Columbus Energy: EBIDTA dodatnia po raz pierwszy od wielu kwartałów

W trzecim kwartale 2023 r. Grupa Columbus osiągnęła prawie 120 mln zł skonsolidowanych przychodów, a w ciągu 9 miesięcy br. 371,1 mln zł. Skonsolidowana wartość EBITDA wyniosła 63 tys. zł. To znacząca poprawa wyników wobec poprzednich dwóch kwartałów.

Jak wynika z opublikowanego dziś raportu okresowego Columbus Energy, przychody Grupy w trzecim kwartale były porównywalne do poprzednich dwóch kwartałów br. i wyniosły 119,7 mln zł. Natomiast skonsolidowana wartość EBIDTA wyniosła 63 tys. zł, podczas gdy w pierwszym i drugim kwartale br. były to wartości ujemne (-4,3 mln zł oraz -22,6 mln zł), podobnie jak w analogicznym okresie 2022 r.       (-7,1 mln zł).
To jest najważniejsza informacja, ponieważ po wielu kwartałach reorganizacji (przez wpływ legislacji na nasz biznes) wypracowana przez nas EBIDTA, zarówno na poziomie skonsolidowanym, jak i jednostkowym, osiągnęła dodatnią wartość. Co ważne, nie jest to rezultat jednorazowych zdarzeń, tylko efekt poprawy biznesu podstawowego – twierdzi Dawid Zieliński, Prezes Zarządu Columbus Energy S.A. 

W komentarzu do wyników Zarząd Columbus przypomina, że działalność Grupy w podstawowym segmencie, jakim jest sprzedaż produktów OZE do klientów indywidualnych i biznesowych, była w tym okresie satysfakcjonująca. Łącznie, na rynku polskim, czeskim i słowackim, Columbus zrealizował 14 000 kWp w instalacjach fotowoltaicznych, zamontował 139  pomp ciepła i 191 magazynów energii, zwiększając marże jednostkowe w każdym z segmentów.

Wśród najważniejszych wydarzeń omawianego okresu Zarząd wymienia: sfinalizowanie transakcji sprzedaży farm do Grupy ENGIE, co pozwoliło pozyskać środki na spłatę części zobowiązań wobec akcjonariusza DC24, wykupienie udziałów w spółkach w Republice Czeskiej i Słowacji oraz podpisanie porozumienia Term Sheet z DTEK Renewables International B.V., którego celem jest finansowanie budowy magazynów o mocy 398 MW i pojemności 1,6 GWh.

Warto przypomnieć, że tuż po zakończeniu trzeciego kwartału Columbus opublikował nową strategię rozwoju na kolejne 5 lat.

Poprzez wyznaczenie celów krótko- i długoterminowych wskazaliśmy naszym akcjonariuszom i wszystkim zainteresowanym naszą Grupą, w którym kierunku transformujemy naszą organizację i dlaczego – mimo spowolnienia rynku OZE w Polsce – wiemy, że jesteśmy i będziemy jednym z głównych graczy na tym rynkukomentuje Dawid Zieliński.

Zarząd Columbus zapowiedział też, że najbliższe miesiące będą obfitować w ciekawe i perspektywiczne wydarzenia w Grupie.

Obroty Sfinks Polska rosną o 14%, zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%

Obroty restauracji Sfinks Polska, SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, po trzech kwartałach 2023 r. wzrosły do 141,27 mln zł, tj. o blisko 14% r/r. Zwiększyły się także przychody skonsolidowane grupy Sfinks za ten okres o 7% r/r, do 75,71 mln zł oraz wypracowany przez grupę zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%, do 21,48 mln zł. To oznacza wyraźny wzrost efektywności osiągnięty przy sieci mniejszej o 12%. Jeszcze większy wzrost rentowności sprzedaży dotyczył samego III kwartału 2023.

– Spośród naszych sieci największa dynamika wzrostu przychodów, bo aż szesnastoprocentowa, w okresie trzech kwartałów tego roku była wypracowana przez restauracje SPHINX. Pokazuje to siłę tej marki i zdolność sieci do przyciągania gości mimo niełatwych dla konsumentów czasów. Jest to też dobry prognostyk na pomyślniejsze czasy. Co jednak ważne teraz, rosnące obroty przekładają się na wzrost rentowności sprzedaży. Zysk brutto na sprzedaży grupy Sfinks na tym poziomie po trzech kwartałach był o prawie 3,5 mln zł wyższy niż rok wcześniej, mimo że pracowało na niego 105 lokali wobec 120 przed rokiem. To oznacza wzrost efektywności naszego biznesu – wskaźnik rentowności brutto na sprzedaży zwiększył się z 25,5% na koniec III kwartału 2022 do 28,4% na koniec III kwartału 2023. Jeszcze większą dynamikę rentowności, o 6,5 p.p., notowaliśmy w samym III kwartale tego roku. W tym okresie nasza grupa wypracowała też dodani EBIT w wysokości 1,94 mln zł oraz EBITDA w wysokości 5,34 mln zł, które pozostają dodatnie także po uwzględnieniu wpływu MSFF 16. Mamy więc sprawny mechanizm w postaci rentownie działającej sieci, którą będziemy w kolejnych latach rozwijać w oparciu o niedawno ogłoszoną strategię – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.    

Spółka na początku października przedstawiła strategię na lata 2024-29. Sfinks chce m.in. podwoić liczbę restauracji własnych marek, utrzymując jednocześnie znacznie powyżej inflacji wzrost sprzedaży na porównywalnej sieci. Ten plan ma być wprowadzany w życie m.in. na bazie mniej kapitałochłonnych nowych konceptów gastronomicznych, wykorzystujących siłę marki SPHINX jako parasolowej, m.in.  gastronomiczna grupa zamierza otwierać takie lokale jak SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Oprócz tego strategia zakłada dalszą poprawę rentowności i zakończenie restrukturyzacji przy jednoczesnej spłacie zobowiązań. Dominującym modelem własności restauracji pozostanie franczyza – docelowo wszystkie lokale mają być właśnie franczyzowe. Sfinks jest na dobrej drodze do ziszczenia tego scenariusza, bo przez lata sukcesywnie zmieniał proporcje w sieci na korzyść tego modelu. Również po III kwartale 2023 r. zwiększył się udział restauracji franczyzowych w sieci – na koniec września było to 70%. W efekcie rosną także wpływy grupy Sfinks z tytułu prowadzenia sieci franczyzowej – po III kwartale z opłat od franczyzobiorców Sfinks zainkasował prawie 18 mln zł, czyli o 9% więcej niż rok wcześniej. Dalszemu rozwojowi franczyzy w Sfinksie sprzyja rosnące zainteresowanie ze strony potencjalnych franczyzobiorców – spółka odnotowuje coraz więcej zgłoszeń od osób zainteresowanych otwarciem lokalu franczyzowego pod markami grupy.

Efekty rozwoju franczyzy są widoczne także pod postacią nowych restauracji. Od początku 2023 r. do sieci dołączyły SPHINX we Wrocławiu, pierwsza przyhotelowa restauracja SPHINX w Żabiej Woli oraz letni koncept SPHINX Coctail Bar w Jarocinie, który jeszcze w tym roku zostanie uzupełniony o pełnowymiarową restaurację SPHINX. Na najbliższe tygodnie 2023 r. zaplanowano także otwarcie nowej restauracji franczyzowej w Opolu – w zabytkowym Domku Lodowym. Oprócz tego w I kwartale 2024 r. do sieci mają dołączyć kolejne dwie restauracje SPHINX – tym razem będą to lokale w parkach handlowych – opolskim Ozimska Park oraz w Parku Glinianka niedaleko Warszawy. Parki handlowe to nowy ciekawy dla Sfinksa segment rynku i spółka prowadzi już kolejne rozmowy na temat nowych restauracji.

Na koniec III kwartału 2023 r.  EBITDA grupy Sfinks była dodatnia i wniosła 14,50 mln zł (3,20 po korekcie o wpływ MSSF16). Wynik netto za ten okres wyniósł -2,50 mln zł (-3,70 mln zł po korekcie o wpływ MSSF16). Zaraportowane po III kwartale wyniki finansowe są nieporównywalne wobec roku poprzedniego ze względu na znaczny wpływ (szacowany na 26,3 mln zł) zdarzenia jednorazowego, jakim było uprawomocnienie się układu Sfinksa z wierzycielami w kwietniu 2022 r.

Inwestycje w nieruchomości w wymagających czasach: gdzie szukać okazji?

W co inwestować w wymagających czasach? Jak dywersyfikować portfel inwestycyjny by zminimalizować ryzyko? W jakich nieruchomościach lokują teraz kapitał inwestorzy?  

Jedna z podstawowych zasad inwestowania mówi: „nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku”. Zabezpieczyć kapitał możemy poprzez szeroko rozumianą dywersyfikację tj. podzielenie portfela na różne klasy aktywów. Rozproszenie ryzyka polegać może na przeznaczeniu części środków na inwestycje w „bezpieczne przystanie” na przykład inwestycje w złoto, obligacje, lokatę inwestycyjną, czy bardziej ryzykownie – w akcje spółek giełdowych, fundusze ETF, FOREX albo kontrakty terminowe. Działaniem, które również wydaje się najbezpieczniejsze w długim horyzoncie czasowym jest inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe i komercyjne. Patrząc obecnie na sektor mieszkaniowy i rosnące ceny gruntów, a także koszty budowy, które przekładają się na wzrost cen mieszkań, możemy zakładać, że wartość takiej inwestycji powinna się obronić oraz przynieść relatywne zwroty w przyszłości m.in. poprzez wzrost jej wartości.

Dywersyfikacja portfela i różnorodność jest podstawą strategii dla inwestorów. Rozproszenie ryzyka i inwestycje w różne klasy aktywów nie powinny być jednak nadmierne, aby nie stracić nad nimi kontroli.  Pewna regularność w alokacji środków powinna ochronić inwestorów przed wahaniami rynku i cyklami koniunkturalnymi, a tym samym przed częściową utratą kapitału. Portfel inwestycyjny można dostosowywać do aktualnego poziomu ryzyk i ewentualnych zmian na rynku. Przyjęta strategia może również ewaluować od modelu konserwatywnego do bardziej agresywnego i odwrotnie.

Nieruchomości dla większych graczy

Jeśli rozpatrujemy aktywa komercyjne jako część składową portfela, trzeba się liczyć z dość wysoką barierą wejścia. Ponadto, na polskim rynku nie ma niestety obecnie zbyt wielu produktów, które pozwalałyby mniejszym inwestorom na wejście w ten sektor rynku. Brak jest typowych funduszy REIT (Real Estate Investment Trust), gdzie inwestor mógłby nabywać jednostki uczestnictwa i tym samym stawać się współwłaścicielem nieruchomości i czerpać z tego zwroty. Profesjonalny podmiot dbałby wtedy o dane nieruchomości i minimalizował ryzyka związane z inwestycją, czy to na etapie zakupu, aktywnego zarzadzania, czy też wyjścia z takiej inwestycji.

Inwestowanie w nieruchomości komercyjne – jak każde inne – obarczone jest oczywiście ryzykiem, natomiast atutem lokowania w nie kapitału są regularne i przewidywalne dochody z wynajmu, wzrost ich wartości na przestrzeni lat, czy też względna kontrola nad inwestycją.

Solidne fundamenty polskiego rynku nieruchomości

Polski rynek nieruchomości komercyjnych ma solidne fundamenty, a aktywni na nim inwestorzy udowodnili, że potrafią adaptować się do zmian. Świadczą o tym wyniki osiągnięte w ostatnich, trudnych latach. W tym roku na rynku transakcji inwestycyjnych mamy jednak do czynienia ze spowolnieniem, czego głównym powodem jest trwający proces dostosowywania oczekiwań cenowych sprzedających i kupujących. Ta sytuacja może stwarzać jednak okazje do strategicznych zakupów, gdyż ceny rynkowe stają się coraz bardziej korzystne.

Pomimo znacznie zmniejszonego wolumenu transakcji odnotowanego w tym roku, aktywność inwestycyjna pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. W strukturze transakcji dominują mniejsze projekty. Po pierwszym półroczu br., ubogim w transakcje portfelowe, w trzecim kwartale pojawiło się ich kilka w sektorze magazynowym i handlowym, jednak żadna z nich nie przekroczyła wartości 100 milionów euro.

Co ciekawe, pomimo trudniejszych warunków gospodarczych, polski rynek inwestycyjny powitał w tym roku 3 nowych graczy – EIKA Asset Management, FREY, który pozyskał park handlowy typu prime w Gdańsku, a także  austriacki family office, który kupił portfel nieruchomości handlowych typu convenience na Śląsku.

Inwestorzy gotówkowi z silną przewagą

Banki bardzo wybiórczo podchodzą do finansowania projektów i obecnie podejmują głównie działania związane z refinansowaniem. W związku z tym, inwestorzy gotówkowi mają bardzo silną przewagę i możliwość zawierania dobrych transakcji. W ostatnich miesiącach możemy obserwować też większą aktywność polskiego kapitału, poszukującego przede wszystkim obniżek cen nieruchomości i dobrych okazji.

W 2024 roku będziemy zaś świadkami dużej liczby wykupów obligacji komercyjnych generowanych przez deweloperów lub inwestorów oraz dużej liczby refinansowań. Może to być zatem czas intensywnych rozmów pomiędzy właścicielami a bankami, co może przełożyć się na pojawienie się nowych aktywów na rynku.

Biurowce – stare budynki lub core+

Wraz z rosnącym popytem i coraz bardziej odczuwalnym niedoborem gruntów pod zabudowę, przedmiotem zainteresowania inwestorów stają się teraz coraz częściej starsze nieruchomości biurowe. Wiele podmiotów dostrzega potencjał w przekształcaniu takich obiektów w projekty PRS i co-living, ponieważ może to być często znacznie tańsze i szybsze niż budowa od zera.

Inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi koncentrują się na Warszawie, zwłaszcza na tańszych obszarach Mokotowa i Służewca. Wszystkie transakcje zarejestrowane w tym sektorze w dziewięciu pierwszych miesiącach br. miały miejsce w stolicy. Na radarze są aktywa typu core+ oraz value-add i oportunistyczne, przeznaczone do przebudowy lub zmiany funkcji.

Magazyny – przejęcia istniejących obiektów

W sektorze magazynowym inwestorzy także skupiają się aktualnie na mniejszych projektach. W okresie I-III kw. br. spośród 20 zamkniętych transakcji, tylko dwie przekroczyły próg 100 milionów euro. W tym czasie sektor magazynowy odpowiadał za połowę całkowitego wolumenu inwestycji zarejestrowanego w sektorze nieruchomości w Polsce. Jesteśmy też obecnie świadkami wielu transakcji sprzedaży i leasingu zwrotnego w sektorze magazynowym.

Nowa dynamika cen może zachęcić głównych deweloperów magazynowych do preferowania strategii przejęć zamiast budowy nowych obiektów. Koszty nowych inwestycji stopniowo zbliżają się do atrakcyjności przejęć, które stały się teraz realną alternatywą. Taki typ działania obrazuje m.in. przykład GLP, który w Q3 2023 nabył magazyn w Gdańsku od 7R i zapowiedział dalsze przejęcia na polskim rynku.

PRS – drzemiący potencjał

Inwestorzy obecni podczas CEE Property Forum w Wiedniu, wskazali sektor PRS jako drugą po magazynach klasę aktywów oferującą obecnie najlepsze perspektywy. Napływ imigrantów i deficyt mieszkaniowy w Polsce zwiększają popyt na tego typu nieruchomości. Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać w tym sektorze wyższe stopy zwrotu z inwestycji niż na innych rynkach zachodnioeuropejskich.

Parki handlowe i galerie do przebudowy poszukiwane

Rynek inwestycji w nieruchomości handlowe w Polsce przyciąga z kolei obecnie inwestorów trzema głównymi rodzajami aktywów. Największym zainteresowaniem cieszą się parki handlowe i obiekty typu convenience, które pozostają bezpieczną inwestycją. Z kolei wysokie zainteresowanie regionalnymi centrami handlowymi i oportunistycznymi aktywami przeznaczonymi do przebudowy potwierdza, że inwestorzy niezmiennie poszukują strategicznych zakupów. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

W czasach niepewności rynkowej inwestorzy koncentrują się na najlepszych projektach, oferujących perspektywę długiego i stabilnego dochodu. Spodziewamy się, że w najbliższym czasie rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, z uwagi na coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, takie nieruchomości będą zapewne również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT (średni ważony okres umów najmu).

Autorzy: Marcin Purgal, Senior Director, Investment oraz Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Transformacja branży motoryzacyjnej stawia wyzwania rekrutacyjne

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Na skutek rosnącego udziału pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji jednym z największych wyzwań jest dostępność wykwalifikowanej kadry zarówno niższego, jak i wyższego szczebla. Na niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach skarży się w skali globalnej aż 56% przedsiębiorstw – wynika z najnowszego raportu Gi Group Holding “Automotive – Globalne Trendy HR 2024”. W Polsce kluczową kompetencją poszukiwaną u pracowników fizycznych jest biegłość w obsłudze technologii (66%). Listę najważniejszych umiejętności pracowników umysłowych otwiera natomiast znajomość technologii ekologicznych i zasad zrównoważonego rozwoju (39%). „Od ręki” na zatrudnienie w sektorze mogą liczyć m.in. monterzy, elektronicy, logistycy, konstruktorzy czy specjaliści ds. nowych technologii.

Szybko zmieniające się otoczenie rynkowe, konieczność sprostania rygorystycznym normom środowiskowym, rozwój elektromobilności, zmieniające się nawyki transportowe i oczekiwania konsumentów to tylko niektóre wyzwania, przed którymi stoi branża motoryzacyjna. Według raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding, jej przyszłość może w dużej mierze zależeć od strategii przyciągania talentów i poprawy wizerunku tego sektora w oczach obecnych i potencjalnych pracowników.

Kondycja sektora

Po kryzysie związanym z pandemią Covid-19, wybuchem wojny w Ukrainie i towarzyszącą im reorganizacją światowego łańcucha dostaw branża motoryzacyjna znajduje się w fazie powolnego ożywienia. Rok 2023 zapisał się dla polskiego rynku stabilnością produkcji – według danych AutomotiveSuppliers od stycznia do września wyprodukowano o 34,6% więcej pojazdów samochodowych niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Błyskawiczny postęp technologiczny i konieczność przeciwdziałania zmianom klimatycznym sprawiają jednak, że przed sektorem stoją zupełnie nowe wyzwania.

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Ewolucję napędza rosnąca presja legislacyjna – stopniowe odejście od tradycyjnych pojazdów spalinowych na rzecz samochodów elektrycznych powoduje, że branża musi dostosować ofertę, a co za tym idzie sposób produkcji, do nowych wymogów. To sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na pracowników posiadających określone, często zupełnie nowe kompetencje komentuje Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca w Gi Group Poland S.A.

Automotive to branża wymagająca wysokich kwalifikacji, zwłaszcza w obszarach technicznych, inżynieryjnych i cyfrowych. Takich pracowników jednak od lat brakuje. Według najnowszego raportu Gi Group Holding niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach zgłasza globalnie aż 56% firm sektora.

Niedobór kadr jest spowodowany w pierwszej kolejności niewystarczającym zainteresowaniem kształceniem zawodowym i technicznym oraz niską mobilnością. Nie pomaga starzenie się społeczeństwa oraz nadal wysoka emigracja Polaków. Warto też wskazać na niską atrakcyjność zawodową i niewystarczające wykorzystanie potencjału branży jako interesującego miejsca zatrudnienia. Tymczasem długotrwały brak wykwalifikowanej siły roboczej w połączeniu ze spadkiem inwestycji może skutkować istotnym ograniczeniem rozwoju innowacyjności oraz wzrostem kosztów i ryzykiem utraty konkurencyjności wyjaśnia Agnieszka Szpoton, Dyrektor Biura Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych Konfederacji Lewiatan.

Kogo potrzebuje branża automotive?

Rosnący udział pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji samochodów zmniejsza przede wszystkim zapotrzebowanie na tradycyjną pracę fizyczną. Z raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding wynika, że zmiany wywołane postępem technologicznym w skali globalnej odczuwa już 57% pracowników fizycznych. W Polsce wśród pracowników najbardziej doświadczających wpływu nowych technologii znajdują się pracownicy fizyczni (61%), inżynierowie, projektanci (39%) oraz pracownicy sprzedaży (36%). Oznacza to, że ich kompetencje są niewystarczające lub nieadekwatne do bieżących potrzeb sektora.

W kwestii pożądanych przez branżę umiejętności wyniki w poszczególnych krajach są dość spójne. Spośród jedenastu przeanalizowanych przez Gi Group Holding krajów aż siedem z nich umieściło znajomość mechaniki wśród najwyżej cenionych umiejętności pracowników fizycznych. W Polsce wskazało na nie 56% respondentów. 66% wskazało na biegłość w obsłudze technologii, a 45% na wiedzę z zakresu elektryki i elektroniki. W pierwszej trójce najbardziej pożądanych kompetencji polskich pracowników umysłowych znalazły się: zrównoważone technologie (39%), technologie pojazdów elektrycznych (36%) oraz zaawansowana produkcja i robotyka (33%).Kompetencje

Globalnie branża motoryzacyjna notuje wzrost zapotrzebowania na stanowiska takie jak technik mechanik (42,7%) oraz technik utrzymania ruchu (41,2%). W Polsce również w większości wskazywano na techników mechaników (50%), na kolejnych pozycjach plasowali się kierowcy obsługujący transport (39%) oraz operatorzy CNC (38%), co wyróżnia nasz kraj na tle pozostałych, które wzięły udział w badaniu.

Tworzenie samochodów przyszłości wymaga przede wszystkim wysoko wykwalifikowanych pracowników umysłowych. W Polsce najczęściej poszukiwani to: inżynier motoryzacji (36%), projektant samochodów (34%) oraz analityk finansowy i ekspert ds. współpracy z klientami (po 33%).

Automotiv pracownicy fizyczni zapotrzebowanie

Wizerunek ważniejszy niż kiedykolwiek

W badaniu Gi Group Holding 33% przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej przyznało, że zmaga się z konkurencją w zakresie rekrutacji ze strony innych sektorów. Oznacza to, że pracodawcy muszą bardziej postarać się, by przyciągnąć do automotive pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Mimo dobrych warunków zatrudnienia na przeszkodzie może stać wizerunek sektora, który postrzegany jest jako wymagający fizycznie, silnie konkurencyjny i generujący presję, a także niestabilny jeśli chodzi o bezpieczeństwo zatrudnienia.

Automotive jest jak papierek lakmusowy gospodarki – w pierwszej kolejności reaguje na zmieniające się otoczenie. Spadająca sprzedaż czy problemy z łańcuchem dostaw często skutkują zatrzymaniem produkcji i ograniczaniem zatrudnienia, także w postaci masowych zwolnień. Rozpoznawalne marki i produkt, który znają wszyscy przyciąga uwagę mediów, a każdy problem jest szybko nagłaśniany, co potęguje problemy wizerunkowe –  komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna w Gi Group Poland S.A.

Biorąc pod uwagę zmianę pokoleniową, przed branżą stoi wyzwanie podkreślenia jej innowacyjności, postępującej cyfryzacji i roli ekologicznych rozwiązań. Ponad 1/3 respondentów w globalnym badaniu Gi Group Holding wskazuje, że do pracy w automotive zniechęca nieekologiczny charakter sektora, niska różnorodność i inkluzywność w miejscu pracy oraz brak innowacji.

Praca w automotive

A jednak ponad 80% pracowników automotive biorących udział w globalnym badaniu jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych ze swojej pracy. Według ekspertów rynku pracy sektor jest dobrym miejscem na rozwój kariery zawodowej. Pracownicy mają szansę na zdobycie konkretnego doświadczenia, szczególnie w zakresie twardych umiejętności – w odpowiedzi na zmiany wywołane postępem technologicznym 58% przedsiębiorstw motoryzacyjnych prowadzi programy szkoleniowe, edukacyjne i podnoszenia kwalifikacji, a 20% realizuje programy wewnętrzne umożliwiające zdobycie przyszłościowych kompetencji. Starania firm doceniają zatrudnieni w branży pracownicy – 69% respondentów dostrzega szansę na możliwość awansu i rozwoju kariery.

Branża motoryzacyjna wypada bardzo konkurencyjnie na tle lokalnych rynków zatrudnienia. Wśród pracodawców znajduje się wiele znanych, dojrzałych marek, które nie tylko oferują bardziej atrakcyjne wynagrodzenia, w porównaniu do przedsiębiorstw z innych sektorów. Wiele firm ma rozwinięte polityki personalne, dba o pracowników, zwraca uwagę na równość traktowania. Pełnią ważną rolę na lokalnych rynkach, nie tylko jako znaczący pracodawcy, ale też często podmioty odpowiedzialne społecznie, zaangażowane w działania regionu i zainteresowane podnoszeniem jakości życia lokalnych społeczności, co jest szczególnie ważne dla młodych osób komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna Gi Group Poland S.A.

Możliwe rozwiązania

W obliczu wyzwań, jakie stawia przed sektorem brak kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach kluczowe stają się działania podejmowane przez przedsiębiorstwa w celu budowania własnych zasobów ludzkich. Współpraca z instytucjami edukacyjnymi, tworzenie programów stażowych oraz inwestowanie w centra szkoleniowe to tylko kilka elementów koniecznych do zaspokojenia potrzeb w zakresie kształcenia.

– Szkolnictwo zawodowe w Polsce od lat mierzy się z kryzysem. Brakuje kadry, a programy kształcenia są mało kompatybilne z rynkowym popytem na kompetencje. W obliczu błyskawicznego postępu technologicznego kluczowe staje się wzmocnienie świadomości młodych ludzi na temat nowoczesnych technologii, ekologicznych inicjatyw oraz perspektyw rozwoju zawodowego w ramach sektora – komentuje Agnieszka Żak.

Istotnym elementem strategii przyciągnięcia pracowników do branży motoryzacyjnej jest również walka z tzw. gender gap. Większy udział kobiet mógłby wnieść nie tylko wartość kompetencyjną, ale także poszerzyć perspektywę potrzeb konsumenckich. Choć w skali globalnej 80% przedsiębiorstw deklaruje podejmowanie działań na rzecz przeciwdziałania nierówności płci, niska widoczność liderek, mała reprezentacja kobiet i brak kampanii skierowanych do potencjalnych kandydatek to najczęściej wskazywane czynniki zniechęcające do podjęcia pracy w branży motoryzacyjnej przez kobiety.

Biorąc pod uwagę, że branża motoryzacyjna odpowiada za 11% wartości polskiej gospodarki, a Polska znajduje się w trójce krajów z największym zatrudnieniem w sektorze automotive w Europie, potencjalną strategią w odpowiedzi na braki kadrowe może być również przyciągnięcie migrantów. Trudnością pozostają jednak bariery językowe (53%), różnice kulturowe wpływające na integrację i dynamikę w grupie (33%), a także zapewnienie niezbędnego wsparcia do transferów i przesiedlenia do nowego kraju (31%).Automotiv migranci wyzwania

Euro traci po odczytach inflacyjnych, złoty pod presją dolara

Po niemrawym początku tygodnia w środę kalendarz makroekonomiczny został wypełniony nie tylko danymi inflacyjnymi, ale również publikacjami o stopach procentowych. W oczekiwaniu na środowe odczyty o tempie wzrostu cen z Niemiec na wykresie głównej pary walutowej świata obserwujemy odreagowanie. W tym otoczeniu traci złoty, który jest ujemnie skorelowany do amerykańskiej waluty.

Odczyty inflacyjne

Środek tygodnia to początek serii odczytów inflacyjnych. Na śniadanie podano do stołu dynamikę cen w Hiszpanii i tu już mieliśmy pierwsze zaskoczenie. Wbrew wzrostowym oczekiwaniom rynkowym (3,7%) tempo wzrostu cen konsumentów spadło do 3,2% w ujęciu rocznym (poprzedni 3,5%). Dwie godziny później opublikowano odczyty inflacji producenckiej we Włoszech, która po raz siódmy z rzędu znalazła się poniżej kreski. Ceny producentów na Półwyspie Apenińskim spadają w tempie -9,5% r/r. Na kolejne ważne odczyty inflacyjne pozostaje czekać nam do godziny 14:00, kiedy to poznamy dane z Niemiec. Za naszą zachodnią granicą prognozowany jest spadek do 3,5%, co byłoby rezultatem o 0,3 punktu procentowego niższym niż przed miesiącem.

Odreagowanie na eurodolarze

W środę tuż po północy główna para walutowa świata doszła do poziomu 1,10 $, który okazał się lokalnym szczytem. Po jego osiągnięciu inwestorzy postanowili zrealizować zyski, co oznacza wyprzedaż euro. W jej wyniku kurs EUR/USD zmienił trajektorię lotu, spadając do 1,097 $. Wszystko to działo się przed wcześniej wspomnianym odczytem inflacyjnym za naszą zachodnią granicą oraz danymi PKB zza oceanu. W wyniku umocnienia dolara ucierpiał złoty, który dziś traci do głównych walut. W południe notowania EUR/PLN doszły do 4,34 zł, wzrosty USD/PLN zatrzymały się przed 3,96 zł, za franka zapłacimy 4,51 zł, a funt ponownie kosztuje powyżej 5-ciu złotych.

Jastrzębio na antypodach

Oprócz danych inflacyjnych dziś w kalendarzu nie zabrakło informacji o koszcie pieniądza. Tym razem swoją decyzję przedstawiał Bank Rezerw Nowej Zelandii. Zgodnie z rynkowym konsensusem stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie 5,50%. Sama decyzja nie była jastrzębia, natomiast komentarz po jej ogłoszeniu już tak. Jego treść mówi jasno, że RBNZ dostrzega problem wysokiej inflacji, w związku z którą nie wyklucza dalszego zacieśniania monetarnego. Wynikiem jasnego komunikatu ze strony nowozelandzkich decydentów było umocnienie waluty z antypodów do amerykańskiego dolara, euro i złotego tuż po ogłoszeniu decyzji. W dalszej części dnia NZD oddał część porannych zysków, co szczególnie widać na wykresie USD/NZD.

Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Waller z Fed osłabia dolara i powoduje spadek rentowności obligacji USA

Kurs EURUSD przekroczył wczoraj psychologiczny poziom 1,10. Jak na razie jedynie na moment, ponieważ dziś rano główna para walutowa lekko skorygowała te wzrosty i spadła minimalnie poniżej tego poziomu. Słabszy dolar to nie efekt danych makro z USA. Te wypadły relatywnie dobrze. Tu o sile USD zaważyły słowa Christophera Wallera z Fedu, który jako pierwszy z urzędników wskazał na możliwe obniżki stóp procentowych w USA.

Waller jest generalnie „jastrzębiem”, więc jest to prawdziwy zwrot z jego strony i pierwsza wskazówka od jakiegokolwiek urzędnika Fed, że cięcia stóp nadchodzą lub mogą nadejść. Wspomniał on, że jeśli inflacja będzie spadać jeszcze przez kilka miesięcy, można będzie obniżyć stopy procentowe.

Rynek wycenia już ponad 50 proc. szanse na obniżkę stóp na posiedzeniu w maju oraz ponad 60 proc. prawdopodbieństwo kolejnego ruchu w czerwcu 2024 roku. W rezultacie obserwujemy istotną sprzedaż dolara amerykańskiego. Rentowności 2-letnich amerykańskich obligacji rządowych spadły w okolice 4,72 proc. (dziś rano 4,67 proc.) podczas gdy jeszcze przed południem we wtorek były na poziomie ok 4,88 proc. Widoczny ruch w górę był również na indeksach giełdowych z Wall Street, jednak tu reakcja była umiarkowana.

Oprócz „gołębich” komentarzy Wallera pojawiły się również głosy Michelle Bowman za dalszym zacieśnianiem warunków monetarnych, jednak rynek od dłuższego czasu otrzymuje podobne stwierdzenia, dlatego też nie zwróciły one szczególnej uwagi inwestorów.

Zastanawiam się jedynie, czy wypowiedz Wallera była zaplanowana i uzgadniana w szerszym gronie pracowników Fed-u. Nie ulega wątpliwości, że obniżki stóp nadejdą prędzej czy później. Fed (głównie Powell) komunikował światu, że dalsze ruchy w górę poziomu kosztu pieniądza są „w grze”. Teraz, kiedy dane makro zaczynają pomału ochładzać się a proces dezinflacyjny postępuje, być może Rezerwa Federalna stwierdziła, że to czas, aby pomału komunikować rynkowi o możliwym łagodzeniu polityki monetarnej, żeby za kilka miesięcy nie doszło do większego szoku, który byłby zobrazowany wysoką zmiennością. Być może plan amerykańskiego banku centralnego jest taki, żeby działać stopniowo, dlatego też taki komunikat padł z ust Wallera a nie samego Powella.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Grupa Mex Polska: 230 proc. wzrost zysku netto rdr i 12,3 mln zł EBITDA po trzech kwartałach

Ponad 3,2 mln zł skonsolidowanego zysku EBIT oraz 2,4 mln zł zysku netto odnotowała w III kwartale 2023 r. Grupa Kapitałowa Mex Polska SA. Przychody ze sprzedaży od lipca do września przekroczyły 28,7 mln zł, co dało Grupie holdingowej ponad 12% wzrost rdr. Jednocześnie po trzech pierwszych kwartałach 2023 osiągnięto ponad 4 mln zł skonsolidowanego zysku netto oraz 5,7 mln zł zysku EBIT, co pozwoliło utrzymać dynamikę wzrostu odpowiednio o 230,5* i 60,5*% rdr (*po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych, tj.: umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR oraz rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny). EBITDA w tym okresie przekroczyła 12,3 mln zł, a przychody ze sprzedaży wyniosły prawie 73,4 mln zł (wzrost o 20,9*% rdr). Wyraźna poprawa wyników finansowych zgadza się z wcześniejszymi szacunkami Grupy i jest rezultatem konsekwentnego monitorowania dynamicznie rosnących kosztów oraz systematycznej waloryzacji cen. To także efekt realizacji konsekwentnej polityki rozwoju i rentowności zarządzanych przez Grupę lokali.

– Naszą przewagą jest odpowiednio zdywersyfikowane portfolio z przemyślanym profilem konceptów oraz właściwy dobór lokalizacji. Dzięki temu posiadamy stabilną pozycję rynkową i osiągamy doskonałe wyniki. Tylko w III kwartale wypracowaliśmy 28,7 mln zł przychodów ze sprzedaży i odnotowaliśmy 2,4 mln zł zysku netto. Co więcej, pierwsze trzy kwartały 2023 pozwoliły nam wypracować ponad 230 proc. wzrost zysku netto i ponad 60 proc. wzrost zysku EBIT rdr (po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych). – informuje Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu w Mex Polska SA. – Naszym zadaniem jest bieżąca analiza kosztów w celu utrzymania odpowiedniej sprzedaży i marż. Jest to możliwe dzięki spójnej polityce rozwoju oraz ciągłej obserwacji otoczenia rynkowego. – dodaje.

Środki pieniężne Grupy na koniec raportowanego okresu, tj. 30 września 2023 r, wynosiły 9 mln zł.

Tempo rozwoju Grupy utrzymuje dynamiczny trend, co doceniają także nasi Akcjonariusze. Widzimy to w znacznym wzroście kursu akcji Mex Polska S.A. o ponad 102% w ciągu ostatniego roku. Na tym jednak nie poprzestajemy i dążymy do utrzymania tendencji wzrostowej również w przyszłych kwartałach. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Rozwój grupy kapitałowej Mex Polska oparty jest na nieustannym poszukiwaniu nowych atrakcyjnych lokalizacji. W związku z tym, w październiku br., spółka podpisała umowy dotyczące dwóch nowych lokalizacji, planowanych do otwarcia w I kwartale 2024 roku. Kolejna ,,Pijalnia Wódki i Piwa” oraz .,,Chicas&Gorillas’’ – reprezentujące najbardziej dochodowy segment Grupy, czyli segment bistro – mają zostać uruchomione na Śląsku, w samym sercu Katowic. Ze względu na wysoką atrakcyjność i potencjał tego regionu, Zarząd liczy na powodzenie otwarć, co ma przełożyć się na dalszy wzrost wyników sprzedażowych Grupy.

Wybrane dane finansowe Grupy w okresie I – III kw. 2023 roku:

 Dane w tys. PLN I – III 2023 I – III 2022 % I – III 2022 * %
Przychody ze sprzedaży 73 360 60 693 20,9% 60 693 20,9%
Zysk/strata z działalności operacyjnej 5 703 8 389 -32,0% 3 555 60,5%
EBITDA 12 381 14 441 -14,3% 9 606 28,9%
Zysk/strata netto 4 067 6 065 -32,9% 1 231 230,5%

*dane po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych: umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR w kwocie prawie 3,3 mln zł, rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny w kwocie 1,1 mln zł oraz umorzenia czynszów najmu w związku z COVID-19 w kwocie prawie 0,5 mln zł.

Frankowicze znowu ostro ruszyli z pozwami. Dane z sądów

Według danych uzyskanych z 47 sądów okręgowych, od stycznia do końca września br. wpłynęło do nich o ponad 30% więcej spraw frankowych niż w analogicznym okresie ub.r. Zdecydowanie najwięcej pozwów zostało złożonych w SO w Warszawie, choć w tym przypadku widzimy spadek rdr. o blisko 35%. W pozostałych sądach odnotowano same wzrosty, niekiedy nawet trzycyfrowe. Przykładowo, w Sądzie Okręgowym w Zamościu skok rdr. wyniósł blisko 193%, w Krośnie – przeszło 171%, a w SO Warszawa-Praga w Warszawie – niespełna 171% rdr. W ocenie znawców tematu, główną przyczyną ww. sytuacji jest zmiana przepisów dotycząca właściwości sądu miejsca zamieszkania konsumenta. Natomiast ogólnie eksperci prognozują, że w skali kraju będziemy obserwować dalszy wzrost liczby tego typu sporów.

Kolejne tysiące pozwów

Jak wynika z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych, w ciągu trzech kwartałów br. wpłynęło do nich prawie 59 tys. spraw frankowych. To o ponad 30% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich blisko 45 tys. Radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo stwierdza, że liczba pozwów złożonych w tym roku i skala wzrostu rdr. nie są zaskoczeniem. To oczekiwany trend wynikający z coraz większej świadomości frankowiczów o możliwościach, jakie daje im obecne prawo, zwłaszcza po wyroku TSUE. Ponadto sukcesy w sądach poszczególnych kredytobiorców inspirują innych do podjęcia podobnych kroków.

– Klienci banków są zdeterminowani przede wszystkim z powodu stałego wzrostu rat. Obecnie na skutek zwiększonego oprocentowania oraz kursów walut płacone raty są historycznie najwyższe. Dla przykładu, przy kredycie frankowym na 330 tys. zł rata wzrosła z 1500 zł do 2700 zł. Niemniej to samo dotyczy innych walut – euro, dolara i jena. Niedogodności wynikające z długiego oczekiwania na wynik procesu dla wielu osób są mniej istotne niż spłacanie przez kolejne lata wysokich rat kredytu. I stąd m.in. wynika ww. wzrost – komentuje Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Według Adriana Goski, wyraźny wzrost liczby spraw frankowych sugeruje, że frankowicze zyskują na sile i pewności w starciu z bankami. Ta zmiana dynamiki może prowadzić do strategicznej reorientacji w bankach. One muszą teraz bardziej liczyć się z możliwością przegranej w sądzie i długotrwałego obciążenia finansowego, związanego z procesami sądowymi. Ekspert zwraca uwagę na rosnącą determinację frankowiczów i ich gotowość do dochodzenia zarówno unieważnienia umów, jak i roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. W obliczu tej sytuacji banki mogą odczuwać presję, aby rozważyć bardziej korzystne ugodowe rozwiązanie konfliktów.

Trzycyfrowe wzrosty

Analizując dane z poszczególnych sądów okręgowych, w ciągu trzech pierwszych kwartałów br. najwięcej spraw frankowych wpłynęło do SO w Warszawie – ponad 13 tys. (rok wcześniej – przeszło 20 tysięcy, spadek rdr. o blisko 35%). To jedyny sąd okręgowy, który w porównywanym okresie odnotował rdr. spadek liczby składanych pozwów z tego zakresu. Jak informuje sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie, za przyczynę tego uznawana jest regulacja dotycząca wyłącznej właściwości sądu miejsca zamieszkania konsumenta, zgodnie z art. 18 ustawy z dnia 9 marca 2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw.

– Faktycznie spadek liczby składanych spraw w SO w Warszawie wynika z nowych regulacji, które rozłożyły sprawy bardziej równomiernie po całym kraju. Oczekuję, że dzięki temu tempo rozpatrywania sporów w tzw. warszawskim wydziale frankowym będzie wyższe – zaznacza Adrian Goska.

Na kolejnych miejscach widać Sąd Okręgowy w Poznaniu – przeszło 6 tys. (rok wcześniej – niecałe 3 tysiące, wzrost rdr. o ponad 128%) oraz Gdańsku – niespełna 5 tys. (blisko 3 tysiące, zwyżka o 35% rdr.). Dalej widzimy SO Warszawa-Praga w Warszawie – ponad 4 tys. (analogiczny okres 2022 roku – niecałe 2 tys. i plus niespełna 171% rdr.), Szczecinie – blisko 3 tys. (niecałe 2 tys. i plus ponad 80% rdr.), Krakowie – niespełna 3 tys. (ponad tysiąc, plus ponad 100% rdr.) i we Wrocławiu – niecałe 3 tys. (ponad tysiąc, plus blisko 90% rdr.). Natomiast na końcu zestawienia są SO w Łomży – 69 (rok wcześniej – 42, plus ponad 64% rdr.), Przemyślu – 116 (67, plus przeszło 73% rdr.) oraz Zamościu – 161 (55, plus blisko 193% rdr.). Jeśli weźmiemy pod uwagę dane procentowe, to najwyższy wzrost rdr. odnotowano właśnie w SO w Zamościu. Następne są SO w Krośnie – ponad 171% rdr. (ostatnio – 171, poprzednio – 63), Warszawa-Praga w Warszawie oraz w Opolu – blisko 160% rdr. (br. – ponad 670, ub.r. – prawie 260).

– Spore wzrosty liczby pozwów w wielu sądach okręgowych mogą wpłynąć na wydłużenie czasu oczekiwania na wyroki. Dodatkowa ilość spraw może prowadzić do większego obciążenia sądów. Niemniej każdy rozpoczęty spór sądowy działa na niekorzyść banków, które są zmuszone do ponoszenia dodatkowych kosztów prawnych i zakładania kolejnych rezerw – stwierdza radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Frankowicze paraliżują sądy

Według Arkadiusza Szcześniaka, o liczbie składanych pozwów decyduje szereg czynników, w tym jakość ugód proponowanych przez banki. Ekspert podkreśla, że cały portfel kredytów frankowych maleje z roku na roku, co może istotnie wpłynąć na ilość nowych spraw. W ubiegłym roku czynnych umów było ok. 343 tys. Szacuje się, że w sądach jest 140-150 tys. spraw. Zostaje więc na rynku ok. 200 tys. umów, które mogą trafić do sędziów. Liczba osób, które spłaciły i pozwały kredytodawcę, jest trudna do ustalenia. Banki nie prezentują takich statystyk.

– Na wykresach, z których korzystam, widać, że od 2019 roku jest stały wzrost liczby spraw frankowych w naszym sądzie. Trudno przewidzieć, kiedy to się skończy, ale nie należy spodziewać się zmiany trendu w krótkim czasie. Wprawdzie poprawia się sytuacja z załatwialnością, ale większy wpływ pozwów powoduje dalsze zatory. Przykładowo, nasz wydział był projektowany na ok. 2,5 tys. spraw, a mamy ich ponad 4 tys. Nikt nie zakładał, że nastąpi taki wzrost w niedługim okresie – zaznacza SSO Piotr Maziarz, przewodniczący I Wydziału Cywilnego w Sądu Okręgowego w Krakowie.

Z kolei Adrian Goska dostrzega, że banki rzadko składają atrakcyjne propozycje ugód przed rozpoczęciem procesu sądowego. Najkorzystniejsze oferty ugodowe pojawiają się zazwyczaj po zainicjowaniu działań prawnych i uzyskaniu pozytywnego wyroku w pierwszej instancji. Z tego powodu ekspert zaleca aktywną postawę i dochodzenie swoich praw w sądzie. To stwarza najlepszą okazję do uzyskania rzeczywiście satysfakcjonującej ugody. Radca prawny z Kancelarii SubiGo prognozuje również wzrost liczby pozwów w nadchodzących miesiącach. Zdecydowanie rośnie świadomość kredytobiorców, a dodatkowo jest coraz więcej korzystnych wyroków dla nich. To zachęca kolejne osoby do podejmowania podobnych kroków.

– Dalsze zwiększenie wpływu spraw frankowych jeszcze bardziej utrudni rozpoznawanie pozostałych sporów cywilnych, a już dziś jest z tym problem. W kolejce czekają pilne i naprawdę ważne sprawy społeczne, np. o renty z tytułu różnych zdarzeń czynów niedozwolonych, w szczególności wypadków komunikacyjnych. Dlatego uważam, że trzeba wprowadzać zmiany organizacyjne. Od kilku miesięcy pracujemy nad uruchomieniem sekcji, która będzie rozpoznawać tylko sprawy dotyczące umów związanych z oznaczeniem kwoty kredytu w walucie obcej. Takie odseparowanie powinno przynieść pozytywny efekt – podsumowuje sędzia Piotr Maziarz.

Wynik Warimpexu po trzech kwartałach na wyraźnym plusie

  • Wyższe wskaźniki obłożenia powierzchni na wynajem to wzrost przychodów o 16% i wskaźnik EBITDA wyższy o 5%
  • Ukończenie biurowca Mogilska 35 Office w Krakowie zgodnie z planem po dniu bilansowym
  • Darmstadt – projekt na przyszłość: nowy plan zagospodarowania przestrzennego wszedł w życie

Wiedeń/Warszawa, 29 listopada 2023 r. – W pierwszych trzech kwartałach, w których warunki rynkowe nadal pozostawały wymagające, Grupa Warimpex wypracowała zdecydowanie pozytywne wyniki. Wzrost przychodów z działalności operacyjnej o 16% oraz wskaźnika EBITDA o 5% potwierdza nadal świetną kondycję operacyjną spółki. Po uwzględnieniu odpisów amortyzacyjnych i wyceny nieruchomości wynik netto okresu wyniósł 3,2 mln EUR w porównaniu do 13,6 mln EUR w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku. W ostatnim okresie działalność Spółki skupiała się na uchwale zatwierdzającej nowy plan zagospodarowania przestrzennego dla inwestycji w nieruchomości biurowe i komercyjne w Darmstadt oraz na ukończeniu projektu Mogilska 35 Office w Krakowie już po dniu bilansowym.

„Nasza długofalowa strategia pozwala nam zachować niezbędną elastyczność i długoterminową stabilność nawet w trudnym otoczeniu rynkowym, aby planować projekty deweloperskie i skutecznie je realizować” – mówi prezes Warimpexu Franz Jurkowitsch. „Dzięki temu możemy wykazać wyraźnie pozytywne wyniki również za pierwsze trzy kwartały 2023 roku.”

Pozytywna dynamika w działalności operacyjnej

Trend z pierwszych dwóch kwartałów utrzymał się w ostatnim czasie, a Warimpex odnotował wzrost całościowych przychodów o 16% do 37,5 mln EUR. Jest to efekt wzrostu przychodów ze sprzedaży dzięki wyższym wskaźnikom wynajmu polskich nieruchomości biurowych oraz biurowca Avior Tower w St. Petersburgu, który od stycznia 2023 roku jest wynajęty w całości. Nie dokonano żadnych transakcji sprzedaży nieruchomości, takich jak w ubiegłym roku w Budapeszcie. Wskaźnik EBITDA wzrósł więc o 5% z 15,9 mln EUR do 16,7 mln EUR, głównie za sprawą wzrostu przychodów ze sprzedaży.

EBIT spadł z 21,5 mln EUR do 14,7 mln EUR, co wynika ze spadku wyniku z tytułu amortyzacji i korekty wartości z 5,5 mln EUR do -2 mln EUR. Wynik z działalności finansowej spadł z -5,6 mln EUR do -8,9 mln EUR. Głównym powodem są niższe dodatnie różnice kursowe oraz nieco wyższe koszty z tytułu odsetek. Jedynie 20% zobowiązań finansowych podlega zmiennemu oprocentowaniu, a zatem ryzyko stopy procentowej sklasyfikowano jako umiarkowane. W ostatecznym rozrachunku wynik netto okresu wyniósł 3,2 mln EUR w porównaniu do 13,6 mln EUR w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku.

Inwestycje w obiekty biurowe ukierunkowane na zrównoważony rozwój

Biurowiec Mogilska 35 Office w Krakowie o powierzchni użytkowej ok. 11 900 m² z certyfikatem BREEAM „Excellent” został ukończony zgodnie z planem po dniu bilansowym. Niemal połowa powierzchni jest na ten moment wynajęta. Obecnie trwają prace nad aranżacją i wykończeniem wnętrz dla najemców.

W przyszłości Waimpex planuje realizację dużego projektu, jakim jest budowa obiektów biurowych w niemieckim mieście Darmstadt. Na terenie „Telekom City” w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu greet, w doskonałej lokalizacji położone są rezerwowe działki przeznaczone na ten cel. Ważnym kamieniem milowym na drodze do realizacji tego projektu było podjęcie we wrześniu uchwały zatwierdzającej plan zagospodarowania przestrzennego. Oznacza to, że można na tym terenie budować obiekty biurowe i handlowe o powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji maks. 77 500 m². Prace związane z planowaniem realizacji pierwszego obiektu „West Yard 29” o powierzchni terenu brutto ok. 13 800 m² są już bardzo zaawansowane. Wniosek o pozwolenie na budowę został złożony po dniu bilansowym. Rozpoczęcie budowy uzależnione będzie od korzystnych warunków rynkowych w danym okresie i od zabezpieczenia zainteresowania najemców, a to oznacza, że nastąpi nie wcześniej niż w drugiej połowie 2024 roku.

W przygotowaniu są kolejne inwestycje deweloperskie, takie jak obiekt wielofunkcyjny MC 55 w Białymstoku o powierzchni ok. 38 500 m² oraz obiekt biurowo-mieszkalny Chopin o powierzchni ok. 21 200 m² w Krakowie. Dla obu projektów wydane już zostały pozwolenia na budowę. W Rosji nie są planowane żadne nowe inwestycje deweloperskie.

Perspektywa 2024

Kierownictwo spółki Warimpex nadal bacznie śledzi rozwój sytuacji geopolitycznej i skutki bieżących wydarzeń, takie jak wzrosty cen i stóp procentowych. „Działalność operacyjna koncentruje się na kontynuowaniu projektów realizowanych na posiadanych gruntach rezerwowych” – mówi Franz Jurkowitsch. „Celem całej Grupy jest również potwierdzanie wdrażanych koncepcji zrównoważonego rozwoju poprzez uzyskiwanie odpowiednich certyfikatów dla poszczególnych nieruchomości oraz tworzenie warunków dla nowoczesnego środowiska pracy w najwyższej jakości.”

Wskaźniki finansowe za trzy pierwsze kwartały 2023 roku:

w TEUR 1-9/2023 Dynamika 1-9/2022
Przychody ze sprzedaży – Investment Properties 28 096 17 % 23 912
Przychody ze sprzedaży – Hotele 8 425 27 % 6 613
Przychody ze sprzedaży – Development & Services 1 015 -47 % 1 908
Przychody ze sprzedaży razem 37 536 16 % 32 433
Koszty przypisane bezpośrednio do przychodów ze sprzedaży 12 610 7 % 11 742
Wynik brutto ze sprzedaży 24 926 20 % 20 691
Wynik ze sprzedaży nieruchomości 2 821
EBITDA 16 745 5 % 15 948
Odpisy amortyzacyjne i korekty wartości -2 029 5 535
EBIT 14 716 -31 % 21 482
Wynik z działalności finansowej -8 908 60 % -5 573
Wynik netto okresu 3 245 -76 % 13 576
       
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 20 657 155 % 8 092
       
  30.06.2023 Dynamika 31.12.2022
Gross Asset Value (GAV)

w mln EUR

393,9 – 8% 429,3
NNNAV na jedną akcję w EUR 3,33 – 12% 3,78
EPRA NTA 3,16 -12 % 3,59
Kurs akcji (ultimo) z ostatniego notowania w roku w EUR 0,78 20 % 0,65

 

Wyzwania polityki klimatycznej: wciąż 82% globalnego zapotrzebowania na energię zaspokajane dzięki paliwom kopalnym

Z roku na rok rośnie ilość deklaracji neutralności klimatycznej oraz wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. W kolejnych latach wyzwaniem będzie utrzymanie akceptacji społecznej dla rosnących ambicji. Odpowiedzią powinno być pokazywanie zielonej transformacji w kontekście szans – a nie jedynie kosztów i ograniczeń. Z raportu KPMG pt. „Net Zero Readiness Report” wynika, że zielona transformacja to trwały trend, z którym liczyć się musi myślący przyszłościowo biznes. Działania na rzecz klimatu mają globalny charakter, chociaż ambicje i stosowane narzędzia różnią się w zależności od biorących udział w badaniu krajów oraz branż, w której działają przedsiębiorcy.

Skala wyzwań związanych z neutralnością klimatyczną pozostaje ogromna. 82% globalnego zapotrzebowania na energię pierwotną wciąż zaspokajane jest za pomocą paliw kopalnych – węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego. Ograniczenie wzrostu średniej, globalnej temperatury do sugerowanego konsensusem naukowym poziomu 1,5 stopnia Celsjusza staje się coraz trudniejsze wraz z upływającym czasem. Polityki próbujące wesprzeć proces dekarbonizacji, napotykają na opór społeczny, argumentowany m.in. kosztami transformacji czy skalą zmian oczekiwanych w dotychczasowym stylu życia. Pozytywnym wnioskiem płynącym z raportu jest natomiast rosnący udział samochodów elektrycznych. Globalny udział tego typu pojazdów w sprzedaży wzrósł z 4,2% w roku 2020 do 14% w roku 2022. Firmy energochłonne inwestują w nowe, niskoemisyjne technologie, wspierające m.in. dekarbonizację sektora stali.

Różnorodne trendy polityki klimatycznej

W dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym coraz większą rolę odgrywa badanie i redukowanie negatywnego wpływu gospodarki na globalny klimat. Wśród czynników tej zmiany wymienić należy między innymi różnorodne inicjatywy podejmowane na całym świecie:

  • Działania Unii Europejskiej, odbywające się pod hasłem Europejskiego Zielonego Ładu i mające odpowiadać na nowe wyzwania, w tym geopolityczne (REPowerEU jako odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainę).
  • Inflation Reduction Act, podpisany przez prezydenta USA, Joe Bidena, w sierpniu 2022, który stymulować ma zielony zwrot tamtejszej gospodarki. 370 miliardów dolarów trafić ma na inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne i ochronę klimatu.
  • Chińskie plany zwiększania udziału energii wyprodukowanej bez użycia paliw kopalnych: 20% w roku 2025, 25% w 2030 i 80% w 2060, połączone m.in. z inwestycjami w sieci energetyczne.
  • Zwroty polityczne, umożliwiające zwiększenie ambicji klimatycznych oraz działań na rzecz ochrony środowiska w krajach takich jak Australia czy Brazylia.
  • Zmiany priorytetów inwestycyjnych – według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) – inwestycje w czyste źródła energii sięgną w roku 2023 1,8 biliona dolarów w porównaniu do 1 biliona w paliwa kopalne.
  • Oczekiwania w zakresie raportowania przez firmy swojego wpływu na środowisko i klimat – nie tylko na obszarze Unii Europejskiej, ale również w Australii, Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii.
  • Zobowiązania branżowe, takie jak obietnica osiągnięcia stanu neutralności klimatycznej przez sektor lotniczy do roku 2050, złożona przez Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO).

Rosnące wymogi raportowe w zakresie zrównoważonego rozwoju

Szczególnie silny wpływ na warunki prowadzenia biznesu w Polsce mają regulacje, przyjmowane na poziomie Unii Europejskiej. Nie inaczej jest w kwestiach, związanych z wpływem przedsiębiorstw na środowisko i klimat. Jednym z tego przykładów jest dyrektywa, dotycząca sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju – CSRD.

Dyrektywa CSRD wraz z powiązanymi z nią Europejskimi Standardami Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS) przyniesie sporą zmianę na rynku. Po pierwsze, w najbliższych latach gwałtownie zwiększy się liczba podmiotów, objętych obowiązkiem raportowania swojego wpływu na ludzi i środowisko. Po drugie, skutki jej wprowadzenia wykraczać będą daleko poza firmy mające obowiązek raportowy. Chcąc poznać swój wpływ na środowisko, chociażby zakres 3 emisji gazów cieplarnianych, oczekiwać będą na stosowne dane ze strony swoich kontrahentów. Ich brak, w skrajnym przypadku, może doprowadzić do ograniczenia czy zerwania współpracy – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partner Associate, Liderka Zespołu ESG, Climate & Nature w Dziale Consultingu w KPMG w Polsce.

CBAM – węglowy mechanizm graniczny UE

Innym nowym, istotnym czynnikiem wpływającym na zapewnienie neutralności klimatycznej będzie obowiązujący mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2. Jego celem jest wyrównanie pola gry między producentami dziś wysokoemisyjnych produktów, wytwarzającymi je na terenie Unii Europejskiej i ponoszących z tego tytułu koszty, związane z unijną polityką energetyczno-klimatyczną, a producentami z jurysdykcji o mniej ambitnych politykach dekarbonizacyjnych.

Z jednej strony mechanizm ten budzi kontrowersje ze strony gospodarek globalnego południa, takich jak Indie – z drugiej strony ekspertki i eksperci KPMG odnotowują zainteresowanie jego wprowadzaniem w innych krajach. CBAM działa dziś w formacie sprawozdawczym, w którym importerzy towarów, takich jak aluminium, cement, energia elektryczna, nawozy, stal czy żelazo muszą ujawniać ślad węglowy sprowadzanych produktów. Po jego zakończeniu, od 2026 roku, wielkość śladu węglowego będzie stanowiła podstawę do realizacji obowiązku zakupu certyfikatów CBAM. To dobry moment, by zainteresować się tematem – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partner Associate, Liderka Zespołu ESG, Climate & Nature w Dziale Consultingu w KPMG w Polsce.

Rozumienie obowiązujących trendów, wpływających na kształt życia gospodarczego oraz podejmowanie przemyślanych działań na rzecz zielonej transformacji modelu biznesowego przedsiębiorstwa – pozwala na zminimalizowanie ryzyk, związanych z fizycznymi skutkami kryzysu klimatycznego, a także związanych z samym procesem transformacji. Zmniejsza ryzyko ponoszenia dodatkowych, nieplanowanych kosztów, dając szansę na efektywne gospodarowanie energią i surowcami. Umożliwia również znalezienie nisz rynkowych, dzięki którym bycie liderem zmian przełożyć się może na poprawę wyników finansowych.

Kandydaci na rynku pracy: co potrafią, czego się boją, z czym walczą

Zdolność do szybkiej adaptacji do nowych warunków pracy i rozwoju, sprawne podnoszenie kwalifikacji i nabywanie wiedzy – to zdaniem przebadanych przez Pracuj.pl osób ich największe zalety na rynku pracy. Co ciekawe, respondenci mieli większą skłonność do wskazywania swoich zalet niż wad w kontekście rynku pracy. Mimo to, jak pokazało badanie, wielu z nich ma trudności w negocjowaniu lepszych warunków zatrudnienia czy wyższego wynagrodzenia. Badanie “Nowe prawa rekrutacji” pozwoliło ujawnić, jak kandydaci radzą sobie z tymi wyzwaniami i jakie cechy podkreślają w CV, by zwiększyć szansę na zdobycie atrakcyjnej pracy.

Najważniejsze informacje:

  • 57% badanych sądzi, że ich zaletą w kontekście rynku pracy jest samodzielność w realizacji powierzonych im zadań.
  • Tylko 16% kandydatów uważa, że potrafi skutecznie przedstawić swoje atuty podczas rekrutacji.
  • Wśród elementów podkreślanych przez kandydatów w CV znajduje się wykształcenie (44%) oraz doświadczenie zawodowe (40%).
  • Zrealizowane projekty czy działalność w organizacjach kandydaci podkreślają najrzadziej (odpowiednio 10% i 8%).
  • 72% badanych pozytywnie ocenia własne kompetencje cyfrowe.

Najnowsze badanie Pracuj.pl przeprowadzone na grupie 2120 Polaków pozwoliło przyjrzeć się oczekiwaniom kandydatów dotyczącym procesu rekrutacji, a także sprawdzić, jak oni sami oceniają swoje kompetencje w kontekście rynku pracy.

Z danych wynika, że są to oceny stosunkowo wysokie. Na pierwszym miejscu wśród cech, które przez kandydatów postrzegane są jako ich zalety w kontekście pracy, znalazła się samodzielność w wykonywaniu zadań – wskazało ją 57% respondentów. Połowa (52%) uważa, że ich zaletą jest zdolność nabywania nowej wiedzy. Wysoko uplasowały się także umiejętność adaptacji do nowych warunków, którą wskazało 44% badanych oraz pozytywne nastawienie do wyzwań i trudności w pracy zaznaczone przez 42%.

Nieco rzadziej badani wśród swoich zalet wskazywali na cechy, takie jak poczucie humoru czy kompetencje miękkie, np. budowanie relacji ze współpracownikami. Nadal jednak uzyskiwały one stosunkowo wysokie wyniki. I tak, na przykład, zdolność do budowania relacji jako posiadaną przez siebie zaletę wskazało 36% badanych, a do budowania relacji z przełożonymi – 39%. Empatię wobec współpracowników deklarowało 4 na 10 respondentów, a inteligencję emocjonalną w relacjach z nimi – 3 na 10.

Najrzadziej wśród zalet podawano łatwość zwiększania własnych zarobków (13%), skuteczne przedstawianie swoich atutów podczas rekrutacji (16%) czy dobrą intuicję w wyborze miejsc pracy i współpracowników (18%).

Wyzwania w rekrutacji

Badani zostali poproszeni także o wskazanie swoich wad w kontekście zatrudnienia. Najwyższy wynik spośród nich uzyskała mała przedsiębiorczość i trudności w staraniu o podwyżkę, którą zadeklarował mniej więcej co czwarty badany (27%), a na drugim miejscu uplasowały się trudności z prezentacją swoich umiejętności podczas rekrutacji (24%). Takie wyniki oznaczają, że kandydaci mierzą się nadal z wieloma wyzwaniami w kontekście poszukiwania satysfakcjonującej pracy – pomimo wielu zalet, które deklarują.
Co ciekawe, respondenci mieli większą skłonność do wskazywania swoich zalet niż wad w kontekście rynku pracy, o czym może świadczyć fakt, że 22% z nich nie zaznaczyło żadnej z proponowanego zestawu kilkunastu wad – była to trzecia najczęściej wybierana odpowiedź.

Wśród pięciu najczęściej wskazywanych wad znalazła się także nieśmiałość w relacjach ze współpracownikami, którą zaznaczyło 19% respondentów. Częstość wskazywania nieśmiałości malała jednak wraz ze wzrostem wieku odpowiadających, z poziomu 32% w grupie 18–24 lat do poziomu 14% w grupie 55–65.

Listę zamyka skłonność do łatwej utraty motywacji i zaangażowania (17%). Tutaj również można było zaobserwować zmianę częstotliwości wskazywania tej cechy w różnych grupach wiekowych. I tak, młodzi w wieku 18-24 lat wskazywali ją dwukrotnie częściej (24%) niż osoby z przedziału wiekowego 55-65 lat (12%).

Warto zauważyć, że – jak pokazało badanie – osoby młodsze nieco rzadziej wskazują na swoje zalety niż osoby starsze i jednocześnie zdecydowanie częściej niż ci drudzy podkreślają swoje wady. Świadczyć to może z jednej strony o ich dużej świadomości w zakresie konieczności dalszego rozwoju zawodowego, dodatkowo podpartej zmianą pokoleniową i być może większą uważnością na siebie i innych, która często cechuje osoby z najmłodszych pokoleń. Tendencja ta nie ma odzwierciedlenia jedynie, jeśli chodzi o kompetencje cyfrowe, które ogólnie pracownicy oceniają dobrze, lecz ze wzrostem wieku respondentów ocena ta nieco maleje. Nie są to jednak spadki o więcej niż kilka punktów procentowych. Zdecydowanie większą różnicę widać między samooceną kompetencji cyfrowych pracowników fizycznych i biurowych (odpowiednio 66% wobec 79%)
-– Jolanta Lewandowska-Bitkowska, Ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju pracowników w Pracuj.pl.

Różnice w odpowiedziach poszczególnych grup wiekowych, a zatem pokoleń na rynku pracy, przynoszą ciekawe wnioski na ich temat. Okazuje się bowiem, że osoby z grupy 18-24 lat częściej niż starsi deklarują tendencję do spóźniania się do pracy czy na spotkania. Częściej również dekoncentrują się w pracy, chociaż tutaj zależność jest dość ciekawa: najbardziej skoncentrowaną grupą są osoby w sile wieku, czyli w przedziale 44-55 lat, zaś najstarsza grupa, w której znajdują się również pracownicy tuż przed przejściem na emeryturę, wykazuje większe tendencję to utraty koncentracji podczas wykonywania zadań.

Wysokie kompetencje cyfrowe

45% badanych sądzi, że ich istotnym atutem na rynku pracy jest umiejętność szybkiego uczenia się nowych technologii, pokazało badanie Pracuj.pl. To szczególnie ważne nie tylko w kontekście trwającego zatrudnienia i ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji, lecz także samych procesów rekrutacyjnych, odbywających się z wykorzystaniem coraz bardziej zaawansowanych narzędzi już od etapu przeglądania ogłoszeń o pracę. Zdaniem połowy (51%) badanych wysokie kompetencje cyfrowe, czyli zdolność do sprawnego korzystania z technologii – m.in. urządzeń, internetu, programów, są ich atutem przy poszukiwaniu zatrudnienia. Brak takich kompetencji stanowi wyzwanie dla co piątej badanej osoby.

Same posiadane kompetencje cyfrowe 3/4 badanych (72%) ocenia bardzo lub raczej pozytywnie – wobec tylko 4%, które oceniają je negatywnie.

Co kandydaci podkreślają w CV?

Badanie Pracuj.pl sprawdzało nie tylko, jak kandydaci oceniają swoje zalety i wady w kontekście rynku pracy, lecz także co eksponują w swoich CV. Zdecydowanie najczęściej wskazywano na posiadane kierunkowe wykształcenie (44% badanych podkreśla je w swoim CV), pełny przebieg przeszłego zatrudnienia (40%) oraz posiadane prawo jazdy (39%). Na dalszych miejscach uplasowały się posiadane kompetencje miękkie, takie jak komunikatywność czy zdolność zarządzania (35%, przy czym częściej podkreślają je pracownicy biurowi niż fizyczni).

To, co kandydaci uwypuklają w swoich dokumentach aplikacyjnych, jest szczególnie ciekawe w kontekście ich wyzwań związanych z często deklarowanym brakiem umiejętności dobrego zaprezentowania się podczas rozmowy rekrutacyjnej. Z naszego badania wynika, że ponad połowa (55%) przygotowując swoje CV w odpowiedzi na oferty, stara się je każdorazowo dopasować do potrzeb konkretnego pracodawcy. Zdecydowanie częściej robią to osoby wykonujące pracę biurową niż pracownicy fizyczni. Najbardziej zaskakuje jednak, że aż 27% podkreśla w CV swoje hobby i pasje i jednocześnie tylko 10% – zrealizowane projekty. A to informacja o nich może mocno podnieść atrakcyjność ich aplikacji w oczach osoby rekrutującej, podczas gdy dane dotyczące zainteresowań są tylko ciekawym, lecz nie niezbędnym uzupełnieniem – komentuje Agata Roszkiewicz, Ekspertka ds. wynagrodzeń i benefitów w Pracuj.pl.

Najmniej osób wśród respondentów podkreśla w swoich CV posiadanie certyfikatów językowych (11%), biznesowych (9%) czy działalność w organizacjach/stowarzyszeniach – 8%. 13% natomiast nigdy nie przygotowywało CV na potrzeby rekrutacji – nie jest zaskoczeniem, że odsetek takich osób jest zdecydowanie wyższy wśród pracowników fizycznych (17%) niż biurowych (10%).

Stosunkowo niskie odsetki uzyskane przez te odpowiedzi mogą wynikać z faktu, że są to elementy, którymi kandydaci często mogą pochwalić się zdecydowanie rzadziej niż posiadanym doświadczeniem zawodowym czy wykształceniem. Z pewnością to one jednak mogą pomóc im poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z dobrą autoprezentacją w procesie rekrutacji – i tym samym zwiększyć szansę na znalezienie satysfakcjonującej pracy.

O BADANIU

Badanie „Nowe prawa rekrutacji” zostało przeprowadzone we wrześniu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2120 Polaków w wieku 18-65, w tym 424 osoby w wieku 55-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców po pandemii

Pandemia koronawirusa przyczyniła się do tymczasowych zmian w kwestii zatrudniania cudzoziemców – w tym możliwości przedłużenia terminu na złożenie wniosku o zezwolenie pobytowe. Okres ich ważności zakończył się 31 lipca br. Tym samym do obowiązku pracodawcy należy zweryfikowanie dokumentów posiadanych przez zagranicznych pracowników dotyczących ich pobytu, pod względem legalności i ważności. O co jeszcze należy zadbać przy zatrudnianiu cudzoziemców?

W związku z pandemią koronawirusa oraz zgodnie z art. 15 z ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, wielu cudzoziemców skorzystało z możliwości przedłużenia terminu na złożenie wniosku o zezwolenie pobytowe. Termin ten został dodatkowo przedłużony o 30 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii – czyli do 31 lipca. Od tego czasu do obowiązku pracodawcy należy zweryfikowanie ważności posiadanych przez zagranicznych pracowników dokumentów potwierdzających legalność ich pobytu.

Zatrudnianie cudzoziemców – krok po kroku

Każdy pracodawca niezależnie od kraju pochodzenia pracownika musi zapewnić warunki zatrudnienia zgodne z polskimi przepisami prawa pracy. To podstawowe kwestie związane m.in. z wymiarem czasu pracy czy urlopu wypoczynkowego oraz wysokości wynagrodzenia, ale także te wynikające bezpośrednio z faktu innego kraju pochodzenia pracownika – w tym legalności pobytu.

Pierwszym krokiem, który powinien zostać podjęty przez pracodawcę w momencie zatrudniania osoby zza granicy, jest ustalenie kraju pochodzenia pracownika. Od tego zależy, co i czy będzie potrzebne pracodawcy do dopełnienia wszelkich formalności. Co ważne, cudzoziemcy pochodzący z państwa będącego członkiem UE lub EOG mogą podejmować pracę zgodnie z zasadą dowolnego przepływu pracowników oraz dowolnego zatrudnienia. Natomiast osoby pochodzące z innych krajów, muszą posiadać dodatkowe zezwolenia, w tym zezwolenie na przebywanie w Polsce  – wskazuje Anna Sikorska, ekspertka Koalicji Bezpieczni w Pracy, Dyrektor Działu Zasobów Ludzkich i Administracji w PW Krystian.

Oprócz zezwolenia do pracy na terenie kraju RP, cudzoziemiec powinien być także wpisany przez pracodawcę do ewidencji oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy. Zatrudniający ma też obowiązek spisać umowę w języku zrozumiałym dla cudzoziemca. Po stronie pracownika z innego kraju należy uzyskanie tytułu pobytowego oraz zezwolenia na wykonywanie pracy wydane przez właściwego wojewodę.

Prawa cudzoziemca do wykonywania pracy na terytorium RP

Art. 87 ust. 1 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, wskazuje, że cudzoziemiec posiada uprawnienia do pracy na terenie RP, jeśli m.in.:

– ma status uchodźcy nadany w RP;

– ma ochronę uzupełniająca w RP;

– posiada zezwolenie na stały pobyt w RP;

– posiada zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej w RP;

– posiada zgodę na pobyt ze względów humanitarnych;

– posiada zgodę na pobyt tolerowany w RP;

– korzysta z ochrony czasowej w RP;

– posiada ważne zaświadczenie wydane na podstawie art. 35 usługi rynku pracy ust. 1 ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP;

– jest obywatelem państwa niebędącego stroną umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, który może korzystać ze swobody przepływu osób na podstawie umowy zawartej przez to państwo ze Wspólnotą Europejską i jej państwami członkowskimi;

– towarzyszy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej cudzoziemcowi będącemu obywatelem UE / EOG lub obywatelowi polskiemu, jako członek rodziny w rozumieniu ustawy z dnia 14 lipca 2006 r. o wjeździe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, pobycie oraz wyjeździe z tego terytorium obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej i członków ich rodzin;

Z art. 87 wynika także, że zezwolenia na pracę nie potrzebują m.in.:

– osoby posiadające uprawnienia na pobyt tymczasowy w celu podjęcia studiów, prowadzenia badań naukowych, mobilności długoterminowej naukowca oraz posiadające członka rodziny, który jest obywatelem RP;

– osoby, których małżonek jest obywatelem Polski lub cudzoziemcem posiadającym uprawnienia, o których mowa w pkt 1 i ust. 1 pkt 1–6;

Wyjątkami, kiedy nie jest potrzebne zezwolenie na pracę przez cudzoziemców są także niektóre zawody i aktywności. To m.in. nauczyciele języków obcych w szkołach, przedszkolach, placówkach itd., członkowie sił zbrojnych lub personelu cywilnego, którzy wykonują pracę w międzynarodowych strukturach wojskowych znajdujących się na terytorium RP, czy też będących stałymi korespondentami zagranicznych środków masowego przekazu.

Brak wymaganego zezwolenia na pracę stanowi naruszenie zarówno dla zatrudniającego, jak i zatrudnianego. Dla pracodawcy przewidziana jest grzywna w wysokości od 1 tys. do 20 tys. zł. Natomiast w przypadku cudzoziemca pracującego nielegalnie można zastosować karę w wysokości sięgającej do 5 tys. zł. Dodatkowo możliwe jest zobowiązanie go do wyjazdu z Polski, a także zakaz wjazdu na terytorium Polski i innych państw obszaru Schengen – obowiązujący od 1 roku do 3 lat.

Ułatwiona procedura zatrudnienia – dla kogo?

Ułatwioną procedurę podjęcia pracy mają obywatele: Mołdawii, Armenii, Gruzji, Rosji, Ukrainy oraz Białorusi. Osoby z tych państw mogą otrzymać oświadczenie o powierzeniu wykonywania pracy, które jest również dokumentem stanowiącym podstawę do uzyskania wizy z pozwoleniem do wykonywania pracy w Polsce.

Należy pamiętać, że jeśli cudzoziemiec pochodzi z państw spoza UE, EOG lub Szwajcarii, pracodawca powinien zweryfikować czy dany kraj posiada umowę zawartą z RP o zabezpieczeniu społecznym. Warto wtedy sprawdzić, czy zgodnie z przepisami wynikającymi z umowy z danym krajem, cudzoziemiec podlega ubezpieczeniu w swoim kraju czy w Polsce – dodaje Anna Sikorska.

Takie umowy międzynarodowe RP ma obecnie podpisane z USA, Kanadą, Australią, Koreą Południową, Macedonią, Ukrainą, Mongolią, Serbią, Bośnią i Hercegowiną oraz Ukrainą i Czarnogórą. Jeśli takiej umowy z danym krajem nie ma, trzeba zgłosić cudzoziemca do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego w Polsce w przeciągu 7 dni od rozpoczęcia pracy przez pracownika.

Trudny rok 2023 dla celulozy. Polska mocno traci, bo jest jednym z europejskich liderów produkcji np. papieru higienicznego

Nie jest to łatwy rok dla sektora TSL w Polsce. Liczba ładunków w I półroczu mocno spadła i dopiero od jesieni widać delikatne ożywienie w sektorze e-commerce oraz w transporcie morskim i lądowym. Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja jest pokłosiem zarówno pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie jak i kłopotów gospodarczych wynikających z wysokiej inflacji w roku 2022 i 2023. Jednym z głównych surowców przeładowywanych w Polsce jest celuloza.

– Ten rynek ma za sobą bardzo ciężki czas. Niemal wszyscy giganci tej branży odczuli spadki zapotrzebowania na towar przy jednoczesnym wzroście cen przetwarzania celulozy. Branża papiernicza jest jedną z najbardziej energochłonnych branż. Jesteśmy po wielu rozmowach z naszymi partnerami. Liczymy, że rok 2024 będzie czasem odbicia – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

Spotkanie sektora papierniczego i celulozowego odbyło się kilkanaście dni temu w Londynie. O przyszłości branży rozmawiali eksperci z całego świata. Nie brakowało tam również przedstawicieli logistyki, w tym właśnie ekspertów Grupy CSL.

– Kiedy sektor taki jak celuloza dopadają turbulencje, to oczywiste jest to, że również logistyka i sektor przeładunkowy to odczuwa. Podsumowanie roku 2023 rysowało się raczej w szarych odcieniach, ale zwiastuny na rok 2024 są już zdecydowanie pozytywniejsze. Celuloza jest nam nadal niezbędna. Przetwórcom nie udaje się gromadzić na tyle dużych zapasów, by kolejne ładunki nie były im potrzebne. Symptomy ożywienia już są – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.

– Spodziewamy się, że będzie dużo lepiej niż w 2023 roku w sektorze celulozy, ale i w innych przeładunkach. Powodów jest kilka. Inflacja oddala się od nas w całej Europie, a do tego przedsiębiorcy są bardziej gotowi do działania w trudniejszych warunkach. Inflacja i wojna w Ukrainie bardzo mocno wpłynęły na plany zakupowe gospodarek na całym świecie, a my jako Polska jesteśmy jednym z liderów produkcji np. papieru higienicznego – dodaje Przemysław Hołowacz.

Przemysław Hołowacz dodaje, że Polska jest jednym z liderów nie tylko produkcji, przetwórstwa, ale i transportu celulozy w Europie. Osłabienie agregacji tego surowca odbija się więc na przedsiębiorcach związanych z tą branżą bardzo silnie.

– Słowo, które może zdominować rok 2024 w wielu branżach przemysłowych to optymalizacja. Będzie ona jednak dążyć nie do zamykania firm i zwalniania pracowników, a bardziej do zwiększania efektywności – mówi Przemysław Hołowacz.

Polska poza produkcją papieru higienicznego zajmuje wysokie miejsce w skali Europy w produkcji i eksporcie np. papieru biurowego czy papierowych opakowań dla sektora wielobranżowego.

Answear.com z 36-proc. wzrostem przychodów po trzech kwartałach 2023 r.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę, produkty home&lifestyle i outdoor w regionie CEE podsumowuje III kw. 2023 r. Pomimo trudnej sytuacji na rynku i spowolnienia w gospodarkach krajów regionu, a także obciążenia wyników kosztami poniesionymi przez markę PRM, Spółka po trzech kwartałach odnotowała wzrost przychodów o 36 proc. rdr. do kwoty 830 mln zł oraz zysk netto większy o 25 proc. rdr., który wyniósł 7 mln zł. Answear.com z osiągniętymi dynamikami wzrostów pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się platform e-commerce w Europie w branży fashion, skutecznie realizując założenia strategiczne i kontynuując budowę pozycji lidera w regionie CEE.

Za nami bardzo wymagający kwartał, w którym nasze wyniki były pod presją trudnej sytuacji rynkowej i osłabionego popytu konsumenckiego. Dodatkowo pod koniec III kw. pogoda również nam nie sprzyjała. Wrzesień był rekordowo ciepłym miesiącem na rynkach, na których działamy, co oczywiście miało negatywny wpływ na sprzedaż kolekcji jesiennej. Jednak mimo tych wszystkich negatywnych czynników Answear.com wciąż pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się platform e-commerce w Europie w branży fashion, co potwierdza, że mamy zdrowy i stabilny biznes – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

Po trzech kwartałach 2023 r., Answear.com utrzymał swoją marżę na sprzedaży na poziomie 40,5 proc., co jest dowodem na skuteczne zarządzanie i elastyczność w strategii cenowej. Warto podkreślić, że utrzymanie stabilnej marży miało miejsce mimo zmniejszonego udziału sprzedaży komisowej i wpływu dewaluacji hrywny na rynku ukraińskim. Po trzech kwartałach Answear.com wypracował kumulatywnie 38,5 mln zł EBITDA, co oznacza wzrost o 3 proc. rdr. Na poziomie oczyszczonej EBITDA z wpływu zdarzeń jednorazowych oraz wyceny programu motywacyjnego – w wysokości 41,7 mln zł, czyli 5,0% przychodów ze sprzedaży.

– Warto podkreślić, że w III kw. br. nasza rentowność była obciążona kosztami poniesionymi przez markę PRM w związku z otwieraniem nowych rynków, a także kosztami jednorazowymi związanymi z przejęciem. W minionym kwartale, PRM wygenerował 4,8 mln zł ujemnej EBITDA. Mimo obciążenia wyniku i słabszej koniunktury w trzecim kwartale, Answear.com po dziewięciu miesiącach osiągnął dodatni wynik EBITDA na poziomie 38,5 mln zł, co świadczy o stabilnym wzroście i skuteczności strategii firmy – dodaje Jacek Dziaduś, wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

W III kw. 2023 r. Answear.com kontynuował strategię poprawy oferty i zwiększenia udziału marek premium w sprzedaży, które na koniec minionego kwartału stanowiły 59 proc. wszystkich marek w ofercie, co stanowi wzrost w porównaniu do 55 proc. odnotowanego rok wcześniej. Ma to bezpośredni wpływ na średnią wartość zamówienia, która wzrosła do 338 zł.

Po trzech kwartałach br. nowe rynki odpowiadały za blisko 10 proc. sprzedaży. Szczególnie warto podkreślić bardzo dobre wyniki na rynku ukraińskim, gdzie Answear.com, po wznowieniu sprzedaży, szybko stał się liderem w sektorze e-commerce fashion. Spółka została uhonorowana drugi rok z rzędu prestiżowymi nagrodami dla najlepszego odzieżowego sklepu internetowego oraz najlepszego sklepu multibrandowego w 2023 r. W ostatnich dniach Answear.com poinformował o wejściu na rynek włoski, jest to 12 rynek, na którym działa Spółka i pierwszy w regionie Europy Zachodniej.

Wrocławski rynek biurowy: najwyższa kwartalna podaż i największa liczba inwestycji w budowie

W trzecim kwartale 2023 roku deweloperzy na rynku biurowym we Wrocławiu zrealizowali projekty o powierzchni 43 100 m kw., co było największym kwartalnym wynikiem na rynkach regionalnych. Realizowane obecnie we Wrocławiu inwestycje biurowe również są najwyższym wynikiem spośród miast regionalnych.

We Wrocławiu, który jest drugim pod względem wielkości zasobów biurowych rynkiem regionalnym w Polsce, od stycznia do września 2023 roku oddano do użytku 75 700 m kw. Nowa podaż stanowiła 32% całkowitego wolumenu powierzchni zrealizowanej w miastach regionalnych. W III kwartale roku ukończono dwa projekty biurowe: Infinity (Avestus) oraz modernizacja budynku Renoma (Globalworth), w których łącznie blisko 43 100 m kw. jest przeznaczone na wynajem. Był to najwyższy kwartalny wynik nowej podaży biurowej na rynkach regionalnych. Wolumen zasobów biurowych we Wrocławiu na koniec września wyniósł 1,35 mln m kw.

Na koniec września we Wrocławiu w budowie znajdowało się blisko 66 900 m kw. powierzchni biurowej, co również było najwyższym wynikiem spośród głównych miast regionalnych. Zgodnie z  deklaracjami deweloperów większość realizowanej powierzchni zasili wrocławski rynek biurowy w 2024 roku, a w ostatnim kwartale bieżącego roku możemy spodziewać się niecałych 15 000 m kw. Kluczowymi inwestycjami pozostającymi w budowie są m.in. Quorum Office Park A (ponad 18 000 m kw., Cavatina Holding) oraz B10 (13 600 m kw., Vastint Poland).

„Podsumowując wyniki popytu po pierwszych trzech kwartałach 2023 roku, również najemcy wykazali się stosunkowo wysoką aktywnością. W tym okresie podpisano umowy najmu na blisko 123 100 m kw. powierzchni, co było drugim najwyższym wynikiem na rynkach regionalnych i stanowiło 23% całkowitego wolumenu transakcji,” – komentuje Maciej Moralewicz, dyrektor regionalny w Knight Frank.

W strukturze transakcji dominowały nowe umowy, których udział stanowił 60%. Renegocjacje i ekspansje zostały daleko w tyle z udziałami w wolumenie transakcji na poziomie odpowiednio 33% i 7%.

„Relatywnie wysoka nowa podaż nie została zrekompensowana przez aktywność najemców, co w konsekwencji przyczyniło się do wzrostu współczynnika pustostanów w odniesieniu kwartał do kwartału o 1,1 pp. Na koniec września 2023 roku wyniósł on 17,2%. Współczynnik pustostanów w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim wzrósł o 1,6 pp.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu na koniec września 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 31,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Instytut Energetyki Państwowym Instytutem Badawczym

Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2023 r. nadano Instytutowi Energetyki status Państwowego Instytutu Badawczego.

Do zadań Instytutu Energetyki – Państwowego Instytutu Badawczego, szczególnie ważnych dla planowania i realizacji polityki państwa, których wykonywanie jest niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i publicznego oraz ochrony środowiska, wykonywanych w sposób ciągły należy:

  • dostarczanie podstaw merytorycznych do prowadzenia procesu decyzyjnego w organach administracji państwowej, w tym zwłaszcza w obszarze prognozowania rozwoju elektroenergetyki w kraju i w ramach współpracy międzynarodowej;
  • działanie na rzecz wzrostu bezpieczeństwa energetycznego i publicznego;
  • identyfikacja i zmniejszanie zagrożeń środowiska naturalnego związanych z działalnością elektroenergetyki zawodowej i przemysłowej oraz przemysłu pracującego na rzecz sektora elektroenergetyki, a także logistyka związana z działalnością prowadzoną przez ten sektor z uwzględnieniem problemów eksploatacyjnych urządzeń;
  • monitoring i prognozowanie trwałości oraz niezawodności funkcjonowania urządzeń oraz systemu elektroenergetycznego, których awarie mogą stwarzać zagrożenie publiczne;
  • koordynacja strategicznych programów badawczych służących modernizacji infrastruktury energetycznej Polski w obszarze wytwarzania i przesyłu energii elektrycznej i cieplnej;
  • realizacja prac rozwojowych, wdrożeniowych i innowacyjnych oraz wykonywanie analiz w zakresie rozwoju elektroenergetyki oraz wykorzystania nowych technologii w energetyce;
  • doskonalenie metod badań naukowych i prac rozwojowych.

– Dzisiaj dołączamy do elity polskich instytutów badawczych. To potwierdzenie pozycji i roli jaką Instytut Energetyki już od 70 lat odgrywa, działając na rzecz energetyki i powiązanych gałęzi gospodarki, w kraju i na świecie. Przed krajową energetyką w tej i kolejnych dekadach szereg wyzwań, a transformacja wymaga kompleksowych działań i zaangażowania wszystkich interesariuszy. Jako PIB będziemy w te działania włączeni jeszcze mocniej, angażując nasze unikalne zasoby kadrowe, rozwijane w IEn technologie, doświadczenie, wiedzę ekspercką i infrastrukturę. Ta zmiana nie byłaby możliwa gdyby nie wsparcie nadzorującego nas Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w szczególności Departamentu Elektromobilności i Gospodarki Wodorowej – mówi prof. Jakub Kupecki, Dyrektor IEn.

Powołany uchwałą Rady Ministrów nr 815/53 z dnia 2 listopada 1953 r. jako jednostka badawczo-rozwojowa, Instytut Energetyki obok poszukiwania i wdrażania nowych rozwiązań technologicznych, wykonywania ekspertyz i świadczeń usług badawczych w obszarze energetyki, obejmuje zadania szczególnie ważne dla planowania i realizacji polityki państwa, w tym dotyczące opracowywania i opiniowania standardów w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa technicznego, energetycznego oraz zadania z zakresu monitoringu i zapobiegania skutkom zjawisk i wydarzeń mogących stwarzać zagrożenie publiczne.

Nadrzędnym celem tych działań jest troska o szeroko pojęte bezpieczeństwo energetyczne oraz priorytety polityki energetycznej Polski i Unii Europejskiej, odgrywające istotną rolę w kształtowaniu kierunków działań Instytutu. W perspektywie dokonującej się w Polsce transformacji energetycznej, dynamicznie zmieniającego się otoczenia geopolitycznego, agresji rosyjskiej na Ukrainę oraz potencjalnego zagrożenia na polskiej infrastruktury elektroenergetycznej, niezwykle istotnym staje się wsparcie funkcjonowania państwa poprzez wykorzystanie potencjału badawczego, eksperckiego i infrastrukturalnego Instytutu.

Zatrudniający ok. 400 osób Instytut Energetyki jest największym w Polsce ośrodkiem prowadzącym prace badawcze, rozwojowe, wdrożeniowe i eksperckie, wykonującym pomiary, badania, testy, opracowania i analizy w zakresie technologii generacji, przesyłu, dystrybucji i użytkowania energii. Jest jedynym w Polsce ośrodkiem badawczym mogącym pokryć swoimi działaniami tak szeroki zakres problematyki bezpieczeństwa energetycznego.

Dolar znów traci

Dolar po raz kolejny odbija się od ważnych poziomów wsparcia, ale kolejne dane nie powodują, że jego perspektywy ulegają poprawie. W Polsce rosną koszty kredytów, a pesymizm na Wyspach spada.

Kolejne testy na eurodolarze

Na głównej parze walutowej mamy dość ciekawą sytuację. Z jednej strony klimat bardzo nie sprzyja ostatnio dolarowi. Z drugiej strony poziom 1,096 po raz kolejny okazał się granicą nie do przebicia. Wczorajsza słabość dolara była napędzana danymi z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów wyniosła 679 tysięcy przy oczekiwaniach 721 tysięcy. Oznacza to, że ponad 6% domów, które oczekiwano sprzedać, nie znalazły nabywcy. Rynek nieruchomości jest w USA szczególnie uważnie obserwowany. Nawet mimo tego inwestorzy po dotarciu do wspomnianej już magicznej granicy 1,096 kurs głównej pary walutowej zawrócił. Nie znaczy to wcale, że zawracać będzie zawsze po dotarciu do tego poziomu. Tym bardziej że nie brakuje sygnałów mogących takie zmiany wywołać w nadchodzących dniach. Mowa chociażby o dzisiejszych wystąpieniach członków FED i prezes EBC.

WIBOR powoli rośnie

Wiele wskazywało, że słabsze czasy dla kredytobiorców złotowych miały się kończyć. Po niespodziewanych przedwyborczych obniżkach stóp mieliśmy wejść w cykl dalszych obniżek. To z kolei miało doprowadzić do obniżenia rynkowych stawek, a to właśnie o WIBOR oparta jest większość takich kredytów. Obecnie mamy jednak wstrzymanie cyklu, a NBP słuchając ostatnich doniesień medialnych, przygotowuje się bardziej na konfrontacje z nowym rządem niż na cokolwiek innego. Na rynku panuje spora konsternacja, a banki widząc, że szanse na obniżki stóp procentowych topnieją szybciej niż śnieg za oknem, pożyczają sobie coraz drożej pieniądze. W rezultacie stawka WIBOR jest obecnie na poziomach z pierwszej połowy września. Jak komuś się udało po drodze dostać aktualizację oprocentowania to niby ma powód do zadowolenia, aczkolwiek oczekiwania były znacznie większe.

Mniej źle na Wyspach

W Wielkiej Brytanii publikowany jest wskaźnik sprzedaży detalicznej wg CBI. Skrót ten to Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu. Jest to badanie ankietowe, informujące czy sprzedaż w danym punkcie rosła, czy spadła. Wydaje się to mało precyzyjne, ale trzeba pamiętać, że ankietowanych jest aż 20 tysięcy punktów odpowiadających za 40% zatrudnienia na Wyspach. To powoduje, że badanie to jest dużo lepszym prognostykiem, niż by się mogło wydawać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Branżę budowlaną czeka ekologiczna i społeczna rewolucja?

Budownictwo wytwarza aż 37% wszystkich odpadów w Europie, a rynek nieruchomości odpowiada za blisko 40% światowych emisji CO2. Mimo to, jak wynika z raportu Colliers ESG na placu budowy[1], pierwszej na rynku publikacji analizującej kwestie zrównoważonego rozwoju w branży budowlanej, ponad połowa pracowników tego sektora nie jest w pełni świadoma kwestii ESG, a 60% kierowników budowy nie przeszło odpowiedniego szkolenia z ochrony środowiska. Czy branża budowlana stoi u progu koniecznej rewolucji? Zdecydowanie tak, a wynika to z prawa nakładanego przez Unię Europejską, rosnącej świadomości nt. wpływu działań biznesu na środowisko oraz chęci utrzymania konkurencyjności swojej firmy.

Według danych Eurostatu, Europa generuje co roku kilkaset milionów ton odpadów budowlanych. W wyniku tego Unia Europejska wprowadziła Taksonomię, która zakłada że 70% odpadów ma być skierowana do ponownego wykorzystania, recyklingu lub innych sposobów odzysku. Równie ważnym aspektem związanym z ekologią w budownictwie są emisje CO2 (wynikające z budowy, użytkowania oraz rozbiórki budynku). Jak wynika z danych ONZ z 2023 roku, rynek nieruchomości odpowiada za blisko 40% światowych emisji dwultlenku węgla[2]. W Polsce wynik ten wynosi 38% emisji CO2[3].

Odpady i emisje pod lupą

57,1% respondentów badania przeprowadzonego przez Colliers wskazało, że na ich budowach odpady są składowane bez segregacji. Problematyczna okazuje się też kwestia mierzenia emisji CO2. Wielu wykonawców ma trudności z monitorowaniem śladu węglowego na placach budowy, a obecne metody obliczeniowe różnią się między firmami, a nawet między budowami realizowanymi przez jedną organizację, co utrudnia ich obiektywne porównanie.

Nadchodzące dyrektywy i przepisy odnoszące się do raportowania niefinansowego będą zobowiązywać do analizy i dokumentowania emisji, uwzględniając cały łańcuch dostaw – od dostawców i zakupionych produktów aż po efekty końcowe związane z życiem produktów. Rozpoznanie głównych źródeł emisji w trakcie realizacji projektu jest trudne, przede wszystkim z powodu problemów z dostępem do danych i ich rozproszeniem – wyjaśnia Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG w Colliers. – Największą przeszkodą okazuje się ograniczona wiedza i zasoby na temat ESG wśród głównych wykonawców oraz ich partnerów, której poziom w wielu przypadkach jest nadal niewystarczający – dodaje.

Wiedza: Biuro kontra plac budowy

Jak wynika z badania Colliers, zagadnienia ESG są zdecydowanie bardziej rozpoznawane przez pracowników biur w firmach wykonawczych niż tych pracujących bezpośrednio na placu budowy. Choć ponad połowa ankietowanych jest świadoma istnienia zasad ESG, to jednak znacząca część (ponad 1/4) zupełnie nie wie, co dokładnie kryje się pod popularnym dziś akronimem. W zakresie szkolenia z ochrony środowiska podczas budowy, znacząca różnica występuje między pracownikami budowlanymi pracującymi w biurze a tymi na placu budowy – odpowiednio 55,6% do 31,1%. Niepokojące jest, że tylko 60% pytanych kierowników budowy przeszło takie szkolenie i żaden z kierowników robót.

Istnieją natomiast wyraźne różnice w podejściu do ESG w zależności od tego, czy firma jest jednocześnie deweloperem i wykonawcą, a także w zależności od kraju pochodzenia inwestora, przykładem jest kwestia monitorowania śladu weglowego procesu budowy.

Firmy budowlane, które nie są polskimi spółkami giełdowymi, ale prowadzą realizacje w Polsce, przekazują zebrane dane do jednostek odpowiedzialnych za ten obszar na poziomie korporacji. W zależności od strategii monitorowania emisji przyjętej przez międzynarodowy zarząd firmy, jej polskie oddziały muszą się dostosować do wyznaczonych celów, a w skali całej organizacji jest rozwijane technologiczne wspomaganie tych procesów, żeby zbierane dane były rzetelne. Lokalne, zwłaszcza mniejsze spółki budowlane nie mają tak zaawansowanych wypracowanych procesów.  Ponadto, policzenie emisyjności związanej z prowadzeniem budowy jest dopiero zbadaniem poziomu wyjściowego, z czym firmy prędzej czy później sobie poradzą. Dyskusyjne są natomiast wyznaczenie i realizacja celów redukcji emisyjności procesu budowy, zwłaszcza w zakresie emisji pośrednich, przy których firma wykonawcza ma często nikłą decyzyjność. I tu największe szanse na redukcje mogą mieć spółki budowlane działające w strukturach firmy deweloperskiej.  Ustalają one bowiem wspólne strategie dekarbonizacyjne i poświęcają więcej czasu na określenie potrzebnego na to budżetu niż w tradycyjnym postępowaniu przetargowym z niezależnym wykonawcą wyjaśnia Edyta Chromiec, Senior Associate w Dziale ESG, Colliers.

Warunki pracy: bezpieczeństwo, dostępność i równość

Wyniki raportu Colliers pokazują, że wiele do życzenia pozostawia podejście firm budowlanych do kwestii społecznych.

  • 11,3% ankietowanych pracowników firm budowlanych wskazało, że otrzymanie kompletnego zestawu środków ochrony indywidualnej odpowiedniego do wykonywanych przez nich robót nie jest standardem.
  • Tylko wg 60,6% respondentów, pracownicy fizyczni na budowie mają nielimitowany dostęp do wody pitnej.
  • W przypadku niskich temperatur, miejsce oraz czas przeznaczony na ogrzanie się stanowi normę jedynie dla 53,5% ankietowanych pracowników.

Poprawy wymaga także dostosowanie biur budowy do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – takich udogodnień nie zauważa w swoim miejscu pracy aż 69% ankietowanych. Może stanowić to poważną barierę w komunikacji i współpracy z potencjalnymi partnerami biznesowymi czy inwestorami.

Eksperci Colliers przyjrzeli się także kwestiom równości płci w miejscu pracy. Badanie wykazało, że tylko co trzeci kierownik robót i co piąty kierownik budowy uważa, że inżynierowie niezależnie od płci mają równe szanse na objęcie stanowiska w nadzorze budowy i są podobnie szanowani przez ekipy budowlane. To wyraźny kontrast z odpowiedziami przedstawicieli najwyższego szczebla w firmach budowlanych, którzy w 100% wierzą w równość płci w branży.

Przyszłość branży w świetle ESG: wyzwania i oczekiwania

W dobie rosnącej świadomości ekologicznej i społecznej, jak również pod presją wymogów unijnych, branża budowlana doświadcza transformacji w niewidzianej dotąd skali i tempie. Wyniki badania Colliers pokazują jednak, że jest wiele obszarów, w których należy zintensyfikować działania. W niektórych z nich pomocne mogą okazać się nowoczesne technologie, np. system BIM, wykorzystywany na etapie przygotowania budowy, przy sterowaniu maszynami już w trakcie procesu, ale także do raportowania czy analizy postępów prac.

Nie brakuje też istotnych wyzwań.

Skrócony etap przygotowawczy w procesie wykonawczym powiązany z ograniczeniami budżetowymi utrudnia wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. Jest jednak szansa, że wchodzące w życie unijne obowiązki raportowania zrównoważonego rozwoju, które dotkną również inwestorów i deweloperów, przyczynią się do odpowiedziego budżetowania  oraz wydłużenia okresu przygotowawczego. Czy taki impuls będzie wystarczający do poprawy planowania zarówno po stronie inwestora, jak i wykonawcy? Czy poprawi to podejście do strategii środowiskowych, polityk społecznych i wdrożenia innowacji wykonawczych? Czas pokaże. Zmiany na pewno nie dotrą wszędzie, ale, jak pokazały nasze warsztaty, już dziś część wykonawców dąży do optymalizacji i wypracowuje wewnętrzne procesy pozwalające na sukcesywne wdrażanie innowacji na budowie. To z kolei przekłada się często na wyznaczanie i wdrażanie strategii ESG, która, jeśli sprzyjać będzie wzrostowi ich biznesu, będzie kopiowana przez pozostałych uczestników rynku wykonawczego – mówi Błażej Tomaszewski, Senior Associate w Dziale Doradztwa Budowlanego w Colliers.

Szansa na wyróżnienie się

Wprowadzenie zasad ESG na plac budowy może wydawać się dziś wyzwaniem, do tego dość kosztownym. Biorąc jednak pod uwagę regulacje prawne oraz zmieniające się podejście inwestorów do zrównoważonego rozwoju, będzie to konieczne. Firmy, które wcześniej zaczną przyglądać się swoim operacjom i odnajdywać w nich obszary możliwych optymalizacji, będą premiowane w przyszłości i już dziś zbudują swoją konkurencyjność na rynku. Dodatkowo, zmniejszanie energochłonności procesu, planowanie dostaw czy optymalizacja procesów spalania powinny pozytywnie przełożyć się na koszty, co pozwoli zrekompensować początkowe nakłady inwestycyjne – podsumowuje Andrzej Gutowski.

[1] Raport Colliers pt. „ESG na placu budowy” powstał w oparciu o warsztaty z ekspertami 7 firm budowlanych, podczas których uczestnicy dyskutowali o wyzwaniach w branży oraz dzielili się dobrymi praktykami stosowanymi w swoich organizacjach w zakresie ESG, oraz na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej wśród przedstawicieli kilkudziesięciu organizacji budowlanych w Polsce, w której udział wzięło 71 respondentów.

[2] Raport „Climate Risks in the Real Estate Sector” opublikowany w marcu 2023 przez UN Environment Programme

[3] Raport „Jak zdekarbonizować środowisko zbudowane do 2050 roku” opublikowany przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego (PLGBC) we współpracy z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR)

Grupa Klepsydra przejmuje jednego z głównych graczy na toruńskim rynku pogrzebowym

Grupa Klepsydra, lider rynku funeralnego w Polsce i pierwsza spółka z tego segmentu notowana na GPW, 28 listopada 2023 r. zawarła warunkową umowę nabycia 100% udziałów w spółce Sotor Sp. z o.o. z siedzibą w Toruniu, jednego z głównych graczy na toruńskim rynku pogrzebowym oraz w całym województwie kujawsko-pomorskim. Łączna cena udziałów została ustalona na 10 mln zł, przy czym 8 mln zł zostanie zapłacone jako świadczenie pieniężne, a 2 mln zł w postaci akcji zwykłych na okaziciela Grupy Klepsydra. Warunkiem nabycia udziałów jest zapłata przez Spółkę części ceny w wysokości 8 mln zł.

Nabycie udziałów Sotor przez Grupę Klepsydra będzie sfinansowane ze środków pozyskanych z planowanej emisji akcji. Zarząd aktualnie prowadzi rozmowy z potencjalnymi inwestorami na temat objęcia akcji serii H. W związku z możliwością dokonania transakcji, Grupa przystąpi do finalizacji prowadzonych dotychczas rozmów z inwestorami. W sumie Grupa planuje pozyskać na przejęcia w wyniku emisji akcji około 30 mln zł, z czego w lipcu pozyskała już 6,75 mln zł.

Grupa Klepsydra realizuje strategię konsolidacji rynku funeralnego w Polsce. W czerwcu 2023 r. Grupa nabyła 67,62% kapitału zakładowego spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Sp. z o. o. z siedzibą w Krakowie PUK, która weszła w skład Grupy. Sotor jest drugim przejęciem od momentu debiutu Grupy Klepsydra na GPW w czerwcu 2023 r.

Sotor jest jedną z największych firm pogrzebowych działających w województwie kujawsko-pomorskim. Spółka świadczy kompleksowe usługi funeralne w Toruniu oraz jego okolicach. W latach 2021 i 2022 firma przeprowadziła odpowiednio 1029 i 921 pochówków. W latach 2021 i 2022 firma osiągnęła przychody na poziomie odpowiednio 7,545 mln zł i 7,542 mln zł i wypracowała łączny zysk na poziomie odpowiednio 1,819 mln zł i 0,767 mln zł.

„Zadebiutowaliśmy w czerwcu tego roku na GPW, ale chcemy przyzwyczaić inwestorów, że realizujemy nasze obietnice. Zapowiadaliśmy przejęcie dwóch spółek w tym roku, więc z przyjemnością informuję, że do Grupy Klepsydra dołączy niedługo kolejna spółka – Sotor – jedna z największych firm pogrzebowych w województwie kujawsko-pomorskim. Mamy nadzieję, że jak najszybciej zrealizujemy w pełni to przejęcie” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

Wywiad gospodarczy w cyberprzestrzeni

Metody stosowane przez wywiad gospodarczy należy zaliczyć do tzw. wywiadu białego lub z ang. OSINT (ang. open-source Intelligence) czyli do kategorii wywiadu, polegającego na gromadzeniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł, jakim jest między innymi Internet. Jednak nie tylko wywiad gospodarczy wykorzystuje OSINT do zdobywania niezbędnych informacji. Od dawna metodę tę stosują wywiady państwowe, a wraz z rozwojem Internetu i mediów społecznościowych, OSINT w Internecie zyskiwał na znaczeniu. Obecnie, ocenia się, że informacje zdobywane w ten sposób stanowią od 70 do 90% wszystkich informacji pozyskiwanych przez państwowe służby wywiadowcze.

Wywiad

Najlepszym przykładem jest tu wywiad amerykański, który jeszcze w okresie II Wojny Światowej stworzył zalążki profesjonalnego OSINT, który następnie rozbudował do rozmiarów obejmujących swoim zasięgiem cały glob. Funkcjonująca obecnie w ramach Centralnej Agencji Wywiadowczej struktura „białego wywiadu”, tzw. OSE (Open Source Enterprise) wykorzystuje oficjalne informacje z takich źródeł, jak: tv, radio, prasa (głównie lokalna), Internet w tym media społecznościowe takie jak Twitter, Facebook, chaty (opracowuje kilka tys. twitów na dobę), konferencje (materiały pokonferencyjne), analizy ośrodków badawczych i opiniotwórczych itp. Zakres tematyczny zdobywanych informacji obejmuje przede wszystkim:

  • bezpośrednie kontrolowanie wydarzeń światowych,
  • monitoring nastrojów społecznych, kryzysów politycznych i gospodarczych.

Analitycy OSE rozmieszczeni są w centrum CIA w Wirginii (USA), ale również w placówkach dyplomatycznych USA za granicą, gdzie informacje z otwartych źródeł są pozyskiwane, tłumaczone na angielski i przekazywane do centrali za pomocą systemu OSS (Open Source System). Na podstawie zdobytych informacji sporządzane są analizy i prognozy, dostępne w czasie od 24 do 72 godzin od opublikowania. Głównymi odbiorcami informacji OSE są najważniejsze centra decyzyjne i informacyjne Stanów Zjednoczonych, czyli: Biały Dom, Wspólnota Wywiadowcza USA, Departament Obrony, Departament Stanu, Departament Skarbu.

Duże doświadczenie w zdobywaniu i wykorzystaniu informacji posiada również wywiad izraelski, którego byli funkcjonariusze wykorzystują swoją wiedzę i doświadczenie związane z OSINT, w szkoleniu m.in. służb wywiadowczych państw Europy Zachodniej. Izraelska agencja wywiadowcza Mosad[1] uruchomiła nawet specjalny program mający na celu przeszkolenie funkcjonariuszy europejskich wywiadów w zakresie wykorzystania ogromnego potencjału otwartych źródeł informacji (z ang. open source) w celu poprawy nie tylko zdolności służb do gromadzenia danych wywiadowczych, ale także do wykorzystania tych danych do skutecznego werbowania agentów. Według doniesień medialnych, nowy program szkoleniowy oferowany przez Mosad popierają i wykorzystują m.in. belgijskie, włoskie i hiszpańskie agencje wywiadowcze.

Izraelski wywiad, który bezpośrednio koordynuje realizację tego programu, organizuje co dwa lata intensywne kursy dla niewielkiej liczby funkcjonariuszy wywiadów w różnych stolicach europejskich. Podczas tych kursów wykorzystywana jest m.in. interdyscyplinarna metoda wymiany doświadczeń z zakresu OSINT, opracowana przez Yossiego Cohena, dyrektora Mosad w latach 2016 – 2021. Metoda ta jest również wysoko oceniana przez jego następcę na stanowisku szefa Mossadu – Davida Barneya.

Otwarte źródła w działaniach wywiadowczych

Cohen i Barney uważają, że ok. 80% pracy analitycznej współczesnego wywiadu opiera się na otwartych źródłach. Umiejętne wykorzystanie tego rodzaju źródeł informacji, to jedno z bardziej aktualnych wyzwań dla służb wywiadowczych. Z ich wypowiedzi można jednak odczytać, że pod pojęciem wywiadu ze źródeł otwartych (OSINT), który obecnie realizowany jest przede wszystkim w Internecie, rozumieją oni dwa podejścia, z których jedno niekoniecznie mieści się w klasycznej definicji tego sposobu zdobywania informacji. Szefowie Mosad-u uważają, że:

  • Podejście I. OSINT dotyczy pozyskiwania danych z typowych, otwartych źródeł, takich jak zamieszczane na stronach w Internecie ogólnie dostępne deklaracje, dokumenty podatkowe i założycielskie firm, odwołania do różnych organów, charakterystyki i opisy firm i przedsiębiorstw. W podobny sposób można traktować dane publikowane w sieciach społecznościowych, zawierające informacje nt. sytuacji finansowej i majątkowej konkretnego podmiotu, jego zainteresowań i hobby, a w niektórych przypadkach można wyciągnąć również wnioski na temat jego sympatii politycznych.
  • Podejście II. OSINT to również pozyskiwanie danych z wszelkich innych źródeł internetowych. Również z tych, do których dostęp można uzyskać jedynie w wyniku włamania lub porozumienia z użytkownikiem konkretnego komunikatora. Jak wiadomo, w teoretycznie otwartej bazie informacji, jakim jest Internet znajdziemy szyfrowane e-maile, SMS-y, korespondencję w komunikatorach internetowych, a także zamknięte dokumenty finansowe i założycielskie firm. Docieranie do tego typu informacji trudno nazwać wywiadem ze źródeł otwartych.

Biorąc pod uwagę oba przedstawione wyżej podejścia, można zauważyć pewien „podział pracy” pomiędzy różnymi izraelskimi instytucjami państwowymi i firmami prywatnymi, prowadzącymi szkolenia w dziedzinie zdobywania informacji w cyberprzestrzeni. Oficjalne szkolenia z „białego wywiadu” (OSINT) prowadzą państwowe instytucje wywiadowcze, takie jak Mosad. Natomiast szkolenia „zahaczające” o szpiegostwo przemysłowe, połączone ze sprzedażą odpowiedniego oprogramowania, realizują prywatne firmy, często reprezentowane przez byłych funkcjonariuszy wywiadu.

W ramach pierwszego podejścia, prowadzone są oficjalne szkolenia dla europejskich kolegów, prezentujące najnowsze rozwiązania OSINT w Internecie. Trenerzy Mosad wyjaśniają między innymi, jak poprawić zdolności analityczne agencji wywiadowczych, łącząc wykorzystanie wielu różnych, otwartych źródeł z tradycyjną pracą wywiadowczą. Kładą nacisk na krytyczne podejście do interpretacji danych uzyskanych ze źródeł otwartych, wskazując na rozwiązania funkcjonujące w wywiadzie izraelskim, gdzie w każdej strukturze analitycznej istnieje zespół, którego zadaniem jest kwestionowanie wszelkich analiz. Jest to tzw.  „czerwony zespół”, który identyfikuje krytyczne punkty każdej interpretacji i wyjawia kwestie wątpliwe, pozostawiając ostateczną decyzję decydentom.

Źródła otwarte a werbowanie agentów

Dane z internetowych źródeł otwartych, szczególnie z mediów społecznościowych, wykorzystywane są również w pracy operacyjnej wywiadów, głównie w prowadzeniu tzw. pracy typowniczo-werbunkowej. Chodzi o zbieranie wszelkich informacji, jakie pojawiają się w mediach na temat potencjalnego kandydata na agenta, które pozwolą ocenić jego przydatność informacyjną, cechy charakteru, środowisko, w którym funkcjonuje, a przede wszystkim tzw. motyw werbunkowy czyli podatność na podjęcie współpracy z obcym wywiadem. W ramach wspomnianych szkoleń, specjaliści Mosad przekazują europejskim partnerom wiedzę wynikającą z ich doświadczeń w tym zakresie. Wskazują, że przy rekrutacji tego czy innego kandydata na tzw. osobowe źródło informacji (agenta), w środowiskach terrorystycznych lub radykalnych, wykorzystanie danych open source jest niezwykle trudne. Aby tego dokonać, konieczne jest przetworzenie ogromnej ilości informacji przy użyciu specjalnych wyszukiwarek i często zmienianych słowach kodowych. Bardzo często, aby taki system wyszukiwania danych w Internecie działał realistycznie i skutecznie, potrzebne jest pierwotne naprowadzenie wywiadowcze na konkretnego kandydata (np. informacje agenturalne).

Cyberszpiegostwo

Drugie podejście, które faktycznie zaliczyć można do cyberszpiegostwa, wykracza poza ramy oficjalnego „białego wywiadu” (OSINT), dlatego szkoleniami w tej dziedzinie zajął się prywatny izraelski sektor cyberbezpieczeństwa, ściśle osobowo powiązany z wywiadem państwa Izrael. Powszechnie wiadomo, że to specjaliści z wywiadów państwowych mają największe doświadczenie z OSINT, bo zajmują się zdobywaniem informacji w cyberprzestrzeni od początku istnienia Internetu. Wiadomo na przykład, z informacji pochodzących od amerykańskiego „sygnalisty” Edwarda Snowdena, że amerykańska NSA[2] „czyta” prawie wszystkie wschodnie i zachodnie komunikatory internetowe. Wywiady europejskie mają nieco trudniejsze zadanie, ze względu na obowiązujące w Europie, ustawodawstwo. Jednak jak się niedawno okazało, niektóre z nich wykorzystują w takiej sytuacji izraelskie programy szpiegowskie, „obchodzące” te przepisy.

Spece od białego wywiadu

Prawdziwa ekspansja na rynek europejski prywatnych, izraelskich firm, ściśle współpracujących z Mosad-em, rozpoczęła się na dobre w 2021 roku. Wtedy to, jedna z wiodących izraelskich firm informatycznych – XM Cyber, na której czele stoi były szef Mossad-u Tamir Pardo, złożyła wniosek o akredytację w zakresie usług bezpieczeństwa teleinformatycznego do francuskiej agencji ds. bezpieczeństwa systemów informatycznych ANSSI i rok później taką akredytację otrzymała. Firma XM Cyber i jej podobne, zapewniają szkolenia związane z wspomnianym „drugim podejściem” do OSINT w Internecie, prezentowanym przez szefów izraelskiego wywiadu. To „drugie podejście” faktycznie oznacza szkolenie zespołów hakerskich pracujących na potrzeby europejskich służb wywiadowczych. Szkolenie, które finalnie kończy się przekazaniem hakerom niezbędnego oprogramowania szpiegującego.

Firma XM Cyber działa zresztą nie tylko w Europie. Partnerstwo z XM Cyber ogłosiła niedawno firma Beacon Red, spółka zależna emirackiej firmy zbrojeniowej EDGE Group, która w swojej działalności skupia się na wojnie w cyberprzestrzeni. Wspólna działalność obu firm ma dotyczyć głównie zarządzania podatnościami, czyli powstrzymywaniem możliwych cyberataków, pochodzących przede wszystkim ze strony Iranu.

Inną, dobrze prosperującą na rynku europejskim izraelską firmą specjalizującą się w cyberszpiegostwie jest Labyrinth. Firma ta założona została przez byłych oficerów izraelskiego wywiadu wojskowego Amanu[3] – Gideona Harariego i Yahel Arnon. Przez wiele lat jej głównym doradcą był były szef Mosad-u Tamir Pardo. Stanowisko członka rady nadzorczej tej firmy pełnił do niedawna były federalny koordynator niemieckiego wywiadu Günther Heiss, a do stycznia 2022 roku jej głównym analitykiem był Elad Katz, były dyrektor ds. produktów cybernetycznych w Jednostce 8200[4], izraelskim odpowiedniku amerykańskiej NSA.

Podane przykłady potwierdzają, że Izraelczycy dzięki niewątpliwym sukcesom w dziedzinach oprogramowania i technologii informatycznych, mają obecnie silną pozycję na europejskim rynku wywiadu w cyberprzestrzeni. Nie przeszkodziły im w tym nawet pewne skandale, jakie miały miejsce z ich udziałem, jak choćby skandal z oprogramowaniem szpiegowskim Pegasus[5].

Autorzy: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

[1][1] MosadInstytut Wywiadu i Zadań Specjalnych (hebr. Ha-Mosad le-Modi’in we-le-Tafkidim Mejuchadim) – izraelska agencja wywiadowcza odpowiedzialna m.in. za gromadzenie politycznych, technicznych, gospodarczych danych wywiadowczych poza granicami kraju. Obecną nazwę nadano w 1963. Mosad odpowiada za zbieranie informacji wywiadowczych, przeprowadza tajne akcje i działania antyterrorystyczne na terenie kraju i poza nim, wszędzie tam, gdzie zagrożone są interesy państwa żydowskiego.

[2] NSA – National Security Agency – amerykańska agencja wywiadowcza koordynująca m.in. zadania wywiadu elektronicznego, powstała w kwietniu 1952 roku na bazie struktury działającej od 1949 roku, Agencji Bezpieczeństwa Sił Zbrojnych (Armed Forces Security Agency – AFSA). NSA przechwytuje i analizuje dane obcych państw w zakresie łączności radiowej, telefonicznej, internetowej oraz emisji wszelkiego rodzaju urządzeń radiolokacyjnych i systemów naprowadzania pocisków rakietowych. NSA koordynuje również wszelkie działania Stanów Zjednoczonych w zakresie kryptoanalizy i kryptobezpieczeństwa. Szef NSA koordynuje także działania wszystkich służb i rodzajów sił zbrojnych USA w zakresie rozpoznania radiotechnicznego, tzw. COMINT (Communications Intelligence) oraz rozpoznania elektronicznego, tzw. ELINT (Electronic Intelligence).

[3] Aman (hebr. skrót Agaf ha-Modi’in, Zarząd Wywiadu Wojskowego) – Agencja Wywiadu Wojskowego Izraela utworzona w maju 1948 jako Departament Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego, podlegająca Szefowi Sztabu Głównego Sił Obronnych Izraela, kontrolowana bezpośrednio przez ministra obrony. Aman zajmuje się zdobywaniem przetwarzaniem informacji wojskowych, geograficznych i elektronicznych, dotyczących przede wszystkim państw arabskich.

[4] Jednostka 8200 (hebr. 8200 matayim) – jednostka izraelskiej agencji wywiadu wojskowego (Aman) odpowiedzialna za rozpoznanie łączności i łamanie szyfrów. Jednostka 8200 to supertajna cyberagencja izraelskiego wywiadu wojskowego, podejrzewana o opracowanie najbardziej zaawansowanego szkodliwego kodu w historii – robaka Stuxnet.

[5] Pegasus – oprogramowanie szpiegujące przeznaczone do instalacji na systemach iOS i Android opracowane i dystrybuowane przez izraelską firmę NSO Group.

Wykres EUR/PLN opuścił dołem 3,5-letnią formację „głowy z ramionami”

W połowie listopada japoński Nikkei 225 dotarł do poziomów swoich tegorocznych szczytów z czerwca, lipca, sierpnia i września br. ustanowionych w okolicach najwyższego poziomu tego indeksu od 33 lat i na razie utknął w tygionie(dziś -0,12 proc.). Wśród głównych indeksów giełdowych Azji i Oceanii największe spadki notowały Hang Seng w Hongkongu (-0,98 proc.) i Straits Times w Singapurze (-0,73 proc.). Wśród pozostałych głównych indeksów rynków akcji rynków akcji tego regionu przeważała dziś lekka tendencja wzrostowa (TAIEX +1,19 proc, Kospi +1,05, All Ordinaries +0,42 proc., Shanghai Composite Index +0,23 proc.).

Notowania na rynkach akcji w Europie rozpoczęły się we wtorek niewielkimi spadkami głównych indeksów (DAX -0,13 proc., CAC 40 -0,38 proc. ok. godz. 9:15). W minionym tygodniu niemiecki DAX zwyżkujący z osiągniętego w październiku najniższego od 7 miesięcy poziomu dotarł do poziomów swoich lokalnych szczytów z sierpnia i września br. i na razie zmaga się tym poziomem oporu. Można zastanawiać się, czy domniemana trwająca od 5 tygodni sezonowa zwyżka DAX-a, która w minionym tygodniu zdołała dotrzeć do poziomu 16041,17 pkt. zdoła w najbliższym czasie przełamać poziom oporu wyznaczany przez jego lokalne maksima z 8 października (15997 pkt., 15947 pkt. i 15894 pkt.). Na razie się to nie udaje, ale przecież rozpoczętą w październiku domniemaną „sezonową” zwyżkę głównych indeksów można podejrzewać o to, że jest jeszcze relatywnie młoda.

Na GPW WIG utrzymywał się nieco poniżej osiągniętego w tym miesiącu najwyższego od stycznia 2022 poziomu (+0,35 proc. ok. godz. 11:00).

Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom w historii osiągnął kurs akcji GPW. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji Wawelu, Instalu Kraków i Oponeo.pl, a swe nowe cykliczne minima kursy akcji spółek Lubawa i Creepy Jar.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA utrzymywała się nieco poniżej 2-miesięcznych minimów z minionego tygodnia (4,3982 proc.). Podobnie było w przypadku rentowności 10-latek rządu Niemiec (2,538 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu spadła do poziomu 5,585 proc. ok. godz. 11:05

Kurs EUR/USD utrzymywał się w pobliżu osiągniętych w minionym tygodniu 3-miesięcznych maksimów (-0,05 proc. ok. godz. 10:35). Minimalna była ok. godz. 10:35 zmiana kursu USD/JPY (-0,01 proc.).

Od września silnie umacniał się polski złoty i kurs EUR/PLN znalazł się na najniższym od marca 2023 poziomie. Na wykresie kursu EUR/PLN widać opuszczoną w tym miesiącu dołem formującą się w strefie ok. 4,4-5,0 PLN od marca 2020 bardzo dużą formację „głowy z ramionami”.

Ceny kontraktów na ropę naftową nadal utrzymywały się powyżej swych osiągniętych w połowie listopada br. najniższych od lipca br. poziomów (WTI +0,95 proc., Brent +0,88 proc. ok. godz. 10:05). Najwyższy od 7 sesji poziom osiągnęły dziś kontrakty na gaz ziemny na NYMEX-ie (+0,31 proc.).

Na rynku metali zmiany cen były we wtorek rano symboliczne (złoto +0,14 proc., srebro -0,02 proc., platyna +0,53 proc., pallad 0,36 proc., miedź -0,04 proc. ok. godz. 10:05).

Cena kontraktów na „Spring Wheat” na MGEX była wczoraj najniżej od 2021 roku (-2,06 proc). Cena kontraktu na pszenicę na CBOT („Wheat”) osiągnęła pod koniec września br. swój najniższy poziom od 3 lat i od taj pory się konsoliduje w strefie ok. 540 centów/buszel -ok. 600 centów/buszel.

Nadal w pobliżu swoich 12-letnich maksimów utrzymuje się cena kontraktów na cukier notowanych na ICE.

Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE była wczoraj najwyższa od 1977 roku (+1 proc.).

Wojciech Białek Oanda TMS Brokers

MURAPOL publikuje prospekt i i rozpoczyna ofertę publiczną akcji

Murapol, jeden z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, opublikował prospekt w celu przeprowadzenia przez jego większościowego akcjonariusza oferty publicznej akcji Spółki oraz dopuszczenia i wprowadzenia akcji Spółki do obrotu na rynku podstawowym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. Bazowa oferta obejmuje do 10.200.000 istniejących akcji, stanowiących do 25% kapitału zakładowego Spółki. Cena maksymalna akcji dla inwestorów indywidualnych wynosi 35 zł za jedną akcję. Zgodnie z przewidywanym harmonogramem oferty, ostateczna cena akcji dla inwestorów indywidualnych, ostateczna cena akcji dla inwestorów instytucjonalnych oraz ostateczna liczba akcji oferowanych zostaną ustalone 6 grudnia br.

– Rozpoczęcie oferty publicznej akcji Spółki to ważny krok w drodze Grupy Murapol na rynek regulowany Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. Inwestorzy mają możliwość zainwestowania w spółkę będącą jednym z wiodących deweloperów mieszkaniowych w Polsce, spółkę o ciekawym modelu biznesowym i wypracowanym przez ponad 22 lata działalności specjalistycznym know-how oraz szerokim portfolio zrealizowanych inwestycji nieruchomościowych. Grupa Murapol to najbardziej zdywersyfikowany geograficznie deweloper mieszkaniowy w Polsce, posiadający duży aktywny bank ziemi oraz potencjał wzrostu, zarówno w segmencie sprzedaży mieszkań klientom detalicznym, jak i w rozwijającym się sektorze PRS. Skuteczny i skalowalny model działalności oraz stabilne wyniki operacyjne i finansowe przekładają się na możliwości regularnej wypłaty dywidendy. Naszym celem jest dalszy zrównoważony rozwój oraz utrzymanie silnej pozycji w branży nieruchomościowej w Polsce. Uważam, że dla inwestorów giełdowych Murapol będzie przykładem połączenia spółki wzrostowej i dywidendowej – powiedział Nikodem Iskra, prezes Grupy Murapol.

Najważniejsze informacje dotyczące oferty publicznej akcji Murapol S.A. („Oferta”):

  • W ramach Oferty większościowy akcjonariusz Murapol S.A. („Spółka”), tj. AEREF V PL Investment S.à r.l. („Akcjonariusz Sprzedający”), podmiot należący do funduszy zarządzanych przez Real Estate Group w Ares Management („Ares”), wiodącego globalnego menadżera zarządzającego inwestycjami alternatywnymi, zamierza sprzedać do 10.200.000 istniejących akcji, stanowiących do 25% kapitału zakładowego Spółki.
  • W przypadku, gdy Akcjonariusz Sprzedający, po konsultacji z Globalnymi Współkoordynatorami, uzna popyt inwestorów za odpowiedni, może zwiększyć liczbę oferowanych akcji o nie więcej niż 4.080.000 akcji. Oznacza to, że Oferta może objąć maksymalnie 14.280.000 akcji, stanowiących do 35% kapitału zakładowego Spółki.
  • Oferta obejmuje wyłącznie sprzedaż istniejących akcji Spółki.
  • Akcje zostaną zaoferowane w ramach oferty publicznej przeprowadzanej na terytorium Polski na podstawie prospektu Spółki zatwierdzonego przez KNF, skierowanej do polskich inwestorów indywidualnych i wybranych inwestorów instytucjonalnych na zasadach określonych w prospekcie.
  • Akcje mogą zostać również zaoferowane wybranym zagranicznym inwestorom instytucjonalnym poza terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki, zgodnie z Regulacją S wydaną na podstawie amerykańskiej ustawy o papierach wartościowych z 1933 r., ze zmianami.
  • Inwestorzy indywidualni będą mogli składać zapisy na akcje Spółki od 28 listopada do 5 grudnia 2023 r. Zapisy będą przyjmowane przez szerokie konsorcjum detaliczne. Szczegółowa lista punktów obsługi klienta członków konsorcjum detalicznego, w których przyjmowane będą zapisy na akcje Spółki, zostanie opublikowana na stronie internetowej Spółki (https://murapol.pl/relacje-inwestorskie/oferta-publiczna).
  • Inwestorzy indywidualni będą składać zapisy po cenie maksymalnej wynoszącej 35 zł za jedną akcję („Cena Maksymalna”). Pojedynczy zapis może opiewać na co najmniej 50 akcji i maksymalnie 200.000 akcji. Inwestorzy indywidualni mają prawo złożyć więcej niż jeden zapis.
  • Spółka zakłada wypłatę w 2024 roku dywidendy (w formie dywidendy oraz zaliczki na poczet dywidendy) w kwocie co najmniej 200 mln zł[1].
  • Ostateczna cena akcji oferowanych dla inwestorów indywidualnych i ostateczna cena akcji oferowanych dla inwestorów instytucjonalnych, a także ostateczna liczba akcji oferowanych w Ofercie, zostaną ustalone po przeprowadzeniu procesu budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych, przy czym ostateczna cena akcji dla inwestorów indywidualnych będzie nie wyższa niż Cena Maksymalna.
  • Intencją Akcjonariusza Sprzedającego oraz Globalnych Współkoordynatorów jest zaoferowanie inwestorom indywidualnym około 10%–15% akcji oferowanych. W przypadku, gdy łączna liczba akcji, na które złożą zapisy inwestorzy indywidualni, będzie większa niż ostateczna liczba akcji oferowanych tej kategorii inwestorów, przydział akcji nastąpi na zasadach proporcjonalnej redukcji każdego ze złożonych zapisów.
  • Zarząd Spółki oraz niektórzy członkowie Rady Nadzorczej zadeklarowali zamiar nabycia akcji Spółki w Ofercie. W szczególności:
    • Nikodem Iskra, Iwona Sroka i Przemysław Kromer zamierzają nabyć akcje stanowiące łącznie nie więcej niż 0,25% kapitału zakładowego Spółki;
    • Maciej Dyjas oraz Nebil Şenman, za pośrednictwem współkontrolowanej spółki Hampont sp. z o.o., nabędą akcje stanowiące łącznie około 5% kapitału zakładowego Spółki;
    • Piotr Fijołek zamierza nabyć akcje stanowiące około 0,2% do 0,25% kapitału zakładowego Spółki.
  • Erste Group Bank AG, Erste Securities Polska S.A., Pekao Investment Banking S.A., Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie oraz Banco Santander S.A. pełnią rolę Globalnych Współkoordynatorów i Współprowadzących Księgę Popytu. Biuro Maklerskie Pekao pełni rolę Firmy Inwestycyjnej pośredniczącej w ofercie publicznej akcji oferowanych oraz Współprowadzącego Księgę Popytu i Menadżera Stabilizującego. Erste Securities Polska S.A. i Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie pełnią również rolę firm inwestycyjnych współpośredniczących w ofercie publicznej. Niezależnym doradcą finansowym Spółki w związku z Ofertą jest Rothschild & Co Polska sp. z o.o.
  • Murapol zamierza ubiegać się o dopuszczenie i wprowadzenie wszystkich istniejących akcji Spółki do obrotu na rynku podstawowym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. („GPW”)
  • W związku z Ofertą Akcjonariusz Sprzedający powołał Biuro Maklerskie Pekao do pełnienia roli menadżera stabilizującego w celu umożliwienia dokonywania działań stabilizujących cenę rynkową akcji Spółki poprzez nabywanie akcji Spółki na GPW. Jeśli zostaną spełnione warunki określone w Prospekcie, działania stabilizacyjne będą mogły objąć nie więcej niż 10% ostatecznej liczby akcji oferowanych i będą mogły być dokonywane jedynie w okresie 30 dni kalendarzowych od dnia pierwszego notowania akcji Spółki (włącznie).
  • Spółka, Akcjonariusz Sprzedający, jak również członkowie Zarządu oraz określeni członkowie Rady Nadzorczej w odniesieniu do akcji Spółki, które będą posiadać po przeprowadzeniu Oferty, zobowiązali się, że nie będą oferować ani sprzedawać akcji Spółki od daty zobowiązania do upływu okresu 360 dni (a w przypadku Hampont 540 dni) od dnia pierwszego notowania akcji Spółki, z pewnymi zwyczajowymi wyłączeniami (umowy lock-up).

Przewidywany harmonogram Oferty:

27 listopada 2023 r. publikacja prospektu
27 listopada – 5 grudnia 2023 r. proces budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych
28 listopada – 5 grudnia 2023 r. okres przyjmowanie zapisów od inwestorów indywidualnych
6 grudnia 2023 r. publikacja informacji o ostatecznej cenie akcji oferowanych dla inwestorów indywidualnych, ostatecznej cenie akcji oferowanych dla inwestorów instytucjonalnych, ostatecznej liczbie akcji oferowanych w Ofercie oraz ostatecznej liczbie akcji oferowanych poszczególnym kategoriom inwestorów
13 grudnia 2023 r. przydział akcji oferowanych
13 grudnia 2023 r. przewidywany termin rejestracji akcji na rachunkach papierów wartościowych inwestorów indywidualnych i inwestorów instytucjonalnych
około 15 grudnia 2023 r. oczekiwany dzień pierwszego notowania akcji Spółki na rynku podstawowym GPW

 

[1] Pod warunkiem że nie istnieją żadne nadzwyczajne okoliczności zewnętrzne lub znaczące potrzeby kapitałowe, jak również pod warunkiem pozyskania dodatkowego finansowania zewnętrznego (jeśli i w zakresie, w jakim będzie to wymagane) oraz z zastrzeżeniem ograniczeń prawnych; część z zysku za 2023 rok płatna w pierwszej połowie 2024 roku, a pozostała część w formie zaliczki na poczet dywidendy za 2024 rok płatna w czwartym kwartale 2024 roku.

W październiku 2023 r. banki udzieliły więcej kredytów mikroprzedsiębiorcom

W październiku 2023 r., w porównaniu do października 2022 r., banki udzieliły o 20,1% więcej kredytów mikroprzedsiębiorcom i na wyższą wartość o 30,0%.

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W ujęciu produktowym banki udzieliły więcej kredytów obrotowych (+30,0%) i inwestycyjnych (+26,3%). Nieco mniej udzielono kredytów w rachunku bieżącym (-1,0%). W ujęciu wartościowym dodatnią dynamikę odnotowały kredyty obrotowe (+46,7%) oraz kredyty inwestycyjne (+44,7%). Ujemną dynamiką charakteryzowały się kredyty w rachunku bieżącym (-2,1%).

W okresie styczeń–październik 2023 w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+12,3%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+10,4%). W okresie tym banki udzieliły mniej o (-7,6%) i o niższej wartości (-12,1%) kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą kredytów obrotowych: odpowiednio (+18,7%) i (+16,2%) oraz kredytów w rachunku bieżącym (+0,4%) i (+6,0%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Październikowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,66% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie.
Produktowe Indeksy jakości w październiku 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 3,24%, kredyty w rachunku bieżącym 4,23%, oraz kredyty obrotowe 9,74%. W październiku 2023 r. w porównaniu do września 2023 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,03).
Natomiast w okresie 12 miesięcy, czyli w porównaniu do października 2022, ogólny Indeks polepszył się (spadł) o (-0,05). W okresie 12-miesięcznym polepszyły się (spadły) także Indeksy dwóch rodzajów kredytów: kredytów obrotowych (-0,32) oraz kredytów inwestycyjnych (-0,11). Pogorszył się (wzrósł) Indeks kredytów. w rachunku bieżącym (+0,20).

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm według sektorów

Na 13,0 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w październiku br., 6,2 tys. zaciągnęły firmy usługowe (47,8%) i 3,1 tys. handlowe (24%). Łącznie 71,8% udzielonych w październiku 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,988 mld zł, banki udzieliły 703 mln zł (35,4%) kredytów firmom z sektora usług oraz 638 mln zł (32%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w październiku 2023 r. 67,4% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W październiku 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania usług (+20,6%) oraz budownictwa (+19,5%). W ujęciu wartościowym w październiku 2023 r. w porównaniu do października 2022 r. dodatnia dynamika dotyczyła kredytów dla firm ze wszystkich branż. Najwyższe dynamiki odnotowały kredyty udzielone firmom handlowym (+40,6%) oraz produkcyjnym (+28,7%).

W ciągu dziesięciu miesięcy 2023 w porównaniu do analogicznego okresu 2022 dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm usługowych (+13,7%) oraz budowlanych (+12,7%). W ujęciu wartościowym w tym okresie banki udzieliły o (+15,9%) wyższą kwotę kredytów firmom budowlanym oraz o (+11,1%) usługowym.

Jakość Portfeli Kredytów dla mikrofirm według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w październiku 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy produkcyjne – wartość Indeksu wyniosła 5,97% oraz handlowe (5,84%). Najlepszy (najniższy) odczyt w październiku br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwo i wyniósł 5,28%.

W porównaniu do października 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) w dwóch branżach: w produkcji (+1,06) oraz budownictwie (+0,05). Indeks polepszył się (spadł) w branży usługowej (-0,47) oraz handlowej (-0,08).

Liczba pozwów rozwodowych z 1-proc. wzrostem r/r

Blisko 60 tys. pozwów rozwodowych wpłynęło w trzech pierwszych kwartałach br. do 47 sądów okręgowych w całej Polsce. To tylko o 1,4% więcej niż rok wcześniej. W omawianym okresie najwięcej pozwów złożono w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Krakowie. Na końcu zestawienia widać Łomżę, Przemyśl oraz Suwałki. Dane też wyraźnie pokazują, że mieszkańcy dużych miast znacznie częściej decydują się na rozwód niż Polacy zamieszkali w mniejszych ośrodkach. Eksperci uważają, że w kolejnych analizowanych okresach wartości będą podobne jak ostatnio. Jednocześnie przewidują, że utrzyma się tendencja wzrostowa.

W miarę „stabilna” liczba pozwów

Z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych wynika, że w ciągu trzech pierwszych kwartałów br. wpłynęło do nich ok. 59,9 tys. pozwów rozwodowych. To tylko o 1,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków zarejestrowano niespełna 59,1 tys. Część ekspertów, komentując wcześniejsze dane, podawała, że za większą liczbą rozwodów może stać pandemia. Natomiast adwokat Aleksandra Kutyma, prawniczka współpracująca z Centrum Praw Kobiet, zauważa, że należy zachować dużą ostrożność w wysnuwaniu wniosków, iż na salę sądową trafiają spory zapoczątkowane jeszcze w okresie pandemii. Decyzja o rozwodzie wynika z różnych przesłanek i nie musi pozostawać w związku z okresem izolacji czy trudności finansowych.

– Małżonkowie, zwłaszcza ci, którzy mają dzieci, z reguły długo zastanawiają się nad rozwodem. Na pewno nie robią tego pod wpływem impulsu. Nawet gdy jest to decyzja tylko jednej strony, to poprzedzona jest dłuższą analizą, rozmowami z bliskimi i z psychologiem. Nie uważam, aby wzrost liczby złożonych wniosków rozwodowych w roku 2023 był spowodowany kryzysami małżeńskimi z okresu pandemii, bo te raczej ujawniły się od razu i pozwy z nich wynikające były składane już nawet pod koniec 2020 roku i w latach 2021-2022 – komentuje adwokat dr hab. Joanna Dominowska.

Prof. Aldona Żurek z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu podkreśla, że Polacy przejawiają zachowania, które w Europie Zachodniej miały miejsce kilka dekad wcześniej. Manifestuje się to nie tylko w późniejszym wieku, w jakim statystyczny Polak zawiera związek małżeński, ale też przejawia się reagowaniem na trudności w związku.

– W momencie, w którym pojawiają się kryzysy w małżeństwie, nie jesteśmy skłonni, tak jak wcześniej to było, tłumaczyć ich sobie pewnymi naturalnymi zjawiskami, które trzeba rozwiązać. Współcześnie ludzie stawiają na pierwszym miejscu zadowolenie osobiste, a nie to, co dominowało w dekadach wcześniejszych, a mianowicie potrzebę chronienia instytucji małżeństwa dla dobra dzieci czy w celu uniknięcia oceny społeczności lokalnej – mówi prof. Żurek.

Z kolei Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl, przypomina, że w latach 2020-2021 sądy ogłaszały rekordowo duże liczby rozwodów, tj. 241,8 tys. w 2020 roku i 268,8 tys. w 2021 roku. W 2020 roku stanowiły one 21% przypadków rozwiązania małżeństwa, a w 2021 roku – 22,6%. W tych latach w blisko 80% powodem zakończenia związku małżeńskiego była śmierć jednej z osób. Ekspert podaje też, że w 2021 roku dominowały rozwody małżeństw po 5-9 latach – 12,4 tys. (20,4%), a także po 10-14 latach pożycia – 12,3 tys. (20,3%). W 2021 roku 76% prawomocnych wyroków następowało do 11 miesiąca od daty wniesienia powództwa.

– W 2022 roku zawarto 155,8 tys. ślubów, w tym 76,4 tys. cywilnych i 79,4 tys. kościelnych. Te drugie stanowiły 51% ogółu. W przypadku małżeństw to drugi najgorszy wynik po wojnie. Niższą ich liczbę, czyli 145 tysięcy, odnotowano jedynie w 2020 roku, a było to związane z pandemią COVID-19. Współczynnik zawierania małżeństw w Polsce nie przekracza w ostatnich latach 5 promili, w 2022 r. wyniósł 4,1 promila – wylicza Michał Pajdak.

Rozwody domeną dużych miast

W trzech kwartałach br. najwięcej pozwów rozwodowych wpłynęło do Sądu Okręgowego w Poznaniu – 4,1 tys. (I-III kw. ub.r. – 3,9 tys.). Dalej są SO w Warszawie – 3,4 tys. (rok wcześniej – 3,2 tys.), Gdańsku – 3,1 tys. (3,5 tys.), Krakowie – blisko 3 tys. (prawie 3 tys.), Warszawa Praga w Warszawie – 2,4 tys. (2,3 tys.), we Wrocławiu – 2,2 tys. (2,1 tys.), jak również Łodzi – 2,2 tys. (2,2 tys.). Na końcu zestawienia widać Łomżę – 416 (I-III kw. ub.r. – 397), Przemyśl – 453 (451), a także Suwałki – 510 (532).

– Można zatem zauważyć, że najwięcej pozwów trafia do sądów w największych miastach, a najmniej spraw toczy się w mniejszych ośrodkach – zwraca uwagę Michał Pajdak. I dodaje, że w miastach, szczególnie tych większych, rozwody nie są niczym nietypowym. Natomiast dynamiczne zmiany następują na wsiach, które pod tym względem upodabniają się do miast.

Ekspert z platformy ePsycholodzy.pl informuje, że w 2021 roku w miastach 25,3% małżeństw rozwiązywanych było przez rozwody. W tym samym czasie na wsiach było to 17%. W latach 80. XX wieku na wsiach 7% małżeństw decydowało się na rozwód, a w miastach było ich 26,6%, czyli niewiele więcej niż obecnie.

– W mniejszych miejscowościach, gdzie więzi społeczne mogą być silniejsze, decyzja o rozwodzie może być trudniejsza ze względu na obawy przed potencjalnymi reakcjami i osądami lokalnej społeczności. W większych miastach można często zachować anonimowość, wtopić się w tłum, a tym samym – nie być poddanym osądom. W większych ośrodkach często jest łatwiejszy dostęp do prawników i psychologów oraz grup wsparcia dla osób przechodzących przez rozwód, doświadczających przemocy. To znacznie ułatwia podjęcie decyzji o rozwodzie – wylicza możliwe powody większego odsetka rozwodów w miastach mec. Kutyma.

Gospodarka wpływa na nastroje

Dr hab. Dominowska prognozuje, że liczba rozwodów pozostanie na tym samym poziomie. Jeśli będzie się zwiększać, to tylko nieznacznie, bo nie ma przyczyn makroekonomicznych czy ogólnie zewnętrznych, które powodowałyby znaczący wzrost liczby składanych pozwów. Życie razem oczywiście jest tańsze, ale inflacja nie jest już tak wysoka jak np. rok temu. Koszty samej procedury rozwodowej również mogą zniechęcać do podjęcia takich kroków przez mniej zasobne osoby. Rosnącej liczby pozwów rozwodowych – uzasadnionych właśnie sytuacją gospodarczą – nie wyklucza z kolei adwokat Aleksandra Kutyma.

– Wzrost inflacji, niepewność ekonomiczna i utrata miejsc pracy mogą wpłynąć na napięcia w związkach, co potencjalnie może skutkować wzrostem liczby rozwodów, ale też może być hamulcem dla niektórych osób, by podejmować decyzje o rozstaniu i samodzielnym życiu. Choć sytuacja związana z pandemią uległa poprawie, jej długotrwałe skutki mogą nadal wpływać na liczbę rozwodów. Jednak trudno jest jednoznacznie przewidzieć, czy będzie ich więcej, mniej czy podobnie do ostatnich miesięcy, chociaż widać, że od kilku lat utrzymuje się tendencja wzrostowa – analizuje ekspertka.

Natomiast ekspert z platformy ePsycholodzy.pl stwierdza, że oczywiście sytuacja w gospodarce ma istotne przełożenie na liczbę rozwodów, bo bardzo często sporo nieporozumień zaczyna się właśnie na płaszczyźnie finansowej, przechodząc dalej na kolejne elementy wspólnego życia. Następnie całość się potęguje i stąd wynikają wyżej przywołane liczby. Jednak należy też wyraźnie zaznaczyć, że mimo tego, iż inflacja od kilku miesięcy spada, Polakom wcale nie żyje się lepiej, co dalej może potęgować liczbę pozwów rozwodowych.

– Ogólnie wciąż jest drogo, tylko ceny wolniej rosną. Niemniej jednak, nawet pomimo ww. sytuacji, liczba pozwów rok do roku nie powinna się zbyt drastycznie zwiększać. Owszem tendencja będzie wzrostowa, ale raczej niezbyt wielka. Jednak to nie powinno uśpić naszej społecznej czujności, bo tak czy inaczej sytuacja w tej kwestii wcale nie wygląda dobrze – podsumowuje Michał Pajdak.

Prezesi z Polski pewni rozwoju swoich firm w trzyletniej perspektywie, ale obawiają się negatywnego wpływu nowych technologii

Nowe technologie, w tym sztuczna inteligencja, są postrzegane przez liderów zarządzających firmami w Polsce jako priorytet i jednocześnie zagrożenie – wynika z badania „KPMG CEO Outlook”, w którym udział wzięli prezesi największych firm na świecie oraz w Polsce. Zmienia się wyraźnie podejście do modeli pracy, większość respondentów chce całkowitego powrotu pracowników do biura w trzyletniej perspektywie. Ponad trzy czwarte dyrektorów generalnych z Polski zadeklarowało, że w pełni wdrożyło praktyki ESG w swojej działalności, koncentrując się na tworzeniu wartości. Jednocześnie połowa respondentów z Polski nie jest gotowa na kontrolę ze strony interesariuszy w kwestiach raportowania ESG. Pomimo panującej niepewności prezesi pozostają spokojni o trzyletnie prognozy gospodarcze i rozwój własnych organizacji. Dodatkowo 96% respondentów z Polski wyraża zainteresowanie transakcjami fuzji i przejęć w nadchodzących trzech latach.

Wyniki tegorocznego badania „KPMG CEO Outlook” wskazują, że dyrektorzy generalni z Polski pozostają pewni rozwoju gospodarczego w perspektywie długoterminowej, ale sceptycznie patrzą na wpływ wysokich stóp procentowych i zacieśnianie polityki pieniężnej, co może przedłużyć potencjalną recesję. Taką obawę potwierdzili wszyscy prezesi z Polski biorący udział w ankiecie i 77% z 11 kluczowych gospodarek na świecie. Największe nadzieje dyrektorzy generalni z Polski pokładają w rozwoju branży, w których działa ich firma – pewność wzrostu swojego sektora wyraziło aż 96% respondentów w trzyletniej perspektywie. Optymizm w kontekście rozwoju gospodarki krajowej wyraziło natomiast 84% ankietowanych z Polski. Warto zaznaczyć, że dyrektorzy generalni z Polski są bardziej przekonani o rozwoju krajowej gospodarki, branży, w której działają oraz zarządzanej przez nich organizacji, niż ich odpowiednicy na świecie. Prezesi zarządzający największymi firmami w Polsce wśród największych ryzyk, z którymi będą się mierzyć ich firmy w ciągu najbliższych trzech lat wymieniają na pierwszym miejscu niepewność polityczną oraz na drugim miejscu ex aequo: rewolucyjne technologie, kwestie środowiskowe, zmiany regulacyjne, ryzyko związane ze stopami procentowymi oraz ewentualne skutki nieetycznego zachowania wewnątrz organizacji.

Ostatnie trzy lata były naznaczone wyzwaniami gospodarczymi, geopolitycznymi i technologicznymi. Truizmem jest stwierdzenie, że podejmowanie strategicznych decyzji w okolicznościach tak dużej niepewności jest czymś niezwykle trudnym. Osoby zarządzające, które patrzą w przyszłość, są świadome wyzwania, jakim jest przetrwanie okresu głębokiej niepewności. Niejasnym pozostaje jednak sposób, w jaki można wytyczyć drogę do stabilizacji. Osadzenie celowego i opartego na współpracy przywództwa w strategii biznesowej wydaje się być najlepszą metodą umożliwienia powrotu do zrównoważonego wzrostu w dłuższej perspektywie. Pocieszające jest to, że pomimo tych trudności, liderzy największych firm nadal pozostają optymistyczni jeżeli chodzi o perspektywę rozwoju ich firm, sektorów, krajów, a także globalnej gospodarki – mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Według osób zarządzających największymi firmami na świecie najbardziej negatywnie na dobrostan ich firm wpływają rosnące koszty życia. W Polsce natomiast prezesi wskazali rewolucyjne w skutkach dla biznesu technologie. Jednocześnie wszyscy respondenci z Polski i 99% ze świata przyznaje, że w wyniku powiązanych ze sobą wyzwań: zagrożenia globalną recesją, zmian klimatycznych i pojawienia się sztucznej inteligencji – już dostosowali (36% z Polski i 64% na świecie) albo planują dostosować w ciągu najbliższych trzech lat (odpowiednio 64% i 35%) swoją strategię rozwoju do niepewnego otoczenia biznesowego, geopolitycznego i cyfrowego.

Umiarkowany apetyt na fuzje i przejęcia

Chociaż warunki rynkowe nie są obecnie stabilne, 96% polskich dyrektorów generalnych uczestniczących w badaniu KPMG przyznało, że w ciągu najbliższych trzech lat będą zainteresowani transakcjami fuzji i przejęć. Porównując te dane z poprzednimi edycjami badania widać, że apetyt transakcyjny utrzymuje się na podobnym poziomie, jednak można zaobserwować znaczącą zmianę w skali potencjalnych transakcji.

Firmy nadal rozważają transakcje M&A i konsolidację jako istotną ścieżkę rozwoju. Mniej stabilne otoczenie gospodarcze wpływa jednak na te plany – w grę wchodzą mniejsze transakcje, o mniejszym profilu ryzyka. Dodatkowo, zmieniają się poziomy wycen. Z jednej strony inwestorzy używają droższego finansowania dłużnego, a z drugiej spółki będące celem przejęć często mają słabsze wyniki finansowe i perspektywy rozwoju. Inwestorzy oferują niższe ceny, podczas gdy sprzedający starają się pozostawać przy cenach z lepszych czasów – mówi Alina Wołoszyn, Partner, Szef Działu Deal Advisory w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Połowa firm w Polsce nie jest gotowa na kontrolę ze strony interesariuszy w kwestiach raportowania ESG

Z badania KPMG wynika, że aż trzy czwarte dyrektorów generalnych z 11 kluczowych gospodarek na świecie przyznało, że ich obecne postępy w zakresie ESG nie są wystarczające, aby być w pełni przygotowanym na potencjalną kontrolę ze strony interesariuszy lub udziałowców. W Polsce taką gotowość potwierdziła dokładnie połowa respondentów. 44% respondentów z Polski nie zgadza się z tezą, że możliwe jest jednoczesne zajęcie się wszystkimi priorytetami ESG, ale 64% respondentów z 11 kluczowych gospodarek na świecie oraz 40% z Polski uważa, że ze względu na spadek zaufania do rządów, opinia publiczna oczekuje, że firmy wypełnią pustkę w zakresie wyzwań społecznych, takich jak integracja, różnorodność, równość, zmiany klimatu czy sprawiedliwość społeczna.

76% respondentów z Polski oraz 69% globalnie przyznaje że, w pełni wdrożyło praktyki społeczne, środowiskowe i ładu korporacyjnego w swojej działalności, koncentrując się na tworzeniu wartości. Większość z nich jednak uważa, że na zwrot z inwestycji muszą poczekać jeszcze kilka lat. Jednocześnie większość największych firm jest już gotowa na nowe standardy raportowania w zakresie ESG. Ponad 7 na 10 respondentów z Polski przyznało, że mają w ramach organizacji wystarczające zasoby wymagane do spełnienia tych standardów. Ważne jest, aby firmy kontynuowały swoje wysiłki w dziedzinie ESG, nie tylko z powodu wymagań rynku, ale przede wszystkim ze względu na długoterminowy wpływ, jaki ma to na ich stabilność i reputację – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Szef Działu Usług Finansowych w KPMG w Polsce.

88% polskich CEO planuje zrezygnować z pracy zdalnej

Pomimo dużej niepewności gospodarczej kolejny rok z rzędu rośnie odsetek pracodawców planujących zwiększać liczbę pracowników. W tegorocznej edycji raportu KPMG aż 40% respondentów z Polski wskazało, że planuje podnieść zatrudnienie od 6 do 10%. Z kolei dużą zmianę można zaobserwować w podejściu prezesów do pracy zdalnej – obecnie na świecie panuje mobilizacja pracodawców do powrotu do pracy z biura. Aż 88% prezesów z Polski biorących udział w badaniu planuje całkowicie zrezygnować z pracy zdalnej wśród pracowników, których tradycyjne role opierały się na pracy stacjonarnej. Co więcej, wszyscy pracodawcy z Polski rozważają nagradzanie pracowników, którzy starają się przychodzić do biura przydzielając preferowane zadania, podwyżki czy awanse. Również dyrektorzy generalni z 11 kluczowych gospodarek na świecie są coraz bardziej pewni, że chcą przywrócić model pracy sprzed pandemii, a większość z nich (64% wskazań) przewiduje pełny powrót do pracy stacjonarnej w ciągu najbliższych trzech lat. Kolejną istotną zmianę widać również w przypadku podejścia do priorytetowych inwestycji kapitału. Obecnie większość osób (56%) zarządzających firmami w Polsce inwestuje w rozwój umiejętności i potencjału pracowników, a nie w rozwój technologii – jak to miało miejsce w poprzednich dwóch edycjach badania.

Generatywna sztuczna inteligencja priorytetem dla prezesów

Blisko 7 na 10 prezesów zarówno z Polski, jak i z 11 kluczowych gospodarek na świecie deklaruje, że pomimo trwającej niepewności gospodarczej sztuczna inteligencja jest w ich firmie głównym priorytetem inwestycyjnym. Według respondentów z Polski największymi atutami płynącymi z wdrożenia AI w ich organizacjach są personalizacja usług uwzględniająca zaangażowanie klientów oraz nowe produkty i możliwości rozwoju rynku (w obu przypadkach 24% wskazań). Z kolei dyrektorzy generalni z kluczowych światowych gospodarek swoją uwagę skupiają na walorach finansowych wynikających z zastosowań AI. Pomimo gotowości do inwestowania w tę rewolucyjną technologię, dyrektorzy generalni dostrzegają zagrożenia, które mogą się wiązać z tak gwałtownie rozwijającą się i wywołującą zmiany na ogromną skalę technologią. Największe obawy prezesów globalnych firm budzą wyzwania etyczne związane z wdrażaniem AI – wskazało na nie 57% CEO (i odpowiednio 52% z Polski). Jednak w Polsce zagadnienia etyczne nie zajęły pierwszego miejsca w rankingu trudności w kontekście wprowadzania rozwiązań generatywnej sztucznej inteligencji do firm. Według prezesów z Polski największym wyzwaniem okazały się możliwości techniczne i umiejętności wdrożenia sztucznej inteligencji w ich organizacjach (podkreśliło to aż 80% respondentów). Innymi dylematami z jakimi przychodzi mierzyć się liderom biznesu w tym obszarze są brak regulacji, koszt i czas wdrażania czy adaptacja wśród pracowników. Respondenci z Polski sceptycznie podchodzą do przewidywanego czasu oczekiwania na uzyskanie znaczącej stopy zwrotu z inwestycji we wdrożenie generatywnej sztucznej inteligencji. Największy odsetek ankietowanych twierdzi, że na zysk płynący z zastosowania rozwiązań AI będzie trzeba czekać przynajmniej pięć lat.

Prezesi na całym świecie postrzegają nowe technologie jako jedno z największych zagrożeń dla ich organizacji. Co ciekawe prezesi z 11 kluczowych gospodarek świata wymieniają je na czwartym miejscu, a prezesi w Polsce na pierwszym miejscu. To z jednej strony zrozumiałe, ale z drugiej strony niepokojące. „Zrozumiałe”, bo zwiększona automatyzacja i wykorzystanie AI wyeliminują powtarzalne prace wykonywane według ustalonego algorytmu (np. call center) albo wymagające prostej analizy danych ogólnie dostępnych w sieci (np. research). „Niepokojące”, bo nie dostrzegamy jeszcze szansy związanej z transformacją centrów usług i przenoszenia tych czynności do tańszych, ale bliskich lokalizacji (np. nearshoring) – mówi dr Grzegorz W. Cimochowski, Partner, Szef Działu Consultingu w KPMG w Polsce.

O RAPORCIE:

Tegoroczna edycja badania „KPMG CEO Outlook” zawiera pogłębioną, trzyletnią perspektywę dyrektorów generalnych największych organizacji na świecie na temat przedsiębiorstw i rozwoju globalnej gospodarki. Jest to dziewiąta edycja globalnego i trzecia polskiego raportu „KPMG CEO Outlook” oferującego unikalne spojrzenie na zmianę sposobu myślenia globalnych liderów biznesu w ostatnich burzliwych społecznie, gospodarczo i geopolitycznie latach. Badanie, na którym opiera się aktualny raport zostało przeprowadzone w okresie od 15 sierpnia do 15 września 2023 roku i przedstawia perspektywę prezesów największych globalnych organizacji na przedsiębiorstwa i wzrost gospodarczy. Respondenci to osoby zarządzające firmami o rocznych przychodach przekraczających 500 milionów dolarów amerykańskich, z czego jedna trzecia generuje rocznie przychód większy niż 10 miliardów dolarów. Firmy, których liderzy wzięli udział w badaniu wywodzą się z 11 kluczowych sektorów przemysłu. Są to: bankowość, energetyka, infrastruktura, life sciences, motoryzacja, przetwórstwo przemysłowe, sektor konsumencki i detaliczny, technologia i telekomunikacja, ubezpieczenia, zarządzanie aktywami. W raporcie zostały omówione wyniki polskiej wersji badania przeprowadzonego wśród osób zarządzających największymi firmami w Polsce (25), które zestawiono z odpowiedziami liderów z tzw. Core Countries (1 325). Core Countries stanowi grupa 11 krajów: Australia, Chiny, Francja, Hiszpania, Indie, Japonia, Kanada, Niemcy, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Włochy.

Koperty bąbelkowe – dostępne rodzaje i rozmiary

W świecie sprzedaży internetowej równie ważnym aspektem co jakościowe produkty jest ich właściwe zapakowanie. Dodatkowo sama wysyłka musi przebiegać bezpiecznie i nie kosztować zbyt dużo, aby obie strony transakcji nie ponosiły nadmiernych kosztów. Dlatego też idealnym rozwiązaniem jest wykorzystanie wytrzymałej koperty bąbelkowej oferowanej w Heykapak. W naszej ofercie dostępne są różne typy tego produktu, wyróżniające się swoimi unikalnymi cechami.

Zalety kopert bąbelkowych

Podstawową zaletą kopert jest ich wyjątkowa odporność na uszkodzenia. Dzięki zastosowaniu kilku warstw folii przy produkcji, grubego papieru ekologicznego a także samego sposobu konstrukcji, naruszenie zawartości paczki jest bardzo trudne. W przypadku zerwania wierzchniej warstwy koperty, wysyłkę w dalszym ciągu chroni gruba folia bąbelkowa, zabezpieczająca go szczególnie pod kątem uszkodzeń mechanicznych np. upadku z wysokości.

Koperty bąbelkowe charakteryzują się także wysoką ochroną zawartości przed szkodliwym działaniem wilgoci czy przed zalaniem. Sam papier użyty przy produkcji tego opakowania wstępnie chroni przed warunkami zewnętrznymi, co w połączeniu z jeszcze bardziej przystosowaną do tego folią, pozwala na uzyskanie maksymalnej odporności. Dlatego też takie koperty najczęściej stosuje się do przewozu książek czy małej elektroniki.

O bezpieczeństwo przesyłki poza samymi materiałami dba także łatwy w użyciu mechanizm zamknięcia koperty. Wytrzymały pasek kleju przymocowany do zamknięcia z powodzeniem wytrzyma w każdych warunkach przewozu. Jego naruszenie jest także wyraźnym sygnałem udziału osób postronnych, chcących dostać się do zawartości paczki. Takie aspekty pozwalają na dostarczenie zamówień bez konieczności dodatkowego zabezpieczania zamknięcia przed wysyłką.

Koperty bąbelkowe to także znakomity wybór dla oszczędnych. Ich niewielka waga w połączeniu z niższym nawet od kartonu kosztem jednostkowym pozwala na uzyskanie korzystnej ceny wysyłki. Jest to wskazane rozwiązanie szczególnie w kontekście wysyłek międzynarodowych, gdzie ciężar przesyłki ma bardzo duże znaczenie. Również sam biznes może dzięki temu nieco obniżyć cenę samej wysyłki.

Poza ekologicznym papierem użytym przy produkcji, sama forma tego produktu pozwala na zminimalizowanie odpadów opakowaniowych. Koperty z powodzeniem można wykorzystywać wielokrotnie. Dzięki temu sami klienci sklepów internetowych mogą skorzystać z takiej koperty w swoich własnych wysyłkach, dbając tym samym o ekologię.

Rozmiary i rodzaje kopert bąbelkowych

Oferowane produkty do pakowania są dostępne w różnych wariantach i rozmiarach, dopasowanych do zróżnicowanych potrzeb naszych klientów. Standardowo kopertą bąbelkowym nadaje się oznaczenia tożsame z formatami kartek papieru, takimi jak: A11, B12, C13, D14, E15, F16, G17, H18, I19, K20 oraz CD23. Dla najbardziej wymagających klientów oferujemy także mniej popularne, ale równie funkcjonalne rozmiary naszych kopert.

Koperty bąbelkowe z papieru pakowego

Zewnętrzna warstwa jest wykonana z tańszego papieru pakowego możliwego do ponownego odzyskania, co ma wpływ na niższą cenę takiej koperty. Sam materiał jest przy tym wytrzymały i ma dobre wskaźniki odporności na czynniki zewnętrzne, takie jak wilgoć. Idealnie nadaje się do mniej wymagających i oficjalnych przesyłek.

Białe koperty bąbelkowe

Wykonane z białego, bardziej wytrzymałego papieru koperty, znakomicie nadadzą się do wykorzystania w oficjalnych przesyłkach. Często wykorzystywane na poczcie. Charakteryzują się bardziej szlachetnym wyglądem, choć są przy tym mniej przystosowane do odzysku surowca. Dlatego też powinny być wykorzystywane wielokrotnie.

Koperty bąbelkowe z tektury

Najbardziej wytrzymały wariant produktu pozwala na uzyskania najwyższego poziomu bezpieczeństwa przesyłki. Grubsza od standardowego papieru tektura pozwala wzmocnić całą konstrukcję koperty, a dzięki czemu folia bąbelkowa jest mniej narażona na uszkodzenia. Z powodzeniem przydadzą się do pakowania naprawdę delikatnych przedmiotów.

Koperty bąbelkowe z samoprzylepnym zamknięciem

Taka koperta pozwala na łatwe i skuteczne zamknięcie przesyłki. Wytrzymały klej zastosowany na zamknięciu wytrzyma przewóz przesyłki nawet w bardziej wymagających warunkach. Uszkodzenie zamknięcia tożsame jest z próbą dostania się do zawartości osoby z zewnątrz. Sprawdzi się w przypadku wysyłki dokumentów czy innych wrażliwych w kontekście bezpieczeństwa przesyłek.

Koperty bąbelkowe z nadrukiem

Są znakomitym rozwiązaniem dla klientów potrzebujących odpowiedniego wyróżnienia przesyłki na tle konkurencji. Dzięki zastosowanemu materiałowi zewnętrznemu, taka koperta może być niemal w dowolny sposób personalizowana, co pozwoli na uzyskanie bardziej profesjonalnego wizerunku sklepu także na poziomie samej wysyłki.

Koperty bąbelkowe z system zamykania TRIFIX

Taki produkt opiera się na unikalnym systemie TRIFIX dbającym o jego większe bezpieczeństwo zawartości paczki. Jest on oparty na dziurkowaniu przed zamknięciem klamrą, zastosowaniu mocnego kleju typu Hotmelt, a także dołączeniu taśmy transparentnej. Dzięki niej paczkę można dowolnie zamykać i otwierać, co pozwala na wielokrotne korzystanie z koperty bąbelkowej bez jej uszkodzenia.

Jakie są największe koperty bąbelkowe?

Największą kopertą bąbelkową dostępną w ofercie jest produkt w rozmiarze 370 x 480 mm (A3), przeznaczony do wysyłki większych plansz, projektów czy dokumentów.

Czy rozmiar koperty C4 jest tym samym co A4?

Koperty zwykłe, jak i te bąbelkowe w formacie A4 są oznaczane jako C4. Z powodzeniem można w nich zmieścić standardową kartkę papieru A4.

Ile waży koperta bąbelkowa?

Koperty bąbelkowe ważą od 9 do 74 gramów w zależności od rozmiaru i wykorzystanych do produkcji materiałów. W Heykapak dbamy o jak najniższą wagę naszych produktów.

Gdzie wyrzucać koperty bąbelkowe?

Kopertę bąbelkową należy wyrzucać do pojemnika na odpady mieszane, ponieważ papieru kopertowego nie można całkowicie odseparować od folii bąbelkowej.

Sprawdź ofertę kopert bąbelkowych na https://heykapak.pl/k/koperty-babelkowe

 

Rabat na nową Teslę. Odbiór w Polsce

W świecie motoryzacji elektrycznej, oferta specjalna Tesli wywołuje ogromne zainteresowanie. Producent znany z innowacyjnych samochodów elektrycznych wprowadza atrakcyjny rabat na zakup swoich nowych modeli, dostępny za pomocą polecenia z linka partnera. Ta promocja to świetna okazja dla tych, którzy marzą o ekologicznym i zaawansowanym technologicznie aucie.

Promocja dotyczy różnych modeli Tesli, w tym popularnych Model S i Model 3, a także SUV-a Model X i bardziej przystępnego cenowo Model Y. Każdy z tych samochodów oferuje zaawansowaną technologię, wyjątkową wydajność i zeroemisyjną jazdę.

Specjalną cenę i rabat można otrzymać poprzez program poleceń Tesli/ Aby skorzystać z promocji, należy skorzystać z linku: https://ts.la/tomasz276056

Rabat na nową Teslę to doskonała okazja, aby stać się właścicielem jednego z najbardziej pożądanych samochodów elektrycznych na rynku. Oferując oszczędności i dodatkowe korzyści, Tesla ułatwia klientom przejście na ekologiczne i innowacyjne rozwiązania motoryzacyjne. Zainteresowani klienci powinni jednak działać szybko, aby skorzystać z tej limitowanej oferty.

Mijający rok czasem bezpiecznych ruchów i sprawdzonych rozwiązań w obszarze usług biznesowych

W 2023 roku rynek usług dla biznesu rozwijał się nieco wolniej niż w poprzednich, rekordowych latach, nastąpiła stabilizacja ogólnorynkowa. W obliczu skomplikowanej sytuacji międzynarodowej i licznych wyzwań dla gospodarki, wiele organizacji działających na polskim rynku przyjęło postawę wyczekującą, co przełożyło się na obszar rekrutacji.  Mimo to kandydaci do pracy w branży oczekiwali wynagrodzenia wyższego o 10-15% niż dotychczasowe.

Powrót do stabilizacji

Zdaniem ekspertów Michael Page bieżący rok upływa pod znakiem dalszego rozwoju sektora,  kontynuacji pewnego trendu i dynamiki, która została wyznaczona w ubiegłych latach, natomiast w nieco mniejszym natężeniu.  Mniej zaawansowane procesy były w ostatnich miesiącach coraz częściej automatyzowane lub realizowane w innych krajach z uwagi na arbitraż płacowy.

Lata postpandemiczne 20212022 były jak po uderzeniu komety, ruch seismiczny był gigantyczny i rezonowało to z sektorem centrów usług wspólnych w sposób niesamowicie intensywny. Natomiast tak jak każda fala, jak każdy rezonans pouderzeniowy z czasem maleje, tak myślę, że 2023 rok to był taki czas, kiedy fala entuzjazmu trochę opadła, a powody, dla których rozwijał się sektor w latach ubiegłych, straciły nieco na aktualności. Dynamika biznesu wróciła do normy sprzed pandemii. Myślę, że znaczenie miały też globalne wyzwania makroekonomii, ponieważ sektor centrów usług wspólnych jest mocno sprzężony z trendami makroekonomicznymi. Jest istotnym barometrem zmian gospodarczych w skali makro. Przerwane łańcuchy dostaw, globalna inflacja, niestabilność polityczna czy gospodarcza poszczególnych regionów, czy wreszcie presja kosztowa, to są elementy, które bardzo mocno wpływają na decyzje w zakresie centralizacji bądź decentralizacji pewnych usług, czyli właśnie m.in. tworzenia czy też rozwijania centrów usług wspólnych. Musimy pamiętać, że sektor centrów usług wspólnych skupia przede wszystkim duże, a nawet bardzo duże przedsiębiorstwa. To są jednostki, które w zdecydowanej większości są tworzone przez organizację zatrudniające co najmniej kilka tysięcy osób – podsumowuje Kacper Grabowski, Senior Director Michael Page.

 Mijający rok to czas stawiania na sprawdzone rozwiązania. Takie podejście przyniosło mniejszą dynamikę wzrostu płac, jedną z mniejszych w historii tego sektora, a już na pewno w ostatnich latach, bo presja kosztowa, ekonomiczna, nałożona na organizacje spowodowała, że trochę kolektywnie ostudziły się te nastroje do ciągłego podbijania cen.

Eksperci poszukiwani

W polskich centrach przybywało ról wymagających wysokich kompetencji, a firmy wciąż intensywnie rekrutowały pracowników dysponujących wiedzą ekspercką. Pracodawcy potrzebowali przede wszystkim osób, które będą efektywnie analizować coraz większe zbiory danych, z korzyścią dla organizacji. Poszukiwani byli kandydaci na stanowiska tj. Business Analyst, FP&A Specialist, Data Engineer czy BI Expert. Popyt na wykwalifikowanych pracowników był duży, podobnie jak dostępność osób spełniających oczekiwania organizacji i dzisiaj nie ma już w tym zakresie dużej dysproporcji. Rynek wrócił do normy, wyraźnie się zbalansował. Skuteczna rekrutacja bywała jednak trudniejsza, gdy warunki, które mogli zaoferować pracodawcy, nie były dla kandydatów wystarczająco atrakcyjne. Osoby uczestniczące w rekrutacji oczekiwały wynagrodzenia wyższego o 10-15% niż dotychczasowe.

– Te wynagrodzenia wprawdzie nadal rosną, ale to już jest bardziej siła inercji, niż takiego dynamicznego rozpędu motywowanego jakimiś konkretnymi wydarzeniami czy czynnikami. Dla pracowników sektora priorytetem dalej jest wynagrodzenie. To jest trochę podyktowane wzrostami kosztu życia i inflacją, wzrostem kosztów kredytów, wzrostami w sektorze mieszkaniowym. Natomiast znaczenie ma też jakość pracy  – z kim się pracuje, jak elastycznie można pracować, zwłaszcza pod kątem leadershipu, jaka kultura leadershipu panuje w organizacji. To są takie elementy, w oparciu o które pracownicy wybierają pomiędzy ofertą a ofertą. Dzisiaj tego wyboru mają trochę mniej niż mieli w latach ubiegłych, więc też ta piramida Maslowa trochę może cofnęła się do podstaw. Zarobki pozostają nadal kluczowym czynnikiem zmiany pracodawcy – jeżeli pojawia się dysproporcja na poziomie dziesięciu, czy nawet kilkunastu procent, to prawie zawsze wybierana jest ta oferta, która jest lepiej płatna. Dzisiaj podejście do pracy jest bardziej pragmatyczne, ludzie chcą przede wszystkim zarobić na dobre albo co najmniej godne życie – dodaje Kacper Grabowski.

Praca zdalna w odwrocie

W dobie powrotu do biur kandydaci sektora zwracali dużą uwagę na możliwość zdalnego świadczenia pracy. Akcentowane przez nich potrzeby dotyczyły ponadto większej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Pracodawcy starali się spełniać wspomniane oczekiwania w miarę swoich możliwości, jednak nie we wszystkich aspektach.

Sektor usług dla biznesu jest zdominowany przez młodszych pracowników. To jest soczewka tego pokolenia, które wchodzi na rynek pracy czy który na tym rynku jest dopiero od kilku lat, jeśli chodzi o ich postawy i motywacje. Rok 2023 to czas globalnego zaciągnięcia hamulca ręcznego w kwestii pracy zdalnej i zdecydowana większość firm stawia na pracę hybrydową. Hybryda wydaje się być najbardziej efektywnym rozwiązaniem, przekładającym się wprost na poziom produktywności, nie wspominając już o budowaniu kultury organizacyjnej firm – konkluduje Kacper Grabowski, Senior Director Michael Page.

Eksperci przewidują, że praca hybrydowa jeszcze bardziej się upowszechni, wypierając powoli model całkowicie zdalny i przedsiębiorstwa szybko z tego rozwiązania nie zrezygnują.

Koniec siły złotego

Złoty zakończył tydzień umocnieniem względem euro, a w jego trakcie kurs EUR/PLN osiągnął najniższy od marca 2020 r. poziom 4,34. Utrzymująca się dobra passa złotego może mieć związek zarówno z optymizmem inwestorów wobec Polski, jak i z wciąż raczej korzystną sytuacją zewnętrzną. Nie widzimy jednak zbyt dużej przestrzeni do dalszej aprecjacji waluty – przypuszczamy, że wspomniany optymizm jest już w dużej mierze uwzględniony w wycenie. Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby w krótkim terminie inwestorzy zdecydowaliby się zrealizować część zysków.

Tydzień, w którym obchodzone jest w USA Święto Dziękczynienia, charakteryzuje zazwyczaj niewielka zmienność. Ubiegły nie był pod tym względem wyjątkiem. W ostatnich dniach ukazała się tylko niewielka liczba publikacji makroekonomicznych, z których najważniejszym motorem zmian na rynku były odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej. Nie zaskoczyły one znacząco w strefie euro, gdzie pozostały na niskich poziomach. Znacznie większy optymizm wskaźniki PMI wzbudziły na rynku brytyjskim, gdzie dane istotnie przekroczyły oczekiwania, w wyniku czego funt umocnił się nieco względem zarówno euro, jak i dolara, radząc sobie tym samym lepiej niż większość pozostałych walut G10. Pośród ruchów walut rynków wschodzących trudno wyznaczyć wyraźny trend, a większość z nich poruszała w ciasnym korytarzu ±1% względem dolara.

W tym tygodniu uwaga powinna skupić się ponownie na danych makroekonomicznych, w szczególności na inflacji. W czwartek (30.11) poznamy wstępny odczyt inflacji HICP w strefie euro w listopadzie oraz raport dotyczący inflacji PCE w USA w październiku. Na ten tydzień nie zaplanowano posiedzenia żadnego z głównych banków centralnych, odbędą się jednak liczne przemówienia oficjeli z Rezerwy Federalnej, Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. Głównym pytaniem w kontekście sytuacji rynkowej jest obecnie to, czy gwałtowna wyprzedaż dolara może trwać w obliczu braku wyraźnych oznak siły gospodarczej poza USA. Uważamy, że osłabienie amerykańskiej waluty mogło być zbyt duże oraz zbyt szybkie.

PLN

Na początku ubiegłego tygodnia złoty powiększył swoje zyski, a we wtorek (21.11) kurs EUR/PLN osiągnął najniższy od marca 2020 r. poziom 4,34. Choć w kolejnych dniach polska waluta oddała część zysków, tydzień zakończyła umocnieniem o 0,3% względem wspólnej waluty. Utrzymujące się dobre notowania złotego można wiązać zarówno z optymizmem inwestorów wobec Polski, jak i wciąż raczej korzystną sytuacją zewnętrzną – w tym kontekście warto podkreślić, że para EUR/USD zakończyła tydzień blisko niedawnych maksimów. Biorąc pod uwagę skalę umocnienia i nasze przypuszczenia, że optymizm jest już w dużej mierze uwzględniony w wycenie, nie widzimy zbyt dużej przestrzeni do dalszej aprecjacji złotego i nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby w krótkim terminie inwestorzy zdecydowali się zrealizować część zysków.

Ostatnie odczyty gospodarcze z Polski niewątpliwie mogą napawać optymizmem. Silny wzrost płac (odpowiadający obecnie ok. 6% w ujęciu realnym) i sprzedaży detalicznej (dodatniej w ujęciu realnym po raz pierwszy od stycznia) oraz dalsza poprawa wskaźników zaufania konsumentów wskazują na długo wyczekiwane ożywienie konsumpcji, które powinno utrzymać się w 2024 r. i być kluczowym czynnikiem pobudzającym istotnie stłumiony obecnie wzrost gospodarczy. Warto również zauważyć, że Polska jest na dobrej drodze, by uzyskać z Funduszu Odbudowy 5,1 mld EUR finansowania na transformację energetyczną.

W tym tygodniu uwaga skupi się na odczytach makroekonomicznych, które poznamy w jego dalszej części. Najistotniejszy powinien być czwartkowy (30.11) wstępny odczyt inflacji w listopadzie, główna miara nie powinna jednak ulec większej zmianie względem października. Warte uwagi będą również publikowane tego samego dnia szczegółowe dane o PKB w III kwartale oraz piątkowe (01.12) dane o PMI dla przemysłu w listopadzie. Mimo wszystko odczyty te nie powinny spowodować istotnych wahań kursu.

EUR

Wstępne odczyty wskaźników PMI w strefie euro w dalszym ciągu sugerują skurczenie się gospodarki w IV kwartale, co po ujemnym odczycie w III kwartale potwierdziłoby techniczną recesję. Europejski Bank Centralny liczy na to, że wstępny raport dotyczący inflacji w listopadzie da mu odrobinę wytchnienia od ponurych wieści – oczekuje się, że ponownie istotnie spadną zarówno miara główna, jak i bazowa (ta druga poniżej 4%).

Bez względu na poziom odczytu, listopadowa aprecjacja euro względem dolara będzie jednak trudna do utrzymania, jeżeli gospodarka wspólnego bloku nie zacznie przejawiać oznak życia. Wydaje się, że obawy dotyczące stanu gospodarki wspólnego bloku są głównym czynnikiem stojącym za kiepskimi notowaniami euro w ubiegłym tygodniu. Zakończyło ono tydzień na z grubsza niezmienionym poziomie względem ogólnie słabszego dolara i deprecjacją względem pozostałych walut G10 z wyjątkiem jena japońskiego.

USD

W skróconym przez Święto Dziękczynienia i niemal pozbawionym odczytów tygodniu handel dolarem zależał głównie od wieści z zewnątrz. Warto jednak zaznaczyć, że opublikowane w ubiegłym tygodniu drugorzędowe dane mogły mieć pewien wpływ na odsunięcie w czasie oczekiwań dotyczących obniżania stóp procentowych. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych istotnie spadła, co przeczy narracji o ochłodzeniu na rynku pracy, pozytywnie zaskoczył też odczyt PMI dla usług. Dane o zamówieniach środków trwałych były nieco mniej zachęcające – wykluczająca transport mniej zmienna miara po raz pierwszy od kwietnia nie odnotowała wzrostu.

Oczekiwania inflacyjne ponownie zaś wzrosły. Odczyt inflacji PCE (czwartek 30.11) będzie jednak istotniejszym sprawdzianem, czy trend dezinflacyjny utrzymuje się mimo siły rynku pracy i obaw konsumentów dotyczących dynamiki cen. Jakiekolwiek zaskoczenie w górę mogłoby odsunąć oczekiwania dotyczące obniżek stóp Fedu jeszcze dalej w przyszłość. Obecnie rynek w pełni wycenia obniżkę w czerwcu.

GBP

Opublikowane w ubiegłym tygodniu wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej w Wielkiej Brytanii stanowiły miłe zaskoczenie. Indeks zbiorczy wzrósł powyżej poziomu 50 pkt, co oznacza ekspansję – rysuje to wyraźny kontrast względem gorszych odczytów ze strefy euro. Niewielki wzrost gospodarczy, uporczywa inflacja i ogłoszona niedawno przez rząd stymulacja fiskalna oznaczają prawdopodobnie, że Bank Anglii będzie niechętny do obniżania stóp procentowych w najbliższej przyszłości.

Jak zwykle bywa, ubiegłotygodniowe ogłoszenie budżetu spowodowało tylko niewielką zmienność na rynkach. Zmiany były albo w dużej mierze zgodne z oczekiwaniami, albo postrzegane jako mające znikomy wpływ na perspektywy brytyjskiej gospodarki. Najnowsze prognozy Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) dotyczące wzrostu w 2024 i 2025 r. zostały jednak zrewidowane znacznie w dół względem marcowych, co sugeruje, że okres raczej wątłej ekspansji brytyjskiej gospodarki pozostanie z nami na dłużej. Ponure projekcje nie wpłynęły zbytnio na funta, który w ubiegłym tygodniu umocnił się względem pozostałych głównych walut. Uważamy, że istnieje przestrzeń do jego dalszej aprecjacji względem euro.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Placówki medyczne na celowniku hakerów

W ciągu ostatnich godzin doszło do kolejnych ataków na polskie placówki medyczne. Okazuje się, że polski sektor służby zdrowia jest obecnie najbardziej powszechnym celem hakerów. Według analiz Check Point Research, tylko w I poł. 2023 r. liczba ataków na opiekę zdrowotną na świecie wzrosła o 18%, a organizacje z branży opieki zdrowotnej doświadczają średnio 1634 cyberataków tygodniowo. W Polsce to ponad 2000 ataków tygodniowo. W przypadku wykradzionych danych medycznych szacuje się, że ceny dochodzącą nawet do 1.000 dolarów za jednego pacjenta – alarmują eksperci.

– Ostatnie miesiące to okres ataków na kluczowe systemy medyczne, w tym te używane na oddziałach intensywnej terapii i żądanie okupu za ich odblokowanie. Takie działania mogą mieć poważne konsekwencje dla pacjentów i mogą stanowić zagrożenie dla ich życia. Ataki są w większości przypadków celowane i kierowane na zlecenie, gdzie celem jest zdobycie konkretnych danych lub po prostu danych, które można sprzedać – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor Check Point Software w Polsce.Placówki medyczne na celowniku hakerów

Polskie szpitale też na celowniku

W Polsce liczba zgłoszonych cyberataków na placówki ochrony zdrowia wzrosła trzykrotnie w ciągu jednego roku – z 13 w 2021 do 43 w 2022 i nadal rośnie – wynika z oficjalnych danych Ministerstwa Cyfryzacji. Opieka zdrowotna jest najczęściej atakowanym sektorem na świecie z ponad 2000 atakami tygodniowo. W 2022 roku branża zanotowała wzrost liczby ataków na całym świecie o 74 proc. Tylko w I poł 2023 wzrost wyniósł 18 Proc.– ujawniają eksperci firmy Check Point Research.

W ocenie eksperta firmy Check Point Software – Cindi Carter – opieka zdrowotna jest trzecią najczęściej atakowaną branżą i piątą branżą, na którą najbardziej wpływa oprogramowanie ransomware. Tymczasem ocenia się, że grupa Conti drugą pod względem liczebności grupą zajmującą się oprogramowaniem ransomware atakującą szpitale i zwykle atakowała duże sieci szpitali i rządy w nadziei uzyskania dużej wypłaty.

Na skutek ataków oprogramowania blokującego dostęp do systemu komputerowego lub uniemożliwiającego odczyt zapisanych danych, placówki medyczne na całym świecie straciły w zeszłym roku prawie 40 proc. danych. Ewakuacją pacjentów zakończył się pod koniec 2022 r cyberatak na szpital we francuskim Wersalu. Pod koniec października ubiegłego roku ofiarą cyberataku padł również Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Aby wzmocnić bezpieczeństwo posiadanych danych, do 30 listopada ubiegłego roku dyrektorzy szpitali mieli możliwość zgłoszenia się do specjalnego programu NFZ wsparcia oferującego środki w wysokości nawet do 900 tys. zł na zakup i wdrożenie systemów teleinformatycznych oraz związanych z nimi usług.

Dane pacjentów warte nawet 1 tys. dolarów za osobę

Ze względu na charakter swojej działalności i gromadzenie wrażliwych danych, szpitale oraz inne tego typu ośrodki stanowią atrakcyjny cel dla cyberprzestępców. A dane medyczne na czarnym rynku mają dużą wartość. W przypadku wykradzionych danych medycznych mamy do czynienia z dużo wyższą stawką, dochodzącą nawet do 1000 dolarów za jednego pacjenta

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa od dawna wskazują na powiązania między cyberprzestępczością w Rosji, gdzie hakerzy atakujący cele zagraniczne wydają się działać bezkarnie, a rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. W ogłoszeniu brytyjskich sankcji stwierdzono, że Conti był jednym z pierwszych, który zaoferował wsparcie dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę, utrzymując powiązania i otrzymując zadania od rosyjskich służb wywiadowczych.

Księgowość online: Jak działa automatyzacja w biurze rachunkowym?

Odkryj jak automatyzacja i nowoczesne technologie transformują tradycyjne biura rachunkowe, zwiększając efektywność, bezpieczeństwo i dostępność danych finansowych. Nasz artykuł to skarbnica wiedzy dla każdego przedsiębiorcy, który chce być na bieżąco z cyfrowymi trendami i wykorzystać je do optymalizacji swojej działalności. Zanurz się w lekturze, która wyjaśnia skomplikowane procesy w prosty i przystępny sposób.

Księgowość internetowa – przyszłość finansów

W świecie, gdzie cyfrowe rozwiązania zyskują na znaczeniu, „księgowość online” wyznacza nowe standardy efektywności i innowacyjności w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Automatyzacja, która coraz śmielej wkracza do różnych sfer życia zawodowego, przeobraża zarządzanie finansami i księgowością w proces wydajny i niemal bezbłędny. Skutki tych zmian, jakie wnosi automatyzacja, są szeroko dokumentowane w specjalistycznych publikacjach takich jak „Zeszyty Metodyczne Rachunkowości”, które oferują szczegółowe analizy tych procesów.

Automatyzacja w księgowości – nowy wymiar efektywności

Automatyzacja księgowa obejmuje nie tylko podstawowe procedury, ale także całościowe systemy zarządzania zasobami przedsiębiorstwa (ERP), które rewolucjonizują sposób przetwarzania informacji finansowo-księgowych. Takie zintegrowane systemy, obsługujące szeroki zakres działalności od HR po CRM, pozwalają na automatyczne dekretowanie i optymalny przepływ informacji, co pozwala księgowym skoncentrować się na zadaniach wymagających głębszej analizy.

Bezpieczeństwo danych finansowych w chmurze

Wraz z upowszechnianiem się księgowości online, kwestia bezpieczeństwa danych finansowych nabrała nowego znaczenia. Nowoczesne rozwiązania chmurowe gwarantują ochronę danych przed nieuprawnionym dostępem oraz zapewniają ich stałą dostępność dla upoważnionych użytkowników, bez względu na ich lokalizację. Systemy te często są wyposażone również w automatyczne kopie zapasowe, co znacznie ogranicza ryzyko utraty cennych informacji.

Nowoczesne biuro rachunkowe – kontrola nad automatyzacją

Chociaż automatyzacja może znacznie zmniejszyć ryzyko ludzkich błędów, to nadzór ze strony doświadczonych księgowych pozostaje niezbędny. Aby zapewnić bezbłędne księgowanie, ważne jest regularne sprawdzanie dekretów, analiza obrotów i sald, a także kontrola nad automatycznymi procesami, które mogą być podatne na błędy.

Biura rachunkowe, które nadążają za zmieniającym się rynkiem, coraz częściej proponują swoim klientom usługi online. Dla przedsiębiorców ceniących sobie mobilność, platformy księgowe online oferują łatwy dostęp do danych finansowych i możliwość sprawnego przekazywania dokumentacji, co znacząco usprawnia ich współpracę z biurem.

Księgowość – elektroniczna transformacja dokumentów

Proces automatyzacji w księgowości idzie w parze z elektronizacją dokumentów zewnętrznych, co otwiera przed księgowymi nowe możliwości w zakresie przetwarzania informacji finansowych. Od elektronicznych faktur, przez pliki JPK, aż po zestawienia bankowe – wszystkie te dane są teraz dostępne w formacie cyfrowym, co ułatwia ich integrację i analizę.

Bezpieczeństwo informacji osobowych i finansowych jest priorytetem w księgowości online. Zaawansowane technologie zabezpieczeń, takie jak szyfrowanie danych i certyfikaty SSL, chronią przed cyber zagrożeniami, a edukacja użytkowników w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego jest kluczowa w przeciwdziałaniu cyberatakom.

Księgowość online – podsumowanie

Automatyzacja w księgowości przynosi korzyści w postaci większej efektywności i precyzji. Współczesna księgowość online staje się normą, wymagającą od firm inwestycji w nowe technologie i szkolenia pracowników, aby zapewnić usługi na najwyższym poziomie. Przyszłość należy do tych przedsiębiorstw, które potrafią wykorzystać zaawansowane narzędzia księgowe pod okiem wykwalifikowanych specjalistów, gwarantując nie tylko optymalizację procesów, ale także bezpieczeństwo danych.

Biuro rachunkowe online – zaufaj ekspertom z Warido

Czy jesteś gotowy, aby wykorzystać potencjał, jaki oferuje biuro rachunkowe online? Nasze biuro zapewnia kompleksową obsługę i dostosowane do potrzeb Twojej firmy rozwiązania automatyzacyjne. Z nami przekształcenie Twoich finansów w efektywny system elektroniczny jest proste i bezpieczne. Skorzystaj z naszej wiedzy i doświadczenia, aby uporządkować swoje sprawy księgowe i skupić się na rozwoju swojego biznesu.

Skontaktuj się z nami już dziś, by dowiedzieć się, jak możemy Ci pomóc.

Tel: +48 537 726 726

E-mail: [email protected]

Stopa bezrobocia w Polsce utrzymuje się na poziomie 5%

Kończy się czas prac sezonowych a bezrobocie wciąż utrzymuje się na poziomie 5%. Mowa oczywiście o bezrobociu mierzonym przez liczbę osób zarejestrowanych. Gdyby liczyć osoby aktywnie poszukujące pracy, co jest popularniejszą metodą, byłoby jeszcze mniej.

Bezrobocie bez zmian

Podczas ostatnich danych o zmianach wynagrodzeń pojawił się również odczyt zmian zatrudnienia. W ciągu roku spadło ono o 0,1%. W rezultacie część analityków obawiała się, czy nie odbije się to na wskaźniku bezrobocia. Piątkowe dane jednak pokazały w dalszym ciągu 5%. Od czerwcu wartość bezrobocia wydaje się przyspawana do jednego poziomu. Problem jednak w tym, że skończył się okres prac sezonowych i należy się spodziewać drobnego wzrostu w miesiącach zimowych. Zmiana ta jednak nie powinna powodować zmian na rynkach, gdyż sezonowość zmian bezrobocia jest powszechnie znana.

Konflikt w OPEC

Wspólne ustalanie poziomów wydobycia, by manipulować poziomem cen surowca, jest przeważnie skuteczne. “Przeważnie”, bo jak dochodzi do konfliktów wewnątrz kartelu zaczyna się robić dziwnie. Problemem mają być obecnie podobno dwaj producenci afrykańscy. Zarówno Nigeria, jak i Angola chciałyby podnieść limit wydobycia w swoich przypadkach. W rezultacie na rynku mamy kolejne sygnały obniżające zapotrzebowanie na ropę i oddalającą się perspektywę obniżenia wydobycia. Nie powinno zatem dziwić, że cena baryłki w Londynie znów spadła poniżej 80 dolarów. W ropie notowanej w USA jesteśmy poniżej poziomu 75 dolarów. Biorąc pod uwagę sytuację na Bliskim Wschodzie to może nie być koniec spadków.

Koniunktura za Odrą

Piątkowy odczyt indeksu IFO nie był może aż tak dobry, jak oczekiwali analitycy, ale była to poprawa. 87,3 pkt to najwyższy wynik od lipca, aczkolwiek nie znaczy to wcale, że to dobry rezultat. Gospodarka niemiecka nie jest obecnie w najlepszej kondycji, chociaż wiele państw chciałoby w czasach prosperity osiągnąć poziom Niemiec w problemach. Pogarszające się perspektywy powodują jednak, że coraz częściej wracają dyskusje na temat spowolnienia gospodarczego, czy nawet kryzysu. To właśnie one powodują, że mimo sprzyjającego klimatu kurs głównej pary walutowej ponownie zatrzymał się więc w ataku na poziom 1,1. Gdyby doszło do przebicia tego poziomu, skończyłoby się to najprawdopodobniej kolejnym umocnieniem złotego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

EY: 5 trendów w regulacjach dotyczących sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja jest coraz powszechniej stosowana w działaniach biznesowych, jednak tempo zmian różni się w zależności od funkcji organizacyjnej, czego przykładem jest compliance i aspekty prawno-proceduralne. Z badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wynika, że zaledwie 6% przedsiębiorstw w naszym kraju implementuje AI w tym obszarze. Jednak gdy zakończą już proces wdrożeniowy tej technologii, wówczas u czterech na pięć firm zyskuje ona wysoki priorytet. Co ciekawe, większość ankietowanych (61%) uważa, że dobrze lub bardzo dobrze orientuje się w przepisach prawa dotyczących sztucznej inteligencji. Eksperci EY wskazują, że nowe, międzynarodowe regulacje bazują na 5 głównych trendach.

Poziom wdrożenia rozwiązań z zakresu AI nie jest w naszym kraju jednolity. Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – pokazują, że rodzime organizacje najczęściej korzystają z nich w obszarze obsługi klienta (50%) i sprzedaży (40%). Na przeciwległym biegunie znajdują się kwestie compliance / prawno-proceduralne. Zaledwie 6% respondentów wprowadziło sztuczną inteligencję dla tej funkcji biznesowej. Z drugiej strony, jeśli organizacje decydują się na ten krok, wówczas u czterech na pięć firm wdrożenie rozwiązań AI dla tego obszaru ma wysoki lub bardzo wysoki priorytet, co pozytywnie przekłada się na aspekty budżetowe. Aż 93% ankietowanych planuje zwiększyć wydatki na wspieranie tych zadań w ciągu najbliższych 18 miesięcy, z czego blisko połowa firm – w sposób znaczny. Takie podejście nie powinno dziwić, gdyż głównym motywatorem (63%) dla organizacji wprowadzających AI w obszarze compliance jest usprawnienie procesów wewnętrznych.

– Rzadsze wykorzystywanie sztucznej inteligencji dla funkcji compliance pokazuje, że w strategicznych obszarach firmy w dalszym ciągu opierają się na wiedzy i doświadczeniu pracowników. Jednak już niedługo sztuczna inteligencja stanie się nieodzownym towarzyszem także dla działów prawnych i podatkowych, wspierając ich działania w zakresie coraz liczniejszych wymogów regulacyjnych. Dodatkowo, wiele przepisów wymusza na organizacjach digitalizację procesów. Dlatego przedsiębiorcy już teraz powinni inwestować w implementację sztucznej inteligencji dla obszarów prawno-podatkowych, co będzie stanowić istotne wsparcie dla tych działów i odciąży pracowników w ich codziennych obowiązkach – komentuje Radosław Krupa, Partner EY Polska, Dział Doradztwa Podatkowego.

Co szczególnie ciekawe, jedynie mniej niż co czwarty ankietowany nie analizował lub nie potrafił potwierdzić czy weryfikował możliwości skorzystania z instrumentów dotacyjnych i ulg podatkowych przy implementacji w firmach narzędzi sztucznej inteligencji. Dla porównania kwestię dotacji badało 23% przedsiębiorstw, ulg podatkowych – 19%, a obu tych instrumentów – 35% organizacji.

Dobra znajomość przepisów

Większość firm w Polsce (61%) oceniła, że dobrze lub bardzo dobrze orientuje się w przepisach prawa dotyczących AI. W tej grupie znajduje się 20% respondentów, którzy są najbardziej zadowoleni z poziomu swojej wiedzy. Na co dzień przeprowadzają analizy zgodności z prawem implementacji i użycia systemów AI przed ich wdrożeniem oraz na bieżąco monitorują zmiany w prawie. Tylko 8% badanych przyznało, że nie wie, jakie regulacje mają zastosowanie do sztucznej inteligencji.

Dobra znajomość przepisów prawa przekłada się na znaczny odsetek respondentów, którzy deklarują implementację narzędzi AI w całości przez swój zespół wewnętrzny. Najbardziej niezależne podejście cechuje firmy wdrażające tę technologię w obszarze compliance (37% odpowiedzi) oraz finansów (35%).

W Unii Europejskiej wciąż trwają prace nad AI Act, który ustanawia zharmonizowane przepisy dotyczące sztucznej inteligencji, wskazuje zakazane praktyki oraz przedstawia wymogi odnośnie do systemów AI wysokiego ryzyka wraz z obowiązkami spoczywającymi na podmiotach będących ich operatorami. Zmian jest naprawdę dużo i dla wielu przedsiębiorstw będą one oznaczały rewolucję. Po uchwaleniu AI Act każdy system AI udostępniony na terenie UE po dacie wejścia w życie AI Act, co do zasady, będzie musiał być z nim zgodny. Oznacza to, że wzrośnie liczba wyzwań regulacyjnych z którymi będą się mierzyć zarówno prawnicy jak i klienci. Jednym z nich będzie ocena czy dany system jest już systemem sztucznej inteligencji czy jeszcze nie. Ocena ta będzie determinowała stosowanie do danego rozwiązania technologicznego przepisów wynikających z AI Act. Proponowana definicja jest bardzo szeroka, a spodziewam się, że w praktyce organy krajowe i unijne ds. AI, a także sądy będą ją podawać różnym interpretacjom. Zatem poziom regulacyjnych ryzyk znacząco wzrośnie, stanowiąc kolejne wyzwanie dla wielu organizacji oceniających swój stan wiedzy przez pryzmat aktualnej a nie nadchodzącej legislacji – zauważa Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

Globalne trendy regulacyjne w AI

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że decydenci coraz pilniej pracują nad tym, aby implementacja tego rozwiązania minimalizowała główne ryzyka z nim związane. Zespoły EY przeanalizowały podejścia regulacyjne ośmiu jurysdykcji, które odgrywają istotną rolę w opracowywaniu zasad korzystania z AI. Obejmują one Chiny, Japonię, Kanadę, Koreę Południową, Singapur, Stany Zjednoczone, Unię Europejską i Wielką Brytanię. Na tej podstawie namierzyli pięć głównych trendów, które wpływają na kształt aktów prawnych dotyczących sztucznej inteligencji.

Trend 1. Zasady OECD jako punkt odniesienia

Wytyczne dotyczące sztucznej inteligencji, przyjęte w 2019 r. przez OECD i grupę G-20, służą jako globalny punkt odniesienia, pomagając rządom i organizacjom w kształtowaniu zorientowanego na człowieka podejścia do AI. Obejmują one takie aspekty, jak szerokie rozpowszechnianie korzyści płynących ze sztucznej inteligencji w społeczeństwie, brak łamania zabezpieczeń społecznych, ochronę praw człowieka oraz odpowiednie ramy zarządzania i odpowiedzialności wśród firm korzystających z AI.

Trend 2. Podejście oparte na ryzyku

Każda z analizowanych jurysdykcji dostosowuje lub modyfikuje swoje przepisy do ryzyka stwarzanego przez określone działania związane z AI, aby znaleźć złoty środek między ograniczaniem ryzyka a zachęcaniem do innowacyjności i odpowiedzialnego rozwoju. Główną zaletą takiego podejścia jest to, że umożliwia ono wczesną interwencję regulacyjną przy jednoczesnym zachowaniu wymogów dotyczących compliance i kosztów proporcjonalnych do potencjalnych negatywnych skutków.

Trend 3. Wprowadzanie przepisów sektorowych

Regulatorzy uwzględniają aspekty specyficzne dla danego sektora, gdyż wykorzystanie AI może stwarzać odmienne ryzyka w zależności od obszaru. Przykładowo, pojazdy autonomiczne powinny być objęte dodatkowymi wytycznymi, a organy nadzoru bankowego muszą minimalizować ryzyko przy udzielaniu kredytów konsumenckich w oparciu o rekomendacje AI. Wytyczne sektorowe są uzupełnieniem ogólnych regulacji, które zapewniają podstawowe ramy zabezpieczeń.

Trend 4. Analizowanie wpływu na inne obszary

Ustanawianie przepisów dotyczących sztucznej inteligencji skłania regulatorów do tworzenia nowych lub reinterpretacji istniejących polityk w innych obszarach, takich jak własność danych, tożsamość cyfrowa, cyberbezpieczeństwo czy przepływ treści cyfrowych.

Trend 5. Stosowanie piaskownic regulacyjnych

Piaskownice regulacyjne umożliwiają bezpieczne testowanie innowacji związanych z AI w nadzorowanym środowisku, w którym przepisy mogą być ograniczone w czasie i/lub zakresie. Takie podejście przynosi wiele korzyści, w tym rozwój bardziej ukierunkowanych i skutecznych regulacji, wspieranie inwestycji venture capital, ułatwianie konkurencji i zachęcanie do lepszej komunikacji między organami regulacyjnymi a firmami.

O badaniu
Badanie – Jak polskie firmy wdrażają AI – zostało przeprowadzone na zlecenie EY Polska przez Cube Research w okresie sierpień – wrzesień 2023 roku na próbie 501 dużych i średnich przedsiębiorstw działających w branżach produkcyjnej, usługowej i handlowej.

Spekulacje na temat ETF nadal rządzą rynkiem kryptowalut

Bitcoin nie odnotował wzrostu z tygodnia na tydzień. Największa kryptowaluta na świecie rozpoczęła ubiegły tydzień na poziomie około 36 800 dolarów i odnotowała straty w połowie tygodnia, spadając do poziomu około 35 300 dolarów. Następnie odreagowała, wracając do swojej pozycji wyjściowej i obecnie ponownie notuje cenę około 36 800 dolarów.

Ethereum miało mocniejszy tydzień, rosnąc o około 1,8 proc. Siedem dni temu znalazł się nieco powyżej poziomu 1 980 dolarów i również odnotował straty na początku tygodnia, spadając do około 1 910 dolarów. Potem jednak silnie odreagował, by dziś rano wylądować nieco poniżej 2 020 dolarów.

Jeśli chodzi o pozostałe ruchy na rynku krypto, Axie Infinity odnotowało silny tydzień wzrostów, rosnąc o około 11,2 proc. Cena tokena do gier powróciła do życia po tym jak poinformowano, że liczba aktywnych użytkowników na platformie wzrosła.

Nadchodzący tydzień

Ten tydzień na rynkach zapowiada się spokojniej pod względem wydarzeń bieżących. Bitcoin nadal znajduje się w centrum zainteresowania wielu inwestorów, ponieważ spekulacje i rozmowy na temat ETF nadal rozbrzmiewają.

W środę poznamy najnowsze prognozy gospodarcze OECD, które mogą dać wgląd w kondycję globalnej gospodarki. Chociaż mało prawdopodobne, aby wpłynęły na rynki w znaczący sposób, mogą być użytecznym barometrem dla inwestorów, biorących pod uwagę perspektywy makro.

Spekulacje na temat ETF nadal rządzą ruchami na rynkach takich jak bitcoin. Pogłoski o głównych instytucjach nadal zderzają się z działaniami organów regulacyjnych przed potencjalnym sygnałem startowym na nowym rynku handlu kryptowalutami. W rezultacie, bitcoin nadal drepcze w miejscu, kilka tygodni po znacznym wzroście cen.

Warte uwagi:

Trudności w wydobywaniu BTC – rekord

Trudność wydobywania bitcoinów osiągnęła kolejny rekord wszechczasów według danych BTC.com. Do 2023 r. stale rosła, ponieważ moc obliczeniowa sieci wzrosła wraz z liczbą kopaczy i posiadaczy BTC.

Antpool uiszcza rekordową opłatę

Kopacz bitcoinów Antpool zapłacił nową rekordową opłatę w łańcuchu bloków, pobierając 3,1 miliona dolarów opłat transakcyjnych. Portfel nadawcy został utworzony zaledwie kilka minut przed transakcją, a odbiorca otrzymał jedynie 55,78 z pierwotnie wysłanych 139,42 bitcoinów.

Mark Cuban dostrzega wartość blockchain dla rynku nieruchomości 

Amerykański miliarder, producent filmowy i biznesmen Mark Cuban powiedział, że blockchain może zrewolucjonizować rynek nieruchomości. Przedsiębiorca technologiczny powiedział, że technologia blockchain może zostać wykorzystana do automatyzacji i zabezpieczenia transakcji dotyczących nieruchomości oraz zarządzania projektami.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Wyniki Bio Planet za III kwartał 2023 r.

Bio Planet S.A, jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Ostatnie decyzje i inwestycje sprawiły, że pozycja Spółki staje się coraz mocniejsza. Dobrą kondycję potwierdzają najnowsze wyniki. Przychody w trzecim kwartale 2023 roku wyniosły 57 mln zł i były o 25 % wyższe niż przychody osiągnięte w trzecim kwartale 2022 roku, kiedy wynosiły 45 mln zł. Warto też podkreślić, że Spółce w kolejnych kwartałach powinny sprzyjać kursy walut w tym także umacniający się PLN. Spółka odnotowała po III kwartałach zysk netto w wysokości 752 tys. zł. Zwiększony zysk netto zrealizowano pomimo wysokiego kosztu amortyzacji oraz wysokiego kursu EUR w III kwartale 2023 r.

„Wyniki za 3 kwartał po raz kolejny potwierdzają, że kroki dotyczące konsolidacji rynku
i inwestycji były słuszne. Przychody narastająco wyniosły 186,6 mln zł i były o 26 % wyższe niż w III kwartałach 2022 roku, kiedy wynosiły 148,5 mln zł. W realizacji dobrych wyników w kolejnych miesiącach powinny nam pomóc kursy złotego, które umacniają się w stosunku do głównych walut, w których kupujemy istotną część towarów i surowców” –
mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Narastająco po III kwartałach zysk netto wynosi 752 tys. zł i jest wyższy o 5 % od narastającego zysku netto w 2022 roku, który wynosił 716 tys. zł. Koszty działalności operacyjnej wzrosły w trzecim kwartale 2023 roku o 24 % w stosunku do kosztów poniesionych w analogicznym okresie w roku ubiegłym. Wzrasta również EBIDTA. Narastająco wynosi 4,7 mln zł po III kwartałach 2023 roku i jest wyższa o 16 % r/r. Z powodu sezonowości sprzedaży w III kwartale Spółka odnotowuje stratę netto. W 2023 rok wyniosła ona 932 tys. zł, tj. zmniejszyła się w stosunku do 1.114 tys. zł odnotowanych w analogicznym okresie roku ubiegłego.

„W 2023 roku istotnie wzrosła amortyzacja Spółki. Po 9 miesiącach 2023 roku wynosiła 2,2 mln zł, to wzrost o 106% w porównaniu do tego samego okresu w 2022 roku. W III kwartale kontynuowaliśmy również wprowadzanie do oferty licznych nowych produktów zarówno, jeśli chodzi o marki własne, jak i marki przez nas dystrybuowane. Do naszej oferty dołączyło około 400 nowych produktów (jednocześnie Spółka wycofała z oferty podobną ilość wolniej rotujących produktów). Większość nowości to produkty dostawców od lat współpracujących z Bio Planet m.in. takich jak: Dary Natury, Bartolini czy Terrasana. Spółka cały czas optymalizuje poziom zapasów, co oznacza szybszą rotację produktów” – mówi Prezes Bio Planet S.A.

Spółka odnotowuje również wzrost rentowności, zwłaszcza w obszarze rentowność kapitałów własnych ROE. Spadają natomiast wskaźniki płynności bieżącej (0,88) i szybkiej (0,49). Wynika to głównie z przejścia kredytu obrotowego ze zobowiązań długoterminowych w zobowiązania krótkoterminowe.

„Poprawiająca się sytuacja Spółki i umacniająca się pozycja rynkowa to dla nas motywacja do kolejnych działań i nowych inicjatyw. W III kwartale uruchomiliśmy projekt Sklepy Patronackie Bio Planet, do którego przystąpiły 22 punkty. Pełna lista Sklepów Patronackich dostępna jest na naszej stronie internetowej. Podjęliśmy również decyzję o zorganizowaniu Targów B2B, które odbędą się 9 marca 2024 roku. Nie spoczywamy na laurach i skupiamy się na realizacji kolejnych planów związanych między innymi z rozwojem eksportu i poszerzeniem oferty z zakresu usług dropshippingowych” – podsumowuje Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Bio Planet S.A. jest obecnie liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność spółki koncentruje się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Stabilnie, ale na jak długo? Rynek mieszkaniowy w poszukiwaniu równowagi

Najnowsze dane GUS wskazują, iż październik dał światełko w tunelu, że sektor mieszkaniowy powoli wychodzi na prostą. Dlaczego? W porównaniu do września br. zwiększył się wolumen lokali mieszkalnych, na których budowę wydano pozwolenia lub zgłoszono inwestycję wraz z projektem budowlanym (o 3,9%). Rozpoczęto też budowę o ponad 3% więcej mieszkań. Czy to zwiastun długo wyczekiwanej stabilizacji? Odpowiedź nie jest taka prosta, ponieważ „to zależy” – głównie od polityki mieszkaniowej nowego rządu i strategii Rady Polityki Pieniężnej. Komentarz Marcina Krasonia, eksperta rynku mieszkaniowego w Otodom Analytics.

Październik był trzecim miesiącem z rzędu, w którym działający w Polsce deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 10 tys. mieszkań. Nie było tak od pierwszej połowy ubiegłego roku. Dane Otodom Analytics pokazują, że sprzedaż mieszkań deweloperskich na siedmiu rynkach głównych w Polsce jest dwukrotnie wyższa niż w analogicznym okresie rok temu. W październiku deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 12 tys. lokali mieszkalnych. Czy to oznacza, że mieszkaniówka wraca do równowagi? Sytuacja powoli zmienia się na lepsze i, choć do rekordowych wartości sporo brakuje, to należy podkreślić, że w porównaniu do ostatnich kwartałów jest zdecydowanie lepiej. Obserwujemy, czy tempo to zostanie utrzymane. Jeśli tak 2023 rok może zakończyć się z liczbą rozpoczętych budów podobną do wyniku sprzed roku, czyli 115-120 tys. Dane o rozpoczętych nowych budować agregowane w okresach trzymiesięcznych pokazują, że na rynek nieśmiało wraca stabilizacja.

polski rynek mieszkaniowy

Wiemy już, że tak dobrych notowań nie będzie z pozwoleniami na budowę. Bieżący rok zakończymy raczej z wynikiem porównywalnym do tego sprzed trzech lat. Szacowana liczba pozwoleń do końca 2023 roku to 160-165 tys. Trzeba pamiętać jednak, że deweloperzy mają spory zapas pozwoleń z poprzednich lat (na przykład w październiku pozwoleń było 17 tys., najwięcej od połowy 2022 roku). Natomiast w statystykach dobrze wygląda liczba mieszkań oddanych do użytkowania. W październiku było ich 13,2 tys. (drugi najlepszy wynik w tym roku) i rok powinien zakończyć się wartością około 130 tys. lokali. Poprzednie trzy lata lekko przekroczyły 140 tys.

Sprzedam i kupię – uzupełnianie ofert

Symptomy stabilizacji to zawsze dobra wiadomość dla wszystkich uczestników rynku, zarówno tych po stronie podażowej, jak i popytowej. Dane z Otodom Analytics o liczbie mieszkań sprzedanych przez deweloperów na siedmiu najważniejszych rynkach pokazują, że w każdym miesiącu w okresie czerwiec-październik było to ponad 5 tys. lokali. Możemy przewidywać, że listopad zapowiada się trochę słabiej. Mimo to i tak wyniki będą wyższe niż w analogicznym miesiącu rok wcześniej. Ponadto zauważalne jest także ożywienie po stronie podażowej, ponieważ w ślad za lepszą sprzedażą idzie wzrost liczby mieszkań wprowadzonych na rynek. W październiku to ponad 5,3 tys., czyli prawie tyle samo, co sprzedanych. Podobnie będzie w listopadzie.rynek mieszkaniowy

Czy zmiany na rynku mieszkaniowym, zwiastujące powrót względnej równowagi, będą trwałe? Jakie decyzje strategiczne dotyczące sektora mieszkaniowego podejmie nowy rząd? Co zrobi Rada Polityki Pieniężnej w najbliższym czasie? W krótkiej perspektywie czasowej wygląda na to, że przez kilka miesięcy może być nieco spokojniej, co wpłynie z pewnością na poprawę nastrojów, być może wyhamuje dynamikę wzrostu cen mieszkań – tak widoczną w ostatnim okresie – oraz zachęci inwestorów do podejmowania nowych decyzji biznesowych.

MCI kupiło większościowy pakiet Webcon

MCI nabyło większościowy pakiet udziałów firmy Webcon. To wiodący polski producent oprogramowania „low code Business Process Automation”, czyli rozwiązania cyfryzującego wewnętrzne procesy w organizacjach.

Firma jest zdecydowanym liderem na polskim rynku, jednak od kilku lat istotnie zwiększa swój udział sprzedaży na rynkach zagranicznych – w szczególności na rynkach niemieckojęzycznych oraz Ameryki Północnej. To w tym obszarze MCI widzi główny obszar wzrostu w okresie inwestycyjnym.

– Webcon zbudował produkt low code, który zyskał uznanie u wielu polskich i zagranicznych klientów. Jednocześnie spółka działa na szybko rosnącym rynku, który jest wspierany przez globalny trend cyfryzacji organizacji. Widzimy bardzo duży potencjał w dalszym skalowaniu spółki zarówno w Polsce, jak i zagranicą, w szczególności rynkach niemieckojęzycznych, gdzie realizuje ona już istotny udział swojej sprzedaży. Równocześnie firma przechodzi transformację w modelu sprzedaży z licencji wieczystych na subskrypcje i SaaS. W tych obszarach chcemy ją wesprzeć i wzmocnić – mówi Michał Górecki, starszy partner inwestycyjny w MCI.

Podstawową funkcjonalnością Webcon od jakiej zaczynają najczęściej klienci jest elektroniczny obieg dokumentów. Jest to pierwszy krok w kierunku cyfryzacji organizacji. Kolejnymi jest budowanie szeregu aplikacji biznesowych, czyli cyfryzacja poszczególnych procesów biznesowych poczynając od akceptacji faktur kosztowych przez onboarding pracownika po planowanie budżetu. Cyfryzacja procesów nie tylko zwiększa efektywność organizacji, ale też przyczynia się do zmniejszenia śladu węglowego organizacji, co w dzisiejszym świecie ma rosnące znaczenie.

– MCI posiada duże doświadczenie w rozwijaniu spółek B2B oferujących własne oprogramowanie, jak i we wspieraniu spółek w ekspansji zagranicznej. W obecnym portfelu posiadamy takie spółki B2B SaaS jak: IAI – lidera w obszarze rozwiązań e-commerce w Polsce, czy Focus – lidera w segmencie CPaaS. Cieszymy się, że będziemy mogli od teraz wspierać Webcon w skalowaniu spółki na rynkach europejskich – komentuje Tomasz Czechowicz, partner zarządzający w MCI.

– W ciągu kilkunastu lat rozwoju spółki udało nam się stworzyć platformę low-code dzięki której najbardziej wymagający klienci z Europy i Ameryki Północnej skutecznie digitalizują nawet najbardziej złożone procesy biznesowe. Rozpoczynając współpracę z MCI jesteśmy podekscytowani perspektywą skorzystania z ogromnego doświadczenia funduszu w zakresie ekspansji międzynarodowej spółek sektora technologicznego. Inwestycję traktujemy jako partnerstwo, dzięki któremu Webcon istotnie zwiększy skalę działalności, rozpoznawalność marki i przychody generowane na kluczowych rynkach międzynarodowych – mówi Radosław Putek, prezes zarządu Webcon.

Branża piekarnicza boi się nowego roku. Potrzebne są zmiany, bo w sklepach będzie coraz drożej

Dynamika podwyżek cen pieczywa lekko hamuje. W październiku w sklepach było drożej niż rok wcześniej średnio o blisko 12%, we wrześniu – o prawie 13%, a w sierpniu – o niecałe 21%. Jednak sytuacja wciąż jest mocno napięta, zwłaszcza że od 2024 roku kilka czynników może mocno wpłynąć na finalne ceny detaliczne. Zdaniem ekspertów, należy się tego poważnie obawiać. Podniesienie płacy minimalnej i urealnienie kosztów zakupu paliwa doprowadzi do fali wzrostów. Do tego może jeszcze dojść likwidacja zerowej stawki VAT na żywność oraz odmrożenie cen gazu dla piekarni i cukierni. Branża komentując sytuację ma kilka pomysłów, jak załagodzić sytuację. Jednoczenie przewiduje, że pieczywo raczej w sklepach nie stanieje, a będzie coraz droższe.

Nowy rok z nowymi cenami

W zeszłym roku politycy straszyli opinię publiczną, że bochenek chleba może kosztować nawet 30 zł. Na razie daleko do takiego poziomu cen, choć obecny i tak już jest wysoki. Wg „INDEKSU CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, pieczywo w październiku br. zdrożało średnio o blisko 12% rdr. I było piątą najbardziej drożejącą kategorią z 17 monitorowanych. Jak wykazały wcześniejsze raporty, we wrześniu wzrost rdr. wyniósł prawie 13%, w sierpniu – niecałe 21%, w lipcu – ponad 20%, w czerwcu – niespełna 18%, a w maju – blisko 16% rdr. Widać zatem, że dynamika podwyżek lekko opada, ale sytuacja wciąż jest niepokojąca.

– Dynamika wzrostu cen oczywiście maleje, bo porównujemy wyniki rok do roku, a w ub.r. były drastyczne podwyżki, które z czasem wyhamowały. Warto też zauważyć, że wzrost cen pieczywa jest nieco wyższy niż poziom średniej inflacji, a to wynika z bardzo wielu czynników. Najważniejsze z nich są koszty energii i ludzkiej pracy. I te drugie na pewno wzrosną od początku przyszłego roku po podniesieniu płacy minimalnej. Do tego mogą zostać odmrożone ceny energii i gazu dla piekarni. To wszystko może już wkrótce mocno podbić ceny pieczywa w sklepach – komentuje Mirosław Kurek, prezes Stowarzyszenia RZEMIEŚLNIK.

W branży retailowej coraz głośniej mówi się, że do końca tego roku jakoś to będzie, ale później może być gorzej. Z początkiem 2024 roku zbiegnie się kilka czynników, które mogą bardzo negatywnie wpłynąć na rynek piekarniczo-cukierniczy. Jak stwierdza Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa, może do tego dojść, szczególnie jeżeli skończy się zerowa stawka VAT na pieczywo. Zdaniem eksperta, to przyczyniłoby się do wzrostu cen na półkach sklepowych. Urealniają się także ceny paliwa na stacjach benzynowych, a to też będzie miało wpływ na koszty dystrybucji.

Wskazówki dla nowego rządu

– Skończyły się przedwyborcze obniżki cen za paliwo. Zakończone mogą być również tarcze antyinflacyjne. I to będą silne argumenty dla potencjalnych wzrostów cen. Niemniej przedłużanie rządowego programu, mającego na celu walkę z inflacją, nie ma racji bytu. Był on formą propagandową i działał tylko chwilowo. Tarcze nie miały wpływu na zahamowanie wzrostu cen, a ostatecznie i tak będzie istniała konieczność ich likwidacji. Sztuczne utrzymywanie pewnych wskaźników to nie jest droga, która pozwoli na szybkie wyjście z kryzysu inflacyjnego – uważa dr Anna Semmerling, ekonomistka i wykładowca na Uniwersytecie WSB Merito.

W ocenie Mirosława Kurka, to, że 1 kwietnia br. rząd wprowadził maksymalne ceny na gaz dla piekarni i cukierni, przyczyniło się do zahamowania fali upadłości tego typu zakładów. W 2022 roku podwyżki cen gazu sięgały 1000% w stosunku do pierwotnych i stabilnych od lat. To spowodowało upadek wielu piekarni, które istniały całe pokolenia. Do tego doszły wzrosły ceny energii, składek ZUS, kosztów pracy, usług, opakowań i środków chemicznych. Koszty produkcji piekarskiej w krótkim okresie zwiększyły się o 50-100%.

– Nowy rząd powinien zagwarantować stałą cenę na gaz i energię wyłącznie dla mikroprzedsiębiorstw i małych firm. Duże fabryki, które zapewniają pieczywo sieciom handlowym, korzystają z efektu skali. Są więc w stanie skutecznie negocjować ceny energii, których stabilizację możemy już obserwować. Firmy średnie i duże ponadto częściej sięgają po dopłaty, programy unijne na inwestycje i posiadają własne instalacje fotowoltaiczne. Jeśli rząd narzuci niższe ceny dla wszystkich po równo, brakujące środki zostaną i tak pobrane z naszych podatków lub w inny sposób będą przerzucone na konsumentów, więc taka pomoc nie ma większego sensu – przekonuje prezes Kurek.

Eksperci podkreślają, że spadek bądź wzrost cen pieczywa w sklepach w najbliższych miesiącach będzie głównie zależny od decyzji nowego rządu i Rady Polityki Pieniężnej. – Czekamy na nowy rząd i program gospodarczy. Podobnie jak inne branże, liczymy na stabilizację i przewidywalność w polityce fiskalnej, co pozwoli na lepsze planowanie działań bieżących oraz inwestycyjnych i rozwojowych. Największym wyzwaniem ostatnich lat była niepewność. To przez nią rynek reagował nieracjonalnie, panicznie oraz spekulacyjnie – zaznacza prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa.

Wojna nie szkodzi, ale taniej nie będzie

Warto też przypomnieć, że branża piekarnicza jest jednym z sektorów najmocniej dotkniętych wojną w Ukrainie. Wpłynęła ona znacząco na ceny nośników energii czy paliw. Jak zapewnia prezes Stowarzyszenia RZEMIEŚLNIK, obecnie sytuacja ta się normalizuje i nie powinna już oddziaływać na branżę. Spore zamieszanie wywołało jeszcze niedawno wypuszczenie z Ukrainy milionów ton taniego zboża niewiadomej jakości, które z pewnością zostały już spożyte w Polsce.

– Wydaje się, że obecnie konflikt zbrojny w Ukrainie nie odgrywa już tak istotnej roli w kształtowaniu cen pieczywa, jak na początku. Pieczywo w najbliższym czasie raczej nie potanieje, ale wydaje się, że realne jest ustabilizowanie się cen w tym sektorze, z założeniem nieznacznych wzrostów na początku 2024 roku – analizuje dr Anna Semmerling.

Prezes Kurek z całą pewnością przewiduje, że ceny pieczywa nie będą już maleć, z powodu ciągle rosnących kosztów pracy i nośników energii. Do tego ekspert dodaje, że od lat społeczeństwo tkwi w błędnym przekonaniu o tym, że chleb powinien być tani. Jednak niedroga żywność wcale nie jest w interesie konsumentów. Taniość w produkcji art. spożywczych z reguły oznacza niską jakość, rujnującą ludzkie zdrowie.

Wyższe ceny, ale gorsza jakość

– Polacy spożywają ziarna niewiadomego pochodzenia, hodowanego z użyciem wielu środków chemicznych, które zwiększają plony. Przetwarza się je przemysłowo, dodając do mąki następne szkodliwe dodatki. Tak działa przemysł piekarski, który zdominował rynek pieczywa w Polsce i przyzwyczaił konsumentów do taniego i niezdrowego chleba. Wysokojakościowe pieczywo musi być drogie, m.in. z uwagi na użycie mąki bez substancji skracających czas produkcji – tłumaczy Mirosław Kurek.

Powszechnie mówi się, że na cenę np. chleba składają się przede wszystkim koszty surowców (m.in. mąki) – ok. 35%, marża sklepu – ok. 24%, koszty zatrudnienia i koszty stałe – ok. 18%, opłaty za transport oraz energię – ok. 14%, a także marża producenta – ok. 9%. – Nie jest tak, że jeden z czynników jest głównym winowajcą wysokich cen. Obecnie cały czas drożeje energia oraz transport, co podnosi również ceny surowców. Jeśli obecna sytuacja nie ulegnie diametralnej zmianie, to na początku roku możemy spodziewać się nieznacznych wzrostów cen i tak już drogiego pieczywa, które – miejmy nadzieję – będą w kolejnych miesiącach wyhamowywać – dopowiada ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito.

Podsumowując, Jacek Górecki zwraca uwagę na jeszcze jeden niewymieniony wyżej czynnik. Prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa ostrzega, że obawy budzi jakość pszenicy z tegorocznych zbiorów. To może wpłynąć zarówno na jakość produktów gotowych, jak i ich cenę. Ekspert przewiduje, że sytuacja ta potrwa co najmniej do kolejnych zbiorów, które dopiero mają szansę dostarczyć nam pszenicę lepszej jakości. Wszystko zależy od warunków pogodowych, na które nikt nie wpływu i są one nieprzewidywalne.

Gaming Factory z mocnym wynikiem w trzecim kwartale 2023 r.

W trzecim kwartale br. notowana na głównym rynku GPW spółka Gaming Factory osiągnęła ponad 0,5 mln zł przychodów netto i pomimo znaczących nakładów produkcyjno-wydawniczych znacząco ograniczyła stratę do 0,2 mln zł. Od stycznia do września przychody spółki wyniosły ponad 1,9 mln zł co daje wzrost o prawie 60 proc. względem ubiegłego roku. Bieżący rok jest przełomowy dla Gaming Factory za sprawą realizacji założeń strategii rozwoju i koncentracji na kluczowych projektach. Najważniejszym z nich jest produkcja Japanese Drift Master, której premiera zaplanowana jest na drugą połowę 2024 r. Wersja demo podczas październikowego Festiwalu Steam była najpopularniejszą polską grą i pod względem zainteresowania wyprzedziła wiele wysokobudżetowych zagranicznych produkcji.

– Od początku roku wykonaliśmy szereg istotnych działań, które z naszej perspektywy będą kluczowe dla rozwoju Spółki w kolejnych latach. Skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na najważniejszych tytułach oraz budowie zespołów wewnętrznych dedykowanych poszczególnym projektom. Ponieśliśmy na ten cel znaczne nakłady finansowe, pomimo tych  inwestycji mocno ograniczyliśmy stratę w porównaniu do zeszłego roku. Czwarty kwartał będzie dla nas intensywny pod względem premier nowych produkcji oraz wersji konsolowych naszych największych tytułów. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA.

W listopadzie br. na konsole PlayStation trafiła gra Electrician Simulator, która – do tej pory – jest najlepszym sprzedażowo tytułem w historii Gaming Factory. W wersji na Xbox One zadebiutowały gry Bakery Simulator i ZooKeeper. 13 grudnia na PC pojawi się tytuł Booze Masters: Freezing Moonshine, za produkcję którego odpowiada studio Asmodev.

Dla Gaming Factory najistotniejszą produkcją jest Japanese Drift Master. Wersja demo gry okazała się prawdziwym hitem Steam Next Fest. Już w pierwszym dniu festiwalu peak grających jednocześnie w JDM wyniósł 2 100 osób, a przez tydzień grę pobrano łącznie ponad 390 tys. razy.

– Ogromne zainteresowanie grą i pozytywny odbiór wersji demo Japanese Drift Master utwierdza nas w przekonaniu, że mamy wyjątkową produkcję i stoimy przed szansą na globalny sukces. Aby tak się stało czeka nas jeszcze sporo pracy, ponieważ chcemy maksymalnie dopracować ten tytuł przed premierą. Nasz zespół jest w pełni skoncentrowany na tym celu, ponieważ wszyscy wiemy o jaką stawkę toczy się ta gra. – podsumowuje Mateusz Adamkiewicz.

W listopadzie WZA podjęło decyzję o przyjęciu zapowiadanego wcześniej programu motywacyjnego, w którym jako warunek objęcia pełnego pakietu akcji przyjęto uzyskanie zysku EBITDA na poziomie 5 mln zł w 2024 r. i 6 mln zł w 2025 r. Uczestnicy programu będą mogli objąć maksymalnie 112.000 akcji o wartości nominalnej 0,10 zł, które zostaną objęte 12 -miesięcznym lock-upem.

Mając na względzie rozwój produkcji Japanese Drift Master oraz zachowanie bieżącego harmonogramu wydawniczego zarząd Gaming Factory został upoważniony do podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję nowych akcji, tym razem skierowanych do zewnętrznych podmiotów. Ewentualna emisja obejmowałaby nie więcej niż 450 221 nowych akcji wartości nominalnej 0,10 zł, jednak ewentualna cena emisyjna oferowanych akcji nie mogłaby być niższa niż 10,00 zł.

Negatywne nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych

Ubiegły tydzień rozpoczęły wzrosty ceny złota z poziomu 1 976 USD w poniedziałek, do nawet 2 005 USD we wtorek. Cena kruszcu pozostała jeszcze powyżej poziomu 2 000 USD w środę, jednak już pod koniec dnia spadła poniżej tej granicy, poruszając się do końca tygodnia w okolicach płaszczyzny 1995 USD za uncję. 

Przyczyną umocnienia kruszcu z początku tygodnia była publikacja protokołu z posiedzenia FED, który potwierdził ostatecznie, że brak kolejnej podwyżki stóp procentowych w tym roku jest już raczej przesądzony. Przełożyło się to na osłabienie dolara i w efekcie wybicie złota powyżej poziomu 2 000 USD za uncję.

W polskiej walucie również obserwowaliśmy we wtorek pewien skok, choć koniec końców całościowo tydzień rozpoczął i zakończył się mniej więcej na tym samym poziomie – 7 960-7 980 PLN za uncję.

Pomimo licznych prób przebicia, złoto utrzymuje się poniżej poziomu 2 000 USD za uncję. Niemniej jednak część analityków spodziewa się, że historyczne maksima zostaną osiągnięte jeszcze w tym roku, lub na początku przyszłego. Historycznie końcówka roku przynosiła zwykle pewne ożywienie na rynku złota z uwagi na wzrost popytu na prezenty i biżuterię.

Utrzymywanie przez FED stóp na niezmienionym, wysokim poziomie, blokuje obecnie dalsze wzrosty ceny złota, jednak już w pierwszym kwartale na tapet może wejść temat obniżek.

Na Bliskim Wschodzie wymiana zakładników

Zawieszenie broni i wymiana zakładników, a także przepuszczenie konwojów z pomocą humanitarną – to efekt ostatnich ustaleń pomiędzy Izraelem a Hamasem. Istnieją raczej niewielkie szanse, że porozumienie to przerodzi się w trwały rozejm i zakończenie działań wojennych, jednak przez międzynarodową społeczność odebrane zostało ono pozytywnie.

Wśród zakładników, których Hamas porwał 7 listopada, znajduje się wiele kobiet i dzieci, ale także obywatele innych krajów m.in. Stanów Zjednoczonych czy Polski. 50 osób miała zostać wymieniona w piątek za 150 więźniów przetrzymywanych przez Izrael.

FED raczej bez podwyżki stóp 

W środę FED publikował protokół z listopadowego posiedzenia. Treść protokołu nie zawiera żadnych zaskakujących faktów. Bank centralny planuje pozostawić stopy procentowe na obecnym poziomie dłużej, obserwując w tym czasie to, co będzie się działo z inflacją. Jeszcze jedna podwyżka stóp nie jest wykluczona, choć raczej mało prawdopodobna.

To samo odzwierciedlają nastroje na rynkach. CME FedWatch Tool pokazuje w grudniu 99,5 proc. prawdopodobieństwo, że nic się nie zmieni, i 0,5 proc., że zobaczymy obniżkę. W styczniu zaledwie 6,2 proc. za podwyżką, a w marcu 4,6 proc. za podwyżką, 24,6 za obniżką i 70,7 proc. bez zmian.

Tymczasem w NBP

Najnowsze dane NBP mówią, że na koniec października podaż pieniądza M3 wynosiła 2 bln 241,1 mld zł i była większa o 7,2 mld zł względem września. Bank uspokaja, że ma to być efekt wzrostu wartości depozytów i innych zobowiązań wobec sektora przedsiębiorstw niefinansowych. W obecnej sytuacji inflacyjnej wzrost podaży pieniądza może jednak napawać niepokojem.

Bank odniósł się także do zarzutów skierowanych pod adresem prezesa Adama Glapińskiego. Opozycja chciała postawić go przed Trybunałem Stanu pod zarzutem naruszenia Konstytucji w okresie pandemii COVID-19, kiedy to bank centralny prowadził skup obligacji. W swoim stanowisku Bank broni prezesa podkreślając, że nie była to decyzja personalna, a podjęta przez zarząd NBP. Realizowane przez NBP w latach 2020-2021 operacje otwartego rynku miały też nie naruszać przepisów, gdyż bank nie prowadził skupu obligacji na rynku pierwotnym, a to właśnie zakup obligacji przez bank centralny bezpośrednio w ministerstwie finansów stanowiłoby poważne naruszenie prawa.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark