Wyższy limit na ryczałcie i niższy VAT na produkty dla najmłodszych. W Sejmie pojawił się projekt ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych

Przepisy Polskiego Ładu wprowadzone w 2022 roku przyniosły wiele zmian w sposobie rozliczania składki zdrowotnej oraz wpłynęły na decyzję o zmianie przez wielu przedsiębiorców formy opodatkowania na ryczałt. Jednak, aby go wybrać, nie można przekroczyć 2 milionów złotych przychodu w ciągu roku. Ma to się wkrótce zmienić, gdyż w Sejmie pojawił się projekt ustawy zwiększający ten próg do 3 milionów złotych.

Wysokość stawki składki zdrowotnej znacząco różni się w zależności od formy opodatkowania. W przypadku skali podatkowej składka wynosi 9 proc. dochodu, a na podatku liniowym jest to 4,9 proc. dochodu.

W przypadku ryczałtu obowiązują trzy progi: do 60 000 zł, pomiędzy 60 000 a 300 000 zł oraz powyżej 300 000 zł. Co istotne, wysokość składki zdrowotnej jest znana podatnikowi z góry, niezależnie od osiągniętego przychodu w ramach danego progu. Oznacza to, że po przekroczeniu przychodu 300 000 zł w skali roku, przedsiębiorca płaci najwyższą składkę zdrowotną, 1128,48 zł miesięcznie.

Wielu podatników wybiera ryczałt, ponieważ zasady opłacania składki zdrowotnej są wtedy korzystniejsze niż na skali podatkowej i podatku liniowym. Dochód pozostaje kluczowym czynnikiem, niezależnie od wybranej formy opodatkowania. Na przykład: jeśli dochód przedsiębiorcy wynosi milion złotych, to przy opodatkowaniu liniowym zapłaci 49 000 zł składki zdrowotnej w skali roku. W przypadku ryczałtu będzie to znacznie mniej, 13 541,76 zł – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Większy limit, więcej chętnych?

Warto mieć na uwadze obowiązujący na ryczałcie limit przychodowy. Podmioty osiągające przychód powyżej 2 milionów złotych nie mogą korzystać z tej formy opodatkowania. W związku z tym w Sejmie pojawił się projekt ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych, który zakłada zwiększenie tego limitu o 50 proc. z 2 milionów do 3 milionów złotych.

To pozytywna zmiana, którą można ocenić z dwóch stron. Po pierwsze podatnicy, którzy wcześniej przekraczali limit, będą mogli korzystać z ryczałtu. Po drugie, wprowadzenie tego limitu budzi pytania, dlaczego w ogóle jest stosowany dla tej formy opodatkowania – zwraca uwagę Piotr Juszczyk.

Niższy VAT na odzież dla najmłodszych

Kolejna pozytywna zmiana dotyczy podatku VAT i przynosi obniżenie jego stawek na odzież i obuwie dla dzieci z 23% do 5%. – Osobiście jestem zwolennikiem tego typu zmian i wsparcia rodzin poprzez obniżenie podatków przy jednoczesnym ograniczaniu programów socjalnych. To pozwala na wprowadzenie bardziej przystępnych cen dla wszystkich, a stawki podatku VAT, zwłaszcza na produkty dla dzieci, powinny być jak najniższe – ocenia ekspert inFakt.

Aktualnie projekt ustawy o ograniczaniu biurokracji i barier prawnych jest opiniowany przez organizacje samorządowe.

Recesja w Polsce?

Spadek PKB o 3,7% w skali kwartału to coś, co z pewnością nie cieszy. Tym bardziej że w 2. kwartale nie wydarzyło się na świecie nic, co by uzasadniało tak głębokie nurkowanie. Jednak pomimo 3. kwartału spadkowego w ciągu ostatnich pięciu, formalnie nadal nie mamy w Polsce recesji.

Inflacja bazowa spada

Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji bazowej w Polsce. Okazał się on lepszy od oczekiwań i wyniósł 10,6%, czyli o 0,1% mniej niż przewidywano. Inflacja bazowa to wskaźnik zmiany ceny oczyszczony o najbardziej zmienne elementy, czyli żywność i energię. Jaki ma to wpływ na rynki? Inflacja bazowa z racji oczyszczenia o zmienne elementy lepiej pokazuje kierunek zmiany cen. W rezultacie spadający wskaźnik powinien zapowiadać luzowanie polityki monetarnej. Im szybciej będzie spadać tempo wzrostu cen, tym szybciej i mocniej będzie można obniżać stopy procentowe. To z kolei wpływa na stopy rynkowe. W rezultacie szybciej zobaczymy spadek stopy WIBOR. To z kolei spowoduje, że kredyty złotowe ze zmienną stopą będą coraz tańsze.

Dane o PKB z Polski

W ujęciu kwartalnym PKB spadło o imponujące 3,7%. W drugim kwartale 2023 roku jest to zdecydowanie najgorszy wynik w Unii Europejskiej. Druga w rankingu Szwecja pokazała spadek o 1,5%. Można zatem powiedzieć, że naprawdę mamy poważny problem. Co ciekawe, PKB spada w Polsce od 1,5 roku tylko w parzystych kwartałach. W rezultacie bardzo skutecznie unikamy technicznej recesji. Do niej bowiem potrzeba dwóch spadkowych kwartałów z rzędu. Patrząc na dzisiejszy spadek, po tak głębokim nurkowaniu, odbicie jest całkiem prawdopodobne. Jeżeli do niego dojdzie, znów będziemy mogli udawać, że wszystko jest OK. Powoli zaczynają się programy wyborcze, wchodzi kredyt 2% i znów możemy niemal magicznie uniknąć złowrogo brzmiącej recesji.

Kolejne dobre dane dla dolara

Pogłoski o śmierci amerykańskiej waluty okazały się mocno przedwczesne. Wczorajsze dane pokazują, że produkcja przemysłowa w lipcu wzrosła niespodziewanie aż o 1%, co w ujęciu miesięcznym jest najlepszym wynikiem od kwietnia 2022 roku. Rośnie również wykorzystanie mocy produkcyjnych. Pozwolenia na budowę domów okazały się niższe od oczekiwań, ale za to rozpoczęto więcej budów niż się spodziewano. W rezultacie byliśmy świadkami umocnienia amerykańskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – indeks FED z Filadelfii.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Lipcowa dynamika cen materiałów budowlanych na granicy korekty

Średnia dynamika cen materiałów budowlanych w lipcu ponownie zniżkowała do rekordowo niskiego od stycznia 2021 r. poziomu 2,3 proc. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w tej sytuacji wydaje się niemal pewne, że rynek znalazł się na granicy korekty cenowej, rozumianej jako regres przedmiotowego parametru poniżej zera.

Jeszcze niedawno zupełnie nierealny scenariusz powrotu wskaźników wzrostu cen materiałów budowlanych do wartości sprzed kryzysu, wywołanego wojną w Ukrainie, i rekordowej od lat inflacji, właśnie uległ pełnej materializacji. W tej sytuacji bardzo ciekawie prezentują się rynkowe perspektywy z korektą cenową w tle. Pytanie, na ile tak optymistyczny, z punktu widzenia strony popytowej, scenariusz jest prawdopodobny.Wyk. 1 - Średnia dynamika cen - porównanie rdr

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych, autorstwa Grupy PSB, w dalszym ciągu prym wiedzie cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o 24 proc. Kolejne dodatnie wskaźniki mają już wartości jednocyfrowe, co oznacza, że poza jednym wyjątkiem pozostałe grupy towarowe albo drożeją wolniej od inflacji, albo już poddają się korekcie cenowej. Wśród pięciu pozycji rok do roku taniejących wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, z cenowym regresem rzędu odpowiednio 22 i 17 proc.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl oczywistą przyczyną sytuacji na krajowym rynku materiałów budowlanych jest spadek popytu, wynikający z wciąż wysokich stóp procentowych, które ograniczają popyt na hipoteki, przez co kurczą się statystyki budownictwa mieszkaniowego, zwłaszcza w segmencie budownictwa jednorodzinnego. Z kolei deweloperzy bardzo ostrożnie zwiększają produkcję mieszkań, a wolumen nowych inwestycji wciąż jest daleki od poziomów z czasów boomu.

Sytuacja co prawda w ostatnim okresie ulega stopniowej poprawie, wynikającej m.in. z wejścia w życie programu mieszkaniowych kredytów preferencyjnych Bezpieczny Kredyt 2%, jednak wciąż jest daleka od stanu sprzed kryzysu wywołanego wybuchem wojny w Ukrainie.Wyk. 2 - Średnia dynamika cen - lipiec 2023

Pomimo rekordowo niskiej dynamiki cen na rynku materiałów budowlanych prawdopodobieństwo, że koniunkturalny dołek został już tu osiągnięty, jest stosunkowo wysokie. Przemawiają za tym statystki popytowe Grupy PSB, które jeszcze w kwietniu prezentowały zdecydowanie deprymującą wymowę, z głębokimi minusami, w przypadku niemal wszystkich grup towarowych. Z kolei w lipcu możemy mówić o zdecydowanej poprawie sytuacji.

Parametry wielkości sprzedaży Grupy PSB komunikują coraz szybszy i coraz bardziej reprezentatywny progres popytu na materiały budowlane w kraju. Jeszcze w tegorocznym kwietniu w ramach Grupy PSB zaledwie jedna pozycja (farby, lakiery) notowała dodatnią dynamikę sprzedaży w relacji rdr. Z kolei w lipcu takich pozycji było już czternaście, a więc zdecydowana większość. Drugi miesiąc z rzędu Centrala Grupy PSB odnotowała dodatnią dynamikę sprzedaży, przy 2-procentowym wzroście przychodów rok do roku.

W lipcu 2023 r., w stosunku do lipca 2022 r., największą dodatnią dynamikę odnotowano w grupach: farby, lakiery (+34%), otoczenie domu (+32%), ogród i hobby (+27%). Natomiast spadki nastąpiły w pięciu kategoriach: stolarka (-3%), motoryzacja (-5%), wykończenia (-11%), ściany, kominy (-24%) oraz izolacje termiczne (-39%).

W tej sytuacji choć nie jest wykluczony niewielki spadek dynamiki cen materiałów budowlanych poniżej zera, to jednak na dłuższą i istotną korektę cen raczej nie należy liczyć. O ile do końca br. można oczekiwać pewnej stabilizacji cen materiałów budowlanych, to jednak już w przyszłym roku trudno będzie uniknąć wzrostu na nie popytu i cen, oby nie ponownie w dwucyfrowym wymiarze.

Ewentualne uzyskanie przez Polskę po wyborach parlamentarnych środków z KPO, uruchomi na ogólnokrajową skalę inwestycje samorządowe, dziś zamrożone lub odłożone w czasie z racji braku funduszy. Z kolei powszechna termomodernizacja, wymuszona najnowszą unijną dyrektywą EPBD, może wygenerować tylko do końca bieżącej dekady popyt na materiały budowlane liczony w dziesiątkach miliardów złotych. Do tego dochodzi wysokie prawdopodobieństwo powrotu boomu inwestycyjnego w mieszkaniówce oraz perspektywa końca wojny w Ukrainie, a więc początku wieloletniej jej odbudowy ze zniszczeń wojennych z trudną do wyobrażenia skalą popytu na materiały budowlane. Jakby tego było mało, coraz wyraźniej dają znać o sobie symptomy powrotu hossy na rynkach surowcowych. W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą być ostatnim, najbardziej dogodnym czasem na zakupy materiałów budowlanych w długiej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Protokół z posiedzenia FOMC lekko zwiększył szanse podwyżek stóp w tym roku

Indeksy amerykańskiej giełdy sukcesywnie schodzą na niższe poziomy. Na razie jest to jedynie korekta. Wczoraj spadki przyspieszyły po protokole FOMC, z którego wynika, że większość uczestników nadal dostrzega znaczące ryzyko wzrostu inflacji, co może wymagać dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Rynek zdecydował, że to zła informacja dla akcji a dobra dla dolara. Główna para walutowa przekroczyła poziom 1,09 i znajduje się poniżej. Rentowności obligacji USA rosną, co wskazuje, że dalszy wzrost kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych jest możliwy, choć nie można wykluczyć wrześniowej pauzy.

Tak naprawdę komunikat płynący z protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC został zmieniony tylko nieznacznie w porównaniu z poprzednim. Co więcej, Powell już podczas lipcowej konferencji prasowej starał się utrzymać „wszystkie drzwi otwarte”, podkreślając jednocześnie, że każde posiedzenie jest „na żywo”. Nie chciał jednocześnie zobowiązać się, że podwyżki stóp będą możliwe tylko na co drugim posiedzeniu.

Ostatecznie decyzja kolejna będzie zależna od danych, dlatego do września uwaga skupiona będzie na cenach konsumpcyjnych i danych z rynku pracy. Z tego powodu od samego początku było jasne, że protokół z posiedzenia nie będzie dobrym wskaźnikiem. Stwierdzenie, że „większość uczestników nadal dostrzegała znaczące ryzyko wzrostu inflacji, co może wymagać dalszego zacieśniania polityki pieniężnej” podkreśla jedynie, że FOMC będzie nadal czujnie monitorować rozwój wskaźnika CPI oraz PCE core (głównie) i reagować zgodnie z danymi, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Lipcowy raport z rynku pracy zasygnalizował pewne ochłodzenie. Jeśli ta tendencja zostanie utrzymana w sierpniu, wówczas Fed może być zadowolony z rozwoju sytuacji i może wykonać pauzę na kolejnym posiedzeniu. Jeśli do tego dojdzie kontynuacja spadku dynamiki wzrostu cen, wówczas brak podwyżek we wrześniu jest prawdopodobne. Nie możemy oczywiście wykluczyć niespodzianek w cyfrach, które mogłyby wnieść jeszcze więcej niepewności na rynku.

Kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od 6 lipca tego roku. Notowania zbliżyły się do technicznego wsparcia horyzontalnego, które zostało wyznaczone przez minima z początku wakacji. Cały czas ruch spadkowy na głównej parze walutowej należy traktować jako korektę spadkową w średnioterminowym trendzie wzrostowym. Aktualne spadki poruszają się w regularnym kanale, który przypomina formację flagi. Negatywnym sygnałem, który może wskazywać, że ruch na południe może się wydłużyć było przełamanie linii trendu wzrostowego. Najbliższą barierą jest poziom 1,0840.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach? Zobacz, ile możesz otrzymać!

Osoby, które zostały potrącone na pasach, mogą w określonych sytuacjach otrzymać odszkodowania. Kiedy są one możliwe do uzyskania? Jaka kwota jest wtedy przyznawana poszkodowanemu?

Odszkodowanie za potrącenie na pasach – kiedy jest możliwe do uzyskania?

Potrącenie na pasach jest często pojawiającym się zdarzeniem, do którego mogą doprowadzić zarówno sami piesi, jak i kierowcy pojazdów. Aby otrzymać odszkodowanie jako osoba, która została potrącona na pasach, konieczne jest zatem spełnienie określonych warunków.

Przede wszystkim odszkodowanie to przyznawane jest osobom, które nie doprowadziły swoimi działaniami do pojawienia się takiego zdarzenia, dlatego też nie mogą być one winne. W przypadku współwiny wprawdzie istnieje możliwość otrzymania odszkodowania, ale warto wskazać, że jest ono przyznawane w niewielkich kwotach.

Przykładowo, odszkodowanie za potrącenie na pasach nie będzie przyznane w sytuacji, gdy dana osoba weszła na pasy na czerwonym świetle, gdy podczas przechodzenia przez pasy korzystała z telefonu komórkowego albo też przekraczała drogę w nieprzeznaczonym do tego miejscu i wtargnęła pod pojazd.

Jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach?

Wiele osób zastanawia się nad tym, jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach może być przyznana osobie poszkodowanej. Jakie są najczęściej wypłacane sumy?

W przypadku potrącenia na pasach trudno jest wskazać jednoznacznie, ile będzie można otrzymać, ponieważ kwota ta może wynosić od około 5000 złotych do nawet ponad 500 000 złotych.

Na wysokość odszkodowania wypłaconego osobie poszkodowanej wpływa wiele czynników, do których zaliczane są między innymi rodzaj zdarzenia, jego następstwa, zarówno pod względem zdrowotnym, jak i materialnym, wiek danej osoby, stopień przyczynienia się przez nią do zdarzenia.

Najwyższe kwoty za potrącenie za pasach wypłacane są w przypadku, gdy poszkodowany umrze na skutek doznanego zdarzenia, a także wtedy, gdy dozna on znacznych szkód pod kątem zdrowia, między innymi stałe się osobą niepełnosprawną, która musi wymagać stałej opieki.

W jakiej formie wypłacane jest odszkodowanie za potrącenie?

Odszkodowanie za potrącenie na pasach może być wypłacone poszkodowanemu na kilka sposobów, zależnie od tego, jaką kwotę odszkodowania on otrzymał, a także jakich szkód doznał. W przypadku mniejszych kwotowo odszkodowań wypłacane są one najczęściej w postaci jednej wypłaty, która przelewana jest na konto odbiorcy lub przekazywana mu w gotówce. Gdy kwoty są wyższe, zwykle są one dzielone na kilka transz, które wypłacane są zgodnie z ustalonym harmonogramem. Warto też wskazać, że istnieje możliwość przyznania odszkodowania w formie renty wypłacanej comiesięcznie.

Wyłączenie wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – krok po kroku

Ustawodawca w art. 266 kodeksu spółek handlowych przewidział możliwość żądania wyłączenia wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Wykluczyć wspólnika ze spółki można jedynie na podstawie orzeczenia sądu oraz w związku z wystąpieniem po jego stronie ważnych przyczyn.

Celem tej instytucji prawnej jest ochrona interesów spółki oraz pozostałych wspólników w przypadku, gdy działania bądź zaniechania jednego ze wspólników uniemożliwiają bądź utrudniają funkcjonowanie spółki bądź osiągnięcie założonego celu spółki. Instytucja prawna wyłączenia wspólnika ze spółki ma charakter generalny co oznacza, iż wspólnicy nie mogą go wyłączyć lub w inny sposób ograniczyć w umowie spółki oraz może być zastosowana niezależnie od przysługujących danemu wspólnikowi uprawnień korporacyjnych w spółce.

Częstokroć na podstawie umowy spółki wszyscy bądź określeni wspólnicy zobowiązują się do świadczenia usług bądź pracy na rzecz spółki. Zdarza się jednak, że pomiędzy wspólnikami dochodzi do konfliktu bądź do zaistnienia po stronie jednego ze wspólników spółki czynników od niego zależnych bądź niezależnych, jednakże mających znaczenie dla możliwości osiągnięcia założonego celu istnienia spółki. W związku z powyższym uzasadnione jest sięgnięcie do narzędzi prawnych pozwalających na dokonanie zmian w strukturach właścicielskich spółki. Przymusowe pozbawienie członka korporacji jego członkostwa jest to najsurowsza sankcja, która powinna w istocie mieć zastosowanie wówczas, gdy inne środki mające na celu zdyscyplinowanie członka nie przyniosą zamierzonych rezultatów[footnoteRef:1]. Istnienie tego rodzaju sankcji uzasadnia fakt, iż wspólnicy zawiązując spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością godzą się wspólnie działać w zakresie osiągnięcia wspólnego celu. [1: K. Kopaczyńska-Pieczniak, 3.2. Usunięcie członka z korporacji [w:] Korporacja. Elementy konstrukcji prawnej, Warszawa 2019.]

W jakich przypadkach można wykluczyć wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością?

Przesłanką wyłączenia wspólnika ze spółki jest zaistnienie po jego stronie ważnych przyczyn. Co kryje się pod pojęciem ważnych przyczyn – zachowania istotnie naruszające zobowiązania wspólnika wynikające z umowy spółki, godzące w obowiązek współdziałania w zakresie osiągnięcia celu istnienia spółki. Mogą być to zachowania zawinione przez wspólnika np. długotrwałe niewykonywanie powtarzających się świadczeń na rzecz spółki bądź osobistej pracy bądź usług na rzecz spółki, prowadzenie przez wspólnika działalności konkurencyjnej lub konkurencyjnego przedsiębiorstwa względem spółki, działanie na szkodę spółki przy czym należy wskazać, że mogą być to szkody finansowe i/lub wizerunkowe, nadużywanie uprawnień przysługujących wspólnikowi np. prawa kontroli, zaskarżania uchwał zgromadzenia wspólników, bądź długotrwały brak zainteresowania losem spółki i niewykonywanie uprawnień korporacyjnych utrudniające funkcjonowanie spółki; niezawinione np. długotrwała choroba lub wyjazd za granicę wspólnika zobowiązanego do powtarzających się świadczeń na rzecz spółki, bądź konflikt wewnętrzny pomiędzy danym wspólnikiem, a pozostałymi wspólnikami.

Ważne przyczyny uzasadniające żądanie wyłączenia wspólnika nie ograniczają się jedynie do takich, które uniemożliwiają funkcjonowanie organów spółki, rolą sądu jest dokonanie ad casum materialnoprawnej oceny twierdzeń powoda w świetle tego przepisu[footnoteRef:2]. [2: SA w Szczecinie w wyroku z dnia 13 kwietnia 2016 r., I ACa 51/16, LEX nr 2076782]

Z żądaniem wyłączenia wspólnika występują wszyscy pozostali wspólnicy spółki, o ile posiadają więcej niż połowę kapitału zakładowego. Umowa spółki może przyznawać uprawnienie do wystąpienia z powództwem o wyłączenie wspólnika mniejszej liczbie wspólników, jednakże niezmienny jest wymóg posiadania przez żądających wspólników więcej niż połowy kapitału zakładowego spółki.

W aktualnym stanie prawnym sprawa o wyłączenie wspólnika może odbyć się zarówno przed sądem powszechnym, jak i sądem polubownym, na podstawie zapisu na sąd polubowny znajdującego się w umowie spółki, jak i kompromisu zawartego przed wszczęciem postępowania przed sądem powszechnym. Możliwa jest również konwersja postępowania o wyłączenie wspólnika zawisłego przed sądem powszechnym, na postępowanie przed sądem polubownym.

Co w przypadku, gdy postępowanie przed sądem będzie się znacznie przedłużać – a negatywne działania wspólnika względem spółki zintensyfikują się?

Cel postępowania o wyłączenie wspólnika może nie zostać zaś osiągnięty, gdy wspólnik, którego dotyczy postępowanie zachowa faktyczny wpływ na funkcjonowanie spółki bądź dokona zbycia przysługujących mu udziałów w spółce, przed zakończeniem procesu. Swoistym remedium jest zabezpieczenie powództwa w postaci zawieszenia wspólnika w wykonywaniu praw udziałowych. Zabezpieczenie powództwa może mieć niebagatelne znaczenie w przypadku, gdy wspólnik nadużywa swych uprawnień korporacyjnych doprowadzając do sparaliżowania funkcjonowania spółki. Na podstawie art. 268 ksh istnieje możliwość zabezpieczenia powództwa. Tryb rozpoznania takiego żądania wyznaczają przepisy kodeksu postępowania cywilnego o zabezpieczeniu powództwa. Żądanie zawieszenia wspólnika w wykonywaniu praw udziałowych będzie rozpoznawane przez sąd z zastosowaniem przepisów o sądowym postępowaniu zabezpieczającym (art. 730 i n. kpc), które może zostać wniesione do sądu, przed wytoczeniem powództwa o wyłączenie wspólnika, w treści pozwu bądź także w toku postępowania o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. (art. 730 § 2 kpc).

W celu skutecznego złożenia wniosku o zabezpieczenie powództwa o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. poprzez zawieszenie w wykonywaniu praw udziałowych należy wykazać zaistnienie ważnych powodów, które najczęściej będą tożsame z ważnymi przyczynami, które legły u podstaw żądania wyłączenia wspólnika, ale również należy uprawdopodobnić roszczenie o wyłączenie wspólnika oraz wykazać interes prawny w uzyskaniu zabezpieczenia. Określając zakres zabezpieczenia powództwa, sąd jest zobligowany do wyważenia interesów stron, tak aby nie obciążać wyłączanego wspólnika ponad miarę. Sąd może zawiesić wspólnika w wykonywaniu wszystkich praw udziałowych bądź tylko w niektórych z nich.

W postępowaniu o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. sąd określa zasady oraz metody wyliczenia wartości udziałów. Natomiast w orzeczeniu kończącym postępowanie, sąd orzekając o wyłączeniu, wyznacza termin, w ciągu którego wyłączonemu wspólnikowi ma być zapłacona cena przejęcia wraz z odsetkami, licząc od dnia doręczenia pozwu. W przypadku, gdy cena przejęcia udziałów nie zostanie uiszczona albo złożona do depozytu sądowego, orzeczenie o wyłączeniu staje się bezskuteczne, a wspólnik bezskutecznie wyłączony ma prawo żądać od pozywających naprawienia szkody. Do skutecznego wyłączenia wspólnika dochodzi więc w przypadku uprawomocnienia się wyroku sądu uwzględniającego powództwo oraz przejęcia udziałów wyłączanego wspólnika przez pozostałych wspólników lub osoby trzecie.

Autor: adw. Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej H1 2023

Obecne wyniki na rynku nieruchomości komercyjnych nieszczególnie napawają optymizmem, jednak jest to sytuacja przejściowa.

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na gospodarkę i zachowania klientów, a w konsekwencji na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. Jednak nabywcy stosunkowo szybko dostosowali się do nowych okoliczności, a łączny wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej (Czechy, Polska, Rumunia, Słowacja, Węgry) przekroczył 10,5 mld euro zarówno w 2020, jak i 2021 roku.

W 2022 r. wybuch wojny na Ukrainie dodatkowo namieszał na rynku, prowadząc do rekordowo wysokiej inflacji, wzrostu stóp procentowych i eskalacji niepewności inwestycyjnej. Pomimo tych wyzwań, wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej zdołał przekroczyć 11 mld euro, przewyższając dwa poprzednie lata.

Jednak wszyscy gracze rynkowi byli świadomi, że spowolnienie nastąpi w 2023 roku.

Całkowity wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej w I poł. 2023 r. wyniósł 2,2 mld euro, spadł o 59% (rok do roku). Najmniejsza zmiana nastąpiła w Czechach (spadek o 38% z wynikiem 749 mln euro), a największa – w Polsce (spadek o 72% z wynikiem 801 mln euro) i na Węgrzech (spadek o 82% z wynikiem 114 mln euro). Zamrożenie rynku na Węgrzech jest spowodowane nie tylko warunkami globalnymi, ale także tymi specyficznymi dla Węgier, które mogą być niepokojące dla niektórych inwestorów. Mowa tu o napięciach między Węgrami a UE, dostawcą funduszy strukturalnych dla tego kraju, oraz pozycją Węgier w konflikcie Ukraina-Rosja.

Słowacja z wolumenem 321 mln euro odnotowała spadek o 48%, a Rumunia – 44% z 180 mln euro.

Na Węgrzech toczy się już wiele projektów inwestycyjnych, dlatego oczekujemy, że wolumeny wzrosną w drugiej połowie roku, a roczny wynik przekroczy 500 mln euro. Z kolei w Rumunii spodziewamy się, że wolumen inwestycji w całym roku osiągnie 600-700 mln euro.

Polska po raz kolejny okazała się najbardziej płynnym rynkiem w naszym regionie, osiągając wolumen transakcji powyżej 800 mln euro, zrealizowany w 33 transakcjach. Jednakże jest to najsłabszy wynik dla pierwszego półrocza od 2015 roku.

Co się obecnie sprzedaje?

Sektor handlowy

Dominacja sektora handlowego w wynikach całego regionu (35%) to głównie efekt dwóch dużych transakcji, które miały miejsce na rynku czeskim – zbycia przez Trei Real Estate portfela supermarketów i parków handlowych, zlokalizowanych w Czechach i na Słowacji, na rzecz Plan B Investments za szacunkową wartość około 187 mln euro (alokacja portfela w Czechach) oraz nabycia przez Pardubice Retail Fund centrum handlowego Palac Pardubice za 123 mln euro. Jedną ze spółek założycielskich Pardubice Retail jest Perrarus Plus, spółka należąca do Richarda Moráveka, czeskiego inwestora i dewelopera nieruchomości, który jest również właścicielem Redstone Real Estate.

Pomimo tego, że udział transakcji handlowych w rumuńskim rynku wyniósł zaledwie 18% (32 mln euro), spodziewamy się, że ten konkretny segment będzie motorem inwestycji w drugiej połowie roku, co zwiększy całkowity wolumen transakcji. Inwestorów w Rumunii przyciągają w szczególności regionalne parki handlowe.

W Polsce wolumen transakcji handlowych osiągnął 175 mln euro, co jest najniższym wynikiem dla pierwszej połowy roku od 2010 roku. Po kilku latach niekwestionowanej dominacji parków handlowych i obiektów typu convenience, w 2023 r. struktura rynku inwestycji handlowych uległa zmianie, ponieważ zaobserwowaliśmy powrót transakcji regularnymi centrami handlowymi w miastach regionalnych i przejęć w celu dalszej przebudowy.

Na Węgrzech transakcje handlowe stanowiły ok. 51% całkowitego wolumenu, ale ich wartość była niska – 58 mln euro. Przedmiotami transakcji były lokale przy głównych ulicach handlowych, regionalne centra handlowe i mniejsze centra handlowe.

Sektor magazynowy

Największy zwycięzca pandemii COVID-19 został najbardziej dotknięty spowolnieniem transakcyjnym w 2023 roku. Ogólny wynik sektora magazynowego w pierwszej połowie roku w regionie to głównie efekt transakcji sfinalizowanych w tym segmencie w Polsce, o wartości 436 mln euro. Wynik ten został wygenerowany wyłącznie przez pojedyncze aktywa, ponieważ nie było żadnych transakcji portfelowych i nie spodziewamy się ich w najbliższej przyszłości. W celu zminimalizowania ryzyka, inwestorzy zwrócili się ku transakcjom na mniejszą skalę.

Znaczącą transakcją na rynku polskim była sprzedaż nieruchomości Campus 39 do P3 za kwotę ok 139 mln euro. Zapewniła ona – razem z kilkoma mniejszymi akwizycjami – pierwsze miejsce pod względem udziału (54%) w całkowitym wolumenie inwestycyjnym.

Największą transakcją odnotowaną na rumuńskim rynku nieruchomości w pierwszej połowie 2023 r. była sprzedaż i leasing zwrotny portfela logistycznego FM, o szacowanej wartości ok. 60-70 mln euro.

Na Węgrzech i Słowacji nie odnotowano żadnych transakcji w sektorze. Na Słowacji było to częściowo spowodowane ucieczką inwestorów na rynki główne, ponieważ regionalna Słowacja jest często uważana przez fundusze instytucjonalne za drugorzędną; a częściowo brakiem dostępnych produktów w znacznie bardziej płynnym regionie Bratysławy.

Sektor biurowy

Pod względem całkowitego wolumenu, sektor biurowy idzie ramię w ramię z sektorem magazynowym (28%). Duży nacisk kładzie się na przyszły wzrost czynszów, ponieważ wysokie poziomy inflacji i wynikająca z nich indeksacja czynszów spowodowały, że wiele aktywów znalazło się w obszarze powyżej czynszów rynkowych („over-rented”).

W Polsce wszystkie transakcje biurowe w pierwszej połowie roku były zlokalizowane w Warszawie – w przeciwieństwie do 2022 r., kiedy to dominowały miasta regionalne. Największą transakcją (prawie 70 milionów euro) było nabycie budynku Wola Retro przez fundusz Adventum z Węgier, w której to transakcji dział doradztwa inwestycyjnego Avison Young reprezentował stronę sprzedającą, Develię.

Największe transakcje biurowe w analizowanym okresie w Europie Środkowo-Wschodniej miały miejsce w Bratysławie – Pribinova 19 Bratislava Office została przejęta przez IAD Investments, a Landererova 12 Bratislava Office została zakupiona przez ZFP Investments – wartość każdej z tych transakcji szacuje się na około 100 mln euro.Investment volume_shared by sector_CEE

Główne liczby:

  • 2,2 mld euro – całkowity wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej w I poł. 2023 r. (spadek o 59% r/r)
  • 35% – dominacja sektora handlowego pod względem wolumenu
  • 66% – stała i wyraźna dominacja kapitału z Europy Środkowo-Wschodniej pod względem wolumenu

Stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości: Stopy kapitalizacji CEE

Największe transakcje:Najwieksze transakcje CEE

Dobry czas na inwestycje przy zmieniających się cenach

Jednym z czynników, który przyczynił się do spadku liczby i wolumenu transakcji w pierwszej połowie 2023 r., jest trwający proces dostosowywania oczekiwań cenowych między sprzedającymi a kupującymi. Mamy już jednak przesłanki, że sytuacja ta może ulec poprawie do końca roku. Obecnie wielu kupujących stara się wykorzystać warunki rynkowe, składając oferty znacznie poniżej historycznych wycen nieruchomości, mając nadzieję na zawarcie korzystnych transakcji.

Wielu właścicieli nie spieszy się ze sprzedażą. Sytuacja ta ulegnie jednak zmianie wraz z pojawieniem się okoliczności, takich jak konieczność likwidacji funduszu, wyczerpanie finansowania lub słabe wyniki nieruchomości.

Mówi się, że należy inwestować w czasie kryzysu. Dlatego też obecna sytuacja rynkowa stwarza spore możliwości inwestycyjne dla podmiotów posiadających środki własne.

Niektórzy inwestorzy pozycjonują się w taki sposób, aby wykorzystać obecną, ograniczoną płynność (a tym samym brak konkurencji) do nabywania aktywów w atrakcyjnych cenach. Niektórzy właściciele stają się bardziej elastyczni, ponieważ muszą zlikwidować lub dokapitalizować fundusze albo podjęli strategiczną decyzję o wyjściu z rynku. W obecnej sytuacji aktywa o silnych fundamentach można nabyć po atrakcyjnej cenie.

Perspektywy dla rynku

Kluczową kwestią dla inwestorów przy ocenie możliwości zakupu jest przyszły CAPEX związany z ESG. Wymagana modernizacja starszych budynków jest czasami trudna do oszacowania w kontekście wysokich kosztów budowy. Ponieważ kupujący prawie zawsze zakładają wyższe nakłady niż sprzedający, różnica jest często nie do pogodzenia.

Dostępne jest mnóstwo kapitału oportunistycznego do zainwestowania, ale koszt takiego kapitału i zakładane zwroty często są dalekie od obecnych oczekiwań sprzedających, dlatego też na niektórych rynkach przewidujemy długoterminowy impas, nawet do 2024 r. Na rynkach, na których obecne ceny nieruchomości są dostosowywane do oczekiwań kupujących, wolumeny mogą ulec znacznej poprawie w drugiej połowie 2023 roku.

Ponieważ finansowanie dłużne stało się bardziej restrykcyjne i droższe, wskaźnik niezrealizowanych transakcji znacznie wzrósł, a transakcje z wykorzystaniem jedynie środków własnych są jedyną opcją dla sprzedających.

Choć sektor magazynowy stanowił około 28% całkowitego wolumenu transakcyjnego w pierwszym półroczu w regionie, to pozostaje on ulubieńcem inwestorów i najbardziej poszukiwanym segmentem. Podobnie jak w przeszłości, ograniczona dostępność produktów i konsolidacja portfeli powodują stosunkowo niskie wolumeny transakcji.

Pomimo spowolnienia i niskiego wolumenu transakcji, kapitał z Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje aktywny z 66% udziałem w całkowitym wolumenie inwestycji wygenerowanym w Europie Środkowo-Wschodniej w pierwszej połowie 2023 roku. Kapitał lokalny dominuje w Czechach (81%), na Węgrzech (69%) i w Rumunii (50%).

Spodziewamy się większych rozbieżności w stopach kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości w różnych regionach geograficznych, ponieważ obserwujemy rozbieżność stóp inflacji w regionie. Kraje, które będą w stanie ograniczyć inflację poprzez rozsądną politykę pieniężną, wygrają walkę z dekompresją stóp kapitalizacji.Investor activity

AUTORZY: Zespoły Avison Young z Czech, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier

Luka kompetencyjna w Polsce. Ponad połowa pracowników uważa, że brakuje im umiejętności

Większość pracowników na świecie obawia się o swoje perspektywy zawodowe ze względu na szybkie tempo zmian technologicznych i rosnące zapotrzebowanie na nowe kompetencje. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez GoodHabitz, ponad połowa pracowników na całym świecie uważa, że brakuje im niezbędnych umiejętności potrzebnych w przyszłości. Sytuacja nie jest o wiele lepsza w Polsce. W reakcji pracownicy wzywają pracodawców do zapewnienia większych możliwości upskillingu i reskillingu, by wypełnić tę rosnącą lukę. Jak pracownicy w Polsce radzą sobie z tymi wyzwaniami w porównaniu z innymi krajami?

W ciągu ostatniego roku przedsiębiorstwa stanęły przed poważnymi wyzwaniami wynikającymi z rosnącej presji ekonomicznej, a także konieczności przyjęcia nowych technologii i modeli wykonywania obowiązków. Czynniki te wywarły znaczący wpływ na rynek pracy, kształtując rodzaje zawodów, na które jest popyt, oraz umiejętności potrzebne do odniesienia sukcesu w tych nowego rodzaju miejscach pracy.

Aby w pełni zrozumieć zmieniające się trendy rynku pracy, firma GoodHabitz wraz z agencją badawczą Markteffect przeprowadziła badanie wśród 24 235 pracowników na całym świecie, w tym w 12 krajach europejskich, trzech krajach Ameryki Łacińskiej i Australii. Raport „3 globalne trendy, które kształtują rynek pracy” zapewnia wgląd w ewolucję umiejętności i kompetencji, na które jest popyt na świecie.

Światowe Forum Ekonomiczne od kilku lat zwraca uwagę na rosnące zapotrzebowanie na zupełnie nowy zestaw umiejętności. W najnowszym badaniu GoodHabitz zagłębiamy się w szczegóły i identyfikujemy luki w umiejętnościach i kompetencjach, które mają kluczowe znaczenie dla przyszłego rozwoju zarówno talentów, jak i firm. Wierzymy, że nasze odkrycia umożliwią pracownikom i pracodawcom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących ich programów edukacyjnych i szkoleniowych, aby pomóc im przygotować się na przyszłość – mówi Sander Kok, dyrektor operacyjny GoodHabitz.

Luki kompetencyjne w Polsce i na świecie

Wyniki badania przeprowadzonego przez GoodHabitz wskazują, że 61% pracowników na całym świecie uważa, że musi podnieść swoje kompetencje lub przekwalifikować się, aby odnieść sukces w przyszłości. Największe luki kompetencyjne widoczne są w krajach Ameryki Łacińskiej. Za nimi znajdują się Hiszpania i Portugalia. Sergio Agudo, dyrektor krajowy GoodHabitz w Brazylii, zwraca uwagę, że system edukacji w niewystarczający sposób wyposaża uczniów w umiejętności i wiedzę niezbędną na współczesnym rynku pracy. Podkreśla, że te niedociągnięcia systemu mogą skutkować brakiem inwestycji w kształcenie zawodowe i rozwój umiejętności praktycznych, a także koncentracją na uczeniu się na pamięć i zapamiętywaniu, a nie na krytycznym myśleniu i rozwiązywaniu problemów. Takie podejście może nie przygotować skutecznie studentów i pracowników do stale zmieniającego się rynku pracy.

Luka kompetencyjna w Polsce

Ponad połowa badanych Polaków (53%) deklaruje u siebie brak umiejętności, które są konieczne do odnoszenia sukcesów w przyszłości i chciałaby się w szkolić w tym zakresie lub przebranżowić. W dzisiejszym dynamicznym świecie, w którym technologia, wymagania zawodowe i trendy zmieniają się coraz szybciej, rozwijanie umiejętności jest kluczowe dla utrzymania konkurencyjności na rynku pracy. Niezwykle ważne jest zatem, by pracodawcy wspierali swoje zespoły w rozwoju umiejętności poprzez oferowanie szkoleń, programów rozwoju, mentoringu i możliwości doskonalenia zawodowego. Pozytywny jest jednak fakt, że polscy pracownicy rozpoznają tę potrzebę i wyrażają chęć doskonalenia się. Taka postawa pozwoli im na lepsze dostosowanie się do przyszłych wyzwań i tworzenie bardziej satysfakcjonującej kariery zawodowej. By nie odstawać od innych krajów i być gotowymi na przyszłość, muszą oni jednak zacząć działać już dziś – mówi Daniel Idźkowski, dyrektor zarządzający GoodHabitz w Polsce.

Wyniki badania pokazują, jak ważne jest określenie umiejętności i kompetencji potrzebnych do odniesienia sukcesu przez przyszłych pracowników oraz zaradzenie wszelkim lukom w programach kształcenia i szkolenia. Pracodawcy muszą oferować możliwości podnoszenia i zmiany kwalifikacji, aby wypełnić rosnącą lukę i zapewnić, że ich pracownicy pozostaną konkurencyjni w nowoczesnym miejscu pracy.

Prym wiodą umiejętności miękkie i cyfrowe

Z badania GoodHabitz wynika, że jednym z największych czynników motywujących pracowników do samorozwoju jest odnoszenie sukcesów w pracy. Chcą być przygotowani na przyszłość – i potrzebują w tym celu wsparcia swoich pracodawców. Ponad 70% pracowników na całym świecie uważa, że możliwości rozwoju osobistego pozytywnie wpłyną na ich pozycję na rynku pracy. Dane z badania wskazują, że istnieją dwa kluczowe obszary, w których pracownicy z trudem nadążają: umiejętności cyfrowe i umiejętności miękkie.

41% pracowników na całym świecie przyznaje, że brak możliwości rozwoju osobistego utrudnia im rozwijanie odpowiednich umiejętności miękkich potrzebnych w ich pracy. Co więcej, 80% pracowników na całym świecie uważa, że ich praca stanie się (jeszcze) bardziej cyfrowa w ciągu najbliższych dwóch lat. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że aż 53% pracowników uważa, że obecnie brakuje im umiejętności cyfrowych potrzebnych do wystarczającego wykonywania pracy.

Edmund Monk, dyrektor generalny The Learning and Performance Institute podkreśla, że pracownicy bez umiejętności cyfrowych są w niekorzystnej sytuacji w dzisiejszym coraz bardziej cyfrowym krajobrazie biznesowym.

Wraz z pojawiającymi się technologiami i narzędziami cyfrowymi odgrywającymi coraz większą rolę w miejscu pracy, pracownicy, którzy nie są dobrze zorientowani w analizie danych, urządzeniach cyfrowych i usługach komunikacji online, ryzykują pozostaniem w tyle. Podobnie pracownicy, którym brakuje umiejętności miękkich, takich jak komunikacja, praca zespołowa i przywództwo, mogą mieć trudności z budowaniem silnych relacji ze współpracownikami i klientami, radzeniem sobie w złożonych sytuacjach i ostatecznie odniesieniem sukcesu.

4 na 10 pracowników nie ma planu rozwoju osobistego – w ogóle

Badanie wykazało również, że chociaż pracodawcy zaczynają dostrzegać znaczenie reskillingu i upskillingu, wielu z nich nie robi wystarczająco dużo, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na szkolenia i rozwój. Tylko 48% ankietowanych pracowników stwierdziło, że ich pracodawca oferuje szkolenia, które są adekwatne do ich pracy. Jednocześnie 39% stwierdziło, że ich pracodawca w ogóle nie oferuje szkoleń.

Pracodawcy muszą być bardziej aktywni w identyfikowaniu umiejętności, których potrzebują i chcą rozwijać ich pracownicy. Ostatecznie powinni oni zapewnić szkolenia i możliwości wypełnienia luki w umiejętnościach. Przyniesie to korzyści nie tylko pracownikom, ale także pomoże firmom zachować konkurencyjność i osiągnąć cele biznesowe oraz rozwijać się w gospodarce cyfrowej – podsumowuje Sander Kok, dyrektor operacyjny GoodHabitz.

O RAPORCIE

Wraz z agencją badawczą Markteffect, firma GoodHabitz przeprowadziła badanie wśród 24 235 pracowników na całym świecie, włączając w to 12 europejskich krajów, 3 w Ameryce Łacińskiej oraz Australię. Respondenci zostali zapytani, jaka jest obecnie luka kompetencyjna w ich obszarze specjalizacji i jaką rolę odgrywa w tym kontekście rozwój osobisty. Badani, którzy wypełnili ankietę, mieli od 25 do 65 lat i pracowali na różnych stanowiskach, w różnych branżach i w firmach o różnej wielkości. Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie i grudniu 2022. Wyniki badania zostały zważone zgodnie z reprezentatywnym rozkładem wieku, płci i branż w danym kraju. Na bazie danej próby, wynik można rozciągnąć na całą populację z poziomem ufności wynoszącym 95%.

Związek Cyfrowa Polska apeluje o szybszy rozwój prywatnych sieci 5G

Polska ma ogromny potencjał i możliwości, żeby stać się globalnie istotnym graczem na polu nowoczesnych sieci mobilnych. Aby jednak wykorzystać tę szansę, konieczne jest znaczne przyspieszenie prac nad wdrożeniem sieci 5G, zwłaszcza w lokalnym i prywatnym zakresie – wskazuje Związek Cyfrowa Polska w piśmie przesłanym do posłów z sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.

Przed nami leży ogromna szansa dla przemysłu, służby zdrowia, transportu, edukacji, energetyki i komunikacji” – czytamy w stanowisku. Eksperci Cyfrowej Polski podkreślają, że dotychczasowe badania i raporty nie świadczą dobrze o wykorzystywaniu przez Polskę potencjału w dziedzinie nowoczesnych technologii: jesteśmy jednym z zaledwie dwóch państw Unii Europejskiej, które nie przydzieliło jeszcze żadnych dostępnych pasm częstotliwości 5G.

Sieci prywatne priorytetem… ale wciąż nie ma dla nich częstotliwości

Aby to zmienić, Cyfrowa Polska przygotowała szereg opinii i rekomendacji mających wspomóc rozwój sieci 5G w Polsce. Kilka ważnych uwag dotyczy na przykład zasad dystrybucji pasma. W stanowisku organizacji szczególnie mocno podkreślony jest temat sieci lokalnych. – Sieci prywatne powinny stanowić mocny komponent całego 5G w Polsce, bo realizują konkretne, lokalne potrzeby społeczne oraz biznesowe i uzupełniają tym samym ogólnopolskie sieci operatorskie. Dlatego apelujemy o jak najszybsze zainicjowanie możliwości korzystania z lokalnego pasma, niezależnie od aukcji bloków częstotliwości przeznaczonych dla operatorów ogólnokrajowych – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Organizacja liczy na przełom w tej sprawie. Urząd Komunikacji Elektronicznej kilka miesięcy temu deklarował, że w wakacje udostępni częstotliwości pasma 5G dla sieci prywatnych.

Michał Kanownik podkreśla że pilnie potrzebujemy odważniejszego i sprawniejszego działania: – W Polsce mamy pierwsze udane przykłady uruchomienia prywatnych sieci 5G. Nowoczesną sieć przemysłową wdrożył Orlen na terenie swojego zakładu produkcyjnego w Płocku, a Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna zbudowała wewnętrzną sieć kampusową. Oba przykłady można uznać za pełen sukces. Łódzka sieć umożliwia testowanie przez inwestorów i startupy najbardziej innowacyjnych rozwiązań technologicznych, a PKN Orlen dzięki swojej inwestycji będzie mógł efektywnie wesprzeć swoje procesy produkcyjne. To dowodzi, że sieci 5G stanowią olbrzymią szansę. Aby polski biznes się rozwijał, musimy dać przedsiębiorcom możliwości wykorzystania najnowocześniejszych technologii – przekonuje prezes Cyfrowej Polski.

Co zrobić z dostawcami wysokiego ryzyka?

W piśmie wysłanym do Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii sporo miejsca poświęcono również cyberbezpieczeństwu. Szczególnie newralgicznym tematem jest kwestia tak zwanych dostawców wysokiego ryzyka, czyli stanowiących zagrożenie dla obronności i bezpieczeństwa państwa. – Mając na względzie bezpieczeństwo infrastruktury, musimy uszczelnić system wobec podmiotów, które mogłyby w sposób nieuprawniony administrować danymi lub inaczej oddziaływać na bezpieczeństwo i stabilność sieci. To szczególnie istotne w momencie podwyższonego ryzyka dla bezpieczeństwa państwa – mówi Michał Kanownik.

Dlatego Cyfrowa Polska proponuje takie rozwiązania, jak wykluczenie dostawców wysokiego ryzyka z możliwości świadczenia usług; co więcej, sprzęt takiego dostawcy miałby być wyłączony z dalszego użytkowania w ciągu maksymalnie trzech lat. Eksperci organizacji postulują także zdefiniowanie listy organizacji, mogących wnioskować o uznanie konkretnego przedsiębiorstwa za dostawcę wysokiego ryzyka. Miałyby się na niej znaleźć zarówno Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Prokuratura Generalna, jak i Ministerstwo Cyfryzacji czy Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Choć branżowi eksperci od wielu miesięcy zwracają na to uwagę, do tej pory temat dostawców wysokiego ryzyka nie został prawnie skonkretyzowany. Pewne kroki poczyniła w tej sprawie Unia Europejska, tworząc unijny zestaw narzędzi na potrzeby cyberbezpieczeństwa sieci 5G. To jednak, jak podkreśla Cyfrowa Polska, nie wystarczy. W kwestiach bezpieczeństwa państwa powinniśmy polegać przede wszystkim na wewnętrznych rozwiązaniach – przekonują eksperci organizacji. Dlatego, zdaniem Cyfrowej Polski, powinniśmy jak najszybciej stworzyć prawne ramy rozwoju sieci 5G w Polsce.

Bain&Co.: Europejski rynek samochodów używanych będzie rósł w tempie 5 proc. rocznie

Obecne zawirowania gospodarcze nie zaszkodzą europejskiemu rynkowi samochodów używanych, którego wartość będzie rosła w tempie 5 proc. rocznie, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Ten segment rynku napędzany będzie niższą dostępnością nowych aut i wzrostem ich cen.

Wbrew obawom, że spowolnienie gospodarcze odbije się negatywnie na rynku aut używanych, nasze analizy pokazują, że popyt na te samochody będzie nadal stabilny, ponieważ dla wielu Europejczyków własny samochód jest jedynym środkiem transportu umożliwiającym dojazd do pracy czy szkoły – mówi Roch Baranowski, partner w Bain & Company i współautor raportu.

Jak wynika z raportu Bain & Company, wartość europejskiego rynku aut używanych wzrośnie w 2025 roku do 503 mld euro z 460 mld euro w 2022 roku. W ostatnich siedmiu latach rynek ten urósł o prawie 60 proc.

O ile w tym roku możemy zaobserwować lekki spadek, to historyczne dane pokazują, że nawet w okresach osłabienia gospodarki ten segment rynku był relatywnie odporny na zawirowania. Ponadto, mamy w Europie strukturalny niedobór nowych aut, co sprzyja rozwojowi rynku wtórnego – dodaje Roch Baranowski.

Popyt na auta używane generowany jest ograniczoną dostępnością nowych modeli wynikającą, w głównej mierze, ze zmniejszenia produkcji. Od kilku lat na europejski rynek trafia coraz mniej nowych samochodów. Według raportu Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), w 2022 roku w Unii Europejskiej wyprodukowano 10,8 mln aut osobowych, czyli o 24 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 roku.

Utrzymująca się niska produkcja to wynik splotu wielu czynników, w tym unijnej polityki klimatycznej, wybuchu pandemii oraz wojny w Ukrainie. Do nieznacznego spadku doszło już w 2018 roku, kiedy koncerny motoryzacyjne zaczęły dostosowywać się do coraz ostrzejszych europejskich norm emisji CO2 i stopniowo przestawiać na produkcję aut elektrycznych. Firmy w dalszym ciągu ograniczają wytwarzanie modeli z silnikami spalinowymi, które mają zniknąć z rynku do 2035 roku.

Kolejnym ciosem dla producentów był wybuch pandemii Covid-19, która przerwała łańcuchy dostaw doprowadzając m.in. do spadku dostępności mikroprocesorów. Na to nałożył się wybuch wojny w Ukrainie, która pogłębiła problemy z dostępnością części i przyczyniła się do skokowego wzrostu cen energii.

Z powodu braku komponentów fabryki mają przestoje i na rynek trafia relatywnie mało nowych aut. Mając w perspektywie kilkumiesięczny czas oczekiwania na nowy samochód, wielu kierowców albo nie zmienia auta albo decyduje się na używany model. Ponadto, w związku ze wzrostem cen energii i inwestycjami koncernów w ekologię, nowe auta są coraz droższe, a więc i mniej dostępne. Z tego powodu, coraz więcej osób będzie szukać pojazdów na rynku wtórnym – mówi Roch Baranowski.

Zgodnie z przewidywaniami analityków Bain & Company, powoli ustępują problemy z dostępnością mikrochipów, z którymi borykaliśmy się w ostatnim czasie. Natomiast trwająca wojna będzie nadal zaburzać dostawy surowców, w tym importowanego z Rosji kauczuku, który wykorzystywany jest do produkcji opon, oraz części, m.in. wytwarzanych w Ukrainie wiązek przewodów zasilających samochodowe systemy elektryczne.

Większy popyt na używane auta przekłada się na wzrost ich cen. Od 2019 roku średnia cena samochodu z drugiej ręki wzrosła w Europie o 27 proc. i w 2022 roku kształtowała się na poziomie 14 tys. euro. Eksperci Bain & Company szacują, że w 2025 roku wzrośnie ona do 15 tys. euro.

Zdaniem analityków, rosnąca popularność samochodów elektrycznych, dla których Europa jest drugim największym rynkiem na świecie po Chinach, nie zaszkodzi segmentowi aut używanych. Doświadczenia krajów nordyckich pokazują, że dostępność szerokiej oferty aut elektrycznych wpływa pozytywnie na podaż używanych samochodów. Kierowcy decydują się na przyśpieszoną wymianę aut ze względów środowiskowych, by jak najszybciej wejść w posiadanie modeli elektrycznych.

Rynek samochodów używanych będzie się też zmieniał pod wpływem digitalizacji. Analizy wskazują, że coraz więcej transakcji będzie zawieranych w pełni online. Choć w 2020 roku, jedynie 1 proc. używanych aut zostało sprzedanych w e-salonach, to w 2025 roku udział w rynku e-salonów może osiągnąć 6 proc.

Kluczowym czynnikiem, który zadecyduje o przyszłości sektora online w tym segmencie rynku będzie stworzenie mechanizmów budujących zaufanie klientów. Aby to osiągnąć, e-salony samochodowe będą musiały zainwestować zarówno w rozwój internetowego wsparcia sprzedaży, jak i we współpracę z lokalnymi partnerami – komentuje Roch Baranowski.

Pełen raport na temat europejskiego rynku samochodów używanych:

https://www.bain.com/insights/the-outlook-for-the-european-used-car-market-brief/

Dwucyfrowe podwyżki wciąż się utrzymują w sklepach. W lipcu było drożej średnio o 15,5 proc. niż rok wcześniej

Jak pokazuje najnowszy raport, przygotowany na podstawie 70 tys. cen, w lipcu codzienne zakupy rdr. zdrożały średnio o 15,5%, a same art. żywnościowe i napoje bezalkoholowe – o niespełna 15%. To mniejsze zwyżki niż notowane w czerwcu czy maju, ale konsumenci wciąż słono płacą za podstawowe produkty. Widać zatem, że dynamika wzrostu cen spada, ale w sklepach wciąż jest drogo. Na 17 obserwowanych kategorii podrożało aż 16 i to przeważnie dwucyfrowo. Najmocniej znowu poszły w górę ceny warzyw, bo o ponad 32% rdr. Ponadto w czołówce drożyzny widać chemię gospodarczą, dodatki spożywcze, art. dla dzieci i pieczywo. Podwyżki tych kategorii wyniosły od blisko 25% do przeszło 20% rdr. Natomiast najmniej zdrożało mięso, bo o 6,5% rdr. W całym rankingu potaniały tylko tłuszcze, ale za to aż o ponad 20%.

Ceny wciąż rosną, ale coraz wolniej

W lipcu br. codzienne zakupy w sklepach były o 15,5% droższe niż rok wcześniej. To mniejszy wzrost w relacji rocznej niż w czerwcu czy maju – ponad 18% i blisko 20% rdr. Tak więc wyraźnie widać, że dynamika wzrostu cen spada, ale to nie oznacza, że w sklepach jest taniej. Ceny wciąż rosną, tylko wolniej. Zebrane dane pochodzą z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito. Obejmują 17 kategorii i ponad 100 najczęściej kupowanych przez konsumentów produktów. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 70 tys. cen detalicznych.

– Tegoroczne wyniki wzrostu cen w ujęciu wartościowym są porównywalne do obserwowanych w 2022 roku, choć w ujęciu procentowym obserwujemy spadki. Warto pamiętać, że letnie miesiące są przeważnie łaskawsze dla polskiej gospodarki z punktu widzenia inflacji. Zwiększona dostępność produktów żywnościowych, których udział w koszyku inflacyjnym przekracza 25%, przy zmniejszonym zapotrzebowaniu na energię, wpływa na słabszy wzrost cen – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Do tego widać, że nieco mniej niż wszystkie kategorie zdrożały same produkty spożywcze, w tym napoje bezalkoholowe. W sumie 13 kategorii poszło w górę średnio o niecałe 15% rdr. To też niższy skok niż w czerwcu czy maju. Wówczas odpowiednio zanotowano blisko 17% i ponad 18%. – W lecie bardziej dostępne są produkty spożywczo-rolne dostarczane lokalnie, bez konieczności bardzo kosztochłonnego transportu międzynarodowego i magazynowania w specjalnych warunkach. Co więcej, rząd przedłużył zerowy VAT na te artykuły. To wszystko pozwala na atrakcyjniejsze, choć wciąż wysokie, ceny w sklepach – dodaje ekspertka.

Warzywa i chemia gospodarcza wciąż „liderami”

Choć art. spożywcze drożeją coraz wolniej, to jednak na szczycie drożyzny wciąż utrzymują się warzywa. Ceny tych produktów najbardziej poszły w górę ze wszystkich analizowanych kategorii – aż o ponad 32% rdr. – Tę sytuację kreują przede wszystkim pośrednicy handlowi, którzy windują obecne ceny na półkach sklepowych. W tym roku produkty rolne w hurcie są nieznacznie droższe od zeszłorocznych – komentuje dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Drugie miejsce w rankingu drożyzny ma chemia gospodarcza. Poszła w górę średnio o blisko 25% rdr. – Ceny chemii gosp. mocno wzrosły ze względu na drożejącą energię oraz surowce. Natomiast w ostatnich miesiącach podwyżki w tej kategorii mocno się obniżyły i przewiduję, że tak będzie dalej – mówi Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze (ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy). Zdrożały średnio o przeszło 22% rdr. – Po zdecydowanym wystrzale m.in. cen majonezu w I kwartale tego roku, od maja widzimy lekką stabilizację. Choć w ujęciu procentowym rok do roku w dalszym ciągu wzrosty te są wysokie, to w relacji miesiąc do miesiąca ceny wyhamowały. Jest to pewnym konsensusem tego, co rynek jest w stanie zaakceptować – ocenia dr inż. Motylska-Kuźma.

Natomiast czwarte miejsce w rankingu drożyzny zajmują art. dla dzieci – prawie 22% rdr. – Drożeją one w tempie porównywalnym do towarów przemysłowych. Jednak rosnący poziom zamożności Polaków, coraz późniejsze rodzicielstwo, a także programy społeczne wspierające rodziny sprawiają, że pieniądze przeznaczane na art. dla dzieci często nie są traktowane jako zwykłe wydatki. Jest to wykorzystywane przez przedsiębiorców, którzy często testują poziom ceny akceptowanej przez rynek – stwierdza ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

TOP 5 najbardziej drożejących kategorii zamyka pieczywo – ponad 20% rdr. – Rządowe dopłaty do zboża i zakaz importu z Ukrainy spowodowały chwilowy spadek jego cen w hurcie, co przełożyło się również na ceny mąki. Jednak był to efekt krótkotrwały. Kosztochłonność produkcji pieczywa jest w dalszym ciągu bardzo wysoka. Niewiele pomaga tu również zamrożona cena gazu. Stąd ceny pieczywa pozostają pod ciągłą presją inflacyjną – zaznacza ekspertka.

Środkowi „zawodnicy” drożyzny

Patrząc na pozostałe kategorie, warto wskazać, że karmy dla zwierząt zdrożały rdr. o niecałe 17%. Należy tutaj przypomnieć, że przez kilka miesięcy tego typu produkty utrzymywały się w ścisłej czołówce najbardziej drożejących. I tak np. w kwietniu wzrost ich cen sięgnął blisko 50%. – Bardzo dynamiczne podwyżki, które rozpoczęły się w 2022 roku, doprowadziły do zmniejszenia popytu. Odpowiednio wysoka baza do wyliczeń z lipca ub.r. spowodowała, że odczyt procentowy dynamiki rok do roku jest obecnie zdecydowanie niższy niż jeszcze w maju czy w czerwcu – zwraca uwagę dr inż. Motylska-Kuźma.

Raport pokazuje też, że słodycze i desery rdr. zdrożały o niecałe 16%. Ceny używek i produktów sypkich poszły w górę o blisko 15% rdr. – Dynamikę wzrostów w tych kategoriach determinują wysokie koszty wytwarzania, w tym energii i pracy. Warto dodać, że w przypadku cukru, który należy do produktów sypkich, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że wkrótce czeka nas powtórka z zeszłorocznego szaleństwa cenowego. Oczywiście obecnie cenę tego art. kształtuje koszt buraka cukrowego, niezębnego do jego produkcji – zauważa dr Hubert Gąsiński.

Z analizy wynika też, że owoce zanotowały wzrost o blisko 13% rdr. To dużo mniej w porównaniu do warzyw. – Obie grupy artykułów wymagają dodatkowych chemicznych środków ochrony, a także energii, transportu i pracowników. To przekłada się na wzrosty cen, choć są one znacznie mniejsze w przypadku owoców. Trwa sezon zbiorów i możemy oczekiwać, że ich ceny będą w miarę stabilne aż do września, a nawet do października – przewiduje dr inż. Motylska-Kuźma.

Art. tłuszczowe przestały „straszyć”

Z kolei najmniej w całym zestawieniu podrożało mięso – tylko o 6,5% rdr. – Dynamika cen obniża się w znacznej mierze dzięki stopniowej odbudowie pogłowia zwierząt rzeźnych. Ich liczebność mocno spadła podczas pandemii, gdy popyt był słaby. I od tego czasu jest stopniowo zwiększana. Dodatkowo spadek cen mleka i obniżenie opłacalności produkcji tego towaru oznacza, że część krów mlecznych jest kierowana do rzeźni. To obniża ceny wołowiny – informuje Marcin Luziński.

Nieznacznie też zdrożały ryby, bo o blisko 11% rdr. Koszty zakupu w sklepach nabiału i środków higieny osobistej wzrosły rdr. o ponad 11% rdr. Z kolei napoje bezalkoholowe podrożały o ponad 12%. – Ceny ryb osiągnęły w Polsce już tak wysoki poziom, że popyt na nie znacząco się ustabilizował. Natomiast spadek dynamiki wzrostu cen nabiału jest efektem taniejącego mleka w skupie. W przypadku środków higieny osobistej znaczenie może mieć tu sytuacja na światowych rynkach celulozy, a także stabilność polskiej waluty – analizuje ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Podsumowując wyniki 17 analizowanych kategorii, 16 zdrożało w przedziale od 6,5 do ponad 32% rdr. I w większości były to dwucyfrowe wzrosty. Jednak już po raz kolejny od trzech miesięcy wyjątkiem były art. tłuszczowe. W lipcu br. zanotowały średni spadek na poziomie aż przeszło 20% rdr. A jeszcze nie tak dawno tego typu produkty najbardziej drążyły portfele Polaków. Olej i masło biły rekordy, rdr. drożejąc nawet trzycyfrowo. Ale teraz sytuacja się odwróciła.

– W przypadku art. tłuszczowych mamy do czynienia z wykorzystywaniem nagromadzonych zapasów, ale również z dużą produkcją np. rzepaku czy słonecznika. Tegoroczne zbiory zapowiadają się na rekordowym poziomie, co przekłada się na niskie ceny surowców, które powodują spadki cen produktów tłuszczowych również zauważalne na półkach w sklepach – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Jak wybrać bluzy z nadrukiem, które będą skutecznie reklamować firmę?

Działania reklamowe i wizerunkowe firmy powinny być prowadzone na wielu polach. Jednym z nich może być dystrybucja gadżetów reklamowych. Do tych najlepiej odbieranych przez klientów – aktualnych i przyszłych – należą ubrania reklamowe. A wśród nich wyróżniają się bluzy z nadrukiem, które są cenione dużo bardziej niż znakowane koszulki czy czapki z daszkiem. Podpowiadamy, jak dobrać bluzy, które będą skutecznie reklamować Twoją działalność.

Krój bluzy – modny czy funkcjonalny?

Bluzy to ubrania, których fenomen i popularność opiera się na wygodzie. To właśnie dzięki tej zalecie bluzę w szafie ma dziś niemal każdy. Przy wyborze reklamowej bluzy z nadrukiem powinieneś więc mieć to w pamięci.

Zazwyczaj najlepiej sprawdzają się funkcjonalne bluzy. Zwróć uwagę na model “kangurka”, gdzie na froncie bluzy znajduje się szeroka kieszeń. Do tego zazwyczaj dochodzi kaptur. To luźna stylistyka, która sprawdza się zwłaszcza na co dzień. Bluzy z nadrukiem tego typu zamówisz na https://sklep-logos.pl/bluzy-reklamowe-z-kapturem.

Do funkcjonalnych modeli należą również bluzy rozsuwane. To obecnie nieco modniejszy krój, a taka bluza nadaje się też do bardziej eleganckich stylizacji. Można z nich na przykład śmiało korzystać w biurach, w których nie ma sztywnego dress code’u.

Bluzy powinny być funkcjonalne lub modne, bo wtedy rośnie szansa, że obdarowane nimi osoby będą z nich regularnie korzystać. A tylko wówczas reklama będzie skuteczna.

Materiał – jakość ma znaczenie

Mechanizm związany z otrzymywaniem prezentów jest prosty. Trafione i drogie sprawiają, że dobrze zapamiętujemy tego, kto je wręczył. Tanie i nieprzydatne po czasie wzbudzają negatywne wrażenia lub co najwyżej uśmiech politowania. Jeśli więc zależy Ci na dobrych skojarzeniach z firmą – a to przecież podstawa – bluzy z nadrukiem rozdawane klientom muszą być wykonane z materiału dobrej jakości.

Szukaj więc bluz, w których przewagę mają włókna bawełniane. Są przyjemniejsze w dotyku, nie wywołują podrażnień na skórze. Oczywiście nie musisz zupełnie unikać syntetyków. Jeśli jednak Twoim reklamowym gadżetem nie są ubrania sportowe, poliester czy elastan powinny stanowić tylko domieszkę.

Liczy się też gramatura materiału. Solidne bluzy powinny się wyróżniać gramaturą około 300 g/m2.

Nadruk – rodzaj, wielkość, lokalizacja

Duży wpływ na skuteczność przekazu reklamowego ma znakowanie bluzy. W końcu to właśnie ono jest samą reklamą, a odzież jedynie jej nośnikiem. Najczęstszym wyborem jest logo firmy, czasami uzupełnione hasłem reklamowym.

Do loga trzeba dobrać odpowiednią metodę znakowania, która przeniesie je na materiał. Przy wyborze techniki należy wziąć pod uwagę rodzaj materiału. Jeśli zamawiasz duży nakład ubrań, budżetowym rozwiązaniem będzie sitodruk. Przy niewielkich zakupach zdecyduj się raczej na druk cyfrowy DTG. Najbardziej elegancki jest z kolei haft komputerowy, ale nie pozwala na odwzorowanie najmniejszych elementów.

Jaką wielkość powinien mieć wzór? Z punktu widzenia reklamodawcy – jak największą. Z perspektywy użytkownika – jak najmniejszą. Potrzebny będzie kompromis, ale zdecydowanie nie powinieneś przesadzać z wielkością. Dobrze sprawdzi się niewielkie logo na lewej piersi. Jeśli wybierasz większe, najlepiej umieścić je na plecach bluzy.

Podsumowanie: jakie bluzy z nadrukiem wybrać do reklamowania firmy?

Bluzy z nadrukiem do reklamowania firmy powinny mieć funkcjonalny krój. Dobrze sprawdzą się modele z kapturem typu “kangurka” bądź rozpinane. Wybierz też ubrania z materiału dobrej jakości, o dużej gramaturze. Logo firmy lub hasło reklamowe najlepiej umieścić na piersiach bądź na plecach, ale nie przesadzaj z wielkością reklamy.

Jakie etui najlepiej chroni telefon?

W dzisiejszych czasach zakup solidnego etui na telefon to konieczność, jeśli chcesz, aby smartfon dobrze posłużył Ci przez lata. Prawidłowo dobrana obudowa ochroni urządzenie podczas upadku lub uderzenia o twardy przedmiot. Kejsy na telefon nie są drogie i umożliwiają dowolne spersonalizowanie urządzenia. Jaki model najlepiej zabezpieczy Twój smartfon przed uszkodzeniem?

Nowoczesne telefony są wyposażone w wiele zaawansowanych technologicznie podzespołów. Zakup takiego smartfona wiąże się z dużym wydatkiem, dlatego warto zainwestować w etui na telefon, które zamortyzuje upadek z dużej wysokości, dzięki czemu unikniesz drogiej naprawy. Obudowa powinna być idealnie dopasowana do modelu telefonu i wykonana z trwałych materiałów. Sprawdź, jak wybrać etui do nowoczesnego smartfona!

Rodzaje etui na telefon

Case na telefon to świetne rozwiązanie dla osób, które na co dzień wyjątkowo intensywnie korzystają ze smartfona. Poszczególne modele mogą się między sobą różnić wielkością, materiałem, z którego zostały zrobione, kształtem, kolorem i designem. Najpopularniejsze rodzaje etui na telefon to:

  • Wsuwki – są to proste kieszonki, do których wsuwa się telefon, gdy nie jest używany.
  • Futerały na telefon – czyli eleganckie obudowy zamykane na klapkę lub magnes, które często posiadają dodatkowe kieszonki na pieniądze i karty płatnicze.
  • Plecki – popularne etui zakładane na tył smartfona, które są dostępne w wielu ciekawych wzorach i wersjach kolorystycznych.
  • Bumpery – tego rodzaju modele zabezpieczają tylko ramę telefonu i dyskretnie wzmacniają jego konstrukcję.
  • Etui dwuczęściowe – są to specjalne obudowy pancerne, które składają się z elementu chroniącego plecy i szkła. Obie części tworzą jedną całość, dzięki czemu doskonale zabezpieczają telefon przed upadkiem.

To, jaki rodzaj etui do telefonu wybierzesz, powinno być uzależnione od Twoich indywidualnych preferencji, modelu telefonu i trybu życia. Jeśli często korzystasz ze smartfona, gdy przebywasz na zewnątrz, to zamów wytrzymały case, który dobrze zabezpieczy zarówno tył, jak i przód telefonu.

Z czego powinno być wykonane dobre etui na telefon?

Kejsy na telefon są niezwykle funkcjonalne i świetnie się prezentują. Dostępne na rynku modele mogą być wykonane z silikonu, termoplastycznego poliuretanu, poliwęglanu, ekoskóry lub skóry naturalnej. Etui zrobione z termoplastycznego poliuretanu i poliwęglanu są niezwykle trwałe, odporne na ścieranie i zarysowania. Jednak jeśli zależy Ci na tym, aby case na telefon był lekki, to wybierz model zrobiony z silikonu. Natomiast kejsy z ekoskóry i skóry naturalnej to optymalne rozwiązanie dla osób, które chcą, aby ich telefon wyglądał modnie i stylowo.

Idealne etui na telefon nie powinno być zbyt ciężkie i musi ściśle przylegać do powierzchni smartfona. Jednocześnie to ważne, aby case nie utrudniał korzystania z klawiszy bocznych i nie zniekształcał dźwięku. Mając takie zabezpieczenie, możesz bez przeszkód korzystać z urządzenia w domu, pracy i w podróży.

Jak wybrać brokera Forex?

Forex, czyli międzynarodowy rynek walutowy, jest jednym z największych i najbardziej płynnych rynków finansowych na świecie. Inwestorzy z całego globu handlują tam walutami, w nadziei na osiągnięcie zysków. Aby rozpocząć swoją przygodę z handlem na rynku Forex, musisz wybrać odpowiedniego brokera Forex. Jak to zrobić? Zobacz, na co zwrócić uwagę przy wyborze brokera Forex.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze brokera Forex? 

Najważniejszą rzeczą, na którą musimy zwrócić uwagę przy wyborze brokera Forex, jest jego licencja i regulacje. Upewnij się, że broker jest regulowany przez odpowiednią instytucję finansową w kraju, w którym prowadzi działalność. Licencja potwierdza, że broker działa zgodnie z przepisami i podlega nadzorowi, co daje pewność, że Twoje fundusze są bezpieczne. Takim brokerem jest między innymi Admiral Markets

Następnie przeanalizuj spready i prowizje. Spready to różnica między ceną kupna a ceną sprzedaży danej waluty. Im niższy spread, tym mniejsze koszty handlu. Zwróć uwagę na to, jakie spready oferuje dany broker i czy są one konkurencyjne w porównaniu do innych brokerów na rynku. Ponadto, sprawdź, czy broker pobiera jakiekolwiek dodatkowe prowizje za transakcje. Ważne jest, aby zrozumieć pełne koszty handlu, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek w przyszłości.

Postaw na sprawdzoną platformę

Funkcjonalna i intuicyjna platforma handlowa ma ogromne znaczenie dla Twojej wygody i efektywności inwestycji. Sprawdź, czy broker oferuje platformę, która spełnia Twoje potrzeby. Platforma powinna być stabilna, łatwa w obsłudze i zapewniać dostęp do potrzebnych narzędzi i wskaźników analizy technicznej. Dobrym pomysłem jest wypróbowanie platformy demo, aby zobaczyć, czy spełnia Twoje oczekiwania.

Co więcej, różni brokerzy Forex oferują różne pary walutowe i inne instrumenty finansowe. Upewnij się, że broker, którego wybierasz, udostępnia handel tymi instrumentami, w które zamierzasz inwestować. Jeśli jesteś zainteresowany handlem na rynkach innych niż Forex, sprawdź, czy broker oferuje również dostęp do rynków towarów, indeksów giełdowych, surowców itp.

Obsługa klienta ma znaczenie 

Wysokiej jakości obsługa klienta jest kluczowa w przypadku jakichkolwiek problemów lub pytań związanych z handlem. Sprawdź, jakie kanały komunikacji oferuje broker i czy są one dostępne w dogodnych godzinach. Warto również przeczytać opinie innych klientów na temat obsługi klienta brokera, aby mieć pewność, że będziesz miał wsparcie w razie potrzeby. Opinie innych użytkowników to niezastąpione źródło informacji na temat danej firmy. 

Pamiętaj, że wybór odpowiedniego brokera Forex jest kluczowy dla Twojego sukcesu na rynku walutowym. Przejrzyj dostępne opcje, porównaj różnych brokerów i sprawdź ich reputację. Ważne jest, aby dokładnie przeanalizować swoje potrzeby inwestycyjne i znaleźć brokera, który najlepiej odpowiada Twoim wymaganiom. Co więcej, weź pod uwagę, że warto być ostrożnym i nie inwestować więcej niż możesz sobie pozwolić na stratę.

Oświadczenie o ryzyku

Inwestycja na rynku Forex wiąże się z wysokim ryzykiem i może spowodować utratę całego zainwestowanego kapitału. Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej należy dokładnie przeanalizować swoje możliwości finansowe i ryzyko związane z inwestycją.

Inwestycje na rynku Forex są zmienne i niestabilne. Kursy walut mogą zmieniać się bardzo szybko, co może prowadzić do dużych strat lub zysków. Należy pamiętać, że nie ma gwarancji zysku w inwestycjach na rynku Forex.

Ważne jest, aby przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej dokładnie przeanalizować swoje możliwości finansowe i ryzyko związane z inwestycją. Należy również pamiętać, że nie wszystkie strategie inwestycyjne są odpowiednie dla wszystkich inwestorów.

Inflacja bazowa w Polsce spada

Lipcowy odczyt inflacji bazowej wyniósł 10,6% r/r, czyli lekko niżej niż szeroki CPI 10,8% r/r. Spadek wskaźnika bazowego jest jednak mniej dynamiczny. Wydaje się, że w kolejnych miesiącach inflacja będzie nadal spadać. Możliwe, że już w kolejnym miesiącu szeroki CPI będzie jednocyfrowy. Wskaźniki inflacji nadal pozostają daleko od celu NBP, jednak wydaje się, że obniżka stóp procentowych może nastąpić we wrześniu. W szczególności, w przypadku gdy inflacja bazowa również będzie spadać, co będzie wsparciem dla przekazu NBP.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Spektakularny sukces AGH Space Systems na zawodach w Kanadzie

Zespół AGH Space Systems z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie po raz pierwszy wziął udział w odbywających się w Kanadzie międzynarodowych zawodach robotycznych z serii Rover Challenge i znokautował przeciwników. Studenci z AGH okazali się najlepsi w czterech z pięciu zadań, a w jednym z nich (Water Redirection) byli bliscy perfekcji, zdobywając aż 148 na 150 możliwych punktów. Finalnie zajęli pierwsze miejsce z wynikiem 394,46 na 550 punktów.

Startujące w Canadian International Rover Challenge 2023 zespoły musiały zmierzyć się z misjami, które znacznie różniły się od tych spotykanych na innych tego typu zawodach. Były to symulacje zadań, z jakimi w przyszłości mogą mierzyć się mieszkańcy kolonii na pozaziemskiej planecie.

Search & Rescue – misja polegała na sprowadzeniu technika z terenów niebezpiecznych do bazy, a także naprawieniu i ponownym uruchomieniu reaktora po awarii. Misja odbywała się w nocy, zatem łazik musiał być przygotowany do nawigacji w ciemności i wykrywania obiektów w podczerwieni.

Water Redirection – łazik miał za zadanie odłączyć dotychczas istniejący rurociąg i przeprowadzić montaż nowej instalacji wodnej. Misja ta podzielona była na dwa etapy i trwała dwie godziny.

Traversal+ – po katastrofalnej eksplozji reaktora łazik musiał przemierzyć gruzowisko, aby zidentyfikować zapasy przydatne przy odbudowie bazy. Zadanie można było wykonać autonomicznie lub manualnie, jednak najważniejsza była zdolność adaptacji i szybkie podejmowanie decyzji.

Land Speculation & Prospecting – w wyniku awarii reaktora podjęto decyzję
o otworzeniu drugorzędnych placówek z dala od głównej bazy. Zespół miał za zadanie wysłać na obiecujący obszar łazika, który przeprowadził wstępne badania naukowe i prace pomiarowe. Następnie na ich podstawie studenci musieli dostarczyć raport na temat swoich ustaleń i zaleceń dotyczących miejsca budowy nowego kompleksu.

Arm Dexterity – nowa osada potrzebuje niezawodnego źródła zasilania, zanim jednak nowe komponenty dotrą na miejsce, zdalnie sterowany łazik miał za zadanie wykorzystać części starego zasilania i elementy zapasowe, aby skonfigurować nowy system i zapewnić przepływ prądu.

Studenci z AGH doskonale przygotowali się do wszystkich zadań, odpowiednio dostosowując konstrukcję Kalmana i wprowadzając szereg usprawnień. Jednym
z nich, szczególnie docenionym przez sędziów, było tzw. słońce, czyli specjalne źródło światła umieszczone na pojeździe i zapewniające dodatkowe oświetlenie
w trudnych warunkach nocnych. Studenci świetnie radzili sobie z precyzyjnym sterowaniem ramieniem robotycznym i sprawnie przechodzili na dozwolone sterowanie ręczne łazikiem w momencie pojawienia się problemów z autonomią.Studenci z AGH

Nie obyło się bez problemów – w trakcie wykonywania misji Traversal+ Kalman przewrócił się w momencie próby autonomicznego podjazdu pod strome wzniesienie. Dzięki trwającej jedynie 40 sekund interwencji członków zespołu, nie wpłynęło to na dalszy przebieg misji. Sprawna akcja ratunkowa spotkała się natomiast z ogromnym uznaniem sędziów, a zespół wykazał się umiejętnością szybkiego podejmowania decyzji.

– Cztery dni zawodów były prawdziwym wyzwaniem, jednak wyjście z naszej strefy komfortu okazało się bardzo cennym doświadczeniem i bezwzględnie zweryfikowało nasze rozwiązania – podsumowują studenci. – Dziękujemy wszystkim, którzy umożliwili nam podróż i okazali wsparcie. Razem tworzymy niezwykły zespół, którego potencjał jest równie nieskończony, co przestrzeń kosmiczna. Postaramy się to udowodnić po raz kolejny już we wrześniu na zawodach European Rover Challenge 2023.

Zawody Canadian International Rover Challenge 2023 odbyły się w dniach 11–14 sierpnia 2023 r. w Drumheller w prowincji Alberta. W rywalizacji uczestniczyło 17 zespołów z całego świata. Drugie miejsce zajęła drużyna Husky Robotics z University of Washington, a trzecie Raptors – reprezentacja Politechniki Łódzkiej.

Odliczenie VAT od alkoholu zakupionego na firmową Wigilię

Organy nie przedstawiły wystarczających argumentów pozwalających na podważenie związku pomiędzy nabytym przez firmę alkoholem a wykonywaniem czynności opodatkowanych VAT. Sporadyczne wydatki na organizację zwyczajowo przyjętych świąt dla pracowników wykazują pośredni związek z czynnościami opodatkowanymi sprzyjając integracji zespołu – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Wskazał dodatkowo, że to organy podatkowe muszą wykazać brak tego związku, jeśli chcą pozbawić przedsiębiorcę możliwości odliczenia podatku.

Prawo do obniżenia podatku

Stosownie do art. 86 ust. 1 ustawy o VAT przedsiębiorcy mogą obniżać swoje zobowiązanie w VAT o kwotę tego podatku naliczonego na fakturach zakupu towarów, lub usług w zakresie, w jakim te towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych VAT. Ujmując to inaczej – przedsiębiorca wystawiając fakturę VAT sprzedaży jest zobowiązany do odprowadzenia wykazanego na niej podatku VAT. Zobowiązanie to może obniżyć kwotą podatku VAT wykazanego na fakturach zakupowych pod warunkiem, ze koszty te mają związek z ww. sprzedażą. Podobnie sytuacja wygląda z obniżeniem zobowiązania w podatku dochodowym (PIT, CIT), gdzie wydatek, który ma je umożliwić, musi mieć związek z osiągniętym dochodem.

Organy zakwestionowały odliczenie VAT od zakupionego alkoholu

W czerwcu 2022 roku naczelnik jednego z urzędów skarbowych uznał za nierzetelne rozliczenia spółki z branży budowlanej. Pośród rachunków dokumentujących nabycia materiałów i usług budowlanych, stanowiących podstawę odliczenia VAT, firma ujęła bowiem faktury za zakup alkoholu. Zarówno naczelnik US, jak i organ II instancji stanowczo twierdzili, że spółka nie ma prawa do odliczenia VAT z tytułu tego nabycia.

Wydatki na integrację mają związek z prowadzoną działalnością firmy

W toku sprawy inne wnioski wysnuł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Stwierdził, że organy podatkowe nie wykazały w sposób dostateczny, aby zakup alkoholu na firmową Wigilię dla pracowników nie miał związku z wykonywaniem przez spółkę czynności opodatkowanych. Sąd orzekł, że sporadyczne wydatki na organizację takich imprez wykazują pośredni związek z czynnościami opodatkowanymi, służąc integracji kadry pracowniczej, rękami której firma realizuje później czynności opodatkowane (wyrok z 27 czerwca 2023 r., sygn. akt I SA/Po 20/23).

Podsumowanie

Jeśli urzędnicy chcą pozbawić podatnika możliwości ujęcia w rozliczeniach określonych wydatków, zarówno w zakresie VAT, jak i podatków dochodowych, muszą podważyć jego argumentację co do związku tych wydatków z prowadzoną działalnością. Przedsiębiorcom przysługuje bowiem prawo do odliczenia VAT nie tylko od zakupów, które mają bezpośredni związek z prowadzoną działalnością gospodarczą, np. nabycie surowców do wytworzenia produktu, ale i od tych mających związek tylko pośredni – np. koszty reklamy.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Grupa PTWP na plusie po I półroczu 2023 roku

I półrocze 2023 roku Grupa Kapitałowa PTWP zamknęła z bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Idą one w parze z dynamicznym rozwojem Grupy w każdym z obszarów jej działalności: organizacji wydarzeń biznesowych, wydawaniu serwisów online oraz zarządzaniu obiektami.

W raportowanym okresie przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP wyniosły 49,3 mln zł i były wyższe niż w analogicznym okresie w 2022 r. (48,1 mln zł). W pierwszych dwóch kwartałach tego roku EBITDA wyniosła 9,1 mln zł, natomiast skonsolidowany zysk brutto ukształtował się na poziomie 8,8 mln zł. Zysk netto na koniec pierwszego półrocza 2023 r. to 7,1 mln zł.

– Zmienność otoczenia biznesowego, czynniki makroekonomiczne, takie jak inflacja, wzrost kosztów i cen energii, regulacje prawne, nie wpłynęły negatywnie na rozwój projektów Grupy PTWP i osiągane przez nas efekty. Na niestabilną sytuację odpowiedzieliśmy odpowiednio wcześniej przygotowaną strategią, konsekwentnie wdrażanymi zmianami i realizowanymi projektami, które przyniosły wymierne efekty – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Pierwsze półrocze 2023 roku zapisało się w działalności Grupy kolejnymi prestiżowymi wydarzeniami dla biznesu, wiodącą pozycją wydawanych serwisów online i powrotem zarządzanych obiektów – Spodka i Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach – do działalności w pełnym, przedpandemicznym wymiarze.

W drugim kwartale 2023 r. Grupa zrealizowała Europejski Kongres Gospodarczy – czołowe wydarzenie biznesowe Europy Środkowej. 11 tys. uczestników stacjonarnych i 7 tys. śledzących debaty online, ponad 1200 prelegentów i prawie 170 sesji tematycznych, 235 partnerów i sponsorów – to liczby, którymi podsumowano tegoroczną edycję wydarzenia.

Portale Grupy PTWP odwiedziło w czerwcu 17,8 mln unikalnych użytkowników (wyniki wg Google Analytics). W każdym z portali były wdrażane nowe rozwiązania i formaty, czemu towarzyszyło wzmacnianie zespołów redakcyjnych. Ofertę uzupełniły reklamy w modelu programmatic buying. Serwisy Grupy PTWP osiągają, z miesiąca na miesiąc, coraz wyższe indywidualne wyniki, a ujęte łącznie plasują się w czołówce biznesowych mediów w Polsce. To wszystko wiąże się ze wzrostem przychodów z działalności internetowej.

Zarządzane przez Grupę PTWP Spodek i Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach to obiekty, które są jednymi z najczęściej wybieranych przez organizatorów wydarzeń w Polsce. W drugim kwartale br. gościły między innymi eventy takie, jak: Mistrzostwa w grach e-sportowych w ramach Igrzysk Europejskich 2023, CyberSec Forum/Expo 2023, EAWOP, czyli 21. Kongres Europejskiego Stowarzyszenia Psychologii Pracy i Organizacji, Red Bull Roof Ride, Genzie Tour oraz koncert Tori Amos.

Chiny stają się coraz silniejsze, a Stany Zjednoczone coraz słabsze

Rządy zwiększające zadłużenie obywateli mogą czuć się bezpieczne, a tak się stało po obniżeniu zaufania do USA. Pozory mylą, drobna informacja, jest jak kamyk uruchamiający lawinę, Efektem może być kryzys walutowy, z którego wychodzi się przez wiele lat,

Zaskakujące jest, że świat przestał się przejmować decyzją Fitch o obniżeniu ratingu kredytowego Stanów Zjednoczonych i dopiero kolejny ruch ze strony trzeciej agencji (Moody’s) mógłby zmienić na rynku walutowym perspektywy dolara.

Co ciekawe, nie obserwujemy wzrostu cen obligacji, tak jak było to w 2011 r. (wówczas agencja S&P obniżyła rating dla USA), kiedy gotówka zaczęła uciekać do bezpiecznej przystani. Rentowności dalej rosną, co może być związane z oczekiwaniem na kolejną podwyżkę stóp procentowych w USA, choć bazując na oczekiwaniach rynkowym, podwyżka we wrześniu jest mało prawdopodobna.

– Decyzja agencji Fitch przyjęta została ze spokojem, ponieważ problemy związane z rosnącym zadłużeniem USA nie są niczym nowym i są znane inwestorom – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Jest jednak o tyle zaskakujące, że została podjęta po decyzji o zawieszeniu limitu długu, gdy mogło się wydawać, że największe zagrożenie dla rządu już przeminęło. Gdy jednak przeczytam pierwszy punkt uzasadnienia decyzji Fitch, to dowiemy się, że w ocenie agencji jakość decyzji rządowych spada.

Rynki wolą pozostać przy optymistycznych nastrojach, a przewidywany w najbliższych latach upadek amerykańskiej dominacji dolara na rzecz innych walut, przede wszystkim juana – wraz z rosnącą chińską gospodarką – też trzeba będzie zrewidować. Chiny ewidentnie nie radzą sobie bez wyraźnego nacelowanego wspierania rynku nieruchomości. Deweloperzy pozostawieni sami sobie mają problemy z regulacją swoich zobowiązań. Chińczycy nie rzucają się już na nieruchomości, co jest też związane z samą trudną sytuacją finansową wśród społeczeństwa. Chińskie władze zdecydowały się na próbę wsparcia dobrobytu społeczeństwa, wyrównanie szans, choć na ten moment porzucenie wspierania wzrostu za pomocą inwestycji wydaje się nie odnosić pozytywnych skutków pod względem poprawy jakości życia ludności. Oczywiście postawienie np. na wysokie technologii w przyszłości może okazać się zbawienne, ale na ten moment chińska gospodarka radzi sobie po prostu słabo.

To wykorzystuje amerykański dolar, który w zasadzie ignoruje ostatnią decyzję Fitch o obniżeniu ratingu kredytowego. Rynek się nie zawalił. Przy braku kolejnych zmian ocen wiarygodności kredytowej, będzie żył innymi scenariuszami, przede wszystkim związanymi ze stopami procentowymi oraz wzrostem gospodarczym.

Dług USA to ogromna suma i jednocześnie ogromy rynek długu, a dodatkowo dolar odgrywa rolę pieniądza rezerwowego, a więc dług Stanów jest zabezpieczeniem w bardzo wielu transakcjach rozliczeniowych, co generuje naturalny na niego popyt, tym bardziej, że jest kilkukrotnie większy niż zadłużenie innych państw o najwyższym ratingu trzech najważniejszych agencji ratingowych. Jednocześnie inwestujący w dług, którzy oczekują płynności, nie mają dokąd odejść, bo ten rynek bardzo się skurczył.

– Choć decyzja Fitch jak dotąd nie niesie negatywnych konsekwencji, to jednak jest potwierdzeniem, że Stany Zjednoczone idą złą drogą, to droga utraty prymatu globalnego supermocarstwa, prowadząc nieroztropną politykę gospodarczą – komentuje ekspert XTB. – Brakuje spojrzenia długoterminowego po stronie rządu i dominuje spojrzenie na bieżącą sytuację. Dominuje więc przeciąganie liny pomiędzy Republikanami i Demokratami. To nie jest dobre dla żadnego kraju, bo w historii dominujące imperia się zmieniały, to nie jest dobre dla żadnej gospodarki, bo każdy kraj może łatwo utracić swoją konkurencyjność.

Teraz czekamy na decyzję trzeciej agencji, jednak na rynku decyduje sentyment. Dominuje nadal optymizm. Jak dotąd rynki niechętnie przyjmowały złe informacje. Problem w tym, że jakaś niespodziewanie decyzja staje się małym kamykiem powodującym lawinę.

Katowice w budowie

W pierwszej połowie 2023 roku na katowickim rynku biurowym nie oddano do użytku żadnego nowego projektu. Cisza w nowej podaży nie oznacza, że deweloperzy nie realizują swoich planów. W budowie znajduje się drugi najwyższy wyniki spośród miast regionalnych.

Brak nowej podaży od początku roku nie wpłynął na zmianę wolumenu zasobów biurowych w Katowicach, które na koniec czerwca br. wyniosły 725 800 m kw.

„Brak ukończenia nowych budynków biurowych w Katowicach w I połowie roku nie świadczy o niepokojącej sytuacji na lokalnym rynku. Wręcz przeciwnie, deweloperzy pozostają aktywni, a na koniec II kwartału 2023 roku w budowie pozostaje aż 86 400 m kw., co jest drugim najwyższym wynikiem na rynkach regionalnych. Przy zachowaniu przyjętych terminów do końca roku katowicki rynek biurowy zasili 35% realizowanej obecnie powierzchni, a pozostała część ma zasilić miasto w latach 2024-2025,” – wyjaśnia Iwona Kalaga, starszy negocjator w Knight Frank.

Największymi projektami w budowie były budynek Craft (26 700 m kw., Ghelamco Poland) oraz kompleks Eco City Katowice (18 000 m kw. Górnośląski Park Przemysłowy).

„Katowiccy najemcy wykazali się bardziej ostrożnym podejściem. Od stycznia do czerwca 2023 roku popyt na powierzchnie biurowe w Katowicach wyniósł blisko 25 000 m kw., co stanowiło zaledwie 7% całkowitego wolumenu umów podpisanych w miastach regionalnych. W porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku tegoroczny wynik był niższy o 43%. W II kwartale roku najemcy zdecydowali się na transakcje o powierzchni 5 700 m kw.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

W strukturze transakcji dominowały renegocjacje, na które zdecydowało się 46% najemców, zaś nowe umowy stanowiły 34% wolumenu transakcji. Relatywnie wysoki wynik osiągnęły ekspansje, które wyniosły ponad 20%.

Niewielki popyt odnotowany w II kwartale 2023 roku wpłynął na wzrost współczynnika pustostanów o 3 pp., który na koniec czerwca wyniósł 20,1%. W porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim, wzrost jest jeszcze wyższy i wynosi 4 pp.

Czynsze wywoławcze w Katowicach na koniec czerwca 2023 roku wahały się od 8,00 EUR do 14,50 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 14,00 do 27,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Rada Przedsiębiorczości apeluje do Rządu o weksel w formie elektronicznej

Rada Przedsiębiorczości zaapelowała do Rządu o podjęcie prac legislacyjnych umożliwiających wprowadzenie i  funkcjonowanie w obrocie gospodarczym weksla w postaci elektronicznej.

Weksel stanowi w obrocie gospodarczym jedną z najczęściej wykorzystywanych form zabezpieczenia. Funkcjonowanie weksla w formie materialnej nie spełnia oczekiwań użytkowników zarówno co do szybkości jak i sposobów elektronicznej wymiany danych na odległość. Tradycyjny weksel (…) nie spełnia także oczekiwań klientów instytucji finansowych i innych podmiotów zaufania publicznego w zakresie przyjmowania zabezpieczeń w postaci weksla w obecnej formie. Dalsze funkcjonowanie weksli wyłącznie w tradycyjnej formie papierowej stało się także potencjalnie niebezpieczne, ponieważ w obrocie prawno-gospodarczym pojawiły technologie fałszujące podpisy w sposób nieodróżnialny od podpisu odręcznego. – czytamy w apelu RP do Rządu.

W dobie powszechnej cyfryzacji procesów biznesowych, nieuniknione jest wprowadzenie weksli w formie elektronicznej. W ostatnich latach handel internetowy odnotowuje dynamiczny wzrost, dlatego wprowadzenie weksla elektronicznego będzie jednym             z ostatnich elementów domykających transakcje wykonywane on-line. Apel do Rządu jest podyktowany potrzebą zgłaszaną zarówno przez przedsiębiorców, jak i samych klientów. – podsumowuje Katarzyna Adamiak, Ekspert BCC d zarządzania i przedsiębiorczości

W apelu skierowanym do rządu zwrócono również uwagę na rolę weksla w zakresie zabezpieczania transakcji agencji publicznych (w tym przede wszystkim Banku Gospodarstwa Krajowego), programów rządowych oraz dla bezpieczeństwa publicznego systemu gwarancyjno-poręczeniowego, wspierającego polską przedsiębiorczość. Do końca 2022 r. przyjęto w tym obszarze prawie siedemset tysięcy weksli w formie dokumentowej, co wygenerowało olbrzymie koszty związane z ich obsługą i przechowywaniem.

Przedstawiciele RP, w tym BCC proponują umożliwienie równoległego funkcjonowania weksla w formie tradycyjnej oraz elektronicznej i pozostawienie rynkowi swobody wyboru pożądanej formy.

Na uwagę zasługuje fakt, że apele środowisk gospodarczych, a w ślad za nimi prace eksperckie nad wprowadzeniem weksla w formie elektronicznej trwają od kilku lat. Ich efektem było m.in. opracowanie i przedstawienie koncepcji e-weksla przez międzyśrodowiskowy Zespół zadaniowy „od papierowej do cyfrowej Polski”, funkcjonujący w ramach Grupy roboczej ds. Rejestrów rozproszonych i blochchain.  Zaproponowano także zmiany regulacji prawnych głównie w obszarze Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu postępowania cywilnego, a także rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 18 czerwca 2019 r. Regulamin urzędowania sądópowszechnych, które są warunkiem koniecznym dla zastosowania koncepcji elektronicznego weksla, celem uznawania jego ważności przez sądy.

Rekomendacje te zostały zaakceptowane przez Ministra Cyfryzacji oraz jednomyślnie          i szeroko poparte przez rynek, także finansowy i technologiczny. Niestety, mimo powszechnego konsensusu w tej sprawie, z niezrozumiałych powodów proces legislacyjny w tej sprawie do dzisiaj nie został podjęty.

Euro zawróciło od 4,50 zł

Jeden dzień nie było na rynku inwestorów z Polski, a euro zaatakowało poziom 4,50 zł. Do tego frank szwajcarski odbił się niedaleko 4,70 zł, budząc grozę w kredytobiorcach frankowych. W tle mamy dobre dane z USA, a finalny odczyt inflacji pokrył się ze wstępnymi danymi.

Karuzela na złotym

Jeszcze w poniedziałkowym komentarzu sugerowaliśmy, że w dniach wolnych, kiedy to brakuje na rynku inwestorów, może się trochę więcej niż standardowo dziać na wykresach. Poniedziałek zaczęliśmy poniżej poziomu 4,44 zł za euro. Jeszcze w poniedziałkowy wieczór kurs euro dotarł powyżej 4,45 zł. We wtorek niespodziewanie przez moment widzieliśmy test podejścia aż do 4,50 zł, po czym dzisiaj nad ranem spadł. Tak drogie euro ostatni raz widzieliśmy w pierwszej połowie lipca. Szczyty na franku szwajcarskim sięgają nawet czerwca. Tutaj powodem większej słabości jest siła franka względem euro w ostatnich dniach. W rezultacie kurs franka zawierał słabość złotego względem euro oraz euro względem franka. Nie jest to dobra wiadomość dla kredytobiorców frankowych. Frank szedł bowiem na 4,70 zł.

Dane z USA

We wtorek, kiedy w Polsce mieliśmy dzień wolny, w USA byliśmy świadkami ważnych odczytów. Dobrze wypadła sprzedaż detaliczna. Ta niespodziewanie wzrosła o 0,7% w ujęciu miesięcznym, podczas gdy oczekiwano 0,4%. Szybciej rósł parametr bez samochodów, co po raz kolejny pokazuje, że rynek motoryzacyjny może mieć pewne problemy. O tym, że przemysł może łapać zadyszkę świadczy również słabszy od oczekiwań wskaźnik Indeksu NY Empire State. Kolejny raz utrzymuje się tendencja, że indeksy przemysłowe nie wskazują optymistycznej przyszłości. Z drugiej strony, te usługowe są na szczęście bardziej optymistyczne. Rynki i tak przyjęły ten pakiet danych za dobrą monetę. W rezultacie dolar odrobił kolejną część strat względem euro.

Inflacja nie zaskoczyła

Finalny odczyt inflacji pokazał to samo, co wstępne dane. Wstępne odczyty w przypadku inflacji od dłuższego czasu są bardzo precyzyjne, zatem rynki przykładają mało uwagi do finalnych odczytów. Będzie tak się działo, aż w końcu coś się ważnego wydarzy pod koniec miesiąca. Ceny rosną w Polsce w ciągu roku o 10,8%. Co prawda można na siedzibie NBP przeczytać o tym, że w ciągu 4 miesięcy się prawie nie zmieniły, ale niestety wskaźnik podaje się na rok, a nie jego jedną trzecią. Spadek tempa wzrostu cen powoduje, że spadają też oczekiwania co do rynkowych sóp procentowych. Najlepszym dowodem jest to, że WIBOR 3M jest najniższy od maja 2022, a WIBOR 6M jest najniżej nawet od kwietnia 2022. Jest to tendencja, która z pewnością nie smuci kredytobiorców.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – Strefa Euro – PKB,
14:30 – USA – pozwolenia na budowę domów,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

PKB Polski spada

Według szybkiego szacunku PKB niewyrównany sezonowo w II kwartale 2023 r. zmniejszył się realnie o 0,5% r/r. W II kwartale 2023 r. PKB wyrównany sezonowo zmniejszył się realnie o 3,7 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem.

Spadek PKB był przez nas oczekiwany. Podparciem dla tej prognozy były słabe odczyty danych makroekonomicznych, które wskazywały na hamowanie gospodarki. Słabsze odczyty sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej czy też PMI świadczyły o gorszej kondycji gospodarki. II kwartał może wyznaczyć dołek. Kolejne kwartały mogą przynieść lekkie ożywienie za sprawą spadającej inflacji i realnego wzrostu dochodów. Nie oznacza to jednak, że gospodarka mocno odbije. Uważam, że w całym roku wzrost PKB będzie bliski zera.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Głębokie spadki na rynku pożyczek w czerwcu – analiza FRRF

Czerwiec, który był pierwszym pełnym miesiącem obowiązywania nowych przepisów w zakresie oceny zdolności kredytowej konsumentów, przyniósł duże osłabienie sprzedaży na rynku pożyczek. Choć liczba przyznanych przez branżę pożyczek utrzymała się na poziomie podobnym do zeszłego roku, to wartość udzielonego finansowania spadła w ujęciu rocznym aż o 15 procent. Jak wynika
z analizy Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego na podstawie danych CRIF, instytucje pożyczkowe udzieliły w minionym miesiącu, z wyłączeniem segmentu płatności odroczonych, 310 tys. kredytów na kwotę 989 milionów złotych. Po raz kolejny wyraźnie spadła także średnia wartość pojedynczej pożyczki do kwoty 3186 złotych. Poza czasem pandemii, tak niskiej średniej kwoty pożyczki rynek nie odnotował od czterech lat.

Zainteresowanie pożyczkami jest na relatywnie wysokim poziomie

Liczba odpytań instytucji pożyczkowych w sprawie klientów aplikujących o finansowanie utrzymuje się w pobliżu rekordowych wartości oscylujących wokół 900 tys. szt. miesięcznie, co oznacza, że dziennie kierowanych jest ponad 40 tys. odpytań. Wysoki poziom odpytań świadczy o znacznym popycie na pożyczki konsumenckie, który niekoniecznie przekłada się na sprzedaż w postaci udzielenia wnioskującym finansowania.

Wyraźnie spada wartość udzielonego przez branżę finansowania

Według danych CRIF w czerwcu liczba udzielonych pożyczek oscylowała wokół 310 tys. sztuk, co stanowi spadek o 5,5 proc. względem maja, kiedy to przyznano 328 tys. pożyczek. W porównaniu do czerwca 2022 roku liczba sprzedanych pożyczek niemal nie zmieniła się – spadła o 0,3 proc.

W przypadku wartości udzielonego finansowania dane czerwcowe wyglądają diametralnie gorzej. Względem maja branża odnotowała spadek o 13 proc., do 0,99 mld złotych. W ujęciu rocznym spadek był jeszcze głębszy, wynosząc 15,2 procent. Po przeliczeniu wartości udzielonego finansowania na dzień roboczy okazuje się, że czerwiec był najsłabszym miesiącem pod kątem sprzedaży od ponad roku.

Średnia kwota pożyczki niższa niż w 2019 roku

Głęboki spadek sektor odnotował także w zakresie średniej kwoty pożyczki, która aktualnie oscyluje wokół poziomów z 2019 roku, mimo znaczącego od tego czasu wzrostu wynagrodzeń oraz wysokiej inflacji. Średnia wartość pojedynczej pożyczki wyniosła w czerwcu 3186 złote. W relacji miesiąc do miesiąca oznacza to spadek o 7,9 proc., z kolei w ujęciu rocznym odnotowany spadek wynosi aż 14,9 procent.

Segment BNPL z rekordową aktywnością

Po wycofaniu się z rynku kolejnych podmiotów w marcu br., na dwa miesiące przed wejściem w życie nowych zasad oceny zdolności kredytowej konsumentów, liczba firm operujących w sektorze instytucji pożyczkowych utrzymuje się obecnie na podobnym poziomie. W czerwcu liczba aktywnych podmiotów uczestniczących w rozwiązaniu CRIF wyniosła 36 firm, z czego 5 z nich to podmioty specjalizujące się w usługach BNPL (buy now, pay later). Ten segment rynku, w przeciwieństwie do sektora tradycyjnych pożyczek konsumenckich, utrzymuje się w tendencji wzrostowej.

W maju 2023 r. firmy oferujące usługi płatności odroczonych odnotowały rekordową aktywność, udzielając finansowania o wartości 303 mln złotych, co oznacza dynamikę wzrostu w wysokości 59,3 proc. rok do roku. Liczba udzielonych pożyczek również była bliska najwyższych jak dotąd wyników z listopada ub.r., wynosząc w maju 842 tys. sztuk.

Słabe chińskie dane i obawy o rating banków USA

Korekta spadkowa na giełdach trwa. Wczoraj sentyment został pogorszony przez agencję Fitch, która wydała ostrzeżenie dla ratingu dużych banków w USA. Do tego doszły jastrzębie komentarze z Fed. Obawy o globalny wzrost gospodarczy zostały podsycone przez gorsze od oczekiwań dane z Chin.

Jeden z analityków Fitch wprost ostrzegł, że sektor bankowy USA jest blisko kolejnych zawirowań. Mowa tu o potencjalnej możliwości obniżeniu ratingu dużych banków, wśród których jest m.in. JPMorgan Chase. Ocena całego sektora została obniżona już w czerwcu, teraz może to dotyczyć konkretnych podmiotów. Przypomnijmy, że w minionym tygodniu Moody’s zredukowała ocenę 10 małych i średnich banków i wydała jednocześnie ostrzeżenie, że cięcia mogą w przyszłości dotyczyć większych instytucji. Niedawno agencja Fitch obniżyła również długoterminowy rating kredytowy USA, co było argumentowane m.in. wysokim poziomem zadłużenia kraju.

Nastrojom nie pomogły dane z amerykańskiej gospodarki, a dokładnie te dotyczące sprzedaży detalicznej, której wyniki okazały się powyżej rynkowych oczekiwań. Negatywnie zaskoczył indeks NY Empire State, który wypadł zaskakującą nisko (-19 pkt.).

Szansa na dalsze podwyżki ze strony Fed została zwiększona przez wczorajsze słowa Neel Kashkariego, który wprost powiedział, że inflacja pomimo spadku jest wciąż za wysoka. Jego słowa sugerują, że Fed jest w stanie zrobić jeszcze więcej, co należy interpretować, że koszt pieniądza w USA ma szansę na kolejny wzrost.

W ten pesymistyczny nastrój wpisują się chińskie publikacje. Rozczarowujące dane dotyczące aktywności gospodarczej w lipcu, inflacja poniżej zera oraz ponowne obawy dotyczące sektora nieruchomości i równoległego sektora bankowego sprawiają, że decydenci polityczni muszą działać szybko. Miesięczne dane pokazały, że dynamika wzrostu uległa dalszemu osłabieniu. Wzrost produkcji przemysłowej spowolnił do 3,7 proc. r/r z 4,4 proc. w czerwcu i w porównaniu do 5,7 proc. wzrostu przed pandemią. Wzrost sprzedaży detalicznej spadł do zaledwie 2,5 proc. r/r z 3,1 proc. w czerwcu.

Słabe dane dotyczące aktywności w lipcu uzupełniają szereg rozczarowujących danych i wiadomości, w tym inflację CPI spadającą poniżej zera, słaby wzrost handlu i kredytów, rosnące ryzyko niewypłacalności dużego dewelopera oraz brak płatności z tytułu wysokodochodowych produktów inwestycyjnych przez jednego z największych prywatnych zarządzających majątkiem w Chinach. Jeśli chodzi o tę ostatnią kwestię, prywatne firmy zarządzające majątkiem i firmy powiernicze są kluczowymi graczami w chińskim systemie „równoległego systemu bankowego”, który zapewnia deweloperom finansowanie. Zanim zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw gwałtownie się pogorszy, decydenci polityczni muszą działać szybko. Bank centralny Chin po raz kolejny obniżył jednoroczną stopę średnioterminowych pożyczek (MLF) o 15 pb do 2,5 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polska coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów w odnawialne źródła energii

Polska awansowała po raz kolejny w rankingu EY RECAI, atrakcyjności państw dla tych, którzy inwestują w odnawialne źródła energii: o jedno miejsce, na 17. pozycję. Jednocześnie stała się dziesiątym (rok temu była 15.), najatrakcyjniejszym krajem na świecie w rankingu PPA, umów na długoterminowy zakup/sprzedaż energii z OZE. Tegoroczny ranking ocenia też wpływ amerykańskiej ustawy o redukcji inflacji na inwestycje w odnawialne źródła energii na świecie.

EY od 20 lat bada kraje pod kątem atrakcyjności dla inwestorów w odnawialne źródła energii – tak powstał ranking EY RECAI. W najnowszej, 61. edycji rankingu, Polska awansowała o jedno miejsce i przeskoczyła na 17. pozycję z 18. miejsca.

Liderem rankingu niezmiennie pozostają Stany Zjednoczone. Drugie są Niemcy, które tym razem wyprzedziły Chiny.

Kryzys energetyczny wywołany wojną na Ukrainie zmusza wszystkich do poszukiwania nowych źródeł energii. Obecna sytuacja gospodarcza na świecie, presja inflacyjna i pojawiające się oznaki recesji mogą ułatwić zwiększenie wydatków na projekty infrastrukturalne. A to powinno stworzyć większe możliwości dla branży OZE poprzez zwiększenie popytu na zieloną energię – mówi Jarosław Wajer, Lider Działu Energetyki w Polsce i w Regionie CESA.

inwestycje w oze

RECAI wykorzystuje różne kryteria do porównywania atrakcyjności rynków odnawialnych źródeł energii faworyzując duże gospodarki. Dlatego już w zeszłym roku dodano znormalizowana wersję indeksu, która uwzględnia PKB poszczególnych państw. To pozwala zobaczyć, które rynki osiągają wyniki powyżej oczekiwań w odniesieniu do ich wielkości ekonomicznej, a jednocześnie ujawnia ambitne plany transformacji energetycznej w mniejszych gospodarkach, tworząc atrakcyjne alternatywy dla potencjalnych inwestorów. W tegorocznym, znormalizowanym rankingu pozycja Polski jest niezmieniona – pozostaje na 17. miejscu, z Grecją, Marokiem i Danią odpowiednio na podium.

Awans w PPA

Ranking EY RECAI ocenia także atrakcyjność rynku PPA (Power Purchase Agreement), czyli umów na długoterminowy zakup/sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej. To największy awans Polski, która stała się jednym z liderów rynku PPA w Europie. Wyprzedziły ją takie kraje jak Hiszpania, Niemcy i Wielka Brytania, które znacznie wcześniej rozpoczęły swoją drogę PPA.

inwestycje w oze 2

Wiele firm, w tym międzynarodowych prowadzi w Polsce znaczącą działalność produkcyjną, handlową i usługową. Biorąc pod uwagę wysoką średnią emisyjność wytwarzania energii elektrycznej w naszym kraju przedsiębiorstwa są zmotywowane do zawierania PPA na odnawialne źródła energii – uważa Maciej Markiewicz, partner, EY Polska.

Trzeba jednak pamiętać, że pod koniec 2022 roku rząd wprowadził limit dla producentów energii, w tym na ceny OZE, by chronić konsumentów przed nadmiernym wzrostem cen energii, co doprowadziło do dużej niepewności w zakresie PPA i wiele procesów negocjacji umów zostało wstrzymanych, opóźnionych lub odłożonych w czasie.

Niemniej jednak widzimy rosnące zainteresowanie umowami PPA, również w kontekście spadku cen w kontraktach PPA w porównaniu z zeszłym rokiem oraz perspektywy zniesienia tych limitów. Także te czynniki powinny przyczynić się do dalszego wzrostu zawieranych transakcji. Jednocześnie wprowadzone zmiany w zasadzie 10H powinny stymulować wzrost liczby projektów wiatrowych w średnim terminie, biorąc pod uwagę niezbędny okres przygotowania i pozyskania pozwoleń dla takiego typu aktywów – dodaje Maciej Markiewicz.

W 2022 roku w Europie korporacyjne umowy zakupu energii (CPPA) znacznie wyprzedziły umowy PPA zawierane pomiędzy deweloperem a spółką energetyczną, zarówno pod względem mocy (7 GW z 8,4 GW), jak i liczby transakcji (129 ze 161 transakcji).

Inicjatywy rządowe: Europa kontra USA

Globalne dążenie do bezpieczeństwa energetycznego i recesja oznaczają, że branża odnawialnych źródeł energii nigdy nie miała lepszej okazji do przyspieszenia zarówno popytu na swoje produkty, jak i postępu w kierunku zerowej emisji gazów cieplarnianych. Rządy umieszczają odnawialne i konwencjonalne źródła energii w centrum swoich polityk i wprowadzają przepisy dotyczące interwencji rynkowych, by zapewnić dostawy energii w przystępnych cenach.

Jednym ze sposobów jest też zmniejszenie zależności od importowanej energii oraz znalezienie sposobu na zlikwidowanie powiązania cen gazu ziemnego i energii odnawialnej – uważają eksperci EY. Unia Europejska już nad tym pracuje w ramach inicjatywy REPowerEU.

Według ekspertów EY, taka współzależność nie jest już postrzegana jako zrównoważona. Za to energia produkowana w kraju jest tańsza i może być niskoemisyjna. Dlatego właśnie Stany Zjednoczone, w ramach ustawy o redukcji inflacji, planują przeznaczyć 369 mld USD na inwestycje w swoje bezpieczeństwo energetyczne oraz na walkę ze zmianami klimatu. Prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę w sierpniu 2022 roku, a Biały Dom określił ją jako „najbardziej znaczące działanie Kongresu w zakresie czystej energii i zmian klimatycznych w historii kraju”.

Ustawa ma wpływ nie tylko na Stany Zjednoczone, ponieważ może spowodować zakłócenia na światowych rynkach. Europejscy politycy i decydenci obawiają się, że zachęci deweloperów i producentów do lokowania inwestycji w USA zamiast w Europie.

W 2022 r. USA odpowiadały za 13% globalnej mocy odnawialnych źródeł energii, z wyłączeniem energii wodnej, podczas gdy udział Chin i Unii Europejskiej wynosił odpowiednio 38% i 21%. Zgodnie z założeniami amerykańska ustawa ma ponad dwukrotnie zwiększyć moc zainstalowaną w USA.

UE musi jakoś zareagować, ponieważ niedawne interwencje rynkowe w postaci podatku od zysków firm energetycznych mogą osłabić atrakcyjność inwestycyjną Europy – uważa Jarosław Wajer.

Analiza przeprowadzona przez Parlament Europejski szacuje, że przychody z podatku od zysków przedsiębiorstw energetycznych, zastosowanego w 2022 r. poprzez ustanowienie limitu przychodów rynkowych dla wytwórców energii odnawialnej, wyniosły 30,9 mld EUR z lądowej energii wiatrowej, 16,7 mld EUR z biomasy i 7,9 mld EUR z morskiej energii wiatrowej.

Moim zdaniem Unia nie powinna spieszyć się z powielaniem amerykańskich rozwiązań, ponieważ mogłoby to utrudnić sytuację na rynku i podważyć dotychczasowe zachęty do budowy odnawialnych źródeł energii – mówi Jarosław Wajer i dodaje, że – musimy nadal prowadzić debatę wewnątrz UE, jak zareagować na tę ustawę, aby nie osłabić lokalnych rynków.

Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej (International Renewable Energy Agency, IRENA) szacuje, że dotychczasowe globalne inwestycje w zieloną energię są niewystarczające. Jeśli świat chce utrzymać wzrost temperatury w granicach 1,5°C w stosunku do poziomu sprzed epoki przemysłowej to, zdaniem IRENA, musi wydać na odnawialne źródła przynajmniej 35 bln USD.

O badaniu
EY ocenia atrakcyjność inwestycyjną państw pod względem inwestycji w odnawialne źródła energii od 2003 roku. Indeks RECAI obejmuje 40 największych rynków świata. Opierając się na bazie danych RECAI EY, od końca 2021 roku publikuje także drugi ranking – atrakcyjności rynku długoterminowych umów na zakup i sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej w ramach kontraktów PPA. W 2022 roku dodano także tzw. „znormalizowany” indeks RECAI, który bierze pod uwagę PKB poszczególnych krajów.

Rozwój produkcji półprzewodników w UE wygeneruje zapotrzebowanie na dodatkowe 10,8 mln m kw. powierzchni magazynowej do 2030 r.

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie, unijna ustawa o chipach zakłada ponad dwukrotne zwiększenie udziału krajów Unii Europejskiej w globalnej produkcji półprzewodników do 20% do roku 2030. UE przeznaczyła 43 mld euro na inwestycje w rozwój przemysłu półprzewodników, co według Savills spowoduje wzrost zapotrzebowania na powierzchnię magazynowo-produkcyjną, które w ciągu najbliższych siedmiu lat wyniesie ponad 10,8 mln m kw.

Pandemia Covid-19 spowodowała poważne zakłócenia na rynku półprzewodników, wpływając jednocześnie na globalne łańcuchy dostaw, co przełożyło się na duże utrudnienia w produkcji i dostawach. Czas realizacji zamówień wydłużył się z powodu czasowego zamykania fabryk, problemów logistycznych oraz ograniczonej wydajności w związku z wprowadzanymi środkami bezpieczeństwa.

Nagły wzrost popytu na urządzenia elektroniczne i samochody przekroczył dostępne moce produkcyjne, powodując braki w podaży, które pogłębiły się z powodu napięć geopolitycznych.

Savills zwraca uwagę na istotne zmiany, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich 30 latach  w lokalizacji zakładów wytwarzających półprzewodniki. Chiny, które są obecnie największym rynkiem pod względem globalnych przychodów, zwiększyły swój udział w rynku z 24 proc. w 2015 r. do 32 proc. w 2022 r. Natomiast udział USA w globalnej produkcji zmniejszył się z 37% w 1990 r. do 12% w 2021 r. Według prognoz Savills,  trendy te mogą się odwrócić, ponieważ również Europa jest zainteresowana stworzeniem własnej bazy produkcyjnej i łańcuchów dostaw.

„Przewidujemy, że popyt na półprzewodniki w następnych 10 latach nadal będzie dynamicznie rósł w związku z takimi megatrendami jak rozwój sztucznej inteligencji, produkcji pojazdów elektrycznych, technologii chmury obliczeniowej oraz automatyzacji. Europa musi stawić czoła ostrej konkurencji ze strony rynków o bardziej ugruntowanej pozycji, ale rozsądnie podejmowane decyzje mogą przyczynić się do sukcesu na tym polu. Prognozujemy, że jeżeli UE osiągnie wyznaczony cel, którym jest 20-procentowy udział w globalnej produkcji, konieczne będzie wybudowanie dodatkowo nawet 10,8 mln m kw. powierzchni magazynowej” – komentuje Andrew Blennerhassett, dyrektor w dziale badań rynków nieruchomości magazynowych i logistycznych w Savills.

Z punktu widzenia rynku nieruchomości związek pomiędzy działalnością produkcyjną a zapotrzebowaniem na powierzchnię przemysłową i logistyczną jest oczywisty. Wraz z długofalowym wzrostem popytu na produkowane towary najemcy będą wynajmować coraz więcej powierzchni w miarę zwiększania mocy produkcyjnych.

W 2021 roku wartość produkcji sprzedanej UE sięgnęła 5209 mld euro, a w przypadku sektora półprzewodników wyniosła 53,8 mld euro, co stanowi nieco ponad 1 proc. całości. Savills prognozuje, że jeżeli produkcja utrzyma skumulowane roczne tempo wzrostu obserwowane w latach 2011-2021 (1,07 proc.) i przychody europejskiej branży półprzewodników – zgodnie z założeniami UE – wzrosną do poziomu 241,56 mld euro, to udział ten może się zwiększyć do 4,2 proc. do roku 2030. Wzrost ten przełoży się na dodatkowe zwiększenie przychodów z produkcji w analizowanym okresie o 2,9 proc., napędzając popyt w sektorze nieruchomości logistycznych w Europie.

Savills przewiduje, że dzięki zwiększeniu udziału Unii Europejskiej w produkcji półprzewodników zgodnie z Ustawą o chipach może powstać dodatkowo 1,6 mln bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy, co wygeneruje zapotrzebowanie na 4,2 mln m kw. powierzchni logistycznej w związku z wydatkami na konsumpcję. Zyskać na tym mogą takie kraje jak Irlandia, Niemcy, Włochy, Polska czy Hiszpania.

„Otrzymujemy coraz więcej zapytań od producentów półprzewodników i innych najemców związanych z tą branżą, co oznacza dużą szansę dla rynków europejskich. To kolejny dowód świadczący o różnorodności sektora nieruchomości przemysłowych i logistycznych. Popyt w najbliższych latach będzie napędzany przez zjawisko onshoringu oraz dalszy wzrost handlu internetowego” – dodaje Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości magazynowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Polska jest znakomitą lokalizacją dla biznesów międzynarodowych i tzw. „centrum grawitacji” dla logistyki obsługującej Europę Zachodnią, Środkowo-Wschodnią i kraje bałtyckie. Produkcja półprzewodników, do tej pory skoncentrowana na rynkach azjatyckich będzie przenosiła się do Polski. Widzimy już pierwsze tego rodzaju inwestycje, wśród nich planowany zakład Intela, który ma zapewnić miejsca pracy dla ponad 2000 osób” – komentuje Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, dyrektorka działu Industrial Services Hub, Savills.

„Wybór Polski na miejsce ulokowania inwestycji Intel to dowód nie tylko wyjątkowej atrakcyjności naszego kraju i jego potencjału ludnościowego, ale też doskonale działającego kompleksowego systemu wsparcia inwestorów. Polska Agencja Inwestycji i Handlu, wspólnie z Agencją Rozwoju Przemysłu, Ministerstwem Cyfryzacji oraz Legnicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, odpowiedzialne były za pozyskanie z sukcesem tego projektu dla naszego kraju. Inwestycja ta będzie impulsem do dalszego rozwoju całego środowiska innowacji technologicznych w regionie Dolnego Śląską, przyciągając kolejnych inwestorów i tworząc przy tym nowe miejsca pracy. Spodziewamy się zwiększonego zapotrzebowanie na hale produkcyjne, nie tylko w bezpośrednim otoczeniu inwestycji, ale również w sąsiadujących regionach. Pojawi się wiele nowych podmiotów w roli poddostawców Intela, którzy będą poszukiwać miejsca do prowadzenia działalności, składowania i logistyki procesów produkcyjnych” – komentuje Paweł Kurtasz, Prezes Zarządu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

O ile wzrosły w tym roku ceny nowych mieszkań? Deweloperzy odpowiadają

Jaki wzrost cen mieszkań przyniosło pierwsze półrocze br.? O ile jeszcze mogą być droższe do końca roku? Co głównie wpływa na podwyżki? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

W przypadku Ronson Development podwyżki cen mieszkań nie są związane z funkcjonowaniem określonych programów wsparcia dla klientów, a wynikają z długofalowej polityki spółki i szeregu czynników zewnętrznych, jak choćby wzrost cen materiałów budowlanych, czy wzrost kosztów pracy. Nasze statystyki pokazują, że ceny mieszkań w pierwszym półroczu tego roku, w zależności od projektu, wzrosły o 7-9 proc., a spodziewamy się, że do końca roku mogą wzrosnąć o dodatkowe 3-5 proc.

Cezary Grabowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W pierwszym półroczu ceny naszych mieszkań wzrosły od 2 proc. do 7 proc. w zależności od projektu. W drugim półroczu br. nie wykluczamy dalszych podwyżek, dlatego osoby, które myślą o zakupie mieszkania w najbliższych miesiącach, powinny się pośpieszyć. Wzrost cen podyktowany jest przede wszystkim malejącą ofertą mieszkań na rynku pierwotnym.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że z powodu pandemii, a potem wojny w Ukrainie część spółek wstrzymała się z wprowadzaniem na rynek nowych projektów. Dodatkowo proces uzyskiwania pozwolenia na budowę się wydłużył i wynosi dziś minimum 12 miesięcy, a nierzadko 24 miesiące. Do tego dochodzi wysoka inflacja i koszty finansowania inwestycji. Wzrastające ceny materiałów i koszty generalnych wykonawców przekładają się na wzrost cen nowych mieszkań.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Wysokość kolejnych podwyżek szacujemy na kilkanaście procent w skali roku. Na horyzoncie nie widać żadnych czynników mogących wpłynąć na spadek popytu i wzrost podaży nowych mieszkań. Ceny w naszych inwestycjach rok do roku wzrosły średnio o 11 proc.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Ze względu na złą koniunkturę, deweloperzy nie mieli wcześniej miejsca na podwyżki cen, które wynikałyby m.in. z kalkulacji bieżących kosztów. Teraz jest ku temu o wiele lepsze otoczenie rynkowe, choć nadal wysoki koszt pieniądza sprawia, że duża część deweloperów
nie może pozwolić sobie na uruchomienie budów. Popyt mocno się zwiększył, a podaż mieszkań nie idzie z tym w parze. Dzieje się tak głównie za sprawą wspomnianego wstrzymania budów przez wielu, zwłaszcza małych i średnich deweloperów, czy generalnie tych, którzy w dużym stopniu są uzależnieni od zewnętrznego finansowania. Szacujemy, że ceny mieszkań do końca roku mogą wzrosnąć o kilka proc.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym w ostatnich 3 latach, czyli w okresie pandemii i wojny w Ukrainie, wzrosły o 33 proc. w 7 największych miastach tj.: w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu oraz o 50 proc. w pozostałych 10 miastach wojewódzkich. Bez wątpienia najdrożej jest w stolicy Polski. Przeciętna cena 1 mkw. mieszkania w Warszawie wynosi 13 220 zł. Najbardziej wzrosły ceny mieszkań dwupokojowych i małych trójek. Mimo to, oferta lokali mieszkaniowych kurczy się z miesiąca na miesiąc. Znalezienie gotowego dwu lub małego trzypokojowego lokalu w rozsądnej cenie stanowi spore wyzwanie. Zgodnie z najnowszymi prognozami opublikowanymi przez analityków PKO BP, ceny mieszkań w Polsce do końca tego roku wzrosną jeszcze nawet o 10 proc.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Ze względu na ograniczony dostęp do gruntów, a także z powodu małej liczby wydawanych pozwoleń na budowę, znacznie zwolnił proces realizacji nowych projektów, a to wpływa też na ceny. Dlatego spodziewamy się, że ceny mieszkań dalej będą rosnąć.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom

Analizowanie i porównywanie ostatecznych cen nieruchomości jest istotnie utrudnione z uwagi na różnorodność czynników, które je kształtują. Z całą pewnością możemy potwierdzić, że wszystkie lokale sprzedawane w ramach nowych inwestycji, w zestawieniu z wprowadzonymi wcześniej do sprzedaży mieszkaniami o zbliżonym standardzie, lokalizacji i metrażu, są obiektywnie droższe. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są uwarunkowania makroekonomiczne – m.in. wysoki poziom inflacji. Deweloperzy zmagają się ze wzrostem cen materiałów budowlanych i gruntów, a także presją płacową, która wpływa na rosnące koszty pracy. Wszystkie wspomniane czynniki biorą udział w kalkulacji cen mieszkań i sprawiają, że aktualnie obserwujemy ich wzrost.

Damian Tomasik, twórca Alter Investment

Podwyżki cen gruntów w naszej ofercie w pierwszym półroczu to około 7,5 proc., a spodziewamy się, że do końca roku ten wzrost się podwoi. Wydłużające się procedury administracyjne powodują zwiększone koszty przygotowania projektów, a w efekcie ceny projektów w naszej ofercie rosną.

Bank Millennium najlepszym cyfrowym bankiem w Polsce wg. magazynu Global Finance

W tegorocznej edycji konkursu World’s Best Digital Banks, organizowanym przez magazyn Global Finance, Bank Millennium został uznany za najlepszy konsumencki cyfrowy bank i najlepszy bank dla MŚP w Polsce, a także za bank z najlepszym User Experience ( The Best Consumer User Experience (UX) Design) i najlepszą zintegrowaną platformą dla firm (The Best Integrated Corporate Banking Platform) w Europie Środkowo-Wschodniej. Aplikacja mobilna Banku Millennium została uznana za najlepszą w Polsce. Bank wygrał też w 8 innych kategoriach konkursowych.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Prestiżowa nagroda The Best Consumer Digital Bank in Poland for 2023 oraz wygrana w taki wielu innych kategoriach to dla nas powód do dumy i satysfakcji. I kolejny dowód na słuszność obranej przez Bank Millennium, długoterminowej strategii rozwoju. Jesteśmy zaawansowaną technologicznie organizacją, która potrafi wyznaczać i konsekwentnie realizować cele. Nasze działania zawsze podyktowane są jednym – chcemy sprawiać, by codzienny kontakt z bankiem był przyjemnością i wygodą, a innowacyjność rozumiemy jako wprowadzanie najwyższej jakości rozwiązań, które realnie ułatwiają życie naszych klientów i są dostosowane do ich indywidualnych potrzeb – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

W 2023 roku Bank Millennium otrzymał w konkursie aż 13 tytułów:

  1. The Best Consumer Digital Bank in Poland for 2023
  2. The Best SME Banking in Poland for 2023
  3. The Best Consumer User Experience (UX) Design in Central and Eastern Europe for 2023
  4. The Best Integrated Corporate Banking Platform in Central and Eastern Europe for 2023
  5. The Best Consumer Mobile Banking App in Poland for 2023
  6. The Best Integrated Consumer Banking Site in Poland for 2023
  7. The Best Consumer Online Product Offerings in Poland for 2023
  8. The Best Consumer User Experience (UX) Design in Poland for 2023
  9. The Best Consumer Mobile Banking Adaptive Site in Poland for 2023
  10. The Best Consumer Information Security and Fraud Management in Poland for 2023
  11. The Best Trade Finance Services in Poland for 2023
  12. The Best Integrated Corporate Banking Platform in Poland for 2023
  13. The Best Corporate Information Security and Fraud Management in Poland for 2023

Zwycięskie banki zostały wybrane na podstawie następujących kryteriów: siła strategii przyciągania i obsługi klientów cyfrowych, sukces w zachęcaniu klientów do korzystania z ofert cyfrowych, wzrost liczby klientów cyfrowych, szerokość oferty produktowej, udowodnione wymierne korzyści płynące z inicjatyw cyfrowych oraz projekt i funkcjonalność serwisów internetowych i aplikacji mobilnych.

– Wraz z szybkim rozwojem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, standardy najlepszych ofert cyfrowych stale ewoluują – powiedział Joseph D. Giarraputo, wydawca i dyrektor redakcyjny Global Finance. – Nagrody Global Finance dla najlepszego banku cyfrowego wyróżniają te instytucje finansowe, które przecierają szlaki cyfryzacji.

Raport z pełnymi wynikami konkursu z całego świata zostanie opublikowany we wrześniowym wydaniu magazynu Global Finance.

Magazyn Global Finance, wydawany od 1987 roku, ma czytelników w 193 krajach. Odbiorcami Global Finance są prezesi, dyrektorzy generalni, dyrektorzy finansowi, skarbnicy i inni wyżsi urzędnicy odpowiedzialni za podejmowanie decyzji inwestycyjnych i strategicznych w międzynarodowych przedsiębiorstwach i instytucjach.

Kod promocyjny Binance – jak go wykorzystać? Jakie korzyści daje?

Binance to jedna z największych na świecie giełd kryptowalut, oferująca użytkownikom szeroką gamę usług związanych z handlem i inwestowaniem w kryptowaluty. Jednym z narzędzi, którymi serwis chce przyciągnąć nowych użytkowników (lub nagrodzić stałych klientów), są kody promocyjne. Jakie korzyści dają i jak uch użyć? O tym w dalszej części artykułu! 

Co to jest kod promocyjny Binance?

Jest to unikalny ciąg znaków, który pozwala na skorzystanie z określonych promocji lub rabatów na giełdzie. Może być oferowany w ramach różnych kampanii promocyjnych, takich jak programy polecające, promocje sezonowe czy specjalne oferty dla nowych użytkowników.

Większość platform, które korzysta z tej formy promocji odpowiednio rotuje kodami promocyjnymi. Inne są dostępne dla nowych użytkowników, a inne dla tych, którzy zainwestowali już sporo pieniędzy w usługi, jakie świadczy portal. Zdarzają się też kody sezonowe, aktywowane np. tylko z okazji świąt czy ważnych wydarzeń. Nie inaczej jest w świecie krypto, gdzie kody promocyjne na Binance znajdziesz na Kryptowaluty2.pl

Jak wykorzystać kod? To bardzo proste. Postępuj zgodnie z poniższą instrukcją:

  1. a) zarejestruj się na Binance, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś;
  2. b) po zalogowaniu się, przejdź do sekcji „Konto” lub „Ustawienia”;
  3. c) wyszukaj opcję „Wprowadź kod promocyjny”;
  4. d) wprowadź go w odpowiednie pole i kliknij „Zastosuj” lub „Potwierdź”;
  5. e) po chwili zobaczysz potwierdzenie aktywacji oraz szczegóły promocji.

Jakie korzyści daje kod promocyjny Binance?

Sporo zależy od rodzaju kodu, z jakiego skorzystasz. Wśród tych najczęściej spotykanych atutów trzeba wskazać na:

  • zniżki na opłaty transakcyjne – użytkownicy mogą uzyskać obniżone opłaty za handel na giełdzie;
  • bonusy za rejestrację – nowi użytkownicy mogą otrzymać np. darmową pulę wybranych kryptowalut;
  • bonusy za polecanie – jeśli polecony przez Ciebie użytkownik dokona rejestracji i zacznie handlować, możesz otrzymać procent jego opłat transakcyjnych jako nagrodę;
  • dostęp do specjalnych ofert – niektóre kody mogą oferować dostęp do produktów, które nie są dostępne dla wszystkich korzystających z platformy.

Specjalne kody rabatowe Binance – co warto wiedzieć?

Binance proponuje kody bonusowe, które dają użytkownikom możliwość obniżenia prowizji za korzystanie z giełdy nawet o 20% na stałe. Wprowadzenie ID polecającego, takiego jak „RC5QTNRL” może przynieść dodatkowy bonus w wysokości 100 USDT.

Podczas procesu rejestracji, w odpowiednim polu (może być oznaczone jako „ID polecającego”, lub „Referral ID” w wersji angielskiej), wprowadź powyższy kod, by aktywować niższe kwoty prowizji.

Jakie są rodzaje kodów rabatowych na Binance?

Serwis oferuje dwa główne rodzaje kodów rabatowych:

  1. a) Kody dla głównej giełdy – użytkownicy mogą uzyskać rabaty w wysokości 5%, 10%, 15%, 20% lub nawet 20% + 100 USDT. Wysokość bonusu zależy od partnera, który dostarcza kod. Najbardziej atrakcyjny kod oferujący 20% + 100 USDT to wspomniany już „RC5QTNRL”.
  2. b) Kody dla giełdy futures – dedykowane dla bardziej zaawansowanych inwestorów zainteresowanych kontraktami terminowymi z dźwignią. W tym przypadku kod polecający może obniżyć prowizję o 10%. Przykładowy kod to „bf10”, co jest skrótem od „Biance futures 10%”.

Jak widzisz, kod promocyjny Binance to świetny sposób na uzyskanie dodatkowych korzyści podczas korzystania z giełdy kryptowalut. Dzięki niemu możesz zaoszczędzić na opłatach, zdobyć dodatkowe krypto czy skorzystać z unikalnych ofert. Pamiętaj jednak, aby zawsze dokładnie czytać warunki promocji i upewnić się, że są one dla Ciebie w pełni zrozumiałe!

Inflacja CPI w Wielkiej Brytanii spada

Lipiec przyniósł spadek wskaźnika CPI w Wielkiej Brytanii, jednak walka z inflacją w tej gospodarce jeszcze się nie skończyła. Wskaźnik CPI spadł z 7,9% r/r w czerwcu do 6,8% r/r w lipcu. Odczyt jest zgodny z prognozami. Bazowy wskaźnik CPI utrzymał się jednak na niezmienionym poziomie i wyniósł 6,9% r/r. W ujęciu miesięcznym szeroki CPI spadł o 0,4%, a bazowy odnotował wzrost o 0,3%.

Na początku sierpnia BOE zdecydował o kontynuacji zacieśniania polityki pieniężnej. Stopa procentowa w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie 5,25%. BOE ma na celu szybki powrót inflacji do poziomu 2%. Inflacja nie spada jednak tak dynamicznie, szczególnie widać to po wskaźniku bazowym. BOE sygnalizuje, że będzie utrzymywać restrykcyjną politykę do czasu obniżenia inflacji do celu. Tym samym cykl podwyżek w tej gospodarce jeszcze prawdopodobnie się nie skończył.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

PMI sugerują recesję?

Gorsze od oczekiwań odczyty PMI dla strefy euro. PMI dla przemysłu w lipcu wyniósł 42,7 wobec 43,4 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest kolejnym negatywnym zaskoczeniem (prognozy 43,5) i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle w dalszym ciągu się pogłębia – pisze ekspert Michael / Ström Domu Maklerskiego. W szczególności słaby odczyt dotyczył największej gospodarki strefy euro. W Niemczech PMI dla przemysłu spadł do 38,8 pkt (prognoza 41,0). Początek trzeciego kwartału jest zatem bardzo słaby. Istnieje prawdopodobieństwo, że w kolejnym kwartale gospodarka znajdzie się w recesji. Pokazują to również twarde dane z niemieckiego przemysłu, gdzie w czerwcu produkcja przemysłowa spadła o 1,5% m/m. Słaby wynik wynika przede wszystkim z fatalnej kondycji branży motoryzacyjnej, która stanowi jeden z trzonów gospodarki Niemiec – dodaje.

Wskaźnik PMI dla usług w strefie euro wyniósł w lipcu 50,9 wobec 52,0 w czerwcu. Konsensus zakładał, że wskaźnik wyniesie 51,5. Wskaźnik utrzymał się powyżej 50 pkt, jednak wzrost aktywności nie jest już tak mocny jak w poprzednich miesiącach. Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 48,6 (konsensus 49,7), jest to istotne zejście poniżej poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności. Sektor produkcyjny pozostaje hamulcem dla gospodarek, a sektor usług już nie jest tak mocny jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Rating USA

Agencja ratingowa obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej USA o jeden poziom z AAA do AA+. Jak podaje Fitch – Obniżenie ratingu Stanów Zjednoczonych odzwierciedla oczekiwane pogorszenie sytuacji fiskalnej w ciągu najbliższych trzech lat, wysokie i rosnące obciążenie długiem sektora instytucji rządowych i samorządowych oraz erozję zarządzania w stosunku do krajów o ratingu „AA” i „AAA” w ciągu ostatnich dwóch dekad. Fitch spodziewa się m.in, że deficyt finansów publicznych USA wzrośnie z 3,7 proc. PKB w 2022 r. do 6,7 proc. w 2023 r.

Agencja Fitch ostrzegła, że rozważa obniżenie oceny kredytowej kraju już w maju, kiedy demokratyczni i republikańscy ustawodawcy spierali się o podniesienie limitu zadłużenia, a Skarbowi Państwa USA brakowało zaledwie kilku tygodni do wyczerpania gotówki. Chociaż kryzys został ostatecznie zażegnany, Fitch stwierdził jednak, że powtarzające się starcia podważyły zaufanie do zarządzania fiskalnego kraju.

Włochy – podatek od zysków

Włochy nałożą jednorazowy podatek od zysków nadzwyczajnych w sektorze bankowym uzyskanych w wyniku podwyżek stóp procentowych, wprowadzonych przez Europejski Bank Centralny. Stawka podatku wyniesie aż 40%. Wpływy do budżetu państwa z tego tytułu szacowane są na około 3 miliardy euro. Na giełdzie w Mediolanie akcje banków straciły prawie 9 mld euro. Włochy to trzeci kraj UE po Hiszpanii i Węgrzech, który decyduje się na wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków banków. Hiszpania opodatkowała zyski banków stawką 4,8%, natomiast Węgry najpierw stawką 8% w 2022 r., która została podwyższona do 13% w 2023 r.

NABE

W połowie lipca PGE, Enea, Tauron i Energa otrzymały od Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Ministra Aktywów Państwowych, propozycję niewiążącego dokumentu podsumowującego warunki transakcji przejęcia aktywów węglowych celem utworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Koncerny energetyczne uzgodniły warunki przejęcia ich elektrowni węglowych przez Skarb Państwa. Porozumienia w tej sprawie PGE, Tauron, Enea i Energa podpisały 10 sierpnia w siedzibie Ministerstwa Aktywów Państwowych. Z przejętych aktywów węglowych powstanie Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego, należąca w całości do państwa. NABE ma przejąć od koncernów energetycznych elektrownie węglowe oraz kopalnie węgla brunatnego (Bełchatów, Turów). W sumie trafi do niej niemal 70 bloków węglowych, odpowiadających za około połowę krajowej produkcji energii elektrycznej w Polsce.

Kredyty hipoteczne

O 273,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lipcu 2023 r. – informuje BIK. Wartość Indeksu oznacza, że w lipcu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 273,1% w porównaniu do lipca 2022 r.

W lipcu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 43,47 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 14,1 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 208,3%. W porównaniu do czerwca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 97,5%. Nie przebiło to jednak liczby osób wnioskujących o kredyt pomiędzy lutym a lipcem 2021 r., gdy był ogromny boom na kredyty mieszkaniowe wywołany historycznie niskimi stopami procentowymi.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w lipcu br. wyniosła 410,42 tys. zł i była wyższa o 21,0% w relacji do wartości z lipca 2022 r. W porównaniu do czerwca 2023 r. była wyższa o 7,4%.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

NFZ zwiększy o ponad 23 proc. środki na stomatologię. Eksperci twierdzą, że pacjenci w ogóle tego nie odczują

NFZ zamierza w przyszłym roku wydać na finansowanie świadczeń stomatologicznych o ponad 23% więcej w porównaniu z planem finansowym na br. Jak podkreślają eksperci, to dobrze, ale – w ich ocenie – pacjenci właściwie nie odczują żadnej różnicy. Ostatnio gabinety dentystyczne zmagały się z drastycznymi podwyżkami, często przekraczającymi nawet 40% rdr. Od kwietnia 2023 roku NFZ płaci więcej za część świadczeń, a koszt wprowadzenia wyższych wycen to 410 mln zł rocznie. W ub.r. najczęściej rozliczanym świadczeniem z zakresu stomatologii było płukanie kieszonki dziąsłowej i aplikacji leku. Do tego z danych Funduszu wynika, że ostatnio liczba współpracujących z nim gabinetów dentystycznych była mniejsza niż w 2022 r. Eksperci uważają, że ta sytuacja raczej się nie poprawi.

Pieniędzy będzie więcej, ale wciąż za mało

Projekt planu NFZ na 2024 rok zakłada 3,33 mld zł na finansowanie świadczeń stomatologicznych. To o ponad 23% więcej w porównaniu z planem finansowym NFZ na 2023 rok. Do niego została wpisana kwota 2,69 mld zł. Jak informuje Beata Kopczyńska, rzecznik prasowy NFZ, w ub.r. koszty Funduszu związane z realizacją świadczeń opieki zdrowotnej w ramach leczenia stomatologicznego wyniosły 2,31 mld zł. Były więc wyższe od kosztów poniesionych z tego tytułu w 2021 roku o 437 mln zł, tj. o ponad 23%.

– Każdy wzrost w tym przypadku jest pozytywny, tym bardziej że zwyżka o 23% to więcej niż wskaźnik inflacji. Ale to nie oznacza, że dla stomatologii publicznej przyszły lepsze czasy. Uważam, że pacjenci żadnej różnicy nie zauważą, bo ww. podwyżka w pierwszej kolejności zostanie skonsumowana przez same gabinety. One w ostatnich miesiącach doznawały drastycznych skoków wydatków, często przekraczających nawet 40% rdr. Mówię tu o większych sumach pieniędzy przeznaczanych na materiały specjalistyczne, energię, czynsze itd. Gabinety, które utrzymują się wyłącznie z kontraktów z Funduszem, z pewnością poważnie odczuły wzrost tych kosztów – komentuje dr Piotr Przybylski, wieloletni ekspert rynku stomatologicznego z kliniki IMPLANT MEDICAL.

Z kolei Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Rady ds. rozwoju stomatologii przy Ministerstwie Zdrowia, odwołuje się do historycznych danych. Stomatologia publiczna była najlepiej finansowana w latach 2008-2009. Wówczas otrzymywała 4% wszystkich środków NFZ. W następnych latach wyglądało to tylko gorzej. W 2022 roku było to ok.1,8%. W tym może osiągnie 2,1%, co nadal nie jest wystarczające. Według eksperta, patrząc kwotowo rok do roku, można ulec mylnemu wrażeniu, że jest dobrze. Jednak trzeba pamiętać o corocznym wzroście kosztów utrzymania praktyk stomatologicznych. Dramatycznie uwydatniło się to w ostatnich dwóch latach.

– Publiczna stomatologia od dawna jest niedofinansowana. Uważam, że biorąc pod uwagę bieżące okoliczności, wydatki na nią powinny być co najmniej na poziomie 5-8% wszystkich środków NFZ. Inaczej dalej będzie stać w miejscu, a Polacy będą zmuszeni głównie leczyć swoje zęby w prywatnych gabinetach. Ale chyba nie o to chodzi, bo na rynku mamy coraz większe zapotrzebowanie na państwowe leczenie – dodaje dr Przybylski.

Jest progres, ale wciąż mało widoczny

Od kwietnia 2023 roku NFZ płaci więcej za wypełnienia, część świadczeń chirurgicznych oraz świadczeń dotyczących chorób przyzębia (periodontologia). Beata Kopczyńska zaznacza, że łączny koszt wprowadzenia wyższych wycen to ponad 410 mln zł rocznie.

– Wprowadzenie tzw. pakietów w chirurgii i periodontologii jest wynikiem nowej wyceny tych usług. Znacznie poprawiło to opłacalność wykonywania zabiegów w tych dziedzinach. W kolejce czeka jeszcze protetyka, stomatologia dziecięca, zachowawcza i ortodoncja. Brak prawidłowej wyceny przez AOTMiT spowoduje mniejszą dostępność dla pacjentów. Ostatnio, po prawie dziesięciu miesiącach, zmieniono wycenę protetyki. Niestety niewiele się zmieniło. W protetykę wchodzi tylko 7 procedur, czyli finalnie niezbyt wiele. Ponadto miało to być zakończone do końca 2022 roku – zaznacza wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Rzecznik NFZ wskazuje na oczekiwania środowiska lekarsko-dentystycznego. Zgodnie z nimi, w kolejnych miesiącach br. jest planowane podjęcie prac nad przygotowaniem modyfikacji wyceny świadczeń stomatologii zachowawczej i stomatologii dziecięcej. Rozpoczęte również zostały prace pod kierownictwem konsultanta w dziedzinie ortodoncji, mające na celu zmianę finansowania świadczeń w tej dziedzinie. Jak przekonuje Beata Kopczyńska, działania te powinny przyczynić się do wzrostu atrakcyjności zawierania z Funduszem umów w zakresie leczenia stomatologicznego i zwiększenia zainteresowania świadczeniodawców realizacją tych umów.

– To dobra wiadomość, że prowadzone są tego typu prace. Ale można odnieść wrażenie, że one toczą się zbyt wolno i niewiele z nich wynika. Ogólnie brakuje konkretów. Słabo też przekłada się to na praktykę. Natomiast pozytywnie odbieram zapowiedź dotyczącą stomatologii dziecięcej, bo tam jest naprawdę sporo do zrobienia. Jednak nie widzę, aby podejmowane w ostatnim czasie działania mogły się przyczynić do wzrostu atrakcyjności zawierania umów z NFZ w zakresie leczenia stomatologicznego lub zwiększenia zainteresowania świadczeniodawców realizacją tych umów. Wyceny, które Fundusz proponuje lekarzom, z reguły są mocno oderwane od rzeczywistości. I dopóki to się nie zmieni, dopóty będziemy stali w miejscu – stwierdza ekspert z kliniki IMPLANT MEDICAL.

Znikające gabinety i narastający problem

Jak wynika z danych NFZ-u, w 2022 roku najczęściej rozliczanym świadczeniem z zakresu stomatologii było płukanie kieszonki dziąsłowej i aplikacji leku – 13,7 mln. Dalej w zestawieniu widać leczenie próchnicy powierzchniowej każdego zęba – 10,6 mln, a także lakierowanie zębów 1/4 łuku zębowego – 10 mln. W ocenie dr. Przybylskiego, to świadczenia, które raczej nie należą do zbyt skomplikowanych zabiegów. Ponadto są dość powszechne, nie tylko na NFZ. Z kolei inni eksperci w tej kwestii podnoszą aspekt finansowy.

– Za leczenie musi być zapłata uwzględniająca koszty oraz zysk. Lekarze wykonują pracę, a nie są wyłącznie hobbystami. Jeżeli procedury będą prawidłowo wycenione, to wszystkie będą wykonywane, a nie tylko te najprostsze – analizuje wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Liczba gabinetów dentystycznych współpracujących z NFZ w okresie od stycznia do maja br. wyniosła ponad 8 tys. Była mniejsza niż w roku ubiegłym, o czym informuje Beata Kopczyńska. Ale jednocześnie dodaje, że liczba świadczeń nie jest mniejsza, podobnie jak rozliczone przez Fundusz ich koszty. Jak podkreśla Paweł Barucha, liczba gabinetów wykonujących usługi w ramach NFZ stale maleje. Związane jest to z brakiem opłacalności, a jednocześnie ze skomplikowanym systemem rozliczeń z Funduszem.

– Jeżeli sytuacja się nie poprawi, to z roku na rok gabinetów współpracujących z NFZ wciąż będzie ubywać i nic tego trendu nie zatrzyma. Dla Polaków to oczywiście fatalna wiadomość, bo może spaść jakość usług. Na pewno wydłużą się kolejki do lekarzy, bo zwyczajnie będzie ich na rynku mniej. Ponadto, niedofinasowane gabinety przestaną się rozwijać pod względem technologicznym. Do tego można dodać, że chętnych pacjentów na takie leczenie przybywa ze względu na rosnące koszty codziennego życia i zubożenie społeczeństwa. Z kolei prywatne leczenie drożeje i Polacy mają problem z udźwignięciem tego – podsumowuje dr Piotr Przybylski.

Dlaczego Polska kupuje uzbrojenie w Korei?

Zakupy uzbrojenia w Korei Południowej wynikają z potrzeby uzupełnienia ubytków polskiej armii – które pojawiły się, kiedy Polska zaczęła przekazywać część uzbrojenia ze stanów Sił Zbrojnych RP na rzecz Ukrainy. Oczywiście Stany Zjednoczone wciąż pozostają głównym dostawcą uzbrojenia do Polski. W USA kupujemy czołgi Abrams, wyrzutnie przeciwlotnicze Patriot, różnego rodzaju systemy – na przykład bezzałogowce, samoloty F-35. Duży zakup uzbrojenia w USA to również system M142 HIMARS – czyli systemy rakietowe dalekiego zasięgu.

Stany Zjednoczone nadal pozostają tym głównym kierunkiem zakupów dla polskiej armii. Korea natomiast jest kierunkiem, który pojawił się po wybuchu wojny w Ukrainie. Wynika to z faktu, że możliwości przemysłu koreańskiego są na tyle duże, że kraj ten jest w stanie szybko zrealizować dostawy zakontraktowanego uzbrojenia.

A co konkretnie kupiliśmy? Poza zestawami Chunmoo – czyli rakietami, odpowiednikami amerykańskich Himarsów, a więc zestawów rakietowych dalekiego zasięgu, gdzie zadeklarowano zakup 288 sztuk – dodatkowo Polska kupi czołgi K2. To czołgi podstawowe, które mają zastąpić się w Polsce czołgi T-72, PT-91 Twardy oraz w przyszłości również czołgi Leopard niemieckiej produkcji. I tych czołgów zakupiono 180 – choć mówi się, że w planach, czyli w umowie ramowej, pojawiały się liczby powyżej tysiąca.

– Oficjalnie nie ma precyzyjnych informacji, natomiast wiemy od strony ukraińskiej, ale także od różnych analityków, którzy śledzą ruch i pojawianie się konkretnych uzbrojenia na froncie, że Polska, jeżeli chodzi o dostawy z zasobów z własnych sił, jest jednym z liderów światowych w zakresie przekazywanie sprzętu do Ukrainy.

To oczywiście sprzęt postsowiecki, produkcji jeszcze z minionego okresu, natomiast wciąż obecny i wykorzystywany w jednostkach liniowych Wojska Polskiego – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Marszałkowski, redaktor naczelny portalu POLON.pl. – Aby uzupełnić te niedobory, resort obrony zdecydował na interwencyjne zakupy uzbrojenia w Korei Południowej.

Dlaczego zdecydowano się na zakupy w Korei?

Wybór Korei wynikał z dwóch powodów. Pierwszy to możliwości przemysłowe i produkcyjne tego państwa. Przykładowo na pierwsze zestawy Himars ze Stanów Zjednoczonych zamówione w 2018 roku czekaliśmy 5 lat. Tymczasem Koreańczycy zadeklarowali dostawy pierwszych wyrzutni K 239 Chunmoo już niecały rok po podpisaniu kontraktu.

Poza czołgami i wyrzutniami rakiet planujemy zakupić również armatohaubice K9. I z tym zakupem wiąże się największa kontrowersja – dlatego, że haubice K9 są odpowiednikiem AHS KRAB. AHS KRAB to jest polskiej produkcji armatohaubica produkowana przez Hutę Stalowa Wola. Te armatohaubice z powodzeniem sprawują się na polach bitew Ukrainy – mówi się, że zostało wysłanych już ponad 70 Krabów. Te zestawy są bardzo chwalone przez Ukraińców. Tymczasem zamiast zwiększać możliwości produkcyjne Krabów, zdecydowano się na zakup konkurencyjnej technologii – czyli właśnie armatohaubicy K9 w technologii koreańskiej, która w opinii użytkowników jest znacznie gorsza. Na przykład nie posiada klimatyzacji, nie ma systemu dodatkowego agregatu prądotwórczego – co powoduje, że musi być włączony silnik, aby ta armatohaubica pracowała. Nie posiada również systemu przeciwpożarowego, który jest zainstalowany w Krabach.

To wszystko powoduje znacznie gorszy komfort pracy artylerzystów w porównaniu do Kraba – ale też efektywność pracy jest niższa z względu na brak pewnych systemów, które są istotne z perspektywy prowadzenia działań bojowych. Tych zestawów artyleryjskich zamówiono w Korei ponad 200 – ale mówi się o tym, że docelowo ma być ich prawie 700. Kolejnym zakupem, który jest realizowany w Korei, jest samolot szkolno-bojowy FA-50. To też również kontrowersyjny zakup – dlatego że samolot ten przedstawiany jest w głównej mierze w polskim rozumieniu jako samolot bojowy. Natomiast specyfika jego funkcjonowania jest taka, że to jest samolot głównie szkolny. To jest samolot, który można wykorzystywać ewentualnie w konfliktach asymetrycznych – czyli tam, gdzie nie mamy przeciwdziałania wrogiego lotnictwa albo obrony przeciwlotniczej.

W potencjalnym konflikcie, na który my się przygotowujemy te samoloty – no niestety, ale będą miały bardzo znikomą wartość bojową. Dlaczego kupujemy je więc w Korei Południowej? Dlatego, że przynajmniej w teorii z Koreańczykami łatwiej będzie się dogadać w kontekście polonizacji tych zakupów – polska strona liczy na to, że duża część tych zakupów będzie produkowana w polskich zakładach na terenie Polski i zyskamy dzięki temu dużą część autonomii, jeżeli chodzi o produkcję tych systemów. Czy tak się stanie? Tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że pierwsze egzemplarze praktycznie każdego typu uzbrojenia, które zostały zamówione w zeszłym roku w Korei, już są w Polsce albo płyną do Polski. No i to jest wymiar praktyczny – czyli po prostu mamy ten sprzęt już na miejscu w dość krótkim czasie – podkreśla Marszałkowski.

Środowy poranek może być ciekawym dniem dla rynków finansowych

Wolny wtorek to zawsze problem dla rynków. Brak inwestorów może spowodować, że środowe notowania złotego znajdą się w dość niespodziewanych okolicach. W tle mamy umocnienie dolara i korektę na surowcach energetycznych.

Inflacja producencka powyżej oczekiwań

Inflacja producencka w USA miała rewolucjonizować rynki, po tym jak inflacja konsumencka tak bardzo trafiła w oczekiwania, że niewiele to zmieniło. Sama inflacja producencka okazała się wyższa od oczekiwań. Rynki spodziewały się spadku z 2,4% na 2,3%, a jednak parametr pozostał na niezmienionym poziomie. Wyższy od oczekiwań poziom był znów paliwem pod wzrosty oczekiwań na jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych w USA. Patrząc na kontrakty terminowe na stopę procentową, raczej do niej nie dojdzie, ale posiedzenie jest za 37 dni, w związku z czym w takim czasie jeszcze wiele się może zmienić. To między innymi dlatego dolar zyskiwał względem euro w piątek.

Korekta cen ropy na koniec tygodnia

W piątek na zamknięcie tygodnia byliśmy świadkami korekty cen surowców energetycznych. Na gazie wciąż trwa korekta po niespodziewanym wybiciu spowodowanym groźbami długotrwałych strajków w Australii. Warto jednak pamiętać, że mimo dwóch dni korekty wciąż jeszcze jesteśmy relatywnie wysoko. Z drugiej strony dzisiejsze relatywnie wysoko to wciąż kilkukrotnie niżej, niż byliśmy w pierwszych miesiącach rosyjskiej agresji na Ukrainę. Na rynku ropy z kolei widać pewną zmianę nastawienia w USA. Był to pierwszy od dwóch miesięcy piątek, kiedy nie spadła ilość odwiertów ropy naftowej. Widać, że dotychczasowe prognozy popytu na surowiec były zaniżone i zmniejszanie wydobycia nie było zasadne. Ropa notowana w Londynie spadła do 86 dolarów za baryłkę po 2-dolarowej przecenie pod koniec ubiegłego tygodnia. Warto jednak pamiętać, że to wciąż bardzo wysokie poziomy, które (gdyby nie rok wyborczy i specyficzna sytuacja na polskim rynku paliw) z pewnością odczuwalibyśmy boleśniej w portfelach.

Przygotowania na święto

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Należy jednak pamiętać, że wtorek jest w Polsce dniem wolnym, a rynki będą pracować. W rezultacie wtorkowe dane trafią na rynki bez reakcji pokaźnej części polskich inwestorów. Niemcy pokażą we wtorek o 11:00 indeks ZEW, czyli parametr mówiący o oczekiwanych zmianach koniunktury w gospodarce. Z kolei z najważniejszych danych z USA zobaczymy dane o sprzedaży detalicznej o 14:30. W nocy na rynki trafi też pakiet danych z Chin, ale ten będzie raczej wpływał na optymizm lub pesymizm inwestorów a nie bezpośrednio na pary walutowe interesujące polskich konsumentów. Podsumowując, środowy poranek może być ciekawym dniem.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Mocniejszy dolar po danych PPI. Rynek gazu w napięciu

W czwartek dane inflacyjne (CPI) z USA osłabiły dolara. Deprecjacja trwała jednak stosunkowo krótko, bo para EURUSD zamknęła dzień zdecydowanie niżej. Potem nadeszły dane PPI, które dodatkowo dały umacniający impuls „zielonemu” i jednocześnie wpłynęły na wzrost rentowności amerykańskiego długu, co spotęgowało wyprzedaż Nasdaq-a. Pomimo próby odreagowania, kurs głównej pary walutowej znajduje się poniżej średnioterminowej linii trendu wzrostowego.

Mocniejszy dolar to efekt piątkowych danych o cenach producenckich. Roczna dynamika PPI w USA po 12 miesiącach nieustannego spadku wzrosła w lipcu z poziomu 0,1 proc. w czerwcu do 0,8 proc. w lipcu. Oczekiwania wynosiły 0,7 proc. Z kolei roczna dynamika bazowego wskaźnika uplasowała się na poziomie 2,4 proc. – czyli takim samym jak w czerwcu. Konsensus wskazywał spadek do 2,3 proc.

Wzrost cen producentów wpłynie z opóźnieniem na mniejszą dynamikę spadku inflacji konsumenckiej, co w konsekwencji może spowodować, że Fed utrzyma dłużej swojej jastrzębie nastawienie. Teraz rynek spekuluje, co zrobi Fed we wrześniu. Szanse na podwyżkę lekko wzrosły po piątkowych danych, co należy tłumaczyć dlaczego USD zyskał. W tym momencie rynkowa interpretacja wygląda następująco: wyższy PPI może oznaczać, że lipcowa podwyżka nie była ostatnia w całym cyklu a wrześniowa pauza jest wątpliwa. W konsekwencji EURUSD zbliżył się ponownie do 1,09. Główna para walutowa w krótkim terminie „zamknięta” jest w konsolidacji ograniczonej poziomami 1,1040 a 1,0915. W średnim terminie próba odbicia od linii trendu wzrostowego nie udała się i aktualnie kurs znajduje się tuż poniżej tej technicznej bariery.

Ten tydzień może być nerwowy na rynku gazu. W centrum uwagi ponownie znajdzie się Australia, gdzie możliwe strajki pracowników grożą zahamowaniem eksportu LNG. Kraj ten jest największym dostawcą tego surowca. Sprawa rozbija się o wynagrodzenia oraz warunki pracy. Kolejne rozmowy mają odbyć się jutro. Gwałtowny wzrost benchamrku TTF w ostatnim czasie (o ponad 30 proc.) wskazuje, że sytuacja podażowa jest dosyć niepewna.

Europejski rynek jest szczególnie wrażliwy na zawirowania związane z podażą LNG od momentu wybuchu wojny w Ukrainie. Jeśli sytuacja zostanie zażegnana, wówczas nastąpi uspokojenie, i możliwy powrót cen na niższe poziomy. Cały czas w Europie zapasy gazu są na wysokim poziomie. Sytuacja ponownie może stać się napięta, kiedy rozpocznie się faza pozbywania zapasów i kiedy wejdziemy w okres grzewczy.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Najdroższe mieszkania w Polsce – gdzie i za ile?

75 807 tys. zł – tyle trzeba zapłacić za metr kwadratowy mieszkania z widokiem na gdyńską marinę. Jednak te trzy pokoje na blisko 132 mkw. w standardzie premium, taras i garaż podziemny w Trójmieście to nie najdroższa oferta na rynku. Za ponad 21 mln zł wystawiony jest na sprzedaż apartament na warszawskim Powiślu. Z danych Otodom Analytics wynika, że średnia cena liczona dla  5% najdroższych mieszkań oferowanych w serwisie wzrosła o około 6% w porównaniu do analogicznej puli ofert sprzed roku.

Na wtórnym najdrożej

Jeśli weźmiemy pod uwagę 10% najdroższych mieszkań z rynku wtórnego to kryteria te spełniło blisko 9 tys. ofert dostępnych w serwisie Otodom na koniec czerwca 2023 r.. Zawężając zakres do 5%, ich liczba wyniosła 4,5 tys. W tym okresie najtańsze z 10% najdroższych ogłoszeń można było kupić za 940 tys. zł, a średnia cena z ofert nieruchomości powyżej tego progu wynosiła 1,681 mln. zł. Analogicznie dla 5% najdroższych lokali – najtańsze wystawiono na sprzedaż w kwocie 1,270 mln zł, a średnia cena z tych 4,5 tys. ofert osiągnęła poziom 2,268 mln zł. Wydawać się może, że popyt na najdroższe apartamenty nie jest uzależniony od zmian koniunktury, a szczególnie dostępności finansowania ze wsparciem kredytu, ale w okresie  największych restrykcji w zakresie ich udzielania, czyli w drugiej połowie 2022 roku, średnia cena ofertowa najdroższych mieszkań w Polsce nie rosła. Być może zadziałał czynnik psychologiczny. Tempo sprzedaży dorównywało jednak tym z segmentu popularnego.

Mediana wieku ogłoszenia nieruchomości wśród 5% najdroższych lokali w II kwartale 2023 roku wyniosła 93 dni, zatem o 6 dni krócej niż kwartał wcześniej. W przypadku mieszkań powyżej 940 tys. mediana wieku ogłoszeń wynosi 101 dni w II kwartale (spadek o 3 dni k/k).

Apartamenty o najwyższym standardzie, czyli te w puli 5% najdroższych ogłoszeń, były w minionym półroczu częściej kupowane niż mieszkania, których cena oscylowała w granicach 1 mln zł.  Takie “tańsze” lokale, mimo, że dla wielu Polaków w zaporowych cenach, na największych rynkach nie są jednoznacznie uznawane za segment luksusowy. Jeśli założyć, że w Warszawie średnia cena liczona dla całej dostępnej oferty w czerwcu wynosiła ponad 15 tys. zł za mkw., to już mieszkanie o metrażu 65 mkw. przekracza łączną cenę 1 mln zł. Można zatem przyjąć, że ich zakup jest w większym stopniu uzależniony od dostępności kredytów – wyjaśnia Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Najszybciej mieszkania z górnej półki cenowej sprzedawały się dokładnie przed rokiem, kiedy mediana wieku ogłoszenia w puli powyżej 1,270 mln wynosiła 73 dni, a zatem o 20 dni mniej niż obecnie.

Zdecydowana większość bo aż 7,7 tys. ofert o najwyższych cenach znajduje się na siedmiu największych rynkach w Polsce. Na koniec czerwca br. najwięcej spośród 10% najdroższych mieszkań na sprzedaż oferowano w  Warszawie – ponad 3,5 tysiące, ze średnią ceną 1,879 mln zł. Na drugim miejscu znalazł się Kraków z 1,2 tys. ofert ze średnią kwotą 1,611 mln zł. Dalej uplasowały się Gdańsk, Wrocław, Gdynia i Sopot. Dostępne są również drogie apartamenty w regionach typowo turystycznych, w tym między innymi w Kołobrzegu, Świnoujściu czy w granicach powiatu tatrzańskiego.

W ścisłych 5% nieruchomości z najwyższej półki cenowej najwięcej można znaleźć w Warszawie. To jest ponad 2 tys. lokali, których wartość oszacowana jest średnio na  kwotę 2,492 mln zł. Niewiele tańszy jest Kraków ze średnią ceną “wywoławczą” 2,173 mln zł. W ofercie na koniec pierwszego półrocza znaleźć tam można było  ok. 600 mieszkań spełniających te kryteria. Dalej jest Gdańsk, Gdynia i Sopot.

Kryteria luksusu, szczególnie w odczuciu kupującego, są bardzo subiektywne. Apartamenty, które zgodnie ze światowymi standardami możemy zaliczyć do kategorii tzw. high-end to zaledwie kilka procent tych dostępnych na polskim rynku i poza wysoką ceną spełniają szereg innych wymogów. Poza najwyższej jakości wykończeniem i unikalną lokalizacją wyróżniają je wyjątkowe atrybuty jak np. położenie na najwyższych dostępnych w mieście kondygnacjach, szereg oferowanych w budynku udogodnień czy wyjątkowy widok. Przykładem może być wystawiony na sprzedaż apartament w Gdyni, z widokiem na  marinę, za który sprzedający żąda kwoty 75,8 tys. zł. za mkw. – zauważa Ewa Tęczak, Otodom.

Miasto Tytuł ogłoszenia Cena Cena_mkw
Warszawa Apartament na sprzedaż | Powiśle 21 350 100 zł 43 773 zł/m²
Kraków Penthouse z tarasem z widokiem na Wawel 13 159 930 zł 34 302 zł/m²
Wrocław Ks. Witolda | Całe 10 piętro | Penthouse 350mkw 9 450 000 zł 27 077 zł/m²
Łódź Wyjątkowy apartament na sprzedaż 2 800 000 zł 26 168 zł/m²
Poznań jedyny taki apartament na Jeżycach, 6 miejsc park. 5 000 000 zł 24 876 zł/m²
Katowice 135 m2 Penthouse z 200 m2 tarasem-widok na Dolinę 3 934 430 zł 29 000 zł/m²
Trójmiasto Luksusowo wykończone trzy pokoje widok na marinę 9 999 000 zł 75 807 zł/m²

Najdroższe mieszkania w Polsce

Na pierwotnym Trójmiasto goni Warszawę

Wśród mieszkań oferowanych przez deweloperów 4,2 tys. lokali stanowiło 10% najdroższych na siedmiu rynkach mieszkaniowych w Polsce. Najdroższe mieszkanie w tej puli można było kupić za 9,270 mln zł (Kraków), a najtańsze miało cenę 1,015 mln (Poznań). Zawężając analizę do 5% najdroższych na rynku wybierać można było z 2, 1 tys. mieszkań, z czego najdroższe, zlokalizowane było w Krakowie, a najtańsze w Warszawie – do kupienia w cenie 1,273 mln zł. Trzy główne rynki w tym segmencie mieszkań to Warszawa z blisko 900 ofertami, Trójmiasto oferujące ok. 600 apartamentów z górnej półki oraz Kraków, gdzie można znaleźć blisko 300 takich ogłoszeń. Tuż za podium plasuje się Wrocław, gdzie na koniec czerwca br. można było wybierać pośród zaledwie 200 ofert mieszczących się w 5% najdroższych w kraju. Podobną sytuację mamy spoglądając na ranking 100 najdroższych nieruchomości mieszkaniowych w Polsce.

Najdroższe mieszkania w Polsce 2

– Nieruchomości z najwyższej półki cenowej to specyficzny produkt. Często ich nabywcy bardziej zwracają uwagę na zdolność do przechowywania wartości zainwestowanego w zakup kapitału niż walory typowo użytkowe danej nieruchomości. Spoglądając na światowy rynek, wciąż możemy powiedzieć, że w Polsce luksus jest łatwiej dostępny cenowo niż np. ten w innych stolicach europejskich. Ceny najdroższych lokali wystawianych w serwisie Otodom mogą przyprawiać o zawrót głowy, ale fakt, że nawet w najtrudniejszym dla rynku momencie znajdowały nabywców w tempie porównywalnym do segmentów popularnych może świadczyć o tym, że inwestowanie w nie to dobra lokata – podsumowuje Ewa Tęczak,  ekspertka Otodom.

Wydobywanie bitcoinów może napędzać transformację w kierunku zielonej energii

Badanie naukowe sugeruje, że wydobywanie bitcoinów, dalekie od powodowania większej emisji, może stać się głównym motorem transformacji zielonej energii.

Wydobywanie bitcoinów wiąże się z wysokim zużyciem energii w celu wydobywania nowych tokenów i przetwarzania transakcji w łańcuchu blokowym kryptowaluty. Badania sugerują jednak, że proces ten może sam w sobie napędzać adopcję energii wiatrowej i słonecznej.

W czasach, gdy popyt jest mniejszy, a ceny energii niskie – potencjalnie czyniąc odnawialne źródła energii nieopłacalnymi – zakłada się, że nadmiar energii wytwarzanej przez wiatr i energię słoneczną może zostać pochłonięty przez operacje wydobywania bitcoinów, generując nagrodę finansową dla zaangażowanych firm i utrzymując ich maszyny w ruchu.

Mogłoby to zasadniczo pokryć koszty operacji związanych z energią odnawialną tam, gdzie brakuje zachęt finansowych ze strony państw, co jest obecnie główną barierą wejścia na rynek dla wielu osób, ponieważ koszty operacyjne odnawialnych źródeł energii są trudne do wyrównania, pomimo wyraźnej potrzeby produkcji czystej energii w celu zapobiegania zmianom klimatycznym.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Rosjanie ponownie atakują polskie przedsiębiorstwa

Rosyjska grupa hakerska NoName057(16) dokonuje kolejnych ataków na Polskę. Cyberprzestępcy twierdzą, że zaatakowali strony PKP Polskich Linii Kolejowych SA, PIONIER-CERT, Metra Warszawskiego oraz Plus Banku – informują specjaliści z Check Point Software Technologies.

To potwierdzenie trendu wzrastającej liczby ataków na jednostki administracji państwowej i instytucje użyteczności publicznej. Z danych Check Point wynika, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy sektor użyteczności publicznej był atakowany już ponad 2930 razy tygodniowo.

Powiązana z Rosją grupa haktywistów NoName057(16), która działa od marca 2022 r. atakuje ukraińskie i proukraińskie organizacje, przedsiębiorstwa i rządy, a cele zmieniają się w zależności od rozwoju sytuacji geopolitycznej. W ostatnich miesiącach grupa skupiła się na różnych krajach Unii Europejskiej, które publicznie poparły Ukrainę, w tym między innymi na Polsce.

– Polska jest głównym celem grup haktywistycznych powiązanych z Rosją, a NoName057(16) w ciągu ostatniego roku była najbardziej aktywną z nich – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Ataki typu DDoS (Distributed Denial of Service) są jednymi z najczęściej wykorzystywanych metod przez cyberprzestępców. Kierowane są na systemy komputerowe lub usługi sieciowe i mają za zadanie zajęcie wszystkich dostępnych i wolnych zasobów w celu uniemożliwienia funkcjonowania stron i usług.

Obecne działania to część kampanii skierowanej przeciw państwo wspierającym Ukrainę – twierdzą analitycy firmy Check Point Software. Rosyjska grupa zaatakowała jednocześnie stronę internetową niemieckiego producenta Rheinmetall, w związku z decyzją firmy o świadczeniu usług na Ukrainie.

Polska, obok Niemiec i Holandii jest jednym z częstych celów działań rosyjskiej grupy. Grupa twierdzi, że wpłynęła na strony internetowe gminy Vlaardingen, Bremen Ports, Leistritz AG, NordWestBahn GmbH oraz berlińskiego transportu publicznego (BVG).

Bloober Team osiąga rekordowe przychody ze sprzedaży w pierwszym półroczu

Bloober Team osiąga rekordowe przychody ze sprzedaży w pierwszym półroczu. Spółka wypracowała 53,44 mln złotych przychodu netto ze sprzedaży produktów, co stanowi wzrost o 73% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Firma przygotowuje się do technicznego przejścia (bez nowej emisji akcji) z rynku NewConnect na główny parkiet GPW. Wdraża również swoją długoterminową strategię, dokonując pierwszej inwestycji M&A.

– Nasz wzrost w każdym roku pokazuje, że obraliśmy właściwą strategię rozwoju. Premiera Layers of Fear (2023) była największym wydarzeniem drugiego kwartału, z której jesteśmy bardzo dumni. Gra powstała we współpracy z Anshar Studios  i jest częścią realizacji naszej strategii o współpracy z innymi podmiotami nad projektami, które nie będą developowane przez wewnętrzne zespoły – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team. Ten rok jest niezwykle intensywny, w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Napawa mnie to optymizmem, szczególnie że branża gier przechodzi etap weryfikacji jakości spółek – dodaje Babieno.

W drugim kwartale miała też miejsce premiera gry The Medium na Nintendo Switch za pośrednictwem usługi w chmurze. 5 czerwca odbyła się konferencja Apple – Worldwide Developers Conference (WWDC23), gdzie Bloober Team, jako partner Apple, zaprezentował dwa tytuły zmierzające na platformy z systemem MAC OS. Dodatkowo w trzecim kwartale tego roku będzie miała miejsce premiera The Medium na komputerach Apple MAC.

W czerwcu także podjęto na WZA uchwałę o przeniesieniu akcji Bloober Team z NewConnect na główny rynek GPW. Zgodnie z zapowiedziami będzie to przejście techniczne, bez emisji.

– Wszystkie przygotowania giełdowe idą zgodnie z planem. Motywacją do tego od początku jest chęć zapewnienia spółce niezależności w dłuższej perspektywie czasowej. Oczywiście nie oznacza to, że zamykamy się na inne opcje. Jednak obecność na głównym parkiecie daje nam większą kontrolę przy jednoczesnej swobodzie działania. Obecnie skupiamy się na produkcji naszych gier i stale pracujemy nad nowymi okazjami do rozwoju. Anonsowana niedawno inwestycja w studio Played With Fire jest pierwszym, od ogłoszenia planu strategicznego, naszym działaniem M&A. Nie kończy naszych planów – przy czym – jak zawsze – dla naszej spółki najbardziej istotny jest organiczny rozwój i wzrost. Mamy na oku inne potencjalne podmioty, a kluczem dla takich transakcji pozostaje synergia. Dobieramy partnerów, którzy pomogą nam w realizacji naszych planów, czyli osiągnięcia pozycji lidera przy jednoczesnym zapewnieniu autonomii i możliwości rozwoju dla obu stron. To dobry czas na szukanie okazji – nie chcemy przeznaczać olbrzymich środków na te działania, ale priorytetem pozostaje jakość i dopasowanie – komentuje Babieno.