Ebury: czerwcowe cięcie stóp w USA pod znakiem zapytania

Reakcja dolara amerykańskiego na marcowy raport z rynku pracy była zaskakująco słaba. Ostatnie publikowane za oceanem dane sprawiają jednak, że inwestorzy w coraz mniejszym stopniu wyceniają scenariusz, w którym Fed decyduje się na rozpoczęcie obniżek stóp procentowych już w czerwcu.

W ubiegłym tygodniu uwagę przykuły wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które wpłynęły na dalszy wzrost cen ropy naftowej, a co za tym idzie, umocnienie walut surowcowych, takich jak korona norweska, dolar australijski oraz większości walut Ameryki Łacińskiej.

Mimo niepokoju związanego z rozwojem sytuacji na linii Izrael–Iran, nastroje inwestorów ulegają poprawie wraz z napływem coraz bardziej obiecujących danych z Chin i strefy euro. Odsuwanie oczekiwań dotyczących cięć stóp procentowych w największych gospodarkach ogranicza jednak dalsze zyski aktywów ryzykownych – z wyjątkiem surowców i walut krajów je eksportujących.

W tym tygodniu uwaga inwestorów powinna skupić się na dwóch wydarzeniach:

  • w środę (10.04) opublikowane zostaną prawdopodobnie najbardziej istotne obecnie dla rynku dane, czyli amerykańska inflacja CPI (za marzec). Dynamika cen w ujęciu miesięcznym, szczególnie bazowa, będzie kluczowa – jeśli rozminie się z oczekiwaniami o choćby 0,1 pp., zmienność może wzrosnąć.
  • w czwartek (11.04) poznamy wynik posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Oczekuje się, że utrzyma on stopy procentowe na niezmienionym poziomie, sygnalizując jednocześnie, że jego kolejnym ruchem będzie czerwcowa obniżka – nie widzimy powodu, by się z tym nie zgodzić.

PLN

To był dobry tydzień dla złotego a obecny rozpoczął się zejściem kursu EUR/PLN do poziomu 4,27 – oznacza to, że złoty jest najmocniejszy od czterech lat. Za odporność polskiej waluty odpowiada w sporej mierze dość sprzyjający globalny sentyment, wspiera ją jednak także niechęć Rady Polityki Pieniężnej do cięć stóp. Zgodnie z oczekiwaniami RPP utrzymała w ubiegłym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podczas swojej piątkowej konferencji prasowej prezes Adam Glapiński uderzył w stosunkowo jastrzębi ton, oświadczając, że decydenci nie dyskutują o cięciach stóp. Podkreślił także ryzyka dla inflacji, w tym dynamiczny realny wzrost płac, który nazwał niepokojącym.

Ubiegły tydzień przyniósł również odczyt PMI dla przemysłu, który wzrósł nieznacznie do 48,0. Pozostaje on wciąż poniżej granicznego poziomu 50 pkt, wydaje się jednak powoli do niego zmierzać. Na świecie pojawiają się wstępne oznaki świadczące o tym, że sytuacja sektora zaczyna się poprawiać.

W tym tygodniu uwaga skupi się przede wszystkim na wieściach spoza kraju. Po przebiciu przez kurs EUR/PLN ostatnich minimów interesujące jest czy para EUR/PLN zejdzie do okolic 4,25. Biorąc pod uwagę dotychczasowe zachowanie waluty, utrzymanie aprecjacji złotego w krótkim terminie nie byłoby szczególnie zaskakujące – ostatnie słowo w tym kontekście mogą mieć jednak informacje z zewnątrz, w tym szczególnie środowe (10.04) dane o inflacji w USA. Z frontu krajowego nie poznamy wielu odczytów makroekonomicznych. Skupimy się na piątkowych (12.04) danych o rachunku bieżącym w lutym, nie powinny one jednak mieć istotnego wpływu na walutę.

EUR

Inflacja w strefie euro w dalszym ciągu zbliża się do celu EBC, a trend dezinflacyjny nie wykazuje jak na razie oznak zastoju, co obserwujemy w USA. Główna miara inflacji jest blisko najniższego poziomu od trzech lat, a bazowa – po ostatnim spadku – na najniższym od nieco ponad dwóch. Warto pamiętać, że obecny cykl inflacyjny w strefie euro jest opóźniony względem amerykańskiego o mniej więcej pół roku, ostatnie odczyty ze Starego Kontynentu mogą jednak zdecydowanie cieszyć EBC.

Rewizja wskaźników PMI potwierdziła, że gospodarka prawdopodobnie znów doświadcza niewielkiego wzrostu. Spodziewamy się, że EBC zareaguje na te pozytywne wieści, utrzymując w tym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie i sugerując wyraźnie, że na kolejnym posiedzeniu w czerwcu obniży je o 25 pb. Prezeska EBC Christine Lagarde prawdopodobnie przekaże, że podjęto dyskusję o cięciach stóp, co powinno utwierdzić rynki w przekonaniu, że do pierwszego z nich dojdzie w czerwcu.

USD

Kolejny świetny raport z amerykańskiego rynku pracy uciął spekulacje na temat jego słabości. Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych netto była znacznie wyższa niż oczekiwano, zaś stopa bezrobocia spadła. Wzrost płac, przynajmniej w ujęciu rocznym, był mimo tego ograniczony, co pozwoliło Rezerwie Federalnej nieco odetchnąć.

Niemniej, mimo gołębiości płynącej z ostatniego posiedzenia Fedu, rynki coraz bardziej skłaniają się ku późniejszemu rozpoczęciu cyklu obniżek w USA, wyceniając prawdopodobieństwo czerwcowego cięcia w zaledwie 50%. Dolar jednak nie zyskał na tym istotnie i zakończył tydzień deprecjacją względem większości pozostałych głównych walut.

Aprecjacja dolara po bardzo dobrym piątkowym raporcie NFP z amerykańskiego rynku pracy była bardzo krótkotrwała – inwestorzy zwracają swoją uwagę ku niezwykle istotnym odczytom z tego tygodnia, szczególnie tym publikowanym w środę (10.04): najnowszemu raportowi dotyczącemu inflacji CPI i minutkom z posiedzenia FOMC.

GBP

Ubiegłotygodniowe dane z Wielkiej Brytanii w dalszym ciągu rysowały obraz odradzającej się aktywności gospodarczej, wiedzionej przez sektor usług, ukazując także bardzo stopniową dezinflację oraz dynamikę cen istotnie przekraczającą cel Banku Anglii. Zarówno wskaźniki PMI, jak i styczniowy PKB sugerują, że na początku roku gospodarka powróciła do wzrostu. Co prawda odczyt za I kwartał poznamy dopiero na początku maja, publikowane w ten piątek (12.04) dane za luty mogą jednak wesprzeć tę hipotezę.

Jeśli wspomniane dane nie zaskoczą, handel funtem będzie zależał zapewne od wydarzeń w strefie euro (posiedzenie EBC) i USA (marcowy raport inflacyjny). W tym tygodniu przemawiać będzie również Megan Greene, członkini Banku Anglii. Komunikaty z marcowego posiedzenia Komitetu były raczej gołębie, uważamy jednak, że jego członkowie nie będą się spieszyli z sygnalizowaniem rozluźnienia polityki, jako że ostatnie dane sugerują, że cięcia stóp procentowych na Wyspach nastąpią najwcześniej w czerwcu.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Niepewna przyszłość programistów, specjalizacja Backend ze spadkiem liczby ogłoszeń i wynagrodzeń

Największe spadki wynagrodzeń dotknęły na początku tego roku specjalistów i specjalistki szukających zatrudnienia w kategoriach Backend oraz Data – nawet o ponad 1 tys. zł, jak wynika z danych No Fluff Jobs. Spada również zapotrzebowanie firm na osoby specjalizujące się w Backendzie, Frontendzie oraz Testingu. Rośnie natomiast liczba ofert pracy w dziedzinach tworzenia gier, analizy danych oraz sztucznej inteligencji. Najbardziej wzrosły wynagrodzenia w specjalizacji Fullstack – na umowie o pracę nawet o 2,5 tys. zł w dolnych widełkach.

W drugiej połowie ubiegłego roku sytuacja na rynku pracy IT, mimo utrzymującego się trendu rosnących wynagrodzeń, była trudna – średnia liczba osób wysyłających CV na jedno ogłoszenie znacząco wzrosła, a nawet bardziej doświadczone osoby miały problemy ze znalezieniem zatrudnienia i coraz częściej decydowały się na pracę na poziomie poniżej swoich kompetencji. No Fluff Jobs, polski portal z ogłoszeniami o pracy, który od 10 lat wyznacza standardy rekrutacji, sprawdził, jak wygląda sytuacja branży po pierwszym kwartale 2024 r.

Backend z największym spadkiem liczby ogłoszeń i oferowanych wynagrodzeń

Przyszłość specjalizacji związanych z programowaniem, które jeszcze kilka lat temu przodowały zarówno pod względem wysokości oferowanych wynagrodzeń, jak i rosnącej liczby ogłoszeń o pracy, teraz wydaje się być mniej pewna. Największe spadki liczby ofert zatrudnienia w porównaniu do ostatniego kwartału 2023 r. odnotowano w kategoriach Backend (o 4,5 punktów procentowych), Frontend (2,1 punktów procentowych) i Testing (1,4 punktów procentowych). Mimo to Backend to nadal największa kategoria w IT – praktycznie jedno na pięć ogłoszeń dotyczy pracy w tym obszarze. Co dziesiąta oferta z kolei przeznaczona jest dla specjalistów Fullstack.

Również w kategorii Backend można zauważyć największy spadek oferowanych wynagrodzeń na kontrakcie B2B – pod koniec 2023 r. mediany dolnych i górnych widełek wynagrodzeń dla specjalistów i specjalistek na poziomie średniozaawansowanym (mid) wynosiły  16,5 tys. i 21,8 tys. zł netto (+VAT), podczas gdy już w pierwszym kwartale bieżącego roku spadły odpowiednio do 15,1 tys. i 21,3 tys. zł netto (+VAT). Oznacza to spadek dolnych widełek o 8,48 proc., a górnych o 2,29 proc. W przypadku umowy o pracę odnotowano minimalny wzrost dolnych widełek wynagrodzeń z 12 tys. zł do 12,3 tys. zł brutto. Górne widełki pozostały bez zmian na poziomie 18 tys. zł brutto. U seniorów jednak oferowane wynagrodzenia minimalnie wzrosły w przypadku umów B2B (2,73 proc. w medianie dolnych i 1,05 proc. w medianie górnych widełek) lub, w przypadku umów o pracę, pozostały bez zmian.

Drugą specjalizacją najbardziej dotkniętą spadkiem wynagrodzeń jest Data. Dolne widełki wynagrodzeń na kontrakcie B2B dla specjalistów i specjalistek na poziomie średniozaawansowanym spadły w minionym kwartale o 5 proc., a górne o 4 proc., osiągając poziom 19-24 tys. zł netto (+VAT). Na umowie o pracę dolne widełki spadły aż o 10 proc., natomiast górne wzrosły o 5,26 proc. Obecnie mieszczą się w przedziale 12,6-20 tys. zł brutto.

Branża IT od kilku lat nie przestaje zaskakiwać. Byliśmy już świadkami niespodziewanego okresu rozkwitu chwilę po pandemii, rosnących wynagrodzeń oraz zapotrzebowania na doświadczonych specjalistów i specjalistki, ale od ponad roku doświadczamy sporych turbulencji: zwolnień, zamykanych projektów i końca rynku pracownika. Z powodu rozwijających się rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji niepewny stał się również los osób zajmujących się programowaniem – widzimy wahania w zarobkach oraz zapotrzebowaniu na Backend czy Frontend Developerów. W tej sytuacji trudno prognozować przyszłość. Możemy jedynie obserwować rynek i na bieżąco wyciągać wnioski – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

Specjalizacja Fullstack z największym wzrostem wynagrodzeń

Rośnie natomiast zapotrzebowanie na specjalizacje związane z tworzeniem gier, analizą danych oraz sztuczną inteligencją. W ostatnim kwartale najwięcej ofert pracy przybyło w kategorii Game Dev – o 3,7 punktów procentowych. O 3,6 punktów procentowych wzrosła też liczba ogłoszeń w kategorii Data, mimo wspomnianego spadku widełek wynagrodzeń. Trzecie miejsce pod tym względem zajmuje kategoria Artificial Intelligence (o 3,22 punktów procentowych więcej ogłoszeń).

Pod względem wzrostów widełek proponowanych wynagrodzeń najlepszy początek roku eksperci z No Fluff Jobs zauważyli w kategorii Fullstack. W ofertach pracy na stanowiskach seniorskich wzrost proponowanych zarobków sięgnął 7,79 proc. Obecnie widełki wynoszą 23-28,6 tys. zł netto (+ VAT) na kontrakcie B2B oraz 19-24,9 tys. zł brutto na umowie o pracę. W przypadku umów o pracę imponujący wzrost o 23 proc. odnotowały dolne widełki proponowane specjalistom i specjalistkom o średnim poziomie doświadczenia. Przy tej formie zatrudnienia mogą liczyć na zarobki wysokości 13-18,6 tys. zł brutto. Wcześniej było to 10,5-18 tys. zł brutto. W przypadku kontraktu B2B zarobki w tej specjalizacji wynoszą obecnie 16-21,8 tys. zł netto (+ VAT).

Spada popularność pracy zdalnej, pracodawcy wolą hybrydę

Praca zdalna w IT nadal cieszy się dużą popularnością, jednak odsetek ogłoszeń oferujących taką możliwość niezmiennie spada, podczas gdy ofert pracy hybrydowej przybywa. W pierwszym kwartale ubiegłego roku opcję łączenia pracy z domu i biura można było znaleźć w 13,8 proc. ogłoszeń, obecnie jest to już 22,8 proc. W tym samym czasie liczba ofert pracy całkowicie zdalnej spadła z 61,7 proc. do 50,7 proc. W przypadku pracy z biura odsetek ogłoszeń utrzymuje się na prawie stałym poziomie, wahając się w ciągu roku między 24 proc. a 26 proc.

Marazm na Wall Street oraz silny złoty

Poniedziałkowa sesja na Wall Street charakteryzowała się konsolidacją. Wszystkie trzy główne indeksy zamknęły dzień w okolicy poziomu otwarcia. Była to bardzo spokojna sesja po tym ja w piątek akcje odbiły po mocnym raporcie NFP. Rentowności obligacji USA nieznacznie wzrosły. Rynek czeka na odczyty inflacyjne (CPI oraz PPI) z USA, które zostaną podane w środę oraz w czwartek. Złoty umocnił się wczoraj względem euro oraz USD a kurs głównej pary walutowej urósł w okolice 1,0860.

Rentowności 2- i 10-letnich obligacji skarbowych USA powróciły do najwyższego poziomu od listopada 2023 r., biorąc pod uwagę szereg dobrych danych z USA w ostatnim czasie. Kontrakty terminowe na fundusze Fed wyceniają 52 proc. szans na cięcie o 25 pb do czerwca i 89 proc. do lipca.

Jeśli chodzi o dane z USA, marcowe roczne oczekiwania inflacyjne New York Fed utrzymały się na stałym poziomie 3 proc., bez zmian w porównaniu z lutym. Dziś poznamy indeks optymizmu małych firm NFIB za marzec oraz zmianę zapasów paliw wg API.

Z Europy poznaliśmy wyniki niemieckiej produkcji przemysłowej, która urosła w lutym o 2,1 proc. co jest drugą z rzędu zwyżką. Odbicie widoczne jest w przemyśle motoryzacyjnym oraz w budownictwie. Wzrosła produkcja w energochłonnych sektorach (np. chemicznym). Widać, że negatywny wpływ silnego wzrostu cen energii stopniowo ustępuje. Wzrost produkcji w lutym zwiększył szanse na to, że niemiecka gospodarka nie skurczy się ponownie w pierwszym kwartale. Jednak utrzymujący się trend spadkowy w napływających zamówieniach będzie ograniczać szybkie ożywienie i prawdopodobnie kolejne miesiące przyniosą stagnację w tym sektorze.

Większej zmienności na rynku możemy oczekiwać jutro oraz w czwartek. W środę pojawią się ekscytujące dane inflacyjne z USA a w czwartek oprócz cen producenckich z USA otrzymamy decyzję EBC w sprawie stóp procentowych. Dla EBC pierwsza obniżka stóp procentowych w czerwcu powinna być niemal przesądzona, a w Stanach Zjednoczonych inflacja prawdopodobnie pozostanie zbyt wysoka, aby obniżyć stopy w najbliższym czasie, ale nie na tyle wysoka, aby budzić duże obawy.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Murapol: Rekordowy portfel projektów i silna oferta na rynku mieszkaniowym. Podsumowanie wyników 1Q2024

  • Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych na poziomie 912 lokali w 1Q2024 r. wobec 862 w 1Q2023 r. (wzrost o 5,8% r/r).
  • Szeroka i atrakcyjna oferta postawiona do dyspozycji klientów detalicznych – pokaźny poziom 4,7 tys. lokali w ofercie na dzień 31.03.2024 r.
  • Rekordowy portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 31.03.2024 r. ponad 7 tys. lokali w 13 miastach.
  • 752 lokale w 12 miastach przekazane klientom detalicznym w 1Q2024 r. wobec
    1 081 w 1Q2023 r.
  • Duży, zdywersyfikowany i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę blisko 20,4 tys. lokali na dzień 31.03.2024 r.

SPRZEDAŻ

Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych GK Murapol, zrealizowana w 1Q2024 r. wyniosła 912 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji), wobec 862 w 1Q2023 r.

Spółka zawarła z klientami 769 umów deweloperskich i przedwstępnych wobec 729 w 1Q2023 r. Pozostałe 143 lokale ujęte w sprzedaży to opłacone umowy rezerwacyjne (po wyeliminowaniu rezygnacji) na dzień 31.03.2024 r. (na koniec 1Q2023 r. było ich 133).

PRZEKAZANIA

Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 752 lokali wobec 1 081 wydanych w analogicznym okresie ub.r., co było zgodne z oczekiwaniami Spółki.

WPROWADZENIA DO OFERTY

W okresie od stycznia do marca 2024 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 1 893 lokale w 6 miastach, tj. we Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Aglomeracji Śląskiej, a także w nowej lokalizacji na mapie działalności – w Lublinie (wobec 355 lokali w 1Q2023 r.). Nowa oferta obejmuje lokale zaprojektowane zarówno w nowych przedsięwzięciach deweloperskich, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 31 marca 2024 r. oferta GK Murapol obejmowała 4,7 tys. lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 31 marca 2024 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował rekordowe 7 005 lokali powstających w ramach 25 projektów na terenie 13 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. Na koniec pierwszego kwartału 2024 r. GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę blisko 20,4 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej netto blisko 885 tys. mkw. w 16 miastach.

– Za nami pierwszy kwartał działalności jako spółka publiczna, który oceniamy bardzo pozytywnie. Konsekwentnie realizowaliśmy nasze założenia biznesowe docierając z ofertą do szerokiego grona potencjalnych klientów, o czym świadczą rekordowe parametry liczby lokali w ofercie oraz w budowie. Do dyspozycji mieszkańców 15 polskich miast stawiamy ok. 4,7 tys. lokali o funkcjonalnych i kompaktowych układach, z eco udogodnieniami, w atrakcyjnych lokalizacjach. Oferta mieszkaniowa jest główną przewagą konkurencyjną Grupy Murapol. Prowadzenie równolegle procesów budowlanych w tak dużej i zdywersyfikowanej skali nie byłoby możliwe, gdyby nie uprzednio wypracowany i przez lata rozwijany model biznesowy. U jego podstaw leży wertykalna integracja, która pozwala nam pozyskiwać, projektować, a następnie realizować kolejne przedsięwzięcia deweloperskie, które w 2023 roku pozwoliły nam osiągnąć marżę zysku netto w segmencie R4S na poziomie 21,7%. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A.

W ciągu ponad 23 lat działalności (do 31 marca 2024 r.) GK Murapol zrealizowała 84 wieloetapowe inwestycje, w ramach których powstało 429 budynków obejmujących łącznie ponad 28,7 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,27 mln mkw.

36% firm ma problem z rotacją, a 44,9% pracowników myśli o zmianie pracy

Co trzecia firma (36%) miała problem z odejściem pracowników w ostatnich miesiącach. Jednocześnie 38% przedsiębiorców nie ma sprecyzowanych planów mających przeciwdziałać rotacji, wynika z Barometru Rynku Pracy” Gi Group Holding. Tymczasem wysokie koszty utrzymania skłaniają pracujących do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia. Motywatorem jest również postęp technologiczny, który wymaga nowych kompetencji – 46% pracowników twierdzi, że oferta rozwoju zawodowego jest dla nich ważniejsza niż niewielkie podwyżki wynagrodzenia. Co jeszcze motywuje pracowników i czy ich oczekiwania są zbieżne z ofertą firm?

Z badania przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Gi Group Holding wynika, że 52,4% firm nie miało w ostatnim czasie problemu z odejściem pracowników, z tego rodzaju wyzwaniami zetknęło się 36,2% z nich.Gi Group odejścia pracowników

Wyniki badania wskazują jednocześnie, że podobnie jak w ubiegłym roku, 78% pracodawców zamierza utrzymać poziom zatrudnienia w najbliższym kwartale. Oznacza to, że choć osoby, które nie planują zmiany pracy, nie powinny obawiać się o swoje zatrudnienie, przed firmami stoją kolejne wyzwania związane zarówno z wysiłkami na rzecz ograniczenia rotacji, jak i pozyskiwania pracowników mających oczekiwane kompetencje.

Tym bardziej, że pomimo deklarowanego zadowolenia z pracy prawie połowa (44,9%) zatrudnionych myśli o jej zmianie, co jest najwyższym wynikiem od 2018 roku. Z badania wynika, że nastąpiło wręcz odwrócenie trendu – po raz pierwszy odsetek planujących zmienić pracę jest wyższy od odsetka osób, które nie są tym zainteresowane. Na uwagę zwracają także powody otwartości na zmianę pracodawcy – 47% ankietowanych chce odejść z powodu zbyt niskiego wynagrodzenia, 32% nie widzi perspektyw na awans zawodowy, a 29% oczekuje większych możliwości rozwoju.

Gi Group zmiana pracyJak firmy chcą utrzymać pracowników?

Jak wynika z „Barometru Rynku Pracy” Gi Group Holding, utrzymanie dotychczasowej liczby pracowników prognozuje łącznie 78% pracodawców – 58% zamierza to osiągnąć bez rekrutacji nowych pracowników, a 20% bierze pod uwagę zatrudnienie nowych osób. Zastanawia przy tym, że ponad jedna trzecia wszystkich firm (38,2%) nie ma sprecyzowanej strategii przeciwdziałania rotacji.

– Choć dane rynkowe już wskazują na pewne ożywienie, firmy nadal są niepewne przyszłości. Obawiają się dalszego wzrostu kosztów, niepokoi je sytuacja geopolityczna. W konsekwencji utrzymują dyscyplinę budżetową, są ostrożne w podejmowaniu decyzji biznesowych, zwiększaniu zatrudnienia czy wynagrodzeń wykraczających poza wzrost płacy minimalnej. Tegoroczne wyniki pokazują jednak, że pracodawcy sięgają po coraz bardziej zróżnicowane rozwiązania, by zapobiec odejściom pracowników. Zauważalny spadek popularności motywatorów finansowych może wynikać z ograniczeń budżetowych. Może jednak oznaczać również poszukiwanie bardziej kompleksowych i długoterminowych rozwiązań, ukierunkowanych na budowanie zaangażowania i lojalności pracowników – komentuje Marcos Segador Arrebola, Dyrektor Zarządzający Gi Group Holding w Polsce.

W walce z rotacją przedsiębiorstwa najczęściej sięgają po podwyżki wynagrodzeń (22,5%). Uwagę zwraca mniejsza popularność tego rozwiązania – w ubiegłym roku na ten krok decydowało się 24,5%, jeszcze dwa lata temu 30,6%. Podobna sytuacja dotyczy systemów premiowych. Obecnie w celu zmniejszenia rotacji stosuje je 12,2% firm, rok wcześniej – 14,5%. Zauważalny jest jednocześnie wzrost zainteresowania systemami benefitów pracowniczych (13,9% vs. 7% rok temu). Firmy decydują się także na inwestycje w rozwój pracowników zapewniając im szkolenia. W tym przypadku również odnotowano jednak spadek deklaracji w porównaniu z zeszłym rokiem (z 16,8% do 13,1%).Gi Group działania na rzecz zmniejszenia rotacji

Nie tylko oczekiwania finansowe – przyczyny trudności rekrutacyjnych

Trudności ze znalezieniem odpowiednich pracowników deklaruje obecnie 36% przedsiębiorstw, przede wszystkim dużych, podczas gdy 53% z nich nie ma takich problemów. Wśród najczęściej zgłaszanych przyczyn są zbyt wygórowane oczekiwania finansowe potencjalnych pracowników (48,4% vs. 25,3% rok do roku). Brak kandydatów na rynku, który rok temu był problemem dla ponad 74% firm, teraz został wskazany tylko przez 30% przedsiębiorstw. W większym stopniu niż wcześniej skarżą się jednak one na niedopasowanie kompetencji (38,6% vs. 32,9% rok do roku). Problemem jest również rezygnacja kandydatów w trakcie procesu rekrutacyjnego.Gi Group trudności rekrutacyjne

Sposoby radzenia sobie z trudnościami rekrutacyjnymi

W obliczu trudności z pozyskaniem odpowiednich pracowników firmy stoją przed wyzwaniem utrzymania produktywności dotychczasowych zespołów. W porównaniu z ubiegłym rokiem widoczna jest jednak wyraźna zmiana strategii w tym zakresie. Oferowanie kandydatom wyższych wynagrodzeń, które dotychczas było najpopularniejszym rozwiązaniem, znalazło się dopiero na szóstej pozycji (14,1%). Decydują się na to przede wszystkim największe organizacje (18,5%). Najczęściej wymienianym sposobem radzenia sobie z problemami rekrutacyjnymi jest oferowanie już zatrudnionym pracownikom dodatkowych godzin pracy (25,5%), rekrutacja cudzoziemców, w tym głównie pracowników z Ukrainy (17,9%) oraz wspracie w zdobyciu nowych kwalifikacji lub przebranżowieniu się (również 17,9%, rok temu było to zaledwie 6,3%). Znacznie, aż do 17%, wzrosło znaczenie współpracy z agencjami zatrudnienia. Gi Group rozwiązania trudności rekrutacyjnych

Czego oczekują pracownicy?

Badanie przeprowadzone wśród osób planujących zmianę pracy pokazuje, że czynniki finansowe nie tylko nadal odgrywają kluczową rolę dla chęci pozostania w obecnej pracy, ale ich znaczenie jeszcze wzrosło w porównaniu do zeszłego roku. Podwyżka wynagrodzenia i dodatkowe premie to wciąż główne motywatory (odpowiednio 90% i 85%) do pozostania w obecnej firmie. Choć z „Barometru Rynku Pracy” wynika, że więcej pracowników niż wcześniej przewiduje, że ich wynagrodzenia utrzymają się na tym samym poziomie (30,7%), blisko 60% zatrudnionych oczekuje podwyżek. Większość z nich liczy na wzrost wynagrodzenia na poziomie 11-20% (41,8%), blisko co piąty oczekuje podwyżki nie wyższej niż 10%, a co czwarty nawet o 21-30%.

Oprócz kwestii finansowych w decyzji o pozostaniu w dotychczasowym miejscu pracy znaczenie miałyby również większe możliwości rozwoju zawodowego i poprawa atmosfery w miejscu pracy (po 75% wskazań), a także działania zapewniające równowagę między życiem prywatnym a zawodowym (72%).

– Wyniki badania pokazują, że chociaż wynagrodzenie nadal odgrywaja najważniejszą rolę w motywacji pracowników, nie są one jedynym istotnym czynnikiem wpływającym na chęć pozostania w firmie. Coraz większego znaczenia nabierają kwestie takie, jak możliwość rozwoju, atmosfera w pracy czy niższy poziom stresu zawodowego. Staje się to szczególnie ważne w przypadku najmłodszych pracowników. Dla pokoleń Y i Z niezależność i work-life balance są priorytetowe. Nie wahają się oni poszukiwać pracodawcy, który spełni większość z ich oczekiwań komentuje Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.Gi Group kontynuacja zatrudnienia

 

Inwestycja w przyszłość – możliwości rozwoju zawodowego

Aź 46% pracowników twierdzi, że możliwość rozwoju zawodowego jest dla nich ważniejsza niż niewielkie podwyżki wynagrodzenia. Nie zgodziło się z tym stwierdzeniem 22% respondentów. Znaczenie rozwoju rośnie wraz z wiekiem i stanowiskiem. Starsi specjaliści i managerowie częściej oceniają pod tym kątem obecnych i przyszłych pracodawców, a także silniej wpływa to na ich satysfakcję z pracy.

Jakie rozwiązania w tym zakresie proponują pracodawcy? Blisko połowa (49,2%) organizuje szkolenia wewnętrzne, a co trzecia (32,4%) zewnętrzne. Niemal 17% decyduje się na dofinansowanie edukacji pracowników. Pozostałe formy wsparcia, takie jak opracowanie ścieżek kariery, programy awansu, angażowanie w ambitne projekty, mentoring czy możliwość pracy na różnych stanowiskach realizuje co dziesiąta firma. Co czwarta nie podejmuje jednak żadnych inicjatyw mających na celu wsparcie rozwoju zawodowego swoich zespołów.

Oczekiwania pracowników różnią się od najczęściej oferowanych opcji. Najbardziej pożądane przez zatrudnionych jest dofinansowanie edukacji (38,9%) i szkolenia zewnętrzne (37,2%). Nie bez znaczenia w tym kontekście jest inwestycja finansowa ze strony pracodawcy, która może być interpretowana jako forma docenienia pracownika.

Fakt, że pracownicy oczekują wsparcia w rozwoju zawodowym to dobry znak. Biorąc pod uwagę dynamiczne zmiany na rynku pracy, w tym postępującą automatyzację i rozwój sztucznej inteligencji, oferowanie rozwiązań wspierających zmianę i podwyższanie kwalifikacji staje się coraz istotniejsze dla obu stron. Niezależnie od budżetu czy wielkości organizacji managerowie powinni wygospodarować czas i środki na inwestycje w edukację pracowników. Ścieżka rozwoju musi jednak korelować z celami firmy i stanowiskiem, dlatego tak ważne jest transparentne podejście do tej kwestii już na etapie rekrutacji puentuje Paweł Prociak, Dyrektor Zarządzający Wyser, Executive Search.Gi Group możliwości rozwoju zawodowego

Rola benefitów

Na wprowadzenie lub uatrakcyjnienie oferty benefitów jako czynnik bardzo istotny wskazało 34% respondentów. Warto zwrócić uwagę, że choć w przekazach medialnych benefity są coraz częściej traktowane jako standardowy element oferty skierowanej do pracowników, rzeczywistość w wielu firmach odbiega od tych trendów. Niemal co czwarty pracodawca nie oferuje swoim pracownikom żadnych świadczeń pozapłacowych. W przypadku małych firm ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 29%.

Wyrok WSA w Warszawie: blokada rachunku bankowego nie upoważnia do automatycznego wykreślenia z VAT

Sam fakt wystąpienia przez organ skarbowy z żądaniem blokady rachunku nie upoważnia innego organu do automatycznego wykreślania przedsiębiorcy z rejestru VAT. Dlatego przed pozbawieniem go statusu czynnego podatnika VAT organ powinien z należytą starannością wykazać istnienie ku temu przesłanek – orzekł 6 lutego 2024 r. WSA w Warszawie (sygn. akt III SA/Wa 1790/23).

Podejrzenie wykorzystywania rachunku bankowego do wyłudzeń skarbowych

Zgodnie z art. 96 ust. 9 pkt 5 ustawy o podatku od towarów i usług naczelnik urzędu skarbowego wykreśla z urzędu podatnika z rejestru VAT bez konieczności zawiadamiania go o tym, jeśli posiadane informacje wskazują na prowadzenie przez niego działań z zamiarem wykorzystania działalności banków lub spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi.

Skutki wykreślenia z VAT są dla przedsiębiorcy znacznie bardziej dotkliwe niż blokada rachunku bankowego. Praktycznie wyłączają go to z obrotu gospodarczego. Taka firma traci możliwość odliczania VAT z faktur zakupowych, a co gorsza tracą ją także jej kontrahenci. Faktury wystawione przez pozbawionego rejestracji podatnika traktowane są jak tzw. „puste faktury”.

W obliczu takich konsekwencji niedopuszczalna jest praktyka organów podatkowych, która dotknęła jednego z naszych klientów, a która polega na podejmowaniu decyzji o wykreśleniu z VAT wyłącznie na podstawie na treści postanowienia naczelnika urzędu celno-skarbowego o założeniu/przedłużeniu blokady kont firmowych. Co zdumiewające w przypadku naszego klienta organ nie wykazał by firma wykorzystywała działalność banków do wyłudzeń skarbowych, nie wykazał również, aby blokada konta była konieczna dla przeciwdziałania wyłudzeniom tego rodzaju, jak i jakie są przesłanki do wykreślenia przedsiębiorcy z rejestru podatników VAT.

Blokada rachunków firmowych i wykreślenie z rejestru VAT

Spółka działała na rynku od 2007 roku. Wykonywała wyspecjalizowane kontrakty w branży instalacji elektrycznych opiewające na wysokie kwoty. Oprócz własnych pracowników, korzystała również z usług podwykonawców. Przez te wszystkie lata żaden organ nie zakwestionował rzetelnie prowadzonej działalności. Firma nie miała też problemów z rozliczeniami podatkowymi. Te pojawiły się wraz z ustanowieniem blokad rachunków bankowych na okres do 3 miesięcy.

Podejrzenie udziału w karuzeli VAT

Naczelnik urzędu celno skarbowego (dalej również NUCS) ustanowił blokady kont spółki po analizie plików JPK_V7M oraz przepływów na tych rachunkach, które łączyły ją z jedną z firm, wobec której inny organ – naczelnik UCS – powziął wątpliwości co do rzetelności dokonywanych przez nią dostaw. NUS stwierdził, że transakcje pomiędzy tymi przedsiębiorcami służyły wyłącznie do sztucznego wydłużenia łańcucha dostaw. Ów łańcuch kończył się na przedsiębiorcach, którzy zostali wykreśleni z rejestru VAT. Były to podmioty, z którymi nie ma kontaktu albo działały z zamiarem wykorzystania działalności banków do celów związanych z wyłudzeniami skarbowymi. Wszystko to w oczach organu przesądziło o tym, że spółka była świadomym uczestnikiem karuzeli VAT-owskiej, a to wskazuje, że również mogła wykorzystywać działalność banków do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi.

Blokada rachunku nie upoważnia z automatu do wykreślenia firmy z VAT

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przychylił się do argumentacji podniesionej w skardze przez pełnomocnika spółki, że naczelnik urzędu skarbowego wykreślił przedsiębiorcę z rejestru VAT, pomimo że nie podjął niezbędnych kroków w celu ustalenia, czy została spełniona przesłanka wykreślenia z art. 96 ust. 9 pkt 5 ustawy o VAT – a więc czy przedsiębiorca prowadził działania z zamiarem wykorzystania działalności banków do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi. WSA przywołał uchwałę składu 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23 października 2023 r. (sygn. akt I FPS 3/23). NSA orzekł w niej, że przesłanki wykreślenia przedsiębiorcy z rejestru VAT na podstawie art. 96 ust. 9 pkt 5 ustawy o VAT nie są tożsame z przesłankami do ustanowenia blokady rachunku z art. 119zv § 1 Ordynacji podatkowej. Do „zajęcia” konta wystarczy bowiem posiadanie informacji wskazujących na możliwość wykorzystywania działalności banków lub SKOK-ów do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi, a dla wykreślenia podatnika konieczne jest posiadanie informacji już wskazujących na prowadzenie przez niego działań z takim zamiarem. Mając na względzie różnice tych przesłanek, samo wystąpienie przez organ z żądaniem blokady konta nie upoważnia więc do automatycznego wykreślania podatnika z rejestru VAT. Organ chcąc dokonać wykreślenia powinien uzyskać materiał dowodowy, który posłużył do blokady rachunku, celem zbadania wystąpienia przesłanki uprawniającej do wykreślenia, a nie wyłącznie opierać się na treści postanowienia o „zajęciu” konta. A tego dopuścił się w przedmiotowej sprawie NUS, opierając się przy wykreślaniu przedsiębiorcy co prawda na ustaleniach własnych i na treści postanowienia naczelnika urzędu celno-skarbowego, ale bez pozyskania od tego organu materiału dowodowego, który stanowił podstawę do przedłużenia blokady. NUS nie posiadał więc wystarczającego materiału dowodowego do wykreślenia podatnika z rejestru, ani też nie zweryfikował ustaleń poczynionych przez naczelnika UCS.

Podsumowanie

To bardzo ważny wyrok sądu nie tylko dla naszego klienta, ale i dla setek podobnych mu przedsiębiorców. Wykreślenia przedsiębiorców z VAT i blokady rachunków bankowych, to instrumenty często nadużywane przez administrację skarbową. A takie działania potrafią zrujnować rzetelnie działające firmy, które miały nieszczęście wykonać transakcję z niewłaściwym kontrahentem. Praktyczną konsekwencją zastosowania takiego narzędzia przez skarbówkę jest całkowite zamrożenie biznesu przedsiębiorcy, a często także jego niewypłacalność, czy też problemy z płatnością zobowiązań podatkowych, na co wskazywała spółka w tej sprawie.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Luiza Pawela-Wargocka objęła nowo utworzone stanowisko Chief Data & AI Officer (CDAO) w Grupie Agora

Grupa Agora utworzyła w swojej strukturze nową, strategiczną funkcję – Chief Data & AI Officer (CDAO), którą od 1 kwietnia br. pełni Luiza Pawela-Wargocka, kierująca wcześniej działem Big Data. 

Luiza Pawela-Wargocka jako Chief Data & AI Officer będzie odpowiedzialna za rozwój i wdrażanie strategii danych oraz sztucznej inteligencji, a także będzie dbała o zgodność przechowywanych i przetwarzanych danych z przepisami dotyczącymi ochrony i jakości danych.

– Sztuczna inteligencja ma coraz więcej zastosowań w różnych obszarach, również w branży mediowej, w której efektywne tworzenie i zarządzanie treściami jest niezbędne do podtrzymywania pozycji marek i tworzenia przewagi konkurencyjnej – mówi Tomasz Grabowski, członek zarządu Agory odpowiedzialny za obszar technologii. – Rozwiązania AI już teraz wspierają nasze zespoły w codziennej pracy, ale potrzebny jest ktoś, kto będzie na bieżąco monitorował rynek, dbał o współpracę z zewnętrznymi podmiotami oraz troszczył się o promocję w firmie nowych, innowacyjnych rozwiązań. Cieszymy się, że ekspertką w tym obszarze będzie w Grupie Agora właśnie Luiza Pawela-Wargocka jako Chief Data & AI Officer.

Jej głównym zadaniem będzie współpraca z zespołami w całej Grupie Agora w celu identyfikacji kluczowych obszarów, w których dane i sztuczna inteligencja mogą przyczynić się do poprawy efektywności i wyników. Będzie promowała innowacyjne rozwiązania oparte na analizie danych i sztucznej inteligencji, szczególnie zwracając uwagę na aspekty synergii oraz współpracy pomiędzy spółkami Grupy.

Luiza Pawela-Wargocka od ponad 20 lat związana jest z zaawansowaną analityką danych i hurtowniami danych. W Agorze od 2014 r. odpowiada za rozwój technologii i usług Big Data, w tym system gromadzenia danych behawioralnych użytkowników serwisów internetowych, system tagowania i kategoryzacji treści (NLP), system profilowania użytkowników oraz system rekomendacji treści. Pracę zawodową rozpoczynała jako pracowniczka naukowa w Katedrze Zastosowań Matematyki Instytutu Ekonomii KUL.

Globalny rynek hipoteki odwróconej urośnie dwukrotnie w ciągu dziesięciu lat

Z najnowszego raportu opublikowanego przez firmę doradczą Ernst & Young (EY) oraz European Pensions and Property Asset Group (EPPARG) wynika, że w ciągu najbliższej dekady globalny rynek hipoteki odwróconej urośnie dwukrotnie, a wartość środków uwalnianych dzięki tej usłudze wzrośnie do 50 miliardów dolarów rocznie.[1] Eksperci EY i EPPARG prognozują, że główną dźwignią do dynamicznego rozwoju rynku będą nie tylko zmiany demograficzne, ale również wysoka inflacja i pogarszająca się sytuacja finansowa osób starszych.[2]

EY i EPPARG już po raz drugi publikują raport „Global Equity Release Roundtable”, który analizuje dane z 13 krajów z całego świata obejmujących zasięgiem Europę, Amerykę Północną i Australię. W niektórych z państw produkty typu equity release funkcjonują od ponad 30 lat i mają ugruntowaną pozycję, w innych dopiero raczkują. Z najnowszego raportu EY i EPPARG wynika, że rokrocznie dzięki hipotece odwróconej seniorzy na całym świecie uwalniają środki pieniężne o wartości 17 miliardów dolarów, a liczba ta wzrośnie do roku 2033 do 50 miliardów dolarów.

Wielkość poszczególnych rynków oraz prognozy rozwoju

Do najbardziej rozwiniętych rynków hipoteki odwróconej na świecie należą Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia. Do krajów, które przodują pod względem wyników oraz liczby dostawców usług warto dopisać również Kanadę, Norwegię, Szwecję, Holandię i Niemcy. Już dziś, według szacunków EY i EPPARG, seniorzy w USA uwalniają corocznie 7 miliardów dolarów kapitału z tytułu hipoteki odwróconej. Seniorzy w Wielkiej Brytanii uwalniają ponad 4 miliardy dolarów rocznie, a w Australii 3 miliardy dolarów. Prognozy na najbliższe dziesięć lat są obiecujące. Wolumeny środków uwolnionych dzięki hipotece odwróconej wzrosną w USA do ponad 12 mld dolarów, w Wielkiej Brytanii do ponad 7 mld, a w Australii do 5-6 mld dolarów rocznie. Eksperci prognozują, że polscy seniorzy będą za dziesięć lat uwalniać środki o wartości 5 mld dolarów rocznie (dziś jest to 0,1 mld dol.).

– Pamiętajmy, że polski rynek, na tle innych krajów, jest wciąż młody. Zagraniczne rynki rozwinęły się m.in. dzięki profesjonalizacji usług, wysokim standardom obsługi oraz dostępie do długofalowego i bezpiecznego finansowania. Wszystkie te czynniki możemy obserwować już w Polsce, zatem prognozy dotyczące rozwoju rodzimego rynku są bardzo optymistyczne, pokazują jego ogromny potencjał. Dla ziszczenia się tej prognozy konieczne jest jednak spełnienie szeregu warunków, między innymi udostępnienie hipoteki odwróconej w modelu kredytowym – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM oraz Członek Zarządu EPPARG.

Tabela

Wartość środków uwalnianych dzięki hipotece odwróconej (rocznie w wybranych krajach). Porównanie wolumentów dziś oraz za dziesięć lat (w 2033 roku) w miliardach dolarów. Dane w oparciu o najnowszy raport „Global Equity Release Roundtable 2023” przygotowany przez EY oraz EPPARG.

  USA UK Australia Francja Holandia Włochy Niemcy Polska
Wolumen dziś 7 4 3 0,1 1 0,1 1 0,1
Wolumen

za 10 lat

>12 >7 5-6 >8 >5 >8 >8 >5

Dane: Raport EY i EPPARG, https://epparg.org/news/global-equity-release-market-forecast-to-hit-usd-50-billion-by-2033/

W ujęciu globalnym usługa jest zróżnicowana

W każdym z trzynastu analizowanych krajów etap rozwoju usługi jest inny, podobnie jak liczba oferowanych rozwiązań. W większości przypadków podmiotami, które oferują hipotekę odwróconą w różnych modelach są banki, firmy ubezpieczeniowe, czy sekurytyzacyjne. Najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest odwrócony kredyt hipoteczny (obecny m.in. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Norwegii, Irlandii czy Kanadzie). W pozostałych krajach oferowana jest renta dożywotnia (np. w Polsce i  Niemczech), czyli hipoteka odwrócona w modelu sprzedażowym. Są też kraje (np. Hiszpania i Francja), w których z powodzeniem funkcjonują oba modele hipoteki odwróconej (kredytowy i sprzedażowy).

Najniższy wiek, w którym senior może skorzystać z hipoteki odwróconej to 55 lat (m.in. w Kanadzie, czy Wielkiej Brytanii). W większości krajów granicą wiekową jest 60 lat, choć w Niemczech oraz Hiszpanii dopiero 65 lat. Ciekawe porównanie, które znalazło się w raporcie EY i EPPARG, dotyczy form kontaktu z seniorami, celem obsługi oraz sfinalizowania umowy. W większości krajów (w tym także w Polsce) firmy stawiają na kontakt osobisty, aczkolwiek są kraje, gdzie większość formalności załatwianych jest zdalnie (np. w Kanadzie czy Holandii).

– Największą barierą do rozwoju usługi, według ekspertów EY i EPPARG, jest wciąż niska świadomość dotycząca usługi jaką jest hipoteka odwrócona. W Polsce świadomość i wiedza emerytów plasuje się na dość wysokim poziomie, co potwierdzają nasze cykliczne badania opinii, jednak jest to świadomość wspomagana. Spontanicznie zdecydowana większość seniorów nie bierze pod uwagę hipoteki odwróconej jako rozwiązania, dzięki któremu można poprawić swoją sytuację. W naszym kraju największą barierą pozostają również dedykowane tej branży regulacje prawne, na które czekamy od ponad dziesięciu lat – podsumowuje Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Komentarze ekspertów zagranicznych do raportu „Global Equity Release Roundtable 2023”

Steve Kyle, Sekretarz Generalny EPPARG

Najnowszy raport utwierdza nas w przekonaniu, że uwolnienie kapitału z nieruchomości umożliwia starszym właścicielom mieszkań i domów wykorzystanie własnej nieruchomości jako aktywa, które można spieniężyć, by mieć godną emeryturę. Budowanie świadomości tej usługi na arenie międzynarodowej jest bardzo ważne przede wszystkim ze względu na korzyści społeczne i gospodarcze, które przynosi.

Ben Grainger, Partner w EY

Rosnący rynek hipoteki odwróconej może zmienić jakość życia tysięcy ludzi na emeryturze. To jest niezmiernie pozytywne, że jesteśmy świadkami takiej dynamiki zmian na tym rynku. Odblokowanie potencjału tego rynku na całym świecie będzie wymagało głębszej współpracy transgranicznej, osiągniętej poprzez dzielenie się modelami i źródłami finansowania oraz najlepszymi praktykami ochrony klientów.

Steve Irwin, prezes NRMLA w USA

Nieruchomości to największe aktywa będące w posiadaniu seniorów na całym świecie, a pamiętajmy, że liczba osób starszych wciąż rośnie. Uwolnienie kapitału zamrożonego w nieruchomościach jest kluczem do bezpiecznej emerytury. Wraz ze wzrostem globalnych rynków konieczna jest też właściwa ochrona konsumentów i edukacja, które powinny być nieozdownym elementem każdej oferty produktowej.

David Burrowes, członek zarządu EPPARG

Aby uruchomić kapitał zamrożony w nieruchomościach potrzebna jest większa świadomość klientów dotycząca usługi i całego rynku. Warto budować zaufanie konsumentów poprzez wysoką jakość usług, odpowiednie standardy ale również innowacje wspierające ten rynek.

[1] Raport „Global Equity Release Roundtable 2023”, wyd. Ernst & Young oraz European Pensions and Property Asset Group (EPPARG). Szczegóły: https://epparg.org/news/global-equity-release-market-forecast-to-hit-usd-50-billion-by-2033/

[2] Tamże.

Restauracje Sfinksa z 47,48 mln zł sprzedaży w I kw. 2024 r.

Zarządzane przez Sfinks Polska restauracje SPHINX, Chłopskie Jadło i The Burgers, osiągnęły w I kwartale 2024 r. przychody w wysokości 47,48 mln zł, co oznacza wzrost o 7,4% r/r. Na koniec marca br. sieć, której przychody gastronomiczne spółka raportuje, liczyła 75 lokali. W przypadku porównywalnej sieci restauracji wzrost sprzedaży był wyższy i wyniósł 9,5% r/r.

Przychody porównywalnej (L4L) sieci restauracji Sfinksa, z wyłączeniem sieci Piwiarnia, działających na koniec stycznia, lutego i marca tego roku oraz w analogicznych okresach roku ubiegłego, wyniosły w I kwartale 2024 r. 44,76 mln zł wobec 40,89 mln zł.

 

– W I kwartale tego roku średniomiesięczna liczebność naszej sieci była jeszcze nieco mniejsza niż w tym samym kwartale przed rokiem, a zatem wzrost obrotów lokali tym bardziej potwierdza pozytywny trend jeśli chodzi o wielkość sprzedaży. Szczególnie cieszą wyniki L4L, gdyż nasza sieć będzie się rozwijać i w kolejnych kwartałach planujemy nowe otwarcia, co będzie miało jeszcze większy wpływ na wzrost sprzedaży w sieci ogółem. Na początku roku uruchomiliśmy dwie restauracje franczyzowe w Toruniu i Gdańsku. W II kwartale 2024 r. nowych restauracji znów przybędzie, m.in. w Gliwicach, Rzeszowie, Jarocinie, Poznaniu. Jeżeli nie będzie jakichś niespodziewanych zdarzeń w otoczeniu rynkowym, to w tym roku powinniśmy łącznie uruchomić 20-30 nowych restauracji pod różnymi markami – zapowiada Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Polskie firmy ubezpieczyły w ubiegłym roku obroty handlowe o wartości ponad 911 mld zł

W 2023 roku ubezpieczyciele objęli ochroną transakcje handlowe na kwotę 911 mld złotych. To o 10 proc. więcej niż w roku poprzednim. Ta kwota to niemal 29,3 proc. wartości całej polskiej gospodarki w 2023 r[1]. i jest o 38 proc. większa niż budżet państwa[2]. Polskie przedsiębiorstwa doceniają tę formę zabezpieczenia obrotów w niełatwej sytuacji ekonomicznej.

Ubezpieczyciele należności wypłacili odszkodowania na sumę 384,5 mln zł, co oznacza wzrost o 75 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Wyższe wypłaty z ubezpieczeń należności wynikają z pogarszającej się sytuacji płatniczej przedsiębiorstw w porównaniu do lat 2020 – 2022, kiedy funkcjonowały one w środowisku wysokiej podaży pieniądza.

Polskie przedsiębiorstwa oraz zagraniczni odbiorcy polskich towarów i usług działają obecnie w środowisku wysokich stóp procentowych. Dodatkowo wzrost wartości szkód jest pochodną wzrostu wartości ubezpieczonych obrotów:

Więcej ubezpieczonych obrotów wynika nie tylko z aktywności gospodarczej przedsiębiorstw, inflacji, ale także z rosnącej roli kredytu kupieckiego w gospodarce w warunkach podwyższania kosztów krótkoterminowych kredytów bankowych – mówi Rafał Mańkowski, dyrektor ds. ubezpieczeń majątkowych w Polskiej Izbie Ubezpieczeń.

Podmioty gospodarcze coraz lepiej też zarządzają ryzykiem płatności. Rośnie zainteresowanie ubezpieczeniem należności, a firmy, które już z tej formy zabezpieczenia korzystają – rozszerzają swoją działalność.

Zakłady ubezpieczeń dostarczają informacje gospodarcze, pomagają w zarządzaniu limitami kredytu kupieckiego dla poszczególnych odbiorców towarów i usług. Uczestniczą też w windykacji wypłat odszkodowań w razie braku płatności za fakturę. Dzięki temu firmy mogą zachować rentowność i rozwijać się, mimo słabszego popytu wewnętrznego oraz nienajlepszej koniunktury wśród głównych partnerów handlowych Polski – dodaje Rafał Mańkowski.

Dane o ubezpieczeniach należności w 2023 roku

Dane w mln zł 2023
Ekspozycja krajowa (31 grudnia) 172 544
Ekspozycja eksportowa (31 grudnia) 113 591
Ekspozycja łączna (31 grudnia) 286 135
Ubezpieczone obroty krajowe 701 443
Ubezpieczone obroty eksportowe 209 866
Ubezpieczone obroty łączne 911 309
Odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto 384,5

[1] Szacunki PIU na podstawie: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rachunki-narodowe/kwartalne-rachunki-narodowe/informacja-glownego-urzedu-statystycznego-w-sprawie-zaktualizowanego-szacunku-pkb-wedlug-kwartalow-za-lata-2022-2023,8,12.html

[2] Szacunki PIU na podstawie: https://stat.gov.pl/podstawowe-dane/

Amerykański rynek pracy nie zatrząsł rynkiem

Jeszcze na początku tygodnia dane z rynku pracy oceniano jako najważniejszy odczyt tygodnia. W międzyczasie poznaliśmy jednak sporo danych cząstkowych, które trochę dały nam wskazówkę, co się może wydarzyć w piątek i tak się stało. Konferencja prezesa NBP bez niespodzianek. Zarówno złoto, jak i złoty zyskiwały w piątek.

Dane z USA bez większego wpływu na kursy

Patrząc na dane opublikowane, aż trudno uwierzyć, że po ich odczycie mieliśmy tylko krótki ruch, który od razu został skorygowany. Bezrobocie wbrew oczekiwaniom spadło z 3,9% na 3,8%. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym zmieniło się o 303 tysiące miejsc, podczas gdy oczekiwano 200 tysięcy. Z kolei zatrudnienie w sektorze prywatnym rosło o 232 tysiące, podczas gdy oczekiwano 160 tysięcy. Warto w tym miejscu przypomnieć jedną kwestię. Oczekiwania z USA publikowane są wiele dni przed danymi. W poprzednich dniach tego tygodnia widzieliśmy jednak dużo danych blisko rynku pracy, które pokazywały lepszą kondycję rynku. To z kolei spowodowało, że inwestorzy większość tego uwzględnili już w cenach. Z tego właśnie powodu po pierwotnym entuzjazmie mieliśmy niemal od razu powrót do poziomów, z których rozpoczął się ruch.

Konferencja prezesa NBP

Na piątkowej konferencji prasowej prezes Adam Glapiński potwierdzał, że inflacja co prawda jest w celu, ale stopy procentowe znajdują się na dobrym poziomie i nie ma potrzeb ich obniżania. Pojawiała się prognoza, że w przypadku pełnego wyłączenia tarcz, inflacja do końca roku wzrosłaby do 7,5% a wraz z nimi 3,9%. Zwrócono również uwagę, że ze względu na tarcze możemy mieć powtórkę z procedury nadmiernego deficytu. To tłumaczy, dlaczego obecna władza chce szybko wyłączać niektóre wydatki, które podobnie jak deficyt otrzymała po poprzedniej ekipie. Nie było tutaj zatem większych niespodzianek. Nie obyło się oczywiście bez odniesień do przygody z wnioskiem do Trybunału Stanu. To również nie spowodowało zmian na rynkach. Inwestorzy uważają bowiem, że ten temat teraz chwilowo utknie i na poważnie wypłynie przy kolejnych wyborach.

Szaleństwo na złocie trwa

29 marca to ważna data w notowaniach złota, to ostatni dzień, kiedy ten surowiec nie ustanowił rekordu wszech czasów. Tak codziennie w zeszłym tygodniu mieliśmy kolejne rekordy cenowe wszech czasów na złocie. W takich sytuacjach otwarte jest pytanie, ile to jeszcze będzie trwać. Należy jednak wziąć pod uwagę, że złoto i inwestowanie w nie staje się coraz bardziej „medialne”. W rezultacie zdrowy rozsądek nie jest elementem, który towarzyszy wszystkim inwestorom. Nie brakuje komentarzy, że obecne wzrosty mogą trwać jeszcze z drobnymi przerwami bardzo długo. Z drugiej strony wiele osób wskazuje również na to, że mamy do czynienia ze spekulacyjną bańką, a nowi wchodzący inwestorzy tylko pozwalają zrealizować zyski tym, którzy kupili wcześniej. Najbliższe tygodnie pokażą, kto miał rację.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Zmiany w Shell Polska: Katarzyna Warzywoda i Monika Kielak-Łokietek na nowych stanowiskach kierowniczych

Katarzyna Warzywoda, która do tej pory pełniła funkcję dyrektorki ds. rozwiązań flotowych na Europę Środkową i Południową w Shell, w kwietniu br. objęła stanowisko dyrektorki działu stacji paliw i rozwoju sieci detalicznej w Shell Polska. W nowej roli będzie odpowiedzialna za rozwój polskiego biznesu Mobility (sieci stacji paliw) i rozszerzenie portfolio firmy o elektromobilność i paliwa alternatywne. Monika Kielak-Łokietek, dotychczasowa dyrektorka biznesu mobilności, prezeska zarządu Shell Mobility i członkini zarządu Shell Polska, od kwietnia 2024 r. zajmuje stanowisko dyrektorki ds. portfela sieci. Monika pozostaje w zarządzie Shell Polska, a w maju br. przekaże Katarzynie Warzywodzie funkcje prezeski Shell Mobility.

Katarzyna Warzywoda jest związana z Shell od ponad 20 lat. Przez ostatnie trzy lata, jako dyrektorka ds. rozwiązań flotowych na Europę Środkową i Południową w Shell, była  odpowiedzialna za rozwój segmentu flotowego w tym regionie. Jednym z kamieni milowych było wdrożenie karty hybrydowej Shell Card EV w krajach Europy Środkowej i Południowej, co stanowiło znaczący krok we wsparciu klientów B2B w dekarbonizacji ich flot. Katarzyna Warzywoda jest absolwentką kierunku stosunki międzynarodowe Szkoły Głównej Handlowej, gdzie uzyskała tytuł magistra.

Przyszedł czas na kolejne wyzwania. W nowej roli będę mogła wykorzystać moje doświadczenia w obszarze rozwiązań flotowych i przełożyć je na rozwój polskiego biznesu mobilności. Będziemy dążyć do skutecznego rozszerzenia portfolio firmy o elektromobilność i paliwa alternatywne, tak aby przybliżyć się do osiągnięcia celu przedsiębiorstwa energetycznego o zerowej emisji netto do 2050 r. Swoją przygodę zawodową w Shell rozpoczęłam właśnie w dziale mobilności więc to ekscytujący powrót do korzeni. Serdecznie dziękuję Monice za prowadzenie tak profesjonalnego zespołu, który każdego dnia przyczynia się do wzmocnienia marki Shell na rynku polskim i europejskim – mówi Katarzyna Warzywoda, nowa dyrektorka biznesu mobilności w Shell Polska, członkini zarządu w Shell Polska.

Monika Kielak-Łokietek w okresie swojej ponad 25-letniej kariery w Shell bierze czynny udział w rozwoju biznesów firmy w Polsce i regionie Europy Środkowo-Wschodniej. W swojej ostatniej roli przez blisko trzy lata profesjonalnie i z pasją prowadziła biznes Mobility kierując zespołem ponad 4 tysięcy osób w trudnym czasie biznesowym, wynikającym z sytuacji ekonomicznej i politycznej. W tych latach wraz z zespołem znacząco powiększyła sieć stacji paliw, wdrożyła koncept elektromobilności, w tym pierwsze własne ładowarki Shell Recharge oraz stacje LNG. Monika wprowadziła na rynek polski ulepszoną formułę paliw premium Shell V-Power oraz nową markę i koncept kawiarniano-gastronomiczny Shell Café, dzięki któremu Shell uzyskał dwucyfrowy wzrost biznesu pozapaliwowego. Na swoim nowym stanowisku Monika będzie odpowiedzialna za restrukturyzację portfolio sieci Shell.

Minione trzy lata w branży paliwowo-energetycznej to czas wielu zawirowań, kryzysów i wyzwań osadzonych na niezwykle dynamicznej scenie ekonomiczno-politycznej. To był dla mnie wielki zaszczyt i jednocześnie ogromna satysfakcja prowadzić biznes w tak trudnym czasie. Wspólnie z zespołem, nie tylko dźwignęliśmy największe wyzwania, ale też rozbudowaliśmy Shell o nowe stacje oraz wzmocniliśmy markę Shell na rynku polskim. Shell Recharge i Shell LNG stały się wyznacznikiem naszego udziału w transformacji energetycznej. Shell Café przyciąga klientów wyjątkową ofertą, która dodaje energii w podróży kierowcom, a paliwa premium Shell V-Power – samochodom. Z przyjemnością przekazuję prowadzenie biznesu Mobility w ręce doświadczonej liderki Katarzyny Warzywody i jestem przekonana o kolejnych sukcesach działu pod jej pieczą – mówi Monika Kielak-Łokietek, dyrektorka ds. portfela sieci, członkini zarządu w Shell Polska.

Monika Kielak-Łokietek jest absolwentką wydziału handlu zagranicznego SGH, a także wydziału zarządzania i marketingu Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie uzyskała tytuł magistra. Monika ukończyła również studia podyplomowe z zakresu wyceny nieruchomości na Politechnice Warszawskiej.

Dolar umocnił się jedynie na chwilę

Dolar po ostatnim raporcie NFP zdołał umocnić się jedynie na moment. Kurs EUR/USD po chwilowym spadku poniżej poziom 1,08 wrócił do wzrostów i zakończył się blisko poziomu otwarcia. Amerykańskie akcje zyskały ostatecznie, choć pierwsza reakcja była negatywna. Rentowności amerykańskich obligacji wzrosły. Aktualnie rynek daje niewiele ponad 45 proc. szans na podwyżkę stóp procentowych w czerwcu przez Fed.

Rynek pracy w USA nie zamierza jak na razie zwalniać. Tak wynika z piątkowych danych, które pokonały rynkowy konsensu i pokazały solidne liczby. 303 tys. nowych miejsc pracy to rezultat powyżej najbardziej skrajnie optymistycznej prognozy spośród tych przedstawianych przez analityków ankietowanych przez agencję Bloomberg. Za ten mocny wzrost odpowiada po części kreacja wakatów rządowych, których przybyło aż 71 tys. Na siłę rynku pracy wskazuje również spadek stopy bezrobocia, która z poziomu 3,9 proc. obniżyła się do 3,8 proc. Jeśli zerkniemy na większe szczegóły zauważymy także wzrost wskaźnika aktywności zawodowej z 62,5 proc. do 62,7 proc. Presja płacowa w ujęciu miesięcznym wzrosła do 0,3 proc. a w relacji rok do roku mamy oczekiwany spadek do 4,1 proc. To niewiele więcej niż w okresie przed pandemicznym, kiedy to w 2019 roku dynamika ta średniorocznie wyniosła 3,3 proc.

Rynek po piątkowych danych zredukował swoją wycenę prawdopodobieństwa obniżki stóp w czerwcu z 60 proc. do 45 proc. Dolar zyskał a potem całość tego wzrostu oddał – to pokazuje, że NFP jest istotny, ale nie kluczowy w tym momencie. Pamiętajmy, że Powell podczas swojej ostatniej konferencji podkreślił, że do obniżek może dojść nawet jeśli rynek pracy nie wpadnie w recesję. Być może rynek miał to z tyłu głowy i dlatego tak zareagował. Złoto „wystrzeliło” do 2330 USD ( a dziś kosztowało nawet powyżej 2350 USD) wyznaczając nowe rekordy, co jest reakcją niestandardową, bo z reguły kiedy dolar zyskuje wycena metalu spada. Tym razem mamy spadek korelacji ujemnej. Rentowności obligacji amerykańskich wzrosły, co jest zrozumiałą reakcją, ponieważ rynek oczekuje wyższych stóp przez dłuższy czas. Indeksy w pierwszej reakcji obniżyły się, jednak bardzo szybko wróciły do odwrotnej tendencji, co można tłumaczyć, że dobre dane to dobre dane dla rynku akcyjnego, i tyle. Skala wzrostów ich jest jednak na razie na tyle mała, że nie potrafiła zredukować w pełni zniżek z czwartku, które zostały wywołane przez „jastrzębie” komentarze płynące z Fed. 8

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Prof. Grzegorz Mazurek Rektorem Akademii Leona Koźmińskiego przez kolejne cztery lata

Prof. dr hab. Grzegorz Mazurek, obecny Rektor Akademii Leona Koźmińskiego, uzyskał reelekcję i będzie pełnił tę funkcję przez kolejne cztery lata. Był jedynym kandydatem w wyborach na kadencję rozpoczynającą się 1 września 2024 roku. Prof. Mazurek będzie kontynuował misję tworzenia najlepszej, silnie umiędzynarodowionej europejskiej uczelni biznesowej oraz realizacji pionierskich w polskim środowisku edukacyjnym projektów zmieniających oblicze nauki i edukacji.

Wybór Rektora Akademii Leona Koźmińskiego przebiegł zgodnie z zapisami Statutu Uczelni, nadanego przez założyciela. Prof. Grzegorz Mazurek spełnił wszystkie kryteria określone dla kandydata na Rektora. kandydaturę pozytywnie zaopiniował Senat uczelni. Tym samym 25 marca 2024 r. prof. Mazurek w głosowaniu Rady Powierniczej Akademii Leona Koźmińskiego został jednomyślnie wybrany na Rektora Akademii Leona Koźmińskiego na kadencję 2024-2028.

Prof. Grzegorz Mazurek jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. W trakcie studiów uzyskał stypendium, które umożliwiło mu wyjazd na dwa lata do University of Tilburg, jednej z najlepszych europejskich szkół biznesu. Prof. Mazurek pracował tam m.in. jako asystent i uzyskał trzeci już tytuł magistra. Po powrocie do Polski, w 2005 roku obronił pracę doktorską i uzyskał stopień naukowy doktora w Szkole Głównej Handlowej.

Z Akademią Leona Koźmińskiego związany od września 2005 roku – najpierw jako starszy asystent w Katedrze Marketingu, następnie adiunkt, profesor nadzwyczajny, a od maja 2020 roku profesor tytularny. W latach 2012 – 2020 pełnił funkcję Prorektora ds. współpracy z zagranicą odpowiadając za strategię umiędzynarodowienia, akredytacje międzynarodowe oraz marketing uczelni. W 2017 roku ukończył program rozwojowy w IESE Business School w Barcelonie. We wrześniu 2020 roku objął funkcję Rektora Akademii Leona Koźmińskiego na swoją pierwszą czteroletnią kadencję.

Poza uczelnią piastuje szereg innych funkcji, bezpośrednio związanych z działalnością Akademii. Jest m.in. członkiem Rady do spraw Planu dla Pracy i Rozwoju, Komisji ds. Współpracy Międzynarodowej KRASP, EFMD Advisory Board dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Zarządu Stowarzyszenia Edukacji Menedżerskiej Forum, Zespołu oceniającego projekty o zasięgu międzynarodowym w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA) oraz prezydentem International Advisory Board francuskiej uczelni biznesowej ISC Paris.

W pracy badawczej specjalizuje się w tematyce transformacji cyfrowej organizacji, e-handlu oraz marketingu cyfrowego. W Akademii Leona Koźmińskiego koordynuje szereg programów studiów związanych z szeroko rozumianą cyfryzacją. Prowadzi zajęcia na wszystkich poziomach kształcenia.

Obecnie jako Rektor-elekt prof. Mazurek formułuje swój zespół prorektorski, który – zgodnie z procedurą – w czerwcu przedstawi do opinii Senatowi i Radzie Powierniczej.

Maciej Kowalski na czele Grupy Ignitis w Polsce

Grupa Ignitis realizuje w Polsce ambitną strategię rozwoju. Od lutego br. funkcję prezesa zarządu spółki Ignitis Renewables, inwestującej w zielone moce wytwórcze, pełni Maciej Kowalski. W kwietniu menedżer stanął również na czele spółki Ignitis Polska, zajmującej się obrotem energii.

– Naszym celem jest budowa w pełni ekologicznego i bezpiecznego ekosystemu energetycznego dla obecnych i przyszłych pokoleń. Polska przechodzi obecnie transformację w kierunku zielonej energii, w której aktywnie bierzemy udział. Wierzę, że przywództwo Macieja Kowalskiego pozwoli dodatkowo wzmocnić pozycję Grupy Ignitis jako partnera pierwszego wyboru w polskim sektorze odnawialnej energii – deklaruje Vidmantas Salietis, członek zarządu ds. komercyjnych w Grupie Ignitis.

Grupa Ignitis jest w Polsce reprezentowana przez dwie spółki. Ignitis Polska istnieje od 2017 roku; początkowo swoją działalność koncentrowała na hurtowym rynku energii, a od 2020 roku obecna jest również na rynku detalicznym, w segmencie biznesowym. Z kolei spółka Ignitis Renewables rozpoczęła działalność w Polsce w 2019 roku. Obecnie zarządza dwiema farmami wiatrowymi – Pomerania o mocy 94 MW oraz Silesia I o mocy 50 MW. Na etapie zaawansowanego rozwoju jest projekt Silesia II o mocy 137 MW. Spółka rozwija także portfel elektrowni słonecznych o mocy 30 MW.

– Cieszę się z zaangażowania w realizację celów Grupy Ignitis. Przejęcie odpowiedzialności za działalność całej Grupy w Polsce jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Wspólnie z całym zespołem będziemy wzmacniać pozycję Grupy jako wiarygodnego partnera na polskim rynku energii – podkreśla Maciej Kowalski, prezes Ignitis Polska i Ignitis Renewables.

Maciej Kowalski ma szerokie doświadczenie w sektorze energii. Przed dołączeniem do Grupy Ignitis pracował przez ponad siedem lat w Grupie Enefit, oferującej szereg rozwiązań energetycznych. Jego doświadczenie obejmuje również pracę w takich firmach, jak RWE, Iberdrola, Polenergia oraz PKP Energetyka.

Grupa Ignitis jest jednym z największych koncernów multienergetycznych w regionie Morza Bałtyckiego. Poza Polską jest obecna w Litwie, Łotwie, Estonii i Finlandii, inwestuje też w start-upy energetyczne w Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji, Norwegii i Izraelu. W 2023 roku Grupa przeznaczyła na zielone inwestycje rekordową kwotę prawie 1 mld euro, realizując szeroko zakrojone projekty w segmencie zielonych mocy wytwórczych, głównie farm wiatrowych. Kapitalizacja Grupy notowanej na giełdach w Wilnie i Londynie wynosi około 7 mld zł.

Polacy kochają dyskonty, centra handlowe i osiedlowe sklepiki – preferencje zakupowe Polaków

Ponad 60% polskich konsumentów robi większe zakupy spożywcze (powyżej 100 zł) w dyskontach. Podobny odsetek wybiera też centra handlowe ze względu na ich ofertę rozrywkową, a blisko 40% Polaków decyduje się na wizytę w parkach handlowych ceniąc sobie dobrą znajomość przestrzeni, co gwarantuje sprawne i szybkie zakupy. Najnowszy raport Cushman & Wakefield „UX retail w Polsce. Polacy o budowie doświadczeń w obiektach handlowych” wskazuje, że Polacy mają jasno sprecyzowane oczekiwania w stosunku do każdego formatu handlowego, a każdy z nich może odpowiadać na inne potrzeby zakupowe (i nie tylko).

Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Cushman & Wakefield, spośród wszystkich rodzajów sklepów polscy konsumenci najczęściej odwiedzają te małe, lokalne, blisko swojego miejsca zamieszkania – 66% badanych chodzi tam raz lub kilka razy w tygodniu. To częściej niż zakupy online, które przynajmniej raz w tygodniu robi tylko 36% Polaków, zaś połowa – raz lub kilka razy w miesiącu. Z kolei parki i centra handlowe osiągają pod tym względem podobne wyniki (odpowiednio 32% i 33% Polaków chodzi do nich przynajmniej raz w tygodniu).

Powodem, dla którego tak chętnie i często odwiedzamy małe, osiedlowe sklepy, jest przede wszystkim wygoda. Niewielkie, bieżące zakupy najłatwiej jest zrobić blisko swojego domu lub mieszkania, na przykład po powrocie z pracy lub przy okazji odbierania paczki z naszym zamówieniem internetowym. Z kolei preferowanym miejscem większych zakupów spożywczych są zdecydowanie dyskonty – na duże zakupy powyżej 100 złotych wybiera je 62% respondentów. Pod względem rozrywki natomiast przodują centra handlowe, które w tym aspekcie wygrywają wśród blisko 60% badanych. Widzimy zatem, że każda kategoria obiektu handlowego jest atrakcyjna dla konsumentów z innych powodów, a to powinno być kluczowe dla właścicieli, zarządców i najemców w procesie tworzenia oferty, która trafi w potrzeby potencjalnych klientów”, mówi Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Dlaczego wybieramy ten, a nie inny obiekt handlowy?

Wśród cech, które zdaniem badanych decydują o atrakcyjności obiektu handlowego, przoduje duży wybór dostępnych sklepów. Odpowiedni portfel najemców jest ważny dla blisko 70% respondentów. Niewiele niższy wynik uzyskał łatwy dojazd i dobra infrastruktura oraz bezpłatny parking przy obiekcie (oba po 63%). Ponad połowa, bo 56% konsumentów ceni sobie położenie blisko domu (nie dalej niż kwadrans drogi autem od miejsca zamieszkania). Wysoko uplasowała się również oferta gastronomiczna (prawie 40%), a 1 na 5 osób wskazała ofertę rozrywkową, co pokazuje, że duża część respondentów odwiedza obiekty handlowe nie tylko ze względu na możliwość zrobienia w nich zakupów.

O ile dla właściciela istniejącego już obiektu wyzwaniem może być dopasowanie zastanej infrastruktury do nowych potrzeb, to inaczej jest z doborem najemców i stworzeniem optymalnej oferty. Z tego powodu wiele centrów handlowych decyduje się obecnie na rekomercjalizację, repozycjonowanie, a w razie potrzeby i na przebudowę, tak aby lepiej wpasować się w oczekiwania swoich gości. Polski sektor handlowy możemy zaliczyć już do grona rynków dojrzałych, a to oznacza, że coraz większa liczba budynków wymaga ponownego przemyślenia ich koncepcji czy odświeżenia wystroju, aby zwiększyć szansę na przyciągnięcie większego grona klientów, zwłaszcza tych najmłodszych”, komentuje Michał Masztakowski, Head of Retail Agency Poland, Cushman & Wakefield.

Centra handlowe czy centra rozrywki?

Centra handlowe są bez wątpienia tą kategorią obiektów, które posiadają najbardziej zróżnicowaną ofertę. Z drugiej strony – ich liczba jest ograniczona (obecnie na rynku funkcjonuje 440 centrów) i najczęściej są one zlokalizowane w ścisłym centrum dużych miast lub na obrzeżach aglomeracji, a to przekłada się na czasochłonny dojazd dla części ich klientów. Mimo to połowa osób gotowa jest poświęcić na podróż do centrum handlowego ponad 15 minut. Co zatem decyduje o ich atrakcyjności? Na pierwszym miejscu znajdują się bardziej korzystne promocje i niższe ceny. Dalej – szersza oferta i większa dostępność produktów oraz unikalność oferty.

Na uwagę w zakresie unikalności centrów zasługuje też aspekt rozrywkowy – dobre kino, przemyślana oferta gastronomiczna i, w mniejszym stopniu, wydarzenia w obiekcie. Wagę szerokiej oferty handlowej i rozrywkowej potwierdzają wyniki odwiedzalności. Jak wynika z danych Cushman & Wakefield, średnioroczna dynamika wzrostu liczby klientów w 2023 roku w stosunku do 2022 była najwyższa w grupie największych centrów handlowych, o powierzchni najmu przekraczającej 60 000 mkw. i najszerszej ofercie handlowo-usługowej”, Paulina Bauer, Head of Retail Asset Services, Cushman & Wakefield.

Parki handlowe to gwarancja wygodnych zakupów

Jak wynika z badania Cushman & Wakefield, park handlowy jest przede wszystkim tym miejscem, które powinno umożliwiać sprawne zakupy w dobrych cenach – niskie ceny produktów i promocje są bowiem kluczowe dla około 2/3 Polaków, którzy je odwiedzają. Co ciekawe, blisko 40% doceniłoby możliwość otrzymania zniżki dla stałych klientów. Badanie wykazało też, że w przypadku tego formatu handlowego istotną zaletą są również duże parkingi, na które zwróciła uwagę blisko 1/3 badanych. Z kolei dla prawie 40% konsumentów zachętą do wizyty w pobliskim parku handlowym jest dobra znajomość przestrzeni, umożliwiająca sprawne i szybkie zakupy. Warto także ograniczyć zmiany w tym zakresie – tym bardziej, że nie lubi ich niemal 60% konsumentów.

Przemyślany, intuicyjny układ przestrzenny powinien być wskazówką zwłaszcza dla tych deweloperów lub właścicieli, którzy przygotowują się do budowy nowych parków handlowych, a warto podkreślić, że jest to najszybciej rosnący format retailowy na polskim rynku. Jak wynika z danych Cushman & Wakefield, na koniec 1 kwartału 2024 roku w budowie pozostawało 40 obiektów handlowych, z czego aż 25 nieruchomości stanowiły właśnie parki. W porównaniu z centrami handlowymi ich przewagą może więc być mniejsza zmienność rozmieszczenia lokali przy jednoczesnej podobnej dostępności miejsc parkingowych oraz niskich, konkurencyjnych cenach”, podsumowuje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Program partnerski rozwiązań SaaS: klucz do sukcesu małych firm w marketingu afiliacyjnym

Firmy oferujące oprogramowanie jako usługę (SaaS) stoją przed wyjątkową szansą na rozwój dzięki uruchomieniu własnych programów partnerskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej korzyściom płynącym z zastosowania przez nie marketingu afiliacyjnego, szczególnie pod kątem małych przedsiębiorstw.

Dane mówią same za siebie – już 80% firm już korzysta w swojej strategii marketingowej z programów partnerskich, co potwierdza efektywność tego kanału rozwoju biznesu. Implementacja programu marketingu afiliacyjnego może więc znacząco przyczynić się do wzrostu firm działających w modelu SaaS, co zostanie dokładniej omówione w dalszej części tego artykułu.

Zastanawiasz się, czy marketing afiliacyjny jest odpowiedni właśnie dla Twojej firmy? Jakie korzyści może przynieść uruchomienie własnego programu partnerskiego? W dalszej części tekstu odpowiemy na te pytania, zachęcając do odkrywania możliwości, jakie marketing afiliacyjny otwiera w branży SaaS. Dla firm SaaS poszukujących skutecznego sposobu na zarządzanie wydatkami marketingowymi, Admitad oferuje rozwiązanie dostosowane do ich potrzeb.

Czym jest marketing afiliacyjny?

Marketing afiliacyjny to strategia marketingowa oparta na wynikach, która umożliwia firmom współpracę z osobami fizycznymi lub innymi przedsiębiorstwami, zwanymi afiliantami, w celu promowania swoich produktów lub usług. Afilianci otrzymują wynagrodzenie w formie prowizji za każdą sprzedaż, wygenerowane leady lub inne, ustalone wcześniej wyniki działań promocyjnych.

Marketing afiliacyjny jest efektywnym kosztowo sposobem wykorzystania  umiejętności marketingowych i sieci kontaktów innych osób w celu zwiększenia przychodów i rozbudowy bazy klientów. Dzięki współpracy z afiliantami, którzy promują produkty i zwiększają ruch na stronie marki, firmy mogą zwiększać sprzedaż oraz świadomość swojej marki. Ten model marketingu, oparty na wynikach, jest szczególnie atrakcyjny dla małych firm, ponieważ ponoszą one wydatki marketingowe, czyli prowizje, dopiero po zrealizowaniu sprzedaży. Afilianci z kolei korzystają na uczestnictwie w programach partnerskich, czerpiąc korzyści finansowe z każdej wygenerowanej sprzedaży produktów lub usług, które cenią. 

Marketing partnerski dla SaaS: jak to działa?

Wydawcy afiliacyjni, którzy chcą działać w programach firm SaaS, po rejestracji otrzymają unikalny link, który mogą umieszczać na swoich stronach internetowych, landing pages oraz platformach mediów społecznościowych.

Co więcej, partnerzy afiliacyjni często zyskują dostęp do samego narzędzia SaaS, co umożliwia im tworzenie szczegółowych samouczków, recenzji wideo i efektywne promowanie produktu na swoich kanałach. Ten bezpośredni dostęp ma znaczenie przy podkreślaniu unikalnych cech i funkcji narzędzia SaaS.

Kiedy użytkownik kliknie na unikalny link afilianta i dokona zakupu, afiliant otrzymuje prowizję za pozyskanie nowego klienta. W odróżnieniu od tradycyjnych programów polecających, które zwykle oferują jednorazowe prowizje, programy partnerskie SaaS często proponują powtarzające się prowizje, uzależnione od odnowień subskrypcji przez klientów.

Afilianci w programach SaaS mogą wykorzystywać różnorodne strategie, aby zwiększyć swoje dochody i rozwijać działalność. Na przykład, bloger może wykorzystać techniki SEO i content marketingowe, aby tworzyć popularne treści przydatne dla potencjalnych klientów SaaS, zwiększając szanse na generowanie prowizji.

Korzyści z marketingu afiliacyjnego dla firm SaaS

Dla firm oferujących oprogramowanie jako usługę (SaaS), marketing afiliacyjny stał się niezwykle skutecznym narzędziem marketingowym. Jego mechanizm działania jest jednocześnie prosty i efektywny: reklamodawca wypłaca swoim afiliantom procent od sprzedaży tylko wtedy, gdy ta sprzedaż rzeczywiście następuje dzięki ich działaniom. Brak sprzedaży to również brak zbędnych kosztów. Taka strategia, oparta na wynikach, minimalizuje wydatki marketingowe, ograniczając je wyłącznie do sytuacji, w której sprzedaż faktycznie ma miejsce dzięki działaniom afilianta.

Dla firm SaaS monitorowanie efektywności programu marketingu afiliacyjnego jest stosunkowo proste. Linki afiliacyjne umieszczone na stronach docelowych partnerów zwiększa widoczność marki w internecie. Każde kliknięcie w link i wynikająca z niego sprzedaż są rejestrowane za pomocą plików cookie, co umożliwia precyzyjne śledzenie konwersji. Ponadto firma może śledzić zachowania użytkowników rejestrujących się na darmowy okres próbny i nagrodzić partnerów, gdy ich polecony klient zdecyduje się na płatny plan. Firmy SaaS mogą również zaoferować cykliczne prowizje za klientów, którzy decydują się na subskrypcję miesięczną lub okresową. 

Bez względu na to, jaki model programu partnerskiego wybierze firma, może w jego efekcie spodziewać się wzrostu sprzedaży. Sieć afiliantów jest często tańszym i skuteczniejszym rozwiązaniem niż inwestycja w drogie narzędzia marketingowe lub budowa specjalistycznych zespołów sprzedażowych. 

Osiem kluczowych przyczyn, dla których firmy wybierają marketing afiliacyjny

Oto osiem powodów, dla których firma oferująca rozwiązania SaaS powinna rozważyć wykorzystanie marketingu partnerskiego:

    1. Wzmocnienie działań promocyjnych: Marketing afiliacyjny rozszerza strategię promocji firmy o wykorzystanie linków partnerskich.  Pozwalają one zwiększyć widoczność online przez umieszczenie informacji o produktach i promocjach przedsiębiorstwa na stronach internetowych partnerów. 
    2. Mierzalne ROI: Wartość działań afiliacyjnych jest łatwa do zmierzenia, ponieważ wydawcy otrzymują wynagrodzenie tylko za konkretne, wymierne rezultaty, takie jak generowanie leadów czy sprzedaż.
    3. Społeczny dowód słuszności (social proof): Pozytywne recenzje i rekomendacje partnerów zwiększają zaufanie i wiarygodność marki w oczach potencjalnych klientów.
    4. Możliwość śledzenia sprzedaży: Programy afiliacyjne oferują zaawansowane narzędzia do śledzenia zachowań użytkowników linków afiliacyjnych, co pozwala na dokładne monitorowanie efektywności kampanii.
    5. Nowatorskie strategie marketingowe: Współpraca z afiliantami działającymi w różnych modelach biznesowych i posiadającymi zróżnicowane pomysły marketingowe i sprzedażowe  pozwala na skuteczniejsze promowanie produktów i usług na wielu platformach i w różnych formatach.
    6. Płatności uzależnione od wyników: Wypłacanie prowizji tylko za wcześniej ustalone działania minimalizuje ryzyko i maksymalizuje efektywność wydatków marketingowych. W branży elektronicznej prowizja afiliacyjna wynosi z reguły od 5 do 15 proc., w związku z czym ROAS może wynieść 10 do 1, a nawet więcej.
    7. Skalowalność biznesu: Marketing afiliacyjny umożliwia rozszerzenie zasięgu działań promocyjnych bez konieczności zaangażowania nowych zasobów wewnętrznych. W skalowaniu pomaga różnorodność partnerów uczestniczących w programie, atrakcyjne prowizje w porównaniu z konkurencją i łatwość dołączania nowych wydawców do programu.
    8. Zwiększenie ruchu na stronie:  Partnerzy afiliacyjni, zamieszczając linki partnerskie, kierują ruch do strony reklamodawcy, co może poprawić jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach i zwiększyć ruch organiczny.

Podsumowanie

Marketing afiliacyjny stanowi potężne narzędzie dla firm działających w modelu SaaS, które może znacząco zwiększyć adopcję ich rozwiązań przez klientów oraz poprawić widoczność. Dla rozwijających się przedsiębiorstw, które dążą do intensyfikacji swoich działań marketingowych przy jednoczesnym minimalizowaniu kosztów, afiliacja to jedno z najbardziej efektywnych rozwiązań dostępnych na rynku.

Admitad może wesprzeć firmy SaaS w poszukiwaniu nowych klientów na całym świecie, oferując potencjalny wzrost liczby zamówień online o 20-30%. Zapoznaj się z naszymi najnowszymi planami abonamentowymi, aby odkryć, jak możemy przyczynić się do rozwoju Twojego biznesu.

DL Invest Group podsumowuje udany pierwszy kwartał 2024 roku

38 umów najmu o łącznej wartości rocznego czynszu blisko 12 mln zł, uzyskanie pozwolenia na budowę III i IV etapu inwestycji magazynowej DL Invest Park Psary o łącznej powierzchni wynajmowalnej ponad 122 000 mkw. oraz rozpoczęcie budowy kolejnej hali magazynowej w podwarszawskim projekcie DL Invest Park Teresin dla najemcy, który podpisał umowę najmu dotyczącą 13 000 mkw. to wybrane sukcesy firmy DL Invest Group, jednej z najszybciej rozwijających się polskich grup inwestorskich i deweloperskich.  

Pierwszy kwartał 2024 roku to jeden z najbardziej udanych i najbardziej pracowitych kwartałów w historii DL Invest Group. Obok podpisania nowych umów najmu, uzyskania pozwoleń na budowę kolejnych projektów oraz rozpoczęcia realizacji kolejnej hali magazynowej w Teresinie w ciągu ostatnich trzech miesięcy przekazaliśmy wynajęte wcześniej powierzchnie między innymi: Lux Med, Sphinx, TPA czy Just in Time Logistic, a do naszych katowickich projektów mixed-use DL Piano i DL Atrium wprowadziliśmy nowe przedszkola” – mówi Aneta Kulik, Dyrektor ds. Komercjalizacji w DL Invest Group. „Dynamicznie rozwija się także nasz autorski projekt DL Space, który zakłada wprowadzenie elastycznych form wynajmu wcześniej przygotowanych wysokiej jakości powierzchni biurowych, dla osób i firm potrzebujących mniejszych przestrzeni lub umów zawartych na krótsze terminy. W ramach tej formuły wynajęliśmy już ponad 5 000 mkw. w naszych obiektach mixed-use w Katowicach i Częstochowie.Tylko w ostatnim kwartale podpisanych zostało przeszło 20 umów najmu z nowymi podmiotami na elastyczny najem” – dodaje Edyta Leszczyńska odpowiedzialna za sukces projektu.

6 miliardów złotych to planowana wartość portfolio nieruchomości

Zróżnicowane portfolio nieruchomości DL Invest Group obejmuje trzy podstawowe segmenty: centra logistyczne, obiekty mixed-use oraz parki handlowe. Przeanalizowane wielowątkowo, starannie wybrane lokalizacje oraz projekty przygotowane w szczegółach pod względem architektonicznym, funkcjonalnym oraz wykonawczym przy zachowaniu najwyższych wymogów dotyczących jakości stanowią podstawę sukcesu DL Invest Group. Obecna wartość portfolio firmy obejmującego nieruchomości istniejące oraz nieruchomości, które wkrótce zostaną dostarczone na rynek to około 3 miliardów złotych. Prognozy rozwoju publikowane przez firmę zakładają dalszą rozbudowę portfolio aktywów do osiągnięcia wartości około 6 miliardów złotych do końca 2027 roku.

Potwierdzeniem wysokiej jakości zarządzania w kontekście pracy nad rozwojem firmy jest między innymi wdrożony przez nas standard środowiskowy ISO 14001. W minionym kwartale nasza firma z powodzeniem przeszła sprawdzający audyt zewnętrzny, który umożliwił uzyskanie wspomnianego certyfikatu, co jest potwierdzeniem działania w zgodzie z ideą zrównoważonego rozwoju i z poszanowaniem dla środowiska naturalnego” – Wirginia Leszczyńska, Prezes DL Invest Group.

Działania zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju

Wszystkie realizowane przez DL Invest Group inwestycje są certyfikowane w międzynarodowym, ekologicznym systemie BREEAM. Dotyczyć to będzie również nowych projektów, których realizacja trwa (w podwarszawskim Teresinie) i których realizacja wkrótce się rozpocznie (III i IV etap inwestycji magazynowej w śląskich Psarach) oraz nowych projektów.

DL Invest Group kontynuuje także rozwój swoich programów realizowanych zgodnie z długofalową strategią ESG wdrożoną przez firmę. Uruchomione wcześniej w ramach działań firmy projekty DL Green i DL Energy obejmują między innymi: efektywne wykorzystanie energii oraz pozyskiwanie energii z odnawialnych źródeł. Docelowo budynki wchodzące w skład portfolio DL Invest Group mają być samowystarczalne energetycznie. Dzięki działaniom podejmowanym w ramach DL Energy firma ma wytwarzać tyle energii z odnawialnych źródeł ile zużywają posiadane przez nią nieruchomości, co zostanie zapewnione dzięki inwestycjom w obszarze fotowoltaiki.

Przewagi konkurencyjne DL Invest Group

DL Invest Group posiada rozbudowany i doświadczony przeszło dwustuosobowy zespół wykwalifikowanych specjalistów. Wewnątrz DL Invest Group posiadamy własnego generalnego wykonawcę, biuro projektowe oraz wewnętrzne działy zarządzania aktywami i leasingu, których jednym z głównych celów jest dostosowywanie projektów do potrzeb naszych najemców. Dzięki rozbudowanej strukturze oraz dużemu bankowi ziemi jesteśmy w stanie dostarczyć wymagane projekty o czasie i we wskazanych przez najemców lokalizacjach i specyfikacjach. W ramach większości z nich istnieje również możliwość dalszej ekspansji dla najemców, którzy potrzebują dodatkowych powierzchni. Z takich możliwości skorzystali między innymi nasi najemcy w ramach inwestycji magazynowych w śląskich Psarach, czy też w podwarszawskim Teresinie” – podkreśla Wirginia Leszczyńska.

Prezes UODO zgłasza uwagi do projektu ustawy o kryptowalutach

Ustawa o kryptoaktywach zadziała lepiej, jeśli będą do niej wpisane zasady przetwarzania danych osobowych uczestników tego rynku. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski zgłosił uwagi do projektu, nad którym pracuje rząd.

Projektowana ustawa ma wdrażać postanowienia rozporządzenia 2023/1114 z dnia 31 maja 2023 r. w sprawie rynków kryptoaktywów, wprowadzać przepisy dotyczące ochrony klientów i inwestorów oraz integralności rynku kryptoaktywów oraz zapewnić stosowanie rozporządzenia 2023/1113 Dzięki tym przepisom nadzór nad rynkiem kryptoaktywów ma być bardziej skuteczny, a ochrona klientów i inwestorów – lepsza. Urząd Ochrony Danych Oosobowych przeanalizował wersję projektu ustawy o kryptowalutach z 22 lutego br. i wskazał na kwestie wymagające doprecyzowania w zakresie ochrony danych osobowych uczestników tego rynku.

Co prawda rozporządzenie unijne o kryptoaktywach odwołuje się wprost do postanowień RODO (rozporządzenia 2016/679). Prezes UODO wskazuje jednak, że warto byłoby rozważyć wprowadzenie w przepisach krajowych wymogów kształtujących choćby kierunkowy mechanizm zarządzania ochroną danych osobowych. Pozwoliłoby to na uniknięcie wątpliwości interpretacyjnych w ocenie ról i obowiązków w zakresie przetwarzania danych osobowych poszczególnych podmiotów. Chodzi np. o obowiązek przeprowadzenia oceny skutków dla ochrony danych zgodnie z art. 35 RODO lub wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych na podstawie art. 25 RODO, w szczególności biorąc pod uwagę dużą skalę przetwarzanych danych z użyciem nowych technologii takich jak technologia rozproszonego rejestru.

PUODO wskazuje też na konieczność doprecyzowania:

  • art. 3 projektu, gdzie ustawodawca dopuszcza możliwość sporządzania dokumentów dotyczących obrotu kryptoaktywami w postaci elektronicznej i stwierdza, że szczegóły zostaną określone rozporządzeniu. Te przepisy wykonawcze powinny uwzględniać także ochronę danych osobowych – zauważa PUODO.
  • art. 9 projektu, gdzie mowa o zakresie informacji stanowiących tajemnicę zawodową. Powinna się tam znaleźć osobna kategoria „dane osobowe”. Takie zredagowanie przepisu zapewniłoby poufność szerszemu zakresowi danych przetwarzanych przez podmioty zobowiązane do zachowania tajemnicy.
  • art. 23 projektu, gdzie mowa o zasadach współpracy i wymiany informacji z organami nadzoru nad rynkiem kryproaktywów z państw innych niż państwa członkowskie Unii Europejskiej”. Tu PUODO zwraca uwagę na niejednoznaczność celu, jaki chciał osiągnąć projektodawca i proponuje rozważenie przepisów rozdziału V RODO.

Polacy są winni fiskusowi przeszło 115 mld zł. Najwięcej do oddania mają podatnicy z woj. mazowieckiego oraz śląskiego

Według danych udostępnionych przez resort finansów, na koniec 2023 roku zaległości podatkowe przekroczyły 115 mld złotych. To o 2% mniej niż rok wcześniej. Ponad 81% z ww. kwoty stanowi VAT, a na następne pozycje w tym zestawieniu zajmują akcyza i PIT. Z kolei biorąc pod uwagę podział na województwa, blisko 50 mld złotych do uregulowania dotyczy podatników z woj. mazowieckiego. W przypadku woj. śląskiego to ponad 13 mld złotych, a wielkopolskiego – 11 mld złotych.

Miliardy do uregulowania

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że należności pozostałe do zapłaty z tytułu podatków, według stanu na dzień 31 grudnia 2023 roku, wyniosły 115,079 mld zł. To o 2% mniej niż rok wcześniej, kiedy była to kwota 117,396 mld zł. Jak stwierdza dr Rafał Parvi, ekonomista z Uniwersytetu WSB Merito Opole, wpływ na ww. sytuację miał m.in. mniejszy wzrost gospodarczy. On przełożył się również na wysokość podatków przedsiębiorców. Część firm, w obliczu problemów finansowych, zakończyła działalność. Spore straty odnotowała np. branża meblarska. Jednocześnie spadła konsumpcja, głównie ze względu na rosnące koszty życia, do czego przyczyniły się wysokie stopy procentowe.

– Sama kwota niezapłaconych zaległości podatkowych za wszystkie lata może robić duże wrażenie. Jednak porównanie jej z wpływami z podatków za 2023 rok, które wyniosły 506,9 mld zł, daje obraz dość skutecznych działań egzekucyjnych ze strony organów podatkowych – stwierdza Jakub Warnieło, szef zespołu postepowań podatkowych MDDP.

Należności od części podatników raczej nie zostaną już odzyskane przez Skarb Państwa, co podkreśla Jerzy Martini, doradca podatkowy z Kancelarii MartiniTAX. W opinii eksperta, stosunkowo niewielka różnica w danych rdr. wskazuje na to, że kwoty te nie są efektywnie odzyskiwane. Można założyć, że przyrost nowych zaległości nie jest duży. Natomiast dr Parvi przekonuje, że część firm walczy o przetrwanie i nie ma środków na to, aby na bieżąco płacić podatki. To nie jest kwestia kiepskiej ściągalności, tylko sytuacji gospodarczej.

– Zdecydowana część niezapłaconych należności dotyczy zapewne podmiotów, które nie mają żadnego majątku lub nie istnieją. Przykładowo, były zakładane na tzw. słupa. Wobec tego wyegzekwowanie od nich zaległości wydaje się raczej niemożliwe. Nie przypuszczam też, żeby duża część tych zaległości została spłacona. Organy egzekucyjne często mają w takich przypadkach związane ręce. Nie ma bowiem majątku spółki, z którego dałoby się egzekwować zaległość. Zauważamy jednak, że fiskus coraz częściej puka do drzwi członków zarządów spółek, które nie są w stanie zapłacić zaległości podatkowych i to od nich oczekuje zapłaty tych należności. Zgodnie bowiem z przepisami – odpowiadają oni solidarnie, razem ze spółką, całym swoim majątkiem – przekonuje Jakub Warnieło.

VAT i podatkowa reszta

Według stanu z końca ubiegłego roku, 81,4% z ww. należności stanowi VAT – 93,696 mld zł. Rok wcześniej było to odpowiednio 80,4% i 94,336 mld zł. Zdaniem Jerzego Martiniego, te wyniki to przede wszystkim konsekwencja oszustw karuzelowych. Skala tego stopniowo się zmieniała i od kilku lat jest na niskim poziomie. Jednak zaległości te nie zostały uregulowane do tej pory. Większość z nich ma charakter wirtualny i dotyczy podatników, którym wydano decyzje, ale kwoty zaległości nie zostały wyegzekwowane. I raczej już nie zostaną odzyskane.

– Dochody podatkowe budżetu państwa w 2023 roku wyniosły 506,9 mld zł. Największą część z tego stanowi VAT – 244,3 mld zł. Wpływy z niego były wyższe o ok. 13,9 mld zł, tj. o 6% w stosunku do roku 2022, lecz mniejsze od założeń budżetowych. Uszczelnianie systemu prawa podatkowego w dużej mierze objęło regulacje dotyczące tego podatku. Politycy głosili dość populistyczne hasła o walkach z mafiami vatowskimi, które ze zwalczaniem prawdziwej przestępczości często miały niewiele wspólnego. Spory dotyczące rozliczeń VAT-u uderzały rykoszetem w uczciwe podmioty, którym kwestionowano prawo do odliczenia VAT-u naliczonego – mówi dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Tomczykowski Tomczykowska, ekspert BCC.

Na kolejnych miejscach w ww. zestawieniu widzimy akcyzę – 9,795 mld zł (rok wcześniej – 10,624 mld zł), PIT – 7,394 mld zł (7,448 mld zł), a także CIT – 4,149 mld zł (4,922 mld zł). Jak podkreśla Jerzy Martini, również ten podatek był przedmiotem licznych wyłudzeń w przeszłości i nadal stanowi łakomy kąsek dla oszustów podatkowych. Wprowadzanie do obrotu wyrobów bez opłacenia podatku akcyzowego daje nieuczciwym podmiotom ogromną przewagę konkurencyjną. Stąd też tego rodzaju oszustwa są nadal atrakcyjne dla wszelkiej maści mafii.

– Trudno zgadnąć, dlaczego mamy zaległości w tak specyficznym podatku, jak akcyza. Z jednej strony, po VAT jest to druga danina, z której wpływy budżetowe są największe. Zatem zaległości w jego płaceniu w takim samym procencie, jak przy innych podatkach, dają wyższe kwoty. Z drugiej strony, akcyzę płacą najwięksi i najsolidniejsi podatnicy, tj.  producenci paliw, energii, alkoholu i papierosów. W dodatku jest to podatek płacony na tzw. bramie, czyli przez producenta, gdy sprzedaje towar. I choć ostatecznym płatnikiem jest finalnie konsument, bo akcyza jest podatkiem cenotwórczym, czyli wpływającym na cenę detaliczną, to fiskus podatek ten pobiera nie na końcu, jak w przypadku VAT-u, tylko na początku wprowadzania towaru do obrotu – analizuje dr hab. Robert Gwiazdowski z Uczelni Łazarskiego.

Kolejne pozycje w tym zestawieniu to GRY (podatek od gier) – 40,163 mln zł (rok wcześniej – 39,637 mln zł) i PSD (podatek od sprzedaży detalicznej) – 2,408 mln zł (25,132 mln zł). Następnie widzimy podatki zniesione – 1,458 mln zł (1,462 mln zł), FIN (podatek od niektórych instytucji finansowych) – 303 tys. zł (0 zł) oraz kopaliny – 4 tys. zł (poprzednio 0 zł).

– Te daniny nigdy nie odgrywały kluczowej roli we wpływach podatkowych. Powodów jest wiele, a wśród nich – mniejsza skala działalności w tych obszarach i nieefektywny model kalkulacji podatku, tj. podstawy opodatkowania etc. – dodaje dr Matarewicz.

Zróżnicowane prognozy

Według stanu na koniec ubiegłego roku, 43,4% należności pozostałych do zapłaty z tytułu podatków przypadło na woj. mazowieckie – 49,948 mld zł. Rok wcześniej było to odpowiednio 43% oraz 50,507 mld zł. W ww. zestawieniu na kolejnych pozycjach widzimy takie województwa, jak śląskie – 13,145 mld zł (rok wcześniej – 13,560 mld zł), wielkopolskie – 11,065 mld zł (11,479 mld zł), dolnośląskie – 6,981 mld zł (6,900 mld zł) oraz łódzkie – 6,272 mld zł (6,409 mld zł). Na końcu rankingu mamy świętokrzyskie – 1,209 mld zł (rok wcześniej – 1,242 mld zł), opolskie – 1,365 mld zł (1,407 mld zł) oraz warmińsko-mazurskie – 1,382 mld zł (1,734 mld zł).

– Jest to ściśle związane z tym, że w województwie mazowieckim, a konkretnie w Warszawie, swoją siedzibę ma największa liczba podatników. Co więcej, niektóre warszawskie urzędy skarbowe pełnią rolę wyspecjalizowanych urzędów skarbowych dla podmiotów gospodarczych z całej Polski, jak również dla spółek zagranicznych. To również powoduje, że większość zaległości jest przypisanych do tego województwa – podkreśla Jakub Warnieło.

Dr Parvi prognozuje, że kwota należności pozostałych do zapłaty z tytułu podatków będzie w najbliższym czasie bez większych zmian. Natomiast w połowie roku prawdopodobnie zacznie się już zwiększać. Przekonamy się, jak np. na to wpłyną podwyżki wynagrodzeń. Wprawdzie to nie są wielkie kwoty, ale mimo wszystko stanowią kolejne obciążenia dla przedsiębiorców. Nie wiemy też, co w kolejnych miesiącach wydarzy się ze stopami procentowymi oraz poziomem inflacji. Jeśli ta ostatnia zmniejszy się, to wówczas będzie możliwe obniżenie stóp procentowych. To byłaby ulga dla wielu firm, co pozwoliłoby np. przeznaczyć środki na spłatę podatku.

– W związku z pogorszeniem się koniunktury gospodarczej, można spodziewać się słabszych wyników przedsiębiorstw. To zaś grozi wzrostem zaległości podatkowych. Trudniejsze czasy powodują, że więcej osób może oszczędzać na podatkach, a więc np. wejść do szarej strefy. Jest więc spore prawdopodobieństwo, że w tym roku zaległości podatkowych będzie więcej – analizuje Jerzy Martini.

Z kolei Jakub Warnieło nie przewiduje, żeby kwota niespłacanych zaległości podatkowych rosła w najbliższym czasie. Po pierwsze, w ostatnich latach wprowadzono szereg rozwiązań polegających na uszczelnianiu systemu. To spowodowało, że coraz mniej jest tzw. znikających podatników, a więc takich, którzy deklarują podatek, a następnie go nie płacą i nie ma z nimi żadnego kontaktu. Po drugie, w ostatnich latach coraz częściej kontrolowane są duże podmioty, co daje większe prawdopodobieństwo ściągalności. Po trzecie, coraz częściej dochodzi do nowelizacji przepisów dotyczących prowadzenia egzekucji wobec podatników. A wszystkie te zmiany łączy wspólny mianownik – zwiększenie skuteczności egzekucji.

Retail parki – siła napędowa polskiego rynku nieruchomości handlowych

Pandemia, konflikt w Ukrainie oraz inflacja i wysokie stopy procentowe, które przyniosły ostatnie lata przemodelowały rynek nieruchomości na świecie. Efektem globalnego spowolnienia był również ubiegłoroczny, blisko trzykrotny spadek wartości wolumenu transakcji w sektorze nieruchomości w Polsce w porównaniu z rokiem poprzednim.

Trudniejsze otoczenie gospodarcze wywarło wpływ na rozwój rynku komercyjnego w naszym kraju, nie wyhamowały jednak wszystkie sektory. W nowych warunkach dobrze radzi sobie rynek powierzchni logistyczno-przemysłowy oraz handlowych, których potencjał w ostatnich latach szybko wzrastał.

Największy progres, zarówno pod względem nowej podaży, jak i udziału w transakcjach inwestycyjnych w ostatnim roku odnotował sektor handlowy. W 2022 roku zasoby nowoczesnych powierzchni handlowych w Polsce zwiększyły się o około 350 tys. mkw. W ubiegłym roku nowa podaż wyniosła ponad 450 tys. mkw., w tym około 70 proc. powierzchni dostarczyły nowe retail parki i centra convenience. Prognozy mówią, że w tym roku przyrost nowej powierzchni utrzyma się na podobnym poziomie, jak w roku ubiegłym.

To właśnie projekty realizowane w mniejszym formacie od kilku lat przynoszą sektorowi największy wzrost. Na terenie kraju mamy ponad 600 parków handlowych o powierzchni minimum 2 tys. mkw. Na tego typu obiekty handlowe przypada 3,6 mln mkw. powierzchni. W budowie pozostaje około 400 tys. mkw. powierzchni handlowych. Aż 80 proc. nowej przestrzeni do handlu dostarczą wkrótce retail parki i mniejsze centra zakupowe, które budowane są we wszystkich rejonach kraju, w tym w znaczącej części w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców.

Pojawiają się jednak głosy, iż nasycenie parkami handlowymi zbliża się do poziomu, który skłania do analizy fundamentów dalszego rozwoju takich projektów. W mojej ocenie, na mapie handlowej Polski wciąż są miejsca, gdzie brakuje nowoczesnej powierzchni handlowej. Deweloperzy aktywni w tym sektorze mają ambitne plany. Zamierzają rozbudowywać swoje portfolia. Najemcy również deklarują chęć rozwoju swoich sieci. Na polski rynek weszło tylko w minionym roku prawie 30 nowych marek. Klienci natomiast powrócili do tradycyjnych zakupów i wypełniają tłumnie obiekty handlowe, co sprawia, że centra zakupowe znajdują się ogólnie w dobrej sytuacji operacyjnej.

Bezpieczna opcja inwestycyjna

Bardzo dobra kondycja retail parków, z których większość w momencie otwarcia może pochwalić się kompletem najemców, jak również ogólnie rynku powierzchni handlowych w Polsce, na którym jest tylko 3 proc. pustostanów, zachęca inwestorów do aktywności. Zaufanie do retail parków znacząco wzrosło podczas pandemii, kiedy w przeciwieństwie do dużych centrów handlowych, świetnie prosperowały.

Ugruntowany już status parków handlowych i lokalnych obiektów zakupowych jako jednych z najbezpieczniejszych aktywów na rynku nieruchomości potwierdza m.in. struktura transakcji inwestycyjnych w Polsce w 2023 roku. Sektor nieruchomości handlowych okazał się atrakcyjniejszy dla inwestorów od biurowego. Pod względem wartości transakcji uplasował się na drugiej pozycji, po magazynach. Z transakcjami o wartości ponad 440 miliony euro aktywa handlowe wygenerowały około 30 proc. całkowitej wartości akwizycji zarejestrowanych w Polsce.

W centrum zainteresowania inwestorów były przede wszystkim parki handlowe i centra typu convenience, które zapracowały na 60 proc. wolumenu transakcyjnego w sektorze handlowym. Większość sfinalizowanych transakcji mieściła się w przedziale od 20 do 30 mln euro.

Już w 2022 roku mogliśmy obserwować wyraźny wzrost udziału aktywów handlowych w inwestycjach. Sektor handlowy, z dominacją retail parków, wygenerował około 26 proc. całkowitego wolumenu inwestycyjnego.

Nowi inwestorzy i marki

W minionym roku utrzymywał się też popyt na regionalne galerie handlowe, nie przewiduję jednak w najbliższych kwartałach powrotu transakcji, których przedmiotem byłyby duże centra handlowe. Aktywa dostępne w sektorze umożliwiają także atrakcyjne zakupy oportunistyczne, niosące możliwość wzrostu rentowności inwestycji m.in. poprzez wyburzenia i zmianę funkcji.

Rynek inwestycyjny oczekuje na zapowiadane obniżki stóp procentowych w Europie i USA, a tym samym spadek kosztów finansowania inwestycji. Powrót do inwestowania w Polsce największych międzynarodowych podmiotów pozwoliłby zwiększyć wolumen transakcyjny w drugiej połowie roku.

Optymizm niesie też napływ na polski rynek nowych graczy, zainteresowanych produktami handlowymi, wśród których można wymienić m.in. firmę Lords LB Asset Management, BHM, Leoff, czy Frey.

Uważam, że w perspektywie średniookresowej rynek parków handlowych ma zdrowe fundamenty do dalszego wzrostu. Wysoki koszt realizacji projektów nie idzie w prawdzie w parze ze wzrostem wysokości czynszów, zaś poziom yieldów tworzy presje na marże deweloperskie, niemniej popyt na parki handlowe po stronie inwestorów pozostaje wciąż wysoki.

Piotr Szymoński, Director w Walter Herz

Te banki najlepiej współpracują z deweloperami

Elastyczne podejście do klienta, krótki czas rozpatrywania wniosków kredytowych, wsparcie doradców i zgodność wstępnych deklaracji z faktycznymi procedurami – to najbardziej doceniają firmy z branży deweloperskiej w relacjach z bankami. 5 kwietnia Polski Związek Firm Deweloperskich ogłosił wyniki XVII edycji Rankingu Banków. Znamy już instytucje kredytowe, z którymi najlepiej się współpracuje przy finansowaniu deweloperskich inwestycji mieszkaniowych. Na podium znalazły się PKO Bank Polski, Alior Bank oraz VeloBank. Wyróżnienie otrzymał również mBank. Dla firm to sygnał, że do tych banków powinny się udać po kredyt w pierwszej kolejności.

Ranking Banków od lat jest przydatnym narzędziem dla instytucji kredytowych chcących skutecznie współpracować z deweloperami i udoskonalać swoją ofertę stając się bardziej konkurencyjnymi. Jest też dobrym źródłem informacji o bankach dla firm deweloperskich. Szybkie procedowanie przez banki wniosków kredytowych, a także nieuciążliwa kontrola zakończenia poszczególnych etapów przedsięwzięcia deweloperskiego na potrzeby wypłat środków z mieszkaniowego rachunku powierniczego, nie pozostają bez wpływu na klientów deweloperów. Sprawne finansowanie inwestycji deweloperskiej oznacza dla nich jedno: krócej będą czekać na mieszkanie.

– Dobra współpraca inwestorów i instytucji kredytujących jest jednym z ważniejszych czynników decydujących o powodzeniu przedsięwzięcia deweloperskiego. Deweloperzy dobrze oceniają otwartość banków dla branży. Cieszy, że obie strony chcą nie tylko dostarczać produkty i usługi, ale też budować trwałe relacje oparte na wzajemnym zaufaniu, a przy okazji tworzyć nową wartość dla polskiego rynku nieruchomości – mówi Grzegorz Kiełpsz, prezes zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Zwycięzca jest tylko jeden

W tym roku na czele rankingu po raz kolejny znalazł się PKO Bank Polski. Otrzymał najwyższą liczbę punktów we wszystkich kategoriach, czyli szybkości podejmowania decyzji dotyczącej wniosków kredytowych, dostępności doradców, zgodności wstępnych deklaracji banku z faktycznymi procedurami, współpracy w czasie realizacji inwestycji, warunków podpisanej umowy kredytowej, a także kontroli zakończenia etapu przedsięwzięcia deweloperskiego.

O ile w poprzedniej edycji aż 50 proc. respondentów wskazywało, że na podjęcie decyzji przez bank musiało czekać powyżej trzech miesięcy, w 2023 roku odpowiadało tak już tylko 20 proc. Standardowo na rozpatrzenie wniosku kredytowego w ubiegłym roku trzeba było czekać do dwóch miesięcy. Blisko 20 proc. ankietowanych wskazało, że czas oczekiwania na decyzję kredytową się skrócił. PKO Bank Polski w tej kategorii zdobył bardzo dobry wynik – ponad 9 punktów (na 20 możliwych).

Wyprzedził też inne banki, jeśli chodzi o dostępność doradców klienta i brak zatorów komunikacyjnych. Na 20 możliwych punktów zdobył w tej kategorii aż 14. Podobnie wyglądała punktacja PKO BP w przypadku zgodności wstępnych deklaracji banku z faktycznymi procedurami. Na 20 możliwych miał niemal 14 punktów.

– Po raz kolejny triumfujemy w Rankingu Banków PZFD. To dla nas zaszczytne wyróżnienie, które dodatkowo potwierdza zaufanie, jakim obdarzają nas nasi klienci z branży deweloperskiej. Jest to dla nas nie tylko powód do dumy, lecz również motywacja do dalszego rozwoju i utrzymywania jak najwyższych standardów. Dla naszych deweloperskich partnerów jesteśmy stabilnym wsparciem w biznesie, gotowym elastycznie reagować na zmieniające się otoczenie oraz indywidualne potrzeby. Stawiamy na atrakcyjne warunki finansowania, zapewniając kompleksową obsługę i wsparcie na każdym etapie współpracy – komentuje Maciej Cieślukowski, członek Rady Nadzorczej delegowany do czasowego wykonywania czynności wiceprezesa zarządu PKO Banku Polskiego

Konkurenci doganiają

Choć respondenci dobrze ocenili ofertę i poziom obsługi w PKO BP, po piętach depcze mu Alior Bank. Oba banki utrzymywały najwyższe, zbliżone do siebie, punktacje we wszystkich kategoriach. Widać to było zwłaszcza w przypadku warunków podpisanej umowy kredytowej. PKO BP zdobył 12 punktów (na 20 możliwych), a Alior niemal 11. Podobnie jeśli chodzi o współpracę w czasie realizacji inwestycji: PKO BP uzyskał ponad 11 punktów (na 20 możliwych), a Alior ponad 10. Wśród respondentów aż 46 proc. deklarowało, że bank elastycznie podchodzi do przyjętych warunków i jest gotów do ich renegocjacji. Widać, że branża bardzo docenia taką elastyczność.

– Alior Bank od lat wspiera inwestycje deweloperskie. Ogromnie się cieszymy, że członkowie Polskiego Związku Firm Deweloperskich po raz kolejny docenili współpracę z nami. Wyróżnienie potwierdza najwyższą jakość obsługi, jaką świadczymy na rzecz wymagających klientów z branży deweloperskiej, która stanowi istotny sektor w strukturze finansowania Alior Banku – mówi Aneta Krzemińska, dyrektor Departamentu Finansowania Specjalistycznego w Alior Banku.

Trzecie miejsce zajął VeloBank. Respondenci docenili jego aktywne wsparcie dla branży deweloperskiej. Wyniki w poszczególnych kategoriach pokazują bardzo wyrównany poziom. Kto wie, czym jeszcze zaskoczy deweloperów.

– Nieustannie przykładamy dużą wagę do doskonalenia oferty korporacyjnej. Aktualnie pracujemy nad optymalizacją procesu kredytowego, aby finansowanie inwestycji deweloperskich było jeszcze bardziej przyjazne, a czas rozpatrywania wniosków możliwie najkrótszy – podkreśla Konrad Grajeta, dyrektor zarządzający Obszarem Bankowości Korporacyjnej w VeloBanku.

Coraz częściej wybieramy cyfrową bankowość. To rozwiązanie ma jedną, poważną wadę

Usługi finansowe świadczone online stają się niemal tak samo popularne jak stacjonarne. Według opublikowanego przez firmę Kearney raportu European Retail Banking Radar w 2023 roku 45 proc. klientów na terenie Europy dokonało zakupu produktów bankowych za pośrednictwem internetu. To o 12 punktów procentowych więcej niż trzy lata wcześniej. Tak szybko rosnący poziom cyfryzacji, pomimo swoich zalet, ma jednak pewną istotną wadę – spadek jakości relacji między bankami a konsumentami. Brak kontaktu z drugim człowiekiem sprawił, że klienci nie odczuwają dużego przywiązania do dostawców usług finansowych. Eksperci firmy Progress podpowiadają w jaki sposób banki mogą wzmocnić tę relację.

Pomimo postępującej cyfryzacji wielu klientów nadal poszukuje kontaktu z drugim człowiekiem w kontekście usług finansowych. Według opublikowanego przez firmę Accenture raportu Reignite human connections to discover hidden value klienci są szczególnie zainteresowani bezpośrednim kontaktem z konsultantem w przypadku planów otwarcia nowego konta, chęci uzyskania rady na temat zakupu określonego produktu bankowego oraz w sytuacji napotkania złożonego problemu. Jednak częste rozmowy pracowników z klientami nie są opłacalnym rozwiązaniem dla większości podmiotów finansowych. Dlatego poszukują one równowagi pomiędzy rzeczywistymi możliwościami banku, a potrzebami konsumentów, aby pozostali oni usatysfakcjonowani i tym samym lojalni.

Zrozumieć konsumenta

Kluczem do zapewnienia najwyższej jakości obsługi klienta jest zrozumienie jego potrzeb i oczekiwań. Banki muszą być świadome, że ich konsumenci tworzą niezwykle zróżnicowaną grupę. W związku z tym oferowane im usługi muszą być dostosowywane do ich sytuacji oraz możliwości. Dlatego instytucje finansowe powinny dołożyć starań, aby zidentyfikować najważniejsze dla siebie segmenty rynku, a następnie tworzyć dostosowane do ich potrzeb treści.

– Skuteczną strategią może okazać się wydzielenie na stronie banku osobnych sekcji informacyjnych, z których każda jest kierowana do innego typu konsumenta. Mogą to być oddzielne podstrony dla firm oraz dla klientów indywidualnych. Dzięki temu użytkownik od razu uzyska dostęp do interesujących go treści. Przejrzystość informacji ma kluczowe znaczenie dla procesu decyzyjnego klienta – może przesądzić o tym, czy otworzy on konto w danym banku i pozostanie w nim na dłużej, a także o tym, czy zdecyduje się on na skorzystanie z danej usługi – zauważa Niklas Enge, dyrektor regionalny na kraje nordyckie i Polskę w firmie Progress.

Personalizacja poprzez platformy digital experience

Oprócz dostosowania treści na stronie banku pod konkretne grupy klienckie warto rozważyć również głębszą formę personalizacji, uwzględniającą potrzeby indywidualnych użytkowników. W tym celu, konieczne jest zebranie odpowiednich danych, co można osiągnąć za pośrednictwem platform doświadczeń cyfrowych (DXP) analizujących zachowanie klientów podczas korzystania z internetowej usługi. Oprogramowanie to zostało stworzone z myślą o kompleksowej obsłudze użytkowników – pomaga w zapewnieniu im jak najbardziej komfortowego korzystania ze stron internetowych oraz innych kanałów cyfrowej komunikacji. Używające takich rozwiązań banki zyskują pełen wgląd w działania, jakie klienci podejmują na ich witrynach oraz w aplikacjach mobilnych. Następnie, bazując na zdobytej wiedzy, mogą zaproponować użytkownikom odpowiednią dla nich usługę.

Inną zaletą platform DXP jest to, że pomagają one bankom w identyfikowaniu klientów doświadczających problemów w zarządzaniu finansami. Może być to użytkownik zbliżający się do swojego limitu debetowego lub osoba o niskiej ocenie punktowej BIK. Bank, po otrzymaniu odpowiedniej informacji, jest w stanie zaproponować takim konsumentom spersonalizowane porady lub oferty, umacniając w ten sposób relację z nimi.

Chatboty w obsłudze klienta

Innym, wartym rozważenia rozwiązaniem z perspektywy banków, jest implementacja rozwiązań bazujących na mechanizmach sztucznej inteligencji. Zaawansowane chatboty mogą wspierać klientów w poszukiwaniu odpowiedzi na ich zapytania, a także w finalizacji mniej skomplikowanych procesów, takich jak otwarcie konta. Ich wykorzystanie przez podmioty finansowe w znacznym stopniu odciąży konsultantów, umożliwiając im pełne skoncentrowanie się na bardziej złożonych kwestiach zgłaszanych przez konsumentów.

Ponadto, tego typu narzędzia okażą się przydatne także w kontekście personalizowania treści. Jeżeli dany użytkownik często pyta chatbota o oprocentowanie jego konta depozytowego, istnieje duże prawdopodobieństwo, że dąży on do uzyskania jak największego zwrotu z oszczędności. W odpowiedzi bank powinien zaproponować takiemu klientowi podjęcie działań mających na celu maksymalizację jego zysku.

Klient w centrum zainteresowania

Kluczem do wzmocnienia relacji z konsumentami przez banki jest umieszczenie klienta w centrum zainteresowania. Banki mogą tego dokonać przy użyciu najnowszych rozwiązań technicznych, w postaci m.in. sztucznej inteligencji. Przydatne okażą się także platformy DXP umożliwiające dogłębną personalizację ofert – w obliczu tak zróżnicowanej grupy konsumenckiej, jaka jest charakterystyczna dla banków, uniwersalne podejście nie jest efektywną taktyką.

W kwestiach bardziej pragmatycznych, jak wsparcie klienta w konkretnych problemach i realizowanych przez niego procesach, oprócz wdrażania chatbotów warto rozważyć przygotowanie atrakcyjnych wizualnie instrukcji. Mogą mieć one postać filmu instruktażowego na YouTube lub animowanych GIF-ów. Najważniejsze jest jednak to, aby prezentowane za ich pomocą komunikaty były dla klienta jak najmniej skomplikowane.

Zarząd Mexa rekomenduje wypłatę dywidendy ponad dwukrotnie wyższą niż w roku ubiegłym

Zarząd Mex Polska, gastronomicznej spółki notowanej na głównym parkiecie GPW, zarekomendował przeznaczenie na dywidendę 2 070 tys. zł. Oznacza to niemal cały zysk netto podmiotu dominującego za 2023 rok (2 216 tys. zł). Dywidenda na jedną akcję ma wynieść 0,27 zł. Propozycja wypłaty związana jest z bardzo dobrą kondycją finansową Spółki, a duży wpływ na osiągane wyniki mają w szczególności dochody pochodzące z segmentu bistro oraz otwarcia nowych lokali na terenie całego kraju.

Cieszę się, że obecna sytuacja finansowa Mex Polska daje możliwość wypłaty dywidendy naszym Akcjonariuszom. Przez wiele lat konsekwentnie rozwijamy nasz biznes, oparty w dużej mierze na dochodowym segmencie bistro. Osiągane zyski pozwalają nam kontynuować dzielenie się ww. zyskiem i sukcesami Spółki z naszymi Akcjonariuszami, równocześnie doceniając ich zaufanie i wsparcie. – mówi Dariusz Kowalik,  Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska.

Mex Polska SA wraz ze spółkami powiązanymi organizacyjnie i kapitałowo tworzą grupę kapitałową, która zarządza obecnie 48 lokalami gastronomicznymi. W portfolio Grupy znajduje się 5 popularnych konceptów: Pijalnia Wódki i Piwa, The Mexican, PanKejk, Prosty Temat oraz Chicas&Gorillas.

Na odpowiednią dynamikę sprzedaży wpływa przemyślana i zdywersyfikowana oferta naszych lokali własnych. Pozytywny wpływ ma również częściowe działanie Grupy w modelu franczyzowym. Liczymy na dalsze wzrosty by w dalszym ciągu pomyślnie skalować nasz biznes, poprzez równoległy rozwój kilku niezależnych i dochodowych konceptów gastronomicznych zlokalizowanych na terenie całego kraju. – mówi Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.

W najbliższym czasie Mex Polska planuje uruchomienie 6 kolejnych nowych lokali.

Rekordowy początek roku Develii – w I kwartale 2024 r. sprzedała 1038 lokali

Develia sprzedała 1038 mieszkań w I kwartale br. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, co oznacza wzrost o 95% w stosunku do I kwartału 2023 r. Spółka przekazała 598 mieszkań.

Develia na koniec marca br. miała również zawarte 417 umowy rezerwacyjne, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie – na koniec 2023 r. było ich 572.

W I kwartale br. deweloper sprzedał 1038 mieszkań w porównaniu do 533 w I kwartale 2023 r., co oznacza wzrost o 95%.

– Mamy za sobą bardzo dobry początek roku – w I kwartale osiągnęliśmy rekordowe kwartalne wyniki sprzedaży. Istotny wpływ na ten rezultat miała wysoka liczba rezerwacji, związana z zakończeniem programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, z jaką zamknęliśmy ubiegły rok. Wiele z tych umów rezerwacyjnych przekształciło się w umowy deweloperskie w pierwszym kwartale 2024 r. – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Pomimo zakończenia programu wsparcia kredytobiorców popyt nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Choć w skali całego kraju podaż mieszkań w ostatnich miesiącach wzrosła, to na największych rynkach, takich jak Warszawa czy Kraków, nadal liczba mieszkań dostępnych na rynku jest niewystarczająca, by odpowiedzieć na aktualne zapotrzebowanie nabywców. Wyniki kwartalne oraz aktualna sytuacja rynkowa, dają nam komfort w kontekście realizacji celu sprzedaży mieszkań na poziomie 2900-3100 mieszkań – dodaje Andrzej Oślizło.

W okresie styczeń – marzec 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie i Bemowo Vita w Warszawie, City Vibe w Krakowie i Przemyska Vita w Gdańsku. W I kwartale br. Develia sprzedała też 30 lokale w projektach Lizbońska na Saskiej Kępie oraz Ursynów #22 w Warszawie, realizowanych we współpracy joint venture z deweloperem Grupo Lar.

Stopy procentowe bez zmian, ale czy na pewno do końca roku?

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w Polsce pozostały bez zmian i wszystko wskazuje na to, że stopy w tym roku pozostaną na takim samym poziomie do końca tego roku. Co ciekawe ma to miejsce w momencie, kiedy inflacja spada wyraźnie poniżej celu, a realna stopa procentowa jest największa od lat. Czy faktycznie kredytobiorcy nie mają szansy na niższe oprocentowanie w tym roku?

Główna stopa procentowa pozostała bez zmian na poziomie 5,75%. W zasadzie nikt nie oczekiwał, że może dojść do takiej zmiany, nawet przy spadku inflacji do poziomu 1,9%, wyraźnie poniżej 2,5% celu oraz do najniższego poziomu od początku 2019 roku. Oczywiście warto pamiętać, że ostatni niski odczyt to efekt bardzo wysokiej bazy z zeszłego roku, a efekt ten będzie się zmniejszał w kolejnych miesiącach. Co więcej, od 1 kwietnia powróciła 5% stawka VAT na żywność, a od połowy roku najprawdopodobniej czekają nas podwyżki cen energii, co wpłynie najmocniej na odbicie inflacji. Z drugiej strony rezygnacja z wszelkiego rodzaju tarcz inflacyjnych przybliży nas szybciej do celu inflacyjnego, gdyż “baza” cenowa w tym roku pozwoli na spadek cen do celu w roku przyszłym, co jest potwierdzone przez marcowe projekcje NBP. Co więcej, uwzględniając kontynuację tarcz, inflacja nie znalazłaby się w celu do końca 2026 roku. Wobec tego nieco wyższa inflacja teraz może nas przybliżyć do cięcia stóp procentowych w przyszłym roku. Czy jest jednak szansa na to, że obniżki ujrzymy w tym roku?

Pojawia się spekulacja, że w przypadku utrzymania inflacji w celu do połowy tego roku, RPP mogłaby zdecydować się na cięcie stóp procentowych w czerwcu. Taki ruch miałby być również uzasadniony cięciem stóp procentowych ze strony EBC czy Fed. W tym momencie cięcia ze strony tych banków nie są jednak takie pewne. Wydaje się, że najwcześniejszym możliwym terminem cięcia stóp procentowych będzie przełom III i IV kwartału. Jeśli inflacja nie wzrośnie mocno, ceny paliw pozostaną stabilne, to otworzy się droga do obniżek. Do tego momentu powinniśmy również obserwować wciąż mocnego złotego, który pozwoli na to, żeby dalej ograniczać inflację importową, również tej związanej z ostatnimi wysokimi cenami ropy naftowej.

Po dzisiejszej decyzji złoty pozostaje stabilny i za dolara płacimy nieco powyżej 3,95 zł, za euro poniżej 4,30 zł, za funta blisko 5,00 zł, natomiast za franka płacimy jedynie 4,36 zł, co jest związane z rosnącymi szansami na cięcie stóp procentowych ze strony Szwajcarskiego Banku Narodowego w czerwcu.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Obniżki stóp procentowych coraz bardziej odległe

Stopy procentowe w Polsce pozostały – zgodnie z oczekiwaniami rynku – na niezmienionych poziomach.

Komunikat po posiedzeniu RPP również nie zaskoczył. Delikatnie inaczej rozłożone akcenty.
W kwestiach dotyczących inflacji, jej determinantów oraz „proinflacyjnej” drugiej połowy roku (zniesienie osłon) komunikat jest właściwie bliźniaczo podobny do tego marcowego.

Obniżki stóp procentowych w tym roku wydają się być coraz bardziej odległe. Jutro o 15:00 konferencja Prezesa NBP i być może wtedy dowiemy się czegoś więcej.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Lokum Deweloper prezentuje wyniki sprzedaży za I kwartał 2024 r.

Działająca głównie we Wrocławiu Grupa Lokum Deweloper w I kwartale br. odnotowała znaczny spadek sprzedaży, zawierając 70 umów przedwstępnych i deweloperskich (-55% r/r, -53% kw./kw.). Do końca marca klientom przekazano 138 lokali.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2024 r. objął umowami przedwstępnymi lub deweloperskimi 60 lokali we Wrocławiu oraz 10 w Krakowie. Ostatniego dnia marca Grupa miała podpisanych 15 umów rezerwacyjnych, o 79% mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej.

W I kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom łącznie 138 lokali (+30% r/r): 116 na rynku wrocławskim oraz 22 w Krakowie.

W pierwszym kwartale tego roku zanotowaliśmy duży spadek sprzedaży w wysokości 55% r/r oraz 53% kw/kw. Wynik ten jest zgodny z naszymi przewidywaniami. Z uwagi na przedłużające się oczekiwania na uzyskanie nowych pozwoleń na budowę nasza oferta jest dziś skromna, a szybkie jej poszerzenie nie wydaje się prawdopodobne. Mamy nadzieję na uruchomienie nowego projektu dopiero pod koniec roku. Niestety skutkuje to tym, że w jeszcze większym stopniu musimy koncentrować naszą uwagę na dostosowaniu cen i tempa sprzedaży do wielkości aktualnie posiadanej oferty. Problem ten dotyka wielu deweloperów, szczególnie średniej i mniejszej wielkości. Zapewne, gdyby urzędy pracowałyby sprawniej, ceny mieszkań byłyby niższe, gdyż w mniejszym stopniu stałe koszty działalności miałyby na nie wpływ. W tym roku oczekujemy sprzedaży ok. 350 lokali, czyli o połowę mniej, niż w zeszłym roku, przy niewiele niższym zatrudnieniu i dużych kosztach stałych spółki związanych z przygotowaniem nowych inwestycji mówi Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

Z końcem I kwartału Grupa miała w ofercie 372 lokale, z czego 223 gotowe do odbioru. W budowie były w tym czasie 584 lokale we Wrocławiu.

EY: Rośnie rola GenAI, ale firmy preferują stopniowe wdrożenie

Najnowsze badanie EY – Reimagining Industry Futures Study 2024 – potwierdza rosnącą rolę generatywnej sztucznej inteligencji w biznesie. W tę technologię inwestuje już 43% ankietowanych przedsiębiorstw na całym świecie, w tym w Polsce, zaś w ciągu roku planuje to zrobić kolejne 30%. Jednocześnie ponad jedna trzecia respondentów (38%) opowiada się za wyważonym i stopniowym podejściem do adopcji GenAI, aby wypracować odpowiednie sposoby działania m.in. w kwestii etycznego zarządzania danymi. Z badania EY wynika, że 73% firm chce lepiej zrozumieć koncepcję i przypadki użycia tego rozwiązania, a 69% musi dowiedzieć się więcej o zagrożeniach z nim związanych.

Inwestowanie w nowoczesne technologie jest już nie tylko odpowiedzią na konieczność większej cyfryzacji przedsiębiorstw w celu budowania ich konkurencyjności. Ponad połowa ankietowanych (56%) uważa, że nowe rozwiązania mogą odegrać istotną rolę w przyspieszeniu zrównoważonego rozwoju. Aż 81% firm wymienia ESG jako ważny czynnik przy inwestowaniu w technologie, co stanowi wzrost o 5 p.p. w porównaniu z raportem z 2023 roku. Jednocześnie trzech na czterech respondentów (75%) uważa, że potrzebuje lepszego zrozumienia, w jaki sposób różne nowoczesne rozwiązania mogą być łączone w celu tworzenia wartości i skuteczniejszego wykorzystania ich potencjału.

Inwestycje w nowe technologie

Obecnie największy odsetek firm inwestuje w analitykę i AI oraz robotykę z automatyką (63%). Jako trzecie rozwiązanie wskazano generatywną sztuczną inteligencję (43%), a tuż za nią uplasowało się przetwarzanie brzegowe (42%). Co ciekawe, GenAI w zeszłorocznej edycji badania w ogóle nie pojawiła się na liście najpopularniejszych technologii, więc jej debiut na podium jest tym bardziej godny odnotowania. Rozwój tego rozwiązania może jeszcze bardziej przyśpieszyć, gdyż niemal co trzecie ankietowane przedsiębiorstwo (30%) planuje zainwestować w ten obszar w ciągu najbliższych trzech lat.

Respondenci zamierzają również rozwijać sieci 5G (28% wskazań) oraz Internet Rzeczy (25%). Z kolei wśród technologii, które są odbierane jako nieistotne dla biznesu lub z którymi firmy nie wiążą swoich planów, znalazły się rzeczywistość rozszerzona/wirtualna (AR/VR) oraz blockchain – odpowiednio 40% i 39% odpowiedzi. Wraz z komputerami kwantowymi należą one do rozwiązań, w które obecnie inwestuje się najrzadziej – robi to jedynie co piąta organizacja (19%). Jako powód można wskazać dość wysoki próg wejścia związany z dużymi nakładami finansowymi oraz koniecznością posiadania wyspecjalizowanej kadry, która rozwinie daną technologię zgodnie z potrzebami przedsiębiorstwa.

– Jednym z najważniejszych trendów wyłaniających się z tegorocznego badania jest duża dynamika inwestycji w GenAI. Firmy upatrują w niej ogromną szansę na swoją transformację technologiczną. Wszystkie analizowane rozwiązania wiążą się z szeregiem strategicznych i praktycznych wyzwań dotyczących ich implementacji. Do głównych zaliczymy bezpieczeństwo i zarządzanie danymi. Bez właściwie wypracowanych mechanizmów działania i zapewnienia wysokiego poziomu cyberbepieczeństwa nawet największe inwestycje w nowoczesne technologie nie przyniosą spodziewanych efektów. Równie ważne jest skalowanie ich wykorzystania. Na razie większość firm znajduje się jedynie w fazie weryfikacji koncepcji lub pilotażu – komentuje Radosław Frańczak, Partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting.

EY Rośnie rola GenAI, ale firmy preferują stopniowe wdrożenie

GenAI poprawi zarządzanie danymi

Generatywna sztuczna inteligencja szybko zyskuje na znaczeniu, co potwierdza jej status potencjalnie przełomowej technologii dla biznesu. Jednocześnie firmy podchodzą rozważnie do jej stosowania – najwięcej respondentów (38%) preferuje stopniową implementację. Wynika to z istnienia dużej luki w wiedzy, która utrudnia wykorzystanie pełnego potencjału GenAI. Przedsiębiorstwa chcą przede wszystkim lepiej zrozumieć przypadki wykorzystania tej technologii (73%) oraz poznać ryzyka z niej płynące (69%).

Respondenci zapytani o główny priorytet związany z rozwojem GenAI w ich organizacji, najczęściej wskazywali lepsze zarządzanie danymi w celu zwalczania zagrożeń związanych m.in. z dokładnością i etyką danych (46%). Jest to szczególnie istotne dla sektora usług finansowych, w którym odsetek odpowiedzi sięgnął 52%. Na drugim miejscu znalazło się wykorzystanie GenAI w ramach szerszej strategii technologicznej i łączenie różnych rozwiązań w celu zwiększenia wartości (41%). Jako trzecie zadanie pojawiło się budowanie lepszego zrozumienia tej technologii (40%).

– Przedstawiciele firm unikają hurraoptymizmu i są świadomi tego, że wdrożenie generatywne sztucznej inteligencji to długi proces. Im lepiej będzie zaplanowany i przeprowadzony, tym szansa na szybkie pojawienie się pierwszych pozytywnych efektów jest większa. Oprócz zwiększania wydajności i produktywności w organizacji, GenAI jest również katalizatorem transformacji. Wykorzystując jej możliwości, takie jak szybkie uczenie się, firmy mogą zwiększać poprawiać doświadczenia klientów oraz personalizować swoje produkty i usługi. Równie ważne będą zmiany wewnątrz organizacji, np. automatyzacja złożonych i kreatywnych zadań oraz odkrywanie nowych wzorców w dużej ilości danych – stwierdza Mateusz Mazur, Partner EY, lider zespołów Cloud Enablement oraz IT Advisory.

5G z potencjałem wzrostu

Z badania EY wynika, że w sieć 5G w perspektywie najbliższych trzech lat planuje zainwestować ponad połowa ankietowanych firm (52% wobec 57% rok wcześniej). Jednocześnie co piąty respondent (20%) stwierdził, że ta technologia nie dotyczy jego biznesu lub nie wiąże z nią swoich planów inwestycyjnych. Równocześnie przedsiębiorstwa są otwarte na różne modele pozyskania rozwiązań Internetu Rzeczy w oparciu o sieć 5G. Najbardziej popularny jest zakup łączności i aplikacji 5G za pośrednictwem pośrednika, takiego jak operator wirtualnej sieci komórkowej (MVNO). Z drugiej strony szeroki wachlarz opcji wdrażania IoT opartego na 5G może być źródłem frustracji, gdyż ponad połowa firm (53%) ma trudności z ustaleniem, który model jest dla nich najlepszy.

Integracja sieci 5G z istniejącą technologią i procesami pozostaje największym wewnętrznym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Słabe zrozumienie relacji 5G z innymi rozwiązaniami, takimi jak chmura obliczeniowa, ponownie znalazło się na drugim miejscu, a na trzecie wskoczyła natomiast ograniczona świadomość ekosystemu dostawców 5G (rok temu miejsce piąte), odzwierciedlając szersze wyzwania w tym obszarze.

– Sieć 5G to ogromna szansa na zwiększenie efektywności przy nieustannie rosnącej ilości pozyskiwanych danych. Jednocześnie rozwój tej technologii pociąga za sobą konieczność kontroli zagrożeń cybernetycznych i ochrony danych. Ważnym wyzwaniem jest także integracja 5G z rozwiązaniami AI i innymi nowoczesnymi technologiami, aby uzyskać efekt synergii i zwiększyć wartość płynącą z cyfrowej transformacji i pozyskiwanych danych. W tym wypadku ważną rolę do odegrania mają dostawcy technologii, aby nie tylko sprzedać swoje rozwiązania, ale przede wszystkim wypełnić lukę w wiedzy i wdrażać wartości wynikające z połączenia różnych rozwiązań – zauważa Tadeusz Kurdziel, manager w obszarze Technology Consulting, EY Polska.

O badaniu
Badanie Reimagining Industry Futures Study 2024 zostało przeprowadzone online w listopadzie 2023 r. wśród 1405 przedsiębiorców na całym świecie, w tym w Polsce.

Złoto z kolejnym historycznym rekordem 2300 USD. W PLN również rośnie. Czy zalśni jeszcze mocniej?

Temat rosnących cen złota zdecydowanie zdominował ostatnie dni. W okolicach północy testowane były kolejne rekordy, tym razem na poziomie okrągłych 2300 USD, które zostały już symbolicznie przekroczone. Z kolei w polskim złotym ceny także systematycznie się wspinają, a u dealerów za najbardziej popularną, 1-uncjową monetę, trzeba obecnie zapłacić ponad 9300 zł. Co może w najbliższym czasie mieć wpływ na jego kolejne zachowania? Komentuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Warto wiedzieć, że wzrosty na złocie obserwujemy już od połowy lutego, natomiast w ostatnich dniach codziennie bije rekord wyceny. Choć złoto ma przed sobą w dłuższym horyzoncie bardzo dobre perspektywy, w krótkim terminie pewnym ostrzeżeniem może być właśnie spory rozgłos związany z jego notowaniami. Jak bowiem wiadomo, pieniądz lubi ciszę. Kto zatem przegapił ostatni ruch, będzie prawdopodobnie czekał teraz na jakąś korektę, na którą zrobiło się już obecnie nieco przestrzeni.

Wpływ na zachowanie tego aktywa ma m.in. amerykański bank centralny (Fed), który zasugerował rozpoczęcie cięcia stóp procentowych jeszcze w tym roku, a niższe koszty kredytu najczęściej są sprzyjające notowaniom metali szlachetnych. Co więcej, poza perspektywą ciecia stóp w USA dodatkowym wsparciem dla notowań złota są napięcia geopolityczne na świecie oraz nadal duże zakupy złota dokonywane przez banki centralne.

W kontekście najbliższych wydarzeń, które mają spore szanse dostarczyć jeszcze większej zmienności na złocie, już jutro inwestorzy poznają miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, który jest zdecydowanie najważniejszą publikacją tego tygodnia. W centrum zainteresowania będzie jak zawsze stopa bezrobocia oraz zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Jeśli dane okazałyby się rozczarowujące, a więc jednocześnie zwiększyłyby presję na przyspieszenie obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, złoto miałoby prawo jeszcze bardziej zdynamizować dotychczasowe wzrosty. Odwrotna sytuacja miałaby oczywiście miejsce w przypadku danych lepszych od prognoz, które mogłyby się wówczas okazać impulsem inicjującym korektę cen kruszcu. Rynkowy konsensus zakłada, że stopa bezrobocia w USA pozostała w marcu bez zmian, a więc na poziomie 3,9%.

Brak sprawozdania i niezamknięcie ksiąg a skuteczność zgłoszenia do estońskiego CIT

Jednym z wymogów przejścia na ryczałt od dochodów spółek w trakcie roku podatkowego jest zamknięcie ksiąg rachunkowych i sporządzenie sprawozdania finansowego. Fiskus twierdził, że obowiązków tych spółka musi dokonać przed upływem terminu na złożenie zawiadomienia o wyborze estońskiego CIT. Jak się okazało – błędnie.

Zawiadomienie o wyborze formy opodatkowania

Zgodnie z art. 28j ust. 1 pkt 7 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, z opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek (tzw. estoński CIT) może skorzystać podatnik, który w tym celu złoży zawiadomienie o wyborze tej formy opodatkowania, według ustalonego wzoru, do właściwego naczelnika urzędu skarbowego w terminie do końca pierwszego miesiąca pierwszego roku podatkowego, w którym ma być opodatkowany ryczałtem. Dodatkowo, na mocy ust. 5, podatnik może wybrać opodatkowanie ryczałtem również przed upływem przyjętego przez niego roku podatkowego, jeżeli na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem zamknie księgi rachunkowe oraz sporządzi sprawozdanie finansowe zgodnie z przepisami o rachunkowości.

Sprawozdanie finansowe i zamknięcie ksiąg

Na tle tej ostatniej regulacji dochodziło do sporów pomiędzy przedsiębiorcami a fiskusem. Organy podatkowe stały na stanowisku, że jeśli spółka nie zamknie ksiąg rachunkowych i nie złoży sprawozdania finansowego w ustawowym terminie na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek (formularz ZAW-RD), wówczas nie dokona skutecznej rejestracji do estońskiego CIT.

Tak było m.in. w przypadku spółki z o.o., która złożyła 30 czerwca 2022 r. zawiadomienie ZAW-RD, w którym wskazała przejście na estoński CIT od 1 lipca 2022 r. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdził, że spółka może dokonać wyboru opodatkowania ryczałtem w trakcie trwającego roku podatkowego. Jednak by tego skutecznie dokonać należy rozliczyć CIT za okres od początku roku do dnia poprzedzającego dzień przyjęcia nowej formy opodatkowania, i na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem zamknąć księgi rachunkowe oraz sporządzić sprawozdanie finansowe zgodnie z przepisami o rachunkowości. Dyrektor KIS powiadomił więc przedsiębiorcę, że nie udało mu się skutecznie wnieść zawiadomienia o wyborze estońskiego CIT, bo do tego konieczne było spełnienie ww. przesłanek z art. 28j ust. 5 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (interpretacja indywidualna z dnia 15 marca 2023 r., sygn. 0114-KDIP2-2.4010.40.2023.1.AS).

Co gorsza, z punktu widzenia podatników, z takim stanowiskiem organu podatkowego zgodził się sąd. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że spółka pozostaje w błędnym przekonaniu, że zamknięcia ksiąg i sporządzenia sprawozdania można dokonać w późniejszym terminie, po złożeniu zawiadomienia ZAW-RD, do czego miałyby uprawniać przepisy ustawy o rachunkowości. Zdaniem sądu, treść przepisu art. 28j ust. 5 ustawy o CIT jest na tyle jasna, że nie rodzi żadnych wątpliwości co do konieczności dopełnienia tych dwóch obowiązków w terminie na złożenie zawiadomienia ZAW-RD (wyrok z 29 sierpnia 2023 r., sygn. akt III SA/Wa 1335/23).

Interpretacja ministra finansów

Na początku roku głos w sporze przedsiębiorców z fiskusem zabrał minister finansów. W wydanej 25 stycznia 2024 r. interpretacji ogólnej zwrócił uwagę, że w art. 28j ust. 5 zawarte jest wyraźne odesłanie, że warunkiem skutecznego przejścia na estoński CIT jest zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem „zgodnie z przepisami o rachunkowości”. Dlatego też to ustawa o rachunkowości określa terminy na zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania finansowego, a ustawa o CIT w tym przypadku określa tylko termin na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem.

Stosownie do przepisów ustawy o rachunkowości, zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania finansowego powinno nastąpić najpóźniej w ciągu trzech miesięcy od dnia bilansowego. W przypadku podatników, którzy wybrali opodatkowanie ryczałtem przed upływem przyjętego prze siebie roku podatkowego, dzień bilansowy przypada na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem. Dlatego ów termin upływa z końcem trzeciego miesiąca pierwszego roku opodatkowania ryczałtem. Tak samo ustawa określa termin na sporządzenie sprawozdania finansowego za okres sprawozdawczy rozpoczynający się pierwszego dnia roku podatkowego poprzedzającego pierwszy rok opodatkowania ryczałtem, a kończący się ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego pierwszy miesiąc opodatkowania ryczałtem.

Minister finansów potwierdził więc, że spółka dokona skutecznego zgłoszenia do estońskiego CIT jeśli złoży zawiadomienie ZAW-RD i zamknie księgi rachunkowe oraz sporządzi sprawozdanie finansowe w ustawowych terminach. W przepisach nie ma bowiem wymogu, aby zamknięcie ksiąg i sporządzenie sprawozdania musiało nastąpić przed upływem terminu na złożenie zawiadomienia o wyborze opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Media społecznościowe w kampanii samorządowej: Trzaskowski królem Instagrama i Twittera, Korwin-Mikke mistrzem kontrowersji

W dzisiejszych czasach media społecznościowe odgrywają znaczącą rolę w komunikacji politycznej, umożliwiając politykom bezpośrednią interakcję z wyborcami. W najnowszym raporcie firmy doradczej PRCN sprawdzono, którzy z kandydatów na prezydentów miast wojewódzkich najlepiej radzą sobie na Instagramie oraz na platformie X (dawniej Twitter). Raport pokazuje, jak politycy wykorzystują platformy społecznościowe do promowania swoich idei, budowania wizerunku oraz angażowania się w dialog z obywatelami. Na jego podstawie wskazano top influencerów spośród kandydatów na prezydentów miast.

TOP Influencerzy wśród kandydatów na prezydentów miastInfluencerzy kandydatów na prezydentów miast

Na podstawie przeprowadzonych analiz można wskazać TOP Samorządowców w obydwu mediach internetowych.

Niewątpliwym faworytem pod względem aktywności medialnej wśród samorządowców jest Rafał Trzaskowski – aktualny prezydent Warszawy, jak i kandydat ubiegający się o reelekcję. Konto Rafała Trzaskowskiego na Instagramie gromadzi ponad 429 tysięcy obserwujących, na platformie X jest ich już niemal 850 tysięcy. Prezydent Warszawy wzbudza ogromne zainteresowanie użytkowników, nie tylko z miasta stołecznego, lecz także z całej Polski. Jego różnorodne aktywności, wpisy, publikowane posty wzbudzają emocje, są bardzo często szeroko komentowane, „lajkowane” i udostępniane. Medialna działalność Trzaskowskiego wykracza poza ramy samorządowe, czyniąc go także jednym z najpopularniejszych polityków na szczeblu państwowym.

Na wyróżnienie zarówno samorządowe, jak i krajowe zasługują również profile Janusza Korwin-Mikke i Aleksandry Dulkiewicz. Janusz Korwin-Mikke posiada 152 tysiące obserwujących na Instagramie i niemal 322 tysiące na X. Działania Janusza Korwin-Mikke w mediach społecznościowych wzbudzają ogromne emocje i kontrowersje wśród odbiorców.

Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz – swoją systematyczną aktywnością w mediach społecznościowych wypracowała ponad 74 tys. obserwujących na platformie X oraz ponad 85 tysięcy obserwujących na Instagramie.

Mimo mniejszej ilości obserwujących od wyżej wymienionych polityków – wytrwałe, aktywne i systematyczne profile społecznościowe prowadzi prezydent Wrocławia – Jacek Sutryk. Kandydat na bieżąco publikuje aktualne i planowane działania związane z rozwojem Wrocławia.

Grupa Pracuj z rekordowymi wynikami w 2023 roku. Przychody wzrosły o 19%, a zysk netto o 14%

  • Skonsolidowane przychody Grupy Pracuj wzrosły w 2023 roku o 19% i sięgnęły 724,4 mln zł. Wzrost ten wynikał z konsolidacji niemieckiej grupy softgarden (przejętej w połowie 2022 roku), a także wyższych cen projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl, silnego odbicia na rynku ukraińskim oraz systematycznie rosnącej liczby klientów korzystających z usług oferowanych w modelu SaaS w Polsce i w Niemczech.
  • Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym roku wyniosła 330,4 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 8% r/r. Skonsolidowany zysk netto wzrósł z kolei o ponad 14%, do 187,7 mln zł, pomimo negatywnego wpływu aktualizacji wartości godziwej udziałów w spółce Beamery Inc.
  • W samym czwartym kwartale 2023 roku przychody Grupy Pracuj wyniosły 173,5 mln zł (+12% r/r), skorygowana EBITDA sięgnęła 69,8 mln zł (+18% r/r), a zysk netto wyniósł 27,6 mln zł (+130% r/r).

– W 2023 roku Grupa Pracuj kontynuowała rozwój, osiągając bardzo dobre wyniki operacyjne i finansowe w wymagającym, zmiennym otoczeniu rynkowym. Serwis Pracuj.pl oferuje pracodawcom i kandydatom w Polsce nowe funkcjonalności, zapewniając bezkonkurencyjny na rynku poziom obsługi. To przekłada się na możliwość osiągania przez nas atrakcyjnego poziomu średniej ceny projektów rekrutacyjnych, co z nawiązką kompensuje mniejszą liczbę projektów zrealizowanych w 2023 roku. Liczba klientów aktywnie korzystających z rozwiązań Pracuj.pl wzrosła z kolei do rekordowego poziomu ponad 59 tysięcy, co jest dobrym prognostykiem na kolejne kwartały. Zgodnie z naszą strategią, rośnie udział przychodów z usług oferowanych w modelu Software as a Service, generowanych przez niemiecki softgarden i polskiego eRecruitera. W tym obszarze zanotowaliśmy 25% wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów (MRR), pomimo wymagającej sytuacji rynkowej. Z satysfakcją obserwujemy także, jak radzi sobie nasz ukraiński zespół, rozwijający serwis Robota.ua, który działając w obliczu nieustających wyzwań osiągnął kilkudziesięcioprocentowy wzrost przychodów i wypracował zysk – skomentował Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Stale inwestujemy w innowacje. Udoskonalamy funkcjonalności i interfejs użytkownika, dopasowując się do trendów w branży rekrutacyjnej i zarządzania talentami. Wprowadziliśmy szereg nowych narzędzi i algorytmów, które usprawniają procesy rekrutacyjne, automatyzują zadania i pomagają naszym klientom w budowaniu silniejszych i bardziej zróżnicowanych zespołów – dodał Przemysław Gacek.

Pracuj.pl umacnia wiodącą pozycję w Polsce

Łączne przychody Grupy Pracuj osiągnięte w 2023 roku na polskim rynku wyniosły 508,1 mln zł (wobec 508,6 mln zł w 2022 roku), natomiast zysk z działalności operacyjnej segmentu Polska wzrósł o 7,1% do 268,5 mln zł.

Liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl w 2023 roku sięgnęła 491 tys. i była o 10,8% niższa niż w 2022 roku, kiedy to obserwowano popandemiczne ożywienie na rynku rekrutacyjnym. Średnia cena projektów rekrutacyjnych sprzedanych w minionym roku wzrosła z kolei o 9,6% do 898 zł, co z nawiązką skompensowało umiarkowany spadek wolumenu. Jednocześnie, do rekordowego poziomu ponad 59 tys. wzrosła liczba aktywnych klientów serwisu Pracuj.pl.

– W 2023 roku swoją premierę miała nowa odsłona Pracuj.pl – Pracuj 3.0. Rozwój serwisu oparty jest na danych oraz wykorzystaniu rozwiązań AI, co jest wartością dodaną zarówno dla użytkowników, jak i pracodawców. Algorytmy wspierają lepsze dopasowanie ofert pracy do umiejętności kandydatów. Dziś ponad połowa aplikacji kandydatów, składana w odpowiedzi na oferty w serwisie Pracuj.pl, jest wysyłana dzięki systemowi rekomendacji sztucznej inteligencji – wskazał Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny Grupy Pracuj. – W minionym roku w serwisie Pracuj.pl została również odświeżona i przebudowana oferta produktowa. Zaoferowaliśmy klientom nowe, innowacyjne dodatki oraz rozbudowane pakiety dla wszystkich kanałów sprzedaży, które pozwalają nam między innymi osiągać wyższe średnie ceny projektów rekrutacyjnych – dodał Rafał Nachyna.

eRecruiter zdobywa nowych klientów i wchodzi w obszar post-hire

Systematycznie rośnie również liczba pracodawców korzystających z systemu eRecruiter wspierającego rekrutację, oferowanego przez Grupę Pracuj w modelu SaaS. Na koniec 2023 roku sięgnęła ona 1 970 firm, czyli o 8,5% więcej niż rok wcześniej.

– eRecruiter w 2023 roku podążał za trendami HR Tech SaaS i między innymi udostępnił klientom platformę HR Workflows, która umożliwia integrację wszystkich procesów HR w jednym miejscu, przez co wspiera ich automatyzację. Rozpoczęliśmy również sprzedaż modułu preboarding, poszerzając tym samym stopniowo obszar działania eRecruitera o usługi i moduły z zakresu post-hire – wskazał dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

softgarden rośnie w Niemczech

Rozwiązania onboardingowe zostały w minionym roku wdrożone także w niemieckim systemie softgarden, przejętym przez Grupę Pracuj w połowie 2022 roku. Na koniec 2023 roku z usług softgarden oferowanych w modelu SaaS aktywnie korzystało 1 630 firm, co oznacza przyrost o 13% w ciągu ostatniego roku.

Przychody Grupy Pracuj z rynku niemieckiego w 2023 roku wyniosły 174,6 mln zł, a zysk z działalności operacyjnej przekroczył 6 mln zł. W 2022 roku było to odpowiednio: 74 mln zł i 2,5 mln zł, przy czym dane te dotyczą jedynie drugiej połowy roku (Grupa Pracuj konsoliduje wyniki softgarden począwszy od trzeciego kwartału 2022 roku). Niemcy są obecnie drugim największym rynkiem działalności Grupy Pracuj pod względem osiąganych przychodów.

Robota.ua zostaje największym serwisem rekrutacyjnym w Ukrainie

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w 2023 roku wyniosły 41,7 mln zł i były o 60,8% wyższe niż rok wcześniej. Zysk z działalności operacyjnej segmentu Ukraina sięgnął natomiast 7,2 mln zł (wobec 7,0 mln zł straty w 2022 roku).

– Pomimo działalności w bardzo trudnych warunkach, zespół Robota.ua umocnił pozycję rynkową serwisu, który w minionym roku został największym serwisem rekrutacyjnym w Ukrainie pod względem liczby publikowanych ogłoszeń o pracę. W 2023 roku segment ukraiński poprawił przychody o ponad 60% i wygenerował solidny zysk na poziomie operacyjnym – stwierdził Rafał Nachyna.

Łączna liczba ofert pracy opublikowanych w ukraińskim serwisie Robota.ua w 2023 roku wyniosła 984 tys. (+77,2% r/r), z czego 497 tys. stanowiły płatne projekty rekrutacyjne (+69% r/r).

Na ścieżce do osiągnięcia strategicznych celów

Wypracowana przez Grupę Pracuj skorygowana EBITDA w 2023 roku wyniosła 330,4 mln zł, co oznacza wzrost o 8,2% w porównaniu z 2022 rokiem. Marża skorygowana EBITDA wyniosła tym samym 45,6%, co jest zgodne z długoterminowym celem Grupy Pracuj zakładającym utrzymanie marży EBITDA na poziomie powyżej 40%.

Skonsolidowany zysk netto wzrósł z kolei w 2023 roku o 14,1%, do 187,7 mln zł. Negatywny wpływ na raportowany wynik miała aktualizacja wartości godziwej należących do Grupy Pracuj udziałów w spółce Beamery Inc. w kwocie 23,9 mln zł. Było to zdarzenie o charakterze jednorazowym i niegotówkowym.

– Bardzo dobre rezultaty 2023 roku są potwierdzeniem skuteczności naszej strategii rozwoju opartej o organiczny wzrost sprzedaży w serwisach rekrutacyjnych przy rosnącym udziale przychodów z usług świadczonych w modelu SaaS. W tym roku spodziewamy się stabilnego, jednocyfrowego wzrostu liczby projektów rekrutacyjnych publikowanych w naszych serwisach oraz dalszego, konsekwentnego wzrostu liczby klientów korzystających z systemów oferowanych w modelu subskrypcyjnym. Sądzimy, że powinno się to przełożyć na dwucyfrowe tempo wzrostu powtarzalnych przychodów w obszarze HR Tech SaaS – zapowiedział Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

***

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 4 kw. 2023 4 kw. 2022 Zmiana
r/r
2023 2022 Zmiana
r/r
Przychody z umów z klientami 173,5 155,3 11,7% 724,4 608,5 19,0%
Skorygowana EBITDA 69,8 59,0 18,2% 330,4 305,3 8,2%
Marża skorygowana EBITDA 40,2% 38,0% 2,2 pp 45,6% 50,2% (4,6 pp)
Zysk netto 27,6 12,0 130,0% 187,7 164,6 14,1%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o rozpoznane, jak również odwrócone, a uprzednio rozpoznane odpisy z tytułu trwałej utraty wartości aktywów oraz o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty oferty publicznej oraz koszty związane z akwizycjami.

Rynek mieszkaniowy wciąż gorący. Polacy wnioskują o coraz wyższe kwoty kredytów

O 68,7% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w marcu 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w marcu 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 68,7% w porównaniu do marca 2023 r.

W marcu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 29,66 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 22,22 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r o 33,5%. W porównaniu do lutego 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 11,3%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w marcu 2024 r. 430 tys. zł i była wyższa o 15,3% niż w marcu 2023 r., a w porównaniu do lutego 2024 r. nieznacznie wzrosła o 0,6%.

Potencjalni kredytobiorcy złożyli w marcu 2024 r. wnioski kredytowe na wartość ponad 68% wyższą niż rok wcześniej.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe, co było do przewidzenia, wyhamował po zakończeniu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%. Obecnie jest on niższy niż w II półroczu 2023 roku, ale jednak pozostaje on wyraźnie wyższy (o 30-40%) niż w I półroczu ubiegłego roku. Pomimo obaw nie spadł on więc do poziomu sprzed uruchomienia Programu.

Istotnym czynnikiem wpływającym na wartość bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest większa liczba wnioskodawców, która wzrosła z 22,22 tysięcy w marcu zeszłego roku do 29,66 tysięcy w marcu tego roku. Ten ponad 33% wzrost liczby wnioskujących to w dużym stopniu efekt niskiej zeszłorocznej bazy, „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w marcu ub.r., w następstwie wysokiego poziomu stóp procentowych oraz wysokiej inflacji.

Drugim ważnym aspektem determinującym poziom Indeksu jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do 430 tys. zł – to kwota o ponad 15% wyższa niż w marcu 2023 r. Jest ona jednak niższa o 1,2% niż w grudniu ub. roku, co jest również efektem braku Programu wsparcia kredytobiorców. Beneficjenci Programu Bezpieczny Kredyt 2% wnioskowali i zaciągali kredyty na wyższą średnią kwotę w porównaniu z kredytobiorcami „rynkowymi”. Jednak realny wzrost wynagrodzeń przy stabilnym poziomie stóp procentowych pomyślnie wpływa na wzrost zdolności kredytowej, a w konsekwencji pozwoli na zwiększenie średniej wartości wnioskowanego kredytu w kolejnych miesiącach tego roku – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk Grupy BIK i dodaje:

– Marcowe dane są lepsze od zakładanych prognoz, co wynika z mniejszego niż przewidywano negatywnego wpływu zakończenia Programu wsparcia kredytobiorców na liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Analizy z początku roku wskazywały, że liczba wnioskodawców zmniejszy się o połowę, jednak spadek wynosi około 30%. Popyt na kredyty mieszkaniowe nie powrócił więc do niskiego poziomu sprzed uruchomienia Programu BK2%.

wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w marcu 2024

IDC: sztuczna inteligencja będzie wszędzie. Łączne wydatki na technologie w 2024 r. będą rosły na całym świecie siedmiokrotnie szybciej niż PKB

To już pewne. Globalne wydatki na technologie cyfrowe na koniec bieżącego roku aż 7-krotnie przewyższą tempo wzrostu gospodarczego. Natomiast, biorąc pod uwagę jedynie organizacje z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, w ciągu najbliższych dwóch lat blisko 75 proc. z nich będzie korzystało ze sztucznej inteligencji. Jak wskazuje międzynarodowa firma doradcza IDC, rozpoczyna się nowy rozdział „AI Everywhere”, w którym sztuczna inteligencja wdziera się do każdej dziedziny działalności przedsiębiorstw.

Czy AI to tylko modne hasło czy faktyczna zmiana, która dzieje się tu i teraz? Firma IDC zapytała menedżerów w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce o ich podejście do sztucznej inteligencji i inwestycji w technologie. Główny wniosek? Boom wokół GenAI, który obserwowaliśmy szczególnie w trakcie ostatniego roku, wpłynął na zmianę spojrzenia przedsiębiorstw na możliwości oferowane przez narzędzia wykorzystujące tę technologię. I ma to już przełożenie na konkretne decyzje.

150 mld dolarów na GenAI

W 2023 r. na rozwiązania GenAI wydano łącznie 19,4 mld dolarów. To sporo, ale niewiele w porównaniu z tym, co czeka nas w kolejnych latach. Według prognoz IDC, w perspektywie 3 najbliższych lat inwestycje osiągną globalnie wartość 150 mld dolarów. Aż 30 proc. inwestycji w AI do 2027 roku będą stanowiły wydatki na jej generatywną odmianę.

Widzimy ogromną zmianę. Mimo niestabilnej sytuacji geopolitycznej, inwestycje w technologie cyfrowe będą rosły w 2024 r. aż siedem razy szybciej niż cała gospodarka. Kluczową rolę będzie odgrywała oczywiście sztuczna inteligencja, która będzie wdrażana w niemal każdym obszarze działalności przedsiębiorstw. Jeśli w samym tylko regionie EMEA budżet na AI wzrośnie w przyszłym roku o 40 proc., oznacza to dodatkowe 30 mld dolarów wydatków na technologie. To najlepiej pokazuje skalę i tempo zmian – zauważa Ewa Zborowska, Research Director z IDC Polska.

Produkty trafią na rynek 2 razy szybciej

Oczywiście, firmy nie zwiększają inwestycji w technologie tylko dlatego, że na AI jest moda, ale dlatego, że jej wdrożenie ma nieść za sobą konkretne korzyści dla biznesu: obniżenie kosztów, zwiększenie efektywności i zdobycie nowych źródeł przychodów – twierdzą analitycy IDC. – Innymi słowy, dzięki technologii AI pojawią się nowe możliwości, których dzisiaj nie ma – dodaje ekspertka.

IDC szacuje, że do 2026 r. już 70 proc. dużych firm w regionie EMEA zacznie wykorzystywać sztuczną inteligencję do podejmowania decyzji biznesowych w czasie rzeczywistym. Połowa organizacji w regionie będzie korzystać z GenAI jako wsparcia w projektowaniu nowych produktów i usług, co dwukrotnie skróci czas ich wprowadzania na rynek.

Przedsiębiorstwa uczestniczą w technologicznym wyścigu nie tylko dlatego, że pierwszeństwo daje im rynkową przewagę. Te firmy, które tego nie zrobią mogą w perspektywie 5 lat zacząć tracić swoje udziały rynkowe – tłumaczy Ewa Zborowska z IDC Polska.

AI Everywhere – ze sztucznej inteligencji korzysta już prawie każdy

Jednak częścią tej technologicznej rewolucji są nie tylko firmy, ale także konsumenci i pracownicy – przekonują eksperci IDC.

Rozpoczynamy nowy rozdział. Żyjemy obecnie w erze AI Everywhere – świecie, w którym sztuczna inteligencja jest nie tylko łatwo dostępna, ale przede wszystkim staje się integralną częścią strategii oraz działań biznesowych. Przekłada się to również na życie społeczeństwa. W regionie EMEA do 2026 r. 75 proc. organizacji rozważy wykorzystanie AI lub już z tej technologii korzysta. Ma to wpływ na zwykłych obywateli. Dużą popularnością wśród użytkowników cieszą się przede wszystkim generatywne formy AI. Z GenAI za 2 lata będzie korzystało aż 85 proc. mieszkańców Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki – wyjaśnia Ewa Zborowska, Research Director w IDC Polska.

Dwukrotnie więcej, o połowę szybciej

Eksperci IDC podkreślają, że do 2025 r. już 45 proc. dużych firm w regionie EMEA będzie wykorzystywać GenAI do przyspieszenia automatyzacji procesów. Dzięki temu podwoi się efektywność pracowników biurowych, a to oznacza uwolnienie ich czasu, który będą mogli spożytkować na realizację innych ważnych dla firm projektów. W praktyce oznacza to, że pracownicy będą mogli wykorzystywać swój potencjał tam, gdzie będzie on najbardziej potrzebny, znacząco zmniejszając swoje zaangażowanie w realizację monotonnych i nudnych czynności, które można zautomatyzować.

Może to dotyczyć m.in. przetwarzania danych – sortowania i kategoryzacji dokumentów oraz automatycznego generowania raportów i analiz czy też odpowiadania na standardowe zapytania klientów – dodaje Ewa Zborowska, Research Director, IDC Polska.

Musimy się nauczyć AI

Jest jednak też i druga strona medalu. IDC zwraca uwagę na wiele wyzwań, jakie stoją przed firmami (i nie tylko) w związku z wdrożeniem sztucznej inteligencji. Do najważniejszych zaliczają te związane z integracją nowych technologii z tymi już istniejącymi, koszty wdrożenia AI oraz brak specjalistów.

Sztuczna inteligencja wymaga znacznych inwestycji nie tylko finansowych, ale także w ludzi, którzy potrafią te systemy projektować, wdrażać i utrzymywać. To oznacza, że firmy muszą być gotowe nie tylko na początkowe inwestycje, ale także na ciągłe szkolenie swoich zespołów – zauważa Ewa Zborowska z IDC.

Oczywiście szybkie i masowe przyjęcie sztucznej inteligencji niesie za sobą wyzwania dla pracowników. Aby złagodzić negatywny wpływ tego procesu i przyspieszyć proces adaptacji technologii, pracownicy będą musieli zostać przekwalifikowani do pracy z GenAI.

Rozwój parków handlowych w Polsce: nowe trendy i perspektywy

Na przestrzeni ostatnich lat parki handlowe rozwijały się głównie w rozmiarach zazwyczaj nie przekraczających 5 000 mkw. Funkcjonowały jako dopełnienie już istniejącej oferty handlowej lub powstawały w mniejszych miastach, często będąc pierwszym obiektem handlowym o nowoczesnym charakterze. Aktualnie widzimy trend rozszerzania tych metraży – w procesie budowy lub rozbudowy znajdują się 32 duże parki handlowe (GLA powyżej 5 000 mkw.). 6 z nich przekracza 20 000 mkw. GLA i łącznie odpowiada za ponad 50% nowej powierzchni w tym segmencie. Największym parkiem handlowym na etapie budowy jest Sun Park Mysiadło, który pod koniec 2024 roku zaoferuje 55 000 mkw. GLA.

Duże parki handlowe często zastępują centra handlowe o znaczeniu regionalnym, zapewniając najemcom niższe koszty operacyjne i umożliwiając ekspansję na terenach dotychczas niedostępnych. Ze względu na swoją atrakcyjność i zdolność do przyciągania klientów, duże parki handlowe zaczęły skupiać uwagę operatorów tradycyjnie kojarzonych z centrami handlowymi, którzy chętniej otwierają tam swoje sklepy, widząc potencjał dla rozwoju. Często są to marki z ekonomicznego sektora odzieżowego, punkty gastronomiczne czy usługi takie, jak np. sale zabaw, przedszkola lub siłownie.

Mimo spowolnienia, parki handlowe dalej poszukiwane

Mimo ogólnego spowolnienia na rynku inwestycyjnym, parki handlowe nadal cieszą się dużym zainteresowaniem, pozostając jednym z preferowanych typów aktywów wśród inwestorów. Te obiekty są postrzegane jako względnie stabilne i bezpieczne pod względem inwestycyjnym, przy czym ich koszt jest relatywnie niski, z typowymi wartościami transakcji wahającymi się między 5 a 15 milionami euro.

W 2023 roku, parki handlowe i mniejsze obiekty typu „convenience” reprezentowały 56% łącznego wolumenu inwestycji w sektorze handlowym, stanowiąc także około połowy wszystkich zrealizowanych transakcji. Pierwszy kwartał 2024 roku przyniósł już kilka takich transakcji, z udziałem Avison Young w roli pośrednika sprzedającego 2 z nich. I spodziewamy się kilku kolejnych przejęć dużych parków handlowych w najbliższych miesiącach.

Polska, z uwagi na swój rozmiar, dynamiczny rozwój ekonomiczny i dużą liczbę miast, wyróżnia się na tle innych krajów, gdzie ceny parków handlowych są znacznie wyższe. Z tego względu, nasz kraj co roku przyciąga nowych inwestorów szukających atrakcyjnych ofert. W 2023 roku na polskim rynku zadebiutował francuski inwestor FREY, nabywając Park Handlowy Matarnia w Gdańsku, co było jedną z trzech największych transakcji w 2023 roku. Z kolei 2 parki handlowe typu „convenience” na Śląsku zainteresowały austriackiego inwestora typu „family office”, którego wprowadził na rynek zespół Avison Young.

Ze względu na dostępność gruntów inwestycyjnych, a także na fakt, że segment parków handlowych nie jest jeszcze nasycony, oczekujemy kolejnych projektów deweloperskich tego typu formatów handlowych. Aktualnie w budowie jest ok. 50 obiektów tego typu. Warto zwrócić uwagę, że wolumen inwestycyjny zależy w głównej mierze od deweloperów dostarczających na rynek nowy produkt: w 2023 roku to właśnie nowe projekty (istniejące do 2 lat na rynku) stanowiły 40% sprzedanych parków handlowych.

Brak portfeli, więcej indywidualnych kupujących

Polski rynek parków handlowych jest ciągle rozdrobniony, co potwierdza również niska liczba transakcji portfelowych. W 2023 roku na rynku handlowym sprzedano 3 mniejsze portfele parków handlowych, z czego Avison Young doradzał przy 2 z nich.

Na lokalnym rynku nie ma zbyt wielu ofert portfeli parków handlowych czy sklepów operatorów spożywczych, co wyraźnie odróżnia Polskę od rynków zachodnich. Główni lokalni inwestorzy, nabywając parki handlowe, nie planują ich szybkiej odsprzedaży, celując w długoterminowe zyski z wynajmu. Tym samym, rynek portfeli parków handlowych pozostaje stosunkowo mało aktywny.

Kto kupuje?

W Polsce, ponad 20 podmiotów inwestycyjnych poszukuje parków handlowych, co świadczy o znacznej konkurencji na rynku, mimo jego ochłodzenia. Jeśli chodzi o pochodzenie inwestorów, wyraźnie widoczny  jest wzrost zainteresowania graczy z Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich, a także lokalnych. Często są to inwestorzy indywidualni lub małe „family offices”. Inwestorzy indywidualni wciąż chętnie kupują również pojedyncze sklepy spożywcze, przebijając często oferty funduszy inwestycyjnych.

Największym wyzwaniem jest aktualnie znalezienie obiektu w odpowiedniej cenie, oferującego przy tym wysoką jakość. Preferowane są nowe obiekty w dużych miastach z długoterminową umową z sieciowym operatorem spożywczym. Na rynku nie brakuje ani chętnych do kupna, ani ofert sprzedaży.

Autor: Artur Czuba, Associate Director, Investment

Złoto rośnie, a jak złoty po decyzji RPP?

Dzisiaj mamy posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Oczekiwanie zmian stóp ociera się o fantastykę, ale jutrzejsza konferencja zapowiada się ciekawie. Dane z USA osłabiły dolara. Hossa na złocie trwa.

Decyzja RPP

Byłoby bardzo dziwne, gdyby na dzisiejszym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej padła inna decyzja niż brak zmian stóp procentowych. Z jednej strony mamy w ostatnich tygodniach rosnące stawki rynkowe długoterminowe, pokazujące jeszcze większe wydłużenie horyzontu, w którym obniżki mogą się pojawić. Do tego warto zaznaczyć, że stawki te odpowiadają obecnemu poziomowi stóp. Z drugiej mamy deklarację prezesa NBP o braku zmian do końca roku. Z trzeciej jeszcze presja, jaką na decyzję wywarł wniosek do Trybunału Stanu, który z pewnością zmniejsza chęć do podejmowania działań, z których można być rozliczonym. Nie brakuje też rynkowych sygnałów, że w najbliższych miesiącach może dojść do odbicia w górę wskaźnika inflacji, co może powodować, że jednak obniżki teraz byłyby przedwczesne. Ponownie jednak dochodzimy do zdrowej sytuacji, gdzie od samej decyzji ważniejsza jest konferencja prasowa.

Dane z USA

Wczorajsze dane zza oceanu zaczęły się korzystnie dla dolara. Raport ADP na temat zatrudnienia wskazał wynik o 36 tysięcy miejsc pracy wyższy od oczekiwań (to 25%). Niemal dwie godziny później pojawił się jednak Raport ISM dla usług. Rynki oczekiwały 52,7 pkt, a odczyt wyniósł zaledwie 51,4 pkt. W normalnych warunkach te dane z pewnością powodowałyby osłabienie dolara, ale miałyby sporą szansę mniej więcej wyrównać się z danymi z rynku pracy. Obecnie jednak dolar był w kilkutygodniowym trendzie wzrostowym względem euro. W rezultacie wielu inwestorów od jakiegoś czasu szukało sygnału do realizacji zysków. Wielu analityków wskazywało na duży potencjał związany z piątkowymi danymi z rynku pracy. Jak się jednak okazało, dobry moment pojawił się już wczoraj i byliśmy świadkami silnej przeceny dolara względem euro. Taniał on również względem złotego. Sam ruch po decyzji spowodował spadek kursu dolara o 2 grosze.

Hossa na złocie

W sumie nie wiadomo co tak mocno wyciąga ceny złota do góry. Z jednej strony analitycy wskazują na nadchodzące obniżki stóp procentowych i słabsze stopy zwrotu z takich aktywów. Z drugiej strony, przecież właśnie te obniżki się od nas oddalają. Pojawia się jednak jeszcze jedna kwestia. Potencjalnego zaognienia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Patrząc na ostatnie działania Izraela, scenariusz ten jest bardzo prawdopodobny. Tego typu wydarzenia powodują, że ludzie uciekają do bezpiecznych przystani, a za taką uchodzi złoto. Szczególnie kiedy rośnie w tak szalonym tempie, jak ostatnio.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Rumunia – decyzja RNB w sprawie stóp procentowych,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Mieszkania coraz mniejsze, ale z większą liczbą pokoi. Polacy chcą więcej przestrzeni, ale ograniczają ich finanse

Nowe mieszkania drożeją, więc zdarza się, że kupujący z bólem serca rezygnują z jednego pokoju. Problem w tym, że i pokoje są coraz mniejsze. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl sprawdzili, jak w ostatnich latach zmieniał się ich metraż.

Deweloperzy analizują preferencje kupujących mieszkania, by odpowiednio dostosować swoją ofertę. Nie jest to łatwe, bo na zachowania kupujących mają wpływ nie tylko odczuwane przez nich potrzeby, ale też możliwości finansowe, w tym dostępność kredytów mieszkaniowych oraz ceny mieszkań – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Np. w 2022 r. na skutek gwałtownego wzrostu oprocentowania kredytów, we wszystkich największych miastach wzrósł popyt na kawalerki, a zmniejszył się na mieszkania trzypokojowe. A jak było w 2023 r.? Dostępność kredytów wyraźnie się poprawiła, a rządowy program „Bezpieczny Kredyt 2%” uruchomił wręcz lawinę popytu na nowe mieszkania. Problem w tym, że deweloperzy nie od razu zareagowali odpowiednią podażą. Wskutek potężnej nierównowagi między popytem i podażą w większości metropolii miały miejsce dwucyfrowe podwyżki średniej ceny metra kwadratowego.Kompaktyzacja mieszkań - ceny

Logika podpowiada, że w tej sytuacji większe wzięcie powinny mieć mniejsze lokale. Tymczasem stało się coś odwrotnego. W łącznej puli sprzedanych mieszkań, w siedmiu największych miastach, zmalał udział kawalerek i mieszkań dwupokojowych, a wzrósł mieszkań trzypokojowych.Kompaktyzacja mieszkań -udział-pokoje

Wygląda na to, że dzięki „Bezpiecznemu Kredytowi 2%” więcej rodzin mogło sobie pozwolić na dodatkowy pokój – komentuje Marek Wielgo. Zwraca też jednak uwagę, że zmiana preferencji dotyczy nie tylko liczby pokoi, ale także ich powierzchni. W ofercie firm deweloperskich można przecież znaleźć dwupokojowe mieszkania o powierzchni blisko 70 m kw. oraz takie, które mają niespełna 30 m kw. Niestety, trzeba się liczyć z tym, że tych najmniejszych będzie coraz więcej. Już od kilku lat niektórzy deweloperzy ograniczają bowiem ich metraż z uwagi na bardzo wysokie ceny. Pojawił się nawet termin „mieszkania kompaktowe”. W skali całego rynku nie są to jednak spektakularne zmiany. Przeciętna powierzchnia mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie była w 2023 r. o 2 m kw. mniejsza niż w roku 2017.Kompaktyzacja mieszkań -powierzchnia lokali

Ponadto, polityka deweloperów w tym zakresie jest różna w poszczególnych miastach. Np. w Katowicach przeciętny metraż w ofercie rynkowej niewiele się zmienił w ostatnich siedmiu latach. Natomiast w Gdańsku i Wrocławiu widać, że niektórzy deweloperzy starają się upchać jak największą liczbę pokoi na jak najmniejszej powierzchni. Przede wszystkim zmniejszył się tam metraż kawalerek oraz mieszkań czteropokojowych i większych, np. w Gdańsku – z 90 do 84 m kw. W Łodzi wyraźnie mniejsze są natomiast mieszkania czteropokojowe, ale średnia powierzchnia kawalarek zwiększyła się od 2017 r. z 28 do 35 m kw.Kompaktyzacja mieszkań - metraż pokoi

Ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl podkreśla, że deweloperzy nie mogą zejść z metrażem mieszkań poniżej 25 m kw. Na budowanie mniejszych lokali nie zezwala bowiem rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Prawo nie ingeruje natomiast w to, jaką powierzchnię mają mieć poszczególne typy lokali. Tę kwestię pozostawiono rynkowi.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Sygnaliści lepiej chronieni

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie sygnalistów, przedłożony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Obecnie projektem zajmie się Sejm.

Trwające od dłuższego czasu prace nad ustawą mającą implementować unijne przepisy o ochronie osób zgłaszających naruszenia prawa, budziły kontrowersje. Zmieniony projekt ustawy był konsultowany z partnerami społecznymi w dniu 2 kwietnia br. Kolejne konsultacje odbędą się na etapie procedowania projektu w Sejmie.

„Rząd planuje objęcie ochroną tzw. sygnalistó Chodzi o osoby, które pracują w sektorze prywatnym lub publicznym i zgłaszają naruszenia prawa, w kontekście związanym z pracą. Instytucją odpowiedzialną za udzielanie wsparcia sygnalistom będzie Rzecznik Praw Obywatelskich. Nowe rozwiązania dostosowują polskie prawo do przepisów Unii Europejskiej” – czytamy w komunikacie Rady Ministrów.

Pozbawienie wynagrodzenia, awansu, premii czy mobbing – to niektóre tylko działania, przed którymi sygnalistów ma chronić ustawa. Projekt zakłada, że osoba, która doświadczyła niepożądanych działań może wystąpić o zadośćuczynienie lub odszkodowanie.

W trybie autopoprawki Rząd zmienił w ostatnich dniach marca 2024 r. kilka przepisów w stosunku do wersji projektu z dnia 26 lutego 2024 r. Przede wszystkim obniżono wysokość odszkodowania przysługującego sygnaliście, wobec którego dopuszczono się działań odwetowych z dwunastokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku do jednokrotności takiego wynagrodzenia.

– Należy pozytywnie ocenić tę poprawkę. Tak wysokie minimalne odszkodowanie, które było przewidziane w projekcie tej ustawy w poprzedniej wersji było rozwiązaniem niespotykanym dotychczas w polskim systemie prawnym. Sankcja ta, która mogła spotkać przedsiębiorców była oderwana od realnej szkody, jaką mógłby ponieść sygnalista.mówi Artur Rycak, ekspert prawa pracy BCC, Przewodniczący Komisji Pracy BCC.

Z katalogu naruszeń prawa podlegającego zgłoszeniom usunięto także handel ludźmi. Ponadto doprecyzowano, że pod pojęciem  „wolności i praw człowieka i obywatela” chodzi     o „konstytucyjne wolności i prawa człowieka i obywatela – występujące w stosunkach jednostki z organami władzy publicznej i niezwiązane z dziedzinami zgłoszeń wskazanymi w projekcie. Doprecyzowano także co rozumie się pod pojęciem „zadośćuczynienia”, które przysługujące osobie, która poniosła szkodę z powodu świadomego zgłoszenia lub ujawnienia publicznego nieprawdziwych informacji przez sygnalistę. Przyjęto, że jest to zadośćuczynienie „za naruszenie dóbr osobistych”. Projekt nadal znacznie odbiega na korzyść potencjalnych sygnalistów w stosunku do dyrektywy 2019/1937 z dnia 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii. Przede wszystkim dlatego, że znacznie rozszerza katalog dziedzin, które mogą być przedmiotem zgłoszeń. – podsumowuje ekspert BCC.

Instytucja sygnalisty jest w polskim prawie wciąż nowa. Sygnalista to każda osoba fizyczna, która zgłasza lub ujawnia publicznie informację o naruszeniu prawa uzyskaną w kontekście związanym z pracą. Może to być zarówno pracownik, którego zgłoszenie dotyczy, osoba świadczącą pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej, były  pracownik, a także wolontariusz, wspólnik czy współpracownik i podwykonawca.

Złoto śrubuje kolejne rekordy

W marcu cena złota kwotowana w dolarze amerykańskim kilkukrotnie wyznaczała swój nowy rekord, czyli tzw. All Time High. A jak pokazuje początek kwietnia, królewski kruszec wcale nie zamierza zwalniać tempa. Wedle stanu na czwartek 4 kwietnia, godzinę 9, uncja złota jest wyceniana już na niemal 2 300 dolarów!

Przyczyn historycznych rekordów wycen złota upatrywać należy w kulminacji dotychczasowych wydarzeń – pandemia i dodruk pieniądza na bezprecedensową skalę, a następnie wojna w Ukrainie, przyczyniły się do globalnego wzrostu inflacji i zacieśniania polityki pieniężnej przez banki centralne.

Aktualnie, przy wciąż pozostającym na wysokim poziomie ryzyku geopolitycznym, banki centralne zaopatrują się w złoto. Jednocześnie stopniowo odpuszczająca inflacja pozwala na odchodzenie od restrykcyjnej polityki. Stopy procentowe obniżył już Narodowy Bank Węgier, Narodowy Bank Czeski, a także – co było dużym zaskoczeniem – Szwajcarski Bank Narodowy, który taką operację wykonał po raz pierwszy od dziewięciu lat.

Tym, co obecnie w największym stopniu wpływa na cenę złota, jest jednak decyzja amerykańskiego banku centralnego. FED najprawdopodobniej rozpocznie cykl obniżek stóp procentowych od czerwca i dokona trzech takich cięć w 2024 roku. Prawdopodobieństwo obniżenia stóp w czerwcu jest aktualnie – zgodnie z FedWatch Tool – szacowane przez analityków na ponad 60 procent.

Jeśli rzeczywiście stopy procentowe w USA pójdą w dół, będzie to w praktyce oznaczać, że aktywa, których wartość uzależniona jest od oprocentowania, jak chociażby amerykańskie obligacje skarbowe, staną się mniej atrakcyjne względem złota. Obligacje te są w posiadaniu wielu wierzycieli, a jednym z największych jest Japonia, która przez dekady utrzymywała ujemne stropy procentowe.

W marcu jednak, po raz pierwszy od 17 lat, Bank Japonii podniósł stopy procentowe, sygnalizując tym samym początek cyklu podwyżek. W dłuższej perspektywie może to oznaczać wzrost atrakcyjności japońskich obligacji skarbowych, kosztem tych amerykańskich. A to może spowodować powrót kapitału do Kraju Kwitnącej Wiśni, co na dłuższą metę uderzy w dolara i wesprze złoto.

Poza globalną kondycją gospodarczą nie bez znaczenia pozostaje sytuacja geopolityczna, w szczególności przemodelowanie światowego ładu po 24 lutego 2022 roku i wszystkie idące za tym konsekwencje. Dlatego też królewski kruszec wciąż lśni na fali popytu na bezpieczeństwo ze strony banków centralnych, jak i inwestorów indywidualnych.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota, Goldsaver.pl