One More Level zrealizuje Cyber Slash z Take-Two Interactive

Amerykański potentat branży gier wesprze One More Level w pracach nad największym przedsięwzięciem krakowskiego studia – grą o kodowej nazwie Cyber Slash. Take-Two Interactive, poprzez markę wydawniczą Private Division, sfinansuje realizację projektu oraz będzie wydawcą gry.

Cyber Slash jest projektem dynamicznej gry akcji, rozwijanej przez One More Level. Notowana na rynku NewConnect spółka w lipcu br. wykupiła pełnię praw autorskich do projektu. Zgodnie z zawartą z Take-Two Interactive umową One More Level pozostanie wyłącznym właścicielem tytułu oraz będzie odpowiadać za całość prac deweloperskich. Take-Two Interactive, poprzez Private Division, będzie odpowiadać za wydanie gry, w tym jej marketing. Oczekiwane zyski ze wspólnego przedsięwzięcia One More Level oraz Take-Two Interactive będą dzielone według ustalonych w umowie proporcji między partnerami.

– Zawarte z Take-Two Interactive porozumienie ma przełomowy charakter. Łączymy siły z gigantem globalnego rynku gier, by wspólnie zrealizować projekt gry w ramach nowego, stworzonego przez nas od podstaw uniwersum. Konsekwentnie realizujemy plan rozwoju naszej firmy, zwiększając wartość Spółki dla Akcjonariuszy. Naszą ambicją jest dołączenie do grona czołowych światowych producentów dynamicznych gier akcji i jesteśmy przekonani, że współpraca z Take-Two Interactive wydatnie przybliży nas do jego realizacji – komentuje Szymon Bryła, prezes One More Level.

– Cyber Slash będzie największym, pod względem skali przedsięwzięcia oraz zakładanego efektu końcowego, projektem w naszej historii. Dzięki wsparciu, nie tylko finansowemu, ale i merytorycznemu, ze strony Take-Two Interactive, możemy poświęcić się tworzeniu wyjątkowej, ambitnej, bezkompromisowej gry akcji, która, w co głęboko wierzymy, ma potencjał, by podbić serca milionów graczy na całym świecie – mówi Radosław Ratusznik, wiceprezes One More Level.

Zarząd One More Level informuje, że pozyskanie finansowania dla Cyber Slash pozwala na intensyfikację prac nad projektem już w najbliższym czasie. – Obecnie gros zasobów One More Level zaangażowanych jest w realizację Ghostrunnera 2, który jest na zaawansowanym etapie realizacji. Prace nad oboma projektami zaplanowane są w sposób pozwalający optymalnie wykorzystać zasoby studia. Umowy wydawnicze dla obu tytułów dają nam komfort przemyślanego wzmacniania i rozbudowy naszego zespołu, co z pewnością wpłynie korzystnie na jakość naszych produktów – komentuje Szymon Bryła, prezes One More Level.

Wyniki Grupy PHN po 3 kw. 2022 r.

W pierwszych trzech kwartałach 2022 r. Grupa Kapitałowa PHN po raz kolejny odnotowała dobre wyniki finansowe dzięki konsekwentnie realizowanej polityce dywersyfikacji działalności przy ścisłej kontroli kosztów własnych. Zysk netto w pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. wzrósł o 25 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku do 54,4 mln PLN. Natomiast zysk operacyjny wyniósł 133,0 mln PLN, o prawie 30 proc. więcej niż w pierwszych dziewięciu miesiącach 2021 r.  

Znaczny wzrost kosztów finansowania oraz istotne przyspieszenie inflacji, w tym wyraźne zwiększenie cen energii oraz materiałów budowalnych negatywnie wpłynęły na wiele sektorów polskiej gospodarki, w tym spółki z branży nieruchomości. W tych trudnych uwarunkowaniach spółki z Grupy PHN koncentrowały się na kontroli kosztów własnych oraz poszukiwaniu możliwości zwiększenia rentowności z istniejących i planowanych inwestycji. Negatywny wpływ na sytuację gospodarczą ma również wojna za wschodnią granicą Polski wywołana przez agresję Rosji na Ukrainę, która prowadzi do wzrostu niepewności wśród inwestorów, inwestujących m.in. na rynku nieruchomości.

W wymagających warunkach rynkowych spółka zwiększyła m.in. zysk EBIDTA o 27 proc. do 139 mln PLN, a przychody z najmu wzrosły do prawie 150 mln PLN. Do osiągnięcia pozytywnych wyników przez Grupę PHN przyczyniło się także m.in. zwiększenie wartości godziwej nieruchomości inwestycyjnych.

Dzięki zdywersyfikowanej działalności jesteśmy mniej narażeni na kurczenie się segmentów rynku szczególnie narażonych na wzrost stóp procentowych i kosztów kredytowania. Coraz większą wagę przywiązujemy do kontroli kosztów. Kontynuujemy naszą strategię rozwoju i jesteśmy gotowi do podejmowania nowych wyzwań, aby dobrze przygotować spółkę na okres lepszej koniunktury i ożywienie na rynku nieruchomości powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Celem strategicznym Grupy PHN pozostaje zwiększanie wartości spółki i dalsza poprawa efektywności. Portfel Grupy PHN obejmuje ponad 150 aktywów nieruchomościowych o wartości rynkowej około 3,6 mld  PLN, co plasuje spółkę w czołówce największych firm nieruchomościowych w Polsce.

Wyniki finansowe osiągnięte po trzech kwartałach trudnego dla branży roku pokazują silne fundamenty Grupy PHN. Wciąż udaje się nam generować zyski w różnych segmentach rynku, co pozwala na utrzymanie stabilnej i bezpiecznej sytuacji finansowej. Pracujemy nad przygotowaniem kolejnych inwestycji, które powinny być gotowe, gdy gospodarka znajdzie się znowu w fazie ożywienia  – dodał Marcin Mazurek.

PHN konsekwentnie umacnia swoją pozycję na rynku powierzchni biurowych. W 2022 r. prowadzi aranżacje dwóch flagowych inwestycji: kompleksu SKYSAWA zlokalizowanego w ścisłym centrum stolicy oraz budynku klasy A – INTRACO Prime na warszawskim Muranowie.

Na początku 2022 r. Grupa PHN sfinalizowała podpisaną w grudniu ubiegłego roku z PKO Bankiem Polskim długoterminową umowę najmu biurowca SKYSAWA. Biurowiec o łącznej powierzchni około 35 tys. mkw. GLA został w całości wynajęty największej polskiej instytucji finansowej, która utworzy w nim swoją nową siedzibę. Była to jedna z największych tego typu transakcji na polskim rynku w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

PHN pozostaje także aktywny w segmencie mieszkaniowym. Spółka w pierwszym półroczu podpisała umowy z generalnymi wykonawcami na realizację nowych budynków mieszkalnych we Wrocławiu – Osiedla ŁAN oraz w Warszawie przy ulicy Kolejowej – KOLEJ NA 19. Z obu tych inwestycji na rynek trafi 320 nowych mieszkań. Warszawski projekt wyróżnia się przy tym doskonałą lokalizacją w centrum miasta, ciekawym wyglądem budynków oraz wysokim standardem wykończenia. Takie inwestycje cieszą się dużym zainteresowaniem kupujących również w okresie spowolnienia gospodarczego, który zwykle silnie uderza w rynek nieruchomości mieszkalnych.

Polski Holding Nieruchomości stosuje innowacyjne i proekologiczne rozwiązania i jest w grupie firm z rynku nieruchomości, które są w stanie wybudować energooszczędne budynki biurowe i mieszkalne charakteryzujące się  wysoką  jakością. Projekty realizowane przez spółkę znajdują uznanie wśród inwestorów i międzynarodowych ekspertów.

KAS powinno rozważyć zmianę warunków w kwestii przystąpienia do Programu Współdziałania

W środowisku doradców podatkowych Program Współdziałania jest uznawany za potrzebny przedsiębiorcom i KAS. Podatnik, który opracowuje i wdraża mechanizmy samokontroli, zyskuje pewność swojej pozycji podatkowej. Jest też traktowany jako solidny i rzetelny partner, zarówno przez innych uczestników rynku, jak i organy administracji skarbowej. Z kolei urzędnicy mają do wykonania mniej kontroli. Jednak sam proces zmierzający do zawarcia umowy między podatnikiem i Szefem KAS jest długotrwały i wysoce skomplikowany. Kandydat musi objąć procedurami bardzo szeroki obszar. Zapewnienie ich działania wiąże się też z wysokimi kosztami, a to już w zasadniczy sposób wpływa na negatywny odbiór Programu przez przedsiębiorców. Dlatego, jak dodają eksperci, warto byłoby, żeby jednak resort finansów rozważył poprawę tego mechanizmu. Wtedy firmy chętniej współpracowałyby z fiskusem, a korzyści z pewnością byłyby większe dla obu stron.

Obopólne korzyści

Przepisy prawa podatkowego bywają niejasne i skomplikowane, a spełnienie wynikających z nich obowiązków jest wymagające. Dodatkowo podatnicy spotykają się z niezrozumieniem procesów zachodzących w przedsiębiorstwach po stronie administracji skarbowej, które może prowadzić do błędnych wniosków w zakresie skutków podatkowych. Dlatego możliwość współpracy z KAS, opartej na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu oraz obustronnej transparentności, może okazać się nie do przecenienia. Od ponad dwóch lat daje ją Program Współdziałania. Uczestnictwo w nim polega na zawarciu umowy z Szefem KAS i gwarantuje pewność prawną w zakresie spraw nią objętych.

– Moim zdaniem, to rozwiązanie z całą pewnością jest potrzebne przedsiębiorcom. Celem ścisłej i stałej współpracy między podatnikiem oraz Krajową Administracją Skarbową jest zapewnienie przestrzegania przez niego prawa podatkowego, przy aktywnym wsparciu Szefa KAS. W zamian za realizację obowiązków w zakresie zarządzania funkcją podatkową w przedsiębiorstwie i udzielania informacji podatnik zyskuje pewność swojej pozycji podatkowej względem KAS – mówi doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Po podpisaniu umowy z Szefem KAS podatnicy uzyskują wymierne korzyści w przeciwieństwie do tych, którzy nie decydują się na taką współpracę. Wśród benefitów jest możliwość zawierania porozumień podatkowych w ramach uproszczonej procedury w zakresie interpretacji przepisów prawa podatkowego, ustalania cen transferowych i wysokości prognozowanego na następny rok podatkowy zobowiązania podatkowego w podatku CIT.

– Porozumienia podatkowe można zawrzeć również w innych obszarach niezbędnych dla zapewnienia prawidłowej realizacji umowy o współdziałanie. Katalog obszarów jest w tym zakresie otwarty. W zamian za transparentność, podatnik jest zwolniony z obowiązku raportowania schematów podatkowych (za wyjątkiem schematów transgranicznych), a także z publikacji informacji o realizowanej strategii podatkowej. Ponadto ma zapewnione indywidualne podejście KAS pod kątem formy oraz częstotliwości kontroli i nadzoru nad jego rozliczeniami podatkowymi. Założeniem jest bowiem to, że podatnik opracowuje i wdraża mechanizmy samokontroli podatkowej, dzięki czemu mniej kontroli wykonuje administracja skarbowa – wyjaśnia Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Są też minusy

Niemniej długotrwały proces zmierzający do zawarcia umowy może wpływać na negatywny odbiór Programu Współdziałania. Przewlekłość ta wynika z konieczności spełnienia znaczących wymagań w zakresie tzw. ram wewnętrznego nadzoru podatkowego (RWNP). Kładą one nacisk na opracowanie, wdrożenie i stosowanie w przedsiębiorstwie procedur mających na celu wzmocnienie roli nadzoru wewnętrznego. Ma to przyczyniać się do zwiększenia efektywności i przejrzystości działania danego przedsiębiorstwa oraz zachowania jego bezpieczeństwa.

– Przestrzeganie RWNP ma pozwolić przedsiębiorstwom minimalizować ryzyko podatkowe. To jednocześnie powinno przekładać się na wzrost terminowości i poprawności składanych rozliczeń podatkowych. Ponadto objęty Programem Współdziałania podatnik jest traktowany jako solidny i rzetelny partner, zarówno przez innych uczestników rynku, jak i organy administracji skarbowej. Jakkolwiek założenia RWNP są z pewnością słuszne, spełnienie wytycznych może być niebagatelnym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Przekłada się to na powolne tempo podpisywania umów o współdziałanie – zwraca uwagę doradca podatkowy.

W ramach audytu wstępnego, wykonywanego przez Szefa KAS wobec kandydata do Programu Współdziałania, weryfikacji podlega m.in. skuteczność i adekwatność ram wewnętrznego nadzoru podatkowego (RWNP). Podatnik musi opracować i wdrożyć wewnętrzne procedury, umożliwiające skuteczne zarządzanie realizacją obowiązków wynikających z przepisów prawa podatkowego, a także zapewniające ich prawidłowe wykonanie.

– Zgodnie z „Wytycznymi w zakresie Ram Wewnętrznego Nadzoru Podatkowego”, opracowanymi przez Ministerstwo Finansów, RWNP obejmują trzy poziomy zarządzania. Pierwszy z nich dot. strategii podatkowej, ładu podatkowego oraz roli i odpowiedzialności. Drugi wiąże się procesami funkcji podatkowej i kontroli ich przebiegu. Trzeci obejmuje zarządzanie kadrami, informacjami i danymi podatkowymi oraz zagadnienia związane z infrastrukturą IT. Trzeba wykazać, że podatnik posiada odpowiednie zasoby do kontrolowania i zarządzania funkcją podatkową, w tym zapewnić wiarygodność raportowania tak na zewnątrz, jak i wewnątrz organizacji – tłumaczy ekspert.

Wszystkie ww. poziomy muszą pokazać, że podmiot ma wdrożone zarządzanie funkcją podatkową na podstawie pełnego procesu. Obszar, który dany kandydat musi objąć wewnętrznymi procedurami, jest bardzo szeroki. Zapewnienie ich działania i skuteczności to kosztowny proces. Wdrożenie wewnętrznych procedur w ramach RWNP jest jednak kluczowym punktem dla powodzenia współpracy między podatnikiem a administracją skarbową, a zatem uzgodnienie stanowisk obu stron może być procesem długotrwałym.

Potrzebny czas

Uczestnictwo w Programie Współdziałania jest inicjowane przez zainteresowany podmiot. Jednak Szef KAS zastrzegł sobie prawo w okresie trwania jego pilotażu (tj. do lipca 2023 r.) do ograniczenia do 20 liczby przedsiębiorców, z którymi zostanie podpisana umowa. Jak każdy nowy instrument w prawie podatkowym, również ten wymaga okresu przystosowawczego. Podatnicy muszą ocenić w tym czasie, czy warto z niego skorzystać, a administracja skarbowa powinna pokazać im, jakie korzyści ten instrument daje w zamian za spełnienie wysokich wymagań.

– Długość procesu nabierania zaufania podatnika do nowego rozwiązania jest zależna od wielu czynników. Program Współdziałania jest oparty o zupełnie odmienne spojrzenie na relację między nim a administracją skarbową. Nie można wykluczyć, że podatnicy, mający różne doświadczenia z prowadzonych kontroli, podchodzą do Programu Współdziałania z pewną rezerwą. Nowością jest też to, że w ramach Programu uczestnicy informują Szefa KAS o kwestiach, które mogą rodzić potencjalny spór z organem podatkowym, zgodnie z określonymi w umowie o współdziałanie progami istotności. Zbudowanie relacji między organami KAS a podatnikiem, opartej na nowej formule „przejrzystość w zamian za pewność” z pewnością wymaga czasu – uważa Ostrowska-Krzewina.

Pożądane byłoby klarowne przedstawienie wymagań w zakresie mechanizmów samokontroli, które zobowiązany jest wdrożyć podatnik chcący zawrzeć umowę o współdziałanie. Pomocne byłoby przedstawienie katalogu przykładowych schematów działań podmiotu w ramach wdrażanych procedur wewnętrznych, które odpowiadałyby oczekiwaniom administracji skarbowej w zakresie zapewnienia prawidłowego wykonywania obowiązków podatkowych.

– Wdrożenie mechanizmów samokontroli ma jednak pozwalać KAS na uzasadnione zaufanie do podatnika, które płynie właśnie z faktu ich wdrożenia. W ramach opracowywania optymalnego modelu Programu Współdziałania można wysunąć postulat o rozważenie określenia pewnego poziomu minimum wymagań, które jednocześnie pozostawałyby bez uszczerbku dla przesłanki tzw. uzasadnionego zaufania, a ich spełnienie pozwalałoby przyspieszyć proces zawierania umów o współdziałanie – podsumowuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Błędy doręczeń poczty obciążają skarbówkę. Wygrana byłego członka zarządu spółki z fiskusem w sprawie o 1,5 mln zł

Były członek zarządu został obarczony 1,5 milionowym długiem za zobowiązania spółki. Wniósł o wznowienie postępowania podnosząc, iż nie miał szans się odwołać. Organy podatkowe odrzuciły jego wniosek stwierdzając, że decyzja ustalająca jego zobowiązanie jest prawomocna, bowiem korzysta z fikcji prawnej doręczenia po dwukrotnym awizowaniu. Tyle, że na zwrotnym potwierdzeniu odbioru pracownik poczty zaznaczył niewłaściwe „okienko”

Organy podatkowe stwierdziły, że decyzja ustalająca zobowiązanie byłego członka zarządu za zobowiązania spółki jest prawomocna, bo korzysta z fikcji prawnej doręczenia po dwukrotnym awizowaniu.

Odpowiedzialność członka zarządu za zobowiązania spółki

Naczelnik jednego z urzędów skarbowych 31 grudnia 2019 r. wydał decyzję, na mocy której obciążył byłego członka zarządu spółki z o.o. solidarną odpowiedzialnością za jej zaległości podatkowe w VAT. Wraz z odsetkami zobowiązanie opiewało na kwotę ponad 1,5 mln zł. Zobowiązany zwrócił się do naczelnika z pytaniem o jaką decyzję chodzi, prosząc o przesłanie dokumentacji sprawy, by mógł się z nią zapoznać, bowiem do tej pory nie miał takiej okazji. Po uzyskaniu wyjaśnień wniósł o wznowienie postępowania podatkowego podnosząc, że nie biorąc w nim dotąd udziału nie miał możliwości odwołania się od decyzji, która nigdy nie została mu doręczona. Były członek zarządu wskazał, że w miejscu zamieszkania nieustannie ktoś przebywa, stąd gdyby została podjęcia próba doręczenia decyzji to by do niego trafiła. W skrzynce pocztowej nie pozostawiono też żadnego awizo.

Druczek z poczty dokumentem urzędowym

Naczelnik urzędu skarbowego w sierpniu 2020 r. odmówił wznowienia postępowania. Dyrektor izby administracji skarbowej, jako organ odwoławczy, stwierdził, że sporna decyzja została doręczona byłemu członkowi zarządu spółki w trybie fikcji doręczenia 16 stycznia 2020 r. Zwrotne potwierdzenie odbioru i koperta zawierają odpowiednie adnotacje przesądzające o prawidłowości doręczenia zgodnie z art. 150 Ordynacji podatkowej. Pierwsze awizo pozostawiono 2 stycznia, drugie 10 stycznia. W wyniku nie podjęcia przesyłki przez adresata, 17 stycznia pismo zwrócono do nadawcy. Jak podkreślał dyrektor izby administracji skarbowej, w aktach sprawy brak jakiejkolwiek wzmianki o zmianie adresu zamieszkania, jak i do doręczeń. Organ stanął na stanowisku, że pocztowy dowód doręczenia przesyłki jest dokumentem urzędowym, a więc dowodem na to, co jest w nim stwierdzone. Taki sam walor mają również adnotacje urzędowe zamieszczone przez pracowników poczty na zwrocie przesyłki.

Skarga członka zarządu

Były członek zarządu spółki zaskarżył decyzję organów podnosząc, że te naruszyły zasadę kompletności materiału dowodowego i prawdy obiektywnej nie przeprowadzając m.in. dowodu z przesłuchania osoby, która miała doręczyć przesyłkę oraz nie składając reklamacji w związku ze zleconą usługa pocztową.

Niewłaściwe „okienko” na druku potwierdzenia odbioru

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach zauważył, że choć skarżący nie kwestionował stanowiska organu odwoławczego co do adnotacji pracowników poczty zamieszczonych na kopercie oraz zwrotnym potwierdzeniu odbioru, to właśnie one mają istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia całej sprawy.

Druk potwierdzenia odbioru w punkcie „3”, dotyczącym powtórnego awizowania przesyłki, nie został w ogóle uzupełniony. A dotyczy on doręczenia w trybie art. 150 O.p., a więc przypadku niemożności doręczenia pisma adresatowi w miejscu zamieszkania lub pod adresem do doręczeń w kraju, i z tego powodu pozostawienie go w placówce pocztowej lub urzędzie gminy.

Doręczyciel wyplenił natomiast punkt „4”, który dotyczy innego trybu doręczenia – wskazanego w art. 150a O.p. Zgodnie z tym przepisem, na wniosek strony doręczenie może być dokonane na wskazany przez nią adres skrytki pocztowej. A w sytuacji niemożności doręczenia, zawiadomienie o pozostawieniu pisma w placówce pocztowej, wraz z informacją o możliwości jego odbioru, umieszcza się w skrytce pocztowej adresata.

Rygorystyczne warunki doręczania pism stronom postępowań

WSA powołując wyroki Trybunału Konstytucyjnego (z 15 października 2002 r., sygn. akt SK 6/02 oraz z 17 września 2002 r., sygn. akt SK 35/01) podkreślił, że wszędzie tam, gdzie prawo dopuszcza instytucję doręczenia zastępczego, to ze względu na doniosłe skutki procesowe, jakie ze sobą ona niesie dla stron postępowania, sądy i organy administracji publicznej muszą przy stosowaniu jej mechanizmów wykazywać nadzwyczajną ostrożność. Szczególnie rygorystycznie należy przestrzegać trybu doręczenia zastępczego przewidzianego w art. 150 O.p., czyli fikcji prawnej doręczenia stanowiącej wyłom od reguły doręczania do rąk własnych. Jeśli organ chce skutecznie doręczyć pismo adresatowi w tym trybie, musi wykazać, że placówka pocztowa, czy inna osoba, np. pracownik organu podatkowego, zawiadomili stronę w sposób niebudzący wątpliwości co do nadejścia pisma oraz miejsca, w którym może je odebrać.

Błędy poczty w doręczaniu pism obciążają skarbówkę

Na gruncie rozpoznawanej sprawy, na zwrotnym potwierdzeniu odbioru doręczyciel nie zaznaczył punktu „3”, a więc dotyczącego powtórnego awizowania w trybie art. 150 O.p. Zaznaczył punkt „4”, dotyczący zastępczego doręczenia w trybie art. 150a O.p., i w tym też miejscu zamieścił nieczytelny podpis i datę. WSA w Gliwicach, przywołując orzeczenia NSA: z 1 sierpnia 2014 r., sygn. akt II FSK 2087/14 oraz z 28 marca 2022 r., sygn. akt I FZ 12/22, orzekł na korzyść byłego członka zarządu spółki i uchylił zaskarżoną przez niego decyzję organu podatkowego. Jak uzasadnił, prawidłowość doręczeń jest jednym z najdonioślejszych warunków przestrzegania praw strony. Wszelkie wątpliwości w ich zakresie powinny być wyjaśniane na korzyść strony, a błędy osób trzecich dokonujących doręczeń obciążają na zasadzie ryzyka administrację podatkową (wyrok z 27 lipca 2022 r., sygn. akt I SA/Gl 458/22).

Podsumowanie

To ważne dla podatników rozstrzygnięcie, potwierdzające linię orzeczniczą wyroczni wyższego stopnia – Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz samego Trybunału Konstytucyjnego. Przy doręczaniu pism, zwłaszcza gdy stosuje się tzw. fikcję prawną doręczenia, organy muszą ściśle, przestrzegać procedur. Nie ma tu możliwości użycia wykładni rozszerzającej i przymykania oka na niedociągnięcia. Przepisy o doręczeniach chronią prawa stron, przedsiębiorców, czy jak w tym przypadku członków zarządów spółek, do czynnego udziału w postępowaniu celem zagwarantowania ich pełnego prawa do obrony. Gra może bowiem toczyć się o wysoką stawkę, tak jak w tym przypadku o 1,5 mln zł.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Grupa STS: zysk netto w Q3 ’22 wzrósł o 65% rdr

Grupa STS w trzecim kwartale 2022 roku wygenerowała przychody na poziomie 150 mln zł, gdy przed rokiem było to 119 mln zł. Oznacza to wzrost o ponad 25% rdr. Skonsolidowany zysk netto w III kw. 2022 wyniósł 49 mln zł, gdy w III kw. 2021 było to 30 mln zł. Wzrosły one o 65% rok do roku. Skorygowana EBITDA w III kw. 2022 roku wyniosła 73 mln zł, gdy przed rokiem było to 52 mln zł. Oznacza to wzrost o ponad 39% rdr. Zysk netto głównej spółki operacyjnej w Grupie – STS S.A. – wyniósł od lipca do września 2022 roku 48 mln zł. Rok wcześniej było to 34 mln zł. Wzrost rok do roku wyniósł 42%.

Narastająco na koniec września 2022 roku odnotowała skonsolidowane przychody w wysokości 413 mln zł, co oznacza wzrost o 8% względem analogicznego okresu roku ubiegłego (9M 2021 – 381 mln zł). Skonsolidowany zysk netto od stycznia do września br. wyniósł 111 mln zł[1], przed rokiem był to 116 mln zł. Od stycznia do września  2022 roku skorygowana EBITDA dla Grupy STS wyniosła 190 mln zł, gdy w 9M 2021 wyniosła 178 mln zł – wzrost rok do roku wyniósł 6%. Zysk netto głównej spółki operacyjnej w Grupie – STS S.A. – wyniósł w 9M 2022 131 mln zł[2]. Rok wcześniej było to 135 mln zł.

W III kwartale br. mieliśmy wysoką aktywność graczy związana przede wszystkim z bardzo intensywnym kalendarzem wydarzeń sportowych. Rozgrywki piłkarskie ze względu na Mistrzostwa Świata w Katarze rozpoczęły się już w okresie wakacyjnym. Ponadto polscy siatkarze i koszykarze oraz Iga Świątek wykazywali się dobrą formą w trakcie turniejów międzynarodowych. To wszystko sprawiło, że gracze mieli szereg okazji do zawarcia zakładów. Trwający właśnie w Katarze mundial jest doskonałym wydarzeniem do wzmożonej akwizycji nowych graczy. Ponadto udział w nim 32 drużyn i rozgrywanie kilkudziesięciu meczów sprawia, że aktywność obstawiających z pewnością będzie wysoka mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

Grupa STS w Q1-Q3 2022 wygenerowała NGR na poziomie 463[3] mln zł, gdy przed rokiem było to 429 mln zł. Od stycznia do września 2022 roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 3,300 mld zł, gdy przed rokiem było to 3,274 mld zł. W samym Q3 2022 Grupa wygenerowała historycznie najwyższy NGR w ujęciu kwartalnym, wyniósł on 167[4] mln zł, przed rokiem było to 134 mln zł.

W Q1-Q3 2022 roku liczba aktywnych użytkowników wyniosła 576 tys. Grupa odnotowała od stycznia do września br. 237 tys. nowych rejestracji, a liczba klientów, którzy dokonali pierwszego depozytu wyniosła 163 tys.

W dniu 31 października 2022 roku STS Holding wypłaciła zaliczkę na poczet dywidendy za rok 2022. Do akcjonariuszy trafiło niemal 42,3 mln zł. Kwota zaliczki, przypadająca na 1 akcję, wyniosła 0,27 zł. W sierpniu 2022 roku STS Holding wypłacił akcjonariuszom dywidendę z zysku za 2021 rok w wysokości 0,37 zł na akcję, czyli łącznie ok. 57,9 mln zł. Oznacza to, że w 2022 roku do akcjonariuszy trafiło łącznie ok. 100 mln zł.

Grupa STS jest największym pod względem obrotów bukmacherem w Polsce, który działa również na skalę międzynarodową dzięki licencjom w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach. Produkty oferowane przez Grupę obejmują zakłady sportowe, zakłady na sporty wirtualne, kasyno internetowe (poza Polską), BetGames oraz szeroką ofertę zakładów na wyniki wydarzeń esportowych.

Grupa od wielu lat nieprzerwanie wdraża strategię „mobile-first” w oparciu o autorski system bukmacherski. Stale rozwija własną platformę technologiczną, aby sprostać potrzebom klientów i wyznaczać rynkowe trendy. Inwestycje Grupy w portfolio produktowe i rozwiązania technologiczne wyniosły w 2021 r. 29 mln PLN. Ponadto w 2020 roku STS S.A. przejęła kontrolę nad czeską spółką technologiczną Betsys, w której obecnie posiada 74% akcji. Betsys jest głównym dostawcą rozwiązań IT dla bukmachera w Polsce, zarówno na potrzeby kanałów online, jak i retail. Łącznie w Grupie zespół ds. rozwoju produktów i platform Grupy składa się z około 160 wysoko wykwalifikowanych osób, w tym około 85 programistów, 55 innych pracowników zajmujących się rozwojem technologii i platform oraz 20 pracowników zajmujących się business intelligence oraz analityką biznesową.

[1] Po uwzględnieniu odpisu w wysokości 9,2 mln zł.

[2] Po uwzględnieniu odpisu w wysokości 9,2 mln zł.

[3] Wzrost względem prezentowanych danych na początku października 2022 (162 mln zł) związany ze zwrotem podatku od gier

[4] Wzrost względem prezentowanych danych na początku października 2022 (162 mln zł) związany ze zwrotem podatku od gier

Jak rozliczać brak prądu w centrach handlowych?

Większość przedsiębiorców w Polsce decyduje się na najem powierzchni, a nie ich zakup. Związane jest to zarówno z aspektami finansowymi, jak również z pewną elastycznością. Najem w kontekście rynku nieruchomości komercyjnych – przede wszystkim w centrach handlowych – jest obarczony niemałym ryzykiem. Dlatego tak ważnym aspektem jest treść podpisywanych umów. W zmieniającym się świecie i w sytuacji nowych wyzwań, takich jak niehandlowe niedziele czy pandemia koronawirusa, niezmiernie istotna jest współpraca właścicieli powierzchni z najemcami sklepów i punktów usługowych. Najemcy apelują, by przykładowo czynsz i opłaty w centrach handlowych były obniżane w przypadku przestojów, utrudnień w działaniu – jak choćby brak prądu. Obecnie takie zdarzenia, które nie pozwalają prowadzić najemcom sprzedaży, nie wpływają na obniżenie opłat. Co więcej – centra handlowe nigdy nie obniżyły ani czynszu, ani opłat eksploatacyjnych po zamknięciu handlu w niedziele – choć w te dni zrezygnowano z usług typu ochrona czy sprzątanie, a przychody najemców obniżyły się.

– Mamy przed sobą nowe zagrożenia – mamy wojnę, mamy ryzyko redukcji prądu. Dlatego właściciele powierzchni handlowych muszą pamiętać, że jesteśmy partnerami – powiedział serwisowi eNewsroom Tomasz Ciąpała, Wiceprezes Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU). – Utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu sklepów czy punktów usługowych w centrach handlowych są na porządku dziennym. Często to naprawy, prace techniczne, konserwacyjne i podobne – prowadzone na terenie obiektu i utrudniające klientom dotarcie do najemcy, a tym samym istotnie wpływające na poziom jego sprzedaży. Takie sytuacje powinny być jasno i jednoznacznie definiowane w ramach relacji biznesowych między właścicielami centrów handlowych a najemcami i w sposób transparentny obniżać poziom ponoszonych opłat. Zwłaszcza, jeśli trwają dłużej – jak na przykład remonty parkingów czy dużych fragmentów obiektu. Nie mówiąc już o braku prądu – nie można żądać zapłaty, jeśli nie ma możliwości handlu! Takich zdarzeń może być wiele – a to ma realny wpływ na wyniki sprzedaży i obroty sklepów czy punktów usługowych. Najwyższy czas, by takie kwestie były uwzględniane w umowach i respektowane jako prawa najemców – podkreśla Ciąpała.

Złoty stabilny mimo słabszych danych

Publikacja danych chwilowo osłabiła polską walutę, ale szybko zobaczyliśmy powrót. Powodem takiego ruchu jest słabszy wzrost produkcji przemysłowej. W tle czekamy na protokół z posiedzenia FED, ale musimy pamiętać, że to posiedzenie sprzed danych o inflacji.

Płace rosną dużo wolniej niż inflacja

Wczorajsze dane z GUS na temat wynagrodzeń są mocno niejednoznaczne. Z jednej strony mamy wzrost średniej płacy dla przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 osób o 13%. Problem w tym, że o ile średnia płaca na poziomie 6687 zł może cieszyć, o tyle rynek oczekiwał wyniku koło 6750 zł. Z drugiej strony zatrudnienie rośnie szybciej od oczekiwań. Sytuacja, gdy przy rekordowo niskim bezrobociu rośnie zatrudnienie, jasno pokazuje, że zaraz może brakować rąk do pracy. Przy takich parametrach może to dotyczyć nie tylko wysoko wykwalifikowanych specjalistów, ale pracowników w ogóle. W rezultacie różnica pomiędzy inflacją a średnim wzrostem wynagrodzeń wcale nie musi rosnąć. Obecnie wynosi ona już niemal 5%, co pokazuje nam, że nawet jak dostaliśmy średnie podwyżki stać nas na wyraźnie mniej niż rok temu.

Produkcja przemysłowa w Polsce zawodzi

Równo z danymi o wynagrodzeniach i zatrudnieniu opublikowano odczyt produkcji przemysłowej. Wzrost o 6,8% okazał się wynikiem nie tylko słabszym o 3 punkty procentowe niż miesiąc temu, ale również o 1 punkt od oczekiwań. Tak niski parametr mocno uwiarygadnia prognozę spadku PKB w pierwszym kwartale przyszłego roku. To właśnie te dane odpowiadają za wczorajsze około 1,5-groszowe osłabienie złotego. Ruch ten był co prawda skorygowany do końca dnia. Nie zmienia to jednak faktu, że do końca dnia obserwowaliśmy powrót w okolice 4,70 zł, gdzie kurs euro wydaje się przyspawany.

Czekają na FED

Dzisiaj zobaczymy zapiski z ostatniego posiedzenia FED. Zwyczajowo są to bardzo ważne dane. Jednak posiedzenie, z którego zobaczymy informacje, miało miejsce przed niespodziewanym spadkiem inflacji. W rezultacie oczywiście mogą tam pojawić się ważne wskazówki na przyszłość, ale co do zasady od tego momentu nastąpiła ważna zmiana. Z tego też powodu wielu analityków wskazuje, że odczyt ten nie powinien być tak istotny, jak zwykle.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – USA – wstępny indeks PMI dla przemysłu,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

DJIA najwyżej od 3 miesięcy, nadal słaby Nasdaq

S&P 500 wrócił wczoraj ponownie powyżej poziomu 4000 pkt. (+1,36 proc.). Najwyższy poziom od 3 miesięcy osiągnęła we wtorek wartość średniej przemysłowej Dow Jonesa (+1,18 proc) i była bardzo blisko wyjścia na najwyższy poziom od kwietnia. Wśród głównych indeksów amerykańskiego rynku akcji nadal najsłabszy pozostawał Nasdaq Composite, który jednak również wczoraj wzrósł (+1,36 proc.).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały dziś ostrożne wzrosty. Najsilniej – o +0,83 proc. – rósł dziś filipiński PSEi. Lekkie spadki notowały dziś w tym regionie jedynie główne indeksy giełd w Nowej Zelandii, Singapurze i Malezji.

Przewaga tendencji wzrostowej obserwowana była również na europejskim rynku akcji, chociaż głównie indeksy rynków akcji w Niemczech i Francji notowały ok. 9:40 niewielkie zmiany (DAX -0,12 proc., CAC 40 -0,05 proc.). Swój nowy historyczny rekord osiągnął dziś turecki XU100.

Środowa sesja na GPW rozpoczęła się od wzrostów (WIG-20 +0,71 proc. ok. godz. 9:45). Lekko zwyżkowały ok. godz. 9L45 wszystkie indeksy sektorowe GPW. Wśród składników mWIG-u 40 najwyższy poziom od roku osiągnął kurs akcji Famuru. Swój najniższy poziom w historii osiągnął dziś rano kurs akcji Agory.

Lekko rosła dziś rano rentowność amerykańskich obligacji skarbowych. Nadal utrzymywała się największa od 40 lat inwersja krzywej rentowności na odcinku 2-10 lat (rentowność 10-latek 3,772 proc., rentowność 2-latek 4,5413 proc.). Pomimo lekkiego wzrostu dziś rano rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 7 proc.

Do najwyższego poziomu od 2 miesięcy wzrosły dziś rano ceny kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie. Cena kontraktów na ropę naftową WTI na NYMEX-ie, które w trakcie poniedziałkowej sesji zaliczyły swój najniższy poziom od stycznia rosły dziś drugi dzień z rzędu (+0,95 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs amerykańskiego dolara względem głównych walut notował dziś rano niewielkie zmiany (EUR/USD +0,27 proc., USD/JPY +0,12 proc. ok. godz. 9:20).

Również kurs złotego pozostawał relatywnie stabilny (EUR/PLN +0,14 proc., USD/PLN -0,12 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w poniedziałek spadł do najniższego poziomu od 2 lat, wrócił wczoraj powyżej poziomu 16000 USD i dziś rano ok. godz. 9:20 zwyżkował ponownie o 2,07 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Czy WIRON okaże się kołem ratunkowym dla kredytobiorców?

Od stycznia część banków zapowiedziała wprowadzenie wskaźnika WIRON zamiast WIBOR dla nowych kredytów. Analitycy REDNET Consulting, we współpracy z serwisem tabelaofert.pl dokonali analizy, jak ta zmiana wpłynie na rynek kredytowy.

Z wykresu poniżej widać, że historycznie wartość wskaźnika WIRON była zawsze niższa niż WIBOR. Zatem – jeśli banki nie zmieniłyby swojej prowizji to wprowadzenie nowego wskaźnika obniżyłoby raty kredytowe i podniosłoby zdolność kredytową nowych klientów.

Tab. 1. Porównanie wskaźników WIRON i WIBOR 02.01.2019 – 15.11.2022

Porównanie wskaźników WIRON i WIBOR
Źródło: REDNET Consulting na podstawie danych GPW Benchmark

Analitycy dokonali symulacji, jak zmieniłaby się rata kredytowa dla przeciętnego mieszkania dwupokojowego w głównych miastach w Polsce po zastąpienie wskaźnika WIBOR nowym wskaźnikiem referencyjnym WIRON, dla przykładowej marży banku 1,5%.

Tab. 2. Szacunkowa rata kredytu hipotecznego – dwupokojowe mieszkanie w segmencie popularnym (wkład własny – 20%, kredyt na 30 lat, raty równe)

Miasto Warszawa Wrocław Gdańsk Kraków Poznań Łódź Katowice
szacunkowa rata kredytu
WIBOR 3M – 7,5%
+ marża – 1,5%
3 314 3 008 2 933 3 091 2 819 2 410 2 544
szacunkowa rata kredytu
WIRON – 6,48%
+ marża – 1,5%
3 018 2 739 2 670 2 815 2 567 2 194 2 316

Źródło: REDNET Consulting dla tabelaofert.pl

– Jeśli banki utrzymają marżę na obecnym poziomie, to rata kredytowa dla przeciętnego mieszkania dwupokojowego zmniejszy się o około 10%, co nieco poprawi sytuację kredytobiorców. Jednak wzrost zdolności kredytowej obliczanej przez banki będzie nieco niższy, bowiem należy brać pod uwagę również obostrzenia rekomendacji KNF. Niemniej jednak powinno to spowodować nieznaczny wzrost akcji kredytowej, zwłaszcza, że rosną również wynagrodzeniaprognozuje Robert Chojnacki, założyciel serwisu tabelaofert.pl

Przychody z reklam w grach mogą osiągnąć nawet 56 mld USD w 2024 roku

Według raportu SensorTower w pierwszym kwartale 2022 roku pobrano globalnie 14,3 miliardów gier na telefon (ponad 3 mld stanowiły pobrania w Europie), czyli o 200 mln więcej niż w analogicznym okresie w 2021 roku.[1] Rosnąca w zawrotnym tempie popularność rozgrywek mobilnych sprawiła, że stały się one mainstreamowym kanałem rozrywkowym, ale też komunikacyjnym i reklamowym, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Już teraz prognozuje się, że przychody z reklam w grach mogą osiągnąć nawet 56 mld USD w 2024 roku (42 mld w 2019), a to wszystko przez to, że gracze nie ignorują reklam w tym kanale.[2] Budżety przeznaczane na marketing w grach z roku na rok się zwiększają, a formaty znacząco się dywersyfikują. Co to może oznaczać? Dla przeciętnego użytkownika zapewne jeszcze większy wybór, dobrych jakościowo i intuicyjnych gier mobilnych dostępnych w trybie free-to play, dla brandów z kolei – atrakcyjną i bezpieczną przestrzeń do pokazania klientom swoich produktów, a dla marketera? Środowisko reklamowe z nieograniczonym potencjałem. Na te i inne pytania odpowiedzą eksperci Mobiem Polska.

Gdzie rodzą się trendy w mobile gamignu?

W ostatnich latach to Indie stały się jednym z największych rynków dla pobrań gier mobilnych, gromadząc 15 proc.[3] światowej sumy. Udział Stanów Zjednoczonych pozostaje stabilny i w pierwszym kwartale 2022 roku wyniósł nieco poniżej 10 proc. globalnych instalacji. Natomiast, wśród trzech krajów, w których odnotowano największy wzrost liczby „ściągnięć” znalazły się kraje Azji Południowo-Wschodniej: Indonezja, Wietnam i Tajlandia. Liczba instalacji gier wzrosła tam o 11 proc. rok do roku.

Gry na urządzenia mobilne święcą tryumfy na całym świecie. Już w 2021 roku liczba pobrań wyniosła ponad 55 miliardów[4]. Gdzie znajdują się największe rynki pod tym względem? W Indiach, Stanach Zjednoczonych, Brazylii czy Indonezji. Co nie powinno nikogo dziwićMichał Giera, Mobiem Polska.

Rosnąca popularność gier mobilnych generuje duży popyt wśród marek na reklamy w tym medium. Dane z raportu InMobi Mobile Game Advertising 2022 dla pionierskiego regionu jakim są Indie, wskazują, że aż 75 proc. marek reklamuje się w mobile gamingu od ponad roku, a 97 proc. marketerów jest zadowolonych z tej formy przekazu reklamowego.

Mobile gaming to coś więcej niż trend

Duże zainteresowanie grami na smartfony to nie tylko domena krajów Azjatyckich i obydwu Ameryk. Według danych z raportu SensorTower the State of Mobile Gaming 2022, w 2021 roku w Europie pobrano gry 11,9 mld razy. W I kwartale 2022 r. instalacje gier mobilnych utrzymały się na poziomie powyżej 3 mld, co jest dość zaskakującą liczbą, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że Europejczyków jest ponad 740 milionów[5].

Mimo że w pierwszym kwartale 2022 roku ogólna liczba pobrań na Starym Kontynencie tylko nieznacznie wzrosła, to w niektórych państwach odnotowano znaczny wzrost w tym obszarze. Polska osiągnęła 125 milionów pobrań gier w I kwartale 2022 roku, co oznacza wzrost o 8 proc. rok do roku. Plasuje to również nasz kraj na 1 miejscu podium pod względem wzrostu ściągniętych gier w Europie. Ukraina zaś odnotowała 7 proc. wzrost r/r, a Turcja zajmuje drugie miejsce, wzrastając o 6 proc. r/r do 568 milionów[6].

Lubimy gry, a reklamy?

Z raportu Mobile Insight Report 2022 dla regionu EMEA wynika, że dla 40 proc. ankietowanych reklamy mają pozytywny, a nawet bardzo pozytywny wpływ na mobilną rozgrywkę. Natomiast dla nieco ponad 1/3 respondentów są one neutralne i nie wpływają na jej odbiór.

– Gracze zdecydowanie przychylniejszym okiem patrzą na przekaz reklamowy pojawiający się w mobile gamingu. Dane z raportu Mobile Insight Report 2022 wykazują, że aż 67 proc. ankietowanych zainteresowanych jest treścią wyświetlanych reklam. Choć motywacje za kliknięciem w nią bywają różne, to aż 6 na 10 respondentów deklaruje, że robi to przynajmniej raz w tygodniu, po to, aby zdobyć nagrodę w grze dodaje Michał Giera, Mobiem Polska.

Budżety marketingowe przeznaczane na reklamy mobilne

Ogromne zainteresowanie kanałem dotarcia, jakim są aplikacje mobilne, powoduje również koncentrację budżetów wokół tego środowiska. Prognozy Statista zakładają, że światowe wydatki na „mobile ads” w 2022 roku wyniosą 327,1[7] mld USD.

A jak sprawy wyglądają na naszym podwórku? Według raportu AdEx 2022’Q1 (IAB Polska/PwC AdEx) wydatki na reklamę online w pierwszym kwartale 2022 roku wyniosły blisko 1,5 mld PLN, co daje 8,8 proc. wzrostu rok do roku. Nieco ponad 30 proc. budżetów zostało przeznaczonych na reklamy wyświetlane na urządzeniach mobilnych, odnotowując 8 proc. wzrost r/r.

Z kolei badania przeprowadzone na najszybciej rosnącym rynku pod względem pobranych gier – Indiach – wskazują, że 98 proc.[8] ankietowanych marketerów zwiększyło wydatki na reklamy w grach mobilnych. Środki finansowe przeznaczone na promocje w „apkach” gier mobilnych wzrosły średnio o 32 proc. rok do roku.

Dywersyfikacja formatów reklamowych

Globalne marki testują możliwości dostępnych formatów reklamowych w grach mobilnych i robią to coraz odważniej. Udowadniają, że dzięki kreatywności i wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom odbiorców, można stworzyć oryginalne kampanie.

Pizza Hut postawiła na personalizowanie reklam bazujące na geolokalizacji: restauracje znanej marki zamieniły się w centra gamingowe dla graczy King of Glory (w Chinach) i Arena of Valor (globalnie). Gamerzy znajdujący się w dystansie 5 minut od którejkolwiek z sieciówek Pizzy Hut dostawali zaproszenie do spotkania się z innymi graczami i rywalizowania z nimi na terenie pizzerii. Akcja wzbudziła ogromne zainteresowanie – w okresie 15-20 dni ponad 100 tys. użytkowników King of Glory odwiedziło pizzerie z bojowym zamiarem pokonania innych graczy. Na czas akcji, restauracja wprowadziła limitowany zestaw King of Glory, który sprzedał się w ponad 150 tys. egzemplarzy.

Kolejnym przykładem niestandardowej kampanii jest Starbucks, który wszedł we współpracę z Pokemon Go. W czasie największej popularności gry ponad 7800 kawiarni zostało oznaczonych w grze jako Pokestopy i Siłownie.  Kawowy gigant poszedł o krok dalej i na czas akcji stworzył limitowane Pokemon Go Frappuccino. Gamerzy polujący na pokemony w kawiarniach mogli popijać przy okazji napój przygotowany specjalnie dla nich.

– Warto jednak pamiętać o tym, że przygotowując jakąkolwiek kampanię reklamową w przestrzeni gier mobilnych należy zwrócić uwagę na dopasowanie gatunku rozgrywki do brandu, tak żeby nie narazić wizerunku oraz założeń brand safety marki. Nie każdy produkt lub usługa będzie się dobrze i spójnie prezentował, np. w „strzelankach”mówi Michał Pietruszka, Head of Mobile Product.

Coraz lepszy mobile to coraz lepsza przestrzeń dla marketerów

Jak stwierdził szef Xbox, Phil Spencer „Nie ma możliwości, abyś odniósł sukces jako firma gamingowa bez dostępu do graczy mobilnych”[9]. W marketingu jest podobnie. Jeżeli nie szukasz kontaktu z potencjalnym konsumentem tam, gdzie przebywa, a przebywa w grach mobilnych, to możesz pozbawić się świetnego punktu styku marki z klientem.

Mobile nieustannie się zmienia. Dostęp do sieci 5G, gra w chmurze, lepsza wydajność urządzeń i coraz lepsze gry przyciągają ludzi i tym samym powinny zainteresować reklamodawców. Kolejne lata potwierdzają, że mobile gaming jest świetnym miejscem reklamowym niezależnie od tego, do jakiego pokolenia swoje komunikaty kieruje marketer. A jeśli ktoś się jeszcze waha przed lepszym poznaniem tego medium to pora to zmienić i wejść do gry.

[1] Raport SensorTower The State of Mobile Gaming 2022

[2] Market Landscape, In-Game Advertising: June 2020

[3] Dane na 1 kwartał 2022 r. SensorTower the State of Mobile Gaming 2022

[4] Raport SensorTower The State of Mobile Gaming 2022

[5] Statista Estimated population of Europe from 1950 to 2022

[6] Dane z raportu SensorTower the State of Mobile Gaming 2022

[7] Dane Statista Mobile advertising spending worldwide from 2007 to 2024

[8] Raport InMobi Mobile Game Advertising 2022

[9] Protocol.com, Mobile gaming survival necessity existential

150 mln EUR na deeptech. OTB Ventures ogłasza nowy fundusz

  • Pozyskany właśnie przez OTB Ventures kapitał zostanie ulokowany w europejskim ekosystemie startupów.
  • OTB Fund II to największy fundusz deeptech w regionie. Pozwoli OTB umocnić pozycję m.in. czołowego inwestora na europejskiej scenie spacetech.
  • Łącznie, w ramach I i II funduszu, OTB Ventures będzie miał pod zarządzaniem ponad 300 mln EUR.

OTB Ventures ogłasza nowy fundusz – OTB Fund II. Fundusz, mający docelowo wielkość 150 mln EUR, jest pierwszym, który uzyskał wsparcie w ramach programu InvestEU Komisji Europejskiej i Grupy Europejskiego Banku Inwestycyjnego. InvestEU to nowa inicjatywa, wspierająca kluczowe inwestycje w całej Europie – zgodnie z priorytetami polityki Unii Europejskiej, w tym założeń Europejskiego Zielonego Ładu i transformacji cyfrowej.

140 mln EUR, pozyskane już na etapie pierwszego zamknięcia II funduszu (w tym 45 mln euro z InvestEU), oznaczają, że OTB Ventures osiągnęło rekordowo wysoki poziom pierwszego zamknięcia, gromadząc już 93% docelowej kwoty inwestycji funduszu.

Efektywny i szybki fundraising OTB Ventures to nie przypadek – potwierdza to istotną rolę funduszu w ekosystemie na rynku oraz jego aktywne zaangażowanie w tworzenie i rozwój przełomowych deeptechów w Europie. Nowy kapitał OTB zamierza wykorzystać inwestując w innowacyjne firmy technologiczne z 4 kluczowych sektorów. To automatyzacja i AI w przedsiębiorstwach, technologie kosmiczne, fintech oraz cyberbezpieczeństwo – a to wszystko ze szczególnym uwzględnieniem rozwiązań ukierunkowanych na wsparcie ochrony klimatu.

Sukces fundraisingu OTB Fund II napędzają również dotychczasowe wyniki pierwszego funduszu OTB o wartości 138 mln USD, finansowanego m.in. przez program European Scale-up Action for Risk capital (ESCALAR), wspólną inicjatywę UE i Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego (EIF). Fundusz I osiąga ponadprzeciętne wyniki, zapewniając około 50% IRR brutto, jednocześnie zwracając udziałowcom już połowę zainwestowanego kapitału (stan na Q2 2022 r.). W 2020 r. OTB uruchomił też – wspierany przez UE – fundusz kosmiczny OTB Space Program I o wartości 22 mln USD. Kluczowe inwestycje całego OTB Ventures w 2022 r. obejmują m.in.:

– rolę jednego z liderów rundy A o wartości 16 mln USD w belgijskim SettleMint, platformie rozwoju aplikacji blockchain dla przedsiębiorstw,

– udział w rundzie finansowania serii B o wartości 40 mln USD w Silent Eight (Singapur), spółce specjalizującej się w AI w zakresie egzekwowania sankcji gospodarczych i zapobiegania przestępstwom finansowym,

– udział w serii A o wartości 65 mln USD w Kevinie (Litwa), startupie zajmującym się infrastrukturą płatności typu “konto do konta”,

– uczestnictwo w rundzie finansowania serii D o wartości 136 mln USD w fińskim ICEYE, jednym z liderów europejskiego spacetechu.

Adam Niewiński, współzałożyciel i partner zarządzający OTB Ventures:

„Jesteśmy dumni z faktu, że zostaliśmy pierwszą firmą venture capital, która otrzymała wsparcie w ramach nowej inicjatywy InvestEU. To finansowanie jest dla nas oznaką uznania dla jakości pracy, jaką OTB Ventures pokazuje na przestrzeni wielu lat, tak aby umieścić deeptech w sercu swojego modelu biznesowego. Wierzymy, że właśnie deeptech jest sceną  nowego, globalnego wyścigu, w którym to Europa może odegrać wiodącą rolę. Wciąż będziemy więc aktywni na polu wzmacniania trwałej przewagi konkurencyjnej europejskiego ekosystemu deeptech. Widzimy tu wielki potencjał, na równi z wielką pulą talentu ludzkiego”.

Marcin Hejka, współzałożyciel i partner zarządzający OTB Ventures:

“Europejski sektor deeptech kwitnie i jest coraz bardziej doceniany przez inwestorów z całego świata. Świetną wiadomością jest jego wsparcie przez tak wyjątkowe organizacje jak Komisja Europejska i EBI. OTB Fund II ma przed sobą ambitne zadanie aktywnego towarzyszenia rozwojowi firm z branży deeptech w procesie osiągania przez nie dojrzałości rynkowej. Jesteśmy gotowi na współpracę z wyjątkowymi founderami działającymi w Europie i to już na wczesnym etapie ich biznesowej podróży„.

Prof. Teresa Czerwińska, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, odpowiedzialna za wszystkie operacje w ramach InvestEU:

“InvestEU wnosi na rynek bardzo potrzebne finansowanie, po to by wspierać europejskie przedsiębiorstwa, pobudzać innowacje, realizować nowe projekty infrastrukturalne oraz poprawiać ochronę środowiska w Unii Europejskiej. Finansowanie dostępne w ramach InvestEU pomoże europejskim przedsiębiorstwom utrzymać i tworzyć miejsca pracy, pobudzić wzrost gospodarczy czy społeczny oraz utrzymać globalną konkurencyjność unijnej gospodarki. Poprzez partnerstwa takie jak to z OTB Ventures, Grupa EBI zapewni firmom w całej Europie możliwość korzystania z InvestEU, przyspieszy transformację technologiczną w krajach UE i zapewni Unii utrzymanie pozycji światowego lidera w dziedzinie innowacji. To solidny fundament dla zrównoważonego wzrostu i rozwoju w całej Unii, co czyni InvestEU inwestycją w dostatnią przyszłość dla kolejnych pokoleń Europejczyków.”

Alain Godard, Dyrektor Generalny Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego:

„Europejski Fundusz Inwestycyjny, jako partner InvestEU, wraz z Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, jest gotowy do wspierania innowacji, budowania nowych rynków, wzmacniania konkurencyjności oraz pobudzania zatrudnienia i wzrostu gospodarczego. OTB Ventures zbudował silną pozycję w deeptech, a wsparcie InvestEU pozwoli na dalszy, dynamiczny rozwój tego sektora.”

Cyberataki na konta Facebook Business kosztują ofiary setki tysięcy dolarów

Grupa stojąca za DUCKTAIL – atakami, których celem są użytkownicy i firmy korzystające z Facebook Ads i Facebook Business, modyfikuje swój sposób działania. Cyberprzestępcy z Wietnamu wykorzystują nowe kanały dotarcia do ofiar, w tym m.in. aplikację WhatsApp. Straty w niektórych firmach wyniosły nawet kilkaset tysięcy dolarów.

Nowe metody ataku

DUCKTAIL od 2021 roku wykorzystuje serwis LinkedIn do namierzania osób i firm obecnych na platformie Facebook Ads i Business, aby przejmować konta ofiar. Wykorzystuje komponent złośliwego oprogramowania typu infostealer, specjalnie zaprojektowanego do przejmowania kont Facebook Business. Zostało ono stworzone do wykradania cookies przeglądarki i wykorzystywania uwierzytelnionych sesji Facebooka w celu pobrania informacji z konta ofiary. Ostatecznie przejmowane są wszystkie konta Facebook Business, do których zaatakowana osoba ma wystarczający dostęp.

Specjaliści z firmy WithSecure ujawnili sposób działania cyberprzestępców w lipcu tego roku. Z najnowszych analiz wynika, że grupa zmieniła metody ataków, aby omijać zabezpieczenia i rozszerzyć swoją działalność.

Nie widzimy żadnych oznak spowolnienia działalności grupy DUCKTAIL w ostatnim czasie. Gdy pojawiają się niepowodzenia, operacja szybko ewoluuje. Do tej pory, zespół stojący za atakami był stosunkowo niewielki, jednak to się zmieniło – tłumaczy Mohammad Kazem Hassan Nejad, badacz z firmy WithSecure.

Phishing przez WhatsApp

Aktywność DUCKTAIL od początku września zmienia charakter, poprzez między innymi:

  • nowe kanały ataków phishingowych, takie jak WhatsApp (wcześniej był to głównie LinkedIn);
  • dalszy rozwój złośliwego oprogramowania– skuteczniejszy sposób kradzieży adresów e-mail i bardziej wiarygodny wygląd – otwieranie fałszywych dokumentów i plików wideo po uruchomieniu witryny;
  • omijanie zabezpieczeń poprzez zmianę formatu plików i kompilacje, a także kontrasygnowanie certyfikatów;
  • zakładanie dodatkowych fałszywych firm w Wietnamie i włączanie kolejnych podmiotów w przestępcze operacje.

Większość uwagi zazwyczaj poświęca się atakom typu ransomware. Jednak zagrożenia takie jak DUCKTAIL mogą powodować znaczne szkody finansowe i wizerunkowe, dlatego nie powinny być pomijane – podkreśla Paolo Palumbo, wiceprezes w WithSecure Intelligence – Wraz ze zwiększoną aktywnością cyberprzestępców z Wietnamu, nowymi oddziałami i fałszywymi firmami, spodziewamy się wzrostu incydentów związanych z działalnością DUCKTAIL w najbliższej przyszłości.

Wysoka cena ataku

Zespół reagowania na incydenty firmy WithSecure pomógł kilku firmom, które padły ofiarą ataków DUCKTAIL i podobnych zagrożeń na platformie Ads & Business Facebooka. Straty spowodowane atakami wahały się od niewielkich kwot do nawet 600 tys. dolarów kredytu na kontach reklamowych.

Według Johna Rogersa, globalnego szefa działu reagowania na incydenty w firmie WithSecure, tego typu zagrożenia stanowią wyzwanie dla firm, ze względu na brak rozdzielenia kont osobistych i biznesowych:

Używanie tych samych zasobów zarówno do celów osobistych, jak i służbowych może rodzić problemy. Na przykład zbadanie ewentualnego incydentu DUCKTAIL może wymagać dostępu do logów dotyczących historii konta danej osoby, a to może mieć wiele nieprzewidzianych konsekwencji operacyjnych, etycznych czy prawnych. Problem ten dotyczy firm i ich pracowników, więc obie strony muszą mieć świadomość ryzyka.

Są nowe wytyczne w zakresie zamówień publicznych urządzeń drukujących i mobilnych

Urząd Zamówień Publicznych opublikował szczegółowe wytyczne w zakresie zakupu urządzeń drukujących i wielofunkcyjnych, tabletów i smartfonów oraz systemów digital signage. To efekt prac grupy roboczej, w skład której weszli między innymi eksperci Cyfrowej Polski.

Celem przygotowania dokumentu jest wsparcie zamawiających w procesie zakupu sprzętu IT. W przejrzystych tabelach rozpisano najważniejsze techniczne wymagania, na jakie trzeba zwrócić uwagę podczas składania zamówień publicznych na drukarki, skanery czy tablety.

­– W sensie prawnym nie jest to dokument zmuszający kogokolwiek do wyboru sprzętu o konkretnych parametrach albo od wskazanego dostawcy. Zamawiający mają swobodę w wyborze najkorzystniejszego dla nich rozwiązania – wyjaśnia Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. – Uważamy jednak, że powstanie takiego opracowania było niezbędne, aby wesprzeć działy IT poszczególnych urzędów w wyborze najlepszych urządzeń pod względem technicznym – dodaje.

Dlatego w tabelach znalazły się szczegółowe wytyczne dotyczące różnych aspektów działania urządzeń. Przykładowo: zamawiający urządzenie drukujące może zwrócić uwagę na rekomendacje dotyczące jego najważniejszych elementów składowych (dysk twardy, pojemność podajnika papieru, ekran panelu sterowania), ale także poznać optymalną wydajność drukowania, dodatkowe funkcjonalności (powiększanie dokumentów, języki drukowania, rozdzielczość), środki ochrony przed cyberzagrożeniami, parametry łączenia z siecią, minimalną wydajność, obsługiwane nośniki, a nawet zagadnienia związane z zużyciem energii i ergonomią.

Pełen dokument dostępny jest na stronie Urzędu Zamówień Publicznych: https://www.gov.pl/web/uzp/udzielanie-zamowien-publicznych-w-zakresie-urzadzen-drukujacych-i-wielofunkcyjnych-urzadzen-mobilnych-oraz-systemow-digital-signage

Jaki Internet wybrać do prowadzenia biznesu w dużych miastach?

Prowadzisz własną firmę? Musisz więc zadbać o to, aby Twoi pracownicy mogli bez przeszkód wykonywać swoją pracę. Niezbędny do tego okaże się dobrej jakości Internet, oferujący stabilne połączenie bez względu na warunki pogodowe.

Jakie znaczenie ma Internet przy prowadzeniu biznesu?

Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, to doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele spraw możesz załatwić dziś zdalnie. Za pomocą Internetu, założysz konto firmowe, złożysz wniosek do urzędu czy zamówisz produkty potrzebne do funkcjonowania biura. Stabilne łącze internetowe oznacza również większy komfort pracy. Tym bardziej, jeśli Twoje usługi w dużej mierze opierają się na działaniach online.

Jak wybrać dobry Internet do prowadzenia biznesu?

Zanim zaczniesz szukać odpowiedniego Internetu dla swojej firmy, zastanów się, jakich parametrów potrzebujesz. Jeśli wymieniasz się z klientami lub innymi pracownikami, dużymi plikami, doskonale sprawdzi się łącze symetryczne, gdzie maksymalna prędkość wysyłania jest taka sama jak pobierania.

Przy wyborze oferty nie mniej istotna jest też kwestia czasu trwania umowy. Jeśli planujesz w najbliższym czasie zmienić adres firmy, lepszym rozwiązaniem będzie Internet mobilny, który możesz zabrać ze sobą do nowej siedziby. W przeciwnym razie warto zapewnić sobie bezawaryjne połączenie i wybrać światłowód.

Najlepsze oferty Internetu z dużych miast

Samodzielnie poszukiwanie oferty najlepszego Internetu firmowego może być trudne. Chcąc ułatwić Ci to zadanie, przygotowaliśmy zestawienie najlepszych ofert z trzech dużych miast: Wrocławia, Szczecina i Bydgoszczy. Sprawdziliśmy też, ile przyjdzie Ci zapłacić za stabilne łącze internetowe i na jaki okres powinieneś podpisać umowę, aby nie przepłacić.

Korbank S.A. to najszybszy dostawca Internetu we Wrocławiu, jeśli weźmiemy pod uwagę technologię światłowodową. Dużą popularnością w tym mieście cieszą się również oferty Netii, Orange czy T-Mobile Stacjonarny. Podpisując umowę na 24 miesiące, możesz otrzymać światłowód 1 Gb/s za 69,99 zł miesięcznie. Jeśli interesuje Cię umowa na czas nieokreślony, to musisz przygotować się na wydatek rzędu 90 zł miesięcznie.

A jak wygląda Internet w Szczecinie? W tym mieście najszybszy światłowód dostarczają Orange i T-Mobile Stacjonarny. Za światłowód 1 Gb/s od pierwszego dostawcy, przyjdzie Ci zapłacić od 69,99 zł do 89,99 zł miesięcznie, przy umowie na 24 miesiące. W T-Mobile za 900 Mb/s zapłacisz 90 zł, również podpisując umowę na 2 lata.

Najpopularniejsi dostawcy Internetu w Bydgoszczy to Netia, Orange i T-Mobile Stacjonarny, którzy oferują najszybszy Internet światłowodowy. Cena abonamentu miesięcznego za Internet 1 Gb/s zaczyna się już od 69,99 zł.

Podsumowanie

Jeśli Twoja firma nie świadczy usług, które wiążą się z pobieraniem i wysyłaniem dużej ilości danych, a Ty prowadzisz jednoosobową działalność i tym samym jesteś jedynym użytkownikiem Internetu, nie musisz decydować się na najwyższy i najdroższy pakiet. Skup się na tym, aby wybrać dostawcę, z którym nie będziesz musiał wiązać się umową na długie miesiące. Być może w Twoim przypadku, wystarczający będzie dobry Internet mobilny? Ten możesz zabrać ze sobą nawet do kawiarni czy hotelu, skąd również możesz pracować.

GUS o e-handlu w październiku – eksperci komentują

Według najnowszych danych GUS w październiku 2022 r. w porównaniu z wrześniem br. odnotowano wyższą wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 0,7%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się z 9,7% we wrześniu br. do 9,5% w październiku br.

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci Unity Group oraz cyber_Folks.

Tomasz Gutkowski – szef rozwoju biznesu w obszarze Commerce Platforms w Unity Group

Październik zapoczątkował czwarty kwartał, czyli tradycyjnie okres największych żniw dla handlu, w szczególności dla sprzedaży online. Wiele branż właśnie w tym czasie notuje największe zyski – niektóre firmy potrafią w ciągu tych 2 miesięcy (od Black Week do wyprzedaży poświątecznych) wygenerować przychody równe (a czasem i większe) sprzedaży z pozostałej części roku. Mimo wielu negatywnych czynników wpływających na decyzje zakupowe, wśród których należy wymienić choćby bardzo wysoką inflację i spadającą siłę nabywczą konsumentów, jak również wysokie raty kredytów, czy widmo kryzysu energetycznego, oceniam że w tym roku sprzedaż wcale nie musi być znacząco gorsza niż przed rokiem. Skąd to przekonanie? Wszystkie wymienione zjawiska z pewnością mają przełożenie na uszczuplenie budżetów domowych i wpływają na skłonność do wydawania pieniędzy na towary niebędące dobrami pierwszej potrzeby. Jednak z drugiej strony inflacja jest z nami już od dłuższego czasu, co sprawia, że wydatki na okres świąteczny można było wcześniej zaplanować, nawet jeśli miałyby być mniejsze niż w latach ubiegłych.

Pozostaje też aspekt psychologiczny polegający na tym, że społeczeństwo pomimo trudniejszej sytuacji finansowej paradoksalnie może chcieć wydać w tym okresie część środków na atrakcyjne cenowo okazje, szukając w tym oszczędności, zabezpieczenia się na jeszcze gorsze czasy lub po prostu… odnajdując w kupowaniu przyjemność, tak jak w latach poprzednich. Do tego, jako ludzie podlegający budżetowej presji, możemy chcieć poczuć się lepiej sprawiając sobie radość nowym zakupem czy prezentem, aby doświadczyć czegoś dobrego w tej niewygodnej finansowej sytuacji. Szczególnie, że kryzys gospodarczy jeszcze nie rozpętał się na dobre, a wg ekspertów najgorsze dopiero przed nami – w takim pesymistycznym scenariuszu dla 2023 r. w obecnym roku możemy być, mimo wielu ograniczeń, bardziej skłonni kupować w okresie wyprzedażowym.

Trudno dziś przewidzieć, która tendencja może być przeważająca. Moim zdaniem, raczej ta bardziej optymistyczna z zachowaniem jednak pewnego umiaru w wydatkowaniu. To sprawia, że w tym roku nie spodziewam się szturmu kupujących na sklepy, ale jednocześnie sądzę, że wyniki sprzedaży, szczególnie w e-commerce, będą porównywalne do analogicznego okresu 2021 r. Najwięcej zyskać mogą takie branże jak: elektronika i komputery, moda, drogeria. Z kolei na drugim biegunie mogą znaleźć się branże z bezpośrednią ekspozycją na kryzys, a wśród nich: materiały budowlane i wykończeniowe, DIY, meble. Wiąże się to z kryzysem na rynku nieruchomości, gdzie według danych GUS w sierpniu w 2022 r. wybudowano o 63% mniej mieszkań (niż w analogicznym okresie 2021 r.), a wynik 5,2 tys. mieszkań jest gorszy od rekordowo niskich w okresie wiosny 2020, gdy panował COVID. Do tego dokładają się niepokojące prognozy sprzedaży w branży meblarskiej związane z olbrzymim skokiem cen spowodowanym wzrostem cen surowców i energii (o ok. 40-60 proc.). Jakim wynikiem zamknie się ten okres, dowiemy się dopiero z podsumowań poświątecznego okresu sprzedaży.

*****

Kacper Skoczylas – szef marketingu produktu _Stores rozwijanego w ramach cyber_Folks (spółki z grupy R22)

Dane GUS na koniec października pokazują, że mimo trudnych warunków gospodarczych handel internetowy nie popada w kryzys. Nie można jednak przejść obojętnie obok dochodzących z rynku głosów mówiących, że obecna sytuacja e-commerce jest w Polsce bezprecedensowa i dużo trudniejsza niż rok temu Z jednej strony coraz większa liczba  konsumentów odczuwa skutki rosnących, przez inflację i wyższe raty kredytów, kosztów życia, z drugiej – walka e-przedsiębiorców o klientów jest coraz bardziej mozolna, i coraz wyraźniej widzą oni, jak wśród kupujących rośnie znaczenie niskiej ceny. W efekcie e-sprzedawcy zaczęli się wręcz prześcigać w oferowaniu promocji i szukaniu sposobów na maksymalizację sprzedaży, wykorzystując rozmaite techniki oraz narzędzia nowoczesnego marketingu. Będzie to szczególnie widoczne w okresie przedświątecznym, zdominowanym przez różnego rodzaju promocje i specjalne oferty.

Wciąż jednak wszystkie prognozy rynkowe są zgodne co do tego, że e-commerce będzie rósł – różnią się jedynie w zakresie wartości tego wzrostu w najbliższych latach. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem twierdzić że obecne wahnięcia i zawirowania w e-commerce są przejściowe. Pojawiają się także kolejne źródła, z których e-handel może czerpać w przyszłości swój wzrost. Porównując Polskę z innymi rynkami widzimy, że konsumpcyjnie jesteśmy bardzo rozwinięci po obu stronach: sprzedawcy coraz skuteczniej docierają do klientów wykorzystując nowoczesne rozwiązania omnichannelowe, natomiast konsumenci w coraz większym stopniu, coraz bardziej świadomie i coraz pewniej penetrują nowe kanały do konsumpcji treści i zakupów.

Ciekawym, choć jeszcze słabo dostrzeganym, impulsem dla wzrostu e-commerce może być trend obserwowany na rynku pracy. Rosnące koszty życia popychają Polaków do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu – jak podają różne źródła w tempie dwucyfrowym rośnie liczba osób poszukujących pracy dodatkowej. Jednocześnie zauważalna jest też większa aktywność na grupach facebookowych, zrzeszających różnego rodzaju twórców czy rękodzielników, chcących sprzedawać swoje (ale nie tylko) produkty, widząc w tym sposób na podreperowanie domowego budżetu. E-handel jest coraz “łatwiejszy” i wiele osób zaczyna dostrzegać w nim sposób na wygenerowanie dodatkowych środków. Szczególnie, że obecnie rozpoczęcie sprzedaży w sieci nie wymaga dużych inwestycji np. w zaawansowane technologie – ważniejsze są pomysł, produkt, elastyczność i zrozumienie potrzeb klienta.

Badanie EY: oczekiwania inwestorów i firm dot. ESG się rozmijają

Wyniki międzynarodowego badania EY – Global Corporate Reporting Survey – wskazują: 78% inwestorów uważa, że przedsiębiorstwa powinny rozwijać rozwiązania związane z ESG, nawet kosztem krótkoterminowych zysków. Podobne podejście prezentuje jednak tylko 55% firm. Dla niemal wszystkich inwestorów (99%) raportowanie w obszarze ESG odgrywa kluczową rolę w procesie decyzyjnym. Równocześnie aż 76% twierdzi, że przedsiębiorstwa bardzo selektywnie dzielą się informacjami a 88%, że organizacje pokazują wyłącznie dane, do których ujawnienia są zmuszane. Niesie to za sobą znaczące ryzyko greenwashingu, a podejrzliwość inwestorów może przełożyć się na zastopowanie takich procesów jak dekarbonizacja.

Firmy inwestują coraz więcej czasu, zasobów oraz zaangażowania swoich liderów w proces zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie, jak wskazują wyniki międzynarodowego badania EY – Global Corporate Reporting Survey – istnieje znaczący rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami i celami organizacji i inwestorów. Dotyczy on szczególnie kwestii raportowania ESG, ale nie tylko.

Aż 78% podmiotów odpowiedzialnych za udzielanie finansowania uważa, że przedsiębiorstwa powinny realizować inwestycje w obszarach związanych z ESG odpowiadające ich biznesowej aktywności. Nawet jeśli będzie się to wiązać ze zmniejszeniem ich krótkoterminowych zysków. Równocześnie jedynie 55% organizacji podziela ten pogląd. Dodatkowo ponad połowa (53%) firm uważa, że ich wysiłki w tworzeniu długofalowej wartości są utrudnione właśnie przez presję ze strony inwestorów na osiąganie zysków w krótszym horyzoncie czasowym.

Co więcej, 20% ankietowanych przedstawicieli przedsiębiorstw stwierdziło, że podmioty udzielające finansowania pozostają obojętne na długoterminowe inwestycje, również te związane ze zrównoważonym rozwojem. W kontrze do tej opinii aż 80% inwestorów wskazuje, że firmy mają często problem z odpowiednim uzasadnieniem swoich długofalowych „zielonych” planów rozwojowych.

– Świat nie ma innego wyjścia i będzie zmierzał w zielonym kierunku. Wiedzą to firmy, wiedzą to też inwestorzy. Organizacje, które nie wprowadzają zrównoważonych usprawnień już mają, a będą miały znacznie większe, problemy w pozyskiwaniu funduszy na rozwój. Należy jednak pamiętać, że inwestorzy coraz powszechniej patrzą na cały obszar ESG, a nie tylko kwestie środowiskowe. Sprawia to, że podejmowane działania nie zawsze muszą być skorelowane bezpośrednio tylko ze znaczącymi kwotami. Nawet inwestycje zmierzające do zmniejszenia śladu węglowego nie mogą być realizowane nie zadbawszy o takie aspekty jak równość płac czy uzależnienie premii dla członków zarządów od osiągania realnych celów środowiskowych – mówi Rafał Hummel, Partner w EY Polska, Lider grupy ds. raportowania ESG.

Greenwashing ciągle na pierwszym planie

Wyniki badania EY wskazują na rosnący sceptycyzm osób odpowiedzialnych za udzielanie finansowania dotyczący działań przedsiębiorstw w ujawnianiu podejmowanych zrównoważonych działań. Niemal wszyscy ankietowani inwestorzy (99%) twierdzą, że raportowanie dot. ESG ma dla nich kluczowe znaczenie w procesie decyzyjnym. Równocześnie aż 76% zaznacza, że firmy bardzo selektywnie dzielą się informacjami, a 88% że organizacje pokazują wyłącznie dane, do których ujawnienia są zmuszane. W efekcie aż 74% inwestorów przy analizie danych przedstawia rygorystyczne i strukturalne podejście. Dla porównania – w 2018 roku ten odsetek wynosił tylko 32%.

Rodzi to poważne obawy dotyczące procesu greenwashingu, co sugerują dalsze wyniki badania EY. Jedynie 54% ankietowanych firm potwierdza, że przedstawia inwestorom odpowiednie informacje związane ze swoją aktywnością w obszarze zrównoważonego rozwoju. Co więcej, aż 41% ankietowanych osób, odpowiedzialnych za finanse w firmach, wskazuje, że obecne raportowanie ESG jest na poziomie zbyt niskim, aby pozytywnie przejść audyt na poziomie tzw. racjonalnego zapewnienia (z ang. „reasonable Assurance”), będącego od lat standardem w przypadku badania sprawozdań finansowych.

– Aktualnie każdy biznes chce być określany jako zrównoważony. Nie każdy jednak podjął odpowiednie działania lub nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Może to się negatywnie przełożyć na możliwość pozyskiwania zewnętrznego finansowania lub zdobycia i utrzymania klientów poważnie traktujących kwestie ESG i stawiających wysokie wymagania partnerom biznesowym w łańcuchach dostaw. Stanowi to pokusę do stosowania nadinterpretacji danych lub wręcz ich zatajania, czyli procesu tzw. greenwashingu. W efekcie inwestorzy z coraz większym sceptycyzmem patrzą na dane dostarczane przez firmy, a często przed podjęciem kluczowych decyzji zlecają niezależny audyt i korzystają z rozwiązań oferowanych przez sztuczną inteligencję – dodaje Tomasz Michalak, Dyrektor w grupie ds. raportowania ESG w dziale Audytu EY Polska.

Czas na nowy system raportowania

Wyniki badania EY – Global Corporate Reporting Survey – wskazują jednak, że istnieje obszar, w którym firmy oraz inwestorzy są w pełni zgodni. To słabość obecnych systemów raportowania. Ich zdaniem rodzi to potrzebę wyraźnego wydzielenia obszaru ESG ze standardowych sprawozdań finansowych, a także podniesienia jakości w taki sposób, aby sprostała ona rosnącym z każdym rokiem oczekiwaniom współczesnego świata biznesu.

– Świat zielonego audytu stoi u progu rewolucji. Już za 2025 rok wszystkie duże firmy działające w Unii Europejskiej będą objęte obowiązkiem raportowania wskaźników ESG opartych o tworzone obecnie Europejskie Standardy Raportowania Zrównoważonego Rozwoju. O 12 miesięcy wcześniej, czyli już za rok 2024, wymóg ten obejmie te spółki giełdowe, które już aktualnie raportują zgodnie z poprzednią dyrektywą – tzw. „NFRD”. Nie mam jednak wątpliwości, że firmy które będą czekały do tego momentu, już na kilkadziesiąt miesięcy przed wejściem przepisów w życie znajdą się w znacznie mniej korzystnym położeniu biznesowym. Inwestorzy już dzisiaj oczekują bowiem od biznesu jak największej transparentności. Przedsiębiorstwa dzielące się szczątkowymi informacjami będą miały coraz większe trudności w utrzymaniu zaufania inwestorów, zdobywaniu zewnętrznego finansowania oraz sprostaniu wymogom swoich coraz bardziej świadomych w tych kwestiach klientów – podsumowuje Rafał Hummel, Partner w EY Polska, Lider grupy ds. raportowania ESG.

O Badaniu
Badanie Global Corporate Reporting Survey zostało przeprowadzone na zlecenie EY przez FT-Longitude. Wzięło w nim udział 1040 osób sprawujących funkcję Chief Financial Officer oraz kontrolerów finansowych z 25 krajów na świecie oraz 320 przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za udzielanie finansowania z 23 państw. Badanie przeprowadzone zostało już po raz dziewiąty. W tym roku zostało dodatkowo uzupełnione o perspektywę spółek raportujących.

Wyniki GK GPW w III kwartale 2022 r. pod presją trudnego otoczenia rynkowego

  • Przychody Grupy Kapitałowej GPW wyniosły 88,4 mln zł w III kw. 2022 r.
    (-2,4% rdr) oraz 297,8 mln zł w ciągu 9 miesięcy 2022 r. (-0,8% rdr)
  • EBITDA wyniosła 29,1 mln zł (-40,1% rdr) w III kw. 2022 r.
    oraz 126,6 mln zł (-20,9% rdr) w ciągu 9 miesięcy 2022 r.
  • Zysk operacyjny wyniósł 20,5 mln zł (-48,7% rdr) za III kw. 2022 r.
    oraz 98,7 mln zł (-26,3% rdr) za 9 miesięcy 2022 r.
  • Koszty operacyjne wyniosły 59,3 mln zł (+20,1% rdr) w III kw. 2022 r.
    oraz 190,7 mln zł (+14,7% rdr) w ciągu 9 miesięcy 2022 r.
  • Zysk netto wyniósł 31,1 mln zł (-13,5% rdr) w III kw. 2022 r.
    oraz 107,3 mln zł (-10,6% rdr) za 9 miesięcy 2022 r.

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) w ciągu 9 miesięcy 2022 r. osiągnęła 297,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 126,6 mln zł, zysk operacyjny 98,7 mln zł, a zysk netto 107,3 mln zł. Skonsolidowane przychody GK GPW w okresie 9 miesięcy 2022 r. były stabilne w ujęciu rok do roku (spadek o 0,8%) – jest to rezultat wzrostu przychodów z rynku finansowego (+1,1 proc.) oraz niższych przychodów z rynku towarowego (-4,4 proc.). Spadek zysku netto o 10,6% rdr jest rezultatem wzrostu kosztów operacyjnych o 14,7%, w szczególności usług obcych (+12,9 mln zł tzn. +32,5%) oraz wynikiem dokonania odpisu z tytułu utraty wartości przez wartość  firmy powstałą w wyniku nabycia spółki BondSpot w wysokości 6,7 mln zł.

W samym III kw. 2022 r. GK GPW wypracowała 88,4 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 29,1 mln zł, zysk operacyjny 20,5 mln zł, a zysk netto 31,1 mln zł. Skonsolidowane przychody były o 2,4% niższe wobec III kw. 2021 r., pomimo wzrostu przychodów w największym segmencie działalności GK GPW, rynku finansowym, do 58,0 mln zł z 54,4 mln zł. Przychody z rynku towarowego obniżyły się do 29,8 mln zł z 35,8 mln zł.

Zwiększenie przychodów z rynku finansowego w III kw. 2022 r. o 3,6 mln zł rdr wynika w głównej mierze z wyższych o 2,7 mln zł przychodów z obsługi obrotu (wzrost o 7,5% do 38,2 mln zł), szczególnie w przypadku instrumentów pochodnych – przychody w tym obszarze, dzięki wysokim obrotom, sięgnęły 6,0 mln zł i były ponad dwukrotnie wyższe niż w analogicznym okresie 2021 roku. Przychody z obrotu akcjami były w III kw. 2022 r. niższe o 1,5 mln zł rdr i wyniosły 26,4 mln zł. Sprzedaż informacji z rynku finansowego wygenerowała 14,3 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 6,8% w stosunku do III kw. 2021 r..

Przychody z rynku towarowego w III kw. 2022 były niższe o 16,8% w ujęciu rok do roku i wyniosły 29,8 mln zł, głównie w wyniku niższego wolumenu obrotów energią elektryczną oraz gazem na Towarowej Giełdzie Energii. Przychody z obsługi obrotu obniżyły się do 15,8 mln zł (-14,0% rdr), a przychody z rozliczania transakcji spadły do 8,3 mln zł (-32,8% rdr). Wzrosty przychodów miały miejsce w obszarze obrotu prawami majątkowymi do świadectw pochodzenia (+18,1% rdr) oraz innych opłat do uczestników rynku towarowego (+47,6% rdr).

W III kw. 2022 r. Grupa Kapitałowa GPW kontynuowała prace związane z wdrażaniem projektów rozwojowych w ramach strategii #GPW2022. Rozpoczęto również wstępne prace nad nową strategią rozwoju na lata 2023-2027.

– Kończy się rok 2022. Przystępujemy więc do przygotowywania strategii na lata 2023-27. We wszystkich naszych podstawowych liniach biznesowych musimy sprostać niekorzystnym zmianom regulacyjnym. Chcemy na nie odpowiedzieć przez rozwijanie oferty w biznesie podstawowym w obszarach najmniej zagrożonych niekorzystną ewolucją uwarunkowań prawnych. Do tego planujemy dywersyfikować naszą ofertę poza rynki obciążone nawisem regulacyjnym i nadzorczym. W procesie budowania strategii bardzo blisko pracujemy z międzynarodową firmą doradczą, która uświadomiła nam jak giełdy w Unii Europejskiej rozwinęły nowe linie biznesowe poza organizowaniem obrotu instrumentami finansowymi – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

– W nadchodzących latach liczyć się będą inicjatywy zmierzające do pozyskiwania nowych źródeł przychodów dla wzrostu przychodów i zysków, a także rozwój własnych produktów technologicznych. Na te kluczowe czynniki postawiliśmy nacisk, zarówno w już mijającej strategii GK GPW, jak i pragniemy kontynuować ich rozwój podczas kolejnych lat – dodał Prezes Zarządu GPW.

Koszty operacyjne w III kw. 2022 r. wzrosły o 20,1% rdr w porównaniu z tym samym okresem przed rokiem i spadły o 5,1% w ujęciu kdk, sięgając 59,3 mln zł. Wzrost w ujęciu rok do roku wynika z wyższych kosztów osobowych oraz kosztów usług obcych, które związane są m.in. z realizacją inicjatyw strategicznych GK GPW. Wskaźnik kosztów do przychodów (C/I) w okresie dziewięciu miesięcy 2022 roku ukształtował się na poziomie 64,0% wobec 55,4% w analogicznym okresie 2021 r.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za III kw. 2022 r.

Zysk netto

Zysk netto Grupy GPW w III kw. 2022 r. wyniósł 31,1 mln zł, o 13,5% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej oraz o 18,2% mniej niż w II kw. 2022 r. Spadek zysku netto jest rezultatem wzrostu kosztów operacyjnych do 59,3 mln zł tj. o 20,1%. Na wyższy poziom kosztów operacyjnych miał wpływ wzrost usług obcych o 5,0 mln zł tj. 36,8%, który wynika między innymi z wyższych kosztów usługi utrzymania infrastruktury IT (wzrost o +2,2 mln zł, tj. +39,1% rdr). Ponadto Grupa dokonała odpisu z tytułu utraty wartości firmy spółki BondSpot w wysokości 6,7 mln zł (ujęty został w pozostałych kosztach). Jednocześnie Grupa uzyskała istotnie wyższe przychody finansowe w wysokości 8,8 mln zł, w stosunku do zaledwie 6 tys. zł w III kwartale 2021. Zysk netto Grupy w III kw. 2022 r. został także wsparty wyższym udziałem w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności, który wyniósł 8,3 mln zł vs. 5,9 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem.

Przychody z rynku finansowego

W III kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 58,0 mln zł, co oznacza wzrost względem poprzedniego roku o 6,6% i spadek o 1,1% kwartał do kwartału. Tym samym przychody z rynku finansowego stanowiły 65,5% całkowitych przychodów ze sprzedaży Grupy GPW. Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu: obsługi obrotu, emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W III kw. 2022 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 38,2 mln zł w porównaniu do 35,5 mln zł rok wcześniej i 38,4 mln zł w II kw. 2022 r. Jest to wzrost o 7,5% rdr i spadek o 0,5% kdk. Na wynik, w ujęciu rdr, największy wpływ miał wzrost przychodów z obrotu instrumentami pochodnymi.

  • Obsługa emitentów

W III kw. 2022 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 5,5 mln zł, analogicznie jak w III kw. 2021 r. Kwartał wcześniej przychody z obsługi emitentów wyniosły 5,6 mln zł. Przychody z tytułu opłat za notowanie wyniosły 4,7 mln zł (+10,9% rdr i +0,3% kdk). Głównym czynnikiem kształtującym wysokość przychodów za notowanie jest liczba notowanych emitentów na rynkach GPW oraz ich kapitalizacja na koniec poprzedniego roku. Przychody z tytułu opłat za wprowadzenie oraz inne opłaty wyniosły 0,8 mln zł. Głównym czynnikiem kształtującym wysokość przychodów z tej linii biznesowej jest liczba debiutów na parkietach GPW oraz wartość akcji i obligacji wprowadzonych do obrotu. W III kw. 2022 r. odnotowano cztery debiuty na Głównym Rynku (przejścia z NewConnect) oraz jeden na NewConnect vs. odpowiednio trzy i osiem debiutów rok wcześniej.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji na rynku finansowym w III kw. 2022 r. wyniosły
14,3 mln zł, co oznacza wzrost o 6,8% rdr i spadek o 2,5% kdk. Wzrost w ujęciu rocznym wynika z pozyskania nowych klientów na dane Grupy Kapitałowej GPW (użytkowników danych w trybie non-display oraz danych przetworzonych).

Przychody z rynku towarowego

W III kw. 2022 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 29,8 mln zł, o 16,8% mniej rdr i o 24,4% mniej kdk. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy GPW w III kw. 2022 r. wyniósł 33,7%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu: obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w III kw. 2022 r. spadły o 14,0% rdr
oraz spadły o 19,3% kdk do 15,8 mln zł. W omawianym okresie zanotowano spadki przychodów z obrotu energią elektryczną o 36,5% rdr, oraz przychodów z obrotu gazem o 60,6% rdr, wynikające z niższych obrotów, przede wszystkim na rynku terminowym. W III kw. 2022 r. odnotowano wzrost przychodów z obrotu prawami majątkowymi o 18,1% rdr, co wynika z wyższych obrotów zielonymi certyfikatami rdr. Spadek kdk jest efektem sezonowości obrotu związanej z terminem wypełniania obowiązku umorzenia. Przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego
w III kw. 2022 r. wzrosły o 47,6% rdr do 5,5 mln. zł. Wysokość innych opłat od uczestników rynku zależy w dużej mierze od liczby i aktywności Członków IRGiT, w szczególności liczby wykonywanych transakcji.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W III kw. 2022 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 5,4 mln zł, co oznacza wzrost o 10,4% rdr, co jest przede wszystkim efektem większego wolumenu wystawień praw majątkowych OZE oraz wzrostu wolumenów operacji w RGP.

  • Rozliczenie transakcji

Grupa uzyskuje przychody z tytułu prowadzenia działalności rozliczeniowej prowadzonej przez IRGiT, spółkę zależną TGE. Przychody z rozliczenia transakcji w III kw. 2022 r. wyniosły 8,3 mln zł, o 32,8% mniej rdr i o 24,5% mniej kdk. Spadek wynika głównie z niższych obrotów gazem i energią elektryczną.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji na rynku towarowym w III kw. 2022 r. wyniosły 322 tys. zł, wobec 245 tys. rok wcześniej i 332 tys. w poprzednim kwartale.

Koszty działalności operacyjnej

W III kw. 2022 r. koszty działalności operacyjnej wyniosły 59,3 mln zł, o 5,1% mniej niż w drugim kwartale 2022 r. oraz o 20,1% więcej niż w III kw. 2021 r.

Na wzrost kosztów największy wpływ miały wyższe koszty usług obcych, które wzrosły rdr o 36,8% do 18,5 mln zł oraz wyższe łączne koszty osobowe, które zwiększyły się o 19,1% do 28,6 mln zł. Wzrost kosztów osobowych to pokłosie wyższego zatrudnienia wynikającego z realizacji strategii rozwoju #GPW2022. Wyższe koszty usług obcych wynikają z kolei głównie ze wzrostu wydatków na IT (+25,5% rdr), kosztów doradztwa (+21,8% rdr) oraz kosztów promocji, edukacji i rozwoju rynku (+33,4%).

W III kw. 2022 koszty amortyzacji nie zmieniły się w ujęciu rok do roku i wyniosły 8,6 mln zł, a koszty opłat eksploatacyjnych wyniosły 1,4 mln zł, o 12,4% więcej rdr.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W III kw. 2022 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wyniósł 8,3 mln zł, o 40,6% więcej rdr. Na wyższe wyniki w ujęciu rocznym wpłynął wyższy zysk Grupy KDPW. Poprawa wyników finansowych KDPW wynika z wyższych przychodów z:

  • rozrachunku i przechowywania papierów wartościowych, dla których KDPW jest depozytem macierzystym, ze względu na wyższą kapitalizację tych papierów i nowe emisje;
  • obsługi emitentów – wzrost przychodów z tytułu rejestracji papierów wartościowych po wejściu w życie obowiązku rejestracji akcji spółek niepublicznych; wyższe przychody związane z obsługą realizacji wypłat świadczeń pieniężnych z papierów wartościowych;
  • działalności rozliczeniowej – wzrost obrotów oraz liczby transakcji zawieranych na GPW, zarówno na rynku kasowym jak i terminowym, jak również rozliczenia transakcji z TBSP.

Kolejne nowelizacje ustaw o cudzoziemcach w drodze

W ostatnim czasie weszły w życie ustawy wprowadzające rewolucję w legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców. Ale to nie koniec. Na horyzoncie już pojawiła się kolejna nowelizacja ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy, która wprowadza szereg zmian, m.in. zniesienie artykułów dotyczących przedłużeń pobytów na specustawie COVID-owej. Niedopilnowanie terminów i procedur w zatrudnianiu cudzoziemców wg. nowych rozporządzeń może oznaczać utratę pracownika lub wysoką grzywnę – alarmuje ekspert z agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Zatrudnianie cudzoziemców jest już normą na polskim rynku pracy z uwagi na ciągły brak pracowników niższego szczebla. Dzięki obcokrajowcom, polscy przedsiębiorcy są w stanie utrzymać ciągłość działania firmy i wypełnić swoje luki kadrowe. Obywatele UE nie mają większych problemów, aby podjąć pracę w Polsce. Problem pojawia się przy cudzoziemcach spoza UE, którzy muszą wraz z pracodawcą zadbać o swój legalny pobyt, a także legalną pracę. Przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców oraz legalizacji ich pobytu są ciągle poddawane zmianom. Najnowsze z nich to wprowadzona w życie w styczniu 2022 r. nowelizacja ustawy o zatrudnieniu cudzoziemców, oraz w marcu 2022 r. specustawa o pomocy Obywatelom Ukrainy, której głównym założeniem było wdrożenie powiadomień oraz wydłużenie pobytów dla Obywateli Ukrainy. To jednak nie koniec. Pracodawców i pracowników z zagranicy czekają kolejne zmiany. Pod koniec października br. został opublikowany nowy projekt o pomocy Obywatelom Ukrainy, który ciągle jest poddawany nowym modyfikacjom. Najprawdopodobniej nowelizacja ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy wejdzie w życie jeszcze w tym roku.

Najnowsza nowelizacja ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy wprowadzi szereg zmian w legalizacji pobytu cudzoziemców. Co więcej, do nowelizacji tej ustawy zostało też dodanych kilka innych ustaw. Zmiany odnoszą się m.in. do zatrudniania na podstawie specustawy COVID-owej, tego kiedy cudzoziemiec wjechał do Polski oraz terminu ważności dokumentów pobytowych. Pracodawcy będą musieli bardzo uważnie sprawdzić status zatrudnianych cudzoziemców, aby nie zgubić się w gąszczu przepisów i nie popełnić błędów przy legalizacji ich pracy czy pobytu. A skutki pomyłki lub niedopatrzenia mogą być poważne, jak strata pracownika czy grzywna nawet do 30 000 zł. podkreśla Daniel Sola, Dyrektor Projektów Międzynarodowych w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Jakie zmiany wprowadzi najnowszy projekt ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy? Zmiany dotyczą m.in.:

  • zniesienia artykułów odnoszących się do przedłużeń pobytów na specustawie COVID-owej
  • przedłużenia pobytów obywateli Ukrainy, których dokumenty pobytowe kończą się po 24.02.2022r.
  • uchylenia art. 38
  • dokumentu elektronicznego DIIA
  • obowiązkowych numerów PESEL dla obywateli Ukrainy

Co utrudni życie pracodawcom, a co będzie łatwiejsze?

Zniesienie artykułów COVID-owych

Jednym z założeń nowelizacji ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy jest uchylenie ze specustawy COVID-owej artykułów dotyczących przedłużenia pobytów cudzoziemców. Kiedy, więc nowelizacja wejdzie w życie, cudzoziemcy, których pobyt był do tej pory przedłużony na mocy specustawy COVID-19, będą mieli tylko 90 dni na jego zalegalizowanie. Przypomnijmy, że ustawa COVID-owa przedłużała legalność dokumentów dotyczących zarówno pracy jak i pobytu do 30 dnia po zakończeniu stanu epidemii. Zniesienie artykułów „covidowych” dotyczących przedłużonych pobytów cudzoziemców może spowodować kolejki w urzędach, bo wielu cudzoziemców będzie musiało jak najszybciej starać się o nowy legalny pobyt. Urzędy mogą być nieprzygotowane na tak dużą ilość składanych wniosków o zezwolenie na pobyt.

– Zważywszy na to, jak już dzisiaj trudno o termin w urzędzie, to pracodawcy, nie czekając na wejście nowelizacji w życie, już powinni zainteresować się tym, czy karty pobytu zatrudnianych przez nich cudzoziemców będą nadal aktualne po zniesieniu artykułów COVID-owych. Jeśli nie, to teraz jest czas na składanie wniosków, bo jeżeli nie zdążymy z pozyskaniem nowej karty pobytu w ciągu 90 dni, to samo złożenie wniosku już rozpoczyna proces legalizacji. – mówi Daniel Sola.

Ekspert z Trenkwaldera, zwraca też uwagę, na to, że legalizacja pobytu leży po stronie cudzoziemca i to on zobowiązany jest do dostarczenia do urzędu w terminie wszystkich wymaganych dokumentów i wypełnionych załączników.

Łatwo w tym wypadku o pomyłkę lub niedopatrzenie związane choćby z niewystarczającą znajomością języka polskiego, które mogą skutkować tym, że cudzoziemiec nie dostanie wymaganego pozwolenia na czas i będzie musiał opuścić Polskę. Warto też pamiętać, że każdy urząd rządzi się swoimi prawami. Lista dokumentów wymagana przy złożeniu wniosku np. na kartę pobytu będzie się różniła w zależności od województwa, w którym składamy dany wniosek. –  zaznacza Daniel Sola, ekspert Trenkwaldera.

Przepisy dopuszczają, aby cudzoziemiec miał pełnomocnika, np. agencję zatrudnienia czy kancelarię prawną, która może w jego imieniu złożyć wszystkie potrzebne dokumenty, pilnować całej procedury, żeby cudzoziemiec w jak najkrótszym czasie mógł otrzymać zezwolenie na pobyt.

Przedłużenia pobytów obywateli Ukrainy, których dokumenty pobytowe kończą się po 24.02.2022r

Nowy projekt o pomocy Obywatelom Ukrainy przewiduje przedłużenie niektórych dokumentów pobytowych, których ważność ustaje po 24 lutego 2022 r. W projekcie wyszczególnione są m.in.:

  • Wiza krajowa
  • Zezwolenie na pobyt czasowy
  • Wiza Schengen
  • Wiza wydana przez inne państwo strefy Schengen
  • Ruch bezwizowy

Według nowelizacji ustawy, wyżej wymienione dokumenty będą przedłużone do 24.08.2023 r. Natomiast obywatele Ukrainy, których dokumenty pobytowe tracą ważność przed 24.02.2022, na dziś mają przedłużone pobyty na specustawie COVID-owej oraz na aktualnej ustawie o pomocy Obywatelom Ukrainy (do 31.12.2022). A od czasu zniesienia artykułów „covidowych” będą mieli 90 dni na zalegalizowanie swojego pobytu na terytorium RP.

Zmiany ważności pobytów cudzoziemców po opublikowaniu nowelizacji ustawyTabela ważność dokumentów pobytowych

Uchylenie art.38

W proponowanej nowelizacji ustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy (wprowadzonej w życie 12 marca br. z mocą od 24 lutego), uchylono artykuł 38, mówiący o możliwości złożenia wniosku na kartę czasowego pobytu dla Obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski w związku z konfliktem zbrojnym. Takie zezwolenie mogło być złożone po okresie 9 miesięcy od momentu wjazdu cudzoziemca w związku z konfliktem zbrojnym. Jednakże najnowszy projekt nowelizacji ustawy zakłada, że wnioski, które zostaną złożone od 24 listopada do momentu wejścia w życie w/w ustawy będą pozostawione bez rozpatrzenia. Wiadomym jest, że do tego dnia nowelizacja nie wejdzie w życie. A zatem, co z tymi wnioskami, które zostaną złożone? Jan na razie, projekt zakłada, że takie wnioski będą pozostawione bez rozpoznania.

Dokument elektroniczny DIIA

Dobrą wiadomością dla pracodawców będzie zwiększenie ważności dokumentu DIIA. Jest to dokument elektroniczny, który potwierdza legalny pobyt cudzoziemca na terytorium RP. Dokument został utworzony dla uchodźców wojennych z Ukrainy i jest pierwszym w pełni cyfrowym pozwoleniem na pobyt w Unii Europejskiej. DIIA dostępna jest w rządowej aplikacji mObywatel i może być zainstalowana na telefonach z systemami Android czy IOS. Dokument pozwala na poruszanie się w ramach Unii Europejskiej, a także przekraczanie jej granic zewnętrznych.

W nowym projekcie ustawy, dokument DIIA ma być sam w sobie dokumentem pobytowym, do którego nie będzie potrzebna już wiza i który pozwoli na łatwiejsze oraz szybsze skontrolowanie legalności pobytu cudzoziemca w Polsce. To duże ułatwienie zarówno dla cudzoziemców, urzędników i pracodawcy. Wystarczy, że cudzoziemiec pokaże pozwolenie na pobyt w aplikacji DIIA. Pracodawca będzie mógł natomiast w aktach osobowych przechowywać zdjęcie dokumentu z aplikacji. Nie trzeba będzie wykonywać dodatkowych czynności związanych ze sprawdzaniem legalności pobytu cudzoziemca. – mówi Daniel Sola.  

Obowiązkowe PESEL-e

Nowelizacja ustawy zakłada również obowiązek nadania numeru PESEL. Każdy Obywatel Ukrainy, który przyjechał do Polski po 24.02.2022 r., ma obowiązek złożenia wniosku o nadanie mu numeru PESEL. Do tej pory takiego wymogu nie było. Numer PESEL był obowiązkowy tylko dla tych, którzy nie mieli ze sobą żadnych dokumentów pobytowych, a chcieli skorzystać z pomocy Państwa Polskiego. Numer PESEL będzie potrzebny cudzoziemcom do założenia profilu zaufanego, który z kolei jest wymagany przy aplikacji DIIA. Ułatwi też pracodawcom późniejsze rozliczenia podatkowe pracowników z Ukrainy.

Dyrektywa Omnibus – zasady i wysokość kar

W środę 16 listopada Senat zajmował się projektem ustawy implementującej dyrektywę Omnibus. Wiadomo już, że miałaby wejść w życie wraz z początkiem 2023 roku. Jak wpłynie na e-commerce? Co jest najistotniejsze dla e-sprzedawców? Co muszą zrobić, żeby dostosować swoje biznesy do nowych zasad?

W trakcie prac Senat przyjął poprawki do ustawy, co spowodowało, że zajmie się nią ponowie Sejm. Jedną z ważniejszych kwestii jest wskazanie daty wejścia w życie tzw. Omnibusa na 1 stycznia 2023 r. Data ta jest skorelowana z wejściem w życie ustawy implementującej tzw. dyrektywę cyfrową i towarową. Jest to jak najbardziej celowe rozwiązanie, ponieważ przepisy z obu noweli odnoszą się do siebie i uzupełniają wzajemnie.

Tak zwana dyrektywa Omnibus to akt prawny, którego celem jest wzmocnienie i ujednolicenie zasad ochrony konsumentów. W uproszeniu – jest to dyrektywa egzekucyjna i modernizacyjna, zwiększająca transparentność i wzmacniająca świadomość informacyjną konsumenta, który m.in. kupuje towary i usługi cyfrowe w sieci. Pod wpływem unijnej dyrektywy najbardziej zmieni się ustawa o prawach konsumenta, ale nie tylko. Zmiany obejmą również ustawę o informowaniu o cenach towarów i usług oraz o ochronie konkurencji i konsumentów.

Omnibus w praktyce

W świecie e-commerce o dyrektywie Omnibus dyskutuje się szeroko już od końca 2019 roku. Jednak dopiero teraz, w przeddzień wejścia przepisów w życie, przedsiębiorcy zastanawiają się, jak wpłyną one na codziennie funkcjonowanie e-biznesów.

– Przedsiębiorcy powinni dostosować się do nowych regulacji, w szczególności do obowiązków informacyjnych. Zarówno w zakresie zmiany regulaminów, jak i powiązanej dokumentacji oraz poprzez przygotowanie odpowiednich interfejsów na stronie internetowej – dodaje Gabriela Halla-Popławska, adwokat w IdoSell.

Jak więc przestrzegać przepisów dyrektywy Omnibus w praktyce? Abstrahując od kwestii promocji, właściciele e-sklepów muszą udzielać informacji, wedle jakich zasad na ich stronach internetowych publikowane są opinie o produktach np. czy zamieszczane są zarówno te pozytywne, jak i negatywne, czy są one sponsorowane. Ważnym punktem jest również informacja o tym, czy prezentowana cena jest spersonalizowana (na podstawie zautomatyzowanego profilowania zachowań konsumentów).

– Przewidziano też dodatkowe obowiązki dla przedsiębiorców, którzy oferują usługi i treści cyfrowe w zamian za dane osobowe. Przetwarzanie danych osobowych w takich sytuacjach powinno być zgodne z RODO – podkreśla Gabriela Halla-Popławska.

Co grozi za nieprzestrzeganie regulacji?

Ważnym elementem dyrektywy Omnibus jest wprowadzenie odpowiednich obwarowań, które mają zapewnić przestrzeganie przepisów. Chodzi o system grzywien i kar pieniężnych, które mają na celu egzekwowanie regulacji w praktyce.

Maksymalna wysokość grzywien za naruszenie przepisów, powinna zostać określona na poziomie co najmniej 4 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

– W przypadku, gdy informacje o rocznym obrocie sprzedawcy lub dostawcy nie są dostępne – państwa członkowskie są zobowiązane wprowadzić przepisy przewidujące możliwość nakładania grzywien. Ich maksymalna wysokość wynosi co najmniej 2 mln euro, ale mogą też wprowadzić wyższe kary – tłumaczy Gabriela Halla-Popławska.

Ponadto według przepisów dyrektywy, konsumenci, którzy ucierpieli na skutek nieuczciwych praktyk handlowych, powinni mieć zapewniony dostęp do skutecznych środków prawnych takich jak odszkodowania, a nawet do obniżenia ceny czy rozwiązania umowy.

W jaki sposób dyrektywa Omnibus będzie wprowadzona w Polsce?

Implementacja dyrektywy Omnibus w Polsce jest rozproszona po kilku ustawach, które uzupełniają się, a także odwołują się do siebie m.in. w zakresie przyjętych definicji.

Rządowy projekt wdrażający Omnibusa to akt prawny o zmianie m.in. ustawy o prawach konsumenta, o ochronie konkurencji i konsumentów, o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz o informowaniu o cenach towarów i usług.

– W ustawie o prawach konsumenta zostaną wprowadzone nowe definicje takie jak: internetowa platforma handlowa czy dostawca internetowej platformy handlowej. Na dostawcę internetowej platformy handlowej zostaną nałożone nowe obowiązki informacyjne polegające na: konieczności poinformowania konsumenta, w sposób jasny i zrozumiały o głównych parametrach decydujących o plasowaniu ofert przedstawionych konsumentowi oraz o tym, czy osoba trzecia oferująca swoje towary, usługi lub treści cyfrowe na internetowej platformie handlowej jest przedsiębiorcą. Dzięki temu ostatniemu konsument będzie wiedział, czy zawarta przez niego na internetowej platformie handlowej umowa kupna będzie podlegała ochronie przepisów prawa konsumenckiego – wyjaśnia Gabriela Halla-Popławska.

Wprowadzono też regulacje dotyczące odstąpienia od umowy „opłaconej” danymi. W tej sytuacji przedsiębiorca powinien zastosować się do obowiązków, które wynikają z rozporządzenia RODO.

Powszechnie stosowaną praktyką w świece e-commerce jest publikowanie przez sprzedających opinii o oferowanych przez siebie produktach czy świadczonych usługach. Nie jest tajemnicą, że na tym polu dochodzi do wielu nadużyć ze strony nieuczciwych sprzedawców. Dlatego też idąca za dyrektywą Omnibus zmiana ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, reguluje kwestie publikowania opinii. W ramach noweli do ustawy dodano definicję plasowania, poprzez którą rozumie się przyznawanie określonej widoczności produktom lub wagę nadawaną wynikom wyszukiwania przez przedsiębiorców.

– Do katalogu istotnych informacji, które potrzebne są przeciętnemu konsumentowi, do podjęcia decyzji o zawarciu umowy dodano przepis, który zobowiązuje do informowania kupujących o tym, w jaki sposób na stronie zamieszczane są opinie. W szczególności, w jaki sposób sprzedający weryfikuje, czy opinie zamieszczane na stronie internetowej rzeczywiście pochodzą od konsumentów, którzy używali danego produktu lub go nabyli – mówi Gabriela Halla-Popławska.

Przedsiębiorca ma również obowiązek poinformowania konsumenta o płatnej reklamie, jeżeli zapłacił dostawcy funkcji wyszukiwania za wyższe plasowanie produktu. Zaniechanie tego obowiązku stanowi nieuczciwą praktykę rynkową.

– Jeżeli chodzi o ustawę o informowaniu o cenach towarów i usług, przy promocjach wprowadza ona słynny już obowiązek informacyjny. Chodzi o wskazanie najniższej ceny danego towaru lub usługi, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki – dodaje Halla-Popławska. – Przestrzeganie tego obowiązku będzie egzekwowała Państwowa Inspekcja Handlowa, która na nieuczciwego sprzedawcę będzie mogła nałożyć karę pieniężną do 20 tys. zł. Dla przedsiębiorcy, który notorycznie narusza przepisy ustawy (co najmniej trzykrotnie w okresie 12 miesięcy), kara może wynosić nawet do 40 tys. zł.

Fundacja rodzinna coraz bliżej

Trwają prace nad projektem ustawy o fundacji rodzinnej, która ma zapewnić stabilności prowadzenia rodzinnych biznesów na przestrzeni kilku pokoleń, zgodnie z wolą założyciela firmy, poprzez ułatwienie procesu sukcesji przedsiębiorstw. Problematyki sukcesji przedsiębiorstw dotyczy obowiązująca od 2018 roku ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej i innych ułatwieniach związanych z sukcesją przedsiębiorstw. Jak sama nazwa wskazuje, ustawa ta ma zastosowanie jedynie do przedsiębiorców, którzy we własnym imieniu wykonywali działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i reguluje tymczasowe kierowanie przedsiębiorstwem po ich śmierci. Wprowadzenie fundacji rodzinnej umożliwi natomiast sukcesję w spółkach kapitałowych i osobowych, ponieważ fundator będzie mógł wnieść do fundacji m. in. udziały i akcje oraz prawa udziałowe w spółkach osobowych.

Fundacja rodzinna jest zdefiniowana jako osoba prawna utworzona w celu gromadzenia majątku, zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na rzecz beneficjentów. Fundator określa szczegółowy cel fundacji rodzinnej w statucie, przy czym ma dużą swobodę w tym zakresie. Musi jedynie zadbać, aby wskazany cel nie był sprzeczny z prawem. Pomimo, że zgodnie z literalnym brzmieniem projektu fundator powinien wskazać jeden cel, to biorąc pod uwagę specyfikę fundacji rodzinnych, należy przyjąć, że będzie mógł dowolnie określić ich liczbę. Cele te nie muszą być, w przeciwieństwie do „zwykłych” fundacji, społecznie lub gospodarczo użyteczne, ponieważ fundacja rodzinna działa w interesie beneficjentów, a nie w interesie publicznym. W Ocenie Skutków Regulacji jako przykładowy cel wskazano pokrywanie kosztów kształcenia beneficjentów.

Wbrew nazwie projektowanej ustawy, beneficjentem fundacji rodzinnej będzie mógł być nie tylko członek rodziny fundatora, ale każda osoba fizyczna i organizacja pozarządowa prowadząca działalność pożytku publicznego, które zgodnie ze statutem mogą otrzymać świadczenie od fundacji rodzinnej lub mienie w związku z rozwiązaniem fundacji rodzinnej. Beneficjentem będzie mógł być również sam fundator. Takie rozwiązanie ma mu umożliwić otrzymywanie świadczeń po wniesieniu majątku do fundacji rodzinnej, chociażby w celu zaspokojenia jego bieżących potrzeb.

Mienie na pokrycie funduszu założycielskiego fundacji rodzinnej musi mieć wartość co najmniej 100.000 zł. Zgodnie z Kodeksem Cywilnym mieniem jest własność i inne prawa rzeczowe. Choć projekt nie precyzuje, jaki majątek może być wniesiony do fundacji, to Ocena Skutków Regulacji zawiera otwarty katalog takich składników majątkowych. Wymieniono w nim: wszelkie aktywa, w tym środki pieniężne, papiery wartościowe, rzeczy ruchome i nieruchomości przeniesione na własność fundacji rodzinnej, udziały i akcje, prawa udziałowe w spółkach osobowych w rozumieniu Kodeksu spółek handlowych, a także w podmiotach zagranicznych.

Fundacja rodzinna będzie mogła wykonywać działalność gospodarczą jedynie w następującym zakresie:

1) zbywania mienia, którego jest posiadaczem lub właścicielem, o ile mienie to nie zostało nabyte wyłącznie w celu dalszego zbycia;
2) najmu, dzierżawy lub udostępniania na innej podstawie mienia, którego jest posiadaczem lub właścicielem;
3) przystępowania i uczestnictwa w spółkach handlowych, funduszach inwestycyjnych, spółdzielniach oraz podmiotach o podobnym charakterze mających swoją siedzibę w kraju lub zagranicą;
4) nabywania i zbywania papierów wartościowych, instrumentów pochodnych i praw o podobnym charakterze;
5) udzielania pożyczek (podmiotom powiązanym z fundacją);
6) obrotu zagranicznymi środkami płatniczymi należącymi do fundacji rodzinnej w celu dokonywania płatności związanych z jej podstawową działalnością;
7) prowadzenia przedsiębiorstwa w ramach gospodarstwa rolnego.

Jak widać, dozwolona działalność gospodarcza fundacji rodzinnej polega głównie na możliwie bezpiecznym wykorzystywaniu posiadanego kapitału oraz uczestnictwie w podmiotach zajmujących się zawodowo prowadzeniem biznesu. Takie ograniczenie wynika z faktu, że – o czym już była mowa – głównym celem fundacji rodzinnej jest akumulacja kapitału i spełnianie świadczeń na rzecz beneficjentów, a nie prowadzenie działalności gospodarczej, z którą wiąże się ryzyko poniesienia straty. Dopuszczenie prowadzenia działalności gospodarczej przez fundacje rodzinne w szerszym zakresie mogłoby skutkować częstym uszczuplaniem jej majątku, podczas gdy podstawowym jej celem jest jego gromadzenie. Działalność gospodarczą mogą oczywiście prowadzić spółki, których udziały, akcje lub prawa udziałowe w spółkach zostaną przez fundatora wniesione do fundacji rodzinnej.

Konsultacje społeczne w sprawie fundacji rodzinnych zostały przeprowadzone już w 2019 r. Prace nad projektem ustawy trwają zatem już jakiś czas i w związku z tym można spodziewać się skierowania go do sejmu w nieodległej przyszłości.

Autor: Adwokat Krzysztof Kleszcz, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Sygnały spowolnienia inflacji

Na rynku zaczyna pojawiać się coraz więcej sygnałów wskazujących na spowolnienie inflacji. Wszystkie oczy skierowane są oczywiście na wskaźnik CPI z USA, który pokazał niespełna dwa tygodnie temu, że szczyt dynamiki wzrostu cen w USA jest już prawdopodobnie za nami. Wczoraj natomiast zaskoczyły ceny producentów w Niemczech, które spadły w październiku w relacji miesiąc do miesiąca pierwszy raz od prawie półtora roku. W ujęciu rok do roku wskaźnik PPI znacznie się obniżył z 45,8 proc. do 34,5 proc.

Niemcy mogą mieć powody do zadowolenia. Oprócz tego, że pogoda w Europie do tej pory była łaskawa i tym samym magazyny gazu są wypełnione niemal po brzegi, dochodzi również temat hamowania cen producentów. Wczorajsze dane makro dają większe nadzieje na to, że szczyt inflacji konsumenckiej również nie jest odległy. Może on jeszcze wzrosnąć na początku przyszłego roku, ponieważ część wyższych cen energii dotrze do gospodarstw domowych dopiero ze znacznym opóźnieniem. Jednak wyraźny spadek cen energii na poziomie producentów sugeruje, że efekt ten powinien się skończyć za kilka miesięcy, zwłaszcza, że pojawiające się interwencje rządowe będą obniżać ceny w nadchodzącym roku.

Wyraźny spadek PPI to w głównej mierze pokłosie niższych cen energii o ponad 10 proc.. Biorąc pod uwagę inne składowe, widać nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Jeśli chodzi o dobra pośrednie tu widać spadek rok do roku. W przypadku dóbr konsumpcyjnych (w tym samochodów), których ceny wykazują lekkie opóźnienie, stopa rok do roku ponownie nieznacznie wzrosła. Tu jednak szczyt wydaje się, że jest stosunkowo blisko.

Optymistyczne dane PPI to dopiero wstęp do przyszłotygodniowych odczytów CPI oraz HICP dla Europy. Jeśli tu zobaczymy odczyty niższe od konsensusu, rynek zacznie wyceniać łagodniejsze nastawienie EBC do dalszego zacieśniania monetarnego, co nie będzie wspierać wspólnej waluty. Najbliższa decyzja dopiero jednak 15 grudnia.

Wczoraj główna para walutowa kierowała się dość dynamicznie na południe. Ruch ten był jednak w głównej mierze spowodowany doniesieniami z Chin o śmiertelnych przypadkach Covid-19. Wzrost awersji do ryzyka faworyzował dolara, a dane PPI jedynie wpisały się w tą tendencję i jedynie mogły spotęgować euro. Aktualnie główna para walutowa znajduje się w okolicach 1,0260.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Kearney: Europa musi pilnie rozpocząć produkcję półprzewodników

Szacuje się, że popyt na najnowocześniejsze chipy, generowany przez szybki rozwój technologii, takich jak sieci 5G, 6G oraz sztuczna inteligencja, będzie odpowiadał za ponad 40 proc. europejskiej konsumpcji półprzewodników do 2030 roku. Jednocześnie niedawno wprowadzone restrykcje amerykańskie związane z działalnością chińskich firm w USA oraz eksportem technologii i talentu ograniczą lub wręcz uniemożliwią produkcję najbardziej zaawansowanych półprzewodników w Chinach. Tworzy to szanse dla Europy, która do 2030 roku musi podwoić swój potencjał produkcyjny. Wiąże się to z dużymi inwestycjami, ale też z ogromnymi potencjalnymi zyskami, które w długim okresie znacząco zmienią naszą rzeczywistość, wprowadzając europejski przemysł do globalnej technologicznej rywalizacji na rynku półprzewodników. Jednak aby osiągnąć założony cel i zachować samowystarczalność, Europa musi działać szybko i kompleksowo – wynika z raportu opracowanego przez międzynarodową firmę doradczą Kearney.

Unia Europejska postawiła przed sobą ambitny cel. Do roku 2030 chce ponad dwukrotnie zwiększyć swój potencjał produkcyjny półprzewodników, zdobywając 20 proc. światowego rynku i stając się jednym z najważniejszych graczy. Umożliwi to uzyskanie samowystarczalności, która jest coraz bardziej istotna w obliczu napięć politycznych i sporów handlowych między blokami gospodarczymi. Takie działanie znacząco pobudzi też rozwój europejskich gospodarek poprzez stworzenie nowych miejsc pracy, wzrost PKB oraz zaangażowanie w postęp technologiczny. Z raportu Kearney „Europe’s urgent need to invest in a leading-edge semiconductor ecosystem” wynika, że nasz region jest w stanie osiągnąć tak ambitny cel w wyznaczonym czasie, dzięki dostępowi do wysoko kwalifikowanych pracowników i badaczy, dobrej infrastrukturze, wysokiej stabilności politycznej i prawnej w poszczególnych częściach łańcucha wartości oraz dużemu potencjałowi inwestycyjnemu. Jednak wymaga to zintensyfikowanych, kapitałochłonnych i szybkich działań, które będą mocno angażowały Unię Europejską. Bez tego możemy przegrać w globalnym wyścigu.

Od zera do globalnego czempiona

Jeszcze niedługo przed rozpoczęciem XXI wieku europejski przemysł półprzewodników pozostawał liderem łańcucha wartości, odpowiadając za ponad 20 proc. światowej produkcji. Od roku 2000 sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, a udział europejskich producentów, skoncentrowanych na rozwiązaniach starszego typu, spadł poniżej 10 proc. W przypadku najbardziej zaawansowanych technologii było jeszcze gorzej, gdyż udział Europy spadł z 19 proc. w roku 2000 do zera w roku 2020.

Impulsem do zmiany tej sytuacji stała się pandemia COVID-19, która spowodowała przerwy w łańcuchach dostaw, a jednocześnie zwiększyła zapotrzebowanie na urządzenia elektroniczne, co przyczyniło się do podniesienia presji na producentów półprzewodników. Wpływ na rozwój sytuacji miało też geograficzne rozmieszczenie produkcji półprzewodników na świecie, a nawet zjawiska atmosferyczne. Przykładem mogą być gwałtowne śnieżyce i ujemne temperatury, które w lutym 2021 roku nawiedziły Austin w Teksasie, utrudniając działanie zakładów wytwarzających chipy. Opóźnienia w produkcji wyraźnie odczuły wtedy m.in. takie firmy jak Samsung.

Dodatkowo z powodu napięć politycznych (np. na Tajwanie) dostęp do półprzewodników stał się ważnym elementem regionalnej suwerenności technologicznej. Wszystkie te wydarzenia uświadomiły nam, jak wielkie znaczenie ma tworzenie półprzewodników w Europie. Problemy związane z branżą spowodowały spadek PKB strefy euro o około 0,1 procent w 2021 roku. W całej Europie w pierwszej połowie 2021 roku w samej branży motoryzacyjnej odnotowano niedobory w produkcji szacowane na 4 miliony samochodów.

– Świat potrzebuje coraz więcej półprzewodników, których zaawansowanie będzie podążało za wymaganiami postępującej cyfryzacji. Europa ma duży potencjał, by stać się globalnym czempionem w tej dziedzinie. Przywrócenie projektowania, rozwoju i zdolności produkcyjnej wiodących technologii półprzewodników jest dla naszego kontynentu koniecznością, ale oznacza też szereg korzyści. Musimy jednak liczyć się z tym, że zwiększanie skali produkcji w tym obszarze to długotrwały proces, który w perspektywie krótkoterminowej nie odpowie na aktualne niedobory, dlatego osiągnięcie celu postawionego przed regionem nie jest łatwe – mówi Dawid Krzysiak, Partner z warszawskiego biura Kearney, odpowiedzialny za Digital Center of Excellence.

Udział Europy w globalnej zdolności produkcyjnej maleje Kearney, Udział Europy w globalnej zdolności produkcyjnej maleje

Wprowadzenie produkcji półprzewodników do Europy nie tylko pomoże zlikwidować ich niedobór w długiej perspektywie, ale także stworzy europejski rynek o globalnym znaczeniu w branży, pobudzając rozwój technologiczny. Oprócz bezpośrednich korzyści dla ekosystemu półprzewodników, pośrednim sukcesem będzie rozwój europejskiej gospodarki, dzięki stworzeniu nowych, wysokopłatnych stanowisk. Wpłynie to pozytywnie na budżet regionu i pozwoli na utworzenie tysięcy miejsc pracy. Jak szacuje Kearney, produkcja półprzewodników w Europie przełoży się na wzrost europejskiego PKB na poziomie między 77 a 85 mld euro, od 7 do 9 mld euro dodatkowych wpływów budżetowych oraz stworzenie od 17 tys. do 20 tys. miejsc pracy.

Tylko szybkie działanie pozwoli nam osiągnąć cel

Produkcja półprzewodników jest silnie powiązana z innymi sektorami, dlatego niezbędne jest tworzenie sieci umożlwiającej współdziałanie pomiędzy wieloma obszarami technologii. Europa bardzo dobrze radzi sobie z łączeniem zaawansowanej inżynierii i produkcji, a właśnie taki sposób funkcjonowania przyciąga kapitał i wysoko kwalifikowanych pracowników oraz badaczy. W 2020 roku europejskie uniwersytety i instytucje naukowe odpowiadały za 25 proc. kluczowych wyników badań powiązanych z opracowaniem następnych generacji chipów. Jednak w dwóch największych i najbardziej wartościowych segmentach przemysłu półprzewodników, które stanowią prawe 2/3 wartości branży, Europa jest tylko obserwatorem: ma zalewie 8 proc. udziału w produkcji i 10 proc. udziału w projektowaniu chipów.

Dostęp do zaawansowanych talentów STEM będzie miał znaczenie

Kearney, Dostęp do zaawansowanych talentów STEM będzie miał znaczenie dla sektora wysokich technologii w następnej dekadzie; UE jest wiodącym światowym dostawcą takich talentów

Obecna sytuacja na rynku półprzewodników rozwija się bardzo dynamicznie, dlatego konieczne są szybkie działania. Poświęcanie czasu na opracowywanie szczegółowych strategii może być dla Europy sporym ryzykiem, w obliczu dokonujących się aktualnie konsolidacji oraz olbrzymiego kapitału, jaki inwestowany jest w branży. Właśnie teraz możemy tracić rynki zbytu na rzecz podmiotów bardziej rozwiniętych i szybciej podejmujących decyzje. Przykładem może być niedawne przejęcie firmy Siltronic przez tajwańską firmę GlobalWafers, które stworzyło globalnego dostawcę wafli krzemowych.

Do zrobienia jest wiele. Europa przede wszystkim potrzebuje znaczących zachęt – podatkowych, regulacyjnych, prywatnych i publicznych inwestycji – aby uczynić lokalną produkcję półprzewodników konkurencyjną pod względem kosztów. Dzisiaj jest to zdecydowanie niewystarczające w porównaniu z innymi regionami. Zarówno projektowanie, jak i produkcja najnowocześniejszych chipów staje się bowiem coraz bardziej kosztowna.

– Zbudowanie zdolności produkcyjnych zaawansowanych technologicznie półprzewodników zajmie dużo czasu i wymaga znacznych inwestycji, więc zacząć należy już teraz. Osiągnięcie przez Europę 20-procentowego udziału w rynku do 2030 r. będzie mało prawdopodobne bez aktywnego wsparcia europejskich rządów i ponadbranżowego partnerstwa. UE powinna wykorzystać Sojusz Przemysłowy na rzecz Procesorów i Technologii Półprzewodnikowych (Industrial Alliance for Processors and Semiconductor Technologies), zrzeszający organizacje i instytucje zajmujące się tym obszarem. Musi jak najszybciej zachęcić do debaty między podmiotami branżowymi a decydentami – mówi Łukasz Wiśniewski, Konsultant z warszawskiego biura Kearney.

Rozwijanie produkcji półprzewodników jest istotne, ale jednocześnie bardzo wymagające, dlatego osiągnięcie postawionego przed Europą celu nie będzie łatwe. Unia Europejska musi podejmować szybkie działania i ułatwiać rozwój w tym kierunku. Tylko dzięki temu podmioty branżowe będą w stanie sprostać postawionym wymaganiom na dynamicznym rynku i zapewnić regionowi suwerenność technologiczną oraz znacząco pobudzić gospodarkę.

Kolejne dołki kryptowalut. Nadchodzą zmiany w podatkach w Polsce

Wszyscy wiedzieliśmy, że tarcza antyinflacyjna nie będzie wieczna, jak wzrost VAT z 22% na 23%. Niewiele osób spodziewało się jednak, że pracę nad zmianami pojawią się jeszcze przed świętami.

Zabawy z podatkiem VAT

Bardzo popularny w wypowiedziach polityków PiS zrobił się temat VAT. Z jednej strony mamy presję z Unii Europejskiej. Z drugiej strony budżet przy obecnych wydatkach nie domyka się najlepiej, a kolejny rok to rok wyborczy, w którym zapowiedziano 15 emeryturę. Nie może zatem dziwić, że dodatkowe pieniądze np. z likwidacji tarcz antyinflacyjnych to coś, co z pewnością pomogłoby ministrowi finansów domknąć rachunki. Z drugiej strony już teraz pojawiają się liczne „działania rekompensujące”, co może sugerować, że jednak powody są bardziej polityczne niż finansowe. Straszy się wzrostem inflacji nawet o 2,5%. Jeżeli inflację się sztucznie zmniejszyło poprzez obniżkę podatków, to trzeba się liczyć z tym, że odwrotny ruch ją podniesie. Pomijając oczywiście, że takie zmiany podatków są idealnym momentem dla przedsiębiorców, aby ponownie ustawić marżę na pełnym poziomie. Biorąc pod uwagę kalendarz, w ciągu najbliższych dni powinniśmy poznać dalsze zasady gry.

Huśtawka na ropie

Poniedziałek na rynku ropy zaczął się dość spokojnie. W połowie dnia jednak pojawiła się plotka, że OPEC chce zwiększyć wydobycie, by zrekompensować utratę surowca z Rosji. Spowodowało to blisko 5% spadek cen surowca niemal od razu. Arabia Saudyjska zdementowała te spekulacje kilka godzin później i rynek wrócił dokładnie w te okolice, gdzie zaczynał ruch. Warto zwrócić uwagę, że w dołku osiągnięto zarówno w przypadku ropy amerykańskiej WTI, jak i Londyńskiej Brent, najniższe poziomy od stycznia tego roku, czyli jeszcze sprzed rosyjskiej agresji. Obecnie jesteśmy 5 dolarów powyżej tych dołków, ale na horyzoncie pojawia się perspektywa tańszej ropy. Pytanie, czy nie jest ona w pakiecie ze spowolnieniem gospodarczym.

Kolejne dołki kryptowalut

Nie cichną echa największej chyba dotychczas afery związanej z likwidacją giełdy FTX, a ceny znów spadają. Powodem jest likwidacja długoterminowych pozycji przez dużych graczy. W efekcie spadków wywołanych sprzedażą cena zawędrowała poniżej 16 000 USD, co jest najniższym poziomem od końca 2020 roku. Na rynku w dalszym ciągu pojawiają się obawy o możliwych dalszych bankructwach kolejnych instytucji, które były zaangażowane finansowo w FTX. Z drugiej strony cały czas na rynku czuć presję wynikającą z rosnących stóp procentowych na dolarze, który w przeciwieństwie do kryptowalut płaci odsetki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Medialny ranking kryptowalut w Polsce 2022

W mijającym roku polscy internauci często wypowiadali się na temat kryptowalut, osiągając liczbę blisko 750 tys. wzmianek, jak wynika z analizy polskiego SentiOne. Temat najczęściej omawiany był przez mężczyzn i na Twitterze, chociaż najpopularniejszy post pochodzi z Facebooka Magdy Gessler. Spora część wypowiedzi to prośby YouTuberów o wpłacanie wsparcia w kryptowalutach na ich konta. Ponad połowa wszystkich wypowiedzi dotyczy Bitcoina, natomiast najwięcej emocji budzi Dogecoin.

Kryptowaluty funkcjonują na rynku od dłuższego czasu – najsłynniejsza z nich, Bitcoin, zadebiutowała na giełdzie w 2009 r. – jednak naprawdę głośno, przynajmniej w Polsce, zrobiło się o nich w ciągu ostatnich kilku lat. Temat wirtualnych pieniędzy i inwestowania w nie budzi sporo emocji i kontrowersji, a niedawny upadek trzeciej co do wielkości giełdy kryptowalut, FTX, wywołał zamieszanie zarówno na rynku, jak i mediach. SentiOne, polska firma zajmująca się m.in. monitoringiem Internetu z wykorzystaniem zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji, sprawdziła, jakie zainteresowanie, opinie i emocje temat kryptowalut budził wśród polskich internautów na przestrzeni tego roku.

Najpopularniejsza wypowiedź o kryptowalutach? Post Magdy Gessler

W sumie w polskim Internecie pojawiło się w tym roku aż 747,1 tys. wzmianek na temat kryptowalut, a najwięcej z nich, bo aż 308,7 tys., pochodzi z Twittera. Drugi w kolejności jest YouTube, na którym kryptowaluty wymieniane były ponad 196 tys. razy w opisach filmów lub w komentarzach. Bardzo duża część tych wypowiedzi to prośby YouTuberów do ich obserwujących o wpłacanie kryptowalut na ich konta. Najczęściej takie prośby pojawiają się w opisach filmów dotyczących wojny w Ukrainie. Pod względem liczby wypowiedzi w dalszej kolejności znajdują się strony internetowe (133,2 tys. wzmianek), Facebook (65,2 tys.) i fora internetowe (34,5 tys.). Temat pojawia się również na TikToku, na którym działają profile zajmujące się codziennym raportowaniem o sytuacji na giełdach kryptowalut, a najpopularniejsze filmy mają nawet ponad 2 mln wyświetleń. We wszystkich rozmowach zdecydowanie przeważają mężczyźni – kobiety stanowią zaledwie kilka procent dyskutantów.

Najpopularniejszą w ciągu całego 2022 roku wypowiedzią na temat kryptowalut był… facebookowy post Magdy Gessler, w którym skarży się na hejt w Internecie i pisze, że gdyby jad ludzki był wyceniany jak bitcoin, Polacy byliby najbogatszym narodem na świecie. Influence Score, który wskazuje najbardziej wpływowe treści w Internecie, wyniósł w tym wypadku 10/10 – mówi Wojciech Łuszczyński, Head of Marketing w SentiOne.

Połowa wypowiedzi dotyczy Bitcoina

Kryptowalutą, o której w polskim Internecie mówi się najwięcej, jest zdecydowanie Bitcoin, którego dotyczyła co druga wypowiedź na ten temat. Do niego należy również ponad połowa zasięgów wszystkich rozmów na temat kryptowalut. Za Bitcoinem znalazły się Ethereum (co czwarta wypowiedź) i Binance (co dziesiąta wypowiedź). Rozmowy o poszczególnych kryptowalutach również najczęściej toczą się na Twitterze, z którego pochodzi aż 60 proc. z nich.

O ile zainteresowanie pozostałymi kryptowalutami utrzymywało się na w miarę stałym poziomie w poszczególnych miesiącach, to liczba wypowiedzi na temat Bitcoina mocno wzrosła pomiędzy kwietniem a lipcem, a największe zasięgi rozmowy o nim osiągały w czerwcu. To okres, w którym Bitcoin odnotował znaczne spadki wartości, a media i eksperci zastanawiali się, czy da radę odbić się od dna.

W mijającym roku sporo mówiło się również o Dogecoinie, stworzonej dla żartu kryptowalucie inspirowanej słynnym piesełem z memów. Jej popularność w wypowiedziach polskich internautów zaczęła rosnąć w kwietniu, a szczyt zainteresowania nastąpił w czerwcu, kiedy media obiegła wiadomość, że Elon Musk został oskarżony o budowanie piramidy finansowej w oparciu właśnie o Dogecoina. Tak jak o pozostałych kryptowalutach, o tej również najwięcej rozmawiano na Twitterze (40 proc. wzmianek), niewiele niższą popularnością temat cieszył się także na portalach internetowych (34 proc. wzmianek) i na Facebooku (18 proc. wzmianek). Dogecoin wzbudził również najwięcej emocji wśród polskich internautów, odnotowując największy odsetek zarówno wypowiedzi nacechowanych pozytywnie, jak i negatywnie.

Analizą objęto okres od 1 stycznia do 21 listopada 2022 r.

Czy zawód księgowego powinien być uregulowany?

W sierpniu 2014 roku zawód księgowego został zderegulowany. Od tego momentu można prowadzić księgi rachunkowe bez żadnych uprawnień. Do sierpnia 2014 obowiązywały certyfikaty wydawane przez Ministerstwo Finansów na usługowe prowadzenie ksiąg rachunkowych. Czy ponowna regulacja zawodu jest potrzebna?

Przed deregulacją certyfikat księgowy mogły uzyskać osoby, które posiadały co najmniej:

  • trzyletnią praktykę w księgowości oraz wykształcenie wyższe magisterskie uzyskane na kierunku rachunkowość lub na innym kierunku ekonomicznym o specjalności rachunkowość lub innej, dla której plan studiów i program kształcenia odpowiadał wymogom określonym przez organy uczelni dla specjalności rachunkowość, w jednostkach organizacyjnych uprawnionych do nadawania stopnia naukowego doktora nauk ekonomicznych;
  • 3-letnią praktykę w księgowości i wykształcenie wyższe magisterskie lub równorzędne oraz ukończyła studia podyplomowe z zakresu rachunkowości w jednostkach organizacyjnych uprawnionych do nadawania stopnia naukowego doktora nauk ekonomicznych;
  • dwuletnią praktykę w księgowości i wykształcenie co najmniej średnie oraz zdały egzamin sprawdzający kwalifikacje osób ubiegających się o certyfikat księgowy.

Certyfikat można więc było uzyskać na dwa sposoby: dzięki wykształceniu i zdobytemu doświadczeniu, a także zdając egzamin w Ministerstwie Finansów.

Kto może obecnie wykonywać zawód księgowego?

Dostęp do zawodu księgowego jest obecnie wolny. Regulacji podlega jedynie usługowe prowadzenie ksiąg rachunkowych. Wymagania są minimalne – odnoszą się tylko do kwestii zdolności do czynności prawnych, braku wyroków i posiadania odpowiedniej polisy. Usługi z zakresu prowadzenia ksiąg rachunkowych może realizować każdy kto:

  • ma pełną zdolność do czynności prawnych;
  • nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za określony katalog przestępstw, tj. za przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi, za przestępstwo skarbowe oraz za przestępstwa określone w rozdziale 9 ustawy o rachunkowości;
  • posiada aktualną umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z prowadzoną działalnością.

Powrót do certyfikacji jest potrzebny?

Księgowi oraz stowarzyszenia wspierające księgowych domagają się regulacji zawodu księgowego. Problemem jest jednak brak spójnego stanowiska co do sposobu uregulowania zawodu. Kwestia ta jest ważna i w mojej ocenie do rozpatrzenia są trzy kluczowe kwestie: czy i w jaki sposób zawód powinien być regulowany, kto powinien sprawować nadzór oraz czy powinien być to zawód publicznego zaufania.

W mojej ocenie uregulowanie zawodu księgowego jest uzasadnione. Takie ograniczenie mogłoby wpłynąć na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa i interes publiczny. Powinien nastąpić powrót do certyfikacji obowiązującej do 2014 roku, z rozszerzeniem ograniczeń dla usługowego prowadzenia ksiąg na wszelką działalność usługową związaną z księgowością. Uznanie zawodu księgowego za zawód wolny, a tym bardziej za zawód zaufania publicznego nie jest jednak uzasadnione.

Zawód księgowego ma charakter kontraktowy. Może być wykonywany na podstawie umowy o pracę, zlecenia czy w ramach działalności gospodarczej. Niezależność księgowego, czyli uznanie za wolny zawód, musiałaby być zagwarantowana w każdej z form jego wykonywania. Niestety trudno sobie wyobrazić realizację takich założeń. Jednocześnie wszelkie rozważania na temat powołania odrębnego samorządu dla osób zajmujących się księgowością jest niecelowe. W związku z tym nadzór i kontrolę nad certyfikacją oraz prawidłowością wykonywania zawodu księgowego powinno wykonywać Ministerstwo Finansów.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Ekonomiczny mecz Polska-Meksyk

Dziś o 17.00, w swoim pierwszym meczu na Mistrzostwach Świata w Katarze, Polska zmierzy się z Meksykiem. Będzie to trudne spotkanie, ponieważ Meksyk w rankingu FIFA zajmuje trzynastą pozycję, podczas gdy Polska jest dopiero dwudziesta szósta. Co by się jednak stało, gdyby w szranki stanęli nie piłkarze, ale gospodarki obu krajów?

Za najlepszy, choć nadal niedoskonały miernik zamożności krajów i społeczeństw uznaje się Produkt Krajowy Brutto na głowę mieszkańca. Jest to suma wytworzonych dóbr i usług w gospodarce podzielona przez liczbę obywateli danego kraju. Meksykańskie PKB na głowę mieszkańca (na koniec 2021) wynosił 9,9 tys. dolarów, w tym czasie w Polsce było to prawie dwa razy więcej, bo 17,8 tys. dolarów. Nie można jednak zapominać, że cała gospodarka meksykańska jest około dwa razy większa od Polskiej. Meksyk jest 15. największą gospodarką świata, podczas gdy Polska zajmuje w tym zestawieniu 21. pozycję.

Na ekonomicznych horyzoncie widać ciemne chmury związane z nadchodząca recesją, jednak obie gospodarki mimo wszystko dobrze radziły sobie w ciągu ostatnich dwóch lat. W 2021 roku, PKB Polski wzrosło o 5,7 proc. r/r, a Meksyku – o 4,8 proc. Obie gospodarki skurczyły się w pandemicznym 2020 roku – jednak ta polska tylko o 2,5 proc. a meksykańska – aż o 8,2 proc.

Inflacja dotyka wyższości gospodarek, jednak w Polsce jej wzrost jest szczególnie silny. W październiku inflacja CPI sięgnęła 17,9 proc. r/r, podczas gdy w Meksyku ceny wzrosły tylko o 8,4 proc. r/r. Nasze kraje różni także to, że w Polsce inflacja będzie jeszcze rosnąć i może na początku przyszłego roku przekroczyć 20 proc. Tymczasem w Meksyku szczyt osiągnęła w sierpniu – 8,7 proc. i podobnie jak w USA zaczęła już spadać.

Polska i Meksyk to kraje o bardzo niskim bezrobociu. W Polsce mamy obecnie najniższe bezrobocie w historii – 5,1 proc. według metodologii GUS i tylko 2,6 proc. według znacznie lepiej pokazującej prawdziwą skalę bezrobocia metodologii BAEL. Jest ono zatem niższe od bezrobocia w Meksyku, które wynosi 3,3 proc. Tak niski poziom meksykańskiego bezrobocia to efekt braku zasiłków dla bezrobotnych, co powoduje, że wiele osób po prostu nie rejestruje się jako bezrobotni.

Warto także zwrócić uwagę na giełdy w obu państwach. Indeks IPC Mexico, skupiający 35 największych firm z parkietu w Mexico City, spadł od początku roku o 3 proc. Jednocześnie, odpowiadający mu w Polsce WIG20 stracił na wartości aż 26 proc. Meksykańska giełda okazała się lepsza także od amerykańskiej, ponieważ S&P500 w tym samym czasie spadł o 17 proc.

W takim momencie, warto pomyśleć o swoich pieniądzach i ich inwestowaniu. Złotym standardem w tym zakresie jest dywersyfikacja geograficzna, tak by w swoim portfelu posiadać spółki z różnych światowych rynków. Meksyk nadaje się do tego bardzo dobrze, ponieważ struktura jego gospodarki znacząco różni się od Polski. A giełda w Meksyku radził sobie w tym roku znacznie lepiej od polskiej czy amerykańskiej. Ekspozycje na zagraniczne rynki możemy uzyskać kupując poszczególne spółki, fundusze ETF (np. iShares MSCI Mexico ETF) czy tematyczne portfele (np. SmartPortfel eToro @LatamEconomy, który oferuje ekspozycję na spółki z Ameryki Łacińskiej).

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Dokumenty w przychodniach i biurach – w jaki sposób się je przetrzymuje?

Często zdarza się, że pacjentów dziwi stan uporządkowania panujący w placówkach medycznych. Podajemy imię, nazwisko i adres zamieszkania, a pozostałe informacje na nasz temat są w krótkim czasie wyszukane przez recepcjonistów.

Wbrew pozorom, nie jest to zasługa systemów informatycznych. Pomimo stale rozwijającej się technologii, kartoteki pacjentów wciąż są w większości przetrzymywane w wersjach papierowych. Jakie istnieją metody przechowywania kartotek w przychodniach i biurach? O tym wszystkim opowiemy poniżej.

Kartoteki nie tylko w przychodniach

Idąc do pracy biurowej zaczynamy dostrzegać, że odpowiednia segregacja i kategoryzowanie dokumentów jest podstawą funkcjonowania każdej firmy. Większość biur i urzędów pracuje w trybie sortowania kartotek. Wniosek z tego taki, że forma ta nie jest wykorzystywana jedynie w służbie zdrowia. Każda kartoteka dotyczy jednego podmiotu i zawiera wszystkie niezbędne informacje, potrzebne do identyfikacji oraz sprawdzenia historii działalności. W medycynie, kartoteka to niezbędnik do określenia stanu zdrowia pacjenta i znalezienia wszystkich informacji odnośnie świadczenia usług medycznych od czasu rejestracji.

W innych branżach, jest to po prostu zbiór informacji na temat klienta bądź kontrahenta, uwzględniający całą historię transakcji z firmą. Często kartoteki występują także w policji, gdzie służą do identyfikacji przestępców i zapisu popełnianych przez nich wykroczeń.

Struktura i przechowywanie kartotek

Aby efektywność pracy w urzędzie była zadowalająca, wszystkie kartoteki muszą być sprawnie posegregowane i zawsze odkładane w przeznaczonych do tego miejscach. W innym przypadku, ich szukanie może zająć sporo czasu, co nie jest zbyt wydajne. Kartoteki to nic innego, jak po prostu kartonowe teczki. Na każdej z nich powinien się znaleźć dokładny opis i nazwa dotyczącego ich podmiotu.

Posortowanie kartotek powinno być zrobione w logiczny i przemyślane sposób. W przychodniach, najpopularniejszym rozwiązaniem jest segregacja na podstawie adresu. W firmach, może to być rozwiązane przez wzgląd na rodzaj klienta bądź wykonywanej usługi. Do przechowywania odpowiednio pogrupowanych kartotek służy szafka kartotekowa. Posiada ona sporych rozmiarów szuflady, przeznaczone do wkładania kartotek o różnych formatach. Z pomocą takiego mebla, segregacja jest zazwyczaj mało wymagająca i prosta.

Czym charakteryzują się szafki kartotekowe?Dokumenty w przychodniach i biurach (1)

Szafa kartotekowa jest zazwyczaj wykonana z blachy stalowej, co daje jej niesamowitą odporność na uszkodzenia mechaniczne. Dodatkowo, taki materiał zabezpiecza wszystkie dokumenty przed zawilgoceniem i w niektórych przypadkach przed ogniem. Ten rodzaj mebla może występować w wielu wariantach. Każdy z nich został opracowany z myślą o indywidualnych zastosowaniach. Istnieją szafki przeznaczone do gabinetów lekarskich, sekretariatów, biur, zakładów pracy czy placówek edukacyjnych.

Takie szafy cechuje przede wszystkim prostota w obsłudze. Wystarczy wysunąć jedną szufladę aby dostać się do upragnionej kartoteki. Łatwy dostęp i brak zbędnego sortowania to bezapelacyjnie oszczędność czasu, która przyczynia się do wzrostu efektywności pracy.

W 2023 roku cyberprzestępcy będą atakować narzędzia komunikacji biznesu oraz używać deepfake’ów

  • Praca hybrydowa oraz aplikacje do komunikacji biznesowej (Slack, Teams, OneDrive i Google Drive) staną się głównym celem ataków hakerskich w 2023 roku
  • Deepfakes staną się głównym nurtem, a haktywiści i cyberprzestępcy wykorzystają wideo i pocztę głosową do udanych ataków phishingowych oraz ransomware
  • Doświadczymy drastycznego wzrostu liczby oszustw cyfrowych spowodowany globalnym spowolnieniem gospodarczym i inflacją
  • W odpowiedzi na rosnące zagrożenie kolejne rządy wprowadzać będą nowe regulacje prawne w obszarze cyberprzestrzeni.

Praca hybrydowa oraz aplikacje do komunikacji biznesowej staną się głównym celem ataków hakerskich w 2023 roku. Na znaczeniu zyskają haktywiści oraz upowszechni się zjawisko deepfake’u, czyli manipulacji nastrojami społecznymi za pomocą fałszywych treści – przewidują analitycy Check Point Software.

Pod koniec 2022 roku cyberataki na wszystkie sektory przemysłu wzrosły o 28% (r/r). Eksperci firmy Check Point Software spodziewają się, że trend ten ulegnie dalszemu nasileniu w przyszłym roku, częściowo za sprawą rosnącej luki w globalnej sile roboczej obszaru bezpieczeństwa IT, która wynosi już 3,4 miliona miejsc pracy.

Cyberprzestępcy oraz narodowe bojówki cybernetyczne cały czas wykorzystują hybrydowy model pracy. W tym roku pojawiły się również zagrożenia związane z konfliktem rosyjsko-ukraińskim, który wywarł wpływ na wiele państw – nie tylko europejskich. Jak jednak sytuacja będzie wyglądać w 2023 roku?

Prognozy Check Point Software skupiają się na czterech obszarach: złośliwe oprogramowanie i phishing; haktywizm; pojawiające się regulacje rządowe; konsolidacja bezpieczeństwa. – Deepfakes staną się głównym nurtem, a haktywiści i cyberprzestępcy wykorzystają wideo i pocztę głosową do udanych ataków phishingowych oraz ransomware – przewiduje Mark Ostrowski z Check Point Software.

Wzrost złośliwego oprogramowania i exploitów:

  • Ransomware nie ustąpi: to główne zagrożenie w pierwszej połowie 2022 r., którego ekosystem nadal ewoluuje tworząc mniejsze, bardziej sprawne grupy, będące w stanie lepiej chronić się przed organami ścigania.
  • Naruszenia w narzędziach do współpracy: dziś próby phishingu na firmowe i osobiste konta e-mail są praktycznie codziennym zagrożeniem. W 2023 roku przestępcy rozszerzą swoje cele o narzędzia do współpracy biznesowej, takie jak Slack, Teams, OneDrive i Google Drive, wykorzystując techniki phishingowe. Narzędzia te są bogatym źródłem wrażliwych danych, zwłaszcza, że pracownicy większości organizacji nadal często pracują zdalnie.

Hacktywizm i deepfake ewoluują:

  • Haktywizm mobilizowany przez państwo: w ciągu ostatniego roku haktywizm ewoluował od grup społecznych o płynnych programach (takich jak Anonymous) do grup wspieranych przez państwo, które są bardziej zorganizowane, ustrukturyzowane i wyrafinowane. To właśnie tego typu zorganizowane grupy hakerskie atakowały ostatnio cele w USA, Niemczech, Włoszech, Norwegii, Finlandii, Polsce i Japonii. Ataki ideologiczne będą się z pewnością nasilać w 2023 roku.
  • Deepfake jako broń: w październiku 2022 r. szeroko rozpowszechniono deepfake przedstawiający prezydenta USA Joe Bidena śpiewającego „Baby Shark” zamiast hymnu narodowego. Czy to żart, czy próba wpłynięcia na ważne wybory w połowie kadencji w USA? Technologia deepfake będzie coraz częściej wykorzystywana do kierowania i manipulowania opiniami lub nakłaniania pracowników do ujawniania danych uwierzytelniających.

Rządy intensyfikują środki w celu ochrony obywateli:

  • Nowe przepisy dotyczące naruszeń danych: naruszenie w australijskiej firmie telekomunikacyjnej Optus skłoniło rząd tego kraju do wprowadzenia nowych przepisów dotyczących naruszeń danych, których muszą przestrzegać inne firmy telekomunikacyjne, aby chronić klientów przed potencjalnymi oszustwami. W 2023 r. inne rządy krajowe pójdą za tym przykładem, nie opierając się jedynie na RODO.
  • Nowe krajowe grupy zadaniowe ds. cyberprzestępczości: prawdopodobnie więcej rządów pójdzie również za przykładem Singapuru, tworząc międzyagencyjne grupy zadaniowe do zwalczania oprogramowania ransomware i cyberprzestępczości w celu zwalczania rosnącego zagrożenia dla handlu i konsumentów.
  • Wymaganie bezpieczeństwa i prywatności od samego początku: branża motoryzacyjna podjęła już działania mające na celu ochronę danych właścicieli pojazdów. Ten przykład będzie naśladowany w innych obszarach dóbr konsumpcyjnych, które przechowują i przetwarzają dane, pociągając producentów do odpowiedzialności za luki w ich produktach.

Kwestia konsolidacji:

  • Ograniczanie złożoności w celu zmniejszenia ryzyka: globalna luka w dostępności ekspertów cyberbezpieczeństwa wzrosła w 2022 r. o ponad 25%. Z powodu pandemii organizacje mają bardziej złożone, rozproszone sieci i wdrożenia w chmurze niż kiedykolwiek wcześniej. Zespoły ds. bezpieczeństwa muszą zatem skonsolidować swoją infrastrukturę informatyczną i bezpieczeństwa, aby poprawić zdolności obronne i zmniejszyć obciążenie pracą. Ponad dwie trzecie CISO oczekuje, że praca z mniejszą liczbą dostawców rozwiązań zwiększy bezpieczeństwo ich firmy.

– Przewiduję drastyczny wzrost liczby oszustw cyfrowych spowodowany globalnym spowolnieniem gospodarczym i inflacją. Cyberprzestępcy coraz częściej korzystają z kampanii w mediach społecznościowych za pośrednictwem Telegrama, WhatsAppa i innych popularnych komunikatorów. Będzie też więcej cyberataków na platformy blockchain Web3, głównie w celu ich przejęcia, a co za tym idzie zasobów kryptograficznych ich użytkowników – mówi Oded Vanunu, szef działu badań nad lukami w zabezpieczeniach produktów w Check Point Software.

Skończyły się deweloperskie problemy z ziemią?

Jeszcze niedawno była mowa o dużych problemach z dostępnością działek budowlanych dla deweloperów. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili co o tym mówią wyniki analizy NBP.

Spadek aktywności deweloperów mieszkaniowych jest już dobrze widoczny w danych z systemu BIG DATA RynekPierwotny.pl. Wystarczy wspomnieć, że w październiku 2022 r. inwestorzy na sześciu największych rynkach wprowadzili do oferty tylko 1,8 tys. nowych mieszkań. Rok wcześniej analogiczny wynik oscylował na poziomie ponad 3,4 tys. lokali. Mniejsza aktywność firm deweloperskich będzie oznaczała również spadek zapotrzebowania na grunty inwestycyjne pod bloki i domy na sprzedaż.

O znaczeniu cen gruntów jako czynnika kształtującego ceny nowych mieszkań świadczą dane z rocznego raportu NBP (Raport o sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w 2021 r.). Statystyki dotyczące sześciu największych miast wskazują, że udział gruntu w cenie sprzedaży netto nowego mieszkania wzrósł z 13% (I kw. 2014 r.) do 20% (I kw. 2022 r.).

Jak sprawdzili eksperci portalu RynekPierwotny.pl inne wyniki analiz banku centralnego mówią, że na początku 2022 r. bank ziemi największych deweloperów z zatrudnieniem ponad 49 osób wystarczał na niecałe dwa lata produkcji mieszkań. To spora zmiana chociażby względem połowy minionego roku, gdy analogiczny wskaźnik wahał się na poziomie zbliżonym do 4 – 6 miesięcy.

Mimo braku nowszych informacji można przypuszczać, że obecnie relacja pomiędzy wielkością banku ziemi oraz produkcją mieszkań przez deweloperów (nie tylko największych) wygląda jeszcze lepiej niż na początku 2022 r. Ograniczone zapotrzebowanie inwestorów mieszkaniowych na ziemię powinno zmniejszyć presję na wzrost jej cen, która jeszcze niedawno była mocno odczuwalna. Warto przypomnieć, że pomiędzy I kw. 2014 r. oraz I kw. 2022 r. działki pod budownictwo mieszkaniowe z sześciu największych miast podrożały o mniej więcej 180% (dane NBP).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

VeloBank – nowa marka w polskiej bankowości

Nowa strategia VeloBanku na lata 2023-25 jest odpowiedzią na trendy kształtujące współczesne rynki finansowe. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii oraz aktywnemu modelowi partnerstwa w zakresie Green Finance bank planuje rozwój w strategicznych segmentach rynku, tworząc wartość dla interesariuszy. Do końca 2025 roku VeloBank chce pozyskać 400 tys. nowych aktywnych klientów, poprawić profil ryzyka nowej sprzedaży i osiągnąć skumulowany zysk w wysokości 1,5 mld zł. „Świat bardziej Velo” to hasło nowej marki nawiązujące do obietnicy budowy banku w oparciu o takie wartości jak bezpieczeństwo, zrozumienie, transparentność i nowoczesność. Flagowym produktem powstałym w ślad za nową strategią jest rachunek osobisty VeloKonto, który łączy w sobie funkcjonalność, łatwość dostępu i opłacalność.

W swojej nowej strategii VeloBank stawia na pierwszym miejscu obecnych i nowych klientów oraz ich ponadczasowe wartości. Będzie to bank uniwersalny, z którego klienci mogą korzystać na każdym etapie swojego życia, dzięki pełnej gamie nowoczesnych produktów. Jednym z priorytetów banku jest rozwój sieci dystrybucji, w tym kanałów mobilnych oraz uatrakcyjnianie oferty m.in. o kredyty hipoteczne oraz nowoczesne produkty dla segmentu MŚP.

Adam Marciniak, Wiceprezes Zarządu, p.o. Prezesa Zarządu VeloBank
Adam Marciniak, Wiceprezes Zarządu, p.o. Prezesa Zarządu VeloBank

Tworząc VeloBank chcemy wykorzystać zarówno potencjał organizacji, która jest dziesiątym największym bankiem w kraju, jak i know-how oraz doświadczenie ekspertów w zakresie rozwoju instytucji finansowych w oparciu o najnowsze technologie. Chcemy być bankiem nowoczesnym, odpowiedzialnym społecznie, który rozumie potrzeby swoich klientów oraz oferuje produkty dostosowane do ich potrzeb – mówi Adam Marciniak, Wiceprezes Zarządu, p.o. Prezesa Zarządu VeloBank i dodaje – Ważnym elementem naszej strategii jest również aktywne poszukiwanie partnerów biznesowych i inicjowanie z nimi wspólnych, obopólnie korzystnych projektów m.in. w segmencie Green Finance.

Nowa oferta VeloBank

Rebrandingowi VeloBank towarzyszy kampania wizerunkowa, prezentującą markę pod hasłem „Świat bardziej Velo” oraz jej ofertę. Jednym z flagowych produktów jest VeloKonto, produkt pozwalający na realne oszczędności. Za zakupy kartą, telefonem z kartą wirtualną lub BLIK można zyskać nawet do 600 zł, które będą odkładane na wysokooprocentowany rachunek oszczędnościowy VeloSkarbonka (8 proc. do kwoty 3 tys. zł).

Adrian Adamowicz, Członek Zarządu VeloBank ds. produktu i sieci sprzedaży
Adrian Adamowicz, Członek Zarządu VeloBank ds. produktu i sieci sprzedaży

– VeloKonto to dla nas pierwszy krok w kierunku budowania stabilnej pozycji VeloBanku na rynku consumer finance. Chcemy, aby nasza oferta była atrakcyjna dla obecnych, jak i przyszłych klientów dzięki korzystnym warunkom oraz nowoczesnym kanałom kontaktu z bankiem. Stawiamy mocny akcent zarówno na bankowość elektroniczną i mobilną, których nowe odsłony zaprezentujemy w nadchodzących miesiącach, jak i rozwój sieci oddziałów. Intensyfikujemy również prace nad rozwojem oferty opartej o hiperpersonalizację, co pozwoli nam na jeszcze lepsze zrozumienie potrzeb klientów i zaoferowanie im produktów oraz usług w oparciu o ich indywidualne preferencje. Bliskie jest nam podejście biznesowe znane z fintechów i wykorzystujemy je w rozwoju naszej instytucji – podkreśla Adrian Adamowicz, Członek Zarządu ds. produktu i sieci sprzedaży.

Bank zaoferuje klientom pełną gamę produktów finansowych. Już 21 listopada wprowadzona została atrakcyjna oferta kont oszczędnościowych i lokat. Natomiast w pierwszym kwartale 2023 roku bank zaproponuje kredyt hipoteczny. Wdrożony zostanie również nowy, efektywny proces kredytowy, odświeżona zostanie oferta dla sektora MŚP oraz rozszerzona oferta produktów inwestycyjnych. Bank zakłada, że do końca 2023 roku pozyska 150 tys. nowych aktywnych klientów, a do 2025 roku łącznie 400 tys.

Aspiracje i plany biznesowe

VeloBank to nowa marka na polskim rynku finansowym, która zaczyna swoją historię z czystą kartą. W perspektywie najbliższych trzech lat aspiracją banku jest wypracowanie skumulowanego zysku na poziomie 1,5 mld zł. Ponadto, bank planuje w sposób zrównoważony zwiększać wolumen sprzedaży produktów Green Finance m.in. w oparciu o nowe linie produktowe – aż do 1 mld zł w 2025 roku. W ramach zielonej transformacji VeloBank planuje partnerstwa w programach rządowych oparte na wsparciu klientów w pozyskaniu dotacji oraz partnerstwa z firmami oferującymi doradztwo technologiczne i wykonanie instalacji. Rozwój tej linii jest zgodny z wizją odpowiedzialnego biznesu, bliskiego wartościom VeloBanku. Planowana poprawa zdolności przychodowych oraz zatrzymanie przyszłych zysków są kluczowe w strategii budowania pozycji kapitałowej. Na koniec 2025 roku bank planuje osiągnąć poziom wskaźnika TCR >10%.

Ważnym obszarem jest również stała poprawa kosztów ryzyka produktów kredytowych. W tym zakresie VeloBank skoncentruje się na kluczowym z tego punktu widzenia obszarze, tj. kredytach gotówkowych. Do końca 2025 roku planowane jest obniżenie wskaźnika EL dla nowej sprzedaży kredytów gotówkowych z poziomu 4% do 2,5%.

W pierwszym kwartale 2023 roku zmieni się aplikacja mobilna banku. W związku z planem rozwoju oferty skierowanej do bardziej świadomych cyfrowo klientów, bank będzie kontynuował intensywne prace w zakresie dalszego unowocześniania kanałów cyfrowych, w tym przede wszystkim bankowości mobilnej. Celem jest stałe zwiększanie możliwości obsługi oraz akwizycji produktów bankowych z poziomu kanałów zdalnych i wykorzystanie przewag konkurencyjnych wynikających z zastosowania nowoczesnych technologii, w tym algorytmów sztucznej inteligencji i hiperpersonalizacji.

Bitcoin zmienny w walce o ustanowienie nowego zakresu

Bitcoin odnotował zmienność cenową w ostatnim tygodniu, nie “osiedlając się” w ustalonym zakresie na swoim nowym, niższym poziomie handlowym.

Po spadku z ponad 20 000 dolarów, bitcoin rozpoczął ostatni tydzień poniżej 15 700 dolarów, zanim skoczył z powrotem do około 17 000 dolarów. W dalszej części tygodnia ustabilizował się w okolicach 16 500 dolarów, ale w weekend ponownie spadł, by dziś rano znaleźć się nieco poniżej 16 000 dolarów.

Ethereum również doznał zmienności w całym tygodniu, zaczynając poniżej 1 175 dolarów, następnie skacząc do poziomu nieco poniżej 1 275 dolarów. Kryptowaluta poszła w dół w ciągu tygodnia, ponownie sięgając około 1 175 dolarów. W weekend pogrążyła się, aby teraz znaleźć się nieco powyżej 1 110 dolarów.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Gwałtowny spadek inflacji w Niemczech

Dzisiaj nad ranem zobaczyliśmy dobry sygnał dla naszych zachodnich sąsiadów. W Chinach powraca COVID. Od stycznia posiedzenia RPP będą znów dwudniowe.

Inflacja zwolni w Niemczech?

Mowa co prawda o inflacji producenckiej, ale zmiana i tak jest imponująca. Zarówno w sierpniu, jak i we wrześniu wzrost cen u producentów wynosił imponujące 45,8%. Teraz spodziewano się spadku do poziomu 41,5%, finalny odczyt wyniósł zaledwie 34,5%. Jest to w dalszym ciągu o wiele więcej niż inflacja konsumencka. Oznacza to, że koszty rosną znacznie szybciej niż ceny gotowych produktów. Z drugiej strony spadek presji po stronie producentów może sugerować, że Niemcy wcale nie wpadają jeszcze w spiralę inflacyjną. Co to oznacza dla rynków walutowych? Najprawdopodobniej słabsze euro. Niższa presja na ceny to bowiem niższe podwyżki stóp procentowych.

Czy wraca w Chinach COVID?

W weekend władze w Pekinie poinformowały o 3 zgonach swoich obywateli z powodu COVID-19. Były to pierwsze takie przypadki od pół roku. Z drugiej strony najmłodsza z tych osób miała 87 lat, co może sugerować, że problem nie jest aż tak poważny. Chiny to jednak bardzo ważny rynek, szczególnie dla cen ropy. Ryzyko dalszych restrykcji powoduje, że ceny czarnego złota mogą wkrótce znów zwiedzać niskie poziomy. Dzisiejsze okolice 87 dolarów za baryłkę notowanej w Londynie ropy brent to najniższe poziomy od końca września. Z drugiej strony słabsze dane z Chin mogą też wpływać na negatywne oczekiwania wzrostu PKB, a tym samym ograniczać potencjalny zakres wzrostu stóp procentowych. Banki centralne boją się zbyt wysokich stóp w trakcie recesji.

Wracają dwudniowe posiedzenia RPP

„Już” od stycznia Rada Polityki Pieniężnej kończy skrócony covidowy tryb pracy i wraca do dwudniowych posiedzeń. Skoro obecna sytuacja nie powodowała, że temat polityki monetarnej był na tyle ważny, by warto było spotykać się na dwa dni, aż strach pomyśleć, czego można się spodziewać po przyszłym roku. Ważnym powodem prawdopodobnie było listopadowe posiedzenie, gdzie po burzliwych dyskusjach decyzja zapadła dopiero po godzinie 18:00. Na razie nie wiadomo nic o tym, by ze względu na dwudniowość posiedzeń decyzja miała być o z góry znanej godzinie. Sam fakt przejścia na dwudniowe spotkania powinien jednak mocno ustabilizować godziny publikacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Biały Dom zwiększa regulację kryptowalut po G20

Szczyt G20 został wykorzystany do różnych celów politycznych w tym miesiącu, ale wydaje się, że jednym z nich było ujednolicenie podejścia do regulacji kryptowalut.

W oświadczeniu wydanym przez Biały Dom, Joe Biden stwierdził, że narody G20 są zaangażowane w „solidną regulację, nadzór i obserwacje” nad kryptowalutami. Biały Dom mówi również, że z zadowoleniem przyjmuje propozycję FSB dotyczącą ustanowienia kompleksowych międzynarodowych ram regulacji kryptowalut.

Ogłoszenie przychodzi w krytycznym dla sektora momencie, z wezwaniami do większego nadzoru regulacyjnego rosnącego w większości głównych nacji. Chociaż proces ten wydaje się być w toku, bardziej skoordynowane wysiłki między głównymi państwami mogą wkrótce doprowadzić do znaczących zmian w środowisku międzynarodowym.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Bain&Co.: Połowa Polaków planuje w tym roku tańsze prezenty pod choinkę

Z powodu coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej niemal połowa Polaków zamierza w tym roku obdarować bliskich skromniejszymi prezentami gwiazdkowymi, wynika z badania międzynarodowej firmy doradczej Bain & Company. Polscy konsumenci szukają oszczędności na każdym kroku, jednak ze względu na inflację wydadzą więcej na świąteczne zakupy artykułów spożywczych.

Rosnące ceny, strach przed kryzysem gospodarczym oraz obawy o utratę pracy powodują, że konsumenci w Polsce z coraz większą ostrożnością podchodzą do planowanych wydatków.

– Z naszej ankiety wynika, że ponad 60 proc. Polaków martwi się wzrostem cen, a większość już ograniczyła swoje wydatki. Widzimy, że ankietowani zamierzają wydać mniej na prezenty gwiazdkowe, jednocześnie zmniejszając ich ilość – mówi Patryk Rudnicki, młodszy partner Bain & Company.

W internetowym badaniu konsumenckim firma doradcza Bain & Company zapytała Polaków o konkretne plany wydatkowe związane z nadchodzącymi świętami. Respondenci wiedzą już dziś, na co wydadzą mniej, a na czym oszczędzać nie będą.

Prawie połowa ankietowanych (45 proc.) planuje kupić w tym roku tańsze prezenty swoim bliskim. Polacy będą w tym roku szukać podarków w tańszych kategoriach produktowych, częściej wybierając słodycze, książki, akcesoria sportowe lub dając w miejsce upominku karty prezentowe zamiast drogich perfum, biżuterii czy gier komputerowych.

Ponadto około jedna trzecia (36 proc.) zamierza też zmniejszyć ilość upominków przeznaczonych dla jednej osoby, a także obdarować nimi mniej osób (33 proc.). Polacy planują oszczędzać na prezentach dla osób z dalszej rodziny, przyjaciół i kolegów z pracy, natomiast nie będę oszczędzać na podarkach dla dzieci, partnerów i małżonków.

Ponieważ polscy konsumenci chcą spędzać święta zgodnie z tradycją, a więc przy obficie zastawionym stole przewidują, że w tym roku na artykuły spożywcze wydadzą więcej lub co najmniej tyle samo, co przed rokiem. Jak wynika z danych GUS, ceny żywności i napojów bezalkoholowych w październiku były o 20,9 proc. wyższe niż rok temu, a ceny energii wzrosły prawie o 41,7 proc.

– Pomimo tego, że sytuacja gospodarcza i geopolityczna nie nastraja pozytywnie, polscy konsumenci chcą spędzić święta w miarę normalnie. Z powodu inflacji na żywność będą musieli jednak wydać więcej niż przed rokiem. To będzie skłaniać ich do jeszcze intensywniejszego polowania na promocje artykułów spożywczych – dodaje Patryk Rudnicki.

Ankietowani twierdzą, że będą też oszczędzać na transporcie, ozdobach i dekoracjach świątecznych oraz rozrywce. Ponad jedna trzecia respondentów zamierza ograniczyć podróże na święta (35 proc.), blisko połowa zaoszczędzi na świątecznych ozdobach (43 proc.) oraz na rozrywce (45 proc.), na przykład na wyjściu do kina czy na koncert.

Jednocześnie Polacy deklarują, że promocyjne wyprzedaże organizowane podczas Black Friday nie będą ich skłaniać do zrobienia większych zakupów gwiazdkowych niż przed rokiem. Jedynie co piąty ankietowany planuje w tym czasie kupić więcej prezentów pod choinkę niż w 2021 roku.

– Cięcia wydatków dotkną prezentów, podróży, ozdób, ale nie tego, co jest DNA polskich świąt, czyli spotkań przy stole. Wygląda na to, że święta spędzimy może nawet bardziej rodzinnie niż zwykle – podsumowuje Patryk Rudnicki.

Badanie zachowań konsumenckich Bain & Company zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie Polaków na platformie Dynata w październiku 2022 roku.

Deloitte: sytuacja finansowa zmusza Polaków do oszczędzania na jedzeniu

Pogarszająca się kondycja ekonomiczna polskich konsumentów znajduje odzwierciedlenie nie tylko w utrzymujących się przewidywaniach dotyczących rosnących cen produktów. Trudną sytuację widać również w nastawieniu do najistotniejszych wydatków. Większość Polaków podchodzi do nich ostrożnie, np. oszczędnie wybierając przystępne i proste posiłki, a także nie decydując się na jedzenie poza domem. Największe kwoty przeznaczają na regulowanie kosztów związanych z potrzebami mieszkaniowymi – wynika z najnowszej edycji badania Global State of the Consumer Tracker, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Jednocześnie, w ostatnim kwartale aż 81 proc. badanych pozwoliło sobie na zakup produktów dla przyjemności – najczęściej były to towary z kategorii żywność i alkohole.

Wnioski z przeprowadzonej na przełomie października i listopada, 36. edycji badania Deloitte Global State of the Consumer Tracker, były prezentowane podczas odbywającego się na początku listopada Forum Rynku Spożywczego i Handlu, którego Deloitte był partnerem.

Eksperci Deloitte sprawdzili w ankiecie m.in. podejście konsumentów do kwestii jedzenia. Zdecydowana większość (39 proc.) deklaruje nastawienie oszczędnościowe, wybierając przystępne i proste posiłki. 26 proc. kieruje się w swoich preferencjach motywami zdrowotnymi, a 15 proc. – wygodą szybkich i prostych dań. 14 proc. uważa się za entuzjastów bardziej wyrafinowanego jedzenia. Zaledwie 4 proc. skupia się na kwestii świadomego wyboru ekologicznych i zrównoważonych produktów spożywczych.

W ciągu dwóch tygodni poprzedzających badanie 45 proc. jego uczestników w ogóle nie jadała poza domem. Zaledwie 35 proc. skorzystało z takiej możliwości 1-2 razy, a 16 proc. – 3 do 5 razy. Jednocześnie, aż 26 proc. pytanych zadeklarowało, że tak komponowało swoje posiłki, aby w jak największym stopniu wykorzystać już posiadane produkty.

W ostatni dwóch tygodniach najwięcej, bo aż 33 proc. respondentów badania Deloitte robiło zakupy 3-4 razy, a co czwarty 5-6 razy. Przy czym, co warte odnotowania, niemal połowa ankietowanych, 48 proc., w ogóle nie korzystała z możliwości ich dostawy do domu, a co trzeci kupował przede wszystkim produkty świeże, nieprzetworzone. Ponad jedna piąta nie ograniczała wielkości swoich koszyków zakupowych, wkładając do nich tyle jedzenia, na ile miała ochotę – tak wskazało 21 proc. pytanych – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry Deloitte w Polsce.

Jedynie 7 proc. kupujących decydowało się na składniki z kategorii premium, a co dziesiąty wybierał przede wszystkim produkty znanych i popularnych marek.

Polacy częściej niż ankietowani na świecie doświadczają pogorszenia się swojej sytuacji finansowej

Ogólny poziom nastrojów deklarowanych przez polskich respondentów badania Deloitte nie zmienił się znacząco w porównaniu z jego poprzednią edycją. Nadal najczęstszym powodem do niepokoju jest osobista sytuacja finansowa – tak odpowiedziało 52 proc. ankietowanych (wzrost o 1 p.p.). Drugie w tym zestawieniu ponownie są kwestie zdrowotne, na które wskazało 40 proc. pytanych (spadek o 3 p.p.). O 2 p.p. odpowiedzi mniej niż w ubiegłym miesiącu (39 proc.) dotyczy troski o sytuację geopolityczną, a o 1 p.p. o stan gospodarki (33 proc.).

Wyniki ankiety Deloitte wskazują, że od września o 4 p.p. wzrósł jednak odsetek Polaków oceniających, że ich sytuacja finansowa uległa w ciągu ostatniego roku pogorszeniu.

Na świecie ogólnie 43 proc. respondentów naszego badania doświadcza pogorszenia się ich kondycji finansowej w ciągu ostatniego roku. Na tym tle odpowiedzi ankietowanych z Polski wyraźnie wskazują, że obecna sytuacja ma zdecydowanie większy wpływ na ich poczucie ekonomicznego dobrostanu – aż 60 proc. twierdzi, że pod tym względem wiedzie im się gorzej niż jeszcze 12 miesięcy temu. Jednocześnie, tylko co trzeci uważa, że może sobie pozwolić na przyjemności, podczas gdy na świecie środki na takie wydatki znajduje 40 proc. pytanych. To też dobitnie dowodzi, że polscy konsumenci bardzo mocno doświadczają trudnych warunków gospodarczych – mówi Bartosz Bobczyński.

Konsumenci spodziewają się dalszego wzrostu cen, ale pozwalają sobie na przyjemności

Jak wynika z ankiety, w porównaniu z obecną sytuacją w większość kategorii produktów konsumenci nadal spodziewają się pewnego bądź znaczącego wzrostu cen. Na poziomie zbliżonym do deklarowanego w poprzednim badaniu utrzymują się wskazania dotyczące domowych mediów (88 proc.), produktów spożywczych (87 proc.), usług restauracyjnych (82 proc.), odzieży i obuwia (73 proc.) oraz alkoholi i wyrobów tytoniowych (72 proc.). Wyjątkiem są ceny paliw – tutaj odsetek deklaracji o spodziewanych podwyżkach wzrósł bardzo wyraźnie z 73 proc. do 82 proc.

Te obawy dotyczące niekorzystnie zmieniających się cen towarów i usług nie powstrzymały jednak znacznej części konsumentów przed wydatkami na przyjemności. W ostatnim miesiącu pozwoliło sobie na to 81 proc. respondentów badania Deloitte. Niemal w jednej trzeciej przypadków dotyczyły one zakupów spożywczych bądź alkoholowych, a zdecydowanie mniej pytanych wskazywało w tym przypadku odzież, obuwie i akcesoria oraz artykuły kosmetyczne (po 19 proc.). Mniej niż co dziesiąty respondent na poprawę nastroju kupił sobie gadżet elektroniczny (9 proc.) lub produkt z kategorii zabawek i towarów hobbystycznych, takich jak książki, gry wideo czy planszowe (8 proc.).

Co ciekawe, wydatki ponoszone dla przyjemności najczęściej nadal miały jednak użytkowy lub praktyczny charakter – tak oceniło 36 proc. ankietowanych. Wyraźnie mniej odpowiedzi dotyczy produktów bądź usług pozwalających na chwilową ucieczkę od codzienności (26 proc.), relaksujących (25 proc.) lub mających wytrzymać próbę czasu (23 proc.).

Wydatki mieszkaniowe i transportowe największym obciążeniem domowych budżetów

Jak wynika z badania Deloitte, w ciągu najbliższego miesiąca Polacy największe kwoty przeznaczą na regulowanie kosztów związanych z potrzebami mieszkaniowymi – zawierają się tutaj zarówno spłaty rat kredytów hipotecznych, jak i opłaty za media. Wydatki w tej kategorii przekraczające 600 zł deklaruje łącznie niemal dwie trzecie respondentów – co trzeci zapłaci do tysiąca zł, jedna czwarta od 1 do 2 tys. zł, a 7 proc. – od 2 do 4 tys. zł. To ostatnie wskazanie jest jednocześnie najwyższym odsetkiem w tym zakresie kwotowym spośród wszystkich kategorii wydatków.

W zakresie kwot 200-600 zł wydatki najczęściej będą dotyczyły kosztów transportu, na co wskazało 32 proc. pytanych. Mniejsze sumy najwięcej ankietowanych przeznaczy na usługi internetowe, komunikacyjne i streamingowe (39 proc. – od 101 do 200 zł, a 41 proc. – do 100 zł), a także koszty zdrowotne (odpowiednio 31 i 30 proc.).

Wśród kategorii, za które konsumenci w ogóle nie planują płacić w najbliższym czasie najczęściej wymieniane są te związane z opieką nad dziećmi (72 proc.), umeblowaniem i wyposażeniem mieszkań (71 proc.), edukacją (66 proc.) oraz wyjazdami turystycznymi (63 proc.).

Nasze ostatnie badanie pokazuje, że najwięcej ankietowanych najwyższe kwoty przeznacza na cele mieszkaniowe. Z drugiej strony, jest to też kategoria, w której najmniej pytanych ocenia, że w ogóle nie zamierza ponosić wydatków. Drugą taką grupą są koszty związane z komunikacją i usługami internetowymi. Widać więc wyraźnie, że mimo niesprzyjających warunków gospodarczych konsumenci uważają opłaty związane z tymi dwiema kwestiami za konieczne – mówi Anna Rączkowska, partner, liderka Consumer Industry Deloitte w Polsce.

Z drugiej strony, w perspektywie dwutygodniowej respondenci odpowiadali, że zerowe koszty będą najczęściej dotyczyć takich obszarów jak rekreacja i rozrywka (54 proc.) oraz gastronomia (51 proc.). W przypadku niewielkich kwot (do 100 zł) spodziewane wydatki najpowszechniej dotyczą produktów chemii gospodarczej (65 proc.) oraz osobistych artykułów higienicznych (59 proc.). Wyższe koszty dotyczą w dominującym zakresie produktów spożywczych – 43 proc. ankietowanych w ciągu dwóch tygodni wyda na nie od 201 do 600 zł, 18 proc. – od 601 do 1000 zł, a 7 proc. od 1001 do 2000 zł.

O badaniu

Najnowsza fala badania została przeprowadzona ma przełomie października i listopada 2022 r. Była to 36. edycja przeprowadzona globalnie i 29., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 24 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Trudny koniec roku dla produkcji. Tylko 6% firm prognozuje wzrost sprzedaży

Produkcja nie zakończy roku optymistycznym akcentem. Branżowy subindeks dla branży na IV kwartał br. wyniósł 47 pkt., o 0,7 pkt. mniej niż trzy miesiące wcześniej. To najniższy wynik od pierwszych miesięcy pandemii – w maju 2020 roku wyniósł 45,9 pkt. Na tak niski wynik w szczególności wpływ miały pesymistyczne prognozy dotyczące sprzedaży. Tylko 6% firm produkcyjnych liczy na wzrost zamówień w ostatnim kwartale tego roku. To trzy razy mniej niż w III kwartale (18%). Scenariusz na przyszłość również nie zapowiada się optymistycznie – połowa przedsiębiorców spodziewa się jeszcze trudniejszej sytuacji w branży w związku z obecną sytuacją polityczno-gospodarczą.

– Choć ostatnie wyniki zarówno Głównego Urzędu Statystycznego jak i Eurostatu dotyczące produkcji sprzedanej przedsiębiorstw przemysłowych pozytywnie zaskoczyły rynek, to sami zainteresowani studzą optymizm. A warto wziąć pod uwagę, że te dane dotyczyły miesięcy z trzeciego kwartału, a za chwilę mamy już ostatni miesiąc tego roku. Same firmy produkcyjne nie patrzą na niego z entuzjazmem. Mniejsze zamówienia, wysokie ceny, słabnące nastroje konsumenckie przełożą się na osłabienie kondycji branży na przełomie roku – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Mniej produkcji

Subindeks Barometru EFL na IV kwartał br. dla branży produkcyjnej wyniósł 47 pkt., o 0,7 pkt. mniej niż w III kwartale tego roku. Jest to najniższa wartość wskaźnika od początku pandemii COVID-19 w Polsce. W maju 2020 roku wartość subindeksu wyniosła 45,9 pkt. W porównaniu z pozostałymi pięcioma branżami – przemysł odnotował trzecią najniższą wartość, po budownictwie (46,6 pkt.) i HoReCa (46,9 pkt.).

Mniej inwestycji

W IV kwartale br. jeszcze więcej firm produkcyjnych niż kwartał wcześniej (91% vs. 84%) planuje podobny poziom inwestycji co w poprzednich miesiącach, a 9% spodziewa je zmniejszyć. Nikt nie myśli o większych nakładach inwestycyjnych.

Mniej zamówień

Przedsiębiorcy bardzo obawiają się o swoją sprzedaż. Tylko 6% z nich liczy na jej wzrost w okresie od października do grudnia tego roku. To trzy razy mniejsza grupa niż kwartał wcześniej (18%). 58% spodziewa się podobnego poziomu zamówień co w poprzednim kwartale, a 30% obawia się ich spadku.

Za niższą sprzedażą idzie gorsza płynność finansowa. 29% obawia się jej pogorszenia w III kwartale br., a tylko 6% liczy na jej poprawę.

Wojna kosztuje coraz więcej

Produkcja podobnie jak w poprzednich pomiarach bardziej odczuwa negatywny wpływ wojny toczącej się na terenie Ukrainy niż skutki pandemii. 66% firm uważa, że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, ma niekorzystny wpływ na ich działalność (z czego 20% – bardzo niekorzystny i 46% – raczej niekorzystny). W przypadku COVID-19 – na jej negatywny wpływ wskazuje 27% zapytanych (z czego 6% – zdecydowanie niekorzystny, a 21% – raczej niekorzystny).

EFL w badaniu Barometr po raz kolejny zapytał przedstawicieli polskiego przemysłu, czy w obecnej sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej, sytuacja w ich branży w ciągu najbliższych 6 miesięcy poprawi się, pogorszy czy pozostanie bez zmian. Prawie połowa odpowiedziała, że się pogorszy (49%), 42% – że pozostanie bez zmian, a tylko 1% przedsiębiorców wskazało na poprawę sytuacji.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na IV kwartał 2022 roku wyniosła 47,2 pkt. Osiągnięty poziom jest o 0,4 pkt. niższy niż w III kwartale 2022 roku.

Krakowski rynek biurowy w III kwartale 2022 r.

Aktywność najemców na krakowskim rynku biurowym zarówno w III kwartale, jak i od początku roku wciąż jest najwyższa spośród miast regionalnych. Deweloperzy realizują inwestycje, których całkowita powierzchnia zbliżona jest do tych powstających w Warszawie i Wrocławiu. Zgodnie z terminami 92% powinna być dostarczona na rynek w 2023 oku.

Kraków z zasobami biurowymi na poziomie blisko 1,65 mln m kw. pozostał liderem ze względu na skalę rynku wśród miast regionalnych w Polsce. W III kwartale 2022 roku krakowski rynek biurowy nie wzbogacił się o żaden nowy budynek biurowych.

„Na koniec września w budowie pozostawało ponad 152 000 m kw. powierzchni biurowej, która planowo zasili rynek w bieżącym i kolejnym roku. Jeżeli deweloperzy dotrzymają terminów to aż 92% realizowanej powierzchni będzie dostarczone na rynek w 2023 roku, a pozostałe 11 000 m kw.  zostanie oddane do użytku jeszcze w 2022 roku,” – komentuje Monika Sułdecka-Karaś, Partner i Dyrektor Regionalna w Knight Frank.

Największymi inwestycjami pozostający w budowie są Ocean Office Park B (26 500 m kw., Cavatina Holding) oraz Kreo (24 000 m kw. Ghelamco Poland).

„Odnotowana w III kwartale roku aktywność najemców była najlepszym wynikiem spośród miast regionalnych. Od lipca do września najemcy podpisali umowy na łączną powierzchnię 25 000 m kw., co stanowiło ponad 23% całkowitego wolumenu transakcji zawartych w miastach regionalnych. Optymistycznie wygląda również popyt zanotowany w trzech pierwszych kwartałach, który w Krakowie wyniósł niemal 134 000 m kw. powierzchni biurowej, co było wynikiem wyższym o 26% w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim,” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największy udział w strukturze najmu, ponad 73%, stanowiły nowe umowy, a blisko 27% przypadło renegocjacjom.

Współczynnik pustostanów na poziomie 15,4% był wynikiem braku nowej podaży w III kwartale roku, przy stosunkowo wysokiej aktywności najemców. W porównaniu do kwartału poprzedniego współczynnik obniżył się o 0,8 pp., natomiast w zestawieniu z analogicznym okresem w 2021 roku wzrósł o 0,2 pp.

Czynsze wywoławcze w Krakowie na koniec września 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. W najbliższym czasie w starszych budynkach należy oczekiwać presji ze strony najemców na renegocjacje stawek czynszów i pakietów zachęt ze względu na dużą dostępność powierzchni biurowej. Z kolei w nowych inwestycjach, rosnące koszty budowy (wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy), a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów. Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec września 2022 roku w Krakowie wahały się od 15 do 24 PLN/m kw./miesięcznie.

Podsumowanie III kw. 2022 r. na polskim rynku magazynowym

Od początku lipca do końca września 2022 r. polski rynek magazynowy powiększył się o 1,2 mln mkw. – jest to wartość zbliżona do  wolumenu nowej podaży odnotowanej w poprzednich kwartałach tego roku. W związku z tym zasoby w sektorze nieruchomości magazynowych osiągnęły około 27 mln mkw. Równocześnie – mimo wzrostu stawek czynszów – obserwujemy niesłabnące zainteresowanie najemców tego typu obiektami, a na popularności coraz bardziej zyskują „zielone” budynki.

Podaż utrzyma się na wysokim poziomie

Wśród największych inwestycji oddanych do użytku w III kwartale tego roku można wskazać m.in. Panattoni Park Sosnowiec III (82 tys. mkw.), obiekt BTS zrealizowany dla firmy Żabka przez 7R SA  w okolicach Radzymina (67,5 tys. mkw.), budynek wznoszony dla firmy LPP w ramach Panattoni Park Rzeszów North (67 tys. mkw.) oraz pierwszy etap Panattoni Park Bydgoszcz IV (62 tys. mkw.), którego głównym najemcą jest firma Aldi. Eksperci przewidują, że w kolejnych kwartałach wolumen nowej podaży wciąż będzie wysoki.

Rynek magazynowy atrakcyjny dla najemców mimo rosnących czynszów

W analizowanym okresie łącznie wynajęto około 1,5 mln mkw. powierzchni magazynowych, co pokazuje, że zainteresowanie najemców tym rynkiem wciąż jest bardzo wysokie.

– Mimo wzrostu stawek czynszów o około 20–40% w stosunku do zeszłego roku, zarówno najemcy, jak i właściciele dostosowują się do nowej rzeczywistości. Warto również zauważyć, że uwzględniając ceny za powierzchnię magazynową Polska pozostaje atrakcyjnym rynkiem na tle Europy Zachodniej, przez co wciąż będzie się cieszyć zainteresowaniem najemców – mówi Dominika Jędrak, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

,,Zielone” obiekty coraz bardziej popularne

W obliczu wzrastających cen energii oraz trendu związanego z wdrażaniem przez organizacje strategii ESG najemcy oraz deweloperzy coraz częściej inwestują w ekologiczne rozwiązania w swoich budynkach.

– Pierwszym z zielonych rozwiązań, o które pytają najemcy, jest obecnie fotowoltaika. Za nią plasują się odzysk ciepła, ładowarki do samochodów elektrycznych (osobowych i vanów) oraz gospodarowanie wodą. To one w dużej mierze stanowią dziś realną odpowiedź na  zaostrzanie unijnej polityki dekarbonizacji Europy oraz sposób na oszczędzanie – wyjaśnia Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers.

Mniej powierzchni w budowie

W ostatnich dwóch kwartałach zauważono zmniejszenie wolumenu powierzchni w budowie – na koniec III kwartału w realizacji znajdowało się około 4 mln mkw. Ten spadek był spowodowany m.in. brakiem dostępności materiałów budowlanych, ich ceną oraz trudnościami związanymi z finansowaniem budów obiektów logistycznych i przemysłowych.

– Jeszcze rok temu banki finansujące koszty budowy nieruchomości magazynowych oczekiwały od deweloperów poziomu przednajmu wynoszącego około 20%. Dziś jest to nawet 50%. I mimo że deweloperzy, motywowani wysokim popytem na powierzchnie, są chętni do budowania obiektów spekulacyjnych, to większość z nich nie decyduje się na finansowanie własne. Skutkuje to spadkiem wolumenu powierzchni w budowie. W kolejnych kwartałach ten trend może się utrzymywać, chociaż spodziewamy się, że liczba mkw. w budowie nadal pozostanie na relatywnie wysokim poziomie – prognozuje Maciej Chmielewski.

Rynek w dobrej kondycji mimo wzrostu stopy pustostanów

Od III kwartału 2020 r. współczynnik powierzchni niewynajętej znajdował się w trendzie spadkowym, a w I kwartale 2022 r. osiągnął najniższą wartość w historii rynku, czyli 3,1%. W porównaniu do początku roku w analizowanym okresie wskaźnik ten wzrósł o 1,0 p.p. do poziomu 4,1%.

– Ten skok jest spowodowany głównie przez wysoki wolumen nowej powierzchni oddanej do użytku w III kwartale, która jest wynajęta tylko w około 65%. Nie świadczy to jednak o gorszej kondycji rynku. Aby rynek stał się bardziej konkurencyjny, stopa pustostanów powinna wzrosnąć o kilka kolejnych punktów procentowych – mówi Antoni Szwech, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Agencja headhunterska a rekrutacyjna – podstawowe różnice

Agencje headhunterskie specjalizują się w określonej usłudze, jaką jest headhunting, podczas gdy obszar działalności agencji rekrutacyjnych jest znacznie większy. Wyjaśniamy, na czym jeszcze polegają największe różnice w pracy obu podmiotów, a także, kiedy warto zdecydować się na współpracę z nimi.

Czym jest headhunting?

Wiele osób rozwijających swoją karierę zawodową słyszało zapewne o headhuntingu lub nawet miało z nim do czynienia. Agencja headhunterska zajmuje się bowiem bezpośrednim docieraniem do kandydatów (tzw. metoda direct search) i motywowaniem ich do wzięcia udziału w procesie rekrutacyjnym prowadzonym dla klienta. Najczęściej jest nim firma konkurencyjna w stosunku do tej, w której pracuje konkretny kandydat. Oczywiście nowa oferta pracy, jak i warunki zatrudnienia muszą być odpowiednio atrakcyjne, by wzbudziły zainteresowanie. Dla większości pracowników sam fakt, że interesuje się nimi agencja headhunterska, jest nobilitujący. Oczywiście rozmowy odbywają się przy zachowaniu całkowitej dyskrecji, by nie narazić kandydata na nieprzyjemności.

Czym zajmuje się agencja rekrutacyjna?

O ile agencja headhunterska zatrudnia rekruterów wyspecjalizowanych w metodzie direct search, o tyle portfolio agencji rekrutacyjnej jest znacznie większe. Znajdziemy w nim nie tylko usługi headhunterskie, ale również tradycyjne metody rekrutacji pracowników oraz te bardzo zaawansowane, takie jak np.:

  • Rekrutacje wolumenowe – zatrudnianie dużej liczby pracowników naraz;
  • Body leasing – „wynajem” pracowników do pracy przy konkretnych projektach, na określony czas;
  • Executive search – pozyskiwanie menedżerów wysokiego szczebla i kadry zarządzającej;
  • Outsourcing kadr i płac.

Usług, które oferuje agencja rekrutacyjna, może być oczywiście znacznie więcej i należą do nich m.in. projekty związane z oceną pracowników, prowadzeniem szkoleń, czy przygotowanie strategii employer branding.

Współpraca z agencją headhunterską – kiedy jest przydatna?

W wielu przypadkach bezpośrednie poszukiwania kandydatów są znacznie skuteczniejsze i zajmują mniej czasu niż tradycyjne metody rekrutacji. Headunting sprawdza się tam, gdzie standardowe podejście zawodzi, a kandydaci nie odpowiadają na oferty pracy. Agencja headhunterska dysponuje własną rozbudowaną siecią kontaktów, dzięki której łatwiej jest dotrzeć do poszukiwanych na rynku specjalistów.

Warto wspomnieć, że headhunting jest przydatny w przypadku rekrutacji kandydatów średniego i wyższego szczebla. Jeśli jednak poszukujemy wybitnych specjalistów na kluczowe stanowiska w firmie, warto skorzystać z bardziej zaawansowanej metody, jaką jest executive search. Nie każda agencja headhunterska zajmuje się tego typu projektami, wymagają one bowiem bardzo dużego doświadczenia w temacie.

Czy warto współpracować z agencją rekrutacyjną?

Dobra agencja rekrutacyjna zaoferuje nam usługi headhunterskie, executive search, a także cały pakiet innych działań, które usprawnią procesy zarządzania zasobami ludzkimi w firmie. Z usług agencji rekrutacyjnych korzystają przedsiębiorcy, którzy chcą:

  • wydzielić obsługę kadrowo-płacową na zewnątrz firmy;
  • oddać procesy rekrutacyjne w ręce profesjonalistów;
  • zdiagnozować problemy związane z kapitałem ludzkim i wprowadzić najlepsze rozwiązania;
  • wprowadzić politykę employer branding i zbudować markę pracodawcy z wyboru.

Artykuł powstał we współpracy merytorycznej z https://hrk.pl

Amerykański dolar próbuje odzyskać siły

Piątkowa sesja zakończyła się na amerykańskim rynku akcji wzrostami (S&P 500 +0,48 proc., DJIA +0,59 proc., Nasdaq Composite +0,01 proc) częściowo odrabiającymi straty z poprzednich 2 sesji. Na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały dziś spadki (największy – o 1,87 proc. = notował dziś Hang Seng). Jedynymi głównymi indeksami tego regionu, które dziś zwyżkowały, były nowozelandzki NZZ50 (+0,53 proc.), japoński Nikkei 225 (+0,16 proc.) oraz tajlandzki SET Index +0,1 proc.).

Na giełdach europejskich również przeważały dziś rano lekkie spadki indeksów (DAX -0,32 proc., CAC 40 -0,2 proc. ok. godz. 9:40).

Lekkimi spadkami rozpoczynała nowy tydzień również GPW (WIG-20 -0,37 proc. ok. godz. 9:45). Wśród składników mWIG-u 40 swe historyczne minimum zaliczyła dziś rano cen akcji XTB. Wśród składników sWIG-u 80 swój najwyższy w historii poziom odnotował kurs akcji spółki Unimot. Na drugim biegunie była cena akcji MFO, która spadła do najniższego poziomu od marca ub.r.

Na najwyższym poziomie od 40 lat utrzymywała się różnica pomiędzy rentownością 10- i 2-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych (-0,72 pkt. proc.). W minionych 10-leciach taka „inwersja” krzywej rentowności zawsze zapowiadała nadejście gospodarczej recesji w USA. Rentowność polskich 10-latek oscylowała dziś rano w okolicach poziomu 7 proc.

Ceny kontraktów na ropę naftową, które w piątek spadły do najniższych poziomów od ok. 6 tygodni, dziś rano lekko spadały (WTI -0,34 proc., Brent -0,57 proc. ok. godz. 9:25, ale pozostawały powyżej poziomów piątkowych minimów). Taniały dziś rano również ceny miedzie (-0,63 proc. ok. godz. 9:25) i metali szlachetnych (złoto -0,57 proc., srebro -0,87 proc., platyna –0,92 proc., pallad -1,19 proc.). Do najniższego poziomu od 2 tygodnia spadła dziś rano cena kontraktów na bawełnę na ICE.

Umacniał się dziś rano amerykański dolar. Kurs EUR/USD kontynuował rozpoczętą w minionym tygodniu korektę ostatniego wzrostu (-0,6 proc. ok. godz. 9:20). Najwyżej od tygodnia był dziś rano kurs amerykańskiego dolara (USD/JPY +0,53 proc.).
Podążając w typowy sposób za ruchami EUR/USD słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,21 proc., USD/PLN +0,81 proc. ok. godz. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w ostatnich dniach trzykrotnie spadał na chwilę poniżej poziomu 16000 USD osiągając tym samym najniższy poziom od 2 lat, ponownie dziś atakował poziom tych listopadowych minimów (ok. godz. 9:10 spadał o 1,65 proc. osiągając poziom 16003 USD).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers