Prokuratura Regionalna w Lublinie wszczęła śledztwo w sprawie budowy Portu Lotniczego Warszawa–Radom. Postępowanie ma ustalić, czy decyzje podejmowane w latach 2017–2023 doprowadziły do powstania szkody majątkowej w spółce Polskie Porty Lotnicze, przekraczającej 812,5 mln zł. Śledztwo rozpoczęto na podstawie zawiadomienia złożonego przez samo PPL, które uznało, że środki przeznaczone na rozbudowę lotniska wydatkowano bez uzasadnienia ekonomicznego, mimo analiz wskazujących na nieopłacalność projektu i jego oparcie na nierealnych, czysto teoretycznych założeniach.
Zawiadomienie obejmuje działania dwóch byłych prezesów PPL: Mariusza Szpikowskiego, kierującego spółką w latach 2016–2020, oraz Stanisława Wojtery, pełniącego tę funkcję w latach 2020–2024. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie Mateusz Martyniuk, Szpikowskiemu przypisuje się wyrządzenie szkody przekraczającej 815 mln zł, natomiast Wojterze – ponad 61 mln zł. W zawiadomieniu wskazano również na możliwe nieprawidłowości po stronie Ministerstwa Infrastruktury, które sprawowało nadzór nad PPL i – według autorów zawiadomienia – miało narzucić spółce obowiązek realizacji inwestycji.
Były prezes Mariusz Szpikowski w październikowym oświadczeniu dla PAP bronił swoich decyzji, podkreślając, że PPL realizowało politykę zgodną z decyzjami rządowymi i nie miało podstaw do ich podważania. Jego zdaniem projekt lotniska w Radomiu utracił rację bytu po 2021 roku, gdy dopuszczono rozwój ruchu niskokosztowego i czarterowego na Lotnisku Chopina, co w praktyce podważyło sens funkcjonowania Radomia jako portu komplementarnego.
Port Lotniczy Warszawa–Radom, otwarty w kwietniu 2023 roku, od początku zmaga się z bardzo niskim ruchem pasażerskim. W listopadzie 2025 roku obsłużył zaledwie 3,7 tys. pasażerów, a od początku roku – 92,4 tys., co stanowi ułamek zakładanego poziomu 1,5 mln pasażerów rocznie. Z audytu przygotowanego na zlecenie PPL, do którego dotarło Radio Zet, wynika, że skumulowana strata lotniska do 2032 roku może sięgnąć od 600 do nawet 800 mln zł. Na obecnym etapie postępowania nikomu nie przedstawiono zarzutów.






