Recesja w Niemczech się pogłębia

Niemcy po raz kolejny pokazali spadkowy kwartał w swojej gospodarce. Szwajcaria uspokaja w kwestii wzrostu inflacji. Węgrzy obniżają stopy procentowe czwarte posiedzenie z rzędu.

 Recesji w Niemczech ciąg dalszy

Wczorajsze dane pokazują, że za naszą zachodnią granicą sytuacja gospodarcza w dalszym ciągu nie zachwyca. Za IV kwartał wstępne dane na temat zmian PKB okazały się spadkiem o 0,4%. Jest to zatem czwarty z rzędu spadkowy kwartał, przez co jak nietrudno się domyślić, mamy do czynienia ze spadkiem PKB w ujęciu rocznym. Dane te są zgodne z oczekiwaniami analityków. Gospodarka niemiecka przechodzi przez poważne problemy obecnie, aczkolwiek biorąc pod uwagę punkt odniesienia, jakim jest cała strefa euro, nie jest to ewenement. Cała strefa euro zakończyła kwartał brakiem zmian PKB, a w ciągu roku mieliśmy symboliczny wzrost o 0,1%. Dane te były nawet lepsze od oczekiwań. Rozbieżność wyniosła jednak zaledwie 0,1%, co nie spowodowało zmian na rynku walutowym.

Wystąpienie szefa SNB

Thomas Jordan, prezes Szwajcarskiego Narodowego Banku, uspokajał wczoraj rynki. Przyznał, że inflacja wzrośnie w styczniu, ale nie powinna przekroczyć 2%. Według prognoz banku również na koniec roku powinna się zamknąć poniżej 2% średniorocznie. Zwrócono uwagę również na wzrost stawki VAT oraz kosztów energii elektrycznej, jako powodów stojących za obecnym odbiciem w górę. Szwajcaria obecnie podobnie jak inne Banki Centralne na Zachodzie od kilku posiedzeń przestała podnosić stopy procentowe i powoli pojawia się temat obniżek. W całym cyklu w ciągu 5 podwyżek główna stopa procentowa w tym kraju wzrosła z -0,75% na 1,75%.

Węgrzy obniżają stopy procentowe

Budapeszt kontynuuje serię obniżek stóp procentowych. Kolejna decyzja, podobnie jak poprzednie trzy była ponownie obniżką o 0,75%. Rynek oczekiwał szybszych obniżek, bo aż o 1%. Patrząc jednak na regułę comiesięcznego ruchu o 0,75% widać pewną konsekwencję w działaniach Banku Centralnego. Obecny poziom stóp wynosi nadal 10% i pozostawia miejsce na jeszcze wiele obniżek stóp procentowych. Warto zwrócić uwagę, że spadek inflacji w ostatnich miesiącach jest szybszy niż stóp, co powoduje, że należy spodziewać się kontynuacji tego ruchu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:15 – USA – Raport ADP na temat zatrudnienia,
  • 16:00 – USA – Indeks Chicago PMI,
  • 20:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych,
  • 22:00 – Chile – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

 

Fed nie zaskoczy, ale Powell może zasygnalizować obniżki stóp w najbliższych miesiącach

Dziś wieczorem ciężko będzie o jakąś wielką niespodziankę. To niemal pewne, że Rezerwa Federalna utrzyma przedział dla stopy funduszy federalnych w granicach 5,25 – 5,5 proc. Rynek także nie wycenia żadnych zmian. Sama konferencja prasowa po posiedzeniu raczej nie będzie przełomowa a nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że będzie nudna. Powell będzie chciał ograniczyć wygórowane oczekiwania co do daty pierwszej obniżki. Moim zdaniem większa zmienność może pojawić się w piątek po twardych danych z raportu NFP.

Amerykański bank centralny prawdopodobnie będzie chciał poczekać na kilka dodatkowych danych o inflacji. Trend dezinflacyjny postępuje. Dynamika spadku w ostatnim czasie nieco się zmniejszyła, co potwierdza tezę, że ostatni etap zejścia inflacji do celu będzie procesem długotrwałym i najtrudniejszym do zrealizowania. Optymistyczne jest z pewnością to, że preferowana przez Fed miara inflacji (PCE core) w ujęciu rocznym obniżyła się w grudniu z poziomu 3,2 proc. do 2,9 proc. „Dwójka” z przodu z pewnością ucieszyła bankierów centralnych ale nie daje pewności, że inflacja nie zostanie „podbita” w kolejnych miesiącach. Powell i jego współpracownicy chcą mieć pewność, że trend jest stabilny a to wymaga dalszych potwierdzeń w postaci pozytywnych publikacji. Na rynku pracy wciąż przybywa miejsc pracy, a wzrost gospodarczy nadal wygląda na bardzo silny. To oczywiście stwarza ryzyko ponownego wzrostu wskaźników inflacyjnych. Fed chce uniknąć błędu decyzyjnego i nadal uważa, że lepszym rozwiązaniem dla gospodarki będzie utrzymanie restrykcyjnego nastawienia dłużej niż zbyt wczesne łagodzenie warunków monetarnych.

Rynek na ten moment wycenia ok 40 proc. szans na ruch w dół na stopach w marcu i lekko ponad 80 proc. na zmianę kosztu pieniądza na majowym posiedzeniu. Jednocześnie czerwcowa obniżka wg kontraktów futures jest pewnikiem.

Jakiekolwiek sugestie ze strony Powella na temat posiedzenia marcowego, majowego czy czerwcowego będą wywoływać większa reakcję na dolarze czy rentownościach amerykańskich obligacji. Pamiętajmy, że nie otrzymamy żadnych nowych projekcji makro ani także nowego „wykresu kropkowego”. Rynek zatem ograniczy się jedyni do oceny oficjalnego komunikatu po posiedzeniu oraz słów Powella wypowiedzianych podczas konferencji. Znaczenie mogą mieć pojedyncze nowe stwierdzenia, których zabrakło w grudniu. Interpretacja ich może nie być jednak oczywista.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wpływy z tzw. podatku Belki idą na rekord. W niecały rok fiskus ściągnął ponad 8,5 mld zł. To wzrost rok do roku o blisko 50 proc.

W Ministerstwie Finansów trwają prace nad zapowiedzianymi ulgami w tzw. podatku Belki. Politycy z różnych ugrupowań opowiadają się za zmianami w tym zakresie, również za całkowitą likwidacją tej daniny, ale to nie jest takie pewne. Zdaniem ekspertów, rząd raczej nie zdecyduje się na radyklany krok, bo dużo by stracił. Ewentualnie zostaną zastosowane jakieś półśrodki. Z kolei jak wynika z danych resortu finansów, w ciągu jedenastu miesięcy ubiegłego roku wpływy z ww. tytułu wyniosły ponad 8,5 mld zł. Były więc o prawie 48% wyższe od uzyskanych w całym 2022 roku. Natomiast porównując dane z okresu od stycznia do listopada ub.r. z dwunastoma miesiącami 2021 roku, widać wzrost aż o blisko 105%.

Polityczne głosy

Obecnie w Ministerstwie Finansów prowadzone są prace analityczne mające na celu wypracowanie  zapowiedzianych ulg w tzw. podatku Belki. Jak informuje resort, przy opracowaniu zakresu ulg podatkowych uwzględnione muszą zostać wszystkie możliwe aspekty gospodarcze wprowadzenia takich rozwiązań, a w szczególności ich wpływ na sektor finansów publicznych oraz na rynek kapitałowy. Przygotowanie koncepcji, a następnie projektu zmian legislacyjnych, wymaga odpowiedniego czasu, niezbędnego do ich rzetelnego wykonania. Na obecnym etapie prac udzielanie jakichkolwiek informacji o kierunkach i zakresie planowanych zmian oraz terminach ich wprowadzenia jest przedwczesne.

– Tak zwany podatek Belki powinien zostać zlikwidowany w całości. To jest jedna z dodatkowych danin, którą z założenia wprowadzono na krótki czas, żeby podreperować budżet w konkretnej sytuacji, a jest z nami długo. Nadszedł moment, w którym należy znieść to rozwiązanie. W naszych programach gospodarczych podkreślamy, że system podatkowy powinien być jasny, przejrzysty i przede wszystkim przewidywalny. I do tego będziemy dążyć. Dopuszczamy również taką sytuację, że likwidacja tego podatku będzie wprowadzana stopniowo, np. w pierwszej kolejności pewnie poprzemy pomysł, który zakłada zwolnienie z danin zysków z oszczędności i inwestycji do 100 tys. złotych – komentuje poseł Rafał Kasprzyk z partii Polska 2050 Szymona Hołowni.

Jak podkreśla poseł Tomasz Trela z Lewicy, w Polsce od wielu lat ci, którzy zarabiają najwięcej, procentowo płacą mniejsze podatki. Lewica wielokrotnie zwracała uwagę, że obecny system podatkowy jest zbyt mało progresywny, skomplikowany oraz dziurawy. Jego podstawą powinny być tylko dwie ustawy, tj. o podatku o dochodach osobistych oraz ustawa o podatku od dochodów z działalności gospodarczej. Poseł Trela też zaznacza, że myśląc o likwidacji lub zmianie podatku od zysków kapitałowych, trzeba mieć na uwadze to, że jest to element całego systemu fiskalnego. Stosowanie wyrywkowych rozwiązań niczego w systemie nie zmieni, a może go tylko dodatkowo skomplikować. Można zastanowić się nad zniesieniem lub obniżeniem tzw. podatku Belki w konkretnych przypadkach.

– W czasie kampanii wyborczej, ale też wcześniej, mówiliśmy o rozwiązaniach, które sprzyjałyby walce z inflacją. To dotyczyło m.in. likwidacji tzw. podatku Belki i nasze stanowisko w tej kwestii się nie zmienia. Istotne jest, aby w Polsce opłacało się trzymać pieniądze na kontach bankowych, a nie wydawać je ze względu na drastyczną utratę wartości. Podatek, który wciąż jest naliczany, nie sprzyja temu, żeby Polacy chcieli oszczędzać – mówi Krzysztof Paszyk z PSL, szef klubu parlamentarnego PSL-Trzecia Droga.

Z kolei poseł Konfederacji Michał Wawer zaznacza, że w odniesieniu do lokat i obligacji mamy do czynienia z absurdalnym „podatkiem od straty”. One są bowiem oprocentowane niżej niż inflacja. Zatem odsetki nie rekompensują utraty wartości zainwestowanych pieniędzy, a i tak trzeba płacić od nich podatek. Dlatego Konfederacja postuluje zachęcenie Polaków do oszczędzania pieniędzy poprzez likwidację podatku Belki w odniesieniu do lokat i obligacji. Dopóki nie uda się spełnić tego postulatu, ugrupowanie zamierza także rozliczać obecny rząd ze spełnienia obietnicy Platformy Obywatelskiej o wprowadzeniu kwoty wolnej w podatku Belki.

Miliardy od podatników

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w pierwszych jedenastu miesiącach 2023 roku (wyliczenia za cały 2023 rok będą znane w marcu) wpływy z tzw. podatku Belki wyniosły 8,510 mld zł. To o 47,9% więcej niż w całym 2022 roku, kiedy kwota ta wyniosła 5,752 mld zł. Natomiast porównując ubiegłoroczne dane (od stycznia do listopada) z tymi za pełny 2021 rok, widać wzrost o 104,9%. Wówczas wpływy z tego tytułu wyniosły bowiem 4,153 mld zł. Prognoza dotycząca tzw. podatku Belki, przedstawiona w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok, zakładała wpływy w wysokości 8,378 mld zł. Zatem już po jedenastu miesiącach ubiegłego roku kwota była wyższa od prognozowanej.

– W mojej ocenie, przyczyną wzrostu wpływów jest fakt, że więcej oszczędzamy na rachunkach oszczędnościowych czy też lokatach, a także zwiększyły się stopy procentowe. Mimo wysokiej inflacji, ale jednak przy niepewnej sytuacji za naszą wschodnią granicą, wolimy trzymać pieniądze w banku niż inwestować. Wpływy z tego podatku są znaczące i uważam, że nowy rząd z nich nie zrezygnuje. Według mnie, podatek ten zostanie, jednak będzie on obciążał najbardziej majętnych Polaków – stwierdza dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Tomczykowski Tomczykowska.

Natomiast dr hab. Błażej Kuźniacki, prof. Uczelni Łazarskiego, stwierdza, że wprowadzenie różnych stawek i progów kwotowych, po przekroczeniu których ten podatek byłby pobierany, tylko skomplikowałoby i tak już zawiły system podatkowy w Polsce z zakresie opodatkowania dochodów osób fizycznych. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest całkowite uchylenie tej daniny. Ekspert podkreśla, że podatek ten jest pobierany od środków już opodatkowanych z dochodów z pracy, emerytury lub renty, gromadzonych na rachunkach bankowych. Takie podwójne opodatkowanie stanowi de facto karę za oszczędzanie, zniechęcając wszystkich Polaków, w tym najmniej zamożnych, do rozsądnego zarządzania pieniędzmi w postaci oszczędności.

– Podatek tego typu wyliczany bez uwzględnienia inflacji jest zwykłym naciąganiem podatników. W większości przypadków odsetki otrzymane nawet nie pokryły inflacji, a państwo opodatkowuje zupełnie wirtualny dochód, mimo iż w rzeczywistości podatnik poniósł stratę. Z punktu widzenia długoterminowego interesu gospodarczego i społecznego kraju, należałoby zlikwidować ten podatek. Niestety, prawdopodobnie rządzący nie zdecydują się na takie działanie ze względu na bieżące potrzeby budżetowe. Rzadko zdarza się, że tego typu trudne decyzje uwzględniają dłuższą perspektywę niż 4 lata – analizuje Jerzy Martini, doradca podatkowy z MartiniTAX.

Wokół budżetu

Z kolei Ewa Flor, doradca podatkowy z Kancelarii ATL Accounting & Payroll, zaznacza, że kwota wpływająca z tytułu tego podatku wydaje się duża. Jednak z perspektywy budżetu państwa jest niewielka, stanowi mniej niż 2% szacunkowych dochodów budżetu państwa za jedenaście miesięcy ub.r. Natomiast dla podatnika jest to duży ciężar. Zdaniem ekspertki, całkowita likwidacja tego rozwiązania mogłaby wymagać poszukiwania rekompensaty tej kwoty np. poprzez ograniczenie wydatków lub podniesienie innych danin. – Umiarkowana reforma podatku Belki, czy to poprzez uzależnienie jego wysokości od poziomu inflacji, czy też wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania, nie powinna znacząco wpłynąć na równowagę budżetową. Co więcej, taka zmiana może generować korzystne efekty dla gospodarki, np. poprzez stymulowanie inwestycji i wzrostu. Ale na rynku są też ostrzejsze głosy – dodaje Ewa Flor.

– Mniejsze wpływy można zrównoważyć likwidacją lub ograniczeniem któregoś ze zbędnych programów socjalnych. Może to być np. 800+ dla obywateli Ukrainy, który stanowi koszt ok. 2,5 mld złotych rocznie. Warto zrezygnować ze szkodliwych i proinflacyjnych programów dopłat do kredytów mieszkaniowych. W wersji kredyt 2% to koszt minimum 1,8 mld zł rocznie, a w wersji kredyt 0% – co najmniej 4 mld zł rocznie – wylicza Michał Wawer z Konfederacji.

Dr hab. Błażej Kuźniacki, prof. UŁa, nie widzi dobrego argumentu za potrzebą szukania pieniędzy przez państwo na nowe sposoby po likwidacji podatku Belki. Nie oznacza to jednak, że Ministerstwo Finansów nie mogłoby tego robić. Przy tym poszukiwanie nowych wpływów budżetowych nie musi oznaczać wprowadzenia dodatkowych podatków lub podwyższania tych obecnych. Ekspert podaje dwa przykłady. Po pierwsze, w Polsce od 1 stycznia 2024 r. powinien obowiązywać tzw. globalny podatek minimalny, zgodnie z dyrektywą Rady (UE) z 14 grudnia 2022 roku. Sprawa dotyczy zapewnienia minimalnego poziomu opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych w Unii. Podatek ten powinien przynieść miliardy zł wpływów do budżetu, chyba że z obliczeń resortu wynika coś innego. Po drugie, MF najprawdopodobniej ma możliwości dalszego zwalczania mafii paliwowych i eliminacji oszustw w VAT, akcyzie i cłach.

– Podatek, który wróci do ludzi, spowoduje też reinwestowanie środków i zwiększoną konsumpcję, więc dla budżetu to dużo mniejsze straty. Jeśli faktycznie trzeba będzie zdobyć finansowanie na uzupełnienie wpływów do kasy państwa, to po audycie wydatków na fundusze, agencje, willę plus i inne, to w każdym ministerstwie znajdą się odpowiednie oszczędności. To wszystko zostanie ujęte w autorskim budżecie, który przygotujemy na kolejny rok. W obecnej sytuacji, krótkim czasie na przyjęcie budżetu przez parlament i dziurze pozostawionej przez poprzedni rząd, musimy działać ostrożnie i bezpiecznie z punktu widzenia finansów państwa. Nasi ministrowie co pewien czas informują opinię publiczną o nieprawidłowościach i olbrzymiej skali niezasadnych wydatków i wciąż odnajdują rzeczy, które gdzieś były głęboko poukrywane – podsumowuje Rafał Kasprzyk, poseł Polski 2050 Szymona Hołowni.

Fed może ukrócić oczekiwania względem obniżek

Spodziewamy się, że Rezerwa Federalna odsunie w środę rynkowe oczekiwania wobec natychmiastowego rozluźniania polityki monetarnej w USA, co powinno wesprzeć dolara w krótkim terminie.

Ton grudniowych komunikatów Fedu był bardziej gołębi, niż oczekiwano. Fed utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie (5,25-5,50%), powiedziano jednak również, że rozpoczęły się dyskusje o ich cięciach. Grudniowy dot plot wskazuje, że – uśredniając – członkowie FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) spodziewają się trzech obniżek w 2024 r. W odpowiedzi rynek zwiększył wyceny obniżek stóp – kontrakty futures wyceniały ich nawet 160 pb. w 2024 r. Naszym zdaniem zmiana oczekiwań była zbyt agresywna i ostatni repricing w odwrotną stronę niejako dowiódł tej tezy.

Nowe dane nie ułatwiają Fedowi zadania

Obecnie w kontraktach terminowych widać mniej niż 50% prawdopodobieństwa rozpoczęcia cyklu rozluźniania w marcu i ok. 135 pb. obniżek do końca roku. Uważamy, że siła ostatnich danych z USA, w szczególności dotyczących wzrostu gospodarczego i rynku pracy, uzasadnia zarówno późniejszy początek cięć, jak i bardziej stopniowe ich tempo. Ubiegłotygodniowy odczyt PKB był kolejnym pozytywnym zaskoczeniem – w IV kwartale gospodarka wzrosła o 3,3% w ujęciu zanualizowanym, znacznie powyżej konsensusu wynoszącego 2%. Wydatki konsumenckie, będące sercem amerykańskiej gospodarki, utrzymują się na bardzo dobrym poziomie, wspierane przez rynek pracy, który wykazuje co najwyżej niewielkie oznaki ochłodzenia.

Wykres 1: Zanualizowany wzrost PKB w USA (2021 – 2023)

Zanualizowany wzrost PKB w USA (2021 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 26.01.2024

Grudniowy raport inflacyjny sprawia, że marcowa obniżka jest jeszcze mniej prawdopodobna. Główna miara dynamiki cen wzrosła do 3,4%, bazowa (3,9%) również przekroczyła konsensus. Bazowa inflacja PCE, która jest miarą preferowaną przez Fed, była nieco niższa od oczekiwań. Sądzimy jednak, że to za mało, by można było ponownie rozważać obniżkę stóp procentowych w marcu. W grudniowych minutkach Fed stwierdził, że ryzyka wzrostowe dla inflacji „zmniejszyły się”, podkreślając jednak także, że utrzymała się część ryzyk dla uporczywej inflacji. Zaliczyć do nich należy trwającą siłę rynku pracy, która jest naszym zdaniem prawdopodobnie największą przeszkodą w osiągnięciu celu inflacyjnego Fedu.

Wykres 2: Inflacja CPI w USA (2014 – 2023)

Inflacja CPI w USA (2014 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 26.01.2024

FOMC musi się nieco nagimnastykować

Biorąc pod uwagę powyższe, uważamy, że Fed na posiedzeniu w tym tygodniu odsunie rynkowe oczekiwania wobec cięć stóp procentowych. W swoich ostatnich komentarzach przedstawiciele FOMC w większości starali się obniżyć zakłady za natychmiastowymi obniżkami, podobnie postąpi zapewne prezes Jerome Powell podczas swojej środowej konferencji prasowej.

FOMC musi się nieco nagimnastykować – z jednej strony będzie chciał zapewnić rynki, że cięcia nadchodzą i jednocześnie najpewniej nie rozpoczną się już w marcu. Może to wyrazić poprzez niewielkie zmiany w oświadczeniu lub, co bardziej prawdopodobne, przez prosty komunikat Powella podczas konferencji prasowej. Prezes Fedu może w nim wskazać, że bank potrzebuje więcej dowodów w danych, zanim rozpocznie cykl rozluźniania.

W tym tygodniu nie poznamy nowego dot plotu ani projekcji makroekonomicznych – kolejne opublikowane zostaną w marcu.

Dolar z szansą na umocnienie

Dolar amerykański jest od początku 2024 r. najlepiej radzącą sobie walutą G10, do czego przyczyniły się wspomniane zmiany wycen stóp procentowych w USA. Jeśli Powell i pozostali decydenci ostudzą rynkowe oczekiwania wobec obniżki w marcu, aprecjacja dolara może być w środę kontynuowana. Niemniej, biorąc pod uwagę, jak mocno już spadły zakłady dotyczące cięć, skala ruchu prawdopodobnie będzie ograniczona.

Obecnie scenariusz, w którym Fed jednoznacznie opowiada się za marcowym cięciem, nie wydaje nam się realistyczny – szczególnie biorąc pod uwagę siłę ostatniego odczytu PKB i danych z rynku pracy. Jeśli jednak padnie zapowiedź obniżek w marcu, dolar doświadczy zapewne silnej wyprzedaży. W takiej sytuacji waluta mogłaby oddać większość wypracowanych w tym roku zysków.

Sygnały płynące z Fedu w środę będą miały znaczenie również dla złotego. Im bardziej jastrzębi przekaz, tym większe ryzyko, że polska waluta znajdzie się pod presją. Uderzenie w bardziej gołębie nuty miałoby odwrotny efekt.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (31.01) o godz. 20:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Bain&Co.: Wartość przejęć strategicznych spadła w Polsce o połowę do $10 mld w 2023 r.

Łączna wartość fuzji i przejęć dokonanych przez inwestorów strategicznych w 2023 roku spadła w Polsce niemal o połowę do około 10 mld dolarów, wynika z szacunków międzynarodowej firmy doradczej Bain & Company. Powodem zapaści był brak megatransakcji podobnych w skali do przejęcia PGNiG i Grupy Lotos przez Orlen w 2022 roku oraz utrzymujące się wysokie stopy procentowe i niepewna sytuacja geopolityczna.

Brak konsensusu dotyczącego dalszego rozwoju rynku powoduje istotne różnice w wycenach oczekiwanych przez kupujących i sprzedających. W corocznej ankiecie przeprowadzonej przez Bain & Company wśród ponad 300 członków zarządów globalnych firm, ponad dwie trzecie kupujących wskazało różnice w oczekiwanych wycenach jako czynnik utrudniający realizację transakcji, a około dwóch trzecich sprzedających stwierdziło, że wstrzymują transakcje czekając na poprawę wycen. Podobne mechanizmy w Polsce sprawiły, że łączna liczba przejęć z udziałem inwestorów strategicznych w 2023 roku wyniosła 272, co oznacza spadek rok do roku o 23 proc. Szacunki Bain & Company nie uwzględniają bezpośrednich przejęć przedsiębiorstw dokonanych przez fundusze private equity.

Z naszych analiz wynika, że wartość przejęć z udziałem inwestorów branżowych w Polsce była najniższa od pięciu lat. Już 2022 rok byłby słaby, gdyby nie przejęcia PGNiG i Lotosu przez Orlen. Od dwóch lat przeprowadzaniu transakcji nie sprzyjają wysoki koszt pozyskania kapitału oraz zawirowania geopolityczne i makroekonomiczne – mówi Paweł Szreder, partner Bain & Company. – W tym roku możemy spodziewać się pewnej, ale nie skokowej, poprawy sytuacji. Wraz z wyhamowaniem inflacji i oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych na rynek powinno powrócić nieco optymizmu.

Tylko w trzech branżach w Polsce odnotowano w 2023 roku łączny wzrost wartości transakcji. Zakup udziałów w spółce gamingowej Techland przez chiński koncern Tencent Holdings oraz STS Holding przez brytyjską grupę Entain były największymi transakcjami minionego roku w Polsce i przyczyniły się do czterokrotnego wzrostu wartości transakcji w sektorze nowoczesnych technologii. W branży ochrony zdrowia i life sciences odnotowano wzrost wartości o 79 proc., natomiast w sektorze zaawansowanej produkcji i usług – o 4 proc.

Wzrost wartości transakcji w tych sektorach nie zrekompensował jednak spadków we wszystkich pozostałych obszarach, w tym przede wszystkim w branży energii i zasobów naturalnych, która w największym stopniu odpowiada za słabszy wynik rynku fuzji i przejęć w zeszłym roku.

Trendy, które obserwowaliśmy w Polsce w ubiegłym roku są zgodne z trendami światowymi i europejskimi – dodaje Paweł Szreder. Wartość i liczba transakcji M&A na świecie spadła nieznacznie w porównaniu do 2022 roku, ale różnica w porównaniu do rekordowego 2021 roku była już bardzo istotna. W Polsce ta dynamika byłaby podobna, gdybyśmy wyłączyli megatransakcje zrealizowane przez Orlen w 2022 roku. Historia wskazuje, że przestoje na rynku transakcyjnym rzadko trwają dłużej niż dwa lata, więc w 2024 rok wkraczamy z nieśmiałym optymizmem.

Jak wynika z raportu Bain & Company globalna wartość strategicznych transakcji fuzji i przejęć spadła w 2023 roku o 6 proc., a ich liczba o 12 proc. w porównaniu do roku 2022. Na rynku europejskim (EMEA) łączna wartość zakupów spółek dokonanych przez inwestorów strategicznych spadła o 18 proc., a ich liczba o 14 proc.

Cały raport na temat globalnego rynku fuzji i przejęć dostępny jest na stronie:

https://www.bain.com/insights/topics/m-and-a-report/

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w 2023 roku wyniosła 2,1 mld PLN

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie 399 spółek pozyskało 2,1 mld PLN od 210 funduszy.

W 2023 roku przez polski rynek VC przepłynęło 2,1 mld PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 438 transakcjach w 399 rodzimych innowacyjnych przedsiębiorstw. Porównując 2023 do 2022 roku, wartość rynku spadła o 42%.Transakcje na polskim rynku VC w 2023 - raport PFR Ventures i Inovo VC

Rysunek 1 Wartość transakcji. W zestawieniu celowo prezentujemy osobno megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

W obliczu globalnego kryzysu fundusze VC, szczególnie te inwestujące w fazie wzrostu, ograniczyły aktywność. Przełożyło się to na brak dużych rund i obniżenie wycen. Stąd ogólny spadek wartości inwestycji w 2023 roku. Spodziewam się, że pierwszych sześć miesięcy 2024 roku może być trudnym okresem na polskim rynku: ze względu na zakończenie programów POIR będzie mniej kapitału dla projektów zalążkowych. Sytuację istotnie zmieni dopływ środków z FENG w drugiej połowie roku – komentuje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

Wśród wszystkich inwestycji najistotniejszą była runda spółki ElevenLabs. Firma pozyskała około 320 mln PLN i uzyskała status jednorożca – oznacza to, że jej rynkowa wycena przekroczyła 1 mld USD. Wśród pierwszych inwestorów ElevenLabs znalazła się duża grupa aniołów biznesu związanych z Polską. Natomiast w najnowszej transakcji wzięły udział takie międzynarodowe fundusze jak Andreessen Horowitz i Sequoia Capital.

Sukces, jaki założyciele ElevenLabs osiągnęli w tak krótkim czasie stanowi niezwykłą inspirację dla całego ekosystemu startupowego. To wydarzenie może stać się impulsem dla całego rynku VC – wskazuje Karol Lasota, principal w Inovo VC.

Na polskim rynku wciąż dominują inwestycje zalążkowe – w 2023 roku przeprowadzono 380 transakcji o takim charakterze. Względem poprzedniego roku odnotowaliśmy więc niewielki spadek, o 7%. Z kolei liczba runda A wzrosła o 27%. Największy spadek odnotowaliśmy wśród rund B, aż o 70%.

Spadła również średnia wartość transakcji, która wynosi obecnie 4,1 mln PLN, w porównaniu do 6,6 mln PLN w roku 2022. Biorąc pod uwagę, że sama liczba inwestycji pozostała na pułapie zbliżonym do lat poprzednich, należy wnioskować, że doszło do istotnego obniżenia wycen innowacyjnych firm.

137 z 438 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one około 1/4 kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które dokonały 148 transakcji przy 9% udziału w wartości.

Pieniądze z funduszy VC najczęściej trafiają do spółek, które zajmują się innowacjami z obszaru zdrowia. To trend, który utrzymuje się już od 4 lat. W 2023 stanowiły one 15,8% z wszystkich przeprowadzonych transakcji. Najpopularniejszym modelem biznesowym pozostaje SaaS (model subskrypcyjny), którego udział wynosi ponad połowę.

Do wyhamowania doszło również na rynku pracy w start-upach. 9 z 19 spółek, które w latach 2019-2023 pozyskały najwięcej finansowania VC, zredukowała liczbę etatów. Jednocześnie, ogólna liczba pracowników we wszystkich z badanych współek utrzymała się na podobnym poziomie.

Pełen raport do pobrania tutaj:
www.pfrventures.pl/raport2023

mPay deklaruje pełną współpracę z KNF w sprawie podejrzenia ujawnienia informacji poufnej

W związku z zawiadomieniem Komisji Nadzoru Finansowego o podejrzeniu bezprawnego ujawnienia i wykorzystania informacji poufnych w obrocie akcjami mPay S.A., Zarząd mPay S.A. oświadcza, że dokłada wszelkich starań, aby wesprzeć Komisję Nadzoru Finansowego w niezwłocznym rozwiązaniu sprawy. Zarząd mPay udzielił wszelkich żądanych informacji i wyjaśnień KNF. Współpracuje z KNF celem pełnego i kompleksowego wyjaśnienia sprawy. Jak również deklaruje dalsza pełną współpracę z KNF jak również organami ścigania.

Zarząd mPay S.A., dodatkowo oświadcza, że informacja, której dotyczy zawiadomienie Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie projektu stablecoin, o którym informację mPay opublikował w raporcie z dnia 21.11.2021 o nr 50/2021. (Raport bieżący ESPI 50/2021 mPay zawarł umowę z Dark Pool One oraz Rafałem Zaorskim MPAY S.A.), nie został zrealizowany ze względu na brak uregulowań prawnych oraz uwarunkowania rynkowe, a sama umowa została zakończona. W związku z powyższym,  ani projekt, ani postępowanie dotyczące ujawnienia informacji poufnej o nim, nie mają wpływu na bieżącą działalność spółki.

Rekordowy wynik XTB. 791,3 mln zł zysku w 2023 r. i ponad 300 tys. nowych klientów

  • 312 tys. nowych klientów pozyskanych w 2023 roku, z czego ponad 77 tys.
    w samym IV kwartale
  • Wzrost liczby aktywnych klientów o 51,0% r/r do 408,5 tys.
  • W IV kwartale wolumen obrotu klientów na instrumentach CFD wzrósł o 4,0% r/r i wyniósł 1,789 mln
  • W IV kwartale rentowność na lota wzrosła o 119,0% r/r i wyniosła 276 złotych

XTB przedstawiło wstępne wyniki finansowe za 2023 rok. W tym okresie spółka wypracowała największy w swojej historii skonsolidowany zysk netto w wysokości 791,3 mln zł. Wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych, oraz intensywne działania marketingowe spowodowały, iż miniony rok był rekordowy zarówno pod względem liczby pozyskanych klientów, jak i ich aktywności.

Dynamiczny rozwój biznesu w połączeniu ze stale rosnącą bazą klientów, przy korzystnych uwarunkowaniach rynkowych spowodował, że XTB zanotowało rekordowe wyniki finansowe. W całym 2023 roku spółka wypracowała skonsolidowany zysk netto na poziomie 791,3 mln zł, czyli o ponad 3,3% więcej niż przed rokiem (766,1 mln zł). Przychody z działalności operacyjnej po czterech kwartałach minionego roku osiągnęły wartość 1 588,2 mln zł, wobec 1 444,2 mln zł na koniec 2022 roku (wzrost o 10,0% r/r). Natomiast koszty działalności operacyjnej w 2023 roku ukształtowały się na poziomie 693,6 mln zł (w 2022 roku: 558,6 mln zł).

W 2023 roku XTB dynamicznie zwiększało bazę swoich klientów, zachęcając ich równocześnie do inwestowania w coraz bogatsze portfolio produktów. Tylko w IV kwartale 2023 roku XTB pozyskało ponad 77 tys. klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów daje blisko 312 tys. nowych klientów w 2023 roku. Tym samym, w każdym z czterech kwartałów spółka zrealizowała wcześniejsze deklaracje zakładające pozyskanie co najmniej 40-60 tys. klientów kwartalnie. Łączna liczba klientów na koniec 2023 przekroczyła 897 tys, a do 29 stycznia 2024 r. przybyło kolejne 38,1 tys. nowych klientów.

Ważnym wskaźnikiem wpływającym na wynik jest średnia liczba aktywnych klientów – ta w IV kwartale wyniosła 310 tys. w porównaniu z 203 tys. w analogicznym okresie poprzedzającego roku. W całym 2023 roku liczba aktywnych klientów wyniosła 408,5 tys. (w 2022 roku: 270,6 tys.) Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w IV kwartale wyniósł on 1,789 mln transakcji wobec 1,720 mln w analogicznym okresie 2022 roku (wzrost o 4,0%). Rentowność na lota w IV kwartale 2023 roku zwiększyła się o 119,0% w porównaniu do analogicznego okresu w roku 2022. Wzrosła również wartość depozytów netto z 3,42 mld zł w 2022 roku do 3,79 mld zł w 2023 roku.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

– Wyniki minionego roku pokazują, że obrana przez nas strategia pozwala osiągać powtarzalne, i przede wszystkim satysfakcjonujące, wyniki. Zwróciłbym uwagę na to, że oprócz rekordowego skumulowanego zysku netto osiągnęliśmy najwyższą w historii liczbę aktywnych klientów. To pokazuje, że nasza platforma staje się pierwszym wyborem dla każdej osoby chcącej zarządzać swoimi oszczędnościami – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Struktura przychodów

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w IV kwartale 2023 roku najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach, których udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 53,9%. Ta sama klasa aktywów przyniosła również najwięcej przychodów w całym 2023 roku (47,8%). Jest to konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o indeksy US 100 (NASDAQ), DAX (DE30) czy też US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte o towary, z udziałem w strukturze przychodów w całym 2023 roku wynoszącym 39,9% (w IV kwartale 2023 roku: 37,7%). Wiodącymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach gazu ziemnego, złota oraz ceny ropy naftowej. 10,1% wszystkich przychodów w 2023 roku stanowiły przychody na instrumentach CFD opartych na walutach.

Koszty

Koszty działalności operacyjnej w 2023 roku ukształtowały się na poziomie 693,6 mln zł i były o 135,0 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu 2022 roku (558,6 mln zł). Najistotniejszymi pozycjami były koszty wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, będące efektem rozwoju firmy i wzrostu zatrudnienia oraz koszty marketingowe, wynikające z nowych działań promocyjnych. W działaniach marketingowych XTB w IV kwartale minionego roku skupiało się na promowaniu autorskiej platformy inwestycyjnej jako tzw. “All-in-One”, czyli miejsca w którym inwestor będzie miał kompleksową ofertę inwestowania swoich środków. Globalną twarzą tej kampanii był był Iker Casillas.

Plany produktowe

Podobnie jak w poprzednich latach, również w 2024 roku XTB będzie koncentrować się na pozyskiwaniu nowych klientów i poszerzaniu tej grupy o osoby zainteresowane nie tylko inwestowaniem, ale także szeroko-rozumianymi produktami finansowymi. W związku z tym, Spółka planuje nie tylko wzbogacenie swojej oferty, ale także wprowadzenie zmian, których celem jest zwiększenie komfortu obsługi platformy inwestycyjnej i aplikacji mobilnej.

– Bardzo dobre wyniki finansowe w ostatnich latach motywują nas do jeszcze większego rozwoju. Efektem naszych wielomiesięcznych prac będzie bardzo intensywny, pod względem nowości produktowych, 2024 rok. To właśnie w tym roku planujemy rozszerzenie naszej oferty inwestycyjnej o obligacje, a polscy klienci będą mogli skorzystać z coraz popularniejszych kont IKE i IKZE. Na naszą platformę chcemy również wprowadzić funkcję społecznościową czyli Social Trading umożliwiający śledzenie transakcji wybranych użytkowników – mówi Omar Arnaout.

Dodatkowo w bieżącym roku w ofercie XTB planowany jest  produkt, dzięki któremu mamy szansę stać się kompleksową platformą do codziennego zarządzania finansami. Będzie to możliwe dzięki wprowadzeniu wirtualnego portfela wraz z kartą multi walutową umożliwiającą klientom korzystającym z aplikacji mobilnej XTB dokonywanie transakcji kartowych, płatności i przelewów oraz wymianę walut – podsumowuje Arnaout.

Develia planuje wzrost sprzedaży i przekazań mieszkań w 2024 r.

Develia planuje w 2024 r. sprzedaż na poziomie 2900-3100 mieszkań, czyli co najmniej 8% większą od tej osiągniętej w 2023 r. Spółka będzie dążyć do przekazania 2700-2900 lokali, utrzymując porównywalny poziom do ubiegłorocznego. Develia kontynuuje także realizację strategicznych celów w segmencie komercyjnym.

Cele Develii na 2024 r. to sprzedaż 2900-3100 mieszkań i przekazanie klientom kluczy do 2700-2900 lokali. Liczba przekazań zaplanowanych na ten rok wynika z harmonogramu już rozpoczętych projektów. Spółka planuje istotny wzrost przekazań w 2025 r., co będzie możliwe dzięki osiągnięciu pełnych synergii wynikających z przejęcia polskich spółek Nexity. Odpowiadając na utrzymujący się wysoki popyt na mieszkania w tym roku deweloper planuje wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 3500-3700 mieszkań, czyli co najmniej 22% więcej w porównaniu do ubiegłego roku. Bank gruntów Develii to ponad 10 tys. lokali – taki poziom pozwala spółce realizować kolejne projekty i reagować na sytuację na rynku.

– W minionym roku osiągnęliśmy rekordową sprzedaż, znajdując nabywców na 2674 mieszkania i wyraźnie przekraczając cel na 2023 r. W tym roku mierzymy jeszcze wyżej i chcemy sprzedać co najmniej 2900 lokali, co pozwoli nam konsekwentnie zwiększać nasz udział w rynku. Planujemy wprowadzić do oferty minimum 3500 lokali i tym samym istotnie ją uzupełnić z uwagi na wysoką sprzedaż w 2023 r., która przełożyła się na relatywnie niski poziom oferty na przełomie roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Kontynuujemy rozmowy z inwestorami instytucjonalnymi i dążymy do podpisania umowy na realizację co najmniej jednego projektu z segmentu co-living. Wpisuje się to w jeden z celów naszej strategii, związany z realizacją jednostek mieszkaniowych dla klienta instytucjonalnego – dodaje Andrzej Oślizło.

Celem spółki na ten rok jest także przygotowanie do sprzedaży obiektu Arkady Wrocławskie. W grudniu 2023 r. Develia  podpisała ze spółką Vastint Poland, należącą do międzynarodowej grupy inwestującej w nieruchomości komercyjne, przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się wielofunkcyjny budynek Arkady Wrocławskie. Cenę sprzedaży netto ustalono na 42,9 mln euro.

– Realizując warunki umowy przedwstępnej dot. Arkad Wrocławskich w tym roku skupimy się na przygotowaniu budynku do sprzedaży. Dążymy do finalizacji transakcji do końca sierpnia 2025 r., co pozwoli nam spełnić ostatni strategiczny cel związany z dezinwestycją portfela obiektów komercyjnych – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Rok 2023 był dla nas rekordowy nie tylko pod względem sprzedaży, ale także liczby przekazanych mieszkań, która wyniosła 2751 lokali. W tym roku chcemy osiągnąć porównywalny poziom, ewentualnie nieznacznie go przekroczyć. Kumulacji przekazań spodziewamy się w IV kwartale, co pozytywnie wpłynie na wyniki finansowe spółki za ten okres. W 2024 r. jednym z naszych priorytetów jest także osiągnięcie ROE na poziomie co najmniej 15%. Będzie to możliwe dzięki realizacji projektów gwarantujących satysfakcjonującą marżowość – dodaje Paweł Ruszczak.

Warszawski rynek biurowy w 2023 roku: niska podaż, stabilny popyt

Na koniec 2023 r. Warszawa pozostaje liderem na rynku powierzchni biurowych w Polsce, przy czym oddane w ostatnich 12 miesiącach 61 000 mkw. (-74% r/r) było jednym z najniższych wyników w całej jego historii. Okres spowolnienia aktywności deweloperów wydaje się, że dobiegł końca, ponieważ do 2026 r., rocznie powinno oddawać się po ok. 150 000 mkw. nowej podaży. Po bardzo dobrym 2022 r., 2023 r. okazał się niewiele gorszy. W okresie od stycznia do grudnia 2023 r. najemcy podpisali umowy na ok. 750 000 mkw., co oznaczało, że całkowity wolumen transakcji był niewiele, bo o 13% niższy niż przed rokiem. Utrzymująca się w 2023 r. niska podaż wraz ze stabilizującym się popytem wpłynęła na obniżenie powierzchni dostępnej od ręki do 647 000 mkw. (-11% r/r). Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje najnowszą analizę stołecznego rynku biurowego w raporcie: „Rynek biurowy w Warszawie 2023”.

2023 rokiem luki podażowej

Warszawski rynek biurowy w 2023 r. wszedł w długo zapowiadany okres tzw. luki podażowej. Aktywność deweloperów w całym ubiegłym roku wyniosła 61 000 mkw. Całkowite zasoby sektora to obecnie ok. 6,23 mln mkw. W trójce największych dostarczonych biurowców znalazły się m.in. Lakeside (22 700 mkw., Grupa Atenor) i Studio B (17 900 mkw., Skanska), z kolei White Star zdecydował się rozbudować kompleks The Park o budynek B9 (11 000 mkw.).

Na koniec 2023 r. w stolicy w budowie znajdowało się ok. 290 000 mkw. powierzchni biurowej. Inwestorzy i deweloperzy intensyfikują swoje działania w okolicach Ronda Daszyńskiego, gdzie powstaje ok. 70% nowej podaży. Wśród największych realizowanych projektów należy wskazać The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Office House w wielofunkcyjnym kompleksie Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment) oraz The Form (28 000 mkw., Lincoln Property).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W kontekście nowej podaży w Warszawie od lat obserwujemy duże trudności z uzyskaniem atrakcyjnych działek w centralnych lokalizacjach. Z tego względu w planach deweloperów zaczęły pojawiać się propozycje wyburzeń starszych i nieefektywnych budynków, a następnie zastąpienie ich nowymi projektami. Przykładem może być biurowiec Upper One, który powstaje w miejscu Atrium International. ”

Poza Służewcem pustostan poniżej 10%

Na koniec 2023 roku średni wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 10,4% (-0,2 p.p. kw./kw. i -1,2 p.p. r/r), co przekłada się na ok. 647 000 mkw. dostępnej powierzchni. Poza Służewcem, który ze współczynnikiem na poziomie 20,1% zawyża statystykę, w pozostałych strefach biurowych w stolicy znajduje się poniżej 10% wolnych biur.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, dodaje: „W IV kwartale 2023 r. wskaźnik pustostanów w strefach centralnych kontynuował trend spadkowy obserwowany od III kw. 2021 r. W porównaniu do poprzedniego kwartału udział powierzchni wolnej na koniec 2023 r. obniżył się o 0,6 p.p. Natomiast w strefach biurowych poza centrum zaobserwowano nieznaczny kwartalny wzrost współczynnika pustostanów z 11,8% w III kw. 2023 r. do 11,9% na koniec roku.”

Popyt niższy, ale lepszy niż w czasie pandemii

Całkowity wolumen najmu na warszawskim rynku biurowym w 2023 r. wyniósł prawie 750 000 mkw. (-13% r/r). Natomiast w ramach tzw. Popytu netto, który obejmuje nowe umowy i ekspansje podpisano ok. 430 000 mkw. (-9% r/r). Porównując uzyskane w 2023 r. prawie 750 000 mkw. był to wynik wyższy o odpowiednio 16% i 24% od wolumenów uzyskiwanych w latach 2021 i 2020. W ujęciu strukturalnym w popycie brutto najczęściej, włączając w to umowy przednajmu, podpisywano nowe umowy (50,5%), przed renegocjacjami (42,7%) i ekspansjami (3,9%) Powierzchnia zagospodarowana na własny użytek stanowiła ok. 2,9%. W 2023 r. wśród największych transakcji najmu znalazły się renegocjacja 12 900 mkw. przez GDDiK w Green Corner B, nowa umowa Lux Med na 12 000 mkw. w Lakeside oraz renegocjacja 8 800 mkw. przez Accenture w budynku Proximo II.

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, komentuje: „W całym 2023 r. obserwowaliśmy pozytywny trend, w którym po pandemii i związanym z nim okresie optymalizacji biur, najemcy utrzymali swoją wysoką aktywność. Wynik na poziomie 750 000 mkw. wynajętej powierzchni oznacza pewnego rodzaju stabilizację, która mogłaby być nawet wyższa jeżeli w stolicy pojawiłyby się nowe atrakcyjne biurowce. Duży współczynnik renegocjacji może wskazywać również, że część z firm postanowiła dać sobie jeszcze czas i poczekać z wyborem lepszej lokalizacji biura o wyższym standardzie do następnych 3 do 5 lat.”

Zarówno w centralnych lokalizacjach, jak i strefach poza centrum stawki czynszów utrzymywały się na stabilnym poziomie. W najbardziej prestiżowych biurowcach w COB (Centralny Obszar Biznesu) oferty kształtowały się w przedziale od 19,00 do 27,50 EUR/ mkw./ mies., z kolei w niektórych pozacentralnych lokalizacjach czynsze wyjściowe zaczynały się od ok. 10,00 EUR/ mkw./ mies. Z kolei w zależności od standardu i lokalizacji budynku opłaty eksploatacyjne wahały się od ok. 14,00 PLN/ mkw./ mies. do 39,00 PLN/ mkw./ mies.

Prognozy

Bartosz Oleksak, wskazuje: „Warszawski rynek biurowy przechodzi okres zmian, którego przejawem jest ograniczenie nowej podaży i wejście w okres luki podażowej. Niemniej jednak po pandemii covid-19 deweloperzy pozostają aktywni i rozpoczęli budowę kilku interesujących projektów w stolicy. Obserwujemy duże zainteresowanie rozwojem tkanki biurowej w strefie Centrum-Zachód, szczególnie wokół Ronda Daszyńskiego, które staje się kluczowym punktem, przyciągającym uwagę firm i inwestorów. Dodatkowo, spodziewamy się, że ograniczona do przełomu 2024/2025 r. nowa podaż wpłynie na spadek wolumenu dostępnej powierzchni, co może z kolei przyczynić się do wzrostu czynszów, zwłaszcza w budynkach „prime”.

Jakub Potocki, dodaje: „Inwestorzy i deweloperzy coraz bardziej skupiają się na modernizacji starszych obiektów, aby dostosować się do zmieniających się potrzeb najemców oraz zwiększyć ich atrakcyjność na rynku. Jednocześnie rośnie również znaczenie zrównoważonego rozwoju (ESG), co staje się coraz bardziej istotnym kryterium dla firm poszukujących nowej powierzchni biurowej. W kontekście tych zmian istnieje również możliwość, że nieefektywne i nieużytkowane biurowce mogą zostać wyburzone lub przekształcone, aby dostosować się do nowych trendów rynkowych”.

Giełdy idą na rekordy

Inwestorzy rozpoczęli spekulacyjne zakupy pod przyszłe obniżki stóp procentowych. Na zachodzie wyraźnie widać ruch, który w Polsce jakoś się nie przyjął.

Rekordy na zachodnich parkietach

Nadchodzące zmiany stóp procentowych powodują, że wielu inwestorów już teraz rozgląda się za alternatywami wobec obecnych inwestycji. Po spadku stóp lokaty i obligacje powinny dawać słabszą stopę zwrotu niż obecnie. W rezultacie wzrasta zainteresowanie np. rynkiem akcyjnym. W różnych krajach wygląda to różnie. Niemiecki DAX czy francuski CAC notują właśnie rekordy wszechczasów. Amerykański S&P podobnie, aczkolwiek NASDAQ „zaledwie” 3-letnie szczyty. Z kolei WIG20 notuje 5% spadek od początku roku. Jak widać, nie wszędzie zagościł optymizm.

Ciepła zima trwa

Rosyjska agresja na Ukrainę na pewno miała gdzieś w tle plan szantażu Europy brakiem dostępu do surowców energetycznych. Marznący zimą Europejczycy mieli być bardziej elastyczni w swoich poglądach. Druga z rzędu ciepła zima powoduje, że wraz z alternatywnymi kanałami dostaw cała ta strategia nie działa. Po początku inwazji cena megawatogodziny na giełdzie miała wartości wyraźnie trzycyfrowe. Zarówno w szczycie tuż po inwazji, jak i sierpniowym podczas napełniania magazynów zimą płacono ponad 300 euro. Obecnie od 16 stycznia cena nie podskoczyła powyżej 30 euro. Pokazuje to, że rynek wrócił do normy pomimo ograniczenia dostaw ze wschodu Europy.

Czekając na FED

Jutrzejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej wydaje się obecnie czystą formalnością od strony decyzji. Szanse na zmianę liczone w oparciu o wyceny kontraktów terminowych wynoszą kilka procent, co w praktyce oznacza, że nie ma ich wcale. Z drugiej strony większość osób jest zainteresowana nie tyle samą decyzją, co komunikatem po niej. FED ma w zwyczaju dość przejrzystą komunikację z rynkiem i najbliższą decyzję często da się przewidzieć, za to komunikat pokazuje dalsze kierunki zmian. Inwestorów mocno interesuje, od kiedy zacznie się cykl obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

BIK prognozuje dalszy wzrost akcji kredytowej w 2024 roku po dwucyfrowych zwyżkach w 2023 r.

Kredytobiorcy w Polsce zaciągają coraz więcej kredytów i pożyczek. Na koniec 2023 r. suma wszystkich kredytów i pożyczek do spłaty wyniosła 727 mld zł. To o 5 mld zł więcej niż rok wcześniej. Banki, SKOK-i i instytucje pożyczkowe udzieliły nowych zobowiązań na kwotę 182,5 mld zł, co stanowi wzrost o ponad 25 proc. w porównaniu z 2022 r. Największym zainteresowaniem cieszyły się kredyty mieszkaniowe i gotówkowe, których banki udzieliły odpowiednio 63,9 mld zł oraz 73,8 mld zł. Sprzedaż większości rodzajów kredytów zanotowała dwucyfrowy wzrost. – Na akcję kredytową w 2024 r. wpływać będą pozytywnie te same czynniki ekonomiczne i systemowe, co w ubiegłym roku – mówi dr Mariusz Cholewa, prezes BIK.

Rynek kredytowy w 2023 r. odzyskał wigor po spadku wartości portfela kredytowego w poprzednim roku. Polacy pożyczali więcej i częściej zarówno w bankach, jak i w instytucjach pozabankowych. Zadłużenie klientów indywidualnych z tytułu kredytów i pożyczek wzrosło o 5 mld zł i na koniec grudnia 2023 r. wyniosło 727 mld zł. To jednak nie był rekordowy rok, ponieważ w 2021 r. zadłużenie było wyższe o 8 mld zł.

W wartościowej strukturze zadłużenia gospodarstw domowych dominują dwa rodzaje produktów kredytowych. Niemal 70 proc. portfela (69,8 proc.) zajmują kredyty hipoteczne na wartość 507,3 mld zł. Na drugim miejscu plasują się kredyty gotówkowe, stanowiące 22,2 proc. portfela i kwotę 161 mld zł.

W dynamice sprzedaży ubiegłego roku zdecydowanymi liderami są kredyty mieszkaniowe i pożyczki pozabankowe. Największy wzrost sprzedaży w 2023 r. odnotowały kredyty na zakup nieruchomości, których banki i SKOK-i udzieliły na łączną kwotę 63,9 mld zł, czyli o 40,5 proc. więcej niż w 2022 r. Pożyczki pozabankowe osiągnęły wartość 14,6 mld zł, co stanowi wzrost o 58 proc. r/r. Wartość sprzedaży kredytów gotówkowych i ratalnych również zwiększyła się, odpowiednio o 13,7 proc. i 26,7 proc. r/r.

To, co skłoniło Polaków do większego zainteresowania kredytami w 2023 r., tłumaczyć można kilkoma czynnikami.

– Wzrost akcji kredytowej w 2023 roku o 25 proc. był spowodowany wyższą niż w 2022 roku zdolnością kredytową Polaków. Przyczyniły się do tego czynniki ekonomiczne, takie jak spadek o 1 p.p. stawki WIBOR, realny wzrost wynagrodzeń od drugiego półrocza 2023 roku oraz stabilny niski poziom bezrobocia na poziomie ok. 5 proc. W drugim kwartale ubiegłego roku rolę pobudzającą rynek kredytowy odegrał czynnik regulacyjny, tj. obniżenie buforu 2,5 p.p. przy obliczaniu zdolności kredytowej. Natomiast od trzeciego kwartału rynek kredytów mieszkaniowych znacząco pobudził czynnik systemowy – wprowadzenie rządowego Programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”. Biorąc te wszystkie aspekty pod uwagę, rynek kredytów i pożyczek w 2023 r. urósł we wszystkich segmentach. Te same czynniki ekonomiczne i systemowe, co w ubiegłym roku, wpływać będą pozytywnie na tegoroczną akcję kredytową – wskazuje dr Mariusz Cholewa, prezes Zarządu BIK S.A.

Zróżnicowane tempo na rynku kredytów mieszkaniowych

Rok 2023 był rokiem pełnym zawirowań na rynku kredytów mieszkaniowych. W pierwszych miesiącach roku rynek kredytowy był zamrożony, a akcja kredytowa była na poziomie 2 mld zł miesięcznie.

Zmiany stóp procentowych oraz oczekiwanie na wprowadzenie rządowego programu, który miał obniżyć oprocentowanie kredytów do 2 proc. w skali roku, stworzyły grunt do wydarzeń, które miały wystąpić w drugiej połowie roku. Istotne znaczenie w II kwartale miał wzrost zdolności kredytowej kredytobiorców dzięki poprawie sytuacji gospodarczej i realny wzrost wynagrodzeń.

W efekcie tych zmian i uruchomienia rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%” w drugim półroczu nadeszła dobra passa dla kredytów mieszkaniowych. Popyt na hipoteki znacząco ożywił się zarówno bezpośrednio dzięki beneficjentom Programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniały kryteriów formalnych, by z niego skorzystać.

Profil kredytobiorcy mieszkaniowego, korzystającego z Programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Kredyty mieszkaniowe w 2023 r. zaciągały dwie grupy kredytobiorców: osoby korzystające z preferencyjnego kredytu oraz zaciągające na warunkach rynkowych.

Beneficjent programu „Bezpieczny Kredyt 2%” to średnio trzydziestolatek (30,4 r.ż.), który w większości samodzielnie (56,9 proc.) zaciągał kredyt hipoteczny. Wśród wszystkich kredytobiorców mieszkaniowych zaciągających kredyt w przedziale 350- 500 tys. zł, aż 67,1 proc. osób skorzystało z preferencyjnych warunków. A z przedziału pomiędzy 500 a 600 tys. zł, skorzystało 66,5 proc. z beneficjentów. Zaś kredyty mieszkaniowe na warunkach rynkowych zaciągały osoby w wieku powyżej 37 lat (37,5 r.ż.), a single stanowili w tej grupie mniejszość (31,6 proc.).

Według danych BIK z Programu „Bezpieczny Kredyt 2%” skorzystało 92,6 tys. osób na łączną kwotę 27,2 mld zł. Program ten stanowił 36 proc. całorocznej wartości akcji kredytowej w segmencie kredytów mieszkaniowych, a w samym w II półroczu ponad połowę (51 proc.)

– Rok 2024 będzie rokiem kontynuacji tendencji z 2023 r. – ocenia Prezes BIK i dodaje, że w pierwszych miesiącach tego roku. rynek kredytów mieszkaniowych będzie jeszcze napędzany przez wnioski złożone w grudniu 2023 r. w ramach ubiegłorocznego programu rządowego.

– Już jednak od marca 2024 roku spodziewamy się wyhamowania akcji kredytowej, które potrwa do momentu wprowadzenia kolejnego, już zapowiadanego programu wsparcia kredytobiorców mieszkaniowych. Wysoka miesięczna wartość akcji kredytowej powróci w drugim półroczu br. W oparciu o te założenia szacujemy w segmencie kredytów hipotecznych w 2024 r. wartość akcji kredytowej na poziomie 72,0 mld zł. Oznacza to wzrost o 13 proc. w porównaniu z 2023 r., ale nadal mniej o 19 proc. w porównaniu z rekordowym rokiem 2021 – wskazuje Prezes BIK.

Rynek kredytów ratalnych i pozabankowych pożyczek celowych napędzany głównie przez zakupy z odroczoną płatnością

W ubiegłym roku Polacy zaciągnęli rekordową liczbę 10,5 mln kredytów ratalnych na łączną sumę 22,9 mld zł. To oznacza wzrost liczby o 84,9 proc. w stosunku do roku 2022, a wartości o 26,7 proc. Trend wzrostowy na rynku kredytów ratalnych utrzymuje się od 2020 roku i jest stymulowany głównie finansowaniem zakupów sprzętu RTV i AGD na raty.

Na rynku kredytów ratalnych w 2023 roku pojawił się nowy impuls – zakupy z odroczoną płatnością (tzw. Buy Now, Pay Later – BNPL). Najlepiej ilustruje to skok o 126,3 proc. nowych kredytów ratalnych w najniższym przedziale kwotowym, czyli do 1 tys. zł. To dowód na rosnącą popularność płatności odroczonych w e-commerce. Z tej formy płatności za zakupy w przeważającej liczbie korzystają kobiety (ok. 60 proc.) i osoby w wieku do 44 lat (75 proc.). Prawie 80 proc. transakcji BNPL to kwoty do 200 zł.

W 2024 roku można oczekiwać dalszych wzrostów na rynku kredytów ratalnych oraz pożyczek celowych.

– Szacujemy, że wartość akcji kredytowej w segmencie kredytów ratalnych w 2024 roku wyniesie 27,5 mld zł, co będzie oznaczało wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2023 rokiem. Prognozujemy również dalszy wzrost pożyczek celowych do kwoty 6,3 mld zł, tj. 56 proc. więcej niż w 2023 roku. Do wzrostu wartości akcji kredytowej w segmencie kredytów ratalnych i pożyczek celowych przyczynią się rosnące wynagrodzenia, nadal niski poziom bezrobocia, jak również utrzymująca się popularność odroczonych płatności, czyli BNPL – mówi Prezes BIK.

Niższe zainteresowanie kredytem gotówkowym i pożyczką gotówkową w porównaniu z kredytem ratalnym i pożyczką celową

Według danych BIK od stycznia do grudnia ubiegłego roku liczba nowych kredytów gotówkowych wzrosła o 7,3 proc., a ich wartość o 13,7 proc. Wartość nowo udzielonych kredytów gotówkowych w 2023 roku wyniosła 73,8 mld zł.

W 2023 roku prawie połowa (49,1 proc.) wartości udzielonych kredytów gotówkowych dotyczyła kredytów powyżej 50 tys. zł, a tylko 19,1 proc. kredytów w przedziale 30-50 tys. zł. Jednym z głównych powodów zaciągania kredytów gotówkowych na wysokie kwoty była konsolidacja innych zobowiązań. Spadek liczby kredytobiorców i konsolidacje wpłynęły na to, że dynamika liczby udzielonych kredytów jest dużo niższa od ich wartości.

Dla bankowego rynku kredytów gotówkowych w bazie BIK pojawiła się silna konkurencja ze strony pozabankowych pożyczek gotówkowych, których udzielono na kwotę ponad 30 proc. wyższą niż w 2022 roku. To efekt czynników rynkowych, jak również wynik objęcia w maju 2023 roku raportowaniem wszystkich firm pożyczkowych.

– W 2024 roku szacujemy dalszy wzrost zainteresowania kredytami gotówkowymi oraz pożyczkami gotówkowymi, zwłaszcza w kontekście rosnących potrzeb gospodarstw domowych w wyniku nadal podwyższonej inflacji. A wyższa zdolność kredytowa zachęci do zaciągania kredytów gotówkowych, np. na remonty nieruchomości. Szacujemy, że wartość sprzedaży kredytów gotówkowych w 2024 roku wyniesie 81,2 mld zł, co oznacza wzrost o 10 proc. w porównaniu z 2023 rokiem, a pożyczek gotówkowych – na kwotę 12,0 mld zł, tj. o 19 proc. więcej r/r.  – prognozuje Mariusz Cholewa.

Jakość kredytów klientów indywidualnych nadal na bezpiecznym poziomie

Poziom jakości wszystkich spłacanych kredytów i pożyczek osób indywidualnych pozostaje na stabilnym bezpiecznym poziomie. Utrzymujące się wysokie stopy procentowe w 2023 roku, nie sprzyjały poprawie jakości obsługi kredytów przez gospodarstwa domowe.

Najgorzej kredytobiorcy radzili sobie z terminową spłatą pożyczek pozabankowych. Ich szkodowość na koniec grudnia 2023 roku wyniosła 23,8 proc., co oznacza wzrost o 2,7 p.p. w porównaniu z grudniem 2022 roku.

Spośród wszystkich produktów kredytowych najgorzej spłacane były kredyty gotówkowe, a istotny wpływ na to miały kredyty na wysokie kwoty.  Warto jednak dodać, że kredyty gotówkowe udzielone w ub. roku były spłacane lepiej niż te udzielone w 2022 roku, jednak gorzej niż kredyty udzielone we wcześniejszych latach. Udział opóźnionych kredytów gotówkowych pow. 90 dni wyniósł na koniec grudnia 2023 r. 10,6 proc., co oznacza spadek o 0,3 p.p. r/r.

Stabilna sytuacja w zakresie jakości występuje w kredytach ratalnych. Korzystają z nich wiarygodni kredytobiorcy, poziom szkodowości tego produktu pogorszył się tylko o 0,2 punktu procentowego. Na koniec grudnia 2023 roku udział kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni wynosił 7,0 proc.

Z terminową spłatą nadal najlepiej radzą sobie kredytobiorcy mieszkaniowi. W ich przypadku wskaźnik udziału kredytów przeterminowanych wyniósł 4,2 proc. na koniec grudnia 2023 roku, co oznacza wzrost o 0,8 punktu procentowego w ciągu 12 miesięcy.

Głównym czynnikiem pogorszenia jakości obsługi kredytów mieszkaniowych są kredyty indeksowane i denominowane we franku szwajcarskim. Ich szkodowość wynosi już 10,4 proc. wartości kredytów frankowych będących w spłacie. W przypadku kredytów złotówkowych wskaźnik ten wynosi 3,2 proc. Nadal nieuregulowane kwestie prawne dotyczące kredytów frankowych, wpływają na zróżnicowanie jakości obsługi w tym segmencie kredytowym.

Dodatkowo, na jakość portfela złotowych kredytów mieszkaniowych wpływ miały wakacje kredytowe. Według danych BIK, w całym okresie ich funkcjonowania, wakacje objęły 1,157 miliona rachunków kredytowych na kwotę 286 miliardów złotych. Wakacje kredytowe wpłynęły na jakość portfela kredytów złotowych, ograniczając możliwy wzrost szkodowości kredytów złotówkowych udzielonych przed czerwcem 2022 roku.

Profil kredytobiorcy, korzystającego z wakacji kredytowych

Wakacje kredytowe były bardziej popularne wśród młodych kredytobiorców zamieszkujących większe miasta. Najwięcej osób korzystających z wakacji kredytowych to osoby w wieku 25-34 lat, wśród których 82,2 proc. uprawnionych skorzystało z tej możliwości. W grupie osób zamieszkujących miasta powyżej 500 tysięcy mieszkańców, z wakacji kredytowych skorzystało 78,4 proc. uprawnionych. Wakacje kredytowe dotyczyły kredytów wysokokwotowych zaciąganych głównie w okresie niskich stóp procentowych. Aż 82 proc. kredytów z lat 2020-2021 zostało objętych „wakacjami”.  Warto dodać, że osoby, które skorzystały z wakacji kredytowych, zaciągnęły w 2023 r. 24 mld zł nowych kredytów i pożyczek.

Udział wartościowy kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni, w relacji do wartości wszystkich czynnych kredytów (czyli wskaźnik NPL, Non Performing Loans) wyniósł dla całego portfela kredytów na koniec grudnia 2023 r.5,9  proc. (to więcej o 0,6 p.p. niż w grudniu 2022 r).

Warszawa w top 10 rynków hotelowych w Europie

Jak wynika z danych STR Global, Warszawa zajmuje 10. miejsce wśród głównych europejskich rynków hotelowych pod względem wzrostu wskaźnika RevPAR1 w 2023 roku w stosunku do roku 2019. W ubiegłym roku hotele działające na stołecznym rynku osiągnęły 21-procentowy wzrost r/r, a także 26-procentowy wzrost RevPAR porównując go do 2019 roku. Sytuacja na warszawskim rynku hotelowym dobrze ilustruje nastroje w całej Polsce. Według Cushman & Wakefield, nasz kraj zajmuje pierwsze miejsce wśród krajów CEE-62 biorąc pod uwagę wzrost RevPAR w 2023 roku w porównaniu do 2019 roku.

Zestawienie dziesięciu głównych rynków europejskich pod względem wzrostu średniego przychodu na dostępny pokój (EUR), czyli RevPAR, w 2023 roku w stosunku do 2019 roku otwiera Rzym, który zanotował około 55-procentowy wzrost. Za stolicą Włoch uplasował się Paryż (53%) i Edynburg (blisko 48%). Zajmująca 10. miejsca Warszawa ustąpiła dziewiątemu Zurychowi o niecałe 3 pp.

10 głównych rynków europejskich pod względem wzrostu RevPAR (EUR) w 203 roku w stosunku do 2019 roku
10 głównych rynków europejskich pod względem wzrostu RevPAR (EUR) w 203 roku w stosunku do 2019 roku

Wzrost wskaźnika średniego przychodu na dostępny pokój na warszawskim rynku hotelowym w 2023 roku to efekt między innymi wyższego niż w 2019 roku poziomu obłożenia. Warto tu dodać, że Warszawa razem z Wilnem i Edynburgiem są jedynymi miastami spośród głównych europejskich rynków, które odnotowały w tym zakresie wzrost. Było to możliwe dzięki trendowi wzrostowemu popytu generowanego przez zagranicznych i polskich gości. Jak wynika z analizy danych HotStats, hotele w Warszawie zanotowały w 2023 roku wzrost popytu turystycznego, a liczba noclegów napędzana popytem turystycznym w przeliczeniu na dostępny pokój była 20% powyżej poziomu z 2019 roku. Ponadto przychód generowany przez popyt turystyczny w przeliczeniu na dostępny pokój przekroczył poziom przedpandemiczny o 35%, komentuje Maciej Prończuk, Consultant CEE & SEE, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Wzrost RevPAR w Warszawie w 2023 roku był też spowodowany wyższą o 25% średnią ceną za pokój (wskaźnik ADR w EUR) w porównaniu do 2019 roku.

Menedżerowie hoteli podejmują działania mające na celu generowanie wyższego ADR, aby minimalizować negatywny wpływ rosnących kosztów operacyjnych, co jest jednym z głównych wyzwań rynku nieruchomości jako takiego. Wyższy ADR jest także spowodowany zmianą charakteru popytu w hotelach. Zauważalny jest wzrost procentowego udziału indywidualnych gości turystycznych, którzy zwykle płacą wyższe stawki za nocleg. Podobny trend wzrostu ADR obserwujemy także na tle całej Polski. W efekcie, wskaźnik RevPAR dla całego kraju wzrósł w 2023 roku o ponad 21% r/r i był o 18% wyższy w porównaniu do 2019 roku. To najwyższy wzrost RevPAR porównując z 2019 spośród wszystkich krajów CEE-6, dodaje Maciej Prończuk.

Jak dodaje Maciej Prończuk, dalsze ożywienie na polskim rynku hotelowym będzie w dużej mierze zależało również od wzrostu liczby podróży biznesowych. Podczas gdy Oxford Economics prognozuje powrót popytu biznesowego w Polsce do poziomu z 2019 roku dopiero w 2027 roku, wiele wskazuje, że może to nastąpić znacznie wcześniej.

Warszawskie hotele na przykład już odnotowują wzrost popytu biznesowego. Dane HotStats pokazują, że pomimo, iż liczba noclegów (na dostępny pokój) napędzana tym popytem w 2023 roku była o 16% niższa porównując do 2019 roku, to zauważalny był ponad 12-procentowy wzrost r/r. Jeżeli chodzi o przychód (na dostępny pokój) generowany przez popyt biznesowy, warszawskie hotele były w 2023 roku na tym samym poziomie co w 2019. Pozytywnie kształtuje się też sytuacja związana z popytem generowanym przez gości konferencyjnych – w 2023 roku liczba noclegów (na dostępny pokój) napędzana tym segmentem wzrosła o 25% r/r. Mimo że liczba noclegów napędzanych popytem konferencyjnym (na dostępny pokój) była o 9% niższa niż w 2019 roku, to jednocześnie popyt ten wygenerował o prawie 13% wyższy przychód (na dostępny pokój), podsumowuje Maciej Prończuk.

1Średni przychód na dostępny pokój w EUR
2Bułgaria, Czechy, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja

Rynek nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej: perspektywy ożywienia w 2024 roku

Ożywienie w Europie Środkowo-Wschodniej w II połowie roku, pod warunkiem obniżenia stóp procentowych w strefie euro.

Region Europy Środkowo-Wschodniej odnotuje znaczący, trzykrotny wzrost PKB z poziomu poniżej 1% w ubiegłym roku do około 2,5%; motorem wzrostu rynku w regionie będą nadal parki handlowe, a mniejsza podaż nowych powierzchni biurowych pomoże w wypełnieniu pustostanów, zwłaszcza w nowoczesnych biurach zgodnych z wymogami ESG – to tylko niektóre z 10 najważniejszych prognoz dla regionu CEE-6[1] w 2024 r., które opublikował Colliers.

Gospodarka: perspektywa wzrostu

– Korzystna dynamika rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej wyrażona trzykrotnym wzrostem PKB jest efektem kilku czynników: od poprawiającej się sytuacji zewnętrznej (strefa euro również ma odnotować odbicie), przez malejącą inflację / stopy procentowe w porównaniu z poziomami z lat 2021-2023, po silny napływ kapitału na inwestycje. Warto zauważyć, że perspektywy długoterminowe wyglądają jeszcze lepiej. Zgodnie z prognozami MFW[2] do 2028 r. kraje Europy Środkowo-Wschodniej, jeśli miałyby być traktowane jako jedna gospodarka, byłyby jedną z 10 największych gospodarek na świecie – tłumaczy Silviu Pop, dyrektor Colliers ds. badań w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Rumunii.

Geopolityka: w poszukiwaniu nowej równowagi

Inwazja Rosji na Ukrainę oraz przetasowania w stosunkach między Chinami a krajami zachodnimi są powodem do niepokoju i niepewności, jednak jak pisze Financial Times w serii artykułów The Rise of Middle Powers, otwiera to nowe możliwości dla krajów na całym świecie, zwłaszcza tych średniej wielkości.

Polska i Rumunia są jedynymi krajami z regionu CEE-6, które pasują do tego zestawienia pod względem wielkości, przy czym pozostają zakorzenione w zachodniej strefie wpływów. Jednakże położenie geograficzne regionu sprawia, że ma on o wiele większe znaczenie w kontekście zmieniających się stosunków międzynarodowych, co w dłuższej perspektywie powinno być dla niego korzystne. Duże znaczenie dla równowagi geopolitycznej mają wybory, które odbędą się w 2024 r., nie tylko w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, lecz także w głównych gospodarkach świata, takich jak USA, Indie i Wielka Brytania.

Przepływy kapitałowe: nowa gorączka złota w Europie Środkowo-Wschodniej

Z punktu widzenia gospodarek zachodnich Europa Środkowo-Wschodnia nadal zapewnia atrakcyjne możliwości reshoringu (przenoszenia produkcji z powrotem do kraju macierzystego) i nearshoringu (przenoszenia produkcji do państw sąsiednich), zważywszy na dużą różnicę między produktywnością a kosztami pracy we wszystkich krajach regionu. Zmiany w tym zakresie już zachodzą, a cała Europa Środkowo-Wschodnia odnotowuje, także w 2023 r., solidny poziom nakładów inwestycyjnych w gospodarce, który jest znacznie powyżej średniej z poprzedniego cyklu.

Co więcej, w 2023 r. Czechy, Polska i Rumunia zanotowały rekordowe poziomy akumulacji kapitału brutto. Wszystko to wskazuje na optymistyczne perspektywy średnioterminowe – dużą liczbę nowych miejsc pracy prowadzącą do wzrostów płac i rosnącej siły nabywczej. Pozytywne oznaki powinny być widoczne już w tym roku.

Handel detaliczny: perspektywy rozwoju

Spadek inflacji i lepsze perspektywy gospodarcze z pewnością będą w centrum uwagi wielu deweloperów i inwestorów analizujących kraje Europy Środkowo-Wschodniej w poszukiwaniu miejsca na nowe projekty. W porównaniu z Europą Zachodnią dostępność nowoczesnych obiektów handlowych w regionie CEE jest mniejsza, więc nie jest to kwestia „czy”, a raczej „kiedy” ta różnica zostanie zniwelowana. Parki handlowe pozostają motorem napędowym rynku w Europie Środkowo-Wschodniej, ponieważ koszty ich budowy są mniejsze i mogą powstawać w mniejszych miastach. Spadek inflacji powinien sprzyjać konsumentom pod względem siły nabywczej. Wciąż rozwijać się będą dyskonty.

Inwestycje: jeszcze nie teraz

Mimo że na horyzoncie widoczna jest perspektywa obniżenia stóp procentowych, to wciąż trzeba mieć na uwadze, że przez wiele następnych lat kredyty pozostaną znacznie droższe niż w latach 2021-2022. Co więcej, w ciągu ostatniego półtora roku wartość kapitału stale spadała, w związku z czym wielu inwestorów czeka na lepszą okazję do zakupu, a sprzedający wolą raczej trzymać swoje aktywa, jeśli to tylko możliwe. Dlatego też, przynajmniej w pierwszej połowie 2024 r., spodziewamy się kolejnego słabego okresu dla inwestycji w nieruchomości komercyjne w Europie Środkowo-Wschodniej. Mimo to w drugiej części roku powinniśmy zaobserwować pewne nieśmiałe oznaki ożywienia, pod warunkiem, że stopy procentowe w strefie euro i USA spadną, aktywność gospodarcza utrzyma się na przyzwoitym poziomie, a refinansowanie wymusi sprzedaż.

Biura: mniejsza liczba projektów pomoże w absorbcji

W większości krajów regionu rok 2024 prawdopodobnie przyniesie gwałtowne spowolnienie podaży nowych biur. W niektórych miastach, np. w stolicach Słowacji i Rumunii, w 2024 r. nie powstaną niemal żadne znaczące projekty biurowe. Na razie jest to nadal rynek napędzany w dużej mierze przez najemców, ponieważ wskaźniki pustostanów w stolicach państw Europy Środkowo-Wschodniej (z wyjątkiem Pragi) pozostają dwucyfrowe. Spowolnienie podaży pomoże w zapełnieniu wolnych powierzchni, szczególnie tych w nowoczesnych biurach zgodnych z wymogami ESG, i być może stopniowo przechyli równowagę w kierunku neutralnego rynku do końca 2024 roku.

Magazyny: stabilizacja stawek czynszu

Wraz z normalizacją kosztów budowy i, w niektórych przypadkach, wzrostem wskaźnika pustostanów od 2022 lub 2023 roku eksperci Colliers przewidują stabilizację lub przynajmniej wolniejszy wzrost stawek czynszów w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu ostatnich kilku lat odnotowano bezprecedensowy wzrost czynszów, co zmniejsza ogólną atrakcyjność regionu, choć zdaniem ekspertów Colliers, biorąc pod uwagę dużą lukę między płacami a produktywnością, region nadal prezentuje się znacznie lepiej niż jego zachodnioeuropejskie odpowiedniki.

ESG: ekologia nie jest już tylko modnym hasłem

– Najemcy, wynajmujący i inwestorzy we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej w coraz większym stopniu koncentrują się na jakości budynków. Przepaść między starszymi i przestarzałymi a nowoczesnymi i wydajnymi budynkami staje się coraz większa pod względem wielu czynników: od czynszów, przez atrakcyjność dla najemców i wskaźniki obłożenia, po wartości kapitałowe – mówi Dominika Jędrak, dyrektorka Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Eksperci Colliers postrzegają to jako bodziec do modernizacji starszych budynków, które w efekcie renowacji mogą odzyskać atrakcyjność w oczach najemców. Jednakże zmiany te nadchodzą w złym momencie cyklu gospodarczego, biorąc pod uwagę wysokie stopy procentowe. Wprowadzenie proekologicznych rozwiązań może okazać się także istotne w kontekście finansowania. Banki muszą bowiem uwzględniać nie tylko wartość samego budynku, lecz także to, czy jest on efektywny i gotowy na wyzwania przyszłości.

Sztuczna inteligencja: już niedługo w Twoim biurze

Podczas gdy do tej pory debata wokół AI skupiała się głównie na możliwościach w zakresie uczenia maszynowego, obecnie wkraczamy w sferę zastosowania jej w praktyce. Technologie, takie jak multimodalna sztuczna inteligencja, która może znacznie zwiększyć produktywność, stają się rzeczywistością, podczas gdy inteligentne rozwiązania biurowe, które poprawiają relacje między najemcą a wynajmującym, dojrzewają. Wszystkie te czynniki powinny sprzyjać rozwojowi hybrydowego modelu pracy na rynku biurowym. Przedwczesne jednak okazały się prognozy o końcu modelu stacjonarnej pracy biurowej, gdyż jak zaznaczają eksperci Colliers – i nie dotyczy to tylko Europy Środkowo-Wschodniej, lecz całego świata – większość firm nadal potrzebuje swoich pracowników w trybie stacjonarnym.

Segment mieszkaniowy: inna historia na każdym kroku

Przystępność cenowa nowych mieszkań może wahać się od całkiem przyzwoitej w miastach, takich jak Bukareszt i Sofia, do bardzo atrakcyjnej w Pradze i Bratysławie. O ile spadek stóp procentowych powinien zwiększyć podaż, o tyle wyzwaniem w regionie pozostają różne kwestie regulacyjne oraz przeszkody legislacyjne (zwłaszcza powolny proces wydawania pozwoleń), co może opóźnić poprawę. W takich warunkach w niektórych częściach Europy Środkowo-Wschodniej popularność powinien nadal zyskiwać segment wynajmu prywatnego (PRS). Jednak w przypadku Polski i Węgier pewne wyzwania w tym sektorze wynikają z ryzyka walutowego, podczas gdy w krajach, w których obowiązuje euro lub w miarę stabilny system walutowy, jest to albo całkowicie lub prawie nieistotne.

[1] Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria

[2] Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Termomodernizacja musi przyspieszyć. I będzie coraz bardziej zyskowna!

Budownictwo odgrywa kluczową rolę w dekarbonizacji całego kraju. Z badania Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego (PLGBC) przygotowanego we współpracy z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) wynika, że budynki odpowiadają za ok. 38 proc. krajowej emisji CO2. W Polsce znajduje się aż ponad 5 milionów budynków nieefektywnych energetycznie, z czego ponad milion charakteryzuje się bardzo wysokim zapotrzebowaniem na energię. Termo renowacje są więc niezbędne dla osiągnięcia planu zakładającego neutralność klimatyczną do 2050 r., ale muszą zdecydowanie przyspieszyć.

Termomodernizacja jest ważna jeszcze z jednego powodu – chodzi o realną oszczędność, z uwagi na wzrastające koszty energii. Obserwujemy, że coraz więcej firm, instytucji czy indywidualnych inwestorów decyduje się na nią. Selena wprowadziła na rynek, pod marką Tytan Professional, system dociepleń z użyciem technologii poliuretanowej. Jego zastosowanie pozwala obniżyć rachunki, a jednocześnie ograniczyć ślad węglowy w całym cyklu życia budynku nawet do 50 proc. Technologie poliuretanowe gwarantują dodatkowo najlepszy zakres parametrów środowiskowych – potwierdzają to odpowiednie deklaracje środowiskowe produktów (EPD). Najważniejszym wyróżnikiem wspomnianej technologii jest większa efektywność w procesie budowlanym i eksploatacji budynków. Tym samym jej używanie przyspiesza procesy budowlane, ogranicza zużycia energii i wody, znacznie redukuje ślad węglowy oraz znacząco poprawia efektywność energetyczną budynku. Zatem, jeśli miałbym realnie prognozować, uważam, że produkty związane z poprawą efektywności energetycznej budynków to przyszłość biznesu. Ponieważ koszty energii wciąż rosną, a szanse na obniżenie ich w niedalekiej przyszłości są znikome, przy jednocześnie zaostrzających się przepisach prawa w zakresie efektywności energetycznej, ta gałąź biznesu będzie coraz bardziej zyskowna.

Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

Strefa euro na dobrej drodze do miękkiego lądowania

  • Podczas gdy konsumpcja prywatna i inwestycje pozostają stłumione, rynek pracy w strefie euro nadal jest wyjątkowo silny, a realne dochody rosną, co ostatecznie poprawia perspektywy konsumpcji prywatnej
  • Ponadto styczniowe indeksy PMI sugerują ograniczenie impetu recesji, ponieważ aktywność biznesowa w sektorze wytwórczym poprawiła się do najwyższego odczytu od dziesięciu miesięcy – choć wciąż jest na stosunkowo niskim poziomie
  • Wskaźniki cen sugerują niewielkie ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro, a przy stabilnych cenach energii nadal Allianz Trade oczekuje, że dezinflacja nabierze tempa i pozwoli na pierwszą obniżkę stóp procentowych EBC w lipcu
  • Minął szczyt zacieśnienia – jak sugeruje najnowsza ankieta EBC o kredytach bankowych

Prawdopodobna techniczna recesja w drugiej połowie 2023 r. nie przekreśla prognozy Allianz Trade – powolnego odbicia w 2024 r. Oczekiwać można, że zaprezentowane w tym tygodniu dane o PKB w strefie euro dotyczące IV kwartału 2023 wykażą kolejny spadek, prawdopodobnie potwierdzając techniczną recesję po spadku o -0,1% w III kwartale. Co więcej, oznacza to niepokojący trend, ponieważ do tego czasu region znajdzie się w stagnacji przez pięć kolejnych kwartałów. Konsumpcja prywatna i inwestycje pozostają na niskim poziomie, na co duży wpływ mają wysokie stopy procentowe i ciągłe obciążenie związane ze spadkiem płac realnych.

Wykres 1: Perspektywy gospodarcze strefy euro

Perspektywy gospodarcze strefy euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Allianz Trade nie przewiduje jednak silniejszej recesji, ale raczej podtrzymujemy prognozę łagodnego odbicia aktywności gospodarczej w 2024 roku. Po pierwsze, rynek pracy jest nadal wyjątkowo silny, a bezrobocie utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie 6,4%. Co więcej, realne dochody wkrótce wzrosną w miarę kontynuacji dezinflacji, co w końcu ożywi konsumpcję prywatną. Po drugie, luka produktowa jest obecnie znacząco ujemna. Ponieważ nie widzimy zmian w potencjalnym wzroście, produkcja musi w pewnym momencie mechanicznie dogonić swój potencjalny poziom. Wreszcie, EBC prawdopodobnie obniży stopy procentowe latem w obliczu trwającej dezinflacji, zapewniając pewien wiatr w plecy w drugiej połowie tego roku (wykres 1).

Najnowsze badanie akcji kredytowej banków (BLS) opublikowane na początku ubiegłego tygodnia przyniosło już kilka pozytywnych wiadomości, mimo tego że ogólne warunki pozostają napięte. Zagregowane warunki BLS w IV kwartale poprawiły się do najlepszego poziomu od czasu, gdy EBC zaczął podnosić stopy procentowe latem 2022 r., co sugeruje, że najbardziej znaczący wpływ zacieśnienia może być za nami. Saldo netto banków zgłaszających zaostrzenie standardów dla firm spadło z 12% poprzednio do 4%, a dla kredytów mieszkaniowych z 11% do 2% – najniższa liczba dla obu od początku 2022 roku.

Podobnie, publikacje PMI za styczeń sugerują ograniczenie impetu recesji, ponieważ aktywność biznesowa w sektorze wytwórczym poprawiła się do najwyższego odczytu od dziesięciu miesięcy – choć wciąż na niskim poziomie. Poprawa wskaźnika PMI dla sektora wytwórczego o nieco ponad 2 punkty do 46,6 dla całej strefy euro sugeruje umiarkowany spadek aktywności. Towarzyszy temu poprawa nowych zamówień do 44,6 i nowych zamówień eksportowych do 45,1. Pomimo pozostawania na terytorium spadków, są to najwyższe poziomy odnotowane od kwietnia 2023 roku. Chociaż aktywność biznesowa w sektorze usług nie uległa poprawie (48,4, jest spadek o 0,4 punktu w porównaniu z grudniem), prosty model wykorzystujący dane PMI dla przemysłu i usług jako dane wejściowe wskazuje, że dołek aktywności gospodarczej powinien być już za nami (wykres 2).

Wykres 2: Wzrost PKB strefy euro i wzrost dopasowany do modelu PMI

Wzrost PKB strefy euro i wzrost dopasowany do modelu PMI

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Wskaźniki cen ujawniają również niewielkie ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro, pomimo rosnących kosztów frachtu w następstwie eskalacji konfliktu na Morzu Czerwonym. Ponieważ statki płynące z Azji do Europy nadal muszą korzystać z trasy wokół Afryki, stawki frachtowe nadal rosną. Cena kontenera z Szanghaju do Rotterdamu wzrosła o +372% od początku listopada i o +38% od początku roku do poziomów niespotykanych od października 2022 roku. Co zaskakujące, wzrost cen frachtu nie przełożył się na wzrost cen, zgodnie z najnowszą publikacją PMI. Mimo że czas dostawy ponownie wydłuża się po raz pierwszy od roku, większość firm informuje o dalszym spadku cen nakładów, ponieważ odpowiedni składnik PMI pozostał stabilny na poziomie 42,3 (wykres 3).

Wykres 3: Podkomponenty PMI i inflacja towarów w strefie euro w %

Podkomponenty PMI i inflacja towarów w strefie euro

Źródła: S&P Markit PMI, LSEG Datastream, Allianz Research.
Uwaga: Pilność zapasów definiuje się jako ilość zakupów – zapas zakupów + 50.

Podobnie, komponent cen produkcji spadł o -0,3 punktu do 48,6. Częściowym wyjaśnieniem jest fakt, że rok 2024 pod wieloma względami różni się od roku 2022, który charakteryzował się gwałtownie rosnącą inflacją w strefie euro. W tamtym czasie gospodarka dopiero wychodziła z kryzysu Covid-19 z rosnącym popytem i wyczerpanymi zapasami. Obecnie zagregowany popyt gospodarczy w strefie euro jest znacznie słabszy, a portfele zamówień są puste. Powinno to ograniczyć ryzyko wzrostu inflacji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że towary stanowią tylko 26% całkowitego indeksu CPI. Jednak niektóre sektory, które są bardziej narażone na handel z regionem Indo-Pacyfiku, mogą napotkać większe trudności w radzeniu sobie z sytuacją na Morzu Czerwonym, jeśli potrwa ona dłużej niż oczekiwano. Jeśli chodzi o towary, odzież, sprzęt elektroniczny i mechaniczny mają najwyższą intensywność importu, jeśli chodzi o handel z Azją (wykres 4).

Wykres 4: Zależność sektora UE od Kanału Sueskiego

Zależność sektora UE od Kanału Sueskiego

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Ponadto – przy stabilnych cenach energii ten kluczowy czynnik, który napędzał wzrost inflacji w 2022 r. obecnie nie występuje, co wspiera prognozy Allianz Trade dotyczące trwającej dezinflacji i potencjalnego poluzowania polityki pieniężnej – choć w wolniejszym tempie niż obecne ceny rynkowe. Wykres 5 ilustruje początkowy wpływ rosnących cen ropy i gazu w Europie w 2021 r., zaostrzony przez rosyjską inwazję na Ukrainę, powodującą znaczne zakłócenia w dostawach gazu. Jednak od czasu ataku Hamasu na Izrael w dniu 7 października 2023 r. ceny ropy i gazu nadal spadają – nawet po atakach Huti na Morzu Czerwonym, które zmieniły szlaki żeglugowe. Konflikt na Morzu Czerwonym spowolni proces dezinflacji, ale go nie zatrzyma, co sprawia, że jesteśmy przekonani o nadchodzącym poluzowaniu polityki pieniężnej, które jeszcze bardziej wesprze ożywienie w Europie w drugiej połowie 2024 r.

Wykres 5: Ceny ropy i gazu a inflacja w strefie euro w %

Ceny ropy i gazu a inflacja w strefie euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Technologie szyfrowania w VPN: Zapewnienie prywatności w cyfrowym świecie

W epoce cyfrowej informacji ochrona danych osobowych staje się krytycznie ważna. Virtual Private Network (VPN) odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu prywatności i bezpieczeństwa w Internecie. Centralne miejsce w jego funkcjonowaniu zajmuje technologia szyfrowania, która jest przedmiotem naszej dyskusji.

Podstawowe zasady szyfrowania w VPN

Szyfrowanie to proces przekształcania informacji w zakodowany kod w celu zapobiegania nieautoryzowanemu dostępowi. W kontekście VPN, szyfrowanie zapewnia prywatność przesyłanych danych. Główne typy szyfrowania – symetryczne i asymetryczne – mają różne mechanizmy i zastosowania.

Zrozumienie szyfrowania może wydawać się skomplikowane, ale spróbujmy to uprościć za pomocą analogii. Wyobraź sobie szyfrowanie jako sekretny język, opracowany przez dwóch przyjaciół. Piszą do siebie notatki w tym języku, upewniając się, że nawet jeśli ktoś przechwyci notatkę, nie zrozumie jej treści. W cyfrowym świecie szyfrowanie działa podobnie. Przekształca dane w „zakodowany język”, który mogą zrozumieć tylko przewidywany nadawca i odbiorca, czyniąc informacje bezsensowne dla każdego, kto może je przechwycić.

W naszym powiązanym świecie historia naruszenia danych jest zbyt powszechna, ale służy jako żywe przypomnienie, dlaczego takie technologie, jak darmowy VPN i szyfrowanie, są niezbędne.

Wyobraź sobie następującą scenę: siedzisz w przytulnej kawiarni, popijając ulubione latte i pracując na laptopie. To codzienny obraz. Jednak sytuacja zmienia się, gdy otrzymujesz niepokojącą wiadomość: Twoje dane osobowe zostały skompromitowane. Ten incydent to nie tylko pech; to sygnał alarmowy o znaczeniu cyfrowego bezpieczeństwa.

Algorytmy szyfrowania używane w VPN

Wśród algorytmów szyfrowania najczęściej używanych w VPN znajdują się AES (Advanced Encryption Standard), Blowfish i RSA. Każdy z nich ma swoje zalety i wady, na przykład AES jest znany ze swojej niezawodności i szybkości, podczas gdy RSA jest bardziej odpowiedni do asymetrycznego szyfrowania.

Spójrzmy na AES (Advanced Encryption Standard), szeroko stosowany w usługach VPN. Ten algorytm jak solidny strażnik, chroni dane użytkowników, przekształcając je w nieprzenikniony kod. Na przykład, gdy wysyłasz e-mail przez połączenie VPN, AES szyfruje Twoją wiadomość, przekształcając ją w bezsensowny ciąg znaków dla każdego, kto próbuje ją przechwycić. W ten sposób, nawet jeśli hakerzy przechwycą Twoją wiadomość, pozostanie ona dla nich niezrozumiała i Twoje informacje pozostaną bezpieczne.

RSA, z drugiej strony, jest używany do ochrony danych podczas nawiązywania połączenia VPN. Wyobraź sobie, że RSA to jak dyplomatyczny kurier, który bezpiecznie dostarcza 'klucze’ (czyli zaszyfrowane dane) między Twoim urządzeniem z serwerem VPN. Zapewnia to, że tylko Twoje urządzenie i serwer VPN mogą rozszyfrować przesyłane informacje, uniemożliwiając przechwycenie danych przez osoby trzecie.

Przyszłość szyfrowania w dziedzinie VPN wydaje się wyjątkowo obiecująca, biorąc pod uwagę szybki rozwój technologii i ciągłe doskonalenie metod ochrony danych. Rozwój w tej dziedzinie jest ukierunkowany nie tylko na wzmocnienie bezpieczeństwa, ale także na poprawę doświadczeń użytkowników.

Po pierwsze, nowoczesne trendy wskazują na stosowanie bardziej zaawansowanych metod szyfrowania w VPN. Obejmuje to przejście od tradycyjnych protokołów do nowocześniejszych i bezpieczniejszych, takich jak WireGuard, który obiecuje nie tylko lepsze bezpieczeństwo, ale także wyższą prędkość połączenia. Te nowe protokoły są zoptymalizowane dla współczesnych środowisk internetowych, w tym IoT (Internet rzeczy) i sieci mobilnych.

Po drugie, wzrasta uwaga na personalizację doświadczeń użytkownika. Twórcy VPN dążą do zaoferowania bardziej konfigurowalnych opcji, które pozwolą użytkownikom wybrać poziom szyfrowania w zależności od ich konkretnych potrzeb i scenariuszy użycia. Może to obejmować różne ustawienia dla codziennego przeglądania internetu, strumieniowania mediów lub pracy z poufnymi informacjami.

Trzecim istotnym aspektem jest poprawa przejrzystości i zarządzania danymi. W obliczu rosnących obaw o prywatność danych, dostawcy VPN prawdopodobnie będą oferować użytkownikom więcej informacji o tym, jak są przetwarzane ich dane, i większą kontrolę nad tym procesem.

Ponadto, ważnym kierunkiem rozwoju jest integracja VPN z innymi technologiami bezpieczeństwa. Może to obejmować automatyczne przełączanie na VPN w przypadku wykrycia niebezpiecznych sieci lub integrację z innymi narzędziami cyberbezpieczeństwa w celu zapewnienia kompleksowej ochrony.

Patrząc w przyszłość, ewolucja bezpieczeństwa internetowego i cyfrowej prywatności pozostaje kluczowym tematem. W świecie, w którym nasz cyfrowy ślad stale się rozszerza, potrzeba niezawodnych środków bezpieczeństwa, takich jak szyfrowanie, tylko wzrośnie. Nieustanny rozwój technologii obiecuje bardziej skomplikowane formy ochrony, ale także bardziej skomplikowane wyzwania. Podczas gdy podążamy tą ewoluującą ścieżką, jedno pozostaje niezmienne: dążenie do ochrony naszego cyfrowego życia – to nie tylko kwestia technologii; to utrzymanie istoty naszej prywatności i wolności w epoce cyfrowej.

KNF podejrzewa manipulację kursem akcji mPay i zawiadamia prokuraturę

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) skierowała do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw związanych z bezprawnym ujawnieniem informacji poufnych oraz ich wykorzystaniem w transakcjach akcji mPay SA. Jak informuje KNF, te działania miały bezpośredni wpływ na notowania spółki na giełdzie.

Zdarzenia te dotyczą nieuprawnionego ujawnienia i wykorzystania informacji poufnej dotyczącej zawarcia umowy przez mPay SA. Umowa ta przewidywała prace nad wprowadzeniem kryptoaktywa (stablecoin) oraz umożliwienie użytkownikom aplikacji mPay zakupu tego kryptoaktywa, jego transferu na niezależne konta i portfele, a także wykorzystanie go do płatności za bilety i inne opłaty.

Informacja o umowie została opublikowana przez mPay SA w raporcie bieżącym nr 50/2021, datowanym na 22 listopada 2021 roku. W projekt zaangażowany był również znany spekulant giełdowy Rafał Zaorski.

Znaczące jest, że jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem umowy, w trakcie sesji giełdowej, akcje mPay znacząco wzrosły.

Działania te są potencjalnym naruszeniem regulacji rynku finansowego, co skłoniło KNF do podjęcia odpowiednich kroków prawnych. Bezprawne ujawnienie i wykorzystanie poufnych informacji finansowych nie tylko narusza zaufanie inwestorów, ale również destabilizuje rynek finansowy, podważając jego integralność i sprawiedliwość.

Postępowanie, które teraz znajduje się w rękach organów ścigania, ma na celu wyjaśnienie okoliczności tych działań oraz ustalenie, czy i w jakim zakresie doszło do naruszenia prawa.

Nadużycia informacji poufnych na GPW to częste zjawisko?

W ostatnim roku odnotowaliśmy kilka spektakularnych wzrostów kursów akcji, które wzbudzały podejrzenia o wykorzystanie informacji poufnych. Przykładowo, w czerwcu 2023 roku wycena giełdowa Elektrociepłowni Będzin wzrosła wzrosła o 1200% (z 20 do 240 mln zł) w ciągu zaledwie trzech tygodni. Z kolei w czerwcu 2023 roku kurs akcji STS rósł tuż przed ogłoszeniem wezwania do sprzedaży akcji spółki. Oczywiście nie są to odosobnione przykłady, gdy zachowanie kursów spółek budzi emocje inwestorów.

Wykorzystanie informacji poufnych w transakcjach giełdowych jest naruszeniem prawa i może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z art. 14 lit. a rozporządzenia MAR, za wykorzystanie informacji poufnej grozi grzywna do 5 mln zł albo kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Z kolei bezprawne ujawnienie informacji poufnej jest zagrożone karą grzywny do 2 mln zł albo karą pozbawienia wolności do 4 lat.

EUR/USD słabnie przed FOMC

Wczorajszy kalendarz makro był ubogi. Z USA otrzymaliśmy jedynie regionalny indeks Dallas Fed dla przemysłu, który wypadł bardzo słabo. Indeksy z Wall Street zanotowały udaną sesje a technologiczny Nasdaq Composite mógł się pochwalić wynikiem +1,1 proc. Rentowności amerykańskich obligacji spadły. Dolar w pierwszej części dnia zyskiwał, w drugiej natomiast stracił. Kurs EUR/USD przekroczył na moment poziom 1,08 po czym odbił do 1,0840. Rynek czeka na jutrzejsze posiedzenie FOMC. Dziś uwaga będzie skupiona na raporcie JOLTS, który da informacje na temat popytu na pracę i rotacji pracowników – tu oczekiwania wskazują kolejne schłodzenie.

Wiele banków centralnych z grupy G10 ma zaplanowane na ten tydzień pierwsze posiedzenie w tym roku. Jutrzejsze spotkanie FOMC jest z pewnością najważniejszym z nich. Po gołębich komentarzach prezesa Fed Jerome’a Powella na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu, uczestnicy rynku prawdopodobnie będą poszukiwać bardziej precyzyjnych informacji na temat terminu pierwszej obniżki stóp procentowych.

Amerykanie podadzą dziś dane z rynku nieruchomości oraz indeks Conference Board ale tak naprawdę uwaga będzie skupiona na danych z rynku pracy a dokładnie na raporcie JOLTS (Job Openings and Labor Turnover Survey). Oprócz spadającej inflacji Fed chciałby zobaczyć znaczne ochłodzenie na rynku pracy , zatem jakiekolwiek wskazówki jeszcze przed posiedzeniem będą w znaczny sposób interpretowane i wyceniane przez rynek. Dzisiejsza publikacja da nam informacje o popycie na pracę i rotacji pracowników. JOLTS pokazuje ile jest nieobsadzonych stanowisk . Zatem niższe cyfry od prognoz powinny spowodować wzmocnienie spekulacji o szybszych niż dalszych obniżkach stóp. Wskaźnik sukcesywnie się obniża po wyznaczeniu maksymalnej wartości w okolicach 12 mln na początku 2022 roku. Od tamtego czasu widoczny jest zdecydowany trend spadkowy, ale wartości nie powróciły jeszcze do poziomów sprzed pandemii. Ostatnia odczyt pokazał 8,79 mln a oczekiwania wskazują na niewielki spadek do 8,75 mln.

Kurs głównej pary walutowej zdołał wczoraj przełamać w dół dolne ograniczenie krótkoterminowej konsolidacji i na moment wskazał poziom poniżej 1,08. Trend spadkowy, który swój początek ma pod koniec grudnia 2023 roku najwyraźniej się jeszcze nie skończył. Z technicznego punktu widzenia wczorajsze zniżki otworzyły drogę w kierunku kolejnego pułapu 1,0740-1,0730 – to minima z początku grudnia oraz maksima z pierwszych dni listopada. Euro jest wciąż słabe po ostatnich komentarzach Lagarde. Jeśli dane z USA będą solidne, spadki mogą być kontynuowane.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Związki zawodowe i zarząd Agory podpisały porozumienie w sprawie zwolnień grupowych

29 stycznia strona społeczna reprezentowana przez związki zawodowe i Radę Pracowników zawarła porozumienie z zarządem Agory, w którym zostały określone zasady przeprowadzenia planowanego zwolnienia grupowego.

Informację o rozpoczęciu procesu zmniejszenia zatrudnienia Agora podała w komunikacie giełdowym 9 stycznia. Wówczas, zgodnie z procedurą prawną, rozpoczęły się konsultacje społeczne z udziałem związków zawodowych i Rady Pracowników działających w Spółce. Przy stole negocjacyjnym zasiedli przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, OZZ Inicjatywa Pracownicza oraz ZZ Komitet Obrony Gazety Wyborczej. Celem rozmów było ustalenie zasad, na których zostaną przeprowadzone zwolnienia, a przede wszystkim warunki, jakie firma zaoferuje, rozstając się z poszczególnymi pracownikami.

– Zrobiliśmy, co w naszej mocy, by w tej niełatwej sytuacji naszym koleżankom i kolegom było lżej. W takim kontekście trudno mówić o radości czy satysfakcji, chciałabym jednak podkreślić to, co pozytywne: udało się nieco zmniejszyć liczbę zwalnianych, do maksymalnie 180, a pracodawca zgodził się, by chętni do dobrowolnego odejścia mogli się do piątku zgłaszać sami, co też może zmniejszyć grono osób odchodzących z firmy niedobrowolnie. O rezultatach rozmów i szczegółach ustaleń informować będziemy szerzej w naszych social mediach – mówi Natalia Mazur, przewodnicząca komisji międzyzakładowej NSZZ „Solidarność”.

W zawartym porozumieniu określono m. in. pakiet świadczeń finansowych oraz pozafinansowych, które pracodawca zapewni odchodzącym z Agory. Wśród nich znalazły korzystne rozwiązania wykraczające poza minimum przewidziane przepisami prawa. Zwolnienia ostatecznie obejmą maksymalnie 180 osób i zakończą się 31 marca.

Podczas rozmów o zwolnieniach grupowych, które dotyczyły pracowników na etatach, strona społeczna poruszyła również kwestię współpracowników na umowach cywilno-prawnych.

– Zakończenie przez nich współpracy z firmą przebiegnie na dobrych warunkach – informuje Igor Rakowski-Kłos, członek prezydium Organizacji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza. – Dla zostających pracowników najważniejsze jest zobowiązanie zarządu do rozpoczęcia w połowie lutego rozmów ze związkami zawodowymi na temat podwyżek – podkreśla Rakowski-Kłos.

Jak zapewniają obie strony, rozmowy na temat zwolnień grupowych w Gazecie Wyborczej i Gazeta.pl nie były łatwe, ale przebiegały w dobrej atmosferze i były oparte na rzeczowej argumentacji.

– To były bardzo trudne negocjacje. Satysfakcjonujący finansowo kompromis – znaczne świadczenia pozaustawowe – udało się uzyskać w dużej mierze dzięki elastyczności strony pracowniczej. Doceniamy, że pracodawca zmniejszył o 10 osób liczbę zwalnianych, jak również wyszedł naprzeciw oczekiwaniom związkowym, co do wypłaty dodatkowych świadczeń osobom, z którymi zostaną rozwiązane umowy cywilne, w tym osobom samozatrudnionym, w czasie trwania zwolnienia grupowego na odrębnych zasadach. Daleko od ideału, ale kierunek jest dobry – komentuje Waldemar Paś z ZZ Komitet Obrony Gazety Wyborczej.

– Usiedliśmy wszyscy do stołu negocjacyjnego ze świadomością, że media, jakie pamiętamy sprzed lat, dziś już nie istnieją, a odpowiedzialność za nasze funkcjonowanie w przyszłości wymaga ciągłego dostosowywania do wymagań rynku i potrzeb odbiorców. I choć to z wielu powodów bardzo trudne, to dotyczy także struktury zatrudnienia. Takie podejście było fundamentem naszych rozmów – komentuje Wojciech Bartkowiak, członek zarządu Agory odpowiedzialny na pion Prasa Cyfrowa i Drukowana.

– Prowadziliśmy twarde, ale bardzo konkretne negocjacje, w których na pierwszym planie byli oczywiście zwalniani pracownicy, ale równie ważny był kontekst przyszłości firmy. Za otwartość na taki model negocjacji chciałabym dziś przedstawicielom związków bardzo podziękować – mówi Agnieszka Siuzdak-Zyga, prokurentka Agory, odpowiedzialna za Gazeta.pl.

Rozpoczynając procedurę zwolnień grupowych, w przypadku Gazety Wyborczej jako powód Agora podała czynniki rynkowe wynikające ze stałego trendu spadkowego sprzedaży prasy drukowanej związanego z odpływem czytelników do innych kanałów komunikacji, natomiast w obszarze w Gazeta.pl – wyraźne pogorszenie przychodów ze sprzedaży reklam w modelu open market oraz wzrost pozycji platform globalnych.

SatRev uruchamia spółkę joint venture w Omanie

Firma o nazwie Spazers, zawiązana przez SatRev, wrocławski startup z branży kosmicznej, we współpracy z rządem Omanu, powstała w celu produkcji i wynoszenia w przestrzeń kosmiczną satelitów. Jest to poszerzenie i ugruntowanie współpracy SatRev w Omanie i na Bliskim Wschodzie w kontekście rozwoju regionu i dostarczania rozwiązań satelitarnych.

SatRev w partnerstwie z polską firmą Tuatara oraz ETCO SPACE (agencją rządową Omanu promującą innowacje) będzie, za pośrednictwem Spazers, świadczyć usługi produkcji satelitów, wystrzeliwania ich w kosmos, a także budować i obsługiwać stacje naziemne w Omanie i na Bliskim Wschodzie. Spółka zajmie się konstrukcją satelitów do różnych celów, w tym do komunikacji, obserwacji Ziemi i badań naukowych.

– W oparciu o pozytywną ocenę naszej dotychczasowej współpracy rząd Omanu chce ją kontynuować, to pokazuje jak potrzebny jest rozwój w tym zakresie, szczególnie z uwagi na narastające zagrożenia. Pogłębienie współpracy z Omanem jest dla SatRev kolejnym kamieniem milowym w rozwoju. Poszerzamy tym samym zakres działań i umacniamy naszą pozycję na bliskowschodnim rynku – powiedział Grzegorz Zwoliński, CEO SatRev.

Istotnym składnikiem oferty Spazers będą usługi wynoszenia satelitów na orbitę, będzie to możliwe dzięki doświadczeniu SatRev w wystrzeliwaniu satelitów z kilkoma globalnymi dostawcami. Założona spółka ma być́ centrum wzrostu ekosystemu kosmicznego w regionie świadcząc usługi na rzecz bliskowschodnich klientów rządowych i komercyjnych, aby zaspokoić rosnący popyt na usługi z branży kosmicznej, wspierając innowacje opierając się na technologiach SatRev i Tuatara.

Fed i BoE przed decyzjami o stopach: co przyniesie tydzień?

Europejski Bank Centralny nie zamknął sobie w minionym tygodniu żadnej z furtek. Najbliższe dni przyniosą odpowiedź na to, czy na tak samo stonowane komunikaty zdecydują się pozostałe z najważniejszych banków centralnych: Rezerwa Federalna w USA i Bank Anglii w Wielkiej Brytanii. Amerykańskim decydentom zadanie utrudniają najnowsze dane, wskazujące na odporność gospodarki.

Mimo posiedzenia EBC i mnogości odczytów gospodarczych, zmienność na rynku walutowym była w zeszłym tygodniu dość ograniczona, a waluty G10 odnotowały zmiany o co najwyżej 0,6% względem dolara.

W tym tygodniu pod względem danych gospodarczych i oświadczeń banków będzie się działo jeszcze więcej – nie bylibyśmy więc zaskoczeni, gdyby zmienność wzrosła. We wtorek (30.01) uwaga skupi się na odczycie PKB strefy euro w IV kwartale, który rozstrzygnie kwestię technicznej recesji. W środę (31.01) rano wpływ na rynkowy sentyment mogą mieć chińskie odczyty PMI za styczeń, wieczorem zaś wszystkie oczy zwrócone będą ku Rezerwie Federalnej. Czwartek (01.02) należał będzie do Banku Anglii, przyniesie jednak także publikację wstępnego odczytu inflacji w strefie euro w styczniu. Tydzień domkniemy raportem NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy.

PLN

Ostatni tydzień był trudny dla polskiej waluty. Co prawda przed jego końcem złoty zdołał odrobić większość wtorkowych strat, osłabił się jednak względem euro i był jedną z najgorzej radzących sobie walut rynków wschodzących.

Dane gospodarcze były w ubiegłym tygodniu mieszane. Najbardziej interesująca była sprzedaż detaliczna, która po raz kolejny zaskoczyła spadkiem w ujęciu realnym (-2,3% r/r), co wskazuje, że być może przyjdzie nam czekać dłużej na trwałe odbicie wydatków konsumenckich. Wspiera to również pogląd, że odbicie konsumpcji nie będzie miało charakteru „boomu”.

Sytuacja złotego będzie zależała najprawdopodobniej głównie od wieści z zewnątrz, a posiedzenie Fedu (środa 31.01) może przynieść dodatkową zmienność. Z danych krajowych warte uwagi będą odczyt PKB w 2023 r. (środa 31.01) i PMI dla przemysłu (czwartek 01.02).

EUR

Styczniowe odczyty PMI odznaczały się dychotomią: zaskakująco silnemu wzrostowi wskaźnika dla przemysłu towarzyszył niewielki, ale niespodziewany spadek indeksu dla sektora usługowego. Co więcej, słabe wyniki największych gospodarek strefy euro – Niemiec i Francji – kontrastowały z pozytywnymi sygnałami z mniejszych. Narracja stagnacyjna wciąż się utrzymuje.

Jeśli chodzi o politykę monetarną, brak wyraźnego odsunięcia rynkowych wycen dotyczących cięć stóp procentowych przez prezeskę Christine Lagarde podczas zeszłotygodniowego posiedzenia EBC ośmielił rynki do podwyższenia zakładów za obniżką w kwietniu, w wyniku czego euro odnotowało straty. Inwestorzy wyceniają obecnie prawdopodobieństwo takiego ruchu na 85%, podczas gdy przed obradami było to 65%. Jesteśmy zdania, że cięcie stóp w kwietniu jest prawdopodobne, będziemy jednak zwracać szczególną uwagę na sygnały dotyczące inflacji i sytuacji na rynku pracy przed kwietniowym posiedzeniem.

W tym tygodniu uwaga skupi się na PKB w IV kwartale i dynamice cen w styczniu. W kontekście pierwszego odczytu konsensus oczekuje minimalnego spadku, który potwierdziłby techniczną recesję. Inflacja HICP powinna przedstawiać się lepiej – oczekuje się dalszej poprawy na tym froncie pod postacią spadków zarówno miary głównej, jak i bazowej.

USD

Indeks USD zakończył tydzień niewielkim wzrostem, do czego przyczyniły się dobre dane gospodarcze z USA i słabsze euro. Niemal wszystkie ostatnie odczyty pozytywnie zaskakiwały. Szczególnie warte uwagi są dane dot. dynamiki PKB w III kwartale – odnotowano wzrost o 3,3% w ujęciu zanualizowanym względem zakładanych przez konsensus 2,0%. Silne dane, w tym solidne wydatki gospodarstw domowych, osłabiają część obaw dotyczących kondycji amerykańskiej gospodarki. Wyraźny wzrost wskaźników PMI dla usług i przemysłu (ten drugi niespodziewanie przekroczył oddzielający kurczenie się i ekspansję sektora poziom 50 pkt) również sugeruje, że spowolnienie może być łagodniejsze, niż się spodziewano.

Te dobre wieści sprawiają jednak, że zadanie Rezerwy Federalnej staje się trudniejsze. Oczekuje się, że bank centralny utrzyma w tym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, a uwaga rynków skupi się przede wszystkim na sygnałach dotyczących perspektyw cięć, w szczególności na prawdopodobieństwie takiego ruchu w marcu. Biorąc pod uwagę siłę amerykańskiej gospodarki i odporność rynku pracy, na którym widać tylko niewielkie rozluźnienie, uważamy, że Fed powinien odsunąć rynkowe zakłady za natychmiastowym rozluźnianiem polityki. Inflacja PCE zaskoczyła w ubiegłym tygodniu minimalnie w dół (2,9% względem oczekiwanych 3%), nie zmienia to jednak naszego stanowiska. Rynki wyceniają obecnie prawdopodobieństwo pierwszej obniżki w marcu na 50%, dolar mógłby więc doświadczyć dalszej aprecjacji, jeśli decydenci ostudziliby te oczekiwania. Poza posiedzeniem Fedu uwaga skupi się w tym tygodniu na styczniowym raporcie NFP, który powinien wykazać niewielki spadek kreacji nowych miejsc pracy.

GBP

Funt zakończył tydzień na niezmienionym poziomie względem dolara i najsilniejszej od sierpnia pozycji względem ogólnie słabszego euro. Wstępne odczyty PMI za styczeń zapewniły walucie dobry start w 2024 r. – wszystkie wskaźniki wzrosły, a zbiorczy sięgnął do najwyższego od ośmiu miesięcy poziomu 52,5. Rozwiewa to część obaw dotyczących brytyjskiej gospodarki, które rozbudził wyjątkowo słaby odczyt sprzedaży detalicznej w grudniu. Wspiera to również nasz pogląd, że część prognostów powinna przemyśleć swoje oceny perspektyw. Dotyczy to m.in. Banku Anglii (BoE), który przewiduje „zasadniczo płaski” wzrost w tym roku. Warto również zauważyć, że podobnie do PMI powyżej oczekiwań wzrósł również wskaźnik zaufania konsumentów GfK (-19). Brytyjczycy zapatrują się na przyszłość wciąż z pesymizmem, jest on jednak najmniejszy od dwóch lat. Podejrzewamy, że postępy na inflacyjnym froncie, które pomagają utrzymać dodatni realny wzrost płac i pozwalają myśleć o niższych stopach procentowych, wpływają na poprawę nastrojów. Gospodarstwa domowe z pewnością ucieszyło też styczniowe obniżenie kosztów ubezpieczenia społecznego.

W tym tygodniu uwaga skupi się na Banku Anglii. Możliwy jest naszym zdaniem po raz kolejny rozkład głosów 6:3 za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie. Szczególnie uważnie będziemy obserwować jednak to, jak bank pokieruje komunikacją na temat prawdopodobieństwa dalszych podwyżek stóp procentowych i perspektyw ich cięć. Uważamy, że BoE ma uzasadnione powody, by rozpocząć obniżanie stóp później niż inne główne banki centralne, i że nie stanie się to wcześniej niż na czerwcowym posiedzeniu.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Ropa zaczyna wzrosty. Google otwiera drzwi reklamom ETF-ów bitcoinowych

Ostatnie tygodnie pokazują nam, że konflikt w Izraelu, o ile humanitarnie jest tragedią, może nie być najważniejszym wydarzeniem militarnym Bliskiego Wschodu w tym roku. Ropa już zaczyna wzrosty.

Budżety Amerykanów 

W piątek poznaliśmy dane na temat zmian dochodów i wydatków za oceanem. Jak się okazuje, gigantyczne zadłużenie Amerykanów tylko rośnie. W grudniu ich wydatki wzrosły o 0,7% w ujęciu miesięcznym. Z kolei dochody poszły w górę o 0,3%. Biorąc pod uwagę zwiększającą się lukę, oddalenie się obniżek stóp procentowych może być poważnym problemem.  W przypadku USA zawsze szokujące są dane kartowe, które szczególnie na tle naszego kraju wypadają przerażająco. Trzeba pamiętać, że sam dług kartowy w Polsce dotyczy wg różnych szacunków około 15% obywateli. W USA jest to wg niektórych danych nawet 61%. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że spadek stóp procentowych nie będzie miał takiego wpływu jak w Polsce, gdyż kredyty hipoteczne są oparte na stałej stopie procentowej. Same dane rynek odebrał jako dobre dla dolara. Większe wydatki są bowiem przynajmniej w krótkim okresie korzystne dla gospodarki.

Wzrosty cen ropy

Na ropie naftowej znów zaczynają się wzrosty. Gdy nie wiadomo, co się dzieje na tym surowcu, zawsze warto spojrzeć na Bliski Wschód. Okazuje się, że dron wykorzystywany przez wspierane przez Iran bojówki zabił 3 żołnierzy amerykańskich w Jordanii. Pojawiają się również ataki na tankowce na Morzu Czerwonym, będącym przedsionkiem przed Kanałem Sueskim. Biorąc pod uwagę te wydarzenia, wzrost o 4 dolary na baryłce w ostatnich dniach nie powinien dziwić. Nawet jeśli mówimy o zaledwie 4 dolarach. Jeżeli dojdzie do zdecydowanej odpowiedzi Amerykanów, osoby zainteresowane tanim paliwem jeszcze zatęsknią za dzisiejszymi cenami.

Ruszają reklamy ETF bitcoinowego

Od dzisiaj Google zmienia zasady dotyczące reklam kryptowalut. Jest to o tyle istotne, że oczekiwania względem startu funduszu inwestycyjnego lokującego w bitcoinie były wyraźnie większe niż to, co na razie się odbywa. Na razie jednak ETF bitcoinowy jest porównywany przez złośliwych do różnych niezrealizowanych baniek. Z polskiego podwórka pojawia się czasem przykład Cyberpunka, który tak rozgrzał oczekiwania inwestorów, że niemal musiało to się zakończyć niespełnieniem ich i spadkami. Tutaj na razie na fali oczekiwań kurs odbił się od szczytów ponad 48 000 dolarów i po kilku ruchach stabilizuje się około 42 000 dolarów. Wielu analityków spekuluje, że reklamy w Google mogą mocno zwiększyć zainteresowanie tym instrumentem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Fed w centrum uwagi: decyzja w sprawie stóp i raport z rynku pracy

Ten tydzień zapowiada się dość interesująco. Uwaga inwestorów będzie skupiona na decyzji Fed-u w środę w sprawie stóp procentowych a następnie rynek będzie wyczekiwał piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Kurs EUR/USD znajduje się obecnie w krótkoterminowej konsolidacji pomiędzy poziomami 1,0915 a 1,0820. Indeksy giełdowe z Wall Street zakończyły piątkową sesję z mieszanymi wynikami, Nasdaq Composite spadł o 0,4 proc. a Dow Jones zyskał 0,2 proc. Inflacja w USA nadal spadała, co zobrazował grudniowy deflator PCE.

Wszystkie oczy zwrócone są na środowe posiedzenie FOMC. Aktualnie kontrakty Fed Funds Futures zakładają, że amerykański bank centralny utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie 5,25-5,5 proc. Z kolei szansa na redukcję kosztu pieniądza w marcu wynosi aktualnie ok 50 proc. co uważam, za zbyt optymistyczny scenariusz wyceniany przez rynek. Wzrost wciąż jest solidny a rynek pracy napięty. Zgodnie z grudniową projekcją i opublikowanym najnowszym wykresem kropkowym, amerykańscy decydenci są zgodni co do trzech obniżek w tym roku. Rynek jednak wycenił dwukrotnie większą liczbę zmian. Fed będzie zainteresowany uniknięciem niepotrzebnej podwyższonej zmienności na rynkach i będzie chciał stworzyć warunki umożliwiające dalszy wzrost gospodarki. . Biorąc pod uwagę konserwatywną naturę Fed, ryzyko jest przechylone w stronę tego, że ostatecznie Powell zdecyduje się na więcej obniżek, niż wynika to z oficjalnych prognoz i komentarzy.

W USA wzrost gospodarczy spowolnił w IV kwartale ale dynamika na poziomie 3,3 proc. przekroczyła szacunki i z pewnością oddala termin pierwszej redukcji stóp. Wynik był co prawda gorszy niż w poprzednim kwartale (+4,9 proc.) ale wciąż solidny, który sugeruje, że „miękkie lądowanie” amerykańskiej gospodarki staje się coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Wydatki amerykanów urosły w grudniu o 0,7 proc. w ujęciu miesięcznym. Prognozy były niższe i wskazywały dynamikę na poziomie 0,4 proc. Preferowana przez Fed miara inflacji PCE okazała się zgodna z konsensusem. W ujęciu miesiąc do miesiąca otrzymaliśmy wzrost o 0,2 proc. (poprzednio -0,1 proc.) a w relacji rok do roku 2,6 proc. (poprzednio 2,6 proc.). Wskaźnik „core” uplasował się odpowiednio na poziomie 0,2 proc. (poprzednio 0,1 proc.) oraz 2,9 proc. (poprzednio 3,2 proc., prognoza 3,0 proc.). Na skutek danych w pierwszej reakcji dolar minimalnie zyskał na wartości. Kurs EURUSD spadł do 1,0855 i zakończył się w podobnych okolicach. Reakcja na rynku długu była na początku mieszana. Ostatecznie rentowności 2-letnich obligacji zakończyły dzień na wyższym poziomie w okolicy 4,35 proc.

Apetyt na obniżki został lekko zredukowany po danych. Co prawda wskaźnik bazowy w ujęciu rocznym obniżył się, ale wydatki konsumentów amerykańskich urosły o więcej niż zakładały szacunki, co sugeruje, że popyt konsumpcyjny wciąż jest silny. Powell wspominał, że chciałby zobaczyć w tej przestrzeni spadki, zanim koszt pieniądza zostanie faktycznie obniżony. Marzec jako data startu łagodzenia warunków monetarnych w USA jest moim zdaniem terminem zbyt wczesnym.

W tym tygodniu z twardych danych makro otrzymamy raport JOLTS oraz ADP – jeszcze przed decyzją FOMC. Następnie uwaga skieruje się na miesięczne liczby z rynku pracy USA. Tu prognozy wskazują na schłodzenie, co ma być zobrazowane wzrostem stopy bezrobocia do 3,8 proc. i utworzeniem ok 170 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Warszawski rynek biurowy: wzrost nowej podaży, rosnące znaczenie elastycznych powierzchni

W 2023 r. warszawski rynek biurowy odnotował najniższy w historii poziom nowej podaży, wynoszący zaledwie 60,9 tys. m kw. powierzchni. Eksperci firmy doradczej Savills zwracają uwagę na wzmożoną aktywność deweloperów na stołecznym rynku, która nasiliła się w drugiej połowie ubiegłego roku i była odpowiedzią na przedłużający się efekt niedoboru podaży w Warszawie. W najbardziej optymistycznym scenariuszu, w latach 2024–2026, na rynek może trafić około 445 tys. m kw. nowej powierzchni biurowej.

Jak wynika z najnowszego raportu firmy Savills, całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec grudnia 2023 r. wyniosły 6,23 mln m kw. W budowie znajduje się prawie 265 000 m kw., co stanowi wzrost o 43% rok do roku. W ubiegłym roku deweloperzy rozpoczęli realizację sześciu nowych projektów o łącznej powierzchni blisko 140 000 m kw., z których tylko jeden znajduje się poza strefami centralnymi. Wśród największych projektów, których budowa dobiegnie końca w ciągu najbliższych dwóch lat, znajdują się projekty The Bridge (Ghelamco Poland, 47 000 m kw.), Studio A (Skanska, 24 000 m kw.) oraz Office House, pierwszy budynek w ramach kompleksu Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 m kw.).

Eksperci Savills zwracają uwagę, że duże firmy poszukujące biura w centralnych lokalizacjach i wysokim standardzie mogą mieć trudności ze znalezieniem wolnej powierzchni. Na rynku dostępne są tylko dwa projekty zrealizowane po 2020 r. w strefach centralnych, które dysponują wolną powierzchnią najmu przekraczającą 5000 m kw. powierzchni biurowej. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku budynków, które mają zostać zrealizowane do końca 2024 r., gdzie poziom przednajmu wynosi już około 40% i tylko trzy projekty mają wolne powierzchnie powyżej 5000 m kw.

„Więksi najemcy, którzy mogą wstrzymać się z przeprowadzką do 2025 lub 2026 roku, będą mieli większy wybór, a niższy poziom komercjalizacji tych budynków może potencjalnie stworzyć okazję do uzyskania atrakcyjnych warunków najmu. Istnieje jednak ryzyko, że przewidywane odbicie w nowej podaży może zostać wypłaszczone ze względu na wyższe koszty finansowania, połączone z bardziej rygorystycznymi wymaganiami ze strony instytucji finansujących. W tym scenariuszu najemcy mogą doświadczać przedłużonego niedoboru podaży w kolejnych latach” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

W 2023 roku obserwowaliśmy wzrost znaczenia elastycznych powierzchni biurowych w Warszawie. Na koniec roku w stolicy działało 88 biur serwisowanych i coworkingowych, oferujących ponad 196 000 m kw. powierzchni. W ostatnim roku otwarto sześć nowych lokalizacji, które powiększyły zasoby powierzchni flex o ponad 18 700 m kw. Największy z nich, Mindspace w budynku Skyliner, oferuje 4400 m kw. elastycznej powierzchni. W planach na pierwszą połowę 2024 r. zaplanowano otwarcia kolejnych 4200 m kw. w dwóch lokalizacjach: Business Link w Studio B i Brain Embassy w Adgar Wave.

Popyt na powierzchnie biurowe w stolicy w 2023 r. osiągnął 748 800 m kw., co oznacza 13% spadek rok do roku, a udział renegocjacji wyniósł 43%. Nowe umowy najmu odpowiadały za 44% całkowitego popytu, przednajmy za 9%, a ekspansje 4%. Największy udział w popycie mieli najemcy z sektora usług biznesowych (19%), produkcji (14%) oraz IT (11%).

Zgodnie z danymi Savills, na koniec IV kw. 2023 r., w Warszawie dostępnych było niecałe 650 000 m kw. powierzchni. Współczynnik pustostanów na poziomie 10,4% oznacza spadek o 1,2 pkt. proc w stosunku do końca 2022 roku.

Poziom czynszów w 2023 r. w większości stref miasta utrzymywał się na stabilnym poziomie, jednak w drugiej połowie roku odnotowano wzrost czynszów w projektach w najlepszych lokalizacjach i najwyższym standardzie. Średnie stawki czynszowe w najlepszych lokalizacjach w centralnej strefie biznesowej wahają się między 22,5-26 euro za m kw za miesiąc. W największej strefie pozacentralnej, czyli Służewcu pozostają na poziomie 13-15 euro za m kw. za miesiąc.

„Najwięksi najemcy mogą liczyć na atrakcyjne poziomy stawek czynszowych. Wynika to z konkurencji, jaka panuje pomiędzy deweloperami nowych projektów oraz funduszami będącymi właścicielami starszych budynków. Niski poziom obłożenia projektu w trakcie realizacji skłania deweloperów do oferowania bardziej atrakcyjnych stawek firmom, które zajmą w nim największą powierzchnię. Wraz ze wzrostem poziomu wynajęcia, możemy spodziewać się powolnego zaostrzenia polityki czynszowej ze strony dewelopera, w wyniku której rośnie konkurencyjność dobrze utrzymanych i zlokalizowanych starszych obiektów” – komentuje Jarosław Pilch, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja najemcy w Savills, który stoi również na czele Workthere w Polsce.

Rok 2024 na rynku nieruchomości biurowych zapowiada się jako czas, w którym ważną rolę odegrają tzw. zielone umowy najmu, coraz częściej wprowadzane na rynkach krajów zachodnioeuropejskich.

„W wyniku tych zapisów, najemcy będą mogli zarządzać swoim biurem w sposób bardziej świadomy, co ułatwi im dążenie do neutralności klimatycznej na poziomie korporacyjnym. Z kolei właściciele nieruchomości będą mogli uzyskać lepsze warunki finansowania, a potencjalnie wyższe czynsze wynikające z klauzuli przełożą się na bardziej efektywne zarządzanie budynkiem i jego standardem” – dodaje Daniel Czarnecki.

Deficyt magazynierów w Polsce

Praca pod presją czasu, duży zakres obowiązków i nieadekwatne wynagrodzenie oraz niewystarczające kwalifikacje to najczęstsze powody deficytów kadrowych wśród magazynierów, wynika z prognoz Barometru Zawodów na 2024 r. Ta profesja kolejny raz trafiła na listę etatów, w których popyt na kandydatów przewyższy ich podaż. Jak wynika z danych Grupy Progres, oferty zatrudnienia w magazynie cieszą się rosnącą popularnością wśród obcokrajowców, również tych z odległych kierunków oraz kobiet, coraz chętniej biorących udział w procesie rekrutacji na magazyniera. 

Szacuje się, że w branży transportu i gospodarki magazynowej w naszym kraju zatrudnionych jest ponad pół miliona osób – w 2023 r. było ich w sumie 673,3 tys. (GUS). Wolnych etatów w tym sektorze też nie brakuje – tylko w III kw. 2023 r. było ich ponad 12 tys. Więcej miejsc do obsadzenia czekało jedynie w 3 innych branżach – przetwórstwie przemysłowym (22,6 tys.), handlu (15 tys.) i budownictwie (13,2 tys.). Zapotrzebowanie było i jest widoczne również w Centralnej Bazie Ofert Pracy. W ciągu ostatnich 30 dni umieszczono tam kilkaset ogłoszeń oferujących etat dla niemal 1 000 magazynierów. Co więcej, z analiz Grupy Progres wynika, że na największych portalach z ogłoszeniami o pracę, liczba ofert na stanowisko magazyniera – opublikowanych w ciągu mijającego miesiąca – wahała się od 1 tys. do 2,5 tys. (w zależności od analizowanej strony).

Z miesiąca na miesiąc potrzeb rekrutacyjnych dot. tej profesji może być jeszcze więcej, bo – według raportu firmy doradczej JLL – popyt na powierzchnię magazynową w 2024 r. powinien być większy niż w ubiegłym roku. Potwierdzają to również prognozy AXI IMMO, z których wynika, że tegoroczny popyt brutto na powierzchnie magazynowe ustabilizuje się na poziomie ok. 4,7-5 mln mkw. Agencja dodaje, że rynek magazynowy w Polsce wchodzi w kolejną fazę dojrzałości, w której dotychczasowa grupa pięciu głównych regionów została rozszerzona do ośmiu obejmujących m.in. Warszawę i okolice, Łódź, Górny Śląsk, Wielkopolskę, Dolny Śląsk oraz obszary Szczecina, Trójmiasta i Krakowa.

Magazyny na liście topowych pracodawców

Na rozwój rynku wskazuje też Grupa Progres. Z jej raportu wynika, że w ubiegłym roku sektor logistyki i magazynów był jednym z wiodących pracodawców wśród 26 branż przeanalizowanych przez ekspertów Grupy. W tej dziedzinie gospodarki tylko od stycznia do sierpnia 2023 r. poszukiwano i zatrudniono najwięcej pracowników tymczasowych (w porównaniu z innymi branżami poddanymi analizie). Sektor wysoko uplasował się także, jeśli chodzi o liczbę opublikowanych ogłoszeń w 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce – pod tym względem zajął 3. miejsce w zestawieniu systemu rekrutacyjnego Element dla Grupy Progres. Średnio w każdym miesiącu ukazywało się 26 287 ofert (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w maju, czerwcu i lipcu.

Zapotrzebowanie na magazynierów, również w tym roku, jest bardzo duże. Tak duże, że nawet jeśli liczba rekrutacji na to stanowisko spadnie, to i tak popyt na kandydatów przewyższy ich podaż – mówi Agnieszka Różańska, regionalny kierownik sprzedaży w Grupie Progres. Branżę magazynową ratują obcokrajowcy, również z odległych kierunków, coraz częściej zatrudniani w tym sektorze i wskazujący etat magazyniera, jako zawód, w którym chcieliby podjąć pracę. Obserwujemy też rosnącą liczbę kobiet chętnych do pracy tymczasowej w roli magazyniera. Mimo że ta profesja wymaga m.in. obsługi wózka widłowego, czy gotowości do pracy na 3 zmiany, a kobiety – z uwagi na obowiązki rodzinne i opiekę nad dzieckiem – nie zawsze mogą przychodzić do firmy np. w nocy. Dużo kobiet pracuje w magazynach m.in. przy kompletowaniu zamówień. Nadal jest ich mniej, na stanowiskach magazynierów, które wymagają np. obsługi wózka widłowego, ale to też zaczyna się zmieniać. Obecnie ten tym obowiązków wykonuje ok. 10 proc. pań większość – 90 proc. to nadal mężczyźni – dodaje Agnieszka Różańska.

Jak wynika z Barometru zawodów, praca na zmiany to jeden z głównych powodów deficytu kadrowego wśród magazynierów, wskazywanych bez względu na płeć. Inne z przyczyn to niewystarczające kwalifikacje kandydatów np. brak wymaganych uprawnień czy doświadczenia, warunki pracy, które nie odpowiadają poszukującym zatrudnienia oraz rozwój branży i zbyt duży przyrost wolnych miejsc pracy, za którym nie nadąża wzrost liczby osób chętnych do jej podjęcia. Wymienione czynniki sprawia, że deficyt magazynierów widoczny jest w całym kraju. Najbardziej odczuwają go firmy z powiatów tj. gdański, stargardzki, polkowicki, nowodworski, turecki, grodziski, wrocławski czy koszaliński. Spore problemy z obsadzeniem kadry mają też miasta Gdańsk, Wrocław, Sosnowiec, Koszalin czy Gorzów Wlkp.

Odległość ważniejsza niż zarobki

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze transportu i gospodarki magazynowej w 2023 r. wynosiło 7217,8 zł brutto i było nieco wyższe niż w branży budowlanej (7021,89 zł brutto), przetwórstwa przemysłowego (6974,96 zł brutto), czy handlowej (6830,21 zł brutto). Niestety w przypadku magazynierów zarobki bywają niższe od tych przeciętych wskazywanych przez GUS – wahają się od 4 300 zł brutto do 5 600 zł brutto i uzależnione są m.in. od wykonywanych obowiązków, doświadczenia zawodowego czy miejsca pracy.

Do wynagrodzenia podstawowego magazynierów, często doliczane są dodatki np. za pracę w weekendy czy w godzinach nocnych, frekwencję i nadgodziny. Przełożeni przyznają też różnego rodzaju premie – świąteczne czy uznaniowe. Niestety nawet to może nie zachęcić kandydata, jeśli magazyn będzie znajdował się w sporej odległości od jego domu. Problemy z dojazdem do i z pracy, które pojawiają się np. gdy zatrudnieni w obiektach magazynowych późno kończą zmianę i nie mają dobrego połączenia komunikacyjnego ze swoim domem, a pracodawca nie zapewnia żadnego środka transportu, bardzo często wpływają nie tylko na liczbę kandydatów, ale też rotację już zatrudnionych pracowników – podkreśla Agnieszka Różańska, regionalny kierownik sprzedaży w Grupie Progres

To, że lokalizacja i łatwy dojazd do pracy są ważnym czynnikiem podjęcia zatrudnienia, potwierdzają także badania Grupy Progres, z których wynika, że kandydaci coraz bardziej cenią swój czas i nie chcą go tracić np. na dojazdy do pracy. 59 proc. badanych wskazuje lokalizację firmy jako najważniejszy czynnik brany pod uwagę podczas aplikowania na dane stanowisko. Badanie Grupy Progres wykazało też, że praca na zmiany może być powodem porzucenia pracy i przejścia do innej firmy (według osób aktywnych zawodowo).

Ratunkiem na braki kadrowe wśród magazynierów mogą być obcokrajowcy – również Ci z odległych kierunków, dyspozycyjni i gotowi do podjęcia pracy od zaraz. Dla nich bowiem dojazd do miejsca pracy, jej zmianowość czy nadgodziny nie są przeszkodą. Jak wynika z danych MRPiPS, co piąte zezwolenie na pracę wydane cudzoziemcom w 2022 r. dotyczyło etatów w sektorze transportu i gospodarki magazynowej – w sumie było ich 70190. Przyjezdni pochodzą z wielu krajów, również leżących na innych kontynentach. Największą grupę stanowili Ukraińcy (21 650 zezwoleń) i Białorusini (9 968 zezwoleń). Pozostałe kierunki to: Uzbekistan (8 239 zezwoleń), Indie (4 206 zezwoleń), Kirgistan (4 003 zezwolenia), Turcja (3 300 zezwoleń), Kazachstan (2 613 zezwoleń), Filipiny (2 601 zezwoleń), Turkmenistan (1 542 zezwolenia), Nepal (1 486 zezwoleń), Tadżykistan (1 346 zezwoleń), Gruzja (1 250 zezwoleń) i Azerbejdżan (1 238 zezwoleń).

81% firm planuje podwyżki w 2024, ale mniejsze niż w 2023

Niepewność sprawia, że firmy kierują się wzmożoną ostrożnością w kształtowaniu swojej polityki personalnej, wnikliwie obserwując trendy płacowe. Niejednokrotnie stoją przed wyzwaniem optymalizacji kosztów pracy w sposób, który nie ograniczy ich możliwości pozyskiwania i zatrzymywania talentów w organizacji. Nie dziwi zatem fakt, że plany podwyżkowe firm na nadchodzące miesiące są mniej ambitne niż przed rokiem. Badanie Hays Poland pokazuje, że zwiększyć wynagrodzenia planuje aż 81 proc. pracodawców, natomiast zaledwie co piąty zaoferuje podwyżki przekraczające 10%.

Analiza trendów płacowych pokazuje, że najwyższe podwyżki chwilowo są już za nami. Jak wynika z badania opisanego na łamach Raportu płacowego Hays 2024, wzrost wynagrodzeń w swojej strategii na rok 2024 ujęło 81 proc. firm. Natomiast tylko 18 proc. z nich przewiduje podwyżki na poziomie 10-20%, a zaledwie 1% przekraczające próg 20%. Najwięcej, bo 63 proc. organizacji planuje zwiększyć wynagrodzenia o mniej niż 10%.

Dla porównania, w roku 2023 wzrosty płac powyżej 10% deklarowało aż 31 proc. firm biorących udział w badaniu Hays. Jak zauważają eksperci ds. rekrutacji, jest to trend zrozumiały w kontekście spadku inflacji oraz niepewności gospodarczej, w jakiej muszą funkcjonować organizacje.Hays Wykres 1

Źródło: Raport płacowy 2023 oraz Raport płacowy 2024, Hays Poland

Rosnące koszty prowadzenia biznesu realnie ograniczyły możliwości firm w kontekście zmian wynagrodzeń. W tym roku pracodawcy będą musieli szukać rozwiązań, które pozwolą im zabezpieczyć w firmie niezbędne kompetencje i jednocześnie będą dopasowane do aktualnych wyzwań organizacji, np. wdrożonych planów oszczędnościowych oraz rosnących kosztów prowadzenia działalności. Stąd też większe podwyżki z dużym prawdopodobieństwem będą zarezerwowane głównie dla najcenniejszych pracowników, posiadających najtrudniejsze do pozyskania kompetencje – zaznacza Agnieszka Kolenda, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland.

PLANY A RZECZYWISTOŚĆ

Jednocześnie analiza wyników badania Hays pokazuje, że pierwotne plany płacowe w późniejszym czasie niejednokrotnie ulegają modyfikacjom. Wzrost wynagrodzeń na rok 2023 planowało bowiem 71 proc. pracodawców, natomiast finalnie na taki krok zdecydowało się 83 proc. organizacji. Na koniec tego roku możemy zatem uzyskać podobny rezultat.

Chociaż na początku 2024 na rynku jest więcej niepewności niż przed rokiem, to perspektywy zawodowe dla specjalistów i menedżerów pozostają pozytywne. Specjaliści są świadomi, że ekspercka wiedza, doświadczenie i umiejętności są w cenie, stąd też ich oczekiwania nie maleją lub maleją w niewielkim stopniu. Wielu z nich czeka na pojawienie się atrakcyjnej oferty pracy, która spełni ich precyzyjne oczekiwania. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że ostrożne plany podwyżkowe firm na przestrzeni roku ponownie zostaną zweryfikowane i zaktualizowane prognozuje Alex Shteingardt, Dyrektor Zarządzający Hays Poland.

JAK SILNA BĘDZIE PRESJA PŁACOWA W 2024?

Badanie Hays pokazuje, że w minionym roku podwyżkę uzyskało 67 proc. specjalistek i specjalistów. Najczęściej nie przekraczała ona 10% oraz wynikała ze standardowych, corocznych ewaluacji wynagrodzeń w firmie lub zmiany miejsca pracy. W obliczu wciąż wysokiej inflacji, nie zaskakuje jednak fakt, że zaledwie 49 proc. respondentów deklaruje satysfakcję z otrzymywanego wynagrodzenia.

Chociaż pracownicy nie obniżają swoich oczekiwań płacowych, to jednak mają świadomość, że w roku 2024 o podwyżkę może być trudniej. Większość respondentek i respondentów oczekuje, że ich wynagrodzenie wzrośnie, natomiast zdecydowana większość spodziewa się podwyżki mniejszej niż 10%. Z kolei aż 39 proc. uważa, że ich płaca nie ulegnie zmianie. Może to świadczyć zarówno o większej niepewności po stronie pracowników, jak i świadomości wyzwań, z jakimi w wyniku trendów gospodarczych mierzą się firmy.

Hays Wykres 2

 Źródło: Raport płacowy 2024, Hays Poland, styczeń 2024

Wciąż jednak co druga osoba planująca zmienić pracę decyduje się na taki krok z uwagi na niesatysfakcjonujący poziom wynagrodzenia. Oznacza to, że pomimo niepewności specjaliści i menedżerowie są na tyle pewni swoich kompetencji, że wychodzą na rynek pracy w celu poszukiwania atrakcyjniejszego wynagrodzenia. Nieszczególnie ograniczają przy tym swoje oczekiwania finansowe.

Prywatność w internecie. Jak chronić siebie przed stalkerami online

Nasze życie jest coraz bardziej eksponowane w internecie. Ochrona prywatności i radzenie sobie ze stalkerami cyfrowymi stają się kluczowymi wyzwaniami. Zrozumienie tych zagrożeń i stosowanie odpowiednich strategii obronnych jest niezbędne dla zachowania bezpieczeństwa w sieci.

Stalking cyfrowy to forma nękania online, która może obejmować ciągłe śledzenie, nękanie lub zastraszanie ofiary przez internet. Stalkerzy mogą wykorzystywać różne platformy cyfrowe, takie jak media społecznościowe, e-maile czy komunikatory mobilne, aby kontrolować i zastraszać swoje ofiary.

Strategie ochrony prywatności online

Oto kilka porad ekspertów z zakresu radzenia sobie ze stalkerami w sieci:

  • Ograniczanie informacji osobistych. Uważaj na to, co publikujesz w internecie, szczególnie jeśli chodzi o dane osobowe.
  • Ustawienia prywatności w mediach społecznościowych. Regularnie aktualizuj swoje ustawienia prywatności, aby kontrolować, kto ma dostęp do twoich postów i danych osobowych.
  • Ostrożność w komunikacji. Bądź ostrożny, odpowiadając na nieznane wiadomości lub e-maile.
  • Silne hasła. Używaj silnych, unikalnych haseł i regularnie je zmieniaj.
  • Świadomość zagrożeń. Rozumienie metod działania stalkerów pomoże ci lepiej chronić swoje dane.

Jak radzić sobie ze stalkerami online

  1. Dokumentowanie dowodów. Zapisuj wszelkie dowody stalkingu, takie jak zrzuty ekranu wiadomości. Co ważne, możesz też zobaczyć usunięte wiadomości na Messenger czy WhatsApp. Korzystaj z odpowiednich narzędzi.
  2. Ograniczanie kontaktu. Nie angażuj się w interakcje ze stalkerem.
  3. Zgłaszanie do władz. W przypadku poważnego nękania, zgłoś sprawę odpowiednim władzom.
  4. Korzystanie z narzędzi blokujących. Wykorzystuj funkcje blokowania na platformach społecznościowych i komunikatorach.
  5. Konsultacje z ekspertami. W skomplikowanych przypadkach, zasięgnij porady prawnej lub konsultacji z ekspertami od cyberbezpieczeństwa.

Vault-Tech.pl jako źródło porad dotyczących prywatności online

Dla tych, którzy szukają konkretnych porad i strategii ochrony swojej prywatności w internecie, serwis Vault-Tech.pl oferuje bogaty zasób informacji i narzędzi. Platforma ta dostarcza praktycznych wskazówek dotyczących zarządzania ustawieniami prywatności, radzenia sobie ze stalkerami online i ogólnego zwiększania cyberbezpieczeństwa. Przeczytaj np. ten poradnik: Socjotechnika. Przykłady i metody ochrony. Kto chce zarobić na twoim strachu?

Dzięki łatwo dostępnym poradnikom i artykułom, Vault-Tech.pl stanowi cenny zasób dla każdego, kto pragnie aktywnie chronić swoją cyfrową obecność.

Podsumowanie

Prywatność w internecie jest cennym zasobem, który wymaga ochrony w obliczu rosnących zagrożeń, takich jak stalking cyfrowy. Poprzez świadome zarządzanie swoją obecnością online, stosowanie odpowiednich narzędzi ochronnych i korzystanie z wiarygodnych źródeł informacji, takich jak Vault-Tech.pl, można efektywnie zabezpieczyć swoje dane osobowe i zachować spokój w cyfrowym świecie.

7 trendów w HR, które warto obserwować

Rynek pracy podlega ciągłym zmianom a pracodawcy powinni być ich świadomi, jeśli chcą budować zespoły osiągające pełnię swoich możliwości. To duże wyzwanie dla działów HR. Zarządzanie zespołami nie odbywa się w próżni, lecz w swoistym miksie stale zmieniających się warunków prawnych, społecznych i technologicznych. Jakie trendy dojrzewają w HR i na które warto zwrócić uwagę już teraz?

  1. DE&I. Skrót, który robi wielką karierę w działach HR, oznacza dostrzeganie i wspieranie kolejnych grup, które ze względu na swe cechy mogą doświadczać dyskryminacji. „Różnorodność, równość i włączanie” obejmować mogą np. pracowników z małymi dziećmi, osoby przed emeryturą, neuroatypowe, imigrantów. Według badania „People at work – A global workforce view 2023” – 53 procent badanych pracowników zauważa rozwój w obszarze CE&I w ich miejscu w pracy w ciągu ostatnich trzech lat.
    – W przeszłości DE&I skupiało się przede wszystkim na zgodności z przepisami – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Obecnie coraz częstsze są wewnętrzne regulacje korporacyjne wyprzedzające zapisy prawa, dotyczące najróżniejszych spraw, od wspierania osobistej sytuacji i życia prywatnego pracowników, po kwestie praw obywatelskich i działań antydyskryminacyjnych. Popularny staje się na przykład wolontariat pracowniczy, który może być wykonywany w ramach czasu pracy w wymiarze określonym przez firmę.
  2. Przejrzystość wynagrodzeń. Temat ten staje się coraz głośniejszy w kontekście zwiększania równości wynagrodzeń. Od 2026 roku kraje UE mają czas na uchwalenie przepisów wdrażających postanowienia dyrektywy o jawności płac (pełna nazwa to Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 z dnia 10 maja 2023 r. w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania), niemniej organizacje i rekruterzy już teraz podejmują działania w tym obszarze. – Jeśli liderzy nie zajmą się już teraz wewnętrznie swoją strategią wynagrodzeń, aby przygotować się na przejrzystość wynagrodzeń, nie będą w stanie wiarygodnie komunikować, ile płacą swoim pracownikom i dlaczego. W przyszłości może to rodzić problemy, bo idea jawności płac znajduje aplauz wśród pracowników – podkreśla Anna Barbachowska.
  3. Etyka i zgodność z przepisami. W obliczu szybkiego rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji, to etyka i zgodność stają się kwestiami, które organizacje muszą mieć na uwadze. Liczne – i wciąż nowe – sposoby korzystania ze sztucznej inteligencji kreują kontekst etyczny dla nowych zastosowań, jak i każą zastanawiać się nad ich zgodnością z dotychczasowymi regulacjami. W grudniu 2023 roku Parlament Europejski osiągnął wstępne porozumienie z Radą Europejską w sprawie aktu o sztucznej inteligencji, który jest pierwszym na świecie tak kompleksowym zbiorem przepisów dotyczących AI. Akt będzie teraz przedmiotem głosowań odpowiednich komisji PE, a następnie całego Parlamentu oraz Rady, zanim stanie się formalnie obowiązującym prawem. – Przepisy będą regulować np. takie kwestie jak obowiązki dostawców oraz użytkowników w zależności od poziomu ryzyka wynikającego ze stosowania AI, ograniczenia w nadużywaniu sztucznej inteligencji, informowanie użytkownika, kiedy ma on do czynienia z AI lub dziełami wygenerowanymi przez AI, jak również ograniczenia w stosowaniu systemów masowego nadzoru czy biometrycznej identyfikacji – mówi Tomasz Czerkies, radca prawny w ADP Polska. – Jak widać, lista potencjalnych zagrożeń i etycznych nadużyć jest długa i będzie się zmieniać w sposób, którego nie możemy dziś jeszcze przewidzieć.
  4. Technologia w służbie HR. Rozwój inteligentnych technologii dotyczy też narzędzi stosowanych w działach HR. Generatywna sztuczna inteligencja służy optymalizacji i automatyzacji zadań kadrowo-płacowych oraz umożliwia, dzięki uwolnieniu czasu, przesuwanie priorytetów HR-owców. Firmy mogą spodziewać się potencjalnej redukcji kosztów, przekształcając czasochłonne zadania w szybkie zadania do wykonania dla doświadczonych asystentów AI. Sztuczna inteligencja już jest wykorzystywana
    w działach HR w zakresie np. naliczania urlopów czy śledzenia czasu pracy, eliminując przy tym błędy ludzkie, rekrutacji czy ocen pracowników, a także onboardingu. Może być także przydatna przy analizie powodów wypowiedzeń, a co za tym idzie, w projektowaniu działań służących utrzymaniu specjalistów w firmie.
  5. Outsourcing zadań kadrowo-płacowych. Konsekwencją rozwoju automatyzacji w działach HR będzie coraz częstsze sięganie po zasoby zewnętrzne w tej dziedzinie. Delegowanie zadań do zewnętrznych firm specjalizujących się w tym obszarze, to naturalna konsekwencja rozwoju technologii i automatyzacji. – Zewnętrzny operator z reguły jest w stanie zapewnić wyższy poziom bezpieczeństwa powierzonych danych i zgodność z aktualnymi przepisami, niż gdyby te zadania miały spoczywać nadal u pracodawcy, jednocześnie zdejmując z pracodawcy odpowiedzialność prawną za potencjalne naruszenia obowiązujących przepisów w tych obszarach – podkreśla Tomasz Czerkies.
  6. Wellness, nagrody i uznanie. Benefity pozapłacowe i kultura feedbacku są szczególnie doceniane przez pracowników. Z tego powodu dostawcy usług HR oferują coraz to nowe narzędzia pozwalające nagradzać i doceniać pracowników. Rynek technologii wellness obejmuje już kilka podkategorii, w tym samopoczucie fizyczne, psychiczne i finansowe. Pracownicy mają do dyspozycji już nie tylko karnety sportowe i pakiety medyczne. Popularne są na przykład systemy punktów pozwalające wymieniać je na bilety do kina czy teatru albo rabaty w sklepach. Firmy oferują pracownikom również dostęp do psychologów i coachów albo do drobnych nagród w zamian za wypełnienie ankiety wewnętrznej. Pomysłowość w tej dziedzinie ograniczona jest tylko strategią firmy i wysokością środków, jakie jest gotowa przeznaczyć na ten cel.
  7. Inwestowanie w umiejętności. Rynek pracy w Polsce jest ostatnio wyjątkowo chłonny, a niedobór rąk do pracy idzie w parze z wciąż dość wysokim odsetkiem osób nieaktywnych zawodowo. Mimo to pracodawcy mają trudności z obsadzeniem stanowisk. Zaobserwować można rozmijanie się systemu edukacyjnego z potrzebami biznesów, nierozwiązane problemy społeczne, jak i siłę stereotypów. Według raportu NIK z 2022 roku, aktywizacja zawodowa osób z niepełnosprawnościami prowadzona przez urzędy pracy była nieskuteczna, a ponad 80 procent osób z orzeczeniami o niepełnosprawności nie pracowało i nie poszukiwało pracy. Na polskim rynku utrwalone jest też zjawisko age’izmu, objawiające się stronniczością przy rekrutacji wobec osób po pięćdziesiątce oraz pomijanie ich przy szkoleniach i awansach. Zamiast skupiać się wyłącznie na znalezieniu wymarzonych pracowników, pracodawcy powinni traktować priorytetowo rozwój pożądanych umiejętności wśród dotychczasowego personelu, jak i nowo zatrudnianych osób. Anna Barbachowska zwraca uwagę na zapotrzebowanie na umiejętności miękkie. – Są one często niedoceniane w miejscu pracy, pomimo ich kluczowej roli w budowaniu relacji i rozwijaniu empatii. Firmy, które priorytetowo traktują te umiejętności, wzmacniają je i rozwijają u swoich pracowników, odniosą sukces – wskazuje.

Czym jest Odoo? Poznaj oprogramowanie do zarządzania biznesem

W dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym przedsiębiorstwa poszukują narzędzi, które nie tylko zautomatyzują codzienne operacje, ale także dostarczą elastyczne rozwiązania, przynoszące realne korzyści. Odpowiedzią na te oczekiwania jest Odoo – kompleksowe oprogramowanie, które rewolucjonizuje sposób, w jaki przedsiębiorstwa zarządzają swoimi procesami biznesowymi.

Integracja Kluczowych Obszarów Biznesowych

Odoo wyróżnia się zdolnością do integracji kluczowych obszarów biznesowych, takich jak sprzedaż, magazyn, finanse, marketing i wiele innych. Ta wszechstronność sprawia, że firma może efektywnie zarządzać różnorodnymi aspektami swojej działalności, korzystając z jednego, spójnego systemu.

Więcej informacji na temat Odoo znajdziesz na: https://www.4biznes.eu/b-czym-jest-odoo-43

Automatyzacja Procesów Biznesowych

Jedną z głównych zalet Odoo jest pełna automatyzacja procesów biznesowych. Dzięki temu przedsiębiorstwo może zminimalizować czas i nakłady na powtarzalne zadania, skupiając się jednocześnie na strategicznych aspektach rozwoju. Odoo umożliwia także monitorowanie i analizę kluczowych wskaźników wydajności, co jest kluczowe dla skutecznego zarządzania.

Elastyczność Dostosowania do Indywidualnych Potrzeb

Inną istotną cechą Odoo jest jego elastyczność. Oprogramowanie to jest dostosowywalne do indywidualnych potrzeb każdej firmy, co oznacza, że może być skonfigurowane zgodnie z unikalnymi wymaganiami branżowymi i operacyjnymi. Bez względu na to, czy firma jest małym przedsiębiorstwem czy dużą korporacją, Odoo dostarcza rozwiązania dostosowane do skali działalności.

Łatwy Dostęp do Kluczowych Danych

Szybkie podejmowanie decyzji biznesowych wymaga łatwego dostępu do danych. Odoo umożliwia śledzenie i analizowanie kluczowych informacji w czasie rzeczywistym. To sprawia, że przedsiębiorstwa są gotowe na dynamiczne zmiany rynkowe i mogą podejmować trafne decyzje w oparciu o aktualne informacje.

Inwestycja w Przyszłość Firmy

Wdrożenie Odoo to inwestycja w przyszłość firmy. Oprogramowanie to nie tylko zwiększa efektywność operacyjną, ale także stwarza możliwości rozwoju. Dzięki Odoo przedsiębiorstwa stają się bardziej konkurencyjne, zdolne do szybkiego reagowania na zmiany i adaptacji do nowych warunków rynkowych.

Aby dowiedzieć się więcej odnośnie możliwości systemu Odoo, odwiedź: https://www.4biznes.eu/b-odoo-automatyzuje-i-przyspiesza-procesy-sprzedazowe-w-muscat-50

Odoo Enterprise nie ma specjalnych wymagań sprzętowych.  Odoo ERP może działać na stosunkowo skromnym sprzęcie. Z drugiej strony niektórzy z naszych większych klientów wolą solidne (i drogie) konfiguracje sprzętu. To, co sprawdzi się najlepiej, zależy od konkretnych wymagań i podejścia. Nie możemy uogólniać konfiguracji serwerów na podstawie liczby użytkowników Odoo. Parametr ten nie określa dokładnie wymaganej mocy obliczeniowej. Odoo to najbardziej skalowalna aplikacja biznesowa na świecie.

Odkryj Potencjał Odoo

Odkryj potencjał, jaki niesie ze sobą Odoo, i unikaj ograniczeń tradycyjnych systemów. To oprogramowanie nie tylko ułatwia codzienną pracę, ale również stawia przedsiębiorstwa na ścieżkę do zrównoważonego rozwoju. Niezależnie od branży i skali działalności, Odoo oferuje kompleksowe i elastyczne rozwiązania, które umożliwiają firmie osiągnięcie nowego poziomu efektywności i konkurencyjności na rynku.

Frankowicze nie odpuszczają. Sądy przeżyją prawdziwy szturm

Banki muszą przygotować się na ostrzejszą ofensywę. Spraw frankowych będzie nawet o 30 proc. więcej niż w ub.r.

Szacuje się, że do tej pory ok. 10-15% frankowiczów wystąpiło na drogę sądową. Widać też, że w pierwszej instancji klienci wygrywają sporo ponad 90% spraw. To stanowi zachętę do złożenia powództwa dla innych osób. Wprawdzie banki proponują ugody, ale – zdaniem dużej części ekspertów – wciąż nie są one zbyt korzystne. Do tego dla przyspieszenia postępowań należy wprowadzić pewne zmiany proceduralne i organizacyjne w sądach, na co wskazują prawnicy. I dodają, że w tym roku należy przede wszystkim spodziewać się dwucyfrowego r/r wzrostu liczby pozwów – nawet na 30% poziomie, bo okoliczności są wyjątkowo sprzyjające dla kredytobiorców. Do tego eksperci twierdzą, że banki reagując na ww. sytuację, mogą być w tym roku skłonniejsze do zawierania ugód.

Dwucyfrowy wzrost liczby spraw

Według różnych szacunków, o sądowe rozstrzygnięcie sporu z bankiem zażądało do tej pory dopiero ok. 10-15% wszystkich frankowiczów. Radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo spodziewa się, że w tym roku znacząco zwiększy się liczba pozwów składanych przez niezadowolonych kredytobiorców. Zdaniem eksperta, wzrost może wynieść nawet 30% rdr. Banki, które oferują mało atrakcyjne warunki ugód, przyczyniają się do większej aktywności frankowiczów w sądach. Z tą opinią zgadza się Michał Włodarczyk, asystent w Katedrze Zarządzania Ryzykiem i Ubezpieczeń Instytutu Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

– Obecnie frankowicze wygrywają ok. 97% spraw. To razem z korzystnym wyrokiem TSUE może zachęcić nawet 200 tys. kredytobiorców do walki z bankami w 2024 roku. Nadciąga więc tsunami powództw, które w przeważającej większości zostaną rozstrzygnięte na niekorzyść banków. Oczywiście rodzi to ryzyko przeciążenia sądownictwa, które będzie wymagało zasilenia kadrowego. Bez znacznych zmian, czas rozpatrywania pozwów będzie się wydłużał, ale nie powinno to wpłynąć na ostateczne wyroki. Jedynie banki mogą próbować zahamować tempo ww. wzrostu, chociażby proponując korzystniejsze ugody, by uniknąć angażowania w sprawę sądów – uważa ekspert z UE w Krakowie.

Polityka wejdzie w drogę frankowiczom

Michał Włodarczyk zauważa również, że frankowicze oczekują od nowego rządu realizacji obietnic wyborczych, które dotyczą przyspieszenia procesów sądowych w ich sprawach. Wylicza, że rząd Donalda Tuska powinien skrócić czas oczekiwania na pierwszą rozprawę do maksymalnie czterech miesięcy i rezygnować z posiedzeń przygotowawczych.

– Planowane jest również ograniczenie postępowania dowodowego, aby usprawnić przewód sądowy. To wszystko są procesy korzystne dla kredytobiorców, bo to oni głównie wygrywają w sądach. Po drugiej stronie jest nacisk w celu stworzenia ustawy frankowej. Tylko jej tworzenie przypadłoby idealnie na wybory samorządowe. Jakiekolwiek więc wady tej ustawy zostałyby władzy wytknięte, a takie problemy przy napiętych terminach i dużej presji sektora bankowego są więcej niż pewne – dodaje ekspert z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Z kolei dr hab. Aneta Hryckiewicz, prof. Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, nie spodziewa się, że w 2024 roku zmienią się okoliczności systemowe, które będą miały znaczenie dla frankowiczów. Ekspertka przypomina, że kadencja przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) zakończy się w 2028 roku, a jak dotąd nie udało mu się podjąć skutecznych działań w temacie sporów frankowych.  Przewiduje jednak, że presja rządzących wywierana na sądach, by orzekały na korzyść kredytobiorców, może być mniejsza niż w zeszłych latach.

Korzystne orzecznictwo TSUE

– Z pewnością orzecznictwo unijne wpływa na zachęcanie frankowiczów do pójścia do sądów. Należy również wziąć pod uwagę, że stopy procentowe w Polsce były na wysokim poziomie, w związku z tym nie opłacało się frankowiczom zawierać ugód z bankami, gdyż musieliby uiszczać dużo wyższe raty w złotym, aniżeli obecnie płacą we frankach. Niektóre banki oferowały też niekorzystne warunki przeliczenia kredytów z franków na złotego. Sytuacja ta jednak może się zmieniać wraz z obniżką stóp procentowych – mówi dr hab. Hryckiewicz.

Natomiast adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal również nie spodziewa się daleko idących zmian systemowych, które będą skutkowały nowym uregulowaniem sytuacji frankowiczów. – W mojej ocenie, czas na rozwiązanie w ten sposób problemu już minął. Ukształtowała się stabilna linia orzecznicza w tych sprawach. Kredytobiorcy wzięli sprawy w swoje ręce i masowo występują do sądów, poszukując ochrony swoich praw. Orzeczenie ustalające nieważność umowy kredytu prowadzi do zapewnienia należytej ochrony konsumentowi. Z pewnością żadne rozwiązanie systemowe nie byłoby dla kredytobiorców bardziej korzystne niż wyrok sądu ustalający nieważność umowy – mówi mec. Mocarska.

Ekspertka przewiduje, że banki będą kontynuowały dotychczasową strategię działania, a więc będą proponowały niepodlegające negocjacjom ugody. – Nie spodziewam się, by banki stały się w tym zakresie bardziej elastyczne i by dążyły do polubownego zakończenia sporów. One raczej dążą do zniechęcenia do wystąpienia na drogę sądową. Możliwość zawarcia korzystnej ugody po złożeniu pozwu zapewne zwiększyłaby liczbę wpływających spraw. Z kolei perspektywa długiego oczekiwania na wyrok nadal zniechęca wielu frankowiczów do podjęcia działań prawnych zmierzających do ustalenia nieważności umowy kredytu – dodaje ekspertka z MBM Legal.

Banki pójdą na większe ustępstwa

Większość ekspertów jest zgodnych co do tego, że w najbliższych miesiącach do wydziałów cywilnych wpłynie bardzo wiele pozwów od frankowiczów. Za rosnącą liczbą spraw nie nadąża jednak odpowiednia liczba orzeczników. Mecenas Adrian Goska nie spodziewa się, by liczba sędziów miała jakoś drastycznie wzrosnąć. Przewiduje jednak, że możliwe są niewielkie ulepszenia, takie jak sprawniejsze zarządzanie sprawami czy zwiększone wykorzystanie technologii. Wskazuje też, że samo zwiększenie liczby orzeczników to za mało – potrzebne jest również poszerzanie ich kompetencji w obszarze zarządzania i organizacji pracy. Do tego adwokat Milena Mocarska wskazuje, że dodatkowych rąk do pracy potrzebuje np. XXVIII Wydział Cywilny w Sądzie Okręgowym w Warszawie, tzw. wydział frankowy. Dla usprawnienia postępowań konieczne jest także wzmocnienie obsady sekretariatów sądowych, które wykonują większość pracy – przynajmniej na tym początkowym etapie, ale nie tylko.

– Banki będą coraz bardziej skłonne do rozpoczynania negocjacji już po złożeniu pozwu do sądu. Ten krok ma na celu ograniczenie liczby otwartych spraw sądowych, które mogą generować dodatkowe koszty i negatywnie wpływać na wizerunek banków. W obliczu rosnącej liczby postępowań sądowych banki będą dążyć do minimalizowania swoich strat. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu może być unikanie składania apelacji, gdyż wynikające z tego koszty sądowe dla banków są znaczące. Wynoszą bowiem 5% wartości przedmiotu, podczas gdy frankowicz, jako konsument, ponosi jedynie koszt wpisu sądowego w wysokości 1000 zł. Zmniejszenie liczby apelacji będzie też strategicznym ruchem banków, mającym na celu ograniczenie dalszych kosztów prawnych i operacyjnych – przewiduje ekspert z Kancelarii SubiGo.

Do tego mec. Goska prognozuje, że banki mogą uznać, iż zawarcie ugód z frankowiczami, nawet jeśli wiąże się z pewnymi ustępstwami, będzie korzystniejsze niż ryzyko ponoszenia wysokich kosztów sądowych i niepewności związanej z długotrwałymi procesami. – W 2024 roku banki prawdopodobnie będą stosować bardziej pragmatyczną strategię wobec frankowiczów – konkluduje ekspert.

Przywłaszczenie mienia przez pracownika – definicja, konsekwencje i środki ochrony

Przywłaszczenie mienia przez pracownika to problem, z którym może zetknąć się każde przedsiębiorstwo, niezależnie od branży czy wielkości. Zrozumienie, czym jest to przestępstwo, jakie niesie za sobą konsekwencje, a także jak można się przed nim bronić, to kluczowe kwestie dla każdego przedsiębiorcy i pracownika.

Definicja i charakterystyka przywłaszczenia mienia

Przywłaszczenie mienia to działanie polegające na bezprawnym przypisaniu sobie praw do rzeczy lub środków finansowych, które faktycznie należą do pracodawcy. Może to przybierać różne formy – od zabrania drobnego sprzętu biurowego po nieuprawnione dysponowanie środkami firmy.

Wykrycie tego typu działań wymaga czujności i zrozumienia schematów, które mogą na nie wskazywać. Do objawów należą niezgodności w dokumentacji, niespodziewane braki w zasobach, czy niejasności w sprawozdaniach finansowych.

Konsekwencje przywłaszczenia mienia

Przywłaszczenie mienia jest przestępstwem, za które mogą grozić surowe konsekwencje prawne, w tym kary grzywny, a w poważniejszych przypadkach – kara pozbawienia wolności. Wszystko zależy od skali przestępstwa i szkody, jaką poniosła firma.

Oprócz bezpośrednich strat finansowych, przywłaszczenie mienia może mieć negatywny wpływ na atmosferę w miejscu pracy, powodując spadek zaufania między pracownikami oraz między pracownikami a kierownictwem. Zaburzenia w relacjach zawodowych mogą prowadzić do zmniejszenia wydajności pracy, a także do problemów z rekrutacją i retencją talentów.

Środki ochrony i profilaktyki

Zapobieganie przywłaszczeniu mienia to kwestia odpowiednich procedur wewnętrznych, w tym audytów, monitoringu i klarownego definiowania obowiązków i uprawnień pracowników. Regularne przeglądy i kontrola wewnętrzna mogą znacznie zmniejszyć ryzyko wystąpienia nieprawidłowości.

Budowanie świadomości wśród pracowników na temat konsekwencji przywłaszczenia mienia i promowanie etyki pracy to również istotne elementy profilaktyki. Szkolenia dotyczące zasad etyki zawodowej i konsekwencji prawnych nieuczciwego postępowania mogą skutecznie przeciwdziałać takim zjawiskom.

Przedstawienie konkretnych przykładów i studiów przypadków może pomóc zrozumieć mechanizmy przywłaszczenia mienia i skutki, jakie może ono przynieść. Analiza takich sytuacji pozwala również na lepsze zrozumienie skuteczności wprowadzanych środków ochronnych.

Podsumowanie

Przywłaszczenie mienia przez pracownika to poważne wyzwanie dla każdego przedsiębiorstwa. Zrozumienie tego, czym jest to przestępstwo, jakie niesie za sobą konsekwencje i jak można się przed nim chronić, to kluczowe elementy w zarządzaniu ryzykiem w każdej firmie. Świadomość, odpowiednie procedury, kultura oparta na zaufaniu i edukacja to fundamenty, które pomogą zminimalizować ryzyko i ochronić zarówno mienie firmy, jak i relacje w zespole. Przywłaszczenie mienia to nie tylko zagrożenie finansowe, ale także wyzwanie dla kultury organizacyjnej, dlatego jego zapobieganie powinno być integralną częścią strategii każdej firmy.

Więcej informacji na ten temat mogą Państwo znaleźć w artykule na temat przywłaszczenia mienia Kancelarii Chmielniak Adwokaci.

Silna gospodarka USA pozwala pozostać Fed-owi na kursie restrykcyjnym

Dane o PKB z USA były jednymi z ostatnich ważnych liczb, które rynek poznał przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej. Wzrost o 3,3 proc. był imponujący. To rezultat w ujęciu rocznym za IV kwartał, annualizowany i wyrównany sezonowo. Cyfry te pokazują jasno, że gospodarka amerykańska nadal w ostatnich miesiącach osiągała dobre rezultaty, w szczególności kiedy porównamy ten wynik do tych osiąganych przez inne obszary walutowe.

Dane o PKB zwiększają prawdopodobieństwo realizacji scenariusza „miękkiego lądowania” dla koniunktury w USA. Nie oznacza to jednocześnie, że mocniejsze spowolnienie w kolejnych miesiącach nie jest prawdopodobne. Czwartkowa publikacja jedynie oddala wizję głębokiej recesji, która byłaby konsekwencją wcześniejszych, dynamicznych podwyżek stóp procentowych.

Silna gospodarka pozwala Fed-owi być wciąż restrykcyjnym bankiem centralnym i pozostać na tym kursie jeszcze przez pewien czas. Spadająca inflacja będzie jednak stanowić argument za łagodzeniem warunków monetarnych w niedalekiej przyszłości. Gdyby jednak dane makro były zdecydowanie gorsze, presja na obniżki byłaby z pewnością jeszcze większa.

Inne banki centralne, głównie EBC, nie mają tak komfortowej sytuacji. Tu kontynuacja restrykcyjnej polityki monetarnej będzie zdecydowanie bardziej bolesna. Europa jest w stagnacji. W strefie euro działają efekty specjalne. Słaby wzrost wynika w głównej mierze z wyższych cen energii, które są następstwem wybuchu wojny. W USA mocno ekspansywna polityki fiskalna nie jest bez znaczenia i wspiera wzrost. Amerykańska gospodarka ma również strukturalną przewagę wzrostu po okresie pandemii. Z kolei odbicie koniunktury w Chinach po zniesieniu restrykcji covidowych znajduje się wciąż poniżej potencjału.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jacek Łęgiewicz wiceprezesem Związku Cyfrowa Polska

Związek Cyfrowa Polska, który reprezentujące polską branżę cyfrową, poinformował o powołaniu Jacka Łęgiewicza na stanowisko wiceprezesa. Ekspert wesprze prezesa Michała Kanownika w kierowaniu pracą organizacji oraz włączy się w projekty związane z transformacją cyfrową polskich firm i budową higieny cyfrowej. Zaangażuje także branżę w działania wspierające zrównoważony rozwój społeczeństwa w świecie cyfrowym.

Jacek Łęgiewicz jest aktywny w samorządzie gospodarczym branż elektroniki i IT od 2005 roku. W Cyfrowej Polsce zasiada z ramienia firmy Samsung Electronics Polska, gdzie jest dyrektorem ds. korporacyjnych. Dotychczas pełnił funkcję Członka Zarządu Cyfrowej Polski. Teraz – decyzją prezesa organizacji – został mianowany na wiceprezesa. – To ekspert, który doskonale zna polską branżę cyfrową, jej wyzwania oraz potrzeby. A dziś w dobie dynamicznego rozwoju tego sektora, potrzebujemy właśnie takich przedstawicieli, którzy pomogą wzmocnić głos branży w kraju, a także włączyć sektor w prace na rzecz cyfrowych zmian o charakterze gospodarczym i społecznym – mówi Michał Kanownk.

Nowa rola Związku

Jak wyjaśnia prezes Cyfrowej Polski, taka decyzja została podjęta w związku z dynamicznym rozwojem organizacji. Związek ma również intensywniej wspierać transformację cyfrową polskich firm, w tym wspomagać je w kwestiach związanych z bezpieczeństwem cyfrowym, a także angażować się w działania związane z budowaniem w społeczeństwie wiedzy o higienie cyfrowej. Będą to jedne z zadań, których podejmie się Jacek Łęgiewicz w roli wiceprezesa. – W czasach, gdy nowe technologie rewolucjonizują naszą pracę, musimy edukować przedsiębiorców, przedstawicieli administracji państwowej, a także obywateli w dziedzinie cyfryzacji. Zrozumienie technologii to klucz do jej efektywnego i bezpiecznego wykorzystania. Cieszę się, że będę mógł pokierować projektami, które będą do tego dążyły – podkreśla Jacek Łęgiewicz.

Jednym z jego priorytetów będzie również angażowanie środowiska cyfrowego do działania na rzecz  budowy demokratycznego i egalitarnego rynku cyfrowego. W jego opinii dziś również na sektorze leży odpowiedzialność, by wspierać zrównoważony rozwój społeczeństwa.

Obecnie we władzach organizacji zasiada jeszcze dwóch Członków Zarządu. To Marta Kokoszka, przedstawicielka Amazon Web Services, oraz Włodzimierz Ossowski z Action S.A.

Dług publiczny będzie wysoki

W bieżącym roku deficyt budżetowy może sięgnąć wysokich poziomów, prawdopodobnie zbliży się do 200 miliardów złotych. Złożono bogate obietnice wyborcze – jak chociażby kontynuowanie programu 500+, jego zwiększenie do 800 złotych, ale także wzrost wynagrodzeń dla sektora budżetowego, dla oświaty, wprowadzenie tzw. babciowego, a także rozważane wprowadzenie tzw. renty wdowiej. Przedłużono też zerowy VAT na żywność, co jest sporym kosztem dla budżetu. Dlatego Polska będzie najpewniej zwiększać zadłużenie – nie tylko na rynku krajowym, ale także na rynkach zagranicznych. Obecnie około 1/4 naszego długu to właśnie dług zagraniczny. Zagrożenie jest takie, że w przypadku wzrostu kursów walutowych koszty obsługi tego długu będą rosły. Te wszystkie czynniki pokazują, że trudno będzie spełnić obietnice wyborcze, a jednocześnie utrzymać finanse publiczne w ryzach.

– Dług publiczny w Polsce jest na dosyć zarządzalnych poziomach. Jeżeli spojrzymy na metodologię unijną, polski dług instytucji rządowych i samorządowych wg ostatnich danych sięgnął niewiele poniżej 50% PKB – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – To jest poziom, który jest niższy niż w wielu innych krajach europejskich, takich jak Grecja, Włochy, ale też niższy od średniej unijnej. Wynosi ona dla wszystkich krajów Unii Europejskiej ponad 80%, a dla krajów w strefie euro przekracza 90%. To stawia Polskę w dość dobrym świetle – natomiast pamiętajmy, że mamy jednak dużo tak zwanego długu ukrytego. Możemy się zbliżać w kolejnych latach – w związku z większymi potrzebami pożyczkowymi – do niebezpiecznego poziomu. Przypomnę, że w Konstytucji ten poziom jest zapisany poniżej 60% PKB. To jest stabilizująca reguła wydatkowa – trzeba też brać pod uwagę, że jesteśmy oceniani przez rynki zagraniczne i przez inwestorów. Z pewnością im niższy dług, tym lepiej dla postrzegania naszego kraju – ale także dla kosztów finansowania. Poziom rentowności obligacji krajowych przekracza 5% – to co prawda niższy poziom niż w połowie października zeszłego roku, kiedy rentowność naszych obligacji przekraczała 6%, ale nadal rząd polski musi płacić wysoko za finansowanie. Do tego przed nami w tym roku wybory samorządowe, a w przyszłym prezydenckie. To na pewno będzie czynnik, który będzie sprawiał, że obecni rządzący będą chcieli spełniać obietnice wyborcze – a to będzie miało wpływ na budżet państwa i wysokość długu publicznego – analizuje Sielewicz.

EBC nie obniża stóp, ale otwiera drzwi

Strefa euro nie weszła w tryb obniżek stóp procentowych. Należy pamiętać, że ostatni wzrost stóp miał miejsce we wrześniu. Cykl podwyżek w strefie euro kończył się bowiem dużo później niż w Polsce.

Posiedzenie EBC

Wczorajsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego nie zaskoczyło. Rynek oczekiwał braku zmian stóp procentowych i dostał. Oczekiwał potwierdzenia, że na obniżki będzie trzeba poczekać i dostał. Nie dostał niestety jasnych wskazówek i mimo że wszyscy słuchaliśmy tej samej wypowiedzi pani Christine Lagarde, wnioski na ten temat analitycy mają różne. Część wskazuje, że obniżki możliwe są już w kwietniu. Dominuje scenariusz czerwcowy, ale nie brakuje też głosów o możliwej obniżce stóp dopiero w lipcu. Problem z tego typu prognozami zawsze jest taki sam. Są mocno zależne od tego, co stanie się po drodze. Jeżeli będziemy oglądali słabsze dane gospodarcze, będą one uwiarygadniać przyspieszone obniżki stóp procentowych. W rezultacie zaczyna się powoli sprzężenie na rynku. Im słabsze dane, tym słabsze euro. Dodatkowo im słabsze dane, tym szybciej obniżki stóp, czyli słabsze euro.

PKB w USA wyższe od oczekiwań

Wczoraj poznaliśmy również dane zza oceanu. PKB w USA podawane jest niestety w wersji annualizowanej. PKB tak podawane rośnie o 3,3% względem 2% oczekiwanych. Dzięki temu, zamiast dowiadywać się, jak zmieniała się faktycznie gospodarka, dowiadujemy się, jak zmieniłaby się gospodarka, gdyby cały rok był taki jak ostatni kwartał. W rezultacie odchylenia od oczekiwań w parametrze są wyjątkowo wysokie jak na przewidywania PKB. Jest to po prostu w przybliżeniu czterokrotność błędu oczekiwań względem kwartału. Z kolei PKB wyższy o 0,3% od oczekiwań to nadal byłby dobry wynik, który uzasadniałby umocnienie się dolara względem euro wczoraj, ale wygląda już mniej imponująco niż 1,3% we wskaźniku annualizowanym.

Turcja podnosi stopy procentowe

W Turcji stopa procentowa wzrosła o 2,5%. Brzmi to, jak bardzo duży wzrost do momentu, kiedy nie dowiemy się, że wzrost był z 42,5% na 45%. Powodem podnoszenia stóp jest oczywiście walka z inflacją. Ta z kolei w ostatnim czasie rośnie. Dodatkowym problemem będzie jeszcze kwestia tzw. bazy. Zaczynamy wchodzić w miesiące, które będą odnosić się do zeszłorocznego dołka inflacyjnego. W rezultacie parametr rocznego wzrostu odnoszący się do niższych poziomów siłą rzeczy będzie prawdopodobnie wyższy, co wcale nie będzie znaczyło o bezskuteczności obecnych działań.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Sprzedaż pożyczek w grudniu – analiza FRRF

W grudniu instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem firm oferujących płatności odroczone, przyznały 330 tys. pożyczek na łączną kwotę 1,139 mld zł – wynika z analizy Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego na podstawie danych CRIF. Odnotowane wyniki są zbliżone do odczytów za listopad, z kolei w relacji rok do roku branża odnotowała wzrost o 8,1 proc. w ujęciu liczbowym i 7,5 proc. spadek w ujęciu wartościowym.

Ostatnie dwa miesiące roku charakteryzują się zwykle wyższą sprzedażą pożyczek. Okres okołoświąteczny także w 2023 roku przyniósł relatywnie dobre wyniki dla sektora instytucji pożyczkowych. Liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę wyniosła w grudniu 1,029 mln szt., tj. o 0,7 proc. mniej niż w listopadzie 2023 i o 16,9 proc. więcej niż w grudniu 2022 roku, co potwierdza wysoki popyt na finansowanie pozabankowe.

Sprzedaż pożyczek w ujęciu liczbowym zamknęła się na poziomie 330 tys. wobec 329 tys. miesiąc wcześniej (+0,3 proc.) i 305 tys. w analogicznym miesiącu poprzedniego roku (+8,1 proc.). Z kolei wartość udzielonego finansowania sięgnęła kwoty 1,139 mld zł w grudniu w porównaniu do 1,149 mld zł w listopadzie (-0,9 proc.) i 1,232 mld zł w grudniu 2022 (-7,5 proc.).

Jak podkreśla FRRF, sektor pożyczkowy nadal znajduje się w fazie głębokich zmian. Z początkiem nowego roku w życie weszła ostatnia transza przepisów tzw. „ustawy antylichwiarskiej”, która obejmuje instytucje pożyczkowe nadzorem KNF. Fakt ten wpłynie na krajobraz branży, gdyż mniejsze firmy mogą nie sprostać kosztom związanych z prowadzeniem działalności regulowanej i mogą w najbliższym czasie zniknąć z rynku. Warto zauważyć, że po 1 stycznia 2024 r. w rejestrze instytucji pożyczkowych prowadzonym przez KNF pozostało 104 podmioty, podczas gdy jeszcze na koniec grudnia 2023 r. widniało w nim 420 firm.

Rynek BNPL na dużym plusie

Choć część operatorów BNPL, podobnie jak tradycyjne firmy pożyczkowe, także znalazło się pod nadzorem KNF, to fakt ten nie wpłynął w znaczący sposób na poziom sprzedaży płatności odroczonych. W listopadzie, za który są dostępne najnowsze dane CRIF, dostawcy finansowania w formule buy now, pay later odnotowali 1,21 mln transakcji na kwotę 412,5 mln złotych, co w porównaniu do listopada 2022 r. oznacza wzrost o 40,5 proc. w ujęciu liczbowym i 34 proc. wzrost w ujęciu wartościowym. Na tak dobre wyniki rynku wpływ w dużej mierze miały z pewnością listopadowe promocje organizowane z okazji Black Friday czy Cyber Monday. Dwucyfrowe dynamiki wzrostu rynek odnotował bowiem nie tylko w ujęciu rocznym, ale także miesięcznym: 19,1 proc. pod względem liczby transakcji oraz 12,8 proc. pod względem kwoty udzielonego finansowania. Liczba klientów korzystających z płatności odroczonych wyniosła w listopadzie około 530 tysięcy. Wartość pojedynczej transakcji szacuje się na 341 złotych.

Rynek najmu osiągnął równowagę?

Koniec roku na rynku najmu nie zaskoczył i przyniósł przewidywane spowolnienie. Sezonowa tendencja spadkowa widoczna była zarówno w niższej o 13% m/m liczbie wyszukiwań, jak i najniższej w ciągu roku liczbie dodanych nowych ofert. Z kolei średnie stawki czynszów utrzymały się na poziomie ok. 3600 zł. Analizując cały 2023 rok widać, że rynek najmu powrócił do równowagi. Czy utrzyma ją w 2024 roku?

Ostatni kwartał roku to zazwyczaj okres sezonowego spowolnienia na rynku najmu. Grudzień 2023 roku nie był wyjątkiem, a spadek aktywności widoczny był zarówno po stronie wynajmujących, jak i najemców. W tym czasie dodano o 23% mniej nowych ogłoszeń niż miesiąc wcześniej i równocześnie najmniej w ciągu całego 2023 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że pomimo chwilowego spadku podaży mieszkań na wynajem, baza dostępnych ofert w większości miast była w grudniu o ponad 50% większa niż jeszcze rok temu.

Chwilowa tendencja spadkowa na rynku najmu w ostatnim miesiącu roku widoczna była także w liczbie zamkniętych ofert (-14% m/m) oraz w o ponad 20% niższym poziomie rotacji, czyli liczbie nowych w stosunku do listopada ofert, ale zamkniętych przed końcem miesiąca (5,1 tys. względem 6,5 tys.). Co ciekawe, w grudniu o 5% m/m wzrosła liczba reaktywowanych ofert. A to może świadczyć o tym, że część wynajmujących ponownie skierowała swoje mieszkania na rynek najmu, licząc na zwiększone zainteresowanie najemców na początku 2024 roku.

Wraz z nadejściem roku nowego wielu najemców decyduje się na zmianę dotychczasowego mieszkania i poszukiwanie korzystniejszych ofert pod względem lokalizacji, ceny czy wybranych parametrów. Dlatego zazwyczaj w pierwszych miesiącach roku obserwujemy na rynku najmu wzrost aktywności i odbicie po spokojnej końcówce roku – podkreśla Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom.

Ceny wyhamowały, ale…

Niższe o 13% względem listopada zainteresowanie najemców w grudniu zatrzymało wzrost cen najmu. W ostatnim miesiącu roku średnia stawka ofertowa czynszu utrzymała się na poziomie ok. 3600 zł. Najmniej, bo średnio do 2 tys. zł musieli zapłacić poszukujący mieszkania na wynajem w Kielcach i w Bydgoszczy. Niezmiennie najdrożej było w Warszawie, gdzie najemcy musieli się liczyć z wydatkiem przekraczającym średnio 5 tys. zł. Natomiast w miastach takich jak Katowice, Lublin czy Rzeszów średnie stawki najmu oscylowały wokół 2,5-2,6 tys. zł.

Rynek najmu

W ujęciu rocznym można mówić o umiarkowanym, 5-procentowym wzroście średnich cen najmu. Jednak kwota najmu w przeliczeniu na mkw., zwiększyła się o 7% r/r. W 2023 roku skurczyła się bowiem liczba oferowanych mieszkań w cenach od 20 do 50 zł/mkw., a wzrósł udział  mieszkań w przedziale cenowym 50-65 zł/mkw. i powyżej 65 zł/mkw.

Oferowane na rynku najmu mieszkania stają się coraz bardziej kompaktowe przy zachowaniu określonej liczby pokoi. Ponad to, stawki za mkw. wzrosły w porównaniu do ubiegłego roku, a to oznacza, że pomimo stosunkowo niewielkiego wzrostu średnich cen czynszów r/r , najemcy w przyjętym budżecie mogą sobie pozwolić na wynajem mniejszego mieszkania niż rok temu – tłumaczy Karolina Klimaszewska z Otodom.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Po okresie pandemii oraz wybuchu wojny na Ukrainie widać, że rynek najmu w 2023 roku odzyskał równowagę i wrócił do swojego klasycznego cyklu funkcjonowania. Baza dostępnych ofert mieszkań na wynajem odbudowała się i była porównywalna to tej z 2028 i 2019 roku. Natomiast popyt kształtował się podobnie jak w „standardowych” latach. Czy w 2024 roku możemy się zatem spodziewać dalszej stabilizacji na rynku najmu?

Sytuacja na rynku najmu jest silnie związana z sytuacją na rynku sprzedaży mieszkań. Wciąż bowiem najczęściej traktujemy wynajem jako „przystanek” na drodze do własnego M. Im więc korzystniejsza sytuacja kredytobiorców, tym więcej osób decyduje się na zakup nieruchomości dla siebie lub jako inwestycję pod wynajem. Dostępność kredytów hipotecznych to więc jeden z czynników, który na pewno będzie miał wpływ na rynek najmu w 2024 roku – podsumowuje Karolina Klimaszewska, Otodom.

EBC osłabiło euro

Europejski Bank Centralny samą decyzją o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie nie zaskoczył rynków. Wciąż refinansowa wskazuje 4,5 proc. a depozytowa 4,0 proc. Christine Lagarde co prawda podkreśliła, że jest to przedwczesne, aby dyskutować o obniżkach, jednak zaznaczyła, że Rada zauważa stabilizację dynamiki płac. Ten czynnik spowodował prawdopodobnie, że euro osłabiło się. Z drugiej strony na korzyść dolara zadziałał pozytywny odczyt annualizowanego PKB za IV kwartał, który wypadł lepiej od oczekiwań. Kurs EUR/USD zbliżył się dziś rano do poziomu 1,08 i znalazł się najniżej od 13 grudnia.

W komunikacie EBC powtórzono kluczowe przesłanie z połowy grudnia. Instytucja nadal zakłada, że poziom stóp procentowych powinien pozostać wysoki przez wystarczająco długi okres, aby polityka monetarna w istotny sposób przyczyniła się do powrotu inflacji do celu 2 proc. Podkreślono, że dalsze decyzje będą uzależnione od danych. Podczas konferencji prasowej szefowa Lagarde powiedziała, że w Radzie Prezesów panuje konsensus co do tego, że dyskusja o obniżkach stóp procentowych jest „przedwczesna”. Jednak w przeciwieństwie do grudnia stwierdziła, że istnieją oznaki stabilizacji wzrostu płac. Ponadto marże zysku przedsiębiorstw, które ostatnio przyczyniły się do wzrostu inflacji, znalazły się pod pewną presją. Po reakcji rynkowej (spadek rentowności niemieckich obligacji, przecena euro) można wnioskować, że EBC zrobił niewielki krok w kierunku obniżki stóp procentowych. Tak przynajmniej zakłada rynek.

Kolejne dane na temat rozliczeń płac w I kwartale będą dostępne dopiero za jakiś czas, więc jest mało prawdopodobne, żeby EBC dokonał obniżki już w kwietniu. Rynek jednak daje ponad 70 proc. szans na taki ruch już na początku wiosny.

Podejście EBC jest wciąż bardzo ostrożne. Podbicie inflacji w kolejnych miesiącach nadal stanowi istotny czynnik ryzyka. Płace wciąż rosną w tempie ok 5 proc. – tak wynika ze wskaźnika wynagrodzeń. Jest to dynamika niezgodna z celem EBC. Dodatkowo utrzymująca się niska stopa bezrobocia będzie faworyzować pracowników w negocjacjach płacowych.

Wczoraj poznaliśmy również dane na temat gospodarki USA w IV kwartale. Urosła ona o 3,3 proc. co jest wynikiem znacznie wyższym od oczekiwanych 2 proc. Dane nie wskazują na wchodzenie Stanów Zjednoczonych na ścieżkę recesji. Widać wzrost konsumpcji prywatnej o 2,8 proc. Eksport (+6,3 proc.) znacznie przewyższył import (+1,9 proc.).
Koniunktura w USA wciąż przeciwstawia się wpływowi wysokich stóp procentowych. Widać, że przemysł znajduje się stagnacji, jednak usługi radzą sobie bardzo dobrze.

Kurs EURUSD ustanowił dziś rano nowe lokalne dołki. Spadki to głównie pokłosie słabego euro. Dolar nie zyskał wiele względem innych walut na skutek danych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Skarbówka może zabrać ulgi podatkowe, jeżeli rodzic okaże się „niewystarczająco samotny”

„Ojciec zabiera dziecko na weekend. Czy matka nadal jest więc samotną matką?” Prawnicy coraz częściej odpowiadają na takie pytania skarbówki.

Do prawników trafia coraz więcej spraw, dotyczących konsultacji w sprawie definicji samotnego rodzica. Istota sporu dotyczy uprawnień podatnika do korzystania z preferencyjnych form rozliczania podatku, w sytuacji gdy jest się rodzicem samotnie wychowującym dziecko. Z tym, że w opinii organów podatkowych „samotne wychowywanie” dzieci należy zdefiniować. Jeżeli rodzice nie są w związku, ale w równym stopniu partycypują i biorą udział w wychowaniu małoletniego, to zdarzają się przypadku poddania pod wątpliwość prawa do ulgi podatkowej.

Czym są równorzędne zasady w opiece nad dzieckiem? Czy blokują one możliwość wzięcia ulgi podatkowej na dziecko?

Jak mówi mecenas Marek Jarosiewicz w ostatnim roku zdarzyło się już kilka razy, by prawnik był proszony o przygotowanie wyjaśnienia dotyczącego sytuacji rodzinnej konkretnej osoby. Wówczas samotna matka lub samotny ojciec przekłada w Urzędzie Skarbowym, że drugi rodzic nie bierze równorzędnego udziału w wychowaniu dziecka.

– Zdarzyły się już wyroki sądu, gdy podważona została możliwość wzięcia ulgi podatkowej przez rodzica, w sytuacji gdy drugi rodzic opiekuje się dzieckiem na równorzędnych zasadach. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że takie sytuacje są rzadkością, a sądy raczej z zasady stają po stronie rodziców. Nie mniej, definicja samotnego rodzica w prawie jest dość niejasna i często posługujemy się myślowym stereotypem mówiąc o ojcu czy o matce samotnie wychowującym dziecko – mówi mecenas Marek Jarosiewicz.

Poważne konsekwencje nadgorliwej  interpretacji podatkowej

Sytuacja jest skomplikowana, bo jeżeli dziecko mieszka z matką, ale ojciec odwiedza je w weekendy, a nawet zabiera na wakacje, to w oczywisty sposób uczestniczy w życiu dziecka. Czy to jednak pozwala na interpretacje, że matce nie należy się ulga podatkowa?

– W jednej z interpretacji indywidualnych ocena skarbówki czytamy, że w przypadku gdy mamy sądownie ustalone kontakty drugiego rodzica, to nie możemy mówić, że rodzic pełniący bieżącą opiekę nad dzieckiem nie jest rodzicem samotnie wychowującym dziecko, bo rodzice dzielą się obowiązkami, a także kosztami. Należy podkreślić, że jest to interpretacja indywidualna – mówi mecenas Marek Jarosiewicz. – Trudno jest prawnie definiować „samotnego rodzica”. W opinii prawnej jeżeli drugi rodzic zabiera dziecko na weekendy lub partycypuje w kosztach jego utrzymania, to nie wyczerpuje to znamion opieki równorzędnej – dodaje prawnik.

– Konsekwencje mogą być poważne. Dla wielu rodziców ulga podatkowa to znaczące pieniądze – dodaje prawnik.

W ocenie mecenasa Jarosiewicza sądy mając taką wątpliwość biorą pod uwagę stan faktyczny opieki nad małoletnim, który występuje w konkretnym czasie. Nie zmienia to faktu, że sama konieczność tłumaczenia sytuacji rodzinnej przed organem skarbowym, czy nawet przed sądem, może stanowić dla jednego z rodziców duży problem i dyskomfort.