Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport za 2023 r.

Po wybuchu pandemii Covid-19 na początku 2020 r. polski rynek inwestycyjny konsekwentnie radził sobie z jej reperkusjami, by następnie zmierzyć się z nowymi wyzwaniami związanymi z wojną na Ukrainie, rosnącymi stopami procentowymi czy inflacją. Pomimo utrzymania stabilnego wolumenu inwestycji przez trzy trudne lata, w 2023 r. nastąpiło nieuchronne i spodziewane spowolnienie.

Przy łącznym wolumenie inwestycyjnym nieznacznie przekraczającym 2 mld euro, wyniki w 2023 r. spadły o dwie trzecie w porównaniu do wolumenów z poprzednich trzech lat. W Polsce tylko 3 z 85 zamkniętych transakcji przekroczyły próg 100 mln euro, przy czym największą z nich była fuzja i przejęcie akcji 7R przez NREP. Transakcji portfelowych było tylko 6, z czego 4 dotyczyły mniejszych formatów handlowych. Tak więc pomimo umiarkowanej płynności, ostateczny wolumen inwestycji jest najniższy od 2010 roku. Eksperci Avison Young spodziewają się jednak, że w tym roku sytuacja powinna się ustabilizować, a aktywność inwestorów ożywić na przestrzeni całego 2024 roku.

Główne dane:

  • 2,1 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny w 2023
  • 85 transakcji
  • Tylko 3 transakcje powyżej 100 milionów euro
  • 46 aktywnych, ujawnionych inwestorów

Sektor magazynowy

Lider na dobre i na złe

Sektor magazynowy dominował na polskim rynku inwestycyjnym w 2023 r. i odpowiadał za prawie połowę całkowitego wolumenu, co wskazuje na jego odporność, nawet w obliczu trudnych warunków gospodarczych.

Jednak wolumen inwestycyjny w wysokości 966 mln euro zbudowany został głównie w oparciu o  mniejsze projekty. Spowodowało to spadek średniego wolumenu transakcji o 25% w porównaniu z 2022 i 2021 rokiem. Warto zauważyć, że tylko dwie transakcje przekroczyły próg 100 mln euro: pozyskanie przez NREP 80% udziałów w 7R oraz transakcja Campus 39 we Wrocławiu. Aktywa w zachodniej Polsce cieszyły się największym zainteresowaniem – ponad 70% wolumenu inwestycyjnego w 2023 r. skoncentrowało się w pięciu głównych ośrodkach, z czego większość w regionie Wrocławia. Odnotowaliśmy tylko 2 transakcje portfelowe, gdzie nabywcą był EQT Exeter i P3.

W minionym roku, z wyłączeniem przejęcia 7R, ponad 80% nieruchomości magazynowych zostało sprzedanych na rynku pierwotnym. Panattoni sprzedał 12 aktywów o łącznej wartości ponad 520 mln euro, co stanowi ponad połowę całkowitego wolumenu sektora. Spodziewamy się, że zainteresowanie magazynami w 2024 r. nie osłabnie, szczególnie w przypadku transakcji typu sale & leaseback a także pozyskiwania obiektów już istniejących.

Główne dane:

  • 966 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w 2023
  • 2/27 – udział transakcji portfelowych
  • Największa transakcja – przejęcie udziałów w 7R przez NREP

Sektor handlowy

Era parków handlowych

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce wzbudza zainteresowanie inwestorów różnymi formatami i typami aktywów, znajdującymi się zarówno w większych jak i mniejszych miejscowościach. Dostępne na rynku produkty umożliwiają także zakupy oportunistyczne i związane z przebudową. W najbliższym czasie nie przewidujemy transakcji najlepszymi centrami handlowymi, gdyż rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami cenowymi sprzedających i kupujących jeszcze stoją na drodze finalizacji transakcji.

Sektor handlowy zakończył 2023 r. z łącznym wolumenem 430 mln euro. Najbardziej znaczącą transakcją był debiut FREY. Francuski inwestor sfinalizował w trzecim kwartale przejęcie Parku Handlowego Matarnia w Gdańsku za ponad 100 mln euro. Inny debiutant, austriacki family office wprowadzony na rynek przez zespół Avison Young, zainwestował w 2 obiekty typu convenience w województwie śląskim. Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, mamy coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, dlatego tego typu formaty będą również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT.

Parki handlowe stanowią niezmiennie wiarygodną i bezpieczną opcję inwestycyjną. W 2023 roku parki handlowe i obiekty typu convenience stanowiły 56% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w sektorze a także odpowiadały za ok. połowę liczby zrealizowanych transakcji. W 2023 roku utrzymywał się również popyt na regionalne galerie handlowe i obiekty przeznaczone do przebudowy.

W nadchodzących kwartałach sektor handlowy niezmiennie będzie przyciągał inwestorów parkami handlowymi i aktywami typu convenience, które pozostają bezpiecznym rodzajem inwestycji. Z drugiej strony inwestorzy zainteresowani wyższymi zwrotami będą nadal poszukiwać atrakcyjnych cenowo centrów handlowych w mniejszych miastach, a także aktywów oportunistycznych z planami przebudowy. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych centrów handlowych sprawiają, że stanowią one ciekawą alternatywę o wyższym zwrocie z inwestycji.

Główne dane:

  • 430 milionów euro – całkowity wolumen sektora w 2023
  • 13/27 transakcji parkami handlowymi i obiektami typu convenience
  • 2 nowych graczy na rynku, przyciągniętych atrakcyjnością parków handlowych

Sektor biurowy

Testowanie elastyczności inwestorów

W 2023 roku nastąpił zauważalny wzrost zainteresowania inwestorów starszymi budynkami biurowymi typu value-add i oportunistycznymi. Ponad 60% wolumenu transakcji na polskim rynku inwestycji biurowych dotyczyło właśnie tego typu nieruchomości, z których wiele było przeznaczonych do przebudowy. Trend ten wynika po części z niedoboru gruntów pod zabudowę. W związku z tym rozważa się wyburzenie takich budynków lub zmianę ich funkcji, np. przekształcenie w PRS, mieszkania studenckie lub inne alternatywne przeznaczenie. Inwestycje te są szczególnie poszukiwane przez inwestorów, którzy koncentrują się na osiąganiu wysokich zwrotów.

W ubiegłym roku te klasy aktywów stanowiły dwie trzecie sfinalizowanych transakcji, co oznacza znaczny wzrost w porównaniu z rokiem 2022, w którym dominowały transakcje typu core i core+. Zespół Avison Young odegrał kluczową rolę w kształtowaniu krajobrazu inwestycji biurowych, pośrednicząc w prawie jednej trzeciej rynku pod względem wolumenu. W przeciwieństwie do poprzedniego roku, regionalne budynki biurowe stanowiły zaledwie 2 z 18 zawartych transakcji biurowych.

Warszawa odpowiada za 97% całkowitego wolumenu sektora, przy czym znaczące 76% transakcji miało miejsce w obszarach biurowych poza centrum miasta. Trend ten jest ściśle powiązany z charakterem nabywanych nieruchomości. I jest mało prawdopodobne, aby zmieniło się to w najbliższej przyszłości. Chociaż obserwujemy zainteresowania inwestorów głównymi aktywami w najlepszych lokalizacjach, takich jak warszawskie CBD i nowoczesne budynki w centrach miast regionalnych, to wysoki wolumen transakcji nadal stanowi wyzwanie. Oczekuje się, że ten scenariusz doprowadzi do bardziej zniuansowanego i ustrukturyzowanego podejścia w procesie nabywania nieruchomości.

Główne dane:

  • 429 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w 2023
  • 16 / 18 transakcji zrealizowanych w Warszawie
  • Gwałtowny wzrost liczby transakcji oportunistycznych w 2023

PRS

10-ta rocznica

Pomimo spowolnienia aktywności zakupowej w sektorze PRS, inwestorzy aktywnie monitorują rynek. Dostępność produktu jest jednak ograniczona ze względu na obecne warunki panujące na rynku mieszkaniowym. Deweloperzy często wolą sprzedawać mieszkania bezpośrednio klientom indywidualnym niż całe nieruchomości funduszom inwestycyjnym.

W 2023 roku wartość zamkniętych transakcji mieszkaniowych wyniosła około 150 mln euro. Dynamikę sektora hamuje ograniczona dostępność gruntów pod nowe projekty oraz wysokie koszty budowy. W związku z tym, że nabywanie gruntów coraz częściej przypomina „konkursy piękności”, inwestorzy są bardziej otwarci na rozważanie zakupu starszych budynków biurowych, z możliwością ich wyburzenia lub przekształcenia na funkcję PRS. Znamiennym przykładem tego trendu jest sprzedaż biurowca Obrzeżna Center w Warszawie, w której pośredniczył zespół Avison Young, przeznaczonego pod zabudowę mieszkaniową.

W 2024 roku polski rynek PRS będzie obchodził dziesięciolecie od inauguracyjnej transakcji w 2014 r., zainicjowanej przez Fundusz Mieszkań na Wynajem w Poznaniu. Choć w porównaniu do swoich zachodnioeuropejskich odpowiedników, rynek ten wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, wykazuje on znaczną dynamikę. Jeśli wszystkie projekty zaplanowane do ukończenia w 2024 roku zostaną sfinalizowane zgodnie z planem, rynek doświadczy pięciokrotnego wzrostu w ciągu pięciu lat. Wiodącym graczem w polskim krajobrazie PRS jest Resi 4 Rent, który może pochwalić się ponad 4000 działających lokali, a dodatkowe 4300 jest obecnie w budowie.

Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać wyższe zwroty z inwestycji w tym sektorze niż na rynkach Europy Zachodniej. Biorąc pod uwagę rozwój sektora PRS, wydaje się, że rok 2024 może przynieść powstanie kolejnych platform, tworzonych w układzie deweloper-inwestor, co docelowo zwiększy bazę produktową do zakupu przez obecne i napływające do Polski fundusze inwestycyjne.

Gotowi na 2024?

Obecnie rynek jest eksplorowany głównie przez inwestorów poszukujących okazji. Sytuacja ta raczej nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie. Niepewność geopolityczna i okazje na lokalnych rynkach powstrzymują zachodnioeuropejskie fundusze instytucjonalne przed inwestowaniem w Polsce na większą skalę. Nowi zagraniczni gracze, którzy nie są jeszcze obecni na polskim rynku, ale analizowali potencjalne projekty w przeszłości, również czekają. Mogą jednak rozważyć niektóre klasy aktywów, jeśli chodzi o większe platformy lub bardziej skomplikowane struktury.

Stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości wykazują tendencję do stabilizacji we wszystkich sektorach rynku. Chociaż banki nadal uważnie przyglądają się projektom, które mają sfinansować, przewiduje się spadek stóp procentowych w pewnym momencie w tym roku. Sytuacja ta może zatem przyspieszyć działania inwestycyjne, na początku głównie wśród oportunistycznych nabywców. Ponadto spodziewamy się wzrostu aktywności w zakresie refinansowania i renegocjacji istniejących warunków finansowania, szczególnie pięcioletnich kredytów udzielonych na ogromne kwoty w rekordowym wolumenowo 2019 r. Może to zmusić niektórych właścicieli do zbycia swoich aktywów lub poszukiwania alternatywnych sposobów wyjścia z inwestycji. Z tego powodu niektóre duże transakcje, których nie doświadczyliśmy w 2023 roku, mogą się w końcu pojawić.

Kwestie związane z ESG, które są coraz częściej uwzględniane w strategiach inwestycyjnych funduszy, w szczególności instytucjonalnych, pozostaną również ważnym czynnikiem wpływającym na zakup nieruchomości. Aspekt ten będzie również kluczowym elementem w pozyskiwaniu finansowania z banków.

Czy będzie to lepszy czy gorszy rok? Wydaje się, że rok 2024 będzie na pewno ciekawy. Zmniejszy się różnica w oczekiwaniach cenowych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi, co z kolei przełoży się na zwiększoną aktywność inwestorów we wszystkich sektorach rynku i – oby! – wyższy wolumen inwestycyjny. Wiemy o dziesiątkach transakcji, które są w toku i powinny zostać sfinalizowane jeszcze w tym roku.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Akt o Usługach Cyfrowych – „Konstytucja Internetu” wchodzi w życie

17 lutego 2024 r. wchodzi w życie Akt o Usługach Cyfrowych, często nazywany „Konstytucją Internetu”, który wprowadza nowe obowiązki dla przedsiębiorców działających w sieci. Uwaga firm i mediów skupiła się przede wszystkim na nowych zasadach dotyczących wyświetlania reklam. Jeszcze większe zmiany czekają nas jednak w obszarze moderacji treści i ochrony użytkowników przed szkodliwymi treściami mówi Jakub Pietrasik, counsel kierujący praktyką IP & TMT w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

Akt o Usługach Cyfrowych, tj. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych („AUC„), wprowadza zestaw przepisów dotyczących prowadzenia działalności online, których głównym celem jest ograniczenie szkód, przeciwdziałanie zagrożeniom i zapewnienie nowych środków zapewniających ochronę użytkowników.

Podczas gdy nowe zasady mają już zastosowanie do globalnych graczy technologicznych, od teraz mniejsze, lokalne podmioty również muszą zapewnić zgodność z nowymi przepisami, mówi Jakub Pietrasik

Przepisy te wiążą się z szeregiem dodatkowych obowiązków, m.in. dla platform internetowych zdefiniowanych jako usługi pośrednie, które publicznie rozpowszechniają informacje o użytkownikach. Obejmuje to nie tylko platformy mediów społecznościowych, ale także na przykład platformy handlowe, portale porównawcze oraz fora z komentarzami i ocenami.

AUC nakłada na platformy internetowe obowiązek moderowania treści, które są niezgodne zarówno z prawem unijnym, jak i krajowym – co dotyczy nie tylko samych treści, ale również treści związanych z konkretnymi produktami lub usługami. Brak reakcji będzie równoznaczny z odpowiedzialnością za ich rozpowszechnianie i będzie podlegał karze. Zgodnie z AUC, górna granica takich kar została ustalona na poziomie 6% rocznego światowego obrotu dostawcy usług pośrednich, za poprzedni rok obrotowy.

Zgodnie z prawem UE nielegalne treści obejmują podżeganie do terroryzmu, materiały dyskryminujące, promowanie rasizmu i ksenofobii lub naruszanie praw własności intelektualnej. Zgodnie z prawem krajowym definicja ta obejmuje też materiały sprzeczne z kodeksem karnym i cywilnym.

Katalog nielegalnych treści jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. zdjęcia, które mogą być utożsamiane z reklamą alkoholu, komentarze nawołujące do popełnienia przestępstwa czy wpisy zawierające groźby karalne. Kolejną obszerną kategorią są linki do pirackich kopii filmów czy muzyki, a także grafiki naruszające prawo własności intelektualnej – wyjaśnia Kinga Kluszczyńska z kancelarii Wolf Theiss.

Moderowanie nielegalnych treści oznacza wdrożenie przez platformy internetowe środków mających na celu uniemożliwienie lub ograniczenie użytkownikom dostępu do nich, co może obejmować ich usunięcie. Zgodnie z AUC, dostawcy platform internetowych są zobowiązani do ustanowienia mechanizmów (np. specjalnych formularzy lub procedur) umożliwiających użytkownikom zgłaszanie obecności nielegalnych treści. Oprócz usuwania, publikowanie nielegalnych treści jest również sankcjonowane poprzez ich demonetyzację lub depozycjonowanie w celu ograniczenia ich widoczności. Celem działań moderujących mogą być także objęte konta odbiorców promujących zakazane treści. Jednocześnie użytkownicy otrzymają narzędzia do odwołania się od decyzji platformy – za pośrednictwem dedykowanego kanału, jak i poprzez drogę sądową.

Osobnymi kategoriami treści, wprowadzonymi przez AUC, są te związane z warunkami świadczenia usług oraz tzw. treści szkodliwe, do których zalicza się również dezinformację. Od kwietnia 2023 r. zarówno bardzo duże platformy internetowe jak i wyszukiwarki internetowe są obowiązane do prowadzenia działań ograniczających ryzyka związane z takimi treściami, do których zalicza się np. działania zmierzające do tego, aby informacje łudząco przypominające prawdziwe lub autentyczne treści – były odpowiednio oznaczane i identyfikowane.

Jeśli chodzi o treści naruszające warunki korzystania z usługi, przepisy skłaniają się na korzyść użytkowników i nakazują stronom internetowym i dostawcom usług, aby ich zasady moderacji były przejrzyste i łatwo dostępne. W przypadku moderowania treści nakładają one jednak obowiązek należytej staranności, obiektywizmu i proporcjonalności.

Z jednej strony AUC daje portalom internetowym dużą swobodę w kształtowaniu ich regulaminów i tworzeniu katalogów treści niepożądanych, z drugiej zaś wprowadza szereg wytycznych mających na celu zabezpieczenie interesów użytkowników. Wydaje się, że intencją jest znalezienie równowagi pomiędzy administratorami a użytkownikami, promowanie swobody wypowiedzi przy jednoczesnym zachowaniu uniwersalnych zasad, takich jak zasady współżycia społecznego – dodaje Kinga Kluszczyńska.

Jedną z najistotniejszych zmian wprowadzonych przez AUC dla dostawców usług jest wymóg zorganizowania dedykowanych kanałów lub rozwiązań technologicznych umożliwiających każdej osobie lub podmiotowi zgłaszanie nieodpowiednich treści. Wiąże się to z koniecznością wyznaczenia tzw. trusted flaggers, którzy mają pierwszeństwo w obsłudze takich zgłoszeń. Oczekuje się, że podmioty te będą niezależne od dostawców Internetu i będą posiadać specjalistyczną wiedzę i kompetencje w zakresie wykrywania, identyfikowania i zgłaszania nielegalnych treści. Ponadto podmioty te będą publikować roczne raporty podsumowujące dokonane zgłoszenia.

Mimo wyzwań, firmy w Europie Środkowej planują wzrost i zwiększają inwestycje

Środkowoeuropejskie firmy przyzwyczaiły się do funkcjonowania w trudnych warunkach gospodarczych, twierdzą dyrektorzy finansowi (CFO) z krajów Europy Środkowej. Chociaż ponad połowa badanych nadal przewiduje wzrost inflacji, to jednocześnie coraz więcej firm zakłada zwiększenie wydatków na inwestycje, wynika z raportu „2024 Central Europe CFO Survey,”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Wśród ankietowanych odnotowano spadek odczuwanej niepewności, ale poczucie to nadal towarzyszy ponad połowie badanych.

W szesnastej edycji badania 2024 Central Europe CFO Survey uczestniczyło 544 dyrektorów finansowych pochodzących z 15 krajów Europy Środkowej. Między październikiem a grudniem 2023 roku wzięli oni udział w ankiecie, której wyniki pozwoliły ocenić nastroje panujące wśród przedstawicieli kadry zarządzającej działami finansowymi firm z regionu. Badani podzielili się także swoimi prognozami dotyczącymi najbliższych 12 miesięcy.

Odzwierciedleniem zgromadzonych odpowiedzi jest wskaźnik CE CFO Confidence Index, który składa się z trzech subindeksów. Każdy z nich odzwierciedla spojrzenie dyrektorów finansowych na kwestię otoczenia biznesowego (Business Environment Confidence Index), procesów gospodarczych (Economy Confidence Index) oraz perspektyw wyników spółek reprezentowanych przez badanych (Company Perspective Confidence Index).

Rosnący optymizm CFO

Najnowszy odczyt głównego indeksu wskazuje na znaczną poprawę nastrojów wśród ankietowanych CFO. Wartość Confidence Index na 2024 r. wyniosła 17 punktów. To nie tylko blisko dwukrotnie wyższy wynik niż w roku poprzednim, ale również najwyższy poziom wskaźnika od czasów sprzed pandemii COVID-19.

Rezultaty ostatniej edycji badania stanowią dowód na to, że biznes dostosowuje się do nowych, trudniejszych warunków. Chociaż nadal mamy do czynienia z brakiem stabilności – wojna w Ukrainie trwa, napięcia w światowej gospodarce tylko nieznacznie spadły, jest to jednak poprawa w porównaniu do sytuacji sprzed roku. Globalne łańcuchy dostaw działają sprawniej, ceny surowców też się normalizują. Nauczeni doświadczeniem ostatnich lat CFO widzą tę poprawę w swoim otoczeniu i mimo wielu licznych wyzwań z optymizmem patrzą na perspektywy wzrostu – mówi Julia Patorska, partnerka, liderka zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Rezultat ten osiągnięto przede wszystkim dzięki znacznej poprawie oczekiwań względem otoczenia biznesowego. Najnowszy wyniki subindeksu monitorującego ten obszar wyniósł bowiem 31 punktów, co oznacza zmianę aż o 77 punktów w porównaniu z ubiegłoroczną edycją badania. Jest ona spowodowana m.in. spadkiem o 10 p.p. odsetka badanych deklarujących wysoką niepewność. Jednocześnie takiej odpowiedzi nadal udziela 51 proc. ankietowanych.

– Na początku 2023 r. większość dyrektorów finansowych spoglądała w najbliższą przyszłość z dużym pesymizmem. Dziś wiemy, że większość branż poradziła sobie z różnego rodzaju trudnościami, co z kolei sprawia, że obecne nastroje i perspektywy na najbliższe dwanaście miesięcy są dużo bardziej optymistyczne. Ogólną atmosferę panującą wśród przedstawicieli różnych branż możemy określić jako ostrożnie optymistyczną. Mimo utrzymujących się wyzwań menadżerowie zdają się zakładać, że reprezentowane przez nich organizacje będą w tym roku podążać ścieżką wzrostu – mówi dr hab. Eliza Przeździecka, starsza ekonomistka w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Gospodarczy realizm

Chociaż tegoroczny wynik Economy Index był najniższy ze wszystkich subindeksów, to w porównaniu z poprzednim rokiem badani wyrażają większy optymizm w kwestii czynników gospodarczych. Na pytanie dotyczące przewidywanego wzrostu PKB krajów Europy Środkowej w 2024 roku najczęściej wskazywaną odpowiedzią było 1,1 proc. Rok wcześniej najwięcej odpowiedzi wskazywało na trzykrotnie niższe tempo rozwoju. O 30 p.p. do poziomu 38 proc. spadł z kolei odsetek CFO przewidujących wyższe bezrobocie w trakcie najbliższych kilkunastu miesięcy. Coraz mniej menedżerów zakłada także wzrost tempa inflacji: 57 proc. vs. 70 proc. rok wcześniej. Ankietowani podzielili się także swoją opinią w kwestii prognozowanego tempa wzrostu cen w swoim kraju i w całej strefie Euro. Średnia przewidywana inflacja w pierwszej z kategorii wyniosła 6,1 proc., natomiast dla strefy euro było to 4,1 proc. Największe różnice widać w predykcjach dotyczących m.in. Polski – 7,5 vs. 4,3 proc.

W wynikach obecnego badania zauważam dużą ostrożność CFO. Ankietowani widzą poprawę otoczenia biznesowego i optymistyczniej też oceniają perspektywy swojej firmy. Jednocześnie jednak nie dowierzają, że sytuacja poprawia się także szerzej, w całej gospodarce. Dobrze to widać na przykładzie Polski – 57 proc. ankietowanych ocenia, że wzrost PKB nie przekroczy 1,5 proc. w tym roku, a tylko 8 proc. spodziewa się wzrostu powyżej 2,6 proc. Tymczasem połowa ekonomistów ankietowanych przez NBP spodziewa się, że wzrost PKB wyniesie 3 proc. i więcej. Jest więc pole do pozytywnego zaskoczenia – mówi dr Aleksander Łaszek, senior manager w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Inwestycje w górę

Uczestnicy badania bardziej pozytywnie patrzą na perspektywy rozwoju reprezentowanych przez siebie firm. Świadczy o tym najnowszy odczyt subindeksu Company Perspective Confidence Index, który był o 11 punktów wyższy niż 12 miesięcy temu. Do poziomu 36 proc. wzrósł z kolei odsetek CFO deklarujących większy optymizm w tym obszarze, ale nadal jest to mniej niż w 2021 czy 2022 roku.

Zmiana podejścia jest związana ze zmieniającymi się oczekiwaniami w stosunku do prognozowanych przychodów spółek. I tak 61 proc. respondentów oczekuje większych wpływów w 2024 r., co oznacza wzrost o 3 p.p. w stosunku do roku poprzedniego. Nie bez znaczenia jest także zmiana nastrojów w zakresie marż operacyjnych – 35 proc. ankietowanych spodziewa się ich wzrostu, o 10 p.p. więcej niż rok wcześniej. Coraz więcej podmiotów zamierza także zwiększać nakłady na inwestycje (39 proc. vs. 36 proc. rok wcześniej) oraz planuje wzrost zatrudnienia (32 proc., czyli o 2 p.p. więcej niż na koniec 2022 r.).

– Podejście dyrektorów finansowych do perspektywy ożywienia gospodarczego regionu cechuje realizm. Chociaż znaczna część badanych przewiduje możliwość realizacji pozytywnego scenariusza, to rozkład odpowiedzi wskazuje, że większość respondentów ostrożnie podchodzi do tej kwestii. Z drugiej strony wygląda na to, że firmy nauczyły się funkcjonować w warunkach dużej niestabilności. Większa pewność skłania je z kolei do podejmowani działań prorozwojowych, o czym świadczy m.in. deklarowany wzrost nakładów na inwestycje – mówi Robert Nowak, CFO Programme Lead, partner w dziale Doradztwa Podatkowego, Deloitte.

Jednolity System Antyplagiatowy wykryje teraz także prace napisane przez sztuczną inteligencję

W związku z szybko rosnącą popularnością narzędzia ChatGPT i wzrostem ryzyka wykorzystywania go przez studentów w trakcie pisania prac dyplomowych, eksperci z Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) postanowili pomóc wszystkim promotorom w kraju – dodali nową funkcję do Jednolitego Systemu Antyplagiatowego (JSA). Już od lutego 2024 roku każda jednostka prowadząca studia wyższe lub szkołę doktorską może całkowicie bezpłatnie zbadać, czy dana praca dyplomowa została napisana z użyciem sztucznej inteligencji. Niewątpliwie nowe rozwiązanie OPI pozwoli jeszcze skuteczniej walczyć z plagiatami na wszystkich poziomach studiów.

Sztuczna inteligencja pisze prace za studentów?

Narzędzia do automatycznego generowania tekstu są coraz bardziej popularne ze względu na łatwość w obsłudze i możliwości, które oferują użytkownikom. Korzystanie z pomocy „maszyn” przy pisaniu tekstów, w szczególności jako wsparcie przy poprawie jakości i poprawności treści, zwiększa zapotrzebowanie na takie programy. Tworzenie tekstów przez narzędzia sztucznej inteligencji może zwiększać produktywność i kreatywność użytkowników. Zdarzają się jednak próby generowania całości lub znacznej części tekstu i podpisywania go swoim nazwiskiem. Takie działania wzbudzają uzasadnione kontrowersje.

Narzędzia takie jak ChatGPT są popularne także wśród studentów, jednak nie istnieją jeszcze dane na temat skali tego zjawiska. Nauczyciele akademiccy zgłaszali zapotrzebowanie na narzędzie, które pozwoliłoby im sprawdzić, czy student korzystał z pomocy sztucznej inteligencji przy pisaniu pracy. W tym celu właśnie eksperci Ośrodka Przetwarzania Informacji rozbudowali Jednolity System Antyplagiatowy.

Jednolity System Antyplagiatowy (JSA) to nowoczesne narzędzie, które powstało w odpowiedzi na  oczekiwania polskiej kadry akademickiej i uporządkowało rynek antyplagiatowy w Polsce. Wcześniej istniało wiele programów, opartych na różnych algorytmach i referencyjnych bazach danych. Dzięki oddaniu JSA do dyspozycji promotorów w 2019 roku, wszystkie prace inżynierskie, licencjackie, magisterskie i doktorskie są analizowane za pomocą tego samego narzędzia – mówi dr  inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji – Dzięki wprowadzeniu JSA, zapewniliśmy większą niż w latach wcześniejszych porównywalność wyników weryfikacji oryginalności prac dyplomowych pomiędzy wszystkimi ośrodkami z całej Polski. Niedawno jednak pojawiło się nowe wyzwanie, jakim jest wzrastająca popularność narzędzi do automatycznego generowania treści. Dlatego niezwłocznie przystąpiliśmy do pracy, aby dodać do JSA funkcję, która pomoże promotorom w identyfikacji, czy dana praca dyplomowa została napisana przy pomocy narzędzi takich jak choćby popularny ChatGPT – dodaje dyrektor OPI.

Należy podkreślić, że wprowadzenie Jednolitego Systemu Antyplagiatowego okazało się dużym sukcesem. Jeszcze w  2016 roku zaledwie 30-40 proc. prac dyplomowych było analizowanych pod kątem plagiatu. Od  2019 roku takim obowiązkiem objęte są wszystkie prace. System stale jest rozwijany przez ekspertów OPI, którzy pracują nad jego rozbudową i modernizacją. Dodanie modułu, który pomaga w tekście wykryć fragmenty napisane przy pomocy sztucznej inteligencji jest niewątpliwie ważnym osiągnięciem w walce z plagiatami.

Jak JSA wykrywa zastosowanie sztucznej inteligencji?

Nie jest to ostatnie słowo ekspertów z OPI odpowiedzialnych za JSA. Cały czas rozwijają oni narzędzia do detekcji tekstu napisanego przez AI. Wraz z rozwojem nowych możliwości zastosowania sztucznej inteligencji do opracowywania różnych treści i analiz, będą pojawiać się również nowsze rozwiązania do ich wykrywania. Eksperci OPI trzymają cały czas rękę na pulsie i udoskonalają system – wdrażając zarówno gotowe rozwiązania, jak i narzędzia opracowane w OPI. Obecnie trwa zbierania informacji od użytkowników JSA z całej Polski na temat nowego rozwiązania. Takie badanie pomoże ekspertom OPI wprowadzić nowe funkcje w JSA, które jeszcze efektywniej będą wspierać pracę promotorów.

Metoda detekcji wdrożona do systemu JSA opiera się na hipotezie, że im większa regularność w tekście, tym jest większe prawdopodobieństwo, że został on wytworzony przez model językowy. Założenie takie ma swoje źródło w zastosowanym algorytmie, który jest w stanie wygenerować tekst regularny i przewidywalny.

Model zastosowany w JSA został przeszkolony na dużym zbiorze danych tekstowych. Jego działanie najprościej wytłumaczyć stosując miarę Perplexity. Zgodnie z naszymi założeniami, tekst wytworzony przez losowy dobór słów powinien charakteryzować się wysoką wartością Perplexity, natomiast tekst bardzo szablonowy i przewidywalny niską wartością Perplexity. W przypadku tego ostatniego właśnie istnieje zasadne podejrzenie, że powstał on przy użyciu sztucznej inteligencji – mówi Małgorzata Wartacz, kierowniczka projektu JSA w OPI, który odpowiada za rozwój systemu. – Stale rozwijamy nasz system i słuchamy głosów ze środowiska akademickiego. Poszerzamy liczbę baz referencyjnych i zapewniamy większe umiędzynarodowienie naszego narzędzia. Oczywiście JSA nie daje stuprocentowej pewności, że tekst jest plagiatem lub został napisany przez sztuczną inteligencję – określa wyłącznie prawdopodobieństwo. Dlatego zawsze ostateczna decyzja należy do promotora. To on weryfikuje raport otrzymany z JSA i stwierdza, czy dana praca dyplomowa jest oryginalna – dodaje kierowniczka OPI.

Warto podkreślić, że na razie na rynku nie istnieje żadne rozwiązanie, które lepiej pomogłoby udzielić odpowiedzi na pytanie – czy tekst został napisany przez sztuczną inteligencję? Nawet twórcy technologii ChatGPT nie mają takiego narzędzia, które byłoby w stanie dokładnie ocenić czy praca została napisana przez bota, czy przez człowieka.

JSA – ponad 400 instytucji i 100 000 użytkowników

Rola jaką pełni JSA w szkolnictwie wyższym jest niezwykle istotna. Narzędzie OPI dostępne jest w każdej instytucji w Polsce uprawnionej do nadawania tytułu zawodowego lub stopnia naukowego. W ciągu czterech lat od uruchomienia JSA w styczniu 2019 roku za pomocą systemu przebadano już około 1,5 mln prac dyplomowych. Średnio na jednego promotora przypada 12 takich prac. Ponad 440 instytucji używało JSA od momentu uruchomienia systemu i ma on już ponad 100 000 użytkowników. System OPI stanowi realne wsparcie dla pracy każdego promotora w Polsce. O znaczeniu wpływu JSA na cały system szkolnictwa wyższego najlepiej świadczą dotychczasowe statystyki. Dotychczas ponad 320 000 prac, które zostały uznane przez system za potencjalne plagiaty, nie zostało zaakceptowanych przez promotorów. Oznacza to, że JSA pomógł zapobiec ponad 320 000 nadużyć, polegającym na nieprzestrzeganiu prawa autorskiego.

Ważne jest, aby studenci zdawali sobie sprawę z powagi oszustwa, jakim jest plagiat i respektowali zasady etyczne obowiązujące na uczelniach. Instytucje edukacyjne natomiast muszą być konsekwentne w egzekwowaniu regulaminów, aby zagwarantować uczciwość akademicką. Plagiat na studiach jest poważnym naruszeniem zasad etycznych i regulaminów akademickich. Jego skutki mogą pociągać za sobą poważne konsekwencje dla studenta, łącznie z wydaleniem ze studiów i niedopuszczeniem do obrony. Plagiat z użyciem sztucznej inteligencji jest trudniejszy do wykrycia i prowadzi do utraty indywidualności oraz oryginalności prac dyplomowych. Może on przyczyniać się do rozprzestrzeniania fałszywych lub niezweryfikowanych informacji oraz wyciągania wniosków naukowych w oparciu o nieprawdziwe dane. Dodanie przez ekspertów OPI nowej funkcji w JSA, która pozwala stwierdzić, że dany tekst prawdopodobnie został napisany przy pomocy sztucznej inteligencji, jest bezsprzecznie ważnym etapem w walce z plagiatami.

Banki stawiają na GenAI: 45% już inwestuje, 52% planuje

Wyniki badania – Generatywna AI w bankowości – wskazują, że sektor bankowy pozostaje daleki od obojętności w zakresie rozwoju nowych cyfrowych narzędzi. 45% badanych instytucji finansowych już inwestuje w rozwiązania oparte o GenAI, a 52% planuje ten krok. Głównymi motywatorami są poprawa produktywności (78%) i jakości obsługi klienta (60%), natomiast największy wpływ oczekiwany jest w obszarze sprzedaży w związku z automatyzacją procesów ofertowania (66%). Co ciekawie jedynie 13% badanych wskazuje na możliwy spadek interakcji międzyludzkich (13%). Banki najchętniej wprowadzają narzędzia wspierające działania marketingowe (69%), poprawiające działanie chatbotów (68%) lub wspierające wykrywanie prania brudnych pieniędzy (57%). Efekty podejmowanych działań będą jednak rozciągnięte w czasie – 64% firm przewiduje że ich narzędzia wykorzystujące GenAI pojawią się w 2024 roku, a 9% nawet 12 miesięcy później.

Badanie EY-Parthenon jasno wskazuje, że generatywna sztuczna inteligencja na dobre zagościła już w sektorze bankowym. Już 45% instytucji finansowych zainwestowało w rozwiązania oparte o GenAI, a 52% to planuje lub jest bardzo zainteresowane aby dowiedzieć się więcej na temat tej technologii. Prym wiodą największe banki – w przypadku grupy o wysokości depozytów powyżej 500 miliardów dolarów odsetek podmiotów, które dokonały już inwestycji wynosi 60%. Dla porównania wśród banków dysponujących depozytami w wysokości poniżej 50 miliardów dolarów ten wskaźnik jest ponad dwukrotnie mniejszy (28%). Każda tak poważna decyzja zaczyna się od zebrania odpowiednich pracowników, nie może więc dziwić że dedykowane zespołu utworzono już w 81% banków.

– Największym aktywem banków są oczywiście pieniądze, ale drugie w kolejce są dane. Naturalne jest więc ogromne zainteresowanie technologiami zwiększającymi efektywność analizy informacji. Zwłaszcza, gdy chodzi o rozwiązanie które równocześnie może być wsparciem dla zespołu sprzedaży, obsługi klienta czy przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Jej stopniowe wprowadzanie przez banki jest w pełni uzasadnione. Potencjalne korzyści są znaczące, jednak jeszcze większe mogą być straty. Efektywność sztucznej inteligencji opiera się na jakości dostarczonych danych. Stąd tak ważne jest zapewnienie ich bezpieczeństwa, a to sprawia że cała procedura wymaga czasu – mówi Marcin Pisarski, Partner EY Polska, Lider Data Technology.

Wsparcie sprzedaży przed redukcją kosztów

Podstawowymi motywatorami do wprowadzenia narzędzi bazujących na generatywnej sztucznej inteligencji jest zwiększenie produktywności (78%), poprawa doświadczeń konsumentów (60%), redukcja kosztów (59%) oraz wyróżnienie się na tle konkurencji (51%). Równocześnie to właśnie poprawa efektywności pracy doradców bankowych poprzez automatyzację procesów tworzenia dedykowanych prospektów sprzedażowych (66%) znalazła się na czele obszarów, w których zdaniem ankietowanych GenAI może mieć największy wpływ na sposób wykonywania obowiązków. Co warte podkreślenie, jedynie 13% badanych ekspertów uważa że ta technologia obniży interakcje interpersonalne.

Priorytetyzacja wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w obszarze sprzedaży znajduje swoje odzwierciedlenie w inwestycjach w konkretne rozwiązania realizowane przez banki. W 69% instytucji skupiają się one na marketingu, w 68% na nadanie chatbotom bardziej „ludzkiego” charakteru, a w 57% na usprawnieniu procesu onboardingu oraz wsparciu procesów AML. Dalsze pozycję zajęły analizy prognostyczne (55%) i wykrywania prób oszust w czasie rzeczywistym (54%).

Równocześnie, jedynie 63% banków twierdzi że jest wystarczająco przygotowana w zakresie technologii, standardów bezpieczeństwa i zasobów ludzkich do implementacji narzędzi GenAI. Nie może więc dziwić, że w obszarze barier to właśnie obawy dotyczące bezpieczeństwa i prywatności danych zajmują pierwsze miejsce. W efekcie banki do wprowadzania dedykowanych narzędzi GenAI podchodzą z dużą ostrożnością. Jedynie 27% wprowadziło je w 2023 r., kolejne 64% zrobi to w 2024 r., a 9% dopiero w 2025 roku.

– Wprowadzanie rozwiązań opartych o generatywną sztuczną inteligencję, banki rozpoczęły od eksploracji wyjściowych zastosowań do jakich bazowe modele AI najlepiej są predestynowane. Niski próg wejścia do rozwiązań takich jak ChatGPT pozwala organizacjom na automatyzację pracy z tekstem i realizacji prostych zadań, wprowadzanie chatbotów czy zarządzanie wiedzą. Jednak osiągnięcie pełnej wartości płynącej z tej rewolucji będzie wymagało opracowania strategii AI dopasowanej do długoterminowych celów danego banku. Nowe podejście powinno uwzględniać nie tylko zaawansowane scenariusze użycia, ale także wzrost sprawności w modyfikowaniu komercyjnych modeli bazowych a może nawet tworzenia własnych rozwiązań opartych na modelach Open-Source. To w konsekwencji prowadzić będzie do rosnącej presji na wykorzystanie posiadanych i zbieranych przez banki danych – dodaje Arkadiusz Piotrak, Dyrektor w Dziale Strategii i Transakcji, odpowiedzialny za obszar rozwiązań Data i AI, EY Polska.

Wpływ na pracowników – chwilowo ograniczony

Wyniki badania wskazują, że na tym etapie implementacji, wpływ GenAI na pracowników będzie ograniczony. Ponad 53% badanych wskazuje, że w obszarze front office’u bezpośrednio dotkniętych będzie mniej niż 20% zatrudnionych osób. W przypadku back office’u analogiczny wskaźnik wynosi 34%. Zaangażowanie ponad 60% pracowników deklaruje odpowiednio 5% (front office) i 9% (back office) organizacji.

W zakresie potencjalnego wpływu na oszczędność czasu i kosztów w zadaniach realizowanych przez front office najwięcej wskazań zyskały obszary obsługi klienta (64%) i onboardingu (49%), a najmniej rozwoju produktu (28%). W przypadku back office’u są to zdaniem ankietowanych działy zarządzanie ryzykiem (66%) i operacyjny (62%). Na przeciwległym krańcu skali znalazły się finanse (17%) i HR (10%).

O badaniu
Badanie – Generatywna AI w bankowości – zostało wykonane przez ekspertów z EY-Parthenon w drugim kwartale 2023 roku na grupie 151 liderów kompetencyjnych z sektora bankowego w obszarze technologii, obsługi klienta, marketingu, strategii produktu i HR. W 55% reprezentowali oni instytucje z obu Ameryk, 28% z regionu Azji-Pacyfiku, 13% – Europy, a 4% – innych regionów świata.

Efekt jojo – czy po tak gwałtownym spadku inflacji ceny nie zaczną znów gwałtownie rosnąć?

Wygląda na to, że dużymi krokami wracamy blisko celu inflacyjnego. Pytanie, czy po tak silnym spadku nie złapie nas efekt jojo. Inflacja na szczęście to nie odchudzanie.

Inflacja 3,9%

Wszyscy wiedzieliśmy, że inflacja w Polsce za styczeń powinna wyraźnie spaść. Pewnym problemem w prognozowaniu była jednoczesna coroczna zmiana koszyka. Wynik 3,9% to oczywiście bardzo dobry rezultat. Jest on jednak wbrew pozorom relatywnie niedaleko prognozowanych 4,1%. To właśnie dlatego na rynku walutowym nie było widać nadmiernych reakcji. Kurs złotego niemal nie drgnął. Jest to jednak bardzo ważny odczyt na przyszłość. Z pewnością będzie on konfrontowany z ostatnimi wypowiedziami prezesa NBP na temat braku obniżek stóp procentowych. Warto jednak pamiętać, że jeszcze w lutym będziemy odnosić się w ujęciu rocznym do szczytów, więc lutowy odczyt będzie prawdopodobnie niższy. Potem jednak punktem odniesienia będą coraz niższe poziomy, co też powinno wpłynąć na zmianę roczną.

Dane z USA

Wczorajsze dane mocno przeszkodziły dolarowi. Zaczęło się mocnym uderzeniem w postaci spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu miesięcznym aż o 0,8%. Potem te dane stonował trochę indeks NY Empire State, który okazał się mniej zły od oczekiwań. Do tego doszły lepsze od oczekiwań wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. To z kolei zostało przykryte przez słabszą od oczekiwań produkcję przemysłową. W rezultacie kurs dolara znów tracił względem euro. W ten sposób w ciągu dwóch dni główna para walutowa wróciła w okolice punktu, w którym zaczynała przed publikacją danych o inflacji z USA, które gwałtownie umocniły dolara.

Inflacja w Europie

Wczorajszy dzień to nie tylko dane z Polski. Opublikowano również odczyty w Czechach Słowacji i Hiszpanii. Cały nasz region jest obecnie w trendzie silnego spadku tempa wzrostu cen. W Czechach inflacja spadła z 6,9% na 2,3% i podobnie jak w Polsce był to spadek silniejszy od oczekiwań. Podobnie jednak jak w Polsce nie miało to większego wpływu na rynki walutowe. Na Słowacji z kolei spadek był z poziomu 5,9% na 3,9%. Sporym kontrastem jest tutaj Hiszpania. Inflacja w tym kraju nie tylko nie spadła wyraźnie, ale wzrosła z 3,1% na 3,4%, co było zgodne z oczekiwaniami analityków.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Ceny wciąż rosną, ale wolniej. W sklepach jest drożej średnio o blisko 5 proc.

Według najnowszego raportu, pochodzącego z monitoringu ponad 25 tys. sklepów detalicznych w całej Polsce, w styczniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 4,8% rdr. I jest to kolejny miesiąc z rzędu z malejącą dynamiką wzrostu cen. Na 17 analizowanych kategorii 8 wykazało jednocyfrową podwyżkę, 5 zaliczyło dwucyfrowe skoki, a 4 zanotowały spadek. Początek roku przyniósł też duże zmiany wśród „liderów drożyzny”. Tym razem rdr. najmocniej podrożały słodycze i desery, bo o 14,3%. Na drugie miejsce w rankingu wskoczyły napoje bezalkoholowe – 13,8% rdr. A na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze – 12,8% rdr. W TOP5 widać też chemię gospodarczą i warzywa – odpowiednio 10,9% i 10,5% rdr. Z kolei na największym minusie są art. tłuszczowe – 21,7% rdr. W relacji rocznej spadły też ceny karm dla zwierząt – 9,4%, nabiału – 5,1%, a także owoców – 1% rdr.

Wzrost cen nieco odpuszcza, ale nadal jest drożej niż przed rokiem, kiedy podwyżki były już na rekordowo wysokim poziomie. Z najnowszej edycji raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w styczniu br. codzienne zakupy podrożały średnio o 4,8% rdr. Analizą objęto blisko 100 najczęściej kupowanych przez konsumentów produktów. Łącznie zestawiono ze sobą 55,2 tys. cen detalicznych z 25,4 tys. sklepów należących do 56 sieci handlowych. Badano wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry. Dla porównania, w grudniu wzrost cen rdr. (obliczony wg tej samej metody) wyniósł 5,6%, w listopadzie – 6,7%, a w październiku – 8,1%.

– Osłabienie dynamiki wzrostu cen może być interpretowane jako pozytywny sygnał, sugerujący możliwą stabilizację. Dalsza sytuacja będzie zależna od decyzji nowego rządu oraz działań producentów i sprzedawców. Przypomnijmy, że przedłużenie zerowej stawki VAT na żywność obowiązuje do końca marca. Działania osłonowe mogą zostać zatrzymane lub przedłużone o kolejne trzy miesiące – stwierdza dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu.

Z zebranych danych wynika również, że w styczniu br. na 17 monitorowanych kategorii 8 wykazało jednocyfrowy wzrost (w grudniu – 5). Ponadto 5 grup produktów zdrożało dwucyfrowo (w grudniu – 7). Natomiast 4 kategorie były na minusie (poprzednio – 5).

– W styczniu br. mniej kategorii niż w grudniu ub.r. potaniało rdr. Powodem tego był wzrost płacy minimalnej. Wraz z nią przedsiębiorców czeka podwyżka składki ZUS. Ponadto zdrożała opłata paliwowa. To wszystko przełożyło się na podwyżki średnich cen niektórych kategorii – komentuje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia. – Wprawdzie mamy teraz mniej dwucyfrowych wzrostów niż poprzednio, ale to wynika z tego, że odnosimy się do rekordowych skoków cen ze stycznia 2023 roku. Dlatego obecnie nawet jednocyfrowe podwyżki mogą być solidnie odczuwalne dla polskich rodzin – dodaje dr Rybacka.

Raport wykazał, że po kilku miesiącach nastąpiła zmiana na pozycji „lidera podwyżek cen”. Wcześniej na pierwszym miejscu były dodatki spożywcze, a tym razem rdr. najmocniej podrożały słodycze i desery – o 14,3%. W grudniu ub.r. zamykały zestawienie TOP5 najbardziej drożejących kategorii.

– Na podwyżki cen tej kategorii, szczególnie dotyczące wyrobów czekoladowych, wpłynęło drożejące kakao. Z uwagi na światowy deficyt, ceny tego surowca osiągnęły w styczniu br. historycznie wysoki poziom. Przełożyło się to silnie na wzrosty kosztów produkcji słodyczy, mimo że ceny cukru, również istotnego składnika kosztowego, zaczęły maleć. Co więcej, obserwowane podwyżki cen kakao na początku lutego br. mogą sugerować utrzymywanie się rocznej dynamiki wzrostu cen słodyczy na poziomie wyraźnie przekraczającym wskaźnik inflacji dla całej żywności – mówi dr Mariusz Dziwulski, analityk z PKO BP.

Nowym „wiceliderem” wzrostów cen są napoje bezalkoholowe ze średnią podwyżką o 13,8% rdr. – Zeszłoroczna susza w Polsce miała wpływ na obniżenie podaży owoców, przez co soki mogą być nieco droższe. Tendencja wzrostowa w tej kategorii może się utrzymywać – ostrzega ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy), które rdr. zdrożały o 12,8%. – Spadek po kilku miesiącach z miejsca pierwszego na trzecie mógł być wynikiem osłabienia dynamiki wzrostu cen. Wcześniej dodatki spożywcze zaliczały większe wzrosty rdr. Mimo tego, kategoria ta nadal należy do czołówki najbardziej drożejących. Wpływają na to m.in. zmiany w kosztach produkcji i konkurencji na rynku czy strategie cenowe producentów – wyjaśnia dr Joanna Wieprow.

Czwarte miejsce w rankingu zajęła chemia gospodarcza ze średnim wzrostem rdr. o 10,9%. W grudniu ub.r. była na drugim miejscu. – Na wciąż wysokie podwyżki w tej kategorii wpływają takie czynniki, jak dostępność surowców, cena energii i koszty pracy. Choć obecnie specjalistyczne urządzenia ograniczają zużycie poszczególnych składników, prądu oraz wody, to jednak nadal energia elektryczna zdaje się być kluczowa w całym procesie zautomatyzowanej produkcji. Do tego wzrost kosztów pracy powoduje, że na większe wyhamowanie podwyżek cen w tej kategorii nie mamy co liczyć. Spadek z drugiego miejsca na czwarte w zestawieniu niczego tu nie zmienia – przekonuje ekspertka z WSB Merito Gdynia.

Zestawienie TOP5 zamykają warzywa ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 10,5%. – W tym przypadku coraz mocniej widoczne są efekty zeszłorocznej suszy, która wpłynęła na niższe krajowe zbiory. W związku z tym ceny warzyw będą utrzymywać się na podwyższonym poziomie przez najbliższe miesiące – zapowiada ekspert z Santander Bank Polska.

Kolejne w rankingu podwyżek cen są ryby, które zdrożały o 9,3% rdr. Dalej widać art. dla dzieci ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 7,1%, wędliny – 4%, pieczywo – 3,4%, mięso – 3,1%, środki higieny osobistej – 2,7%, produkty sypkie – 2,4%, a także używki – 2,4%.

– Ceny mąk, tj. produktów sypkich, sprzedawanych przez młyny do przetwórstwa, spadły w styczniu o ok. 1/3 rdr. Jednak jak na razie spadki cen tego najważniejszego dla branży surowca nie zostały odzwierciedlone w niższych cenach pieczywa. Mąka to tylko część kosztów piekarni czy cukierni – mówi Weronika Szymańska, analityczka Sektora Rolno-Spożywczego w Banku BNP Paribas. W ocenie ekspertki, coraz niższe ceny zbóż powinny w najbliższym czasie przełożyć się na lekkie spadki cen produktów zbożowych, szczególnie tych sprzedawanych w dyskontach. Tańsze ziarno to również niższe ceny pasz, które są jednym z kluczowych kosztów w produkcji mięsa, mleka czy jaj.

– Roczna dynamika cen mięsa pozostała dodatnia, choć jej poziom był dużo mniejszy niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Przyczyną jest ustępująca presja w zakresie kosztów produkcji żywca, która znajduje odzwierciedlenie w niższych cenach skupu. Najwyraźniej widać to w przypadku drobiu, którego ceny w styczniu na poziomie producenta były niższe niż rok wcześniej o ok. 1/5 – tłumaczy dr Dziwulski.

Z kolei najmocniejsze spadki cen rdr. zanotowały art. tłuszczowe – o 21,7%, a także karmy dla zwierząt – o 9,4%. Do tego nabiał potaniał rdr. o 5,1%. Za owoce konsumenci płacili o 1% mniej niż przed rokiem.

– Oleje i tłuszcze stanowią główną kategorię o tendencji spadkowej, co jest zjawiskiem globalnym, wpływającym także na rynek polski. Ta grupa żywności zanotowała największe spadki cen po osiągnięciu historycznych szczytów, po wybuchu wojny w Ukrainie. Decydującym czynnikiem dla cen żywności będą warunki pogodowe. Obecnie na rynek istotnie wpływają ekstremalne zjawiska klimatyczne, które mogą znacząco oddziaływać na globalną produkcję rolno-spożywczą – podsumowuje dr Joanna Wieprow.

Grupa Mercor: Przychody spadają, ale zysk netto rośnie o 25%

Grupa „MERCOR” S.A., należąca do liderów europejskiego rynku zabezpieczeń przeciwpożarowych, po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024 (1 kwietnia-31 grudnia 2023 r.) odnotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 446,3 mln zł (-4,9% r/r). W tym samym okresie EBIT wyniósł 48,1 mln zł, a EBITDA osiągnęła poziom 62,4 mln zł. Z kolei zysk netto był większy rok do roku aż o 24,9% i wyniósł blisko 46 mln zł. Dynamikę wzrostu zysku netto wsparło otrzymanie przez Spółkę zwrotu zapłaconego podatku dochodowego z odsetkami w wysokości 10,5 mln zł, które miało miejsce w II kwartale.

W samym III kwartale roku obrotowego 2023/24 przychody Grupy wyniosły 145,4 mln zł (-13,1%), a zysk netto był na poziomie blisko 14 mln zł (+2,7%).

Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników finansowych po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024. Co ważne, utrzymaliśmy wysokie przychody. W konsekwencji podjętych przez nas działań, nasz zysk netto w III kwartale był wyższy rok do roku o 2,8%. Skumulowany zysk netto po trzech kwartałach roku także był lepszy w porównaniu do analogicznego okresu w minionym roku. Należy przypomnieć o zdarzeniu jednorazowym
z II kwartału, kiedy to w wyniku zakończonych postępowań otrzymaliśmy zwrot zapłaconego podatku dochodowego z odsetkami, co zwiększyło zysk netto Grupy o ok. 10,5 mln zł –
mówi Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Po trzech kwartałach roku obrotowego 2023/24 Grupa wygenerowała przychody z rynku krajowego na poziomie 51,6% przychodów, czyli blisko 230,2 mln zł. Z kolei 48,4% sprzedaży, czyli 216,1 mln zł, pochodziła z rynków zagranicznych.

W III kwartale, jak i po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024 odnotowaliśmy nieznacznie lepszą sprzedaż na rynku polskim niż na rynkach zagranicznych. Jednocześnie są rynki, na których w ostatnim czasie odnotowaliśmy istotne wzrosty. Należy tu wymienić przede wszystkim rynek brytyjski, na którym po trzech kwartałach roku obrotowego urośliśmy o blisko 68%, a także rynek rumuński, gdzie w tym samym okresie zwiększyliśmy nasze przychody o ponad 60%. Niezmiennie intensywnie pracujemy nad naszym rozwojem poza granicami Polski, przede wszystkim mocno stawiając na innowacyjność Grupy, a także elastyczne i indywidualne podejście do potrzeb klientów. Przykładem naszego innowacyjnego działania jest rozwój mcr Tech Lab, czyli spółki z Grupy, która pracuje nad rozwiązaniami z obszaru przemysłu 4.0 – zaznacza Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Stabilny poziom zamówień

Poziom zamówień w ramach Grupy jest zgodny z naszymi oczekiwaniami. Oceniamy, że wartość pozyskiwanych zleceń w pierwszym kwartale roku kalendarzowego 2024 będzie niższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jest to związane z mniejszą liczbą budów w końcowej fazie wykończenia (czyli okresu naszej pracy), w związku z opóźnieniami wywołanymi zimą (pogoda uniemożliwiła pracę na dachach) oraz bardzo wysoką bazą z ubiegłego roku z powodu kilku wyjątkowych zamówień w tamtym okresie. Spodziewamy się ożywienia na rynku w drugiej połowie roku, bazując na relacjach i planach naszych partnerów, firm projektowych i budowlanych. Powinno dać to efekt powrotu do wyższych poziomów zamówień podaje Krzysztof Krempeć Prezes Zarządu „Mercor” S.A.

WYNIKI GRUPY „MERCOR” PO III KWARTALE 2023/24

w tys. zł 1-3Q 2023/24 1-3Q 2022/23 Zmiana 3Q 2023/24 3Q 2022/23 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 446 271 469 276 -4,90% 145 412 167 286 -13,08%
Sprzedaż zagraniczna 216 121 233 963 -7,63% 68 875 88 771 -22,41%
Sprzedaż w Polsce 230 150 235 313 -2,19% 76 537 78 515 -2,52%
Zysk brutto ze sprzedaży 118 943 121 362 -1,99% 42 398 43 254 -1,98%
Marża brutto na sprzedaży (%) 26,65% 25,86% 0,79 p.p. 29,16% 25,86% 3,30 p.p.
EBITDA 62 416 68 542 -8,94% 20 708 24 640 -15,96%
Marża EBITDA 13,99% 14,61% -0,62 p.p. 14,24% 14,73% -0,49 p.p.
EBIT 48 082 54 940 -12,48% 15 804 19 915 -20,64%
Marża EBIT (%) 10,77% 11,71% -0,94 p.p. 10,87% 11,90% -1,03 p.p.
Zysk netto 45 980* 36 827 24,85% 13 991 13 615 2,76%
Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego 43 115 32 480 32,74% 13 088 11 586 12,96%
Marża netto  (%)             10,30% 7,85% 2,45 p.p. 9,62% 8,14% 1,48 p.p.

*Wpływ na wynik netto miał zwrot podatku z odsetkami, który wyniósł ok. 10,5 mln zł i miał miejsce w II kwartale roku obrotowego 2023/2024.

ChatGPT zaatakowany przez Anonymous Sudan i SkyNet

Grupy hakerskie Anonymous Sudan i SkyNet przeprowadziły cyberatak na OpenAI, giganta generatywnej sztucznej inteligencji, powodując zakłócenia w ChatGPT. Cyberatak przeprowadzony metodą DDoS, spowodował awarię usługi – ogłosił Anonymous Sudan na swoim kanale Telegram.

W opublikowanym poście organizacja skrytykowała środki bezpieczeństwa OpenAI, zarzucając słabą ochronę i przypisując rzekomy atak wadom usług bezpieczeństwa Cloudflare. Tak wynika z informacji „oficjalnego rzecznika” Anonymous Sudan, występującego pod pseudonimem Crush.

Cyberatak na ChatGPT nie jest przypadkowym aktem cyberagresji. U jego podłoża leżą motywacje polityczne – Anonymous Sudan uzasadnił obranie za cel OpenAI, wskazując na wsparcie firmy dla Izraela w obliczu trwającego konfliktu między Izraelem a Hamasem.

Haktywiści często szukają głośnych celów, które mogliby zaatakować, aby zwrócić na siebie uwagę. W tym przypadku Crush twierdzi, że grupy zaatakowały OpenAI ze względu na wsparcie firmy dla Izraela — mówi Oded Vanunu, dyrektor działu podatności produktów w firmie Check Point Software.

Operacja grup wykraczają poza cyberwojnę, gdyż żądają one od OpenAI konkretnych działań, w tym usunięcia menedżera Tala Brody, który pełni funkcję szefa platformy badawczej ChatGPT. – Ataki będą kontynuowane, jeśli powyższe problemy nie zostaną rozwiązane, a zwłaszcza zwolnienie Tala Brody – oznajmił w poście Anonymous Sudan. Grupa potępiła współpracę OpenAI z Izraelem, podkreślając zainteresowanie Sama Altmana inwestycjami w kraju oraz jego spotkania z izraelskimi urzędnikami, w tym z premierem Benjaminem Netanjahu.

PZPO: Czwarty kwartał przyniósł nadzieję na rynku sprzedaży opon. Rok 2023 trudny w Polsce i Europie

W czwartym kwartale 2023 roku zwiększyła się sprzedaż opon na rynek do dystrybutorów w największym segmencie opon do samochodów osobowych (+3%). W pozostałych segmentach sprzedaż nadal spadała, choć dynamika spadków była mniejsza – poza segmentami wyraźnie sezonowymi: opony do SUV -15%, dostawcze -37%, ciężarowe -39%, rolnicze -50%, motocyklowe -29,5%, a przemysłowe -8%.

W całym 2023 roku sprzedaż opon spadała we wszystkich segmentach z wyjątkiem motocykli. W przypadku opon do samochodów poniżej 3,5 T DMC sprzedaż spadła o -14%, w tym do osobowych -13%, SUV -13%, dostawczych -28%. W segmencie maszyn rolniczych spadki wyniosły aż -47%, przemysłowych -28%, a do samochodów ciężarowych -36%. Tylko sprzedaż opon motocyklowych pozostała bez zmian (0%). Na rynkach europejskich także notowano negatywne trendy we wszystkich segmentach.

W 2023 roku mocno spadła sprzedaż opon letnich (-24,3%) oraz zimowych (-11,9%), niewielki wzrost notowano w segmencie opon całorocznych (+1,8%).

– Rok 2023 był bardzo trudny, na szczęście czwarty kwartał przyniósł nadzieję na odbicie. W największym wolumenowo segmencie opon do samochodów osobowych zanotowaliśmy wzrost o 3%. Mniejsze spadki widzieliśmy też w segmencie opon dostawczych i przemysłowych. W całym 2023 roku sprzedaż opon była istotnie niższa w porównaniu do 2022 roku, co również było związane z wysoką inflacją oraz słabnącym popytem i PKB zarówno w Polsce, jak i w Europie. To bardzo trudne dla nas, producentów opon – mamy fabryki i biura w Polsce, gdzie zatrudniamy ponad 11.000 pracowników. Nawet w tak niekorzystnych warunkach nadal inwestowaliśmy w rozwój i jakość naszych produktów – bo wierzymy, że kolejne lata zmienią te negatywne trendy. Utrzymaliśmy też nasze działania edukacyjne w ramach PZPO, jak i działalność charytatywną – przekazując ponownie opony dla karetek Centrum Zdrowia Dziecka podkreśla Anna Burakowska, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO są przedstawicielami największych w Polsce i na świecie producentów opon. Codziennie z ich fabryk w naszym kraju wyjeżdża ponad 140 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– Mamy nadzieję, że rok 2024 przyniesie odbicie na rynku i dalsze zwiększenie świadomości u kierowców odnośnie inwestycji w porządne opony, zapewniające więcej bezpieczeństwa i dłuższy czas ich eksploatacji. Bo opony sprawdzonych producentów to inwestycja, a nie koszt. Wiedzą to bardzo dobrze np. menedżerowie flot i dlatego przykładają szczególną wagę do wyboru opon – co pozwala ograniczyć wydatki na paliwo i na same opony w dłuższym horyzoncie dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.POLSKA 2023 POLSKA SEZONOWE 2023 POLSKA Q4 2023

Europejski rynek opon

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Opon i Gumy (ETRMA) wskazała, że sprzedaż opon w Europie spadła we wszystkich segmentach rynku – z wyjątkiem opon konsumenckich, gdzie zimowe warunki pogodowe zwiększyły sprzedaż opon całorocznych i zimowych. W 2023 roku każda kategoria produktów odnotowała negatywny trend w porównaniu z rokiem 2022. Najbardziej dotknięte segmenty to zamienne opony rolnicze (-30%), opony do samochodów ciężarowych i autobusów (-17%), motocyklowe (-11%) i konsumenckie (-8%).

– Dane potwierdzają negatywne trendy obserwowane od czerwca 2022 roku. Wyniki te są efektem spadku popytu, napędzanego inflacyjnymi kosztami surowców, energii i płac, a także z redukcji zapasów w kanałach dystrybucji – powiedział Adam McCarthy, sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).EUROPA SEZONOWE Q4 2023 EUROPA SEZONOWE 2023 EUROPA Q4 2023 EUROPA 2023

Czym jest software house?

Jak sugeruje sama nazwa, software house, to instytucje zajmujące się profesjonalnym tworzeniem oprogramowania na zamówienie. Stanowią one swoiste ogniwo między niewielkimi start-upami a gigantycznymi korporacjami, oferując swoje usługi na rynku oprogramowania. Czym się wyróżniają takie podmioty? Zobacz, jakie usługi świadczy software house.

Średni rozmiar, duże możliwości

Software house to podmiot średniego rozmiaru, który specjalizuje się w projektowaniu, tworzeniu i wdrażaniu dedykowanych rozwiązań informatycznych. Zajmuje się on głównie oprogramowaniem, które spełnia konkretne potrzeby klientów. Oferuje szeroki zakres usług, obejmujący różnorodne gałęzie branżowe, takie jak finanse, medycyna, edukacja czy logistyka.

To dynamiczne przedsiębiorstwa, które dostosowują się do zmieniających się trendów technologicznych. W skład software house wchodzą profesjonaliści z różnych dziedzin, tworząc zespół zróżnicowany pod względem umiejętności i doświadczenia.

Jak działa software house? 

Centralnym elementem software house jest zespół, który skupia się na tworzeniu oprogramowania. Programiści stanowią serce organizacji, ale to nie tylko oni wpływają na sukces projektu. W skład zespołu wchodzą również scrum masterzy, czyli specjaliści od metodyki zwinnej, menedżerowie projektów IT, którzy nadzorują cały proces, a także testerzy, odpowiedzialni za kontrolę jakości stworzonego oprogramowania.

Współpraca między różnymi specjalistami jest kluczowym elementem sukcesu każdego projektu. Stawiając na software house Develos zyskujesz zrozumienie swoich wymagań jako klienta, efektywną komunikację oraz elastyczność w podejściu do zmian rynkowych i nie tylko. 

Postaw na zespół z wizją

Jak już wspomnieliśmy, przykładem software house, który wyróżnia się na rynku, jest Develos. To firma, która może poszczycić się zróżnicowanym i rozbudowanym zespołem. Develos specjalizuje się w obszarze tworzenia oprogramowania na miarę, angażując się w projekty o różnym stopniu złożoności.

Działający tam eksperci potrafią sprostać nawet najbardziej wymagającym zadaniom. Scrum masterzy doskonale zarządzają procesami, programiści wnoszą swoją wiedzę i kreatywność, a testerzy dbają o najwyższą jakość finalnego produktu.

Czym wyróżnia się branża software house?

Branża software house stoi przed różnorodnymi wyzwaniami. Tempo zmian technologicznych, rosnące oczekiwania klientów oraz konkurencja wymagają nieustannej adaptacji i rozwoju. Jednak to także branża pełna perspektyw. W miarę rozwoju sztucznej inteligencji, Internetu rzeczy czy blockchain, software house mają przed sobą mnóstwo możliwości do eksploracji i wykorzystania.

Jak więc widzisz, software house to nie tylko miejsce tworzenia kodu. To kompleksowa jednostka, w której różnorodność umiejętności, skoordynowane działania zespołu i innowacyjne podejście sprawiają, że stają się kluczowym partnerem dla firm, poszukujących spersonalizowanych i efektywnych rozwiązań informatycznych. Jeśli więc zastanawiasz się, jak usprawnić procesy informatyczne w firmie, to postaw na współpracę ze sprawdzonym software housem.

Dolar traci siłę po danych o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej

Siła dolara, którą widzieliśmy po wtorkowym raporcie inflacyjnym, w kolejnych dwóch dniach została wymazana. Waluta straciła głównie wczoraj na skutek gorszych danych o sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej. Regionalne wskaźniki koniunktury urosły a tygodniowe dane z rynku pracy nie wygenerowały żadnego większego, negatywnego sygnału. Kurs EUR/USD ponownie zbliżył się do 1,08, choć w piątek rano notowania są przy 1,0760. Wall Street świeciła wczoraj ponownie kolorem zielonym. Zyskała ropa naftowa a także złoto. Z Polski otrzymaliśmy odczyt CPI za styczeń.

Gorsza sprzedaż detaliczna w pewnym stopniu spowodowała, że rynkowe nadzieje na rychłe obniżki stóp w USA ponownie zostały wzmocnione, choć nie widać tego w wycenie kontraktów terminowych. W przypadku tych danych otrzymaliśmy spadek o 0,8 proc. m/m, co jest wynikiem sporo gorszym od szacunków Bloomberga. Wynik styczniowy jest najgorszy od niespełna roku. Gorzej wypadła m.in. sprzedaż aut, spadł również popyt na artykuły sklepów budowlanych. Można to tłumaczyć po części gorszą pogodą. Rozczarował również wynik nie uwzględniający samochodów. Tu widzimy spadek o 0,6 proc. m/m. Słaby okazał się także wynik sprzedaży w okrojonej wersji, która to jest wykorzystywana do przygotowywania szacunków PKB. Styczeń wskazał tu na spadek o 0,4 proc. Negatywny obraz amerykańskiej gospodarki wzmocniła produkcja przemysłowa, która skurczyła się o 0,1 proc. m/m. Tygodniowe dane z rynku pracy stanowiły tło a wynik na poziomie 212 tys. nowych zasiłków dla bezrobotnych nie wzbudził żadnych emocji.

Wczorajsza sesja na Wall Street była pozytywna, gorsze dane okazały się po raz kolejny tymi lepszymi dla rynku, który wciąż „gra” pod obniżki stóp procentowych przez Fed. Co prawda ani Nasdaq Composite ani Dow Jones czy SP500 nie wyznaczyły nowych historycznych rekordów, ale zdecydowanie zbliżyły się ponownie do tego newralgicznego obszaru. W nieodkryte tereny wkroczył po raz kolejny niemiecki DAX, który dziś o poranku ponownie zyskuje i „dotyka” poziomu 17 200 pkt.

Słabszy dolar spowodował, że kurs EUR/USD ponownie zbliżył się do 1,08. Moim zdaniem to właśnie ten poziom jest w krótkim terminie kluczowy. Przebiega tu horyzontalny opór a także linia trendu spadkowego. Słabość USD została wykorzystana przez złoto, które ponownie znajduje się powyżej psychologicznej bariery 2000 USD/oz.

Z danych krajowych na uwagę zasługuje inflacja CPI za styczeń, która wykazała silniejszy spadek niż sugerowały to prognozy. Dynamika na poziomie 3,9 proc. r/r jest najniższa od marca 2021 roku. Na tak mocny spadek z poziomu 6,2 proc. r/r w grudniu w dużej mierze wpływ miały ceny nośników energii, które urosły znacznie mniej w porównaniu do stycznia 2023 roku. Mamy tutaj do czynienia z wysoką bazą, stąd też tak duża skala zmiany. Komponenty „core” obniżyły inflację ale w zdecydowanie mniejszym stopniu.

Obniżka stóp procentowych w marcu przez RPP jest moim zdaniem mało prawdopodobna. Za ostrożnościowym podejściem banku centralnego będzie przemawiać możliwe podbicie inflacji w II połowie roku, dlatego w Radzie powinno dominować przekonanie o pozostaniu na restrykcyjnej ścieżce.

Złoty w tym tygodniu jest słabszy (względem euro oraz USD) głównie za sprawą wtorkowych danych o inflacji z USA. Względem dolara PLN nieco zyskał w ostatnich dwóch dniach a kurs USD/PLN wskazuje okolice 4,03. Notowania EUR/PLN to obecnie 4,34

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

InPost Abonamenty dla Firm: Wiodący Partner w Zarządzaniu Logistyką i Ekologią w E-Biznesie

Zarządzanie logistyką w dynamicznie rozwijającym się świecie e-commerce to skomplikowane i często stresujące zadanie. Rozwiązanie logistyczne, które wybierzesz dla swojej firmy, ma bezpośredni wpływ na zadowolenie klientów, a tym samym na reputację Twojego biznesu. InPost, z siecią ponad 21 tysięcy automatów Paczkomat na terenie całego kraju i 95% przesyłek dostarczanych już na następny dzień po nadaniu, to solidny partner, na którym możesz polegać.

Zarządzanie logistyką w dynamicznie rozwijającym się świecie e-commerce to skomplikowane i często stresujące zadanie. Rozwiązanie logistyczne, które wybierzesz dla swojej firmy, ma bezpośredni wpływ na zadowolenie klientów, a tym samym na reputację Twojego biznesu. InPost, z siecią ponad 21 tysięcy automatów Paczkomat na terenie całego kraju i 95% przesyłek dostarczanych już na następny dzień po nadaniu, to solidny partner, na którym możesz polegać.

Rozwiązania InPost: Automatyzacja Procesów Wysyłkowych dla Efektywnego Zarządzania Twoim Biznesem

Żyjemy w erze cyfryzacji, gdzie automatyzacja procesów jest kluczem do efektywnego zarządzania biznesem. Procesy związane z wysyłką towarów nie są wyjątkiem. InPost oferuje rozwiązania, które pomagają w automatyzacji tych procesów, co przekłada się na niższe koszty, a także gwarancję rzetelności i renomy. InPost to nie tylko dostawca usług kurierskich, ale partner, który pomaga Ci zoptymalizować procesy logistyczne, dając Ci więcej czasu na rozwijanie kluczowych aspektów Twojego biznesu.

Kurier dla Firm: InPost Abonamenty – Twoje Zrównoważone Rozwiązanie

InPost Abonamenty https://inpost.pl/abonamenty-dla-firm to usługa, która gwarantuje stałą cenę przez cały okres umowy. Zawarcie umowy odbywa się online, bez zbędnych formalności, co jest istotne dla szybko rozwijających się firm e-commerce. Pakiet usług obejmuje wysyłkę paczkami kurierskimi i przez Paczkomat, bezpłatny podjazd kuriera, opiekę konsultanta, brak dodatkowych opłat paliwowych i możliwość zwiększenia abonamentu.

Eko-Pakowanie: Wykorzystanie Ekologicznych Wypełniaczy w Przesyłkach

Rozwój biznesu online nie musi oznaczać niekorzystnego wpływu na środowisko. InPost, jako firma odpowiedzialna społecznie, promuje korzystanie z ekologicznych wypełniaczy do pakowania przesyłek. Te w pełni biodegradowalne produkty nie tylko skutecznie chronią zawartość przesyłek, ale także przyczyniają się do ochrony naszej planety.

InPost Abonamenty: Kontrola nad Budżetem i Oszczędność Czasu

Dzięki usłudze InPost Abonamenty, nie musisz tracić cennego czasu na nadawanie przesyłek w automatach Paczkomat. Kurier przyjedzie po paczki bezpośrednio do Twojego biura lub domu, a stałe koszty abonamentu eliminują ryzyko niespodzianek w postaci dodatkowych opłat. Płacisz stałą miesięczną opłatę i korzystasz z usług bez limitu, co daje Ci pełną kontrolę nad wydatkami na logistykę.

InPost Abonamenty: Idealne Rozwiązanie dla Twojego Sklepu Internetowego

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, InPost Abonamenty to idealne rozwiązanie dla Ciebie. Dzięki szybkości i niezawodności dostaw, Twoje przesyłki docierają do klientów na czas, co przekłada się na ich zadowolenie i pozytywne opinie o Twoim sklepie.

InPost Abonamenty: Komfort, Wygoda i Oszczędność dla Twojego Biznesu

InPost Abonamenty to wybór komfortu, wygody i oszczędności czasu i pieniędzy. Dzięki tej usłudze, możesz skoncentrować się na rozwijaniu swojego biznesu, podczas gdy logistyką przesyłek zajmuje się InPost. Wybierz InPost Abonamenty i zyskaj przewagę nad konkurencją. InPost to nie tylko dostawca usług kurierskich, to partner, który wspiera Twój biznes, pomagając Ci skupić się na tym, co najważniejsze – zadowoleniu Twoich klientów i sukcesie Twojej firmy.

Branża bukmacherska potrzebuje zmian. Podatek od zysków może uratować operatorów i zmniejszyć straty dla budżetu

Polski rynek bukmacherski boryka się z nie lada problemami. Według szacunków, już 60 proc. rynku należy do firm działających w szarej strefie, czyli poza kontrolą. Przyczyną jest przestarzałe prawodawstwo sprzed 31 lat. Efekt? Tylko w 2022 r. polski budżet stracił 560 mln zł z utraconych wpływów podatkowych*.

Co prawda – jak przyznaje Adam Lamentowicz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskiej – szara strefa została nieco przyhamowana w wyniku poprawek przyjętych w 2017 roku, jednak w ostatnich latach pozytywna tendencja znacznie wyhamowała, a legalny rynek przestał rosnąć. Eksperci firmy H2Gambling szacują, że ponad 1,2 miliona Polaków regularnie korzysta z oferty nielegalnych operatorów w Polsce. Tymczasem odpływy z budżetu państwa są coraz większe, tj. o 69,6 proc większe niż w 2021 r., kiedy to ich szacowana wielkość́ wyniosła 329 mln PLN – wynika z raportu Totalizatora Sportowego z września 2023 r.

Problem tkwi w bardzo wysokim podatku obrotowym nałożonym na legalnie działających operatorów, na poziomie 12 proc. – To najwyższe obciążenie podatkowe dla branży zakładów bukmacherskich w Europie – podkreśla Paweł Majewski, prezes firmy forBET, jednego z największych pod względem obrotów gracza na polskim rynku.

Gdy wprowadzany był podatek obrotowy 12% biznes zakładów wzajemnych online w zasadzie nie istniał. Gracz obstawiał kupon i od wpłaconej stawki pobierany był podatek. Dzisiaj w momencie, gdy zdecydowana większość biznesu odbywa się w internecie, mamy do czynienia z sytuacjami absurdalnymi. Gracz wpłaca 100 PLN, obstawia pierwszy kupon i wygrywa, pieniędzy nie wypłaca i obstawia dalej, łącznie obstawi kuponów za 1000 PLN i ostatecznie przegra. W efekcie gracz przegrał 100 PLN wpłacone wcześniej, a firma odprowadza od wniesionych stawek 120 PLN podatku, czyli gracz przegrał, a jedynym zarobionym jest budżet. W ten sposób nie da się prowadzić biznesu. Warto też podkreślić, że podatek obrotowy odprowadza się także od środków bonusowych, co jest ewenementem w skali europejskiej.

Przepisy podatkowe, nieprzystające do dzisiejszej rzeczywistości, nie pozwalają rozwijać się firmom z branży. W Europie tylko 6 krajów ma podatek od zakładów bukmacherskich w oparciu o przychód – Polska 12 proc, Portugalia 8 proc., Niemcy 5 proc., Chorwacja 5 proc., Austria 2 proc. i Irlandia 2 proc.

Wprowadzenie podatku GGR uporządkuje rynek….

Przedstawiciele branży wzywają rząd do zmian i wprowadzenia rozwiązań podatkowych stosowanych w innych państwach UE, gdzie obowiązuje podatek GGR (Gross Gambling Revenue – różnicę przychodów ze sprzedaży gier i wypłaconych wygranych) na poziomie 20-30%. – Takie rozwiązanie może być gwarantem ograniczenia szarej strefy, większego bezpieczeństwa dla graczy i otwarcia rynku na realną konkurencję operatorów legalnych z nielegalnymi, których usługi nadal dostępne są na polskim rynku – podkreślają eksperci.

Jak pokazały doświadczenia innych państw, innym – bardzo istotnym – skutkiem wprowadzenia takiego rozwiązania jest możliwość rozwoju legalnych firm operatorskich, zrównania konkurencyjności oraz większego zaangażowania w sponsoring sportowy – jedynego obszaru, na którym (zgodnie z ustawą hazardową) firmy branży bukmacherskiej mogą ze sobą konkurować marketingowo. W Szwecji zmiana podatku na system GGR (stawka podatku 18 proc.), spowodowała 3-krotny wzrost wpływów podatkowych do budżetu w ciągu 3 lat.

Ograniczenia i problemy podatkowe to dla branży nie nowość. Branża potrzebuje radykalnych zmian i impulsu do dalszego rozwoju. Specyfika rynku oraz uregulowania podatkowe powodują, że zdecydowana większość spółek działa przynosząc straty. Oprócz liderów rynku STS i Fortuny tylko forBET w ciągu ostatnich 3 lat dwukrotnie kończył rok z zyskiem (2,1 mln w 2020 r. i 3,4 mln w 2021 r.).  Sytuacja się zmieniła od 2022 roku, gdy – w związku z rosnącymi kosztami rozwoju sieci oraz inwestycjami (otwarcie działalności na czeskim rynku), spółka zamknęła stratą 8 mln zł. Ostatni rok – 2023 – spółka zakończy wynikiem na minusie. – Wpływ na to miały dwa miesiące ub.r. wrzesień i październik, kiedy gracze wygrywali zdecydowanie więcej niż można się było spodziewać. Pomimo tego dzięki podjęciu działań restrukturyzacyjnych polegających na optymalizacji kosztów inwestycyjnych i marketingowych udało się znacząco zmniejszyć stratę – ujawnia prezes firmy. Od końca 2023 roku forBET prowadzi zaplanowane działania restrukturyzacyjne, które objęły cięcie kosztów i optymalizację zatrudnienia. Ma to pozwolić firmie na zakończenie bieżącego roku 2024 zyskiem.  – Prowadzimy analizy finansowe i prognozujemy powrót na ścieżkę dodatnich wyników finansowych na koniec roku 2024. Wiele zależy jednak od rynku i zachowań graczy. Im mniej ich będzie uciekać do szarej strefy, tym większe szanse na dobry wynik legalnych operatorów – dodaje Paweł Majewski z ForBET.

Obecnie wiele podmiotów, głównie zarejestrowanych za granicą, oferuje polskim graczom obstawianie zakładów wzajemnych, w szczególności wyników wydarzeń sportowych, bez niezbędnego zezwolenia. Firmy te nie odprowadzają w Polsce podatków!!!

…i pozwoli na rozwój konkurencyjności branży

Wprowadzenie postulowanych zmian (podatku GGR) poprawi perspektywę wpływów podatkowych do budżetu państwa oraz pozytywnie wpłynie na dodatkowe finansowanie polskiego sportu. Dziś czołowe dyscypliny polskiego sportu zawodowego finansowane są przez firmy w branży bukmacherskiej. Sponsorem polskich drużyn ligowych Ekstraklasy: ŁKS Łódź i Arki Gdynia jest forBET. Ten sam, który angażował się w ostatnich latach w pomoc finansową dla Polskiego Związku Tenisa, koszykówki, siatkówki czy żużlu. – W ciągu ostatnich 7 lat wsparcie finansowe od forBET dla polskiego sportu to dziesiątki milionów złotych – podkreśla Paweł Majewski, prezes forBET. W okresie tym ambasadorami forBET byli znani sportowcy, w tym Artur Boruc, Karolina Kowalkiewicz, Bożydar Iwanow, Andrzej Fonfara. Aktualnie ambasadorem marki jest dziennikarz sportowy, twórca programu Turbokozak Bartosz Ignacik.

W opinii ekspertów, dodatkowe utrudnienia w prowadzeniu działalności legalnych firm stwarza brak możliwości odliczania podatku VAT czy wysokie i nieuregulowane w ustawie opłaty za zgodę krajowego organizatora rozgrywek sportowych.

Problem dotyczy także rynku kasyn online. W Polsce, w odróżnieniu od większości krajów UE, firmy branży hazardowej nie mają możliwości oferowania kasyna online, które w Polsce objęte jest monopolem państwa wykonywanym przez Totalizator Sportowy. Podatek od GGR dla firm bukmacherskich w Polsce ograniczyłby szarą strefę zarówno dla firm bukmacherskich, jak i dla właścicieli marek loteryjnych. Produkt ten pozwoliłby na spokojniejsze i pewniejsze planowanie dochodów (niekoniecznie powiązane z wynikami sportowymi. Z pewnością to rozwiązanie przyczyniłoby się także do większych wpływów podatkowych do budżetu państwa – całościowo rynek kasyn online jest zdecydowanie większy niż rynek zakładów bukmacherskich.

Nie bez znaczenia jest również rozwój technologiczny branży. Ograniczona możliwość korzystania z produktów bankowych przez branżę (ograniczenie w dostępie do produktów bankowych tylko ze względu na przynależność do branży) nie może powstrzymać rozwoju nowych aplikacji. – Działając w środowisku online nasza firma kładzie olbrzymi nacisk na innowacje. Aplikacja forBET, opierająca się na filozofii „mobile first” zdobyła nagrodę za najlepszą aplikację branżową w 2019 roku. Rozwój technologii wymaga jednak wysokich nakładów, a w związku z ograniczonymi możliwościami finansowymi spowodowanymi nadmiernymi obciążeniami podatkowymi, firmy bukmacherskie obawiają się o rozwój produktów w takim zakresie, jak wymaga tego rynek – podkreśla Paweł Majewski, prezes firmy forBET.

Opinia Eksperta:

Wyniki autorskiego podejścia ekonometrycznego EY Polska do badania wielkości szarej strefy na rynku kasyn i zakładów bukmacherskich online pokazują, że o ile w ostatnich latach udział szarej strefy w internetowym rynku kasyn i zakładów bukmacherskich spada, to poziom szarej strefy w ujęciu nominalnym rośnie. Obserwowany spadek udziału szarej strefy w całkowitej wartości rynku kasyn i bukmacherów online nie wynika zatem z kurczenia się szarej strefy, a z szybszego wzrostu rynku legalnego. Analiza pokazuje, że sektor finansów publicznych, mimo nowelizacji prawa i wprowadzonych wraz z nią narzędzi przeciwdziałania szarej strefie na rynku hazardowym online, traci każdego roku setki milionów złotych z tytułu nieodprowadzonego podatku od gier, do których należałoby jeszcze dodać utracone dochody z CIT czy PITMarek Rozkrut, Partner i Główny Ekonomista EY na Unię Europejską i region CESA, współautor raportu EY o szarej strefie na rynku kasyn i zakładów wzajemnych online w Polsce.

Na podstawie: ISB Tech News

Wzrost PKB w 4. kwartale 2023 roku, ale cały rok bliski zeru

GUS podał dziś szybki szacunek PKB na ostatni kwartał 2023 roku.

W czwartym kwartale 2023 roku mamy faktycznie niewielki wzrost PKB, niemniej w skali całego roku jest on naprawdę nieznaczny – bliski zeru.
Ważnym czynnikiem dla wzrostu gospodarczego jest obecny wzrost popytu konsumpcyjnego, który rząd zakładał w ustawie budżetowej na rok bieżący.

Drugim czynnikiem pobudzającym gospodarkę jest duży napływ środków netto z Unii Europejskiej – na poziomie 2,7 proc. PKB w skali roku.
Należy jednak pamiętać, że z drugiej strony mamy zwiększone ryzyko dotyczące finansów publicznych.

Wzrost relacji długu publicznego z silne rosnącymi wydatkami pozabudżetowymi wynosił około 50 % w roku 2023 a w tym roku prawdopodobnie wzroście on do 54- 55 proc.

W kolejnych kwartałach 2024 oczekujemy rosnącego tempa wzrostu do poziomu ok 2,5 – 3 proc. w skali roku.

Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC

Tomasz Sójka rezygnuje z funkcji członka Rady Nadzorczej ORLENU

Tomasz Sójka złożył rezygnację z pełnienia funkcji członka Rady Nadzorczej. Decyzja wejdzie w życie z dniem 16 lutego.

– W nawiązaniu do artykułów medialnych na mój temat w związku z powołaniem mnie na członka Rady Nadzorczej ORLEN, zdecydowałem się na złożenie rezygnacji. Moje historyczne związki z kancelarią SMM, z której odszedłem w 2018 roku, jak również moja późniejsza działalność społeczna w ruchu Polska 2050 są publicznie znane. W styczniu tego roku Ministerstwo Aktywów Państwowych zwróciło się do mnie z propozycją kandydowania do Rady Nadzorczej. Jednocześnie podczas przesłuchania przez Radę ds. Spółek z udziałem Skarbu Państwa szczegółowo omówiłem moje kompetencje jako profesora prawa oraz wyjaśniłem naturę moich historycznych relacji z kancelarią SMM, której skutkiem było pozytywne zaopiniowanie mojej kandydatury do Rady Nadzorczej ORLEN oraz późniejsze wskazanie mnie jako kandydata do Rady Nadzorczej ORLEN przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieporozumieniami wokół mojej osoby postanowiłem złożyć rezygnację, gdyż wymaga tego dobro Spółki i jej interesariuszy. Moja rezygnacja staje się skuteczna z dniem 16 lutego z uwagi na konieczność uzupełnienia składu rady nadzorczej przez MAP i konieczność zapewnienia niezakłóconego funkcjonowania spółki – uzasadnił swoją decyzję Tomasz Sójka.

Tomasz Sójka to profesor nauk prawnych zatrudniony na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w prawie spółek, rynku kapitałowego i nowych technologii. Dorobek naukowy Tomasza Sójki obejmuje ponad sto publikacji w wyżej wymienionym zakresie. Jest autorem czterech monografii z zakresu prawa handlowego oraz redaktorem i współautorem wiodącego komentarza do prawa rynku kapitałowego. Uczestniczył także w procesie legislacyjnym wielu ustaw z zakresu prawa gospodarczego. Przez wiele lat pozostawał członkiem European Corporate Governance Institute w Brukseli. Był członkiem Rady Giełdy Papierów Wartościowych S.A. w Warszawie, gdzie uczestniczył w pracach nad Dobrymi Praktykami Spółek Notowanych na GPW.

Przez 15 lat był partnerem zarządzającym jednej z większych polskich kancelarii prawnych. W swojej praktyce świadczył usługi doradcze przy realizacji szeregu transakcji na rynku kapitałowym, w tym fuzji i przejęć (M&A). Doradzał w zakresie realizacji obowiązków informacyjnych oraz przestrzegania zasad corporate governance. Jego działalność doradcza skierowana była przede wszystkim do spółek publicznych, zwłaszcza z sektora energetycznego i finansowego. Uczestniczył także w wielu sporach sądowych i arbitrażowych związanych z konfliktami pomiędzy udziałowcami największych spółek kapitałowych, także w charakterze arbitra. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu. Był stypendystą Uniwersytetu Oxfordzkiego, De Paul University w Chicago, Instytutu TMC Assera w Hadze oraz Instytutu Маха Plancka w Hamburgu.

Import Control System 2 – nowe obowiązki dla firm transportowych

Unia Europejska przystępuje do wdrażania Import Control System (ICS2). Ma on służyć do przekazywania informacji o ładunkach między UE a krajami trzecimi.

– Zgodnie z nim wszystkie towary przychodzące z krajów trzecich muszą być zgłaszane do granicznych organów celnych w celu określenia ryzyka z tytułu ich wprowadzenia na obszar UE – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

  • Polskie firmy transportowe muszą przygotować się do zmian, jakie wprowadza Import Control System 2;
  • Brak dopełnienia formalności może spowodować zatrzymanie towarów na granicy Unii Europejskiej;
  • Nowy system ma być wprowadzany stopniowo, jest już gotowy pełny harmonogram.

Wprowadzenie Import Control System 2 ma za zadanie uszczelnić handel z krajami spoza Unii Europejskiej. Dla przewoźników i spedytorów oznacza to jednak nowe obowiązki i większą odpowiedzialność.

Odpowiedzialność przewoźników

– Warto pamiętać, że Import Control System 2 określa rozszerzony zakres odpowiedzialności przewoźnika lub armatora z tytułu wprowadzenia towaru na obszar celny Unii Europejskiej. Jako strony odpowiedzialne za tę operację jasno są określone wszystkie podmioty wystawiające konosamenty spedytorskie, importerzy z terenu Unii Europejskiej, operatorzy pocztowi, kurierzy, a także operatorzy transportu kombinowanego – wyjaśnia Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Brak przygotowania pod kątem operacyjnym lub technicznym firm transportowych do nowej, rozszerzonej fazy systemu ICS2 może spowodować zatrzymanie towarów na granicy Unii Europejskiej. Może też dojść do zablokowania możliwości zgłoszenia towaru do procedury celnej przez funkcjonariuszy organów celno – skarbowych towarów, których będą obowiązywać podwyższone standardy z zakresu ryzyka celnego.

– Nieprawidłowo złożone lub niepełne przywozowe deklaracje skrócone będą odrzucane lub będą podlegały dodatkowej interwencji ze strony organów celno – skarbowych, skutkującej zastosowaniem ewentualnych sankcji krajowych lub kar finansowych z tytułu niezgodności – mówi Joanna Tymińska z Akademii Celnej AC Porath.

Zmiany będą wprowadzane stopniowo

Nowy system Import Control System 2, działający w modelu „jednego okna dostępu” (single access point) ma zastąpić zdecentralizowany system ICS1. Wprowadzanie zmian będzie się odbywało stopniowo. Pod koniec ubiegłego roku rozpoczęła się faza pełnego przejścia na ICS2 w transporcie lotniczym. Natomiast kolejnymi etapami wdrożenia systemu są:

  • od 03.06.2024 – rozpoczęcie okresu przejściowego dla transportu morskiego i żeglugi śródlądowej;
  • od 04.12.2024 – początek implementacji dla armatorów i przewoźników, a także rozpoczęcie okresu przejściowego dla spedytorów oraz wystawców konosamentów spedytorskich (HBL);
  • od 01.04.2025 – początek implementacji dla spedytorów oraz wystawców konosamentów spedytorskich (HBL), a także rozpoczęcie okresu przejściowego dla transportu drogowego oraz kolejowego;
  • od 01.09.2025 – początek implementacji dla transportu drogowego oraz kolejowego.

– Wprowadzanie systemu ICS2 jest rozłożone w czasie, ale już teraz firmy z branży TSL powinny się zacząć do tych zmian przygotowywać – dodaje Joanna Porath.

Rynek gruntów inwestycyjnych – ceny rosną, a popyt na atrakcyjne działki jest ogromny

Na rynku gruntów inwestycyjnych zachodzą ostatnio spore zmiany. Oczekiwania ze strony właścicieli działek nadal są wygórowane, ale teraz kupujący skłonni są zapłacić więcej za parcele, które przygotowane są pod budowę wielorodzinnych inwestycji mieszkaniowych. Kiedy do sprzedaży trafia atrakcyjna działka, jest na nią wielu chętnych. Deweloperzy intensywnie poszukują gruntów, bo popyt na mieszkania, stymulowany rządowymi dopalaczami, nie maleje, a rynkowa oferta nowych mieszkań jest coraz skromniejsza.

Jednocześnie, wyhamowanie sektora magazynowego powoduje, że ceny gruntów pod duże projekty logistyczne nie rosną tak dynamicznie, jak w przypadku mieszkaniówki. Mniejsza aktywność inwestorów w tym obszarze to efekt spadku popytu na powierzchnie oraz rezygnacja dużej liczby najemców z umów przedwstępnych, do finalizacji których nie doszło w zeszłym roku. Ilość nowych projektów magazynowych zmniejszyła się w ostatnim czasie o ponad połowę.

Realizacja inwestycji magazynowych i produkcyjnych uzależniona jest teraz ściśle od ilości zakontraktowanej powierzchni. Albo realizowane są dedykowane projekty build-to-suit, jak fabryka Intela w Miękini pod Wrocławiem. Zakład Integracji i Testowania Półprzewodników, który powstanie na terenie niemal 300 ha, to największa zagraniczna inwestycja w Polsce i w branży high-tech w tym regionie Europy.

Sojusze

Trzecim, ciekawym trendem, widocznym na rynku gruntów są innowacyjne formy rozliczeń, u podłoża których leżą dynamiczne zmiany gospodarcze. Wzrasta liczba alternatywnych form rozliczeń, jak wymiana barterowa, udziały w projektach deweloperskich czy wspólne przedsięwzięcia właścicieli gruntów i deweloperów. Pozwala to właścicielom uzyskać wyższe finalne wartości, a deweloperom umożliwia optymalizację kosztów obsługi długu, który nadal jest bardzo wysoki.

Przykładem takiego rozwiązania może być list intencyjny podpisany przez Develię z kontrolowaną przez fundusze emerytalne spółką w celu utworzenia podmiotu, który na działce w Gdyni wybuduje 90 tys. mkw. powierzchni mieszkaniowej i usługowej. Deweloper będzie miał większościowy udział w zamian za wkład pieniężny i odpowiadał będzie za zarządzanie oraz wykonawstwo. Zrealizuje projekt z partnerami, Grupą Semeko i funduszami inwestycyjnymi.

Ceny gruntów inwestycyjnych stymuluje bardzo ograniczona podaż ziemi przeznaczonej pod inwestycje w atrakcyjnych lokalizacjach największych aglomeracji w kraju. Po stabilizacji w 2022 roku, w zeszłym roku wyceny działek inwestycyjnych znów ostro wystrzeliły w górę. Powodem była gorączka zakupowa napędzona programem Bezpieczny kredyt 2 proc. W tym roku koniunktura w mieszkaniówce nadal się utrzymuje. Deweloperzy intensyfikują poszukiwania gruntów. Chcą sprostać bezprecedensowemu popytowi, którego ciągłość zapewnia kolejny, rządowy program wsparcia Mieszkanie na start.

Ziemia pod mieszkania

Najbardziej poszukiwane są grunty, na których szybko można rozpocząć budowę, usytuowane w miejscach z rozwiniętą infrastrukturą. Takie parcele zdarzają się już niezwykle rzadko. Jeśli pojawiają się na rynku oferta jest wielokrotnie przebijana. Niedawno działkę o powierzchni niespełna 5 tys. mkw. położoną przy ulicy Cynamonowej na warszawskim Ursynowie nabywca wylicytował za przeszło 82 mln zł. Zapłacił ponad dwa razy więcej niż wynosiła cena wywoławcza. W Warszawie notowane są transakcje zakupu działek o rekordowej wartości. Parcele kupowane są nawet po przeszło 150 mln zł. Dla przykładu, we Wrocławiu grunt o wielkości kilkunastu tys. mkw. został sprzedany za przeszło 50 mln zł.

Największe firmy deweloperskie w kraju mają zabezpieczoną ziemię pod budowę na następnych kilka lat. Wiodące firmy mogą na nich zrealizować kilkanaście, a nawet około 20 tys. mieszkań. Deweloperzy patrzą jednak długoterminowo i stale budują swój arsenał gruntów. Mniejsze podmioty również deklarują chęć zakupu ziemi, bo popyt na mieszkania znacznie przewyższa podaż.

Tymczasem, nowe przepisy budowlane, które mają wejść w życie w kwietniu br. jeszcze bardziej ograniczą dostępność odpowiednich gruntów pod budowę mieszkań. Zmiana warunków technicznych spowoduje, że parametry działek, na których inwestycja będzie możliwa do zrealizowania i opłacalna zmienią się na niekorzyść inwestorów, a część działek z banków deweloperów straci walory inwestycyjne. Ostatecznie skutkować to może dalszym wzrostem cen gruntów, odpowiednich pod kątem realizacji projektów na nowych zasadach.

Grunty pod handel i projekty mixed-use

Grunty poszukiwane są też pod projekty przeznaczone na wynajem instytucjonalny. W sektorze PRS nie obserwujemy spektakularnych transakcji, ale jego zasoby stale rosną. Swoje portfolia lokali sukcesywnie powiększają, zarówno podmioty inwestycyjne, jak i działający w na tym rynku deweloperzy, jak Echo Investment, Vantage, Develia, Murapol, czy Cavatina. Z zapowiedzi firm aktywnych w obszarze PRS wynika, że w ciągu najbliższych lat chcą zrealizować łącznie kilkadziesiąt tysięcy mieszkań na wynajem, mimo iż muszą sprostać podobnym wyzwaniom co deweloperzy budujący mieszkania do sprzedaży detalicznej. Liczba podmiotów realizujących projekty w tym sektorze rośnie, zainteresowanie współpracą deklarują kolejne podmioty.

Grunty inwestycyjne nadal poszukiwane są także pod parki handlowe, które wyrastają we wszystkich zakątkach Polski. Realizacja projektów w tym formacie przyciąga wysokimi stopami zwrotu. Retail parki cieszą się obecnie bardzo dużym zainteresowaniem przede wszystkim inwestorów prywatnych. Poza firmami deweloperskimi, które od lat rozwijają inwestycje w tym sektorze, w projekty handlowe inwestują przeważnie firmy rodzime i kapitał prywatny. Próg wejścia jest tu mniejszy, a budowa mniej czasochłonna. Tego typu obiekty powstają głównie w mniejszych miejscowościach, gdzie grunty są bardziej dostępne i nie tak drogie, jak w dużych aglomeracjach.

Na rynku rejestrowane są też pojedyncze transakcje gruntowe, które dotyczą zakupu działek pod inwestycje wielofunkcyjne. Pod projekt mixed-use hektarowy teren położony w centrum Warszawy przy ulicy Chmielnej za ponad 145 mln zł pod koniec 2023 roku zakupiła na przykład Cavatina.

Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz

Bez obniżek stóp w tym roku?

Zgodnie z zapowiedziami większości analityków konferencja prezesa NBP okazała się istotna. Wymiana uprzejmości z rządem to nuda względem prognoz, jakie przedstawił Adam Glapiński.

Bardzo niskie szanse na obniżki stóp w 2024 roku

Konferencja prasowa prezesa NBP nie zawiodła fanów gatunku. Zaczęło się od pokaźnego fragmentu o… złocie. O ile owszem skład rezerw jest istotną kwestią, to konferencje po ważnych decyzjach zwyczajowo dotyczą raczej tych decyzji. Dowiedzieliśmy się również o dwóch projekcjach inflacji z zachowaniem tarcz i bez niej. W tej z tarczami okazuje się, że być może nawet już w marcu znajdziemy się poniżej 3% inflacji. To oznaczałoby, że w ciągu trzech miesięcy znajdziemy się z inflacją roczną ponad dwukrotnie niższą niż obecnie. Wydawać by się mogło, że skoro w ciągu kwartału dotrzemy do celu inflacyjnego, to można oczekiwać obniżek stóp procentowych. Tutaj niespodzianka, bo potwierdzono, że wysokie stopy procentowe mają mrożący wpływ na gospodarkę, ale również zapowiedziano, że szanse na obniżki w 2024 roku są bardzo niskie i najprawdopodobniej do końca roku pozostaniemy na tych samych poziomach. Rynki nie zignorowały słów prezesa zupełnie, bo złoty umocnił się około 1,5 grosza, ale jak na taką bombę to relatywnie niewiele.

Czesi przyspieszają obniżki stóp

Wczoraj w Czechach doszło do obniżki stóp procentowych. Jednakże wbrew pierwotnym oczekiwaniom stopy procentowe obniżono nie o 0,25% a od razu o 0,5%. Jest to drugie posiedzenie z rzędu z obniżką, na poprzednim obniżano o 0,25% i rynek spodziewał się właśnie spokojnego cyklu. Co ciekawe, obecnie stopa procentowa wynosi 6,25% a inflacja 6,9%. Czechy znajdują się zatem w sytuacji ujemnych realnych stóp procentowych. W tym kontekście tym bardziej zaskakujące było szybsze od oczekiwań obniżenie stóp procentowych. Z drugiej strony inflacja u naszego południowego sąsiada ma właśnie efekt  jojo. Trzy miesiące temu też wynosiła tyle samo, po czym niestety, dla portfeli Czechów, mieliśmy odbicie do 8,5%. O tym, jak dużą niespodzianką była ta decyzja, najlepiej świadczy fakt, że po samej publikacji korona czeska straciła 1,2% na wartości względem euro. To taka sama zmiana, jakby kurs euro względem złotego wzrósł nagle o 5,5 grosza.

Deflacja w Chinach

Państwo Środka ma swoje własne problemy. Są jednak one wyraźnie inne niż w naszej części świata. Najlepszym dowodem jest roczna deflacja cen konsumentów w wysokości 0,8% przy oczekiwanej 0,5%. Tak w Chinach nie spada poziom wzrostu cen, tylko spadają ceny – w sklepach robi się taniej. Spadek dotyczy również cen producentów. Tutaj jest on jeszcze większy, bo aż 2,5%. Kraj ten jednak nie zaangażował się w szaleństwo eksperymentu z rekordowo niskimi stopami procentowymi. Z drugiej strony to właśnie tam wiele firm, jak chociażby najbardziej znany ostatnio medialnie deweloper – Evergrande, mają olbrzymie problemy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Historyczny wzrost wpływów PIT do budżetu państwa

Po zmianach wynikających z Polskiego Ładu wpływy z PIT za 2022 r. spadły względem 2021 roku. Głównie wynikało to ze zwiększenia kwoty wolnej od podatku. Tendencja była jednak jednoroczna. W 2023 r. notujemy wzrost wpływów aż o 34,6%.

Kwota wolna a wpływy z PIT w 2022 roku

W 2022 r. kwota wolna od podatku została zwiększona do 30 000 zł. Zwiększył się także drugi próg podatkowy do 120 000 zł, a w pierwszym progu podatek został obniżony do 12%. Zmiany te miały wpływ na zasilenie budżetu państwa wpływami z PIT. W 2021 r. wyniosły 73,6 mld a w 2022 r. 68,1 mld. To o 5,5 mld, czyli o 7,5% mniej. Jednocześnie w 2022 r. wzrosły wpływy z CIT o około 5% względem 2021 r. To pierwsza taka sytuacja, kiedy wpływy z CIT przewyższyły te z PIT. Jednocześnie wzrost przychodów z CIT-u w 2022 r. był największym wśród wszystkich podatków.

Ponowny wzrost wpływów do budżetu państwa

Ministerstwo Finansów opublikowało szacunkowe wykonanie budżetu państwa w 2023 r., z którego wynika znaczny wzrost wpływów z PIT. Według szacunków tendencja uległa zmianie i wpływy z PIT były wyższe niż z CIT. Wpływy PIT wzrosły o 23,6 mld zł, czyli aż o 34,6%. W CIT obserwujemy sytuację odwrotną, wpływy zmalały o 2,3 mld zł tj. o 3,2%.

Zgodnie z założeniem ustawy budżetowej na 2023 r. wpływy z CIT miały wynieść 77,6 mld, co oznacza, że według szacunków będą niższe aż o 9,7 mld (12,5%). Z kolei wpływy z PIT będą wyższe od planowanych o 8,1 mld (9,7%).

Wzrost podatku PIT o ponad 34%, to efekt między innymi podwyżek wynagrodzeń, kompensujących skutki inflacji. Dla przykładu w 2022 r. pracownicy z wynagrodzeniem minimalnym nie zapłacili podatku, a w 2023 r. wynosił on już około 445 zł w stosunku rocznym. Szacuje się, że w 2023 r. liczba pracowników z minimalnym wynagrodzeniem przekroczyła 3,5 mln. Wynagrodzenia rosły również u pracowników z wyższym wynagrodzeniem. Przeciętne wynagrodzenie za 2022 r. wyniosło 6653,67 zł, a w 2023 r. było na poziomie 7444,39  zł, więc jest to blisko 12% wzrost. Zmiany te zdecydowanie przełożyły się na wzrost płaconego podatku.

Niższe wpływy z CIT

Z kolei niższe wpływy z CIT mogą być spowodowane kryzysem, który uderzył głównie w duże firmy. Skutkiem tego ich dochody zmalały. Z drugiej strony rośnie też popularność estońskiego CIT, charakteryzującego się tym, że dopóki ze spółki nie wypłacamy zysku, to nie płacimy również podatku. W 2022 r. z tego rozwiązania skorzystało ok. 9 tys. podatników, a w 2023 r. już blisko 14,5 tys. To znaczący wzrost, który mógł mieć również wpływ na CIT.Historyczny wzrost wpływów PIT do budżetu państwa

Jak będzie wyglądał 2024 rok?

Szacunkowe wykonaniu budżetu w 2023 r.  wyniosło 95,5% (574,1 mld), gdzie wpływy były planowane na poziomie 601,4 mld. Największy wartościowo niedoszacowany wpływ wystąpił w podatkach pośrednich tj. VAT i akcyza. Wpływy są mniejsze od szacowanych o około 27,7 mld. To z kolei może być efekt mniejszej konsumpcji oraz zerowej stawki na żywność.

Ustawa budżetowa na 2024 r. zakłada wpływy z podatków dochodowych na poziomie 70 mld z CIT i 109,2 mld z PIT. Oznacza to, że wpływy z PIT mógłyby wzrosnąć o około 19%. W mojej ocenie jest  bardzo realne, że nawet wpływy będą wyższe, zwłaszcza w kontekście wzrostu ubiegłorocznego – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

Stopy procentowe w Polsce już bez zmian?

Pojawiła się perspektywa utrzymania stóp procentowych bez zmian. O tym dosyć wyraźnie komunikował wczoraj szef RPP, profesor Glapiński. Pomimo tego, że oczekuje on inflacji w celu w marcu, to podkreśla, że w drugiej połowie roku inflacja wyraźnie przyspieszy, co może dać podstawę do utrzymania stóp procentowych bez zmian. Jeśli jednak Fed zgodnie z zapowiedziami zacznie obniżać stopy procentowe w tym roku, czy może to otwierać drogę do znacznie mocniejszego złotego?

Już w tym momencie rynek znacznie zmniejszył swoje oczekiwania w stosunku do stóp procentowych w Polsce. W perspektywie 6 miesięcy widzi szansę na jedynie 1 obniżkę stóp procentowych. Z drugiej strony trudno oczekiwać, żeby RPP zdecydowała się na obniżkę w momencie, w którym prognozy mówią o tym, że inflacja może mocno przyspieszyć w drugiej połowie roku. W najgorszym scenariuszu związanym z cenami administrowanymi inflacja może wzrosnąć nawet do 8%! To oczywiście wymagałoby powrotu stawki VAT na żywność na poziomie 5% oraz odmrożenie cen energii. Chociaż scenariusz odbicia inflacji do 8% wydaje się ekstremalny, to jednak nieoderwany od rzeczywistości.

Wobec tego, jeśli stopy procentowe miałyby pozostać bez zmian (główna stopa na poziomie 5,75%), a w USA mielibyśmy doświadczyć 3 obniżek stóp procentowych (z obecnego poziomu 5,5% do 4,75%), potencjalnie otwiera się droga do dalszego wyraźnego umocnienia złotego. W takim wypadku w zasięgu byłyby średnie poziomy z lat 2016-2021, czyli okolice poziomu 3,70 zł za dolara! To ponad 30 gr mniej niż obecnie. Czy ten scenariusz jest jednak realny? Warto pamiętać, że nadmierna inflacja wcale nie jest dobra dla gospodarki i kursu walutowego. Wobec tego, jeśli inflacja w USA spadałaby dalej, a w Polsce rosła, to nawet przy dużej różnicy w stopach procentowych, kurs niekoniecznie mógłby zawędrować na 3 letnie minima. Po drugie, wysokie stopy procentowe powodują zmniejszenie konkurencyjności gospodarki i ograniczają sam wzrost gospodarczy. Polska gospodarka jest silna, ale znajduje się po bardzo słabym 2023 roku. Z drugiej strony cały czas mamy relatywnie mocne dane z USA, a perspektywa niższych stóp procentowych mogłaby otworzyć perspektywę wyraźnego ożywienia gospodarczego w tym kraju. Jak widać, perspektywa dalszego umocnienia złotego wcale nie jest taka jasna. Niemniej, jeśli aktywność gospodarcza w Polsce odbije, a inflacja ustabilizuje się w zakresie 4-6%, wtedy dalsze umocnienie naszej waluty wcale nie jest wykluczone.

Na rynku obserwujemy stabilizację. Dolar nieco stracił w ostatnich sesjach, a indeksy giełdowe na Wall Street utrzymują się na historycznych szczytach. Chiny zaczynają obchody Nowego Chińskiego Roku, co może oznaczać zmniejszenie zmienności na rynkach, choć jednocześnie cały czas mamy do czynienia z niepewnością dotyczącą sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Po godzinie 09:15 za dolara płacimy 4,0102 zł, z euro 4,3205 zł, za funta 5,0628 zł, za franka 4,5824 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Sygnał Glapińskiego dał złotemu impuls do umocnienia

Utrzymanie przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych na niezmienionym poziomie w trakcie posiedzenia w lutym nie stanowi żadnego zaskoczenia. Co więcej, komentarze prezesa Glapińskiego do decyzji nie sugerują, żeby w najbliższym czasie taki stan miał ulec zmianie. Jego wypowiedź dotycząca obniżek poruszyła kursem EUR/PLN.

W trakcie konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński położył nacisk na niepewność w zakresie perspektyw, zwracając uwagę, że bank centralny pozostaje zależny od danych, podejmując decyzje z posiedzenia na posiedzenie. Podkreślił, że dla banku inflacja bazowa jest teraz kluczowa, choć jednocześnie dużą uwagę poświęcił cenom regulowanym. Skala ich zmian, jeszcze nieokreślona, stanowi bowiem jeden z kluczowym elementów determinujących inflacyjny krajobraz w drugiej części roku.

Podczas konferencji prasowej uwagę rynku najmocniej przyciągnęła ocena prezesa Glapińskiego, zgodnie z którą w tym roku w RPP nie zbierze się większość za obniżeniem stóp procentowych. Tonował później nieznacznie swoją wypowiedź, podkreślając, że to jego indywidualna opinia, zapytany zaś dodał, że nie przewiduje wzrostu stóp. Jego komentarz o obniżkach wybrzmiał jednak na rynku walutowym.

Kurs EUR/PLN, który rano kształtował się na poziomie 4,34, w trakcie konferencji prasowej spadł do 4,31, co szło w parze z ograniczaniem rynkowych wycen dotyczących obniżek stóp procentowych. Rynek widzi coraz mniejsze szanse na kilka cięć stóp w tym roku, co jest czynnikiem oddziałującym w kierunku umocnienia polskiej waluty. Nadal uważamy, że stopy na koniec 2024 r. mogą być nieco niższe, szanse na istotniejsze dostosowanie w zakresie kosztów pieniądza wydają się jednak coraz bardziej topnieć. To dobra wiadomość dla złotego.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Sytuacja w galeriach i centrach handlowych lekko się poprawia

W ub.r. ruch w galeriach i centrach handlowych zmalał o 1,5% rdr. Z analizy zachowań ponad 185 tys. konsumentów wynika, że liczba klientów ogólnie zmniejszyła się o 0,1% rdr. Oba ww. wskaźniki najbardziej wzrosły w Warszawie, a najmocniej spadły we Wrocławiu. W 2023 r. średni czas trwania wizyty wyniósł prawie 43 minuty i był o 11 sekund dłuższy niż w 2022 r. W ub.r. statystyczny shopper pojawił się w tego typu obiektach prawie 33 razy i odwiedził średnio 6 lokalizacji. W 2022 r. te liczby były podobne. Podsumowując raport, autorzy badania przypominają, że w czasie pandemii galerie i centra handlowe zaliczały nawet dwucyfrowe spadki. Widać zatem, że po tym ciężkim okresie sytuacja pomału się uspokaja. A zważywszy na wciąż wysoką inflację, wyniki mogą być zadowalające dla branży. Wciąż jednak trudno mówić o całkowitym odbiciu.

Z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud wynika, że w 2023 roku ruch w galeriach handlowych w całej Polsce zmalał o 1,5% w porównaniu z 2022 rokiem. Dla autorów analizy wynik ten nie jest zaskoczeniem, ponieważ w handlu detalicznym (tj. w sklepach spożywczo-przemysłowych) również notowane były spadki ruchu, szczególnie pod koniec ub.r.

– Spadek jest niewielki, w związku z czym nie należy szukać bezpośrednich przyczyn, które mogłyby jednoznacznie wpłynąć na takie zjawisko. Najważniejsze jest to, że na przestrzeni całego roku galerie i centra handlowe ani nie zyskały, ani nie straciły. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę rozwój informatyzacji i poszerzanie ofert sklepów internetowych, a także Mundial 2022, który mógł zwiększyć ruch ze względu na strefę kibica, brak znaczącego spadku w długim okresie jest dobrą informacją dla biznesu – komentuje Miłosz Sojka, jeden ze współautorów raportu z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Jak informują autorzy raportu, ruch był zróżnicowany w poszczególnych miastach. W 2023 roku najmocniej wzrósł rdr. w Warszawie (ponad 6%), Lublinie (blisko 4%), Bydgoszczy (ponad 1%), jak również w Szczecinie (0,2%). Z kolei najbardziej spadł rdr. we Wrocławiu (ponad 8%), w Poznaniu (4%), Krakowie (niecałe 3%), Łodzi (ponad 2%), Trójmieście (prawie 2%), a także w Białymstoku (blisko 2%).

– Takie różnice mogą być wynikiem nieco innej dynamiki konsumpcji oraz sytuacji gospodarczej na rynkach lokalnych, ale też bardziej prozaicznych wydarzeń, jak na przykład remonty okolic galerii lub infrastruktury dworcowej, przy której często zlokalizowane są takie obiekty. Do tego zauważamy, że część tych wahnięć jest bardzo niewielka. I może to być efektem zupełnie przypadkowej fluktuacji ruchu, którą trudno potraktować jako rezultat konkretnego zjawiska bądź zdarzenia – mówi dr Nikodem Sarna, drugi ze współautorów raportu z Proxi.cloud.

Według analizy, w 2023 roku liczba klientów badanych galerii handlowych zmniejszyła się o 0,1% w porównaniu z 2022 rokiem. – Zważywszy na to, że w analizach obejmujących końcówkę 2023 roku widać było wyraźne spadki, tendencja zniżkowa w ujęciu całorocznym nie powoduje zdziwienia. Do pewnego stopnia można było się jej spodziewać, choć sama wielkość oczekiwanych spadków była dość niepewna – stwierdza dr Nikodem Sarna.

Patrząc na poszczególne miasta, zmiany rdr. liczby klientów badanych galerii handlowych były zróżnicowane. Największe wzrosty widać w Warszawie (4,5%), Łodzi (blisko 3%), Bydgoszczy (prawie 2%), Lublinie (niecały 1%) i Szczecinie (0,4%). Z kolei najpoważniejsze spadki zanotowano we Wrocławiu (niespełna 9%), w Poznaniu (prawie 2%), Krakowie (blisko 2%), Białymstoku (prawie 1%), a także w Trójmieście (0,4%).

– Podobnie jak w przypadku liczby wizyt, trudno wskazać, z czego konkretnie wynikają takie zmiany i na ile są one istotne dla tego typu obiektów. Jeśli np. spadek był rezultatem remontu części galerii czy centrum handlowego, wówczas można podejrzewać, że po jego zakończeniu nastąpi odbicie. Jeżeli jednak jest to wypadkowa lokalnej dynamiki konsumpcji lub gorszej kondycji gospodarki w regionie, to można podejrzewać, że tendencja zniżkowa jeszcze przez jakiś czas się utrzyma, a być może nawet jeszcze pogłębi – tłumaczy dr Sarna.

W 2023 roku średni czas trwania wizyty w galerii handlowej wyniósł 42 minuty 55 sekund. To o 11 sekund dłużej niż w 2022 roku. Dane z 2023 roku z poszczególnych miast pokazują, że najwyższy wynik ma Łódź (53:50, rok wcześniej – 53:56), a najniższy – Trójmiasto (37:14, rok wcześniej – 37:06). Autorzy raportu podkreślają, że nastąpiło minimalne wydłużenie tego czasu. Natomiast nie brakuje opinii, że konsumenci będą dążyć do tego, aby skracać średni czas trwania wizyty w tego typu obiektach.

– 11 sekund to różnica pozwalająca co najwyżej zawiązać buty, więc można stwierdzić, że konsumenci nie zmienili swoich zachowań odnośnie przebywania w galeriach. Na długość średniego czasu pobytu w placówce mogą mieć wpływ takie czynniki, jak ilość pięter, rozpiętość galerii, liczba sieci wielkopowierzchniowych, kin lub oferta gastronomiczna wewnątrz. Zatem porównywanie wyników poszczególnych miast jest niemiarodajne. Najważniejszy wniosek w tym przypadku jest taki, że klienci co do zasady spędzają tyle samo czasu w galeriach co wcześniej – zaznacza Miłosz Sojka.

Raport wykazał również, że w 2023 roku średnia liczba wizyt w galeriach i centrach handlowych w przeliczeniu na jednego shoppera wyniosła prawie 33, a rok wcześniej – ponad 33. Z kolei w ub.r. ilość odwiedzonych obiektów przypadająca na osobę przekroczyła 6, podobnie jak w 2022 roku, ale była o 0,5 mniejsza niż poprzednio.

– Na pierwszy rzut oka ponad 30 wizyt w roku może wydawać się dużą liczbą. Należy jednak pamiętać, że Polacy chodzą do galerii i centrów handlowych w różnych celach – zarówno zakupowych, jak i rozrywkowych. Jeżeli wyruszają z konkretną listą zakupów, to nierzadko zdarza się tak, że są zmuszeni odwiedzić kilka obiektów, aby w pełni zrealizować swoje cele. Zatem odnotowane liczby nie są zaskakujące, a nieznaczne zmiany średnich wartości ponownie sugerują, że trudno zmienić nawyki konsumentów w długim okresie – przekonuje Miłosz Sojka.

Jak podsumowuje dr Nikodem Sarna, w badanym czasie rynek galerii i centrów handlowych charakteryzował się względną stabilnością. Nie oznacza to jednak, że sytuacja nie zmieni się w 2024 roku. Jeśli popularność e-commerce nadal będzie rosnąć, a do tego klienci chętniej będą korzystać z opcji zamawiania online, ale odbierania offline, wówczas tego typu biznes może ucierpieć. Należy jednak pamiętać, że na tym etapie są to jedynie spekulacje. Na koniec też warto dodać, że w czasie pandemii, a więc nie tak dawno temu, ww. obiekty zaliczały dwucyfrowe spadki ruchu i liczby klientów. Widać zatem, że sytuacja po ciężkim okresie dla handlu stacjonarnego, nawet pomimo wysokiej inflacji, pomału się stabilizuje, choć trudno jeszcze mówić o pełnym odbiciu.

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę technologiczną Proxi.cloud, w oparciu o dane porównujące cały rok 2023 z odniesieniem do roku poprzedniego. Zbadano zachowania użytkowników odwiedzających galerie handlowe w badanych okresach z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Próbę badawczą stanowili użytkownicy, którzy mieli zainstalowaną jedną z aplikacji partnerskich, wyrazili zgodę na dostęp aplikacji do lokalizacji urządzenia, udostępniali dane lokalizacyjne oraz odwiedzali badane placówki w obu porównywanych okresach. Wielkość próby wyniosła dokładnie 185125 unikalnych klientów ww. obiektów.

Polska liderem wydatków na zbrojenia w NATO

Polska niespodziewanie stała się liderem wśród krajów NATO, jeżeli chodzi o wydatki na armię. Zgodnie z szacunkami, w zeszłym roku wydatki na armię sięgnęły 3,9% polskiego PKB. I to jest najwyższy poziom spośród wszystkich krajów NATO. Nawet Stany Zjednoczone były za Polską – z poziomem 3,5%. W Niemczech poziom ten sięgnął po zaledwie 1,6%. A zalecanym przez NATO poziomem jest 2%, w związku z tym niemalże dwukrotnie przekroczyliśmy ten poziom. Ponad 50% były to wydatki na nowy sprzęt, co również daje Polsce pozycję lidera. Jednak analizując wydatki nominalne – polskie 29 miliardów dolarów stawia nas na 6. pozycji. Takie kraje, jak Włochy, Wielka Brytania, czy też Niemcy wydały 68 miliardów dolarów. Stany Zjednoczone wydały w 2023 roku aż 860 miliardów dolarów. Na szczęście wszystkie kraje przyfrontowe sąsiadujące z Ukrainą – nie tylko Polska, ale także kraje bałtyckie – aktywnie zwiększały wydatki na armię. Poziom bezpieczeństwa nadal będzie bardzo ważny dla wielu rządów.

–  Warto spojrzeć nie tylko na wydatki zbrojeniowe, ale także na potencjał polskiej gospodarki. Mamy fabrykę broni w Radomiu Łucznik, która bardzo aktywnie zwiększyła swoją produkcję, zwiększyła zatrudnienie, ma też możliwości eksportowe – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Tu możemy upatrywać szans przemysłu zbrojeniowego. Natomiast pamiętajmy o ważnym czynniku – przemysł zbrojeniowy jest niewielką częścią gospodarki, nie jest dźwignią dla kondycji ekonomicznej. To bardzo wąska grupa podmiotów, która może być wsparciem np. dla branży transportowej, może budowlanej. Jednak przemysł zbrojeniowy aż tak nie przyczyni się do wzrostu wyników gospodarczych całej gospodarki, jak dzieje się to w przypadku wielu innych branż – wyjaśnia Sielewicz.

Czy istnieje prosty i dobry program do faktur?

Dla każdej firmy odpowiedni wybór oprogramowania do fakturowania jest ważny dla efektywnego zarządzania przedsiębiorstwem. Dobry i prosty program do faktur powinien spełniać szereg kryteriów, aby sprostać oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Jaki powinien być dobry program do faktur?

Podstawą każdego dobrego programu do faktur jest jego użyteczność. Interfejs powinien być intuicyjny i prosty w obsłudze, nawet dla osób, które nie mają doświadczenia w pracy z podobnymi narzędziami. Czysty i przejrzysty układ, łatwo dostępne funkcje oraz intuicyjne menu to klucz do efektywnej pracy. Dobry program do wystawiania faktury VAT powinien umożliwiać szybkie wystawianie dokumentów, zmiany stawki VAT, oferując funkcje takie jak automatyczne wypełnianie danych odbiorcy czy produktu oraz szablony faktur, które można dostosować do indywidualnych potrzeb. Zarządzanie fakturami wiąże się z koniecznością przestrzegania obowiązujących przepisów podatkowych i księgowych. Prosty program powinien być zawsze aktualizowany o najnowsze zmiany w prawie, aby zapewnić użytkownikom spokój i bezpieczeństwo online podczas audytów i kontroli.

Program do wystawiania faktur z możliwością dostosowania

Każda firma jest inna, a co za tym idzie, różne są jej potrzeby. Dobry program do faktur powinien oferować możliwość wystawiania różnych dokumentów oraz ich personalizacji – od dostosowywania szablonów faktur, przez ustawienia dotyczące podatków, aż po opcje walutowe. Współczesne firmy korzystają z różnych systemów zarządzania – od księgowości po CRM. Integracja programu do faktur z innymi używanymi narzędziami jest niezbędna dla płynności pracy i ograniczenia ryzyka błędów i bardzo przyspiesza wystawianie faktur.

Bezpieczeństwo danych podczas wystawiania dokumentów sprzedażowych

Ochrona danych osobowych i firmowych jest bardzo ważna dla firm. Program do faktur powinien zapewniać wysoki poziom bezpieczeństwa, w tym regularne kopie zapasowe i szyfrowanie danych. Trzeba także pamiętać o tym, że Nawet najlepszy program może czasami sprawiać problemy. Dostępność wsparcia technicznego, które jest w stanie szybko i skutecznie rozwiązać ewentualne problemy, jest nieoceniona.

Wersja mobilna programu lub aplikacji do faktury VAT

Dziś, kiedy przedsiębiorcy i pracownicy są ciągle w ruchu, dostępność mobilnej wersji programu do faktur VAT staje się nie tyle dodatkową wartością, ile koniecznością. Aplikacja mobilna powinna zapewniać nie tylko wygodę, ale i pełną funkcjonalność, dostępną w wersji desktopowej. Mobilna aplikacja do faktur VAT umożliwia łatwy dostęp do systemu fakturowania w każdym miejscu i czasie, co jest szczególnie ważne dla osób, które dużo podróżują, pracują zdalnie i wystawiają faktury zagraniczne. Użytkownik powinien mieć możliwość szybkiego wystawiania, przeglądania i wysyłania faktur bezpośrednio z poziomu smartfona lub tabletu.

Nieodzownym aspektem każdej aplikacji mobilnej do faktur jest synchronizacja danych z wersją stacjonarną. Wszelkie zmiany dokonane w aplikacji mobilnej (np. wystawienie nowej faktury, aktualizacja danych klienta) powinny być automatycznie aktualizowane w systemie głównym, zapewniając spójność i aktualność danych. Interfejs użytkownika w aplikacji mobilnej do fa powinien być jeszcze bardziej uproszczony i dostosowany do mniejszych ekranów urządzeń mobilnych. Ważna jest tutaj klarowność i minimalizm, aby umożliwić szybką i efektywną obsługę nawet na mniejszym ekranie. Aplikacja mobilna do faktur VAT może zawierać funkcję skanowania dokumentów, co pozwala na szybkie przechwytywanie danych z papierowych faktur i ich cyfrowe przechowywanie. To nie tylko ułatwia zarządzanie dokumentacją, ale także przyczynia się do utrzymania porządku i redukcji papierowej dokumentacji.

 

Czy warto mieć IKE i IKZE?

Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) to konta emerytalne, które mają zarówno pewne podobieństwa, jak i różnice. Łączy je też wspólny cel, którym jest zgromadzenie dodatkowych pieniędzy na emeryturę. Jakie korzyści przewidział ustawodawca dla właścicieli konta IKE i IKZE? Czy warto mieć jedno i drugie konto emerytalne? Poznaj podobieństwa i różnice między IKE i IKZE.

IKE i IKZE – jakie są podobieństwa?

Jeden i drugi produkt emerytalny jest oferowany przez te same instytucje finansowe, którymi są:

  • Banki – w formie lokat i rachunków oszczędnościowych,
  • Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI) – w formie inwestycji w różnego rodzaju fundusze inwestycyjne,
  • Zakłady Ubezpieczeń – w formie polisy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym,
  • Powszechne Towarzystwa Emerytalne – w formie inwestycji w dobrowolne fundusze emerytalne,
  • Domy maklerskie – w formie samodzielnego inwestowania np. w akcje, ETF-y, itd.

IKE i IKZE mogą założyć osoby, które ukończyły 16 lat, nie ma górnej granicy wiekowej na otwarcie konta.

IKE i IKZE – różnice

  1. IKE i IKZE to nie tylko inwestowanie w swoją przyszłą emeryturę, ale również określone korzyści podatkowe. Są one różne dla każdego produktu.

W przypadku IKE nie zapłacisz podatku od zysku kapitałowych na koniec inwestycji. Musisz tylko spełnić następujące warunki:

  • Wypłacisz środki po 60. roku życia lub po ukończeniu 55 lat, jeśli nabyłeś/-aś prawa emerytalne.
  • Pieniądze trafiały na konto co najmniej przez 5 lat kalendarzowych.
  • Co najmniej połowa środków została wpłacona na 5 lat przed złożeniem wniosku o wypłatę.

Jeśli zdecydujesz się na IKZE, to korzyści poczujesz od razu, ponieważ już po pierwszym roku lokowania pieniędzy możesz skorzystać z ulgi podatkowej. Polega ona na tym, że wpłaty dokonane w danym roku możesz odliczyć od podstawy opodatkowania w zeznaniu PIT.

Przykładowo:

  • Jeśli pracujesz na umowie o pracę, to Twoja ulga podatkowa za rok 2023 może wynieść nawet 2663 zł,
  • Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, to w zależności od wysokości wpłat i podatku, który płacisz, Twoja ulga podatkowa może wynieść nawet 3994 zł.

O konkretnej uldze podatkowej zawsze decyduje kwota wpłat i wysokość podatku, którym jesteś objęty (a dokładniej 32% – drugi próg podatkowy). W IKZE na koniec inwestycji również nie zapłacisz podatku od zysków kapitałowych (jak w przypadku IKE), ale za to będziesz musiał odprowadzić zryczałtowany podatek dochodowy od całości zgromadzonych środków w wysokości 10%. Korzyści i ulgi podatkowe IKZE będą możliwe, jeśli:

  • Wypłacisz środki po 65. roku życia,
  • Pieniądze trafiały na konto co najmniej przez 5 lat kalendarzowych.

Jeśli wypłacisz pieniądze wcześniej, to będziesz musiał/-a samodzielnie odprowadzić podatek dochodowy oraz zapłacić podatek Belki w wysokości 19%.

  1. Kolejna różnica dotyczy limitów:
  • w przypadku IKE jest to obecnie 20 805 zł. W 2024 r. limit wzrośnie do 23 472 zł.
  • w IKZE limity są dużo mniejsze, czyli 8 322 zł, a w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą – 12 483 zł. W 2024 limity wzrosną odpowiednio do 9388,80 zł i do 14 083,20 zł.
  1. Środki, które wpłacasz na IKE i IKZE należą do Ciebie i to Ty nimi zarządasz. Podlegają również dziedziczeniu, a spadkobiercy nie muszą odprowadzać podatku od spadków i darowizn. W przypadku IKZE osoby uposażone lub spadkobiercy muszą natomiast zapłacić zryczałtowany podatek dochodowy w wysokości 10%.

Podsumowanie IKE i IKZE

IKE i IKZE najlepiej traktować jako produkty, które się wzajemnie uzupełniają. W przypadku IKZE odczujesz korzyści od razu dzięki ulgom podatkowym. Jest to duży atut szczególnie dla osób o wyższych zarobkach i samozatrudnionych.

Z kolei w IKE masz szansę na zgromadzenie większego kapitału, ponieważ limity wpłat są dużo wyższe. Inwestycję możesz zakończyć wcześniej i po spełnieniu pewnych warunków nie zapłacisz żadnego podatku.

Jeżeli masz środki, które możesz zainwestować zarówno na IKE, jak i IKZE, możesz czerpać korzyści z dwóch programów emerytalnych.

 

Amerykanie wierzą w nieustającą hossę

W gospodarce USA nie ma śladu spowolnienia. Wstępny odczyt annualizowanego PKB pokazał, że w 4 kw. w USA wzrósł on o 3,3 proc. Dane z rynku pracy pokazywały, że sytuacja jest wręcz znakomita – oczekiwano stworzenia 180 tysięcy miejsc pracy, a było ich dwa razy więcej (353 tys.). Publikowane indeksy ISM (menedżerów logistyki) też były o wiele lepsze od oczekiwań. 

Pod koniec stycznia czekano przede wszystkim na ekscytujący przełom miesięcy. Ekscytujący, bo 30 stycznia raport kwartalny opublikowały spółki AMD, Alphabet (Google) i Microsoft, 1 lutego zakończyło się posiedzenie FOMC i odbyła się konferencja prasowa Jerome Powella, szefa Fed, a już następnego dnia raporty kwartalne opublikowały Apple, Amazon i Meta (Facebook). Kolejnego dnia, w piątek 2. lutego w USA opublikowano miesięczny raport z rynku pracy uznawany za „matkę wszystkich raportów”.

Zacznijmy od szefa Fed. FOMC oczywiście stóp procentowych nie zmienił i nikt tego nie oczekiwał. Spodziewano się, że Powell podczas swojej konferencji prasowej będzie nieco bardziej „jastrzębi” niż miało to miejsce w grudniu, ale nie oczekiwano niczego, co mogłoby inwestorów wystraszyć. A jednak szef Fed zaskoczył rynki. Powiedział, że nie wydaje mu się prawdopodobne, żeby FOMC obniżył stopy w marcu.

To się rynkowi akcji bardzo nie spodobało. Spadek indeksów wspomagany był tym, że dzień przed konferencją Powella słabe wyniki opublikowały AMD i Alphabet. Tylko wyniki Microsoft były bardzo dobre. Następnego dnia po konferencji Amazon i Meta zachwyciły wynikami i prognozami. To w umysłach graczy wymazało ostrzeżenie Powella i indeks S&P500 ruszył w górę, a potem ustanowił nowy rekord wszech czasów.

W niedzielę 4 lutego, czyli na zakończenie tego przełomu miesięcy w telewizji CBS w programie „60 minutes” Jerome Powell jeszcze raz potwierdził, że Amerykanie będą musieli dłużej poczekać na obniżkę stóp. Jastrzębia wypowiedź, ale w zasadzie jedynie potwierdzała to, co mówił po posiedzeniu FOMC. Nic więc dziwnego, że jedynie rynek obligacji i walutowy zareagowały.

Trudno się nawet dziwić rynkowi akcji, bo w gospodarce USA nie ma śladu spowolnienia, więc inwestorzy obstają przy scenariuszu „gospodarki Złotowłosej”, czyli najlepszym dla obozu byków scenariuszu – mocny wzrost gospodarczy z umiarkowaną inflacją. Jeśli chodzi o gospodarkę to dane makro zdają się potwierdzać tę tezę.

Wstępny odczyt annualizowanego PKB pokazał, że w 4 kw. w USA wzrósł on o 3,3 proc. (oczekiwano 2 proc.). Dane z rynku pracy pokazywały, że sytuacja jest wręcz znakomita – oczekiwano stworzenia 180 tysięcy miejsc pracy, a było ich dwa razy więcej (353 tys.). Publikowane indeksy ISM (menedżerów logistyki) też były o wiele lepsze od oczekiwań.

Na przykład indeks sektora usług (ponad 90 proc. gospodarki) pokazał wzrost z 50,5 do 53,4 (pokonanie poziomu 50 pokazuje, że sektor się rozwija). Indeksy ISM ostrzegały jednak (zarówno w sektorze usług, jak i przemysłowym), że gospodarka amerykańska ma do czynienia z dużymi wzrostami subindeksów cen płaconych. Może się więc okazać, że rację mają ci obserwatorzy gospodarki, którzy twierdzą, że nie realizuje ona scenariusza „soft landing” (bez dużej inflacji i bez recesji), ale „no landing” (owszem wzrost gospodarczy, ale przy stale wysokiej inflacji).

Na początku lutego widać było w zasadzie tylko trzy zagrożenia dla amerykańskiej, więc i globalnej hossy. Przede wszystkim martwi bardzo wąski rynek – dosłownie kilka dużych spółek odpowiada za wzrost indeksów. Po drugie zbyt dobre są nastroje inwestorów. Po trzecie wreszcie powrócił niepokój o stan regionalnych banków.

Potężne przeceny akcji  New York Community Bancorp, który przejął upadły Signature Bank, z powodu strat na kredytach w sektorze szybko taniejących nieruchomości komercyjnych, może być swoistym ekwiwalentem kanarka w kopalni (niewiadomą). Może (ale nie musi) ostrzegać przed „czarnym łabędziem”, który doprowadzi do tego, że ostatnie zwyżki indeksów były łabędzim śpiewem hossy przed ciągle przeze mnie oczekiwaną w pierwszym kwartale korektą na rynku akcji.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Shape Robotics zwiększa oczekiwania dot. przychodów i wyniku EBITDA za 2023 r. i zapowiada ekspansję na polski rynek EdTech

Shape Robotics, duński lider sektora EdTech, poinformował o korekcie w górę swoich oczekiwań związanych z wynikami finansowymi za ub.r. do 22,8 mln EUR przychodów oraz skorygowanego wyniku EBITDA na poziomie 1,1 mln EUR. Wcześniejsze szacunki zakładały, że spółka osiągnie przychody rzędu 19,4-20,8 mln EUR, a jej skorygowana EBITDA wyniesie 0,5-0,8 mln EUR. W 2023 r. Shape Robotics weszło na główny parkiet NASDAQ w Kopenhadze i sfinalizowało transakcję przejęcia polskiej spółki Skriware. Obecnie koncentruje się na integracji firm oraz planach związanych z penetracją polskiego rynku EdTech, który może przerosnąć rynek rumuński, będący dotąd głównym rynkiem dla Shape Robotics. Spółka zapowiedziała ogłoszenie trzyletniej strategii rozwoju w I kwartale br.

W 2023 r. znaczenie duńskiej spółki na rynku rumuńskim istotnie wzrosło – zarówno pod względem szerokości, jak i głębokości. Na przestrzeni 12 miesięcy Shape Robotics pomyślnie realizowało strategię rozwoju opartą na partnerstwie, co zaowocowało pojawieniem się kluczowych zamówień oraz korektą prognoz finansowych w górę.

Choć przewiduje się, że w 2024 r. rynek rumuński będzie nadał rósł, Shape Robotics intensywnie pracuje nad szybką integracją Skriware, objęciem kolejnego dużego rynku (w Polsce) i stworzeniem przyszłego czynnika wzrostu. Duński lider sektora EdTech spodziewa się, że w 2024 r. obroty spółki wyniosą 40,2-43,6 mln EUR.

W ciągu nieco ponad 2 lat międzynarodowy zespół Shape Robotics z André Fehrnem na czele osiągnął długą listę kamieni milowych. Do najważniejszych należą: istotne partnerstwa – z NOD, Samsung, i3-Technologies i Lenovo, strategiczne przejęcia, nowe spółki zależne, wzmocnienie zarządu, wysoki wzrost wyników oraz uzyskanie licznych nagród, które przełożyły się na rosnące zaufanie ze strony rynku.

Realizacja celów oznaczała dla nas większą ekspozycję na arenie międzynarodowej i dalszą walidację Shape Robotics jako wiarygodnego partnera w procesie globalnej transformacji cyfrowej oraz edukacji dzieci i młodzieży w przedmiotach objętych nauczaniem STEAM. Dzięki zakończonemu już przejęciu Skriware zyskaliśmy nowy, potencjalnie główny rynek w Polsce, który pozostaje dla nas w dużym stopniu otwarty. Oba zespoły, które na przestrzeni ostatnich tygodni połączyły się w jeden team, reprezentują wspólne wartości i cele. Działalność dwudziestu dwóch pracowników z Polski przekłada się na pozytywny odbiór ze strony rynku oraz duże zasięgi. Okolicznościami sprzyjającymi naszemu rozwojowi są też wyraźny nacisk polityczny położony na sektor EdTech oraz miliardowe budżety związane z dążeniem Polski do stania się jednym z najsilniejszych społeczeństw technologicznych w Europie. To wszystko sprawia, że szacujemy, iż w niedługim czasie Polska może stać się dla nas nowym kluczowym rynkiem, na którym osiągniemy jeszcze lepsze wyniki niż w Rumunii – mówi André Fehrn, CEO duńskiej spółki.

Shape Robotics pełni istotną rolę na międzynarodowym rynku technologii edukacyjnych. Niedawno André Fehrn reprezentował spółkę przed ambasadorami i ministrami edukacji podczas otwarcia nowej ambasady Danii w Mołdawii, gdzie firma właśnie utworzyła swoją filię.

Jeszcze w I kwartale br. zarząd Shape Robotics planuje ogłosić nową, trzyletnią strategię rozwoju. Obejmie ona plany ekspansji i rozwoju nowych produktów wspólnie z partnerami oraz prognozowane cele finansowe. Z kolei 29 lutego br. Shape Robotics planuje złożyć sprawozdanie okresowe za 2023 r.

Choć branża IT spowolniła, nadal brakuje specjalistów

Specjaliści IT nie muszą martwić się o pracę. Na zatrudnienie mogą liczyć w pierwszej kolejności eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa, Big Data, cloud computing oraz osoby doświadczone w obszarze sztucznej inteligencji. O takich kandydatów jest trudno. Jak wynika z raportu „IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, w Polsce 37,6% firm zgłasza trudności w ich rekrutacji.

IT to najszybciej rozwijająca się branża na świecie, która postrzegana jest jednocześnie jako atrakcyjna ścieżka kariery. Choć aktualna sytuacja gospodarcza wywołała w ostatnim roku znaczące zmiany na rynku pracy, firmy wciąż zgłaszają zapotrzebowanie na specjalistów. Eksperci Gi Group Holding zwracają również uwagę na ewoluujące potrzeby pracowników, dla których niedoceniana wcześniej stabilność zatrudnienia stała się priorytetem.

Krajobraz po bitwie

Czwarty kwartał 2023 r. okazał się dla spółek IT trudniejszy niż oczekiwano, a cały rok zapisał – za wyjątkiem wybranych specjalizacji – jako okres spowolnienia w branży. To efekt kalibrancji rynku po wcześniejszej hossie, kiedy na skutek pandemii nastąpił przyspieszony rozwój technologiczny, zwiększenie nakładów na modernizację systemów komunikacji, procesów pracy oraz e-commerce. Inwestycje w duże rozwojowe projekty IT i dynamika rekrutacji osiągnęły niespotykaną dotąd skalę, a zdalny model pracy umożliwił specjalistom z Polski świadczenie usług dla podmiotów w każdym zakątku świata.

Już pod koniec 2022 roku część spółek w Polsce przeszła falę optymalizacji, która zaczęła się w USA. Doszło do zatrzymania licznych inwestycji, projektów rozwojowych i weryfikacji statusu projektów IT w wielu przedsiębiorstwach. Firmy technologiczne zwalniały pracowników, ponadto podmioty zlokalizowane poza Polską zaczęły pracować hybrydowo, co zamknęło rynek zdalnym specjalistom z Polski. Obecnie firmy znajdują się w procesie adaptacji do nowych reguł  – weryfikują plany rozwojowe i mają nadzieję na stabilne i bezpieczne inwestycje w rozwiązania umożliwiające rozwój biznesu – komentuje Daniel Piaszczyk, Senior Partner – Executive IT w Wyser. – Jestem ostrożnym, ale jednak optymistą. Już w drugim i trzecim kwartale 2024 roku kondycja sektora powinna się poprawić – plany rozwojowe zostały zweryfikowane i choć nadal z dużą dozą rozwagi, jest szansa na odbicie – dodaje.

Z obserwacji ekspertów Gi Group Holding wynika również, że polski rynek IT jest bardziej odporny na globalne zawirowania, a branża stanowi coraz ważniejszą gałąź rodzimej gospodarki.

Postęp technologiczny oraz stale zwiększające się potrzeby biznesowe przedsiębiorstw na świecie wciąż stymulują rynek IT, co daje nadzieję na poprawę sytuacji w niedalekiej przyszłości, prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Będzie lepiej, ale szansa na powrót do hossy z lat 2021 i 2022, kiedy to specjaliści IT dostawali po kilka ofert pracy dziennie, wydaje się mało realna dodaje Agata Jemioła, Branch Manager, Grafton Recruitment.

Co kształtuje branżę?

Jak wynika z raportu “IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, do najważniejszych czynników kształtujących jej rozwój należą: sztuczna inteligencja, Big Data, rozwiązania chmurowe, cyberbezpieczeństwo i technologia 5G.

Jesteśmy świadkami transformacji. Przedsiębiorstwa, niezależnie od rozmiaru i branży, mają świadomość, że bez narzędzi cyfrowych trudno będzie kontynuować rozwijanie swojej działalności.Obecność narzędzi takich jak Chat GPT sprawiła natomiast, że sztuczna inteligencja po raz pierwszy zaistniała w szerokiej świadomości, a coraz więcej firm dostrzega jej potencjał w zwiększaniu produktywności, rozwiązywaniu problemów i poprawy doświadczeń klientów – wyjaśnia Daniel Piaszczyk.

Konieczność dostosowania się do cyfrowej rzeczywistości warunkuje zapotrzebowanie na przechowywanie, analizę i przetwarzanie danych. Rozwój obszaru Big Data i rozwiązań chmurowych wymusza zaś na firmach inwestycję w cyberbezpieczeństwo. Na ataki przestępców, inaczej niż w przeszłości, narażone są obecnie również małe i średnie przedsiębiorstwa, z których tylko 18% podejmuje odpowiednie środki bezpieczeństwa.

Zapotrzebowanie na role

Przyśpieszony rozwój nowych technologii sprawia, że prawie połowa przedsiębiorstw mierzy się globalnie z trudnościami w rekrutacji osób o odpowiednich kompetencjach cyfrowych. Na to wyzwanie wskazało w Polsce 37,6% respondentów, przy czym 11,1% firm określiła je jako duże. Jednocześnie ponad 20% nie napotkało tego typu problemów.

–  Jednym z obszarów, w którym obserwuje się największą zmianę dynamiki procesów jest tworzenie oprogramowania. Ze względu na optymalizację kosztów i restrukturyzacje wiele firm zmniejszyło swoje zespoły deweloperskie i testerskie, a także ograniczyło lub wstrzymało rekrutacje do nich. Jednocześnie wzrost popytu na specjalistów odnotowuje się w innych dziedzinach tłumaczy Agata Jemioła, Branch Manager, Grafton Recruitment.

Jak wynika z raportu “IT Globalne Trendy HR” Gi Group Holding, technologie, które z największym prawdopodobieństwem zostaną wdrożone globalnie przez przedsiębiorstwa do 2027 r. to m.in. platformy i aplikacje cyfrowe, technologie edukacyjne, analiza Big Data, Internet rzeczy (IoT) oraz chmury obliczeniowe.

Na skutek zachodzących zmian w najbliższych latach prognozuje się wzrost zapotrzebowania na role takie jak: specjalista ds. AI i uczenia maszynowego, deweloper oprogramowania i aplikacji, analityk informacji bezpieczeństwa, analityk ds. danych, czy inżynier robotyki. Jak zapotrzebowanie na role kształtuje się w Polsce?

O ile w przypadku programistów i testerów możemy mówić o spadku zapotrzebowania, o tyle zauważyć można bardzo duży wzrost zainteresowania specjalistami do spraw bezpieczeństwa, Big Data, cloud computing oraz osób doświadczonych w obszarze sztucznej inteligencji. Prognozujemy, że właśnie te obszary zdominują rynek pracy w 2024-2025 – dodaje Agata Jemioła.Gi Group Holding_IT_technologie do 2027 r.

Jakich specjalistów IT brakuje? Jakie kompetencje w cenie?

Przedstawiciele wszystkich przedsiębiorstw zapytani o czynniki wpływające na trudności w pozyskaniu specjalistów wymienili m.in. niską liczbę aplikacji pomimo wysokiej liczby wyświetlonych ogłoszeń (21,3%), długi czas podejmowania decyzji (20,4%) i niedopasowanie kompetencji kandydatów (20,1%).

W polskich firmach największym problemem w procesie rekrutacji okazał się długi proces decyzyjny, w rezultacie którego kandydaci decydują się na inną ofertę. Na to wyzwanie wskazało aż 37% respondentów.

Kluczowymi powodami, dla których kandydaci  mają odrzucać oferty pracy są zaś niezadowolenie z proponowanego wynagrodzenia, nieadekwatność oczekiwań do roli i atrakcyjne oferty ze strony konkurencji. Eksperci Gi Group Holding zauważają również istotny wpływ potrzeby, niedocenionej wcześniej, stabilności zatrudnienia.

– Obserwujemy, że profesjonaliści, o których przedsiębiorcy toczyli w przeszłości zaciekłą walkę i którzy chętnie zmieniali pracę, szukając lepszych warunków finansowych, ostrożniej podchodzą do nowych propozycji. Widoczny jest również trend przechodzenia ze współpracy B2B na UoP, co najpewniej wiąże się z większym poczuciem stabilności oferowanym przez umowę o pracę – tłumaczy Agata Jemioła.

Eksperci tłumaczą również, że umiejętności techniczne nie są w 2023 roku jedynymi kryteriami zatrudnienia. Wraz z upowszechnieniem się pracy zdalnej i koncentracji na potrzebach użytkowników rośnie rola umiejętności poznawczych. Myślenie analityczne to najbardziej doceniana umiejętność miękka. Zaraz za nim znajduje się myślenie kreatywne, odporność, motywacja i ciekawość.Gi Group Holding_IT_Trudność w rekrutacji

Oczekiwania pracowników

Na szczycie listy priorytetów, podobnie jak w innych branżach, znalazła się wysokość wynagrodzenia, na którą globalnie wskazało 49% respondentów. Jednocześnie pracownicy sektora IT coraz częściej zwracają uwagę na czynniki takie jak równowaga pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym (31,2%), możliwość rozwoju kariery (25,3%) i elastyczność zatrudnienia (22,4%). Oczekiwania polskich respondentów były zbliżone do wyników globalnych, ale z kilkoma różnicami. Work-life balance okazał się dla nich jeszcze ważniejszy (42%), a relacje ze współpracownikami miały znaczenie aż dla 26% ankietowanych.

Choć praca zdalna jeszcze niedawno była standardem dla pracowników IT, globalnie tylko 15,8% z nich pracuje obecnie w pełni zdalnie. W Polsce ten odsetek jest jeszcze mniejszy – zaledwie 6,5% respondentów realizuje zadania poza biurem. Najczęściej polscy specjaliści pracują w trybie hybrydowym (65%), 29% w modelu stacjonarnym.Gi Group Holding_IT_Praca zdalna

Pracownicy IT zwracają również uwagę na negatywną rolę stresu i mają nadzieję zminimalizować go przy ewentualnym poszukiwaniu nowego stanowiska.

Link do pełnej wersji raportu: https://www.gigroupholding.com/polska/insights/branza-it-globalne-trendy-hr-2024/

B-Act S.A. ze wzrostem zysku netto o ponad 50 proc. w 2023 r.

B-Act S.A., spółka inżynieryjna specjalizująca się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych, osiągnęła w minionym roku 1,7 mln PLN zysku netto, co oznacza dynamikę wzrostu na poziomie 51 proc. rdr. Przychody ze sprzedaży spółki osiągnęły z kolei wartość 14,8 mln PLN, a zysk operacyjny (EBIT) 2,4 mln PLN, rosnąc tym samym kolejno o 7 i 53 proc. rdr. Spółka jest na ostatniej prostej przed debiutem na rynku NewConnect – chce pojawić się na „małym parkiecie” już w I półroczu 2024 roku.

B-Act w minionym roku zrealizował 7 projektów oraz podpisał kontrakty na realizację kolejnych 12, z czego 5 na Ukrainie. Obecnie spółka jest zaangażowana w 30 projektów w Polsce i za granicą, które są w różnych fazach realizacji, a także prowadzi negocjacje dotyczące podpisania kolejnych kontraktów.

Cieszymy się z osiągnięcia historycznych wyników finansowych. 2023 rok był okresem, w którym bardzo się rozwinęliśmy jako firma – podpisywaliśmy nowe kontrakty dotyczące m.in. rozbudowy infrastruktury wojskowej w naszym kraju, budowy nowych linii tramwajowych w Warszawie czy odbudowy Ukrainy, w której otworzyliśmy także kolejne dwa biura w Charkowie i Winnicy. Prowadzimy stale rozmowy odnośnie nowych kontraktów, o których mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli poinformować – mówi Adam Białachowski, prezes zarządu B-Act S.A.

B-Act z dużym optymizmem patrzy na 2024 rok. Spółka upatruje swoich możliwości w związku z inwestycjami, które będą efektem zapowiadanego odblokowania środków z KPO (Krajowego Planu Odbudowy), funduszami przyznanymi przez Unię Europejską na odbudowę Ukrainy w latach 2024-2027 czy także z działaniami w ramach poszerzania obecności na innych rynkach zagranicznych. Co więcej, B-Act w styczniu złożył wniosek do GPW w sprawie wprowadzenia akcji do obrotu na rynku NewConnect i liczy, że zadebiutuje na giełdzie już w I półroczu br.

– W listopadzie ub. r. z sukcesem zakończyliśmy publiczną ofertę akcji, z której pozyskaliśmy od inwestorów 2,4 mln PLN. Kolejnym krokiem było złożenie wniosku do GPW w sprawie wprowadzenia akcji do obrotu na giełdzie. Liczymy, że upublicznienie naszej spółki zwróci uwagę szerokiego grona inwestorów, co przełoży się na naszą dalszą ekspansję i umocnienie pozycji rynkowej. Chcemy zadebiutować  na „małym parkiecie” już w I półroczu 2024 roku – dodaje Adam Białachowski.

SatRev podpisuje porozumienie w sprawie współpracy w Rwandzie

SatRev i Locus Dynamics z dumą ogłaszają podpisanie przełomowego protokołu ustaleń (MoU) podczas Szczytu Gospodarczego Polska – Rwanda, który odbył się w środę, 7 lutego 2024 r. w Kigali.

Umowa stanowi znaczący kamień milowy w dwustronnej współpracy i postępie technologicznym, prezentując zaangażowanie pomiędzy Polską oraz Rwandą w zakresie dostarczania kompleksowych rozwiązań satelitarnych służących do zbierania danych obserwacyjnych Ziemi w Afryce.

W ramach zawartej umowy Strony będą współpracować w zakresie projektowania, produkcji i obsługi mikrosatelitów oraz odpowiednich czujników o wysokiej rozdzielczości do różnych zastosowań, a także utworzą powiązaną infrastrukturę w Rwandzie, a mianowicie: satelitarną stację naziemną, centrum kontroli misji oraz udoskonalą możliwości analizy danych satelitarnych.

Obecnie obie firmy pracują nad projektem, który obejmie dostawę trzech mikrosatelitów i budowę w Rwandzie naziemnej stacji satelitarnej oraz centrum kontroli misji wraz z powiązanymi szkoleniami w zakresie obsługi satelitów i analizy danych.

Sponsorzy projektu będą dążyć do zabezpieczenia finansowania projektu przy wsparciu Unii Europejskiej w ramach gwarancji Europejskiego Funduszu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Plus (EFSD+). EFSD+ jest ramieniem finansowym Global Gateway, promującym zrównoważone inwestycje w krajach partnerskich UE. Strategia Global Gateway ma na celu zmobilizowanie do 300 miliardów euro w postaci połączonych inwestycji publicznych jak i prywatnych w latach 2021–2027. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) zamierza wdrożyć gwarancję EFSD+ w celu wsparcia procesów cyfryzacji w krajach Afryki Subsaharyjskiej.

Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRev, podkreślił znaczenie projektu, mówiąc: „To przełomowa inicjatywa, która wzmacnia współpracę gospodarczą i współgra z naszą strategią Soverign Space, zapewniając kompleksowe rozwiązania satelitarne do zbierania danych obserwacyjnych Ziemi w Afryce.

Inicjatywa współpracy z Rwandą współgra z flagowym produktem SatRev, Sovereign Space, zaprojektowanym do dostarczania kompleksowych rozwiązań satelitarnych dla rządów, w tym wdrożenia satelitów, budowy stacji naziemnych, prowadzenia misji i oraz budowania potencjału w zakresie dalszych działań.

Występując podczas ceremonii podpisania Memorandum o Porozumieniu, Wilson Kagabo, Dyrektor Zarządzający LD, zauważył: „Podpisanie tego Memorandum o Porozumieniu oznacza wizję LD jako istotnego uczestnika w Afrykańskiej Gospodarce Kosmicznej. Partnerstwo z SatRev rozszerzy jeszcze bardziej zdolności LD w technologiach satelitarnych, poprawi dostęp Rwandy do danych obserwacyjnych Ziemi z satelitów o wysokiej rozdzielczości i wykorzysta infrastrukturę LD do hostowania stacji naziemnych dla satelitów.

Podpisanie umowy zbiega się z wizytą Prezydenta RP, Andrzeja Dudy w Afryce Wschodniej, mającej na celu promowanie polskich interesów biznesowych i pogłębianie więzi gospodarczych z Afryką, która jest szybko rozwijającym się i perspektywicznym rynkiem. Wizyta podkreśla zaangażowanie Polski we współpracę w różnych sektorach, w tym rolnictwie, technologiach ekologicznych i eksploracji kosmosu.

Przedsiębiorstwa wielonarodowe obawiają się, że globalna reforma podatkowa doprowadzi do podwójnego opodatkowania

Ankietowane przez EY spółki przewidują, że wkraczamy w okres ważnych zmian podatkowych napędzanych takimi czynnikami, jak globalna reforma podatkowa, zmiany technologiczne i inflacja. Z międzynarodowego badania w obszarze Podatków i Cen Transferowych (The 2024 EY International Tax and Transfer Pricing Survey) wynika, że na ryzyko podwójnego opodatkowania wskazuje 84% respondentów, a 71% jest zdania, że globalne podatki minimalne wpłyną na politykę cen transferowych w ich firmach. Z kolei trzech na czterech ekspertów (75%) stwierdziło, że duże wyzwanie stanowi efektywniejsze wykorzystanie technologii. Zdaniem 73% ankietowanych inwestowanie w bardziej zaawansowane rozwiązania operacyjne w zakresie cen transferowych przyniosłoby poprawę w zarządzaniu ryzykiem.

Ceny transferowe to kluczowy obszar funkcji podatkowej, która nadzoruje transakcje wewnątrzgrupowe przedsiębiorstw wielonarodowych. Reforma międzynarodowego prawa podatkowego wywiera znaczący wpływ na wyzwania przedsiębiorstw w tym obszarze. Zdecydowana większość respondentów badania EY (84%) twierdzi, że stoi w obliczu znacznego lub umiarkowanego ryzyka podwójnego opodatkowania wynikającego z projektu OECD zmian globalnych przepisów podatkowych (ang. BEPS). Z kolei 71% uważa, że globalne podatki minimalne – powiązane ze wspomnianym projektem zmian przepisów – będą miały znaczący lub umiarkowany wpływ na politykę cen transferowych w ich firmach.

BEPS zwiększa zainteresowanie APA

Propozycja OECD wprowadza nowy, międzynarodowy podatek minimalny w wysokości co najmniej 15% dla przedsiębiorstw wielonarodowych. Ma to uniemożliwić erozję bazy podatkowej poprzez przenoszenie zysków do tzw. rajów podatkowych. Zgodnie z założeniami projekt obejmie tylko duże grupy kapitałowe, których skonsolidowane przychody będą wynosić co najmniej 750 mln euro.

– Nowe opodatkowanie jest ściśle powiązane z cenami transferowymi, a dla firm oznacza konieczność minimalizowania ryzyk. Można to osiągnąć m.in. poprzez większą przewidywalność kalkulacji wymaganych do zapewnienia zgodności z zasadami filaru drugiego BEPS. W globalnej praktyce EY widać wzrost zainteresowania instrumentami ograniczającymi ryzyko sporu z administracjami podatkowymi. Takie proaktywne podejście zapewnia większą pewność działań w przypadku potencjalnych sporów w obszarze cen transferowych oraz wdrażania filaru drugiego BEPS – tłumaczy Mariusz Kozłowski, Partner w Zespole Cen Transferowych EY Polska.

Z badania EY wynika, że coraz więcej przedsiębiorstw zwraca się ku uprzednim porozumieniom cenowym, aby negocjować warunki transakcji wewnątrzgrupowych z administracją skarbową. Dwustronne APA okażą się bardzo przydatne zdaniem 61% ankietowanych, zaś w przypadku wielostronnych porozumień odsetek odpowiedzi wyniósł 59%. Co ciekawe, w 2021 r. twierdziło tak odpowiednio 34% i 30% respondentów. Oznacza to wzrost na przestrzeni dwóch lat o około 30 punktów procentowych. Ponadto 59% przedstawicieli firm uważa, że jednostronne APA będą bardzo przydatne w zarządzaniu sporami w obszarze cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat, co stanowi niemal dwukrotny wzrost (29%) w porównaniu z rokiem 2021.

Rosnący wpływ czynników zewnętrznych

Kaskada rozmaitych uwarunkowań regulacyjnych i gospodarczych wpływa na podejmowane przez firmy decyzje biznesowe i komplikuje zadania liderów odpowiedzialnych za strategię cen transferowych. Zdaniem 77% z nich inflacja będzie miała znaczący lub umiarkowany wpływ na politykę cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat, zaś 51% twierdzi, że wyższe stopy procentowe odbiły się na średnio- i długoterminowej wycenie zadłużenia między spółkami.

Również obowiązek realizacji celów ESG oddziałuje na politykę cen transferowych. Dla 28% ankietowanych oznaczało to konieczność jej zmiany, by uwzględnić nowe wymagania. Z kolei 42% ekspertów przyznało, że ich organizacja przeniosła produkcję z jednej jurysdykcji do innej w ciągu ostatnich trzech lat z powodu kwestii geopolitycznych. Sześć na dziesięć firm (62%) przewiduje, że zmiany w łańcuchach dostaw będą miały umiarkowany lub znaczący wpływ na ich politykę cen transferowych w ciągu najbliższych trzech lat.

– W miarę jak organizacje dostosowują swoje strategie operacyjne, aby radzić sobie z ryzykiem związanym z łańcuchem dostaw i spełniać swoje cele klimatyczne, działy podatkowe będą również musiały zmieniać swoje podejście do cen transferowych, aby uzgodnić je z celami biznesowymi. Obecny krajobraz zmian regulacyjnych i podatkowych oznacza, że specjaliści od cen transferowych powinni przyjąć bardziej proaktywną rolę we współpracy z zarządem, aby odpowiednio wcześnie reagować na zakłócenia gospodarcze i geopolityczne – dodaje Mariusz Kozłowski.

Czas na nowe technologie

W nowej rzeczywistości, w której ryzyko podwójnego opodatkowania gwałtownie wzrosło, eksperci zajmujący się cenami transferowymi muszą bardziej polegać na technologiach, które wesprą ich w tradycyjnych operacjach. Dla 75% respondentów nieefektywne wykorzystanie technologii było ich pierwszym lub drugim największym wyzwaniem, natomiast 67% zmagało się z niską jakością danych. Co więcej, 73% przedstawicieli firm twierdzi, że inwestowanie w bardziej zaawansowaną technologię operacyjną w zakresie cen transferowych przyniosłoby umiarkowaną lub znaczącą poprawę w zarządzaniu ryzykiem. Zdecydowana większość respondentów (88%) zakłada, że technologia wpierająca obszar cen transferowych wygeneruje istotne oszczędności na poziomie przedsiębiorstwa w ciągu najbliższych trzech lat.

– Firmy stoją obecnie w obliczu wielu nowych i złożonych wymogów w zakresie sprawozdawczości podatkowej w skali globalnej. Nowe technologie, w tym generatywna sztuczna inteligencja, będą miały kluczowe znaczenie dla ułatwienia pracy specjalistom podatkowym w spełnieniu tych obowiązków. Wiele osób znajduje się jednak na bardzo wczesnym etapie uczenia się jak korzystać z tych narzędzi i potrzebuje większego wsparcia ze strony organizacji. Ważne jest, aby firmy umieściły obszar podatków wysoko na liście celów ich transformacji technologicznej. Możliwość agregowania i szybkiej analizy dużej ilości danych pozwoli zespołom podatkowym sprostać rosnącym wymaganiami w zakresie m.in. publicznej przejrzystości płatności podatkowych – zauważa Paulina Bzymek-Iwanowicz, Partnerka w Zespole Podatków Korporacyjnych i Cen Transferowych, EY Polska.

O badaniu
Międzynarodowe Badanie w obszarze Podatków i Cen Transferowych EY zostało przeprowadzone między wrześniem a październikiem 2023 roku. Wśród ankietowanych znalazło się 1000 członków kadry kierowniczej z dużych firm w 47 jurysdykcjach i 19 branżach, których zapytano o kwestie związane z podatkami międzynarodowymi i cenami transferowymi.

Upadłość przedsiębiorstwa: co musisz wiedzieć?

W przypadku niewypłacalności każdy przedsiębiorca jest zobowiązany do złożenia, w terminie trzydziestu dni od jej powstania, wniosku o ogłoszenie upadłości. Za niedochowanie go grozi odpowiedzialność cywilna i karna oraz zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Sąd może oddalić ww. wniosek, jeśli majątek przedsiębiorcy nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania. I z powodu ubóstwa nie są wyciągane żadne konsekwencje. Natomiast za zatajenie lub wyprowadzenie majątku w takiej sytuacji można być pozbawionym wolności nawet na trzy lata.

Każdy przedsiębiorca powinien stale i dokładnie przyglądać się sytuacji finansowej swojej firmy. A jeżeli zajdzie taka potrzeba, nie może zwlekać z decyzją o rozpoczęciu procesu upadłościowego. Szybsze jej podjęcie pozwoli nie tylko uniknąć odpowiedzialności za niezłożenie wniosku w terminie, ale także zminimalizować negatywne konsekwencje narastania zaległości.

Czym w ogóle jest niewypłacalność? I kiedy mamy z nią do czynienia? Najprościej rzecz ujmując, to sytuacja, kiedy dany podmiot nie wykonuje swoich zobowiązań pieniężnych. Jeśli opóźnienia w płatnościach przekraczają trzy miesiące, to przepisy prawa poniekąd z góry przewidują, że taki przedsiębiorca jest niewypłacalny. Wówczas ma on nie więcej niż 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości.

Niestety, trzeba liczyć się z tym, że postępowanie jest dość kosztowne, albowiem sama opłata za złożenie wniosku to 1 tys. zł. Dodatkowo przedsiębiorca musi wpłacić zaliczkę na poczet wydatków kosztów postępowania, która w 2024 roku wynosi 7462,25 zł.

Obowiązek złożenia wniosku ciąży na każdym przedsiębiorcy. Za niewywiązanie się z niego grozi odpowiedzialność cywilna, uregulowana w art. 21 ust. 3 p.u. lub art. 299 k.s.h. Przewidziana jest też odpowiedzialność karna, wskazana w art. 586 k.s.h. Ponadto przedsiębiorca może dostać zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, określony w art. 373 ust.1 pkt 1 p.u. Jeśli złoży wniosek w terminie, uchyla się od ww. sankcji.

Jeżeli tymczasowy nadzorca sądowy stwierdzi, że majątek przedsiębiorcy pozwala na pokrycie kosztów sądowych, a także przynajmniej części zobowiązań wobec wierzycieli, wówczas sąd ogłosi upadłość, rozpoczynając postępowanie, które po zakończeniu pozwoli na wykreślenie spółki z KRS-u. W sytuacji gdy sąd oddali wniosek o ogłoszenie upadłości, z uwagi na ubóstwo przyszłej masy upadłości, to takiemu dłużnikowi lub zarządowi go reprezentującemu nie będzie można przypisać powyższej odpowiedzialności.

W przypadku zatajenia lub wyprowadzenia majątku grozi odpowiedzialność karna w postaci trzech lat pozbawienia wolności. Natomiast w postępowaniu upadłościowym syndyk będzie zobowiązany do unieważnienia takich czynności prawnych, wskutek których przyszła masa upadłości została uszczuplona.

W ramach postępowania z reguły dochodzi do sprzedaży majątków przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność oraz wspólników spółek cywilnych i odpowiadających za zobowiązania spółek osobowych. Majątki członków ich rodzin nie są zagrożone, o ile nie ma np. wspólnoty majątkowej małżonków.

Oczywiście, nie można zapominać o korzyściach upadłości, które przyjmują różną formę, w zależności od formy prawnej przedsiębiorcy. Jeżeli mamy do czynienia z upadłością spółki, to finalnie dochodzi do jej wykreślenia z KRS-u, co niejednokrotnie pozwala wspólnikom pozbyć się niedochodowego interesu, zanim wierzyciele będą mogli sięgnąć do ich majątków. Natomiast w przypadku spółki z o.o. złożenie wniosku pozwala na uwolnienie się członków zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Z kolei w przypadku jednoosobowych przedsiębiorców postępowanie upadłościowe ma pozwolić na ich oddłużenie, albowiem po zrealizowanym planie spłaty wierzyciele nie mogą wszczynać wobec nich egzekucji, które obejmowałaby wierzytelności powstałe przed dniem ogłoszenia upadłości.

Rozważając zatem przyszłość prowadzonego przedsiębiorstwa, warto podjąć się oceny, czy faktycznie ma ono szansę na przetrwanie, w szczególności, gdy od jakiegoś czasu przestało być dochodowe. Racjonalna ocena możliwości zarobkowych może pozwolić na uniknięcie dalszego zadłużenia się, zaś szybkie podjęcie decyzji o rozpoczęciu procedury upadłościowej będzie stanowiło nowy początek.


Autorem publikacji jest Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG

Polacy chcą robotów w domu, ale nie w miejscu pracy

Jak wynika z raportu PRCN pt. „Polacy o sztucznej inteligencji”, badani nie chcą zostać zastąpieni w pracy przez roboty lub ich własne awatary, chętniej za to skorzystają z automatyzujących rozwiązań AI w środowisku domowym. Nowe technologie obierane są przez Polaków pozytywnie w kontekście usprawniania procesów i przejmowania uciążliwych codziennych obowiązków. Natomiast w miejscu pracy respondenci stawiają na samodzielność.

AI wróg czy przyjaciel w codziennym życiu Polaków?

Z raportu wynika, że Polacy najbardziej otwarci są na nowoczesne technologie wykorzystywane w automatyzowaniu domu. Blisko 27% badanych deklaruje, że chciałoby wprowadzić inteligentne systemy usprawniające procesy, takie jak oświetlenie, ogrzewanie czy systemy bezpieczeństwa.

Polacy chcieliby, by roboty i systemy automatyczne przejęły  od nich uciążliwe obowiązki domowe. Jak wynika z badania, ponad ¼ ankietowanych korzystałaby na co dzień z robotów sprzątających, kuchennych i innych robotów do prac domowych. Wykorzystanie AI w opiece nad dziećmi lub osobami starszymi i zwierzętami również cieszy się aprobatą Polaków, którzy widzą w robotyzacji codziennych zadań dużą oszczędność czasu. Innymi udogodnieniami, w których chcemy pomocy sztucznej inteligencji, jest automatyczna porada prawna (22,5%), automatyczna konsultacja zdrowotna (21,4%), czy automatyczny kasjer, zmniejszający kolejki do tradycyjnych kas i usprawniający zakupy (21,3%).

W jakich obszarach Polacy negatywnie patrzą na sztuczną inteligencje?

Polacy nie chcą jednak, aby awatary zajęły ich miejsce w pracy. Jedynie 10,3% ankietowanych pozytywie odebrałoby posiadanie własnego awatara, który pracowałby za nich. Nowoczesne technologie mogą być odbierane bardziej w kontekście zagrożenia niż szansy. Aż 24% badanych wykazało niechęć do korzystania z pomocy AI oraz preferencję usług świadczonych przez ludzi. Badani patrzą sceptycznie także na automatyczne taksówki, sterowane wyłącznie przez sztuczną inteligencję (11,2%). Najmniejszym zaufaniem respondenci darzą prace pisemne wygenerowane przez AI. Są to treści, tworzone przez takie narzędzia jak, np. Chat GPT czy Open AI.  Wyniki badania wskazują, że Polacy najmniej pozytywnie odbierają sztukę tworzoną przez sztuczną inteligencję. AI nie posiada pierwiastka twórczego, który posiadają artyści.

Poznanie stosunku Polaków do nowych technologii pozwala zauważyć fakt, że Polacy odbierają AI i roboty pozytywnie w obszarach doradztwa i pomocy. Wniosek ten ma istotne znaczenie dla komunikacji, która powinna unikać komunikatów przedstawiających AI jako zastępcę człowieka. Pomimo że znaczna część społeczeństwa nadal nie jest przekonana do zalet kreatywnej AI,  warto komunikować wspierającą rolę nowych technologii w codziennym życiu.

„Menedżerowie stoją przed nie lada wyzwaniem, by przełamać lęk i opór pracowników przed wdrożeniem automatyzacji i sztucznej inteligencji. Z pomocą przyjść mogą narzędzia komunikacji zmiany, z którymi na co dzień pracują podmioty doradcze w dziedzinie komunikacji i zarządzania zmianą w przedsiębiorstwach. Do wdrożenia sztucznej inteligencji na szeroką skalę w firmach, należy podejść strategicznie, angażując pracowników w planowanie i projektowanie zmian”. – podkreśla Iwona Kubicz, Managing Director Agencji Public Relations, PRCN.

Niedobór talentów z kompetencjami IT & analizy danych, a sztuczna inteligencja to już codzienność

AI, czyli sztuczna inteligencja, to już codzienność. Nie dziwi zatem jej wykorzystanie w działaniach biznesowych, na rynku pracy czy w organizacjach niezwiązanych nawet z branżą nowych technologii. Jak pokazuje raport ManpowerGroup, największym wyzwaniem dla pracodawców jest utworzenie nowych stanowisk związanych ze sztuczną inteligencją, a także odpowiednie przeszkolenie pracowników w tym obszarze. Co jeszcze jest wyzwaniem dla firm w zakresie AI? Dlaczego powinny rozpocząć implementację sztucznej inteligencji w swoich działaniach jak najwcześniej i jakie mogą mieć z tego korzyści?

Dane analizy ManpowerGroup „Niedobór talentów” wskazują, że umiejętności z zakresu IT & analizy danych są tymi najbardziej poszukiwanymi wśród kandydatów na rynku pracy, na co wskazuje 23% badanych przedsiębiorstw. Kompetencje związane z nowymi technologiami i ich wykorzystaniem są bowiem pożądane aktualnie w każdej branży, m.in. ze względu na konieczność współdziałania pracowników z elementami sztucznej inteligencji.

Jak podkreśla Marta Szymańska, ekspertka rynku pracy i manager zatrudnienia stałego w Manpower, sztuczna inteligencja i technologie z nią związane stanowią już integralną część wielu obszarów gospodarczych. – Nie tylko rewolucjonizują one sektor nowoczesnych technologii, ale także wnikają głęboko w dziedziny takie jak medycyna, finanse, logistyka czy przemysł. W obliczu tych zmian, posiadanie wiedzy na temat AI staje się kluczowym atutem na rynku pracy. Pracodawcy poszukują osób, które potrafią wykorzystać elementy sztucznej inteligencji do rozwiązywania problemów, optymalizacji procesów w firmach. Kandydaci z umiejętnościami w obszarze AI są zdecydowanie bardziej konkurencyjni i mogą liczyć na atrakcyjne oferty zatrudnienia. Wprowadzenie sztucznej inteligencji do branż takich jak finanse, logistyka czy przemysł jest jednym z czynników, które generują niedobór talentów w tych sektorach. Nowoczesne rozwiązania zmieniają procesy, a także zakres obowiązków na wielu stanowiskach, co z kolei wymaga od pracowników posiadania nowych umiejętności i cech osobowych. Mowa tutaj przede wszystkim o elastyczności, umiejętności uczenia się, a także kreatywnym podejściu do zadań. To cechy bardzo istotne, ponieważ pozwalają kandydatom stosunkowo szybko przystosować się do nowej sytuacji oraz sprawnie odnaleźć się w procesie zmiany. Dodatkowo, otwartość na zdobywanie nowych umiejętności wspiera szybkie przyswajanie nowych koncepcji i wykorzystywanie ich w praktyce. Kreatywność natomiast umożliwia wykorzystanie potencjału AI w twórczy sposób oraz znajdowanie innowacyjnych rozwiązań i kreację nowych możliwości biznesowych – dodaje ekspertka.

AI w organizacjach nie tak łatwa we wdrożeniu…

W badaniu realizowanym w ramach raportu ManpowerGroup, pracodawcy zostali poproszeni o wskazanie największych wyzwań związanych ze stanowiskami wymagającymi umiejętności z zakresu sztucznej inteligencji. Okazuje się, że najtrudniejsze jest dla nich rozważanie nowych stanowisk związanych ze sztuczną inteligencją, szkolenie pracowników w zakresie wykorzystywania AI, poszukiwanie wykwalifikowanych osób znających ten obszar. Tuż za podium wyzwań znalazły się też definiowanie ról, które mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję, tworzenie odpowiednich programów i szkoleń podnoszenia kwalifikacji, a także zrozumienie, jakie nowe umiejętności należy posiąść.

– W sytuacji wdrażania sztucznej inteligencji w firmie, rolą pracodawców jest częściowe przejęcie odpowiedzialności za upskilling oraz reskilling pracowników, by dostosować organizacje do nowych wymagań rynku. Jednak tworzenie skutecznych programów szkoleniowych nie jest łatwym zadaniem. Wymaga to precyzyjnej strategii wdrożenia AI, przetestowania tych rozwiązań, dopasowania programów szkoleniowych do potrzeb firm oraz zdefiniowania nowych ról. Dodatkowo, proces wdrożenia nowych technologii jest czasochłonny i kosztowny. Wymaga to od pracodawców dokładnej analizy, przemyślanych decyzji. Sztuczna inteligencja zmienia oblicze rynku pracy, stawiając przed pracodawcami i pracownikami nowe wyzwania. Jednak poprzez odpowiednie przygotowanie i dostosowanie się do zmian, można przekształcić te wyzwania w możliwości rozwoju i sukcesu na rynku – podsumowuje ekspertka Manpower.

Jak wybrać najtańszy kredyt gotówkowy?

Pozyskanie taniego kredytu to zadanie wymagające zastosowania strategicznego podejścia. Przydatne okaże się przy tym przeprowadzanie różnego rodzaju analiz. Pozwolą one dowiedzieć się kluczowych informacji na temat wstępnie wyselekcjonowanych ofert. Od czego zacząć?

Analiza dostępnych ofert

Zainteresowani konsumenci chcą zazwyczaj znaleźć najtańszy kredyt gotówkowy. Za jeden z kluczowych sposobów, by móc wybrać taką ofertę, uznaje się przeprowadzanie skrupulatnych analiz dostępnych propozycji bankowych, co umożliwia to podjęcie trafnej decyzji.

Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na:

  • oprocentowanie;
  • rodzaj oprocentowania;
  • opłaty dodatkowe;
  • warunki umowy.

Wszystkie te elementy wpływają na łączny koszt kredytu. Ich dokładne znaczenie można sobie uświadomić np. poprzez wykorzystanie bezpłatnych kalkulatorów kredytowych. Pozwalają one wyliczyć m.in. RRSO i zapoznać się z istotnymi parametrami wyselekcjonowanej propozycji bankowej.

Gdzie poszukiwać atrakcyjnych ofert na kredyty gotówkowe?

Podczas zapoznawania się z różnymi ofertami kredytów okaże się pomocny przede wszystkim internet. Dostępne w nim narzędzia (m.in. bezpłatne kalkulatory i porównywarki) umożliwią zestawienie ze sobą kilku różnych opcji bez wychodzenia z domu. Do skorzystania z nich wystarczy urządzenie mobilne z połączeniem sieciowym.

Alternatywę stanowi samodzielne przeglądanie poszczególnych stron bankowych. Pracownicy instytucji udostępniają tam wszystkie aktualne oferty. Świadomi kredytobiorcy powinni trzymać rękę na pulsie i przeglądać je na bieżąco.

Okres kredytowania

Konsumenci wiedzą o tym, że długi okres kredytowania oznacza zazwyczaj niskie raty miesięczne. Nie są one wcale korzystne – zwiększają łączne opłaty poprzez naliczające się odsetki. Kredytobiorcy spłacają wówczas zdecydowanie więcej niż muszą.

Tani kredyt powinien być również bezpieczny. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnie własnej sytuacji finansowej za kilka lub kilkanaście lat. Zobowiązania długoterminowe zwiększają ryzyko wystąpienia nieprzewidzianych komplikacji. Utrata pracy ze względu na zlikwidowanie stanowisk zawodowych (np. spowodowany dalszym rozwojem technologii AI) może przyczynić się do powstania realnych problemów pieniężnych.

Zdolność kredytowa

Kluczową funkcję w procesie zdobywania tanich kredytów pełni zdolność kredytowa kandydata. Definiuje ona możliwości jednostki do spłacania zobowiązań w określonym umownie terminie.

Wpływa ona bezpośrednio na:

  • oprocentowanie;
  • warunki;
  • decyzję o przyznaniu środków;
  • negocjacje.

Wysoką zdolność kredytową uznaje się za sygnał stabilnej sytuacji finansowej. Ta przekłada się na większe zaufanie wybranej instytucji do konsumenta. Wzmacnia to szansę uzyskania niższego oprocentowania.

Konsultacja z ekspertem finansowym

Na sam koniec zaleca się konsultację z ekspertem finansowym. Tego typu specjalista wykonuje skrupulatną analizę sytuacji finansowej klienta, w trakcie której uwzględnia:

  • dochody;
  • wydatki;
  • zobowiązania;
  • cele finansowe.

Informacje te pozwalają dostosowywać propozycje kredytowe do indywidualnych potrzeb konsumentów. Ponadto ekspert finansowy dysponuje wiedzą odnośnie do wszystkich dostępnych produktów bankowych. Przydaje się im ona m.in. podczas przeprowadzania negocjacji warunków kredytowych.

Rok 2024 pod znakiem natężonego nadzoru regulacyjnego nad bankami

W 2024 r. firmy z branży finansowej nadal będą funkcjonowały w środowisku trudnych warunków rynkowych, jakie towarzyszyły im przez ostatnich kilka lat. Mimo spadku inflacji i wyhamowania wzrostu stóp procentowych, oba te czynniki w dalszym ciągu negatywnie wpływają na aktywność gospodarczą. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte Financial Markets Regulatory Outlook 2024, firmy będą również musiały sprostać nowym wymogom regulacyjnym dotyczących ESG oraz zintensyfikować działania w kierunku zrównoważonych finansów.

Najnowsza odsłona raportu Deloitte omawia główne trendy i zjawiska regulacyjne oraz ich wpływ na rynek usług finansowych. Omawiane w publikacji zmiany strukturalne, napędzane geopolityką, innowacjami klimatycznymi i technologicznymi, będą kształtować krajobraz regulacyjny i środowisko operacyjne na nadchodzące lata, a nawet dziesięciolecia.

Nadzór receptą na kryzys

Zdaniem autorów publikacji 2024 rok będzie krytycznym momentem dla całej branży ze względu na wejście w życie szeregu zmian regulacyjnych. Chodzi o takie elementy jak unijna ustawa o cyfrowej odporności operacyjnej, reformy ostrożnościowe (tj. Bazylea dla banków z UE i Wielkiej Brytanii oraz Solvency II i Solvency UK dla ubezpieczycieli z UE i Wielkiej Brytanii) czy brytyjskie cło konsumenckie.  Implementacja tych rozwiązań opóźnia się ze względu na utrzymujące się ryzyka m.in. geopolityczne czy makroekonomiczne, niemniej docelowo mogą one przynieść wiele korzyści, chociażby eliminację konieczności interwencji organów nadzoru oraz związanych z nimi kosztów naprawczych. Jest to tym bardziej istotne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż perspektywy dla gospodarek europejskich są wysoce niepewne, a od 2024 r. organy nadzoru w Europie będą w stanie najwyższej gotowości.

Autorzy raportu zwracają też uwagę na pozorność sygnałów mających świadczyć o dobrej kondycji sektora bankowego. Podkreślają, że o stabilności całego systemu świadczy sytuacja podmiotów w najtrudniejszej sytuacji, np. dysponujących najmniejszymi buforami kapitałowymi.

Upadłość kilku średniej wielkości banków regionalnych w USA w 2023 r., a następnie szybkie ratowanie globalnego gracza o znaczeniu systemowym, przypomniały nam o dwóch rzeczach. Po pierwsze, że zaufanie klientów i inwestorów do banków może szybko zniknąć. Po drugie, że solidnym buforom płynnościowym musi towarzyszyć kilka elementów niezbędnych dla utrzymania stabilności systemu. Są nimi m.in. skuteczne zarządzanie ryzykiem, plany naprawcze oraz proaktywny nadzór instytucjonalny czy współdziałanie i odpowiedzialność kluczowych interesariuszy – banków, nadzoru, rządu, czy kredytobiorców. Analizując globalne trendy to właśnie w solidarnym i odpowiedzialnym podejściu do rynku dostrzegam największą siłę, a jednocześnie wyzwanie w adresowaniu istniejących i nadchodzących wyzwań sektora – zarówno lokalnych, jak i globalnych – zauważa Przemysław Szczygielski, lider usług dla sektora finansowego w Polsce, partner zarządzający działem zarządzania ryzyka w Polsce i krajach bałtyckich, Deloitte.

Banki i inne instytucje finansowe stoją w obliczu podwyższonego ryzyka kredytowego. Organy odpowiedzialne za stabilność finansową zasygnalizowały szczególne obawy w odniesieniu do dwóch obszarów: sektora nieruchomości komercyjnych (w szczególności biurowych) i prywatnych rynków kredytowych. Jednocześnie w obliczu utrzymującej się presji związanej z kosztami utrzymania, firmy powinny dążyć do zapewnienia sprawiedliwych wyników kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji, a w przypadku niepowodzenia – oczekiwać proaktywnej interwencji organów nadzoru.

Zrównoważone finanse wyzwaniem w 2024 r.

W Europie zrównoważony rozwój w dalszym ciągu przekształca gospodarkę, tworząc nowe możliwości i zmieniając koszty prowadzenia działalności dla firm świadczących usługi finansowe. Regulacje są ważnym czynnikiem napędzającym te zmiany i mają kluczowe znaczenie dla przedsiębiorstw, planujących osiągnięcie zerowego poziomu emisji netto.

Raport Deloitte wskazuje, że firmy powinny zintensyfikować działania w planowaniu transformacji w obszarach związanych z klimatem, zarządzaniem ryzykiem finansowym oraz unikaniem praktyk „greenwashingu”. Wielu przedsiębiorców wciąż nie do końca rozumie to zjawisko i to jak ono wpływa na produkty oraz zobowiązania firmy. Z kolei zarządy powinny skoncentrować się na rozpoznawaniu ryzyka płynącego z podobnej strategii, które może wpływać na ich bilanse. Europejskie urzędy nadzoru finansowego planują opublikować ostateczne zalecenia dla Komisji Europejskiej w maju 2024 r., dotyczące ewentualnych zmian w unijnych ramach regulacyjnych dotyczących „greenwashingu”.

–  Wiele dużych firm chce się zaangażować w pomoc mniejszym podmiotom w przyspieszeniu zielonej transformacji, co było kluczowym tematem konferencji COP28 w 2023 r. W 2024 r. spodziewamy się większego skupienia decydentów na roli ram regulacyjnych w finansowaniu transformacji. Analiza ryzyka klimatycznego „Fit for 55″ w UE oceni zdolność systemu finansowego do wspierania zielonej transformacji gospodarek. Obecnie istnieje wiele utrudnień w zakresie finansowania projektów firm, które planują przejść na zielony model biznesowy, zwłaszcza w kontekście braku spójności terminologii w obszarze regulacyjnym – mówi Przemysław Szczygielski.

Ryzyko klimatyczne wyzwaniem dla ubezpieczycieli

Sektor ubezpieczeń na życie i emerytur stoi obecnie przed wieloma szansami i wyzwaniami. Jest to spowodowane połączeniem wyższych stóp procentowych i inflacji, a także znaczących zmian w systemach nadzoru ostrożnościowego (Solvency UK i Solvency II). Eksperci przewidują, że w nadchodzących latach przyspieszy tempo przenoszenia programów emerytalnych o zdefiniowanym świadczeniu (DB) do ubezpieczycieli. Ubezpieczyciele, wdrażając skuteczną kontrolę ryzyka, mogą wykorzystać te trendy do rozwoju innych obszarów, oferując klientom produkty bardziej dostosowane do ich potrzeb, co z kolei może przyczynić się do osiągnięcia lepszych wyników finansowych. Innym z czynników mających wpływ na branżę ubezpieczeniową będą zmiany klimatyczne, które wymagają od ubezpieczycieli aktywnego zarządzania i współpracy z klientami w zakresie wypłaty odszkodowań za konsekwencje gwałtownych zjawisk pogodowych. Jednymi z czynników mających wpływ na branżę ubezpieczeniową będą zmiany klimatyczne, które będą rzutować na poziom odszkodowań i które wymagają od ubezpieczycieli aktywnego zarządzania i współpracy z klientami.

Ubezpieczyciele muszą rozważyć działania, które pomogą ich klientom zrozumieć ten rodzaj ryzyka oraz radzenia sobie nim. Powinni również wziąć pod uwagę zastosowanie narzędzi i wiedzy specjalistycznej, które wykorzystują do zarządzania ryzykiem związanym z klimatem. Propozycją wartą rozważenia jest zapewnienie klientom informacji o klimacie oraz oferowanie im gamy produktów odpowiadających potrzebom konsumenckim dotyczących zrównoważonych inwestycji – zauważa Marcin Warszewski, lider praktyki ubezpieczeniowej oraz strategii klienta, Deloitte.

Z kolei otoczenie gospodarcze i regulacyjne może w 2024 r. stworzyć wiele możliwości rozwoju dla ubezpieczeń majątkowych. Natomiast, aby sprostać oczekiwaniom rynkowym, firmy powinny: wprowadzać innowacje (aby wyjść naprzeciw zmieniającym się potrzebom klientów); utrzymywać solidną dyscyplinę ubezpieczeniową polegającą na właściwej ocenie ryzyka i podejmowaniu rozsądnych decyzji dotyczących ceny i zakresu usługi; a także ocenić, w jaki sposób można wykorzystać korzyści, jakie niosą ze sobą zmiany regulacyjne.

Creotech Instruments w międzynarodowym projekcie MESEO, platforma HyperSat zyska nowe funkcjonalności

Creotech Instruments rozpoczął prace w projekcie MESEO, który ma na celu opracowanie, prototypowanie oraz demonstrację satelitarnego systemu obserwacji Ziemi nowej generacji wykorzystującego masowe przetwarzanie danych na satelicie. Zadaniem Creotech jest dostarczenie oraz integracja platformy satelitarnej HyperSat z teleskopem firmy Satlantis, o rozdzielczości mniejszej niż 1 m. Ponadto platforma będzie komunikować się z segmentem naziemnym dostarczanym przez lidera projektu, firmę GMV, a także z satelitarnym komputerem przetwarzania obrazu wykorzystującym algorytmy AI od spółki Ubotica. Dołączenie do grona międzynarodowych podmiotów w projekcie MESEO stanowi dla Creotech ważny element rozwoju autorskiej platformy HyperSat, która zostanie dostosowana do nowych wymagań i poszerzy funkcjonalność o przetwarzanie obrazu na orbicie z wykorzystaniem AI. Proces integracji platformy oraz wymiana wiedzy z partnerami pozwolą w przyszłości na rozwój produktów Spółki wykorzystujących zaawansowane algorytmy przetwarzania danych. W projekt MESEO zaangażowanych jest 9 partnerów z 7 różnych krajów, w tym hiszpański GMV (lider) i francuski Airbus, a także Ubotica, Resolvo, Satlantis, Sistema, Uniwersytet w Ferrarze i Sovity. Planowane zakończenie projektu nastąpi w listopadzie 2026 roku.

Rozwój i komercjalizacja autorskiej platformy HyperSat to kluczowy element strategii Creotech Instruments, której realizacja pozwoli Spółce na zajęcie pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w projektach obronnych i komercyjnych w UE. Pierwszy test orbitalny platformy HyperSat zostanie przeprowadzony jeszcze w 2024 roku w ramach misji EagleEye.

Włączenie Creotech Instruments do projektu MESEO to dla nas duża szansa na zdobycie unikalnej wiedzy z zakresu technologii przetwarzania danych z wykorzystaniem AI. Taką funkcjonalność w ramach projektu będzie musiała zaoferować nasza platforma satelitarna HyperSat, komunikująca się z komputerem przetwarzania obrazu firmy Ubotica. Podmiot ten kilka miesięcy temu ogłosił partnerstwo z IBM w zakresie uproszczenia procesu bezpiecznego i szybkiego wdrażania aplikacji AI na satelitach, a wśród swoich klientów wymienia m.in. Thales czy NASA. Zacieśnienie relacji biznesowych z konsorcjantami oraz możliwość zwiększenia funkcjonalności platformy HyperSat to dla nas najważniejsze aspekty współpracy w projekcie MESEO, w którym jesteśmy jedynym reprezentantem z Polski komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

MESEO (Multi-Mission Efficient and Secure High Capacity End-to-End Earth Observation) to inicjatywa mająca na celu poprawę wydajności i bezpieczeństwa w obserwacji Ziemi z kosmosu. Zajmuje się tworzeniem zaawansowanych systemów i technologii umożliwiających efektywne zbieranie, przetwarzanie i dystrybucję danych pozyskanych z satelitów obserwacyjnych. Projekt MESEO ma stanowić wsparcie wielu przyszłych misji kosmicznych poprzez zapewnienie wysokoprzepustowej i bezpiecznej komunikacji danych między satelitami a stacjami naziemnymi, co jest kluczowe dla monitorowania środowiska, zarządzania kryzysowego i innych zastosowań związanych z obserwacją Ziemi. Opracowany system ma być otwarty i skalowalny oraz umożliwiać zaawansowaną obróbkę zobrazowań wykorzystującą algorytmy AI bezpośrednio na satelicie.

GMV to hiszpańska firma technologiczna założona w 1984 roku. Specjalizuje się w rozwiązaniach dla sektora kosmicznego, cyberbezpieczeństwie i obronie. W branży kosmicznej, GMV rozwija zaawansowane systemy nawigacyjne, oprogramowanie satelitarne i technologie operacyjne, będąc kluczowym dostawcą dla agencji kosmicznych, w tym ESA i NASA. W 2022 roku przychody firmy przekroczyły 300 mln EUR. GMV posiada biura w 12 krajach w których zatrudnia łącznie ponad 3000 pracowników. GMV posiada również oddział w Polsce.

W projekcie MESEO będziemy odpowiadać za dostarczenie i integrację platformy HyperSat z teleskopem firmy Satlantis. Będzie to pierwsza integracja HyperSat z teleskopem optycznym o rozdzielczości lepszej niż 1 m. Segment naziemny, z którym będzie się komunikować system satelitarny, zostanie dostarczony przez lidera konsorcjum, czyli hiszpański podmiot GMV. Stworzenie prototypu otwartego, elastycznego, skalowalnego i wielozadaniowego systemu kompleksowej obserwacji Ziemi wykorzystującego masowe przetwarzanie danych jest głównym celem tego współfinansowanego przez UE projektu. Liczymy, że opracowany w ramach konsorcjum ekosystem współdziałających produktów będzie w przyszłości wpierać szereg misji kosmicznych dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Wzrost jakości usług i reaktywności czasowej nastąpi poprzez usprawnienie łańcucha obserwacji Ziemi na różnych jego poziomach. W szczególności dotyczy to redukcji danych na satelicie przy użyciu wydajnego komputera pokładowego i algorytmów AI. Dzięki temu zmniejszeniu będzie mogła ulec wymagana przepustowość komunikacji. Istotnym aspektem będzie również wprowadzenie szeregu usprawnień redukujących wymagania dla mocy elektrycznej pobieranej przez satelitę. Analiza usprawnień wydajnościowych skoncentruje się na wąskich gardłach, jakie występują na każdym etapie przetwarzania danych obserwacyjnych, zarówno na pokładzie, jak i na Ziemi. Prototyp MESEO zostanie zademonstrowany w zastosowaniach skoncentrowanych na monitorowaniu metanu i klasyfikacji upraw. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach programu Horyzont Europa, a jego budżet wynosi około 2,3 mln EUR.

HyperSat to pierwsza w Polsce platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów, która pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 kg do kilkudziesięciu kg o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej i w zgodzie z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku oraz dla misji PIAST. Celem spółki jest również wykorzystanie jej w strategicznych projektach obronnych na szczeblu krajowym i europejskim.

Wynajem długoterminowy aut i Rent a Car w Polsce w 2023 r. – dane PZWLP

Rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce utrzymuje solidną dynamikę rozwoju – wzrost 9% w 2023 roku.

2023 rok na rynku motoryzacyjnym, zarówno w Polsce, jak i całej Unii Europejskiej, okazał się czasem odbudowy po rekordowo niekorzystnym roku 2022, kiedy występowały znaczne problemy z dostępnością nowych samochodów, a ich ceny rosły w bardzo szybkim tempie. Z polskich autosalonów wyjechało w minionym roku o 13,2% nowych samochodów osobowych więcej niż w 2022 r. Dwucyfrowe wzrosty sprzedaży mogą cieszyć, ale należy pamiętać, że to również efekt tzw. niskiej bazy roku poprzedniego. Łączna liczba aut sprzedanych w naszym kraju w 2023 roku była wciąż dużo niższa niż w latach przed kryzysem gospodarczym i na rynku motoryzacyjnym, wywołanym pandemią Covid-19 i zakłóceniem dostaw półprzewodników. Nie ma jednak wątpliwości, że rynek stopniowo się odbudowuje i powraca do „normalności” – z dostępnością nowych samochodów dla większości marek nie ma już problemów, wzrost cen pojazdów powoli wyhamowuje, ponownie można liczyć na rabaty przy zakupie samochodów. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez PZWLP, rynek wynajmu długoterminowego utrzymał solidne tempo rozwoju, które w 2023 roku osiągnęło poziom 9% r/r. Warto zauważyć, że w wynajmie długoterminowym znalazło się co czwarte nowe auto osobowe nabywane w zeszłym roku przez firmy i przedsiębiorców w Polsce. Wysoką dynamikę wzrostu odnotował także rynek Rent a Car, który w zeszłym roku urósł o 12,3% r/r.

Dwucyfrowe tempo wzrostu sprzedaży nowych samochodów utrzymywało się przez cały miniony rok, a rynek motoryzacyjny odbudowywał się po rekordowo trudnym roku 2022, kiedy branża motoryzacyjna musiała zmagać się z kilkoma niespotykanymi wcześniej w historii problemami jednocześnie. Kryzys podażowy, a więc brak dostępności nowych aut lub czas oczekiwania na dostarczenie pojazdu wydłużony nawet do kilkunastu miesięcy, w połączeniu z bardzo dynamicznym wzrostem cen samochodów, spowodowały znaczące wyzwania na rynku. W 2022 roku sprzedaż nowych samochodów osobowych w Polsce była niższa nawet od pandemicznego, wypełnionego lockdownami roku 2020 (419 tys. aut w 2022 r. wobec 428 tys. aut w 2020 r.).

Poprawa sytuacji z dostępnością aut w 2023 roku nie mogła doprowadzić do innego efektu, niż odbicie rynku od historycznego dna, a w konsekwencji do imponujących wzrostów sprzedaży, szczególnie w porównaniu rok do roku.

Rynek motoryzacyjny odbudowuje się po kryzysie podażowym – do wolumenów sprzedaży sprzed kilku lat wciąż jednak bardzo daleko

W 2023 roku z polskich autosalonów wyjechało łącznie 475 tys. nowych samochodów osobowych, o 13,2% więcej niż w roku 2022. Tempo wzrostu znakomite, ale to w dużej mierze efekt niskiej bazy. Sam wolumen sprzedaży był bowiem wciąż dużo niższy od tego osiąganego w czasach przed kryzysem gospodarczym. Dla porównania, w roku 2019 łączna sprzedaż nowych aut w Polsce wyniosła ponad 555 tys., a w 2018 r. niewiele mniej, bo 532 tys. Wzrost sprzedaży nowych aut w naszym kraju był zbliżony do tego odnotowanego w całej UE.Polska vs UE - sprzedaż aut osobowych w 2023 r

Niezmiennie od wielu lat, za zdecydowaną większość sprzedanych w salonach w Polsce nowych samochodów odpowiadali klienci firmowi, którzy zakupili blisko ¾ (72,5%) pojazdów.Firmy vs osoby prywatne - sprzedaż aut w Polsce w 2023 r

Pozytywnym zjawiskiem, które warto odnotować w 2023 roku, jest stosunkowo niski poziom importu aut używanych zza granicy. Łącznie w zeszłym roku sprowadzono do Polski 737 tys. samochodów z tzw. drugiej ręki. W porównaniu z latami przed kryzysem (rok 2019 i wcześniej) nie jest to liczba duża, kilka lat temu do naszego kraju sprowadzano bowiem nawet ponad 900 tys. aut używanych rocznie. Wielkość importu była w 2023 roku co prawda większa, niż rok wcześniej (o 4,4% r/r), ale tempo tego wzrostu było znacznie mniejsze od wzrostu sprzedaży aut nowych. Należy pamiętać, że za import odpowiadają przede wszystkim klienci indywidualni i zgodnie z danymi IBRM Samar, w zeszłym roku w tej grupie klientów szybciej rosło zainteresowanie (wzrost sprzedaży) zakupem samochodów nowych, aniżeli używanych sprowadzanych zza granicy.Sprzedaż nowych aut vs import w Polsce w 2023

Wynajem długoterminowy wyróżnia się na tle rynku – stabilne wzrosty sprzedaży bez efektu niskiej bazy

Filarem sprzedaży nowych aut w Polsce w 2023 roku były firmy oraz przedsiębiorcy i to w ich przypadku dynamika wzrostu sprzedaży była największa, osiągając poziom 15,5% r/r. Podobnie do całego rynku motoryzacyjnego, tak wysoki wzrost to efekt niskiej bazy roku 2022. Co więcej, tempo wzrostu sprzedaży w poszczególnych formach finansowania samochodów do firm znacząco się różniło i było ściśle powiązane z poziomem sprzedaży w roku 2022, inaczej mówiąc, było tym większe, im bardziej dany rodzaj finansowania ucierpiał w wyniku kryzysu podażowego. W efekcie, najwyższą dynamikę wzrostu sprzedaży nowych aut, na poziomie 20,8% r/r, odnotowano w przypadku zakupu ze środków własnych, kredytu oraz klasycznego leasingu liczonych razem. Warto zauważyć, że w tych formach finansowania rok wcześniej (w 2022 r.) wystąpił z kolei najwyższy spadek sprzedaży -14% r/r.

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w przypadku wynajmu długoterminowego samochodów, który nawet w trudnych czasach gospodarczych cechuje w Polsce relatywnie duża odporność na zewnętrzne czynniki gospodarcze i zachowuje on stabilny (i nieustannie rosnący) poziom sprzedaży, nie podlegający dużym wahaniom.Wolumen sprzedaży w wynajmie długoterminowym w Polsce - 2021-2023

W roku 2023 sprzedaż w wynajmie długoterminowym w Polsce urosła o 1,9% r/r i co ważne baza porównawcza roku 2022, w przeciwieństwie do reszty rynku i konkurencyjnych rodzajów finansowania, nie była w tym przypadku niska. Odmiennie od całego rynku motoryzacyjnego i konkurencyjnych rozwiązań, w 2022 r. czyli okresie rekordowego spowolnienia w branży motoryzacyjnej, wynajem długoterminowy w naszym kraju odnotował również wzrost sprzedaży na poziomie 2,3% r/r, co wyróżniało go na tle rynku.Wynajem długoterminowy vs konkurencyjne finansowanie - sprzedaż 2022-2023

W wynajmie długoterminowym znalazł się co czwarty (24,8%) nowy samochód osobowy nabywany przez firmy i przedsiębiorców w Polsce w zeszłym roku, co oznacza że branża zakupiła na potrzeby oferowanych usług łącznie 85,5 tys. aut.Udział wynajmu długoterminowego - sprzedaż aut do firm w Polsce w 2023

Nieprzerwane od 2 lat wysokie tempo wzrostu

Opublikowane dane PZWLP potwierdzają, że wynajem długoterminowy samochodów w Polsce nieprzerwanie od kilku lat rozwija się w wysokim tempie. Pod względem najważniejszego dla tej branży wskaźnika, a więc łącznej liczby aut, rynek wynajmu długoterminowego odnotował w 2023 roku wzrost 9% r/r.Tempo wzrostu rynku wynajmu długoterminowego w Polsce - 2021-2023

Dynamika wzrostu rynku wynajmu długoterminowego samochodów Polsce utrzymuje się nieprzerwanie, już od lat, na dobrym, stabilnym poziomie, w ostatnich dwóch latach oscylującym wokół 9% – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Co warte podkreślenia, był to przecież bardzo trudny czas dla całej gospodarki, w tym również dla rynku motoryzacyjnego, który zmagał się z bezprecedensowymi, niekorzystnymi zjawiskami jak np. obniżona podaż nowych aut, czy duże wzrosty cen pojazdów. Branża wynajmu długoterminowego odróżnia się na tym tle i to w sposób bardzo wyraźny od reszty rynku motoryzacyjnego i konkurencyjnych form finansowania. Liczba aut znajdujących się na polskim rynku w wynajmie długoterminowym konsekwentnie i szybko rośnie, można powiedzieć, że niezależnie od czynników makroekonomicznych. Usługa ta stanowi coraz ważniejszą część rynku motoryzacyjnego w naszym kraju, stając się jedną z najważniejszych form finansowania samochodów. Jeszcze dekadę temu świadomość wynajmu długoterminowego w Polsce nie była duża, korzystały z niego głównie duże korporacje. Dzisiaj wynajem długoterminowy jest już coraz lepiej wykorzystywany nawet wśród najmniejszych przedsiębiorców w Polsce, którzy stanowią coraz większą grupę klientów naszej branży.   

Diesle w odwrocie, najszybciej rośnie udział aut z ekologicznymi napędami

Dane PZWLP na koniec 2023 roku jednoznacznie wskazują, że transformacja ekologiczna napędów stosowanych w autach w wynajmie długoterminowym bardzo szybko postępuje. Bezdyskusyjnie dominujące niegdyś samochody z silnikami Diesla, na koniec roku stanowiły już tylko 1/3 pojazdów (34%), a ich udział w łącznej flocie zmniejszył się w ciągu jednego roku o 5,3 p.p. Większość, bo 54,7% stanowią auta napędzane silnikami benzynowymi, których odsetek urósł na przestrzeni roku o 1,7 p.p. Ciekawostką z jednej strony, a z drugiej namacalnym dowodem na dokonującą się szybko transformację napędów, jest największy wzrost udziału w łącznej flocie w wynajmie długoterminowym samochodów wyposażonych w ekologiczne jednostki napędowe, a więc wszelkiego typu hybryd i samochodów w pełni elektrycznych. Odsetek tego typu pojazdów zwiększył w ciągu roku o 3,6 p.p. i obecnie stanowią one 11,3% ogółu. Co więcej, auta w pełni elektryczne (BEV) stanowiły na koniec grudnia 2023 r. już 2,3% łącznej floty, a ich udział w ciągu roku niemalże się podwoił (z poziomu 1,2% na koniec roku 2022). Szybki wzrost udziału elektryków to przede wszystkim efekt rządowego programu dopłat „Mój Elektryk”, ale również spadających cen aut tego typu oraz coraz lepiej rozwiniętej infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych w naszym kraju.Rodzaje napędów w autach w wynajmie długoterminowym w Polsce na koniec 2023

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w czwartym kwartale 2023 roku była o 7% i 9,7 g/km niższa niż rok wcześniej i wyniosła 128,2 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 131,2 g/km i była niższa o 2,7% i 3,7 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2022.Emisje CO2 - nowe auta w wynajmie długoterminowym w IV kw. 2023

W liczącej na koniec 2023 roku blisko 266 tys. aut flocie firm PZWLP w wynajmie długoterminowym, do najpopularniejszych i najliczniej występujących samochodów należały: Skoda Octavia, Toyota Corolla, Volkswagen Golf i Hyundai i30.

Branża Rent a Car przyśpiesza – wzrost 12,3% w 2023 roku

Dane PZWLP na koniec roku 2023 wskazują na rosnącą dynamikę rozwoju rynku Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) w Polsce. Na koniec czwartego kwartału minionego roku tempo wzrostu branży Rent a Car wyniosło 12,3% r/r, co oznacza, że rośnie już drugi kwartał z rzędu i jest obecnie najwyższe od półtora roku.

Tempo wzrostu rynku Rent a Car w Polsce - 2021-2023

Rok 2023 nie był łatwym okresem dla branży wypożyczalni samochodów, która zmagała się ze spadkiem popytu. Ten spadek był wynikiem inflacji oraz ogólnej sytuacji gospodarczej, wpływającej negatywnie zarówno na klientów indywidualnych, jak i biznesowych – wyjaśnia Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Po okresie około roku wolniejszego rozwoju, obserwujemy jednak pozytywne zmiany. Rosnąca przez dwa kolejne kwartały i osiągająca dwucyfrowe wartości dynamika wzrostu jest obiecującym sygnałem. Może to oznaczać, że najtrudniejszy czas, spowodowany zakłóceniami gospodarczymi, mamy już za sobą. Choć na jednoznaczną prognozę poprawy w 2024 roku jest jeszcze za wcześnie, wszystko wskazuje na to, że branża wypożyczalni samochodów może znów doświadczać szybszego wzrostu.

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 8 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec grudnia 2023 roku prawie 21 tys. aut.

 * – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car

oraz Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Ustępstwa KE. Protesty rolników przynoszą efekt

Komisja Europejska w odpowiedzi na protesty europejskich rolników wycofuje się z projektu zakładającego ograniczenie stosowania pestycydów w rolnictwie w UE, a także wprowadza odstępstwa od niektórych przepisów Wspólnej Polityki Rolnej.

Odstępstwo ogłoszone przez KE 1 lutego b.r. dotyczy tzw. utrzymania obszarów nieprodukcyjnych. Ta decyzja ma swoje dobre i złe strony. Dobra jest taka, że KE wysyła sygnał do rolników, że słucha i rozumie ich argumenty, a zła – że utwierdza rolników w przekonaniu, że protesty i blokady pozwalają osiągać cele, które często służą krótkowzrocznie tylko niektórym grupom producentów rolnych, a kosztują w dłuższej perspektywie całe społeczeństwo.

Według przepisów Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) rolnicy, aby otrzymać dopłaty z UE, muszą spełniać dziewięć standardów (określanych jako GAEC, co jest skrótem od „good agricultural and environmental conditions”) odnoszących się do kwestii klimatycznych i środowiskowych. Niedostosowanie się do nich może skutkować zmniejszeniem kwoty płatności.

Zgodnie ze standardem GAEC 8 rolnicy mają obowiązek m.in. przeznaczenia co najmniej 4 proc. gruntów ornych na obszary i elementy nieprodukcyjne, w tym ugorowane. Zwolnieni z tego warunku są rolnicy posiadający poniżej 10 ha gruntów ornych. W tym miejscu warto uzmysłowić sobie, że w Polsce powierzchnię mniejsza niż 1 ha ma prawie 1 milion polskich gospodarstw rolnych (czyli 74%)!

Teraz jednak Komisja Europejska zaproponowała, aby na bieżący rok wprowadzić możliwość derogacji od tych przepisów dla wszystkich rolników, co stanowi pierwszą konkretną odpowiedź polityczną mającą na celu rozwiązanie problemów związanych z dochodami rolników. Według propozycji Komisji aby spełnić wymóg GAEC 8, rolnicy nie będą musieli koniecznie utrzymywać gruntów ugorowanych lub ogólnie nieproduktywnych na 4 proc. powierzchni gruntów ornych, ale wystarczy, jeśli będą uprawiali rośliny wiążące azot (takie jak soczewica czy groch) i/lub międzyplony na 7 proc. areału swoich gruntów ornych.

Rozwiązanie to jest zatem nadal zgodne z ambicjami klimatycznymi WPR, bowiem stosowanie roślin wiążących azot i międzyplonów (uprawy siane pomiędzy dwiema uprawami głównymi, które mogą służyć jako pasza dla zwierząt lub zielony nawóz) przynosi szereg korzyści środowiskowych dla zdrowia gleby, w tym dla różnorodności biologicznej gleby i ograniczenia wymywania składników odżywczych.

Wydaje się, że decyzja KE jest przemyślanym sygnałem wysłanym do protestujących rolników, z podkreśleniem przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, że rolnictwo stanowi podstawę bezpieczeństwa żywnościowego UE, a budżet WPR o wartości 386,7 mld euro (33,1% budżetu UE) pomaga ustabilizować dochody europejskich rolników, nagradzając jednocześnie ich wysiłki na rzecz klimatu i zrównoważonego rozwoju.

To odstępstwo może trochę uspokoić nastroje protestujących od kilku tygodni w kilku krajach Unii rolników, ale wszystko wskazuje na to, że ich nie zatrzyma. Rozwiązanie bowiem nie spełnia w pełni postulatów rolników, którzy oczekują pełnej decyzyjności co do wyboru uprawianych roślin, a poza tym agenda rolniczych protestów zawiera wiele innych elementów. Rolnicy domagają się m.in. przywrócenia ograniczeń w handlu z Ukrainą i renegocjacji całego Europejskiego Zielonego Ładu. W chwili, kiedy piszę ten tekst, jedna z polskich organizacji rolniczych zapowiada ogólnopolski strajk generalny, połączony z blokadami dróg i przejść granicznych właśnie z tego powodu.

W sytuacji, kiedy rolnicy przekonują się, że dzięki protestom uzyskują moc sprawczą i że ta moc rośnie znacząco dzięki zjednoczeniu się w protestach w skali kilku krajów europejskich, nieprzemyślane ustępstwa mogą tylko pobudzać apetyt na uzyskanie kolejnych „zdobyczy”, niekoniecznie służących samym rolnikom w dłuższej perspektywie i nie służących ogółowi społeczeństwa.

Słuchając od pewnego czasu wypowiedzi przedstawicieli organizacji rolniczych, rolników i niektórych polityków odnoszę wrażenie, że brakuje zrozumienia dla istoty założeń Europejskiego Zielonego Ładu i ich znaczenia dla przyszłości naszej planety, w tym rolnictwa, a przeważa zwykła obawa przed nowym, nieznanym – umiejętnie podsycana i wykorzystywana przez niektórych do osiągania swoich celów przez awantury i kryzysy.

Trwająca już kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego nie sprzyja, niestety, racjonalnej debacie na temat aktualnych problemów i nadchodzących wyzwań stojących przed rolnictwem europejskim, takich jak: wzrost kosztów produkcji, duże wahania cen płodów rolnych, napływ tanich produktów rolnych z Ukrainy, zmiana klimatu.

Często obserwujemy w dyskusji skrajne postawy, podczas gdy potrzebujemy rzetelnego dialogu, aby przy nakładających się na siebie kryzysach wypracować mądrą strategię, właśnie z wykorzystaniem założeń Europejskiego Zielonego Ładu, którego celem nie jest przecież bezmyślna redukcja produkcji, a zmiana podejścia i mądra transformacja rolnictwa, pozwalająca nadal zapewniać Europie bezpieczeństwo żywnościowe, przy jednoczesnym ograniczeniu jego wpływu na środowisko naturalne i na bezsprzecznie zmieniający się klimat. Potrzebne jest zrozumienie, że rolnictwo nie musi być problemem, a skutecznym rozwiązaniem dla kryzysu klimatycznego, ponieważ może sekwestrować duże ilości gazów cieplarnianych.

Miejmy nadzieję, że  zainicjowany przez Przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen w styczniu tego roku dialog strategiczny na temat przyszłości unijnego rolnictwa uspokoi i uporządkuje debatę. Dialog ma skupiać kluczowe zainteresowane strony z całego łańcucha rolno-spożywczego, w tym rolników, spółdzielnie, przedsiębiorstwa rolno-spożywcze i społeczności wiejskie, a także organizacje pozarządowe, przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, instytucje finansowe i środowiska akademickie. Zadaniem nowego forum ma być kształtowanie wspólnej wizji przyszłości rolnictwa i systemu żywnościowego UE.

Grzegorz Brodziak, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich