Krakowski rynek biurowy w II kwartale 2023 r.

Wolumen nowoczesnej powierzchni biurowej na koniec czerwca 2023 roku w Krakowie pozostał na niezmienionym poziomie 1,75 mln m kw. W II kwartale roku nie został oddany do użytku żaden projekt. Aktywność deweloperów względem rozpoczynanych nowych inwestycji również wyróżniała się ostrożnościowym podejściem.

Znaczna nadwyżka zasobów, którą krakowski rynek biurowy posiadał nad pozostałymi miastami, mimo braku nowej podaży w II kwartale 2023 roku, pozwoliła mu utrzymać pozycję lidera wśród regionów. W I połowie roku deweloperzy zrealizowali w Krakowie projekty biurowe o powierzchni ponad 42 600 m kw., co stanowiło blisko 37% całkowitego wolumenu powierzchni oddanej do użytku w miastach regionalnych.

„Wciąż niestabilna sytuacja gospodarcza, rosnące koszty budowy i finansowania w połączeniu ze wzrostem współczynnika pustostanów mają niewątpliwy wpływ na decyzje deweloperów. Ma to swoje odzwierciedlenie w rozpoczynaniu przez nich nowych projektów. Na koniec czerwca 2023 roku w Krakowie na etapie realizacji pozostawało jedynie 78 000 m kw. powierzchni biurowej, co jest wynikiem około czterokrotnie mniejszym niż w latach sprzed pandemii. Wówczas w budowie obserwowaliśmy średnio 250 000 – 300 000 m kw.,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największymi realizowanymi obecnie projektami są: Kreo (23 000 m kw., Ghelamco Poland) oraz Mogilska 35 (13 500 m kw., Warimpex), których oddanie do użytku planowane jest na II połowę br.

„W pierwszej połowie roku najemcy podpisali umowy na 82 600 m kw. powierzchni biurowej. Wynik ten stanowił 25% całkowitego wolumenu transakcji na rynkach regionalnych i jednocześnie był drugim najwyższym odnotowanym w badanych miastach,” – uzupełnia Izabela Dąbrowska, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Największy udział, ponad 56% stanowiły nowe umowy, renegocjacje odpowiadały za 32% wolumenu transakcji, a ekspansje wyniosły 12% wolumenu podpisanych umów.

Pomimo braku nowej podaży w II kwartale 2023 roku, wskaźnik pustostanów zanotował wzrost o 1 pp. względem poprzedniego kwartału i na koniec czerwca osiągnął wynik 18,4%. Porównując rezultat z analogicznym okresem w roku poprzednim wzrost jest jeszcze większy, bo o 2,2 pp.

Czynsze wywoławcze w Krakowie na koniec czerwca 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 29,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Morze Bałtyckie a zmiany klimatu

Bałtyk jest stosunkowo małym i płytkim morzem śródlądowym charakteryzującym się niewielką wymianą wód z oceanem. Jego powierzchnia wynosi nieco ponad 415 000 km2, a zlewisko, w którym oprócz Polski leżą Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Łotwa, Litwa, Szwecja, Białoruś, Islandia, Norwegia i Rosja, obejmuje obszar 1,7 mln km2. Procesy zachodzące w Bałtyku są wypadkową działań podejmowanych w całym zlewisku, w tym również zmian klimatu zachodzących na tym obszarze. W różnych rejonach zlewiska mają one różną intensywność i kierunek. Wszystkie te wzajemnie ze sobą powiązane czynniki powodują trudności w prognozowaniu wpływu zmian klimatu na nasze morze. Część powiązań nie jest jeszcze dobrze poznanych. Nakładają się na nie różnice w poszczególnych globalnych modelach i scenariuszach zmian klimatu.

Klimat Morza Bałtyckiego charakteryzują znaczące zmiany sezonowe wynikające z jego lokalizacji. Zimą znajduje się pod wpływem Oscylacji Północnoatlantyckiej wpływającej na cyrkulację atmosferyczną i opady na obszarze znacznej części zlewiska. Wzrost temperatury w zlewisku Morza Bałtyckiego wynoszący 0,08°C/dekadę jest wyższy od średniego wzrostu na całej Ziemi szacowanego na 0,05°C. Zmiany klimatu przejawiają się przede wszystkim przez zmniejszenie liczby bardzo zimnych dni, skrócenie czasu występowania pokrywy lodowej oraz zmniejszenie jej grubości na wielu rzekach i jeziorach, szczególnie tych we wschodniej i południowo wschodniej części zlewiska. Obserwuje się również wydłużanie okresu wegetacyjnego.

Prognozy

Prognozy zmian klimatu wskazują, iż temperatura powietrza w regionie Morza Bałtyckiego będzie nadal wzrastać. Przewiduje się, iż średnia roczna temperatura powietrza wzrośnie w XXI wieku o 3-5°C. Największe ocieplenie prognozowane jest w miesiącach zimowych na północy i wschodzie zlewiska, a w miesiącach letnich w jego południowej części. Może to spowodować wydłużenie okresu wegetacyjnego do końca wieku o 20-50 dni na północy zlewiska oraz 30-90 dni na południu.

Prognozuje się wzrost intensywności globalnego cyklu hydrologicznego. W zlewisku Morza Bałtyckiego w okresie zimowym opady będą wzrastały, a w okresie letnim wzrost spodziewany jest jedynie w północnej części zlewiska. Prognozy dla południowej części zlewiska są bardzo zróżnicowane w zależności od wykorzystywanego modelu. Część z nich wskazuje na przyszły spadek sum opadów. Zwiększy się prawdopodobieństwo występowania opadów nawalnych – ich wysokość i częstotliwość.

Modele matematyczne wskazują, iż generalnie niemal w całym zlewisku morza należy się spodziewać zmniejszenia grubości pokrywy śnieżnej oraz skrócenia okresu jej występowania. Jest to jedynie ogólna tendencja, która nie wyklucza wystąpienia lat o warunkach ekstremalnych, kiedy ilość wody zgromadzona w pokrywie śnieżnej będzie szczególnie wysoka. W południowej części zlewiska ilość śniegu może zostać zredukowana nawet o 75%.

Warunki klimatologiczne mają przełożenie na warunki hydrologiczne w zlewisku. Zmiany w odpływie rzecznym uzależnione będą m.in. od ewapotranspiracji[1] (na intensywność, której z kolei będzie oddziaływała wzrastająca temperatura) oraz od opadów. Prognozy wskazują, iż typowe wiosenne wezbrania będą występowały wcześniej, w I kwartale roku. Wynikać to będzie z rosnącej temperatury powietrza, wcześniejszych roztopów oraz ze zmian w rozkładzie rocznym opadów. W okresie letnim, w związku z mniejszymi opadami i wyższą temperaturą powietrza należy się natomiast spodziewać częstszego występowania okresów suchych.

Jak zmienią się warunki w samym Morzu Bałtyckim?

Należy się spodziewać wzrostu temperatury powierzchniowej warstwy wody. Największe zmiany wystąpią latem w Zatoce Botnickiej oraz Morzu Botnickim, a wiosną w Zatoce Fińskiej. Temperatura wody wzrośnie latem o około 2°C na południu akwenu, a w jego północnej części nawet o około 4°C. Zmiany temperatury będą dotyczyły przede wszystkim przypowierzchniowej warstwy wody, toteż proces ten wpłynie również na wzrost stratyfikacji termicznej morza.

Prognozowane zmiany klimatu będą prawdopodobnie miały wpływ na zmniejszenie zasolenia Morza Bałtyckiego. Największe będą one w rejonie cieśnin duńskich, a najmniejsze w Bałtyku północnym i wschodnim. Prognozowane zmiany będą jednolite w całym roku. Przewidywane zmiany w zasoleniu wód morskich wynikają z prognozowanych zmian w odpływie rzecznym. W całym zlewisku prognozuje się jego wzrost od kilku do kilkunastu procent.

Modele matematyczne wskazują również na przyszłą redukcję pokrywy lodowej na Bałtyku, co jest związane przede wszystkim z rosnącą temperaturą powietrza.

Skutki zmian klimatu

Jednym z najbardziej znanych skutków zmian klimatu jest wzrost poziomu mórz i oceanów wynikający z topnienia pokrywy lodowej. Prognozy dot. wielkości wzrostu poziomu Morza Bałtyckiego w XXI wieku są bardzo zróżnicowane, uzależnione od podejścia do modelowania, poziomu zaufania i niepewności. Wartości podawane przez specjalistów wahają się między 0,6 a 1,1 m. W tym miejscu warto zauważyć, iż wzrost poziomu morza jest częściowo kompensowany przez ruchy izostatyczne skorupy ziemskiej.

Działalność człowieka a życie w Bałtyku

Prognozowane zmiany warunków klimatycznych i związane z nimi warunki hydrologiczne w zlewisku Bałtyku będą miały swoje przełożenie na warunki biochemiczne wód, na życie biologiczne. Życie organiczne limitowane jest m.in. przez dostępność składników odżywczych, głównie związków fosforu i azotu, czyli tak zwanych biogenów. Człowiek, przede wszystkim w wyniku rozwoju intensywnego rolnictwa oraz przemysłu, dostarcza do morza znaczące ilości tych związków. Ich największy ładunek trafiał do Bałtyku około 1980 roku. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w 2017 roku spośród krajów leżących w zlewisku Morza Bałtyckiego najwyższe zużycie sztucznych nawozów azotowych i fosforowych zanotowano w Niemczech (około 1 659 tys. ton) i w Polsce (około 1 150 tys. ton). Najmniej nawozów zużyto natomiast w Estonii (około 37 tys. ton) i na Łotwie (77 tys. ton). Ładunek substancji organicznych i biogennych dostarczanych rzekami z terenu Polski w ostatnich 20 latach stopniowo się zmniejsza (rys. 1). Jest on jednak uzależniony również od warunków panujących w danym okresie. Przykładowo, w 2010 roku w związku z wystąpieniem powodzi transport zanieczyszczeń do morza znacząco wzrósł. Zostały one wymyte przez rzeki z zalewanych terenów.

Mimo zmniejszenia ładunków biogenów trafiającego każdego roku do morza, w wodach przypowierzchniowych zaobserwowano tylko spadek stężeń azotanów w okresie zimowym. Nie dotyczy to jednak stężenia fosforanów. Znaczące stężenia biogenów, w połączeniu z korzystnymi warunkami termicznymi prowadzą m.in. do częstszych zakwitów glonów i sinic. Mogą one powodować zatrucia ludzi i zwierząt żyjących w Bałtyku. Ponadto, w procesie ich rozkładu wykorzystywane są znaczące ilości tlenu, w wyniku czego powstają obszary o jego deficycie, w których życie organiczne nie może się rozwijać w poprawny sposób.Morze Bałtyckie a zmiany klimatu

Rys. 1. Odpływ substancji organicznych i biogennych rzekami do Morza Bałtyckiego

(PGW WP, PMŚ, za Ochrona Środowiska 2020, 2021)

Podejmowanie działań i możliwe scenariusze

Modele matematyczne uwzględniające postulowane w ramach Bałtyckiego Planu Działań (The Baltic Sea Action Plan) działania mające na celu ograniczenie antropopresji na Morze Bałtyckie wskazują na przyszłe niewielkie zmniejszenie obszarów deficytu tlenu w morzu.

Z drugiej strony patrząc, wg modeli odwzorowujących utrzymanie obecnego stopnia antropopresji (scenariusz „business-as-usual”) obszar beztlenowy zostanie podwojony, a obszary o deficycie tlenu zwiększą się o około 30%. Już obecnie w związku z deficytem tlenu nawet 70 000 km2 Bałtyku pozbawione jest makrofauny.

Z punktu widzenia warunków życia organizmów żywych istotne znaczenie ma również odczyn wody. Modele matematyczne wskazują, iż pH przypowierzchniowej warstwy wody uzależnione jest przede wszystkim od zawartości CO2 w atmosferze. Przy założeniu najgorszego scenariusza dot. emisji CO2 należy się spodziewać znaczącego spadku odczynu.

Wpływ zmian na różnorodność biologiczną

Jednym z podstawowych czynników mających bezpośredni wpływ na funkcjonowanie organizmów jest temperatura. Wzrost temperatury może wpłynąć na strukturę gatunkową organizmów zamieszkujących Bałtyk. Zmiany klimatu mogą sprzyjać wypieraniu organizmów zimnowodnych przez gatunki ciepłowodne.

Oddziaływanie człowieka na Morze Bałtyckie w wielu przypadkach może potęgować niekorzystny wpływ zmieniających się warunków klimatycznych. Dotyczy to oczywiście wspomnianej wcześniej dostawy biogenów. Uwagę warto jednak zwrócić również na nadmierne połowy ryb. W ten sposób człowiek przyczynia się do zmniejszenia różnorodności biologicznej.

Ograniczenie zanieczyszczeń to konieczność

Jak wspomniano na wstępie, dokładny kierunek i intensywność niektórych zmian zachodzących w Morzu Bałtyckim nie są do końca poznane. Niejednokrotnie wyniki modeli matematycznych dają bardzo zróżnicowane wyniki, w zależności od przyjętych założeń. Wynika to ze wzajemnych powiązań szeregu procesów zachodzących nie tylko w samym morzu, ale w całym jego zlewisku. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, iż w celu ograniczenia naszego negatywnego wpływu na Bałtyk konieczne jest dalsze ograniczanie antropopresji związanej z urbanizacją, rozwojem intensywnego rolnictwa oraz przemysłu. Liczne zanieczyszczenia pochodzące z tych źródeł za pośrednictwem rzek są transportowane do morza i negatywnie oddziałują na tamtejszy ekosystem i warunki fizyczno-chemiczne.

Więcej o zmianach klimatu i adaptacji do ich skutków możesz znaleźć na stronie projektu Klimada 2.0: https://klimada2.ios.gov.pl/o-projekcie/

Michał Marcinkowski, geograf, hydrolog, ekspert Krajowego Ośrodka Zmian Klimatu w Instytucie Ochrony Środowiska- Państwowym Instytucie Badawczym

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o VAT

Cieszy nas zakończenie okresu niepewności w sprawie obowiązku KSeF. Z lekkim niepokojem obserwowaliśmy, jak kolejne zmiany i przesunięcia terminu wdrożenia powodowały, że temat e-faktur był odkładany na bok przez polskich przedsiębiorców. Tymczasem, czas i zasoby niezbędne na zmiany procesowe i technologiczne są kluczowe, aby od 1 lipca 2024 firmy były gotowe na wystawianie i odbieranie faktur z wykorzystaniem nowego rządowego rozwiązania. To już ostatni dzwonek, aby zdążyć na czas.

Przedsiębiorcy, którzy dopiero teraz zaczynają analizę pod kątem KSeF, powinni jak najszybciej zidentyfikować wszystkie źródła wystawiania faktur i procesowania dokumentów zakupu w firmach. W drugim kroku należy zweryfikować w swoim dziale IT lub u dostawców systemów, czy przygotowana jest aktualizacja oprogramowania, gwarantująca komunikację z KSeF. Jeśli taki warunek nie jest spełniony, lub z różnych względów taka opcja nie jest rozważana, wtedy potrzebne jest alternatywne rozwiązanie, aby sprostać zmianie prawa.

Michał Sosnowski – ekspert KSeF, Business Development Director, Exorigo-Upos

Wzrost rentowności amerykańskich obligacji pomógł dolarowi

Niepokojący wzrost rentowności amerykańskich obligacji, szczególnie długoterminowych, w dalszym ciągu ciążył na notowaniach walut europejskich oraz rynków wschodzących. Istotny w tym kontekście będzie czwartkowy odczyt inflacji CPI z USA. Jeśli dane rozczarują, rynek może czekać duża zmienność.

Rynek prawdopodobnie za bardzo przekonał się do założenia o deprecjacji dolara po sygnałach z Fedu sugerujących, że może być to koniec podnoszenia stóp procentowych. Krótkie pozycje na dolara są rozciągnięte, a popularne w tym roku transakcje (długie na waluty rynków wschodzących i euro, a krótkie na dolara) przeżywają gorsze chwile. Winą za to obarcza się obniżenie amerykańskiego ratingu kredytowego przez agencję Fitch, wątpimy jednak, że pojedynczy raport naprawdę miał aż takie znaczenie dla gospodarki i rynku, które poddawane są najgłębszym analizom na świecie.

Kalendarz na ten tydzień nie obfituje w publikacje. Najważniejszy będzie czwartkowy (10.08) odczyt amerykańskiej inflacji CPI za lipiec. Wzrost rentowności amerykańskich obligacji (a za nimi, jak zwykle, innych na świecie) wydaje nam się na razie zjawiskiem technicznym, po trosze niezgodnym z dobrymi wieściami, jakie dostawaliśmy w kontekście dynamiki cen. Raport o CPI za lipiec i potencjalne potwierdzenie dezinflacyjnego trendu w USA nabierają wobec tego dodatkowego znaczenia. Mniejsza rynkowa płynność, wynikająca z okresu wakacyjnego, może wpłynąć na zintensyfikowanie ruchów walutowych wywołanych publikacją raportu.

PLN

W ubiegłym tygodniu wspomnieliśmy o możliwości realizacji zysków na złotym i rzeczywiście niedługo później doświadczył on dość gwałtownej wyprzedaży. W ostatnich dniach niekorzystne dla złotego było również otoczenie zewnętrzne. Kurs EUR/PLN dokonał jednak zwrotu i w poniedziałek 7.08 na poziomie 4,42 jest niewiele powyżej ostatnich minimów. W stosunku do podobnych walut złoty cechuje się odpornością, co wzmacnia nasze pozytywne przekonania dotyczące jego perspektyw.

Dane z Polski w ubiegłym tygodniu były mieszane. Inflacja spadła poniżej oczekiwanego poziomu, do 10,8% w lipcu, co ośmieliło rynki do wyceny silniejszych cięć stóp procentowych. PMI dla przemysłu zawiódł, spadając do najniższego od listopada 2022 r. poziomu 43,5 pkt. Dane dotyczące krajowej aktywności gospodarczej są w ostatnim czasie kiepskie, co również przemawia za obniżeniem stóp procentowych w nadchodzących miesiącach. Publikowany pod koniec miesiąca sierpniowy odczyt inflacji będzie miał kluczowe znaczenie dla najbliższego, wrześniowego posiedzenia NBP, które jest obecnie postrzegane jako to, które może rozpocząć cykl obniżek.

EUR

Odczyt PKB w II kwartale i wstępny dotyczący inflacji w lipcu dostarczyły mieszanych danych. Zgodnie z pierwszym gospodarka w II kwartale nieco odżyła, choć dynamika jej wzrostu jest bardzo niska (0,3% w ujęciu kwartalnym). Drugi zaś nie wskazał na trend dezinflacyjny, przynajmniej w kontekście miary bazowej, która wyniosła 5,5%, przewyższając oczekiwania i jest bliska rekordowych wartości.

Zachowanie euro pozostaje zależne od polityki Europejskiego Banku Centralnego, dla której kluczowe będą nadchodzące publikacje danych. Nie jest dla nas jasne, jak rozwiązana zostanie dychotomia między słabą aktywnością gospodarczą i uporczywie wysoką inflacją bazową w strefie euro. Sądzimy jednak, że kwartalne raporty dotyczące płac – w dalszej części sierpnia z Niemiec i w połowie września ze strefy euro – będą w tym kontekście niezwykle istotne. Mocny wzrost zarobków może wzmocnić obawy dotyczące spirali płacowo-cenowej i wesprzeć zakłady za dodatkowym zacieśnieniem polityki EBC.

USD

Dane z lipcowego raportu NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy były mieszane. Główny odczyt był zgodny ze stopniowym rozluźnieniem sytuacji – przyrost wakatów spadł poniżej 200 tys. i drugi miesiąc z rzędu był niższy niż oczekiwano (po 14 miesiącach zaskakiwania w górę). Stopa bezrobocia pozostaje jednak blisko rekordowych minimów i niespodziewanie spadła do 3,5%, a co ważniejsze, wzrost płac zaskoczył w górę.

Istotniejsze niż raport NFP będą dla Rezerwy Federalnej czwartkowe (10.08) dane o inflacji. Rynki zakładają optymistycznie, że miesięczna dynamika cen bazowych będzie zgodna z inflacją rzędu 2–3% w skali roku, wpisując się w ostatni trend dezinflacyjny. Rozczarowanie w tym kontekście może spowodować znaczną zmienność rynkową, biorąc pod uwagę, jak wątły wydaje się stan rynku obligacji.

GBP

Sierpniowe posiedzenie Banku Anglii nie wsparło funta. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami Rada opowiedziała się za małą podwyżką stóp procentowych o 25 pb. – wyłamały się 3 osoby, w tym 2 głosujące za podwyżką o 50 pb. i 1 za utrzymaniem stóp. Sygnały w oświadczeniu nie uległy zmianie od poprzedniego posiedzenia, wskazując, że jeśli inflacja będzie „uporczywa” konieczne mogą być dalsze podwyżki stóp procentowych. Niemniej obecnie panuje konsensus, że zakończenie zacieśniania może się zbliżać, a Rada stwierdziła, że stopy są już na „restrykcyjnych” poziomach.

Oczekiwania rynkowe dotyczące ostatecznego poziomu stóp procentowych oddalają się od poziomu 6%, co uderza w brytyjską walutę. Rada zasugerowała jednak również, że stopy pozostaną na wysokim poziomie na dłużej – biorąc pod uwagę, że będą najprawdopodobniej najwyższe wśród krajów G10, utrzymujemy naszą optymistyczną prognozę wobec funta. W tym tygodniu piątkowy (11.08) odczyt PKB w II kwartale da nam wsteczne dane o kondycji brytyjskiej gospodarki.

CNY

W trudnym dla walut rynków wschodzących tygodniu juan radził sobie dobrze – doświadczył tylko niewielkiej wyprzedaży względem dolara i zdecydowanie umocnił się w ujęciu ważonym handlem. Rozbudzony ponownie optymizm inwestorów związany z rządowymi działaniami stymulacyjnymi pomaga juanowi stawić czoła zewnętrznym niekorzystnym czynnikom. Rząd zalewa inwestorów kolejnymi nagłówkami wskazującymi na wolę wsparcia gospodarki i wydaje się to jak na razie przynosić efekty. Jesteśmy ostrożnie optymistyczni i zakładamy, że poprawa sentymentu wobec Chin może się utrzymać, jeśli pojawiać się będą kolejne oświadczenia podobne tym z Zhengzhou, stolicy prowincji Henan, skupione głównie na wsparciu rynku nieruchomości.

Odczyty PMI z zeszłego tygodnia były mieszane – indeksy zbiorcze od NBS i Caixin spadły, ogólnie dane nie były jednak takie słabe. Jakiś czas temu wspomnieliśmy, że chińskie dane gospodarcze stają się coraz bardziej zniuansowane. Obecnie wydaje się, że widać światełko na końcu tunelu. Warto zauważyć, że indeks zaskoczeń gospodarczych Citigroup dla Chin wzrósł od połowy lipca.

Kalendarz na ten tydzień dla Państwa Środka jest dość bogaty. Szczególnie istotne będą środowe (09.08) dane dotyczące dynamiki cen. Oczekuje się, że po raz pierwszy od ponad 2 lat Chiny doświadczą deflacji konsumenckiej.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

EURUSD odbija od linii trendu

Dane z amerykańskiego rynku pracy osłabiają dolara. Reakcja wydaje się być odpowiednia, ponieważ widać oznaki spowolnienia. Wynik na poziomie 187 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym jest najniższym rezultatem od grudnia 2020 roku. Ponadto dane z poprzednich miesięcy zostały zrewidowane w dół, łącznie o 49 tys. Publikacja w pewnym stopniu spowodowała wzrost prawdopodobieństwa tego, że lipcowa decyzja Fedu była ostatnią podwyżką w całym cyklu.

Raport o zatrudnieniu jasno wskazuje ochłodzenie. Obniżyła się znacznie średnia sześciomiesięczna. Od pewnego czasu równie silnie spada liczba pracowników tymczasowych, która to jest uznawana za pewnego rodzaju wyprzedzający wskaźnik. W lipcu zostało zlikwidowanych 22 tys. takich miejsc pracy.

Presja płacowa pozostała niezmieniona ale w tym wypadku należy poczekać na publikację innego wskaźnika a mianowicie na indeks płac Atlanta Fed, który jest bardziej znaczący. Stopa bezrobocia zredukowała się do 3,5 proc. z 3,6 proc. i prawdopodobnie zacznie rosnąć, gdy główny wskaźnik (NFP) jeszcze mocniej spowolni. Pamiętajmy, że około 100 tys nowych miejsc pracy jest niezbędnych każdego miesiąca, aby wchłonąć młode osoby które dopiero wchodzą na rynek.

Główna para walutowa rośnie do 1,10 co oznacza, że mamy jakąś reakcję, ale nie jest ona spektakularna. Z kolei rentowności amerykańskich 2-latek lekko się obniżyły i spadły poniżej 4,9 proc.

Wracajac do Fed, rynek pracy cały czas trzyma się scenariusza nakreślonego przez bank centralny. Tworzenie nowych miejsc pracy zmniejsza się stabilnie. Liczba wakatów spada, dzięki czemu podaż i popyt na rynku stają się bardziej zrównoważone. Dane, na które Fed zwraca szczególną uwagę – tj. dzisiejszy raport o zatrudnieniu, niedawno opublikowany indeks kosztów zatrudnienia i inflacja – sugerują, że nie ma potrzeby dalszego podnoszenia kluczowych stóp procentowych.

Kurs EUR/USD odbija od średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Bariera techniczna jak na razie utrzymuje kurs głównej pary walutowej w tendencji wzrostowej. Dzisiejsze odbicie może być początkiem kolejnego większego impulsu na eurodolarze.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jak Polacy tankują swoje auta – badanie opinii

Nawyki konsumenckie i zwyczaje zakupowe związane z wyborem paliwa wśród Polaków. Podsumowanie wyników badania PAYBACK Opinion Poll.

Wyniki badania wskazują, że 43% ankietowanych kierowców ze względu na inflację zmieniło swoje nawyki za kierownicą. Ponad jedna trzecia (38,8%) z nich częściej stosuje ecodriving, a 26,3% respondentów zaczęło ograniczać jazdę samochodem. Badani coraz częściej szukają alternatywnych rozwiązań, np. w okresie letnim zamieniają samochód na rower (15,7%) lub wybierają komunikację miejską (10,5%). Niektórzy (5,8%) decydują się również na jazdę samochodem w większych grupach, aby dzielić koszty.

Wzrost cen dla wielu osób oznaczał również zmiany w planach wakacyjnych. Aż 40,2% ankietowanych ze względu na cenę paliwa zmieniło plany wakacyjne, wśród nich aż 21,4% zrezygnowało z nich kompletnie, a 27,3% zdecydowało się ograniczyć dodatkowe wyjazdy. 14,8% respondentów wybrało inny środek transportu, by dotrzeć do miejsca wypoczynku, a 13,3% zmieniło wakacyjną destynację na bliższą. Co dziesiąty Polak (12,6 % badanych) w celu optymalizacji kosztów planuje organizować wycieczki w większej grupie.

Czynniki decydujące o wyborze stacji benzynowej

Cena jest czynnikiem decydującym przy wyborze stacji benzynowej aż u 41,2% ankietowanych. Na drugim miejscu znajduje się lokalizacja stacji. To, czy znajduje się ona po drodze, jest najważniejsze dla 36% tankujących respondentów. Wśród ważnych czynników związanych z wyborem stacji benzynowej pojawiła się również dostępność programów lojalnościowych (9,7%) i promocje (9,6%).

Powody do zmiany stacji paliw

Aż 43,5% ankietowanych deklaruje, że znacząca obniżka cen skłoniłaby ich do tankownia na stacji benzynowej innej marki niż zwykle. Z tego aż 32,2% ankietowanych zdecydowałoby się na zmianę marki stacji przy obniżce ceny litra paliwa o 30-40 groszy. Z kolei dla 16% badanych obniżka nawet poniżej 30 gr byłaby wystarczającym argumentem na zmianę stacji. 24,6% respondentów do zmiany stacji skłoniłaby obniżka na poziomie 40-50 groszy/litr, a 27,3% przekonałoby się do nowej marki przy obniżeniu ceny powyżej 50 groszy za litr paliwa.

Optymalizacja kosztów

37,8% ankietowanych pojechałoby zatankować auto o konkretnej godzinie, gdyby cena paliwa była wtedy niższa. Ponad 28% (28,4%) badanych zaznacza, że nie są skłonni jechać zatankować samochód w określonych ramach czasowych po to, by skorzystać ze zniżki. Natomiast co trzeci respondent (33,8%) nie potrafił jednoznacznie określić, czy skusiłby go rabat dostępny w konkretnych godzinach.

Większość respondentów (61,5%) nie zwraca uwagi na to, czy tankują samochód w dni tygodnia, kiedy na stacji benzynowej jest dostępna promocja na paliwo.

Zachowania konsumenckie a programy lojalnościowe

Wyniki badania PAYBACK Opinion Poll wskazują, że programy lojalnościowe są jednym ze sposobów zarówno przyciągnięcia nowych klientów, jak i budowania bliższych relacji z już obecnymi. Aż 65,3% ankietowanych dołączyłoby do nowego programu lojalnościowego w zamian za możliwość skorzystania z promocji na paliwo. 29% osób nie deklaruje jednoznacznej odpowiedzi, a 6% badanych nie skorzystałoby z takiej opcji.

Podsumowanie

Inflacja i wysokie ceny paliw mają znaczący wpływ na zmiany nawyków konsumenckich i zwyczajów zakupowych związanych z wyborem paliwa wśród Polaków. Ze względu na wzrost cen paliwa, Polacy decydują się między innymi na ograniczanie wyjazdów samochodem, szukają oszczędności poprzez wybór alternatywnych środków transportu i analizują oferty różnych stacji paliw, aby znaleźć tę optymalną pod względem ceny, ale też lokalizacji.

Badanie przeprowadzone w ramach PAYBACK Opinion Poll potwierdza nasze wnioski i spostrzeżenia dotyczące tego, że w obliczu tak wysokiej inflacji Polacy szukają oszczędności wszędzie, a paliwo jest jednym z kluczowych punktów na listach optymalizacji budżetu wielu zmotoryzowanych osób. Ciągle pracujemy więc nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby zarówno utrzymać konkurencyjność naszych partnerów, jak i zaspokoić potrzeby konsumentów, którym zależy na obniżeniu kosztów. – podkreśla Rafał Grędziszewski, Business Growth Director w PAYBACK Polska.

O badaniu:

Cel badania: przeanalizowanie kluczowych czynników wpływających na decyzje zakupowe związane z tankowaniem samochodu, przeanalizowanie wpływu inflacji na nawyki Polaków związane z jazdą samochodem. Badanie przeprowadzone zostało w lipcu 2023 roku. Liczba respondentów: 684.

Chcesz wesprzeć swój biznes? Zdecyduj się na własną aplikację!

Współcześnie coraz więcej osób decyduje się na założenie własnej firmy. Sprawia to, że trudniej o wyróżnienie się spośród konkurencji i pozyskanie grona lojalnych klientów. Z pomocą może przyjść stworzenie własnej aplikacji webowej lub mobilnej. Co warto wiedzieć w tym temacie?

Przedsiębiorcy sięgają po różne metody rozwoju swojego biznesu. Jedną z nich jest choćby stworzenie własnej aplikacji webowej lub mobilnej. Ty też możesz zdecydować się na takie rozwiązanie, korzystając z usług profesjonalnych firm, np. Unique devs. Jakie są największe zalety posiadania aplikacji i dlaczego warto? Przeczytaj poniższy artykuł!

Zalety posiadania aplikacji

Posiadanie własnej aplikacji biznesowej jest świetnym narzędziem marketingowym. Możesz wyróżnić się spośród konkurencji, podnieść prestiż całej firmy oraz bez ograniczeń tworzyć programy lojalnościowe dla swoich klientów. Dzięki temu jeszcze chętniej będą korzystać z Twoich usług lub kupować produkty. To inwestycja, która szybko się zwróci. Stanowi jednorazowy wydatek, w przeciwieństwie do klasycznych działań marketingowych, które należy opłacać regularnie.

Przemyślanie i rzetelnie stworzona aplikacja przekłada się na zwiększenie konwersji, satysfakcji i budowanie silnych więzi z marką. Twoja firma zyska na wiarygodności, wzmocni swoją pozycję na rynku i ukaże się jako profesjonalne, nowoczesne przedsiębiorstwo.

Do czego służy aplikacja?

Posiadając własną aplikację, możesz informować swoich klientów o aktualnej ofercie, promocjach, godzinach i dniach działania firmy, a także dowolnych innych kwestiach. Możesz prowadzić rozbudowane programy lojalnościowe, personalizować ofertę i treści dla konkretnego użytkownika, a nawet wysyłać powiadomienia do wybranych grup użytkowników.

Wszystko to jest dla klienta niezwykle komfortowe. W jednym miejscu ma dostęp do najważniejszych danych dotyczących danej firmy, do których może wrócić o dowolnej porze i z dowolnego miejsca. W dzisiejszych czasach niemal każdy posiada już telefon z ekranem dotykowym – zadba o to, aby w zbiorze zainstalowanych aplikacji znalazła się również Twoja.

Własna aplikacja – Ty też możesz ją mieć!

Samodzielne stworzenie aplikacji jest niemal niemożliwe bez rozbudowanej wiedzy i doświadczenia. Zajmują się tym umiejętni programiści, a cały proces składa się z kilku etapów. Dlatego chcąc cieszyć się własną aplikacją webową lub mobilną, skorzystaj z usług fachowców. Tworzenie aplikacji można przedstawić w 4 krokach:

  • poznanie potrzeb i wizji klienta, a także jego marki;
  • tworzenie dokumentacji projektowej i propozycji graficznych, przy wprowadzaniu zmian wskazanych przez klienta;
  • kodowanie i testowanie jako najważniejszy element każdej aplikacji;
  • uruchomienie działającego już narzędzia.

Otrzymasz sprawnie funkcjonującą aplikację, zgodną z Twoimi wszystkimi wymaganiami, gotową, aby służyć Tobie i Twoim klientom. Wesprzyj swój biznes w nowoczesny sposób, a szybko zauważysz różnicę.

Rynek pracy w USA kluczowy dla rynków walutowych

Dane z amerykańskiego rynku pracy to obok inflacji również z USA dwa najważniejsze odczyty dla rynków walutowych w ostatnim czasie. Brytyjczycy nie zaskoczyli i podnieśli stopy procentowe, a ropa naftowa znów szuka szczytów.

Rynek pracy w USA

Dzisiaj o 14:30 poznamy dane z amerykańskiego rynku pracy. Jeszcze na początku tygodnia oczekiwania były dość neutralne. Obecnie jednak po dobrych danych w środę z Raportu Challengera i przyzwoitych wczoraj tygodniowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych, mamy nagły wzrost optymizmu. Jeżeli dane nie okażą się dobre, możemy być świadkami kolejnej ucieczki od dolara. Od dwóch tygodni amerykański dolar wyraźnie zyskuje i wielu inwestorów powoli zastanawia się, kiedy realizować zyski z tego ruchu. Na uwagę zasługuje szczególnie fakt, że obecnie rynek pracy jest w naprawdę bardzo dobrej sytuacji, zatem nie pozostaje już wiele miejsca na dalszą poprawę. Z drugiej strony nie można wykluczyć kolejnego zbliżania się w stronę rekordowo niskich poziomów i kontynuacji świetnej passy dolara.

Brytyjczycy podnoszą stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami wczoraj w Wielkiej Brytanii stopy procentowe wzrosły o 0,25% do poziomu 5,25%. Jedyną niespodzianką w samej decyzji był fakt, że za podwyżką głosowało 8 z 9 członków, a nie jak wcześniej oczekiwano 7. Oznacza to, że Bank Anglii jest bardziej zgodny, niż dotychczas sądzono. Przed samą decyzją rynki spodziewały się, że może jednak pojawić się komunikat o kończeniu cyklu. Z tego powodu trwała wyprzedaż funta, po samej decyzji okazało się, że strach miał wielkie oczy, a kurs funta względem euro, będącym głównym punktem odniesienia dla brytyjskiej waluty, grzecznie wrócił na poziomy z początku dnia.

Tania ropa na dzień wystarczy?

Wczorajszy dość niespodziewany spadek cen czarnego złota szybko został zanegowany. W środę cena spadła z 86 na 83 dolary. Wczoraj dzień kończył się już powyżej 85 dolarów, a dzisiaj od rana dalej idziemy w górę. W górę idzie również gaz, aczkolwiek obecna cena megawatogodziny względem absurdów cenowych sprzed roku wydaje się i tak symboliczna. Dla przypomnienia rok temu jedna megawatogodzina kosztowała niemal 200 euro i rozpoczynał się marsz w stronę rekordów na 340 euro. Dzisiaj mamy po ostatnich wzrostach 30,5 euro. Brzmi to mocno komfortowo.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Jakie są zalety kantoru internetowego?

Kantory internetowe zdobywają coraz większą popularność nie tylko wśród klientów indywidualnych, ale również firm. Jeszcze do niedawna, aby móc wymienić walutę trzeba było najpierw ją wypłacić, a następnie udać się do kantoru stacjonarnego, co w pewnych sytuacjach było uciążliwe. Obecnie, dzięki bankowości elektronicznej, możemy dokonać szybkiej wymiany waluty bez wychodzenia z domu. Jakie są zalety kantoru internetowego? Podpowiadamy.

Jak działają kantory internetowe?

Kantory internetowe funkcjonują w podobny sposób jak te stacjonarne. W takim przypadku jednak nie musimy udawać się osobiście do placówki kantoru, ponieważ wszelkie formalności, a także sama wymiana realizowana jest przez internet. Jeżeli chcemy wymienić walutę online, wówczas musimy najpierw założyć konto w kantorze internetowym. Aby je utworzyć będziemy musieli podać kilka danych osobowych, a także numery rachunków złotówkowego i walutowego. W przypadku kiedy decydujemy się na wymianę środków w zaufanym kantorze online, nie musimy obawiać się o bezpieczeństwo naszych danych. Są one jednak wymagane ze względu na ustawę o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Po założeniu konta należy wpłacić na nie odpowiednią sumę pieniędzy i zatwierdzić cenę waluty.

Kantory internetowe obsługują klientów indywidualnych i firmy

Dużą zaletą kantorów internetowych jest fakt, iż obsługują one zarówno klientów indywidualnych oraz podmioty rynku walutowego, które poszukują najkorzystniejszych kursów wymiany walut i błyskawicznych rozliczeń, ale także klientów biznesowych. Kantor dla firm, który działa online to doskonała opcja dla eksporterów, importerów i klientów firmowych, którzy są zainteresowani konkurencyjnymi kursami walutowymi, a także dla przedsiębiorstw realizujących płatności zagraniczne.

Kantory internetowe działają 24/7

Ze względu na szereg zalet kantorów internetowych, są one obecnie bardzo popularne nie tylko wśród klientów indywidualnych, ale także biznesowych. Zaletą kantorów online jest fakt, iż funkcjonują one bez przerwy, a więc 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Dzięki temu możemy dokonać wymiany waluty o każdej porze dnia i nocy, bez konieczności wychodzenia z domu i dojazdu do placówki stacjonarnej, a także wypłaty gotówki w bankomacie.

Wygoda realizowania transakcji przez kantory online jest jednym z aspektów, dla których z usług takich firm decydują się korzystać nie tylko duże przedsiębiorstwa, ale także klienci indywidualni. Co więcej, pieniądze na konto klienta trafiają błyskawicznie, ponieważ zazwyczaj kantory online współpracują z polskimi bankami, co maksymalnie skraca czas transakcji.

Korzystne kursy wymiany walut w kantorach internetowych

Ze względu na to, że koszt obsługi kantoru internetowego często jest niższy niż stacjonarnego, właściciele takich miejsc mogą pozwolić sobie na niższe marże. W związku z tym nierzadko kantory online mają korzystniejsze ceny wymiany walut niż placówki stacjonarne. Dodatkowo wyróżniają się szerszą dostępnością walut, dzięki czemu można w nich kupić również mniej popularne waluty, praktycznie z całego świata.

Rewolucyjne zmiany w podatku od nieruchomości po przełomowym wyroku TK

Przełomowy wyrok TK w sprawie podatku od nieruchomości  – co oznacza dla podatników dziś i za półtora roku?

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 4 lipca 2023 r. stwierdził, że definicja budowli zawarta w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych jest niezgodna z Konstytucją RP. W związku z tym, przepis ten przestanie obowiązywać po upływie 18 miesięcy, co daje ustawodawcy półtora roku na wprowadzenie nowej definicji budowli. Podatnicy nie muszą jednak czekać tak długo na wykorzystanie skutków orzeczenia, ponieważ orzeczenie ma wpływ również na bieżące rozliczenia podatku od nieruchomości.

Według Trybunału niekonstytucyjność przepisu wynika z odwołania się do prawa budowlanego w ustawie podatkowej, co powoduje brak wystarczającej precyzji w definicji obiektów podlegających opodatkowaniu. W rezultacie wielokrotnie pojawiały się trudności w określeniu, czy dana budowla podlega opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości.

To nie pierwszy raz, gdy Trybunał zwrócił uwagę na tę kwestię. Już w 2011 r. wydano pierwsze ostrzeżenie w sprawie opodatkowania wyrobisk górniczych, a później, w 2020 r. sygnalizowano konieczność zmian. Jednak dopiero teraz, 4 lipca 2023 r., wydano to przełomowe orzeczenie.

Lipcowy wyrok TK stwierdza wprost niezgodność przepisu z Konstytucją i wskazuje termin jego wycofania z porządku prawnego. Na ustawodawcy wymusza to konieczność wprowadzenia nowego podatku od nieruchomości, co może być zadaniem niełatwym, ze względu na podobne wady prawne istniejące w definicji budynków.

Do czasu wprowadzenia nowych definicji przez ustawodawcę podatnicy będą mogli korzystać z wyroku  w trwających sporach podatkowych. Wydane orzeczenie daje mocny argument na ich korzyść w przypadkach, gdzie wcześniej nie było jasne, jak opodatkować m.in. urządzenia techniczne z częściami budowlanymi, stacje bazowe telefonii komórkowej, stacje transformatorowe i gazowe, silosy czy dystrybutory na stacjach paliw.

Ponadto wyrok umożliwia wznowienie zakończonych postępowań dotyczących opodatkowania budowli i składanie wniosków o zwrot nadpłaty podatku. Wnioski o wznowienie należy złożyć w terminie miesiąca od ogłoszenia wyroku, czyli do 10 sierpnia 2023 r.

Chociaż to orzeczenie nie rozwiąże wszystkich długotrwałych sporów między organami podatkowymi a podatnikami w kwestii przedmiotu opodatkowania podatkiem od nieruchomości, to daje ustawodawcy i sądom możliwość wprowadzenia zmian i wyjaśnienia wieloletnich wątpliwości.

Wojciech Pławiak – doradca podatkowy, radca prawny, LITIGATO Spory Podatkowe Kancelaria Prawno-Podatkowa Wojciech Pławiak.

Julia Karcz, radca prawny, LITIGATO Spory Podatkowe Kancelaria Prawno-Podatkowa Wojciech Pławiak.

Oliver Tuszik nowym prezesem Cisco na Europę, Bliski Wschód i Afrykę

Oliver Tuszik pokieruje działaniami firmy w Europie, na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce (EMEA). Ostatnio zajmował stanowisko starszego wiceprezesa Cisco Global Partner Sales and Routes to Market, gdzie wspierał rozwój globalnego ekosystemu partnerów i odpowiadał za utrzymanie najwyższych standardów obsługi klientów firmy. Ma ponad 25-letnie doświadczenie w zarządzaniu na różnych stanowiskach, w tym jako dyrektor generalny Computacenter w Niemczech oraz innych firmach IT. Jest to dla niego powrót do regionu EMEA, gdzie kierował on niemieckim oddziałem Cisco w latach 2013-2018.

Nominacja Tuszika nastąpiła w momencie, gdy Cisco wzmacnia działania na rzecz bezpiecznego połączenia technologii, ludzi, administracji i firm na całym świecie. W miarę jak priorytety informatyczne i ekologiczne stają się coraz bardziej powszechne, wszystkie branże muszą ponownie spojrzeć na swoje modele biznesowe i łańcuchy dostaw, aby poprawić zwinność, odporność i stać się bardziej zrównoważonymi. W swojej nowej roli Tuszik będzie realizował te cele poprzez ekosystem partnerów i klientów Cisco, aby przyspieszyć cyfryzację i wzmocnić innowacyjność w regionie EMEA.

„Miałem zaszczyt pracować z największymi organizacjami i najbystrzejszymi umysłami na całym świecie, a EMEA ma zdecydowanie największy niewykorzystany potencjał na tym polu na świecie. Siła, innowacyjność i różnorodność talentów w krajach tego regionu są niezrównane” – powiedział Oliver Tuszik, nowy prezes Cisco na region EMEA. „Technologia jest najważniejszym elementem przyspieszającym cyfryzację a Cisco jest w jej centrum – od bezpiecznej i zrównoważonej infrastruktury, przez transformacyjne technologie AI, po wzmacnianie przyszłości pracy”.

„Oliver wywarł na nas niesamowity wpływ przez 10 lat pracy w Cisco. Wielokrotnie udowodnił, że jest jednym z najbardziej inspirujących liderów w firmie i jednym z najlepszych rzeczników naszych klientów i partnerów. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co nasz niesamowity zespół w regionie EMEA osiągnie pod jego kierownictwem” – powiedział Jeff Sharritts, wiceprezes wykonawczy oraz globalny dyrektor Cisco ds. klientów i partnerów, któremu Tuszik będzie podlegać.

Bezwzględne dożywocie, 10 lat za szantaż, przepadek auta i inne obostrzenia kar

Już w październiku 2023 r. zaczną obowiązywać pierwsze z zaostrzonych kar za przestępstwa. Chodzi między innymi o karę bezwzględnego dożywocia, czyli dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze warunkowe zwolnienie. Pijani kierowcy będą tracić swoje samochody lub ich równowartość.

Zaostrzenie sankcji w Kodeksie karnym

Z dniem 1 października 2023 r. wejdzie w życie Ustawa z dnia 7 lipca 2022 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, zaostrzająca przewidziane w nim kary. Z ich katalogu wykreślona zostanie oddzielna kara 25 lat pozbawienia wolności. W zamian podwyższeniu z 15 lat do lat 30 ulegnie górna granica kary więzienia. Sąd będzie mógł również wymierzyć dożywocie. Przy czym okres, po upływie którego skazani na tę karę będą mogli ubiegać się o zwolnienie warunkowe zostanie wydłużony z 25 lat do lat 30. Nowelizacja wprowadza również novum – karę bezwzględnego dożywocia – czyli karę pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze warunkowe zwolnienie.

Przestępstwa seksualne i rozboje

Zaostrzeniu ulegnie zagrożenie karą pozbawienia wolności: za pedofilię – z obecnych od 3 do 15 lat więzienia na od 5 do 30 lat, za gwałt ze szczególnym okrucieństwem – do 30 lat pozbawienia wolności (obecnie do 15 lat), a jeśli następstwem gwałtu będzie ciężki uszczerbek na zdrowiu – sąd będzie mógł wymierzyć nawet dożywocie. Wobec recydywistów stosowane będzie nadzwyczajne obostrzenie kary, czyli podniesienie jej dolnych i górnych granic o połowę.

W przypadku rozboju, górna granica zagrożenia karą pozbawiania wolności będzie wynosić 15 lat zamiast dotychczasowych 12, a za rozbój z użyciem broni grozić będzie do 20 lat więzienia. Za umyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu sąd będzie mógł orzec karę 20 lat więzienia w miejsce obecnych 15 lat.

Nowością jest, że w razie skazania za przestępstwo przeciwko wolności seksualnej lub obyczajności, sąd, na wniosek pokrzywdzonego, będzie zobligowany orzec wobec sprawcy środek karny w postaci zakazu przebywania w określonych środowiskach lub miejscach, kontaktowania się z określonymi osobami (także poprzez inne osoby i telefonicznie, czy przez Internet) i zbliżania się do nich lub zakaz opuszczania określonego miejsca pobytu bez zgody sądu, jak również w postaci nakazu czasowego opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym.

Inne obostrzenia

Wysoką karę – do 5 lat pozbawienia wolności, nowe przepisy przewidują dla osób uchylających się od naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem. Na 10 lat będzie mógł trafić do więzienia sprawca, który dokona wymuszenia mienia stosując szantaż. Dziś taki czyn zagrożony jest karą do 3 lat pozbawiania wolności. Jeśli śledczy udowodnią komuś przyjęcie zlecenia zabójstwa, to oskarżony będzie mógł trafić do zakładu karnego nawet na 15 lat. Tak wysoki wyrok grozić będzie nawet za samo przygotowanie do zabójstwa. Spośród innych obostrzeń, za zabójstwo kwalifikowane odpowiedzialność karną jak dorosły poniesie już 15-latek. Z kolei z 30 lat do lat 40 zostanie wydłużony okres przedawnienia karalności zabójstwa.

Konfiskata samochodów

Państwo będzie bardziej srogo karać pijanych kierowców. Kierujący, który będzie miał we krwi powyżej 1,5 promila alkoholu straci samochód, za kierownicą którego go zatrzymano i to bez względu na to, czy spowodował wypadek, czy nie. Choć w tym drugim przypadku sąd będzie mógł odstąpić od orzeczenia przepadku. Wystarczy więc, że policja zatrzyma kierującego w tym stanie, by sąd mógł orzec przepadek jego auta. Obligatoryjnie samochody tracić będą natomiast kierujący, którzy spowodowali wypadek w stanie nietrzeźwości (co najmniej 0,5 promila alkoholu we krwi), a także ci, których w stanie nietrzeźwości zatrzymano za kierownicą kolejny raz w okresie ostatnich 2 lat. Obowiązkowy przepadek obejmie też sprawcę wypadku, który zbiegł z miejsca zdarzenia – niezależnie czy był nietrzeźwy czy nie.

Nowelizacja przewiduje też sytuację, gdy za kierownicą samochodu nie siedzi jego właściciel. Wówczas zostanie wobec niego orzeczony przepadek równowartości auta. Im więc droższe auto, tym wyższą stratę poniesie kierujący. Największe ryzyko majątkowe siadając po spożyciu za kierownicę podejmować będą nie tylko osoby w luksusowych autach należących do nich, ale także pożyczonych, czy wynajętych w leasingu. Samochody należące do pracodawcy, a prowadzone przez nietrzeźwego kierowcę zawodowego, nie będą podlegać przepadkowi ani nie będzie orzekany przepadek równowartości. Sąd w ich przypadku orzeknie nawiązkę w wysokości od 5 000 do 100 000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Spoza zmian o charakterze majątkowym najważniejsza dotyczy karalności sprawców wypadków. Obecnie nietrzeźwemu sprawcy ciężkiego wypadku grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Na mocy nowelizacji będzie to od 3 do 16 lat (lub od lat 5, gdy wypadek będzie miał skutek śmiertelny). Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów zostanie rozszerzony na kierowców, którzy po spowodowanym wypadku, a przed poddaniem się badaniu na zawartość alkoholu lub środka odurzającego, spożyli alkohol lub zażyli taki środek.

Podsumowanie

Nowe przepisy dotyczące przepadku samochodu (lub jego równowartości) wejdą w życie 14 marca 2024 r. Natomiast już od 1 października 2023 roku zaczną obowiązywać wyższe kary dla nietrzeźwych kierowców. Co do pozostałych zmian – na ich tle może dochodzić do licznych sporów w zakresie wyceny zniszczonych samochodów sprawców wypadków (także aut należących do innych właścicieli, leasingodawców) na potrzeby ustalenia kwoty ich równowartości do orzeczenia przepadku. Zgodnie z nowymi przepisami ma być ona ustalana według wartości pojazdu określonej w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – według średniej wartości rynkowej.

Na uwagę zwraca nowy typ przestępstwa wymuszenia rozbójniczego, tj. wymuszenia mienia poprzez szantaż. Na mocy bowiem § 2 dodanego do art. 282 Kodeksu karnego, karze pozbawienia wolności od 1 do 10 lat podlegać będzie ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, groźbą rozgłoszenia dotyczącą innej osoby, lub osoby dla niej najbliższej, wiadomości uwłaczającej czci lub istotnie naruszającej prywatność lub rozgłoszenia zarzutu, który może poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo do zaprzestania lub ograniczenia działalności gospodarczej. Przed nowelizacją taki szantaż zagrożony był znacznie niższą karą – do 3 lat pozbawienia wolności.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Bank Anglii nie powiedział ostatniego słowa

Bank Anglii podniósł po raz 14 stopy procentowe. Tym razem ruch był mniejszy od poprzedniego i wyniósł 25 punktów bazowych. Można powiedzieć, że część rynku była rozczarowana mniejszym krokiem niż poprzednio. Funt tracił jedynie przez chwilę po decyzji. Na koniec dnia kurs GBP/USD uplasował się powyżej poziomu 1,27. Notowania znajdują się w bardzo interesującym miejscu. Dużo działo się również na rynku ropy naftowej. Ta urosła po doniesieniach, że Arabia Saudyjska zamierza przedłużyć okres dobrowolnych cięć produkcji. Dziś poznamy raport z amerykańskiego rynku pracy.

Wczoraj Bank Anglii brzmiał w sposób jastrzębi. Pojawiło się stwierdzenie, że stopy procentowe będą restrykcyjne przez wystarczająco długi czas, wszystko po to, żeby przywrócić inflację do celu. Ta niestety w ostatnich miesiącach nie spada tak silnie jak w innych gospodarkach. Co prawda wskaźnik zasadniczy osiągnął swój szczyt (ponad 11 proc.) jesienią 2022 roku i aktualnie wskazuje 7,9 proc. co daje wciąż wysoki poziom. Bazowa miara do tej pory wciąż zaskakiwała swoją uporczywością i dopiero ostatni odczyt pokazał lekki spadek do 6,9 proc. r/r.

Rynek na ten moment zakłada, że dwie kolejne podwyżki stóp są bardzo realne. Trzecia, ta grudniowa – tu szanse są określane na ok 45 proc. Oznacza to jedno, BoE będzie wciąż restrykcyjny, choć istnieje duże ryzyko, że rynek będzie musiał zmienić w pewnym momencie swoją wycenę, ponieważ Bank Anglii może nie spełnić tych oczekiwań i zmienić swoją retoryką, za którą pójdą odmienne działania. Wcześniej jednak musielibyśmy otrzymać mocniejszy spadek inflacji, bo to w głównej mierze ten czynnik może spowodować, że instytucja złagodzi swój ton.

Kurs GBPUSD znajduje się obecnie w interesującym miejscu. Zniżki, które trwają od 14 lipca dotarły do horyzontalnego wsparcia, które zostało wyznaczone przez szczyt z wiosny tego roku oraz dołek z końca czerwca. Do tego dochodzą dwa zniesienie wewnętrzne Fibo (38,2 proc. oraz 61,8 proc.) dwóch impulsów wzrostowych (od marca oraz od końca maja 2023 roku). Sam układ ostatniej korekty spadkowej jest również bardzo regularny. Jeśli do tego dodamy widoczną dywergencję ceny z wykresem oscylatora stochastycznego, tworzy się ciekawy układ, który wskazuje, że to właśnie w okolicach 1,26 utworzył się lokalny dołek pary GBP/USD.

Interesująco zrobiło się również na rynku ropy. Doniesienia o tym, że Arabia Saudyjska przedłuży dobrowolne cięcia wydobycia o 1 mln baryłek dziennie do końca września spowodowało, że odmiana brent urosła powyżej 85 USD i zyskała ponad 2,3 proc. . Redukcja może być przedłużona oraz pogłębiona w przyszłości – taki komunikat również otrzymaliśmy. Ten czynnik fundamentalny spowoduje prawdopodobnie, że prognozowany deficyt podaży w II połowie roku przez EIA może się powiększyć.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Kolejny solidny kwartał Banku Pekao, wzrosty we wszystkich kluczowych segmentach

Wyraźne odreagowanie w bankowości detalicznej i mocny wynik bankowości dla firm przy braku nietypowych zdarzeń zaowocował kolejnym bardzo dobrym pod względem wyników kwartałem dla Banku Pekao. Siła bilansu i niezwykła odporność Banku Pekao została potwierdzona ostatnim testem warunków skrajnych EBA, w którym Pekao okazało się  najbezpieczniejszym bankiem w Europie.

Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.
Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.

Za nami bardzo dobry drugi kwartał i całe półrocze. To w mojej ocenie dowodzi, że skutecznie i szybko odpowiadamy na potrzeby naszych klientów i proponujemy naprawdę atrakcyjną ofertę, a przy tym efektywnie zarządzamy naszymi aktywami i kosztami. Dzięki takiemu wynikowi możemy jeszcze skuteczniej finansować potrzeby polskiej gospodarki, polskich rodzin i przedsiębiorców, np. wychodząc z ofertą kredytów dla rolników oraz biorąc udział w rządowych programach wspierających mieszkalnictwo – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao. – Nie sposób nie wspomnieć o naszej kapitałowej sile i fakcie, że w ostatnim teście EBA zajęliśmy pozycję numer 1 w Europie.

Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w II kw. 2023 r. wyniósł 1,693 mld zł i był ponad trzy razy wyższy niż w analogicznym okresie 2022 roku oraz o 17 procent wyższy niż w pierwszym kwartale bieżącego roku. Całe pierwsze półrocze Bank Pekao zamknął zyskiem netto w wysokości 3,140 mld zł w porównaniu do 1,375 mld zł rok wcześniej. Wzrost skali działania, korzystne wyniki wszystkich segmentów działalności, wyższy wynik odsetkowy, mniejsze w ujęciu rok do roku rezerwy i składki, były głównymi czynnikami stojącymi za znaczącym wzrostem zysku.

W tegorocznej edycji ogólnoeuropejskich testów warunków skrajnych, przeprowadzonych przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) Bank Pekao S.A. okazał się najbardziej odpornym na negatywne scenariusze makroekonomiczne bankiem w Europie, spośród 70 objętych badaniem podmiotów. Jako jeden z tylko dwóch banków z zestawienia nie zanotował spadku wskaźników kapitałowych w scenariuszu skrajnym.

Zgodnie z wynikami testów, skonsolidowany współczynnik kapitału podstawowego Tier 1 (CET1) Banku Pekao byłby w 2025 r. na poziomie 18,6 proc. w scenariuszu bazowym z 3-letnim zyskiem na poziomie 12,3 mld zł oraz 15,4 proc. w scenariuszu skrajnym z 3-letnim zyskiem na poziomie 6,4 mld zł.

Silne odbicie w bankowości detalicznej, sprzedaż kredytów hipotecznych i gotówkowych zdecydowanie wyższa

II kwartał 2023 przyniósł silne odreagowanie w bankowości detalicznej. Nowa sprzedaż kredytów hipotecznych była w okresie kwiecień-czerwiec prawie dwa razy wyższa niż kwartał wcześniej, sięgając 1,3 mld zł. Korzystne trendy sprzedażowe oraz udział w rządowych programach mieszkaniowych dają szansę na wzrost wolumenu w kolejnych kwartałach.

Wyróżniała się również nowa sprzedaż pożyczek gotówkowych, która urosła w ujęciu kwartał do kwartału o ponad jedną piątą. A tempo wzrostu sprzedaży, licząc od początku roku było dwukrotnie wyższe niż średnio w sektorze bankowym. Skuteczne ucyfrowienie klientów sprawiło, że aż 82 proc. tego rodzaju pożyczek sprzedano zdalnie.

Okres pierwszego półrocza przyniósł rekord pod względem sprzedaży nowych rachunków bieżących dla klientów indywidualnych. Przybyło 305 tys. kont osobistych, o 14 procent więcej niż w pierwszej połowie zeszłego roku, z czego aż ponad 100 tys. to konta dla młodych poniżej 26. roku życia. Warto wspomnieć, że Bank Pekao został podwójnym zwycięzcą prestiżowego rankingu Złoty Bankier za najlepsze konto osobiste oraz najlepsze konto dla dziecka.

Liczba aktywnych klientów bankowości mobilnej Banku Pekao na koniec półrocza po raz pierwszy sięgnęła blisko 3 mln osób wobec 2,6 mln rok wcześniej, nieuchronnie zbliżając się do strategicznego celu na 2024 rok – 3,2 mln aktywnych klientów mobilnych.

Koszty pod ścisłą kontrolą

Tradycyjnie już Bank Pekao utrzymywał koszty pod ścisłą kontrolą. Wskaźnik koszty/dochody za II kwartał znalazł się na poziomie 31 proc. Koszty operacyjne urosły w II kwartale w tempie zbliżonym do inflacji, pomimo wzrostów cen oraz płac.

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w II kw. 2023 pod kontrolą na poziomie 51 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb.

O 273,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lipcu 2023 r.

O 273,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lipcu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że w lipcu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 273,1% w porównaniu do lipca 2022 r.

W lipcu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 43,47 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 14,1 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 208,3%. W porównaniu do czerwca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 97,5%.

Nie przebiło to jednak liczby osób wnioskujących o kredyt pomiędzy lutym a lipcem 2021 r., gdy był ogromny boom na kredyty mieszkaniowe wywołany historycznie niskimi stopami procentowymi.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w lipcu br. wyniosła 410,42 tys. zł i była wyższa o 21,0% w relacji do wartości z lipca 2022 r. W porównaniu do czerwca 2023 r. była wyższa o 7,4%.

– Lipcowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wystrzelił jak rakieta i pokazuje, że w lipcu br. złożono wnioski kredytowe na wartość aż o 273,1% wyższą niż przed rokiem. Jest to historycznie najwyższy wynik od 2008 r., czyli od kiedy w BIK posiadamy dane dla Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe. Są trzy powody tak wysokiej wartości odczytu Indeksu w lipcu br.

Pierwszym czynnikiem wzrostu popytu na hipoteki jest trzykrotny wzrost liczby osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Jest to niewątpliwie z jednej strony efekt dużego zainteresowania kredytem w ramach programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”.

Szacuję, że ok. 60% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w lipcu br. to potencjalnie osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie. W procesie weryfikacji wnioskodawcy przez bank, w bazie BIK nie ma możliwości oznaczenia, że zapytanie zostało złożone w związku z programem. Po części wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe wynika z poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale wzrosła ich zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa rośnie również w wyniku wzrostu wynagrodzeń – w czerwcu pierwszy raz od 12 miesięcy wynagrodzenia realnie wzrosły, spadku WIBOR-u w oczekiwaniu na spadki stóp procentowych, jak również działań regulacyjnych – obniżenie przez KNF poziomu bufora na stopę procentową. W konsekwencji nastąpił wzrost dostępności kredytu mieszkaniowego, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu. Dla uczestników Programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” zdolność kredytowa wzrosła nawet o około 30%. wobec standardowej, rynkowej hipoteki.

Wpływ na tak wysoką wartość popytu na hipoteki miał także wzrost średniej wartości wnioskowanego kredytu aż o 1/5 wyższy w porównaniu do lipca 2022 r. Pozwoliła na to wyższa zdolność kredytowa. Wzrosły również ceny na rynku nieruchomości, dostosowując się do poziomu limitów cenowych z „Programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.” (dla singla 700 tys. zł, i dla pary do 800 tys. zł.)

Po trzecie, interpretując odczyt Indeksu trzeba jednak pamiętać, że od maja 2021 r. aż do sierpnia 2022 r., gdy odnotowaliśmy najniższy odczyt wartości Indeksu i był on w silnym trendzie spadkowym, tworzy on więc obecnie oraz aż do sierpnia br. niską bazę porównawczą. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z lipca 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki lipcowy odczyt BIK Indeksu PKM – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal warto więc śledzić zachowanie dwóch składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Reasumując można już mówić, że lato mamy za oknem, a na rynku kredytów mieszkaniowych wręcz upały. Pytanie, czy wysokie temperatury na rynku kredytów mieszkaniowych zostaną z nami również na jesieni? Czyli jak długo będzie występował „efekt kredytu 2 proc.” – puentuje główny analityk Grupy BIK.
kredyty mieszkaniowe w lipcu 2023

Problem ze STIR-em. Temat wymaga interwencji ustawodawcy

Ustawodawca powinien pilnie zmienić przepisy dot. STIR-u. Obecnie stosowana praktyka daje duże pole do nadużyć.

Według Ministerstwa Finansów, w I kw. br. liczba zablokowanych rachunków bankowych z wykorzystaniem STIR rdr. zwiększyła się o ponad połowę. Tendencja wzrostowa może być niepokojąca. To narzędzie daje organom możliwość blokowania rachunków podatników do trzech dni, bez podlegania kontroli i ponoszenia konsekwencji tych działań. Nie wymagają one postępowań dowodowych. Co więcej, przedsiębiorcy nie są informowani o przyczynach i nie mają żadnych instrumentów obronnych czy odwoławczych. To bardzo groźne rozwiązanie dla działalności gospodarczej i samych podatników. Wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Ponadto należy rozważyć np. wprowadzenie domniemania winy Szefa KAS za wyrządzone szkody, związane z blokadą rachunku, która nie została przedłużona.

Niepokojące tendencje

Jak wynika z ostatnich danych, które przekazało opinii publicznej Ministerstwo Finansów, w I kwartale br. liczba blokad rachunków bankowych z wykorzystaniem STIR zwiększyła się o ponad 54 proc. rdr. Powodem takiego wzrostu raczej nie był nadzwyczajnie pogłębiający się problem z nieuczciwymi podatnikami. Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest większa determinacja organów podatkowych, takich jak KAS i NUCS, w wykorzystywaniu tego środka do walki z oszustwami podatkowymi. Warto też dodać, że tendencja wzrostowa w używaniu ww. narzędzia jest obserwowana od momentu wprowadzenia go do przepisów.

Organy podatkowe coraz częściej i śmielej wykorzystują ten instrument. Darzą to narzędzie zaufaniem co do trafności w typowaniu nieuczciwych podatników. System ten jest stale ulepszany w zakresie identyfikacji potencjalnych nadużyć, a przez to bardziej efektywny i precyzyjny. Ponadto orzecznictwo administracyjne, które opowiada się po stronie organów podatkowych w kwestii wykorzystania blokady rachunku bankowego, może dodatkowo zachęcać do częstszego sięgania po to rozwiązanie.

Mimo ww. wzrostu procentowego, narzędzie to w dalszym ciągu jest relatywnie rzadko stosowane. Z danych GUS-u z początku br. wynika, że w Polsce mamy prawie 5 mln firm, a zatem zbliżoną ilość rachunków bankowych możliwych do zablokowania. Z tej perspektywy, ponad 90 blokad dokonanych w I kw. 2023 roku nie jest zatrważającym zjawiskiem. Rok wcześniej takich przypadków było prawie 60. A na etapie projektowania sytemu resort szacował, iż rocznie będzie blokowanych ok. 4,6 tys. rachunków.

Choć wykorzystywanie narzędzia wciąż jest marginalne i rzadziej stosowane, niż pierwotnie szacowano, odnotowany wzrost należy uznać za niepokojący. W przywołanym okresie łączna wartość zatrzymanych środków wyniosła ponad 22 mln zł, co można przełożyć na przeszło 40% wzrost rdr. To sugeruje, że pojedyncze blokady mają duże znaczenie finansowe.

Niebezpieczne narządzie

Blokada rachunku bankowego, zarówno krótka (na 72 godziny), jak i tym bardziej długa (na maksymalnie 3 miesiące), stanowi środek dolegliwy i głęboko ingerujący w sferę praw podatnika. Zasadniczo prowadzi do braku możliwości dysponowania środkami pieniężnymi zgromadzonymi na tych rachunkach, w tym uniemożliwia realizowanie zobowiązań pieniężnych wobec kontrahentów. Tak daleka ingerencja wymaga szczególnej ostrożności oraz efektywnej i realnej kontroli, ponieważ jest to niebezpieczne narzędzie, które często może zagrażać nawet bytowi przedsiębiorstwa.

Brak dostępu do własnych środków finansowych może uniemożliwić legalną działalność podmiotu, który bez nich może wpaść w spiralę kolejnych problemów. Co bardzo kontrowersyjne, decyzja Szefa KAS o zastosowaniu blokady rachunku nie wymaga przeprowadzenia żadnego postępowania dowodowego. Przed podjęciem decyzji o zablokowaniu rachunku, Szef KAS robi jedynie analizę ryzyka, uwzględniając różnorodne czynniki. Bierze pod uwagę np. przelewy środków pieniężnych na rachunkach bankowych podatnika, historię zatrudnienia w ostatnich latach czy strukturę transakcji wewnątrzwspólnotowych.

Natomiast podatnik nie jest informowany o blokadzie rachunku, a wszystkie kwestie związane z wytypowaniem jego konta do zablokowania, pozostają mu nieznane. Taka sytuacja powinna być niedopuszczalna, ponieważ państwo prawa wymaga, aby daleko idąca ingerencja w prawa jednostki była jej odpowiednio uzasadniona.

W obecnej sytuacji prawnej podatnik jest praktycznie bezbronny, szczególnie na wczesnym etapie. Postanowienie o zastosowaniu krótkotrwałej, 72-godzinnej blokady rachunku ma charakter żądania, które jest przekazywane przez Szefa KAS lub Naczelnika Urzędu Celno-Skarbowego do banku lub SKOK-u. Nie jest to formalna decyzja, którą podatnik mógłby podważyć, ponieważ nie przysługują mu żadne samodzielne środki odwoławcze. W rezultacie przedsiębiorcy, których konta zostały zablokowane, mają niewielkie szanse na zmianę tej sytuacji na tym etapie.

Procedura stosowania 72-godzinnej blokady stawia podatnika w roli oszusta podatkowego, podczas gdy narzędzie, jakim jest blokada STIR, nie jest stosowane wyłącznie wobec podatników, którzy są zaangażowani w wyłudzenia skarbowe. Przesłanki do założenia blokady nie mówią o pewności co do nielegalnych transakcji, a jedynie – o prawdopodobieństwie wykorzystywania przez właściciela rachunku działalności banków lub SKOK-ów do celów związanych z wyłudzeniami skarbowymi. Blokada może zatem dotknąć i dotyka nierzadko również podmioty niewinne, których działalność zostaje wówczas poważnie narażona na problemy.

Po założeniu blokady

Sytuacja przedsiębiorcy, którego rachunek zablokowano, jest bardzo niekorzystna, a na dodatek pozostaje on bez żadnych instrumentów obronnych czy odwoławczych. Co więcej, przepisy nie precyzują, czy krótkiej blokady rachunku dokonuje się jednorazowo. Istnieje możliwość, że organ podatkowy dokona kilkukrotnej blokady rachunku na 72 godziny, aby uniknąć wydawania formalnych postanowień w tej sprawie. W tej kwestii trzeba też mieć na uwadze to, że do 72-godzinnego czasu jej trwania nie wlicza się sobót i dni ustawowo wolnych od pracy, zatem w praktyce blokada może potrwać jednorazowo znacznie dłużej niż 3 doby.

Choć 72-godzinna blokada rachunku może utrudnić funkcjonowanie firmy, nie zagraża raczej jeszcze jej istnieniu. Niestety, dotychczasowe doświadczenie w stosowaniu blokad STIR wskazuje, że w większości przypadków czas ten jest przedłużany nawet do 3 miesięcy, a to już stanowi bardzo poważne zagrożenie dla istnienia przedsiębiorstwa. Postanowienie o przedłużeniu blokady może zostać wydane, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że podmiot kwalifikowany nie wykona istniejącego lub mającego powstać zobowiązania podatkowego bądź powstałego z tytułu odpowiedzialności podatkowej osób trzecich, a przekraczającego 10 tys. euro.

Konsekwencją braku możliwości zaskarżenia blokady rachunku na 72 godziny mogą być problemy z uzyskaniem potencjalnego odszkodowania, gdy podatnik w wyniku błędnego zablokowania rachunku poniesie szkodę. Dochodzenie odszkodowania wymaga bowiem rozstrzygnięcia o niezgodności z prawem działania państwa.

Dopiero decyzja o przedłużeniu blokady, która wydawana jest w formie postanowienia, podlega zaskarżeniu. Podatnik może złożyć na nie zażalenie do Szefa KAS (w przypadku wydanego przez niego postanowienia) lub do właściwego Dyrektora Izby Administracji Skarbowej (w razie przedłużenia blokady przez Naczelnika Urzędu Celno-Skarbowego). Po wyczerpaniu trybu zażaleniowego postanowienie można zaskarżyć do sądu administracyjnego, który powinien rozpatrzeć skargę w ciągu 30 dni. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że w orzecznictwie dopuszcza się możliwość zakwestionowania w zażaleniu lub skardze na postanowienie o przedłużeniu blokady rachunku bankowego także przyczyn jej zastosowania (tj. dokonania krótkiej blokady).

Potrzebna interwencja ustawodawcy

Decyzje dotyczące ww. blokady niosą za sobą ogromną odpowiedzialność, ponieważ mogą prowadzić do poważnych konsekwencji. Do tego istnieje ryzyko wykreślenia podatnika z rejestru czynnych podatników VAT, co może dodatkowo pogorszyć jego sytuację. Naczelnik Urzędu Skarbowego ma uprawnienie do skreślenia podatnika z rejestru, jeśli istnieją informacje wskazujące na to, że prowadzi on działania mające związek z wyłudzeniami skarbowymi, wykorzystując działalność banków lub SKOK-ów. Wykreślenie z rejestru jest szczególnie problematyczne, ponieważ może skutkować niechęcią kontrahentów do nawiązywania relacji z takim przedsiębiorcą.

Brak kontroli nad legalnością takich działań, niepoprzedzonych postępowaniem dowodowym, wymaga pilnej interwencji ustawodawcy, gdyż daje duże pole do nadużyć. Na ten moment ustawodawca argumentuje, że procedura odwoławcza przy krótkotrwałej blokadzie wymagałaby uzasadniania jej przyczyn, co mogłoby spowodować ujawnienie informacji istotnych dla postępowania.

Należy jednak wprowadzić środek odwoławczy, a zatem konieczność odpowiedniego poinformowania o nałożeniu blokady i jej przyczynach. Alternatywnym rozwiązaniem, które było sugerowane przez praktyków przy tworzeniu przepisów, jest wprowadzenie domniemania winy Szefa KAS za wyrządzone szkody związane z blokadą rachunku, która nie została przedłużona. Taki krok przynajmniej umożliwiłby ubieganie się o odszkodowanie.

Autorem komentarza jest doradca podatkowy Ewa Flor

Ceny ubezpieczeń na świecie nadal umiarkowanie rosną, notując 3% wzrost w drugim kwartale 2023 r.

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 3% w drugim kwartale 2023 r. (spadek z 4% w Q1 2023) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index. Jest to 23. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

W drugim kwartale wzrost cen we wszystkich regionach kształtował się podobnie, co było spowodowane spadkami w liniach finansowych i profesjonalnych oraz kontynuacją umiarkowanego tempa wzrostu stawek dla ryzyk cybernetycznych, które zostały zrównoważone przez podwyżki ubezpieczeń majątkowych. W Wielkiej Brytanii stawki wzrosły o 1% (spadek z 3% w Q1 2023), w regionie Pacyfiku o 2% (spadek z 7% w Q1), a w Azji wypłaszczyły się (spadek z 1% w Q1). Pozostałe regiony odnotowały identyczne wzrosty, jak w poprzednim kwartale: w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach ceny wzrosły o 8% (8% w Q1), w Europie kontynentalnej o 5% (5% w Q1), a w Stanach Zjednoczonych o 4% (4% w Q1).

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych wzrosły średnio o 10% w drugim kwartale 2023 r. (tyle samo, co w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 3%, pozostając także na tym samym poziomie, co w Q1.
  • Czwarty kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek i zwiększonej pojemności – szczególnie w Wielkiej Brytanii – ceny ubezpieczeń spadły średnio o 8% w drugim kwartale, w porównaniu do 5% spadku w Q1.
  • Ceny polis cybernetycznych spadły do 1%, w porównaniu z 11% w poprzednim kwartale i 28% w Q4 2022. Główną przyczyną było znaczne spowolnienie tempa wzrostu stawek w Stanach Zjednoczonych, gdzie odnotowano 4% wzrost (11% w Q1).
  • Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i kosztów szkód wciąż pozostawały istotnym tematem, na którym koncentrowali się ubezpieczyciele przy odnowieniach polis w większości regionów.

„Utrzymujące się umiarkowane ceny w liniach cybernetycznych i D&O napawają nas optymizmem, jednocześnie nieustanne wzrosty notowane na rynku ubezpieczeń majątkowych, szczególnie w przypadku ryzyk katastroficznych, pozostają przedmiotem troski dla naszych klientów, a dla nas głównym obszarem zainteresowania. Nasza współpraca z klientami w drugiej połowie 2023 r. skupia się na odkrywaniu wachlarzu opcji, które pomogą im sprostać nadchodzącym wyzwaniom w obliczu trwającej niepewności gospodarczej, inflacyjnej i geopolitycznej, a także osiągnąć optymalne rezultaty na rynku ubezpieczeniowym” – komentuje wyniki raportu Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego podsumowuje: „Na polskim rynku  stawki w Q2 w ubezpieczeniach majątkowych pozostają na porównywalnym poziomie do Q1 – wzrosty wynoszą średnio około 20%. Głównym czynnikiem determinującym utrzymujące się wzrosty jest inflacja, która ma wpływ m.in. na koszt likwidacji szkody. Problemem, który jest coraz bardziej odczuwalny na naszym rynku jest brak wystarczającej pojemności zakładów ubezpieczeń. Klienci dostosowują sumy ubezpieczenia do wskaźnika inflacji, co wymusza większą pojemność po stronie ubezpieczycieli”.

Marcin Zimowski – Dyrektor w Pionie Klienta Strategicznego dodaje: „Z punktu widzenia poszukujących ochrony ubezpieczeniowej, w Polsce zapewne równie ważnym elementem, co wzrost kosztów ubezpieczenia jest wciąż skrupulatna ocena ryzyka prowadzona przez ubezpieczycieli. W wielu przypadkach uzyskanie ochrony ubezpieczeniowej uzależnione jest od spełnienia szeregu wymagań, które z jednej strony przyczyniają się do poprawy ogólnego poziomu ryzyka i standardów zabezpieczeń w Polsce, jednak z drugiej niejednokrotnie generują istotne koszty dodatkowe związane z koniecznymi a nie zawsze planowanymi inwestycjami.”

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska, podsumowuje: “W ostatnim kwartale nie odnotowaliśmy wyraźnych zmian w stawkach ubezpieczeń finansowych. Inflacja oraz wyższe koszty reasekuracji nadal wpływają na przeciętnie kilku-kilkunasto procentowe zwyżki stawek vs koszt tych polis rok temu i nie są to jedyne czynniki kształtujące wyższy koszt ochrony. W przypadku warstw podstawowych polis wciąż największy (i często jedyny) apetyt, pochodzi z rynku lokalnego, co odsuwa kwestie kosztowe na dalszy plan”.

Maciej Kalbus – Zastępca Dyrektora Departamentu Ryzyk Kredytowych, Marsh Polska: „W pierwszym półroczu 2023 roku polski rynek ubezpieczenia należności pozostaje wciąż rynkiem miękkim, ale obserwujemy pierwsze sygnały świadczące o zmianie polityki ubezpieczycieli. Wobec stagnacji lub spadków sprzedaży w wielu branżach – wynikających z aktualnej sytuacji gospodarczej – i jednocześnie rosnących przeterminowań, zgłoszeń windykacyjnych i szkód, ubezpieczyciele będą zmuszeni albo do podwyższenia cen za polisy albo do zaostrzenia polityki oceny ryzyka.  Wzrost cen polis wciąż hamuje bardzo duża konkurencja na rynku, która sprawia, że pole manewru jest mocno ograniczone. W efekcie nie powinna zaskakiwać większa restrykcyjność w podejściu do oceny ryzyka, której skutkiem są  co raz liczniejsze sygnały o redukcjach limitów lub problemów z uzyskaniem ochrony na oczekiwanym poziomie. Jeśli działania w zakresie oceny ryzyka nie przyniosą rezultatów wzrostów stawek nie uda się uniknąć”.

Imperia upadają powoli

Agencja Fitch zaskoczyła na początku sierpnia decydując się na obniżenie ratingu kredytowego USA, z najwyższego możliwego AAA, do poziomu AA+. Tym samym po nieco ponad 10 latach druga agencja ratingowa zdecydowała się na obniżenie oceny wiarygodności amerykańskiego długu, co wywołało ograniczone ruchy na rynkach, ale jednocześnie spore oburzenie amerykańskich władz. Co stoi za decyzją Fitch? Czy inne agencje zdecydują się na rewizję swoich ocen? Co to znaczy dla rynków i czy inne kraje również powinny bać się potencjalnych problemów?

Decyzja Fitch poprzedzona wcześniejszym ostrzeżeniem

Agencja Fitch wystosowała ostrzeżenie w maju tego roku, że może dojść do cięcia oceny kredytowej, jeśli Stany Zjednoczone nie rozwiążą problemu kwestii limitu zadłużenia. Problem ten został rozwiązany poprzez zniesienie limitu zadłużenia do 2025 roku, ale nie zmienia to problemów, na które zwracała uwagę agencja Fitch. Instytucja wskazała na pogarszające się standardy zarządzania w USA w ostatnich 20 latach, potencjalne problemy fiskalne w najbliższych 3 latach i potężny wzrost kosztów odsetkowych w ostatnich latach. W 2020 roku po pierwszym uderzeniu pandemii annualizowany koszt odsetek z amerykańskiego długu wynosił nieco ponad 500 mld dolarów. Obecnie jest to niemal 1 bilion dolarów, czyli prawie dwukrotnie więcej!

Oczywiście decyzja Fitch spotkała się z dezaprobatą ze strony amerykańskich władz, w szczególności sekretarz skarbu Janet Yellen oraz prezydenta Joe Bidena. Podkreślali oni siłę amerykańskiej gospodarki, choć jednocześnie prognozy dotyczące długu wskazują na to, że z obecnego zadłużenia względem PKB na poziomie nieco powyżej 100%, do 2050 roku dojdziemy do niemal 200%!

Czego uczy nas historia?

W 2011 roku Stany Zjednoczone straciły swoją „koronę” potrójnego AAA. To właśnie wtedy agencja S&P zdecydowała się na obniżenie ratingu, którego nie podniosła od tamtego momentu. Wtedy był to pewnego rodzaju kamień milowy. Stany Zjednoczone w jednym momencie przestały być pozbawione ryzyka. The Financial Times pisał wtedy, że decyzja S&P podkreśla osłabiającą się pozycję finansową najpotężniejszego kraju na świecie. Z kolei magazyn Time na okładce pokazał George’a Washingtona z podbitym okiem, a tytuł okładki głosił „Wielka Amerykańska Degradacja”. Rynek zareagował wtedy tąpnięciem na rynku akcji, choć trzeba pamiętać o kontekście tamtych ruchów – szczególnie problemach fiskalnych Europy i obawach o rozpad strefy euro. Okazało się jednak, że rynek długu nie zrobił sobie nic z takiego ostrzeżenia i ceny obligacji nawet zyskały! Było to związane z napływem kapitału do bezpiecznych przystani i mimo obniżenia oceny kredytowej, dług amerykański wciąż uważany jest za jeden z bezpieczniejszych na świecie. Mocno skorzystało na tym złoto, którego ceny osiągnęły rekordowe na wtedy poziomy.

Stan gospodarki był oczywiście wtedy zupełnie inny. Stopy procentowe wciąż były na zerowym poziomie, a Fed znajdował się między jednym programem skupu aktywów (QE), a drugim. Do tego wszystkiego trwał kryzys zadłużenia w Europie, który również wpływał pozytywnie na amerykańskie aktywa, a w ostateczności amerykański indeks S&P 500 zyskał około 20% w perspektywie 12 miesięcy po decyzji S&P.

Rynek zawsze reaguje gwałtownie za pierwszym razem. Kiedy coś ma miejsce drugi, trzeci i kolejny raz, reakcja rynkowa nie jest już taka gwałtowna. Co więcej, sytuacja z 2011 roku pokazała, że koszty zaciągania nowego długu w USA w zasadzie nie wzrosły i większa reakcja miała miejsce na rynku giełdowym, walutowym czy również surowcowym. Wobec tego, czy teraz mamy jakiekolwiek powody do obaw?W 2011 roku najgorzej zareagował indeks S&P 500

W 2011 roku najgorzej zareagował indeks S&P 500, a największym beneficjentem było złoto, choć to wynikało z rajdu cen obligacji. Już w miesiąc po decyzji mieliśmy spadek rentowności o ponad 50 punktów bazowych! Jak widać sytuacja walutowa była stabilna, choć również wynikała ona z problemów europejskich. Chociaż teraz w strefie euro nie mamy kryzysu zadłużenia, to jednak widać spore problemy ze spowolnieniem gospodarczym. Źródło: Bloomberg Finance L.P., XTB Research

Czy obniżki ratingu w innych krajach miały znaczenie?

Mamy pewien trzon gospodarek, które nie schodzą z potrójnego ratingu AAA, do których możemy zaliczyć np. Australię, Szwecję czy Niemcy. Z drugiej strony w ostatniej historii zdarzały się negatywne zmiany ratingu spowodowane różnymi czynnikami. W przypadku Kanady było to znaczne zwiększenie wydatków i tym samym zadłużenia w trakcie pandemii Covid-19, natomiast w przypadku Wielkiej Brytanii było to związane z referendum w sprawie Brexitu. Okazuje się jednak, że w perspektywie kilkudziesięciu sesji od obniżki ratingu, nie tylko nie obserwowaliśmy negatywnego wpływu, a bardzo często dane obligacje zyskiwały! Oczywiście nie chcemy przez to powiedzieć, że obniżka ratingu jest pozytywna dla emitenta. Natomiast takie decyzje często po prostu odzwierciedlały stopniowo odbywające się zmiany i przez inwestorów traktowane były jako pewnego rodzaju potwierdzenie, a nie nowa “szokująca” informacja.

zmiany rentowności, znormalizowane do 100 na datę decyzji o obniżeniu ratingu

Wykres pokazuje zmiany rentowności, znormalizowane do 100 na datę decyzji o obniżeniu ratingu. Jak widać w początkowych kilkudziesięciu sesjach rentowności spadały! Źródło: Bloomberg Finance L.P., XTB Research

Czy będzie ucieczka od amerykańskiego długu?

Fitch wykazał w uzasadnieniu swojej decyzji, że zarządzanie polityką fiskalną uległo znacznemu pogorszeniu w ostatnich 20 latach. Takie ostrzeżenia miały miejsce już w 2011 roku ze strony S&P, a Moody’s również w maju zasugerowało, że mogłoby zdecydować się na taki ruch. Warto w tym miejscu wspomnieć, że polityka inwestycyjna niektórych funduszy pokazuje, że pieniądze mogą być lokowane jedynie w najbezpieczniejszy dług z ratingiem AAA. Zwykle wtedy jako komitety inwestycyjne zwracają uwagę na dominujący rating i z tej perspektywy mogłoby się wydawać, że decyzja Fitch jest kluczowa, bo teraz ratingiem dominującym dla USA jest nie AAA a AA+. Jednak jest pewien “problem”. Otóż obecnie rynek długu USA jest niemal 5-krotnie większy niż łączny rynek wszystkich innych rządowych emitentów mających rating AAA u wszystkich agencji i niemal 4-krotnie uwzględniając kraje z dominującym AAA. Gdzie zatem miałyby przenieść się pieniądze z amerykańskiego długu, gdyby zarządzający mechanicznie chcieli je przenieść? Jeśli nawet dług USA nie ma dla danej instytucji odrębnego statusu (co często ma miejsce), to łatwiej będzie zmienić zapisy, niż faktycznie odejść od amerykańskich obligacji. Swoją drogą sam ten fakt też oznacza, że dług rządów, które zachowały AAA może być szczególnie ceniony przez inwestorów (ponieważ jest go już tak mało).

Jakie zatem znaczenie ma decyzja Fitch?

Imperia upadają powoli. Decyzja Fitch może nie wywołać obecnie wielkich rynkowych ruchów, a nawet te, które widzimy są efektem zaskakującego momentu, w którym się pojawiła, a nie uzasadnienia, które za nią stoją. Jest jednak pewnego rodzaju pieczęcią braku akceptacji dla polityki gospodarczej USA. Czy Waszyngton będzie mieć od razu problem z finansowaniem deficytu? Absolutnie nie. Czy dolar straci przez Fitch status pieniądza rezerwowego. Z pewnością nie nastąpi to jeszcze przez wiele lat. Decyzję należy postrzegać jako sygnał alarmowy, że przy braku zmian hegemonia finansowa USA będzie podupadać. Tak może być nawet przy zdrowej polityce gospodarczej wobec rosnącej konkurencji ze strony Azji. Natomiast Fitch wskazuje na zagrożenia, które przekazanie pałeczki lidera mogą przyspieszyć. Tak naszym zdaniem należy tę decyzję postrzegać.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Ceny ofertowe nowych mieszkań – lipiec 2023 (wstępne dane)

W lipcu 2023 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w Krakowie przebiła pułap 14 tys. zł – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl. Z kolei w Łodzi  i Poznaniu lipiec przyniósł jej niewielki spadek.

Czy mieszkania mogą drożeć, a ich średnia cena w przeliczeniu na metr kwadratowy być na tym samym poziomie? Tak, to jest możliwe, o ile w sprzedaży pojawi się duża pula mieszkań z ceną poniżej średniej w dotychczasowej ofercie. Wygląda na to, że z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia w Warszawie – mówi Marek Wielgo, ekspert RynekPierwotny.pl.

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Warszawie średnia cena metra kwadratowego utrzymała się na tym samym poziomie co w czerwcu. A warto dodać, że w czerwcu również nie wzrosła. Najprawdopodobniej warszawscy deweloperzy budują obecnie mieszkania już nie tylko głównie w segmencie premium dla zamożnych klientów, ale też w segmencie popularnym z myślą o tych, którzy posiłkują się kredytem. Dzieje się tak dlatego, że poprawia się dostępność kredytów hipotecznych,  a od lipca furorę na rynku robi dotowany przez państwo „Bezpieczny Kredyt 2%”.Wyk. 1 - Ceny nowych mieszkań w lipcu 2023

Prawdopodobnie z tego samego powodu w lipcu spadła średnia cena metra kwadratowego w Łodzi (-1%) i Poznaniu (-1%). Także w tych miastach deweloperzy dostrzegli potencjał w klientach kredytowych, co oznacza konieczność dostarczenia na rynek mieszkań w akceptowalnych dla nich cenach.

Niestety, czasem deweloperzy mają ograniczone możliwości ze względu na niską dostępność działek, a w efekcie ich bardzo wysokie ceny – mówi Marek Wielgo.

Między innymi tym można tłumaczyć wzrost cen mieszkań w Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego przebiła w lipcu pułap 14 tys. zł i szybko zbliża się już do poziomu warszawskiego. Nie można wykluczyć, że jeszcze w tym roku Kraków zdetronizuje Warszawę w rankingu najdroższych metropolii. Tym bardziej, że pod względem wysokości średniego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw stolica była w czerwcu dopiero na czwartym miejscu. W Krakowie dobrze płatnych miejsc pracy jest najwyraźniej więcej, bo to tu przeciętna płaca była najwyższa w kraju. Lepsze niż warszawiacy zarobki (statystycznie) mają też mieszkańcy Gdańska. W Trójmieście metr kwadratowy mieszkań w ofercie firm deweloperskich podrożał w lipcu średnio aż o 3%. Według BIG DATA RynekPierwotny.pl „tylko” o 1% wzrosła też średnia we Wrocławiu.

Pamiętajmy jednak, że zmiany są dość dynamiczne. W zależności od tego, jakie mieszkania wchodzą na rynek, średnia może rosnąć lub maleć. Nie ulega jednak wątpliwości, że z koniecznością ponoszenia coraz większych wydatków muszą się liczyć szczególnie kupujący nowe mieszkania właśnie w Krakowie i Trójmieście, gdzie od grudnia ubiegłego roku średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 12% i 13%.Wyk. 2 - Średnie ceny nowych mieszkań - grudzień 22 - lipiec 23

W pozostałych metropoliach podwyżki nie były aż tak drastyczne. Najmniej , bo o 4%, wzrosła średnia cena metra kwadratowego w Poznaniu, Wrocławiu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Z kolei w Łodzi podwyżka wyniosła 5%.

Warto zwrócić uwagę, że można dać się zwieść lipcowym spadkom średniej ceny metra kwadratowego. Choć wolniej niż w ubiegłym roku, to koszty budowy wciąż rosną. W górę idzie więc również dolna granica cen. Widać to po kurczącej się ofercie mieszkań z ceną poniżej 9-10 tys. zł za m kw. Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła w tym roku o 13%, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się z 24% do 16%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 29% (w czerwcu wynosił 25%). Można przypuszczać, że z oferty warszawskich i krakowskich deweloperów najpewniej znikną do końca roku mieszkania z cenami poniżej 9 tys. zł za m kw.Wyk. 3 - Ceny mieszkań-lipiec 2023-struktura cen

Autor: Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl

Inflacja spada, ale ceny jeszcze nie. Przedsiębiorcy są ostrożnymi optymistami

Ostatnie statystyki inflacyjne niewątpliwie cieszą gospodarkę. Prognozowane tempo spadku inflacji jest utrzymane, a w tym roku zobaczymy wskaźnik na poziomie jednocyfrowym. Eksperci Północnej Izby Gospodarczej jednoznacznie przekonują, że wiele zależy od sytuacji geopolitycznej, a ta wciąż jest niespokojna. – Wiele zależy od tego, czy dalej trwać będzie wojna oraz od tego, czy ustabilizuje się cena surowców energetycznych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Gospodarka czeka na bodźce rozwojowe i inwestycyjne”

10,8% inflacji w lipcu 2023 to wynik pozytywny. Szczególnie, gdy początek roku przynosił nam rekordowe wskaźniki.  Przedsiębiorcy póki co jednak są ostrożni z optymizmem.

– Inflacja może spadać, ale nie oznacza to, że automatycznie spadać będą ceny. Przed nami trudny gospodarczo rok. Polacy przyzwyczajeni do wzrostu cen mocno zaciskają pasa, co widać choćby po trwającym sezonie wakacyjnym. Spadek popytu widać także w przemyśle, usługach, transporcie. Spadek inflacji będzie odczuwalny w kieszeniach Polaków i w działaniu przedsiębiorców dopiero za jakiś czas – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Inflacja może być niestety stymulowana przez działania polityczne. Wzrost płacy minimalnej czy ewentualny spadek stóp procentowej to czynniki, które będą napędzać inflacje – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Spodziewam się stabilizacji cen. Pieniądze nie będą więc tak szybko znikały z kieszeni Polaków. Dla przedsiębiorców spadek inflacji jest dobrą wiadomością. Gospodarka czeka na bodźce rozwojowe i inwestycyjne – dodaje dr Piotr Wolny.

Prof. Zelek: „Sytuacja inflacyjna zależy od koniunktury światowej”

Profesor Aneta Zelek, ekonomistka z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu przyznaje, że mocny trend antyinflacyjny utrzymuje się w gospodarce od kilku miesięcy.

– Niestety, zmuszona jestem schłodzić ten hurra optymizm. Ścieżka dezinflacji w kolejnych miesiącach i kwartałach będzie znacznie trudniejsza niż dotąd, a więc spadek będzie wolniejszy. Problem w tym, że do tej pory redukcji inflacji sprzyjały taniejące na rynkach światowych surowce energetyczne i żywnościowe. Te czynniki dzisiaj odwracają swoje oddziaływanie. Właśnie obserwujemy powolny wzrost cen ropy naftowej na świecie i wyraźny wzrost cen zbóż – mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.

Ekspertka Północnej Izby Gospodarczej podziela opinię dra Piotra Wolnego. Inflacja będzie spadać wolniej przez napędzanie konsumpcji.

– Wzrost płacy minimalnej o niebagatelne 20%, rewaloryzacja 500+ o 60%, 14-ta emerytura jako świadczenie stałe, dopłaty do programu „bezpieczny kredyt” narażają nas na wzrost podaży pieniądza i dalsze wzrosty cen. Odczujemy wyższą subiektywnie inflację również dlatego, że rząd planuje zakończyć programy osłonowe i antyinflacyjne. Nie bez znaczenia dla cen będzie także polityka stopy procentowej – dodaje prof. Zelek.

Czy Polacy są otwarci na nowe produkty tytoniowe?

Produkty nowej generacji tzw. NGP (ang. next generation products) są lepiej postrzegane od tradycyjnych wyrobów tytoniowych – takie wnioski płyną z najnowszego badania zrealizowanego przez dom badawczy SW Research. Ze stwierdzeniem tym zgadza się 80% osób korzystających z urządzeń do podgrzewania tytoniu i 32% pozostałych ankietowanych. Wpływ mają na to takie czynniki jak m.in. mniejsza ilość substancji smolistych (55%) oraz przyjemniejsze doznania sensoryczne (29%).nowe produkty tytoniowe

Branża tytoniowa oferuje coraz więcej zróżnicowanych produktów, spełniających oczekiwania konsumentów. Wśród nich oddzielną kategorię stanowią nowatorskie wyroby tytoniowe, w tym m.in. podgrzewacze tytoniu. W jaki sposób podchodzą do tych rozwiązań Polacy? Między innymi tę kwestię sprawdzono w badaniu przeprowadzonym przez dom badawczy SW Research, na zlecenie marki PULZE. Jeden z jego głównych wniosków wskazuje, że Polacy coraz bardziej przekonują się do idei podgrzewania tytoniu, a produkty wykorzystujące technologie heated tobacco są lepiej postrzegane – tak twierdzi 32% ankietowanych. W grupie osób regularnie palących opinia ta jest jeszcze silniejsza – zgadza się z nią 37% badanych. Z kolei wśród użytkowników urządzeń do podgrzewania tytoniu jest to aż 80% badanych.

Wśród głównych czynników wymienianych przez respondentów, skłaniających ich do wyboru nowatorskich wyrobów są: mniejsza ilość substancji smolistych (55%) oraz przyjemniejsze doznania sensoryczne (29%). Innymi powodami wskazywanymi przez Polaków są kwestie związane z mniejszą szkodliwością dla zdrowia, większą swobodą w korzystaniu, atrakcyjniejszym smakiem, modą oraz estetyką.

Różnice w postrzeganiu nowatorskich wyrobów tytoniowych

Nowatorskie wyroby, takie jak np. podgrzewacze tytoniu zdobywają coraz większą popularność. Spośród grupy badanych osób niepalących aż połowa uważa, że jest to kwestia mody, z kolei z taką tezą zgadza się zaledwie co piąty użytkownik nowatorskich wyrobów tytoniowych.

Ponad połowa osób korzystających z nowatorskich wyrobów tytoniowych, posiada obecnie o nich lepsze zdanie niż na początku używania tych produktów. Tak stwierdziło 56% badanych. Wpływ na to miały takie czynniki jak: mniejsza wyczuwalność zapachu (53%), lepsze samopoczucie (43%), lepszy wygląd urządzenia (43%) oraz doznania smakowe (40%). Z kolei wśród wad wpływających na negatywne postrzeganie nowatorskich wyrobów tytoniowych badani wskazują głównie na konieczność ładowania urządzeń (33%).

W jakich sytuacjach Polacy są bardziej przychylni nowatorskim produktom tytoniowym?

Nowatorskie wyroby tytoniowe są bardziej akceptowalne i lepiej postrzegane w sytuacji spotkania towarzyskiego. 22% badanych osób uważa je za coś normalnego, 13% uznało, że im to nie przeszkadza, natomiast 25% przyznało, że nie zwraca na to uwagi. Dodatkowo, mimo zakazu używania produktów z kategorii NGP w miejscach publicznych, panuje wobec nich większe społeczne przyzwolenie – taką odpowiedź wskazało 34% niepalących respondentów.

– Według przeprowadzonego badania SW Research, coraz więcej Polaków przekonuje się do idei podgrzewania tytoniu. Użytkownicy nowatorskich wyrobów tytoniowych przyznają, że ich opinia dotycząca produktów zmieniła się na korzyść. Przyczyniły się do tego takie kwestie jak mniejsza wyczuwalność zapachu, czy wygląd produktu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że alternatywne produkty tytoniowe z pewnością stanowią nowy rozdział w przyszłości branży tytoniowej, a polscy konsumenci są nimi coraz bardziej zainteresowani – stwierdza Armella Mocydlarz, dyrektorka ds. marketingu konsumenckiego w Imperial Tobacco Polska, producenta marki PULZE.

Badanie zostało zrealizowane na próbie 806 osób, wśród osób palących papierosy, korzystających z podgrzewaczy tytoniu bądź niepalących, w wieku 18-65+ lat.

Co osłabia złotego?

Wczoraj złoty miał najsłabszy dzień od dawno. Niemal 5-groszowa przecena względem euro, to nie jest codzienność dla naszej waluty. W tle mamy wiele teorii wyjaśniających nagłą słabość, w tym incydent z białoruskimi helikopterami.

Indeksy PMI w Europie

Finalne odczyty indeksu PMI dla przemysłu nie różnią się w strefie euro od prognoz. Rynek spodziewał się słabego wyniku (42,7 pkt) i go otrzymał. Dopiero przy 50 pkt mamy równowagę pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi. Jest zatem obecnie w eurolandzie wyraźna przewaga pesymistów. Najlepiej widać to po danych z Niemiec, które są obecnie na poziomie 38,8 pkt. To wyniki, jakich niektóre państwa nie osiągają nawet w trakcie kryzysów, taki bardzo covidowy wynik. Inne gospodarki nie pokazują jednak tak niskich wskazań. Rynki zareagowały kolejnym wycofywaniem się od euro w stronę dolara.

Co osłabiło złotego?

Po wielu dobrych dniach wczoraj złoty gwałtownie stracił. Dzień zaczynał ledwo powyżej 4,40 zł za euro. Pod koniec dnia doszło do złamania poziomu 4,45 zł. Analitycy podają wiele różnych wyjaśnień obecnej sytuacji. Najbardziej racjonalna wydaje się hipoteza o oczekiwaniu rynków na moment do realizacji zysków. Patrząc na rynek obligacji, nie ma tam żadnych sygnałów. W danych makroekonomicznych również niewiele widać. Część obserwatorów wskazuje na słabe odczyty z Niemiec, ale te z kolei były owszem słabe, za to zgodne z oczekiwaniami. Niezgodna była stopa bezrobocia, ale była lepsza od oczekiwań, więc to raczej nie powód. Jest też próba tłumaczenia słabości złotego siłą dolara, ale patrząc na siłę umocnienia dolara względem euro, to słabość złotego jest nieproporcjonalnie duża.

Hipoteza helikopterowa

Lubiący teorie spiskowe komentatorzy wskazują, że powodem słabości złotego mógł być strach związany z naruszeniem przez białoruskie śmigłowce polskiej przestrzeni powietrznej. W analizach geopolitycznych mocno analizowany jest udział Białorusi w wojnie po stronie Rosji, czy to samodzielnie, czy też poprzez jakieś oddziały „prywatne” w rodzaju grupy Wagnera. Teoria ta zakłada jednak otwarcie kolejnych linii frontu przy północnej granicy Ukrainy a nie atak na Polskę. Gdyby to właśnie ten incydent miał odpowiadać za słabość złotego, to należy się spodziewać w kolejnych dniach gwałtownego powrotu po uspokojeniu sytuacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,
16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

GfK: Polski rynek gastronomiczny rośnie wartościowo, ale jest w złej kondycji

Polska gastronomia wciąż nie wyszła z zapaści po pandemii. Choć 57 proc. Polaków deklaruje, że przynajmniej raz w roku korzysta z usług restauracji i barów, to obecnie odwiedzają oni mniej lokali niż jeszcze rok temu. Mimo to wartość rynku rośnie i w 2022 roku przekroczyła próg 31 mld zł. Takie wnioski płyną z Raportu Gastronomicznego opracowanego przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Konsekwencje wybuchu pandemii oraz lockdownów były szczególnie dotkliwe dla restauratorów. Teraz, 3 lata później, sytuacja nadal jest trudna, a liczba lokali wciąż spada. Chociaż w 2022 roku 57 proc. Polaków skorzystało z gastronomii przynajmniej raz, dane z Raportu Gastronomicznego Panelu GfK pokazują, że odwiedzili oni mniej lokali w porównaniu z rokiem 2021 (średnio 2,4 vs 4,2). Mimo że wartość polskiego rynku gastronomicznego rośnie i wynosi już 31,3 mld zł, to wzrost ten jest spowodowany przede wszystkim wyższymi cenami, za którymi stoją wysokie koszty prowadzenia działalności. – Niestety 9 proc. wzrost wartości względem 2021 roku nie jest sterowany wzrostem popytu, a wzrostem cen na rachunkach. Dla porównania, obecny wynik to o 15 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 roku. Przez ostatnie lata, kiedy najpierw towarzyszyła nam pandemia, a potem rosnące koszty, rynek pod względem liczby lokali skurczył się do wielkości z roku 2010 mówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Niestety, cały czas mamy do czynienia z utrzymującą się na wysokim poziomie inflacją oraz słabymi nastrojami konsumenckimi. Ze względu na kurczące się budżety, Polacy nadal ograniczają część przyjemności, w tym między innymi korzystanie z usług gastronomii – dodaje.

Z Raportu Gastronomicznego Panelu GfK wynika, że pomimo kryzysu nadal ponad połowa Polaków choć raz w roku odwiedza restauracje, bary lub inne lokale serwujące jedzenie i napoje. Najczęściej wymienianą okazją do spożycia posiłku poza domem jest spotkanie ze znajomymi – takiej odpowiedzi udzieliło aż 58 proc. ankietowanych. Z kolei aż 44 proc. osób deklaruje, że głównym celem wizyty w lokalach gastronomicznych jest zjedzenie posiłku. Spora część respondentów, bo aż 43 proc., wskazuje, że jada poza domem podczas podróży.

– Co trzeci Polak odwiedzający restauracje jako okazje ku temu wskazuje robienie zakupów lub wizytę w centrum handlowym. Jest to o tyle ciekawy wynik, że odnotowaliśmy tu spadek aż o 8 proc. w porównaniu do 2021 roku. To kolejny dowód na to, że Polacy rozważniej planują budżety i unikają impulsowych wydatków – podkreśla Szymon Mordasiewicz.

Blisko co czwarty Polak deklaruje, że w ogóle nie korzysta z usług lokali gastronomicznych. Decydujące są przede wszystkim kwestie finansowe. Aż 44 proc. osób z tej grupy twierdzi, że nie stać ich na tego typu usługi, a 43 proc. wskazuje na zbyt wysokie ceny. Prawie co trzeci Polak zaznacza, że woli spożywać domowe posiłki, ponieważ są one zdrowsze i smaczniejsze.

Dolar mało wrażliwy na obniżenie ratingu USA

Rynek został w pewnym stopniu zaskoczony wczorajszą obniżką ratingu amerykańskiego długu przez agencję Fitch. Kurs EUR/USD na moment wzrósł lekko powyżej 1,10 ale aktualnie ponownie notowania znajdują się poniżej tego pułapu. Nie było również silnej reakcji na wczorajszy odczyt ISM dla amerykańskiego przemysłu. W Brazylii dziś prawdopodobnie bank centralny obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych.

Dolar osłabił się jedynie na moment po zaskakującej decyzji agencji Fitch. Rating USA został obniżony z poziomu AAA do AA+ z perspektywą stabilną. Fitch wymienia pogorszenie sytuacji fiskalnej w ciągu „najbliższych trzech” lat i podwyższony dług publiczny jako główne powody obniżenia ratingu, który jest pierwszym od 1994 roku. To sprawia, że dyskusja fiskalna w USA ponownie staje się przedmiotem zainteresowania inwestorów po tym, jak saga dotycząca pułapu zadłużenia została szybko odsunięta na dalszy plan. EUR/USD wzrósł po tej wiadomości, ale ucierpiały na tym waluty o wysokim współczynniku beta, a dolar wydaje się być chroniony przez popyt na bezpieczną przystań.

Sekretarz skarbu Janet Yellen określiła obniżenie ratingu jako „przestarzałe”, a rynki prawdopodobnie będą postrzegać je w podobny sposób, zwłaszcza w tygodniu pełnym ważnych publikacji danych. Dziś kluczową publikacją będzie ta o zatrudnieniu ADP. W lipcu dane ADP ponad dwukrotnie przekroczyły konsensus szacunkowy (prawie 500 tys.), ale oficjalne dane o zatrudnieniu wyniosły 209 tys. osób.

Raport ISM dla przemysłu nie zrobił większego wrażenia na rynku. Zobaczyliśmy wzrost do poziomu 46,4 pkt. z 46 pkt. poprzednio, choć rynek zakładał minimalnie lepszy wynik. Indeks cen płaconych urósł do 42,6 pkt. z 41,8 pkt. co okazało się wynikiem poniżej konsensusu. Bez echa przeszedł również wynik liczby wakatów wg JOLTS (9,58 mln), który okazał się lekko poniżej prognoz. Wydaje się, że istotniejszy dla USD może być czwartkowy raport o usługach a z całą pewnością miesięczny NFP, który poznamy w piątek.

Brazylijski bank centralny (Banco Central do Brasil, BCB) jako pierwszy zareagował na szok inflacyjny związany z pandemią w 2021 r., inicjując w marcu agresywny cykl podwyżek stóp procentowych. Dziś może stać się jednym z pierwszych banków centralnych, który ponownie obniży stopę procentową. Wynika to ze znacznego sukcesu w walce z :drożyzną”. Dzięki znacznemu spadkowi inflacji i stopie procentowej wynoszącej obecnie 13,75 proc., Brazylia ma najwyższą realną stopę procentową w naszym uniwersum walutowym.

Kurs EUR/USD zbliża się do średnioterminowej linii trendu wzrostowego, która to łączy dołki z jesieni 2022 roku a także minima z początku czerwca 2023 roku. Wydaje się, że w tym momencie to jest kluczowa bariera, która może ograniczać spadki. Jeśli jednak nastąpi jej sforsowanie, wówczas spadek do 1,0650 wydaje się być bardzo realny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fundacje rodzinne nie unikną podatku od pożyczek

W ostatnim czasie toczyła się publiczna dyskusja wokół tego, że art. 24q pkt. 6 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych przewiduje rozstrzygnięcie, które może być furtką do unikania podatku przez fundacje rodzinne. Pojawiały się też pytania, czy to kwestia niewłaściwego sprecyzowania przepisu czy też luka prawna. Ministerstwo Finansów przekonuje, że nie doszło do żadnych błędów w legislacji. Jednocześnie dodaje, iż przepis należy rozumieć tak, że do ukrytych zysków zalicza się pożyczkę udzieloną przez fundację rodzinną beneficjentowi na co najmniej 10 lat, ale także na okres krótszy, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł minimum 10 lat. Zdaniem komentujących to oświadczenie doradców podatkowych, wyjaśnienia resortu są słuszne, gdyż interpretacja taka jest zgodna z wykładnią celowościową przepisu. Jednak eksperci przekonują, że kluczowe okażą się finalne interpretacje samych organów kontrolnych.

Nieprecyzyjnie brzmiący przepis, ale cel jasny

Fundacja rodzinna to nowa instytucja w polskim porządku prawnym. Jej zadaniem jest ułatwienie sukcesji w przedsiębiorstwach rodzinnych i umożliwienie akumulacji majątku rodzinnego oraz jego ochronę. Jednak w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że w przepisach znajduje się luka, która umożliwia uniknięcie zapłacenia podatku. Chodzi tu o pożyczki na czas nieokreślony albo bez określonego terminu zwrotu. Czy rzeczywiście problem na rynku istnieje? Doradca podatkowy Ewa Flor uważa, że mamy tu do czynienia raczej z nieprecyzyjnie sformułowanym przepisem, a nie z luką prawną.

– W dokładnym brzmieniu przepis mówi nie o zawarciu umowy, a o tzw. udzieleniu pożyczki na okres co najmniej 10 lat albo krótszy niż ten, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł co najmniej 10 lat. Można to po pierwsze rozumieć jako konieczność zawarcia umowy pożyczki na określony okres trwania. W takim przypadku, jeśli jest ona udzielana na czas nieokreślony lub bez terminu zwrotu, nie spełniałaby wymogu przepisu, co oznaczałoby, że nie podlegałaby opodatkowaniu z tytułu ukrytego zysku. Udzielenie pożyczki na 10 lat można jednak interpretować także jako faktyczne przekroczenie tego okresu odnośnie jej zwrotu. Wówczas wszystkie pożyczki, których zwrot następuje po okresie 10-letnim, będą stanowiły ukryty zysk, a więc również te bez terminu zwrotu i na czas nieokreślony – dodaje ekspertka.

W jej opinii, pełna konstrukcja normy prawnej zdaje się wskazywać na pierwszą z tych wykładni. Niemniej doradca podatkowy przypuszcza, że organy podatkowe będą innego zdania. Ekspertka została też zapytana o to, czy brak wskazania daty zwrotu pożyczki nie powoduje, że nie jest ona objęta katalogiem przewidzianym w art. 24q. Tym samym wykładania językowa mogłaby wówczas działać na korzyść podatników. W odpowiedzi Ewa Flor zwraca uwagę na to, że pomimo prymatu wykładni językowej prawa podatkowego, w interpretacji nie można pomijać wykładni celowościowej. Przy niej racją przepisu jest cel, który zadecydował o ustanowieniu danej regulacji.

– Choć uzasadnienie ustawy o fundacjach rodzinnych nie obejmuje kwestii ukrytych zysków – ponieważ regulacje te zostały dodane później w wyniku nowelizacji ustawy o obligacjach, ustawy o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi i innych ustaw – to cel wprowadzenia konstrukcji ukrytych zysków raczej jest jasny. Wydaje się, iż kategoria ta, podobnie jak w przypadku estońskiego CIT, służy uszczelnieniu systemu. Inaczej mówiąc, celem przepisów o ukrytych zyskach było zapobieganie sytuacji, w której podatnicy wykorzystywaliby fundację rodzinną jako wehikuł optymalizacyjny – wyjaśnia Ewa Flor.

W świetle takiej wykładni pominięcie pożyczek bezzwrotnych w ukrytych zyskach, podczas gdy ustawodawca ujął pożyczki długoterminowe, byłoby sprzeczne z samym celem ustawy. Zatem skoro wykładnia językowa w tym przypadku prowadzi do wniosków sprzecznych z celem regulacji, umożliwia to zastosowanie wykładni celowościowej.

Brak dokładności źródłem wątpliwości

– Wykryte nieprecyzyjności przepisów z pewnością staną się przedmiotem zapytań podatników, kierowanych we wnioskach o interpretacje. Katalog ukrytych zysków w ustawie o fundacji rodzinnej jest zamknięty. Jeśli nie zostanie doprecyzowany, jego wykładnia będzie zawsze budzić kontrowersje. Z tej perspektywy przyjęcie wykładni, że pożyczka bezzwrotna i na czas określony nie podlega opodatkowaniu w fundacji rodzinnej, jest bardzo ryzykowne i wstrzymałabym się z podejmowaniem decyzji co do jej nieopodatkowania do czasu zabrania głosu przez organ interpretacyjny – stwierdza Ewa Flor pytana o to, czy przepisy w obecnym brzmieniu mogą doprowadzić do sporów ze skarbówką w kwestii ewentualnego uniknięcia zapłacenia podatku.

Z kolei doradca podatkowy prof. Adam Mariański, prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, jest zdania, że szukanie luk, które umożliwią unikanie płacenia podatków przy wykorzystaniu fundacji rodzinnych, jest domeną „doradców zajmujących się nieodpowiedzialnym doradztwem, zmierzającym do oferowania niedozwolonej optymalizacji podatkowej”. – Zamiast prowadzić proces planowania rodzinnego, oferują oni produkty, które mogą być potraktowane jako unikanie opodatkowania, a tym samym kreują problemy podatkowe dla beneficjentów, zamiast rozwiązywać poważniejsze zagadnienia sukcesyjne – mówi prof. Mariański.

– Dodatkowo należy pamiętać, że przepisy regulujące zwolnienia podatkowe należy intepretować ściśle, tak, aby nie przysługiwały one w sytuacji niezgodnej z celem takiej preferencji podatkowej. Nowelizacja z 14 kwietnia 2023 roku, polegająca na wprowadzeniu nowej kategorii ukrytych zysków, zmierzała do wyeliminowania takich praktyk, jak prezentowane przez pseudodoradców. Dlatego też należy przyjąć, że każda umowa pożyczki zawarta na okres dłuższy niż 10 lat bądź nieokreślająca terminu spłaty wypełnia te przesłanki – uważa ekspert.

W jego opinii, z tych względów nowelizacja tych przepisów, jest zbędna zaś właściciele firm rodzinnych powinni zrozumieć, że „fundacja rodzinna nie jest wehikułem służącym optymalizacji podatkowych”. – To nie zmienia faktu, że przy okazji realizowania procesu budowy firmy wielopokoleniowej, możliwe jest korzystanie z preferencji podatkowych. Jednak nie może to prowadzić do braku opodatkowania ostatecznych transferów do beneficjentów – przekonuje prof. Adam Mariański.

Jednoznaczne stanowisko Ministerstwa Finansów

Do wątpliwości dotyczących uregulowania pożyczki w ustawie o fundacjach rodzinnych odnosi się samo Ministerstwo Finansów. Zdaniem urzędników, nie ma mowy o istnieniu jakiejkolwiek luki w tym zakresie. Resort wyjaśnia, że przepis art. 24q pkt. 6 dot. należy rozumieć w ten sposób, że do ukrytych zysków zalicza się pożyczkę udzieloną przez fundację rodzinną beneficjentowi na okres co najmniej 10 lat, ale także na okres krótszy niż 10 lat, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł co najmniej 10 lat.

– Wskazane zastrzeżenie jednoznacznie, naszym zdaniem, wskazuje na wolę ustawodawcy objęcia pojęciem ukrytych zysków tych wszystkich pożyczek, których faktyczny okres obowiązywania będzie dłuższy niż 10 lat – zdając sobie sprawę z możliwości zawierania kilku pożyczek na krótsze okresy lub właśnie na czas nieokreślony. Inna interpretacja tego zapisu narusza jego cel i jako taka może stanowić postawę do zastosowania ogólnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania – informuje Ministerstwo Finansów.

Zdaniem Ewy Flor, taka interpretacja – zgodna z wykładnią celowościową przepisu – jest słuszna, ponieważ uznanie, iż pożyczka bezterminowa czy bezzwrotna nie podlega opodatkowaniu, podczas gdy pożyczki długoterminowe już tak, byłoby absurdalne. – Niemniej jednak redakcja przepisu może budzić słuszne wątpliwości w tej kwestii, gdyż objęcie pożyczek bezzwrotnych i bezterminowych definicją ukrytych zysków nie wynika z nich wprost. Kluczowe znaczenie ma tu jednak interpretacja organów. Dobrze więc, że Ministerstwo Finansów już zajęło konkretne stanowisko w tej sprawie – podsumowuje ekspertka.

Alior Bank: Rekordowy zysk netto, konsekwentna realizacja strategii, najwyższy w historii rating S&P

Alior Bank po raz kolejny prezentuje rekordowe wyniki finansowe. W II kwartale 2023 r. wypracował przychody na poziomie 1,385 mld zł, co stanowi wzrost o 15 proc. w ujęciu rocznym. Zysk netto wyniósł 506 mln zł i był o 290 mln zł wyższy niż w II kwartale poprzedniego roku (wzrost o ponad 130 proc.). Zysk netto za I półrocze wyniósł 872 mln zł, co oznacza wzrost o 126 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Bank utrzymuje także bezpieczną pozycję kapitałową oraz płynnościową, ze współczynnikiem TIER 1 na poziomie ponad 14 proc. oraz TCR powyżej 15 proc. oraz odnotował wzrost rentowności ROE do niemal 28 proc. za II kwartał br. W tym czasie znacząco poprawił także marżę odsetkową netto (NIM) do poziomu 6,05 proc., co stanowi rekordową wartość tego wskaźnika. Potwierdzeniem bardzo dobrej kondycji Banku, w szczególności w zakresie konsekwentnej poprawy jakości portfela kredytowego i zarządzania ryzykiem, jest także najwyższy w jego historii długoterminowy rating (BB+) przyznany przez agencję S&P.

Wypracowane w drugim kwartale br. 1,385 mld zł to najwyższe przychody w historii Alior Banku. W pierwszym półroczu 2023 r. wyniosły one łącznie 2,715 mld zł. Zysk netto w I połowie br. wyniósł 872 mln zł i wzrósł o 486 mln zł w porównaniu z wynikiem I połowy 2022 r.

Bank utrzymuje wysoki poziom wyniku prowizyjnego. Przychody z tytułu opłat i prowizji w II kw. br.  wyniosły 216 mln zł, z kolei wynik odsetkowy w tym samym okresie zwiększył się do rekordowego poziomu 1,161 mld zł, co w ujęciu rocznym daje wzrost o 19 proc.

To kolejny bardzo dobry kwartał Alior Banku. Możemy ogłosić dwa rekordy: najwyższy w historii Alior Banku rating długoterminowy oraz najwyższy zysk netto. W pierwszym półroczu skutecznie realizowaliśmy cele wynikające z naszej strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, co wpłynęło na poprawę efektywności oraz poziom stabilności Banku. W obszarze klienta indywidualnego – mimo trudnego otoczenia rozwijaliśmy ofertę oraz sprzedaż kluczowych produktów. Podobnie w segmencie klienta biznesowego – zrealizowaliśmy główne cele, czyli wzrost sprzedaży a przy tym poprawę jakości portfela kredytowego – mówi Grzegorz Olszewski, prezes Zarządu Alior Banku.

Na obniżenie wskaźnika CoR wpływ miała konsekwentna poprawa jakości portfela oraz zdarzenia jednorazowe. Zdarzenia jednorazowe to m.in. sprzedaż – z zyskiem – portfeli kredytów zagrożonych (NPL) oraz wyższym – niż oczekiwano – odzyskom w portfelu klienta korporacyjnego. Działania te pozwoliły na obniżenie wyniku z tytułu odpisów na straty oczekiwane w II kw. 2023 r. o ok. 76 mln zł.

Dobrą kondycję Banku potwierdzają także jego współczynniki kapitałowe i płynnościowe TIER 1 oraz TCR, które na koniec II kw. br. wynoszą odpowiednio: 14,16 proc. i 15,11 proc.

Poziomy współczynników TIER 1 oraz TCR na koniec II kwartału 2023 r. pozostają na stabilnym poziomie, znacząco przekraczając minima regulacyjne. Dla TIER 1 to 551 pb., czyli 2,6 mld zł, w przypadku TCR 446 pb., czyli  2,1 mld zł. Po zaliczeniu wyniku za I półrocze 2023 do funduszy własnych współczynnik TCR wzrośnie o ok. 220 bps. To dla nas bardzo satysfakcjonujące wyniki. Bezpieczna pozycja kapitałowa i płynnościowa Alior Banku jest podstawą do realizacji naszych planów strategicznych – komentuje Radomir Gibała, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Klienci biznesowi

W segmencie klienta biznesowego utrzymuje się pozytywny trend, czyli bardzo wysoka sprzedaż kredytów. W pierwszym półroczu 2023 r. udział nowych limitów kredytowych, oferowanych firmom z wybranych branż, zwiększył się o 31 proc. To o 1,4 mld zł więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. Widoczny jest również wzrost sprzedaży produktów transakcyjnych, co jest wynikiem konsekwentnej polityki budowania relacji z klientami biznesowymi. W ostatnim kwartale liczba klientów z BankConnect wzrosła o 18 proc. w odniesieniu do poprzedniego kwartału i ponad 35 proc. w ujęciu rocznym. Na znaczeniu zyskują także procesy automatyczne. Ich udział w nowej sprzedaży w segmencie małych firm wzrósł o 4 pp. r/r. Połowa dyspozycji realizowanych jest zdalnie.

Saldo aktywów w segmencie utrzymuje się na stabilnym poziomie i na przestrzeni roku wzrosło o 8 proc. Portfel aktywów w regularnej obsłudze zwiększył się o 15 proc. w ujęciu rocznym. Poprawie uległa także jakoś portfela, co jest widoczne w spadku salda aktywów w windykacji o 17 proc. w analizowanym okresie.

Klienci indywidualni

Portfel kredytów hipotecznych brutto, w segmencie klientów indywidualnych, wzrósł do 16,2 mld zł, zapewniając tym samym 3,3 proc. udziału w całym rynku kredytów hipotecznych. W II kwartale br. udział rynkowy nowej sprzedaży w tym segmencie wyniósł 5,4 proc. W tym okresie Bank pracował nad wdrożeniem rządowych programów Bezpieczny kredyt 2 proc. oraz Konta mieszkaniowego, które zostały udostępnione klientom w lipcu br. Dodatkowo, pojawiła się nowa, rozszerzona odsłona flagowej oferty promującej sprzedaż mieszkań w dużych miastach. „Własne M w wielkim mieście” jest już dostępne w 6 kolejnych lokalizacjach w Polsce.

Rekordowo wzrosła sprzedaż pożyczek gotówkowych, o 20 proc. w ujęciu rocznym oraz 6 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, osiągając finalnie prawie 1,7 mld zł. Ponad połowa umów została zawarta w kanałach zdalnych. Portfel kredytów konsumpcyjnych brutto wyniósł 16,6 mld zł, co zapewnia Alior Bankowi 11 proc. udziału w rynku.

W omawianym okresie znacznie zwiększyła się także liczba rachunków „Konto Jakże Osobiste”, których obecnie jest już 700 tys. To o 21 proc. więcej niż w II kw. ubiegłego roku.

Zgodnie z ogłoszoną w lutym tego roku strategią „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, jednym z najważniejszych celów Alior Banku jest budowanie cyfrowej głównej relacji z klientem. Zgodnie z tym kierunkiem, systematycznie ulepszana jest aplikacja Alior Mobile, w której pojawiły się nowe funkcjonalności i wciąż rozwijane są usługi pozabankowe. Liczba opłat, których klienci dokonali w aplikacji za przejazdy autostradą i bilety komunikacji zbiorowej, wzrosła o 41 proc. r/r. i wynosi już 565 tys. Przybywa także samych użytkowników Alior Mobile. W drugim kwartale 2023 r. było ich 1,006 mln, czyli o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększa się także ich transakcyjność. W ostatnim kwartale za pośrednictwem aplikacji klienci indywidualni zlecili prawie 12 mln przelewów. Liczba transakcji BLIK wzrosła o 38 proc. i sięga już prawie 14 mln.

Bank systematycznie rozwija autorskie rozwiązanie Alior Pay, które pozwala w łatwy sposób odraczać transakcje wykonane na rachunku w Alior Banku. Co istotne, korzystając z Alior Pay można odłożyć w czasie płatności dokonane w sklepach internetowych i stacjonarnych, wypłaty z bankomatów, a także przelewy z konta, np. płatności za rachunki. Usługa ta jest regularnie doceniana przez ekspertów. Wartość odroczonych transakcji na koniec czerwca br. przekroczyła 8,3 mln zł. Od grudnia 2022 r., kiedy wdrożono Alior Pay, jest on sukcesywnie udostępniany kolejnym grupom odbiorców. Już po wakacjach o korzystanie z usługi będzie mógł wnioskować każdy klient, który posiada rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy w Alior Banku.

Grupa Alior Banku

W II kw. 2023 koszty działania Grupy Alior Banku wyniosły 490 mln zł i zmniejszyły się o 3 proc. w porównaniu z I kw. tego roku. Wskaźnik CoR Grupy na koniec II kw. br. plasuje się na poziomie 1,28 proc. Obecnie Bank nie zauważa istotnego negatywnego wpływu otoczenia makroekonomicznego na poziom CoR. Spodziewane koszty ryzyka Grupy Alior Banku w drugiej połowie 2023 roku nie powinny przekroczyć 1,4 proc.

Portfel leasingu i pożyczek Alior Leasing utrzymywał się na koniec II kw. na poziomie 5,8 mld zł, czyli stabilnie od końca 2022 roku. Sprzedaż leasingu i pożyczki konsekwentnie poprawia się z kwartału na kwartał i w omawianym czasie była o 23 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Alior Leasing wdraża nowo przyjętą strategię, której filarem i celem jest fundamentalna zmiana modelu biznesowego i rozwoju na nowych rynkach, gwarantujących mniejszą wrażliwość wyników oraz sprzedaży na zmiany koniunkturalne.

Bank odpowiedzialny społecznie

Zgodnie z założeniami strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, Alior Bank wspiera działania z zakresu ESG. Jego znakiem rozpoznawczym w tym obszarze jest „S”, czyli odpowiedzialność społeczna, nastawiona szczególnie na klientów oraz pracowników.

W ramach rozwijania tego segmentu, Alior Bank uruchomił wiele znaczących inicjatyw. Pracownicy rozpoczęli działania w ramach rozwojowo-profilaktycznego projektu „ONA”. W jego ramach zrealizowano kampanię z okazji Dnia Matki i Dnia Ojca. Już kolejny rok kontynuowana jest seria imprez-rekreacyjnych „Aktywni z Aliorem”. Wydarzenia odbywają się głównie poza aglomeracjami i mają aktywizować mniejsze społeczności lokalne.

W minionym kwartale w Bank ogłosił, że – wspólnie z Akademią Nauk Stosowanych w Przemyślu – od października uruchamia kierunek „Informatyka w biznesie”. Inicjatywa z obszaru HR pozwoli na kształcenie specjalistów z branży IT. Docelowo, studenci zyskają możliwość odbycia stażu, praktyk, a nawet zatrudnienia w strukturach Alior Banku.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy Alior Banku w II kwartale 2023 r.:

  • Przychody: 1,385 mld zł – rekordowy poziom w historii Alior Banku.
  • Zysk netto: 506 mln zł – jest to rekordowy wynik (zysk netto w I półroczu 2023 r.: 872 mln zł).
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa Banku: współczynnik TIER 1 na poziomie 14,16 proc., a TCR 15,11 proc. Nadwyżka ponad minima regulacyjne dla TIER 1 wynosi 551 pb., a TCR 446 pb.
  • CoR (koszty ryzyka): 0,95 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto): 6,05 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego): 27,8 proc.
  • C/I (koszty do dochodów): 35,3 proc.

Lipiec w TIM SA z drugą najlepszą w 2023 r. dynamiką sprzedaży rok do roku

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lipcu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły niemal 112,3 mln zł (+5,4% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w lipcu 2023 r. prawie 80 mln zł (+2,7% rdr.).

Po siedmiu miesiącach 2023 r. szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży osiągnęły 817,3 mln zł, tj. poziom nieznacznie niższy (-3,4% rdr.) od przychodów z analogicznego okresu 2022 r.

– W lipcu 2023 roku zanotowaliśmy drugą najlepszą w tym roku (po styczniu) dynamikę sprzedaży rok do roku – zarówno całkowitej, jak i realizowanej online przez klientów. Co więcej, dynamika sprzedaży produktów wysokomarżowych była jeszcze wyższa (ponad 6,5%). Rośnie także liczba klientów realizujących zamówienia na TIM.pl, dlatego mogę z ostrożnym optymizmem patrzeć na kolejne miesiące bieżącego roku, w tym jesienne, które zwyczajowo charakteryzują się najwyższym popytem na asortyment elektrotechniczny – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – lipiec 2023

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 7,1% rdr do 19,3 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 17,6% do 173,5 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 28,7% rdr do poziomu 466,1 tys. szt.
  • Wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,8% do 192,7 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 28,3% rdr do 72,4 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 14,2% do 10,3 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 27,6% rdr do 8,9 TWh

W lipcu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 19,4 mld zł, czyli o 7,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 7,1% rdr do poziomu 19,3 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 920,8 mln zł, o 7,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec lipca wyniosła 72 268,53 pkt. i była o 31,4% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w lipcu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 14,4% rdr do poziomu 174,7 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 17,6% rdr i wyniosła 173,5 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w lipcu wyniosła 358,5 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w lipcu wyniósł 754,2 tys. szt., czyli o 24,1% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 28,7% rdr do poziomu 466,1 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 4,0% rdr do 199,9 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 37,3% rdr do 73,5 tys. szt.

W lipcu odnotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,8% rdr do poziomu 192,7 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 28,3% rdr do 72,4 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec lipca 100,5 mld zł, wobec 92,8 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 57,8% rdr do poziomu 373,9 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 56,3 mld zł wobec 17,9 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 215,5% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w lipcu br. 10,3 TWh, co oznacza spadek o 14,2% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 88,0% rdr do poziomu 4,5 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 39,6% rdr do poziomu 5,8 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 27,6% rdr do 8,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 5,9% do poziomu 1,0 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 31,1% rdr do poziomu 7,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,3 TWh, co oznacza spadek o 26,4% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 1,0% rdr do poziomu 4,2 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 5,1% rdr, do wolumenu 3,5 TWh.

Kapitalizacja 372 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w lipcu 2023 r. wyniosła 705,6 mld zł (159,9 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 415 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 398,0 mld zł (316,8 mld EUR).

W lipcu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Lekarze apelują o zmianę przepisów dotyczących stwierdzania zgonów

– Projekt ustawy dotyczący inicjatywy Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie od lat czeka na termin przyjęcia przez Radę Ministrów. Projekt ustawy o „Cmentarzach i chowaniu zmarłych” został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów i Komisję Prawniczą. Wolne tempo prac może być o tyle zaskakujące, że w przedmiocie sprawy, inicjatywa, którą podejmujemy nie powinna budzić żadnych kontrowersji – mówi Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michał Bulsa.  Przypomnijmy, w kwietniu zaapelowaliśmy do Ministerstwa Zdrowia w sprawie zmian przepisów dotyczących stwierdzania zgonów. Sprawa pozostaje nierozwiązana, a projekt ustawy jest procedowany od 2021 roku.

13 kwietnia 2023 prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie zwróciło się z wnioskiem do Ministra Zdrowia w sprawie zmian w temacie stwierdzania zgonów.

Obowiązujące aktualnie rozporządzenie z 1961 roku pełne jest anachronizmów i zawiera zdezaktualizowane normy niemające zastosowania w obecnej organizacji systemu opieki zdrowotnej. Realizacja zapisów nieaktualnego rozporządzenia budzi wątpliwości ze strony lekarzy, prowadząc do sytuacji, w której wielokrotnie pogrążona w żałobie rodzina nie może uzyskać karty zgonu z powodu braku strony zobowiązanej do wystawienia niniejszego dokumentu.

– Ponawiamy nasz apel do Ministra Zdrowia w tym temacie. Jest to temat istotny społecznie, a czeka on na rozpatrzenie już zbyt długo. Z informacji, jakie otrzymujemy wynika, że projekt czeka na skierowanie pod obrady Rady Ministrów. Lekarze zasługują na jasność i przejrzystość rozporządzeń, które determinują kształt ich pracy – mówi Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Co najbardziej oburza lekarzy? Obecne rozporządzenie posługuje się anachronizmami i bywa często źródłem chaosu w przypadku wystawiania kart zgonów.

– W obecnym brzmieniu rozporządzenia zdezaktualizowane pozostają również przepisy, wymieniające w swojej treści dawno nieistniejące instytucje takie jak: felczerski punkt zdrowia, położna wiejska, gromada wiejska, rada narodowa, milicja obywatelska, co nie powinno mieć miejsca  w państwie prawa jakim jest Rzeczpospolita Polska – mówi Aleksander Matysiak, sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Jednocześnie przedstawiciele Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie deklarują chęć dyskusji na temat rozwiązań w przedmiotowym temacie, tak by przepisy były adekwatne do charakteru pracy lekarzy w kontekście stwierdzania zgonów.

Deloitte: 90 proc. najszybciej rozwijających się firm uważa kreatywność za kluczowy czynnik rozwoju

Niestabilna sytuacja gospodarcza oraz rozwój technologii mają największy wpływ na funkcjonowanie działów marketingowych światowych przedsiębiorstw. Chociaż rosnąca niepewność może skłaniać część firm do porzucenia celów zrównoważonego rozwoju, to w długiej perspektywie przywiązanie do kwestii takich jak środowisko może okazać się skuteczniejsze dla budowania siły marki, wynika z raportu 2023 Global Marketing Trends, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Według biorących udział w badaniu dyrektorów ds. marketingu równie istotna dla kondycji przedsiębiorstwa będzie skłonność do korzystania z kreatywnych rozwiązań oraz umiejętność zastosowania cyfrowych narzędzi.

Ponad tysiąc przedstawicieli działów marketingu światowych firm podzieliło się swoimi prognozami w obszarze najważniejszych trendów marketingowych na najbliższe dwa lata. Odpowiedzi posłużyły do opracowania najnowszej edycji raportu Deloitte pokazując jak i gdzie marketingowcy mogą poszukiwać nowych szans na rozwój dla swoich firm.

Inwestycje w digital

Jednym ze wskazanych w raporcie trendów jest postrzeganie inwestycji w marketing jako metody przeciwdziałania negatywnym zjawiskom rynkowym. Zdaniem autorów kluczowymi wyzwaniami w trakcie najbliższych miesięcy będą niestabilna sytuacja gospodarcza oraz utrzymująca się wysoka inflacja.

Czterech na dziesięciu ankietowanych wskazało, że w odpowiedzi na te zdarzenia ich firmy zamierzają częściej wykorzystywać narzędzia takie jak sztuczna inteligencja do analizy danych na temat konsumentów. Tego typu rozwiązania umożliwiają bowiem poprawę efektywności podejmowanych działań marketingowych zwiększających lojalność klientów wobec marek oraz ich zadowolenie z produktów czy usług.

Z kolei 36 proc. badanych wskazało, że ich pracodawcy zamierzają skupić się na ekspansji rynkowej. Przydatna w tej kwestii ma być digitalizacja procesów, pozwalająca na dokładniejszą segmentację rynku. Tyle samo odpowiedzi dotyczyło zastosowania nowoczesnych technologii w procesie personalizacji produktu. Dzięki temu firmy będą w stanie lepiej rozumieć przyczyny zachowań konsumenckich i w efekcie skuteczniej reagować na zmieniające się uwarunkowania rynkowe.

– W trakcie ostatnich dziesięciu lat marketing przeszedł prawdziwą rewolucję. Rozwój narzędzi umożliwiających gromadzenie i analizę danych na temat użytkowników sprawia, że firmy są w stanie coraz skuteczniej docierać do swoich grup docelowych. Postępująca digitalizacja procesów wymaga jednak, aby firmy wspierały się rozwiązaniami z obszaru m.in. uczenia maszynowego celem utrzymania zdolności do dalszego rozwoju. Z tego względu w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej zaobserwujemy wzrost nakładów inwestycyjnych firm na cyfryzację procesów marketingowych – mówi Bartosz Bobczyński, partner, Deloitte Digital.

Zrównoważony rozwój

Pojawiające się wyzwania gospodarcze dla części firm mogą stanowić powód do rezygnacji z celów zrównoważonego rozwoju. Według uczestniczących w ankiecie przedstawicieli działów marketingowych takie podejście jest jednak niewłaściwą strategią. Kwestie środowiskowe, społeczne oraz dotyczące równości w miejscu pracy będą ich zdaniem kluczowe dla budowania siły i wizerunku marki w najbliższej przyszłości.

Najpopularniejszą formą zaangażowania firm w działania na rzecz zrównoważonego rozwoju jest reorganizacja wewnętrznych procesów, np. ograniczenie ilości generowanych odpadów. Chęć podjęcia takich inicjatyw wskazał co drugi ankietowany przedstawiciel kadry wyższego szczebla. Prawie połowa odpowiedzi (47 proc.) dotyczyła promowania bardziej zrównoważonych produktów oraz usług, a 45 proc. badanych wskazało na wyznaczanie przez ich pracodawcę długofalowych celów, np. środowiskowych. Jednocześnie tylko co czwarty badany wymienił działania przedsiębiorstw mające na celu promowanie zrównoważonych zachowań konsumenckich.

Rozkład udzielonych odpowiedzi jasno pokazuje, że globalne przedsiębiorstwa skupiają się na autentyczności swoich działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. W czasach powszechnej niepewności dużo skuteczniejsze dla tworzenia siły marki jest bowiem zaangażowanie firmy np. w działania na rzecz środowiska niż jedynie promowanie tego typu postaw wśród konsumentów. Należy pamiętać, że dzisiejszy konsument nadal przywiązuje dużą wagę do tego, czy dany produkt lub usługa powstają w duchu zrównoważonego rozwoju, co pokazuje, że to kwestie te pozostaną kluczowymi trendami marketingowymi – mówi Anna Niewiadomy, manager, Brand& Marketing Portfolio Leader, Deloitte Digital.

Kreatywność motorem rozwoju

Ostatnie lata nauczyły przedsiębiorców, że niespodziewane zdarzenia, mające poważne konsekwencje dla biznesu, wymagają kreatywnych rozwiązań. Wiedzą o tym doskonale dyrektorzy działów marketingu najszybciej rozwijających się światowych firm – 89 proc. z nich wskazało, że zdolność do wspierania nowatorskich rozwiązań stanowi kluczowy czynnik długofalowego sukcesu przedsiębiorstwa. Co drugi z nich wskazał z kolei, że ich pracodawca dba o to, aby w przedsiębiorstwie istniała przestrzeń dla rozwoju kreatywności.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na rosnącą powszechność współpracy przedsiębiorstw z twórcami cyfrowymi. W czasach hurtowo powstających treści współpraca marek z influencerami jest bowiem doskonałą okazją do budowy społeczności wokół marki, na co wskazują dyrektorzy działów marketingowych z różnych sektorów. W przyszłości partnerstwa na linii marka – kreator treści staną się jeszcze bardziej powszechne: co drugi ankietowany wskazał, że ich pracodawcy chcą podjąć takie działania w trakcie najbliższych 24 miesięcy (obecnie odsetek takich firm wynosi 32 proc.).

Technologia i marketing

Według autorów raportu jednym z kluczowych elementów pracy marketingowców jest umiejętność identyfikacji możliwości dalszego rozwoju firmy. Postępująca cyfryzacja światowej gospodarki powoduje, że coraz częściej przedsiębiorstwa widzą szansę na pozyskanie przewagi konkurencyjnej w nowoczesnych technologiach.

Jednym z obszarów, który według marketerów stanowi realną szansę dla firm na rozwój, jest metawersum. Obecnie wiele organizacji nie jest w stanie wykorzystać tej technologii do celów komercyjnych, przede wszystkim ze względu na trudności z jej wdrożeniem w codzienną działalność (45 proc. odpowiedzi). Z drugiej strony ponad 70 proc. ankietowanych przyznało, że ich firmy w najbliższych miesiącach zamierzają zainteresować się tym obszarem, m.in. ze względu na perspektywę intensyfikacji doświadczeń konsumenckich.

Kolejną, równie istotną z punktu widzenia działów marketingu technologią, jest blockchain. Jedną z największych zalet tego narzędzia jest możliwość zwiększenia bezpieczeństwa danych konsumentów, co ma szczególne znaczenie dla sektorów podlegających ścisłym regulacjom (np. branża usług medycznych). Czterech na dziesięciu ankietowanych zamierza promować fakt wykorzystania łańcucha bloków w codziennej działalności swojego pracodawcy.

– Umiejętne wykorzystanie nowoczesnych technologii od dawna stanowi jedną z najważniejszych kompetencji w marketingu. Nic więc dziwnego, że marketingowcy na całym świecie z nadzieją spoglądają na znajdujące się w początkowej fazie rozwoju projekty, takie jak sztuczna inteligencja. Jednocześnie kluczowe jest dokładne określenie tego, które cyfrowe narzędzia najskuteczniej zaspokoją potrzeby konsumentów danego przedsiębiorstwa. Taka analiza umożliwi bowiem uniknięcie niepotrzebnych wydatków, które w przypadku rozwijających się technologii mogą być znaczące – mówi Anna Niewiadomy.

Obowiązki „operatorów cyfrowych” w myśl implementacji dyrektywy DAC 7 w polskim porządku prawnym

1 maja 2023 roku, w Polsce, weszła w życie Dyrektywa Rady 2021/514 z 22 marca 2021 roku, szerzej kojarzona jako Dyrektywa DAC7. Nowe przepisy, które implementuje, mają przysłużyć się państwom członkowskim Unii Europejskiej jako instrument do pozyskiwania informacji na temat transakcji dokonywanych za pośrednictwem platform cyfrowych (w rozumieniu stron internetowych i aplikacji mobilnych) w celu walki z unikaniem płacenia podatków i wykorzystywaniem luk prawnych przy rozliczeniach podatkowych.

Walka z szarą strefą w opodatkowaniu przychodów w sprzedaży online to temat od lat będący zmorą państwowych i unijnych instytucji skarbowych, chociaż nie milkną również głosy dezaprobaty wobec tak sformułowanej ingerencji szeroko pojętego fiscusa w „internetową kieszeń” sprzedawców – „amatorów”. Nie o amatorów jednak chodzi organom podatkowym polskim i unijnym. Zamysł jest taki, żeby dokumentować i rejestrować transakcje sprzedaży online, które miesięcznie przekraczają € 2.000, jak i tych sprzedawców, którzy miesięcznie zanotują co najmniej 30 transakcji sprzedaży. Jest to ukłon w stronę i ustępstwo wobec okazjonalnej sprzedaży dotyczącej najczęściej rzeczy prywatnych. Takie transakcje mają być wyłączone spod obowiązku sprawozdawczego. Obowiązek raportowania w tym przypadku spoczywać ma w Polsce na operatorach „platform cyfrowych”, za pośrednictwem których sprzedaż taka się dokonuje. Zapis w Dyrektywie dotyczy operatorów platform cyfrowych, rozumianych jako pobierających wynagrodzenie za udostępnianie swoich platform sprzedawcom do nawiązywania kontaktów z klientami w celu: (I) sprzedaży towarów, (II) najmu nieruchomości, (III) najmu środków transportu, (IV) najmu miejsc parkingowych. Na myśl przychodzą popularne w sieci Vinted, AliExpres, AirBnb, czy Booking. Obowiązek sprawozdawczy będą mieli zrealizować począwszy od 2024 r., jednak już teraz należy zakładać, że będzie on dotyczyć danych za rok 2023. Sprawozdanie będzie należało złożyć do Krajowej Administracji Skarbowej do dnia 31 stycznia 2024 r. Ważną informacją jest, że jeśli jeden operator działa w kilku państwach UE, będzie mógł przekazać dane tylko z jednego z nich. Będzie musiał jednak pamiętać o poinformowaniu każdego organu podatkowego.

Raportowanie nie obejmie sprzedawców, co warto jeszcze raz podkreślić, którzy zawarli w trakcie okresu sprawozdawczego mniej niż 30 transakcji sprzedaży towarów (jeśli łączne wynagrodzenie nie przekroczyło 2 tys. euro).

Poniżej najważniejsze założenia projektu nowelizacji ustawy:

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw zakłada, że:
*) Operatorzy platform cyfrowych będą zobowiązani do zbierania informacji o każdym aktywnym sprzedawcy, który jest osobą fizyczną lub prawną, a następnie przekazywania ich do szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

*) Gromadzone dane będą różniły się w zależności od statusu sprzedawcy i oprócz informacji o uzyskiwanych dochodach mają obejmować również: nazwę prawną lub imię i nazwisko sprzedawcy, adres, numer NIP oraz numer identyfikacyjny VAT, jeżeli jest dostępny. Należy mieć na względzie, że szef KAS będzie mieć prawo poznać również dane o prowizjach, podatkach zatrzymanych lub pobranych przez raportującego operatora platformy oraz łącznego wynagrodzenia sprzedawców wykorzystujących strony internetowe i aplikacje e-commerce.

*) Ponadto osoby fizyczne będą zobowiązane do podania daty urodzenia, zaś osoby prawne do wskazania numeru w rejestrze gospodarczym oraz informacji o istnieniu ewentualnego stałego zakładu, ze wskazaniem każdego państwa członkowskiego UE, w którym znajduje się stały zakład.

*) Jeżeli sprzedawca nie udostępni raportującemu podmiotowi informacji wymaganych w terminie 60 dni od pierwotnego wystąpienia, mimo dwukrotnego ponowienia wystąpienia, raportujący operator platformy będzie obowiązany do zablokowania możliwości wykonywania stosownych czynności przez takiego sprzedawcę oraz wstrzyma wypłatę jego wynagrodzenia.

Projektowanymi karami i sankcjami, mającymi dotknąć operatorów platform cyfrowych w przypadku niedopełnienia obowiązków wynikających z Dyrektywy i implementujących ją ustaw są: grzywna w wysokości od 100 000 (sto tysięcy) do 5 000 000 (pięć milionów) złotych, albo potencjalne wykreślenie z rejestru VAT.

Aby być przygotowanym i móc w pełni zrealizować tak opisany obowiązek sprawozdawczy przedsiębiorcy online, szczególnie ci prowadzący platformy cyfrowe większego kalibru powinni już teraz dostosować swoje systemy do gromadzenia, czy grupowania wymaganych informacji w sposób realizujący założenia Dyrektywy DAC7, jak i zapewniając odpowiedni stopień bezpieczeństwa danych w ten sposób gromadzonych i przekazywanych.

Z drugiej strony osoby korzystające z serwisów – platform sprzedażowych i w ten sposób dokonujące zakupu towarów lub usług będą mogły poczuć się bezpieczniej i ‘pewniej’ kiedy obowiązek sprawozdawczy zacznie obowiązywać w rodzimym porządku prawnym – sporo wszakże mówiło się i pisało swego czasu o nierzetelnych sprzedawcach, czy nieudanych transkacjach ‘duchach’, także raportowanie danych sprzedawców, ilości i kwot transakcji może przyczynić się nie tylko do uszczelnienia szarej strefy w kontekście opodatkowania, ale i przejrzystości tego typu usług online. A finalnie zwiększyć zaufanie klientów do korzystania z tego typu działalności e-commerce.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Wynajem długoterminowy aut i Rent a Car w I półroczu 2023 r.

Dane po pierwszym półroczu 2023 roku potwierdzają, że rynek motoryzacyjny, zarówno w Polsce jak i w całej Unii Europejskiej zaczyna odbudowywać się po problemach związanych z ograniczoną podażą i dostępnością nowych pojazdów. Sprzedaż w salonach w pierwszym półroczu rośnie na całym Starym Kontynencie, ale wciąż nie osiągnęła jeszcze poziomów sprzed pandemii. Na polskim rynku wzrosty sprzedaży samochodów osiągają wartości dwucyfrowe, co jest efektem tzw. niskiej bazy z roku poprzedniego. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), w przypadku wynajmu długoterminowego aut sprzedaż w pierwszym półroczu 2023 pozostawała na zbliżonym poziomie do analogicznego czasu rok wcześniej, a także lat wcześniejszych, kiedy był on relatywnie wysoki. Wynajem długoterminowy wyróżnia się bowiem na polskim rynku dużą stabilnością i odpornością na zewnętrzne czynniki, notując nawet w czasach kryzysu lepsze od konkurencyjnych form finansowania wyniki, co powoduje, że w bieżącym roku nie doświadcza efektu niskiej bazy. Według danych PZWLP rynek wynajmu długoterminowego urósł na koniec pierwszego półrocza 2023 pod względem łącznej liczby aut o 10,5% r/r. Branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) zanotowała wzrost na poziomie 2,8% r/r.

Po zeszłorocznym kryzysie podaży nowych samochodów rynek motoryzacyjny wyraźnie odbija, sprzedaż w salonach rośnie w dużym tempie, nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej. Patrząc na samą skalę wzrostów można się cieszyć, ale jeśli przyjrzymy się wolumenom sprzedanych nowych aut, radość z dobrych wyników będzie już niestety mniejsza. Duże dwucyfrowe wzrosty to bowiem efekt rekordowo niskiej sprzedaży w zeszłym roku. Dotyczy to zarówno rynku polskiego, jak i całej UE. Z polskich salonów wyjechało w pierwszym półroczu 2023 r. o 12,4% więcej nowych aut osobowych niż w analogicznym czasie roku ubiegłego, łącznie prawie 239 tys. pojazdów. Duży wzrost jest, ale do wolumenów sprzedaży sprzed pandemii brakuje nadal sporo. Dla porównania w I półroczu 2019 r. łączna sprzedaż nowych osobówek w naszym kraju wyniosła ponad 278 tys. W całej Unii Europejskiej sprzedaż nowych samochodów osobowych urosła w I półroczu 2023 r. jeszcze bardziej, bo o 17,9% r/r, ale podobnie jak w naszym kraju, to wynik niskiej bazy porównawczej, a sam wolumen sprzedaży jest dużo mniejszy niż przed pandemią.

Firmy odpowiadają za sprzedaż blisko ¾ nowych aut w salonach

Za zdecydowaną większość sprzedaży nowych samochodów w polskich salonach niezmiennie od wielu lat odpowiadają firmy. W pierwszym półroczu zakupiły aż 72,4% wszystkich sprzedanych w tym czasie nowych osobówek, a ich udział w sprzedaży zwiększył się o 2,1 p.p. w porównaniu rok do roku. Wolumen sprzedanych nowych aut osobowych do firm osiągnął w I półroczu wartość 172,7 tys. Firmy i przedsiębiorcy nabyli o 15,6% r/r więcej nowych samochodów w pierwszych sześciu miesiącach 2023 r. niż w analogicznym czasie rok wcześniej.

Większa sprzedaż nowych aut osobowych odnotowana została także w przypadku klientów indywidualnych, ale wzrost w tym przypadku był już dużo niższy niż wśród firm i wyniósł 4,7% r/r. Co ciekawe, nadal spada import aut używanych zza granicy, za który odpowiadają w głównej mierze osoby prywatne. W pierwszym półroczu 2023 liczba sprowadzonych do naszego kraju aut była niższa o 4,1% w porównaniu z takim samym czasem rok wcześniej.

Rynek motoryzacyjny z wysokimi wzrostami sprzedaży, ale to niestety efekt niskiej bazy

W pierwszym półroczu 2023 r. wzrosty sprzedaży osiągnęły dwucyfrowe wartości. Łączna sprzedaż do firm w Polsce była w tym okresie wyższa o 15,6% r/r. Najwyższe wzrosty zostały odnotowane w tych formach finansowania samochodów, które w zeszłym roku z powodu kryzysu podażowego, a także rosnącej inflacji i stóp procentowych, ucierpiały najbardziej. Tym samym, w przypadku zakupu ze środków własnych, na kredyt oraz z wykorzystaniem klasycznego leasingu liczonych razem wzrost sprzedaży osiągnął najwyższą wartość 23,2% r/r. Inaczej sytuacja wyglądała jeśli chodzi o wynajem długoterminowy aut, który cechuje duża odporność na zewnętrzne czynniki i duża stabilność, nawet w okresie kryzysu i zawirowań na rynku, kiedy sprzedaż pozostaje na poziomie niewiele różniącym się od czasów z lepszą koniunkturą. W związku z tym w pierwszym półroczu bieżącego roku sprzedaż nowych aut osobowych pozostała w wynajmie długoterminowym na zbliżonym poziomie do analogicznego czasu rok wcześniej, z nieznacznym spadkiem na poziomie 3% r/r.

Branża wynajmu długoterminowego samochodów zakupiła w Polsce w pierwszym półroczu 2023 r. na potrzeby oferowanych usług łącznie 42 tys. aut osobowych. Oznacza to, że udział wynajmu długoterminowego w łącznej sprzedaży nowych samochodów do firm w tym czasie wyniósł 24,3% i zmniejszył się w porównaniu z analogicznym czasem rok wcześniej o 4,6 p.p.

Wynajem długoterminowy utrzymuje wysokie, dwucyfrowe tempo wzrostu

Najważniejszym wskaźnikiem mierzącym tempo rozwoju rynku wynajmu długoterminowego samochodów w Polsce jest łączna liczba aut znajdujących się na rynku w tej usłudze. Zgodnie z danymi PZWLP, na koniec pierwszego półrocza dynamika wzrostu rynku wynajmu długoterminowego osiągnęła w naszym kraju poziom 10,5% r/r, co oznacza że już czwarty kwartał z rzędu utrzymuje się wysokie, dwucyfrowe tempo rozwoju.

Szybkie, dwucyfrowe, znane nam sprzed pandemii tempo wzrostu branży wynajmu długoterminowego samochodów nie jest krótkotrwałym zjawiskiem, ale co potwierdzają dane po pierwszym półroczu, staje się już dobrze ugruntowanym trendem na polskim rynku – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP). – Wygląda na to, że chwilowo dynamika rozwoju wynajmu długoterminowego zaczyna się stabilizować na poziomie ok. 10% rocznie, wiele wskazuje jednak, że w niedalekiej przyszłości może się ono jeszcze zwiększyć. Znikają powoli główne wyzwania z którymi mierzyliśmy się w ostatnim czasie, a więc poprawia się sytuacja na rynku motoryzacyjnym z dostępnością samochodów, powoli spada również poziom inflacji, a także wyhamowuje tempo wzrostu cen nowych samochodów. Po wynajem długoterminowy coraz częściej sięgają również mali przedsiębiorcy w naszym kraju, co jest dodatkowym czynnikiem stymulującym wzrost branży. Najmniejsze firmy w czasach rosnących kosztów prowadzenia działalności poszukują stabilności i przewidywalności wydatków związanych z autami firmowymi, które stanowią znaczną część ich budżetów, a wynajem długoterminowy im to gwarantuje.

Łączna flota samochodów w wynajmie długoterminowym firm należących do PZWLP wynosiła na koniec czerwca 2023 roku ponad 261,5 tys. samochodów. Wśród najpopularniejszych aut w wynajmie długoterminowym w Polsce na koniec drugiego kwartału b.r. znalazły się Skoda Octavia, Toyota Corolla, VW Golf i Hyundai i30.

Diesel to już niewiele ponad 1/3 samochodów w wynajmie długoterminowym

Dane PZWLP na koniec pierwszego półrocza po raz kolejny potwierdzają szybką transformację napędów stosowanych w samochodach w wynajmie długoterminowym w Polsce. Aut z silnikami Diesla ubywa w oczach, na koniec czerwca stanowiły one już niewiele ponad 1/3 ogółu pojazdów (36,4%) i zanotowały spadek udziału w łącznej flocie o 8,6 p.p. w ciągu roku. W dużym tempie zwiększa się natomiast udział samochodów z benzynowymi jednostkami – na koniec półrocza reprezentowały one już 53,8% ogółu a ich udział urósł o 7,7 p.p. rok do roku. Samochody z napędami ekologicznymi, czyli wszelkiego rodzaju hybrydy oraz w pełni elektryczne stanowiły na koniec czerwca 9,8% łącznej floty, ich udział powiększył się w ciągu roku o 0,9 p.p. Jeśli zaś chodzi o auta w pełni elektryczne, to reprezentowały one 1,6% wszystkich samochodów w wynajmie długoterminowym i na uwagę zasługuje w tym przypadku relatywnie duży wzrost ich udziału – o ponad połowę w ciągu roku, a więc o 0,7 p.p. (z poziomu 0,9%).

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w drugim kwartale 2023 roku była o 1,1% i 1,5 g/km niższa niż rok wcześniej i wyniosła 133,9 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 108,1 g/km i była niższa aż o 27,6% i 41,3 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2022. Tak duże obniżenie średniej emisji jeśli chodzi o auta dostawcze jest wynikiem dostarczenia przez branżę większej ilości dostawczych samochodów elektrycznych na potrzeby realizowanych kontraktów.

Branża Rent a Car z niewielkim wzrostem na koniec półrocza – wypożyczalnie aut wciąż odczuwają skutki wysokich kosztów i inflacji

Zgodnie z danymi PZWLP na koniec pierwszego półrocza 2023 r. branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) odnotowała wzrost 2,8% r/r. Dynamika ta nie jest wielka i po jednorazowym zwiększeniu jej tempa w pierwszym kwartale bieżącego roku, ponownie powraca do poziomów obserwowanych na koniec 2022 r.

Niewielkie przyśpieszenie tempa wzrostu branży Rent a Car na początku roku mogło sugerować, że możemy mieć do czynienia z odwróceniem trendu malejącej dynamiki rozwoju, jaką obserwowaliśmy przez cały rok 2022 – mówi Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Dane na koniec półrocza niestety tego nie potwierdzają i wygląda na to, że mieliśmy do czynienia jednak z wczesnym uzupełnianiem floty przed sezonem letnim oraz realizacją zamówień złożonych dużo wcześniej. Wciąż wysoka inflacja oraz koszty życia, które w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy bardzo wzrosły powodują, że Polacy znacznie uważniej i oszczędniej gospodarują swoimi budżetami domowymi, minimalizując swoje wydatki w dziedzinach, które nie są absolutnie niezbędne, a do takich można zaliczyć m.in. korzystanie z usług wypożyczalni samochodów np. do celów turystycznych. Dodając do tego istotny wzrost cen początkowych samochodów oraz utrzymujący się wysoki poziom stóp procentowych, firmy z branży Rent a Car muszą działać bardzo ostrożnie planując dostępną flotę. Jest to główny powód obniżenia dynamiki rozwoju branży Rent a Car w 2022 roku i tendencja ta wciąż się utrzymuje. Biorąc pod uwagę znaczący wzrost kosztów obsługi floty, te relatywnie niewielkie wzrosty, można postrzegać jako zjawisko pozytywne i oznakę dojrzałości branży.

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec czerwca 2023 roku ponad 15,5 tys. aut.

 * – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car  Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Przyszłość praw autorskich w erze AI: wyzwania i perspektywy

Stale rosnący wzrost popularności aplikacji opartych na sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT, stanowi spore wyzwanie w kontekście regulacji prawnych. Istnieje wiele zastosowań tej technologii, a jej imponujące możliwości rodzą ważne pytania dotyczące własności treści, a także odpowiedzialności za ewentualne nadużycia.

Aplikacje oparte na sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence – AI) zyskały ogromną popularność wśród twórców treści na całym świecie. Modele takie, jak Chat GPT lub mniej znane Dall-E czy Midjourney, powoli stają się narzędziami wspomagającymi codzienną pracę. Dzięki nim można szybko tworzyć wiele rodzajów treści – od contentu na strony internetowe, po kampanie marketingowe, czy nawet kody źródłowe oprogramowania.

ChatGPT a prawa autorskie

Chat GPT może generować teksty, które będą podlegać ochronie prawnej. Istnieje zatem pytanie, kto w tym przypadku jest właścicielem praw autorskich do wygenerowanych treści: czy jest to twórca modelu AI, osoba, która dostarczyła dane, czy może użytkownik korzystający z systemu? Wiele osób deklaruje, że Chat GPT stworzył im np. opisy na stronę internetową czy fragment pracy informatycznej. Czy takiemu programowi przysługują zatem prawa autorskie? Polskie prawo autorskie mówi o tym, że chronione jest wszystko, co jest przejawem działalności twórczej, przy czym utwór musi być stworzony przez twórcę. W polskim prawie takim twórcą może być tylko człowiek. Możemy założyć więc, że jeśli po otrzymaniu przez Chat GPT zapytania uzyskamy odpowiedź i przerobimy te dane w taki sposób, aby ostateczny efekt mógł być uznany za utwór w rozumieniu prawa, to wówczas użytkownik Chatu będzie twórcą i to jemu będą przysługiwały prawa autorskie do zmodyfikowanego oryginału pochodzącego od sztucznej inteligencji.

„Zgodnie z prawem autorskim, aby coś było objęte ochroną prawną, musi być wytworzone przez człowieka. Tymczasem w przypadku AI, ten twórca pojawia się jedynie w momencie wpisania zapytania, ale nie jest już obecny na etapie otrzymanych wyników. Obecnie to, co generuje system sztucznej inteligencji nie jest w żaden sposób w Polsce uregulowane prawnie. Dlatego ogromnym wyzwaniem będzie stworzenie zmian w obecnych zapisach, a przede wszystkim udzielenie odpowiedzi: kto jest faktycznym twórcą powstałego utworu? Jeśli to zostanie sprecyzowane, wówczas uregulowanie pozostałych zasad będzie o wiele łatwiejsze” – komentuje Konrad Gierula Regional Legal Counsel Central Europe, Luxoft.

Sztuczna inteligencja a kwestie nadużyć

Kolejnym aspektem jest odpowiedzialność za wygenerowane treści. Jeśli Chat GPT zostanie użyty do wytworzenia np. treści zniesławiających lub obraźliwych – na kogo wówczas spadnie odpowiedzialność prawna? Czy to użytkownik, który korzysta z AI, ponosi odpowiedzialność za treści wygenerowane przez system czy może twórca samego modelu AI? W tym kontekście kluczowy jest rozwój narzędzi i algorytmów, które pomogą w identyfikacji i filtrowaniu treści niezgodnych z prawem lub obraźliwych. Konieczne jest inwestowanie w badania i rozwój technologii, które będą w stanie skutecznie wykrywać i ograniczać potencjalne szkody wynikające z wykorzystania Chat GPT i innych systemów opartych na sztucznej inteligencji.

Jednak w tej chwili to właśnie na użytkownikach spoczywa obowiązek upewnienia się, że sposób, w jaki korzystają z tych treści, nie narusza żadnych przepisów.

„Po pierwsze każda jednostka, która może, chce i widzi ryzyka związane z korzystaniem z systemów AI, powinna to na własny wewnętrzny użytek uregulować w sposób odpowiedni. W firmach mogą być to np. wewnętrzne regulacje systemów AI. Drugim aspektem jest mocna edukacja – szkolenia, nie tylko te związane z wykorzystaniem Chatu czy innych systemów AI, ale też te dotyczące poufności danych osobowych, czy tajemnicy przedsiębiorstwa. Regulacje prawne to podstawa, jednak świadomość ludzi dotycząca zagrożeń spowodowanych zbyt daleko idącym zaufaniem do tego, co nam proponuje Chat czy inne narzędzie oparte na AI jest kluczowa, aby wszystko mogło działać poprawnie.” – wyjaśnia Konrad Gierula.

Jeśli tego typu regulacje nie zostaną wdrożone, praktycznie każda organizacja będzie np. musiała podejmować indywidualne działania prawne mające na celu wykazanie, że jest właścicielem prac wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję. Wyraźne spisanie tych „zasad” nie dotyczy tylko przedsiębiorstw, ale również państw. Jeśli rządy nie podejmą konkretnych działań regulacyjnych, istnieje zagrożenie, że wszystkie materiały chronione prawem autorskim będą mogły być wykorzystywane przez innych bez zgody pierwotnego autora.

Jak widać, wykorzystanie Chat GPT i sztucznej inteligencji w kontekście praw autorskich  stanowi ogromne wyzwanie, które wymaga uwagi i regulacji. Istnieje potrzeba opracowania odpowiednich ram prawnych dla każdego kraju, które będą chronić prawa autorskie, określać odpowiedzialność za wygenerowane treści oraz promować transparentność i odpowiedzialne wykorzystanie tych technologii.

Grupa Echo-Archicom finalizuje połączenie biznesu mieszkaniowego

Archicom przejął mieszkaniowe projekty deweloperskie, zespół pracowników i bank ziemi od Echo Investment. Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy obu spółek wydały zgodę na połączenie biznesu mieszkaniowego. Po sfinalizowaniu transakcji Archicom zajmuje pozycję wśród największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, a Echo Investment koncentruje się na nieruchomościach komercyjnych, mieszkaniach na wynajem i wielofunkcyjnych projektach „destinations”. Udział spółki w kapitale Archicom wyniesie łącznie 89,30%.

Zakończona transakcja o rynkowej wartości blisko 830 mln złotych znacznie wzmocniła pozycję spółki Archicom zapewniając jej większy potencjał wzrostu, synergie i szerszą rozpoznawalność. Połączone zasoby ułatwią m.in. doskonalenie kompetencji, wymianę doświadczeń i ekspansję geograficzną. Ogólnopolska skala działalności nada biznesowi Archicom nowej dynamiki, a z nowym zespołem osiągnie potencjał sprzedaży 4 tysięcy mieszkań rocznie. Oferta firmy będzie teraz dostępna w pięciu największych polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu, a kolejne rynki są w planach.

„Przejęcie mieszkaniowej części biznesu Echo Investment to milowy krok w historii Archicom i szansa na przyspieszenie naszego rozwoju na niespotykaną dotąd skalę. Staliśmy się tym samym jednym z największych deweloperów mieszkaniowych w kraju, a debiutując w 4 nowych miastach poza Wrocławiem, staliśmy się marką o zasięgu ogólnopolskim. Mamy przy tym ambicje na dalszą ekspansję. Połączenie doświadczeń w kreowaniu przestrzeni miejskich i wielopłaszczyznowego know-how, które obie organizacje gromadziły przez ponad 30 lat obecności na polskim rynku, to unikalny i bezcenny kapitał. Umocnienie pozycji Archicom to również większe bezpieczeństwo finansowe, większa stabilność i większa atrakcyjność z perspektywy wszelkich grup interesariuszy. Wiedza zaczerpnięta od Echo, przede wszystkim w obszarze inwestycji multifunkcjonalnych, pozwoli nam jeszcze skuteczniej kształtować zdrową tkankę miejską. Wkraczając na wyższy poziom biznesu, nie zapominamy o tym, co od zawsze nadaje kierunek naszej strategii, czyli orientacji na potrzeby naszych klientów i działaniu w duchu idei zrównoważonego rozwoju. Od początku działalności budujemy nasz biznes na trwałych fundamentach ESG, co traktujemy nie tylko jako nasz obowiązek, ale szanse zmian dla całej branżymówi Waldemar Olbryk, prezes Archicom.

W zamian za wniesienie aportu Echo Investment objęło 22.825.700 nowych akcji Archicom w cenie emisyjnej 36,34 złotych, osiągając udział w kapitale na poziomie 89,30%. Echo Investment będzie dalej wzmacniało swoją pozycję w sektorze nieruchomości komercyjnych, w którym klientem ostatecznym są przede wszystkim instytucje: fundusze inwestycyjne, międzynarodowi inwestorzy, najemcy itp. Firma skoncentruje się na segmencie biurowym, handlowym, PRS (Resi4Rent) i biur serwisowanych (CitySpace), a także wielofunkcyjnych projektach „destinations”, takich jak Browary Warszawskie, łódzka Fuzja czy Towarowa 22 w Warszawie.

Praktycznie dwukrotny wzrost popytu na mieszkania rok do roku oraz długoterminowe perspektywy rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce sprawiają, że z optymizmem patrzymy na przyszłość tego segmentu. Dlatego zdecydowaliśmy się na klarowny podział naszego biznesu na część komercyjną i mieszkaniową, który otwiera przed nami atrakcyjne możliwości wynikające z synergii Grupy Echo-Archicom. Wzmocniony potencjał skonsolidowanego biznesu mieszkaniowego ułatwi nam realizację ambitnych projektów, które planujemy m.in. na warszawskim Służewcu Przemysłowym czy przy Towarowej 22. Jednocześnie, Echo Investment będzie dalej rozwijać się w segmentach biurowym czy usługowym, a także zwiększy swoje zaangażowanie w projekty na obiecującym rynku mieszkań na wynajem” mówi Maciej Drozd, wiceprezes ds. finansowych Echo Investment.

Na koniec 2022 r. wartość aktywów Grupy Echo Investment–Archicom wynosiła 6,1 mld zł, z czego na segment komercyjny przypadało 3,8 mld zł, natomiast na mieszkaniowy – 2,3 mld zł.

Rosnący popyt na miejsca w prywatnych akademikach i domach opieki oraz centra danych

Według międzynarodowej firmy doradczej Savills, zapotrzebowanie na powierzchnię w trzech głównych alternatywnych sektorach nieruchomości na całym świecie wzrośnie w perspektywie kolejnych dziesięciu lat do 1,2 mld m kw. Tak wysoki popyt stwarza duże szanse dla inwestorów.

Z analizy 13 największych rynków domów opieki, prywatnych akademików i centrów danych, przeprowadzonej przez Savills w ramach globalnego programu badawczego Impacts, wynika, że w odpowiedzi na rosnący popyt do roku 2033 trzeba będzie zapewnić dodatkowo 17 mln miejsc w domach opieki i 18 mln miejsc w domach studenckich oraz wybudować centra danych o łącznej mocy 110 000 MW. Oznacza to konieczność realizacji inwestycji o łącznej powierzchni blisko 1,2 mld m kw.

Jak podaje Savills, powyższe prognozy oparte są na analizie globalnego wzrostu i trendów demograficznych. Wymienione powyżej trzy sektory oferują inwestorom i deweloperom duże możliwości inwestycyjne.

„Prywatne akademiki, domy opieki i centra danych już teraz cieszą się sporym zainteresowaniem inwestorów. Średni roczny wzrost wolumenu inwestycji w tych trzech segmentach w ostatniej dekadzie sięgnął 17% w porównaniu z ok. 7-procentowym wzrostem dla całego rynku nieruchomości komercyjnych. Świadczy to o mocnej pozycji tych klas aktywów, którymi interesuje się globalny kapitał. Jednak istotną barierą uniemożliwiającą większe transakcje inwestycyjne jest często brak podaży. W naszej analizie wskazujemy na skalę ukrytego popytu i duży optymizm co do możliwości realizacji inwestycji w tych sektorach rynku” – komentuje Marcus Roberts, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego w segmencie nieruchomości operacyjnych w Europie, Savills.

„Te trzy alternatywne sektory nieruchomości zasadniczo nie podlegają cyklom koniunkturalnym i oferują możliwość nie tylko osiągnięcia dużego zwrotu z inwestycji, lecz także realizacji celów w zakresie ESG. W tym przypadku działania w obszarze ESG mogą obejmować budowę domów senioralnych spełniających potrzeby starzejącej się populacji oraz przystępnych cenowo akademików w ramach dbania o edukację przyszłych pokoleń, a także inwestowanie w technologie zwiększające efektywność energetyczną centrów danych, na przykład poprzez odzyskiwanie nadmiaru ciepła. Niemniej jednak wybudowanie ok. 1,2 mld m kw. powierzchni nie będzie możliwe tylko w ramach nowych inwestycji – zapotrzebowanie na nią w dużym stopniu pojawi się w krajach, w których możliwości realizacji nowych projektów są ograniczone lub stawia się w pierwszej kolejności na modernizacje. W związku z tym konieczna będzie zmiana funkcji znacznej ilości obiektów, co otworzy drogę do poprawy parametrów środowiskowych wielu nieruchomości i zmniejszenia emisji dwutlenku węgla” – dodaje Eri Mitsostergiou, dyrektorka w dziale badań globalnych Savills.

Według Savills główne rynki z potencjałem wzrostu w każdym z wymienionych sektorów to Chiny i Indie. W segmencie centrów danych wynika on z najniższego odsetka internautów w stosunku do całkowitej liczby ludności. Kraje te – obok Japonii, Korei Południowej i Australii – mogą także odnotować dwukrotny wzrost liczby studentów w najbliższej dekadzie. Wynikające z tego trendu zapotrzebowanie na miejsca w akademikach będzie zauważalne również w innych krajach, które przyciągają zagranicznych studentów, takich jak USA i Wielka Brytania. Z kolei popyt na miejsca w domach opieki gwałtownie wzrośnie w najbliższych dziesięciu latach m.in. w Korei Południowej, gdzie do roku 2033 nastąpi wzrost liczby mieszkańców powyżej 80. roku życia o 101% w porównaniu z 2019 r., a także w Chinach (wzrost o 100%), Australii (79%), Kanadzie (77%), Indiach (75%), USA (64%) oraz w Polsce (53%).

„W przypadku Polski widzimy niesłabnące zainteresowanie inwestorów, zwłaszcza w sektorze akademikowym, czy szerzej pojętym sektorze living. Silne ośrodki akademickie, nie tylko w Warszawie, lecz również w głównych miastach regionalnych, niski wskaźnik łóżek w nowoczesnych obiektach w porównaniu do populacji studentów (od 0.5% w Warszawie do 2.6% w Łodzi) oraz rosnąca liczba studentów zagranicznych (23% wzrost na przestrzeni ostatnich 5 lat) stanowią mocne fundamenty dla dalszego rozwoju tego sektora. Liczba działających obiektów oraz projektów deweloperskich gotowych do zabudowy wciąż pozostaje na niskim poziomie. Pomimo spowolnienia na globalnym rynku nieruchomości, w tym sektorze spodziewamy się kilku istotnych transakcji w tym roku. Podobnie mocne fundamenty widzimy w przypadku domów opieki, choć rynek ten w Polsce znajduje się w nieco wcześniejszej fazie rozwoju i na razie rzadziej pojawia się na radarach zagranicznych inwestorów” – komentuje Kamil Kowa, członek zarządu, Savills.

Włochy unikają technicznej recesji, inflacja w Polsce znów spada

Ceny rosną coraz wolniej, ale nadal rosną. Spadek w ujęciu miesięcznym oczywiście cieszy, ale nie możemy zapominać, że to spadek na poziomy, które jeszcze kilka lat temu występowały co najwyżej w koszmarach.  

Inflacja w Polsce znów spada

Ceny nadal rosną dwucyfrowo, ale trzeba zwrócić uwagę, że do jednocyfrowego wyniku pozostaje nam coraz mniej. W tym tempie, jeżeli nie dojdzie do żadnych niespodziewanych zdarzeń, jednocyfrowy wynik powinniśmy zobaczyć w 4 kwartale tego roku. Obecny spadek o 0,6 punktu procentowego wskazuje, że mogłoby to być już we wrześniu, skoro teraz mamy 10,8%. Założenie, że tempo spadku zostanie utrzymane, jest jednak bardzo odważne. Należy również pamiętać, że koniec czerwca 2022 do 2023 cena ropy spadła o 33,5 dolara. Licząc od lipca do lipca, jest to zaledwie 18,5 dolara. Jest to z pewnością element, który powinien wpływać na ograniczenie spadku tempa wzrostu cen.

Włochy unikają technicznej recesji

Wczoraj podano dane na temat wzrostu PKB Włoch. Lepiej tak naprawdę powiedzieć: zmiany, gdyż w ujęciu rocznym jest to wzrost, natomiast w kwartalnym jest to już spadek. Analitycy oczekiwali co prawda kwartalnie stabilizacji, ale się nie udało. Kwartalnie mamy 0,3% spadku. Do technicznej recesji potrzebny jest drugi spadkowy kwartał z rzędu, więc jeszcze nie ma niby problemu. Włosi umiejętnie mają ostatnio parzysty kwartał spadkowy, a nieparzysty spadkowy, więc gospodarka technicznie nie jest w recesji. Mają nawet wzrost w ujęciu rocznym, aczkolwiek 0,6% nie jest wynikiem imponującym.

Koniunktura za oceanem słaba

Dane z USA to dość ciekawy temat. Zwyczajowo okres gorszej koniunktury szybko miał swoje odbicie na rynku pracy. Jak tylko zaczynały się pojawiać słabsze indeksy, firmy zaczynały optymalizować koszty, zwalniając pracowników i wstrzymując inwestycje. Obecnie Indeks Chicago PMI wynosi zaledwie 42,8 pkt, co pokazuje wyraźną przewagę negatywnych odpowiedzi nad pozytywnymi. Wydawać by się mogło, że przy tym poziomie pesymizmu bezrobocie powinno już dawno przekraczać 5%, co dla USA zaczyna być wysokim rezultatem. Nic bardziej mylnego. Stopa bezrobocia wynosi obecnie 3,6% i jest tylko ułamki procenta powyżej historycznych minimów. To prawdopodobnie dlatego inwestorzy nie przykładają do tych danych tak dużej wagi, jak kiedyś.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na notowania indeksów PMI z Europy, one mają na razie większy wpływ na rynki niż amerykańskie.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Hotel pod Krakowem – jak znaleźć najlepszy nocleg w okolicy?

W Małopolsce istnieje wiele ciekawych miejsc wartych odwiedzenia. Jeśli chcesz zwiedzić okolicę lub wybierasz się do Krakowa w celach biznesowych, to warto znaleźć hotel w dobrej lokalizacji. Obiekt położony w malowniczej scenerii ze SPA, biblioteką i kręgielnią zapewni Ci moc atrakcji i sprawi, że przyjemnie spędzisz wolny czas. Jak znaleźć najlepszy nocleg pod Krakowem?

Poszukiwania noclegu warto rozpocząć od sprecyzowania swoich oczekiwań. Jeśli chcesz mieszkać w komfortowych warunkach, wybierz hotel 4-gwiazdkowy w Małopolsce z przestronnymi i kompleksowo wyposażonymi pokojami. Najlepszy hotel pod Krakowem powinien znajdować się blisko ciekawych atrakcji turystycznych, aby goście mogli z łatwością zaplanować swój wolny czas. Jak wybrać sprawdzony obiekt? Podpowiadamy!

Hotel w okolicy Krakowa – na co warto zwrócić uwagę?

Dobry hotel w okolicy Krakowa powinien mieć zróżnicowaną ofertę. W takim miejscu każdy gość musi się dobrze czuć i mieć odpowiednie warunki do odpoczynku. W obiekcie powinny znaleźć się także liczne udogodnienia dla rodzin z dziećmi takie jak plac zabaw, bawialnia czy basen z wydzieloną strefą dla najmłodszych. Dużym atutem będzie również bliskość wody i możliwość skorzystania z wodnych atrakcji.

Hotel Wadowice położny w cichej i spokojnej okolicy to idealne rozwiązanie dla osób, które wybierają się do pobliskiego parku rozrywki Energylandia. Łatwy dojazd sprawia, że goście bez problemu wrócą do obiektu po całodniowej zabawie. W hotelu Energylandia znajdziesz ekonomiczne pokoje dwuosobowe, luksusowe apartamenty i komfortowe pokoje rodzinne wyposażone w aneks kuchenny. W efekcie każdy gość znajdzie dla siebie idealną opcję zarówno na krótszy, jak i na dłuższy pobyt.

Jak wybrać najlepszy hotel na wyjazd integracyjny?

W Małopolsce warto również zorganizować firmowy wyjazd integracyjny, szkolenie lub konferencję. W takim wypadku musisz znaleźć hotel na integrację z odpowiednio wyposażonymi salami konferencyjnymi i ciekawymi atrakcjami, dzięki którym pracownicy będą mogli lepiej się poznać. Hotel na wyjazd integracyjny powinien również mieć dobre zaplecze gastronomiczne.

Obecnie dużą popularnością cieszą się pikniki firmowe organizowane na świeżym powietrzu połączone z grillem lub ogniskiem. Hotel na piknik firmowy musi dysponować zadbanymi terenami zielonymi, gdzie pracownicy będą mogli wziąć udział w grach terenowych i zajęciach z team buildingu. Po dniu pełnym atrakcji zaplanuj w hotelu konferencję, podczas której podsumujesz dotychczasową pracę i przedstawisz pracownikom plan na najbliższe miesiące.

Dobrze wyposażony hotel na wyjazd integracyjny powinien mieć także klimatyzowane pomieszczenia, przestronny parking i musi dysponować profesjonalnym nagłośnieniem.

Niezależnie od tego, czy szukasz hotelu na konferencję, czy wygodnego noclegu na wyjazd rodzinny, warto znaleźć sprawdzone miejsce z licznymi udogodnieniami. W takim obiekcie spędzisz niezapomniane chwile, odpoczniesz i nabierzesz sił przed czekającymi Cię wyzwaniami.

W Warszawie optymizm pomimo luki podażowej na rynku biurowym

Pomimo luki podażowej i relatywnie niskiej nowej podaży (18 700 mkw.) na koniec czerwca 2023 r. na warszawskim rynku biurowym nadal panuje duży optymizm. W perspektywie trzyletniej w stolicy spodziewane jest dostarczenie kolejnych ponad 230 000 mkw., które istotnie zwiększą pulę dostępnej do wynajęcia powierzchni. Z kolei po stronie popytowej obserwuje się duże zainteresowanie najmem, gdzie blisko 2/3 z podpisanych umów stanowiły nowe kontrakty. AXI IMMO prezentuje dane podsumowujące pierwszą połowę 2023 r. na stołecznym rynku biurowym w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie 1 połowa 2023 r.”.

W pierwszej połowie 2023 r. deweloperzy dostarczyli ok. 18 700 mkw. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą obecnie ponad 6,25 mln mkw. Największym z oddanych biurowców był budynek B9 (11 000 mkw.), który powstał w ramach kompleksu The Park Warsaw. W strefach centralnych (Centrum i Centralny Obszar Biznesu) znajduje się ok. 44% podaży, natomiast pozostałe 56% to nieruchomości biurowe zlokalizowane poza centrum miasta. Największą pozacentralną strefą pozostaje Służewiec (17% całkowitych zasobów).

 

  1. Centrum + COB

2,78 mln mkw.

  1. Służewiec

1,08 mln mkw.

  1. Jerozolimskie

760 000 mkw.

Źródło: Axi Immo

Na koniec czerwca 2023 r. w budowie pozostawało ok. 230 000 mkw. nowej powierzchni biurowej. Do puli należy dodać będący obecnie w przebudowie biurowiec Saski Crescent, który dostarczy dodatkowe 15 500 mkw. Wśród najbardziej oczekiwanych projektów w latach 2024-25 znajdują się m.in. The Bridge (Ghelamco, 47 000 mkw.), Biurowiec B w ramach projektu wielofunkcyjnego Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 mkw.) oraz The Form (Lincoln Property & Enern, 28 000 mkw.).

Nowa podaż nie wpłynęła na wzrost dostępności powierzchni na wynajem. Wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku biurowym na koniec czerwca 2023 r. wyniósł 11,4%, (-0,2 pp. kw./kw. i -0,5 pp. r/r). Nadal to w strefach poza centrum współczynnik wolnej powierzchni pozostaje relatywnie wyższy (12,7%) niż w centrum (9,9%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, mówi: „Na przestrzeni ostatnich dwóch lat, tj. od II kw. 2021 r., zaobserwowaliśmy konsekwentny spadek wskaźnika pustostanów w strefach centralnych o 3,9 pp. Z kolei w strefach położonych poza centrum, współczynnik powierzchni niewynajętej wahał się od 11,4% do 13,0%, uzyskując na koniec czerwca 2023 r. poziom o 1,3 pp. wyższy niż przed dwoma laty”.

Najwięcej wolnej powierzchni dostępne jest na Służewcu (ok. 220 000 mkw.; 20,6%). Z kolei w strefach Centrum i Centralnego Obszaru Biznesu (COB) odpowiednio po ok. 150 000 mkw. (8,5%) i ok. 120 000 mkw. (12,4%).

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Pomimo relatywnie dużej dostępności powierzchni biurowej w strefach centralnych, widzimy, że liczba i wielkość podpisanych listów intencyjnych ogranicza możliwości wyboru dla wielu najemców. Często obserwujemy, że najemca ma realny wybór między zaledwie dwiema lub trzema lokalizacjami. W związku z dużym zainteresowaniem, szczególnie na nowoczesne powierzchnie w centrum miasta, wynajmujący mogą oczekiwać od potencjalnych najemców szybkiej decyzyjności przy akceptacji przedstawionych im warunków finansowych. W konsekwencji trudniej o znaczące negocjacje i uzyskanie atrakcyjnych zachęt, jak np. zwolnień z czynszu czy większej partycypacji w budżecie na fit-out. W czasie tzw. rynku wynajmującego wybrana powierzchnia przypada w udziale firmie, która jako pierwsza podpisze umowę najmu”.

Wolumen transakcji najmu na warszawskim rynku biurowym w pierwszej połowie 2023 r. wyniósł niemal 326 000 mkw. (-33% r/r), z czego tylko w II kw. br. podpisano umowy na ok. 167 000 mkw. (+5% kw./kw.). W strukturze popytu najczęściej decydowano się na nowe umowy (60,2%, włączając umowy przednajmu), przed renegocjacjami (35,4%) i ekspansjami (4,4%). Na stołecznym rynku biurowym najemcy najczęściej wybierają migrację do stref Centrum i Centralny Obszar Biznesu, które skupiły ok. 58% całkowitej aktywności w analizowanym okresie. Wśród największych odnotowanych transakcji do końca czerwca 2023 r. należy wskazać Accenture (renegocjacja 8 800 mkw. w Proximo II), DPD (8 700 mkw. w nowej siedzibie) oraz Lionbridge Poland (renegocjacja 7 100 mkw. w budynku Taifun).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „Na stołecznym rynku powierzchni biurowych widzimy wyraźnie, że pomimo upływu lat niezmiennie najemcy chcą, aby ich powierzchnia spełniała nowoczesne wymagania i była konkurencyjna wobec oczekiwań pracowników. Dlatego po przejściu wielu firm na hybrydowy model pracy podczas renegocjacji lub podczas podpisywania nowej umowy jeszcze więcej czasu poświęcamy na rozmowy o  partycypacji właścicieli w kosztach fit-out’u. Wraz z rosnącymi oczekiwaniami najemców, kwestią czasu jest decyzja wielu właścicieli nieruchomości o modernizacji biurowców”.

Na koniec pierwszej połowy 2023 r. na warszawskim rynku biurowym czynsze ofertowe pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału. W budynkach typu „prime” zlokalizowanych w strefach centralnych stawki wynosiły od 18,00 do 27,50 EUR/mkw./miesiąc, z kolei w pozacentralnych lokalizacjach oczekiwania właścicieli zaczynały się od poziomu ok. 10,00 EUR/mkw./miesiąc. W zakresie opłat eksploatacyjnych ceny wahały się od ok. 12,00 do 39,00 PLN/mkw./miesiąc.

Dane za AXI IMMO i Stowarzyszenie PINK

Od 31 sierpnia koniec z PCC przy zakupie pierwszej nieruchomości z rynku wtórnego

31 lipca Dzienniku Ustaw opublikowana została ustawa, która znosi obowiązek opłacania podatku PCC przy zakupie pierwszej nieruchomości z rynku wtórnego. W praktyce oznacza to, że kupujący mieszkanie od 31 sierpnia będą mogli zaoszczędzić kwotę wynoszącą 2% jego wartości.

Przykładowo, jeżeli mieszkanie będzie kosztowało 700 000 zł, to przy obecnej stawce PCC wynoszącej 2% trzeba by zapłacić podatek w wysokości 14 000 zł. Od 31 sierpnia ta konieczność zniknie. Z pewnością będzie to znacząca oszczędność dla nabywców, którzy zaoszczędzone środki będą mogli przeznaczyć na przykład na remont czy odświeżenie mieszkania – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Ekspert zwraca również uwagę, że obowiązek podatkowy powstaje w momencie przeniesienia praw do danego lokalu, czyli kiedy nowy właściciel podpisze umowę w formie aktu notarialnego. – Warto więc zaczekać, o ile to możliwe, na podpisanie ostatecznego aktu notarialnego właśnie do 31 sierpnia – radzi Piotr Juszczyk.

Przypomnijmy, że zgodnie z nowymi przepisami zniesienie PCC dotyczy sprzedaży prawa do własności mieszkania lub domu jednorodzinnego pod warunkiem, że nabywca nie posiadał wcześniej prawa do innej nieruchomości mieszkalnej. Jeśli jednak posiadał udział w prawach własnościowych, to zwolnienie nie obejmuje tych przypadków, w których przekracza on 50% lub został nabyty drogą dziedziczenia.

Prawo dostępu wspólnika do dokumentów spółki z o.o.

Wspólnikowi w związku z posiadaniem udziału w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, niezależnie od ilości posiadanych udziałów przysługuje tzw. prawo kontroli (zob. (zob. wyrok SA w Krakowie z 23.08.2012 r., I ACa 715/12, LEX nr 1236718). Jest to prawo kontrolno-informacyjne związane z udziałem w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością wchodzące w skład wiązki uprawnień korporacyjnych przysługujących wspólnikowi. Prawo to pozwala wspólnikowi na pozyskiwanie informacji dotyczących funkcjonowania spółki oraz kontrolujących postęp w realizacji celu spółki (affectio societatis) w jakim została ona zawiązana, co w konsekwencji przekłada się na decyzje podejmowane przez danego wspólnika.

Prawo kontroli nie doznaje ograniczeń na żadnym etapie funkcjonowania spółki od jej organizacji po likwidację czy upadłość, ze względu że w okresie likwidacji spółki stosuje się przepisy dotyczące praw i obowiązków wspólników, jak i do likwidatorów należy stosować przepisy dotyczące członków zarządu.

Jednak czy prawo kontroli zawsze przysługuje wspólnikowi? W przypadku ustanowienia rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej umowa spółki może wyłączyć albo ograniczyć indywidualną kontrolę wspólników (213 § 3 ksh). Natomiast zgodnie z przepisem art. 213 §2 ksh powołanie rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej bądź obu tych organów jest obligatoryjne w spółkach w których kapitał zakładowy przewyższa kwotę 500 000 złotych, a wspólników jest więcej niż dwudziestu pięciu. W związku z powyższym w spółkach, które nie są zobligowane albo z własnej inicjatywy nie powołały rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej – każdemu wspólnikowi przysługuje indywidualne prawo kontroli.

Zakres przedmiotowy przyznanego prawa kontroli wspólnikowi na podstawie art. 212 ksh został ograniczony do prawa do przeglądania ksiąg i dokumentów spółki, sporządzania bilansu/ów dla swego użytku przez wspólnika bądź upoważnioną przez niego osobę, np. pełnomocników profesjonalnych, księgowych, biegłych rewidentów, doradców podatkowych. Wspólnik może również żądać wyjaśnień od zarządu spółki. Sformułowanie użyte w przepisie „w każdym czasie” nie powinno być rozumiane w dosłowny sposób, jednakże w sposób respektujący normalny tryb funkcjonowania spółki.

Jakie mogą wystąpić ograniczenia w wykonywaniu prawa kontroli?

Żądanie wspólnika w zakresie udzielenia wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów rozpoznanie zarząd spółki, który może udzielić wyjaśnień oraz udostępnić księgi i dokumenty do wglądu bądź też odmówić udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów spółki. O ile wspólnik wykonuje przysługujące mu prawo kontroli w całości zgodnie z jego wnioskiem oraz udostępnia mu się swobodne zapoznanie się z żądanymi dokumentami spółki, problem pojawia się w gdy, wspólnik otrzymuje częściowe informacje oraz dostęp do ksiąg i dokumentów, a w pozostałym zakresie otrzymuje on odmowę bądź otrzymuje odmowę co do całości żądania – wspólnikowi przysługują narzędzia prawne mające na celu wyegzekwowanie realizacji przysługujących mu praw.

W jakich przypadkach zarząd spółki może odmówić udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów spółki?

Przepis art. 212 § 2 ksh ogólnie wskazuje przyczynę odmowy do sytuacji, w której istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi spółce znaczną szkodę. Co oznacza ten zapis – z pewnością spotkał się z nim ten, kto chciał uzyskać wyjaśnienia bądź dostęp do ksiąg i dokumentów spółki. Wykorzystanie w celach sprzecznych z interesem spółki może być zarówno pod względem finansowym, jak i wizerunkowym. Ponadto, nie wystarczy samo istnienie zagrożenia o możliwości wystąpienia szkody po stronie spółki. Obawa, że wspólnik wykorzysta otrzymane informacje je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi spółce znaczną szkodę powinna być uzasadniona, tj. powinna być w sposób obiektywny możliwa do udowodnienia. W praktyce częstokroć powyżej wskazana przyczyna odmowy realizacji prawa kontroli przez wspólnika jest nadużywana przez obowiązane strony. Przyczyną odmowy udzielenia wyjaśnień bądź dostępu do ksiąg i dokumentów spółki częstokroć bywa „prowadzenie działalności konkurencyjnej przez wspólnika względem spółki”, do czego wystarczy sam fakt posiadania statusu wspólnika w spółkach prowadzących podobną działalność gospodarczą bądź w przypadku istnienia konfliktu pomiędzy wspólnikami lub zarządem udostępnienie informacji może narazić dobre imię spółki, albo służyć do szkalowania spółki. Należy jednak pamiętać, że odmowa realizacji prawa kontroli musi być ograniczona do ściśle określonych oraz uzasadnionych wypadków. W przeciwnym razie stanowi naruszenie przysługujących wspólnikowi uprawnień. Na marginesie należy wskazać, iż uchwała zarządu odmawiająca realizacji prawa kontroli wspólnikowi powinna zawierać uzasadnienie.

W przypadku, gdy wspólnik nie zgadza się z decyzją odmową udzieloną przez zarząd spółki, ma prawo skierować do zarządu spółki zażądanie rozstrzygnięcia sprawy uchwałą wspólników. Wspólnik poddający pod rozstrzygnięcie zaistniałego pomiędzy nim, a spółką sporu zgodnie z art. 244 ksh jest wyłączony od głosowania w tej sprawie. Natomiast uchwała powinna być powzięta w terminie miesiąca od dnia zgłoszenia żądania. W przypadku podtrzymania decyzji zarządu bądź nie podjęcia ww. uchwały przez zgromadzenie wspólników w terminie miesięcznym, wspólnikowi przysługuje droga sądowego rozstrzygnięcia sprawy.

Mając na względzie charakter oraz cel prawa przyznanego wspólnikowi, któremu odmówiono udzielenia wyjaśnień bądź nie udostępniono do wglądu ksiąg bądź dokumentów spółki do złożenia do sądu rejestrowego wniosku o zobowiązanie zarządu do udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu dokumentów bądź ksiąg spółki, należy wykluczyć możliwość zaskarżenia uchwały w trybie powództwa o uchylenie bądź stwierdzenie nieważności uchwały, w przeciwieństwie do tezy orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2012 r. sygn. akt IV CSK 567/11 (Biul. SN 2012, nr 7, s. 13). Przyjęcie aprobujące takie postępowanie jak to słusznie zauważył A. Opalski mogłoby prowadzić do dwóch różnych rozstrzygnięć sądowych. (Opalski A. [w:] Kodeks spółek handlowych, t. 2a, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Komentarz. Art. 151–226, red. A. Opalski, Warszawa 2018).

Wniosek do sądu rejestrowego wspólnik powinien złożyć w terminie siedmiu dni od dnia otrzymania zawiadomienia o uchwale lub od upływu terminu miesięcznego terminu do podjęcia uchwały, w przypadku nierozstrzygnięcia sporu uchwałą zgromadzenia wspólników.

Sądy wielokrotnie wypowiadały się w jaki sposób ma być wykonywane prawo kontroli przez wspólnika – tj., w szczególności wymaga się od spółki, aby stworzyła w możliwie swobodny i pełny sposób dostęp do żądanych przez wspólnika dokumentów spółki, a nadto aby nie były ustanawiane ograniczenia natury faktycznej (tak też Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 31 stycznia 2017 r. (V ACa 350/16, LEX nr 2249944).

Przy omawianiu zagadnienia prawa kontroli przysługującego wspólnikowi, nie może zniknąć z pola widzenia, iż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością może być również spółką zależną względem innej spółki – spółki dominującej. W dniu 13 października 2022 roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu spółek handlowych, która wprowadziła m.in. normy poświęcone grupie spółek. Konsekwencją wprowadzenia tych przepisów było przyznanie spółce dominującej prawa kontroli zbliżonego do prawa kontroli przysługującego wspólnikowi w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, jednakże posiadającego swą podstawę w art. 216 ksh. Przepis jednoznacznie wskazuje, iż w tym przypadku nie stosuje się art. 212 (dot. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością), art. 30097 (dot. prostej spółki akcyjnej) i art. 428 ksh (dot. spółki akcyjnej), stąd należy uznać przepis art. art. 216 ksh za lex specjalis w stosunku do wskazanych wcześniej przepisów.

Spółka dominująca może w każdym czasie przeglądać księgi i dokumenty spółki zależnej uczestniczącej w grupie spółek oraz żądać od niej udzielenia informacji. Analizując literalne brzmienie przepisu art. 216 ksh spółce dominującej przysługuje wyłącznie prawo przeglądania wszelkiej dokumentacji spółki zależnej, bez możliwości sporządzania bilansów jak to ma miejsce w przypadku wspólnika. Obok prawa do przeglądania dokumentacji spółka dominująca dysponuje uprawnieniem do żądania udzielenia informacji przez spółkę zależną. Ustawa zastrzega uwzględnianie przepisów szczególnych w związku z udostępnianiem dokumentacji bądź przekazywaniem informacji, co miałoby np. miejsce w przypadku dokumentów bądź informacji chronionych tajemnicą bankową bądź zawodową – takie informacje nie powinny zostać udostępnione spółce dominującej.

Prawo przyznane spółce dominującej cechuje się dalszymi odrębnościami, tj. nie zostały wskazane przyczyny z jakich może nastąpić odmowa udzielenia informacji bądź dostępu do dokumentacji spółki zależnej. Z tego względu należy uznać, iż co do zasady spółka zależna jest obowiązana udostępnić szeroki zakres dokumentacji oraz informacji z uwzględnieniem przepisów szczególnych. Natomiast w związku z brakiem zakreślonego przez ustawodawcę terminu do wykonania prawa kontroli, należy uznać, iż powinno to nastąpić bez zbędnej zwłoki.

W przypadku nieudostępnienia ksiąg i dokumentów lub nieudzielenia informacji przez zarząd spółki, odmiennie niż w art. 212 ksh wyłączona została procedura wewnątrzspółkowa. Spółka dominująca może złożyć wniosek do sądu rejestrowego o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji. Odmowa w całości lub w części wykonania prawa kontroli przez spółkę dominującą sama w sobie stanowi przesłankę do wystąpienia z wnioskiem do sądu rejestrowego o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji. Tryb realizacji prawa kontroli przez spółkę dominującą został zakreślony jako uprawnienie do szerokiego uzyskiwania wglądu w dokumenty spółki, jak i zasięgania informacji. W związku z pominięciem procedury wewnątrzspółkowej znacznie przyśpieszy to realizację praw spółek dominujących.

Na koniec warto wskazać, iż wniosek o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji rozpatrywany jest w trybie przepisów o postępowaniu rejestrowym przez właściwy dla spółki obowiązanej sąd rejonowy prowadzący Krajowy Rejestr Sądowy.

Autor: adw. Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy