Sfinks z opcją zakupu Fabryki Pizzy do 2022 r.

Sfinks Polska, spółka gastronomiczna i operator takich sieci jak Sphinx, Chłopskie Jadło czy Piwiarnia, porozumiała się w sprawie przesunięcia terminu nabycia Fabryki Pizzy. W ramach nowej umowy inwestycyjnej Sfinks zachowuje opcję zakupu całej sieci do 31 stycznia 2022 r., ale restauracje, które otworzył pod tym szyldem, z dniem 1 listopada przechodzą pod zarząd założyciela marki – Fabryka Pizzy sp. z o.o. Sieć ta nadal będzie ściśle współpracować ze Sfinks Polska.

Zgodnie z nową umową Sfinks będzie miał swoich przedstawicieli w zarządzie oraz w radzie nadzorczej Fabryka Pizzy sp. z o.o. Ta ostatnia przejmuje zaś umowy franczyzowe dotyczące 12 restauracji, które powstały w ramach współpracy ze  Sfinks Polska. Spółka  jest nadal zainteresowana posiadaniem tego konceptu i ma opcję zakupu marki i całej sieci w terminie do końca stycznia 2022 r. za kwotę 10 mln zł.

– Segment pizzerii  i koncept Fabryki Pizzy jest dla nas bardzo interesujący z punktu widzenia realizacji naszej strategii, jednak pandemia i zamrożenie gastronomii mają swoje konsekwencje. To jest bezpośrednia przyczyna, dla której obecnie nie jesteśmy w stanie sfinalizować zakupu tej sieci. Nie porzucamy jednak naszych planów, a przesuwamy je w czasie. W tym okresie nadal będziemy współpracować z siecią w modelu zbliżonym do afiliacji. Franczyzobiorcy Fabryki Pizzy będą mogli między innymi korzystać z naszego modelu zakupów centralnych czy z naszych systemów IT,  a nawet operacyjnie współpracować z tymi samymi menadżerami Sfinksa co dotychczas. W trakcie przygotowania są kolejne otwarcia restauracji pod marką Fabryka Pizzy, także jeszcze w tym roku – zapowiada Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska. 

Aktualnie w ramach sieci Fabryka Pizzy działa 18 restauracji, z czego 12 to lokale uruchomione przez Grupę Sfinks Polska. W grudniu 2016 roku podpisano umowę inwestycyjną, w ramach której Sfinks miał nabyć udziały w spółce Fabryka Pizzy za kwotę od 6-10 mln zł w zależności od terminu realizacji transakcji. Ostatecznie giełdowa spółka przyjęła ofertę zakupu Fabryki Pizzy za 8 mln zł, która miała dojść do skutku najpóźniej 15 kwietnia 2020 r. Miesiąc wcześniej jednak ogłoszono stan pandemii i zamknięcie wszystkich restauracji, co odcięło Sfinks od  źródeł  przychodów i możliwości finansowania oraz uniemożliwiło realizację tych planów. W ciągu ostatnich miesięcy strony pracowały nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby na realizację transakcji z uwzględnieniem nowych warunków rynkowych.

Ailleron poprawia płynność i zwiększa zyski

Grupa Ailleron zanotowała znakomite wyniki w I półroczu 2020 roku. Przychody ze sprzedaży wyniosły 67 mln zł (+8,2 proc. rdr), zysk operacyjny wzrósł o 67 proc. do 4,45 mln zł, a zysk netto o 103 proc. do 2,88 mln zł. Znacznie poprawiła się również sytuacja płynnościowa Grupy, stan środków pieniężnych zwiększył się o ponad 300 proc. (rdr) do ok. 18,6 mln zł. Udział sprzedaży eksportowej, charakteryzującej się ponadprzeciętną rentownością, wzrósł do 50 proc.

– W segmencie FinTech i Enterprise Services sytuacja nam sprzyja. Oczywiście w momencie pojawienia się epidemii COVID część klientów czasowo wstrzymała się z decyzjami co do dalszego rozwoju lub ograniczała poziom współpracy, szczególnie w obszarze Application Services.  Od połowy maja widzimy jednak wzmożone zainteresowanie naszymi usługami, oferujemy bowiem rozwiązania dobrze wpisujące się w digitalizację procesów, które przyspieszyła pandemia. Wielu z kontrahentów, którzy wcześniej rozważali zwiększenie inwestycji w tym obszarze, w momencie, gdy COVID uniemożliwił im dotarcie do klientów poprzez sieć oddziałów stacjonarnych, postanowiło mocniej na rozwój kanałów on-line. W efekcie obserwujemy wzrost zainteresowania naszymi usługami. Tak dobre wyniki to efekt przede wszystkim błyskawicznego przestawienia naszego zespołu na tryb pracy zdalnej. Bardzo szybko i efektywnie zaadoptowaliśmy się do nowych warunków pracy, istotnie zmniejszyliśmy koszty sprzedaży, prowadząc projekty za pomocą zdalnych metod komunikacji. Poprawiliśmy monitoring należności, co przyniosło znaczny przyrost środków pieniężnych i poprawę naszej sytuacji płynnościowej – powiedział Tomasz Król, członek zarządu Ailleron.

Największy, bo 67-proc. udział w sprzedaży miał pion Enterprise Services, osiągający najwyższą rentowność w Grupie. Odpowiada on za kompleksowe usługi budowy, rozwoju i utrzymania systemów informatycznych dla branży finansowej i medycznej, a także produkty oraz usługi dla sektora telekomunikacyjnego takie jak: usługa Ringback Tone, Poczta Głosowa 3Gen, Steering of Roaming oraz usługi utrzymania i rozwoju systemów telekomunikacyjnych operatorów komórkowych.

Pion FinTech skupiający m.in. produkty i usługi dla sektora finansowego oraz systemy wspomagające sprzedaż skomplikowanych produktów finansowych i leasingowych odpowiadał za 31 proc. sprzedaży w I półroczu 2020, a pion HotelTech, czyli produkty dla sektora hospitality za 2 proc. Sprzedaży.

Druga część roku zapowiada się pozytywnie, szczególnie IV kwartał, który w naszej branży jest najlepszy a u nas historycznie waży ok. 40 proc. Branża IT jest i będzie w najbliższym czasie beneficjentem obecnej sytuacji. Chcemy rosnąć szybciej niż rynek, dlatego sukcesywnie powiększamy nasz zespół. Wielu naszych klientów już nie zastanawia się czy realizować projekty związane z kanałami elektronicznymi, ale jak je wdrożyć najbardziej efektywnie i zabezpieczyć na wypadek tego co może się wydarzyć w przyszłości – powiedział Tomasz Król.

WYBRANE DANE FINANSOWE

w tys. w tys. EUR
półrocze / 2020 półrocze /2019 półrocze / 2020 półrocze /2019
WYBRANE SKONSOLIDOWANE DANE FINANSOWE
I. Przychody ze sprzedaży 67 038 61 962 15 094 14 450
II. Koszt własny sprzedaży 48 416 46 714 10 901 10 894
III. Zysk (strata) brutto ze sprzedaży 18 622 15 248 4 193 3 556
IV. Zysk (strata) na działalności operacyjnej 4 450 2 662 1 002 621
V. Zysk (strata) przed opodatkowaniem 4 227 2 393 952 558
VI. Zysk (strata) netto 2 883 1 420 649 331
VII. Zysk (strata) na jedną akcję zwykłą podstawowy i rozwodniony (w gr/zł/EUR) 0,23 0,12 0,05 0,03
VIII. Suma całkowitych dochodów 2 883 1 420 649 331
IX. Liczba akcji (szt.) 12 355 504 12 355 504 12 355 504 12 355 504
X. Środki pieniężne netto z działalności operacyjnej 16 834 2 815 3 790 656
XI. Środki pieniężne netto (wydane) / wygenerowane w związku z działalnością inwestycyjną – 428 – 1 562 – 96 – 364
XII. Środki pieniężne netto wykorzystane w działalności finansowej – 2 084 – 382 – 469 – 89
XIII. Środki pieniężne i ich ekwiwalenty na koniec okresu sprawozdawczego 18 687 4 594 4 208 1 071
XIV. Aktywa trwałe 50 736 54 907 11 361 12 894
XV. Aktywa obrotowe 73 856 79 513 16 537 18 672
XVI. Środki pieniężne i ich ekwiwalenty 18 687 4 365 4 184 1 025
XVII. Aktywa razem 124 592 134 420 27 898 31 565
XVIII. Kapitał własny 88 495 86 948 19 815 20 418
XIX. Kapitał akcyjny 3 707 3 707 830 870
XX. Zobowiązania długoterminowe 7 718 7 094 1 728 1 666
XXI. Zobowiązania krótkoterminowe 28 379 40 378 6 354 9 482
XXII. Pasywa razem 124 592 134 420 27 898 31 565
WYBRANE JEDNOSTKOWE DANE FINANSOWE
XXIII. Przychody ze sprzedaży 48 117 52 468 10 834 12 236
XXIV. Koszt własny sprzedaży 39 898 41 497 8 983 9 677
XXV. Zysk (strata) brutto ze sprzedaży 8 219 10 971 1 851 2 559
XXVI. Zysk (strata) na działalności operacyjnej – 3 685 – 1 080 – 830 – 252
XXVII. Zysk (strata) przed opodatkowaniem – 3 909 – 1 313 – 880 – 306
XXVIII. Zysk (strata) netto – 3 611 – 1 469 – 813 – 343
XXIX. Zysk (strata) na jedną akcję zwykłą podstawowy i rozwodniony (w gr/zł/EUR) -0,29 -0,12 -0,07 -0,03
XXX. Suma całkowitych dochodów – 3 611 – 1 469 – 813 – 343
XXXI. Liczba akcji (szt.) 12 355 504 12 355 504 12 355 504 12 355 504
XXXII. Środki pieniężne netto z działalności operacyjnej 12 032 820 2 709 191
XXXIII. Środki pieniężne netto (wydane) / wygenerowane w związku z działalnością inwestycyjną – 668 – 1 384 – 150 – 323
XXXIV. Środki pieniężne netto wykorzystane w działalności finansowej – 2 165 – 372 – 487 – 87
XXXV. Środki pieniężne i ich ekwiwalenty na koniec okresu sprawozdawczego 10 286 1 171 2 316 273
XXXVI. Aktywa trwałe 43 492 47 095 9 738 11 059
XXXVII. Aktywa obrotowe 59 287 68 305 13 275 16 040
XXXVIII. Środki pieniężne i ich ekwiwalenty 10 286 1 082 2 303 254
XXXIX. Aktywa razem 102 779 115 400 23 014 27 099
XL. Kapitał własny 63 963 67 574 14 322 15 868
XLI. Kapitał akcyjny 3 707 3 707 830 870
XLII. Zobowiązania długoterminowe 11 110 10 547 2 488 2 477
XLIII. Zobowiązania krótkoterminowe 27 706 37 279 6 204 8 754
XLIV. Pasywa razem 102 779 115 400 23 014 27 099
Dane dotyczące Sprawozdania z sytuacji finansowej prezentowane są na
dzień 30.06.2020 roku, a dane porównywalne na dzień 31.12.2019 roku.

Dla celów przeliczenia prezentowanych danych na EUR zastosowano
następujące kursy:

Dla pozycji rachunku zysków i strat oraz sprawozdania z przepływów
pieniężnych:

– 4,4413 – średnia arytmetyczna średnich kursów NBP na koniec każdego
miesiąca za okres 01.01 – 30.06.2020,

– 4,2880 – średnia arytmetyczna średnich kursów NBP na koniec każdego
miesiąca za okres 01.01 – 30.06.2019.

Dla pozycji sprawozdania z sytuacji finansowej:

– 4,4660 – kurs NBP z dnia 30.06.2020 r. – Tabela A kursów średnich nr
125/A/NBP/2020,

– 4,2585 – kurs NBP z dnia 31.12.2019 r. – Tabela A kursów średnich nr
251/A/NBP/2019.

W przypadku prezentowania wybranych danych finansowych z półrocznego skróconego sprawozdania finansowego dane te należy odpowiednio opisać.

Wybrane dane finansowe ze skonsolidowanego bilansu (skonsolidowanego sprawozdania z sytuacji finansowej) lub odpowiednio z bilansu (sprawozdania z sytuacji finansowej) prezentuje się na koniec półrocza bieżącego roku obrotowego i na koniec poprzedniego roku obrotowego, co należy odpowiednio opisać.

Spotkanie EU-UK Task Force nt. Brexitu

Z udziałem około 50 członków Task Force Business Europe, przedstawicieli biura Wielkiej Brytanii przy UE w Brukseli oraz przedstawicieli Komisji Europejskiej omówiono aktualny stan negocjacji porozumienia o ostatecznym wyjściu WB z Unii oraz potencjalny charakter przyszłych stosunków gospodarczych, w szczególności handlowych po 1 stycznia 2020 r.

Główne wnioski:

  1. Ostatnia, dziewiąta runda negocjacji zaplanowana jest na ostatni tydzień września, co nie znaczy oczywiście, że nie wyznaczone zostaną kolejne, zwłaszcza jeśli na horyzoncie pojawią się szanse na osiągnięcia jednak porozumienia w kilku istotnych kwestiach. Runda ta ma charakter kompleksowy, tzn. dyskutowane są wszystkie kwestie, bez względu na stopień ich zaawansowania w negocjacjach.
  2. Nadal najtrudniejsze obszary negocjacji, gdzie występują duże rozbieżności stron, to: transport, w tym lotniczy, rybołówstwo, pomoc publiczna, subsydia, równe warunki konkurencji dla przedsiębiorstw (level playing field). Ponownie zaostrzył się spór wokół protokołu dotyczącego kwestii irlandzkiej, w szczególności w obliczu projektu wewnętrznej ustawy brytyjskiej (Internal Market Bill) , który podważa podstawy porozumienia w tej kwestii zawartego i ratyfikowanego już przez obie strony jesienią 2019 r. (Withdrawal Agreement) i tym samym łamie podstawy obowiązującego dziś formalnie prawa międzynarodowego.
  3. Jeśli byłaby szansa na wejście jakiegokolwiek (nawet ograniczonego co do zakresu porozumienia w życie od 1 stycznia 2021 r. (czyli od dnia pełnego, a nie tylko formalnego, wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii), to porozumienie musi być osiągnięte do połowy października, w ostateczności do końca miesiąca. I byłaby to tylko angielska wersja językowa, co nie jest praktykowane w negocjacjach unijnych! Parlament Europejski potrzebuje 3-4 tygodnie by je przedyskutować i zaakceptować, a reszta czasu potrzebna  jest na kwestie formalne.
  4. Teoretycznie ciągle możliwe jest przedłużenie negocjacji (Unia się temu nie sprzeciwi), ale tylko na warunkach art. 50 Traktatu o UE, czyli na prośbę Wielkiej Brytanii, a rząd brytyjski to nadal zdecydowanie wyklucza. Istnieje jednak nadal szansa na to w obliczu istotnego zaostrzenia się w WB kryzysu zdrowotnego/ COVID-19, który – jak się szacuje – mógłby stanowić potencjalnie dodatkowy i jeszcze silniejszy (2 lub 3 razy) cios dla gospodarki brytyjskiej, niż sam Brexit.
  5. Jakiekolwiek rozwiązanie będzie miało miejsce (ograniczona wersja porozumienia o wolnym handlu, bo o zaawansowanej już nie ma mowy; wyjście bezumowne, czyli ‘twardy Brexit’ i dalszy handel na warunkach WTO), należy oczekiwać znacznego pogorszenia warunków handlu dla i funkcjonowania przedsiębiorstw na rynku brytyjskim. Stanowisko Komisji na dziś to: należy przygotować się na najgorsze.
  6. W związku z tym Business Europe planuje webinarium nt. kwestii celnych i warunków pochodzenia towarów po 1 stycznia 2021 r. na dzień 8 października 2020 r. Szczegółowe informacje wkrótce, najprawdopodobniej będą mogli wziąć w nich udział wybrani przedstawiciele najbardziej zainteresowanych związków/ firm członkowskich (ale bardzo nieliczni, biorąc pod uwagę dużą liczbę potencjalnych uczestników).
  7. Zaapelowano do przedstawicieli Komisji o jak najszybsze przystąpienie do tworzenia specjalnej ‘task force’, która przez kilka pierwszych miesięcy nowego roku pomagałaby firmom funkcjonować w nowych warunkach gospodarczo-handlowych w relacjach z Wielką Brytanią (dedykowane liczne kontakty mailowe, telefoniczne itp.) Podobne ‘ułatwienia’ dla zagranicznych przedsiębiorstw powinna rozważyć BCI – Brytyjska Konfederacja Przemysłu (członek Business Europe), również przy swoim biurze w Brukseli.
Andrzej Rudka, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

Efekt oddziaływania tzw. tarcz antykryzysowych przemija, negatywne domino oddziaływania zostało uruchomione

Najnowsze dane o polskiej gospodarce są gorsze niż może się to wydawać. Można się o tym przekonać, gdy uwzględnimy inflację i jej wpływ na wskaźniki dotyczące wielkości produkcji i sprzedaży.

Znane są już zweryfikowane dane GUS o gospodarce w sierpniu. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych była wyższa niż przed rokiem o 0,5%, wobec wzrostu o 4,4% w sierpniu 2019 r.

Co bardzo istotne, w porównaniu z lipcem br. sprzedaż spadła o 2,4%. W okresie styczeń-sierpień 2020 r. sprzedaż zmalała r/r o 3,5%. Zaskakujące są np. dane dotyczące sprzedaży komputerów, która w sierpniu zmalała r/r o 32 %. Produkcja pieczywa była mniejsza o 20 proc.

– Sierpniowe dane przynoszą rozczarowanie, względnie dobrze wypadły jedynie dane z rynku pracy – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Duży spadek odnotowała produkcja budowlano-montażowa, która jest szczególnie istotna dla koniunktury gospodarczej w dłuższym okresie.

Produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju przez przedsiębiorstwa budowlane o liczbie pracujących powyżej 9 osób w sierpniu br. była niższa o 12,1% w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku (przed rokiem wzrost o 2,6%) oraz niższa o 3,5% w stosunku do lipca 2020 roku (przed rokiem spadek o 2,2%).

Zmiana jest bardzo ważna, bo dane za okres maj-lipiec były pozytywnym zaskoczeniem. Optymistycznie patrzono na odbudowę popytu konsumpcyjnego, obawy były związane przede wszystkim z inwestycjami.

– O ile budżet państwa wpompował w gospodarkę duże pieniądze, to widać, że w coraz trudniejszej sytuacji są samorządy, które muszą ograniczać inwestycje, co widać na przykładzie Warszawy – komentuje ekspert. – Efekt oddziaływania tzw. tarcz antykryzysowych przemija, negatywne domino oddziaływania zostało uruchomione.

10 najważniejszych zmian podatkowych, które ma wprowadzić SLIM VAT

Zasadniczo, jak wynika z uzasadnienia projektu zmiany proponowane przez Ministerstwo Finansów mają uprościć system rozliczania VAT. Niektóre proponowane zmiany są jednak niekorzystne dla przedsiębiorców i nie mają nic wspólnego z upraszczaniem rozliczeń.

Najważniejsza ze zmian, to wydłużenie terminu na wywóz towarów dla zachowania stawki 0% przy opodatkowaniu zaliczek z tytułu eksportu towarów z 2 do 6 miesięcy.

Druga z proponowanych zmian wprowadza wydłużenie terminu do odliczenia VAT naliczonego na bieżąco łącznie do 4 okresów rozliczeniowych.

– W przypadku podatników rozliczających się kwartalnie rozwiązanie pozostaje bez zmian, co oznacza, że mogą odliczyć „na bieżąco” VAT naliczony w okresie rozliczeniowym, w którym nabywają to prawo lub w 2 następnych okresach rozliczeniowych – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Jacek Matarewicz, Lider Praktyki VAT, Akcyzy i Ceł w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Wprowadzenie zasady spójnego kursu przeliczeniowego walut dla VAT i podatków dochodowych. To dodanie opcjonalnego dla podatników rozwiązania o możliwości stosowania do określenia podstawy opodatkowania VAT wyrażonej w walucie obcej i przeliczania na złote – zgodnie z zasadami przeliczania przychodu wynikającymi z przepisów o podatku dochodowym, obowiązującymi tego podatnika na potrzeby rozliczania dla danej transakcji (po wyborze opcji podatnik jest obowiązany do jej stosowania przez co najmniej 12 kolejnych miesięcy licząc od początku miesiąca, w którym ją wybrał),

Czwarta z proponowanych zmian to wprowadzenie możliwości odliczania podatku naliczonego wynikającego z faktur dokumentujących nabycie usług noclegowych w celu ich odsprzedaży.

– Ta zmiana jest wykonaniem wyroku TSUE – wyjaśnia dr J.Matarewicz.

Kolejne trzy zmiany to:

*podwyższenie limitu na nieewidencjonowane prezenty małej wartości z 10 zł do 20 zł,

* brak konieczności uzyskiwania potwierdzeń odbioru faktur korygujących in minus, z zastrzeżeniem spełnienia warunków wskazanych w Projekcie

*wprowadzenie do ustawy przepisu dotyczącego rozliczania faktur korygujących zwiększających cenę, które to rozwiązanie potwierdzi dotychczasową praktykę, zgodnie z którą w przypadku, gdy podstawa opodatkowania ulega zwiększeniu, to korekty tej podstawy dokonuje się w rozliczeniu za okres, w którym zaistniała przyczyna zwiększenia podstawy opodatkowania.

Natomiast negatywnie należy ocenić zmiany dotyczące wiążących informacji stawkowych, które ograniczą moc ochronną tych informacji, a także skrócą okres ich obowiązywania.

– Te ostatnie zmiany godzą w zasadę wzajemnego zaufania i ograniczają poczucie bezpieczeństwa związanego z obowiązywaniem prawa – wyjaśnia J.Matarewicz z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Cyfrowa Polska świętuje 15. rocznicę działalności

Z okazji 15 lat działalności Związku Cyfrowa Polska 25 września w warszawskim hotelu Marriott odbyła się uroczysta Gala, w której wzięli udział przedstawiciele branży, firm technologicznych, organizacji pozarządowych, a także administracji publicznej – Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego, Ministerstwa Finansów czy Cyfryzacji.

Gala odbyła się pod patronatem Ministerstwa Cyfryzacji i Ministerstwa Rozwoju. Partnerem gali była Organizacja Odzysku Sprzętu Elektronicznego i Elektronicznego ElektroEko S.A. Do uczestników gali ze specjalnym przesłaniem zwrócił się w liście premier Mateusz Morawiecki. Przyszłość – zarówno Polski, jak i całego świata, z całą pewnością będzie cyfrowa. Dlatego misja i cele Związku nie tracą na aktualności, wręcz przeciwnie – stale zyskują” – napisał premier. I dodał: – „Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, ważna jest współpraca. Dzięki wspólnym działaniom administracji państwowej i organizacji takich jak Związek Cyfrowa Polska, mamy szanse stać się państwem jeszcze bardziej nowoczesnym i przyjaznym dla obywateli. Cyfrowa Polska jest naszym wspólnym celem”.

List do gości gali skierował również Marszałek Senatu Tomasz Grodzki, który odczytała wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. „Innowacyjność, nowe technologie oraz cyfryzacja różnych sektorów gospodarki i administracji to kwestie, które łączą ponad podziałami oraz służą podnoszeniu konkurencyjności naszego kraju na arenie międzynarodowej. Kreatywność i zaawansowana myśl technologiczna to priorytety w procesie unowocześniania zarówno polskiej gospodarki jak i usług w sektorze publicznym” – napisał marszałek Grodzki.  „Doceniam Państwa aktywność i merytoryczny wkład w procesie digitalizacji i rozwój nowoczesnych technologii w naszym kraju” – dodał.

Cyfrowi Partnerzy i wyróżnienia

Podczas gali prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik wręczył specjalne, branżowe wyróżnienie – Cyfrowego Orła. W tym roku otrzymała je Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech Justyna Orłowska. Tego wieczoru nagród było więcej. Związek specjalną statuetką nagrodził „Cyfrowych Partnerów 15-lecia”. Nagrodę otrzymali: Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Cyfryzacji, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ElektroEko S.A., Federacja Konsumentów, Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Telewizja Polska S.A., Urząd Zamówień Publicznych, Patronite.pl, Instytut Łączności oraz agencja PR Higher Media.

– 15 lat to był czas wielu wyzwań, które stawiali nam nasi partnerzy. Jestem przekonany, że w kolejnych latach nowych wyzwań i zadań nam nie zabraknie – mówił prezes Michał Kanownik dziękując partnerom za zaufanie.

Debata o technologiach

Podczas gali odbyła się również debata na temat wyzwań związanych z nowoczesnymi technologiami, w której udział wzięli: wiceminister finansów Jan Sarnowski, prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech Justyna Orłowska, Marta Poślad, Head of Public Policy & Government Relations w Google oraz prezes NCBR Investment Fund Krzysztof Szubert.

Zasady stosowania przepisów ustawy o PIT w zakresie 50 proc. kosztów uzyskania przychodu

Stosowanie przepisów ustawy o PIT w zakresie 50 proc. kosztów uzyskania przychodów w odniesieniu do przychodów z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich lub rozporządzania tymi prawami budzi wiele wątpliwości, a przedsiębiorcy i pracodawcy często występują o interpretację indywidualną prawa podatkowego. Odpowiedzią na kilka istotnych kwestii w tym zakresie jest długo oczekiwana interpretacja ogólna MF z dnia 15 września br. (nr DD3.8201.1.2018). Zawiera ona m.in. wyjaśnienia dotyczące zasad przechodzenia praw autorskich z pracownika na pracodawcę i częściowo sposób ustalania wysokości honorarium oraz dokumentowania utworu, jak również wyjaśnienia odnoszące się do momentu wypłaty honorarium autorskiego.

50 proc. koszty przysługują twórcom z tytułu korzystania przez nich z praw autorskich lub rozporządzania przez nich tymi prawami. Ustawa o PIT wskazuje katalog rodzajów działalności, które uprawniają do korzystania z autorskich kosztów, np. działalność twórcza w zakresie programów komputerowych. Ponadto wysokość kosztów uzyskania przychodów ograniczona jest limitem kwotowym w wysokości 85 528 zł.

Powstanie i przeniesienie praw autorskich

Przedmiot prawa autorskiego określony jest szeroko. Jest nim każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór), także jeżeli ma on postać nieukończoną. Interpretacja ogólna wskazuje, że jednym z niezbędnych warunków do skorzystania z 50 proc. kosztów uzyskania przychodów jest rozporządzenie prawem autorskim.

Co do zasady pracodawca nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe do utworu stworzonego przez pracownika. Inaczej jest jednak jeżeli przedmiotem prawa autorskiego jest program komputerowy. Wówczas prawa majątkowe od początku przysługują pracodawcy.

Kwestia pierwotnego nabycia praw majątkowych nie była przez wiele lat dostrzegana przez organy podatkowe. W ostatnim czasie fiskus, a także sądy administracyjne, zaczęły jednak zwracać uwagę na to, że pracownik nie może otrzymać wynagrodzenia za rozporządzenie prawami autorskimi, skoro prawa te pierwotnie mu nie przysługiwały, co zostało również potwierdzone w interpretacji ogólnej MF. Należy pamiętać, że przepis określający pierwotne nabycie praw majątkowych do programu komputerowego ma charakter dyspozytywny, co oznacza, że strony umowy o pracę mogą wprowadzić inne postanowienia – mówi Sebastian Kałuża, doradca podatkowy w zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Zasady ustalania i dokumentowanie wysokości honorarium

Jedną z najbardziej spornych kwestii był i jest sposób określania wysokości honorarium autorskiego. Fiskus zasadniczo aprobuje dwie metody. Pierwszą, opartą o system ewidencji czasu pracy, pod warunkiem wypłaty honorarium za przeniesienie praw autorskich, a nie za czas pracy poświęcony na pracę twórczą oraz drugą tzw. wycenę ryczałtową, pod warunkiem, że kwota wynagrodzenia będzie powiązana z rzeczywistą wartością utworu.

Interpretacja ogólna określa jedynie, że ustalenie wysokości honorarium leży w zakresie swobody kontraktowej stron umowy oraz powołuje negatywne przesłanki, wynikające z orzecznictwa, wykluczające możliwość zastosowania kosztów autorskich. Powyższe metody ustalania wysokości honorarium powinny być więc w dalszym ciągu dopuszczalne.

W interpretacji ogólnej wskazano również na konieczność odpowiedniego udokumentowania uzyskania przychodu z praw autorskich lub z tytułu rozporządzania tymi prawami i jego wysokości, które może być dowolne, np. w formie ewidencji albo oświadczeń.

Problem określenia wysokości honorarium autorskiego był najbardziej widoczny w ostatnich latach, kiedy fiskus zaczął wskazywać, że warunkiem stosowania 50 proc. kosztów autorskich jest wyodrębnianie konkretnej kwoty honorarium autorskiego za każdy utwór, a możliwość procentowego ujęcia honorarium autorskiego w oparciu o średni statystyczny czas pracy przeznaczany na prace twórcze zaczęła być odrzucana. Interpretacja ogólna zawiera pewne wskazówki odnoszące się zarówno do zasad ustalania, jak i dokumentowania wysokości honorarium autorskiego, jednak niestety nie jest pozbawiona niejasności, np. w zakresie zaliczkowego wynagrodzenia pracownika za czas urlopu – mówi Grzegorz Grochowina, starszy menedżer w zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

50 proc. kosztu uzyskania przychodów tylko w przypadku honorariów

Interpretacja ogólna MF wskazuje także na obowiązki płatnika podatku dochodowego związane z wypłacaniem dochodów z praw autorskich oraz sposób postepowania w sytuacji ich zawyżenia.

Wyjaśniona została również kwestia, iż koszty uzyskania przychodów w 50 proc. wysokości mogą mieć zastosowanie wyłącznie do wynagrodzenia stanowiącego honorarium, co wyklucza ich zastosowanie np. do wypłaty środków z ZFŚS, albo do zasiłków z ZUS. Ponadto wypłacenie honorarium lub jego części za dany utwór może nastąpić przed powstaniem utworu (np. w dniu podpisania umowy).

Należy także zaznaczyć, iż omawiana interpretacja ogólna wskazuje również na szczególne uwarunkowania pracy twórczej wynikające z odrębnych ustaw, np. w odniesieniu do nauczycieli akademickich albo pracowników naukowych.

Wydanie interpretacji ogólnej w zakresie stosowania 50 proc. kosztów autorskich przyczyni się do większej przejrzystości zasad implementacji tej formy wynagradzania, co spowoduje, że duża liczba przedsiębiorców, zdecyduje się na skorzystanie z takiej preferencji podatkowej. Pozytywnie należy również ocenić fakt, że zakres interpretacji jest szerszy niż przewidywany w ubiegłorocznym projekcie – mówi Andrzej Marczak, partner, szef zespołu ds. PIT w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce.

Interpretacja ogólna (nr DD3.8201.1.2018) Ministra Finansów z dnia 15 września 2020 r.

Najbardziej bezpieczne sklepy do robienia zakupów w czasach COVID-19

Żyjemy w dziwnych czasach, których istnienie jeszcze na końcu 2019 r. dopuszczaliśmy wyłącznie w hollywoodzkich filmach katastrofalnych. Dzisiaj zmierzamy się z nową rzeczywistością, w której podstawowym słowem jest bezpieczeństwo. I jeśli nawet nie wybierasz się do sklepu codziennie, tak jak wcześniej, a robisz zakupy z wyprzedzeniem na cały tydzień, bezpieczeństwo na pewno nadal jest dla Ciebie ważne. Pozostaje zadanie pytania o to, w których sklepach podejmowane są najbardziej skuteczne działania w celu ochrony kupujących i pracowników przed COVID-19. Przeczytasz o tym w niniejszym artykule.

Najbardziej bezpieczne sklepy w czasach pandemii Covid-19

W każdym supermarkecie dla kupujących dostępne są dozowniki ze środkiem dezynfekującym do rąk. Dodatkowo w takich sieciach, jak: Lidl, Auchan, Carrefour lub też Kaufland umieszczone są dla klientów jednorazowe rękawiczki do zakładania na ręce przed dotykaniem wózków oraz środki do dezynfekcji rąk. Jako dodatkowy środek bezpieczeństwa, wszystkie sklepy nałożyły restrykcyjne ograniczenia dotyczące odległości między osobami w kolejkach przy kasach, gdzie zwykle gromadzi się wielu klientów. Jeszcze dalej poszła sieć Lidl, w której otworzone zostały dodatkowe punkty samoobsługowe dla klientów, w których możliwa jest płatność kartą. Lidl – to jedna z najlepiej dbających o bezpieczeństwo swoich klientów sieć w Polsce, oferująca ponadto dobre zniżki na liczne towary. Zatem jeśli w najbliższym czasie chcesz zrobić zakupy tanio i bezpiecznie – zapraszamy na stronę Rabato, gdzie dostępna już jest nowa gazetka Lidl z aktualnymi promocjami.

Znaczna uwaga przywiązywana jest także do warunków pracy personelu – pracownicy są chronieni zarówno za pomocą przezroczystych paneli plastikowych, oddzielających ich od klientów w trakcie kasowania produktów, jak i bardziej tradycyjnych środków ochrony, czyli maseczek i rękawiczek. Faktycznie każda z polskich sieci handlowych dodatkowo zachęca klientów do zapłaty kartą za zakupione towary.

We wszystkich polskich supermarketach systematycznie przeprowadzane jest również ogólne czyszczenie i dezynfekcja pomieszczeń biurowych, inwentaryzacji oraz wyposażenia sklepów. Okazuje się jednak, że w  Kauflandzie i Carrefourze okresowość takich sprzątań jest najczęstsza. Co więcej w strefach sprzedaży sklepów podłoga oraz uchwyty wózków zakupowych są dodatkowo czyszczone roztworami dezynfekującymi. Biedronka z kolei informuje swoich klientów, o tym, że zwiększyła częstotliwość wietrzenia pomieszczeń.

Oczywiście, dodatkowym środkiem ochrony przed Covid-19 jest robienie zakupów przez Internet. O tym, jakie promocje w sklepach obowiązują w bieżącym tygodniu możesz dowiedzieć się korzystając z portalu Rabato, gdzie informacja o wszystkich zniżkach zamieszczana jest na bieżąco. Wiadomo, w czasach koronawirusa nie kupimy już towarów luzem – wszystkie zostały zapakowane, gdyż takie rozwiązanie również służy ograniczeniu rozprzestrzeniania się infekcji. Warto wziąć to pod uwagę, planując najbliższe zakupy.

Najbardziej bezpieczne sklepy do robienia zakupów w czasach COVID-19Oryginalne działania w celu ochrony zdrowia

Oprócz ogólnych środków, przewidzianych w krajowych oraz międzynarodowych normach bezpieczeństwa, podczas epidemii i pandemii, niektóre polskie sieci podjęły oryginalne dodatkowe działania chroniące przed wirusem. Wśród nich można wymienić:

  • Instalację w pomieszczeniach sklepów automatów, w których można kupić maseczki, rękawiczki, środki dezynfekujące itp.;
  • Rozszerzona została lista usług świadczonych online (sieć Carrefour na przykład zaczęła oferować dowóz towarów do domu, a Lidl nagrał kilka filmików uczących widzów gotowania, jako jednej z opcji na przyjemne spędzanie czasu w gronie rodziny w okresie kwarantanny;
  • Niektóre polskie sieci umieściły ogłoszenia, w których oferują klientom jeszcze przed wyjściem z domu sporządzenie listy zakupu. Pozwoli to zmniejszyć czas znajdowania się na terenie sklepu w trakcie robienia zakupów;
  • Przeprowadzanie codziennego badania pracowników pod kątem wykrycia tych, którzy mają wysoką temperaturę;
  • Przełożone zostały także festiwale, degustacje, wydarzenia kulturalne, które sieci handlowe planowały przeprowadzić w bieżącym roku;
  • Ograniczenie zakupu jednego produktu do 3 lub 5 sztuk (tylko w przypadku niektórych produktów) w celu uniknięcia nadmiernego tłoku, który miał miejsce wiosną z powodu zakupu papieru toaletowego i środków antyseptycznych.

Jak można zauważyć, świat supermarketów, drogerii, restauracji i innych placówek usługowych całkiem nieźle dostosował się do funkcjonowania w warunkach nowej rzeczywistości i podejmuje liczne, różnostronne i, rzecz jasna, skuteczne rozwiązania w celu ochrony zdrowia klientów. Nie zapominaj także i Ty o tym, aby stosować się do zaleceń sanepidu, chroń siebie i swoich bliskich. My życzymy wszystkim naszych czytelnikom przede wszystkim zdrowia!

Za nami jubileuszowa 20 edycja Kongresu PR

#WszyscyJesteśmyzRzeszowa – to hasło chętnie powtarzane przez ekspertów public relations, którzy już po raz dwudziesty spotkali się w ramach Kongresu PR, jednej z najważniejszych imprez branżowych w Polsce. Tematem przewodnim tegorocznej edycji był CSR i zabezpieczenie kryzysowe.Kongres PR 2020 (2) Kongres PR 2020 (3) Kongres PR 2020 (4) Kongres PR 2020 (5) Kongres PR 2020 (6) Kongres PR 2020 (1)

Jubileuszowy Kongres odbył się w dniach 24-25 września w stolicy województwa podkarpackiego. Wydarzenie tradycyjnie rozpoczęło się wystąpieniem Adama Łaszyna, Prezesa Zarządu Alert Media Communications. Tym razem, z okazji okrągłej rocznicy Kongresu, przygotował on przegląd najważniejszych zjawisk w PR z ostatnich dwóch dekad. Jego zdaniem należy do nich zaliczyć m.in. hejt, który w istotny sposób wpłynął na naszą rzeczywistość oraz na postrzeganie osób publicznych, firm i instytucji, a także na pracę ekspertów ds. wizerunku. Jako „PR-owy bubel 20-lecia” wskazał nieudaną i pełną błędów kampanię wyborczą byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego z 2015 roku. Adam Łaszyn jak co roku wspomniał również o najnowszych trendach, w tym deep fake’ach, które były także elementem prelekcji Macieja Budzicha z mediafun.pl, który w swoim wystąpieniu zastanawiał się m.in. nad tym czy deep fake, fake news lub mem mogą w niektórych przypadkach stanowić narzędzia komunikacji.

Szczególnie ciekawe kryzysowe case study zaprezentowane z perspektywy dwóch przeciwstawnych biegunów przedstawili Janusz Schwertner, dziennikarz Onetu oraz Konrad Kruczkowski, Dyrektor ds. Komunikacji Stowarzyszenia WIOSNA. Omawiali oni sytuację dziejącą się wokół Szlachetnej Paczki dwa lata temu, która dotyczyła oskarżeń o stosowanie mobbingu wobec pracowników WIOSNY przez jej prezesa i pomysłodawcę. Redaktor Onetu opowiadał o sytuacji, w jakiej znalazła się jego redakcja, będąca partnerem Szlachetnej Paczki, w obliczu podjęcia decyzji o publikacji reportażu. Konrad Kruczkowski omówił natomiast wewnętrzną perspektywę tego kryzysu, koncentrując się przede wszystkim na działaniach naprawczych, które zostały wdrożone, aby przywrócić pozytywny wizerunek Szlachetnej Paczki. Wskazał, że w chwili kryzysu najważniejszym celem WIOSNY było dotarcie Szlachetnej Paczki do wszystkich potrzebujących oraz odzyskanie zaufania patronów, ambasadorów i partnerów.

Dwaj kolejni prelegenci skoncentrowali się z kolei na kwestiach związanych z CSR. Zwrócili oni uwagę na fakt, że istotne wzmocnienie tych działań stanowią informacje medialne pozyskiwane za pośrednictwem monitoringu mediów. Sebastian Bykowski, Wiceprezes Zarządu oraz Dyrektor Generalny PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, stwierdził, że monitoring to nie tylko narzędzie do pozyskiwania informacji o markach czy instytucjach, ale również takie, które umożliwia wyszukiwanie prawdy oraz identyfikację działań dezinformacyjnych. Te funkcje są przydatne dla wszystkich organizacji, niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności. Dotyczy to także fundacji. Potwierdził to Tomasz Sysło, Social Media Specialist & Public Relations w Fundacji Olgi Tokarczuk, który omówił strategię medialną przyjętą przez tę organizację. Ważnym elementem są w tym przypadku media społecznościowe, poprzez które można kreować newsy publikowane później przez redakcje oraz docierać do szerokiego grona odbiorców z pozytywnie nacechowanym przekazem komunikacyjnym.

W trakcie Kongresu praktycy public relations poświęcili dużo czasu na dyskusję dotyczącą kwestii wyrażania prywatnych poglądów w sieci. Podczas jednej z debat jej uczestnicy zastanawiali się nad prawidłową postawą rzeczników prasowych wobec współczesnych wyzwań światopoglądowych, kulturowych, środowiskowych i religijnych. Maciej Krzysztoszek, Rzecznik Prasowy LINK4 oraz Koordynator Klubu Rzeczników PSPR, podkreślał podczas dyskusji, że komunikaty wychodzące od rzeczników wynikają nie tyle z ich własnych przekonań a ze strategii marki. Ich zadaniem jest ją wspierać, dlatego spójność rzecznika i firmy jest niezwykle istotna, a sposób prezentowania wartości powinien być odpowiednio wyważony. W podobnym tonie wypowiadała się Olivia Drost, Managing Partner at Spotlight Agency, która omówiła case dotyczący wpływu prywatnych poglądów pracowników na wizerunek zatrudniającego ich przedsiębiorstwa.

Na świecie zachodzi obecnie szereg procesów związanych ze środowiskiem naturalnym i to właśnie wokół nich koncentrują się liczne działania z zakresu CSR. Oprócz wielu pozytywnych zjawisk, pojawiają się jednak również niepożądane, jak np. greenwashing. Jest to działanie mające na celu wywołanie fałszywego przeświadczenia o proekologiczności danego towaru lub przedsiębiorstwa wśród jego klientów. Temat ten przybliżyła Magdalena Brzezińska, Kierownik ds. Komunikacji w Grupie Żywiec. Aby uniknąć pułapki greenwashingu, działania muszą być prowadzone w sposób przemyślany i uwzględniać odpowiednie nakłady inwestycyjne. Z kolei Monika Krajewska, była Dyrektor Departamentu Zarządzania Komunikacją i Marketingiem w PGE wyjaśniała kwestie dotyczące raportowania działań CSR. Ma to za zadanie wzmocnić transparentność przedsiębiorstw i udowodnić, że w swojej działalności uwzględniają one projekty na rzecz środowiska.

O działaniu zbliżonym do CSR, czyli fundraisingu, opowiedziała natomiast dr Dorota Kleszczewska, Rzecznik Prasowy, Dyrektor ds. PR Instytutu Matki i Dziecka oraz Prezes Zarządu Instytutu Matki i Dziecka. Przedstawiony przez nią case koncentrował się na nawiązaniu relacji ze światem biznesu, co umożliwiło pozyskanie wsparcia finansowego w ramach akcji charytatywnej „Dołóż się do łóżka”, której celem był zakup nowych łóżek szpitalnych na potrzeby Instytutu. Dzięki dobrze przeprowadzonej kampanii, w zbiórkę udało się zaangażować wiele dużych podmiotów gospodarczych. Jak podkreślała prelegentka, ten sukces nie byłby możliwy bez przemyślanej, zaplanowanej i sprawnie zrealizowanej współpracy całego Instytutu.

XX Kongres PR, z uwagi na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, odbył się w trybie hybrydowym. Oprócz obecnych na salach Kongresu 184 uczestników, w wydarzeniu wzięło również udział 60 osób w formie zdalnej. Organizatorzy już teraz zapraszają do udziału w przyszłorocznym wydarzeniu, w trakcie którego, jak co roku, eksperci oraz praktycy PR będą dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz omawiać tematy, które wówczas będą najistotniejsze z perspektywy pracowników tej branży.

Chaos, chaos everywhere. Złoty na kolejce górskiej

Wydarzeniem tygodnia miała być pierwsza debata prezydencka w USA. Niestety obaj kandydaci dostosowali się do ogólnej temperatury sporu politycznego, przerywając sobie cały czas i obrażając się wzajemnie. Takie podejście było jednym z czynników pogorszenia nastrojów na rynkach, ponieważ gospodarka w całej dyskusji znalazła się na dalekim planie.

Bójka w piaskownicy

W komentarzach po amerykańskiej debacie króluje słowo “chaos”. To, co wydarzyło się w Cleveland, trudno nawet nazwać debatą, czy też dyskusją, tudzież wymianą poglądów i pomysłów na przyszłość. Prędzej była to pyskówka dwóch nastolatków, a nie kandydatów na najważniejszy urząd na świecie. Inwestorzy nie dostali praktycznie nic, ponieważ ekonomia w tej “rozmowie” była tematem pobocznym. W tym kontekście najgłośniejszym echem odbiła się wypowiedź Joe Bidena, który krytykując prezydenta Donalda Trumpa za jego reakcję na pandemię, stwierdził, że najważniejsza dla niego była obserwacja wykresów giełdowych, a nie dbałość o bezpieczeństwo zdrowotne Amerykanów. Przy tak poważnych zagrożeniach gospodarczych, z którymi USA musi się mierzyć w kontekście koronakryzysu, takie podejście kandydatów może być niepokojące. Nie wróży to też dobrze kompromisowi ws. pakietu stymulacyjnego, choć ostatnie dni zdawały się przynosić zbliżenie między Demokratami a Republikanami. W tych warunkach trudno wyłonić zwycięzcę debaty, ale pierwsze wskazania kierują palmę pierwszeństwa w stronę Bidena. Pierwszą reakcją rynków na to wydarzenie było pogorszenie sentymentów.

Kryzys wśród nas

Środa przynosi nam wreszcie interesujące i ważne odczyty makro. W nocy Chińczycy pokazali wskaźniki PMI, które znajdują się powyżej granicy 50 pkt, równocześnie będąc lekko lepszymi od ostatnich danych, co wskazuje, że druga gospodarka świata rzeczywiście stabilnie podnosi się z koronakryzysu. Brytyjczycy ujawnili finalne PKB za drugi kwartał i choć było ono minimalnie lepsze od prognoz, to wynik -21,5% musi robić wrażenie. Na funcie jednak było trudno zauważyć jakąś wyraźną reakcję, ważniejszy zapewne będzie efekt kolejnej rundy negocjacji brexitowych. Niepokojąco wygląda niemiecka sprzedaż detaliczna za sierpień, która była o 0,5 pkt proc. poniżej oczekiwań i zatrzymała się na 3,7%. Lepiej wypadła stopa bezrobocia u naszych zachodnich sąsiadów, która minimalnie się obniżyła i we wrześniu wynosi 6,3%. Dostaliśmy też trochę informacji o inflacji w Europie. We Francji wskaźniki w ujęciu rocznym krążą wokół zera (CPI to 0,1%, a HCIP to okrągłe 0%). Gorzej sytuacja wygląda na Półwyspie Apenińskim, gdzie zdecydowanie możemy już mówić o deflacji. Włoskie CPI w ujęciu rocznym to już -0,5%, co jest wyrównaniem poprzedniego odczytu przy oczekiwaniach lekkiej poprawy. Dane makroekonomiczne nie wspomagają wspólnej waluty, która od rana wyraźnie słabnie, a kurs EURUSD zmaga się ze wsparciem na 1,17$.

Złoty na kolejce górskiej

Bardzo ciekawie wygląda dziś sytuacja polskiego złotego. Obraz wykresów na parach z najważniejszymi walutami można by kolokwialnie opisać jako “upside downs”. Po godz. 8:00 PLN umacniał się i w ten sposób na parze z EUR prędko doszedł do wsparcia na 4,52 zł. Następnie odbił się od niego i szybko dotarł do oporu na 4,53 zł, który znów wywrócił sytuację i błyskawicznie znaleźliśmy się znów przy 4,52 zł. Ten poziom ponownie był silnym wsparciem i kurs znowu szybuje w kierunku północnym. W trakcie dzisiejszej sesji gracze krótkoterminowi przeżywają istny rollercoaster. Dlatego w okolicach południa złoty jest lekko pod kreską, ale w takie dni nie powinniśmy przesądzać, gdzie znajdzie się on nawet za godzinę. O 12:00 kurs euro był powyżej 4,53 zł, kurs dolara powyżej 3,87 zł, kurs franka zbliżał się do 4,20 zł, a kurs funta do 4,97 zł.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – zmiana zatrudnienia wg. ADP
14:30 – USA – PKB
14:30 – Kanada – PKB

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Mobilne rewolucje w biznesie – smartfon równie ważny co laptop

Managerowie chcą większego dostępu do danych, przede wszystkim na urządzeniach mobilnych – wynika z ankiety przeprowadzonej na zlecenie firmy Domo. Ponad pół tysiąca przedstawicieli kadry C-level uważa, że mobilny dostęp do analiz wpłynąłby korzystnie nie tylko na podejmowanie decyzji, ale także poprawiłby wyniki biznesowe.

Mobilny dostęp do danych może poprawić wyniki biznesowe – to nie jest opinia analityków biznesowych, a managerów, którzy wzięli udział w ankiecie dla firmy Domo. Notowana na Wall Street spółka zapytała ponad pół tysiąca managerów, jaka technologia może dodatkowo wspomóc digitalizację.

Niemal wszyscy ankietowani przedstawiciele kadry C-level (98%) jasno deklarują, że lepszy mobilny dostęp do danych służących do podejmowania decyzji, wpłynąłby korzystnie na wyniki biznesowe. Co istotne, ankietowani byli rozsiani po całym świecie oraz byli wyselekcjonowani pod kątem wielkości organizacji, w której pracują. W badaniu realizowanym przez Dimensional Research poproszono o udział wyłącznie osoby zatrudnione w firmach, które mogą pochwalić się rocznymi przychodami na poziomie minimum 250 mln USD.

Siła mobilności

Z zebranych ankiet wynika, że cała badana próba wykorzystuje urządzenia mobilne do prowadzenia działalności w ramach wykonywanych obowiązków. – W ubiegłym roku McKinsey opublikował badania, z których wynika, że mobilny internet mocno wpływa na efekty digitalizacji przedsiębiorstwa. Wręcz jest kluczową technologią, która pozwala w pełni wykorzystać możliwości cyfrowej transformacji. – zauważa Rafał Orawski z BPSC i tłumaczy – Na dowód tego analitycy z firmy doradczej porównali organizacje, które wdrożyły mobilne technologie, z tymi, które tego nie zrobiły. Okazało się, że te pierwsze, mogą pochwalić się o 30% wyższym wskaźnikiem udanych procesów ucyfrowienia przedsiębiorstwa. – kończy Prezes śląskiej firmy IT.

Jak zauważa Josh James z firmy Domo, która zleciła badanie, konkretne informacje pozwalają skutecznie zarządzać biznesem: – Gdy pracownicy mają natychmiastowy dostęp do swoich danych, mogą podejmować lepsze i szybsze decyzje. – wskazuje James.

Jego słowa znajdują potwierdzenie w wynikach ankiety. 96% pytanych twierdzi, że pomocne w podejmowaniu decyzji byłoby wprowadzenie szerokiego dostępu do aktualnych danych na telefonach, dla niemal wszystkich pracowników i na wielu poziomach. Dlaczego jest to tak istotne? – Podczas transformacji cyfrowej zmiana zachodzi w wielu obszarach. Wskazują na to wyniki ankiety McKinsey, z których wynika, że w przypadku blisko 70% badanych organizacji zakres obowiązków poszczególnych zespołów po cyfryzacji uległ zmianie. Mało tego, w organizacjach wzrosła rola nowych liderów. To osoby, które przed transformacją były nieco „schowane”, ale digitalizacja wpłynęła na polepszenie ich pozycji w strukturach firmy. – tłumaczy Rafał Orawski z BPSC.

Czego pragną użytkownicy?

Lepszych aplikacji mobilnych – tego przede wszystkim oczekują managerowie ankietowani przez Dimensional Research. Przytłaczająca większość z nich (95%) uważa, że byłaby w stanie wykonać więcej zadań opartych na danych z poziomu urządzenia mobilnego, gdyby tylko pozwoliło na to używane przez nich narzędzia. Zdaniem Błażeja Migonia ze śląskiej spółki, która w odpowiedzi na oczekiwania klientów wprowadziła aplikację mobilną, dzieje się tak, ponieważ narzędzia do pracy mobilnej bywają nieadekwatne do potrzeb. – Zdarzało się, że aplikacje dla biznesu dostępne dotychczas były mniej lub bardziej udaną kopią rozwiązań desktopowych, natomiast firmy potrzebują systemów, które będą komplementarne z oprogramowaniem już posiadanym. – zauważa Błażej Migoń.

Nieco mniej ankietowanych (87%) chce natychmiast udostępniać raporty swojemu zespołowi i współpracować z poziomu telefonu. – Telefon towarzyszy nam na każdym kroku. Stał się nie tylko narzędziem do komunikacji, ale także pracy. Dlatego nie ma już piętna związanego z przynoszeniem go np. na spotkanie. Szczególnie że coraz częściej środowisko pracy jest rozproszone, podobnie jak zespoły wykonawcze. – kwituje ekspert z BPSC.

W miarę jak firmy będą migrować do mieszanego modelu pracy, wzrośnie także zapotrzebowanie na dane. Nic dziwnego, że niemal wszyscy pytani (95%) chcą mieć natychmiastowy dostęp do raportów z dowolnego miejsca i czasu.

Jak się okazuje, to właśnie w obszarze raportowania są największe rezerwy. Ponad połowa pytanych (56%) była zdania, że wizualizacje danych w aplikacji są mało przejrzyste i nieadekwatne do ich potrzeb.

Rozwiązania mobilne nie są już wyłącznie dodatkiem, a integralną częścią nowoczesnych systemów i lada moment staną się podstawowym narzędziem do pracy. – podkreśla Rafał Orawski.

Wzrost znaczenie rozwiązań na smartfony będzie też efektem rosnącego zainteresowania pracą zdalną lub w modelu mieszanym. Szacuje się, że mobilnych pracowników w 2022 roku na całym świecie ma być 1,87 miliarda.

Venture INC z blisko 250 proc. wzrostem przychodów w pierwszym półroczu 2020 r.

Venture INC, fundusz venture capital notowany na głównym rynku GPW, zanotował bardzo dobre wyniki finansowe w pierwszym półroczu. Przychód z działalności podstawowej wyniosły 5,28 mln PLN, co oznacza 248 proc. wzrost r/r. Zysk netto to 5,29 mln PLN vs. 1,15 mln PLN straty w pierwszej połowie 2019 r.

Zarząd konsekwentnie realizuje strategię wzrostu wartości portfela poprzez wspieranie spółek ze swojego portfolio i zwiększanie zaangażowania kapitałowego w projektach: Grenade Hub (zarządzanie czasem i finansami firmy), Exit Plan (studio tworzące gry komputerowe) oraz Sundose (suplementy diety).

– W pierwszej połowie roku dokonaliśmy kilku strategicznych zmian w portfelu inwestycyjnym, które pozwoliły przenieść punkt ciężkości na najbardziej produktywne spółki. Fundusz skupia się na firmach tworzących produkty, których fundamentem funkcjonowania jest oprogramowanie i wykazujących wysoki potencjał wzrostu – mówi Jakub Sitarz, prezes zarządu Venture INC.

Co więcej, Fundusz usprawnił procesy rekrutacji startupów, w efekcie docierając do dziesiątek nowych firm tygodniowo. Dzięki temu, w pierwszym półroczu podjął 3 nowe inwestycje, z których każda wykazuje wysoki potencjał wzrostu, tym samym istotny zwrot na zainwestowanym kapitale. W planach są już kolejne transakcje. Ponadto, zrealizowano pierwsze duże wyjście z inwestycji Inno-Gene, gdzie Fundusz uzyskał ponad 100 proc. zwrotu cash on cash, czyli do spółki wpłynęło ponad 3,5 mln PLN.

Dodatkowo, w lipcu, Venture INC sprzedał część posiadanego pakietu projektu Infermedica, co zagwarantowało kolejny 1 mln PLN wpływów, a spółka TimeCamp wypłaciła dywidendę w kwocie ponad 250 tys. PLN.

– Funkcjonowanie jako fundusz typu evergreen i jednocześnie będąc podmiotem notowanym na rynku publicznym, wymaga długoterminowej strategii, która zagwarantuje płynność działania w okresach dezinwestycji, a także pozwoli inwestorom uczestniczyć w sukcesach funduszu. Nie tylko poprzez wzrost kursu akcji, ale przede wszystkim przez udział w zyskach sprzedaży poszczególnych projektów – dodaje Prezes Venture INC.

W najbliższej perspektywie Venture INC będzie skupiać się na trzech obszarach stanowiących integralną część długoterminowej strategii, w tym na rozwoju spółek dywidendowych. Docelowo w portfelu planowane są dwie takie spółki, licząc Time Camp, w której Fundusz nabył kolejne 9 proc. akcji. Co więcej, Venture INC zwiększył swoją obecność operacyjną i doradczą w celu usprawnienie procesów oraz skalowania biznesu spółek portfelowych. Drugim obszarem są dezinwestycje. Planowane są częściowe wyjścia z inwestycji w celu minimalizacji ryzyka i wygenerowania zwrotu zainwestowanego kapitału. Pozostały kapitał udziałowy będzie stanowić potencjalny zysk funduszu. Takie działanie wpłynie na podniesienie płynności, a także uwiarygodni wyceny spółek portfelowych. Ostatnim założeniem Venture INC są regularne inwestycje w biznesowe przedsięwzięcia. Fundusz chce dokonywać przynajmniej jednej inwestycji na kwartał, co poszerzy portfolio, pozwoli odpowiednio rozłożyć zasoby i jednocześnie skoncentrować się na wyznaczonych branżach w danym okresie.

Czy wkrótce powierzymy nasze finanse robotom?

Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema, w najnowszym felietonie stwierdza, że dzięki aplikacjom finansowym budowanym przy użyciu sztucznej inteligencji, łatwiej nam będzie realizować nasze cele finansowe, takie jak zaoszczędzenie określonej kwoty lub spłata zadłużenia.

Dzięki aplikacjom finansowym budowanym przy użyciu sztucznej inteligencji, łatwiej nam będzie realizować nasze cele finansowe, takie jak zaoszczędzenie określonej kwoty lub spłata zadłużenia.

Sztuczna inteligencja, dzięki innowacjom wprowadzanym przez internetowe startupy, coraz odważniej wkracza w świat naszych finansów osobistych. Dzieje się tak dlatego, że instytucje finansowe posiadają ogromne ilości uporządkowanych danych. Można je analizować na najróżniejsze sposoby a dodatkowy impuls do rozwoju daje nieustannie rosnący sektor e-commerce. Dzięki niemu aplikacje finansowe mają dostęp do danych z sektora detalicznego.

Aplikacje finansowe mogą pomagać konsumentom na przykład w porównywaniu produktów i znajdowaniu najlepszych dostępnych ofert. Inną typową decyzją, jaką może podjąć oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji, jest podział rozporządzalnych środków na spłatę zadłużenia i inwestycje, przy uwzględnieniu czynników indywidualnych i długoterminowych konsekwencji. Biorąc pod uwagę to, jak wiele osób w krajach rozwiniętych nie radzi sobie z codzienną dyscypliną finansową, produkty te mogą przyczynić się do znaczącej poprawy jakości ich życia.

W finansach osobistych, kluczem do sukcesu jest postępowanie według planu. Dlatego cyfrowi doradcy mogą nam pomóc pozbyć się naszych największych wad, czyli niezdyscyplinowania i braku konsekwencji. Na wstępie zachęcą nas do ustalenia długoterminowego celu. Może nim być zaoszczędzenie określonej kwoty lub spłata zadłużenia z karty kredytowej. Oprogramowanie z jednej strony będzie nam przypominać o spłacaniu rat w określonych terminach (lub automatycznie robić to za nas), z drugiej pomoże nam optymalizować nasze wydatki. Poszukiwanie optymalnych ofert jest czasochłonne, więc nie zawsze mamy czas na oszczędzanie. Tu właśnie może pomóc sztuczna inteligencja. Według jednej z potocznych, opisowych definicji jest ona po prostu sposobem na radzenie sobie z ogromną ilością danych. Może więc robić dokładnie to, na co my nie mamy czasu, w dodatku w sposób bardziej uporządkowany i skuteczny.

Przyczyną problemów finansowych i niskiej wiarygodności kredytowej niektórych konsumentów są najczęściej ich niewłaściwe zwyczaje dotyczące wydatków. Aplikacje finansowe, dzięki analizie historii transakcji mogą pomóc w ich identyfikacji. Mogą nas ostrzegać przed zbyt dużymi wydatkami w restauracjach czy przypominać nam o subskrypcjach, z których nie korzystamy. Dla klienta, koszty użytkowania aplikacji są oczywiście znacznie niższe niż w przypadku korzystania z usług tradycyjnych doradców finansowych. Dzięki innowacyjnym aplikacjom, konsumenci dostają do ręki narzędzia podobne do tych, które do tej pory były używane do zarządzania finansami dużych przedsiębiorstw.

Innowacje internetowych, finansowych startupów prawdopodobnie już wkrótce zupełnie zmienią detaliczną część sektora bankowego. Obecnie, ze względu na obowiązujące niskie stopy procentowe, banki nie są w stanie oferować klientom atrakcyjnych produktów depozytowych. Udzielanie kredytów też stało się bardzo ryzykowne ze względu na spowolnienie gospodarcze.

Sektor bankowy stanął w obliczu konieczności całkowitej modyfikacji swojej strategii. Aby przetrwać, banki nie mogą tylko rozliczać transakcji, przechowywać oszczędności udzielać kredytów. Szansą dla bankowości detalicznej jest wzięcie przykładu z dynamicznie rozwijającego się sektora fintech. Produkty pomagające w optymalizacji finansów osobistych są dla banków szansą na zaoferowanie klientom nowych użytecznych produktów, za które będą oni gotowi zapłacić.

Autor: Bartosz Tomczyk, przewodniczący rady nadzorczej polskiego fintechu Provema

Brytyjski startup iLoF zwycięzcą Infoshare Startup Contest 2020

Brytyjski startup iLoF – Intelligent Lab on Fiber wygrał 20 tysięcy EURO w prestiżowym konkursie, organizowanym podczas konferencji Infoshare 2020 Online. O tytuł zwycięzcy Startup Contest, ubiegało się blisko 700 startupów z całego świata. Drugie miejsce zajęła polska firma Medicsen, a trzecie ProovStation z Francji. Nagrody zostaną przeznaczone na dalszy rozwój innowacyjnych pomysłów.

W finale Infoshare Startup Contest walczyło aż 7 startupów – eggXYt, GlucoActive, iLoF – Intelligent Lab on Fiber, Medicsen, Phantasma Labs, ProovStation oraz Quantoz. Wszystkie prezentowały się przed jury złożonym z inwestorów oraz ekspertów biznesowych. Podczas konkursu pomysły oceniane były pod kątem potencjału biznesowego i poziomu innowacyjności. Oceniany był także zespół.

Łączna pula nagród w konkursie wyniosła 30 tysięcy EURO. Nagrody ufundował Prezydent Miasta Gdańska.

Jaki problem rozwiązuje startup?

iLoF to firma z siedzibą w Oksfordzie, która pracuje nad zapoczątkowaniem nowej ery medycyny spersonalizowanej, wykorzystując sztuczną inteligencję i fotonikę do budowy opartej na chmurze biblioteki biomarkerów chorób i profili biologicznych. Startup wspierany przez wiodące instytucje, takie jak Microsoft Ventures, Mayfield i Oxford University, obecnie wykorzystuje sprawdzoną technologię swojej platformy do walki z jedną z największych współczesnych epidemii: chorobą Alzheimera.
Dostarcza przenośne narzędzia do badań przesiewowych i stratyfikacji, które umożliwiają uzyskanie szybkich wyników, oszczędzając do 70% czasu poświęcanego na badania przesiewowe w badaniach klinicznych i ograniczając ich koszty do 40%.

Brytyjski startup realizuje także pionierskie badania w zakresie chorób takich, jak rak układu pokarmowego, udar mózgu i choroby zakaźne.

Pakiet Mobilności – transport się boi, ale nie ma wyjścia

Pakiet Mobilności wszedł w życie 20 sierpnia br. Prace nad zmianą obowiązujących przepisów transportowych trwały ponad trzy lata i były bardzo burzliwe. Wejście w życie pakietu w ostatnim czasie jest dla przewoźników wyzwaniem, gdyż obostrzenia wprowadzane są w trudnym dla przedsiębiorców momencie. Jesteśmy drugą co do wielkości siłą transportową w Europie. Czy Pakiet Mobilności i pandemia zmienią układ sił?

Pakiet Mobilności to szereg przepisów regulujących funkcjonowanie transportu drogowego na terenie Unii Europejskiej. Zakres zmian odnosi się w skrócie do trzech podstawowych obszarów funkcjonowania transportu – czasu pracy kierowców wraz z budową i obsługą tachografu, delegowaniem kierowców i ich płacą minimalną oraz dostępności do rynku i prowadzenia działalności transportowej na terenie Wspólnoty.

Transport według nowych zasad

PKO Leasing w nowym wydaniu ABC Przewoźnika podsumowuje zakres zmian, które w największym stopniu wpłyną na funkcjonowanie branży po wejściu w życie przepisów. Do najważniejszych z nich należą m.in. personalizacja rynku transportu lekkiego, zmiany w zakresie czasu pracy i odbioru odpoczynku, wyposażenie pojazdu w inteligentne tachografy, posiadania rzeczywistej siedziby firmy na ternie jednego z państw członkowskich oraz zmiany w zasadach dotyczących kabotażu. Dodatkowo nowe przepisy będą obejmować takie obszary jak nowe zasady kontroli drogowych, poszerzenie Krajowego Rejestru Przedsiębiorców Transportu Drogowego oraz wprowadzenie nowych wymogów finansowych wobec firm transportowych.

Pakiet Mobiloności infografika

Przepisy będą wchodzić w życie stopniowo. Najszybciej zmiany zostaną wprowadzone w obszarze organizacji tygodniowego odpoczynku kierowców. Następne będą zmiany dotyczące kabotażu. Nowe przepisy w tym zakresie mają zostać wprowadzone do 21 lutego 2022 roku. Kolejnym krokiem będzie profesjonalizacja transportu lekkiego, która od 22 maja 2022 roku reguluje przewóz rzeczy pojazdami powyżej 2,5 tony. Ostatnim elementem finalizującym Pakiet Mobilności będą zmiany dotyczące wymiany tachografów. Proces wymiany zacznie się od 2023 roku i potrwa ok. trzech lat. – podkreśla Piotr Gąska, dyrektor rynku Transportu Ciężkiego w PKO Leasing.

Transport się boi, ale nie ma wyjścia

Dla Polski wprowadzenie Pakietu Mobilności jest dużym wyzwaniem. Zajmujemy drugie miejsce pod względem pracy przewozowej wykonywanej transportem drogowym towarów, a dodatkowo dominujemy w przejazdach międzynarodowych. Nowe przepisy dotkną zatem nasze przedsiębiorstwa w znaczący sposób. Przewoźnicy martwią się, że nowe regulacje wpłyną w znacznym stopniu na spadek efektywności sieci transportowej i wzrost kosztów pracy. Ma to związek z bardzo rygorystycznymi przepisami dotyczącymi czasu pracy kierowców. Zmienią się przepisy dotyczące organizacji tygodniowego odpoczynku oraz odbioru 45 godzin w kabinie. Dodatkowo kierowcy będą musieli wracać do kraju co 3 lub 4 tygodnie. Z kolei restrykcyjne przepisy dotyczące kabotażu mogą skutkować ograniczeniem dostępu do rynku oraz wzrostem jego koncentracji.

Pakiet Mobilności w powyższym kształcie z pewnością w sposób znaczący dotknie polskich przewoźników. Nowe wymogi w połączeniu z inteligentnymi tachografami i nowymi procedurami oraz sposobami prowadzenia kontroli na zasadach współpracy organów państw członkowskich i bezpośrednim dostępie do krajowych rejestrów – umożliwią dokładniejsze i bardziej skuteczne kontrole przewoźników, zarówno w zakresie przestrzegania norm czasu pracy i odpoczynków, jak również zasad delegowania kierowców. Dodatkowo profesjonalizacja rynku transportu lekkiego i wyposażenie tych pojazdów w inteligentne tachografy istotnie wpłynie na kształt polskiego transportu – zaznacza Marek Kliś, radca prawny z Kancelarii Transportowej ITD-PIP.

Leasing a Pakiet

Branża transportowa pomimo epidemii ma się całkiem dobrze. Wprowadzone restrykcje, w związku z pandemią, przyczyniły się do spadku natężenia ruchu w transporcie ciężkim w kwietniu o około 20 proc. względem marca. Jednak od czerwca natężenie ruchu wraca do poziomów z sprzed czasów pandemii. Dodatkowo z analiz PKO Banku Polskiego wynika, że sytuacja ekonomiczno-finansowa transportu drogowego przed wybuchem pandemii była bardzo dobra. Przychody firm w pierwszym kwartale wzrosły o11,8% r/r., a przewoźnicy wypracowali 492 mln zł zysku netto (vs 334 mln zł w 4q19 i 370 mln zł w 1q19). Branża leasingowa odczuła jednak wyraźnie skutki lockdownu nałożonego na branżę transportową. Pierwsze półrocze zakończyło się blisko 50 proc. spadkiem dynamiki finansowania.

W PKO Leasing obserwujemy jednak powoli powrót na ścieżkę wzrostów, o czym świadczą dodatnie dynamiki finansowania. Trudno teraz jednak określić, czy będzie to stały trend, czy chwilowy wzrost. Optymistyczną prognozą jest to, że według ekonomistów ten rok będzie wiązał się z wyraźnym spadkiem presji kosztowej w firmach transportowych, co ma związek ze spadkiem cen paliwa, osłabieniem presji płacowej oraz spadkiem kosztów leasingu w wyniku obniżenia stóp procentowych – zaznacza Piotr Gąska z PKO Leasing.

Dodatkowym wyzwaniem dla branży, mającym duży wpływ na dalszy jej rozwój, jest właśnie Pakiet Mobilności. Przedsiębiorcy już od 20 sierpnia muszą zmierzyć się z nowo wprowadzonymi przepisami.

Z szerszym zakresem zmian obejmujących Pakiet Mobilności można zapoznać się w ABC Przewoźnika przygotowanym wspólnie przez Kancelarię Transportową ITD-PIP oraz PKO Leasing.

82 proc. polskich firm przeprowadziło w ostatnim czasie transformację technologiczną lub ją rozważa

Rosnąca wraz z rozwojem pandemii COVID-19 niepewność spowodowała zmianę oczekiwań organizacji wobec liderów odpowiedzialnych w firmie za technologie – mają być odporni, elastyczni i myślący perspektywicznie. Jak wynika z badania „2020 Global Technology Leadership Study” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte, aż 82 proc. polskich firm przeszło w ostatnim czasie, lub planuje przejść, transformację technologiczną. Ponad jedna piąta z nich chce dzięki temu poprawić swoją pozycję na rynku. Zwinny lider pomaga w tym procesie, pełni rolę głównego architekta innowacji i zarządza procesem zmiany opartym o postęp technologiczny.  

Tegoroczne badanie „2020 Global Technology Leadership Study” zostało przeprowadzone w 69 krajach, w tym w Polsce. Wzięło w nim udział ponad 1300 osób reprezentujących 22 branże. To kolejna edycja badania znanego wcześniej, jako „Global CIO Survey”. Zmiana nazwy i zakresu badania była podyktowana pojawieniem się nowych stanowisk z obszaru zarządzania technologiami w organizacjach, obok CIO (dyrektor IT), coraz częściej jest CDO (dyrektor ds. danych / dyrektor ds. digitalizacji), czy CTO (dyrektor ds. technologii). Autorzy raportu przyglądają się, jak funkcjonują działy technologiczne i w jaki sposób zmienia się rola osób za nie odpowiedzialnych.

Technologiczni wizjonerzy

Eksperci Deloitte szczególną uwagę zwrócili na organizacje reprezentujące tzw. cyfrową awangardę. To firmy, które posiadają strategię cyfrową oraz dział IT, który rozumie potrzeby biznesowe i aktywnie reaguje na postępującą digitalizację i rozwój nowoczesnych technologii. – Firmy te są bardziej zaawansowane w trzech wymiarach: wskaźnikach rynkowych, przejrzystości wizji i dojrzałości procesów technologicznych. W globalnym badaniu cyfrowi liderzy stanowili 11,6 proc. ankietowanych, a w Polsce prawie dwukrotnie więcej, bo aż 19 proc. Ponad jedna czwarta polskich respondentów wskazała, że ich dział IT postrzegany jest jako lider rynkowy, a 67 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że strategia cyfrowa jest obecna w całej organizacji lub w kluczowych jej obszarach – mówi Daniel Martyniuk, Partner, lider Technology Strategy & Transformation w Deloitte.

Globalne wyniki badania pokazują, że firmy reprezentujące cyfrową awangardę chętniej niż ich mniej dojrzali konkurenci stawiają nacisk na innowacyjność (66 proc. vs. 44 proc.), wzrost (53 proc. vs. 43 proc.) i klientów (60 proc. vs. 53 proc.). Z drugiej strony, tradycyjne organizacje większą wagę przykładają do redukcji kosztów (40 proc. vs. 20 proc.).

Jeśli chodzi o polskich respondentów, zarówno zaawansowane technologicznie firmy, jak i pozostałe organizacje, jako priorytet biznesowy wskazują klienta (67 proc. vs. 63 proc.). Cyfrowa awangarda skupia się na innowacjach (53 proc. vs. 40 proc.) i cyberbezpieczeństwie (33 proc. vs. 11 proc.). Z kolei organizacje o standardowym poziomie rozwoju technologicznego większą uwagę przywiązują do wydajności (48 proc. vs. 40 proc.) i redukcji kosztów (44 proc. vs. 20 proc.). Porównując liderów z resztą firm w Polsce, widać, że członkowie cyfrowej awangardy częściej zwracają uwagę na rozwiązania typu cloud (67 proc. vs. 54 proc.) oraz cyberbezpieczeństwo (47 proc. vs. 22 proc.).

Lider przyszłości, czyli kto?

Członkowie zarządów i osoby na stanowiskach kierowniczych są zgodni, że organizacje potrzebują zwinnego lidera, który będzie siłą napędową innowacji i zarządzi procesem zmiany. Taka osoba musi być elastyczna i działać zgodnie z filozofią agile, czyli zwinną metodyką pracy. Z badania Deloitte wynika, że firmy coraz bardziej doceniają zwinnych liderów. – To osoby, które sprawnie poprowadzą organizację przez gospodarcze, biznesowe i technologiczne wyzwania, które przed nimi stoją. Liderzy przyszłości muszą być wytrwali i gotowi do podejmowania ryzyka. Wyniki globalne pokazują, że już teraz w organizacjach reprezentujących cyfrową awangardę 29 proc. technologicznych liderów odgrywa rolę wizjonera cyfrowych możliwości, w pozostałych firmach wskaźnik ten wynosi 14 proc. – mówi Anna Wiącek-Kocot, Dyrektor, Technology Strategy & Transformation, Deloitte.

Organizacje poszukują wysoce skutecznego inicjatora zmian skoncentrowanego nie tylko na podejmowaniu inicjatywy w zakresie transformacji opartej o technologie. Równie ważne jest przeprowadzenie zmiany organizacyjnej na szeroką skalę, mającej na celu realizację wyników biznesowych i przekształcenie firmy w bardziej odporną i zwinną organizację.

W rozumieniu przedstawicieli polskiej cyfrowej awangardy, lider technologiczny powinien koncentrować się na zarządzaniu zmianą (33 proc.), zespole, zwinnej transformacji i współpracy (po 20 proc.), a także innowacyjności i rozwoju nowych pomysłów (po 13 proc.). W pozostałych organizacjach, na pierwszym miejscu wśród zainteresowań lidera znajduje się zespół (19 proc.), a za nim: strategia (16 proc.), zarządzanie zmianą (14 proc.), decyzyjność (11 proc.) oraz wdrażanie rozwiązań BizTech i klientocentryczność (po 10 proc.).

Nie tylko wiedza się liczy

W wynikach badania przeprowadzonego przez Deloitte wyróżnia się wzrost znaczenia umiejętności miękkich, wykorzystywanych w działach technologicznych. Już teraz 63 proc. respondentów w Polsce uważa kreatywność za istotną kompetencję, a 97 proc. jest zdania, że zyska ona na znaczeniu w perspektywie trzech lat. Elastyczność poznawczą dziś docenia 40 proc. ankietowanych, a 67 proc. uważa, że będzie ważną umiejętnością za trzy lata. Te kompetencje być może zastąpią lub uzupełnią inne, które za trzy lata działy technologiczne będą mniej rozwijać, jak talent do negocjacji (40 proc. obecnie vs. 27 proc.) czy do rozwiązywanie złożonych problemów (83 proc. obecnie vs. 77 proc.).

Wyniki polskiego badania znacząco nie różnią się w tym obszarze od globalnych. Oznacza to, że na całym świecie zmienia się podejście do pracy i umiejętności, które potrzebne są na kolejnych etapach  transformacji cyfrowej organizacji. Jeszcze kilka lat temu nie pomyślelibyśmy, że takie kompetencje, jak sprawne negocjacje będą mniej pożądane niż odporność, zwinność czy kreatywny sposób myślenia. Pokazuje to, że biznes nie szuka standardowych rozwiązań. To ważna sugestia dla całego rynku pracy – mówi Daniel Martyniuk.

Polskie firmy stawiają na transformację

Ulepszanie procesów technologicznych w firmach już na stałe wpisało się w ich funkcjonowanie. Jak wynika z badania, 82 proc. polskich respondentów w ostatnim czasie przeprowadziło transformację technologiczną lub ją rozważa. To odsetek wyższy niż na świecie, gdzie takich firm było 79 proc. Główne powody, które popychają polskich CIO do przeprowadzenia zmian, to chęć uniknięcia zakłóceń (spowodowanych np. pandemią COVID-19) i zwiększenie przewagi konkurencyjnej (24 proc.), poprawy pozycji na rynku (23 proc.) oraz wdrożenie nowego modelu operacyjnego (22 proc.). Na świecie to odpowiednio: 25 proc., 8 proc., 23 proc.

Polacy w swoich celach transformacyjnych skupiają się głównie na zwiększaniu przewagi konkurencyjnej, nie zastanawiając się nad głównym inicjatorem wzrostu, dającym przewagę na rynku, czyli nad innowacyjnym modelem operacyjnym. Tylko 15 proc. respondentów wskazało, że był to bodziec do rozpoczęcia procesu transformacji cyfrowej. Globalnie takich odpowiedzi było prawie dwa razy więcej (29 proc). Innowacyjne podejście do prowadzenia biznesu powinno być na stałe wpisane w strategię firmy – mówi Anna Wiącek-Kocot.

Wnioski wyciągnięte z dotychczasowych działań transformacyjnych mogą być cenną wskazówką dla tych organizacji, które są dopiero na początku drogi. Przedstawiciele polskiej cyfrowej awangardy stwierdzili, że gdyby mieli rozpocząć taki projekt raz jeszcze, zadbaliby o większe zasoby ludzkie i zmieniliby sposób budżetowania projektu na bardziej inkrementalny (po 21 proc. wskazań). W przypadku kolejnych przekształceń zdecydowaliby się również na ulokowanie większego kapitału (14 proc.). Tradycyjnie działające organizacje zwróciłyby większą uwagę na sprawniejszą komunikację (22 proc.), dokładniejsze planowanie (18 proc.) i skorzystałyby z nowoczesnych metodyk zarządzania projektami, takich jak np. agile (14 proc.).

Kosze świąteczne dla firm. Bożonarodzeniowy upominek ze smakiem

Wprawdzie do świąt Bożego Narodzenia pozostało jeszcze trochę czasu, to już teraz warto pomyśleć o zakupieniu upominków – także w biznesie!

Boże Narodzenie to nie tylko okazja, by miło spędzić czas w gronie rodziny. Święta te obchodzone są również w firmach. To czas organizacji spotkań świątecznych, a także wręczania sobie podarunków będących wyrazem dzielenia się radością. Wśród najczęściej wręczanych upominków na uwagę zasługują kosze świąteczne, które co roku zamawiane są przez tysiące firm.

Kosz świąteczny – zawsze udany podarunek

Gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, w wielu firmach rozpoczyna się nerwowe poszukiwanie pomysłów na podarunki dla załogi. W tej roli może sprawdzić się wiele upominków, między innymi premia, podwyżka, ale również prezenty rzeczowe, które ucieszą nie tylko pracowników, lecz także ich rodziny.

Jednym z najczęściej kupowanych podarunków są gotowe kosze świąteczne dla firm, które zawierają wiele wyśmienitych produktów typu gourmet food. Taki prezent doskonale wpisuje się w bożonarodzeniowy klimat – znajdujące się w nim upominki przypadną do gustu każdemu!

W koszach świątecznych można znaleźć przede wszystkim pyszne słodycze. Są to między innymi czekolady, praliny w ozdobnych bombonierkach, ciasteczka, batony, nugaty czy cukierki. Wśród nich można znaleźć także słodkości wpisujące się w świąteczny klimat – figurki z Mikołajem, czekoladowe choinki czy bombki.

Poza słodkościami zestawy świąteczne dla firm mogą również zawierać wiele innych pysznych produktów, między innymi kawy i herbaty, wysokiej klasy trunki czy ozdoby świąteczne, które nadają się do przyozdobienia choinki lub do ustawienia na biurku w pracy.

Wszystkie te podarunki umieszczane są w ozdobnych opakowaniach – koszykach wiklinowych, kaszerowanych pudełkach, sakiewkach czy drewnianych skrzynkach. Mogą być one również uzupełnione uroczymi dekoracjami, na przykład zdobnym papierem świątecznym, bombkami czy kokardami. Wyglądają gustownie i od razu nadają się do wręczenia, dlatego są tak chętnie wybierane przez firmy.

Z przykładowymi kompozycjami bożonarodzeniowymi można zapoznać się na stronie firmy Nobilia – Prezenty ze Smakiem, która od lat tworzy prezenty ze smakiem na każdą okazję. Kosze świąteczne Nobilia zachwycają bogactwem wysokiej klasy produktów na ten magiczny czas. Z zestawami świątecznymi na Boże Narodzenie można zapoznać się na stronie: https://www.nobilia.pl/kosze-upominkowe/kosze-swiateczne/.

Zestawy świąteczne w smakowitych wariantach do wyboru

Gotowe kosze świąteczne to pełna paleta propozycji w różnych zakresach cenowych. Można zatem dopasować je indywidualnie do budżetu asygnowanego na zakup świątecznych podarunków dla pracowników.

Najczęściej na Boże Narodzenie wybierane są kosze świąteczne ze słodyczami. To uniwersalna propozycja, która wyróżnia się również atrakcyjnymi cenami. Wysokiej klasy produkty typu gourmet food, które można w nich znaleźć, sprawią, że podarunek będzie gustowny i elegancki.

W umiarkowanych cenach można zakupić również kosze świąteczne dla firm, które zawierają herbaty i kawy. Są to produkty delikatesowe, z górnej półki, dlatego sprawiają, że kosz jest tak uroczystym, szykownym podarunkiem. W bożonarodzeniowych zestawach często można znaleźć herbaty i kawy smakowe, które zachwycają aromatem korzennych przypraw.

W nieco wyższym przedziale cenowym można zakupić zestawy świąteczne z alkoholami. Są to przede wszystkim jakościowe wina, ale również markowe whisky oraz inne trunki od uznanych producentów. Takie podarunki doskonale nadają się dla osób, którym chce się wręczyć prezent zarówno bogaty, jak i  luksusowy. Ceny zależne są od rodzaju trunku oraz od wielkości kosza.

Gdy zatem zbliżają się święta Bożego Narodzenia, warto już teraz pomyśleć o podarunkach dla pracowników. Szykowne kosze świąteczne dla firm stanowią udany podarunek na tę ważną okoliczność. Można zakupić je w różnych wariantach, a dzięki temu, że są one od razu gotowe do wręczenia, nie wymagają żadnych dodatkowych prac przed ich wręczeniem. To podarunki, które z pewnością sprawią radość każdemu obdarowanemu!

AstraZeneca przekazała w formie darowizny 45000 testów RT-PCR w kierunku SARS-CoV-2 w celu wsparcia testowania polskich pacjentów

Globalna firma biofarmaceutyczna przekazała 20000 testów diagnostycznych RT-PCR na obecność wirusa SARS-CoV-2 na rzecz Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie oraz kolejne 25000 Narodowemu Instytutowi Zdrowia Publicznego – Państwowemu Zakładowi Higieny. Ta liczba odpowiada liczbie testów wykonywanych w całej Polsce w ciągu 2-3 dni.

Wsparcie strony publicznej przez podmioty sektora prywatnego, zwłaszcza firmy farmaceutyczne, może znacząco pomóc w zarządzaniu kryzysem związanym z pandemią COVID-19. Podstawowym narzędziem mającym na celu ograniczanie rozprzestrzeniania się koronawirusa są testy diagnostyczne, dlatego AstraZeneca zdecydowała się wesprzeć te dwie niezwykle ważne instytucje znajdujące się na pierwszej linii walki z pandemią COVID-19 i przekazać im łącznie 45000 testów RT-PCR na obecność wirusa SARS-CoV-2.

„Niezwykle się cieszymy, ponieważ takie darowizny wspierają funkcjonowanie placówki w tej skomplikowanej, pandemicznej rzeczywistości – mówi dr Andrzej Tysarowski z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. – Musimy pamiętać, że koronawirus komplikuje życie każdego z nas, ale przede wszystkim osób cierpiących na choroby przewlekłe, w tym onkologiczne, o które w obecnej sytuacji musimy szczególnie się troszczyć z uwagi na ich ograniczoną odporność”.

AstraZeneca od początku wybuchu pandemii jest jednym z globalnych liderów walki z pandemią SARS-CoV-2. Oprócz zaawansowanych prac nad opracowaniem szczepionki, działania spółki koncentrują się również na minimalizowaniu negatywnych skutków kryzysu związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i zabezpieczeniem potrzeb pacjentów cierpiących na inne choroby. „Dokładamy wszelkich starań, aby podejmowane przez nas inicjatywy w sposób jak najbardziej optymalny wspierały walkę z pandemią COVID-19. Z powodu rozprzestrzeniającego się wirusa pacjenci, zwłaszcza przewlekle chorzy, mają utrudniony dostęp do specjalistycznej opieki medycznej. Mamy nadzieję, że lepszy dostęp do diagnostyki w kierunku SARS-CoV-2 poprawi sytuację tej grupy chorych” – podkreślił Piotr Najbuk, Public & Government Affairs Director w AstraZeneca.

„Darowizna spółki AstraZeneca stanowi istotny wkład w wysiłki Instytutu na rzecz zapewnienia optymalnej diagnostyki COVID-19” – podkreśla Anna Dela, rzecznik prasowy z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Testy przekazane przez AstraZeneca to testy genetyczne wykonywane metodą RT-PCR (Real-Time Polymerase Chain Reaction), która umożliwia ustalenie, czy pacjent jest aktualnie zakażony wirusem SARS-CoV-2. Technologia ta cechuje się bardzo wysoką czułością oraz swoistością, co pozwala ograniczyć ryzyko fałszywie ujemnych lub fałszywie dodatnich wyników.

GfK: w Polsce rośnie moda na ekologiczne kosmetyki

Wartość rynku ekologicznych kosmetyków w Polsce sięga już niemal 200 milionów złotych i ciągle rośnie. To zasługa coraz większego asortymentu i stale rosnącego zainteresowania ze strony konsumentów. Takie dane płyną z najnowszych analiz Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Według GfK Polonia, roczna wartość przeanalizowanej części polskiego rynku kosmetyków, na który składają się kosmetyki kolorowe, produkty higieny osobistej i intymnej, produkty do pielęgnacji jamy ustnej, produkty do pielęgnacji skóry oraz kosmetyki dla dzieci osiągnęła w czerwcu br. 11,2 mld zł. Udział produktów ekologicznych w tej grupie w tym samym okresie wyniósł niespełna 2%, co odpowiadało wartości 193,5 mln zł. Jednak to właśnie w tym segmencie producenci na przestrzeni ostatnich miesięcy odnotowali znaczący wzrost sprzedaży. Podczas gdy segment kosmetyków ekologicznych w relacji rok do roku wzrósł o 39%, wartość całej analizowanej grupy spadła o 1,4%.

Wzrost mimo rynkowych przeciwności

 W opinii Szymona Mordasiewicza, dyrektora komercyjnego Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia, rosnący udział rynkowy ekologicznych kosmetyków, to kolejny dowód na coraz większą świadomość polskich konsumentów w zakresie troski o zdrowie i środowisko.

– Wśród nabywców wyrasta moda na produkty o naturalnym składzie i z pewnego źródła, a klienci chętniej płacą dziś za wysoką i sprawdzoną jakość. Warto przy tym podkreślić, że wzrost dla tej kategorii mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie pandemia koronawirusa, która miała ogromny wpływ na cały rynek FMCG i znacząco zmieniła zwyczaje zakupowe konsumentów. W okresie najostrzejszych restrykcji, nabywcy skupili się na ograniczaniu liczby odwiedzanych sklepów, preferując te z pełnym asortymentem i koncentrowali się na artykułach spożywczych. Ze względu na gwałtowne zmniejszenie liczby kontaktów prywatnych i zawodowych, zainteresowanie kosmetykami – zwłaszcza do makijażu spadło i dopiero po poluzowaniu obostrzeń zaczęło się odbudowywać. Przedstawione liczby nie oddają więc w pełni ogromnego potencjału, który drzemie w tej kategorii – tłumaczy Szymon Mordasiewicz.

Z niszy do mainstreamu

Na duży wzrost wartości rynku EKO kosmetyków wpływ miało kilka czynników. Na przestrzeni roku znacząco, bo aż niemal o 50% wzrósł asortyment tej grupy produktów. Z 34% do 40% zwiększyła się również penetracja, czyli liczba konsumentów, która w ciągu roku co najmniej raz zakupiła produkt z tej kategorii.

Ekologiczne kosmetyki kupujemy o 10% częściej niż przed rokiem, średnio 2-3 razy w roku. Jednorazowo wydajemy na nie przeciętnie o 6% więcej niż w poprzednim okresie. Dzięki temu produkt, który jeszcze do niedawna stanowił niszę, dociera już do czterech na dziesięć polskich gospodarstw domowych – wskazuje Julita Proń-Malczuk, konsultant w Panelu Gospodarstw Domowych Szymon Mordasiewicz.

Drogerie motorem sprzedaży

Kanałem sprzedaży, który najmocniej napędza rynek ekologicznych kosmetyków są drogerie. W tym kanale kupuje dziś blisko co czwarty nabywca, wydając tam najwięcej -udział drogerii  to niemal 2/3 całkowitej wartości analizowanej kategorii.

Drugim kanałem pod względem udziałów wartościowych są dyskonty, które w ciągu roku aż o 80% zwiększyły szerokość oferty tej grupy produktów. Na uwagę zasługuje także e-commerce. Udział wartościowy tego kanału w sprzedaży EKO kosmetyków jest znacznie wyższy (nieco ponad 9%) w porównaniu z udziałem online w zakupach całej kategorii kosmetyków (5,3%) oraz całego sektora FMCG (1,2%).

Internet również w poprzednich latach odgrywał relatywnie znaczącą rolę w zakupie kosmetyków ekologicznych. Natomiast w tym roku analizowana kategoria dodatkowo skorzystała z większego ogólnego zainteresowania tym kanałem sprzedaży, związanego z pojawieniem się pandemii. Jako konsumenci chcieliśmy kupować przede wszystkim wygodnie i bezpiecznie, a zakupy online idealnie spełniały te oczekiwania – mówi Julita Proń-Malczuk.

Kupują głównie młodzi i mieszkańcy miast

Gdy porównamy profil socjodemograficzny nabywców EKO kosmetyków z nabywcami całej analizowanej grupy produktów kosmetycznych, okaże się, że ekologiczne produkty są nadreprezentowane wśród mieszkańców dużych miast (powyżej 200 tys. mieszkańców). Dzieje się tak zarówno pod względem zainteresowania nabywców (penetracja 44% w porównaniu ze średnią dla całej grupy na poziomie 40%), jak i generowanego obrotu (mieszkańcy dużych miast odpowiadają za 32% wartości rynku EKO kosmetyków). Po ekologiczne kosmetyki chętniej sięgają także gospodarstwa domowe prowadzone przez osoby młodsze, zwłaszcza w wieku do 29 lat, gdzie produkty ekologiczne docierają do co drugiego gospodarstwa domowego. . Na drugim biegunie znajdują się seniorzy (gospodarstwa prowadzone przez osoby w wieku 60 lat i więcej), którzy rzadziej umieszczają EKO kosmetyki w swoich koszykach. Jednak także w tej kategorii w ostatnim roku sprzedaż poszybowała w górę, zarówno pod kątem penetracji (wzrost z 25% do 29%), jak i generowanej wartości zakupów (wzrost wydatków o 60% rdr.).

Ponad 11 mln dla WIM na stworzenie Centrum Wsparcia Badań Klinicznych

Prezes Agencji Badań Medycznych, dr n med. Radosław Sierpiński wręczył na ręce Dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorza Gieleraka czek o wartości 11,6 mln zł dofinansowania w ramach konkursu na tworzenie i rozwój Centrów Wsparcia Badań Klinicznych (CWBK).

Wojskowy Instytut Medyczny znalazł się na czwartym miejscu w gronie 30 podmiotów aplikujących w konkursie Agencji Badań Medycznych na stworzenie Centrów Wsparcia Badań Klinicznych. Inicjatywa stworzenia wyspecjalizowanych ośrodków ma na celu uatrakcyjnienie i zapewnienie jednolitego standardu na rynku badań klinicznych w Polsce

Liczba badań klinicznych w Polsce (a w szczególności badań niekomercyjnych) wciąż pozostaje relatywnie niska, znacznie poniżej potencjału kraju. Mała liczba realizowanych badań klinicznych może być jednocześnie powodem i skutkiem braku organizacji procesów związanych z takimi przedsięwzięciami w jednostkach ochrony zdrowia w Polsce. W efekcie każde badanie kliniczne staje się dużym wyzwaniem organizacyjno-logistycznym,
a niekomercyjne badanie kliniczne często jest wręcz poza zasięgiem i możliwością wielu szpitali.

Centrum Wsparcia Badań Klinicznych w WIM stanowić będzie odpowiedź na powyższe zapotrzebowanie poprzez zapewnienie wsparcia w realizacji badań klinicznych na wszystkich płaszczyznach, m.in.: aktywnego poszukiwania sponsorów/partnerów, opiniowania i negocjowania umów, planowania i wdrażania badań klinicznych niekomercyjnych, obsługi prawno-księgowej badań czy ich realizacji (w tym zapewni zaplecze medyczne dla realizacji badań wczesnych faz).

Obecnie w ramach komercyjnej działalności badawczej WIM prowadzone są przede wszystkim badania kliniczne. Przyszły model biznesowy CWBK WIM zakłada kontynuację dotychczasowej ścieżki poprzez podtrzymywanie relacji z obecnymi partnerami biznesowymi oraz poszukiwanie nowych sponsorów i partnerów, realizację badań klinicznych komercyjnych i niekomercyjnych oraz własną działalność badawczo-rozwojową.

Wojskowy Instytut Medyczny jest przykładem wielkiego potencjału, jeżeli chodzi o naukę i innowację. W Stanach Zjednoczonych podobne instytucje finansowane przez DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) niejednokrotnie stają się kolebką nowoczesnych technologii, które przechodzą później do szerokiego użycia wśród pacjentów. Głęboko wierzę, że wsparcie, które dedykujemy Wojskowemu Instytutowi Medycznemu będzie również zaczątkiem tego typu współpracy i rozwoju. – podkreśla Prezes ABM, dr n. med. Radosław Sierpiński.

Zwiększenie liczby realizowanych przez Wojskowy Instytut Medyczny badań klinicznych, a w konsekwencji liczby uczestniczących w nich osób, wywrze znaczący wpływ na polski system ochrony zdrowia. Katalog realizowanych do tej pory badań klinicznych zostanie poszerzony o większą liczbę badań niekomercyjnych oraz o badania wczesnych faz. Dzięki bliskiej współpracy z placówkami POZ, rekrutacja uczestników badań klinicznych zostanie usprawniona. Zaangażowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej pozwoli również na dotarcie do tych pacjentów, których potrzeby zdrowotne najlepiej pokrywają się z badaną terapią. Sytuacja pacjentów poprawi się jednak przede wszystkim dzięki wynikom realizowanych projektów.

Finansowanie Agencji Badań Medycznych w ramach konkursu na tworzenie i rozwój Centrów Wsparcia Badań Klinicznych otwiera nam nową ścieżkę i pozwoli domknąć proces tworzenia jednostki prowadzącej medycynę translacyjną. WIM jest szpitalem wielospecjalistycznym, tak więc realizowane przedsięwzięcia o charakterze multidyscyplinarnym, z kompleksową opieką medyczną prowadzoną na najwyższym poziomie referencyjnym pozwolą optymalnie wykorzystać przekazane dziś środki finansowe do budowania solidnych fundamentów przyszłości instytutu jako kompletnej jednostki naukowo-badawczej – podkreślał Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak.

Dzięki podjętym działaniom oraz uzyskanemu dofinansowaniu Wojskowy Instytut Medyczny przyczyni się do rozwoju krajowego rynku badań klinicznych – zarówno komercyjnych jak i niekomercyjnych – a w konsekwencji do podniesienia rangi naukowej oraz atrakcyjności krajowych instytucji medycznych dla międzynarodowych partnerów i sponsorów.

Odkładamy na przyszłość, ale przez kryzys oszczędności maleją

Coraz więcej Polaków oszczędza – już dwie trzecie z nas odkłada środki na przyszłość. Jak wynika z raportu „Finanse Polaków w czasie pandemii” firmy Blue Media, zgromadzenie odpowiedniej sumy jest uważane za wyznacznik sukcesu finansowego. Jego osiągnięcie deklaruje już co siódmy Polak. Tymczasem kryzys zagląda nam do kieszeni.

Sopocka firma Blue Media bada postawy Polaków wobec zagadnień finansowych od 2016 roku. W tym czasie liczba osób deklarujących oszczędzanie wzrosła z niecałej połowy (47 proc. w 2016) do dwóch trzecich (67 proc. w 2020) badanych. Jednocześnie aż o połowę spadła liczba ankietowanych, którzy nie odkładają pieniędzy – to zaledwie jedna czwarta z nas.

Większą skłonność do oszczędzania wykazują kobiety (70 proc. vs mężczyźni 64 proc.) oraz ludzie młodsi (18-34 l.).

Większą skłonność do oszczędzania wykazują kobietyW wynikach badań widać dominujący cel, który przyświeca Polakom w oszczędzaniu – dla 58 proc. ankietowanych to zabezpieczenie przyszłości. Co trzeci badany oszczędza pieniądze na wakacje, a co czwarty myśli o zakupie mieszkania lub domu. Jedna piąta badanych odkłada środki finansowe dla swoich dzieci lub wnuków, tu widać jednak tendencję malejącą.

– Z jednej strony oszczędzanie można uznać za dobry znak. Wzrost zamożności Polaków sprawił, że coraz więcej naszych rodaków może pozwolić sobie na oszczędzanie, choćby drobnych sum. Nie może nam jednak uciec sprzed oczu fakt, iż z powodu pandemii widać rosnącą niepewność co do przyszłości, w obawie przed którą wszyscy chcemy się zabezpieczyć finansowo – tłumaczy Sebastian Ptak, prezes zarządu Blue Media.

Polaków finansowe sukcesy

Środki na koncie pozwalają spać spokojnie. Posiadanie oszczędności to równocześnie najpopularniejszy wśród Polaków wyznacznik osiągnięcia finansowego sukcesu. Jako kolejne wymienia się brak długów oraz posiadanie własnego domu/mieszkania. Znaczenie posiadania nieruchomości rośnie z roku na rok i jest szczególnie ważne dla młodszego pokolenia oraz dla kobiet. Wśród badanych spada natomiast ranga wysokich zarobków czy zagranicznych wakacji.

Polaków finansowe sukcesy– Wygląda na to, że kryzys wywołany przez pandemię zweryfikował rzeczywiste potrzeby wśród społeczeństwa. Odpowiednie zabezpieczenie finansowe, dające poczucie bezpieczeństwa i stabilności wewnątrz gospodarstwa domowego, okazuje się dużo ważniejsze niż widoczne na zewnątrz oznaki dobrobytu, jak zagraniczne wakacje czy drogie auto. Czasy niepewności powodują, że wiele decyzji wiążących się z nadprogramowymi wydatkami odkładamy w czasie. Z drugiej strony, oprócz strategii „wait and see” zadziałał efekt lockdownu, związany ze zmniejszeniem potrzeb (np. mniejsze wydatki na produkty z kategorii moda) oraz pandemicznych restrykcji, które wpłynęły na redukcję wydatków na rozrywkę czy podróże – zauważa Sebastian Ptak.

Ciekawie wyglądają różnice w postrzeganiu sukcesu finansowego wśród ankietowanych. Dla kobiet częściej oznacza on poduszkę finansową, własne lokum i zagraniczne wakacje. Dla mężczyzn – wyższe zarobki. Wbrew stereotypom panowie rzadko utożsamiają sukces z posiadaniem drogiego samochodu.

Znaczenie oszczędności, mieszkania i wysokich zarobków maleje wraz z wiekiem respondentów. Dla seniorów, czyli osób powyżej 55 rż, szczególnie istotny jest natomiast brak długów i kredytów. Wolność od zobowiązań to ważny czynnik również dla mieszkańców dużych miast.

Kto jest finansowym szczęściarzem?

Dwie trzecie badanych uważa, że dotychczas nie osiągnęło sukcesu finansowego. Co ciekawe, ponad połowa z nich wierzy, że sukces ten osiągnie w przyszłości, reszta jest przeciwnego zdania. Pesymistyczne nastawienie rośnie wraz z wiekiem oraz wielkością miejsca zamieszkania. Jest też wyższe u kobiet. Mimo pesymistycznych myśli jednej trzeciej badanych, liczba niezadowolonych z osiągnięć finansowych od zeszłego roku maleje. Już 14 proc. pytanych jest usatysfakcjonowana stanem swoich finansów. Należą do nich niemal po równo przedstawiciele obu płci i różnych grup wiekowych, ale częściej mieszkańcy wsi niż miast.
Kto jest finansowym szczęściarzemOszczędności w czasach kryzysu

Według danych z raportu „Finanse Polaków w czasie pandemii” firmy Blue Media oszczędności przydały się w czasie ostatnich miesięcy. W związku z kryzysem do skarbonki zmuszone było zajrzeć 38 proc. badanych. W kolejnych miesiącach takie rozwiązanie przewiduje co drugi ankietowany.

– Polacy zakładają, że ich oszczędności będą się kurczyć. Trudno się dziwić takiemu nastawieniu. Mimo pomocy rządowej zwolnienia, zmniejszenie wynagrodzeń czy ograniczenie czasu pracy dotknęły znaczną część pracowników. Nawet jeśli ich sytuacja już się poprawiła, trudno zupełnie bagatelizować widmo czarnego scenariusza – komentuje prezes Blue Media.

FPP: Gminy potrzebują wsparcia finansowego przy recyklingu opakowań

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) zwracają uwagę, że gminna infrastruktura komunalna służąca do odbioru i sortowania śmieci jest w Polsce dobrze rozwinięta. Jednak gminy potrzebują pilnie wsparcia finansowego, bo dotychczas to one z udziałem mieszkańców ponoszą koszty recyklingu odpadów po opakowaniach. Tymczasem to producenci wyrobów spożywczych ponoszą odpowiedzialność za to, jakie opakowania i tym samym odpady są wprowadzane na rynek. Rozwiązaniem jest wprowadzenie ROP (rozszerzonej odpowiedzialności producentów) oraz jednego, powszechnego systemu kaucyjnego (depozytowego) – czyli kaucji zwrotnej za butelki i puszki.

Według badań Ibris 96% Polaków uważa, że opakowań jest za dużo, a produkty powinny być pakowane inaczej1Ponad 51% oczekuje, że to producenci pokryją koszty przetwarzania opakowań po napojach1. Aż 95% Polaków popiera wprowadzenie systemu kaucyjnego, a 86% oczekuje, że Rząd zrobi to jak najszybciej. Jeden powszechny system kaucyjny powinien być scentralizowany, oparty na niezależnym operatorze zarządzającym, podlegać kontroli publicznej i mieć charakter non-profit. Koszty funkcjonowania systemu powinni ponosić producenci, którzy wprowadzają opakowania na rynek.

System kaucyjny

System kaucyjny – czyli opłata i zwrot opakowań po napojach powinien obejmować opakowania (butelki i puszki) plastikowe (PET), metalowe oraz szklane. Zwrot opakowań powinien być możliwy w każdym punkcie handlowym, w którym prowadzona jest sprzedaż napojów – w oparciu o krajowy kod kreskowy. Placówki handlowe otrzymywałyby opłatę logistyczną za prowadzenie punktów zbiórki w ramach krajowego systemu kaucyjnego. Kaucja nie powinna podlegać opodatkowaniu VAT – co potwierdzają Polacy w badaniach: aż 78% deklaruje, że kaucja nie powinna być opodatkowana VAT-em1. Niezależny operator odpowiadałby za zliczanie obrotu /liczby opakowań/, dokonywałby rozliczeń z producentami i sklepami oraz kierowałby opakowania do recyklerów. Producenci – w ramach finansowania systemu – ponosiliby opłatę producencką.

„Zarówno rząd, jak i samorządy stoją dziś przed dużym wyzwaniem. Trzeba jak najszybciej stworzyć i uruchomić dobrze skonstruowany, jeden, powszechny scentralizowany system kaucyjny w ramach ROP, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Najwyższy czas, aby opakowania wprowadzane na rynek były lepiej przemyślane i aby było ich mniej. Prawie wszyscy Polacy zwracają uwagę, że opakowań jest za dużo, a produkty należy pakować inaczej. Jednak dopiero odpowiedzialność finansowa za ich recykling zmusi komercyjne podmioty do ograniczenia niepotrzebnych opakowań. Mamy dobrze rozwiniętą infrastrukturę komunalną w Polsce – ale wymaga ona pilnego wsparcia finansowego. Dotychczas to właśnie gminy i mieszkańcy ponosili koszty zbierania i przetwarzania opakowań wprowadzanych dowolnie i bez limitów. Należy wreszcie zmienić ten system i przenieść finansowanie recyklingu na podmioty rzeczywiście za to odpowiedzialne. Kształtowanie właściwych postaw ekologicznych to także powszechna kaucja zwrotna za butelki i puszki po napojach – mniej śmieci i ochrona środowiska” – komentuje Sylwia Szczepańska, dyrektor ds. dialogu Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Polska jeszcze w 2020 roku powinna poddać recyklingowi 50% odpadów komunalnych, czyli około 6 mln ton1. Tymczasem poziom przetworzenia sięgał zaledwie 26,1%2. Przyczyną takiej sytuacji jest słaby poziom odzysku odpadów i duże obciążenia finansowe gmin, które realizują te zadania. W ramach ROP (rozszerzonej odpowiedzialności producentów) to producenci powinni finansować zbieranie i recykling odpadów po opakowaniach. Ponadto należy wprowadzić jeden powszechny system kaucyjny / depozytowy – czyli kaucję za butelki i puszki metalowe, szklane, oraz plastikowe po napojach. Dzięki temu Polska zmniejszy ilość śmieci, które nie są przetwarzane.

Jeszcze w tym roku Polska ma obowiązek wdrożyć dyrektywę europejską dotyczącą m.in. rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP) za opakowania. Należy rozdzielić dwa strumienie odpadów: opakowania po napojach, dla których ROP powinna być realizowana przez wprowadzenie kaucji zwrotnej (jednego powszechnego systemu kaucyjnego / depozytowego). Drugim strumieniem jest finansowanie przez producentów określonych czynności dotyczących odpadów po opakowaniach w ramach gminnego systemu gospodarowania odpadami z gospodarstw domowych. W obu przypadkach podmiotem odpowiedzialnym i finansującym w ramach ROP powinni być producenci, którzy wprowadzają opakowania na rynek. Obecnie to przede wszystkim mieszkańcy gmin płacą za odbiór i przetwarzanie odpadów.

W przypadku systemu depozytowego odpowiedzialność producentów jest pełna, czyli operacyjna (organizacyjna) i finansowa. W przypadku ROP na pozostałe opakowania – wobec istniejącego już w Polsce systemu gospodarowania odpadami – powinna być to odpowiedzialność finansowa. Wprowadzenie ROP oraz systemu kaucyjnego będzie miało istotny wpływ na budowanie postaw proekologicznych, zmniejszanie ilości śmieci, wyższe wskaźniki recyklingu – a w konsekwencji ochronę środowiska i klimatu.

ROP to nie tylko efektywne zarządzanie strumieniem odpadów, ale także odpowiednie projektowanie produktu (w tym jego opakowania) w takim sposób, aby:

  • Minimalizować ilość odpadów – czyli może opakowanie w ogóle nie jest potrzebne dla danego produktu, np.: czy krem musi być zapakowany w szklane naczynie, kawałek folii barierowej, plastikową zakrętkę, kartonowe opakowanie i folię wierzchnią
  • Umożliwiać ponowne wykorzystanie produktu – np.: szklana butelka zwrotna
  • Umożliwiać poddanie produktu i opakowania recyklingowi po zakończeniu cyklu jego życia – np.: wykonanie całego opakowania z jednego rodzaju materiału, co do którego istnieją faktyczne możliwości recyklingu. Bardzo często na opakowaniu pojawia się oznaczenie, że produktu może być poddany recyklingowi – ale dla wielu rodzajów opakowań, nawet jeśli teoretyczna możliwość recyklingu istnieje, to realnie w danym kraju, regionie nie ma takiej technologii wykorzystanej na skalę przemysłową. Oznacza to, że opakowanie po wykorzystaniu trafi na wysypisko lub do spalarni. Przykład w Polsce – większość folii z tworzyw sztucznych z odpadów domowych.

Last Christmas? Po Bożym Narodzeniu może zbankrutować nawet 20% sklepów

Zbliża się początek listopada, a wraz z nim, wyczekiwany przez detalistów sezon świąteczny. To dla nich wielka szansa na odrobienie strat z I półrocza 2020. Jak pokazują badania PayPal, gwiazdka to być albo nie być dla 1 na 5 detalistów. W te święta okaże się, dla kogo były to „Last Christmas”.

Firma PayPal to złote dziecko ery dot. comów, dzięki któremu ekscentryczny biznesmen – Elon Musk, stał się jednym z najbogatszych ludzi świata i urósł do rangi symbolu popkultury. Amerykański pośrednik finansowy zlecił realizację badań wśród przedstawicieli tysiąca małych i średnich firm. Respondenci opowiadali o tym, jakie mają plany na najbliższy czas i jak chcą je zrealizować.

Biznesowy Poker

Wnioski, jakie wyciągnęli Amerykanie z przeprowadzonej ankiety, można uznać za niepokojące. Wynika z niej, że sytuacja detalistów jest, oględnie mówiąc, niewesoła. Jeden na pięciu (20%) sprzedawców detalicznych twierdzi, że jego przyszłość uzależniona jest od tego, jak dobrze poradzi sobie w okresie świątecznym.

– Koronawirus na pewno odciśnie swoje piętno na handlu, który w jeszcze większym stopniu przeniesie się do sieci – mówi Grzegorz Dembicki, Business Development Manager z Sagra Technology, polskiej firmy IT dostarczającej systemy wspierające sprzedaż, a następnie dodaje: – Zgodnie z nowymi badaniami Rakuten Advertising, w te Święta Bożego Narodzenia ​​73% kupujących dokona zakupów głównie online, niezależnie od potencjalnego powrotu do lockdownu, a większość konsumentów nie planuje zmniejszenia swoich wydatków.

W takiej sytuacji retailerzy nie powinni siedzieć z założonymi rękoma, a ostro przygotowywać się do „żniw”. Jednak jak wynika z danych zebranych w sierpniu, nie widać wielkich ruchów w branży. PayPal podaje, że aż 57% badanych nie rozpoczęło jeszcze żadnych czynności. Mimo wszystko, respondenci twierdzą, że mają plany dotyczące działań, jakie należy podjąć. Czemu więc czekają, czy jest coś, co ich powstrzymuje?

– Jak wynika z raportu KPMG COVID-19: The data deficit, wielu sprzedawców (71%) porzuciło analitykę i skupiło się na intuicji. To ryzykowna taktyka, która może odbić im się czkawką. Szczególnie w obliczu, problemów z jakimi może zetknąć się biznes po lockdownie. Zarządzanie informacją stanie się kluczową kompetencją, jaką muszą rozwijać managerowie. – uważa Grzegorz Dembicki z Sagra Technology. Ekspert szczecińskiej spółki IT zwraca uwagę na dwa szczególnie istotne trendy, których wielu detalistów zdaje się nie dostrzegać: – Po pierwsze, powinniśmy spodziewać się, że świąteczne wydatki wzrosną. Jak twierdzą analitycy firmy Deloitte, w sklepach zostawimy około 1-1,5% pieniędzy więcej niż przed rokiem. Po drugie, klienci będą chcieli korzystać z modelu BOPS (Buy Online Pickup in Store), który polega na tym, że zamówienia złożone online można będzie odebrać samodzielnie w sklepie.

Gotowe na wszystko

Klienci, którzy zdecydują się samodzielnie odwiedzić sklep, będą szukać nie tylko prezentów i bogatej oferty, ale również komfortu i bezpieczeństwa. Jakie wobec tego kroki planuje podjąć biznes, by sprostać tym postcovidowym wymaganiom? Większość sprzedawców detalicznych (81%) zapowiedziała, że już wdraża odpowiednie środki bezpieczeństwa, które będą chronić klientów. Prawie połowa ankietowanych (46%) chce wprowadzić odbiór zamówionych towarów w sklepie. Mniej więcej taka sama część będzie wymagać od kupujących noszenia masek i przestrzegania nakazów zachowania dystansu społecznego.

Fizyczne metody zabezpieczeń to jedynie początek zmian, jakie przechodzą sklepy stacjonarne. Spory nacisk kładzie się na cyfryzację i nowoczesne technologie, wspierające handel. Jeden na trzech respondentów badania PayPal (34%) deklaruje, że do końca roku ma zamiar skupić się na płatnościach bezgotówkowych i ich popularyzacji. Biznes spogląda jednak jeszcze dalej, słusznie szukając swojej szansy w połączeniu doświadczeń offline i online. 39% ankietowanych planuje sprzedawać produkty na platformach handlowych, takich jak eBay czy Amazon, a 31% chce spróbować social sellingu, czyli wykorzystać  media społecznościowe.

Silny charakter

To ważne zmiany, jednak jak twierdzi Grzegorz Dembicki, bez odpowiedniego zaplecza może to nie wystarczyć. – Kryzys jest również testem elastyczności łańcucha dostaw sprzedawców detalicznych. Jedna z ankiet przeprowadzonych przez firmę zajmującą się badaniem rynku handlu elektronicznego B2B, Digital Commerce 360, wykazała, że wiele wyzwań, o których wspominali sprzedawcy detaliczni, jest związanych z łańcuchem dostaw. Opóźnienia w dostawie produktów (44%), problemy z zaufaniem konsumentów (42%) i niedobory zapasów (40%), znalazły się na szczycie listy problemów sprzedawców detalicznych – zauważa ekspert szczecińskiej firmy.

Detaliści, którzy przetrwają kryzys COVID-19, to ci, którzy zachowują zimną krew i obecną sytuację postrzegają jako szansę. Niezależnie od tego, jaki scenariusz napotkają po drodze. Elastyczne kanały cyfrowe, optymalizacja łańcucha dostaw i możliwość budowania strategii na podstawie faktów, a nie przewidywań, to czynniki, które pomogą sprostać około covidowym wyzwaniom, jednocześnie zmieniając ich organizację na przyszłość.

Citi w Polsce szuka partnerów technologicznych

Cztery młode firmy technologiczne, w tym dwie z Polski i po jednej z Finlandii i Irlandii, zaprezentowały w Warszawie rozwiązania przygotowane specjalnie dla Citi, partnera głównego ABSL Tech Lab. Jako globalna instytucja finansowa Citi nieustannie poszukuje technologii odpowiadających na zmieniające się potrzeby biznesowe i społeczne. W ramach platformy ABSL Tech Lab szuka rozwiązań minimalizujących ryzyko zakłóceń związanych z procesami HR.

Z raportu Citi GPS “Nowa normalność pracy zdalnej” wynika, że praca z domu, w rozproszonych zespołach wymaga innowacyjnego podejścia w zakresie efektywności pracy i rozwiązań, w tym oprogramowania, stwarzającego nowe możliwości zdalnej współpracy. Rozwiązania stawiające w centrum komunikację oraz realizację zadań to również przedmiot prac firm technologicznych, które zdecydowały się odpowiedzieć na wyzwania zdefiniowane przez Citi w ramach ABSL Tech Lab.

Nowa rzeczywistość i nowe potrzeby

Z analiz prowadzonych przez ABSL wynika, że w 2020 roku zatrudnienie w sektorze usług biznesowych, które dziś wynosi 338 tys. wzrośnie mimo kryzysu o około 7%, co oznacza konieczność wprowadzenie do firmy ponad 23 000 tys. osób. Jedną z firm, która tylko w tym roku zatrudniła i wdrożyła już ponad 800 nowych pracowników do swoich oddziałów w Warszawie i Olsztynie jest Citi. Promując kulturę różnorodności i inkuzywności, jednocześnie szuka i rozwija narzędzia wspierające procesy HR.

W związku z systematycznym wzrostem zatrudnienia, w ramach współpracy z ABSL Tech Lab określiliśmy rozwiązania, którymi jesteśmy zainteresowani. Szukamy potencjalnych innowacyjnych propozycji technologicznych, które mogą usprawnić i dostosować nasze procesy HR w tym pracę zdalną, rekrutację i wirtualny onboarding do nowej rzeczywistości – podkreśla z Michał Podgórski, Global Head of Securities & Pricing Operations, Citi. – W tej chwili rozmawiamy z czterema spółkami technologicznymi, które przedstawiły zgłoszenia mające szansę na wdrożenie – dodaje.

Polskie szansą na globalne wdrożenia

Coraz częściej międzynarodowe korporacje szukają rozwiązań do globalnego wdrożenia na lokalnych rynkach. W Polsce jest coraz więcej przedsięwzięć będących również atrakcyjną szansą dla zagranicznych startupów. W ramach polskiej platformy ABSL Tech Lab, na obecnym etapie, cztery podmioty zostały wybrane do zaprezentowania swoich propozycji podczas Citi DemoDay. TakeTask proponuje oprogramowanie służące do zarządzania zadaniami w procesie onbordingu na dużą skalę oraz w wielu lokalizacjach jednocześnie. Random Forest Consulting prezentuje autorskie rozwiązania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w analizie dokumentów tekstowych oraz danych. Irlandzki startup HireUpOnline to propozycja spersonalizowanej platformy do prowadzenia marketingu rekrutacyjnego i pozyskiwania talentów. Przedstawiciele fińskiego firmy Smarp opracowali rozwiązanie ograniczające szum komunikacyjny – niezwykle istotny w warunkach pracy zdalnej.  

W Polsce coraz częściej pojawiają się możliwości globalnych wdrożeń i nawiązanie współpracy z największymi firmami. Przykładem jest ABSL Tech Lab, w ramach którego Citi oraz P&G, szukają innowacyjnych rozwiązań.  Jest to ogromna szansa dla ambitnych spółek technologicznych – mówi Janusz Dziurzyński, który z ramienia ABSL odpowiada za projekt. I dodaje – Jako ABSL Tech Lab stoimy na stanowisku, że dla młodej, rozwijającej się firmy technologicznej jedna złotówka od klienta warta jest trzech inwestorskich. Te ostatnie łatwo przepalić. Stabilność finansową i podstawę do rozwoju dają duzi klienci i realizowane z sukcesem wdrożenia. My ten model nazywamy „innowacją na żądanie” – czyli proponowaniem konkretnych rozwiązań, na które jest popyt i zlecenia klientów.

Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski, gość DemoDay City podkreśla, że nieprzypadkowo to właśnie Warszawa przyciąga innowatorów. Rozwój współpracy miasta oraz nowatorskich firm i start-upów to jeden z priorytetów samorządu: – Takie inicjatywy promują Polskę jako rynek z dużym potencjałem dla młodych spółek technologicznych. Warszawa nie tylko zapewnia odpowiednie warunki rozwoju startupom z Polski, ale i przyciąga obiecujące, cyfrowe talenty z zagranicy, tworząc dobry klimat dla rozwoju nowych technologii.

Aż 40% odpadów przemysłowych jest składowanych bez recyklingu

Chociaż większość ludzi interesuje głównie temat zagospodarowania i recyklingu odpadów komunalnych – nie można zapominać o tym, co dzieje się z odpadami przemysłowymi. Jest ich bowiem bardzo dużo – a sposoby składowania, niszczenia i odzyskiwania nie są tak dobrze monitorowane, jak w przypadku śmieci komunalnych. Polski Instytut Ekonomiczny przeanalizował, co dzieje się z odpadami przemysłowymi w Polsce. Aż 90% produkowanych w Polsce odpadów to odpady przemysłowe. Ponad połowę stanowią odpady powstające w przemyśle wydobywczym, a głównie w sektorze węglowym. Na drugim miejscu plasuje się sektor energetyczny – czyli elektrownie i sieć przesyłowa, z wynikiem 17%. Mniejsza część odpadów przemysłowych to ścieki i odpady generowane w zarządzaniu nimi. Największą uwagę zwraca jednak odsetek odzyskiwanych i recyklingowanych surowców – jest to jedynie połowa produkowanych przemysłowo odpadów. 

– Odpady przemysłowe są odzyskiwane w blisko 50%. Większość trafia do spalarni, a 20% poddawane jest recyklingowi. Jednak nadal w minionym roku powyżej 40% odpadów przemysłowych było składowanych. To stanowi zagrożenie dla środowiska – w związku z emisjami, które mogą się przedostać do gleby, wód powierzchniowych i atmosfery – powiedziała serwisowi eNewsroom Magdalena Maj, analityczka zespołu energii i klimatu w Polskim Instytucie Ekonomicznym. – W dużym stopniu zagospodarowywane są odpady związane z płukaniem i oczyszczaniem kopalin. Odpady związane z przetwórstwem chemicznym paliw są odzyskiwane w 60% – głównie do budowy dróg i do rekultywacji terenów. Widać więc, że jest dużo możliwości większego wykorzystywania odpadów przemysłowych, szczególnie jako surowców wtórnych. Polityka Polski w zakresie gospodarki odpadami zakłada prowadzenie jej w obiegu zamkniętym. Jednak regulacje prawne nie zawsze odpowiadają rzeczywistości. Istnieje też problem z prowadzeniem statystyk – nadal są sporadyczne przypadki nielegalnych składowisk i błędnych informacji o recyklingu odpadów. Naszą główną rekomendacją, dotyczącą wykorzystywania odpadów przemysłowych, jest zwiększenie ich odzysku. Nadal nie w pełni wykorzystujemy potencjał odzysku surowców, szczególnie surowców mineralnych – podkreśla Maj.

Czy dzięki Sztucznej Inteligencji będziemy pracować mniej?

Już niedługo każdy z nas dostanie własnego asystenta. Będzie można liczyć na niego zawsze i wszędzie. Nie wykonana za nas pracy, ale dzięki jego zaangażowaniu, nasza wydajność wzrośnie dwukrotnie. Jak to możliwe? Wszystko dzięki algorytmom sztucznej inteligencji, które zdaniem autorów raportu Work 2035, staną się codziennością w pracy.

Ponad połowa ankietowanych (51%) badania “Work 2035”, za które odpowiedzialne są Oxford Analytica i Coleman Parkes uważa, że ​ w ciągu niecałych 15 lat technologia zapewni pracownikom, co najmniej dwukrotnie wyższą produktywność niż obecnie. – Technologia będzie jeszcze bardziej zintegrowana z człowiekiem. To napędzi zmiany w produktywności, ponieważ pracownicy będą wspierani przez zaawansowane rozwiązania bazujące na Big Data i sztucznej inteligencji. Najprostsze funkcje przejmie technologia i staną się one niemal w całości zautomatyzowane. – opisuje Wojciech Stramski CEO i założyciel funduszu Deep Change Ventures. Inwestor wspiera m.in. polską spółkę Stanusch Technologies, pracującą nad rozwojem bota opartego na sztucznej inteligencji, który jest zdolny do komunikacji w języku polskim.

Robotofobia? Nie ma mowy

Elon Musk i Stephen Hawking nie raz straszyli opinię publiczną, swoimi ponurymi wizjami, w których SI wpierw pozbawi nas pracy, a następnie… sensu istnienia. Na szczęście respondenci badania Work 2035 za nic mają sobie słowa słynnych futurystów i nie boją się robotyzacji. Aż 83% uważa, że dzięki temu będą mogli skupić się na najbardziej istotnych czynnościach.

Rozwój sztucznej inteligencji w biznesie, jest tym, czym swego czasu była prasa drukarska lub maszyna parowa. Technologie te początkowo budziły strach i obawy, dziś z perspektywy czasu, widzimy, że były katalizatorem zmian, tak w gospodarce, jak i społeczeństwie. Dzięki nim zakończyliśmy okres technologicznego i rozwojowego marazmu. – zauważa Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, warszawska spółka angażuje algorytmy sztucznej inteligencji do realizacji kampanii marketingowych w sieci. Ekspert nie ma wątpliwości, że wykorzystanie SI do przetwarzania informacji napędzi rozwój biznesu: – IDC szacuje, że łączne wydatki na analitykę Big Data wzrosną z 190 mld USD w 2019 do ponad 270 mld USD w 2022. A prognozy te wciąż nie uwzględniają wpływu Covid-19, który mógł dodatkowo wzmocnić ten trend. Sztuczna inteligencja udowodniła swoją skuteczność w marketingu cyfrowym, teraz pora na kolejne sektory.

Oczywiście technologia nie zatrzyma konieczności rozwijania kompetencji zawodowych. Tak uważa 79% pytanych. Autorzy badania piszą, że już niedługo pracownicy dostaną istotne wsparcie w formie indywidualnego asystenta. Eksperci odpowiedzialni za przygotowanie raportu twierdzą, że codziennością w naszej pracy będą cyfrowi asystenci sterowani przez sztuczną inteligencję. E-pomocnik będzie spersonalizowany, na podstawie indywidualnych kryteriów konkretnego pracownika. Dzięki dostępowi do danych technologia będzie w stanie określać priorytety i czas wykonania konkretnych zadań, jakie leżą w obowiązkach danej osoby i stanowiska. To nie wszystko, bo do zadań cyfrowego asystenta należeć będzie też dbanie o higienę psychiczną i samopoczucie pracownika.

Eksperci z Oxford Analytica i Colemanem Parkesem roztaczają iście futurystyczne wizje. Opisani asystenci mają m.in. planować spotkania tak, aby odbywały się w najbardziej efektywnym czasie, bazując na szeregu informacji – od poziomu cukru we krwi, po samopoczucie pracownika w różnych porach dnia. To nie koniec, bo na spotkaniach monitorowany będzie poziom koncentracji i zaangażowanie uczestników, tak by długość i intensywność meetingów były optymalne i produktywne. Autorzy nazwali tę technologię AI-ngels.

Inteligencja wzrostu

Najbliższa dekada będzie należała do sztucznej inteligencji. Jak pokazują rezultaty badania, pogląd ten podzielają pracownicy na różnych szczeblach. 72% ankietowanych uważa, że SI zagwarantuje większe przychody dla firm, w których pracują, niż ludzie.

Nie dziwi więc fakt, że aż 90% pytanych managerów uważa, że ​​w 2035 roku inwestycje w technologię, bazujące na sztucznej inteligencji, będą największym motorem wzrostu ich organizacji. Wydatki na IT, a przede wszystkim SI mają mieć większy priorytet niż te w kapitał ludzki. – Takie podejście może otworzyć drzwi do bezprecedensowych poziomów innowacji i nowych źródeł generowania przychodów, szczególnie wśród małych przedsiębiorstw. Dziś to rozwiązania zarezerwowane głównie dla dużych i bogatych firm. Taki liberalny dostęp do technologii sztucznej inteligencji rozpocznie przemysłowy renesans. Możemy to zjawisko porównać do prasy drukarskiej, która pozwoliła nam wyjść z wieków średnich, dzięki odrodzeniu nauki, kultury i sztuki, które dały silne fundamenty naszym czasom. – mówi szef funduszu Deep Change Ventures. Słowa te znajdują potwierdzenie w wynikach badania Work 2035, gdzie aż 6 na 10 (63%) pytanych uważa, że ​​technologia na pewno wyrówna szanse, a może nawet zapewni przewagę małym firmom.

Pandemia COVID-19 stała się dla firm doskonałą okazją do stworzenia swoistego rachunku sumienia. Mawia się, że bieda zmusza do kreatywności. Nie inaczej było w tym przypadku. Nie oznacza to jednak, że technologie, na jakie powołują się twórcy raportu, są czymś całkowicie nowym. Tego typu rozwiązania z powodzeniem wykorzystywane są w biznesie, szczególnie tym ukierunkowanym na produkcję. Tegoroczne globalne zawirowania pozwolą szybciej dojrzeć technologii. Jak się okazuje to nie potrzeba zarabiania, ale konieczność przemodelowania formy pracy stała się katalizatorem zmian w biznesie i IT.

„Niedźwiedzie” górą we wrześniu. Największy zanotowany w tym roku wzrost powierzchni biurowej

Po stabilnej pierwszej połowie września, w ostatnich dwóch tygodniach zatriumfowały »niedźwiedzie«, które przyniosły największy zanotowany w tym roku wzrost powierzchni biurowej dostępnej do komercjalizacji (miesiąc do miesiąca). We wrześniu analitycy REDD wprowadzili nowy wskaźnik – Market Flow Ratio™.

Według danych REDD, w obiektach istniejących i w budowie jest dostępnych 4768 biur o łącznej powierzchni 2.65 mln m2. W porównaniu do poprzedniego miesiąca, wrzesień przyniósł wzrost o 149 tys. m2.
REDD_1— W naszych wyliczeniach podajemy budynki, które trafiają do komercjalizacji, czyli szukają nowych najemców. Po tak gwałtownym wzroście postanowiliśmy obserwować również płynność tego rynku w nowym wskaźniku. Pokazał on, że najlepiej radzi sobie Warszawa — zaznacza Piotr Smagała, dyrektor zarządzający REDD.

Płynność rynku: Przedstawiamy Market Flow Ratio™

Analitycy REDD do swoich obserwacji wprowadzili nowy wskaźnik płynności rynku nieruchomości, który umożliwia ocenę skali transakcji zawartych w danym okresie na tle całego rynku. Market Flow Ratio™ określa jaki procent zasobów dostępnych do wynajmu został skomercjalizowany w danym przedziale czasu.
REDD_2— Średni współczynnik dla największych rynków w Polsce za wrzesień wynosi MFR=3.2%, co oznacza, że transakcje zawarte w tym okresie dotyczyły ok. trzech procent całkowitej powierzchni dostępnej do komercjalizacji. Na uwagę zasługuje rekordowa wartość MFR dla Warszawy, gdzie we wrześniu ponad 5% dostępnej powierzchni było »w ruchu«. Takie dane można odczytywać jako oznakę wysokiej płynności tego, największego w Polsce, rynku biurowego — mówi Judyta Bartnicka, Data Analyst REDD.REDD_3

Wypożyczalnie rowerów miejskich na dużym minusie. Branża podsumowuje sezon

W największych miastach liczba wypożyczeń rowerów miejskich od maja do sierpnia br. była niższa w porównaniu z analogicznym okresem z 2019 roku. W tym sezonie w Warszawie i we Wrocławiu odnotowano spadek o blisko 10%, a w Katowicach – o przeszło 30%. Jednak operatorzy systemów miejskich zaznaczają, że przybywa nowych użytkowników, choć mniej niż rok wcześniej. Natomiast wzrósł średni czas przejazdu o kilka minut. Można to dostrzec m.in. w stolicy, we Wrocławiu, w Lublinie czy Szczecinie.

Bieżący sezon zdecydowanie różni się od poprzedniego, co zgodnie podkreślają operatorzy systemów rowerów miejskich. I zaznaczają, że największą przeszkodę w korzystaniu z publicznych wypożyczalni stanowi pandemia koronawirusa. Ona wpływa na codzienne zachowania i wybory mieszkańców miast.

– 31 marca br. weszło w życie rozporządzenie uniemożliwiające wypożyczanie miejskich jednośladów. Dostosowując się do jego zapisów, czasowo zawiesiliśmy możliwość wypożyczania rowerów. Trwało to aż do 5 maja tego roku – mówi Tomasz Wojtkiewicz, prezes Nextbike Polska.

Ta firma obsługuje 41 systemów rowerowych w całej Polsce. We wszystkich odnotowała ponad 7,4 miliona wypożyczeń w tym sezonie. Biorąc pod uwagę tylko miasta wojewódzkie, widać spadki liczby wypożyczeń w Warszawie (od maja do sierpnia 2019 roku – 3,258 mln, od maja do sierpnia 2020 roku – 2,981 mln), we Wrocławiu (z 1,077 mln do 980,5 tys.) oraz w Lublinie (z 394,2 tys. do 255,8 tys.). Tak też było w Szczecinie (z 233,1 tys. do 158,5 tys.), Zielonej Górze (z 193,1 tys. do 124 tys.) i Katowicach (z 181,3 tys. do 121,9 tys.).

– Znacząco zmniejszyła się liczba pasażerów w komunikacji miejskiej. W największych miastach w Polsce spadki wyniosły od 50 do 90% w stosunku do ub.r. Na tym tle, mimo rozporządzenia i blokady systemów rowerowych, liczba wypożyczeń wygląda lepiej. Obserwując wszystkie systemy, można mówić o spadku ich liczby w stosunku do ostatniego sezonu – od kilku do kilkunastu procent – informuje prezes Nextbike Polska.

GeoVelo funkcjonuje głównie w nieco mniejszych miejscowościach. Natomiast Opole jest jedynym miastem wojewódzkim, w którym działa ten system rowerów miejskich. Został uruchomiony na początku lipca 2019 roku. Wówczas rzeczywista liczba wypożyczeń wyniosła 4 011, a w kolejnym miesiącu – 5 808. Z kolei w maju tego roku było ich 1 916, w czerwcu – 3 669, w lipcu – 4 921, a w sierpniu – 4 127.

– Odpowiadamy m.in. za systemy rowerów miejskich w stolicach województwa kujawsko-pomorskiego. W Bydgoszczy liczba przejazdów od maja do sierpnia ubiegłego roku wyniosła 161 018. Natomiast w analogicznym okresie tego roku było ich 61 833. W sierpniu 2019 roku uruchomiono system w Toruniu, gdzie przez ponad rok nie było wypożyczalni. Wówczas liczba wypożyczeń wyniosła 57 016, co pozostaje rekordowym wynikiem dla tego miasta, a w kolejnym miesiącu – 31 491. W tegorocznych statystykach za maj widzimy – 12 008, za czerwiec – 25 329, za lipiec – 32 116, a za sierpień – 29 507 – opisuje Marcin Jeż z BikeU.

W systemach operowanych przez Nextbike nie ma abonamentów. Firma, cały czas, w tym również w dniach kwietniowego lockdownu, odnotowywała nowe rejestracje użytkowników, co oznacza, że kolejne osoby przekonują się i sięgają po rower publiczny. Jednak dynamika ich wzrostu spadła w Warszawie (z 29,9 tys. do 17,8 tys.) oraz Katowicach (z 11,4 tys. do 6,6 tys.). Podobnie było w Lublinie (z 7,5 tys. do 5,5 tys.), Szczecinie (z 4,5 tys. do 4,3 tys.) oraz Zielonej Górze (z 3,9 tys. do 2,1 tys.). Łącznie we wszystkich systemach tej firmy przybyło w tym roku już ponad 180 tysięcy nowych klientów.

– Obserwujemy z jednej strony spadek wypożyczeń, spowodowany faktem pozostania w domu sporej grupy naszych użytkowników – studentów, uczniów i pracowników biurowców. Z drugiej strony, jeżeli już się przemieszczamy, to rower często staje się pierwszym, a niekiedy nawet jedynym środkiem transportu – dodaje ekspert z Nextbike Polska.

Jak zaznacza Marcin Jeż, liczba użytkowników w Toruniu, uwzględniając dane rok do roku, powiększyła się o blisko 100%. 1 sierpnia 2020 było ich 15 031, a 1 kwietnia – 11 656. Zatem od czasu wprowadzenia zakazu przybyło 3 375 użytkowników. Natomiast w przypadku GeoVelo w Opolu w sierpniu 2019 roku liczba zarejestrowanych osób wyniosła 3 535, ale rok później było ich już 6 125.

– W miastach funkcjonują różne modele biznesowe, tzn. liczba jednośladów, stacji, cenniki, rodzaj systemu. Bardzo trudno jest porównywać samorządy na zasadzie 1:1. Jednak mimo wyjątkowego stanu związanego z pandemią i wcześniejszymi ograniczeniami w poruszaniu się po miastach, rower miejski spełnia swoją funkcję środka codziennego transportu indywidualnego dla wielu osób. Mogą one uniknąć komunikacji zbiorowej i zdecydować się na bezpieczniejsze, zdrowsze poruszanie się po mieście – dodaje Tomasz Wojtkiewicz.

7Levels w drugiej publicznej ofercie sprzedaży akcji planuje pozyskać do 4 mln zł

7Levels, krakowski developer i wydawca gier specjalizujący się w produkcjach na konsolę Nintendo Switch, opublikował dokument informacyjny. Zapisy na akcje zostaną przeprowadzone w dniach 06.10 – 20.10. 2020 r., a dodatkowy kapitał pozyskany z emisji będzie przeznaczony na produkcję nowego autorskiego tytułu, rozwój segmentu działalności wydawniczej oraz powiększenie zespołu.

– Podstawowym celem emisji jest rozszerzenie bieżącej działalności 7Levels. Dzięki zaktualizowanej strategii rok 2020 jest dla nas przełomowy, dlatego idziemy za ciosem. Pozyskane środki pieniężne będą w dużej mierze przeznaczone na produkcję najnowszego projektu, który zadebiutuje nie tylko na konsoli Nintendo Switch, ale także na innych platformach. – komentuje Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels.

Spółka w bieżącym roku przeszła metamorfozę, a najważniejszą nowością było znaczne zwiększenie ilości portowanych i wydawanych produkcji na konsolę Nintendo Switch. W wyniku tego, w tym roku szereg tytułów ujrzy światło dzienne. Do obecnych na rynku tegorocznych portów na Nintendo Switch: Inbento, Solitaire TriPeaks Flowers, Crowdy Farm: Rush, Crowdy Farm: Puzzle, dołączą także: Football Cup 2020 oraz Warplanes WW1: Sky Aces.

7Levels nie zapomina jednak o posiadanych IP i w najbliższych miesiącach na komputerach osobistych i konsoli Xbox One pojawią się port ich autorskiej produkcji – Jet Kave Adventure. Poza portami spółka pracuje również nad kolejną dużą grą, której zakończenie produkcji planowane jest na przełom 2021/2022.

– Obecnie skupiamy się nad opracowaniem grywalnego prototypu kolejnego dużego projektu. Opracowujemy go z myślą o wszystkich obecnych na rynku platformach oraz o konsolach nowej generacji. Będzie to największy i najdroższy zrealizowany dotychczas projekt studia, w którym połączymy zdobywane przez lata doświadczenie oraz unikalne umiejętności naszego zespołu. W grze łączymy elementy platformowe oraz przygodowe w niezwykle oryginalnym otoczeniu. Planujemy również wykorzystać nietypowe mechaniki, które – mamy nadzieję – pozytywnie zaskoczą graczy. – kontynuuje wiceprezes 7Levels.

W przyszłości, aby jeszcze mocniej zoptymalizować produkcję oraz zmniejszyć koszty, spółka planuje wykorzystać swoją tajną broń, na którą dostała wsparcie w ramach programu GameINN w 2019 roku. Innowacyjny system do półautomatycznego tworzenia poziomów do gier platformowych, który został dofinansowany w wysokości ponad 1,6 MLN PLN, za zadanie ma przede wszystkim wspomóc kluczowych pracowników zespołu, pozwalając im na dopracowanie najważniejszych aspektów nadchodzącej produkcji.

– Jest to projekt, który w znacznym stopniu pozwoli nam zoptymalizować proces produkcyjny przy kolejnych projektach. Zaoszczędzony czas będziemy mogli wykorzystać na jeszcze lepsze dopracowanie szczegółów lub implementację większej ilości funkcjonalności – kończy wiceprezes 7Levels.

Cena emisyjna zostanie ustalona 6.10. Zapisy na akcje przyjmowane będą osobiście w siedzibie spółki bądź w formie elektronicznej – poprzez wypełnienie formularza na stronie www.7Lvls.com/akcje  Środki z emisji zostaną przeznaczone na produkcję projektów, bieżącą działalność studia, oraz zwiększenie zespołu produktowego.

Pierwsza debata prezydencka w USA za nami

Wyczekiwana pierwsza debata prezydencka w USA finalnie nie rozjaśniła obrazu w kluczowych kwestiach związanych z wyborami, a jedynie ugruntowała niepewność o uszanowanie wyniku wyborów przez Donalda Trumpa. Nerwowość jest bardziej odczuwalna na rynku akcji, podczas gdy FX sugeruje umiarkowany risk-off.

Pierwsze debaty prezydenckie w przeszłości zwykle pomagały kandydatowi goniącemu lidera zniwelować różnice w sondażach. Wyjątkiem był rok 2016, kiedy po pierwszej debacie przewaga Clinton nad Trumpem wzrosła. Donald Trump lubi być wyjątkowy i także po dzisiejszej debacie nie zamierza wrócić do historycznych schematów. „Merytoryczna” to epitet, który trudno zastosować do scharakteryzowania debaty. Było wiele krzyków, przerywania wypowiedzi i wyzwisk. Pod kątem oceny kształtu przyszłej polityki Białego Domu nie dowiedzieliśmy się niczego i w tym kontekście debata jest neutralna dla rynków. W pewnym sensie małymi zwycięzcami mogą być rosyjski rubel i chiński juan, gdyż temat wpływu Moskwy i Pekinu na wybory oraz sankcji i zaostrzania stosunków handlowych przeszedł bokiem. Mimo to ogólny efekt debaty na rynki jest negatywny, gdyż prezydent Trump potwierdził obawy inwestorów, że uzna łatwo wyniku wyborów, który wskazywałby na jego przegraną. Trump powtórzył swoje wątpliwości o podatność na fałszerstwo głosów przesłanych pocztą i zasugerował, że Sąd Najwyższy może ostatecznie być zaangażowany w rozstrzygnięcie wyniku. Generalnie uczestnicy rynku wiedzą tyle samo, ile wiedzieli przed debatą – jest bardzo mało prawdopodobne, aby 4 listopada, tj. następnego dnia po dacie wyborów będziemy znali zwycięzcę. W rezultacie data wygaśnięcia niepewności związanej z wyborami pozostaje płynna, a to będzie hamować apetyt na ryzyko.

Zmienność stała się wizytówką walut rynków wschodzących. Po fatalnym starcie tygodnia w wykonaniu złotego i podejściu EUR/PLN pod 4,60, wczoraj polska waluta dynamicznie zyskała na wartości na fali poprawy rynkowych nastrojów i odwróceniu trendu aprecjacyjnego dolara. I tyle. Osobiście jestem zdumiony szukaniem przyczyny umocnienia złotego w komentarzach członka RPP Eugeniusza Gatnara, który wzywał do normalizacji polityki pieniężnej od przyszłego roku z uwagi na negatywne efekty uboczne niskich stóp procentowych. Po pierwsze, apel Gatnara nie jest niczym nowym i pojawiał się w jego wypowiedzi na początku września. Po drugie, choć Gatnar nie jest jedynym członkiem Rady o jastrzębich poglądach, obóz ten wciąż stanowi mniejszość przy jasnym gołębim stanowisku prezesa NBP Adama Glapińskiego. Dyskusja w Radzie na temat podwyżek stóp procentowych może być z każdym posiedzeniem coraz gorętsza, ale póki nie znajdzie się aż sześciu członków przeciwko prezesowi Glapińskiemu, stopy procentowe pozostaną niezmienione co najmniej przez cały przyszły rok. A może i dłużej – pierwszej podwyżki spodziewamy się w trzecim kwartale 2022 r. W efekcie wiązanie siły złotego z jastrzębimi komentarzami z Rady ma taki sam sens, jak wcześniejsze tłumaczenie słabości waluty sporami w koalicji rządzącej.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Klient 4.0 – doświadczenia i emocje przyciągają do e-sklepów

Pozytywne doświadczenie zakupowe skłania co trzeciego polskiego internautę do ponownego skorzystania z usług e-sklepu.[1] Obsługa klienta pozostaje kluczowym czynnikiem przyciągającym konsumentów. W dobie cyfryzacji zmieniają się jednak oczekiwania i potrzeby. Klienci 4.0 są bardziej świadomi, zaangażowani i wymagający. Potrzebują stałego kontaktu, pozytywnych emocji oraz rzetelnych informacji. Dzielą się swoimi danymi, ale oczekują też ich skutecznej ochrony.

Przez doświadczenie do serca

Nowoczesny konsument szuka autorytetu lub innego czynnika, który pomoże mu w decyzjach zakupowych. Może nim być sama marka, jej sprzedawcy, fachowa obsługa, ale częściej są to znajomi, blogerzy czy grupy w mediach społecznościowych. Klient 4.0 ceni elastyczność i chce podejmować samodzielne decyzje. Nie kupuje produktu tylko ze względu na cenę, ale szuka w marce emocji – musi ją lubić lub szanować i podzielać jej wartości. Wiarygodność firmy skłania do jej polecenia już co piątego klienta.[2]

Współczesny konsument ma do dyspozycji media społecznościowe, porównywarki czy fora z opiniami o produktach i jakości obsługi. Dokonuje więc świadomego wyboru na podstawie większej niż dotychczas liczby parametrów. Oczekuje przy tym szczerej i ciągłej komunikacji z marką, możliwości podzielenia się opinią, zwrócenia uwagi na problemy. Zakup to dopiero początek relacji, a nie – jak kiedyś – jej koniec – wskazuje Luca Mastroianni, Head of International w firmie PrestaShop.

Oczy i uszy sklepu

Aby poprawiać doświadczenia klientów e-commerce coraz częściej wykorzystuje automatyzację, sztuczną inteligencję czy big data. Nowoczesne narzędzia umożliwiają wzrost liczby wracających do sklepu osób nawet o 57%.[3] Marki często zapominają jednak o zbieraniu opinii także od pracowników, którzy mają bezpośredni kontakt z klientami. Według prawie 60% kadry ich pomysły na poprawę doświadczenia zakupowego nie są brane pod uwagę, mimo że 78% wskazuje, iż sklep stawia tę kwestię na pierwszym miejscu.[4]

Informacje pod kontrolą

86% klientów oczekuje, że sklep będzie ich automatycznie rozpoznawał, gdy przełączają się między kanałami.[5] Takie dopasowywanie ofert i komunikacji do konkretnej osoby wymaga zbierania szczegółowych informacji. Nie powinno być z tym jednak problemu, bowiem prawie dwie trzecie (57%) kupujących deklaruje chęć udostępnienia swoich danych w zamian za spersonalizowane rabaty, bezpłatną dostawę czy próbki produktów i usług.[6] Jednocześnie klienci oczekują ochrony tych informacji, dlatego ważne jest wskazywanie dlaczego dane są potrzebne, ale także ich anonimizacja.

Według badań, na lojalność i skłonność do polecania sklepu innym wpływa w podobnym stopniu wiele czynników: personalizacja, wiarygodność, rozwiązywanie problemów czy empatia. Dlatego istotne jest zadbanie o cały proces sprzedaży i relację z klientem – jakość i szybkość obsługi oraz dostaw, dwustronną i szczerą komunikację, pomoc w porównaniu ofert i wyborze produktów oraz spersonalizowane rabaty – mówi Luca Mastroianni.

[1] Raport Gemius dla e-Commerce Polska, E-commerce w Polsce 2020.

[2] Raport KPMG CX głównym celem transformacji biznesowej, 2020.

[3] https://liveperson.docsend.com/view/hfnvsx4

[4] Według danych Medallia, Finding the way to happy customers through the voice of your employees, https://www.mckinsey.com/business-functions/marketing-and-sales/our-insights/adapting-customer-experience-in-the-time-of-coronavirus

[5] Według 2020 Customer Expectations Report.

[6] https://about.ads.microsoft.com/en-us/blog/post/may-2020/personalization-privacy-and-trust-in-the-age-of-the-empowered-consumer

Zielona chmura

Nowe badania przeprowadzone przez Accenture pokazują, że migracje do chmury publicznej mogą przynieść znaczną redukcję emisji dwutlenku węgla. W ujęciu globalnym spadek może wynieść 5,9% całkowitej emisji, za którą odpowiedzialna jest branża IT lub prawie 60 milionów ton CO2 rocznie, co można porównać do usunięcia z dróg 22 milionów samochodów.

Raport „The Green Behind the Cloud”, oparty na autorskiej analizie Accenture, bazującej na doświadczeniu w przeprowadzeniu migracji do chmury dla setek klientów na całym świecie, przedstawia, w jaki sposób firmy mogą osiągnąć największe korzyści, z uwzględnieniem kwestii ochrony środowiska, dzięki wykorzystaniu chmury obliczeniowej, niezależnie od tego jak zaawansowany jest u nich aktualnie proces migracji.

– O tym, jak poważnym zagrożeniem społecznym i ekonomicznym jest zmiana klimatu i jakie negatywne konsekwencje się z tym wiążą, mówi się od dawna. Jednak wciąż niewiele słychać o tym, jaki wpływ na ten stan ma branża IT. Dzisiaj energia elektryczna wykorzystywana do zasilania centrów przetwarzania danych i pojedynczych serwerów ma realny wpływ na emisję dwutlenku węgla. Firmy, które realizują strategię zrównoważonego rozwoju powinny zwrócić uwagę na ten aspekt i podjąć działania, które pozwolą zmniejszyć negatywny wpływ ich działalności na środowisko. Jednym z takich działań jest migracja do chmury. Oczywiste jest, że za chmurą przemawia wiele korzyści finansowych, ale nowe badanie przeprowadzone przez Accenture pokazuje, że firmy przechodząc do chmury mogą osiągnąć także korzyści społeczne i środowiskowe – mówi Mariusz Chudy, Managing Director, Intelligent Cloud & Infrastructure Accenture.

Analiza przeprowadzona przez Accenture na podstawie dotychczas przeprowadzonych projektów, pokazuje, że oszczędności wynikające z migracji do chmury wynoszą nawet 25 – 30% całkowitych kosztów posiadania własnej infrastruktury. Wynika to z większej elastyczności obciążenia, optymalnych wskaźników wykorzystania serwerów i bardziej energooszczędnej infrastruktury. Zrównoważony rozwój i korzyści finansowe wynikające z migracji do chmury mogą różnić się  w zależności od trzech kluczowych czynników: dostawcy chmury, poziomu jej optymalizacji oraz poziomu innowacji w zakresie zrównoważonego rozwoju, możliwych dzięki chmurze.

Z analizy Accenture wynika, że nawet częściowa migracja do chmury może zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o ponad 84% w porównaniu z tradycyjną infrastrukturą. Jeszcze większą redukcję – nawet o 98%  można osiągnąć, dzięki projektowaniu aplikacji dedykowanych dla chmury.

– Chmura będzie odgrywać istotną rolę w procesie transformacji energetycznej Unii Europejskiej. Trudno sobie dziś wyobrazić realizację Zielonego Ładu dla Europy bez aktywnych działań w zakresie rozpowszechnienia rozwiązań chmurowych, które w dużym stopniu przyczyniają się do rozwoju gospodarki. Rozwiązania chmurowe z jednej strony pomagają w redukcji emisji CO2, a z drugiej stają się kluczowe w transformacji cyfrowej polskiej branży energetycznej. Co ważne, chmura staje się pomocna w osiąganiu neutralności emisyjnej, która coraz częściej pojawia się w strategiach polskich spółek – mówi Mariusz Przybylik, Managing Director, Accenture.

Presja, aby firmy działały zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju, jednocześnie zwiększając rentowność, jest coraz większa. Najnowsze badanie Accenture Strategy-UNGC wykazało, że 59% dyrektorów generalnych twierdzi, że już teraz wykorzystuje niskoemisyjną i odnawialną energię w swoich działaniach, podczas gdy 44% przewiduje osiągnięcie neutralności emisyjnej przez firmy w przyszłości. Ponadto dwie trzecie ankietowanych postrzega technologie, takie jak chmura, jako krytyczne czynniki przyspieszające zmiany i pozwalające im osiągnąć te cele. [1]

Z myślą o klientach, którzy chcą wykorzystać chmurę w swoich organizacjach w celu zmniejszenia śladu węglowego, Accenture udostępniło moduł Green Cloud Advisor jako część swojej platformy myNav dla klientów, którzy chcą sprawdzić aktualny wynik emisji CO2 w chmurze i zalecenia dotyczące zmniejszenia śladu węglowego.

Accenture jest wiodącym partnerem największych światowych dostawców chmury. Firma sfinalizowała z sukcesem ponad 20 000 projektów transformacji chmurowych. Aby umocnić swoją pozycję w tym obszarze, we wrześniu Accenture ogłosiło stworzenie Accenture Cloud First. W ciągu najbliższych trzech lat, firma zainwestuje 3 miliardy dolarów w nową usługę, która połączy doświadczenie 70 000 specjalistów zajmujących się transformacjami chmurowymi i nowymi technologiami, know-how, możliwości technologiczne, partnerstwa i ekosystem Accenture. Celem inicjatywy jest pomoc klientom ze wszystkich branż w zakresie migracji do chmury i przyspieszenie ich transformacji cyfrowej.

[1] https://www.accenture.com/_acnmedia/PDF-109/Accenture-UNGC-CEO-Study.pdf#zoom=40

Sztuczna inteligencja w branży finansowej to nie chwilowa moda, ale konieczność

21 października 2015 minęło równe 30 lat od wyemitowania pierwszej części filmu “Powrót do przyszłości”. Doskonała okazja do zweryfikowania naszej wizji o kolejnych dekadach i postępie cyfrowego świata. Chociaż do masowej produkcji nie zostały dopuszczone latające auta czy samosznurujące się buty to jednak świat techniki i technologii zanotował ogromny progres w opracowanych rozwiązaniach.

Bez wątpienia nie cofniemy się w rozwoju zaawansowanych programów czy modyfikacji już istniejących aplikacji. Digitalizacja niesie za sobą możliwości jakich kilka lat temu nie mogliśmy sobie nawet wyobrazić. Unowocześniamy tradycyjne procesy. Naturalnie nie chcemy odesłać ich do lamusa a jedynie dodać funkcjonalności, które pomogą osiągnąć określone cele. Wesprzeć konkretne procesy.

Instytucje finansowe wciąż starają się modyfikować swoje sekwencje tak aby klienci byli zadowoleni z posiadanych produktów czy systemów z których korzystają. Dzisiaj oczekujemy, że będziemy eksploatować multizadaniowe aplikacje. Maksymalnie bezpieczne i sprawnie działające.

Nieskończone perspektywy daje sztuczna inteligencja. Błyskawicznie przyswaja informacje i w kilka sekund potrafi zmieniać algorytmy, by jak najlepiej dostosować je do konkretnych preferencji. Nie bez znaczenia jest fakt, że w krótkim czasie AI podnosi produktywność przy jednoczesnym niepodnoszeniu kosztów wykonanych operacji.  Wśród najbardziej popularnych zastosowań wymienia się zbieranie danych dotyczących zachowań i preferencji klientów, tworzenie targetowanych treści oraz wyciąganie różnego rodzaju wniosków.

Z danych PRNews.pl wynika, że na koniec 2019 r. z finansowych aplikacji mobilnych korzystało już 11 mln osób. Obrazuje to nie tylko skalę zapotrzebowania na tego typu rozwiązania ale również potencjał implikowania nowych archetypów. Jak np. podpowiadanie przelewów. Większość nowoczesnych aplikacji eksploatuje informację o naszych poprzednich transakcjach i podpowiada w pierwszej kolejności przelewy, które są często wykonywane. Nie ma to związku ze stałymi zleceniami przelewu. Można stwierdzić, że asystent przypomina, że zbliża się konkretny termin w którym dokonujemy opłaty. W związku z tym, że działania podejmowane są w ramach uczenia maszynowego i eliminowany jest proces ludzki to cała procedura jest bezpieczna.

Preferencje nie są związane jedynie z wykonywanymi przelewami. Powtarzalne czynności generują kolejne działania ze strony aplikacji. Na bieżąco modyfikowane są przyszłe propozycje np. lokaty, wizyty w oddziale banku czy korzystaniu z rabatów.

Istotą sprawnego działania asystenta AI jest bardzo szybkie wyszukiwanie czy zweryfikowanie docelowego konta. Takim sposobem jest możliwe skuteczne dobranie odpowiednich rozwiązań. Zaczynając od sugestii dotyczących opłat, poprzez alerty ponoszenia zbyt wysokich kosztów np. porównując z podobnymi produktami. Sprowadzamy się do implikacji odpowiednich algorytmów.

Nie ma dzisiaj postępu bez nowych technologii. Cały czas posuwamy się do przodu a to wymaga zaangażowania. Nie tylko po to, żeby być liderem ale głównie po to, żeby każdy klient dokonując wyboru był pewien, że to właśnie to czego oczekiwał. Sztuczna inteligencja jest mostem między operatorami zaawansowanych rozwiązań a konsumentami.

Grzegorz Szulik, prezes polskiego fintechu Provema

Enefit Green z pierwszym projektem budowy farmy wiatrowej w Finlandii

Enefit Green, spółka zależna Grupy Eesti Energia pozyskująca energię ze źródeł odnawialnych, zakończył proces przejęcia projektu budowy farmy wiatrowej Tolpanvaara od spółki Metsähallitus, zarządzającej fińskimi lasami państwowymi.  To pierwsza tego typu inwestycja Enefit Green na terenie Finlandii.

Umowa zakupu projektu elektrowni wiatrowej pomiędzy Enefit Green i Metsähallitus została zawarta w 2018 roku, jednak zamknięcie transakcji było uzależnione od spełnienia określonych warunków zawieszających.

Aavo Kärmas, prezes zarządu Enefit Green, podkreślił, że spółka stale poszukuje możliwości rozwoju swojego portfolio w zakresie energii ze źródeł odnawialnych w regionie Morza Bałtyckiego, w tym w Finlandii. – Tolpanvaara jest dobrze zlokalizowanym, gotowym do budowy projektem. Rozwój działalności Enefit Green na terenie Finlandii jest wspierany przez dobry lokalny klimat inwestycyjny i stabilną sytuację rynkową – powiedział.

Kolejnym krokiem w procesie będzie ogłoszenie przetargów niezbędnych do budowy farmy wiatrowej. – W ramach projektu Tolpanvaara jesteśmy otwarci na współpracę z partnerami
i dużymi odbiorcami energii elektrycznej, którzy są zainteresowani zawarciem długoterminowej umowy zakupu energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych
– dodał Aavo Kärmas.

Farma wiatrowa Tolpanvaara będzie usytuowana w odosobnionym miejscu z dobrymi warunkami wiatrowymi, pomiędzy lasami należącymi do firmy Metsähallitus. Na farmie mogą stanąć aż 22 turbiny wiatrowe, o łącznej mocy zainstalowanej do 100 MW. Właścicielem projektu farmy wiatrowej jest Tolpanvaara Wind Farm Oy – fińska spółka zależna Enefit Green.

Wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych odgrywa kluczową rolę w realizacji strategicznego celu Eesti Energia, jakim jest wytwarzanie 43% energii elektrycznej i ciepła ze źródeł odnawialnych do 2024 r.

Eesti Energia jest obecna poza granicami Estonii za pośrednictwem spółki zależnej Enefit, działającej w Finlandii od wiosny 2018 roku i sprzedającej energię elektryczną klientom indywidualnym. Oferta Enefit w Polsce jest skierowana do klientów biznesowych i obejmuje zakup energii, a także rozwiązania oraz usługi energetyczne. Ponadto spółka operuje także na terenie Łotwy i Litwy.

Ekspert podpowiada, jak sprawdzić, czy FIZ AN dobrze zarządza naszymi aktywami

Na rynku coraz częściej pojawiają się sygnały o kłopotach osób, które zainwestowały w fundusze aktywów niepublicznych. Już kilka tego typu instytucji przestało wypłacać środki lub zredukowało wypłaty nawet o 90%. Występują również nieprawidłowości w zarządzaniu lub wycenie aktywów. Dlatego trzeba zachować czujność. Pierwszym alarmem jest przedłużający się okres bez wyceny aktywów. Wówczas uczestnik funduszu może powiadomić o tym KNF. Ponadto ma prawo żądać udostępnienia mu rocznych i półrocznych sprawozdań finansowych. Jednak kluczową rolę w procesie kontroli ma rada inwestorów oraz bank depozytariusz. W przypadku uchybień każdy uczestnik może wystosować roszczenie przeciwko zarządzającemu funduszami towarzystwu.

Zagrożenie inwestycyjne

Od dłuższego czasu mówi się o kłopotach inwestorów, którzy wybrali fundusze zarządzające aktywami niepublicznymi. Kilka z nich już przestało wypłacać środki lub poważnie zredukowało wypłaty. Ponadto wystąpiły nieprawidłowości w zarządzaniu i wycenie aktywów. Do KNF docierają też skargi związane z tego typu uchybieniami. W ciągu dwóch lat wymierzono w sumie 8 kar pieniężnych za naruszenia związane z FIZ. Najwyższa z nich wyniosła aż 3,5 mln zł. Kary dotyczyły też banków depozytariuszy funduszy aktywów niepublicznych.

Fundusz aktywów niepublicznych to taki, który lokuje co najmniej 80% wartości swoich środków w aktywa inne niż papiery wartościowe oraz instrumenty rynku pieniężnego. Jego najczęściej spotykaną formułą jest właśnie fundusz inwestycyjny zamknięty (FIZ). Aktywami są tam w większości instrumenty nienotowane na rynku regulowanym – nieruchomości, udziały lub akcje spółek, obligacje, pożyczki itp.

By rzetelnie wycenić aktywa niepubliczne, fundusz powinien zastosować taki model, w którym wartość danego składnika jest godziwa, czyli stanowi obiektywny szacunek jego wartości rynkowej. I tak np. nieruchomości wycenia się w oparciu o operat szacunkowy, sporządzony zgodnie z przepisami o gospodarce nieruchomościami, a obligacje – według tzw. skorygowanej ceny nabycia. Wadą tej drugiej wyceny, zwanej też liniową, jest fakt, że często nie uwzględnia ona istotnych czynników, wpływających na kondycję finansową emitenta obligacji i jego zdolność do regulowania zobowiązań.

Pierwszym niepokojącym sygnałem może być przedłużający się czas braku dokonywania wyceny aktywów. Niejednokrotnie świadczy to o problemach z ustaleniem ich godziwej wartości i o konieczności znacznego jej obniżenia w stosunku do wartości księgowej. Bardzo często powoduje to niepokój wśród uczestników funduszu, którzy w takiej sytuacji masowo składają żądanie wykupu certyfikatów inwestycyjnych.

Jeśli środki finansowe, jakimi dysponuje fundusz, nie pozwalają na wykupienie wszystkich certyfikatów przedstawionych przez uczestników do wykupu, to fundusz, stosownie do postanowień statutu, może dokonać redukcji żądań lub wstrzymać możliwość wykupu. W takim wypadku inwestorzy najczęściej ponoszą ryzyko dalszej utraty wartości inwestycji.

Uprawnienia kontrolne

Każdy uczestnik funduszu inwestycyjnego zamkniętego aktywów niepublicznych ma prawo żądać udostępnienia mu rocznych i półrocznych sprawozdań finansowych niezwłocznie po ich zbadaniu lub przeglądzie przez biegłego rewidenta. Ponadto FIZ AN udostępnia pisemnie na żądanie uczestnika funduszu okresowe informacje o poszczególnych składnikach portfela w zakresie, formie oraz w terminach wskazanych w statucie, o ile takie zapisy istnieją.

Rada inwestorów kontroluje realizację celu, polityki i ograniczeń funduszu inwestycyjnego. Jej członkowie mogą przeglądać księgi i dokumenty oraz żądać wyjaśnień od towarzystwa. Statut FIZ, który nie jest funduszem publicznym, może też rozszerzyć uprawnienia rady inwestorów o prawa przysługujące zgromadzeniu inwestorów. Jednak uczestnicy będący w jej składzie muszą posiadać łącznie co najmniej 50% ogólnej liczby certyfikatów inwestycyjnych funduszu. Trzeba też dodać, że członkiem rady inwestorów może być tylko uczestnik reprezentujący ponad 5% ogólnej liczby certyfikatów w danym funduszu, co znacząco ogranicza możliwości przeciętnego inwestora.

Ustawodawca powierzył również obowiązki kontrolno-nadzorcze depozytariuszowi funduszu. W FIZ-ach najczęściej jest to bank krajowy. W przypadku wystąpienia przez uczestników z odpowiednim wnioskiem jest on zobowiązany wytoczyć przeciwko towarzystwu, w ramach którego działa fundusz, powództwo z tytułu szkody spowodowanej niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków w zakresie zarządzania funduszem i jego reprezentacji.

Depozytariusz w sprawowaniu swoich obowiązków kontrolnych nie powinien ograniczać się tylko do informacji uzyskanych od towarzystwa lub funduszu w zakresie stanu jego aktywów. W stosownych przypadkach, w których jest to możliwe, powinien korzystać z publicznie dostępnych informacji i na bieżąco monitorować zdarzenia faktyczne i prawne, mogące mieć wpływ na sytuację majątkową funduszu i poszczególne składniki jego lokat.

Co więcej, katalog czynności kontrolno-nadzorczych depozytariusza ma charakter otwarty. Oznacza to, że każdorazowo powinien dostosować swoje działania do określonego stanu faktycznego przy weryfikacji zgodności działania funduszu inwestycyjnego z przepisami prawa lub treścią statutu, z uwzględnieniem interesu uczestników.

Dokonywanie wyceny

FIZ AN dokonuje regularnej wyceny swoich aktywów. Ustala ich wartość netto przypadającą na certyfikat inwestycyjny, z częstotliwością określoną w statucie, jednak nie rzadziej niż raz na 3 miesiące oraz na 7 dni przed rozpoczęciem przyjmowania zapisów na certyfikaty kolejnej emisji, a także w dniu wykupywania certyfikatów.

Ustawodawca nakłada na fundusz inwestycyjny zamknięty obowiązek dokonywania wyceny aktywów funduszu przynajmniej raz na kwartał. W przypadku braku wyceny w dniu wskazanym w statucie, uczestnik może złożyć zawiadomienie do Komisji Nadzoru Finansowego. W sytuacji niezrealizowanego żądania wykupu przez fundusz, ma prawo wystąpić z wnioskiem do depozytariusza o wytoczenie powództwa na jego rzecz przeciwko towarzystwu z tytułu szkody spowodowanej niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków w zakresie zarządzania funduszem i jego reprezentacji.

Uczestnik funduszu może także wystosować roszczenie przeciwko depozytariuszowi funduszu. Ma takie prawo w przypadku, gdy ten dopuścił się zaniedbania swoich obowiązków w zakresie zapewnienia, aby wartość aktywów netto oraz aktywów przypadających na certyfikat inwestycyjny była obliczana zgodnie z przepisami prawa i statutem funduszu inwestycyjnego.

Weryfikacja depozytariusza

Należy pamiętać też o tym, że ustawodawca powierzył depozytariuszowi dokonywanie, niezależnie od funduszu, weryfikacji czynności realizowanych w zakresie wyceny aktywów funduszy. Depozytariusz powinien też zapewnić sobie odpowiednie narzędzia i mechanizmy umożliwiające mu efektywne realizowanie obowiązków. Zgodnie z przepisami ustawy o funduszach inwestycyjnych, podmiot ten odpowiada za szkody spowodowane niewykonaniem lub nienależytym wykonywaniem swoich obowiązków.

Gdy istnieje podejrzenie, że dostarczone przez towarzystwo zarządzające funduszem dokumenty i informacje mogą być niewiarygodne, depozytariusz powinien dokonać samodzielnej wyceny i porównać swoje oraz otrzymane wyniki. W przypadku wykrycia rozbieżności zobowiązany jest do ich wyjaśnienia z towarzystwem, a także do rozpoczęcia tzw. procedury eskalacji i ewentualnego wypełnienia obowiązku informacyjnego względem Komisji Nadzoru Finansowego. Działania te mają na celu zapewnienie, by wycena aktywów i zobowiązań funduszu była zgodna z prawem i zapisami statutu danego FIZ-u.

Procedura eskalacji nakłada na depozytariusza m.in. obowiązek informowania KNF o działaniach funduszu naruszających obowiązujące przepisy prawa bądź statut, a także o nienależytym uwzględnieniu interesu uczestników funduszu. Powinna być kompleksowa, uwzględniać wszystkie obowiązki nałożone na depozytariusza oraz szczegółowo określać sposób postępowania w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości. Jak pokazuje doświadczenie, powyższe obowiązki często nie były dopełniane.

Autorem publikacji jest Krzysztof Michrowski,
makler papierów wartościowych, ekspert z zakresu prawa rynku kapitałowego z Kancelarii MBM Legal

Czy firmy BPO/SSC przeniosą biznes do Polski

Regionalne ośrodki miejskie w naszym kraju powracają na ścieżkę wzrostu. Świadczą o tym dane dotyczące rozwoju biznesu odnotowane w pierwszej połowie br., a inwestycje sektora BPO/SSC mogą poważnie podbić ich pozycję   

Po silnych zawirowaniach sytuacja w biznesie stabilizuje się. Jak oblicza firma STR, dwie trzecie Europy powróciło już do biur. We Francji w biurach pracuje regularnie ponad 80 proc. osób, a w Niemczech, Włoszech i Hiszpani ponad 70 proc. W Polsce odsetek ten pozostaje wciąż na niskim poziomie. Z analiz Walter Herz wynika, że podobnie jak w Wielkiej Brytanii, w której procedowany jest właśnie zakaz pracy w biurach współdzielonych, w naszym kraju tylko jedna trzecia pracowników powróciła do pracy w biurze.

Polskie firmy funkcjonują przeważnie, jak przed COVID-em, a niektóre nawet wykluczają pracę zdalną. Część firm korzystających z biur wprowadziło tryb hybrydowy, który łączy home office z pracą w biurze, w którym naprzemiennie pracuje połowa zespołu. Całkowicie różne stanowisko w sprawie powrotu do biur przyjęły międzynarodowe korporacje, które wprowadziły całkowity home office i nie planują w najbliższym czasie zmian. Na stałą pracę z domu zdecydowały się m.in. firmy amerykańskie prowadzące działalność w Polsce, odpowiadające za znaczną część zatrudnienia, co znacząco wpływa na statystyki.

Sektor usług dla biznesu utrzymał ciągłość w Polsce

Home office dominuje w branży IT oraz szeroko rozumianym marketingu, reklamie i komunikacji, w których praca zdalna rozpowszechniona była już przed wirusem. Do działania w warunkach kryzysowych błyskawicznie przestawiły się również firmy z sektora usług dla biznesu, które dzięki międzynarodowemu umocowaniu i wykorzystaniu rozwiązań wdrażanych na innych rynkach z dnia na dzień przeszły w tryb zdalny, zachowując ciągłość pracy.

Sektor BPO/SSC świetnie radzi sobie w pandemii. Co więcej, może w znacznym stopniu przyczynić się do ponownego ożywienia naszej gospodarki i powrotu na ścieżkę wzrostu. Zdaniem przedstawicieli ABSL, Polska ma szansę na przejęcie części procesów realizowanych w innych krajach, dzięki rozbudowanemu zapleczu i sieci centrów prowadzących zaawansowane projekty, nie tylko w Warszawie, ale również w wielu ośrodkach regionalnych.

Wszystko przemawia za tym, że nowoczesne usługi dla biznesu, w których zatrudnionych jest już u nas ponad 340 tys. osób będą notowały dalszy wzrost. Przyjęty w obecnych warunkach kierunek działań przewiduje, nie tylko skracanie i przenoszenie łańcuchów dostaw na terytorium Unii Europejskiej, ale także lokowane w jej obrębie usług wsparcia dla biznesu i procesów wspierających produkcję. Sektor BPO/SSC, druga pod względem ilości zatrudnienia gałąź polskiej gospodarki, na pandemii może więc paradoksalnie zyskać. Praca zdalna wymaga bowiem odpowiednich warunków lokalowych oraz dostępu do infrastruktury technologicznej, stabilnego łącza internetowego i mobilnego sprzętu z czym Indie, będące światową mekką outsourcingu, nie radzą sobie w czasie lockdown-u. Stąd, bezprecedensowy w swojej obecnej skali home office może zmienić światowy układ sił, jeśli chodzi o te dziedzinę biznesu.

Tym bardziej, że Microsoft i Google zamierzają niebawem zrewolucjonizować nasz rynek cyfryzacji, inwestując w Polsce wiele miliardów złotych. Amerykański gigant w ramach partnerskiej współpracy z Operatorem Chmury Krajowej zainwestuje w rozwój chmury obliczeniowej i cyfryzację polskiego biznesu. Google planuje natomiast stworzyć w naszym kraju najnowocześniejsze centrum danych.

Firmy BPO/SSC będą migrować do stabilnych lokalizacji

Globalne firmy outsourcingowe prawdopodobnie będą poszukiwać teraz bezpieczniejszych i bardziej stabilnych lokalizacji, a polskie miasta regionalne mają dużą szansę trafić na krótką listę lokalizacji alternatywnych. Podobnie było już z resztą po kryzysie finansowym w 2008 roku, po którym w Polsce pojawiło się wiele nowych projektów BSS i dwukrotnie wzrosło zatrudnienie. Ponadto, dziś dysponujemy znacznie bardziej rozbudowanym zapleczem, doświadczeniem, a nasz kraj cieszy się lepszą renomą niż kilkanaście lat temu.

Kluczowe znaczenie dla inwestorów będą miały natomiast przepisy dotyczące dostosowania prawa pracy do nowej rzeczywistości i te związane z możliwością zatrudniania obcokrajowców. W tym zakresie podjęte zostały już działania, a sektor nowoczesnych usług biznesowych będzie współpracował z rządem nad przepisami wspierającymi inwestorów. Współpraca z ABSL pomóc ma w oszacowaniu potrzeb inwestorów i określeniu czynników, które będą sprzyjały dalszemu rozwojowi inwestycji tworzących nowe miejsca pracy w Polsce.

Dalsza ekspansja w regionach

– Firmy z sektora usług dla biznesu perspektywę rozwoju w naszym kraju wiążą przede wszystkim z tańszymi od Warszawy, regionalnymi ośrodkami biznesowymi. Głównie Krakowem, który jest polską stolicą outsourcingu, Wrocławiem, gdzie króluje IT, ale także z takimi aglomeracjami jak Katowice czy Łódź. Nieprzerwany rozwój branży w regionach potwierdzają dane rynkowe. W pierwszej połowie br. firmy z sektora BPO/SSC, który jest głównym odbiorcą biur w regionach, mimo kryzysu zdrowotnego wynajęły poza Warszawą prawie 140 tys. mkw. powierzchni, z czego niemal połowę w Krakowie – informuje Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz. – Stolica Małopolski wyraźnie umacnia pozycję regionalnego lidera. Wskazuje na to także wzrost podaży. W pierwszym półroczu br. w ośrodkach regionalnych do użytku oddane zostało kilkanaście budynków z około 180 tys. mkw. powierzchni biurowej, z czego najwięcej przypada także na Kraków – podaje.

O kondycji regionów najlepiej świadczy historycznie najwyższy popyt na biura odnotowany w pierwszej połowie br. Jak oblicza Walter Herz, za ponad połowę wolumenu najmu wygenerowanego w tym czasie poza Warszawą odpowiadają firmy z branży IT. We Wrocławiu dzięki dużej absorbcji, która była wyższa w pierwszym półroczu br. niż średnia z czterech poprzednich kwartałów, spadł nawet poziom pustostanów biurowych. A do firm IT trafiło w tym okresie ponad 80 proc. zakontraktowanej powierzchni. Pierwsze sześć miesięcy tego roku szczególnie udane były też dla Łodzi, w której wynajęte zostało ponad 50 tys. mkw. powierzchni biurowych.

Lokalne wsparcie biznesu

Inwestorzy stawiają na regiony, bo oferują niższe koszty prowadzenia biznesu niż Warszawa, dysponując jednocześnie świetnie wykwalifikowaną kadrą, nowoczesnym zapleczem biurowym i bardzo dobrą infrastrukturą umożliwiającą atrakcyjną jakość życia. Do tego inwestujące w miastach regionalnych firmy mogą liczyć na wsparcie lokalnych władz, które dostosowują swoje strategie działania do obecnych warunków.

– Pandemia zmieniła porządek gospodarczy na świecie, narzędzia z jakich korzystaliśmy przy okazji pozyskiwania inwestorów w dużej mierze przestały istnieć – nie są organizowane targi, konferencje czy misje gospodarcze. Dlatego nasza strategia w krótkiej perspektywie ewoluowała w kierunku punktowych działań promocyjno-informacyjnych odpowiadających aktualnym szansom. Stąd niedawne kampanie cyfrowe: pozycjonowane na białoruski sektor IT oraz – wcześniej – adresujące zjawisko powrotu przemysłu z Azji – mówi Adam Pustelnik, Pierwszy Wiceprezydent Miasta Łodzi. – Jaki jest pomysł na Łódź w kontekście BSS w dłuższej perspektywie? Kluczowe dla mnie w tym zakresie będą łódzkie uczelnie i odważne korzystanie z formatu PPP jako narzędzia do poprawy jakości życia w mieście na różnych polach. Te trzy litery powinny być symbolem nowego otwarcia gospodarczego dla Łodzi – dodaje Adam Pustelnik.

Więcej projektów z sektora nowoczesnych usług dla biznesu niż przed rokiem prowadzi również Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH). Część z ponad 40 realizowanych przedsięwzięć, które mogą przynieść nawet ponad 7 tys. nowych etatów, agencja planuje zakończyć do końca 2020 roku. Szacuje też, że mimo pandemii ten rok może być nawet lepszy dla sektora BPO/SSC niż ubiegły.

Ponadto, przedstawiciele PAIH zwracają uwagę na jakość utworzonych już w tym roku miejsc pracy. W pierwszym półroczu minionego roku w nowych projektach stworzonych zostało 400 miejsc pracy wysokiej jakości, natomiast aż 536 z tegorocznych etatów powstało w centrach badawczo-rozwojowych. W ośrodkach uruchomionych m.in. przez amerykańskiego dostawcę software’u Hyland, niemiecką firmę informatyczną GFT i Alcon, szwajcarskiego potentata rynku soczewek kontaktowych.

Elektrody, druty i pręty, czyli podstawowe rodzaje materiałów spawalniczych

Każda osoba, która planuje rozpoczęcie pracy na stanowisku spawacza, musi nie tylko posiadać wiedzę, doświadczenie oraz kwalifikacje potrzebne do wykonywania swojego zawodu. Istotna jest bowiem również znajomość materiałów, z którymi na co dzień będzie miał styczność spawacz. Materiały spawalnicze to szeroka grupa produktów, które można umieścić w kilku kategoriach. Należą do nich elektrody, drupy oraz pręty. Czym charakteryzuje się każdy z tych materiałów i co powinien o nich wiedzieć każdy spawacz?

Elektrody jako najpopularniejsze materiały spawalnicze

Elektrody to materiały spawalnicze, które są najczęściej wykorzystywane do spawania w pozycji podolnej, nabocznej oraz warunkowo w pozycjach przymusowych. Cechą charakterystyczną materiałów spawalniczych z tej grupy jest utrzymywanie się wysokiej plastyczności spoiwa po wykonanym spawaniu. Elektrody o otulinie kwaśnej charakteryzują się wysoką zawartością tlenków żelaza i odtleniaczy, podczas gdy elektrody w otulinie zasadowej składają się przede wszystkim z węglanów wapnia oraz magnezu. Istnieją także elektrody w otulinie rutylowej, które posiadają uniwersalne zastosowanie i są wykorzystywane do spawania cienkich elementów. Jedynym ograniczeniem elektrod w otulinie rutylowej jest natomiast brak możliwości spawania w pozycji pionowej, z góry na dół, co może stanowić pewne utrudnienie w ich wykorzystywaniu.

Druty, czyli materiały spawalnicze do spawania metodami MIG i MAG

Kolejną grupę materiałów spawalniczych stanowią druty. Są one najczęściej wykorzystywane do spawania dwoma metodami – MIG, czyli Metal Inert Gas oraz MAG, czyli Metal Active Gas. Obie metody różnią się od siebie przeznaczeniem oraz sposobem działania. W metodzie MIG stosowane są gazy chemicznie obojętne, w tym argon oraz hel. Metoda ta doskonale sprawdza się do spawania metali nieżelaznych oraz ich stopów. W metodzie MAG wykorzystywane są natomiast gazy takie, jak np. tlen i dwutlenek węgla, które pozwalają na spawanie stali. Wybór konkretnego drutu powinien być ściśle uzależniony od grubości spawanego materiału – im jest on grubszy, tym większą średnicę musi posiadać drut.

Metoda TIG, czyli spawanie za pomocą prętów

Pręty to kolejna grupa materiałów spawalniczych, które są wykorzystywane wyłącznie w jednej metodzie spawania – TIG, czyli Tungsten Inert Gas. Metoda ta polega na wykorzystywaniu elektrod wolframowych w otoczeniu gazów chemicznie obojętnych, do których należą m. in. hel oraz argon. TIG jest bardzo uniwersalną metodą, która pozwala na spawanie dowolnego rodzaju metalów oraz ich stopów, bez względu na pozycję. Pewną jej wadą może być natomiast wolne tempo pracy oraz stosunkowo niska wydajność spawania, co jest szczególnie widoczne w przypadku pracy z grubszymi materiałami. Popularne pręty to materiały spawalnicze, które pozwalają na spawanie różnych rodzajów metali, w zależności od potrzeb. Do spawania czystego aluminium najlepiej sprawdza się stop z niewielką domieszką innych metali, popularne są także pręty do spawania stopów aluminiowych i krzemowych.

Frekwencja na imprezach masowych dopisuje także podczas pandemii. Zachowanie bezpieczeństwa uczestników to ogromne wyzwanie dla organizatorów

Zachowanie wszelkich wytycznych sanitarnych związanych z pandemią koronawirusa to największe wyzwanie dla organizatorów imprez masowych. Zarówno w przypadku biegów, kiedy na starcie ma stanąć kilka tysięcy uczestników, jak i konferencji, które odbywają się w zamkniętych pomieszczeniach. – Dziś sukcesu imprezy nie mierzy się frekwencją, ale bezpieczeństwem uczestników. Ważne jest, aby udało się uniknąć ryzyka zachorowań i zrealizować program bez zakłóceń – mówi Zygmunt Berdychowski, organizator Forum Ekonomicznego i towarzyszącego mu Festiwalu Biegowego, który odbędzie się w ten weekend w Krynicy-Zdroju.

– Organizacja masowych imprez sportowych to dzisiaj przedsięwzięcie wyjątkowo trudne, wymagające ogromnej odporności i przede wszystkim opanowania wszystkich zasad reżimu sanitarnego, które w każdej chwili mogą się zmienić. Jest to trudne, ale kiedy uda się przez to przebrnąć, pozostaje ogromna satysfakcja – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Ze względu na pandemię SARS-CoV-2 Festiwal Biegowy, co roku towarzyszący wydarzeniu, został przeniesiony na październik. Powodem był sierpniowy wzrost liczby zachorowań na koronawirusa w województwie małopolskim i zwiększenie rygoru sanitarnego w regionie, a w szczególności w powiecie nowosądeckim. 11. TAURON Festiwal Biegowy odbędzie się w dniach 2–4 października w ścisłym reżimie sanitarnym, zgodnie z wytycznymi dotyczącymi przeciwdziałaniu pandemii.

 Sama organizacja startu i mety stanowi wyzwanie. Każda osoba powinna zachować co najmniej 2,5 metra dystansu, nie mogą więc wystartować wszystkie równocześnie, tylko seriami. Trzeba również wydłużyć start i metę, przygotować odbiór maseczek, w których każdy powinien wejść do ich obszaru. Trzeba się uporać z wieloma kwestiami technicznymi, z którymi dotychczas nikt z organizatorów masowych imprez sportowych się nie spotykał – wskazuje przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Coroczny Festiwal Biegowy to cykl imprez biegowych o różnej skali trudności i na różnych dystansach. Są wśród nich m.in. Bieg 7 Dolin na dystansie 100 i 64 km, licznymi podbiegami i zbiegami w Beskidzie Sądeckim. Zawodnicy wystartują też w maratonie i półmaratonie, ale są też krótsze biegi – na 3, 5, 7, 10 czy 15 km.

W porównaniu z ubiegłorocznym festiwalem tegoroczna impreza nie będzie rekordowa. Na starcie ma stanąć niespełna 6 tys. zawodników w porównaniu z ponad 8,5 tys. biegaczy, którzy przyjechali do Krynicy-Zdroju w ubiegłym roku. Jak podkreśla Zygmunt Berdychowski, biorąc jednak pod uwagę fakt, że bieg odbędzie się w czasie pandemii koronawirusa, tegoroczna frekwencja i tak jest wysoka. To jednak nakłada na organizatorów ogromną odpowiedzialność.

Robimy wszystko, żeby zachować procedury związane z bezpieczeństwem epidemiologicznym. Podobny cel przyświecał nam podczas organizacji Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Jednak było to zupełnie inne wydarzenie niż Festiwal Biegowy. Forum odbywało się w kilkudziesięciu salach, w których równolegle toczyły się obrady seminaryjne, oraz w kolejnych kilkudziesięciu, gdzie zostały usytuowane strefy partnerskie. A zatem nie było takiego zagęszczenia ludzi jak w przypadku strefy startowej – zauważa przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego.

Tegoroczne Forum Ekonomiczne odbyło się w Karpaczu z uwagi na wprowadzone 6 sierpnia przez Ministerstwo Zdrowia dodatkowe obostrzenia sanitarno-epidemiologiczne w prawie 20 powiatach w sześciu województwach. Objęły one także powiat nowosądecki, na terenie którego znajduje się Krynica-Zdrój, dotychczasowa lokalizacja forum. Organizatorzy musieli podjąć trudną decyzję na niespełna miesiąc przed planowanym rozpoczęciem międzynarodowego przedsięwzięcia. Zdecydowano się na formułę hybrydową, jednak zdecydowana większość prelegentów stawiła się na wydarzeniu osobiście.

– Jestem przekonany, że spotkania takie jak Forum Ekonomiczne trudno zastąpić obecnością przed komputerem. To wydaje się niemożliwe. Takie wydarzenia ułatwiają kontakty, dają szansę na poznanie ludzi, skracają drogę między kontrahentami i dają szansę na to, aby pewne stereotypy i schematy myślowe zastąpić rzeczową analizą – podkreśla Zygmunt Berdychowski. – Czy Forum Ekonomiczne w Karpaczu organizowane online mogłoby wzbudzić większe zainteresowanie, przynieść satysfakcję tym, którzy siadają przed komputerem? Jestem przekonany, że nie.

Pandemia koronawirusa wpłynęła na lokalizację Forum Ekonomicznego i sposób jego organizacji, lecz także na tematy podejmowane podczas paneli.

Dzisiaj wszyscy zadają sobie pytanie, co będzie po pandemii, czy świat wróci do takiego funkcjonowania, jakie pamiętamy sprzed kilku miesięcy. Wydaje się, że ideą przemysłu spotkań jest umożliwienie bezpośredniego kontaktu, szansy na wymianę wizytówek i rozmowę w cztery oczy – dodaje przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego.

Rynek kredytów dla mikroprzedsiębiorców w zapaści. Szybko się nie odbuduje

Sierpniowe dane pokazują, że w ujęciu rocznym banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom o blisko 35 proc. mniej kredytów, o wartości niższej o prawie 32 proc. – Rynek kredytów dla mikroprzedsiębiorców jest w zapaści i raczej szybko się nie podniesie – mówi główny analityk BIK, dr hab. Waldemar Rogowski. Jak ocenia, banki również w 2021 roku będą wykazywać bardzo dużą ostrożność w finansowaniu tego segmentu. Co istotne, rośnie też szkodowość kredytów zaciąganych przez mikroprzedsiębiorców, najbardziej w branży usługowej, najmniej w budowlanej. 

– Sytuacja na rynku kredytowym nie tylko się nie poprawia, ale wręcz pogarsza. W sierpniu tego roku cała akcja kredytowa spadła o ok. 10 proc. w ujęciu liczbowym i ok. 18 proc. w ujęciu wartościowym w relacji do lipca br. Wartość samych kredytów obrotowych była niższa aż o 24 proc. – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Waldemar Rogowski, profesor SGH i główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Jeszcze większe spadki pokazują dane BIK w relacji rok do roku. Wynika z nich, że w sierpniu banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom dużo mniej kredytów – zarówno w ujęciu liczbowym (spadek o 34,8 proc.), jak i wartościowym (-31,9 proc.). W ujęciu liczbowym przyznały o 42,1 proc. mniej kredytów w rachunku bieżącym, o 30,6 proc. mniej kredytów obrotowych i o blisko 16 proc. mniej inwestycyjnych. Dużo niższa była też wartość w poszczególnych grupach. Łącznie w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom 86,8 tys. kredytów (czyli prawie o 33 proc. mniej niż przed rokiem) na kwotę 11,1 mld zł, czyli o blisko 31 proc. niższą niż rok temu.

– Można stwierdzić, że rynek kredytów dla mikroprzedsiębiorców jest już w pewnej zapaści i raczej szybko się nie podniesie. Uważam, że również 2021 rok będzie czasem ograniczonej akcji kredytowej i należy się spodziewać istotnego ograniczenia kredytowania mikroprzedsiębiorców przez banki – mówi główny analityk BIK.

Jak wskazuje, w tej chwili polityka kredytowa banków w stosunku do mikroprzedsiębiorców jest bardzo zbliżona do polityki dotyczącej kredytów dla osób prywatnych czy dużych firm. Mówiąc krótko: cechuje się dużą ostrożnością.

– To wiąże się z niższą dostępnością kredytów, co jest uwarunkowane m.in. wyższymi oczekiwaniami banków dotyczącymi kredytobiorców. Banki nie lubią sytuacji niepewności, a w tej chwili mamy przede wszystkim ogromną niepewność co do tego, w którym kierunku pójdzie pandemia i jaki wpływ będą mieć działania gospodarcze związane z drugą falą – mówi dr hab. Waldemar Rogowski.

Kredyty dla mikroprzedsiębiorców cechują się także coraz większą szkodowością. Sierpniowy odczyt Indeksu Jakości BIK dla kredytów udzielanych tej grupie firm wyniósł 5,6 proc. w ujęciu wartościowym. Analitycy zwracają uwagę, że niepokojącym zjawiskiem jest jego stałe pogarszanie się już od czterech lat (w 2016 roku średnia wartość wynosiła 4,6 proc.). Natomiast w ciągu ostatniego roku indeks pogorszył się o 0,17 pkt proc.

– Szkodowość na poziomie 5,6 proc. jest dużo wyższa nawet od wartości indeksów dla bardziej ryzykownych kredytów gotówkowych dla klientów indywidualnych. Może to wynikać z faktu, że kredyty na działalność gospodarczą są obarczone ryzykiem powodzenia biznesu, którego nie ma przy kredytach dla osób prywatnych. Ponadto duża część mikroprzedsiębiorców nie wytrwa na rynku dłużej niż pięć lat i stąd też może wynikać ta wyższa szkodowość – mówi ekspert.

Indeksy dla poszczególnych grup produktowych znacząco się różnią. W segmencie kredytów inwestycyjnych szkodowość jest na poziomie 2,4 proc. i odnotowała delikatną poprawę, dla kredytów obrotowych wynosi 3,7 proc., z kolei dla kredytów obrotowych kształtuje się na poziomie 11,8 proc. (pogorszenie o 1,16 pkt proc.). Zdaniem ekspertów lepsza sytuacja w obszarze kredytów inwestycyjnych może wynikać z faktu, że te produkty – jako charakteryzujące się dłuższymi terminami i wyższymi kwotami – są bardziej weryfikowane i analizowane przez banki.

Główny analityk BIK podkreśla, że szkodowość kredytów dla mikroprzedsiębiorców jest dość zróżnicowana również pod względem branż, w jakich działają mikrofirmy. Najlepiej spłacane są kredyty zaciągane przez przedsiębiorstwa budowlane, natomiast najgorzej swoje zobowiązania regulują przedsiębiorcy z sektora usług.

– Są branże powiązane z tzw. ekonomią czasu wolnego, czyli turystyka, hotelarstwo, gastronomia, w pewien sposób także branża handlowa i usługowa. Obawiam się, że w ich przypadku szkodowość kredytów w nadchodzących miesiącach wzrośnie. Zwłaszcza jeżeli będziemy mieć kolejne regionalne lockdowny z uwagi na wzrost zakażeń w okresie jesienno-zimowym – wskazuje Waldemar Rogowski.

Co najmniej 720 mln zł na ratowanie firm zagrożonych niewypłacalnością i restrukturyzacją. Wystartowała rządowa Polityka Nowej Szansy

COVID-19 stworzył prawdziwą bombę zegarową dotyczącą niewypłacalności firm, a największej ich fali trzeba spodziewać się między końcem obecnego a pierwszą połową 2021 roku – wskazuje Euler Hermes. Przedsiębiorstwa, które są zagrożone niewypłacalnością lub już są niewypłacalne, ale chcą uratować swój biznes i mają na to pomysł, mogą aplikować o pomoc z rządowej Polityki Nowej Szansy. Wsparcie będzie udzielane firmom ze wszystkich branż i segmentów: poczynając od mikro-, małych i średnich, a kończąc na dużych. W tym roku na ten cel trafi z budżetu państwa co najmniej 720 mln zł.

– Polityka Nowej Szansy to kolejny program wsparcia dla polskich przedsiębiorców, którzy z różnych względów znaleźli się w trudnej sytuacji wymagającej podjęcia działań restrukturyzacyjnych – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Kolczyński, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Pandemia SARS-CoV-2 i związana z nią recesja gospodarcza mocno rzutują na sytuację finansową polskich przedsiębiorstw. W wielu branżach firmy nadal notują obroty o kilkadziesiąt procent niższe niż przed kryzysem epidemiologicznym. W lipcowym raporcie Euler Hermes prognozuje, że większość przypadków niewypłacalności ma dopiero nadejść – między końcem obecnego a pierwszą połową przyszłego roku. Branże najbardziej zagrożone niewypłacalnością to m.in. HoReCa, czyli hotelarstwo, restauracje i catering, eventy i targi oraz transport, w szczególności międzynarodowy.

KUKE dodaje do tej listy również kulturę i rozrywkę. Według podawanych przez korporację danych w sierpniu odnotowano 92 przypadki niewypłacalności (postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych). To liczba mniejsza o prawie 29 proc. wobec poprzedniego miesiąca, ale równocześnie o 15 proc. wyższa niż przed rokiem. Liczba ogłoszonych restrukturyzacji wyniosła 68, notując spadek o 4,2 proc. w skali miesiąca, a w ujęciu rocznym wzrost aż o 78,9 proc. KUKE wskazuje, że znaczący w skali roku wzrost liczby ogłaszanych restrukturyzacji jest widoczny już drugi miesiąc z rzędu (co należy wiązać m.in. z obowiązującym od czerwca uproszczonym prawem restrukturyzacyjnym) i ten trend zapewne utrzyma się w kolejnych.

Przedsiębiorcy, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji ekonomicznej, są już w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego albo stanęli wobec groźby likwidacji, mogą od 24 września składać wnioski o wsparcie w ramach Polityki Nowej Szansy.

– Jest to program pomocy publicznej opracowany przez Ministerstwo Rozwoju i notyfikowany przez Komisję Europejską. Zakłada, że w kolejnych 10 latach na wsparcie dla przedsiębiorców będzie trafiać 120 mln zł rocznie z budżetu państwa, co oznacza, że całkowita kwota programu wynosi 1,2 mld zł. Już teraz, z chwilą rozpoczęcia tego projektu, wiemy, że pula środków w 2020 roku będzie powiększona co najmniej o kwotę 600 mln zł, które będą pochodziły z funduszu covidowego. Te środki wesprą zwłaszcza przedsiębiorców, którzy potrzebują działań naprawczych z powodu negatywnych następstw pandemii – wskazuje Paweł Kolczyński.

W ramach Polityki Nowej Szansy pomoc będzie udzielana przedsiębiorcom, którzy zostali dotknięci skutkami COVID-19, skorzystali z tarcz antykryzysowych i nadal potrzebują wsparcia, ale również tym, których trudności nie są związane z pandemią. Mogą się o nią ubiegać firmy ze wszystkich branż i segmentów: poczynając od mikro-, małych i średnich, a kończąc na dużych.

 Różnica polega na tym, że pomoc dla każdego dużego przedsiębiorcy będzie wymagała dodatkowej indywidualnej notyfikacji przez Komisję Europejską – mówi wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu. – Zasadniczym warunkiem tego wsparcia jest również znalezienie się w takiej sytuacji, która wymaga od przedsiębiorstwa przygotowania planu restrukturyzacji albo podjęcia działań zmierzających już do wprowadzenia działań restrukturyzacyjnych w życie.

W ramach Polityki Nowej Szansy dostępne będą krótkookresowe pożyczki, udzielane na sześć miesięcy. To „pomoc na ratowanie”, której wysokość będzie za każdym razem uzależniona od indywidualnej sytuacji przedsiębiorcy. Jeżeli okaże się ona niewystarczająca, firmy mogą ubiegać się o dodatkowe wsparcie albo wydłużenie terminu spłaty pożyczki. Ma to wesprzeć płynność i zapewnić im czas potrzebny do opracowania planu restrukturyzacji bądź przeprowadzenia likwidacji. Jeżeli sytuacja przedsiębiorcy poprawi się na tyle, że będzie mógł kontynuować swoją działalność, będzie zobowiązany tylko do złożenia stosownego oświadczenia i zwrotu pożyczki.

Kolejny instrument – „pomoc na restrukturyzację” – jest przeznaczony dla firm, które opracowały plan restrukturyzacji, ale jej koszty są zbyt wysokie. Dostępne będzie także „tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne na okres do 18 miesięcy”. Jego wysokość też będzie każdorazowo uzależniona od indywidualnej sytuacji firmy. Na pomoc mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy są w stanie samodzielnie przeprowadzić restrukturyzację, ale potrzebują wsparcia płynności finansowej, żeby ten proces przebiegł skutecznie. Z tej formy pomocy mogą skorzystać mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa tylko w ramach zatwierdzonego przez KE programu pomocowego.

– Wszystkich zainteresowanych odsyłam do ustawy i strony internetowej Agencji Rozwoju Przemysłu, gdzie zamieściliśmy całą mapę i przewodnik dla przedsiębiorców pokazujący, komu ta pomoc może być udzielona – mówi Paweł Kolczyński.

Wnioski o pomoc (nabór ma charakter ciągły) firmy mogą składać w Agencji Rozwoju Przemysłu, która jest operatorem programu, albo Ministerstwie Rozwoju. Wzór wniosków oraz wykaz dokumentacji potrzebnej do jego uzupełnienia są dostępne na stronie internetowej ARP.

 Zadanie Agencji Rozwoju Przemysłu będzie polegało na ocenie merytorycznej tych wniosków oraz uprawdopodobnieniu, że działania naprawcze, które chce podjąć przedsiębiorca, są uzasadnione i gwarantują bądź mają duże szanse powodzenia. Następnie, na bazie kapitału, który został nam powierzony, będziemy udostępniali takiemu przedsiębiorcy środki pomocowe. One mogą mieć formę pożyczki, inwestycji kapitałowej albo obligacji. Decyzja, która będzie wydawana przez ARP, będzie mieć de facto charakter decyzji administracyjnej – mówi wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.