Według danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 866 tys. osób – o 10 tys. więcej niż miesiąc wcześniej i aż o blisko 100 tys. więcej r/r. Stopa bezrobocia wzrosła do 5,6%, co jest najwyższym poziomem od lutego 2023 r. Choć na pierwszy rzut oka może to sugerować pogorszenie sytuacji, eksperci zwracają uwagę, że w dużej mierze jest to efekt wejścia w życie nowej ustawy o rynku pracy.
Od połowy roku urzędy pracy nie mogą już wykreślać z rejestru osób odmawiających udziału w aktywizacji zawodowej, a sama procedura rejestracji online została znacząco uproszczona. W praktyce oznacza to, że rejestruje się wiele osób biernych zawodowo lub realnie nieposzukujących pracy – co zwiększa statystyczną liczbę bezrobotnych, lecz niekoniecznie pogarsza realne warunki na rynku pracy. Mimo to trudno zignorować fakt, że część zmian ma charakter fundamentalny, nie tylko statystyczny.
Najbardziej niepokojącym elementem pozostaje jednak liczba nowych ofert pracy. We wrześniu pracodawcy zgłosili do urzędów zaledwie 30,5 tys. wakatów — minimalnie więcej niż w sierpniu (29,8 tys.), ale wyraźnie mniej niż rok wcześniej (ponad 51 tys.). To jeden z najsłabszych wyników w ciągu ostatnich 15 lat. Z danych GUS wynika, że większość firm planuje utrzymać obecne zatrudnienie, natomiast chęć zwiększania załogi deklaruje jedynie kilka procent przedsiębiorstw. Mamy więc do czynienia nie z załamaniem rynku, lecz z wejściem w fazę wyraźnej ostrożności.
Część zjawisk ma charakter sezonowy — koniec sezonu w rolnictwie, budownictwie i turystyce zawsze przynosi podwyżkę liczby rejestracji. Tym razem jednak skala zmian wskazuje również na początek bardziej strukturalnego schładzania rynku pracy. Malejąca liczba ofert, słabnąca dynamika zatrudnienia oraz rosnąca liczba pasywnie zarejestrowanych bezrobotnych sugerują, że po latach przegrzania Polska wchodzi w fazę równowagi — być może po raz pierwszy od czasów pandemii.
Nie widać na razie fali zwolnień ani paniki po stronie pracodawców. Firmy koncentrują się na stabilizacji, a nie ekspansji. Jednak tempo nowych rekrutacji wyraźnie zwalnia — co może oznaczać trudniejszy sezon jesienno-zimowy dla osób aktywnie poszukujących pracy. Rynek, który do niedawna był rynkiem pracownika, staje się coraz bardziej dwukierunkowo wymagający — zarówno dla pracodawców, jak i kandydatów.






