Komisja Europejska oraz Polska stanowczo wzywają Niemcy do zniesienia tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen. Berlin jednak odrzuca te apele, uzależniając decyzję o powrocie do normalnego ruchu bez kontrolnego od pełnego wdrożenia unijnej polityki azylowej. Eksperci nie mają wątpliwości, że nie ma szans, by w 2026 roku sytuacja uległa zmianie. O ile przedsiębiorcy starają się funkcjonować możliwie sprawnie, tak trudno nie myśleć o negatywnych konsekwencjach długoterminowo trwających kontroli.
„Element polityki wewnętrznej Niemiec”
Pakt o Migracji i Azylu funkcjonuje w Europie od 12 czerwca 2026 roku. Jest on efektem kompromisu w całej Europie, ale jednocześnie momentami budzi krytykę wewnętrzną. Niemcy zarzucają Polsce, że zawieszona w Polsce jest polityka azylowa w przypadku migrantów na granicy białoruskiej, a Polska krytykuje Niemcy za utrzymywane kontrole na granicy, mimo że odnotowywany jest wyraźny spadek nielegalnych migrantów na granicy.
– Daleka jestem od tego, by dyktować stronie niemieckiej rozwiązania dotycząca kreowania polityki azylowej i troski o bezpieczeństwo granic. Wiemy, że Niemcy przez lata borykali się z gigantycznym problemem związanym z migracją, a efekty sytuacji z lat 2018-2023 są w tym kraju odczuwalne do dzisiaj. Wprowadzone już blisko trzy lata temu kontrole na granicy, zamiast być narzędziem doraźnym, stały się trwałym elementem życia na pograniczu, co uznajemy za marnowanie wypracowywanych przez lata wspólnych wartości związanych ze swobodnym przepływem towarów i usług między Polską, a Niemcami – Komentuje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie
– Trwające i przedłużające się kontrole na granicy należy traktować jako element polityki wewnętrznej Niemiec, która odbija się na relacjach z sąsiednimi krajami, a także na naszej współpracy gospodarczej. Stoimy na stanowisku, że bezpieczeństwo jest najważniejsze, ale należy chronić zewnętrznych granic Unii Europejskiej, a wewnętrznych pilnować przy jednoczesnym przestrzeganiu zasad choćby Strefy Schengen. Północna Izba Gospodarcza popiera więc apel Komisji Europejskiej, by kontrole na granicy ze strony niemieckiej zostały zracjonalizowane – dodaje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie
Konsekwencje gospodarcze wynikające z sytuacji są poważne dla Polski
Przedsiębiorcy z jednej strony przyznają, że kontrole nie są najbardziej uciążliwe, ale z drugiej dla handlu, usług i życia na pograniczu jest to problem.
– Mówimy o długotrwałym efekcie utracie naszej inwestycyjnej renty geograficznej. Nie wiemy tak naprawdę, ilu inwestorów zrezygnowało z lokowania inwestycji na pograniczu polsko-niemieckim przez to, że trwają kontrole, a sytuacja związana z migracją była mocno komentowana jako potencjalne niebezpieczeństwo. Odbieramy także sygnały, że kontrole graniczne bywają problemem dla sektora TSL, z zaznaczeniem, że sytuacja najtrudniejsza jest na przejściu granicznym w Zgorzelcu lub po świętach i długich weekendach – mówi Hanna Mojsiuk.
Z tą tezą zgadza się prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz.
– Sytuacja zależy od przejścia granicznego. W województwie zachodniopomorskim nie ma obecnie wielkich problemów. One pojawiają się np. po długich weekendach czy po czasie świątecznym, gdy ruch jest zintensyfikowany. Najpoważniejsza sytuacja ma jednak miejsce np. w Zgorzelcu, gdzie kolejki aut ustawiają się na kilka lub nawet kilkanaście kilometrów. Jest wiele europejskich przejść dla pieszych, gdzie obecnie na granicach jest duży problem. W województwie zachodniopomorskim udaje się przejść przez sytuację w miarę bez wielkich strat – dodaje prezes Dariusz Matulewicz.




