Ruszyła II edycja spotkań Polski Czempion

W pierwszym półroczu 2018 roku Polska odnotowała wzrost działalności eksportowej rok do roku na poziomie 5,7%1 – do kwoty 107,6 mld EUR. Jednocześnie – w przeciwieństwie do 2017 roku – import o ponad 1,2 mld EUR przewyższył eksport. Utrzymanie tendencji wzrostowej eksportu i jego przewagi nad importem będzie możliwe dzięki wspieraniu przedsiębiorców odpowiednimi instrumentami finansowymi i wiedzą. KUKE podkreśla, że 37%2 małych i średnich przedsiębiorstw obawia się utraty płynności finansowej, co jest uzasadnione m.in. ze względu na długie terminy sądowego dochodzenia roszczeń za granicą – np. dla Kazachstanu to średnio 370 dni, ale dla Indii już 14453. Doświadczenie KUKE wskazuje, że skutecznym narzędziem ochrony mogą być ubezpieczenia należności handlowych.

Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych
Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych

„Dane GUS wskazują na kolejne zwiększenie polskiego eksportu – zarówno w ujęciu globalnym, jak i do poszczególnych rejonów świata. Dla przykładu eksport do UE w ciągu 6 miesięcy 2018 – w porównaniu do 2017 roku – wzrósł o 6,1%, w tym do Niemiec o 8,7%, Francji o 7%, oraz Czech o 4,2%. Natomiast eksport na rynki poza unijne zwyżkował o 4,5%4. Utrzymanie takiej dynamiki eksportu, a jednocześnie jego przewagi nad importem – co jest istotne dla gospodarki – wymaga aktywnego wsparcia przedsiębiorców. Polskie firmy dostarczają produkty i usługi najwyższej jakości. Do udanej ekspansji zagranicznej potrzebują wsparcia ze strony państwa, skutecznych narzędzi zabezpieczających i wiedzy. KUKE wie, że rynki eksportowe są różne i na każdym czekają inne trudności czy zagrożenia, a opóźnienia płatności mogą znacząco osłabić pozycję polskich firm nie tylko za granicą, ale też i na rynku rodzimym. Właśnie, dlatego nieustająco edukujemy przedsiębiorców na temat potencjalnych ryzyk, instrumentów finansowych i różnic kulturowych. W ramach bezpłatnego cyklu konferencji Polski Czempion – w 5 miastach Polski – KUKE podzieli się wiedzą na temat ograniczania ryzyka w działaniach eksportowych” – mówi Janusz Władyczakprezes zarządu KUKE S.A.

W ramach II edycji spotkań Polski Czempion organizowanych przez PwC przy współpracy z Bankiem PKO BP i PAIH, KUKE wystąpi w panelu „Bezpieczeństwo wychodzenia na rynki zagraniczne – minimalizacja ryzyka, aspekty podatkowe i prawne”, z prelekcją na temat: Ryzyka działań inwestycyjnych i eksportowych na nowych rynkach i sposoby ich ograniczenia. Tegoroczna edycja obejmie 5 miast: Poznań, Kraków, Gdańsk, Wrocław i Lublin. Pierwsze spotkanie już 26 września w Poznaniu. Więcej informacji na https://www.pwc.pl/pl/uslugi/firmy-prywatne/polski-czempion.html

Program Polski Czempion promuje i wspiera polskie przedsiębiorstwa, które eksportują i inwestują za granicą lub mają w planach ekspansję zagraniczną. Program opiera się na cyklicznych spotkaniach o charakterze merytoryczno – networkingowym. Organizatorem merytorycznym programu jest PwC.

Wydarzenie patronatem objęła m.in.: Polska Agencja Inwestycji i Handlu, PKO Bank Polski oraz lokalni partnerzy samorządowi i otoczenia biznesu. W ramach bezpłatnych seminariów dla przedsiębiorców poruszone zostaną tematy:

  • Strategia ekspansji zagranicznej, nowe możliwości i instrumenty wsparcia internacjonalizacji.
  • Bezpieczeństwo i efektywność w wychodzeniu na rynki zagraniczne, finansowanie ekspansji, minimalizacja ryzyka, aspekty podatkowe i prawne.
  • W podróży dookoła świata, czyli o globalnych doświadczeniach polskich firm.

1 Dane GUS

2 Raport „Ewolucja potencjału eksportowego przedsiębiorstw w Polsce” PARP 2014

3 Raport Doing Business

4 Dane Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii

5 Według danych firmy windykacyjnej Intrum w raporcie „European Payment Report 2018”

Co zrobić, aby błędy w plikach ads.txt nie wpływały szkodliwie na przychody wydawcy?

W zeszłym roku Związek Pracodawców Branży Internetowej (IAB) wprowadził reklamy typu ads.txt, które mają na celu zapobieganiu nieautoryzowanej sprzedaży zasobów reklamowych (arbitraż) oraz wyeliminowanie problemu jakim jest domain spoofing. 

Implementacja ads.txt jest dość prosta. Wydawcy umieszczają na swoich serwerach internetowych plik tekstowy, który zawiera listę wszystkich firm upoważnionych do sprzedaży zasobów reklamowych danej strony. W podobny sposób platformy programistyczne integrują plik ads.txt, aby potwierdzić, które zasoby wydawców są autoryzowane do sprzedaży. Dzięki temu, kupujący mogą sprawdzić ważność zakupionej powierzchni.

Wszystko wydaje się być w porządku, jednak pewne rzeczy się nie sprawdzają, a wydawcy tracą przychody. Według statystyk przedstawionych na portalu eMarketer.com, 5 000 najpopularniejszych witryn na świecie odnotowało zyski z wprowadzenia ads.txt, jednak 16% z nich używało pliku, który miał rażące błędy.

Kto popełnia najwięcej błędów?

Wydawcy, którzy znajdują się w czołówce pięćdziesięciu witryn mają o 20% mniej błędów, ale także znacznie dokładniej sprawdzają liczbę rekordów, które mają w sowich plikach ads.txt. Wspomniane strony mają średnią liczbę wpisów na poziomie 84, natomiast ogólna średnia dla pozostałej ilości witryn wynosi 150. Dzięki temu, topowi wydawcy zmniejszają liczbę błędów i ostrzeżeń, a ich strony ładują się znacznie szybciej.

Wydawcy mają realną zachętę do wydawania większych budżetów w celu naprawienia nieścisłości. Jeśli któryś z wydawców dopuścił się błędu w Google, a prezentuje to ich 50% popytu, to stawka jest dość wysoka. W momencie gdy dopuścili się błędów przy współpracy z mniejszym partnerem,  nie oznacza dużych strat. Mimo wszystko, każde nieporozumienie skutkuje brakiem zysku, z tego względu po stornie reklamodawców rośnie popularność ads.txt.

Według badania firmy Sovrn przeprowadzonego wśród swoich klientów wynika, że wielu wydawców wprowadziło niepoprawne wpisy do Google EBDA (Exchange Bidding in Dynamic Allocation) w plikach ads.txt. Wydawcy, którzy zweryfikowali i zaktualizowali plik odnotowali wzrost przychodów na poziomie 40-50%, tylko dzięki tej drobnej zmianie.

Tylko dlatego, że wydawcy mają niedokładny plik ads.txt nie znaczy, że stracą wszystkie swoje dochody, przynajmniej nie teraz. Na rynku działa obecnie kilku dużych partnerów, którzy świadomie nie kupują plików z niepoprawnymi informacjami lub z ich brakiem. Jednakże, są również kupujący, którzy nie przestrzegają żadnych reguł.

Według badania firmy OpenText, 60% witryn znajdujących się na liście 1000 najchętniej odwiedzanych stron w USA przesłało pliki ads.txt do swoich wydawców. W listopadzie zeszłego roku firma Google zaczęła używać plików ads.txt do filtrowania nieautoryzowanych zasobów reklamowych. Poprzez wzmocnienie egzekwowania prawa, firma odnotowała wzrost liczby wydawców. Jak podaje Google, w styczniu 164 000 wydawców przesłało plik ads.txt, a obecnie ta liczba przekroczyła 600 000 witryn.

Co mogą zrobić wydawcy?

  • Przeglądać pliki ads.txt regularnie – niektóre błędy utrzymują się bardzo długo, a to może wynikać z tego, że mniejsi wydawcy nieczęsto kontrolują te pliki. Zazwyczaj zmieniają ads.txt raz w miesiącu lub co dwa miesiące. Duże sieci reklamowe oraz wydawcy kontrolują pliki co najmniej raz w tygodniu. Dzięki temu pojawia się mniej oszustw i nieudanych ofert.
  • Bądź na bieżąco – wydawcy muszą być czujni i stale pilnować, kogo właściwie wpisują jako autoryzowany kontakt. Zdarzają się serwisy, które mają wpisane ponad 300 firm w jednym pliku. Wymienianie każdej najmniejszej sieci, która kontaktowała się danym wydawcą jest błędem. W ten sposób trudno jest zarządzać powierzchnią reklamową, a co za tym idzie łatwo doprowadzić do oszustwa.
  • Niczego nie zakładaj – cześć wydawców wychodzi z założenia, że skoro zeszłotygodniowy plik był poprawny, to nie ma konieczności jego zmiany w kolejnym. W ten właśnie sposób utrzymują się i powstają błędy. Plik należy sprawdzać za każdym razem. Wystarczy tylko poświęcić odrobinę czasu i być szczególnie ostrożnym przy jego sprawdzaniu.
  • Szczegółowa wiedza – w tym kontekście duzi wydawcy mają przewagę, że względu na większe możliwości technologiczne. Jedno jest natomiast pewne – należy badać plik ads.txt oraz poddawać szczegółowej analizie wyciągnięte z niego dane. Szczegółowe raporty pozwalają wskazać realny wpływa niektórych wskaźników na przychody.

Automatyzacja – na rynku istnieje wiele rozwiązań do sprawdzania błędów w plikach ads.txt

Wprowadzenie pliku ads.txt niewątpliwie jest dobrym rozwiązaniem, które ma na celu wyeliminowanie oszustw związanych z nieautoryzowanym zakupem powierzchni reklamowej. Zaraz po wprowadzeniu pliku, firmy zaczęły dokładniej analizować spływające do nich zapytania reklamowe. Jednak z czasem ta kontrola stawała się mniej szczegółowa i niedbała. Jeżeli sytuacja na rynku reklamowym ma być przyjazna i przejrzysta, to należy wrócić do standardów z początku wprowadzenia ads.txt.

Autor: Jakub Szczęsny, CTO Yield Riser

Jaka będzie przyszłość gotówki? Płatności elektroniczne dają coraz więcej korzyści

Czy gotówka w XXI wieku jest jeszcze potrzebna? To temat, który jeszcze 20 lat temu nie byłby analizowany dlatego, że odpowiedź wydawała się oczywista. Przez rozwój płatności bezgotówkowych i coraz większe możliwości rozliczania operacji bez gotówki – pojawiają się wątpliwości, co do jej przyszłości. Pieniądz bezgotówkowy pasywnie leży w portfelach, schowkach, skrytkach czy na rachunkach – może lekko oprocentowany – ale jest nadal niedostatecznie blisko obrotu gospodarczego. Jeżeli pieniądz gotówkowy zamienia się na bezgotówkę, jest on automatycznie, aktywnie do niego włączany.

– Gotówka na pewno nie zniknie, ale zdecydowanie zmniejszy się jej znaczenie w gospodarce. Kiedyś opierał się na niej cały obrót gospodarczy, z czasem zaczęło się to zmieniać. Obecnie różni się to w zależności od kraju, ale rzeczywiście nie jest już głównym środkiem rozliczeniowym i transakcyjnym – powiedział serwisowi eNewsroom dr Mieczysław Groszek, prezes Fundacji Polska Bezgotówkowa – Coraz więcej rzeczy kupujemy, rozliczamy i opłacamy w postaci bezgotówkowych przelewów. Korzyści z tego płynących jest coraz więcej. Na poziomie gospodarki przyspieszyło to obrót pieniądza. Wszyscy, którzy mają do czynienia z finansowaniem inwestycji czy rozliczeń, wiedzą jak ważna to zmiana. Kolejna kwestia, również na poziomie makro, to koszty gotówki. Często brakuje świadomości, że ponosi je bank, sklep czy bank centralny. Szacunki pokazują, że obrót gotówkowy w takim kraju, jak Polska, kosztuje ok. 1 proc. dochodu narodowego. Praktycznie to 20 miliardów, które są na to przeznaczane.Zmniejszenie ilości gotówki w obrocie może obniżyć te koszty i zapewnić makro oszczędność. Na poziomie przedsiębiorstw oznacza to możliwość pozyskania nowych klientów i wzrostu przeciętnych wydatków. To także większe bezpieczeństwo i transparentność w prowadzeniu księgowości i finansów. Oprócz tego, wprowadzenie obrotu bezgotówkowego ułatwia rozliczanie się z fiskusem. Na podstawie rachunków bankowych można bardzo łatwo pokazywać skalę i charakter obrotów przedsiębiorstwa. Dla użytkowników takie rozwiązania jest przede wszystkim wygodne. Potwierdza to rosnąca liczba użytkowanych kart. W Polsce mam ich już 38 milionów – podkreślił Groszek.

MPiT chce walczyć z zatorami płatniczymi

Do konsultacji społecznych trafił projekt ustawy, która ma ograniczyć zatory płatnicze – czyli prawdziwą zmorę polskich przedsiębiorców. Ulga na tzw. złe długi w CIT i PIT, krótsze terminy płatności czy szybka ścieżka do nakazu zapłaty – to główne propozycje. Zdaniem Pracodawców RP projektowane zmiany raczej nie zlikwidują całkowicie zatorów, ale powinny przynajmniej częściowo je ograniczyć.

Z Europejskiego Raportu Płatności 2017 wynika, że aż 78% przedsiębiorców otrzymuje zapłatę 30 dni po terminie, a 13% czeka na nią nawet do 60 dni. Doliczając do tego średni termin zapłaty wskazany na fakturze, daje to 2 lub 3 miesiące bez wpływów na konto firmy. Taki stan rzeczy niesie za sobą poważne konsekwencje dla biznesu. Można wymienić tu chociażby brak możliwości regulowania przez wierzycieli własnych należności, co prowadzić może do narastania zjawiska zatorów płatniczych, ponoszenie dodatkowych kosztów prowadzenia działalności związanych z przeterminowanymi należnościami, konieczność podnoszenia cen produktów lub usług czy też zmniejszanie funduszu wynagrodzeń, w tym ograniczanie zatrudnienia. Zatory płatnicze powodują również osłabienie inwestycji i zahamowanie rozwoju przedsiębiorstw.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych ma poprawić sytuację wierzycieli. Zmiany polegają na wprowadzeniu rozwiązań mobilizujących dłużników transakcji handlowych (przedsiębiorców i podmioty publiczne) do dokonywania zapłaty w ustalonym terminie, jak również zniechęcających do narzucania przez nich nieuzasadnionych, wydłużonych terminów zapłaty. Propozycje przewidują również wprowadzenie mechanizmów wsparcia dla wierzycieli, w szczególności MŚP.

Jedną z najważniejszych zmian mających zapobiegać powstawaniu i piętrzeniu się zatorów płatniczych jest ulga na tzw. złe długi w CIT i PIT na wzór tej obowiązującej w podatku VAT. Zaproponowane przepisy pozwolą na odliczenie od podstawy opodatkowania kwot niezapłaconych w ciągu 120 dni od dnia upływu terminu płatności. Zaś dłużnik zalegający z płatnością będzie miał obowiązek podwyższyć swoją podstawę opodatkowania o kwotę zaległości. Ponadto resort przedsiębiorczości i technologii zaproponował m. in. wprowadzenie limitu 60 dni na uregulowanie przez dużego kontrahenta jego zobowiązania wobec mniejszego podmiotu oraz 30 dni na zapłatę faktury na rzecz przedsiębiorców w przypadku, gdy jego kontrahentem jest instytucja publiczna.

Co do zasady przedstawiony projekt należy ocenić pozytywnie. I choć szanse na całkowite wyeliminowanie zatorów przy wykorzystaniu nowych rozwiązań są raczej mało prawdopodobne, to niewątpliwie propozycja rządu jest krokiem w dobrym kierunku. Zatory płatnicze od lat bowiem utrudniają działalność przedsiębiorców, zwłaszcza tych z sektora mikro- i małych przedsiębiorstw, w przypadku których nieterminowa płatność lub brak płatności w ogóle może zadecydować o ich przyszłości. Proponowane rozwiązania powinny więc zniechęcać do podpisywania umów i kontraktów z terminami naruszającymi standardy handlowe. Pomysł na korektę podstawy opodatkowania, zarówno u dłużników, jak i u wierzycieli daje nadzieję na lepsze wywiązywanie się ze swoich zobowiązań. Pozytywnie należy ocenić również skrócenie podmiotom publicznym do 30 dni terminu na zapłatę faktury, bowiem sektor publiczny powinien być przykładem staranności dla innych uczestników rynku. Do tej pory niestety bywało z tym różnie.

Sfinks porozumiał się z bankiem i wydłużył spłatę kredytu

Spółka Sfinks Polska, zarządzająca sieciami Sphinx, Piwiarnia Warki, Chłopskie Jadło, Fabryka Pizzy oraz WOOK, otrzymała pozytywną decyzję BOŚ S.A. w sprawie zmiany warunków umowy kredytowej. Bank zaakceptował  złożoną propozycję spółki dotyczącą wydłużenia spłat kredytu do 2028 r., co oznacza niższe raty, a tym samym poprawę płynności. Oprócz tego zostały ustalone nowe, odpowiednie do planów rozwoju Sfinksa wymogi kredytowe, w tym  podwyższenie  kapitału spółki o co najmniej 5,5 mln zł. Zmiana harmonogramu spłat kredytu oraz zwiększenie kapitałów były wskazywane przez Sfinksa jako jedne ze źródeł finansowania rozwoju według opublikowanej w 2017 r. strategii.

– Najnowsze porozumienie z bankiem jest dla nas bardzo korzystne. Jego efekt to przede wszystkim otwarcie autostrady do realizacji założonej strategii, gdyż tylko w ciągu najbliższych 12 miesięcy około 10 mln zł zamiast na spłatę kredytu może zostać przeznaczone na realizację planów rozwoju. Jesteśmy teraz w bardzo ważnym momencie – budujemy portfolio marek i skalę sprzedaży. Oprócz tego w trakcie wdrażania są strategiczne projekty, jak np. nowy system IT, który będzie wspierał zarządzanie w naszych sieciach i umożliwi rozwój w segmencie delivery. Jednocześnie finalizowanie długotrwałych i kosztownych projektów pozwala na zracjonalizowanie kosztów centrali i wprowadzenie zmian organizacyjnych, które umożliwią nam skuteczne wykorzystanie szans w związku ze zmianami zachodzącymi obecnie w  otoczeniu rynkowym. Dodatkowo takie ustrukturyzowanie warunków kredytu pozwala na długoterminowe zaplanowanie tempa rozwoju spółki w związku z ustabilizowaniem płynności. Wspólnym mianownikiem działań jest poprawa rentowności, a docelowo wzrost wartości spółki – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

W ramach zaakceptowanego przez BOŚ wniosku umowa kredytowa Sfinksa zostaje wydłużona do 10 lat – tj. do 2028 r. Pierwotnie spółka miała skończyć spłacać kredyt w 2022 r.. Teraz Sfinks zyska nowy, korzystniejszy harmonogram – przez pierwsze 7 miesięcy będzie spłacać raty kapitałowo-odsetkowe obniżone do 400 tys. zł, następnie do końca 2021 r. raty odsetkowo-kapitałowe w wysokości 795 tys. zł miesięcznie, a od stycznia 2022 r. do sierpnia 2028 r. równe raty kapitałowe. Jednocześnie w pozytywnej dla Sfinksa decyzji kredytowej bank zawarł zobowiązanie, zgodnie z którym gastronomiczny operator do końca roku podwyższy kapitał zakładowy o kwotę co najmniej 5,5 mln zł. Spółka ma możliwość zrealizowania tego warunku, ponieważ w 2017 r. walne Sfinksa wyraziło zgodę na przeprowadzenie emisji akcji. Udzielone w ten sposób dla zarządu upoważnienie dotyczyło emisji z wyłączeniem prawa poboru, ale z zastrzeżeniem prawa pierwszeństwa do objęcia nowych walorów dla akcjonariuszy, których udział w kapitale wynosi co najmniej 1%.

Wszystkie te warunki będą mogły wejść w życie po podpisaniu nowych aneksów do umowy kredytowej Sfinks Polska z BOŚ.

Bohdan Wyżnikiewicz: w 2019 r. polskie firmy nie zwiększą inwestycji. Będą kumulować kapitał

Wzrost inwestycji przedsiębiorstw będzie nadal niski, tak założono w budżecie na przyszły rok. Jednak nawet takie założenia mogą się okazać zbyt optymistyczne, bo na świecie zmieniło się podejście do zarządzania pieniędzmi przez firmy, czego polski rząd prawdopodobnie nie dostrzega.

– Wzrost inwestycji będzie nadal jednocyfrowy, bo polskie firmy odczuwają niepewność co do polityki gospodarczej rządu, co spowodowane zostało podatkiem bankowym czy ograniczeniem handlu w niedzielę, a pojawiły się kolejne zagrożenia – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, były prezes GUS. – Gwałtownie pogorszyła się sytuacja na rynku pracy.

Sytuację na rynku pracy gwałtownie pogorszyło obniżenie wieku emerytalnego. Program 500+ wpłynął na obniżenie aktywności zawodowej kobiet. Zmiany w systemie prawnym podwyższają niepewność, obniżając skłonność do inwestowania. Polskie firmy trzymają na lokatach aż ponad 250 mld zł.

Zmienia się też podejście na świecie do zarządzania gotówką przez przedsiębiorstwa, co coraz bardziej będzie też dotyczyło polskich firm: – Kiedyś uważano, że gotówka powinna być w obrocie i nie należy jej trzymać w bankach, teraz strategią zarządzania finansami jest inna, trzymając gotówkę w bankach firmy zyskują prestiż w oczach kontrahentów i czekają na okazję, aby kupić mniejsze firmy.

Cena ropy najwyższa od czterech lat i może być jeszcze droższa

Cena ropy brent przekroczyła 81 USD za baryłkę. Jest najwyższa od czterech lat. W kolejnych miesiącach może być jeszcze wyższa.

Rekordowe ceny, to skutek spotkania krajów OPEC w Algierii. Nie doszło wprawdzie do zawiązania nowego porozumienia, ale rynek zareagował wzrostem cen.

– To reakcja na wiadomość, że OPEC i Rosja nie planują zwiększenia produkcji w 2019 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Może dojść do dalszych, niewielkich wzrostów cen.

Wpływ na ceny ma też sytuacja w USA, gdzie pomimo wysokiego wydobycia zdecydowano o nie zmniejszaniu rezerw.

Deloitte: Startuje XII edycja Respect Index. Dodatkowo nowe spółki mogą się teraz ubiegać o certyfikat Respect

W grudniu tego roku po raz dwunasty zostanie ogłoszony Respect Index, w skład którego wchodzą spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Gromadzi on firmy odpowiedzialnie społecznie. W tym roku po raz pierwszy zostanie przyznany Certyfikat Respect. Od października mogą się o niego ubiegać spółki giełdowe, które choć nie są uczestnikami indeksów WIG20, mWIG40, sWIG80, to spełniają wymogi odpowiedzialnego biznesu. Proces selekcji i weryfikacji spółek nadzoruje firma doradcza Deloitte.

W 2009 roku Giełda Papierów Wartościowych rozpoczęła publikację Respect Index, pierwszego w Europie Środkowo-Wschodniej indeksu spółek odpowiedzialnych społecznie. Do indeksu aspirować mogą spółki o najwyższej płynności, czyli wchodzące w skład indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80. Trafiają do niego firmy działające zgodnie z najlepszymi standardami zarządzania w zakresie ładu korporacyjnego i informacyjnego, relacji z inwestorami, a także z uwzględnieniem i poszanowaniem czynników społecznych, pracowniczych oraz ekologicznych. Rewizja składu indeksu jest przeprowadzana raz w roku, w jego drugiej połowie.

Rynek nagradza przejrzystość, o czym świadczą dobre notowania spółek zgromadzonych w Respect Index, grupującego firmy odpowiedzialne społecznie. – W Polsce nie przywiązuje się jeszcze dużego znaczenia dotych kwestii , ale potencjał rozwoju w tym zakresie jest ogromny. Wyniki notowań indeksu RESPECT pokazują, że spółki tworzące ten wskaźnik charakteryzują się wyższą stopą zwrotu niż przeciętna rynkowa wyrażona indeksem WIG. W ciągu dziewięciu lat istnienia indeksu, zwiększył on swoją wartość o 65,1 proc. W tym czasie indeks szerokiego rynku WIG wzrósł o 51 proc. a WIG20 zyskał 1,4 proc.

Nowość – Certyfikacja Respect dla większej liczby spółek

W tym roku GPW przy współpracy z Deloitte postanowiła rozszerzyć zakres promowania społecznie odpowiedzialnych firm. W październiku zostanie uruchomiona po raz pierwszy certyfikacja Respect. O otrzymanie certyfikatu będą mogły ubiegać się spółki spoza wiodących indeksów, które chciałyby potwierdzić swoją działalność zgodną ze standardami GPW w zakresie biznesu odpowiedzialnego społecznie. W badaniu spółek kluczowe są czynniki takie jak: wypełnianie zasad ładu korporacyjnego, zarządzanie ryzykiem, zarządzanie wpływem na środowisko czy zasobami ludzkimi.

Firmy, które otrzymają certyfikat, znajdą się w prestiżowym gronie spółek giełdowych wzmacniających swoją reputację, jako firmy odpowiedzialnej, obniżającej poziom ryzyka w oczach inwestorów, rynków kapitałowych i finansowych, zarówno w kraju, jak i zagranicą – mówi Irena Pichola, Partner, Lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju.

W procesie certyfikacji GPW wraz ze Stowarzyszeniem Emitentów Giełdowych dokonają oceny, czy dana spółka przestrzega ładu korporacyjnego oraz poziomu komunikacji i interakcji z interesariuszami. Po pozytywnym rozpatrzeniu, kolejnym etapem będzie wypełnienie kwestionariusza, który zostanie zweryfikowany przez Deloitte. Certyfikat otrzymają te spółki, które uzyskają minimalną liczbę punktów, zarówno całościowo, jak i w każdej z trzech grup czynników ESG (Environmental, Social, Governance). Wyniki zostaną ogłoszone podczas gali RESPECT Index w grudniu 2018 roku. Od początku 2019 roku przystąpienie do procesu certyfikacji będzie możliwe w dowolnym momencie, a wyniki będą ogłaszane dwa razy w roku – w czerwcu i grudniu.

Jak poradziły sobie firmy w ujawnianiu danych pozafinansowych

Blisko rok temu zgodnie z prawem unijnym znowelizowano ustawę o rachunkowości, która miała na celu zmotywowanie do zarządzania tematami z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu oraz zwiększenie znaczenia informacji niefinansowych. Wedle przyjętej w Ustawie o rachunkowości definicji, do sporządzenia sprawozdania niefinansowego zobowiązane są spółki oraz grupy kapitałowe zatrudniające powyżej 500 osób oraz o sumie bilansowej wyższej niż 20 mln euro lub przychodach netto wyższych niż 40 mln euro.

– Wprowadzenie wymogu ujawnia danych niefinansowych pozytywnie wpłynęło na wzrost transparentności polskich firm. Spółki zaprezentowały wcześniej nieudostępniane informacje, którymi zainteresowani są interesariusze, analitycy czy rynek. – mówi Irena Pichola – Po pierwszym roku widzimy, że zebranie danych i przygotowanie oświadczeń dla wielu spółek stanowiło jednak spore wyzwanie, szczególnie, że większość z nich opublikowało je po raz pierwszy.

W Polsce nowy obowiązek objął około 300 największych spółek i grup kapitałowych. Jak wynika z badania Deloitte dla ponad 75 proc. był to pierwszy proces ujawniania danych pozafinansowych. W ciągu ostatniego roku najwięcej oświadczeń i raportów pozafinansowych przygotowały firmy z sektora przemysłowego (21 proc.), finansowego i ubezpieczeniowego (19 proc.) oraz usług (12 proc.). Ponad połowa wszystkich publikacji została przygotowana w nawiązaniu do najbardziej uznanej globalnie metodologii raportowania niefinansowego GRI (Global Reporting Initiative). 11 proc. podmiotów zdecydowało się na publikację pełnego raportu CSR w terminie spójnym z publikacją wyników finansowych. Z kolei 15,3 proc. firm opublikowało dwa dokumenty. Jeden w formie oświadczenia na temat informacji niefinansowych z datą wynikającą ze sprawozdawczości finansowej oraz drugi – pełen raport CSR opublikowany w późniejszym terminie. Do tej pory opublikowano około 650 raportów.

Irena Pichola, Lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i w Europie Środkowej, partner w Deloitte
Irena Pichola, Lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i w Europie Środkowej, partner w Deloitte

Na polskim rynku znajduje się silne grono liderów, którzy strategicznie zarządzają tematyką zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnego biznesu oraz raportują dane niefinansowe w sposób profesjonalny, w oparciu o uznane standardy oraz poddając dane zewnętrznej weryfikacji.  – Blisko 50 firm raportuje od lat zdobywając nagrody w konkursie Raporty Społeczne oraz Green Frog Awards. Liderzy łączą wymóg regulacyjny z dobrą praktyką raportowania zintegrowanego, przedstawiając dane finansowe i pozafinansowe w jednej publikacji w oparciu o wytyczne IIRC – mówi Irena Pichola. Jak wynika z analizy Deloitte, większość oświadczeń i raportów opublikowanych po raz pierwszy zawiera często jedynie tematy narzucone przez ustawodawcę. Spółki pomijają istotne zagadnienia z perspektywy własnej działalności. – Jest to znak, który świadczy o braku kompleksowego podejścia do zarządzania oraz zbierania danych, które mogłyby być wykorzystywane przez firmy na potrzeby Zarządów. Podmioty te powinny wykorzystać kolejny rok obowiązującej regulacji do zwiększenia jakości i efektywności procesów oraz skutecznego budowania wartości spółek – dodaje Irena Pichola.

Klienci spółki Energia dla Firm w trudnej sytuacji. Płacą 3 razy większe rachunki za prąd

Przez niemal cztery lata właściciel hotelu w popularnej miejscowości turystycznej był zadowolony z dostawcy prądu. Do czasu, gdy ten 7 września poinformował o zaprzestaniu świadczenia usług. Hotelarz wtedy jeszcze nie wiedział, że za prąd przyjdzie mu zapłacić potrójną stawkę. W podobnej sytuacji jest ponad 100 tys. odbiorców prądu.

Przez lata nie było żadnego kłopotu. Hotel regulował rachunki regularnie, ze spółką Energia dla Firm kontaktował się mailowo. Nietypowy mail przyszedł 7 września. Sprzedawca energii elektrycznej poinformował w nim, że spółka zaprzestała sprzedaży energii elektrycznej. W mailu przedsiębiorca został poinformowany, że teraz energię dostarczy mu sprzedawca rezerwowy.

Zgodnie z prawem energetycznym maksymalna cena energii elektrycznej sprzedawanej w ramach świadczenia rezerwowej usługi kompleksowej nie może być wyższa niż iloczyn współczynnika 2,5 i średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym (art. 23 ust. 2 pkt 18 lit. b) ustawy Prawo energetyczne). Określenie maksymalnej wartości ceny usługi rezerwowej ma zastosowanie do odbiorców w gospodarstwach domowych. Dla pozostałych odbiorców (w tym przedsiębiorców) regulacji ustawowych w tym zakresie nie ma. Dlatego stosuje się dla tych odbiorców mechanizm obliczania cen dla usługi rezerwowej (ilość energii x standardowa cena w danej grupie taryfowej x trzy).

– W podobnej sytuacji jak przedsiębiorca z północno-wschodniej Polski jest ponad 100 tys. odbiorców prądu, w tym kilka tysięcy innych firm, które miały umowę podpisaną z Enegią dla Firm – mówi w rozmowie z MarketNews24 Magdalena Skłodowska z WysokieNapiecie.pl.

Wyniki Grupy Banku Pocztowego po II kwartałach 2018 r.

W pierwszych II kwartałach 2018 r. zysk netto Grupy Banku Pocztowego wzrósł ponad 5-krotnie. Wskaźniki kapitałowe oraz płynnościowe kształtowały się na bezpiecznym poziomie, znacząco powyżej minimalnych wymogów nadzorczych. W relacji I półrocze 2018 do I półrocza 2017 Bank odnotował 20% wzrost sprzedaży kredytów detalicznych (łącznie konsumpcyjnych oraz hipotecznych) oraz 87% wzrost sprzedaży kredytów hipotecznych.

W I półroczu 2018 r. Bank Pocztowy wypracował ponad 5-krotnie wyższy zysk netto niż rok wcześniej i wyniósł 10,6 mln zł. Wskaźnik zwrotu z kapitału (ROE netto) ukształtował się na poziomie 3,52% i był o 2,92 p.p. wyższy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego
Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego

– Przyjęta w czerwcu 2017 r. Strategia Banku Pocztowego oraz zdefiniowanie w ramach jej operacjonalizacji 90 inicjatyw strategicznych zaczyna przynosić pierwsze efekty. Cieszymy się z istotnego wzrostu zysku netto oraz bezpieczeństwa kapitałowego oraz płynnościowego Banku potwierdzonego kluczowymi wskaźnikami. Przede wszystkim koncentrujemy się jednak na dalszej pracy i wyzwaniach związanych z realizacją coraz bardziej docenianego na świecie, ambitnego projektu bankowości pocztowej – mówi Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego.

Wyższy niż rok wcześniej poziom dochodów osiągnięty przez Bank Pocztowy wyniósł 173,9 mln zł (6 proc r/r). Pozwolił na to, mimo niższego poziomu wyniku odsetkowego (130,8 mln zł na koniec czerwca 2018 r.) i prowizyjnego (24,1 mln zł na koniec czerwca 2018 r.), wzrost pozostałych dochodów o 17,7 mln zł z uwagi na sprzyjające warunki otoczenia rynkowego w zakresie kształtowania się cen skarbowych papierów wartościowych oraz optymalizację przez Bank portfela papierów wartościowych, a także rozwiązanie rezerw (UOKiK).

Bank zrealizował marżę odsetkową na dobrym poziomie 3,5 proc. Odnotowany w omawianym okresie wzrost kosztów działania Banku do poziomu 122,5 mln wynikał m.in. z włączenia w struktury Banku dotychczasowych spółek zależnych – Centrum Operacyjne Sp. z o.o. oraz Spółki Dystrybucyjnej Banku Pocztowego Sp. z o.o.

Dalsza poprawa jakości

W I połowie 2018 r. Bank Pocztowy pozyskał ponad 41 tys. nowych Klientów detalicznych, a łączna liczba obsługiwanych przez Bank Klientów wynosiła na 30 czerwca 2018 r. 976,6 tys.. W omawianym okresie Bank kontynuował proces zamykania nieaktywnych rachunków, w efekcie czego ich liczba na koniec I półrocza ukształtowała się na poziomie 698 tys. Jednocześnie Bank odnotował istotny wzrost średniego stanu środków na ROR, który w ciągu roku wyniósł 37 proc.

Sprzedaż kredytów dla klientów detalicznych wzrosła o 20% porównując dane na koniec pierwszego półrocza 2018 r. do pierwszego półrocza 2017 r. Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych w I połowie 2018 r. wyniosła 314 mln zł, a ich saldo na koniec czerwca osiągnęło poziom 2,0 mld zł i było nieznacznie niższe niż na koniec I półrocza poprzedniego roku (2,1 mld zł na koniec czerwca 2017). W efekcie powrotu Banku Pocztowego do sprzedaży kredytów hipotecznych, Bank w I półroczu 2018 r. udzielił tego typu kredytów o wartości 104 mln zł – niemal dwukrotnie wyższej niż analogicznym okresie ubiegłego roku (wówczas sprzedaż wyniosła 55 mln zł). Łączna wartość salda kredytów brutto udzielonych Klientom osiągnęła na 30 czerwca 2018 r. poziom 4,4 mld zł.

– Uzyskane w drodze dokapitalizowania Banku środki pozwoliły m.in. na powrót Banku Pocztowego do aktywnej sprzedaży kredytów hipotecznych. Dlatego w I półroczu zadbaliśmy m.in. o poprawę funkcjonalności produktu, rozszerzenia sieci dystrybucji o grupę pośredników, usprawnienie procesu oraz dostosowaniu polityki cenowej do sytuacji rynkowej, co przyniosło oczekiwane rezultaty – mówi Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego.

W I półroczu 2018 r. Bank kontynuował politykę dopasowania salda depozytów do potrzeb akcji kredytowej przy jednoczesnym ograniczaniu kosztowości bazy depozytowej. W rezultacie saldo depozytów na 30.06.2018 r. wyniosło 6,2 mld zł, wzrastając o 5,8 proc. w relacji do analogicznego okresu rok wcześniej.

Pierwsze półrocze 2018 r. Bank Pocztowy zamykał posiadając wysokie, bezpieczne poziomy wskaźników kapitałowych i płynnościowych. Współczynnik wypłacalności Banku (CAR) wyniósł 18,4 %, a Tier 1 ukształtował się na poziomie 15,2%.

Kluczowe działania w 2018 r.

Podejmowane przez Bank Pocztowy w I półroczu 2018 r. działania miały na celu efektywne wprowadzanie w życie założeń strategicznych zawartych w Strategii Banku Pocztowego na lata 2017-2021.

W obszarze biznesu Bank rozpoczął prace w ramach projektu RAZEM 2021, w którym Bank Pocztowy i Poczta Polska wypracowują obecnie docelowy model działania wspólnej sieci sprzedaży wszystkich usług finansowych i cyfrowych. Prace w tym kluczowym dla sukcesu biznesowego Banku obszarze będą kontynuowane.

Dużym wyzwaniem było skutecznie przeprowadzone przeniesienie obsługi kart płatniczych do nowego dostawcy, First Data Polska S.A. Produkcję, jak i personalizację kart, Bank powierzył Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Dzięki podpisaniu umowy z MoneyGram Bank udostępnił usługę wysyłki pieniędzy z placówek pocztowych do ponad 200 krajów i terytoriów na świecie w najszerszej pod względem dostępności tej usługi sieci placówek w Polsce. W ciągu zaledwie kilku minut wysłane środki z rachunku bankowego można odebrać w kraju przeznaczenia – w jednym z 350 000 punktów MoneyGram.

Bank wprowadził także kompleksową ofertę dla obywateli Ukrainy. Zawiera ona obsługę Contact Centre, stronę www, serwis transakcyjny w języku ukraińskim oraz możliwość realizowania przekazów pieniężnych z konta na Ukrainę za 0 zł.

W obszarze firmowym Bank wypracował nowy model obsługi klientów MSP, w dalszym ciągu pracując nad rozbudową oferty produktowej dla tej grupy Klientów.

W dalszej części roku Bank Pocztowy będzie koncentrował swoje działania m.in. na dalszym rozwoju usług cyfrowych, w tym wdrożeniem nowego produktu i procesu kredytu online dla klientów detalicznych.

W ramach EnveloBanku, cyfrowej marki Banku Pocztowego, trwają prace nad Marketem Cyfrowym oraz zaproponowaniem Klientom nowych form płatności Google Pay.

Ważnym wydarzeniem był powrót Banku Pocztowego po 16 latach do nazwy siatkarskiego klubu kobiet z najwyższej klasy rozgrywkowej – Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz.

Chmura „przejmie” niemal 1/3 globalnych wydatków na IT

Jak donosi najnowsza analiza Gartnera, do 2022 roku już 28% wszystkich środków pozostawianych przez firmy i organizacje na rynku IT ulokowanych zostanie w usługach chmurowych. Wartość tych wydatków wyrazi się natomiast imponującą kwotą 1,3 biliona dolarów.

Wiąże się to z dość znaczącym wzrostem w porównaniu do bieżącego roku, który według analityków Gartnera zakończy się 19% udziałem rozwiązań chmurowych w rynku IT.

Pierwsze oznaki przełomu?

Pomimo, iż w ciągu najbliższych czterech lat tradycyjne pordukty i usługi IT, wykorzystujące wewnętrzne infrastruktury teleinformatyczne, nadal utrzymywać będą przeważający stosunek względem rozwiązań chmurowych, już dziś daje się zauważyć trendy, które nakazują sądzić, iż będzie się on szybko zmieniał na korzyść tych drugich. Największym „kamieniem milowym” w odmianie oblicza rynku IT jest stopniowe odchodzenie od wdrożeń on-premise aplikacji biznesowych. – Daje się to zauważyć szczególnie w sektorze systemów CRM, które w wersjach on-premise przestały właściwie notować wzrosty, przeciwnie do wersji funkcjonujących w chmurowym modelu usługowym, które stale zyskują na uznaniu. Trend ten z pewnością nie wyhamuje – dość wspomnieć, iż wg. Gartnera to właśnie segment narzędzi do zarządzania relacjami z klientami będzie najszybciej rosnącym oprogramowaniem 2018 roku – tłumaczy Artur Malinowski z Arrow ECS.

Już 40% aplikacji biznesowych działać będzie w środowisku chmurowym do 2022 roku – w przypadku systemów operacyjnych, narzędzi sterujących infrastrukturą czy outsourcingu procesów biznesowych (BPO) odsetek ten nie przekroczy natomiast 30%.

Oszczędności nie grają roli

Jak wynika z najnowszego badania Deloitte – 2018 Global Outsourcing Survey, 93% spośród 521 osób decyzyjnych w firmach i organizacjach zatrudniających powyżej 1000 osób planuje bądź jest w trakcie wdrażania rozwiązań chmurowych. To dość przewidywalna statystyka, biorąc pod uwagę obserwowany od kilku lat trend zwrotu w stronę chmury, określany mianem „cloud shift”. Zupełnie odwrotnie niż w przypadku drugiego wniosku, związanego z determinantami decyzji o zmianie modelu zarządzania firmą. – O ile w rozlicznych badaniach dotyczących rynku cloud computingu, realizowanych jeszcze przed rokiem czy dwoma laty trudno było znaleźć takie, w którym głównym czynnikiem decydującym o zakupie usług chmurowych nie byłyby oszczędności związane z brakiem konieczności posiadania wewnętrznej infrastruktury informatycznej czy sztabu specjalistów IT, o tyle teraz mają one marginalne znaczenie. W dużej mierze dlatego, że tzw. bariera wejścia w zarządzanie procesami przy pomocy usług chmurowych jest dzisiaj dość niska, biorąc pod uwagę indywidualne modele rozliczeń czy wsparcie implementacyjne, znoszące ryzyko nieudanych wdrożeń – dodaje Artur Malinowski z Arrow ECS.

Analitycy Deloitte dowiedli, że głównym parametrem decyzyjnym branym pod uwagę przy decyzji o zakupie rozwiązań chmurowych jest ich rola katalizatora zmian i unowocześnienia środowiska IT – takiego zdania było 64% respondentów. Tylko 1% ankietowanych mniej wskazał na przyspieszenie z opracowywaniem nowych produktów i usług, czyli tzw. time-to-market, na trzecim miejscu zaś znalazło się zwiększenie produktywności, które zyskało 56% głosów. Zmniejszenie kosztów utrzymania środowiska IT znalazło się na samym końcu, gdyż było najistotniejsze jedynie dla 35% zaproszonych do badania.

Era migracji

Gartner przewiduje, że globalny rynek chmury publicznej osiągnie do końca bieżącego roku wartość 186,4 miliardów dolarów – to o ponad 21% więcej niż rok temu. Najwięcej środków inwestowanych w nią przez firmy i organizacje pochłonie sektor usług oprogramowania na wynajem (SaaS), w tym aplikacji do zarządzania poszczególnymi obszarami przedsiębiorstwa, który na koniec roku wart będzie 73,6 mld $.

Kolejne startupy w programie akceleracji MIT Enterprise Forum Poland

MIT Enterprise Forum Poland, jeden z największych w Polsce akceleratorów dla startupów technologicznych, startuje z 5. edycją programu. Tym razem do projektu zakwalifikowało się 18 młodych firm, które przez kolejne trzy miesiące będą pracować nad rozwojem swoich biznesów pod okiem polskich oraz międzynarodowych mentorów i ekspertów. Wśród nich znaleźli się m.in. twórcy innowacyjnego systemu umożliwiającego odzyskiwanie energii przez autobusy miejskie, technologii pozwalającej na obniżanie dawki terapeutycznej leków przy zachowaniu ich pierwotnego działania i jednoczesnym osłabieniu działań niepożądanych czy aplikacji dedykowanej właścicielom winnic, która pozwala na zwiększenie plonów i redukcję kosztów związanych  z procesami nawadniania i nawożenia. Najlepsze startupy mają szansę na udział w tygodniowym Bootcampie w Bostonie oraz wygranie 100 tys. zł w konkursie CVC Young Innovator Awards.

Celem programu MIT Enterprise Forum Poland jest przyspieszenie rozwoju młodych, innowacyjnych firm technologicznych poprzez połączenie ich potencjału z wiedzą, doświadczeniem oraz zasobami wiodących polskich i międzynarodowych przedsiębiorstw, organizacji oraz funduszy inwestycyjnych. Do tej pory akcelerację przeszło niemal 100 startupów. Jak twierdzi Łukasz Owczarek, Head of Acceleration w Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej, która jest organizatorem programu, na polskim rynku wciąż jest wiele młodych, innowacyjnych firm, które – o ile na początku swojej drogi otrzymają odpowiednie wsparcie – mogą swoimi technologiami podbić międzynarodowe rynki.

– Kiedy zaczynaliśmy rekrutację do 5. edycji programu MIT Enterprise Forum Poland, zastanawialiśmy się, czy są jeszcze w Polsce startupy, które mogą nas zaskoczyć nie tylko innowacyjnością rozwijanych technologii, ale również kompetencjami i zmotywowaniem zespołu. Dziś już wiemy, że tak – mówi Łukasz Owczarek. – Do programu zakwalifikowało się 18 startupów, które stworzyły unikalne rozwiązania m.in. dla sektora life-science, ubezpieczeniowego czy rolno-spożywczego. Wielu z nich brakuje jednak wiedzy, doświadczenia oraz zaplecza finansowego, przez co – pomimo faktu posiadania naprawdę innowacyjnych technologii – nie mogą się efektywnie rozwijać. Rolą programu MIT Enterprise Forum Poland jest wspieranie młodych przedsiębiorców w pokonywaniu tych barier i pomoc w przekuciu wyjątkowego pomysłu w dobrze prosperujący biznes, który ma szansę odnieść sukces nie tylko w Polsce, ale również na rynkach międzynarodowych – dodaje.

Już po raz drugi, dzięki współpracy nawiązanej z CVC Capital Partners, młodzi przedsiębiorcy, którzy zakwalifikowali się do programu MIT Enterprise Forum Poland, zawalczą o 100 000 złotych na rozwój biznesu w konkursie CVC Young Innovator Awards. Organizatorzy chcą wyróżnić rozwiązania, które poza wysokim potencjałem technologicznym, cechują się wysoką użytecznością społeczną.

LISTA STARTUPÓW ZAKWALIFIKOWANYCH DO 5. EDYCJI PROGRAMU

3D Motion Constrols: Rozwiązania ułatwiające komunikację pomiędzy człowiekiem a maszyną, w tym m.in. kontroler poprawiający wydajność oraz wygodę pracy w środowiskach CAD/CAM oraz środowiskach do projektowania obiektów trójwymiarowych.

Babydoc24.com: Wykorzystanie symptom-checkera zbudowanego z wykorzystaniem sztucznej inteligencji do poprawy dostępności pediatrycznej opieki medycznej. Rozwiązanie pozwala rodzicom uzyskać wstępną diagnozę na podstawie objawów chorobowych dziecka.

Bioavlee: Technologia automatyzacji procesu identyfikacji mikroorganizmów, m.in. w przemyśle kosmetycznym. Firma dzięki autorskim patentom redefiniuje sposób identyfikacji mikroorganizmów i sprawia, że praca w laboratoriach staje się dokładniejsza, szybsza, tańsza i prostsza.

Bioceltix: Wykorzystanie właściwości immunomodulacyjnych komórek macierzystych w celu rozwiązywania typowych problemów autoimmunologicznych w leczeniu zwierząt. Firma tworzy leki biologiczne stanowiące korzystną alternatywę dla tradycyjnej farmakologii.

BIOTTS: Innowacyjny nośnik substancji leczniczych, który umożliwia obniżenie dawki terapeutycznej leku, przy zachowaniu jego pierwotnego działania i jednoczesnym osłabieniu działań niepożądanych. Technologia pozwala na dziesięciokrotnie większą biodostępność leku.

Boomerun: Technologia dedykowana firmom ubezpieczeniowym, mająca na celu rozwiązanie problemu braku narzędzi optymalizacji modeli aktuarialnych w oparciu o dane rzeczywiste, w szczególności w zakresie zachowań zdrowotnych klientów.

Byotta: System chłodzenia baterii aut elektrycznych pozwalający na szybsze ładowanie i przedłużenie ich żywotności. Technologia oparta o wykorzystanie nowatorskiej geometrii wymienników ciepła oraz materiałów kompozytowych.

EBnavi: Zintegrowane narzędzie typu SaaS służące do pomiaru, rozwoju i zarządzania marką pracodawcy. Naukowo opracowany algorytm redukuje czas i koszty przygotowania strategii employer branding i pomaga zyskać przewagę konkurencyjną w tym obszarze.

Mapple: Oprogramowanie do inteligencji lokalizacyjnej. Technologia pomaga miastom i firmom wykorzystać analizę danych do podejmowania strategicznych decyzji w oparciu o unikalny sposób łączenia, ulepszania i analizowania wielu strumieni danych lokalizacyjnych.

NeuroGames Lab: Zautomatyzowana platforma w modelu SaaS oparta o naukowo zwalidowane, autorskie gry rekrutacyjne. Technologia łączy odkrycia neuronauki, grywalizacji i psychologii, sprawiając, że proces rekrutacji jest bardziej przyjazny i odporny na manipulacje.

Photon Robot Entertainment: Inspirujący, prosty i wytrzymały robot, który zachęca dzieci do kreatywnego myślenia. Rozwiązanie stworzone jako odpowiedź na problem niewydajnego używania technologii wśród dzieci i technologicznego wykluczenia.

Saps Enterprise: Opatentowany, w 100% bezpieczny oraz nieingerujący w środowisko naturalne system zabezpieczający przewody i światłowody przed przegryzieniem przez zwierzęta.

Smabbler: Ogólna sztuczna inteligencja (OSI) z językowymi zdolnościami poznawczymi do zaawansowanej automatyzacji procesów z danymi tekstowymi. System uczy się szybciej bez intensywnego trenowania i dużych zestawów danych, pracuje z bardziej złożonymi zadaniami oraz osiąga większą dokładność niż obecnie używane technologie językowe.

Thorium Space: Sprzęt satelitarny, który będzie służył do wysyłania na orbitę innowacyjnych anten operujących na niewykorzystywanym dotychczas paśmie szybkiej komunikacji.

VERS Produkcja: Zaawansowany system rekuperacyjny umożliwiający odzyskiwanie energii z procesu tzw. hamowania silnikiem w autobusach miejskich. Zasada działania opiera się wykorzystaniu alternatorów do produkcji energii, która następnie wykorzystywana jest do zasilania urządzeń elektrycznych na pokładzie pojazdu.

VINUM 4.0: Aplikacja mobilna monitorująca warunki panujące w winnicy za pomocą danych satelitarnych i sensorów w celu precyzyjnej uprawy winorośli. Technologia przyczynia się zwiększenia plonu, redukcji kosztów związanych z nawożeniem i nawadnianiem oraz optymalizacji procesu zarządzania.

VisionQb by TechOcean: System, który przy użyciu wizji maszynowej pozwala na szybkie wdrożenie kontroli jakości na linii produkcyjnej.

Weekly.pl: Mobilna aplikacja rozwiązująca codzienne problemy z komunikacją w dużych organizacjach, zwłaszcza w zespołach sprzedażowych, udostępniając środowisko dla szkoleń, testowania wiedzy i zbierania informacji zwrotnej.

O 5. EDYCJI PROGRAMU MIT ENTERPRISE FORUM POLAND

W 5. edycji programu przewidziano akcelerację w ścieżce ogólnej oraz w czterech wyspecjalizowanych ścieżkach branżowych. Ścieżka Zdrowie współtworzona jest z firmą Adamed. Partnerami ścieżki Insurtech są LINK4, Nationale-Nederlanden, PZU i Sollers Consulting. Realizację ścieżki Agritech wspiera fundusz AgriTech Hub, a ścieżki Industry 4.0, dedykowanej startupom technologicznym zainteresowanym współpracą z partnerami z regionu Dolnego Śląska – zarówno partnerzy merytoryczni, jak i technologiczni, tacy jak: Balluff, FANUC Polska, fundusz ValueTech, Wrocławski Park Technologiczny, Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, PORT, Stowarzyszenie Top 500 Innovators oraz firma doradcza Olesiński & Wspólnicy.

Partnerami wspierającymi program są: Visa, fundusz CVC Capital Partners (inicjator konkursu Young Innovator Awards) oraz Campus Warsaw. Partnerami merytorycznymi programu są: Wardyński i Wspólnicy, EUPATENT.PL, Hasik Rheims & Partners, Extended Disc Polska i Novismo. Treningi sprzedażowe dla startupów przeprowadzą eksperci z Autoryzowanego Centrum Szkoleniowego Sandler Training – Twarowski & Posmyk. Organizacjami wspierającymi akcelerację są CMS Law.Tax, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej oraz Stowarzyszenie Organizatorów Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce (SOOIPP).

Allegro wkracza na rynek aukcji dzieł sztuki

Aukcje, które sprawiły przed laty, że Allegro stało się tak popularne, powracają w nowej postaci. Allegro z partnerami tworzy nowe miejsce handlu dziełami sztuki w Internecie. W jednym miejscu – w Strefie Kolekcjonera – klienci znajdą starannie wyselekcjonowane aukcje przedmiotów pochodzących od renomowanych galerii sztuki, domów aukcyjnych i antykwariatów.

Trwa I wielka licytacja na Allegro z udziałem najbardziej renomowanych domów aukcyjnych i galerii. Dzieła sztuki dawnej wystawiły: Dom Aukcyjny Agra Art i Salon Dzieł Sztuki Connaisseur Kraków. Sztukę współczesną zaoferowały: Dom Aukcyjny Art in House z oraz Galeria Stalowa. W ramach licytacji wystawiono ponad 180 dzieł sztuki.

Podczas pierwszej licytacji wśród najcenniejszych obiektów znalazły się takie dzieła jak “Twarz” Igora Mitoraja, “Jan III Sobieski pod Wiedniem” Juliusza Kossaka, drzeworyt Jana Matejko, zabytkowe polskie szable kawaleryjskie i legionowe, cenne obrazy Wygrzywalskiego i Władysława Wankie oraz szkice Kantora i Nikifora. Niektóre najcenniejsze obiekty wystawione zostały od 1 zł. Licytacje w pierwszej edycji tej akcji kończą się 30 września.

– Widzimy, że na Allegro kupuje i sprzedaje grupa najbardziej zaangażowanych kolekcjonerów sztuki – mówi Jacek Weichert, dyrektor rynku Kultura i Rozrywka, Kolekcje i Sztuka w Allegro. – Po raz pierwszy w Internecie w Polsce zorganizowaliśmy zbiorcze licytacje, to jest takie, w których jednocześnie wystawiają różne podmioty. Staramy się, by klienci mieli najszerszy wybór dzieł sztuki, a sprzedający profesjonaliści najlepsze warunki. Dlatego w marcu tego roku wprowadziliśmy ograniczenie wysokości prowizji w tej kategorii na poziomie 50 zł. Niezależnie od tego, jak wysoką cenę osiągnie dzieło sztuki w licytacji, kwota prowizji nie będzie wyższa. To bardzo wpłynęło na sprzedaż luksusowych przedmiotów – dodaje Jacek Weichert.

Według raportu ArtInfo – branżowego serwisu badającego ten segment – polski rynek sztuki aukcyjnej wzrósł o 28% w 2018 roku i przekroczył wartość 214 milionów złotych. Do tego zestawienia nie są jednak wliczane obroty kategorii Antyki i Sztuka na Allegro, które znacznie powiększają wielkość rynku. W 2017 tę kategorię na Allegro odwiedziło 8,8 mln klientów, przy czym bardzo duża część z nich zdobyła upragnione dzieła właśnie w drodze licytacji.

Dlatego pierwszą tego rodzaju licytację na Allegro wspierają również dwie akcje. W ramach pierwszej zwycięzcy licytacji otrzymają nawet do 1 000 monet allegro. Druga to obniżka prowizji o 50% dla licytacji od 1 zl.

– Pierwsza aukcja Strefy Kolekcjonera to nasz sukces. Zainteresowanie naszymi ofertami jest bardzo duże i udało nam się wspólnie pokazać uczestnikom rynku sztuki, że Allegro jest miejscem, w którym oferowane są autentyczne i profesjonalnie opracowane dzieła sztuki – mówi Maciej Jakubowski – właściciel Salonu Dzieł Sztuki Connaisseur Kraków. – O tym jak istotna jest ta druga kwestia wie każdy, kto w mniejszym lub większym stopniu zetknął się z tym specyficznym rynkiem. Tu czas płynie znacznie wolniej niż w innych branżach, a renoma i zaufanie do sprzedawcy dają gwarancję bezpiecznego kupienia unikatowego obiektu, który będzie zachwycał przez długie lata – dodaje Maciej Jakubowski

Licytacje na Allegro organizowane będą cyklicznie, przynajmniej raz w miesiącu. Już w październiku do “Strefy Kolekcjonera” dołączą kolejne galerie i domy aukcyjne, starannie wybrane przez zarządzających tym działem.

Grupa OKNOPLAST w prestiżowym rankingu 1000 Companies to Inspire Europe londyńskiej giełdy

Właśnie ukazał się najnowszy ranking 1000 Companies to Inspire Europe przygotowany przez London Stock Exchange. Wśród najprężniej rozwijających się, dynamicznych i inspirujących firm europejskich znalazło się 30 polskich przedsiębiorstw, w tym słynąca z innowacyjności w sektorze stolarki otworowej podkrakowska Grupa OKNOPLAST.

Grupa OKNOPLASTUznany w Europie ranking brytyjskiej giełdy papierów wartościowych obejmuje te przedsiębiorstwa, które już teraz mają korzystny wpływ i według prognoz w przyszłości jeszcze bardziej przyczynią się do europejskiego wzrostu gospodarczego oraz tworzenia stabilnych miejsc pracy. Jak podkreślają autorzy zestawienia, zgromadzone na jego łamach firmy wyróżniają się pod tym kątem pozytywnie na tle konkurencji i wiodą prym w reprezentowanych przez nie branżach. Najwięcej w rankingu znalazło się przedsiębiorstw z sektora produkcji i inżynierii – stanowią one 20 proc., na drugim miejscu uplasował się z kolei sektor żywności i napojów, który objął 11 proc. wymienionych firm.

Istotnym aspektem zestawienia jest ponadto innowacyjność biznesu. Podmioty reprezentujące tegoroczny ranking to aż 8000 patentów i znaków towarowych, które wspólnie tworzą siłę europejskiej przedsiębiorczości Trudno się zatem dziwić, że wśród nich znalazła się również Grupa OKNOPLAST, która w ciągu 24 lat swojej działalności wprowadziła ponad 50 innowacji do swoich produktów.

– Obecność w rankingu 1000 Companies to Inspire Europe jest dla nas ogromnym wyróżnieniem. To zarazem dowód, że utrzymywanie najwyższej jakości i innowacyjność, która nieodłącznie wpisana jest w działalność Grupy OKNOPLAST, przynosi wymierne rezultaty nie tylko w wymiarze biznesowym, widocznym w wynikach sprzedaży czy produkcji – powiedział Mikołaj Placek, Prezes Zarządu Grupy OKNOPLAST. – Jestem głęboko przekonany, że to właśnie takie nowe, unikatowe rozwiązania mają ogromny wpływ na rozwój całego sektora stolarki okiennej, a także – jak pokazuje to pozycja w brytyjskim rankingu – mogą stanowić inspirację nie tylko dla producentów okien i drzwi. To one w końcu pozwoliły nam zbudować pozycję lidera w branży okien PVC w Europie oraz niejednokrotnie kreować trendy i inspirować inne firmy w sektorze stolarki otworowej.

NapoleonCat pozyskał 2,5 mln na rozwój zagranicą

Polskie narzędzie wspierające obsługę klienta w mediach społecznościowych będzie coraz silniej konkurować na rynku globalnym. We wrześniu 2018 r. Fundusz INventures podpisał z NapoleonCat umowę inwestycyjną na 2,5 mln złotych przy wycenie spółki na blisko 11 mln złotych.

Istniejący od sześciu lat na rynku NapoleonCat to platforma do zarządzania komunikacją w mediach społecznościowych oferowana w modelu SaaS (Software as a Service) i jedyna polska firma będąca oficjalnym Partnerem Marketingowym Facebooka. Umowa inwestycyjna pomiędzy poznańskim Funduszem INventures a NapoleonCat została zawarta we wrześniu 2018 r. Środki z inwestycji zostaną przeznaczone na powiększenie warszawskiego zespołu oraz promocję na rynkach zagranicznych.

Szukamy zaangażowanych zespołów z ciekawymi pomysłami i to właśnie znaleźliśmy w NapoleonCat. Spółka ma świetne, łatwo skalowalne rozwiązanie będące doskonałą odpowiedzią na rosnącą potrzebę zarządzania marketingiem w social media. Obecność na rynkach zagranicznych potwierdza, że rozwiązanie z powodzeniem konkuruje z amerykańskimi aplikacjami.
-Katarzyna Dąbrowska, Prezes Funduszu INventures

Użytkownicy aplikacji to zarówno korporacje, takie jak banki czy telekomy, jak i agencje marketingowe, małe biznesy i instytucje publiczne. Poza moderowaniem dyskusji na Facebooku, Instagramie, Twitterze i YouTube, klienci NapoleonCat mają też możliwość analizowania skuteczności swoich działań marketingowych, monitorowania konkurencji oraz automatycznego generowania raportów analitycznych. W Polsce z narzędzia korzystają już takie firmy jak PLAY, Aviva, Allianz, WWF czy Avon. Jednak dalszy wzrost NapoleonCat budować będzie przede wszystkim na akwizycji zagranicznej.

W ciągu ostatniego roku trzykrotnie wzrosła liczba naszych klientów z zagranicy i obecnie stanowią oni blisko 40% wszystkich użytkowników. Z naszego narzędzia korzystają już firmy z USA, Azji, Europy Zachodniej czy Nowej Zelandii. Środki pozyskane dzięki inwestycji INVentures przeznaczymy na działania, które przyspieszą akwizycję klientów z zagranicy i dalszy, intensywny rozwój platformy. Planujemy, że do końca przyszłego roku 80% naszych przychodów będzie pochodziło z zagranicy.
-Grzegorz Berezowski, Założyciel i CEO NapoleonCat

Wśród zagranicznych klientów NapoleonCat są głównie małe i średnie sklepy internetowe, które dzięki narzędziu optymalizują procesy okołosprzedażowe. Ale z polskiej platformy korzystają też takie podmioty jak nowozelandzkie Ministerstwo E-biznesu i Innowacji czy szwedzka Stena Line. Pozyskiwaniu klientów w starciu z globalnymi konkurentami sprzyja strategia rozwoju narzędzia w oparciu o rosnący popyt na automatyzację procesów obsługi klienta.

Już od jakiegoś czasu koncentrujemy się na rozwoju naszego produktu w kierunku funkcji usprawniających obsługę klienta w mediach społecznościowych. Obserwujemy, że coraz więcej firm sięga po nasze usługi ze względu na możliwość zautomatyzowania obsługi zapytań, szczególnie na Facebooku. Wybierają nas bo oferujemy im proste rozwiązanie, które skutecznie odciąża zespoły obsługujące klienta.
-Grzegorz Berezowski, Założyciel i CEO NapoleonCat

Dalsza rozbudowa platformy w kierunku obsługi klienta w mediach społecznościowych (social customer care) będzie szła w parze z rozwojem innych funkcjonalności. Przykładowo, w odpowiedzi na rosnącą popularność Instagrama, w tym roku NapoleonCat dał swoim klientom możliwość zarządzania wszystkimi najważniejszymi aktywnościami w tym serwisie z poziomu desktopu.

NapoleonCat to platforma do zarządzania komunikacją marketingową w mediach społecznościowych dostępna w modelu SaaS. Swoim klientom udostępnia stale aktualizowane narzędzia do moderacji dyskusji, analityki efektywności działań reklamowych oraz raportowania. Dostęp do aplikacji pozwala na zarządzanie obecnością marek w najważniejszych serwisach społecznościowych takich jak Facebook, Instagram, YouTube i Twitter. NapoleonCat jest jedynym oficjalnym polskim Partnerem Marketingowym Facebooka.

DANE.GOV.PL – Ministerstwo Cyfryzacji udostępnia „otwarte dane”

Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło nowy portal – DANE.GOV.PL – na którym można znaleźć zbiory pochodzące z ponad 100 instytucji – gotowych do pobrania i ponownego wykorzystywania, m.in. z zakresu zdrowia, budżetu, pogody, czy turystyki.

– Sprawdzając w aplikacji poziom hałasu, czy zanieczyszczenia powietrza korzystamy właśnie z otwartych danych – mówi Marek Zagórski, minister cyfryzacji. – Wykorzystywanie otwartych danych to szansa na nowe zastosowania np. w aplikacjach. To również impuls do rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności. Nasz portal ułatwi to zadanie. – dodaje.

Otwarte dane mogą zwiększać przejrzystość działań państwa i usprawniać pracę urzędników. Mogą też ułatwiać podejmowanie decyzji biznesowych i prowadzenie badań naukowych – mówi Agata Miazga, pełnomocnik ministra cyfryzacji ds. otwartości danych – Otwarte dane mogą pomagać w codziennym życiu, pod warunkiem, że będziemy z nich korzystać – dodaje.

Portal DANE.GOV.PL zmienił się z myślą o użytkownikach. Ma teraz szybką, zaawansowaną wyszukiwarkę, intuicyjny interfejs, zgodny z WCAG 2.0 i ustandaryzowane API dla developerów nowych aplikacji, którzy korzystają z otwartych danych. Portal jest też dostępny w angielskiej wersji językowej. To źródło pewnych i na bieżąco aktualizowanych danych publicznych, udostępnianych bezpłatnie do ponownego wykorzystywania. Jest zasilany danymi już z ponad 100 instytucji. Portal wciąż się rozwija – w tym i przyszłym roku zostanie wzbogacony o nowe funkcjonalności.

Księgowi liczą… na wysokie zarobki

Jak wynika z raportu Randstad Polska, wynagrodzenia w działach finansowo-księgowych dynamicznie rosną. Nastanie rynku kandydata spowodowało, że pracodawcy muszą o pracowników mocniej rywalizować, również wysokością pensji. Mimo to osoby pracujące w branży nie powinny stać w miejscu. Aby być atrakcyjnym na rynku pracy, trzeba zdobywać dodatkowe kompetencje, głównie językowe, związane z analizowaniem danych oraz zahaczające o programowanie.

Księgowi liczą… na wysokie zarobki

„Aktualnie obserwujemy na rynku znaczny wzrost wynagrodzeń w działach księgowości i działach finansowych. Szczególnie widać to w przypadku stanowisk specjalistycznych i juniorskich. Dla przykładu młoda osoba, która rozpoczyna swoją karierę w dziale finansowo-księgowym i niekoniecznie ma doświadczenie zawodowe, ale – wiedzę pozyskaną na studiach, oczekuje nawet 3, 3,5 tys. zł brutto. Mamy z tym do czynienia zwłaszcza w dużych miastach, i nie tylko w Warszawie, w zasadzie w każdym dużym mieście, w którym są uczelnie wyższe z kierunkami ekonomicznymi” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Irmina Maciaszek z Randstad Polska.

Poligloci są bogatsi

Zarobki pracowników działów finansowo-księgowych w dużym stopniu zależą oczywiście od ich kompetencji. Bardzo ceniona jest rzecz jasna świetna znajomość języka angielskiego. Osoba władająca tym językiem ma prawo liczyć na pensję nawet o tysiąc złotych brutto wyższą od pensji pracownika na tym samym stanowisku, który się angielskim nie posługuje. Inaczej jest w sektorze SSC/BPO. Tam angielski to absolutna podstawa, a patrzy się na języki dodatkowe, np. francuski, niemiecki, ale też te mniej popularne, jak holenderski, duński czy szwedzki. I co ważne, znajomość drugiego języka obcego również może zwiększyć wynagrodzenie pracownika o kilkaset, do tysiąca, złotych brutto.

Więcej analizowania, mniej buchalterii

Pracodawcy doceniają jednak nie tylko kompetencje językowe. „Obecnie w cenie są umiejętności z pogranicza IT, a więc już nie tylko znajomość Excela, ale także – VBA czy SQL. Te wszystkie kompetencje związane z programowaniem są bardzo interesujące dla pracodawców i znacznie podnoszą wynagrodzenie” – informuje ekspertka. Wiąże się to ze zmianami samych działów księgowości. „Ich rola znacznie się zwiększa. Obecnie księgowy czy księgowa to osoba odpowiedzialna przede wszystkim za dostarczanie i analizowanie danych, tak żeby spółka mogła właściwie funkcjonować” – zauważa rozmówczyni.

Połowa rynków w regionie EMEA ze wzrostem popytu na nieruchomości przemysłowe i logistyczne

Według danych z raportu Colliers International’s EMEA Industrial & Logistics Hubs, w pierwszym półroczu 2018 r. połowa rynków w regionie EMEA zanotowała wzrost popytu na nieruchomości przemysłowe i magazynowe w II poł. 2017 r. Główną przyczyną tego były dobre wskaźniki nastroju wśród najemców, który odnotowano pomimo wyzwań, przed jakimi stoi gospodarka, tj. obawy przed protekcjonizmem i napięcia w wymianie handlowej między Stanami Zjednoczonymi a bliskimi partnerami handlowymi z UE.

Malejące wskaźniki zaufania przedsiębiorców z sektora przemysłowego na rynkach europejskich nie przyczyniły się do zmniejszenia popytu na powierzchnie magazynowe w regionie EMEA. Wręcz przeciwnie – ze względu na rozwój e-handlu pomiędzy firmami logistycznymi panuje ostra konkurencja o nieruchomości, szczególnie te zlokalizowane w pobliżu węzłów infrastrukturalnych i dróg prowadzących do obszarów miejskich.

Spadają wskaźniki powierzchni niewynajętej ze względu na brak nowych inwestycji

— W pierwszej połowie 2018 r. wskaźniki wolnej powierzchni pozostawały na niskim poziomie, przy czym średnia dla wszystkich badanych rynków wynosiła 5,7%. Pustostany na poziomie niższym niż 3% odnotowano m.in. w Monachium, Bukareszcie, Kopenhadze, Pradze i Barcelonie — stwierdził Damian Harrington, dyrektor Działu Badań Rynku w regionie EMEA w Colliers International. — Dzięki wysokiemu popytowi odsetek rynków wykazujących spadek zapotrzebowania na powierzchnię logistyczną i przemysłową zmniejszył się z 54% odnotowanych w II połowie 2017 r. do 46% na koniec I półrocza 2018 r. Wzrost popytu mógłby być wyższy, jednak został ograniczony przez brak nowoczesnych powierzchni wysokiej jakości dostępnych dla najemców.

Aktywność deweloperów w regionie EMEA była niewielka, choć warunki rynkowe uległy poprawie pod koniec 2017 r., a odsetek rynków odnotowujących spadki w liczbie planowanych inwestycji obniżył się z 40% do 32%. Występowały także znaczne rozbieżności między poszczególnymi rynkami EMEA: niektóre regiony Europy Środkowej i Wschodniej, takie jak Centralna Polska, wykazały bardzo wysoką liczbę planowanych obiektów magazynowych i logistycznych, podczas gdy w miastach Europy Zachodniej takich, jak Sztokholm, Monachium czy Berlin aktywność deweloperów pozostawała na bardzo niskim poziomie, z wynikami poniżej 100 000 mkw.

Maciej Chmielewski
Maciej Chmielewski, senior partner w Colliers International, dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych

— Rynek magazynowy w Polsce niezwykle prężnie się rozwija. W pierwszym półroczu odnotowaliśmy rekordowy wzrost popytu, aż o 16% w porównaniu do analogicznego okresu w zeszłym roku. W budowie jest obecnie 2,2 mln mkw. nowoczesnych magazynów, co stanowi aż 15% wszystkich zasobów tej powierzchni w kraju, które powstały na przełomie ostatnich 20 lat. To pokazuje ogromną dynamikę polskiego rynku magazynowego i prognozuje wysoką aktywność najemców. Potencjał rozkłada się nie tylko na największe ośrodki. Obserwujemy duże zainteresowanie rynkami regionalnymi ze strony firm produkcyjnych, które są gotowe na realizację inwestycji na terenie Polski. Warto dodać, że pomimo wzrostu stawek czynszu Polska jest nadal bardzo atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów — mówi Maciej Chmielewski, senior partner w Colliers International, dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych.

Perspektywy dla rynku przemysłowego i logistycznego w regionie EMEA pozostają korzystne

Ostra rywalizacja o powierzchnię magazynową i bardzo ograniczona jej dostępność będą nadal znacząco oddziaływać na aktywność najemców w pozostałej części 2018 r., a najprawdopodobniej również przez znaczną część roku 2019. Patrząc na sytuację makroekonomiczną, możemy zidentyfikować wiele kwestii, które w dużym stopniu zaważą na perspektywach dla rynku nieruchomości przemysłowych i logistycznych. W przypadku Wielkiej Brytanii jest wiele niewiadomych dotyczących wyniku negocjacji w sprawie Brexitu i jego wpływu na łańcuchy dostaw. Jeśli chodzi o kraje UE-27, to niemieckie i wschodnioeuropejskie zagłębia motoryzacyjne mogą niewspółmiernie ucierpieć na skutek wojen handlowych z USA.

— Najemcy poszukujący powierzchni magazynowych i przemysłowych w kluczowych regionach geograficznych takich, jak Niemcy, kraje Beneluksu czy Skandynawia, muszą przygotować się na kolejne podwyżki czynszów, ale miejscami rynek się stabilizuje. W miastach takich, jak Stuttgart, Monachium, Barcelona i Budapeszt zdrowy popyt będzie kolidował ze zmniejszoną podażą, natomiast w miastach takich, jak Łódź wysoka aktywność deweloperów może powstrzymywać wzrost stawek czynszowych — twierdzi Harrington.

SAS numerem jeden na rynku zaawansowanej analityki

Według najnowszego raportu firmy badawczej IDC, firma SAS po raz kolejny uplasowała się na pierwszym miejscu w globalnym zestawieniu dostawców zaawansowanej analityki Worldwide Big Data and Analytics Software 2017 Market Shares: Healthy Growth Across the Board podsumowującym wyniki finansowe z 2017 roku. Udział SAS w tym segmencie rynku wynosi 30,8%, co stanowi dwukrotnie większy wynik w porównaniu do kolejnej firmy w zestawieniu.

SAS potwierdził swoją pozycję na rynku zaawansowanej analityki, notując z roku na rok regularne wzrosty. Nie jest to łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę rosnącą konkurencję i liczbę firm wchodzących na rynek. Narzędzia SAS oferują otwarte środowisko programistyczne umożliwiające pracę w różnych językach programowania – również open source, a następnie zintegrowanie przygotowanych modeli w ramach platformy SAS. Tego typu możliwości sprawiają, że amerykańska firma pozostaje liderem w swojej kategoriikomentuje Chandana Gopal, Research Manager for Business Analytics w IDC.

Znaczące inwestycje w R&D

SAS inwestuje w badania i rozwój ponad dwukrotnie więcej niż wynosi średnia dla największych firm technologicznych. W 2017 roku firma przeznaczyła 26% z całkowitego przychodu, wynoszącego 3,24 mld USD na rozwój oprogramowania AI, IoT, technologii data management oraz narzędzi analitycznych.

Jim Goodnight, CEO w SAS
Jim Goodnight, CEO w SAS

Zacieśniamy współpracę z naszymi klientami w celu przekształcenia „świata danych” w „świat inteligencji”. Przez lata SAS stworzył i dopracował szeroki zestaw usług w zakresie zaawansowanej analityki, które zapewniają nam dziś miejsce w czołówce dostawców. Nie chcemy jednak stać w miejscu. Ciekawość i świadomość możliwości w połączeniu z pasją do analityki oznaczają stały rozwój w obszarach, takich jak AI, machine learning, IoT, zarządzanie ryzykiem, przeciwdziałanie nadużyciom i wiele innych –– komentuje Jim Goodnight, CEO w SAS.

Dokonywanie świadomych decyzji biznesowych klientów SAS w oparciu o analizowane dane jest możliwe m.in. dzięki SAS® Platform. Najnowsza wersja SAS® Viya® zawiera technologię sztucznej inteligencji (AI). Nowe techniki uczenia maszynowego pomagają zarówno specjalistom ds. data science, jak i użytkownikom biznesowym tworzyć dokładniejsze modele analityczne z dodatkowymi warstwami do interpretowania.

Wykorzystanie analityki w sporcie

Nasza organizacja dostrzega ogromną wartość płynącą z analityki zarówno na boisku, jak i poza nim. Wieloletnia współpraca z SAS pomogła nam osiągnąć sukces na trybunach, zwiększając frekwencję, wyniki sprzedaży oraz zaangażowanie kibiców. Wykorzystując zaawansowaną analitykę, uczenie maszynowe i sztuczną inteligencję, pracujemy teraz nad poprawą gry naszych koszykarzy  – mówi Jay Riola, wiceprezes ds. strategii w Orlando Magic.

SAS przewodzi w kategorii zaawansowanej i predyktywnej analityki od 1997 roku, czyli od czasu kiedy IDC zaczęło badać ten segment rynku, co roku odnotowując stały wzrost. Firma SAS została również wyróżniona w raporcie IDC „Worldwide Analytic Data Integration and Integrity Software Revenue by Vendor, 2015 – 2017”. Docenione technologie data integration służą do lokalizowania, przygotowywania i zarządzania danymi, aby zapewnić spójność i najwyższą możliwą jakość wykonywanych na ich podstawie analiz. SAS jest liderem rynku z 19% udziałem w 2017 roku.

CBRE Retail 2030: Jaka przyszłość czeka polski handel?

Nowe technologie, potrzeby konsumentów i lokalizacja – to trzy obszary rozwoju handlu w Polsce, na które wskazuje najnowszy raport CBRE „Zakupy przyszłości. Retail 2030”. Prognozy dla tej branży są optymistyczne, jednak nadążanie za trendami i potrzebami konsumentów postawi wiele wyzwań przed właścicielami i zarządcami obiektów handlowych. W ciągu kolejnych 12 lat rynek powinien rozwijać się w tym samym lub jeszcze szybszym tempie, a sprzedaż detaliczna stanie się bardziej interaktywna, zarówno w trybie offline, jak i online.

Magdalena Frątczak, Szef Działu Powierzchni Handlowych w CBRE
Magdalena Frątczak, Szef Działu Powierzchni Handlowych w CBRE

Wydatki konsumentów systematycznie rosną – w najbliższych pięciu latach przewidywany jest wzrost przeciętnie o 3% r/r. Galerie handlowe na całym świecie przekształcają się w „centra stylu życia” przeznaczone nie tylko dla kupujących, ale też dla miejscowych pracowników, okolicznych mieszkańców i turystów. Polski rynek będzie musiał szybko przystosowywać się do zachodzących zmian, aby utrzymać swoją pozycję i odróżnić się od konkurencji. W naszym kraju szybsze zmiany wymusza częściowy zakaz handlu w niedziele – klienci jeszcze bardziej cenią sobie miejsca, w których mogą załatwić kilka spraw na raz – Magdalena Frątczak, Szefowa Sektora Handlowego CBRE.

Miasto w mieście

Kluczem jest rozwój wielofunkcyjności przestrzeni handlowych. Rozrywka nie musi oznaczać wyłącznie kina i restauracji. Centra handlowe powinny postawić na zagospodarowanie obiektu, które pozwoli im na organizowanie wydarzeń kulturalnych, muzycznych i sportowych. Coraz częściej powstają w nich także centra medyczne, kluby fitness czy strefy relaksu.

Zaciera się granica między zakupami, a pozostałymi sposobami spędzania czasu w centrach handlowych. Warto zatroszczyć się, by każdy etap pobytu w galerii dostarczał klientowi jak najlepszych wrażeń, nie zapominając przy tym o praktycznych aspektach, takich jak lokalizacja blisko domu czy pracy, troska o komfort i środowisko – np. możliwość naładowania samochodu elektrycznego czy dostęp do strefy wellness. Centra handlowe zaczną pełnić rolę showroomów – wizytówek, skoncentrowanych na jak najlepszych wrażeniach klienta, który przyjdzie obejrzeć produkt, a kupi go online – mówi Agata Czarnecka, Dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku CBRE.

Nowe technologie w handlu

Dzięki innowacjom sieci sklepów tradycyjnych będą mogły wzmocnić swoją pozycję wobec konkurencji z sektora e-commerce i m-commerce, która stale zwiększa swój udział w rynku. Innowacje mogą przybierać różne formy – może być to np. korzystanie z nowych technologii do oglądania i kupowania produktów czy wprowadzanie drukarek 3D, które zapewnią ciągłą dostępność produktów w każdym rozmiarze.

Interaktywne ekrany z ofertą sklepu, zakupy na tabletach, czy wirtualne przymierzalnie to elementy, które będą wprowadzać firmy by przyciągnąć klienta. Przyszłość ma także Internet Rzeczy, wykorzystywany do informowania kiedy dany produkt się zużyje, czy planowania zakupów. Aż 85% procesu obsługi klienta może stanowić sztuczna inteligencja – mówi Magdalena Frątczak.

Nowe technologie na zakupach to także wykorzystanie informacji ze smartfonów, by poznać ścieżki zakupowe klientów, czy lepiej dopasować reklamę mobilną.

Unikalność i precyzja

Od „chodzenia na zakupy” do „spędzania wolnego czasu” – to największa zmiana, jaka nastąpiła w podejściu klientów centrów handlowych, i – jak wskazuje raport CBRE „Retail 2030” – będzie przybierać na sile. Konsumenci coraz częściej będą poszukiwać towarów wyjątkowych, przygotowanych specjalnie dla nich. To oznacza jeszcze większe zainteresowanie produktami regionalnymi, robionymi ręcznie, koncentrację na wyróżnikach danej marki, a także wzrost znaczenia budowania dobrych skojarzeń i emocji. Pierwsze centra handlowe już wprowadzają możliwość skorzystania z personalnego sprzedawcy, czy stylisty, który będzie w stanie doradzić i dostarczyć produkty spełniające unikalne potrzeby każdego z konsumentów.

Duża przestrzeń dla e-commerce

Prognoza rynku sprzedaży internetowej w Polsce pozostaje bardzo optymistyczna – do 2020 roku populacja online wzrośnie o 11,5%, podczas gdy dynamika sprzedaży detalicznej wyniesie nawet  +28%[1]. Perspektywy dla rozwoju e-commerce w Polsce są o wiele lepsze niż dla Niemiec, Wielkiej Brytanii czy USA.

[1] Wskaźnik gotowości do e-handlu Forrester, 2018

16 startupów w akceleracji [m]spark

Do zainicjowanego przez GroupM programu [m]spark powered by KnowledgeHub Akcelerator zakwalifikowało się 16 z 52 zgłoszonych startupów, rozwijających narzędzia
z zakresu marketingu i nowych technologii.  Docelowo ich produkty wzbogacą ofertę GroupM.

– Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym odbiorem naszego pomysłu na akcelerator MarTech. To dla nas potwierdzenie, że wsparcie doświadczonych marketerów oraz przede wszystkim możliwość konfrontacji produktów i ofert poszczególnych startupów z oczekiwaniami klientów, to unikatowa wartość – zauważa Bartosz Drozdowski, CEO [m]spark powered by KnowledgeHub Akcelerator. – W trakcie selekcji projektów nie mieliśmy łatwego zadania, bo każdy z nich jest unikalny i odpowiada na określone potrzeby branży MarTech. Finalnie wybraliśmy te, które według nas najlepiej wpiszą się w potrzeby klientów największych agencji mediowych – dodaje Drozdowski.

Do etapu prezentacji ofert zaproszono 24 startupy, rozwijające narzędzia z takich obszarów świata digitalu jak e-commerce, content marketing, programmatic, DOOH, SEO, SEM, chatboty, augmented reality. Finalnie do akceleracji dostało się 16 startupów: share2sell, Ignico, chatBooster, Lydia, Platforma MyLED, SaveChart, Linkhouse.co, Persometrics, Just Run App, Runvido, 4screens, Digital Audio, Kitchen Casting, a’Pear, PushAd, ARBridg.

Chcąc stworzyć jak najlepsze warunki do pracy nad innowacyjnymi rozwiązaniami oraz wymiany doświadczeń i pomysłów, startupy przeszły siedmiotygodniowy cykl szkoleń i sesji mentoringowych z pracownikami agencji i gośćmi specjalnymi.

– Program akceleratora był w moim odczuciu dobrze przemyślany. W jego formule zawarły się nie tylko prelekcje i warsztaty czy konsultacje indywidualne z mentorami, ale też spotkaniez wybranymi klientami GroupM. Słowem – stworzono nam warunki do doszlifowania pomysłu oraz ulepszenia jego komunikacji – mówi Tomasz Kopera, CEO Ignico, uczestnik akceleratora.

Celem akceleratora [m]spark jest rozwinięcie i wdrożenie do oferty GroupM innowacyjnych pomysłów z sektora MarTech, czyli połączenia marketingu i technologii.

– Akcelerator [m]spark to inicjatywa dająca korzyści każdej ze stron. Startupy czerpią z dostępu do klientów i naszej wiedzy, nasi Klienci zyskują dostęp do licznych nowości na rynku aplikacji i rozwiązań dla marketingu digital, my – pozyskujemy nowych partnerów technologicznych rozwijających innowacyjne produkty – mówi Jarosław Pająk, plista Director, zarządzający projektem [m]spark z ramienia GroupM.

W ramach akceleracji mentorzy z GroupM, agencji mediowych MediaCom, Mindshare
i Wavemaker oraz przedstawiciele organizacji partnerskich dzielą się z uczestnikami unikalnym doświadczeniem rynkowym oraz wiedzą ze świata reklamy i nowych mediów. Grono mentorów [m]spark zasilili: Jakub Kossut, CEO Mediacom Poland; Barbara Sołtysińska, CO-founder i CEO IndaHash; Katarzyna Dworzyńska, Head of Business PR Calling; bloger Artur Kurasiński; Paulina Sobieszek, Mindshare Partner; Krzysztof Dębowski, COO Senuto, Marcin Woźniak, CEO KnowledgeHub, Paweł Lewandowski, Digital Trading Director MediaCom.

Obecnie rozwijana jest oferta poszczególnych startupów oraz ustalane są handlowe warunki współpracy i sprzedaży produktów. Trwają też pierwsze wdrożenia produktów. Pod koniec roku najlepsze startupy mają szansę na stałą agencyjną współpracę. Najbardziej perspektywiczny projekt lub projekty, wyłonione przez komitet [m]spark, mogą otrzymać nagrody z puli o wartości 100 tysięcy złotych. Informacje o bieżących wydarzeniach można śledzić na stronie www.mspark.ac.

Od 1 października bez dowodu rejestracyjnego oraz potwierdzenia polisy OC

1 października wchodzi w życie nowelizacja prawa o ruchu drogowym, która znosi obowiązek posiadania podczas kontroli drogowej dowodu rejestracyjnego oraz potwierdzenia polisy OC. To ułatwienie dla kierowców, ale czy sprawdzi się w każdych warunkach? Polska Izba Ubezpieczeń wskazuje, w jakich sytuacjach warto mieć ze sobą przynajmniej zdjęcia dokumentów w smarfonie lub skorzystać z BLS – Bezpośredniej Likwidacji Szkód.

Dziś każdy kierowca, który zapomni dokumentów, polisy OC czy dowodu rejestracyjnego, musi liczyć się z mandatem do 50 zł za brak każdego z osobna. Nowelizacja jest korzystna zwłaszcza dla osób, które mają więcej niż jedno auto i pamiętanie o tym, aby zabrać dokumenty do właściwego samochodu może być dla nich uciążliwe. Pozytywną zmianę odczują też ci, u których w domu jest więcej niż jeden kierowca i trzeba często wymieniać się dokumentami.

Utrudnienia w przypadku kolizji

Podczas zdarzenia drogowego kierowcy zobowiązani są wymienić się danymi potrzebnymi do zgłoszenia szkody ubezpieczycielowi. Nie ma żadnych trudności ze spisaniem marki i numeru rejestracyjnego samochodu. Problem może pojawić się w momencie przekazania danych związanych z polisą OC. Nie każdy pamięta, z jakim ubezpieczycielem zawarł umowę obowiązkowego ubezpieczenia OC. Teoretycznie jest to kwestia prosta do rozwiązania: można to sprawdzić w bazie UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny). Należy wpisać numer rejestracyjny samochodu, datę zdarzenia i automatycznie uzyskujemy odpowiednie informacje. Jednak, co zrobić, kiedy wystąpią problemy z zasięgiem? Wówczas przyda się zdjęcie dokumentów w telefonie. Natomiast, co w sytuacji, kiedy sprawca nie będzie chciał podać swoich danych? Wtedy należy wezwać policję, która sporządzi stosowną dokumentację. Brak obowiązku wożenia ze sobą dowodu rejestracyjnego i polisy OC może być również pokusą dla sprawcy zdarzenia do „rozminięcia się z prawdą” co do swoich danych bądź ubezpieczyciela OC.

– W przypadku kiedy dane sprawcy w oświadczeniu okażą się nieprawdziwe, sprawę trzeba zgłosić policji, która będzie musiała wszcząć postępowanie z tytułu kolizji oraz podania fałszywych danych – wyjaśnia Monika Chłopik, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Poza siecią?

Możliwość sprawdzenia danych dotyczących pojazdu oraz ubezpieczenia OC przez uprawnione do kontroli ruchu drogowego służby w CEPiK 2.0 (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) to spore ułatwienie. Jednak niektórych problemów technicznych, nawet przy dopracowanym i sprawnie działającym systemie, nie da się po prostu przewidzieć i uniknąć. W Polsce nadal znajdują się białe plamy pokrycia siecią internetową, a nawet tam, gdzie sieć jest dostępna, zdarzają się awarie. Warto o tym pamiętać, zostawiając dokumenty w domu, zwłaszcza gdy wybieramy się w dłuższą trasę w regiony, gdzie występują problemy z Internetem (lasy, góry, regiony przygraniczne).

Należy też pamiętać, że dowód rejestracyjny nadal pozostaje obowiązującym dokumentem niezbędnym przy załatwianiu formalności, m.in. w stacjach kontroli pojazdów, przy sprzedaży auta lub wyjeździe zagranicznym.

„Zapomnieniem” dowodu rejestracyjnego nie wymigamy się także w sytuacji zatrzymania tego dokumentu – informacja o jego zatrzymaniu również będzie dostępna w CEPiK 2.0. Tu jednak kierowcy mogą liczyć na kolejne ułatwienie związane ze zwrotem tego dokumentu. Do tej pory dowód rejestracyjny był zatrzymywany fizycznie. Od 1 października 2018 r. w przypadku, gdy pojazd nie spełnia wymagań ochrony środowiska, zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi ruchu drogowego, uprawnione służby odnotują zatrzymanie dokumentu w systemie informatycznym. Informacja o zatrzymaniu zostanie przekazana do Centralnej Ewidencji Pojazdów, a kierujący otrzyma – podobnie jak dotychczas – pokwitowanie.

Zwrot dokumentu będzie mógł odnotować zarówno organ (np. urząd miasta), który go wydał, jak i dowolna jednostka w ramach podmiotu, który go zatrzymał.

Wszystkie formalności u jednego ubezpieczyciela

– We wszelkich formalnościach związanych ze stłuczkami nieoceniona staje się rola BLS – Bezpośredniej Likwidacji Szkód. Zakład ubezpieczeń, w którym wykupiliśmy OC przeprowadzi właściwe postępowanie oraz pomoże w zdobyciu wszystkich istotnych informacji – wskazuje Agnieszka Dąbrowska z PIU.

Ogromnym ułatwieniem jest sytuacja, gdy nasz ubezpieczyciel jest w systemie BLS (Bezpośrednia Likwidacja Szkód). Wtedy pozostajemy w kontakcie wyłącznie z nim, a wszystkie formalności załatwiane są przez niego i nie musimy kontaktować się z ubezpieczycielem sprawcy. BLS nie tylko zdejmuje z poszkodowanego obowiązek prowadzenia korespondencji z ubezpieczycielem sprawcy, ale także przyspiesza likwidację szkody.

Klienci oczekują spersonalizowanych ofert, ale boją się o swoje dane – raport Salesforce

Tegoroczne badanie Salesforce poświęcone zaufaniu klientów do przedsiębiorstw dobitnie pokazuje paradoks dzisiejszego świata. Klienci oczekują od firm personalizowanego kontaktu, rozumienia i wyprzedzania ich potrzeb, ale jednocześnie obawiają się, że przetwarzane przez firmy dane osobowe są narażone na ryzyko naruszeń.

Ponad 90% młodych ludzi w zamian za różnego rodzaju benefity chętnie powierzy firmom swoje dane osobowe, podczas gdy aż 84% ogółu konsumentów na świecie uważa, że są oni traktowani raczej jak liczby w tabelach sprzedażowych, niż żywe jednostki. Jednocześnie tylko niewiele ponad połowa konsumentów ma przekonanie, że ich dane osobowe są przetwarzane z troski o ich osobiste interesy.

Zaufanie to kapitał, na który firmom coraz trudniej zapracować, szczególnie w dobie rozwoju nowych kanałów komunikacji, zaostrzania przepisów o ochronie danych osobowych i rosnących oczekiwań konsumentów. Bardzo wyraźnie widać to w raporcie Salesforce „Trends in Customer Trust. The future of personalization, data and privacy in the Fourth Industrial Revolution” opracowanym na bazie międzynarodowych badań. Wzięli w nich udział klienci z Australii, Nowej Zelandii, Brazylii, Kanady, Francji, Holandii, Niemiec, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Hongkongu, Indii, Japonii, Meksyku, Singapuru oraz ze Stanów Zjednoczonych. Zebrane dane uwzględniają trzy grupy pokoleniowe: Baby boomers (urodzeni przed 1965), Pokolenie X (urodzeni w latach 1965-1980) i Millenialsów (Pokolenie Y) urodzonych w latach 1981 – 1999.

W świecie zdominowanym przez technologię, w czasach tzw. czwartej rewolucji przemysłowej, dane o klientach są coraz bardziej pożądaną wartością. Ludzie powierzają firmom różnego rodzaju dane osobowe, w celu tworzenia możliwie spersonalizowanych doświadczeń w całym cyklu zakupowym. Jednocześnie jednak klienci często żywią obawy, czy sposób wykorzystywania ich dane jest bezpieczny. Niepokoje te podsycają regularnie pojawiające się w mediach informacje o naruszeniach danych i nadużyciach w ich przetwarzaniu. Dla firm istotne jest zatem znalezienie odpowiedzi na pytanie w jaki sposób skutecznie utrzymać lub zwiększyć zaufanie konsumentów i spełnić ich oczekiwania w zakresie customer experience (zapewnić pozytywne doświadczenia w każdym kontakcie). Jak to pogodzić z koniecznością zapanowania nad coraz większą ilością danych i działaniem w zgodzie z przepisami narzucającymi określone normy w zakresie przetwarzania danych osobowych? 

Kluczowe wnioski z badania:

Główne czynniki przesądzające o zaufaniu klientów do firm to:

  • przejrzyste procesy w obszarze przetwarzania danych osobowych, pytanie o zgody, edukowanie w zakresie bezpieczeństwa danych itp.,
  • zapewnienie personalizacji i pozytywnych doświadczeń w relacji z firmą niezależnie od formy kontaktu,
  • zaangażowanie w działalność pożyteczną społecznie.
  • 59% klientów uważa, że ich dane osobowe są podatne na naruszenia bezpieczeństwa.
  • Tylko 54% klientów wierzy, że firmy przetwarzając ich dane robią to w trosce o ich interesy.
  • 84% klientów twierdzi, że traktuje się ich jak liczbę a nie osobę, a 54% twierdzi, że wiadomości marketingowe wysyłane przez firmy nie są dla nich tak istotne, jak by tego chcieli.

Klienci coraz częściej oczekują od firm, że będą one nie tylko pamiętały historię zakupów, ale również będą wiedziały, co motywowało do zakupu i w jaki sposób klient korzysta z produktów i usług.

Pokolenie Millenialsów jest bardziej skłonne zaakceptować sposób, w jaki firmy wykorzystują dane osobowe. Natomiast ludzie z pokolenia Baby boomers ponad dwukrotnie częściej od młodszych pokoleń zgłaszają sprzeciw wobec wykorzystywania sowich danych osobowych w celu udoskonalenia komunikacji i otrzymywania personalizowanych ofert.

Millenialsi (91%) częściej powierzają firmom osobiste informacje, jeśli wyjaśnią one, w jaki sposób użycie tych danych zapewni im lepsze doświadczenia w procesie zakupowym.

Firmy sięgają po sztuczną inteligencję (AI), aby rozwinąć tzw. hiperpersonalizację i na tym polu działać na dużą skalę. Jednak 60% klientów obawia się, że z powodu AI ich dane zostaną narażone na niebezpieczeństwo.

  • 92% klientów bardziej ufa przedsiębiorstwom, które aktywnie informują o trosce i sposobach utrzymania kontroli nad danymi.
  • 54% ogółu klientów twierdzi, że działania na rzecz społecznej odpowiedzialności wzmacniają ich zaufanie do firmy.

Kryzys zaufania i konieczność jego zażegnania

Klienci, powierzając firmom swoje dane, czują się zagrożeni – większość z nich (59%) uważa, że przekazane informacje są podatne na naruszenia bezpieczeństwa. Co więcej, fala niedawnych skandali związanych z niewłaściwym wykorzystywaniem danych osobowych sprawiła, że klienci obawiają się, jak w rzeczywistości firmy wykorzystują ich dane. Tylko połowa klientów wierzy, że przetwarzanie ma na względzie ich korzyści.

Obecnie budowanie zaufania klientów stanowi dla firm coraz większe wyzwanie, ponieważ z jednej strony zaostrzają się przepisy w zakresie ochrony danych osobowych, a z drugiej rosną wymagania klientów wobec firm, by te umiejętnie i we właściwy sposób wykorzystywały powierzone im dane. To powoduje, że przedsiębiorstwa poruszają się po cienkim lodzie, tym bardziej, że preferencje klientów dotyczące zakresu i powodów przetwarzania danych prze firmy są  mocno zróżnicowane w zależności od pokolenia.

Dawniej do zwiększenia lojalności w dużej mierze wystarczało różnicowane potfolio produktów. Dziś mamy często do czynienia ze zjawiskiem komodyzacji (utraty przez produkt wizerunku luksusowego i niezastępowalnego), co w połączeniu ze swobodnym dostępem klientów do informacji radykalnie poszerzyło ich możliwości i wpłynęło na wzrost oczekiwań. Stąd obecnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na wrażenia klienta o firmie jest zapewnienie pozytywnych i spójnych doświadczeń połączone z atmosferą zaufania. Takie działania przekładają się wprost na zwiększenie przychodów i lepszą pozycję konkurencyjną. Klienci, którzy ufają firmie, są bardziej wobec niej lojalni (95%), chętnie rekomendują produkty i usługi (93%); kupują więcej (92%) i częściej (91%), są też skłonni wydać więcej na produkty takiej firmy (88%). Dzielą się też z innymi swoimi doświadczeniami (86%) – najrzadziej robią to osoby z pokolenia baby boomers (79%), klienci z pokolenia X częściej (85%), natomiast najczęściej millenialsi (91%). 

Paradoks personalizacji

Cechą czwartej rewolucji przemysłowej jest rozwój i coraz powszechniejszy dostęp do cyfrowych kanałów kontaktu. Dziś „przeciętny klient na świecie” do kontaktu z firmami wykorzystuje 10 różnych kanałów komunikacji. W opinii klientów ilość musi iść również w jakość: klienci oczekują odpowiedniego zaangażowania niezależnie od formy kontaktu. A jednak aż 84% klientów twierdzi, że są przez firmy traktowani jak liczby a nie osoby – głównie dlatego, że otrzymywany przekaz marketingowy nie jest na tyle istotny, jak się tego powszechnie oczekuje.

Klienci chcą, by firmy nie tylko wiedziały co kupują, ale dlaczego to robią oraz w jaki sposób korzystają z produktów i usług. Zwłaszcza dla milenialsów naturalne jest, że doświadczenia w kontakcie z firmą na przestrzeni całego procesu zakupowego muszą być spójne i zgodne z osobistymi oczekiwaniami. Nie jest to możliwe bez dynamicznego personalizowania komunikacji.

Większość klientów jest skłonna do udostępniania firmom danych osobowych, jeśli mają być one wykorzystane do lepszej komunikacji, personalizowania ofert i budowania zaangażowania. Młodsze pokolenia są szczególnie zadowolone z takiej wymiany, ale ludzie z pokolenia X i baby boomers ponad dwa razy częściej zgłaszają sprzeciw wobec wykorzystywania ich danych osobowych do personalizacji.

Dostarczanie wyrafinowanych doświadczeń, których coraz częściej oczekują klienci, wymaga nowego poziomu wykorzystywania danych – zaangażowania sztucznej inteligencji (AI) technologii informatycznych do przetwarzania w czasie rzeczywistym różnego rodzaju danych pochodzących z wielu źródeł. Obecnie zresztą, jak dowodzi inne międzynarodowe badanie Salesforce, rosną najszybciej spośród wszystkich kategorii wydatków na IT. Trendowi temu towarzyszą jednak obawy – aż 60% klientów podejrzewa, że z powodu wykorzystania AI ich dane osobowe będą przetwarzane w nie do końca oczywistych celach .

A zatem przedsiębiorstwa korzystające z AI, jeśli chcą zyskać sobie przychylność i zadbać o wizerunek, muszą edukować swoich klientów w zakresie ochrony danych osobowych.

Spośród millenialsów, 91% z nich częściej powierza firmom swoje osobiste informacje, jeśli wyjaśniają one, w jaki sposób ich użycie zapewni lepsze CX (customer experience) – sugerując przy tym, że same protokoły bezpieczeństwa i prywatności mogą nie wystarczyć

W miarę upływu czasu, firmy będą mięć do czynienia z coraz bardziej doświadczoną i wyedukowaną grupą klientów, która oczekuje coraz większej personalizacji, ale z poszanowaniem danych, czyli całkowitą przejrzystością ich przetwarzania.

Zaufanie buduje przejrzystość działań i postawy prospołeczne

Przejrzystość procesów przetwarzania danych ma kluczowe znaczenie dla osiągniecia wysokiego poziomu zaufania klientów do firm. Aż 92% procent konsumentów bardziej ufa przedsiębiorstwom, które dowodzą, że mają kontrolę nad danymi osobowymi, wykorzystują je w sposób transparentny i kierują się jasnymi politykami bezpieczeństwa danych. Co ciekawe, choć obowiązujące w całej UE rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO) wymusza na przedsiębiorstwach wprowadzanie w życie odpowiednich systemów ochrony danych, klienci spoza obszaru europejskiego również podkreślają, jak ważne jest dla nich, by firmy należycie kontrolowały dane i dbały o przejrzystość ich przetwarzania. To nasuwa wniosek, że dla zdobycia zaufania klientów firmy we wszystkich regionach świata muszą skoncentrować się na wprowadzeniu większej przejrzystości w swoje działania podejmowane wobec klientów, szczególnie gdy personalizują kontakt w oparciu o dostępne im dane osobowe.

Warto zauważyć, że duży wpływ na zaufanie, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń, ma także zaangażowanie na rzecz wartości społecznych. Millenialsi oczekują, że przedsiębiorstwa, od których kupują produkty, będą zainteresowane czymś więcej niż tylko samym zyskiem. Dobrze oceniane są następujące działania:

  • związane z ochroną środowiska – 51%,
  • wprowadzenie równych płac za pracę – 50%,
  • korporacyjna filantropia – 49%,
  • praca na rzecz różnorodności w miejscu pracy – 48%.

Firmy społecznie zaangażowane łatwiej zdobywają zaufanie swoich klientów, i docelowo są w stanie osiągać coraz większe obroty.

Polski klient dzieli się danymi, ale nie wybacza nadużycia zaufania

Polacy. podobnie jak klienci na świecie, przywiązują dużą wagę do wiarygodności firm i nie wybaczają nadużywania okazanego im zaufania. Co prawda, jak wykazało badanie SAP Hybris z 2018 roku, znacznie chętniej niż klienci z Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemiec dzielą się takimi informacjami jak adres e-mail (44%) czy historia zakupów (38%), jednak aż 83% badanych nie toleruje operowania danymi osobowymi bez ich zgody i zerwie kontakty z firmami, które się tego dopuściły.

Według raportu Verint, prawie połowa konsumentów w Polsce nieufnie podchodzi do sposobu wykorzystywania ich danych przez przedsiębiorstwa. A o zaufanie warto zabiegać, ponieważ przynosi konkretne korzyści. Jak podaje KPMG w publikacji „Analiza wiodących praktyk zarządzania doświadczeniami klientów na rynku polskim”, wiarygodność aż w 22% decyduje o tym, czy polski klient poleci daną markę znajomym lub rodzinie, a w 21% czy dalej będzie kupował jej produkty i usługi. Polacy szczególnie doceniają, gdy firma po popełnieniu błędu przyzna się do winy. Nieprecyzyjne komunikaty, brak szczerości i próby bagatelizowania problemów zdecydowanie zniechęcają konsumentów, podważając, niekiedy bezpowrotnie, zaufanie do marki.

Na kryzys zaufania klientów do polskich i europejskich firm dobry wpływ może mieć RODO. Choć najczęściej firmy europejskie patrzą na nowe przepisy jak na problem, RODO odgrywa ważną rolę w kontaktach przedsiębiorstw z klientami. Nakazuje bowiem określać metody ochrony danych i pozyskiwać od konsumentów zgody na ich przetwarzanie w ściśle określonych celach i czasie. Regulacje prawne są istotnym elementem sprzyjający budowaniu zaufania klienta – jeśli ten wyrazi odpowiednią zgodę, firma ma prawo wykorzystywać jego dane osobowe do zapewnienia personalizowanego kontaktu. Jeśli nie wyrazi zgody, nie powinna przetwarzać danych osobowych. Sęk w tym, że do właściwego zarządzania danymi, ich monitorowania i przetwarzania na użytek customer experience również potrzeba zaawansowanych technologii, aby uchronić się przed ryzykiem naruszeń czy przetwarzaniem mimo braku odpowiedniej zgody.

Dodatkowe informacje:

Co wzmacnia zaufanie konsumentów do firm (odsetek klientów):
Aktywności: Baby boomers Pokolenie X Millenialsi
Zaangażowanie na rzecz ochrony środowiska 46% 52% 54%
Wdrażanie jednakowej płacy za tę samą pracę 45% 49% 53%
Sprzyjanie różnorodności w miejscu pracy 43% 48% 53%
Oddawanie części zysków na cele charytatywne 42% 50% 52%

 

Z jakich powodów klienci są gotowi zaufać firmom przetwarzającym ich dane osobowe (odsetek klientów):
Firma daje klientowi kontrolę nad tym jakie dane osobowe gromadzi 92%
Sposób przetwarzania danych osobowych jest transparentny 91%
Firma pokazuje swoje zaangażowanie w ochronę danych osobowych 91%
Firma ma wiarygodną politykę prywatności i ochrony danych 90%
Firma pyta o zgodę na użycie danych osobowych 88%
Firma obiecuje nie dzielić się danymi osobowymi bez pozwolenia 88%

 

Treść raportu dostępna jest pod adresem: https://c1.sfdcstatic.com/content/dam/web/en_us/www/documents/briefs/customer-trust-trends-salesforce-research.pdf

Gerard Gallet nowym Prezesem Zarządu Auchan Polska

Gerard Gallet - Prezese Zarządu Auchan Retail Polska
Gerard Gallet – Prezes Zarządu Auchan Retail Polska

Z dniem 14 września 2018 r. nastąpiły zmiany we władzach spółki Auchan Polska. Nowym Prezesem Zarządu Auchan Polska spółka z o.o. został mianowany Gerard Gallet, reprezentując Auchan jako Dyrektor Generalny Kraju.

Zmianie uległ skład Zarządu Auchan Polska. Nowi Członkowie Zarządu to :

  • Joanna de Haas van Dorsser – Dyrektor Finansów i Aktywów
  • Isabelle Colrat – Dyrektor Skuteczności Ekonomicznej
  • Pascale Fillat – Dyrektor Zasobów Ludzkich
  • Isabelle Bouvier – Dyrektor Finansów i Aktywów Auchan Retail International.
  • Stéphane Bucaille – Dyrektor Audytu Auchan Retail International.

Francois Colombié, dotychczasowy Przewodniczący Rady Nadzorczej Auchan Polska oraz Prezes Wykonawczy, z dniem 1 września br. przeszedł na emeryturę i nie pełni już funkcji reprezentacyjnych w Auchan.

Rosnąca atrakcyjność inwestycyjna Trójmiasta ma odzwierciedlenie w bardzo dobrej sytuacji na lokalnym rynku biurowym

Trójmiasto – unikalne pod względem jakości życia – staje się coraz popularniejsze wśród światowych graczy szukających optymalnego miejsca dla rozwoju swojego biznesu. Mocna marka biznesowa regionu wpływa na zainteresowanie firm nowoczesnymi powierzchniami biurowymi i napędza aktywność deweloperów na lokalnym rynku. Według szacunków JLL, na początku 2021 roku podaż biur w Trójmieście może przekroczyć 1 mln mkw.

„Ostatnie dziesięć lat to niezwykły jakościowy skok trójmiejskiego rynku pracy, który jest napędzany przez rekordowe zainteresowanie międzynarodowych i polskich inwestorów, którzy właśnie tutaj chcą prowadzić swój biznes. Sukces Trójmiasta jest rezultatem wzorowej wręcz współpracy lokalnych władz, biznesu i agencji doradczych, którzy wspólnie podjęli wysiłek koncentrujący się na przygotowaniu spójnej strategii promocyjnej i wypracowaniu narzędzi poprawiających atrakcyjność inwestycyjną regionu”, komentuje Wojciech Tyborowski, dyrektor Invest in Pomerania.

Podaż i popyt w górę

„Zaufanie inwestorów i deweloperów do Trójmiasta odzwierciedla się w wysokiej aktywności budowlanej. W całej aglomeracji realizowane jest obecnie 150 000 mkw. nowoczesnej przestrzeni biurowej. Szacujemy, że podaż biur w Trójmieście może przekroczyć 1 mln mkw. na początku 2021 roku”, tłumaczy Marcin Faleńczyk, dyrektor biura JLL w Trójmieście.

Popyt na biura w 2017 r. osiągnął 113 200 mkw. co jest najlepszym wynikiem w historii tutejszego rynku. Z kolei w pierwszym półroczu 2018 aktywność najemców osiągnęła umiarkowany poziom ok. 26 000 mkw., jednak kolejne transakcje wkrótce zostaną sfinalizowane.

Sektor usług dominuje również tutaj

Marcin Faleńczyk, szefe biura JLL w Trójmieście
Marcin Faleńczyk, szefe biura JLL w Trójmieście

„Trójmiasto jest unikalne pod względem lokalizacji dostępnych dla najemców. Zestawienie Gdańska, Gdyni i Sopotu zapewnia to, że wszelkiego rodzaju firmy poszukujące powierzchni biurowej w Trójmieście są w stanie znaleźć miejsce, które w najwyższym stopniu zaspokaja ich potrzeby. Podobnie jak w innych miastach regionalnych znaczące zainteresowanie powierzchniami biurowymi generują firmy z sektora nowoczesnych usług biznesowych. Według danych ABSL, centra usług zatrudniają w Trójmieście już ponad 23 000 osób. Szacujemy, że firmy z tej branży zajmują obecnie 33% wynajętej powierzchni biurowej”, dodaje Marcin Faleńczyk.

Analizy Antal wskazują z kolei, że Trójmiasto to atrakcyjny kierunek również dla pracowników.

„W ostatnim czasie obserwujemy tendencję wzrostu atrakcyjności Trójmiasta, zarówno w oczach inwestorów, jak i pracowników. Według badania Antal Business Environment Assessment Study, spośród dużych ośrodków miejskich w Polsce to Trójmiasto może pochwalić się największym potencjałem inwestycyjnym. Nowopowstające powierzchnie biurowe, czystość powietrza i przyjazne środowisko naturalne powodują, że coraz więcej specjalistów i menedżerów rozważa Trójmiasto pod kątem relokacji zawodowej. Również studenci i absolwenci trójmiejskich uczelni, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy, widzą szerokie perspektywy rozwoju zawodowego bez konieczności wyjazdu do Warszawy lub za granicę. Nie bez znaczenia jest również fakt, że północ Polski stała się atrakcyjnym miejscem pracy dla młodych pokoleń Europejczyków dotkniętych kryzysem gospodarczym w Grecji, Hiszpanii czy we Włoszech”, komentuje Monika Perko, Branch Manager Antal Gdańsk.

Pozytywne tendencje znajdują odzwierciedlenie w regularnych wejściach globalnych marek na trójmiejski rynek. Arrow Electronics, Marine Harvest, Ricoh, State Street, Swarovski i Thyssenkrupp to zaledwie kilka z wielu przykładów nowych inwestorów wybierających tę lokalizację. Z kolei firmy już obecne w Trójmieście konsekwentnie rozszerzają zakres aktualnie oferowanych usług, czego doskonałym przykładem jest EPAM.

Pustostany i czynsze dowodem na koniunkturę

Wysoki popyt i absorpcja netto obserwowana w ostatnich latach spowodowała spadek poziomu pustostanów do 11,1% na koniec 2016 roku. Zarówno 2017 rok, jak i pierwsza połowa 2018 pokazały dalsze obniżenie się wskaźnika powierzchni niewynajętej. Obecnie powyższy wpółczynnik jest na poziomie 6,7% (najniższy w Polsce). Pozwala to na optymistyczne spojrzenie na przyszłość. Aktualnie najwyższe czynsze transakcyjne w Trójmieście wahają się od 12,75 do 14,0 euro za mkw. miesięcznie, co jest konkurencyjną stawką w porównaniu do innych miast regionalnych.

Rośnie nasycenie centrami handlowymi w Polsce, inwestorzy wciąż mają nas na celowniku

W pierwszym półroczu 2018 roku otwartych zostało 13 nowych centrów. Tradycyjnie dużo działo się na rynku inwestycyjnym. Inwestorzy na nieruchomości komercyjne wydali w pierwszych sześciu miesiącach 2018 roku ponad 3,3 mld euro, z czego 1,9 mld euro przeznaczone zostało na centra handlowe– wynika z raportu PRCH Retail Research Forum.

W pierwszej połowie 2018 roku powstało w Polsce 13 nowych obiektów handlowych , w tym dwa duże obiekty:  Forum w Gdańsku oraz Gemini Park Tychy. Oba powyżej 40 tys. m kw. powierzchni najmu. W wyniku zrealizowanej podaży, poziom nasycenia nowoczesną powierzchnią handlową w Polsce wzrósł do 311 m kw. na 1000 mieszkańców, co plasuje nas w środku europejskiej stawki. Z analiz ekspertów z grupy PRCH Retail Research Forum wynika, że na koniec 2018 roku poziom nasycenia osiągnie 326 m kw. / 1000 mieszkańców.

Z danych zebranych przez autorów raportu PRCH Retail Research Forum wynika, że w pierwszej połowie  2018 roku w budowie było ponad 400 000 m kw. powierzchni najmu. Niemal 1/5 obecnie realizowanej podaży stanowią rozbudowy istniejących projektów, przede wszystkim tradycyjnych centrów handlowych. Wśród tej powierzchni są jednak również nowe obiekty takie jak Galeria Młociny w Warszawie czy Libero w Katowicach.

„Rozwój centrów handlowych w Polsce stale postępuje. Wciąż pojawiają się nowe projekty,ale również ewoluują te, które na rynku istnieją już od lat. Centra coraz mocniej angażują się również w rozwój lokalnych społeczności.  Pozytywnym zjawiskiem jest spore zainteresowanie inwestorów naszym rynkiem oraz wysoki poziom kapitalizacji typu prime.” – powiedziała Anna Zachara-Widła, Research & Education Manager, Polska Rada Centrów Handlowych.

Pierwsza połowa roku była  dla rynku centrów handlowych w Polsce bardzo udana pod kątem aktywności inwestorów. W pierwszej połowie roku  Inwestorzy na nieruchomości komercyjne wydali   ponad 3,3 mld euro, z czego 1,9 mld euro przeznaczone zostało na centra handlowe. Na tak dobry wynik składa się głównie bardzo duża transakcja przejęcia portfela nieruchomości M1 przez Chariot (inwestorami w operacji są fundusze PIMCO, Oaktree i Redefine Properties) za kwotę 1 mld euro.

Więcej informacji o rynku centrów handlowych w Polsce znajdą Państwo w raporcie
PRCH Retail Research Forum dostępnym na stronie Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Zwolnienie z VAT dla sprzedających nieruchomości – Wyrok WSA

Dostawa nieruchomości jako czynność opodatkowana VAT może korzystać ze zwolnienia z podatku pod warunkiem dokonania jej po upływie 2 lat od tzw. pierwszego zasiedlenia. W praktyce organy podatkowe wymagały jednak dodatkowo, aby dostawa nieruchomości następowała w ramach czynności podlegającej opodatkowaniu. W przeciwnym razie fiskus odmawiał podatnikom prawa do zwolnienia. Wyrok WSA z dnia 24 lipca 2018 r., sygn. akt III SA/Gl 256/16, potwierdza, że rację mieli jednak podatnicy.

Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec
Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o podatku od towarów i usług: „Zwalnia się od podatku dostawę budynków, budowli lub ich części, z wyjątkiem gdy dostawa jest dokonywana w ramach pierwszego zasiedlenia lub przed nim, lub gdy pomiędzy pierwszym zasiedleniem a dostawą budynku, budowli lub ich części upłynął okres krótszy niż 2 lata” (Dz.U. 2004 nr 54 poz. 535 ze zm.). Z kolei pod pojęciem pierwszego zasiedlenia ustawa rozumie: „oddanie do użytkowania, w wykonaniu czynności podlegających opodatkowaniu, pierwszemu nabywcy lub użytkownikowi budynków, budowli lub ich części, po ich wybudowaniu lub ulepszeniu, jeżeli wydatki poniesione na ulepszenie, w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym, stanowiły co najmniej 30% wartości początkowej” (art. 2 pkt 14 ustawy o VAT).

Wydanie budynku w ramach opodatkowanych czynności

W listopadzie 2001 r. spółka z o.o. nabyła prawo użytkowania wieczystego gruntu wraz z halą produkcyjną i budynkiem administracyjno-socjalnym, na którego ulepszenie poniosła w 2004 r. wydatki przekraczające 30% jego wartości początkowej. Budynek ten wykorzystywany był wyłącznie na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej. W związku z zamiarem dokonania dostawy tych nieruchomości spółka wystąpiła do Dyrektora Izby Skarbowej (dalej: DIS) o wydanie interpretacji przepisów w zakresie opodatkowania tej dostawy.

DIS podzielił stanowisko spółki, że skoro wydatki poniesione na modernizację hali nie przekraczały 30% jej wartości początkowej, to jej pierwsze zasiedlenie nastąpiło już z dniem podpisania aktu notarialnego, czyli w listopadzie 2001 r. Dokonanie dostawy tego budynku będzie zatem mogło skorzystać z przewidzianego w art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy VAT zwolnienia z podatku od towarów i usług. Organ odmówił jednak prawa do jego zastosowania wobec dostawy budynku administracyjno-socjalnego. Jego zdaniem byłoby to możliwe, gdyby po poniesieniu wydatków na jego modernizację w kwocie przekraczającej przywołane 30% kryterium spółka wydała go pierwszemu nabywcy lub użytkownikowi, ale w ramach czynności podlegających opodatkowaniu VAT.

5-letni wyjątek i 2-letni okres karencji

W odpowiedzi spółka wskazała na zawarty w art. 43 ust. 1 pkt 7a ustawy o VAT wyjątek. Przewidywał on zwolnienie z VAT dostaw budynków, które już po ulepszeniu były wykorzystywane przez podatnika do czynności opodatkowanych przez co najmniej 5 lat, a który to warunek został przez spółkę spełniony. Niemniej istota sporu toczyła się wokół kwestii, czy do pierwszego zasiedlenia w rozumieniu ustawy o VAT w istocie doszło na 2 lata przed planowaną dostawą nieruchomości. Zwolnienie z VAT nie ma bowiem zastosowania do dostaw budynków, jeśli pomiędzy nią a pierwszym zasiedleniem upłynął okres krótszy niż 2 lata (art. 43 ust. 1 pkt 10 lit. b ustawy o VAT).

Pytanie prejudycjalne

Wobec podtrzymania stanowiska przez DIS spółka złożyła skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, wnosząc następnie o zawieszenie postępowania do czasu udzielenia przez Trybunał Sprawiedliwości UE mającej decydujące znaczenie dla sprawy odpowiedzi na pytanie prejudycjalne zadane mu przez Naczelny Sąd Administracyjny.

NSA powziął bowiem wątpliwości co do zgodności pojęcia „pierwszego zasiedlenia” zdefiniowanego w art. 2 pkt 14 ustawy o VAT i użytego w art. 43 ust. 1 pkt 10 tejże ustawy z art. 135 ust. 1 lit. j) Dyrektywy Rady 2006/112/WE z dnia 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.U. 2006, L 347, s. 1). Zdaniem sądu najistotniejsze było ustalenie, „czy rzeczywiście pierwszemu zasiedleniu musi towarzyszyć czynność opodatkowana, jak to przyjęto w art. 2 pkt 14 u.p.t.u., czy też przez pierwsze zasiedlenie należy rozumieć faktyczne zasiedlenie budynku (oddanie go do faktycznego użytkowania) po wybudowaniu lub przebudowie/renowacji, jeżeli wskutek przebudowy lub renowacji powstała przekształcona nieruchomość (postanowienie NSA z 23.02.2016 r., I FSK 1573/14).

Definicja pierwszego zasiedlenia

W wyroku z dnia 16 listopada 2017 r. Trybunał potwierdził wątpliwości NSA, stwierdzając, że przepisy artykułów 12 ust. 1 i 2 oraz 135 ust. 1 lit. j) unijnej dyrektywy VAT sprzeciwiają się przepisom krajowym, uzależniającym uzyskanie zwolnienia z podatku od wartości dodanej przy dostawie budynku od spełnienia warunku, by pierwsze jego zasiedlenie nastąpiło w korelacji z czynnością podlegającą opodatkowaniu (sprawa C‑308/16, Kozuba Premium Selection sp. z o.o. przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Warszawie).

WSA w Gliwicach wskutek wydania przez TSUE wyroku odwiesił postępowanie i powołał się na ten wyrok w wydanym przez siebie rozstrzygnięciu. Na jego podstawie zbudował zgodną z prounijną wykładnią przepisu art. 2 pkt 14 ustawy o VAT definicję pierwszego zasiedlenia, która brzmi w sposób następujący: „pod pojęciem pierwszego zasiedlenia rozumie się oddanie do użytkowania pierwszemu nabywcy lub użytkownikowi budynków, budowli lub ich części, po ich: a) wybudowaniu lub b) ulepszeniu (rozumianego jako synonim przebudowy), jeżeli wydatki poniesione na ulepszenie (przebudowę), w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym, stanowiły co najmniej 30% wartości początkowej” (III SA/Gl 256/16). Tym samym sąd przyznał rację spółce, uchylając interpretację indywidualną organu uzależniającą zwolnienie z podatku VAT dostawy budynku od spełnienia warunku, zgodnie z którym pierwsze zasiedlenie tego budynku musi nastąpić w ramach czynności podlegającej opodatkowaniu.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Raport poranny dotyczący sytuacji na rynku walutowym 27.09.2018

Federalny Komitet Otwartego Rynku zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe, ale w pozostałych elementach przekazu nie był tak jastrzębi, jak rynek po nim oczekiwał. W efekcie ani rentowności długu USA, ani dolar nie otrzymały impulsu do rajdu. Co mogłoby się okazać otwarciem drogi dla wzrostu apetytu na ryzyko, dziś rano jest wystawiane na próbę przez niepokojące wieści w temacie włoskiego budżetu.

FED zadecydował o podwyżce stóp procentowych i zamierza zacieśniać politykę w kolejnych kwartałach, ale takie stanowisko było oczekiwane. W projekcji na lata 2018-2020 nic się nie zmieniło i zdaniem Fed przed nami jeszcze 5 podwyżek. Nowe „kropki” na 2021 rok sugerują, że większość członków Komitetu szykuje się na obniżkę w tym czasie, ale to zbyt odległy termin, by mieć znaczenie dla dolara dziś. Pewien gołębi impuls dało usunięcie z komunikatu fragmentu o „akomodacyjnym” charakterze polityki, co na pierwszy rzut oka sugeruje, że Fed zbliża się do neutralnego nastawienia. Jednak na konferencji prezes Powell wyjaśnił, że zmiana języka odzwierciedla oczekiwaną ścieżkę normalizacji, a usunięcie zwrotu teraz „nie było dokonane, ponieważ polityka nie jest akomodacyjna. Ona wciąż jest akomodacyjna.” Ogólnie wszystko to okazało się za mało jastrzębie wobec tego, na co liczył rynek (i ja osobiście). Sytuacja w gospodarce USA przemawia za tym, aby kontynuować zacieśnianie. Z drugiej strony presja inflacyjna nie jest na tyle silna, aby tempo podwyżek było szybsze. Rynek jest przekonany o kolejnej podwyżce w grudniu i liczy na dwie kolejne w 2019 r. Na razie nic nie wpłynie na rewizję tych założeń.

USD osłabił się na gołębiej zmianie w komunikacie, ale to też było niewystarczające, by bardziej karać dolara i rynek szybko poddał wyprzedaż. Dla EUR/USD to była bolesna lekcja, gdyż trzeci raz w tym tygodniu nie udało się złamać 1,18 na dobre. Do tego dziś rano kolejny cios przyszedł z włoskiej polityki. Według doniesień prasy rząd może odłożyć na później posiedzenie w sprawie przyszłorocznego budżetu. Koalicjanci (Liga, Ruch 5 Gwiazd) łączą szyki, by przekonać ministra finansów do zwiększenia planowanego deficytu budżetowego do 2,4 proc. PKB. Wcześniej mówiono o deficycie bliżej 2 proc., więc zmiana podburzy unijnych urzędników. Czy włoski rząd jest gotowy na ostry spór z Brukselą? Rynek nie chce tego wykluczać. EUR traci, gdyż widzi zagrożenie, jak wzrost ryzyka kredytowego w strefie euro może przyhamować zapędy normalizacyjne EBC. A pamiętajmy, że siła EUR z ostatnich kwartałów jako motor napędowy miała właśnie oczekiwania, że EBC zacznie odchodzić od ultra-luźnej polityki.

Inwestorzy są teraz w kropce. Z jednej strony neutralny (lub gołębi – jak kto woli) Fed powinien pozwolić na podtrzymanie pozytywnego sentymentu, jaki towarzyszył notowaniom w ostatnich dniach. Z drugiej strony informacje z Włoch przypominają, że spokój nie jest na zawsze. Do tego dochodzi zamykanie kwartału, co może generować trudne do wyjaśnienia zmiany cen. Krótkoterminowo sprawy wyglądają źle tam, gdzie rynek ostatnio był aktywny po stronie kupna, tj. na EUR, AUD i rynku akcji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Co trzecia firma z powodu zatorów płatniczych nie inwestuje i nie rozwija się

W III kwartale nieznacznie spadł odsetek firm skarżących się na problemy z płatnościami od kontrahentów. Obecnie o opóźnieniach mówi 50 proc. przedsiębiorstw wobec 52 proc. kwartał wcześniej – wynika z badania dla BIG InfoMonitor. Gdyby nie przeterminowane płatności od odbiorców, niemal co piąta firmy miałaby o co najmniej 30 proc. wyższe obroty – deklarują przedsiębiorcy. Co trzecia firma z powodu zatorów płatniczych nie inwestuje i nie rozwija się.

W trzecim kwartale połowa firm miała w minionych 6 miesiącach problem z opóźnieniami płatności kontrahentów o ponad 60 dni od dnia wymagalności faktury. Bez względu na sytuację gospodarczą odsetek ten zmienił się nieznacznie. W II kwartale kłopoty z odzyskiwaniem należności zgłaszało 52 proc. przedsiębiorstw – badanych przez Instytut Keralla Research dla BIG InfoMonitor. – Gdy weźmiemy pod uwagę 30 dni opóźnienia będzie to 54 proc. Niestety mamy do czynienia ze swoistym przyzwoleniem na niepłacenie – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

odsetek firm
Źródło: BIG InfoMonitor, badanie MSP

Trudności w związku z opóźnionymi płatnościami ma 50 proc. firm. Część ponosi tego konsekwencje, ma np. niższe obroty. Dotyka to 54 proc. przedsiębiorstw. – Opóźnione rozliczenia pochłaniają czas, energię i pieniądze. Brak płatności przekłada się na problemy z płynnością finansową, a w zamian za płynność trzeba oddać pokaźną część zysków, albo na dodatkowe finansowanie, albo np. na usługi faktoringowe. Jeśli skala opóźnień jest duża, to trudno w takich warunkach o nowe inwestycje – zauważa Sławomir Grzelczak.

szacowana skala
* 54% firm dostrzega zależność między opóźnionymi płatnościami a obrotem Źródło: BIG InfoMonitor, badanie MSP

30 proc. przedsiębiorstw odczuwających negatywne skutki przeterminowanych płatności, uważa że mogłaby mieć obroty wyższe o minimum 5 proc. Ponad jedna czwarta (27 proc.) jest zdania, że gdyby nie zaległości w płatnościach obroty byłyby większe o 10 proc., a w opinii 15 proc., że o co najmniej 20 proc. Niemal 18 proc. przedsiębiorców nie zwiększa skali działania nawet o 30 proc. i więcej. Na utraconą szansę, zwiększenia skali działania z powodu zatorów płatniczych, skarżą się szczególnie firmy usługowe.

– I tu się zaczyna kolejny poważny temat. Jeżeli firma nie jest pewna spływu należności, nie inwestuje, nie kupuje maszyn, nie zatrudnia pracowników. Z naszych badań wynika, że 52 proc. firm przyznaje, że ma problemy w efekcie opóźnionych płatnościami od kontrahentów. W co trzecim przypadku przekłada się to negatywnie na zyski, inwestycje i rozwój – tłumaczy prezes BIG InfoMonitor.

trudności
*52% firm przyznaje się do problemów w związku z opóźnionymi płatnościami od kontrahentów Źródło: BIG InfoMonitor, badanie MSP

Gdy płatność się nie pojawia na pewno nie należy czekać z założonymi rękami z obawy, że jakiekolwiek działania urażą kontrahenta i w przyszłości już nic nie zamówi. Jest kilka darmowych, albo niedrogich sposobów na to, żeby przypominać dłużnikowi o niezapłaconych fakturach. Najlepiej zacząć od monitów. Niektórzy robią to jeszcze przed terminem wymagalności faktury, przypominają, że termin się zbliża i że zależy im na uzyskaniu płatności. Jeżeli kontrahent nie płaci, warto go odwiedzić lub przynajmniej do niego zadzwonić, wysłać maila, sms-a. Później warto wysłać wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem o wpisie do BIG InfoMonitor, jeśli płatność nie zostanie uregulowana w ciągu 30 dni. Konsekwencje znalezienia się w rejestrze dłużników BIG są poważne, ponieważ inne podmioty, takie jak banki i firmy leasingowe dowiadują się z rejestru o niespłacanych fakturach. Jeśli jednak dłużnik ureguluje płatności, ich wpis w BIG InfoMonitor zniknie w ciągu dwóch tygodni. W swoich działaniach trzeba być konsekwentnym.

liczba faktur
Źródło: BIG InfoMonitor, badanie MSP

Wypracowanie standardów, których celem jest dbałość o terminowe płatności kontrahentów z pewnością wyjdzie firmie na dobre. Bo jak wynika z opinii przedsiębiorców, perspektywy nie wyglądają najlepiej. Przybyło przekonanych, że wzrośnie liczba faktur przeterminowanych o ponad 60 dni, uważa tak co czwarty badany, czyli o ponad połowę więcej ankietowanych niż na początku roku. Jedynie co szósty respondent ma nadzieję, że będzie lepiej, a połowa jest przekonana, że sytuacja się nie zmieni.

*Badanie „Skaner MSP, wśród mikro, małych i średnich firm”. przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności, techniką wywiadów telefonicznych, sierpień 2018 r.

Kurs dolara i euro po posiedzeniu FED

Joanna Bachert - Centrum Analiz - PKO Bank Polski
Joanna Bachert – Centrum Analiz – PKO Bank Polski

Posiedzenie Fed nie zmieniło obrazów rynków zarówno głównej pary walutowej, jak i złotego. Po decyzji EUR/PLN nadal oscylował w okolicach poziomu 4,275 a EUR/USD 1,175 notowanych jeszcze podczas środowej sesji europejskiej.

W środę najważniejszym wydarzeniem na rynku było posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej, po którym zgodnie z oczekiwaniami główna stopa procentowa wzrosła o 25pb do w przedziale 2,00-2,25%. Fed utrzymał też bez zmian swoją zapowiedź polityki pieniężnej w kolejnych kwartałach, w tym zakładaną jeszcze jedną podwyżkę w tym roku, koleje trzy w 2019 roku oraz jedną w 2020. Ogólny ton komunikatu był optymistyczny, niemniej wypowiedzi prezesa J.Powell’a podczas konferencji prasowej trącały o lekko gołębi ton, co mogło wynikać z chęci „zrobienia” miejsca dla większej elastyczności wokół przyszłej ścieżki zmian w polityce, biorąc pod uwagę wiele gospodarczo-politycznych niepewności (m.in. wg Powella to utrata zaufania w biznesie, która może dać jeszcze o sobie znać i w dłuższym okresie reakcja rynku finansowego na nasilające się wojny handlowe). W komunikacie usunięto zapewnienie, że polityka monetarna pozostanie akomodacyjna, co może oznaczać, że zdaniem Fed-u stopy procentowe są coraz bliżej „neutralnego” poziomu, co jednak zdaniem Powella nie jest równoznaczne ze zmianą w ścieżce polityki. Prezes zwrócił uwagę, że Fed nadal bierze pod uwagę ryzyka wynikające ze zbyt szybkiego zacieśnianie polityki monetarnej (aby wyższe stopy nie zgasiły ożywienia gospodarczego) oraz zbyt wolnych podwyżek stóp (co mogłoby doprowadzić gospodarkę do przegrzania).  Niektórzy członkowie FOMC nie wykluczają, że stopy procentowe w USA nieco przekroczą poziom neutralny. Niemniej, na rynku mogły pojawić się spekulacje, że wycofanie określenia „akomodacyjna” wskazuje, iż Fed jest bliżej końca cyklu podwyżek stóp, co ciążyło dolarowi, pomimo generalnie optymistycznego wydźwięku komunikatu.

Po wrześniowym posiedzeniu FOMC obrazy rynków zarówno głównej pary walutowej, jak i złotego nie zmienił się ostatecznie. EUR/PLN oscylował w okolicach poziomów 4,275 a EUR/USD 1,175 notowanych jeszcze podczas środowej sesji europejskiej. Niemniej perspektywy dla dolara nadal pozostają pozytywne, kosztem zarówno euro i złotego.

W ostatnich dniach euro nie miało ochoty osłabiać się pozostając pod wpływem rozbudzonych przez prezesa EBC nadziei na szybsze niż dotąd oczekiwano podwyżki stóp w strefie euro. W ocenie M. Draghi’ego w nadchodzących miesiącach w wyniku wyższego wzrostu płac można spodziewać się przyspieszenia tempa inflacji. Rynek zauważył, że obydwa te czynniki mogą otworzyć drogę do wyczekiwanej podwyżki stóp procentowych, ponieważ wyższa inflacja będzie wywierać presję na EBC, zaś wyższe płace oznaczają, że gospodarstwa domowe są w stanie „wytrzymać” wyższy koszt pieniądza. Draghi wspierał więc euro, a ponieważ RPP planuje utrzymać dysparytet stóp pomiędzy Polską a strefą euro, rosnąca nadzieja na podwyżkę stóp w EBC oraz solidne euro w ostatnich dniach wzmacniały też złotego.

Oprócz decyzji Fed-u w środowym kalendarzu uwagę przyciągało też posiedzenie banku centralnego Czech. Informacja o podwyższeniu głównej stopy procentowej o 25 pb do poziomu 1,50% była zgodna z oczekiwanymi, przez co nie miała istotnego przełożenia na notowania czeskiej korony. Było to już trzecie z rzędu posiedzenie CNB mające na celu ograniczenie ryzyka przegrzania się gospodarki.  Bank obawia się szybkiego tempa wzrostu płac, który wyniósł 8,6% r/r w II kwartale i rosnącej inflacji, która w sierpniu na poziomie 2,5% r/r przekroczyła cel będąc napędzaną przez wzrost bazowego indeksu CPI. Jastrzębi CNB lekko wsparł złotego.

Wykres dnia: Realna stopa procentowa w USA powyżej zera po raz pierwszy od 2008 roku.

Realna stopa procentowa w USA powyżej zera po raz pierwszy od 2008 roku
Źródło: Thomson Reuters

Autor / Źródło : Joanna Bachert / Centrum Analiz PKO Bank Polski

FED bez niespodzianek. Na złotym korekta

Komitet do spraw otwartego rynku podjął decyzję w sprawie stóp procentowych. Złotówka od rana traci. Jeszcze trochę emocji w tym tygodniu.

Bez niespodzianki

Wczoraj o godzinie 20:00 poznaliśmy decyzję Rezerwy Federalnej. Sama decyzja nie przyniosła zaskoczenia. Tak jak prognozowali analitycy koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych wzrósł o 25 punktów bazowych, co oznacza że aktualnie stopa procentowa w USA wynosić będzie od 2% do 2,25%. Dodatkowo również członkowie FED sugerują jeszcze jedną podwyżkę w tym roku oraz trzy kolejne w następnym. Takie informacje nie mogły wpłynąć inaczej na zachowanie kursu dolara jak tylko go umocnić. Co prawda pierwsze ruchy osłabiły jednak dolara to ostatecznie po wczorajszym odczycie zyskał na wartości.

A na złotym korekta

Ostatnie dobre dni dla naszej waluty musiały się kiedyś skończyć. Wszystko to za sprawą wczorajszych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Jak to na rynku często bywa, że kiedy dolar zaczyna zyskiwać to tracą waluty z koszyka EM. wydaje się, że tak jest i tym razem. Od początku sesji złotówka traci bowiem do głównych walut, odbijając się tym samym od kluczowych poziomów oporów. Pomimo porannych wzrostów za euro zapłacimy “tylko” 4,27 zł. Dolar amerykański wyceniany jest na 3,65 zł. Cena franka szwajcarskiego wynosi 3,77 zł, a funta brytyjskiego 4,79 zł.

Dziś też ciekawie

Czwartkowy kalendarz makroekonomiczny jest pełen odczytów. Od rana poznamy nastroje w gospodarce w Strefie Euro, a także inflację konsumencką w NIemczech. Z kolei popołudnie to seria danych ze Stanów Zjednoczonych. Poznamy m.in. dynamikę zamówień na dobra, liczbę wniosków dla bezrobotnych czy też tygodniową zmianę zapasów paliw. Odczyty zza oceanu przerwane zostaną wystąpieniami prezesów EBC i BoE.

Mateusz Wielewicki – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

Zmiany w Zarządzie Banku BGŻ BNP Paribas

Andre Boulanger, związany z Grupą BNP Paribas od 1989 r., 1 listopada br. dołączy do Zarządu Banku BGŻ BNP Paribas. Zastąpi on Blagoya Bocheva, który nadzorował obszar Bankowości CIB, w tym Pion Rynków Finansowych, Departament Klientów Strategicznych CIB, Departament Wsparcia CIB.

– Jesteśmy Bankiem zmieniającego się świata, więc również zmiany w Zarządzie są naturalne. Bardzo dziękuję Blagoyowi za profesjonalizm, zaangażowanie, ciężką pracę i wprowadzenie Segmentu Bankowości Korporacyjnej i Instytucjonalnej na ścieżkę wzrostu, którą – zgodnie ze strategią Fast Forward – planujemy utrzymać. Po pięciu latach Blagoy przekazuje pałeczkę Andre, który ma ogromne doświadczenie w bankowości korporacyjnej, a niemal całą zawodową karierę budował w ramach Grupy BNP Paribas. Dziękujemy Blagoyowi i życzymy mu sukcesów w realizacji przyszłych projektów. Witamy jednocześnie Andre na pokładzie, życząc powodzenia – mówi Józef Wancer, przewodniczący Rady Nadzorczej Banku BGŻ BNP Paribas.

Andre Boulanger karierę w bankowości rozpoczął w 1986 r. w dzisiejszym belgijskim banku Belfius, zaś do Grupy Paribas dołączył w 1989 r., zajmując stanowisko Dyrektora Oddziału Bankowości Detalicznej BNP Paribas w Brukseli. Bankowością korporacyjną zajmuje się od 1994 r., a w swojej karierze zajmował liczne stanowiska dyrektorskie w strukturach Paribas, a po fuzji z BNP – w strukturach BNP Paribas w Belgii i Francji. Był też Prezesem Zarządu BNP Paribas Holandia, a w latach 2014-2017 pracował na stanowisku Dyrektora Zarządzającego Obszarem Operacji w Bankowości Korporacyjnej w regionie Europy (2014), a następnie jako Dyrektor Zarządzający Obszarem Operacji w Regionie EMEA (2015) w BNP Paribas Francja i Belgia. Do Warszawy przeprowadza się z Rosji, gdzie od 2017 r. był Prezesem Zarządu BNP Paribas JSC oraz Dyrektorem Generalnym dla obszaru Federacji Rosyjskiej.

 Chciałbym podziękować Blagoyowi za ostatnie 5 lat pracy w Polsce, w czasie których nastąpił wyraźny rozwój obszaru Bankowości Korporacyjnej i Instytucjonalnej. Dziękuję również za zaangażowanie i wkład w prace naszego Zarządu. Gratuluję podjęcia kolejnych ambitnych wyzwań i życzę wielu sukcesów w nowej roli. Andre dołączy do naszego zespołu w bardzo ciekawym momencie. Wierzę, że pod jego wodzą będziemy umacniać naszą pozycję jednego z najlepszych graczy w Bankowości Korporacyjnej i Instytucjonalnej­­ – mówi Przemek Gdański, prezes Banku BGŻ BNP Paribas.

Rekrutacja ma wpływ na decyzje zakupowe kandydata

Firma, która zostawia negatywne wrażenie z rekrutacji ponosi nie tylko straty wizerunkowe, lecz także biznesowe. W Polsce 6 na 10 kandydatów nie kupi produktów lub usług firmy, która niewłaściwie ich potraktowała w procesie rekrutacyjnym. Co więcej, swoim negatywnym doświadczeniem podzielą się z innymi osobami – potwierdza opublikowany dziś raport ManpowerGroup. Na negatywne wrażenia kandydatów wpływają między innymi brak jasnych zasad w kwestii wynagrodzenia, niejednoznaczny opis stanowiska pracy, brak odpowiedzi firmy na przesłane cv.

Doświadczenia kandydata w procesie rekrutacyjnym zmieniają jego podejście do zakupu produktów i usług firmy, do której aplikował. Jak potwierdzają wyniki najnowszego raportu ManpowerGroup „Dodaj do koszyka: kandydaci to też klienci”, 59% kandydatów w Polsce zniechęci się do zakupu produktów i usług firmy, która źle ich potraktowała w trakcie rekrutacji. Czym jest to spowodowane? To przede wszystkim brak jasności w kwestii wynagrodzenia lub opisu stanowiska pracy – przyznało 63% badanych. Na negatywne doświadczenia z rozmowy rekrutacyjnej wskazuje 62% respondentów, 60% mówi o braku odpowiedzi na przesłane cv i tyle samo o braku kontaktu ze strony pracodawcy po odbytej rozmowie wstępnej.

IwonaJanas_ManpowerGroup
Iwona Janas

– Podczas gdy efektywny proces rekrutacyjny może sprzyjać budowaniu pozytywnego „candidate experience”, tak nic nie zastąpi silnych i trwałych relacji pomiędzy kandydatami a pracodawcami. Transparentność jest kluczową wartością dla poszukujących pracy, szczególnie w kwestii wynagradzania, opisu stanowiska pracy, obowiązków zatrudnionego oraz możliwości awansu – mówi Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup. – Kandydat wchodząc w relacje z firmą staje się nie tylko potencjalnym pracownikiem, lecz także klientem. I odwrotnie – klienci mogą stanowić potencjalną grupę wartościowych talentów. Dzięki znajomości produktów i usług znają organizację i jej potrzeby, a w wielu przypadkach już rozumieją i podzielają wiele z podstawowych wartości organizacji. Usatysfakcjonowany klient chętniej też podejmie pracę w przedsiębiorstwie, z którego produktów i usług korzysta – dodaje Iwona Janas.

Efekt domina

W Polsce aż 64% badanych podzieli się z innymi osobami informacjami o swoim negatywnym doświadczeniu z procesu rekrutacyjnego. Zdecydowana większość (78%) zrobi to podczas bezpośredniej rozmowy, 23% opublikuje post w mediach społecznościowych, a 18% wykorzysta do tego celu stronę www z opiniami o pracodawcy. Na efekty nie będzie trzeba długo czekać, ponieważ 57% respondentów rzadziej sięgnie po produkty i usługi firmy, która niewłaściwie potraktowała ich znajomych w trakcie rekrutacji.

Polska wysoko w rankingu globalnym

Polska wypada wysoko w rankingu globalnym. Wśród 24 przeanalizowanych rynków zajmujemy czwartą pozycję (z wynikiem 64%) na liście krajów, gdzie najwięcej kandydatów zadeklarowało wpływ negatywnych doświadczeń rekrutacyjnych na ich decyzje zakupowe. Dla porównania, w Niemczech podobną postawę wskazało 42% respondentów, we Francji – 47%, w Czechach – 51%, w Wielkiej Brytanii – 58%, w Hiszpanii – 61%.

Raport z badania jest bezpłatny i ogólnodostępny w wersji polskiej i angielskiej na stronie www.manpowergroup.pl w zakładce Raporty rynku pracy.

Wszyscy ankietowani są aktywnymi zawodowo osobami między 18. a 65. r.ż. W sumie badaniem objęto 17 994 kandydatów na całym świecie, w Polsce 748. Ankietowani reprezentowali cały przekrój zawodowy – od osób rozpoczynających karierę zawodową, do przedstawicieli kadry kierowniczej wyższego szczebla.

Ponad 70% konsumentów sprawdza opinie o sprzęcie elektronicznym przed jego zakupem

Łącznie 72% konsumentów sprawdza opinie o sprzęcie elektronicznym przed jego zakupem. Ponad połowa badanych szuka ich w Internecie. Przeszło 30% pyta o nie sprzedawców, a tylko 8% zwraca się z tym do swoich znajomych. W sumie blisko 60% klientów nie wie, jak oceniany jest sklep stacjonarny, w którym kupuje ww. artykuł.W przypadku serwisów internetowych trend jest zupełnie odwrotny. Informacji o e-sklepach poszukuje aż 74% respondentów. Zainteresowani głównie znajdują je w sieci. Natomiast ci, którzy chcą wiedzieć więcej o fizycznych placówkach, przeważnie rozmawiają o nich ze znajomymi.

Badanie zostało przeprowadzone przez Grupę AdRetail i Hiper-com Poland na terenie Warszawy, Krakowa, Katowic, Wrocławia, Poznania i Łodzi we wrześniu br. W ankiecie wzięło udział ponad 500 konsumentów w wieku od 18. do 55. roku życia, bezpośrednio robiących zakupy w sklepach ze sprzętem elektronicznym. Wśród respondentów było 56% kobiet i 44% mężczyzn. Badano tylko te osoby, które na wstępie rozmowy wyraźnie zadeklarowały, że minimum raz w roku same nabywają takie urządzenia, a także szukają na nie promocji w papierowych lub w elektronicznych gazetkach handlowych.

– Świadomość konsumencka Polaków z każdym rokiem wyraźnie się powiększa. Opinie o produktach i o sklepach to kluczowe czynniki wpływające na decyzje zakupowe, zaraz po cenach. Zmieniają się tylko źródła informacji, z których najchętniej czerpią wiedzę nabywcy towarów. Patrząc na to, jak często ludzie dzielą się swoimi wrażeniami, szczególnie w Internecie, przewiduję, że znaczenie recenzji produktów jeszcze wzrośnie w kolejnych latach – komentuje Tomasz Jankowski z Ceneo.pl.

Sprawdzanie opinii

W sumie 72% konsumentów twierdzi, że przed zakupem sprzętu elektronicznego sprawdza opinie na jego temat. Jak wyjaśnia Hubert Majkowski, Country Manager Hiper-com Polska, ta metoda pozwala klientom dokonywać najbardziej świadomych wyborów w zakresie urządzeń, które nie należą raczej do najtańszych produktów. Testy użytkowników mogą rozwiać wątpliwości potencjalnych nabywców w zakresie jakości, użyteczności i wytrzymałości wybranych artykułów.

–  Warto zauważyć, że 14% badanych nie ma jednak potrzeby sprawdzania opinii na temat sprzętu przed jego zakupem. W mojej ocenie, w tej grupie są przede wszystkim klienci, którzy nabywają większość towarów w sposób spontaniczny i emocjonalny, bez względu na ich ceny. Doświadczenia innych konsumentów są mniej istotne dla tych osób, bo liczy się dla nich przyjemność kupowania – stwierdza Maciej Tygielski, Szef Sprzedaży w Grupie AdRetail.

Badani sprawdzają opinię o wybranym sprzęcie elektronicznym głównie w Internecie – 53% wskazań. Zdaniem Huberta Majkowskiego, popularność tego źródła informacji wynika głównie z jego powszechności i dostępności. Większość konsumentów rozpoczyna poszukiwanie wybranego towaru od wpisania jego nazwy na klawiaturze komputera lub telefonu. I to jest oczywiście prawidłowe działanie. Niektórzy tylko zapominają o tym, że trzeba podchodzić ostrożnie do komentarzy internetowych, gdyż w wielu wypadkach są one jednostronne lub nieprawdziwe.

– Z badania także wynika, że 31% respondentów kieruje się opiniami sprzedawców w sklepach. Ich rola jest istotna, ponieważ w niektórych grupach cieszą się dużym zaufaniem. Dotyczy to szczególnie starszych osób, które mają potrzebę przeprowadzenia bezpośredniej rozmowy z drugim człowiekiem. Ponadto klienci, bez względu na ich wiek i doświadczenia, bardzo często chcą otrzymać potwierdzenie informacji, do których samodzielnie dotarli, np. w Internecie – zwraca uwagę Tomasz Jankowski.

Z kolei Maciej Tygielski przypomina, że poleganie na opinii sprzedawcy jest dość ryzykownym sposobem zdobywania informacji o towarze. Rolą pracownika sklepu jest zachęcanie klientów do kupna danego sprzętu, zgodnie ze strategią pracodawcy. Często wynika ona z kontraktów zawieranych pomiędzy siecią handlową a producentem. W ocenie eksperta, kupującym zdecydowanie brakuje świadomości w tym zakresie. O wiele bezpieczniej jest pytać znajomych o ich doświadczenia, ale tylko 8% badanych zadaje sobie taki trud.

Informacje o sklepach

– Co ciekawe, łącznie 58% badanych nie sprawdza opinii o sklepie stacjonarnym, w którym dokonuje zakupu sprzętu elektronicznego. Konsumenci sami wyrabiają sobie zdanie na temat konkretnej placówki handlowej, obserwując ją na miejscu. Potrzeba potwierdzenia własnych odczuć nie wydaje się duża i w tym przypadku klienci mniej zwracają uwagę na oceny innych ludzi. Sprawna, merytoryczna i miła obsługa dodatkowo ją obniża – wyjaśnia ekspert z Hiper-com Poland.

W przypadku sklepów internetowych trend jest zupełnie odwrotny. Opinie o nich sprawdza w sumie 74% ankietowanych. Według Macieja Tygielskiego, wynika to z tego, że klienci mają mniejsze zaufanie do miejsca, którego nie mogą fizycznie sprawdzić. I to jest zupełnie naturalne, że chcą lepiej poznać wirtualnych sprzedawców. Oni sami temu sprzyjają, udostępniając informacje na swój temat czy też zachęcając klientów do wyrażania swoich sugestii o jakości obsługi.

– Konsumenci szukają opinii o sklepie stacjonarnym głównie wśród znajomych – 61%, a dopiero potem w Internecie – 35%. Ten wynik nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Wrażenia na temat nowych galerii handlowych czy sklepów klienci często przekazują sobie w trakcie różnych spotkań. Są one wiarygodne i bardzo często wystarczające. Jednak ten trend ma szanse wkrótce się zmienić, ponieważ ludzie coraz chętniej dzielą się swoimi obserwacjami w mediach społecznościowych – zauważa Tomasz Jankowski.

W zakresie poszukiwania opinii o e-sklepie sytuacja jest odwrotna. Konsumenci odnajdują je głównie w Internecie – w sumie niespełna 80%. Tylko 18% badanych pyta o nie znajomych. Jak podsumowuje ekspert z Grupy AdRetail, jeśli ktoś częściej robi zakupy przez Internet, to jest on dla niego naturalnym źródłem informacji. Sposób pozyskiwania recenzji zależy od kanału, w którym klient faktycznie robi zakupy. Dlatego też zwolennicy stacjonarnego handlu częściej zwracają się z pytaniami na temat fizycznych placówek bezpośrednio do innych osób.

UE i NATO – dwa filary bezpieczeństwa Polski zagrożone przez działania Rosji

Szeroko rozumiane bezpieczeństwo naszego kraju opiera się, podręcznikowo, na dwóch głównych filarach – Unii Europejskiej i NATO. Pierwszy ma się koncentrować na współpracy gospodarek i zamienianiu konfliktów zbrojnych na rywalizację gospodarczą w ramach pewnej wspólnoty. Drugi jest sojuszem obronnym, którego Polska jest aktywnym uczestnikiem. Zajmuje się on kwestiami wojskowymi. Problem pojawia się wtedy, gdy przestrzenie te zaczynają przenikać się z innymi aspektami. Przykładem są działania Federacji Rosyjskiej.

– Rosja lubi rozbijać relacje, umowy i pakty, w których bierzemy udział. Wybiera poszczególnych członków i obdarowuje ich wyjątkowymi przywilejami w relacjach z Federacją Rosyjską. Kraj ten jest bardzo mocno uzależniony od eksportu surowców energetycznych – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes zarządu Instytutu Jagiellońskiego – Świetnym przykładem jest wybór Niemiec do współpracy po to, aby realizować z nimi projekty gazowe. Te z kolei na całe lata uzależniają całą Europę od rosyjskiego gazu. Rosja nie jest w stanie rywalizować militarnie w konwencjonalny sposób z NATO, wybiera półśrodki zastępcze, w tym konflikty – testując wspólnotę międzynarodową i granice jej wytrzymałości. Potwierdza to agresja na Gruzję – kiedy państwa członkowskie UE i NATO nie zareagowały tak, jak oczekiwano – czy też wydarzenia z Donbasu i Krymu. Federacja Rosyjska naruszyła w obu przypadkach prawo międzynarodowe, niszcząc suwerenność tych narodów. W ten sposób, przez bilateralne i punktowe akcje, zachwiane zostają dwa filary zapewniające Polsce bezpieczeństwo – wskazał Roszkowski.

Od połowy 2019 r. osoby niepełnosprawne będą mogły starać się o dofinansowanie przez internet. Dziś potrzebują do tego co najmniej trzech wizyt w urzędzie

Od połowy 2019 r. osoby niepełnosprawne będą mogły starać się o dofinansowanie przez internet. Dziś potrzebują do tego co najmniej trzech wizyt w urzędzie 1

W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Koninie wdrożono System Obsługi Wsparcia dofinansowania ze środków PFRON. Do końca tego roku Fundusz zamierza wdrożyć system w kolejnych 40 samorządach, a do połowy przyszłego roku chce nim objąć cały kraj. To oznacza, że osoby niepełnosprawne od połowy przyszłego roku będą mogły internetowo złożyć wniosek o dofinansowania. Dziś potrzebują do tego co najmniej trzech wizyt w urzędzie, co dla wielu jest barierą nie do pokonania.

– System Obsługi Wsparcia finansowanego ze środków PFRON jest nowoczesną platformą internetową, która umożliwi wszystkim osobom z niepełnosprawnościami ubieganie się o dofinansowanie z naszych środków – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dorota Habich, p.o. prezesa zarządu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. – Warunkiem, żeby każda osoba mogła z tego skorzystać, jest włączenie się do tego systemu wszystkich jednostek samorządu terytorialnego, którym Fundusz przekazuje środki na realizację zadań.

Do tej pory osoba niepełnosprawna, która chciała uzyskać dofinansowanie ze środków PFRON, musiała udać się do urzędu, żeby złożyć stosowny wniosek. Z danych Funduszu wynika, że co roku takich wniosków składa się ponad pół miliona. Tylko w 2017 roku samorządy rozdysponowały kwotę ponad 1 mld zł. Platforma informatyczna nie tylko ułatwi niepełnosprawnym sam proces składania wniosku, ale też podpowie, na jakie cele można je otrzymać. Odciąży też urzędników i ułatwi przepływ danych sprawozdawczych między samorządami a Funduszem.

Każda osoba niepełnosprawna, a przede wszystkim osoby, które nabyły niepełnosprawność i nie znają zasad wspierania, będzie mogła być przeprowadzona przez kreator do składania wniosków, przez proces aplikowania, ale też przez dobór odpowiedniej formy wsparcia – informuje Dorota Habich. – Może to być dofinansowanie nowoczesnej protezy, sprzętu informatycznego, wizyty u lekarza, który dobierze protezę, czy też nawet dofinansowanie studiów, ponieważ wspieramy też uzyskiwanie edukacji wyższej, a nie wszystkie osoby z niepełnosprawnościami o tym wiedzą.

Jeszcze w tym roku PFRON planuje włączenie do SOW 41 powiatów, a kolejne w 2019 roku. W ramach projektu powstał też portal informacyjny (https://portal-sow.pfron.org.pl) i specjalna infolinia. Fundusz przekaże blisko 2 tys. urządzeń digitalizujących i mobilnych, organizuje także szkolenia stacjonarne dla ponad 1200 osób z jednostek samorządowych oraz szkolenia e-learningowe dla beneficjentów projektu.

– Zainteresowanie Systemem Obsługi Wsparcia jest nadspodziewanie duże – mówi Dariusz Łazar, kierownik projektu SOW. – Otrzymaliśmy wiele deklaracji o chęci przystąpienia do systemu ze strony jednostek samorządu terytorialnego, mamy mnóstwo wejść na portal informacyjny, sporo telefonów na infolinię z pytaniem, kiedy SOW będzie dostępny na poziomie lokalnych samorządów.

Stworzenie systemu, którego wdrożenie rozpoczęto w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Koninie 18 września, jest współfinansowane ze środków europejskich. Przed jego rozpoczęciem przeprowadzono wiele testów, powołano też specjalny zespół do testowania dostępności systemu ze strony osób niepełnosprawnych. W ciągu dwóch pierwszych dni wdrożenia systemu SOW nie pojawily się żadne zastrzeżenia co do jego działania i funkcjonalności.

Do połowy przyszłego roku zamierzamy tym systemem objąć cały kraj. Nie możemy go wdrożyć wcześniej ze względów logistycznych, wtedy w połowie przyszłego roku wszystkie osoby niepełnosprawne, wszyscy beneficjenci będą mogły złożyć wniosek w formie elektronicznej w całym kraju – mówi Dariusz Łazar.

Dziś osoba niepełnosprawna musi co najmniej trzykrotnie odwiedzić urząd, by otrzymać wsparcie z PFRON. Często jest to dla nich duży problem, który wymaga również zaangażowania opiekunów

Platforma elektroniczna, którą proponujemy, w ogóle wyklucza konieczność pojawiania się w urzędzie – mówi kierownik projektu SOW.

Polityka dostępności jest dla osób niepełnosprawnych bardzo ważna. Poza tym, co robimy w ministerstwie, czyli fundusz solidarnościowy, mapa drogowa, Strategia na rzecz Osób Niepełnosprawnych, mamy również projekty finansowane ze źródeł europejskich, takie jak SOW. Dają nam one możliwość finansowania dodatkowych działań, które są czymś pozytywnym. Wszystko, co jest robione dla osób niepełnosprawnych w obszarze dostępności i w obszarze informacyjnym, jest przez nas bardzo pozytywnie oceniane – mówi Michał Pelczarski, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Czesi chwalą polskie śmigłowce Sokół. W ciągu 20 lat służby wylatały ponad 40 tys. godzin i uratowały ponad 11,5 tys. osób

Czesi chwalą polskie śmigłowce Sokół. W ciągu 20 lat służby wylatały ponad 40 tys. godzin i uratowały ponad 11,5 tys. osób 2

Wielozadaniowy śmigłowiec Sokół to sztandarowy produkt zakładów PZL-Świdnik, wykorzystywany w Polsce od lat 90., zarówno w wojsku, policji, ratownictwie górskim, jak i w straży granicznej. Takie maszyny są używane także w kilkunastu innych krajach na świecie. Od ponad 20 lat w wersji transportowej służą m.in. w czeskich Siłach Powietrznych. W tym czasie przetransportowały już ponad 11,5 tys. pacjentów i wylatały ponad 40 tys. godzin. W ciągu 20 lat służby niemal nie było dnia, podczas którego W-3A Sokół nie byłby używany. Jeden z nich jest pierwszą tego typu maszyną na świecie, która wylatała 5 tys. godzin.

– Mocną stroną Sokoła jest przede wszystkim duże doświadczenie. Ta maszyna jest na rynku od ponad 25 lat. W tym czasie dokonaliśmy wielu modyfikacji tego śmigłowca, a więc mamy z jednej strony doświadczenie, a z drugiej – czynimy ciągłe usprawnienia. Ten śmigłowiec jest łatwy w pilotażu, lubiany przez pilotów. To maszyna klasy 6,5-tonowej, a więc średnia, która dosyć często wykorzystywana jest zarówno w celach militarnych, jak i cywilnych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters.

Śmigłowce Sokół to flagowy produkt zakładów lotniczych PZL-Świdnik, należących do włoskiej grupy zbrojeniowej Leonardo. W Polsce Sokoły są powszechnie wykorzystywane od lat 90., służąc zarówno w wojsku, policji, ratownictwie górskim, jak i w straży granicznej.

– W polskiej armii służy dzisiaj prawie 70 takich maszyn w różnych zastosowaniach. Są śmigłowce Sokół w wersji Anakonda, służące do działań poszukiwawczo-ratowniczych na Bałtyku. Mamy śmigłowce w wersji Głuszec do wsparcia pola walki, które są mocno uzbrojone. Mamy też Sokoła w wersji transportowej. Myślimy o przyszłości tego śmigłowca, chcemy go modernizować i mamy konkretne plany z tym związane – mówi Krzysztof Krystowski.

Najnowocześniejsza, bojowa wersja Sokoła to śmigłowiec W-3PL Głuszec, który powstał w wyniku współpracy świdnickich zakładów lotniczych, polskiego wojska i sektora B+R. Maszyna, uzbrojona m.in. w karabin maszynowy z obrotową wieżyczką, wyrzutnie rakiet i systemy samoobrony, powstała na bazie doświadczeń, które polscy żołnierze zdobywali na misjach w Iraku i Afganistanie.

Ta i inne wersje wielozadaniowego Sokoła są wykorzystywane nie tylko w Polsce, lecz także kilkunastu innych krajach na świecie. Na Filipinach spełniają zadania transportowe, natomiast Hiszpania, Chile i Korea Południowa wykorzystują Sokoły do zadań przeciwpożarowych. W Ugandzie zaś służy w policji.

Maszyny te w wersji transportowej od 1996 roku służą również w czeskich Siłach Powietrznych. Są wykorzystywane głównie do celów ratowniczych i misji poszukiwawczych. W czerwcu tego roku czeskie ministerstwo obrony poinformowało, że śmigłowiec Sokół w bazie lotniczej Praga-Kbely jest pierwszą tego typu maszyną na świecie, która wylatała w powietrzu ponad 5 tys. godzin.

– Dla śmigłowca nalot 5 tys. godzin to naprawdę rekord. To jest zupełnie niestandardowa długość eksploatacji śmigłowca i duma dla nas, jako producenta – mówi Krzysztof Krystowski.

– Nalot 5 tys. godzin świadczy o tym, że ten śmigłowiec jest bardzo często używany. To unikat. W naszych Siłach Zbrojnych ten śmigłowiec służy głównie w ratownictwie medycznym. Lata głównie z pomocą medyczną do ofiar wypadków lub służy do transportu pacjentów. Od 20 lat śmigłowiec służy w ratownictwie medycznym i nigdy nie miał większej, technicznej usterki, tylko drobne bieżące naprawy, których takie maszyny zawsze wymagają – dodaje mjr Petr Šafařík, pilot z 24. Bazy Lotnictwa Transportowego Praga-Kbely. – Ten śmigłowiec przeszedł chrzest bojowy podczas powodzi w 1997 roku i okazał się niezawodny. Maszyna była też wykorzystywana podczas powodzi na Morawach w 1997 roku i pięć lat później przy wielkiej powodzi w krainie czeskiej.

Jak podkreśla, ich zaletą jest większa przestrzeń w kabinie pasażera, co pozwala transportować nawet dwóch leżących pacjentów. To przewaga Sokołów nad innymi, mniejszymi maszynami. Kolejną jest fakt, że mogą one wylądować nawet na bardzo niewielkim i trudnym terenie.

– Najmniejszy obszar, na którym możemy lądować podczas akcji ratowniczej, wynosi 25 na 20 metrów. To mała powierzchnia. Wykonywaliśmy nim zadania na trudnych terenach: wśród skał, kamieniołomów,  na autostradach – mówi Petr Šafařík.

Czeskie siły powietrzne mają na wyposażeniu dziesięć Sokołów, których całkowity nalot przekracza w sumie 40 tys. godzin. Przez 20 lat służby maszyny przetransportowały już ponad 11,5 tys. pacjentów.

Wiceprezes Leonardo Helicopters podkreśla, że w planach są kolejne modyfikacje śmigłowców Sokół, które zostały już wstępnie przedstawione polskiej armii i spotkały się z dużym zainteresowaniem, zwłaszcza ze strony żołnierzy.

– Podstawowe zmiany, jakie chcemy wprowadzić, to przede wszystkim nowe łopaty, czyli śmigła, które mają być wykonane w nowej technologii kompozytowej. Dzięki temu użyteczna masa tego śmigłowca się zwiększy, a jego osiągi będą lepsze. Chcemy też wprowadzić glass cockpit, a więc zamienić urządzenia analogowe, które służą pilotom do sterowania śmigłowcem, na urządzenia w standardach nowoczesnych ekranów ciekłokrystalicznych. Co istotne z punktu widzenia wojska, chcemy zintegrować z tymi śmigłowcami rakiety przeciwpancerne, bo jest to dzisiaj ważne wyposażenie dla polskiej armii. Zamierzamy nadać śmigłowcom Sokół nową jakość, żeby latały przez kolejne dziesięciolecia i spełniały oczekiwania żołnierzy – mówi Krzysztof Krystowski.

PGNiG szkoli pracowników w wirtualnej rzeczywistości. Wykorzystanie jej w przemyśle oszczędza czas i redukuje koszty

PGNiG szkoli pracowników w wirtualnej rzeczywistości. Wykorzystanie jej w przemyśle oszczędza czas i redukuje koszty 3

Wirtualna rzeczywistość jest coraz częściej i na coraz większą skalę wykorzystywana w przemyśle. Mocny akcent na innowacje w tym zakresie stawia PGNiG. Technologia VR pozwala firmie szkolić pracowników w realistycznych warunkach, lecz z zachowaniem maksymalnego poziomu  bezpieczeństwa. Ogranicza przy tym czas i koszty. Przedstawiciele firm stosujących wirtualną i rozszerzoną rzeczywistość np. do szkoleń pracowników oraz autorzy takich rozwiązań dla biznesu wzięli udział w  „Spotkaniu z technologią” zorganizowanym w centrum start-upowym InnVento prowadzonym przez PGNiG.

PGNiG stosuje interaktywny model stacji pomiarowo-redukcyjnej przy szkoleniach operatorów. Uczą się w ten sposób m.in. uruchamiania instalacji. Wykorzystują oni podczas treningów i egzaminów specjalne gogle VR i zakładane na dłonie kontrolery,  „wirtualne ręce”. Do tej pory z tego typu szkoleń skorzystało kilkadziesiąt osób. PGNiG zaoferowało też je innym firmom.

Dzięki symulatorowi mamy możliwość przeszkolenia pracowników w rzeczywistych warunkach pracy, ale w sposób kontrolowany, co skutkuje wymierną oszczędnością, ponieważ pracownik szybko wdraża się do pracy, a jednocześnie pracuje bezpieczniej. VR daje nowe, nieograniczone możliwości. Rozwiązania tego typu pozwalają na symulowanie wielu różnych scenariuszy szkoleniowych, które do tej pory wydawały się niemożliwe do przeprowadzenia w warunkach innych niż terenowe – powiedział agencji informacyjnej Newseria Grzegorz Rosłonek, dyrektor Centralnego Laboratorium Pomiarowo-Badawczego PGNiG SA.

– Co najważniejsze, metodą VR udaje nam się zasymulować sytuacje awaryjne, których unika się na obiektach terenowych i z punktu widzenia edukacyjnego jest to bardzo duża zaleta. Poza tym wykorzystanie technologii VR przekłada się na wyniki biznesowe. Oszczędzamy na kosztach szkoleń, w krótkim czasie jesteśmy w stanie przeszkolić więcej ludzi niż w warunkach szkolenia na obiektach terenowych – przekonuje ekspert PGNiG.

Aplikację wykorzystującą technologię VR do potrzeb spółki dostosował zespół 1000 realities. Projekt rozwijany był w ramach centrum start-upowego InnVento. To tutaj wraz z PGNiG start-upy pracują nad innowacyjnymi rozwiązaniami dla sektora energetycznego.

Programiści dopracowali aplikację w najdrobniejszych szczegółach, tak aby wirtualna instalacja była pełnym odwzorowaniem tej prawdziwej.– Na początku zapoznaliśmy się z całym procesem szkolenia pracowników obsługujących zespoły gazowe i stacje redukcyjno-pomiarowe. Następnie – po nagraniu przebiegu takiego szkolenia – odwzorowaliśmy je w wirtualnej rzeczywistości, programując każdą interakcję. Instalacja została oddana za pomocą skanowania 3D, więc jest bardzo fotorealistyczna – przekonuje Justyna Janicka z 1000 realities.

ABI Research przewiduje, że do 2022 r. rynek usług związanych ze szkoleniami VR w przedsiębiorstwach osiągnie wartość 6,3 mld dol. Wykorzystanie technik VR w szkoleniach to przede wszystkim oszczędność czasu i kosztów, gdyż szkolenia przeprowadzane są na miejscu, a nie w terenie, zaś w krótkim czasie można przeszkolić w ten sposób wielu pracowników.

– Rozwiązania VR i AR rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Liderzy przemysłowi na całym świecie zastępują już fizyczne szkolenia wirtualnymi odpowiednikami. To przynosi wiele korzyści, w szczególności kiedy szkolenie jest trudne do przeprowadzenia, bo wymaga dostępu do rzeczywistej infrastruktury albo jest niebezpieczne. Takie rozwiązania są na tyle dojrzałe i zaawansowane, że zastępują rzeczywistość – twierdzi Justyna Janicka.

Wirtualna rzeczywistość może być wykorzystana np. podczas przygotowywania pracowników do pracy w strefie zagrożonej wybuchem, w kopalniach czy na platformach wiertniczych. Na świecie VR i AR stosowane są m.in. do szkoleń BHP, szkoleń z inspekcji i konserwacji urządzeń wielkogabarytowych, stosują je pracownie architektoniczne oraz producenci samochodów i wagonów.

– Realizowaliśmy już wart 2 mld dolarów projekt dla firmy paliwowej, polegający na stworzeniu pływającej jednostki wstępnej obróbki i wydobycia ropy i gazu. Stworzyliśmy wirtualny model 3D tej instalacji, a operatorzy zostali przeszkoleni ze standardowych procedur operacyjnych i bezpieczeństwa pracy. Chodziło o to, żeby jeszcze przed fizycznym uruchomieniem instalacji produkcyjnej operatorzy, jak i cała obsługa była świadoma jak poprawnie obsługiwać instalację, z którą przyjdzie im pracować w rzeczywistości. Firma paliwowa zyskała czas, który przekładał się na konkretne pieniądze – mówi Ludomir Błeszyński, ekspert z firmy Siemens.

Dynamicznie rośnie także liczba zastosowań VR i AR w przemyśle. Wirtualna rzeczywistość głównie pomaga tam, gdzie w warunkach rzeczywistych szkolenia mogłyby narażać życie pracowników. Jak podkreślają eksperci, wystarczy kilkudniowe szkolenie VR, żeby pracownik nabrał odpowiedniego doświadczenia.

– VR może być wykorzystywana np. do szkolenia specjalistów, zajmujących się obsługą różnych maszyn lub mechaników, którzy muszą nauczyć się skomplikowanych procedur i składania elementów urządzeń. Wirtualna rzeczywistość pozwala także zasymulować kryzysowe scenariusze, które nie wydarzają się codziennie: awarie, pożary czy uszkodzenia instalacji. Zasadniczo nie mamy możliwości przetestowania takich sytuacji w praktyce, ale możemy to zrobić dzięki VR – przekonuje Adrian Gasiński, założyciel firmy Physical Toys – Game & VR Technologies.

Według analityków Zion Market Research globalny rynek wirtualnej rzeczywistości osiągnie w 2022 roku wartość niemal 27 mld dol. Tempo wzrostu w najbliższych latach wyniesie ponad 54 proc. średniorocznie. Z kolei według prognoz P&S Market Research, globalny rynek VR i AR ma osiągnąć w 2023 r. wartość blisko 95 mld dol.

Coraz więcej młodych ludzi myśli o karierze naukowca. Dzięki programom wspierającym już w liceum mogą rozpocząć swoją ścieżkę zawodową

Coraz więcej młodych ludzi myśli o karierze naukowca. Dzięki programom wspierającym już w liceum mogą rozpocząć swoją ścieżkę zawodową 4

Nauka może być perspektywiczną drogą zawodową – przekonują eksperci Adamedu, jednej z największych w Polsce firm farmaceutycznych i biotechnologicznych. Program ADAMED SmartUP ma na celu wyłuskać i wesprzeć największe młode talenty w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych. Najlepsi dostaną stypendia, które mogą przeznaczyć na wymarzone studia i rozwój kariery naukowej. Kolejna edycja programu startuje w październiku.

– Program ADAMED SmartUP pokazuje, że młodzi ludzie zdecydowanie interesują się nauką, przedmiotami ścisłymi i przyrodniczymi. Nasze działania prowadzimy już od 4 lat i z roku na rok liczba osób zgłaszających się do programu jest coraz większa – mówi agencji Newseria Biznes Martyna Strupczewska, kierownik programu ADAMED SmartUP.

Program naukowo-edukacyjny ADAMED SmartUP jest skierowany do uczniów szkół ponadpodstawowych w wieku 15–19 lat. Jego celem jest popularyzacja nauk ścisłych i przyrodniczych oraz wsparcie szczególnie uzdolnionej młodzieży.

– Pokazujemy, że nauka dotyczy nas na co dzień – chociażby poprzez eksperymenty, które można wykonać we własnym domu. Nasz program to także bezpłatne warsztaty prowadzone w  profesjonalnych laboratoriach przez wykładowców i pracowników naukowych – mówi Martyna Strupczewska.

Częścią inicjatywy jest także program stypendialny dla wybitnie utalentowanych młodych ludzi, którzy interesują się naukami ścisłymi. Stypendia mogą przeznaczyć na wymarzone studia i rozwijanie swojej kariery naukowej.

– Dzięki programowi ADAMED SmartUP w październiku rozpocznę wymarzone studia chemiczne. Odbyłam też zajęcia z chemii w ramach indywidualnych konsultacji edukacyjnych oraz staż na Uniwersytecie Cambridge. W trakcie programu zobaczyłam, że młode osoby są w stanie wejść do laboratoriów, rozpocząć swoje pierwsze badania. Dało mi to wiarę w siebie, mogę już teraz zacząć myśleć, jakiego typu badania chciałabym prowadzić w przyszłości – mówi Anna Kotańska, stypendystka 3. edycji programu ADAMED SmartUP.

W czterech dotychczasowych edycjach ADAMED SmartUP zarejestrowało się już blisko 25 tys. uczestników. Spośród nich 200 wzięło udział w obozach naukowych z naukowcami i wykładowcami topowych uczelni. Z roku na rok program cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Na Wydziale Fizyki Politechniki Warszawskiej odbyła się w połowie września uroczysta gala podsumowująca 4. edycję programu ADAMED SmartUP. W trakcie wydarzenia wyłoniono 10 laureatów nagrody głównej, którzy przez najbliższy rok będą rozwijać swoje kariery naukowe pod okiem doświadczonych naukowców. Ogłoszono również nazwiska 3 stypendystów, którzy od zarządu Fundacji Grupy Adamed i Rady Naukowej otrzymali symboliczne czeki. Kolejni młodzi i uzdolnieni kandydaci dostaną taką szansę z początkiem października, kiedy wystartuje rejestracja do 5. edycji programu ADAMED SmartUP.

– Przed nami już za chwilę 5. edycja programu, w październiku rozpoczynamy rekrutację. Wszyscy zainteresowani, czyli uczniowie w wieku 15–19 lat, mogą zarejestrować się poprzez naszą stronę internetową i zostaną zaproszeni do udziału w grze alternatywnej rzeczywistości, która jest naukowym wyzwaniem do sprawdzenia swojej wiedzy, umiejętności, kojarzenia faktów, nieszablonowego podejścia do rozwiązywania problemów. Spośród osób, które najlepiej poradzą sobie z tym zadaniem, wyłonimy uczestników kolejnego etapu – mówi Martyna Strupczewska.

Organizatorem ADAMED SmartUP jest Fundacja Grupy Adamed, której celem jest wspieranie działalności badawczo-rozwojowej, naukowej i oświatowej, popularyzacja nauki oraz wsparcie rozwoju młodzieży i środowiska naukowego. Wśród patronów honorowych programu są między innymi: Minister Edukacji Narodowej, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Minister Przedsiębiorczości i Technologii, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Polska Akademia Nauk.

Małe miejscowości to białe plamy na handlowej mapie Polski. Inwestorzy chcą zagospodarować tę niszę

Małe miejscowości to białe plamy na handlowej mapie Polski. Inwestorzy chcą zagospodarować tę niszę 5

Duże galerie i centra handlowe są dominującym formatem na polskim rynku. Odpowiadają za 3/4 podaży powierzchni handlowej. Natomiast parki handlowe w mniejszych miastach to niezagospodarowana nisza. Według ekspertów Cushman & Wakefield miasta poniżej 100 tys. mieszkańców cechują się niewykorzystanym potencjałem, co w kolejnych latach może przyciągać inwestorów. Na tym segmencie zamierza skupić się PA Nova, która powiększa bank ziemi w mniejszych miejscowościach, a w 2019 roku rozpocznie budowę kolejnych parków handlowych w Zielonej Górze. 

– W naszej ocenie najbardziej perspektywiczna z punktu widzenia najbliższych 2–3 lat jest budowa parków handlowych w mniejszych miejscowościach, liczących już nawet 10–15 tys. mieszkańców. Parki handlowe w małych miejscowościach to odpowiedź na potrzeby klientów, którzy przesycili się wielkimi powierzchniami, którzy nie chcą marnować czasu po pracy. Chcą zrobić zakupy szybko, w miejscu łatwo dostępnym, zaparkować jak najbliżej wejścia i w ciągu 15–20 minut pojechać do domu, do swoich spraw – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ewa Bobkowska, wiceprezes PA Nova SA.

Miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców to białe plamy na handlowej mapie Polski. Niewielka konkurencja, niższe koszty pracy i niski poziom nasycenia powierzchnią handlową powodują, że lokalne rynki są bardzo atrakcyjne dla inwestorów.

– To są miejscowości, w których wielkich supermarketów nie ma i nie będzie, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Natomiast bliskość parku handlowego, gdzie można zrobić codzienne zakupy, zarówno food jak i non-food – powoduje, że klient przyjeżdża do niego 2–3 razy w tygodniu. Oczywiście jeżeli są to zakupy typu meble albo odzież – wtedy klienci jadą do dużej galerii, do większego miasta. My chcemy natomiast zapewnić im szybki dostęp do bieżących, codziennych zakupów. Tym bardziej że jak pokazują statystyki, przeciętny Polak robi zakupy 2–3 razy w tygodniu, a przeciętny Niemiec czy Austriak raz na tydzień – mówi Ewa Bobkowska.

Jak wynika z danych Cushman & Wakefield, w ubiegłym roku  otwarto w Polsce 20 nowych obiektów handlowych – z czego 10 to duże centra handlowe o łącznej powierzchni przekraczającej 280 tys. mkw. oraz 3 parki handlowe o sumarycznej powierzchni najmu 20,7 tys. mkw. W budowie było natomiast 0,5 mln mkw. powierzchni handlowej, a działalność deweloperska koncentruje się w większych miastach powyżej 400 tys. mieszkańców. Centra handlowe pozostają w Polsce dominującym formatem handlowym, stanowiąc 73 proc. całkowitej podaży. Natomiast parki handlowe w mniejszych miastach to niezagospodarowana nisza. „Miasta poniżej 100 tys. mieszkańców cechują się jeszcze niewykorzystanym potencjałem, co może stanowić w najbliższych latach istotny kierunek dalszego rozwoju rynku” – wskazali eksperci Cushman & Wakefield.

– Realizujemy w dwóch formułach, zarówno design and build, czyli projektujemy, budujemy pod klienta, ale działamy też jako deweloper, czyli wyszukujemy ziemię, klientów i zawieramy długoterminowe umowy najmu, minimum 10–15-letnie. Obecnie realizujemy dwa parki handlowe, w Sosnowcu i Jaworznie, w przyszłym roku zaczynamy kolejne w Zielonej Górze. W skali roku możliwych do wybudowania jest około kilkuset takich obiektów. W naszym odczuciu ten trend będzie dotyczyć także nowo budowanych dzielnic w wielkich miastach, gdzie powstają domy i powstają osiedla wielorodzinne, natomiast nie ma tam tej podstawowej możliwości zrobienia bieżących zakupów – mówi Ewa Bobkowska.

Jak ocenia, na rynku widać również duże zainteresowanie budownictwem przemysłowym. PA Nova pracuje nad projektem w tej chwili nad powierzchni magazynowych zarówno dla start-upów, jak i firm, które nie potrzebują tysięcy metrów powierzchni składowania, ale powierzchni mniejszych, z krótszym okresem najmu.

– Pracujemy nad takim modelem w miastach, gdzie jest dobra, szybka komunikacja i gdzie pozyskalibyśmy takich klientów. Na pewno jest to trend, który w dobie e-sprzedaży będzie się szybko rozwijał – mówi Ewa Bobkowska.

Spółka dysponuje w tej chwili bankiem ziemi przekraczającym 25 ha. Kolejne grunty stara się pozyskiwać w mniejszych miastach, głównie skupując je od osób prywatnych.

– Ceny gruntów w naszym odczuciu nieco spadły. Mamy jednak takie sytuacje, w których osoby prywatne pokazują nam, że kilka lat temu kupiły ziemię po bardzo wysokiej cenie i teraz chcą osiągnąć podobną cenę, nierynkową jak na obecne czasy. Jeżeli chodzi o gospodarkę gruntami w Polsce – nierozwiązanym od wielu lat problemem jest przede wszystkim własność a użytkowanie wieczyste. W tej chwili został on połowicznie rozwiązany dla budownictwa mieszkaniowego, natomiast pozostałe grunty to dalej wielka niewiadoma. Wielu kontrahentów zagranicznych zwraca uwagę na formę własności, więc jest to problem. Legislacyjnie jest dużo do zrobienia – mówi Ewa Bobkowska.

We wrześniu w Gliwicach wystartowało Centrum Badawczo-Rozwojowe Technologii Przetwarzania Dużych Zbiorów Danych na potrzeby Geoinformacji i Inżynierii Odwrotnej. Inwestycja powstała kosztem 5,5 mln zł, przy czym 30 proc. stanowiło unijne dofinansowanie.

Centrum będzie przetwarzać duże zbiory danych przestrzennych, m.in. w celu prognozowania kryzysowego czy projektowania obszarów urbanistycznych w oparciu o wielkopowierzchniowe skany terenów. Takie rozwiązania znajdą zastosowanie w planowaniu przestrzennym i urbanistyce, czyli przede wszystkim w urzędach miast. Drugi segment działalności centrum to inżynieria odwrotna, która ma znaleźć zastosowanie głównie w przemyśle.

– Planujemy otwarcie dla naszych klientów i inwestorów w październiku. W tej chwili wchodzimy z programem 3D, czyli trójwymiarowe plany zagospodarowania miast, co łączy się też z analizą energetyczną. To pierwszy segment działania centrum. Drugi to tzw. inżynieria odwrotna, czyli modele 3D. Mamy zakupiony odpowiedni sprzęt, dostaliśmy też grant w ramach dofinansowania i uruchamiamy produkcję na zamówienie klientów. Będziemy działać w przemyśle motoryzacyjnym, maszynowym. Mamy już pierwsze zamówienia i myślę, że w ciągu roku, dwóch, powinno to stanowić około 10 proc. obrotów firmy – mówi Ewa Bobkowska, wiceprezes PA Nova SA.