Przed Teslą wciąż otwiera się droga rozwoju, jednak obecnie Tesla porusza się wolnym pasem — zmaga się z rozczarowującą sprzedażą pojazdów, jednocześnie promując ambitne wizje związane z robotaksówkami, sztuczną inteligencją i przyszłą dominacją w sektorze energii.
Przychody spadły o 12 proc. rok do roku — to największy kwartalny spadek od ponad dekady. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 40 centów i nie sprostał nawet obniżonym prognozom Wall Street, a wolne przepływy pieniężne spadły aż o 89 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Tesla podkreśla, że segmenty energii i sztucznej inteligencji są dziś „ważniejsze niż kiedykolwiek”, jednak inwestorzy otrzymują niewiele konkretnych informacji — zarówno co do harmonogramu, jak i wpływu tych obszarów na wyniki finansowe spółki.
Nowy, bardziej przystępny cenowo model Tesli wszedł w fazę wczesnej produkcji, ale zwiększenie wolumenu oczekiwane jest dopiero pod koniec 2025 roku. W efekcie jego realny wpływ na wyniki przesuwa się raczej na 2026 rok, a brak zaktualizowanych prognoz dostaw dodatkowo potęguje niepewność.
W szerszej perspektywie Tesla pozostaje firmą technologiczną, a nie wyłącznie producentem samochodów. Jednak przy malejących zyskach z działalności motoryzacyjnej, firma musi zacząć realizować swoje ambitne plany, a nie jedynie je zapowiadać. Spokojny, niemal wycofany ton Elona Muska podczas konferencji mógł rozczarować inwestorów — był to raczej „Musk wyciszony” niż „Musk-wizjoner”, zwłaszcza w momencie, gdy oczekiwano zdecydowanego i pewnego przywództwa.
Tesla nadal rozwija swoją długoterminową wizję, obejmującą wdrożenie platformy robotaksówek, rozwój AI i robotyki oraz wprowadzenie tańszych modeli. Jednak w krótkim okresie, przy pogarszających się fundamentach, rozproszeniu uwagi zarządu i utrzymujących się problemach z dostawami, presja na kurs akcji prawdopodobnie nie ustąpi.
Autor: Josh Gilbert, analityk eToro






