Develia z rekordową sprzedażą mieszkań w 2023 roku

W 2023 r. Develia, na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych, sprzedała 2674 lokale, o 63 proc. więcej niż rok wcześniej. W minionym roku deweloper przekazał 2751 mieszkań wobec 2016 lokali w 2022 r. W samym IV kwartale 2023 r. spółka sprzedała 615 lokali i przekazała 1453.

Na koniec 2023 r. Develia miała zawarte 572 umowy rezerwacyjne, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą w najbliższym okresie przekształcić się w umowy deweloperskie. Na koniec 2022 r. deweloper miał podpisanych 95 takich umów.

Miniony rok w historii Develii był rekordowym pod względem sprzedaży. Znaleźliśmy nabywców na 2674 mieszkania, czyli wyraźnie przekroczyliśmy nasz cel na 2023 r., który zakładał sprzedaż na poziomie 2500-2600 lokali. Warto zwrócić uwagę na znaczny przyrost w 2023 roku umów rezerwacyjnych, które przełożą się na sprzedaż lokali na początku 2024 r. Konsekwentnie zwiększamy udział w rynku dostarczając na rynek mieszkania poszukiwane i cenione przez klientów. Przekroczyliśmy również plan dotyczący liczby przekazanych mieszkań. Wydaliśmy klucze do 2751 lokali, co również jest rekordowym osiągnięciem Develii. W ostatnich miesiącach widzimy, że coraz więcej klientów kupuje mieszkania za gotówkę lub posiłkuje się tradycyjnym kredytem. Trend uzupełnia popyt generowany przez program „Bezpieczny Kredyt 2%”.– mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W IV kwartale 2023 r. Develia sprzedała 615 lokali w porównaniu do 411 w analogicznym okresie 2022 r. Przekazania wyniosły 1453 lokale wobec 1390 przed rokiem.

Największą roczną sprzedaż Develia odnotowała w projektach: Aleje Praskie,  Krakowska Vita, Lizbońska, Ursynów#22 w Warszawie, Orawska i Ślężna Vita we Wrocławiu, Centralna Park i Grzegórzecka 77 w Krakowie, Via Flora w Gdańsku oraz Ceglana Park w Katowicach.

Czy Polacy w 2024 roku planują zmienić zawód lub podnosić swoje kompetencje?

Weź udział w ankiecie Aplikuj.pl

Najbliższe lata mogą być kluczowe dla rynku pracy również w Polsce m.in za sprawą dynamicznego rozwoju nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Wdrażanie rozwiązań AI w wielu firmach zmienia nie tylko sposób wykonywania pracy, ale i niejednokrotnie wymaga od pracowników pozyskiwania nowych umiejętności, a nawet przebranżowienia. Zatem, czy Polacy w 2024 roku będą otwarci na zmianę zawodu lub podnoszenie swoich kwalifikacji? Czy obawiają się wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy? Czy będą elastyczni i pozytywnie nastawieni do zmian czy może pełni obaw? Weź udział w badaniu Aplikuj.pl i podziel się z nami swoim podejściem do tematu przebranżowienia i podnoszenia swoich kompetencji zawodowych.  

 

Twoja opinia pozwoli szerzej spojrzeć na kluczowe wyzwania obecne na polskim rynku pracy i zbadać podejście Polaków do kwestii przebranżowienia. Co więcej, umożliwi również sprawdzenie czy pracownicy są chętni do nabywania nowych kompetencji zawodowych, zwłaszcza w obliczu dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji.

Wszystkie wnioski z badania zostaną opublikowane w formie ogólnopolskiego branżowego raportu Aplikuj.pl, którego patronem medialnym jest redakcja: Manager Plus

Ankieta jest anonimowa i nie zajmie Ci więcej niż 5 minut: https://www.aplikuj.pl/ankieta/pracownicy/przekwalifikowanie-sie-i-zmiana-kompetencji-zawodowych

Zebrane dane pozwolą m.in. zobrazować to jak Polacy podchodzą do zmiany kwalifikacji zawodowych i podnoszenia swoich kompetencji. Poznając najważniejsze czynniki decydujące o obu tych zjawiskach, pracodawcy, rekruterzy czy specjaliści ds. HR będą mogli lepiej zrozumieć potencjalnych kandydatów i trafniej odpowiedzieć na ich potrzeby, a to z pewnością przełoży się na efektywność całego procesu rekrutacyjnego. Dzięki badaniu poznamy również nastawienie polskich pracowników do rozwoju AI, dowiemy się, czy się go obawiają czy może wręcz przeciwnie – postrzegają go jako szansę na obranie nowej ścieżki zawodowej – komentuje Izabela Foltyn, Aplikuj.pl.

Aplikuj.pl działa na rynku od 15 lat i jest jednym z największych w Polsce portali pracy z dziesiątkami tysięcy ofert z wielu branż. Co miesiąc odwiedzany jest przez około 1 mln unikalnych użytkowników. To stawia go w czołówce najpopularniejszych serwisów pracy dostępnych w kraju, w którym obok ogłoszeń o pracę znajduje się również baza z poradami dla pracowników i pracodawców.

Dolar rośnie, euro słabnie, złoty traci

Dobry rynek pracy w USA w połączeniu ze słabymi odczytami o zamówieniach z głównej gospodarki Wspólnoty doprowadził do wahnięć notowań głównej pary walutowej świata. Ostatecznie euro nie może znaleźć siły, aby przeciwstawić się rosnącemu w siłę dolarowi. Źle znosi to złoty. W Szwajcarii wzrasta inflacja konsumencka.

Dane z USA

Zacznijmy od piątkowego wahnięcia na edku. Przez pierwszą połowę dnia notowania eurodolara wahały się w przedziale 1,09-1,092 $. O godzinie 14:30 kurs EUR/USD osunął się do poziomu 1,088 $ USD. Był to efekt dobrych payrolls’ów, wskazujących większą zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym i pozarolniczym. Dodatkowo stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 3,7% (mimo spodziewanego wzrostu). Umocnienie “zielonego” nie trwało długo, gdyż po chwili rozpoczęło się błyskawiczne odreagowanie, które o godzinie 16:00 zostało spotęgowane spadkiem wartości indeksu ISM dla usług w USA. Odczyt na poziomie 50,6 pkt. (poprzednio 52,7 pkt.) zbliżył się do granicy 50 pkt. oddzielającej rozwój od recesji. Spadek wskaźnika doprowadził do wyprzedaży dolara, na korzyść euro doprowadzając kurs EUR/USD do 1,099 $.

Odpowiedź “zielonego”

Koniec piątkowej sesji na “edku” to odrabianie strat przez walutę zza oceanu. W poniedziałek notowania głównej pary walutowej świata nadal wskazują na siłę dolara. Od samego rana, znajdujemy się poniżej poziomu 1,094 $, którego dwukrotnie nie udało się pokonać. Wspólnej walucie nie pomagają poranne odczyty zamówień w przemyśle z Niemiec wskazujące spadek o 4,4% w ujęciu rocznym. Zestawienie miesięczne na poziomie 0,3% (przy oczekiwanym jednoprocentowym wzroście) to również marny wynik. Do tego gorzej od oczekiwań wypadł także Indeks Sentix (-15,8 pkt.). W otoczeniu słabnącego EUR, źle radzi sobie PLN, który traci do euro, dolara i franka. Kurs EUR/PLN około godziny 10:00 doszedł do 4.355 PLN, a kurs USD/PLN to 3,985 PLN.

U Helwetów odbicie cen

W poniedziałek z samego rana poznaliśmy odczyt inflacji konsumenckiej ze Szwajcarii. Indeks CPI wrócił do 1,7% (poprzednio 1,4%). Nie jest to poziom, przy którym wzrost cen jest uciążliwy i ktokolwiek mógłby się pokusić o postawienie tezy, że daje to mocny impuls dla helweckich decydentów do rozważenia podwyżki stóp procentowych. Mimo to, symboliczny skok CPI umocnił franka na szerokim rynku tuż po publikacji danych. Z aprecjacją CHF nie poradził sobie złoty. Kurs CHF/PLN dziś rośnie i o godzinie 10:00 znajduje się powyżej 4,68 PLN.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – strefa euro – sprzedaż detaliczna.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Dane NFP i ISM nie wpłynęły na kurs EUR/USD

Kurs EUR/USD w piątek na skutek danych NFP oraz ISM wykazywał podwyższoną zmienność, natomiast na koniec dnia notowania znalazły się w okolicach poziomu sprzed publikacji. Indeksy z Wall Street zakończyły dzień na kosmetycznych plusach. Najwięcej zyskał Nasdaq Composite, który urósł o 0,2 proc. Dolar nie był stanie trawle się umocnić, pomimo, że zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła ponad 200 tys. a stopa bezrobocia nie wzrosła tylko pozostała na niezmienionym poziomie 3,7 proc.

Na pierwszy rzut oka piątkowy raport NFP wydaje się być solidny. Jeśli jednak wejdziemy w szczegóły, wówczas widzimy pewne „pęknięcia” i oznaki, że sytuacja mimo wszystko się pogarsza. Tu należy spojrzeć na rewizję poprzednich danych. Przyrost miejsc pracy z listopada został skorygowany w dół, a tygodniowa liczba przepracowanych godzin spadła. Obniżył się również wskaźnik aktywności zawodowej z 62,8 proc. do 62,5 proc. Na korzyść dolara przemawiały dane na temat średniej płacy godzinowej. Tu nastąpił wzrost o 4,1 proc. r/r oraz o 0,4 proc. m/m/.

Wnioski jakie płyną z piątkowego raportu są takie, że sektor pracy pozostaje wciąż stosunkowo silny. Rynek jednak najwyraźniej nie jest gotowy na dokonanie znaczących korekt w sowich oczekiwaniach dotyczących cięcia stóp procentowych przez Fed.
Problemy z umocnieniem USD mogły także wynikać z rozczarowującego raportu ISM, co prawda główny wskaźnik utrzymał się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. ale wypadł poniżej oczekiwań (52,5 pkt.) i wyniósł 50,6 pkt. Mocno rozczarował subindeks zatrudnienia, który spadł z 50,7 pkt. do 43,3v pkt. Obniżył się również wskaźnik nowych zamówień. Lekko lepszy od oczekiwań ale gorszy niż w listopadzie okazał się ten dotyczący cen płaconych.

Teraz oczy inwestorów skierowane są na czwartek, kiedy to poznamy grudniowe dane na temat inflacji w USA. Wskaźnik zasadniczy oraz bazowy ma wzrosnąć wg prognoz o 0,2 proc. w relacji miesiąc do miesiąca. Taka dynamika spowolni dotarcie inflacji do 2 proc. celu Rezerwy Federalnej. W ujęciu rocznym oczekuje się, że wskaźnik CPI wzrośnie do 3,2 proc. z kolei bazowy ma obniżyć swoją dynamikę z 4 proc. w listopadzie do 3,8 proc. w grudniu.
Ostatni protokół z posiedzenia FOMC podkreślił niepewność związaną z polityką pieniężną. Rynek wciąż się zastanawia czy przypadkiem ostatnie słowa Powella nie zostały zbyt mocno potraktowane jako „gołębie”.

Kurs EUR/USD wyznaczył w piątek minima lekko poniżej 1,09 i tym samym zbliżył się do dolnej bandy kanału wzrostowego. Dodatkowo dołek wypadł na poziomie zniesienia wewnętrznego Fibo (38,2 proc.). Na ten moment para napotkała na barierę techniczną, której sforsowanie może nie być tak oczywiste. Dziś brakuje danych z USA, z kolei publikacje ze strefy euro nie powinny w jakiś istotny sposób wpłynąć na wycenę euro.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Zaitra i SatRev nawiązują partnerstwo w ramach projektu SKAISEN Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA)

Dwie wiodące firmy, Zaitra i SatRev, ogłaszają swoje partnerstwo w projekcie SKAISEN Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Celem tego projektu jest rozwój zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji (AI) do przetwarzania obrazów na statkach kosmicznych. Projekt jest prowadzony przez Zaitra we współpracy z SatRev oraz dwoma innymi partnerami z krajów członkowskich ESA. Partnerstwo jest połączeniem unikalnych kompetencji tych firm w celu wspólnego osiągnięcia sukcesu w tym innowacyjnym projekcie.

SatRev jest zaszczycony udziałem w projekcie SKAISEN, współpracując z liderem branży, Zaitra, oraz innymi partnerami. Ten wyjątkowy moment napawa nas dumą, ponieważ nasze innowacyjne podejście do przetwarzania obrazów w kosmosie kształtuje przyszłość tej fascynującej dziedziny. Jesteśmy pełni entuzjazmu co do przyszłych osiągnięć, które wraz z naszymi partnerami planujemy wprowadzić, przyczyniając się do rewolucji w technologii kosmicznej.” – powiedział Grzegorz Zwoliński, dyrektor generalny SatRev.

Współpraca obejmuje zapoznanie Zaitra z platformą UniBus, dostarczanie obrazów przez SatRev do szkolenia modelu opartego na AI oraz rozwój platformy testowej i rozwojowej.

Projekt SKAISEN planuje również przeprowadzenie funkcjonalnych i środowiskowych testów, aby potwierdzić, że algorytm Zaitra w połączeniu z technologią edge-computing jest gotowy do wysłania na orbitę. To ambitne przedsięwzięcie ma na celu zrewolucjonizowanie obrazowania w kosmosie, a SatRev jest dumny ze swojej roli w tym innowacyjnym projekcie.

Finansowanie startupów w 2024r. Poznaj najlepsze źródła dla młodych przedsiębiorców

Start-upy to ważna część gospodarki, gdyż stymulują rozwój nowych technologii, pomysłów i szeroko rozumianą innowacyjność. Źródłem finansowania działalności startupu mogą być: fundusze inwestycyjne, prywatni inwestorzy, czy dofinansowania dla firm w 2024 roku. Pozyskanie pieniądzey na start to coś, z czym musi zmierzyć się przedsiębiorca ze świeżym pomysłem, chcący rozpocząć działalność gospodarczą.

Rozwój startupów w Polsce

Według raportu Startup Poland „Polskie startupy 2023” Polska znajduje się w gronie państwa rozwiniętych jednak wciąż dużo brakuje jej do czołowych europejskich gospodarek. Nasza gospodarka potrzebuje innowacji. W tym właśnie momencie swoją rolę mają do odegrania startupy i ekosystem skupiony wokół nich. Na ten sektor powinno być szczególnie ukierunkowanie wsparcie finansowe zarówno państwa jak i inwestorów finansowych. Główne wnioski jakie wynikają z raportu obejmują:

  • Nowoczesne technologie – za kluczowe startupy chcące oddać charakter ich produktu lub usługi uznają słowo AI (Sztuczna inteligencja), deeptech i IoT (Internet rzeczy).
  • Przeważającą grupą pracowników startupów są mężczyźni. Są także grupy, w których przeważają kobiety. Procentowo największy udział kobiet można zauważyć w startupach o charakterze działalności związanej z cyberbezpieczeństwem czy branży fintech/insurtech.
  • Startupy w regionach – aktywne startupy w kraju przeważają na Mazowszu oraz Dolnym Śląsku. Do tego rankingu należy wliczyć także woj. małopolskie, wielkopolskie, pomorskie oraz łódzkie.
  • Sytuacja przychodowa startupów w tym roku jest lepsza niż w roku poprzednim. Większość startupów generuje większe przychody w porównaniu z rokiem ubiegłym.
  • Finansowanie działalności startupu – najczęściej w ramach źródła finansowania zewnętrznego startupów są wskazywane krajowe fundusze Venture Capital (VC). W następnej kolejności znajduje się udział Aniołów Biznesu wspierających finansowanie startupów.
  • W celu monitorowania zmian zachodzących w prawie startupy korzystają jako ze źródła wiedzy głównie z branżowych portali. Znaczny udział procentowy startupów czerpie wiedzę także z artykułów z pracy, programów TV, mediów społecznościowych oraz z oficjalnych stron unijnych. Odnośnie zmian prawnych, stratupowcy posiadają negatywne opinie. Startupy zmagają się głównie z problemami w interpretacji zmian, zbyt dużą ilością zmian oraz problemami w odnalezieniu zmian, które dotyczą ich startupu.
  • Koszty zatrudnienia są kluczową barierą rozwoju działalności startupu. W drugiej kolejności znajduje się bariera obejmująca pozyskanie kapitału w kolejnych fazach rozwoju. Dochodzi do tego także bariera związana z nadmierną biurokracją oraz zbyt długie i kosztowne zakładanie startupu.
  • Obszary wymagające wsparcia. Polskie startupy podkreślają, że przede wszystkim obszarem wymagającym wsparcia są formy finansowania. Oczekują one pomocy w znajdowaniu źródeł finansowania oraz w zakresie współpracy z inwestorami. Ponadto wsparcie przydatne byłoby także w ramach zarządzania firmą i zarządzaniu zespołem oraz w dostosowaniu się do zmian prawnych. W raporcie wymieniono także aspekt wsparcia związany z cyberbezpieczeństwem.
  • Inwestorzy finansowi oraz i zachowania. Młodzi przedsiębiorcy narzekają głównie na brak feedbacku po spotkaniu z inwestorem oraz krytykują to, że inwestorzy wykorzystują niewiedzę foundera. Startupowcy narzekają także na zbyt agresywną politykę inwestora w zakresie warunków współpracy.

Skuteczne rozwinięcie biznesu na skalę światową to kompleksowy proces, wymagający solidnego fundamentu w postaci inspirującej idei, długofalowego planowania i umiejętnego zarządzania. Kluczową rolę odgrywa nie tylko założyciel firmy, ale także elastyczny, zdolny do adaptacji zespół pracowników. Budowanie trwałych relacji z innymi przedsiębiorcami, inwestorami i ekspertami, zarówno na poziomie lokalnym, jak i międzynarodowym, staje się istotnym czynnikiem ułatwiającym skalowanie biznesu.

Kreatywne podejście do marketingu, wykraczające poza utarte schematy, umożliwia zdobycie pozycji na rynku i dotarcie do klientów. Jednak równie ważne są cechy osobiste założyciela, takie jak odporność na stres i umiejętność przekształcania trudnych doświadczeń w pozytywne efekty. Wreszcie, integralność, stabilność i skupienie są kluczowymi cechami liderów, które przyczyniają się do utrzymania spójności działań i podejmowania mądrych decyzji, zarówno w biznesie, jak i w życiu osobistym. To kompleksowe podejście pozwala na osiągnięcie sukcesu na skalę światową.

Sposoby finansowania dla przedsiębiorstw we wczesnej fazie rozwoju działalności

Środki finansowe na rozwój startupów dostępne są w ramach bezzwrotnych dotacji, funduszy Venture Capital, inwestycji Aniołów Biznesu, crowdfundingu udziałowego, programów akceleracyjnych, państwowych inicjatyw dla startupów czy poprzez finansowanie startupu pożyczką.Finansowanie startupów odbywa się głównie poprzez kolejne rundy inwestycyjne, podczas których kapitał dostarczany jest przez inwestorów. Rundy inwestycyjne w przypadku finansowania startupów mogą obejmować różne etapy pozyskiwania kapitału w trakcie rozwoju przedsiębiorstwa. Najczęściej spotykanymi rodzajami rund są Runda pree-seed, Runda seed, Runda serii A, Runda serii B, C oraz Runda IPO (Initial Public Offering).

Pozyskanie kapitału poprzez sprzedaż udziałów

Fundusze VC

Fundusze Venture Capital (VC) są instytucjami finansowymi, które inwestują kapitał w startupy i firmy nowo powstałe, oferując wsparcie finansowe oraz strategiczne. Fundusze VC pozyskują kapitał od różnych źródeł, inwestują kapitał w obiecujące startupy w zamian za udziały w firmie, nie tylko dostarczają kapitał, ale również oferują wsparcie strategiczne i zarządcze, monitorują postępy przedsiębiorstw, w które inwestują, specjalizują się w inwestycjach na etapie wysokiego ryzyka a także oczekują wysokich zwrotów z zysków z udziałów w firmach, które osiągną sukces na rynku. Ich celem jest osiągnięcie korzyści z wyjścia z inwestycji, co może obejmować sprzedaż udziałów na rynku wtórnym, fuzję, przejęcie lub wejście na giełdę (IPO). Finansowanie startupów poprzez fundusze VC wspiera ekosystem startupowy, umożliwiając przedsiębiorstwom zdobycie środków na rozwój, a jednocześnie przyspiesza innowacje i tworzenie nowych technologii.

Anioły biznesu

Anioły biznesu (ang. business angels) to jednostki, zazwyczaj przedsiębiorcy lub inwestorzy indywidualni, którzy udzielają finansowego wsparcia dla startupów na wczesnym etapie rozwoju. Specjalizują się w udzielaniu finansowego wsparcia na wczesnych etapach rozwoju startupów, kiedy są one jeszcze w fazie rozwoju koncepcji lub prototypowania. Anioły biznesu często dzielą się swoim doświadczeniem biznesowym i oferują cenne doradztwo. Mogą pełnić rolę mentorów dla przedsiębiorców. Anioły biznesu inwestują swoje własne środki w przedsięwzięcia, co oznacza, że są bardziej elastyczni i mogą podejmować szybkie decyzje inwestycyjne. Angażują się one także aktywnie w rozwój startupów, nie tylko poprzez finansowe wsparcie, ale również poprzez swoją wiedzę branżową i kontakty.

Fundusze private equity

Fundusze private equity wspierają firmy na etapie rozwoju bardziej zaawansowanym niż anioły biznesu czy fundusze venture capital. Są one instytucjami finansowymi, które inwestują kapitał w przedsiębiorstwa, zazwyczaj poprzez nabycie udziałów lub akcji. Fundusze private equity zajmują się inwestowaniem w przedsiębiorstwa, często w formie prywatnych transakcji, aby uzyskać kontrolę lub znaczny wpływ na zarządzanie firmą. Zazwyczaj fundusze private equity planują okres trwania inwestycji, a następnie dokonują sprzedaży swoich udziałów, często na rynku publicznym, przekazując zyski inwestorom.

Programy akceleracyjne

Finansowanie startupów w ramach akceleratorów. Programy akceleracyjne dla startupów są inicjatywami, które oferują wsparcie w zakresie mentoringu, szkoleń, infrastruktury, a także kapitału, aby pomóc przedsiębiorstwom na wczesnym etapie rozwoju w przyspieszeniu ich wzrostu. W niektórych przypadkach programy akceleracyjne inwestują bezpośrednio kapitał w startupy. Mogą to być granty, inwestycje seed, czy też oferty finansowania na korzystnych warunkach.

Wsparcie startupów w ofercie Funduszy Europejskich na 2024 rok

Pozyskanie kapitału oferuje w ramach Funduszy Europejskich program FENG – Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, program FEPW – Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej z działaniem Platformy Startowe dla nowych pomysłów, a także fundusze regionalne. Wsparcie publiczne oferuje m.in. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Finansowanie startupu pożyczką jest możliwe w ramach oferty znajdującej się na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego. Poza tym dostępne są także strony krajowych i zagranicznych funduszy inwestycyjnych.

Startupy na rynki i środki na rozwój ich działalności w ramach wsparcia z UE. Wsparcie finansowe dla startupów w ramach oferty FENG to takie inicjatywy jak:

  • BRIdge up – mający na celu wsparcie projektów B+R realizowanych przez nowopowstałe spółki technologiczne,
  • Granty na eurogranty – dla MŚP, dotacja ukierunkowana na realizację prac B+R nad rozwiązaniami technologicznymi, których potrzeba przeprowadzenia zostanie zdefiniowana przez partnerów Wspólnego Przedsięwzięcia Badawczego.
  • INNOSTART – ukierunkowany na wsparcie MŚP rozpoczynających działalność innowacyjną, które nie posiadają doświadczenia w realizacji projektów B+R.
  • Wsparcie transformacji cyfrowej polskich MŚP (Dig.IT) – wsparcie MŚP na zakup i wdrożenie rozwiązań IT służących transformacji cyfrowej.
  • Startup Booster Poland – wsparcie w ramach programów rozwojowych o charakterze akceleracyjnym i post-akceleracyjnym dla innowacyjnych przedsiębiorstw na wczesnym etapie rozwoju (startupów).
  • Startups are us – wsparcie na zintegrowanie ekosystemu startupowego, intensyfikację i rozwój działań przeznaczonych dla startupów, które są ukierunkowane i/lub mają potencjał na skalowanie działalności (również w wymiarze globalnym).
  • Instrumenty kapitałowe – wsparcie w formie instrumentów kapitałowych dla MŚP znajdujących się na wczesnym etapie rozwoju, które wdrażają lub mają zamiar wdrożyć lub rozwinąć innowacyjne rozwiązania (produktowe, usługowe, procesowe, organizacyjne i marketingowe) i które ze względu na wysokie ryzyko związane z wczesnym etapem rozwoju potrzebują finansowania wysokiego ryzyka (venture capital) z elementem smart money, co ma wesprzeć je w odniesieniu komercyjnego sukcesu.

W ramach programu dla Polski Wschodniej FEPW w 2024 roku odbędą się kolejne rundy składania w wniosków z dotacji Platformy startowe dla nowych pomysłów, Komponent IIa – Wsparcie rozwoju działalności gospodarczej startupu.

Więcej informacji dotyczących dotacji unijnych związanych z rozwojem startupów, znaleźć można na stronie internetowej firmy Sekwencja Consulting – https://www.sekwencja.eu/, na której znajduje się bezpłatna wyszukiwarka dotacji unijnych na lata 2021-2027.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w grudniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 421% w porównaniu do grudnia 2022 r.

W grudniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 46,34 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 12,3 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 277% r/r. W porównaniu do listopada 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 16,4%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w grudniu 435,27 tys. zł (najwyższa w historii) i była wyższa o 25,1% niż w grudniu 2022 r. W porównaniu do listopada 2023 r. wzrosła ona o 1,3%.

– Potencjalni kredytobiorcy złożyli w grudniu 2023 roku wnioski kredytowe na wartość ponad czterokrotnie wyższą niż rok wcześniej. Indeks Popytu osiągnął historycznie najwyższy poziom. Popyt na kredyty mieszkaniowe jest rekordowo wysoki, na co wpływ ma kilka czynników.

Pierwszym z nich jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 12 tysięcy w grudniu 2022 r. do 46 tysięcy w grudniu 2023 r. (najwięcej od marca 2022 r.). Jest to w dużej mierze efektem zainteresowania programem „Kredyt 2%”. Wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w grudniu, aż 73% osób to potencjalni beneficjenci tego programu.

Rośnie też popyt na kredyty mieszkaniowe wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu. Sprzyja im poprawa zdolności kredytowej w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń (powyżej inflacji). Stawka WIBOR 3M, po wzroście w listopadzie o 0,2 pkt proc., w grudniu pozostała dość stabilna i była niższa o 1,1 pkt proc. niż pod koniec 2022 roku, co wspierało decyzje o zaciąganiu kredytów.

Istotnym czynnikiem determinującym poziom Indeksu jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości 435 tys. zł – to kwota aż o 1/4 wyższa niż w grudniu 2022 r. Tak wysoka wartość średniej wnioskowanej kwoty wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia Sławomir Nosal z Biura Informacji Kredytowej.

O 421% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2023 r

Uzasadnienie po wyroku SN ws. frankowej ostro krytykowane

Znane jest już pisemne uzasadnienie głośnego wyroku z września ub.r. Sąd Najwyższy (SN) zajął wówczas niekorzystne stanowisko dla frankowiczów. Uznał, że sądy pierwszej i drugiej instancji nie powinny unieważnić umowy kredytowej. Komentujący wyrok prawnicy stwierdzają, że w tym przypadku pominięto dorobek orzeczniczy TSUE. Pojawiają się nawet określenia o prywatnym polexicie. Sąd Apelacyjny ma rozważyć, czy zamiast klauzuli spreadowej można wprowadzić kurs rynkowy albo średni NBP. Eksperci też zgodnie podkreślają, że nieuczciwych postanowień nie można zastępować innymi. I nie wykluczają, że jedyną opcją, żeby to jednoznacznie wyjaśnić, będzie skierowanie do TSUE pytań w ww. kwestii.

Kontrowersje wokół wyroku

Znane jest już pisemne uzasadnienie głośnego wyroku Sądu Najwyższego z września ubiegłego roku, który wzbudził zainteresowanie ekspertów zajmujących się sprawami frankowymi. W marcu 2008 roku konsumenci zaciągnęli kredyt na zakup lokalu mieszkalnego w dawnym Polbanku EFG (obecnie Raiffeisen Bank International AG) na kwotę 400 tys. zł indeksowanego kursem CHF. Sądy w pierwszej i drugiej instancji uznały umowę za nieważną, ze względu na nieuczciwość mechanizmu indeksacji. Jednak SN uznał, że to nie był wystarczający powód, a umowa jest ważna. Mamy więc do czynienia z orzeczeniem odmiennym od kilkuset innych wydanych do tej pory przez SN.

– Podstawowym zarzutem wobec treści tego wyroku jest całkowite zlekceważenie orzeczeń TSUE, które w sporej części były wydawane w odpowiedzi na pytania polskich sądów w analogicznych sprawach dotyczących kredytów frankowych. Ten wyrok oznacza, że przynajmniej tych trzech sędziów nie czuje obowiązku przestrzegania prawa unijnego i lojalnej współpracy w ramach UE. Można więc go nazwać prywatnym polexitem. Dlatego, że odrzucając prawo unijne i wyroki TSUE, Polska odłącza się od Unii Europejskiej, a prywatnym, gdyż to stanowisko tych trzech konkretnych sędziów, a nie większego grona sędziów SN – komentuje adwokat dr Jacek Czabański, który w ww. sprawie reprezentuje konsumentów.

Jak stwierdza adwokat Agnieszka Plejewska, Sąd Najwyższy pominął dorobek orzeczniczy TSUE w tzw. sprawach frankowych. Przede wszystkim nie wziął pod uwagę tego, że ryzyko zmiany kursu, „nieobjęte górnym pułapem”, nie powinno w ogóle pojawić się w umowie konsumenckiej. Zatem klauzula ryzyka walutowego już tylko z tego powodu jest abuzywna, a więc z umowy wyeliminować należy mechanizm indeksacji w całości, a nie tylko klauzule spreadowe. Ponadto TSUE wykluczył możliwość uzupełnienia umowy po wyeliminowaniu z niej klauzul kursowych. Trybunał także jednoznacznie wskazał, że art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umowy. Ta kwestia pojawiła się m.in. w wyroku TSUE z 3 października 2019 roku w sprawie państwa Dziubaków, których ekspertka reprezentowała.

– Wyrok SN kontrastuje z rozstrzygnięciami TSUE, w szczególności w sprawie wyżej wspominanych państwa Dziubaków. Trybunał podkreślał nieuczciwość klauzul w umowach kredytowych denominowanych we frankach szwajcarskich, akcentując konieczność ochrony konsumentów. Ten wybryk orzeczniczy, incydentalny, jednostkowy jest wyrazem ignorancji prawa, wieloletniego dorobku orzecznictwa TSUE. To również bezprecedensowy przykład tego, że brak doświadczenia w orzekaniu, w szczególności w Sądzie Najwyższym, może przynieść niepowetowane szkody – podkreśla radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Z kolei adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal zaznacza, że ten wyrok nie powinien w ogóle zapaść. On budzi ogromne poruszenie wśród frankowiczów. Po wielu latach walki o ukształtowanie linii orzeczniczej na korzyść konsumentów dzieje się coś, co mocno zaburza ich przekonanie o możliwości uzyskania pozytywnego rozstrzygnięcia. Zdaniem prawniczki, nie wpłynie to na zmniejszenie zainteresowania dochodzeniem ochrony interesów kredytobiorców w postępowaniach sądowych. Natomiast banki będą powoływać się na to orzeczenie w każdej sprawie. Niemniej nie wpłynie to na orzecznictwo sądów powszechnych. Nie jest to też wyrok wiążący w innych postępowaniach.

– Jak wynika z treści uzasadnienia, sędziowie doskonale rozumieją, że prawo europejskie i jego wykładnia, dokonywana przez TSUE, zakazują im wydania takiego wyroku, jaki wydali. Jednak robią to z pełną świadomością lekceważenia wyroków Trybunału. Kierują się przy tym rzekomą obroną suwerenności Polski przed wpływem złego orzecznictwa TSUE, który – ich zdaniem – przekracza swoje kompetencje i wchodzi w obszar zastrzeżony dla polskiego ustawodawcy i co najwyżej polskiego Trybunału Konstytucyjnego – dodaje dr Czabański.

Klauzula spreadowa pod lupą

Z orzeczenia Sądu Najwyższego wynika, że wadliwość klauzuli spreadowej nie musi powodować upadku całej umowy. Sąd Apelacyjny ma rozważyć, czy zamiast ww. klauzuli można wprowadzić kurs rynkowy albo kurs średni NBP. Jak podkreśla mec. Czabański, TSUE już odpowiadał na pytanie dotyczące możliwości podziału klauzul przeliczeniowych na klauzulę spreadową oraz klauzulę ryzyka i możliwość utrzymania umowy w mocy przy wprowadzeniu zamiast kursów bankowych kursu rynkowego lub NBP. Taka możliwość była bowiem rozpatrywana przez polskie sądy kilka lat temu. Ostatecznie ww. koncepcja została wykluczona przez TSUE m.in. w wyroku z 18 listopada 2021 roku. Jedynym nowym argumentem jest to, że teraz SN nakazał polskim sądom ignorowanie orzecznictwa TSUE. Jednak ekspert nie sądzi, żeby jakikolwiek sąd powszechny zdecydował się na to.

– Sama wadliwość klauzuli spredowej nie jest jedyną przesłanką upadku całej umowy frankowej. Nieważność takich porozumień wynika z tego powodu, że wprowadzały one mechanizm narażający konsumentów na nieorganiczne ryzyko zmiany kursu waluty do złotego, a tym samym – na niekontrolowany wzrost salda zadłużenia. Rozwiązanie to zakładało także, iż umowa na dzień jej zawierania, a tylko ten moment jej obowiązywania bada się w sprawach frankowych, nie określała salda zobowiązania. Konsument nie znał więc wartości zaciąganego długu – analizuje radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Milena Mocarska powołuje się na orzecznictwo TSUE. Zgodnie z nim, nieuczciwych postanowień nie można zastępować innymi. Jak zaznacza ekspertka, wprowadzenie do umowy kursu średniego NBP albo rynkowego nie ma podstawy ani w umowie, ani w przepisach prawa. Takie działanie oznaczałoby uznanie umowy kredytu za ważną i utrzymanie jej w mocy. Kredytobiorcy należałoby zwrócić nadpłaconą kwotę, a na przyszłość bank ustalałby raty według kursu średniego NBP. Dla kredytodawcy byłaby to sytuacja idealna. Nieuczciwe działania wobec konsumenta, polegające na niedoinformowaniu klienta o ryzyku związanym z umową oraz wprowadzeniu do niej własnych kursów walut, kończyłoby się uniknięciem jakichkolwiek negatywnych konsekwencji.

– W istocie już w sprawie państwa Dziubaków TSUE podkreślił, że wyeliminowanie z umowy klauzul kursowych prowadziłoby nie tylko do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursów walutowych. Doszłoby również do zaniku ryzyka kursowego, bezpośrednio związanego z indeksacją przedmiotowego kredytu do waluty. Dalej Trybunał stwierdził, że wobec tego, iż klauzule dotyczące ryzyka wymiany określają główny przedmiot umowy kredytu, to obiektywna możliwość utrzymania jej obowiązywania wydaje się w tych okolicznościach niepewna – podkreśla adwokat Agnieszka Plejewska.

Scenariusz z pytaniami do TSUE

Zdaniem dr. Czabańskiego, oczywiście banki będą się powoływać na ten i dwa inne, analogiczne wyroki wydane przez ten sam skład sędziowski. Ale to razem tylko trzy korzystne dla kredytodawców orzeczenia Sądu Najwyższego, a tych niekorzystnych w ciągu ostatnich dwóch lat Sąd Najwyższy wydał już kilkaset. Jak podkreśla ekspert, do tej pory żadni inni sędziowie nie zdecydowali się na wezwanie do ignorowania wyroków TSUE. Teraz w sprawach, które wskutek orzeczeń SN wracają do ponownego rozpoznania, sędziowie będą musieli  wziąć pod uwagę wykładnię prawa dokonaną przez SN i wydać wyrok zgodny z prawem UE. Być może jedyną opcją będzie skierowanie pytań do TSUE, czy orzeczenie Sądu Najwyższego jest zgodne z prawem UE, aby następnie móc zignorować wytyczne SN.

– Gdyby TSUE miał odpowiedzieć na pytania, to najprawdopodobniej podtrzymałby swoje dotychczasowe prokonsumenckie stanowisko. Od sprawy państwa Dziubaków kilkukrotnie już tak postępował. Ponadto wyrokiem z 10 czerwca 2021 roku podniósł kwestię ryzyka do rangi samodzielnego argumentu w sporze z bankiem. Zatem już tylko z tego powodu taki wyrok jak przedmiotowe orzeczenie Sądu Najwyższego nie powinien w ogóle zapaść. Sądy w Polsce – poza pewnymi wyjątkami – rozstrzygając sprawy frankowe, biorą pod uwagę bogate orzecznictwo TSUE. Nie przewiduję, by ten odosobniony wyrok SN miał wywrzeć wpływ na toczące się sprawy – zaznacza adwokat Plejewska.

Natomiast Milena Mocarska nie widzi innej możliwości niż uzyskanie w TSUE korzystnego dla konsumentów stanowiska, które zostało już wyrażone w sprawie państwa Dziubaków. Zdaniem prawniczki, sądy nie wstrzymają się z orzekaniem dalej na korzyść konsumentów.

– Jest całkiem realne, że Sąd Apelacyjny zwróci się z pytaniami do TSUE, szczególnie w świetle niejednoznacznego orzeczenia Sądu Najwyższego. Takie działanie byłoby korzystne zarówno dla frankowiczów, jak i banków. Pozwoliłoby na uzyskanie wyjaśnień w kwestiach spornych i mogłoby przyczynić się do zwiększenia jednolitości orzeczniczej. Jeśli Sąd Apelacyjny nie zwróci się z pytaniami do TSUE, to rozstrzyganie podobnych spraw w przyszłości może być poważnie utrudnione – podsumowuje radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Tydzień kluczowych wydarzeń dla rynków finansowych i globalnej gospodarki

W nadchodzącym tygodniu czeka nas ekscytujący zestaw wydarzeń makroekonomicznych, które będą miały znaczenie dla każdego inwestora i obserwatora rynku. Oczekujemy kluczowych danych dotyczących inflacji z dwóch czołowych światowych gospodarek, ważnej decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) oraz przemówienia Adama Glapińskiego. Również na horyzoncie znajduje się potencjalnie przełomowa decyzja dotycząca ETF-u na bitcoina, początek sezonu raportowania wyników finansowych dla największych banków z giełdy nowojorskiej oraz istotne wybory w Tajwanie.

Poniedziałek, 8 stycznia

  • Rozpoczęcie tygodnia bez większych przełomów w danych gospodarczych.
  • Skupienie się na niemieckim handlu zagranicznym i zamówieniach w przemyśle za listopad.
  • Śledzenie styczniowego odczytu indeksu Sentix dla strefy euro, bazującego na ocenie bieżącej sytuacji gospodarczej i oczekiwaniach inwestorów na najbliższe pół roku.

Wtorek, 9 stycznia

  • Decyzja RPP w sprawie stóp procentowych w Polsce. Rynek nie oczekuje zmian.
  • Znaczące dane o stopie bezrobocia w strefie euro i produkcji przemysłowej w Niemczech za listopad.
  • Amerykanie udostępnią informacje o bilansie handlu zagranicznego i tygodniowych zapasach ropy.

Środa, 10 stycznia

  • Konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego.
  • Decyzja SEC w sprawie spotowego ETF-u na bitcoina.
  • Oczekiwany raport EIA o zapasach paliwa w USA.

Czwartek, 11 stycznia

  • Dane o inflacji z USA i odczyt inflacji z Czech.
  • W Polsce opublikowany zostanie protokół z grudniowego posiedzenia RPP.

Piątek, 12 stycznia

  • Dane inflacyjne z Chin, produkcji przemysłowej i PKB z Wielkiej Brytanii oraz amerykańskiej inflacji producenckiej.
  • Rozpoczęcie sezonu wynikowego na Wall Street z raportami od JP Morgan, Bank of America, Wells Fargo i Black Rock.

Sobota, 13 stycznia

  • Wybory w Tajwanie, które mogą wpłynąć na stosunki USA-Chiny.

5 tematów, które mogą zdominować rynki finansowe w 2024 roku

Prawdopodobnie to będzie słaby rok dla dolara, a dla złotego problem może stać się chroniczna inflacja. To jeden z pięciu tematów, które mogą okazać się najistotniejsze dla inwestorów.

Udostępnienie ChataGPT tak szeroko i za darmo w końcówce 2022 było niczym oświetlenie ulic Manhattanu przez Edisona 140 lat wcześniej. Pchnęło to też gigantów technologicznych do bardziej wytężonej rywalizacji i niejako pozwoliło na „demokratyzację” użycia sztucznej inteligencji w znacznie szerszych kręgach.

To proces, którego nikt nie zatrzyma. Pozostaje pytanie, jak to przełoży się na tempo wzrostu i wyniki spółek. AI powinna zmieniać nasze podejście do długofalowych perspektyw rynków.

– Coś co jest dziś drogie w efekcie euforii, jutro może być jeszcze droższe. Nie jest łatwo kupować wysoko wycenionych aktywów, ale dopóki nie jest absurdalnie drogo regularne inwestowanie umiarkowanych sum w najlepsze spółki może nie być złym pomysłem – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Geopolityka to taki temat, do którego rynki budzą się raz na jakiś czas i szybko o nim zapominają. Jednak wkrótce przed nami wyjątkowo istotne wydarzenie, to wybory na Tajwanie, zaplanowane na 13 stycznia, które będą miały wpływ na relacje chińsko-tajwańskie. Sondaże przedwyborcze za najbardziej prawdopodobny wariant uznają utrzymanie politycznego status quo.

Tajwan jest super istotny dla światowego rynku półprzewodników, koncern TSMC ma 58% udziałów rynkowych, gdy jego największy konkurent (Samsung) 12,4%.

– Chiny wydają się tanie, ale ryzyko inwestowania tam jest dość duże, a formą dywersyfikacji portfeli z myślą o geopolityce mogą być też metale szlachetne, nawet jeśli złoto nie jest dziś szczególnie tanie.

Ponad rok temu, na przełomie października i listopada, dominującą narracją była recesja i kryzys energetyczny w Europie. Na rynku dominował pesymizm. Obecnie jesteśmy dokładnie na drugim biegunie rynkowych nastrojów. Nie chodzi jedynie o poziom wycen, ale też scenariusz makroekonomiczny, który jest zakładany. Jest jak happy end w komedii romantycznej.

Wiele wątków w gospodarce w 2023 r. ułożyło się nad wyraz dobrze. Inflacja w świecie zachodnim spadała szybciej niż oczekiwano, a co więcej znikały z jej struktury sygnały mogące budzić obawy o jej uporczywość. Jednocześnie gospodarka oparła się spowolnieniu, które wydawało się nieuniknione. Nie dość, że konsumpcja nie spadła, PMI/ISM usług trzymają się solidnie, to jeszcze wzrosły wskaźniki optymizmu konsumentów.

– Pogoda makroekonomiczna obecnie jest naprawdę dobra, jednak nie wszystko musi nadal iść dobrze, tym bardziej warto obserwować napływające dane – komentuje trzeci z wybranych tematów ekspert XTB.

Fed wykonał nienajgorszą pracę w zakresie inflacji, szczególnie, że był dość mocno spóźniony. Inwestorzy czekają na pivot, obstawiają że Fed zdecyduje się już w marcu na pierwszą obniżkę stóp procentowych. Miękkie lądowanie, dezinflacja, cięcia stóp – w takich okolicznościach trudno nie obstawiać hossy.

Bardziej konserwatywni inwestorzy mają ten luksus, że mogą część środków „przechować” w ETFach rynku pieniężnego, bądź też krótkoterminowych obligacji.

Czy to będzie rok słabego dolara? Faktyczny pivot Fed, to zła wiadomość dla dolara. Natomiast to, czy amerykańska waluta będzie tracić nie jest przesądzone. Po pierwsze, makroekonomicznie Europa jest w gorszej sytuacji i tu presja na obniżki stóp może okazać się większa, bo większe jest ryzyko recesji. Ale przede wszystkim dolar słabo radzi sobie w scenariuszu szybkiego wzrostu gospodarczego. Weźmy na przykład lata 2016-2017 – przyspieszenie wzrostu po „chińskim kryzysie” i odsunięcie w czasie zacieśnienia przed Fed dały wtedy duży impuls do osłabienia dolara. Rynek ma obecnie nadzieję na podobny scenariusz (w zakresie przyspieszenia wzrostu), a wręcz go wycenia. Tym samym przynajmniej częściowo jest to już wycenione, a jednak jesteśmy po okresie potężnego zacieśnienia i scenariusz wzrostu może do końca się nie ułożyć. Tym niemniej dolar nie jest dziś na tyle tani, aby bezrefleksyjnie kupować go tylko i wyłącznie w kontrze do rynkowego optymizmu.

Dolar nadal nie jest specjalnie tani. Obecnie dyskontowany scenariusz, czyli miękkie lądowanie i cięcia stóp, to potencjalnie najgorszy scenariusz dla amerykańskiej waluty, która miałaby tracić podobnie jak na przełomie 2016/17.

Dodając jeszcze kwestię wyceny złotego. Jesteśmy trochę w takim miesiącu miodowym. Nowy rząd, KPO, klepanie się po… ramionach w Brukseli. Z drugiej strony perspektywy chronicznie wyższej inflacji niż u partnerów handlowych, które będą potęgować pojawiające się już przewartościowanie złotego. Prawda jest jednak taka, że średnioterminowo jedziemy na tym samym wózku globalnego wzrostu – jeśli 2024 faktycznie będzie rokiem przyspieszenia, dolar będzie tracić, a złoty zyskiwać i to ta globalna perspektywa będzie rozstrzygająca.

Dolar poniżej 4 złotych może wydawać się tani, ale bardzo tani jeszcze nie jest. Tak jak przy 5 złotych wydawał się skrajnie nieatrakcyjny, a powyżej 4,50 skłaniał do inwestowania w ETF-y zabezpieczone walutowo, tak teraz dominować powinien stosunek bardziej neutralny.

– Złoty jest lekko przewartościowany, podobnie jak przewartościowany jest dolar, ale to nie są jakieś ekstrema – komentuje piąty wątek rozmowy Przemysław Kwiecień z XTB. – Dla dolara najgorsze jest, gdy Fed tnie stopy procentowe i jednocześnie mamy dobre nastroje na rynkach, bo wówczas kapitał płynie od dolara w kierunku innych walut.

Fed i EBC sygnalizują koniec podwyżek, ale najgorsze dopiero przed nami

Masowe podwyżki stóp procentowych przez banki centralne spowolniły gospodarkę USA oraz strefy euro. Ostatnio Fed i EBC zasygnalizowały, że to koniec podwyżek. Amerykański bank centralny zrobił nawet krok dalej i wskazał na 3 obniżki stóp w 2024 roku. Rynek w pewnym momencie wycenił redukcję aż o 150 punktów bazowych, co w dużym stopniu jest przesadzone i być może niebawem będzie musiało dojść do redukcji tych zbyt optymistycznych założeń.

Grudniowy raport z rynku pracy USA nie wykazał większej słabości. Stopa bezrobocia nie wzrosła i utrzymała się na poziomie 3,7 proc. a zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym uplasowała się powyżej 200 tys. Pamiętajmy jednak, że polityka pieniężna działa z dużym opóźnieniem, więc najgorsze skutki masowych podwyżek kosztu pieniądza prawdopodobnie dopiero przed nami. W Stanach Zjednoczonych polityka fiskalna, która przez długi czas kompensowała hamujące skutki polityki pieniężnej kosztem eskalacji deficytów budżetowych, w tym momencie nie jest w stanie zapewnić pozytywnych bodźców. Dla gospodarki USA II kwartał może być trudnym okresem, kiedy to konsumenci oraz przedsiębiorstwa będą hamować swoje decyzje zakupowe. Jeśli chodzi o Europę ciężko sobie w tym momencie wyobrazić zauważalne ożywienie po słabej II połowie 2023 roku. Pozytywnym czynnikiem byłyby masowe obniżki stóp przez EBC, ale jak na razie na to się nie zapowiada.

Oczywiście jeśli koniunktura w USA będzie się zdecydowanie osłabiać a w Europie kondycja gospodarki będzie wciąż słaba i jednocześnie jeśli inflacja będzie się obniżać, obydwie instytucje rozpoczną cykl obniżek w 2024 roku. Po grudniowych posiedzeniach banków centralnych wynika, że Fed jest bliższy daty pierwszej redukcji. Kluczowe jednak będą prawdopodobnie dane za styczeń, które mogą być pewnego rodzaju punktem wyjścia do oceny aktualnej sytuacji.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Grupa Dom Development z mocną sprzedażą i rekordową liczbą mieszkań przekazanych nabywcom

Grupa Dom Development publikuje wstępne informacje o wynikach za IV kwartał i cały 2023 rok.

SPRZEDAŻ

  • Grupa Dom Development sprzedała w 2023 roku 3 906 lokali netto, tj. o 26% więcej niż w 2022 roku, kiedy sprzedaż netto wyniosła 3 093 lokale (bez segmentu PRS).
  • W samym IV kwartale 2023 roku Grupa sprzedała 980 lokali netto wobec 831 w IV kwartale 2022 roku (wzrost o 18% r/r), w tym 455 lokali w Warszawie, 275 w Trójmieście, 145 we Wrocławiu oraz 105 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (80 lokali) i Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (75) w Warszawie, Osiedle Synteza (38 lokali), Dynamika (36) i Doki (36) w Trójmieście, Osiedle Braniborska (40 lokali) i Osiedle Międzyleska (32) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (64 lokale) w Krakowie.

PRZEKAZANIA

  • W całym 2023 roku Grupa przekazała nabywcom rekordową liczbę 3 831 lokali wobec 3 666 lokali w 2022 roku.
  • W IV kwartale 2023 roku Grupa przekazała nabywcom 1 298 lokali (wobec 1 068 w IV kwartale 2022 roku), w tym 704 lokale w Warszawie, 193 w Trójmieście, 331 we Wrocławiu oraz 70 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za IV kwartał 2023 roku wpłynęły głównie przekazania w projektach: Apartamenty Ludwiki (408 lokali) i Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (190) w Warszawie, Konstelacja (67 lokali) i Las (46) w Trójmieście, Osiedle Chociebuska 11 (174 lokali) i Osiedle Zielna (133) we Wrocławiu oraz Górka Narodowa (70 lokali) w Krakowie.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Sytuacja na rynku mieszkaniowym w IV kwartale 2023 roku sprzyjała osiąganiu bardzo dobrych wyników sprzedaży przez deweloperów, którzy dysponowali odpowiednią ofertą. Należy do nich Grupa Dom Development.

Popyt na mieszkania utrzymywał się na wysokim poziomie, z rosnącym udziałem zakupów finansowanych kredytem hipotecznym, do czego istotnie przyczynił się program „Bezpieczny kredyt 2%”. W przypadku Grupy Dom Development, program ten pozytywnie wpłynął na sprzedaż lokali przede wszystkim w Trójmieście (w szczególności w takich lokalizacjach jak Rumia czy Pogórze k. Gdyni), a także we Wrocławiu i Krakowie. Na wysokim poziomie utrzymuje się także popyt o charakterze inwestycyjnym, o czym może świadczyć znaczący udział transakcji gotówkowych – stanowiły one 55% łącznej sprzedaży Grupy Dom Development w IV kwartale 2023 roku.

Silny popyt przyczynił się z kolei do dalszego wzrostu cen mieszkań, przy czym ceny rosły wolniej niż w poprzednich kwartałach ze względu na zwiększoną podaż.

Biorąc pod uwagę wysoki poziom sprzedaży mieszkań, Grupa Dom Development sukcesywnie uzupełnia swoją ofertę. W IV kwartale 2023 roku wprowadziliśmy do sprzedaży zarówno zupełnie nowe projekty, takie jak Osiedle Harmonia Mokotów w Warszawie, jak i kolejne etapy już realizowanych inwestycji, w tym: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód i Osiedle Przy Ryżowej w Warszawie, Osiedle Synteza i Osiedle Beauforta 2 w Trójmieście oraz Górka Narodowa w Krakowie.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym w kolejnych kwartałach będzie w znacznej mierze zależała od losów następcy programu Pierwsze Mieszkanie, który zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju i Technologii może ruszyć w połowie tego roku, w postaci programu Mieszkanie na start. W zależności od finalnych uregulowań związanych z kryteriami udzielenia planowanego wsparcia, wdrożenie tego rozwiązania pozwoli bardziej zdecydowanie planować nowe inwestycje, doprowadzając do większej równowagi na rynku, ustabilizowania wolumenu sprzedaży i cen nieruchomości. Z drugiej strony czynnikami wspierającymi popyt w średnim i długim terminie będą wciąż oczekiwany spadek inflacji i dalszy wzrost realnych wynagrodzeń” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development
Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development

„Grupa Dom Development bardzo dobrze funkcjonuje w obecnym otoczeniu makroekonomicznym. W 2023 roku umocniła swoją wiodącą pozycję rynkową w Polsce pod względem sprzedaży, osiągając wzrost o 26% r/r do 3 906 lokali netto. Jednocześnie przekazała nabywcom rekordową liczbę 3 831 lokali, tj. o 165 więcej niż w dotychczas rekordowym 2022 roku, kiedy przekazała 3 666 lokali. Przełoży się to pozytywnie na poziom rozpoznanych przychodów i wyniku finansowego Grupy za rok 2023.

Do naszych przewag konkurencyjnych należą m.in. duży, stale uzupełniany i zdywersyfikowany bank ziemi oraz wchodzący w skład Grupy wewnętrzni generalni wykonawcy – Dom Construction i Euro Styl Construction, co zapewnia stałą i wysoką jakość wykonania, terminową realizację wszystkich inwestycji, efektywność kosztową oraz osiąganie satysfakcjonujących marż” – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

Bloober Team zadebiutuje na GPW już 10 stycznia

Bloober Team, jeden z największych developerów gier z Polski, zadebiutuje 10 stycznia na Głównym Rynku GPW. Przeniesienie notowań akcji serii A, B, C, D i E spółki nastąpi bez emisji nowych akcji.

Debiut Bloober Team jest zwieńczeniem imponującego rozwoju spółki, która zdobyła uznanie zarówno wśród krytyków, jak i graczy. Popularność tytułów takich jak „The Medium” czy „Layers of Fear” przyczyniła się do dynamicznego wzrostu wartości spółki.

Nowa strategia spółki na lata 2023-2027 przewiduje dynamiczny rozwój z dotarciem do znacznie szerszej grupy odbiorców. Mocne fundamenty i ambitne plany nie uszły uwadze inwestorów i partnerów branżowych. Największym akcjonariuszem spółki został gigant branży gier – Tencent.

„Cieszymy się, że otwieramy w tym roku debiuty na warszawskiej giełdzie. To dla nas niezwykle symboliczne na wielu poziomach. Przejście na GPW jest dla nas naturalnym krokiem w rozwoju i poniekąd zwieńczeniem piętnastu lat ciężkiej pracy. Jesteśmy przekonani, że ta decyzja pozytywnie wpłynie na naszą pozycję na rynku oraz umożliwi nam efektywną realizację naszych długoterminowych planów” – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team.

Obecnie głównymi projektami, nad którymi pracuje spółka jest remake kultowej gry SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projekt C – gra oparta o własne IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive).

W ramach realizacji strategii 2nd party, w ramach której Bloober Team współpracuje z zewnętrznymi partnerami dostarczając horrorowe know-how powstaje m.in. projekt I. Gra VR zostanie stworzona we współpracy z Meta Platforms Technologies oraz Played With Fire na Oculus Quest, a jej premiera planowana jest na 2025 r. Pod koniec 2023 roku Bloober Team podpisał także umowę licencyjno-wydawniczą z amerykańską firmą Skybound (właściciela m.in. The Walking Dead i Invincible), na podstawie której polska spółka stworzy grę o kodowej nazwie R w oparciu o IP posiadane przez Skybound. Premiera projektu planowana jest na 2025 r.

Zarząd spółki odbył w ubiegłym tygodniu serię spotkań studyjnych w Los Angeles, a już wkrótce spotka się z partnerami branżowymi na DICE w Las Vegas. Rozmowy te związane są z realizacją strategicznych planów na lata 2023-2027, a część efektów ma być widoczna już w bieżącym roku.

Inflacja w Niemczech pod presją cen energii, bezrobocie w USA może wzrosnąć

W ciągu miesiąca inflacja w Niemczech wzrosła z 3,2% na 3,7%. Nie ma jednak powodów do niepokoju. Nadchodzi wzrost bezrobocia w USA. Indeksy koniunktury dla usług wyraźnie lepsze niż przemysłowe.

Odbicie cen za Odrą

W grudniu ceny za naszą zachodnią granicą znów rosły szybciej. Odbicie cen surowców energetycznych w grudniu przełożyło się negatywnie na wskaźnik wzrostu cen. Grudzień co prawda zakończył się finalnie spadkiem, ale przez dużą część miesiąca ropa sięgała 80 dolarów za baryłkę. Jednak nie to było głównym problemem. Rok temu rząd dał subsydium na koszty grzania domów. Obecny rok odwoływał się zatem nie do cen rynkowych a cen po interwencji rządowej. Stąd duży wpływ energii na zachowanie wskaźnika wzrostu cen. Dlatego też, wiedząc o tej specyfice, analitycy oczekiwali, że w grudniu ceny odbiją w górę, ale jest to jednorazowe wydarzenie i nie oczekują jego kontynuacji. Należy też pamiętać, że Niemcy używają bardzo dużo gazu w ogrzewaniu, a ten jest zdecydowanie tańszy niż rok temu, co amortyzuje brak wspomnianych dopłat w tym roku. Ten wzrost inflacji nie powinien mieć wpływu na tempo obniżek stóp przez EBC.

Dane z USA

Dane z amerykańskiego rynku pracy zaczynają sugerować, że jutro powinniśmy być świadkami wzrostu stopy bezrobocia z 3,7% na 3,8%. Wynika to z mniejszej liczby tworzonych miejsc pracy zarówno w sektorze pozarolniczym, jak i prywatnym. Teoretycznie po wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych tego jeszcze nie widać, ale trzeba pamiętać, że ten wskaźnik nie radzi sobie z długotrwałym bezrobociem. Jak ktoś traci prawo do zasiłku, to wypada z tych statystyk. Co to powoduje? USA bardzo mocno zwraca uwagę na ten wskaźnik, wydaje się, że jest on bardziej istotny niż w Europie. Rosnące bezrobocie przybliża nas do obniżek stóp procentowych. Wynika to z faktu, że niższe stopy procentowe to tańsze kredyty, a tańsze kredyty powinny pobudzić inwestycje.

Indeksy dla usług

Wczoraj poznaliśmy również odczyty indeksów PMI dla usług. Wypadły one w strefie euro lepiej od oczekiwań, uzyskując 48,8 pkt wobec oczekiwanych 48,1 pkt. Jest to już bardzo blisko ważnej granicy 50 pkt, rozdzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Ostatni wynik powyżej tej granicy miał miejsce w lipcu. Indeksy dla usług są przeważnie wyższe od tych przemysłowych. Z jakiegoś powodu menedżerowie w tej branży bardziej pozytywnie patrzą w przyszłość. Symbolicznie lepiej wypadł również wynik w USA. 51,4 pkt to obiektywnie już dobry wynik, aczkolwiek oczekiwania przekroczył o zaledwie 0,1 pkt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,
14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja CPI w strefie euro niższa niż konsensus

Inflacja CPI w strefie euro w grudniu wyniosła 2,9 proc. r/r w porównaniu z 2,4 proc. w poprzednim miesiącu. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (3,0 proc.). Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym się zatrzymał. Inflacja utrzymuje się w usługach, w ciągu miesiąca ceny wzrosły o 0,7 proc. Inflacja bazowa z kolei spada już kolejny miesiąc. W grudniu wyniosła 3,4 proc. r/r wobec 3,6 proc. r/r miesiąc wcześniej. Jest to pozytywny sygnał, że presja cenowa wciąż maleje.

Odczyt niewiele zmienia w kontekście działań EBC. Dane potwierdzają przewidywania EBC, co do ścieżki kształtowania się inflacji. O przyszłej polityce monetarnej będą decydować kolejne napływające dane z gospodarek strefy euro. EBC pozostaje jeszcze w trybie pauzy i częściowo studzi oczekiwania, co do szybkich obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rzetelność w reklamie a kara dla T-Mobile: kluczowe wybory w komunikacji reklamowej

Ostatnie decyzje Prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumenta w sprawie spółki T-Mobile Polska s.a. i ich konsekwencje w kontekście naruszenia przepisów dotyczących promocji „1200 GB za darmo przez rok” stanowią punkt wyjścia do zrozumienia powagi dezinformacji w reklamie. Organ nałożył bowiem ponad 25 mln złotych kary pieniężnej na giganta technologicznego za stosowanie reklam oferty pre-paid „1200 GB za darmo przez rok” na bilbordach, citylightach na przystankach komunikacji miejskiej, w bankomatach i na terminalach płatniczych, w języku polskim i ukraińskim [1] od lutego 2022 r. do marca 2023 r. Zgodnie z decyzją UOKiK, obietnica darmowych gigabajtów była daleka od rzeczywistości. Zmusza to do refleksji nad etyką reklamową oraz jej wpływem na odbiorców w erze cyfrowej. [1: 1200 GB za darmo przez rok od T-Mobile? Ani za darmo, ani 1200 GB – Informacja Prezesa UOKIK [online:] https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=20204 ]

Reklamy T-Mobile wyróżniały się swoją prostotą, chwytliwym hasłem oraz wyrazistymi kolorami, co pozwoliło im skutecznie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów w miejskim zgiełku. Niemniej UOKiK jednoznacznie zauważył, że choć obietnica „1200 GB za darmo przez rok” sugerowała jednorazowy pakiet danych na rok, to faktyczna oferta zobowiązywała konsumentów do comiesięcznego doładowania konta o minimalną kwotę 35 zł, w zamian za 100 GB. W rzeczywistości więc oferta była ukrytym „ratalnym” systemem, który po roku składał się na kwotę 420 zł, całkowicie przeczącym pojęciu „za darmo”. Kluczowe informacje na temat warunków promocji były mało widoczne – często umieszczone w niewielkiej czcionce na końcu reklamy lub nawet zupełnie pomijane (w zależności od nośnika).

UOKiK w swojej decyzji [2] odwołał się do psychologicznych mechanizmów wykorzystanych w treści reklamy, takich jak efekt zakotwiczenia, procesy poznawcze oraz do psychologi percepcji, w tym techniki eyetrackingu. Czego więc unikać w przekazie reklamowym? [2: Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Kosumentów z 27 grudnia 2023 r., sygn. akt DOZIK-6.610.2.2022.MP]

Oczywiście, kluczowym celem przekazu reklamowego jest przyciągnięcie uwagi i zainteresowania konsumenta i skłonienie do zakupu reklamowanej usługi lub produktu. Jednak nieuczciwe praktyki, takie jak celowe ukrywanie istotnych informacji dotyczących reklamowanego produktu czy usługi, są niedopuszczalne.

Hasło „za darmo” wykorzystuje silne mechanizmy psychologiczne: konsumenci i konsumentki mogą zachowywać się nieracjonalnie w obliczu możliwości otrzymania czegoś za darmo. To może wynikać z lęku przed utratą danej korzyści. W konsekwencji hasła reklamowe odwołujące się do możliwości otrzymania czegoś „za darmo” w silny sposób oddziałują na adresatów. Organ powołał się tu na tzw. efekt zakotwiczenia – proste i chwytliwe hasło obiecujące coś „za darmo” miało za zadanie „zakotwiczyć się” w umysłach konsumentów i wzbudzić ich zainteresowanie.

Reklama T-Mobile została przy tym dodatkowo zaprojektowana z myślą o czytania w ruchu – wyrazisty kolor tła, krótkie, lapidarne hasło, dodatkowo zawierające zwrot „za darmo”, który wzbudza ciekawość i tym bardziej przyciąga uwagę konsumenta. Informacja dotycząca mechanizmu promocji (legal) była zaś zawarta na samym dole – tam, gdzie ludzki wzrok pada na końcu (albo w ogóle, jak w ruchu). Zgodnie z regułami eyetrackingu, najpierw odbiorca spostrzega bowiem środek plakatu (gdzie było wielkie hasło „1200 GB za darmo przez rok”). Następnie przesuwa wzrok kolejno w: lewy górny róg, prawy górny, lewy dolny, a na końcu prawy dolny. Na ostatni róg pada najmniej spojrzeń.

W przypadku reklam T-Mobile dodatkowo rozmiar zastosowanej czcionki sprawiał, że ta informacja była w zasadzie niewidoczna dla konsumenta – Różnice w rozmiarze czcionek poszczególnych elementów reklamy były bardzo duże.

Zatem jeśli hasło główne jest wykonane dużą czcionką, a informacja legal jest wykonana niewielką czcionką, co sprawia że z odległości odbierania reklamy jest ona dla konsumenta niewidoczna, to tak jakby tej informacji nie było w ogóle. Podobnie może manipulować komunikat, w którym legal został umieszczony w mało widocznym miejscu.

Rolą konsumenta nie jest bowiem śledzenie i wykrywanie „nieścisłości” w otaczających go reklamach. Tym bardziej, że ilość czasu, jaką konsument poświęca reklamie, jest minimalna. W przypadku T-Mobile konsumenci mieli styczność z reklamą w drodze do szkoły lub pracy, często w pośpiechu, gdy zdolność percepcji jest ograniczona. Zatem sposób, w jaki odbierali te reklamy, można opisać jako „omiatanie” ich wzrokiem. Podobnie bywa w krótkich reklamach telewizyjnych czy radiowych. Z tego też powodu konsumenci często nie mają fizycznej możliwości szczegółowej analizy przekazu reklamowego, w związku z czym mają prawo oczekiwać, że prezentowane mu oferty reklamowe będą uczciwe i bez tzw. „haczyków”.

UOKIK podkreślił, że hasło „1200 GB za darmo przez rok” mogło wpływać na konsumentów w ten sposób, że wzbudzając lęk przed utratą darmowych gigabajtów, motywowało ich do zawarcia umowy na warunkach, które nie były rzetelnie i uczciwie przedstawione. Gdyby konsument zdawał sobie sprawę, że zamiast obiecanych 1200 GB za darmo przez rok, otrzyma co miesiąc pakiet 100 GB za 35 zł, mógłby nie zdecydować się na skorzystanie z promocji.

Równie istotny jest wpływ reklamy na postrzeganie atrakcyjności T-Mobile jako przedsiębiorcy oferującego „darmowe” korzyści. Reklama wywołuje bowiem nie tylko bezpośrednie korzyści, ale także benefity długofalowe związane z budową dobrego wizerunku marki, co w dalszej perspektywie również może wpływać na decyzję przeciętnego konsumenta (jego skłonności do wyboru produktów marki T-Mobile spośród innych produktów), stąd też kluczowe jest aby przekaz otrzymywany przez konsumenta odpowiadał prawdzie, co – jak wskazał UOKIK – w analizowanej sprawie nie miało miejsca.

Reklama to sztuka przekonywania, ale też musi być oparta na uczciwości i przejrzystości. Przykład reklamy T-Mobile pokazuje, jak łatwo można manipulować przekazem. Karę nałożoną przez UOKiK na giganta telekomunikacyjnego można przy tym traktować jako sygnał dla całej branży: czy reklamodawcy zrozumieją, że przejrzystość i rzetelność w przekazie reklamowym to klucz do zaufania klientów, czy też będą nadal stawiać na chwytliwe, lecz mylące hasła?

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej „Chałas i Wspólnicy”

[1] 1200 GB za darmo przez rok od T-Mobile? Ani za darmo, ani 1200 GB – Informacja Prezesa UOKIK [online:] https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=20204 
[2] Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Kosumentów z 27 grudnia 2023 r., sygn. akt DOZIK-6.610.2.2022.MP

GfK: Na przestrzeni roku nastroje konsumenckie w Polsce mocno w górę

W grudniu 2023 r. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce nieznacznie spadł, do poziomu -3 jednostek. Jednak na przestrzeni całego roku wskaźnik znacząco wzrósł. W styczniu znajdował się 13 kresek na minusie, zaś w marcu aż 17 punktów poniżej „neutralnego” poziomu. Od maja nastroje mocno się ustabilizowały i ten trend utrzymał się do końca roku. Takie dane płyną z Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK– An NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w grudniu 2023 r. wyniósł -3 punkty, co oznacza spadek o 1,7 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca. Kluczowy pozostaje jednak długoterminowy trend barometru, który od maja 2023 r. utrzymuje się na bardzo zbliżonym poziomie. Wcześniej wskaźnik notował bardzo silne, nawet kilkunastopunktowe wahania w skali miesiąca.

Równolegle, nieznaczną poprawę nastrojów konsumenckich można zauważyć dla średniej unijnej, gdzie uśredniony wynik wzrósł w relacji do poprzedniego miesiąca o 1,5 punktu wynosząc -16, a więc o 13 jednostek mniej niż w Polsce.Nastroje konsumenckie GfK_wykres_12_2023

Dane GfK – An NIQ Company wskazują, że w grudniu. kluczowe parametry barometru nieco się pogorszyły, z jednym wyjątkiem – mowa o przyszłej sytuacji gospodarczej kraju, na którą Polacy zapatrują się nieco bardziej optymistycznie niż w przed miesiącem. Wyraźnie gorzej niż w listopadzie wypadła za to ocena bieżącej i przyszłej kondycji domowych budżetów. I to właśnie te rubryki zaważyły o tym, że barometr, zamiast zbliżyć się do zera, nieznacznie się od niego oddalił.

Silny wpływ na ujemny wynik barometru mają wciąż utrzymujące się obawy społeczeństwa związane z potencjalnym wzrostem cen oraz załamaniem na rynku pracy. Aż 82 proc. badanych spodziewa się, że ceny w najbliższych miesiącach będą rosnąć, przy czym większość jest zdania, że tempo wzrostu będzie podobne lub mniejsze niż dotychczas. Jednocześnie 1/3 Polaków obawia się, że w najbliższych 12 miesiącach stopa bezrobocia w kraju wzrośnie.

– Gdy w listopadzie barometr otarł się o zero, większość analityków i ekonomistów spodziewała się nieuchronnego wyjścia „na plus” wraz z końcem roku. Przyjemna, pozytywna atmosfera Świąt i nadchodzącego Nowego Roku, sprzyjająca rosnącej konsumpcji, okazała się jednak niewystarczająca. Zmiana polityczna w naszym kraju jednych cieszy, innych martwi. Inflacja dalej jest zbyt duża, aby udało się szybko zbliżyć do zera. Do wysokich poziomów barometru sprzed pandemii jeszcze wiele brakuje. Czy to jednak powód do zmartwień? Niekoniecznie, zwłaszcza jeśli spojrzymy na to jak olbrzymi wzrost nastroje konsumenckie dokonały na przestrzeni roku oraz jak mocno wynik Polski wyprzedza dziś średnią unijną. Utrzymanie tego poziomu zadowoli cały rynek, a już na pewno detalistów i producentów – mówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK An NIQ Company.

W grudniu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 8-13 grudnia 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

EUR/USD: inflacja strefy euro i raport NFP zdecydują o kierunku kursu

Dziś o kursie EUR/USD będzie decydować wynik inflacji ze strefy euro a w szczególności miesięczny raport na temat kondycji amerykańskiego rynku pracy. EBC oraz Fed z dużym prawdopodobieństwem zakończyły cykl podwyżek stóp procentowych. Aktualnie trwają zakłady, który bank centralny jako pierwszy rozpocznie ruch w przeciwną stronę.
Zarówno w przypadku EBC, jak i Fed, rynek znacznie przyspieszył swoje oczekiwania dotyczące obniżki stóp. Dziś głównym pytaniem dla EURUSD jest to, czy dane potwierdzą te oczekiwania.

Dzisiejszy wzrost grudniowej inflacji w strefie euro nie powinien zbytnio dziwić. Będzie to wynikać z faktu, że ceny energii gwałtownie obniżyły się w grudniu 2022 roku, stąd będzie wynikać to prawdopodobne podbicie wskaźnika HICP. Wczoraj poznaliśmy wynik dla Niemiec. Tam inflacja wzrosła z 2,3 proc. do 3,8 proc. (HICP) oraz z 3,2 proc. do 3,7 proc. (CPI) w ujęciu rok do roku. Dzisiejsze dane nie powinny spowodować, że rynek znacząco zrewiduje swoje oczekiwania. Wydaje się, że dopiero dane za styczeń będą istotniejsze dla EBC. Wiele przedsiębiorstw dostosowuje swoje ceny na początku roku. Dlatego też kolejna publikacja CPI/HIPC będzie prawdopodobnie miała większy wpływ na zmienność rynkową, bo będzie pewnego rodzaju punktem wyjścia. Jeśli spadek inflacji do poziomu docelowego potrwa dłużej, EBC prawdopodobnie obniży stopy później, co byłoby pozytywnym sygnałem dla euro. Obecnie oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych mogą niebawem wymagać pewnej korekty.

Termin startu obniżek jest tak samo istotny dla Rezerwy Federalnej. W przypadku danych z USA, rynek oprócz inflacji obserwuje rynek pracy. Doskonale wiemy, że Fed ma podwójny mandat i oprócz dbania o stabilność cen ma za zadanie także kontrolować zatrudnienie. Dziś mamy pierwszy piątek miesiąca, zatem tradycyjnie poznamy raport NFP. Wczorajszy ADP zaskoczył wyższym wynikiem, ale to nie oznacza od razu, że oficjalne dzisiejsze dane również będą lepsze. Prognozy wskazują wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym na poziomie 175 tys. i zmianę stopy bezrobocia z 3,7 proc. do 3,8 proc. Cały czas jednak wynik powyżej 100 tys. wskazuje, że rynek pracy jest w dość dobrej kondycji. Moim zdaniem dopiero spadek poniżej tego poziomu mógłby w większy sposób wpłynąć na zmienność rynkową. Tak czy inaczej gorsze dane z 14:30 będą osłabiać USD. O skali deprecjacji będzie decydować wielkość negatywnego zaskoczenia.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

W 2024 r. Polacy chcą ograniczyć zbędne wydatki i oszczędzać więcej

Polacy sceptycznie podchodzą do noworocznych postanowień. Jak wynika z Barometru Providenta, dotrzymać ich zamierza niecałe 30 proc. Zdecydowanie ważniejsze są dla nas realne założenia dotyczące finansów. Zaledwie 17,8 proc. respondentów przyznaje, że nie ma żadnych planów dotyczących finansów osobistych w 2024 r.

Wśród Polaków znajdziemy niemal tylu finansowych optymistów, co pesymistów. Z badania wynika, że 42 proc. respondentów oczekuje poprawy swojej sytuacji materialnej w nadchodzącym roku. Niewiele większy odsetek, bo 44,2 proc. deklaruje, że 2024 r. będzie dla nich gorszy pod względem finansowym. Nie dziwi więc, że Polacy bardzo poważnie traktują temat planowania wydatków na nowy rok.

Zaplanować budżet

Nieco ponad połowa Polaków już teraz zakłada, jakie największe wydatki będą ich czekać w 2024 roku.

– Wcześniejsze myślenie o wydatkach to domena grupy w wieku 25-54 lat. Wśród nich założenia odnośnie najważniejszych pozycji przyszłorocznego budżetu ma już około 55 proc. respondentów. Jeśli spojrzymy na najmłodszych oraz osoby w wieku 55+ ten odsetek nie przekracza połowy – komentuje Karolina Łuczak, Rzeczniczka Prasowa Provident Polska.

Najpopularniejszym wydatkiem uwzględnianym w budżetach na przyszły rok są wyjazdy wakacyjne. Wskazało je niemal 39 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się remont mieszkania lub domu, który zaplanowało 35,1 proc. ankietowanych. Podium zamykają codzienne wydatki, takie jak rachunki czy koszt zakupów – aż co trzeci Polak, robiący założenia dotyczące kosztów życia – już w tym momencie uwzględnia je w swoim budżecie.
Planowane wydatki w dużej mierze zależą od wieku respondentów. Niemal połowa badanych w wieku 45-54 lata uważa, że ich budżet na 2024 r. znacząco obciąży remont mieszkania lub domu. Respondenci z pokolenia Z częściej niż starsi ankietowani spodziewają się kosztów związanych z zakupem samochodu (22,1 proc. vs 12,4 proc. wśród ogółu badanych) oraz eventów, świąt i uroczystości rodzinnych (18,6 proc. vs 8,6 proc.)

– W ramach badania zapytaliśmy także Polaków, jak planują sfinansować najbardziej obciążający wydatek zaplanowany na 2024 r. – mówi Karolina Łuczak. – Niemal połowa, bo 45,5 proc. respondentów deklaruje, że sięgnie do oszczędności, a 30,1 proc. sfinansuje go z bieżących dochodów. Cześć badanych planuje zwrócić się o pomoc do instytucji finansowej – 8,7 proc. zamierza dokonać zakupu na raty, a 6,3 proc. weźmie kredyt lub pożyczkę w banku – dodaje.

Finanse wpisane do kalendarza na 2024 r.

Wśród planów finansowych, które Polacy zamierzają wdrożyć w 2024 r. zdecydowanie najpopularniejszym jest ograniczenie zbędnych wydatków – deklaruje tak aż 45,3 proc. badanych. Aż 27,3 proc. ankietowanych za cel stawia sobie utrzymanie swojej aktualnej sytuacji materialnej, a 21,4 proc. respondentów chce spłacić zadłużenie. Co piąty badany zamierza dokładnie planować swój budżet. Niewiele mniejszy odsetek optuje za dodatkowym źródłem dochodu oraz zakupami na wyprzedażach.

– Planując budżet lubimy stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Aż 42,5 proc. badanych deklaruje, że w nowym roku zamierza oszczędzać więcej niż w poprzednim – podkreśla Karolina Łuczak. – Warto zauważyć, że to najmłodsi respondenci mają największą determinację, by zmienić swoje postawy. Celem aż 80 proc. z nich jest oszczędzanie większych sum niż w 2023 r.

Gdzie Polacy szukają oszczędności? Do wydatków, które planują ograniczyć w 2024 r. należy jedzenie na mieście lub na wynos (wskazane przez 42,7 proc.), rozrywka i kultura (29,7 proc.) oraz oszczędności w domu jak np. rachunki (26,6 proc.). Co czwarty ankietowany chce oszczędzić na wyjazdach urlopowych czy zakupach odzieżowych.

Postawienia? Nie, dziękujemy

Polacy lubią planować, nie są jednak entuzjastami postanowień noworocznych. Aż 70,8 proc. badanych nie robiło żadnych postanowień na 2024 r. Pozostali najczęściej skupiali się na kwestiach zdrowia (57,3 proc.), sprawności fizycznej (48 proc.), finansów (31,1 proc.), rozwoju osobistego (31 proc.) oraz zmian w diecie (30,5 proc.).

– Jedyną grupą wiekową, w której odsetek osób robiących postanowienia przekracza 50 proc. są osoby w wieku 18-24 lat. Dla młodych najważniejszymi kwestiami są finanse, wskazane przez niemal 45 proc. oraz rozwój osobisty, który znalazł się w deklaracjach 43,3 proc. ankietowanych z tej grupy – komentuje Karolina Łuczak.

O badaniu:

Barometr Providenta to cykliczne badanie Polaków, które pozwala na lepsze rozumienie zachowań i decyzji finansowych konsumentów. Badanie zostało zrealizowane przez Danae sp. z o.o. metodą CAWI na próbie N=1000 dorosłych Polaków, w grudniu 2023 r.

Inflacja CPI w Polsce niższa niż konsensus rynkowy

Inflacja CPI w grudniu wyniosła 6,1 proc. r/r. Odczyt okazał się niższy niż konsensus rynkowy (6,5 proc.) i niższy niż miesiąc wcześniej (6,6 proc.). W ujęciu miesięcznym wskaźnik wzrósł o 0,1 proc. Koniec roku przyniósł najniższy odczyt inflacji od września 2021 r. Inflacja bazowa także spadła, w okolice 7 proc.

Odczyt jest pozytywną niespodzianką, jednak nie wydaje się, żeby mocno wpłynął na działania RPP. Do powrotu inflacji do celu jeszcze długa droga. Początek roku może przynieść dalsze hamowanie wskaźnika, jednak już w drugiej połowie roku możemy doświadczyć kolejnych wzrostów. Dużo będzie zależeć od dalszych decyzji administracyjnych, tempa oczekiwanego ożywienia i wzrostu płac.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek tworzyw sztucznych w 2024 roku. Spełnienie wymagań GOZ kluczowe dla branży

W obliczu rosnącej produkcji tworzyw sztucznych, która może osiągnąć 1 miliard ton rocznie do 2050 roku, wyzwania zrównoważonego rozwoju stają się coraz bardziej palące. Fundacja Ellen MacArthur alarmuje, że bez odpowiedzialnego wykorzystania i lepszego recyklingu materiałów, cel Unii Europejskiej dotyczący pierwszego klimatycznie neutralnego kontynentu może nie zostać osiągnięty. Kluczową rolę w tej przemianie odgrywa projektowanie opakowań z myślą o recyklingu, pozwalające na śledzenie ich wpływu na środowisko i promujące gospodarkę o obiegu zamkniętym. Co to oznacza dla branży producentów tworzyw sztucznych? Co będzie kluczowe w nadchodzącym roku?

Do 2030 roku Unia Europejska chce, żeby wszystkie opakowania plastikowe nadawały się do recyklingu, a do 2025 jednorazowe butelki trzeba będzie produkować z udziałem co najmniej 25% recyklatów. Według raportu Ellen MacArthur Foundation, produkcja tworzyw sztucznych w ciągu następnych 10 lat wzrośnie aż o 40%. To szansa, by materiały opakowaniowe, które mają trafić do obiegu w ciągu kolejnych dwóch dekad produkować odpowiedzialnie. Nie zadzieje się to bez systemu zaprojektowanego w taki sposób, by spełniać wymagania gospodarki o obiegu zamkniętym.

Projektowanie pod recykling

Światowa produkcja tworzyw sztucznych wzrosła o 4% do ponad 390 mln ton w 2021. Projektowanie opakowań pod kątem recyklingu jest najbardziej pożądanym kierunkiem i kluczowym, żeby spełnić wymagania obiegu zamkniętego. Wyznaczniki tego procesu to przede wszystkim śledzenie całego łańcucha wartości. Pomaga to określić rzeczywisty wpływ opakowania na środowisko na podstawie zweryfikowanych danych i sprawdzić czy materiał opakowaniowy rzeczywiście jest neutralny klimatycznie. W ten sposób można zaprojektować cały cykl życia opakowania – od pochodzenia surowca, przez wykorzystanie energii odnawialnej w produkcji, czy wybór środka transportu. A na końcu mieć pewność, że opakowanie jest zgodne z normami recyklingu.

Projektowanie pod recykling powinno być punktem startowym w produkcji każdego opakowania z tworzyw sztucznych. Co jednak ważne – to proces, który nawet najdokładniej zaprojektowany przez producenta nie przyniesie wymiernych korzyści, jeśli otoczenie systemowe nie będzie sprzyjało pełnemu przejściu na obieg zamknięty – podkreśla Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Efektywny system kaucyjny

Regulacje unijne są pokłosiem zmapowanych przez wspólnotę wyzwań – zwłaszcza związanych z finansowaniem i technologią przetwarzania odpadów. Dlatego z coraz większą determinacją dąży się do tworzenia ustawodawstwa, które obliguje cały rynek opakowań do dążenia do gospodarki o obiegu zamkniętym. Bo co warto podkreślić – tworzywa sztuczne doskonale nadają się do tego, żeby ten system stworzyć.

Pierwszym z brzegu przykładem jest butelka PET, którą można z powodzeniem przetwarzać wiele razy, jest lżejsza niż opakowania z innych surowców, przez co wygodniejsza w transporcie, a proces jej produkcji i przetwarzania ogranicza emisję CO2 względem alternatywnych materiałów opakowaniowych. Co jednak ważne – nie może ona trafiać bezpośrednio do środowiska – musi być odpowiednio zbierana i przetwarzana. System kaucyjny to duża szansa dla tego surowca.

Jak pokazał przykład Litwy – system kaucyjny może być skuteczny. Dzięki wprowadzonemu w 2016 roku systemowi kaucyjnemu do USAD, litewskiego operatora kaucji, trafia 92% butelek PET, 93% puszek oraz 85% opakowań szklanych objętych systemem kaucyjnym. Co więcej – przeprowadzone badania wskazały, że cały system działa motywująco dla obywateli. Według przeprowadzonego sondażu 97% konsumentów w kraju zadeklarowało, że system kaucyjny jest niezbędny, a 95% zauważyło znaczną redukcję skali zaśmiecenia. Wysoka efektywność systemu ma miejsce również w innych krajach – w Niemczech zwrot opakowań odbywa się na łącznym poziomie 97% (system obejmuje: butelki plastikowe, szklane i puszki), w Finlandii 93% (system obejmuje: plastik, metal i szkło), a w Holandii 95% (system obejmuje plastik).

W Polsce pod koniec listopada opublikowano rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska, w którym określono wysokość kaucji doliczonej do opakowań – 50 gr. Według rządowych wytycznych system ma ruszyć w 2025 roku. Co ciekawe – w Dyrektywie Single-Use Plastic wymaga się, by w 2025 roku jednorazowe butelki PET do napojów zawierały 25% recyklatu, a od 2030 roku – 30% bez względu na rodzaj tworzywa. Wiele podmiotów z branży tworzyw sztucznych widzi w tym poważne Żeby osiągnąć założone przez Wspólnotę cele nie możemy pozostać na poziomie niespełna 10% recyklingu tworzyw sztucznych, jak obecnie. Mamy 2023 rok – już za dwa lata powinniśmy zrealizować pierwsze cele, a jeśli chodzi o system kaucyjny – to poza wysokością kaucji trwają jeszcze rozmowy, w jaki sposób efektywnie go zorganizować – zaznacza Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Większy udział recyklatów w produkcji

Unijne cele w zakresie wykorzystania recyklatów w produkcji opakowań z tworzyw sztucznych będzie trzeba spełnić już w 2025 roku. To oznacza, że zostaje bardzo niewiele czasu, by zwiększyć możliwości krajowego systemu pozyskiwania surowców do powtórnego przetworzenia. Co jednak warte podkreślenia już teraz odzyskuje się do dalszego przetwarzania wysokiej jakości surowce, z których tworzy się materiały opakowaniowe. Robi się to jedynie na dość niesatysfakcjonującym poziomie.

Wskazuje się, że oficjalnie poziom recyklingu tworzyw sztucznych w Polsce wynosi od 27 proc. (wg. danych fundacji PlasticsEurope) do nieco ponad 30 proc. (wg. danych agend rządowych), ale poziom realnego recyklingu nie przekracza 10 proc. Biorąc pod uwagę wszystkie niuanse cenowe na tym rynku, w roku 2021 polscy recyklerzy przetworzyli ok. 400 tys. ton odpadów z tworzyw. Tymczasem, w tym samym okresie na polski rynek wprowadzono ok. 4 mln ton pierwotnych tworzyw. Reszta odpadów z tworzyw zostaje spalona albo ląduje na wysypiskach śmieci.

To, co wymieniliśmy jako ostatni trend, tak naprawdę powinno znaleźć się na pierwszym miejscu. Jednak, żeby móc pozyskiwać satysfakcjonujący poziom recyklatów, które będziemy mogli wykorzystać w produkcji opakowań z tworzyw sztucznych, potrzebujemy stworzyć całą ramę systemową, która pozwoli nam to zrobić. Jedno jest pewne – wykorzystanie pełnego potencjału materiałów opakowaniowych z tworzyw sztucznych zależy od całego ekosystemu – podsumowuje Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce.

Rolnicy z coraz większymi długami. Wolniej je też spłacają

Na koniec trzeciego kwartału ub.r. w Krajowym Rejestrze Długów było o prawie 4% mniej rolników – przedsiębiorców niż rok wcześniej. Z kolei według Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, o ponad 2% spadła rdr. liczba dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Bazując na danych z ww. podmiotów, można zauważyć, że rdr. wzrosło zadłużenie wymienionych grup, odpowiednio o 5,8% i 0,2%. Natomiast w przypadku średnich kwot długów widać wzrosty rok do roku o 10% i blisko 2,5%. Według ekspertów, dalsze prognozy nie napawają optymizmem. W najbliższym czasie rolnicy mogą mieć jeszcze większe trudności w ww. zakresie.  

Mniej dłużników, ale za to są większe kwoty

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD), na koniec trzeciego kwartału ub.r. w tym rejestrze było 3,7 tys. rolników – przedsiębiorców zajmujących się uprawą roli i hodowlą zwierząt. To o 3,8% mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich 3,9 tys. Natomiast w przypadku Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, o 2,1% spadła rdr. liczba dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Na koniec września ub.r. było ich 1,6 tys. (dokładnie 1563). Rok wcześniej odnotowano 1,6 tys. (1597).

– Dane te mogą wskazywać, że problemy dotyczą tylko wybranych kierunków produkcji, a nie całego rolnictwa. Wiele gospodarstw otrzymało bezpośrednie lub pośrednie wsparcie w związku z COVID-19 czy wojną, co zmniejszyło presję na zaciąganie kredytów. Dodatkowo, zadłużonych rolników może ubywać z powodu procesów koncentracji zachodzących w rolnictwie i spadku liczby gospodarstw rolnych w Polsce. Nie bez znaczenia jest tu niechęć do zadłużania się przy tak wysokich stopach procentowych – komentuje dr hab. Mariusz Hamulczuk z Katedry Ekonomii Międzynarodowej i Agrobiznesu w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Jak stwierdza dr inż. Agnieszka Ginter z Wydziału Nauk Rolniczych na Uniwersytecie w Siedlcach, spadki liczby dłużników są niewielkie. Natomiast w myśl ekonomii postulatywnej, zarysowana tendencja zmian jest w pożądanym kierunku i wskazuje na poprawę. Zdaniem ekspertki, sytuację z zadłużonymi rolnikami należy postrzegać jako niepokojącą, szczególnie w małych gospodarstwach. Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na obecnie trudne do przewidzenia uwarunkowania produkcji rolnej, w tym geopolityczne, które niekorzystnie wpłynęły na rynek rolny. Najważniejsza w kwestii zadłużenia jest jego obsługa, czyli zdolność rolników do terminowego regulowania należności.

– W mojej ocenie, prezentowane dane z rejestrów nie oddają rzeczywistych problemów finansowych, ponieważ sytuacja rolników jest dużo gorsza. Wielu z nich ma długi, ponieważ produkcja jest nieopłacalna i związana z licznymi ryzykami, na które oni nie mają wpływu. Mowa tu choćby o cenach skupu. W efekcie wytwórcy nie uzyskują nawet pokrycia wyłożonych środków finansowych na uruchomienie produkcji. Ponadto, w KRD umieszczani są dłużnicy, którzy zaciągnęli zobowiązania w firmach mających podpisane umowy z Biurami Informacji Gospodarczej – analizuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny specjalizujący się w sektorze rolnym.

Według danych KRD, na koniec III kwartału ub.r. zadłużenie rolników – przedsiębiorców wyniosło blisko 274 mln zł. To o 5,8% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy było na poziomie prawie 259 mln zł. Natomiast z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że rdr. wzrosła o 0,2% kwota zaległości dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Ostatnio wyniosła ona prawie 516 mln zł, a rok wcześniej – blisko 515 mln zł.

– Te dane potwierdzają pogorszenie koniunktury, co wynikało m.in. z badania opinii rolników przeprowadzonego przez GUS. W czerwcu ponad 50% tych respondentów wskazało, że ich ogólna sytuacja pogorszyła się w ciągu minionego półrocza. Natomiast, w mojej opinii, nie jest to bardzo silne nominalne pogorszenie sytuacji, biorąc pod uwagę ujęcie realne i panujące w Polsce trendy inflacyjne, tzn. wzrost cen nawozów, energii czy sprzętu używanego do produkcji – mówi dr hab. Hamulczuk.

Długi pod lupą i wizja problemów

Na koniec września ub.r. w KRD średnie zadłużenie rolnika – przedsiębiorcy wyniosło 73,4 tys. zł. To o 10% więcej niż rok wcześniej, kiedy mowa była o 66,7 tys. zł. Z kolei z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że średnia kwota zaległości wzrosła rdr. o 2,4% w kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. W statystykach z końca III kwartału ub.r. widzimy 329,9 tys. zł, a rok wcześniej – 322,7 tys. zł. Radca prawny Adrian Parol podkreśla, że na ww. wyniki wpływ ma znaczący wzrost kosztów produkcji w ostatnich miesiącach, co jest związane z wysoką inflacją. Jak zaznacza ekspert, ceny skupu poszły w górę, ale rolnicy i tak nie otrzymują za swoją pracę ekwiwalentnego wynagrodzenia.

– Mamy wzrost zadłużenia, w ujęciu nominalnym, przy jednoczesnym spadku liczby zarejestrowanych zadłużonych. To może wskazywać, że w rejestrach zostali ci dłużnicy, którzy mieli większe zadłużenie i mogą mieć kłopoty z jego spłacaniem – analizuje ekspertka z Uniwersytetu w Siedlcach.

Z danych KRD także wynika, że na koniec III kw. ub.r. statystyczny rolnik – przedsiębiorca z tego rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań średnio 955 dni. Natomiast rok wcześniej było to 795 dni. Jak stwierdza dr inż. Agnieszka Ginter, dane te wskazują na brak płynności finansowej producentów rolnych. Ich kontrahenci spóźniają się z zapłatą za towary, co ma miejsce w praktyce gospodarczej. Spadek dochodów rolniczych oznacza mniejsze możliwości wywiązywania się z zobowiązań, zwłaszcza długoterminowych. Według ekspertki, wydłużenie tego okresu jest niepokojące, ale nie wydaje się zaskakujące. Należy przypuszczać, że spłata zobowiązań stanie się coraz większym problemem dla rolników. Może to spowodować spiralę nadmiernego zadłużania się.

– Sytuacja w rolnictwie może ulec drobnej poprawie. Perspektywy zmian koniunktury ogólnie wydają się być nieco lepsze. A z reguły to powoduje wzrosty inwestycji i zadłużenia. Główną determinantą zwyżek zadłużenia są jednak spadki stóp procentowych, a za tym idzie wzrost dostępności kredytów i skłonności gospodarstw rolnych do ich zaciągania. Zatem może zwiększyć się zarówno liczba zadłużonych rolników, jak i średnia kwota zadłużenia – prognozuje ekspert z SGGW w Warszawie.

W opinii dr inż. Ginter, sytuacja w rolnictwie nie napawa optymizmem. Długi i okres ich spłaty mogą ulegać zwiększeniu. Nie jest też wykluczone, że rolnicy, w obliczu braku środków finansowych, będą podejmować kolejne zobowiązania. Zrobią to, aby rozpocząć lub kontynuować działalność rolniczą w celu osiągania dochodów. Jak podkreśla ekspertka, prognozowanie wyników finansowych na rynkach rolnych nie jest łatwe ze względu na zależność od wielu zmiennych. Doraźne rozwiązania, jakie na początku grudnia ub.r. zaproponował rząd Mateusza Morawieckiego w postaci wsparcia finansowego do hektara kukurydzy, nie rozwiążą problemów. Należy dążyć do systemowego podejścia w naprawianiu trudnych sytuacji w rolnictwie.

– Dalsza sytuacja rolników będzie zależała w dużej mierze od decyzji nowego rządu. Mam nadzieję, że  zostanie wdrożony program, który ochroni ich przed znaczącymi wahaniami cen skupu produktów rolnych. I ewentualnie pojawi się też rozwiązanie umożliwiające pozyskiwanie finansowania gwarantowanego przez państwo. Ono wreszcie powinno zainteresować się rolnikami – podsumowuje radca prawny Adrian Parol.

MŚP: 24% firm ma planowane budżety, 45% mikrofirm improwizuje

Tylko 24 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP ma zaplanowany budżet, czyli zestawienie przewidywanych przychodów i wydatków, na cały rok. Co 4. firma w ogóle nie planuje budżetu, a decyzje podejmowane są w niej z dnia na dzień. Co do kosztów, jedynie duże inwestycje są planowane na 12 miesięcy z góry, a w przypadku zakupów firmowych większość właścicieli firm wybiera planowanie półroczne. To wyniki badania Kaczmarski Group „2024 rok z perspektywy mikro, małych i średnich przedsiębiorstw”.

Na bezpieczeństwo finansowe każdej organizacji mają wpływ zarówno czynniki makro- i mikroekonomiczne, jak i wewnętrzna polityka budżetowa przedsiębiorstwa. O ile jednak tych pierwszych przedsiębiorcy nie są w stanie kontrolować, o tyle budżet jest narzędziem niezbędnym do efektywnego prowadzenia biznesu. Dobrze skonstruowany pozwoli ustalić cele handlowe, określić prognozowany zysk, a także zaplanować wydatki i zoptymalizować koszty. I choć wydawałoby się, że ta zasada powinna przyświecać każdemu właścicielowi mikro-, małej i średniej firmy, to nie do końca tak jest. Badanie przeprowadzone w grudniu 2023 r. na grupie 620 firm z sektora MŚP przez IMAS International na zlecenie Kaczmarski Group pokazuje, że wśród przedsiębiorców nie istnieje coś takiego jak jednakowy model planowania przychodów i wydatków. W dodatku wielu z nich zamiast planować, woli improwizować.

Firmy średnie mają plan

– Najwięcej, bo 28 procent firm, ma zaplanowany budżet na pół roku. Jedynie 24 procent ma już rozplanowany cały rok, a co czwarta firma w ogóle nie prowadzi planowania budżetu, tylko podejmuje decyzje z dnia na dzień. Tymczasem to właśnie prognozowanie przychodów i kosztów determinuje bezpieczeństwo finansowe firmy. Bez takiego zestawienia trudno w ogóle podejmować kluczowe decyzje biznesowe. Jeszcze trudniej wyznaczać sobie cele i kierunki rozwoju. To jak dryfowanie po oceanie bez mapy – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zwolennikami planowania długoterminowego są przede wszystkim firmy budowlane i produkcyjne oraz częściej spółki niż jednoosobowe działalności gospodarcze. Pod względem wielkości, wśród firm, które mają już zaplanowany cały rok w zakresie przychodów i wydatków, pozytywnie wyróżniają się firmy średnie (zatrudniające od 50 do 249 pracowników) – blisko 30 proc. z nich ma taki plan. Ale im mniejsza firma z sektora MŚP, tym mniejsza potrzeba planowania. Aż 45 proc. mikrofirm (zatrudniających do 9 pracowników) przyznaje, że nie ma długoterminowego planowania budżetu i podejmuje decyzje z dnia na dzień. Z kolei w firmach średnich taką postawę prezentuje zaledwie 5 proc. respondentów.

30 proc. mikrofirm czeka z zakupami na lepszy moment

Na pytanie: z jakim wyprzedzeniem planowane są zakupy firmowe na 2024 r., najwięcej, bo 24 proc. przedsiębiorców wskazuje, że planuje tylko pierwsze pół roku. Niewiele mniej, bo 23 proc. planuje cały rok, a 22 proc. z kwartału na kwartał. Jedynie 16 proc. przedsiębiorców zakupy towarów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności, takich jak produkty, półprodukty, licencje, oprogramowanie – woli w 2024 r. dokonywać na bieżąco.

– Największą spontanicznością, na poziomie 24 procent, wykazują się firmy usługowe. Ale one, w odróżnieniu na przykład od firm z branży przemysłowej, nie są uzależnione od komponentów czy surowców niezbędnych do produkcji konkretnego rodzaju materiałów i mających wpływ na prowadzenie działalności. W firmach produkcyjnych jedynie 6 procent pozwala sobie na taką spontaniczność, bo tam bardzo często samo negocjowanie cen jest procesem długotrwałym, a znalezienie zaufanych dostawców trwa niekiedy wiele miesięcy. W przypadku drobnych zakupów firmowych przedsiębiorcy dość często wolą szukać okazji ad hoc, by kupić coś w konkurencyjnych cenach i jednocześnie nie zapełniać niepotrzebnie swoich magazynów. Wielu ma również nadzieję, na stopniowy spadek cen w 2024 roku, więc tym bardziej woli poczekać na korzystniejszy moment – tłumaczy Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

W gronie „czekających” mistrzami są mikroprzedsiębiorcy. Aż 30 proc. z nich deklaruje, że nie ma długoterminowego planowania. Z kolei zakupy firmowe zaplanowane na cały rok ma już co trzecia firma średnia i 31 proc. firm handlowych.

Duże inwestycje lepiej zaplanować zawczasu

Nieco inaczej wygląda sytuacja z większymi wydatkami związanymi z działalnością, takimi jak zakup maszyn lub sprzętów, wynajem bądź zakup lokalu czy samochodu. Tutaj już większość firm, bo 30 proc., planuje od razu cały rok, a tylko 15 proc. w ogóle nie planuje podobnych inwestycji z wyprzedzeniem. Zwolennikami planowania dużych wydatków są przedsiębiorcy z branży produkcyjnej – 38 proc. i średnie firmy – 37 proc. Również i w tym wypadku mikrofirmy w największej części (18 proc.) zamierzają tego typu decyzje podejmować z dnia na dzień.
– Prowadzenie budżetu oraz określenie możliwych wydatków, jakie firma będzie musiała ponieść w najbliższym czasie, pozwala jej zabezpieczyć swoje finanse. Ta wiedza jest niezbędna do optymalizacji kosztów i ochrony płynności. Badanie Kaczmarski Group pokazuje jednak, że w segmencie MŚP nie jest to reguła i w przedsiębiorstwach istnieją wyraźne różnice w zarządzaniu finansami. Ogromny wpływ na sposób planowania budżetu i wydatków mają przede wszystkim: wielkość firmy, branża oraz profil działalności – podsumowuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Ogólnopolskie badanie „2024 rok z perspektywy mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw” zostało przeprowadzone w grudniu 2023 r. na grupie 620 firm z sektora MŚP przez IMAS International na zlecenie Kaczmarski Group.

Answear.com ze wzrostem sprzedaży online o ponad 29 proc. w 2023 r.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę, produkty home&lifestyle i outdoor w regionie CEE podsumowuje wyniki sprzedażowe w IV kw. br. Sprzedaż online w całym 2023 r. wyniosła 1,3 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 29 proc. rdr. Z kolei w IV kw. 2023 r. sprzedaż online wzrosła o ponad 18 proc. rdr. i osiągnęła wartość 442,3 mln zł. Mimo trudnego otoczenia rynkowego Spółka nadal kontynuuje rozwój w dwucyfrowym tempie i pozostaje jednym z najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie.

Trudny rok 2023 r. zamykamy, według wstępnych danych, solidnym wzrostem sprzedaży online o ponad 29 proc. rdr. Mimo trudnej sytuacji makroekonomicznej i geopolitycznej w ostatnich miesiącach nadal rośniemy w dwucyfrowym tempie i pozostajemy jednym z najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie. Dodatkowo liczymy, że nowy rok powinien przynieść poprawę nastrojów w gospodarce, co powinno pozytywnie wpłynąć na nasz biznes – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W samym IV kw. 2023 r. Answear.com obok słabnącego popytu konsumenckiego i niskich wskaźników sprzedaży detalicznej mierzył się również z blokadą przewoźników na granicy polsko-ukraińskiej, która wpłynęła na opóźnienia w dostawach i spowodowała spadek popytu na dotychczas bardzo dobrze performującym rynku ukraińskim. Niemniej, Spółka odnotowała najwyższe kwartalne przychody ze sprzedaży w historii, co świadczy o jej odporności na zmienne warunki rynkowe.

W ostatnim kwartale 2023 r. mieliśmy do czynienia z serią negatywnych zdarzeń, które bezpośrednio wpłynęły na nasz biznes. Do słabego popytu konsumenckiego, niskiej sprzedaży detalicznej oraz blokady na granicy polsko-ukraińskiej musimy dodać aprecjację polskiego złotego względem euro oraz pozostałych walut w regionie CEE. Jest to istotne, gdyż około 80 proc. naszej sprzedaży realizujemy poza Polską i tym samym uzyskujemy przychody w innej walucie – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

W minionym okresie Answear.com uruchomił sprzedaż marki PRM na nowych rynkach, co wpłynęło na wzrost sprzedaży w segmencie luxury-streetwear. Nowy brand PRM kontrybuował do wzrostu osiągniętego w przychodach ze sprzedaży w IV kw. 2023 r. poprawą ich dynamiki o 6,4 pp., natomiast sprzedaż on-line marki PRM wzrosła względem III kw. 2023 r. o 84,7% kdk. i to pomimo dopiero rozpoczętych prac nad poprawą oferty tej marki, których wyniki powinny być widoczne od 2024 r.

Odczyt inflacji CPI w Niemczech jest zgodny z konsensusem

W Niemczech inflacja CPI wyniosła w grudniu 3,7 proc. r/r w porównaniu z 3,2 proc. w poprzednim miesiącu. Odczyt okazał się zgodny z konsensusem. Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym się zatrzymał. W ujęciu miesięcznym obserwujemy wzrost cen o 0,1 proc. Wyższy odczyt w grudniu można przypisać cenom energii. Inflacja bazowa z kolei spada kolejny miesiąc i jest już poniżej szerokiego CPI. W grudniu wyniosła 3,5 proc. r/r wobec 3,8 proc. miesiąc wcześniej.

Odczyt niewiele zmienia w kontekście działań EBC. O przyszłej polityce monetarnej będą decydować kolejne napływające dane z gospodarek strefy euro. EBC pozostaje jeszcze w trybie pauzy i częściowo studzi oczekiwania co do szybkich obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Turcja z inflacją powyżej 60%. Euforia na kryptowalutach powróciła, ale na krótko?

W Europie mamy już tylko jeden kraj z dwucyfrową inflacją. Jest to Turcja z wynikiem ponad 60%. Jak tak dalej pójdzie, to kraj ten niedługo pokaże inflację większą niż suma reszty państw europejskich.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA. Wśród nich najważniejszym odczytem był indeks ISM dla przemysłu. Okazało się, że są one delikatnie lepsze od oczekiwań, co oczywiście było dobrą wiadomością. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal odczyt wynoszący 47,4 pkt, czyli wciąż poniżej magicznej granicy 50 pkt. Granica ta rozdziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Ostatni raz przewaga pozytywnych prognoz w badaniu ISM miała miejsce w październiku 2022 roku. Rynki przyjęły te dane dość spokojnie. Kurs dolara umacniał się delikatnie po publikacji.

Mocne otwarcie na kryptowalutach

Początek roku na rynku kryptowalut rozpoczął się od silnego wzrostu, ale tuż po nim nastąpił gwałtowny spadek. Przez 1,5 dnia kurs przebywał powyżej poziomu 45 tysięcy dolarów, po czym po kolejnych spekulacjach o działaniach SEC powrócił w okolice 43 tysięcy. Mowa ponownie o możliwości dopuszczenia lub nie funduszu opartego o bitcoina. Ostatnio każdy news oddalający ten ruch gwałtownie przecenia rynek kryptowalut. Z kolei każdy news przybliżający generuje kolejne wzrosty.

Inflacja w Turcji znów przyspiesza

Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji w Turcji. Wzrosła ona do 64,8%, co jest wynikiem o symboliczne przy tej skali 0,3% niższym niż oczekiwania analityków. To najwyższy wynik w Europie obecnie. Trzeba pamiętać, że drugie miejsce ma 8%, co pokazuje, w jak bardzo trudnym momencie jest obecnie turecka gospodarka. Kraj jest aktualnie w silnym cyklu podwyżek stóp procentowych, aczkolwiek pomimo tego nie udało się na razie zdusić wzrostu cen. Trzeba pamiętać, że 60% inflacji w Turcji to niestety nic nadzwyczajnego w ostatnich czasach, do listopada 2022 inflacja przekraczała 80%. Proporcjonalnie do inflacji traci też lira turecka. W zeszłym roku straciła ona na wartości prawie 60%.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Płatności cykliczne w Planach Inwestycyjnych XTB

  • Plany Inwestycyjne XTB, umożliwiające długoterminowe, pasywne inwestowanie w fundusze ETF, zyskały nową funkcjonalność
  • Klienci mogą teraz ustawić zlecenie regularnego zasilania każdego ze swoich portfeli inwestycyjnych stałą kwotą pobraną z wolnych środków na koncie z XTB, konta bankowego lub karty kredytowej
  • Środki będą następnie automatycznie inwestowane w fundusze ETF zgodnie ze zdefiniowaną wcześniej przez klienta alokacją

XTB dodał nową funkcjonalność do Planów Inwestycyjnych, tym samym ułatwiając regularne inwestowanie. Dzięki płatnościom cyklicznym klienci mogą teraz zasilać swoje pasywne portfele inwestycyjne wybraną, stałą kwotą. Cykliczne wpłaty są następnie automatycznie inwestowane w wybrane fundusze ETF zgodnie z określoną wcześniej docelową alokacją.

Od jesieni ubiegłego roku klienci XTB mogą inwestować średnio- i długoterminowo w instrumenty pasywne. W ramach Planów Inwestycyjnych można skonstruować maksymalnie 10 portfeli inwestycyjnych, każdy z indywidualną strategią opartą na wybranych funduszach ETF. W każdym portfelu może ich być maksymalnie 9, a minimalna wartość inwestycji wynosi zaledwie 50 zł (15 EUR lub 15 USD w przypadku kont w innych walutach).

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, XTB wzbogaciło teraz swój autorski produkt o możliwość automatycznego inwestowania stałych kwot bez konieczności pamiętania o regularnym zasilaniu portfeli inwestycyjnych. Dzięki funkcji płatności cyklicznych, każdy inwestor może ustawić jak często i jaką kwotę chce inwestować, a ustawienia można w każdym momencie zmienić i dopasować do aktualnych potrzeb i celów inwestycyjnych.

– Dzięki nowoczesnej technologii i wykorzystaniu handlu algorytmicznego, nasi klienci mogą teraz inwestować regularnie wybraną kwotę. Płatności cykliczne ułatwiają długoterminowe, pasywne inwestowanie i wykorzystanie globalnego potencjału, jaki dają fundusze ETF – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Stale poszerzamy naszą ofertę, wzbogacając ją o produkty dla osób, które są zainteresowane inwestowaniem, ale nie chcą poświęcać na to zbyt dużo wolnego czasu – dodaje. 

Poza Polską, Plany Inwestycyjne są dostępne na wybranych rynkach, w tym w Rumunii, Hiszpanii, Portugalii, Czechach, Słowacji, Włoszech i Wielkiej Brytanii. W kolejnych dniach produkt ten zadebiutuje również poza granicami Europy.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

–  Widzimy obiecujące wyniki Planów Inwestycyjnych na wszystkich rynkach. Prym wiedzie rynek polski, gdzie produkt został dodany stosunkowo późno, natomiast dzięki dużemu zainteresowaniu klientów stał się liderem pod względem liczby i wartości portfeli inwestycyjnych – dodaje Omar Arnaout prezes zarządu XTB.

Coraz bogatsza oferta pasywnego inwestowania

XTB koncentruje się na oferowaniu swoim klientom aplikacji inwestycyjnej z coraz większą liczbą zarówno instrumentów, jak i również nowych produktów. W ostatnich miesiącach rozbudowana została oferta w segmencie pasywnego inwestowania, w której oprócz Planów Inwestycyjnych pojawiło się także oprocentowanie wolnych środków. Klienci XTB mogą skorzystać z rosnących stóp procentowych i zarabiać nawet wtedy, gdy nie inwestują aktywnie. Odsetki są naliczane codziennie i wpłacane co miesiąc. Dla nowych klientów oprocentowanie sięga 5 proc. w przypadku konta w dolarze amerykańskim, 4 proc. dla konta w polskim złotym oraz 3,8 proc. dla euro.

Cztery powody, dla których wzrosty na giełdzie w 2024 mogą wyglądać inaczej

RÓŻNICE: Panuje powszechna opinia, że w USA czeka nas pozytywny rok obniżek stóp procentowych i przyspieszenia wzrostu zysków, a zwroty z amerykańskiego rynku prawdopodobnie znacznie przekroczą przewidywany obecnie jednocyfrowy konsensus. Na tym jednak podobieństwa do zeszłorocznego rajdu się kończą, a to z następujących powodów: po pierwsze, zwroty będą prawdopodobnie niższe niż w 2023 r., kiedy to S&P 500 wzrósł o 26 proc. (jest to wzrost dwukrotnie wyższy od wieloletniej średniej).  Po drugie, może to oznaczać zwroty w II połowie 2024r., gdy rynki “przetrawią” niedawne wzrosty, zmierzą się z obecnymi na rynku realnymi ryzykami i będą czekać na potwierdzenie obniżki stóp procentowych właśnie w połowie roku. Po trzecie, widzimy dużą zmianę wśród liderów rynku akcji, z odejściem od spółek technologicznych na rzecz spółek cyklicznych i tańszych aktywów, najbardziej wrażliwych na obniżki stóp procentowych. Po czwarte, dzięki temu Europa i rynki wschodzące będą radzić sobie lepiej w porównaniu ze zdominowanym przez sektor technologiczny rynkiem w USA.

RYZYKO: Mamy obecnie do czynienia ze zrównoważonym ryzykiem, z możliwością rozczarowania tempem, ale nie kierunkiem zmian stóp procentowych. Obecny konsensus zakłada sześć agresywnych cięć w roku, które mają rozpocząć się już w I kwartale – zarówno w przypadku EBC, jak i FED (podwojenie “kropek” FED). W międzyczasie, nastroje panujące wśród inwestorów nie są już kontrariańskim (czyli zakładającym podejmowanie decyzji przeciwnych do ogólnych nastrojów inwestorów i trendów) wsparciem. Z kolei idiosynkratyczne czynniki (ryzyko zmian cen, dotyczące tylko szczególnych okoliczności) napędzające zyski, od trendów AI-tech po mniejszą presję inflacyjną na marże, powinny być widoczne w zbliżającym się sezonie publikacji wyników, podczas gdy niższa inflacja i stopy procentowe powinny pomóc utrzymać giełdowe wyceny powyżej średniej.

STYCZEŃ: Historycznie, jest to jeden z najlepszych miesięcy w roku i zazwyczaj nadający ton na cały rok. Ten tak zwany „styczniowy barometr” nie jest nieomylny, ale ma znaczny wskaźnik trafności – na poziomie 70 proc. Istnieje jednak krótkoterminowe ryzyko związane z weryfikacją rzeczywistości, która wynika z protokołu z posiedzenia FOMC z 13 grudnia. Protokół okazał się być bardziej “gołębi” niż zaobserwowany zwrot Powella. Piątkowe dane o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych z prawdopodobnymi powolnymi spadkami oraz szacowany wzrost inflacji w Europie raczej nie wpłyną na potwierdzenie scenariusza agresywnych sześciu obniżek stóp procentowych, obecnie wycenianych po obu stronach Atlantyku.

Ben Laidler, strateg rynków globalnych w eToro

Mieszkanie na start – wzrost cen nieruchomości w 2024 roku

W 2024 roku rynek nieruchomości nadal będzie charakteryzował się wzrostem cen, napędzanym częściowo przez nowy program rządowy Mieszkanie na start. Ten trend jest kontynuacją polityki rządu, która w przeszłości już wpływała na ceny nieruchomości, lecz z wstępnych założeń wynika, że wpływ nowego programu na dodatkowy popyt i obciążenia dla podatników będzie mniejszy niż w przypadku programu „Bezpieczny kredyt 2%”.

Mieszkanie na start – nowy rządowy program mieszkaniowy

Rządowy program, który ma zastąpić „Bezpieczny kredyt 2%”, wejdzie w życie w połowie 2024 roku. Będzie on oferował preferencyjne oprocentowanie kredytów na zakup pierwszego mieszkania, jednak wyłączony z niego zostanie segment osób najlepiej zarabiających. To strategiczne podejście ma na celu skierowanie wsparcia do osób, które bez dopłat stać byłoby na kredyt, co ma być regulowane przez progi dochodowe ustalone przez ministerstwo.

Koszty i skutki dla budżetu

W porównaniu do poprzedniego programu, nowa inicjatywa ma być mniejszym obciążeniem dla budżetu państwa. Szacuje się, że w pierwszym roku działania programu, jego koszt wyniesie pół miliarda złotych, generując 50 tysięcy preferencyjnych kredytów. Pomimo tych założeń, istnieje niepewność co do realności tych przewidywań, szczególnie w świetle doświadczeń z „Bezpiecznym Kredytem 2%”.

Wpływ na ceny nieruchomości

Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon i autor książki „Zarabiajmy na nieruchomościach”, prognozuje, że w 2024 roku wzrost cen mieszkań może się utrzymać na poziomie 8-10%. Jest to mniej niż potencjalne wzrosty, które mogłyby wynikać z ponownego wprowadzenia dużego strumienia taniego pieniądza na rynek.

Kwalifikacje do programu

Maksymalne miesięczne zarobki brutto kwalifikujące do programu zostały ustalone w zależności od wielkości gospodarstwa domowego, zaczynając od 10 tys. zł dla jednoosobowego gospodarstwa, aż do 33 tys. zł dla pięcioosobowego. Kwoty preferencyjnych kredytów także będą się różnić w zależności od wielkości rodziny, dochodząc do 500 tys. zł dla gospodarstwa czteroosobowego.

Perspektywy inwestycyjne

Inwestowanie w nieruchomości w 2024 roku nadal będzie atrakcyjną opcją, szczególnie w kontekście ochrony przed inflacją, która w 2023 roku przekroczyła 11%. Szczególnie korzystne mogą okazać się inwestycje w mniejsze mieszkania, biorąc pod uwagę, że czynsze wzrosły w niektórych miastach nawet o 20% w 2023 roku. Brak dostępnych mieszkań do wynajęcia na rynku stanowi dodatkowy argument przemawiający za tego typu inwestycjami.

Lokum Deweloper z 62% wzrostem sprzedaży mieszkań w 2023 r.

Lokum Deweloper, deweloper działający na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w minionym roku wyraźnie poprawił wyniki sprzedaży w stosunku do roku poprzedniego. Od stycznia do grudnia 2023 r. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 706 mieszkań, odnotowując tym samym wzrost o 62% r/r.

Grupa Lokum Deweloper, oferująca mieszkania o podwyższonym standardzie zawarła w 2023 roku 706 umów deweloperskich i przedwstępnych (+62% r/r): 455 we Wrocławiu i 251 w Krakowie. Klientom przekazano 774 lokale (+6% r/r): 475 we Wrocławiu oraz 299 w Krakowie. W nowy rok Grupa wkracza z ofertą obejmującą 361 mieszkań, z których 274 są gotowe do odbioru. W realizacji są 392 lokale, które zostaną ukończone w 2025 roku. Harmonogram realizacji budów nie przewiduje zakończenia żadnej z nich w 2024 roku.

– W minionym roku mieliśmy do czynienia z normalizacją na rynku mieszkaniowym. Sytuacja finansowa klientów i dostępność kredytów uległy znaczącej poprawie. Nic więc dziwnego, że obserwowaliśmy realizację wcześniej odłożonych potrzeb mieszkaniowych. W 2023 rok wkraczaliśmy z dużą ofertą gotowych mieszkań, wytworzonych jeszcze w niższych kosztach, dzięki czemu mogliśmy sprostać oczekiwaniom nabywców. Dziś zarówno oferta rynkowa, jak też i nasza, jest dużo szczuplejsza. Przeszkodą do jej poszerzania są bardzo wysokie koszty działek i realizacji. Od kilku miesięcy obserwujemy jednak wzrost cen mieszkań i jeśli ten trend utrzyma swą dynamikę, to stworzy to szansę na odbudowanie oferty. Kluczem jest tu też sprawne procedowanie przez samorządy dokumentów planistycznych, uzgodnień drogowych i sieciowych, oraz wydawanie pozwoleń na budowę. Bardzo dobrym rozwiązaniem w tym zakresie wydaje się stosowanie specustawy mieszkaniowej, dzięki której odpowiedzialne samorządy w stosunkowo krótkim czasie mogą istotnie poprawiać sytuację mieszkaniową klientów na lokalnym rynku mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, który poza inwestycjami w budowie pozwala na realizację ponad 11 tys. lokali.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne: wzrost o 15 proc. w 3 kwartale 2023 r.

Na koniec III kwartału 2023 r. prywatne ubezpieczenie zdrowotne miało 4,69 mln Polaków, co oznacza wzrost o prawie 15 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim. W ciągu 9 miesięcy 2023 r. Polacy wydali na te polisy niemal 1,2 mld zł, czyli o blisko 34 proc. więcej r/r. Mimo nieuniknionego, spowodowanego inflacją, wzrostu cen prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, liczba klientów objętych ochroną stale rośnie.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne po III kwartale 2023 roku:

  • 4,69 mln – liczba osób korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce
  • 1 174,5 mln zł – składka przypisana brutto w ubezpieczeniach zdrowotnych

Rośnie świadomość znaczenia prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych

Na wzrost zebranej składki wpływają dwa główne czynniki: stały rozwój rynku ubezpieczeniowego, tzw. nowa sprzedaż, czyli nowi klienci i nowe produkty oraz nieunikniony wzrost cen polis, który jest efektem inflacji i zwiększających się cen usług medycznych, przede wszystkim wizyt lekarskich.

W III kwartale 2023 r. nastąpił wzrost składek, będący odzwierciedleniem inflacji z poprzednich okresów – według GUS przez ostatnie trzy lata indeks CPI, oznaczający zmianę wartości towarów i usług konsumpcyjnych, wzrósł aż o 37,8 proc. By załagodzić skutki zwiększających się składek, ubezpieczyciele postanowili rozłożyć dostosowanie cen prywatnych polis zdrowotnych na kolejne miesiące. Obecni i potencjalni klienci wykazują się dużym zrozumieniem tej sytuacji, czego dowodzi rosnąca liczba umów. Istotne przyrosty odnotowano zarówno w ubezpieczeniach indywidualnych, jak i grupowych, głównie pracowniczych.

Ubezpieczyciele obserwują wzrost poziomu świadomości wśród klientów, którzy doceniają ubezpieczenia zdrowotne i korzystają z nich – zarówno z oferowanej profilaktyki, jak i wizyt specjalistycznych – mówi Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Kluczowy dostęp do prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych

Wydatki związane z absencją wyniosły według ZUS w 2022 r. 25,5 mld zł – 1 mld zł więcej niż rok wcześniej. Według opracowań Polskiej Izby Ubezpieczeń łączną stratę ekonomiczną związaną z absenteizmem i prezenteizmem można oszacować na ponad 170 mld zł. Tak więc dostęp do dobrej i szybkiej opieki zdrowotnej jest kluczowy nie tylko dla obywateli, ale również dla państwa i pracodawców. Zgodnie z wyliczeniami na poprawie zdrowia, poprzez pozytywny wpływ na podatki, składki ZUS i NFZ oraz wydatki funduszu chorobowego pracujących, w 20 proc. zyskają pracownicy, w 40 proc. pracodawcy i w 40 proc. finanse publiczne.

Publiczny system opieki zdrowotnej mierzy się z wieloma wyzwaniami, a ostatnie zmiany ustawowe dotyczące podwyżki płac czy jakości będą stanowiły ogromne obciążenia finansowe dla obecnego rządu. Istotne jest podejście nowych władz do określenia, co, w jakim zakresie i w jakim czasie system publiczny zapewni obywatelom oraz jaka będzie rola prywatnej opieki zdrowotnej, w tym ubezpieczeń.

Wszyscy oczekujemy też pierwszych decyzji nowej Minister Zdrowia, zwłaszcza że jednym z punktów wpisanych w umowę koalicyjną jest poprawa dostępności do ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie ważne w momencie, kiedy system zmaga się z kryzysem demograficznym, dotykającym też rynku pracy – podsumowuje Dorota M. Fal.

Nest Bank wchodzi na rynek leasingu

Grupa Nest Bank S.A. powołała do życia spółkę leasingową. Nest Leasing rozpocznie działalność operacyjną w II kwartale 2024 roku.

Nest Leasing skupi się na finansowaniu zarówno samochodów, pojazdów transportu ciężkiego, jak i maszyn budowlanych czy sprzętu medycznego. W ofercie spółki znajdzie się także szeroka paleta produktów dodatkowych takich jak ubezpieczenia komunikacyjne i majątkowe. W zarządzie spółki znalazł się Lech Stabiszewski, działający w branży leasingowej od ponad 20 lat.

Janusz Mieloszyk, Pierwszy Wiceprezes Zarządu Nest Banku oraz Przewodniczący Rady Nadzorczej Nest Leasing, podkreśla: Chcemy być partnerem pierwszego wyboru dla polskich przedsiębiorców. Dążymy do tego, aby nasza oferta dla sektora MŚP była kompletna i posiadała wszystkie usługi, których potrzebuje mały i średni biznes. Dlatego leasing, który stanowi ważną formę finansowania działalności MŚP, wkrótce również zostanie włączony do naszej oferty produktowej. Budowanie spółki leasingowej powierzyliśmy najbardziej doświadczonym specjalistom na rynku. Wierzymy, że dzięki nim Nest Leasing szybko dołączy do grona najlepszych leasingodawców w Polsce.

Lech Stabiszewski, Członek Zarządu Nest Leasing S.A., dodaje: Mamy jasny cel – chcemy stworzyć ofertę leasingową idealnie dopasowaną do potrzeb małych i średnich firm. Stawiamy na szybkość i efektywność procesów, współpracę z wiarygodnymi partnerami oraz najwyższy standard obsługi klienta, wykorzystując zaawansowane technologie cyfrowe, aby szybko dostosowywać się do potrzeb przedsiębiorców.

Start operacyjny spółki Nest Leasing zaplanowany jest na II kwartał 2024 roku. Szczegółowe informacje dotyczące oferty spółki, w tym warunki finansowania i dostępne pakiety, zostaną ujawnione w najbliższym czasie.

Grupa Nest Bank S.A. kieruje swoją ofertę przede wszystkim do mikroprzedsiębiorców oraz do małych i średnich firm. Wśród dostępnych produktów i usług Grupy znaleźć można bankowość transakcyjną, czyli np. konta, lokaty i wymianę walut, szeroką ofertę płatności mobilnych, a także kredyty dla firm.

2023 – drugi najlepszy sprzedażowo rok w historii TIM SA

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów przekroczyły w 2023 r. poziom 1,38 mld zł (-4,6% rdr.). Szacowana sprzedaż w grudniu 2023 r. wyniosła 93,5 mln zł (-15,6% rdr.).

Sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów przyniosła w 2023 r. ponad
939 mln zł (-6,6% rdr.), zaś w grudniu 2023 r. – niemal 62,6 mln zł (-13,8% rdr.).

– Biorąc pod uwagę okoliczności, uważam miniony rok, drugi sprzedażowo w ponad trzydziestopięcioletniej historii TIM-u, za udany – stwierdza Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

I półrocze 2023 r. od początku było dużym wyzwaniem ze względu na negatywny efekt bardzo wysokiej bazy wynikającej z ponadprzeciętnej sprzedaży osiągniętej w pierwszych sześciu miesiącach 2022 r., głównie z powodu wojny w Ukrainie oraz obaw o łańcuchy dostaw, ale także zmian w programie „Mój Prąd”. Z kolei w II połowie minionego roku TIM odczuł skutki wyraźnego spowolnienia w branży budowlanej.

– Moim zdaniem, dekoniunktura dotknęła nas w stosunkowo niewielkim stopniu za sprawą naszego modelu biznesowego, co potwierdzają wzrosty zarówno liczba klientów TIM-u, jak i ich lojalności. Sprzedaży w ostatnim miesiącu roku nie sprzyjał kalendarz – grudzień 2023 roku miał bowiem mniej dni roboczych niż grudzień 2022 roku. Jeśli jednak porównamy przychody ze sprzedaży na dzień roboczy w obu tych miesiącach, okaże się, że spadek wyniósł tylko -1,9% rok do roku – zauważa Krzysztof Folta.

Korekta na Wall Street przyspiesza, ropa rośnie

Korekta na Wall Street coraz mocniej się napędza. Wczoraj główne indeksy z Wall Street traciły. Nasdaq Composite zamknął dzień z wynikiem -1,2 proc. a Dow Jones oraz SP500 spadły o 0,8 proc. Protokół z grudniowego posiedzenia FOMC potwierdził, że Fed prawdopodobnie zakończył zacieśnianie polityki i jest przygotowany do obniżenia stóp procentowych w tym roku. Kurs EUR/USD lekko urósł wczoraj wieczorem i kontynuuje zwyżki dziś rano osiągając poziom 1,0940. Mocno zyskała ropa naftowa co było pokłosiem wydarzeń na Morzu Czerwonym.

Wczorajszy protokół z posiedzenia FOMC potwierdził oczekiwania rynku dotyczące zmiany polityki Fed. Jednocześnie inwestorzy otrzymali informację, że warunki monetarne pozostaną na restrykcyjnym poziomie przez pewien czas. Komunikat z pewnością nie był aż tak gołębi jak słowa Powella. Minutki nie zawierały też niczego innego i dlatego tez nie wywołały większej zmienności na rynku. Mimo, ze przekaz był gołębi, rynek akcyjny stracił na koniec dnia. Dolar lekko osłabł względem euro, ale ten ruch też należy uznać za kosmetyczny. Rynek teraz skupiony jest na raporcie ADP (dziś) oraz NFP (jutro).

Wycena rynkowa wciąż jednak daje blisko 70 proc. szans na obniżkę stóp przez Fed już w marcu, choć moim zdaniem taki scenariusz jest mało prawdopodobny a bardziej realnym terminem jest połowa roku. W całym 2024 roku rynek widzi redukcję o łącznie 146 punktów bazowych co daje 6 cięć, każda po 25 pb. To dwa razy więcej niż wskazują ostatnie prognoz amerykańskiej instytucji.

Ciekawie było wczoraj na rynku ropy naftowej. Cena surowca urosła o ponad 3 proc. i zniwelowała wtorkowe zniżki. Odmiana brent ponownie zbliżyła się do poziomu 79 USD za baryłkę. Zwyżki nastąpiły po tym, jak doniesienia o zakłóceniu na głównym libijskim polu naftowym zwiększyły obawy o podaż wynikające z napięć na Morzu Czerwonym. Wspierane przez Iran jemeńskie ugrupowanie poinformowało w środę, że „wzięło na cel” kontenerowiec płynący do Izraela, dzień po tym, jak Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) stwierdziło, że Houthi wystrzelili dwie przeciw-okrętowe rakiety balistyczne na południowym Morzu Czerwonym.

Notowania ropy brent zbliżyły się do bariery technicznej, którą stanowi górne ograniczenie kanału spadkowego, trwającego od października 2023 roku. Cały czas w grze jest realizacja scenariusza sugerowanego przez potencjalną formację odwróconej głowy z ramionami. Układ nie jest książkowy, ale mimo wszystko sugeruje, że buduje się na wykresie średnioterminowy dołek.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Przedsiębiorcy chcą odroczenia KSeF. „Polski Ład nauczył nas, że pośpiech w podatkach i fakturach to zły pomysł”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie popiera postulat Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców dotyczący przesunięcia w czasie terminu wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur. Jest to projekt oceniany przez przedsiębiorców pozytywnie, ale jego wprowadzanie spowoduje dużo organizacyjnego chaosu w firmach. W obecnej sytuacji sektor MŚP oraz większe firmy dążą do spokoju i uporządkowania swoich spraw organizacyjnych po trudnych latach pandemii, wojny i skoków inflacyjnych. – To nie jest czas na duże reformy podatkowo-organizacyjne – przekonuje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej. –  Polski Ład nauczył nas, że zmiany powinny być planowane nie na kilka miesięcy, a kilka lat do przodu. Szczególnie jeżeli mówimy o sprawach księgowych – dodaje Hanna Mojsiuk.

Nie wszystkie firmy są gotowi na zmiany w systemie fakturowym

W grudniu Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz zaapelował do Ministra Finansów o przesunięcie w czasie wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur. Przedsiębiorcy od kilku tygodni mogą już dobrowolnie korzystać z KSeF. Ich doświadczenia są bardzo różne. Problemem bywa obsługa systemu, konfiguracja sprzętu z systemami fakturującymi czy dotarcie do odpowiedniej wiedzy, by przeszkolić pracowników.

– Chcemy uniknąć chaosu, a niestety wdrożenie KSeF w najbliższych miesiącach będzie się z tym wiązać. Widzimy sporo znaków zapytania. Przedsiębiorcy nie są gotowi merytorycznie do wprowadzenia zmian, brakuje podmiotów szkolących w tym zakresie, nie wszyscy zdążyli sprzętowo i strukturalnie przygotować się do wdrożenia systemu – mówi Hanna Mojsiuk. Jak dodaje Prezes Mojsiuk przedsiębiorcy nie są przeciwni zmianom, ale doświadczenie Polskiego Ładu każe ostrzegać, gdy biznes nie jest gotowy na wdrażanie nowych rozwiązań.

– Nasz postulat dla nowego rządu to dłuższe vacatio legis dla rozwiązań podatkowych. Koniec z wdrażaniem zmian z kwartału na kwartał. Oczekujemy przynajmniej dwóch-trzech lat, by przygotować się na zmiany – mówi Hanna Mojsiuk.

Problemem są także kadry księgowe.

– Dobra księgowa jest dzisiaj na wagę złota. Wielu przedsiębiorców zrzeszonych w Północnej Izbie Gospodarczej zgłasza nam, że zespoły kadrowe nie są jeszcze gotowe, by wdrażać KSeF. Słyszymy także o księgowych firmach outsourcingowych, które bardzo mocno od nowego roku wywindowały ceny obsługi firm MŚP argumentując to właśnie wejściem w życie i obsługą KSeF – dodaje Hanna Mojsiuk.

Michał Wojtas: „Biznes potrzebuje więcej czasu”

Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami obligatoryjny KSeF ma wejść w życie 1 lipca 2024 r. dla czynnych podatników VAT, a od 1 stycznia 2025 r. – dla podatników zwolnionych z VAT.

– Ministerstwo Finansów wciąż nie wypowiedziało się w sprawie wielu dostrzeżonych przez ekspertów problemów dot. wejścia w ten system np. przedsiębiorców zagranicznych i wpływu ewentualnych ich uchybień na polskich odbiorców, w kontekście ryzyka zakwestionowania ich rozliczeń VAT – mówi ekspert podatkowy i skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Michał Wojtas.

– Ogrom prac informatycznych jakie muszą być wdrożone w firmach mających indywidualnie dostosowane systemy księgowe, CRM, magazynowe i sprzedażowe, w tym integracja z wymogami systemu KSeF, a więc odrębnym systemem akceptowania wystawionych faktur przez system i odrębna numeracja nadawana przez KSeF wymagają więcej czasu dla biznesu, mimo iż wydawało się, że jest go dużo. Wystarczy przypomnieć, że po stronie rządowej także system e-doręczeń w ostatniej chwili został w grudniu ubiegłego roku opóźniony – dodaje Michał Wojtas.

Rzecznik MŚP oraz Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie wnioskują, by od 1 lipca 2024 r. obligatoryjny KSeF objął tylko duże podmioty, natomiast średnie od 1 stycznia 2025 r., małych podatników od 1 lipca 2025 r., a mikroprzedsiębiorców od 1 stycznia 2026 r.

7 na 10 firm zadba o wellbeing pracowników i utrzyma talenty w organizacji – to priorytety firm na 2024 r.

Z nieopublikowanego jeszcze raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów” wynika, że dla 72% polskich pracodawców podczas planowania strategii HR na 2024 rok priorytetem jest wellbeing pracowników, a dla 69% z nich utrzymanie zatrudnienia na niezmienionym poziomie. 68% firm znad Wisły postawi w najbliższych 12 miesiącach na rekrutacje na stanowiska specjalistyczne. Jakie jeszcze są priorytety dla organizacji w nadchodzących miesiącach? Na co stawiały polskie firmy planując strategie HR?

Dla 72% polskich pracodawców wellbeing pracowników jest najważniejszym priorytetem podczas planowania strategii na rok 2024. Niemal tyle samo z nich (69%) położy nacisk na utrzymanie talentów w organizacji, nawet jeśli ich role nie są aktualnie niezbędne w firmie, a także wzmocni rekrutacje na stanowiska specjalistyczne (68%). Ważne dla organizacji zlokalizowanych nad Wisłą jest również zatrzymanie w strukturach emerytowanych pracowników a także ich ponowne zatrudnienie (65%) oraz ustanowienie nowych zasad pracy, wymagających częściowego działania z biura – to dane z nieopublikowanego jeszcze raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów”. Badanie zostało zrealizowane w październiku 2023 roku, zatem dostarcza najnowszych danych na temat sytuacji na polskim rynku pracy, potrzeb rekrutacyjnych pracodawców oraz ich priorytetów.

Jak mówi Marta Szymańska, ekspertka rynku pracy i manager zatrudnienia stałego w Manpower, aktualnie polskie organizacje zdają sobie sprawę z kluczowego znaczenia dobrego samopoczucia w długofalowym planowaniu strategii rozwoju, dlatego kładą nacisk na wellbeing talentów. – Pracownicy czerpiący satysfakcję z pełnienia swoich obowiązków, tacy, którzy czują że ich praca ma znaczenie i sens, wykazują wyższy poziom zaangażowania, większą kreatywność. Wszystko to przy właściwym modelu zarządzania przekłada się z kolei na zwiększoną wydajność, innowacyjność oraz ogólny sukces organizacji. Tworzenie zrównoważonego, przyjaznego środowiska pracy nie tylko wpływa na mniejszą rotację, ale także stanowi kluczowy czynnik w procesie pozyskiwania nowych talentów. Optymalizacja dobrostanu pracowników staje się więc integralną częścią strategicznego planowania przedsiębiorstw w dążeniu do trwałego sukcesu – dodaje. Ekspertka podkreśla też, że emerytowani pracownicy to ogromne źródło bogactwa doświadczenia, wiedzy i umiejętności, a zatrudnienie osób w wieku emerytalnym przyczynia się do wprowadzenia różnorodnych perspektyw, skutecznie wspomaga rozwiązywanie biznesowych problemów. – Co istotne, większość osób z tej grupy wiekowej charakteryzuje się wyjątkową lojalnością oraz wysoką etyką biznesową. W przeszłości ta grupa zawodowa była mniej chętnie zatrudniana m.in. ze względu na krzywdzące stereotypy dotyczące wydajności czy adaptacji do nowych technologii. Jednak aktualnie firmy doceniają wartość, jaką te doświadczone osoby mogą wnieść do organizacji, dostrzegając potencjał ich długotrwałej ścieżki kariery – podkreśla Szymańska.

Z badania ManpowerGroup wynika także, że chcąc przeciwdziałać niedoborowi talentów, pracodawcy w dużej mierze planują zwiększenie elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy (45%), a także zwiększenie wynagrodzenia (39%). Pracodawcy w Polsce chcieliby również otworzyć się na bardziej elastyczne formy względem czasu pracy, jak zatrudnienie na niepełny etat oraz dobór godzin pracy (30%).

– Obserwowany obecnie trend częściowego powrotu do biur stanowi istotny element procesu rekrutacji, zyskując coraz większe uznanie wśród pracodawców. Wydaje się, że korzyści płynące z modelu hybrydowego są zdecydowanie bardziej wszechstronne, niż te wynikające z pracy całkowicie zdalnej lub tylko z biura. Pracodawcy podkreślają, że działanie z siedziby firmy pozytywnie wpływa także na budowanie więzi między członkami zespołu. Bezpośredni kontakt ze współpracownikami sprzyja atmosferze, ułatwia dynamiczną wymianę wiedzy, co stanowi kluczowy element dla osiągnięcia sukcesów zespołowych. Ponadto, powrót do biura postrzegany jest jako efektywny środek wspierający kreatywność i innowacyjność, to natomiast wpływa na rozwój organizacji. Warto zaznaczyć, że oferowanie elastycznego modelu pracy hybrydowej zdecydowanie wpływa na atrakcyjność oferty, a organizacja zyskuje w oczach potencjalnych kandydatów. To także sposób na dostosowanie do zróżnicowanych preferencji i potrzeb pracowników, stwarzając tym samym bardziej satysfakcjonujące środowisko pracy – podsumowuje ekspertka Manpower.

Jest coraz gorzej. 40 proc. pracowników doświadcza mobbingu

Jak wynika z najnowszego raportu, w relacji rocznej nieznacznie wzrósł odsetek Polaków, którzy w ciągu ostatnich 6 miesięcy doświadczyli znamion mobbingu. Już rok wcześniej był on na wysokim, 40-proc. poziomie. Ostatnio nieodpowiednie zachowania ze strony przełożonych, kolegów z pracy lub podwładnych dotykały głównie najmłodszych pracowników. Uczestnicy najnowszego badania najczęściej skarżyli się na przydzielanie im bezsensownych zadań, obmawianie i rozsiewanie plotek, wydawanie sprzecznych poleceń, tworzenie komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści i używanie krzyku, przekleństw oraz wyzwisk. I w tej ostatniej kwestii nastąpił wyraźny spadek w porównaniu z pierwszą edycją badania.

Według raportu pt. „Mobbing w polskich firmach. Druga edycja – 2023 vs. 2022”, autorstwa UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, w ciągu ostatnich 6 miesięcy znaczna część Polaków doświadczyła znamion mobbingu. Tak wykazał sondaż przeprowadzony wśród ponad tysiąca pracowników. Najnowsze wyniki porównano z danymi zebranymi rok wcześniej, w ramach pierwszej edycji badania. I okazało się, że z 40% do 41,4% wzrósł odsetek rodaków, których dotknął ww. problem.

– Wzrost rdr. jest niewielki. To dowodzi, że zjawisko nieetycznych praktyk w polskich organizacjach jest utrwalone. Byśmy w niedalekiej przyszłości mogli zobaczyć poprawę, potrzebne są zmiany w kilku obszarach. Wśród nich należy wymienić wprowadzanie instytucjonalnych mechanizmów wspierających etyczne miejsce pracy, edukację w zakresie etyki w biznesie i akcje uświadamiające oraz publiczną dyskusję na temat mobbingu – mówi Alicja Kotłowska, wykładowczyni Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS, badaczka rynku pracy.

Z kolei Agnieszka Czarnecka z firmy Hays uważa, że w Polsce wciąż jesteśmy w procesie uczenia się i wychodzenia z charakterystycznego dla minionej epoki twardego czy autorytarnego stylu zarządzania. Z obserwacji ekspertki wynika, że wiele osób pełniących funkcje kierownicze musi nadal pracować nad umiejętnościami zarządzania oraz dopasowywania stylu menedżerskiego do potrzeb różnych członków zespołu.

– Często spotykam się ze stwierdzeniem, że w Polsce etyka i biznes to dwa osobne światy, a jedynym celem biznesu jest zysk. Warto jednak zauważyć, że przedsiębiorstwa to nie tylko maszynki do robienia pieniędzy, ale także społeczne struktury, które są platformą do relacji międzyludzkich. W pracy spędzamy większość dnia, a w sumie 1/3 naszego życia, zatem ważne jest, aby zadbać o etyczne miejsce pracy. Od tych relacji i od wzajemnego szacunku zależy atmosfera, która odbija się nie tylko na dobrostanie pracowników, ale także, ostatecznie, na wynikach i reputacji firmy – zaznacza Kotłowska.

Ekspertka z firmy Hays podkreśla, że dzisiaj od firm oraz przełożonych oczekujemy więcej niż kiedyś. Stres i konflikty oczywiście mogą zdarzyć się każdemu, ale nie powinny być stałym elementem pracy. W szczególności źródłem takich problemów nie powinien być bezpośredni przełożony. Pracownicy mają tego świadomość, więc rośnie w nich niezgoda na takie działania. Obecnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej są uważni i wrażliwi na wszelkie przejawy niesprawiedliwości, nierówności czy braku kultury pracy. Ten trend jest ważny i potrzebny dla budowania świata biznesu opartego na szacunku i współpracy. Z kolei wykładowczyni Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS dodaje, że w dzisiejszych czasach dla młodych ludzi informacje o atmosferze w firmie są jednym z wyznaczników tego, czy chcą ubiegać się o stanowisko u danego pracodawcy.

– W Polsce wśród pracowników oraz ich menedżerów wciąż rośnie świadomość kwestii związanych z kulturą pracy oraz ze zdrowiem psychicznym, a także czynników motywujących do pracy lub ją zakłócających. Tym samym coraz surowiej oceniają oni swoich przełożonych, dostrzegając po ich stronie zachowania, które są krzywdzące lub zwyczajnie demotywujące. To może powodować, że delikatnie, ale jednak rośnie odsetek osób deklarujących doświadczanie znamion mobbingu w pracy – stwierdza Agnieszka Czarnecka.

Z badania również wynika, że wzrósł odsetek mężczyzn, którzy w ciągu ostatnich 6 miesięcy doświadczyli znamion mobbingu. Pod koniec 2022 roku było 43,5% takich ankietowanych, a już rok później – 46,2%. Za to liczba kobiet, które miały ww. problem, pozostała bez zmian – 36%. Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl wiąże to z tradycyjnymi normami społecznymi, które dotyczą mężczyzn.

– Kulturowe oczekiwania dotyczące siły lub niezależności mogą sprawić, że mężczyźni są bardziej skłonni ukrywać doświadczenia mobbingu. W dodatku na przykład wzmożona konkurencja w miejscu pracy czy wzrastające oczekiwania dużej wydajności mogą prowadzić do zwiększenia ryzyka mobbingu wśród mężczyzn. Kobiety mogą być bardziej skłonne do dzielenia się swoimi doświadczeniami i szukania wsparcia społecznego – uważa Murgrabia.

Zebrane dane pokazują także, że z mobbingiem najczęściej mają do czynienia młodzi ludzie. W 2023 roku 53,6% osób w wieku 18-24 wskazało, że doświadczyło jakiejś jego formy. Michał Murgrabia łączy to z faktem, że młode osoby często znajdują się w początkowych etapach kariery zawodowej. Konkurencja, zmiany w strukturze organizacji oraz presja związana z budowaniem kariery mogą zwiększać ryzyko doświadczania mobbingu.

– Brak doświadczenia zawodowego i bardziej hierarchiczna struktura relacji w pracy mogą sprawić, że młodzi pracownicy są bardziej podatni na negatywne zachowania ze strony współpracowników lub przełożonych. Z badania wynika również, że mobbingu najczęściej doświadczają osoby zarabiające co miesiąc na rękę w przedziale 5000-8999 zł – ok. 50% wskazań. Najmniejszy odsetek pojawia się wśród ankietowanych z zarobkami – 2999 zł – 24,4%, a także powyżej 9000 zł – 36% – relacjonuje ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

W 2023 roku w TOP5 najczęstszych problemów w relacjach zawodowych ankietowani wskazali otrzymywanie bezsensownych zadań – 10,3%, bycie obiektem obmawiania i plotek – 9,8%, dostawanie sprzecznych poleceń – 9,6%, padanie ofiarą komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści – 9%, doświadczanie krzyku, przekleństw i wyzwisk – 8,4%. W 2022 roku w firmach, w których panował mobbing, dominowała natomiast ta ostatnia forma przemocy – 13%. Dalej w zestawieniu było widać przydzielanie bezsensownych zadań – 12,1%, obmawianie i rozsiewanie plotek – 12%, wydawanie sprzecznych poleceń – 9,3%, a także tworzenie komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści – 8,5%.

– Używanie krzyku, przekleństw i wyzwisk wydaje się najmniej wyrafinowanym zachowaniem mobbingowym. Wiele szkoleń i wytycznych dotyczy ograniczenia właśnie tego typu działań menedżerów wobec pracowników. Stosunkowo łatwo jest też rejestrować takie zdarzenia. Obecnie każdy ma w ręce dyktafon, w postaci choćby telefonu – twierdzi Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Do tego ekspert dodaje, że z innych badań wiadomo także, iż ta forma perswazji nie jest efektywna w stosunku do pracowników. Świadome swoich kompetencji osoby mogą rezygnować z pracy, w której źle się czują. Organizacje są wtedy narażone na koszty poszukiwania nowych osób do pracy. Dlatego firmie nie opłaca się, żeby występowały w jej strukturach takie zjawiska.

– Przydzielanie bezsensownych zadań i wydawanie sprzecznych poleceń wiąże się często z brakiem kompetencji menedżerskich. Pseudopraca i brak efektywności organizacji pracy jest niestety dużym wyzwaniem dla polskich firm. W tym zakresie ważne są szkolenia podnoszące kompetencje osób zarządzających. Jeśli chodzi o inne kategorie, np. krzyczenie i obmawianie, są to praktyki związane z normami społecznymi i kulturą osobistą. W tym zakresie samo szkolenie nie wystarczy. Potrzebne są działania przywódcze, płynące z samej góry, z zarządu, aby promować etyczną kulturę organizacyjną – podsumowuje Alicja Kotłowska z Uniwersytetu SWPS.

Gi Group Holding przejmuje europejski oddział agencji rekrutacyjnej Kelly za 130 mln euro

Gi Group Holding ogłosił dzisiaj zakończenie przejęcia europejskiego oddziału agencji doradztwa personalnego Kelly (Nasdaq: KELYA, KELYB), wiodącego globalnego dostawcy specjalistycznych rozwiązań HR. To największa transakcja w historii Gi Group Holding, która zwiększy przychody grupy do pięciu miliardów euro.

Przejęcie przyśpiesza realizację strategii rozwoju Gi Group Holding, zakładającej osiągnięcie pozycji lidera w globalnej branży rekrutacyjnej – holding rozszerza swoją działalność w jedenastu krajach, m.in. we Francji, Portugalii, Szwajcarii i Polsce oraz będzie oferować swoje usługi w Belgii, Luksemburgu i Norwegii. Spółka Kelly ma ogromną wiedzę i doświadczenie w obszarze usług rekrutacyjnych, co ugruntuje pozycję Gi Group Holding jako zaufanego, kompetentnego i niezawodnego partnera.

Przejęcie umożliwi Gi Group Holding wzmocnienie oferty HR w zakresie Life Sciences (sektor usług farmaceutycznych i sprzętu medycznego), pracy tymczasowej i potencjału RPO (recruitment process outsourcing), które staną się elementem propozycji wartości Grupy. Zgodnie z przyjętą strategią holding rozwija swój ekosystem HR, żeby oferować kompleksowe usługi i rozwiązania.

„To bardzo ważny dzień, ponieważ finalizujemy nasze 51. przejęcie. Jest to w dotychczasowej historii rozwoju spółki największa transakcja, która pozwoli nam stać się światowym liderem usług HR” – podkreślił założyciel i dyrektor generalny Gi Group Holding, Stefano Colli-Lanzi.  „Chcemy w dalszym ciągu wprowadzać pozytywne zmiany na rynku pracy i bardzo cieszymy się, że naszym partnerem jest spółka Kelly posiadająca ofertę dopełniającą nasze usługi. Już niedługo powitamy w rodzinie Gi Group Holding setki nowych kolegów i koleżanek, którzy wniosą cenny wkład w realizację naszej misji promocji i wprowadzania zrównoważonej pracy na całym świecie”.

SEO i UX – procesy, które powinny się uzupełniać. Jak user experience wpływa na pozycjonowanie?

UX design to projektowanie produktów cyfrowych na potrzeby użytkownika. Proces ten jest coraz ważniejszy także w SEO, na co nacisk kładzie samo Google. Stąd też zupełnie nowe pojęcie, łączące w sobie założenia SEO i UX, czyli SXO. Jak user experience wpływa na pozycjonowanie i w jaki sposób wyszukiwarka ocenia użyteczność stron?

Rosnący wpływ UX na SEO

W tym roku wyszukiwarka Google obchodziła swoje 25 urodziny. Przez ten czas zmieniły się nie tylko layout i mechanizmy działania, ale i sposoby wyszukiwania informacji przez użytkowników. Niewątpliwie wpływ na to miał rozwój technologiczny – zarówno w zakresie użytkowania urządzeń mobilnych, jak i w ramach doświadczeń użytkowników. Google w coraz większym stopniu kładzie nacisk na reakcje osób korzystających z wyszukiwarki, m.in. badając ich satysfakcję i zwracając uwagę na szybkość ładowania stron.

Rosnący wpływ UX na SEO odzwierciedla wprowadzenie przez Google wskaźników Core Web Vitals, weryfikujących użyteczność strony w czasie rzeczywistym. Dotyczą one następujących aspektów:

  • szybkości ładowania witryny,
  • interaktywności,
  • stabilności wizualnej.

Core Web Vitals poszerzyły katalog Page Experience – wskaźników, na podstawie których Google ocenia, jak użytkownicy odbierają stronę i jakie są ich reakcje. Poza Core Web Vitals w katalogu są ujęte:

  • dostosowanie strony do urządzeń mobilnych,
  • bezpieczeństwo witryny,
  • korzystanie z HTTPS,
  • brak natrętnych reklam.

Ze względu na tak silne powiązanie Google’a z doświadczeniami użytkownika w branży zaczęto używać nowego pojęcia – SXO. Odnosi się ono do działań, które mają na celu nie tylko przyciągnięcie użytkownika na stronę z wyników wyszukiwania, ale i dostarczenie dobrze dobranych, wartościowych treści oraz doprowadzenie do konwersji.

Czym tak właściwie jest UX?

UX, czyli user experience, to szereg działań skoncentrowanych na poprawie doświadczeń użytkownika i dostarczeniu mu użytecznych produktów. W przypadku SXO tym produktem jest strona internetowa. Tworzenie witryn zgodnie z zasadami UX obejmuje:

  • projektowanie interakcji użytkownika ze stroną,
  • projektowanie architektury informacji,
  • troskę o czytelność informacji oraz ich dokładność,
  • zapewnienie funkcjonalności strony.

Witryna zaprojektowana pod kątem UX powinna wywoływać pozytywne wrażenia oraz być atrakcyjna i użyteczna. Nadrzędnym punktem odniesienia w UX jest użytkownik i to do jego potrzeb należy optymalizować strony internetowe.

Łączenie UX i SEO – chwilowy trend czy długookresowa strategia?

Coraz większe zaangażowanie Google’a w badanie zachowań użytkowników i dążenie do dostarczania im satysfakcjonujących wyników wyszukiwania to trend obserwowany w branży od wielu lat. W ten sposób wyszukiwarka niejako zmusza pozycjonerów do podejmowania działań z zakresu UX.

Google premiuje strony stosujące się do wytycznych UX. Oznacza to, że SXO powinno stać się strategią wykorzystywaną przez specjalistów SEO i może pozwolić na osiąganie satysfakcjonujących wyników. Działania mogą obejmować zarówno audyty SXO (przedstawiające wnioski z analizy pod kątem SEO oraz użyteczności), jak i optymalizację techniczną czy poprawę publikowanej treści.

Jakie strony w teorii powinny podbić topowe pozycje w rankingu SERP?

  • Użyteczne od strony technicznej – właściwie zaprojektowane i zoptymalizowane, intuicyjne w obsłudze, proste w nawigacji, bezpieczne, a także zgodne z wytycznymi Core Web Vitals.
  • Rozwiązujące problemy użytkownika – zaspokajające intencję wyszukiwania, wzbudzające zaangażowanie, udzielające odpowiedzi na pytania i realizujące swój cel, czyli przekazujące informacje.

 

Czym są słowa kluczowe i jakie jest ich znaczenie w pozycjonowaniu?

Słowa kluczowe, czyli wyrażenia wykorzystywane przez użytkowników do wyszukiwania, są nieodzowną częścią strategii SEO. To dzięki nim możliwe jest pozycjonowanie stron w wynikach wyszukiwania. Jednak aby proces ten był efektywny, należy rozumieć również inne pojęcia, a także istotę targetowania fraz. Czytaj dalej, a słowa kluczowe nie będą miały dla Ciebie żadnych tajemnic!

Słowa kluczowe – definicja 

Za słowa kluczowe (ang. keywords) uznaje się zarówno pojedyncze słowa, jak i całe frazy, jakie użytkownicy wpisują w wyszukiwarkę internetową w określonym celu. Keywordsy możemy uznać za most pomiędzy treścią dostępną w danej witrynie a celem zapytania użytkownika, czyli intencją. To dzięki odpowiednim słowom kluczowym – między innymi – możliwe jest opracowanie strategii SEO, która wywinduje stronę na szczyty list wyszukiwania.

Słowa kluczowe a wyszukiwane hasła

Musimy jednak zaznaczyć, że definiowanie słowa kluczowego jako czegoś wpisywanego w wyszukiwarkę to spore uproszczenie. Keywordy są wykorzystywane w świadomej optymalizacji witryn internetowych, z kolei ciągi znaków lub słów wprowadzane przez użytkowników do okna wyszukiwarki noszą nazwę zapytań lub wyszukiwanych haseł (ang. Search queries).

Zapytania są wykorzystywane przez przeglądarki do dopasowywania treści wyświetlanej w wynikach wyszukiwania. Analiza haseł, jakie generują ruch na stronie, pomaga w zrozumieniu, czego szukają użytkownicy i czy jest to zgodne z przyjętą strategią treści.

Słowa kluczowe a entities

Omawiając znaczenie słów kluczowych nie sposób pominąć zagadnienia entities, czyli encji. To właśnie one pomagają wyszukiwarkom zrozumieć treść i kontekst strony internetowej, dzięki czemu wyniki wyszukiwania są bardziej precyzyjne. Encje to składniki słów kluczowych, które można jednoznacznie zdefiniować. Zaliczymy do nich takie elementy, jak:

  • nazwy miejscowości,
  • miejsca,
  • osoby,
  • nazwy własne,
  • brandy,
  • wydarzenia,
  • abstrakcyjne idee.

Jak już wspomnieliśmy, entities nie są tym samym co słowa kluczowe. Keywords skupiają się na konkretnych słowach i frazach, jakie użytkownicy wprowadzają do okna wyszukiwarki, a encje pozwalają wskazać kontekst i relacje między jednostkami informacji, bez względu na frazy wykorzystane w zapytaniu.

Entities są wykorzystywane w bardziej zaawansowanych strategiach SEO umożliwiających efektywniejsze pozycjonowanie. Zrozumienie i spełnienie oczekiwań użytkowników nie jest jednak tak proste, jak się wydaje. Dlatego też w celu osiągnięcia satysfakcjonujących efektów warto zwrócić się po pomoc do specjalistów w tej dziedzinie, na przykład agencji SEO takaoto.pro.

Targetowanie słów kluczowych

Wykorzystywanie słów kluczowych do tego, aby dana strona wyświetlała się w wynikach wyszukiwania po wpisaniu ich do wyszukiwarki, nosi nazwę targetowania. Jeśli proces ten jest prowadzony konsekwentnie, powinien działać skutecznie i nie sprawiać większych problemów. Do targetowania słów kluczowych stosuje się między innymi optymalizację tagu title, H1 oraz adresu URL. Należy zadbać o to, aby każda podstrona witryny była dopasowana do przyporządkowanego jej słowa kluczowego także pod względem pozostałych treści tekstowych. Content powinien pokrywać temat i wpisywać się w intencję stojącą za danymi słowami kluczowymi.

W tym kontekście warto zaznaczyć, że targetowanie słów kluczowych pod pozycjonowanie jest czymś zupełnie innym niż dobór fraz semantycznych budujących pokrycie tematyczne strony. W pierwszym przypadku wykorzystujemy keyworda, np. „pozycjonowanie”. Z kolei w drugiej sytuacji możemy sięgnąć m.in. po encje (np. „wyniki wyszukiwania”, „optymalizacja” czy „słowa kluczowe”), dzięki którym treść zostanie uznana za bardziej wartościową.

Należy pamiętać, że w skutecznych działaniach SEO niezbędna jest konsekwencja. Zatem po wyborze właściwych słów kluczowych i optymalizowaniu witryny należy zadbać także o prawidłowe zakotwiczenie linków.