Alior Bank rozpoczął rozmowy o zakupie Meritum Banku

Alior Bank poinformował o rozpoczęciu w poniedziałek negocjacji ws. nabycia wszystkich akcji Meritum Banku od Innova Capital, WCP Cooperatief i EBOiR-u.

Zarząd Alior Banku poinformował w czwartek, że trzy dni wcześniej przystąpił do ustalania warunków umowy sprzedaży akcji Meritum.

Zamiarem Zarządu Banku jest realizacja transakcji z wykorzystaniem emisji nowych akcji banku oraz środków z emisji obligacji podporządkowanych banku, przy czym szczegółowe warunki i zasady realizacji transakcji objęte ofertą złożoną przez bank będą przedmiotem negocjacji. Zarząd banku przewiduje, iż uzgodnienie wszystkich istotnych warunków transakcji i zawarcie umowy nabycia wszystkich akcji Meritum nastąpi przed dniem rozpoczęcia obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy banku, zwołanego w celu podjęcia uchwał niezbędnych dla realizacji transakcji, w tym uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego banku – napisano w komunikacie.

BDM: rekomendacja Redukuj dla akcji TVN. Wycena papierów poniżej aktualnej ceny rynkowej

Dom Maklerski BDM rekomenduje sprzedaż akcji TVN i obniża ich wycenę do 14,66 zł. To poniżej ostatniej ceny rynkowej.

Analitycy BDM informują  w rekomendacji, że z uwagi na przyjęcie już w marcu założenia o spadku oglądalności nie decydujemy się na istotne zmiany w projekcjach na 2014 rok. Obniżyliśmy przychody o niespełna 1 proc. w porównaniu do poprzedniego raportu. Również dokonane korekty na poziomie EBITDA nie są znaczące.

– Niemniej z uwagi na utrzymanie spadków oglądalności w latach 2015-2016 oraz rozluźnieniu kosztów programowych zmuszeni byliśmy do rewizji w dół dalszych prognozowanych wyników. Tym samym raportowany poziom EBITDA na 2015-2016 obniżyliśmy odpowiednio o 6.9 proc. oraz 9.9 proc – zaznaczono  w rekomendacji.

BDM podkreśla, że coraz trudniej uzasadnić obecne wysokie mnożniki TVN, szczególnie w obliczu przeciętnej ścieżki wynikowej na kolejne kwartały.

– Dlatego uwzględniając korekty w modelu zdecydowaliśmy się na obniżenie wyceny do 14,66 zł za akcję. Jest to poniżej obecnej ceny rynkowej i tym samym zmieniamy również zalecenie średnioterminowe z Trzymaj na Redukuj – podsumowują autorzy rekomendacji.

Bank BGŻ: Tegoroczne zbiory zbóż rekordowo wysokie. Ceny jesienią mogą spadać

CEO Magazyn Polska

Zbiory zbóż w Polsce w tym sezonie prawdopodobnie będą rekordowo wysokie i dużo wskazuje na to, że przekroczą 30 mln ton. Ceny na świecie już od dłuższego czasu spadają. W Polsce obniżały się przed żniwami, obecnie pozostają stabilne. Jest jednak bardzo mało transakcji, bo rynek czeka na dalszy rozwój wypadków. Spadek wartości zbóż paszowych może spowodować, że w dłuższej perspektywie niższe będą też ceny mięsa i jego przetworów.

Dużo wskazuje na to, że przekroczymy 30 mln ton zbóż w tym sezonie – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Koleśnikow, analityk rynków rolnych Banku BGŻ. – Będzie to rekordowy wynik. Sytuacja na rynku krajowym jednak zależy od tego, co dzieje się na rynkach zewnętrznych. Ostatnio pojawia się tam coraz więcej informacji, że zbiory zbóż na świecie również będą bardzo wysokie. Obecnie mówi się o zbiorach ogółem jedynie nieznacznie niższych niż w rekordowym pod tym względem sezonie ubiegłym, przy czym zbiory pszenicy i kukurydzy będą prawdopodobnie nawet wyższe.

Ceny zbóż, jak informuje Koleśnikow, od dłuższego czasu bardzo wyraźnie idą w dół. Na świecie spadki trwają już kilka miesięcy, w Polsce obniżały się przed żniwami, obecnie, po żniwach, pozostają na stabilnym poziomie.

Na rynku jednak mało jest transakcji, panuje nastrój wyczekiwania – precyzuje Michał Koleśnikow. – Ci, którzy mają zboże, niechętnie je sprzedają, podmioty, które chciałyby je kupić, niechętnie godzą się na wyższe wartości. Wszyscy wyczekują, a ceny są stabilne, mimo że zazwyczaj w tym okresie roku, czyli we wrześniu i październiku, najczęściej idą do góry.

Ceny poszczególnych kategorii zbóż, jak twierdzi Koleśnikow, zachowują się jednak różnie. Niższe ceny ziarna przeznaczanego na pasze w dłuższej perspektywie mogą spowodować spadek cen mięsa.

Jeżeli chodzi o przeznaczaną do produkcji mąki pszenicę konsumpcyjną, to ceny spadły w niewielkim stopniu, gdyż jej jakość w Europie, szczególnie w Unii Europejskiej, jest niewysoka – informuje Koleśnikow. – Szczególnie dużo mówi się o tym w przypadku Francji, ale podobne głosy pojawiają się też w Niemczech. Oznacza to, że różnica pomiędzy cenami pszenicy przeznaczanej na chleb i tej przeznaczanej na paszę jest bardzo duża. Pszenica paszowa jest wyraźnie tańsza i nadal będzie tanieć bardziej niż konsumpcyjna. O ile ta ostatnia jest dzisiaj tańsza o 5-10 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, o tyle pszenica paszowa jest już tańsza o ok. 15 proc. Podobnie jest z kukurydzą, która przeznaczana jest głównie do produkcji pasz. Na świecie ona także znacznie bardziej potaniała niż pszenica, co oznacza, że ceny zbóż paszowych i pasz będą spadać bardziej niż tych konsumpcyjnych.

Do końca roku zdaniem analityka rynków rolnych Banku BGŻ ceny zbóż nie powinny rosnąć, a być może nawet lekko spadną.

Jeżeli potwierdzą się prognozy bardzo wysokich zbiorów zbóż podstawowych oraz jeżeli bardzo wysokie będą zbiory kukurydzy, wówczas wydaje się, że ceny zbóż do końca roku nie powinny wzrosnąć, a nawet może lekko spadną – twierdzi Koleśnikow. – To dosyć nietypowa sytuacja, bo zazwyczaj jesienią i wczesną zimą wartości idą do góry. W tym roku takiego wzrostu możemy nie zobaczyć. Jeśli zaś chodzi o rok 2015, jest jeszcze bardzo dużo niewiadomych, szczególnie w kwestii zasiewów pod przyszłoroczne zbiory, przezimowania zbóż czy dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej. Na pewno informacje o wolniejszym wzroście gospodarczym czy niższych cenach ropy naftowej także skutkują tym, że brakuje argumentów za tym, aby ceny zbóż były wysokie. Są to raczej czynniki działające w kierunku niższych wartości.

Przeciętny konsument, jak zauważa Michał Koleśnikow, wahań ceny zbóż konsumpcyjnych na rynku raczej nie odczuje.

Różnice są na tyle małe, że prawdopodobnie nie będą dotyczyły przeciętnego konsumenta, być może chleb potanieje o 1 proc. – uważa Koleśnikow. – Jeżeli zaś chodzi o niższe ceny pasz, to prawdopodobnie w dalszej perspektywie zauważymy najpierw spadek cen drobiu, potem wieprzowiny. W tym przypadku niższe ceny mogą być troszkę wyraźniejsze. Ale na poziomie konsumenta i sklepów detalicznych różnica może wynieść od 3 do 5 proc.

Polwax: przydział akcji z redukcją dla inwestorów indywidualnych

Ponad 57,8 proc. wyniosła redukcja zamówień na akcje Polwaxu przydzielone w transzy inwestorów indywidualnych. Cena akcji wyniosła 15 zł.

Akcjonariusze sprzedający dokonali 24 września przydziału akcji oferowanych, będących przedmiotem oferty publicznej realizowanej na podstawie prospektu.

Akcjonariusze przydzielili w sumie ponad 3,8 mln akcji, w tym przeszło 3,2 mln akcji serii B i C będących własnością Krokus Chem oraz blisko 0,6 mln akcji serii C będących własnością Dominika Tomczyka, Iwara Przyklanga, Vataro Holdings Ltd i Patrycji Stokłosy.

Prawie 0,6 mln udziałów  przydzielono w transzy inwestorów indywidualnych, a ponad 3,2 mln w transzy inwestorów instytucjonalnych.

Przydział akcji dla inwestorów indywidualnych nastąpił za pośrednictwem systemu informatycznego GPW. Średnia stopa redukcji złożonych zapisów na w tej transzy wyniosła 57,859 proc.

Grupa Kęty: W III kw. przychody wyniosą 480-490 mln zł i będa o 8 proc. wyższe niż rok wcześniej

0

Grupa Kęty podała wstępną prognozę wyników za III kwartał 2014 r. Skonsolidowany zysk operacyjny ma wynieść 82-85 mln zł, co oznacza 40-proc. wzrost wobec III kw. 2013 r.

W trzecim kwartale pomimo napływających oficjalnych danych o spowolnieniu wzrostu gospodarczego segmenty biznesowe GK Grupy Kęty nie obserwowały zmniejszenia ilości zamówień na swoje produkty i zanotowały rekordowe poziomy sprzedaży – podała spółka w komunikacie. – Według szacunków spółki skonsolidowane przychody wyniosą 480-490 mln zł, a więc będą wyższe o ok. 8 proc. od wartości zeszłorocznych. Cztery spośród pięciu segmentów grupy kapitałowej zanotowały wzrosty przychodów ze sprzedaży w tym: segment systemów aluminiowych o 19 proc., segment wyrobów wyciskanych i segment opakowań giętkich o 6 proc., segment akcesoriów budowlanych o 3 proc. Sprzedaż segmentu usług budowlanych spadła o ok. 20 proc. ze względu na przesunięcie realizacji części robót zakontraktowanych pierwotnie na trzeci kwartał.

Według prognozy zarządu spółki skonsolidowany zysk operacyjny trzeciego kwartału wyniesie ok. 82-85 mln zł, czyli  o ponad 40 proc. więcej od trzeciego kwartału poprzedniego roku. Grupa Kęty zauważa poprawę koniunktury na rynku krajowym, ciągły wzrost eksportu oraz wynikające z tego marże w poszczególnych segmentach. Zysk EBITDA zdaniem zarządu wyniesie 102-105 mln zł.

W konsekwencji spółka szacuje, iż skonsolidowany zysk netto wyniesie ok. 62-65 mln zł, a więc będzie o co najmniej 40 proc. wyższy od zysku netto osiągniętego w trzecim kwartale 2013 roku. Na koniec września 2014 roku dług netto grupy kapitałowej wyniesie ok. 200 mln zł. Wartość ta wzrosła w porównaniu z końcem czerwca o ok. 70 mln zł ze względu na wypłatę dywidendy (93 mln zł).

Noble Securities rekomenduje „akumuluj” dla akcji BOŚ Banku, cena docelowa 50,9 zł

0

Noble Securities obniżył rekomendację dla BOŚ Banku z „kupuj” do „akumuluj”. Cena docelowa spadła z 66,2 do 50,9 zł. To wciąż oznacza 18-proc. perspektywę wzrostu.

Obecny rok przynosi wiele niepowtarzalnych wydarzeń, które negatywnie wpływają na efektywność działania banku. Wyniki drugiego kwartału ucierpiały z powodu zmian w procesach wsparcia, które przejściowo zahamowały m.in. sprzedaż kredytów – napisali analitycy Noble Securities w uzasadnieniu. – Dodatkowo bank przeprowadza zmiany w bilansie wymuszone zakończeniem świadczenia usług dla Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych. Natomiast sprzedaż kredytów detalicznych dla prosumentów wciąż nie notuje większych dynamik z powodów legislacyjnych. W efekcie bieżący rok będzie istotnie słabszy na poziomie netto od naszych pierwotnych założeń.

Zdaniem autorów raportu szczególnie trudny dla BOŚ Banku był II kwartał, po którym jednak tempo sprzedaży nowych kredytów powinno zacząć rosnąć. Natomiast przedłużające się prace nad ustawą o OZE spowodują, że segment kredytów proekologicznych dla klientów detalicznych w ocenie analityków nie zdąży w tym roku przyczynić się do poprawy wyników banku.

(Newseria Inwestor)

Pioneer Investments: Pod koniec roku warto zainwestować na wybranych rynkach wschodzących. Przyszły rok może być dla tych gospodarek przełomowy

CEO Magazyn Polska

Inwestorzy wybierający rynki wschodzące powinni zapomnieć o klasycznym koszyku walorów opartych o BRIC, czyli inwestycjach w Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach. Analitykom interesujące wydają się takie kraje, jak Wietnam czy Nigeria, których gospodarki rozwijają się w relatywnie wysokim tempie 5-6 proc. rocznie. Odbicie w przyszłym roku spodziewane jest także na warszawskiej giełdzie.

Choć w przyszłym roku inwestorzy dalej będą trzymać się rynków rozwiniętych, to może on być przełomowy także dla niektórych gospodarek wschodzących.

Oznacza to, że inwestorzy, którzy chcą wykorzystać okazję i zająć pozycję na tym rynku zanim zobaczymy duże, spektakularne, oparte na dobrych fundamentach wzrosty, powinni tego typu inwestycje rozważać już pod koniec tego roku – wyjaśnia Piotr Szulec, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej w Pioneer Pekao Investment Management. – Oczywiście jeżeli dzisiaj patrzymy na rynki wschodzące, wzrost już się dokonał na wielu z nich niezależnie od tego, czy gospodarki konkretnych krajów były w dobrej czy słabej kondycji. Natomiast patrząc na to, co może dziać się w przyszłym roku, wydaje się, że takie kraje, jak Chiny i Indie nadal są ciekawe.

Jednak zdaniem Piotra Szuleca szukający okazji do zarobku inwestorzy powinni zapomnieć o klasycznym koszyku rynków wschodzących, czyli akcjach spółek z obszaru BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny).

Akurat z tego koszyka dzisiaj najbardziej interesujące wydają się obecnie Chiny i Indie – twierdzi Szulec. – Ale ciekawie wyglądają także inne kraje, takie jak chociażby Wietnam czy Nigeria. Głównie mam tu na myśli fakt, że są to gospodarki rosnące w relatywnie szybkim tempie 5-6 proc., 7 proc. w przypadku Chin, mają inflację na poziomie podobnym do tempa wzrostu gospodarki bądź niższym, w związku z tym oferują stosunkowo wysokie stopy zwrotu i często są już po pierwszych podwyżkach stóp procentowych.

Inwestycji na rynkach wschodzących jego zdaniem trzeba jednak dokonywać selektywnie.

Przede wszystkim warto przyjrzeć się  temu, czy gospodarka jest po reformach, czy w ich trakcie, czy jest systemem, w którym popyt konsumpcyjny ma szansę chociażby popchnąć sektor konsumpcyjny w górę i oczywiście, czy jest to gospodarka, która rozwija się w tempie wyższym niż chociażby poziom inflacji – podpowiada Szulec.

Za inwestycjami w akcje, ale i w obligacje na tych rynkach, jak podkreśla dyrektor Pioneer Pekao Investment Management, przemawiają rekordowo niskie stopy procentowe w wielu krajach.

Trzeba pamiętać, że środowisko niskich stóp procentowych jest bardzo pozytywne dla rynków akcji, wyceny stają się bowiem zdecydowanie wyższe – przypomina Piotr Szulec. – Natomiast zdecydowanie mniej korzystne jest to dla rynku długu. Chociaż oczywiście spadające stopy procentowe są okazją, żeby zarobić na rynku długu. Natomiast z uwagi na to, że dzisiaj jesteśmy na historycznie rekordowo niskim poziomie stóp procentowych w wielu krajach, potencjał wzrostu na rynku długu jest już mocno ograniczony. W tym kontekście niektóre rynki wschodzące, również na rynku długu, wydają się atrakcyjne. Możliwy poziom schodzenia ze stopami procentowymi przy dobrym stanie gospodarki to czynnik, który może skierować uwagę inwestorów na obligacje korporacyjne i skarbowe w takich krajach. Tutaj szczególnie interesujące są Chiny, Indie, Indonezja oraz inne gospodarki Dalekiego Wschodu.

Ryzyko odpływu kapitału z rynków wschodzących na skutek prawdopodobnego zaostrzania polityki monetarnej przez amerykańską Rezerwę Federalną, zdaniem Piotra Szuleca jest ograniczone.

Dzisiaj jest wiele obaw na rynku, że przyszłoroczne podnoszenie stóp procentowych przez amerykański Fed może spowodować odpływ kapitału z rynków wschodzących, właśnie głównie z rynku długu – mówi Szulec. – W tym sensie dalsze luzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny czy Bank Japonii może stanowić doskonałą równowagę dla zaostrzenia polityki przez amerykański Fed. W tym sensie wydaje mi się, że ryzyko odpływu kapitału z rynków wschodzących jest dzisiaj ograniczone, biorąc pod uwagę fakt, że Europejski Bank Centralny może przeprowadzić europejskie QE [Quantitative Easing, czyli skup aktywów w celu wprowadzenia do gospodarki większej ilości gotówki – przyp. red.].

Na polskiej giełdzie jednak, zdaniem Piotra Szuleca, do końca roku raczej nie ma co liczyć na spektakularny wzrost wartości notowanych walorów.

Jeżeli dzisiaj patrzymy na dane, które napływają z polskiej gospodarki, to wyraźnie widzimy, że trzeci i czwarty kwartał mogą wyglądać bardzo słabo, jeżeli chodzi o tempo wzrostu – wskazuje Szulec. – W tym sensie końcówka roku wcale nie musi być mocna na polskim rynku akcji. Natomiast w przyszłym roku zakładamy ewentualne odbicie polskiej gospodarki, chociażby na skutek większego wykorzystania nowych środków unijnych, które może spowodować poprawę w różnych sektorach. W tym sensie nie wskazujemy dzisiaj jakichś konkretnych sektorów, które są interesujące. Do spółek należy jak zawsze podchodzić bardzo selektywnie, szukać takich, które na bazie obecnego spowolnienia nie będą traciły pozycji, jaką wypracowały sobie wcześniej.

KGHM rozwija strategię komunikacji z inwestorami. Spółka chce dołączyć do światowej czołówki dobrych praktyk IR

0

CEO Magazyn Polska

KGHM pracuje nad nowym serwisem internetowym i deklaruje „politykę otwartych drzwi”, zachęcając inwestorów do kontaktu. Spółka prowadzi działalność w Polsce, USA, Kanadzie oraz Chile, ale jest notowana tylko na giełdzie w Warszawie, dlatego tym bardziej wymaga efektywnej strategii komunikacji z inwestorami zagranicznymi. KGHM liczy, że dołączy do grona światowych liderów w relacjach inwestorskich.

– Myślę, że wiele już zostało zrobione w kontekście dostosowania formalno-prawnego i wprowadzania dobrych praktyk do Polski. Na przestrzeni ostatnich 15-20 lat bardzo wiele się wydarzyło. Z tego, co obserwuję, będąc w Polsce i poza nią, to rzeczywiście spółki są bardziej aktywne, używają wielu nowoczesnych narzędzi do prowadzenia relacji inwestorskich, np. stron internetowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Artur Tarnowski, dyrektor naczelny ds. relacji inwestorskich w KGHM Polska Miedź SA.

Mimo wyraźnego postępu w sferze komunikacji spółek z inwestorami różnica między Polską a rozwiniętymi rynkami pozostaje wciąż znacząca. Wiele spółek ogranicza się jedynie do przekazywania wymaganych przez regulacje informacji, a działania w zakresie relacji inwestorskich prowadzi jedynie wobec dużych inwestorów instytucjonalnych – oceniał w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Zdaniem Artura Tarnowskiego ten problem dotyczy głównie małych spółek na GPW, które nie doceniają znaczenia efektywnej komunikacji z rynkiem.

– Myślę, że w niektórych spółkach, szczególnie tych mniejszych, z relacjami inwestorskimi może być tak jak z piłką nożną. Każdy w Polsce zna się na piłce nożnej i każdy może prowadzić relacje inwestorskie, nawet z wiceprezesem i prezesem. Niektórym wydatki związane z budowaniem relacji inwestorskich wydają się zbędne – twierdzi Tarnowski.

KGHM od 2012 prowadzi działalność także w Kanadzie, USA oraz Chile, wskutek czego efektywna komunikacja z inwestorami zagranicznymi jest niezmiernie istotna. To wymaga od spółki zapewnienia takiego standardu relacji inwestorskich, jaki obowiązuje na rozwiniętych rynkach, np. w USA czy Wielkiej Brytanii. Fakt, że KGHM jest notowany tylko na polskiej giełdzie, może dodatkowo zwiększać znaczenie efektywnej komunikacji z inwestorami zagranicznymi, jeśli część z nich (z różnych powodów) podchodzi z większą ostrożnością do inwestycji na mniej znanych im rynkach (tzw. home bias).

– My mamy takie motto: polityka otwartych drzwi w kontaktach zewnętrznych. To oznacza, że w każdym momencie można do nas napisać, zadzwonić, poprosić o spotkanie. W miarę możliwości i dostępności czasowej zawsze inwestorzy czy inni interesariusze uzyskają odpowiedź i umówią się z nami na spotkanie – mówi dyrektor naczelny ds. relacji inwestorskich w KGHM.

Górniczy koncern jest obecnie w trakcie przebudowy swojej strony internetowej, w tym serwisu relacji inwestorskich. Tarnowski zapowiada, że będzie on zgodny z kanonem najnowszych praktyk i spełni oczekiwania wymagających odbiorców, dostarczając m.in. kompleksowe narzędzia do graficznej prezentacji danych.

– Jednocześnie oprócz takich narzędzi, jak strona internetowa, staramy się co najmniej osiem razy do roku uczestniczyć w konferencjach organizowanych przez banki inwestycyjne, takich typowych IR-owych konferencjach, zarówno w kraju, jak i za granicą – dodaje Artur Tarnowski.

DM BOŚ: Rynek pozytywnie ocenia zmiany w indeksach giełdowych. Zarząd wysłuchał głosu maklerów

CEO Magazyn Polska

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zrezygnowała na razie z pomysłu aliansu z giełdami w Wiedniu, Pradze, Budapeszcie i Lublanie. Od stycznia nastąpią także zmiany w indeksach. Zdaniem Łukasza Bugaja z DM BOŚ choć tak częste ruchy rzadko są korzystne, to tym razem dobrze się stało, że zarząd wysłuchał głosu maklerów. Analityk ma nadzieję, że stanie się to stałą praktyką nowych władz giełdy.

Można powiedzieć, że to jest powrót do przeszłości, ponieważ wprowadzone w marcu br. zmiany trwały bardzo krótko i od stycznia zostaną w zasadzie przywrócone zasady, które obowiązywały wcześniej – przekonuje Łukasz Bugaj. – Chodzi głównie o indeksy małych, średnich spółek, które nie będą funkcjonowały nawet jednego pełnego roku. Pozostanie jedynie WIG30, który był dosyć mocno reklamowany. Ale teraz będzie on zdegradowany choćby z uwagi na to, że nie zostaną uruchomione na niego kontakty terminowe. De facto wygląda na to, że z końcem roku i początkiem przyszłego powrócimy do sytuacji z roku 2013  i lat wcześniejszych, gdy głównym indeksem był WIG20.

Zniknie wprowadzony w marcu br. indeks WIG50, grupujący średnie spółki. Zamiast niego reprezentantem tej kategorii pozostanie mWIG40, którego likwidację wcześniej planowano. Ponownie pojawi się na tablicy indeks małych spółek sWIG80, natomiast przestanie być liczony WIG250.

Należy powiedzieć, że środowisko maklerów zostało wysłuchane, ponieważ w momencie uruchomienia tego indeksu były liczne głosy sprzeciwu – chwali Bugaj. – 250 spółek to za dużo jak na benchmark. Tak szerokiego indeksu nie można odzwierciedlać. Obecna zmiana jest zatem oceniana pozytywnie.

Zdaniem analityka DM BOŚ źle się jedynie stało, że zmiany nastąpiły tak krótko po sobie. Jego zdaniem może to świadczyć o zbyt pochopnych decyzjach poprzednich władz giełdy.

To zbyt wiele nowości w zbyt krótkim czasie – wskazuje Bugaj. – Nie zmienia się koni w biegu. Jeżeli zostały podjęte jakieś decyzje, to powinny być one przemyślane. Inaczej bowiem można wyciągnąć wniosek, że być może nieco pochopnie podjęto wcześniejsze decyzje zostały i że nie były one konsultowane tak, jak powinny.

Zdaniem analityka DM BOŚ jest to dla nowego zarządu GPW przestroga, aby wszelkie możliwe zmiany najpierw gruntownie konsultował i liczył się ze zdaniem środowiska maklerskiego. Chociaż w praktyce według Łukasza Bugaja styczniowe roszady tak naprawdę niewiele zmieniają.

Pamiętajmy, że najistotniejszy indeks WIG30, który miał zastąpić WIG20 przy bazie dla kontraktów, nie zdążył nawet tego zrobić, czyli tej zmiany nie było – tłumaczy Bugaj. – To oznacza, że de facto większych zmian nie należy oczekiwać. Jedynie, jeżeli chodzi o spectrum małych spółek, mamy powrót sWIG80. Niemniej na prośbę środowiska jest on ciągle kwotowany, tylko po cenach zamknięcia, czyli nie zniknął w całości, tylko cały czas gdzieś funkcjonuje na potrzeby przede wszystkim TFI. Zatem styczniowe zmiany indeksów nie powinny się odbić wielkim echem w realnej działalności zarówno to biur maklerskich, jak i TFI.

Spółki, które obecnie są w WIG30, a nie znajdą się w indeksie WIG20 zdaniem Łukasza Bugaja nie stracą z tego powodu zainteresowania inwestorów.

Podczas ostatnich sesji można było zauważyć bardzo istotny wzrost obrotów na spółkach średnich, czyli właśnie takich, które niekoniecznie zaliczają się do WIG20, ale są już na przykład w mWIG40 – precyzuje Bugaj. – One bronią się perspektywami, wynikami, dywidendami, a nie usytuowaniem w indeksie. Oczywiście to też jest istotne, ale raczej dla inwestorów krajowych. W przypadku zagranicznych większą rolę pełnią nie indeksy krajowe, lecz takie, jak choćby MSCI Poland, w którego przypadku to, czy spółka jest kwotowana w WIG30, czy WIG20, nie ma aż tak dużego znaczenia. Oczywiście dla samej spółki jest to pewien prestiż. Ale byłby jeszcze większy, gdyby w ogóle WIG20 nie było. WIG30 nadal ma być promowany jako indeks blue chipów, lecz jego rola na pewno nie będzie aż tak duża, jak pierwotnie planowano, przynajmniej w założeniach.

Prezes Millennium: Polska ma największy potencjał rozwoju w regionie. Polacy są przedsiębiorczy, dobrze wykształceni i pracowici

Outsourcing usług i IT oraz produkcja to obszary, w których polska gospodarka będzie się rozwijać najprężniej w najbliższych latach. Stabilne otoczenie polityczne i wykształcona siła robocza zapewniają Polsce największy potencjał rozwoju spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej ‒ ocenia Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium. Jego zdaniem Polacy są też wyjątkowo przedsiębiorczy. 

Cała Europa Środkowa i Wschodnia to obszar z bardzo dobrze wykształconą siłą roboczą, stabilnym otoczeniem i dużymi umiejętnościami w zakresie procesów, logistyki i możliwości przemysłowych. Polska na tym tle jest wyjątkowa – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Joao Bras Jorge, prezes zarządu Banku Millennium.

Według niego Polska ma największy potencjał spośród wszystkich krajów regionu. Wynika to nie tylko z rozmiaru i różnorodności gospodarki, lecz także jej charakterystyki. Choć dane statystyczne mogą wskazywać na szybszy rozwój innych krajów, np. Czech, to jednak Polska jest dla przedsiębiorców najbardziej obiecująca. Prezes Banku Millennium chwali przedsiębiorczość Polaków, która wyróżnia ich w regionie.

Joao Bras Jorge uważa, że Polska wykonała w ciągu 25 lat największy postęp, bo przed transformacją ustrojową miała najgorsze warunki. Dużą rolę w rozwoju odegrał chłonny rynek wewnętrzny, dzięki któremu rozwinęły się firmy w różnych sektorach gospodarki.

To z kolei otwiera więcej szans na eksport i rozwój – przekonuje Joao Bras Jorge. ‒ Wierzę, że region cały czas ma dużo do zaoferowania jako miejsce lokowania przemysłu, fabryk, które mogą mieć konkurencyjne koszty produkcji z uwagi na dobrą organizację i wykształconą siłę roboczą. Ponadto centra usług, centra back office i centra IT mają szansę na to, by trafiać do Polski. To są inwestycje, które mogą być międzynarodowe albo lokalne.

Dodaje jednak, że Polska to kraj atrakcyjny nie tylko dla przemysłu zagranicznego i usług outsourcingowych. Istnieje również potencjał rozwoju produkcji, w tym żywności przetworzonej, dóbr konsumenckich (np. mebli) oraz produktów IT.

Po 25 latach transformacji nie ma już wątpliwości, że proeuropejski kurs obrany przez Polskę był dobrym wyborem. Kraje, które zwróciły się na Wschód, są na nieporównywalnie niższym poziomie rozwoju. Gorzej powodzi się również krajom bałtyckim, które rozwijały się bardzo szybko do wybuchu kryzysu, ale potem odnotowały nawet kilkunastoprocentowe spadki PKB.

Gdy otoczenie jest stabilne pod względem prawa, orientacji, realizacji obietnic i napływają inwestycje, to kraj się rozwija – ocenia prezes Banku Millennium. ‒ Powodem takiego biegu spraw była bardzo pragmatyczna polityka gospodarcza prowadzona przez kilku ministrów finansów, którą zapoczątkował oczywiście profesor Balcerowicz.

Na warszawskim parkiecie nastroje gorsze niż na innych europejskich giełdach. WIG30 w dół o 0,38 proc.

WIG30 stracił w środę 0,38 proc., a WIG20 0,41 proc. W dół poszły wszystkie indeksy na warszawskiej giełdzie.

Spośród 30 największych spółek 11 zanotowało wzrost, ale z wyjątkiem Enei, która zyskała 2,09 proc. pozostałe wzrosty nie przekroczyły 1 proc. Największym stratnym znów okazała się Grupa Azoty, której akcje przeceniono o 3,14 proc. Obroty były niewysokie, na WIG-u30 wyniosły 519,14 mln zł.

Cały rynek stracił 0,36 proc., a obroty przekroczyły 620 mln zł. To trzecia z rzędu spadkowa sesja zarówno dla indeksów blue chipów, jak i dla całego rynku. Inaczej niż we wtorek, kursy zachowywały się niezgodnie z trenem na innych giełdach, bowiem główne giełdy w Europie rosły.

Interbud-Lublin spłacił przed terminem 4,9 mln zł

0

Interbud-Lublin spłacił przed terminem 4,9 mln zł z kredytu zaciągniętego w Banku Polskiej Spółdzielczości.

W związku z tym, 24 września zawarty został aneks do umowy o udzielenie spółce do października 2020 roku kredytu inwestycyjnego w wysokości 32,5 mln zł. Na jego mocy dokonano zmiany harmonogramu spłaty kredytu, a w związku ze zmianą harmonogramu, obniżeniu uległa miesięczna rata płatności z tytułu spłaty kredytu.

Rynek nieruchomości czeka na euro. Wnioski z konferencji Property Forum 2014

100 prelegentów, 1000 uczestników, 18 sesji tematycznych w ciągu dwóch dni oraz rozdanie nagród Prime Property Prize 2014 – zakończyła się IV edycja konferencji Property Forum. Czy przyniosła odpowiedzi na pytania: co trzeba zrobić, by jeszcze bardziej wzmocnić atrakcyjność inwestycyjną rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, jak wygrać wyścig o globalny kapitał i które segmenty rynku są obecnie najbardziej perspektywiczne? 

Choć w ciągu 25 lat istnienia rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce udało się osiągnąć dużo, to wciąż do pokonania jest sporo barier. Wiele inwestycji mogłoby zostać zdecydowanie szybciej zakończonych, gdyby nie mało transparentne postępowanie administracyjne i wielomiesięczne oczekiwania na pozwolenia, od MSWiA począwszy, a na organach ochrony środowiska kończąc. Do tego dochodzi jeszcze otoczenie prawne
i podatkowe oraz brak struktur umożliwiających funkcjonowanie specjalistycznych funduszy nieruchomościowych – to główne wnioski z dwudniowego Property Forum 2014.

Kluczem do dalszego sukcesu rynku nieruchomości komercyjnych nad Wisłą może okazać się wejście do strefy euro.

– Transakcje zawierane są w euro, czynsze najczęściej płacone są w euro. Zmiana waluta sprawi, że nasz kraj stanie się o wiele lepiej oceniany, zbuduje jeszcze mocniejszą pozycję Polski nie tylko na europejskim, ale i globalnym rynku inwestycyjnym, chociażby wśród inwestorów z Bliskiego Wschodu – przekonywał Przemysław Krych, prezes Griffin Group.

Przez ostatnie lata najdynamiczniej rozwijał się sektor handlowy i to on najskuteczniej przyciągał nad Wisłę fundusze inwestycyjne. Ten trend jednak się zmienia. Dziś na lidera wyrasta segment biurowy, który odpowiada za największy odsetek transakcji na rynku inwestycyjnym.

– Zagraniczni inwestorzy bez wahania wchodzą w duże projekty w Warszawie. Co istotne, rośnie atrakcyjność miast regionalnych, takich jak Kraków czy Wrocław – stwierdził Franz Jurkowitsch, prezes Warimpex Finanz-und Beteiligungs AB.

Uczestnicy konferencji Property Forum wskazali jednak, że pewnym zagrożeniem jest bardzo duża liczba projektów biurowych realizowanych obecnie w Warszawie. Coraz bardziej realne staje się zagrożenie wzrostu poziomu pustostanów – nawet do 20 proc.

W Warszawie błyskawicznie rośnie wskaźnik powierzchni niewynajętej. Co gorsze, będzie on dalej rósł. Z takim procesem poradzą sobie tylko najwięksi deweloperzy. Jednocześnie daje to olbrzymie pole do popisu dla firm działających w miastach regionalnych – twierdził Rafał Kwiatkowski z Echo Investment.

Zdaniem ekspertów Property Forum sporo dziać się będzie również na rynku magazynowym. Według Roberta Dobrzyckiego, partnera zarządzającego na Europę w Panattoni Europe, ulokowanie w Polsce trzech nieruchomości magazynowych przez spółkę Amazon, daje przykład innym firmom branży e-commerce i wskazuje wysoką pozycję Polski na logistycznej mapie Europy. Niestety w obliczu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, plany rozwoju międzynarodowego rynku logistycznego w Polsce i budowy pomostu łączącego Wschód z Zachodem Europy, nie są dziś realne.

Rok 2014 jak do tej pory upłynął pod znakiem mniejszego popytu ze strony inwestorów na centra handlowe, głównie dla tego, że zachodnim funduszom coraz trudniej jest znaleźć duży, dobrze wynajęty i świetnie zlokalizowany obiekt. W opinii Sławomira Jędrzejewskiego z JLL, to sytuacja przejściowa. – Do końca roku spodziewamy się co najmniej pięciu dużych transakcji w branży handlowej – poinformował.

Kolejnym pozytywnym trendem, jest rosnące zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych centrami handlowymi w mniejszych miastach. Zbliża się także czas wdrażania nowych konceptów. – Pojawia się coraz większe zapotrzebowanie na centra rozrywki, w których można robić nie tyle zakupy, co po prostu spędzać wolny czas – dodał Franz Jurkowitsch.

Według uczestników Property Forum 2014, przed dużą szansą stoi również branża hotelarska.

– Dziś dobre hotele w dużych miastach utrzymują średnioroczne obłożenie na poziomie zdecydowanie powyżej 80-90 proc. To bardzo dobra perspektywa dla realizacji kolejnych projektów – stwierdził Wiesław Likus, prezes Holdingu Liwa. Szczególnie atrakcyjne miasta to Kraków i Warszawa.

Co istotne Polska awansuje w międzynarodowych rankingach atrakcyjności inwestycyjnej. – Obok takich czynników, które uwzględniają inwestorzy, jak stabilność polityczna i gospodarcza, chłonny rynek i położenie geograficzne, najważniejszą naszą przewagą konkurencyjną w regionie jest kapitał ludzki – młoda kadra, którą wykształciliśmy – przekonywał Arkadiusz Bąk, wiceminister gospodarki.

Duże zainteresowanie uczestników konferencji Property Forum wzbudził również temat zrównoważonego budownictwa. Obecnie nieruchomości odpowiadają za ok. 40 proc. zużycia energii w Unii Europejskiej. Mają zmienić to nowe przepisy, które zakładają, że od 2020 roku wszystkie nowe budynki będą praktycznie samowystarczalne.

– Dziś nie ma już przyszłości dla inwestycji biurowych budowanych inaczej niż jako obiekty zrównoważone. Od tego procesu nie ma ucieczki – przekonywał Mirosław Czarnik, prezes Górnośląskiego Parku Przemysłowego. Jednocześnie zwiększa się atrakcyjność tego typu inwestycji pod kątem kosztowym. – Jeśli stosowne rozwiązania uwzględnimy na etapie projektu, nie ma mowy ani o znacznie większych nakładach, ani o wydłużeniu procesu budowlanego – dodał.

Census Bureau: Wzrosła liczba nowych domów oddanych do użytku w USA

W sierpniu w Stanach Zjednoczonych oddano do użytku 504 tys nowych domów. To o 18 proc. więcej niż w lipcu, gdy zakończono budowę 412 tys nowych domów – podało Census Bureau rządowa agencja departamenty handlu.

Liczba nowych domów oddanych w USA we wrześniu była znacznie wyższa od prognoz. Zakładały one, ze liczba ta sięgnie 430 tys.

GPW: Druk-Pak 26 września schodzi z NewConnect

0

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych zdecydował, że 26 września akcje Kujawskich Zakładów Poligraficznych Druk-Pak przestają być notowane na NewConnect.

Zarząd GPW podjął taka decyzję na wniosek władz Druk-Paku. Spółka zwróciła się o to z uwagi na fakt, że wszystkie akcje po przeprowadzonym przymusowym wykupie znajdują się w posiadaniu jedynego akcjonariusza.  Decyzja zarządu GPW Druk-Pak znika z parkietu od 26 września.

Saipem: Budowa terminala LNG w Świnoujściu zaawansowana w niemal 93 proc.

CEO Magazyn Polska

Stan zaawansowania budowy świnoujskiego terminala LNG przekroczył we wrześniu 92.9 proc. – wynika z raportu generalnego realizatora inwestycji, konsorcjum stworzonego przez włoską firmę Saipem.

Inwestycja zostanie ukończona na przełomie roku i będzie gotowa do odbioru komercyjnych dostaw gazu w 2015 roku.

24 września w terminalu zakończono próbę wodną pierwszego zbiornika LNG, w którym magazynowany będzie skroplony gaz ziemny. Wykonawca inwestycji przystąpił do analogicznej próby w drugim zbiorniku LNG.

Próbę wodną pierwszego zbiornika zakończono sukcesem. Konstrukcja pod obciążeniem 100 tysięcy ton zachowała wszystkie parametry projektowe – mówi Maciej Mazur z Polskiego LNG.LNG

Terminal do odbioru skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Świnoujściu to jedna z największych polskich inwestycji energetycznych ostatnich lat, uznana przez rząd polski za strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Inwestycja umożliwi odbiór gazu ziemnego drogą morską praktycznie z dowolnego kierunku na świecie. Początkowa zdolność regazyfikacyjna wyniesie 5 mld m3 i odpowiadać będzie ok. jednej trzeciej polskiego zapotrzebowania na gaz ziemny. Istnieje możliwość rozbudowy mocy terminalu – do 7,5 mld m3 rocznie. Świnoujski terminal będzie jedyną tej wielkości instalacją w Europie Północnej i Środkowo – Wschodniej i jedną z największych na całym kontynencie. Jego budowa wpłynie na cały regionalny rynek gazu.

Jak napisać materiał prasowy i być wilkiem w owczej skórze?

Media Relations, to zdecydowanie jeden z podstawowych działów PR i marketingu. Jest to filar podtrzymujący często całą kampanię. Jak sprawić, by się nigdy nie zachwiał?

Należy zacząć od tego, że ostateczna decyzja o dalszym przesłaniu komunikatu należy zawsze do dziennikarza i nigdy się to nie zmieni. Dziennikarz nie jest wykonawcą naszej woli, nie wolno mu niczego narzucać – jedynie proponować, a i to z głową.

Trzeba uczciwie podejść przede wszystkim do tematu, który chcemy podsunąć naszemu odbiorcy. Jakie elementy są najciekawsze? Czy to jest oryginalne wydarzenie, jedyne w swoim rodzaju? Czy pojawi się ktoś ważny, kogo będzie można spytać nie tylko o meritum? W każdym wypadku trzeba zagrać największym atutem, aby zwiększyć szanse na zainteresowanie tematem.

Gdy już określimy silne strony naszego komunikatu, warto przyjrzeć się formie, jaką mu nadajemy. Przede wszystkim nie należy pisać za dziennikarza. Zostanie to bowiem odebrane jako brak szacunku do tego zawodu i z pewnością nie poprawi naszych notowań w mediach. Zakazane są również uwagi typu: „Napisałbym to w ten sposób…”, „Zapytałbym tę konkretną osobę…”, „Ogólny komentarz powinien być taki jak…”.

Zdecydowanie należy orientować się również w jakiej tematyce specjalizuje się dziennikarz, z którym chcemy nawiązać kontakt. Jeśli myślimy, że w przypadku sprzeczności zagadnień, nasz odbiorca prześle informację do odpowiedniej osoby – jesteśmy w dużym błędzie. Oczywiście nie należy generalizować, jednak w większości wypadków nasza wiadomość najpewniej znajdzie się od razu w koszu.

Nie powinniśmy zapomnieć również o wszystkich najważniejszych kontaktach i szczegółach, koniecznych dziennikarzowi do rozpoczęcia pracy. Jeśli w informacji prasowej nie ma podanego adresu, czasu rozpoczęcia wydarzenia, telefonu, itp., to można spokojnie przyjąć za pewnik, że nikt nas o te dane nie dopyta, a co więcej – nie nawiąże w ogóle kontaktu.

Budowanie dobrych relacji z mediami to z pewnością proces długotrwały i najeżony trudnościami. Jako osoby odpowiedzialne za promocję powinniśmy tym bardziej dbać o te stosunki, które udało nam się już wypracować. – komentuje Bartłomiej Pałacki, Content Manager GRUPA365NET – Od nas bowiem zależy jedynie, czy dziennikarze będą chcieli wejść w partnerskie relacje, czy postrzegać nas jako nieprzyjemny element swojego zawodu.00

Orlen Upstream rozpoczął kolejny odwiert w poszukiwaniu gazu łupkowego

Spółka Orlen Upstream rozpoczęła prace wiertnicze w Nowym Stręczynie w województwie lubelskim. To jedenasty odwiert koncernu w poszukiwaniu złóż niekonwencjonalnych w Polsce.

Spodziewamy się, że prace wiertnicze potrwają około miesiąca. Planujemy w tym okresie osiągnąć łączną głębokość 4100 metrów – powiedział Wiesław Prugar prezes Orlen Upstream.  Jeśli wszystko pójdzie według planów, zabieg szczelinowania w tej lokalizacji wykonamy w drugim półroczu 2015 roku

W sierpniu spółka ORLEN Upstream zakończyła prace wiertnicze w miejscowości Minkowice w powiecie świdnickim. Obecnie trwają także prace w odwiercie Stoczek-OU1K, gdzie po zabiegu szczelinowania hydraulicznego przeprowadzany jest test produkcyjny. Równolegle zespół ORLEN Upstream przygotowuje lokalizację nowego otworu badawczego, zaplanowanego w obrębie koncesji Wołomin.

Poszukiwanie i wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego jest jednym z filarów znowelizowanej w lipcu strategii PKN ORLEN na lata 2014-2017. Strategia zakłada kontynuację poszukiwań złóż węglowodorów na terenach koncesyjnych w Polsce, a także intensyfikację prowadzonego od roku 2013 wydobycia w Kanadzie. Łączne nakłady inwestycyjne Koncernu na segment wydobycia w najbliższych latach wynieść mogą 3,2 mld złotych.

Rząd przyjął projekt budżetu na przyszły rok

Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu  państwa na 2015 rok. Ministerstwo finansów podkreśla, że ogranicza on zadłużenia państwa i w roku 2016 możliwe będzie zdjęcie z Polski procedury nadmiernego deficytu.

Dochody budżetowe zaplanowano na ponad  297,2 mld  zł. Wydatki przekroczą 343,3 mld zł. W rezultacie deficyt budżetowy ma sięgnąć nieco ponad 46 mld zł.

Jak informuje ministerstwo finansów, projekt przyjęty przez Radę Ministrów  został po raz pierwszy opracowywany przy zastosowaniu Stabilizującej Reguły Wydatkowej. Została ona wprowadzona w odpowiedzi na konieczność zakończenia procedury nadmiernego deficytu oraz celem stabilizacji polskich finansów publicznych w długim okresie.

Zapisana w projekcie ustawy budżetowej prognoza dochodów na rok 2015  jest wyższa o ok. 11,1 mld zł (3,9 proc.) od prognozowanego wykonania w roku 2014.

Resort podkreśla, że realny tegoroczny wzrost PKB w Polsce szacuje się na 3,3 proc.  W projekcie budżetu w przyszłym roku zakłada się, że przyspieszy on do 3,4 proc.

– Przyspieszenie wzrostu gospodarczego w kraju, pomimo korekt w dół spodziewanej skali ożywienia u głównych parterów handlowych Polski, związany jest z tym, że nawet po korektach, w roku 2015 wzrost PKB w otoczeniu zewnętrznym Polski będzie szybszy niż w roku 2014 – ocenia w komunikacie ministerstwo finansów.

Dodatkowym wsparciem popytu krajowego mają być też zapowiedziane działania związane m. in. ze zwiększeniem waloryzacji emerytur i rent oraz kolejnym zwiększeniem pomocy państwa dla rodzin z dziećmi w ramach ulgi podatkowej.

Przedstawiciele pracodawców pozytywnie odnieśli się do założeń makroekonomicznych projektu nowej ustawy budżetowej. W opinii Konfederacji Lewiatan projekt jest realistyczny i nie ma w nim zagrożeń, które mogłyby spowodować jego nowelizację w toku wykonania.

– Celem rządu w zakresie sektora finansów publicznych jest osiągnięcie odpowiedniego tempa konsolidacji finansów publicznych w sposób niezagrażający średniookresowym perspektywom rozwoju kraju. Projekt budżetu wpisuje się w strategię ograniczania deficytu sektora finansów publicznych, dzięki czemu w roku 2016 możliwe będzie zdjęcie z Polski procedury nadmiernego deficytu – podkreśla resort finansów.

Zgodnie z konstytucją rząd przekazuje ostatecznie projekt Sejmowi do końca września.

Popularność ubezpieczenia mieszkaniowego wśród studentów

Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego liczba studentów w Polsce spada z każdym rokiem. Nadal jest ich jednak około 1,6 mln i to właśnie żacy wciąż stanowią znaczną część klientów na rynku wynajmu mieszkań. Do miast z największą liczbą studentów od lat należą Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Lublin, Gdańsk oraz Katowice.

Zbliżający się początek roku akademickiego to szczególnie gorący okres podejmowania decyzji o najmie lokum. Po znalezieniu upragnionego lokalu warto rozważyć również zakup ubezpieczenia mieszkaniowego. Liczba najemców kupujących tego typu ochronę systematycznie rośnie, chociaż zdecydowana większość ciągle nie zdaje sobie sprawy z możliwości ubezpieczenia swojego majątku.

Takie ubezpieczenia ma w ofercie coraz więcej firm. Oczywiście samo mieszkanie może ubezpieczyć tylko właściciel ale najemca może ochronić posiadane w nim ruchomości. Na przykład Proama daje możliwość objęcia ochroną posiadanych przez najemców ruchomości domowych. Pod tym zagadkowym pojęciem kryją się między innymi rzeczy takie jak sprzęt komputerowy, sprzęt RTV i AGD, meble, odzież, przedmioty osobistego użytku oraz sprzęt sportowy i turystyczny – wyjaśnia Elżbieta Ćwietków, Agent Ubezpieczeniowy.

Ubezpieczenie tego rodzaju chroni przed skutkami utraty lub zniszczenia wspomnianych elementów majątku wskutek zdarzeń losowych takich jak m. in. pożar, zalanie, przepięcie , dewastacja, dym i sadza, deszcz nawalny, uderzenie pioruna, eksplozja, huragan, grad, lawina oraz trzęsienie ziemi. Co bardzo istotne, istnieje możliwość rozszerzenia ochrony ubezpieczeniowej o kradzież z włamaniem i rabunek.

Decydując się na ubezpieczenie mieszkaniowe warto również rozważyć nabycie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC). Taka polisa zabezpieczy przed koniecznością samodzielnego pokrycia skutków szkód wyrządzonych osobom trzecim w związku z użytkowaniem wynajmowanego mieszkania bądź domu. Mówiąc bardziej obrazowo, takie ubezpieczenie pozwoli pokryć koszty remontu mieszkania sąsiada, które zalaliśmy, pozostawiając odkręcony kran w trakcie przerwy w dostawie wody bądź w wyniku pęknięcia rury w trakcie remontu łazienki.

W Proama najemcy mogą rozszerzyć ubezpieczenie OC, związane z użytkowaniem nieruchomości o ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej najemcy. Taka polisa przenosi na ubezpieczyciela odpowiedzialność za szkody w mieniu wynajmującego, wyrządzone nieumyślnie przez najemcę. W związku z tym, w sytuacji wspomnianego wcześniej zalania, ubezpieczyciel zwróciłby także koszty naprawy uszkodzeń w wynajmowanym mieszkaniu – dodaje Elżbieta Ćwietków, Agent Ubezpieczeniowy.

Koszt ubezpieczenia mieszkaniowego zależy przede wszystkim od wybranego zakresu ochrony przy czym składka za polisę dla najemcy będzie się wahała od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych rocznie. Jest to kwota, którą warto wydać, aby zwiększyć poziom swojego bezpieczeństwa, a co za tym idzie – zapewnić sobie spokojny sen. Podczas rozważań nad zakupem polisy, warto wziąć pod uwagę koszt ewentualnych szkód, który może być wyrażony w tysiącach złotych przekraczając możliwości finansowe niejednego studenta.

Mega Sonic dostarczy Carrefour Polska sprzęt multimedialny za ok. 2 mln zł brutto

0

Mega Sonic otrzymał zamówienie od Carrefour Polska na dostawę multimedialnego sprzętu telekomunikacyjnego na kwotę brutto 482 tys euro.

Jest to kolejne zamówienie złożone w ramach umowy ramowej o współpracy pomiędzy Carrefour, a Mega Sonic.

Dostawa przedmiotu umowy przewidziana jest do 26 września.

Fundacja Kronenberga: Polscy przedsiębiorcy zadowoleni z ekspansji zagranicznej

97 proc. polskich przedsiębiorców działających na zagranicznych rynkach jest zadowolonych ze swej działalności międzynarodowej. 39 proc. z nich planuje w najbliższych dwóch latach podjąć dalszą ekspansję zagraniczną – wynika z badań Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

Z danych GUS wynika, że za granicę eksportuje aż 65 proc. dużych polskich firm i 47 proc. średnich. Według badania Fundacji Kronenberga, przedsiębiorcy swoje działania prowadzą średnio w 7 krajach, głównie w obszarze Unii Europejskiej oraz sąsiadujących z nią państw. Najczęściej wymieniane są Niemcy (57 proc.), Rosja (27 proc.), Francja (16 proc.) oraz Wielka Brytania (16 proc.).

– Niektóre polskie firmy zasługują już na miano międzynarodowych korporacji – mówi dyr. Piotr Kosno z departamentu klientów strategicznych Citi Handlowy. – Działają na wielu różnych rynkach jednocześnie i odgrywają na nich coraz ważniejszą rolę. Mało tego, badania pokazują, że wcale nie chcą osiadać na laurach. Ich celem jest dalszy rozwój i wykorzystanie coraz to nowych możliwości, jakie pojawiają się w ich otoczeniu rynkowym.

Według badanych, sukces nie jest zależny jedynie od jakości produktu ani od ceny. Jego osiągnięcie warunkuje przede wszystkim znajomość branży. Dla większości firm priorytetem jest pozyskanie informacji o nowych rynkach zbytu. Są one uzyskiwane w różny sposób m.in. poprzez partnerów biznesowych lub z ogólnodostępnych materiałów dotyczących sytuacji ekonomicznej danego kraju (1/3 badanych).

Kluczem do sukcesu, według 47 proc. ankietowanych jest wykwalifikowana, doświadczona kadra oraz partnerzy. 1/5 przedsiębiorców na pierwszym miejscu stawia czynniki makroekonomiczne jak np. kursy walutowe, często wskazują też na zagraniczną konkurencję (18 proc.). Co ciekawe, koszty pracy zagranicą nie stanowią dla przedsiębiorców dużej przeszkody. Inaczej jest w Polsce, gdzie wydatki na zatrudnienie są o wiele większym wyzwaniem. Dla 46 proc. przebadanych firm koszty pracy to główna bariera prowadzenia działalności w naszym kraju.

Skanska złożyła najkorzystniejszą ofertę na budowę brodnickiej obwodnicy

0

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otrzymała siedem ofert firm zainteresowanych budową obwodnicy Brodnicy. Najniższą cenę wykonania tej drogi złożyło konsorcjum firmy Skanska, które zaproponowało wykonanie prac za 47,8 mln zł brutto.

Zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia nie więcej niż 64,7 mln zł brutto.

– 24 września 2014 roku otwarte zostały oferty w przetargu na budowę obwodnicy Brodnicy w ciągu drogi krajowej nr 15 – informuje w komunikacie GDDKiA. – Wśród zainteresowanych są m.in.: firmy z Polski, Hiszpanii, Czech i Niemiec. Kolejnym etapem przetargu będzie weryfikacja złożonych ofert. Po pozytywnym zakończeniu tego etapu nastąpi podpisanie umowy z wykonawcą i przekazanie placu budowy.

Prace potrwają 13 miesięcy, a gwarancja będzie obejmować nową drogę przez 10 lat.

Pierwszy etap budowy obwodnicy Brodnicy został już zrealizowany w 2011 roku. Polegał on na budowie ronda, które połączyło ulicę Podgórną za pośrednictwem trasy przemysłowej z ulicą Sądową.

Nowa inwestycja pozwoli teraz połączyć istniejące już rondo z droga krajową nr 15 i wyprowadzić ruch z centrum miasta. Prawie 1,5 km trasa ominie miasto od północy i znacznie skróci czas przejazdu kierowcom jadącym z Torunia w kierunku Olsztyna. Inwestycja zakłada budowę nowej jezdni drogi nr 15, budowę estakady nad ul. Wiejską, torami PKP i terenami zalewowymi rzeki Łacha. W ramach inwestycji w okolicach rond wybudowane lub dokończone zostaną chodniki, drogi dojazdowe, lokalne i zbiorcze w zakresie niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania drogi krajowej nr 15.

GDDKiA szuka wykonawców trasy S5

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy ogłosiła przetarg na wykonawców trzech odcinków drogi ekspresowej S5.

Bydgoska GDDKiA ogłosiła postępowanie przetargowe na wyłonienie wykonawców na budowę drogi ekspresowej S5 na odcinkach: Nowe Marzy – Dworzysko ( 23,3 km ); Dworzysko – Aleksandrowo ( 22,4 km ) oraz Jaroszewo – granica województwa ( 25,1 km ).

Ogłoszenie przetargu na pozostałe odcinki drogi ekspresowej S5 planowane jest do 15 października bieżącego roku.

Droga ekspresowa S-5  będzie miała dwa pasy ruchu w każdym kierunku (docelowo trzy pasy w każdym kierunku). Inwestycja obejmować będzie m.in. budowę nowych i przebudowę istniejących węzłów drogowych, przebudowę istniejącej sieci dróg publicznych oraz budowę chodników, ścieżek rowerowych i zatok autobusowych, budowę wzdłuż drogi ekspresowej dróg dojazdowych i serwisowych wraz ze zjazdami na przyległe działki, przejść dla zwierząt, Miejsc Obsługi Podróżnych oraz  budowę i przebudowę oświetlenia drogowego.

Postępowanie w trybie przetargu ograniczonego oznacza, że w pierwszym etapie będą składane wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Do drugiego etapu zaproszeni zostaną wykonawcy, których wiedza i doświadczenie, potencjał kadrowy oraz zdolność ekonomiczna i finansowa będzie spełniała warunki określone w treści ogłoszenia o zamówieniu.

Komentarz indeksowy BossaFX 24 września 2014 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 24 września 2014 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

5 prostych kroków do założenia e-firmy

W 2013 roku powstało ponad 300 tysięcy jednoosobowych firm, to prawie o 20 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Lwia cześć z nich właśnie w sektorze e-gospodarki. Niech nie powstrzymuje Cię więc wizja skomplikowanego procesu rejestrowania działalności. Oto 5 prostych kroków do założenia e-firmy:

  1. CEIDG, REGON, NIP, ZUS… czyli rejestracja firmy wcale nie taka straszna

Straszenie urzędem jest dość powszechne, ale nie do końca uprawnione. Proces zakładania firmy można obecnie w dużej mierze przeprowadzić dość szybko i unikając urzędów – drogą internetową.

Chcąc rozpocząć przygodę z własną działalnością najłatwiej wejść na firma.org.pl i wypełnić formularz, służący do wpisania do CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej). Składając ten wniosek, jednocześnie ubiegasz się o wpisanie do krajowego rejestru podmiotów gospodarki narodowej (w efekcie uzyskasz numer REGON), nadanie numeru NIP przez Urząd Skarbowy, wybierasz formę opodatkowania, oraz zgłaszasz płatnika składek ubezpieczeniowych dla ZUS. W formularzu określasz też rodzaj działalności (zgodny z Polską Klasyfikacją Działalności). Na etapie rejestracji musisz też zdecydować, czy będziesz płatnikiem VAT.

Oderwania się od komputera – nie później niż 7 dni od zarejestrowania działalności – wymaga dopiero złożenie w ZUS wniosku ZZA (jeśli pracujesz gdzieś na umowę o pracę) lub ZUA (jeśli nie pracujesz w oparciu o taką umowę). Wynika to z faktu, że każdy przedsiębiorca jest przez ZUS rozpatrywany – jednocześnie – jako płatnik składek i jako ubezpieczony, czyli odbiorca świadczeń.

  1. Dotacje i biznesplan

Punkt drugi, choć niekiedy właśnie od niego warto zacząć. Dobrym pomysłem będzie dotarcie do informacji czy, na co i w jakim zakresie można uzyskać dotację na rozpoczęcie działalności. Warto, bo niektóre programy aktywizacji zawodowej oferują nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych bezzwrotnego wsparcia na uruchomienie i prowadzenie własnej firmy. Niekiedy, w ich ramach można też uzyskać dostęp do naprawdę pomocnych i wartościowych szkoleń (w innych okolicznościach – płatnych).

Warto zorientować się w ofercie dotacji jeszcze przed zarejestrowaniem działalności, ponieważ niektóre z nich jasno precyzują, że beneficjent takiego programu musi być zarejestrowanym bezrobotnym, albo ukończyć najpierw serię szkoleń dostępnych wyłącznie dla osób bez pracy.

Bardzo często, w uzyskaniu dotacji pomaga też dobrze skonstruowany biznesplan. Warto więc poświęcić temu zagadnieniu trochę czasu.

  1. Like a boss…

Dane Twojej firmy pojawiły się w KRS, a w skrzynce pocztowej leży zawiadomienie z numerem REGON? Gratulacje! Właśnie zostałeś szefem. Cokolwiek będziesz teraz robić, możesz opatrzyć to etykietą „Like a boss”. Nie czas jednak spoczywać na laurach. Pora zastanowić się nad założeniem firmowego konta. Co prawda, obowiązek ten dotyczy tylko osób, których transakcje przekraczać będą 15 tysięcy euro, posiadanie firmowego konta pozwala jednak uporządkować działalność nawet przy niższych przepływach.

W kolejce czeka też jeszcze decyzja o wyrobieniu firmowej pieczątki. Mimo iż, z prawnego punktu widzenia, nie ma obowiązku jej posiadania – w praktyce – pieczątka przydaje się na wielu etapach prowadzenia działalności. Wiele banków nadal uważa posiadacza takowej za bardziej wiarygodnego.

  1. Załóż e-sklep lub stronę internetową ze swoją ofertą

Sam fakt, że Twoja firma została zarejestrowana nie zapewni Ci sukcesu. Musisz jeszcze zacząć sprzedawać swoje produkty lub usługi. O ile jednak formalności urzędowe trzeba dopiąć osobiście. W kwestii założenia firmowej strony, czy e-sklepu możesz całkowicie zdać się na AZ.pl. Produkty AZ.pl to gwarancja najwyższej jakości i tego, że dostaniesz dokładnie to czego potrzebujesz i za co płacisz.

AZ.pl to prosty sposób na zakup atrakcyjnej domeny, stworzenie firmowej strony internetowej (za pomocą aplikacji webMaker), wynajęcie hostingu (tylko 50 złotych rocznie) i szybkie założenie kompletnego e-sklepu w eShop. Bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy, umiejętności kodowania i wiązania się na lata. Wszystkie usługi można, ponadto, przetestować przez okres 14 dni.

Decydując się na AZ.pl zyskujesz także możliwość skorzystania z promocyjnych ofert na usługi partnerów AZ.pl. W tym, np. na elektroniczne płatności eCard, realizację przesyłek za pomocą sieci Paczkomatów lub serwisu apaczka.pl, pozycjonowanie w Google i reklamy AdWords. Łączna wartość dodatkowych korzyści może sięgnąć nawet 3000 złotych.

  1. Księgowość w zasięgu ręki

Przedsiębiorcom, którzy wybiorą AZ.pl, firma oferuje dodatkowo, darmową usługę prowadzenia księgowości oraz fakturowania przez okres pierwszych 8 miesięcy. To wystarczająco dużo czasu, aby zdążyć zmierzyć swoje potrzeby i zdecydować, czy jesteś w stanie osobiście poprowadzić własne księgi, czy potrzebujesz pomocy profesjonalnego biura księgowego. To kwestia tym ważniejsza, że decydując się na osobiste prowadzenie ksiąg, trzeba stale monitorować zachodzące w prawie podatkowym zmiany. Oczywiście, tylko niewielka ich część będzie dotyczyć właśnie Twojej działalności. Mimo to, aby oszczędzić sobie wezwań do Urzędu Skarbowego albo ZUS trzeba być z nimi na bieżąco. Wybór biura rachunkowego pozwala skupić się na prowadzeniu działalności.

Udało się? Masz już firmę, oraz w pełni funkcjonujący e-sklep lub stronę internetową. Brzmi dobrze, ale to nadal dopiero 30% sukcesu. Na tym etapie musisz zająć się promocją swojej działalności w Internecie. Pomyśleć o integracji z mediami społecznościowym i innych sposobach aktywnego zdobywania klientów. Kiedy i to uda się osiągnąć, pozostanie już tylko trud codziennej obsługi sklepu lub prowadzenia innej działalności. To, że udało Ci się osiągnąć sukces przez duże „S” zrozumiesz, kiedy zaczniesz się zastanawiać nad zatrudnieniem kogoś do pomocy.

Warte 25 mln zł obligacje PCC Rokita trafią na Catalyst

PCC Rokita wyemituje obligacje warte 25 mln zł. Będą one notowane na rynku regulowanym Catalyst.  

Spółka  wyemituje kolejną serię obligacji w ramach II Programu Emisji Obligacji. Obligacje serii BB będą pięcioletnie, oprocentowane 5,5 proc w skali roku, a odsetki będą wypłacane kwartalnie. Oferta obejmie 250 tys  papierów o wartości nominalnej 100 zł każda.

Obligacje serii BB zostaną wprowadzone do obrotu na rynku regulowanym Catalyst, prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Możemy pochwalić się bardzo dużą sprawnością w zakresie działań formalno-prawnych związanych z wprowadzaniem obligacji do obrotu na Catalyst. Relatywnie duża płynność to jedna z istotnych zalet każdej z serii obligacji PCC Rokita – twierdzi prezes spółki, Wiesław Klimkowski.

Do tej pory spółka PCC Rokita wyemitowała obligacje o łącznej wartości 132 mln zł. Obligacje serii A o wartości 15 mln zł zostały wykupione w maju 2013, obligacje serii AA o wartości 25 mln zł zostaną wykupione 3 października.  Emisje obligacji są, obok kredytów bankowych i tegorocznej emisji akcji, głównym elementem strategii finansowania rozwoju PCC Rokita.

DM PKO BP: Akcje PZU moga podrożeć jeszcze o 10 proc.

Analitycy Domu Maklerskiego PKO BP podtrzymali rekomendację „kupuj” dla akcji PZU i wyznaczyli ich cenę docelową na 520 zł.

Zdaniem autorów raportu PZU nadal wyróżnia się atrakcyjną stopą dywidendy, choć w ciągu ostatnich pięciu miesięcy akcje spółki podrożały o ponad 10 proc. Analitycy DM PKO BP spodziewają się, że dywidenda wypłacona w 2015 wyniesie 38 zł/akcję, co da stopę dywidendy na poziomie 8,0 proc. wobec średniej dla grupy porównawczej 4,6 proc.

Cenę docelową wyznaczono na 520 zł, przy czym była ona wyznaczana przy kursie 469,1 zł. Nawet przy obecnej wycenie 473,5 zł oznacza to niemal 10-procentową perspektywę wzrostu. Kluczowa dla dalszych losów kursu i rekomendacji ma być nowa strategia PZU, która ma zostać ogłoszona w listopadzie.

W naszej ocenie w nowej strategii PZU może położyć większy nacisk na wzrost. Jako potencjalne obszary wzrostu widzimy segment zdrowotny, niekomunikacyjne ubezpieczenia majątkowe (segment korporacyjny) oraz rozwój drugiej marki po akwizycji Link4 – uważają analitycy DM PKO BP.

W ich ocenie w otoczeniu niskich stóp procentowych rentowność portfela PZU w kolejnych latach znajdzie się pod presją. Według ich prognoz wynik lokacyjny PZU w 2015 (wyłączając aktywa przejęte od RSA) spadnie do 2,3 mld zł (-14 proc. rdr).

Spadek IFO oznacza gorsze nastroje niemieckich menedżerów

Indeks IFO określający klimat panujący w niemieckim przemyśle i handlu spadł we wrześniu o 1,6 pkt, do poziomu 104,7 pkt. Najniższy poziom indeksu od kwietnia 2013 oznaczają, że poważnie pogarszają się nastroje niemieckich menedżerów.

Oceny bieżącej sytuacji gospodarczej w Niemczech po raz kolejny były mniej korzystne niż przed miesiącem. Oczekiwania co do perspektyw biznesowych kolejnego półrocza spadła do poziomu najniższego od grudnia 2012 roku.

Niemieccy producenci po raz kolejny są nieco mniej zadowoleni ze swojej sytuacji gospodarczej, mimo, że nadal oceniają ją dobrze i oczekują poprawy w eksporcie.

W sprzedaży hurtowej oceny bieżącej sytuacji gospodarczej spadły do poziomu najniższego od marca 2010. Wskaźnik koniunktury spadł też w handlu detalicznym. Chociaż oceny obecnej sytuacji gospodarczej poprawiły się nieznacznie, sprzedawcy pozostają sceptyczni gdy chodzi o przyszłość.

W budownictwie wskaźnik spadł do najniższego poziomu od grudnia 2012, jednak pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Firmy budowlane były nieco mniej niż w sierpniu zadowolone ze swojej obecnej sytuacji gospodarczej.

– Dane te potwierdziły słabszą koniunkturę w Europie. Niższe okazały się również wrześniowe odczyty subindeksu ocen bieżącej kondycji gospodarki oraz subindeksu ocen koniunktury w kolejnych sześciu miesiącach. W reakcji na dane euro nieco straciło na wartości – podkreśla w komentarzu walutowym Noble Securities.

Przełomowa współpraca BIK z Grupą Poczty Polskiej

Biuro Informacji Kredytowej nawiązało przełomową współpracę z Grupą Poczty Polskiej. Oferta dostępna w ponad 500 placówkach Poczty Polskiej oraz 300 placówkach i Mikrooddziałach Banku Pocztowego umożliwi odwiedzającym stałą kontrolę swojej sytuacji kredytowej poprzez założenie konta w BIK oraz otrzymanie dokumentu potwierdzającego osobistą wiarygodność finansową.

Dzięki współpracy, Grupa Poczty Polskiej stanie się naturalnym łącznikiem pomiędzy BIK a klientem, który poza Internetem, miał do tej pory możliwość bezpośredniego kontaktu tylko z jednym w Polsce biurem obsługi. Teraz każdy odwiedzający Pocztową Strefę Finansową lub placówki Banku Pocztowego, otrzyma możliwość pozyskania dokumentu, który w prosty i przejrzysty sposób potwierdzi jego wiarygodność finansową. Placówki Poczty już udostępniły tę usługę, zaś Mikrooddziały Banku Pocztowego udostępnią ją od pierwszego października.

BIK dostosowuje swoją ofertę do potrzeb konsumentów, wychodząc naprzeciw osobom, które na co dzień nie korzystają z Internetu. Pomagamy klientom nie tylko poprzez zapewnienie bezpośredniego dostępu do ich historii kredytowej w placówkach Grupy Poczty Polskiej. Wspieramy ich również w wykonaniu pierwszego kroku, a więc założeniu konta. Po rejestracji w systemie, odbiorcy już sami mogą swobodnie wybierać produkty i korzystać z usług na portalu BIK – mówi Mariusz Cholewa, Prezes Biura Informacji Kredytowej.

Jak wynika z analiz BIK, w ciągu najbliższych 12 miesięcy, 15 proc. Polaków planuje zaciągnięcie kredytu lub pożyczki. Wśród przyszłych kredytobiorców największą popularnością będą się cieszyły kredyty ratalne, a pojedyncze zobowiązanie najczęściej nie przekroczy 10 tys. zł. Obecność usług BIK w sieci Poczty Polskiej oraz w Banku Pocztowym oznacza dla przyszłych kredytobiorców znaczne łatwiejszy dostęp do swojej historii kredytowej.

Poczta Polska, jako firma ciesząca się społecznym zaufaniem, zapewnia pewność dostarczania listów i paczek. Tak samo działamy oferując usługi finansowe i ubezpieczeniowe nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych miejscowościach. Edukacja finansowa naszych klientów w zakresie historii kredytowej oraz wiarygodności finansowej doskonale wpisuje się zatem w profil naszego działania – mówi Jerzy Jóźkowiak, Prezes Poczty Polskiej. – Jednym z elementów strategii Banku Pocztowego jest edukacja finansowa. Zależy nam, by zarówno dostęp do usług bankowych, jak również wiedza na temat bankowości i świadomość finansowa Polaków była jak najszersza – niezależnie od miejsca zamieszkania. Samodzielne sprawdzanie swojej historii kredytowej w bazie BIK jest kolejnym etapem tych działań, ważnym dla Klienta, jak również dla banku. Żyjemy w świecie, w którym zobowiązania kredytowe są coraz częstsze, a więc ważna jest możliwość śledzenia ich na bieżąco, w sposób kompleksowy. Te potrzeby spełniają raporty BIK – dodaje Tomasz Bogus, Prezes Banku Pocztowego.

Klienci ponad 800 placówek Grupy Poczty Polskiej będą mogli założyć konto w BIK i tym samym uzyskać dostęp do produktów BIK.

Lista Placówek Poczty Polskiej oraz Banku Pocztowego, w których dostępna jest oferta Biura Informacji Kredytowej: www.bik.pl/bik-na-poczcie

Reklamacja – konsumencie uważaj

0

– Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się – brzmi znajomo? Ograniczanie odpowiedzialności sprzedawcy i naruszanie terminów dotyczących zgłaszania zastrzeżeń odnośnie zakupionego towaru – to przykłady niezgodnych z prawem praktyk handlowców. 25 grudnia zmieniają się regulacje dotyczące reklamacji. Przypominamy jakie mamy prawa gdy produkt kupiony w sklepie jest wadliwy

Wypowiedź Małgorzaty Cieloch, Rzecznika Prasowego UOKiK

Niezgodność towaru z umową obejmuje wady fizyczne (np. odklejona podeszwa w bucie), niekompletność (np. brak pilota do telewizora), brak właściwości o jakich zapewniają reklamy bądź sprzedawca (np. proszek do prania nie usuwa uporczywych plam) oraz przypadki gdy nabyta rzecz nie nadaje się do tego, do czego jest zwykle używana (np. mrozoodporne płytki nie są odporne na niskie temperatury) oraz nieprawidłowy montaż. Jeżeli towar zakupiony w sklepie jest niezgodny z umową konsument w ciągu dwóch lat od zakupu ma prawo złożyć do sprzedawcy reklamację żądając jego naprawy albo wymiany na nowy.

Urząd stale monitoruje rynek sprzedaży konsumenckiej badając m.in. regulaminy sklepów. Wydane ostatnio decyzje dotyczące spółki Prima Moda, GPM oraz sklepów internetowych  decobazaar.pl i e-aligator.pl świadczą o tym, że nie wszyscy handlowcy znają prawo.

Ograniczanie odpowiedzialności przedsiębiorcy

W ulotce informacyjnej dołączanej do towarów zakupionych w sieci sklepów odzieżowych Prima Moda znalazło się zastrzeżenie, że reklamacji podlegają wyłącznie ukryte wady fabryczne, które powstały z przyczyn techniczno–materiałowych. Natomiast według regulaminu GMP – szczecińskiego dystrybutora paneli grzewczych marki easy Therm, odpowiedzialność sprzedawcy była ograniczona tylko do zakresu wyznaczonego przez producenta. Urząd zakwestionował praktyki tych przedsiębiorców ponieważ odpowiedzialność sprzedawcy za oferowany towar obejmuje nie tylko ukryte wady fabryczne czy usterki określone przez producenta. Konsument ma prawo złożyć reklamacje zawsze, gdy nabyty towar posiada wady (np. rzecz sprzedana nie nadaje się do tego, do czego jest zwykle używana).

Naruszanie terminów dotyczących reklamacji

Sklep internetowy decobazaar.pl zastrzegał, że ewentualne reklamacje należy składać niezwłocznie po otrzymaniu produktu i stwierdzeniu niezgodności. Natomiast szczeciński dystrybutor paneli grzewczych GPM wymagał aby ewentualną reklamację zgłosić w ciągu 3 dni od stwierdzenia usterek. Urząd zakwestionował praktyki tych przedsiębiorców, ponieważ zgodnie z prawem na złożenie reklamacji wadliwego towaru konsument ma 2 miesiące od wykrycia usterki. Inny przykład naruszania terminów dotyczących reklamacji to praktyki internetowego sprzedawcy obuwia e-aligator.pl, który zastrzegał, że w przypadku, żądania naprawy termin na rozpatrzenie reklamacji wynosi 21 dni. Tymczasem sprzedawca powinien odpowiedzieć na reklamację w terminie 14 dni. Brak odpowiedzi jest, zgodnie z prawem, traktowany jako uznanie reklamacji przez przedsiębiorcę.

Utrudnianie dochodzenia praw

Sieć sklepów Prima Moda zastrzegała, że reklamacje można zgłaszać jedynie z paragonem. Tymczasem zgodnie z prawem paragon nie jest jedynym możliwym dowodem potwierdzającym zakup towaru w danym sklepie. Konsument może potwierdzić zawarcie transakcji także w inny sposób np. przedstawiając wyciąg z historii transakcji dokonanych na rachunku bankowym za pomocą karty płatniczej. Praktyka spółki wprowadzała konsumentów w błąd i mogła prowadzić do tego, że klient zrezygnuje z dochodzenia swoich praw z tytułu niezgodności towaru z umową.

Za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów na spółkę Prima Moda została nałożona kara pieniężna w wysokości 17 742 zł. Decyzja nie jest prawomocna, przedsiębiorca odwołał się do sądu. Na przedsiębiorców prowadzących sklep e-aligator.pl zostały nałożone kary w łącznej wysokości 2 358 zł. GMP i właściciel sklepu decobazaar.pl zobowiązali się do zaniechania niedozwolonych praktyk. Rozwiązanie to było korzystne dla przedsiębiorców ponieważ UOKiK mógł odstąpić od nałożenia kary pieniężnej. Decyzje dotyczące e-aligator.pl, GMP i decobazaar.pl są prawomocne.

Nowe przepisy

25 grudnia 2014 roku wchodzi w życie ustawa o prawach konsumenta. Oznacza to, że zmienią się niektóre przepisy dotyczące składania reklamacji na wadliwy towar kupiony w sklepie. Obecnie składając reklamację konsument ma prawo żądać od sprzedawcy naprawy towaru lub jego wymiany na nowy wolny od wad. Dopiero kiedy okaże się, że spełnienie jednego z powyższych żądań nie jest możliwe (np. brak towaru w sklepie), można żądać obniżenia ceny produktu lub odstąpić od umowy. Zgodnie z nowymi przepisami konsument będzie mógł żądać obniżenia ceny bądź odstąpienia od umowy od razu po stwierdzeniu istnienia istotnej wady.

Nie zmieni się czas na złożenie reklamacji – 2 lata od zakupu. Jednak zgodnie z nowymi przepisami z 6 do 12 miesięcy zostanie wydłużony korzystny dla konsumenta okres kiedy przyjmuje się, że usterka istniała w chwili sprzedaży.

Redan zamierza dokapitalizować spółki zależne Top Secret i Adesso

0

Redan wniósł do spółki Carrisonio, która jest w 100% kontrolowana przez podmioty z Grupy Kapitałowej Redan, prawa ochronne na znaki towarowe o łącznej wartości blisko 90 mln zł. Wartość ta została ustalona w oparciu o wyceny biegłych. Marka „Top Secret” została wyceniona na 31,4 mln zł, „Drywash” na 1,2 mln zł, „Troll” na 2,8 mln zł, zaś „TextilMarket” na 54,5 mln zł.

Jak poinformował zarząd Redanu, do końca bieżącego roku powyższe marki zostaną w ramach procesów podwyższenia kapitału wniesione do spółek zależnych: Top Secret Sp. z o.o. (marki: „Top Secret”, „Drywash” oraz „Troll”) i Adesso SA (znak „TextilMarekt”).

„Celem tej operacji jest z jednej strony podwyższenie kapitałów spółek zależnych Top Secret Sp. z o.o. oraz Adesso SA. Z drugiej strony chcemy w ten sposób uporządkować także strukturę Grupy, tak aby prawa do poszczególnych marek były własnością tych spółek zależnych, które realizują procesy biznesowe w oparciu o nie” powiedział Bogusz Kruszyński, Wiceprezes Zarządu Redan SA.

Prezes PKP SA o Pendolino, patologiach w związkach zawodowych i… Marii Wasiak

PKP były państwem w państwie – tak początki pracy w Polskich Kolejach Państwowych w 2012 roku wspomina prezes zarządu Jakub Karnowski. W rozmowie z Money.pl opowiada o dużych zmianach, czekających pasażerów, polityce wobec ponad setki związków zawodowych, dobrowolnych odejściach z pracy na kolei i nowej minister infrastruktury.

Trzy spółki z grupy PKP – PKP Energetyka, TK Telekom oraz PKP Informatyka – miały być sprywatyzowane do końca roku. Pod koniec września wciąż nie ma na nie kupca. – Sprzedaż spółek to bardzo skomplikowany proces i wymaga pewnych rozstrzygnięć wewnętrznych w grupie, zanim dojdzie ostatecznie do prywatyzacji. Powoli przygotowujemy do tego PKP Energetykę oraz TK Telekom – mówi w Money.pl Jakub Karnowski, prezes zarządu PKP SA. – Jeżeli nie ma dobrej oferty, to nie robimy nic na siłę. Do prywatyzacji dochodzi, jeżeli wydaje nam się to dobre dla spółki i całego systemu kolejowego w Polsce.

Celem numer jeden – jak podkreśla Karnowski – jest w tej chwili prywatyzacja PKP Intercity jest oczywiście celem numer jeden. Prezes liczy na to, że sytuacja w tej kwestii może nabrać tempa, kiedy w grudniu Pendolino wjedzie na tory.

– Pendolino to pewien skrót myślowy, symbol zmian w polskiej kolei. Największe inwestycje dzieją się w tym roku i one są po to, żeby te nowoczesne i szybkie pociągi miały gdzie jeździć. Pociągi sunące po zmodernizowanych torach to będzie wisienka na torcie – mówi w Money.pl Jakub Karnowski. – Do nowych pociągów dochodzą również inne rzeczy, jak na przykład dynamiczny system sprzedaży biletów, który będzie zbliżony do tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na rynku lotniczym. Jeżeli zakupimy bilet z 30-dniowym wyprzedzeniem, to cena będzie znacząco niższa.

Szef PKP SA odpowiada też na zarzuty, że Pendolino są zbyt nowoczesne, jak na możliwości polskich trakcji. – Te pociągi są na 30 lat. I jeżeli nawet są minimalnie za nowoczesne w stosunku do infrastruktury, to zakładamy, że wszystko z czasem będzie coraz lepsze, szczególnie gdy mamy ogromne nakłady finansowe na inwestycje – wyjaśnia Karnowski. – Niemcy robili podobnie w latach 70 – kupowali tabor, który był za dobry dla ich infrastruktury. Z czasem jedno do drugiego przystawało.

Karnowski przypomina, że ten rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o wydatki na polską kolej. A tym samym, najgorszy dla pasażerów. – Wydamy ponad 7 miliardów złotych na to, żeby zmodernizować zaniedbaną przez lata infrastrukturę – mówi w Money.pl. – Jednak gdy remontuje się linię kolejową, to pociągi muszą pokonywać trasę wolniej, albo – jak na trasie z Warszawy do Białegostoku – nie jeżdżą w ogóle. Tylko wtedy mogą wejść tam robotnicy i pracować. Na kolei nie można łatwo zrobić objazdu, tak jak to jest na autostradach.

Prezes PKP zapowiada też w najbliższym czasie wiele posunięć, które mają poprawić finansową sytuację firmy, choć mogą okazać się niepopularne. Nie tylko dla pasażerów.

– Nie każda linia jest święta. Jeżeli nie ma zarówno pasażerów, jak i towarów do przewożenia, to trasę należy zlikwidować. Nie każda ma ekonomiczny sens – zapowiada Karnowski w Money.pl. – Może tak było 100 lat temu, ale nie teraz. Racjonalizujemy linie, modernizujemy i przywracamy szybkie prędkości na trasach, na których jest popyt. Udaje się też realizować program dobrowolnych odejść i obywa się to bez problemu. Ogółem z PKP SA odejdzie około 300 osób.

Relacje ze związkami zawodowymi prezes Karnowski ocenia jako „lepsze niż można by było oczekiwać”. – Udało nam się porozumieć w sprawie ulg przewozowych dla kolejarzy i ich rodzin, udało nam się porozumieć w sprawie prywatyzacji PKP Cargo – wylicza.

O kosztach utrzymania ponad stu związków zawodowych, na które PKP wydaje 25 milionów złotych rocznie mówi dyplomatycznie: – Utrzymanie związków zawodowych w grupie PKP kosztuje sporo, ale staramy się to racjonalizować. Jednocześnie wiemy, że jest dla nich miejsce w naszej grupie i trzeba ponosić pewne wydatki.

Racjonalizowanie ma – jak tłumaczy w Money.pl Jakub Karnowski – wyeliminować również patologie. Takie jak w przypadku jednego z kolejarzy z Nowego Sącza, który ustalał grafik pracy tak, by zarabiać więcej niż prezes.

– Zwalczamy wszystkie patologie w grupie, również te reprezentowane przez działaczy związkowych, chociaż są to nieliczne przypadki. Wprowadzamy kodeksy etyki, żeby pomóc pracownikom zrozumieć, jak w niektórych sytuacjach należy się zachowywać, żeby nie dochodziło do dziwnych rzeczy – tłumaczy Karnowski. – Na przykład, gdy szef audytu sprzedawał bilety konkurencyjnych spółek, a jednocześnie odpowiadał za kontrole kas. Takich przypadków było bardzo dużo. One wynikały czasami po prostu z niewiedzy, czasami ze złej woli lub czegoś gorszego. Eliminujemy takie rzeczy.

Natomiast Marii Wasiak, poprzedniej prezes PKP SA i wiceprezes w obecnym zarządzie, która objęła tekę ministra infrastruktury i rozwoju w rządzie Ewy Kopacz prezes Jakub Karnowski wystawia wręcz laurkę:

– Nie jest dobrym zwyczajem ocenianie przełożonego, ale panią minister znam od 20 lat. Obowiązków kierowania zarządem PKP SA podjąłem się tylko dlatego, że zgodziła się mnie wesprzeć w tym zadaniu – komentuje w Karnowski. – Maria Wasiak jako członek zarządu zajmowała się między innymi koordynowaniem procesów prywatyzacyjnych. To właśnie ona zainicjowała proklienckie zmiany na kolei.

Graphic: słabe wyniki w I półroczu

0

Spółka Graphic zwiększyła w I półroczu przychody i zmniejszyła straty. W II półroczu oczekuje ożywienia na rynku reklamowym i wzrostu przychodów.

W II kwartale Graphic  wygenerowała ok. 732 tys zł przychodów ze sprzedaży, co poprawiło wynik za dany kwartał roku poprzedniego, kiedy to przychody ze sprzedaży zamknęły się kwotą ok. 490 tys zł.

Spółce udało się zmniejszyć stratę netto, która na koniec analizowanego okresu wyniosła ok. 51 tys. zł., w odniesieniu do roku poprzedniego, w którym strata wyniosła ok. 90 tys. zł. Wartość kapitału własnego spółki wynosi 1,8 mln.

– W wynikach finansowych spółki dało się negatywnie odczuć sezonowość popytu na usługi reklamowe. Z analiz wynika, że zwiększony popyt odczuwalny jest w II półroczu, natomiast I półrocze przeważnie przynosi niższe przychody co znajduje odzwierciedlenie w wynikach finansowych – informuje komunikat.

Powołując się na analityków domu mediowego Starlink spółka ocenia, że najgorsze chwile rynek reklamy ma już za sobą i  w I kwartale dał się zaobserwować wzrost wydatków na reklamę.

– W związku z powyższym, Emitent przewiduje wzrost przychodów w kolejnych kwartałach – podkreślono.

Postaw na piwo – nowa strategia zrównoważonego rozwoju Kompanii Piwowarskiej

0

Po 8 latach funkcjonowania w Kompanii Piwowarskiej strategii zrównoważonego rozwoju „10 priorytetów. 1 przyszłość” przyszedł czas na zmiany. Nowe obszary, w których KP wyznaczyła sobie cele do osiągnięcia, to obecnie 5 źródeł wzrostu. Koncentrują się one na działaniach, które będą lepiej odpowiadać na aktualne potrzeby samej firmy, społeczności lokalnych, środowiska i konsumentów, a zarazem będą bardziej efektywne. Wszystko to pod hasłem „Postaw na piwo”.

Ostatni rok finansowy Kompania Piwowarska zakończyła znakomitymi wynikami w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, co potwierdza jej najnowszy Raport Zrównoważonego Rozwoju. Podsumowuje on po raz ostatni osiągnięcia firmy w realizacji 10 priorytetów z wynikiem 4,39 w 5-stopniowej skali, co jest najlepszym rezultatem wśród wszystkich browarów należących do grupy SABMiller.

Jednak obecne wyzwania, stojące przed firmą i społeczeństwem, są coraz poważniejsze. Zmiany klimatyczne, uszczuplenie zapasów, braki wody, szkody wynikające z konsumpcji alkoholu, nierówność dochodów i ubóstwo – to wszystko spowodowało, że trzeba było na nowo zdefiniować cele i ambicje Kompanii Piwowarskiej w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu.

Program „Postaw na piwo” stanowi wizję na przyszłość, którą mamy nadzieję zainspirować innych wokół siebie. Chcemy go wykorzystać, by pomagać organizacjom pozarządowym, społecznościom, partnerom biznesowym i innym, by się do nas przyłączyli i współdziałali z nami w realizacji tej wizji – tłumaczy Andrew Highcock, prezes Kompanii Piwowarskiej. – Jeśli razem postawimy na piwo, skorzystamy wszyscy: lokalne społeczności, gospodarka i otaczające nas środowisko – podsumowuje.

Obecny program jest prostszy i opiera się na pięciu priorytetowych obszarach, które nazwano źródłami wzrostu. Jednak źródła wzrostu to coś więcej niż priorytety, mają bowiem krytyczne znaczenie dla przyszłości firmy. Wynikające z nich wyzwania KP będzie podejmować, dzieląc się posiadaną wiedzą lokalną i nawiązując nowatorską, partnerską współpracę z dostawcami,  organizacjami pozarządowymi (NGO) i innymi zainteresowanymi stronami. Kompania Piwowarska ustaliła program działania i zobowiązuje się do realizacji wyznaczonych w nim celów do roku 2020.

Pięć źródeł wzrostu to:

  1. Rozwój biznesu i społeczności

SABMiller będzie współpracować z rolnikami, dystrybutorami i detalistami w globalnych łańcuchach wartości, pomagając rozwijać się im samym, ich firmom, rodzinom i społecznościom. Cel Kompanii Piwowarskiej do roku 2020 to bezpośrednie wsparcie 13 500 drobnych przedsiębiorstw w Polsce poprzez doskonalenie ich rozwoju i źródła utrzymania ich rodzin, również w sposób wykraczający poza tradycyjne relacje komercyjne. Jeśli firmy te dają zatrudnienie średnio trzem osobom, to bezpośrednie korzyści w postaci poprawy dochodów i lepszych źródeł utrzymania odniesie ponad 40 tys. osób.

  1. Odpowiedzialne spożycie

Kompania Piwowarska będzie dążyć do tego, by piwo stanowiło naturalny wybór osób pijących umiarkowanie i odpowiedzialnie. Do roku 2020 firma zamierza dotrzeć do wszystkich konsumentów swoich piw ze skuteczną komunikacją własną lub poprzez partnerów, promując odpowiedzialne spożycie piwa. Prócz tego będzie współpracować z detalistami, by egzekwować jasne standardy sprzedaży piwa, oraz wspierać programy dotyczące podniesienia świadomości bezpieczeństwa na drodze, przeciwdziałania prowadzeniu pojazdów pod wpływem alkoholu i spożycia alkoholu przez nieletnich. Komunikaty dotyczące zrównoważonego rozwoju zostaną włączone w aktywację trzech marek z portfela KP.

  1. Oszczędzanie wody

Rosnąca liczba ludności stanowi jedną z przyczyn, dla których zasoby wodne stanowią tak istotną kwestię. Cele, jakie wyznaczono sobie do roku 2020, to zabezpieczenie dostaw wody – we współpracy z partnerami – dla wszystkich browarów, a jednocześnie minimalizowanie ryzyka dzielonego ze społecznościami. Posłużą do tego szczegółowe analizy ryzyka w każdym z browarów. Cała grupa SABMiller zobowiązuje się do zmniejszenia zużycia wody do 3,0 l wody na litr piwa w perspektywie sześciu lat, przy czym w KP cel ten został już osiągnięty i wynosi obecnie 2,99 l wody/1 l piwa.

  1. Czyste środowisko

Kompania Piwowarska prowadzi działania mające na celu obniżanie emisji dwutlenku węgla i zmniejszanie poziomu odpadów we własnych browarach, ale też pomaga dostawcom, klientom i lokalnym środowiskom realizować ten cel. Na najbliższe lata zaplanowano zmniejszenie poziomu emisji dwutlenku węgla w przeliczeniu na 1 litr piwa o 25% w całym łańcuchu wartości (w stosunku do poziomu z roku 2010), co firma chce osiągnąć poprzez zakup wyłącznie przyjaznych dla środowiska lodówek, wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, redukcję gramatury opakowań, promowanie opakowań zwrotnych, modernizację floty ciężarowej czy programy szkoleniowe dla kierowców.

  1. Wydajne i przyjazne uprawy

W nadchodzących latach grupa SABMiller podejmie działania, by zaopatrzenie browarów w produkty rolne w wymierny sposób poprawiało bezpieczeństwo żywności i wydajność zasobów. Dla zrównoważonego rolnictwa nie da się wyznaczyć celu uniwersalnego. Dlatego też region po regionie, dla głównych zbóż będzie wyznaczać konkretne cele poprawy plonów, wydajności nawadniania i zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

– Wierzymy, że biznes może odgrywać znaczącą rolę w rozwiązywaniu przyszłościowych wyzwań stojących przed społeczeństwem. Mamy wspólne cele i dzięki bliższej współpracy z partnerami wiele uda nam się osiągnąć. Wszyscy chcemy żyć w świecie rozwijającym się, odpowiedzialnym, czystym i urodzajnym, gdzie nikomu nie zagraża brak wody czy jedzenia, dlatego nowe podejście do zrównoważonego rozwoju pozwoli nam lepiej odpowiedzieć na realne potrzeby społeczne – mówi Katarzyna Radecka, kierownik ds. zrównoważonego rozwoju w Kompanii Piwowarskiej.

W Polsce działają już pierwsze hotele przyszłości

Według badania przeprowadzonego przez HRS, coraz więcej gości oczekuje innowacyjnych technologii w hotelach. Już 34% gości w Polsce wolałoby obsługiwać światło, klimatyzację i telewizję poprzez smarfona lub tablet.

Obecnie dla wielu podróżujących smartfony, tablety i towarzyszące im aplikacje są nieodłącznymi „towarzyszami” podróży. Tak wskazują wyniki badania przeprowadzonego przez Fraunhofer IAO we współpracy z portalem rezerwacji hotelowych HRS. Nowoczesne technologie zaczynają zatem trafiać również do hoteli: tablety zamiast folderów informacyjnych, smartfony zamiast kluczy do pokoju, aplikacje zamiast pilotów. W ten sposób branża hotelarska dostosowuje się do nowych wymagań gości.

Według badania, 34% gości w Polsce wolałoby obsługiwać światło, klimatyzację i telewizję poprzez jeden ekran zamiast na przykład używać różnych pilotów lub włączników. Jeśli chodzi o technologie, podróżujący służbowo chcieliby mieć do dyspozycji to, co znają z domu. Na całym świecie 44% z nich opowiedziało się za możliwością posiadania w pokoju tabletu, a 23% – laptopa.

Hotele zaawansowane technologicznie to nie jest tylko i wyłącznie nowy trend w hotelarstwie choć mogłoby się tak wydawać – tłumaczy Agnieszka Sapa – dyrektor działu Hotel Solutions HRS Polska. Zastosowanie nowych technologii w obsłudze gościa wynika z jednej strony z potrzeb klienta – szczególnie często podróżujący skarzą się na czas spędzony w kolejkach do recepcji. Samoobsługowe hotele, w których można dokonać zameldowania i wymeldowania automatycznie, często nawet z pokoju gościa a mailowo otrzymać fakturę, są entuzjastycznie oceniane przez podróżujących służbowo. Technologia daje jednak także wymierne korzyści hotelom. Wirtualny concierge to wymarzone narzędzie do zwiększania satysfakcji klienta, który, nawet jeżeli nie interesuje się życiem hotelu czy jego okolic, doceni informacje wyświetloną na iPadzie, iPhonie czy w TV. To także wspaniały sposób na sprzedaż dodatkowych usług – tym bardziej, że realizowaną w sposób nienachalny. Przewidujemy, że większość nowopowstających hoteli będzie sięgało po nowinki technologiczne, starając się także zaskoczyć swoich klientów wprowadzaniem najnowocześniejszych rozwiązań umilających przestrzeń hotelu czy czas wolny swoich klientów – podkreśla Agnieszka Sapa.

Wiele hoteli bierze pod uwagę nowoczesne rozwiązania i już zaczęło podwyższać swój technologiczny standard. Na przykład w Falkensteiner Balance Resort w austriackiej miejscowości Stegersbach każdy pokój wyposażony jest w specjalnie skonfigurowany tablet, oddawany do dyspozycji gościa. Tam znajdzie on m.in. codzienne gazety, aktualną pogodę lub plan hotelu. Taki tablet to znacznie więcej niż tylko zamiennik tradycyjnego folderu informacyjnego. Stanowi on raczej środek komunikacji oraz sprzedaży. Dzięki niemu goście mogą zawiadomić obsługę, ocenić hotel, zarezerwować stolik w restauracji lub tea time na polu golfowym oraz wypożyczyć rower elektryczny lub samochód. Poza tym hotelowe Spa codziennie oferuje za pośrednictwem tabletu bezpłatne wizyt w strefie wellness.

Zmiany zasad w sprzedaży bussines to bussines

30 maja 2014 roku Sejm RP uchwalił Ustawę o prawach konsumentów (Dz.U. 2014 poz. 827), która wejdzie w życie 25 grudnia 2014 roku. Nie odnosi się ona jednak wyłącznie do transakcji z udziałem konsumenta, co mógłby sugerować tytuł aktu prawnego. Dotyczy ona także bezpośrednio relacji bussines to bussines i wprowadza znaczące, z punktu widzenia przedsiębiorców zmiany.

Przebudowa przepisów

Ustawa gruntownie przebudowuje przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące rękojmi i gwarancji. Jednym z jej podstawowych założeń jest ujednolicenie przepisów odnoszących się do tych instytucji, które do tej pory zamieszczone były w różnych aktach prawnych. W tym celu przeniesieniu do Kodeksu cywilnego ulegną regulacje dotyczące rękojmi i gwarancji, zawarte poprzednio w tzw. Ustawie o sprzedaży konsumenckiej (Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego – Dz.U. z 2002 r., Nr 141, poz. 1176 z późn. zm.), które zastąpią w znacznej części aktualne uregulowania. Zmiana regulacji dotyczących rękojmi i gwarancji dotknie przede wszystkim przedsiębiorców działających na rynku profesjonalnym, gdyż aktualnie obowiązujące przepisy dotyczące rękojmi wobec konsumentów ulegną jedynie kosmetycznym zmianom.

Większa odpowiedzialność sprzedawcy

W przypadku rękojmi, wprowadzone w kodeksie cywilnym zmiany będą polegały na zastąpieniu dotychczasowej regulacji przepisami ustawy o sprzedaży konsumenckiej dotyczącymi tej materii,z drobnymi korektami. W związku z tym odczują je głównie przedsiębiorcy działający na rynku profesjonalnym (business to business), gdyż to oni będą musieli przystosować się do tych zmiani niejednokrotnie wprowadzić korekty w dotychczas stosowanych procedurach .

Jedną z podstawowych zmian w regulacji kodeksowej będzie wprowadzenie nowej definicji pojęcia „wady fizycznej”. Po nowelizacji pojęcie to będzie definiowane jako „niezgodność rzeczy sprzedanejz umową”, co będzie tożsame z funkcjonującą obecnie regulacją na gruncie ustawy o sprzedaży konsumenckiej. W konsekwencji poszerzeniu ulegnie katalog przypadków, w których rzecz zostanie uznana za wadliwą. Pojęcie „wady fizycznej” ulegnie bowiem rozszerzeniu m.in. o sytuację, w której rzecz nie będzie nadawała się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przed zakupem, zaś sprzedawca wiedząc, że sprzedawana rzecz nie będzie do tego celu przydatna, nie poinformował o tym kupującego. W omawiamy przypadku nastąpi przeniesienie ciężaru odpowiedzialności za nieprzydatność rzeczy do wskazanego przez kupującego użytku, z kupującego na sprzedawcę.
W chwili obecnej bowiem, sprzedawca w obrocie profesjonalnym nie ponosi odpowiedzialności wobec kupującego, jeżeli zignoruje uzyskane od kupującego wiadomości odnośnie celu jakiemu nabywana rzecz ma służyć i nie złoży wyraźnego zapewnienia, że nabywana rzecz będzie do tego celu przydatna. Po wejściu w życie ustawy sprzedawca będzie musiał aktywnie reagować na tego typu uwagi klienta, gdyż inaczej może narazić się na zarzut, że sprzedany towar jest niezgodny z umową.

Trzeba także wspomnieć, że wada fizyczna rzeczy wystąpi również w przypadku, gdy dokonano jej nieprawidłowego montażu lub uruchomienia, nawet jeśli czynności te wykonywał samodzielnie kupujący. Jednakże w tym ostatnim przypadku sprzedawca będzie mógł uwolnić się od odpowiedzialności, jeżeli udowodni, że kupujący postępował niezgodnie z instrukcją. Niezwykle istotne dla sprzedawcy (producenta) stanie się więc precyzyjne formułowanie wszelkich wskazówek odnośnie montażu lub sposobu uruchomienia rzeczy, by nie narazić się na roszczenia z tytułu rękojmi.

Więcej praw dla kupującego

Dla przedsiębiorców dokonujących transakcji B2B istotna będzie również zmiana katalogu uprawnień przysługujących kupującemu w przypadku istnienia wady rzeczy sprzedanej. Obecnie zarówno na gruncie kodeksu cywilnego, jak i ustawy o sprzedaży konsumenckiej, jednym z uprawnień kupującego jest prawo żądania obniżenia ceny. Ustawa modyfikuje te uprawnienie wprowadzając zamiast dotychczasowego roszczenia o obniżenie ceny prawo jednostronnego dokonania takiego obniżenia poprzez wskazanie konkretnej kwoty, o którą cena ulega obniżeniu. Tym samym kupujący zyskają silniejszy niż obecnie środek prawny w postaci możliwości złożenia oświadczenia o obniżeniu ceny, przez co swoim działaniem będą mogli zmodyfikować treść umowy sprzedaży w przypadku wykrycia wady. Trzeba jednak dodać, że konsekwencją takiej zmiany będzie przerzucenie na kupującego konieczności dokonania wyceny wady, gdyż w swoim oświadczeniu będzie musiał wskazać konkretną kwotę zmniejszającą cenę, a w przypadku sporu sądowego udowodnić jej zasadność .

Modyfikacji uległo również uprawnienie sprzedawcy do przeciwdziałania złożonemu przez kupującego oświadczeniu o odstąpieniu od umowy. Przedsiębiorca dokonujący sprzedaży, będzie mógł doprowadzić do uchylenia takiego oświadczenia nie tylko, gdy niezwłocznie rzecz wymieni lub wadę usunie, lecz dodatkowo jedynie wówczas, gdy wymiana lub usunięcie wady nie będą stwarzać dla kupującego nadmiernych trudności. Zatem w sytuacji, w której przedsiębiorca X dokona zakupu wadliwej rzeczy od przedsiębiorcy Y i po stwierdzeniu wady złoży oświadczenie o obniżeniu ceny,a zaproponowana przez Y wymiana lub naprawa będzie wiązała się dla X ze zbytnimi trudnościami (np. musiałby specjalistycznie zapakować nabytą rzecz w celu jej odesłania), wówczas Y nie ma prawa przeciwdziałania żądaniu kupującego i zmuszenia go do zaakceptowania wymiany lub naprawy. Warto podkreślić, iż przepisy doprecyzowały także, iż w przypadku sprzedaży pomiędzy przedsiębiorcami, kupujący nie będzie uprawniony do żądania wymiany lub naprawy rzeczy, jeżeli koszty tych czynności przewyższałyby cenę nabytej rzeczy.

Warto zaznaczyć również, że w sytuacji, w której sprzedawca poinformuje kupującego o posiadanych świadectwach, znakach jakości albo atestach, a mimo to okaże się, że sprzedawane przez niego rzeczy mają wady, może to prowadzić do nieograniczonej odpowiedzialności sprzedawcy w trakcie obowiązywania rękojmi, bez względu na opóźnienie bądź nawet zaniechanie kupującegoz poinformowaniem sprzedawcy o wadzie (powinien uczynić to niezwłocznie po jej stwierdzeniu). Wynika to z faktu, iż wszelkie potwierdzenia jakości mogą być traktowane jako zapewnienie sprzedawcy, że wady nie istnieją.

Wydłużenie czasu trwania rękojmi

Jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych do kodeksowej regulacji rękojmi, jest wydłużenie oraz przebudowa sposobu liczenia terminów obowiązywania rękojmi. Przedmiotowe terminy zostały przedłużone z trzech do pięciu lat w przypadku budynków oraz z roku dwóch lat w przypadku pozostałych rzeczy. Należy przy tym pamiętać, iż powyższe terminy obowiązują od daty wydania rzeczy kupującemu. Co istotne, po wejściu w życie zmian, dla zachowania roszczeń z rękojmi wystarczające będzie jedynie stwierdzenie wady przed upływem ww. terminów, bez konieczności wniesienia powództwa do sądu, jak jest obecnie. Jednocześnie od stwierdzenia wady zacznie biec roczny termin przedawnienia roszczeń o dokonanie naprawy lub wymiany rzeczy, jak również taki sam termin na złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy lub obniżeniu ceny. Po upływie roku od stwierdzenia wady ww. uprawnienia wygasną, zaś roszczenia ulegną przedawnieniu. W przypadku zatem wykrycia wady na samym końcu dwu lub pięcio-letniego okresu trwania rękojmi, kupujący nie będzie musiał spieszyć się ze złożeniem powództwa jeszcze przed jego upływem. Wystarczające będzie jedynie niezwłoczne zawiadomienie sprzedawcy o wadzie tak, by wydłużyć o rok czas na podjęcie decyzji o ewentualnym postępowaniu sądowym, gdyby sprzedawca odmówił zadośćuczynienia zgłoszonym żądaniom.

Co równie ważne, jeżeli kupujący najpierw zażąda naprawy lub wymiany rzeczy, to wówczas termin na złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy lub obniżeniu ceny rozpocznie swój bieg dopiero od dnia, w którym bezskutecznie upłynie termin na zadośćuczynienie przez sprzedawcę tym roszczeniom. Jednocześnie, gdy kupujący wystąpi na drogę sądową z którymkolwiek z roszczeńz tytułu rękojmi, termin na skorzystanie z innych roszczeń ulegnie zawieszeniu. Może bowiem zdarzyć się tak, że kupujący złoży oświadczenie o odstąpieniu od umowy i będzie dochodził zwrotu całości ceny, zaś sąd uzna, że wady nie były istotne i oddali powództwo w całości, gdyż w przypadku takich wad kupującemu nie przysługuje prawo odstąpienia. Wówczas kupujący będzie mógł skorzystać z innych uprawnień, na przykład złożyć oświadczenia o obniżeniu ceny, nawet już po upływie wskazanych w kodeksie terminów.

Roszczenie o zwrot poniesionych kosztów przez poprzednich sprzedawców

Zupełną nowością dla przedsiębiorców trudniących się sprzedażą rzeczy ruchomych zarówno w obrocie konsumenckim, jak i profesjonalnym, jest wprowadzenie regulacji stanowiącej samoistną podstawę roszczeń regresowych wobec poprzednich sprzedawców. Zgodnie z nowymi przepisami, każdy kolejny sprzedawca, jeżeli poniósł koszty w wyniku wykonania uprawnień z tytułu rękojmi przez konsumenta, będzie mógł żądać naprawienia poniesionej szkody od poprzedniego sprzedawcy, który jest odpowiedzialny za wadliwość rzeczy. Ustawodawca określił również zakres należnego odszkodowania wskazując, że obejmie ono zwrot wydatków niezbędnych w celu realizacji uprawnień konsumenta (w szczególności koszty wymiany lub usunięcia wady, demontażu, transportu i ponownego montażu rzeczy po naprawie lub wymianie), a także ewentualną kwotę, o którą obniżono cenę oraz utracone korzyści.

Taka regulacja stanowi podstawę dochodzenia roszczeń pomiędzy sprzedawcami, odrębną od zasad ogólnych odpowiedzialności kontraktowej oraz roszczeń rękojmianych. Co ważniejsze, producent lub importer w umowie sprzedaży lub umowie dystrybucyjnej, nie będzie mógł wyłączyć ani nawet ograniczyć zakresu tej odpowiedzialności wobec dalszych sprzedawców. Przykładem może być sytuacja, w której wyłączona zostanie odpowiedzialność za utracone korzyści bądź zostaną ustalone sztywne stawki wynagrodzenia za wymianę lub transport rzeczy, które odbiegają od rzeczywistych kosztów tych czynności.

Z drugiej strony roszczenia te będą miały bardzo krótki, bo jedynie sześciomiesięczny termin przedawnienia. W momencie zatem, gdy łańcuch sprzedawców będzie długi, ostatni z nich, który pokrył koszty realizacji uprawnień z rękojmi przez konsumenta, może mieć problem z ustaleniem osoby odpowiedzialnej za wady rzeczy. W takiej sytuacji najprawdopodobniej zdecyduje się on skierować pozew przeciwko wszystkim poprzednim sprzedawcom licząc się z tym, że przegra sprawę przeciwko tym, który nie są winni istnieniu wady.

Zmiana przepisów o gwarancji przy sprzedaży

Omawiana ustawa poza gruntowną zmianą przepisów dotyczących rękojmi dokonuje równie daleko idących zmian w zakresie gwarancji, które w równym stopniu będą miały zastosowanie w obrocie konsumenckim, jak i profesjonalnym. Najistotniejszą zmianą dla przedsiębiorców prowadzących wymianę towarową bussines to bussines, będzie uniezależnienie udzielenia gwarancji od wydania przez sprzedawcę dokumentu gwarancyjnego, co obecnie jest warunkiem udzielenia gwarancji. Po nowelizacji, udzielenie gwarancji nastąpi przez każde oświadczenie sprzedawcy, nawet te zamieszczone w reklamie. Dodatkowo wydłużeniu ulegnie termin obowiązywania gwarancji z roku do dwóch lata, który jednak może zostać skrócony lub wydłużony poprzez wyraźne oświadczenie gwaranta. Co ważne doprecyzowano, w jakim terminie gwarant powinien wykonać swoje obowiązki – winien zrobić to niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od dostarczenia mu rzeczy, chyba że określono inaczej w oświadczeniu gwarancyjnym.

Gwarancja nawet w reklamie

Prócz opisanych wcześniej zmian, określony został również wymagany zakres oświadczenia gwarancyjnego. Powinno ono zawierać nazwę i adres gwaranta, czas trwania gwarancji oraz katalog uprawnień kupującego. Warto jednak zaznaczyć, że brak tych elementów w oświadczeniu sprzedawcy nie pozbawi gwarancji ważności. Nawet jednozdaniowe oświadczenie sprzedawcy lub producenta informujące o istnieniu gwarancji na dany produkt, będzie wiążące. Ty samym pochopne formułowanie haseł reklamowych dotyczących gwarancji, może okazać się niebezpieczne, bowiem niefortunny slogan może stanowić wiążące oświadczenie o udzieleniu gwarancji lub takie określenie jej zakresu, które będzie szersze niż w zamierzeniach przedsiębiorcy.

Obecne zmiany można porównać do tych, które wprowadzono ponad dekadę temu na mocy ustawy o sprzedaży konsumenckiej, która całkowicie przebudowała system rękojmi i gwarancji, gdy nabywcą był konsument. Choć dla przedsiębiorców, którzy nie uczestniczą w obrocie B2C (bussines to consument), zmiany te nie będą specjalnie odczuwalne, to przedsiębiorcy dokonujące wyłącznie transakcji B2B będą musieli znacząco zmienić dotychczasowe zasady funkcjonowania. Trzeba jednakże dodać, że częściowe pokrycie się wprowadzonych zmian z dotychczasową regulacją ustawy o sprzedaży konsumenckiej pozwoli przy wykładni nowych przepisów czerpać z dotychczasowego orzecznictwa odnoszącego się do ustawy o sprzedaży konsumenckiej.
Grzegorz Witczak, adwokat, dyrektor w TGC Corporate Lawyers

 

Złoto będzie tanieć. W tym roku ceny mogą być najniższe od czterech lat

CEO Magazyn Polska

Ceny złota mimo wtorkowej korekty pozostają w dłuższym trendzie spadkowym i będą dalej się obniżać. Inwestorów do wyprzedaży kruszcu skłaniają dobre sygnały płynące z amerykańskiej gospodarki i oczekiwanie podwyższenia stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. W tym roku możliwy jest spadek poniżej ceny 1200 dolarów za uncję – najniższej od 2010 r.

Ostatnie miesiące to przede wszystkim spadki cen złota – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Paweł Kordala, analityk rynków surowcowych XTB. ‒ Wydaje mi się, że na koniec roku możemy zobaczyć cenę za uncję złota w okolicach 1200 dolarów. Jeżeli Fed zasugerowałby, że podwyżka stóp procentowych może być już na samym początku przyszłego roku, to niewykluczone, że ceny złota spadną nawet poniżej 1200 dolarów w tym roku.

Potwierdza to zachowanie ceny złota po ogłoszeniu prognoz makroekonomicznych Fed i konferencji w ubiegły czwartek. W ciągu kilku godzin spadła ona z 1237 dolarów za uncję do 1218 dolarów. Trend spadkowy z niewielkimi odbiciami, takimi jak wtorkowa korekta spowodowana przeceną dolara, występuje od lipca. Najwyższa w tym roku cena w marcu przekroczyła 1380 dolarów za uncję. To znacznie mniej niż przed kilku laty – w latach 2011–2012 cena uncji złota oscylowała w granicach od 1600 do nawet ponad 1800 dolarów.

Kordala podkreśla, że w miarę poprawy sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych inwestorzy instytucjonalni i duże fundusze, którzy posiadają najwięcej złota, wyprzedają ten kruszec. Niski popyt na złoto utrzymuje się również w Chinach i Indiach, które są dużymi graczami na tym rynku. To tworzy presję na cenę złota i doprowadzi według Kordali do dalszych spadków.

Jeżeli chodzi o przyszłość, to najważniejsze w tym momencie są oczywiście kolejne dane z gospodarki amerykańskiej. Prawdopodobnie one będą dobre. Jeżeli dane z rynku pracy będą dobre, to rentowności na rynku długów USA będą dalej szły w górę. Koszt złota będzie rósł i będzie ono prawdopodobnie mocno traciło, chociaż już nie tak mocno, jak w pierwszej połowie tego roku – przewiduje Kordala.

Dodaje, że decyzje Fed są zdecydowanie najważniejszym czynnikiem wpływającym na cenę złota. Dużo mniejszy wpływ ma geopolityka, a decyzje Europejskiego Banku Centralnego – prawie żadnego.

Złoto praktycznie nie reagowało na wydarzenia w Syrii, Iraku czy na Bliskim Wschodzie, w Izraelu i Stefie Gazy, nie reagowało również na konflikt na Ukrainie. Było to trochę dziwne, ale tak dzieje się w momencie, gdy wielu inwestorów ma cały czas dużo złota i patrzy przede wszystkim na Janet Yellen, czyli na szefową Fed – ocenia Kordala.

Prognozuje, że im szybciej Fed zdecyduje się zacieśnić politykę monetarną, tym szybciej inwestorzy zdecydują się na wyprzedaż złota. To może wpłynąć na jeszcze szybszy spadek jego cen.

Cena uncji złota po raz ostatni poniżej 1200 dolarów była w lipcu 2010 r.

Szykany w pracy oczami pracowników

W lipcu 2014 roku CBOS opublikował wyniki drugiej edycji badania „Szykany w miejscu pracy”.
W jego trakcie, podobnie jak w 2002 roku, poproszono Polaków o ocenę sytuacji w ich miejscach pracy w ciągu ostatnich 5 latach. Choć obydwie edycje odbywały się w podobnych okolicznościach (tuż po globalnym kryzysie ekonomicznym), istnieje jednak między nimi zasadnicza różnica – pierwsze badanie miało miejsce w czasie, gdy kwestie równego traktowania i nękania w miejscu pracy nie były jeszcze w Polsce uregulowane prawnie. Co zmieniło się w środowisku pracy przez te kilkanaście lat i jak ukształtowała się świadomość pracowników?

Atmosfera w pracy bez zmian

W ciągu ostatnich 12 lat wzrósł procent pracowników, którzy oceniają swoją sytuację w pracy jako bardzo dobrą – z 18% do 24%. Należy jednak mieć na uwadze, iż dobra ocena atmosfery w miejscu zatrudnienia jest ściśle związana z sytuacją życiową osób badanych. Lepiej w pracy czują się bowiem osoby wykształcone, pracujące w dużych miastach, zatrudnione w większych firmach oraz dobrze oceniające swoje warunki materialne. Nie zaskakuje również fakt, że większą wagę do atmosfery przywiązują kobiety niż mężczyźni.

Różne oblicza szykan

Z porównania wyników obu badań wynika, że poziom występowania zachowań odbieranych przez pracowników jako szykany nie uległ istotnym zmianom. Warto jednak zauważyć, że wśród przykładów szykan badani wymieniali bardzo różne praktyki w swoim środowisku pracy, począwszy od drobnych złośliwości, plotek czy donosicielstwa ze strony kolegów, aż po poważne naruszenia przepisów Kodeksu Pracy przez przełożonych i przedstawicieli pracodawcy (np. upokarzanie, tworzenie wrogiej atmosfery, bezzasadna krytyka i podważanie kompetencji, dyskryminacja, zastraszanie zwolnieniem z pracy).

Co równie istotne, w okresie objętym badaniem znacząco zmniejszyła się częstość zastraszania pracowników zwolnieniem z pracy (z 19% do 6%) czy stosowanie niepieniężnych kar i represji (z 20% do 14%). Niestety na stałym, wynoszący ok. 10% poziomie utrzymuje się bezzasadne pozbawianie pracowników premii czy innych należnych składników wynagrodzenia.

 Niewłaściwe relacje w Kodeksie Pracy

KOMENTARZ EKSPERTA

Agnieszka Janowska

Radca Prawny, Dyrektor Departamentu Prawa Pracy w TGC Corporate Lawyers.

W związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, w 2004 r. wprowadzono do Kodeksu Pracy nowy rozdział IIa zatytułowany Równe traktowanie w zatrudnieniu, zawierający definicje takich niewłaściwych praktyk jak dyskryminacja czy molestowanie seksualne. Wprowadzono także pojęcie mobbingu, oznaczające działania lub zachowania skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

W 2009 r. powyższe przepisy zostały ponownie znowelizowane i uszczegółowione zgodnie z wymogami prawa UE. Obecnie Kodeks Pracy reguluje różnego typu niewłaściwe relacje w miejscu pracy jak: dyskryminacja (nierówne traktowanie), molestowanie, molestowanie seksualne (dyskryminacja ze względu na płeć), mobbing, naruszenie dóbr osobistych czy godności pracownika, naruszenie zasad współżycia społecznego w miejscu pracy. Pracownik, wobec którego pracodawca, przełożeni czy współpracownicy dopuścili się niedozwolonych praktyk, może domagać się odszkodowania czy zadośćuczynienia pieniężnego – na drodze wewnętrznego postępowania wyjaśniającego u pracodawcy lub przed sądem pracy. Przede wszystkim jednak zarówno regulacje prawne, jak i orzecznictwo sądowe w ostatnich latach kładą nacisk na przeciwdziałanie wystąpieniu wymienionych powyżej niewłaściwych praktyk poprzez wprowadzanie przez pracodawców wewnętrznych regulacji, szkolenia pracowników i menedżerów oraz stałego monitorowania środowiska pracy. Wiąże się z tym także podnoszenie świadomości samych pracowników, w szczególności poprzez zgłaszanie pracodawcy niewłaściwych relacji.

 

Prawo surowsze – poziom szykan taki sam

Nie zgodziłabym się z tezą, że mimo coraz surowszego prawa i wzrostu świadomości pracowników, poziom szykan w środowisku pracy pozostaje na tym samym poziomie. Przede wszystkim badani odpowiadali na pytania w oparciu o swoje subiektywne odczucia, wymieniali przykłady różnych negatywnych praktyk w swoich miejscach pracy, które w raporcie zostały zebrane w grupy tematyczne. Ponadto wymienione niewłaściwe zachowania nie odnoszą się do konkretnych definicji zawartych w Kodeksie Pracy. Nie wiemy też, czy dane zachowanie przełożonego np. „bezzasadna krytyka, upokarzanie, podważanie autorytetu” było skierowane tylko do konkretnego pracownika(ów), czy też całego zespołu, czy trwało przez dłuższy czas czy też były to incydentalne. Przypadki niewłaściwego traktowania całego albo części zespołu przez przełożonego, mogą nie wyczerpywać prawnych kryteriów mobbingu konkretnego pracownika(ów), lecz być wynikiem braku kompetencji kierowniczych danego szefa zespołu i na gruncie Kodeksu Pracy zostać zakwalifikowane jako naruszenie godności pracownika czy zasad współżycia społecznego w środowisku pracy. – komentuje Dorota Strzelec psycholog pracy, dyrektor firmy doradczej StaffPoland Sp. z o.o.,– Oczywiście dla pracownika nie ma znaczenia, jak w świetle prawa zakwalifikujemy zachowanie odbierane przez niego jako szykany – ważne jest, że czuje on dyskomfort, pracuje mniej efektywnie i być może myśli o zmianie pracy – dodaje.

Obecnie zaledwie kilka procent polskich przedsiębiorstw wdrożyło mniej lub bardziej kompleksowe programy przeciwdziałania niewłaściwym relacjom i mobbingowi. Jeśli takich wewnętrznych regulacji i szkoleń nie ma, pracownicy nie zgłaszają pracodawcy skarg, ani nie sygnalizują przypadków niewłaściwych relacji w zespole obawiając się represji czy utraty pracy. Natomiast na drogę sądową występują przeważnie byli pracownicy, czyli osoby, które z powodu negatywnych praktyk były zmuszone odejść z pracy bądź zostały zwolnione przez pracodawcę

 

 

 

NIK: Błędy przy wywłaszczaniu nieruchomości pod budowę dróg

Osoby wywłaszczone na podstawie drogowej specustawy zbyt długo czekają na odszkodowania za swoje nieruchomości, a przyznawane odszkodowania są często błędnie wyliczone – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

NIK wytyka Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zaniżanie lub zawyżanie odszkodowań ze względu na błędy w wycenie nieruchomości, które popełniają zarówno rzeczoznawcy majątkowi, jak i urzędnicy weryfikujący dokumenty.

W latach 2008-2013 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała 6,8 mld zł na zakup nieruchomości w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych. Stanowiło to 6,5 proc. wszystkich wydatków przeznaczonych na budowę dróg krajowych w tym okresie. W czterech skontrolowanych oddziałach GDDKiA (w Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Warszawie) na podstawie umów zawieranych z właścicielami pozyskano ponad 8,5 tys. nieruchomości, a przez  wywłaszczenie przejęto 2245 nieruchomości.

W skontrolowanych województwach wniesiono niemal 500 odwołań od decyzji ustalających wysokość odszkodowań (4 proc. wszystkich decyzji). NIK zwraca uwagę, że rozpatrujący sprawy minister transportu uznał za zasadne aż 40 proc. odwołań (194 sprawy). Jak ustalili kontrolerzy w 80 proc. przypadków głównym powodem uchylania zaskarżonych decyzji były właśnie błędy w wycenach nieruchomości (najczęściej: niewłaściwy dobór nieruchomości porównawczych, niewłaściwe określenie przeznaczenia nieruchomości, nieuwzględnianie wszystkich składników majątkowych nieruchomości, czy po prostu błędy w obliczeniach).

– Operaty szacunkowe nieruchomości sporządzane przez rzeczoznawców majątkowych na potrzeby postępowań odszkodowawczych nie zawsze są bezbłędne – informuje w komunikacie NIK. – Dodatkowo pracownicy urzędów wojewódzkich nierzetelnie weryfikowali dostarczane dokumenty. W efekcie popełniane błędy nakładały się na siebie i w istotnym stopniu wpływały na wysokość przyznawanych odszkodowań.

W latach 2008-2013 w pięciu skontrolowanych urzędach wojewódzkich przeprowadzono łącznie ok. 17 tys. postępowań o ustalenie wysokości odszkodowania za przejęte nieruchomości. Tylko 3 proc. decyzji wydano w ustawowym terminie.  Zgodnie z przepisami wojewoda ma 30 dni na przyznanie odszkodowania (licząc od ostatecznej decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej lub 60 dni od nadania jej rygoru natychmiastowej wykonalności). Wszyscy skontrolowani wojewodowie przekraczali ten termin. Aż 70 proc. szczegółowo zbadanych decyzji wydano w terminie od 3 do 12 miesięcy, 24 proc. – w terminie przekraczającym rok. Zdarzały się przypadki, że decyzje wydawano po dwóch latach.

NIK zwraca też uwagę, że zgodnie z polityką antykorupcyjną GDDKiA, w obszarach szczególnie narażonych na korupcję należy stosować zasadę „dwóch par oczu” – każde działanie urzędnika miało być weryfikowane przez jego przełożonego lub innego upoważnionego pracownika. Wbrew tym zapisom zdarzało się, że zakupem nieruchomości pod drogi krajowe zajmowały się pojedyncze osoby, gdyż formalnie zezwalał na to obowiązujący ich regulamin organizacyjny.