
Znajomość języka i doświadczenie w opiece nad osobami starszymi, choćby z prywatnego życia, to podstawowe wymogi pozwalające na znalezienie pracy w charakterze opiekunki za granicą. Wakacje i Boże Narodzenie to okresy wzmożonego zapotrzebowania na usługi tego typu, głównie w Niemczech. Chętnych do pracy nie brakuje, ale i tak popyt przewyższa podaż. Osoby zatrudnione jako opiekunowie mogą liczyć na 4–6 tys. zł netto.
– Polskie opiekunki osób starszych są poszukiwane za granicą, jest to widoczne zwłaszcza w Niemczech, gdzie zapotrzebowanie jest bardzo duże – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Celina Adamek z firmy ATERIMA MED, zatrudniającej opiekunów z Polski. – ATERIMA MED poszukuje kandydatów, którzy znają język niemiecki co najmniej w stopniu komunikatywnym i mają doświadczenie, przy czym doświadczenie nie musi być zdobywane w zawodzie w Polsce. To może być domowe doświadczenie w opiece nad osobami starszymi, np. rodzicami czy dziadkami.
Osoba decydująca się na tego rodzaju pracę w Niemczech może liczyć na wynagrodzenie od 1000 do 1350 euro na rękę miesięcznie. Dla porównania w Polsce średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w maju 2017 roku wyniosło niespełna 4,4 tys. zł brutto i jest to średnia dla wszystkich branż. Zapewne zarówno zapotrzebowanie, jak i stawki będą rosły ze względu na starzenie się europejskiego społeczeństwa.
– W Niemczech zapotrzebowanie na opiekunki osób starszych na pewno będzie rosło. Jest to społeczeństwo szybko starzejące się i to zjawisko jest tam dużo bardziej odczuwalne i widoczne niż w Polsce – mówi Adamek. – W Polsce również będzie rosło zapotrzebowanie, choć na razie rynek jest mało rozwinięty. Naszym zdaniem potrzeba czasu, aby ten rynek rozwinął się bardziej.
W Europie już 22 mln ludzi wymaga opieki. To niemal dwa razy tyle, ile dziesięć lat temu. W samych Niemczech do 2030 roku będą potrzebni opiekunowie do niemal 3,5 mln osób.
– W Niemczech to zapotrzebowanie jest bardzo duże. Jako ATERIMA MED, czyli jedna z firm, które oferują taką pracę właśnie w tym kraju, odnotowujemy rokrocznie coraz większe zainteresowanie ze strony klientów. Dużo osób się do nas zgłasza, natomiast cały czas kandydaci z Polski nie w pełni pokrywają potrzeby rynku w Niemczech – informuje Celina Adamek.
Dodaje, że w Niemczech łatwo o ofertę, trzeba tylko spełnić wymagania językowe i te dotyczące doświadczenia w opiece nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi. Dodatkowo wakacje są jednym z tych okresów – obok Świąt Bożego Narodzenia – kiedy liczba ofert rośnie.
– Polacy za granicą nie są już postrzegani jako tania siła robocza. Mają opinię cenionych i poszukiwanych za granicą specjalistów w krajach takich jak Francja, Niemcy, Holandia czy Belgia – wymienia przedstawicielka ATERIMA MED. – Są to osoby z takich branż jak budownictwo, branża wykończeniowa, ale również monterzy, specjaliści w zakresie aspektów technicznych. To osoby dobrze wykształcone, specjaliści w swojej dziedzinie. Takie osoby nie mają problemu ze znalezieniem bardzo dobrze płatnej pracy na Zachodzie.
Według CBOS najpopularniejszym kierunkiem, w którym udają się Polacy, by podjąć pracę za granicą, są Niemcy (w 2016 roku był to wybór 41 proc. osób). Kolejnym jest Wielka Brytania (23 proc.), a to wynik o niemal połowę niższy. Jedną z przyczyn dysproporcji jest decyzja o brexicie, która Brytyjczycy podjęli w czerwcu 2016 roku. Na słabszym zainteresowaniu Wyspami zyskała Holandia: jedna piąta Polaków poszukujących pracy poza granicami ojczyzny wybrała właśnie ten kraj.
W najbliższym czasie problemem mogą się jednak stać unijne regulacje dotyczące pracowników delegowanych. Zakładają one konieczność wypłacania pracownikom czasowo wysłanym do pracy w innych krajach Unii Europejskiej wynagrodzenia na takich samych zasadach, jakie obejmują lokalnych pracowników. To stwarza problem zarówno w sferze ustalania wysokości wynagrodzeń, jak i w zakresie samej ich struktury, bo zasady wynagradzania różnią się w zależności nie tylko od kraju, lecz także nawet okręgu czy zakładu pracy. Tymczasem więcej niż co piąty pracownik delegowany w UE pochodzi z Polski.
– Delegowanie pracowników, które umożliwia czasowe wyjazdy za granicę, jest zagrożone. Państwa takie jak Francja, Belgia czy Holandia mają zakusy, aby ograniczyć możliwości delegowania osób z Europy Środkowo-Wschodniej, co najbardziej uderzyłoby w Polskę, ponieważ jesteśmy liderem w tym obszarze. Polscy pracodawcy wysyłają najwięcej pracowników za granicę. Te liczby rokrocznie rosną – zauważa Celina Adamek.
W świetle planowanych zmian najwięcej mówi się o branży transportowej, jednak jest to jedynie czubek góry lodowej. Zagrożonych jest więcej branż, w których wyspecjalizowały się polskie firmy.







USD podobnie jak EUR, najpierw przetestował poziom 3,64 na fali odreagowania, wybił nowy lokalny szczyt na 3,6655. Nadal znajdujemy się w silnym trendzie spadkowym w środku kanału trendowego, jednakże impet spadków wyraźnie spadł. Jest to też spowodowane wyhamowaniem fali osłabienia się dolara na szerokim rynku. W krótkim terminie wsparciem pozostają lokalne dołki, natomiast oporem linia szyi formacji odwróconego RGR. Po jej pokonaniu jest prawdopodobieństwo szybkiego ruchu w kierunku 3,70.






Para EUR/PLN ma za sobą sporą huśtawkę nastrojów. Skok w górę niemal 7 groszowy może robić wrażenie. Za wszystkim oczywiście stoi polityka w naszym kraju. Inwestorzy bali się weekendu i gwałtownie wyprzedawali krajową walutę. Sprawa rozchodzi się o nową ustawę o Sądach Najwyższych, która delikatnie mówiąc nie podoba się również większości krajów europejskich. Głosy z Niemiec były najostrzejsze i mówiły o groźbach wprowadzenia sankcji wobec naszego kraju, w tym odcięcia od funduszy europejskich. Sytuacje na szczęście uspokoił nieco prezydent Duda, który zawetował ustawy. Stąd dzisiaj mamy ponad 3 groszowe umocnienie złotego i tym samym odrobienie połowy strat z piątku. Trzeba jednak zauważyć, że waluta europejska jest mocna na szerokim rynku w efekcie wzrostu wiary w jastrzębią politykę EBC. Na wykresie EUR/PLN jesteśmy w ciekawym miejscu, strefa silnego oporu w okolicach 4,2640 póki co wytrzymała. Przekroczenie tej strefy wybiło by kurs ponad 4,28. Kluczowe teraz będą kolejne dni jeśli kurs nie przebije tego oporu bardzo możliwe będą spadki nawet w okolice 4,15. Wszystko zależy teraz od propozycji prezydenta Dudy w sprawie zmian w Sądach Najwyższych. Jeśli nowe pomysły będą mniej rewolucyjny i spotkają się z aprobatą UE to złoty ma szansę sporo się umocnić. Silnym argumentem za tym jest solidna gospodarka. Trzeba jednak i spojrzeć na to co się stanie na szerokim rynku. A tutaj przede wszystkim decyzja Fed w sprawie stóp procentowych. Są spore szanse, że władze monetarne USA utrzymają swój jastrzębi kurs a to spowodowałoby w końcu wzrosty na dolarze i niekorzystnie odbiło się na walutach emerging markets.


Tymczasem dolar amerykański wciąż pogrąża się w zapomnieniu. Od początku roku spadł o prawie 8,8%. Nie tylko Trump go podtapia. Zawyżenie, które niedawno obserwowaliśmy, było ruchem w dużej mierze w nadziei, że Fed podniesie stopy procentowe. Teraz ze względu na mniejsze oczekiwania na ten ruch, dolar stracił impet i zaczyna spadać.
Najważniejsze jednak, według mnie, jest spotkanie OPEC w Rosji. Przede wszystkim chcemy usłyszeć o Nigerii i Libii. Te dwa kraje zostały zwolnione z obecnych cięć produkcyjnych, ponieważ dopiero co odzyskują siły po twardej geopolityce. Teraz, gdy mniej więcej przywrócono ich poziomy produkcji do normalnych, możemy oczekiwać, że ustalą dla siebie maksymalnie wysokie limity. W ciągu ostatniego roku ceny ropy kształtowały się stosunkowo stabilnie w przedziale od 40 do 55 dolarów. Ostre wycofanie pod koniec ubiegłego tygodnia było niebezpieczne, ale jeżeli dzisiejsze spotkanie OPEC będzie ciekawe, może namieszać na rynku.
Sądząc po cenie Bitcoina w ciągu ostatnich kilku dni, wygląda na to, że największe kłopoty mamy za sobą, ale sądząc po opiniach pochodzących z forów internetowych i sygnałów z różnych środowisk górników, możemy jeszcze zobaczyć pewne turbulencje w przyszłości. Na ten moment wygląda na to, że możemy uniknąć całkowitego zniszczenia sieci, ponieważ rozwiązanie SegWit prawie na pewno zostanie wkrótce wdrożone. Czuję, że wielu, którzy wskazują na SegWit, faktycznie jest za SegWit2x i że możemy się jeszcze skierować w stronę hard forka przed końcem roku.


– na rynku znajduje się coraz więcej pozycji długich lub krótkich. Zielona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji długich
-pozycje długie lub krótkie są zamykane. Czerwona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji krótkic



Źródło: Food and Agriculture Organisation
W bardzo ważnym punkcie jesteśmy na EURPLN. W piątek cena przetestowała nawet 4,27, po czym popyt wyhamował. Strefa pomiędzy 4,26-4,28 jest w tym momencie kluczowa, gdyż wielokrotnie na przestrzeni ostatniego roku była testowana. Najpierw była istotnym wsparcie, a następnie oporem, zgodnie z zasadą zmiany biegunów. Po jej ewentualnym wybiciu górą droga do 4,36 będzie otwarta, lecz nie powinno się to zdarzyć tak od razu, z marszu. W przypadku korekty wsparciem pozostają poziomy 4,25, a następnie 4,23.
Pomimo rekordowo słabego, w ostatnich latach dolara, w piątek po reteście 3,61 doszło do reakcji byków. Mocny ruch w górę, przy słabym sentymencie do dolara na szerokim rynku, pozwala myśleć, iż inwestorzy wzięli jednak pod uwagę to, co się dzieje na polskich ulicach. Jesteśmy już w połowie drogi do 3,70, gdzie mamy silny opór. Cena nie miała siły przetestować dolnego ograniczenia kanału trendowego, co jest kolejnym sygnałem na to, że siła sprzedających słabnie. Teoretycznie jest jednak szansa na kolejny test 3,63, by wyrysować coś w rodzaju formacji odwróconej głowy z ramionami. W krótkim terminie można jednak myśleć o zakupie dolara.



