Carlson Investments przejął kanadyjski fintech Paymiq

Carlson Investments S.A., notowana na NewConnect grupa inwestycyjna, nabyła i wykonała opcję kupna 100% udziałów w Paymiq Financial Group Ltd. Kanadyjski start-up tworzy narzędzia do zarządzania codziennymi finansami dla osób fizycznych i firm. Ostateczna wartość transakcji wyniosła 2,6 mln zł. Jednocześnie spółka zakończyła emisję akcji, z której pozyskała 5,9 mln zł.

Carlson Investments S.A. nabył za 2,5 mln zł opcję na zakup 100% udziałów w Paymiq Financial Group Ltd. Dotychczas opcja przysługiwała Bouchard et Cie SA w zamian za pokrycie wszystkich kosztów utworzenia Paymiq Financial Group, jak również ubiegania się przez spółkę o licencję na prowadzenie działalności w zakresie usług pieniężnych (MSB) w FINTRAC oraz finasowanie firmy, aż do osiągnięcia przez nią etapu pełnej operacyjności. Bouchard et Cie jest jednym z akcjonariuszy Carlson Investments, posiada akcje dające ponad 15% udziału w głosach na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. Carlson Investments S.A. jednocześnie wykonał opcję kupna, płacąc 20 tys. euro za 100% udziałów w Paymiq Financial Group.

– Paymiq został sfinansowany przez Bouchard et Cie w okresie kiedy Carlson Investments  był w trakcie tworzenia. W dalszym etapie uzyskiwała koncesję, co uniemożliwiało formalne zmiany, więc Bouchard et Cie finansował podmiot do czasu uzyskania stanu operacyjności. W ramach transakcji defacto zwróciliśmy koszty stworzenia Paymiq. Naszym celem jest dynamiczny rozwój tego projektu. – powiedział Aleksander Gruszczyński, prezes zarządu Carlson Investments S.A.

Carlson Investments wykonał przysługujące mu prawo i nabył wszystkie udziały w Paymiq Financial Group Ltd od Maksima Naruty, który odpowiadał za dotychczasowy rozwój spółki oraz proces uzyskania licencji.

Paymiq jest kanadyjskim fintechem na wczesnym etapie rozwoju. Firma tworzący narzędzia do zarządzania codziennymi finansami dla osób fizycznych oraz firm w zakresie rachunków płatniczych, bankowości mobilnej, płatności SWIFT, płatności SEPA oraz funkcjonalnej platformy wymiany walut. Aktualnie startup jest na etapie opracowywania infrastruktury operacyjnej, nawiązywania relacji z SWIFT oraz przygotowywania się do osiągnięcia pełnej operacyjności.

Nabycie udziałów Paymiq to element realizacji strategii biznesowej funduszu. To kolejna spółka z obszaru FinTech w naszym portfelu inwestycyjnym. Inwestycja w Paymiq zapewnieni nam stopniowe wchodzenie na szybko rozwijający się rynek fintech na całym świecie, a w szczególności na rynku północnoamerykańskim. – dodał Aleksander Gruszczyński.

W portfelu Carlson Investments, poza Paymiq, znajduje się spółka FinTech Helvexia PTE. Ltd. Natomiast fundusz Carlson ASI EVIG ALFA wspiera m.in. epeer oraz MMPay.

Transakcja została sfinansowana dzięki emisji akcji serii S o wartości 5,9 mln zł. Środki pozyskane od inwestorów zostaną przeznaczone na inwestycje w kolejne projekt z branż FinTech, MedTech i CleanTech.

W I półroczu 2021 r. inwestycje w sektorze nieruchomości w Polsce stanowiły ponad połowę całkowitego wolumenu transakcji w Europie Środkowo-Wschodniej

Obecna sytuacja spowodowana pandemią ma duży wpływ na perspektywę tworzenia portfela kredytowego oraz skłonność do finansowania inwestycji na rynku nieruchomości. W porównaniu do wyników zeszłorocznego badania, można zaobserwować nie tylko ciągłe zainteresowanie finansowaniem projektów ze stabilnymi przepływami, ale również większą skłonność banków w regionie Europy Środkowo-Wschodniej do finansowania nowych inwestycji nieruchomościowych – wynika z raportu KPMG pt. „Property Lending Barometer”.

W tegorocznej edycji globalnego badania KPMG wzięło udział ponad 40 respondentów reprezentujących instytucje finansowe z 11 krajów Europy, w tym z Polski. Ankietowani odpowiadali na pytania dotyczące m.in. poziomu kredytów z utratą wartości, znaczenia finansowania nieruchomości w strategii banku, średnich wielkości kredytów oraz preferowanych klas aktywów. Tegoroczna edycja badania zawierała także nowy element oceny przez deweloperów na poszczególnych rynkach stawianych warunków w finansowaniu projektów nieruchomościowych.

Jak wynika z badania KPMG oceniającego skłonność banków w Europie Środkowo-Wschodniej do finansowania inwestycji nieruchomościowych – kredyty na finansowanie nieruchomości w 2021 r. zyskały na znaczeniu. Rozwój rynku nieruchomości, inwestycje i finansowanie dla sektora ucierpiały z powodu wpływu pandemii COVID-19 na gospodarkę. Sytuacja zaczyna jednak powoli wracać do normy, ale nie można jeszcze nazwać jej dobrą. Z jednej strony w 2021 r. pogarsza się stan portfeli kredytowych na nieruchomości, a z drugiej stopniowo poprawiają się warunki rynkowe. Co więcej, trudniejsze czasy oznaczają, że instytucje kredytowe w regionie CEE są w stanie dokonać wyboru i selekcji projektów i inwestycji, którym mogą udzielać kredytów na bardziej rygorystycznych warunkach.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2021 r. łączny wolumen inwestycji na rynku nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej wyniósł 4,9 mld euro. Inwestycje w Polsce stanowiły ponad połowę (53%) całkowitego wolumenu transakcji regionalnych, w Czechach i na Węgrzech wyniósł on odpowiednio 18% i 13% – łącznie te trzy kraje stanowiły 80% całkowitych inwestycji na rynku nieruchomości w CEE.

Polska jest nadal uważana za bardzo atrakcyjny rynek dla inwestorów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Wybuch pandemii COVID-19 spowodował pewne zawirowania na rynku nieruchomości, jednak szybkie ożywienie gospodarki zaowocowało znacznym wzrostem PKB w drugim kwartale 2021 r. o ponad 10%. Znaczny wzrost liczby transakcji na rynku nieruchomości w ostatnich miesiącach, wejście do Polski nowych inwestorów i przyciągnięcie kapitału przez nowe sektory, takie jak Private Rental Sector, utwierdza nas w przekonaniu, że Polska jest stale uznawana za rynek godny zaufania, o stabilnych warunkach finansowych – mówi Katarzyna Nosal-Gorzeń, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora budownictwa i nieruchomości w KPMG w Polsce.

Finansowanie inwestycji mieszkaniowych wyprzedza finansowanie inwestycji w nieruchomości przemysłowo-magazynowe

Zdaniem respondentów badania, ponad rok po wybuchu pandemii COVID-19 finansowanie inwestycji mieszkaniowych stało się najbardziej atrakcyjnym obszarem dla większości banków w regionie CEE. Na kolejnym miejscu, po spadku względem poprzedniego roku znalazło się finansowanie segmentu nieruchomości przemysłowo-magazynowych, które w trakcie pandemii wyprzedziły segment nieruchomości biurowych.

Wpływ danych makroekonomicznych, w szczególności odczytów inflacji wzbudza istotne obawy na rynku, jeśli chodzi o warunki finansowania w przyszłości. Obecny boom na rynku mieszkaniowym w Polsce to wynik istniejących braków lokali mieszkaniowych, inwestowania w mieszkania na wynajem przez osoby fizyczne, dla których nadal stopy zwrotu są atrakcyjne. Obecnie wielu inwestorów przyciąga Private Rental Sector w Polsce, a tu znaczenie kapitału własnego dla finansowanie okresu budowy ma istotne znaczenie w rozmowach w pozyskiwaniu finansowania– mówi Katarzyna Nosal-Gorzeń, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora budownictwa i nieruchomości w KPMG w Polsce.

W poprzedniej edycji badania inwestycje przemysłowo-magazynowe znalazły się na szczycie listy najchętniej finansowanych inwestycji w sektorze nieruchomości, kiedy to w okresie lockdownu konsumenci zamiast odwiedzać centra handlowe, otrzymywali wszystkie możliwe produkty z dostawą do domu. Otwarte pozostaje pytanie, czy ostatnie trendy, takie jak praca zdalna, częściowe zastąpienie zakupów stacjonarnych zakupami internetowymi, staną się już regularnymi nawykami mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej.

Powrót optymizmu

Nastroje na giełdach ponownie są dobre. Wszystko za sprawą słabnącego ryzyka związanego z wirusem omikron. Tryb risk-on na globalnych parkietach jest wspierany również informacjami, że Pekin będzie prowadził politykę luzowania w celu wsparcia słabnącej gospodarki chińskiej. Dzisiejsza sesja w Azji zakończyła się w większości przypadków wzrostami głównych benchmarków. Na Wall Street widać dynamiczne odbicie, szczególnie na przemysłowym Dow Jones, który zyskał 1,87 proc.

Wg najnowszych doniesień Chiny planują obniżyć stopę rezerw obowiązkowych dla banków aby wspomóc realną gospodarkę i małe firmy. Premier Li nie sprecyzował terminu obniżki stóp, jednak to wystarczyło, żeby na globalnych parkietach zadominowała zieleń.

Premier Chin chce kontynuować ostrożną politykę monetarną, utrzymywać płynność na rozsądnym poziomie. Chce uwzględnić potrzeby podmiotów rynkowych. Przynajmniej takie deklaracje padły podczas spotkania Li z szefową Międzynarodowego Funduszu Walutowego – Kristaliną Georgievą. Wskaźniki gospodarcze w Państwie Środka pozostają słabe, w szczególności sprzedaż mieszkań – spadek o ok. 20 proc. r/r.

Oczywiście ponownie w centrum zainteresowania znalazł się deweloper Evergrande, który rozpoczął bolesną ale oczekiwaną restrukturyzację długu. W piątek przedstawiciele firmy powiedzieli, że „nie ma gwarancji, że grupa będzie miała wystarczające fundusze aby kontynuować wypełnianie swoich zobowiązań finansowych”. Władze Chin uważają, że problemy Evergrande wynikają ze złego zarządzania i „lekkomyślnej” ekspansji firmy. Zamierzają odizolować ryzyko finansowe Evergrande aby zapobiec rozprzestrzenianiu się problemów na całą gospodarkę. Z punktu widzenia decydentów najważniejsze jest zapewnienie stabilności finansowej.

Więcej szczegółów działań rządu zostanie ogłoszona na najbliższym Centraln Economic Work Conference. Rynek oczekuje oświadczeń na kilku frontach polityki, w tym polityki w zakresie własności i technologii, bezpieczeństwa narodowego i tak zwanego „wspólnego dobrobytu”.
Wszystko wskazuje na ten moment, że korekta na Wall Street zakończyła się i rynek przechodzi w kolejną fazę wzrostową. Technologiczny indeks wyrysował na wykresie formację podwójnego dnia. Podobnego układu można się doszukać również na SP500.

Dziś w nocy RBA wsparł dolara australijskiego. Bank centralny podjął decyzję i nie zmienił poziomu kluczowej stopy procentowej. Taki ruch, a właściwie brak jego był szeroko oczekiwany przez rynek. Prezes RBA jednak powiedział, że decyzja w sprawie programu skupu aktywów ma zapaść w lutym. To krok w kierunki odejścia od ekspansywnej polityki monetarnej. Wydźwięk był odebrany jako bardziej jastrzębi, stąd też widoczne umocnienie AUD. Dodatkowo w łagodnym tonie wyraził się na temat ryzyk związanych z Omikronem. Para walutowa AUDUSD kontynuuje dynamiczne odbicie od wsparcia horyzontalnego zlokalizowanego na okrągłym poziomie 0,70.

W oczekiwaniu na środową decyzję RPP złoty w takim otoczeniu pozostaje nieco uzależniony od zmian na rynkach bazowych. Rynek niezmiennie oczekuje kontynuacji zacieśniania polityki pieniężnej. W listopadzie inflacja CPI w Polsce sięgnęła 7,7 proc. r/r – wynika z wstępnego szacunku GUS. Silny wpływ na odczyt miały ceny nośników energii, które zdaniem GUS drożały o 13,4 m/m. Widzimy, że ceny ropy naftowej mocno napędziły inflację, co jednak daje pewną nadzieję na niższą dynamikę w grudniu, kiedy zostanie uwzględniona przecena surowca na rynkach światowych. Jednocześnie żywność zdrożała o 6,4 proc., co podbija wskaźnik bazowy. EUR/PLN jest na poziomie 4,5950 i testuje linię trendu wzrostowego, poprowadzoną przez minima z czerwca oraz września tego roku. Przełamanie jej otworzy drogę na niższe poziomy (4,56).

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

O 28,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Kolejny dodatni odczyt Indeksu jest nadal wysoki i wynosi 28,1%. Wartość Indeksu oznacza, że w listopadzie 2021 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 28,1% w porównaniu do listopada 2020 r.

W listopadzie 2021 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,08 tys. potencjalnych kredytobiorców, w porównaniu do 31,71 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o +13,8%. Jednak w porównaniu do października br. było ich mniej o 7,4%. Średnia wartość wnioskowanego kredytu w listopadzie br. wyniosła prawie 338 tys. zł i była wyższa o 12,6% w relacji do wartości z listopada 2020 r.

– Na wartość Indeksu pozytywnie wpłynął przede wszystkim wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu mieszkaniowego, która po raz kolejny odnotowała historyczny rekord. W listopadzie 2021 r. średnia kwota wnioskowanego kredytu była o 37,74 tys. zł wyższa niż rok temu. Tak wysoka średnia wartość – 337 915 zł jest bezpośrednio wynikiem coraz wyższych cen nieruchomości.

Na wartość Indeksu pozytywnie wpłynął również wzrost liczby wnioskodawców. W porównaniu do listopada 2020 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało o 4 369 osób więcej. Należy pamiętać, że w listopadzie ub.r., druga fala koronawirusa mogła negatywnie wpłynąć na liczbę osób składających wniosek o kredyt mieszkaniowy. Analizując obecną wartość Indeksu należy zaznaczyć, że w listopadzie ub.r. odnotowaliśmy ujemny (-4,5%) odczyt Indeksu, po dwóch dodatnich z września i października 2020 r. Począwszy od listopada zeszłego roku wartość Indeksu była już zawsze dodatnia – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Pomimo nadal dużego optymizmu panującego na rynku kredytów mieszkaniowych, należy zwrócić uwagę, że od szczytu w marcu br. mamy comiesięczny spadek liczby wnioskodawców w ujęciu m/m. Popyt w ujęciu liczby osób wnioskujących o kredyt traci więc zdecydowanie na impecie. Tym, co nadal utrzymuje wysoki odczyt Indeksu, jest przede wszystkim średnia kwota wnioskowanego kredytu, która w ujęciu m/m rośnie już praktycznie nieprzerwanie (z wyjątkiem stycznia 2021), od 17 miesięcy, czyli od czerwca 2020 r. W przypadku stabilizacji lub spadku cen na rynku nieruchomości średnia wartość wnioskowanego kredytu przestanie rosnąć, co przy spadku liczby wnioskodawców spowodowałoby spadek wartości Indeksu.

W październiku doszedł jeszcze jeden negatywny czynnik, który w mojej opinii w sposób istotny może ochłodzić popyt na kredyty mieszkaniowe, a jest nim podwyżka stóp procentowych. Uważam, że jest to dopiero początek serii podwyżek. Wyższe stopy procentowe spowodują wyższą ratę odsetkową, a tym samym negatywnie wpłyną na zdolność kredytową potencjalnego kredytobiorcy. Dwie podwyżki stóp procentowych zwiększyły wysokość raty o około 16-18% obniżając zdolność kredytową. Kolejne miesiące będą więc bardzo ciekawe na rynku kredytów mieszkaniowych. Należy pamiętać, że ewentualny spadek popytu na kredyty mieszkaniowe znajdzie swoje odzwierciedlenie w akcji kredytowej po około 2 miesiącach – dodaje prof. Rogowski.

wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

Metodyka indeksu:

Wskaźnik BIK Indeks – PKM obliczany jest w przeliczeniu na dzień roboczy po wyłączeniu zapytań o kredyty mieszkaniowe na kwoty przekraczające 1 mln zł oraz zapytań o tego samego klienta w kolejnych 90 dniach. Metodyka indeksu została opracowana przez Biuro Informacji Kredytowej we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH. Indeks publikowany jest co miesiąc.

Przyspieszył przyrost zaległości przedsiębiorstw, jest ich już niemal 38,5 mld zł

Przeterminowane o min. 30 dni zobowiązania przedsiębiorstw wyniosły na koniec września 38,5 mld zł, wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK. W ciągu roku wzrosły o 4,1 mld zł, czyli o 12 proc. To dużo biorąc pod uwagę, że przed pandemią roczne zmiany wynosiły ok. 9 proc. Najbardziej podwyższyły się zaległości sektorów: obsługa rynku nieruchomości, budownictwo, przemysł i rolnictwo.Sektory z największymi zaległościami

Zaległości firm wobec banków i instytucji finansowych oraz kontrahentów na koniec trzeciego kwartału doszły do 38,5 mld zł. Tylko w trzecim kwartale podwyższyły się o 1,3 mld zł. – Dynamika wzrostu na poziomie 12 proc. pokazuje, że pandemia odcisnęła swoje piętno na biznesie. Wcześniej w skali roku zaległości zwiększały się co najwyżej o 9 proc. Przez rok kwota urosła o 4,1 mld zł, a dla porównania w pierwszym półroczu pandemii o 1,2 mld zł – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Faktem jest, że samych przedsiębiorstw niesolidnych płatników przybywa znacznie mniej. Ich liczba od roku waha się między 320 a 326 tys., a obecnie uwzględniając aktywne, zawieszone i zamknięte jest to 324 tys. podmiotów. Dla porównania przez pierwsze 6 miesięcy pandemii przybyło prawie 6 tys. podmiotów z kłopotami w regulowaniu zobowiązań. Odsetek firm, które nie płacą wynosi obecnie 5,7 proc. wobec 5,9 proc. na koniec września zeszłego roku. Dane te biorą pod uwagę nierzetelnych dłużników zgłoszonych do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz opóźniających raty kredytów na co najmniej 500 zł, przez ponad 30 dni.

– Opóźnione płatności nie rozprzestrzeniają się więc gwałtownie, pogłębiają się jednak problemy w firmach, które już komuś nie zapłaciły. Dlatego ryzyko współpracy z przedsiębiorstwami, które mają jakiekolwiek kłopoty jest dziś wyższe niż przed pojawieniem się COVID-19 – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Wiele firm wciąż żyje w cieniu pandemii

Przedsiębiorcy powinni mieć świadomość, że jednej trzeciej MŚP wciąż nie udało się odbudować obrotów do poziomu osiąganego przed pandemią. I co gorsza nie widzą one przed sobą ku temu szczególnych perspektyw. Co trzecia z tych firm nie wie, kiedy uda im się przywrócić sprzedaż, a co szósta (17 proc.) nie daje sobie już na to żadnych szans. Niewiele mniej mówi, że stanie się to najwcześniej za 2-3 lata. O funkcjonowaniu w napięciu z powodu panującej niepewności częściej słychać ze strony przedstawicieli transportu i budownictwa.

– Dlatego, mimo że z cyklicznie realizowanych dla nas badań MŚP wynika, że na odbiorców opóźniających regulowanie zobowiązań przez ponad dwa miesiące skarży się dziś mniej, bo 32 proc. mikro, małych i średnich firm, wobec 39 proc. na początku roku, to trudno mówić o poprawie jakości rozliczeń B2B. Z jednej strony biznes rzadziej trafia na niesolidnych płatników, ale z drugiej relacje z nieterminowo płacącymi przedsiębiorstwami są dziś obarczone ryzykiem większych strat – zauważa Sławomir Grzelczak.

Dwucyfrowe zaległości również w kluczowych sektorach

Przy ogólnej zmianie kwot zaległości firm wobec dostawców i banków o 12 proc. w skali roku, najbardziej, o ponad 130 proc. podwyższyły się przeterminowane zobowiązania w sektorze Wytwarzanie i zaopatrywanie w energię, gaz, gorącą wodę (do 0,12 mld zł). Nadal jest to jednak sektor z najniższymi długami wśród 18 analizowanych branż.

O niemal jedną trzecią zwiększyły się przeterminowane zobowiązania sektora Obsługa rynku nieruchomości, z 1,66 mld zł do 2,15 mld zł. Po tej zmianie firmy z tego obszaru gospodarki (pośrednictwo sprzedaży, zarządzanie na zlecenie, wynajem i zarządzanie nieruchomościami własnymi lub dzierżawionymi) to obecnie, w statystykach Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK, piąty na liście sektorów z największą kwotą zaległości.

Od końca września 2020 do końca września 2021 r., przeterminowane zobowiązania znacząco podwyższyły się również w Budownictwie – o 16 proc., do 6,1 mld zł, w Rolnictwie o 16 proc., do 0,68 mld zł i w Przemyśle – o 15 proc., do 6,9 mld zł. W granicach 10-11 proc. wzrosły zaległości Działalności naukowej i technicznej, którą reprezentują m.in. biura rachunkowe, kancelarie prawne, firmy badawcze, prowadzące działalność fotograficzną, firmy PR i reklamowe oraz Działalności w zakresie usług administrowania i działalności wspierającej, w której zaklasyfikowana jest m.in. turystyka czy pośrednictwo pracy. W pierwszym przypadku nieopłacane zobowiązania doszły do 2 mld zł, a w drugim wynoszą 0,81 mld zł.

Zaległości firm

Sektor z najwyższymi zaległościami wobec dostawców, banków oraz innych instytucji finansowych, czyli Handel zwiększył długi o 9 proc., w rezultacie ma ich obecnie 8,8 mld zł. Uwagę zwraca szybsze tempo przyrostu zaległości handlu hurtowego – 12 proc. niż detalicznego – 6 proc.

– Jednocześnie śmiało można powiedzieć, że pozytywnie zaskoczył Transport, zwykle w czołówce pogłębiających problemy finansowe. Tym razem odnotował tylko 4-proc. zmianę i ma aktualnie 2,3 mld zł zaległości. Zakwaterowanie i gastronomia, po których można było się spodziewać zdecydowanie gorszych wyników, podwyższył przeterminowane zobowiązania o 6 proc., do 1,8 mld zł. Kultura i rozrywka o 8 proc. do 176 mln zł – wylicza Sławomir Grzelczak.

Z 18 analizowanych sektorów (wg klasyfikacji PKD) nieznacznie obniżyła się wartość niepłaconych zobowiązań jedynie w edukacji, choć w warunkach pandemii z pewnością nie jest jej łatwo działać.

Liczba aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm – niesolidnych płatników zwiększyła się przez 12 miesięcy o 1 proc., z 320,5 do 324 tys. Z uwagi na nowo zarejestrowane w tym okresie przedsiębiorstwa cała pula firm wzrosła i koniec końców odsetek niesolidnych płatników spadł z 5,9 proc. do 5,7 proc. Mniejszy udziału niesolidnych płatników wśród aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm dotyczy niemal wszystkich branż. W transporcie, gdzie jest najwyższy, zmienił się z 9,1 na 8,9 proc. Znacząco, bo o 0,5 p.p., do 5,8 proc. obniżył się w ciągu roku w branży Zakwaterowanie i gastronomia.

Dane z MS: Rośnie liczba skazanych za zniesławienia i znieważenia. Wzrosty r/r wynoszą ok. 90%

Resort sprawiedliwości informuje, że w pierwszym półroczu br. skazano w I instancji więcej osób za zniesławienie i za znieważenie niż w analogicznym okresie ub.r. Różnice wyniosły odpowiednio blisko 90% i aż 93%.  Z danych wynika również, że za tego typu przestępstwa sądy wymierzają m.in. wyroki pozbawienia wolności. Wśród prawników nie brakuje opinii, że jest to zbyt surowe działanie. Jednak najczęściej w takich przypadkach stosowana jest kara grzywny.

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, od stycznia do czerwca br. w sądach I instancji skazano 184 dorosłe osoby za zniesławienie (art. 212 par. 1-2 kodeksu karnego), a 195 – za znieważenie (art. 216 par. 1-3 kk). W analogicznym okresie ubiegłego roku było ich zdecydowanie mniej, odpowiednio – 97 i 101. Z kolei w pierwszym półroczu 2019 roku odnotowano takich przypadków 188 oraz 172.

– Na pewno statystyka skazań nie odzwierciedla skali rzeczywistych zniesławień i znieważeń. Powszechnie wiadomo, że dyskusja publiczna w Internecie cechuje się bardzo ostrym językiem. Można powiedzieć, że znieważanie się jest na porządku dziennym. Brutalizacja języka nie jest dobrą tendencją – komentuje dr hab. Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego UJ, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.

Natomiast adwokat Rafał Schreiber z Kancelarii Ars AEQUI zaznacza, że na podstawie statystyk nie można stwierdzić, czy wzrosła zarówno świadomość społeczna, jak i możliwość odnalezienia przestępców, pomimo prób ukrywania swojej tożsamości. I dodaje, że pierwsza połowa 2020 roku była zdominowana przez COVID-19. Począwszy od marca ub.r. liczba spraw znacznie się zmniejszyła, głównie z powodu na ograniczenia w funkcjonowaniu sądów. Niemniej należy zauważyć, że długotrwałe przestoje i największe problemy nie dotyczyły sądów karnych, których konieczność działania uznano za priorytetową.

– W przypadku omawianych czynów to jednak zawsze pokrzywdzony musi zdecydować, czy domagać się ścigania sprawcy, bo są to przestępstwa dochodzone z oskarżenia prywatnego. Wiele osób nie wnosi aktu oskarżenia. W przypadku zniesławienia może to nawet niekiedy odnieść odwrotny do zamierzonego skutek. Oskarżenie kogoś o zniesławienie może przyczynić się do jeszcze większego rozgłoszenia pomawiającej informacji, co oczywiście nie polepsza sytuacji pokrzywdzonego – dodaje dr hab. Małecki.

Z danych udostępnionych przez resort również wynika, że od stycznia do czerwca tego roku były 2 wyroki pozbawienia wolności za zniesławienie, w tym 2 warunkowe zawieszenia. Tyle samo było ich zarówno w pierwszej połowie 2020 roku i w analogicznym okresie 2019 roku. Ponadto 2 lata temu wydano 4 wyroki pozbawienia wolności za znieważenie, w tym 4 warunkowe zawieszenia. Częściej stosowaną karą jest ograniczenie wolności. Od stycznia do czerwca tego roku zastosowano ją łącznie 49 razy (24 – zniesławienie, 25 – zniewaga). W analogicznym okresie ub.r. – 33 (14 – zniesławienie, 19 – zniewaga), a w pierwszych sześciu miesiącach 2019 roku – 51 (odpowiednio 29 i 22).

– Jestem za depenalizacją zniesławienia. Uważam, że kara pozbawienia wolności w takim przypadku to jest przesada. Sądy w ogóle nie powinny się tym zajmować. W zupełności wystarczy ochrona dóbr osobistych przewidziana w kodeksie cywilnym. To jest mój pogląd i takie postulaty były zgłaszane niejednokrotnie – podkreśla adwokat i prof. nauk prawnych Piotr Kruszyński, wieloletni Dyrektor Instytutu Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji UW.

Z kolei adwokat mec. Schreiber podkreśla, że bez analizy konkretnych spraw trudno wyciągać wnioski, czy nałożone kary były adekwatne, sprawiedliwe czy raczej zaskakujące. Na to, co orzeknie sąd, wpływ ma bardzo wiele czynników. Mowa tu m.in. o sposobie popełnienia przestępstwa, postawie sprawcy, wyrażeniu przez niego skruchy lub nie, a także naprawieniu szkody. Natomiast prof. Kruszyński zaznacza, że w tego typu przypadkach kara pozbawienia wolności jest teoretyczna. Jeśli już się ją wymierza, to w zawieszeniu. W praktyce więc nikt nie trafia za to do więzienia.

– W porównaniu z innymi przestępstwami, to są czyny o stosunkowo niewielkim ciężarze gatunkowym. Za zniesławienie, które nie jest popełnione przy pomocy środków masowego komunikowania się, np. Internetu, w ogóle nie grozi kara pozbawienia wolności, zgodnie z art. 212 §1. Zatem wyższe kary wymierzane są za czyny o większej społecznej szkodliwości, np. gdy zniesławienie zostało popełnione przez Internet. Pozytywnie należy ocenić praktykę, w której sąd nie sięga od razu po surową karę więzienia, lecz orzeka karę ograniczenia wolności, czyli w praktyce prace społeczne lub grzywnę – analizuje prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.

Według danych z resortu, najczęściej stosowaną karą w tego typu sprawach jest grzywna samoistna. W pierwszych sześciu miesiącach br. orzeczono ją w 328 przypadkach (158 – zniesławienie, 170 – zniewaga). Natomiast od stycznia do czerwca ub.r. zastosowano ją wobec 163 osób (81 – zniesławienie, 82 – zniewaga), a w analogicznym okresie 2019 roku – 301 (odpowiednio 157 i 144).

– W związku z charakterem tych przestępstw oraz faktem, że ścigane są one z oskarżenia prywatnego, wymierzana jest najmniej dotkliwa kara – czyli grzywna. Jeśli sprawca wcześniej nie był karany, okazał skruchę czy wręcz naprawił swoje winy, to zasadniczo nie ma powodu, żeby skazać go na ograniczenie czy nawet pozbawienie wolności. Ponadto w przypadku zniesławienia sąd może dodatkowo orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego albo na wskazany cel społeczny. Natomiast w przypadku znieważenia za pomocą środków masowego komunikowania również może być orzeczona nawiązka. I często tak się dzieje – podsumowuje adwokat Rafał Schreiber z Kancelarii Ars AEQUI.

Rośnie popyt na elastyczne powierzchnie

  • Rośnie apetyt na elastyczne powierzchnie, a firmy coraz chętniej akceptują premię płaconą za wygodę i udogodnienia jakie zapewnia format „flex”.
  • Według globalnego badania JLL przeprowadzonego wśród najemców w 2021 r. , aż 41% z nich przewiduje zwiększenie wykorzystania powierzchni elastycznych w ramach rozwoju swojej strategii biurowej po pandemii.
  • Chociaż za 1/3 rynku „flex” w Polsce odpowiada tylko dwóch operatorów: IWG – właściciel marek Regus i Spaces – oraz WeWork, to zdecydowanie możemy mówić o dużej różnorodności tego segmentu.
  • Na koniec III kwartału 2021 r. podaż działających biur „flex” wynosiła ponad 280 000 mkw. w głównych ośrodkach biznesowych, z czego niemal 180 000 mkw. przypadało na Warszawę
  • Przeciętny poziom obłożenia wielu operatorów w centralnych dzielnicach Warszawy przekracza 80%.
  • W wyniku pandemii, spadła liczba nowych graczy debiutujących na rynku, a operatorzy zauważalnie zmniejszyli tempo ekspansji i testują nowe koncepty działalności.

Zasoby biur elastycznych w Polsce wzrosły sześciokrotnie od 2015 r. Zróżnicowany rynek doskonale odpowiada na oczekiwania wielu branż, od małych firm po korporacje. W związku z wyhamowaniem ekspansji operatorów „flexów”, coraz mniej biurek pozostaje do dyspozycji najemców zarówno w stolicy, jak i na głównych rynkach biurowych w regionach.

Doświadczenia ostatnich dwóch lat i hybrydowy model pracy sprawiły, że rośnie apetyt na elastyczne powierzchnie, a firmy coraz chętniej akceptują premię płaconą za wygodę i udogodnienia jakie zapewnia format „flex”. Według globalnego badania JLL przeprowadzonego wśród najemców w 2021 r.[1], aż 41% z nich przewiduje zwiększenie wykorzystania powierzchni elastycznych w ramach rozwoju swojej strategii biurowej po pandemii.

Chociaż za 1/3 rynku »flex« w Polsce odpowiada tylko dwóch operatorów: IWG – właściciel marek Regus i Spaces – oraz WeWork, to zdecydowanie możemy mówić o dużej różnorodności tego segmentu. Oferta biur elastycznych różni się pod względem proponowanych form współpracy oraz funkcjonalności czy designu. Dlatego też odpowiadają one na oczekiwania firm różnej wielkości i z różnych branż, mówi Adam Lis, Doradca ds. Elastycznych Rozwiązań Biurowych, JLL.

Sześciokrotny wzrost rynku w sześć lat

Podobnie jak w innych krajach Europy, również na polskim rynku widoczny był w ostatnich latach dynamiczny rozwój sektora elastycznych rozwiązań biurowych.

W ciągu ostatnich sześciu lat zasoby elastycznych powierzchni biurowych w Polsce powiększyły się aż sześciokrotnie. Na koniec III kwartału 2021 r. podaż działających biur »flex« wynosiła ponad 280 000 mkw. w głównych ośrodkach biznesowych[2], z czego niemal 180 000 mkw. przypadało na Warszawę. Stanowi to jednak tylko 2,9% całkowitych zasobów biurowych stolicy, wylicza Hanna Dąbrowska, Analityk Rynku, JLL.

Z analiz JLL widać niedobór elastycznych lokalizacji w północnej i wschodniej części Warszawy.

Przeciętny poziom obłożenia wielu operatorów w centralnych dzielnicach Warszawy przekracza 80%. Jednocześnie pandemia ostudziła ich zapał do dalszej ekspansji. W rezultacie, w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się niedoboru tych powierzchni w najatrakcyjniejszych lokalizacjach, dodaje Adam Lis.

Elastyczne przestrzenie – nowe modele, potrzeby i rozwiązania

W wyniku pandemii, spadła liczba nowych graczy debiutujących na rynku, a operatorzy zauważalnie zmniejszyli tempo ekspansji i testują nowe koncepty działalności. Przykładowo, chętniej wchodzą oni w modele umów operatorskich i franczyzowych zamiast kontraktów najmu. Z kolei tradycyjni wynajmujący nierzadko skłaniają się do tworzenia własnej oferty elastycznej.

Zmienia się również polityka najemców. Korporacje coraz częściej oczekują w umowach najmu opcji rozszerzenia, zmniejszenia czy możliwości wcześniejszego wyjścia z nich oraz zdecydowanie preferują zobowiązania krótkoterminowe. W efekcie popyt na „flexy” jest spory i coraz bardziej doskwiera niedobór tych powierzchni nie tylko w Warszawie, ale także w Krakowie, we Wrocławiu czy w Trójmieście.

Operatorzy biur elastycznych szybko zareagowali na potrzeby firm wynikające z upowszechniania się hybrydowego modelu pracy, oferując w swoich centrach np. dostęp „na żądanie”. Najemcy mogą też uzyskać karty dostępu dla większej liczby pracowników niż liczba wynajmowanych stanowisk pracy, wprowadzając swoisty »hot-desking« w ramach swojego elastycznego portfolio, dodaje Adam Lis.

Jednocześnie, przy aktualnej wielkości polskiego rynku „flex” i ograniczonej liczbie lokalizacji poza centrami dużych miast, szanse na upowszechnienie się modelu „Hub & Club” są bardzo ograniczone. Jest to kolejna koncepcja miejsca pracy, która rozwija się w obliczu pandemii szczególnie na Zachodzie. Pozwala ona pracownikom korzystać z pobliskich biur elastycznych, aby nie musieli codziennie dojeżdżać do centrali czy też pracować z domu.

Dlatego też potencjał miałoby zaproponowanie tego typu powierzchni np. w Gdyni, żeby umożliwić pracownikom poruszającym się na co dzień na linii Gdańsk-Sopot-Gdynia ograniczenie czasu spędzanego na dojazdach do pracy, wyjaśnia Hanna Dąbrowska.

[1] JLL 2021 occupier survey

[2] Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań i Łódź

Abecadło leasingobiorcy, czyli kupujemy auto firmowe

Leasing jest coraz popularniejszym sposobem finansowania firmowych inwestycji, szczególnie zakupu floty służbowych pojazdów. Potwierdzają to dane Związku Polskiego Leasingu: łączne finansowanie udzielone przez polską branżę leasingową w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2021 r. wyniosło aż 68,2 mld zł, czyli więcej aż o ponad 41% w stosunku do analogicznego okresu 2020 r.[1]. Natomiast, gdyby spojrzeć na poszczególne kategorie zakupów finansowanych poprzez leasing, pierwsze miejsce pod względem dynamiki wzrostu zajmują pojazdy ciężarowe z wynikiem 86% r/r.[2] Leasing samochodów transportowych, maszyn, pojazdów lekkich czy nieruchomości stał się wygodną opcją, po którą sięgają przedsiębiorcy chcący rozwinąć swoje biznesy – a w pandemii dla niektórych firm to jedyne wyjście, pozwalające dokonać takiego kroku. Mimo że w ubiegłym roku z leasingu skorzystał co 4. inwestujący
w Polsce
[3], to jednak samo rozwiązanie, posiadające w naszym kraju przecież już długą historię, wciąż może budzić wiele znaków zapytania. Co wybrać – kredyt firmowy czy leasing? Co się bardziej opłaca? W jakich sytuacjach najlepiej skorzystać z leasingu? To tylko kilka z nich. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) podpowiadają, co trzeba wiedzieć o leasingu na początek.

Leasing samochodu firmowego – o co w tym chodzi?

Leasing firmowy pozwala sfinansować nabycie środka trwałego do firmy, np. samochodu – nie tylko wtedy, gdy przedsiębiorca nie może pozwolić sobie na takie zakupy z firmowej kasy. Leasing (działający w praktyce podobnie jak dzierżawa), coraz częściej jest traktowany jako rozwiązanie pozwalające sfinansować bieżący rozwój przedsiębiorstwa. Co ważne, z tej opcji może skorzystać praktycznie każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą. Wymóg jest jeden – firma/przedsiębiorca musi funkcjonować na rynku min. pół roku. Nie ma za to ograniczeń odnośnie do konkretnych branż.

Rosnące zainteresowanie leasingiem wśród polskich przedsiębiorców ma swoje powody. Banki dość rygorystyczne podchodzą do przyznawania kredytów (szczególnie na wyższe sumy) firmom z krótką historią. Początkujący przedsiębiorca musi spełnić wiele, nierzadko wygórowanych kryteriów, by otrzymać środki na działalność. Leasing rozwiązuje ten problem. – Jeszcze do niedawna firmy, nie tylko te początkujące, miały znacznie utrudnioną drogę do uzyskania kredytu. Chodzi o tzw. listę branż zakazanych, która pojawiła się wraz z początkiem korona-kryzysu – sektorów naszej gospodarki, które najbardziej ucierpiały w pandemii. Firma, która funkcjonowała w branży widniejącej na takiej liście, przez dłuższy czas nie miała praktyczne szans na uzyskanie kredytu, ponieważ przez kredytodawcę była traktowana jako niewypłacalna. Można przypuszczać, że takie zjawisko także przysłużyło się w ostatnim czasie do wzrostu popularności leasingu – komentuje Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Jak z kolei zauważa Tomasz Czyż, ekspert Gbox, Grupa Inelo: – Z naszych obserwacji i rozmów z klientami wynika, że leasing jest jedną z najpopularniejszych form finansowania zakupu nowych czy używanych pojazdów. Dzięki niej nie trzeba mrozić środków na zakup nowego pojazdu, tylko rozkładamy jego spłatę na okres najczęściej od 3 do 5 lat, a na sam koniec pojazd zostaje wykupiony i zostajemy jego właścicielem. Rata czy to leasingu, czy zyskującego popularność najmu, jest uwzględniana w analizie rentowności przewoźnika,
a nowe pojazdy gwarantują niezawodność i poprawiają jakość świadczonych usług. Jeżeli firma posiada chwilowe problemy z płynnością finansową – a taki scenariusz mógł dotknąć wiele firm z branży TSL w pandemii – jednym ze sposobów na wyjście z tego impasu może być czasowe zawieszenie spłaty leasingu. To kolejna zaleta skorzystania z leasingu. Możliwość zawieszenia spłaty rat leasingowych ucieszyła szczególnie tych przewoźników, którzy faktycznie odczuli spadek liczby transportów. Jeżeli firmy nie są w stanie poradzić sobie ze spłatą leasingu w trakcie pandemii, warto działać z wyprzedzeniem. Najlepiej w takiej sytuacji skontaktować się z firmą finansująca, która powinna posiadać rozwiązanie na taką sytuację. Najważniejszym jest, żeby nie doprowadzić do zaległości w płatnościach, gdyż konsekwencją tego są np. działania windykacyjne oraz popadnięcie w zadłużenia.

Leasing zatem wydaje się atrakcyjnym rozwiązaniem. Na jakie jego zalety powinien zwrócić uwagę przedsiębiorca?

Dopasowanie rodzaju finansowania do potrzeb i sytuacji firmy

Rozpatrzmy tę kwestię na przykładzie nabycia firmowego auta w leasingu. Kiedy mamy już wybrany samochód, czyli przedmiot leasingu, (warto wiedzieć, że leasing pozwala na sfinansowanie zarówno samochodu osobowego, dostawczego do 3,5 tony, jaki i ciężarowego, w dodatku większość firm leasingowych dopuszcza również nabycie używanego pojazdu), należy wybrać – samodzielnie lub przy wsparciu eksperta finansowego
– firmą leasingową i najlepszą ofertę, czyli taką, która będzie dopasowana do potrzeb i sytuacji finansowej danej firmy. Jeżeli chcemy maksymalnie skrócić cały proces, możemy w pierwszej kolejności udać się do dostawcy przedmiotu leasingu, czyli w praktyce do salonu samochodowego. – Obecnie wielu dealerów samochodowych współpracuje z firmami leasingowymi. Korzystając z oferty danego salonu czy producenta, bardzo często można liczyć na uzyskanie rabatu czy leasingu na preferencyjnych lub dedykowanych warunkach. To ma znaczenie, gdy dany przedsiębiorca chce nabyć w ten sposób kilka pojazdów – podpowiada Grzegorz Aleksandrowicz, ekspert ZFPF, Lendi.

Dalej, przedsiębiorca, który chce skorzystać z leasingu musi wybrać rodzaj leasingu, a ma do wyboru leasing operacyjny lub finansowy – inaczej kapitałowy. – Ta decyzja jest ważna, bo pośrednio może wpływać na sytuację finansową naszej firmy w przyszłości – dodaje Grzegorz Aleksandrowicz, ekspert ZFPF, Lendi. Dlaczego? W obu przypadkach niezmienna jest jedna kwestia – przez cały okres trwania umowy leasingowej właścicielem pojazdu jest firma leasingowa. Jednak korzystając z leasingu finansowego, przedsiębiorca może wpisać auto do rejestru środków trwałych i poddawać go amortyzacji, czyli w praktyce płacić mniejsze podatki. Jeżeli chodzi o drugą opcję, czyli leasing operacyjny, odpisów amortyzacyjnych dokonuje firma leasingowa. Wybór leasingu będzie decydował również o trwaniu umowy. W przypadku leasingu operacyjnego umowa leasingowa jest podpisywana zazwyczaj na okres 2-5 lat. – W leasingu finansowym okres ten można wydłużyć i czasami warto wziąć ten krok pod uwagę, ponieważ w tym rodzaju leasingu panuje podobna zasada, co w przypadku zaciągania kredytu: im dłuższy okres finansowania, tym niższa będzie wysokość miesięcznej raty – wyjaśnia Grzegorz Aleksandrowicz, ekspert ZFPF, Lendi.

Warto, aby myśląc o skorzystaniu z leasingu, zastanowić się jednocześnie już nad tym, czy po zakończeniu trwania umowy leasingowej będziemy chcieć dokonać zakupu przedmiotu leasingu, bo w tej kwestii rodzaj leasingu również ma znaczenie. Leasing finansowy nie daje szansy na wykup, ponieważ pojazd staje się własnością leasingobiorcy niejako automatycznie. W leasingu operacyjnym jest taka możliwość – wykup jest atrakcyjną opcją, ponieważ dokonywany jest zazwyczaj znacznie poniżej wartości rynkowej, nawet za 1% wartości początkowej przedmiotu leasingu. Można również zrezygnować z prawa do wykupu.

Minimalna ilość dokumentów i uproszczony tryb nabywania pojazdu

Jeżeli wartość przedmiotu leasingu nie przekracza 150 tys. zł, zazwyczaj możemy skorzystać
z uproszczonej procedury leasingowej. Taki tryb oznacza mniej formalności dla leasingobiorcy. Do wniosku załącza się zazwyczaj następujące dokumenty:

  • podstawowe informacje dotyczące przedsiębiorstwa,
  • oświadczenie nt. sytuacji finansowej firmy,
  • oświadczenie nt. braku zaległości firmy wobec ZUS-u i Urzędy Skarbowego,
  • zgodę na poddanie firmy weryfikacji w BIK,
  • skan dowodu osobistego osoby składającej wniosek.

Jeżeli jednak wartość przedmiotu leasingu przekracza wspomnianą kwotę lub przedsiębiorca nie posiada tzw. zdolności leasingowej, leasingobiorca będzie musiał przejść standardową procedurę. W praktyce oznacza ona złożenie dodatkowych dokumentów opisujących dokładnie sytuację finansową firmy – pokazujących, że dany przedsiębiorca jest wiarygodnym leasingobiorcą. Mowa m.in. o: zeznaniach podatkowych, bilansach finansowych, wyciągach z księgi przychodów, itp.

UWAGA: leasingobiorca, który ma odpowiednio udokumentowaną zdolność leasingową, prawdopodobnie będzie mógł skorzystać z leasingu bez wnoszenia opłaty własnej. O co dokładnie chodzi? To jednorazowa, bezzwrotna opłata wstępna ponoszona zazwyczaj przez leasingobiorcę. Co ważne, skorzystanie z procedury uproszczonej, będzie wiązać się przeważnie z zapłaceniem tej opłaty inicjacyjnej, która wynosi od 10, nawet do 45% wartości pojazdu.

Brak długiego czekania na wsparcie

Skorzystanie z leasingu w procedurze uproszczonej zazwyczaj oznacza zamknięcie całego procesu starania się o nowy pojazd firmowy w około 7 dni. Decyzja dotycząca przyznania finansowania w niektórych przypadkach może być wydana nawet w dniu złożenia wniosku. Następnie można odebrać przedmiot leasingu już po kilku dniach. Tryb standardowy opisany powyżej zdecydowanie wpłynie na wydłużenie procesu, a jest to związane
z czasem potrzebnym na przeanalizowanie dostarczonych dokumentów dotyczących sytuacji finansowej firmy starającej się o leasing.

Leasing samochodu firmowego może być korzystniejszy niż wynajem auta lub nabycie go dzięki kredytowi.

–  Trzeba jednak wziąć pod uwagę wszystkie powyższe zasady, na podstawie których można skorzystać z leasingu. To kwestia indywidulana – na to, czy leasing jest atrakcyjną opcją w przypadku danej firmy wpływa również to, jaki rodzaj samochodu ma zostać nabyty (np. ciężarowy czy osobowy, nowy czy używany), bo to z kolei będzie wpływać na kwestie podatkowe i na skorzystanie przez przedsiębiorcę z pewnych ulg finansowych – wylicza Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Uwaga na koszty dodatkowe, czyli ubezpieczenie samochodu w leasingu i nie tylko

Skorzystanie z leasingu wiąże się wykupieniem szeregu obowiązkowych ubezpieczeń, do których należą: OC, AC oraz NNW. Warto również wiedzieć, że firma leasingowa może zaproponować zakup polisy GAP (z ang. Guaranteed Auto Protection). Taka polisa – ubezpieczenie straty finansowej – zapewnia ochronę osobie lub podmiotowi, który skorzystał z leasingu i doświadczył szkody całkowitej, czyli takiej która uniemożliwia dalsze użytkowanie auta (jego naprawa przekracza 70% wartości rynkowej pojazdu). Warto więc zainteresować się tym rodzajem ubezpieczenia, ponieważ OC czy AC w przypadku wystąpienia szkody całkowitej, może nie wystarczyć, aby pokryć wszystkie koszty napraw. Posiadanie polisy GAP gwarantuje nam środki na usunięcie wszystkich zniszczeń, ponieważ brana jest pod uwagę wartość auta w momencie podpisania umowy leasingowej, a nie ta z dnia wypadku czy kradzieży (a jak wiemy – samochody z upływem czasu szybko tracą na wartości).

Prawdopodobnie spotkamy się z sytuacją, w której firma leasingowa współpracująca na stałe z danym towarzystwem ubezpieczeniowym, zaproponuje nam określone warunki ubezpieczenia. Co ważne, nie musimy ich przyjąć. Możemy poszukać potrzebnych ubezpieczeń na własną rękę i postarać się o znalezienie najatrakcyjniejszej oferty. Jednak warto wiedzieć o dwóch kwestiach. Po pierwsze, wyszukane przez nas ubezpieczenie i tak musi zostać zaakceptowane przez leasingodawcę. Po drugie, prawdopodobnie w tym przypadku i tak będą czekać nas dodatkowe koszty w postaci uiszczenia firmie leasingowej opłaty manipulacyjnej – tłumaczy Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Zakup ubezpieczenia to jednak nie koniec listy wydatków czekających leasingobiorcę. Trzeba jeszcze dokonać rejestracji pojazdu w wydziale komunikacji – to obowiązek firmy leasingowej, która de facto przez okres trwania umowy jest właścicielem auta, ale za spełnienie tego obowiązku płaci już leasingobiorca. Trzeba liczyć się z wydatkiem kilkuset złotych, gdy w grę wchodzi jeden pojazd.

Pozostałe, ewentualne koszty związane z nabyciem firmowego samochodu w leasingu zależą od danej firmy leasingowej – to bardzo indywidualna kwestia. – Pewne natomiast jest jedno – aby przekonać się, czy i jakie koszty dodatkowe wchodzą w grę, warto dokładnie zapoznać się z umową leasingową. Powinny znaleźć się w niej informacje dotyczące np.: wysokości prowizji, dodatkowe opłaty naliczane np. w przypadku udostępnienia auta firmowego osobie prywatnej, wyjazdu za granicę, itp. Pamiętajmy również, że przez okres trwania umowy, firma leasingowa może pobierać opłaty – kary za brak terminowego uiszczania rat leasingowych lub znaczne pogorszenie się stanu technicznego samochodu – przypomina Grzegorz Aleksandrowicz, ekspert ZFPF, Lendi.

[1] ZPL: Krajowy rynek leasingu na dużym plusie, Informacja prasowa, Warszawa, 19.10.2021.

[2] Tamże.

[3] Dane: Leaseurope Annual Statistical Enquiry 2020.

Co oznacza wzrost CBDC

Dynamika waluty cyfrowej (CBDC) przyspiesza (patrz wykres). CBDC Tracker pokazuje wprowadzenie waluty w dwóch krajach: na Bahamach (dolar piaskowy) i Nigerii (e-Naira). Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) szacuje, że 1/3 banków centralnych prowadzi badania, dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku. Chiny nabrały tempa sprzedając swój e-CNY. Europejski Bank Centralny skupił się na kwestiach technicznych. Fed opóźnił swoje ogłoszenie, biorąc pod uwagę rozbieżne opinie i mając najwięcej do stracenia z 60% dolarów światowych rezerw walutowych.

DLACZEGO?

Napędzany przez 1) konkurencję pierwszego gracza z rynkiem o wartości 150 miliardów dolarów kapitalizacji stablecoins, oraz obawami mogącymi rozluźnić kontrolę nad polityką pieniężną. 2) Handel detaliczny CBDC może pomóc we wdrażaniu polityki pieniężnej w świecie zerowych stóp procentowych. 3) Odpowiedź na mniejsze wykorzystanie gotówki, do poziomu 20% transakcji globalnych. 4) Zwiększenie integracji finansowej, przy około 25% światowej populacji pozbawionej dostępu do bankowości. CBDC może przyspieszyć płatności hurtowe i obniżyć opłaty transgraniczne. Ale także zagrozić tradycyjnym bankom (XLF), jeśli są postrzegane jako bardziej atrakcyjne alternatywy, i pomagać nowym podmiotom. W zależności od typu CBDC, mogą również występować obawy dotyczące prywatności, bezpieczeństwa, kosztów.

WPŁYW

„Cyfrowa gotówka” banku centralnego, zarówno detaliczna, jak i hurtowa, oraz stosowana technologia, mają wiele możliwych skutków. Ethereum (ETH) jest najbardziej wspierającym blockchainem w opracowywaniu CBDC. Stablecoins, takie jak Tether (USDT), mogą wymagać większej regulacji, ale bardzo scentralizowane CBDC mogą zwiększyć popyt. CBDC może obniżyć koszty akceptacji kart Visa (V), Mastercard (MA) i zwiększyć źródła finansowania portfela cyfrowego Square (SQ), PayPal (PYPL). Wczesne wprowadzenie na rynek chiński (RMB) lub UE (EUR) może zwiększyć ich wykorzystanie transgraniczne w stosunku do dolara.
Co oznacza wzrost CBDC

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

Do kogo się zwrócić, aby uzyskać korzystne finansowanie dla firmy?

Finansowanie firmy środkami zewnętrznymi nie jest niczym złym, a przeciwnie – może być bardzo korzystne. O najbardziej opłacalnych źródłach finansowania dla firm można przeczytać tutaj: https://crbip.pl/. Konieczność czy też chęć pozyskania finansowania zewnętrznego nie świadczy o złym zarządzaniu firmą, ale może oznaczać chęć dynamicznego rozwoju czy próbę przetrwania ciężkiego dla całej branży okresu.

Można jednak zapytać: do kogo się zwrócić, aby rzeczone finansowanie pozyskać na dobrych warunkach? Nikt w końcu nie lubi niepotrzebnego przepłacania, a ofert kredytów, pożyczek i innego typu finansowania jest na tyle dużo, że podjęcie niewłaściwej decyzji jest realnym zagrożeniem.

Wsparcie eksperta gwarancją korzystnych warunków finansowania

Jeśli interesuje nas korzystne zewnętrzne finansowanie dla przedsiębiorstwa, powinniśmy zwrócić się w pierwszej kolejności do doświadczonego doradcy kredytowego. Najlepiej takiego, który specjalizuje się w pozyskiwaniu finansowaniu dla firm. Szczególnie warto zwrócić uwagę na doradców, którzy zajmują się pożyczkami z UE, ponieważ w chwili obecnej pożyczki te są jednym z najpopularniejszych i najbardziej opłacalnych źródeł finansowania dla firm.

Wynika to przede wszystkim z ich niskiego oprocentowania, ale też innych korzystnych parametrów (m.in. wysokiej maksymalnej kwoty zobowiązania). Jednocześnie są to pożyczki relatywnie skomplikowane, z uwagi na fakt, że Unia Europejska musi dokładnie kontrolować, komu i na co pożycza pieniądze, a także w jaki sposób środki zostały spożytkowane.

Dzięki szerokim kwalifikacjom i zgromadzonej na przestrzeni lat wiedzy taki ekspert powinien być w stanie znaleźć dobre wyjście z każdej sytuacji. Kluczowe jest, aby nie stosował utartych schematów, a zamiast tego do każdego klienta podchodził indywidualnie. Postawienie na dobrego specjalistę oznacza oszczędność zarówno czasu, jak i pieniędzy. Zarówno etap poszukiwania właściwej metody finansowania, jak i załatwiania wszelkich formalności potrwa krócej, a jednocześnie będzie wymagał od przedsiębiorcy poświęcenia znacznie mniej energii niż w przypadku działania samodzielnie.

Nie warto próbować pozyskać finansowania samodzielnie

Wielu przedsiębiorców może zastanawiać się, czy faktycznie warto korzystać z pomocy eksperta, czy też lepiej spróbować pozyskać korzystną pożyczkę lub kredyt samemu. W zdecydowanej większości przypadków lepszym wyjściem będzie to pierwsze. Z uwagi na mnogość ofert dostępnych na rynku i wysoki poziom skomplikowania wielu typów zobowiązań firmowych (szczególnie tych na wysokie kwoty), zajmowanie się pozyskiwaniem finansowania samodzielnie jest kiepskim rozwiązaniem.

Nietrudno jest zgubić się w gąszczu dokumentów do zgromadzenia, źle wypełnić jakiś formularz czy nie zwrócić uwagę na dostępną aktualnie korzystną ofertę. Biorąc pod uwagę, że mówimy tutaj o zobowiązaniach firmowych, zaciąganych na kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych lub nawet kilku milionów, zdecydowanie nie warto podejmować niepotrzebnego ryzyka. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak łatwo dostępna jest pomoc wykwalifikowanych specjalistów.

Jastrzębi zwrot Fedu wzburza rynek, przed nami RPP

W zeszłym tygodniu Powell zasugerował, że jest gotów do przyspieszenia tempa wygaszania programu QE podczas zebrania FOMC w kolejnym tygodniu. Już w środę poznamy zaś decyzję RPP ws. stóp procentowych, będącą jedną z istotniejszych kwestii dla złotego.

Słowa prezesa Fedu przyczyniły się do wyprzedaży aktywów ryzykownych na całym świecie. Jednoznacznie jastrzębie wypowiedzi Jerome’a Powella dołożyły się do panującego niepokoju dotyczącego wpływu wariantu Omikron. Niejednoznaczny raport o zatrudnieniu w USA nie ukoił nerwów na rozchwianych rynkach akcji i kredytowych, zmienność głównych walut była jednak nieduża. Zachowanie dolara było mieszane, podobnie jak walut emerging markets, spośród których peso meksykańskie i polski złoty zyskały ponad 2%, zaś lira turecka, uderzona przez coraz bardziej nieobliczalną politykę Erdoğana, straciła ponad 10%. Waluty safe haven, jak frank szwajcarski i jen japoński, osiągnęły w zeszłym tygodniu bardzo dobre wyniki.

Na nadchodzącym posiedzeniu RPP 8.12 spodziewamy się wzrostu stopy referencyjnej o 50 pb., do poziomu 1,75%. Nieco ograniczyliśmy nasze oczekiwania mimo wyższej inflacji w listopadzie (7,7%), biorąc pod uwagę ostatnie umocnienie złotego, spadek cen ropy naftowej oraz możliwe zagrożenia związane z wariantem Omikron. Konsensus również zakłada obecnie taki wzrost. Decyzje RPP pozostają jednak trudne do prognozowania: nie można wykluczyć silniejszego ruchu (+75 pb.) ani też zmiany stóp o nieco mniejszej skali (+25 pb.).

Poza wszelkimi informacjami dotyczącymi zjadliwości wariantu Omikron inwestorzy będą uważnie przyglądać się w piątek 10.12 raportowi o inflacji CPI w USA, gdzie spodziewany jest kolejny wzrost głównej i bazowej stopy inflacji do 30-letnich maksimów. Poza tym w tym tygodniu nie poznamy wielu istotnych informacji gospodarczych, więc uwaga rynku skupi się na wypowiedziach przedstawicieli banków centralnych.

PLN

W ubiegłym tygodniu kurs EUR/PLN spadł o blisko 2,5%, a złoty był jedną z najlepiej radzących sobie walut emerging markets na świecie. Aprecjacja waluty nie była odosobniona – wiele walut rynków wschodzących odrabiało wcześniejsze straty. Te z regionu CEE na tle innych wypadały wyjątkowo dobrze.

Znaczna skala umocnienia złotego może mieć związek z wyjątkowo negatywnym sentymentem względem waluty, jaki obserwowaliśmy wcześniej. Istotny jest też zwrot w retoryce prezesa NBP Adama Glapińskiego w zakresie stóp procentowych (jednoznaczne potwierdzenie, że stopy wzrosną), kursu walutowego (zmiana tonu na przyjazny umocnieniu złotego) i inflacji (która jest „uciążliwa”, a nie „przejściowa”). W tym kontekście warto dodać, że NBP w środę dokonał niespodziewanej operacji dostrajającej, zacieśniając warunki rynkowe, a dzień wcześniej w życie weszła nowa podwyższona do 2% stopa rezerw obowiązkowych.

W przypadku złotego poza działaniami banku centralnego warto też obserwować ogólny sentyment. Dotychczas pogorszenie nastrojów widoczne m.in. na rynkach akcji czy surowców nie miało negatywnego wpływu na polską walutę: zarówno ono, jak i czynniki za nim stojące mogły wręcz jej sprzyjać. Taka sytuacja jest jednak czymś wyjątkowym i dłuższe utrzymywanie się minorowych nastrojów mogłoby negatywnie odbić się na złotym.

EUR

Wspólna waluta radziła sobie zadziwiająco dobrze w ciągu dwóch tygodni awersji do ryzyka i jastrzębich sygnałów z Fedu. Ogromne zaskoczenie w górę w zeszłotygodniowym odczycie inflacji w strefie euro za listopad (4,9% wobec konsensusu 4,5%) powinno sprawić, że gołębiość prezes EBC Christine Lagarde będzie coraz trudniejsza do utrzymania.

Dodatkowo wyższa od oczekiwań inflacja PPI na poziomie 21,9% w październiku dowodzi, że inflacja nie spadnie w najbliższym czasie, bowiem presja cenowa z łańcuchów dostaw jest przenoszona na końcowego konsumenta. Na szczególną uwagę zasługuje 6-procentowa inflacja HICP w Niemczech. Spodziewamy się, że następstwem tych danych będzie wkrótce jastrzębia opozycja w stosunku do gołębiej linii Lagarde, i nadal uważamy, że EBC nie może czekać z podwyżkami stóp do 2023 r.

USD

Jastrzębi zwrot prezesa Jerome’a Powella w zeszłym tygodniu był niezwykłym wydarzeniem, aczkolwiek od dawna przez nas wyczekiwanym. Wyraźnie stwierdził, że słowo „przejściowa” powinno zostać usunięte z debaty o obecnej inflacji, i zasugerował, że jest gotów do istotnego przyspieszenia tempa wygaszania programu QE podczas grudniowego zebrania decyzyjnego (14–15.12).

Mieszany listopadowy raport o zatrudnieniu raczej nie zmieni tego podejścia. Mimo że liczba nowych miejsc pracy była rozczarowująca, wyniki ankiety przeprowadzonej wśród gospodarstw domowych wskazują, że liczba bezrobotnych znacznie spadła. Sugeruje to, że amerykańska gospodarka osiągnęła pełne lub niemal pełne zatrudnienie, a ekspansja podaży jedynie w niewielkim stopniu złagodzi presję inflacyjną.

Raport o inflacji w tym tygodniu zapewne znowu będzie rekordowy. Prawdopodobnie zobaczymy najsilniejszą dynamikę cen od kilku dekad, co scementuje nowo odkrytą determinację Fedu, by walczyć z presją inflacyjną przez zacieśnianie polityki monetarnej.

GBP

Funt ma tendencje do osłabienia w czasie awersji do ryzyka na rynkach finansowych i zeszły tydzień nie był wyjątkiem. Komentarze członków Komitetu Polityki Pieniężnej (MPC) sugerujące, że ostrożnie podchodzą do wariantu Omikron, również nie pomogły w tym względzie. Nowa mutacja koronawirusa może zaważyć na decyzji Banku Anglii dotyczącej podwyżki stóp procentowych. Oczekiwania w tym zakresie studzą Catherine Mann oraz nawet jeden z najbardziej jastrzębich członków komitetu decyzyjnego, Michael Saunders.

Wciąż uważamy, że decyzja o podwyżce stóp w grudniu będzie dobrze wyważona. Poniedziałkowe przemówienie jednego z członków BoE, Bena Broadbenta, nieco wzmacnia rynkowe zakłady dotyczące wzrostu stóp w grudniu, wspierając funta w początkach tego tygodnia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

MercadoLibre akceptuje kryptowaluty

Główny serwis aukcyjny Ameryki Łacińskiej MercadoLibre pozwala teraz klientom w Brazylii na wymianę i płacenie za produkty w kryptowalutach.

Firma ogłosiła, że użytkownicy w Brazylii będą mogli kupować, trzymać i sprzedawać Bitcoina, Ether oraz Stablecoin Pax Dollar, oparty na dolarze amerykańskim.

Połączenie dwóch głównych kryptowalut i stablecoina na MercadoPago – platformie płatniczej MercadoLibre – umożliwi klientom przeprowadzanie transakcji na produkty wyceniane w walucie fiducjarnej za pomocą kryptowalut.

MercadoPago jest autoryzowany przez bank centralny Brazylii, co ułatwiło firmie rozpoczęcie operacji kryptowalutowych w tym kraju. Ale MercadoLibre działa w wielu krajach Ameryki Środkowej i Południowej, co oferuje potencjalną bazę klientów na poziomie kilku milionów dla nowych płatności kryptowalutowych, gdy firma poszerzy swoją ofertę.

Simon Peters, analityk kryptowalut w eToro

Life Science Open Space 2021 dobiegł końca

Innowacje i Wyzwania dla Zdrowia i Jakości Życia to motyw przewodni, który już od wielu lat towarzyszy imprezie, która gromadzi w jednym miejscu i czasie profesjonalistów i sympatyków branży life science.

Tegoroczna, 11 edycja Life Science Open Space odbywała się w nowej formule i trwała od 22 listopada do 3 grudnia 2021. Składały się na nią 4 dni, wypełnione sesjami tematycznymi i biznesowymi oraz pełne dwa tygodnie, w trakcie których, dzięki funkcjonalności platformy wydarzenia, wszyscy zarejestrowani uczestnicy mieli możliwość umawiania się na spotkania b2b.

Jak co roku, w przygotowanie i realizację sesji tematycznych i biznesowych, zaangażowani byli krajowi i zagraniczni partnerzy Klastra LifeScience Kraków, dzięki którym Life Science Open Space obfitował w bogaty merytorycznie program. LSOS’21 współtworzyło 102 Ekspertów, Panelistów i Prezenterów, przedstawiających oferty współpracy w obszarze life science, podzielone na 8 sesji tematycznych i biznesowych.

Na program LSOS składały się następujące tematy:

  • Digital Health (lider – Sano – Centrum Medycyny Obliczeniowej),
  • Health Technologies (lider – Klaster LifeScience Kraków we współpracy z BioM Cluster Monachium, BioWin Health Cluster z Walonii oraz Atlanpole Biotherapies z Nantes we Francji),
  • Healthy Food (lider – Uniwersytet Rolniczy w Krakowie),
  • Bioeconomy (lider – IKiFChP PAN w Krakowie),
  • Beauty & LifeStyle (lider – Unilab Laboratorium),
  • Business Development (lider – Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego),
  • Carrer in Life Science (lider – ExecMind. Life Science Executive Search)
  • Life Science StartUp Scena (lider – EIT Health InnoStars)

LSOS’21 zgromadziło przed monitorami ponad 330 osób. Nagrania z sesji online zostaną udostępnione na kanale Youtube Organizatora, Klastra LifeScience Kraków, natomiast abstrakty prezentacji będą opublikowane na stronie www.lifescience.pl i tym samym dostępne dla zainteresowanych nawiązaniem współpracy.

Ze względu na obecne zagrożenie epidemiologiczne, INSPIRACJE, czyli spotkanie na żywo, wieńczące wydarzenie, zostało odwołane, a jego nowy, wiosenny termin, podany będzie wkrótce!

Z tego miejsca Organizatorzy pragną serdecznie podziękować Patronowi Generalnemu, którym po raz kolejny było Miasto Kraków, wszystkim pozostałym Partnerom (Honorowym, Merytorycznym, Medialnym), Liderom Sesji, Panelistom, Prezenterom oraz Wam, Uczestnikom!

„Razem stworzyliśmy wyjątkowe wydarzenie, które na stałe już wpisało się w kalendarz profesjonalistów branży life science” – Zespół Klastra LifeScience Kraków

Szef kryptowalut Meta (dawniej Facebook) odchodzi z firmy

Szef kryptowalutowego działu Meta (dawniej Facebook) odchodzi z firmy, ponieważ uruchomienie stablecoina Diem nadal pozostaje pod znakiem zapytania.

David Marcus ogłosił, że odejdzie z firmy po siedmiu latach pracy nad ofertą finansową Meta, którą rozpoczął w maju 2018 r., kiedy po raz pierwszy ogłoszono projekt kryptowalutowy firmy Libra.

Projekt ten później przekształcił się w portfel płatności o nazwie Novi z przynależnym do niego kryptoaktywem o nazwie Diem. Od tego momentu uruchomiono portfel kryptowalutowy, ale start Diem pozostaje niepewny.

Meta napotkała znaczne przeszkody w uruchomieniu swoich produktów kryptowalutowych.

Komentując odejście Marcusa, dyrektor naczelny Meta, Mark Zuckerberg, skomentował jego post:

„Nie zaszlibyśmy z Diem tak daleko bez twojego przywództwa i jestem wdzięczny, że uczyniłeś Metę miejscem, w którym podejmujemy tak znaczące decyzje”.

Simon Peters, analityk kryptowalut w eToro

Kredyty i pożyczki gotówkowe – czym się różnią?

Wbrew obiegowej opinii pożyczka nie jest wcale tym samym co kredyt. W artykule wyjaśnimy, czym różnią się oba produkty. Podpowiemy także, jak wybrać ten, który przyniesie wymierne korzyści.

Czy pożyczka jest tym samym co kredyt? Wbrew pozorom – nie. Choć istotą obu produktów jest zaciągnięcie długu, ich specyfika jest odmienna.

3 najważniejsze różnice pomiędzy pożyczką, a kredytem

Oto 3 najważniejsze różnice pomiędzy kredytem, a pożyczką:

  • podmiot udzielający finansowanie. Kredyty to produkty zarezerwowane jedynie dla banków. Pożyczki może udzielić nie tylko bank, ale także spółdzielcza kasa oszczędnościowo-kredytowa, instytucja pozabankowa czy… członek rodziny;
  • elementy umowy. Umowa kredytu powinna być skonstruowana zgodnie z zapisami prawa bankowego. Winna więc zawierać określone, wskazane w ustawie dokumenty. Są to m.in.: dane stron umowy, kwota i waluta kredytu, cel finansowania, wysokość oprocentowania i zasady zmiany czy wysokość prowizji (jeśli umowa takową przewiduje). W przypadku pożyczki prawo daje stronom możliwość dowolnego kształtowania zapisów dokumentu zgodnie z poczynionymi przez nie ustaleniami;
  • przeznaczenie środków. Zgodnie z prawem przeznaczenie środków z kredytu powinno być jedno, sprecyzowane i wskazane w umowie. Może być to zakup pojazdu mechanicznego (kredyt samochodowy), kupno mieszkania (kredyt hipoteczny) czy cele konsumpcyjne (kredyt gotówkowy). W przypadku pożyczki cel finansowania może być dowolny, a kredytodawca nie musi go znać.

Kredyty i pożyczki gotówkowe – praktyki w instytucjach finansowych

Choć prawo definiuje pojęcie pożyczki i kredytu w odmienny sposób, w praktycznym ujęciu, w bankach i spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych parametry kredytu gotówkowego i pożyczki gotówkowej często pozostają niemal identyczne. Aby wybrać produkt, który najlepiej spełni Twoje oczekiwania, zdecydowanie bardziej niż nazwą warto kierować się jego parametrami. Taka analiza zadziała niczym indywidualna porównywarka kredytów gotówkowych i pożyczek i pomoże w wyłonieniu najbardziej dostosowanego do Twoich potrzeb finansowania. Oto 6 kryteriów, które warto wziąć pod uwagę.

 

  • Dobry kredyt nie powinien obciążać portfela kredytobiorcy. Podstawowym kryterium wyboru tego jedynego powinny być więc koszty. Na te warto jednak spojrzeć nie przez pryzmat oprocentowania kredytu gotówkowego, lecz RRSO – rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. RRSO zawiera w sobie wszystkie koszty okołokredytowe i precyzyjnie ilustruje, ile w praktyce zapłacisz za pożyczone pieniądze. Niższe RRSO to tańszy kredyt.
  • Dostępne kwoty. W zależności od instytucji finansowej maksymalne kwoty pożyczek gotówkowych wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Jeśli do spełnienia swoich marzeń potrzebujesz sporej kwoty, w pierwszej kolejności wyselekcjonuj pożyczkodawców, którzy mogą takową zaoferować.
  • Możliwe okresy spłaty. Chcesz maksymalnie obniżyć wysokość miesięcznej raty? Sięgaj po pożyczki gotówkowe, które możesz spłacać jak najdłużej, nawet przez 10 lat.
  • Szybkość wydania decyzji kredytowej. Jeśli potrzebujesz pieniędzy na już, a najlepiej „na wczoraj”, koniecznie sprawdź, jak długo będziesz musiał oczekiwać na wydanie decyzji. Czy wiesz, że sięgając po pożyczkę gotówkową w Kasie Stefczyka, wstępną informację kredytową możesz otrzymać nawet w 15 minut? To jednak nie wszystko. Jeśli masz rachunek płatniczy w Kasie, możesz dostać środki nawet tego samego dnia!
  • Możliwość wcześniejszej spłaty. Wcześniejsza spłata kredytu gotówkowego to skuteczny sposób, aby zmniejszyć całkowity koszt zobowiązania i zachować w kieszeni kilkaset, a nierzadko nawet kilka tysięcy złotych. Jeśli spodziewasz się dodatkowego zastrzyku gotówki, który umożliwi przedterminową spłatę, przed zawarciem umowy koniecznie sprawdź, na jakich warunkach będziesz mógł to zrobić.
  • Możliwość złożenia wniosku bez wychodzenia z domu. Czas jest dziś równie cenny co pieniądze. Oszczędź go i złóż wiosek bez wychodzenia z domu, przez internet. Kredyt gotówkowy online? Zdecydowanie tak!

Źródło:

https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-kredyt-a-pozyczka-to-nie-to-samo

 

Bitcoin i ether doświadczyły poważnego krachu

Bitcoin i ether doświadczyły w weekend poważnego krachu, obniżając wartość kryptowalut o około 20 proc. Aktualnie ceny nieco się odbiły, ale obie kryptowaluty wciąż są notowane znacznie poniżej poziomów sprzed weekendu.

Bitcoin rozpoczął ostatni tydzień obrotów w okolicach 57 000 dolarów, z pewnymi wahaniami w ciągu tygodnia, ale nie były one nadzwyczajne. Sytuacja zmieniła się jednak w piątek, gdy kryptowaluta ta zaczęła gwałtownie spadać. BTC spadł do poziomu 45 412 dolarów w ciągu kilku godzin – co oznaczało prawie 20 procentowy spadek.

Ether również padł ofiarą tego załamania. Po wzroście do wartości 4 700 dolarów w połowie tygodnia, ETH zaczął w piątek spadać z około 4 600 dolarów do 3 652 dolarów – to także spadek o ponad 20 proc.

Od tego czasu obie kryptowaluty odzyskały pewną stabilność, a ich ceny nieznacznie się odbiły.

BTC jest obecnie notowany w okolicach 47 900 dolarów, podczas gdy ETH w okolicach 4 000 dolarów.

Spekuluje się, co spowodowało ten krach, a niektórzy analitycy powołują się na wygaśnięcie pozycji lewarowanych. Tymczasem inne dowody wskazują na znaczny wzrost aktywności inwestorów przenoszących kryptowaluty z portfeli na giełdy, co sprawia, że reakcja na ruchy cenowe jest bardziej gwałtowna.

Szersze obawy rynku o nowy wariant koronawirusa – Omicron – wydają się też mieć w tym przypadku znaczenie.

Simon Peters, analityk kryptowalut w eToro

Mobile Industrial Robots i Logitrans łączą siły

Lider rynku autonomicznych robotów mobilnych (AMR) – Mobile Industrial Robots A/S (MiR) i duży producent sprzętu do transportu wewnętrznego, firma Logitrans A/S, nawiązały współpracę strategiczną, której celem jest produkcja autonomicznych wózków paletowych. Mają one wypełnić występujący na rynku brak urządzeń pozwalających bezpiecznie, wydajnie i autonomicznie podejmować palety bezpośrednio z ziemi. Autonomiczny wózek do palet będzie rezultatem połączenia wiedzy eksperckiej MiR w dziedzinie nawigacji i oprogramowania z funkcjonalnością elektrycznych wózków paletowych wypracowaną przez Logitrans na przestrzeni ostatnich 80 lat.

Firmy przyjęły, że opracują nową gamę autonomicznych wózków paletowych, które uzupełnią aktualnie produkowane przez MiR roboty mobilne o dużym udźwigu, transportujące palety oraz towary sprawnie i bezpiecznie wśród ludzi i innych urządzeń transportowych w dynamicznie zmieniających się otoczeniach. Obecne roboty MiR mogą podejmować palety ze specjalnych podstaw paletowych, ale wielu klientów zgłasza zapotrzebowanie na roboty AMR zdolne podnosić i dostarczać palety bezpośrednio z podłoża. Współpraca pozwoli firmom MiR i Logitrans sprostać potrzebom użytkowników, jednocześnie stwarzając nowe okazje biznesowe na rynku o ogromnym potencjale.

„Naszą misją od zawsze było przekształcanie logistyki wewnętrznej w firmach, by mogły być bardziej wydajne i konkurencyjne — zaś ta nowa inicjatywa to kolejny ważny krok w tym kierunku. Połączenie naszych kompetencji programistycznych z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem Logitrans w dziedzinie sprzętu pomoże nam szybko zapełnić tę lukę i wspierać klientów w całym łańcuchu wartości” – mówi Søren E. Nielsen, prezes MiR.

Gdy z jednej strony firma MiR dostrzegła zapotrzebowanie klientów, Logitrans również zaobserwował zwiększający się popyt na automatyzację aktualnych procesów transportu palet. „Wiemy, że branża transportu wewnętrznego stawia na automatyzację. Od zawsze dążymy do bycia na czele w rozwoju produktów z naszych obszarów działalności. Możliwość zautomatyzowania wózków pomoże nam utrzymać pozycję lidera. Współpraca z MiR bardzo nam odpowiada, ponieważ sami nie dysponowaliśmy możliwościami stworzenia takiego rozwiązania” – mówi Gitte Kirkegaard, CEO Logitrans.

Nowe rozwiązanie rozszerza możliwości AMR i wózków paletowych w stopniu pozwalającym realizować większość potrzeb intralogistycznych.

MIR500 på Kverneland
MIR500 på Kverneland

Firmy MiR i Logitrans planują produkcję w pełni automatycznego i półautomatycznego autonomicznego wózka paletowego zaspokajającego różne potrzeby procesów logistycznych. Ta długofalowa i strategiczna inicjatywa utworzenia nowych obszarów działalności i produktów zarówno dla MiR, jak i Logitrans opiera się na wykorzystaniu wysokiej jakości sprzętu Logitrans w połączeniu z tymi samymi zaawansowanymi technikami nawigacji i złożonym oprogramowaniem zarządzania flotą, co stosowane w tradycyjnych AMR firmy MiR.

„Gdy takie wózki paletowe AMR trafią na rynek, firmy będą mogły polegać na MiR jako dostawcy rozwiązań obsługujących większość ich potrzeb intralogistycznych” – dodaje Nielsen. „Współpraca z Logitrans pomoże nam zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na takie systemy jeszcze szybciej, co z kolei wesprze naszych klientów w realizacji ich celów biznesowych”.

„Przy połączeniu doskonałych kompetencji MiR w robotyce z szeroką gamą produktów Logitrans wraz z możliwościami ich indywidualizacji, mamy przed oczami przyszłość, w której klienci mogą uzyskiwać rozwiązania AMR dokładnie spełniające ich potrzeby” – mówi Gitte Kirkegaard.

RPP po raz trzeci podwyższy stopy procentowe

Rada Polityki Pieniężnej wesprze działania rządu w walce z inflacją. Już w środę czeka nas kolejna podwyżka stóp procentowych. Oczekujemy, że RPP podniesie stopy o 50 pkt bazowych, do poziomu 1,75% dla głównej stopy procentowej.

Nikt już nie ma wątpliwości, że podwyżka stóp nastąpi. Potwierdził to, choć nie wprost, w minionym tygodniu prezes NBP Adam Glapiński. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że jastrzębie w RPP zwyciężą i podwyżka stóp będzie znacząca. Ale pewna stabilizacja kursu złotego, przecena ropy naftowej na rynkach światowych oraz zapowiedziana tarcza antyinflacyjna łagodzą oczekiwania na wysoką podwyżkę.

W naszej opinii RPP będzie chciała umocnić w przyszłym roku działanie rządowej tarczy antyinflacyjnej. Niepewność, co do jej skuteczności można było odczytać z zeszłotygodniowej konferencji premiera Mateusza Morawieckiego, który wskazał, że jeśli ceny nie spadną, to częściową winę będą za to ponosić przedsiębiorcy, którzy podwyższą marżę.

Podwyżka stóp to bardzo zła informacja dla przedsiębiorców i obywateli, którzy mają zaciągnięte kredyty. Będą one najdroższe od 2015 r. Dla kredytu zaciągniętego na 30 lat, na kwotę 350 tys. zł rata od początku akcji podwyżkowej RPP wzrośnie blisko o 300 zł w skali miesiąca. Jeśli doliczymy do tego rekordowy wzrost cen, to początek 2022 r. oznacza najwyższe koszty życia od 2008 r.

Zmiana komunikacji NBP, na bardziej przewidywalną może wesprzeć złotego, który umocni swoją pozycję poniżej granicy 4,6 za jedno euro.

Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan

Passus podpisał umowę z podmiotem z branży automotive o wartości 530 tys. USD

Passus, notowany na NewConnect producent i integrator specjalistycznych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa oraz wydajności sieci i aplikacji, podpisał umowę z podmiotem z branży motoryzacyjnej. Kontrakt zakłada sprzedaż i dostawę licencji na oprogramowanie do wykrywania i blokowania zaawansowanych cyberataków. Pierwsza płatność z tytułu realizowanego kontraktu planowana jest w połowie stycznia przyszłego roku.

Cieszymy się z podpisanego kontraktu i realizacji umowy z ciekawą firmą e-commerce z branży automotive. Dostrzegamy duży potencjał w tym segmencie. Coraz więcej branż decyduje się na nasze rozwiązania co bez wątpienia ma związek  z digitalizację i zaawansowaną automatyzacją, a przez to rosnącą podatnością  nowe rodzaje cyberataków. – Tadeusz Dudek, prezes zarządu Passus.

Umowa będzie realizowana w trzech etapach. Pierwszy z nich to sprzedaż i dostawa trzyletniej licencji na oprogramowanie do wykrywania i blokowania zaawansowanych cyberataków, realizowany w ciągu 10 dni od daty podpisania umowy. Z kolei drugi etap obejmuje wdrożenie systemu w ciągu 14 dni od daty podpisania protokołu odbioru oprogramowania, zaś trzeci dotyczy szkolenia, które zostanie przeprowadzane w ciągu 12 miesięcy od daty podpisania protokołu odbioru wdrożenia.

Historycznie IV kwartał był dla nas rekordowy pod względem finalizacji nowych umów. Spodziewamy się, że do końca roku będziemy mogli poinformować o kolejnych nowych kontraktach, co będzie miało pozytywny wpływ na zarówno na tegoroczne jak i przyszłe wyniki finansowe. – dodaje Tadeusz Dudek.

Złoty zyskuje, kryptowaluty tracą

Ostatnie dane makroekonomiczne znów zaczynają przesuwać zainteresowanie inwestorów na drugą stronę oceanu. Lepsze dane z rynku pracy w USA wyraźnie wygrywają ze spadkiem zamówień w Niemczech. Weekendowa przecena kryptowalut.

Dobre dane za oceanem

Piątkowe dane z rynku pracy w USA z jakiegoś powodu często oceniane są w mediach jako złe. Powodem jest skupienie się na mniejszej od oczekiwań liczbie miejsc pracy. Podejście to ma jedną istotną wadę. W tym samym czasie bezrobocie spadło z 4,6% na 4,2%. Biorąc pod uwagę, że nowe miejsca pracy są w sumie jednym z czynników wpływających na bezrobocie, skupianie się na nich a nie na bezrobociu wydaje się stratą czasu. Należy pamiętać, że o ile faktycznie mniej miejsc pracy powstało, to przez ostatni miesiąc również liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była wyjątkowo niska. Najwyraźniej rynek pracy się stabilizuje, co jest ogólnie bardzo dobrą wiadomością.

Słabsze dane z Niemiec

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane na temat zamówień w przemyśle po drugiej stronie Odry. Niemcy mają wyraźny problem, gdyż w skali roku zamówienia spadły o 6,9%, podczas gdy oczekiwano symbolicznego spadku o 0,5%. Po tych danych euro znajduje się w odwrocie, zarówno względem dolara na rynkach globalnych, jak i względem złotego. Słabsze dane ze starego kontynentu połączone z dobrymi danymi z USA najprawdopodobniej znów powodują ucieczkę kapitału za ocean.

Niespodziewana wyprzedaż bitcoina

W weekend doszło do gwałtownych spadków na rynku kryptowalut. Nie do końca wiadomo, co było powodem tego ruchu, ale w nocy z piątku na sobotę (czasu europejskiego), a w piątkowy wieczór (czasu amerykańskiego) doszło do gwałtownej wyprzedaży najpopularniejszej kryptowaluty. Część analityków wskazuje, że mogła to być działalność jakiegoś funduszu zlokalizowanego na zachodnim wybrzeżu USA. Tak duży pakiet jednak w godzinach, gdzie większość traderów nie jest aktywna, spowodował jednak istotną przecenę. Zaczęła się ona zresztą już w piątek wieczorem, ale wtedy bitcoin spadł o „zaledwie” 4000 dolarów, kolejny ruch dołożył jeszcze 8000 dolarów spadku. Obecnie cena się stabilizuje, ale rynek jest wciąż 9000 dolarów niżej niż na piątkowym otwarciu.

W kalendarium danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Święta w Google – kiedy, jak i czego szukają Polacy

Rok temu wyraźny wzrost świątecznych wyszukiwań w Google rozpoczął się w ostatnim tygodniu października 2020 r. i trwał do połowy grudnia. Najszybciej rosnącą na popularności kategorią była elektronika, zaś przepisów na potrawy świąteczne szukaliśmy o 30% częściej. Czy trendy z 2020 roku utrzymają się także obecnie? Jakie kategorie są szczególnie popularne w wyszukiwarce w okresie świątecznym?

Trendy świąteczne – Google – wyszukiwania

W 2020 r. tęskniliśmy za tradycyjnym obchodzeniem świąt. 64% respondentów ograniczyło lub odwołało spotkania rodzinne ze względu na sytuację w Polsce i na świecie[1]. W tym roku mamy nadzieję to nadrobić, gdyż 57% z nas tęskni za spotkaniami w większym gronie[2].

Kiedy szukamy prezentów? Szczyt przypada na Black Friday i grudzień

Szczyt zainteresowania wyszukiwaniami świątecznymi zarówno na YouTube, jak i w wyszukiwarce Google wypada w okolicy Black Friday i trwa aż do drugiego dnia Świąt[3]. Planując święta, Polacy ponad połowę budżetu (52%) przeznaczają na prezenty dla najbliższych. Jest to 4 punkty procentowe więcej niż średnia europejska, która wynosi 48%[4]. W 2020 roku aż 62% Polaków deklarowało, że rozpocznie z wyprzedzeniem zakupy prezentów. W tym roku ten trend umocnił się. Wcześniej przygotowujemy się też do świąt, przede wszystkim by uniknąć tłumów i kolejek (53%), a także w obawie przed wyczerpaniem dostępności wybranych produktów (43%).

– Pierwsze oznaki zainteresowania tematyką świąteczną odnotowujemy już pod koniec sierpnia, natomiast szczyt przypada na okolice Black Friday i kończy się tuż po 26 grudnia – tłumaczy Weronika Zaręba, analityczka z Google. – Według badania Deloitte, nadal ponad połowa świątecznego budżetu jest wydawana w grudniu, natomiast z roku na rok rośnie zainteresowanie zakupami świątecznymi w Black Friday. Ponadto, w Polsce zaczęło się pojawiać zainteresowanie chińskim Dniem Singla, który przypada na 11 listopada, podczas którego w wielu sklepach pojawiają się atrakcyjne promocje – dodaje.

Co nas interesuje? Przepisy świąteczne, ale także elektronika i odzież

W 2020 roku w okresie świątecznym zainteresowanie elektroniką wzrosło aż o 66%. Najpopularniejszymi subkategoriami w tym segmencie były laptopy oraz słuchawki, zaś największy wzrost popularności zanotowały tablety graficzne (wzrost o 93%) oraz klawiatury (wzrost o 76%). W kategorii odzież, która w okresie świątecznym wzrosła w tamtym roku o 38%, najpopularniejsze były sukienki, zaś największy wzrost zaliczyły piżamy (o 84%) oraz spodenki (65%). Co ciekawe, rok temu zainteresowanie przepisami wzrosło o 30% rok do roku. Jednocześnie ta subkategoria była prawie 7-krotnie większa od subkategorii pieczywo.[5]

– Co roku Polacy w okresie świątecznym szukają w Google podobnych rzeczy. Prym wiodą inspiracje prezentowe, przepisy na różne potrawy oraz życzenia świąteczne. W 2020 roku zdecydowanie postawiliśmy na komfort i częściej szukaliśmy kosmetyków do pielęgnacji oraz wygodnych ubrań niż makijażu i sukienek. W tym roku już teraz w wyszukiwarce obserwujemy zainteresowanie tematyką świąteczną, więc ten trend pozostał niezmienny. Widać również wzrost zainteresowania np. sukienkami, można więc przypuszczać, że tych świąt duża część z nas nie planuje już spędzić “pod kocem” – mówi Weronika Zaręba z Google.

Co kupujemy na święta? “Piżamy świąteczne dla rodziny” hitem w wyszukiwarce

Jakie hasła związane z prezentami wpisujemy w wyszukiwarkę najczęściej? W 2020 roku były to świąteczne prezenty dla par, które od października do grudnia zaliczyły wzrost o 1650%. Hasło wyprzedziło świąteczne prezenty dla nastolatki oraz świąteczne prezenty dla dziewczyny. W tamtym roku w kręgu naszych świątecznych zainteresowań były często przepisy, stąd popularność takich haseł jak wykwintne ciasta na święta (wzrost o 43400% w danym okresie), lekkie sałatki na święta (wzrost o 11187%) lub przepis na miękkie ciasteczka świąteczne (wzrost o 8186%).[6]

W tym roku widzimy zaś już bardzo duże zainteresowanie ozdobami świątecznymi. Hasło ekskluzywne ozdoby świąteczne zanotowało wzrost o 2562% r/r. Wiele osób planowało też w tym roku świąteczny wyjazd. Hasła takie jak Święta Bożego Narodzenia w górach czy po prostu święta w górach zanotowały wzrost popularności o 142% rok do roku. Na święta szykujemy się już też pod kątem naszego stroju. Zdecydowanym hitem są świąteczne swetry dla par (wzrost o 116% r/r) oraz wspomniane wcześniej sukienki na święta (wzrost o 115% r/r). Hasło piżamy świąteczne dla rodziny zaliczyło zaś wzrost o 3033% w porównaniu z 2020 rokiem.[7]

Gdzie kupujemy prezenty? Częściej wybieramy internet i aplikacje

Pandemia zmieniła przyzwyczajenia konsumentów, którzy ze względu na bezpieczeństwo, szybkość i wygodę częściej zaczęli kupować online. Gdzie szukamy produktów i rekomendacji? Tutaj znacznie przeważają źródła online: 44% respondentów wykorzystuje wyszukiwarki internetowe do tego celu, 42% – porównywarki cen, a aż 41% interesują strony internetowe z opiniami konsumentów[8].

– Zgodnie z danymi z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej w 2021 już 84% respondentów zadeklarowało, że robi zakupy przez internet, a 71% z nich robi je częściej niż 2 razy w miesiącu. W przypadku zakupów na urządzeniach mobilnych coraz chętniej korzystamy z aplikacji danego sklepu. W 2019 roku tylko 22% wszystkich zakupów mobilnych było robionych poprzez aplikację, reszta poprzez stronę w wersji mobilnej. W zeszłym roku ten odsetek urósł do 30%. Rośnie na popularności także omnichannel, czyli połączenie zakupów online ze stacjonarnymi – mówi Marta Guzek, Retail Industry Head w Google.Trendy świąteczne – Google – zakupy

[1] Badanie Deloitte, 29.10.20 do 4.11.20, Polska, 1000 respondentów w wieku 18-65 lat

[2] Badanie, 15.03.21 do 4.04.21, 2128 respondentów

[3] Wewnętrzne dane Google za okres styczeń 2019 do grudnia 2020

[4] Deloitte: Zakupy świąteczne 2020. Prezentacja wyników badania świątecznych zwyczajów konsumenckich w Polsce

[5] Wszystkie dane pochodzą z wewnętrznych danych Google za okres 1 września 2020 do 31 stycznia 2021

[6] Dane wewnętrzne Google, 1.10.2020 do 31.12.2020

[7] Dane wewnętrzne Google, 2020 vs 2021 rok

[8] Badanie Data Reportal, Polska, 2020, Poland; respondenci w wieku 16 do 64 lat

Savills: rynek magazynowy rozgrzany jak nigdy dotąd

Rynek nieruchomości magazynowych nie zwalnia tempa, wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Savills. W budowie znajduje się obecnie największa w historii podaż nowej powierzchni, a popyt zmierza do pobicia rekordu na koniec roku. W kolejce po wynajęte obiekty ustawiają się inwestorzy z całego świata. Sektor logistyczny po trzech pierwszych kwartałach stanowi blisko połowę całkowitego wolumenu transakcji na rynku inwestycyjnym w Polsce.

„Gospodarka znajduje się na ścieżce stopniowego powrotu do kondycji sprzed pandemii,  co stwarza solidne podstawy do dalszego dynamicznego rozwoju rynku magazynowego. W sierpniu w Polsce odnotowano ponad 10% wzrost produkcji przemysłowej, a w październiku blisko 7% wzrost sprzedaży detalicznej rok do roku. Jeszcze silniejszego impulsu dla logistyki dostarcza sektor e-commerce. Udział kanału online w sprzedaży ogółem wzrósł obecnie do niemal 9% z około 5% notowanych na początku 2020 r.” – zauważa Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, dyrektorka Industrial Services Hub w Savills.

Zgodnie z danymi Savills, zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej i przemysłowej w Polsce przekroczyły na koniec września 23 mln m kw., wzbogacając się w samym tylko 2021 roku już o ponad 2,26 mln m kw. Najwięcej nowej powierzchni wybudowano w Polsce Zachodniej i na Górnym Śląsku. Największym obiektem oddanym do użytku był BTS dla firmy Amazon w Świebodzinie o powierzchni ponad 200 tys. m kw., co czyni go drugim pod względem wielkości centrum logistycznym e-commercowego giganta zlokalizowanym w Polsce.

Jak podaje Savills, na koniec września 2021 r. w budowie pozostawało najwięcej nowej powierzchni w historii rynku magazynowego w Polsce. Po raz pierwszy, i to zdecydowanie, przekroczony został próg 3 mln m kw. Obecnie deweloperzy pracują nad dostarczeniem na rynek blisko 3,75 mln m kw. nowej powierzchni magazynowej i przemysłowej. Niemal 45% z niej jest już wynajęta.

Według Savills, rosnąca podaż jest odpowiedzią na utrzymujący się na wysokim poziomie popyt na rynku najmu. Blisko 4,9 mln m kw. wynajęte w czasie trzech pierwszych kwartałów daje nadzieję na przekroczenie poziomu 6 mln na koniec 2021 roku i pobicia tym samym kolejnego rekordu. Największą umowę najmu podpisała firma DHL wynajmując 109 tys. m kw., dla której Panattoni wybudowało obiekt typu BTS w Żernikach pod Poznaniem.

W wyniku wysokiego popytu, średnia stopa pustostanów spadała z 6,5% odnotowanych pod koniec zeszłego roku, do 4,7% na koniec września 2021 r. Czynsze bazowe zaczynają przejawiać pierwsze oznaki wzrostów, ale na koniec trzeciego kwartału pozostawały jeszcze stabilne i średnio dla całego kraju wahały się od 2,70 do 4,40 euro/m kw./miesiąc za moduły wielkopowierzchniowe oraz sięgały 5,50 euro/m kw./miesiąc w przypadku małych modułów (SBU) w najdroższych lokalizacjach w Warszawie.

Jak podaje Savills w raporcie Market in Minutes, sektor logistyczny po trzech pierwszych kwartałach stanowi blisko połowę całkowitego wolumenu transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych (1,7 mld euro). Sam trzeci kwartał był dla magazynów najlepszy pod względem całkowitej wartości transakcji (808 mln euro) od pierwszego kwartału 2020 r., czyli okresu sprzed pandemii Covid-19.

Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy stopy kapitalizacji dla najlepszych obiektów magazynowych spadły z 6% do 4,5%. Analitycy Savills prognozują, że w przyszłości, spowolnienie tempa kompresji stóp kapitalizacji, w połączeniu ze wzrostem cen gruntów i kosztów budowy, może dać podstawy do regularnego wzrostu czynszów rok do roku na przestrzeni kilku kolejnych lat.

„Najświeższe dane z rynku magazynowego pokazują, że deweloperzy nigdy wcześniej nie byli tak aktywni. Apetyt inwestorów pozostaje wysoki i sprzyja popularyzacji struktury forward purchase, która, wobec wciąż obserwowanego niedoboru nowej podaży, dla wielu z nich jest często jedyną szansą na zbudowanie znaczącego portfela aktywów logistycznych. Pomimo rekordowych poziomów stóp kapitalizacji, pod względem których najlepsze nieruchomości magazynowe zrównują się z projektami biurowymi, wciąż pozostają one o ok. 100 punktów bazowych wyższe niż w Europie Zachodniej, co podtrzymuje strumień międzynarodowego kapitału płynący do Polski” – podsumowuje John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills.

Kombinat Konopny przedstawia szczegóły II emisji crowdfundingowej

Kombinat Konopny SA – spółka specjalizująca się w uprawie i przetwórstwie konopi włóknistych – opublikowała stronę z parametrami II emisji w modelu crowdfundingu udziałowego. Za pierwszym razem Kombinatowi wystarczyło 38 minut, by zebrać 4,2 mln zł. Tym razem planuje pozyskać z rynku 4,5 mln zł, m.in. na rozbudowę zakładu zielarskiego, rozszerzenie portfolio produktów oraz ekspansję zagraniczną.

Zapisy na akcje w promowanej przez Crowdway II kampanii crowdfundingowej Kombinatu Konopnego SA rozpoczną się o godz. 9:00 w czwartek 8 grudnia. Dziś opublikowana została strona z parametrami oferty wraz z dokumentacją. Maciej Kowalski, prezes spółki, zapowiada, że zgodnie z planami spółki jest to ostatni krok Kombinatu na drodze do NewConnect.

Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego
Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego

W ostatnim roku zainwestowaliśmy ponad 8 mln zł, m.in. zbudowaliśmy zakład zielarski, dwie hale łukowe, stworzyliśmy własne laboratorium i zakupiliśmy wiele specjalistycznych maszyn. Jesteśmy o krok od osiągnięcia satysfakcjonującej nas pozycji do dalszego skalowania biznesu w Polsce i rozpoczęcia sprzedaży w Europie. Zaplanowana na 8.12 emisja crowdfundingowa ma poprzedzić debiut spółki na NewConnect. W dalszych planach mamy duży parkiet. To prawdopodobnie ostatni czas, kiedy można dołączyć do Kombinatu jako akcjonariusz przed wejściem na NewConnect. Zachęcam do zapoznania się ze szczegółami emisjipowiedział Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego.

Cele emisji

Ideą Macieja Kowalskiego jest połączenie innowacyjnego ośrodka badawczego z odpowiedzialnie zarządzanym przedsiębiorstwem, które będzie oferować szeroką gamę produktów konopnych, od olejów CBD, przez ofertę dla przemysłu włókienniczego, kosmetycznego, a także branży produkcyjnej i budowlanej.

W drugiej emisji crowdfundingowej chcemy pozyskać środki na kontynuację przemyślanej, długoterminowej strategii rozwoju. Szczególnie ważne jest dla nas dostosowanie mocy produkcyjnych do zwiększonego popytu na produkty Kombinatu, co pozwoli na wprowadzenie nowych pozycji do portfolio oraz uruchomienie sprzedaży zagranicznej. Wiąże się to z zatrudnieniem kolejnych konopnych pasjonatów, którzy są siłą napędową naszej firmy. Nie zwalniamy także w obszarze B+R, który jest rdzeniem Kombinatu Konopnego – chcemy być pionierami na rynku konopnym w każdym możliwym jego sektorze dodał Maciej Kowalski.

Przez emisje akcji, Kombinat Konopny pozyskuje środki m.in. na rozbudowę infrastruktury, prace badawcze oraz zwiększenie sprzedaży. W ramach drugiej emisji crowdfundingowej spółka chce pozyskać 4,5 mln zł na:

  • Rozbudowę zakładu zielarskiego (2 000 000 zł) – w odpowiedzi na zwiększone zapotrzebowanie produkcyjne spółka chce rozbudować istniejący zakład i zakupić kolejne maszyny, co pozwoli na usprawnienie i zautomatyzowanie procesów. W efekcie możliwe będzie utrzymanie konkurencyjnych cen produktów, co ma wpłynąć na atrakcyjność oferty i wysoki wolumen sprzedaży.
  • Poszerzenie portfolio produktów zielarskich (500 000 zł) – w pierwszym półroczu od zakończenia emisji Kombinat Konopny planuje znacznie poszerzyć portfolio produktów zielarskich m.in. o oleje CBD o wyższych stężeniach, wyroby kosmetyczne, a także produkty przeznaczone dla zwierząt.
  • Zatrudnienie nowych pracowników (500 000 zł) – zwiększenie zatrudnienia pozwoli na zapewnienie ciągłości dostaw, zachowanie szybkiej obsługi klienta oraz zwiększenie potencjału w sektorze B+R.
  • Ekspansję na rynki europejskie (500 000 zł) – wprowadzenie produktów na rynki zagraniczne jest kolejnym krokiem, który spółka zamierza podjąć w celu zdywersyfikowania przychodów. Strategia została poprzedzona badaniem popytu i będzie realizowana w oparciu o doświadczenie Macieja Kowalskiego w prowadzeniu biznesu poza Polską.
  • Wzmocnienie produkcji kontraktowej (500 000 zł) – Kombinat Konopny chce wzmacniać kontraktową produkcję suplementów diety. Planuje także przygotowanie nowej strony internetowej i umocnienie jej pozycji za pośrednictwem działalności popularyzatorskiej.
  • Prace badawczo-rozwojowe (500 000 zł) – spółka zapowiada szereg inwestycji szczególnie w obszarze zagospodarowania paździerzy konopnych – materiału o ogromnym, niewykorzystanym potencjale. Jednym z założeń jest też przeprowadzenie prototypowania wstępnych koncepcji w zakresie konopnych cegieł dla branży budowlanej, konopnych płyt paździerzowych dla producentów mebli oraz konopnych kompozytów m.in. dla wytwórców opakowań.

Poprzednie emisje i realizacja celów

W 2020 r. Kombinat Konopny pozyskał 4,2 mln zł z I emisji crowdfundingowej. Spółka ustanowiła ówczesny rekord rynku ECF, uzyskując zapisy na wszystkie akcje w zaledwie 38 minut. Ponadto Spółka pozyskała środki w wysokości ponad 4,9 mln złotych w ramach oferty akcji serii C prowadzonej w trybie oferty prywatnej. Dzięki środkom z obu tych emisji spółka sfinansowała m.in.:

  • Budowę i wyposażenie zakładu zielarskiego, w którym powstają suplementy diety,
  • Budowę dwóch hal łukowych (blisko 1000 m2) oraz zakup niezbędnych elementów linii do przerobu włókna na przędzę. Obecnie urządzenia są instalowane, dostosowywane do potrzeb, testowane i przygotowywane do pracy. Zgodnie z harmonogramem, spółka spodziewa się efektów prac w tym obszarze pod koniec 2022 roku,
  • Zakup sprzętu rolniczego – nowego ciągnika, kombajnu zbożowego, specjalnie zaprojektowanej żniwiarki do kwiatostanów, profesjonalnych suszarni oraz niezliczonej liczby kosiarek, przetrząsaczy i wszelkiego rodzaju maszyn wspomagających zbiór i uprawę,
  • Założenie własnego, wewnętrznego laboratorium chromatografii cieczowej, umożliwiającego stałą kontrolę jakości wytwarzanych produktów, rozwój technologii i prowadzenie prac naukowo-badawczych,
  • Rozbudowę przestrzeni magazynowej i infrastruktury (m.in. budowa trafostacji, prace ziemno-drogowe, hydrauliczne etc.), przygotowanie terenu pod dalsze inwestycje.

Obecnie na plantacjach Kombinatu Konopnego uprawianych jest 40 mln roślin. Areał pod uprawy w roku 2022 ma wynieść 50 ha, w planach na 2023 jest jego podwojenie. Produkty spółki są dostępne w ponad 450 punktach sprzedaży na terenie całej Polski.

Dynamiczny wzrost i plany giełdowe

W stosunku do prognoz przedstawionych w ubiegłym roku, spółka przewiduje, że wypracowany przez nią przychód będzie wyższy o ponad 150%. Kombinat Konopny dokonał korekty prognoz na najbliższe lata i szacuje, że w 2022 roku osiągnie 5 mln zł przychodu. W roku 2023 zysk spółki ma wynieść 2 mln zł, 2 lata później już 6 mln.

18 listopada 2021 roku Walne Zgromadzenie spółki podjęło uchwałę w sprawie ubiegania się o wprowadzenie akcji do obrotu zorganizowanego na rynku NewConnect. Złożenie wniosku o dopuszczenie akcji do obrotu planowane jest na rok 2022.

W zależności od efektów prowadzonych prac B+R, w przyszłości niewykluczona jest kolejna emisja akcji na sfinansowanie nowych kierunków rozwoju i przetwórstwa konopi. W 2025 roku planowane jest wejście na główny parkiet GPW.*

*Wprowadzenie akcji Spółki do obrotu zorganizowanego zarówno w Alternatywnym Systemie Obrotu, jak i wprowadzenie i dopuszczenie na rynku regulowanym uzależnione będzie od uwarunkowań rynkowych, aktualnej sytuacji Spółki i spełnienia wymogów wynikających z przepisów prawa i regulacji podmiotu zarządzającego tym rynkiem.

Rynek

Według szacunków New Frontier Data wartość europejskiego rynku dóbr pochodzenia konopnego osiągnie w 2021 roku poziom 2 mld dolarów, rośnie zaś w tempie dwudziestoprocentowym.

Raport ten wskazuje także, że w 2020 r. szacunkowe roczne wydatki na CBD w UE wynosiły ok. 9,15 mld EUR, a prognozuje się, że do 2025 r. będą wynosić nawet 13,6 mld EUR rocznie.

Według szacunków Polityka Insight w 2019 r. przychody rolników z upraw konopi przemysłowych w Polsce wyniosły 36 mln zł, a z kolei wartość przychodów firm zajmujących się przetwórstwem CBD przekroczyła w 2019 r. 210 mln zł.

Kawalerka staje się dobrem luksusowym?

Spadek zdolności kredytowej związany z podwyżkami stóp procentowych NBP, może skierować uwagę niektórych klientów firm deweloperskich na najmniejsze mieszkania. Problem polega na tym, że kawalerki zwykle są droższe w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni użytkowej. Ta różnica wynika m.in. z faktu, że stałe koszty dewelopera rozkładają się na mniejszy metraż lokalu. Dane z panelu analitycznego BIG DATA RynekPierwotny.pl wskazują jednak, że nie zawsze można uzasadnić wyższą cenę 1 mkw. kawalerki tylko w taki sposób. Różnice średniej ceny nowych M1 oraz wszystkich lokali (mieszkań i domów) bywają bowiem bardzo duże.

Dane portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że pod koniec listopada 2021 r. średnia ofertowa cena wszystkich lokali (mieszkań i domów) i kawalerek z największych miast była następująca:

  • Warszawa – średnia ofertowa cena 1 mkw. nowego lokalu – 12 004 zł, średnia ofertowa cena 1 mkw. kawalerki – 16 216 zł
  • Kraków – 11 036 zł/12 099 zł
  • Łódź – 8 163 zł/9 259 zł
  • Wrocław – 10 486 zł/13 587 zł
  • Poznań – 8 730 zł/13 080 zł
  • Gdańsk – 10 787 zł/13 452 zł

Powyższe informacje odpowiadają na pytanie, dlaczego niektóre osoby szukające nowego i kompaktowego mieszkania, mogą być bardziej zainteresowane małymi M2.

Wg portalu RynekPierwotny.pl średnią cenę 1 mkw. kawalerek zawyżają między innymi małe lokale ze zrewitalizowanych budynków znajdujących się w centrum oraz oferty przeznaczone dla zamożnych singli.

Dodatkowo tańsze kawalerki szybko się wyprzedają, co zawyża średnie ceny dla M1 pozostających w ofercie. Niedrogimi kawalerkami od deweloperów oprócz samotnych klientów kupujących lokale na własne potrzeby, mogą być zainteresowani również inwestorzy (nabywający mieszkanie z myślą o wynajmie).06.12 Tab 1. Średnia cena za mkw. wszystkich lokali i kawalerek

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Venture INC zainwestowało milion złotych w Boostsite.com, nowy projekt grupy Hexe Capital

Boostsite.com, wrocławski startup technologiczny, stworzył software do automatycznej analizy SEO witryn internetowych. Oprogramowanie łączy w sobie funkcjonalność kilku rozproszonych narzędzi, do tej pory wykorzystywanych oddzielnie, co mnożyło firmowe wydatki związane z utrzymaniem stron i serwisów internetowych. Rozwiązanie od Boostsite.com pozwala firmom nie tylko znacząco obniżać te koszty, ale także oszczędzać czas i zasoby potrzebne do optymalizacji oraz utrzymania stron www. W efekcie pozwala na zwiększenie widoczności w organicznych wynikach wyszukiwania, tym samym wpływając pozytywnie na wszystkie aspekty biznesu online. Spółka pozyskała właśnie milion złotych finasowania od funduszu Venture INC.

Już na wstępnym etapie Boostsite.com oferuje wsparcie dla wielu aspektów SEO, w tym analizę obszarów wymagających poprawy – uwzględniając w tym m.in. prędkość serwisu dla każdej podstrony, wytyczne do optymalizacji treści czy zaawansowaną analizę innych kluczowych parametrów. Dodatkowo prowadzi archiwizację wyglądu każdej z podstron, tworząc dla nich pełnych rozmiarów screenshot o najwyższej jakości. W standardowych narzędziach sam tylko proces analizy może trwać wiele godzin, a czasem nawet dni, co niesie za sobą spore koszty. Dzięki rozwiązaniom wdrożonym do Boostsite.com, procesy optymalizacyjne dla wielu elementów są skracane nawet kilkudziesięciokrotnie. Końcowym elementem procesu analitycznego jest określenie stworzonego przez Boostsite.com parametru Boost Rank, oceniającego efektywność optymalizacji. Narzędzie powstało w angielskiej wersji językowej, jednak jest w stanie analizować serwisy z całego świata, w dowolnym języku. W planach spółki jest dodanie kilkunastu wartościowych funkcjonalności dla specjalistów i ekspertów SEO, m.in. automatycznego tworzenia tytułów i opisów meta description.

Światowa luka

Jak twierdzą jego pomysłodawcy, narzędzie powstało jako odpowiedź na lukę rynkową, którą dostrzegli podczas swojej codziennej pracy – brak narzędzia będącego realnym wsparciem w przyśpieszeniu procesów optymalizacji witryn internetowych. – Stworzyliśmy rozwiązanie z potencjałem i zasięgiem globalnym, które oprócz listowania danych tworzy wytyczne, wręcz gotowe rozwiązania, a także autonomicznie poprawia wiele istotnych dla SEO obszarów. Boostsite.com pozwala na większą automatyzację pracy specjalistów SEO oraz szybszą optymalizację serwisów internetowych, nad którymi pracująmówi Marcin Gaworski, Chief Product Officer w Boostsite.com.

Boostsite.com to spółka należąca do grupy Hexe Capital – hubu technologicznego, inwestującego w modelu venture building w projekty technologiczne związane z rynkiem online. – Wszystkie narzędzia optymalizujące i automatyzujące strony www stanowią ogromną wartość, a często również inwestycję, niejednokrotnie decydującą o skuteczności biznesów online. Boostsite.com pozwala znacznie ograniczyć koszty SEO oraz oszczędzić czas pracy specjalistów nawet o 70%. To jedno narzędzie zastępuje 4 inne, za które trzeba było do tej pory płacić oddzielnie. Na całym świecie klienci szukają rozwiązań agregujących wiele procesów w jeden, a jednocześnie optymalnych kosztowo. I takie właśnie jest Boostsite.com – tłumaczy Daniel Świątkowski, prezes grupy Hexe Capital.

Milion złotych na dalszy rozwój

W pomysł i potencjał Boostsite.com uwierzył notowany na GPW fundusz Venture INC, którego działalność koncentruje się na kapitałowym i merytorycznym wspieraniu perspektywicznych projektów z obszaru nowych technologii, na różnych etapach rozwoju. Inwestycja opiewa na milion złotych i zostanie przeznaczona m.in. na dalszy rozwój narzędzia oraz jego komercjalizację poza Polską. – Decyzja o finansowym zaangażowaniu w projekt Boostsite.com, sygnowany przez Hexe Capital, jest konsekwencją przyjętej przez nas strategii inwestycyjnej, zgodnie z którą jedną z dróg inwestycyjnych jest współpraca z doświadczonym i wiarygodnym rynkowo partnerem działającym w modelu venture building. Hexe Capital udowodniła już, że tworzone przez nią projekty technologiczne mają wysoką skuteczność biznesową. Wierzymy, że to początek bardzo owocnej, ciekawej i obustronnie inspirującej współpracykomentuje Jakub Sitarz, prezes Venture INC.

Jak tłumaczy Daniel Świątkowski z Hexe Capital, pozyskane finansowanie spółka chce przeznaczyć także na budowę skalowalnej infrastruktury do obsługi praktycznie nieograniczonego ruchu i serwisów dowolnej wielkości.

Global first

Boostsite.com chce wyjść ze swoim produktem niemal od razu na rynki zagraniczne. Wg szacunków amerykańskiej firmy badawczej Borrell Associates, w samych tylko Stanach Zjednoczonych, firmy wydają rocznie ponad 80 miliardów dolarów na usługi SEO. Branża ta rośnie za oceanem niezwykle dynamicznie, a SEO już stało się jednym z najskuteczniejszych działań generujących sprzedaż. Wg danych BrightEdge aż 68% doświadczeń online zaczyna się od wyszukiwarki, a ponad 53% całego ruchu w witrynie internetowej pochodzi z bezpłatnych wyników wyszukiwania. Dane zebrane przez BrightEdge pokazują ponadto, że SEO generuje o 1000% więcej ruchu, niż organiczne media społecznościowe Z kolei wg danych amerykańskiego Statcounter 91,66% globalnego ruchu pochodzi z wyszukiwarki Google, Grafiki Google i Google Maps. – Wg danych HubSpot 60% marketerów twierdzi, że SEO generuje najwyższej jakości źródło potencjalnych klientów. Dobrze obrana strategia SEO może okazać się w przyszłości “być albo nie być’ dla widoczności wielu firm w Internecie. Stwarza bardzo duży potencjał dla rozwoju większości biznesów, również tych niedziałających stricte w sieci. Umiejętne inwestowanie w rozwój ruchu organicznego może przynieść bardzo korzystne rezultatykomentuje Marcin Gaworski.

Pogarsza się stan zdrowia psychicznego pracowników

  • Polscy pracownicy mają poważne problemy ze zdrowiem. Potwierdzają to zarówno dane międzynarodowe, jak również nasza statystyka dotycząca absencji. Z roku na rok jest coraz gorzej.
  • Ubiegły rok przyniósł skokowy przyrost liczby dni spędzonych na zwolnieniu z powodu choroby. Wzrósł również średni okres trwania absencji z powodu zaburzeń psychologicznych – wynika z raportu Konfederacji Lewiatan.

Miejsce pracy jako jeden z głównych czynników stymulujący powstawanie problemów ze zdrowiem psychicznym jest poważnym wyzwaniem dla pracodawców oraz polityków. Na tych drugich, spoczywa jeszcze troska o służbę zdrowia. To właśnie przez brak dostępu do specjalistów problemy ze zdrowiem Polaków nawarstwiają się przynosząc większe konsekwencje i obciążenia dla społeczeństwa i gospodarki. Wystarczy przytoczyć dane OECD, które stawiają Polskę na szarym końcu w liczbie lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców. Na 1 lekarza w Polsce, w 2017 r. przypadało średnio 416 osób, podczas gdy w Austrii 185.

Niepokoi niska świadomość społeczeństwa na temat zagrożeń zdrowia psychicznego. O ile choroby ciała nie są tak deprecjonowane, to nadal w Polsce występuje stygmatyzacja problemów psychologicznych i ogólne poczucie wstydu społecznego przed wizytą u psychologa, czy psychiatry. Pracodawcy nie zastąpią częściowo systemu opieki zdrowotnej w walce o lepsze i spokojniejsze życie pracowników, ale mogą wspomóc system profilaktyki.

Absencja z powodu zaburzeń psychicznych

– W 2020 roku skokowo wzrosła liczba dni spędzonych na zwolnieniu z powodu choroby. Wzrósł również średni okres trwania absencji z powodu zaburzeń psychologicznych.

– O ile w latach poprzednich przeciętna długość trwania zwolnienia z tej przyczyny wynosiła 17 dni, to w 2020 r. wzrosła do ponad 19 dni. Jest to jednocześnie o blisko tydzień dłużej niż przecięty czas trwania L4 ogółem.

– Zdecydowanie częściej ze świadczenia chorobowego z tytułu zaburzeń korzystają kobiety. Różnice w stosunku do mężczyzn z upływem lat się zwiększają. W 2020 r. blisko 64% wszystkich zwolnień z omawianego powodu dotyczyło właśnie kobiet. Stawia to je w pozycji grup najbardziej zagrożonych i narażonych na choroby psychiczne w społeczeństwie.

zaburzenia psychiczne

Z racji niewielkich szans na szeroką dostępność do darmowej porady psychologicznej, należałoby rozważyć profilaktyczne badania w ramach medycyny pracy. Pomogłoby to pokonać wstyd przed rozmową z psychologiem, a jednocześnie stanowiłoby element zapobiegania występowaniu poważniejszych schorzeń natury psychiatrycznej. Pracodawcy doświadczyliby zmniejszenia skali tzw. utraconych korzyści. Zaproponowane rozwiązanie wpisuje się także w rekomendacje jakie daje OECD (2012) dla państw zrzeszonych a dotyczącą jak najwcześniejszej diagnozy osób z zaburzeniami.

3xzdrowie

Drugim rozwiązaniem, jakie można byłoby wprowadzić w przedsiębiorstwach małych, średnich i dużych jest poszerzenie kwestionariusza kontroli zarządczej lub samooceny o pytania dotyczące samopoczucia czy zdrowia psychicznego. Pewnym wzorem dla pracodawców i gotowym rozwiązaniem mógłby być zestaw wystandaryzowanych pięciu pytań opracowany przez Międzynarodową Organizację Zdrowia.

Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia to kobiety są ponad dwukrotnie bardziej narażone na ryzyko zaburzeń natury psychologicznej. Przykład Polski nie odbiega od międzynarodowego trendu – Polek dosięgają w coraz większym stopniu problemy natury psychologicznej. Obciążenia związane z obowiązkami domowymi i opieką nad bliskim odciskają swoje piętno na zdrowiu psychicznym Polek, powodując stopniowe wycofywanie społeczne, a w konsekwencji niemożność powrotu na rynek pracy jako osoby pozbawione obciążeń przeszłości. Jedynym rozwiązaniem jest dotarcie z interwencją do biernych zawodowo kobiet. Takim naturalnym miejscem, które mogłoby zapewnić szeroki dostęp do pomocy powinny być powiatowe urzędy pracy.

GfK: Polacy coraz częściej robią „sprytne” zakupy

Według firmy badawczej GfK już 71 proc. wszystkich konsumentów w Polsce możemy określić jako tzw. smart shopperów. Z roku na rok ich liczba systematycznie wzrasta, a wysokie ceny w sklepach mogą jedynie wzmocnić ten trend. Idąc do sklepu, są już wcześniej przygotowani: często mają listę zakupową, wiedzą, które produkty w jakim sklepie będą na promocji, a w głowie mają zakodowane ceny najczęściej kupowanych przez siebie produktów.

Smart shopperzy nie są nabywcami, którzy szukają w sklepach najtańszych produktów. To osoby wypatrujące ciekawych, głębokich promocji, dobrze zorientowane w cenach popularnych produktów oraz potrafiące płynnie porównywać oferty w różnych sieciach i przeliczać ceny na jednostki. – W ostatnim roku ich udział w całkowitej liczbie nabywców w sektorze FMCG zwiększył się o 19 p.p., co oznacza wzrost o 37 proc. rdr. W najbliższych miesiącach możemy oczekiwać pogłębienia tego trendutwierdzi Michał Maksymiec, dyrektor ds. współpracy z sieciami detalicznymi Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Wraz ze wzrostem świadomości kupujących, popularnością cieszą się również wszelkiego rodzaju akcje promocyjne. Według GfK w okresie od stycznia do września 2021 roku udział produktów kupionych w promocji wyniósł 27 proc., co oznacza wzrost o 4 p.p. rdr. Skąd nabywcy dowiadują się o promocjach? Głównym źródłem informacji nadal są papierowe gazetki dostępne w sklepach lub dostarczane do domów, a także reklama telewizyjna. Jednak na kolejnych miejscach – w porównaniu do sytuacji sprzed pandemii – można zaobserwować znaczące zmiany. Obecnie nabywcy częściej dowiadują się o promocjach z cyfrowych narzędzi: ze stron internetowych sklepów, z gazetek wysyłanych drogą e-mailową, a także z aplikacji mobilnych dostępnych na smartfonach.

Cena i jakość grają kluczową rolę

GfK zauważa, że idealnym ekosystemem do rozwoju smart shoppingu stał się również rynek dóbr stałego użytku. – Mówimy tutaj o rynku dóbr wolno rotujących i stosunkowo drogich, których z reguły nie kupujemy spontanicznie. W ich przypadku podejście „smart” opiera się na wyborze produktów zapewniających możliwie najlepszą relację wysokiej jakości i bardzo dobrych cech użytkowych – tłumaczy Artur Noga-Bogomilski, head of market intelligence w GfK.

Według GfK kluczowym czynnikiem wyboru dla polskich konsumentów na rynku dóbr trwałych wciąż pozostaje cena. Na drugim miejscu znajdują się cechy techniczne. I właśnie połączenia tych dwóch czynników poszukują podczas zakupów sprytni nabywcy. Znacznie mniejszy wpływ na decyzje kupujących ma marka, która znalazła się dopiero na trzecim miejscu w hierarchii.

Sprytnie kupujemy… wszystko

Trend sprytnych zakupów można zaobserwować m.in. w kategorii odkurzaczy, gdzie bardzo duże wzrosty sprzedaży notują dziś roboty odkurzające oraz odkurzacze pionowe – równolegle spada zaś sprzedaż tradycyjnych odkurzaczy cylindrycznych. – Smart shopper bardzo chętnie decyduje się przejść na wyższą półkę technologiczną i dopiero na niej poszukuje optymalnych ofert, czyli produktów łączących wysokie parametry techniczne z okazyjną ceną. Stąd rosnąca popularność odkurzaczy-robotów i mocne odejście od klasycznych modeli – wyjaśnia Artur Noga-Bogomilski.

Rosnąca liczba sprytnych nabywców sprawia, że z roku na rok na wartości zyskuje także rynek marek własnych. W 2020 roku udział wartościowy produktów tego typu w rynku artykułów FMCG wyniósł 19,3 proc. – Te zmiany są już zauważane przez detalistów, którzy, chcąc odpowiadać na potrzeby konsumentów, rewitalizują portfolio produktów pod własnym brandem. W ofertach masowo pojawiają się linie marek własnych z artykułami naturalnymi, ekologicznymi oraz bio. Szacujemy, że w przyszłym roku rynek artykułów private brands przekroczy 21 proc. udziału w rynku FMCG. Oznacza to, że sektor ten będzie rozwijał się w tempie ponad 2 razy szybszym niż cały rynek FMCGzaznacza Michał Maksymiec.

Dla ilu mieszkań z rynku pierwotnego będzie możliwa pomoc w ramach „Polskiego Ładu?”

Program „Mieszkanie bez wkładu własnego” powstał w ramach rządowego programu Polski Ład. Ma pomóc tym, którzy posiadają zdolność kredytową, ale nie mają wkładu własnego. Zagwarantuje go Państwo za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Jednak według danych REDNET Consulting i portalu tabelaofert.pl tylko niewielki odsetek mieszkań na rynku pierwotnym będzie dostępnych w ramach tego programu. Najwięcej, bo ponad 30% lokali byłoby do dyspozycji beneficjentów w Poznaniu.

Zamieszczona poniżej tabela przedstawia szacunkową dostępność mieszkań, które będzie można kupić w programie „Mieszkanie bez wkładu własnego”, przy założeniu wymagania przez bank wkładu własnego na poziomie 20% wartości nieruchomości.

  Warszawa Kraków Gdańsk Wrocław Poznań Łódź
wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych za IV kwartał 2021 r. i I kwartał 2022 r. [PLN/mkw.] 7 509 7 003 6 592 6 971 6 405 4 795
Maksymalny limit cen za 1 mkw. mieszkania na rynku pierwotnym za IV kwartał 2021 r. i I kwartał 2022 r. [PLN/mkw.] 9 762 9 104 8 570 9 062 8 327 6 234
Szacunkowy udział oferty mieszkaniowej miasta dostępnej w programie (przy założeniu wymagania przez bank wkładu własnego na poziomie 20% wartości nieruchomości) 13,0% 8,3% 17,4% 14,2% 31,7% 11,8%

Źródło: dane pochodzą z serwisu www.tabelaofert.pl, opracowane przez Rednet Consulting oraz obwieszczenia Wojewodów w sprawie ustalenia wysokości wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla poszczególnych województw za okres 01.10.2021 r. – 31.03.2022 r.

Według powyższej analizy REDNET Consulting i danych z portalu tabelaofert.pl, z sześciu największych aglomeracji na rynku nieruchomości w Polsce, największy udział mieszkań na rynku pierwotnym dostępnych na koniec września 2021 r. w programie „Mieszkanie bez wkładu własnego” byłby w Poznaniu (31,7%). Natomiast najmniej lokali znalazłoby się w Krakowie oraz Łodzi, zaledwie 8,3% i 11,8%. W stolicy w ofercie pozostałoby tylko około 13% mieszkań dostępnych w ramach nowego rządowego programu (przy założeniu wymagania przez bank wkładu własnego na poziomie 20% wartości nieruchomości).

Dla kogo program „Mieszkanie bez wkładu własnego”

Program „Mieszkanie bez wkładu własnego”, który wejdzie w życie w połowie przyszłego roku skierowany jest do trzech grup osób, które: chcą kupić z rynku pierwotnego swoje pierwsze mieszkanie lub dom jednorodzinny, szukają mieszkania na rynku wtórnym lub chcą wybudować własny dom. Szacuje się, że z programu będzie mogło skorzystać ok. 80 tys. rodzin rocznie. Państwo za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego będzie gwarantować wkład własny nawet do 20%, do kwoty nie większej niż 100 tys. zł, przez okres minimum 15 lat. Z tytułu udzielenia gwarancji BGK będzie pobierać od kredytobiorcy jednorazową opłatę prowizyjną w wysokości 1,0% objętej tą gwarancją części gwarantowanego kredytu mieszkaniowego. Skorzystać z pomocy mogą rodziny, które nie posiadają innego mieszkania, chyba, że w skład gospodarstwa domowego wchodzi dwoje albo więcej dzieci, ale wprowadzono limity metrażowe.  Nie większe niż 50 mkw., (gdy dzieci jest dwoje), 75mkw., (gdy dzieci jest troje) i 90 mkw. (gdy dzieci jest czworo). Dla rodzin posiadających pięcioro lub więcej dzieci nie ustalono limitu metrażowego.

 – Program u podstaw ma na swoim celu spowodowanie m.in. poprawy warunków życia dla rodzin z dziećmi poprzez zmianę mieszkania na większe, z dodatkowym pokojem. Wpisuje się to w ostatnio zaobserwowany na rynku nieruchomości trend dotyczący wymiany lokali na większe i potrzebę posiadania dodatkowych przestrzeni, które mogłyby służyć, np. do komfortowej pracy zdalnej, nauki lub odpoczynku – podkreśla Robert Chojnacki, prezes redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich

W miarę jak powiększać będzie się rodzina beneficjentów, BGK pomoże w spłacie części gwarantowanego kredytu mieszkaniowego. Będzie to tzw. spłata rodzinna, która wyniesie w przypadku przyjścia na świat drugiego dziecka w rodzinie 20 tys. zł, a po urodzeniu się trzeciego dziecka i kolejnego 60 tys. zł.

Niska dostępność mieszkań na rynku pierwotnym

W celu uniknięcia ryzyka stymulowania wzrostu cen mieszkań w ustawie wprowadzono maksymalne limity cen (w tym limit wkładu budowlanego) w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni użytkowej.

– Niedoszacowane maksymalne limity cenowe za 1 mkw. w większości miast, które mocno odbiegają od obecnie odnotowywanych średnich cen lokali, Jedynie ponowna weryfikacja rynkowa oraz zmniejszenie różnic cenowych może zwiększyć dostępność lokali w tym programie – zauważa Maciej Dymkowski, prezes zarządzający tabelaofert.pl

Jak wynika z danych serwisu tabelaofert.pl największa procentowa rozbieżność cenowa występuje na rynku gdańskim (-22,7%), warszawskim (-20,8%), łódzkim (-20,6%) i krakowskim (-19,2%). Najmniejsza różnica w cenach jest w Poznaniu (-3,6%).

Poniższy wykres przedstawia porównanie maksymalnego limitu cen za 1 mkw. mieszkania na rynku pierwotnym oraz średniej ceny mieszkań pozostających w ofercie w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu i Łodzi na koniec III kwartału 2021 r.

ceny mieszkań 2021
Źródło: Rednet Consulting

– Możliwość zakupu mieszkania bez wkładu własnego sprawi, że osoby, które są w trakcie zbierania środków na pokrycie wkładu własnego będą mogły szybciej kupić mieszkanie. Jednakże, limity cenowe za 1 mkw. zostały ustalone na bardzo niskim poziomie, przez co dostępność lokali, szczególnie w dużych miastach, które mogłyby być kupione w ramach programu jest niska. W większych ośrodkach miejskich mieszkania dostępne w programie będą się znajdować głównie w dzielnicach peryferyjnych, gdzie infrastruktura komunikacyjna, transportowa czy edukacyjna jest często słabiej rozwinięta niż w dzielnicach centralnych – podkreśla Robert Chojnacki, prezes redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich

Zamglony obraz rynku pracy w USA

Dane z amerykańskiego rynku pracy w piątek nie spowodowały ogromnej zmienności na rynku. Były one nieco mieszane. Na koniec dnia główna para walutowa była na podobnym poziomie jak przed publikacją (1,13). Z kolei amerykańskie indeksy giełdowe traciły w pierwszej części sesji, jednak pod koniec handlu kurs kontraktów był wyciągany, co spowodowało redukcję wcześniejszej przeceny.

Każdy kto patrzy jedynie na główny wskaźnik, czyli zmianę zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA, stwierdzi, że piątkowy odczyt był słaby. W pełnym raporcie są jednak pozytywy, które mogą spowodować, że Rezerwa Federalna podejmie decyzję o redukcji skupu już 15 grudnia. Należy wziąć pod uwagę fakt, że po raz siódmy z rzędu w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zrewidowano w górę przyrost zatrudnienia, tym razem łącznie o 82 tys. osób, co sugeruje, że ostateczny listopadowy przyrost miejsc pracy może być również znacznie wyższy niż 210 tys. Wolumen pracy (liczba przepracowanych godzin) wzrósł bardziej niż zatrudnienie. Może to wskazywać, że firmy miały problemy z zatrudnieniem dodatkowych pracowników. Wzrósł wskaźnik aktywności zawodowej do 61,8 z 61,6 proc. co pokazuje, że po wygaszeniu pomocy fiskalnej więcej osób wróciło na rynek pracy. Nadal oczekujemy, że Rezerwa Federalna przyspieszy wychodzenie z zakupów obligacji („tapering”) na posiedzeniu 14/15 grudnia i zakończy zakupy już w marcu 2022 r. Ostatecznym impulsem będą prawdopodobnie dane o cenach konsumpcyjnych za listopad w ten piątek. Wskaźnik inflacji wzrósł prawdopodobnie do najwyższego poziomu od 1982 roku.

Każdy kto śledzi losy dolara australijskiego powinien zwrócić uwagę na jutrzejszą decyzję RBA w sprawie parametrów polityki monetarnej. Od ostatniego posiedzenia na początku listopada nic się nie zmieniło w kwestii perspektyw rynkowych dotyczących polityki stóp procentowych. Rynek nadal spodziewa się „lift-offu” w przyszłym roku i oczekuje szybkich podwyżek w okolice 1,5-2 proc. w latach 2022-2023 proc. Tak przynajmniej wynika z rynku instrumentów OIS. Jutro jednak Philip Low – prezes RBA – nie zmieni prawdopodobnie swojego stanowiska. Spodziewa się on znacznie późniejszego startu podnoszenia kosztu pieniądza. Decydenci z RBA prognozują , że dynamika inflacji spadnie poniżej 3 proc. do połowy przyszłego roku. Jeśli jutro zostanie taka retoryka utrzymana, wówczas ze względu na wysokie oczekiwania rynkowe, AUD może stracić na wartości.

Rada Polityki Pieniężnej spotka się w środę i na jednodniowym posiedzeniu podejmie decyzję ws. poziomu stóp procentowych. W listopadzie inflacja CPI w Polsce sięgnęła 7,7 proc. r/r – wynika z wstępnego szacunku GUS. Silny wpływ na odczyt miały ceny nośników energii, które zdaniem GUS drożały o 13,4 m/m. Widzimy, że ceny ropy naftowej mocno napędziły inflację, co jednak daje pewną nadzieję na niższą dynamikę w grudniu, kiedy zostanie uwzględniona przecena surowca na rynkach światowych. Jednocześnie żywność zdrożała o 6,4 proc., co podbija wskaźnik bazowy. W tym samym czasie GUS opublikował jednoznacznie pozytywny rezultat PKB. Wzrost gospodarki w 3 kwartale ostatecznie wyniósł 5,3 proc r/r. Sądzimy, że pomimo odkrycia nowego wariantu koronawirusa, a w związku z tym groźby spowolnienia gospodarczego, RPP będzie kontynuować cykl podwyższania stóp procentowych, choć apetyty jastrzębiej części mogły się zmniejszyć. Konsensus rynku to obecnie wzrost stopy referencyjnej o 50pb, choć stawki FRA wędrują nieco wyżej. Sądzimy, że tej skali ruch byłby lekko pozytywny dla złotego.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Prognozy kursu złotego na kolejne miesiące – Witold Orłowski

Jeszcze przez dość długi czas Polska będzie stała przed wyzwaniem przezwyciężenia ekonomicznych i społecznych następstw kryzysu pandemicznego. Przodującym obecnie problemem jest stale rosnąca inflacja, a co za tym idzie znaczący wzrost cen. Kolejnym zagrożeniem dla gospodarki jest niestabilna wartość złotego, który od tygodnia wyraźnie wzrasta. W ciągu ostatnich trzech dni cena euro spadła o prawie 10 groszy. Do 30 listopada złoty zyskiwał głównie dzięki znacznemu spadkowi wartości dolara w stosunku do euro. Umocnienie europejskiego pieniądza względem amerykańskiego z reguły umacnia też waluty gospodarek wschodzących w naszym regionie – a więc również i złotego. Ekonomiści są przekonani, że w grudniu polityka pieniężna zostanie znów zaostrzona i podwyżki stóp procentowych będą kontynuowane w kolejnych miesiącach przyszłego roku. To zaś powinno skutkować aprecjacją polskiej waluty.

– Wszyscy, którzy mówią, że wartość złotego spada i stała się tragedia zdziwią się, gdy zobaczą co stanie się z polską walutą za kilka miesięcy. Będzie to moment, w którym rzeczywiście polska polityka gospodarcza będzie przewartościowana – powiedział serwisowi eNewsroom, Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny, PwC Polska.

– Bardzo poważnie obawiam się o to, że jeżeli nie uda się wprowadzić wiarygodnego programu stabilizacji gospodarki i przyśpieszenia rozwoju gospodarczego – to prędzej czy później staniemy przed znacznie obniżonymi ocenami jakości polskiej polityki i gospodarki. Wówczas może nastąpić znaczący spadek polskiej waluty. Byłoby to bardzo ciężkie, ponieważ rządzący zdają się zapominać w swoich ocenach o tym, że osłabienie złotego w prawdzie pomaga eksporterom – ale jednocześnie stanowi poważne zagrożenie dla polskich finansów. Może stać się także kolejnym impulsem inflacyjnym, a w tym aspekcie i tak mamy ogromny problem. Wydaje mi się, że bank centralny oraz rząd niejako zaklinają rzeczywistość. Obie instytucje mówią o inflacji – ale z nadzieją, że owa sama zacznie spadać i problem rozwiąże się sam. Jeżeli nie ulegnie zmianie fundamentalna polityka, która jest skuteczna w promowaniu popytu, a nie potrafi ożywić strony podażowej – to niestety problemy finansowe nie rozwiążą się same. Co więcej uważam, że podniesienie stóp procentowych jest niewystarczające. Powinna zostać wprowadzona strategia równoważąca gospodarkę – aby zmniejszyć ryzyko obniżenia wzrostu gospodarczego i dalszego szybowania inflacji – zapowiada Orłowski.

QubicGames nawiązuje współpracę z Mooneaters S.A.

QubicGames wyda grę Mooneaters S.A. – Everdream Valley – na Nintendo Switch. Równocześnie został podpisany list intencyjny dotyczący potencjalnego wspólnego rozwoju uniwersum gier ze świata Everdream Valley. Jednocześnie QubicGames zainwestował w Mooneaters S.A. odkupując 4,5% akcji spółki od VARSAV GAME STUDIOS.

Zgodnie z obraną w tym roku strategią, do naszego portfolio wydawniczego poszukujemy ambitnych gier, które posiadają urok oraz mają potencjał, by móc je plasować na wyższej półce cenowej. Śledzimy rozwój projektu Everdream Valley od dłuższego czasu i uważamy, że zespół Mooneaters S.A. stworzył fantastyczną bazę dla długoterminowego budowania franczyzy, a nie tylko jednego produktu. Jako wydawca tego tytułu na Nintendo Switch niezmiernie cieszy nas różnorodność, skalowalność świata gry i potencjał zaangażowania gracza na długie godziny w ramach sandboxowej części rozgrywki – opisuje grę Jakub Pieczykolan, prezes QubicGames.

Everdream Valley, gra autorstwa Mooneaters dotychczas była potwierdzona na platformę Steam. Tytuł łączy w sobie mechaniki popularnych gier na rynku – elementy przygodowe, RPG oraz simulator. W grze wcielamy się w dwie role: za dnia, jako dziecko, opiekujemy się farmą a  nocą wcielamy się w liczne zwierzęta zamieszkujące gospodarstwo. Tytuł ma urzekać grafiką oraz odprężającym klimatem.

– Bardzo cieszę się ze współpracy z QubicGames przy wersji Everdream Valley na konsolę Nintendo Switch. Od początku produkcji tworzymy nasza grę tak, by spełniała oczekiwania szerokiej grupy graczy, w tym naszej głównej grupy docelowej – fanów konsoli Nintendo Switch. Świat gry jest luźno inspirowany pracami japońskiego Studia Ghibli, a sam gameplay jest bardzo zróżnicowany pod kątem ilości mechanik. Głównym bohaterem gry jest dziecko, które odwiedza swoich dziadków na farmie, ale w trakcie nocy, podczas snów gracz wciela się także w zwierzęta występujące na tytułowej dolinie. Grupa Kapitałowa QubicGames znana jest z doświadczenia w zakresie portingu oraz dystrybucji gier na Nintendo Switch,  wykorzystując wszystkie możliwości japońskiej konsoli. Wierzymy, że dzięki ich działaniom Everdream Valley będzie bestsellerem na Nintendo Switch – komentuje nawiązanie współpracy prezes Mooneaters, Marek Maruszczak

Jednocześnie, QubicGames stał się inwestorem Mooneaters i nabył łącznie 4,5% akcji spółki od VARSAV Game Studios S.A.

– Zespół Mooneaters ma bardzo ciekawe plany rozwoju kolejnych produktów, które będą wyróżniały się na rynku pod względem wizualnym i mechanik. Stąd nasze zaangażowanie w projekty Mooneaters także jako akcjonariusz. Wierzymy, że ten zespół już niedługo odniesie wymierny sukces – kończy prezes QubicGames.

Transakcję skomentował też prezes VARSAV Game Studios, Łukasz Rosiński. Spółka jest w trakcie przygotowań do debiutu na NewConnect, który powinien nastąpić w niedalekiej przyszłości.

Bardzo cieszę się z dołączenia QubicGames do ambitnego projektu, jakim jest Mooneaters S.A. Jest to kolejny krok w drodze spółki na rynek NewConnect. Akcjonariusz z wieloletnim doświadczeniem w tworzeniu i wydawaniu gier na konsolach Nintendo Switch zdecydowanie zwiększa potencjał rozwoju spółki. Natomiast środki zainwestowane w projekt przyczynią się do przyśpieszenia prac nad Everdream Valley i pozostałych projektach.

Black Friday 2021 – symboliczne obniżki, ponad połowa sklepów internetowych w Polsce nie zmieniło cen

Black Friday, czyli dzień specjalnych okazji cenowych, na dobre wpisał się w kalendarz handlowy w Polsce. Z badania „Zakupy Świąteczne 2021” firmy doradczej Deloitte wynika, że co dziesiąty Polak tego dnia miał zamiar wydać pieniądze z myślą o Bożym Narodzeniu. Coroczna analiza ofert blisko 800 sklepów internetowych, przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą Dealavo, pokazała, że Black Friday w przypadku większości sprzedawców nie ograniczał się do jednego dnia, ale zaczął się nawet dwa tygodnie wcześniej i przedłużył się do poniedziałku 29 listopada. Nie oznacza to jednak zbyt wielu atrakcyjnych promocji dla konsumentów. Ze „Świątecznego Barometru Cenowego” wynika, że w Black Friday w porównaniu do piątku 19 listopada obniżki cen sięgnęły średnio jedynie 3,6 proc. Co ciekawe, aż 57 proc. sklepów internetowych nie przygotowało dla klientów promocyjnych ofert.

– Od kilku lat polscy konsumenci doskonale wiedzą, co Black Friday oznacza w handlowym kalendarzu. Dzień ten rozpoczyna gorący przedświąteczny okres zakupowy. Coraz więcej klientów docenia przenikanie się kanałów sprzedaży i poszukuje dla siebie atrakcyjnych ofert zarówno w sklepach stacjonarnych, jak w internetowych – mówi Anita Bielańska, dyrektor w dziale konsultingu, liderka Consumer Industry w Deloitte.

Dzięki badaniu Deloitte „Świąteczne Zakupy 2021” znane są kategorie produktów, które Polacy najchętniej wybierają jako prezenty dla najbliższych. Dlatego do analizy wybrano najpopularniejsze produkty z 26 kategorii: drobne AGD, akcesoria elektroniczne, czekolady, DIY, drony, gry, konsole, kosmetyki, książki, laptopy, muzyka, perfumy, planszówki, smart speakers, smartfony i akcesoria do nich, artykuły sportowe, tablety, telewizory, wearables, zabawki (kilka podkategorii) oraz zegarki.

Za pomocą oprogramowania Dealavo Smart Prices konkretne oferty zostały wyszukane oraz podłączone do codziennego monitoringu. Łącznie przebadano 404 produkty, które znajdują się w ofercie 789 sklepów online.

Symboliczne obniżki

Podobnie, jak w ubiegłych latach „Świąteczny Barometr Cenowy” Deloitte pokazuje, że obniżki w piątek 26 listopada, czyli w Black Friday, miały raczej charakter symboliczny. – Monitorowaliśmy strategie sprzedawców już na dwa tygodnie przed Black Friday. Pomiędzy piątkiem 12 listopada a piątkiem 26 listopada, różnica w obniżonych cenach analizowanych kategorii produktów wyniosła średnio 3,6 proc. W ubiegłym roku było to 3,4 proc., a dwa lata temu 4 proc., czyli widać, że strategie sprzedawców są konsekwentnie realizowane i przynoszą oczekiwane efekty. W bardzo niewielu przypadkach obniżki były większe niż 5 proc. W tym samym czasie średni wzrost cen wyniósł niespełna 3,1 proc., więc możemy mówić, że ponownie w Black Friday wartość badanego koszyka produktów właściwie się nie zmieniła – mówi Anita Bielańska.

Największe spadki dotyczyły kategorii gier komputerowych i sięgnęły ponad 20 proc. W dół szły również ceny kosmetyków i akcesoriów do smartfonów. Widać także, że czasem decyzja o obniżce ceny danego produktu płynęła bezpośrednio od jego producenta. Tak było na przykład z grą FIFA 22, której cena kształtowała się na podobnym poziomie w wielu sklepach zarówno przed jak i po planowanej obniżce.

Jak kształtowały się ceny w tym dniu? Spośród ponad 400 przeanalizowanych produktów w przypadku 47 proc. średnia cena spadła w porównaniu do tej z 19 listopada.

Rok temu przecenionych zostało 48 proc. produktów, co pokazuje, jak niewiele się zmienia w tym obszarze. W przypadku jednej trzeciej produktów odnotowaliśmy wzrost cen, a 20 proc. zostało bez zmian. Maksymalny spadek ceny, który udało się nam zidentyfikować, wynosił 36 proc., podczas gdy przekazy marketingowe mówiły nawet o 70-proc. obniżkach – mówi Jakub Kot, prezes Dealavo – firmy oferującej system do monitoringu cen. Co istotne część z analizowanych sklepów zawyżyła ceny swoich produktów w tym dniu względem poprzedzającego tygodnia. Z analizy Dealavo i Deloitte wynika, że dotyczyło to około 10-15 proc. podmiotów.

Promocje nie w każdym sklepie

Eksperci Deloitte łącznie przeanalizowali blisko 6,4 tys. cen produktów, które wybieramy na prezenty dla najbliższych. W przypadku Black Friday 67 proc. z nich nie różniło się ceną w porównaniu do piątku 19 listopada. Z kolei w przypadku 18 proc. zanotowano spadek, a w 15 proc. wzrost. Porównanie z piątkiem przypadającym na dwa tygodnie przed Black Friday pokazuje, że fluktuacje cenowe zaczęły się na długo przed samym wydarzeniem. I tak 11 proc. cen zostało obniżonych już na tydzień przed BF, przy jednoczesnym zwiększeniu około 20 proc.

Eksperci Deloitte przyjrzeli się także fluktuacji cen w weekend i poniedziałek 29 listopada po „czarnym piątku”. W Cyber Monday w stosunku do Black Friday 84 proc. cen pozostało bez zmian, co dziesiąta poszła w górę, a 6 proc. w dół, co ma przede wszystkim związek z wprowadzanymi na bieżąco korektami.

Analiza pokazuje też, że około 57 proc. wszystkich sklepów internetowych nie uczestniczy aktywnie w promocjach na Black Friday (odsetek sklepów jest nieco niższy w przypadku porównania koszyka na 2 tygodnie przed tym dniem i wynosi około 46 proc.). Pod tym względem najbardziej aktywni są sprzedawcy gier komputerowych, spośród których około 80 proc. komunikuje promocje tego dnia. Na przykładzie smartfonów i akcesoriów eksperci Deloitte zauważyli natomiast, że mniejsze sklepy koncentrują się na obniżkach cen produktów komplementarnych (na przykład słuchawki), a więksi gracze promują niższe ceny także samych smartfonów, jak i akcesoriów.

Przedłużony Black Friday

Jak się okazało w zależności od kategorii występują rozbieżności cen danego produktu w Black Friday (różnica pomiędzy ceną minimalną a maksymalną). Droższe kategorie produktowe (tablety, laptopy, telewizory) charakteryzują się bardziej zbliżonymi cenami, z kolei te tańsze (na przykład akcesoria elektroniczne, książki, kosmetyki, planszówki) różniły się cenami nawet więcej niż o 100 proc.

Eksperci przeanalizowali również jak zmieniały się ceny w poszczególnych sklepach w przeciągu kilku dni poprzedzających Black Friday. I tak w przypadku gry Cyberpunk 2077 (PC) – średnio we wszystkich sklepach jej cena spadła o 21,5 proc., a maksymalny spadek wynosił ponad 41 proc. Z kolei cena słuchawek Apple Airpods 2 Białe (MV7N2ZM/A) spadła średnio o 1,4 proc., a maksymalnie o 18,5 proc. Jeszcze inaczej sytuacja wyglądała w przypadku kosmetyków. Cena palety cieni Makeup Revolution (Nudes Chocolate) wzrosła w niektórych przypadkach nawet o 15 proc., natomiast obowiązywały też rabaty do 40 proc. Średni spadek wynosił 8 proc. Dla klientów oznacza to tyle, że musieli poświęcić dużo czasu, by znaleźć naprawdę atrakcyjne oferty.

Black Friday rok do roku

Eksperci Deloitte sprawdzili również, czy ceny tych samych 309 produktów kształtowały się podobnie w czasie tegorocznego i ubiegłorocznego Black Friday. Okazuje się, że w przypadku 68 proc. z nich ceny wzrosły, a w 32 proc. spadły. – Porównanie cen względem 2020 roku może być w tym roku zaburzone poprzez negatywny efekt inflacji. Co ciekawe, największe wzrosty cen starszych modeli zaobserwowaliśmy w przypadku telewizorów, konsol do gry oraz zabawek. Z kolei najbardziej spadły przeciętne ceny gier. Do średniego spadku cen o około 17 proc. w tej kategorii mogło przyczynić się również wzmożone zaangażowanie sklepów w działania promocyjne. – mówi Adrian Koniecko, starszy konsultant w zespole strategii, Deloitte.

W porównaniu rok do roku oprócz gier w dół poszły również ceny akcesoriów do telefonów, czekolad czy produktów z kategorii muzyka.

Polacy zrobią świąteczne zakupy niemal na ostatnią chwilę. Głównie będzie liczyć się cena

Najnowsze badanie pokazuje, że ośmiu na dziesięciu Polaków, mimo wzrostu zakażeń, zamierza przed Bożym Narodzeniem zrobić zakupy spożywcze w sklepach stacjonarnych. Co trzecia osoba zrealizuje je na tydzień przed świętami. I to będzie częstszą praktyką niż rok temu. Kluczowe znaczenie odegra cena i tu też widać wzrost. Do tego jeden na czterech konsumentów planuje przeznaczyć średnio pomiędzy 100 zł a 200 zł na świąteczną żywność na osobę. Z kolei dziewięciu na dziesięciu rodaków skorzysta z tzw. listy zakupów, żeby precyzyjnie dokonać wyboru w samej placówce. 

Z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla programu branżowego „BLIX AWARDS – Wybór Konsumentów” wiemy, gdzie Polacy zamierzają przed tegorocznym Bożym Narodzeniem kupić produkty spożywcze. 80% respondentów z grupy ponad 1100 konsumentów odpowiedzialnych za codzienne zakupy w swoich gospodarstwach domowych wybierze sklepy stacjonarne. Z kolei 18% ankietowanych planuje część towarów nabyć w sklepach internetowych, a resztę – w tradycyjnych. Tylko dla 1% nie ma to znaczenia. Z kolei po 0,5% mają e-sklepy i odpowiedzi bez wskazania miejsca.

– Ponad 95% zakupów FMCG dokonywana jest w Polsce w sklepach stacjonarnych i przed świętami ten trend tym bardziej się nie zmieni. Pomimo że konsumenci skracają średni czas spędzony w takich miejscach i chcą dokonywać bardziej zaplanowanych transakcji, to właśnie tradycyjne placówki handlowe pozwalają na wybranie najlepszych produktów na świąteczny stół. Widać też, że wśród konsumentów jest coraz mniej odczuwalny strach przed zakupami realizowanymi osobiście – komentuje Marcin Lenkiewicz, współautor badania z Grupy BLIX.

Wiemy też, kiedy Polacy zrobią największe zakupy spożywcze przed świętami. 33% ankietowanych dokona ich na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Z kolei 22% respondentów zamierza kupować na kilka dni przed świętami. Po 19% mają odpowiedzi na 2 tygodnie przed Bożym Narodzeniem oraz na początku grudnia. 5% konsumentów jeszcze tego nie wie, a dla 2% nie ma to znaczenia. Jak podkreśla Marcin Lenkiewicz, opcja „na tydzień przed” była również w ubiegłym roku najczęściej wybierana. Jednak teraz zyskała 5 p.p. więcej. To może być związane nie tylko z chęcią poczekania na lepsze oferty, ale również z obserwacją sytuacji pandemicznej i decyzją o tym, ile osób zasiądzie przy świątecznym stole.

– Tegoroczne wyniki potwierdzają często słyszaną tezę, że Polacy oswoili się z koronawirusem i zawierzyli szczepieniom. Nie boją się spiętrzenia klientów w ostatnim tygodniu czy nawet w kilku dniach przedświątecznych. Dodatkowo liczą na szybko uruchamiane promocje. Nie bez znaczenia jest też to, że ludzie po prostu pracują. Koniec roku i perspektywa świąt podgrzewają temperaturę pracy w firmach, co przesuwa decyzje o rozpoczęciu przygotowań zakupów – mówi dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).

Z badania wiemy też, co zadecyduje o zakupie artykułów spożywczych na święta. Największe znaczenie ma cena – 78%. Ekspert z Grupy BLIX zaznacza, że ten czynnik wzrósł aż o 4 p.p. w porównaniu z ubiegłorocznymi deklaracjami. Jest to dość oczywista odpowiedź w kontekście zauważalnych podwyżek cen, również w formatach sklepów, które dotychczas kojarzyły się z tanimi zakupami, np. w dyskontach. Natomiast na kolejnych miejscach w zestawieniu pojawia się promocja – 71%, jakość – 50%, własne doświadczenie klienta – 38% oraz dostępność towaru – 24%.

– Cena zawsze była ważna, a w czasie rekordowej inflacji – tym bardziej taką jest. Jednak to nie znaczy, że nie liczy się jakość, której ludzie poszukują. Klienci chcą za nią zapłacić mniej. Szukają spełnienia zasady price pro value na jak najkorzystniejszym poziomie. Oczywiście liczy się doświadczenie zakupowe, które najlepiej sprawdza się w czasie wizyty w sklepie. Tym bardziej ma ono znaczenie, bo produkty są raczej wszędzie dostępne, a klienci chcą dokonać trafnych jakościowo i cenowo wyborów danego towaru – dodaje dr Faliński.

Polacy wskazali też, ile wydadzą pieniędzy na zakupy spożywcze przed świętami. 25% respondentów planuje przeznaczyć 101-200 zł na osobę. 19% zapowiada wydatki wynoszące 201-300 zł, a 13% – do 100 zł. Z kolei 12% jeszcze nie wie, a po 11% mają odpowiedzi 401-500 zł oraz 301-400 zł. Natomiast 9% ankietowanych wybiera powyżej 500 zł.

– Przeznaczenie 101-200 zł na osobę wydaje się dość rozsądną wartością. W ubiegłym roku Polacy na zakupy dla całej rodziny najczęściej deklarowali budżet 401-500 zł. Nie widać zatem wzrostów w tych wydatkach. Jednocześnie występuje duże prawdopodobieństwo, że w ramach tej kwoty przeciętne gospodarstwo domowe zaopatrzy się w mniejszą ilość produktów ze względu na podwyżki i inflację. Do tego dochodzi czynnik niepewności, bo liczba zakażeń znowu dynamicznie rośnie – zaznacza Marcin Lenkiewicz.

Ponadto z badania wynika, że 90% respondentów planuje kupować z listą zakupów. 5% badanych nie zamierza z niej korzystać. Dla 2% ankietowanych nie ma to znaczenia, czy użyją takiego narzędzia. Pozostali konsumenci jeszcze nie wiedzą, czy posłużą się nim. Według eksperta z Grupy BLIX, Polacy wolą mieć listę zakupów, bo wówczas nie zapomną o kupieniu czegoś im potrzebnego. Do tego dochodzi oczywiście fakt kontrolowania wydatków, bo z taką listą niewiele więcej spontanicznie włożą do swoich koszyków.

– Jest inflacja i ona skłania do planowania i przemyślanego wyboru. Można więc oczekiwać, że sprzedaż produktów impulsowych spadnie, ale poczekajmy jeszcze z kategorycznymi tezami. Wzrost płac pozwoli na podtrzymanie poziomu świątecznych zakupów, ale jednocześnie inflacja budzi głos rozsądku. Jak będzie, zobaczymy zaraz po świętach – podsumowuje dr Faliński.

Gwiazdy Wall Street

Nowa odmiana koronawirusa uderzyła w giełdy, a grudzień rozpoczyna się od odrabiania strat z końca listopada. Na Wall Street są jednak nadal firmy, które w tym roku dały zarobić inwestorom nawet ponad 100%.

Na początku listopada inwestorzy najwięcej zarabiali inwestując w kryptowaluty, a tracili na akcjach banków. Zachowania inwestorów wyznacza polityka banków centralnych, a w pierwszej kolejności Fed, dotycząca drukowania pieniędzy i inflacji. Wyceniane są skutki potencjalnych, przyszłych podwyżek stóp procentowych.

– Hossa na rynku w USA trwa kilkanaście miesięcy, a szczególnie zaskakująca była jej skala – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Indeks S&P500 wzrósł od marcowych dołków z 2020 r. o ponad 100%, a indeks Nasdaq100 o około 150%.

Gwiazdy Wall Street to firmy, które w Polsce kojarzymy jako producentów procesorów i kart graficznych, jednak dziś są one centrami danych. Ich biznes opiera się na kryptowautach i rozwiązaniach chmurowych.

– Pandemia zwiększyła popyt na technologie, a wyceny wielu spółek są dziś kosmiczne – komentuje ekspert XTB. – Wielu inwestorów czeka na jakiś krach, ale hossa trwa.

Wyobraźnia inwestorów bardzo przekłada się na to, co obecnie widzimy na rynkach. Przykładem jest Rivian, producent samochodów elektrycznych, którego kapitalizacja już jest wyższa niż Volkswagena. Kapitalizacja Rivian w ciągu tygodnia po IPO wzrosła o ponad 100%. W Rivian zainwestował już Amazon, dla którego ma być biznesową nogą w produkcji autonomicznych samochodów.

– Przekonamy się czy oczekiwania inwestorów są zbyt daleko idące i napompowane tanim pieniądzem – dodaje P.Kwiecień. – Nie zawsze świetna spółka jest świetną inwestycją, choć obecnie tak właśnie jest bo trwa wyjątkowa hossa.

Akumulatory z elektrolitem stałym – Mercedes-Benz nawiązuje współpracę technologiczną z Factorial Energy

  • Mercedes-Benz i amerykańska firma Factorial Energy (Factorial), specjalizująca się w produkcji akumulatorów z elektrolitem stałym, będą współpracować w dziedzinie rozwoju tej techniki – począwszy od samych ogniw akumulatorowych po ich integrację w pojazdach.
  • Mercedes-Benz wzmacnia tę kooperację poprzez zaangażowanie kapitałowe w Factorial.
  • Technika ogniw akumulatorowych z elektrolitem stałym wyznacza nowe standardy w zakresie gęstości energii i umożliwia większy zasięg pojazdu przy krótszym czasie ładowania.

Na drodze do w pełni elektrycznej przyszłości Mercedes-Benz i Factorial nawiązały współpracę technologiczną. Celem partnerstwa jest wspólne rozwijanie zaawansowanych technik akumulatorowych, począwszy od ogniw, poprzez moduły, aż po integrację w akumulatorach samochodowych. Testy pierwszych prototypów ogniw mają się rozpocząć w przyszłym roku.

Przyspieszając realizację strategii Mercedes-Benz «Electric Only», wyznaczyliśmy kurs ku całkowicie elektrycznej przyszłości. Odegramy tu wiodącą rolę również w dziedzinie techniki akumulatorowej. We współpracy z naszym nowym partnerem, firmą Factorial, osiągniemy kolejny poziom badań i rozwoju w zakresie obiecującej techniki akumulatorów z elektrolitem stałym. W tym celu inwestujemy w Factorial wysoką, dwucyfrową kwotę liczoną w milionach dolarów amerykańskich – powiedział Markus Schäfer, członek zarządu Daimler AG i Mercedes-Benz AG, szef koncernowego pionu badań Daimler oraz dyrektor operacyjny (COO) w Mercedes-Benz Cars. W ramach tej współpracy łączymy kompetencje Mercedes-Benz w zakresie rozwoju akumulatorów i ich integracji w pojazdach z bogatym know-how naszego partnera, firmy Factorial, w dziedzinie akumulatorów z elektrolitem stałym. Jednoczy nas wspólna wizja neutralnego bilansu emisji CO2. Nieustanny rozwój innowacyjnych technik akumulatorowych czyni elektromobilność jeszcze bardziej atrakcyjną dla naszych klientów.

Pierwsze zastosowanie tej techniki ma nastąpić w ciągu najbliższych pięciu lat – w małych seriach, w ograniczonej liczbie pojazdów. Na mocy wspomnianej inwestycji Mercedes-Benz ma prawo wyznaczyć swojego przedstawiciela do zarządu spółki Factorial.

Jako przedstawiciele Factorial Energy z zadowoleniem oczekujemy na współpracę z Mercedes-Benz, pionierem motoryzacji – powiedziała Siyu Huang, współzałożycielka i dyrektor generalny Factorial Energy. Celem jest wspólne kontynuowanie prac nad rozwojem naszej ekologicznej, wydajnej i bezpiecznej techniki akumulatorów z elektrolitem stałym i ich zastosowaniem w samochodach.

Technika

Z dzisiejszej perspektywy akumulatory z elektrolitem stałym są jednym z najbardziej obiecujących rozwiązań technicznych w dziedzinie elektromobilności. Zasadnicza różnica wobec aktualnie stosowanych rozwiązań polega na zastosowaniu elektrolitu wykonanego z materiału stałego zamiast tradycyjnie stosowanego elektrolitu ciekłego. Elektrolit jest konieczny do transportu jonów pomiędzy elektrodami podczas ładowania
i rozładowywania akumulatora. Elektrolity stałe umożliwiają znaczną optymalizację bezpieczeństwa akumulatora, a także zastosowanie nowych typów anod, np. litowo-metalowych, które w porównaniu z dzisiaj stosowanymi ogniwami litowo-jonowymi oferują niemal dwukrotnie większą gęstość energii. Dzięki temu można spodziewać się zwiększenia zasięgu pojazdów przy jednoczesnym skróceniu czasu ładowania.

Raje podatkowe – optymalizacja podatkowa a uchylanie się od opodatkowania

Jednym z głównych celów przedsiębiorców jest optymalizacja podatkowa, czyli podejmowanie działań zmierzających do zmniejszenia zobowiązań podatkowych. Wobec wysokich i często niekorzystnych obciążeń podatkowych w Polsce, interesującym rozwiązaniem wydaje się przenoszenie części opodatkowanej aktywności do państw o bardzo niskich podatkach i rozbudowanych regulacjach prawnych odnośnie tajemnicy bankowej. Miejsca takie określane są jako raje podatkowe.

Według definicji OECD, rajem podatkowym jest kraj, który tak układa prawo, żeby warunki prowadzenia biznesu były atrakcyjne dla konkretnych państw. Ustawodawstwo takich państw polega na ustanawianiu bardzo niskich podatków i mało przejrzystych przepisów podatkowych, a także możliwości opodatkowania dochodów w danym miejscu bez prowadzenia działalności na jego terytorium. Celem rajów podatkowych jest przyciągnięcie kapitału osób bądź firm poza miejsce wykonywania działalności ekonomicznej. Raje podatkowe są wykorzystywane przez przedsiębiorców do transferowania zysków i unikania płacenia podatków w krajach macierzystych.

– Trwa od kilku lat tendencja, aby raje podatkowe mocno ograniczać, poprzez szereg międzynarodowych konwencji zwalczających anonimowość kont bankowych z zastosowaniem systemu automatycznej wymiany informacji CRS – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Oniszczuk, partner zarządzający w kancelarii Oniszczuk&Associates. – Już dzisiaj w większości krajów na świecie bank ma obowiązek raportowania konta właściciela do jego kraju rzeczywistej rezydencji podatkowej. Najbogatsi radzą sobie z tym na dwa sposoby: poprzez zmianę kraju rezydencji na kraje, który taki raport otrzymują, ale go ignorują, bo i tak nas nie opodatkowują lub korzystając z rezydencji w nielicznych krajach, które systemu CRS nie wprowadziły, a przykładem Serbia czy Gruzja ale także Stany Zjednoczone, które bardzo mocno szukają pieniędzy swoich rezydentów, natomiast kont w swoim kraju nie raportują do Europy.

Raje podatkowe to przede wszystkim kraje egzotyczne takie jak Malediwy czy Seszele. Natomiast, w Europie to np. Monako czy Liechtenstein.

Raj podatkowy umożliwia optymalizację podatkową, co nie uchodzi za niezgodne z prawem. Optymalizacja podatkowa zakłada bowiem unikanie zapłaty podatku, a nie uchylanie się niego.

Uchylanie się od opodatkowania jest działaniem niezgodnym z prawem. Traktowane jak przestępstwo, ponieważ działania takie doprowadzają do zmniejszenia obciążeń podatkowych.

Unikanie opodatkowania jest więc legalne i najczęściej wiąże się z optymalizacją podatkową. Jej celem jest zmniejszenie obciążeń podatkowych. Samą optymalizację podatkową podejmuje się za pomocą środków, które są dozwolone prawnie.

Optymalizacja podatkowa w raju podatkowym najczęściej polega na otworzeniu spółki w miejscu traktowanym jako raj podatkowy, która świadczy usługi doradcze dla określonej części przedsiębiorstwa i pobiera za to wysokie opłaty. W efekcie spółka matka ma bardzo wysokie koszty podatkowe, co powoduje oszczędność w podatkach.

Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy poszukują skutecznych metod unikania opodatkowania, polegającego na wykorzystaniu dostępnych instrumentów prawnych, w taki sposób, aby zapłacić możliwie najniższe podatki.

Zagadnienie rajów podatkowych związane jest także z pojęciem cen transferowych, które polega na tym, iż podmioty powiązane kapitałowo tak kształtują ceny towarów lub usług we wzajemnych transakcjach, aby wykazać dochody do opodatkowania w państwach o korzystnych systemach podatkowych takich jak raje podatkowe.

Warto też analizować rozwiązania, które oferuje prawodawstwo rajów podatkowych, mogące służyć ochronie majątku przed potencjalnymi wierzycielami.

– Raje podatkowe nadal przyciągają pieniądze, ale wbrew powszechnej opinii takie kraje jak Cypr, Wyspy Dziewicze czy Panama nie są wypełnione gotówką, a to dlatego, że pieniądze nie leżą tam na kontach – wyjaśnia Maciej Oniszczuk. – Te pieniądze są reinwestowane poprzez praktycznie bezpodatkowe transferowanie dochodów.

Przegląd wydarzeń tygodnia 6 – 10.12.2021

Kończący się tydzień upłynął w relatywnie dobrych nastrojach, choć z pewną dozą nerwowości w związku z wariantem Omikron koronawirusa. Kolejny tydzień będzie szczególnie pracowity dla bankierów centralnych. Decyzje ws. poziomu stóp procentowych podejmą RBA, Bank Kanady oraz Rada Polityki Pieniężnej. W większości miejsc na świecie rozpoczęło się odchodzenie od gołębiej retoryki bankierów, a ich poczynania nakierowane są na ujarzmienie procesów inflacyjnych. Nie mniej istotnie globalnie będą dane o inflacji ze Stanów Zjednoczonych, które mogą wytyczyć drogę Rezerwie Federalnej.

Najważniejsze wydarzenia: ZEW, decyzja ws. poziomu stóp procentowych w Australii, Polsce i Kanadzie, Inflacja CPI z USA.

Jako pierwszy w kolejnym tygodniu decyzję ws. poziomu stóp procentowych podejmie RBA. Na rynku rosną oczekiwania na ogłoszenie zakończenia programu skupu aktywów w Australii. Inne, duże banki centralne podjęły już podobne decyzje, co popycha inwestorów do zakładów w kierunku rozpoczęcia zacieśniania w Australii. Dotychczas RBA pozostawał raczej gołębi, ale wobec poprawiającej się sytuacji gospodarczej retoryka może ulec zmianie. Czynnikiem ryzyka pozostaje nowy wariant koronawirusa.

Na posiedzeniu Banku Kanady nie oczekuje się zmian w polityce monetarnej, po tym jak decydenci zdecydowali się zakończyć QE w październiku i przesunęli termin pierwszej podwyżki stóp do połowy 2022 roku. Wprawdzie gospodarka Kanady rozwija się w solidnym tempie, jednak nowy wariant koronawirusa nie zachęca do przyspieszania podwyżek stóp procentowych.

Rada Polityki Pieniężnej spotka się w środę i na jednodniowym posiedzeniu podejmie decyzję ws. poziomu stóp procentowych. W listopadzie inflacja CPI w Polsce sięgnęła 7,7 proc. r/r – wynika z wstępnego szacunku GUS. Silny wpływ na odczyt miały ceny nośników energii, które zdaniem GUS drożały o 13,4 m/m. Widzimy, że ceny ropy naftowej mocno napędziły inflację, co jednak daje pewną nadzieję na niższą dynamikę w grudniu, kiedy zostanie uwzględniona przecena surowca na rynkach światowych. Jednocześnie żywność zdrożała o 6,4 proc., co podbija wskaźnik bazowy. W tym samym czasie GUS opublikował jednoznacznie pozytywny rezultat PKB. Wzrost gospodarki w 3 kwartale ostatecznie wyniósł 5,3 proc r/r. Sądzimy, że pomimo odkrycia nowego wariantu koronawirusa, a w związku z tym groźby spowolnienia gospodarczego, RPP będzie kontynuować cykl podwyższania stóp procentowych, choć apetyty jastrzębiej części mogły się zmniejszyć. Konsensus rynku to obecnie wzrost stopy referencyjnej o 50pb, choć stawki FRA wędrują nieco wyżej. Sądzimy, że tej skali ruch byłby lekko pozytywny dla złotego.

W Stanach Zjednoczonych opublikowana zostanie wartość inflacji konsumenckiej za listopad. Oczekuje się wzrostu cen w większości kategorii, ale największy wpływ na inflację będą mieć ceny paliw, koszty zamieszkania oraz pojazdów. To prawdopodobnie sprawi, że roczna stopa inflacji zasadniczej zbliży się do 7%, a inflacja bazowa może przekroczyć 5%. W takim otoczeniu, nawet pomimo obaw o sytuację epidemiczną, presja na szybszy tapering będzie rosła.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Relacja z debaty „Zrównoważone Budownictwo”

2 grudnia 2021 roku w hotelu Regent w Warszawie odbyła się organizowana przez Executive Club debata poświęcona tematyce zrównoważonego budownictwa. Celem spotkania była merytoryczna dyskusja na temat odpowiedzialności względem użytkowników i środowiska naturalnego w sektorze budownictwa.

Wydarzenie otworzyło wystąpienie gościa specjalnego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Pana Piotra Uścińskiego. Mówił on o dużym znaczeniu rozwiązań ekologicznych  we współczesnym budownictwie. Podkreślił, że rząd stara się wspierać takie inicjatywy.

Po wystąpieniu nadszedł czas na prezentacje. Pan Robert Jacek Moritz, Prezes Zarządu ALTA S.A. mówił o potrzebie szerszego spojrzenia na temat zrównoważonego budownictwa oraz o rozważnym podchodzeniu do panujących trendów. Podkreślił, że zrównoważone inwestycje muszą być dostępne dla wszystkich niezależnie od sytuacji materialnej. To nie może być jedynie elitarne rozwiązanie.

Kolejną prezentację poprowadził Pan Adam Ambrozik, Dyrektor ds. Korporacyjnych  firmy VELUX Polska, który przedstawił uczestnikom debaty raport „Barometr Zdrowych Domów”. Zwrócił uwagę jak bardzo pandemia wpłynęła na podejście ludzi do ich sytuacji mieszkaniowej. W swojej prezentacji zaznaczył ,że Polacy są świadomi ekologicznie. Należy zastanowić się, jak tą świadomość przełożyć na praktykę.

Po prezentacji rozpoczął się panel dyskusyjny, który poprowadził Wiktor Piwkowski, Prezes Zarządu Fundacji Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. W dyskusji udział wzięli: Adam Ambrozik, Dyrektor ds. Korporacyjnych w VELUX Polska, Nicolas Depret, Prezes Zarządu w Eurovia Polska, Robert Jacek Moritz, Prezes Zarządu, ALTA S.A., Adam Targowski, Dyrektor ds. Zrównoważonego Rozwoju w spółce biurowej Skanska w regionie CEE, Bartosz Tokarski, Lider Praktyki Finansowej, EIB SA. Na początku poruszono kwestię zeroemisyjności oraz omówiono trendy w ekologicznym budownictwie. Prelegenci zastanawiali się czy circular economy zaadaptuje się w branży budowlanej. W dalszej części spotkania prelegenci zadali sobie pytanie, czy przy zastosowaniu „ zielonych” materiałów budowlanych można wciąż utrzymać przewagę konkurencyjną. Prelegenci zgodnie stwierdzili, że przekonanie iż ekologiczne rozwiązania są droższe jest krótkowzroczne. Często w dłuższej perspektywie takie rozwiązania okazują się bardziej opłacalne. W dalszej części spotkania uczestnicy zastanawiali się, jak minimalizować negatywny wpływ inwestycji na środowisko naturalne podczas wszystkich etapów projektu budowlanego. Ostatnim poruszonym tematem było postrzeganie ekologicznych inwestycji przez rynek ubezpieczeniowy.

Patronami tegorocznej edycji byli:

PATRONI HONOROWI:

  • IFMA Polska
  • Polska Izba Inżynierów Budownictwa
  • Polski Związek Pracodawców Budownictwa

PARTNER STRATEGICZNY:

  • Velux Polska

PARTNER GŁÓWNY:

  • Eurovia Polska S.A.

PARTNERZY:

  • ALTA S.A.
  • Budimex S.A.
  • EIB S.A.
  • Górażdże Cement S.A.
  • Kajima Poland
  • MAAT4

PATRONI MEDIALNI

  • Executive Magazine
  • BiznesAlert.pl
  • Biznes i Ekologia
  • Biznes na fali
  • CEO.com.pl
  • Inżynier Budownictwa
  • Kapitał Polski
  • Przewodnik Projektanta

Waloryzowane nie tylko emerytury. Także renty dożywotnie. W 2022 roku o rekordowe kwoty

W 2022 roku inflacja wywinduje emerytury. Wszystko przez wskaźnik waloryzacji rent i emerytur, który będzie znacznie wyższy niż przewidywano. Zgodnie z wrześniowymi założeniami rządu wskaźnik ten miał plasować się na poziomie 4,89 co oznaczałoby podwyżkę statystycznej emerytury o około 100 zł. Inflacja w Polsce bije jednak kolejne rekordy i plasuje się na poziomie blisko 8 proc. a to oznacza, że wpłynie również na wysokość wskaźnika waloryzacji rent i emerytur. O ile mogą wzrosnąć świadczenia emerytalne? Jakie jeszcze świadczenia będą waloryzowane? Chociażby renty dożywotnie, które są wypłacane seniorom z tytułu umowy o dożywocie.

Jeżeli w grudniu tego roku inflacja dobije do 8 proc. to w całym roku 2021 osiągnie średnią wartość 5 proc. a to oznacza, że waloryzacja emerytur może wynieść nawet ponad 6 proc.[1] Dziennik „Fakt” podaje, że z rządowej kasy może zniknąć w tej sytuacji nawet 16 mld. zł.[2] Średnia emerytura w Polsce, czyli 2576 zł dzięki waloryzacji na tak wysokim poziomie wzrosłaby w 2022 roku o ok. 150 zł. Emeryci, którzy dziś biorą 3000 zł mogliby liczyć na „podwyżkę” w kwocie ok. 165 zł.

Warto przypomnieć, że wskaźnik waloryzacji to średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku kalendarzowym (czyli inflacja) zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym.

Jakie jeszcze świadczenia pieniężne dla seniorów będą waloryzowane? Chociażby renty dożywotnie wypłacane emerytom przez fundusze hipoteczne. Mowa o świadczeniach wypłacanych dożywotnio w zamian za przekazanie prawa własności do nieruchomości. Z danych Związku Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że średnie świadczenia z tego tytułu wynoszą ponad 1000 zł miesięcznie, ale zdarzają się też wypłaty przekraczające 2500 zł, a najwyższe sięgają 6000 zł.

– Fundusze hipoteczne zrzeszone w Związku Przedsiębiorstw Finansowych waloryzują renty dożywotnie o wartość wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych potocznie określanego jako inflacja i ogłaszanego przez Główny Urząd Statystyczny.  Oznacza to, że wraz z upływem kolejnych lat trwania umowy renta wypłacana seniorowi nie traci na swojej wartości. W tym roku inflacja jest bardzo wysoka, a to wpływa na wskaźniki dotyczące waloryzacji. Jeżeli senior pobiera rentę dożywotnią w wysokości 2500 zł miesięcznie, inflacja wyniesie 7 proc. rok do roku, to w porównaniu do roku ubiegłego może liczyć na świadczenia wyższe o 175 zł miesięcznie. Jeżeli pobiera 4500 zł może liczyć na 315 zł więcej – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

[1] Artykuł „Będzie rekordowa waloryzacja emerytur w 2022 r. Wywinduje ją inflacja. Oto szczegóły”. Business Insider, data publikacji: 1.12.2021. Szczegóły: https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/emerytury/bedzie-rekordowa-waloryzacja-emerytur-w-2022-r-wywinduje-ja-inflacja-oto-szczegoly/s71jl6m?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_bi

[2] Artykuł „Rekordowa podwyżka dla emerytów. Nie zdziwcie się jak zobaczycie marcową wypłatę”, Fakt, data publikacji 1.12.2021. Szczegóły: https://www.fakt.pl/pieniadze/waloryzacja-2022-tak-wysoka-inflacja-podniesie-emerytury-mamy-nowe-dane/mgqz11p

Ceny w Polsce rosną w ponadprzeciętnym tempie

W tym tygodniu zostały opublikowane szacunki inflacji w listopadzie. Według tych wyników inflacja w Polsce mierzona wskaźnikiem cen konsumpcyjnych wzrosła o 7,7%. Podwyżki były napędzane przede wszystkim wzrostem cen paliw, energii, mieszkań, żywności i napojów bezalkoholowych. Ten wynik po raz kolejny zwiększył szanse na podwyżkę stóp procentowych przez NBP, której najprawdopodobniej nie da się już uniknąć.

Pozostaje zatem pytanie, jak mocno członkowie NBP zacieśnią politykę pieniężną. Należy jednak zauważyć, że problem wysokiej inflacji dotyczy całej Europy. Np. w Niemczech zharmonizowany wskaźnik inflacji wzrósł rok do roku o 6%, to najwyższy poziom od 1997 roku. W skali kraju ceny w Niemczech wrosły o 5,2% rok do roku. Jednak w przeciwieństwie do Polski, w przypadku strefy euro najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości nie możemy liczyć na wzrost stóp procentowych.

Z innych polskich danych warto wspomnieć o ostatecznej rewizji polskiego PKB za III kwartał br. Według danych produkt krajowy brutto w przedostatnim kwartale wzrósł o 2,3% w zestawieniu kwartalnym i o 5,3 % rok do roku.

Polski złoty wyraźnie się umocnił w tym tygodniu, częściowo korygując straty z ostatnich tygodni. W piątek rano kurs polskiej waluty w stosunku do euro wyniósł 4,61 PLN/EUR. Eurodolar w tym samym czasie utrzymywał się na poziomie 1,130 USD/EUR.

Roksana Cicha, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA