Rosnące zapotrzebowanie centrów danych na układy pamięci zaczyna coraz mocniej uderzać w rynek elektroniki konsumenckiej. W 2026 roku kupujący smartfony mogą zapłacić zauważalnie więcej, a część producentów będzie zmuszona wybierać między podwyżkami cen a zubożeniem specyfikacji tańszych modeli.
Dlaczego pamięci brakuje właśnie teraz?
Kluczowy mechanizm jest prosty: wytwórcy pamięci przekierowują moce produkcyjne w stronę bardziej marżowych układów dla serwerów AI (m.in. HBM), co ogranicza dostępność „klasycznych” DRAM i NAND, wykorzystywanych masowo w smartfonach i laptopach. Napięcie obejmuje szerokie spektrum pamięci (od flash do rozwiązań serwerowych), a nowe moce dla „zwykłych” produktów konsumenckich nie pojawią się szybko – część inwestycji realnie materializuje się dopiero w horyzoncie 2027–2028.
Counterpoint: spadek wysyłek i presja na ceny
Według danych przytaczanych w analizach branżowych, Counterpoint prognozuje, że globalne dostawy smartfonów w 2026 r. spadną o 2,1% – w dużej mierze przez wzrost kosztów komponentów związany z niedoborem pamięci. Najbardziej wrażliwy ma być segment urządzeń poniżej 200 dolarów, gdzie koszty „koszyka części” wzrosły od początku 2025 r. o ok. 20–30%.
W szerszych materiałach Counterpoint wskazuje też, że ceny pamięci mogą wzrosnąć jeszcze o ok. 40% do II kwartału 2026 r., podbijając koszty wytworzenia smartfonów o ok. 8–15% ponad obecne poziomy, a średnie ceny sprzedaży urządzeń mogą w 2026 r. wzrosnąć o ok. 6,9% rok do roku.
Xiaomi już sygnalizuje podwyżki
Pierwsze zapowiedzi podwyżek pojawiają się u producentów z Chin. W wypowiedziach przedstawicieli Xiaomi podkreślano, że presja kosztowa pamięci będzie w 2026 r. większa niż w 2025 r., a same podwyżki cen detalicznych mogą nie wystarczyć, by w pełni zneutralizować rosnące koszty.
Równolegle TrendForce opisywał, że Xiaomi 17 Ultra (premiera 25 grudnia) ma wejść na rynek z „znaczącym” wzrostem ceny względem poprzednika, a część analiz wskazuje poziom startowy 6 999 juanów lub więcej (wobec 6 499 juanów w poprzedniej generacji).
Producenci mogą ciąć specyfikacje – szczególnie w tańszych modelach
Przy ograniczonej dostępności pamięci część marek może pójść drogą „odchudzania” konfiguracji. TrendForce wskazuje, że rosnące ceny pamięci wymuszają na producentach smartfonów i notebooków zarówno podnoszenie cen, jak i redukcję specyfikacji, a presja kosztowa ma się utrzymać także na początku 2026 r.
W praktyce może to oznaczać m.in. wolniejsze tempo podbijania RAM w popularnych modelach, a w skrajnym scenariuszu nawet powrót najtańszych konstrukcji do bazowych konfiguracji, jeśli presja cenowa się utrzyma.
Apple i Samsung w relatywnie lepszej pozycji
W ocenach rynkowych Apple i Samsung mają być najlepiej przygotowane do przetrwania najbliższych kwartałów, m.in. dzięki skali, zasobom finansowym i sile negocjacyjnej w łańcuchu dostaw.
Efekt domina: drożeją też PC i konsole
Napięcie na rynku pamięci nie dotyczy wyłącznie smartfonów. TrendForce informował, że Dell ma podnosić ceny komputerów nawet o 15–20%, a Lenovo sygnalizuje zmiany cenników od początku 2026 r. (m.in. z powodu nasilającego się niedoboru pamięci i szybkiej integracji funkcji AI). Wskazywano też rosnącą presję kosztową po stronie producentów konsol do gier, gdzie pamięci DRAM są kluczowym komponentem, a podwyżki mogą dodatkowo osłabić popyt już obciążony wcześniejszymi wzrostami cen.
Jak długo to potrwa?
Z perspektywy konsumentów najważniejsze pytanie brzmi: kiedy wróci równowaga podaży i popytu. Część prognoz branżowych zakłada utrzymanie niedoboru pamięci nawet do końcówki 2027 r., a nowa podaż „odczuwalna” dla elektroniki konsumenckiej może pojawić się dopiero wraz z uruchamianiem kolejnych inwestycji produkcyjnych.
Na tym tle IDC prognozuje spadek globalnej sprzedaży smartfonów w 2026 r. o 0,9% i wzrost średniej ceny sprzedaży do ok. 465 dolarów, co pokazuje, że nawet przy niższym wolumenie rynek może „rosnąć” wartościowo dzięki wyższym cenom.






