicą, w krajach o lepszych systemach wsparcia. W ciągu najbliższych lat ma się to zmienić, by polskie firmy zostawały w kraju i tu wdrażały swoje plany.

Dziś wysoko przetworzone produkty dają dodatkową marżę i upatrujemy w tym realnego wpływu na podniesienie konkurencyjności. Jakiego dokładnie? Trudno jeszcze to zmierzyć – dodaje Karpiński.

ANR: na inwestorów czeka 1,7 tys. ha gruntów w specjalnych strefach ekonomicznych

CEO Magazyn Polska

Agencja Nieruchomości Rolnych chce sprzedać 1,7 tys. ha gruntów inwestycyjnych, które znajdują się na terenach specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Największe powierzchnie czekają na inwestorów w woj. dolnośląskim (800 ha), zachodniopomorskim i opolskim (po około 300 ha). Na kupionych od ANR działkach powstało m.in. centrum logistyczne Amazona we Wrocławiu i budowana jest fabryka Volkswagena pod Wrześnią.

ANR ma bardzo wiele różnorodnych nieruchomości położonych na terenie praktycznie całego kraju – informuje Tomasz Ciodyk, dyrektor Zespołu Gospodarowania Zasobem Agencji Nieruchomości Rolnych. – Od bardzo dużych powierzchni, na których można wybudować zakłady produkcyjne, do małych obszarowo, na których można np. wybudować domy jednorodzinne. Są to nieruchomości o różnym przeznaczeniu: na cele przemysłowe, handlowe, usługowe czy rekreacyjne.

Część z tych działek znajduje się na terenach specjalnych stref ekonomicznych. Łącznie na inwestorów czeka 1,7 tys. ha gruntów, z czego blisko połowa w województwie dolnośląskim.

Na działkach kupionych od ANR w Bielanach Wrocławskich amerykański koncern Amazon, gigant sprzedaży internetowej, wybudował jedno z trzech w Polsce centrów logistycznych na Europę. Pod Wrocławiem powstały dwie hale, każda o powierzchni około 100 tys. mkw. (90 proc. zajmują magazyny). Na terenie nieruchomości znalazło się miejsce także na dwa tysiące miejsc parkingowych dla aut osobowych, około setki TIR-ów i dwie drogi dojazdowe. Obecnie Amazon prowadzi największą rekrutację pracowników w kraju. Docelowo chce na stałe zatrudnić około 2,5 tys. osób.

Innym przykładem działalności ANR, która prowadzi do rozwoju ekonomicznego kraju i tworzenia miejsc pracy, była sprzedaż ponad 20 ha gruntów w województwie dolnośląskim, w miejscowości Środa Śląska – mówi Tomasz Ciodyk. – Tam z kolei w lipcu br. rozpoczął działalność zakład produkcji katalizatorów samochodowych firmy BASF.

Sprzedaż, jak twierdzi Ciodyk, odbywa się głównie w trybie przetargu ustnego, czyli licytacji. Wygrywa ten oferent, który zaproponuje najwyższą cenę. Ogłoszenia o aktualnych postępowaniach publikowane są w urzędach gmin, miastach, biurach agencji i internecie.

Przykładów takich przetargów w ciągu ostatnich kilku lat mamy bardzo dużo – przekonuje dyrektor Zespołu Gospodarowania Zasobem Agencji Nieruchomości Rolnych. – W br. najważniejszym wydarzeniem było udostępnienie przez ANR ponad 260 ha gruntów o wartości ponad 100 mln zł w wielkopolskiej gminie Września pod budowę zakładu produkcji samochodów koncernowi Volkswagen Group. Nastąpiło to za pośrednictwem wałbrzyskiej SSE.

W ofercie agencji znajdują się również obiekty zabytkowe: pałace, dwory lub zespoły parkowo-pałacowe czy dworsko-pałacowe, najwięcej w województwach dolnośląskim i wielkopolskim.

Tego typu nieruchomości są najczęściej dobrem niepowtarzalnym, bardzo charakterystycznym – zauważa Ciodyk. – Przy sprzedaży nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków agencja udziela nabywcy 50 proc. rabatu od ceny sprzedaży, ale zaoszczędzone środki muszą być zainwestowane w renowację obiektu. Remont czy odbudowa musi nastąpić w ciągu pięciu lat od daty nabycia.

OPEC raczej nie obniży wydobycia ropy. Korzystają na tym polscy kierowcy i PKN Orlen

CEO Magazyn Polska

Paliwa w Polsce w dalszym ciągu będą tanieć. Nie powstrzymają tego nawet państwa OPEC, które w czwartek zbierają się w stolicy Austrii. Paradoksalnie ta sytuacja jest też korzystna dla PKN Orlen. Zyski koncernu mogą wzrosnąć.

Ceny ropy, już bardzo niskie, nadal spadają. Europejska ropa Brent kosztuje już tylko 80 dolarów za baryłkę, amerykańska Crude – 76. Część producentów tego surowca chciałaby je powstrzymać i zamierza lobbować za zmniejszeniem wydobycia podczas najbliższego szczytu OPEC, który odbędzie się 27 listopada w Wiedniu. To m.in. Rosja, Iran czy Wenezuela. Dla opartych na wpływach z surowców budżetów niektórych eksporterów niskie ceny ropy oznaczają katastrofę.

– Sygnały z rynku świadczą o tym, że OPEC nie zdecyduje się na cięcia produkcji, co według mnie spowoduje, że rynek będzie nadal sprzedawał ropę, podaż będzie coraz wyższa, co spowoduje, że ceny ropy będą niższe. To z kolei powinno przełożyć się na dalsze spadki cen paliw mówi agencji informacyjnej Newseria Kamil Szlaga, analityk Trigon DM.

Cele państw eksportujących ropę są bowiem wzajemnie sprzeczne. Rosja wpływami z surowców chciałaby zrównoważyć swój budżet nadszarpnięty sankcjami nałożonymi na skutek konfliktu z Ukrainą. Stany Zjednoczone nie chcą do tego dopuścić, bo wzmocnienie finansowe Rosji oznacza pieniądze na finansowanie jej imperialnych ambicji. Amerykanie zwiększają więc wydobycie, doprowadzając do dalszych obniżek cen. Arabia Saudyjska z kolei chciałaby za swą ropę dostawać więcej, ale wydobycia nie zmniejszy, bo potrzebuje pieniędzy na rozbudowane programy socjalne, które mają wyciszyć rewolucyjne nastroje obywateli.

Na pewno dostrzegamy presję, pod jaką są producenci ropy naftowej, przede wszystkim Rosja i Wenezuela, którzy chcieliby zatrzymać spadające ceny ropy naftowej. Dalsze spadki będą miały negatywne skutki na wykonanie ich budżetów w przyszłym roku. Poza tym trudno oczekiwać, żeby to miało jakiś wpływ na cały świat uważa Kamil Szlaga.

Niskie ceny ropy na rynkach światowych przyniosły także spadki cen paliw w Polsce, jednak na znacznie mniejszą skalę, niż można by oczekiwać. Olej napędowy –  jak podaje BM Reflex potaniał w ciągu roku o 43 grosze i obecnie kosztuje ok. 5 zł za litr. To jednak znacznie mniejsza skala obniżek niż na rynku ropy, gdzie od początku roku ceny spadły o 27 proc. Jedną z przyczyn jest rosnący kurs dolara.

Mamy spadki ceny ropy naftowej, ale umacnia się też dolara, co w pewien sposób ogranicza spadki paliw w Polsce – zwraca uwagę analityk Trigon DM. – Myślę, że jest jeszcze potencjał do tego, żeby ceny paliw w Polsce były niższe, co przełoży się pozytywnie na konsumpcję w kraju.

Sytuacja na paliwowym rynku sprzyja nie tylko polskim kierowcom, lecz także największy krajowy producent paliw. PKN Orlen ma powody do zadowolenia. Rośnie różnica w cenie pomiędzy ropą Brent a rosyjską ropą uralską, z której korzysta polski producent. Ta tzw. marża petrochemiczna, która jeszcze rok temu wynosiła mniej niż 1 dolar, dziś sięga historyczne najwyższego poziomu 1,5 dolara.

– Jak pokazują ostatnie miesiące i początek IV kwartału, nie ma żadnych sygnałów, żeby te marże miały spaść podkreśla Kamil Szlaga. – Sezonowość jest zupełnie niewidoczna. Orlen jako silny gracz w regionie jest w stanie oferować swoje produkty w bardzo dobrych cenach. Uważam, że te marże petrochemiczne pozostaną na wysokim poziomie, co przełoży się na znaczące zyski w spółce.

Podatek od prezentów

Od rodzinnych prezentów, również tych gwiazdkowych, możesz zapłacić podatek. Brzmi to nieprawdopodobnie, a jednak jest możliwe. Wystarczy, że są one wystarczająco drogie.

Z punktu widzenia prawa drogi przedmiot czy pieniądze przekazane w prezencie to darowizna, która podlega opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn. Zapłacimy go, jeśli w ciągu 5 lat łączna wartość prezentów od rodziców lub rodzeństwa będzie wyższa niż 9637 zł (otrzymujący podarki od tych osób mogą jednak uniknąć zapłaty podatku, jeśli zgłoszą w ciągu 6 miesięcy wysokość przekazanej darowizny fiskusowi). Podarunki otrzymane w tym czasie od cioć i wujków nie mogą być droższe niż 7267 zł, żeby nie zapłacić od nich podatku, a jeśli chodzi o te od dalekich krewnych lub znajomych – niż 4902 zł.

Aby podarek mógł być opodatkowany, musi mieć charakter darowizny. „Prezenty o wyższej wartości mogą być traktowane jako darowizna tylko wtedy, gdy spełniają ustawowe wymogi definicji darowizny z Kodeksu cywilnego, art. 888. Mówiąc wprost: chodzi o zwiększenie majątku drugiej osoby kosztem swojego. Jeżeli jednak nasz prezent ma charakter okazjonalny, uświetnia dane wydarzenie, to nie ma mowy o darowiźnie” – mówi serwisowi infoWire.pl notariusz Leszek Zabielski. Nie trzeba więc płacić podatku od pokazu sztucznych ogni na przyjęciu weselnym ufundowanym przez wuja. To nie jest podarek, który ma zwiększyć majątek osób obdarowywanych – wyjaśnia prawnik. Opodatkowaniu nie podlega również to, co jest wypełnieniem obowiązku alimentacyjnego. Przykładem może być prezent komunijny od rodziców. Jeśli dziecko otrzyma drogi instrument muzyczny czy komputer, które pomogą mu na co dzień w nauce i rozwijaniu zainteresowań, to podarowanie tych rzeczy nie jest darowizną.

Fiskusowi oczywiście trudno jest skontrolować, jak drogie prezenty dostajemy od znajomych i krewnych. Jeśli otrzymamy wezwanie, możemy być pewni, że urząd skarbowy poinformował ktoś „życzliwy”. Takich donosów jest kilkaset rocznie. Gdyby tak się stało, w przypadku prezentów okazjonalnych należy uświadomić urzędnikom, że otrzymanie prezentu było związane z konkretną uroczystością i nie ma nic wspólnego z powiększeniem naszego majątku – radzi Leszek Zabielski.

Jak analityka internetowa pomaga w e-commerce?

Kluczem każdej efektywnej sprzedaży jest znajomość klienta, jego potrzeb, oczekiwań i możliwości. Analiza internetowa pozwala zdobyć tę wiedzę, a w efekcie – podejmować trafne decyzje biznesowe nastawione na wzrost wyników finansowych. Sprawdź, jak wykorzystać te narzędzia, by zoptymalizować procesy zakupowe, a w efekcie – zarabiać więcej!

Zweryfikuj poprawność Google Analytics

Google Analytics to jedno z najpopularniejszych, darmowych narzędzi ilościowych do gromadzenia danych na temat zachowań internautów. Dzięki generowanym raportom właściciel sklepu może sprawdzać źródło, z którego pochodzą użytkownicy, częstotliwość odwiedzin, czas przebywania na stronie oraz uzyskiwać inne, pomocne informacje. Tym bardziej niepokojące okazują się być wyniki raportu Conversion z października 2014 („Wykorzystanie narzędzi do analityki internetowej”) zgodnie z którymi, aż 80% serwisów posiada przynajmniej jeden błąd w konfiguracji śledzenia Google Analytics.

Jak zweryfikować poprawność uzyskiwanych danych? Na początek sprawdź czy kod Google Analytics ładowany jest asynchronicznie i znajduje się części head strony. Następnie zweryfikuj czy kod wywoływany jest tylko raz (aż 20% stron wywołuje kod dwukrotnie) oraz czy wywołujesz zdarzenia po przeładowaniu strony. Sprawdź też ustawienie domen dla ciasteczek (gdy korzystasz z wielu subdomen) i wykorzystanie enhanced e-commerce (zamiast parametrów UTM) w kampaniach wewnętrznych.

Pamiętaj – poprawne skonfigurowanie kodu Google Analytics jest niezbędne do prawidłowej oceny liczby użytkowników odwiedzających sklep oraz skuteczności źródeł, z których pochodzą!

Mierz konwersję w dobrym momencie

Gdy już wiesz, ile osób odwiedziło sklep, zmierz liczbę użytkowników, którzy zostali tzw. płacącymi klientami. Niestety często jako konwersję traktuje się przejście klienta ze strony sklepu do modułu płatności, co zaburza wyniki w momencie przerwania procesu płatności. Podobna sytuacja ma miejsce, gdy pomiędzy stroną zakupową a modułem płatności zostaje umieszczony tzw. splash page (strona przejściowa), której zadaniem jest wykonanie kodu Google Analytics i natychmiastowe przekierowanie do płatności. Za konwersję nie możemy także uznać wyświetlenia strony z podziękowaniem za zakupy, ponieważ wielu klientów zamyka kartę przeglądarki tuż po potwierdzeniu płatności (nie czekając na załadowanie strony z podziękowaniem).

Jak zatem rozwiązać problem mierzenia konwersji? Wykorzystując powiadomienie URLC generowane przez operatora płatności oraz wykonując kod Google Analytics za pomocą Google Analytics Measurement Protocol po przesłaniu potwierdzenia do sklepu. – To rozwiązanie zagwarantuje, że liczba konwersji będzie dokładnie pokrywać się ze stanem rzeczywistym. Unikniemy zliczenia zarówno zbyt dużej liczby konwersji obejmującej osoby, które przerwały proces płatności, jak i zbyt małej – dotyczącej osób, które nie poczekały na załadowanie strony z podziękowaniem – radzi Bernadetta Madej, dyrektor działu handlowego Dotpay, jednego z największych systemów do płatności online.

Sprawdź źródło porzucanych koszyków

Optymalizując procesy zakupowe przetestuj sposób, w jaki dokonywane są przekierowania do banku czy systemu płatności. Jak się okazuje, wybór niewłaściwego rozwiązania może zwiększać ryzyko przerwania transakcji zakupowej. Sprawdź, którą opcję wykorzystujesz i dowiedz się, czy to skuteczne rozwiązanie:

  1. klient wybiera bank na stronie sklepu, następnie zostaje przekierowany do operatora płatności internetowych, a następnie na stronę banku
  2. klient ze strony sklepu przechodzi do operatora płatności internetowych, następnie wybiera bank i zostaje przekierowany na jego stronę
  3. klient ze strony sklepu przechodzi bezpośrednio na stronę banku (z pominięciem strony operatora płatności)
  4. sklep nie korzysta z operatora płatności internetowych

Rozwiązanie a) może być najmniej korzystne, ponieważ zwiększa czas potrzebny na zaksięgowanie wpłaty (szczególnie w weekend), poza tym może pogarszać konwersję w sytuacji, gdy klient nie chce podawać numeru karty płatniczej. W przypadku rozwiązania c) skraca się proces płatności o jeden krok, choć pojawia się ryzyko przerwania  transakcji przez użytkownika, który zauważa że przelew wykonywany jest do operatora płatności internetowych, a nie sklepu. Z tego powodu najkorzystniejsze wydaje się być rozwiązanie b), w którym operator płatności zapamiętuje poprzednie zakupy klienta i automatycznie sugeruje odpowiedni bank. Dodatkowo, w przeciwieństwie do wariantu c), użytkownik widzi, że transakcja przeprowadzana jest za pośrednictwem systemu płatności, więc nie niepokoi się gdy odbiorcą przelewu jest operator, a nie sklep. – Warto też zwrócić uwagę czy operator płatności internetowych dostarcza dodatkowe, pomocne informacje, np. na którym etapie klient przerwał proces zakupowy, czy płatność została przyjęta czy odrzucona, z jakiego banku korzystał – mówi Bernadetta Madej z Dotpay. Mając taką wiedzę możemy lepiej opracować proces transakcji w sytuacjach, gdy klienci przerywają go w konkretnych, powtarzających się momentach (np. na etapie potwierdzania danych, co może być wynikiem niewystarczającego opisu mówiącego o stosowanym systemie płatności).

Jeden kanał płatności to za mało

Zastanów się nad wdrożeniem dwóch lub więcej kanałów płatności, takich jak: szybkie przelewy internetowe i płatności SMS. Płatności SMS sprawdzają się zwłaszcza przy sprzedaży produktów niematerialnych za niewielkie kwoty (np. przedmioty w grach, dodatkowe opcje w serwisach internetowych). Oprócz tego, że docieramy do osób, które nie dokonałyby zakupu mając do wyboru tylko jedną formę (np. młodzież niemająca konta bankowego zapłaci SMS-em, a firmy raczej przelewem), możemy zaprezentować promocyjną ofertę (np. płatność SMS-em kosztuje 12,3 PLN, a przelewem internetowym tylko 7 zł). Oczywiście, na przelewie internetowym zarobimy więcej, gdyż płatności SMS obłożone są zwykle dużo wyższymi prowizjami. Z drugiej jednak strony płatności SMS są zdecydowanie łatwiejsze i szybsze, co może zachęcać potencjalnych klientów do zakupów i w ten sposób rekompensować nam koszty związane z wysokimi prowizjami (wysłanie SMSa zajmie nam ok. 20 sekund, podczas gdy na przelew z konta musimy poświęcić przynajmniej kilka minut).

Stosuj cross-selling i up-selling

Wciąż niewiele firm stosuje cross-selling (dosprzedaż) oferując dodatkowe produkty na stronie z podziękowaniem za płatność. Dla przykładu taką strategię wykorzystuje jeden z irlandzkich przewoźników lotniczych, którego 16% przychodów generowanych jest właśnie dzięki cross-sellingowi. Rozwiązanie można zastosować zarówno przed przejściem z koszyka do strony płatności, jak i na stronie pośrednika płatności. Warto wykorzystać także up-selling polegający na pokazywaniu droższych produktów niż wybrane przez klienta. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby połączyć wszystkie te techniki i podnieść wartość klienta nawet o kilkadziesiąt procent.

Pamiętajmy, wykorzystanie narzędzi analitycznych pozwala zdobywać wiedzę o potencjalnych klientach oraz wykorzystywać ją w sposób efektywny do zwiększania jakości obsługi i generowania większych zysków. To rozwiązania dostępne na wyciągnięcie ręki, choć nie przez wszystkich wykorzystywane. Tym bardziej warto zaznajomić się z wybranymi mechanizmami i wyróżnić się na tle konkurencji., dyrektor działu handlowego Dotpay, jednego z największych systemów do płatności online.

Sprawny system compliance wymaga determinacji zarządu – wystąpienie Prezesa UOKiK Adama Jassera

Skuteczne wprowadzenie systemów compliance w Polsce wymaga zaangażowania i determinacji dyrektorów i prezesów spółek. Wewnętrzne regulacje powinny obejmować również kwestie relacji z konsumentami. Obecnie widzimy bowiem deficyt uczciwości kupieckiej. Widać to np. w sektorze finansowym, gdzie w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z nadmiernym wykorzystywaniem asymetrii informacji przez sprzedawców kredytów hipotecznych, pożyczek krótkoterminowych, czy produktów inwestycyjnych. To najważniejsze tezy wystąpienia Prezesa UOKiK Adama Jassera na III Ogólnopolskiej Konferencji Compliance.

Sprawny system compliance wymaga determinacji zarządu  – wystąpienie Prezesa UOKiK Adama Jassera na III Ogólnopolskiej Konferencji Compliance

Szanowni Państwo,

Bardzo serdecznie dziękuję za możliwość wystąpienia dzisiaj przed tak znamienitą reprezentacją polskiego biznesu by przedstawić perspektywę UOKiK na kluczowe zagadnienie systemów zgodności z prawem w przedsiębiorstwach, czyli tego co w języku polskim nazywamy compliance.

Compliance obejmuje szereg aspektów ryzyka prawnego z którym musi się liczyć każdy biznes i każdy zarząd.  W branży finansowej dotyczy on tego, o czym przed chwilą mówił Pan Przewodniczący Jakubiak – przestrzegania norm ostrożnościowych, zapobiegania nielegalnym transakcjom, bezpieczeństwa danych i wielu innych.

Nie umniejszając wagi tych zagadnień, jest naturalne, że dla UOKiK najważniejszy jest ten element systemu compliance w firmach, który odpowiada za przestrzeganie prawa konkurencji. Także dlatego, iż z naszego doświadczenia wynika, że na tym polu zarządy firm w Polsce, także w sektorze finansowym, mają wiele do zrobienia.

Z perspektywy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i jego ustawowej misji gospodarka rynkowa opiera się na trzech zasadach porządku konkurencyjnego:

  • wolności konkurowania, rozumianej jako wolność firm od zachowań antykonkurencyjnych innych przedsiębiorców, na przykład zmów czy nadużywania pozycji dominującej na rynku;
  • równouprawnienia firm w konkurencji na rynkach, rozumianej jako wolność od nieuzasadnionych szerszym interesem publicznym zakłóceń konkurencji przez państwo;
  • uczciwości konkurencji, rozumianej jako posługiwanie się wobec innych uczestników rynku (konkurentów, klientów, konsumentów) tylko metodami fair, metodami zgodnymi z dobrymi obyczajami. Ja to nazywam staromodnie „uczciwością kupiecką”.

Każda z tych zasad jest istotna i powinna znaleźć odzwierciedlenie w systemach compliance z następujących powodów:

Po pierwsze dlatego, że konkurencja i otwarty rynek tworzą dobrobyt firmy, pracowników i całego społeczeństwa. Konkurencja wskazuje firmom obszary ich słabości, mobilizuje do podnoszenia wydajności, innowacji i troski o klienta/konsumenta. Uczciwa konkurencja na otwartym rynku jest w długim horyzoncie zawsze dobra dla konsumentów i dla biznesu – dobre firmy są w przeważającej większości bardzo konkurencyjne, cenione przez konsumentów i tworzące wartość dla swoich akcjonariuszy.

Po drugie, państwo, chcąc chronić konkurencję i budować dobrobyt, przewidziało surowe konsekwencje dla firm łamiących prawo antymonopolowe. Obecnie te konsekwencje to przede wszystkim znaczne kary finansowe dla firm, a od stycznia, w szczególnie szkodliwych dla konkurencji przypadkach, także dla menedżerów zaangażowanych w w szczególnie szkodliwe niedozwolone praktyki.

Po trzecie, dlatego, że reputacja firmy może być trwale i nieodwracalnie zniszczona poprzez działania łamiące prawo konkurencji ponieważ przekłada się na wymierne straty dla konsumentów i partnerów biznesowych.

Kwestia kar finansowych dla menedżerów, której wysokość może dojść do 2 milionów złotych, budzi oczywiście kontrowersje. Przedsiębiorców straszy się wizją nadgorliwego urzędu wlepiającego milionowe kary za każde złamanie prawa konkurencji. Pragnę zapewnić, że tak nie będzie – będziemy rygorystycznie przestrzegać proceduralnej sprawiedliwości przy rozważaniu kar, tak aby były one zawsze dostosowane do skali, a przede wszystkim charakteru, wykroczenia. Przypominam również, że nasze decyzje są i będą weryfikowane przez niezależny sąd.

Trzeba przy tym przypomnieć, że w większości krajów wysokorozwiniętych i przyjaznych dla biznesu, odpowiedzialność osobista członków zarządu jest kluczowym elementem kar za łamanie prawa konkurencji. W USA i Wielkiej Brytanii nie ograniczają się one tylko do strony finansowej – menedżerowie odpowiedzialni za udział w kartelu mogą trafić na wiele lat do więzienia.

Wynika to z przekonania, że brak odpowiedzialności osobistej tworzy lukę w ochronie konkurencji i jest niewystarczające z punktu widzenia zapobiegania, na przykład, kartelom. Tworzy pokusę nadużycia polegającą na tym, że ewentualna kara finansowa na przedsiębiorstwo dotyka jego akcjonariuszy – na ogół nie uczestniczących w procesach decyzyjnych – a nie pracowników lub ich przełożonych bezpośrednio odpowiedzialnych za łamanie prawa.

Codziennie prawie słyszymy o takich sytuacjach także w innych krajach, np. w USA, gdzie banki płaca gigantyczne kary z kasy firmy za ustalanie cen na rynku walutowym czy pieniężnym.

Larry Summers, były sekretarz skarbu USA, ujął to tak w Financial Times: „Dyrektorzy rozstaja się często z miliardami dolarów z kieszeni akcjonariuszy bez poczucia, że ich osobiście to jakoś dotyka, zwłaszcza kiedy te olbrzymie sumy stanowią tylko drobną część wartości całej firmy. Płacenie pieniędzmi akcjonariuszy za własną ochronę wydaje się im bardzo atrakcyjną transakcją.”

A zatem wprowadzenie osobistych sankcji ma przede wszystkim na celu usunięcie tej niesprawiedliwej asymetrii pomiędzy akcjonariuszami a zarządami. Ale nie mniej ważny jest prewencyjny charakter tych sankcji. Istnieje bowiem korelacja pomiędzy świadomością osobistego ryzyka związanego z łamaniem prawa antymonopolowego i zaangażowaniem członków zarządu w zbudowanie efektywnego systemu compliance w firmie.

W tym kontekście należy postrzegać wszystkie działania UOKiK i regulatorów sektorowych – naszym celem nie jest nakładanie kar, ale eliminowanie zakłóceń w funkcjonowaniu rynku, zapobieganie i odstraszanie.
Dlatego najważniejszy przekaz UOKiK do polskiej kadry menedżerskiej jest taki: zamiast protestować przeciwko potencjalnym sankcjom, dopilnujcie aby nie były one potrzebne poprzez wprowadzenie skutecznego systemu compliance. Skuteczny compliance pełni bowiem dwie funkcje – po pierwsze zapobiega łamaniu prawa antymonopolowego, a po drugie, kiedy mimo wszystko dojdzie do zabronionej prawem aktywności, pozwoli zminimalizować negatywne skutki dla firmy i jej menedżerów. Program compliance powinien na przykład przewidywać niezwłoczne zawiadomienie organu antymonopolowego o wykrytych u siebie nieprawidłowościach, co może pozwolić firmie i jej menadżerom skorzystać z programu łagodzenia kar. Dobry i skuteczny program compliance jest tak naprawdę antytezą karania.

Szanowni Państwo,
UOKiK zdaje sobie sprawę, że wiele firm chce uczciwej konkurencji i że często łamanie prawa antymonopolowego może wynikać z niewiedzy lub braku informacji. Dlatego uważamy, że powinno być zadaniem organizacji przedsiębiorców ale także naszym by szerzyć kulturę compliance.
Olbrzymia rola przypada w tym zarządom firm i szefom działów compliance. Proponuję aby każdy i każda z nich zadali sobie następujące pytania:

  1. Czy istnieje ryzyko, że moi pracownicy nie maja dostatecznej wiedzy o prawie antymonopolowym i zachowaniach, które by je naruszały?
  2. Czy wiem lub wyczuwam, że moi pracownicy posiadają wiedzę na temat struktury cen czy planów biznesowych konkurencji?
  3. Czy niektórzy z moich klientów są również moimi konkurentami?
  4. Czy z niektórymi konkurentami łączą naszą firmę partnerskie stosunki?
  5. Czy mam świadomość, że nasze strategie marketingowe mogą ukrywać niekorzystne dla konsumentów informacje?

Pozytywne odpowiedzi na te pytania są prawdopodobne w każdym biznesie. A to oznacza ryzyko, chociaż bez przesądzenia, że firma może popaść w konflikt z prawem. I że pilnie potrzebuje systemu i kultury compliance w całym przedsiębiorstwie.

Niestety to nie wszystko. Doświadczenia Polski i innych krajów pokazują, że stałe osobiste zaangażowanie i bieżący monitoring compliance z pozycji zarządu są niezbędne aby był on skuteczny. Szefowie działów compliance muszą mieć przestrzeń i bezpośrednie wsparcie zarządu by móc wewnątrz firmy pełnić rolę „adwokata diabła” (czyli mnie i moich kolegów i koleżanek z UOKiK) — badać, kwestionować i sygnalizować ryzyka, bez obawy, że spotka ich ostracyzm lub że sprawy które zgłaszają będą zamiatane pod dywan.

Wyłącznie formalny compliance bez zaangażowania zarządu, bez mocy sprawczej i monitoringu to fikcja, listek figowy, i fałszywe poczucie bezpieczeństwa. A już naprawdę niebezpieczne jest dla firmy rozumienie compliance jako szkoleń z tego jak uniknąć wykrycia.

Tym bardziej, że samo posiadanie programu compliance nie jest okolicznością łagodzącą w przypadku wykrycia zakazanej praktyki przez urząd. Jeżeli zostało stworzone jako zasłona dymna dla uczestnictwa w kartelu, może być nawet okolicznością dodatkowo obciążającą.Jak niedawno powiedział Brent Snyder, zastępca prokuratora generalnego USA i szef wydziału antymonopolowego „celem efektywnego programu compliance nie jest uzyskanie złagodzonej kary jeżeli firma zostanie przyłapana na łamaniu prawa. Takie podejście to przyznanie się do porażki. Celem efektywnego systemu compliance jest bycie dobrym i odpowiedzialnym członkiem społeczności”.

Szanowni Państwo,
Bez zaangażowania i determinacji zarządzających ryzykiem, dyrektorów i prezesów firm będzie trudno uzyskać masę krytyczną dla skutecznego compliance w Polsce. A to oznacza, że polskie firmy będą miały problemy z utrzymaniem konkurencyjności i innowacyjności, ze szkodą dla rozwoju i dobrobytu Polski i jej obywateli.

Tym bardziej, że w naszej codziennej praktyce w UOKiK widzimy poważny deficyt w stosowaniu trzeciej ze wspomnianych wcześniej zasad ładu konkurencyjnego – uczciwości kupieckiej.
Chodzi mi tu przede wszystkim o traktowanie konsumentów przez przedsiębiorców, także w sektorze finansowym.

Brak uczciwości kupieckiej dotyka bowiem najsilniej właśnie konsumentów, najsłabszych uczestników rynku. Godzi w ich dobrobyt i poczucie sprawiedliwości. Podważa zaufanie do rynku, a zatem w efekcie obraca się przeciwko przedsiębiorcom.

O co konkretnie chodzi? Przede wszystkim o rzetelność informacji przy sprzedaży produktu czy usługi, a potem wywiązywanie się z umowy.

Czy mówimy o sprzedaży kredytów hipotecznych w walutach innych niż złoty, pożyczkach krótkoterminowych, czy produktach inwestycyjnych mieliśmy w ostatnich latach do czynienia z nadmiernym wykorzystywaniem asymetrii informacji przez sprzedawców tych produktów, a zatem z działaniem de facto sprzecznym z zasadą uczciwości konkurencji.

Jak Państwo pewnie zauważyli w UOKiK przywiązujemy dużą wagę do tego typu przypadków naruszania praw konsumentów i traktujemy je na równi z działaniami stricte antymonopolowymi.
Uważamy bowiem, że nieuczciwość wobec konsumentów – sama w sobie naganna i niezgodna z prawem – zakłóca konkurencję ponieważ uniemożliwia konsumentom dokonanie rzetelnego wyboru i „karze” te przedsiębiorstwa, które chcą uczciwie konkurować, utratą udziałów w rynku. Tworzy zachętę do chodzenia na skróty.

Dlatego w naszej opinii, systemy compliance powinny także obejmować kwestie relacji z konsumentami, ujętymi w kodeks dobrych praktyk. Liczymy na to, że firmy zagraniczne obecne w Polsce, także w sektorze finansowym, będą świeciły przykładem. Że będą w Polsce stosowały wysokie standardy jakich oczekują od nich konsumenci w ich macierzystych krajach.  Ostatnie decyzje UOKiK i wynikające z nich spóźnione próby poprawienia relacji z klientami przez niektóre firmy powinny nam wszystkim uzmysłowić jak ważna jest samoregulacja i etyczny wymiar biznesu dla jego reputacji i wyceny.

Szanowni Państwo,
Dla nas, regulatorów rynku, szalenie istotne jest aby przedsiębiorcy zdali sobie sprawę, że compliance to nie jest fanaberia urzędników albo środek do poprawienia wizerunku firmy poprzez puste deklaracje.

Prawdziwe compliance musi być podstawą kultury korporacyjnej przedsiębiorstwa. Wynika to zarówno ze względów etycznych, bo firmy to integralna część szerszej wspólnoty ekonomicznej i społecznej,  jak i z czysto biznesowego punktu widzenia – efektywny program compliance zmniejsza ryzyko działań bezprawnych i reakcji na te działania ze strony regulatorów.

Bez prawdziwego compliance i uczciwości kupieckiej ucierpi długofalowy rozwój i konkurencyjność polskich firm, a to przełoży się na ich niską wycenę i brak możliwości ekspansji. Byłoby to niewybaczalnym grzechem i zaprzepaszczeniem spektakularnego sukcesu polskiej gospodarki w ostatnim ćwierćwieczu.

Electro.pl wprowadzało w błąd

0

Darmowa dostawa jeszcze tylko przez 72h – to przykład hasła zachęcającego do zakupów w sklepie electro.pl. W rzeczywistości, darmowa dostawa obowiązywała przez miesiąc. Prezes UOKiK uznał, że spółka Terg – właściciel witryny electro.pl – wprowadziła w błąd

Postępowanie przeciwko właścicielowi sklepu internetowego electro.pl, spółce Terg, zostało wszczęte w lipcu. Urząd zakwestionował reklamę informującą o darmowej dostawie zamówionego towaru. Promocja miała obowiązywać jedynie przez ograniczony, krótki czas, np: 48 godzin. W związku z tym, konsument mógł odnieść wrażenie, że taka korzystna oferta może się nie powtórzyć i mógł natychmiast podjąć decyzję o zakupie produktów. Tymczasem, nie była to wyjątkowa okazja dla klienta, dlatego, że po zakończeniu jednej promocji natychmiast rozpoczynała się kolejna, w sumie darmowa dostawa obowiązywała przez ponad miesiąc. Zdaniem UOKiK, electro.pl powinno rzetelnie informować klientów o rzeczywistym czasie trwania promocji, wówczas mieliby więcej czasu na podjęcie decyzji o zakupie.

Spółka zaniechała stosowania kwestionowanego hasła w grudniu 2013 roku. Jednak ze względu na naruszenie podstawowego prawa konsumentów – do rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji – została na nią nałożona kara 349 088 zł. Decyzja nie jest ostateczna, spółka odwołała się do sądu.

Konsumenci, którzy zostali wprowadzeni w błąd powinni szukać pomocy, dzwoniąc pod bezpłatny numer 800 007 707, pisząc na adres [email protected] lub kontaktując się z jednym z miejskich/powiatowych rzeczników konsumentów.

 

Rynek kont osobistych – III kw. 2014 r.

Ponad 28,2 mln rachunków osobistych prowadziły banki na koniec września 2014 roku – wynika z raportu opracowanego przez PRNews.pl i Bankier.pl. W ciągu ostatniego roku najwięcej rachunków przybyło w grupie Alior Banku, w mBanku, ING Banku Śląskim i BZ WBK.

20 ankietowanych przez PRNews.pl i Bankier.pl banków prowadziło na koniec września łącznie 28,2 mln rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych dla klientów indywidualnych. Jest to wzrost o blisko 1,2 mln rachunków, w stosunku do danych prezentowanych rok temu. Najwięcej kont przybyło w GrupieAlior Banku, w skład której wchodzi Alior Bank i T-Mobile Usługi Bankowe. W ciągu minionych 12 miesięcy nastąpił wzrost o 318 tys. kont. Drugie miejsce zajmuje mBank, który zwiększył liczbę ROR-ów o 184 tys. Na kolejnych miejscach uplasowały się ING Bank Śląski i BZ WBK.

– Rynek kont osobistych w bankach komercyjnych rośnie z kwartału na kwartał o kolejne kilkaset tysięcy rachunków. Widać jednak, że niektóre banki zaczynają robić porządki w statykach i zamykać martwe konta. Liczba prowadzonych kont osobistych zmniejszyła się w stosunku do danych prezentowanych rok temu już w 4 bankach – komentuje Wojciech Boczoń, analityk Bankier.pl.

Najwięcej martwych kont mają banki, które do niedawna działały w segmencie consumerfinance i to one robią porządki w portfelach. Można zaobserwować jednak inne zjawisko – wraz z topniejącą liczbą kont, wzrasta tam liczba rachunków, do których wydano karty. Oznacza to, że klienci zaczynają aktywniej korzystać z kont i kart.

Bankier.pl zwraca uwagę, że w najbliższych miesiącach użytkownicy kont osobistych mogą spodziewać się podwyżek cen usług. Będzie to spowodowane niższymi stawkami opłat interchange, czyli opłat pobieranych przez banki od punktów akceptujących karty. Banki będą próbowały odbić sobie straty na klientach detalicznych. Drugim powodem skłaniającym banki do podwyżek będą niskie stopy procentowe. Dziś banki nie mogą pobierać od kredytów konsumpcyjnych odsetek wyższych niż 12 proc., więc podnoszą inne prowizje. W październiku zmiany w cennikach wprowadziły między innymi PKO BP, Alior Bank i CreditAgricole. Kolejna fala podwyżek zapowiada się na styczeń. Więcej zapłacą klienci Alior Banku, Citi Handlowego czy Banku BPH.

Agencja Rozwoju Przemysłu stawia na innowacyjność. Nowa strategia na lata 2015-2020 i ponad 3 mld zł do wydania

CEO Magazyn Polska

Ponad 3 mld zł do 2020 r. chce przeznaczyć Agencja Rozwoju Przemysłu na wsparcie innowacji, restrukturyzacji i inwestycji w ramach ogłoszonej dziś nowej strategii. Wsparcie innowacyjności kwotą 1,3 mld zł to pierwszy tak duży krok tej spółki w tym obszarze. Dzięki temu polski przemysł ma poprawić swoją konkurencyjność względem innych państw UE. 

Polska gospodarka potrzebuje dynamicznego rozwoju przemysłu, dlatego innowacje są tak ważne. Agencja Rozwoju Przemysłu ma do odegrania ważną rolę w efektywnym wspieraniu komercjalizacji i wdrożeniu innowacyjnych rozwiązań. Planujemy do 2020 roku przeznaczyć około 1,3 mld zł na innowacyjne projekty – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Aleksandra Magaczewska, prezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

W ramach ogłoszonej dziś nowej strategii ARP do 2020 r. planuje przeznaczyć także 1,8 mld zł na finansowanie procesów restrukturyzacyjnych i rozwojowych firm. W ramach strategii inwestycyjnej nakłady na rozwój dwóch specjalnych stref ekonomicznych należących do ARP (mieleckiej i tarnobrzeskiej), a także wydatki na nowo stworzonych Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych Aktywów Niepublicznych (FIZAN) wyniosą ponad 160 mln zł.

Magaczewska podkreśla, że wsparcie innowacyjności nie oznacza całkowitej zmiany priorytetów ARP, ale dodaje do nich nowy filar. Zaznacza, że ARP nie zaniecha wspierania dużych przedsiębiorstw w procesie transformacji. Od 1991 r. do połowy br. spółka udzieliła pożyczek na łącznie niemal 5 mld zł. Teraz znacznie większy niż do tej pory nacisk będzie położony na promocję nowych rozwiązań, komunikację zaangażowanych w rozwój innowacji środowisk oraz wprowadzanie do przemysłu nowoczesnych technologii.

Bez innowacji nie będzie rozwoju przemysłu. Polska pozostaje w ogonie Europy, jeżeli chodzi o wydatki na innowacje, dlatego chcemy koncentrować się na wdrażaniu i komercjalizacji innowacyjnych rozwiązań – zapowiada Magaczewska.

Trzy filary strategii spółki mają stworzyć Ekosystem ARP, czyli środowisko wspierające efektywne działania na rzecz wzrostu innowacyjności polskiego przemysłu. W ramach I filaru ‒ Innowacje, na pomoc mogą liczyć zarówno małe i średnie przedsiębiorstwa, jak i duże spółki. W zależności od wielkości przedsiębiorstwa otrzymującego wsparcie ARP będzie dysponować różnymi narzędziami.

Dla wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw powołana została nowa spółka ARP Venture.

To przede wszystkim oferta dla małych i średnich firm, ale takich, które już są zaawansowane w swoich pracach i nie są to start-upy, które dopiero rozpoczęły swoją działalność. W spółce ARP Venture planujemy finansowanie projektów innowacyjnych w przedziale 5-15 mln zł, przy zaangażowaniu na około 5 lat – zdradza Magaczewska.

ARP Venture zakłada wyjście z inwestycji (w której może objąć do 30 proc. akcji) po osiągnięciu przez spółki dojrzałości. Takie działanie z jednej strony umożliwia rozwój spółek wdrażających innowacyjny projekt, z drugiej strony gwarantuje dobry zwrot z inwestycji.

Duże przedsiębiorstwa mogą liczyć na wsparcie bezpośrednio z ARP w wysokości od 1 mln do 100 mln zł. Okres finansowania będzie dłuższy i może trwać maksymalnie do 10 lat. ARP planuje wspierać spółki m.in. poprzez pożyczki i inne instrumenty finansowe dostosowane do indywidualnej sytuacji przedsiębiorcy wdrażającego innowacje oraz wsparcie w pozyskiwaniu funduszy europejskich (w konsorcjach dużych przedsiębiorców z MŚP).

Aleksandra Magaczewska dodaje, że w ramach nowej strategii bardzo ważna będzie komunikacja pomiędzy firmami oraz środowiskami naukowymi. Zwraca też uwagę na to, że wsparcie innowacji i restrukturyzacji często będzie się przeplatać.

Czasami będzie to restrukturyzacja ratunkowa. Ale jeżeli będziemy realizować restrukturyzację rozwojową, to niejednokrotnie bardzo istotnym elementem może być właśnie restrukturyzacja przez innowacje. Nie ograniczamy branż, którymi się interesujemy, natomiast powinny być to przede wszystkim firmy przemysłowe – mówi Aleksandra Magaczewska.

W IV kwartale KGHM powinien mieć lepsze wyniki niż w III. Zysk netto za cały rok niezagrożony

Zarząd KGHM Polska Miedź zapowiada, że wyniki z IV kwartału powinny być lepsze od tych z III kwartału ze względu na wyższą sprzedaż i osłabienie złotego względem dolara. Jak tłumaczy Jarosław Romanowski, wiceprezes koncernu, niższe od zakładanych wydatki inwestycyjne (CAPEX) wynikają z przesunięć w realizacji programu modernizacji hutnictwa. Obecnie w spółce wdrażany jest plan zwiększania wydajności, którego celem jest utrzymanie dyscypliny kosztowej oraz poprawa konkurencyjności.

Można spodziewać się, że podczas ostatnich trzech miesięcy roku, dzięki prognozowanemu osłabieniu złotego, KGHM poprawi wyniki – przekonuje Romanowski. – Planujemy także osiągnąć wyższą sprzedaż. W związku z tym myślę, że to, co jest konsensusem rynkowym wśród analityków w zakresie wyniku netto, będzie przez KGHM w tym roku osiągnięte.

W pierwszych dziewięciu miesiącach roku KGHM Polska Miedź miała zysk netto o 22 proc. niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Przychody ze sprzedaży spadły o 13 proc. Przyczyną są niższe ceny surowców i mocniejszy niż w ubiegłym roku kurs złotego. Spółka utrzymała koszty rodzajowe na poziomie zeszłorocznych.

Wynik na poziomie blisko 1,75 mld zł jest dobrym rezultatem, chociaż w stosunku do ubiegłorocznego jest to jednak spadek – zauważa z rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jarosław Romanowski. – Wynika on z gorszych warunków makroekonomicznych: niższych o około 6 proc. notowań miedzi, a srebra – aż o 20 proc. W ciągu dziewięciu miesięcy br. mieliśmy także mocniejszy kurs walutowy, który ukształtował się średnio na poziomie 3,08 zł za dolara.

Uwagę zwracają też niższe od zakładanych nakłady na inwestycje rzeczowe (CAPEX), które w budżecie na 2014 r. zakładano 2,6 mld zł.

Niższy CAPEX to rezultat przesunięcia w zakresie naszego programu modernizacji hutnictwa – tłumaczy Romanowski. – Potrzebowaliśmy więcej czasu na prace inżynieryjne i optymalizację całego programu. W tym momencie wszystko przebiega już zgodnie z planem. Należy się jednak liczyć z tym, że w tym roku CAPEX będzie niższy o około 5 do 8 proc. od tego, co komunikowaliśmy wcześniej inwestorom o około.

Na koszty produkcji miedzi zadziałały przede wszystkim, jak wskazuje Romanowski, ceny srebra, które spadły aż o 20 proc. w stosunku do ub.r.

Jeżeli chodzi o koszty rodzajowe, potrafiliśmy utrzymać dyscyplinę we wszystkich kategoriach – komentuje Romanowski. – Możemy się pochwalić bardzo dobrą dyscypliną kosztową w tych kategoriach, na które zarząd ma bezpośredni wpływ. Natomiast, niestety, negatywnie na jednostkowy koszt produkcji miedzi zadziałały przede wszystkim ceny srebra.

W przyszłym roku, jak zapowiada wiceprezes KGHM, kontynuowany będzie plan budowania wartości (Value Creation Plan, w skrócie VCP), który zakłada między innymi ograniczenie zużycia energii oraz wdrożenie innowacyjnych rozwiązań w zakresie produkcji, w tym przede wszystkim automatyzacji wydobycia. Dotyczy on zarówno działalności koncernu w Polsce, jak i KGHM International.

Zamierzamy poprawić naszą wydajność we wszystkich obszarach: w górnictwie oraz hutnictwie – informuje Jarosław Romanowski. – To pozwoli na obniżkę kosztów, a jeżeli nie uda się osiągnąć jej nominalnie, to na pewno będziemy bardziej konkurencyjni w stosunku do innych firm górniczych. Sztuką jest, aby koszty w KGHM rosły wolniej niż u konkurencji. VCP na pewno poprawi naszą pozycję na krzywej kosztowej.

Po trzech kwartałach br. KGHM Polska Miedź osiągnął 1,75 mld zł zysku netto, 2,5 mld zł operacyjnego, 3,1 mld zł EBITDA (zysk przed opodatkowaniem) oraz 11,8 mld zł przychodów. Podane w tym miesiącu wyniki były nieco gorsze od konsensusu analityków. Jednostkowy zysk netto za sam III kwartał wyniósł 629 mln zł wobec 520 mln zł rok wcześniej i okazał się o ok. 4 proc. gorszy od oczekiwanego (654 mln zł).

Decyzja ws. przyznania dodatku energetycznego nadal bez opłaty skarbowej

Do 31 grudnia 2014 r. obowiązuje rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 13 lutego 2014 r. w sprawie zaniechania poboru opłaty skarbowej (Dz. U. z 2014 r. poz. 224). Na jego podstawie zaniechano poboru opłaty skarbowej od decyzji w sprawie przyznania dodatku energetycznego, wydawanej na wniosek odbiorcy wrażliwego energii elektrycznej, o którym mowa w ustawie – Prawo energetyczne.

Od 1 stycznia 2015 r. decyzje te będą objęte zwolnieniem od opłaty skarbowej na podstawie pkt 2a w Części I w ust. 53 w kol. 4 załącznika do ustawy z dnia 16 listopada 2006 r. o opłacie skarbowej (Dz. U. z 2012 r. poz. 1282, z późn. zm.).

Zmianę tę wprowadzono przepisem art. 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 2014 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2014 r. poz. 1328), a zwolnienie będzie miało zastosowanie do wszystkich decyzji w sprawie przyznania dodatku energetycznego wydanych na wnioski złożone po 31 grudnia 2014 r.

Komisja Kodyfikacyjna Ogólnego Prawa Podatkowego rozpoczęła działalność

Zadaniem Komisji jest przygotowanie nowego projektu ustawy, który zastąpi obecną Ordynację podatkową, a także uczestniczenie w całym procesie legislacyjnym nad tym aktem prawnym. Nowe regulacje mają za zadanie zagwarantowanie odpowiednich praw podatnikom i zwiększenie ich poczucia bezpieczeństwa. Przepisy podatkowe mają być jasne, precyzyjne i przyjazne uczciwym podatnikom, a jednocześnie powinny zapewniać efektywny pobór należnych podatków.

Uroczystość wręczenia powołań członkom Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego oraz inauguracyjne posiedzenie nowopowstałej Komisji odbyły się 21.11.2014 r. w Ministerstwie Finansów. W imieniu premier rządu Ewy Kopacz wręczenia powołań do składu Komisji dokonali minister finansów Mateusz Szczurek oraz wiceminister Janusz Cichoń.

W szesnastoosobowej Komisji, której obsługę zapewnia Ministerstwo Finansów, zasiadają wybitni przedstawiciele świata nauki oraz osoby wyróżniające się wiedzą praktyczną z zakresu ogólnego prawa podatkowego i procedur podatkowych. Przewodniczącym Komisji został specjalista w zakresie prawa podatkowego i finansowego, rektor Uniwersytetu w Białymstoku prof. dr hab. Leonard Etel.

Jestem przekonany, że stworzenie podstaw całego systemu podatkowego wymaga  wykorzystania wiedzy, umiejętności a także doświadczenia przedstawicieli nauki i praktyków. Dlatego właśnie zaproponowałem Pani Premier – i ona się na to zgodziła – aby członkami Komisji Kodyfikacyjnej  były właśnie osoby, które wyróżniają się swoim doświadczeniem: teoretycznym, praktycznym oraz dużym dorobkiem – mówił minister Szczurek podczas uroczystości.

Minister podkreślił również, że tylko tak wysoce kompetentne osoby mogą wnieść i stworzyć akt prawny, który przez wiele lat będzie stanowić podstawę do rozwoju polskiej gospodarki. – Nie wątpię, że państwa wkład przyczyni się do czegoś, z czego będziemy dumni – dodał Mateusz Szczurek.

Pytany o napięty kalendarz prac nad założeniami do Ordynacji podatkowej prof. Leonard Etel zaznaczył, że jego zdaniem 4 miesiące to „trudny okres, ale to jest do zrobienia”. – Gdyby było inaczej, nie przyjąłbym funkcji przewodniczącego Komisji – powiedział prof. Etel.

Lista członków Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego:

  1. Prof. dr hab. Leonard Etel – Przewodniczący Komisji;
  2. Dr hab. Agnieszka Olesińska – Zastępca Przewodniczącego Komisji;
  3. Dr Stefan Babiarz – Członek;
  4. Dr Rafał Dowgier – Członek;
  5. Dr Hanna Filipczyk – Członek;
  6. Włodzimierz Gurba – Członek;
  7. Ireneusz Krawczyk – Członek;
  8. Wiesław Kuśnierz – Członek;
  9. Marcin Łoboda – Członek;
  10. Andrzej Nikończyk – Członek;
  11. Dr hab. Adam Nita – Członek;
  12. Dr Piotr Pietrasz Członek;
  13. Dr hab. Mariusz Popławski – Członek;
  14. Jan Rudowski – Członek;
  15. Dr Dariusz Strzelec – Członek;
  16. Bożena Ogrodowczyk – Sekretarz Komisji.

Marvipol: Rok 2014 będzie dla spółki rekordowy. 40 mln zł z obligacji pójdzie na zakup gruntów

0

CEO Magazyn Polska

Dewelopersko-motoryzacyjna spółka Marvipol ma w sprzedaży niemal 1000 mieszkań i szuka nowych działek pod inwestycje. Przeznaczy na nie w całości 40 mln zł z nowych obligacji. Sprzedaż samochodów w grupie ma wzrosnąć o 20 proc. w przyszłym roku. Mijający jest dla niej rekordowy.

– IV kwartał to kontynuacja bardzo dobrej sprzedaży mieszkań zarówno w inwestycjach już zakończonych, jak i w tych, które rozpoczęto – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Sekuła, dyrektor finansowy Marvipolu. – 1 października w zasadzie oddano kolejny etap naszego flagowego produktu, jakim jest Central Park Ursynów, kolejne 440 mieszkań. To spowodowało, że obecnie w sprzedaży firma ma ponad 970 mieszkań.

Kolejne 1,3 tys. mieszkań spółki ma trafić na rynek w najbliższym okresie. By pozyskać środki na rozwój, Marvipol postanowił wyemitować 5-letnie obligacje o wartości 40 mln zł. Spółka chce kupić za tę kwotę nowe działki budowlane w Warszawie.

– Cały czas intensywnie szukamy informuje dyrektor finansowy Marvipolu. – Trzeba zaznaczyć, że rekordowe wyniki naszej spółki i rekordowe wyniki pozostałych spółek powodują, że deweloperzy szukają na rynku warszawskim ziemi pod inwestycje. Trwa teraz ostra rywalizacja na tym rynku. My mamy finansowanie, bo pozyskaliśmy 40 mln z obligacji.

Po trzech kwartałach przychody Marvipolu przekraczały 596 mln zł, a zysk netto sięgał 47 mln zł.

– Na te wyniki warto patrzeć pod kątem sprzedaży – mówi agencji informacyjnej Newseria Łukasz Sekuła dyrektor finansowy Marvipolu.  Przez trzy kwartały 2014 roku sprzedaliśmy rekordową liczbę, nigdy wcześniej grupa Marvipol tyle nie sprzedała. Prawie 540 sprzedanych mieszkań, czyli tyle, ile sprzedaliśmy w całym 2013 roku. Druga rzecz, która wpływa na wyniki finansowe, to ponad 790 oddanych mieszkań, których liczba przekłada się na konkretne zyski, w ubiegłym roku oddaliśmy ich niecałe 700.

Z blisko 600 mln zł tegorocznego przychodu ok. 55 proc. dała Marvipolowi działalność developerska, a resztę przyniosła sprzedaż samochodów. Spółka co roku może się pochwalić 20 proc. wzrostem sprzedaży wozów luksusowych marek Jaguar i Land Rover. Na całym polskim rynku motoryzacyjnym przybyło w tym roku – jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego – 13,6 proc. nowych samochodów.

– Przyszły rok może przynieść skokową dynamikę – ujawnia Łukasz Sekuła dyrektor finansowy Marvipolu. – Pojawiają się nowe premiery, silniki niskolitrażowe, co powoduje, że rozszerzamy rynek Jaguara i Land Rovera na niższe segmenty. Spodziewamy się, że przyszły rok przyniesie rzeczywiście duży wzrost sprzedaży samochodów.

ING BSK: Eksport, inwestycje i konsumpcja przyspieszą wzrost PKB. Stopy procentowe pozostaną bez zmian

CEO Magazyn Polska

Polska gospodarka poradziła sobie z rosyjskim embargiem i spowolnieniem w strefie euro. Przyzwoite wyniki eksportu, inwestycje oraz popyt wewnętrzny przyniosły wzrost PKB w III kwartale, którego nikt się nie spodziewał. Można więc oczekiwać, że przyszły rok także będzie lepszy od prognoz.

W III kwartale jak oceniają analitycyznacznie mocniej niż oczekiwano rosły inwestycje zarówno publiczne, jak i poczynione przez przedsiębiorstwa. Na wysokim poziomie utrzymywała się też konsumpcja.

 We wzrost PKB całkiem duży wkład miał również eksport mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Załamanie polskiej wymiany zagranicznej, pomimo problemów handlowych z Rosją i Ukrainą, nie było aż takie duże, ponieważ zostało w dużym stopniu skompensowane przez wzrost eksportu do gospodarek strefy euro, takich jak na przykład Holandia, Włochy, nietypowych destynacji polskiego eksportu i również do innych krajów spoza strefy euro.

Jak wyliczył Główny Urząd Statystyczny, polski produkt krajowy brutto był po III kwartale o 3,3 proc. wyższy niż przed rokiem. Wynik jest znacznie lepszy od oczekiwań zarówno instytucji międzynarodowych, jak i większości krajowych ekonomistów. Zgodnie z prognozami wzrost miał bowiem nie przekraczać 3 proc. Ostatni kwartał roku ma być najgorszy, jednak w całym roku tempo rozwoju gospodarki nadal ma przekraczać 3 proc., zaś w I kwartale przyszłego roku – ponownie przyspieszyć.

Polska gospodarka jest postrzegana za granicą jako wzór dla wszystkich, ponieważ jest w stanie utrzymać dosyć solidne tempo wzrostu przy bardzo niskim poziomie cen i inflacji podkreśla Rafał Benecki.  Myślę, że czwarty kwartał może być nieznacznie słabszy niż trzeci, ale są sygnały ożywienia  w sektorze przemysłowym za granicą, a to przełoży się również na poprawę sytuacji polskiego przemysłu w 2015 roku.

W całym przyszłym roku Produkt Krajowy Brutto powinien wzrosnąć o 3,2 proc. prognozuje Rafał Benecki. To znacznie więcej od 2,8 proc., czyli poziomu jaki naszej gospodarce prorokuje np. Komisja Europejska. W ocenie analityka kluczowy dla przemysłu indeks PMI, który w październiku przekroczył graniczne 50 punktów, nadal będzie wskazywał, że wśród menadżerów przeważają optymiści.

Moim zdaniem widać ożywienie w globalnym sektorze przemysłowym zaznacza główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Będą na tym korzystać gospodarki uprzemysłowione, takie jak niemiecka i mocno z nią związana gospodarka polska. W związku z tym indeks PMI będzie rósł i ten argument również będzie wykorzystany przez członków rady niechętnych cięciom, aby zaprzestać obniżeniu stóp.

W październiku produkcja przemysłowa wzrosła rok do roku o 1,6 proc., tak jak głosiły prognozy, a wzrost odnotowało 20 spośród 34 branż sektora. Dodatkowo w kolejnych kwartałach na gospodarkę zaczną oddziaływać obniżone półtora miesiąca temu stopy procentowe. Inflacja mimo pozytywnego tempa rozwoju PKB długo jeszcze nie powinna straszyć.

Wszystko wskazuje na to, że inflacja pod koniec tego roku i na początku 2015 będzie nieco niższa od projekcji inflacji, natomiast odczyty PKB troszkę lepsze. W związku z tym członkowie Rady Polityki Pieniężnej, którzy byli niechętni cięciom w listopadzie, utrzymają swoje stanowisko uważa Rafał Benecki z ING Banku Śląskiego.

Resort pracy zachęca do korzystania z Krajowego Funduszu Szkoleniowego. Do dyspozycji pracodawców prawie 180 mln zł

CEO Magazyn Polska

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zachęca urzędy pracy do przenoszenia pracowników z back office’u do bezpośredniej obsługi bezrobotnych i pracodawców. W przyszłym roku liczy również na skuteczność wykorzystywanych na szerszą skalę nowych instrumentów – Krajowego Funduszu Szkoleniowego oraz współpracy urzędów z prywatnymi agencjami zatrudnienia. Celem jest skuteczniejsza aktywizacja bezrobotnych, szczególnie najtrudniejszych grup, czyli osób młodych, osób po 50. roku życia oraz kobiet wracających na rynek po urodzeniu dziecka.

Jesteśmy po reformie instytucjonalnej rynku pracy, która ma wpłynąć na dostęp lepiej wykształconej siły roboczej czy kapitału ludzkiego. Dysponujemy także dodatkowymi środkami na przekwalifikowanie. Każdy przedsiębiorca może otrzymać w urzędzie pracy pomoc nie tylko na dostosowanie kwalifikacji osób bezrobotnych, które zatrudnia, lecz także na podnoszenie kwalifikacji swoich pracowników – podkreśla wiceminister pracy i polityki społecznej Jacek Męcina.

Na mocy nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która weszła w życie 1 maja br., pracodawcy mogą również skorzystać z dodatkowych środków na zatrudnienie absolwentów.

Młodzi ludzie otrzymują taką promesę zapłaty z urzędu pracy w formie bonu zatrudnieniowego, bonu stażowego. Mogą się z nim zgłaszać do pracodawcy, który te środki otrzyma bezpośrednio z urzędu pracy – przypomina wiceminister.

Bon aktywizacyjny cieszy się dużą popularnością – stosowano go w 88 proc. powiatów – wynika z danych MPiPS przedstawionych pod koniec października na posiedzeniu Naczelnej Rady Zatrudnienia. Zainteresowaniem cieszyły się również bony szkoleniowe i na zatrudnienie. Pozytywnie rozpatrzono 740 wniosków o bon na zasiedlenie.

Krajowy Fundusz Szkoleniowy jest zupełnie nowym rozwiązaniem, które ma wspierać szkolenia już nie tylko bezrobotnych, lecz także zatrudnionych. Ma być narzędziem prewencyjnym, które pozwoli inwestować firmom w kwalifikacje pracowników. Dużym i średnim firmom finansujemy 80 proc. kosztów szkolenia, mikroprzedsiębiorstwom finansujemy 100 proc. Przeznaczymy około 9 tys. na szkolenie i podnoszenie kwalifikacji, zresztą nie tylko pracowników, lecz także pracodawców – wyjaśnia Jacek Męcina.

Uruchomiony w tym roku fundusz miał do dyspozycji 40 mln zł. W przyszłym roku środki będą zdecydowanie większe – 179 mln zł.

Chcemy poprawić dostępność usług zindywidualizowanych dla pracodawców i bezrobotnych. Podejmujemy szereg działań, które mają zachęcać urzędy do tego, aby z tzw. back office przesuwać pracowników do bezpośredniej obsługi osób bezrobotnych i pracodawców. Wszystkie wskaźniki efektywności, płacenie urzędom pracy za efekty, to zmiany, które mają wspierać nowe rozwiązania na rynku pracy – mówi Jacek Męcina.

Resort liczy na to, że w przyszłym roku wszystkie urzędy będą zlecały usługi prywatnym agencjom zatrudnienia. To one mają pomóc w aktywizacji grup osób długotrwale bezrobotnych. Jak podkreśla wiceminister, celem na najbliższe lata jest również poprawa struktury bezrobocia.

Równolegle prowadzimy działania, które mają zmniejszyć bezrobocie, czyli zwiększyć równowagę na rynku pracy, i zwiększyć zatrudnienie wśród osób młodych, osób 50+ oraz kobiet powracających na rynek pracy po urodzeniu i wychowaniu dziecka. To są te trzy grupy, które chcemy wspierać najsilniej – wyjaśnia Jacek Męcina.

Z danych GUS-u wynika, że w II kw. osoby powyżej 50. roku życia stanowiły 25,5 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych, a kobiety, które po urodzeniu i wychowaniu dziecka pozostają bez pracy – ok. 12 proc. Osoby poniżej 25 lat stanowią ponad 16 proc. bezrobotnych.

Sytuacja na rynku pracy stopniowo się poprawia. Dane Ministerstwa Pracy wskazują, że stopa bezrobocia w październiku wyniosła 11,3 proc. wobec 11,5 proc. we wrześniu – był to dziewiąty miesiąc spadków.

Resort pracy podał, że w latach 2013-2014 zaktywizowano ponad 400 tys. osób, liczba ofert zwiększyła się do blisko 70 tysięcy, a liczba doradców dostępnych dla bezrobotnych wzrosła o 40 proc.

PKP Cargo za zgodą pracowników przygotowuje program dobrowolnych odejść. Są jednak obszary, gdzie pracowników brakuje

CEO Magazyn Polska

PKP Cargo przygotowuje program dobrowolnych odejść, który ma wspomóc racjonalizację zatrudnienia w wybranych obszarach. Program jest dobrowolny, pracownicy objęci są wieloletnimi gwarancjami zatrudnienia. Nie we wszystkich obszarach jest jednak przerost zatrudnienia – w br. spółka zatrudniła ok. 500 maszynistów. PKP Cargo niedawno otrzymała także tytuł „Pracodawcy Godnego Zaufania” za m.in. przestrzeganie praw pracowniczych i skuteczne prowadzenie dialogu społecznego.

Jesteśmy w trakcie przygotowania programu dobrowolnych odejść. Będzie to typowy program, gdyż pracownicy mają świadomość, że chroni ich pakt gwarancji zatrudnienia – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dariusz Browarek, członek zarządu PKP Cargo, przedstawiciel pracowników. – Wiedząc jednak, że takie jest oczekiwanie strony społecznej, program zostanie wprowadzony. Na razie nie mogę podać więcej informacji, ponieważ dopracowujemy detale, a ponadto najpierw musimy je przekazać Radzie Nadzorczej.

Celem programu, jak przekonuje Browarek, jest racjonalizacja zatrudnienia, ale tylko w niektórych obszarach.

Nie chcemy tworzyć takiej możliwości, że „każdy kto chce, to odchodzi” – mówi członek zarządu PKP Cargo. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy racjonalizować zatrudnienie tylko tam, gdzie jest to potrzebne.

W niektórych obszarach spółka ma wręcz problem z odpowiednią liczbą pracowników. W tym roku spółka przeprowadziła rekrutację na stanowiska maszynistów. W jej wyniku do pracy przyjęto prawie 500 osób.

W tym zespole odczuwaliśmy duże niedobory: wielu pracowników odchodziło na emerytury i emerytury pomostowe, a nie ma szkół, które kształcą potrzebne nam kadry – tłumaczy Dariusz Browarek. – W związku z tym przeprowadziliśmy zakrojoną na szeroką skalę akcję rekrutacji, a następnie szkoliliśmy przyszłych maszynistów. Przyjęliśmy 500 osób, na razie wydaje się, że jest to optymalna liczba, biorąc pod uwagę możliwości szkoleniowe.

Jak podkreśla Browarek, sprawy pracownicze w PKP Cargo zawsze negocjowane są ze stroną społeczną, czyli związkami zawodowymi i przedstawicielami zatrudnionych, dzięki czemu udaje się szybko dojść do porozumienia.  O skuteczności takiego podejścia może świadczyć nagroda Krajowej Izby Gospodarczej w konkursie „Pracodawca Godny Zaufania”.

Pokazuje ona, że spełniamy standardy europejskie w tej dziedzinie – uważa Browarek. – Nawet najtrudniejsze zagadnienia udaje nam się uzgodnić przy stole rokowań, dlatego w spółce nie dochodzi do zatargów ze stroną społeczną i pracownikami.

W tym roku PKP Cargo zakończyło spór zbiorowy, wprowadziło podwyżki wynagrodzeń oraz jednorazowe premie dla zatrudnionych.

Przed ubiegłorocznym debiutem giełdowym podpisaliśmy z pracownikami pakt, który gwarantuje zatrudnienie do 10 lat, przyznaliśmy także jednorazowe premie w postaci akcji pracowniczych – wskazuje Dariusz Browarek. – Staramy się zawsze jak najszerzej wychodzić do zatrudnionych z różnymi propozycjami działań.

W br. kapituła konkursu „Pracodawca Godny Zaufania” sprawdzała, jak o pracowników dbają firmy z branży kolejowej, medialnej oraz spółdzielczych instytucji finansowych. Prócz PKP Cargo laureatami zostali Edipresse Polska oraz Towarzystwo Finansowe SKOK.

Ambra w sezon świąteczny wchodzi z kampanią wizerunkową marek Cin&Cin i El Sol. Produkty będą promowane głównie w miejscach sprzedaży

0

CEO Magazyn Polska

Dystrybutor win i alkoholowych napojów musujących Ambra zapowiada przedświąteczną kampanię wizerunkową marek Cin&Cin oraz El Sol, w ramach której m.in. trunki dostaną nowe opakowania. Jak informuje Robert Ogór, prezes Grupy Ambra, akcja promocyjna odbywać się będzie przede wszystkim w miejscach sprzedaży. Spółka liczy także na większe zainteresowanie konsumentów cydrem, a na wiosnę szykuje kolejne nowości.

Sezon świąteczny dla nas to nie tylko zwiększone zakupy konsumenckie, lecz także większa aktywność – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Robert Ogór, prezes zarządu Ambry. – W ten sezon wchodzimy z dwoma dużymi projektami. Pojawią się nowe opakowania dla marki Cin&Cin i odświeżona szata graficzna w powiązaniu z dużą kampanią wina, w szczególności El Sol.

W ramach obu kampanii spółka będzie promować produkty przede wszystkim w miejscach sprzedaży zarówno stacjonarnej, czyli w sklepach, jak i w Internecie.

Docierać będziemy do konsumenta we właściwie wszystkich miejscach, w których dokonuje zakupów – zapowiada Robert Ogór. – Nasza sieć sklepów Centrum Wina już przygotowuje się do obsłużenia potrzeb zakupowych, w tym prezentów. Także w galeriach handlowych będzie się wiele działo. Oczywiście restauratorzy, którzy w okresie grudniowym obsługują więcej imprez firmowych, czekają na nasze dostawy. Można powiedzieć, że wszędzie gdzie konsument będzie pojawiał się w grudniu, tam my także będziemy. Również w Internecie.

Spółka przygotowuje się do rosnącego zapotrzebowania na cydr, napój niskoalkoholowy produkowany z jabłek. Według Ministerstwa Gospodarki jego spożycie w br. wzrośnie z dwóch mln litrów w ub.r. do 15 mln litrów (ponad siedmiokrotnie).

– Spodziewamy się, że w naszych segmentach podstawowych, czyli winach i winach musujących, sprzedaż lekko wzrośnie – mówi Ogór. – Niestety, mamy do czynienia z dosyć niekorzystnym otoczeniem, jeżeli chodzi o tendencje deflacyjne czy w ogóle konsumpcyjne. W związku z tym ostrożnie liczymy na to, że będziemy na małym plusie. Poza cydrem, który powinien sporo dołożyć do naszej sprzedaży ogółem.

Jak wynika z ostatniego raportu Światowej Organizacji Zdrowia WHO „Global status report on alcohol and health 2014”, statystyczny Polak wypija 12,5 litra czystego alkoholu rocznie, co plasuje nasz kraj na trzynastym miejscu na 53 kraje w Europie. Nad Wisłą konsumowane jest więcej alkoholu niż we Francji (12,2), Wielkiej Brytanii (11,6), Kanadzie (10,8) i Stanach Zjednoczonych (9,2). Średnia światowa wynosi 6,2 litra.

Czy PKW mogła zapobiec problemom z systemem informatycznym?

Awarie systemu informatycznego Państwowej Komisji  Wyborczej prowokują do zadania pytania, czy te kłopoty były możliwe do uniknięcia. Tym bardziej, że to nie pierwszy duży projekt informatyczny finansowany z pieniędzy publicznych, który zakończył się niepowodzeniem.

Problemy rozpoczęły się jeszcze w dniu wyborów. Około godziny 23. pojawiły się informacje o wyraźnym spowolnieniu przesyłów protokołów z komisji obwodowych do centralnych serwerów PKW. Później wystąpiły kłopoty z logowaniem do systemu i drukowaniem raportów. Awarie występowały jeszcze w kolejnych dniach, co znacznie opóźniło termin ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów.

Dlaczego tak się stało? Być może uda się to wyjaśnić Najwyższej Izbie Kontroli, ale już teraz uwagę zwraca fakt, że firma, która została wybrana w przetargu 4 sierpnia 2014 roku, zgodnie z harmonogramem, na 15 września miała przygotować podstawowe elementy systemu.

–  Czas realizacji projektu podany w przetargu był zbyt krótki, dlatego wzięła w nim udział tylko jedna firma. Inne przedsiębiorstwa od razu zauważyły, że termin jest nierealny – wyjaśnia Maciej Blajer, doktorant na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego, który w ramach pracy naukowej zajmuje się ryzykiem związanym z systemami informatycznymi, a poza tym jest także prezesem informatycznej spółki Enadis.

Jego zdaniem częstym błędem w procesie zamawiania oprogramowania dla przedsiębiorstw lub instytucji jest to, że już na etapie wyboru wykonawcy narzucony zostaje konkretny termin zakończenia projektu, „wymyślony” przez pracowników bez oparcia na racjonalnych podstawach.

– Zarząd firmy lub instytucji już na początku żąda ustalenia konkretnego terminu zakończenia projektu, podczas gdy tak naprawdę można tego dokonać dopiero wtedy, gdy znane są już wszystkie szczegóły techniczne – mówi Maciej Blajer. – Termin realizacji prac programistycznych często wskazują pracownicy działów informatycznych, którzy na co dzień nie zajmują się tworzeniem rozbudowanego oprogramowania, a wiedzę na ten temat czerpią jedynie z drobnych, zaliczeniowych projektów, jakie wykonywali w czasie swoich studiów.

To, że przetarg dla PKW nie wzbudził zainteresowania wśród znanych i doświadczonych firm informatycznych mogło wynikać także z faktu, że w tym przypadku zamawiający uzależnił wyniki przetargu nie tylko od ceny, ale dodatkowo od przedstawienia projektu rozwiązania. A to oznaczało, że firma de facto powinna rozpocząć pracę nad systemem jeszcze przed zakończeniem przetargu!

Mało która firma się na to zgodzi, bo wykonanie projektu jest bardzo czasochłonne. Może to też rodzić korupcjogenne sytuacje, ponieważ taki system oceny wykonawców premiuje firmy, które wcześniej znały szczegóły projektu, a to sugeruje, że przetarg mógł być pisany właśnie pod nie – zauważa prezes firmy Enadis.

Problemów, jakich doświadczyła PKW, można było jednak uniknąć. Tworzenie skomplikowanego oprogramowania powinno było zostać poprzedzone etapem analizy i wykonania projektu. Dopiero po tym etapie należy ustalić harmonogram realizacji. Wykonanie analizy, projektu i harmonogramu nie powinno być w żadnym wypadku powierzane osobom bez kompetencji.

– W odniesieniu do szczególnie dużych projektów, a o takim na pewno mówimy w przypadku systemu PKW,  zalecałbym zatrudnienie specjalisty z drugiej firmy, niezależnej od wykonawcy, który będzie potrafił trzeźwo ocenić wszystkie czynniki mające wpływ na projekt – uważa  Maciej Blajer. – Nie powinien to być, jak często się dzieje, informatyk z instytucji zamawiającej oprogramowanie, bo to przypomina zatrudnienie okulisty zamiast chirurga, zgodnie z założeniem, że przecież i jeden i drugi są lekarzami – dodaje.

O ile jednak medycyna jest regulowana przez państwo i nie każdy, kto zechce, może pracować jako lekarz, o tyle informatyką mogą się zajmować wszyscy i żadne uprawnienia nie są wymagane. Z jednej strony taka sytuacja umożliwia większą konkurencyjność, ale z drugiej, powoduje sytuacje, w których mało doświadczone firmy podejmują się zleceń o wadze państwowej i na dodatek usiłują je zrealizować w nierealnych terminach. O tym, jakie problemy z tego wynikają, właśnie przekonała się PKW oraz miliony Polaków oczekujących na wyniki wyborów.

Jarosław Neneman Podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Finansów

Na wniosek Ministra Finansów, 19 listopada 2014 r. Jarosław Neneman został powołany przez Panią Premier na Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów.

Minister Neneman już od 2003 roku był związany z Ministerstwem Finansów. Przez pierwszy rok był doradcą ministra i szefem gabinetu Ministra Finansów. W latach 2004-2006 pełnił funkcję Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów i był odpowiedzialny za legislację i politykę podatkową.

Od 2010 roku pełnił funkcję społecznego doradcy Prezydenta RP do spraw samorządu, a w 2011 roku – doradcy prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Specjalizuje się w analizach ekonomicznych, legislacji i polityce podatkowej.

Jako ceniony analityk ekonomiczny, Neneman pracował m.in. dla Fundacji CASE, LG PetroBanku oraz Centrum Rozwoju Konkurencji (COMPER). Był również przewodniczącym rady nadzorczej firmy Buszrem S.A.

Studiował ekonomię na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie zdobył tytuł doktora nauk ekonomicznych, oraz na Central European University w Pradze. Uzyskał również tytuł MA w dziedzinie ekonomii na New York University.

Jarosław Neneman zdobył szerokie doświadczenie zawodowe, między innymi w środowiskach akademickich. Pełni między innymi funkcję przewodniczącego rady oraz wiceprezesa fundacji Centrum Dokumentacji i Studiów Podatkowych w Łodzi, kierownika Katedry Finansów i Bankowości na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Jest autorem lub współautorem kilkudziesięciu publikacji, w tym podręczników z zakresu ekonomii dla uczniów i studentów.

Jest żonaty, ma trójkę dzieci.

Płace przyspieszają, zatrudnienie dalej rośnie

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w październiku 5544,6 tys. osób i wzrosło o 7,6 tys., czyli o 0,1 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca – podał GUS.

W październiku kontynuowany byl trend wzrostu zatrudnienia. Od początku roku zwiększyło się ono już niemal o 54 tys. osób. W październiku podobnie jak w poprzednich miesiącach tego roku poziom zatrudnienia był też wyraźnie wyższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku (o 45 tys. osób czyli 0,8 proc.). Pozytywny trend utrzymuje się mimo sezonowego charakteru rynku pracy w Polsce. Jesień jest zwykle okresem stabilizacji lub spadku zatrudnienia.

Wyraźnie rośnie także przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw. W październiku wyniosło ono 3980,92 zł, czyli o ponad 80 zł, czyli 2,1 proc. więcej niż przed miesiącem. Płace inaczej niż zatrudnienie pod koniec roku zwykle rosną, jednak w 2014 r. ten wzrost wyraźnie przyspieszył. To kolejna dobra wiadomość płynąca z gospodarki w ostatnim czasie. Zatem w następnych miesiącach może być jeszcze przestrzeń do poprawy na rynku pracy. Potwierdzają to dane napływające z urzędów pracy. Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec października wyniosła 11,3 proc. W porównaniu do września zmniejszyła się o 0,2 pkt. proc., to pierwszy październikowy spadek od 6 lat. Ważne jest, że ciągle wysoki jest popyt na pracę. Pracodawcy zgłosili w październiku do urzędów 97 tys. miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, o 37 proc. więcej niż w październiku ubiegłego roku.

Konfederacja Lewiatan

Przemysł na plusie

Produkcja przemysłowa była w październiku o 1,6 proc. wyższa niż przed rokiem – poinformował GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Obawy o to, że przemysł ponownie zacznie się kurczyć nie sprawdziły się. Co prawda, niski wzrost produkcji w październiku, a także fakt, że tylko 20 działów przemysłu odnotowało wzrost nie nastrajają nadmiernie optymistycznie. Jednakże informacje o branżowej strukturze tego wzrostu są już pozytywne. Mimo bowiem gorszych informacji z rynków UE, w tym z Niemiec, w branżach eksportowych ( meble, maszyny i urządzenia, pojazdy samochodowe) działo się nieźle i produkcja sprzedana rosła. Cieszy również 4,1 proc. wzrost produkcji sprzedanej samochodów i naczep. Wstępne dane, które dotyczyły sprzedaży samochodów tego nie zapowiadały. Natomiast 4. miesiąc z rzędu spada produkcja artykułów spożywczych (w cenach stałych), aczkolwiek nie wiemy w jakim stopniu jest to efektem problemu z eksportem tych produktów, w jakim – spadku cen.

Ciekawa sytuacja jest w budownictwie, albowiem po dobrych wynikach w poprzednim miesiącu, w październiku mamy wyraźną poprawę w stosunku do września br., ale spadek do października 2013 roku. To zastanawiające, bo przyczyną na pewno nie była zła pogoda. Jednak budownictwo jest specyficzną branżą ponieważ ponad jedna trzecia przychodów ze sprzedaży jest generowana przez mikroprzedsiębiorstwa, które nie są uwzględniane w danych dotyczących dynamiki produkcji budowlano-montażowej. Wydaje się, że w sektorze budowlanych mikrofirm sytuacja może być nieco lepsza niż w przedsiębiorstwach zatrudniających 10 i więcej osób, bowiem duża część mikroprzedsiębiorstw tego sektora pracuje bezpośrednio na rzecz gospodarstw domowych, a w tych sytuacja dochodowa tworzy popyt na usługi. Potwierdzają to badania Konfederacji Lewiatan dotyczące kondycji firm z sektora MMŚP. Wynika z nich, że spośród firm ze wszystkich 10 analizowanych w badaniu sektorów firmy budowlane najlepiej oceniały sytuację w branży (w branży bardzo silnie/silnie odczuwa się poprawę koniunktury gospodarczej).

W przemyśle mamy do czynienia z dużą zmiennością nie pozwalającą na określenie wyraźnego trendu w najbliższych miesiącach. Ostatnie dwa miesiące roku zapewne niewiele tu zmienią. Niemniej jednak w całym 2014 roku produkcja sprzedana przemysłu powinna wzrosnąć o ponad 3 proc., co przy ponad 20 proc. jej udziale w tworzeniu PKB, powinno mieć pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy w tym roku.

Konfederacja Lewiatan

 

Warto zmienić sposób naliczania maksymalnej wysokości odsetek

Obecny mechanizm ustawowej regulacji maksymalnej wysokości odsetek, w obliczu zmienności (spadku) stóp procentowych może utrudniać przedsiębiorstwom zarządzanie ryzykiem finansowym. Warto więc zastanowić się nad jego zmianą – uważa Konfederacja Lewiatan.

Na październikowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopę lombardową o 100 punktów bazowych, z 4% do 3%, czyli do poziomu najniższego w historii. Stopa lombardowa ma zaś bezpośredni wpływ na maksymalną wysokość odsetek kapitałowych. Zgodnie z kodeksem cywilnym, maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego (odsetki maksymalne). Oznacza to, że po październikowej decyzji RPP, maksymalna wysokość odsetek kapitałowych nie może przekraczać 12%, czyli o 4 pkt. proc. mniej niż do 8 października br.

Kiedy w 2006 r. wchodziła w życie regulacja tzw. „antylichwy”, stopa lombardowa wynosiła 5,75%, a co za tym idzie odsetki maksymalne nie mogły przekraczać 23%. Oznacza to prawie dwukrotny spadek od tego czasu. Wyjątkowy okazał się 2008 r., w którym stopa lombardowa przez pewien okres wynosiła nawet 7,5%, a tym samym maksymalna wysokość odsetek – 30%.

Z kolei zgodnie z planowanymi regulacjami, tj. z przyjętym przez Radę Ministrów projektem założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, proponuje się znowelizowanie przepisów kodeksu cywilnego odnoszących się do maksymalnej wysokości odsetek karnych poprzez przyjęcie zasady, że wysokość odsetek za czas opóźnienia nie może przekroczyć sześciokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. Oznacza to, że gdyby projektowane przepisy weszły w życie, maksymalna wysokość odsetek karnych, po październikowej decyzji RPP nie mogłaby być wyższa, niż 18%, podczas gdy do 8 października wynosiłaby ona 24%., czyli 6 punktów procentowych więcej.

– Ze względu na występujące zmiany stóp procentowych, obecna sytuacja prawna, nie zapewnia stabilizacji wierzycielom, kredytodawcom, ani kredytobiorcom – choć ci ostatni niewątpliwie na obniżce skorzystali. Tam bowiem, gdzie oprocentowanie kredytu konsumenckiego jest równe maksymalnemu dopuszczalnemu poziomowi, nastąpi obniżka oprocentowania i w konsekwencji kredytobiorcy zapłacą niższe raty kredytu – mówi Bartosz Wyżykowski, radca prawny, ekspert Konfederacja Lewiatan
Obecny mechanizm, w obliczu zmienności (spadku) stóp procentowych może jednak utrudniać przedsiębiorstwom zarządzanie ryzykiem finansowym. Dotyczy to również planowanej regulacji maksymalnych odsetek karnych. Odsetki karne pełnią bowiem funkcję nie tylko wynagrodzenia za korzystanie ze środków pieniężnych, ale stanowią też sankcję za naruszenie zobowiązania do zwrotu środków pieniężnych w terminie. Pełnią więc funkcję dyscyplinującą, tj. mają motywować do terminowego wykonania zobowiązania. W przypadku wejścia w życie projektowanych przepisów i kolejnych obniżek stopy lombardowej, istnieje ryzyko, że funkcje te przestałyby być realizowane.

Nie oznacza to, że ustawowa regulacja maksymalnej wysokości odsetek w ogóle nie jest potrzebna. Przeciwnie, ochrona kontrahentów i konsumentów przed wyzyskiem jest uzasadniona. Warto się jednak zastanowić nad wypracowaniem mechanizmów zapewniających większą trwałość.

– Niektóre państwa uzależniły wysokość odsetek od czynników rynkowych, a nie zmieniającej się stopy lombardowej, co daje stabilizację zarówno kredytodawcom, jak i kredytobiorcom. Przykładowo w Niemczech wysokość maksymalnych odsetek wynika z orzecznictwa Federalnego Sądu Najwyższego, który uznał, że lichwą jest ustalenie odsetek umownych w podwójnej wysokości od aktualnego poziomu rynkowej stopy procentowej lub odsetek wyższych o 12 punktów procentowych ponad aktualny poziom odsetek rynkowych – dodaje Bartosz Wyżykowski.

Nie trzeba się jednak odwoływać do regulacji zagranicznych aby znaleźć rozwiązania, które przynajmniej częściowo uwzględniają postulat stabilności. Można się np. wzorować na konstrukcji tzw. odsetek podatkowych. Zgodnie z Ordynacją Podatkową, stawka odsetek za zwłokę jest równa sumie 200% podstawowej stopy oprocentowania kredytu lombardowego plus 2%, z tym że stawka ta nie może być niższa niż 8%.

Choć wysokość odsetek podatkowych jest więc również w dużym stopniu uzależniona od wysokości stopy lombardowej, to jednakowoż, mechanizm ustalania odsetek podatkowych zawiera dwa elementy stałe. Pierwszym takim elementem jest niewielka, lecz stała stawka 2%, która stanowi jeden ze składników ostatecznej sumy stawki procentowej odsetek. Drugim elementem jest ustawowo wyznaczona dolna granica stawki – obecnie na poziomie 8% – która nie może ulec obniżeniu. Niezależnie więc od wahań stóp procentowych ustalanych przez NBP, odsetki podatkowe pozostaną na stałym poziomie, nie spadając poniżej pewnego ustawowo określonego poziomu. Być może warto byłoby zadbać, aby podobne mechanizmy znalazły swoje odzwierciedlenie w odniesieniu do odsetek „cywilnych” – realizowałoby to w minimalnym stopniu postulat stabilności. Można więc rozważyć pozostawienie odniesienia do stopy lombardowej, ale jednocześnie wprowadzić minimalny poziom odsetek kapitałowych i odsetek karnych.

Konfederacja Lewiatan