Amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała o obniżeniu głównej stopy procentowej o 25 punktów bazowych – do przedziału 3,75–4,00 proc. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, który już od kilku tygodni zakładał kontynuację łagodzenia polityki pieniężnej.
W komunikacie po posiedzeniu Fed podkreślił, że aktywność gospodarcza USA nadal rośnie, ale w umiarkowanym tempie. Dane z rynku pracy wskazują na osłabienie dynamiki zatrudnienia, a stopa bezrobocia – choć wciąż niska – nieznacznie wzrosła w ostatnich miesiącach. Jednocześnie inflacja, która wcześniej wyhamowywała, ponownie lekko przyspieszyła i pozostaje powyżej celu Rezerwy Federalnej, czyli 2 proc.
Zdaniem Fedu wzrosło ryzyko pogorszenia sytuacji na rynku pracy, dlatego konieczne było dalsze dostosowanie stóp procentowych. Jednocześnie bank centralny zastrzegł, że otoczenie makroekonomiczne nadal cechuje się wysoką niepewnością – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na rynkach globalnych.
Fed nie przesądza, co dalej
Rezerwa Federalna zaznaczyła, że ewentualne kolejne obniżki będą zależeć od napływających danych – w szczególności od dynamiki inflacji, kondycji rynku pracy oraz nastrojów globalnych. Fed zadeklarował gotowość do szybkiej reakcji, jeśli pojawią się nowe zagrożenia dla realizacji celu inflacyjnego i stabilności zatrudnienia.
Jednocześnie zapowiedziano, że od 1 grudnia zakończony zostanie proces redukcji bilansu Fed – czyli stopniowego zmniejszania portfela obligacji kupowanych w czasie pandemii. To sygnał, że polityka bilansowa wchodzi w bardziej neutralną fazę.
Nie wszyscy głosowali tak samo
Dzisiejsza decyzja zapadła większością głosów, jednak dwóch członków Komitetu zgłosiło zdania odrębne. Jeden opowiadał się za mocniejszą obniżką – o 50 pb – drugi postulował pozostawienie stóp bez zmian. Pokazuje to, że nawet wewnątrz Fedu rosną różnice zdań co do tego, jak silne powinno być dalsze luzowanie polityki pieniężnej.






