Marek Skowroński nowym Dyrektorem Zarządzającym DHL Freight Polska

Marek Skowroński objął stanowisko Dyrektora Zarządzającego DHL Freight Polska, dołączając do struktur DP DHL.

Marek Skowroński jest związany z branżą logistyczną już od ponad 20 lat. W ostatnich latach zajmował stanowisko VP Land Transport w DB Schenker, gdzie odpowiadał za biznes lądowy w 6 krajach. Jego wyróżniki to szeroka wiedza biznesowa, znajomość dynamicznie zmieniającego się rynku oraz specjalistyczne doświadczenie, zdobyte u jednego z czołowych operatorów w zakresie zarządzania łańcuchem dostaw i rozwiązań logistycznych w obszarze transportu drogowego. Marek Skowroński jest także absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Akademii Psychologii Przywództwa.

Jako Dyrektor Zarządzający w DHL Freight Polska będzie odpowiedzialny za rozwój organizacji na rynku polskim, dynamiczne zwiększanie udziału w rynku oraz poszerzanie portfolio klientów korzystających z usług świadczonych przez firmę. Kluczowym celem będzie stworzenie strategii zapewniającej pełne wykorzystanie potencjału firmy w Polsce.

– Wykorzystamy szerokie możliwości, jakie daje skala naszego biznesu. DHL to globalny lider logistyki i marka doskonale rozpoznawalna wśród klientów. Bycie częścią tak dużej i silnej europejskiej sieci drobnicowej to duży potencjał. Wspólnie z zespołem będziemy pracowali nad zwiększaniem udziałów w rynku. Musimy stawiać sobie ambitne cele, tak, aby wkrótce stać się pierwszym wyborem klientów mających potrzeby w transporcie lądowym – podkreśla Marek Skowroński, Dyrektor Zarządzający w DHL Freight Polska.

Dlaczego musisz pozycjonować swój sklep internetowy?

Pozycjonowanie sklepu internetowego to podstawa, jeśli chcesz generować sprzedaż organicznie: w polskich warunkach nawet 50% transakcji pochodzi z ruchu organicznego. Olbrzymim plusem inwestycji w SEO sklepu jest to, że przynosi wymierne rezultaty przez długi czas po okresie wzmożonej pracy. Można zatem powiedzieć, że jest to działający kanał sprzedażowy, który ze strony właściciela sklepu daje pasywny dochód.

Efekty, których możesz się spodziewać

Pozycjonowanie sklepu to proces długofalowy, w ramach którego wprowadzane są zmiany bezpośrednio przekładające się na wzrost widoczności witryny w wyszukiwarkach, wzrost sprzedaży lub realizacji celów założonych przez klienta (zapisy do newslettera, wejścia na stronę, pozyskanie kontaktu). Przede wszystkim jednak, dobrze przygotowane SEO sklepu przekłada się na wzrost ruchu organicznego, czyli innymi słowy: więcej ludzi wchodzi na stronę Twojego sklepu i zapoznaje się z ofertą. Oprócz oczywistych korzyści takich jak wzrost liczby transakcji, większa liczba osób na stronie pozwala na prowadzenie obserwacji dotyczącej UX, tzw. porzuconych koszyków i współczynników odrzuceń. To może z kolei pomóc Ci budować Twoją ofertę tak, aby sklep odpowiadał faktycznym potrzebom rynku, a strona była w pełni funkcjonalna i intuicyjna dla Twoich odbiorców.

Profesjonalne firmy zajmujące się pozycjonowaniem sklepów pracują również nad wzrostem pozycji na ustalone frazy, którą są dla Ciebie kluczowe z punktu widzenia prowadzenia biznesu. Nawet, jeśli pracujesz w bardzo konkurencyjnym sektorze, jesteś w stanie przebić się na czołowe miejsca w Google: potrzebujesz jednak wsparcia doświadczonych analityków i specjalistów od contentu.

SEO sklepu: jak się do tego zabrać?

Biorąc pod lupę SEO sklepu nie mamy do czynienia z żadną magią, ale twardymi danymi, do których analizy służą konkretne narzędzia. Aby zobaczyć, w jakiej kondycji jest sklep internetowy, profesjonaliści zazwyczaj zaczynają od audytu SEO. Jego efektem jest ocena obecności i unikalności treści na stronie, ale też m.in. szybkość jej ładowania, stopień dostosowania do użytkowania na urządzeniach mobilnych, linkowania wewnętrznego, umieszczenie grafik i struktura opisów META. Przedmiotem zainteresowania specjalistów od pozycjonowania w czasie audytu są również tzw. dane uporządkowane (specjalne znaczniki, które umieszcza się na stronach internetowych celem „komunikacji” z wyszukiwarkami), linki do stron trzecich, przekierowania między adresami www oraz linki, które prowadzą do strony sklepu i stopień ich wiarygodności.

Pozycjonowanie sklepu w praktyce

Po dokładnie przeprowadzonym audycie, specjaliści SEO są w stanie przygotować strategię pozycjonowania. Na pierwszy ogień zawsze idą poprawki w strukturze strony, opisach META, linkowaniu etc. Kolejną kwestią jest przebudowa opisów produktów (np. ich rozszerzenie do odpowiedniej liczb znaków, nasycenie słowami kluczowymi), przygotowanie atrakcyjnego bloga i treści dodatkowych, które nie tylko pozytywnie oddziałują na interpretację strony przez wyszukiwarki, ale są atrakcyjne dla użytkowników i tym samym, mają szansę przyciągać ich do sklepu.

Chociaż narzędzia pozwalające na ocenę kondycji strony są dostępne powszechnie i wielu zakresach bezpłatnie (np. Google Analytics) warto mieć świadomość, że ich profesjonalne stosowanie wymaga odpowiedniej wiedzy i umiejętności. Specjaliści SEO są w stanie zaproponować gotowe rozwiązania dla palących problemów, a efekty ich pracy są mierzalne i przynoszą rezultaty już po pierwszych wprowadzonych poprawkach. Pozycjonowanie sklepu jest w dobie zakupów internetowych kluczowym elementem prowadzenia ecommerce, na którego bagatelizowanie po prostu Cię nie stać.

Media społecznościowe i depresja? Połączenie idealne

Naukowcy są zgodni. Media społecznościowe to dogodne poletko, żeby “pielęgnować” w sobie depresję. Niszcząca choroba może dopaść każdego, kto niezbyt rozważnie korzysta z mediów społecznościowych. Dotyczy to jednak nie tylko biernych obserwatorów, ale też twórców, którzy często muszą mierzyć się nie tylko z hejtem, ale też toczyć boje z bezdusznymi algorytmami napisanymi przez technologicznych gigantów.

Badacze z Uniwersytetu w Arkansas potwierdzili, że media społecznościowe to czynnik, który może mieć duże znaczenie przy procesach tworzących depresje. Zespół zebrany wokół Programu Polityki Publicznej przebadał ponad 1000 osób w wieku 18 do 30 lat, czyli tych, którzy w mediach społecznościowych spędzają najwięcej czasu.

Jak się jednak okazało, typ osobowości ma spore znaczenie. Ludzie, którzy ocenili wysoko ugodowość, byli o 49 procent mniej podatni na depresję niż ludzie z niską ugodowością.

Ludzie z neurotycznym typem osobowości (nadmiernie przeżywający negatywne emocje, cierpiący na stany lekowe lub nieradzący sobie ze stresem) są dwa razy bardziej narażeni na rozwój depresji niż pozostali. Według badaczy z Arkansas wystarczy do tego ledwie pięć godzin przebywania w mediach społecznościowych. To dużo? Według najnowszego raportu o Social Media, stworzonego przez analityków z Inmar Intelligence, aż 80% użytkowników internetu przebywa w mediach społecznościowych co najmniej 4 godziny.

Nic nie zapowiada, żeby ten czas diametralnie się skracał. Social Media wchodzą w niemal każdą dziedzinę życia i będą używane, żeby pobudzić nas jako konsumentów – mówi Michał Jeska, prezes zarządu platformy społecznościowej oyou.me, pasjonat nowych technologii oraz specjalista w budowaniu zaangażowania w internecie.

I dodaje: – Zmienia się bowiem sposób naszego wykorzystywania kanałów w social media. To nadal dla części będzie forma pamiętnika, ale ze wspomnianego raportu wynika też, że już 70% konsumentów podjęło choć jedną decyzję zakupową na podstawie tego co zobaczyło w social media. Marki będą jeszcze mocniej wykorzystywały ten kanał promocji i będą znajdowały coraz to bardziej wymyślne sposoby, żeby przykuć naszą uwagę. Jako odbiorcy musimy zatem wyposażyć się w odpowiednie narzędzia, aby obecność w social media nie narażała naszej psychiki.

Dlaczego media społecznościowe prowadzą do problemów ze zdrowiem psychicznym?

Naukowcy z Arkansas przekonują, że jednym z powodów powiązania depresji z częstym korzystaniem z mediów społecznościowych jest to, że bardziej prawdopodobne jest porównywanie się z innymi, którzy wydają się żyć i wyglądać lepiej od przeciętnego użytkownika internetu. Porównanie się często rodzi zawiść i niską samoocenę.

Leczenie stresu – terapia osteopatyczna

Innym wyjaśnieniem i prawdopodobnie jedną z największych ironii jest to, że media społecznościowe połączyły więcej osób niż cokolwiek kiedykolwiek wcześniej. Jednak więź wytworzona w sieci odbiega od znajomości tradycyjnych i na pewnym etapie może doprowadzić do izolacji i samotności. Zamiast spotkać się z kim, to tylko przewijamy kolejne zdjęcia.

Tworzenie relacji internetowych zwiększa też ryzyko nieporozumień poprzez błędne postrzeganie niektórych gestów czy słów. W ostateczności może to doprowadzić do sporych trudności w realnych związkach. Natomiast samo obserwowanie kontaktów społecznych innych osób może prowadzić do FOMO, czyli leku przed utratą. Tylko patrzenie na radosne relacje innych osób sprawia, że poczucie samotności wzmacniane jest przez zazdrość. Pominięcie pogłębia poczucie wyobcowania, czujemy się gorsi, a ostatecznie, gdy nadarza się okazja do spotkania wstydzimy się, bo myślimy, że nie będziemy na tyle ”fajni” jak ludzie, którzy opublikowali swój filmik z innego spotkania.

Kilka złotych rad. Nie musisz wyrzucać smartfona

Czy zatem należy porzucić internetowe znajomości? Psychologowie z Arkansas przekonują, że to nie jest rozwiązanie.

„Doświadczenia w mediach społecznościowych można poprawić, stając się bardziej świadomymi naszych emocji i relacji z innymi w różnych okolicznościach życiowych i stosując różne narzędzia.  Komunikacja internetowa powinna być bardziej efektywna i odznaczać się troską o innych i siebie” – czytamy w opracowaniu.

Specjaliści nie pozostawiają złudzeń. Nie zrezygnujemy z social mediów, tylko dlatego, że mogą być przyczynkiem do depresji. Podstawową radą, której przestrzeganie pozwoli zminimalizować negatywne skutki korzystania z mediów społecznościowych dla zdrowia psychicznego, to ustalenie limitów czasowych i ścisłe ich przestrzeganie.

Specjaliści zalecają też selektywne dobieranie zarówno kanałów społecznościowych jak i skupienie się tylko na kilku silnych relacjach, bo tylko tak jesteśmy przynajmniej czasami umówić się z tymi ludźmi w realnym świecie.

Należy pamiętać też o tym, aby angażować się w pozytywne interakcje i wybierać te platformy, które ułatwiają takie spędzanie czasu.

Inne rady? Należy spróbować wyciszyć powiadomienia dla wszystkich aplikacji — w tym e-maili i SMS-ów czy komunikatorów. Bez tych ciągłych przypomnień możesz ograniczyć czas spędzany w mediach społecznościowych.

Oczy na twórców – odpowiedzialność również na platformach

Michał Jeska z oyou.me wskazuje na jeszcze jeden problem – na sytuacje ludzi, którzy zarabiają w internecie, czyli influencerów czy twórców, którzy promują swoje prace w mediach społecznościowych.

Jak zaznacza Jeska nie mogą oni liczyć na systemowe wsparcie gigantów technologicznych, którzy jedynie udostępniają platformę i inne narzędzia, nie bardzo przejmując się tym, że na użytkowników platformy spada chociażby niewyobrażalny hejt.

Współtwórca platformy oyou.me przekonuje, że może to wyglądać inaczej i to same platformy powinny brać część odpowiedzialności za tych, którzy publikują na ich serwerach. Wszak też na tym zarabiają. Mają więc zasoby, żeby tworzyć webinary, grafiki czy w innej formie promować zdrowie psychiczne. To technologiczni giganci mogą też wyhamować tworzenie algorytmów, które tylko zachęcają do ciągłej rywalizacji.

Twórcy internetowi i tak mają pod górkę. Nie znam chyba ani jednego, który by nie usłyszał “weź się do normalnej roboty”. Skąd to wiemy? Z rozmów z nimi, bo uważamy, że platformy społecznościowe powinny organizować wspólne działania z aktywnymi użytkownikami. To tam dowiadujemy się o nich najwięcej – komentuje współzałożyciel platformy społecznościowej oyou.me. – Twórców nie można zostawiać samych. Przecież to, co tworzą, często jest piękne, mądre, inspirujące. Po prostu wartościowe i nie może dziwić, że chcą na tym zarabiać. Trzeba ich jednak wyposażyć w narzędzia, które pozwolą im świadomie mierzyć się hejtem, cyberprzemocą czy innymi szkodliwymi interakcjami. Należy im wprost mówić, że to nie jest złe, że mają twórczy kryzys, że nie muszą ciągle dodawać treści, bo inaczej algorytm zniweczy ich dotychczasową pracę. Odpowiedzialna platforma społecznościowa powinna stworzyć taką płaszczyznę do działania, która da oddech twórcom. Nie tylko fani czy obserwatorzy muszą się odrywać od social mediów – dodaje Jeska.

Święta będą skromniejsze. Prawie ⅔ osób planuje ograniczyć wydatki. Zarobią influencerzy

Wzrost kosztów utrzymania przybiera na sile i wpływa na wybory konsumenckie zarówno w Polsce, jak również na świecie. W najbliższe Święta 63 proc. osób ograniczy wydatki, a 40 proc. aktywnie będzie poszukiwać tańszych, alternatywnych ofert lub promocji. Najnowsze badanie Festive Season, zrealizowane przez Channel Factory, przybliża sytuację finansową i najbliższe plany budżetowe konsumentów, a także uwidacznia wyraźne spowolnienie handlu i problem, z jakim przyjdzie się zmierzyć sprzedawcom i marketerom.

Inflacja i kryzys kosztów utrzymania sprawiają, że konsumenci przewartościowują swoje wydatki. W nadchodzącym okresie świątecznym oraz tygodniach go poprzedzających, wielu z nich dysponować będzie mniejszym budżetem na wydatki, a cena będzie głównym czynnikiem determinującym decyzje zakupowe ponad połowy osób.

Prezenty z promocji

Badanie Channel Factory wykazało, że konsumenci będą szukać oszczędności podczas kupowania prezentów świątecznych. 35 proc. badanych stwierdziło, że przeznaczy mniej środków na osobę, ale prezenty wręczy tej samej grupie, co w roku ubiegłym; natomiast 23 proc. zamierza ograniczyć wydatki i liczbę obdarowanych osób.

49 proc. respondentów wskazało, że oszczędności będzie szukać głównie wśród popularnych kategorii produktów, których ceny z reguły są wyższe od przeciętnych, do tej grupy należą: biżuteria, perfumy czy akcesoria technologiczne. Z raportu wynika jednak, że 32 proc. osób zamierza ograniczyć wydatki również na żywność oraz napoje, a 33 proc. na okołoświąteczną rozrywkę.

Sytuację rynkową odczuwają również sprzedawcy, przed którymi staje obecnie szereg wyzwań. Ponad połowa konsumentów wskazuje wyprzedaż, jako przyczynek do zakupu konkretnego produktu, a blisko 20 proc. stwierdziło, że wybierze sklepy oferujące tańszy asortymentem, również w kontekście wydatków na świętowanie. Szansą dla sprzedawców w e-commerce mogą okazać się zbliżające Black Friday, Cyber Monday oraz popularny w USA Giving Tuesday – 85 proc. konsumentów twierdzi, że to właśnie podczas dni wyprzedaży dokona zakupów online.

Konsumenci w dalszym ciągu chcą świętować i dzielić się prezentami z taką samą liczbą osób jak w ubiegłym roku. Jednak ze względu na wzrost kosztów życia wielu z nich nie może sobie na to pozwolić lub zamierza, ale w ramach mniejszego budżetu. Te zachowania powodują, że w nadchodzące święta wielu sprzedawców będzie musiało przemyśleć swoje podejście handlowe – zdecydować się na rabaty czy wyprzedaże lub jak sugeruje badanie, pomyśleć o prezentach grupowych – mówi Lauren Douglass, SVP of Marketing w Channel Factory.

Reklama online kołem zamachowo-zakupowym

Tegoroczny sezon świąteczny to także wyzwanie dla reklamodawców, którzy muszą skoncentrować się wokół dotarcia do grupy docelowej z odpowiednim przekazem, w odpowiednim czasie. Blisko 51 proc. konsumentów deklaruje, że to właśnie reklama z treściami promocyjnymi wpłynie na ich decyzje zakupowe, a reklama online konkretnego produktu będzie dla 22 proc. osób bodźcem do zakupu konkretnej rzeczy. Co więcej, 10 proc. konsumentów deklaruje, że na ich decyzje zakupowe wpłynie influencer promujący dany produkt czy usługę.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia platformy, na którą marka decyduje się w kontekście reklamowym. Konsumenci (45 proc.) deklarują, że najpewniej, przy podejmowaniu decyzji zakupowych, czują się po obejrzeniu reklamy na kanale YouTube i przeznaczają (35 proc.) więcej pieniędzy na marki, których reklamy widzą na tej platformie. Badanie wykazało również, że reklamodawcy chcąc zmaksymalizować ROI, powinni postawić na reklamy na YouTube w CTV, których rozpoznawalność jest o 10 proc. większa niż w przypadku telewizji linearnej.

Miesięcznie YouTube gromadzi 25 milionów dorosłych użytkowników w Polsce, a platforma pod kątem zaufania jest wiodącym kanałem. Biorąc pod uwagę przywiązanie użytkowników do serwisu, a także fakt, że aż 89 proc. z nich ufa rekomendacjom twórców na platformie – konieczne staje się wręcz wykorzystywanie funkcji takich jak np. YouTube Shorts. Krótki format wideo pozwala na równoległe prowadzenie kampanii reklamowych i budowanie sprzedaży. Wideo odgrywa coraz większą rolę na ścieżce zakupowej. W kontekście zbliżającego się okresu świątecznego może być to klucz do wzmocnienie wizerunku marki w świadomości konsumentów i realizacji celów biznesowych – dodaje Szymon Szmigiel, Managing Director, Channel Factory Polska.

O badaniu

Badanie zostało przeprowadzone przez wewnętrzny zespół badawczy Channel Factory przy użyciu zewnętrznej platformy branżowej do dystrybucji ankiety, zbierania danych i dostarczania wyników od ponad 2500 respondentów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Holandii.

Nadchodzi tsunami podwyżek cen usług cyfrowych

Trwa publikacja wyników spółek za 3. kwartał. Większość spółek z indeksu S&P500 publikuje wyniki umiarkowania wyższe od prognoz. Jednocześnie firmy starają się poprawić swoje wyniki w kolejnych kwartałach podnosząca marże i ceny swoich usług. Wzrost cen przez Apple i Google może dać początek całej serii podwyżek na rynku subskrypcji i usług cyfrowych.

Apple zapowiedziało w tym tygodniu podwyżkę ceny swoich usług. Podstawowa miesięczna subskrypcja Apple Music zdrożeje w Polsce o 2 zł do 21,99 zł (w USA podwyżka wyniesie o 1 dolara i osiągnie poziom 10,99 dolarów), a wariant rodzinny o 5 zł do 34,99 zł (w USA o 2 dolary, dając łącznie 16,99 dolarów). Odpowiednio drożeją także pakiety usług Apple One w których skład wchodzi Apple Music. Podwyżkę ceny rodzinnego pakietu YouTube Premium o 5 dolarów do 22,99 dolarów zapowiedział także Google (spółka Alphabet). Poza USA podwyżka nastąpiła także na innych rynkach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Japonii. Ogłoszenie podwyżki jednocześnie przez Apple i Google może być sygnałem także dla innych dostawców usług, że przyszedł czas by dokonać podniesienia cen. Wiele usług cyfrowych na rynku utrzymuje swoje ceny mimo wysokiej inflacji, która w USA wyniosła we wrześniu 8,4 proc. r/r, w Unii Europejskiej 10,9 proc., a w Polsce aż 17,2 proc. Wkrótce może nas czekać cały festiwal podwyżek cen usług cyfrowych.

Istotnym trendem, który obserwujemy jest znacząco wyższe podnoszenie cen tzw. „subskrypcji rodzinnych” czyli takich które łatwo można współdzielić, często niezgodnie z regulaminem usługi. Dostawcy słusznie obawiają się, że w okresie recesji i ograniczania wydatków przez konsumentów, będą oni częściej łamać regulaminy i użyczać dostęp do takich subskrypcji osobom spoza rodziny. Podwyżki mają zatem służyć ograniczeniu wywołanego tym spadku dochodów dla firm.

Podwyżki mają podnieść marże i poprawić wyniki spółek. Efekty podwyżek poznamy dopiero w raportach za 4. kwartał 2022 lub dopiero nawet w 2023 roku. Teraz trwa sezon publikacji wyników za 3. kwartał 2022 roku. W tym tygodniu czekają nas publikacje wyników dużych spółek technologicznych. Dziś wyniki opublikuje Twitter, Alphabet i Microsoft, a w kolejnych dniach także Apple i Amazon. Pozostałe duże firmy, które opublikują w tym tygodniu swoje wyniki to Visa i Mastercard oraz Coca-Cola i McDonald’s. W obecnej rynkowej sytuacji zwiększonej zmienności i oczekiwania na dalsze podwyżki stóp przez FED (kolejne posiedzenie 2 listopada) publikacja wyników spółek jest bacznie obserwowana przez inwestorów. Opublikowane dotychczas wyniki pokazują, że wyniki w większości przebijają prognozy. W przypadku indeksu S&P500 z 98 spółek które już ogłosiły wyniki za 3. kwartał 73 przebiło prognozy, 5 było zgodnych z przewidywaniami a 20 osiągnęło wyniki poniżej przewidywań analityków.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Polski deficyt handlowy w 2022 r. może sięgnąć nawet 80 mld zł

2022 r. przyniósł sporo zmian w polskim handlu zagranicznym. Wojna za wschodnią granicą spowodowała przetasowanie w pierwszej dziesiątce najważniejszych kierunków eksportu. Znikła z niej Rosja, największą popularnością cieszą się rynki Słowacji, USA i Czech. Sprzedaż towarów do tych trzech krajów wzrosła o ponad 1/3 w porównaniu rok do roku. Zmiany nie ominęły również bilansu handlowego. Szala salda wymiany towarowej przechyliła się wyraźnie na stronę importu. Ujemny bilans polskiego handlu zagranicznego sięga już prawie 60 mld zł, a według prognoz instytucji płatniczej AKCENTA, na koniec roku może sięgnąć nawet 70-80 mld zł.

W ciągu ośmiu miesięcy br. polski eksport zdołał wysłać za granicę towary o wartości 1024,3 mld zł, o 22,2% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, wynika z danych GUS. To już więcej niż w całym 2020 r. Eksport pozostaje jednak w tyle za importem, którego wartość zanotowała aż 30,9% wzrost r/r i na koniec sierpnia sięgała 1083,7 mld zł.

Saldo na mocnym minusie

W ubiegłym roku ujemne saldo wymiany towarowej wyniosło 7 mld zł. W 2022 r. kwota na minusie może być już ponad 10-krotnie wyższa, zwraca uwagę Miroslav Novák, główny analityk instytucji płatniczej AKCENTA, obsługującej transakcje walutowe firm zajmujących się m.in. eksportem i importem.

Pierwsze półrocze bieżącego roku zostało negatywnie nacechowane przez dwa czynniki. Pierwszym były zakłócone łańcuchy produkcyjne, co znalazło odzwierciedlenie w wydłużonych terminach dostaw i znacznie wyższych cenach. W ostatnich miesiącach sytuacja w zakłóconych łańcuchach produkcyjnych zaczęła się jednak stabilizować. Drugim czynnikiem, który niestety nadal się utrzymuje, jest niezwykle wysoka dynamika cen surowców energetycznych, przede wszystkim ropy naftowej i gazu ziemnego. W bieżącym roku czynniki te znajdują odzwierciedlenie w znacznie szybszym wzroście importu niż eksportu i w efekcie deficytu obrotów handlowych. Sądzę, że na koniec roku możemy spodziewać się około 70-80 mld zł na minusie w saldzie – wskazuje Miroslav Novák.

Zmiany w TOP10 kierunków

W 2022 r. widać nie tylko zmianę w bilansie handlowym, ale również w kierunkach przepływu towarów. Z listy pierwszych dziesięciu najważniejszych rynków zbytu wypadła Rosja, która na koniec ubiegłego roku zajmowała na niej 8. miejsce i była odbiorcą 2,8% polskiego eksportu towarów. W sierpniu br. udział ten spadł blisko dwukrotnie (1,46%). Ukraina zaś wspięła się już na 12. miejsce, a eksport na tym kierunku wzrósł niemal o połowę (o 47,2%). Wśród 10. głównych rynków zbytu dla polskiego eksportu największy przyrost sprzedaży uzyskały: Słowacja (40,7% r/r), USA (38,8% r/r) i Czechy (34,2% r/r). O niemal jedną trzecią zwiększyła się też wartość wysłanych towarów do Holandii (32,8% r/r).

Zawirowania na rynkach

Dużą rolę w wynikach polskiego handlu zagranicznego w 2022 r. odgrywają też kursy walut i sytuacja na rynkach finansowych. Te ostatnie przeżywają teraz prawdziwą „burzę inflacyjną”, na niespotykaną dotąd skalę. W USA wzrost inflacji rok do roku jest najwyższy od lat osiemdziesiątych, w Niemczech nawet od lat siedemdziesiątych, a w Polsce wzrost cen konsumpcyjnych w ujęciu rocznym jest najwyższy od końca lat dziewięćdziesiątych. Do tego dochodzi obecny kryzys energetyczny w Europie, który w ostatnich miesiącach był głównym akceleratorem wzrostu cen.

Przy wysokiej inflacji, ostrym odwróceniu polityki pieniężnej przez banki centralne oraz oczywiście wojnie w Ukrainie i kryzysie energetycznym, zmienność rynków walutowych jest w tym roku większa niż w 2021 roku. Złoty był wprawdzie w ostatnich miesiącach stosunkowo stabilny w stosunku do euro. Jednak ze względu na niechęć RPP do dalszych podwyżek stóp procentowych oraz możliwy wzrost awersji do ryzyka na rynkach finansowych, do końca tego roku złoty może się osłabić w stosunku do wspólnej waluty przejściowo nawet do poziomu 5 PLN/EUR. Dodatkowo Europejski Bank Centralny zaczął gwałtownie podnosić stopy procentowe, w wyniku czego dodatnia różnica stóp procentowych na korzyść złotówki się zmniejsza. Złoty poniósł także znaczne straty w stosunku do dolara. W tym roku polska waluta osłabiła się w stosunku do amerykańskiej już o około 25%. Kurs na przełomie września i października zszedł już nieco powyżej granicy 5 PLN/USD, co stanowi historyczne minimum dla złotówki. Nie można przy tym wykluczyć dalszego umocnienia USD w IV kwartale br. – analizuje analityk AKCENTY.

Podsumowując, dotychczasowe wydarzenia pokazują, że prawdopodobnie na koniec tego roku i w 2023 r. zmierzamy w kierunku stagflacji, czyli kombinacji zerowego lub ujemnego wzrostu PKB i wysokiej inflacji – dodaje Miroslav Novák.

Nowoczesne technologie w małej firmie – jak je wykorzystać w mikro biznesie?

Umiejętność efektywnego wykorzystania zasobów z myślą o realizacji celów i strategii przedsiębiorstwa jest jednym z kluczowych aspektów decydujących o rynkowym sukcesie. Obecnie do najważniejszych obszarów funkcjonowania firm praktycznie z każdej branży należą nowoczesne technologie. Kto potrafi z nich skutecznie korzystać, ten może zbudować przewagę konkurencyjną. A zatem jak to zrobić? Poznaj dostępne możliwości!

Organizacja pracy

Czasy, w których wszyscy pracownicy siedzieli w jednym biurze czy budynku, o ile jeszcze nie minęły, to zdecydowanie chylą się ku końcowi. Obecnie internet stacjonarny do firmy jest potrzebny w coraz mniejszym stopniu, bo wielu pracowników czy kontrahentów wykonuje zlecone im obowiązki w sposób zdalny, np. z domu. Aby zadbać o organizację pracy online, stosuje się rozbudowane, a zarazem intuicyjne w obsłudze aplikacje w rodzaju Trello czy Asana. Mają one formę tablic, na których można tworzyć karty, przydzielając i rozliczając zadania.

Komunikacja

Najnowsze rozwiązania technologiczne pozwalają na przeprowadzenie osobistej rozmowy czy grupowego spotkania z dowolnego miejsca na ziemi, nawet jeśli każdy uczestnik znajduje się w odległości setek kilometrów od siebie. To, co jeszcze pół wieku temu nikomu nie mieściło się w głowie, dziś jest standardowym narzędziem z powodzeniem wykorzystywanym również przez małe przedsiębiorstwa.

Aplikacji przeznaczonych do komunikacji jest bardzo dużo i obejmują one formę zarówno tekstową, jak i wideo – wśród nich m.in. Microsoft Teams, Facebook Workplace Groups, Slack czy Bitrix24. Możliwe jest też łączenie się przez telefon, jednak urządzenie musi dysponować odpowiednimi parametrami. Do sprawdzenia danych technicznych różnych smartfonów można wykorzystać porównywarkę ofert GSM.

Tworzenie autorskich aplikacji mobilnych

Nowoczesne rozwiązania technologiczne stały się obecnie na tyle powszechne, że na stworzenie własnych aplikacji mogą sobie pozwolić nawet małe firmy. Wiąże się to co prawda z wydatkiem co najmniej kilku tysięcy złotych, jednak mając dobry pomysł na zastosowanie w praktyce tego narzędzia i osiągnięcie za jego pomocą określonych korzyści, zdecydowanie warto zainwestować.

Zarządzanie zasobami

Magazyn, kontakty do klientów, flota pojazdów, finanse – obszarów funkcjonowania małego przedsiębiorstwa, którymi można efektywnie zarządzać dzięki odpowiednio dobranym aplikacjom i systemom IT, jest wiele. Kluczowa decyzja dotyczy wyboru właściwego narzędzia spełniającego potrzeby związane z danym rodzajem działalności i dysponującego funkcjami, które rzeczywiście wspomagają realizację celów i strategii firmy.

Bezpieczeństwo

W tym przypadku chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo fizyczne zasobów przedsiębiorstwa. Miejsce prowadzenia biznesu oraz pojazdy warto chronić m.in. poprzez instalację systemów alarmowych i monitoringu zintegrowanych z Twoim telefonem i obsługiwanych z jego poziomu. To nowoczesne rozwiązania, które pozwalają na otrzymanie błyskawicznej wiadomości w razie wykrycia jakichkolwiek podejrzanych aktywności na obszarze firmy.

Mikropłatności

Jeżeli prowadzisz działalność online, np. część produktów sprzedajesz w sklepie internetowym, poza możliwością wykonania standardowych przelewów pozwól użytkownikom również na mikropłatności, np. za pomocą aplikacji BLIK czy przy użyciu wirtualnego portfela takiego jak choćby Google Pay czy Apple Pay. To wygodne i szybkie rozwiązanie, którego wdrożenie może przełożyć się na wyższą sprzedaż online.

Rosnące wskaźniki inflacji oraz wyższe koszty zwiększają obawy o niedoubezpieczenie

Roczna inflacja w Unii Europejskiej wzrosła w czerwcu 2022 r. do 9,6% (zob. wykres 1), przy czym w poszczególnych krajach występowała duża rozbieżność. Inflacja bazowa wzrosła w czerwcu do poziomu nieco poniżej 4,6%, jednocześnie stopy procentowe ulegały znacznym wahaniom.

Ceny usług budowalnych i koszty budowy również znacząco wzrosły na przestrzeni ostatnich kilku lat, przy czym największe wzrosty widoczne są od 18 miesięcy.

Ponadto, według Europejskiego Banku Centralnego, znaczna większość przedsiębiorstw ze strefy euro spodziewa się, że ceny nadal będą rosnąć w przyszłości. Oczekiwania dotyczące wyższych cen sprzedaży są podzielane przez firmy każdej wielkości.

W takich warunkach, bardziej niż kiedykolwiek ważne jest bycie świadomym ryzyka  niedoubezpieczenia, które może utrudnić przywrócenie działalności, ponieważ wypłaty odszkodowań mogą być niższe niż rzeczywiste wartości utraconych aktywów. Ponadto, zapisy w polisach mogą oznaczać dodatkowe implikacje w przypadku wystąpienia niedoubezpieczenia.

Niedoubezpieczenie występuje zazwyczaj wtedy, gdy deklarowane wartości aktywów (takich jak mienie ruchome, nieruchomości i ich zawartość) i ryzyk są niższe od rzeczywistych ich wartości. Potencjalne konsekwencje takiego stanu rzeczy obejmują:

Limity szkodowe w polisach

Jeśli wartość ubezpieczonych aktywów wzrośnie, a limity odpowiedzialności określone dla poszczególnych ryzyk nie zostaną odpowiednio zwiększone, firma może nie otrzymać pełnego odszkodowania w przypadku wystąpienia poważnej szkody, przekraczającej limit określony w polisie.

Mienie – zastosowanie klauzul proporcjonalnej wypłaty ubezpieczenia lub niedoubezpieczenia

Ustawodawstwo, praktyki na rynku ubezpieczeniowym i wordingi polis różnią się w poszczególnych krajach Europy, ale w większości z nich zastosowanie będą miały klauzule proporcjonalnej wypłaty ubezpieczenia lub niedoubezpieczenia. Większość polis zawiera przynajmniej jeden zapis dotyczący proporcjonalnej wypłaty. Klauzule te umożliwiają ubezpieczycielom proporcjonalnie redukować kwoty odszkodowań. W przypadku wystąpienia niedoubezpieczenia, ubezpieczyciel odpowiednio zmniejszy kwotę, którą jest zobowiązany wypłacić w oparciu o różnicę pomiędzy wartością ubezpieczoną, a rzeczywistą wartością utraconego majątku.

Ubezpieczony deklaruje wartości odtworzeniowe pierwszego dnia obowiązywania polisy, ale ubezpieczyciel pokrywa koszty naprawy lub rekonstrukcji w momencie wystąpienia szkody. Prawidłowość oszacowania wartości oceniana jest retrospektywnie w celu ustalenia czy wartości zadeklarowane przez ubezpieczonego były poprawne na początku okresu ubezpieczenia. Jeśli wartości zadeklarowane w pierwszym dniu obowiązywania polisy okażą się niepoprawne, wówczas ubezpieczyciel może proporcjonalnie zmniejszyć wypłacane odszkodowanie. Aby uniknąć potrąceń z tytułu niedoubezpieczenia, należy upewnić się, że podane ubezpieczycielowi wartości (w momencie rozpoczęcia ubezpieczenia) są właściwe.

W niektórych polisach uwzględniona może zostać podwyżka typu „day one uplift” w celu ochrony przed inflacją. Praktyki rynkowe różnią się jednak w poszczególnych krajach, a także mogą różnić się w zależności od polisy. W poniższym przykładzie deklarowane wartości rosną o więcej niż wynosi ochrona przed podwyżką (uplift) przewidzianą w polisie. Jeśli ochrona przed podwyżką nie jest zapewniona lub jest niewystarczająca, wartość polisy i jej limity muszą zostać skorygowane w połowie okresu ubezpieczenia, aby zapewnić odpowiednią ochronę ubezpieczeniową.

Przerwa w działalności gospodarczej: adekwatność okresu wypłaty odszkodowania

Większość polis dotyczących przerw w działalności zawiera maksymalny okres wypłaty odszkodowania. Jest to najdłuższy okres, w ciągu którego ubezpieczyciele będą wypłacać odszkodowania za straty związane z przerwaniem działalności w następstwie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Są one zazwyczaj ustalane na 12, 18, 24, 30 lub 36 miesięcy od wystąpienia szkody.

Opóźnienia wynikające z tego, że zniszczone mienie nie zostanie naprawione przed upływem okresu odszkodowania za przerwę w działalności mogą prowadzić do wystąpienia dodatkowych kosztów oraz utraty przychodów. 12-miesięczny okres wypłaty odszkodowania w obecnych warunkach może okazać się za krótki i  skończyć się zanim ubezpieczony zdąży pozyskać materiały i rozpocząć odbudowę.

Ponadto, wiele organizacji doświadczyło spowolnienia handlu podczas wczesnej fazy pandemii COVID-19. Do normalnej aktywności zaczynają wracać dopiero teraz, jednocześnie są zmuszeni podnosić ceny, aby uporać się z wyższymi kosztami płac.

Ta sytuacja może powodować znaczną różnicę w kwocie wypłaty ubezpieczenia, jaką przedsiębiorstwo spodziewało się otrzymać w przypadku szkody. Z uwagi na fakt, że braki zaopatrzenia i siły roboczej mogą prowadzić do opóźnień w dostawach i wydłużenia czasu budowy, firmy powinny rozważyć weryfikację tradycyjnych okresów odszkodowawczych, a w razie potrzeby wystąpić o ich wydłużenie.

Przerwy w działalności gospodarczej – deklaracja dotycząca przyszłych zysków. Niektóre polisy ubezpieczenia przerw w działalności zawierają deklaracje ubezpieczonego, w której wskazuje szacunkowy zysk brutto, który według przewidywań zostanie osiągnięty w okresie ubezpieczenia. Choć zapewnia to ochronę przed rosnącymi cenami, to może okazać się niewystarczające dla szybko rozwijających się firm w okresie znacznej inflacji.

Agnieszka Michałowska – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska podsumowuje: „Problem inflacji może spowodować duże kłopoty finansowe przedsiębiorstwa, i to nie tylko małego czy średniego, ale i dużych firm działających na globalną skalę. Pożar skutkujący szkodą całkowitą przy niedoubezpieczeniu majątku, oznaczać będzie brak wypłaty odszkodowania. Kontynuacja działalności po znacznej stracie może potrwać dłużej niż w przeszłości (opóźnienie w dostawie niektórych aktywów, zakłócenie w łańcuchu dostaw, opóźnienia w odbudowie), niedoszacowanie okresów odszkodowawczych będzie miało wpływ na  stabilność finansową.

Istotna jest weryfikacja wartości majątku pod kątem kosztów odtworzenia. Proces ten niekoniecznie musi być przeprowadzony przez wyspecjalizowane podmioty, ale i w ramach zasobów własnych przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi, jak publikacje GUS czy wskaźniki przeliczeniowe. Przedsiębiorcy bardzo często korzystają z opinii własnych pracowników, tak naprawdę to ich inżynierowie techniczni najlepiej znają specyfikę maszyn i instalacji oraz wiedzą jakie są możliwości rynku, co do zakupu danego urządzenia.

 

Warto podkreślić, że przy tak dynamicznej zmianie wskaźników inflacji na rynku, należy dokonywać przeglądu  majątku minimum raz na kwartał. Pozwoli to uniknąć czasochłonnych dyskusji z ubezpieczycielem i niespodzianek w postaci niskiego odszkodowania”.

Konrad Drzewicki – Dyrektor Działu Ubezpieczeń OC w Marsh Polska: „Niewielka inflacja jest normalnym zjawiskiem rynkowym, które nie stanowi problemu w zarządzaniu ryzykiem, natomiast wysoka inflacja odnotowywana na polskim rynku od dwóch kwartałów jest dużym wyzwaniem zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla ubezpieczycieli zajmujących się ubezpieczeniami mienia. Co ważne, ma ona również bezpośrednie przełożenie na polisy OC.

Podobnie jak w ubezpieczeniach mienia, skokowo będą rosły odszkodowania wypłacane z powodu szkód rzeczowych – koszty naprawy uszkodzonego budynku mogą być pokrywane zarówno z polisy ubezpieczenia mienia, jak i z polisy OC sprawcy szkody (o ile, rzecz jasna, taki sprawca będzie istniał). Rosnące ceny materiałów budowlanych oraz usług muszą być zatem uwzględnione w modelach aktuarialnych, również przez ubezpieczycieli OC.

Od dłuższego czasu rośnie nominalna wartość wynagrodzeń, kosztów leczenia, rehabilitacji itp., a co za tym idzie, również roszczeń dotyczących szkód na osobie. Jest to proces, który, w różnym stopniu, widoczny jest od wielu lat. Co istotne, można przyjąć, że presja na zwiększenie wynagrodzeń, nie skończy się w momencie, kiedy inflacja zacznie spadać, ponieważ pracownicy będą dążyć do tego, żeby zwiększyła się również realna wartość płac. Ubezpieczyciele OC muszą być zatem przygotowani na radykalny wzrost wypłacanych odszkodowań z tytułu szkód na osobie.

W połączeniu z innymi czynnikami, np. pandemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie, inflacja jest jednym z czynników destabilizujących procesy dostaw. Presja czasu oraz konieczność poszukiwania nowych, tańszych źródeł towarów wykorzystywanych do produkcji mogą stwarzać pokusę „przymknięcia oka” przez producentów na jakość zamawianych półproduktów lub skrócenie okresu testowania produktów. Efektem może być zarówno większa liczba wycofań z rynku (vide np. raportowany lawinowy wzrost liczby wycofywanych urządzeń medycznych na runku amerykańskim w 2021 r.), jak i zwiększone ryzyko wyrządzenia szkód przez produkt jego finalnym odbiorcom.

Długoterminowym efektem inflacji jest erozja sum gwarancyjnych. Realna wartość sumy gwarancyjnej powinna być uwzględniona w procesie zarządzania ryzykiem. Inflacja na poziomie 15-20% oznacza, że wartość sumy gwarancyjnej na początku oraz na końcu rocznego okresu ubezpieczenia jest istotnie różna. Jeżeli zatem ubezpieczający nie chce zwiększać ekspozycji na ryzyko po swojej stronie, powinien on dostosować umowę ubezpieczenia OC do aktualnych potrzeb, a odnowienia polis OC w okresie inflacji powinny być poddane szczególnie głębokiej analizie.

Od początku 2022 r. inflacja ma coraz większy wpływ na rozliczenie składki należnej ubezpieczycielom z tytułu umów ubezpieczenia zawieranych w 2021 r., które bazują na stawce rozliczeniowej, tj. umów, w których składka stanowi iloczyn osiąganych przychodów oraz umówionej stawki. Ubezpieczający, którzy zawarli takie umowy, muszą nie tylko być przygotowani na wzrost kosztu ubezpieczenia OC w przyszłości, ale również na to, że koszt ubezpieczenia OC może wzrosnąć w odniesieniu do kończących się umów, które będą podlegać rozliczeniu.

Niepewność związana z wpływem inflacji na portfel przyszłych roszczeń, które będą musiały zostać pokryte przez ubezpieczycieli, przekłada się również na margines błędu, który ubezpieczyciele muszą założyć, żeby zapewnić sobie oraz swoim klientom wypłacalność. Niestety, inflacja jest zjawiskiem, które występuje okresowo, ale nie da się precyzyjnie wyliczyć, kiedy zacznie się stabilizować oraz kiedy spadnie do bezpiecznego poziomu. W obecnej sytuacji należy się zatem spodziewać, że ubezpieczyciele będą wywierali presję na zwiększanie składek, co pozwoli im budować możliwie bezpieczne portfele, uwzględniające również scenariusze pesymistyczne, a więc zakładające dalszy wzrost inflacji oraz kosztów szkód”.

Włodzimierz Pyszczek – Dyrektor ds. Kluczowych Klientów w Marsh Polska dodaje: „W związku z promowanym ostatnio na jednej z platform streamingowych serialem, opowiadającym o „powodzi stulecia” z 1997 r. warto podkreślić, że likwidacja szkód ubezpieczeniowych z tamtego okresu silnie naznaczona była problemami związanymi z wysoką wówczas inflacją.

Występowały wówczas problemy związane z likwidacją szkód klientów, których zalane mienie we Wrocławiu było istotnie niedoubezpieczone, a w związku z tym ubezpieczyciele ograniczali wypłaty odszkodowań. Odszkodowanie za całkowite zalanie budynku jednego z banków z trudem wystarczyło na remont jednej z kilku zniszczonych kondygnacji. Aktualne „bicie na alarm” przez środowisko ubezpieczeniowe w sprawie ryzyk związanych z inflacją ma na celu uniknięcie kłopotów, z którymi już kiedyś mieliśmy do czynienia.

Zjawisko inflacji generuje szereg implikacji, głównie negatywnych, w różnych obszarach funkcjonowania firm. Dla klientów oznacza to, że zawierając polisę ubezpieczeniową nie można zignorować inflacji. Należy poświęcić czas, aby zapoznać się z dostępnymi rozwiązaniami, skonsultować się z doradcami i podjąć świadome decyzje o ewentualnym dostosowaniu sum ubezpieczenia, zapisów polisy itp.

Poza „normalnymi” skutkami inflacji dla ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej („topniejąca” realna wartość sum gwarancyjnych, rosnące koszty likwidacji szkód), w przypadku np. polis D&O – inflacja jest sama w sobie czynnikiem podnoszącym poziom ryzyka pojawienia się roszczeń. Zarządy mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za zaniechania polegające na tym, że nie zabezpieczyły się przed zmianami cen (m.in. zapisami w kontraktach z dostawcami, klientami),to tym bardziej w razie powstania szkody majątkowej i niewystarczającej kwoty odszkodowania, niejako naturalnym krokiem może być próba rozliczenia członków władz spółki, z tego co uczynili lub nie uczynili, aby zapobiec stracie, kupując odpowiednie ubezpieczenie”.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce Q3 2022

Załamanie rynku inwestycyjnego nieruchomości komercyjnych w Polsce? Nic z tych rzeczy!

Podejmowaniu decyzji inwestycyjnych towarzyszą teraz szczególnie wnikliwe analizy. Konflikt w Ukrainie, szalejąca inflacja oraz gwałtownie rosnące stopy procentowe rzutują na wszystkie rynki w Europie Środkowo-Wschodniej. Branża znajduje się w trudnym otoczeniu makroekonomicznym, a na horyzoncie majaczy potencjalny kryzys energetyczny. Mimo to, w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku rynek inwestycyjny w Polsce nie wykazał żadnych niepokojących oznak spowolnienia. Wręcz przeciwnie, całkowity wolumen transakcji w sektorze nieruchomości komercyjnych przekroczył wynik z 2021 roku o ponad 20%.

Sektor nieruchomości jest wciąż świetnym zabezpieczeniem przed inflacją z uwagi na rosnący poziom czynszów. Niesfinalizowane wcześniej transakcje przeniosły się na rok bieżący. Avison Young zauważa, że zarejestrowany wynik ukształtowało pięć spektakularnych transakcji, które odpowiadają za 47% całkowitego wolumenu inwestycji w omawianym okresie.

Po dominacji sektora biurowego w pierwszej połowie 2022 roku, w Q3 br. na prowadzenie ponownie wyszedł sektor magazynowy. Rynek biurowy z kolei odnotował wzrost wolumenu transakcji w Warszawie. Sektor handlowy niezmiennie oparty jest na mniejszych obiektach, jak parki handlowe i centra convenience. W sektorze mieszkaniowym zawarte zostały w Q3 dwie transakcje PRS w Warszawie i Wrocławiu.

Jeśli chodzi o źródła kapitału, w minionym kwartale szczególną aktywnością wykazali się inwestorzy i fundusze z Izraela.

  • 4,3 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny Q1-Q3 2022
  • 84 transakcje vs. 103 transakcje w Q1-Q3 2021
  • Trzeci najlepszy wynik Q1-Q3 od 2016 roku

SEKTOR BIUROWY

Warszawa wychodzi z cienia rynków regionalnych

Sektor biurowy w Polsce cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem inwestorów. Jednak większość podmiotów inwestycyjnych w tym sektorze zawęziła swoje kryteria w związku z wysokimi kosztami finansowania i koniecznością koncentracji na aspektach ESG. Wzrost kosztów budowy w ciągu ostatnich lat w połączeniu z ciągłym wzrostem stawek czynszowych sprawia, że właściciele istniejących nieruchomości mają przewagę konkurencyjną i lepsze zwroty z inwestycji w porównaniu z nowymi projektami, pod względem ustalania stawek czynszu i strategii najmu.

Z wynikiem 1,77 mld euro, odpowiadającym 41% udziałowi w całym wolumenie transakcyjnym, sektor biurowy dominuje pod względem wartości transakcji, które zrealizowane zostały w Q1-Q3. Tym samym, dystans do sektora magazynowego zmniejszył się z 20% w Q1 2022 do zaledwie 5% w okresie Q1-Q3 2022. Spośród 21 transakcji biurowych przeprowadzonych w pierwszych 9 miesiącach br., 15 zlokalizowanych było na rynkach regionalnych. Niemniej, Avison Young zaznacza, że dwie najbardziej imponujące transakcje zostały zamknięte w Warszawie.

W pierwszej połowie 2022 roku transakcje na rynkach regionalnych stanowiły 80% ilości transakcji w sektorze biurowym. Ich wolumen był natomiast porównywalny z wolumenem wygenerowanym w Warszawie, a to dzięki historycznie największej transakcji zakupu pojedynczego aktywa – The Warsaw HUB. W samym Q3 2022 szala przechyliła się nieznacznie na korzyść stolicy. Czwarta historycznie największa pod względem wolumenu transakcja biurowa w Polsce, czyli zakup Generation Park Y przez Hansainvest, pozwoliła Warszawie wyjść na prowadzenie z udziałem 55% udziału w wolumenie inwestycji biurowych w okresie Q1-Q3 2022.

  • 1,77 miliarda euro – wolumen zrealizowany w sektorze biurowym w Q1-Q3 2022
  • 55% przypadło na Warszawę w Q1-Q3 2022
  • Zrealizowano historycznie największą i czwarta pod względem wielkości transakcję pojedynczymi aktywami biurowymi w Polsce

10 największych transakcji pojedynczymi aktywami biurowymi w Polsce

  Budynek Powierzchnia Dzielnica Rok
1 The Warsaw HUB 101,000 City Centre West 2022
2 Warsaw Spire A 71,200 City Centre West 2019
3 Rondo 1 58,000 CBD 2014
4 Generation Park Y 47,600 City Centre West 2022
5 Warsaw Financial Center 50,000 CBD 2019
6 Q22 53,800 CBD 2016
7 Rondo 1 58,000 CBD 2006
8 Eurocentrum Office Complex 84,100 Jerozolimskie Corridor 2019
9 Metropolitan 38,300 CBD 2021
10 Rondo 1 58,000 CBD 2005

Źródło: Avison Young

SEKTOR MAGAZYNOWY

Rynki wschodzące rządzą

Sektor magazynowy, wielka gwiazda 2021 roku, na celowniku prawie każdego inwestora instytucjonalnego pozostaje na szczycie listy zakupów również w 2022 roku. Inwestorzy nadal chcą kupować nieruchomości magazynowe, jednak ich właściciele nie są jeszcze gotowi do obniżania cen, zauważa Avison Young. Stąd całościowy wolumen sektora notuje relatywnie niższe wyniki. Popyt napędza rekordowo niski poziom pustostanów, który z kolei wpływa na wzrost stawek czynszowych w całej Polsce.

W Q3 2022, sektor magazynowy umocnił swoją pozycję na polskim rynku inwestycyjnym. Nabycie portfela magazynowego Danica przez CBRE IM od Hillwood było drugą największą transakcją odnotowaną w Q1-Q3 2022. Transakcja wpłynęła również istotnie na udział transakcji portfelowych w całkowitym wolumenie sektora magazynowego, który wyniósł 50%. Mimo to, zarejestrowany wolumen 1,54 mld euro nie osiągnął poziomu z 2021 roku (r/r).  Transakcje magazynowe w Q1-Q3 2022 stanowiły 36% całego wolumenu inwestycyjnego, czyli znacznie mniej niż w pierwszej połowie 2022 roku (24%).

Ciekawą prawidłowością obserwowaną przez Avison Young w okresie Q1-Q3 2022 roku w sektorze magazynowym była przewaga rynków wschodzących nad „Wielką Piątką” hubów magazynowo-logistycznych. 47% wolumenu transakcji zrealizowanych zostało na wschodzących rynkach magazynowych. Szczególnie widocznym trendem jest wzrost inwestycji w nieruchomości w Polsce zachodniej na wschodzących rynkach w Szczecinie i w województwie lubuskim, które jest obecnie najintensywniej rozwijającym się rynkiem magazynowym w Polsce.

  • 1,54 miliarda euro – wolumen zrealizowany w sektorze magazynowym w Q1-Q3 2022
  • 50% udział transakcji portfelowych w całkowitym wolumenie sektora w Q1-Q3 2022
  • 47% – udział wschodzących rynków w całkowitym wolumenie sektora w Q1-Q3 2022

SEKTOR HANDLOWY

Convenience i parki handlowe, bo co innego?

Małe formaty handlowe typu convenience niezmiennie dominują w sektorze handlowym w Polsce. Najbardziej pożądane obiekty mają wśród najemców dyskonty spożywcze i sklepy  z kategorii „value retailers”, świetnie prosperujące w obecnych czasach, kiedy kupujący często ograniczają zakupy i zwracają większą uwagę na ceny. Avison Young zwraca uwagę, że Polska nadal oferuje bardzo atrakcyjne stopy kapitalizacji w sektorze parków handlowych (6,8%), który potwierdza, że jest odporny, nie tylko na COVID, ale i recesję.

W nadchodzących miesiącach zapewne poznamy oficjalnie dwóch nowych inwestorów w tym sektorze z Francji i z Izraela, którzy podpisali już przedwstępne umowy zakupu.

W Q1-Q3 sektor handlowy odnotował 26 transakcji, z czego 17 dotyczyło parków handlowych i obiektów typu convenience. W przypadku 5 transakcji dotyczących dawnych hipermarketów oraz centrum handlowego Sukcesja w Łodzi (zaprzestanie działalności w 2020 r.) celem była przyszła przebudowa. Porównywalny udział w transakcjach w sektorze miały centra handlowe, w tym dwa małe obiekty w Płocku i Zielonej Górze oraz ogromna transakcja dwóch Joint Ventures, stworzonych przez EPP na początku roku.

Wolumen transakcji w sektorze handlowym w Q2 i Q3 wyniósł odpowiednio 69 milionów euro i 62 miliony euro, plasując się na trzecim i drugim najniższym miejscu od 2016 roku. Niemniej jednak, ze względu na bezprecedensowe wyniki Q1 2022, całkowity wolumen sektora na koniec września br. wyniósł 859 milionów euro, co przekłada się na 20% udziału w całościowym wolumenie rynku inwestycyjnego w Polsce.

  • 859 milionów euro – wolumen inwestycyjny w sektorze handlowym w Q1-Q3
  • 17/26 udział parków handlowych i obiektów handlowych typu convenience w liczbie transakcji w sektorze
  • 5/26 udział projektów przeznaczonych pod przebudowę w liczbie transakcji w sektorze
  • Dwóch “newcomerów” zadebiutuje w sektorze parków handlowych

SEKTOR PRS

Wschodzący rynek pod lupą inwestorów

Rosnąca inflacja i stopy procentowe spowodowały spowolnienie na rynku sprzedaży mieszkań, co z kolei pozytywnie wpłynęło na wzrost popytu najemców na produkty Sektora Najmu Instytucjonalnego (PRS). Takie czynniki, jak wysokie koszty budowy, wynikające z rosnących cen energii i surowców, niestabilnych łańcuchów dostaw oraz wzrostu kosztów finansowania inwestycji, zmuszają jednak niektórych inwestorów do czasowego zawieszania nowych projektów. Rozpoczęte wcześniej transakcje są zamykane. Łącznie z akademikami sektor PRS ma 3% udziału w całkowitym wolumenie rynku inwestycyjnego w Polsce w okresie Q1-Q3 2022.

W samym tylko w Q3 2022 roku odnotowano dwie nowe transakcje PRS. Grupa Heimstaden sfinalizowała zakup Unique Tower D w Warszawie od Marvipol Development, a Atrium European Real Estate nabyło od Toscom Development Studio Plac Dominikański we Wrocławiu. Rynek inwestycyjny PRS charakteryzuje się przewagą transakcji typu „forward funding”, dlatego wiele projektów jest nadal w fazie budowy. Avison Young ma przyjemność świadczyć szeroki zakres usług doradztwa technicznego, od monitoringu procesu budowy po ostateczne odbiory, dla całego warszawskiego portfela PRS należącego do Grupy Heimstaden.

PROGNOZY

Trudny początek 2022 roku przyniósł wiele niepewności co do kondycji polskiego rynku inwestycyjnego i jego przyszłego kształtu. W miarę upływu czasu, wszyscy gracze rynkowi obserwowali z napięciem rynek, ponieważ nie można było wykluczyć żadnego scenariusza. Odporność polskiego rynku inwestycyjnego przełożyła się jednak znów na niezłe wyniki, przekraczając r/r wolumen inwestycyjny z roku 2021 o ponad 20%.

W najbliższych kwartałach Avison Young spodziewa się wprowadzenia na rynek dużych portfeli magazynowych, które z pewnością skorzystają z rekordowo wysokich wskaźników indeksacji, pozwalających na osiągnięcie takich samych cen mimo rosnących stóp kapitalizacji.

Sektor handlowy może ponownie przyciągnąć uwagę inwestorów dobrze prosperującymi centrami handlowymi, jednak przy znacznie wyższych stopach kapitalizacji niż obserwowane przed pandemią. Miejmy nadzieję – nie wywołując wilka z lasu – że polski rynek inwestycyjny utrzyma ten kurs.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager, Avison Young

Michał Sapota: zyski wielu deweloperów nie są zagrożone, a inwestycje mają być kontynuowane

Wysokie stopy procentowe, zaostrzenie regulacji, a także możliwe spowolnienie lub nawet recesja spowodowały, że rynek kredytowy praktycznie zamarł. Zdolność kredytowa właściwie nie istnieje. Mimo że obecne czasy są bardzo wymagające dla całej branży deweloperskiej, firmy działające na tym rynku wciąż sporo inwestują. Wszystko po to, aby jak najlepiej przygotować się na gospodarcze ożywienie.

Gdy zewsząd płyną komunikaty o spadającej sprzedaży mieszkań, eksperci zastanawiają się, co będzie dalej z rynkiem nieruchomości. Czy ceny będą spadać? A może pójdą w górę, ponieważ wciąż istnieje zbyt mało mieszkań? Im więcej komentarzy, tym więcej różnych opinii. Jedno jest jednak pewne. Obecna sytuacja na pewno wzmocni deweloperów. Wszystko dlatego, że sama działalność tej branży ma ogromne znaczenie dla społeczeństwa. Sektor realnie wpływa na rozwój całego kraju, jednocześnie wspierając inwestycje istotne z perspektywy lokalnej społeczności.

Wciąż powstają nowe inwestycje, a te rozpoczęte są kontynuowane. Skąd taka postawa? Rynek nie lubi próżni. Po pierwsze, branży mieszkaniowej nie można rozpatrywać wyłącznie z perspektywy osób, które szukają lokum dla siebie. Znaczna część z nich chce zabezpieczyć środki przed utratą wartości z powodu inflacji, traktując zakup nieruchomości jako inwestycję. Dla takich klientów dostępność kredytów ma zdecydowanie mniejsze znaczenie.

Rynek przez ostatnie lata był stosunkowo mocno rozregulowany, a wzrosty cen bardzo nienaturalne. Unormowanie sytuacji wcale nie musi oznaczać nowych wyzwań dla tych deweloperów, którzy wciąż są w dobrej kondycji finansowej.

Cały czas inwestujemy środki w zakup ziemi i rozpoczynamy zupełnie nowe inwestycje bez zatrzymywania obecnych. Z naszej perspektywy obecnie jest najlepszy czas na inwestowanie między innymi dlatego, że zwiększa się dostępność ekip budowlanych i samych materiałów. Nie koncentrujemy się jednak wyłącznie na budowie mieszkań. Równie dużą wagę przywiązujemy do społecznej odpowiedzialności biznesu. Prowadzimy wiele działań proekologicznych i prospołecznych. Każda inwestycja uwzględnia między innymi udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami, co obecnie wcale nie jest takie oczywiście. Ludzie są naszym największym atutem. Spośród wszystkich podmiotów deweloperskich, mamy prawdopodobnie największy odsetek – 46% – kobiet zatrudnionych w firmie. Ich udział w zarządzaniu sukcesywnie rośnie – komentuje Michał Sapota, prezes Heritage Real Estate Investment Trust.

Zyski wielu deweloperów nie są zagrożone, a inwestycje mają być kontynuowane. Niewiele wskazuje też na to, aby realizowane programy pomocowe miały być likwidowane. Rynek nieruchomości czekają zmiany strukturalne, choć trudno oczekiwać, że największe firmy z branży zrezygnują z realizowanych projektów.

Odbicie obligacji

Obligacje uchodzą za bardzo bezpieczny i stabilny instrument inwestycyjny. Polskie 10-letnie papiery z kolei skaczą w górę i w dół co kilka dni pokazując, że na rynku sporo się dzieje.

Słabsze indeksy koniunktury

Indeksy PMI pokazują to, o czym można od dawna przeczytać w prasie. Entuzjazm w gospodarce spada. Indeks PMI dla przemysłu spadł po raz 8 z rzędu w strefie euro i jest na najniższych poziomach od początku pandemii wirusa COVID-19. Gdyby nie pandemia ostatni raz tak pesymistycznie badani podchodzili do ankiet w 2013 roku. Jeszcze gorsze wyniki pokazuje główna lokomotywa strefy, którą są Niemcy. Niespodziewanie trochę lepiej wypadła Francja. Tutaj nadal jednak mówimy o wynikach wyraźnie poniżej progu 50 pkt odróżniającego rozwój od recesji. Pomimo tych danych wczoraj jednak byliśmy świadkami umocnienia euro do dolara. Dlaczego euro umacniało się przy tak słabych danych z Europy? Głównie dlatego, że indeksy koniunktury w USA wypadły jeszcze gorzej.

Szaleństwo na polskich obligacjach

Rentowność obligacji pokazuje, jak dużo pieniędzy chce rynek, by pożyczyć pieniądze danemu państwu. Wartość ta uwzględnia w dużym uproszczeniu dwie podstawowe kwestie. Pierwszą są alternatywy inwestycyjne. Drugą jest wiarygodność kredytowa danego państwa – w skrócie premia za ryzyko, że zbankrutuje, zanim odda pieniądze. Rentowność polskich papierów sięgnęła na koniec zeszłego tygodnia poziomu ponad 9%. Jest to absolutny niechlubny rekord ostatnich lat. Nawet w 2008 roku w trakcie kryzysu byliśmy ponad 8%. Z drugiej strony nie można upraszczać tego do faktu, że jesteśmy mniej wiarygodni niż wtedy. Dużo wyższe są bowiem stopy procentowe na rynku niż w tamtym czasie. W ciągu ostatnich dwóch dni rentowność obligacji spadła o 1% do poziomu 8%. Pokazuje to, jak duże ruchy kapitału są obecnie na rynku. Pomimo tego złoty jest stabilny.

Chiny nie wracają na starą ścieżkę

Centralnie sterowana gospodarka Chin nie radzi sobie z powrotem na starą ścieżkę wzrostów. Jeszcze przed pandemią głośno mówiło się, że gospodarka traci szansę na kontynuację tak szybkiego wzrostu. Obecnie problemem jest rynek wewnętrzny, gdzie import wzrósł w skali roku o zaledwie 0,3%, co było wynikiem poniżej i tak niskich oczekiwań. Eksport z kolei rośnie o 5,7%, niby nie tak dużo, ale pokazuje, że Chiny wracają na ścieżkę rozwoju na zewnątrz. W rezultacie gospodarka rośnie obecnie o niecałe 4% w skali roku, co z pewnością nie spełnia ambicji tego kraju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – indeks zaufania.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Zamiana faktur na gotówkę coraz popularniejsza – wyniki faktorów po 3 kwartałach 2022 r.

Faktoring w Polsce zyskuje w oczach przedsiębiorców, a oferujący go faktorzy biją kolejne rekordy wysokości udzielonego finansowania. W ciągu trzech kwartałów 2022 r. firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów wykupiły wierzytelności o wartości zbliżonej do uzyskanej w całym 2021 r. Dziewięć miesięcy tego roku przyniosło im obroty blisko 345,6 mld zł, tj. o prawie 35 proc. więcej niż rok temu. Faktury na gotówkę zamieniło 23,6 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania prawie 16,3 mln faktur.Zamiana faktur na gotówkę coraz popularniejsza

Polski Związek Faktorów (PZF) zrzesza większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Skupia obecnie 5 banków komercyjnych i 21 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania. Należy do niego także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Ostatnie lata były dla przedsiębiorców bardzo trudne. Gospodarka przechodziła od jednego kryzysu do drugiego, co wzbudzało i nadal wzbudza uzasadnione obawy o przyszłość zarówno konsumentów, jak i prowadzących działalność gospodarczą. Trudności z utrzymaniem płynności finansowej mogą doprowadzić firmy do upadłości. Dlatego w obawie o swoją wypłacalność, wielu zarządzających, chcąc poprawić swoją sytuację, decyduje się na skorzystanie z zewnętrznego finansowania firmy w postaci faktoringu. Pozwala on zamienić bieżące faktury na gotówkę, którą następnie można przeznaczyć na realizację zobowiązań płatniczych. – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

wyniki faktorów po 3 kwartałach 2022

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 23,6 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 16,3 mln faktur o łacznej wartości 345,6 mld zł.faktoring 2002 3 kwartał

– Naszą rolą jest wspieranie polskich przedsiębiorców i pomaganie im w utrzymywaniu płynności, rozwijaniu biznesu czy poszukiwaniu nowych rynków. Finansowanie faktorantów łączymy z podnoszeniem bezpieczeństwa obrotów handlowych, m. in. poprzez badanie kontrahentów, monitoring i inkaso faktur, a także ubezpieczenie należności. Nasze kompleksowe podejście do klientów powoduje, że wciąż rośnie grono przedsiębiorców sięgających po usługi firm faktoringowych, a co za tym idzie, liczba faktur czy wartość obrotów faktoringowych. – dodaje Konrad Klimek.

Z usług firm faktoringowych najczęściej korzystają firmy, które wystawiają faktury na wysokie kwoty i z dłuższymi terminami płatności. Są to na ogół firmy produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności w ich przypadku decyduje o rozwoju lub przetrwaniu. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji finansowej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.struktura faktoringu 2022 3 kw

Orange Polska udostępni Play blisko milion łącz światłowodowych w dostępie hurtowym

Dzięki sieci światłowodowej Orange Polska kolejny operator może oferować swoje usługi superszybkiego internetu swoim klientom. To efekt porozumienia pomiędzy Orange Polska a P4 w sprawie dostępu do sieci obejmującej blisko milion gospodarstw domowych.

Umowa zawarta pomiędzy Orange Polska i P4 – operatorem sieci Play – dotyczy 360 tys. gospodarstw domowych podłączonych w ramach realizowanych przez Orange projektów Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa oraz blisko 560 tys. domów, biur i mieszkań objętych zasięgiem światłowodów pomarańczowego operatora w gminach regulowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.

– Jednym z celów naszej strategii .Grow ogłoszonej w ubiegłym roku jest pełniejsze wykorzystanie i uzyskanie lepszego zwrotu z inwestycji w infrastrukturę, które prowadzimy od kilku lat. Na rozbudowę sieci światłowodowej przeznaczyliśmy już ponad 4 mld zł. Dziś Orange jest nie tylko największym światłowodowym operatorem na polskim rynku detalicznym, ale też największym dostawcą usług hurtowych. Umowa z P4 to kolejny krok zmierzający do wykorzystania potencjału naszej sieci – mówi Maciej Nowohoński, członek zarządu Orange Polska kierujący rynkiem hurtowym.

Zgodnie z ogłoszoną w czerwcu 2021 r. strategią .Grow, Orange Polska planuje do końca 2024 r. znacząco zwiększyć liczbę klientów hurtowych na swojej sieci światłowodowej. Współpraca obejmie zarówno dużych, jak i średnich i małych operatorów. W ostatnim czasie spółka wprowadziła atrakcyjne zmiany w ofercie BSA na światłowodzie – zarówno w zakresie korzystniejszych cen, jak też możliwości technicznych korzystania z usługi. W najbliższym też czasie Orange uruchomi portal do obsługi zamówień na sieci FTTH.

W zasięgu światłowodowych usług Orange jest już 6,8 mln gospodarstw domowych w całym kraju, oferowanych na własnej sieci oraz sieciach dzierżawionych od innych operatorów.

DHL najczęściej wykorzystywaną marką w hakerskich atakach phishingowych

  • W 3 kw. roku przestępcy najchętniej podszywali się pod DHL. Wizerunek firmy wykorzystywany był w 22% wszystkich ataków typu brand phishing
  • Na drugim miejscu uplasował się Microsoft (16%), natomiast na trzecim LinkedIn (11%)
  • Podobne ataki dotyczą także wizerunku Poczty Polskiej czy InPostu, przed czym niedawno ostrzegał CERT Polska.

Cyberprzestępcy w ostatnim czasie najczęściej wykorzystują wizerunek DHL w swoich kampaniach phishingowych – wskazują eksperci Check Point Research. Logo niemieckiej firmy logistycznej wykorzystywane było w 22 proc. ataków typu brand phishing. Innymi popularnymi markami są Microsoft oraz LinkedIn. W Polsce z kolei oszuści korzystają z wizerunku Poczty Polskiej oraz InPostu.

W pierwszych dwóch kwartałach 2022 r. cyberprzestępcy najczęściej podszywali się pod markę LinkedIn. Dziś jest to DHL, którego wizerunek wykorzystywany był w 22% wszystkich ataków typu brand phishing. W trzecim kwartale na drugim miejscu uplasował się Microsoft (16%), a na trzecie spadł wspomniany portal społecznościowy dla profesjonalistów wykorzystywany w 11% wszystkich oszustw, w porównaniu do 52% w pierwszym i 45% w drugim kwartale. Wzrost DHL może być częściowo spowodowany globalną kampanią phishingową, przed którą gigant logistyczny ostrzegał na kilka dni przed rozpoczęciem kwartału. Do czołowej „10” najczęściej wykorzystywanych marek zawitał również Instagram. Należące do Meta medium społecznościowe odegrało główną rolę w głośnej kampanii phishingowej „blue badge”, która została odkryta we wrześniu.

Spedycja jest obecnie jednym z najważniejszych sektorów w atakach brand phishing, ustępując jedynie technologii. Jej znaczenie rośnie wraz ze zbliżającym się najbardziej ruchliwym okresem sprzedaży detalicznej w roku, a przed nami m.in. Halloween czy Święta Bożego Narodzenia. Ataki skierowane są również przeciwko polskim klientom DHL, a także Poczty Polskiej czy InPostu, przed czym niedawno ostrzegał CERT Polska.

– W III kwartale zaobserwowaliśmy potężny spadek liczby prób phishingu z wykorzystaniem marki LinkedIn, co pokazuje, że cyberprzestępcy często zmieniają taktykę, aby zwiększyć swoje szanse na sukces. Nadal jest to jednak trzecia marka najczęściej wykorzystywana w atakach, dlatego zachęcamy wszystkich użytkowników, aby zwracali uwagę na wszelkie e-maile lub komunikaty, które rzekomo pochodzą z LinkedIn  – komentuje Omer Dembinsky, Data Research Group Manager w Check Point Software.

W ataku phishingowym przestępcy próbują podszywać się pod oficjalną witrynę internetową znanej marki, używając nazwy domeny lub adresu URL i projektu strony internetowej podobnego do oryginalnej witryny. Link do fałszywej strony internetowej może zostać wysłany do ofiar za pośrednictwem wiadomości e-mail lub wiadomości tekstowej. Użytkownik może także zostać przekierowany podczas przeglądania sieci lub przez złośliwą aplikację mobilną. Pamiętajmy, że fałszywa strona internetowa zazwyczaj zawiera formularz przeznaczony do kradzieży danych uwierzytelniających użytkowników, szczegółów płatności lub innych danych osobowych, dlatego eksperci Check Point Research zachęcają do zachowania ostrożności podczas dzielenia się jakimikolwiek danymi.

Najpopularniejsze marki phishingowe w III kwartale 2022 r.

  1.            DHL (dotyczy 22% wszystkich ataków phishingowych na świecie)
  2.            Microsoft (16%)
  3.            LinkedIn (11%)
  4.            Google (6%)
  5.            Netflix (5%)
  6.            WeTransfer (5%)
  7.            Walmart (5%)
  8.            Whatsapp (4%)
  9.            HSBC (4%)
  10.         Instagram (3%)

Dobre wyniki Orange Polska za 3 kwartał 2022

Pomimo wymagającej sytuacji makroekonomicznej, zwłaszcza rosnących cen energii, Orange Polska zdołał wypracować w 3 kwartale tego roku dobre wyniki finansowe
i komercyjne.

Przychody firmy wzrosły o ponad 8%, a rentowność operacyjna EBITDAaL o niemal 4% rok do roku. W stabilnym tempie przybywa klientów kluczowych usług: Orange Światłowodu, pakietów Orange Love oraz usług mobilnych. Popyt na cyfrowe usługi przełożył się na ponad 20-procentowy wzrost przychodów z usług ICT dla biznesu.

– Pomimo coraz trudniejszego otoczenia gospodarczego, jakość i dostępność naszych usług pozwala nam realizować cele komercyjne. Dzięki wspólnemu wysiłkowi całego zespołu działamy też bardziej efektywnie. Kryzys energetyczny i szybujące ceny energii pokazują dobitnie, że strategia #OrangeGoesGreen ma głęboki sens nie tylko społeczny, ale też biznesowy. W dłuższej perspektywie podnosi ona naszą efektywność – dzięki odnawialnym źródłom energii zasilającej nasze działania, a także dążeniu do zamykania obiegu –  powiedział Julien Ducarroz, prezes Orange Polska. – Zwłaszcza dziś, w czasie kryzysu, nie możemy zapominać o wspieraniu społeczności, w których działamy. Nie możemy pozwolić na wykluczenie. Dlatego w ubiegłym tygodniu otworzyliśmy w Polsce Orange Digital Center, aby wspierać upowszechnianie nowych kompetencji, tak potrzebnych na rynku pracy – dodaje.

Orange Światłowód, Orange Love i usługi mobilne – liczba klientów i wartość rosną w dobrym tempie

Superszybki Orange Światłowód jest już dostępny dla niemal połowy Polaków – 6,8 mln gospodarstw domowych w całym kraju. W ciągu ostatnich 3 miesięcy zasięg usługi poszerzył się o ponad 280 tysięcy domów i mieszkań, głównie za sprawą współpracy z operatorami hurtowymi. W tym czasie przybyło także 55 tysięcy klientów Orange Światłowodu. Łącznie z tej usługi korzysta już 1,12 mln użytkowników. To o 27% więcej niż przed rokiem.

Stabilnie rośnie liczba klientów pakietów konwergentnych dla domu. W 3 kwartale przybyło 16 tysięcy użytkowników Orange Love, a łączna ich liczba zwiększyła się do 1,6 mln (o 4% rok do roku).

W podobnym tempie (4% rok do roku) rośnie liczba klientów abonamentowych mobilnych usług głosowych. W minionym kwartale przybyło ich 57 tysięcy.

Zainteresowanie szybszymi opcjami światłowodu, bogatszymi pakietami usług, oferującymi więcej za więcej, przekłada się także na wzrost przychodu na jednego klienta (ARPO)
z poszczególnych, kluczowych usług telekomunikacyjnych.

Kluczowe wyniki finansowe – na dobrej drodze do realizacji całorocznych celów

Bezprecedensowy, niemal dwukrotny wzrost kosztów energii w porównaniu z 3 kwartałem ub. roku firma zdołała zrównoważyć z nadwyżką wzrostem przychodów z kluczowych usług, a także oszczędnościami. Dzięki temu rentowność operacyjna EBITDAaL wzrosła o niemal 4% rok do roku (podobny wzrost firma osiągnęła także łącznie za pierwsze
9 miesięcy).

Na przychody za minione 3 miesiące pozytywnie wpłynęły m.in. rosnące przychody
z kluczowych usług telekomunikacyjnych (+5% rok do roku), kolejny bardzo dobry kwartał
w usługach ICT dla biznesu ( wzrost przychodów o 23% rok do roku). Dzięki skutecznym akcjom komercyjnym, o 17% w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku wzrosły przychody ze sprzedaży urządzeń.

Wyniki Orange Polska za 3 kwartał i pierwsze 9 miesięcy roku to dobra baza dla osiągnięcia całorocznych celów finansowych. Wyzwaniem jest jednak stale rosnąca i nieprzewidywalna inflacja. Będzie ona powodować wzrost kosztów, dlatego firma będzie pracować nad rozwiązaniami, które pozwolą w przyszłości ten niekorzystny wpływ ograniczyć.

Pełny raport z wynikami Orange Polska za 3 kwartał 2022 znajduje się na www.orange-ir.pl

Europa mocno spowalnia. Co zrobi EBC?

W tym tygodniu wszystkie oczy będą zwrócone na czwartkowe posiedzenie EBC. Choć łagodne temperatury tej jesieni sugerują, że być może uda się uniknąć dramatycznego kryzysu gazowego, poniedziałkowe indeksy menedżerów zakupów dla strefy euro obrazują, że gospodarka zmierza w kierunku recesji.

Prawdopodobnie dzisiejszy indeks Ifo zasygnalizuje to samo dzisiaj. Wydaje się, że EBC będzie musiał skorygować w dół swoje prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego. Członkowie europejskiej instytucji sygnalizowali, że recesja nie powinna jednak powstrzymać banku centralnego przed kontynuowaniem procesu normalizacji. Wobec bardzo wysokich wskaźników inflacji konieczne byłoby bardziej zdecydowane działanie, gdyż w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że oczekiwania inflacyjne ulegną zakotwiczeniu na wysokim poziomie. W przypadku zbyt mało zdecydowanego podejścia istnieje ryzyko, że w późniejszym czasie konieczne będzie ostrzejsze zacieśnienie polityki pieniężnej. Dlatego też rynek oczekuje „jastrzębiej” decyzji w najbliższy czwartek. Prawdopodobnie dojdzie do kolejnego wzrostu stóp procentowych o 75 punktów bazowych. Dodatkowo zostaną zmienione warunki program TLTRO. W ostatnim czasie prawie połowa decydentów europejskich wyraźnie lub pośrednio zasygnalizowała swoje poparcie dla tak dużego kroku. Z wypowiedzi członków Rady wynika, że neutralną stopę procentową – czyli taką, która ani nie spowalnia, ani nie pobudza gospodarki – Rada widzi obecnie na poziomie 2 proc, czyli wyraźnie wyższym niż w pierwszej połowie roku, tak więc kolejna silny ruch w górę wydaje się bardziej konieczny niż dotychczas. O ile wcześniej „gołębie” i „jastrzębie” w EBC dyskutowały o tym, czy polityka pieniężna powinna być zacieśniana ponad poziom neutralny, to teraz wydaje się, że bardziej skupiają się na tym, o ile stopa depozytowa powinna zostać podniesiona ponad ten poziom.

Wczoraj otrzymaliśmy kolejne potwierdzenie, że gospodarka strefy euro znajduje się w kiepskiej kondycji. Indeks menedżerów ds. zakupów w sektorze usług – najbardziej wiarygodny barometr gospodarczy dla tego obszaru – spadł w październiku do poziomu 48,2 pkt. Z kolei indeks dla sektora produkcyjnego obniżył się o 1,8 punktu do 46,6 pkt. Ostatni raz PMI dla usług był tak nisko w lutym 2021 roku, kiedy to pandemia spowodowała chwilowe załamanie gospodarki europejskiej. Ciągła utrata siły nabywczej spowodowana wysoką inflacją odciska coraz głębsze piętno na konsumpcji prywatnej. Szczególnie sektor usług odczuwa to z pełną siłą. Wydaje się, że aktywność w tym sektorze ulega dalszemu spowolnieniu.

Sytuacja w przemyśle wytwórczym jest jeszcze bardziej krytyczna. Nie tylko cierpi on z powodu słabszego popytu ze strony prywatnych gospodarstw domowych. Ogromne podwyżki cen energii elektrycznej i gazu sprawiają, że produkcja niektórych towarów staje się nieopłacalna, dlatego też przedsiębiorstwa ograniczają produkcję pomimo wystarczającej liczby zamówień. Jednocześnie niepewność co do przyszłych dostaw gazu ziemnego sprawia, że firmy są bardziej ostrożne, co przemawia za mniejszymi inwestycjami. Wczorajsze odczyty zwiększają prawdopodobieństwo tego, że w ostatnim kwartale tego roku gospodarka strefy euro wyraźnie się skurczy.

EUR/USD znajduje się w ciekawym miejscu biorąc pod uwagę analizę techniczną. Kurs graniczy z oporem, którym jest górne ograniczenie kanału spadkowego. Jego przełamanie może doprowadzić notowania do parytetu, który był testowany w pierwszych dniach października. Dolar w najbliższych dniach nie otrzyma już wsparcia ze strony przedstawicieli Fed-u, ponieważ jesteśmy w okresie blackout-u, dlatego też widzę większą szansę na kontynuację notowań w kierunku północnym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Invista S.A. zmienia nazwę na New Tech Capital SA

Porozumienie o współpracy z Advanced Diagnostic Equipment (ADE), firmą nowych technologii, która opracowała nowatorskie rozwiązanie dla cukrzyków – Diabetomat – to nowy kierunek rozwoju giełdowej firmy Invisty S.A., która od czerwca br. zmieniła nazwę na New Tech Capital S.A. Wspólnie z ADE, zarząd giełdowej firmy zamierza prowadzić prace nad pierwszym bezinwazyjnym alkomatem dla cukrzyków. Urządzenie o roboczej nazwie Diabetomat przeszło etap testów i teraz planowana jest jego komercjalizacja.

– Analizowaliśmy kilkanaście projektów, spośród których wybraliśmy polską firmę, najbardziej obiecującą i będącą w fazie wprowadzenia na rynek użytkowy – ujawnia Michał Gabrylewicz, prezes spółki New Tech Capital S.A.

Teraz giełdowa firma podpisuje umowę o współpracy partnerskiej, która w kolejnym etapie przewiduje zaangażowanie kapitałowe na poziomie 50 proc. udziałów w spółce celowej, współfinansowanie badań i komercjalizacji projektu. Środki na finansowanie projektu będą pochodzić ze sprzedanych nieruchomości oraz finansowania zewnętrznego.

Diabetomat działaniem i wyglądem przypomina zwykły alkomat, ale mierzy w wydychanym powietrzu zawartość markerów cukrzycy i tym samym pozwala zdiagnozować poziom cukru organizmie analogicznie jak glukometr. Badania nad bezinwazyjnymi metodami trwają od lat na całym świecie dla różnych chorób. Pomysłodawcami rewolucyjnego rozwiązania są naukowcy z krakowskiej uczelni – Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica – dr hab. inż. Artur Rydosz prof. AGH oraz dr hab. inż. Konstanty Marszałek, prof. AGH.

– Diabetomat mógłby zastąpić klasyczne pomiary stężenia cukru we krwi za pomocą wkłuć i być wykorzystywany zarówno w codziennym użytku diabetyków, jak i do badań przesiewowych, np. w szpitalach, szkołach i domach opieki, aby szybko i bezinwazyjnie móc zdiagnozować chorych. To rewolucyjne rozwiązanie na skalę świata – mówi dr hab. inż. Artur Rydosz, prof. Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Proces komercjalizacji trwa – spółka Advanced Diagnostic Equipment rozpoczęła proces certyfikacji medycznej dla diabetomatu. Certyfikat pozwoli wprowadzić urządzenie do procedur medycznych i znacząco podniesie jakość życia pacjentów z cukrzycą w szczególności dzieci i osób starszych.

W opinii dr hab. inż. Artur Rydosza, postęp i rozwój elektroniki powodują, że wszelkie urządzenia stają się coraz tańsze, ale nie można zapominać o wysokich kosztach badań klinicznych. Stąd niezbędne jest wsparcie sponsorów lub inwestorów. Wstępne szacunki wskazują, że urządzenie powinno być w zasięgu portfela przeciętnego chorego.

Diabetomat może stać się rewolucją dla pacjentów

Diabetomat bazuje na pomiarach lotnych związków organicznych obecnych w wydychanym powietrzu, których koncentracja jest silnie zależna od poziomu glikemii w organizmie ludzkim, w szczególności u osób z cukrzycą. Urządzenie – na razie w formie prototypu – może stać się rewolucją i pozwolić na bezinwazyjne dokonywanie pomiarów – podkreślają autorzy projektu. Skala problemu jest ogromna – a statystyki nieubłagane. Cukrzyca była bezpośrednią przyczyną zgonów u 6,7 miliona osób tylko w 2021 r – co 5 sekund na świecie umiera ktoś na skutek cukrzycy. Tylko w samych Stanach Zjednoczonych cukrzyca przynosi straty sięgające 966 bilionów dolarów i wg IDF koszty te wzrosną o 316% w ciągu najbliższych 15 lat, co pokazuje jak ważny jest to segment medycyny. Dodatkowo blisko 541 milionów osób żyje z zaburzeniami gospodarki cukrzycowej, co będzie skutkować kolejnym zachorowaniem na cukrzycą typu 2, a można byłoby to powstrzymać, gdyby istniało narzędzie do wydajnego testu przesiewowego w sposób całkowicie bezbolesny i bezinwazyjny – podkreśla dr hab. inż. Artur Rydosz.

Inflacja a zwyczaje zakupowe Polaków. Co będziemy kupować częściej w kanale e-commerce?

Klienci sklepów online, w związku z rosnącymi cenami i szukaniem oszczędności, zamierzają ograniczać zakupy w pewnych kategoriach produktowych i zwiększyć je w innych – to wniosek z badania konsumenckiego „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące”. Powodem zmian decyzji zakupowych konsumentów w sklepach internetowych jest m.in. rosnący poziom inflacji w Polsce, który wpływa na znaczący wzrost kosztów życia. Lepsze ceny i większy wybór

Wzrost poziomu inflacji, a co za tym idzie, kosztów zakupów czy rat kredytów powoduje, że coraz większa część konsumentów szuka oszczędności. Zmiana rozporządzalnego dochodu wpływa na zawartość koszyka zakupowego. Niemal ośmiu na dziesięciu Polaków w sklepach szuka tańszych produktów lub zamienników. Z kolei ich cena musi być najczęściej o 20-30% niższa, żeby w ogóle była interesująca[1]. W badaniu niemal 40% respondentów wskazało również, że oszczędzają na produktach spożywczych – 39,8% wskazań.

Interesujących wniosków dostarcza również badanie konsumenckie „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące” przeprowadzone przez analityków DHL Parcel Polska[2]. Firma jako ekspert w obszarze e-commerce dzieli się wiedzą dotyczącą sprzedaży internetowej i bacznie obserwuje sytuację na rynku. Okazuje się, że pomimo powszechnego trendu szukania oszczędności w związku z inflacją konsumenci planują zwiększenie swoich zakupów online w kilku kategoriach: żywność (21%), artykuły biurowe (20%), odzież (19%), artykuły dla zwierząt (18%), kosmetyki i suplementy diety oraz leki (18%). Są to podstawowe kategorie, z zakupu których trudno byłoby zupełnie zrezygnować.

– Trendy wskazują, że konsumenci rezygnują z produktów luksusowych na rzecz tych niezbędnych każdego dnia. Bez wątpienia wiąże się to ze zmniejszeniem budżetów na zakupy przez e-konsumentów. Co ważne jednak, nie oznacza to, że firmy kurierskie będą obsługiwały mniej przesyłek. Głównym sposobem ograniczania zakupów internetowych, stosowanym przez blisko połowę konsumentów szukających oszczędności, jest wybór tańszych zamienników, który ma wpływ na wartość zakupów, ale nie na wolumen przesyłek – wyjaśnia Joanna Bandera–Sikorska, Manager ds. Analiz Marketingowych w DHL Parcel Polska

Z online do offline

Wniosek dotyczący dynamicznego wzrostu sprzedaży dla obszaru e-grocery, czyli segmentu produktów spożywczych i środków czyszczących potwierdzają również inne analizy. Według opracowanych przez PwC perspektyw rozwoju rynku e-commerce w Polsce na lata 2021 – 2026 w kanale e-commerce najszybciej będzie rosła właśnie kategoria produktów żywnościowych. W 2021 r. wartość polskiego rynku e-grocery szacowano na 5 mld zł brutto. Z prognoz Strategy&Polska wynika, że do 2027 r. osiągnie on wartość nawet 13 mld zł brutto.

Jak się okazuje, kupowanie produktów codziennego użytku w sklepach online, związane jest przede wszystkim z przenoszeniem zakupów stacjonarnych do kanału e-commerce, gdzie nierzadko oferowane są niższe ceny i większy wybór. W związku z tym aż 25% badanych użytkowników Internetu planuje zwiększyć częstość i/lub ilość swoich zakupów online.

Dla kogo online a dla kogo offline?

W porównaniu do wszystkich Internautów osoby planujące przenieść przynajmniej część swoich zakupów do Internetu to istotnie częściej osoby od 18 do 44 lat (61% vs 74%) mieszkające w miastach (66% vs 72%). Również kobiety, ze względu na częściej pełnioną rolę głównego kupującego w gospodarstwie domowym, są bardziej zainteresowane przenoszeniem zakupów do kanału online (54% kobiet wśród planujących przenoszenie zakupów do online vs. 50% kobiet wśród wszystkich Internautów).

[1] Według badania UCE RESEARCH i Grupy BLIX „Inflacyjne dylematy Polaków. Na czym oszczędzamy w sklepach?”, Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI na próbie 1269 dorosłych Polaków odpowiedzialnych w swoich domach za codzienne zakupy.

[2] Badanie „Prognozy zakupowe w e-commerce na najbliższe miesiące” przeprowadzone zostało metodą CAWI na panelu Ariadna w sierpniu 2022 roku, 08.2022. Próba reprezentatywna dla populacji internautów 18 lat+, N=1594.

Pasja, odwaga, odpowiedzialność – trzy filary biznesu

Dlaczego w biznesie jest trudno bez pasji?

Pojęcia, które kojarzą mi się z pasją to: marzenia, upór, zaangażowanie, ambicja i dyscyplina. Wszystkie te rzeczy są bardzo pomocne w odniesieniu biznesowego sukcesu. Jeżeli coś co robimy wynika z pasji, znacznie łatwiej o zaangażowanie. Natomiast wielu przedsiębiorcom duży problem sprawia ostatnie pojęcie, czyli dyscyplina. Sukces bez dyscypliny jest możliwy, ale z reguły wynika ze szczęścia, a szczęście w biznesie trwa dość krótko, szczególnie wtedy, kiedy zauważą je konkurenci.

Znam natomiast przykłady sukcesu, który nie ma nic wspólnego ze szczęściem, a jest oparty wyłącznie na dyscyplinie. Osiągają go przedsiębiorcy, którzy zaczynając nie mieli odpowiedniej wiedzy, wykształcenia, natomiast chcieli się uczyć i mieli obsesję na punkcie realizacji postawionych sobie celów. Cieszę się, że jako business advisor uczestniczyłam w kilku takich projektach. Co prawda o taki sukces nie jest łatwo na wysoko konkurencyjnym rynku, ale zawsze może się zdarzyć, że pomoże odrobina szczęścia. Chodzi o to, że dyscyplina jest czymś, co najbardziej pomaga szczęściu. To kwestia prostej matematyki, jeżeli jesteśmy uparci, to więcej razy próbujemy, ale jeżeli więcej razy próbujemy, to rośnie prawdopodobieństwo, że w końcu coś się uda.

Musimy też pamiętać o tym, że właściciel przedsiębiorstwa jest odpowiedzialny za to, aby napędzać je własnymi pomysłami, udoskonalać model biznesowy, szukać nowych możliwości. To wszystko jest bardzo trudne jeżeli praca jest tylko obowiązkiem. Pasja powoduje, że znacznie łatwiej o upór i dyscyplinę, które pomogą nam realizować cele operacyjne. A jeżeli w dodatku dzięki rozpoczęciu działalności gospodarczej uda nam się zrealizować nasze marzenia, otrzymujemy ogromny zastrzyk pozytywnej motywacji i satysfakcji, bez której w dłuższej perspektywie bardzo trudno jest wykonywać jakąkolwiek pracę.

Jak to wszystko powiązać z drugą rzeczą, o której Pani bardzo często mówi, czyli z odwagą?

Zacznijmy od tego, że w biznesie odwaga nie polega na szybkim podejmowaniu ryzykownych decyzji. Jest wręcz przeciwnie. To strach jest dobry, gdyż dzięki niemu znamy zagrożenia i niebezpieczeństwa, możemy działać świadomie. W biznesie odwaga kojarzy mi się z wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem oraz z jeszcze jedną cechą, o której biznesowi doradcy motywacyjni mówią dość często – wyjściem z tak zwanej strefy komfortu.

Odwaga oznacza dążenie do przejęcia inicjatywy, szukania nowych rozwiązań, doskonalenia modelu biznesowego. Samo założenie firmy dla wielu osób jest aktem dużej odwagi.  Założenie firmy często wymaga rezygnacji ze stałych, gwarantowanych dochodów czy zaangażowania oszczędności odłożonych na czarną godzinę. Takich decyzji nie podejmuje się bez namysłu. Muszą one być poparte umiejętnościami, wiedzą, analizami, choć nawet wtedy będziemy mieli do czynienia z wysokim stopniem niepewności.

Pamiętajmy również o tym, że odwaga w każdym momencie musi być wspierana przez dążenie do obniżenia ryzyka. Na każdym etapie realizacji projektu powinniśmy przeprowadzać jak najwięcej testów i eksperymentów. Dzięki temu będziemy w stanie szybko wycofać się z potencjalnie nierentownych projektów i skoncentrować zasoby na przedsięwzięciach perspektywicznych.

To znaczy, że płynnie przeszliśmy do trzeciego pojęcia, o którym mieliśmy rozmawiać, czyli do odpowiedzialności.

Tak, to słuszna uwaga. Chodzi o to, że prowadząc własną firmę nie możemy liczyć na to, że w pewnym momencie przyjdzie ktoś dorosły i posprząta nasz bałagan. Zakładając własną firmę to my stajemy się dorośli. Nie jesteśmy już chronieni przez prawo pracy, prawo konsumenckie, prawo o upadłości konsumenckiej czy przez RODO. Co więcej, wszystkie te instrumenty bardzo często zaczynają działać przeciwko nam. Musimy bardzo uważać na wszystkie dokumenty, które podpisujemy. To my musimy sprzątać bałagan zrobiony przez naszych pracowników, ponieważ to my będziemy ponosić konsekwencje ich działań.

Za zaniedbania względem urzędu skarbowego czy ZUS grożą nam całkiem realne, nieprzyjemne konsekwencje. Źródłem dużych kłopotów może też być brak rzetelności w realizacji zobowiązań. Naszym pracownikom możemy delegować zadania i obowiązki, natomiast bardzo trudno jest delegować odpowiedzialność.

Ponieważ odpowiedzialność bardzo często dotyczy dość skomplikowanych funkcji przedsiębiorstwa, takich jak finanse, księgowość, podatki, umowy z innymi podmiotami czy polityka personalna, dobrze jest zlecać tego rodzaju zadania ekspertom. W ogóle, jedną z najlepszych rzeczy, jakie może zrobić przedsiębiorca jest otaczanie się ludźmi mądrzejszymi od siebie. Wielu ludzi w takiej sytuacji czuje zagrożenie, szczególnie jeżeli ma to miejsce w dużych, zbiurokratyzowanych instytucjach. Jednak jeżeli prowadzimy własną firmę nie musimy się obawiać o to, że ktoś pozbawi nas władzy. Lojalny i kompetentny zespół bardzo ułatwia odniesienie sukcesu.

Beata Drzazga

Kurs scrum master w praktyce – co warto o nim wiedzieć?

Branża IT stale się rozwija. Na rynku pojawiają się nowe propozycje pracy, jednak aby móc się wyróżnić ze swoim CV, warto stale się doszkalać. Z pomocą może przyjść szkolenie Scrum Master. O czym mowa w praktyce i co warto o nim wiedzieć? Podpowiadamy.

Kurs Scrum Master – co warto o nim wiedzieć?

Zanim przejdziemy do kwestii technicznych, zajmijmy się najpierw samą profesją Scrum Mastera. Polega ona na usprawnianiu pracy zespoły IT, a Scrum Master dba o komfort programistów, zarządza przepływem informacji i pośredniczy w kontaktach z tak zwanym Product Ownerem. Z tego powodu warto zastanowić się, czego oczekujemy od swojego przyszłego pracodawcy. Kurs ten będzie świetny dla osób, które chcą pracować w IT, ale nie chcą programować. Ponadto lubią ludzi i potrafią z nimi współpracować. Z pewnością w cenie będą rozwinięte umiejętności miękkie i dobre zrozumienie technologii, z którą pracujemy. Dobrze, abyśmy byli konsekwentni i asertywni. To świetna opcja dla osób, które lubią się uczyć i mają zmysł analityczny.

Na kursie Scrum Master poznamy metodykę Agile, zrozumiemy rolę w Scrumie i nauczymy się budować zespół, który będzie z nami bezpośrednio współpracował. Dowiemy się również, jak skutecznie planować i prowadzić projekty zgodnie z Agile. Nauczymy się, jak działają procesy wytwórcze oprogramowania i nauczymy się korzystania z narzędzi, takich jak Jira oraz Miro. To świetna opcja dla osób, które będą chciały podjąć się pracy jako Junior Scrum Master.

Zakres kursu Scrum Master – o czym mowa w praktyce?

Zakres Bootcampu, na którym odbywa się Scrum Master to szkolenie przez 5 tygodni, co daje nam 75 godzin cennej wiedzy. Całość podzielona jest na 9 lekcji, z której każda z nich pełni określoną rolę. Pierwszym etapem, który składa się z czterech lekcji jest wprowadzenie. Dowiemy się na nim, czym jest podejście Zwinne Agile, a także poznamy Agile Manifesto oraz rodzaje projektów. Ta część przewiduje również zapoznanie się z procesami wytwórcze oprogramowania. Poznamy adaptację tego procesu w modelu klasycznym oraz kaskadowym, a także Scrum. Zrozumiemy również proces o nazwie Gitlab.

W dalszej części kursu zapoznamy się z wykonywaniem Sprintu, a także naczymy się, jak przygotowywać Backlog, prawidłowe User Stories, Definition of Ready oraz Definition of Done. Na samym końcu jedna lekcja będzie poświęcona przygotowaniu do egzaminu PSMI. Zapoznamy się z certyfikacją iPSMI oraz sposobami na przygotowanie się do egzaminu, włącznie z omówieniem zagadnień potrzebnych do egzaminu. Więcej informacji można znaleźć tutaj: https://futurecollars.com/kursy/scrum-master/.

Na czym polegają panele badawcze?

Coraz więcej osób wyraża chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami w przestrzeni internetowej. Wiele firm wychodzi takim osobom naprzeciw i tworzy specjalne panele badawcze. Nie dość, że można tam zawrzeć wszystko to, co siedzi nam w głowie to jeszcze możemy uzyskać za ten proces atrakcyjne nagrody. Na czym zatem polegają panele badawcze, kto może z nich skorzystać i jak to robić? Podpowiadamy.

Czym jest panel badawczy?

Panel badawczy jest platformą, która zbiera opinie ludzi na temat różnych aspektów ich życia codziennego. Różnego rodzaju przedsiębiorstwa, a także ośrodki z dziedziny wszelkich nauk zlecają wykonanie badanie opinii. To z kolei jest formułowane w postaci ankiet, które wypełniają użytkownicy danego portalu. Pytani są oni o różne ważne kwestie społeczne i konsumenckie, ale także o ocenę produktów i usług. Zebrane dane następnie analizowane są statystycznie, a wyniki i wnioski z badań przekazywane są zleceniodawcy, dlatego mogą mieć one duży wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Dzięki temu opiniodawcy mogą przyczynić się do dobrych zmian.

Badanie opinii przeprowadzone przez panele badawcze jest w pełni bezpieczne. Są one bowiem dobrowolne i anonimowe, jednak wymagają przejścia procesu weryfikacji tożsamości.

Jak korzystać z panelu badawczego?

Osoby, które chcą wypełniać ankiety i mieć wpływ na ważne kwestie społeczne i konsumenckie, a przy okazji zdobywać nagrody, powinny zarejestrować się na stronie panelu badawczego. Proces ten jest niezwykle łatwy, jednak warto współpracować jedynie z funkcjonującymi na rynku już od dawna przedsiębiorstwami, które są polecane przez wielu użytkowników i dodatkowo przestrzegają obowiązującego prawa i zasad etycznych, a także najnowszych regulacji ochrony danych osobowych RODO.

Po wypełnieniu krótkiego formularza rejestracyjnego otrzymamy link potwierdzający chęć dołączenia do panelu, a także pierwszą ankietę, za którą przyznane nam zostaną punkty. Udzielając rzetelnych odpowiedzi możemy mieć pewność, że zostaniemy zaproszeni do kolejnych badań i zarobimy dzięki temu kolejne punkty, które możemy następnie wymienić na interesujące nas nagrody. Wszystkie odpowiedzi, jakich udzielamy, są w pełni anonimowe – są one analizowane statystycznie i nikt nie ma do nich wglądu. Na wypełnienie jednej ankiety trzeba poświęcić od 3 do 20 minut. Warto jednak pamiętać, że badania te nie oferują wynagrodzenia, a atrakcyjne nagrody, które można otrzymać za pomocą wymiany punktów. Im więcej ankiet wypełnimy, tym więcej punktów możemy mieć na swoim koncie.

Dolar przestał zyskiwać

Rentowności amerykańskich obligacji i oczekiwania dotyczące podwyżek stóp Fedu wzrosły do rekordowych wartości. Dolar nie tylko na tym nie zyskał, lecz także zakończył tydzień spadkiem względem wszystkich innych walut G10. Na rynkach walutowych panuje przekonanie, że okres nieustępliwych wzrostów amerykańskiej waluty dobiegł końca – przynajmniej na razie.

Rynkowe stopy procentowe w innych krajach wiernie podążają w górę śladami tych w USA, a rynki prawdopodobnie dochodzą do wniosku, że wyolbrzymiły ryzyko załamania energetycznego w Europie. Utrudnia to dolarowi utrzymanie się na bardzo wysokim poziomie.

Najważniejsze w tym tygodniu posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego odbędzie się w czwartek 27.10. Rynki, konsensus inwestorów i my oczekujemy kolejnej dużej podwyżki o 75 pb., lecz najistotniejsza dla reakcji rynków będzie komunikacja prezeski Christine Lagarde podczas konferencji prasowej. Poniedziałkowe (24.10) wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w głównych gospodarkach również skupią na sobie uwagę. Tydzień zakończy raport dotyczący inflacji PCE w USA (28.10) – to kluczowa miara dynamiki cen dla Rezerwy Federalnej.

PLN

Wyprzedawane krajowe obligacje – których rentowności sięgnęły 9% – nie pociągnęły za sobą złotego. Waluta kontynuowała dobrą passę i pod koniec tygodnia kurs EUR/PLN spadł poniżej poziomu 4,80. Umocnienie złotego nie było odosobnione, zyskiwały również inne waluty o podobnym profilu, w tym te regionalne. Wygląda na to, że pomógł słabszy dolar, ale też lepszy sentyment rynkowy. W kontekście tego ostatniego pomocny był spadek cen gazu w Europie.

Ubiegły tydzień przyniósł również sporo danych z Polski. Część z nich rozczarowała, z czego najmocniej produkcja budowlano-montażowa. Wiele było jednak jasnych punktów. Wynagrodzenia zaskoczyły solidnie in plus (+14,5%), pokazując, że skala uderzenia w realne płace jest – przynajmniej na razie – ograniczona. Najniższa od listopada 2020 r. miesięczna dynamika cen producentów (+0,2%) z jednej strony dokłada do obrazu schłodzenia sytuacji w sektorze, z drugiej rozbudza nadzieje na wyhamowanie inflacji w przyszłym roku.

W tym tygodniu odczytów z Polski będzie znacznie mniej. Uwaga powinna koncentrować się głównie na informacjach z zewnątrz. Biorąc jednak pod uwagę jego dużą ostatnią zmienność, z zainteresowaniem będziemy śledzić również rozwój wydarzeń na krajowym rynku długu.

EUR

Ten tydzień zapowiada się na niezwykle ważny dla euro. W czwartek odbędzie się posiedzenie EBC, a w poniedziałek poznaliśmy wstępne odczyty wskaźników PMI za październik. Pesymistyczne oczekiwania się sprawdziły – indeks dla przemysłu i zbiorczy spadły nawet mocniej niż zakładał konsensus. Pewne nadzieje w kontekście perspektyw budzą jednak niezwykle hojne pakiety wsparcia dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Od EBC oczekuje się kolejnej podwyżki stóp procentowych o 75 pb. Poza tym być może dowiemy się od prezeski Lagarde więcej na temat spodziewanej przez bank ostatecznej wysokości stóp. Wycena rynkowa to obecnie poniżej 3%, co wydaje się nam zbyt niskim poziomem. Wraz ze wzrostem oczekiwań do bardziej – naszym zdaniem – uzasadnionego poziomu euro powinno zyskać nieco wsparcia.

USD

Oczekiwania rynkowe dotyczące ostatecznej wysokości stóp procentowych Rezerwy Federalnej w zeszłym tygodniu w końcu przekroczyły poziom 5% mimo niewielu nowych wieści makroekonomicznych. Pierwszymi przedstawicielami Fedu, którzy przemawiali po przebiciu tej psychologicznej granicy, byli Mary Daly i Charles Evans. Zdawali się sugerować, że to wystarczająco wysoko lub w ich ocenie nawet nieco zbyt wysoko.

Kolejnym krokiem milowym w tym bezprecedensowym cyklu podwyżek będzie piątkowa publikacja raportu dotyczącego inflacji PCE. Najistotniejsza będzie miara bazowa – jeśli będzie na nieakceptowalnie wysokim zanualizowanym poziomie bliskim 6%, to negatywne zaskoczenie może mieć nieproporcjonalnie duży niekorzystny wpływ na dolara, biorąc pod uwagę konsensus i pozycjonowanie rynkowe w kierunku jeszcze silniejszej waluty.

GBP

Po rezygnacji Liz Truss ze stanowiska premierki brytyjski rynek długu ustabilizował się, a kurs funta niepewnie szuka odpowiedniego poziomu po niezwykle trudnym miesiącu. Wieści z soboty 22.10, że Boris Johnson rezygnuje z udziału w wyborach na przewodniczącego partii i tym samym otwiera drzwi dla Rishiego Sunaka, zdawały się ucieszyć inwestorów podczas wczesnego handlu w poniedziałek, co zapewniło dodatkowe wsparcie funtowi. Obecnie jednak wyjątkowo niskie odczyty PMI ściągają walutę w dół.

Wygląda na to, że największe ryzyka na razie zniknęły i najważniejsza jest teraz reakcja Banku Anglii na posiedzeniu na początku listopada. Podwyżka stóp o 100 pb. mogłaby rozwiać wszelkie utrzymujące się wątpliwości dotyczące tego, czy władze zamierzają pożegnać się z problemami, i byłaby znacząco pozytywna dla funta. Może to jednak być dość wysoko zawieszona poprzeczka do przeskoczenia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Dobra sprzedaż, słabe nieruchomości

W dobie rosnących stóp procentowych i inflacji widać pewne zmiany w gospodarkach. Podobnie reaguje zarówno rynek polski, jak i kanadyjski. W tle tanieje ropa, ale na stacjach benzynowych wciąż problem.

Sprzedaż detaliczna wciąż silna

Piątkowe wyniki sprzedaży detalicznej wbrew oczekiwaniom pokazały przyspieszenie wzrostu. To, że w kraju z ponad 17% inflacją szybko rośnie sprzedaż, wydaje się oczywiste. To, że rośnie ona o 21,9% w skali roku, pokazuje tylko, jak duży problem obecnie mamy. Pokazuje również, że jest jeszcze pole, by się odbić w górę ze wzrostem cen z tego “płaskowyżu”, na którym podobno się obecnie znajdujemy. Lepsze dane są jednak powodem wzrostu optymizmu na rynku, to dlatego polska waluta w ostatnich dniach zyskiwała, a euro znów zameldowało się poniżej poziomu 4,80 zł. Wpływ tych danych został jednak silnie ograniczony przez słabszy odczyt produkcji budowlano-montażowej. Ta z kolei jest obecnie brutalnie dociśnięta przez rosnące stopy procentowe.

Dane z Kanady

Kanadyjczycy oprócz tego, że są bardzo silnie powiązani z USA, pokazują podobne odczyty jak Polska. Również mają lepsze od oczekiwań wyniki sprzedaży detalicznej i to nawet tej z samochodami, która w USA wypada słabo. Z drugiej strony kanadyjski rynek pracy też łapie zadyszkę. Stopy procentowe w Kanadzie nie są oczywiście nawet zbliżone do polskich, ale wyraźnie rosną, co odkłada się negatywnie na tym rynku. Dolar kanadyjski podobnie jak amerykański miał w tym roku dobrą passę, jednak ostatni miesiąc to wyraźna strata, która powoduje osłabienie względem większości walut. Dane te pozwoliły złapać tzw. kanadyjczykowi trochę oddechu, jednak w ciągu kwartału jest on nadal blisko 7% stratny względem dolara amerykańskiego.

Ropa znów tanieje

Chwila braku nowych zagrożeń na rynku powoduje, że ceny ropy znowu próbują się stabilizować. Niepokoje we Francji i brak produkcji w tamtejszych rafineriach powoduje, że mimo stabilizacji hurtowej ceny surowca w dalszym ciągu wzrastają. Na stacjach benzynowych odbywają się straszliwe sceny. Diesel powyżej 8 zł był bardzo powszechnym scenariuszem na stacjach paliw w ten weekend, a wiele osób zastanawia się, kiedy będą tankować już po 9 zł.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Deloitte: bez zmiany sposobu myślenia klientów nie uda się osiągnąć celów Porozumienia Paryskiego

Za niecały miesiąc politycy, naukowcy oraz biznesmeni spotkają się w Egipcie, gdzie w ramach 27. edycji szczytu klimatycznego COP będą dyskutować na temat największych wyzwań związanych z walką ze zmianami klimatu. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte – uczestników konferencji PRECOP, poprzedzającej światowy szczyt klimatyczny, wojna w Ukrainie stanie się akceleratorem zmian w obszarze podejścia do kwestii energetycznych, zrównoważonego rozwoju oraz gospodarki obiegu zamkniętego.

W dniach 18-19 października 2022 r. przedstawiciele władz, biznesu, środowisk naukowych spotkali się na organizowanej co roku konferencji PRECOP celem wypracowania polskiego stanowiska na zbliżający się Szczyt Klimatyczny COP 27. Wśród prelegentów znaleźli się przedstawiciele firmy doradczej Deloitte, którzy wskazywali na największe wyzwania dla zielonej transformacji z punktu widzenia przedsiębiorstw, branż oraz podmiotów państwowych.

Biznes wobec zielonej rewolucji

Jednym z filarów współczesnej ekonomii jest zasada maksymalizacji zysku ekonomicznego przez przedsiębiorstwa. W ostatnich latach coraz większe znaczenie dla ostatecznego wyniku finansowego firm zaczęła mieć koncepcja zrównoważonego rozwoju, która wpływa nie tylko na regulacje prawne warunkujące działalność przedsiębiorstw, ale również codzienne wybory konsumenckie. Ważnym czynnikiem jest także zdolność przedsiębiorstw do pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników, którzy coraz częściej wracają uwagę na działania danego podmiotu związane z ograniczaniem śladu węglowego.

Kwestia postawy względem zmian klimatycznych w najbliższej przyszłości będzie miała ogromne znaczenie dla przyszłości biznesu. Firmy będą musiały brać pod uwagę to, czy klienci będą chcieli kupować ich produkty, jeśli będą one powstawały przy udziale emisyjnych źródeł energii. Podobnie wygląda kwestia talentu– z naszych badań wynika, że młodsze pokolenia coraz większą wagę przywiązują do tego, czy potencjalny pracodawca angażuje się w walkę ze zmianami klimatu. To mogą być kluczowe czynniki wpływające na kondycję firmy w najbliższym czasie – mówi Tomasz Konik, prezes zarządu, Deloitte Polska.

Ekspert zwrócił również uwagę na różnice w strategii wdrażania zmian na rzecz zrównoważonego rozwoju w różnych częściach świata. Podczas gdy kraje europejskie uznały, że optymalną strategią będzie promowanie zielonego ładu za pomocą regulacji prawnych, w Stanach Zjednoczonych dominuje podejście, że tego typu zmiany powinny być przede wszystkim opłacalne biznesowo. Zdaniem Tomasza Konika żadna z tych dróg nie jest wystarczająca i rolą państwa jest uwzględnianie w rozwiązaniach prawnych interesu przedsiębiorców, którzy powinni widzieć korzyści wynikające z wdrożeń na rzecz klimatu.

Jednym z przykładów właściwych rozwiązań, jakie mogą umożliwić biznesowi zieloną transformację jest przytoczona przez prezesa Deloitte metodologia Science Based Targets Initiative (SBTi). Opracowane z inicjatywy m.in. ONZ narzędzie pozwala niemal każdej filmie przygotować swój własny plan dekarbonizacji, wdrożyć go i weryfikować postępy w tym zakresie. W ten sposób przedsiębiorstwa mogą w transparentny sposób pokazywać i rozliczać się ze swoich celów zrównoważonego rozwoju.

Odpowiedzialność za produkty drogą do cyrkularności

W 2021 r. w Polsce zebranych zostało 13,7 mln ton odpadów komunalnych – o 4 proc. więcej niż w roku poprzednim (dane: Główny Urząd Statystyczny). Kluczowa dla ograniczania zanieczyszczenia staje się zdolność danego państwa do odzyskiwania surowców oraz promowania idei gospodarki obiegu zamkniętego. O największych szansach i wyzwaniach w tym obszarze dyskutowali uczestnicy Okrągłego Stołu Odpadowego, zorganizowanego w pierwszym dniu PRECOP 27. Jednym z tematów debaty była kwestia legislacji oraz zjawiska szarej strefy gospodarki odpadami.

Jednym z największych problemów jest niewłaściwa ewidencja odpadów. Samorządy często uznają zawartość żółtych pojemników za odpady z tworzyw sztucznych. Dodatkowo, na skutek m.in. niejednoznacznych oznaczeń zarówno Polacy, jak i cudzoziemcy dokonują segregacji w niewłaściwy sposób (okres dostosowawczy minął w lipcu 2022). W efekcie jako kraj ponosimy opłaty za niewystarczający recykling odpadów z tworzyw sztucznych – mówi Joanna Leoniewska–Gogola, Deputy Director, Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Ekspertka podkreśliła, że ważne jest skupienie się na początkowym etapie życia produktów poprzez implementację takich rozwiązań prawnych jak Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta. System kaucyjny powinien z kolei być narzędziem do poprawy osiąganych poziomów oraz maksymalnie ułatwiać segregację użytkownikom indywidualnym.

Cyrkularność branży odzieżowej to nie utopia

Branża odzieżowa globalnie jest warta 2,4 bln dol. i zatrudnia w światowym łańcuchu dostaw ponad 300 mln ludzi, w większości kobiet. Jednocześnie jest odpowiedzialna za 8-10 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych – to więcej niż w przypadku emisji pochodzącej z przelotów międzynarodowych i żeglugi morskiej łącznie. Niepełne wykorzystanie wyprodukowanych tekstyliów oznacza roczne straty materiałowe o wartości 100 mld dol., a od 25 do 40 proc. wszystkich tkanin użytych w fabrykach pozostaje albo staje się odpadem.

Aby zmienić ten stan rzeczy, Komisja Europejska zaproponowała szereg twardych regulacji mających na celu dostosowanie ekosystemu tekstylnego do wymogów zrównoważonej produkcji i konsumpcji. Zgodnie z nimi przemysł modowy do 2030 r. ma stać się cyrkularny, a większość wyrobów włókienniczych wprowadzanych na rynek europejski ma: cechować się trwałością, nadawać się do recyklingu i być wolna od niebezpiecznych substancji. Ich produkcja ma odbywać się z poszanowaniem środowiska i ludzi w całym łańcuchu wartości.

Najprostszym wyjaśnieniem tego, czym jest zrównoważona moda jest świadomość wpływu społecznego i środowiskowego, jaki mają zarówno projektanci, producenci jak i konsumenci. Największym wyzwaniem, bez względu na branżę, jest zmiana sposobu myślenia o odpowiedzialności, bo w całym łańcuchu wartości jest wiele osób, które nie rozumieją tego wpływu albo nie chcą go dostrzec, uważając, że wdrażanie strategii ESG się nie opłata. – mówiła Marta Karwacka, Senior Manager, Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte, uczestnicząca podczas PRECOP 27 w panelu Zrównoważona moda.

Zdaniem ekspertki ta sytuacja zaczyna się jednak zmieniać i jest coraz więcej firm w branży mody, które przygotowują i wdrażają strategie zrównoważonego rozwoju. Bez wątpienia dla wielu jest to temat nowy, dlatego dla znaczącej części firm wejście na ścieżkę zrównoważonego rozwoju to spore wyzwanie, tym bardziej, że konsumenci są coraz bardziej wymagający. Menadżerowie rozumieją, że w branży mody nie ma innej drogi, nawet jeśli nie rozumieją ESG i sądzą, że wiąże się to przede wszystkim z generowaniem kosztów.

Tymczasem ESG jest to inwestycja – świadomie i rozsądnie wdrożona, pozwoli skutecznie zarządzać ryzykiem i dostosować się do kierunku toczących się na rynku zmian. Musimy zdawać sobie sprawę, że motywacje firm do zajęcia się ESG są bardzo różne. Jedne muszą przygotować się do ujawnień taksonomicznych lub raportowania niefinansowego, inne chcą podnieść swoje wyniki w ratingach ESG, kolejne mają wyraźny sygnał od swoich partnerów biznesowych, że to jest warunek by nie „wypaść” z łańcucha dostaw.

Ekspertka Deloitte wskazywała, że sektor, nie może koncentrować się tylko na zagospodarowaniu nadprodukcji ubrań, ale powinien też brać pod uwagę ich wpływ od momentu ich projektowania.

Choć konsumenci w skali masowej nie są jeszcze w pełni gotowi na postulowaną przez Komisję Europejską cyrkularność, należy się spodziewać, że za kilka lat będzie ona standardem. Nie może jednak dotyczyć tylko ostatniego etapu cyklu życia wyrobów tekstylnych. Tym bardziej, że zgodnie z analizami na etapie produkcji surowca generowanych jest ponad 60 proc. emisji GHG pochodzących z branży odzieżowej. Zdaniem Marty Karwackiej tym etapem trzeba się koniecznie zająć. Wyzwaniem jest też to, w jaki sposób marki odzieżowe zaczną identyfikować wpływ społeczny i środowiskowy swoich dostawców oraz współpracować z nimi by poprawić impakt w łańcuchu wartości. Sektor nie może koncentrować się tylko na zagospodarowaniu nadprodukcji ubrań, ale powinien też brać pod uwagę ich wpływ od momentu ich projektowania.

OZE sposobem na kryzys energetyczny

Kryzys energetyczny jest dobrze znany starszym mieszkańcom Europy. Przed około 50 laty, w latach 70. ubiegłego wieku, dotknął on niemal wszystkich krajów na kontynencie. Przyczyną był wzrost cen paliw – głównie ropy naftowej. W Europie kryzys energetyczny ponownie stał się faktem. Ceny energii osiągają rekordowe poziomy ze względu na niewystarczającą podaż energii i paliw przy rosnącej konsumpcji. Ceny węgla, ropy i gazu galopują – siejąc niepokój wśród polityków, instytucji oraz odbiorców energii, nie tylko w naszym kraju. W polskiej energetyce mamy obecnie do czynienia ze stanem wyjątkowym. Jest to związane nie tylko z sytuacją na rynku surowców, ale również z wieloletnim odkładaniem koniecznych decyzji modernizacyjnych. Polskie elektrownie oszczędzają węgiel przed zimą i produkują z niego coraz mniej energii. Elektrownie węglowe dostarczyły w lipcu do 15% mniej energii niż w ubiegłym roku w tym samym okresie. Niższa produkcja powoduje wzrost cen energii elektrycznej.

– Powinniśmy iść w odnawialne źródła energii, szukać wszelkich sposobów na to, żeby nie być zależnym od dostaw z jednego kraju – który akurat potwierdził to, że niekoniecznie jest naszym przyjacielem. Powinniśmy się również uczyć, w jaki sposób używać energii. To nie jest tak, że jest ona nieskończona – powiedziała serwisowi eNewsroom Henryka Bochniarz, Przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. – I to dotyczy przecież nie tylko energii elektrycznej czy gazu, ale również wody. Tego wszystkiego, co dała nam natura. Ciągle panuje przekonanie, że można z tych zasobów korzystać bez żadnych granic. Tak nie jest. Niestety, powrót do węgla to droga donikąd. W obecnej sytuacji powinniśmy przyśpieszyć przede wszystkim inwestycje w odnawialne źródła energii. Oby nie było tak, że znowu będziemy krajem, który nie wyciągnął wniosków i uważa, że lepiej wrócić do przeszłości, czyli węgla. Cena za to będzie bardzo wysoka – ocenia Bochniarz.

Ponad połowa Polaków chce karty obiadowej od pracodawcy

Według badań IBRiS[1] przeprowadzonych na zlecenie Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) aż 55% Polaków uważa, że pracownicy powinni otrzymywać dofinansowanie posiłków w postaci karty obiadowej od swojego pracodawcy. Więcej niż 80% badanych dobrze oceniłoby pracodawcę, który oferowałby dofinansowanie lub finansowanie posiłków w czasie pracy, a 35% uważa, że dofinansowanie posiłków powinno być obligatoryjne dla pracodawców. Nowe rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 22.02.2022 r. podwyższyło wartość dobrowolnych świadczeń żywnościowych, jakie pracodawca może zapewnić pracownikowi bez obciążenia składkami na ZUS ze 190 zł do 300 zł. To wzrost o 58% i pierwsze takie rozporządzenie od 18 lat.

Łącznie 75% ankietowanych deklaruje, że obecnie zakup żywności jest dużym obciążeniem dla ich gospodarstwa domowego, w tym 40% wskazuje, że jest to zdecydowanie duże obciążenie. Zdaniem 86% zapytanych ceny żywności w Polsce wzrosną w najbliższym czasie.

„Karty obiadowe dla pracowników powinny być jednym z ważniejszych i najbardziej popularnych benefitów pracowniczych, jakie stosują pracodawcy. Nie tylko dlatego, że prawnie są do odpowiedniego poziomu zwolnione z ZUS bez względu na sposób finansowania. Dobrowolne zapewnienie pracownikom możliwości zakupu właściwych produktów przez pracodawcę za pośrednictwem kart obiadowych wpływa pozytywnie na ich zdrowie, regularne posiłki w pracy, a skarbowi państwa przynosi dodatkowe wpływy. Ponadto wpływa na poprawę kondycji krajowego sektora rolnictwa i gastronomii – co jest szczególnie istotne w okresie recesji i spowolnienia gospodarczego” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

W badaniu wzięły udział osoby, które pracują lub pracowały w firmach różnej wielkości. Blisko 40% zapytanych deklaruje pracę w firmach zatrudniających maksymalnie 50 pracowników. Firmy posiadające od 51 do 500 zatrudnionych wskazało 30% respondentów. Łącznie 23% pracuje lub pracowało w firmach o wielkości ponad 500 pracowników.

Ponad połowa ankietowanych to osoby, które wykonywały głównie pracę umysłową (58%), a 39% stanowią pracownicy fizyczni.

[1] Badanie zrealizowane metodą telefonicznych standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI), sierpień 2022, N=1000

Brak waloryzacji zasiłku pogrzebowego pogrzebie branżę pogrzebową?

Zasiłek pogrzebowy starcza obecnie często jedynie na pokrycie zaledwie części połowy kosztów pochówku, co przy pojawiającym się widmie lawinowej podwyżki cen energii elektrycznej i gazu staje się coraz bardziej dotkliwe dla przedsiębiorców funeralnych. Bezpośrednio przekłada się to bowiem na cenę usług pogrzebowych, którą – co coraz bardziej prawdopodobne – ponosić będą bliscy osób zmarłych. Takie, coraz bardziej niepokojące sygnały napływają do zarządu Polskiej Izby Branży Pogrzebowej od zrzeszonych w niej w całej Polsce firm. Aby można było dalej godnie organizować ceremonie pogrzebowe, przeznaczony na ten cel zasiłek powinien wzrosnąć do co najmniej 8-10 tys. złotych.

Świadczące usługi funeralne (np. przechowujące zwłoki i przygotowujące je do pochówku, jak również kremujące je) alarmują Polską Izbę Branży Pogrzebowej o coraz wyższych kosztach prowadzenia swojej działalności. Jak ostrzegają, skutki tej sytuacji mogą niebawem ponosić także klienci czyli najbliżsi zmarłych.

Obecny zasiłek pogrzebowy – za niski!

Jako główną przyczynę przedsiębiorcy pogrzebowi wymieniają zbyt niski – jak na obecne warunki – zasiłek pogrzebowy, który przy pojawiającym się widmie lawinowej podwyżki cen energii elektrycznej i gazu powoduje, że warunki funkcjonowania tej branży stają się coraz bardziej dotkliwe.

– Coraz częściej zauważamy sytuację, w której rodziny osób zmarłych muszą zaciągać zobowiązania kredytowe na organizację pochówku swoich najbliższych. Zasiłek pogrzebowy,  który wynosi dziś zaledwie 4000 złotych, to zaledwie nawet część połowy kosztów uroczystości pogrzebowej – podaje Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Według wyliczeń kierowanej przez niego, a wchodzącej w skład Federacji Przedsiębiorców Polskich, Izby, na te koszty składają się przede wszystkim bardzo wysokie ceny miejsc grzebalnych na cmentarzach komunalnych i wyznaniowych, które przewyższają niejednokrotnie znacznie kwotę zasiłku.

Czy spodziewana waloryzacja zasiłku wystarczy?

To kolejny już głos Polskiej Izby Branży Pogrzebowej w tej sprawie, tym bardziej, że szykuje się wkrótce waloryzacja przeznaczonej na zasiłek sumy.
– Wielokrotnie wypowiadaliśmy się i stoimy nadal na stanowisku, że proponowana od nowego roku podwyżka zasiłku pogrzebowego do wysokości 5 tyś zł jest rażąco niska, zważywszy chociażby rosnące składki ZUS – przypomina Robert Czyżak.

Zdaniem zrzeszonych bowiem w kierowanej przez niego Izbie, kwota zasiłku pogrzebowego nie powinna być w tej chwili niższa niż 8-10 tyś złotych, co pozwalałoby na godne zorganizowanie ceremonii pogrzebowej. – Należy pamiętać również jeszcze o jednej ważnej kwestii: zasiłek pogrzebowy należny po osobie zmarłej powinien zostać wypłacony niezwłocznie, a zazwyczaj trwa to od 2 do nawet 6 tygodni. Rodziny osób zmarłych w tym okresie de facto kredytowane są wtedy przez firmy pogrzebowe – stwierdza prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny już wkrótce

Przypomina, że zbliża się Święto Zmarłych – czas szczególny dla wszystkich, którzy stracili swoich bliskich, czas wzmożonego ruchu wokół i wewnątrz cmentarzy.
– Lokalne samorządy wyrażają zgodę na dzierżawę terenów wokół cmentarzy na sprzedaż zniczy, wiązanek i kwiatów, często jednak mocno wykraczając poza zapisy prawne, które zakazują wręcz udostępniania terenu cmentarza na prowadzenie jakiejkolwiek sprzedaży – odnotowuje Robert Czyżak.

Zauważa przy tym, że funkcjonują niestety wciąż w Polsce miejsca, gdzie praktyki takie są w tym czasie stosowane nagminnie i tak np. na terenie cmentarza, obok grobów, ma miejsce w najlepsze handel.

– Zapisy ustawy, które mówią o zakładaniu i funkcjonowaniu cmentarzy, jasno wskazują, że teren cmentarza ma charakter parku i nie może na nim być prowadzona żadna sprzedaż oraz odbywać się ruch samochodów poza wyznaczonymi obszarami, zaś pojazdy te powinny w takim przypadku dysponować też specjalnym zezwoleniem na wjazd – zaznacza prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Przypomina również, że obowiązujące dziś przepisy określające wysokość zasiłku pogrzebowego na poziomie 4 tys. złotych obowiązują od marca 2011 roku, a tylko w ciągu ostatniego roku koszty funkcjonowania przedsiębiorstw funeralnych wzrosły średnio o 30-40%

Jakie witaminy suplementować w okresie jesienno-zimowym?

Wzmocnienie odporności

Podstawą prawidłowo funkcjonującego organizmu, w tym układu immunologicznego jest zdrowy styl życia. Składa się na niego unikanie używek (alkohol, papierosy), redukowanie stresu, regularna aktywność fizyczna oraz zbilansowana dieta. W jadłospisie powinny figurować świeże warzywa i owoce, produkty pełnoziarniste, zdrowe tłuszcze roślinne. Przynajmniej 2 razy w tygodniu powinno się spożywać tłuste ryby morskie. Należy ograniczać mięso czerwone, sól, cukier, słodycze oraz produkty wysokoprzetworzone. Suplementy diety powinny stanowić jedynie uzupełnienie zdrowej diety i stylu życia.

Produkty pszczele na odporność

Produkty pochodzenia pszczelego takie jak propolis, pierzga, pyłek pszczeli, miód są źródłem mikroelementów, witamin i innych związków bioaktywnych. Propolis czyli inaczej kit pszczeli jest substancją zbieraną przez pszczoły miodne z wydzielin brzozy, topoli oraz innych drzew liściastych i iglastych. W jego skład wchodzi mnóstwo substancji biologicznie czynnych, które wykazują działanie bakteriobójcze, bakteriostatyczne oraz przeciwbólowe. Cechuje się dużą aktywnością w stosunku do niektórych grzybów i pierwotniaków. Propolis można spotkać w sprzedaży w postaci surowca (produktu nieprzetworzonego), kropli, maści,drażetek, czopków oraz w mieszaninie z miodem. Mleczko pszczele odznacza się lekko kwaśnym smakiem i swoistym zapachem. W skład mleczka wchodzi wiele makro i mikroelementów, aminokwasy, enzymy, kwasy organiczne, witaminy oraz inne substancje biologicznie czynne. Wpływa na poprawę odporności oraz procesy regeneracyjne. Pyłek kwiatowy poleca się w przewlekłych stanach zapalnych, poza tym usprawnia układ immunologiczny, czyli poprawia odporność, a flawonoidy i kwas fenolowy w pyłku kwiatowym są odpowiedzialne również za działanie antybiotyczne przeciwko szeregowi bakterii Gram+ i Gram- oraz drożdżom Candida. Może wzmacniać układ nerwowy osłabiony przez stres oraz przemęczenie. Pierzga działa wzmacniająco i regenerująco w okresie rekonwalescencji, w spadku odporności, w stanach chronicznego zmęczenia. Stosuje się ją w mieszaninie z miodem.

Kwasy tłuszczowe omega-3 i probiotyki a odporność

Kwasy omega-3 znane są ze swoich właściwości przeciwzapalnych. Dostarczane

w odpowiednich ilościach zapewniają większą odporność na infekcje. Mają również pozytywny wpływ na florę jelitową, uzupełniając działanie probiotyków. Probiotyki poprawiają biofilm jelit, uszczelniając błonę śluzową jelit. Dzięki temu, patogeny chorobotwórcze w mniejszym stopniu przylegają do nabłonka i przenikają do krwioobiegu. Ponadto, bakterie probiotyczne stymulują odpowiedź immunologiczną humoralną i komórkową, a także wydzielają bakteriocyny, unieszkodliwiające bakterie oraz wirusy.

Witaminy a odporność

Witamina D ma wiele funkcji w naszym organizmie. Nie tylko zwiększa resorpcję wapnia w nerkach, wpływa na utrzymanie homeostazy wapniowej, ale również hamuje wytwarzanie cytokin prozapalnych oraz stymuluje pracę układu odpornościowego. W Polsce zaleca się jej suplementację od października do kwietnia.

Witamina C jest przez większość osób kojarzona z pracą układu odpornościowego. Zwiększa wydzielanie przeciwzapalnego interferonu. Zapotrzebowanie na nią wzrasta w chorobach infekcyjnych i onkologicznych.

W aptekach, sklepach zielarskich, drogeriach i Internecie dostępnych jest wiele preparatów korzystnie wpływających na odporność. Wśród suplementów na odporność i substancji wchodzących w nie wymienia się wśród nich m.in. spirulinę, jeżówkę purpurową, żeń-szeń, witaminę C i D, probiotyki, kwasy tłuszczowe omega-3 i produkty pochodzenia pszczelego.

Przypisy

  1. Bufalo, Michelle Cristiane, et al. "The immunomodulatory effect of propolis on receptors expression, cytokine production and fungicidal activity of human monocytes. Journal of Pharmacy and Pharmacology 66.10 (2014): 1497-1504.
  2. Costantini, Lara, et al. "Impact of omega-3 fatty acids on the gut microbiota. International journal of molecular sciences 18.12 (2017): 2645.
  3. Myszka, Marta, and Marian Klinger. "Immunomodulacyjne działanie witaminy D. Advances in Hygiene & Experimental Medicine/Postepy Higieny i Medycyny Doswiadczalnej 68 (2014).
  4. Baeke, Femke, et al. Vitamin D: modulator of the immune system.Current opinion in pharmacology. 10.4 (2010): 482-496.
  5. La Fata, Giorgio, Peter Weber, and M. Hasan Mohajeri. "Probiotics and the gut immune system: indirect regulation. Probiotics and antimicrobial proteins 10.1 (2018): 11-21.

Stres w pracy – jak sobie z nim radzić? Co powoduje stresujące sytuacje w pracy?

Stres w pracy – co go powoduje?

Stres w pracy może być powodowany przez wiele czynników. Bardzo często przyczynia się do tego przepracowanie i zmęczenie, zostawanie dłużej w pracy, branie nadgodzin, posiadanie zbyt dużej ilości obowiązków, które przekraczają możliwości czasowe i kompetencje pracownika. W znacznym stopniu na poziom stresu w pracy wpływa jej atmosfera. Konfliktowe środowisko pomiędzy pracownikami lub szefem i pracownikami, ostracyzm społeczny (wykluczenie lub zignorowanie przez pozostałych pracowników), a także mobbing w znacznym stopniu zwiększają stres powodowany pracą. Sprzyja mu również duża odpowiedzialność, nieadekwatna wysokość pensji do wkładanego wysiłku w pracę, brak możliwości rozwoju kariery, monotonia pracy, praca w trudnych warunkach (hałas, niskie lub wysokie temperatury, kontakt z substancjami szkodliwymi).

Objawy stresu

Stres może objawiać się w różny sposób. Do najczęstszych, początkowych symptomów zalicza się trudności z koncentracją, obniżenie nastroju, zwiększoną potliwość, przyspieszone bicie serca, problemy z zasypianiem, drżenie rąk oraz dolegliwości żołądkowo-jelitowe takie jak np. bóle brzucha, biegunka, niestrawność. Niestety, odległe skutki przewlekłego stresu są znacznie poważniejsze. Stres biologiczny i psychiczny uważany jest jako czynnik ryzyka rozwoju wielu chorób. Jest ich bardzo wiele, lecz wśród tych najczęściej występujących wymienić można cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, otyłość, zespół metaboliczny, zaburzenia snu, depresję stresozależną, zespół przewlekłego zmęczenia, a nawet zaburzenia neurodegeneracyjne.

Jak poradzić sobie ze stresem w pracy ?

Jak poradzić sobie ze stresem? Na początku powinniśmy poszukać u siebie źródła stresu. Wiedząc co konkretnie go powoduje, będzie można podjąć ukierunkowane działanie. Nawet jeśli nie możemy zmienić sytuacji, można postarać się spojrzeć na problem z innej perspektywy. Czasami można nadinterpretować niektóre zdarzenia, niepotrzebnie się stresując. Nie warto zakładać czarnego scenariusza, lecz skupić się na działaniach w danym momencie. Kiedy zadamy sobie pytanie „co najgorszego może się stać?” zazwyczaj okazuje się, że nic poważnego. Nie powinniśmy denerwować się sytuacjami, na które nie mamy wpływu. Stres warto również zwalczać humorem. W pracy należy zachować asertywność i nie dać się wykorzystywać np. zostając po godzinach czy realizując zadania innych pracowników. Należy zachować przyjemną atmosferę w pracy, lecz mieć jasno wyznaczone granice. W redukcji stresu pomaga także dobra organizacja czasu. Warto stworzyć listę zadań z przemyślaną kolejnością, zaplanować przerwy oraz czas po pracy. Powinno się widocznie oddzielić czas poświęcany na pracę od czasu wolnego. Warto zrekompensować sobie w nim trudności dnia czy tygodnia. Mimo obowiązków domowych, powinno się codziennie znaleźć czas na ulubione czynności, czy to będzie spacer, czytanie książki, spotkanie ze znajomymi czy realizowanie swojego hobby.

W radzeniu sobie ze stresem mogą pomóc również regularna aktywność fizyczna oraz techniki relaksacyjne takie jak kontrola oddechu, medytacja czy aromaterapia z użyciem olejku lawendowego, melisowego, rozmarynowego lub cytrynowego. Niektóre naturalne roślinne substancje mogą zwiększyć odporność organizmu na stres. Mowa tu o adaptogenach, do których zaliczamy m.in. ashwagandhę, różeniec górski, schisandra, żeń-szeń, gotu kola, korzeń lukrecji.

Przypisy

  1. A. Cunanan i inni, The general adaptiation syndrome: a foundation for the concept of perioditization. „Sports Medicine”, 2018, vol. 48(4).
  2. Implications for neurodegenerative diseases,„Neurobiology of disease”, 2020, vol. 134(1).
  3. A. Tomiyama, Stress and obesity, „Annual review of psychology”, 2019, vol. 70(1).
  4. L. Mei-Yan i inni, Association between psychosocial stress and hypertension: a systematic review and meta-analysis, „Neurological research”, 2017, vol. 39(6).
  5. K. Rygiel, Wybrane techniki relaksacyjne oraz możliwości ich zastosowania w kontekście zaburzeń i chorób psychofizycznych związanych ze stresem, „Neuropsychiatria i Neuropsychologia”, 2017, vol. 12(3).
  6. Z. Zdrojewicz, K. Minczakowska, K. Klepacki, Rola aromaterapii w medycynie, „Family Medicine & Primary Care Review”, 2014, vol. 16(4).

Content marketing w branży B2B – jak go tworzyć?

Wiele osób zastanawia się, czym jest content marketing i dlaczego warto go stosować. Obecnie wiele firm korzysta z niego. Nic dziwnego, ponieważ content marketing pozwala zwiększyć zainteresowanie marką. Przez to zwiększone są wpływy sprzedażowe w przedsiębiorstwie.

Bardzo dużo osób nie wie, jak zacząć tworzyć treści content marketingowe w B2B. Żeby strategia content marketingu była skuteczna, trzeba przede wszystkim rozpocząć od określenia, kto jest naszym odbiorcą, a ponadto jakie ma potrzeby. Co ciekawe, bardzo pomocne w tym jest stworzenie tak zwanego buyer persony. Należy wiedzieć, że ten termin to nic innego, jak pewien wzór klienta, do którego chcemy dotrzeć. Jeśli mowa o B2B to najczęściej wzorowym klientem nie jest jeden człowiek, lecz pełen komitet zakupowy. Jest to spowodowane przez proces zakupowy klientów z sektora B2B, który nie jest uznawany za prosty, przez co wielu ludzi ma z tym problem. Trzeba wiedzieć o tym, że podczas procesu decyzyjnego nierzadko zatrudniany jest specjalista, w którego obrębie pracy powstał problem. Ponadto zatrudniany jest menedżer, prezes oraz zakupowiec. Należy wiedzieć, że każda z tych osób definiuje wizję rozwiązania problemu w odniesieniu do podstawowych, własnych wymagań. Warto tutaj przytoczyć przykład. Menedżerowi zespołu zależy na tym, żeby jak najszybciej przywrócić pracownika do pracy, a zakupowcowi na niskiej cenie oraz jasnych warunkach zakupu. Prezesowi natomiast zależy na tym, żeby zastosować trwałe rozwiązanie przy zachowaniu niskiej ceny. Content marketing nie jest skomplikowanym zagadnieniem, jednakże warto korzystać z usług firm, które wyspecjalizowały się w tym zakresie. Dobrze jest zapoznać się z ofertą agencji marketingu internetowego Digitalk. Dzięki niej można zadbać o rozwój przedsiębiorstwa. Warto wejść na stronę: https://digitalk.pl/.

Warto wiedzieć o tym, że buyer persony powinny być zbudowane w oparciu o sprawdzone informacje, które są rzetelne. Bardzo dobrze jest porozmawiać z bieżącymi, a ponadto niedoszłymi klientami, aby dowiedzieć się, z jakiego powodu wybrano bądź odrzucono konkretną firmę. Dzięki temu można implementować rozwiązania, które pomogą w rozwoju firmy. Wiele osób zastanawia się, w jaki sposób kierować content marketing do wielu różnych ludzi. Niestety wiele osób ma z tym problem. Jednakże istnieją sprawdzone rozwiązania w tej kwestii. Okazuje się, że bardzo przydatnym narzędziem w celu budowania strategii contentowej jest matryca contentowa, która jest ceniona od wielu lat. Mowa tutaj o rozbudowanej tabeli z wartościami, które chce się zakomunikować konkretnej osobie w określonej chwili w czasie drogi zakupowej. Jest to bardzo sprawdzone rozwiązanie, które jest popularne również w naszym kraju.

Każdy właściciel firmy powinien pamiętać o tym, że tworzone przez niego treści mają za zadanie pomóc klientom w podjęciu decyzji zakupowej. Na przykład w czasie poszukiwania informacji o problemie odbywa się to poprzez pomoc klientów w zrozumieniu problemów, z jakimi się mierzą, a ponadto co stoi za przyczyną ich występowania. Dzięki temu można dowiedzieć się, jakie są problemy firmy i co zrobić, żeby z nimi walczyć. Dostępna będzie implementacja takich rozwiązań, które skutecznie pomogą w pozyskiwaniu nowych klientów. Dlatego content marketing jest sprawdzony i ceniony na całym świecie. Dzięki niemu można zwiększyć zyski przedsiębiorstwa poprzez poszerzenie bazy klientów. Bardzo dużo osób zastanawia się również, jakie treści content marketingowe najlepiej tworzyć. Świetnym wyborem jest postawienie na to, co interesuje konkretnych odbiorców. W ten sposób można osiągnąć bardzo zadowalające rezultaty. Jeżeli bazuje się na wypracowanych buyer personach, a ponadto ich problemach czy wyzwaniach, warto dopasować tematy oraz zagadnienia w ich ścieżkach zakupowych skoncentrowanych w matrycy contentowej. Trzeba wiedzieć o tym, że tego typu strategia content marketingowa zakłada publikacje do wszelakich członków komitetu zakupowego na różnych etapach ich ścieżki zakupowej, co jest bardzo istotne.

Dennis Selinas został mianowany dyrektorem generalnym Grupy Globalworth

Globalworth, wiodący inwestor biurowy w Europie Środkowo-Wschodniej, informuje o mianowaniu Dennisa Selinasa na nowego dyrektora generalnego Grupy. Zarząd firmy i Dimitris Raptis, CEO, uzgodnili, że Raptis ustąpi z funkcji CEO i członka zarządu z dniem 31 grudnia 2022 r., ale nadal będzie wspierał Globalworth w roli doradcy. Dimitris Raptis dołączył do zarządu spółki jako zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji przed jej pierwszą ofertą publiczną (IPO) na londyńskim parkiecie AIM w 2013 r., a następnie został dyrektorem generalnym w 2020 roku.

Dennis Selinas dołącza do spółki jako dyrektor wykonawczy z dniem 21 listopada 2022 r. i obejmie stanowisko CEO Globalworth od 1 stycznia 2023 roku. Selinas ma prawie 20-letnie doświadczenie w branży nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej i obecnie zarządza portfelem nieruchomości Argo Capital Management Limited, notowanej na AIM spółki zarządzającej funduszami, który składa się z aktywów o wartości 500 mln euro w pięciu centrach handlowych w regionie SEE (około 275 000 mkw. GLA / Rumunia, Ukraina).

W imieniu Zarządu chciałbym wyrazić nasze podziękowania i uznanie dla Dimitrisa za jego zaangażowanie i poświęcenie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Odgrywał on kluczową rolę, zwłaszcza w ostatnich kilku trudnych latach, w kierowaniu spółką w celu osiągania ciągłych, dobrych wyników oraz w kształtowaniu planów Globalworth na przyszłość. Pomógł również w wykształceniu pierwszorzędnego zespołu zarządzającego, który pod przyszłym kierownictwem Dennisa jest obecnie bardzo dobrze przygotowany do prowadzenia działalności. W imieniu Zarządu chciałbym powitać Dennisa w jego nowej roli w Globalworth. Rozległe doświadczenie Dennisa i dorobek w branży nieruchomości i finansów w Europie Środkowo-Wschodniej jest właściwym dopasowaniem do firmy i będzie miało kluczowe znaczenie dla wzmocnienia jej dominacji na rynku biurowym” – Martin Bartyzal, Przewodniczący Rady Dyrektorów Globalworth Group.

Jestem zaszczycony, że mogę objąć stanowisko dyrektora generalnego w Globalworth, wiodącego właściciela powierzchni biurowych w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu ostatniej dekady byłem świadkiem niezwykłego wzrostu portfolio Globalworth, w którym znajdują się wysokiej jakości, funkcjonalne i trwałe powierzchnie biurowe wybierane przez najbardziej wymagających najemców. Zamierzam realizować wizję firmy polegającą na ciągłym unowocześnianiu jej aktywów, doskonałości operacyjnej i wzmacnianiu przewagi konkurencyjnej, która czyni ją preferowanym wynajmującym w Rumunii i Polsce. W szybko zmieniającym się zewnętrznym środowisku makroekonomicznym i geopolitycznym planujemy realizować dobrze opracowaną strategię przy wsparciu wnikliwego zespołu, który odegrał kluczową rolę w ewolucji Globalworth do jej obecnej, znaczącej pozycji rynkowej. Wszystko co firma osiągnęła do tej pory jest solidną podstawą do dalszego przemyślanego wzrostu, innowacji w zarządzaniu aktywami i ciągłej poprawy jakości usług świadczonych naszym najemcom oraz dostarczania wartości naszym udziałowcom” – Dennis Selinas, Dyrektor Generalny w Globalworth Group.

Dimitris Raptis, zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji Grupy Globalworth
Dimitris Raptis, zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji Grupy Globalworth

Moja kadencja w Globalworth była największym osiągnięciem w mojej karierze zawodowej. Od stosunkowo skromnych początków firmy jako dewelopera w Bukareszcie, w Rumunii, do bycia nie tylko wiodącym inwestorem i wynajmującym biura w Europie Środkowo-Wschodniej, ale także jedną z najbardziej podziwianych, szanowanych i rozpoznawanych firm i marek z branży nieruchomości w regionie, była to fenomenalna podróż pełna emocji, wyzwań, a także ogromnego spełnienia zawodowego i osobistego. Jestem wdzięczny wszystkim naszym klientom, doradcom i inwestorom za ich wsparcie w ciągu tych lat. Nie udałoby się tego wszystkiego osiągnąć bez nieocenionego wkładu mojego zespołu, z którym miałem przyjemność i przywilej pracować przez długi czas. Stworzenie niesamowitej grupy utalentowanych osób i prowadzenie jej przez ostatnie trzy lata jest tym, z czego jestem najbardziej dumny. Chciałbym życzyć całej społeczności Globalworth wszystkiego najlepszego w nadchodzącym czasie. Jestem przekonany, że firma i nasz zespół zarządzający, mając również silne wsparcie naszych akcjonariuszy, jest bardzo dobrze przygotowana do rozwoju w nadchodzących czasach” – Dimitris Raptis.

Dennis Selinas (54 lata) jest doświadczonym liderem biznesowym z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w branży finansowej i sektorze nieruchomości. Posiada wielodyscyplinarne doświadczenie (zarządzanie, restrukturyzacja operacyjna i finansowa, doradztwo w zakresie fuzji i przejęć, private equity, handel, strukturyzacja instrumentów pochodnych) w kilku klasach aktywów (nieruchomości, zadłużenie zagrożone, dochód stały, metale szlachetne) w różnych instytucjach (notowane spółki nieruchomości, fundusze private equity, banki inwestycyjne, fundusze hedgingowe), w kilku różnych jurysdykcjach (Europa Południowo-Wschodnia, Chiny, Brazylia, Bliski Wschód i Europa Zachodnia). Swoją karierę rozpoczął od handlu instrumentami pochodnymi o stałym dochodzie w Bank of Montreal, a po ukończeniu London Business School przeniósł się do działu M&A w Lazard London. Zajmował wysokie stanowiska w Charlemagne Capital oraz Argo Capital Management i był zaangażowany we wszystkie aspekty związane z nieruchomościami, w tym: nabywanie, rozwój, sprzedaż portfela, finansowanie, zarządzanie aktywami i restrukturyzację w sektorze handlowym, biurowym i mieszkaniowym.

Wyniki Grupy Banku Millennium po 3 kwartale 2022 r.

Bank Millennium – poprawa efektywności kosztowej, solidny wzrost sprzedaży pożyczek gotówkowych,  bezprecedensowy ujemny wynik netto 3 kwartału spowodowany kosztem wakacji kredytowych.

Skonsolidowane wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium po 3 kwartałach 2022 r.

W 3 kwartale 2022 roku skonsolidowany wynik netto Grupy Banku Millennium wyniósł -1 001  mln zł (-1 264 mln zł po 3 kwartałach). Strata w 3 kwartale była w całości spowodowana rozpoznaniem z góry kosztów wakacji kredytowych nałożonych na polskie banki w lipcu b.r. Bez nich, mimo wysokich kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi i kilku znaczących pozycji nadzwyczajnych, Grupa zaksięgowałaby zysk netto w wysokości 152 mln zł (743 mln zł po 3 kwartałach). Był to zarazem drugi kwartał z rzędu, w którym wyniki działalności podstawowej z nawiązką równoważyły ​​koszty związane z walutowymi kredytami hipotecznymi.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

– W 3 kwartale osiągnęliśmy ujemy wynik z powodu wakacji kredytowych, ale warte podkreślenia są satysfakcjonujące wyniki biznesowe, z czego jestem bardzo zadowolony. Pozyskiwanie nowych klientów przebiegało wyjątkowo dobrze i jestem przekonany, że na początku przyszłego roku osiągniemy nasz strategiczny cel na 2024 rok czyli 3 mln klientów. W sposób konsekwentny i stabilny digitalizujemy siebie i naszych klientów. Już 2 miliony osób regularnie loguje się i aktywnie korzysta z aplikacji mobilnej Banku. Mimo, że sprzedaż kredytów detalicznych wyraźnie spowolniła, pożyczki gotówkowe wzrosły o 8% kw./kw. i osiągnęły wartość 1,5 mld zł. Depozyty odnotowały wzrost o 2% – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium. – W bankowości korporacyjnej obsługę klientów z mocną relacją z Bankiem traktowaliśmy priorytetowo, zaobserwowaliśmy wzrost wykorzystania kredytu na rachunkach bieżących i faktoringowych. Nadal zachowujemy ostrożność w zarządzaniu ryzykiem i w sposób zdyscyplinowany realizujemy Plan naprawy i Plan Ochrony Kapitału. Przede wszystkim skupiamy się na wdrażaniu projektów zgodnych z obowiązującą strategią na lata 2022-2024.

– Kontynuujemy zawieranie ugód z kredytobiorcami hipotecznymi we frankach szwajcarskich. Już szósty  kwartał z rzędu kończymy podpisaniem około 2 tys. ugód, nawet jeśli niektórzy klienci skierowali już swoje sprawy do sądów. W 2022 roku podpisaliśmy już 6 631 takich umów (2 175 tylko w 3 kwartale), a liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się o ponad 7800. W efekcie był to już szósty kwartał z rzędu, w którym redukcja liczby aktywnych walutowych kredytów hipotecznych była wyższa niż napływ nowych pozwów. Będziemy kontynuować nasze działania w ramach negocjacji porozumień z klientami – dodał Joao Bras Jorge.

Następujące wydarzenia 3 kwartału 2022 roku determinujące poprawę wyników r/r są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • kontynuacja odbudowy wyniku z odsetek ze wzrostem r/r w 3kw22 o 90%;
  • kontynuacja poprawy kwartalnej NIM (479 p.b. w porównaniu 448 p.b. w 2kw22 i 377 p.b. w 1kw22);
  • stabilny poziom portfela kredytowego (netto/brutto +2%/2% r/r) ze zmniejszającym się portfelem walutowych kredytów hipotecznych, niższym apetytem na ryzyko oraz koncentracji na aktywach ważonych ryzykiem ( RWA) mających coraz większy wpływ na wzrost kw/kw; produkcja kredytów detalicznych spowolniła w porównaniu do 2kw22; wypłaty kredytów hipotecznych w 3kw22 spadły do poziomu 1,4 mld zł i były 19% poniżej poziomu w tym samym okresie roku ubiegłego; produkcja pożyczek gotówkowych poprawiła się kw/kw do poziomu 1,5 mld zł ale był 4% niższa niż w rekordowym 3kw21; niezależnie od tego, portfel walutowych kredytów hipotecznych wyrażony w PLN zmniejszył się o 23% r/r, co było wynikiem spłat, tworzenia rezerw (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) i polubownych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 10,2% (kredyty udzielone przez BM:9,4%) z 13,6% (12,6%) w tym samym okresie w zeszłym roku;
  • poprawa efektywności kosztowej w wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; spadająca liczba pracowników (liczba aktywnych pracowników spadła o 147, tj. 2% od 3kw21), trwająca optymalizacja naszej sieci dystrybucji fizycznej (liczba oddziałów własnych spadła o 34 jednostek, tj. 8% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,48 mln, wzrost o 13% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,2 mln, wzrost o 18% r/r); kosztowe działania optymalizacyjne pomogły ograniczyć inflacyjny wzrost kosztów operacyjnych oraz przełożyły się na znaczną poprawę efektywności kosztowej; raportowany wskaźnik koszty/dochody („K/D”) spadł do 32,7% z 45,2% w tym samych okresie roku ubiegłego a wskaźnik K/D z wyłączeniem BFG/IPS, portfela FV, kosztów prawnych, kosztów dobrowolnych ugód oraz wpływu pozycji kompensujących rezerwy utworzone na walutowe kredyty hipoteczne dot. portfela d. EB zmniejszył się dalej do poziomu istotnie poniżej 30% z poziomu około 40% w tym samym okresie ubiegłego roku;
  • generalnie stabilna jakość portfela kredytowego i w rezultacie niski koszt ryzyka (56 p.b. w 3kw22 w por. z 35 p.b. w 2kw22 oraz 40 p.b. w 1kw22) z nieco przeciwstawnymi trendami w portfelach detalicznym (lekkie pogorszenie, zwłaszcza w części nie-hipotecznej) i korporacyjnym (dalsza poprawa) oraz braku wpływów ze sprzedaż portfela kredytów niepracujących; wskaźnik NPL (4,5%) nieco się podwyższył w porównaniu z poziomem z końca grudnia 2021 r. (4,4%) i 2kw22 (4,3%) częściowo z powodu „efektu mianownika”; pokrycie kredytów niepracujących rezerwami pozostało praktycznie niezmienione na poziomie 69%;
  • depozyty klientów wzrosły w kwartale (+2%) z depozytami detalicznymi rosnącymi o 3% kw/kw i stabilnymi depozytami korporacyjnymi; struktura depozytów detalicznych dalej stopniowo się zmieniała z udziałem depozytów terminowych na poziomie 28% na koniec września w porównaniu z 15% na koniec 2021 r.; płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D zmniejszającym się do poziomu 81%;
  • wskaźniki kapitałowe obniżyły się w kwartale (skonsolidowany TCR: 12,4%/T1: 9,4% w porównaniu z odpowiednio 15,2%/12,1% na koniec czerwca br.) poniżej wymaganych minimalnych poziomów jak informowano wcześniej; koszt wakacji kredytowych był głównym powodem zmniejszenia się kapitału regulacyjnego; negatywna wycena obligacji poprzez zysk całkowity zmniejszyła m.in. wskutek spadku rynkowych rentowności obligacji; aktywa ważone ryzykiem (RWA) nieznacznie wzrosły, głównie w następstwie zmian metodologicznych;
  • aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne spadły o 6% kw/kw do poziomu poniżej 6,4 mld zł i tempem spadku r/r na poziomie 33%.

Z końcem roku przedsiębiorcom mogą przepaść miliardy złotych z faktur

Niepewność gospodarcza spowodowana inflacją, rosnącymi cenami prądu, gazu i paliw oraz wojną na Ukrainie sprawia, że zachowanie płynności finansowej staje się coraz większym wyzwaniem dla firm. Do tego z końcem roku mogą przepaść miliardy złotych z faktur wystawionych przez przedsiębiorców dwa lata temu. 31 grudnia 2022 r. przedawnią się bowiem faktury z 2020 r. Należności można jednak odzyskać, jeśli przedsiębiorcy już teraz zdecydują się na windykację polubowną.

Z danych GUS wynika, że w 2020 r. małe i średnie firmy wystawiły faktury na 2,6 bln zł. W badaniu „Audyt windykacyjny”, przeprowadzonym na zlecenie Kaczmarski Inkasso na początku 2022 r.,  przedstawiciele 58,5 proc. z nich deklarowali, że część faktur jest płacona przez klientów z opóźnieniem. Na szczęście w przypadku 53 proc. MŚP wartość przeterminowanych faktur nie przekraczała 10 proc. wszystkich wystawionych.

– W gorszej sytuacji było 29 procent firm, w których wartość nieopłaconych faktur była wyższa niż jedna piąta całej sprzedaży. Z tego w przypadku 6 procent przedsiębiorstw nieuregulowane faktury stanowiły ponad 40 procent przychodów. Okres przeterminowania był bardzo różny, ale aż co czwarta faktura to taka, której termin płatności minął co najmniej rok wcześniej. Tak duża kwota przeterminowanych należności nie tylko szkodzi gospodarce, ale też blokuje działalność firm. Badania, jakie przeprowadziliśmy wśród przedsiębiorców, pokazały, że opóźnienia w płatnościach uniemożliwiają rozwój co drugiego przedsiębiorstwa w Polsce, a najmocniej dotykają najmniejsze działalności – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

W świetle danych GUS i badania Kaczmarski Inkasso szacunkowa wartość faktur, które pozostaną nieopłacone, może wynieść od kilku do nawet kilkunastu miliardów złotych.

Przerwać bieg przedawnienia

Tymczasem już niedługo, bo 31 grudnia 2022 r. przedawnią się niezapłacone faktury wystawione w 2020 r., dotyczące np. umów sprzedaży, świadczenia usług i o dzieło. Nowelizacja Kodeksu cywilnego  z lipca 2018 r. przesunęła termin przedawnienia długów, związanych z działalnością gospodarczą na ostatni dzień roku kalendarzowego, w którym przypada to przedawnienie. Jeśli więc przedsiębiorca sprzedał towar 20 lipca 2020 r., termin wymagalności zapłaty przypadał 20 sierpnia. W przypadku gdy klient nie uregulował faktury, dług przedawni się z końcem 2022 r.

Wyjątkiem jest m.in. branża transportowa, gdzie okres przedawnienia wynosi rok. Jeśli usługa obejmowała przewóz międzynarodowy, czas nieco się wydłuża – do roku i trzech miesięcy.

Dłużnik gra na zwłokę

Może się zdarzyć tak, że dłużnik celowo dąży do przedawnienia, ale w takim wypadku istnieją rozwiązania prawne, które pomagają wybrnąć z tej sytuacji zgodnie z interesem wierzyciela. Musi on podjąć konkretne działanie, aby przerwać bieg przedawnienia. Pierwsza opcja – tańsza i szybsza – to przekazanie niezapłaconych faktur do firmy windykacyjnej, w której negocjatorzy doprowadzą do zawarcia ugody z dłużnikiem przed upływem terminu przedawnienia. Druga – trwająca dłużej – to skierowanie sprawy do sądu.

Dlatego, aby pieniądze nie przepadły, przedsiębiorcy mogą szybko zlecić windykację polubowną. Samo przekazanie faktur do firmy windykacyjnej nie spowoduje jednak zablokowania przedawnienia. Konieczne jest jeszcze zawarcie do 31 grudnia tego roku ugody z dłużnikiem, w której uzna on roszczenia wierzyciela lub skierowanie sprawy do sądu.

– Trzeba jednak pamiętać, że negocjatorzy muszą mieć trochę czasu na kontakt z dłużnikiem i nakłonienie go do spłaty lub uznania długu. Nie warto więc zwlekać do ostatniej chwili z przekazaniem faktur do windykacji. W razie niepowodzenia mediacji możemy jeszcze skierować sprawę do sądu, co wstrzyma bieg przedawnienia. Czas, który pozostał do końca roku, warto poświęcić na jak najszybszy przegląd niezapłaconych faktur i skierowanie ich do windykacji. W niestabilnych czasach, jakie dziś mamy, liczy się każda złotówka. Jeśli firma wykonała pracę, powinna dostać za to zapłatę, aby mieć z czego pokrywać swoje zobowiązania. To naprawdę ostatni dzwonek, żeby odzyskać należne pieniądze za 2020 rok – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Przedawnienie to nie anulowanie

Należy pamiętać, że przedawnienie nie oznacza anulowania długu. Zobowiązanie nadal istnieje i wierzyciel ma prawo go dochodzić – nie może jedynie zrobić tego w sądzie. Ma także możliwość wpisania niesolidnego płatnika do Krajowego Rejestru Długów. Utrudni to dłużnikowi funkcjonowanie na rynku, ponieważ bank bądź firma leasingowa może mu odmówić udzielenia kredytu czy sfinansowania zakupu samochodu lub maszyny.

Cavatina Holding S.A. rozpoczyna zapisy na obligacje serii P2022D

Cavatina Holding S.A. przeprowadzi emisję 3,5 letnich obligacji serii P2022D o wartości do 20 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o WIBOR 6M powiększony o marżę 6 proc. Zapisy będą przyjmowane w dniach 24 października – 8 listopada 2022 r., a funkcję firmy inwestycyjnej pełni Michael/Ström Dom Maklerski.

– Rozwijamy Grupę Cavatina Holding zgodnie z założeniami naszego modelu biznesowego. W sierpniu sfinalizowaliśmy transakcję sprzedaży trzech budynków z naszego portfolio za 139 mln EUR, a postępy w komercjalizacji kolejnych biurowców sprawiają, że są one atrakcyjnym aktywem dla funduszy. Dwie poprzednie emisje obligacji, które przeprowadziliśmy w czerwcu i lipcu zakończyły się wyraźną redukcją dlatego mając cały czas możliwość emisji obligacji w ramach zatwierdzonego przez KNF programu zdecydowaliśmy się uruchomić jeszcze jedną transzą – mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding S.A. zdecydowała o emisji do 20 000 obligacji serii P2022D o wartości nominalnej 1 000 zł i oprocentowaniu bazującym na WIBOR 6M powiększonym o marżę 6%. Biorąc pod uwagę WIBOR 6M z 19 października 2022 r., który wyniósł 7,55% łączne oprocentowanie powiększone o marżę 6% wyniosłoby 13,55%. Zapisy będą przyjmowane w dniach 24 października – 8 listopada 2022 r. na stronie  oferującego, którym tak jak przy wcześniejszych emisjach jest Michael/Ström Dom Maklerski, a także w domach maklerskich wchodzących w skład konsorcjum dystrybucyjnego: Noble Securities, Dom Maklerski BDM i Dom Maklerski Banku BPS. Dzień Emisji obligacji przewidziany jest na 17 listopada 2022 r., a obligacje mają zadebiutować na rynku Catalyst jeszcze w listopadzie bieżącego roku. Termin wykupu 3,5 letnich papierów zabezpieczonych poręczeniem Cavatina sp. z o.o. przypada na maj 2026 r.

Szczegółowe informacje na temat prowadzonej emisji zawarte są w Ostatecznych Warunkach Emisji Obligacji zamieszczonych na stronie www spółki.

Emisja prowadzona jest na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF 10 stycznia 2022 r pozwalającego na emitowanie zabezpieczonych obligacji w ramach programu emisji obligacji ustanowionego we wrześniu 2021 r.  Grupa przeprowadziła dotychczas trzy emisje w ramach tego programu i uplasowała obligacje łącznej wartości ponad 100 mln zł. Pierwsza emisja w której spółka uplasowała obligacje serii P2022A o wartości ponad 40 mln zł została przeprowadzona w pierwszym kwartale 2022 r. W czerwcu 2022 r. w ofercie publicznej na obligacje serii P2022B o wartości 40 mln zł  inwestorzy złożyli zapisy o wartości 63,4 mln zł, co oznacza stopę redukcji około 37%. A w lipcu 2022 r. spółka uplasowała wśród inwestorów indywidualnych 3,5-letnie obligacje serii P2022C o wartości 20 mln zł.  Łączna wartość złożonych zapisów w tej ofercie wyniosła 25,9 mln zł, a stopa redukcji około 23%.

Cavatina Holding S.A. to notowany na GPW, jeden z największych polskich deweloperów biurowych. Spółka kontynuuje proces dywersyfikacji źródeł finansowania, mający na celu wsparcie realizacji strategicznego celu Grupy, czyli osiągnięcia 1 mln mkw. portfela inwestycji w 2025 r. W sierpniu 2022 r. Grupa sfinalizowała transakcję sprzedaży portfolio trzech budynków Carbon Tower, Ocean Office Park A i Tischnera Office za ponad 139 mln euro do podmiotów związanych z amerykańskim funduszem Lone Star Funds. Oprócz ustanowionego we wrześniu programu obligacji do 200 mln zł, w ramach którego przeprowadzana została obecna emisji, w grudniu 2021 r. spółka ustanowiła nowy, bezprospektowy program emisji obligacji do kwoty 200 mln zł, które mogą być oferowane wybranym inwestorom kwalifikowanym.

Spadki chińskich cen akcji

Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się dosyć silnymi wzrostami głównych indeksów (S&P 500 +2,37 proc., DJIA +2,47 proc., Nasdaq Composite +2,31 proc.). Ta zwyżka była kontynuowana na większości czynnych dziś giełd Azji i Oceanii. Znamiennych wyjątkiem były giełdy chińskie, które po publikacji dzisiejszych danych makroekonomicznych silnie spadały (Shanghai Composite -2,02 proc., Shanghai B-Share -3,42 proc., Hang Seng -6,83 proc.). Hang Seng osiągnął najniższy poziom od 2009 roku.

Na rynkach akcji w Europie lekko przeważały dziś rano ostrożne zwyżki indeksów (DAX +0,48 proc., CAC 40 +0,27 proc.). Najwyżej w historii był dziś turecki XU100.

GPW otworzyła się na plusach, których skala była później redukowana (WIG-20 +0,12 proc. ok. godz. 9:50). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne minima osiągnęły ceny akcji PKN Orlen i PGNiG, co sprowadziła również do nowego cyklicznego minimum WIG-Paliwa. Wśród składników mWIG-u 40 najwyżej od ponad 2 lat były ceny akcji XTB, natomiast swe nowe cykliczne minima osiągały dziś ceny akcji spółek Neuca, Develia i Data Walk.

W piątek najwyższy poziom od 2008 roku osiągnęła rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Kanady (3,649 proc.). Dziś rano rentowność 10-latek rządu USA lekko spadała, ale utrzymywała się powyżej poziomu 4 proc. (4,15 proc.). W Azji najwyżej od ponad 2 lat była dziś rentowność 10-letnich obligacji rządu Indonezji. W piątek najwyżej od 2008 roku była rentowność 10-latek rządu Singapuru. W poniedziałek rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w Europie spadały. Jednym z nielicznych wyjątków były 10-latki rządu Rumunii, których rentowność ustanowiła dziś swe nowe cykliczne maksimum.

Taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową (Brent -3,68 proc., WTI -1,67 proc.), silnie drożał natomiast na NYMEX-ie amerykański gaz ziemny (+8,16 proc. ok. godz. 9:20). Najniższy od roku poziom zaliczyły dziś ceny kontraktów na kawę na ICE.

Kurs amerykańskiego dolara osiągnął dziś swe nowe cykliczne maksima względem chińskiego juana, malezyjskiego ringgita i dolara tajwańskiego. Silny spadek kursu USD/JPY w piątek (-1,67 proc.; to najsilniejszy dzienny spadek kursu od 26 listopada 2021) sugerował, że bank centralny Japonii ponownie zainterweniował w obronie japońskiej waluty. Dziś rano kurs USD/JPY dynamicznie odrabiał te piątkowe straty (+1,04 proc. ok. godz. 9:20). Kur EUR/USD lekko spadał dziś rano z najwyższego od ponad 2 tygodni poziomu (-0,15 proc. ok. godz. 9:20).

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN +0,18 proc. ok. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara utrzymywał się powyżej poziomu 19000 USD spadając dziś ok. godz. 9:15 o 1,15 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Materiały budowlane i koszty robocizny już tak szybko nie drożeją. A ceny mieszkań?

W III kw. 2022 r. podwyżki cen wielu materiałów budowlanych wyraźnie spowolniły, a niektórych nawet spadły. Przyspieszył natomiast wzrost kosztów robocizny. Analitycy portalu GetHome.pl zbadali, jak zmieniły się w związku z tym koszty budowy domów i mieszkań oraz jaki to miało wpływ na ich ceny.

Ze względu na drożejące paliwo i energię raczej trudno sobie wyobrazić spadek cen wyrobów budowlanych. Z drugiej strony, ich producentów może zmusić do obniżek dramatycznie pogarszająca się koniunktura w budownictwie mieszkaniowym – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.Komunikat - zmiany cen wyrobów budowlanych

Trzeci kwartał jeszcze nie przyniósł przełomu w tej sprawie. Z danych serwisu Intercenbud, który analizuje ceny zawarte w kosztorysach sporządzanych przez inwestorów i wykonawców robót budowlanych wynika, że ceny większości wyrobów budowlanych poszły w górę np. gips i wyroby z gipsu były o 5,5% droższe niż trzy miesiące wcześniej, choć pierwsza połowa roku zapowiadała spadek cen.

Należy jednak podkreślić, że w trzecim kwartale wiele materiałów potaniało. Najbardziej spektakularna była blisko 30% obniżka cen stali konstrukcyjnej, która w drugim kwartale podrożała aż o ponad 53%. Część inwestorów najpewniej ucieszy wyhamowanie cen stolarki oraz korekta cen materiałów ociepleniowych i z betonu. W pierwszym półroczu drożały one bowiem bardzo mocno. Ponadto ustabilizowały się ceny wyrobów z drewna, które – przypomnijmy – w analogicznym okresie przed rokiem podrożały o 33%. Warto zwrócić uwagę, że równocześnie z powodu wysokiej inflacji rosną oczekiwania płacowe pracowników budowlanych. W trzecim kwartale koszty robocizny wzrosły o ponad 6%, czyli więcej niż przez całe pierwsze półrocze.

Jaki miało to wpływ na koszty budowy? Oczywiście zależą one od wielu czynników, m.in. metrażu, technologii wybranej do budowy czy standardu wykończenia. Serwis Intercenbud.pl ocenia, że ceny materiałów budowlanych użytych do budowy domu jednorodzinnego były w trzecim kwartale nawet o 22% wyższe niż przed rokiem. Nie dziwi więc, że budownictwo jednorodzinne przeżywa zapaść. GUS podał właśnie, że okresie dziewięciu miesięcy inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę ok. 68,5 tys. mieszkań, co jest wynikiem gorszym od ubiegłorocznego o blisko jedną piątą. Co gorsza, od marca z każdym miesiącem rozpoczynanych budów było coraz mniej.Komunikat-koszty budowy w III kw-inwetorzy indywidualni

Jeszcze większe hamowanie widać w budownictwie wielorodzinnym. Dobrą passę firm deweloperskich przerwała seria podwyżek stóp procentowych. Ich konsekwencją był spadek zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań, a w efekcie – ich sprzedaż. Np. w stolicy była ona w III kw. 2021 r. o 38% mniejsza niż na początku roku. Ceny mieszkań osiągnęły bowiem poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować. W tej sytuacji wielu deweloperów wstrzymuje nowe inwestycje. Według GUS, w okresie dziewięciu miesięcy rozpoczęli budowę ok. 93,8 tys. mieszkań, czyli o ponad jedną czwartą mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy

Z drugiej strony jak zauważa ekspert Gethome.pl wrzesień przyniósł odbicie w liczbie rozpoczynanych mieszkań. GUS nie podał jeszcze, jak wygląda sytuacja w poszczególnych powiatach. Jednak dane sierpniowe pokazały, że zapaść w budownictwie deweloperskim ma miejsce przede wszystkim w największych metropoliach, czyli w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Poznaniu.

Na pogłębiający się kryzys w budownictwie deweloperskim wskazują też dane podażowe bigdata.rynekpierwotny.pl z sześciu największych miast.

Natomiast w m.in. w Rzeszowie, Gdyni, Radomiu i Olsztynie GUS odnotował w okresie ośmiu miesięcy wzrost liczby rozpoczętych mieszkań. Wzrosła też w tym czasie aktywność lokalnych firm deweloperskich w niektórych miejscowościach okalających największe metropolie, gdzie mieszkania są średnio o 30-40% tańsze. Z drugiej strony, statystyki GUS wskazują, że z każdym miesiącem kurczy się liczba powiatów z dodatnią dynamiką rozpoczynanych mieszkań.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy-wprowadzone

Deweloperzy najpewniej liczą na stabilizację lub nawet na spadek kosztów budowy. Jednak – póki co –  przeczą temu nie tylko dane Intercenbudu za III kw. dotyczące cen materiałów budowlanych, ale także najnowsze dane GUS o cenach produkcji budowlano-montażowej. Wynika z nich, że budowa budynków podrożała we wrześniu o 1,5% w stosunku do sierpnia. Problem w tym, że w lipcu dynamika wzrostu kosztów produkcji budowlano-montażowej wyraźnie wyhamowała. Po okresie marzec – czerwiec, gdy te koszty rosły w tempie 1,3 – 1,4% miesiąc do miesiąca, sierpień przyniósł spadek dynamiki wzrostowej do poziomu 0,8%. Wrzesień cofnął więc budowlankę z tego kursu. Dodajmy, że we wrześniu koszty budowy budynków były wyższe aż o 15,9% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Wygląda na to, że deweloperzy wstrzymują budowy przede wszystkim tam, gdzie już nie mogą rosnących kosztów przerzucić na klientów. Wskutek spadku ich zdolności kredytowej ceny mieszkań stały się zaporowe.

Ekspert GetHome.pl zwraca uwagę, ze koszty te w dużym stopniu zależą od cen użytych materiałów budowlanych. Według serwisu Intercenbud.pl w przypadku bloku podrożały one przez ostatni rok nawet o 30%. Największy udział w kosztach zakupu materiałów budowlanych mają wyroby betonowe, a ich cena poszła w górę aż o 41%. Dodajmy, że w budownictwie wielorodzinnym materiały budowlane odpowiadają za ok. 46% łącznych kosztów deklarowanych w kosztorysach inwestorskich i wykonawczych. Mniej więcej połowa kosztów budowy przypada zaś na robociznę. Oczywiście w poszczególnych miastach podwyżki są zróżnicowane.

Warto zwrócić uwagę, że w ostatnim roku w większości metropolii średnia cena m kw. mieszkań wzrosła mniej niż GUS-owski wskaźnik kosztów budowy.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy-ceny mieszkań

Przy czym w przypadku Łodzi i Poznania ta średnia może być myląca. Po prostu podbiły ją luksusowe mieszkania z ceną powyżej 15 tys. zł za m kw., które deweloperzy zaczęli wprowadzać do sprzedaży. Tymczasem wrzesień przyniósł w większości największych miast stabilizację (Wrocław i Gdańsk) lub nawet 1% spadek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w ofercie firm deweloperskich (Warszawa, Kraków). Tylko w Łodzi średnia poszła w górę o 1%, ale to dlatego, że na rynek trafiły tu drogie mieszkania, za które deweloperzy życzą sobie średnio 12 tys. zł za m kw. W praktyce coraz więcej firm deweloperskich proponuje kupującym rabaty i różnego rodzaju bonusy takie jak wyposażenie kuchni, miejsce parkingowe w cenie mieszkania, które oznaczają de facto obniżkę cen.

Budowlańcy mają jeszcze pełne ręce roboty, ale w przyszłym roku dla wielu firm może jej zabraknąć.  Skutki pogorszenia koniunktury w budownictwie deweloperskim odczują nie tylko firmy wykonawcze. Zmniejszy się także sprzedaż wielu materiałów budowlanych i wyposażeniowych, czyli m.in. mebli, sprzętu RTV i AGD.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Małe obiekty nakręcają nową podaż – III kwartał 2022 na polskim rynku handlowym

Po oddaniu do użytku 72,7 tys. mkw. GLA zasoby powierzchni handlowej w Polsce zwiększyły się do 12,57 mln mkw. GLA w ramach 592 centrów – takim wynikiem zakończył się III kwartał na polskim rynku handlowym. W planach deweloperów na bieżący rok jest ukończenie kolejnych 148 tys. mkw. GLA powierzchni handlowej. Kolejne 180 tys., będące w budowie, ma trafić na rynek w 2023 r.

Parki handlowe wciąż górą

Największym obiektem oddanym do użytku w III kw. 2022 r. był Aniołów Park w Częstochowie (17,5 tys. mkw. GLA), gdzie swoje sklepy otworzyły m.in. Carrefour, Jula, Sinsay, Jysk czy Media Expert. Drugim co do wielkości był Cuprum Park w Lubinie (13 tys. mkw. GLA), zbudowany w sąsiedztwie centrum handlowego Cuprum Arena. Oba te obiekty to przebudowane hipermarkety Tesco.
– Małe centra handlowe o profilu zakupów codziennych wciąż wiodą prym, co potwierdza fakt, że w III kwartale na całą nową podaż złożyło się oddanie ośmiu tego typu obiektów – Katarzyna Michnikowska, dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Kolejny mixed-use w budowie

W polu zainteresowań deweloperów są także obiekty mixed-use, których będzie przybywać na rynku. W III kw. ogłoszono start inwestycji Liebrecht & wooD – Drucianka Campus. Projekt, który zoferuje ok. 42 tys. mkw. biur oraz 7,5 tys. mkw. powierzchni handlowo-usługowej, powstanie w miejscu Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftu i Gwoździ w rejonie Dworca Wschodniego przy ul. Kijowskiej.

Nowe marki na rynku

W III kw. 2022 r. na polskim rynku zadebiutowało ok. 15 marek, z czego część stanowiły nowe wejścia, a część nowe koncepty marek już obecnych na naszym rynku.

– Widzimy, że Polska pozostaje atrakcyjna dla inwestorów i właścicieli światowych marek. W minionych trzech miesiącach swoje debiuty ogłosiły m.in. marka odzieżowa Uniqlo oraz nowy koncept klubów fitness dla mniejszych miast CityFit Blue. Z kolei

Adidas otworzył w Domach Towarowych Wars Sawa Junior swoją pierwszą w Europie Środkowo-Wschodniej flagową placówkę – wymienia Wojciech Wojtowicz, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

– Debiuty nowych marek to dobry znak dla centrów handlowych, które ucierpiały w dobie pandemii i czasach świetności robienia zakupów online. Wyniki badania potwierdzają, że rynek centrów handlowych powoli dźwiga się z zapaści, jaką przeszedł w latach 2020-2021, wykazując spadek pustostanów do 4,7% na ośmiu głównych polskich rynkach w porównaniu do 5,2% w analogicznym okresie ubiegłego roku – dodaje Katarzyna Michnikowska.

Nowe technologie na zakupach

Firmy coraz chętniej testują różnego rodzaju rozwiązania, poczynając od pełnej digitalizacji sklepów jak Modivo i e-obuwie, kończąc na ciekawych innowacjach, np. sprzedaż hot dogów przez robota w Żabce Nano.

– W duchu mody na ekologię w wielu sklepach pojawiają się także automaty do segregacji opakowań. Tego typu inicjatywy podejmują między innymi Rossmann czy Lidl. Z kolei sieci takie jak 4F, CCC, Intersport, czy centra handlowe jak Blue City w Warszawie, instalują „ubraniomaty”, czyli urządzenia do odbioru używanej odzieży przeznaczonej na cele charytatywne – mówi Wojciech Wojtowicz.

Co czwarty przedsiębiorca nie liczy na powrót koniunktury w najbliższych latach. Przez wojnę i inflację, bo z pandemią już się oswoiliśmy

Im dłużej trwa wojna w Ukrainie, a inflacja się nie zatrzymuje, tym coraz więcej mikro, małych i średnich firm obawia się swojej przyszłości. Z Barometru EFL na IV kwartał br. wynika, że już ponad połowa przedsiębiorców (54%) spodziewa się pogorszenia sytuacji w najbliższych 6 miesiącach. Kwartał wcześniej pesymizm wyraziło 46% zapytanych, a po wybuchu konfliktu 31%. Niemal nikt nie spodziewa się powrotu koniunktury w przyszłym roku, 65% liczy, że nastąpi to w latach 2024-2025, a co czwarty zapytany w ogóle nie wierzy w optymistyczny scenariusz w najbliższych latach. Eksperci EFL zwracają uwagę, że wśród trzech największych czynników kryzysowych takich jak pandemia, wojna i inflacja, z pierwszym polscy przedsiębiorcy już na dobre się oswoili. Ponad 70% MŚP nie odczuwa wpływu COVID-19 na działalność biznesową.

W badaniu EFL przedsiębiorcy z segmentu MŚP zostali zapytani o wpływ sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej na kondycję branży w perspektywie 6 miesięcy. Wyniki nie są optymistyczne. Choć 36% zapytanych nie spodziewa się zmian, to aż 54% spodziewa się pogorszenia kondycji branży. Grupa pesymistów rośnie z pomiaru na pomiar. W III kwartale liczyła 46% przedsiębiorców, a w II kwartale br., czyli po wybuchu wojny – 31%.

Biorąc pod uwagę wielkość firmy, największy pesymizm ponownie notuje się wśród firm mikro. 56,5% z nich wskazuje na pogorszenie kondycji branży. W przypadku firm małych 53% spodziewa się pogorszenia sytuacji. W przypadku firm średnich 52% obawia się gorszego scenariusza.

Z wyników Barometru EFL wynika, że na pogarszające się nastroje wpływa coraz bardziej konflikt toczący się za naszą wschodnią granicą, a coraz mniej pandemia COVID-19.

Koronawirus już niegroźny…

Negatywna moc sprawcza koronawirusa z pomiaru na pomiar jest coraz słabsza. Z Barometru EFL na IV kwartał, który został zrealizowany na przełomie września i października br. wynika, że 28% firm wskazuje na negatywny wpływ pandemii na ich działalność (5,3% ocenia, że ma ona wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 23% – raczej niekorzystny). W opinii aż 71% MŚP COVID-19 jest neutralny biznesowo. To bardziej optymistyczne wskaźniki niż w poprzednim pomiarze. W III kwartale br. 31% wskazało na negatywny wpływ koronawirusa na prowadzoną działalność, a 67% na naturalny.

– Od wybuchu pandemii COVID-19 minęło już dwa i pół roku. Ten czas nasi przedsiębiorcy wykorzystali bardzo efektywnie. Z jednej strony stosując się do rządowych wytycznych, przystosowali swoje organizacje i pracowników do pracy w trudnych i wyjątkowych warunkach. Z drugiej zaś, rozwijali te części biznesu, które pomagały im prowadzić działalność – nie tracić przychodów, a wręcz czasami je zwiększać. Mam tutaj na myśli przede wszystkim cyfryzację procesów. Wprowadzenie sprzedaży online, obsługa klienta online czy praca zdalna. Kiedyś na takie kroki firmy potrzebowałyby kilku czy kilkunastu lat. W dobie pandemii wystarczyły tygodnie i miesiące. I kiedy wydawało się, że powoli wracamy do „normy” za naszą wschodnią granicą wybuchła wojna. I ona ponownie budzi wśród przedsiębiorców niepokój – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

…ale wojna coraz bardziej tak

59% firm wskazuje na negatywny wpływ wojny na ich działalność – 22,5% ocenia, że ma wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 36,8% – raczej niekorzystny. 39,2% MŚP liczy, że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą w ogóle nie wpłynie na ich biznesy. Kwartał wcześniej grupa pesymistów była bardzo podobna.

Wrześniowe dane z budownictwa mieszkaniowego wciąż z pesymistyczna wymową

Najnowsze dane GUS, podsumowujące statystyki budownictwa mieszkaniowego we wrześniu oraz w trzech zakończonych kwartałach bieżącego roku, zakomunikowały odbicie kompletu danych inwestycyjnych rynku pierwotnego po ich wakacyjnym załamaniu. Na razie jednak brakuje jakichkolwiek przesłanek do zakwalifikowania tego ruchu jako początku trwalszego odreagowania.

Najnowszym potwierdzeniem załamania koniunktury sprzedażowej były niedawno opublikowane raporty deweloperów giełdowych. Jak wskazuje portal RynekPierwotny.pl kontraktacja branżowych tuzów okazała się po trzech kwartałach br. gorsza rok do roku o 37 proc. Jeszcze słabiej wypadł sam trzeci kwartał, ze sprzedażą mieszkań okrojoną o prawie połowę w odniesieniu do analogicznego okresu ub. roku. A to oznacza, że tendencja spadkowa popytu na nowe lokale nieprzerwanie ma się bardzo dobrze i wciąż poszukuje swojego dna. Wyk. 1 - Mieszkaniowe inwestycje deweloperskie

Stąd też bardzo ciekawie zapowiadała się publikacja danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego, ze szczególnym wyróżnieniem inwestycji rozpoczętych. Czy po sierpniowym rekordowo niskim wolumenie nowych budów inwestorzy jeszcze bardziej wyhamują z inwestycjami?

W sumie, we wrześniu, ruszyła budowa blisko 16 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr o 28 proc., natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano wzrost o ponad jedną piątą. Ta krótkoterminowa poprawa statystyk jest wyłączną zasługą deweloperów, którzy od sierpniowego dołka odbili z wynikiem 8,7 tys. jednostek o 68 proc. Tego typu poprawa tylko pozornie może cieszyć, gdyż każdy miesięczny wynik deweloperskich budów rozpoczętych poniżej 10 tys. jest rezultatem bardzo słabym i grubo poniżej średniej z ostatnich lat.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl ogółem w trzech zakończonych kwartałach br. inwestorzy ruszyli z budową 165 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w odniesieniu do analogicznych trzech kwartałów ub. roku o blisko jedną czwartą. Do końca roku ten regres zapewne ulegnie pogłębieniu co najmniej do 30 proc., a to niestety będzie oznaczało najgorszy rezultat od kilkunastu lat.

Z kolei gusowskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym zatrzymały tendencję spadkową, utrzymując się na niemal identycznym poziomie sprzed miesiąca. Wynik ogółem 22 tys. decyzji administracyjnych we wrześniu jest jednak o jedną piątą rok do roku niższy. Natomiast rezultat z trzech pierwszych kwartałów br. na poziomie 237 tys., jest o 7 procent słabszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2021 r.

Co ciekawe jednak, w przypadku samych deweloperów zarówno wynik wrześniowy na poziomie blisko 15 tys. pozwoleń, jak i od początku roku – 161 tys., to rezultaty jak najbardziej korespondujące z osiąganymi w minionych latach inwestycyjnej prosperity. Wydaje się jednak, że ta kategoria danych obecnie mocno straciła na znaczeniu w charakterze czynnika prognostycznego, czy też wskaźnika oceny optymizmu inwestycyjnego deweloperów.

Tymczasem statystyki lokali oddanych do użytkowania we wrześniu dość wyraźnie poprawiły swoje notowania w każdej z okresowych relacji. Miesięczny wynik na poziomie 21,5 tys. oznacza poprawę rdr o prawie 2 proc., natomiast mdm już o blisko 17 proc. Także rezultat od początku roku rzędu 167 tys. jest minimalnie lepszy w relacji rok do roku.

W tym przypadku zdecydowanego regresu nie należy oczekiwać w najbliższej przyszłości, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat. Poza tym deweloperzy w sytuacji ograniczania wolumenów nowych budów obecnie gros swojej aktywności przekierowują na dokańczanie zaawansowanych inwestycji i przekazywanie lokali nabywcom, co w ostatnim tegorocznym kwartale powinno wpływać stymulująco na przedmiotowe statystyki GUS.

W sumie najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego nie wnoszą wiele nowego do zdecydowanie pesymistycznej wymowy obrazu mieszkaniowego rynku pierwotnego. Deweloperzy w dalszym ciągu będą zmuszeni równoważyć rynek poprzez ograniczanie nowych budów, a inwestorzy indywidualni wskutek m.in. sytuacji na rynku kredytowym będą budować coraz mniej domów. Co gorsza jednak, bardzo trudno jest na chwilę obecną oszacować perspektywę spowolnienia koniunkturalnego zarówno w kwestiach podażowych jak i popytowych. Trudno jednak liczyć na to, by była to domena wyłącznie najbliższych miesięcy czy kwartałów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Zmiana na stanowisku Dyrektora Generalnego Allianz Trade

Allianz Trade ogłosił, że Aylin Somersan Coqui, obecnie Dyrektor ds. Ryzyka Grupy Allianz SE, obejmie stanowisko Dyrektora Generalnego i Prezesa Zarządu Allianz Trade. Zmiana ta podlega zatwierdzeniu regulacyjnemu i nastąpi w związku z odejściem Clarisse Kopff, która zdecydowała się od 30 listopada 2022 r kontynuować swą karierę kierowniczą poza Allianz.

Aylin Somersan Coqui (46) posiada stopień licencjata przyznany przez Davidson College oraz stopień MBA uzyskany w Harvard Business School. Karierę analityka finansowego rozpoczęła w Morgan Stanley w 1998 roku, a następnie w roku 2002 dołączyła do Grupy Allianz. W Allianz Global Investors i PIMCO piastowała wiele stanowisk, po czym pełniła wiele międzynarodowych ról kierowniczych w Grupie: Dyrektora Finansowego (2013-2015) oraz Dyrektora Generalnego (2016-2018) w Allianz Turcja, Dyrektora Kadrowego w Allianz SE (2019) oraz jako Członek Zarządu i Dyrektor ds. Kadrowych w Allianz Deutschland AG (2019-2020). Od roku 2020 Aylin pełniła funkcję Dyrektora ds. Ryzyka w Allianz SE.

Teraz obejmie ona stanowisko Dyrektora Generalnego i Prezesa Zarządu Grupy Allianz Trade, a jej powołanie podlega standardowym wymogom w zakresie zatwierdzenia regulacyjnego.

„Pragniemy podziękować Clarisse za wspaniałą pracę, jaką wykonała dla Allianz Trade i życzyć jej powodzenia w realizacji nowego rozdziału jej kariery. Aylin życzymy wszystkiego najlepszego w jej nowej roli i jesteśmy przekonani, że jej bogate doświadczenie, zarówno w zarządzaniu aktywami, jak i ubezpieczeniach, a także jej specjalistyczna wiedza w dziedzinie ryzyka, czynią ją idealną kandydatką na to stanowisko, z którego będzie nadzorować nabierającą tempa działalność Allianz Trade”mówi Chris Townsend, Członek Zarządu Allianz SE.