Premier Finlandii Petteri Orpo ostrzegł 16 grudnia, że nawet w przypadku zawarcia porozumienia pokojowego lub wprowadzenia zawieszenia broni w Ukrainie Rosja pozostanie długofalowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy. Jego zdaniem Kreml będzie dążył do przesunięcia części sił wojskowych w pobliże wschodniej granicy NATO oraz w rejon Morza Bałtyckiego.
Wypowiedź Orpo padła przed pierwszym w historii szczytem tzw. wschodniej flanki Unii Europejskiej, który odbył się w Helsinkach. W spotkaniu uczestniczyli przywódcy państw graniczących z Rosją i Białorusią, w tym Finlandii, Szwecji, krajów bałtyckich, Polski, Rumunii i Bułgarii. Celem rozmów było skoordynowanie priorytetów obronnych państw regionu oraz wypracowanie wspólnego stanowiska przed unijnym szczytem zaplanowanym na 17–18 grudnia w Brukseli.
Agenda rozmów obejmowała m.in. wzmocnienie obrony powietrznej, rozwój zdolności dronowych oraz usprawnienie planowania przerzutu wojsk i uzbrojenia przez terytorium Europy. Przywódcy podkreślali potrzebę lepszej koordynacji działań wojskowych i logistycznych w obliczu utrzymującego się zagrożenia ze strony Rosji.
W tle dyskusji pojawił się również temat finansowania bezpieczeństwa. Państwa tzw. frontowe naciskają na zwiększenie europejskiego wsparcia dla wzmocnienia wschodniej flanki oraz skuteczniejsze wykorzystanie dostępnych instrumentów obronnych UE. Argumentują, że to właśnie kraje bezpośrednio narażone na presję militarną i działania hybrydowe ponoszą dziś największy ciężar odstraszania Rosji.






