Prawne problemy ze sztuczną inteligencją. Czy prawo powstrzyma „bunt maszyn”?

Prawne problemy ze sztuczną inteligencją narastają wraz z dynamicznym rozwojem technologii AI. System regulacyjny nie nadąża nie tylko za tworzeniem prawa wyznaczającego granice dla nowej technologii, ale też złożonością procesu tworzenia algorytmów, które często są utajnione. Obecne regulacje nie są adekwatne co prowadzi do skrajnie różnych rozstrzygnięć kwestii odpowiedzialności, praw autorskich i kwestii etycznych w różnych zakątkach świata. Naszą odpowiedzialnością jest zrozumieć, przewidywać, projektować i regulować, w tym prawnie, nową rzeczywistość.

Apel środowiska technologicznego o wstrzymanie prac nad AI

W końcu listopada 2023 r. doszło do spektakularnego zwolnienia i – po kilku dniach – równie widowiskowego przywrócenia do pracy Sama Altmana, dyrektora wykonawczego i współzałożyciela spółki OpenAI. Altman to czołowa postać w branży AI, „złote dziecko Doliny Krzemowej”, zwolennik stworzenia bezpiecznej tzw. ogólnej lub silnej sztucznej inteligencji (AGI). Wydarzenie to przez kilka dni nie schodziło z czołówek światowych mediów. Jak celnie zauważył „Forbes”, to był scenariusz, którego nie powstydziłaby się sztuczna inteligencja. Wydarzenie podgrzało – i tak gorącą od kilku lat – dyskusję na temat szans i zagrożeń, jakie niesie rozwój AI, ale również wokół prawnych możliwości jej okiełznania.

Podobnej wrzawy medialnej nie wywołała publikacja w marcu 2023 r. listu otwartego podpisanego przez 1000 liderów sektora wysokich technologii IT z Elonem Muskiem i Stevem Wozniakiem na czele (Altmana wśród nich nie było), którzy zaapelowali do światowych laboratoriów AI o natychmiastowe wstrzymanie przynajmniej na 6 miesięcy prac rozwojowych nad technologiami potężniejszymi niż GPT-4. List wywołał spore poruszenie i dyskusje w sektorze AI. Bezpośrednim bodźcem tego apelu było zaprezentowanie przez firmę OpenAI, wspieraną przez Microsoft, kilkanaście dni wcześniej, czwartej wersji programu AI GPT (Generative Pre-trained Transformer), który zachwycił użytkowników zdolnościami prowadzenia „ludzkiej” rozmowy, komponowaniem piosenek i kreowaniem długich dokumentów. Sygnatariusze listu ostrzegali, że narzędzia sztucznej inteligencji stanowią „głębokie ryzyko dla społeczeństwa i ludzkości”. Zwraca uwagę zwłaszcza jego następujący fragment: „Współczesne systemy sztucznej inteligencji stają się obecnie konkurencyjne wobec ludzi w ogólnych zadaniach i musimy zadać sobie pytanie: czy powinniśmy pozwolić maszynom zalewać nasze kanały informacyjne propagandą i nieprawdą? Czy powinniśmy automatyzować wszystkie zadania, także te, które dają nam satysfakcję? Czy powinniśmy rozwijać nieludzkie umysły, które w końcu mogą nas przewyższyć liczebnie, przechytrzyć i zastąpić? Czy powinniśmy ryzykować utratę kontroli nad naszą cywilizacją? Nie można delegować takich decyzji na nie pochodzących z wyboru liderów technologicznych. Potężne systemy sztucznej inteligencji należy opracowywać dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że ich skutki będą pozytywne, a związane z nimi ryzyko będzie możliwe do opanowania”.

Komentatorzy z branży uznali, że o ile przerwa w dalszych badaniach nad AI to dobry pomysł, to sam apel ocenili jako niejasny, w którym nie potraktowano poważnie problemów regulacyjnych. Niektórym z sygnatariuszy, zwłaszcza Muskowi, zarzucano hipokryzję, ponieważ był jednym ze współfinansujących OPenAI na początku jej drogi, co jednocześnie mu nie przeszkadzało apelować do organów regulacyjnych o zapewnienie, że rozwój AI będzie służył interesowi publicznemu.

Premierowa prezentacja przez OpenAI rozwiązania ChatGPT skłoniła rywali do przyspieszenia prac nad podobnymi modelami językowymi, a wiele firm ściga się, aby „zanurzyć” swoje produkty w sztucznej inteligencji. Inwestorzy nieufni wobec monopolu jednej firmy, wspierają konkurentów OpenAI. Rozpoczął się swoisty „wyścig zbrojeń”.

Technologia ChatGPT przyciąga uwagę amerykańskich prawodawców, którzy niepokoją się o jej wpływ na bezpieczeństwo narodowe i edukację. Unijna policja Europol ostrzega o potencjalnym niewłaściwym wykorzystaniu systemu do prób phishingu, dezinformacji i cyberprzestępczości. Z kolei rząd Wielkiej Brytanii przedstawił propozycje „możliwych do dostosowania” ram regulacyjnych dotyczących sztucznej inteligencji. Nad rozwiązaniami prawnymi pochylają się instytucje i organy Unii Europejskiej.

Stanowienie prawa utrudnia fakt, że badania i wdrożenia AI pozostają nie w rękach rządów, ale nielicznych firm dysponujących odpowiednimi zasobami. Systemy AI jest trudno tworzyć, ale jeszcze trudniej zdemokratyzować.

Najistotniejsze zagrożenia AI

Pojawieniu się pierwszych rozwiązań w zakresie AI towarzyszyły obawy, co do zagrożeń, jakie stwarza ta technologia. Specjaliści wskazują ich wiele, wymienia się najczęściej brak przejrzystości, wpływanie na wybory człowieka i uprzedzania społeczne, naruszanie prywatności, zagrożenia bezpieczeństwa, koncentrację władzy w rękach kilku korporacji, rewolucję na rynku pracy, nierówności ekonomiczne, zrywanie więzi międzyludzkich, uzależnienie od narzędzi AI, dezinformację i manipulację.

Wszystkie z wymienionych można wszakże sprowadzić do jednego zasadniczego zagrożenia, które wyartykułował Steven Feldstein, profesor na Uniwersytecie Stanowym Boise, a w przeszłości wysoki urzędnik Departamentu Stanu USA: „ Na całym świecie systemy sztucznej inteligencji pokazują swój potencjał w zakresie wspierania represyjnych reżimów i wywracania do góry nogami relacji między obywatelem a państwem, przyspieszając w ten sposób globalne odrodzenie autorytaryzmu”. Widać to zwłaszcza na przykładzie Chin, które za kluczowy element strategii geopolitycznej przyjęły rozprzestrzenianie technologii AI wśród reżimów autorytarnych i nieliberalnych. Znaczenie tej technologii zarówno dla światowych autorytaryzmów, jak i ich demokratycznych przeciwników staje się coraz wyraźniejsze. W ostatnich latach autokracje osiągnęły nowy poziom kontroli i manipulacji, stosując zaawansowane systemy komputerowe do przetwarzania ogromnych ilości nieustrukturyzowanych danych dostępnych obecnie w Internecie. Technologie rozpoznawania twarzy, które w czasie rzeczywistym sprawdzają obrazy w ogromnych bazach danych, czy też algorytmy penetrujące media społecznościowe w poszukiwaniu oznak aktywności opozycji – wszystkie te innowacje zmieniają zasady gry politycznej i coraz częściej służą do narzucania kierunku dyskursu i zwalczania politycznych oponentów.

Należy podkreślić, że technologia AI nie jest jedyną wykorzystywaną przez autokratów do celów politycznych. Inne, jak zaawansowana biometria, państwowy cyberhaking i techniki zniekształcania informacji, stosowane w połączeniu ze sztuczną inteligencją, mają równie niepokojące skutki. Jednak AI posiada tę przewagę, że dysponuje możliwościami wyższego rzędu, które integrują i ulepszają funkcje innych technologii w nowy, zaskakujący sposób. Ponadto mamy do czynienia z ograniczonym zrozumieniem wpływu technologii AI na politykę; decydenci nadal nie traktują poważnie represyjnych konsekwencji sztucznej inteligencji.

Warto zauważyć w kontekście rozwoju AI, że zmienia się sposób, w jaki autokraci tracą władzę. Liczba zamachów stanu, charakterystycznych dla okresu zimnej wojny, gwałtownie spadła, stanowiąc przyczynę zaledwie 13% upadków „zamordystycznych” reżimów. Najpoważniejszym zagrożeniem dla dyktatur jest niezadowolenie opinii publicznej, wyrażane na ulicach lub przy urnach wyborczych. Wnioski dla autokratów są jasne: należy przekierować zasoby tak, aby utrzymać kontrolę nad popularnymi ruchami obywatelskimi i fałszować wybory. W tych obszarach technologia sztucznej inteligencji zapewnia kluczową przewagę. Zamiast polegać na siłach bezpieczeństwa represjonujących obywateli, ze wszystkimi kosztami i związanym z tym ryzykiem politycznym, przywódcy stosują narzędzia cyfrowe do monitorowania, inwigilowania i nękania ruchów społeczeństwa obywatelskiego oraz do zakłócania wyborów.

  1. Feldstein kreśli trzy scenariusze, w których AI może być przydatna dyktaturom i władzom niedemokratycznym: śledzenie powszechnego niezadowolenia i kontrolowanie masowych protestów, trzymanie w ryzach niespokojnej prowincji, wykorzystywanie dezinformacji do delegitymizacji przeciwników.

Rozprzestrzenianie technologii AI, wzrost represji cyfrowych stanowią poważne wyzwania dla liberalnych demokracji. Kluczowa staje się kwestia, czy narzędzia AI mogą spowodować, że same demokracje staną się bardziej represyjne? Czy pokusa skorzystania z potencjału AI może ostatecznie zniszczyć demokratyczne mechanizmy? Niebezpieczeństwo jest znacznie większe dla kruchych demokracji lub krajów o autorytarnych tendencjach. Nawet w systemach politycznych, które są pozornie demokratyczne, rządy mają wysoką motywację do wyposażania sił bezpieczeństwa w wyrafinowaną technologię, zdolną do monitorowania działań przeciwników politycznych i społeczeństwa obywatelskiego (np. wykorzystanie systemu Pegasus w Polsce).

Prawne dylematy. Więcej pytań niż odpowiedzi

Demokracje powinny przejąć inicjatywę w rozwijaniu ram regulacyjnych dotyczących AI, bowiem trudno spodziewać się takich działań ze strony Chin czy Rosji, które nie są skłonne do przywdziania gorsetu międzynarodowych przepisów. To jest i będzie niełatwy proces – innowacje technologiczne często prześcigają zdolność organów regulacyjnych do opracowania rozsądnych standardów i wytycznych. Technologia AI jest narzędziem o „podwójnym zastosowaniu”: można ją użyć do celów szlachetnych, ale także do celów wojskowych i represyjnych. Problem tkwi w tym, że tej technologii nie można precyzyjnie podzielić na oddzielne części: „korzystną” i „szkodliwą”.

Dodatkowa trudność regulacyjna wynika z faktu, że AI koncentruje władzę w rękach kilku cyfrowych gigantów Internetu. To oni decydują, w jaki sposób większość społeczeństw korzysta z Internetu i co sieć im dostarcza. Kumulacja władzy technologicznej, gospodarczej i politycznej w rękach pięciu największych graczy – Google, Facebooka, Microsoft, Apple i Amazon – zapewnia im nadmierny wpływ w obszarach życia społecznego, istotnych dla budowania opinii: w kręgach władzy wykonawczej, ustawodawczej, społeczeństwie obywatelskim, partiach politycznych, szkole i edukacji, mediach oraz – co najważniejsze – nauce i badaniach. W konsekwencji korporacje technologiczne nie tylko kształtują rozwój i wdrażanie sztucznej inteligencji, ale także debatę na temat jej regulacji.

Złożoność materii sztucznej inteligencji nie pozwala w ramach jednego artykułu odnieść się do wszystkich wyzwań, jakie stwarza ona dla porządku prawnego, stąd zasygnalizujemy tylko niektóre z nich.

Zdaniem wielu znawców przedmiotu, u źródeł wszystkich problemów prawnych leży brak przejrzystości algorytmicznej sztucznej inteligencji. Algorytm, najprościej ujmując, to metodologiczny zestaw instrukcji służący do przekształcania danych w wiedzę. Stosując kulinarną analogię, to przepis polegający na przekształceniu składników w gotowe danie. Wyrafinowane algorytmy mogą przeglądać masy danych z zadziwiającą szybkością. Media społecznościowe dostarczają kolosalnej ilości danych generowanych przez użytkowników, w większości nieustrukturyzowanych, natomiast algorytmy umożliwiają ich uporządkowanie w popularne tematy, wzorce zachowań użytkowników, potrzeby użytkowników, zasadnicze interakcje, aktywność w komentarzach, żeby wymienić tylko kilka. Informacje na temat funkcjonalności algorytmów są często celowo nieudostępniane. Stąd pojawia się coraz więcej głosów dotyczących odpowiedzialności algorytmicznej AI.

Określenie, kto może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za niekorzystne działania sztucznej inteligencji jest ważne, ale niezwykle trudne. Na przykład określenie „programista” może odnosić się do wielu współpracowników i obejmować takie role, jak architekt programu, ekspert ds. produktu, ale wina może leżeć również po stronie menedżera, który wyznaczył niekompetentnego eksperta lub programistę.

Niektórzy specjaliści eksponują koncepcję „odpowiedzialności rozproszonej”. Jako, że operacje AI powstają w wyniku długiego, złożonego łańcucha interakcji między człowiekiem a robotem – od programistów i projektantów po producentów, dostawców i użytkowników, z których każdy ma inne motywacje i wiedzę – można uznać, że wynik sztucznej inteligencji był wynikiem rozproszonego działania. Jednym ze sposobów zapewnienia, że sztuczna inteligencja będzie działać na rzecz „zapobiegania złu i wspierania dobra” może być wdrożenie ram etycznych rozproszonej odpowiedzialności, w których wszyscy uczestnicy będą odpowiedzialni za swoją rolę w kreowaniu wyniku AI. Jednak taki postulat, bez konkretów, pozostaje tylko szlachetnym apelem.

Zaawansowane systemy AI nie tylko wdrażają algorytmy zaprojektowane przez człowieka, ale tworzą własne. Czy istniejące systemy odpowiedzialności przewidują takie sytuacje, czy też należy stworzyć nowe regulacje prawne? Zgodnie z uchwałą Parlamentu Europejskiego z 2017 r. w sprawie sztucznej inteligencji odpowiedzialność prawną za działanie (lub zaniechanie) sztucznej inteligencji tradycyjnie należy przypisywać człowiekowi: właścicielowi, programiście, producentowi lub operatorowi sztucznej inteligencji. Jednak problemy pojawiają się przy zaawansowanych systemach, takich jak samouczące się sieci neuronowe. Jeśli programista nie może przewidzieć działania AI, ponieważ w wyniku szeregu procesów sztuczna inteligencja uległa znacznym zmianom w stosunku do pierwotnego projektu, czy może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za to działanie? Pojawia się ryzyko „luki w odpowiedzialności”. Proponuje się m.in., aby programista sieci neuronowej w coraz większym stopniu stawał się „twórcą organizmów programowych”, mającym bardzo niewielką kontrolę poza kodowaniem, ponieważ zachowanie AI odbiega od pierwotnego programowania, a bardziej staje się produktem jej interakcji z otoczeniem. Ta luka w odpowiedzialności – zdaniem ekspertów – wymaga doprecyzowania i wdrożenia odpowiednich przepisów i zasad etycznych.

Prawa autorskie

Inna sfera wymagająca prawnych uregulowań to kwestia autorstwa  i ochrony własności intelektualnej. Istnieją obawy, że wyniki wygenerowane przez systemy AI mogą być podobne do dzieła chronionego prawem autorskim, w związku z czym narażają podmiot, który je rozpowszechnia lub publikuje na zarzut naruszenia tego prawa. Problem może jednak być innego rodzaju – użytkownicy określonego „tworu” AI nieświadomi zaistniałej sytuacji tzn. nie znający dzieł chronionych prawem autorskim, nie będą wiedzieć, czy dany produkt AI jest podobny do dzieła chronionego, stąd nieintencjonalnie użytkują (rozpowszechniają) dzieło jako własne. Takie postępowanie nie będzie stanowić podstawy do roszczeń o naruszenie praw autorskich, ale może skutkować znaczną szkodą dla reputacji użytkownika.

Kolejna kwestia dotyczy autorstwa końcowego produktu systemu AI. Czy jest to tylko osoba wprowadzająca dane, czy może generatywny model sztucznej inteligencji, a może kombinacja? Firma OpenAI sugeruje, że część wyników jest uzyskiwana przy użyciu generatywnych modeli sztucznej inteligencji. Z pewnością rodzi się tu pewien problem prawny, bowiem niedokładne podanie autorstwa może skutkować potencjalną odpowiedzialnością. W szczególności może to naruszać przepisy wymagające, aby autor składając stosowne oświadczenie, nie przypisywał sobie (człowiekowi) wszystkich rezultatów AI, gdy tak nie jest. Ponieważ te same dane wyjściowe mogą być wygenerowane dla innego użytkownika, brak oświadczenia, że wykorzystano generatywną sztuczną inteligencję, może skutkować ewentualnymi zarzutami dotyczącymi wprowadzenia w błąd.

W kwietniu 2020 r. Parlament Europejski opublikował projekt sprawozdania, w którym przyjęto, że dzieła wygenerowane przez sztuczną inteligencję można uznać za „równoważne” z dziełami intelektualnymi i w związku z tym są chronione prawem autorskim. Sprzeciwił się jednak nadawaniu autorstwa samej sztucznej inteligencji proponując, aby przypisywane było ono osobie, która przygotowuje i publikuje utwór zgodnie z prawem, pod warunkiem że projektant technologii nie poczynił innych zastrzeżeń co do jego wykorzystania. Interesująca jest tu „równoważność” wytworów AI z pracą intelektualną, oparta na propozycji, aby dzieło uznawać w oparciu o rezultat twórczy, a nie proces twórczy.

Zatem na razie prawa autorskie nie mogą należeć do systemów AI, nie jest to konieczne, aby można było uznać kreatywność tych systemów. Niemniej zastrzeżenia co do roszczenia sobie prawa własności przez kogokolwiek innego są widoczne w ograniczonych prawach przyznanych utworom „wygenerowanym komputerowo”. Okres ten jest zazwyczaj krótszy, a uznany za „autora” nie jest w stanie dochodzić praw osobistych – takich jak prawo do bycia identyfikowanym jako autor dzieła. W dokumencie Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) odnotowano ten dylemat stwierdzając, że wykluczenie takich utworów faworyzowałoby twórczość ludzką wobec „twórczości maszynowej” kosztem udostępnienia konsumentom jak największej liczby dzieł twórczych. Zasugerowano, że rozwiązaniem pośrednim mogłoby być „skrócenie okresu ochrony i innych ograniczeń”.

Z kolei amerykański Urząd ds. Praw Autorskich stwierdził, że ochrona prawna oryginalnych dzieł autorskich ogranicza się do dzieł „stworzonych przez człowieka”. Urząd nie rejestruje dzieł „wytworzonych przez maszynę lub zwykły proces mechaniczny, który działa losowo lub automatycznie, bez żadnego twórczego wkładu lub interwencji osobowego autora”. Kluczowe jest tu wszak określenie „żadnego wkładu”, które nasuwa pytanie, jaki poziom zaangażowania człowieka w utwór AI jest wymagany, aby potwierdzić autorstwo.

Do niedawna w Chinach panował ortodoksyjny pogląd, że dzieła stworzone przez sztuczną inteligencję nie podlegają ochronie praw autorskich. Jednak w grudniu 2019 r. jeden z sądów rejonowych orzekł, że artykułu stworzonego przez algorytm nie można kopiować bez pozwolenia. Dotyczyło to raportu finansowego opublikowanego przez korporację Tencent z adnotacją, że został „napisany automatycznie” przez Dreamwriter – program do pisania wiadomości opracowany przez firmę w 2015 roku. Firma Shanghai Yingxun Technology Company skopiowała artykuł bez pozwolenia, ale w wyniku pozwu i wyroku sądowego musiała artykuł usunąć i zapłacić 1500 jenów (216 dolarów) z tytułu „strat ekonomicznych i ochrony praw”.

Patenty na wynalazki

Podobna do kwestii autorstwa, w kontekście rozwoju AI, jest problematyka ochrony wynalazcy, jakkolwiek w obszarze patentowym pojawia się pytanie, czy w ogóle jest to godne rozważania, bowiem w większości jurysdykcji zakłada się, że wynalazcą musi być człowiek. W lipcu 2019 r. brytyjski naukowiec Stephen Thaler postanowił przetestować to założenie, zgłaszając patenty w Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych, w których jako „wynalazcę” wskazano system sztucznej inteligencji DABUS. System ten, zbiór kodów źródłowych i oprogramowania, zdaniem Thalera, jest w stanie samodzielnie generować wynalazki podlegające ochronie patentowej.

Brytyjski Urząd Własności Intelektualnej był skłonny zaakceptować fakt, że DABUS stworzył wynalazki, ale odpowiednie przepisy wymagały, aby wynalazcą była osoba fizyczna, a nie maszyna. Europejski Urząd Patentowy (EPO) odrzucając wniosek przyjął bardziej okrężną argumentację. Założył, że wyznaczenie maszyny jako wynalazcy nie spełniało „wymogów formalnych”. Obejmowały one podanie „nazwiska rodowego, imion i pełnego adresu wynalazcy”. Imię, jak stwierdził EPO, nie tylko identyfikuje osobę, ale umożliwia jej korzystanie z przysługujących jej praw i stanowi część jej osobowości. „Rzeczy” natomiast nie mają praw, z których mogłyby – pod określoną nazwą – korzystać. Wniosek w USA również został odrzucony, częściowo ze względu na fakt, że odpowiednie ustawy wielokrotnie odnosiły się do wynalazców używających „zaimków charakterystycznych dla osób fizycznych”, takich jak „on” i „ona”. Urząd Patentów i Handlu (USPTO) potwierdził koncepcję, że „kamieniem probierczym wynalazczości” jest „akt umysłowy”, który zachodzi w „umyśle wynalazcy”. W tym sensie wynalazek ogranicza się do osób fizycznych, a nie na przykład korporacji.

Interesujący wywód dotyczący potencjalnej osobowości prawnej AI przeprowadził Simon Chesterman z Uniwersytetu Singapurskiego. W miarę jak systemy sztucznej inteligencji stają się coraz bardziej wyrafinowane i odgrywają znaczącą rolę w społeczeństwie pojawiają się, według niego, co najmniej dwa odrębne powody, dla których mogą zostać uznane za osoby wobec prawa. Po pierwsze, będzie ktoś (coś), kogo można winić, gdy dojdzie do niekorzystnych sytuacji, zwłaszcza naruszania prawa i byłaby to odpowiedź na potencjalne luki w odpowiedzialności powstałe na skutek szybkości, autonomii i nieprzejrzystości działania systemów AI. Drugim powodem uznania osobowości prawnej systemów AI jest chęć upewnienia się, że jest ktoś (coś), kogo można nagrodzić, gdy „wszystko pójdzie dobrze”.

Pojawiła się literatura naukowa, która podejmuje ten wątek, chociaż wydaje się dotykać kwestii dość nieprawdopodobnej, by nie rzec absurdalnej. Przynajmniej w najbliższej przyszłości lepszym rozwiązaniem jest oparcie się na istniejących kategoriach, a więc założeniu, że odpowiedzialność za naruszenia prawa ponoszą użytkownicy, właściciele czy producenci, a nie same systemy AI. To jednak, według Chestermana, może się to zmienić bowiem jest prawdopodobne, że pewnego dnia „wyłonią się syntetyczne istoty o wartości moralnej porównywalnej z ludźmi”. Nieuznanie tej wartości może wskazywać, że jesteśmy „gatunkiem autystycznym”, niezdolnym do zrozumienia umysłów innych istot lub wobec nich uprzedzonym. Jeśli tak się stanie, to warto przypomnieć hipotezę, którą postawił Alan Turing w 1951 r.: „wydaje się prawdopodobne, że gdy zacznie działać metoda myślenia maszynowego, prześcignięcie naszych słabych mocy nie zajmie dużo czasu”. Ian McEwen autor bestsellera „Machines Like Me” proponuje, że zanim zapytamy, czy jesteśmy w stanie stworzyć takie myślące maszyny, powinniśmy rozważyć, czy powinniśmy to w ogóle czynić.

Prof. Jakub Mądry, specjalista ds. AI w Massachusetts Institute of Technology (MIT), wyraził opinię, że chociaż sztuczna inteligencja rozwija się w nieprawdopodobnym tempie, jej modele są nietransparentne, a brak wiedzy prowadzi do ich antropomorfizacji przez ludzi, to w najbliższej perspektywie nie grozi nam „bunt maszyn” czy „utrata kontroli nad cywilizacją”. Najpilniejszą kwestią jest wdrażanie regulacji prawnych, które powinny rozpocząć się od dobrowolnych „najlepszych praktyk” i dialogu. Jeśli twórcy AI będą napędzani jedynie logiką wyścigu, to stanie się jak w przypadku mediów społecznościowych: maksymalizacja zysków bez względu na efekt. W obszarze AI zapanuje swoisty „Dziki Zachód”.

Wybrane źródła:

  1. Rodrigues, Legal and human rights issues of AI: gaps, challenges and vulnerabilities, Journal of Responsible Technology, Volume 4, December 2020
  2. Chesterman, Artificial Intelligence And The Limits Of Legal Personality, NUS Law Working Paper 2020/025, National University of Singapore.
  3. McEwen, Machines like me, Random House New York 2020.
  4. Matthias, The responsibility gap: Ascribing responsibility for the actions of learning automata, Ethics and Information Technology, Sept 2004, Vol. 6, Issue 3.
  5. Taddeo, L. Floridi, How AI can be a force for good, Science, Vol. 361, Issue 6404, 2018).
  6. Feldstein, How Artificial Intelligence Is Reshaping Repression, Journal of Democracy, January 2019, Volume 30, Number 1.

Mimo słabych danych polski złoty się umacnia, a GPW ściąga nowy kapitał

Na rynku umacnia się dolar. Polska gospodarka wg wstępnych danych zamyka drugi najgorszy rok od dawna. Pomimo tego polski złoty się umacnia, a giełda ściąga nowy kapitał.

Amerykanie nie zaskoczyli

Wczoraj okazało się, że nie będzie zmiany stóp procentowych za oceanem – to było niemal pewne. O ile cokolwiek na rynku może być pewne. Analitycy jednak zwracali uwagę, że to właśnie wystąpienie po samej decyzji będzie tą najważniejszą częścią posiedzenia. Pojawiło się oczywiście zapewnienie o niepodnoszeniu dalej stóp procentowych, które było absolutną oczywistością. Pojawiła się jednak ponownie dość enigmatyczna fraza o czekaniu, aż uzyskają pewność, że inflacja trwale zmierza w kierunku 2%. Jest (delikatnie mówiąc) otwarta furtka. Takie przekonanie FED może uzyskać w dowolnym momencie. Jest jednak wskazanie, że decyzja będzie zależna od danych gospodarczych. Ostatnie dane o PKB faktycznie były dobre, zatem nie ma tutaj problemów. Gdyby jednak w gospodarce gorzej się działo, należy się nastawić, że skorzystają z furtki stwierdzenia o dążeniu inflacji trwale do 2%.

Dane z USA

Wczoraj dzień upływał pod dyktando informacji z USA. Najpierw poznaliśmy Raport ADP na temat zatrudnienia. 107 tysięcy to nie tylko wynik wyraźnie gorszy od oczekiwań na poziomie 145 tysięcy. To również trzeci najgorszy rezultat w ciągu roku. Inwestorzy w USA są znacznie bardziej czuli na dane z rynku pracy, co doskonale widać po reakcji rynków. Rozpoczęła się wyprzedaż dolara. Półtorej godziny później paliwa do tego ruchu dolał Indeks Chicago PMI. Okazał się on słabszy od oczekiwań, co tylko potęgowało ruch. Dzień jednak zakończył się umocnieniem amerykańskiej waluty względem euro ze względu na wspomnianą powyżej decyzję Rezerwy Federalnej. Odsunięcie oczekiwanych na marzec obniżek stóp procentowych powoduje, że dolar dłużej wypłaci wyższe odsetki zatem jest bardziej atrakcyjny dla inwestorów.

Polska gospodarka spowalnia

Wstępne dane na temat wzrostu PKB w Polsce pokazują, że jest gorzej, niż sądzono. Oczekiwano wzrostu PKB na poziomie 0,5% w ujęciu rocznym. Wstępne dane pokazały jednak 0,2% wzrostu Byłby to najgorszy wynik naszej gospodarki za wyjątkiem roku pandemicznego. Na razie jednak rynek zupełnie zignorował te dane. Co więcej, wczoraj polska waluta wyraźnie zyskiwała. Trochę pomagał w tym przyzwoity odczyt wskaźnika rynku pracy wg BIEC. Siła ruchu pokazuje jednak, że na rzeczy musi być coś więcej. Kapitał miał wczoraj duży apetyt na ryzyko, widać to również na giełdzie, gdzie mieliśmy spore wzrosty. Efekt ten było widać również w innych gospodarkach rynkowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

IPO w Europie w 2023 roku: najniższy poziom od 10 lat. Pierwszy debiut na GPW od 2021 r.

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2023 roku wyniosła 10,2 mld euro – to spadek o 35% w porównaniu do poprzedniego roku (15,6 mld euro) oraz o 86% w porównaniu do roku 2021 (75,0 mld euro). Natomiast, pomimo utrzymujących się niepewności geopolitycznych oraz makroekonomicznych, związanych m.in. z kondycją systemu bankowego w USA, walką z inflacją, czy wzrostem napięć geopolitycznych, główne europejskie i amerykańskie rynki zakończyły miniony rok dwucyfrowymi wzrostami kluczowych indeksów. W tym samym czasie, główne polskie indeksy okazały się jednymi z najsilniejszych na świecie, a w grudniu byliśmy świadkami pierwszego IPO od ponad dwóch lat na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – na parkiecie zadebiutowała spółka Murapol SA.

Podsumowanie 2023 roku na GPW w Warszawie

W 2023 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie było 15 IPO (z czego 14 przeprowadzono na rynku NewConnect) wobec 16 IPO w roku poprzednim (w 2022 r. wszystkie warszawskie debiuty miały miejsce na NewConnect). Łączna wartość przeprowadzonych ofert wyniosła 418 mln zł (95,9 mln euro) co oznacza wzrost o 428% w porównaniu do roku poprzedzającego, w którym łączna wartość IPO wyniosła 79,1 mln zł (17,3 mln euro). Wzrost wartości ofert to przede wszystkim efekt IPO spółki Murapol SA, której oferta stanowiła aż 87% łącznej wartości wszystkich ofert na GPW w roku 2023. Debiut  tej spółki jest niewątpliwie najistotniejszym wydarzeniem rodzimego parkietu, biorąc pod uwagę, że poprzednie IPO (spółki STS) miało miejsce w grudniu 2021 roku. W przypadku pozostałych ofert (wszystkie na nieregulowanym rynku NewConnect) – ich wartość wyniosła 54,4 mln zł (11,9 mln euro) co stanowi spadek względem poprzedniego roku o 31%.

Oferta Murapol SA, spółki działającej w branży deweloperskiej, wyniosła 363,5 mln zł (83,9 mln euro) wyłączając opcję stabilizacji. Drugie oraz trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce z branży nanotechnologii QNA Technology SA – oferta o wartości 15,6 mln zł (3,5 mln euro) oraz spółce Scanway SA zajmującą się produkcją aparatury optycznej – oferta o wartości 11,4 mln zł (2,5 mln euro).

„Po ponad 2 latach odbył się debiut na rynku głównym GPW, co jest ogromnym plusem, ponieważ każda następna spółka myśląca o IPO zobaczyła, że przy dobrze zorganizowanym procesie ma obecnie szanse na uplasowania dużej oferty. Natomiast, poprzednie lata nie pozwalały przyzwyczaić się do stabilności. Inwestorzy oczekują zapowiadanych jeszcze w roku 2022 debiutów i powrotu wstrzymanych i przełożonych transakcji, przygotowań do debiutów spółek portfelowych funduszy private equity oraz, jak pokazał Murapol, ożywienia spółek z branż innych niż technologiczne, takich jak nieruchomości, handel, czy ochrona zdrowia” – mówi Kamil Wardzyński, starszy manager w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Europejski rynek ofert pierwotnych w 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w minionym roku wyniosła 10,2 mld euro i spadła o 35% (o 5,4 mld euro) w porównaniu do roku 2022. Na europejskich parkietach zadebiutowało 107 spółek (wobec 102 w 2022 roku) oraz odnotowano jedną tzw. mega ofertę, czyli IPO, którego wartość przekroczyła 1 mld euro – Hidroelectrica na Bucharest Stock Exchange. Debiut rumuńskiej spółki utrzymał się na pozycji największej oferty w Europie oraz czwartej największej oferty na świecie (wartość oferty wyniosła 1,9 mld euro). Na następnych miejscach znalazły się SCHOTT Pharma oraz Thyssenkrupp Nucera, obie debiutujące na niemieckim Deutsche Börse z ofertami o wartości odpowiednio 0,9 oraz 0,6 mld euro.

„Drugi roku z rządu europejski rynek IPO jest wciąż bierny. Łączna wartość ofert z IPO w 2023 roku spadła w porównaniu do poprzedniego roku, osiągając najniższy poziom od 2012 roku. Wśród analizowanych przez PwC rynków europejskich najbardziej aktywna pod względem liczby debiutów okazała się giełda w Stambule z 20 IPO o wartości każdorazowo przekraczającej 50 mln euro. Pomimo słabych nastrojów przez większość roku doszło w Europie do kilku znaczących debiutów takich firm jak Hidroelectrica oraz SCHOTT Pharma. Wzrosły nadzieje na powrót koniunktury i obserwujemy sygnały wskazujące na możliwe ożywienie na rynku IPO. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na m.in. kalendarz wydarzeń politycznych, tzw. “okna IPO” będą w tym roku bardzo krótkie, co wymusi bardzo dobre przygotowanie emitentów liczących na udane transakcje” – dodaje Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2019 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2019

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019 r.*

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019

* Daje obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.    

Aktywność na polskim rynku IPO od 2013 roku

Aktywność na polskim rynku IPO od 2013 roku

Holcim Polska: nowa nazwa, nowe cele. Firma ma rozszerzyć ofertę produktową

  • 1 lutego 2024 r. Lafarge Cement zmienił się w Holcim Polska.
  • To kolejny etap transformacji, który podkreśla, że firma z producenta cementu, kruszyw i betonu staje się producentem innowacyjnych i zrównoważonych rozwiązań budowlanych. Oznacza to rozszerzenie oferty produktowej od fundamentów aż po dach oraz bycie liderem dekarbonizacji i recyklingu materiałów w budownictwie.

Marka Lafarge, stanowiąca od 2015 r. część Grupy Holcim (wcześniej grupa LafargeHolcim), obecna jest na polskim rynku od 1995 r. i dziś jako Holcim Polska, zatrudnia 1800 osób w ponad 60 zakładach. Spółka produkuje podstawowe materiały budowlane jak cement, kruszywa i beton oraz produkty i rozwiązania o obniżonym śladzie węglowym. Od lat inwestuje również w dekarbonizację procesów produkcji, czego efektem jest obniżenie całościowych emisji o blisko 400 000 ton CO2 w ciągu ostatnich czterech lat.

Transformacja Lafarge jest naturalnym etapem rozwoju. Wykorzystując doświadczenie polskiego zespołu w połączeniu z know-how Holcim uzyskujemy nieskończone możliwości oferowania rozwiązań dla budownictwa od fundamentów aż po dach. Stworzenie jednej silnej marki Holcim uspójnia strategię, pozycjonowanie marki i naszą ofertę – mówi Xavier Guesnu Prezes Zarządu Holcim Polska.

W planach Holcim Polska jest wdrażanie technologii i rozwiązań, które pomogą rozszerzyć portfolio produktów o obniżonym śladzie węglowym, możliwych do zastosowania na każdym etapie życia budynku, od projektowania i budowy po naprawy i renowacje. Będą to m.in. nowe niskoemisyjne cementy z rodziny ECOPlanet, również dla prefabrykacji a w niedalekiej przyszłości także zeroemisyjny cement dzięki inwestycji w wychwytywanie dwutlenku węgla w Cementowni Kujawy. Dodatkowo spółka będzie rozwijać innowacyjne systemy podłogowe, a także portfolio termoizolacji, które pozwoli na minimalizację ucieczki ciepła w budynkach. Planuje też rozwój kruszyw z recyklingu ECOSource, które otwierają nowy rozdział w gospodarce obiegu zamkniętego dla budownictwa w Polsce. Wszystko po to, aby budować lepiej zużywając mniej nieodnawialnych zasobów naturalnych i redukować emisję CO2.

Postępująca urbanizacja i zmiany klimatyczne zwiększają konieczność ograniczenia emisji CO2 w budownictwie zarówno z produkcji materiałów, w procesie budowy, użytkowania budynków a na końcu recyklingu tych materiałów i przywrócenia ich do ponownego obiegu. To wynika wprost z założeń Europejskiego Zielonego Ładu i oczekiwań rynku. Najważniejsze są dla nas dwie kluczowe rzeczy: po pierwsze przyspieszenie termomodernizacji w Polsce, poprzez inwestowanie w rozwiązania na rzecz ograniczenia strat energii i redukcji CO2 w budynkach, z drugiej strony chcemy angażować naszych partnerów, a także projektantów czy deweloperów, żeby pokazywać korzyści płynące z zastosowania niskoemisyjnych rozwiązań oraz tych opartych na recyklingu materiałów. Nasza transformacja pomoże realizować te cele w sposób bardziej efektywny – zwraca uwagę Xavier Guesnu.

Ebury w gronie liderów prognoz dla złotego

  • W rankingu prognoz Bloomberga za IV kwartał 2023 r. Ebury uplasowało się na podium w zestawieniach dla polskiej waluty – EUR/PLN na 2. miejscu, USD/PLN na 3.
  • Prognozy naszego zespołu znalazły się także na szczycie zestawienia dla walut Ameryki Łacińskiej.

W minionym roku niezmiennie staraliśmy się dostarczać Państwu jak najbardziej merytoryczne treści oraz analizy, podchodząc do materiałów poświęconych polskiej walucie ze szczególnym pietyzmem. Z dumą informujemy, że nasze prognozy dla złotego okazały się w IV kwartale 2023 r. jednymi z najtrafniejszych na świecie.

Mocna pozycja Ebury w rankingu prognoz dla złotego to dla nas istotne wyróżnienie. Potwierdza, że nasz optymizm w kontekście perspektyw polskiej waluty był uzasadniony i że warto trzymać się swojej opinii. Uważamy również, że wysoka lokata w zestawieniu Bloomberga jest wynikiem naszego nieustającego zainteresowania regionem CEE i dużej uwagi, z jaką podchodzimy do Polski.

Warto przypomnieć, że od 2015 r. – kiedy powstało warszawskie biuro – Ebury wspiera tu swoich klientów na poziomie lokalnym. Połączenie globalnego zasięgu i rozumienia lokalnej specyfiki jest tym, co nas cechuje. Najnowsze wyróżnienie zachęca nas do jeszcze większego zaangażowania” – komentuje starszy analityk Roman Ziruk.

W IV kwartale 2023 r. utrzymaliśmy także pozycję najlepszego prognosty dla walut Ameryki Łacińskiej.

To niezwykłe wyróżnienie ze strony Bloomberga pojawia się w momencie, gdy kontynuujemy ekspansję w Ameryce Łacińskiej. Nasz stosunek do tamtejszych walut od dawna jest pozytywny, w dużej mierze ze względu na nasze optymistyczne nastawienie do cen surowców i wysokie realne stopy procentowe w regionie.

To osiągnięcie świetnie podkreśla nasze zaangażowanie i rosnącą wiedzę ekspercką. Umożliwiają nam one stałe tworzenie prognoz dla ekscytującego, rosnącego i dynamicznego rynku Ameryki Łacińskiej – prognoz, które regularnie są doceniane za trafność” – komentuje szef działu analiz rynkowych Matthew Ryan.

Pełna lista wyników Ebury w rankingach Bloomberga za IV kwartał 2023 r.:

  • #1 Ameryka Łacińska,
  • #4 EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka),
  • #1 USD/PEN (nowy sol peruwiański),
  • #2 USD/COP (peso kolumbijskie),
  • #2 EUR/PLN (złoty polski),
  • #2 USD/RON (lej rumuński),
  • #2 USD/THB (bat tajski),
  • #3 USD/PLN (złoty polski),
  • #5 USD/BRL (real brazylijski).

FED nadal walczy z inflacją

zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych pozostała bez zmian. Ważniejsza od samej decyzji była jednak konferencja Jerome Powella. Prezes nie ogłosił jeszcze zakończenia walki z inflacją. Obniżki stóp procentowych nastąpią wtedy, kiedy FED nabierze pewności, że inflacja jest pod kontrolą i zmierza do 2 proc. celu. Obniżka stóp procentowych nie nastąpi prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu w marcu. Oczekiwania co do pierwszej obniżki przesuwają się więc na maj. Gospodarka USA pomimo wysokich stóp procentowych pozostaje silna, scenariusz „miękkiego lądowania” się spełnia. Stąd FED wydaje się być w bardziej komfortowej sytuacji niż EBC i tym samym może skupiać się ciągle na sprowadzeniu inflacji do celu.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Zakończono prace nad systemem do wykrywania przeszkód lotniczych z wykorzystaniem technologii satelitarnej

Po 3 latach prac badawczych lider konsorcjum, Creotech Instruments, poinformował o zakończeniu z sukcesem realizacji projektu SAMPLE, którego efektem jest kompleksowy system automatycznego wykrywania i monitorowania przeszkód lotniczych w pobliżu lotnisk i lądowisk (zgodny ze standardami ICAO). System Automatycznego Monitorowania Przeszkód Lotniczych i Ewidencji (SAMPLE) w unikalny sposób łączy dane satelitarne z danymi pozyskiwanymi za pomocą bezzałogowych statków powietrznych, kamer wizyjnych i skaningiem LiDAR, tworząc innowacyjne rozwiązanie do monitorowania i wykrywania w czasie rzeczywistym przeszkód w przestrzeni powietrznej. Uruchomienie SAMPLE pozwala na zwiększenie bezpieczeństwa lotniczego i może znaleźć zastosowanie w branży lotniczej, w tym u operatorów lotnisk, lądowisk, vertiportów oraz jednostek samorządu terytorialnego i administracji państwowej. Projekt był realizowany we współpracy z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej oraz AP-Tech Sp. z o.o., a jego wartość wyniosła około 17,5 mln zł.

SAMPLE - wizualizacja przeszkód lotniczych

Projekt SAMPLE to nie tylko innowacyjne na skalę światową rozwiązanie, ale również dowód na zdolność Creotech Instruments do przewodzenia w branży. Dzięki 3-letnim wysiłkom i we współpracy oraz zaangażowaniu ze strony naszych partnerów PAŻP i AP-Tech, stworzyliśmy realne rozwiązanie, które przechodzi obecnie w fazę komercjalizacji. Projekt był wymagający od strony technologicznej, administracyjnej oraz formalno-prawnej, a mimo to zrealizowaliśmy go zgodnie z przyjętymi założeniami i harmonogramem, osiągając wszystkie wyznaczone cele – komentuje Piotr Mazur, Kierownik Projektu w Creotech Instruments S.A.

Najważniejszym atutem opracowanego systemu jest zdolność do automatycznego generowania danych dotyczących przeszkód lotniczych i ukształtowania terenu na podstawie wysokorozdzielczych zdjęć satelitarnych (Earth Observation), danych pozyskiwanych za pomocą bezzałogowych statków powietrznych (BSP), chmur punktów ze skaningów LiDAR oraz stałych kamer wizyjnych. System pozwala nie tylko na automatyczne tworzenie i aktualizację baz danych o przeszkodach (eTOD – electronic Terrain Ostacles Database) w oparciu o metody fotogrametryczne, ale również na bieżącą analizę ruchu lotniczego i automatyczne wykrywanie zdarzeń niepożądanych (incydentów) związanych z przeszkodami lotniczymi.

Creotech wielokrotnie dowodził już swoich wysokich kompetencji w obszarze rozwiązań kosmicznych oraz kwantowych, natomiast to przedsięwzięcie pokazuje, że potrafimy realizować również złożone projekty z dziedziny Earth Observation. SAMPLE jest bardzo dobrym przykładem praktycznego wykorzystania danych satelitarnych na potrzeby poprawy bezpieczeństwa w ruchu lotniczym i dronowym. Zdjęcia satelitarne zapewniają aktualną, wiarygodną informację o istniejących i nowo pojawiających się przeszkodach lotniczych, co czyni nasze rozwiązanie szczególnie użytecznym. System eliminuje najważniejsze niedogodności związane z dotychczas stosowanymi metodami monitorowania przeszkód lotniczych – w większości pozyskiwanych w sposób manualny poprzez badania w terenie. Obecnie rozpoczynamy fazę komercjalizacji tego produktu i weryfikowania jego potencjału biznesowego u końcowych odbiorców z branży lotniczej mówi dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Opracowany system zapewnia kompleksowe śledzenie obiektów będących przeszkodami lotniczymi dla statków powietrznych, w tym podejścia do lądowania i odchylenia od dozwolonej ścieżki podejścia. Potrafi wykryć każdy obiekt stanowiący potencjalnie zagrożenie dla operacji statku powietrznego, a także w sposób ciągły obserwować obiekty pod kątem możliwych zmian ich lokalizacji czy wymiarów np. wysokości. Jest to rozwiązanie, którym może być zainteresowana szeroko pojęta branża lotnicza, stanowiąca jeden z największych rynków na świecie.

W procesie przetwarzania danych oraz klasyfikacji wykrytych obiektów wykorzystywane są autorskie algorytmy oraz metody uczenia maszynowego z zastosowaniem sieci neuronowych. Dane o przeszkodach są wykorzystywane w zaawansowanym module analitycznym, pozwalającym na określanie ryzyka lub monitorowanie i raportowanie zdarzeń, dzięki wdrażanej w systemie funkcji monitorowania rzeczywistego ruchu lotniczego.

SAMPLE jest platformą nieograniczoną geograficznie, co oznacza, że może być zastosowana w każdym miejscu na świecie. W związku z coraz większą dostępnością wysokorozdzielczych danych satelitarnych, zastosowanie proponowanego rozwiązania staje się coraz łatwiejsze i tańsze.

Opracowane zaawansowane oprogramowanie do nadzorowania ruchu lotniczego jest zgodne z rygorystycznymi wymaganiami Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego i oferuje szerokie możliwości zastosowania.

Projekt SAMPLE był finansowany ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Wartość całego projektu wyniosła około 17,5 mln zł, a pozyskane finansowanie odpowiadało za kwotę około 12,7 mln zł.

Mex Polska i Grupa Żywiec przedłużają współpracę o 5 lat. Wartość umowy może przekroczyć 17,3 mln zł

Notowana na GPW spółka Mex Polska zawarła nową umowę o współpracy z Grupą Żywiec, umożliwiającą kontynuację sprzedaży asortymentu czołowego producenta piw w Polsce w lokalach grupy, tj.: ‘Pijalnia Wódki i Piwa’, ‘The Mexican’ czy ‘Chicas & Gorillas’, „Prosty Temat” i „Pankejk”. Towarzyszy temu zawarta do dnia 31 grudnia 2028 r. umowa o współpracy z rekomendowanym dystrybutorem produktów Grupy Żywiec – firmą Distribev Sp. z o.o. Przewidywana wartość umów (dot. wynagrodzenia za świadczone usługi wsparcia sprzedaży oraz udzielanych rabatów za zakupione produkty) w ciągu najbliższych 5 lat powinna przekroczyć 17,3 mln zł, natomiast ostateczna wartość zależna będzie od wolumenu zakupionego produktu. Umowa obowiązuje od 1 stycznia 2024 roku.

Zdecydowaliśmy się na kontynuację strategicznej współpracy z naszym wieloletnim  partnerem, Grupą Żywiec. Dzięki takim posunięciom jesteśmy w stanie utrzymać stabilną pozycję na rynku i kontynuować sprzedaż  wysokiej jakości asortymentu piwnego w lokalach naszej Grupy. Przewidywany dochód z tego tytułu, w okresie najbliższych 5 lat wyniesie ponad 17,3 mln zł. Założenie to opieramy na dotychczasowych doswiadzczeniach Grupy, tym bardziej, że większość naszej oferty dotyczy najdynamiczniej rozwijającego się segmentu bistro, charakteryzującego się bogatą dostępnością popularnych napojów wysoko i nisko alkoholowych – informuje Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska SA.

W ramach umowy Mex Polska zobowiązuje się, przez okres 5 najbliższych lat, do sprzedaży określonej ilości hektolitrów z protfolio wyrobów  Producenta w lokalach grupy oraz świadczenia dodatkowych usług związanych z ich sprzedażą.

Grupa kapitałowa Mex Polska zarządza obecnie 46 lokalami, w skład których wchodzi 5 popularnych i rozpoznawalnych marek gastronomicznych, takich jak: Pijalnia Wódki i Piwa, The Mexican, Prosty Temat, Pankejk oraz Chicas&Gorillas.

Zarząd Mex Polska nieustannie poszukuje nowych atrakcyjnych lokalizacji w celu sukcesywnej poprawy sprzedaży, kontroli kosztów i marż. Jeszcze w tym półroczu zamierza uruchomić dwa nowe lokale w centrum Katowic, które zostaną otwarte po sądziedzku przy ulicy Mariackiej. Mowa o Pijalni Wódki i Piwa oraz Chicas&Gorillas wchodzące w skład ww. segmentu bistro, który aktaulnie stanowi najbardziej rentowny obszar działalności Grupy. Z opublikowanych danych szacunkowych wynika, że skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży za rok 2023 w grupie Mex Polska powinny wynieść 95,3 mln zł, co da wzrost o 16,4% r/r.

Grupa Żywiec to jeden z czołowych producentów piwa w Polsce. Podmiot dysponuje browarami w Żywcu, Warce, Leżajsku, Elblągu i Namysłowie.

Hurtownie odzieży markowej w Polsce: trendy i perspektywy

Modna i markowa odzież cieszy się w Polsce coraz większą popularnością. Polscy konsumenci coraz bardziej stawiają na jakość i styl. Odzież znanych producentów jest postrzegana jako gwarancja tych dwóch czynników. Coraz istotniejsza staje się również ich cena. Trend ten sprzyja rozwojowi rynku hurtowni odzieży. Polski rynek charakteryzuje się szybkim reagowaniem na globalne trendy a hurtownia odzieży staje się miejscem, gdzie moda spotyka biznes na szeroką skalę. Hurtownie oferują szeroki wybór ubrań znanych marek, często w atrakcyjnych cenach, co czyni je kluczowym ogniwem w łańcuchu dostaw branży modowej. To tutaj dystrybuowane są najnowsze trendy.

Według danych GUS, wartość sprzedaży detalicznej odzieży i obuwia w Polsce w 2022 roku wyniosła 57,4 mld zł. Oznacza to wzrost o 12,5% w porównaniu z rokiem poprzednim. W tym samym czasie, sprzedaż hurtowa odzieży i obuwia wyniosła 13,3 mld zł, co oznacza wzrost o 10,4%.

Polski rynek hurtowni odzieży charakteryzuje się zarówno dużym potencjałem wzrostu, jak i intensywną konkurencją. Z jednej strony, rosnąca świadomość konsumentów oraz zwiększające się dochody sprawiają, że popyt na markową odzież stale rośnie. Z drugiej strony, rynek ten jest nasycony, z wieloma lokalnymi i międzynarodowymi graczami, co wymaga od hurtowni wypracowania unikalnych strategii, aby przetrwać i rozwijać się.

Trendy sprzedaży hurtowej w Polsce

Digitalizacja i r-commerce

Jednym z najważniejszych trendów w polskiej branży hurtowej jest rosnące znaczenie digitalizacji i e-commerce. Coraz więcej hurtowni przenosi swoją działalność do Internetu, oferując platformy e-commerce. E-commerce to jeden z najszybciej rozwijających się kanałów sprzedaży w Polsce. W 2022 roku, wartość sprzedaży odzieży i obuwia w e-commerce wyniosła 12,5 mld zł, co oznacza wzrost o 15,4% w porównaniu z rokiem poprzednim. Rozwój e-commerce sprzyja rozwojowi rynku hurtowej sprzedaży odzieży, ponieważ pozwala na dotarcie do szerszego grona odbiorców.

R-commerce, czyli połączenie handlu tradycyjnego z e-commerce, to kolejny trend, który może mieć duży wpływ na rozwój rynku hurtowej sprzedaży odzieży. R-commerce pozwala hurtowniom na łączenie zalet tradycyjnego handlu, takich jak bezpośredni kontakt z klientem, z zaletami handlu internetowego, takimi jak wygodę i dostępność 24/7. W kontekście handlu hurtowego, r-commerce obejmuje procesy takie jak elektroniczne składanie zamówień, zarządzanie zapasami online, cyfrowa logistyka oraz wirtualne komunikacja z klientami. Rozwój r-commerce w handlu hurtowym stanowi znaczącą zmianę, oferując wiele możliwości dla modernizacji i rozwoju biznesu. Wprowadzenie tego modelu wymaga jednak strategicznego podejścia i odpowiedniej adaptacji do nowych realiów rynkowych.

Personalizacja i indywidualne podejście

W obecnych czasach, gdzie rynek jest nasycony i konkurencja duża, personalizacja stała się kluczowym elementem wyróżniającym hurtownie na rynku. Każdy detalista ma unikalny profil i potrzeby. Hurtownie, które potrafią zrozumieć te potrzeby – czy to poprzez analizę danych zakupowych, bezpośrednie konsultacje czy badania rynku – mogą lepiej dostosować swoją ofertę. Indywidualne podejście do klienta umożliwia budowanie głębszych, bardziej wartościowych relacji biznesowych, co przekłada się na długoterminową lojalność i większą wartość transakcyjną.

Hurtownie, które oferują spersonalizowane podejście do każdego klienta, mają po prostu większe szanse na sukces. To obejmuje oferowanie produktów dostosowanych do specyficznych potrzeb sklepów, elastyczne warunki współpracy, a także indywidualne wsparcie sprzedażowe i posprzedażowe.

Elastyczność i szybka dostawa

Kolejnym ważnym trendem jest potrzeba elastyczności w zarządzaniu zapasami i szybkości dostaw. Hurtownie, które są w stanie szybko reagować na zmiany w zamówieniach i zapewnić sprawną logistykę, stają się bardziej atrakcyjne dla detalicznych partnerów biznesowych.

W dzisiejszym szybkim tempie rynku modowego, zdolność do elastycznego reagowania na zmiany w popycie jest kluczowa. Hurtownie muszą być w stanie szybko dostosować swoje zapasy w odpowiedzi na zmieniające się trendy, sezonowość oraz indywidualne zamówienia klientów. Elastyczność ta pozwala na uniknięcie nadmiernego nagromadzenia niesprzedanych zapasów oraz umożliwia szybsze wprowadzanie na rynek nowych kolekcji i produktów.

Wykorzystanie technologii w zarządzaniu i analizie danych

Zastosowanie zaawansowanych technologii do analizy danych i zarządzania zapasami staje się kluczowe. Hurtownie, które wykorzystują dane do lepszego zrozumienia potrzeb rynku, mogą lepiej przewidywać trendy i optymalizować swoją ofertę. Analiza danych w hurtowniach odzieżowych obejmuje szeroki zakres aspektów, od przewidywania popytu po optymalizację operacji. Hurtownie wykorzystują różnorodne metodyki i narzędzia analityczne do gromadzenia i analizowania danych w celu podejmowania bardziej świadomych decyzji biznesowych.

Sztuczna inteligencja

W Polsce, rynku dynamicznie reagującym na globalne trendy i innowacje, sztuczna inteligencja stanowi klucz do przyszłości hurtowej sprzedaży odzieży. Hurtownie, które adaptują technologie AI, będą w stanie nie tylko efektywniej zarządzać swoim biznesem, ale również lepiej sprostać wymaganiom i oczekiwaniom rynku detalicznego. Od analizy danych po personalizację oferty i optymalizację logistyki, AI otwiera nowe możliwości dla wzrostu i konkurencyjności na polskim rynku hurtowym odzieży.

Systemy AI, analizując ogromne zbiory danych, mogą wykrywać wzorce zakupowe i preferencje klientów, co pozwala hurtowniom lepiej dostosować swój asortyment. Dzięki prognozowaniu popytu, AI pomaga również w optymalizacji poziomów zapasów, minimalizując ryzyko nadprodukcji i redukując koszty związane z nadmiernymi zapasami.

Dropshipping

Dropshipping, stanowiący alternatywę dla tradycyjnych modeli sprzedaży hurtowej, zmienia zasady gry na rynku odzieżowym. W tym modelu sprzedawcy detaliczni nie muszą inwestować w zakup i magazynowanie dużych ilości towaru. Zamiast tego, zamówienia są przesyłane bezpośrednio do hurtowni, która następnie zajmuje się wysyłką produktów do klientów końcowych.

Dropshipping w branży odzieżowej otwiera nowe możliwości dla hurtowni i sprzedawców detalicznych, umożliwiając im elastyczne dostosowanie do szybko zmieniającego się rynku. Jednak wymaga to inwestycji w odpowiednie technologie i procesy, a także budowania silnych relacji z partnerami biznesowymi.

Rynek hurtowej sprzedaży odzieży w Polsce ma dobre perspektywy rozwoju. Oczekuje się, że w najbliższych latach, wartość sprzedaży hurtowej odzieży i obuwia w Polsce będzie nadal rosła.

Rok 2023: dane GUS dotyczące niemal zerowego wzrostu PKB potwierdzają przewidywania

Długofalowy trend wzrostu realnego PKB Polski na mieszkańca w okresie transformacji w latach 1992-2021 wynosił 3,5 proc. W tym okresie miały miejsce znaczne odchylenia od trendu. Znaczne odchylenia dotyczyły także ostatnich dwóch lat, z tempami 5,3 proc. w roku 2022 i 0,3 proc. w roku 2023, czyli średniorocznie 2,75 proc.

Stagnacja w roku 2023 była spowodowana głównie spadkiem popytu krajowego, którego najważniejszą część stanowi popyt konsumpcyjny. Z kolei ten spadek był spowodowany głównie obniżeniem płac realnych w reakcji na zaostrzenie polityki antyinflacyjnej RPP i  rządu. Więc chociaż nie mieliśmy wzrostu PKB, to miał miejsce dość szybki spadek inflacji.

W roku 2024 ma mieć miejsce dość znaczne poluzowanie polityki fiskalnej. To poluzowanie może zahamować spadek inflacji i podnieść nieco tempo wzrostu PKB.

Ponieważ w krajach technologicznie wysokorozwiniętych (USA, Niemcy, Japonia) trend wzrostu PKB na mieszkańca  przez ostatnie 200 lat to około 1,5 proc., więc  bardzo ważnym, w istocie kluczowym, efektem polskiej transformacji  dotąd było znaczne zmniejszenie luki dochodowej Polski wobec tych krajów . Polska jest nadal tzw krajem doganiającym, ale wraz ze spadkiem tej  międzynarodowej luki musi nastąpić także spadek polskiego tempa wzrostu PKB na mieszkańca.  Spadek średniego  tempa wzrostu w  latach 2022- 2023  może już być, choć zapewne tylko w jakimś niewielkim stopniu,  początkiem tego spadkowego trendu.

Dopiero najbliższe lata pokażą, czy tempo wzrostu PKB zbliży się do 3,5 proc . Zależeć to będzie głównie od wielkości inwestycji w relacji do PKB, szczególnie wysokowydajnych  inwestycji zagranicznych, oraz od zmniejszenia liczby zatrudnionych w małych i nisko wydajnych gospodarstwach rolnych.

Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC

Sprzedaż kredytów w Polsce: dane z grudnia 2023 roku

W grudniu 2023 r., w porównaniu do grudnia 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej wszystkich rodzajów produktów kredytowych:

  • kredytów mieszkaniowych (+233,8%),
  • kredytów ratalnych o (+98,5%),
  • kredytów gotówkowych (+5,5%)
  • oraz kart kredytowych (+0,5%).

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość również we wszystkich produktach kredytowych:

  • kredytach mieszkaniowych (+319,3%),
  • kredytach ratalnych (+39,8%),
  • kredytach gotówkowych (+12,9%)
  • oraz limitach na kartach kredytowych (+3,4%).

W całym 2023 r. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+84,9%), kredytów mieszkaniowych (+24,9%), wydały więcej kart kredytowych (+15,3%) i udzieliły więcej o (+7,3%) kredytów gotówkowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły o (+40,5%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (26,7%) wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+21,0%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej oraz o (+13,7%) kredytów gotówkowych.

CPI Property Group z bardzo dobrymi wynikami leasingu w 2023 roku

CPI Property Group (CPIPG), największy właściciel nieruchomości komercyjnych w Czechach, Berlinie i regionie Europy Środkowo-Wschodniej, podsumował rok 2023 w obszarze leasingu powierzchni biurowych oraz handlowych. Bardzo dobry wynik potwierdza efektywność strategii, opierającej się na dywersyfikacji portfela, właścicielskim modelu zarządzania i ciągłym doinwestowaniu budynków w oparciu o założenia ESG.

CPI Property Group jest liderem warszawskiego rynku nieruchomości biurowych pod względem GLA. Grupa zarządza 24 budynkami, o łącznej powierzchni ponad 560 000 m kw. i wartości przekraczającej 1,7 mld euro. Położone są w najbardziej pożądanych przez najemców dzielnicach Warszawy, z dobrą infrastrukturą usługową i komunikacyjną. We wszystkich sukcesywnie wdrażana jest strategia ESG, a co za tym idzie – stale podnoszona jest ich wartość. W 2023 roku zespół Leasing Office sfinalizował umowy najmu ze 168 najemcami na powierzchnię blisko 101 500 m kw., z czego ok. 63 500 m kw. to umowy rekomercjalizacyjne, a ok. 38 000 m kw. – stanowią nowi najemcy. Rozmowy z kolejnymi najemcami trwają.

W 2023 roku CPIPG przejął zarządzanie we wszystkich obiektach retail z portfela IMMOFINANZ. Aktualnie połączone portfolio assetów własnych to ponad 272 000 m kw. powierzchni o wartości 437 mln euro, zlokalizowanej w 23 obiektach, w 20 regionalnych miastach całej Polski. Dywersyfikację geograficzną wzmacnia różnorodność jakościowa. CPIPG zarządza 6 centrami handlowymi – 2 niezależnymi oraz 4 marki Vivo! oraz 17 parkami handlowymi 2 sieci – STOP SHOP (11 lokalizacji) oraz CityMarket (6 lokalizacji). W obrębie swoich stref oddziaływania wszystkie obiekty stanowią lokalne ośrodki handlu pierwszego wyboru. W 2023 roku powierzchnię handlowo-usługową wynajęto 143 najemcom, co przekłada się na 41 800 m kw. Łączna powierzchnia przedłużonych umów wyniosła 29 500 m kw. (99 unitów), a nowych kontraktów – 10 276 m kw. (33 unity). Średni poziom wynajmu we wszystkich obiektach wynosi 99%! CPIPG dysponuje także ponad 20 000 m kw. przestrzeni handlowo-usługowej w biurowcach. W minionym roku podpisano 27 umów na 6000 m kw. W znacznej części budynków poziom wynajętej powierzchni wynosi 100%.

„W pełnym wyzwań 2023 zespół CPI Property Group wykazał się ogromną pracowitością oraz umiejętnościami negocjacyjnymi. Obiekty biurowe CPIPG spełniają oczekiwania obecnych najemców, jak również przyciągają nowych. To bez wątpienia zasługa naszego warszawskiego portfolio. Wszystkie biurowce w jego obrębie charakteryzuje wysoka jakość, dzięki stałemu dofinansowaniu, modernizacjom oraz podnoszeniu ich wartości zgodnie z wymaganiami najemców oraz wymogami ESG. Możemy zaproponować różnej jakości powierzchnie w dowolnym rozmiarze, w lokalizacjach dopasowanych do charakteru operacyjnego poszczególnych firm. Powyższe benefity przekładają się na wysoki poziom occupancy. Jak widać – doceniany jest również nasz autorski model zarządzania, oparty na długoterminowych relacjach, optymalnych kosztach utrzymania i sprawnym działaniu naszego zespołu. Liczę, że podobne tempo utrzymane zostanie również w tym roku. W segmencie retail zdecydowanie wygrywamy dywersyfikacją geograficzną oraz jakościową. Rynkowi gracze chętnie lokują swoje sklepy właśnie w lokalnych ośrodkach handlowych. Przejęcie w 2023 property managementu już pozwoliło na wypracowanie zoptymalizowanych rozwiązań, choćby w zakresie kosztów zewnętrznych, co spotkało się z uznaniem najemców – praktycznie wszyscy, którzy renegocjowali swoje umowy pozostali z nami. Dodając do tego wysoki poziom najmu – jestem bardzo usatysfakcjonowana naszymi wynikami” – komentuje Barbara Topolska, Country Manager w CPI Property Group Polska.

Budowa elektrowni jądrowej w Polsce: kluczowa inwestycja, ale wciąż na etapie planowania

Budowa elektrowni i jądrowej w Polsce to kluczowa inwestycja w zakresie transformacji energetyki. Obecnie większość polskiej energetyki oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym –prawie 70% produkcji energii w naszym kraju to właśnie źródła emisyjne. W najbliższych latach duża część mocy wytwórczych opartych na węglu będzie musiała zostać wyłączona – zarówno ze względów transformacyjnych, jak i ze względów technologicznych. Polskie elektrownie w większości przypadków mają już powyżej 30-40 lat i zbliżają się do kresu swojej żywotności. Te stabilne źródła, ale bardzo wysoko emisyjne, trzeba zastąpić równie stabilnymi, a jednocześnie bezemisyjnymi. W tym przypadku energetyka jądrowa wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Jest to źródło, które nie potrzebuje żadnego czynnika z zewnątrz – ani wiatru, ani słońca – a jednocześnie nie emituje do atmosfery szkodliwych substancji. Jeżeli chodzi o budowę elektrowni jądrowej w Polsce – trwa ona już od kilkudziesięciu lat. Są przykłady budowy elektrowni jądrowej jeszcze z lat 80. Następnie podejmowano próby wskrzeszenia projektu jądrowego w pierwszej dekadzie 21 wieku.

– Niestety, do dzisiaj nie doczekaliśmy się w finalizacji tej inwestycji. Rzeczywistość programu energetyki jądrowej w Polsce jest taka, że jesteśmy na etapie administracyjnego pozyskiwania zgód i pozwoleń związanych z budową pierwszej lokalizacji, czyli w Gminie Choczewo, konkretnie w miejscowości Słajszewo – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Marszałkowski, redaktor naczelny portalu POLON.pl. – Obecnie ta inwestycja ma kilka bardzo ważnych, kluczowych pozwoleń. Przede wszystkim ma decyzję zasadniczą – czyli zgodę wydaną przez Radę Ministrów. Ma również zgodę Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dotyczącą decyzji środowiskowej. Jest umowa projektowa na budowę tej elektrowni – czyli Konsorcjum Westinghouse i Bechtel. Kolejne kroki – to trwające cały czas kwestie badania środowiskowego, czyli tego, jaki elektrownia będzie miała wpływ na otoczenie i jak ewentualnie zaradzić negatywnym czynnikom. Ostatnim etapem administracyjnym będzie kwestia pozwolenia na budowę. Jednocześnie trzeba pozyskać finansowanie tej inwestycji, o czym na razie jest dosyć cicho. Strona amerykańska, która miała partycypować przynajmniej według deklaracji pierwotnych w budowie, na razie nie deklaruje żadnej partycypacji finansowej. A to będzie bardzo istotny element. Pamiętajmy, że budowa trzech bloków w jądrowych w Choczewie ma według szacunków kosztować co najmniej 150 miliardów złotych. Te pieniądze muszą się znaleźć, bo państwo polskie nie jest w stanie zaspokoić potrzeb finansowania tego projektu – podkreśla Marszałkowski.

ORLEN: Dwa nowe gazowce LNG wejdą do służby w 2025 roku

Rozpoczął się montaż kadłubów dwóch nowych jednostek do transportu LNG dla Grupy ORLEN. Statki będą nosić imiona „Józef Piłsudski” oraz „Ignacy Jan Paderewski” i wejdą do służby w 2025 roku. Tym samym flota koncernu powiększy się do sześciu jednostek, wzmacniając możliwości logistyczne Grupy w zakresie przewozu skroplonego gazu ziemnego.

– LNG jest jednym z filarów krajowego systemu bezpieczeństwa energetycznego. W ubiegłym roku ORLEN odebrał w Świnoujściu 62 ładunki skroplonego gazu ziemnego o łącznym wolumenie około 4,66 mln ton LNG. Oznacza to, że wykorzystaliśmy pełną przepustowość terminala im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wynoszącą ok. 6,2 mld metrów sześciennych gazu w stanie lotnym. Własna flota gazowców wzmacnia naszą pozycję na bardzo konkurencyjnym, globalnym rynku LNG, gwarantując nam niezależność w zakresie transportu tego surowca – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Powstające jednostki to piąty i szósty z ośmiu gazowców, które docelowo wejdą w skład floty jednostek do transportu LNG Grupy ORLEN. Budowa obu jednostek w koreańskiej stoczni Hyundai Samho Heavy Industries weszła właśnie w kolejny ważny etap.

W przypadku gazowca, któremu zostanie nadane imię marszałka Józefa Piłsudskiego, położono stępkę oznaczającą zakończenie wstępnych prac nad jednostką i początek montażu kadłuba. W przypadku drugiego – odbyło się pierwsze cięcie blach, z których zostanie wykonany statek. To symboliczny początek budowy. Jednostka również będzie nosiła imię wybitnej postaci polskiej historii – Ignacego Jana Paderewskiego.

Podobnie jak pozostałe statki budowane dla ORLEN, gazowce będą mieć pojemność równą około 70 tys. ton LNG, a ich rozmiar został tak dobrany, aby jednostki mogły wpłynąć do niemal wszystkich terminali na świecie. Konstrukcja i technologie zastosowane przy budowie statków ograniczają wpływ ich pracy na środowisko naturalne. Rozwiązania te to m.in. zintegrowane zarządzanie poborem energii oraz system ponownego skraplania (reliquefaction system), który umożliwia odzysk odparowującego gazu ziemnego bez straty dla ładunku oraz przy zachowaniu efektywności energetycznej jednostek.

Zakończenie budowy statków planowane jest w pierwszej połowie 2025 roku. Dołączą one wówczas do pływających już po międzynarodowych wodach: „Lecha Kaczyńskiego”, „Grażyny Gęsickiej”, „Świętej Barbary” i „Ignacego Łukasiewicza”, i podobnie jak one będą użytkowane na podstawie długoterminowej umowy czarterowej zawartej z wyspecjalizowaną spółką armatorską – Knutsen OAS Shipping. Gazowce będą wykorzystywane do realizacji kontraktów w formule free-on-board (FOB), zgodnie z którą za odbiór i transport ładunku odpowiada kupujący, czyli Grupa ORLEN.

Allianz Trade: najgorsze w Polsce już za nami!

Atlas ryzyka biznesowego krajów: w 2023 r. 21 gospodarek podwyższyło swój rating ryzyka, podczas gdy tylko 4 zostały obniżone; dla Polski nie uległa ona zmianie (ocena ryzyka gospodarczego w Polsce pozostaje na średnim poziomie).

Mapa ryzyka 2024

  • Pierwsza edycja Atlasu Ryzyka Krajów Allianz Trade ocenia czynniki ekonomiczne, polityczne i ESG wpływające na ryzyko braku płatności dla firm w 83 gospodarkach na całym świecie.
  • W 2023 r. Allianz Trade podwyższył 21 ratingów ryzyka krajów (+13 w porównaniu z 2022 r.) i obniżył tylko 4 (-13 w porównaniu z 2022 r.), co wskazuje na zwiększoną odporność pomimo globalnych wstrząsów.
  • Puenta oceny ryzyka dla Polski „Najgorsze w Polsce już za nami, ale ożywienie będzie łagodne” – polski eksport skupiony jest na Europie, najwolniej wychodzącej ze spowolnienia – polskie firmy powinny szukać innych rynków zbytu, także dzięki Atlasowi Ryzyka Biznesowego – zwłaszcza w Afryce (najdynamiczniej podnoszone oceny ryzyka), Azji ale też w Ameryce Północnej.

Allianz Trade publikuje dziś swój pierwszy Country Risk Atlas – Atlas Ryzyka Biznesowego Krajów, nową sztandarową publikację koncentrującą się na ryzyku kraju – ekspertyzie, którą światowy lider w dziedzinie ubezpieczeń należności handlowych budował przez dziesięciolecia. Country Risk Atlas opiera się na własnym modelu oceny ryzyka, który jest aktualizowany co kwartał o najnowsze wydarzenia gospodarcze i własne dane Allianz Trade dotyczące globalnych niewypłacalności i otoczenia biznesowego*.

W 2023 r. światowa gospodarka wykazała się odpornością pomimo kilku globalnych wstrząsów

W swoim pierwszym Atlasie Ryzyka Kraju Allianz Trade ujawnia, że w 2023 r. podniósł[1] 21 ratingów ryzyka kraju, a obniżył tylko 4. Tendencja jest zupełnie inna niż w 2022 r., kiedy Allianz Trade podniósł tylko 8 ratingów ryzyka kraju, a obniżył 17.

„W 2022 r. na nasze ratingi ryzyka krajów duży wpływ miały reperkusje wojny na Ukrainie. Jednak w 2023 r. globalna gospodarka wykazała pewną odporność na jeden z najbardziej agresywnych cykli zacieśniania polityki pieniężnej na świecie oraz w obliczu poważnych globalnych wstrząsów. W związku z tym podnieśliśmy ratingi ryzyka 21 gospodarek, co odpowiada około 19% globalnego PKB. Najwięcej podwyżek odnotowano w Afryce (10), a następnie w Europie (6), podczas gdy tylko Chiny i Urugwaj odnotowały poprawę trajektorii ryzyka swoich krajów dla odpowiednio Azji i obu Ameryk” mówi Ana Boata, dyrektor ds. badań ekonomicznych w Allianz Trade.

Ogólnie rzecz biorąc, patrząc na średnią wszystkich ocen ryzyka krajów Allianz Trade, globalne ryzyko braku płatności dla firm w 2023 r. wynosi nieco powyżej 2 (średnie ryzyko), stabilne w porównaniu do 2022 r. i prawie powróciło do poziomów z 2019 r. W ujęciu regionalnym średnia ocena ryzyka w Afryce wynosi powyżej 3 (wrażliwe), podczas gdy Bliski Wschód, Ameryka Łacińska i Europa Wschodnia (w tym Rosja) są bliskie, ale poniżej 3 (wrażliwe). Azja i Pacyfik są nieco powyżej 2 (średnie), a Europa Zachodnia i Ameryka Północna są bliskie 1 (niskie).

Polska: najgorsze za nami, ale… nie będzie poprawy bez zmian – m.in. zwiększenia dywersyfikacji eksportu

„Średnie ryzyko w Europie Środkowo Środkowo-Wschodniej nie oznacza, że nasz region jest monolitem, przeciwnie – jest dosyć zróżnicowany. Średni poziom ryzyka – podobnie jak Polska – mają kraje, w których najczęściej swoich lokalnych, sprawdzonych partnerów mają polscy przedsiębiorcy, m.in. Czechy. Tymczasem Słowenia nie musi kojarzyć się jedynie z górami i nartami, a Chorwacja tylko z wakacjami nad Adriatykiem – obydwa te kraje awansowały w naszym rankingu ryzyka (Chorwacja nawet dwukrotnie w ostatnim roku!), jest tam ono obecnie niskie, warto więc rozważyć szukanie tam ciekawych opcji biznesowych, także podczas wakacji w nich” – zauważa Sławomir Bąk, członek Zarządu Allianz Trade w Polsce odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

Warto zwrócić też uwagę na ocenę Polski – spojrzenia z perspektywy są bezpośrednie i dzięki temu trafne. Analitycy Allianz Trade w ocenie bieżących składowych polskiej gospodarki zauważają solidny popyt wewnętrzny, pewne środowisko biznesowe – znacznie powyżej średniej, co prawda finanse publiczne wymagają monitorowania, ale finanse zewnętrzne uległy poprawie. Puenta – „najgorsze w Polsce już za nami, ale ożywienie będzie łagodne” także z powodu fundamentalnych kwestii, takich jak tendencja do procyklicznych bodźców fiskalnych i wysokie obciążenie długiem zagranicznym.

„Jednym z rodzących obawy czynników jest też mało geograficznie zróżnicowana struktura handlu zagranicznego Polski – mówiąc wprost, jej bardzo duża koncentracja na rynkach Europy Zachodniej. W badaniu Allianz Trade kraje te mają niską ocenę ryzyka, z czego polscy przedsiębiorcy korzystali w ostatnich latach. Warto jednak obecnie zdawać sobie sprawę, iż dynamika wzrostu strefy euro będzie w najbliższych miesiącach, a nawet kwartałach niska – dynamiczne wzrosty będą w innych regionach, w tym w Afryce i w Azji a także w Ameryce Północnej. Zachęcam polskich managerów i przedsiębiorców do zapoznania się z naszym atlasem ryzyka – w ten sposób szukania ciekawych destynacji dla wzrostu swojego biznesu” – podsumowuje Sławomir Bąk, członek Zarządu ds. zarządzania ryzykiem w Allianz Trade w Polsce.

Uwaga na potencjalne obniżki ratingów w 2024 r.

Patrząc w przyszłość, kilka czynników może stanowić wyzwanie dla krajobrazu ryzyka krajów, prowadząc do kolejnych obniżek ratingów w 2024 roku.

Wśród głównych czynników ryzyka zidentyfikowanych przez Allianz Trade na 2024 r. znajdują się:

  • Ograniczenia płynności w środowisku wysokiego zadłużenia publicznego i prywatnego oraz wysokich stóp procentowych.
  • Wzrost poniżej potencjału w większości regionów i niższa siła cenowa dla przedsiębiorstw, co spowoduje spadek wzrostu przychodów.
  • Rosnąca liczba niewypłacalności przedsiębiorstw (+8% na całym świecie w 2024 r.), z Europą i USA na czele.
  • Zmiany w globalnych łańcuchach dostaw, które mogą odbić się na krajach z podwójnym deficytem, głównie na bilansach obrotów bieżących.
  • Coraz bardziej spolaryzowana geopolityka w roku pełnym wyborów, z gospodarkami odpowiadającymi za 60% globalnego PKB zmierzającymi do sondaży.

* „Atlas Ryzyka Krajów zapewnia kompleksową analizę i wgląd w czynniki gospodarcze, polityczne, środowiska biznesowego i zrównoważonego rozwoju, które wpływają na trendy w zakresie ryzyka braku płatności dla firm na poziomie makroekonomicznym. Jego celem jest towarzyszenie firmom i inwestorom w podejmowaniu świadomych decyzji poprzez identyfikację potencjalnych zagrożeń i możliwości w 83 różnych gospodarkach, wraz z mapą, którą tworzymy kwartalnie dla wszystkich 241 krajów i terytoriów, które monitorujemy każdego roku„, stwierdza Ana Boata, dyrektor ds. badań ekonomicznych w Allianz Trade.

[1] Podwyższenie ratingu oznacza poprawę oceny ryzyka kraju, a tym samym zmniejszenie ryzyka.

W świecie dwóch gospodarczych prędkości, Polska stoi z boku i rośnie

Obecnie, konsumenci znacznie chętniej wydają pieniądze na zabawę niż na dobra trwałego użytku. To dlatego na świecie lepiej radzą sobie gospodarki z większym udziałem branży usługowej, takie jak USA. Nasza gospodarka jest tu ewenementem, ponieważ strukturalnie zbliżona jest do przemysłowych Niemiec, ale nie wpada w recesję. Wręcz przeciwnie – w tym roku ma urosnąć o około 3 proc.

Zwykle struktury gospodarek mają większe znacznie dla ekonomistów niż zwykłych obywateli. Teraz jednak, strukturalne różnice gospodarcze bezpośrednio wpływają na wyniki i wzrost w poszczególnych krajach, a tym samym – na sytuację ekonomiczną i portfele obywateli. Światowa gospodarka w 2024 roku powinna rosnąć w tempie około 1,5 proc. i zmierza w kierunku tzw. „miękkiego lądowania”. Jednak postępuje jednocześnie rozbieżność między poprawiającą się sytuacją w usługach, a recesją w przemyśle produkcyjnym. Okazuje się, że obecnie konsumenci znacznie chętniej wydają pieniądze na zabawę niż na dobra trwałego użytku. To wpędza w problemy gospodarki takie kraje jak Niemcy czy Chiny, gdzie udział przemysłu w PKB jest największy. Pomaga to natomiast Stanom Zjednoczonym, ich gospodarce i rynkowi akcji.[eToro] Wykres do komentarza Pawła Majtkowskiego

Źródło: eToro

Globalne spowolnienie w przemyśle wytwórczym pogłębia się. Doprowadziło to Niemcy do recesji i przyczyniło się do niedawnego rozczarowania wzrostem w Chinach. Globalne wskaźniki PMI spadają od siedmiu miesięcy, a producenci ograniczają obecnie liczbę pracowników i zakupy. Doprowadziło to również do spadku inflacji, a Chiny znajdują się na granicy deflacji. Usługi i wydatki konsumenckie były pozytywną niespodzianką gospodarczą minionego roku. Pomogły utrzymać USA i Wielką Brytanię z dala od zapowiadanej recesji. Jednocześnie, stopy bezrobocia są bliskie rekordowo niskim poziomom. Spadająca inflacja wspiera wzrost płac realnych i wydatków. Najnowsze wskaźniki PMI pokazują, że segmenty usługowe, takie jak technologia, opieka zdrowotna i turystyka, są globalnymi liderami wzrostu.

Na tym tle Polska stanowi wyjątek. Mamy duży sektor przemysłowy, który stanowi aż 30 proc. naszego PKB [patrz: wykres]. Dla porównania, w Niemczech jest to 27 proc., w USA 18 proc. a w Chinach aż 40 proc. Udział usług w naszej gospodarce to 57 proc., podczas gdy w Niemczech to 63 proc. a w USA aż 78 proc. Przy takiej strukturze gospodarczej wzrost gospodarczy w roku 2024 jest prognozowany na około 3 proc. Przyczyn takiego wzrostu jest kilka – okazuje się, że Polski przemysł, na tle swoich konkurentów, radzi sobie bardzo dobrze, stając się beneficjentem procesu deglobalizacji. Wiele firm po pandemii przeniosło swoje fabryki z Chin do Europy, lokując je właśnie w Polsce. Cały czas pomaga też niższy poziom płac w Polsce niż w innych krajach UE oraz relatywnie słaby złoty. Duże znaczenie ma także zróżnicowanie odbiorców Polskich produktów. W sytuacji, gdy eksport do Niemiec uległ poważnemu spadkowi, inne kierunki eksportowe umożliwiają stabilizację produkcji.

Jednocześnie, polski konsument chętnie wydaje pieniądze, a to wspiera wzrost. Według danych GUS na temat koniunktury konsumenckiej, nastroje konsumentów związane z sytuacją gospodarczą w najbliższych 12-miesiącach są obecnie na najwyższym poziomie od 4 lat. Mocno wzrósł odsetek konsumentów deklarujących gotowość do poniesienia większych wydatków takich jak remont mieszkania czy zakup samochodu. To efekt spadku inflacji oraz pojawiania się po raz pierwszy od dawna realnego wzrostu poziomu wynagrodzeń. To wszystko powoduje, że polska gospodarka okazuje się mocno zdywersyfikowana i odporna na ograniczenia. Podczas gdy wiele światowych gospodarek cierpi stając się więźniami swojej struktury.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Ucz się angielskiego online i podnieś swoje kompetencje zawodowe

Ambicja, zdolności i wykształcenie nie zawsze są gwarantem zdobycia wymarzonej pracy. Ucz się angielskiego online i zobacz, jak łatwo w krótkim czasie sięgnąć po nowe stanowisko, wyższe kompetencje i wyższe wynagrodzenie. 

Często zapominamy o tym, że nauka jest formą inwestycji. Nie tylko w siebie, ale także tą przynoszącą realne wynagrodzenie. I nie dotyczy to jedynie osób aplikujących na nowe stanowiska pracy, ale także tych, które prowadzą własne biznesy i planują rozpoczęcie międzynarodowej współpracy. 

Ucz się angielskiego online i zdobądź nową pracę lub awans

Coraz więcej firm poszukujących pracowników kładzie ogromny nacisk na umiejętności komunikacji w języku angielskim. Równie często, w tracie rozmowy kwalifikacyjnej, potencjalny pracodawca chce sprawdzić deklarowane w CV kompetencje. Jeśli odrzucasz takie oferty, to najwyższa pora zacząć naukę angielskiego lub zmierzyć się z tym strachem i zaufać w swoje możliwości. 

Zanim to się stanie, możesz z nami sprawdzić swój poziom wiedzy z języka angielskiego. Prowadzimy zajęcia online i mamy doświadczenie w uczeniu osób, które chcą poznać język angielski w celach zawodowych. Spotkania z lektorem pozwalają skupić się na Twoich potrzebach w odniesieniu do Twojej branży. Być może umiesz więcej niż Ci się wydaje i potrzebujesz ćwiczyć pod okiem fachowca? A może nie wiesz, jak zastosować w praktyce zdobytą wiedzę, potrzebujesz poznać i zrozumieć słownictwo branżowe i oswoić się z wystąpieniami publicznymi? Tylko indywidualne podejście da Ci takie możliwości.

Nowa praca? Awans? Marzenia powinny stać się celem. 

Ucz się angielskiego online i działaj w międzynarodowym zespole specjalistów

Świat od dawna się kurczy, a globalizacja pozwala na pracę z każdego zakątka świata. Nie ma praktycznie granic, które mogłyby zatrzymać Twoją samorealizację. Jeśli jesteś fachowcem w swojej dziedzinie, marzysz o dołączeniu do międzynarodowego zespołu specjalistów i chcesz pracować dla firmy o globalnym zasięgu, bez języka angielskiego nie będzie to możliwe. 

Takie ambicje są dla nas sygnałem, że Twoja wiedza być może jest na dość dobrym poziomie, ale obawiasz się mówienia w języku obcym i styczności z nim w codziennych sytuacjach. Nie jesteś w tym sam(a) – wielu ludzi ma takie obawy/blokady, których nie są w stanie przełamać. Trening komunikacji będzie dla Ciebie doskonałym rozwiązaniem. Opracujemy plan nauki, pokażemy Ci, jak radzić sobie ze stresem i jak pokonać ostatnią barierę przed pracą w języku angielskim.  

Ucz się angielskiego online i otwórz się na międzynarodową współpracę

Prowadzenie własnego biznesu to ciągłe wyzwania. Jeśli nie jesteś krok przed konkurencją, to tracisz. I nie ma znaczenia, czy pracujesz w branży usługowej czy w handlu, czy Twoja firma określana jest mianem średniego lub dużego przedsiębiorstwa lub czy jesteś freelancerem. Język angielski otwiera wiele drzwi. 

Czy wiesz, że wielu kontrahentów z Europy chętnie sięga po współpracę z polskimi firmami? Dotyczy to branży IT, transportu, marketingu internetowego, rękodzielnictwa, zakupów i wielu innych. Nasi uczniowie to właściciele różnych biznesów, którzy chcą współpracować z obcokrajowcami – móc przedstawić im ofertę i porozmawiać o długofalowej współpracy.

Jak to zrobić? Ucz się angielskiego online. W SPIKKEO https://spikkeo.com/ pracujemy w oparciu o Twoje potrzeby związane z tempem nauki, oczekiwaniami i przede wszystkim stawiając na praktyczne zastosowanie języka angielskiego. Twoim celem jest bezproblemowa komunikacja i mamy techniki, które znacznie przybliżą Cię do nawiązania pierwszych relacji biznesowych z zagranicznymi klientami. 

Skorzystaj z bezpłatnej lekcji próbnej angielskiego i powiedz nam, czego potrzebujesz.

Recesja w Niemczech się pogłębia

Niemcy po raz kolejny pokazali spadkowy kwartał w swojej gospodarce. Szwajcaria uspokaja w kwestii wzrostu inflacji. Węgrzy obniżają stopy procentowe czwarte posiedzenie z rzędu.

 Recesji w Niemczech ciąg dalszy

Wczorajsze dane pokazują, że za naszą zachodnią granicą sytuacja gospodarcza w dalszym ciągu nie zachwyca. Za IV kwartał wstępne dane na temat zmian PKB okazały się spadkiem o 0,4%. Jest to zatem czwarty z rzędu spadkowy kwartał, przez co jak nietrudno się domyślić, mamy do czynienia ze spadkiem PKB w ujęciu rocznym. Dane te są zgodne z oczekiwaniami analityków. Gospodarka niemiecka przechodzi przez poważne problemy obecnie, aczkolwiek biorąc pod uwagę punkt odniesienia, jakim jest cała strefa euro, nie jest to ewenement. Cała strefa euro zakończyła kwartał brakiem zmian PKB, a w ciągu roku mieliśmy symboliczny wzrost o 0,1%. Dane te były nawet lepsze od oczekiwań. Rozbieżność wyniosła jednak zaledwie 0,1%, co nie spowodowało zmian na rynku walutowym.

Wystąpienie szefa SNB

Thomas Jordan, prezes Szwajcarskiego Narodowego Banku, uspokajał wczoraj rynki. Przyznał, że inflacja wzrośnie w styczniu, ale nie powinna przekroczyć 2%. Według prognoz banku również na koniec roku powinna się zamknąć poniżej 2% średniorocznie. Zwrócono uwagę również na wzrost stawki VAT oraz kosztów energii elektrycznej, jako powodów stojących za obecnym odbiciem w górę. Szwajcaria obecnie podobnie jak inne Banki Centralne na Zachodzie od kilku posiedzeń przestała podnosić stopy procentowe i powoli pojawia się temat obniżek. W całym cyklu w ciągu 5 podwyżek główna stopa procentowa w tym kraju wzrosła z -0,75% na 1,75%.

Węgrzy obniżają stopy procentowe

Budapeszt kontynuuje serię obniżek stóp procentowych. Kolejna decyzja, podobnie jak poprzednie trzy była ponownie obniżką o 0,75%. Rynek oczekiwał szybszych obniżek, bo aż o 1%. Patrząc jednak na regułę comiesięcznego ruchu o 0,75% widać pewną konsekwencję w działaniach Banku Centralnego. Obecny poziom stóp wynosi nadal 10% i pozostawia miejsce na jeszcze wiele obniżek stóp procentowych. Warto zwrócić uwagę, że spadek inflacji w ostatnich miesiącach jest szybszy niż stóp, co powoduje, że należy spodziewać się kontynuacji tego ruchu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:15 – USA – Raport ADP na temat zatrudnienia,
  • 16:00 – USA – Indeks Chicago PMI,
  • 20:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych,
  • 22:00 – Chile – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

 

Fed nie zaskoczy, ale Powell może zasygnalizować obniżki stóp w najbliższych miesiącach

Dziś wieczorem ciężko będzie o jakąś wielką niespodziankę. To niemal pewne, że Rezerwa Federalna utrzyma przedział dla stopy funduszy federalnych w granicach 5,25 – 5,5 proc. Rynek także nie wycenia żadnych zmian. Sama konferencja prasowa po posiedzeniu raczej nie będzie przełomowa a nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że będzie nudna. Powell będzie chciał ograniczyć wygórowane oczekiwania co do daty pierwszej obniżki. Moim zdaniem większa zmienność może pojawić się w piątek po twardych danych z raportu NFP.

Amerykański bank centralny prawdopodobnie będzie chciał poczekać na kilka dodatkowych danych o inflacji. Trend dezinflacyjny postępuje. Dynamika spadku w ostatnim czasie nieco się zmniejszyła, co potwierdza tezę, że ostatni etap zejścia inflacji do celu będzie procesem długotrwałym i najtrudniejszym do zrealizowania. Optymistyczne jest z pewnością to, że preferowana przez Fed miara inflacji (PCE core) w ujęciu rocznym obniżyła się w grudniu z poziomu 3,2 proc. do 2,9 proc. „Dwójka” z przodu z pewnością ucieszyła bankierów centralnych ale nie daje pewności, że inflacja nie zostanie „podbita” w kolejnych miesiącach. Powell i jego współpracownicy chcą mieć pewność, że trend jest stabilny a to wymaga dalszych potwierdzeń w postaci pozytywnych publikacji. Na rynku pracy wciąż przybywa miejsc pracy, a wzrost gospodarczy nadal wygląda na bardzo silny. To oczywiście stwarza ryzyko ponownego wzrostu wskaźników inflacyjnych. Fed chce uniknąć błędu decyzyjnego i nadal uważa, że lepszym rozwiązaniem dla gospodarki będzie utrzymanie restrykcyjnego nastawienia dłużej niż zbyt wczesne łagodzenie warunków monetarnych.

Rynek na ten moment wycenia ok 40 proc. szans na ruch w dół na stopach w marcu i lekko ponad 80 proc. na zmianę kosztu pieniądza na majowym posiedzeniu. Jednocześnie czerwcowa obniżka wg kontraktów futures jest pewnikiem.

Jakiekolwiek sugestie ze strony Powella na temat posiedzenia marcowego, majowego czy czerwcowego będą wywoływać większa reakcję na dolarze czy rentownościach amerykańskich obligacji. Pamiętajmy, że nie otrzymamy żadnych nowych projekcji makro ani także nowego „wykresu kropkowego”. Rynek zatem ograniczy się jedyni do oceny oficjalnego komunikatu po posiedzeniu oraz słów Powella wypowiedzianych podczas konferencji. Znaczenie mogą mieć pojedyncze nowe stwierdzenia, których zabrakło w grudniu. Interpretacja ich może nie być jednak oczywista.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wpływy z tzw. podatku Belki idą na rekord. W niecały rok fiskus ściągnął ponad 8,5 mld zł. To wzrost rok do roku o blisko 50 proc.

W Ministerstwie Finansów trwają prace nad zapowiedzianymi ulgami w tzw. podatku Belki. Politycy z różnych ugrupowań opowiadają się za zmianami w tym zakresie, również za całkowitą likwidacją tej daniny, ale to nie jest takie pewne. Zdaniem ekspertów, rząd raczej nie zdecyduje się na radyklany krok, bo dużo by stracił. Ewentualnie zostaną zastosowane jakieś półśrodki. Z kolei jak wynika z danych resortu finansów, w ciągu jedenastu miesięcy ubiegłego roku wpływy z ww. tytułu wyniosły ponad 8,5 mld zł. Były więc o prawie 48% wyższe od uzyskanych w całym 2022 roku. Natomiast porównując dane z okresu od stycznia do listopada ub.r. z dwunastoma miesiącami 2021 roku, widać wzrost aż o blisko 105%.

Polityczne głosy

Obecnie w Ministerstwie Finansów prowadzone są prace analityczne mające na celu wypracowanie  zapowiedzianych ulg w tzw. podatku Belki. Jak informuje resort, przy opracowaniu zakresu ulg podatkowych uwzględnione muszą zostać wszystkie możliwe aspekty gospodarcze wprowadzenia takich rozwiązań, a w szczególności ich wpływ na sektor finansów publicznych oraz na rynek kapitałowy. Przygotowanie koncepcji, a następnie projektu zmian legislacyjnych, wymaga odpowiedniego czasu, niezbędnego do ich rzetelnego wykonania. Na obecnym etapie prac udzielanie jakichkolwiek informacji o kierunkach i zakresie planowanych zmian oraz terminach ich wprowadzenia jest przedwczesne.

– Tak zwany podatek Belki powinien zostać zlikwidowany w całości. To jest jedna z dodatkowych danin, którą z założenia wprowadzono na krótki czas, żeby podreperować budżet w konkretnej sytuacji, a jest z nami długo. Nadszedł moment, w którym należy znieść to rozwiązanie. W naszych programach gospodarczych podkreślamy, że system podatkowy powinien być jasny, przejrzysty i przede wszystkim przewidywalny. I do tego będziemy dążyć. Dopuszczamy również taką sytuację, że likwidacja tego podatku będzie wprowadzana stopniowo, np. w pierwszej kolejności pewnie poprzemy pomysł, który zakłada zwolnienie z danin zysków z oszczędności i inwestycji do 100 tys. złotych – komentuje poseł Rafał Kasprzyk z partii Polska 2050 Szymona Hołowni.

Jak podkreśla poseł Tomasz Trela z Lewicy, w Polsce od wielu lat ci, którzy zarabiają najwięcej, procentowo płacą mniejsze podatki. Lewica wielokrotnie zwracała uwagę, że obecny system podatkowy jest zbyt mało progresywny, skomplikowany oraz dziurawy. Jego podstawą powinny być tylko dwie ustawy, tj. o podatku o dochodach osobistych oraz ustawa o podatku od dochodów z działalności gospodarczej. Poseł Trela też zaznacza, że myśląc o likwidacji lub zmianie podatku od zysków kapitałowych, trzeba mieć na uwadze to, że jest to element całego systemu fiskalnego. Stosowanie wyrywkowych rozwiązań niczego w systemie nie zmieni, a może go tylko dodatkowo skomplikować. Można zastanowić się nad zniesieniem lub obniżeniem tzw. podatku Belki w konkretnych przypadkach.

– W czasie kampanii wyborczej, ale też wcześniej, mówiliśmy o rozwiązaniach, które sprzyjałyby walce z inflacją. To dotyczyło m.in. likwidacji tzw. podatku Belki i nasze stanowisko w tej kwestii się nie zmienia. Istotne jest, aby w Polsce opłacało się trzymać pieniądze na kontach bankowych, a nie wydawać je ze względu na drastyczną utratę wartości. Podatek, który wciąż jest naliczany, nie sprzyja temu, żeby Polacy chcieli oszczędzać – mówi Krzysztof Paszyk z PSL, szef klubu parlamentarnego PSL-Trzecia Droga.

Z kolei poseł Konfederacji Michał Wawer zaznacza, że w odniesieniu do lokat i obligacji mamy do czynienia z absurdalnym „podatkiem od straty”. One są bowiem oprocentowane niżej niż inflacja. Zatem odsetki nie rekompensują utraty wartości zainwestowanych pieniędzy, a i tak trzeba płacić od nich podatek. Dlatego Konfederacja postuluje zachęcenie Polaków do oszczędzania pieniędzy poprzez likwidację podatku Belki w odniesieniu do lokat i obligacji. Dopóki nie uda się spełnić tego postulatu, ugrupowanie zamierza także rozliczać obecny rząd ze spełnienia obietnicy Platformy Obywatelskiej o wprowadzeniu kwoty wolnej w podatku Belki.

Miliardy od podatników

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w pierwszych jedenastu miesiącach 2023 roku (wyliczenia za cały 2023 rok będą znane w marcu) wpływy z tzw. podatku Belki wyniosły 8,510 mld zł. To o 47,9% więcej niż w całym 2022 roku, kiedy kwota ta wyniosła 5,752 mld zł. Natomiast porównując ubiegłoroczne dane (od stycznia do listopada) z tymi za pełny 2021 rok, widać wzrost o 104,9%. Wówczas wpływy z tego tytułu wyniosły bowiem 4,153 mld zł. Prognoza dotycząca tzw. podatku Belki, przedstawiona w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok, zakładała wpływy w wysokości 8,378 mld zł. Zatem już po jedenastu miesiącach ubiegłego roku kwota była wyższa od prognozowanej.

– W mojej ocenie, przyczyną wzrostu wpływów jest fakt, że więcej oszczędzamy na rachunkach oszczędnościowych czy też lokatach, a także zwiększyły się stopy procentowe. Mimo wysokiej inflacji, ale jednak przy niepewnej sytuacji za naszą wschodnią granicą, wolimy trzymać pieniądze w banku niż inwestować. Wpływy z tego podatku są znaczące i uważam, że nowy rząd z nich nie zrezygnuje. Według mnie, podatek ten zostanie, jednak będzie on obciążał najbardziej majętnych Polaków – stwierdza dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Tomczykowski Tomczykowska.

Natomiast dr hab. Błażej Kuźniacki, prof. Uczelni Łazarskiego, stwierdza, że wprowadzenie różnych stawek i progów kwotowych, po przekroczeniu których ten podatek byłby pobierany, tylko skomplikowałoby i tak już zawiły system podatkowy w Polsce z zakresie opodatkowania dochodów osób fizycznych. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest całkowite uchylenie tej daniny. Ekspert podkreśla, że podatek ten jest pobierany od środków już opodatkowanych z dochodów z pracy, emerytury lub renty, gromadzonych na rachunkach bankowych. Takie podwójne opodatkowanie stanowi de facto karę za oszczędzanie, zniechęcając wszystkich Polaków, w tym najmniej zamożnych, do rozsądnego zarządzania pieniędzmi w postaci oszczędności.

– Podatek tego typu wyliczany bez uwzględnienia inflacji jest zwykłym naciąganiem podatników. W większości przypadków odsetki otrzymane nawet nie pokryły inflacji, a państwo opodatkowuje zupełnie wirtualny dochód, mimo iż w rzeczywistości podatnik poniósł stratę. Z punktu widzenia długoterminowego interesu gospodarczego i społecznego kraju, należałoby zlikwidować ten podatek. Niestety, prawdopodobnie rządzący nie zdecydują się na takie działanie ze względu na bieżące potrzeby budżetowe. Rzadko zdarza się, że tego typu trudne decyzje uwzględniają dłuższą perspektywę niż 4 lata – analizuje Jerzy Martini, doradca podatkowy z MartiniTAX.

Wokół budżetu

Z kolei Ewa Flor, doradca podatkowy z Kancelarii ATL Accounting & Payroll, zaznacza, że kwota wpływająca z tytułu tego podatku wydaje się duża. Jednak z perspektywy budżetu państwa jest niewielka, stanowi mniej niż 2% szacunkowych dochodów budżetu państwa za jedenaście miesięcy ub.r. Natomiast dla podatnika jest to duży ciężar. Zdaniem ekspertki, całkowita likwidacja tego rozwiązania mogłaby wymagać poszukiwania rekompensaty tej kwoty np. poprzez ograniczenie wydatków lub podniesienie innych danin. – Umiarkowana reforma podatku Belki, czy to poprzez uzależnienie jego wysokości od poziomu inflacji, czy też wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania, nie powinna znacząco wpłynąć na równowagę budżetową. Co więcej, taka zmiana może generować korzystne efekty dla gospodarki, np. poprzez stymulowanie inwestycji i wzrostu. Ale na rynku są też ostrzejsze głosy – dodaje Ewa Flor.

– Mniejsze wpływy można zrównoważyć likwidacją lub ograniczeniem któregoś ze zbędnych programów socjalnych. Może to być np. 800+ dla obywateli Ukrainy, który stanowi koszt ok. 2,5 mld złotych rocznie. Warto zrezygnować ze szkodliwych i proinflacyjnych programów dopłat do kredytów mieszkaniowych. W wersji kredyt 2% to koszt minimum 1,8 mld zł rocznie, a w wersji kredyt 0% – co najmniej 4 mld zł rocznie – wylicza Michał Wawer z Konfederacji.

Dr hab. Błażej Kuźniacki, prof. UŁa, nie widzi dobrego argumentu za potrzebą szukania pieniędzy przez państwo na nowe sposoby po likwidacji podatku Belki. Nie oznacza to jednak, że Ministerstwo Finansów nie mogłoby tego robić. Przy tym poszukiwanie nowych wpływów budżetowych nie musi oznaczać wprowadzenia dodatkowych podatków lub podwyższania tych obecnych. Ekspert podaje dwa przykłady. Po pierwsze, w Polsce od 1 stycznia 2024 r. powinien obowiązywać tzw. globalny podatek minimalny, zgodnie z dyrektywą Rady (UE) z 14 grudnia 2022 roku. Sprawa dotyczy zapewnienia minimalnego poziomu opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych w Unii. Podatek ten powinien przynieść miliardy zł wpływów do budżetu, chyba że z obliczeń resortu wynika coś innego. Po drugie, MF najprawdopodobniej ma możliwości dalszego zwalczania mafii paliwowych i eliminacji oszustw w VAT, akcyzie i cłach.

– Podatek, który wróci do ludzi, spowoduje też reinwestowanie środków i zwiększoną konsumpcję, więc dla budżetu to dużo mniejsze straty. Jeśli faktycznie trzeba będzie zdobyć finansowanie na uzupełnienie wpływów do kasy państwa, to po audycie wydatków na fundusze, agencje, willę plus i inne, to w każdym ministerstwie znajdą się odpowiednie oszczędności. To wszystko zostanie ujęte w autorskim budżecie, który przygotujemy na kolejny rok. W obecnej sytuacji, krótkim czasie na przyjęcie budżetu przez parlament i dziurze pozostawionej przez poprzedni rząd, musimy działać ostrożnie i bezpiecznie z punktu widzenia finansów państwa. Nasi ministrowie co pewien czas informują opinię publiczną o nieprawidłowościach i olbrzymiej skali niezasadnych wydatków i wciąż odnajdują rzeczy, które gdzieś były głęboko poukrywane – podsumowuje Rafał Kasprzyk, poseł Polski 2050 Szymona Hołowni.

Fed może ukrócić oczekiwania względem obniżek

Spodziewamy się, że Rezerwa Federalna odsunie w środę rynkowe oczekiwania wobec natychmiastowego rozluźniania polityki monetarnej w USA, co powinno wesprzeć dolara w krótkim terminie.

Ton grudniowych komunikatów Fedu był bardziej gołębi, niż oczekiwano. Fed utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie (5,25-5,50%), powiedziano jednak również, że rozpoczęły się dyskusje o ich cięciach. Grudniowy dot plot wskazuje, że – uśredniając – członkowie FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) spodziewają się trzech obniżek w 2024 r. W odpowiedzi rynek zwiększył wyceny obniżek stóp – kontrakty futures wyceniały ich nawet 160 pb. w 2024 r. Naszym zdaniem zmiana oczekiwań była zbyt agresywna i ostatni repricing w odwrotną stronę niejako dowiódł tej tezy.

Nowe dane nie ułatwiają Fedowi zadania

Obecnie w kontraktach terminowych widać mniej niż 50% prawdopodobieństwa rozpoczęcia cyklu rozluźniania w marcu i ok. 135 pb. obniżek do końca roku. Uważamy, że siła ostatnich danych z USA, w szczególności dotyczących wzrostu gospodarczego i rynku pracy, uzasadnia zarówno późniejszy początek cięć, jak i bardziej stopniowe ich tempo. Ubiegłotygodniowy odczyt PKB był kolejnym pozytywnym zaskoczeniem – w IV kwartale gospodarka wzrosła o 3,3% w ujęciu zanualizowanym, znacznie powyżej konsensusu wynoszącego 2%. Wydatki konsumenckie, będące sercem amerykańskiej gospodarki, utrzymują się na bardzo dobrym poziomie, wspierane przez rynek pracy, który wykazuje co najwyżej niewielkie oznaki ochłodzenia.

Wykres 1: Zanualizowany wzrost PKB w USA (2021 – 2023)

Zanualizowany wzrost PKB w USA (2021 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 26.01.2024

Grudniowy raport inflacyjny sprawia, że marcowa obniżka jest jeszcze mniej prawdopodobna. Główna miara dynamiki cen wzrosła do 3,4%, bazowa (3,9%) również przekroczyła konsensus. Bazowa inflacja PCE, która jest miarą preferowaną przez Fed, była nieco niższa od oczekiwań. Sądzimy jednak, że to za mało, by można było ponownie rozważać obniżkę stóp procentowych w marcu. W grudniowych minutkach Fed stwierdził, że ryzyka wzrostowe dla inflacji „zmniejszyły się”, podkreślając jednak także, że utrzymała się część ryzyk dla uporczywej inflacji. Zaliczyć do nich należy trwającą siłę rynku pracy, która jest naszym zdaniem prawdopodobnie największą przeszkodą w osiągnięciu celu inflacyjnego Fedu.

Wykres 2: Inflacja CPI w USA (2014 – 2023)

Inflacja CPI w USA (2014 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 26.01.2024

FOMC musi się nieco nagimnastykować

Biorąc pod uwagę powyższe, uważamy, że Fed na posiedzeniu w tym tygodniu odsunie rynkowe oczekiwania wobec cięć stóp procentowych. W swoich ostatnich komentarzach przedstawiciele FOMC w większości starali się obniżyć zakłady za natychmiastowymi obniżkami, podobnie postąpi zapewne prezes Jerome Powell podczas swojej środowej konferencji prasowej.

FOMC musi się nieco nagimnastykować – z jednej strony będzie chciał zapewnić rynki, że cięcia nadchodzą i jednocześnie najpewniej nie rozpoczną się już w marcu. Może to wyrazić poprzez niewielkie zmiany w oświadczeniu lub, co bardziej prawdopodobne, przez prosty komunikat Powella podczas konferencji prasowej. Prezes Fedu może w nim wskazać, że bank potrzebuje więcej dowodów w danych, zanim rozpocznie cykl rozluźniania.

W tym tygodniu nie poznamy nowego dot plotu ani projekcji makroekonomicznych – kolejne opublikowane zostaną w marcu.

Dolar z szansą na umocnienie

Dolar amerykański jest od początku 2024 r. najlepiej radzącą sobie walutą G10, do czego przyczyniły się wspomniane zmiany wycen stóp procentowych w USA. Jeśli Powell i pozostali decydenci ostudzą rynkowe oczekiwania wobec obniżki w marcu, aprecjacja dolara może być w środę kontynuowana. Niemniej, biorąc pod uwagę, jak mocno już spadły zakłady dotyczące cięć, skala ruchu prawdopodobnie będzie ograniczona.

Obecnie scenariusz, w którym Fed jednoznacznie opowiada się za marcowym cięciem, nie wydaje nam się realistyczny – szczególnie biorąc pod uwagę siłę ostatniego odczytu PKB i danych z rynku pracy. Jeśli jednak padnie zapowiedź obniżek w marcu, dolar doświadczy zapewne silnej wyprzedaży. W takiej sytuacji waluta mogłaby oddać większość wypracowanych w tym roku zysków.

Sygnały płynące z Fedu w środę będą miały znaczenie również dla złotego. Im bardziej jastrzębi przekaz, tym większe ryzyko, że polska waluta znajdzie się pod presją. Uderzenie w bardziej gołębie nuty miałoby odwrotny efekt.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (31.01) o godz. 20:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Bain&Co.: Wartość przejęć strategicznych spadła w Polsce o połowę do $10 mld w 2023 r.

Łączna wartość fuzji i przejęć dokonanych przez inwestorów strategicznych w 2023 roku spadła w Polsce niemal o połowę do około 10 mld dolarów, wynika z szacunków międzynarodowej firmy doradczej Bain & Company. Powodem zapaści był brak megatransakcji podobnych w skali do przejęcia PGNiG i Grupy Lotos przez Orlen w 2022 roku oraz utrzymujące się wysokie stopy procentowe i niepewna sytuacja geopolityczna.

Brak konsensusu dotyczącego dalszego rozwoju rynku powoduje istotne różnice w wycenach oczekiwanych przez kupujących i sprzedających. W corocznej ankiecie przeprowadzonej przez Bain & Company wśród ponad 300 członków zarządów globalnych firm, ponad dwie trzecie kupujących wskazało różnice w oczekiwanych wycenach jako czynnik utrudniający realizację transakcji, a około dwóch trzecich sprzedających stwierdziło, że wstrzymują transakcje czekając na poprawę wycen. Podobne mechanizmy w Polsce sprawiły, że łączna liczba przejęć z udziałem inwestorów strategicznych w 2023 roku wyniosła 272, co oznacza spadek rok do roku o 23 proc. Szacunki Bain & Company nie uwzględniają bezpośrednich przejęć przedsiębiorstw dokonanych przez fundusze private equity.

Z naszych analiz wynika, że wartość przejęć z udziałem inwestorów branżowych w Polsce była najniższa od pięciu lat. Już 2022 rok byłby słaby, gdyby nie przejęcia PGNiG i Lotosu przez Orlen. Od dwóch lat przeprowadzaniu transakcji nie sprzyjają wysoki koszt pozyskania kapitału oraz zawirowania geopolityczne i makroekonomiczne – mówi Paweł Szreder, partner Bain & Company. – W tym roku możemy spodziewać się pewnej, ale nie skokowej, poprawy sytuacji. Wraz z wyhamowaniem inflacji i oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych na rynek powinno powrócić nieco optymizmu.

Tylko w trzech branżach w Polsce odnotowano w 2023 roku łączny wzrost wartości transakcji. Zakup udziałów w spółce gamingowej Techland przez chiński koncern Tencent Holdings oraz STS Holding przez brytyjską grupę Entain były największymi transakcjami minionego roku w Polsce i przyczyniły się do czterokrotnego wzrostu wartości transakcji w sektorze nowoczesnych technologii. W branży ochrony zdrowia i life sciences odnotowano wzrost wartości o 79 proc., natomiast w sektorze zaawansowanej produkcji i usług – o 4 proc.

Wzrost wartości transakcji w tych sektorach nie zrekompensował jednak spadków we wszystkich pozostałych obszarach, w tym przede wszystkim w branży energii i zasobów naturalnych, która w największym stopniu odpowiada za słabszy wynik rynku fuzji i przejęć w zeszłym roku.

Trendy, które obserwowaliśmy w Polsce w ubiegłym roku są zgodne z trendami światowymi i europejskimi – dodaje Paweł Szreder. Wartość i liczba transakcji M&A na świecie spadła nieznacznie w porównaniu do 2022 roku, ale różnica w porównaniu do rekordowego 2021 roku była już bardzo istotna. W Polsce ta dynamika byłaby podobna, gdybyśmy wyłączyli megatransakcje zrealizowane przez Orlen w 2022 roku. Historia wskazuje, że przestoje na rynku transakcyjnym rzadko trwają dłużej niż dwa lata, więc w 2024 rok wkraczamy z nieśmiałym optymizmem.

Jak wynika z raportu Bain & Company globalna wartość strategicznych transakcji fuzji i przejęć spadła w 2023 roku o 6 proc., a ich liczba o 12 proc. w porównaniu do roku 2022. Na rynku europejskim (EMEA) łączna wartość zakupów spółek dokonanych przez inwestorów strategicznych spadła o 18 proc., a ich liczba o 14 proc.

Cały raport na temat globalnego rynku fuzji i przejęć dostępny jest na stronie:

https://www.bain.com/insights/topics/m-and-a-report/

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w 2023 roku wyniosła 2,1 mld PLN

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie 399 spółek pozyskało 2,1 mld PLN od 210 funduszy.

W 2023 roku przez polski rynek VC przepłynęło 2,1 mld PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 438 transakcjach w 399 rodzimych innowacyjnych przedsiębiorstw. Porównując 2023 do 2022 roku, wartość rynku spadła o 42%.Transakcje na polskim rynku VC w 2023 - raport PFR Ventures i Inovo VC

Rysunek 1 Wartość transakcji. W zestawieniu celowo prezentujemy osobno megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

W obliczu globalnego kryzysu fundusze VC, szczególnie te inwestujące w fazie wzrostu, ograniczyły aktywność. Przełożyło się to na brak dużych rund i obniżenie wycen. Stąd ogólny spadek wartości inwestycji w 2023 roku. Spodziewam się, że pierwszych sześć miesięcy 2024 roku może być trudnym okresem na polskim rynku: ze względu na zakończenie programów POIR będzie mniej kapitału dla projektów zalążkowych. Sytuację istotnie zmieni dopływ środków z FENG w drugiej połowie roku – komentuje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

Wśród wszystkich inwestycji najistotniejszą była runda spółki ElevenLabs. Firma pozyskała około 320 mln PLN i uzyskała status jednorożca – oznacza to, że jej rynkowa wycena przekroczyła 1 mld USD. Wśród pierwszych inwestorów ElevenLabs znalazła się duża grupa aniołów biznesu związanych z Polską. Natomiast w najnowszej transakcji wzięły udział takie międzynarodowe fundusze jak Andreessen Horowitz i Sequoia Capital.

Sukces, jaki założyciele ElevenLabs osiągnęli w tak krótkim czasie stanowi niezwykłą inspirację dla całego ekosystemu startupowego. To wydarzenie może stać się impulsem dla całego rynku VC – wskazuje Karol Lasota, principal w Inovo VC.

Na polskim rynku wciąż dominują inwestycje zalążkowe – w 2023 roku przeprowadzono 380 transakcji o takim charakterze. Względem poprzedniego roku odnotowaliśmy więc niewielki spadek, o 7%. Z kolei liczba runda A wzrosła o 27%. Największy spadek odnotowaliśmy wśród rund B, aż o 70%.

Spadła również średnia wartość transakcji, która wynosi obecnie 4,1 mln PLN, w porównaniu do 6,6 mln PLN w roku 2022. Biorąc pod uwagę, że sama liczba inwestycji pozostała na pułapie zbliżonym do lat poprzednich, należy wnioskować, że doszło do istotnego obniżenia wycen innowacyjnych firm.

137 z 438 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one około 1/4 kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które dokonały 148 transakcji przy 9% udziału w wartości.

Pieniądze z funduszy VC najczęściej trafiają do spółek, które zajmują się innowacjami z obszaru zdrowia. To trend, który utrzymuje się już od 4 lat. W 2023 stanowiły one 15,8% z wszystkich przeprowadzonych transakcji. Najpopularniejszym modelem biznesowym pozostaje SaaS (model subskrypcyjny), którego udział wynosi ponad połowę.

Do wyhamowania doszło również na rynku pracy w start-upach. 9 z 19 spółek, które w latach 2019-2023 pozyskały najwięcej finansowania VC, zredukowała liczbę etatów. Jednocześnie, ogólna liczba pracowników we wszystkich z badanych współek utrzymała się na podobnym poziomie.

Pełen raport do pobrania tutaj:
www.pfrventures.pl/raport2023

mPay deklaruje pełną współpracę z KNF w sprawie podejrzenia ujawnienia informacji poufnej

W związku z zawiadomieniem Komisji Nadzoru Finansowego o podejrzeniu bezprawnego ujawnienia i wykorzystania informacji poufnych w obrocie akcjami mPay S.A., Zarząd mPay S.A. oświadcza, że dokłada wszelkich starań, aby wesprzeć Komisję Nadzoru Finansowego w niezwłocznym rozwiązaniu sprawy. Zarząd mPay udzielił wszelkich żądanych informacji i wyjaśnień KNF. Współpracuje z KNF celem pełnego i kompleksowego wyjaśnienia sprawy. Jak również deklaruje dalsza pełną współpracę z KNF jak również organami ścigania.

Zarząd mPay S.A., dodatkowo oświadcza, że informacja, której dotyczy zawiadomienie Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie projektu stablecoin, o którym informację mPay opublikował w raporcie z dnia 21.11.2021 o nr 50/2021. (Raport bieżący ESPI 50/2021 mPay zawarł umowę z Dark Pool One oraz Rafałem Zaorskim MPAY S.A.), nie został zrealizowany ze względu na brak uregulowań prawnych oraz uwarunkowania rynkowe, a sama umowa została zakończona. W związku z powyższym,  ani projekt, ani postępowanie dotyczące ujawnienia informacji poufnej o nim, nie mają wpływu na bieżącą działalność spółki.

Rekordowy wynik XTB. 791,3 mln zł zysku w 2023 r. i ponad 300 tys. nowych klientów

  • 312 tys. nowych klientów pozyskanych w 2023 roku, z czego ponad 77 tys.
    w samym IV kwartale
  • Wzrost liczby aktywnych klientów o 51,0% r/r do 408,5 tys.
  • W IV kwartale wolumen obrotu klientów na instrumentach CFD wzrósł o 4,0% r/r i wyniósł 1,789 mln
  • W IV kwartale rentowność na lota wzrosła o 119,0% r/r i wyniosła 276 złotych

XTB przedstawiło wstępne wyniki finansowe za 2023 rok. W tym okresie spółka wypracowała największy w swojej historii skonsolidowany zysk netto w wysokości 791,3 mln zł. Wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych, oraz intensywne działania marketingowe spowodowały, iż miniony rok był rekordowy zarówno pod względem liczby pozyskanych klientów, jak i ich aktywności.

Dynamiczny rozwój biznesu w połączeniu ze stale rosnącą bazą klientów, przy korzystnych uwarunkowaniach rynkowych spowodował, że XTB zanotowało rekordowe wyniki finansowe. W całym 2023 roku spółka wypracowała skonsolidowany zysk netto na poziomie 791,3 mln zł, czyli o ponad 3,3% więcej niż przed rokiem (766,1 mln zł). Przychody z działalności operacyjnej po czterech kwartałach minionego roku osiągnęły wartość 1 588,2 mln zł, wobec 1 444,2 mln zł na koniec 2022 roku (wzrost o 10,0% r/r). Natomiast koszty działalności operacyjnej w 2023 roku ukształtowały się na poziomie 693,6 mln zł (w 2022 roku: 558,6 mln zł).

W 2023 roku XTB dynamicznie zwiększało bazę swoich klientów, zachęcając ich równocześnie do inwestowania w coraz bogatsze portfolio produktów. Tylko w IV kwartale 2023 roku XTB pozyskało ponad 77 tys. klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów daje blisko 312 tys. nowych klientów w 2023 roku. Tym samym, w każdym z czterech kwartałów spółka zrealizowała wcześniejsze deklaracje zakładające pozyskanie co najmniej 40-60 tys. klientów kwartalnie. Łączna liczba klientów na koniec 2023 przekroczyła 897 tys, a do 29 stycznia 2024 r. przybyło kolejne 38,1 tys. nowych klientów.

Ważnym wskaźnikiem wpływającym na wynik jest średnia liczba aktywnych klientów – ta w IV kwartale wyniosła 310 tys. w porównaniu z 203 tys. w analogicznym okresie poprzedzającego roku. W całym 2023 roku liczba aktywnych klientów wyniosła 408,5 tys. (w 2022 roku: 270,6 tys.) Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w IV kwartale wyniósł on 1,789 mln transakcji wobec 1,720 mln w analogicznym okresie 2022 roku (wzrost o 4,0%). Rentowność na lota w IV kwartale 2023 roku zwiększyła się o 119,0% w porównaniu do analogicznego okresu w roku 2022. Wzrosła również wartość depozytów netto z 3,42 mld zł w 2022 roku do 3,79 mld zł w 2023 roku.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

– Wyniki minionego roku pokazują, że obrana przez nas strategia pozwala osiągać powtarzalne, i przede wszystkim satysfakcjonujące, wyniki. Zwróciłbym uwagę na to, że oprócz rekordowego skumulowanego zysku netto osiągnęliśmy najwyższą w historii liczbę aktywnych klientów. To pokazuje, że nasza platforma staje się pierwszym wyborem dla każdej osoby chcącej zarządzać swoimi oszczędnościami – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Struktura przychodów

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w IV kwartale 2023 roku najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach, których udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 53,9%. Ta sama klasa aktywów przyniosła również najwięcej przychodów w całym 2023 roku (47,8%). Jest to konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o indeksy US 100 (NASDAQ), DAX (DE30) czy też US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte o towary, z udziałem w strukturze przychodów w całym 2023 roku wynoszącym 39,9% (w IV kwartale 2023 roku: 37,7%). Wiodącymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach gazu ziemnego, złota oraz ceny ropy naftowej. 10,1% wszystkich przychodów w 2023 roku stanowiły przychody na instrumentach CFD opartych na walutach.

Koszty

Koszty działalności operacyjnej w 2023 roku ukształtowały się na poziomie 693,6 mln zł i były o 135,0 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu 2022 roku (558,6 mln zł). Najistotniejszymi pozycjami były koszty wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, będące efektem rozwoju firmy i wzrostu zatrudnienia oraz koszty marketingowe, wynikające z nowych działań promocyjnych. W działaniach marketingowych XTB w IV kwartale minionego roku skupiało się na promowaniu autorskiej platformy inwestycyjnej jako tzw. “All-in-One”, czyli miejsca w którym inwestor będzie miał kompleksową ofertę inwestowania swoich środków. Globalną twarzą tej kampanii był był Iker Casillas.

Plany produktowe

Podobnie jak w poprzednich latach, również w 2024 roku XTB będzie koncentrować się na pozyskiwaniu nowych klientów i poszerzaniu tej grupy o osoby zainteresowane nie tylko inwestowaniem, ale także szeroko-rozumianymi produktami finansowymi. W związku z tym, Spółka planuje nie tylko wzbogacenie swojej oferty, ale także wprowadzenie zmian, których celem jest zwiększenie komfortu obsługi platformy inwestycyjnej i aplikacji mobilnej.

– Bardzo dobre wyniki finansowe w ostatnich latach motywują nas do jeszcze większego rozwoju. Efektem naszych wielomiesięcznych prac będzie bardzo intensywny, pod względem nowości produktowych, 2024 rok. To właśnie w tym roku planujemy rozszerzenie naszej oferty inwestycyjnej o obligacje, a polscy klienci będą mogli skorzystać z coraz popularniejszych kont IKE i IKZE. Na naszą platformę chcemy również wprowadzić funkcję społecznościową czyli Social Trading umożliwiający śledzenie transakcji wybranych użytkowników – mówi Omar Arnaout.

Dodatkowo w bieżącym roku w ofercie XTB planowany jest  produkt, dzięki któremu mamy szansę stać się kompleksową platformą do codziennego zarządzania finansami. Będzie to możliwe dzięki wprowadzeniu wirtualnego portfela wraz z kartą multi walutową umożliwiającą klientom korzystającym z aplikacji mobilnej XTB dokonywanie transakcji kartowych, płatności i przelewów oraz wymianę walut – podsumowuje Arnaout.

Develia planuje wzrost sprzedaży i przekazań mieszkań w 2024 r.

Develia planuje w 2024 r. sprzedaż na poziomie 2900-3100 mieszkań, czyli co najmniej 8% większą od tej osiągniętej w 2023 r. Spółka będzie dążyć do przekazania 2700-2900 lokali, utrzymując porównywalny poziom do ubiegłorocznego. Develia kontynuuje także realizację strategicznych celów w segmencie komercyjnym.

Cele Develii na 2024 r. to sprzedaż 2900-3100 mieszkań i przekazanie klientom kluczy do 2700-2900 lokali. Liczba przekazań zaplanowanych na ten rok wynika z harmonogramu już rozpoczętych projektów. Spółka planuje istotny wzrost przekazań w 2025 r., co będzie możliwe dzięki osiągnięciu pełnych synergii wynikających z przejęcia polskich spółek Nexity. Odpowiadając na utrzymujący się wysoki popyt na mieszkania w tym roku deweloper planuje wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 3500-3700 mieszkań, czyli co najmniej 22% więcej w porównaniu do ubiegłego roku. Bank gruntów Develii to ponad 10 tys. lokali – taki poziom pozwala spółce realizować kolejne projekty i reagować na sytuację na rynku.

– W minionym roku osiągnęliśmy rekordową sprzedaż, znajdując nabywców na 2674 mieszkania i wyraźnie przekraczając cel na 2023 r. W tym roku mierzymy jeszcze wyżej i chcemy sprzedać co najmniej 2900 lokali, co pozwoli nam konsekwentnie zwiększać nasz udział w rynku. Planujemy wprowadzić do oferty minimum 3500 lokali i tym samym istotnie ją uzupełnić z uwagi na wysoką sprzedaż w 2023 r., która przełożyła się na relatywnie niski poziom oferty na przełomie roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Kontynuujemy rozmowy z inwestorami instytucjonalnymi i dążymy do podpisania umowy na realizację co najmniej jednego projektu z segmentu co-living. Wpisuje się to w jeden z celów naszej strategii, związany z realizacją jednostek mieszkaniowych dla klienta instytucjonalnego – dodaje Andrzej Oślizło.

Celem spółki na ten rok jest także przygotowanie do sprzedaży obiektu Arkady Wrocławskie. W grudniu 2023 r. Develia  podpisała ze spółką Vastint Poland, należącą do międzynarodowej grupy inwestującej w nieruchomości komercyjne, przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się wielofunkcyjny budynek Arkady Wrocławskie. Cenę sprzedaży netto ustalono na 42,9 mln euro.

– Realizując warunki umowy przedwstępnej dot. Arkad Wrocławskich w tym roku skupimy się na przygotowaniu budynku do sprzedaży. Dążymy do finalizacji transakcji do końca sierpnia 2025 r., co pozwoli nam spełnić ostatni strategiczny cel związany z dezinwestycją portfela obiektów komercyjnych – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Rok 2023 był dla nas rekordowy nie tylko pod względem sprzedaży, ale także liczby przekazanych mieszkań, która wyniosła 2751 lokali. W tym roku chcemy osiągnąć porównywalny poziom, ewentualnie nieznacznie go przekroczyć. Kumulacji przekazań spodziewamy się w IV kwartale, co pozytywnie wpłynie na wyniki finansowe spółki za ten okres. W 2024 r. jednym z naszych priorytetów jest także osiągnięcie ROE na poziomie co najmniej 15%. Będzie to możliwe dzięki realizacji projektów gwarantujących satysfakcjonującą marżowość – dodaje Paweł Ruszczak.

Warszawski rynek biurowy w 2023 roku: niska podaż, stabilny popyt

Na koniec 2023 r. Warszawa pozostaje liderem na rynku powierzchni biurowych w Polsce, przy czym oddane w ostatnich 12 miesiącach 61 000 mkw. (-74% r/r) było jednym z najniższych wyników w całej jego historii. Okres spowolnienia aktywności deweloperów wydaje się, że dobiegł końca, ponieważ do 2026 r., rocznie powinno oddawać się po ok. 150 000 mkw. nowej podaży. Po bardzo dobrym 2022 r., 2023 r. okazał się niewiele gorszy. W okresie od stycznia do grudnia 2023 r. najemcy podpisali umowy na ok. 750 000 mkw., co oznaczało, że całkowity wolumen transakcji był niewiele, bo o 13% niższy niż przed rokiem. Utrzymująca się w 2023 r. niska podaż wraz ze stabilizującym się popytem wpłynęła na obniżenie powierzchni dostępnej od ręki do 647 000 mkw. (-11% r/r). Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje najnowszą analizę stołecznego rynku biurowego w raporcie: „Rynek biurowy w Warszawie 2023”.

2023 rokiem luki podażowej

Warszawski rynek biurowy w 2023 r. wszedł w długo zapowiadany okres tzw. luki podażowej. Aktywność deweloperów w całym ubiegłym roku wyniosła 61 000 mkw. Całkowite zasoby sektora to obecnie ok. 6,23 mln mkw. W trójce największych dostarczonych biurowców znalazły się m.in. Lakeside (22 700 mkw., Grupa Atenor) i Studio B (17 900 mkw., Skanska), z kolei White Star zdecydował się rozbudować kompleks The Park o budynek B9 (11 000 mkw.).

Na koniec 2023 r. w stolicy w budowie znajdowało się ok. 290 000 mkw. powierzchni biurowej. Inwestorzy i deweloperzy intensyfikują swoje działania w okolicach Ronda Daszyńskiego, gdzie powstaje ok. 70% nowej podaży. Wśród największych realizowanych projektów należy wskazać The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Office House w wielofunkcyjnym kompleksie Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment) oraz The Form (28 000 mkw., Lincoln Property).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W kontekście nowej podaży w Warszawie od lat obserwujemy duże trudności z uzyskaniem atrakcyjnych działek w centralnych lokalizacjach. Z tego względu w planach deweloperów zaczęły pojawiać się propozycje wyburzeń starszych i nieefektywnych budynków, a następnie zastąpienie ich nowymi projektami. Przykładem może być biurowiec Upper One, który powstaje w miejscu Atrium International. ”

Poza Służewcem pustostan poniżej 10%

Na koniec 2023 roku średni wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 10,4% (-0,2 p.p. kw./kw. i -1,2 p.p. r/r), co przekłada się na ok. 647 000 mkw. dostępnej powierzchni. Poza Służewcem, który ze współczynnikiem na poziomie 20,1% zawyża statystykę, w pozostałych strefach biurowych w stolicy znajduje się poniżej 10% wolnych biur.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, dodaje: „W IV kwartale 2023 r. wskaźnik pustostanów w strefach centralnych kontynuował trend spadkowy obserwowany od III kw. 2021 r. W porównaniu do poprzedniego kwartału udział powierzchni wolnej na koniec 2023 r. obniżył się o 0,6 p.p. Natomiast w strefach biurowych poza centrum zaobserwowano nieznaczny kwartalny wzrost współczynnika pustostanów z 11,8% w III kw. 2023 r. do 11,9% na koniec roku.”

Popyt niższy, ale lepszy niż w czasie pandemii

Całkowity wolumen najmu na warszawskim rynku biurowym w 2023 r. wyniósł prawie 750 000 mkw. (-13% r/r). Natomiast w ramach tzw. Popytu netto, który obejmuje nowe umowy i ekspansje podpisano ok. 430 000 mkw. (-9% r/r). Porównując uzyskane w 2023 r. prawie 750 000 mkw. był to wynik wyższy o odpowiednio 16% i 24% od wolumenów uzyskiwanych w latach 2021 i 2020. W ujęciu strukturalnym w popycie brutto najczęściej, włączając w to umowy przednajmu, podpisywano nowe umowy (50,5%), przed renegocjacjami (42,7%) i ekspansjami (3,9%) Powierzchnia zagospodarowana na własny użytek stanowiła ok. 2,9%. W 2023 r. wśród największych transakcji najmu znalazły się renegocjacja 12 900 mkw. przez GDDiK w Green Corner B, nowa umowa Lux Med na 12 000 mkw. w Lakeside oraz renegocjacja 8 800 mkw. przez Accenture w budynku Proximo II.

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, komentuje: „W całym 2023 r. obserwowaliśmy pozytywny trend, w którym po pandemii i związanym z nim okresie optymalizacji biur, najemcy utrzymali swoją wysoką aktywność. Wynik na poziomie 750 000 mkw. wynajętej powierzchni oznacza pewnego rodzaju stabilizację, która mogłaby być nawet wyższa jeżeli w stolicy pojawiłyby się nowe atrakcyjne biurowce. Duży współczynnik renegocjacji może wskazywać również, że część z firm postanowiła dać sobie jeszcze czas i poczekać z wyborem lepszej lokalizacji biura o wyższym standardzie do następnych 3 do 5 lat.”

Zarówno w centralnych lokalizacjach, jak i strefach poza centrum stawki czynszów utrzymywały się na stabilnym poziomie. W najbardziej prestiżowych biurowcach w COB (Centralny Obszar Biznesu) oferty kształtowały się w przedziale od 19,00 do 27,50 EUR/ mkw./ mies., z kolei w niektórych pozacentralnych lokalizacjach czynsze wyjściowe zaczynały się od ok. 10,00 EUR/ mkw./ mies. Z kolei w zależności od standardu i lokalizacji budynku opłaty eksploatacyjne wahały się od ok. 14,00 PLN/ mkw./ mies. do 39,00 PLN/ mkw./ mies.

Prognozy

Bartosz Oleksak, wskazuje: „Warszawski rynek biurowy przechodzi okres zmian, którego przejawem jest ograniczenie nowej podaży i wejście w okres luki podażowej. Niemniej jednak po pandemii covid-19 deweloperzy pozostają aktywni i rozpoczęli budowę kilku interesujących projektów w stolicy. Obserwujemy duże zainteresowanie rozwojem tkanki biurowej w strefie Centrum-Zachód, szczególnie wokół Ronda Daszyńskiego, które staje się kluczowym punktem, przyciągającym uwagę firm i inwestorów. Dodatkowo, spodziewamy się, że ograniczona do przełomu 2024/2025 r. nowa podaż wpłynie na spadek wolumenu dostępnej powierzchni, co może z kolei przyczynić się do wzrostu czynszów, zwłaszcza w budynkach „prime”.

Jakub Potocki, dodaje: „Inwestorzy i deweloperzy coraz bardziej skupiają się na modernizacji starszych obiektów, aby dostosować się do zmieniających się potrzeb najemców oraz zwiększyć ich atrakcyjność na rynku. Jednocześnie rośnie również znaczenie zrównoważonego rozwoju (ESG), co staje się coraz bardziej istotnym kryterium dla firm poszukujących nowej powierzchni biurowej. W kontekście tych zmian istnieje również możliwość, że nieefektywne i nieużytkowane biurowce mogą zostać wyburzone lub przekształcone, aby dostosować się do nowych trendów rynkowych”.

Giełdy idą na rekordy

Inwestorzy rozpoczęli spekulacyjne zakupy pod przyszłe obniżki stóp procentowych. Na zachodzie wyraźnie widać ruch, który w Polsce jakoś się nie przyjął.

Rekordy na zachodnich parkietach

Nadchodzące zmiany stóp procentowych powodują, że wielu inwestorów już teraz rozgląda się za alternatywami wobec obecnych inwestycji. Po spadku stóp lokaty i obligacje powinny dawać słabszą stopę zwrotu niż obecnie. W rezultacie wzrasta zainteresowanie np. rynkiem akcyjnym. W różnych krajach wygląda to różnie. Niemiecki DAX czy francuski CAC notują właśnie rekordy wszechczasów. Amerykański S&P podobnie, aczkolwiek NASDAQ „zaledwie” 3-letnie szczyty. Z kolei WIG20 notuje 5% spadek od początku roku. Jak widać, nie wszędzie zagościł optymizm.

Ciepła zima trwa

Rosyjska agresja na Ukrainę na pewno miała gdzieś w tle plan szantażu Europy brakiem dostępu do surowców energetycznych. Marznący zimą Europejczycy mieli być bardziej elastyczni w swoich poglądach. Druga z rzędu ciepła zima powoduje, że wraz z alternatywnymi kanałami dostaw cała ta strategia nie działa. Po początku inwazji cena megawatogodziny na giełdzie miała wartości wyraźnie trzycyfrowe. Zarówno w szczycie tuż po inwazji, jak i sierpniowym podczas napełniania magazynów zimą płacono ponad 300 euro. Obecnie od 16 stycznia cena nie podskoczyła powyżej 30 euro. Pokazuje to, że rynek wrócił do normy pomimo ograniczenia dostaw ze wschodu Europy.

Czekając na FED

Jutrzejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej wydaje się obecnie czystą formalnością od strony decyzji. Szanse na zmianę liczone w oparciu o wyceny kontraktów terminowych wynoszą kilka procent, co w praktyce oznacza, że nie ma ich wcale. Z drugiej strony większość osób jest zainteresowana nie tyle samą decyzją, co komunikatem po niej. FED ma w zwyczaju dość przejrzystą komunikację z rynkiem i najbliższą decyzję często da się przewidzieć, za to komunikat pokazuje dalsze kierunki zmian. Inwestorów mocno interesuje, od kiedy zacznie się cykl obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

BIK prognozuje dalszy wzrost akcji kredytowej w 2024 roku po dwucyfrowych zwyżkach w 2023 r.

Kredytobiorcy w Polsce zaciągają coraz więcej kredytów i pożyczek. Na koniec 2023 r. suma wszystkich kredytów i pożyczek do spłaty wyniosła 727 mld zł. To o 5 mld zł więcej niż rok wcześniej. Banki, SKOK-i i instytucje pożyczkowe udzieliły nowych zobowiązań na kwotę 182,5 mld zł, co stanowi wzrost o ponad 25 proc. w porównaniu z 2022 r. Największym zainteresowaniem cieszyły się kredyty mieszkaniowe i gotówkowe, których banki udzieliły odpowiednio 63,9 mld zł oraz 73,8 mld zł. Sprzedaż większości rodzajów kredytów zanotowała dwucyfrowy wzrost. – Na akcję kredytową w 2024 r. wpływać będą pozytywnie te same czynniki ekonomiczne i systemowe, co w ubiegłym roku – mówi dr Mariusz Cholewa, prezes BIK.

Rynek kredytowy w 2023 r. odzyskał wigor po spadku wartości portfela kredytowego w poprzednim roku. Polacy pożyczali więcej i częściej zarówno w bankach, jak i w instytucjach pozabankowych. Zadłużenie klientów indywidualnych z tytułu kredytów i pożyczek wzrosło o 5 mld zł i na koniec grudnia 2023 r. wyniosło 727 mld zł. To jednak nie był rekordowy rok, ponieważ w 2021 r. zadłużenie było wyższe o 8 mld zł.

W wartościowej strukturze zadłużenia gospodarstw domowych dominują dwa rodzaje produktów kredytowych. Niemal 70 proc. portfela (69,8 proc.) zajmują kredyty hipoteczne na wartość 507,3 mld zł. Na drugim miejscu plasują się kredyty gotówkowe, stanowiące 22,2 proc. portfela i kwotę 161 mld zł.

W dynamice sprzedaży ubiegłego roku zdecydowanymi liderami są kredyty mieszkaniowe i pożyczki pozabankowe. Największy wzrost sprzedaży w 2023 r. odnotowały kredyty na zakup nieruchomości, których banki i SKOK-i udzieliły na łączną kwotę 63,9 mld zł, czyli o 40,5 proc. więcej niż w 2022 r. Pożyczki pozabankowe osiągnęły wartość 14,6 mld zł, co stanowi wzrost o 58 proc. r/r. Wartość sprzedaży kredytów gotówkowych i ratalnych również zwiększyła się, odpowiednio o 13,7 proc. i 26,7 proc. r/r.

To, co skłoniło Polaków do większego zainteresowania kredytami w 2023 r., tłumaczyć można kilkoma czynnikami.

– Wzrost akcji kredytowej w 2023 roku o 25 proc. był spowodowany wyższą niż w 2022 roku zdolnością kredytową Polaków. Przyczyniły się do tego czynniki ekonomiczne, takie jak spadek o 1 p.p. stawki WIBOR, realny wzrost wynagrodzeń od drugiego półrocza 2023 roku oraz stabilny niski poziom bezrobocia na poziomie ok. 5 proc. W drugim kwartale ubiegłego roku rolę pobudzającą rynek kredytowy odegrał czynnik regulacyjny, tj. obniżenie buforu 2,5 p.p. przy obliczaniu zdolności kredytowej. Natomiast od trzeciego kwartału rynek kredytów mieszkaniowych znacząco pobudził czynnik systemowy – wprowadzenie rządowego Programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”. Biorąc te wszystkie aspekty pod uwagę, rynek kredytów i pożyczek w 2023 r. urósł we wszystkich segmentach. Te same czynniki ekonomiczne i systemowe, co w ubiegłym roku, wpływać będą pozytywnie na tegoroczną akcję kredytową – wskazuje dr Mariusz Cholewa, prezes Zarządu BIK S.A.

Zróżnicowane tempo na rynku kredytów mieszkaniowych

Rok 2023 był rokiem pełnym zawirowań na rynku kredytów mieszkaniowych. W pierwszych miesiącach roku rynek kredytowy był zamrożony, a akcja kredytowa była na poziomie 2 mld zł miesięcznie.

Zmiany stóp procentowych oraz oczekiwanie na wprowadzenie rządowego programu, który miał obniżyć oprocentowanie kredytów do 2 proc. w skali roku, stworzyły grunt do wydarzeń, które miały wystąpić w drugiej połowie roku. Istotne znaczenie w II kwartale miał wzrost zdolności kredytowej kredytobiorców dzięki poprawie sytuacji gospodarczej i realny wzrost wynagrodzeń.

W efekcie tych zmian i uruchomienia rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%” w drugim półroczu nadeszła dobra passa dla kredytów mieszkaniowych. Popyt na hipoteki znacząco ożywił się zarówno bezpośrednio dzięki beneficjentom Programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniały kryteriów formalnych, by z niego skorzystać.

Profil kredytobiorcy mieszkaniowego, korzystającego z Programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Kredyty mieszkaniowe w 2023 r. zaciągały dwie grupy kredytobiorców: osoby korzystające z preferencyjnego kredytu oraz zaciągające na warunkach rynkowych.

Beneficjent programu „Bezpieczny Kredyt 2%” to średnio trzydziestolatek (30,4 r.ż.), który w większości samodzielnie (56,9 proc.) zaciągał kredyt hipoteczny. Wśród wszystkich kredytobiorców mieszkaniowych zaciągających kredyt w przedziale 350- 500 tys. zł, aż 67,1 proc. osób skorzystało z preferencyjnych warunków. A z przedziału pomiędzy 500 a 600 tys. zł, skorzystało 66,5 proc. z beneficjentów. Zaś kredyty mieszkaniowe na warunkach rynkowych zaciągały osoby w wieku powyżej 37 lat (37,5 r.ż.), a single stanowili w tej grupie mniejszość (31,6 proc.).

Według danych BIK z Programu „Bezpieczny Kredyt 2%” skorzystało 92,6 tys. osób na łączną kwotę 27,2 mld zł. Program ten stanowił 36 proc. całorocznej wartości akcji kredytowej w segmencie kredytów mieszkaniowych, a w samym w II półroczu ponad połowę (51 proc.)

– Rok 2024 będzie rokiem kontynuacji tendencji z 2023 r. – ocenia Prezes BIK i dodaje, że w pierwszych miesiącach tego roku. rynek kredytów mieszkaniowych będzie jeszcze napędzany przez wnioski złożone w grudniu 2023 r. w ramach ubiegłorocznego programu rządowego.

– Już jednak od marca 2024 roku spodziewamy się wyhamowania akcji kredytowej, które potrwa do momentu wprowadzenia kolejnego, już zapowiadanego programu wsparcia kredytobiorców mieszkaniowych. Wysoka miesięczna wartość akcji kredytowej powróci w drugim półroczu br. W oparciu o te założenia szacujemy w segmencie kredytów hipotecznych w 2024 r. wartość akcji kredytowej na poziomie 72,0 mld zł. Oznacza to wzrost o 13 proc. w porównaniu z 2023 r., ale nadal mniej o 19 proc. w porównaniu z rekordowym rokiem 2021 – wskazuje Prezes BIK.

Rynek kredytów ratalnych i pozabankowych pożyczek celowych napędzany głównie przez zakupy z odroczoną płatnością

W ubiegłym roku Polacy zaciągnęli rekordową liczbę 10,5 mln kredytów ratalnych na łączną sumę 22,9 mld zł. To oznacza wzrost liczby o 84,9 proc. w stosunku do roku 2022, a wartości o 26,7 proc. Trend wzrostowy na rynku kredytów ratalnych utrzymuje się od 2020 roku i jest stymulowany głównie finansowaniem zakupów sprzętu RTV i AGD na raty.

Na rynku kredytów ratalnych w 2023 roku pojawił się nowy impuls – zakupy z odroczoną płatnością (tzw. Buy Now, Pay Later – BNPL). Najlepiej ilustruje to skok o 126,3 proc. nowych kredytów ratalnych w najniższym przedziale kwotowym, czyli do 1 tys. zł. To dowód na rosnącą popularność płatności odroczonych w e-commerce. Z tej formy płatności za zakupy w przeważającej liczbie korzystają kobiety (ok. 60 proc.) i osoby w wieku do 44 lat (75 proc.). Prawie 80 proc. transakcji BNPL to kwoty do 200 zł.

W 2024 roku można oczekiwać dalszych wzrostów na rynku kredytów ratalnych oraz pożyczek celowych.

– Szacujemy, że wartość akcji kredytowej w segmencie kredytów ratalnych w 2024 roku wyniesie 27,5 mld zł, co będzie oznaczało wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2023 rokiem. Prognozujemy również dalszy wzrost pożyczek celowych do kwoty 6,3 mld zł, tj. 56 proc. więcej niż w 2023 roku. Do wzrostu wartości akcji kredytowej w segmencie kredytów ratalnych i pożyczek celowych przyczynią się rosnące wynagrodzenia, nadal niski poziom bezrobocia, jak również utrzymująca się popularność odroczonych płatności, czyli BNPL – mówi Prezes BIK.

Niższe zainteresowanie kredytem gotówkowym i pożyczką gotówkową w porównaniu z kredytem ratalnym i pożyczką celową

Według danych BIK od stycznia do grudnia ubiegłego roku liczba nowych kredytów gotówkowych wzrosła o 7,3 proc., a ich wartość o 13,7 proc. Wartość nowo udzielonych kredytów gotówkowych w 2023 roku wyniosła 73,8 mld zł.

W 2023 roku prawie połowa (49,1 proc.) wartości udzielonych kredytów gotówkowych dotyczyła kredytów powyżej 50 tys. zł, a tylko 19,1 proc. kredytów w przedziale 30-50 tys. zł. Jednym z głównych powodów zaciągania kredytów gotówkowych na wysokie kwoty była konsolidacja innych zobowiązań. Spadek liczby kredytobiorców i konsolidacje wpłynęły na to, że dynamika liczby udzielonych kredytów jest dużo niższa od ich wartości.

Dla bankowego rynku kredytów gotówkowych w bazie BIK pojawiła się silna konkurencja ze strony pozabankowych pożyczek gotówkowych, których udzielono na kwotę ponad 30 proc. wyższą niż w 2022 roku. To efekt czynników rynkowych, jak również wynik objęcia w maju 2023 roku raportowaniem wszystkich firm pożyczkowych.

– W 2024 roku szacujemy dalszy wzrost zainteresowania kredytami gotówkowymi oraz pożyczkami gotówkowymi, zwłaszcza w kontekście rosnących potrzeb gospodarstw domowych w wyniku nadal podwyższonej inflacji. A wyższa zdolność kredytowa zachęci do zaciągania kredytów gotówkowych, np. na remonty nieruchomości. Szacujemy, że wartość sprzedaży kredytów gotówkowych w 2024 roku wyniesie 81,2 mld zł, co oznacza wzrost o 10 proc. w porównaniu z 2023 rokiem, a pożyczek gotówkowych – na kwotę 12,0 mld zł, tj. o 19 proc. więcej r/r.  – prognozuje Mariusz Cholewa.

Jakość kredytów klientów indywidualnych nadal na bezpiecznym poziomie

Poziom jakości wszystkich spłacanych kredytów i pożyczek osób indywidualnych pozostaje na stabilnym bezpiecznym poziomie. Utrzymujące się wysokie stopy procentowe w 2023 roku, nie sprzyjały poprawie jakości obsługi kredytów przez gospodarstwa domowe.

Najgorzej kredytobiorcy radzili sobie z terminową spłatą pożyczek pozabankowych. Ich szkodowość na koniec grudnia 2023 roku wyniosła 23,8 proc., co oznacza wzrost o 2,7 p.p. w porównaniu z grudniem 2022 roku.

Spośród wszystkich produktów kredytowych najgorzej spłacane były kredyty gotówkowe, a istotny wpływ na to miały kredyty na wysokie kwoty.  Warto jednak dodać, że kredyty gotówkowe udzielone w ub. roku były spłacane lepiej niż te udzielone w 2022 roku, jednak gorzej niż kredyty udzielone we wcześniejszych latach. Udział opóźnionych kredytów gotówkowych pow. 90 dni wyniósł na koniec grudnia 2023 r. 10,6 proc., co oznacza spadek o 0,3 p.p. r/r.

Stabilna sytuacja w zakresie jakości występuje w kredytach ratalnych. Korzystają z nich wiarygodni kredytobiorcy, poziom szkodowości tego produktu pogorszył się tylko o 0,2 punktu procentowego. Na koniec grudnia 2023 roku udział kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni wynosił 7,0 proc.

Z terminową spłatą nadal najlepiej radzą sobie kredytobiorcy mieszkaniowi. W ich przypadku wskaźnik udziału kredytów przeterminowanych wyniósł 4,2 proc. na koniec grudnia 2023 roku, co oznacza wzrost o 0,8 punktu procentowego w ciągu 12 miesięcy.

Głównym czynnikiem pogorszenia jakości obsługi kredytów mieszkaniowych są kredyty indeksowane i denominowane we franku szwajcarskim. Ich szkodowość wynosi już 10,4 proc. wartości kredytów frankowych będących w spłacie. W przypadku kredytów złotówkowych wskaźnik ten wynosi 3,2 proc. Nadal nieuregulowane kwestie prawne dotyczące kredytów frankowych, wpływają na zróżnicowanie jakości obsługi w tym segmencie kredytowym.

Dodatkowo, na jakość portfela złotowych kredytów mieszkaniowych wpływ miały wakacje kredytowe. Według danych BIK, w całym okresie ich funkcjonowania, wakacje objęły 1,157 miliona rachunków kredytowych na kwotę 286 miliardów złotych. Wakacje kredytowe wpłynęły na jakość portfela kredytów złotowych, ograniczając możliwy wzrost szkodowości kredytów złotówkowych udzielonych przed czerwcem 2022 roku.

Profil kredytobiorcy, korzystającego z wakacji kredytowych

Wakacje kredytowe były bardziej popularne wśród młodych kredytobiorców zamieszkujących większe miasta. Najwięcej osób korzystających z wakacji kredytowych to osoby w wieku 25-34 lat, wśród których 82,2 proc. uprawnionych skorzystało z tej możliwości. W grupie osób zamieszkujących miasta powyżej 500 tysięcy mieszkańców, z wakacji kredytowych skorzystało 78,4 proc. uprawnionych. Wakacje kredytowe dotyczyły kredytów wysokokwotowych zaciąganych głównie w okresie niskich stóp procentowych. Aż 82 proc. kredytów z lat 2020-2021 zostało objętych „wakacjami”.  Warto dodać, że osoby, które skorzystały z wakacji kredytowych, zaciągnęły w 2023 r. 24 mld zł nowych kredytów i pożyczek.

Udział wartościowy kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni, w relacji do wartości wszystkich czynnych kredytów (czyli wskaźnik NPL, Non Performing Loans) wyniósł dla całego portfela kredytów na koniec grudnia 2023 r.5,9  proc. (to więcej o 0,6 p.p. niż w grudniu 2022 r).

Warszawa w top 10 rynków hotelowych w Europie

Jak wynika z danych STR Global, Warszawa zajmuje 10. miejsce wśród głównych europejskich rynków hotelowych pod względem wzrostu wskaźnika RevPAR1 w 2023 roku w stosunku do roku 2019. W ubiegłym roku hotele działające na stołecznym rynku osiągnęły 21-procentowy wzrost r/r, a także 26-procentowy wzrost RevPAR porównując go do 2019 roku. Sytuacja na warszawskim rynku hotelowym dobrze ilustruje nastroje w całej Polsce. Według Cushman & Wakefield, nasz kraj zajmuje pierwsze miejsce wśród krajów CEE-62 biorąc pod uwagę wzrost RevPAR w 2023 roku w porównaniu do 2019 roku.

Zestawienie dziesięciu głównych rynków europejskich pod względem wzrostu średniego przychodu na dostępny pokój (EUR), czyli RevPAR, w 2023 roku w stosunku do 2019 roku otwiera Rzym, który zanotował około 55-procentowy wzrost. Za stolicą Włoch uplasował się Paryż (53%) i Edynburg (blisko 48%). Zajmująca 10. miejsca Warszawa ustąpiła dziewiątemu Zurychowi o niecałe 3 pp.

10 głównych rynków europejskich pod względem wzrostu RevPAR (EUR) w 203 roku w stosunku do 2019 roku
10 głównych rynków europejskich pod względem wzrostu RevPAR (EUR) w 203 roku w stosunku do 2019 roku

Wzrost wskaźnika średniego przychodu na dostępny pokój na warszawskim rynku hotelowym w 2023 roku to efekt między innymi wyższego niż w 2019 roku poziomu obłożenia. Warto tu dodać, że Warszawa razem z Wilnem i Edynburgiem są jedynymi miastami spośród głównych europejskich rynków, które odnotowały w tym zakresie wzrost. Było to możliwe dzięki trendowi wzrostowemu popytu generowanego przez zagranicznych i polskich gości. Jak wynika z analizy danych HotStats, hotele w Warszawie zanotowały w 2023 roku wzrost popytu turystycznego, a liczba noclegów napędzana popytem turystycznym w przeliczeniu na dostępny pokój była 20% powyżej poziomu z 2019 roku. Ponadto przychód generowany przez popyt turystyczny w przeliczeniu na dostępny pokój przekroczył poziom przedpandemiczny o 35%, komentuje Maciej Prończuk, Consultant CEE & SEE, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Wzrost RevPAR w Warszawie w 2023 roku był też spowodowany wyższą o 25% średnią ceną za pokój (wskaźnik ADR w EUR) w porównaniu do 2019 roku.

Menedżerowie hoteli podejmują działania mające na celu generowanie wyższego ADR, aby minimalizować negatywny wpływ rosnących kosztów operacyjnych, co jest jednym z głównych wyzwań rynku nieruchomości jako takiego. Wyższy ADR jest także spowodowany zmianą charakteru popytu w hotelach. Zauważalny jest wzrost procentowego udziału indywidualnych gości turystycznych, którzy zwykle płacą wyższe stawki za nocleg. Podobny trend wzrostu ADR obserwujemy także na tle całej Polski. W efekcie, wskaźnik RevPAR dla całego kraju wzrósł w 2023 roku o ponad 21% r/r i był o 18% wyższy w porównaniu do 2019 roku. To najwyższy wzrost RevPAR porównując z 2019 spośród wszystkich krajów CEE-6, dodaje Maciej Prończuk.

Jak dodaje Maciej Prończuk, dalsze ożywienie na polskim rynku hotelowym będzie w dużej mierze zależało również od wzrostu liczby podróży biznesowych. Podczas gdy Oxford Economics prognozuje powrót popytu biznesowego w Polsce do poziomu z 2019 roku dopiero w 2027 roku, wiele wskazuje, że może to nastąpić znacznie wcześniej.

Warszawskie hotele na przykład już odnotowują wzrost popytu biznesowego. Dane HotStats pokazują, że pomimo, iż liczba noclegów (na dostępny pokój) napędzana tym popytem w 2023 roku była o 16% niższa porównując do 2019 roku, to zauważalny był ponad 12-procentowy wzrost r/r. Jeżeli chodzi o przychód (na dostępny pokój) generowany przez popyt biznesowy, warszawskie hotele były w 2023 roku na tym samym poziomie co w 2019. Pozytywnie kształtuje się też sytuacja związana z popytem generowanym przez gości konferencyjnych – w 2023 roku liczba noclegów (na dostępny pokój) napędzana tym segmentem wzrosła o 25% r/r. Mimo że liczba noclegów napędzanych popytem konferencyjnym (na dostępny pokój) była o 9% niższa niż w 2019 roku, to jednocześnie popyt ten wygenerował o prawie 13% wyższy przychód (na dostępny pokój), podsumowuje Maciej Prończuk.

1Średni przychód na dostępny pokój w EUR
2Bułgaria, Czechy, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja

Rynek nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej: perspektywy ożywienia w 2024 roku

Ożywienie w Europie Środkowo-Wschodniej w II połowie roku, pod warunkiem obniżenia stóp procentowych w strefie euro.

Region Europy Środkowo-Wschodniej odnotuje znaczący, trzykrotny wzrost PKB z poziomu poniżej 1% w ubiegłym roku do około 2,5%; motorem wzrostu rynku w regionie będą nadal parki handlowe, a mniejsza podaż nowych powierzchni biurowych pomoże w wypełnieniu pustostanów, zwłaszcza w nowoczesnych biurach zgodnych z wymogami ESG – to tylko niektóre z 10 najważniejszych prognoz dla regionu CEE-6[1] w 2024 r., które opublikował Colliers.

Gospodarka: perspektywa wzrostu

– Korzystna dynamika rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej wyrażona trzykrotnym wzrostem PKB jest efektem kilku czynników: od poprawiającej się sytuacji zewnętrznej (strefa euro również ma odnotować odbicie), przez malejącą inflację / stopy procentowe w porównaniu z poziomami z lat 2021-2023, po silny napływ kapitału na inwestycje. Warto zauważyć, że perspektywy długoterminowe wyglądają jeszcze lepiej. Zgodnie z prognozami MFW[2] do 2028 r. kraje Europy Środkowo-Wschodniej, jeśli miałyby być traktowane jako jedna gospodarka, byłyby jedną z 10 największych gospodarek na świecie – tłumaczy Silviu Pop, dyrektor Colliers ds. badań w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Rumunii.

Geopolityka: w poszukiwaniu nowej równowagi

Inwazja Rosji na Ukrainę oraz przetasowania w stosunkach między Chinami a krajami zachodnimi są powodem do niepokoju i niepewności, jednak jak pisze Financial Times w serii artykułów The Rise of Middle Powers, otwiera to nowe możliwości dla krajów na całym świecie, zwłaszcza tych średniej wielkości.

Polska i Rumunia są jedynymi krajami z regionu CEE-6, które pasują do tego zestawienia pod względem wielkości, przy czym pozostają zakorzenione w zachodniej strefie wpływów. Jednakże położenie geograficzne regionu sprawia, że ma on o wiele większe znaczenie w kontekście zmieniających się stosunków międzynarodowych, co w dłuższej perspektywie powinno być dla niego korzystne. Duże znaczenie dla równowagi geopolitycznej mają wybory, które odbędą się w 2024 r., nie tylko w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, lecz także w głównych gospodarkach świata, takich jak USA, Indie i Wielka Brytania.

Przepływy kapitałowe: nowa gorączka złota w Europie Środkowo-Wschodniej

Z punktu widzenia gospodarek zachodnich Europa Środkowo-Wschodnia nadal zapewnia atrakcyjne możliwości reshoringu (przenoszenia produkcji z powrotem do kraju macierzystego) i nearshoringu (przenoszenia produkcji do państw sąsiednich), zważywszy na dużą różnicę między produktywnością a kosztami pracy we wszystkich krajach regionu. Zmiany w tym zakresie już zachodzą, a cała Europa Środkowo-Wschodnia odnotowuje, także w 2023 r., solidny poziom nakładów inwestycyjnych w gospodarce, który jest znacznie powyżej średniej z poprzedniego cyklu.

Co więcej, w 2023 r. Czechy, Polska i Rumunia zanotowały rekordowe poziomy akumulacji kapitału brutto. Wszystko to wskazuje na optymistyczne perspektywy średnioterminowe – dużą liczbę nowych miejsc pracy prowadzącą do wzrostów płac i rosnącej siły nabywczej. Pozytywne oznaki powinny być widoczne już w tym roku.

Handel detaliczny: perspektywy rozwoju

Spadek inflacji i lepsze perspektywy gospodarcze z pewnością będą w centrum uwagi wielu deweloperów i inwestorów analizujących kraje Europy Środkowo-Wschodniej w poszukiwaniu miejsca na nowe projekty. W porównaniu z Europą Zachodnią dostępność nowoczesnych obiektów handlowych w regionie CEE jest mniejsza, więc nie jest to kwestia „czy”, a raczej „kiedy” ta różnica zostanie zniwelowana. Parki handlowe pozostają motorem napędowym rynku w Europie Środkowo-Wschodniej, ponieważ koszty ich budowy są mniejsze i mogą powstawać w mniejszych miastach. Spadek inflacji powinien sprzyjać konsumentom pod względem siły nabywczej. Wciąż rozwijać się będą dyskonty.

Inwestycje: jeszcze nie teraz

Mimo że na horyzoncie widoczna jest perspektywa obniżenia stóp procentowych, to wciąż trzeba mieć na uwadze, że przez wiele następnych lat kredyty pozostaną znacznie droższe niż w latach 2021-2022. Co więcej, w ciągu ostatniego półtora roku wartość kapitału stale spadała, w związku z czym wielu inwestorów czeka na lepszą okazję do zakupu, a sprzedający wolą raczej trzymać swoje aktywa, jeśli to tylko możliwe. Dlatego też, przynajmniej w pierwszej połowie 2024 r., spodziewamy się kolejnego słabego okresu dla inwestycji w nieruchomości komercyjne w Europie Środkowo-Wschodniej. Mimo to w drugiej części roku powinniśmy zaobserwować pewne nieśmiałe oznaki ożywienia, pod warunkiem, że stopy procentowe w strefie euro i USA spadną, aktywność gospodarcza utrzyma się na przyzwoitym poziomie, a refinansowanie wymusi sprzedaż.

Biura: mniejsza liczba projektów pomoże w absorbcji

W większości krajów regionu rok 2024 prawdopodobnie przyniesie gwałtowne spowolnienie podaży nowych biur. W niektórych miastach, np. w stolicach Słowacji i Rumunii, w 2024 r. nie powstaną niemal żadne znaczące projekty biurowe. Na razie jest to nadal rynek napędzany w dużej mierze przez najemców, ponieważ wskaźniki pustostanów w stolicach państw Europy Środkowo-Wschodniej (z wyjątkiem Pragi) pozostają dwucyfrowe. Spowolnienie podaży pomoże w zapełnieniu wolnych powierzchni, szczególnie tych w nowoczesnych biurach zgodnych z wymogami ESG, i być może stopniowo przechyli równowagę w kierunku neutralnego rynku do końca 2024 roku.

Magazyny: stabilizacja stawek czynszu

Wraz z normalizacją kosztów budowy i, w niektórych przypadkach, wzrostem wskaźnika pustostanów od 2022 lub 2023 roku eksperci Colliers przewidują stabilizację lub przynajmniej wolniejszy wzrost stawek czynszów w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu ostatnich kilku lat odnotowano bezprecedensowy wzrost czynszów, co zmniejsza ogólną atrakcyjność regionu, choć zdaniem ekspertów Colliers, biorąc pod uwagę dużą lukę między płacami a produktywnością, region nadal prezentuje się znacznie lepiej niż jego zachodnioeuropejskie odpowiedniki.

ESG: ekologia nie jest już tylko modnym hasłem

– Najemcy, wynajmujący i inwestorzy we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej w coraz większym stopniu koncentrują się na jakości budynków. Przepaść między starszymi i przestarzałymi a nowoczesnymi i wydajnymi budynkami staje się coraz większa pod względem wielu czynników: od czynszów, przez atrakcyjność dla najemców i wskaźniki obłożenia, po wartości kapitałowe – mówi Dominika Jędrak, dyrektorka Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Eksperci Colliers postrzegają to jako bodziec do modernizacji starszych budynków, które w efekcie renowacji mogą odzyskać atrakcyjność w oczach najemców. Jednakże zmiany te nadchodzą w złym momencie cyklu gospodarczego, biorąc pod uwagę wysokie stopy procentowe. Wprowadzenie proekologicznych rozwiązań może okazać się także istotne w kontekście finansowania. Banki muszą bowiem uwzględniać nie tylko wartość samego budynku, lecz także to, czy jest on efektywny i gotowy na wyzwania przyszłości.

Sztuczna inteligencja: już niedługo w Twoim biurze

Podczas gdy do tej pory debata wokół AI skupiała się głównie na możliwościach w zakresie uczenia maszynowego, obecnie wkraczamy w sferę zastosowania jej w praktyce. Technologie, takie jak multimodalna sztuczna inteligencja, która może znacznie zwiększyć produktywność, stają się rzeczywistością, podczas gdy inteligentne rozwiązania biurowe, które poprawiają relacje między najemcą a wynajmującym, dojrzewają. Wszystkie te czynniki powinny sprzyjać rozwojowi hybrydowego modelu pracy na rynku biurowym. Przedwczesne jednak okazały się prognozy o końcu modelu stacjonarnej pracy biurowej, gdyż jak zaznaczają eksperci Colliers – i nie dotyczy to tylko Europy Środkowo-Wschodniej, lecz całego świata – większość firm nadal potrzebuje swoich pracowników w trybie stacjonarnym.

Segment mieszkaniowy: inna historia na każdym kroku

Przystępność cenowa nowych mieszkań może wahać się od całkiem przyzwoitej w miastach, takich jak Bukareszt i Sofia, do bardzo atrakcyjnej w Pradze i Bratysławie. O ile spadek stóp procentowych powinien zwiększyć podaż, o tyle wyzwaniem w regionie pozostają różne kwestie regulacyjne oraz przeszkody legislacyjne (zwłaszcza powolny proces wydawania pozwoleń), co może opóźnić poprawę. W takich warunkach w niektórych częściach Europy Środkowo-Wschodniej popularność powinien nadal zyskiwać segment wynajmu prywatnego (PRS). Jednak w przypadku Polski i Węgier pewne wyzwania w tym sektorze wynikają z ryzyka walutowego, podczas gdy w krajach, w których obowiązuje euro lub w miarę stabilny system walutowy, jest to albo całkowicie lub prawie nieistotne.

[1] Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria

[2] Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Termomodernizacja musi przyspieszyć. I będzie coraz bardziej zyskowna!

Budownictwo odgrywa kluczową rolę w dekarbonizacji całego kraju. Z badania Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego (PLGBC) przygotowanego we współpracy z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) wynika, że budynki odpowiadają za ok. 38 proc. krajowej emisji CO2. W Polsce znajduje się aż ponad 5 milionów budynków nieefektywnych energetycznie, z czego ponad milion charakteryzuje się bardzo wysokim zapotrzebowaniem na energię. Termo renowacje są więc niezbędne dla osiągnięcia planu zakładającego neutralność klimatyczną do 2050 r., ale muszą zdecydowanie przyspieszyć.

Termomodernizacja jest ważna jeszcze z jednego powodu – chodzi o realną oszczędność, z uwagi na wzrastające koszty energii. Obserwujemy, że coraz więcej firm, instytucji czy indywidualnych inwestorów decyduje się na nią. Selena wprowadziła na rynek, pod marką Tytan Professional, system dociepleń z użyciem technologii poliuretanowej. Jego zastosowanie pozwala obniżyć rachunki, a jednocześnie ograniczyć ślad węglowy w całym cyklu życia budynku nawet do 50 proc. Technologie poliuretanowe gwarantują dodatkowo najlepszy zakres parametrów środowiskowych – potwierdzają to odpowiednie deklaracje środowiskowe produktów (EPD). Najważniejszym wyróżnikiem wspomnianej technologii jest większa efektywność w procesie budowlanym i eksploatacji budynków. Tym samym jej używanie przyspiesza procesy budowlane, ogranicza zużycia energii i wody, znacznie redukuje ślad węglowy oraz znacząco poprawia efektywność energetyczną budynku. Zatem, jeśli miałbym realnie prognozować, uważam, że produkty związane z poprawą efektywności energetycznej budynków to przyszłość biznesu. Ponieważ koszty energii wciąż rosną, a szanse na obniżenie ich w niedalekiej przyszłości są znikome, przy jednocześnie zaostrzających się przepisach prawa w zakresie efektywności energetycznej, ta gałąź biznesu będzie coraz bardziej zyskowna.

Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

Strefa euro na dobrej drodze do miękkiego lądowania

  • Podczas gdy konsumpcja prywatna i inwestycje pozostają stłumione, rynek pracy w strefie euro nadal jest wyjątkowo silny, a realne dochody rosną, co ostatecznie poprawia perspektywy konsumpcji prywatnej
  • Ponadto styczniowe indeksy PMI sugerują ograniczenie impetu recesji, ponieważ aktywność biznesowa w sektorze wytwórczym poprawiła się do najwyższego odczytu od dziesięciu miesięcy – choć wciąż jest na stosunkowo niskim poziomie
  • Wskaźniki cen sugerują niewielkie ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro, a przy stabilnych cenach energii nadal Allianz Trade oczekuje, że dezinflacja nabierze tempa i pozwoli na pierwszą obniżkę stóp procentowych EBC w lipcu
  • Minął szczyt zacieśnienia – jak sugeruje najnowsza ankieta EBC o kredytach bankowych

Prawdopodobna techniczna recesja w drugiej połowie 2023 r. nie przekreśla prognozy Allianz Trade – powolnego odbicia w 2024 r. Oczekiwać można, że zaprezentowane w tym tygodniu dane o PKB w strefie euro dotyczące IV kwartału 2023 wykażą kolejny spadek, prawdopodobnie potwierdzając techniczną recesję po spadku o -0,1% w III kwartale. Co więcej, oznacza to niepokojący trend, ponieważ do tego czasu region znajdzie się w stagnacji przez pięć kolejnych kwartałów. Konsumpcja prywatna i inwestycje pozostają na niskim poziomie, na co duży wpływ mają wysokie stopy procentowe i ciągłe obciążenie związane ze spadkiem płac realnych.

Wykres 1: Perspektywy gospodarcze strefy euro

Perspektywy gospodarcze strefy euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Allianz Trade nie przewiduje jednak silniejszej recesji, ale raczej podtrzymujemy prognozę łagodnego odbicia aktywności gospodarczej w 2024 roku. Po pierwsze, rynek pracy jest nadal wyjątkowo silny, a bezrobocie utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie 6,4%. Co więcej, realne dochody wkrótce wzrosną w miarę kontynuacji dezinflacji, co w końcu ożywi konsumpcję prywatną. Po drugie, luka produktowa jest obecnie znacząco ujemna. Ponieważ nie widzimy zmian w potencjalnym wzroście, produkcja musi w pewnym momencie mechanicznie dogonić swój potencjalny poziom. Wreszcie, EBC prawdopodobnie obniży stopy procentowe latem w obliczu trwającej dezinflacji, zapewniając pewien wiatr w plecy w drugiej połowie tego roku (wykres 1).

Najnowsze badanie akcji kredytowej banków (BLS) opublikowane na początku ubiegłego tygodnia przyniosło już kilka pozytywnych wiadomości, mimo tego że ogólne warunki pozostają napięte. Zagregowane warunki BLS w IV kwartale poprawiły się do najlepszego poziomu od czasu, gdy EBC zaczął podnosić stopy procentowe latem 2022 r., co sugeruje, że najbardziej znaczący wpływ zacieśnienia może być za nami. Saldo netto banków zgłaszających zaostrzenie standardów dla firm spadło z 12% poprzednio do 4%, a dla kredytów mieszkaniowych z 11% do 2% – najniższa liczba dla obu od początku 2022 roku.

Podobnie, publikacje PMI za styczeń sugerują ograniczenie impetu recesji, ponieważ aktywność biznesowa w sektorze wytwórczym poprawiła się do najwyższego odczytu od dziesięciu miesięcy – choć wciąż na niskim poziomie. Poprawa wskaźnika PMI dla sektora wytwórczego o nieco ponad 2 punkty do 46,6 dla całej strefy euro sugeruje umiarkowany spadek aktywności. Towarzyszy temu poprawa nowych zamówień do 44,6 i nowych zamówień eksportowych do 45,1. Pomimo pozostawania na terytorium spadków, są to najwyższe poziomy odnotowane od kwietnia 2023 roku. Chociaż aktywność biznesowa w sektorze usług nie uległa poprawie (48,4, jest spadek o 0,4 punktu w porównaniu z grudniem), prosty model wykorzystujący dane PMI dla przemysłu i usług jako dane wejściowe wskazuje, że dołek aktywności gospodarczej powinien być już za nami (wykres 2).

Wykres 2: Wzrost PKB strefy euro i wzrost dopasowany do modelu PMI

Wzrost PKB strefy euro i wzrost dopasowany do modelu PMI

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Wskaźniki cen ujawniają również niewielkie ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro, pomimo rosnących kosztów frachtu w następstwie eskalacji konfliktu na Morzu Czerwonym. Ponieważ statki płynące z Azji do Europy nadal muszą korzystać z trasy wokół Afryki, stawki frachtowe nadal rosną. Cena kontenera z Szanghaju do Rotterdamu wzrosła o +372% od początku listopada i o +38% od początku roku do poziomów niespotykanych od października 2022 roku. Co zaskakujące, wzrost cen frachtu nie przełożył się na wzrost cen, zgodnie z najnowszą publikacją PMI. Mimo że czas dostawy ponownie wydłuża się po raz pierwszy od roku, większość firm informuje o dalszym spadku cen nakładów, ponieważ odpowiedni składnik PMI pozostał stabilny na poziomie 42,3 (wykres 3).

Wykres 3: Podkomponenty PMI i inflacja towarów w strefie euro w %

Podkomponenty PMI i inflacja towarów w strefie euro

Źródła: S&P Markit PMI, LSEG Datastream, Allianz Research.
Uwaga: Pilność zapasów definiuje się jako ilość zakupów – zapas zakupów + 50.

Podobnie, komponent cen produkcji spadł o -0,3 punktu do 48,6. Częściowym wyjaśnieniem jest fakt, że rok 2024 pod wieloma względami różni się od roku 2022, który charakteryzował się gwałtownie rosnącą inflacją w strefie euro. W tamtym czasie gospodarka dopiero wychodziła z kryzysu Covid-19 z rosnącym popytem i wyczerpanymi zapasami. Obecnie zagregowany popyt gospodarczy w strefie euro jest znacznie słabszy, a portfele zamówień są puste. Powinno to ograniczyć ryzyko wzrostu inflacji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że towary stanowią tylko 26% całkowitego indeksu CPI. Jednak niektóre sektory, które są bardziej narażone na handel z regionem Indo-Pacyfiku, mogą napotkać większe trudności w radzeniu sobie z sytuacją na Morzu Czerwonym, jeśli potrwa ona dłużej niż oczekiwano. Jeśli chodzi o towary, odzież, sprzęt elektroniczny i mechaniczny mają najwyższą intensywność importu, jeśli chodzi o handel z Azją (wykres 4).

Wykres 4: Zależność sektora UE od Kanału Sueskiego

Zależność sektora UE od Kanału Sueskiego

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Ponadto – przy stabilnych cenach energii ten kluczowy czynnik, który napędzał wzrost inflacji w 2022 r. obecnie nie występuje, co wspiera prognozy Allianz Trade dotyczące trwającej dezinflacji i potencjalnego poluzowania polityki pieniężnej – choć w wolniejszym tempie niż obecne ceny rynkowe. Wykres 5 ilustruje początkowy wpływ rosnących cen ropy i gazu w Europie w 2021 r., zaostrzony przez rosyjską inwazję na Ukrainę, powodującą znaczne zakłócenia w dostawach gazu. Jednak od czasu ataku Hamasu na Izrael w dniu 7 października 2023 r. ceny ropy i gazu nadal spadają – nawet po atakach Huti na Morzu Czerwonym, które zmieniły szlaki żeglugowe. Konflikt na Morzu Czerwonym spowolni proces dezinflacji, ale go nie zatrzyma, co sprawia, że jesteśmy przekonani o nadchodzącym poluzowaniu polityki pieniężnej, które jeszcze bardziej wesprze ożywienie w Europie w drugiej połowie 2024 r.

Wykres 5: Ceny ropy i gazu a inflacja w strefie euro w %

Ceny ropy i gazu a inflacja w strefie euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Technologie szyfrowania w VPN: Zapewnienie prywatności w cyfrowym świecie

W epoce cyfrowej informacji ochrona danych osobowych staje się krytycznie ważna. Virtual Private Network (VPN) odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu prywatności i bezpieczeństwa w Internecie. Centralne miejsce w jego funkcjonowaniu zajmuje technologia szyfrowania, która jest przedmiotem naszej dyskusji.

Podstawowe zasady szyfrowania w VPN

Szyfrowanie to proces przekształcania informacji w zakodowany kod w celu zapobiegania nieautoryzowanemu dostępowi. W kontekście VPN, szyfrowanie zapewnia prywatność przesyłanych danych. Główne typy szyfrowania – symetryczne i asymetryczne – mają różne mechanizmy i zastosowania.

Zrozumienie szyfrowania może wydawać się skomplikowane, ale spróbujmy to uprościć za pomocą analogii. Wyobraź sobie szyfrowanie jako sekretny język, opracowany przez dwóch przyjaciół. Piszą do siebie notatki w tym języku, upewniając się, że nawet jeśli ktoś przechwyci notatkę, nie zrozumie jej treści. W cyfrowym świecie szyfrowanie działa podobnie. Przekształca dane w „zakodowany język”, który mogą zrozumieć tylko przewidywany nadawca i odbiorca, czyniąc informacje bezsensowne dla każdego, kto może je przechwycić.

W naszym powiązanym świecie historia naruszenia danych jest zbyt powszechna, ale służy jako żywe przypomnienie, dlaczego takie technologie, jak darmowy VPN i szyfrowanie, są niezbędne.

Wyobraź sobie następującą scenę: siedzisz w przytulnej kawiarni, popijając ulubione latte i pracując na laptopie. To codzienny obraz. Jednak sytuacja zmienia się, gdy otrzymujesz niepokojącą wiadomość: Twoje dane osobowe zostały skompromitowane. Ten incydent to nie tylko pech; to sygnał alarmowy o znaczeniu cyfrowego bezpieczeństwa.

Algorytmy szyfrowania używane w VPN

Wśród algorytmów szyfrowania najczęściej używanych w VPN znajdują się AES (Advanced Encryption Standard), Blowfish i RSA. Każdy z nich ma swoje zalety i wady, na przykład AES jest znany ze swojej niezawodności i szybkości, podczas gdy RSA jest bardziej odpowiedni do asymetrycznego szyfrowania.

Spójrzmy na AES (Advanced Encryption Standard), szeroko stosowany w usługach VPN. Ten algorytm jak solidny strażnik, chroni dane użytkowników, przekształcając je w nieprzenikniony kod. Na przykład, gdy wysyłasz e-mail przez połączenie VPN, AES szyfruje Twoją wiadomość, przekształcając ją w bezsensowny ciąg znaków dla każdego, kto próbuje ją przechwycić. W ten sposób, nawet jeśli hakerzy przechwycą Twoją wiadomość, pozostanie ona dla nich niezrozumiała i Twoje informacje pozostaną bezpieczne.

RSA, z drugiej strony, jest używany do ochrony danych podczas nawiązywania połączenia VPN. Wyobraź sobie, że RSA to jak dyplomatyczny kurier, który bezpiecznie dostarcza 'klucze’ (czyli zaszyfrowane dane) między Twoim urządzeniem z serwerem VPN. Zapewnia to, że tylko Twoje urządzenie i serwer VPN mogą rozszyfrować przesyłane informacje, uniemożliwiając przechwycenie danych przez osoby trzecie.

Przyszłość szyfrowania w dziedzinie VPN wydaje się wyjątkowo obiecująca, biorąc pod uwagę szybki rozwój technologii i ciągłe doskonalenie metod ochrony danych. Rozwój w tej dziedzinie jest ukierunkowany nie tylko na wzmocnienie bezpieczeństwa, ale także na poprawę doświadczeń użytkowników.

Po pierwsze, nowoczesne trendy wskazują na stosowanie bardziej zaawansowanych metod szyfrowania w VPN. Obejmuje to przejście od tradycyjnych protokołów do nowocześniejszych i bezpieczniejszych, takich jak WireGuard, który obiecuje nie tylko lepsze bezpieczeństwo, ale także wyższą prędkość połączenia. Te nowe protokoły są zoptymalizowane dla współczesnych środowisk internetowych, w tym IoT (Internet rzeczy) i sieci mobilnych.

Po drugie, wzrasta uwaga na personalizację doświadczeń użytkownika. Twórcy VPN dążą do zaoferowania bardziej konfigurowalnych opcji, które pozwolą użytkownikom wybrać poziom szyfrowania w zależności od ich konkretnych potrzeb i scenariuszy użycia. Może to obejmować różne ustawienia dla codziennego przeglądania internetu, strumieniowania mediów lub pracy z poufnymi informacjami.

Trzecim istotnym aspektem jest poprawa przejrzystości i zarządzania danymi. W obliczu rosnących obaw o prywatność danych, dostawcy VPN prawdopodobnie będą oferować użytkownikom więcej informacji o tym, jak są przetwarzane ich dane, i większą kontrolę nad tym procesem.

Ponadto, ważnym kierunkiem rozwoju jest integracja VPN z innymi technologiami bezpieczeństwa. Może to obejmować automatyczne przełączanie na VPN w przypadku wykrycia niebezpiecznych sieci lub integrację z innymi narzędziami cyberbezpieczeństwa w celu zapewnienia kompleksowej ochrony.

Patrząc w przyszłość, ewolucja bezpieczeństwa internetowego i cyfrowej prywatności pozostaje kluczowym tematem. W świecie, w którym nasz cyfrowy ślad stale się rozszerza, potrzeba niezawodnych środków bezpieczeństwa, takich jak szyfrowanie, tylko wzrośnie. Nieustanny rozwój technologii obiecuje bardziej skomplikowane formy ochrony, ale także bardziej skomplikowane wyzwania. Podczas gdy podążamy tą ewoluującą ścieżką, jedno pozostaje niezmienne: dążenie do ochrony naszego cyfrowego życia – to nie tylko kwestia technologii; to utrzymanie istoty naszej prywatności i wolności w epoce cyfrowej.

KNF podejrzewa manipulację kursem akcji mPay i zawiadamia prokuraturę

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) skierowała do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw związanych z bezprawnym ujawnieniem informacji poufnych oraz ich wykorzystaniem w transakcjach akcji mPay SA. Jak informuje KNF, te działania miały bezpośredni wpływ na notowania spółki na giełdzie.

Zdarzenia te dotyczą nieuprawnionego ujawnienia i wykorzystania informacji poufnej dotyczącej zawarcia umowy przez mPay SA. Umowa ta przewidywała prace nad wprowadzeniem kryptoaktywa (stablecoin) oraz umożliwienie użytkownikom aplikacji mPay zakupu tego kryptoaktywa, jego transferu na niezależne konta i portfele, a także wykorzystanie go do płatności za bilety i inne opłaty.

Informacja o umowie została opublikowana przez mPay SA w raporcie bieżącym nr 50/2021, datowanym na 22 listopada 2021 roku. W projekt zaangażowany był również znany spekulant giełdowy Rafał Zaorski.

Znaczące jest, że jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem umowy, w trakcie sesji giełdowej, akcje mPay znacząco wzrosły.

Działania te są potencjalnym naruszeniem regulacji rynku finansowego, co skłoniło KNF do podjęcia odpowiednich kroków prawnych. Bezprawne ujawnienie i wykorzystanie poufnych informacji finansowych nie tylko narusza zaufanie inwestorów, ale również destabilizuje rynek finansowy, podważając jego integralność i sprawiedliwość.

Postępowanie, które teraz znajduje się w rękach organów ścigania, ma na celu wyjaśnienie okoliczności tych działań oraz ustalenie, czy i w jakim zakresie doszło do naruszenia prawa.

Nadużycia informacji poufnych na GPW to częste zjawisko?

W ostatnim roku odnotowaliśmy kilka spektakularnych wzrostów kursów akcji, które wzbudzały podejrzenia o wykorzystanie informacji poufnych. Przykładowo, w czerwcu 2023 roku wycena giełdowa Elektrociepłowni Będzin wzrosła wzrosła o 1200% (z 20 do 240 mln zł) w ciągu zaledwie trzech tygodni. Z kolei w czerwcu 2023 roku kurs akcji STS rósł tuż przed ogłoszeniem wezwania do sprzedaży akcji spółki. Oczywiście nie są to odosobnione przykłady, gdy zachowanie kursów spółek budzi emocje inwestorów.

Wykorzystanie informacji poufnych w transakcjach giełdowych jest naruszeniem prawa i może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z art. 14 lit. a rozporządzenia MAR, za wykorzystanie informacji poufnej grozi grzywna do 5 mln zł albo kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Z kolei bezprawne ujawnienie informacji poufnej jest zagrożone karą grzywny do 2 mln zł albo karą pozbawienia wolności do 4 lat.

EUR/USD słabnie przed FOMC

Wczorajszy kalendarz makro był ubogi. Z USA otrzymaliśmy jedynie regionalny indeks Dallas Fed dla przemysłu, który wypadł bardzo słabo. Indeksy z Wall Street zanotowały udaną sesje a technologiczny Nasdaq Composite mógł się pochwalić wynikiem +1,1 proc. Rentowności amerykańskich obligacji spadły. Dolar w pierwszej części dnia zyskiwał, w drugiej natomiast stracił. Kurs EUR/USD przekroczył na moment poziom 1,08 po czym odbił do 1,0840. Rynek czeka na jutrzejsze posiedzenie FOMC. Dziś uwaga będzie skupiona na raporcie JOLTS, który da informacje na temat popytu na pracę i rotacji pracowników – tu oczekiwania wskazują kolejne schłodzenie.

Wiele banków centralnych z grupy G10 ma zaplanowane na ten tydzień pierwsze posiedzenie w tym roku. Jutrzejsze spotkanie FOMC jest z pewnością najważniejszym z nich. Po gołębich komentarzach prezesa Fed Jerome’a Powella na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu, uczestnicy rynku prawdopodobnie będą poszukiwać bardziej precyzyjnych informacji na temat terminu pierwszej obniżki stóp procentowych.

Amerykanie podadzą dziś dane z rynku nieruchomości oraz indeks Conference Board ale tak naprawdę uwaga będzie skupiona na danych z rynku pracy a dokładnie na raporcie JOLTS (Job Openings and Labor Turnover Survey). Oprócz spadającej inflacji Fed chciałby zobaczyć znaczne ochłodzenie na rynku pracy , zatem jakiekolwiek wskazówki jeszcze przed posiedzeniem będą w znaczny sposób interpretowane i wyceniane przez rynek. Dzisiejsza publikacja da nam informacje o popycie na pracę i rotacji pracowników. JOLTS pokazuje ile jest nieobsadzonych stanowisk . Zatem niższe cyfry od prognoz powinny spowodować wzmocnienie spekulacji o szybszych niż dalszych obniżkach stóp. Wskaźnik sukcesywnie się obniża po wyznaczeniu maksymalnej wartości w okolicach 12 mln na początku 2022 roku. Od tamtego czasu widoczny jest zdecydowany trend spadkowy, ale wartości nie powróciły jeszcze do poziomów sprzed pandemii. Ostatnia odczyt pokazał 8,79 mln a oczekiwania wskazują na niewielki spadek do 8,75 mln.

Kurs głównej pary walutowej zdołał wczoraj przełamać w dół dolne ograniczenie krótkoterminowej konsolidacji i na moment wskazał poziom poniżej 1,08. Trend spadkowy, który swój początek ma pod koniec grudnia 2023 roku najwyraźniej się jeszcze nie skończył. Z technicznego punktu widzenia wczorajsze zniżki otworzyły drogę w kierunku kolejnego pułapu 1,0740-1,0730 – to minima z początku grudnia oraz maksima z pierwszych dni listopada. Euro jest wciąż słabe po ostatnich komentarzach Lagarde. Jeśli dane z USA będą solidne, spadki mogą być kontynuowane.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Związki zawodowe i zarząd Agory podpisały porozumienie w sprawie zwolnień grupowych

29 stycznia strona społeczna reprezentowana przez związki zawodowe i Radę Pracowników zawarła porozumienie z zarządem Agory, w którym zostały określone zasady przeprowadzenia planowanego zwolnienia grupowego.

Informację o rozpoczęciu procesu zmniejszenia zatrudnienia Agora podała w komunikacie giełdowym 9 stycznia. Wówczas, zgodnie z procedurą prawną, rozpoczęły się konsultacje społeczne z udziałem związków zawodowych i Rady Pracowników działających w Spółce. Przy stole negocjacyjnym zasiedli przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, OZZ Inicjatywa Pracownicza oraz ZZ Komitet Obrony Gazety Wyborczej. Celem rozmów było ustalenie zasad, na których zostaną przeprowadzone zwolnienia, a przede wszystkim warunki, jakie firma zaoferuje, rozstając się z poszczególnymi pracownikami.

– Zrobiliśmy, co w naszej mocy, by w tej niełatwej sytuacji naszym koleżankom i kolegom było lżej. W takim kontekście trudno mówić o radości czy satysfakcji, chciałabym jednak podkreślić to, co pozytywne: udało się nieco zmniejszyć liczbę zwalnianych, do maksymalnie 180, a pracodawca zgodził się, by chętni do dobrowolnego odejścia mogli się do piątku zgłaszać sami, co też może zmniejszyć grono osób odchodzących z firmy niedobrowolnie. O rezultatach rozmów i szczegółach ustaleń informować będziemy szerzej w naszych social mediach – mówi Natalia Mazur, przewodnicząca komisji międzyzakładowej NSZZ „Solidarność”.

W zawartym porozumieniu określono m. in. pakiet świadczeń finansowych oraz pozafinansowych, które pracodawca zapewni odchodzącym z Agory. Wśród nich znalazły korzystne rozwiązania wykraczające poza minimum przewidziane przepisami prawa. Zwolnienia ostatecznie obejmą maksymalnie 180 osób i zakończą się 31 marca.

Podczas rozmów o zwolnieniach grupowych, które dotyczyły pracowników na etatach, strona społeczna poruszyła również kwestię współpracowników na umowach cywilno-prawnych.

– Zakończenie przez nich współpracy z firmą przebiegnie na dobrych warunkach – informuje Igor Rakowski-Kłos, członek prezydium Organizacji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza. – Dla zostających pracowników najważniejsze jest zobowiązanie zarządu do rozpoczęcia w połowie lutego rozmów ze związkami zawodowymi na temat podwyżek – podkreśla Rakowski-Kłos.

Jak zapewniają obie strony, rozmowy na temat zwolnień grupowych w Gazecie Wyborczej i Gazeta.pl nie były łatwe, ale przebiegały w dobrej atmosferze i były oparte na rzeczowej argumentacji.

– To były bardzo trudne negocjacje. Satysfakcjonujący finansowo kompromis – znaczne świadczenia pozaustawowe – udało się uzyskać w dużej mierze dzięki elastyczności strony pracowniczej. Doceniamy, że pracodawca zmniejszył o 10 osób liczbę zwalnianych, jak również wyszedł naprzeciw oczekiwaniom związkowym, co do wypłaty dodatkowych świadczeń osobom, z którymi zostaną rozwiązane umowy cywilne, w tym osobom samozatrudnionym, w czasie trwania zwolnienia grupowego na odrębnych zasadach. Daleko od ideału, ale kierunek jest dobry – komentuje Waldemar Paś z ZZ Komitet Obrony Gazety Wyborczej.

– Usiedliśmy wszyscy do stołu negocjacyjnego ze świadomością, że media, jakie pamiętamy sprzed lat, dziś już nie istnieją, a odpowiedzialność za nasze funkcjonowanie w przyszłości wymaga ciągłego dostosowywania do wymagań rynku i potrzeb odbiorców. I choć to z wielu powodów bardzo trudne, to dotyczy także struktury zatrudnienia. Takie podejście było fundamentem naszych rozmów – komentuje Wojciech Bartkowiak, członek zarządu Agory odpowiedzialny na pion Prasa Cyfrowa i Drukowana.

– Prowadziliśmy twarde, ale bardzo konkretne negocjacje, w których na pierwszym planie byli oczywiście zwalniani pracownicy, ale równie ważny był kontekst przyszłości firmy. Za otwartość na taki model negocjacji chciałabym dziś przedstawicielom związków bardzo podziękować – mówi Agnieszka Siuzdak-Zyga, prokurentka Agory, odpowiedzialna za Gazeta.pl.

Rozpoczynając procedurę zwolnień grupowych, w przypadku Gazety Wyborczej jako powód Agora podała czynniki rynkowe wynikające ze stałego trendu spadkowego sprzedaży prasy drukowanej związanego z odpływem czytelników do innych kanałów komunikacji, natomiast w obszarze w Gazeta.pl – wyraźne pogorszenie przychodów ze sprzedaży reklam w modelu open market oraz wzrost pozycji platform globalnych.

SatRev uruchamia spółkę joint venture w Omanie

Firma o nazwie Spazers, zawiązana przez SatRev, wrocławski startup z branży kosmicznej, we współpracy z rządem Omanu, powstała w celu produkcji i wynoszenia w przestrzeń kosmiczną satelitów. Jest to poszerzenie i ugruntowanie współpracy SatRev w Omanie i na Bliskim Wschodzie w kontekście rozwoju regionu i dostarczania rozwiązań satelitarnych.

SatRev w partnerstwie z polską firmą Tuatara oraz ETCO SPACE (agencją rządową Omanu promującą innowacje) będzie, za pośrednictwem Spazers, świadczyć usługi produkcji satelitów, wystrzeliwania ich w kosmos, a także budować i obsługiwać stacje naziemne w Omanie i na Bliskim Wschodzie. Spółka zajmie się konstrukcją satelitów do różnych celów, w tym do komunikacji, obserwacji Ziemi i badań naukowych.

– W oparciu o pozytywną ocenę naszej dotychczasowej współpracy rząd Omanu chce ją kontynuować, to pokazuje jak potrzebny jest rozwój w tym zakresie, szczególnie z uwagi na narastające zagrożenia. Pogłębienie współpracy z Omanem jest dla SatRev kolejnym kamieniem milowym w rozwoju. Poszerzamy tym samym zakres działań i umacniamy naszą pozycję na bliskowschodnim rynku – powiedział Grzegorz Zwoliński, CEO SatRev.

Istotnym składnikiem oferty Spazers będą usługi wynoszenia satelitów na orbitę, będzie to możliwe dzięki doświadczeniu SatRev w wystrzeliwaniu satelitów z kilkoma globalnymi dostawcami. Założona spółka ma być́ centrum wzrostu ekosystemu kosmicznego w regionie świadcząc usługi na rzecz bliskowschodnich klientów rządowych i komercyjnych, aby zaspokoić rosnący popyt na usługi z branży kosmicznej, wspierając innowacje opierając się na technologiach SatRev i Tuatara.

Fed i BoE przed decyzjami o stopach: co przyniesie tydzień?

Europejski Bank Centralny nie zamknął sobie w minionym tygodniu żadnej z furtek. Najbliższe dni przyniosą odpowiedź na to, czy na tak samo stonowane komunikaty zdecydują się pozostałe z najważniejszych banków centralnych: Rezerwa Federalna w USA i Bank Anglii w Wielkiej Brytanii. Amerykańskim decydentom zadanie utrudniają najnowsze dane, wskazujące na odporność gospodarki.

Mimo posiedzenia EBC i mnogości odczytów gospodarczych, zmienność na rynku walutowym była w zeszłym tygodniu dość ograniczona, a waluty G10 odnotowały zmiany o co najwyżej 0,6% względem dolara.

W tym tygodniu pod względem danych gospodarczych i oświadczeń banków będzie się działo jeszcze więcej – nie bylibyśmy więc zaskoczeni, gdyby zmienność wzrosła. We wtorek (30.01) uwaga skupi się na odczycie PKB strefy euro w IV kwartale, który rozstrzygnie kwestię technicznej recesji. W środę (31.01) rano wpływ na rynkowy sentyment mogą mieć chińskie odczyty PMI za styczeń, wieczorem zaś wszystkie oczy zwrócone będą ku Rezerwie Federalnej. Czwartek (01.02) należał będzie do Banku Anglii, przyniesie jednak także publikację wstępnego odczytu inflacji w strefie euro w styczniu. Tydzień domkniemy raportem NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy.

PLN

Ostatni tydzień był trudny dla polskiej waluty. Co prawda przed jego końcem złoty zdołał odrobić większość wtorkowych strat, osłabił się jednak względem euro i był jedną z najgorzej radzących sobie walut rynków wschodzących.

Dane gospodarcze były w ubiegłym tygodniu mieszane. Najbardziej interesująca była sprzedaż detaliczna, która po raz kolejny zaskoczyła spadkiem w ujęciu realnym (-2,3% r/r), co wskazuje, że być może przyjdzie nam czekać dłużej na trwałe odbicie wydatków konsumenckich. Wspiera to również pogląd, że odbicie konsumpcji nie będzie miało charakteru „boomu”.

Sytuacja złotego będzie zależała najprawdopodobniej głównie od wieści z zewnątrz, a posiedzenie Fedu (środa 31.01) może przynieść dodatkową zmienność. Z danych krajowych warte uwagi będą odczyt PKB w 2023 r. (środa 31.01) i PMI dla przemysłu (czwartek 01.02).

EUR

Styczniowe odczyty PMI odznaczały się dychotomią: zaskakująco silnemu wzrostowi wskaźnika dla przemysłu towarzyszył niewielki, ale niespodziewany spadek indeksu dla sektora usługowego. Co więcej, słabe wyniki największych gospodarek strefy euro – Niemiec i Francji – kontrastowały z pozytywnymi sygnałami z mniejszych. Narracja stagnacyjna wciąż się utrzymuje.

Jeśli chodzi o politykę monetarną, brak wyraźnego odsunięcia rynkowych wycen dotyczących cięć stóp procentowych przez prezeskę Christine Lagarde podczas zeszłotygodniowego posiedzenia EBC ośmielił rynki do podwyższenia zakładów za obniżką w kwietniu, w wyniku czego euro odnotowało straty. Inwestorzy wyceniają obecnie prawdopodobieństwo takiego ruchu na 85%, podczas gdy przed obradami było to 65%. Jesteśmy zdania, że cięcie stóp w kwietniu jest prawdopodobne, będziemy jednak zwracać szczególną uwagę na sygnały dotyczące inflacji i sytuacji na rynku pracy przed kwietniowym posiedzeniem.

W tym tygodniu uwaga skupi się na PKB w IV kwartale i dynamice cen w styczniu. W kontekście pierwszego odczytu konsensus oczekuje minimalnego spadku, który potwierdziłby techniczną recesję. Inflacja HICP powinna przedstawiać się lepiej – oczekuje się dalszej poprawy na tym froncie pod postacią spadków zarówno miary głównej, jak i bazowej.

USD

Indeks USD zakończył tydzień niewielkim wzrostem, do czego przyczyniły się dobre dane gospodarcze z USA i słabsze euro. Niemal wszystkie ostatnie odczyty pozytywnie zaskakiwały. Szczególnie warte uwagi są dane dot. dynamiki PKB w III kwartale – odnotowano wzrost o 3,3% w ujęciu zanualizowanym względem zakładanych przez konsensus 2,0%. Silne dane, w tym solidne wydatki gospodarstw domowych, osłabiają część obaw dotyczących kondycji amerykańskiej gospodarki. Wyraźny wzrost wskaźników PMI dla usług i przemysłu (ten drugi niespodziewanie przekroczył oddzielający kurczenie się i ekspansję sektora poziom 50 pkt) również sugeruje, że spowolnienie może być łagodniejsze, niż się spodziewano.

Te dobre wieści sprawiają jednak, że zadanie Rezerwy Federalnej staje się trudniejsze. Oczekuje się, że bank centralny utrzyma w tym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, a uwaga rynków skupi się przede wszystkim na sygnałach dotyczących perspektyw cięć, w szczególności na prawdopodobieństwie takiego ruchu w marcu. Biorąc pod uwagę siłę amerykańskiej gospodarki i odporność rynku pracy, na którym widać tylko niewielkie rozluźnienie, uważamy, że Fed powinien odsunąć rynkowe zakłady za natychmiastowym rozluźnianiem polityki. Inflacja PCE zaskoczyła w ubiegłym tygodniu minimalnie w dół (2,9% względem oczekiwanych 3%), nie zmienia to jednak naszego stanowiska. Rynki wyceniają obecnie prawdopodobieństwo pierwszej obniżki w marcu na 50%, dolar mógłby więc doświadczyć dalszej aprecjacji, jeśli decydenci ostudziliby te oczekiwania. Poza posiedzeniem Fedu uwaga skupi się w tym tygodniu na styczniowym raporcie NFP, który powinien wykazać niewielki spadek kreacji nowych miejsc pracy.

GBP

Funt zakończył tydzień na niezmienionym poziomie względem dolara i najsilniejszej od sierpnia pozycji względem ogólnie słabszego euro. Wstępne odczyty PMI za styczeń zapewniły walucie dobry start w 2024 r. – wszystkie wskaźniki wzrosły, a zbiorczy sięgnął do najwyższego od ośmiu miesięcy poziomu 52,5. Rozwiewa to część obaw dotyczących brytyjskiej gospodarki, które rozbudził wyjątkowo słaby odczyt sprzedaży detalicznej w grudniu. Wspiera to również nasz pogląd, że część prognostów powinna przemyśleć swoje oceny perspektyw. Dotyczy to m.in. Banku Anglii (BoE), który przewiduje „zasadniczo płaski” wzrost w tym roku. Warto również zauważyć, że podobnie do PMI powyżej oczekiwań wzrósł również wskaźnik zaufania konsumentów GfK (-19). Brytyjczycy zapatrują się na przyszłość wciąż z pesymizmem, jest on jednak najmniejszy od dwóch lat. Podejrzewamy, że postępy na inflacyjnym froncie, które pomagają utrzymać dodatni realny wzrost płac i pozwalają myśleć o niższych stopach procentowych, wpływają na poprawę nastrojów. Gospodarstwa domowe z pewnością ucieszyło też styczniowe obniżenie kosztów ubezpieczenia społecznego.

W tym tygodniu uwaga skupi się na Banku Anglii. Możliwy jest naszym zdaniem po raz kolejny rozkład głosów 6:3 za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie. Szczególnie uważnie będziemy obserwować jednak to, jak bank pokieruje komunikacją na temat prawdopodobieństwa dalszych podwyżek stóp procentowych i perspektyw ich cięć. Uważamy, że BoE ma uzasadnione powody, by rozpocząć obniżanie stóp później niż inne główne banki centralne, i że nie stanie się to wcześniej niż na czerwcowym posiedzeniu.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Ropa zaczyna wzrosty. Google otwiera drzwi reklamom ETF-ów bitcoinowych

Ostatnie tygodnie pokazują nam, że konflikt w Izraelu, o ile humanitarnie jest tragedią, może nie być najważniejszym wydarzeniem militarnym Bliskiego Wschodu w tym roku. Ropa już zaczyna wzrosty.

Budżety Amerykanów 

W piątek poznaliśmy dane na temat zmian dochodów i wydatków za oceanem. Jak się okazuje, gigantyczne zadłużenie Amerykanów tylko rośnie. W grudniu ich wydatki wzrosły o 0,7% w ujęciu miesięcznym. Z kolei dochody poszły w górę o 0,3%. Biorąc pod uwagę zwiększającą się lukę, oddalenie się obniżek stóp procentowych może być poważnym problemem.  W przypadku USA zawsze szokujące są dane kartowe, które szczególnie na tle naszego kraju wypadają przerażająco. Trzeba pamiętać, że sam dług kartowy w Polsce dotyczy wg różnych szacunków około 15% obywateli. W USA jest to wg niektórych danych nawet 61%. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że spadek stóp procentowych nie będzie miał takiego wpływu jak w Polsce, gdyż kredyty hipoteczne są oparte na stałej stopie procentowej. Same dane rynek odebrał jako dobre dla dolara. Większe wydatki są bowiem przynajmniej w krótkim okresie korzystne dla gospodarki.

Wzrosty cen ropy

Na ropie naftowej znów zaczynają się wzrosty. Gdy nie wiadomo, co się dzieje na tym surowcu, zawsze warto spojrzeć na Bliski Wschód. Okazuje się, że dron wykorzystywany przez wspierane przez Iran bojówki zabił 3 żołnierzy amerykańskich w Jordanii. Pojawiają się również ataki na tankowce na Morzu Czerwonym, będącym przedsionkiem przed Kanałem Sueskim. Biorąc pod uwagę te wydarzenia, wzrost o 4 dolary na baryłce w ostatnich dniach nie powinien dziwić. Nawet jeśli mówimy o zaledwie 4 dolarach. Jeżeli dojdzie do zdecydowanej odpowiedzi Amerykanów, osoby zainteresowane tanim paliwem jeszcze zatęsknią za dzisiejszymi cenami.

Ruszają reklamy ETF bitcoinowego

Od dzisiaj Google zmienia zasady dotyczące reklam kryptowalut. Jest to o tyle istotne, że oczekiwania względem startu funduszu inwestycyjnego lokującego w bitcoinie były wyraźnie większe niż to, co na razie się odbywa. Na razie jednak ETF bitcoinowy jest porównywany przez złośliwych do różnych niezrealizowanych baniek. Z polskiego podwórka pojawia się czasem przykład Cyberpunka, który tak rozgrzał oczekiwania inwestorów, że niemal musiało to się zakończyć niespełnieniem ich i spadkami. Tutaj na razie na fali oczekiwań kurs odbił się od szczytów ponad 48 000 dolarów i po kilku ruchach stabilizuje się około 42 000 dolarów. Wielu analityków spekuluje, że reklamy w Google mogą mocno zwiększyć zainteresowanie tym instrumentem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl