Tomasz Sójka rezygnuje z funkcji członka Rady Nadzorczej ORLENU

Tomasz Sójka złożył rezygnację z pełnienia funkcji członka Rady Nadzorczej. Decyzja wejdzie w życie z dniem 16 lutego.

– W nawiązaniu do artykułów medialnych na mój temat w związku z powołaniem mnie na członka Rady Nadzorczej ORLEN, zdecydowałem się na złożenie rezygnacji. Moje historyczne związki z kancelarią SMM, z której odszedłem w 2018 roku, jak również moja późniejsza działalność społeczna w ruchu Polska 2050 są publicznie znane. W styczniu tego roku Ministerstwo Aktywów Państwowych zwróciło się do mnie z propozycją kandydowania do Rady Nadzorczej. Jednocześnie podczas przesłuchania przez Radę ds. Spółek z udziałem Skarbu Państwa szczegółowo omówiłem moje kompetencje jako profesora prawa oraz wyjaśniłem naturę moich historycznych relacji z kancelarią SMM, której skutkiem było pozytywne zaopiniowanie mojej kandydatury do Rady Nadzorczej ORLEN oraz późniejsze wskazanie mnie jako kandydata do Rady Nadzorczej ORLEN przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieporozumieniami wokół mojej osoby postanowiłem złożyć rezygnację, gdyż wymaga tego dobro Spółki i jej interesariuszy. Moja rezygnacja staje się skuteczna z dniem 16 lutego z uwagi na konieczność uzupełnienia składu rady nadzorczej przez MAP i konieczność zapewnienia niezakłóconego funkcjonowania spółki – uzasadnił swoją decyzję Tomasz Sójka.

Tomasz Sójka to profesor nauk prawnych zatrudniony na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w prawie spółek, rynku kapitałowego i nowych technologii. Dorobek naukowy Tomasza Sójki obejmuje ponad sto publikacji w wyżej wymienionym zakresie. Jest autorem czterech monografii z zakresu prawa handlowego oraz redaktorem i współautorem wiodącego komentarza do prawa rynku kapitałowego. Uczestniczył także w procesie legislacyjnym wielu ustaw z zakresu prawa gospodarczego. Przez wiele lat pozostawał członkiem European Corporate Governance Institute w Brukseli. Był członkiem Rady Giełdy Papierów Wartościowych S.A. w Warszawie, gdzie uczestniczył w pracach nad Dobrymi Praktykami Spółek Notowanych na GPW.

Przez 15 lat był partnerem zarządzającym jednej z większych polskich kancelarii prawnych. W swojej praktyce świadczył usługi doradcze przy realizacji szeregu transakcji na rynku kapitałowym, w tym fuzji i przejęć (M&A). Doradzał w zakresie realizacji obowiązków informacyjnych oraz przestrzegania zasad corporate governance. Jego działalność doradcza skierowana była przede wszystkim do spółek publicznych, zwłaszcza z sektora energetycznego i finansowego. Uczestniczył także w wielu sporach sądowych i arbitrażowych związanych z konfliktami pomiędzy udziałowcami największych spółek kapitałowych, także w charakterze arbitra. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu. Był stypendystą Uniwersytetu Oxfordzkiego, De Paul University w Chicago, Instytutu TMC Assera w Hadze oraz Instytutu Маха Plancka w Hamburgu.

Import Control System 2 – nowe obowiązki dla firm transportowych

Unia Europejska przystępuje do wdrażania Import Control System (ICS2). Ma on służyć do przekazywania informacji o ładunkach między UE a krajami trzecimi.

– Zgodnie z nim wszystkie towary przychodzące z krajów trzecich muszą być zgłaszane do granicznych organów celnych w celu określenia ryzyka z tytułu ich wprowadzenia na obszar UE – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

  • Polskie firmy transportowe muszą przygotować się do zmian, jakie wprowadza Import Control System 2;
  • Brak dopełnienia formalności może spowodować zatrzymanie towarów na granicy Unii Europejskiej;
  • Nowy system ma być wprowadzany stopniowo, jest już gotowy pełny harmonogram.

Wprowadzenie Import Control System 2 ma za zadanie uszczelnić handel z krajami spoza Unii Europejskiej. Dla przewoźników i spedytorów oznacza to jednak nowe obowiązki i większą odpowiedzialność.

Odpowiedzialność przewoźników

– Warto pamiętać, że Import Control System 2 określa rozszerzony zakres odpowiedzialności przewoźnika lub armatora z tytułu wprowadzenia towaru na obszar celny Unii Europejskiej. Jako strony odpowiedzialne za tę operację jasno są określone wszystkie podmioty wystawiające konosamenty spedytorskie, importerzy z terenu Unii Europejskiej, operatorzy pocztowi, kurierzy, a także operatorzy transportu kombinowanego – wyjaśnia Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Brak przygotowania pod kątem operacyjnym lub technicznym firm transportowych do nowej, rozszerzonej fazy systemu ICS2 może spowodować zatrzymanie towarów na granicy Unii Europejskiej. Może też dojść do zablokowania możliwości zgłoszenia towaru do procedury celnej przez funkcjonariuszy organów celno – skarbowych towarów, których będą obowiązywać podwyższone standardy z zakresu ryzyka celnego.

– Nieprawidłowo złożone lub niepełne przywozowe deklaracje skrócone będą odrzucane lub będą podlegały dodatkowej interwencji ze strony organów celno – skarbowych, skutkującej zastosowaniem ewentualnych sankcji krajowych lub kar finansowych z tytułu niezgodności – mówi Joanna Tymińska z Akademii Celnej AC Porath.

Zmiany będą wprowadzane stopniowo

Nowy system Import Control System 2, działający w modelu „jednego okna dostępu” (single access point) ma zastąpić zdecentralizowany system ICS1. Wprowadzanie zmian będzie się odbywało stopniowo. Pod koniec ubiegłego roku rozpoczęła się faza pełnego przejścia na ICS2 w transporcie lotniczym. Natomiast kolejnymi etapami wdrożenia systemu są:

  • od 03.06.2024 – rozpoczęcie okresu przejściowego dla transportu morskiego i żeglugi śródlądowej;
  • od 04.12.2024 – początek implementacji dla armatorów i przewoźników, a także rozpoczęcie okresu przejściowego dla spedytorów oraz wystawców konosamentów spedytorskich (HBL);
  • od 01.04.2025 – początek implementacji dla spedytorów oraz wystawców konosamentów spedytorskich (HBL), a także rozpoczęcie okresu przejściowego dla transportu drogowego oraz kolejowego;
  • od 01.09.2025 – początek implementacji dla transportu drogowego oraz kolejowego.

– Wprowadzanie systemu ICS2 jest rozłożone w czasie, ale już teraz firmy z branży TSL powinny się zacząć do tych zmian przygotowywać – dodaje Joanna Porath.

Rynek gruntów inwestycyjnych – ceny rosną, a popyt na atrakcyjne działki jest ogromny

Na rynku gruntów inwestycyjnych zachodzą ostatnio spore zmiany. Oczekiwania ze strony właścicieli działek nadal są wygórowane, ale teraz kupujący skłonni są zapłacić więcej za parcele, które przygotowane są pod budowę wielorodzinnych inwestycji mieszkaniowych. Kiedy do sprzedaży trafia atrakcyjna działka, jest na nią wielu chętnych. Deweloperzy intensywnie poszukują gruntów, bo popyt na mieszkania, stymulowany rządowymi dopalaczami, nie maleje, a rynkowa oferta nowych mieszkań jest coraz skromniejsza.

Jednocześnie, wyhamowanie sektora magazynowego powoduje, że ceny gruntów pod duże projekty logistyczne nie rosną tak dynamicznie, jak w przypadku mieszkaniówki. Mniejsza aktywność inwestorów w tym obszarze to efekt spadku popytu na powierzchnie oraz rezygnacja dużej liczby najemców z umów przedwstępnych, do finalizacji których nie doszło w zeszłym roku. Ilość nowych projektów magazynowych zmniejszyła się w ostatnim czasie o ponad połowę.

Realizacja inwestycji magazynowych i produkcyjnych uzależniona jest teraz ściśle od ilości zakontraktowanej powierzchni. Albo realizowane są dedykowane projekty build-to-suit, jak fabryka Intela w Miękini pod Wrocławiem. Zakład Integracji i Testowania Półprzewodników, który powstanie na terenie niemal 300 ha, to największa zagraniczna inwestycja w Polsce i w branży high-tech w tym regionie Europy.

Sojusze

Trzecim, ciekawym trendem, widocznym na rynku gruntów są innowacyjne formy rozliczeń, u podłoża których leżą dynamiczne zmiany gospodarcze. Wzrasta liczba alternatywnych form rozliczeń, jak wymiana barterowa, udziały w projektach deweloperskich czy wspólne przedsięwzięcia właścicieli gruntów i deweloperów. Pozwala to właścicielom uzyskać wyższe finalne wartości, a deweloperom umożliwia optymalizację kosztów obsługi długu, który nadal jest bardzo wysoki.

Przykładem takiego rozwiązania może być list intencyjny podpisany przez Develię z kontrolowaną przez fundusze emerytalne spółką w celu utworzenia podmiotu, który na działce w Gdyni wybuduje 90 tys. mkw. powierzchni mieszkaniowej i usługowej. Deweloper będzie miał większościowy udział w zamian za wkład pieniężny i odpowiadał będzie za zarządzanie oraz wykonawstwo. Zrealizuje projekt z partnerami, Grupą Semeko i funduszami inwestycyjnymi.

Ceny gruntów inwestycyjnych stymuluje bardzo ograniczona podaż ziemi przeznaczonej pod inwestycje w atrakcyjnych lokalizacjach największych aglomeracji w kraju. Po stabilizacji w 2022 roku, w zeszłym roku wyceny działek inwestycyjnych znów ostro wystrzeliły w górę. Powodem była gorączka zakupowa napędzona programem Bezpieczny kredyt 2 proc. W tym roku koniunktura w mieszkaniówce nadal się utrzymuje. Deweloperzy intensyfikują poszukiwania gruntów. Chcą sprostać bezprecedensowemu popytowi, którego ciągłość zapewnia kolejny, rządowy program wsparcia Mieszkanie na start.

Ziemia pod mieszkania

Najbardziej poszukiwane są grunty, na których szybko można rozpocząć budowę, usytuowane w miejscach z rozwiniętą infrastrukturą. Takie parcele zdarzają się już niezwykle rzadko. Jeśli pojawiają się na rynku oferta jest wielokrotnie przebijana. Niedawno działkę o powierzchni niespełna 5 tys. mkw. położoną przy ulicy Cynamonowej na warszawskim Ursynowie nabywca wylicytował za przeszło 82 mln zł. Zapłacił ponad dwa razy więcej niż wynosiła cena wywoławcza. W Warszawie notowane są transakcje zakupu działek o rekordowej wartości. Parcele kupowane są nawet po przeszło 150 mln zł. Dla przykładu, we Wrocławiu grunt o wielkości kilkunastu tys. mkw. został sprzedany za przeszło 50 mln zł.

Największe firmy deweloperskie w kraju mają zabezpieczoną ziemię pod budowę na następnych kilka lat. Wiodące firmy mogą na nich zrealizować kilkanaście, a nawet około 20 tys. mieszkań. Deweloperzy patrzą jednak długoterminowo i stale budują swój arsenał gruntów. Mniejsze podmioty również deklarują chęć zakupu ziemi, bo popyt na mieszkania znacznie przewyższa podaż.

Tymczasem, nowe przepisy budowlane, które mają wejść w życie w kwietniu br. jeszcze bardziej ograniczą dostępność odpowiednich gruntów pod budowę mieszkań. Zmiana warunków technicznych spowoduje, że parametry działek, na których inwestycja będzie możliwa do zrealizowania i opłacalna zmienią się na niekorzyść inwestorów, a część działek z banków deweloperów straci walory inwestycyjne. Ostatecznie skutkować to może dalszym wzrostem cen gruntów, odpowiednich pod kątem realizacji projektów na nowych zasadach.

Grunty pod handel i projekty mixed-use

Grunty poszukiwane są też pod projekty przeznaczone na wynajem instytucjonalny. W sektorze PRS nie obserwujemy spektakularnych transakcji, ale jego zasoby stale rosną. Swoje portfolia lokali sukcesywnie powiększają, zarówno podmioty inwestycyjne, jak i działający w na tym rynku deweloperzy, jak Echo Investment, Vantage, Develia, Murapol, czy Cavatina. Z zapowiedzi firm aktywnych w obszarze PRS wynika, że w ciągu najbliższych lat chcą zrealizować łącznie kilkadziesiąt tysięcy mieszkań na wynajem, mimo iż muszą sprostać podobnym wyzwaniom co deweloperzy budujący mieszkania do sprzedaży detalicznej. Liczba podmiotów realizujących projekty w tym sektorze rośnie, zainteresowanie współpracą deklarują kolejne podmioty.

Grunty inwestycyjne nadal poszukiwane są także pod parki handlowe, które wyrastają we wszystkich zakątkach Polski. Realizacja projektów w tym formacie przyciąga wysokimi stopami zwrotu. Retail parki cieszą się obecnie bardzo dużym zainteresowaniem przede wszystkim inwestorów prywatnych. Poza firmami deweloperskimi, które od lat rozwijają inwestycje w tym sektorze, w projekty handlowe inwestują przeważnie firmy rodzime i kapitał prywatny. Próg wejścia jest tu mniejszy, a budowa mniej czasochłonna. Tego typu obiekty powstają głównie w mniejszych miejscowościach, gdzie grunty są bardziej dostępne i nie tak drogie, jak w dużych aglomeracjach.

Na rynku rejestrowane są też pojedyncze transakcje gruntowe, które dotyczą zakupu działek pod inwestycje wielofunkcyjne. Pod projekt mixed-use hektarowy teren położony w centrum Warszawy przy ulicy Chmielnej za ponad 145 mln zł pod koniec 2023 roku zakupiła na przykład Cavatina.

Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz

Bez obniżek stóp w tym roku?

Zgodnie z zapowiedziami większości analityków konferencja prezesa NBP okazała się istotna. Wymiana uprzejmości z rządem to nuda względem prognoz, jakie przedstawił Adam Glapiński.

Bardzo niskie szanse na obniżki stóp w 2024 roku

Konferencja prasowa prezesa NBP nie zawiodła fanów gatunku. Zaczęło się od pokaźnego fragmentu o… złocie. O ile owszem skład rezerw jest istotną kwestią, to konferencje po ważnych decyzjach zwyczajowo dotyczą raczej tych decyzji. Dowiedzieliśmy się również o dwóch projekcjach inflacji z zachowaniem tarcz i bez niej. W tej z tarczami okazuje się, że być może nawet już w marcu znajdziemy się poniżej 3% inflacji. To oznaczałoby, że w ciągu trzech miesięcy znajdziemy się z inflacją roczną ponad dwukrotnie niższą niż obecnie. Wydawać by się mogło, że skoro w ciągu kwartału dotrzemy do celu inflacyjnego, to można oczekiwać obniżek stóp procentowych. Tutaj niespodzianka, bo potwierdzono, że wysokie stopy procentowe mają mrożący wpływ na gospodarkę, ale również zapowiedziano, że szanse na obniżki w 2024 roku są bardzo niskie i najprawdopodobniej do końca roku pozostaniemy na tych samych poziomach. Rynki nie zignorowały słów prezesa zupełnie, bo złoty umocnił się około 1,5 grosza, ale jak na taką bombę to relatywnie niewiele.

Czesi przyspieszają obniżki stóp

Wczoraj w Czechach doszło do obniżki stóp procentowych. Jednakże wbrew pierwotnym oczekiwaniom stopy procentowe obniżono nie o 0,25% a od razu o 0,5%. Jest to drugie posiedzenie z rzędu z obniżką, na poprzednim obniżano o 0,25% i rynek spodziewał się właśnie spokojnego cyklu. Co ciekawe, obecnie stopa procentowa wynosi 6,25% a inflacja 6,9%. Czechy znajdują się zatem w sytuacji ujemnych realnych stóp procentowych. W tym kontekście tym bardziej zaskakujące było szybsze od oczekiwań obniżenie stóp procentowych. Z drugiej strony inflacja u naszego południowego sąsiada ma właśnie efekt  jojo. Trzy miesiące temu też wynosiła tyle samo, po czym niestety, dla portfeli Czechów, mieliśmy odbicie do 8,5%. O tym, jak dużą niespodzianką była ta decyzja, najlepiej świadczy fakt, że po samej publikacji korona czeska straciła 1,2% na wartości względem euro. To taka sama zmiana, jakby kurs euro względem złotego wzrósł nagle o 5,5 grosza.

Deflacja w Chinach

Państwo Środka ma swoje własne problemy. Są jednak one wyraźnie inne niż w naszej części świata. Najlepszym dowodem jest roczna deflacja cen konsumentów w wysokości 0,8% przy oczekiwanej 0,5%. Tak w Chinach nie spada poziom wzrostu cen, tylko spadają ceny – w sklepach robi się taniej. Spadek dotyczy również cen producentów. Tutaj jest on jeszcze większy, bo aż 2,5%. Kraj ten jednak nie zaangażował się w szaleństwo eksperymentu z rekordowo niskimi stopami procentowymi. Z drugiej strony to właśnie tam wiele firm, jak chociażby najbardziej znany ostatnio medialnie deweloper – Evergrande, mają olbrzymie problemy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Historyczny wzrost wpływów PIT do budżetu państwa

Po zmianach wynikających z Polskiego Ładu wpływy z PIT za 2022 r. spadły względem 2021 roku. Głównie wynikało to ze zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Tendencja była jednak jednoroczna. W 2023 r. notujemy wzrost wpływów aż o 34,6%.

Kwota wolna a wpływy z PIT w 2022 roku

W 2022 r. kwota wolna od podatku została zwiększona do 30 000 zł. Zwiększył się także drugi próg podatkowy do 120 000 zł, a w pierwszym progu podatek został obniżony do 12%. Zmiany te miały wpływ na zasilenie budżetu państwa wpływami z PIT. W 2021 r. wyniosły 73,6 mld a w 2022 r. 68,1 mld. To o 5,5 mld, czyli o 7,5% mniej. Jednocześnie w 2022 r. wzrosły wpływy z CIT o około 5% względem 2021 r. To pierwsza taka sytuacja, kiedy wpływy z CIT przewyższyły te z PIT. Jednocześnie wzrost przychodów z CIT-u w 2022 r. był największym wśród wszystkich podatków.

Ponowny wzrost wpływów do budżetu państwa

Ministerstwo Finansów opublikowało szacunkowe wykonanie budżetu państwa w 2023 r., z którego wynika znaczny wzrost wpływów z PIT. Według szacunków tendencja uległa zmianie i wpływy z PIT były wyższe niż z CIT. Wpływy PIT wzrosły o 23,6 mld zł, czyli aż o 34,6%. W CIT obserwujemy sytuację odwrotną, wpływy zmalały o 2,3 mld zł tj. o 3,2%.

Zgodnie z założeniem ustawy budżetowej na 2023 r. wpływy z CIT miały wynieść 77,6 mld, co oznacza, że według szacunków będą niższe aż o 9,7 mld (12,5%). Z kolei wpływy z PIT będą wyższe od planowanych o 8,1 mld (9,7%).

Wzrost podatku PIT o ponad 34%, to efekt między innymi podwyżek wynagrodzeń, kompensujących skutki inflacji. Dla przykładu w 2022 r. pracownicy z wynagrodzeniem minimalnym nie zapłacili podatku, a w 2023 r. wynosił on już około 445 zł w stosunku rocznym. Szacuje się, że w 2023 r. liczba pracowników z minimalnym wynagrodzeniem przekroczyła 3,5 mln. Wynagrodzenia rosły również u pracowników z wyższym wynagrodzeniem. Przeciętne wynagrodzenie za 2022 r. wyniosło 6653,67 zł, a w 2023 r. było na poziomie 7444,39  zł, więc jest to blisko 12% wzrost. Zmiany te zdecydowanie przełożyły się na wzrost płaconego podatku.

Niższe wpływy z CIT

Z kolei niższe wpływy z CIT mogą być spowodowane kryzysem, który uderzył głównie w duże firmy. Skutkiem tego ich dochody zmalały. Z drugiej strony rośnie też popularność estońskiego CIT, charakteryzującego się tym, że dopóki ze spółki nie wypłacamy zysku, to nie płacimy również podatku. W 2022 r. z tego rozwiązania skorzystało ok. 9 tys. podatników, a w 2023 r. już blisko 14,5 tys. To znaczący wzrost, który mógł mieć również wpływ na CIT.Historyczny wzrost wpływów PIT do budżetu państwa

Jak będzie wyglądał 2024 rok?

Szacunkowe wykonaniu budżetu w 2023 r.  wyniosło 95,5% (574,1 mld), gdzie wpływy były planowane na poziomie 601,4 mld. Największy wartościowo niedoszacowany wpływ wystąpił w podatkach pośrednich tj. VAT i akcyza. Wpływy są mniejsze od szacowanych o około 27,7 mld. To z kolei może być efekt mniejszej konsumpcji oraz zerowej stawki na żywność.

Ustawa budżetowa na 2024 r. zakłada wpływy z podatków dochodowych na poziomie 70 mld z CIT i 109,2 mld z PIT. Oznacza to, że wpływy z PIT mógłyby wzrosnąć o około 19%. W mojej ocenie jest  bardzo realne, że nawet wpływy będą wyższe, zwłaszcza w kontekście wzrostu ubiegłorocznego – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

Stopy procentowe w Polsce już bez zmian?

Pojawiła się perspektywa utrzymania stóp procentowych bez zmian. O tym dosyć wyraźnie komunikował wczoraj szef RPP, profesor Glapiński. Pomimo tego, że oczekuje on inflacji w celu w marcu, to podkreśla, że w drugiej połowie roku inflacja wyraźnie przyspieszy, co może dać podstawę do utrzymania stóp procentowych bez zmian. Jeśli jednak Fed zgodnie z zapowiedziami zacznie obniżać stopy procentowe w tym roku, czy może to otwierać drogę do znacznie mocniejszego złotego?

Już w tym momencie rynek znacznie zmniejszył swoje oczekiwania w stosunku do stóp procentowych w Polsce. W perspektywie 6 miesięcy widzi szansę na jedynie 1 obniżkę stóp procentowych. Z drugiej strony trudno oczekiwać, żeby RPP zdecydowała się na obniżkę w momencie, w którym prognozy mówią o tym, że inflacja może mocno przyspieszyć w drugiej połowie roku. W najgorszym scenariuszu związanym z cenami administrowanymi inflacja może wzrosnąć nawet do 8%! To oczywiście wymagałoby powrotu stawki VAT na żywność na poziomie 5% oraz odmrożenie cen energii. Chociaż scenariusz odbicia inflacji do 8% wydaje się ekstremalny, to jednak nieoderwany od rzeczywistości.

Wobec tego, jeśli stopy procentowe miałyby pozostać bez zmian (główna stopa na poziomie 5,75%), a w USA mielibyśmy doświadczyć 3 obniżek stóp procentowych (z obecnego poziomu 5,5% do 4,75%), potencjalnie otwiera się droga do dalszego wyraźnego umocnienia złotego. W takim wypadku w zasięgu byłyby średnie poziomy z lat 2016-2021, czyli okolice poziomu 3,70 zł za dolara! To ponad 30 gr mniej niż obecnie. Czy ten scenariusz jest jednak realny? Warto pamiętać, że nadmierna inflacja wcale nie jest dobra dla gospodarki i kursu walutowego. Wobec tego, jeśli inflacja w USA spadałaby dalej, a w Polsce rosła, to nawet przy dużej różnicy w stopach procentowych, kurs niekoniecznie mógłby zawędrować na 3 letnie minima. Po drugie, wysokie stopy procentowe powodują zmniejszenie konkurencyjności gospodarki i ograniczają sam wzrost gospodarczy. Polska gospodarka jest silna, ale znajduje się po bardzo słabym 2023 roku. Z drugiej strony cały czas mamy relatywnie mocne dane z USA, a perspektywa niższych stóp procentowych mogłaby otworzyć perspektywę wyraźnego ożywienia gospodarczego w tym kraju. Jak widać, perspektywa dalszego umocnienia złotego wcale nie jest taka jasna. Niemniej, jeśli aktywność gospodarcza w Polsce odbije, a inflacja ustabilizuje się w zakresie 4-6%, wtedy dalsze umocnienie naszej waluty wcale nie jest wykluczone.

Na rynku obserwujemy stabilizację. Dolar nieco stracił w ostatnich sesjach, a indeksy giełdowe na Wall Street utrzymują się na historycznych szczytach. Chiny zaczynają obchody Nowego Chińskiego Roku, co może oznaczać zmniejszenie zmienności na rynkach, choć jednocześnie cały czas mamy do czynienia z niepewnością dotyczącą sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Po godzinie 09:15 za dolara płacimy 4,0102 zł, z euro 4,3205 zł, za funta 5,0628 zł, za franka 4,5824 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Sygnał Glapińskiego dał złotemu impuls do umocnienia

Utrzymanie przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych na niezmienionym poziomie w trakcie posiedzenia w lutym nie stanowi żadnego zaskoczenia. Co więcej, komentarze prezesa Glapińskiego do decyzji nie sugerują, żeby w najbliższym czasie taki stan miał ulec zmianie. Jego wypowiedź dotycząca obniżek poruszyła kursem EUR/PLN.

W trakcie konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński położył nacisk na niepewność w zakresie perspektyw, zwracając uwagę, że bank centralny pozostaje zależny od danych, podejmując decyzje z posiedzenia na posiedzenie. Podkreślił, że dla banku inflacja bazowa jest teraz kluczowa, choć jednocześnie dużą uwagę poświęcił cenom regulowanym. Skala ich zmian, jeszcze nieokreślona, stanowi bowiem jeden z kluczowym elementów determinujących inflacyjny krajobraz w drugiej części roku.

Podczas konferencji prasowej uwagę rynku najmocniej przyciągnęła ocena prezesa Glapińskiego, zgodnie z którą w tym roku w RPP nie zbierze się większość za obniżeniem stóp procentowych. Tonował później nieznacznie swoją wypowiedź, podkreślając, że to jego indywidualna opinia, zapytany zaś dodał, że nie przewiduje wzrostu stóp. Jego komentarz o obniżkach wybrzmiał jednak na rynku walutowym.

Kurs EUR/PLN, który rano kształtował się na poziomie 4,34, w trakcie konferencji prasowej spadł do 4,31, co szło w parze z ograniczaniem rynkowych wycen dotyczących obniżek stóp procentowych. Rynek widzi coraz mniejsze szanse na kilka cięć stóp w tym roku, co jest czynnikiem oddziałującym w kierunku umocnienia polskiej waluty. Nadal uważamy, że stopy na koniec 2024 r. mogą być nieco niższe, szanse na istotniejsze dostosowanie w zakresie kosztów pieniądza wydają się jednak coraz bardziej topnieć. To dobra wiadomość dla złotego.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Sytuacja w galeriach i centrach handlowych lekko się poprawia

W ub.r. ruch w galeriach i centrach handlowych zmalał o 1,5% rdr. Z analizy zachowań ponad 185 tys. konsumentów wynika, że liczba klientów ogólnie zmniejszyła się o 0,1% rdr. Oba ww. wskaźniki najbardziej wzrosły w Warszawie, a najmocniej spadły we Wrocławiu. W 2023 r. średni czas trwania wizyty wyniósł prawie 43 minuty i był o 11 sekund dłuższy niż w 2022 r. W ub.r. statystyczny shopper pojawił się w tego typu obiektach prawie 33 razy i odwiedził średnio 6 lokalizacji. W 2022 r. te liczby były podobne. Podsumowując raport, autorzy badania przypominają, że w czasie pandemii galerie i centra handlowe zaliczały nawet dwucyfrowe spadki. Widać zatem, że po tym ciężkim okresie sytuacja pomału się uspokaja. A zważywszy na wciąż wysoką inflację, wyniki mogą być zadowalające dla branży. Wciąż jednak trudno mówić o całkowitym odbiciu.

Z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud wynika, że w 2023 roku ruch w galeriach handlowych w całej Polsce zmalał o 1,5% w porównaniu z 2022 rokiem. Dla autorów analizy wynik ten nie jest zaskoczeniem, ponieważ w handlu detalicznym (tj. w sklepach spożywczo-przemysłowych) również notowane były spadki ruchu, szczególnie pod koniec ub.r.

– Spadek jest niewielki, w związku z czym nie należy szukać bezpośrednich przyczyn, które mogłyby jednoznacznie wpłynąć na takie zjawisko. Najważniejsze jest to, że na przestrzeni całego roku galerie i centra handlowe ani nie zyskały, ani nie straciły. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę rozwój informatyzacji i poszerzanie ofert sklepów internetowych, a także Mundial 2022, który mógł zwiększyć ruch ze względu na strefę kibica, brak znaczącego spadku w długim okresie jest dobrą informacją dla biznesu – komentuje Miłosz Sojka, jeden ze współautorów raportu z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Jak informują autorzy raportu, ruch był zróżnicowany w poszczególnych miastach. W 2023 roku najmocniej wzrósł rdr. w Warszawie (ponad 6%), Lublinie (blisko 4%), Bydgoszczy (ponad 1%), jak również w Szczecinie (0,2%). Z kolei najbardziej spadł rdr. we Wrocławiu (ponad 8%), w Poznaniu (4%), Krakowie (niecałe 3%), Łodzi (ponad 2%), Trójmieście (prawie 2%), a także w Białymstoku (blisko 2%).

– Takie różnice mogą być wynikiem nieco innej dynamiki konsumpcji oraz sytuacji gospodarczej na rynkach lokalnych, ale też bardziej prozaicznych wydarzeń, jak na przykład remonty okolic galerii lub infrastruktury dworcowej, przy której często zlokalizowane są takie obiekty. Do tego zauważamy, że część tych wahnięć jest bardzo niewielka. I może to być efektem zupełnie przypadkowej fluktuacji ruchu, którą trudno potraktować jako rezultat konkretnego zjawiska bądź zdarzenia – mówi dr Nikodem Sarna, drugi ze współautorów raportu z Proxi.cloud.

Według analizy, w 2023 roku liczba klientów badanych galerii handlowych zmniejszyła się o 0,1% w porównaniu z 2022 rokiem. – Zważywszy na to, że w analizach obejmujących końcówkę 2023 roku widać było wyraźne spadki, tendencja zniżkowa w ujęciu całorocznym nie powoduje zdziwienia. Do pewnego stopnia można było się jej spodziewać, choć sama wielkość oczekiwanych spadków była dość niepewna – stwierdza dr Nikodem Sarna.

Patrząc na poszczególne miasta, zmiany rdr. liczby klientów badanych galerii handlowych były zróżnicowane. Największe wzrosty widać w Warszawie (4,5%), Łodzi (blisko 3%), Bydgoszczy (prawie 2%), Lublinie (niecały 1%) i Szczecinie (0,4%). Z kolei najpoważniejsze spadki zanotowano we Wrocławiu (niespełna 9%), w Poznaniu (prawie 2%), Krakowie (blisko 2%), Białymstoku (prawie 1%), a także w Trójmieście (0,4%).

– Podobnie jak w przypadku liczby wizyt, trudno wskazać, z czego konkretnie wynikają takie zmiany i na ile są one istotne dla tego typu obiektów. Jeśli np. spadek był rezultatem remontu części galerii czy centrum handlowego, wówczas można podejrzewać, że po jego zakończeniu nastąpi odbicie. Jeżeli jednak jest to wypadkowa lokalnej dynamiki konsumpcji lub gorszej kondycji gospodarki w regionie, to można podejrzewać, że tendencja zniżkowa jeszcze przez jakiś czas się utrzyma, a być może nawet jeszcze pogłębi – tłumaczy dr Sarna.

W 2023 roku średni czas trwania wizyty w galerii handlowej wyniósł 42 minuty 55 sekund. To o 11 sekund dłużej niż w 2022 roku. Dane z 2023 roku z poszczególnych miast pokazują, że najwyższy wynik ma Łódź (53:50, rok wcześniej – 53:56), a najniższy – Trójmiasto (37:14, rok wcześniej – 37:06). Autorzy raportu podkreślają, że nastąpiło minimalne wydłużenie tego czasu. Natomiast nie brakuje opinii, że konsumenci będą dążyć do tego, aby skracać średni czas trwania wizyty w tego typu obiektach.

– 11 sekund to różnica pozwalająca co najwyżej zawiązać buty, więc można stwierdzić, że konsumenci nie zmienili swoich zachowań odnośnie przebywania w galeriach. Na długość średniego czasu pobytu w placówce mogą mieć wpływ takie czynniki, jak ilość pięter, rozpiętość galerii, liczba sieci wielkopowierzchniowych, kin lub oferta gastronomiczna wewnątrz. Zatem porównywanie wyników poszczególnych miast jest niemiarodajne. Najważniejszy wniosek w tym przypadku jest taki, że klienci co do zasady spędzają tyle samo czasu w galeriach co wcześniej – zaznacza Miłosz Sojka.

Raport wykazał również, że w 2023 roku średnia liczba wizyt w galeriach i centrach handlowych w przeliczeniu na jednego shoppera wyniosła prawie 33, a rok wcześniej – ponad 33. Z kolei w ub.r. ilość odwiedzonych obiektów przypadająca na osobę przekroczyła 6, podobnie jak w 2022 roku, ale była o 0,5 mniejsza niż poprzednio.

– Na pierwszy rzut oka ponad 30 wizyt w roku może wydawać się dużą liczbą. Należy jednak pamiętać, że Polacy chodzą do galerii i centrów handlowych w różnych celach – zarówno zakupowych, jak i rozrywkowych. Jeżeli wyruszają z konkretną listą zakupów, to nierzadko zdarza się tak, że są zmuszeni odwiedzić kilka obiektów, aby w pełni zrealizować swoje cele. Zatem odnotowane liczby nie są zaskakujące, a nieznaczne zmiany średnich wartości ponownie sugerują, że trudno zmienić nawyki konsumentów w długim okresie – przekonuje Miłosz Sojka.

Jak podsumowuje dr Nikodem Sarna, w badanym czasie rynek galerii i centrów handlowych charakteryzował się względną stabilnością. Nie oznacza to jednak, że sytuacja nie zmieni się w 2024 roku. Jeśli popularność e-commerce nadal będzie rosnąć, a do tego klienci chętniej będą korzystać z opcji zamawiania online, ale odbierania offline, wówczas tego typu biznes może ucierpieć. Należy jednak pamiętać, że na tym etapie są to jedynie spekulacje. Na koniec też warto dodać, że w czasie pandemii, a więc nie tak dawno temu, ww. obiekty zaliczały dwucyfrowe spadki ruchu i liczby klientów. Widać zatem, że sytuacja po ciężkim okresie dla handlu stacjonarnego, nawet pomimo wysokiej inflacji, pomału się stabilizuje, choć trudno jeszcze mówić o pełnym odbiciu.

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę technologiczną Proxi.cloud, w oparciu o dane porównujące cały rok 2023 z odniesieniem do roku poprzedniego. Zbadano zachowania użytkowników odwiedzających galerie handlowe w badanych okresach z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Próbę badawczą stanowili użytkownicy, którzy mieli zainstalowaną jedną z aplikacji partnerskich, wyrazili zgodę na dostęp aplikacji do lokalizacji urządzenia, udostępniali dane lokalizacyjne oraz odwiedzali badane placówki w obu porównywanych okresach. Wielkość próby wyniosła dokładnie 185125 unikalnych klientów ww. obiektów.

Polska liderem wydatków na zbrojenia w NATO

Polska niespodziewanie stała się liderem wśród krajów NATO, jeżeli chodzi o wydatki na armię. Zgodnie z szacunkami, w zeszłym roku wydatki na armię sięgnęły 3,9% polskiego PKB. I to jest najwyższy poziom spośród wszystkich krajów NATO. Nawet Stany Zjednoczone były za Polską – z poziomem 3,5%. W Niemczech poziom ten sięgnął po zaledwie 1,6%. A zalecanym przez NATO poziomem jest 2%, w związku z tym niemalże dwukrotnie przekroczyliśmy ten poziom. Ponad 50% były to wydatki na nowy sprzęt, co również daje Polsce pozycję lidera. Jednak analizując wydatki nominalne – polskie 29 miliardów dolarów stawia nas na 6. pozycji. Takie kraje, jak Włochy, Wielka Brytania, czy też Niemcy wydały 68 miliardów dolarów. Stany Zjednoczone wydały w 2023 roku aż 860 miliardów dolarów. Na szczęście wszystkie kraje przyfrontowe sąsiadujące z Ukrainą – nie tylko Polska, ale także kraje bałtyckie – aktywnie zwiększały wydatki na armię. Poziom bezpieczeństwa nadal będzie bardzo ważny dla wielu rządów.

–  Warto spojrzeć nie tylko na wydatki zbrojeniowe, ale także na potencjał polskiej gospodarki. Mamy fabrykę broni w Radomiu Łucznik, która bardzo aktywnie zwiększyła swoją produkcję, zwiększyła zatrudnienie, ma też możliwości eksportowe – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Tu możemy upatrywać szans przemysłu zbrojeniowego. Natomiast pamiętajmy o ważnym czynniku – przemysł zbrojeniowy jest niewielką częścią gospodarki, nie jest dźwignią dla kondycji ekonomicznej. To bardzo wąska grupa podmiotów, która może być wsparciem np. dla branży transportowej, może budowlanej. Jednak przemysł zbrojeniowy aż tak nie przyczyni się do wzrostu wyników gospodarczych całej gospodarki, jak dzieje się to w przypadku wielu innych branż – wyjaśnia Sielewicz.

Czy istnieje prosty i dobry program do faktur?

Dla każdej firmy odpowiedni wybór oprogramowania do fakturowania jest ważny dla efektywnego zarządzania przedsiębiorstwem. Dobry i prosty program do faktur powinien spełniać szereg kryteriów, aby sprostać oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Jaki powinien być dobry program do faktur?

Podstawą każdego dobrego programu do faktur jest jego użyteczność. Interfejs powinien być intuicyjny i prosty w obsłudze, nawet dla osób, które nie mają doświadczenia w pracy z podobnymi narzędziami. Czysty i przejrzysty układ, łatwo dostępne funkcje oraz intuicyjne menu to klucz do efektywnej pracy. Dobry program do wystawiania faktury VAT powinien umożliwiać szybkie wystawianie dokumentów, zmiany stawki VAT, oferując funkcje takie jak automatyczne wypełnianie danych odbiorcy czy produktu oraz szablony faktur, które można dostosować do indywidualnych potrzeb. Zarządzanie fakturami wiąże się z koniecznością przestrzegania obowiązujących przepisów podatkowych i księgowych. Prosty program powinien być zawsze aktualizowany o najnowsze zmiany w prawie, aby zapewnić użytkownikom spokój i bezpieczeństwo online podczas audytów i kontroli.

Program do wystawiania faktur z możliwością dostosowania

Każda firma jest inna, a co za tym idzie, różne są jej potrzeby. Dobry program do faktur powinien oferować możliwość wystawiania różnych dokumentów oraz ich personalizacji – od dostosowywania szablonów faktur, przez ustawienia dotyczące podatków, aż po opcje walutowe. Współczesne firmy korzystają z różnych systemów zarządzania – od księgowości po CRM. Integracja programu do faktur z innymi używanymi narzędziami jest niezbędna dla płynności pracy i ograniczenia ryzyka błędów i bardzo przyspiesza wystawianie faktur.

Bezpieczeństwo danych podczas wystawiania dokumentów sprzedażowych

Ochrona danych osobowych i firmowych jest bardzo ważna dla firm. Program do faktur powinien zapewniać wysoki poziom bezpieczeństwa, w tym regularne kopie zapasowe i szyfrowanie danych. Trzeba także pamiętać o tym, że Nawet najlepszy program może czasami sprawiać problemy. Dostępność wsparcia technicznego, które jest w stanie szybko i skutecznie rozwiązać ewentualne problemy, jest nieoceniona.

Wersja mobilna programu lub aplikacji do faktury VAT

Dziś, kiedy przedsiębiorcy i pracownicy są ciągle w ruchu, dostępność mobilnej wersji programu do faktur VAT staje się nie tyle dodatkową wartością, ile koniecznością. Aplikacja mobilna powinna zapewniać nie tylko wygodę, ale i pełną funkcjonalność, dostępną w wersji desktopowej. Mobilna aplikacja do faktur VAT umożliwia łatwy dostęp do systemu fakturowania w każdym miejscu i czasie, co jest szczególnie ważne dla osób, które dużo podróżują, pracują zdalnie i wystawiają faktury zagraniczne. Użytkownik powinien mieć możliwość szybkiego wystawiania, przeglądania i wysyłania faktur bezpośrednio z poziomu smartfona lub tabletu.

Nieodzownym aspektem każdej aplikacji mobilnej do faktur jest synchronizacja danych z wersją stacjonarną. Wszelkie zmiany dokonane w aplikacji mobilnej (np. wystawienie nowej faktury, aktualizacja danych klienta) powinny być automatycznie aktualizowane w systemie głównym, zapewniając spójność i aktualność danych. Interfejs użytkownika w aplikacji mobilnej do fa powinien być jeszcze bardziej uproszczony i dostosowany do mniejszych ekranów urządzeń mobilnych. Ważna jest tutaj klarowność i minimalizm, aby umożliwić szybką i efektywną obsługę nawet na mniejszym ekranie. Aplikacja mobilna do faktur VAT może zawierać funkcję skanowania dokumentów, co pozwala na szybkie przechwytywanie danych z papierowych faktur i ich cyfrowe przechowywanie. To nie tylko ułatwia zarządzanie dokumentacją, ale także przyczynia się do utrzymania porządku i redukcji papierowej dokumentacji.

 

Czy warto mieć IKE i IKZE?

Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) to konta emerytalne, które mają zarówno pewne podobieństwa, jak i różnice. Łączy je też wspólny cel, którym jest zgromadzenie dodatkowych pieniędzy na emeryturę. Jakie korzyści przewidział ustawodawca dla właścicieli konta IKE i IKZE? Czy warto mieć jedno i drugie konto emerytalne? Poznaj podobieństwa i różnice między IKE i IKZE.

IKE i IKZE – jakie są podobieństwa?

Jeden i drugi produkt emerytalny jest oferowany przez te same instytucje finansowe, którymi są:

  • Banki – w formie lokat i rachunków oszczędnościowych,
  • Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI) – w formie inwestycji w różnego rodzaju fundusze inwestycyjne,
  • Zakłady Ubezpieczeń – w formie polisy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym,
  • Powszechne Towarzystwa Emerytalne – w formie inwestycji w dobrowolne fundusze emerytalne,
  • Domy maklerskie – w formie samodzielnego inwestowania np. w akcje, ETF-y, itd.

IKE i IKZE mogą założyć osoby, które ukończyły 16 lat, nie ma górnej granicy wiekowej na otwarcie konta.

IKE i IKZE – różnice

  1. IKE i IKZE to nie tylko inwestowanie w swoją przyszłą emeryturę, ale również określone korzyści podatkowe. Są one różne dla każdego produktu.

W przypadku IKE nie zapłacisz podatku od zysku kapitałowych na koniec inwestycji. Musisz tylko spełnić następujące warunki:

  • Wypłacisz środki po 60. roku życia lub po ukończeniu 55 lat, jeśli nabyłeś/-aś prawa emerytalne.
  • Pieniądze trafiały na konto co najmniej przez 5 lat kalendarzowych.
  • Co najmniej połowa środków została wpłacona na 5 lat przed złożeniem wniosku o wypłatę.

Jeśli zdecydujesz się na IKZE, to korzyści poczujesz od razu, ponieważ już po pierwszym roku lokowania pieniędzy możesz skorzystać z ulgi podatkowej. Polega ona na tym, że wpłaty dokonane w danym roku możesz odliczyć od podstawy opodatkowania w zeznaniu PIT.

Przykładowo:

  • Jeśli pracujesz na umowie o pracę, to Twoja ulga podatkowa za rok 2023 może wynieść nawet 2663 zł,
  • Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, to w zależności od wysokości wpłat i podatku, który płacisz, Twoja ulga podatkowa może wynieść nawet 3994 zł.

O konkretnej uldze podatkowej zawsze decyduje kwota wpłat i wysokość podatku, którym jesteś objęty (a dokładniej 32% – drugi próg podatkowy). W IKZE na koniec inwestycji również nie zapłacisz podatku od zysków kapitałowych (jak w przypadku IKE), ale za to będziesz musiał odprowadzić zryczałtowany podatek dochodowy od całości zgromadzonych środków w wysokości 10%. Korzyści i ulgi podatkowe IKZE będą możliwe, jeśli:

  • Wypłacisz środki po 65. roku życia,
  • Pieniądze trafiały na konto co najmniej przez 5 lat kalendarzowych.

Jeśli wypłacisz pieniądze wcześniej, to będziesz musiał/-a samodzielnie odprowadzić podatek dochodowy oraz zapłacić podatek Belki w wysokości 19%.

  1. Kolejna różnica dotyczy limitów:
  • w przypadku IKE jest to obecnie 20 805 zł. W 2024 r. limit wzrośnie do 23 472 zł.
  • w IKZE limity są dużo mniejsze, czyli 8 322 zł, a w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą – 12 483 zł. W 2024 limity wzrosną odpowiednio do 9388,80 zł i do 14 083,20 zł.
  1. Środki, które wpłacasz na IKE i IKZE należą do Ciebie i to Ty nimi zarządasz. Podlegają również dziedziczeniu, a spadkobiercy nie muszą odprowadzać podatku od spadków i darowizn. W przypadku IKZE osoby uposażone lub spadkobiercy muszą natomiast zapłacić zryczałtowany podatek dochodowy w wysokości 10%.

Podsumowanie IKE i IKZE

IKE i IKZE najlepiej traktować jako produkty, które się wzajemnie uzupełniają. W przypadku IKZE odczujesz korzyści od razu dzięki ulgom podatkowym. Jest to duży atut szczególnie dla osób o wyższych zarobkach i samozatrudnionych.

Z kolei w IKE masz szansę na zgromadzenie większego kapitału, ponieważ limity wpłat są dużo wyższe. Inwestycję możesz zakończyć wcześniej i po spełnieniu pewnych warunków nie zapłacisz żadnego podatku.

Jeżeli masz środki, które możesz zainwestować zarówno na IKE, jak i IKZE, możesz czerpać korzyści z dwóch programów emerytalnych.

 

Amerykanie wierzą w nieustającą hossę

W gospodarce USA nie ma śladu spowolnienia. Wstępny odczyt annualizowanego PKB pokazał, że w 4 kw. w USA wzrósł on o 3,3 proc. Dane z rynku pracy pokazywały, że sytuacja jest wręcz znakomita – oczekiwano stworzenia 180 tysięcy miejsc pracy, a było ich dwa razy więcej (353 tys.). Publikowane indeksy ISM (menedżerów logistyki) też były o wiele lepsze od oczekiwań. 

Pod koniec stycznia czekano przede wszystkim na ekscytujący przełom miesięcy. Ekscytujący, bo 30 stycznia raport kwartalny opublikowały spółki AMD, Alphabet (Google) i Microsoft, 1 lutego zakończyło się posiedzenie FOMC i odbyła się konferencja prasowa Jerome Powella, szefa Fed, a już następnego dnia raporty kwartalne opublikowały Apple, Amazon i Meta (Facebook). Kolejnego dnia, w piątek 2. lutego w USA opublikowano miesięczny raport z rynku pracy uznawany za „matkę wszystkich raportów”.

Zacznijmy od szefa Fed. FOMC oczywiście stóp procentowych nie zmienił i nikt tego nie oczekiwał. Spodziewano się, że Powell podczas swojej konferencji prasowej będzie nieco bardziej „jastrzębi” niż miało to miejsce w grudniu, ale nie oczekiwano niczego, co mogłoby inwestorów wystraszyć. A jednak szef Fed zaskoczył rynki. Powiedział, że nie wydaje mu się prawdopodobne, żeby FOMC obniżył stopy w marcu.

To się rynkowi akcji bardzo nie spodobało. Spadek indeksów wspomagany był tym, że dzień przed konferencją Powella słabe wyniki opublikowały AMD i Alphabet. Tylko wyniki Microsoft były bardzo dobre. Następnego dnia po konferencji Amazon i Meta zachwyciły wynikami i prognozami. To w umysłach graczy wymazało ostrzeżenie Powella i indeks S&P500 ruszył w górę, a potem ustanowił nowy rekord wszech czasów.

W niedzielę 4 lutego, czyli na zakończenie tego przełomu miesięcy w telewizji CBS w programie „60 minutes” Jerome Powell jeszcze raz potwierdził, że Amerykanie będą musieli dłużej poczekać na obniżkę stóp. Jastrzębia wypowiedź, ale w zasadzie jedynie potwierdzała to, co mówił po posiedzeniu FOMC. Nic więc dziwnego, że jedynie rynek obligacji i walutowy zareagowały.

Trudno się nawet dziwić rynkowi akcji, bo w gospodarce USA nie ma śladu spowolnienia, więc inwestorzy obstają przy scenariuszu „gospodarki Złotowłosej”, czyli najlepszym dla obozu byków scenariuszu – mocny wzrost gospodarczy z umiarkowaną inflacją. Jeśli chodzi o gospodarkę to dane makro zdają się potwierdzać tę tezę.

Wstępny odczyt annualizowanego PKB pokazał, że w 4 kw. w USA wzrósł on o 3,3 proc. (oczekiwano 2 proc.). Dane z rynku pracy pokazywały, że sytuacja jest wręcz znakomita – oczekiwano stworzenia 180 tysięcy miejsc pracy, a było ich dwa razy więcej (353 tys.). Publikowane indeksy ISM (menedżerów logistyki) też były o wiele lepsze od oczekiwań.

Na przykład indeks sektora usług (ponad 90 proc. gospodarki) pokazał wzrost z 50,5 do 53,4 (pokonanie poziomu 50 pokazuje, że sektor się rozwija). Indeksy ISM ostrzegały jednak (zarówno w sektorze usług, jak i przemysłowym), że gospodarka amerykańska ma do czynienia z dużymi wzrostami subindeksów cen płaconych. Może się więc okazać, że rację mają ci obserwatorzy gospodarki, którzy twierdzą, że nie realizuje ona scenariusza „soft landing” (bez dużej inflacji i bez recesji), ale „no landing” (owszem wzrost gospodarczy, ale przy stale wysokiej inflacji).

Na początku lutego widać było w zasadzie tylko trzy zagrożenia dla amerykańskiej, więc i globalnej hossy. Przede wszystkim martwi bardzo wąski rynek – dosłownie kilka dużych spółek odpowiada za wzrost indeksów. Po drugie zbyt dobre są nastroje inwestorów. Po trzecie wreszcie powrócił niepokój o stan regionalnych banków.

Potężne przeceny akcji  New York Community Bancorp, który przejął upadły Signature Bank, z powodu strat na kredytach w sektorze szybko taniejących nieruchomości komercyjnych, może być swoistym ekwiwalentem kanarka w kopalni (niewiadomą). Może (ale nie musi) ostrzegać przed „czarnym łabędziem”, który doprowadzi do tego, że ostatnie zwyżki indeksów były łabędzim śpiewem hossy przed ciągle przeze mnie oczekiwaną w pierwszym kwartale korektą na rynku akcji.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Shape Robotics zwiększa oczekiwania dot. przychodów i wyniku EBITDA za 2023 r. i zapowiada ekspansję na polski rynek EdTech

Shape Robotics, duński lider sektora EdTech, poinformował o korekcie w górę swoich oczekiwań związanych z wynikami finansowymi za ub.r. do 22,8 mln EUR przychodów oraz skorygowanego wyniku EBITDA na poziomie 1,1 mln EUR. Wcześniejsze szacunki zakładały, że spółka osiągnie przychody rzędu 19,4-20,8 mln EUR, a jej skorygowana EBITDA wyniesie 0,5-0,8 mln EUR. W 2023 r. Shape Robotics weszło na główny parkiet NASDAQ w Kopenhadze i sfinalizowało transakcję przejęcia polskiej spółki Skriware. Obecnie koncentruje się na integracji firm oraz planach związanych z penetracją polskiego rynku EdTech, który może przerosnąć rynek rumuński, będący dotąd głównym rynkiem dla Shape Robotics. Spółka zapowiedziała ogłoszenie trzyletniej strategii rozwoju w I kwartale br.

W 2023 r. znaczenie duńskiej spółki na rynku rumuńskim istotnie wzrosło – zarówno pod względem szerokości, jak i głębokości. Na przestrzeni 12 miesięcy Shape Robotics pomyślnie realizowało strategię rozwoju opartą na partnerstwie, co zaowocowało pojawieniem się kluczowych zamówień oraz korektą prognoz finansowych w górę.

Choć przewiduje się, że w 2024 r. rynek rumuński będzie nadał rósł, Shape Robotics intensywnie pracuje nad szybką integracją Skriware, objęciem kolejnego dużego rynku (w Polsce) i stworzeniem przyszłego czynnika wzrostu. Duński lider sektora EdTech spodziewa się, że w 2024 r. obroty spółki wyniosą 40,2-43,6 mln EUR.

W ciągu nieco ponad 2 lat międzynarodowy zespół Shape Robotics z André Fehrnem na czele osiągnął długą listę kamieni milowych. Do najważniejszych należą: istotne partnerstwa – z NOD, Samsung, i3-Technologies i Lenovo, strategiczne przejęcia, nowe spółki zależne, wzmocnienie zarządu, wysoki wzrost wyników oraz uzyskanie licznych nagród, które przełożyły się na rosnące zaufanie ze strony rynku.

Realizacja celów oznaczała dla nas większą ekspozycję na arenie międzynarodowej i dalszą walidację Shape Robotics jako wiarygodnego partnera w procesie globalnej transformacji cyfrowej oraz edukacji dzieci i młodzieży w przedmiotach objętych nauczaniem STEAM. Dzięki zakończonemu już przejęciu Skriware zyskaliśmy nowy, potencjalnie główny rynek w Polsce, który pozostaje dla nas w dużym stopniu otwarty. Oba zespoły, które na przestrzeni ostatnich tygodni połączyły się w jeden team, reprezentują wspólne wartości i cele. Działalność dwudziestu dwóch pracowników z Polski przekłada się na pozytywny odbiór ze strony rynku oraz duże zasięgi. Okolicznościami sprzyjającymi naszemu rozwojowi są też wyraźny nacisk polityczny położony na sektor EdTech oraz miliardowe budżety związane z dążeniem Polski do stania się jednym z najsilniejszych społeczeństw technologicznych w Europie. To wszystko sprawia, że szacujemy, iż w niedługim czasie Polska może stać się dla nas nowym kluczowym rynkiem, na którym osiągniemy jeszcze lepsze wyniki niż w Rumunii – mówi André Fehrn, CEO duńskiej spółki.

Shape Robotics pełni istotną rolę na międzynarodowym rynku technologii edukacyjnych. Niedawno André Fehrn reprezentował spółkę przed ambasadorami i ministrami edukacji podczas otwarcia nowej ambasady Danii w Mołdawii, gdzie firma właśnie utworzyła swoją filię.

Jeszcze w I kwartale br. zarząd Shape Robotics planuje ogłosić nową, trzyletnią strategię rozwoju. Obejmie ona plany ekspansji i rozwoju nowych produktów wspólnie z partnerami oraz prognozowane cele finansowe. Z kolei 29 lutego br. Shape Robotics planuje złożyć sprawozdanie okresowe za 2023 r.

Choć branża IT spowolniła, nadal brakuje specjalistów

Specjaliści IT nie muszą martwić się o pracę. Na zatrudnienie mogą liczyć w pierwszej kolejności eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa, Big Data, cloud computing oraz osoby doświadczone w obszarze sztucznej inteligencji. O takich kandydatów jest trudno. Jak wynika z raportu „IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, w Polsce 37,6% firm zgłasza trudności w ich rekrutacji.

IT to najszybciej rozwijająca się branża na świecie, która postrzegana jest jednocześnie jako atrakcyjna ścieżka kariery. Choć aktualna sytuacja gospodarcza wywołała w ostatnim roku znaczące zmiany na rynku pracy, firmy wciąż zgłaszają zapotrzebowanie na specjalistów. Eksperci Gi Group Holding zwracają również uwagę na ewoluujące potrzeby pracowników, dla których niedoceniana wcześniej stabilność zatrudnienia stała się priorytetem.

Krajobraz po bitwie

Czwarty kwartał 2023 r. okazał się dla spółek IT trudniejszy niż oczekiwano, a cały rok zapisał – za wyjątkiem wybranych specjalizacji – jako okres spowolnienia w branży. To efekt kalibrancji rynku po wcześniejszej hossie, kiedy na skutek pandemii nastąpił przyspieszony rozwój technologiczny, zwiększenie nakładów na modernizację systemów komunikacji, procesów pracy oraz e-commerce. Inwestycje w duże rozwojowe projekty IT i dynamika rekrutacji osiągnęły niespotykaną dotąd skalę, a zdalny model pracy umożliwił specjalistom z Polski świadczenie usług dla podmiotów w każdym zakątku świata.

Już pod koniec 2022 roku część spółek w Polsce przeszła falę optymalizacji, która zaczęła się w USA. Doszło do zatrzymania licznych inwestycji, projektów rozwojowych i weryfikacji statusu projektów IT w wielu przedsiębiorstwach. Firmy technologiczne zwalniały pracowników, ponadto podmioty zlokalizowane poza Polską zaczęły pracować hybrydowo, co zamknęło rynek zdalnym specjalistom z Polski. Obecnie firmy znajdują się w procesie adaptacji do nowych reguł  – weryfikują plany rozwojowe i mają nadzieję na stabilne i bezpieczne inwestycje w rozwiązania umożliwiające rozwój biznesu – komentuje Daniel Piaszczyk, Senior Partner – Executive IT w Wyser. – Jestem ostrożnym, ale jednak optymistą. Już w drugim i trzecim kwartale 2024 roku kondycja sektora powinna się poprawić – plany rozwojowe zostały zweryfikowane i choć nadal z dużą dozą rozwagi, jest szansa na odbicie – dodaje.

Z obserwacji ekspertów Gi Group Holding wynika również, że polski rynek IT jest bardziej odporny na globalne zawirowania, a branża stanowi coraz ważniejszą gałąź rodzimej gospodarki.

Postęp technologiczny oraz stale zwiększające się potrzeby biznesowe przedsiębiorstw na świecie wciąż stymulują rynek IT, co daje nadzieję na poprawę sytuacji w niedalekiej przyszłości, prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Będzie lepiej, ale szansa na powrót do hossy z lat 2021 i 2022, kiedy to specjaliści IT dostawali po kilka ofert pracy dziennie, wydaje się mało realna dodaje Agata Jemioła, Branch Manager, Grafton Recruitment.

Co kształtuje branżę?

Jak wynika z raportu “IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, do najważniejszych czynników kształtujących jej rozwój należą: sztuczna inteligencja, Big Data, rozwiązania chmurowe, cyberbezpieczeństwo i technologia 5G.

Jesteśmy świadkami transformacji. Przedsiębiorstwa, niezależnie od rozmiaru i branży, mają świadomość, że bez narzędzi cyfrowych trudno będzie kontynuować rozwijanie swojej działalności.Obecność narzędzi takich jak Chat GPT sprawiła natomiast, że sztuczna inteligencja po raz pierwszy zaistniała w szerokiej świadomości, a coraz więcej firm dostrzega jej potencjał w zwiększaniu produktywności, rozwiązywaniu problemów i poprawy doświadczeń klientów – wyjaśnia Daniel Piaszczyk.

Konieczność dostosowania się do cyfrowej rzeczywistości warunkuje zapotrzebowanie na przechowywanie, analizę i przetwarzanie danych. Rozwój obszaru Big Data i rozwiązań chmurowych wymusza zaś na firmach inwestycję w cyberbezpieczeństwo. Na ataki przestępców, inaczej niż w przeszłości, narażone są obecnie również małe i średnie przedsiębiorstwa, z których tylko 18% podejmuje odpowiednie środki bezpieczeństwa.

Zapotrzebowanie na role

Przyśpieszony rozwój nowych technologii sprawia, że prawie połowa przedsiębiorstw mierzy się globalnie z trudnościami w rekrutacji osób o odpowiednich kompetencjach cyfrowych. Na to wyzwanie wskazało w Polsce 37,6% respondentów, przy czym 11,1% firm określiła je jako duże. Jednocześnie ponad 20% nie napotkało tego typu problemów.

–  Jednym z obszarów, w którym obserwuje się największą zmianę dynamiki procesów jest tworzenie oprogramowania. Ze względu na optymalizację kosztów i restrukturyzacje wiele firm zmniejszyło swoje zespoły deweloperskie i testerskie, a także ograniczyło lub wstrzymało rekrutacje do nich. Jednocześnie wzrost popytu na specjalistów odnotowuje się w innych dziedzinach tłumaczy Agata Jemioła, Branch Manager, Grafton Recruitment.

Jak wynika z raportu “IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, technologie, które z największym prawdopodobieństwem zostaną wdrożone globalnie przez przedsiębiorstwa do 2027 r. to m.in. platformy i aplikacje cyfrowe, technologie edukacyjne, analiza Big Data, Internet rzeczy (IoT) oraz chmury obliczeniowe.

Na skutek zachodzących zmian w najbliższych latach prognozuje się wzrost zapotrzebowania na role takie jak: specjalista ds. AI i uczenia maszynowego, deweloper oprogramowania i aplikacji, analityk informacji bezpieczeństwa, analityk ds. danych, czy inżynier robotyki. Jak zapotrzebowanie na role kształtuje się w Polsce?

O ile w przypadku programistów i testerów możemy mówić o spadku zapotrzebowania, o tyle zauważyć można bardzo duży wzrost zainteresowania specjalistami do spraw bezpieczeństwa, Big Data, cloud computing oraz osób doświadczonych w obszarze sztucznej inteligencji. Prognozujemy, że właśnie te obszary zdominują rynek pracy w 2024-2025 – dodaje Agata Jemioła.Gi Group Holding_IT_technologie do 2027 r.

Jakich specjalistów IT brakuje? Jakie kompetencje w cenie?

Przedstawiciele wszystkich przedsiębiorstw zapytani o czynniki wpływające na trudności w pozyskaniu specjalistów wymienili m.in. niską liczbę aplikacji pomimo wysokiej liczby wyświetlonych ogłoszeń (21,3%), długi czas podejmowania decyzji (20,4%) i niedopasowanie kompetencji kandydatów (20,1%).

W polskich firmach największym problemem w procesie rekrutacji okazał się długi proces decyzyjny, w rezultacie którego kandydaci decydują się na inną ofertę. Na to wyzwanie wskazało aż 37% respondentów.

Kluczowymi powodami, dla których kandydaci  mają odrzucać oferty pracy są zaś niezadowolenie z proponowanego wynagrodzenia, nieadekwatność oczekiwań do roli i atrakcyjne oferty ze strony konkurencji. Eksperci Gi Group Holding zauważają również istotny wpływ potrzeby, niedocenionej wcześniej, stabilności zatrudnienia.

– Obserwujemy, że profesjonaliści, o których przedsiębiorcy toczyli w przeszłości zaciekłą walkę i którzy chętnie zmieniali pracę, szukając lepszych warunków finansowych, ostrożniej podchodzą do nowych propozycji. Widoczny jest również trend przechodzenia ze współpracy B2B na UoP, co najpewniej wiąże się z większym poczuciem stabilności oferowanym przez umowę o pracę – tłumaczy Agata Jemioła.

Eksperci tłumaczą również, że umiejętności techniczne nie są w 2023 roku jedynymi kryteriami zatrudnienia. Wraz z upowszechnieniem się pracy zdalnej i koncentracji na potrzebach użytkowników rośnie rola umiejętności poznawczych. Myślenie analityczne to najbardziej doceniana umiejętność miękka. Zaraz za nim znajduje się myślenie kreatywne, odporność, motywacja i ciekawość.Gi Group Holding_IT_Trudność w rekrutacji

Oczekiwania pracowników

Na szczycie listy priorytetów, podobnie jak w innych branżach, znalazła się wysokość wynagrodzenia, na którą globalnie wskazało 49% respondentów. Jednocześnie pracownicy sektora IT coraz częściej zwracają uwagę na czynniki takie jak równowaga pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym (31,2%), możliwość rozwoju kariery (25,3%) i elastyczność zatrudnienia (22,4%). Oczekiwania polskich respondentów były zbliżone do wyników globalnych, ale z kilkoma różnicami. Work-life balance okazał się dla nich jeszcze ważniejszy (42%), a relacje ze współpracownikami miały znaczenie aż dla 26% ankietowanych.

Choć praca zdalna jeszcze niedawno była standardem dla pracowników IT, globalnie tylko 15,8% z nich pracuje obecnie w pełni zdalnie. W Polsce ten odsetek jest jeszcze mniejszy – zaledwie 6,5% respondentów realizuje zadania poza biurem. Najczęściej polscy specjaliści pracują w trybie hybrydowym (65%), 29% w modelu stacjonarnym.Gi Group Holding_IT_Praca zdalna

Pracownicy IT zwracają również uwagę na negatywną rolę stresu i mają nadzieję zminimalizować go przy ewentualnym poszukiwaniu nowego stanowiska.

Link do pełnej wersji raportu: https://www.gigroupholding.com/polska/insights/branza-it-globalne-trendy-hr-2024/

B-Act S.A. ze wzrostem zysku netto o ponad 50 proc. w 2023 r.

B-Act S.A., spółka inżynieryjna specjalizująca się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych, osiągnęła w minionym roku 1,7 mln PLN zysku netto, co oznacza dynamikę wzrostu na poziomie 51 proc. rdr. Przychody ze sprzedaży spółki osiągnęły z kolei wartość 14,8 mln PLN, a zysk operacyjny (EBIT) 2,4 mln PLN, rosnąc tym samym kolejno o 7 i 53 proc. rdr. Spółka jest na ostatniej prostej przed debiutem na rynku NewConnect – chce pojawić się na „małym parkiecie” już w I półroczu 2024 roku.

B-Act w minionym roku zrealizował 7 projektów oraz podpisał kontrakty na realizację kolejnych 12, z czego 5 na Ukrainie. Obecnie spółka jest zaangażowana w 30 projektów w Polsce i za granicą, które są w różnych fazach realizacji, a także prowadzi negocjacje dotyczące podpisania kolejnych kontraktów.

Cieszymy się z osiągnięcia historycznych wyników finansowych. 2023 rok był okresem, w którym bardzo się rozwinęliśmy jako firma – podpisywaliśmy nowe kontrakty dotyczące m.in. rozbudowy infrastruktury wojskowej w naszym kraju, budowy nowych linii tramwajowych w Warszawie czy odbudowy Ukrainy, w której otworzyliśmy także kolejne dwa biura w Charkowie i Winnicy. Prowadzimy stale rozmowy odnośnie nowych kontraktów, o których mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli poinformować – mówi Adam Białachowski, prezes zarządu B-Act S.A.

B-Act z dużym optymizmem patrzy na 2024 rok. Spółka upatruje swoich możliwości w związku z inwestycjami, które będą efektem zapowiadanego odblokowania środków z KPO (Krajowego Planu Odbudowy), funduszami przyznanymi przez Unię Europejską na odbudowę Ukrainy w latach 2024-2027 czy także z działaniami w ramach poszerzania obecności na innych rynkach zagranicznych. Co więcej, B-Act w styczniu złożył wniosek do GPW w sprawie wprowadzenia akcji do obrotu na rynku NewConnect i liczy, że zadebiutuje na giełdzie już w I półroczu br.

– W listopadzie ub. r. z sukcesem zakończyliśmy publiczną ofertę akcji, z której pozyskaliśmy od inwestorów 2,4 mln PLN. Kolejnym krokiem było złożenie wniosku do GPW w sprawie wprowadzenia akcji do obrotu na giełdzie. Liczymy, że upublicznienie naszej spółki zwróci uwagę szerokiego grona inwestorów, co przełoży się na naszą dalszą ekspansję i umocnienie pozycji rynkowej. Chcemy zadebiutować  na „małym parkiecie” już w I półroczu 2024 roku – dodaje Adam Białachowski.

SatRev podpisuje porozumienie w sprawie współpracy w Rwandzie

SatRev i Locus Dynamics z dumą ogłaszają podpisanie przełomowego protokołu ustaleń (MoU) podczas Szczytu Gospodarczego Polska – Rwanda, który odbył się w środę, 7 lutego 2024 r. w Kigali.

Umowa stanowi znaczący kamień milowy w dwustronnej współpracy i postępie technologicznym, prezentując zaangażowanie pomiędzy Polską oraz Rwandą w zakresie dostarczania kompleksowych rozwiązań satelitarnych służących do zbierania danych obserwacyjnych Ziemi w Afryce.

W ramach zawartej umowy Strony będą współpracować w zakresie projektowania, produkcji i obsługi mikrosatelitów oraz odpowiednich czujników o wysokiej rozdzielczości do różnych zastosowań, a także utworzą powiązaną infrastrukturę w Rwandzie, a mianowicie: satelitarną stację naziemną, centrum kontroli misji oraz udoskonalą możliwości analizy danych satelitarnych.

Obecnie obie firmy pracują nad projektem, który obejmie dostawę trzech mikrosatelitów i budowę w Rwandzie naziemnej stacji satelitarnej oraz centrum kontroli misji wraz z powiązanymi szkoleniami w zakresie obsługi satelitów i analizy danych.

Sponsorzy projektu będą dążyć do zabezpieczenia finansowania projektu przy wsparciu Unii Europejskiej w ramach gwarancji Europejskiego Funduszu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Plus (EFSD+). EFSD+ jest ramieniem finansowym Global Gateway, promującym zrównoważone inwestycje w krajach partnerskich UE. Strategia Global Gateway ma na celu zmobilizowanie do 300 miliardów euro w postaci połączonych inwestycji publicznych jak i prywatnych w latach 2021–2027. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) zamierza wdrożyć gwarancję EFSD+ w celu wsparcia procesów cyfryzacji w krajach Afryki Subsaharyjskiej.

Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRev, podkreślił znaczenie projektu, mówiąc: „To przełomowa inicjatywa, która wzmacnia współpracę gospodarczą i współgra z naszą strategią Soverign Space, zapewniając kompleksowe rozwiązania satelitarne do zbierania danych obserwacyjnych Ziemi w Afryce.

Inicjatywa współpracy z Rwandą współgra z flagowym produktem SatRev, Sovereign Space, zaprojektowanym do dostarczania kompleksowych rozwiązań satelitarnych dla rządów, w tym wdrożenia satelitów, budowy stacji naziemnych, prowadzenia misji i oraz budowania potencjału w zakresie dalszych działań.

Występując podczas ceremonii podpisania Memorandum o Porozumieniu, Wilson Kagabo, Dyrektor Zarządzający LD, zauważył: „Podpisanie tego Memorandum o Porozumieniu oznacza wizję LD jako istotnego uczestnika w Afrykańskiej Gospodarce Kosmicznej. Partnerstwo z SatRev rozszerzy jeszcze bardziej zdolności LD w technologiach satelitarnych, poprawi dostęp Rwandy do danych obserwacyjnych Ziemi z satelitów o wysokiej rozdzielczości i wykorzysta infrastrukturę LD do hostowania stacji naziemnych dla satelitów.

Podpisanie umowy zbiega się z wizytą Prezydenta RP, Andrzeja Dudy w Afryce Wschodniej, mającej na celu promowanie polskich interesów biznesowych i pogłębianie więzi gospodarczych z Afryką, która jest szybko rozwijającym się i perspektywicznym rynkiem. Wizyta podkreśla zaangażowanie Polski we współpracę w różnych sektorach, w tym rolnictwie, technologiach ekologicznych i eksploracji kosmosu.

Przedsiębiorstwa wielonarodowe obawiają się, że globalna reforma podatkowa doprowadzi do podwójnego opodatkowania

Ankietowane przez EY spółki przewidują, że wkraczamy w okres ważnych zmian podatkowych napędzanych takimi czynnikami, jak globalna reforma podatkowa, zmiany technologiczne i inflacja. Z międzynarodowego badania w obszarze Podatków i Cen Transferowych (The 2024 EY International Tax and Transfer Pricing Survey) wynika, że na ryzyko podwójnego opodatkowania wskazuje 84% respondentów, a 71% jest zdania, że globalne podatki minimalne wpłyną na politykę cen transferowych w ich firmach. Z kolei trzech na czterech ekspertów (75%) stwierdziło, że duże wyzwanie stanowi efektywniejsze wykorzystanie technologii. Zdaniem 73% ankietowanych inwestowanie w bardziej zaawansowane rozwiązania operacyjne w zakresie cen transferowych przyniosłoby poprawę w zarządzaniu ryzykiem.

Ceny transferowe to kluczowy obszar funkcji podatkowej, która nadzoruje transakcje wewnątrzgrupowe przedsiębiorstw wielonarodowych. Reforma międzynarodowego prawa podatkowego wywiera znaczący wpływ na wyzwania przedsiębiorstw w tym obszarze. Zdecydowana większość respondentów badania EY (84%) twierdzi, że stoi w obliczu znacznego lub umiarkowanego ryzyka podwójnego opodatkowania wynikającego z projektu OECD zmian globalnych przepisów podatkowych (ang. BEPS). Z kolei 71% uważa, że globalne podatki minimalne – powiązane ze wspomnianym projektem zmian przepisów – będą miały znaczący lub umiarkowany wpływ na politykę cen transferowych w ich firmach.

BEPS zwiększa zainteresowanie APA

Propozycja OECD wprowadza nowy, międzynarodowy podatek minimalny w wysokości co najmniej 15% dla przedsiębiorstw wielonarodowych. Ma to uniemożliwić erozję bazy podatkowej poprzez przenoszenie zysków do tzw. rajów podatkowych. Zgodnie z założeniami projekt obejmie tylko duże grupy kapitałowe, których skonsolidowane przychody będą wynosić co najmniej 750 mln euro.

– Nowe opodatkowanie jest ściśle powiązane z cenami transferowymi, a dla firm oznacza konieczność minimalizowania ryzyk. Można to osiągnąć m.in. poprzez większą przewidywalność kalkulacji wymaganych do zapewnienia zgodności z zasadami filaru drugiego BEPS. W globalnej praktyce EY widać wzrost zainteresowania instrumentami ograniczającymi ryzyko sporu z administracjami podatkowymi. Takie proaktywne podejście zapewnia większą pewność działań w przypadku potencjalnych sporów w obszarze cen transferowych oraz wdrażania filaru drugiego BEPS – tłumaczy Mariusz Kozłowski, Partner w Zespole Cen Transferowych EY Polska.

Z badania EY wynika, że coraz więcej przedsiębiorstw zwraca się ku uprzednim porozumieniom cenowym, aby negocjować warunki transakcji wewnątrzgrupowych z administracją skarbową. Dwustronne APA okażą się bardzo przydatne zdaniem 61% ankietowanych, zaś w przypadku wielostronnych porozumień odsetek odpowiedzi wyniósł 59%. Co ciekawe, w 2021 r. twierdziło tak odpowiednio 34% i 30% respondentów. Oznacza to wzrost na przestrzeni dwóch lat o około 30 punktów procentowych. Ponadto 59% przedstawicieli firm uważa, że jednostronne APA będą bardzo przydatne w zarządzaniu sporami w obszarze cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat, co stanowi niemal dwukrotny wzrost (29%) w porównaniu z rokiem 2021.

Rosnący wpływ czynników zewnętrznych

Kaskada rozmaitych uwarunkowań regulacyjnych i gospodarczych wpływa na podejmowane przez firmy decyzje biznesowe i komplikuje zadania liderów odpowiedzialnych za strategię cen transferowych. Zdaniem 77% z nich inflacja będzie miała znaczący lub umiarkowany wpływ na politykę cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat, zaś 51% twierdzi, że wyższe stopy procentowe odbiły się na średnio- i długoterminowej wycenie zadłużenia między spółkami.

Również obowiązek realizacji celów ESG oddziałuje na politykę cen transferowych. Dla 28% ankietowanych oznaczało to konieczność jej zmiany, by uwzględnić nowe wymagania. Z kolei 42% ekspertów przyznało, że ich organizacja przeniosła produkcję z jednej jurysdykcji do innej w ciągu ostatnich trzech lat z powodu kwestii geopolitycznych. Sześć na dziesięć firm (62%) przewiduje, że zmiany w łańcuchach dostaw będą miały umiarkowany lub znaczący wpływ na ich politykę cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat.

– W miarę jak organizacje dostosowują swoje strategie operacyjne, aby radzić sobie z ryzykiem związanym z łańcuchem dostaw i spełniać swoje cele klimatyczne, działy podatkowe będą również musiały zmieniać swoje podejście do cen transferowych, aby uzgodnić je z celami biznesowymi. Obecny krajobraz zmian regulacyjnych i podatkowych oznacza, że specjaliści od cen transferowych powinni przyjąć bardziej proaktywną rolę we współpracy z zarządem, aby odpowiednio wcześnie reagować na zakłócenia gospodarcze i geopolityczne – dodaje Mariusz Kozłowski.

Czas na nowe technologie

W nowej rzeczywistości, w której ryzyko podwójnego opodatkowania gwałtownie wzrosło, eksperci zajmujący się cenami transferowymi muszą bardziej polegać na technologiach, które wesprą ich w tradycyjnych operacjach. Dla 75% respondentów nieefektywne wykorzystanie technologii było ich pierwszym lub drugim największym wyzwaniem, natomiast 67% zmagało się z niską jakością danych. Co więcej, 73% przedstawicieli firm twierdzi, że inwestowanie w bardziej zaawansowaną technologię operacyjną w zakresie cen transferowych przyniosłoby umiarkowaną lub znaczącą poprawę w zarządzaniu ryzykiem. Zdecydowana większość respondentów (88%) zakłada, że technologia wpierająca obszar cen transferowych wygeneruje istotne oszczędności na poziomie przedsiębiorstwa w ciągu najbliższych trzech lat.

– Firmy stoją obecnie w obliczu wielu nowych i złożonych wymogów w zakresie sprawozdawczości podatkowej w skali globalnej. Nowe technologie, w tym generatywna sztuczna inteligencja, będą miały kluczowe znaczenie dla ułatwienia pracy specjalistom podatkowym w spełnieniu tych obowiązków. Wiele osób znajduje się jednak na bardzo wczesnym etapie uczenia się jak korzystać z tych narzędzi i potrzebuje większego wsparcia ze strony organizacji. Ważne jest, aby firmy umieściły obszar podatków wysoko na liście celów ich transformacji technologicznej. Możliwość agregowania i szybkiej analizy dużej ilości danych pozwoli zespołom podatkowym sprostać rosnącym wymaganiami w zakresie m.in. publicznej przejrzystości płatności podatkowych – zauważa Paulina Bzymek-Iwanowicz, Partnerka w Zespole Podatków Korporacyjnych i Cen Transferowych, EY Polska.

O badaniu
Międzynarodowe Badanie w obszarze Podatków i Cen Transferowych EY zostało przeprowadzone między wrześniem a październikiem 2023 roku. Wśród ankietowanych znalazło się 1000 członków kadry kierowniczej z dużych firm w 47 jurysdykcjach i 19 branżach, których zapytano o kwestie związane z podatkami międzynarodowymi i cenami transferowymi.

Upadłość przedsiębiorstwa: co musisz wiedzieć?

W przypadku niewypłacalności każdy przedsiębiorca jest zobowiązany do złożenia, w terminie trzydziestu dni od jej powstania, wniosku o ogłoszenie upadłości. Za niedochowanie go grozi odpowiedzialność cywilna i karna oraz zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Sąd może oddalić ww. wniosek, jeśli majątek przedsiębiorcy nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania. I z powodu ubóstwa nie są wyciągane żadne konsekwencje. Natomiast za zatajenie lub wyprowadzenie majątku w takiej sytuacji można być pozbawionym wolności nawet na trzy lata.

Każdy przedsiębiorca powinien stale i dokładnie przyglądać się sytuacji finansowej swojej firmy. A jeżeli zajdzie taka potrzeba, nie może zwlekać z decyzją o rozpoczęciu procesu upadłościowego. Szybsze jej podjęcie pozwoli nie tylko uniknąć odpowiedzialności za niezłożenie wniosku w terminie, ale także zminimalizować negatywne konsekwencje narastania zaległości.

Czym w ogóle jest niewypłacalność? I kiedy mamy z nią do czynienia? Najprościej rzecz ujmując, to sytuacja, kiedy dany podmiot nie wykonuje swoich zobowiązań pieniężnych. Jeśli opóźnienia w płatnościach przekraczają trzy miesiące, to przepisy prawa poniekąd z góry przewidują, że taki przedsiębiorca jest niewypłacalny. Wówczas ma on nie więcej niż 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości.

Niestety, trzeba liczyć się z tym, że postępowanie jest dość kosztowne, albowiem sama opłata za złożenie wniosku to 1 tys. zł. Dodatkowo przedsiębiorca musi wpłacić zaliczkę na poczet wydatków kosztów postępowania, która w 2024 roku wynosi 7462,25 zł.

Obowiązek złożenia wniosku ciąży na każdym przedsiębiorcy. Za niewywiązanie się z niego grozi odpowiedzialność cywilna, uregulowana w art. 21 ust. 3 p.u. lub art. 299 k.s.h. Przewidziana jest też odpowiedzialność karna, wskazana w art. 586 k.s.h. Ponadto przedsiębiorca może dostać zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, określony w art. 373 ust.1 pkt 1 p.u. Jeśli złoży wniosek w terminie, uchyla się od ww. sankcji.

Jeżeli tymczasowy nadzorca sądowy stwierdzi, że majątek przedsiębiorcy pozwala na pokrycie kosztów sądowych, a także przynajmniej części zobowiązań wobec wierzycieli, wówczas sąd ogłosi upadłość, rozpoczynając postępowanie, które po zakończeniu pozwoli na wykreślenie spółki z KRS-u. W sytuacji gdy sąd oddali wniosek o ogłoszenie upadłości, z uwagi na ubóstwo przyszłej masy upadłości, to takiemu dłużnikowi lub zarządowi go reprezentującemu nie będzie można przypisać powyższej odpowiedzialności.

W przypadku zatajenia lub wyprowadzenia majątku grozi odpowiedzialność karna w postaci trzech lat pozbawienia wolności. Natomiast w postępowaniu upadłościowym syndyk będzie zobowiązany do unieważnienia takich czynności prawnych, wskutek których przyszła masa upadłości została uszczuplona.

W ramach postępowania z reguły dochodzi do sprzedaży majątków przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność oraz wspólników spółek cywilnych i odpowiadających za zobowiązania spółek osobowych. Majątki członków ich rodzin nie są zagrożone, o ile nie ma np. wspólnoty majątkowej małżonków.

Oczywiście, nie można zapominać o korzyściach upadłości, które przyjmują różną formę, w zależności od formy prawnej przedsiębiorcy. Jeżeli mamy do czynienia z upadłością spółki, to finalnie dochodzi do jej wykreślenia z KRS-u, co niejednokrotnie pozwala wspólnikom pozbyć się niedochodowego interesu, zanim wierzyciele będą mogli sięgnąć do ich majątków. Natomiast w przypadku spółki z o.o. złożenie wniosku pozwala na uwolnienie się członków zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Z kolei w przypadku jednoosobowych przedsiębiorców postępowanie upadłościowe ma pozwolić na ich oddłużenie, albowiem po zrealizowanym planie spłaty wierzyciele nie mogą wszczynać wobec nich egzekucji, które obejmowałaby wierzytelności powstałe przed dniem ogłoszenia upadłości.

Rozważając zatem przyszłość prowadzonego przedsiębiorstwa, warto podjąć się oceny, czy faktycznie ma ono szansę na przetrwanie, w szczególności, gdy od jakiegoś czasu przestało być dochodowe. Racjonalna ocena możliwości zarobkowych może pozwolić na uniknięcie dalszego zadłużenia się, zaś szybkie podjęcie decyzji o rozpoczęciu procedury upadłościowej będzie stanowiło nowy początek.


Autorem publikacji jest Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG

Polacy chcą robotów w domu, ale nie w miejscu pracy

Jak wynika z raportu PRCN pt. „Polacy o sztucznej inteligencji”, badani nie chcą zostać zastąpieni w pracy przez roboty lub ich własne awatary, chętniej za to skorzystają z automatyzujących rozwiązań AI w środowisku domowym. Nowe technologie obierane są przez Polaków pozytywnie w kontekście usprawniania procesów i przejmowania uciążliwych codziennych obowiązków. Natomiast w miejscu pracy respondenci stawiają na samodzielność.

AI wróg czy przyjaciel w codziennym życiu Polaków?

Z raportu wynika, że Polacy najbardziej otwarci są na nowoczesne technologie wykorzystywane w automatyzowaniu domu. Blisko 27% badanych deklaruje, że chciałoby wprowadzić inteligentne systemy usprawniające procesy, takie jak oświetlenie, ogrzewanie czy systemy bezpieczeństwa.

Polacy chcieliby, by roboty i systemy automatyczne przejęły  od nich uciążliwe obowiązki domowe. Jak wynika z badania, ponad ¼ ankietowanych korzystałaby na co dzień z robotów sprzątających, kuchennych i innych robotów do prac domowych. Wykorzystanie AI w opiece nad dziećmi lub osobami starszymi i zwierzętami również cieszy się aprobatą Polaków, którzy widzą w robotyzacji codziennych zadań dużą oszczędność czasu. Innymi udogodnieniami, w których chcemy pomocy sztucznej inteligencji, jest automatyczna porada prawna (22,5%), automatyczna konsultacja zdrowotna (21,4%), czy automatyczny kasjer, zmniejszający kolejki do tradycyjnych kas i usprawniający zakupy (21,3%).

W jakich obszarach Polacy negatywnie patrzą na sztuczną inteligencje?

Polacy nie chcą jednak, aby awatary zajęły ich miejsce w pracy. Jedynie 10,3% ankietowanych pozytywie odebrałoby posiadanie własnego awatara, który pracowałby za nich. Nowoczesne technologie mogą być odbierane bardziej w kontekście zagrożenia niż szansy. Aż 24% badanych wykazało niechęć do korzystania z pomocy AI oraz preferencję usług świadczonych przez ludzi. Badani patrzą sceptycznie także na automatyczne taksówki, sterowane wyłącznie przez sztuczną inteligencję (11,2%). Najmniejszym zaufaniem respondenci darzą prace pisemne wygenerowane przez AI. Są to treści, tworzone przez takie narzędzia jak, np. Chat GPT czy Open AI.  Wyniki badania wskazują, że Polacy najmniej pozytywnie odbierają sztukę tworzoną przez sztuczną inteligencję. AI nie posiada pierwiastka twórczego, który posiadają artyści.

Poznanie stosunku Polaków do nowych technologii pozwala zauważyć fakt, że Polacy odbierają AI i roboty pozytywnie w obszarach doradztwa i pomocy. Wniosek ten ma istotne znaczenie dla komunikacji, która powinna unikać komunikatów przedstawiających AI jako zastępcę człowieka. Pomimo że znaczna część społeczeństwa nadal nie jest przekonana do zalet kreatywnej AI,  warto komunikować wspierającą rolę nowych technologii w codziennym życiu.

„Menedżerowie stoją przed nie lada wyzwaniem, by przełamać lęk i opór pracowników przed wdrożeniem automatyzacji i sztucznej inteligencji. Z pomocą przyjść mogą narzędzia komunikacji zmiany, z którymi na co dzień pracują podmioty doradcze w dziedzinie komunikacji i zarządzania zmianą w przedsiębiorstwach. Do wdrożenia sztucznej inteligencji na szeroką skalę w firmach, należy podejść strategicznie, angażując pracowników w planowanie i projektowanie zmian”. – podkreśla Iwona Kubicz, Managing Director Agencji Public Relations, PRCN.

Niedobór talentów z kompetencjami IT & analizy danych, a sztuczna inteligencja to już codzienność

AI, czyli sztuczna inteligencja, to już codzienność. Nie dziwi zatem jej wykorzystanie w działaniach biznesowych, na rynku pracy czy w organizacjach niezwiązanych nawet z branżą nowych technologii. Jak pokazuje raport ManpowerGroup, największym wyzwaniem dla pracodawców jest utworzenie nowych stanowisk związanych ze sztuczną inteligencją, a także odpowiednie przeszkolenie pracowników w tym obszarze. Co jeszcze jest wyzwaniem dla firm w zakresie AI? Dlaczego powinny rozpocząć implementację sztucznej inteligencji w swoich działaniach jak najwcześniej i jakie mogą mieć z tego korzyści?

Dane analizy ManpowerGroup „Niedobór talentów” wskazują, że umiejętności z zakresu IT & analizy danych są tymi najbardziej poszukiwanymi wśród kandydatów na rynku pracy, na co wskazuje 23% badanych przedsiębiorstw. Kompetencje związane z nowymi technologiami i ich wykorzystaniem są bowiem pożądane aktualnie w każdej branży, m.in. ze względu na konieczność współdziałania pracowników z elementami sztucznej inteligencji.

Jak podkreśla Marta Szymańska, ekspertka rynku pracy i manager zatrudnienia stałego w Manpower, sztuczna inteligencja i technologie z nią związane stanowią już integralną część wielu obszarów gospodarczych. – Nie tylko rewolucjonizują one sektor nowoczesnych technologii, ale także wnikają głęboko w dziedziny takie jak medycyna, finanse, logistyka czy przemysł. W obliczu tych zmian, posiadanie wiedzy na temat AI staje się kluczowym atutem na rynku pracy. Pracodawcy poszukują osób, które potrafią wykorzystać elementy sztucznej inteligencji do rozwiązywania problemów, optymalizacji procesów w firmach. Kandydaci z umiejętnościami w obszarze AI są zdecydowanie bardziej konkurencyjni i mogą liczyć na atrakcyjne oferty zatrudnienia. Wprowadzenie sztucznej inteligencji do branż takich jak finanse, logistyka czy przemysł jest jednym z czynników, które generują niedobór talentów w tych sektorach. Nowoczesne rozwiązania zmieniają procesy, a także zakres obowiązków na wielu stanowiskach, co z kolei wymaga od pracowników posiadania nowych umiejętności i cech osobowych. Mowa tutaj przede wszystkim o elastyczności, umiejętności uczenia się, a także kreatywnym podejściu do zadań. To cechy bardzo istotne, ponieważ pozwalają kandydatom stosunkowo szybko przystosować się do nowej sytuacji oraz sprawnie odnaleźć się w procesie zmiany. Dodatkowo, otwartość na zdobywanie nowych umiejętności wspiera szybkie przyswajanie nowych koncepcji i wykorzystywanie ich w praktyce. Kreatywność natomiast umożliwia wykorzystanie potencjału AI w twórczy sposób oraz znajdowanie innowacyjnych rozwiązań i kreację nowych możliwości biznesowych – dodaje ekspertka.

AI w organizacjach nie tak łatwa we wdrożeniu…

W badaniu realizowanym w ramach raportu ManpowerGroup, pracodawcy zostali poproszeni o wskazanie największych wyzwań związanych ze stanowiskami wymagającymi umiejętności z zakresu sztucznej inteligencji. Okazuje się, że najtrudniejsze jest dla nich rozważanie nowych stanowisk związanych ze sztuczną inteligencją, szkolenie pracowników w zakresie wykorzystywania AI, poszukiwanie wykwalifikowanych osób znających ten obszar. Tuż za podium wyzwań znalazły się też definiowanie ról, które mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję, tworzenie odpowiednich programów i szkoleń podnoszenia kwalifikacji, a także zrozumienie, jakie nowe umiejętności należy posiąść.

– W sytuacji wdrażania sztucznej inteligencji w firmie, rolą pracodawców jest częściowe przejęcie odpowiedzialności za upskilling oraz reskilling pracowników, by dostosować organizacje do nowych wymagań rynku. Jednak tworzenie skutecznych programów szkoleniowych nie jest łatwym zadaniem. Wymaga to precyzyjnej strategii wdrożenia AI, przetestowania tych rozwiązań, dopasowania programów szkoleniowych do potrzeb firm oraz zdefiniowania nowych ról. Dodatkowo, proces wdrożenia nowych technologii jest czasochłonny i kosztowny. Wymaga to od pracodawców dokładnej analizy, przemyślanych decyzji. Sztuczna inteligencja zmienia oblicze rynku pracy, stawiając przed pracodawcami i pracownikami nowe wyzwania. Jednak poprzez odpowiednie przygotowanie i dostosowanie się do zmian, można przekształcić te wyzwania w możliwości rozwoju i sukcesu na rynku – podsumowuje ekspertka Manpower.

Jak wybrać najtańszy kredyt gotówkowy?

Pozyskanie taniego kredytu to zadanie wymagające zastosowania strategicznego podejścia. Przydatne okaże się przy tym przeprowadzanie różnego rodzaju analiz. Pozwolą one dowiedzieć się kluczowych informacji na temat wstępnie wyselekcjonowanych ofert. Od czego zacząć?

Analiza dostępnych ofert

Zainteresowani konsumenci chcą zazwyczaj znaleźć najtańszy kredyt gotówkowy. Za jeden z kluczowych sposobów, by móc wybrać taką ofertę, uznaje się przeprowadzanie skrupulatnych analiz dostępnych propozycji bankowych, co umożliwia to podjęcie trafnej decyzji.

Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na:

  • oprocentowanie;
  • rodzaj oprocentowania;
  • opłaty dodatkowe;
  • warunki umowy.

Wszystkie te elementy wpływają na łączny koszt kredytu. Ich dokładne znaczenie można sobie uświadomić np. poprzez wykorzystanie bezpłatnych kalkulatorów kredytowych. Pozwalają one wyliczyć m.in. RRSO i zapoznać się z istotnymi parametrami wyselekcjonowanej propozycji bankowej.

Gdzie poszukiwać atrakcyjnych ofert na kredyty gotówkowe?

Podczas zapoznawania się z różnymi ofertami kredytów okaże się pomocny przede wszystkim internet. Dostępne w nim narzędzia (m.in. bezpłatne kalkulatory i porównywarki) umożliwią zestawienie ze sobą kilku różnych opcji bez wychodzenia z domu. Do skorzystania z nich wystarczy urządzenie mobilne z połączeniem sieciowym.

Alternatywę stanowi samodzielne przeglądanie poszczególnych stron bankowych. Pracownicy instytucji udostępniają tam wszystkie aktualne oferty. Świadomi kredytobiorcy powinni trzymać rękę na pulsie i przeglądać je na bieżąco.

Okres kredytowania

Konsumenci wiedzą o tym, że długi okres kredytowania oznacza zazwyczaj niskie raty miesięczne. Nie są one wcale korzystne – zwiększają łączne opłaty poprzez naliczające się odsetki. Kredytobiorcy spłacają wówczas zdecydowanie więcej niż muszą.

Tani kredyt powinien być również bezpieczny. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnie własnej sytuacji finansowej za kilka lub kilkanaście lat. Zobowiązania długoterminowe zwiększają ryzyko wystąpienia nieprzewidzianych komplikacji. Utrata pracy ze względu na zlikwidowanie stanowisk zawodowych (np. spowodowany dalszym rozwojem technologii AI) może przyczynić się do powstania realnych problemów pieniężnych.

Zdolność kredytowa

Kluczową funkcję w procesie zdobywania tanich kredytów pełni zdolność kredytowa kandydata. Definiuje ona możliwości jednostki do spłacania zobowiązań w określonym umownie terminie.

Wpływa ona bezpośrednio na:

  • oprocentowanie;
  • warunki;
  • decyzję o przyznaniu środków;
  • negocjacje.

Wysoką zdolność kredytową uznaje się za sygnał stabilnej sytuacji finansowej. Ta przekłada się na większe zaufanie wybranej instytucji do konsumenta. Wzmacnia to szansę uzyskania niższego oprocentowania.

Konsultacja z ekspertem finansowym

Na sam koniec zaleca się konsultację z ekspertem finansowym. Tego typu specjalista wykonuje skrupulatną analizę sytuacji finansowej klienta, w trakcie której uwzględnia:

  • dochody;
  • wydatki;
  • zobowiązania;
  • cele finansowe.

Informacje te pozwalają dostosowywać propozycje kredytowe do indywidualnych potrzeb konsumentów. Ponadto ekspert finansowy dysponuje wiedzą odnośnie do wszystkich dostępnych produktów bankowych. Przydaje się im ona m.in. podczas przeprowadzania negocjacji warunków kredytowych.

Rok 2024 pod znakiem natężonego nadzoru regulacyjnego nad bankami

W 2024 r. firmy z branży finansowej nadal będą funkcjonowały w środowisku trudnych warunków rynkowych, jakie towarzyszyły im przez ostatnich kilka lat. Mimo spadku inflacji i wyhamowania wzrostu stóp procentowych, oba te czynniki w dalszym ciągu negatywnie wpływają na aktywność gospodarczą. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte Financial Markets Regulatory Outlook 2024, firmy będą również musiały sprostać nowym wymogom regulacyjnym dotyczących ESG oraz zintensyfikować działania w kierunku zrównoważonych finansów.

Najnowsza odsłona raportu Deloitte omawia główne trendy i zjawiska regulacyjne oraz ich wpływ na rynek usług finansowych. Omawiane w publikacji zmiany strukturalne, napędzane geopolityką, innowacjami klimatycznymi i technologicznymi, będą kształtować krajobraz regulacyjny i środowisko operacyjne na nadchodzące lata, a nawet dziesięciolecia.

Nadzór receptą na kryzys

Zdaniem autorów publikacji 2024 rok będzie krytycznym momentem dla całej branży ze względu na wejście w życie szeregu zmian regulacyjnych. Chodzi o takie elementy jak unijna ustawa o cyfrowej odporności operacyjnej, reformy ostrożnościowe (tj. Bazylea dla banków z UE i Wielkiej Brytanii oraz Solvency II i Solvency UK dla ubezpieczycieli z UE i Wielkiej Brytanii) czy brytyjskie cło konsumenckie.  Implementacja tych rozwiązań opóźnia się ze względu na utrzymujące się ryzyka m.in. geopolityczne czy makroekonomiczne, niemniej docelowo mogą one przynieść wiele korzyści, chociażby eliminację konieczności interwencji organów nadzoru oraz związanych z nimi kosztów naprawczych. Jest to tym bardziej istotne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż perspektywy dla gospodarek europejskich są wysoce niepewne, a od 2024 r. organy nadzoru w Europie będą w stanie najwyższej gotowości.

Autorzy raportu zwracają też uwagę na pozorność sygnałów mających świadczyć o dobrej kondycji sektora bankowego. Podkreślają, że o stabilności całego systemu świadczy sytuacja podmiotów w najtrudniejszej sytuacji, np. dysponujących najmniejszymi buforami kapitałowymi.

Upadłość kilku średniej wielkości banków regionalnych w USA w 2023 r., a następnie szybkie ratowanie globalnego gracza o znaczeniu systemowym, przypomniały nam o dwóch rzeczach. Po pierwsze, że zaufanie klientów i inwestorów do banków może szybko zniknąć. Po drugie, że solidnym buforom płynnościowym musi towarzyszyć kilka elementów niezbędnych dla utrzymania stabilności systemu. Są nimi m.in. skuteczne zarządzanie ryzykiem, plany naprawcze oraz proaktywny nadzór instytucjonalny czy współdziałanie i odpowiedzialność kluczowych interesariuszy – banków, nadzoru, rządu, czy kredytobiorców. Analizując globalne trendy to właśnie w solidarnym i odpowiedzialnym podejściu do rynku dostrzegam największą siłę, a jednocześnie wyzwanie w adresowaniu istniejących i nadchodzących wyzwań sektora – zarówno lokalnych, jak i globalnych – zauważa Przemysław Szczygielski, lider usług dla sektora finansowego w Polsce, partner zarządzający działem zarządzania ryzyka w Polsce i krajach bałtyckich, Deloitte.

Banki i inne instytucje finansowe stoją w obliczu podwyższonego ryzyka kredytowego. Organy odpowiedzialne za stabilność finansową zasygnalizowały szczególne obawy w odniesieniu do dwóch obszarów: sektora nieruchomości komercyjnych (w szczególności biurowych) i prywatnych rynków kredytowych. Jednocześnie w obliczu utrzymującej się presji związanej z kosztami utrzymania, firmy powinny dążyć do zapewnienia sprawiedliwych wyników kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji, a w przypadku niepowodzenia – oczekiwać proaktywnej interwencji organów nadzoru.

Zrównoważone finanse wyzwaniem w 2024 r.

W Europie zrównoważony rozwój w dalszym ciągu przekształca gospodarkę, tworząc nowe możliwości i zmieniając koszty prowadzenia działalności dla firm świadczących usługi finansowe. Regulacje są ważnym czynnikiem napędzającym te zmiany i mają kluczowe znaczenie dla przedsiębiorstw, planujących osiągnięcie zerowego poziomu emisji netto.

Raport Deloitte wskazuje, że firmy powinny zintensyfikować działania w planowaniu transformacji w obszarach związanych z klimatem, zarządzaniem ryzykiem finansowym oraz unikaniem praktyk „greenwashingu”. Wielu przedsiębiorców wciąż nie do końca rozumie to zjawisko i to jak ono wpływa na produkty oraz zobowiązania firmy. Z kolei zarządy powinny skoncentrować się na rozpoznawaniu ryzyka płynącego z podobnej strategii, które może wpływać na ich bilanse. Europejskie urzędy nadzoru finansowego planują opublikować ostateczne zalecenia dla Komisji Europejskiej w maju 2024 r., dotyczące ewentualnych zmian w unijnych ramach regulacyjnych dotyczących „greenwashingu”.

–  Wiele dużych firm chce się zaangażować w pomoc mniejszym podmiotom w przyspieszeniu zielonej transformacji, co było kluczowym tematem konferencji COP28 w 2023 r. W 2024 r. spodziewamy się większego skupienia decydentów na roli ram regulacyjnych w finansowaniu transformacji. Analiza ryzyka klimatycznego „Fit for 55″ w UE oceni zdolność systemu finansowego do wspierania zielonej transformacji gospodarek. Obecnie istnieje wiele utrudnień w zakresie finansowania projektów firm, które planują przejść na zielony model biznesowy, zwłaszcza w kontekście braku spójności terminologii w obszarze regulacyjnym – mówi Przemysław Szczygielski.

Ryzyko klimatyczne wyzwaniem dla ubezpieczycieli

Sektor ubezpieczeń na życie i emerytur stoi obecnie przed wieloma szansami i wyzwaniami. Jest to spowodowane połączeniem wyższych stóp procentowych i inflacji, a także znaczących zmian w systemach nadzoru ostrożnościowego (Solvency UK i Solvency II). Eksperci przewidują, że w nadchodzących latach przyspieszy tempo przenoszenia programów emerytalnych o zdefiniowanym świadczeniu (DB) do ubezpieczycieli. Ubezpieczyciele, wdrażając skuteczną kontrolę ryzyka, mogą wykorzystać te trendy do rozwoju innych obszarów, oferując klientom produkty bardziej dostosowane do ich potrzeb, co z kolei może przyczynić się do osiągnięcia lepszych wyników finansowych. Innym z czynników mających wpływ na branżę ubezpieczeniową będą zmiany klimatyczne, które wymagają od ubezpieczycieli aktywnego zarządzania i współpracy z klientami w zakresie wypłaty odszkodowań za konsekwencje gwałtownych zjawisk pogodowych. Jednymi z czynników mających wpływ na branżę ubezpieczeniową będą zmiany klimatyczne, które będą rzutować na poziom odszkodowań i które wymagają od ubezpieczycieli aktywnego zarządzania i współpracy z klientami.

Ubezpieczyciele muszą rozważyć działania, które pomogą ich klientom zrozumieć ten rodzaj ryzyka oraz radzenia sobie nim. Powinni również wziąć pod uwagę zastosowanie narzędzi i wiedzy specjalistycznej, które wykorzystują do zarządzania ryzykiem związanym z klimatem. Propozycją wartą rozważenia jest zapewnienie klientom informacji o klimacie oraz oferowanie im gamy produktów odpowiadających potrzebom konsumenckim dotyczących zrównoważonych inwestycji – zauważa Marcin Warszewski, lider praktyki ubezpieczeniowej oraz strategii klienta, Deloitte.

Z kolei otoczenie gospodarcze i regulacyjne może w 2024 r. stworzyć wiele możliwości rozwoju dla ubezpieczeń majątkowych. Natomiast, aby sprostać oczekiwaniom rynkowym, firmy powinny: wprowadzać innowacje (aby wyjść naprzeciw zmieniającym się potrzebom klientów); utrzymywać solidną dyscyplinę ubezpieczeniową polegającą na właściwej ocenie ryzyka i podejmowaniu rozsądnych decyzji dotyczących ceny i zakresu usługi; a także ocenić, w jaki sposób można wykorzystać korzyści, jakie niosą ze sobą zmiany regulacyjne.

Creotech Instruments w międzynarodowym projekcie MESEO, platforma HyperSat zyska nowe funkcjonalności

Creotech Instruments rozpoczął prace w projekcie MESEO, który ma na celu opracowanie, prototypowanie oraz demonstrację satelitarnego systemu obserwacji Ziemi nowej generacji wykorzystującego masowe przetwarzanie danych na satelicie. Zadaniem Creotech jest dostarczenie oraz integracja platformy satelitarnej HyperSat z teleskopem firmy Satlantis, o rozdzielczości mniejszej niż 1 m. Ponadto platforma będzie komunikować się z segmentem naziemnym dostarczanym przez lidera projektu, firmę GMV, a także z satelitarnym komputerem przetwarzania obrazu wykorzystującym algorytmy AI od spółki Ubotica. Dołączenie do grona międzynarodowych podmiotów w projekcie MESEO stanowi dla Creotech ważny element rozwoju autorskiej platformy HyperSat, która zostanie dostosowana do nowych wymagań i poszerzy funkcjonalność o przetwarzanie obrazu na orbicie z wykorzystaniem AI. Proces integracji platformy oraz wymiana wiedzy z partnerami pozwolą w przyszłości na rozwój produktów Spółki wykorzystujących zaawansowane algorytmy przetwarzania danych. W projekt MESEO zaangażowanych jest 9 partnerów z 7 różnych krajów, w tym hiszpański GMV (lider) i francuski Airbus, a także Ubotica, Resolvo, Satlantis, Sistema, Uniwersytet w Ferrarze i Sovity. Planowane zakończenie projektu nastąpi w listopadzie 2026 roku.

Rozwój i komercjalizacja autorskiej platformy HyperSat to kluczowy element strategii Creotech Instruments, której realizacja pozwoli Spółce na zajęcie pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w projektach obronnych i komercyjnych w UE. Pierwszy test orbitalny platformy HyperSat zostanie przeprowadzony jeszcze w 2024 roku w ramach misji EagleEye.

Włączenie Creotech Instruments do projektu MESEO to dla nas duża szansa na zdobycie unikalnej wiedzy z zakresu technologii przetwarzania danych z wykorzystaniem AI. Taką funkcjonalność w ramach projektu będzie musiała zaoferować nasza platforma satelitarna HyperSat, komunikująca się z komputerem przetwarzania obrazu firmy Ubotica. Podmiot ten kilka miesięcy temu ogłosił partnerstwo z IBM w zakresie uproszczenia procesu bezpiecznego i szybkiego wdrażania aplikacji AI na satelitach, a wśród swoich klientów wymienia m.in. Thales czy NASA. Zacieśnienie relacji biznesowych z konsorcjantami oraz możliwość zwiększenia funkcjonalności platformy HyperSat to dla nas najważniejsze aspekty współpracy w projekcie MESEO, w którym jesteśmy jedynym reprezentantem z Polski komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

MESEO (Multi-Mission Efficient and Secure High Capacity End-to-End Earth Observation) to inicjatywa mająca na celu poprawę wydajności i bezpieczeństwa w obserwacji Ziemi z kosmosu. Zajmuje się tworzeniem zaawansowanych systemów i technologii umożliwiających efektywne zbieranie, przetwarzanie i dystrybucję danych pozyskanych z satelitów obserwacyjnych. Projekt MESEO ma stanowić wsparcie wielu przyszłych misji kosmicznych poprzez zapewnienie wysokoprzepustowej i bezpiecznej komunikacji danych między satelitami a stacjami naziemnymi, co jest kluczowe dla monitorowania środowiska, zarządzania kryzysowego i innych zastosowań związanych z obserwacją Ziemi. Opracowany system ma być otwarty i skalowalny oraz umożliwiać zaawansowaną obróbkę zobrazowań wykorzystującą algorytmy AI bezpośrednio na satelicie.

GMV to hiszpańska firma technologiczna założona w 1984 roku. Specjalizuje się w rozwiązaniach dla sektora kosmicznego, cyberbezpieczeństwie i obronie. W branży kosmicznej, GMV rozwija zaawansowane systemy nawigacyjne, oprogramowanie satelitarne i technologie operacyjne, będąc kluczowym dostawcą dla agencji kosmicznych, w tym ESA i NASA. W 2022 roku przychody firmy przekroczyły 300 mln EUR. GMV posiada biura w 12 krajach w których zatrudnia łącznie ponad 3000 pracowników. GMV posiada również oddział w Polsce.

W projekcie MESEO będziemy odpowiadać za dostarczenie i integrację platformy HyperSat z teleskopem firmy Satlantis. Będzie to pierwsza integracja HyperSat z teleskopem optycznym o rozdzielczości lepszej niż 1 m. Segment naziemny, z którym będzie się komunikować system satelitarny, zostanie dostarczony przez lidera konsorcjum, czyli hiszpański podmiot GMV. Stworzenie prototypu otwartego, elastycznego, skalowalnego i wielozadaniowego systemu kompleksowej obserwacji Ziemi wykorzystującego masowe przetwarzanie danych jest głównym celem tego współfinansowanego przez UE projektu. Liczymy, że opracowany w ramach konsorcjum ekosystem współdziałających produktów będzie w przyszłości wpierać szereg misji kosmicznych dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Wzrost jakości usług i reaktywności czasowej nastąpi poprzez usprawnienie łańcucha obserwacji Ziemi na różnych jego poziomach. W szczególności dotyczy to redukcji danych na satelicie przy użyciu wydajnego komputera pokładowego i algorytmów AI. Dzięki temu zmniejszeniu będzie mogła ulec wymagana przepustowość komunikacji. Istotnym aspektem będzie również wprowadzenie szeregu usprawnień redukujących wymagania dla mocy elektrycznej pobieranej przez satelitę. Analiza usprawnień wydajnościowych skoncentruje się na wąskich gardłach, jakie występują na każdym etapie przetwarzania danych obserwacyjnych, zarówno na pokładzie, jak i na Ziemi. Prototyp MESEO zostanie zademonstrowany w zastosowaniach skoncentrowanych na monitorowaniu metanu i klasyfikacji upraw. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach programu Horyzont Europa, a jego budżet wynosi około 2,3 mln EUR.

HyperSat to pierwsza w Polsce platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów, która pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 kg do kilkudziesięciu kg o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej i w zgodzie z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku oraz dla misji PIAST. Celem spółki jest również wykorzystanie jej w strategicznych projektach obronnych na szczeblu krajowym i europejskim.

Wynajem długoterminowy aut i Rent a Car w Polsce w 2023 r. – dane PZWLP

Rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce utrzymuje solidną dynamikę rozwoju – wzrost 9% w 2023 roku.

2023 rok na rynku motoryzacyjnym, zarówno w Polsce, jak i całej Unii Europejskiej, okazał się czasem odbudowy po rekordowo niekorzystnym roku 2022, kiedy występowały znaczne problemy z dostępnością nowych samochodów, a ich ceny rosły w bardzo szybkim tempie. Z polskich autosalonów wyjechało w minionym roku o 13,2% nowych samochodów osobowych więcej niż w 2022 r. Dwucyfrowe wzrosty sprzedaży mogą cieszyć, ale należy pamiętać, że to również efekt tzw. niskiej bazy roku poprzedniego. Łączna liczba aut sprzedanych w naszym kraju w 2023 roku była wciąż dużo niższa niż w latach przed kryzysem gospodarczym i na rynku motoryzacyjnym, wywołanym pandemią Covid-19 i zakłóceniem dostaw półprzewodników. Nie ma jednak wątpliwości, że rynek stopniowo się odbudowuje i powraca do „normalności” – z dostępnością nowych samochodów dla większości marek nie ma już problemów, wzrost cen pojazdów powoli wyhamowuje, ponownie można liczyć na rabaty przy zakupie samochodów. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez PZWLP, rynek wynajmu długoterminowego utrzymał solidne tempo rozwoju, które w 2023 roku osiągnęło poziom 9% r/r. Warto zauważyć, że w wynajmie długoterminowym znalazło się co czwarte nowe auto osobowe nabywane w zeszłym roku przez firmy i przedsiębiorców w Polsce. Wysoką dynamikę wzrostu odnotował także rynek Rent a Car, który w zeszłym roku urósł o 12,3% r/r.

Dwucyfrowe tempo wzrostu sprzedaży nowych samochodów utrzymywało się przez cały miniony rok, a rynek motoryzacyjny odbudowywał się po rekordowo trudnym roku 2022, kiedy branża motoryzacyjna musiała zmagać się z kilkoma niespotykanymi wcześniej w historii problemami jednocześnie. Kryzys podażowy, a więc brak dostępności nowych aut lub czas oczekiwania na dostarczenie pojazdu wydłużony nawet do kilkunastu miesięcy, w połączeniu z bardzo dynamicznym wzrostem cen samochodów, spowodowały znaczące wyzwania na rynku. W 2022 roku sprzedaż nowych samochodów osobowych w Polsce była niższa nawet od pandemicznego, wypełnionego lockdownami roku 2020 (419 tys. aut w 2022 r. wobec 428 tys. aut w 2020 r.).

Poprawa sytuacji z dostępnością aut w 2023 roku nie mogła doprowadzić do innego efektu, niż odbicie rynku od historycznego dna, a w konsekwencji do imponujących wzrostów sprzedaży, szczególnie w porównaniu rok do roku.

Rynek motoryzacyjny odbudowuje się po kryzysie podażowym – do wolumenów sprzedaży sprzed kilku lat wciąż jednak bardzo daleko

W 2023 roku z polskich autosalonów wyjechało łącznie 475 tys. nowych samochodów osobowych, o 13,2% więcej niż w roku 2022. Tempo wzrostu znakomite, ale to w dużej mierze efekt niskiej bazy. Sam wolumen sprzedaży był bowiem wciąż dużo niższy od tego osiąganego w czasach przed kryzysem gospodarczym. Dla porównania, w roku 2019 łączna sprzedaż nowych aut w Polsce wyniosła ponad 555 tys., a w 2018 r. niewiele mniej, bo 532 tys. Wzrost sprzedaży nowych aut w naszym kraju był zbliżony do tego odnotowanego w całej UE.Polska vs UE - sprzedaż aut osobowych w 2023 r

Niezmiennie od wielu lat, za zdecydowaną większość sprzedanych w salonach w Polsce nowych samochodów odpowiadali klienci firmowi, którzy zakupili blisko ¾ (72,5%) pojazdów.Firmy vs osoby prywatne - sprzedaż aut w Polsce w 2023 r

Pozytywnym zjawiskiem, które warto odnotować w 2023 roku, jest stosunkowo niski poziom importu aut używanych zza granicy. Łącznie w zeszłym roku sprowadzono do Polski 737 tys. samochodów z tzw. drugiej ręki. W porównaniu z latami przed kryzysem (rok 2019 i wcześniej) nie jest to liczba duża, kilka lat temu do naszego kraju sprowadzano bowiem nawet ponad 900 tys. aut używanych rocznie. Wielkość importu była w 2023 roku co prawda większa, niż rok wcześniej (o 4,4% r/r), ale tempo tego wzrostu było znacznie mniejsze od wzrostu sprzedaży aut nowych. Należy pamiętać, że za import odpowiadają przede wszystkim klienci indywidualni i zgodnie z danymi IBRM Samar, w zeszłym roku w tej grupie klientów szybciej rosło zainteresowanie (wzrost sprzedaży) zakupem samochodów nowych, aniżeli używanych sprowadzanych zza granicy.Sprzedaż nowych aut vs import w Polsce w 2023

Wynajem długoterminowy wyróżnia się na tle rynku – stabilne wzrosty sprzedaży bez efektu niskiej bazy

Filarem sprzedaży nowych aut w Polsce w 2023 roku były firmy oraz przedsiębiorcy i to w ich przypadku dynamika wzrostu sprzedaży była największa, osiągając poziom 15,5% r/r. Podobnie do całego rynku motoryzacyjnego, tak wysoki wzrost to efekt niskiej bazy roku 2022. Co więcej, tempo wzrostu sprzedaży w poszczególnych formach finansowania samochodów do firm znacząco się różniło i było ściśle powiązane z poziomem sprzedaży w roku 2022, inaczej mówiąc, było tym większe, im bardziej dany rodzaj finansowania ucierpiał w wyniku kryzysu podażowego. W efekcie, najwyższą dynamikę wzrostu sprzedaży nowych aut, na poziomie 20,8% r/r, odnotowano w przypadku zakupu ze środków własnych, kredytu oraz klasycznego leasingu liczonych razem. Warto zauważyć, że w tych formach finansowania rok wcześniej (w 2022 r.) wystąpił z kolei najwyższy spadek sprzedaży -14% r/r.

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w przypadku wynajmu długoterminowego samochodów, który nawet w trudnych czasach gospodarczych cechuje w Polsce relatywnie duża odporność na zewnętrzne czynniki gospodarcze i zachowuje on stabilny (i nieustannie rosnący) poziom sprzedaży, nie podlegający dużym wahaniom.Wolumen sprzedaży w wynajmie długoterminowym w Polsce - 2021-2023

W roku 2023 sprzedaż w wynajmie długoterminowym w Polsce urosła o 1,9% r/r i co ważne baza porównawcza roku 2022, w przeciwieństwie do reszty rynku i konkurencyjnych rodzajów finansowania, nie była w tym przypadku niska. Odmiennie od całego rynku motoryzacyjnego i konkurencyjnych rozwiązań, w 2022 r. czyli okresie rekordowego spowolnienia w branży motoryzacyjnej, wynajem długoterminowy w naszym kraju odnotował również wzrost sprzedaży na poziomie 2,3% r/r, co wyróżniało go na tle rynku.Wynajem długoterminowy vs konkurencyjne finansowanie - sprzedaż 2022-2023

W wynajmie długoterminowym znalazł się co czwarty (24,8%) nowy samochód osobowy nabywany przez firmy i przedsiębiorców w Polsce w zeszłym roku, co oznacza że branża zakupiła na potrzeby oferowanych usług łącznie 85,5 tys. aut.Udział wynajmu długoterminowego - sprzedaż aut do firm w Polsce w 2023

Nieprzerwane od 2 lat wysokie tempo wzrostu

Opublikowane dane PZWLP potwierdzają, że wynajem długoterminowy samochodów w Polsce nieprzerwanie od kilku lat rozwija się w wysokim tempie. Pod względem najważniejszego dla tej branży wskaźnika, a więc łącznej liczby aut, rynek wynajmu długoterminowego odnotował w 2023 roku wzrost 9% r/r.Tempo wzrostu rynku wynajmu długoterminowego w Polsce - 2021-2023

Dynamika wzrostu rynku wynajmu długoterminowego samochodów Polsce utrzymuje się nieprzerwanie, już od lat, na dobrym, stabilnym poziomie, w ostatnich dwóch latach oscylującym wokół 9% – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Co warte podkreślenia, był to przecież bardzo trudny czas dla całej gospodarki, w tym również dla rynku motoryzacyjnego, który zmagał się z bezprecedensowymi, niekorzystnymi zjawiskami jak np. obniżona podaż nowych aut, czy duże wzrosty cen pojazdów. Branża wynajmu długoterminowego odróżnia się na tym tle i to w sposób bardzo wyraźny od reszty rynku motoryzacyjnego i konkurencyjnych form finansowania. Liczba aut znajdujących się na polskim rynku w wynajmie długoterminowym konsekwentnie i szybko rośnie, można powiedzieć, że niezależnie od czynników makroekonomicznych. Usługa ta stanowi coraz ważniejszą część rynku motoryzacyjnego w naszym kraju, stając się jedną z najważniejszych form finansowania samochodów. Jeszcze dekadę temu świadomość wynajmu długoterminowego w Polsce nie była duża, korzystały z niego głównie duże korporacje. Dzisiaj wynajem długoterminowy jest już coraz lepiej wykorzystywany nawet wśród najmniejszych przedsiębiorców w Polsce, którzy stanowią coraz większą grupę klientów naszej branży.   

Diesle w odwrocie, najszybciej rośnie udział aut z ekologicznymi napędami

Dane PZWLP na koniec 2023 roku jednoznacznie wskazują, że transformacja ekologiczna napędów stosowanych w autach w wynajmie długoterminowym bardzo szybko postępuje. Bezdyskusyjnie dominujące niegdyś samochody z silnikami Diesla, na koniec roku stanowiły już tylko 1/3 pojazdów (34%), a ich udział w łącznej flocie zmniejszył się w ciągu jednego roku o 5,3 p.p. Większość, bo 54,7% stanowią auta napędzane silnikami benzynowymi, których odsetek urósł na przestrzeni roku o 1,7 p.p. Ciekawostką z jednej strony, a z drugiej namacalnym dowodem na dokonującą się szybko transformację napędów, jest największy wzrost udziału w łącznej flocie w wynajmie długoterminowym samochodów wyposażonych w ekologiczne jednostki napędowe, a więc wszelkiego typu hybryd i samochodów w pełni elektrycznych. Odsetek tego typu pojazdów zwiększył w ciągu roku o 3,6 p.p. i obecnie stanowią one 11,3% ogółu. Co więcej, auta w pełni elektryczne (BEV) stanowiły na koniec grudnia 2023 r. już 2,3% łącznej floty, a ich udział w ciągu roku niemalże się podwoił (z poziomu 1,2% na koniec roku 2022). Szybki wzrost udziału elektryków to przede wszystkim efekt rządowego programu dopłat „Mój Elektryk”, ale również spadających cen aut tego typu oraz coraz lepiej rozwiniętej infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych w naszym kraju.Rodzaje napędów w autach w wynajmie długoterminowym w Polsce na koniec 2023

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w czwartym kwartale 2023 roku była o 7% i 9,7 g/km niższa niż rok wcześniej i wyniosła 128,2 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 131,2 g/km i była niższa o 2,7% i 3,7 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2022.Emisje CO2 - nowe auta w wynajmie długoterminowym w IV kw. 2023

W liczącej na koniec 2023 roku blisko 266 tys. aut flocie firm PZWLP w wynajmie długoterminowym, do najpopularniejszych i najliczniej występujących samochodów należały: Skoda Octavia, Toyota Corolla, Volkswagen Golf i Hyundai i30.

Branża Rent a Car przyśpiesza – wzrost 12,3% w 2023 roku

Dane PZWLP na koniec roku 2023 wskazują na rosnącą dynamikę rozwoju rynku Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) w Polsce. Na koniec czwartego kwartału minionego roku tempo wzrostu branży Rent a Car wyniosło 12,3% r/r, co oznacza, że rośnie już drugi kwartał z rzędu i jest obecnie najwyższe od półtora roku.

Tempo wzrostu rynku Rent a Car w Polsce - 2021-2023

Rok 2023 nie był łatwym okresem dla branży wypożyczalni samochodów, która zmagała się ze spadkiem popytu. Ten spadek był wynikiem inflacji oraz ogólnej sytuacji gospodarczej, wpływającej negatywnie zarówno na klientów indywidualnych, jak i biznesowych – wyjaśnia Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Po okresie około roku wolniejszego rozwoju, obserwujemy jednak pozytywne zmiany. Rosnąca przez dwa kolejne kwartały i osiągająca dwucyfrowe wartości dynamika wzrostu jest obiecującym sygnałem. Może to oznaczać, że najtrudniejszy czas, spowodowany zakłóceniami gospodarczymi, mamy już za sobą. Choć na jednoznaczną prognozę poprawy w 2024 roku jest jeszcze za wcześnie, wszystko wskazuje na to, że branża wypożyczalni samochodów może znów doświadczać szybszego wzrostu.

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 8 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec grudnia 2023 roku prawie 21 tys. aut.

 * – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car

oraz Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Ustępstwa KE. Protesty rolników przynoszą efekt

Komisja Europejska w odpowiedzi na protesty europejskich rolników wycofuje się z projektu zakładającego ograniczenie stosowania pestycydów w rolnictwie w UE, a także wprowadza odstępstwa od niektórych przepisów Wspólnej Polityki Rolnej.

Odstępstwo ogłoszone przez KE 1 lutego b.r. dotyczy tzw. utrzymania obszarów nieprodukcyjnych. Ta decyzja ma swoje dobre i złe strony. Dobra jest taka, że KE wysyła sygnał do rolników, że słucha i rozumie ich argumenty, a zła – że utwierdza rolników w przekonaniu, że protesty i blokady pozwalają osiągać cele, które często służą krótkowzrocznie tylko niektórym grupom producentów rolnych, a kosztują w dłuższej perspektywie całe społeczeństwo.

Według przepisów Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) rolnicy, aby otrzymać dopłaty z UE, muszą spełniać dziewięć standardów (określanych jako GAEC, co jest skrótem od „good agricultural and environmental conditions”) odnoszących się do kwestii klimatycznych i środowiskowych. Niedostosowanie się do nich może skutkować zmniejszeniem kwoty płatności.

Zgodnie ze standardem GAEC 8 rolnicy mają obowiązek m.in. przeznaczenia co najmniej 4 proc. gruntów ornych na obszary i elementy nieprodukcyjne, w tym ugorowane. Zwolnieni z tego warunku są rolnicy posiadający poniżej 10 ha gruntów ornych. W tym miejscu warto uzmysłowić sobie, że w Polsce powierzchnię mniejsza niż 1 ha ma prawie 1 milion polskich gospodarstw rolnych (czyli 74%)!

Teraz jednak Komisja Europejska zaproponowała, aby na bieżący rok wprowadzić możliwość derogacji od tych przepisów dla wszystkich rolników, co stanowi pierwszą konkretną odpowiedź polityczną mającą na celu rozwiązanie problemów związanych z dochodami rolników. Według propozycji Komisji aby spełnić wymóg GAEC 8, rolnicy nie będą musieli koniecznie utrzymywać gruntów ugorowanych lub ogólnie nieproduktywnych na 4 proc. powierzchni gruntów ornych, ale wystarczy, jeśli będą uprawiali rośliny wiążące azot (takie jak soczewica czy groch) i/lub międzyplony na 7 proc. areału swoich gruntów ornych.

Rozwiązanie to jest zatem nadal zgodne z ambicjami klimatycznymi WPR, bowiem stosowanie roślin wiążących azot i międzyplonów (uprawy siane pomiędzy dwiema uprawami głównymi, które mogą służyć jako pasza dla zwierząt lub zielony nawóz) przynosi szereg korzyści środowiskowych dla zdrowia gleby, w tym dla różnorodności biologicznej gleby i ograniczenia wymywania składników odżywczych.

Wydaje się, że decyzja KE jest przemyślanym sygnałem wysłanym do protestujących rolników, z podkreśleniem przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, że rolnictwo stanowi podstawę bezpieczeństwa żywnościowego UE, a budżet WPR o wartości 386,7 mld euro (33,1% budżetu UE) pomaga ustabilizować dochody europejskich rolników, nagradzając jednocześnie ich wysiłki na rzecz klimatu i zrównoważonego rozwoju.

To odstępstwo może trochę uspokoić nastroje protestujących od kilku tygodni w kilku krajach Unii rolników, ale wszystko wskazuje na to, że ich nie zatrzyma. Rozwiązanie bowiem nie spełnia w pełni postulatów rolników, którzy oczekują pełnej decyzyjności co do wyboru uprawianych roślin, a poza tym agenda rolniczych protestów zawiera wiele innych elementów. Rolnicy domagają się m.in. przywrócenia ograniczeń w handlu z Ukrainą i renegocjacji całego Europejskiego Zielonego Ładu. W chwili, kiedy piszę ten tekst, jedna z polskich organizacji rolniczych zapowiada ogólnopolski strajk generalny, połączony z blokadami dróg i przejść granicznych właśnie z tego powodu.

W sytuacji, kiedy rolnicy przekonują się, że dzięki protestom uzyskują moc sprawczą i że ta moc rośnie znacząco dzięki zjednoczeniu się w protestach w skali kilku krajów europejskich, nieprzemyślane ustępstwa mogą tylko pobudzać apetyt na uzyskanie kolejnych „zdobyczy”, niekoniecznie służących samym rolnikom w dłuższej perspektywie i nie służących ogółowi społeczeństwa.

Słuchając od pewnego czasu wypowiedzi przedstawicieli organizacji rolniczych, rolników i niektórych polityków odnoszę wrażenie, że brakuje zrozumienia dla istoty założeń Europejskiego Zielonego Ładu i ich znaczenia dla przyszłości naszej planety, w tym rolnictwa, a przeważa zwykła obawa przed nowym, nieznanym – umiejętnie podsycana i wykorzystywana przez niektórych do osiągania swoich celów przez awantury i kryzysy.

Trwająca już kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nie sprzyja, niestety, racjonalnej debacie na temat aktualnych problemów i nadchodzących wyzwań stojących przed rolnictwem europejskim, takich jak: wzrost kosztów produkcji, duże wahania cen płodów rolnych, napływ tanich produktów rolnych z Ukrainy, zmiana klimatu.

Często obserwujemy w dyskusji skrajne postawy, podczas gdy potrzebujemy rzetelnego dialogu, aby przy nakładających się na siebie kryzysach wypracować mądrą strategię, właśnie z wykorzystaniem założeń Europejskiego Zielonego Ładu, którego celem nie jest przecież bezmyślna redukcja produkcji, a zmiana podejścia i mądra transformacja rolnictwa, pozwalająca nadal zapewniać Europie bezpieczeństwo żywnościowe, przy jednoczesnym ograniczeniu jego wpływu na środowisko naturalne i na bezsprzecznie zmieniający się klimat. Potrzebne jest zrozumienie, że rolnictwo nie musi być problemem, a skutecznym rozwiązaniem dla kryzysu klimatycznego, ponieważ może sekwestrować duże ilości gazów cieplarnianych.

Miejmy nadzieję, że  zainicjowany przez Przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen w styczniu tego roku dialog strategiczny na temat przyszłości unijnego rolnictwa uspokoi i uporządkuje debatę. Dialog ma skupiać kluczowe zainteresowane strony z całego łańcucha rolno-spożywczego, w tym rolników, spółdzielnie, przedsiębiorstwa rolno-spożywcze i społeczności wiejskie, a także organizacje pozarządowe, przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, instytucje finansowe i środowiska akademickie. Zadaniem nowego forum ma być kształtowanie wspólnej wizji przyszłości rolnictwa i systemu żywnościowego UE.

Grzegorz Brodziak, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Jakie auto warto wziąć w leasing? Porównanie opcji

W Polsce z usługi leasingu samochodów mogą korzystać zarówno początkujący, jak i doświadczeni przedsiębiorcy. Dla każdego z nich jest to szansa na pozyskanie firmowego pojazdu bez ponoszenia dużego jednorazowego kosztu zakupu. Osoby zainteresowane leasingiem stają jednak przed poważnym wyborem: na jakie auto się zdecydować?

3 samochody, które warto wziąć w leasing

Jakie auta opłaca się wziąć w leasing na przełomie 2023 i 2024 roku? Ile kosztuje korzystanie z wybranego pojazdu po dodaniu do siebie miesięcznych rat, udziału własnego i kwoty wykupu? W poniższym zestawieniu znajdziesz 3 modele samochodów w różnych wariantach cenowych. W przypadku każdego z nich leasing jest opłacalną opcją. Zobacz, ile kosztują, aby ułatwić sobie podjęcie decyzji.

1. Škoda Kamiq Ambition 1.0 TSI

Jakie auto warto wziąć w leasing? Skoda Kamiq Ambition 1.0 TSI to idealna opcja dla tych, którzy lubią oszczędności i wysoki komfort jazdy. Auto z 2023 roku możesz mieć już za 1 301 złotych miesięcznie — przy leasingu na 60 miesięcy, udziale własnym o wysokości 8 516 złotych i wykupie za 25 548 złotych*. Ten pojazd z automatyczną skrzynią biegów, nadwoziem typu SUV, zasilany benzyną, o pojemności silnika 1.0 i 110 KM to komfort w nowoczesnym wydaniu. Škoda w wersji z wyposażeniem podstawowym zawiera między innymi 8 głośników, czujnik parkowania z tyłu czy kamerę cofania. W ramach wyposażenia dodatkowego możesz się zdecydować na przykład na SmartLink z możliwością połączenia bezprzewodowego (służy między innymi do ładowania telefonów).

2. Cupra Formentor 1.5 TSI

Kolejna opcja, na którą warto zwrócić uwagę, to Cupra — leasing modelu Formentor 1.5 TSI wiąże się z ratą miesięczną wysokości 2 016 złotych (przy zawarciu umowy na 60 miesięcy, udziale własnym 13 197 zł i kwocie wykupu 39 591 zł)*. Dotyczy to nowego modelu z 2023 roku. Pojazd ma nadwozie typu SUV, jest zasilany benzyną i wyposażony w automatyczną skrzynię biegów. Silnik o pojemności 1.5 i mocy 150 KM sprosta oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających kierowców. W przypadku wersji z podstawowym wyposażeniem możesz liczyć na 5 lat gwarancji, aktywny tempomat, asystenta parkowania z czujnikami z przodu i z tyłu czy pakiet Full LED. W ramach wyposażenia dodatkowego leasingobiorca może się zdecydować na ambientowe oświetlenie kokpitu LED z możliwością wyboru koloru czy przednie światła przeciwmgielne LED z funkcją doświetlania zakrętów.

3. Toyota Yaris Cross Comfort 1.5 VVT-i

Toyota Yaris Cross Comfort 1.5 VVT-i jest ostatnią pozycją w naszym zestawieniu, jednak również zasługuje na uwagę. Leasing tego pojazdu wiąże się z ratą miesięczną wysokości 1 445 zł — przy umowie na 60 miesięcy, udziale własnym 9 460 zł i kwocie wykupu 28 380 zł*. Auto jest wyposażone w silnik 1.5 VVT-i 116 KM, ma nadwozie typu SUV i automatyczną skrzynię biegów. Jest zasilany hybrydowo. W wersji podstawowej otrzymasz między innymi asystenta utrzymania pasa ruchu, automatyczny ogranicznik prędkości czy kolorowy ekran HD systemu multimedialnego. Możesz się też zdecydować na różne opcje wyposażenia z pakietu rozszerzonego, takie jak 6 głośników czy automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne i elektrycznie składane lusterka zewnętrzne.

Zaprezentowane pojazdy różnią się od siebie pod wieloma względami. Każdy z nich jest jednak opłacalną opcją dla leasingobiorców. Warto wybrać model najlepiej pasujący do profilu własnej działalności.

Na co zwrócić uwagę, wybierając idealny model samochodu dla swojej firmy?

Aby dobrać konkretny pojazd do potrzeb swojego przedsiębiorstwa, weź pod uwagę:

  • parametry techniczne samochodu — w tym pojemność silnika, typ nadwozia, rodzaj napędu czy sposób zasilania;
  • koszty związane z leasingiem — wysokość miesięcznej raty, a także udziału własnego czy samego wykupu;
  • wygląd i rozmiar pojazdu;
  • niezbędne wyposażenie.

Zwrócenie uwagi na każdy z parametrów sprawi, że pojazd będzie w pełni wygodny w użytkowaniu dla Twoich pracowników, a jednocześnie nie obciąży nadmiernie budżetu firmy.

*Wyliczenia przedstawione w zestawieniu nie są ofertą w rozumieniu KC (art.71, art.63). Stanowią jedynie orientacyjną informację dla potencjalnych leasingobiorców.

Srebro inwestycyjne – wszystko, co warto wiedzieć

Inwestowanie w metale szlachetne to nie tylko złoto. W obliczu niepewności gospodarczych i wahliwości rynków finansowych, srebro wyłania się jako atrakcyjna alternatywa dla tych, którzy szukają stabilności i potencjalnego wzrostu wartości swojego portfela inwestycyjnego.

Jeżeli zastanawiasz się, jak zacząć przygodę z inwestowaniem w srebro lub jak optymalizować swoje dotychczasowe działania, to odpowiedzi na te pytania znajdziesz w naszym artykule. 

Dlaczego warto inwestować w srebro?

Według ekspertów z StoneX Bullion, inwestycje w srebro mogą być atrakcyjnym składnikiem zdywersyfikowanego portfela, oferującym nie tylko potencjalne zyski, ale również ochronę przed inflacją. Srebro, podobnie jak złoto, jest postrzegane jako bezpieczna przystań w okresach kryzysów finansowych i geopolitycznych. Dodatkowo srebro ma szerokie zastosowanie w przemyśle, w tym w produkcji elektroniki i paneli słonecznych, co może napędzać jego cenę w górę. Należy również pamiętać że srebro jest tańsze niż złoto, co sprawia, że inwestycje są bardziej dostępne dla szerszego grona inwestorów.

Rodzaje srebra inwestycyjnego dostępne na rynku

Rynek srebra inwestycyjnego oferuje różnorodne formy, które można dopasować do indywidualnych potrzeb i preferencji inwestorów. Najpopularniejszą opcją są monety i sztabki srebra, dostępne w wielu rozmiarach i wagach, co pozwala na elastyczność inwestycji. Ich prostota i łatwość weryfikacji to niewątpliwe zalety, jednak warto pamiętać o konieczności bezpiecznego przechowywania, co może generować dodatkowe koszty. Dodatkowo monety bulionowe łączą w sobie wartość metalu z wartością numizmatyczną, co może przynieść dodatkowe korzyści w przyszłości, ale również wiąże się z wyższymi kosztami zakupu w stosunku do czystej wartości metalu. Instrumenty pochodne, takie jak kontrakty terminowe czy ETF-y (Exchange-Traded Funds), umożliwiają inwestycje bez fizycznego posiadania metalu, co eliminuje problem przechowywania, lecz wymaga większej wiedzy i świadomości rynkowej. Wybierając odpowiedni rodzaj srebra inwestycyjnego, pamiętaj aby rozważyć zarówno potencjalne zyski, jak i ryzyko oraz koszty związane z poszczególnymi formami inwestycji.

Jak rozpocząć inwestowanie w srebro – praktyczne porady

Rozpoczynając przygodę z inwestowaniem w srebro, kluczowe jest zrozumienie różnych dostępnych opcji oraz strategii, które mogą pomóc w osiągnięciu sukcesu. Oto kilka praktycznych wskazówek, które warto wziąć pod uwagę:

  • Wybór formy inwestycji: Jak już wspomnieliśmy srebro inwestycyjne można nabyć w formie sztabek, monet, a także poprzez papiery wartościowe takie jak ETF-y (Exchange Traded Funds) czy akcje spółek górniczych. Każda z tych form ma swoje specyficzne cechy i poziom ryzyka.
  • Zrozumienie rynku: Zanim zainwestujesz, poświęć czas na naukę o rynku. Analizuj historyczne ceny, czynniki wpływające na wycenę oraz prognozy ekonomiczne.
  • Dywersyfikacja portfela: Nie lokuj wszystkich środków w jednym aktywie. Dywersyfikacja może zmniejszyć ryzyko i zwiększyć potencjalne szanse na zysk.
  • Ustalenie strategii: Zdecyduj, czy interesuje Cię długoterminowe trzymanie srebra, czy krótkoterminowe spekulacje. Twoja strategia powinna odzwierciedlać Twoje cele finansowe i tolerancję na ryzyko.
  • Monitoring rynku: Śledź regularnie rynek, aby być na bieżąco z aktualnymi trendami i możliwościami, które mogą wpłynąć na wartość Twojej inwestycji.

Srebrne monety czy sztabki – co wybrać dla maksymalizacji zysków?

Decyzja o wyborze pomiędzy srebrnymi monetami, a sztabkami jest kluczowa dla strategii inwestycyjnej. Monety często cieszą się większym zainteresowaniem kolekcjonerów, co może wpłynąć na ich wartość ponad cenę samego metalu. Z drugiej strony, sztabki są zazwyczaj wybierane przez tych, którzy skupiają się na czystości i wadze metalu. Przed wyborem formy inwestycji w srebro warto rozważyć kilka aspektów:

  • Likwidność: Monety są zazwyczaj łatwiejsze do sprzedania, dzięki mniejszym rozmiarom i popularności wśród kolekcjonerów.
  • Premia nad ceną spot: Monety często mają wyższą premię, co oznacza, że ich cena zakupu jest wyższa w stosunku do aktualnej ceny rynkowej srebra.
  • Opakowanie i przechowywanie: Sztabki wymagają odpowiednich warunków przechowywania, aby uniknąć uszkodzeń i utraty wartości.

Przy inwestowaniu w srebrne monety, warto również zwrócić uwagę na ich historyczną wartość oraz potencjał kolekcjonerski. Rzadkie i poszukiwane serie mogą przynieść znacznie wyższe zyski w przyszłości. Natomiast sztabki, ze względu na swoją standaryzację, są bardziej przewidywalne i mogą być lepszym wyborem dla inwestorów preferujących stabilność i długoterminowe inwestycje.

Podsumowując, wybór między monetami a sztabkami powinien być podyktowany indywidualnymi celami inwestycyjnymi oraz preferencjami. Monety mogą oferować większy potencjał wzrostu wartości, ale wymagają większej wiedzy rynkowej. Sztabki są bardziej uniwersalne i mogą być lepszym rozwiązaniem dla tych, którzy chcą zdywersyfikować swoje portfolio bez dodatkowego ryzyka. Niezależnie od wyboru, kluczowe jest śledzenie rynku i dokonywanie zakupów od zaufanych dostawców.

Strategie inwestycyjne w srebro dla początkujących i zaawansowanych

Zarówno początkujący, jak i zaawansowani inwestorzy mogą skorzystać z różnorodnych strategii inwestycyjnych w srebro, które pozwalają na dywersyfikację portfela i potencjalne zyski. Oto kilka kluczowych punktów, które warto wziąć pod uwagę:

  • Długoterminowa inwestycja – srebro, podobnie jak inne metale szlachetne, często jest postrzegane jako bezpieczna przystań w czasach niepewności ekonomicznej i inflacji.
  • Regularne zakupy – systematyczne inwestowanie mniejszych kwot w srebro może być mniej ryzykowne niż jednorazowe, duże inwestycje.
  • Wykorzystanie produktów finansowych – inwestowanie w srebro nie musi oznaczać fizycznego posiadania metalu; istnieją różne instrumenty finansowe, takie jak ETF-y (Exchange-Traded Funds), które śledzą cenę srebra.
  • Analiza rynku – zrozumienie czynników wpływających na ceny srebra, takich jak sytuacja gospodarcza, popyt przemysłowy czy zmiany kursów walut, może pomóc w podejmowaniu bardziej świadomych decyzji inwestycyjnych.

Przechowywanie srebra inwestycyjnego – najlepsze metody i praktyki

Bezpieczeństwo fizycznego srebra inwestycyjnego jest kluczowe dla zachowania jego wartości. Profesjonalne skarbce i sejfy depozytowe to jedne z najbezpieczniejszych opcji przechowywania, oferując ochronę przed kradzieżą oraz uszkodzeniem. Użytkownicy prywatni mogą również rozważyć zakup sejfu domowego, który powinien być odpowiednio zakotwiczony i spełniać normy bezpieczeństwa. Warto również pamiętać, że przechowywanie srebra w domu może wiązać się z koniecznością wykupienia dodatkowego ubezpieczenia.

RPP pozostawiła stopy procentowe na tym samym poziomie

Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny pozostawiła stopy procentowe w Polsce bez zmian. W komunikacie po posiedzeniu RPP kolejny raz zwraca uwagę na globalne spowolnienie gospodarcze jako istotny czynnik dezinflacyjny. Na lokalnym podwórku RPP w I kw. 2024 r. spodziewa się „istotnego” spadku dynamiki inflacji konsumenckiej. Swoje przewidywania opiera na osłabionej koniunkturze gospodarczej, spadku presji inflacyjnej za granicą, słabym popycie oraz umocnieniu kursu złotego.

Natomiast pogląd RPP na drugą połowę roku jest zgoła inny, a na inflację w tym okresie duży wpływ będzie miała polityka obecnego rządu. Jak zauważa RPP „przywrócenia wyższej stawki podatku VAT na żywność oraz podniesienia cen energii, w II połowie 2024 r. inflacja może istotnie wzrosnąć.”. Jako kolejny istotny czynnik proinflacyjny wskazana jest podwyższona dynamika nominalnych wynagrodzeń (między innymi podwyżki płac dla sektora publicznego).

Na raczej spodziewaną decyzję RPP bez większych zmian reagują giełda, kurs złotego oraz rentowności obligacji skarbowych. Dopiero kolejne posiedzenia RPP, poprzedzone istotnymi danymi makro, nowymi prognozami makro oraz decyzjami rządu w zakresie „polityki cenowej” przyniosą rozstrzygnięcia

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Niemiecki przemysł zaskakuje na plus, RPP pod lupą

Niemiecki przemysł bardzo pozytywnie zaskoczył wynikiem wzrostowym. Rynki od decyzji RPP znacznie bardziej czekają na konferencję prezesa NBP. Bezrobocie w Nowej Zelandii wolniej rośnie.

Dobre dane z niemieckiego przemysłu

Wczoraj poznaliśmy dane z niemieckiego przemysłu. Są one wyraźnie lepsze od oczekiwań. By lepiej zrozumieć, jak zła jest tam sytuacja, należy zwrócić uwagę, że od lutego 2022 w ujęciu rocznym to dopiero drugi wynik przekraczający zero. W ujęciu miesięcznym mamy natomiast 8,9% wzrostu, co jest wynikiem wysoko przekraczającym oczekiwania. Gdyby zadyszka niemieckiej gospodarki odeszła w niepamięć byłby to bardzo silny sygnał umacniający euro. To właśnie potencjalne problemy głównych gospodarek strefy euro powodują, że inwestorzy szybciej spodziewają się na Starym Kontynencie obniżek stóp procentowych.

Czekając na decyzję RPP

Dzisiaj posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek jest niemal 100% zgodny, że nie należy spodziewać się obniżek stóp procentowych. Co nie zmienia faktu, że wielu obserwatorów podkreśla, że decyzje obecnego gremium mają potencjał zaskoczyć. Konflikty personalne nie powinny tutaj mieć większego wpływu, gdyż rządzącym w sumie obniżka stóp procentowych mogłaby nawet być na rękę. Dla polskiej waluty byłby to oczywiście pewien problem. Nie tak duży jak przedwyborcza obniżka stóp, bo nikt realnie nie rozważa powtórki z tamtych działań. Nawet jeżeli analitycy mówią o mało prawdopodobnej obniżce, to raczej subtelne 0,25% a nie mało finezyjne zrzucanie bomb na rynek, które bardziej wyglądało jak próba odwrócenia losów wyborów niż prowadzenie polityki monetarnej. Czego oczywiście niezależna instytucja, jaką jest NBP, nie robiła. Standardowo ciekawiej zapowiada się konferencja prasowa, bo to z niej dowiemy się, jakie są plany na przyszłość.

Wzrost bezrobocia w Nowej Zelandii

Nowa Zelandia od dwóch lat jest w bardzo nieciekawym cyklu zmian na rynku pracy. Jeszcze dwa lata temu stopa bezrobocia wynosiła 3,2%. Od tego czasu w każdym kwartale mieliśmy stabilizację lub wzrost tego parametru. Wczorajsze dane potwierdziły wzrost do 4%. Niby jest to kolejne pogorszenie o 0,1%, co powinno być złą wiadomością. Z drugiej strony rynek spodziewał się wzrostu o 0,3%, zatem mniejszy wzrost to w sumie dobra wiadomość. Jak dobra jest to wiadomość, najlepiej pokazuje reakcja rynków walutowych. Kurs dolara nowozelandzkiego po publikacji tych danych wyraźnie zyskiwał względem swojego amerykańskiego kolegi. Zmiana była oczywiście widoczna względem innych walut jak chociażby częstego punktu odniesienia, jakim jest dolar australijski.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

BCC: Zwolnienie z ZUS dla mikroprzedsiębiorców – krok w dobrą stronę, ale potrzebne są zmiany

Związek Pracodawców Business Centre Club pozytywnie ocenił wolę łagodzenia obciążeń publicznoprawnych dla najmniejszych przedsiębiorców. BCC podkreśla, że w obecnej rzeczywistości, obciążenia te są zbyt duże, co generuje wiele negatywnych zjawisk na rynku pracy oraz sugeruje uzupełnienie projektu i rozszerzenie świadczeń.

Po zapoznaniu się z projektem ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw eksperci BCC wyrazili opinię i zwrócili uwagę na konieczność uzupełnienia projektowanej regulacji.

Jeśli zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych mają być realną pomocą dla mikroprzedsiębiorców, to zwolnienie powinno być szersze.

Podkreślono m.in., że tzw. wakacje składkowe będą miały bardzo wąskie zastosowanie. Zwolnienie od opłacania składek nie dotyczy np. składki zdrowotnej, a to właśnie ona, ze sposobem jej  naliczania, jest najbardziej dotkliwa dla wielu mikroprzedsiębiorców.

BCC wskazał, że jeżeli proponowane zwolnienie rzeczywiście ma być realną pomocą dla mikroprzedsiębiorców, to powinno obejmować co najmniej składki na ubezpieczenia społeczne oraz składkę zdrowotną oraz, ze należałoby rozważyć, czy zwolnienie nie powinno objąć również należności opłacanych za pracowników zatrudnianych przez mikroprzedsiębiorców.

Eksperci zwrócili też uwagę na art. 17a ust. 3, zgodnie z którym ze zwolnienia z opłacania składek nie będzie mógł skorzystać mikroprzedsiębiorca, który jako ubezpieczony wykonywał w poprzednim lub w bieżącym roku kalendarzowym pozarolniczą działalność gospodarczą na rzecz byłego pracodawcy. Zapis ten ma przeciwdziałać negatywnemu zjawisku „wpychania na samozatrudnienie”. W tym miejscu BCC sprzeciwia się zakładaniu przez ustawodawcę a priori niezgodnego z prawem działania przedsiębiorców.

BCC stoi na stanowisku, że od wykrywania zachowań niezgodnych z prawem są organy kontrolne, a ustawodawca nie może zakładać takiego zachowania jako swego rodzaju „standardu”.

Eksperci BCC podkreślają, że w Projekcie brakuje przepisów dotyczących sytuacji, w której wniosek o zwolnienie ze składek nie zostanie rozpoznany przed terminem ich płatności lub wszczęta zostanie procedura odwoławcza.

BCC sugeruje wprowadzenie regulacji zakładającej, że w przypadku, w którym Organ rentowy nie rozpozna wniosku w terminie lub będzie toczyło się podstępowanie odwoławcze, przedsiębiorca nie podnosi odpowiedzialności za nieopłacenie składek i może wstrzymać się z ich zapłatą do zakończenia podstępowania.  Projekt musi zostać uzupełniony o wskazane aspekty. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ubezpieczenia chorobowego.

MODIVO podbija kolejne rynki. Co stoi za sukcesem polskiego multibrandu?

W dzisiejszym świecie mody pełnym konkurencji i dynamicznych zmian, MODIVO zdaje się być jednym z najbardziej obiecujących graczy na polu handlu wielomarkowego. Jego sukces w podbijaniu kolejnych rynków wywołuje pytania o to, co dokładnie stoi za fenomenalnym wzrostem tego polskiego multibrandu. W niniejszym artykule przyjrzymy się głębiej tajemnicom sukcesu MODIVO, eksplorując kluczowe czynniki, które przyczyniły się do jego oszałamiającej ekspansji na międzynarodowej scenie mody.

Ponad 200 tys. produktów od 900 marek – szeroki wybór dla każdego

Z ponad 200 tysiącami produktów od 900 renomowanych marek MODIVO wyróżnia się na rynku modowym szerokim i różnorodnym wyborem, pozostając wiernym idei indywidualizmu w zakresie stylu oraz preferencji każdego klienta. Platforma ta jest nie tylko miejscem, gdzie odnajdą się miłośnicy mody, ale także poszukiwacze unikalnych, starannie wyselekcjonowanych produktów, które podkreślają ich oryginalność. Dzięki starannie dobranemu asortymentowi, obejmującemu odzież, obuwie i dodatki, platforma ta oferuje kompleksową gamę stylów, zaspokajając różnorodne gusta. Bez względu na to, czy preferujesz klasyczny minimalizm, nowoczesne trendy czy ekstrawaganckie akcenty, w ofercie MODIVO znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie. Niebagatelny wpływ na przyciąganie różnorodnej klienteli ma również polityka otwarcia na różne style, co sprawia, że MODIVO staje się miejscem dla każdego entuzjasty mody, niezależnie od jego preferencji. Przełamując granice konwencji, platforma ta nie tylko oferuje produkty, lecz kreuje przestrzeń, w której klienci mogą odnaleźć i wyrazić swoją modową tożsamość, stanowiąc istotny element przewagi konkurencyjnej.

modivo jako lider w fashiontech

MODIVO jako lider w FashionTech

W rozwijającym się świecie mody, MODIVO triumfuje jako lider w dziedzinie FashionTech, czyli technologii związanej z branżą modową. FashionTech to dynamicznie rozwijająca się gałąź, łącząca innowacje technologiczne z obszarem mody, mająca na celu rewolucjonizację doświadczenia zakupowego oraz produkcji w przemyśle odzieżowym. MODIVO wykorzystuje zaawansowane technologie, takie jak sztuczna inteligencja, analiza danych i personalizowane algorytmy, aby dostarczać klientom nie tylko bogaty asortyment, ale także zindywidualizowane, dopasowane do ich preferencji propozycje. Platforma ta nie tylko oferuje modne produkty, ale również dostarcza innowacyjnych narzędzi, które pomagają użytkownikom odkrywać nowe trendy oraz dopasowywać je do ich unikalnego stylu.

Platforma e-commerce na miarę XXI wieku

MODIVO zapewnia swoim klientom krótką i efektywną ścieżkę zakupową, zaczynając od przejrzystego interfejsu strony, który ułatwia nawigację oraz szybkie odnalezienie pożądanych produktów. Wyróżniając się nie tylko bogatym asortymentem, ale także dbałością o satysfakcję klienta, MODIVO oferuje aż 100 dni na wymianę lub zwrot zakupionych produktów, co dodatkowo zwiększa pewność i komfort zakupowy. Dodatkowo intuicyjna aplikacja mobilna umożliwia klientom szybki dostęp do oferty nawet w drodze, zapewniając tym samym elastyczność i wygodę. W ramach strategii przyjaznej użytkownikowi MODIVO wprowadza także program lojalnościowy MFC, nagradzający regularnych klientów ekskluzywnymi korzyściami, dodając element interaktywności do każdego zakupu.

Wyraź swoją indywidualność poprzez modę i odwiedź: https://modivo.pl/!

Ceny ubezpieczeń na świecie rosną, ale tempo wzrostu spada

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 2% w czwartym kwartale 2023 r. (spadek z 3% w Q3 2023) – wynika z najnowszego raportu Global Insurance Market Index. Jest to 25. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

W czwartym kwartale stawki ubezpieczeniowe kształtowały się na podobnym poziomie w niemal we wszystkich regionach. Podobnie jak w Q3 i Q2 było to w dużej mierze spowodowane kontynuacją tendencji spadkowej w liniach finansowych i profesjonalnych oraz niewielkim spadkiem cen na rynku ubezpieczeń cybernetycznych. Na wyniki kwartału miał również wpływ umiarkowany wzrost stawek dla ryzyk majątkowych, przy czym zwiększona konkurencja zrównoważyła wpływ silnego popytu i odnotowywanych strat.

W Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Azji i w regionie Pacyfiku stawki pozostały stabilne. W Stanach Zjednoczonych nastąpił wzrost cen ubezpieczeń o 3%, w Europie o 4%, w Indiach, na Bliskim Wschodzie i w Afryce o 4%, a w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach o 8%.

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych na świecie wzrosły średnio o 6% w czwartym kwartale 2023 r. (niewielki spadek w porównaniu do 7% w Q3); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 3% (utrzymując poziom z czterech poprzednich kwartałów).
  • Szósty kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek i zwiększonej konkurencji o klientów – szczególnie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i w regionie Pacyfiku – ceny ubezpieczeń spadły średnio o 6% w Q4 2023, podobnie jak w poprzednim kwartale.
  • Ceny polis cybernetycznych na świecie spadły o 3% (notując dalszy spadek – 2% w Q3). Jest to dopiero drugi kwartał, w którym odnotowano spadek cen od 2018 roku.
  • Ubezpieczyciele w większości regionów nadal obawiają się wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty odszkodowań przy odnowieniach polis.

„W czasach panującego niepokoju gospodarczego na świecie, klienci z pewnością będą zadowoleni z większej stabilności stawek ubezpieczeniowych, zwłaszcza w liniach majątkowych, oraz z rosnącej konkurencji ze strony ubezpieczycieli w przypadku dobrze zarządzanych ryzyk. 2024 ma być rokiem znaczących wyzwań geopolitycznych i gospodarczych, dlatego ściśle współpracujemy z klientami w celu opracowania rozwiązań, które pozwolą zwiększyć odporność na globalne wydarzenia i wykorzystać poprawiające się warunki rynkowe” – komentuje wyniki raportu Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement, Marsh.

Marta Buda – Dyrektor ds. Obsługi Klienta w Marsh Polska: „Według raportu ostatni kwartał 2023 roku był kolejnym, który dołączył do serii rosnących cen. Na uwagę zasługuje jednak tempo ostatnich zmian, które charakteryzuje się znacznie większą stabilnością w porównaniu z wcześniejszymi okresami. Od początku 2021 roku wzrost cen wahał się od 5% do 8%, co pozwala poszukującym ochrony ubezpieczeniowej patrzeć z pewną nadzieją w przyszłość. Obecnie nadal jednak pozyskanie ochrony ubezpieczeniowej w zakresie ubezpieczeń majątkowych dla niektórych branż czy obiektów stanowi wyzwanie, a większe zainteresowanie rynków ubezpieczeniowych dotyczy, co do zasady, dobrze zarządzanych ryzyk, szczególnie w obszarze ciągłości działalności”.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego w Marsh Polska dodaje: „W 4Q 2023 odnotowaliśmy wyhamowanie wzrostu stawek w ubezpieczeniach majątkowych, których doświadczaliśmy we wcześniejszych kwartałach. Trend ten powinien utrzymywać się w najbliższych kwartałach roku 2024. Nieustającym problemem pozostaje brak wystarczającej pojemności rynku”.

Anna Pluta – Lider Zespołu Ryzyk Cybernetycznych, Marsh Polska: „Zaobserwowana stabilizacja cen w ubezpieczeniu cybernetycznym w Europie w 4Q2023 w dużej mierze wynika z poprawy jakości stosowanych przez spółki środków kontroli ryzyka cyber co pozytywnie wpływa na ograniczanie m.in. ataków związanych z oprogramowaniem ransomware. Dodatkowo na rynkach europejskich pojawiają się nowe moce pojemnościowe zarówno  w warstwach podstawowych jak i nadwyżkowych. Nowi uczestnicy rynku ubezpieczeniowego wymuszają zwiększoną konkurencję pozytywnie wpływając na wysokość składek dla ubezpieczonego.  W Europie kontynentalnej poziom cen polis cyber w 4Q2023 spadł o 5% w stosunku do 3Q2023 i ten rynek korzystniej reaguje na potrzeby ubezpieczonych niż ubezpieczyciele na rynku brytyjskim.

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska dodaje: „Statystyki dotyczące niewypłacalności w Polsce w dalszym ciągu są napędzane kłopotami firm z kategorii MŚP. Jest to z pewnością odczuwalne, poprzez swoją skalę, przez niektórych Ubezpieczycieli, ale w dalszym ciągu w przypadku większości polis nie widać znaczącego wzrostu szkodowości. Schodząc na poziom poszczególnych umów czy też nawet branż, wzrost szkodowości oraz spadki obrotów deklarowanych do ubezpieczenia, wskazywałyby na zmianę trendu w stawkach (czyli ich wzrost, tak bardzo pożądany przez Ubezpieczycieli). Jednak silna konkurencja pomiędzy Ubezpieczycielami pozwala unikać takiej sytuacji. Również od strony limitów kredytowych rynek pozostaje stabilny i przewidywalny. Pojedyncze wyjątki, które się zdarzają, nie zmieniają ogólnego obrazu rynku ubezpieczeń należności handlowych.  W dalszym ciągu mamy do czynienia z rynkiem Ubezpieczającego – prognozy na 2024 są w dalszym ciągu są optymistyczne, trudno więc wskazać powody dla którego ta sytuacja miałby się zmienić.

Witold Literacki został powołany na p.o. prezesa zarządu ORLEN

Minister Aktywów Państwowych powołał z dniem 6 lutego 2024 r. Pana Witolda Literackiego do Zarządu ORLEN. Jednocześnie Rada Nadzorcza Spółki podczas dzisiejszego posiedzenia powołała Pana Witolda Literackiego z dniem 6 lutego 2024 roku na funkcję pełniącego obowiązki Prezesa Zarządu ORLEN. Na tym samym posiedzeniu, z obecnego składu Rady Nadzorczej do Zarządu ORLEN na okres nie dłuższy niż 3 miesiące do czasu powołania członków Zarządu, oddelegowani zostali: Kazimierz Mordaszewski, Tomasz Sójka oraz Tomasz Zieliński. Docelowo nowy Zarząd ORLEN zostanie wyłoniony w drodze konkursu. 

Uruchomione przez Radę Nadzorczą postępowanie kwalifikacyjne dotyczy Prezesa Zarządu, Wiceprezesów Zarządu i Członków Zarządu. Szczegółowe warunki stawiane kandydatkom i kandydatom Rada Nadzorcza ORLEN opublikuje na stronie internetowej orlen.pl w dniu 14 lutego 2024 roku.

W wyniku podjętych przez Radę Nadzorczą ORLEN decyzji, Zarząd Spółki od 7 lutego 2024 r. będzie pracować w składzie:

  • Witold Literacki, pełniący obowiązki Prezesa Zarządu
  • Kazimierz Mordaszewski, Członek Rady Nadzorczej delegowany do czasowego wykonywania czynności Członka Zarządu
  • Tomasz Sójka, Członek Rady Nadzorczej delegowany do czasowego wykonywania czynności Członka Zarządu
  • Józef Węgrecki, Członek Zarządu
  • Tomasz Zieliński, Członek Rady Nadzorczej delegowany do czasowego wykonywania czynności Członka Zarządu.

Wcześniej Rada Nadzorcza ORLEN odwołała ze składu Zarządu ORLEN Adama Buraka, Krzysztofa Nowickiego, Roberta Perkowskiego, Piotra Sabata, Iwonę Waksmundzką-Olejniczak.

Pan Witold Literacki jest absolwentem Uniwersytetu Śląskiego, Wydział Nauk Społecznych, który ukończył w 1994 roku oraz MBA w Lubelskiej Szkole Biznesu przy współpracy z University of Central Lancashire w Wielkiej Brytanii w 2006 roku. Ekspert w dziedzinie finansów i podatków. Od wielu lat związany zawodowo z branżą paliwowo-energetyczną. Doświadczenie menadżerskie zdobywał zarówno w firmach zagranicznych, jak i polskich, w tym w PKN ORLEN.

W latach 2022 – 2023 pełnił funkcję dyrektora finansowego w PERN SA. Wcześniej w latach 2020-2022 był zatrudniony jako dyrektor finansowy w Warszawskich Zakładach Mechanicznych PZL- WZM w Warszawie SA. W latach 2008- 2020 był dyrektorem biura podatków w PKN ORLEN SA. W latach 2007 – 2008 – manager ds. podatkowych w RWS Stoen SA. W latach 1999-2007- senior manager ds. kontroli podatkowej w Carrefour Polska Sp. z o.o. W latach 1997 – 1999 zatrudniony był jako konsultant w firmie Arthur Andersen Sp. z o.o.. Od 1991 do 1997 był inspektorem w dziale kontroli podatkowych Urzędu Skarbowego w Zabrzu.

Pan Kazimierz Mordaszewski

Kazimierz Mordaszewski jest absolwentem prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ukończył również studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów oraz Związku Młodzieży Demokratycznej. Kontynuował działalność w opozycji demokratycznej w PRL.

Zdobył doświadczenie zawodowe jako aplikant sędziowski, a następnie aplikant radcowski w Zespole Radców Prawnych, pracując następnie jako nauczyciel akademicki na białostockiej filii Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W 1989 r. uzyskał uprawnienia radcy prawnego.

W 1990 roku zaangażował się w proces tworzenia nowych struktur bezpieczeństwa państwa, obejmując stanowisko dyrektora biura w Urzędzie Ochrony Państwa.

W latach 1997-2001 pełnił funkcję Charge d’affaires w Ambasadzie RP w ZEA, będąc także akredytowanym w Państwie Katar. Po powrocie do kraju, w 2002 roku, otworzył praktykę prawniczą w ramach spółki partnerskiej adwokatów i radców prawnych KMMG Mordaszewski & Gliński.

W 2006 roku dołączył do służby w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdzie do 2012 r. był dyrektorem Biura Prawnego, a od 2012 do 2015 roku Zastępcą Szefa Agencji.

Kazimierz Mordaszewski był także członkiem Rady Nadzorczej PHZ Cenzin Sp. z o.o. oraz w latach 2010-2014 członkiem Rady Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Obecnie pełni funkcję dyrektora departamentu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

Pan Tomasz Sójka

Profesor nauk prawnych pracujący na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Adwokat. Specjalizuje się w prawie spółek, rynku kapitałowego i nowych technologii. Dorobek naukowy Tomasza Sójki obejmuje ponad sto publikacji w wyżej wymienionym zakresie. Jest autorem 4 monografii z zakresu prawa handlowego oraz redaktorem i współautorem wiodącego komentarza do prawa rynku kapitałowego. Uczestniczył także w procesie legislacyjnym wielu ustaw z zakresu prawa gospodarczego. Przez wiele lat pozostawał członkiem European Corporate Governance Institute w Brukseli. Był członkiem Rady Giełdy Papierów Wartościowych S.A. w Warszawie, gdzie uczestniczył w pracach nad Dobrymi Praktykami Spółek Notowanych na GPW. Przez 15 lat był partnerem zarządzającym jednej z większych polskich kancelarii prawnych. W swojej praktyce świadczył usługi doradcze przy realizacji szeregu transakcji na rynku kapitałowym, w tym fuzji i przejęć (M&A). Doradzał w zakresie realizacji obowiązków informacyjnych oraz przestrzegania zasad corporate governance. Jego działalność doradcza skierowana była przede wszystkim do spółek publicznych, zwłaszcza z sektora energetycznego i finansowego. Uczestniczył także w wielu sporach sądowych i arbitrażowych związanych z konfliktami pomiędzy udziałowcami największych spółek kapitałowych, także w charakterze arbitra. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu. Był stypendystą Uniwersytetu Oxfordzkiego, De Paul University w Chicago, Instytutu TMC Assera w Hadze oraz Instytutu Маха Plancka w Hamburgu.

Pan Tomasz Zieliński

Ekspert sektora chemicznego z ponad 20-letnim stażem pracy na najwyższych stanowiskach menadżerskich, zarządczych oraz w obszarze naukowo-akademickim. Doświadczenie zawodowe budował m.in. w najważniejszych spółkach sektora chemicznego oraz rafineryjno- petrochemicznego w Polsce i Europie Środkowej (m.in. Orlen S.A., Anwil S.A., Grupa Azoty Zakłady Chemiczne „Police”, Orlen Unipetrol a.s, Spolana s.r.o.), w doradztwie strategicznym i biznesowym oraz na Politechnice Warszawskiej. Od kilkunastu lat reprezentuje interesy krajowego przemysłu chemicznego w kraju i za granicą oraz zasiada w radach licznych krajowych i międzynarodowych organizacji biznesowych i przemysłowych.

Od 2016 roku jest członkiem National Association Board (NAB) w Europejskiej Radzie Przemysłu Chemicznego w Brukseli (CEFIC), gdzie reprezentuje interesy 7 krajów w Klastrze Europy Centralnej (Polski, Słowacji, Węgier, Republiki Czeskiej, Rumunii, Bułgarii Chorwacji). Od prawie 10 lat zasiada również w Zarządzie i Komitecie Sterującym Europejskiej Grupy Pracodawców Przemysłu Chemicznego w Brukseli (ECEG). Jest również członkiem Prezydium Komitetu ds. Chemii w Polskiej Akademii Nauk, a także Prezydium Rady i Komitetu ds. Polityki Klimatyczno-Energetycznej w Krajowej Izbie Gospodarczej. Ponadto zasiada w Radach Instytutów Sieci Łukasiewicz – Instytutu Chemii Przemysłowej oraz Łukasiewicz – Instytutu Nowych Syntez Chemicznych Członek rad nadzorczych przedsiębiorstw w kraju i zagranicą. Członek rad gospodarczych polskich uczelni technicznych, rad programowych, naukowych i stowarzyszeń branżowych. Autor licznych publikacji naukowych oraz wystąpień konferencyjnych.

W 2003 roku uzyskał stopień doktora nauk technicznych z zakresu technologii chemicznej w Instytucie Chemii Przemysłowej im. Prof. I. Mościckiego w Warszawie. Absolwent kierunku Technologia Chemiczna na Wydziale Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii Politechniki Warszawskiej Filii w Płocku oraz Podyplomowych Studiów Zarządzania Finansami i Marketingu tejże uczelni. Uzyskał ponadto stopień Master of Business Administration (MBA) University of Illinois at Urbana-Champaign w kooperacji z Politechniką Lubelską. Ukończył m.in. Professional Development Program: Strategic Business Management na Harvard University Extension School oraz kurs Strategies for Sustainability na Stanford University.

Od czerwca 2013 jest Prezesem Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego – najważniejszej instytucji reprezentującej polski przemysł chemiczny w Polsce na forum krajowym i międzynarodowym.

ORLEN: Nowa Rada Nadzorcza, sprzedaż aktywów i inwestycje w Olefiny III

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie ORLEN zdecydowało o zmianach w Radzie Nadzorczej Spółki. Do nowej 10-osobowej Rady Nadzorczej ORLEN powołanych zostało 9 osób, a na przewodniczącego wybrano Pana Wojciecha Popiołka. Akcjonariusze wyrazili również zgodę m.in. na zbycie 100 proc. udziałów w spółce Gas Storage Poland, co stanowi warunek zaradczy prezesa UOKiK przy połączeniu ORLEN z PGNIG.

Akcjonariusze ORLEN zdecydowali, że Rada Nadzorcza w nowym składzie będzie liczyła 10 osób. W dalszej kolejności wybrano członków rady zgłoszonych przez Skarb Państwa: Michała Gajdusa, Ewę Gąsiorek, Katarzynę Łobos, Kazimierza Mordaszewskiego, Mikołaja Pietrzaka, Ireneusza Sitarskiego, Tomasza Sójkę i Tomasza Zielińskiego. Na wniosek Skarbu Państwa na przewodniczącego Rady Nadzorczej ORLEN wybrany został prof. Wojciech Popiołek, który funkcję tę obejmie 7 lutego br.

Wyrażona została także zgoda na zbycie 100 proc. udziałów w spółce Gas Storage Poland w Dębogórzu, która jest operatorem magazynów gazu. Natomiast same magazyny nadal będą pozostawały własnością Grupy ORLEN. Nabywcą udziałów, zaakceptowanym przez urząd antymonopolowy, będzie operator systemu przesyłowego gazu Gaz-System.

Akcjonariusze koncernu zgodzili się także na zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa w postaci m.in. magazynów do PGNiG Upstream Polska. Ma to nastąpić 1 lipca 2024 roku. Podejmowane działania mają zwiększyć efektywność ekonomiczną wykorzystania aktywów przejętych przez ORLEN po połączeniu z PGNiG oraz Grupą LOTOS. W ramach pierwszego etapu do PGNiG Upstream Polska przeniesione zostaną m.in. magazyny stanowiące element systemu wydobycia gazu, natomiast w ramach drugiego etapu – magazyny stanowiące element systemu magazynowania gazu ziemnego.

Zgodę Akcjonariusze wyrazili także na zbycie nieruchomości w gminie Stara Biała i w Płocku, poprzez ich wniesienie jako wkładu niepieniężnego na pokrycie udziałów w podwyższonym kapitale zakładowym spółki ORLEN Olefiny należącej do Grupy ORLEN. Jest to związane z kontynuacją rozbudowy Kompleksu Olefiny III – największej inwestycji petrochemicznej w Europie w ciągu ostatnich 20 lat oraz procesem pozyskiwania finansowania dla niej.

Prowadzenie biznesu w podróży. Jak skutecznie zarządzać fakturami?

W dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym, utrzymanie porządku w dokumentacji finansowej podczas podróży staje się niezbędnym elementem skutecznego zarządzania przedsiębiorstwem. Ciągłe przemieszczanie się, zmieniające się warunki pracy i potrzeba szybkiego dostępu do danych wymagają zastosowania nowoczesnych narzędzi ułatwiających efektywne zarządzanie fakturami, nawet będąc z dala od biura.

Dlaczego skuteczne zarządzanie fakturami jest istotne w podróży?

Podróże są nieodłączną częścią prowadzenia działalności biznesowej, jednakże mogą one być źródłem licznych wyzwań, zwłaszcza jeśli chodzi o kontrolę nad dokumentacją finansową. W dynamicznym środowisku biznesowym, czas staje się często najbardziej cennym zasobem, a niedociągnięcia w zarządzaniu fakturami mogą prowadzić do poważnych opóźnień płatności, co bezpośrednio wpływa na płynność finansową firmy.

W trakcie podróży służbowych, podczas których napięty grafik obejmuje spotkania, negocjacje i działania operacyjne, szybki i łatwy dostęp do dokumentów finansowych staje się kluczowy. Skuteczne zarządzanie fakturami w podróży nie tylko zapewnia płynność finansową i minimalizuje ryzyko błędów księgowych, ale także umożliwia podejmowanie szybkich i trafnych decyzji biznesowych.

W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcy mogą skupić się na budowaniu relacji z klientami, skutecznie realizować projekty i rozwijać swój biznes, zamiast tracić czas na szukanie dokumentów czy przepraszanie za opóźnienia płatności. Skuteczne zarządzanie fakturami w podróży jest zatem nie tylko elementem logistycznym, ale także kluczowym narzędziem umożliwiającym efektywną i konkurencyjną działalność przedsiębiorstwa w dynamicznym światowym rynku biznesowym.

Narzędzia ułatwiające zarządzanie fakturami w podróży

Na rynku dostępne są liczne aplikacje i narzędzia dedykowane do zarządzania fakturami w podróży. Rozwiązania mobilne, takie jak aplikacje do skanowania dokumentów czy platformy do przechowywania elektronicznych faktur, umożliwiają łatwe przetwarzanie dokumentów finansowych bez konieczności dostępu do biura.

Wsparcie dla podróżujących przedsiębiorców, program do zarządzania fakturami

Program do zarządzania fakturami, tak jak afaktury.pl, stanowi nieocenione wsparcie dla podróżujących przedsiębiorców. Dzięki niemu praca z dokumentami finansowymi staje się łatwa i wygodna, nawet będąc w trakcie podróży. Integracja z Krajowym Systemem e-Faktur zapewnia, że faktury wystawiane za pomocą tego programu są zgodne z aktualnymi przepisami prawnymi w Polsce, co eliminuje ryzyko ewentualnych nieprawidłowości podatkowych.

Program do faktur gwarantuje pełne bezpieczeństwo danych poprzez szyfrowanie informacji oraz przechowywanie ich na zabezpieczonych serwerach, co dodatkowo wspierane jest certyfikatem SSL. Bogaty wybór faktur w różnych językach, obejmujący aż 31 języków, oraz duży wybór wzorów faktur w formacie PDF, umożliwiają dostosowanie dokumentów do indywidualnych potrzeb.

Korzystając z tego programu do fakturowania, możesz również tworzyć wewnętrzną bazę kontrahentów, przypisywać im parametry handlowe oraz śledzić statystyki dotyczące wystawionych dokumentów sprzedażowych i kosztowych. Kalendarz dostępny w oprogramowaniu fakturowym umożliwia łatwe zarządzanie terminami wystawionych dokumentów, a funkcja generowania ewidencji dokumentów w różnych formatach, takich jak PDF, Excel czy CSV, ułatwia raportowanie i analizowanie danych.

Nowi użytkownicy mogą skorzystać z 30-dniowego okresu próbnego, w trakcie którego mają dostęp do pełnych funkcji programu do faktur, aby sprawdzić, czy spełnia on oczekiwania ich firmy.

Dodatkowo, program afaktury.pl wspiera małe przedsiębiorstwa, umożliwiając wystawienie aż do 3 dokumentów zupełnie za darmo każdego miesiąca. Dzięki temu przedsiębiorcy mają szansę rozwijać swoją działalność bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Dzięki wygodnym funkcjom i kompleksowym możliwościom programu afaktury.pl, zarządzanie fakturami w podróży staje się prostsze i bardziej efektywne niż kiedykolwiek wcześniej.

Wystawiaj faktury w podróży z łatwością. Sprawdź, jak szybko i bezproblemowo możesz to zrobić – wystarczy kliknąć w ten link: www.afaktury.pl/wystaw-fakture,3,1/

Niezawodny partner w biznesowych podróżach, wystawiaj faktury z łatwością

Jednym z głównych źródeł wsparcia technicznego w programie do faktur jest infolinia dostępna od poniedziałku do piątku. Przedsiębiorcy podróżujący mogą zadzwonić na tę infolinię, aby uzyskać natychmiastową pomoc od zespołu wsparcia technicznego. Doświadczeni specjaliści służą fachowym doradztwem oraz rozwiązują wszelkie problemy czy wątpliwości związane z użytkowaniem programu.

Ponadto, dla osób mających potrzebę kontaktu z zespołem poza normowanymi godzinami pracy, udostępniamy możliwość przesłania wiadomości poprzez formularz „Zgłoś Uwagi”. Zespół dokładnie monitoruje te zgłoszenia i odpowiada na nie w najbliższym możliwym czasie, zapewniając kompleksowe wsparcie techniczne nawet poza standardowymi godzinami pracy.

Dodatkowo, na stronie internetowej programu afaktury.pl znajduje się sekcja „Porady Biznesowe”, gdzie podróżujący przedsiębiorcy mogą zapoznać się z najnowszymi zmianami oraz uzyskać cenne porady z zakresu prowadzenia działalności gospodarczej. Ta platforma stanowi dodatkowe źródło wartościowych informacji dla przedsiębiorców, którzy chcą być na bieżąco z najnowszymi trendami i praktykami biznesowymi.

Dzięki tym różnorodnym opcjom pomocy, podróżujący użytkownicy oprogramowania afaktury.pl mogą być pewni, że zawsze mogą liczyć na szybką i profesjonalną pomoc w razie potrzeby. Celem programu do wystawiania faktur jest zapewnienie pełnej satysfakcji i komfortu użytkowania dla wszystkich klientów.

Mobilnie zarządzaj fakturami w podróży

Zarządzanie fakturami w podróży umożliwia elastyczność w pracy i szybkie podejmowanie decyzji biznesowych. Dostęp do dokumentów finansowych z dowolnego miejsca pozwala na reagowanie w czasie rzeczywistym, co staje się istotnym czynnikiem konkurencyjności w dynamicznym świecie biznesu.

Zarejestruj się teraz i rozpocznij efektywne zarządzanie fakturami w podróży z programem afaktury.pl. Uzyskasz 30-dniowy okres próbny z pełnym zakresem funkcji programu, co umożliwia przetestowanie możliwości i dostosowanie narzędzia do potrzeb swojej firmy. To doskonała okazja, by przetestować wszystkie funkcje programu bez ponoszenia kosztów. Program oferuje darmowe wystawienie, aż 3 dokumentów każdego miesiąca, wspierając tym samym małe przedsiębiorstwa w rozwoju działalności.

Wystawienie faktur w podróży jeszcze nigdy nie było takie proste i wygodne.

Kolejny dobry dzień dolara

Niespodziewana passa dolara trwa. Amerykańska gospodarka pokazuje lepszą jakość niż Stary Kontynent stąd przepływ pieniądza. W tle Australia pozostawia stopy procentowe na niezmienionym poziomie.

Dalsza moc dolara

Piątkowe dane bardzo mocno umocniły dolara. Dobre dane z rynku pracy przeważnie doprowadzają do umocnienia waluty. Wczoraj do tego dołożyliśmy lepszy od oczekiwań indeks ISM. Gdyby tego było mało oddala się perspektywa marcowej obniżki stóp procentowych. Biorąc pod uwagę, że w dłuższym utrzymywaniu wysokich stóp procentowych duszących inflację, głównym przeciwnikiem miało być spowolnienie gospodarcze, problem ten trochę się oddala. Ciężko mówić o spowolnieniu przy umacniającym się rynku pracy. Po wczorajszym umocnieniu kurs dolara odbił się od swoich najlepszych poziomów względem kursu euro od grudnia.

Koniunktura w Europie bez zmian

Indeks PMI dla usług finalnie wyniósł dla strefy euro 48,4 pkt. Był to wynik zgodny z oczekiwaniami, ale pokazujący pesymizm. Wyniki poniżej 50 pkt świadczą o przewadze odpowiedzi negatywnych. Nie jest to co prawda tak ważny indeks jak dla przemysłu, ale trzeba pamiętać, że tamten wypada jeszcze słabiej. W ostatnich latach indeksy przemysłowe przeważnie wypadają odrobinę słabiej niż te dla usług. To właśnie pewna stagnacja po tej stronie oceanu jest powodem siły dolara. Im słabiej będzie się prezentować gospodarka strefy euro, tym szybciej zobaczymy obniżki stóp procentowych. Z kolei im szybciej będziemy się spodziewać obniżek w strefie euro względem tych w USA, które się przecież oddalają, tym gorzej dla euro a lepiej dla dolara.

Australia nie zmienia stóp procentowych

Jeszcze kilka miesięcy temu spodziewano się, że 2024 rok rozpocznie się od serii obniżek stóp procentowych. Obecnie jednak mamy coś, co w Polsce nazywane było przez prezesa NBP płaskowyżem. Co prawda dotyczyło to inflacji, aczkolwiek w przypadku stóp procentowych to odniesienie wydaje się lepsze, bo wykres faktycznie może to przypominać. Dzisiaj w nocy Królewski Bank Australii nie zmienił stóp procentowych. Trzeba jednak pamiętać, że inflacja w Australii dopiero niedawna spadła poniżej poziomu stóp procentowych. Tym bardziej nie powinno dziwić, że nie są one jeszcze obniżane. W wielu gospodarkach występował efekt jojo w przypadku silnych spadków, którego tutaj też nie można wykluczyć.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Faktoring w 2023 r.: Nieznaczny spadek obrotów, ale czwarty kwartał z dodatnią dynamiką

Polska branża faktoringowa kończy 2023 r. nieznacznym spadkiem obrotów na poziomie 2,3 proc. Jest on jednak mniejszy niż na koniec III kwartału, gdy wyniósł 3,3 proc., co oznacza, że w IV kwartale rynek zaczął nieznacznie odrabiać straty. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów wykupiły wierzytelności na łączną kwotę 450 mld zł. Członkowie PZF obsłużyli w tym czasie 26,3 tys. firm (o 6 proc. więcej niż rok temu), które przedstawiły do wykupu 26,8 mln faktur (czyli o 12 proc. więcej niż przed rokiem).

Faktoring odrabia straty

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia przeważającą część podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Obecnie zrzesza 24 członków: 5 banków komercyjnych i 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania w ramach umów faktoringu.

Faktorzy należący do PZF sfinansowali w 2024 r. działalność krajowych przedsiębiorstw na łączną kwotę 450 mld zł. Rynek zanotował więc łagodny spadek o 2,3 proc.Faktoring odrabia straty 2

– Rok 2023 przyniósł znaczne spowolnienie polskiej gospodarki. Zgodnie ze wstępnymi danymi, wzrost gospodarczy sięgnął zaledwie 0,2 proc., czyli najniższego tempa w tym stuleciu, z wyjątkiem recesji z 2020 r., wywołanej pandemią. Najwyższych poziomów od wielu lat sięgnęła inflacja, przekraczając 18 proc. w pierwszym kwartale 2023 r., zaś średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług w 2023 r. wyniósł aż 11,4 proc. Warto również przypomnieć o cyklu podwyżek stóp procentowych, który przełożył się na wysokie koszty funkcjonowania polskich przedsiębiorstw – zjawisko dotkliwe dla wszystkich korzystających z różnych form finansowania. Wydaje się, że polska gospodarka wychodzi już z recesji, jednak poprawa następuje powoli. Niewątpliwie tempo zmian jest skorelowane z sytuacją  na rynkach zagranicznych, w szczególności państw Unii Europejskiej, w tym u naszego głównego partnera handlowego, czyli Niemiec, które od kilku kwartałów zmagają się z gospodarczymi trudnościami. Zjawiska te mają silny wpływ na rynek faktoringowy, a szczególnie na faktoring międzynarodowy, który był głównym sprawcą nieznacznej ujemnej dynamiki obrotów całego sektora – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 26,3 tys. przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich. Wystawiły one blisko 26,8 mln faktur, na podstawie których krajowi faktorzy udzielili finansowania. Dane wskazują, że zarówno liczba klientów korzystających z faktoringu, jak i liczba faktur, jakie przedstawiają do finansowania, rośnie systematycznie. Spada natomiast ich wartość.

Faktoring odrabia straty 3

– Wprawdzie rok kończymy na niewielkim minusie, ale już czwarty kwartał miał dodatnią dynamikę obrotów. W kolejnych miesiącach liczymy na kontynuację tego trendu. Natomiast spadek obrotów z trzeciego kwartału 2023 r. traktujemy jako zjawisko przejściowe. Stale przybywa firm korzystających z naszych usług. Obecnie jest ich ponad 26 tysięcy, czyli o 6 proc. więcej niż rok temu. Ważnymi czynnikami decydującymi o rozwoju naszej branży były i są: elastyczna, dopasowana do potrzeb współpraca z klientami i możliwości uruchamiania dla nich kolejnych bezpiecznych linii finansowania np. z ubezpieczeniem należności lub z dostępnymi na rynku gwarancjami, a także zdolność do otwierania się na nowe rynki. Dlatego bilans 2023 r. oceniam pozytywnie – dodaje Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Faktoring odrabia straty 4

Z usług polskich firm faktoringowych korzystają najczęściej przedsiębiorcy, którzy wystawiają faktury na wysokie kwoty i z długimi terminami płatności. Są to na ogół producenci i dystrybutorzy. W ich przypadku utrzymanie płynności decyduje o rozwoju lub przetrwaniu. Faktoring pozwala im na szybki dostęp do gotówki i regulowanie bieżących zobowiązań. Mogą dzięki niemu bez zakłóceń rozwijać swoją działalność i oferować kontrahentom atrakcyjne warunki zakupu towarów. Usługa ta zapewnia im zachowanie dobrej kondycji finansowej, stabilnej pozycji i przewagi konkurencyjnej.

Ze względu na niestabilną sytuację makroekonomiczną, zeszły rok nie był łatwy dla branży faktoringowej. Natomiast pomimo spadku wartości obrotu (-2% r/r), zauważyliśmy wzrost liczby obsłużonych klientów o 6% r/r oraz liczby sfinansowanych faktur o 12% r/r. Dane te wskazują na to, że w trudnych czasach, nawet mali przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na faktoring, finansując faktury na niższe kwoty, ale za to w większej ilości. Jest to możliwe dzięki pracy faktorów nad budowaniem świadomości i dostępem do usługi dla mikro i małych przedsiębiorców. Postępująca digitalizacja i automatyzacja ułatwiają  to zadania, a z faktoringu można korzystać z dowolnego miejsca, o dowolnej porze.

Zauważamy, że ci, którzy zaczynają korzystać z usługi w czasie kryzysu, czerpią z niej korzyści również w momencie stabilizacji. Faktoring staje się pragmatycznym narzędziem, które pomaga w codziennym zarządzaniu finansami firmy.” – Łukasz Ramczewski, Wiceprezes Zarządu PragmaGO

Wysokie oczekiwania inwestorów kształtują sytuację na rynku

Na świecie trwa sezon publikacji wyników firm za 4. kwartał. W USA prognozy przebiło dotychczas 70 proc. spółek, ale odbicie zysków jest słabsze niż w poprzednim kwartale. W Europie natomiast prognozy pobiło około połowy firm. Pierwsza reakcja rynku na wyniki Alphabet czy Microsoftu pokazuje, że czasem nawet dobre wyniki mogą nie sprostać wysokim oczekiwaniom rynku.

W USA już połowa spółek z indeksu S&P500 zaraportowała swoje wyniki za 4. kwartał 2023 r. Ponad 70 proc. z nich przebiło, już znacznie obniżone, prognozy giełdowych analityków. Wszystkie sektory również pobiły te prognozy, na czele z energetyką i opieką zdrowotną. Przychody firm poszły w górę o 3 proc., a zyski o 6 proc. Jeśli wykluczymy branżę energetyczną, to wzrost zysków wyniósł nawet 10 proc. Wśród spółek znalazły się zarówno takie, które rozczarowały rynek jak Tesla czy Intel. Były też takie z bardzo atrakcyjnymi wzrostami jak Meta, Amazon czy Netflix. Akcje Meta, właściciela m.in. Facebooka i Instagrama, za sprawą bardzo dobrych wyników, wzrosły od początku roku o prawie 33 proc.

Nie można jednak rozpatrywać wyników spółek w oderwaniu od oczekiwań inwestorów. Przekonały się o tym zarówno Alphabet jak i Microsoft, których akcje traciły mimo wzrostu zysków. Poprzeczka dla spółek technologicznych i związanych z AI jest obecnie postawiona wysoko.
Zyski „Magnificent Seven” – siedmiu największych firm technologicznych: Nvidia, Tesla, Meta, Apple, Amazon, Microsoft, Alphabet – wzrosły o ponad 50 proc. w porównaniu ze spadkiem zysku pozostałych 493 spółek z indeksu S&P500 o 10 proc. Największy spadek zysków zanotował sektor energetyczny.

W Europie sytuacja kształtuje się gorzej niż w USA. Odsetek firm przebijających prognozy jest zawsze niższy, ponieważ mniej spółek przedstawia prognozy. Na tą chwilę prognozy wyników przebiło około 50 proc. firm w Europie, co jest wynikiem gorszym od przeciętnej. Wyniki europejskich firm są niższe ze względu na słabszą gospodarkę, wyższe zadłużenie oraz niższe marże. Obroty firm spadły o około 3 proc., a zyski o 9 proc. Największe spółki, takie jak francuski LVMH i czy holenderski ASML, osiągnęły dobre wyniki. Z kolei najsłabsze wyniki przedstawiły europejskie banki od BNP Paribas po ING.

Pozytywny scenariusz dla giełdy na 2024 rok opiera się obecnie na dwóch filarach: niższych stopach procentowych i poprawiających się zyskach. Oba te czynniki napotkały ostatnio na niespodziewane przeszkody. FED odsuwa w czasie dokonanie pierwszej obniżki stóp procentowych. Zyski za czwarty kwartał okazały się nieco słabsze niż oczekiwano i spowodowały zahamowanie prognozowanej poprawy zysków. Warto jednak pamiętać, że oba te czynniki będą mieć większe znaczenie w drugiej połowie roku, niż w pierwszej. Do tego czasu banki centralne rozpoczną cięcia stóp, a zyski powrócą do dwucyfrowych wzrostów. Na razie giełdy są napędzane przez oczekiwania co do realizacji takiego scenariusza.

Wzrostowi zysków spółek w kolejnych kwartałach będzie pomagać miękkie lądowanie gospodarki w USA i ożywienie w Europie, a także niska baza zeszłorocznej „recesji zysków” w USA oraz rozwijające się trendy w zakresie sztucznej inteligencji. Niższa inflacja zmniejsza natomiast presję na wysokość marż. Europejskie zyski są obecnie najbardziej obniżone i cyklicznie powinny odbić się najmocniej.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła

Sprzedaż detaliczna w strefie euro w relacji r/r spadła o 0,8 proc. W relacji miesiąc do miesiąca sprzedaż również spadła o 1,1 proc. Średnioroczny poziom handlu detalicznego w 2023 r. był niższy o 1,8 proc. w porównaniu do 2022 r.

Pogorszenie koniunktury w handlu detalicznym następuje pomimo spadającej inflacji, co sugeruje, że kupujący nadal obawiają się wydawać. Gospodarstwa domowe są ostrożne w swoich wydatkach, niepewność co do przyszłej sytuacji się utrzymuje.

Dane o PKB pokazują, że strefa euro uniknęła recesji, lecz pozostaje w stagnacji. Oczekiwanego odbicia w sprzedaży detalicznej jeszcze nie ma, a bez mocnego konsumenta trudno będzie o wzrost. Być może kolejny rok przyniesie ożywienie w sprzedaży detalicznej – inflacja spada, a EBC powoli przymierza się do rozpoczęcia obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

GFT przejmuje Sophos Solutions od Advent International

Firma GFT Technologies SE (GFT) nabyła 100% udziałów w kolumbijskiej spółce Sophos Solutions S.A.S., eksperta w dziedzinie core bankingu. Dzięki połączeniu z Sophos, GFT staje się jednym z trzech czołowych dostawców usług IT dla sektora bankowego w Ameryce Łacińskiej, wzmacniając jednocześnie możliwość globalnej realizacji projektów. Zakup od Advent International, jednego z największych i najbardziej doświadczonych inwestorów w sektorze private equity, jasno sygnalizuje utrzymujące się ukierunkowanie GFT na rozwój i rentowność.

GFT otwiera się na nowe możliwości w zakresie rozwiązań core bankingu, AI i modernizacji w chmurze, jak również na nowych partnerów i klientów, w tym najważniejsze instytucje finansowe w Kolumbii. Firma poszerza swoją obecność na 20 krajów, z których sześć znajduje się w Ameryce Łacińskiej: do Brazylii, Meksyku i Kostaryki dołączyła teraz Kolumbia, Chile i Panama. Połączony wpływ obu firm pozwala GFT na awans na pozycję trzech głównych dostawców usług informatycznych dla bankowości w całej Ameryce Łacińskiej1).

Dzięki ponad 1 700 pracownikom Sophos globalne zatrudnienie w GFT wzrośnie o niemal 20 proc., do 12 000 osób. To największy wzrost liczby talentów w historii przejęć w GFT. Transakcja powinna zostać sfinalizowana na początku lutego 2024 roku. W 2022 r. firma Sophos wygenerowała przychody w wysokości około 257 mld COP (obecnie około 60 mln euro), a GFT odnotowała przychody na poziomie 730 mln euro na całym świecie.

W ramach tego strategicznego przejęcia nie tylko łączymy firmy, ale również mnożymy potencjał – stwierdza Marika Lulay, CEO w GFT. – To logiczna kontynuacja naszej skutecznej strategii rozwoju i rentowności. Wszystkie aspekty Sophos są dla nas bardzo cenne. Od nowych kolegów, przez nowe kompetencje, aż po nowych klientów i partnerów w obszarze rozwiązań core bankingu, takich jak Oracle Flexcube. Wszystko to stanowi siłę napędową dla GFT w Kolumbii, trzecim co do wielkości rynku w Ameryce Łacińskiej, i daje możliwości rozwoju na szeroką skalę w Amerykach i poza nimi.  

Klienci odnoszą korzyści z doświadczenia w core bankingu, AI i modernizacji w chmurze

Firma Sophos jest szczególnie znana ze swojego doświadczenia w zakresie core bankingu, AI i modernizacji w chmurze, jak również innowacji i transformacji cyfrowej. Klienci GFT zyskają dostęp do zwiększonych możliwości realizacyjnych i nowych kompetencji, w tym w obszarze rozwiązań core bankingu od stałych partnerów Sophos. Dla klientów Sophos przejęcie oznacza dostęp do szerokiej puli talentów GFT, rozbudowanego doświadczenia w skutecznym wdrażaniu nowoczesnych technologii, większej liczby partnerów, takich jak Thought Machine oraz gotowych rozwiązań. Wszystko to łącznie przekłada się na krótszy czas wprowadzania na rynek oraz efektywną realizację usług dla wszystkich klientów.

Jesteśmy dumni, że byliśmy partnerami całego zespołu Sophos w okresie ich znaczącego rozwoju – podkreśla Lucas Marulanda, dyrektor w Advent International. – Od naszej inwestycji w 2020 roku, Sophos strategicznie rozwijało swoją platformę w drodze ekspansji międzynarodowej i lokalnej, wspierając transformację technologiczną i modernizację w całym sektorze finansowym. Z zainteresowaniem będziemy śledzić ich dalsze sukcesy.

Dla całego zespołu Sophos zostanie częścią GFT to ogromna szansa – dodaje Felipe Villa, CEO w Sophos. – Widzę idealne dopasowanie połączonego doświadczenia i globalnej obecności Sophos i GFT. Umożliwi to nam jeszcze lepsze wsparcie naszych klientów w trakcie ich drogi do cyfrowej transformacji – stanowi to świetną wiadomość zarówno dla naszych pracowników i rozwoju ich kariery, jak i dla naszych klientów. Jesteśmy wdzięczni Advent za wprowadzenie naszej firmy na kolejny poziom”.