Polskie mikrofirmy szukają możliwości rozwoju za granicą

20 proc. polskich mikrofirm poszukuje nowych możliwości rozwoju na rynkach zagranicznych – wynika z badania Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

– Wyniki naszego badania wyraźnie pokazują, że dla mikroprzedsiębiorców ekspansja jest jedną z dróg prowadzących do rozwoju firmy, a w konsekwencji zwiększenia jej zysków – mówi Krzysztof Kaczmar, prezes  Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. – Warto podkreślić, że dla trzech czwartych z nich rozszerzenie działalności nierozerwalnie wiąże się z wprowadzaniem nowych rozwiązań i usług.

Z badań wynika, że mikrofirmy solidnie przygotowują się do zdobywania nowych rynków. Ponad dwie trzecie z nich nawiązuje współpracę z nowymi partnerami biznesowymi, a prawie połowa rozbudowuje stronę firmową oraz uruchamia sprzedaż swoich produktów przez internet. Tyle samo inwestuje w zatrudnianie nowych pracowników. Jednym z istotnych elementów w procesie planowania ekspansji jest również kapitał na inwestycje. W przypadku mikroprzedsiębiorstw, które dotąd nie zwiększały obszaru działania, aż jedna trzecia szuka zewnętrznego finansowania w postaci środków unijnych  lub kredytów bankowych.

Aż 61 proc. mikroprzedsiębiorców, jako główny powód ekspansji wymienia chęć zwiększenia przychodów. 40 proc. z nich przyznaje, że zyski ze sprzedaży w roku ubiegłym były niższe niż w 2012.

– Stąd też pomysł rozwoju na nowych rynkach – podkreśla Krzysztof Kaczmar. – Do lamusa odchodzą strategie ekspansji oparte jedynie na uzyskiwanych wzrostach na lokalnych rynkach. Obecnie obniżenie wpływów do firmowej kasy stanowi główną motywację do poszukiwania rozwiązań, które mogłyby temu zapobiec.

Dla połowy zapytanych mikroprzedsiębiorców problemem jest konkurencja, tyle samo narzeka na zbyt duże, ich zdaniem, koszty pracy oraz na wszechobecną biurokrację. Wysokość podatków utrudnia życia prawie 45 proc. ankietowanych, a niewiele mniej boryka się z nieznajomością obowiązujących regulacji prawnych.

Inwestycje firm w III kwartale

Polskie firmy z sektora MŚP deklarują dalsze inwestycje w III kwartale br. Obok dominujących środków własnych na uznaniu zyskuje leasing, który jest postrzegany przez przedsiębiorców, jako proste w pozyskaniu narzędzie finansowe. Przy tej okazji firmy leasingowe raportują wyniki wypracowane przez pierwsze osiem miesięcy roku. 

Deklaracje firm – inwestycje w III kwartale 2014r.

Niemal połowa przedsiębiorców badanych przez Instytut Keralla Research (49,5 proc.) w lipcu br. deklarowała inwestycje w III kwartale[1]. Były to głosy przedstawicieli wszystkich typów firm niezależnie od ich rozmiaru, przy czym częściej taki zamiar wyrażali przedstawiciele średnich firm (tj. zatrudniających > 50 osób).

Przedsiębiorcy niezmiennie chcą inwestować głównie wykorzystując środki własne. W tym kwartale skorzysta z nich 84,2 proc. badanych. Drugim, najważniejszym źródłem finansowania inwestycji będzie leasing. 25,6 proc. ankietowanych wskazuje go, jako drugą w kolejności formę finansowania.

Najwięcej, bo 19,7 proc. badanych przedsiębiorców deklarowało przeznaczenie rezerw finansowych na zakup maszyn i urządzeń, 19,2 proc. na zakup lub remont lokalu oraz marketing i reklamę (18,5 proc.). Równie silną pozycję stanowiły deklaracje zakupu oprogramowania (12,5 proc.) oraz środków transportu (12,3 proc.). Na tym tle ciekawie prezentują się głosy dotyczące zamiaru finansowania inwestycji leasingiem, który przez badanych jest postrzegany, jako środek łatwy w uzyskaniu (częściej, niż co czwarty badany zainteresowany leasingiem wskazuje, że prościej mu uzyskać leasing (26,3 proc.).

Firmy w III kwartale chciały sfinansować leasingiem przede wszystkim zakup samochodu osobowego (35,5 proc.), maszyn i urządzeń oraz innych środków transportu (po 27,6 proc.). Zdecydowany progres odnotowano natomiast w grupie sprzętu budowlanego. Aż 9,2 proc. badanych informowało o zamiarze zakupu takich środków trwałych jeszcze do września br.

Środki sfinansowane przy udziale firm leasingowych

Ostatnie szacunkowe dane raportowane przez Związek Polskiego Leasingu (za osiem miesięcy 2014 r.) pokazują, iż w dalszym ciągu zyskuje sektor pojazdów, który stanowił w sierpniu 62,1 proc. w strukturze finansowania ruchomości[2]. Od początku roku firmy leasingowe raportujące do Związku Polskiego Leasingu wypracowały w segmencie pojazdów wynik o 41,1 proc. lepszy od tego z ubiegłego roku i sfinansowały aktywa za 17,1 mld zł. Patrząc na drugi, kluczowy sektor maszyn – firmy raportujące do ZPL, sfinansowały od stycznia do końca sierpnia aktywa na poziomie 8,8 mld zł oraz wypracowały wzrost (liczony rok do roku) na poziomie 19,5 proc. Trzeci ilościowo najmniejszy, jednak uznawany za wysoko perspektywiczny segment IT, wzrósł w sierpniu o 22,9 proc. (rok do roku.) Przez pierwsze osiem miesięcy firmy leasingowe łącznie sfinansowały sprzęt z segmentu IT
o wartości 368,2 mln zł.

EFL w sierpniu zachował pozycję lidera w finansowaniu sektora ruchomości (samodzielnie wypracowany przez firmę udział w rynku na poziomie 8,7 proc.), w jego ramach – na kluczowym rynku pojazdów (z 9,5 proc. samodzielnie wypracowanym udziałem w rynku), oraz sektorze IT (14 proc. samodzielnie wypracowany udział w rynku).

EFL jest firmą, która działa na polskim rynku od 23 lat, będąc prekursorem branży leasingu w Polsce. Nasza pozycja rynkowa oraz wyniki finansowe zostały wypracowane przez jeden podmiot, a  nie są wynikiem przejęć innych spółek. Jest to wartość szczególnie ważna dla pracowników, którzy wzmacniają wyniki finansowe firmy, budują zaufanie klientów oraz wspierają nas w dążeniu do zachowania najwyższej jakość obsługi. EFL podczas swojej 23 letniej działalności na rynku leasingu zawsze wyznaczał najwyższe standardy i tak pozostanie – powiedział Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Ikea otworzyła w Polsce swój najbardziej wydajny tartak

0

CEO Magazyn Polska

Ikea Industry otwiera tartak w Stalowej Woli. Nowy zakład, najbardziej wydajny z posiadanych przez Ikeę, ma się przyczynić się do jej rozwoju.

Obecnie w Polsce dynamika sprzedaży produktów IKEA rośnie najszybciej spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej – mówi Evelyn Higler, prezes Ikea Retail w Polsce.  – Chcemy jednak rozwijać się jeszcze szybciej i na przestrzeni najbliższych 20 lat zwiększyć obroty ośmiokrotnie, z 2 miliardów do 16 miliardów złotych.

Nowy tartak w Stalowej Woli zapewni stabilność dostaw drewna do zakładów produkcyjnych Ikea, dzięki czemu będą one mniej zależne od wahań na rynku surowca. Dodatkowo, skróceniu ulegnie droga, którą pokonuje drewno, co wiąże się z redukcją kosztów oraz emisji CO2.

Polska jest dla nas bardzo ważnym krajem, również jeśli chodzi o produkcję – powiedział Henrik Andersson, z Ikea Industry. – Oferuje dobrej jakości surowce, wykwalifikowaną kadrę pracowniczą oraz wysoką efektywność produkcji, a ponadto jest blisko największych rynków europejskich.

Ikea Industry Stalowa Wola będzie dostarczać surowiec drzewny do swoich fabryk produkujących komponenty oraz meble z litego drewna na terenie Polski i Słowacji. To najnowocześniejszy i najbardziej wydajny tartak IKEA Industry.

Nasz tartak w Stalowej Woli został zaprojektowany jako nowoczesne i bezpieczne miejsce pracy– powiedział Ulf Gabrielsson, dyrektor tartaku Ikea Industry Stalowa Wola. –Skoncentrowaliśmy się na rozwiązaniach, które pomagają zapobiegać wypadkom oraz są przyjazne dla środowiska.

(Newseria Inwestor)

Energoaparatura zbuduje dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł

0

Energoaparatura zbuduje dla Tauron Dystrybucja dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł.

Energoaparatura podpisała 16 września umowę z Tauron Dystrybucja na budowę dwóch  stacji energetycznych, SE 110kV Zabrze, SE 110/20/6kV Płaskowicka oraz wybudowanie wyprowadzeń liniowych zgodnie z dokumentacją projektową.

Wartość inwestycji wynosi 24,4 mln zł . Obiekty mają powstać nie później niż  do 20 listopada 2016.

GUS: Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 0,7 proc.

Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2014  wyniosło w  Polsce 5 534 600 osób – podał Główny Urząd Statystyczny. Było to o 0,1 proc. więcej niż w lipcu i 0,7 proc więcej niż przed rokiem.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw przekraczało w sierpniu 3893 zł i było wyższe o 3,5 proc niż przed rokiem. Jednocześnie wynagrodzenie to spadło w porównaniu z lipcem o 1,8 proc.

Prognozy ekonomistów wskazywały na wzrost zatrudnienia o 0,8 proc. rok do roku, a wynagrodzeń – o 3,6 proc.

Wyższe diety dla członków komisji wyborczych

Po ośmiu latach Państwowa Komisja Wyborcza zadecydowała o podwyższeniu diet dla członków komisji wyborczych.

Wynagrodzenia dla osób, które podczas najbliższych wyborów samorządowych będą zajmowały się między innymi wydawaniem kart do głosowania, sporządzaniem list obecności oraz obliczaniem wyniku wyborczego, wzrosną ponad dwukrotnie.

Przewodniczący okręgowej komisji wyborczej otrzyma 380 zł, jego zastępca – 330, a szeregowy członek – 300. „W komisjach terytorialnych diety będą wynosiły od 550 do 650 zł” – wyjaśnia Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Podczas ponownego głosowania – drugiej tury wyborów – członkowie komisji otrzymają 50% pierwotnej stawki.

Podwyżki zostały wprowadzone, gdyż obciążenie pracą w wyborach samorządowych jest większe niż w tych do Parlamentu Europejskiego czy do Sejmu i Senatu.

Do pracy w terytorialnej lub obwodowej komisji wyborczej może zgłosić się każdy, kto ukończył 18 lat oraz ma prawa publiczne i czynne prawo wyborcze.

NBP: w sierpniu inflacja bazowa, czyli bez cen żywności i energii, wyniosła 0,5 proc. rdr

W sierpniu ceny w Polsce wzrosły o 0,5 proc., jeśli nie liczyć cen żywności i energii, podał Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że spadające ceny żywności i energii obniżają wskaźnik o 0,8 pkt proc.

Inflacja bazowa, czyli wzrost cen towarów i usług, nie licząc żywności i energii, wyniósł w sierpniu 0,5 proc. To o 0,8 pkt proc. więcej niż po uwzględnieniu tych dwóch kategorii. Dane były o 0,1 pkt proc. wyższe od prognoz.

Jak podaje NBP, po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) ceny w sierpniu spadły o 0,5 proc., a miesiąc wcześniej o 0,4 proc., po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych inflacja bazowa obniżyła się do 0,1 proc. z 0,2 proc. w lipcu, podobnie jak tzw. 15-proc. średnia obcięta (eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice), która również wyniosła 0,1 proc., o 0,2 pkt proc. mniej niż miesiąc wcześniej.

BNP Paribas 23 września przejmie BGŻ

BNP Paribas informuje w komunikacie, że 23 września  przejmie od Rabobanku kontrolę nad BGŻ. Od 12 września trwa  przyjmowanie zapisów na akcje BGŻ w  ramach wezwania  zgłoszonego przez BNP Paribas. Potrwa ono do 17 października.

W następstwie porozumienie z 5 grudnia 2013 BNP Paribas sfinalizuje przejęcie od Rabobanku ponad 41,7 mln akcji Banku BGŻ, czyli 74,39 proc. kapitału. Docelowo po zakończeniu wezwania, BNP Paribas będzie posiadać pomiędzy 88,64 proc. a 90 proc. akcji Banku BGŻ, podczas gdy w rękach Rabobanku pozostanie prawie 10 proc. pakiet akcji. BGŻ wyceniany jest na ok. 4,5 mld zł.

Transakcja – jak podkreślono – zostaje zakończona po otrzymaniu wymaganych zezwoleń, w tym od Komisji Nadzoru Finansowego. Planowane połączenie BGŻ z  BNP Paribas Bank Polski wymaga też zgody banku centralnego Belgii.

– Jak tylko fuzja Banku BGŻ z BNP Paribas Bank Polska zostanie sfinalizowana, nowy podmiot połączy w sobie siłę naszej grupy, z doświadczeniem polskiego banku z sektora rolnego – mówi Jean-Laurent Bonnafé, prezes BNP Paribas. – Ta solidny fundament, który pozwoli nam stać się znaczącym graczem w Polsce.

BNP Paribas zapowiada, że  warunki  połączenia, w tym  parytet wymiany, zostaną opublikowane  przed zakończeniem zapisów w ramach wezwania.

– Po połączenia , powstanie siódmy polski bank uniwersalny – deklaruje  Stefaan Decraene szef bankowości detalicznej za granicą BNP Paribas. – Będzie on miał 4 proc. udziału w rynku depozytów,  rozwiniętą sieć oddziałów  w małych i średnich miastach. Bank będzie miał mocną  pozycję w bankowości internetowej świadcząc usługi dla klientów w całym kraju. Będzie silnym bankiem dla  małych,  średnich i dużych firm, w szczególności w rolnictwie i na  rynku rolno-spożywczym.

Kobieta w samorządzie

Pokolenie Y oczekuje większego zaangażowania biznesu

Przedstawiciele pokolenia Millenials (osób urodzonych w latach 1980-2000, nazywanych także Generacją Y) jasno wskazują potrzebę zaangażowania prywatnych przedsiębiorstw w rozwiązywanie kluczowych problemów współczesnego świata, także w tych obszarach, za które dotychczas odpowiadały instytucje publiczne. Wyniki najnowszego badania MSLGROUP pokazują, że oczekiwania Millenialsów, co do aktywności firm oraz roli, jaką powinny one odgrywać, znacznie różnią się od stanowiska prezentowanego przez pokolenia ich rodziców i dziadków.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone w 17 krajach, w tym w Polsce. Pokazuje ono, że oczekiwania młodych Polaków odnośnie zaangażowania społecznego prywatnych przedsiębiorstw nie różnią się od poglądów ich rówieśników pochodzących z innych państw świata. Na kluczowych pozycjach znalazły się kwestie związane z ochroną środowiska, sytuacją gospodarczą oraz ochroną zdrowia. Jednak co ciekawe aż 74% polskich Millenialsów stwierdziło, że firmy powinny również zaangażować się w działania zmierzające do poprawy kondycji i samooceny młodych ludzi, dla porównania w ujęciu globalnym odsetek ten wyniósł 59%.

Jednym z najważniejszych wniosków wynikających z przeprowadzonej ankiety jest silne przekonanie Millenialsów, że rządy państw narodowych nie są w stanie samodzielnie rozwiązać kluczowych problemów społecznych i w celu osiągnięcia pożądanych efektów powinny lepiej współdziałać z prywatnymi firmami.73% spośród wszystkich badanych stwierdziło, że rządy poszczególnych krajów nie potrafią poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z globalną sytuacją ekonomiczną, ochroną zdrowia lub środowiska naturalnego i aż 83% z nich oczekuje zwiększenia aktywności biznesu w tym zakresie. Młodzi ludzie, także w Polsce, zdają sobie sprawę, że sami również muszą aktywniej włączyć się w działania mające na celu poprawę obecnej sytuacji. 51% spośród wszystkich ankietowanych chce osobiście uczestniczyć w inicjatywach, których celem jest zmiana otaczającego ich świata, a 69% oczekuje od swoich pracodawców podjęcia działań umożliwiających im pracę na rzecz wspólnego dobra. Przedstawiciele Generacji Y są także przekonani, że im większe będzie ich zaangażowanie, tym ich głos w kluczowych sprawach będzie lepiej słyszalny.

Sebastian Hejnowski, CEO MSLGROUP Poland, podkreśla, że wyniki badania pokazują jak ważne dla młodych ludzi są aktywne działania prywatnych przedsiębiorstw – Zdecydowana większość przedstawicieli pokolenia Millenialsów wierzy, że na firmach, tak samo jak na rządach spoczywa odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy. Millenialsi chcą działać wspólnie z biznesem. Jest to niezwykle cenna informacja dla firm, które starają się budować długotrwałe relacje z odbiorcami swoich produktów i usług. Otwierają się ogromne możliwości dla wszystkich, których celem jest pozyskanie i utrzymanie zaufania swoich klientów.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone wiosną 2014 roku przez MSLGROUP, jedną z największych globalnych firm strategicznego doradztwa komunikacyjnego oraz międzynarodowy instytut badawczy Research One. W specjalnie przygotowanej ankiecie wzięło udział 8 tys. osób pochodzących z 17 krajów świata m.in. Polski, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Szwecji, Holandii, Francji, Chin, Indii, Japonii, Kanady, Brazylii i Meksyku.

Głównym celem projektu badawczego MSLGROUP była próba ustalenia czym dla przedstawicieli pokolenia Millenialsów, jest zaangażowanie społeczne i aktywność obywatelska oraz podjęcia jakich działań oczekują oni od przedsiębiorstw, aby skutecznie zmieniać otaczająca ich rzeczywistość.

Budimeks i Strabag za 584,9 mln zł dokończą budowę odcinka autostrady A4

0

Budimeks i Strabag dokończą budowę odcinka autostrady A4 z Rzeszowa do Jarosławia. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaci im za to 584,9 mln zł netto, a prace powinny zostać zakończone ok. maja 2016 roku.

Konsorcjum spółek Budimeks i Strabag podpisało umowę z GDDKiA na kontynuację budowy autostrady A4 na odcinku Rzeszów (węzeł Wschodni) – Jarosław (węzeł Wierzbna) wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną, budowlami i urządzeniami budowlanymi.

Wartość umowy przekracza 584,9 mln zł netto. Dostęp do placu budowy firmy konsorcjum maja dostać nie później niż 14 dni od daty zawarcia umowy.

Prace mają zostać zakończone 14 miesięcy od dnia podpisania umowy, z wyłączeniem okresów zimowych (tj. od 15 grudnia do 15 marca).

Zakres prac obejmuje roboty budowlane, jakie pozostały do dokończenia po poprzednim wykonawcy – podano w komunikacie. – Kontynuację budowy ponad 41-kilometrowego odcinka autostrady, dokończenie budowy nasypów, wykonanie warstw konstrukcji nawierzchni trasy głównej, montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego (bariery energochłonne, ekrany dźwiękochłonne), prace wykończeniowe (m.in. nasadzenia zieleni, budowa dróg serwisowych), dokończenie budowy obiektów mostowych – nasypy, dojazdy do obiektów, roboty wykończeniowe (wykonanie nawierzchni oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego).

Podpisana umowa przewiduje 10 lat gwarancji dla elementów nie wymienionych w części szczegółowej gwarancji, 5 lat gwarancji dla warstwy ścieralnej i pozostałych warstw konstrukcji nawierzchni, oznakowania pionowego, ekranów akustycznych, prefabrykatów betonowych i drogowych obiektów inżynierskich. 4 lata dla oznakowania poziomego grubowarstwowego. 3 lata dla zieleni i 1 rok dla oznakowania poziomego cienkowarstwowego.

Panattoni Europe buduje centrum dystrybucyjne w Strykowie

0

Panattoni Europe, rozpoczął budowę centrum dystrybucyjnego o powierzchni 13,9 tys mkw. Obiekt realizowany dla jednej z największych firm przewozowych na świecie powstanie w Strykowie.

Centrum powstanie na mierzącej ponad 12 ha działce. Magazyn obiektu będzie miał 11,7 tys mkw, natomiast biura 2,1 tys mkw .

Nowy obiekt Panattoni Europe będzie dostosowany do wymagań branży kurierskiej, a więc operacji transportowo-przeładunkowych. W tym celu zastosowana zostanie platforma cross-dockowa, a także zwiększona ilość doków i mniejszych bram dla załadunku i rozładunku.

– Istotną kwestią dla tych firm są rozwiązania umożliwiające symultaniczny przeładunek towarów, a także wyśmienita lokalizacja i dostęp do odpowiedniej infrastruktury, co zapewnia realizowany obiekt w Strykowie – mówi Marek Dobrzycki z Panattoni Europe.

Stryków to jedna z najlepszych lokalizacji inwestycji dla branży kurierskiej. Bliskie sąsiedztwo Łodzi i najważniejszych szlaków komunikacyjnych – węzeł autostrady A2 (Stryków II), a także droga 71 (Zgierz-Stryków) w pobliżu krajowej trasy 14 (Warszawa-Łódź) sprawiają, że powstający magazyn będzie nie tylko doskonale skomunikowany z resztą kraju, ale i wpisze się w tamtejszy rynek pracy- podkreślono w komunikacie.

Lotnisko w Bydgoszczy inwestuje w OZE

CEO Magazyn Polska

Port Lotniczy w Bydgoszczy zarezerwował część posiadanego terenu pod dużą farmę fotowoltaiczną. Będzie to pierwsza w Polsce tego typu instalacja OZE na terenie lotniska.

Budowa farmy fotowoltaicznej pozwoli wykorzystać  niezagospodarowanych terenów lotniska. Planowana instalacja będzie miała moc 25 MW, a roczna produkcja energii elektrycznej może wynieść 21,2 tys MWh, czyli tyle, ile zużywa średnio 7tys gospodarstw domowych.

Podstawową działalnością Portu Lotniczego w Bydgoszczy jest  obsługa ruchu lotniczego – mówi Tomasz Moraczewski, prezes Portu Lotniczego w Bydgoszczy. – Jednak planowana inwestycja OZE pozwoli nam wykorzystać potencjał posiadanych terenów, które nie mogą być inaczej zagospodarowane ze względu na ograniczenia wynikające z funkcjonowania lotniska. Nie bez znaczenia są oczywiście potencjalne przychody, jakie wiążą się z produkcją energii elektrycznej ze słońca.

Planowana inwestycja w OZE przyniesie znaczące zyski dla lotniska. Przy założeniach projektu ustawy o OZE, farma o mocy 25 MW zapewni szacowany roczny przychód dla inwestora na poziomie nawet 21 mln złotych.

Planowana inwestycja wpłynie na podniesienie bezpieczeństwa energetycznego zapewniając nowe, stabilne i w 100 proc. ekologiczne źródło energii – podkreśla Edward Hartwich, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego. – W kontekście krajowym wpisuje się w politykę energetyczną kraju. Należy pamiętać, że Polska zobowiązała się wobec UE, że do 2020 roku aż 15 proc. wytwarzanej w kraju energii będzie pochodziła właśnie ze źródeł OZE.

Posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych w sprawie projektu budżetu państwa na rok 2015 r.

15 września 2014 r. odbyło się posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, na którym Minister Finansów Pan Mateusz Szczurek, przedstawił projekt ustawy budżetowej na 2015 r. z dnia 3 września br. Na posiedzeniu Minister Finansów omówił podstawowe wielkości budżetu państwa na 2015 r. i uwarunkowania przyjętych prognoz makroekonomicznych.

W obradach Komisji, której przewodniczył Pan Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy i Polityki Społecznej, uczestniczyli przedstawiciele pracodawców reprezentowani przez organizacje: Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Konfederacja Lewiatan, Business Centre Club oraz Związek Rzemiosła Polskiego.

Przedstawiciele pracodawców pozytywnie odnieśli się do założeń makroekonomicznych projektu ustawy budżetowej, w tym prognozy wzrostu gospodarczego oraz faktu zastosowania w projekcie budżetu po raz pierwszy w sposób prawnie wiążący stabilizującej reguły wydatkowej. Także uwzględniona w projekcie budżetu realizacja zapowiadanych zmian w uldze dla rodzin wielodzietnych, polegających na zwiększeniu o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka oraz umożliwieniu skorzystania z pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, aby w pełni rozliczyć przysługującą ulgę, spotkała się z aprobatą ze strony przedstawicieli pracodawców. Przedstawiciele pracodawców pozytywnie ocenili brak podwyżek podatku akcyzowego na rok 2015, szczególnie w zakresie wyrobów tytoniowych, poddając jednak pod rozwagę możliwość stworzenia „mapy drogowej” w zakresie podwyżek akcyzy w tym segmencie.

W opinii przedstawicieli pracodawców przyjęta polityka fiskalna w Polsce, determinowana zarówno przez konieczność podejmowania działań ukierunkowanych na doprowadzenie do zakończenia procedury nadmiernego deficytu, jak i przez stabilizującą regułę wydatkową umożliwi osiągnięcie założonych celów.

BNP Paribas Real Estate: Nowy Szef Działu Property Management na Węgrzech

0

Do BNP Paribas Real Estate na Węgrzech dołączył Máriusz Várnai, który objął stanowisko szefa Działu Property Management. Dział Property Management firmy BNP Paribas Real Estate oferuje pełen zakres usług związanych z zarządzaniem nieruchomościami i zwiększaniem ich wartości. Poprzez opracowywanie optymalnych rozwiązań BNP Paribas Real Estate zapewnia realizację biznesowych celów swoim klientom.

Máriusz Várnai posiada ponad 14 lat doświadczenia na rynku komercyjnych nieruchomości. Zanim dołączył do BNP Paribas Real Estate pracował w firmie Cushman & Wakefield na stanowisku Associate i odpowiadał za zarządzanie nieruchomościami biurowymi. Máriusz Várnai jest absolwentem Uniwersytetu Budapeszteńskiego. Máriusz mówi biegle po angielsku.

Naszym celem jest dostarczanie klientom najwyższej jakości usług w zakresie zarządzania nieruchomościami. Zarządzamy wszystkimi aspektami działalności centrów handlowych, budynków biurowych oraz logistycznych nieruchomości i dbamy o ich wartość w zgodzie z celami ustalonymi przez naszych klientów. Dzięki przejrzystym procedurom oraz ustandaryzowanym systemom raportowania klienci na bieżąco otrzymują informacje na temat funkcjonowania nieruchomości i generowanych przez nie przepływów pieniężnychmówi Grzegorz Dudziak, Dyrektor Działu Property Management w BNP Paribas Real Estate na region Europy Środkowo-Wschodniej. Jestem przekonany, że doświadczenie Mariusza przełoży się na wypracowanie dodatkowej wartości dla naszych klientów dodaje Grzegorz Dudziak.

Wiemy, że nasi klienci poszukują godnego zaufania biznesowego partnera. Bezpieczeństwo i ustrukturyzowane procesy funkcjonujące w Grupie BNP Paribas, jednej z największych grup finansowych świata, połączone z doskonałą znajomością lokalnych rynków i zaangażowaniem naszych pracowników powodują, że nasze usługi cechuje najwyższa na rynku jakość – mówi Henrik Favari, Deputy Managing Director, BNP Paribas Real Estate Hungary.

Eurostat: O 1,2 proc. wzrosły w II kwartale koszty pracy w Unii Europejskiej

Całkowite koszty pracy w Unii Europejskiej wzrosły w II kwartale o 1,2 proc. porównując z II kwartałem zeszłego roku – podał Eurostat. Podobny wzrost kosztów pracy zanotowały państwa strefy euro.

W Polsce – jak podał unijny urząd statystyczny – całkowite koszty pracy wzrosły w II kwartale o 4,2 proc, koszty płacowe o 3,6 proc, a koszty pozapłacowe o  6,7 proc.

W strefie euro koszty płacowe zwiększyły się o 1,2 proc, a pozapłacowe o 1 proc.  W całej UE płace wzrosły o 1,2 proc, a pozostałe obciążenia o 1,1 proc..

Ostatnia chwila na dobrą lokatę

0

Na najlepszych lokatach półrocznych, które można założyć bez dodatkowych warunków, zarobimy nieco powyżej 3,6 proc. Prawdopodobnie to już ostatni moment na depozyt z taką stawką. Rada Polityki Pieniężnej rozważa kolejne cięcia stóp banku centralnego. Po tej decyzji oprocentowanie lokat znów spadnie.

– Oprocentowanie lokat podąża w ślad za decyzjami Rady Polityki Pieniężnej. Podczas ostatniego posiedzenia dyskutowano już o kolejnych obniżkach. Jeśli Rada obniży stopy na najbliższym posiedzeniu – w październiku, oprocentowanie lokat zacznie znowu topnieć. To zła wiadomość dla zwolenników bezpiecznych produktów depozytowych, bo dziś stopy znajdują się i tak na historycznie najniższym poziomie – mówi Wojciech Boczoń, ekspert portalu Bankier.pl

Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi dziś 2,5 proc. To między innymi ona stanowi punkt wyjścia dla banków, które ustalają stawki oprocentowania lokat. Dlatego w większości banków oprocentowanie depozytów oscyluje w granicach 2-2,5 proc. Banki nie chcą bowiem dopłacać do lokat więcej niż jest to konieczne.

Na łamach Bankier.pl po raz kolejny zebraliśmy najlepsze lokaty półroczne, które można założyć bez dodatkowych warunków. W większości banków najlepsze depozyty zarezerwowane są dla osób, które założą konto osobiste lub wpłacą nowe środki. W zestawieniu pominęliśmy takie oferty. Jeśli jeden bank oferuje kilka dobrych lokat, w tabeli umieściliśmy tylko jedną – tę najlepszą. Tradycyjnie przygotowaliśmy ranking dla trzech kwot: 1000 zł, 10.000 zł i 30.000 zł.

Najlepszą lokatę dla kwoty 1000 zł oferuje Idea Bank. To Lokata Rynkowa oprocentowana na 3,625 proc.. Przy wyższych kwotach depozytu liderem jest spółdzielczy SK Bank z eLokatą24, na której oferuje stawkę 3,65 proc.

Dane utracone z dysków wypełnionych helem możliwe do odzyskania

Inżynierowie Kroll Ontrack przeprowadzili szereg udanych procesów odzyskiwania danych z dysków wypełnionych helem. Laboratoria koncernu na całym świecie będą teraz w stanie przywracać informacje z nośników opracowanych przy użyciu tej nowoczesnej technologii, pozwalającej na magazynowanie większych wolumenów danych.

Dyski wypełnione helem to rozwiązanie opracowane przez producentów z myślą o zwiększeniu pojemności nośników. Gęstość helu jest niemal siedem razy mniejsza niż gęstość powietrza, co pozwala na zmniejszenie oporu, tarcia i swobodniejsze poruszanie się głowic. W dyskach wypełnionych helem takich jak m.in. HGTS Ultrastar He6 Helium Drive, można dzięki temu ulokować większą liczbę talerzy, a tym samym – zgromadzić więcej danych w 3,5 calowej, typowej obudowie i zmniejszyć zużycie energii.

– Na nowe, pojawiające się na rynku rozwiązania związane z magazynowaniem informacji, patrzymy zawsze poprzez pryzmat wyzwań, jakie niosą dla procesów odzyskiwania danych. W przypadku dysków wypełnionych helem, chodziło przede wszystkim o zminimalizowanie ryzyka, że ich otwarcie w sterylnym środowisku narazi głowice na uszkodzenia lub uniemożliwi dostęp do nich i utrudni przywracanie informacji. Nad metodami radzenia sobie z tym zagrożeniem pracowali specjaliści z ponad 20 oddziałów Kroll Ontrack na całym świecie. Jesteśmy dzięki temu w pełni gotowi na przeprowadzanie procesów odzyskiwania danych z tych, zyskujących coraz większą popularność nośników – wyjaśnia Paweł Odor, główny specjalista polskiego oddziału Kroll Ontrack.

Technologia opracowana przez Kroll Ontrack opiera się na wykorzystaniu zautomatyzowanych urządzeń, służących do bezpiecznego otwarcia hermetycznie zamkniętych dysków. Następnie – inżynierowie sięgają po dedykowane narzędzia, pozwalające im na utrzymanie głowic w dysku wypełnionym helem, co minimalizuje ryzyko dalszych uszkodzeń napędu. Dopiero wówczas – demontowane i wymieniane są jedynie te uszkodzone elementy, niezbędne do odzyskania dostępu do danych.

Niemcy: Indeks ZEW spadł do poziomu 6,9 punktu

Indeks ZEW wskazujący na nastoje panujące w niemieckiej gospodarce spadł we wrześniu do poziomu 6,9 z 8,6 punktu w sierpniu. To lepszy wynik od oczekiwanego przez ekonomistów spadku do poziomu 5 punktów.

Znacznie gorzej niemieccy analitycy i inwestorzy instytucjonalni postrzegają obecną sytuację niemieckiej gospodarki. Obrazujący ją wskaźnik spadł do 25,4 pkt i jest to spadek o 18,9 pkt., podczas gdy spodziewano się spadku jedynie o 4 pkt.

Dla strefy euro prognozy są lepsze, ale ocena bieżącej sytuacji – znacznie gorsza. Wskaźnik przyszłej koniunktury wyniósł 14,2 pkt i był niższy od sierpniowego o 9,5 pkt, natomiast indeks określający stan obecny gospodarki Eurozony spadł o 10 pkt do poziomu -43,8 pkt.

ZEW tworzy i publikuje  instytut Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung w Mannheim. Powstaje on co miesiąc na podstawie  ankiety, przeprowadzanej wśród 350 ekonomistów. Przedstawiają oni swoje prognozy dotyczące najbliższego półrocza w niemieckiej gospodarce.

Merlin.pl zwiększa asortyment i rozwija sieć punktów odbioru

Sklep internetowy Merlin.pl poszerza swoją ofertę o nowe działy produktowe – Moda oraz Wszystko dla zwierząt. Dzięki systematycznemu zwiększaniu asortymentu, klienci Merlin.pl mogą już wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. Równolegle e-sklep rozwija usługi związane z logistyką zamówień.

Dział Moda w Merlin.pl to obecnie ponad 60 tys. produktów znanych marek odzieżowych i obuwniczych tj. Tommy Hilfiger, Ecco czy Clarks. Asortyment będzie jednak sukcesywnie rozwijany – do końca roku klienci mogą się spodziewać powiększenia produktów z działu Moda o ok. 150%.

Drugą nową kategorią produktów w Merlin.pl są artykuły dla domowych pupili, a wśród nich taki asortyment, jak: karma, akcesoria, środki pielęgnacyjne, zabawki. Kupujący mogą wybierać spośród niemal 70 marek, m.in. Royal Canin, Eukanuba, Felix czy Selecta. Obecnie w ofercie jednego z najstarszych sklepów internetowych znajduje się również m.in. elektronika, sprzęt RTV/AGD, asortyment z działu sport i turystyka, kosmetyki, zegarki i biżuteria, gry czy oferty z działu Kultura (książki, film, muzyka), od których zaczynał Merlin.pl.

– Kontynuujemy strategię rozwoju sklepu jako multistore’u sukcesywnie zwiększając liczbę dostępnych produktów oraz działów.mówi Marcin Zduńczyk, dyrektor sprzedaży i marketingu w Merlin.pl. Dzięki udostępnieniu nowych kategorii we wrześniu, asortyment sklepu zwiększył się aż o 20%, a tym samym klienci mogą wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. W najbliższych miesiącach zakładamy konsekwentne poszerzanie naszej oferty o nowe działydodaje Marcin Zduńczyk.

Rośnie popularność bezpłatnych punktów odbioru

Merlin.pl rozwija również sieć stacjonarnych punktów odbioru zamówień. W sierpniu, m.in. w Szczecinie i Wrocławiu, zostały uruchomione nowe punkty zlokalizowane
w sklepach partnerskiej sieci Małpka Express, dzięki czemu obecnie funkcjonuje już ich blisko 160.

Nasze punkty znajdują się w dobrze skomunikowanych miejscach, łatwo dostępnych w drodze do domu lub pracy informuje Waldemar Rybarczyk, Dyrektor Pionu Operacyjnego Merlin.pl. Nie wszyscy kupujący przez Internet chcą korzystać z dostawy kurierskiej lub poczty, gdyż wygodniej jest im odebrać zamówienie na własną rękę, w dogodnym czasie i miejscu. Ważne jest również, że wybierając odbiór własny, nie ponosimy kosztów dostawy i mamy też możliwość zapłaty na miejscu, kartą lub gotówkądodaje W. Rybarczyk.

Dzięki dynamicznej ekspansji i promocji tej formy bezpłatnego odbioru, zaledwie w ciągu 3 miesięcy (porównanie stanu z maja do sierpnia) liczba paczek odbieranych w sieci Małpka Express wzrosła ośmiokrotnie. Natomiast w porównaniu do stanu sprzed pół roku, do punktów odbioru Merlin.pl w sieci Małpka Express wysyła się obecnie aż 16 razy więcej zamówień.

Nowe punkty odbioru stacjonarnego powstają również we współpracy z siecią Kolporter. Obecnie działa już niemal 30 takich punktów zlokalizowanych na terenie Warszawy, kolejne zostaną uruchomione w najbliższym czasie również w Lublinie.

Równolegle z rozwojem stacjonarnych punktów odbioru trwają testy własnej dostawy kurierskiej pod nazwą Kurier Merlina – zamiast standardowych kilkunastu zł za tego typu usługę, klienci płacą jedyne 4,99 zł. Obecnie z Kuriera Merlina korzystają zamawiający z terenu Warszawy i Poznania.

Sprzedaż żywności ekologicznej będzie rosnąć o 20 proc. rocznie

Wartość rynku produktów ekologicznych wynosi 600-650 mln zł, co stanowi zaledwie 0,3 proc. rynku spożywczego. Jak prognozuje jednak spółka Bio Planet do 2022 roku ich sprzedaż będzie rosnąć o około 20 proc. rocznie. 

Jest mnóstwo placówek, w których udział certyfikowanych produktów wynosi zaledwie 4050 proc., zaś pozostałe to artykuły konwencjonalne, czasami tradycyjne, czasami zwykłe – mówi Sylwester Strużyna. – Udział produktów ekologicznych w ofercie pojedynczych sklepów jednak cały czas się zwiększa.

Bio Planet od blisko 10 lat paczkuje ekoprodukty. W ofercie ma ponad 1600 artykułów z ekologicznym certyfikatem. Na rynku funkcjonuje około 600 sklepów specjalistycznych. W tym roku według szacunków spółki przybędzie około 50-60 placówek, co oznacza, że miesięcznie rozpoczyna działalność 5-6 nowych sklepów.

W każdym mieście w Polsce liczącym kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców jest miejsce na placówkę z produktami ekologicznymi – mówi rozmówca agencji Newseria Biznes. – Każda nowa półka i każdy nowy sklep mają szanse znaleźć swoich klientów.

W ciągu dekady jedenastokrotnie wzrosła powierzchnia certyfikowanych gospodarstw rolnych wytwarzających produkty ekologiczne. Statystyczny Polak przeznacza na nie jednak tylko 17 zł rocznie. Dla porównania w Niemczech wydatki te wynoszą 80 euro, a Szwajcarii – ponad 185 euro. Ciągle jednak w sklepach ekologicznych produkty te stanowią od 30 do 95 proc.

Grodno rozbudowuje sieć sprzedaży w województwie mazowieckim

0

Spółka Grodno, jeden z dystrybutorów artykułów elektrotechnicznych i oświetleniowych w Polsce, zawarła umowę przedwstępną zakupu 100% zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Wartość transakcji przekracza 10% kapitałów własnych, tj. ponad 2,9 mln zł. Umowa przyrzeczona zostanie zawarta najpóźniej do 31 marca 2015 roku. W wyniku transakcji sieć sprzedaży powiększy się o kolejny punkt w woj. mazowieckim,  co  przełoży się na potencjał 15 mln zł sprzedaży więcej w skali roku.

– Naszym celem jest ciągłe zwiększanie zasięgu naszej działalności poprzez uruchamianie nowych punktów dystrybucyjnych na terenie kraju. Już dziś nasza sieć sprzedaży jest jedną z najbardziej rozwiniętych w kraju. Przejęcie nowej spółki pozwoli nam na dalsze wzmocnienie naszej pozycji w województwie mazowieckim – podsumował akwizycję Andrzej Jurczak, prezes Grodna SA.

Zarząd szacuje, iż w wyniku przejęcia przychody spółki wzrosną rocznie o około 15 mln zł.

Giełdowa spółka posiada obecnie 40 punktów sprzedaży zlokalizowanych w kluczowych polskich miastach m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Wrocławiu. Najintensywniej Grodno działa w województwie mazowieckim, gdzie od wielu lat jest liderem z 18 punktami dystrybucyjnymi. Punkty sprzedaży zaopatrywane są z nowoczesnego centrum magazynowego zlokalizowanego w Małopolu pod Warszawą.

 

Czy kawalerkę zastępuje mała dwójka

Czy w nowych inwestycjach projektowane są jeszcze kawalerki, czy zastąpiły je chętnie wybierane dziś, małe dwójki? Analitycy portalu nieruchomości Dompress.pl przeprowadzili sondę, żeby dowiedzieć się, czy na mieszkania jednopokojowe są jeszcze chętni i jak wiele powstaje ich w nowych osiedlach.

W inwestycjach Atlas Estates kawalerki stanowią 10-15 proc. oferty. Michał Witkowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Atlas Estates obserwuje stały poziom zainteresowania tym typem lokali. – Najczęściej klienci nadal szukają mieszkań dwupokojowych o niewielkim metrażu, które są bardziej funkcjonalne niż kawalerki, a jednocześnie również znajdują się w zasięgu ich możliwości finansowych. Wśród kawalerek największą popularnością cieszą się te najmniejsze i najtańsze oraz największe, które można przearanżować na dwa pokoje – informuje Michał Miłowski.

Dom Development także projektuje kawalerki, zarówno w inwestycjach z segmentu popularnego, jak i projektach apartamentowych. Radosław Bieliński, rzecznik prasowy Dom Development poinformował portal nieruchomości Dompress.pl, że mieszkania jednopokojowe są popularne z uwagi na niską cenę całkowitą. Przyznał jednocześnie, że klienci częściej poszukują obecnie mieszkań, w których można na małej powierzchni wygospodarować oddzielną sypialnię. Małe dwójki w ofercie dewelopera nie są wiele wyżej wycenione od kawalerek. – Różnica w cenie jednostkowej kawalerek i najmniejszych mieszkań dwupokojowych np. na osiedlu Żoliborz Artystyczny wynosi do 10 proc. ceny całkowitej za mieszkanie – podaje Radosław Bieliński.

W każdej inwestycji Robyg dostępne są mieszkania dwupokojowe, o powierzchni od niespełna  32  mkw., a ich metraże rosną do ok. 55 mkw. Najmniejsze lokale z trzema pokojami mają 48 mkw. Oscar Kazanelson, szef rady nadzorczej Robyg podkreśla, że dużą zaletą mieszkań oferowanych przez Grupę  jest ich wysoki potencjał aranżacyjny. Walor ten pozwala z łatwością dopasować dane mieszkanie do potrzeb klienta i przekształcić np. mieszkanie dwupokojowe w kawalerkę lub odwrotnie.

Część klientów firmy Polnord poszukuje kawalerek. Są to zwykle osoby kupujące swoje pierwsze mieszkania. Wioletta Ząbek reprezentująca Polnord przyznaje, że ze względu na bilanse parkingowe w poszczególnych inwestycjach firmy kawalerek projektowanych jest niewiele. Ich cena za mkw. jest zazwyczaj wyższa o ok. 10 proc. od ceny mieszkań większych, ale mimo to kawalerki najczęściej sprzedają się jako pierwsze.

W większości krakowskich inwestycji Wawel Service także można znaleźć mieszkania jednopokojowe. – Klienci wciąż o nie pytają. W naszych dwóch energooszczędnych inwestycjach: Borkowska B1 i B2 oraz Wężyka 10 sprzedaliśmy już wszystkie tego typu lokale. Nabywcy mogą kupić kawalerki w energooszczędnej inwestycji Halszki 28A na Kurdwanowie. Dostępne są jeszcze mieszkania o metrażu od 30 do 35 mkw. w cenach od ok. 195 tys. zł do 224 tys. zł. Pojedyncze lokale jednopokojowe klienci znajdą też w naszych, oddanych już od użytku, inwestycjach Apartamenty Mochnackiego oraz Klonowica – wymienia Piotr Kijanka, dyrektor działu sprzedaży w Wawel Service.

Sławomir Szczakowski, dyrektor ds. sprzedaży w Dantex twierdzi z kolei, że w pierwszej kolejności kupujący wybierają teraz większe i ładniejsze mieszkania dwupokojowe o metrażu od 45 do 53 mkw. A kolejnym segmentem poszukiwanych mieszkań są lokale jednopokojowe o pow. od 28 do 31 mkw.

Wojciech Stisz z firmy Barc przyznaje, że w drugim etapie budowy osiedla Tarasy Dionizosa, które firma realizuje warszawskiej na Białołęce, zamiast kawalerek zaprojektowane zostały mieszkania dwupokojowe, których metraż nieznacznie przewyższa powierzchnię lokali jednopokojowych. –  Klienci zdecydowanie chętniej wybierają trzydziestokilkumetrowe lokale z wydzieloną sypialnią oraz salonem z aneksem kuchennym. Niewiele osób interesuje się dziś kawalerkami, szczególnie jeśli ich powierzchnia i cena nie różnią się znacząco od znacznie bardziej funkcjonalniejszych mieszkań dwupokojowych – informuje Wojciech Stisz. Zarówno jedno, jak i dwupokojowe mieszkania w Tarasach Dionizosa Barc oferuje w tej samej cenie, po 5870 zł/mkw.

W projektach Ronson również nie ma wiele kawalerek. Są to najczęściej lokale o powierzchni ok. 30 – 35 mkw. – Klienci preferują jednak mieszkania 2 pokojowe. Małe dwupokojowe mieszkania o metrażu do 40 mkw. cieszą się obecnie największą popularnością. Ich udział w strukturze sprzedaży jest duży – przyznaje Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development. Jako przykład Andrzej Gutowski podaje stołeczną inwestycję Sakura położoną przy ul. Kłobuckiej, w której w pierwszym etapie budowy nie było mieszkań o powierzchni do 50 mkw. W trzeciej i czwartej fazie realizacji osiedla udział takich lokali w ogólnej puli sięga natomiast ok. 35 proc.

Kawalerki nieustająco cieszą się powodzeniem kupujących w inwestycjach Matexi Polska. W większości projektów dewelopera można znaleźć takie mieszkania w metrażach nawet poniżej 30 mkw. Jak przyznaje Mirosław Bednarek, prezes Matexi Polska, popularniejsze wśród klientów są jednak małe mieszkania dwupokojowe, które projektowane są na powierzchniach od 36 do 38 mkw. – Takie mieszkania przygotowaliśmy w warszawskich inwestycjach Na Romera i Słodowiec Park, jak również w projektach, które wchodzą właśnie do sprzedaży: Staffa 9 na stołecznych Bielanach i Kolska od Nowa na bliskiej Woli – informuje Dompress.pl Mirosław Bednarek.

W nowej inwestycji Grupy Inwest na warszawskiej Pradze Północ znajdującej się przy ul. Siedleckiej 60 zaprojektowane zostały zarówno kawalerki (od 27 mkw.), jak i mieszkania dwupokojowe (od 31 mkw.) o niewielkich powierzchniach. – Klienci poszukują kawalerek, które często kupowane są inwestycyjnie z przeznaczeniem pod wynajem. W przypadku naszej najnowszej inwestycji cena kawalerek oraz mieszkań dwupokojowych o małym metrażu jest zbliżona i będzie  wynosiła nieco ponad 7 tys. zł za metr – zapowiada Urszula Hofman reprezentująca Grupę Inwest.

Anna Sitnik, dyrektor działu sprzedaży w firmie Dolcan informuje, że wciąż znaczna liczba klientów pyta o kawalerki, zwłaszcza takie o mniejszych metrażach. Wielu nabywców nie może pozwolić sobie na zakup większych mieszkań. – W odpowiedzi na zapotrzebowanie klientów wprowadziliśmy do oferty inwestycję dedykowaną właśnie do młodych osób, poszukujących nieruchomości na start. W warszawskim Miasteczku Rubikon zaprojektowane zostały miniapartamenty o powierzchni od 17 mkw., w cenie od 145 tys. zł. – podaje Anna Sitnik. Ceny za mkw. mieszkań jedno i dwupokojowych oferowanych przez dewelopera są podobne.

W nowych inwestycjach Inpro nadal powstają kawalerki i sprzedają się równie dobrze, jak mieszkania dwupokojowe. – W aktualnej ofercie posiadamy kawalerki powierzchniach od 27 do 35 mkw., a ich ceny zaczynają się od 5.350 zł netto za mkw. Mieszkania dwupokojowe mają powierzchnię od 33 mkw. do 58 mkw., a najniższa stawka za mkw. wynosi 4.800 zł netto. – podaje Rafał Zdebski, dyrektor handlowy Inpro. – Klienci, którzy przychodzą z zamiarem kupna kawalerki, czasem decydują się ostatecznie na zakup mieszkania dwupokojowego o 5-10 metrów większego w przybliżonej cenie do ceny lokalu jednopokojowego. Kawalerki nadal poszukiwane są przez singli lub inwestorów pod wynajem długoterminowy – wyjaśnia Rafał Zdebski.

Największy udział kawalerek w strukturze mieszkań w inwestycjach LC Corp występuje w projektach znajdujących się w centralnych lokalizacjach miast, takich jak Grzegórzecka 77 w Krakowie czy Brzeska 5 we Wrocławiu. Natomiast w inwestycjach na obrzeżach miast wyraźnie przeważają małe mieszkania dwupokojowe. W przygotowywanej obecnie przez firmę inwestycji w Krakowie udział lokali jednopokojowych przekroczy poziom 22 proc. Oferowane przez LC Corp kawalerki mają wyższą cenę za metr niż mieszkania dwupokojowe, ale niższe ceny jednostkowe, nie przekraczające 200 tys. zł.

Mirosław Kujawski, wiceprezes LC Corp informuje, że standardowy metraż kawalerek znajdujących się w ofercie firmy wynosi ok. 30 mkw. Małe mieszkania dwupokojowe mają powierzchnię od 35 do 40 mkw. – To oznacza, że cena lokali dwupokojowych jest wyższa średnio o około 30 tys. zł – podaje Mirosław Kujawski.

W inwestycjach, które firma Okam planuje wprowadzić na warszawski rynek, na Służewcu Przemysłowym, przy ulicy Konstruktorskiej oraz przy ul. Woronicza, 80 proc. oferty będą stanowiły mieszkania poniżej 45 mkw. Michał Skwarek Sales & Marketing Manager w Okam przyznaje, że największym zainteresowaniem klientów cieszą się kawalerki o powierzchni od 36 do 40 mkw. – Tego typu lokale są bardzo często dzielone na mieszkania dwupokojowe. Ich cena niewiele różni się od nieznacznie większych mieszkań dwupokojowych o powierzchni powyżej 50 mkw.  Kupują je najczęściej rodzice dla dzieci i inwestorzy z myślą o wynajmie –

zauważa Michał Skwarek.

Rafin w nowych inwestycjach projektuje kawalerki, ale do sprzedaży nie trafia ich wiele.  W najnowszym wrocławskim projekcie firmy – Kępa Mieszczańska, ich udział w ofercie wynosi ok. 4 proc.

Mirosław Półtorak, prezes zarządu Dom.Developer zauważa, że klienci spoza Wrocławia chętnie inwestują w kawalerki w ścisłym centrum miasta. – Mogliśmy to obserwować podczas sprzedaży kawalerek w naszej zakończonej inwestycji Botanica Residence przy Ogrodzie Botanicznym, gdzie większość  takich lokali kupowanych było stricte inwestycyjnie. Z kolei wrocławianie na swoje pierwsze mieszkanie chętnie wybierają niewielkie lokale dwupokojowe. Najbardziej poszukiwane metraże to 40-45 mkw. Najbardziej pożądana cena to taka, która nie przekracza limitu MdM, a to oznacza zakup lokalu oddalonego od ścisłego centrum miasta – podsumowuje Mirosław Półtorak.

Wśród mieszkań znajdujących się w portfolio firmy Victoria Dom kawalerki to tylko 2-3 proc. oferty. Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu w Victoria Dom zapewnia, że klienci nadal poszukują kawalerek, szczególnie tych w najniższych cenach. – W naszych stołecznych projektach dużą popularnością cieszą się natomiast niewielkie mieszkania dwupokojowe. Im mniejsze, tym szybciej się sprzedają. W inwestycji Ogrody Targówek mamy jeszcze dwójki od 38 mkw., a w projekcie Viva Garden  od 32 mkw. – wymienia Magdalena Rurarz.

Kawalerki nie są również trzonem żadnej z inwestycji Euro Styl. – W ostatnich latach kawalerki straciły trochę na popularności na rzecz małych mieszkań z dwoma pokojami. Nasza oferta jest zdywersyfikowana. W naszych nowych osiedlach projektowane są kawalerki. Przede wszystkim można je nabyć na Osiedlu Morskim w gdyńskim Pogórzu. W sprzedaży są tego typu mieszkania o pow. ok. 32 mkw. w cenie ok. 154 tys. zł. – podaje Bartosz Podgórczyk, dyrektor działu marketingu w firmie Euro Styl.

Bartosz Podgórczyk przyznaje, że cena i metraż najmniejszych mieszkań dwupokojowych i kawalerek oferowanych przez Euro Styl niewiele się różni. Na Osiedlu Morskim mieszkanie dwupokojowe o pow. ponad 34 mkw. kosztuje 167 tys. zł (4.797 zł/mkw.) i jest o 13 tys. zł droższe od kawalerki (o pow. ok. 32 mkw.).

W nowych projektach Atal średnio ok. 8 proc. mieszkań to kawalerki, ale często ich odsetek jest mniejszy. Ceny dwójek i mieszkań jednopokojowych oferowanych przez dewelopera są podobne. W swoich inwestycjach firma decyduje się nawet na całkowitą rezygnację z mieszkań typu studio lub wprowadza do oferty pojedyncze tego rodzaju lokale, jak w przypadku warszawskiej inwestycji Walewska Residence.

Ewelina Juroszek, dyrektor ds. sprzedaży Atal podaje, że największym zainteresowaniem cieszą się kawalerki znajdujące się na osiedlach zlokalizowanych w centrach miast, które zwykle kupowane są inwestycyjnie. Zdaniem Eweliny Juroszek nabywcy wiążą z nowym miejscem zamieszkania wieloletnie plany i dlatego decydują się obecnie na większe mieszkania. W związku z tym udział kawalerek w nowych projektach Atal jest coraz mniejszy, podobnie jak mieszkań dwupokojowych. – Największym zainteresowaniem naszych klientów cieszą się lokale trzypokojowe o metrażu 55-65 mkw. To trend, który od dwóch lat znacznie przybiera na sile – informuje Ewelina Juroszek.

 

Autor: Kamil Niedźwiedzki, analityk Dompress.pl

Ceny ropy i gazy pozostaną niskie. To powinno ożywić polska gospodarkę

Cena ropy WTI spada od czerwca. Z prognoz Banku DNB wynika, że na koniec 2014 roku za baryłkę tej ropy inwestorzy będą płacić około 90 dolarów.

Notowania ropy Brent, które są punktem odniesienia dla dwóch trzecich światowych obrotów ropą naftową, jeszcze kilka lat temu były wyraźnie niższe od notowań ropy WTI (West Texas Intermediate). W połowie czerwca tego roku ceny ropy Brent osiągnęły tegoroczny rekord, czyli 114 dolarów. Od tego momentu notowania spadają i obecnie inwestorzy muszą płacić około 100 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa WTI kosztuje ok. 93 dolarów za baryłkę.

W ocenie DNB Bank Polska, do końca roku cena ropy WTI ustabilizuje się na poziomie ok. 90 dolarów za baryłkę, a w przyszłym roku będzie się wahać między 90 a 95 dolarów. Głównym czynnikiem, który wpływa na spadek cen ropy naftowej, jest druga rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych.

– Pierwsza rewolucja to była rewolucja gazu łupkowego– mówi agencji Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska. Teraz mamy do czynienia z rewolucją ropy łupkowej. Stany Zjednoczone stały się największym na świecie producentem ropy, wyprzedzając nawet Arabię Saudyjską. Produkcja cały czas rośnie, stąd presja na dalszą obniżkę cen.

Drugi poważny czynnik wpływający na ceny ropy to trwające konflikty w różnych częściach świata, m.in. na Ukrainie, w Libii czy Syrii. Oprócz Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej to Rosja jest nadal tym trzecim największym producentem ropy. Podobny układ sił kształtuje się na rynku gazu. To się może jednak niedługo zmienić.

– Jest bardzo silne lobby producentów gazu. Według mojej wiedzy Stany Zjednoczone ostatecznie wyraziły zgodę na eksport gazu LNG. W perspektywie 2-3 lat USA zacznie eksportować gaz także do Europy – dodaje prezes zarządu DNB Bank Polska SA.

To wpłynie na obniżki cen gazu w Europie, co z kolei będzie pozytywnie oddziaływać na całą gospodarkę i przemysł na Starym Kontynencie.

Spadek cen surowców, w tym ropy i gazu, będzie miał pozytywne przełożenie na wzrost polskiego PKB. Taki mechanizm widać wyraźnie w Stanach Zjednoczonych. Jednymi z kluczowych elementów, który wpływają na ożywienie gospodarcze w USA, są właśnie spadające ceny ropy i gazu – podkreśla Tomaszewski.

Rynek produktów dla dzieci w Polsce wart 8,7 mld złotych w 2013 roku

Zgodnie z wynikami analizy PMR, zawartej w raporcie „Rynek produktów dla dzieci w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014-2019” rynek produktów dla dzieci w Polsce osiągnął wartość 8,7 mld zł w 2013 roku, co stanowiło wzrost tylko o 1,6% w porównaniu z rokiem poprzednim. Prognozy dalszego rozwoju rynku są jednak pozytywne i zostały skorelowane z prognozą kondycji całej gospodarki.

Ubiegły rok był drugim z rzędu rokiem, kiedy rynek produktów dla dzieci zanotował niską dynamikę wzrostu w porównaniu z poprzednimi latami. Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim, 2013 rok był kolejnym rokiem, w którym spadła liczba urodzeń. Według GUS, w minionym roku przyszło na świat 369,6 tys. dzieci, o 4.6% mniej niż rok wcześniej. Dodatkowo, pogorszenie dynamiki wzrostu polskiej gospodarki wpłynęło na spadek popytu. Konsumenci starali się w większym stopniu optymalizować swoje wydatki.

Zgodnie z prognozami PMR, w tym roku i w następnych latach rynek zwiększy swoją dynamikę i aż do 2019 roku będzie rósł w średnim tempie 4%. Na sytuację rynkową w Polsce będzie pozytywnie wpływać ożywienie gospodarcze i wzrost wydatków konsumenckich. Pomimo faktu, iż klient nadal będzie chciał kupować mądrze, należy zaznaczyć iż z roku na rok rośnie świadomość rodziców, którzy wybierają dla swoich dzieci produkty wysokiej jakości, a unikają produktów niesprawdzonych. Polscy rodzice nie oszczędzają na swoich pociechach, częściej niż w innych segmentach wybierają produkty z wyższej półki cenowej, popularnych, cieszących się uznaniem marek. Należy podkreślić, że nadal wydają oni mniej na produkty dla dzieci w porównaniu do krajów rozwiniętych.

Coraz większego znaczenia nabiera handel internetowy, który obecnie notuje wzrosty na poziomie kilkunastu procent. W 2013 roku stanowił ona najbardziej dynamiczny kanał dystrybucji produktów dla dzieci. Nasze prognozy pokazują, że sklepy internetowe utrzymają ten trend i stopniowo będą one zwiększały udział w rynku, pozytywnie wpływając na kondycję całej branży.

Z drugiej jednak strony rozwój rynku będzie hamowany niską liczbą urodzeń dzieci, których – według najnowszych prognoz GUS – będzie przybywać coraz mniej.

Zgodnie z metodologią PMR, rynek produktów dla dzieci obejmuje łącznie pięć segmentów: odzież dla dzieci, obuwie dla dzieci, zabawki, kosmetyki dla dzieci, żywność dla dzieci. Największym segmentem rynku produktów dla dzieci jest obecnie odzież dziecięca, która w 2013 roku generowała ponad jedną trzecią sprzedaży całego rynku. Łącznie z obuwiem dla dzieci segmenty te szacujemy na prawie połowę sprzedaży produktów dla dzieci w Polsce.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Rynek produktów dla dzieci w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014-2019”.

PZU przejął Link4

0

Dziś PZU podpisał umowę nabycia akcji Link4. Zakup lidera polskiego rynku direct jest częścią procesu zapoczątkowanego 17 kwietnia 2014 roku. Zawarte wówczas umowy zakładały także przejęcie od RSA Insurance Group plc liderów rynków: litewskiego – Lietuvos Draudimas AB oraz łotewskiego – AAS Balta, a także biznesu estońskiej spółki Codan Forsikring A/S.

– Link4 jako firma wyspecjalizowana w segmencie direct oraz dużych i sieciowych multiagencji doskonale uzupełnia biznes PZU, skupiający się głownie wokół tradycyjnych kanałów sprzedaży – sieci agentów, placówek, mniejszych multiagencji oraz brokerów. Zastosowanie strategii dwóch marek pozwoli nam na oferowanie klientom szerszego pakietu produktów lepiej dopasowanego do ich potrzeb. Link4 pozostanie marką nowoczesną, skierowaną do ludzi dynamicznych, aktywnie poszukujących atrakcyjnych ofert – mówi Barbara Smalska, członek zarządu PZU SA.

Przejęcie Link4 to finalizacja drugiej transakcji po przejęciu łotewskiej AAS Balta. PZU współpracuje z regulatorami i oczekuje na zgody na przejęcie spółek na Litwie i w Estonii.

Smart City powstaną dzięki firmom i samorządom

Unijna polityka klimatyczna i energetyczna nie pozostawia dziś złudzeń na temat konieczności zmiany systemu zarządzania energią i funkcjonowania nie tylko przemysłu, ale i całych miast. Rozwiązaniem tego problemu jest tworzenie inteligentnych systemów zarządzania tzw. Smart City, które mogą powstać dzięki współpracy firm i władz samorządowych. W chwili obecnej, miasta stoją przed ważnymi wyzwaniami, którym należy sprostać i to właśnie o nich rozmawiali specjaliści w zakresie zarządzania energią i inteligentnych rozwiązań w trakcie panelu „Inteligentne i efektywne miasta dzięki współpracy. Już dziś!”, który odbył się w trakcie XXIV Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Aktualnie obszar miast zajmuje zaledwie 2% powierzchni Ziemi, a zamieszkuje w nich 50% światowej populacji. Oczekuje się, że do 2050 roku w miastach będzie żyć 70% ludzi. W chwili obecnej są one odpowiedzialne za 75% całkowitego zużycia energii. Zwiększenie efektywności energetycznej staje się, więc największym wyzwaniem, z którym aglomeracje miejskie muszą się zmierzyć. Niezależnie od dostępności energii, nie nadążymy za rosnącym popytem na nią. Konieczne staje się wyeliminowanie wszelkich możliwych strat i redukcja zapotrzebowania na energię, jednocześnie podnosząc opłacalność i wydajność surowców.

Rozwiązania dla inteligentnych miast są więc niezbędne, gdyż bez ich wdrożenia miasta nie będą w stanie, szczególnie w Polsce sprostać stojącymi przed nimi wyzwaniami oraz zapewnić odpowiedniego komfortu życia swoim mieszkańcom z uwzględnieniem aspektu ochrony środowiska naturalnego. Dzięki wiedzy i doświadczeniu zdobytemu przy realizacji kilku pilotażowych projektów wdrażania inteligentnych miast, których Schneider Electric jest kluczowym partnerem, wiemy, że możliwa jest dziś implementacja zastosowanych rozwiązań na całym świecie, również w Polsce. Doświadczenia te pokazały również, że tak ważne dla funkcjonowania miast i gospodarki projekty mają powodzenie tylko dzięki współpracy – mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska.

Tworzone dzięki współpracy

Specjaliści zgodnie potwierdzili, że stworzenie inteligentnego miasta to proces, który można przeprowadzić wyłącznie dzięki kooperacji firm i instytucji samorządowych. Opierając się na doświadczeniach z Paryża, Lyonu czy Barcelony Prezes Schneider Electric podkreślił, że współpraca ta musi być rozumiana jest jako partnerstwo i wzajemne zaufanie podmiotów biorących udział w projekcie. Ponadto, istotna jest również komplementarność stosowanych przez partnerów rozwiązań zaspokajających określone potrzeby miast. Jednym z przykładów, o którym mówiono podczas panelu był powstający projekt „Polskie Miasto Przyszłości”, którego Schneider Electric jest partnerem. Jest to otwarta platforma rozwiązań dla miast, oferująca komplementarne wobec siebie rozwiązania w kluczowych dla budowy inteligentnego miasta obszarach: bezpieczeństwo, transport, komunikacja i inteligentne systemy oświetlenia, edukacja, a także kontakt z mieszkańcem.

W trakcie panelu odniesiono się również do przykładu Barcelony, gdzie zaimplementowane zostały technologie do zarządzania wodociągami, parkingami, odpadami czy komunikacją miejską, które z jednej strony pomagają miastu oszczędzać środki budżetowe, jednocześnie podnosząc jakość usług publicznych – z drugiej. Podczas panelu firma Schneider Electric ujawniła również plany utworzenia wraz z miastem Barcelona ośrodka Center of Excellence, którego działalność będzie skupiona na inteligentnych rozwiązaniach dla miast. To pokazuje, że Smart City jest nieuniknione, a nawet pożądane.

Gdzie pojawiają się korzyści

Inteligentne miasto przynosi korzyści wielu grupom odbiorców, a nie tylko jednej określonej. Tym, którzy w pierwszej kolejności korzystają z tych rozwiązań są zarządcy miast. Tylko dzięki technologiom zdolnym w szybki sposób analizować sytuację w różnych obszarach życia miasta będziemy w stanie w sposób natychmiastowy reagować na te potrzeby. Gdyby obsługiwać te procesy wyłącznie za pośrednictwem ludzi, należałoby stworzyć ogromną ilość miejsc pracy, które w ostateczności mogłyby nie sprostać temu zadaniu z czysto fizycznych ograniczeń – mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska.

Zarządcy sieci

Inteligentne rozwiązania pozwalają managerom zarządzającym siecią na lepsze zdefiniowanie życzeń konsumentów i dostosowanie zużycia energii do ich aktualnych potrzeb. Co więcej, możliwe jest zoptymalizowanie oraz integracja zdecentralizowanego wytwarzania energii, jak również lepsze zarządzanie inwestycjami w tym obszarze.

Społeczeństwo

Tworzenie wartości na dwóch polach – środowiskowym, poprzez zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz społecznym, poprzez tworzenie nowych miejsc pracy przy rozwoju nowych technologii na poziomie tworzenia rozwiązań i usług.

Klienci końcowi

Każdy z konsumentów będzie mógł bardziej efektywnie zarządzać poborem energii, korzystając z rozwiązań komunikacyjnych (interfejs WWW, kontrola i monitoring, alarmy użytkowania, narzędzia doradztwa dla konsumentów).

Producenci oraz dostawcy energii elektrycznej

Otrzymają oni innowacyjne technologie, pozwalające na lepsze zarządzanie bazą wytwarzania energii, poprawiające jakość energii, jak również powstanie nowych usług oraz indywidualnych taryf.

Coraz więcej ubezpieczonych na szybkiej ścieżce

Wypłata odszkodowania po trzech dniach? Pieniądze na naprawę zalanego mieszkania lub urwanego lusterka w samochodzie już po jednej rozmowie telefonicznej? To możliwe: w ERGO Hestii z szybkiej ścieżki likwidacji szkód skorzysta w tym roku ponad 50 tysięcy poszkodowanych.

Czas, gdy czekamy na odszkodowanie, dłuży się zazwyczaj niemiłosiernie – więc ubezpieczyciele walczą o jego skrócenie.

Standardowe procedury likwidacji szkody firm ubezpieczeniowych nie zawsze na to pozwalają. Zgłoszenie szkody może zabrać 1 dzień, oględziny – 2-3 dni, gromadzenie dokumentacji – czasem kilkanaście.

– To za długo – mówią klienci.

Dlatego coraz więcej z nich decyduje się na procedurę uproszczoną: taką, która opiera się na zaufaniu do klienta i trwa kilka dni.

ERGO Hestia szacuje, że do końca 2014 roku zlikwiduje w sposób uproszczony ponad 50 tysięcy szkód majątkowych i komunikacyjnych. W stosunku do roku 2012 ta liczba się podwoiła.

Na czym polega likwidacja uproszczona? Zamiast wizyty specjalisty, który szacuje wielkość szkody w naszej obecności, klienci w rozmowie telefonicznej z ekspertem infolinii sami wskazują charakter i wielkość uszkodzeń – i po tej deklaracji otrzymują odszkodowanie.

Likwidacja uproszczona skraca oczekiwanie na pieniądze z odszkodowania.

– Jeszcze kilka lat temu zaufanie do likwidacji bez oględzin było niewielkie – woleliśmy, aby przyjechał do nas likwidator mobilny – specjalista, który dokona oględzin i oszacuje wartość szkody w naszej obecności. To dawało nam poczucie kontroli nad procesem – mówi Agnieszka Strzałka – kierownik Działu Likwidacji Szkód Typowych w Ergo Hestii.

– Jednak podejście ubezpieczonych zmieniło się – cenimy swój czas, minimalizujemy ilość kontaktów z towarzystwem ubezpieczeniowym oraz przesyłanej dokumentacji – dodaje.

Na szybką ścieżkę najczęściej trafiają szkody typowe, w których klient łatwo sam potrafi ocenić rozmiar zniszczeń. Takie, gdy np. w samochodzie stłucze się szyba, czy kiedy w wyniku przepięcia spali się nam w domu radio.

Wszystko zależy od rodzaju szkody. Decyzję, czy rozpatrzymy szkodę w ramach procedury uproszczonej, podejmuje konsultant przyjmujący zgłoszenie. Nie zawsze im szybciej – tym lepiej. Często z opisu klienta wynika, że rzeczoznawca będzie bardzo pomocny, a czasem – niezbędny do prawidłowej oceny zniszczeń. Wtedy wysyłamy go do poszkodowanego. Dziś co dziesiąta sprawa jest na tyle prosta, że możemy zastosować uproszczone procedury – podkreśla Agnieszka Strzałka.

Co roku Grupa ERGO Hestia wypłaca 480 tys. odszkodowań.

– Procedura uproszczona może zakończyć się podczas jednej rozmowy telefonicznej z naszym ekspertem. Gdy sprawa jest bardziej skomplikowana, prosimy o dosłanie dodatkowych zdjęć, dokumentów, czy faktury VAT – dodaje Agnieszka Strzałka.

Sprzedaż cydru może wzrosnąć nawet trzykrotnie. Ambra zapowiada wzrostu zysku netto oraz dywidendy

CEO Magazyn Polska

W najbliższych kwartałach sprzedaż wina nieznacznie przyspieszy, choć tempo wzrostu rynku pozostanie niewysokie. Na tym tle wyróżniać ma się segment cydru, gdzie Ambra liczy nawet na trzykrotny wzrost sprzedaży. Wraz z umocnieniem pozycji w segmencie mocnych alkoholi ma się to przełożyć na wzrost zysku netto oraz dywidendy.

Okoliczności rynkowe naszej działalności w minionym roku obrotowym chyba trzeba uznać za niekorzystne i trudne. Rynek wina, który rośnie od wielu lat, spowolnił do 2,7-proc. tempa wzrostu. To nadal jest plus, ale dużo mniejszy niż w minionych okresach. Rynki zagraniczne osłabły i odbiło się to na naszym eksporcie. Ten wynik sprzedażowy 1,5 proc. niż w zeszłym roku uznałbym za wynik zadowalający, gdyż sprzedaż rosła na rynku polskim i rosły nasze najważniejsze marki – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Robert Ogór, prezes zarządu Grupy Ambra SA.

W ostatnim kwartale roku obrotowego 2013/2014 przychody Ambry wyniosły 88,5 mln zł. Spółka odnotowała stratę operacyjną w wysokości 2,6 mln zł oraz zysk netto na poziomie 5,5 mln. Analitycy ankietowani przez PAP spodziewali się 92,1 mln zł przychodów, -0,7 mln zł EBIT oraz -2 mln zł zysku netto. W całym roku obrotowym wynik netto wyniósł 26 mln zł, co Ambra tłumaczy wprowadzeniem oszczędności oraz niższymi kosztami finansowymi.

W przyszłym roku obrotowym dystrybutor alkoholi spodziewa się nieznacznie lepszej koniunktury na rynku.

Oczekujemy, że nasza nowa marka, która spektakularnie weszła na nowy rynek cydru, czyli Cydr Lubelski, zdecydowanie utrzyma wysokie tempo wzrostu sprzedaży i jej sprzedaż podwoi się, a może nawet potroi. Wyższy zysk netto będzie wówczas logiczną konsekwencją rosnących przychodów i zysków operacyjnych – mówi Ogór.

Ambra zakłada również stabilny wzrost przychodów i zysków z głównych marek win, a także w segmencie win stołowych, gdzie prognozowany jest dalsze zwiększenie sprzedaży. Dystrybutor alkoholi spodziewa się także umocnienia swojej pozycji w segmencie mocnych alkoholi, zwłaszcza brandy, gdzie jest liderem.

Szybko rośnie także nasza marka premium Baczewski Wódka. Będziemy czerpać dodatkowe stopy wzrostu z tych nowych segmentów i generować dobrą dywidendę oraz przypływy dla akcjonariuszy z tych już utrwalonych, ustabilizowanych marek – twierdzi prezes Ambry.

W zeszłym roku obrotowym Ambra wypłaciła akcjonariuszom 0,43 zł dywidendy na akcję. W rok obrotowy 2013/2014 przewiduje jej wzrost, zgodnie z komunikowaną od dłuższego czasu polityką dywidendową.

W tym roku chcemy wypłacić 0,45 zł, co przy obecnym kursie zbliża się do stopy zwrotu na poziomie około 5 proc., więc dywidenda będzie nieco wyższa niż w zeszłym roku, a w kolejnych okresach również będzie rosła – zapowiada Robert Ogór.

Projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego

Ministerstwo Finansów skierowało do uzgodnień zewnętrznych projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie utworzenia, organizacji i trybu działania Komisji Kodyfikacyjnej Ogólnego Prawa Podatkowego.

Przebudowę i uproszczenie prawa podatkowego należy zacząć się od fundamentów czyli Ordynacji. Tworzenie aktu stanowiącego podwaliny całego systemu podatkowego powinno przebiegać w sposób balansujący stanowiska i potrzeby wszystkich zainteresowanych środowisk, w szczególności reprezentantów świata nauki, sądownictwa, przedsiębiorców i resortu finansów. To jest warunek stworzenia aktu stabilnego i trwałego. Oczekuje się, że za rok będą gotowe założenia przyszłej kodyfikacji rozstrzygające kluczowe kwestie m.in. prawa i obowiązki podatnika, zasady wykładni prawa podatkowego, relacje Ordynacji i Kodeksu postępowania administracyjnego, oraz relacje Ordynacji i materialnego prawa podatkowego oraz innych ustaw. Następnie zadaniem Komisji będzie przygotowanie projektu ustawy i współuczestniczenie w całym procesie legislacyjnym. Zakłada się, że cały proces kodyfikacyjny może trwać ok. 4-5 lat, zważywszy że Ordynacja podatkowa jest dziś szóstym co do wielkości aktem prawnym i najobszerniejszą ustawą nie będącą Kodeksem.

W Komisji mają zasiadać wybitni przedstawiciele nauki oraz przedstawiciele praktyki z zakresu ogólnego prawa podatkowego – powołani przez Prezesa RM. Komisja będzie składać się z 15 osób. Organizacja prac Komisji bazuje na analogicznych rozwiązaniach z Komisji ds. Kodyfikacji: Prawa Budowlanego, Prawa Cywilnego, Prawa Karnego, przy czym budżet tworzonej Komisji będzie znacząco niższy. Komisja Kodyfikacyjna będzie technicznie obsługiwana przez Ministerstwo Finansów.

Deflacji ciąg dalszy

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych spadły w lipcu o 0,3 proc. w ujęciu rocznym i 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym – podał GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Po raz drugi od 1989 roku mamy do czynienia ze spadkiem cen w ujęciu rocznym (pierwszy był w lipcu br.). To w części efekt czynników sezonowych (lipiec, sierpień, wrzesień to zawsze okres niższej inflacji). Ale w znacznie silniejszym stopniu to efekt embarga rosyjskiego na produkty żywnościowe przy wysokim tegorocznym urodzaju. Ceny żywności spadły w sierpniu r/r o 2,3 proc., przy wysokiej bazie z sierpnia 2013 r., 102,8. W kolejnych miesiącach należy się spodziewać także spadku cen żywności, bo do już oddziałujących na ceny żywności czynników dochodzi chociażby urodzaj pszenicy w USA.

Spadek cen żywności oddziałuje pozytywnie na portfele Polaków, szczególnie tych o niższych dochodach. „Zwalnia” to część dochodów do dyspozycji i teoretycznie pozwala na ich wydatkowanie na inne dobra czy usługi. Jednak obserwowane wzrosty sprzedaży detalicznej nie są wysokie, co oznacza, że gospodarstwa domowe nie zawsze decydują się na wydatkowanie „zaoszczędzonych” dzięki niskim cenom żywności dochodów.

Podobnie jak w lipcu, gdyby nie zmiana strategii firm telekomunikacyjnych dotycząca polityki cenowej, a także wzrost cen napojów alkoholowych (wyższa akcyza) deflacja w sierpniu byłaby znacznie głębsza.

Rada Polityki Pieniężnej chyba już nie będzie mogła mieć wątpliwości co do tego, jaką decyzję podjąć na swoim październikowym posiedzeniu. I wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku stopy procentowe spadną o 50 punktów bazowych. Wzrost PKB był co prawda w 2. kwartale br. porównywalny do osiągniętego w 1. kwartale, ale ani produkcja sprzedana przemysłu, ani sprzedaż detaliczna w ostatnich miesiącach, ani wyniki firm po 6. miesiącach br. nie pozwalają na zakładanie porównywalnego tempa wzrostu PKB w 2. połowie 2014 r. A to także powinno wpłynąć na decyzje RPP.

Konfederacja Lewiatan

Barter SA. Ekspansja na rynku ekogroszku

W ubiegłym roku wiosną Barter uruchomił pierwszy punkt we franczyzowej sieci „U Górnika”. Obecnie spółka ma już ponad 350 składów we wszystkich województwach w Polsce, a ich liczba do końca roku ma wzrosnąć do 500.

– „U Górnika” to największa w Polsce sieć wyspecjalizowanych punktów, zajmujących się sprzedażą opału, m.in. ekogroszku i innych gatunków węgla dla klientów detalicznych – mówi Grzegorz Dworakowski, dyrektor ds. rozwoju rynku towarów konfekcjonowanych Barter SA . – Ich atutem jest szeroka sieć dystrybucji, docierają do klienta poprzez składy węgla, sklepy budowlane „Mrówka”, stacje paliw czy sklepy ogrodnicze. Tworząc swoją sieć mieliśmy na celu rozszerzenie i stabilizację sprzedaży, promowanie nowych produktów konfekcjonowanych, zapewnienie jakości i stałej dostępności naszego produktu. A także wygodę klienta, który może liczyć na pełną obsługę.

Współpraca ze składami „U Górnika” jest obopólnie korzystna, bowiem Barter przeprowadził szeroką kampanię marketingową i reklamową sieci, zadbał też o wizualizacje punktów sprzedaży.

Białostocka spółka dociera do detalistów nie tylko poprzez składy opałowe, ale także za pośrednictwem detalicznych sieci handlowych, do których należy m.in. Leroy Merlin, Nomi czy Bricoman.

– Obecnie prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat współpracy z największą w Polsce siecią sklepów dyskontowych – dodaje Grzegorz Dworakowski.

Węgiel z polskich kopalni i z Czech

Barter dywersyfikuje też źródła pozyskiwania surowca i rozszerza współpracę z polskimi kopalniami.

– Wychodzimy na przeciw rynkowym trendom – mówi prezes Barter SA,  Bogdan Rogaski. – Do tej pory współpracowaliśmy z dwiema kopalniami z Górnego Śląska, a obecnie negocjujemy z kolejnymi dwiema. Zwiększy to udział krajowego węgla w naszej ofercie. Ale nie tylko – niewykluczone, że będziemy również importować go z Czech.

Udział węgla pakowanego w worki systematycznie rośnie w wolumenie obrotów firmy. Docelowo spółka zamierza sprzedawać ok. 200 tys. ton konfekcjonowanych produktów rocznie. Przebojem rynkowym okazał się sztandarowy ekogroszek Barteru – Eco Power, który stanowi 45 proc. obrotów firmy w tym segmencie. To średnia półka w ofercie Barteru – opał ekologiczny, o niskiej zawartości siarki i dużej kaloryczności.

Na drugim miejscu – z 15 proc. udziałem – jest Czarny Jan, ekonomiczne paliwo o bardzo dobrych parametrach. Swoją klientelę ma też Krzesimir najwyższej jakości ekogroszek, produkowany z wyselekcjonowanego węgla m.in. z polskich kopalni na Górnym Śląsku. Coraz lepiej sprzedają się też grubsze frakcje węgla, głównie orzech.

Jakość przekonała odbiorców

– Eco-Power jest obecnie liderem na krajowym rynku– mówi prezes Barter SA, Bogdan Rogaski. – A co ciekawe, w przeciwieństwie do innych krajowych dystrybutorów, postawiliśmy na jakość, a nie ilość. Zainwestowaliśmy w profesjonalne centra pakowania węgla, a także w ogromne hale – magazyny surowcowe i magazyny wyrobów gotowych, dzięki którym węgiel jest odpowiednio zabezpieczony na każdym etapie pakowania i dystrybucji, co gwarantuje zachowanie wysokich, stałych standardów użytkowych produktu. Ta strategia przełożyła się na wieloletni efekt, bowiem klient, który przekona się do produktu, sięgnie po niego po raz drugi.

Dodatkowym autem produktów Barteru jest opakowanie – estetyczne, foliowe worki o różnej wadze, wyposażone w system łatwego otwierania. Zapewniają one wygodne i higieniczne składowanie, komfort użytkowania i utrzymanie parametrów opału, co jest istotne zarówno dla klientów, jak i dystrybutorów spółki.

Barter zapowiada jeszcze większą ilość pakowanego węgla – do końca roku ma powstać kolejne centrum pakowania – na Śląsku. Obecnie spółka dysponuje trzema takimi składami:  w Sokółce, Ostrowach koło Kutna i w Babach koło Piotrkowa Trybunalskiego.

Banki spółdzielcze a banki komercyjne

Banki spółdzielcze w przeciwieństwie do banków komercyjnych nie promują się dzięki znanym twarzom, stawiają raczej na swoich pracowników, twierdzą, że najlepszą reklamą jest ich działalność – dogłębna znajomość każdego klienta, rozpoznawanie jego potrzeb i oczekiwań oraz szybka reakcja na nie, a także elastyczność oraz brak anonimowości.

Jednym z celów strategicznych banków spółdzielczych na najbliższe lata jest konsekwentne wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, rozwój systemów informatycznych, wzrost konkurencyjności i jakości obsługi klientów z zachowaniem bezpieczeństwa i wierności 150-letniej tradycji.

Banki spółdzielcze wyróżniają się tym, że w ich placówkach zawsze można spotkać się z reprezentantem kadry zarządczej. Wszystkie decyzje podejmowane są na miejscu i nie wymagają akceptu tzw. centrali. To szczególnie ważne z punktu widzenia klienta, jednak w dzisiejszych czasach już niewystarczające. Rozwój technologii, zmiana społecznych przyzwyczajeń, coraz większe przywiązanie konsumentów do komfortu wymagają od banków spółdzielczych wdrażania najnowocześniejszych rozwiązań. Banki spółdzielcze to rozumieją i aktywnie poszukują produktów informatycznych służących jak najpełniejszej obsłudze współczesnego klienta. Widać to podczas spotkań i konferencji poświęconych bankowości spółdzielczej. Przedstawiciele tego sektora są zainteresowani nowymi rozwiązaniami informatycznymi, ich funkcjonalnościami, bezpieczeństwem oraz możliwościami integracji z dotychczasową infrastrukturą.

Dbanie o nowe potrzeby lokalnych społeczności

Co ma w tym względzie do zaoferowania bankom spółdzielczym rynek produktów informatycznych? Wiele jest obecnie dostępnych ciekawych i łatwych w implementacji rozwiązań klasy contact center, które mogą realnie usprawnić działanie banków spółdzielczych. Co ważne – polscy producenci dobrze rozumieją sytuację tych instytucji, znają ich obecne systemy i są w stanie dopasować swoją ofertę do istniejącej infrastruktury i możliwości finansowych banków.

Korzystanie z rozwiązań klasy contact center nie powinno kojarzyć się z licznymi zespołami konsultantów pracujących w pomieszczeniach oddzielonych od klientów. Istniejące na rynku rozwiązania znajdują szerokie zastosowania, również tam, gdzie pracowników dedykowanych do pracy z klientem jest kilku i muszą oni dzielić czas pomiędzy obsługę klienta na miejscu (lokalnie np. w oddziale banku, przy okienku), a obsługę pozostałych kanałów, takich jak połączenia telefoniczne, e-mail lub chat – mówi Kajetan Kilim, key account manager w firmie Alfavox. – Warto o tym wiedzieć, ponieważ tego typu systemy w znaczący sposób ułatwiają codzienną pracę oraz przynoszą wymierne korzyści – dodaje Kajetan.

Rozwiązania informatyczne powinny przede wszystkim poprawiać szybkość i niezawodność obsługi klienta. Dziś konsument oczekuje możliwości skontaktowania się z bankiem o każdej porze, z każdego miejsca na świecie. Spodziewa się jak najszybszej odpowiedzi na frapujące go pytania i zależy mu na wyjątkowym traktowaniu.

Co więcej, innowacje powinny być maksymalnie i wielowymiarowo pomocne dla konsumenta. Jeśli klient banku zdecyduje się wypełnić wniosek o kredyt w domu, siedząc wygodnie na własnej kanapie, technologie muszą dać mu możliwość uzyskania natychmiastowej pomocy doradcy banku w przypadku jakichkolwiek problematycznych kwestii. Bez potrzeby łączenia z infolinią i poszukiwania kogoś, kto zrozumie wytłumaczony telefonicznie problem.

Bankom spółdzielczym szczególnie polecamy rozwiązania klasy contact center do zarządzania całym procesem komunikacji z klientami oraz produkty, które pozwalają na obsługę klienta z wykorzystaniem coraz popularniejszego dziś kanału wideo. Dzięki temu kanałowi konsument może porozmawiać twarzą w twarz z doradcą banku bez konieczności wizyty w placówce. Rozwiązania takie umożliwiają m. in. współdzielenie plików, dzięki czemu klient banku może wypełnić cały wniosek kredytowy czy inny formularz z bieżącą pomocą doradcy, który ma wgląd do dokumentu i może dokonywać w nim zmian i poprawek. Ponadto, system udostępnia kanał czat, chętnie wybierany w codziennej komunikacji przez osoby chcące ekspresowo i dyskretnie uzyskać potrzebne informacje. Przy pomocy tych narzędzi klient, używając tylko komputera lub tabletu, przechodzi całą procedurę, która kiedyś wymagała wizyty w banku i stania w kolejkach – tłumaczy Janusz Tomiczek, prezes Alfavox. – Co niezwykle istotne – jesteśmy w stanie dostarczyć nasze aplikacje w wersji i webowej, i mobilnej, a to oznacza, że klienci banków korzystających z naszych rozwiązań mogą mieć także dostęp do bardzo pożądanej dziś bankowości przez telefon.

Warto też być zawsze tam, gdzie są klienci banku, czyli w social mediach. Konsumenci docenią, jeśli pracownik banku odpowie na ich pytanie pozostawione w sieci, rozwieje jego wątpliwości czy przedstawi szczegóły oferty. Dodatkowo social media pozwalają badać profile klientów, dzięki czemu banki mogą trafić do nich z ofertą idealnie dopasowaną do potrzeb. Dobre systemy informatyczne pozwalają obserwować klientów w świecie wirtualnym i tym samym wspierają banki w interakcji z nimi także w social mediach.

Nie tylko dla klienta

Nowoczesne rozwiązania mają jednak dbać nie tylko o komfort konsumentów, ale też o wygodę pracy konsultantów, doradców i kadry zarządzającej banku spółdzielczego. Z tego powodu systemy wdrażane w bankach spółdzielczych powinny wspomagać zarządzanie placówką. Technologie wspierające zarządzanie dbają między innymi o podstawy, czyli oferują perfekcyjnie działające kanały codziennej komunikacji – telefon i pocztę email wraz z obsługą kanału SMS i fax oraz rejestracją rozmów. Wraz z dobrymi rozwiązaniami klasy contact center warto także wdrożyć narzędzia klasy  Workflow Management, które służą do planowania i zarządzania czasem pracy konsultantów telefonicznych czy doradców online.

W akcjach wychodzących, czyli inicjowanych przez pracowników banku, niezastąpiony jest natomiast system klasy PDS, który podnosi wydajność pracy agentów nawet do 150 procent, eliminując ręczne wydzwanianie numerów. To nie człowiek wybiera numer, a system, który dzięki zastosowanemu algorytmowi dostosowuje liczbę generowanych połączeń do charakteru kampanii, jakości bazy kontaktów oraz specyfiki pracy konsultantów banku.

Z badań przeprowadzonych przez firmę Alfavox wynika, że w przypadku rozmów wychodzących połączenia efektywne, czyli zakończone nawiązaniem rozmowy, stanowią jedynie od 25 do 35 proc. wszystkich wybieranych numerów. Pozostałe 10 proc. to połączenia do różnych urządzeń (faksów, automatycznych sekretarek itd.), 5 proc. stanowią błędy sieci, kolejne 5 proc. numery zajęte, a aż 40-60 proc. obejmują połączenia nieodebrane. Dzięki systemom klasy PDS minimalizowany jest czas spędzony przez agenta w oczekiwaniu na połączenie – mówi Janusz Tomiczek.

Koszty? Tylko na rozsądnym poziomie!

Banki spółdzielcze mają bardzo jasno sprecyzowane potrzeby oraz wieloletnie tradycje. To oczywiste zatem, że dbają o koszty i zależy im na tym, aby proces unowocześnienia ich infrastruktury do wspomagania kontaktu z klientem nie wiązał się z gwałtowną rewolucją i koniecznością wymiany dotychczasowych technologii, lecz był precyzyjnie nadzorowanym procesem pozytywnych zmian.

Dobre systemy informatyczne posiadają szerokie możliwości integracji z wewnętrznymi systemami placówek, umożliwiają też sprawne przeprowadzenie wdrożenia bez zakłócania innych procesów banku. Nowoczesne rozwiązania pozwalają na łatwą skalowalność, dzięki czemu bank nie musi rozbudowywać swojej infrastruktury w momencie wzrostu liczby pracowników i klientów.

Banki spółdzielcze mogą dziś skorzystać z wielu nowoczesnych narzędzi, które przeniosą obsługę klienta na wyższy poziom, nie narażając jednocześnie placówki na wysokie koszty i konieczność wymiany całej infrastruktury informatycznej. Nowe technologie są doskonałym narzędziem wpływającym na wzrost konkurencyjności, dlatego warto je implementować i udostępniać coraz bardziej wymagającym klientom.

Energa: nowy blok w Ostrołęce na razie nie powstanie. Koncern będzie podnosić efektywność już istniejących

CEO Magazyn Polska

Ze względu na niewielkie zapotrzebowanie, niekorzystne warunki logistyczne i model regulacji rynku Energa, czołowy producent prądu z węgla kamiennego, nie będzie kontynuować projektu budowy nowego bloku o mocy 1 tys. MW w Ostrołęce. Jak w rozmowie z agencją Newseria informuje Mirosław Bieliński, prezes koncernu, rozbudowa na razie nie ma ekonomicznego uzasadnienia.

Popyt na usługi systemowe Ostrołęki jest taki, że przez połowę czasu elektrownia pracuje i tak tylko dwoma blokami, a jeśli trzema, to na minimum technologicznym – informuje Mirosław Bieliński. – To pokazuje, jakie jest zapotrzebowanie na moc w tym miejscu.

Inwestycji nie sprzyjają także, jak zauważa rozmówca agencji Newseria, warunki logistyczne. Zakład położony jest stosunkowo daleko od źródeł węgla kamiennego, który wykorzystywany jest do produkcji.

Lokalizacja jest wyjątkowa – mówi Bieliński. – To jedna z nielicznych elektrowni węglowych w Polsce, która jest daleko od kopalń i portów morskich. Oznacza to, że w Ostrołęce zawsze występuje dodatkowy koszt transportu węgla kamiennego.

Rentowności nie sprzyja przyjęty w 2001 roku sposób regulacji rynku energii. W Polsce wytwórcy rozliczają się obecnie według tzw. modelu miedzianej płyty. Zgodnie z nim koszty przesyłu w większości są pomijane. Zdaniem prezesa Energi podmioty ponoszące większe nakłady na logistykę mimo że ważne dla całego systemu są dyskryminowane.

Jeżeli ta zasada się nie zmieni, to Ostrołęka zawsze będzie potrzebować bardzo dobrych, innych parametrów ekonomicznych, żeby być efektywna – tłumaczy Bieliński.

Koncern natomiast będzie kontynuował inwestycje w już istniejące bloki energetyczne w Ostrołęce.

Prowadzimy prace mające na celu podniesienie efektywności ich wykorzystania – informuje Mirosław Bieliński.

Dla sektora górniczego elektrownia Ostrołęka ma znaczenie minimalne (roczne zużycie wynosi około 1,5 mln ton). Prezes Energi uważa jednak, że obecnie nie ma alternatywy dla węgla kamiennego.

Węgiel ma przyszłość – uważa prezes zarządu Energi. – Koszty jego wydobycia w Polsce powinny być jednak takie, byśmy mogli nimi z powodzenie konkurować na światowych rynkach. To jednak tylko pobożne życzenie.

Poprawiają się nastroje polskich ekporterów. Wzrósł Trade Confidence Index

0

Trade Confidence Index, wskaźnik ilustrujący nastroje wśród krajowych importerów i eksporterów, wzrósł w pierwszej połowie 2014 roku do poziomu 110 punktów w porównaniu z 107 punktami odnotowanymi w drugiej połowie ubiegłego roku.

Z badania, które  na zlecenie HSBC wykonał TNS wyniaka, że – jak podano w komunikacie- oprawiające się nastroje powinny skutecznie wspierać polskich przedsiębiorców w poszukiwaniu kontrahentów na nowych rynkach zbytu. Tu kluczową rolę odgrywać mogą nabywcy z Azji.

Wobec powolnego wzrostu w Europie Zachodniej, będącej głównym odbiorcą polskich towarów eksportowych, oraz obecnej sytuacji geopolitycznej na Wschodzie Europy, rynki wschodzące mogą mieć coraz większe znaczenie w handlu zagranicznym Polski. Analitycy Oxford Economics przewidują, że udział Europy w polskim eksporcie spadnie z ponad 80 proc. obecnie do 77 proc. w ciągu kolejnych kilkunastu lat.

Alternatywą dla europejskich odbiorców polskich towarów będą prawdopodobnie nabywcy z Azji, gdzie już dziś, za pośrednictwem Niemiec, trafia wiele towarów z naszego kraju.– Wiele towarów eksportowanych przez Niemcy do Azji to produkty składane z komponentów produkowanych w Polsce. Niemniej jednak polskie firmy coraz odważniej spoglądają na Daleki Wschód, starając się budować swoją własną markę, w świadomości azjatyckich odbiorców i współpracując z nimi bezpośrednio –  mówi Andrzej Puta z HSBC.

Sytuacja za naszą wschodnią granicą uderza głównie w producentów żywności koncentrujących się na rynku rosyjskim czy ukraińskim, niemniej jednak udział żywności w wartości polskiego eksportu ogółem jest stosunkowo niewielki.

– Kluczową rolę odgrywają maszyny przemysłowe i sprzęt transportowy, które cały czas dobrze sprzedają się za granicą – zauważa ekspert HSBC.

Grupa Azoty będzie wytwarzać mocznik dla odbiorców w Malezji

0

CEO Magazyn Polska

Zakłady Azotowe Puławy z Grupy Azoty, spółka Petronas Chemical Group Berhad oraz  Sipitang Oil & Gas Development Corporation podpisały porozumienie dotyczące współpracy w zakresie wytwarzania mocznika i innych produktów opartych na amoniaku w Sipitang Oil & Gas Industrial Park  w stanie Sabah, w Malezji.

Na podstawie porozumienia strony mają opracować wstępne stadium wykonalności projektu. W celu określenia możliwości realizacji współnego przedsięwzięca strony przeprowadzą wstępne analizy dot. aspektów  technicznych, ekonomicznych, logistycznych, zaopatrzenia surowcowego i infrastruktury. Wspólne porozumienie jest początkiem współpracy pomiędzy Spółkami na rzecz rozwoju przemysłu azjatyckiego.

Grupa Azoty Puławy posiada wyjątkowe kompetencje w zakresie produkcji i przetwarzania mocznika. Nasza strategia biznesowa zakłada dostarczanie wysokiej jakości produktów na bazie mocznika, takich jak melamina i roztwory mocznika wykorzystywane do reducji spalin w samochodach czy elektrowniach – wyjaśnia prezes Puław, Marian Rybak.

Petronas Chemicals Group Berhad  jest producentem produktów chemicznych z Malezji, jednym z największych w południowo-wschodniej Azji. Jego zakłady produkcyjne wytwarzają łącznie ponad 10 mln ton produktów rocznie. Portfolio produktowe obejmuje: olefiny, nawozy, polimery, methanol oraz inne podstawowe chemikaliai ich pochodne.  PCG posiada prawie trzydzieści lat doświadczenia, jest notowane na malezyjskiej giełdzie papierów wartościowych.

– PCG poszukuje partnerów, którzy chcieliby z nami współpracować w zakresie dostarczania innowacyjnych rozwiązań klientom. Dlatego cieszymy się, że będziemy pracować razem z Puławami i SOGDC – powiedział prezes PCG, Sazali Hamzah.

Sipitang Oil and Gas Development Corporation zarządza the Sipitang Oil & Gas Industrial Park,  na który składa się ok. 1,6 tys ha położonych w Mengalong. SOGIB znajduje się na terytorium Sabah, Brunei and Labuanb i stanowi  centralny obszar nowych inwestycji związanych z gazem i ropą naftową w tym regionie.

PESA sprzeda Warszawie 5 tramwajów za 47,7 mln zł

Spółka Tramwaje Warszawskie podpisała umowę z firmą Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz na zakup 5 niskopodłogowych tramwajów dwukierunkowych  typu Jazz Duo.  Wartość umowy wynosi brutto ponad 47,7 mln zł.

Dostawa pierwszego tramwaju planowana jest na początek lipca 2015 roku, natomiast zakończenie dostaw przewidziano na koniec września tego samego roku.

– Nowe tramwaje będą dwukierunkowe, niskopodłogowe, wieloczłonowe, a także w pełni klimatyzowane, zarówno w części pasażerskiej, jak i w kabinie motorniczego – poinformowano w komunikacie. – Tramwaj pomieści co najmniej 200 osób (w tym 28 na miejscach siedzących). Każdy z tramwajów będzie wyposażony w automat biletowy oraz w system monitoringu wizyjnego. Ponadto, wewnątrz znajdą się: nowoczesny system informacji liniowej z systemem zapowiedzi głosowych oraz monitorami LCD, które umożliwią emitowanie reklam; system zliczania pasażerów oraz rejestrator zdarzeń. Tramwaje będą wyposażone w pokładowy zasobnik energii, co przyczyni się do znacznego zmniejszenia zużycia energii. Jeden z tramwajów będzie przystosowany do nauki jazdy.

Zamówienie obejmuje także specjalistyczne wyposażenie obsługowe, pakiet naprawczy, pakiet eksploatacyjno-naprawczy, szkolenia, dokumentację techniczną, łącznie z licencjami i oprogramowaniem, a także wykonywanie napraw powypadkowych podczas trwania gwarancji.
Zamówienie stanowi część projektu współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

R. Petru (TEP): Deflacja w Polsce jest tą dobrą deflacją, bo nie wynika z recesji

W sierpniu średni poziom cen był o 0,3 proc. niższy niż rok temu. To już drugi miesiąc z rzędu spadku cen, co wywołuje obawy części ekonomistów. Ich zdaniem jest to groźne zjawisko i RPP powinna szybko działać, by powstrzymać utrwalenie się deflacji. Przeciwnego zdania jest Ryszard Petru. W jego ocenie nie ma powodów do niepokoju, bo spadek cen jest przejściowy, a koniunktura w polskiej gospodarce wciąż dobra.

Ta deflacja jest w dużym stopniu spowodowana niskimi cenami żywności, oczywiście sankcje dodatkowo wzmacniają ten efekt deflacyjny. Niemniej to nie jest deflacja wynikająca z recesji czy z niskiego tempa wzrostu gospodarczego. Jako taka nie jest groźna, ale oczywiście oznacza to wysokie realne stopy procentowe i być może wymusi to obniżkę stóp – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

W sierpniu spadek cen konsumpcyjnych (CPI) wyniósł 0,4 proc. w porównaniu z lipcem oraz 0,3 proc. w ujęciu rocznym – podał w poniedziałek GUS. Dane są zgodne z prognozami ekonomistów, którzy spodziewają się, że Rada Polityki Pieniężnej obniży w październiku stopy procentowe. Część analityków oczekiwała ruchu ze strony Rady już we wrześniu, jednak koszt pieniądza w NBP pozostał bez zmian.

Część inwestorów spodziewa się głębszej obniżki stóp procentowych, tj. o 50 punktów bazowych. To może wynikać z faktu, że – ich zdaniem – RPP jest spóźniona z reakcją. Takie prawdopodobieństwo zwiększają także niedawne wypowiedzi niektórych członków Rady. Elżbieta Chojna-Duch oraz Jerzy Osiatyński stwierdzili, że spadek stóp procentowych o 50 punktów bazowych jest możliwy. Większość ekonomistów uważa jednak, że taka obniżka nie zostanie przegłosowana w obecnym składzie Rady i stopy spadną tylko o 25 punktów bazowych.

Obok bieżących odczytów inflacji (obecnie deflacji) dla RPP istotne będą także kolejne dane dotyczące produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz rynku pracy. Na razie nie wskazują one na to, by okresowa deflacja była oznaką poważnej słabości gospodarki – uważa Petru. Spadek cen wynika z dekoniunktury na rynkach surowców, ropy, a także spadku cen odzieży, a nie z czynników monetarnych. Podaż pieniądza M3 wzrosła w lipcu 2014 r. o 6 proc. rok do roku, podczas gdy w maju było to 5,2 proc. – wynika z danych NBP.

Nie jest to powód do niepokoju, bo z dwóch typów deflacji to jest ta dobra, a nie ta zła, która przyczynia się potem do większego spowolnienia gospodarczego ze względu na to, że ceny spadają i wszyscy starają się mniej produkować. To jest deflacja przejściowa, która wynika z czynników zewnętrznych, w ciągu paru miesięcy powinniśmy wyjść na dodatnią ścieżkę inflacyjną. Powoli zbliżamy się do celu. Zauważmy, że gospodarka i tak ma się całkiem nieźle – podsumowuje przewodniczący TEP.

Ceny ropy i gazu będą niższe. Wpłynie to pozytywnie na wzrost gospodarczy w Polsce

CEO Magazyn Polska

Cena ropy WTI spada od czerwca. Z prognoz Banku DNB wynika, że na koniec 2014 roku za baryłkę tej ropy inwestorzy będą płacić około 90 dolarów. To zasługa drugiej rewolucji łupkowej w USA. Według Artura Tomaszewskiego, prezesa zarządu DNB Bank Polska, kiedy Stany Zjednoczone rozpoczną eksport gazu do Europy, ceny surowca spadną, co pozytywnie wpłynie na gospodarkę na Starym Kontynencie. Od 2020 roku ważną rolą na rynku gazu zaczną też odgrywać Chiny.

Notowania ropy Brent, które są punktem odniesienia dla dwóch trzecich światowych obrotów ropą naftową, jeszcze kilka lat temu były wyraźnie niższe od notowań ropy WTI (West Texas Intermediate). W połowie czerwca tego roku ceny ropy Brent osiągnęły tegoroczny rekord, czyli 114 dolarów. Od tego momentu notowania spadają i obecnie inwestorzy muszą płacić około 100 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa WTI kosztuje ok. 93 dolarów za baryłkę.

Na początku tego roku przygotowaliśmy prognozę, która zakładała stopniowy spadek cen ropy naftowej z ówczesnego poziomu około 100 dolarów za baryłkę do poziomu około 90 dolarów na koniec tego roku. Dzisiaj cena baryłki ropy WTI wynosi ok. 94 dolarów – mówi agencji Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Jego zdaniem do końca roku cena ropy WTI ustabilizuje się na poziomie ok. 90 dolarów za baryłkę, a w przyszłym roku będzie się wahać między 90 a 95 dolarów. Głównym czynnikiem, który wpływa na spadek cen ropy naftowej, jest druga rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych.

– Pierwsza rewolucja to była rewolucja gazu łupkowego. Teraz mamy do czynienia z rewolucją ropy łupkowej. Stany Zjednoczone stały się największym na świecie producentem ropy, wyprzedzając nawet Arabię Saudyjską. Produkcja cały czas rośnie, stąd presja na dalszą obniżkę cen – mówi prezes DNB Bank Polska.

Drugi poważny czynnik wpływający na ceny ropy to trwające konflikty w różnych częściach świata, m.in. na Ukrainie, w Libii czy Syrii. Oprócz Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej to Rosja jest nadal tym trzecim największym producentem ropy. Podobny układ sił kształtuje się na rynku gazu. To się może jednak niedługo zmienić.

Na tym rynku spodziewamy się rewolucji gazu łupkowego, którego największe złoża są w Chinach. Szacujemy, że od roku 2020 Chiny staną się ważnym graczem na światowym rynku gazu – dodaje Tomaszewski.

Sytuację na światowym rynku ropy mógłby zmienić eksport ropy z USA. Zdaniem Tomaszewskiego najpierw jednak powinien ruszyć eksport gazu. W przypadku ropy taki scenariusz może nie zostać zrealizowany przez co najmniej najbliższych kilka lat. W jego opinii USA nadal będzie importować ropę, choć udział importu tego surowca spadł z około 60 proc. do około 20 proc.

– Jest bardzo silne lobby producentów gazu. Według mojej wiedzy Stany Zjednoczone ostatecznie wyraziły zgodę na eksport gazu LNG. W perspektywie 2-3 lat USA zacznie eksportować gaz także do Europy – dodaje prezes zarządu DNB Bank Polska SA.

To wpłynie na obniżki cen gazu w Europie, co z kolei będzie pozytywnie oddziaływać na całą gospodarkę i przemysł na Starym Kontynencie.

Spadek cen surowców, w tym ropy i gazu, będzie miał pozytywne przełożenie na wzrost polskiego PKB. Taki mechanizm widać wyraźnie w Stanach Zjednoczonych. Jednymi z kluczowych elementów, który wpływają na ożywienie gospodarcze w USA, są właśnie spadające ceny ropy i gazu – podkreśla Tomaszewski.

WB Electronics chce dzięki przetargom MON zrównać sprzedaż krajową z przychodami z eksportu

CEO Magazyn Polska

Prawie 80 proc. przychodów WB Electronics pochodzi z eksportu. Firma z Ożarowa Mazowieckiego chce w najbliższych latach stopniowo zwiększać sprzedaż w kraju, tak by przychody z polskiego rynku i z zagranicy się wyrównały. Mają to umożliwić programy MON, w których spółka bierze lub zamierza wziąć udział. Poza dostarczaniem rozwiązań dla wojska WB Electronics stawia również na innowacyjne produkty dla energetyki i kolei.

Obecnie jesteśmy przedsiębiorstwem bardzo proeksportowym – mówi Piotr Wojciechowski, prezes WB Electronics. – W tym roku według naszych analiz prawie 80 proc. przychodów będzie pochodzić z eksportu. Tylko za ok. 20 proc. odpowiadają zamówienia z Polski. Patrząc jednak na projekcje związane z programami, które ma ogłosić Ministerstwo Obrony Narodowej, sądzę, że w najbliższym czasie proporcje te mogą się wyrównać. Eksport również wzrośnie, ale liczę na to, że zamówienia krajowe dogonią zagraniczne.

Według prezesa WB Electronics firma generuje pokaźne zyski dzięki wysokiej marży, którą udaje się utrzymać dzięki pozostawieniu produkcji w kraju i rezygnacji z usług zagranicznych podwykonawców. Wysokie wpływy zapewnia też sprzedaż na rynki zagraniczne, która jest bardziej rentowna niż dostawy na krajowy rynek.

Pracujemy przede wszystkim w Polsce, nie pośredniczymy w kupowaniu i odsprzedawaniu, bo w tym biznesie marża jest dla nas zbyt mała. Wolimy tworzyć własne, unikalne produkty. Przygotowujemy je i wytwarzamy całkowicie w Polsce, siłami krajowych pracowników – informuje Wojciechowski. – Większość naszych produktów sprzedajemy za granicą, gdzie osiągamy najlepsze efekty ekonomiczne, polski rynek traktujemy bardzo szczególnie, oferując nasze wyroby i rozwiązania na bardzo dobrych warunkach dla naszego odbiorcy.

Sztandarowym projektem dla przedsiębiorstwa z Ożarowa Mazowieckiego jest obecnie budowa samolotu bezzałogowego pod roboczą nazwą Manta. WB Electronics wraz z konsorcjum firm i ośrodków badawczo-rozwojowych liczy na zamówienia MON w tym zakresie.

To jest dosyć unikalne rozwiązanie w skali światowej – twierdzi Wojciechowski. – Ma cechy zwykłego samolotu bezzałogowego, ale potrafi pionowo startować i  lądować. To jest system, który powinien wspaniale służyć przede wszystkim polskiej armii. Ale w przyszłości mamy nadzieję, że stanie się także naszym kolejnym hitem eksportowym.

Firma uruchomiła także produkcję nowego typu bezpiecznej radiostacji szerokopasmowej pod nazwą PERAD, którą zaprezentowała po raz pierwszy podczas tegorocznych targów uzbrojenia w Paryżu.

Będzie ona częścią projektu żołnierz XXI wieku, czyli programu Tytan. To wielkie osiągnięcie techniczne, bo dzięki niej Polska dołączyła do grona liderów w tym zakresie, kilku krajów, które tego typu realizacje stworzyły – zapewnia prezes zarządu WB Electronics. – Projekty związane z łącznością radiową to kierunek rozwoju naszej spółki Radmor. W ramach projektu Guarana realizowanego na zlecenie, którego liderem jest Radmor, firma stworzy w przyszłości całkowicie nowoczesną platformę komunikacji bezprzewodowej.

Zapewnia jednak, że firma nie będzie koncentrować się tylko na dostawach rozwiązań dla wojska. Trwają prace nad produktami przeznaczonymi m.in. dla branży energetycznej i kolejowej. Należąca do grupy WB spółka MindMade pracuje nad projektami, które są częścią systemu zarządzającego sieciami energetycznymi (tzw. smart).

Prócz tego mamy bardzo dobre systemy dla kolejnictwa zarządzania zwrotnicami i ich rozmrażania – robi to nasza kolejna spółka Arex z Gdyni – mówi Wojciechowski.

Obecnie przedsiębiorstwo z Ożarowa Mazowieckiego zatrudnia ponad 800 osób, w tym około 400 inżynierów.

Jesteśmy ogromnym ośrodkiem badawczo-rozwojowym, który prowadzi wiele prac o innowacyjnym potencjale. Mam nadzieję, że przyczynimy się do modernizacji polskiej gospodarki, która nie była dotychczas znana z wielu nowoczesnych rozwiązań – mówi Wojciechowski.