Eksport ropy naftowej z Wenezueli wzrósł w kwietniu do poziomu około 1,23 mln baryłek dziennie. Według danych państwowego koncernu PDVSA, na które powołuje się Reuters, jest to najwyższy miesięczny wynik od 2018 roku, oznaczający 14-procentowy wzrost w stosunku do marca. Zwiększone wolumeny sprzedaży trafiły przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, Indii oraz Europy.
Ożywienie nastąpiło w okresie globalnego poszukiwania alternatywnych źródeł dostaw. W obliczu niepewności na rynkach energii i napięć geopolitycznych, wenezuelska ropa – szczególnie jej ciężkie gatunki – ponownie zyskała na znaczeniu dla rafinerii wyspecjalizowanych w przerobie takiego surowca.
Kluczową rolę w odbudowie sprzedaży odgrywają zagraniczni partnerzy PDVSA. Znacząca część eksportu realizowana jest przez koncern Chevron w ramach wspólnych przedsięwzięć (joint ventures) z wenezuelską stroną. Równolegle Caracas zacieśnia współpracę z nowymi podmiotami z USA – firmy Hunt Overseas Oil Company oraz Crossover Energy podpisały memoranda dotyczące działalności w Pasie Orinoko, jednym z najbogatszych w ropę regionów świata.
Na wenezuelski rynek wracają także koncerny europejskie:
- BP zawarło porozumienie w sprawie rozwoju morskich złóż gazu Cocuina-Manakin na granicy z Trynidadem i Tobago, analizując jednocześnie potencjał złoża Loran.
- Eni oraz Repsol pracują nad zwiększeniem wydobycia gazu ze złoża Cardon IV.
- Eni dodatkowo podpisało umowę dotyczącą wznowienia projektów wydobycia ciężkiej ropy w Pasie Orinoko.
Te działania sygnalizują determinację Wenezueli w przyciąganiu kapitału po latach sankcji, izolacji i głębokich problemów operacyjnych. Dla kraju wzrost eksportu to szansa na zwiększenie wpływów do budżetu, jednak trwałość tej odbudowy stoi pod znakiem zapytania. Dalszy rozwój sektora będzie zależał od stabilności przepisów, dostępu do nowoczesnych technologii oraz – co najważniejsze – od decyzji politycznych dotyczących licencji i sankcji międzynarodowych.





