Leasing jest wysoko ocenianą formą finansowania wśród małych firm

  • Firmy które obecnie korzystają z leasingu lub korzystały już wcześniej z tej formy finasowania chętnie polecają go innym.
  • Połowa przedsiębiorców opowiada się za cyfryzacją procedur leasingowych.
  • O wyborze leasingu decyduje przede wszystkim dobra oferta cenowa, dostosowanie oferty do branży, szybkość podejmowania decyzji i korzystne rozwiązania podatkowe.

Firmy korzystające z leasingu są zadowolone z tej formy finansowania i deklarują zamiar ponownego jej wykorzystania – wynika z badania* „Małe firmy o leasingu 2024” zrealizowanego przez Centrum Badań Marketingowego INDICATOR na zlecenie Związku Polskiego Leasingu.

Z najnowszej edycji dorocznego badania wynika, że 57% małych firm jest skłonnych polecić leasing jako wygodną formę finansowania. Najwyższe zaangażowanie w tej kategorii widoczne jest wśród firm, które właśnie korzystają lub korzystały wcześniej z tej formy finasowania – polecających jest tu odpowiednio 79% i 72%.

– Więcej niż połowa spośród przedstawicieli wszystkich małych firm w Polsce polecałaby leasing jako formę finansowania. Co więcej, firmy korzystające z leasingu są zadowolone z tej formy finansowania i raczej deklarują zamiar ponownego jej wykorzystania. Samoocena znajomości procedur leasingowych wśród przedsiębiorców jest raczej wysoka, ale warto zaznaczyć, że połowa przedsiębiorców opowiada się za cyfryzacją procedur leasingowych – mówi Wojciech Terlikowski, kierownik zespołu badawczego, CBM INDICATOR.

Klienci zadowoleni z leasingu – wyniki badania INDICATOR

Leasing jest wybierany jako preferowana forma finansowania przede wszystkim dzięki korzystnej ofercie cenowej (84%), dostosowaniu oferty do branży (77%), szybkości podejmowania decyzji (wskutek zminimalizowania wymogów formalnych) (75%), otwartości na negocjacje (73%) oraz korzystnym rozwiązaniom podatkowym (73%). Wszystko to sprawia, że firmy właśnie korzystające z leasingu są zadowolone z tej formy finansowania (zdanie to podziela aż 83% badanych). Wiele z nich (41%) deklaruje zamiar jej ponownego wykorzystania w przyszłości.

Połowa (50%) przedsiębiorców opowiada się za cyfryzacją procedur leasingowych, przy czym zdaniem zdecydowanej większości zwolenników cyfryzacji (78-94%) zdalne powinny być wszystkie etapy procedur leasingowych – od wypełnienia wniosku (94%) aż do podpisania umowy (78% wskazań).

Jest to kolejne już badanie, które wskazuje na duże oczekiwania naszych klientów dotyczące cyfryzacji – powiedziała Monika Constant, prezeska Związku Polskiego Leasingu. – Głównym naszym problemem pozostaje wymóg tzw. mokrego podpisu – a wskutek tego: brak pełnej możliwości podpisania z klientem umowy zdalnie. Tym bardziej liczymy na niezbędne zmiany prawa w tym zakresie. Projekt ustawy deregulującej jest już po konsultacjach. Mamy nadzieję, że dalsze etapy jej procedowania przebiegną równie sprawnie. Tegoroczna edycja badania INDICATOR potwierdza też, że przedsiębiorcy korzystający z leasingu są zainteresowani tą formą finansowania również w przyszłości. Dla firm leasingowych zrzeszonych w ZPL stanowi to źródło ogromnej satysfakcji, ale równocześnie: zobowiązanie na przyszłość – dodała.

Leasing na ścieżce transformacji. 30 lat napędzamy gospodarkęJak wynika z raportu „Leasing na ścieżce transformacji. 30 lat napędzamy gospodarkę” przygotowanego na 30-lecie Związku Polskiego Leasingu, które obchodzone jest w tym roku, głównym odbiorcą usług leasingowych jest sektor MŚP. W 2023 roku stanowił 69 proc. wszystkich odbiorców, włączając w to mikroprzedsiębiorstwa.

*Badanie „Małe firmy o leasingu 2024” zostało zrealizowane przez firmę CBM INDICATOR na przełomie I i II kwartału 2024 r. Pomiar został przeprowadzony metodą indywidualnych wywiadów standaryzowanych wspomaganych komputerowo. W informacji prezentowane są wyniki 927 mikro i małych firm, które w 2023 roku osiągnęły obroty do 5 mln zł. Badaniem objęto łącznie 1226 firm. Próba badawcza miała charakter losowo – warstwowy.

Rynek dóbr luksusowych w Polsce wyprzedził inflację. Na koniec 2023 roku był wart ponad 42 mld zł

Pomimo spadku wysokości dochodów najbogatszych Polaków rośnie wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce. W ubiegłym roku wzrosła ona o 12,2% r/r, osiągając 42,4 mld zł, przy inflacji na poziomie 11,4% – wynika z raportu KPMG pt. „Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Nowe wymiary luksusu”. Największym segmentem pozostają samochody premium i luksusowe, którego wartość osiągnęła 25 mld zł, co stanowi wzrost o 7,1% r/r. Największy wzrost (23,8%) r/r odnotował sektor luksusowych hoteli i SPA, którego wartość szacuje się na poziomie 5,8 mld zł. W 2023 roku Polska odpowiadała za blisko jedną trzecią wartości sprzedaży dóbr luksusowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

113 tys. zł średnio miesięcznie zarabiają bogaci Polacy – spadły dochody najbogatszych

Rynek dóbr luksusowych kształtują możliwości nabywców. Na potrzeby raportu, spośród osób, które przekraczają drugi próg podatkowy wyróżniono następujące grupy: zamożni, czyli osoby o dochodach brutto powyżej 20 tys. zł brutto miesięcznie, bogaci, którzy zarabiają powyżej 50 tys. zł brutto miesięcznie, oraz bardzo bogaci, których miesięczne zarobki przekraczają kwotę 83,3 tys. zł brutto, co oznacza, że ich roczny dochód brutto przekracza 1 mln zł.

W Polsce w 2022 roku liczba osób przekraczających drugi próg podatkowy, czyli takich, których dochody były równe lub wyższe niż 120 tys. zł brutto w skali roku zwiększyła się o 51% r/r i wyniosła 1,5 mln osób. Ich zarobki osiągnęły wartość niemalże 376 mld zł[1], co stanowi wzrost o 9,6% r/r. Chociaż łączne zarobki osób przekraczających drugi próg podatkowy w 2022 roku w Polsce zwiększyły się, to nieco zmniejszyły się dochody grupy sklasyfikowanej na potrzeby raportu jako osoby zamożne, czyli zarabiającej przynajmniej 20 tys. zł brutto miesięcznie. Dochody powyżej 20 tys. zł brutto miesięcznie osiągnęło 441 tys. osób, co oznacza wzrost aż o 37,7% w porównaniu z rokiem poprzednim, natomiast łącznie zarobili oni niemalże 220 mld zł (-0,2% r/r). Osoby z tej grupy zarabiały w 2022 roku średnio 41,4 tys. zł miesięcznie.

Kolejną istotną grupą docelową dla producentów dóbr luksusowych są bogaci nabywcy, którzy na potrzeby raportu definiowani są jako osoby z zarobkami powyżej 50 tys. zł brutto miesięcznie. W 2022 roku w Polsce takich osób było nieco ponad 83,6 tys., co stanowi wzrost o 1% r/r, ale ich łączne dochody zmniejszyły się o 12,7%, do niespełna 114 mld zł.  Najważniejszą grupą docelową dla firm z branży dóbr luksusowych pozostają osoby bardzo bogate, z zarobkami powyżej 1 mln złotych brutto rocznie. Grupa ta zmniejszyła się w ciągu 2022 roku o 4,6% do niecałych 35 tys. osób, a ich zarobki były niższe o 15,6% w porównaniu z rokiem 2021, osiągając wysokość 79 mld zł.

W każdej z opisywanych grup obniżyły się także średnie miesięczne dochody brutto. Osoby zamożne zarabiały średnio 41,4 tys. zł (-28% r/r), bogate 113,3 tys. zł (-14% r/r), a bardzo bogate 187,2 tys. zł (-11% r/r).

Obserwujemy nieustanny wzrost liczby osób zamożnych w Polsce. Jest to trend utrzymujący się nieprzerwanie od wielu lat. Co ciekawe, pomimo podwyższenia progu podatkowego, wzrosła liczba osób zarabiających ponad 120 tys. zł rocznie. Ten wzrost można wytłumaczyć m.in. wysoką inflacją i pokaźnymi podwyżkami płac. Dodatkowo, napływ do Polski także dobrze zarabiających obywateli Ukrainy, zatrudnionych w międzynarodowych korporacjach, również mógł przyczynić się do wspomnianego wzrostu. Warto odnotować spore zmniejszenie liczby osób, które w poprzednich latach opodatkowywały swoje dochody z działalności gospodarczej podatkiem liniowym w wysokości 19%. Można domyślać się, że nowe, atrakcyjne warunki rozliczania dochodów na zasadach ogólnych, takie jak wyższy próg podatkowy, znacząca kwota wolna od podatku czy możliwości korzystania ze wspólnych rozliczeń i ulg podatkowych, spowodowały zmianę sposobu opodatkowania właśnie na zasady ogólne. Ten trend może również dotyczyć osób dotychczas korzystających z opodatkowania tzw. ryczałtem ewidencjonowanym – mówi Andrzej Marczak, Partner, Szef Zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.Rynek dóbr luksusowych w Polsce

90 tys. Polaków dysponuje majątkiem netto przekraczającym 1 mln dolarów amerykańskich

Na koniec 2022 roku w Polsce mieszkało niespełna 90 tys. osób, które można określić mianem High Net Worth Individuals (HNWI), czyli których majątek liczony w aktywach netto wyniósł co najmniej 1 mln dolarów amerykańskich. Oznacza to spadek liczby takich osób w porównaniu z rokiem 2021 o prawie 10,5 tys., czyli o około 10% i powrót do poziomu odnotowanego w 2020 roku. Wśród 19 wybranych państw europejskich Polska w bezwzględnej liczbie HNWI wyprzedziła w 2022 roku jedynie Grecję i Czechy.

Spadek liczby najbogatszych Polaków, zaliczanych do kategorii HNWI wpisuje się w globalny trend i może być spowodowany aprecjacją dolara amerykańskiego w stosunku do złotego. Co ciekawe – także zgodnie ze światowymi tendencjami – o prawie 2% r/r zwiększyła się liczebność najbardziej zamożnej podgrupy w ramach tej kategorii, czyli osób których aktywa netto opiewają na więcej niż 50 mln dolarów. Po raz kolejny dowiedziono tezy, że „najbogatsi bogacą się najszybciej” – dodaje Andrzej Marczak, Partner, Szef Zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.

Ponadto, najnowsze dane NBP wskazują, że realna wartość majątku Polaków w 2023 roku, podobnie jak w roku poprzednim, spadła z powodu wysokiej inflacji – na koniec badanego okresu wyniosła ona 2 256 mld zł. Główną częścią zobowiązań Polaków niezmiennie były długoterminowe kredyty i pożyczki, których wartość wyniosła ponad 749 mld zł, co stanowiło 91,7% całkowitego zadłużenia. Nie uległa znaczącym zmianom struktura aktywów gospodarstw domowych Polaków. Zdecydowanie największą ich część obejmują depozyty, które na koniec 2023 roku były warte 1 239 mld zł i stanowiły blisko 40% aktywów. Ich stan w porównaniu z rokiem poprzednim powiększył się o 11,5%.

Łączna kwota depozytów i gotówki będących w posiadaniu Polaków jest bliska kapitalizacji wszystkich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jest to potencjał drzemiący w majątku Polaków i może być skierowany na inwestycje, które powinny go uchronić przed utratą wartości z powodu inflacji. A jak wynika z analizy KPMG, akcje spółek z sektora dóbr luksusowych zachowywały się jeszcze lepiej niż indeksy szerokiego rynku – komentuje Tomasz Wiśniewski, Partner w Zespole Wycen w KPMG w Polsce.

Struktura rynku dóbr luksusowych – wszystkie segmenty odrobiły straty spowodowane pandemią

Całkowita wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce wzrosła w 2023 roku o 12,2% r/r, osiągając wartość 42,4 mld zł. Wszystkie analizowane w raporcie segmenty – tj. samochody, usługi hotelarskie i SPA, odzież i akcesoria, nieruchomości, alkohole, kosmetyki i perfumy oraz biżuteria i zegarki osiągnęły na koniec 2023 roku wartości wyższe niż przed pandemią.

Producentom samochodów premium i luksusowych przypadła w 2023 roku największa część rynku dóbr luksusowych w Polsce (59%) – jego wartość wyniosła 25 mld zł, co stanowi wzrost o 7,1% porównując z poprzednim rokiem. Nabywcy z Polski zarejestrowali o 22,2 tys. więcej samochodów z kategorii premium niż w poprzednim roku, co stanowi wzrost o 23,2% r/r. Pomimo niewielkiego udziału w rynku pod względem ilościowym (0,3%) i wartościowym (1,4%), samochody luksusowe również odnotowały wzrost sprzedaży o 5,6% r/r. Co ciekawe, na polskim rynku samochodów premium i luksusowych rośnie zainteresowanie pojazdami z napędem elektrycznym. Ich udział w ogólnej sprzedaży w latach 2022-2023 wzrósł z 5% do 8,1%. Szczególnie w segmencie marek premium samochody elektryczne zyskiwały na popularności.

Rynek luksusowych obiektów hotelowych i SPA po raz pierwszy zajął drugie miejsce pod względem wartości sprzedanych usług, która w 2023 roku wzrosła o 23,8% w porównaniu rocznym, osiągając 5,8 mld zł.

Szacowana wartość rynku luksusowej odzieży i akcesoriów w Polsce w 2023 roku wyniosła 3,8 mld zł. W Polsce rynek luksusowej odzieży i akcesoriów zanotował wzrost wartości o 573 mln zł w 2023 roku, czyli 17,7% r/r. Niezmiennie, pod względem wartości rynku luksusowej odzieży i akcesoriów dominują ubrania (62,8%). Akcesoria i dodatki stanowią 20%, natomiast obuwie 17,2% rynku.

Wartość rynku nieruchomości premium i luksusowych w Polsce stale rośnie, mimo obecnego spowolnienia gospodarczego. W 2022 roku odnotowano wzrost na poziomie 9% r/r, a prognozy na 2023 rok sugerują dalsze zwiększenie o 15% r/r, co przekłada się na poziom 3,26 mld zł. Mimo, że Warszawa pozostaje głównym ośrodkiem rynku nieruchomości premium i luksusowych, Trójmiasto zyskuje coraz większe znaczenie w tym obszarze. 27% ofert luksusowych apartamentów koncentruje się właśnie w Trójmieście, a najwyższą w 2023 roku cenę transakcyjną za mkw. mieszkania – 66,1 tys. zł – odnotowano w Gdyni.

Niestabilność gospodarcza zwiększyła zainteresowanie nieruchomościami o podwyższonym standardzie, uznawanymi za skuteczny sposób na ochronę kapitału. Polacy coraz chętniej inwestują w takie nieruchomości zarówno w kraju, jak i za granicą, z Hiszpanią na czele. W 2022 roku zakupili tam około 3 tys. mieszkań, co stanowi wzrost o 161% w skali roku. Największym zainteresowaniem cieszą się wybrzeże Costa del Sol i Wyspy Kanaryjskie. W ostatnich latach na popularności zyskuje również Portugalia.

Największą dynamikę wzrostu wartości w 2023 roku w porównaniu do roku poprzedniego wśród wybranych segmentów rynku dóbr luksusowych w Polsce odnotował sektor hotelarski i SPA (23,8%) oraz alkoholowy (20,5%).

Prognozy na 2024 rok dla rynku dóbr luksusowych są optymistyczne – przewiduje się 21,1% wzrost porównując z poprzednim rokiem.

Rynek dóbr luksusowych w Polsce  
Spółki giełdowe marek premium na fali wznoszącej

Jako punkt odniesienia dla zachowania spółek giełdowych w badanych segmentach rynku dóbr luksusowych KPMG w Polsce posłużyło się indeksem S&P Global 1200, który agreguje indeksy akcji spółek notowanych na giełdach w ponad 30 krajach, obejmując około 70% kapitalizacji światowego rynku akcji. Na koniec marca 2024 roku wartość akcji spółek uwzględnionych w tym indeksie wynosiła ponad 65 bln dolarów.

Mimo że rynek dóbr luksusowych nie jest całkowicie odporny na zawirowania gospodarcze i w ostatnim czasie wykazuje większą krótkoterminową zmienność, to po trzech latach trudności, takich jak pandemia, niestabilność geopolityczna w regionie oraz wysoka inflacja, pozostaje on silny w średnim okresie. W porównaniu do szerokiego rynku, rynek dóbr luksusowych skuteczniej opiera się makroekonomicznym wyzwaniom. Potwierdza to również tezę, że w okresach gospodarczo-społecznej niepewności spółki z tego sektora radzą sobie znacznie lepiej niż ogół rynku dóbr konsumpcyjnych.

Trendy w konsumpcji dóbr luksusowych

Zmienia się także średnia kwota zakupów premium i modele zakupowe. Przeciętny konsument w 2023 roku wydał w Polsce 863,1 zł na dobra luksusowe, co stanowi wzrost w porównaniu do 547,62 zł wydanych w 2020 roku. Przed pandemią wydatki te wynosiły średnio 602,4 zł.

Istotną rolę w rozwoju rynku dóbr luksusowych w 2023 roku odegrało spokojne podejście zamożnych konsumentów wobec trudności gospodarczych oraz ich powrót do aktywności takich jak podróże, zakupy, praca i życie towarzyskie. Zamożni turyści ponownie chętnie zaczęli korzystać z usług gastronomicznych i hotelowych, co pobudziło rynek luksusowych usług w Polsce. Polski rynek dóbr luksusowych ożywili dodatkowo uchodźcy z Ukrainy, wśród których są także osoby majętne. Firmy obsługujące klasę średnią i osoby zamożne zatrudniały pracowników znających język ukraiński. Wydatki przyjeżdżających do Polski majętnych imigrantów pomogły złagodzić negatywne skutki wysokiej inflacji po podażowej stronie rynku.

Trendem napędzającym rozwój rynku dóbr luksusowych było również ewoluujące podejście sprzedawców detalicznych, którzy przyjęli nowe formy sprzedaży, takie jak sklepy tymczasowe (ang. pop-up stores) i transakcje oparte na rozwiązaniach cyfrowych. Wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości i sztucznej inteligencji w sprzedaży i marketingu dóbr luksusowych to odpowiedź na oczekiwania młodszego pokolenia, które zyskuje coraz większe znaczenie, również w Polsce. Zmiana pokoleniowa wśród nabywców niesie ze sobą konieczność dostosowania strategii firm do oczekiwań nowych pokoleń. Inkluzywność, dostępność i personalizacja oferty stają się kluczowe, aby sprostać różnorodnym preferencjom konsumentów.

Firmy z branży dóbr luksusowych stają przed wyzwaniami, które wymagają analizy i adaptacji do zmieniających się tendencji rynkowych. W szczególności istotny jest narastający trend „no logo” oraz kategoria tzw. „dóbr opartych na doświadczeniach” (experience-based goods). Samo posiadanie luksusowych przedmiotów może nie wystarczyć. Podróże, wydarzenia kulturalne i ekskluzywne spotkania zyskują na znaczeniu, pozwalając firmom oferującym dobra luksusowe na budowanie relacji z klientami w nowych obszarach. Wzrost zainteresowania konsumentów unikalnymi doświadczeniami i kolekcjonowaniem wyjątkowych emocji otwiera możliwości tworzenia innowacyjnych usług i produktów – komentuje Tomasz Wiśniewski, Partner w Zespole Wycen w KPMG w Polsce.

O RAPORCIE:

Raport pt. „Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Nowe wymiary luksusu” jest 14. edycją publikacji KPMG o rynku luksusu w Polsce. Na potrzeby raportu przyjęto, że dobrem luksusowym jest każde dobro opatrzone marką powszechnie uznawaną za luksusową na danym rynku lub takie, które ze względu na swoją specyfikę (unikalność, wysoką cenę itp.) nabiera luksusowego charakteru. W raporcie wykorzystano także dane: Credit Suisse, Cenatorium, Euromonitor International, Głównego Urzędu Statystycznego, Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego, Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, S&P Global Market Intelligence.

[1] Na potrzeby porównawcze w raporcie przeliczono dane o dochodach podatników osiągniętych w 2021 roku według nowej skali podatkowej.

Firmy w Polsce w tyle z raportowaniem ESG – tylko 19% gotowych na nowe wymogi UE

48% ankietowanych firm deklaruje, że dotychczas publikowało raporty ESG​, jednak jedynie 19%​ jest gotowych pod względem technologicznym ​na wyzwanie, jakim​ jest raportowanie zrównoważonego rozwoju wg CSRD i ESRS. 25%​ ankietowanych podmiotów deklaruje, że zrealizowała lub realizuje znaczącą liczbę procesów związanych z raportowaniem zrównoważonego rozwoju​, a 20%​ deklaruje, że ich strategia biznesowa zawiera jasno określone cele zrównoważonego rozwoju. W przypadku firm z centralą zagraniczną to aż 67%. Jednocześnie 22%​ ankietowanych przedsiębiorstw deklaruje, że przeprowadziło oceny ryzyk ESG w łańcuchu dostaw​ a 24%​ firm​ wskazuje, że liczy ślad węglowy​ ​- wynika z przeprowadzonego przez PwC Polska badania “Wyboista droga do zrównoważonego rozwoju​. Technologia, strategia i raportowanie, czyli ESG w dobrach konsumenckich i handlu detalicznym“.

Regulacje z zakresu ESG (kwestii środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego) oraz zmieniające się trendy w finansowaniu mają coraz większy wpływ na sektor dóbr konsumenckich i handlu detalicznego. Jak pokazuje przeprowadzone przez nas badanie, firmy z sektora coraz częściej uwzględniają w swoich działaniach kwestie zrównoważonego rozwoju, społecznej odpowiedzialności oraz transparentnego zarządzania. Wprowadzane regulacje, tuż obok oczekiwań konsumentów, w znaczący sposób mobilizują przedsiębiorstwa do podejmowania działań, których celem jest ograniczenie negatywnego wpływu na środowisko i promowanie sprawiedliwych praktyk społecznych. Może to prowadzić do innowacji w produktach, poprawy w zarządzaniu łańcuchem dostaw, a także wprowadzaniu transparentnych działań komunikacyjnych tak, żeby zyskać zaufanie klientów i inwestorów.​

“Sektor dóbr konsumenckich i handlu detalicznego jest szczególnie wrażliwy na kwestie zrównoważonego rozwoju. Oczekiwania wobec firm są wysokie – dziś konsumenci, chociaż wciąż wrażliwi na czynnik cenowy, coraz większą uwagę przykładają do czynników środowiskowych i społecznych. Ich wybory są bardziej świadome niż jeszcze kilka lat temu.​ W życie wchodzą także liczne regulacje, które kładą nacisk na transparentne działania i większą odpowiedzialność przedsiębiorstw. Dlatego dziś, jeśli firmy chcą zachować przewagę konkurencyjną i wciąż prężnie się rozwijać, nie mogą pomijać kwestii ESG. Jednak branża dóbr konsumenckich wciąż ma tu wiele do zrobienia” – mówi Mieczysław Gonta, partner PwC Polska,​ lider zespołu ds. handlu detalicznego ​i dóbr konsumpcyjnych w PwC CEE i w PwC Polska.

Wiele przedsiębiorstw ma przed sobą długą drogę, aby w pełni być przygotowanym do spełnienia wymogów regulacyjnych z zakresu ESG. Długofalowe zaangażowanie w kwestie zrównoważonego rozwoju staje się więc nie tylko kwestią wizerunkową, lecz także strategią biznesową, która może przynieść korzyści finansowe i wzmocnić pozycję rynkową firm w sektorze dóbr konsumenckich oraz handlu detalicznego.​

Rosnący nacisk na kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem nie jest wyłącznie wynikiem działań inwestorów czy regulatorów – znaczącą rolę w podnoszeniu rangi inicjatyw ESG odgrywają także konsumenci. Dzisiejsi konsumenci są wyjątkowo świadomi, a często też zaniepokojeni wpływem na środowisko i społeczeństwo – nie tylko produktów, z których korzystają, ale też produkujących je firm. Coraz częściej oczekują, żeby firmy postępowały w sposób odpowiedzialny i transparentny i aktywnie dążyły do zrównoważonego rozwoju i społecznej odpowiedzialności. W rezultacie firmy włączają czynniki ESG w swoje strategie biznesowe, zobowiązując się czy to do zmniejszenia swojego śladu węglowego, zwiększenia różnorodności, czy poprawy praktyk w zakresie zarządzania relacjami ze swoimi dostawcami.​

“Zrównoważony rozwój wciąż nie jest uwzględniany w strategiach biznesowych. Zaledwie 25% ankietowanych przedsiębiorstw zrealizowała lub realizuje znaczącą liczbę procesów związanych z raportowaniem zrównoważonego rozwoju. To niepokojąco niewielki odsetek, zwłaszcza biorąc pod uwagę wchodzące w życie regulacje zobowiązujące do raportowania, jak np. unijna dyrektywa CSRD. Co więcej, aż 81% respondentów nie jest obecnie gotowych w aspekcie technologicznym do takiego raportowania” – mówi Tomasz Barańczyk​, partner PwC Polska,​ lider inicjatyw ESG w PwC Polska.​

Niedostosowanie się do wymagań klientów grozi ograniczeniem udziału w rynku, gdyż konsumenci coraz częściej łączą zakupy z wyznawanymi wartościami. Nieetyczne działania to także ryzyko reputacyjne, bo dzięki mediom społecznościowym klienci szybko potrafią pociągnąć do odpowiedzialności nawołując do bojkotu lub aktywizując do propagowania niekorzystnych informacji. Konsumenci odgrywają więc kluczową rolę w obszarze ESG, zmuszając firmy do priorytetowego traktowania kwestii zrównoważonego rozwoju i regularnego o nich informowania.​

Mex Polska zamyka I kwartał 2024 r. z imponującym wzrostem wyników finansowych

Notowana na GPW spółka holdingowa Mex Polska zamyka I kwartał 2024 roku ze znaczącym wzrostem wyników finansowych. W raportowanym okresie skonsolidowany zysk operacyjny EBIT przewyższył szacunki osiągając poziom prawie 1,1 mln zł (+56 proc. rr). Zysk netto przekroczył 0,6 mln zł, co dało wynik ponad dwukrotnie wyższy w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Przychody netto ze sprzedaży również wzrosły do poziomu 22,45 mln zł (+12 proc. rr). Bardzo dobre wyniki są efektem konsekwentnej polityki rozwoju Grupy oraz stałej koncentracji na kontroli kosztów operacyjnych i marż. Pozytywny wpływ mają także udane otwarcia nowych lokali i wysoka rentowność dotychczas funkcjonujących lokali.

– Naszym najbardziej dochodowym obszarem pozostaje segment bistro. To on w dużym stopniu pozwala nam generować oczekiwane zyski. Pokazał to pierwszy kwartał bieżącego roku, w którym zysk netto wzrósł ponad dwukrotnie w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, a EBIT przewyższył nasze szacunki. Co więcej, taki wynik osiągnęliśmy na początku roku kalendarzowego, czyli w okresie zazwyczaj bardziej wymagającym niż lato czy w okresie świątecznym, co nas szczególnie cieszy. Jest to dla nas potwierdzenie, że obrana strategia rozwoju, oparta na przejrzystości systemu zarządzania oraz zdywersyfikowanemu portfolio, jest słuszna i opłacalna. To także dobry prognostyk na przyszłość, zwłaszcza na kolejny kwartał i okres letni. Liczymy, że w tym czasie uda nam się utrzymać odpowiednią dynamikę wzrostu, co przełoży się na satysfakcję również naszych Akcjonariuszy – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Kapitał własny grupy kapitałowej Mex Polska na dzień 31 marca 2024 r. wynosił ponad 17,3 mln zł.

Mex Polska SA wraz ze spółkami powiązanymi organizacyjnie i kapitałowo tworzą solidną grupę kapitałową, która zarządza obecnie 48 lokalami gastronomicznymi. W portfolio Grupy znajduje się kilka popularnych konceptów: The Mexican, PanKejk, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa oraz Chicas&Gorillas.

Dwa ostatnie koncpepty należą do segmentu bistro, czyli najbardziej dochodowego obszaru Grupy, który jest cały czas rozwijany i dostosowywany do potrzeb klientów i rynku gastronomicznego.

Kluczowym celem Mex Polska pozostaje dalsze skalowanie przychodów, poprzez ciągłą rozbudowę swoich sieci  i poszukiwanie coraz to atrakcyjniejszych lokalizacji.

W najbliższych miesiącach  Grupa Mex Polska planuje uruchomienie 5 nowych lokali, między innymi w Krakowie i Katowicach.

Grupa ORLEN z mocnym początkiem roku: 8,4 mld zł EBITDA LIFO i 2,8 mld zł zysku netto w I kwartale 2024 r.

Grupa ORLEN zakończyła pierwszy kwartał 2024 r. z zyskiem operacyjnym EBITDA LIFO* na poziomie 8,4 mld zł i zyskiem netto w wysokości 2,8 mld zł. Stabilne wyniki finansowe osiągnięto przy jednoczesnym spadku długu netto o 1 mld zł (kw/kw). W tym czasie koncern przeznaczył blisko 6,4 mld zł na inwestycje we wszystkich obszarach działalności. W efekcie wzrostu popytu w Polsce oraz wejścia na nowy rynek i przejęcia ponad 260 stacji paliw w Austrii segment detaliczny odnotował o 20% wyższą sprzedaż (r/r). Stabilne wyniki wypracował segment energetyki, który zwiększył do blisko 70% produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych i niskoemisyjnych.

– Przyspieszamy. Transformacja energetyczna stanowi jedną z największych szans biznesowych w historii. ORLEN musi ją wykorzystać. Dlatego koncentrujemy się na najbardziej perspektywicznych projektach i technologiach. Kładziemy większy nacisk na efektywność. Cele zadeklarowane w strategii Grupy ORLEN do 2030 są zgodne z kierunkami rozwoju rynku, ale ich realizacja jest znacząco opóźniona. Musimy nadrabiać zaległości, a tam gdzie to nie będzie możliwe lub uzasadnione biznesowo – zweryfikować wcześniejsze założenia. Aby możliwa była realizacja strategicznych celów, część projektów inwestycyjnych wymaga znacznego przyspieszenia. Wiemy jak to zrobić. Szczegółowy kierunek zweryfikowanych działań przedstawimy w aktualizacji strategii, którą opublikujemy do końca tego roku – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

W pierwszym kwartale 2024 r. Grupa ORLEN wypracowała:

• Przychody na poziomie: 82,3mld zł
• EBITDA LIFO w wysokości: 8,4 mld zł*
• Zysk netto na poziomie: 2,8 mld zł

*Wynik operacyjny przed odpisami aktualizującymi wartość aktywów trwałych w wysokości (-) 0,7 mld zł

W pierwszym kwartale 2024 r. segment rafinerii wypracował zysk EBITDA LIFO w wysokości blisko 2,3 mld zł. Koncern osiągnął ten wynik w otoczeniu normalizujących się marż rafineryjnych, utrzymując wysoki stopień wykorzystania mocy rafineryjnych, sięgający 90%. Rafinerie Grupy w Polsce, Czechach i na Litwie przerobiły w tym czasie 9,5 mt ropy. W Polsce i Czechach osiągnięto wyższy uzysk paliw (r/r), przy porównywalnym poziomie na Litwie.

Na wynik segmentu wydobycie na poziomie (-) 4,1 mld zł wpływ miały przede wszystkim przyjęte rozwiązania regulacyjne wspierające konsumentów, a także spadek cen gazu o ok. 48%. Koncern w pierwszym kwartale br. zwiększył o blisko 14% produkcję (r/r), która wyniosła ok. 215 tys. boe/d. Przyczyniła się do tego przede wszystkim konsolidacja aktywów przejętej spółki KUFPEC w Norwegii.

EBITDA na poziomie 7,9 mld zł zanotował w pierwszym kwartale br. segment gazu. Wynik ten osiągnięto przy niższych (r/r) marżach handlowych i negatywnym wpływie makro. Jednocześnie korzystne dla wyniku segmentu były: efekt niższej (r/r) ceny wytłoczeń surowca z magazynów oraz niższe koszty importu. Dostawy gazu do Polski wyniosły w tym czasie 28,1 TWh, z czego 46% stanowiło LNG. Zapas magazynowy gazu w Polsce i za granicą na koniec kwartału wyniósł 8,6 TWh.

W efekcie niższych marż na wszystkich produktach petrochemicznych oraz umocnienia złotego względem euro, segment petrochemii osiągnął wynik EBITDA LIFO na poziomie 4 mln zł. Jednocześnie o 9% (r/r) wzrosły wolumeny sprzedaży, w tym wyższa była sprzedaż olefin o 9%, nawozów o 40% i PTA o 37%. W Polsce sprzedaż wzrosła o 13%.

Segment energetyki w pierwszym kwartale br. zanotował wynik EBITDA na poziomie 2,4 mld zł. Łączna moc zainstalowana w Grupie ORLEN wyniosła 5,6 GWe, dzięki czemu wyprodukowano w tym czasie 5,5 TWh energii elektrycznej, o 12% więcej (r/r). Wzrost produkcji był możliwy m.in. dzięki przejęciu nowych farm wiatrowych. Obecnie już blisko 70% energii elektrycznej wytwarzane jest z odnawialnych źródeł oraz w jednostkach zasilanych gazem.

Wynik EBITDA segmentu detalicznego w pierwszym kwartale br. to 511 mln zł. Jest on efektem m.in. wyższej o 20% sprzedaży, która w Polsce wzrosła o 13%, a w Czechach o 21%. Po raz pierwszy zaraportowane zostały także wyniki przejętej w styczniu br. sieci stacji paliw w Austrii, które stanowią 8% łącznej sprzedaży. Między innymi dzięki tej transakcji sieć ORLEN powiększyła się o 361 nowoczesnych stacji paliw, których łącznie koncern ma już 3 483 w siedmiu krajach Europy. Jednocześnie ORLEN konsekwentnie inwestuje w stacje alternatywnego tankowania, których liczba zwiększyła się o 137 (r/r) do 787, głownie w Polsce (541) i w Czechach (142). Rośnie także liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej. Obecnie jest ich już 2 666, z czego ponad 70% w Polsce.

– ORLEN rozwijając wszystkie obszary swojej działalności utrzymuje dobrą, stabilną sytuację finansową. Mamy mocne fundamenty, które umożliwiły zarządowi, zgodnie z obowiązującą polityką dywidendową, zarekomendowanie wypłaty dywidendy za 2023 rok na poziomie 4,15 zł na akcję. Wracamy do wartości, którymi powinna kierować się spółka giełdowa. Zamierzamy przywrócić standardy ładu korporacyjnego i ujednolicić metody raportowania w całym koncernie – mówi Magdalena Bartoś, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Finansowych.

Na koniec pierwszego kwartału br. dzięki wygenerowaniu 11,7 mld zł przepływów z działalności operacyjnej poziom długu netto ORLEN pozostawał na bezpiecznym poziomie 0,8 mld zł. Natomiast stosunek długu netto do wyniku operacyjnego EBITDA kształtował się na poziomie (-) 0,01x. Docenił to rynek finansowy. ORLEN utrzymał najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 przyznaną przez Agencję Moody’s Investors Service i „BBB+” przyznaną przez Agencję Fitch Ratings.

Grupa Śnieżka: spadek sprzedaży w I kwartale 2024 r., ale długoterminowy optymizm

  • Grupa Śnieżka wypracowała w I kwartale 2024 roku 172,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek rok do roku o 14,5%. W analizowanym okresie wynik EBITDA wyniósł 26,3 mln zł, a zysk netto 10,6 mln zł, czyli odpowiednio o 29,8% i 38,7% mniej w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
  • Spadek wyników to konsekwencja umocnienia złotego względem forinta i hrywny oraz wdrażania zmian w modelu dystrybucji na rynku niezależnym w Polsce. W perspektywie długoterminowej rozszerzenie modelu dystrybucji stanowi jednak ważny krok w dalszym rozwoju Grupy i budowaniu jej przewag konkurencyjnych.
  • Spółka 29 maja wypłaci blisko 40 mln zł dywidendy, tj. 3,17 zł na jedną akcję. Łącznie, uwzględniając najbliższą wypłatę, od debiutu na GPW do akcjonariuszy trafiło już 544,2 mln zł.

Rozszerzenie modelu dystrybucji katalizatorem wzrostu w długim terminie

Od początku 2024 roku wdrożyliśmy zmiany w modelu dystrybucji na rynku niezależnym w Polsce. Wybrane punkty handlowe, które do tej pory były obsługiwane pośrednio przez dystrybutorów, mogą teraz jednocześnie dokonywać zakupów bezpośrednio w Grupie Śnieżka. Rozszerzenie modelu było możliwe dzięki zrealizowanym inwestycjom w Centrum Logistyczne oraz systemy IT.  Wprowadzona zmiana na rynku niezależnym miała negatywny wpływ na wyniki Grupy w I kwartale br. Trend ten może być widoczny także w kolejnych kwartałach 2024 r., jednak począwszy od kwietnia nie obserwujemy negatywnego wpływu rozszerzenia modelu na przychody. W perspektywie długoterminowej zmiana ta stanowi ważny krok w dalszym rozwoju Grupy i budowaniu jej przewag konkurencyjnych – komentuje Piotr Mikrut, Prezes Zarządu Śnieżka SA.

Na obniżenie zyskowności Grupy, oprócz spadku sprzedaży, wpływ miał wzrost kosztów ogólnego zarządu o 21,2% rok do roku oraz kosztów sprzedaży o 8,0% rok do roku. Marża EBITDA w I kwartale 2024 roku wyniosła 15,3%, co oznacza spadek rok do roku o 3,3 p.p. Jednocześnie, dzięki spadkowi kosztów wytworzenia o 23,6% Grupa wypracowała 48,4% marży brutto ze sprzedaży, czyli o 6,2 p.p. więcej rok do roku.

Wartość sprzedaży krajowej osiągnęła 124,4 mln zł, czyli o 16,1% mniej rok do roku, stanowiąc 72,2% skonsolidowanych przychodów. W Ukrainie Grupa odnotowała zwiększenie przychodów w porównaniu z rokiem poprzednim. Sprzedaż na tym rynku wyniosła 18,9 mln zł, co oznacza wzrost o 13,8% wobec I kwartału 2023 roku. Natomiast na Węgrzech przychody spadły o 14,8% rok do roku osiągając wartość 23 mln zł.

Na koniec marca 2024 roku wskaźnik dług netto/EBITDA Grupy wyniósł 1,88 w porównaniu z 2,72 rok wcześniej.

Podstawowe elementy rachunku zysków i strat Grupy Kapitałowej Śnieżka:

  okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2024 roku okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2023 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 172 275 201 405 -14,5%
Koszt własny sprzedaży 88 950 116 456 -23,6%
Koszty sprzedaży 35 827 33 163 8,0%
Koszty ogólnego zarządu 29 950 24 716 21,2%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej (587) 470 -224,9%
Wynik na działalności finansowej (4 235) (6 211) -31,8%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej 44 (2) -2300,0%
Zysk brutto 12 770 21 327 -40,1%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 16 961 27 540 -38,4%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 26 312 37 479 -29,8%
Podatek dochodowy 2 210 4 100 -46,1%
Wynik netto, w tym 10 560 17 227 -38,7%
zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 9 931 16 310 -39,1%

Ponad 0,5 mld zł dywidendy wypłaconej w historii Grupy

Podczas zwyczajnego walnego zgromadzenia FFiL Śnieżka SA, które odbyło się 26 kwietnia 2024 r. akcjonariusze spółki podjęli uchwałę o wypłacie dywidendy z zysku za 2023 r. w łącznej kwocie 39 998 356,26 zł, tj. w wysokości 3,17 zł na jedną akcję. Dniem dywidendy był 15 maja 2024 r., a jej wypłata nastąpi 29 maja 2024 r. Od debiutu na GPW do akcjonariuszy spółki, uwzględniając najbliższą wypłatę, trafiło dotychczas 544,2 mln zł.

Od momentu debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych, systematycznie dzielimy się zyskami z akcjonariuszami. Łączna suma wypłaconych dywidend, z najnowszą transzą zaplanowaną na 29 maja, przekracza 0,5 mld zł. Jest to wyraz naszego dążenia, aby również akcjonariusze byli beneficjentami dynamicznego wzrostu firmy i czerpali realne korzyści z naszego wspólnego sukcesu. Pomimo trudności obserwowanych w I kwartale br. z optymizmem patrzymy w przyszłość. Jesteśmy przekonani, że rozszerzenie modelu dystrybucji w długim terminie będzie wartością dodaną, podobnie jak dalszy rozwój oferty produktowej w pozostałych kanałach sprzedaży – podsumowuje Piotr Mikrut.

Grupa Kino Polska odnotowuje silny wzrost przychodów i zysku netto w I kwartale 2024 r.

  • Na koniec 1 kw. 2024 r. Grupa Kino Polska odnotowała przychody na poziomie 75,5 mln zł (+6,7% r/r), głównie za sprawą wzrostu przychodów z reklam na kanałach z portfolio Grupy.
  • Zysk netto Grupy wyniósł 18,7 mln zł (+39,1% r/r), zaś wynik EBITDA 38,7 mln zł (+23,3% r/r).
  • Rentowność netto wzrosła do 24,8% vs. 19% rok wcześniej.
  • Przychody z emisji spadły nieznacznie o 2,3% r/r i stanowiły 49,9% całkowitej sprzedaży Grupy. Wpływy z reklam zwiększyły się 34,4% r/r, a ich udział w przychodach ogółem stanowił 42,8%.
  • Przychody na rynkach międzynarodowych osiągnęły poziom 21,8 mln zł
    (-6,6% r/r) i stanowiły 28,9% całkowitych przychodów Grupy.
  • Marża EBITDA wyniosła 51,3% vs. 44,4% rok wcześniej.
  • Średni udział kanałów Grupy w oglądalności widowni komercyjnej wyniósł 2,70% (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2 d. + OOH), o 5,1% więcej r/r.

– Za nami bardzo dobry początek roku. W ostatnich miesiącach wprowadziliśmy szereg zmian – zmodyfikowaliśmy m.in. strategie programowe kanałów Stopklatka i Zoom TV oraz wynegocjowaliśmy nowe warunki współpracy z brokerem reklamowym. W efekcie odnotowaliśmy wzrosty wszystkich kluczowych wskaźników finansowych. Nasze przychody wzrosły o 6,7% r/r, a zysk netto o niemal 40% r/r. Do wzrostu zysku netto przyczyniły się także niższe koszty zakupu i produkcji treści oraz emisji. W dalszym ciągu produkowaliśmy także kanały zagraniczne dla Grupy CANAL+, co również znalazło swoje odzwierciedlenie
w wynikach –
mówi Katarzyna Woźnicka, członkini zarządu Grupy Kino Polska, CFO oraz COO w SPI International B.V.

Wyniki finansowe kluczowych segmentów działalności

Na koniec 1 kw. 2024 r. największe wzrosty w przychodach Grupy Kino Polska odnotowano w segmencie Stopklatka (+3,7 mln zł, +37,8% r/r), który wygenerował 13,4 mln zł ze sprzedaży reklam. Zoom TV wniósł do przychodów 7,4 mln zł (+1,7 mln zł, +30,8% r/r), a segment Kanały marki Kino Polska 9,3 mln zł (+1,3 mln zł, +16,9% r/r). Segment Kanały filmowe marki FilmBox i kanały tematyczne, wygenerował przychody na poziomie 40,0 mln zł (+0,3 mln zł, +0,8% r/r).

Przychody segmentu Produkcja kanałów telewizyjnych przekroczyły w 1 kw. 2024 r.  poziom 2 mln zł, były zatem wyższe r/r o 0,4 mln zł  (+21,3% r/r), co wynika przede wszystkim z produkcji kanałów zagranicznych dla Grupy CANAL+. W przypadku segmentu Sprzedaż praw licencyjnych odnotowano sprzedaż na poziomie 2,8 mln zł (-50,6% r/r). Mniejsze wpływy wynikają głównie z zakończenia obsługi procesu zakupu treści programowych przez spółkę zależną FilmBox UK na rzecz spółki powiązanej spoza Grupy. Zakończenie tej działalności widoczne jest głównie w przychodach z rynków międzynarodowych, jednak nie ma wpływu na wynik operacyjny, ponieważ spółka FilmBox UK dokonywała zakupu i sprzedaży treści pobierając za to niewielkie wynagrodzenie.

W efekcie, przychody z rynków międzynarodowych obniżyły się o 6,6% r/r (-1,6 mln zł), przy jednoczesnej znacznej poprawie rentowności w tym obszarze. Wpływ na mniejsze przychody z działalności na rynkach międzynarodowych miały także niższe przychody z emisji kanałów tematycznych (m.in. Dizi) oraz niższe przychody z reklamy na rynku czeskim.

Wyniki oglądalności kanałów Grupy w górę

Rynek mediów charakteryzuje się obecnie dużą dynamiką zmian, zwłaszcza w kontekście konsumpcji telewizji oraz sposobów jej pomiaru. Coraz więcej widzów nagrywa treści, ogląda je w trybie „Time Shifted” lub poza domem. Wynikiem zachodzących zmian jest wprowadzanie w Polsce pomiaru OOH (out of home). Media, w tym brokerzy (również broker obsługujący Grupę), wprowadzili tę formę analizowania danych telewizyjnych w ramach rozliczeń i raportowania. W związku z tym Grupa zdecydowała się zmienić dotychczasowe raportowanie dotyczące oglądalności z ujęcia „live” na dane skonsolidowane
z uwzględnieniem 2-dniowego przesunięcia w czasie oraz danych OOH. Dane dotyczące oglądalności Grupy Kino Polska dla I kw. 2024 r. są w pełni porównywalne
z analogicznym okresem ubiegłego roku, ponieważ (dla potrzeb analizy) dane z 1 kw. 2023 r. również zostały uzupełnione o OOH.

Na koniec 1 kw. 2024 r. łączny udział w oglądalności widowni komercyjnej kanałów Grupy Kino Polska wyniósł 2,70%, co oznacza wzrost o 5,1% r/r (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2 d. + OOH).

– Ten rok w przypadku niektórych naszych segmentów biznesu, otworzyliśmy z najwyższymi historycznie wynikami dla pierwszego kwartału. W przypadku Stopklatki czy Zoom TV są to wyniki zbliżone do czwartego kwartału, najlepszego w branży telewizyjnej. W minionych miesiącach prowadziliśmy szereg intensywnych działań promocyjnych, których celem było zwiększenie świadomości na temat naszej oferty programowej. Zastosowaliśmy także nowe zasady rozliczeń z brokerem reklamowym. Współpracowaliśmy również z operatorami kablowymi i satelitarnymi w celu  poszerzania dystrybucji i lepszego pozycjonowania naszych kanałów w ich ofercie.. W pierwszym kwartale roku realizowaliśmy też kontrakty z wiodącymi dostawcami treści, które wzbogaciły ofertę programową naszych kanałów – mówi Erwan Luherne, członek zarządu Grupy Kino Polska oraz CEO SPI International B.V.

Stopklatka osiągnęła udział w oglądalności widowni komercyjnej na poziomie 1,26%, co oznacza wzrost o 5,0% r/r (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2d. +OOH). Oglądalność drugiego naziemnego kanału w portfolio Grupy – Zoom TV wzrosła o 1,6% r/r do poziomu 0,65% udziału w oglądalności (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2d. +OOH). Kanał Kino Polska (0,41%), tj. wzrost o 2,5% r/r i Kino Polska Muzyka (0,06%) z takim sam udziałem w oglądalności widowni komercyjnej jak rok temu (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2d. +OOH). Oglądalność znacząco poprawił kanał Kino TV. Jego udział w oglądalności widowni komercyjnej wyniósł 0,32% (SHR%, All 16-59, Consolidated Live +2d. +OOH), co oznacza wzrost o 23,1% r/r.

XTPL osiąga 2,9 mln zł przychodów w I kwartale 2024 roku

XTPL osiągnął w I kwartale 2024 roku 2,9 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,7 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. Największy wpływ na uzyskane przychody miało dostarczenie 4 urządzeń Delta Printing System, dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. I kwartał 2024 roku odznaczał się intensyfikacją działań inwestycyjnych związanych z realizacją Strategii na lata 2023-2026 i procesem przeskalowania biznesu XTPL z celem osiągnięcia 100 mln zł sprzedaży komercyjnej do końca 2026 roku. Spółka znacząco zwiększyła zatrudnienie do 91 osób na koniec marca, osiągając docelowy i optymalny dla wdrażanej Strategii poziom. XTPL zwiększył ponadto moce produkcyjne w każdej z trzech rozwijanych linii biznesowych, a proces budowy urządzeń DPS został skrócony dwukrotnie, w efekcie czego Spółka jest przygotowana na znaczący wzrost przychodów w horyzoncie Strategii oraz najlepszy sezonowo okres drugiego półrocza. XTPL wzmacnia także aktywność na rynku USA z zamiarem otwarcia centrum sprzedażowo-demonstracyjnego w kolejnych miesiącach.

– Właśnie mija 6 miesięcy od przyjęcia przez XTPL ambitnej wizji rozwoju opisanej w Strategii na lata 2023-2026. Za kluczowy kierunek obraliśmy skokowe przeskalowanie naszej organizacji celem osiągnięcia do końca 2026 roku 100 mln zł sprzedaży komercyjnej i zrealizowanie pierwszych wdrożeń technologii XTPL na linie przemysłowe globalnych producentów zaawansowanej elektroniki. Działania Spółki w I kwartale br. koncentrowały się na zintensyfikowanych inwestycjach w celu realizacji tej wizji rozwoju i odpowiedniego przygotowania Spółki na antycypowany w horyzoncie Strategii znaczący wzrost przychodów generowany w ramach wszystkich trzech linii biznesowych XTPL. Jesteśmy obecnie na to bardzo dobrze przygotowani – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– W I kwartale podjęliśmy ważną decyzję o wzmocnieniu naszej obecności na rynku USA. Pozyskaliśmy Dyrektora Sprzedaży na Amerykę Płn. o międzynarodowym doświadczeniu w dziedzinie produkcji addytywnej i elektroniki drukowanej oraz rozpoczęliśmy przygotowania do otwarcia pierwszego centrum sprzedażowo-demonstracyjnego w Bostonie w drugim półroczu 2024. Działaniom tym towarzyszył kolejny sukces w postaci zamówienia urządzenia DPS przez klienta przemysłowego z USA, a w najbliższych tygodniach mamy zaplanowaną aktywność na kilku kluczowych konferencjach branżowych na tym rynku m.in. The Electronics Components and Technology Conference (ECTC) w Colorado oraz TechBlick The Future of Electronics Reshaped w Massachusetts – dodaje Filip Granek.

W I kwartale 2024 roku XTPL wygenerował 2,9 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,7 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w porównaniu do odpowiednio 3,6 mln zł i 3,0 mln zł w tym samym okresie ubiegłego roku. Pozostałą wartość stanowią dotacje, gdzie Spółka realizuje obecnie w konsorcjum jeden międzynarodowy projekt w ramach programu Horyzont Europa oraz przygotowuje się do uruchomienia drugiego w okolicach września br. EBITDA w I kwartale 2024 roku wyniosła -5,1 mln zł i jest konsekwencją intensyfikacji działań inwestycyjnych Spółki związanych z realizacją Strategii i wdrażanym planem nakierowanym na skalowanie biznesu XTPL. Poziom środków pieniężnych wyniósł na koniec 31.03.2024 roku 19,4 mln zł w konsekwencji inwestycji w kluczowe obszary: działania sprzedażowe, moce produkcyjne i B+R.

– Wzrost kosztów i wydatków jaki został poniesiony w I kwartale 2024 roku jest przede wszystkim konsekwencją inwestycji w skalowanie firmy, ale również wiąże się ze zmianą mixu sprzedażowego –dostarczyliśmy do klientów 2x więcej urządzeń DPS niż rok temu. Pozostałe pozycje to przede wszystkim historycznie najwyższe tempo rekrutacji i wzrost zatrudnienia z 53 do 91 osób na koniec marca 2024, w tym przyrost rozliczeń w formule B2B. Znacząco wzrosły działania marketingowo-sprzedażowe obejmujące wdrażanie nowej odsłony strony internetowej i jej pozycjonowania, a także aktywność na międzynarodowych targach i konferencjach branżowych. W pierwszych miesiącach ponieśliśmy również koszty zbudowania DPS na potrzeby marketingowe (urządzenie pokazowe) oraz wdrażaliśmy w całej organizacji system ERP do zarządzania procesami, jednocześnie uzupełniając zaplecze laboratoryjne o nowy sprzęt. Widoczny wzrost zapasów to decyzja o zabezpieczeniu kluczowych komponentów do budowy urządzeń DPS i modułów przemysłowych, dzięki czemu jesteśmy dobrze przygotowani do sezonowo najlepszego okresu, czyli drugiego półrocza. Zwiększyliśmy moce produkcyjne oraz dwukrotnie skróciliśmy proces budowy DPS, co pozwoli nam dostarczyć w najbliższych kwartałach więcej urządzeń niż było to możliwe jeszcze kilka miesięcy temu – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

– Kluczowe pozostają dla nas procesy związane z wdrożeniami przemysłowymi, gdzie mamy rozpoczętych około 20 projektów, z czego 9 znajduje się przynajmniej na 2. Etapie, a 4 na bardzo zaawansowanym 4. Etapie, który dotyczy budowy dużego prototypowego urządzenia przemysłowego z naszym modułem w środku. Takie urządzenie znajduje się już u jednego z naszych klientów końcowych, wiodącego producenta wyświetlaczy FPD z Korei Płd., a kolejne są w trakcie budowy lub dostarczenia modułu. Warto podkreślić, że pierwsze pełne wdrożenie będzie stanowić ostateczne potwierdzenie gotowości naszej technologii do uwzględniania jej w globalnym łańcuchu wartości związanym z produkcją zaawansowanej elektroniki przez największych producentów na świecie – dodaje Jacek Olszański.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze). Spółka posiada 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii znajdujące się co najmniej na drugim etapie tego procesu, z czego najbardziej zaawansowane są 4 projekty obejmujące strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki oraz wyświetlacze. Łączny potencjał tych 9 projektów przemysłowych, przy założeniu ich pozytywnej walidacji, Spółka szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent maszyn dla przemysłu nowoczesnych wyświetlaczy z Chin, czołowy producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Kraków liderem wśród regionalnych rynków biurowych

Kraków niezmiennie pozostaje liderem wśród rynków regionalnych pod kątem nowoczesnej powierzchni biurowej. Zasoby biurowe miasta stanowią 14% udziału w krajowym wolumenie. Aktywność deweloperów w ostatnich miesiącach wyraźnie zwolniła, a realizowana powierzchnia jest najmniejszą wartością wśród największych miast regionalnych.

Na koniec I kw. 2024 roku wolumen nowoczesnej powierzchni biurowej wyniósł 1,82 mln m kw., co stanowiło 14% zasobów biurowych w Polsce.

„Znacząca podaż powierzchni biurowej w poprzednich latach oraz niekorzystne otoczenie makroekonomiczne wpływają na ograniczoną działalność deweloperów. W pierwszym kwartale 2024 roku do użytku oddano zaledwie jeden obiekt – Brain Park C (Echo Investment) o powierzchni 13 000 m kw. Do końca roku prognozujemy ukończenie kolejnych 27 000 m kw.,” – komentuje Michał Kusy, młodszy analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

Obecnie w budowie znajduje się zaledwie 25 000 m kw., co jest najmniejszą wartością wśród największych miast regionalnych w Polsce (mniej powierzchni biurowej powstaje jedynie w Lublinie i Szczecinie). Warto dodać, że 42% realizowanej powierzchni powstaje na potrzeby własne. Dla porównania, średnioroczna nowa podaż w ostatnich pięciu latach wyniosła ponad 110 000 m kw. i była największa wśród miast regionalnych.

„W przeciwieństwie do deweloperów, krakowscy najemcy wykazują się większą aktywnością. W I kw. 2024 roku wolumen transakcji najmu był wyższy o 15% w porównaniu do analogicznego okresy w roku poprzednim. Wynik na poziomie ponad 44 000 m kw. był najwyższym spośród miast regionalnych i stanowił 32% całkowitego wolumenu transakcji w największych miastach,” – dodaje Aleksandra Markiewicz, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy z Knight Frank.

Stolica Małopolski jest jednym z dwóch miast w Polsce (obok Poznania), gdzie w pierwszym kwartale zanotowano wzrost liczby wynajętej powierzchni.

W analizowanym okresie największy udział w strukturze transakcji miały nowe umowę, które stanowiły 55% całkowitego popytu. Za renegocjacje odpowiadało 41% wolumenu transakcji, a za ekspansje 4%.

Współczynnik pustostanów na koniec marca odnotował wzrost  o 0,4 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wyniósł 20,2%. Zakładając dalszy stabilny popyt i ograniczoną nową podaż w dłużej perspektywie można spodziewać się spadku współczynnika pustostanów.

Czynsze wywoławcze w Krakowie na koniec I kw. 2024 roku pozostają na stabilnym poziomie, wahając się zazwyczaj od 12 do 16 EUR/m kw./miesiąc, przy czym w najbardziej prestiżowych budynkach mogą sięgać 18 EUR/m kw./miesiąc. Średnie koszty opłat eksploatacyjnych, po wzrostach w latach ubiegłych, w pierwszym kwartale 2024 roku pozostały stabilne i wahały się zwykle od 16,00 do 29,00 PLN/m kw./miesiąc.

Czy na rynki mieszkaniowe największych miast wrócą promocje cenowe?

W statystykach spadków cen mieszkań oferowanych przez deweloperów, w największych miastach, raczej nie zobaczymy. Jednak to nie oznacza, że przecen nie będzie. Kamuflować je będą różnego rodzaju promocje i gratisy.

Biura sprzedaży firm deweloperskich wyraźnie pustoszeją. Jeśli w maju ich wyniki sprzedażowe będą równie słabe jak w kwietniu, mogłoby to być sygnałem ostrzegawczym, że przeceniają możliwości finansowe swoich potencjalnych klientów – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl.

W styczniu i w lutym wiele umów deweloperskich zawierali beneficjenci programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, którzy nawet dwa miesiące czekali na pozytywną decyzji banku. Jednak w kwietniu zabrakło tego dopalacza.  Z kolei zapowiedź nowego programu wsparcia kredytobiorców „Kredyt mieszkaniowy #naStart” mogła skłonić wielu potencjalnych nabywców mieszkań do odłożenia decyzji zakupowej do czasu aż pojawi się on w ofercie banków. Skutkiem tego było załamanie sprzedaży nowych mieszkań w większości metropolii. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Łodzi kwietniowe tąpnięcie wyniosło aż 74%. Słabszy wynik odnotowano w tym mieście po raz ostatni w sierpniu 2022 r., a więc w okresie zapaści na rynku kredytów mieszkaniowych.

Warto zwrócić uwagę, że oferta nowych mieszkań jest w Łodzi rekordowo wysoka. Także w pozostałych metropoliach deweloperzy zwiększyli w tym roku swoją aktywność inwestycyjną. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w pierwszych czterech miesiącach tego roku wprowadzili do sprzedaży łącznie niemal 23,6 tys. mieszkań, czyli o 120% więcej niż przed rokiem w analogicznym okresie. W porównaniu z końcówką ubiegłego roku szczególnie imponujący wzrost oferty odnotowano we Wrocławiu – aż o 36% i w Poznaniu – o 32%! W Trójmieście oferta wzrosła o 28%, a w Warszawie – o 19%.

Problem w tym, że w większości metropolii nie przyniosło to oczekiwanej stabilizacji cen nowych mieszkań.

Wręcz przeciwnie ich średnia cena metra kwadratowego poszybowała w górę. W kwietniu tegorocznym liderem podwyżek był Poznań. Od początku roku średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań wzrosła w tym mieście aż o 7%, czyli najbardziej ze wszystkich metropolii. Na dalszych stopniach podium są Warszawa i Łódź z 5% wzrostem średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w ofercie. W Krakowie średnia poszła w ciągu czterech miesięcy w górę o 4%, a we Wrocławiu – o 3%. Jedynie w Trójmieście średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań w ofercie jest taka sama jak w grudniu ubiegłego roku.

Problem w tym, że możliwości kupujących mieszkania za kredyt nie są z gumy. Co gorsza, jak wynika z analizy Rankomat.pl, w tym roku większość banków bardziej restrykcyjnie ocenia zdolność kredytową potencjalnych nabywców mieszkań. Nie mogą więc liczyć na większy zastrzyk gotówki ci, których zarobki nie wzrosły w tym okresie. W dodatku kupujący nie są już pod tak dużą presją, jak w ubiegłym roku, gdy w biurach sprzedaży firm deweloperskich ustawiały się kolejki, a ich oferta dosłownie topniała w oczach.

Zaostrzająca się konkurencja na rynku może więc zmusić niektórych deweloperów do stosowania ukrytych obniżek cen. Innymi słowy, nie zmienią się one w deweloperskich cennikach. Za to za całkiem prawdopodobne są różnego rodzaju promocje, szczególnie w przypadku mniej popularnych lokalizacji – komentuje ekspert GetHome.pl. I dodaje, że pretekstem do takich obniżek może być objęcie nową ustawą deweloperską wszystkich lokali w ofercie firm deweloperskich. Stanie się to z dniem 1 lipca. Tego dnia zakończy się bowiem dwuletni okres przejściowy, w którym deweloperzy mogli sprzedawać mieszkania bez koniczności płacenia składek do Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego (DFG). Chodzi o mieszkania w inwestycjach, w których sprzedaż rozpoczęła się przed lipcem 2022 r. W całym kraju w ofercie firm deweloperskich może być jeszcze lekko licząc ponad 50 tysięcy takich lokali. Natomiast pod ochroną DFG jest ich obecnie ok. 44 tys. Najwięcej w województwie mazowieckim (blisko 12,5 tys.), małopolskim (ok. 5,2 tys.) i dolnośląskim (ok. 4,7 tys. ).Wyk. 1 - Czy na rynek mieszkaniowy wrócą promocje

Jednak nie tylko obowiązek ubezpieczenia mieszkań w DFG może skłonić niektórych deweloperów, do ich promocyjnej sprzedaży. Odpadłoby im sporo problemów i ryzyk związanych z wdrażaniem nowych rozwiązań. Z kolei kupującym nowe mieszkania opłaca się poczekać do lipca, bo jeśli inwestycja jest objęta ochroną DFG, wówczas w pełni bezpieczny jest zakup nawet przysłowiowej dziury w ziemi.

Z ankiety portalu RynekPierwotny.pl i GetHome.pl, w której wzięło udział 30 firm deweloperskich wynika, że w najbliższych tygodniach co trzecia może zaproponować promocyjną sprzedaż mieszkań w inwestycjach rozpoczętych przed lipcem 2022 r. Promocje mogą dotyczyć m.in. ostatnich gotowych lokali w wybranych inwestycjach lub pojedynczych lokali, na które z różnych przyczyn nie ma chętnych, np. mają kiepski rozkład. W kwietniu najwyższy odsetek gotowych mieszkań w ofercie firm deweloperskich – ponad 20% – był w Krakowie, Trójmieście i w miastach wchodzących w skład Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Automatyzacja sprzedaży zmienia rynek gadżetów z nadrukiem

Ostatnie sezony sprzedażowe przyniosły spore zmiany na rynku gadżetów reklamowych. Automatyzacja i technologie online na dobre wkroczyły do branży i wciąż dynamicznie ewoluują. W najbliższej przyszłości zamawianie gadżetów bez udziału sprzedawców stanie się dominującym trendem, który diametralnie zmieni sposób  w jaki firmy zamawiają i personalizują swoje materiały promocyjne.

Z uwagi na wysoki stopień skomplikowania (różnorodność technik znakowania, wiedza poligraficzna), branża gadżetowa długo opierała się sklepowym algorytmom. Wygodniej było obsłużyć klienta osobiście, budując z nim przy okazji bliższą relację. To się właśnie zmieniło: dzięki zaawansowanym narzędziom i konfiguratorom, klienci mogą szybciej i samodzielnie zaprojektować, wizualizować nadruk na przedmiotach i następnie znacznie taniej zamawiać gadżety z nadrukiem, co nie tylko usprawnia proces zakupu, ale również zwiększa jego opłacalność dla obu stron: kupującego i sprzedającego..

Konfiguratory cen gadżetów i nadruków

Jednym z najważniejszych elementów automatyzacji sprzedaży gadżetów z nadrukiem są konfiguratory cen. Te zaawansowane narzędzia pozwalają klientom na samodzielne i dynamiczne kalkulowanie kosztów zamówienia w zależności od ilość zamawianych gadżetów oraz techniki nadruku.

Oto co wyliczają konfiguratory cenowe:

  • Ilość zamówionych gadżetów: Cena jednostkowa gadżetu zależy proporcjonalnie od zamawianej ilości – im większa, tym niższa cena za sztukę.
  • Rodzaj techniki znakowania: Koszt nadruku różni się w zależności od wybranej techniki, takiej jak sitodruk, tampodruk, haft, grawerowanie laserowe czy druk cyfrowy.
  • Liczba miejsc nadruku: Cena końcowa jest również zależna od liczby miejsc na gadżecie, które mają być zadrukowane.

Dzięki tym funkcjom klienci mogą dokładnie zaplanować swoje wydatki i dostosować zamówienie do swojego budżetu, co znacznie usprawnia proces podejmowania decyzji zakupowej.

Samodzielne projektowanie nadruku i wizualizacja

projektowanie gadżetów reklamowychKolejnym krokiem w automatyzacji sprzedaży gadżetów jest możliwość samodzielnego projektowania nadruków przez klientów. Za pomocą intuicyjnych edytorów graficznych mogą oni tworzyć autorskie projekty, które następnie zostaną naniesione na wybrane gadżety na ekranie monitora, poprawiane i zmieniane w czasie rzeczywistym, a następnie – po akceptacji przekazane do produkcji.

Korzyści z samodzielnego projektowania nadruku:

  • Personalizacja: Klienci mają pełną kontrolę nad wyglądem nadruku, co pozwala im na stworzenie gadżetów dokładnie odpowiadających ich wizji.
  • Oszczędność czasu: Eliminacja kontaktu z handlowcem i nanoszenia żmudnych poprawek na odległość przyspiesza cały proces zamówienia.
  • Satysfakcja klienta: Możliwość samodzielnego projektowania zwiększa zaangażowanie i zadowolenie klientów, którzy mogą zobaczyć wstępną wizualizację produktu swojego autorstwa przed finalizacją zamówienia.

Konfiguratory wizualizacji nadruków dostępne w nowoczesnych sklepach internetowych pozwalają na dość realistyczne przedstawienie gadżetów z naniesionym nadrukiem, co ułatwia ocenę efektu końcowego.konfigurator nadruków

Akceptacja nadruku i finalizacja transakcji

Po zaprojektowaniu nadruku, klient może po prostu go zaakceptować online i przesłać do produkcji. Systemy konfiguracyjne automatycznie generują wizualizacje końcowe, które klient może zatwierdzić lub wprowadzić ewentualne poprawki. Następnie przechodzi do finalizacji zamówienia, w tym dokonania płatności.

Proces finalizacji zamówienia:

  • Akceptacja projektu: Klient otrzymuje wizualizację końcową do akceptacji.
  • Wprowadzenie ostatecznych poprawek: Jeśli projekt tego wymaga, klient może łatwo wprowadzić modyfikacje do stworzonego projektu.
  • Finalizacja zamówienia: Po akceptacji projektu, klient może przejść do koszyka zakupowego, gdzie finalizuje zamówienie i dokonuje płatności za pomocą standardowych metod płatności online.

Zmiana formuły sprzedaży gadżetów reklamowych

Automatyzacja sprzedaży gadżetów reklamowych w połączeniu z potrzebą personalizacji, radykalnie zmienia tradycyjny model sprzedaży, który opierał się na osobistym kontakcie z handlowcem, negocjacjach i ustnych lub pisemnych ustaleniach. Nowoczesne sposoby zamawiania gadżetów w modelu Print On Demand oferują jednak szereg dodatkowych korzyści zarówno dla firm, jak i ich klientów.

Korzyści dla firm:

  • Redukcja kosztów operacyjnych: Automatyzacja procesów sprzedaży zmniejsza potrzebę angażowania dużej liczby pracowników handlowych.
  • Skalowalność: Sklepy internetowe mogą obsługiwać znacznie większą liczbę zamówień jednocześnie, co zwiększa możliwości sprzedażowe firmy.
  • Zwiększona rentowność sprzedaży: Procesy zautomatyzowane są szybsze, tańsze i mniej podatne na błędy, co poprawia stopę zwrotu z działalności.

Korzyści dla klientów:

  • Komfort: Możliwość samodzielnego zarządzania całym procesem zamówienia online jest niezwykle wygodna i dostępna 24/7.
  • Przejrzystość: Klienci mają pełną kontrolę nad każdym etapem zamówienia, od projektu nadruku po płatność.
  • Szybkość: Skrócony czas realizacji zamówienia dzięki automatyzacji wszystkich etapów procesu zakupowego.
  • Niższe ceny. Automatyzacja jest per saldo znacznie tańsza od tradycyjnej obsługi ludzi, co sprawia, że ceny w sklepie internetowym mogą być znacząco niższe.

Przyszłość rynku gadżetów reklamowych

W miarę jak technologia i automatyzacja stają się coraz bardziej zaawansowane, rynek gadżetów reklamowych będzie poszukiwał coraz bardziej efektywnych i wygodnych metod sprzedaży. Przewiduje się, że coraz więcej firm będzie wdrażać rozwiązania e-commerce oparte na automatyzacji, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów i zwiększyć swoją konkurencyjność.

Automatyzacja sprzedaży gadżetów z nadrukiem to krok w przyszłość, który przynosi korzyści zarówno dla firm, jak i dla ich klientów. Dzięki nowoczesnym narzędziom online i przemyślanym konfiguratorom, proces zamawiania i personalizacji gadżetów staje się prostszy, szybszy i bardziej rentowny dla obu stron, co w dłuższej perspektywie przekłada się na satysfakcję klientów i sukces sprzedażowy dostawców.

SD Worx przejmuje startup TribePerk, aby rozszerzyć działalność na polskim rynku MŚP

SD Worx przejął polski startup TribePerk. Ta dynamicznie rozwijająca się firma oferuje zintegrowany pakiet rozwiązań HR w chmurze, w tym do obsługi listy płac, zadań kadrowych oraz rejestracji czasu pracy dla polskich MŚP. Dzięki temu przejęciu SD Worx rozszerza swoją ofertę dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz umacnia pozycję na lokalnym rynku, na którym jest liderem rynku rozwiązań SAP oraz SuccessFactors.

Firma TribePerk została założona w 2020 roku i ma siedzibę w Lublinie. Startup za pomocą platformy SaaS i towarzyszących jej outsourcowanych usług płacowych – realizowanych samodzielnie lub za pośrednictwem księgowych – wspiera firmy zatrudniające do 200 pracowników.

TribePerk to pierwszy na polskim rynku w pełni chmurowy pakiet kadrowo-płacowy. Polska jest jedną z największych gospodarek w Europie, gdzie zatrudnionych jest 17 milionów osób, zaś polskie firmy w ciągu najbliższych lat będą powszechnie wdrażać rozwiązania HR oparte na chmurze. Pomożemy rozwinąć rozwiązanie TribePerk, aby mogły z niego korzystać również firmy zatrudniające do 1000 pracowników. W rezultacie będziemy mogli obsługiwać w zakresie płac i HR każdą firmę prowadzącą działalność w Polsce: mniejsze i średnie organizacje z naszym własnym oprogramowaniem płacowym TribePerk oraz duże organizacje za pośrednictwem naszej oferty SAP & SuccessFactors. Wszystko to doskonale wpisuje się w naszą ambicję bycia wiodącym europejskim dostawcą rozwiązań HR – mówi Kobe Verdonck, CEO SD Worx.

Dzięki SD Worx znaleźliśmy silnego partnera, który szybko rozwinął naszą działalność i bazę klientów. Oferując pierwszy w Polsce system płacowy oparty na chmurze w czasie rzeczywistym, upraszczamy procesy i oszczędzamy czas wszystkich stron zaangażowanych w proces płacowy pracowników, pracodawców i specjalistów ds. płac. Wszystkie informacje kadrowe i płacowe są dostępne na jednej, łatwej w obsłudze platformie, a dzięki ich płynnemu przepływowi między kilkoma modułami nie ma potrzeby ręcznego gromadzenia danych. Wreszcie, co nie mniej ważne, dzięki automatyzacji możemy oferować kompleksowe usługi w bardzo konkurencyjnych cenach – mówi Błażej Bereta, CEO TribePerk.

SD Worx serdecznie wita pracowników TribePerk i jej nowych klientów oraz zapewnia ciągłość działań wszystkim dotychczasowym klientom firmy. TribePerk zostanie zintegrowana z organizacją SD Worx, a produkty tej marki zostaną powiązane z rozwiązaniami dostępnymi w chmurze. Również kadra zarządzająca startupu pozostanie na pokładzie. Błażej Bereta, CEO TribePerk będzie raportował do krajowego lidera SD Worx Poland.

Kwota transakcji nie zostanie ujawniona.

Podczas transakcji SD Worx był wspierany przez Ernst & Young Global Limited (EY).

Waluty w rytm banków centralnych

Decyzje Banków Centralnych to nadal najsilniejszy bodziec na rynkach walutowych. Spadek inflacji w Kanadzie przybliża obniżki i osłabia dolara kanadyjskiego. Brak zmian w Nowej Zelandii umacnia tamtejszego dolara. Węgrzy zgodnie z oczekiwaniami tną stopy bez większego wpływu na forinta.

Inflacja w Kanadzie

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami zobaczyliśmy spadek poziomu rocznego wzrostu cen z 2,9% na 2,7%. Nie jest to wymarzony poziom dla Kanady, ale jest to krok w dobrym kierunku. Na uwagę zasługuje szczególnie spadek inflacji bazowej do 1,6%, co jest bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Rynki widząc te zmiany, zaczęły spodziewać się przyspieszenia obniżek stóp procentowych. To właśnie dlatego wczoraj tuż po decyzji byliśmy świadkami wycofywania się inwestorów z dolara kanadyjskiego w stronę waluty ich jedynego sąsiada lądowego. Powodem jest fakt, że inwestorzy przenoszą środki tam, gdzie prawdopodobnie dłużej utrzymają się wyższe stopy procentowe, a skoro w Kanadzie nadchodzą obniżki to kapitał ucieka.

Nowa Zelandia utrzymuje stopy procentowe

W Nowej Zelandii pomimo ostatnich sukcesów w walce z Inflacją, którą udało się zdusić na koniec pierwszego kwartału do 4%, nie zdecydowano się obniżać stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 5,5%. To zaledwie 0,25% niżej niż obecnie w Polsce. O tym, że brak obniżek był pewnym zaskoczeniem dla rynków najlepiej świadczy ich reakcja. Po samej publikacji doszło bowiem do umocnienia dolara nowozelandzkiego względem zarówno dolara amerykańskiego jak i australijskiego będących głównym punktem odniesienia dla nowozelandzkiej waluty. Ruch ten wynikał z faktu, że część uczestników rynku sprzedawała walutę Nowej Zelandii, licząc na obniżkę stóp procentowych. Skoro do niej nie doszło to odkupowała na rynku dolary jednocześnie podbijając kurs.

Węgry obniżają stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami Węgrzy obniżyli stopy procentowe o 0,5%. Była to już 8 obniżka z rzędu i każda z nich wynosiła od 0,5% do 1%. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że w takim razie Węgrzy powinni mieć dużo niższe stopy procentowe niż Polacy. Nic bardziej mylnego. Węgry podnosząc stopy procentowe, dotarły do absurdalnego poziomu 13%. W rezultacie nadal mają z czego obniżać. Obecnie są na poziomie 7,25%. W rezultacie jeszcze dwie decyzje tamtejszego banku centralnego nie powinny doprowadzić do obniżki poniżej polskiego poziomu. Z drugiej strony, skoro w Polsce w tym roku stopy mają pozostać bez zmian, to wygląda na to, że sytuacja niższych stóp procentowych na Węgrzech wydaje się bardzo prawdopodobne. Rynki nie reagowały, gdyż oczekiwano właśnie 0,5% obniżki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – sprzedaż domów na rynku wtórnym,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FOMC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Ekstremalna pogoda powoduje wzrost cen produktów śniadaniowych o 52 proc. w ciągu jednego roku

  • Indeks Śniadaniowy eToro śledzi ceny podstawowych produktów śniadaniowych
  • Ceny kakao wzrosły prawie trzykrotnie (267 proc.) w ciągu zaledwie jednego roku, w następstwie historycznie niskich opadów deszczu w Afryce Zachodniej
  • Ceny soku pomarańczowego wzrosły z powodu niekorzystnych warunków pogodowych i chorób obniżających plony
  • 52 proc. wzrost cen produktów śniadaniowych jest znacznie wyższy od wzrostu inflacji, która w kwietniu wynosiła 2,4 proc.

Koszt produktów składających się na standardowe śniadanie wzrósł o 52 proc. w ciągu jednego roku, na czele z dużymi skokami cen kakao i wieprzowiny – wynika z najnowszego Indeksu Śniadaniowego platformy inwestycyjnej eToro.

Tempo wzrostu cen podstawowych artykułów spożywczych znacznie przewyższa wzrost inflacji CPI, która w tym samym okresie wyniosła 2,4 proc. To wskazuje, że polscy konsumenci prawdopodobnie będą musieli stawić czoła dalszej presji cenowej.

Paweł Majtkowski, analityk rynkowy eToro, powiedział: Ceny podstawowych produktów spożywczych doświadczyły ogromnej zmienności od czasu pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie. Podczas gdy niektóre z tych presji w łańcuchu dostaw ustąpiły, ekstremalne warunki pogodowe i choroby plonów na południu globu spowodowały zwiększoną zmienność niektórych kluczowych cen żywności śniadaniowej. Zbiory kakao, pomarańczy i kawy najbardziej ucierpiały w ubiegłym roku, a wielu producentów pracuje obecnie z ograniczoną wydajnością i – w miarę możliwości – korzysta z zapasów rezerwowych. 

Możliwe, że sejsmiczna rozbieżność cen, którą obserwujemy w przypadku produktów śniadaniowych, może zacząć wpływać na zachowania konsumentów. Ceny niektórych produktów śniadaniowych, takich jak pszenica i mleko, spadają, a inne produkty, takie jak sok pomarańczowy, kakao i kawa, osiągają rekordowe poziomy.

Ceny kakao odnotowały najbardziej stanowczy wzrost spośród wszystkich produktów śniadaniowych, rosnąc o 267 proc. w ciągu ostatniego roku. Poważna susza w Afryce Zachodniej, będącej regionem produkującym 80 proc. kakao na świecie, w znacznym stopniu przyczyniła się do niedoboru podaży i wzrostu cen.

Sok pomarańczowy doświadczył podobnej presji podażowej, spowodowanej chorobami plonów uprawnych i ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w Stanach Zjednoczonych, południowej Europie i Brazylii. W indeksie eToro (Breakfast Commodity Index) wzrósł o 33 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Z kolei ceny pszenicy i mleka w ciągu ostatniego roku spadły o 17 proc. i 7 proc.

Tabela: Porównanie wyników produktów śniadaniowych w czasie:

Towar Zmiana ceny od początku roku (YTD) Zmiana ceny w ciągu ostatnich 12 miesięcy Zmiana ceny w ciągu ostatnich 24 miesięcy
Pszenica -7% -17% -54%
Cukier -1% -22% -4%
Kakao 154% 267% 332%
Owies -2% 16% -46%
Sok pomarańczowy 21% 33% 104%
Mleko -1% -7% -42%
Kawa 30% 22% 6%
Wieprzowina 33% 57% -42%
Herbata -2% 42% 34%
eToro Breakfast Commodity Index 36% 52% 32%

Źródło: eToro

Jakie prezenty gwarantują skuteczność w biznesie?

Prezenty biznesowe odgrywają znaczącą rolę w budowaniu, naprawianiu i utrzymaniu relacji zawodowych. Wyrażają wdzięczność, uznanie, podziękowanie oraz służą niejednokrotnie jako nagrody za sukcesy. Dobór odpowiednich upominków może zatem w istotny sposób wpływać na losy firmy – na jej wizerunek oraz przychylność klientów, pracowników, jak i partnerów biznesowych. Oto pięć propozycji prezentów, które zawsze  gwarantują skuteczność w biznesie.

1. Prezenty dla pracowników

Prezenty dla pracownikówPrezenty dla kolegów i współpracowników stały się w ostatnich latach istotnym elementem polityki Human Resources w każdej dużej firmie. Oprócz funkcji motywacyjnej, dają one możliwość wyrażenia uznania za trud i zaangażowanie w wykonywaną pracę, co przekłada się na wzrost lojalności oraz zaangażowania w pracę.

Co się sprawdza w takich przypadkach?

  • Vouchery i karty podarunkowe: Karty podarunkowe do popularnych sklepów czy restauracji pozwalają pracownikom na wybór prezentu zgodnie z własnymi preferencjami.
  • Gifboxy z gadżetami firmowymi: pracownicy to najwdzięczniejsi odbiorcy gadżetów z nadrukiem logo własnej firmy.
  • Szkolenia i kursy: Inwestowanie w rozwój pracowników poprzez sfinansowanie szkoleń, kursów czy konferencji to doskonały sposób na pokazanie, że firma dba o ich rozwój zawodowy.

2. Prezenty świąteczne dla kontrahentów

Święta Bożego Narodzenia to świetna okazja do zbudowania dobrego wrażenia u osób na którym nam zależy. Od lat biznesowe prezenty świąteczne są tradycyjnym elementem budowania relacji zarówno z pracownikami, jak i z partnerami biznesowymi. Świąteczne upominki podkreślają ciepłe i rodzinne wartości, które firma chce promować, kruszą lody i podreperowują relacje. I co najważniejsze – nie muszą wiele kosztować;

  • Personalizowane upominki: Kubki, długopisy, pióra czy kalendarze z logo firmy i imieniem obdarowanego to praktyczne i miłe prezenty.
  • Świąteczne zestawy: Zestawy zawierające świąteczne słodycze, kawę, herbatę, czy inne delikatesy to zawsze trafiony prezent.
  • Dekoracje świąteczne: Piękne, eleganckie ozdoby świąteczne mogą cieszyć oko przez wiele lat, przypominając o firmie, która je wręczyła.

3. Kosze upominkowe dla VIP

prezenty biznesowe dla klientów VIPW przypadku klientów VIP, dobrze sprawdzają się eleganckie kosze prezentowe z oryginalną zawartością. To klasyczny i niezobowiązujący sposób na wyrażenie wdzięczności i uznania. Mogą być dostosowane do gustu obdarowanego, wizerunku, misji i strategii komunikacyjnej firmy, co zwiększa zarówno ich wartość i efekt:

  • Kosze delikatesowe: Wypełnione wykwintnymi produktami spożywczymi, takimi jak wina, sery, czekolady czy kawy, kosze delikatesowe są luksusowym prezentem, który zadowoli każdego.
  • Kosze tematyczne: Mogą zawierać produkty związane z pasją lub hobby obdarowanego, na przykład kosze dla miłośników kawy, wina, egzotycznych podróży, książek czy stylu wellness.
  • Kosze firmowe: Zestawy zawierające firmowe gadżety, notatniki, długopisy, a także eleganckie akcesoria biurowe będą przez długi czas przypominać o nas kontrahentom.

4. Prezenty osobiste dla partnerów biznesowych

Prezenty dla partnerów biznesowych mają na celu zacieśnienie relacji oraz wyrażenie wdzięczności za dotychczasową współpracę. Powinny być przemyślane i dopasowane do charakteru relacji biznesowej, w związku z tym pomysły mogą być przeróżne:

  • Eleganckie akcesoria biurowe: Skórzane teczki, portfele, wizytowniki, luksusowe długopisy czy organizery są praktycznymi i eleganckimi prezentami, które podkreślają profesjonalizm firmy.
  • Wina i alkohole: Butelka wysokiej jakości wina czy innego ekskluzywnego alkoholu jest klasycznym i zawsze mile widzianym upominkiem.
  • Książki i albumy: Starannie dobrana i pięknie wydana literatura piękna czy albumy artystyczne mogą być inspirującym i wartościowym prezentem.

5. Prezenty jubileuszowe i okolicznościowe

Święta firmowe i jubileusze są unikalną okazją wręczenia nagród, trofeów i prezentów specjalnych dla osób zasłużonych dla naszej organizacji. Prezenty jubileuszowe i okolicznościowe są szczególną formą uznania dla długoletnich pracowników oraz partnerów biznesowych. Podkreślają one wartość relacji oraz zaangażowanie w budowanie wspólnej przyszłości.

  • Zegarki i dyskretna biżuteria: Eleganckie zegarki czy biżuteria w formie spinek, klamr, pinów lub breloków z grawerem to prezenty o dużej wartości emocjonalnej i materialnej.
  • Nagrody pieniężne: Premie jubileuszowe w formie nagród pieniężnych są zawsze doceniane i stanowią jasny sygnał uznania za wkład w rozwój firmy.
  • Wyjazdy i eventy: Organizacja wyjazdów integracyjnych czy zaproszenia na ekskluzywne wydarzenia to forma prezentu, która buduje relacje i dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Inwestowanie w prezenty biznesowe to strategia, która przynosi wymierne korzyści. Wiele przedsięwzięć opartych jest na zaufaniu, lojalności oraz pracowitości ludzi, które to cechy warto dostrzegać i doceniać. Wyrażenie wdzięczności, uznania czy podziękowania poprzez upominki buduje pozytywne relacje, które są fundamentem kolejnych transakcji i rozwoju. Prezenty te nie tylko wzmacniają więzi z pracownikami i partnerami biznesowymi, ale także budują wizerunek firmy jako troskliwej i dbającej o swoje otoczenie.

Odpowiednio dobrane prezenty firmowe są zatem skuteczną inwestycją, która zawsze się opłaca. Przynoszą one długotrwałe korzyści w postaci lojalności, zaangażowania oraz pozytywnego odbioru firmy zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Warto więc zainwestować czas i środki w wybór odpowiednich upominków, które wyrażą troskę i wdzięczność.

Gadżety reklamowe, które na pewno masz w swoim domu i nawet o tym nie wiesz

Może sobie nie zdajesz z tego sprawy, ale Twój własny dom aż roi się od przeróżnych gadżetów reklamowych. Gadżety z nadrukiem to przedmioty codziennego użytku, które firmy wręczają swoim klientom, partnerom biznesowym czy pracownikom jako upominki mające na celu zjednanie klientów, zbudowanie lub naprawę bliższych relacji i na pewno stałeś się obiektem takiego działania.

Pomimo, iż ich głównym przeznaczeniem jest promocja marki, okazuje się, że nad wyraz często znajdują one praktyczne zastosowanie w naszych domach. Poniżej przedstawiamy listę najczęściej spotykanych gadżetów reklamowych, które na pewno masz w domu i co więcej – używasz codziennie, czasem nawet nie pamiętając, że wręczono Ci je w celach reklamowych.

Zaskoczenie? To odpowiedz sobie na pytania:

1. Z czego pijesz gorące napoje?

Kubki reklamowe to najpopularniejsze gadżetów, które często znajdują miejsce w naszych kuchniach i na biurkach. Dostajemy je na konferencjach, targach, od dostawców czy partnerów biznesowych. Pomimo ich promocyjnego charakteru, używamy ich na co dzień do picia kawy, herbaty czy innych napojów, albo jako pojemnik na przybory do  pisania. Gdzie nam towarzyszą? Oto przykłady:

  • Poranna kawa: Kubek z logo firmy jest jedną z pierwszych rzeczy, które do nas docierają po przebudzeniu – każdy łyk przypomina przesłanie reklamowe firmy,, która go wręczyła.
  • Spotkania towarzyskie: Podczas nieformalnych odwiedzin znajomi, kubki reklamowe trafiają zwykle na stół, co sprawia, że logo firmy jest widoczne dla większego grona osób.
  • Biuro domowe: W domowym biurze i na home office, ulubiony kubek reklamowy jest nie tylko praktyczny, ale również przypomina o relacjach zawodowych.

2. W co pakujesz zakupy w markecie?

Torby reklamoweTorby reklamowe, zwłaszcza te wykonane z materiałów naturalnych i ekologicznych są dosyć powszechne i widzimy je zarówno na ulicach i w sklepach. Otrzymujemy je przy okazji różnych wydarzeń, zakupów czy jako darmowy dodatek do zakupów. Używamy je najczęściej w zwykłych, codziennych sytuacjach:

  • Zakupy spożywcze: Torby z nadrukiem służą nam codziennie podczas zakupów, pomagając wygodnie zapakować żywność przy kasie i donieść do domu.
  • Wyjścia z domu: Stylowe, nieformalne i wytrzymałe torby reklamowe zastępują torebki i są używane podczas spacerów, wyjść na miasto ze znajomymi, czy też na zajęcia sportowe.
  • Organizacja domowej przestrzeni: W naszych mieszkaniach torby reklamowe pomagają utrzymać porządek w szafie, magazynku lub piwnicy i są wykorzystywane do przechowywania różnych przedmiotów i bibelotów.

3. Czym zapisujesz domowe notatki?

W naszych domach długopisy reklamowe są zawsze pod ręką. Sięgamy po nie, gdy trzeba szybko coś ważnego zanotować i są w tym niezastąpione. Dostajemy je podczas spotkań biznesowych, konferencji, jako dodatki do zakupów czy w bankach. Czy przypadkiem w odległości nie większej niż 2m od Ciebie nie znajduje się teraz jakiś długopis? Taki ulubiony… którego używasz do poniższych czynności:

  • Notatki domowe: Długopisy reklamowe często znajdują się na naszych biurkach, gotowe do zapisania ważnych notatek, informacji dla współlokatorów, rodziny czy listy zakupów.
  • Praca zdalna: W domowych biurach, podczas spotkań online, długopisy z logo firmy są niezbędnym narzędziem do sporządzania notatek i szkiców,.
  • Edukacja najmłodszych: Długopisy reklamowe są również często używane przez dzieci do odrabiania lekcji czy rysowania.

4. Co masz przyczepione do kluczy?

Różnorodne, kolorowe lub eleganckie breloki reklamowe są wprawdzie dosyć małe, ale bardzo praktyczne i wpadają w oko. Są zwykle rozdawane podczas targów, imprez masowych w ramach promocji… i masz je zawsze w kieszeni! Oto gdzie jeszcze je znajdziesz:

  • Klucze do domu: Breloki reklamowe najczęściej zdobią i porządkują nasze klucze do domu, dzięki czemu zawsze mamy przy sobie logo firmy, która go wręczyła.
  • Klucze do samochodu: Są również idealne do kluczy samochodowych, pomagając w łatwym ich odnalezieniu i odróżnieniu od innych pęków kluczy.
  • Element fashion: Stylowe breloki często używane są jako ozdoby do torebek, kurtek, pasków czy plecaków, co dodatkowo zwiększa ich widoczność.

5. Gdzie notujesz ważne informacje?

notesy i długopisy reklamoweNotesy reklamowe to kolejny gadżet, który znajduje praktyczne zastosowanie w naszych domach. Są zwykle wręczane podczas konferencji, szkoleń czy warsztatów, a także jako dedykowane upominki od firm i używamy je non stop. Nie wierzysz? W czym zanotujesz przepis na szarlotkę od mamy? A może coś z poniższych ważnych spraw:

  • Planowanie i organizacja: Notesy reklamowe są idealne do planowania codziennych zadań, spisywania ważnych informacji, szkicowania pomysłów czy też robienia listy zakupów.
  • Notatki z pracy: W domowym biurze notes reklamowy jest niezastąpiony do sporządzania notatek podczas spotkań online czy telefonicznych.
  • Zapisywanie danych technicznych: Notesy są również często używane do zapisywania stanów liczników, modeli sprzętu, konfiguracji haseł i loginów – są niezbędne.

Jak widać, gadżety reklamowe, takie jak kubki, torby, długopisy, breloki i notesy z łatwością wkradają się do naszej codzienności. Pomimo ich promocyjnego charakteru, stały się niezastąpione z uwagi na swoją funkcjonalność i dostępność. Dzięki temu firmy, które inwestują i dystrybuują własne upominki reklamowe, zapewniają sobie stały i częsty kontakt ich klientów z logo oraz treściami promocyjnymi.

Gadżety promocyjne są również akceptowane społecznie jako nośniki reklamowe, które są przydatne i mają wymierną wartość, zastosowanie i pomagają w wielu życiowych sytuacjach. A przy okazji – używane na co dzień, przypominają o firmie i budują jej pozytywny wizerunek. Z punktu widzenia korzyści marketingowych dla ofiarodawców, są to inwestycje, które przynoszą długotrwałe korzyści, wzmacniając rozpoznawalność marki i lojalność klientów.

Implementacja Dyrektywy o minimalnym opodatkowaniu – należy zadbać o atrakcyjność Polski i innowacyjność

Implementując Dyrektywę w sprawie minimalnego poziomu opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych należy zadbać o utrzymanie atrakcyjności naszej gospodarki. W tym celu państwo powinno zagwarantować dostęp do ulg i zachęt inwestycyjnych – m.in. przez możliwość uzyskania zwrotu niewykorzystanej części ulgi B+R przez wszystkich podatników uprawnionych do jej zastosowania. Ma to istotne znaczenie dla wzmocnienia innowacyjności naszego rynku i dalszego rozwoju kapitału ludzkiego w Polsce – twierdzą eksperci Związku Cyfrowa Polska. Pismo w tej sprawie skierowali do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Trwają prace nad projektem ustawy o opodatkowaniu wyrównawczym, która ma wprowadzić w Polsce minimalny poziom opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych. Przepisy stanowić będą implementację do polskiego porządku prawnego postanowień unijnej dyrektywy w tej sprawie. Na podstawie nowych zasad ma zostać ustanowiony minimalny poziom opodatkowania działalności gospodarczej na świecie wypracowany w ramach OECD.

Związek Cyfrowa Polska zwrócił się w tej sprawie do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii w ramach publicznych konsultacji. Zdaniem ekspertów organizacji obecny kształt przepisów nie sprzyja atrakcyjności inwestycyjnej. Rodzi też ryzyko ograniczenia działalności badawczo-rozwojowej w kraju i uszczerbku na innowacyjności polskiej gospodarki, a także jej atrakcyjności jako miejsca do lokowania inwestycji.

Ryzyko uszczerbku na innowacyjności krajowej gospodarki

Polska znajduje się w gronie kilku państw członkowskich UE, które nie zaimplementowały do swojego porządku prawnego postanowień Dyrektywy. Przepisy dotkną w naszym kraju nawet 2 tysięcy podmiotów. „Choć pozytywnie oceniamy koncepcję wyrównania opodatkowania w myśl Dyrektywy, to należy wskazać, że ich implementacja może stanowić zagrożenie dla modelu wspierania inwestycji i innowacyjności, opierającego się m.in. na systemie ulg podatkowych i ich kwalifikacji” – ostrzegają eksperci Związku Cyfrowa Polska w piśmie skierowanym do przedstawicieli polskiego rządu.

Ich zdaniem, przepisy powinny sprzyjać lokowaniu inwestycji w kraju, szczególnie tych o znacznym potencjalne innowacyjnym. Konieczne w tym celu jest zagwarantowanie szerokiego dostępu do ulg podatkowych. – Obecnie dostęp np. do ulgi B+R jest mocno utrudniony. Przysługuje ona tylko wybranym podmiotom i to w mocno ograniczonym czasie – zauważa Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.  – Prace nad wdrożeniem nowych przepisów to okazja, by zadbać o środowisko prawne sprzyjające inwestycjom w kraju. Ulgi, takie jak ta badawczo-rozwojowa, stanowią ważny czynnik przy podejmowaniu decyzji o podejmowaniu nowych przedsięwzięć na naszym rynku. Implementacja przepisów o podatku wyrównawczym to właśnie dodatkowa szansa, by zadbać o atrakcyjność inwestycyjną Polski i nasz potencjał badawczo-rozwojowy– dodaje.

Jest rozwiązanie

W piśmie skierowanym do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii Cyfrowa Polska proponuje rozwiązanie, które zdaniem organizacji pozwoli uniknąć negatywnych skutków przy implementacji Dyrektywy. – Apelujemy, by dokonano dodatkowych zmian w ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, które umożliwią uzyskanie zwrotu niewykorzystanej części ulgi B+R przez wszystkich podatników uprawnionych do jej zastosowania – wyjaśnia Michał Kanownik.  

Zgodnie z koncepcją zaproponowaną przez ekspertów Cyfrowej Polski, każdy podatnik będzie mógł skorzystać ze zwrotu niewykorzystanej wartości ulgi B+R, jeśli w ciągu 4 lat, o ile nie rozliczy ulgi w inny sposób. Pozwoli to ograniczyć wpływ globalnego podatku minimalnego na poziom opodatkowania inwestycji w badania i rozwój w Polsce, korzystnych z punktu widzenia potencjalnych inwestorów i umacniania innowacyjności polskiej gospodarki. – A to z kolei umożliwi utrzymać pozycję Polski jako atrakcyjnej lokalizacji dla inwestycji, rozwijać krajowy kapitał ludzki i zabezpieczyć dalsze wpływy do budżetu państwa – mówi prezes Związku Cyfrowa Polska.

Eksperci organizacji przypominają, że zwrot niewykorzystanej ulgi badawczo-rozwojowej funkcjonuje m.in. Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Irlandii, Australii, Nowej Zelandii, Norwegii, Hiszpanii czy Belgii. Ich zdaniem rozwiązanie takie zagwarantuje podniesienie efektywności działań prowadzonych przez Polskę w zakresie wsparcia dla innowacji.

Rynek pożyczek pozabankowych bije rekordy: +267% r/r w kwietniu

W kwietniu 2024 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 196 tys. nowych pożyczek o wartości 1,775 mld zł. Jest to o +267,2% pożyczek więcej oraz na kwotę wyższą o +124,5%, w porównaniu do kwietnia 2023 r.

W okresie styczeń – kwiecień 2024 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie zobowiązań na kwotę 6,59 mld zł, co oznacza wzrost o 113,4% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku. Wartość udzielonych pożyczek gotówkowych wyniosła 4,43 mld zł (+72,4% r/r), pożyczek celowych 1,89 mld zł (+369,6% r/r), a kart i limitów pożyczkowych 0,27 mld zł (+130,9% r/r).

Kwietniowa wartość sprzedaży pożyczek pozabankowych (1,775 mld zł) była najwyższa w historii. Największą część tej sprzedaży stanowiły pożyczki gotówkowe, których w kwietniu udzielono na kwotę 1,19 mld zł (również rekordowo). Największy wzrost sprzedaży pożyczek gotówkowych wystąpił wśród zobowiązań wysokokwotowych (powyżej 5 tys. zł), gdzie dynamika przekroczyła +96% r/r.
Dynamiki sprzedaży pożyczek celowych oraz kart i limitów pożyczkowych są jeszcze wyższe, ale w kwietniu ubiegłego roku firmy pożyczkowe nie przekazywały jeszcze do BIK pełnych informacji o tych produktach, zatem punkt odniesienia jest w tym przypadku zaniżony.

W kwietniowej sprzedaży pożyczek pozabankowych w ujęciu liczbowym 60,6% stanowiły pożyczki celowe, 38,0% pożyczki gotówkowe oraz 1,4% karty i limity pożyczkowe. W ujęciu wartościowym 29,0% to pożyczki celowe, 67,0% pożyczki gotówkowe oraz 4,0% karty i limity pożyczkowe.

Odmienna struktura liczbowa i wartościowa pokazuje główną cechę polskiego rynku pożyczek pozabankowych. Pożyczki celowe udzielane są na niższe kwoty, zaś pożyczki gotówkowe na wyższe, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku kredytów ratalnych i kredytów gotówkowych.

Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w kwietniu 2024 r. wyniosła 2 615 zł i była o 13,2% wyższa do średniej kwoty udzielonej w kwietniu 2023 r. Natomiast średnia wartość nowo udzielonej w kwietniu 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 712 zł i była o 78,1% niższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej.

Działania cyber-dealerów narkotykowych coraz bardziej śmiałe

Cyber-dealer narkotyków zdemaskowany. Jego strona przypominała legalne sklepy internetowe.

23-letni Tajwańczyk, Rui-Siang Lin, został aresztowany w Nowym Jorku i oskarżony o prowadzenie Incognito Market, platformy funkcjonującej w dark webie (a więc trudnodostępnej, służącej często do nielegalnych działań części internetu) za pośrednictwem której sprzedawano narkotyki. Wartość nielegalnych transakcji przeprowadzonych na tej stronie mogła wynieść nawet 100 milionów dolarów.

Nielegalna platforma powstała w październiku 2020 roku i działała w dark webie do marca tego roku, służąc jako forum do kupowania i sprzedawania towarów, w tym heroiny, kokainy i innych nielegalnych substancji.

Była bardzo profesjonalnie przygotowana i pod względem projektu oraz funkcji dostępnych dla użytkowników bardzo przypominała popularne, legalne sklepy internetowe. Oferowała m.in. możliwości weryfikacji i rejestracji sprzedawców, reklamy oraz udogodnienia związane z obsługą klienta, wyróżniała się także przyjaznym interfejsem.

Także mechanizm działania bardzo przypominał legalne platformy sprzedażowe. Transakcje za pośrednictwem Incognito Market przeprowadzano w kryptowalutach, a platforma pobierała prowizję. Finalnie założyciel przeprowadził tzw. „exit scam”, w ramach którego ukradł środki w kryptowalucie przechowywane na potrzeby transakcji escrow. Wcześniej zastraszał także swoich użytkowników, grożąc zarówno sprzedającym, jak i kupującym, że ujawni ich udział w nielegalnych, narkotykowych transakcjach.

– Nielegalne platformy internetowe często przebiegle wykorzystują znane z oficjalnego obiegu technologie, mechanizmy czy nawet wzorce projektowania. Wszystko po to, aby zbudować u użytkowników fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Świadomie korzystając z takich nielegalnych stron i uczestnicząc w nielegalnych procederach, użytkownicy nie powinni jednak spodziewać się transparentnych i uczciwych procesów. Ci, którzy trafiają na nielegalne strony nieświadomie, muszą natomiast pamiętać, że w przypadku wszelkich propozycji transakcji cyfrowych w nieznanych miejscach należy zachować daleko posuniętą ostrożność i sceptycyzm. Ta sytuacja doskonale pokazuje też, jak dużo pracy i wysiłku muszą wkładać służby odpowiedzialne za ściganie cyberprzestępców na całym świecie. To także modelowy przykład tego, jak służby wykorzystują każdy błąd popełniony przez przestępców w celu ich namierzenia. Teraz czas na bardzo ważny element – przedstawienie dowodów, które pozwolą na udowodnienie aresztowanemu winy – komentuje Kamil Sadkowski, analityk laboratorium antywirusowego ESET.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców pozytywnie ocenia zapowiedzi zmian w finansowaniu samorządów

  • Model finansowania jednostek samorządu terytorialnego musi ulec zmianie – w tym kontekście, inicjatywa Ministerstwa Finansów zasługuje na docenienie. ZPP już w przeszłości zwracał uwagę na brak modyfikacji przepisów w tym zakresie.
  • ZPP podziela opinię Ministerstwa Finansów odnośnie do zapowiedzi uniezależnienia dochodów JST od zmian podatkowych podejmowanych na szczeblu centralnym. Samorządy nie powinny tracić na zmianach podatkowych korzystnych dla ogółu obywateli i przedsiębiorców.
  • W ślad za zapowiedziami Ministerstwa Finansów uważamy za konieczne wprowadzenie spójnej i kompleksowej reformy systemu źródeł finansowania samorządów, która uwzględnia straty poniesione przez JST na przestrzeni ostatnich lat. Z oceną zapowiadanych zmian należy jednak wstrzymać się do momentu przedstawienia zapisów projektu ustawy.

Resort finansów zapowiedział zamiar gruntownej reformy obecnego systemu finansowania samorządów. Trzon propozycji opierać się ma na zmianie obecnego modelu finansowania i partycypowaniu JST w określonym procencie podatków z tytułu dochodów wypracowanych przez ich mieszkańców. Spowoduje to uniezależnienie budżetów samorządowych od zmian podatkowych wprowadzanych na szczeblu centralnym, ponieważ wszelkie ulgi i zwolnienia związane z PIT i CIT będą bez znaczenia dla dochodów JST.

Zmiany w finansowaniu samorządów są wyczekiwane przez ich przedstawicieli już od dłuższego czasu, zwłaszcza w kontekście zmian wprowadzonych przez „Polski Ład”, który wprowadził kwotę wolną od podatku na poziomie 30 tys. zł i obniżył najniższą stawkę do 12 proc, powodując wielomiliardowe uszczuplenie dochodów JST z tytułu podatku PIT. Związek Miast Polskich w swoich wyliczeniach podał, że łączny ubytek JST w dochodach z udziałów w PIT w latach 2019-23 wynosi 64,412 mld zł, w tym dla miast na prawach powiatu – 28,027 mld, gmin miejskich – 7,263 mld, gmin miejsko-wiejskich – 9,353 mld, gmin wiejskich – 10,290 mld, powiatów – 7,195 mld i województw – 2,284 mld zł. Po uwzględnieniu rekompensat z 8 i 13,7 mld niezrekompensowany ubytek wyniesie łącznie 42,739 mld zł, w tym dla miast na prawach powiatu – 21,527 mld, dla gmin miejskich – 5,201 mld, dla gmin miejsko-wiejskich – 5,962 mld, a dla gmin wiejskich – 4,381 mld zł.

Z optymizmem należy więc spojrzeć na propozycje zmian przedstawione przez Ministerstwo Finansów mające skutkować większa stabilnością i przewidywalnością dochodów samorządów. Docelowo zmiana ma poskutkować odwróceniem relacji dochodów JST z PIT i CIT w stosunku do subwencji z obecnych 48%-52%, do docelowych 80%-20%. Według założeń Ministerstwa, subwencja ma być wyliczana na podstawie sumy potrzeb: ekologicznych, wyrównawczych, oświatowych i rozwojowych. Dopiero na podstawie tak wyliczonych potrzeb Finansowych JST ustalane będzie przysługujące danej jednostce samorządu terytorialnego zwiększenie udziałów w dochodach z PIT i CIT. Dopiero w sytuacji, w której potrzeby finansowe danej JST będą wyższe niż kwota zwiększonych dochodów z tytułu udziałów w PIT i CIT, dana jednostka samorządu terytorialnego będzie otrzymywać subwencję ogólną z budżetu państwa.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa na zmianie mają zyskać wszystkie samorządy. Uważamy, że systemowe rozwiązania zwiększające dochody samorządów są potrzebne, szczególnie po szczególnie niekorzystnych dla nich zmianach w ostatnich latach, powodujących, że nawet w czasach wzrostu gospodarczego samorządy nie mogły w nim uczestniczyć z uwagi na zmiany podatkowej polityki państwa. Mimo to na dokładną ocenę reformy należy poczekać do czasu przedstawienia szczegółowych wyliczeń obejmujących poszczególne jednostki samorządu i jej dokładny wpływ na budżet państwa w porównaniu do obecnego systemu. Zwłaszcza, że realizacja propozycji z pewnością wiązać się będzie z uszczupleniem dochodów budżetu centralnego z tytułu podatków dochodowych. Pytanie wobec tego jak, zwłaszcza w warunkach zwiększonego zapotrzebowania wydatkowego (zw. z koniecznością ponoszenia kosztów zbrojeń, transformacji energetycznej etc.), planuje się uzupełnić tę lukę. Jeśli bowiem w ramach rekompensaty rozważano by dodatkowe obciążenia wynagrodzeń, czy dochodów lub przychodów właścicieli firm – wówczas całościowy bilans reformy trzeba byłoby uznać za niekorzystny.

Niemniej, pozytywnie należy ocenić zapowiedź udziału JST w dochodach budżetu państwa wynikających z ryczałtu. W 2023 r. w wyniku rozszerzenia możliwości rozliczania się ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych (co ZPP od lat postulowało), ta forma opodatkowania zyskała znacząco popularność. Jednocześnie spowodowało to uszczuplenie dochodów samorządów z uwagi na to, że JST miały wyłącznie udział w dochodach podatkowych ze skali podatkowej i podatku liniowego. Zapowiadane rozwiązanie czyni więc zadość uszczuplonym na przestrzeni czasu dochodom samorządów, dając zwiększone możliwości planowania finansów i inwestycji.

Kolejną zmianą, którą należy na obecnym etapie ocenić pozytywnie jest zapowiedź likwidacji tzw. „janosikowego” i zastąpienie go nowym systemem korygującym dochody. Mniejsze kwoty z PIT i CIT otrzymają te samorządy, których wskaźnik zamożności będzie wyższy od 120 proc. tego miernika dla danej kategorii JST. Janosikowe w obecnej formie rodziło szereg wątpliwości, gdyż zdarza się, że płatnikami tego świadczenia są miasta o faktycznej trudniejszej sytuacji finansowej niż samorządy korzystające z tej formy wsparcia. Wprowadzenie znacznie prostszego mechanizmu w którym bogatsze samorządy przekraczające pewien próg będą miały odpowiednio zmniejszane dochody podatkowe wydaje się bardziej przejrzysty i nie powoduje sytuacji, w której po uzyskaniu pewnego dochodu, należy dodatkowo wpłacić pewną część środków do budżetu państwa.

Uważamy, że zapowiedzi Ministerstwa Finansów mogą rodzić pewne nadzieje co do uzdrowienia sytuacji finansowej JST i zabezpieczenia stabilności ich dochodów w pewnej niezależności od zmian podatkowych. W poprzednich latach samorządy stawały się często ofiarami zmian, które były korzystne dla ogółu obywateli, natomiast negatywnie wpływały na ich kondycje budżetową. Musimy jednak pamiętać, że to właśnie one biorą na siebie ciężar zapewnienia podstawowych usług będących najbliżej obywatela, a ich niedofinansowanie ma bezpośredni wpływ na rozmiar inwestycji prowadzonych na szczeblu lokalnym. Zapowiedzi Ministerstwa Finansów musimy jednak oceniać z pewną rezerwą – to, czy samorządy rzeczywiście nie stracą, zależy od szczegółowych rozwiązań zapisanych w ustawie. W obliczu planowanego wejścia w życie nowych przepisów (1 stycznia 2025 r.) i konieczności uchwalania budżetów JST w ciągu najbliższych miesięcy, pozostaje mieć nadzieje, że już w najbliższym czasie ujrzymy konkretne rozwiązania Ministerstwa Finansów.

Rzecznik MŚP apeluje do Premiera o pilne działania w związku z kryzysem branży przewozowej

Transport drogowy to jedna z najmocniejszych branż polskiej gospodarki. Tymczasem od dłuższego czasu gromadzą się nad nią ciemne chmury. Według najnowszych danych GUS tylko w I kwartale tego roku zlikwidowano 120 firm przewozowych, a 1400 znajduje się w restrukturyzacji. Liczba postępowań restrukturyzacyjnych była w ubiegłym roku o 120% wyższa niż w roku 2022 i czterokrotnie wyższa niż w roku 2021. Warto dodać, że często dotyczy to przedsiębiorstw o długoletniej historii, zatrudniających licznych pracowników i cieszących się potwierdzoną wielokrotnymi nagrodami wysoką reputacją.

23 kwietnia z listem otwartym do premiera Tuska zwrócili się międzynarodowi przewoźnicy drogowi. 10 maja ich apel poparł Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz. Jak wskazywał, na skutek splotu różnych czynników – regulacji unijnych, protekcjonistycznych praktyk niektórych państw europejskich, działań polskich urzędników, globalnej dekoniunktury, pojawienia się tańszej ze względu na nierespektowanie zobowiązań socjalnych konkurencji z Ukrainy – branża znalazła się w niezwykle trudnym położeniu. Co szczególnie bulwersujące, jest to po konsekwencją niekompetencji polityków. „Wdrażając wymogi związane z Pakietem mobilności, inne kraje naszego regionu, jak Bułgaria, Litwa, Rumunia czy Węgry, zrobiły to w sposób możliwie najmniej obciążający dla swoich firm – pisze Adam Abramowicz – Tymczasem poprzedni polski rząd narzucił branży obciążenia, które pozbawiają ją przewag konkurencyjnych wobec innych krajów Europy Środkowo-wschodniej. Przegląd przepisów wdrażających Pakiet mobilności to pilne zadanie dla Ministerstwa Infrastruktury. Z przykrością muszę zauważyć, że urzędnicy uchylają się od tego obowiązku, a cała sprawa jest przykładem tego, jak wadliwie bywa w Polsce implementowane prawo unijne”.

W świetle danych opublikowanych przez GUS potrzeba zdecydowanych działań w odniesieniu do branży transportu drogowego staje się coraz bardziej paląca. Dlatego 21 maja Rzecznik MŚP ponowił apel do Premiera z apelem o podjęcie pilnego dialogu z branżą. Jest to tym ważniejsze, że jej zła sytuacja negatywnie odbija się na kondycji innych branż.

ZPPHiU: Czas handlu w niedziele powinien być krótszy niż przed wprowadzeniem zakazu

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wskazuje, że handel w niedziele, jeśli miałby zostać przywrócony – musi być dobrze zaprojektowany. Firmy zrzeszone w ZPPHiU popierają wolność gospodarczą, która jest istotną wartością w biznesie. To oznacza możliwość handlu bez narzuconych z zewnątrz ograniczeń.

Propozycja przywrócenia handlu w niedziele – po tak wielu latach zakazu – wymaga przemyślanego zaprojektowania i odpowiedniego przygotowania. Czas pracy w niedziele powinien być krótszy w porównaniu do wcześniej obowiązujących przepisów.

„Wolność gospodarcza jest bardzo istotną wartością, za którą się opowiadamy. Wprowadzanie handlu w niedziele to duża zmiana, rozważana po wielu latach przerwy. Przez ten czas przyzwyczajenia i oczekiwania konsumentów zmieniły się i zasady przywrócenia handlu w niedziele powinny być dogłębnie przeanalizowane. Kodeks Pracy określa zasady pracy w dni wolne i świąteczne w aspekcie zatrudnienia i wynagradzania pracowników. Nie wydaje się, aby były konieczne specjalne rozwiązania prawne w tym zakresie – zwłaszcza, że w niektórych zawodach praca w niedziele jest standardem. Istotne jest natomiast prawidłowe zaplanowanie czasu otwarcia sklepów w niedzielę. Powinien być krótszy w porównaniu z wcześniej obowiązującymi zasadami – na przykład ośmiogodzinny. Pozwoliłoby to na optymalne dostosowanie czasu funkcjonowania placówek handlowych do potrzeb zakupowych klientów, przy ograniczeniu skrajnych porannych i wieczornych godzin. Nie ma sensu utrzymywanie szerokiego okna czasowego w handlu niedzielnym, skoro klienci nie korzystają z tej opcji. Elastyczna reakcja na potrzeby klientów jest tu bardzo istotnym, ale nie jedynym aspektem. Krótszy czas funkcjonowania obiektów handlowych umożliwi również ograniczenie czasu świadczenia usług wychodzących w skład kosztów wspólnych – takich, jak ochrona czy sprzątanie centrum. Warto podkreślić, że po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele właściciele centrów handlowych nie obniżyli wartości ani kosztów wspólnych, ani czynszów dla najemców. Logiczne wydaje się zatem założenie, że powrót niedziel handlowych nie będzie się wiązał z żadnymi podwyżkami w centrach” – komentuje Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Wynagrodzenia w firmach rosną wolniej, ale wciąż dwucyfrowo

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2024 r. wzrosło o 11,3 proc. r/r. Odczyt okazał się niższy niż prognozy (12,1 proc.) i niższy niż miesiąc wcześniej, jednak nadal pozostaje dwucyfrowy.

Mocny nominalny wzrost wynagrodzeń przy niższych odczytach inflacji oznacza, że wynagrodzenia wzrastają realnie. Dynamika realnych dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych pozostaje wysoka (blisko 9 proc.).

Stąd oczekujemy, że konsumpcja prywatna pozostanie głównym motorem wzrostu gospodarczego w tym roku.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Ceny w sklepach: spadek wyhamowuje, niektóre produkty mogą znowu drożeć

Jak wykazała ostatnia analiza cen detalicznych, w kwietniu br. na 17 monitorowanych kategorii 5 potaniało rdr. To o ponad połowę gorszy wynik niż zanotowany miesiąc wcześniej. Zestawienie otwierają tłuszcze, których ceny tym razem zmniejszyły się rdr. o 10,4%, a w marcu zaliczyły ponad dwukrotnie większą obniżkę. Dalej w rankingu taniejących kategorii widać warzywa ze spadkiem rdr. na poziomie 8,3%, art. sypkie – 7,5%, nabiał – 3,8%, a także karmy dla zwierząt – 2,1%. Autorzy raportu wyjaśniają, że w kwietniu mniej kategorii niż w marcu potaniało z powodu powrotu stawki VAT na podstawowe produkty. Zapowiadają też dalsze hamowanie tendencji spadkowych. I ostrzegają, że np. w przypadku art. tłuszczowych może nawet dojść do powrotu wzrostów cen. Wyjątkiem powinien być nabiał, który ma szansę dalej sukcesywnie tanieć. Do tego z raportu wynika, że spadki cen pozostałych kategorii są zagrożone czynnikami pogodowymi i podwyżką opłat za energię.

Z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w kwietniu br. na 17 monitorowanych kategorii najczęściej kupowanych produktów 5 potaniało rdr. W marcu dotyczyło to aż 9 grup towarów, w lutym – 5, a w styczniu – 4. W najnowszej edycji badania, realizowanego cyklicznie od prawie 7 lat, porównano ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych.

– Zmniejszenie liczby spadków spowodowane było w kwietniu br. powrotem stawki VAT na podstawowe produkty. Ponadto rok temu, po rekordowym odczycie inflacji w marcu, kolejne miesiące przyniosły znaczny spadek dynamiki inflacji. Mamy do czynienia z efektem bazy – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Autorzy analizy informują, że zestawienie taniejących kategorii otwierają art. tłuszczowe ze spadkiem o 10,4% rdr. W marcu ich ceny zmalały rdr. o 22,1%, w lutym – o 16,7%, a w styczniu – o 21,7%. Jak zauważa dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito, te produkty przez dwa lata znajdowały się na szczycie rankingu wzrostów cen. Mówimy tu bowiem o towarach, których dynamika podwyżek cen przekraczała nawet 100%. Obserwowany od wielu miesięcy trend spadkowy jest efektem stabilizowania sytuacji na rynku. Ekspert przypomina również, że w pewnym momencie art. tłuszczowe stały się narzędziem walki cenowej pomiędzy sieciami handlowymi. To nie pozostaje bez wpływu na poziom cen i dotyczy szczególnie masła.

– Według mnie, spadek cen art. tłuszczonych był możliwy dzięki obfitym zapasom rzepaku i słonecznika. Nie dość, że rodzime zbiory były bardzo dobre w 2023 roku, to na rynek napłynęły dużo tańsze surowce zza naszej wschodniej granicy. Zasoby te jednak powoli się kurczą, a ostatnie przymrozki mogą spowodować, że tegoroczne zbiory już nie będą tak dobre, jak poprzednie. Stąd hamowanie spadku cen jest naturalne. W drugiej połowie roku spodziewałabym się odwrócenia trendu i powrotu podwyżek. Wiele zależeć będzie od rozmiaru strat poniesionych z powodu ostatnich warunków atmosferycznych i od ograniczenia przepływu zagranicznych surowców – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Na drugim miejscu w rankingu obniżek są warzywa ze spadkiem o 8,3% rdr. W marcu potaniały rdr. o 3,1%. W lutym zdrożały rdr. o 4,4%, a w styczniu – o 10,5% rdr. – Spadkowy trend związany jest z faktem, iż obecnie ceny importowanych warzyw są niższe o kilkanaście procent niż w roku ubiegłym. Co więcej, również krajowe produkty są tańsze. Dodatkowo na rynku pojawiły się już pierwsze zbiory z upraw tunelowych, co wkrótce przełoży się na dalsze spadki cen. Na zwiększoną podaż, a tym samym na niższe ceny, wpłynęły również warunki pogodowe, w szczególności wyjątkowo ciepły luty i marzec. Niemniej kwietniowe przymrozki nieco zakłóciły ten stan – zauważa dr Orpych.

Na trzeciej pozycji znalazły się produkty sypkie, które potniały o 7,5% rdr. W marcu ich ceny spadły rdr. o 6,6%, a w lutym – o 4,4%. W styczniu zanotowały wzrost o 2,4% rdr. Zdaniem ekspertki z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW, produkty sypkie wykazują kontynuację trendów wynikających z presji cenowej ze strony naszych wschodnich sąsiadów i ich towarów napływających na rynek. Co prawda, po protestach rolników, przepływy tych artykułów zostały lekko ograniczone. Jednak w dalszym ciągu presja ta jest bardzo wysoka.

– W mojej opinii, na ceny w tej kategorii wpływa w znacznej mierze wzrost kosztów produkcji, a w szczególności zwiększenie płacy minimalnej. Do tego dochodzi presja na podwyżki wynagrodzeń. Z pewnością warto obserwować tę kategorię i kształtowanie się cen w kolejnych miesiącach – dodaje dr Robert Orpych.

Czwartą pozycję w rankingu spadków ma nabiał z obniżką o 3,8% rdr. W marcu staniał o 2,4% rdr. W lutym obniżył swoją cenę rdr. o 0,4%, a w styczniu – o 5,1%. Jak przypomina dr inż. Anna Motylska-Kuźma, w przypadku tej kategorii znaczenie mają głównie ceny mleka w skupie. W ostatnim czasie ze względu na osłabienie jego eksportu, silną złotówkę oraz spadek cen produktów mleczarskich na giełdach światowych, również w naszych sklepach możemy zauważyć zmniejszenie wzrostu cen nabiału.

– Niskie ceny mleka w skupach i ograniczenie popytu przez Chiny to główne determinanty kształtowania się cen nabiału na półkach sklepowych. O ile dla producentów nie są to optymistyczne wiadomości, to dla konsumentów znaczą wręcz odwrotnie. Smakosze nabiału mogą spodziewać się obniżek cen swoich ulubionych produktów w kolejnych miesiącach – uzupełnia ekspert z WSB Merito.

Na najmniejszym minusie znalazły się karmy dla zwierząt ze średnim spadkiem o 2,1% rdr. W marcu potaniały o 1,5% rdr. Za to w lutym zanotowały wzrost rdr. o 2,9%, a w styczniu spadek o 9,4% rdr. – Właśnie ze względu na fakt, że rok temu ceny karmy dla pupili biły kolejne rekordy, obecnie widzimy realne wyhamowanie wzrostu w porównaniu z obserwacjami z ostatniego roku. Jednak tę względną stabilność mogą zachwiać już w lipcu zmiany cen energii – ostrzega dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Opis metody badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od blisko 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z kwietnia 2024 r. i analogicznego okresu z 2023 r. Dotyczyło to 17 kategorii i 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry, docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Młodzi Polacy coraz bardziej optymistyczni, ale wciąż martwią ich finanse i brak stabilności

Choć poziom optymizmu w związku z osobistą sytuacją finansową i perspektywami gospodarczymi jest wśród „zetek” i millenialsów” najwyższy od 2020 r., to koszty życia nadal pozostają ich największym zmartwieniem. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte „2024 Gen Z and Millennial Survey” choć czynniki ekonomiczne wpływają na decyzje zawodowe dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków, nie są jednak jedynymi wyznacznikami. Co piąty młody Polak i Polka opuścili poprzednie miejsce pracy przez brak poczucia celu i sensu, a możliwość rozwoju to czynnik najczęściej decydujący o wyborze nowego pracodawcy.

Z badania przeprowadzonego wśród blisko 30 tys. respondentów z krajów Ameryki Północnej, Ameryki Łacińskiej, Europy (w tym Polski), Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji wynika, że mimo obaw związanych z finansami dla najmłodszych pokoleń istotnymi czynnikami zawodowymi jest nie tylko wynagrodzenie. Blisko co drugi przedstawiciel generacji Z i co trzeci millenials zdecydował się nie brać pod uwagę potencjalnego pracodawcy ze względu na swoje osobiste przekonania etyczne.

Młodym doskwiera brak stabilności finansowej

–  Co trzecia polska „zetka” i co czwarty millenials spodziewa się poprawy sytuacji gospodarczej w Polsce w ciągu najbliższego roku. Poziom optymizmu młodych generacji w Polsce wzrósł w ciągu ostatnich 12 miesięcy i jest najwyższy od badania przeprowadzonego przed pandemią w 2020 roku. Jednak obecnie niemal jedna trzecia „zetek” i millenialsów deklaruje brak bezpieczeństwa finansowego, a prawie co szósty respondent wydaje całą swoją wypłatę i nie jest w stanie gromadzić oszczędności. Z drugiej strony, bardzo poprawiła się sytuacja młodych osób na rynku pracy w porównaniu do początków XXI wieku, gdy stopa bezrobocia dla osób w wieku 20-29 lat była dwukrotnie wyższa i przekraczała 20 proc. – mówi Aleksander Łaszek, starszy menedżer w zespole analiz ekonomicznych, Deloitte.

Młodzi Polacy są bardziej pesymistycznie nastawieni do swojej przyszłości finansowej niż ogół badanych. Poprawy w zakresie budżetu domowego spodziewa się 45 proc. „zetek” i jedynie co trzeci millenials (28 proc.), czyli o odpowiednio 3 i 12 p.p. mniej niż respondenci ze wszystkich krajów. Polacy martwą się kosztami życia częściej niż ogół respondentów. Blisko połowa przedstawicieli pokolenia Z i millenialsów z naszego kraju (46 i 44 proc.) wskazuje ten obszar jako budzący najwięcej obaw. Polacy pod tym względem różnią się od swoich rówieśników z innych państw, których kondycja portfela także martwi, ale w mniejszym stopniu. Wskazało tak 40 proc. millenialsów i 34 proc. „zetek” na świecie. Obawy te negatywnie wpływają na dobrostan młodych Polaków. Do odczuwania ciągłego lub częstego stresu przyznaje się w Polsce 31 proc. osób należących do generacji Y i 38 proc. „zetek”, a swoją kondycję psychiczną pozytywnie ocenia odpowiednio 45 i 50 proc. przedstawicieli tych grup.

Negatywnie na samopoczucie badanych wpływa również praca. Połowa respondentów wskazała, że stresuje ich między innymi brak wsparcia i uznania, praca po godzinach i zbyt mała ilość czasu na wykonanie zadań. Choć pierwszym krokiem do rozwiązania problemów organizacyjnych jest rozmowa z przełożonym, to takie posunięcie uważa za komfortowe jedynie połowa młodych Polaków (53 proc. „zetek” i 50 proc. przedstawicieli generacji Y).

Chęć rozwoju jedną z przyczyn zmiany pracodawcy

Podobnie jak w innych krajach, ponad 7 na 10 polskich badanych wskazuje, że obecna praca daje im poczucie sensu (71 proc. „zetek” i 73 proc. pokolenia Y). Niższe niż globalne wyniki odnotowano natomiast jeżeli chodzi o satysfakcję ze zbieżności wartości pracodawcy z własnymi. W Polsce swoje zadowolenie w tej kwestii deklaruje 64 proc. pokolenia Z i 60 proc. millenialsów, czyli o odpowiednio 7 i 12 p.p. mniej niż ogół badanych.

Najmłodsze pokolenia dążą do podtrzymywania poczucia celowości swojej pracy poprzez dokonywane wybory zawodowe. Szukając nowej pracy, respondenci z Polski stawiają przede wszystkim na perspektywę nauki i rozwoju, wysokość wynagrodzenia i benefity finansowe oraz elastyczne godziny pracy. Czynniki te są kluczowe dla odpowiednio 31, 23 i 21 proc. „zetek” oraz 22, 26 i 16 proc. millenialsów. Najmłodsi Polacy wyróżniają się spośród pozostałych badanych (w tym także millenialsów ze swojego kraju) większą determinacją w poszukiwaniu pracy dającej szansę na rozwój.

Po dołączeniu do organizacji najmłodsze pokolenia stawiają na działanie zgodne ze swoimi przekonaniami, co przekłada się na ich zaangażowanie w wykonywane zadania. Blisko co drugiemu polskiemu przedstawicielowi generacji Z (49 proc.) i co trzeciemu millenialsowi (34 proc.) zdarzyło się odmówić wykonania polecenia służbowego ze względu na osobiste wartości. Wyniki odnotowane dla polskich „zetek” są spójne z deklaracjami wszystkich przedstawicieli tego pokolenia, natomiast dla „igreków” są one o 9 p.p. niższe niż dla ich rówieśników z innych krajów.

–  Pracodawcy powinni zwrócić szczególną uwagę na niezwykłą chęć nauki młodych ludzi, a także na ich osobiste wartości. To właśnie one są dla badanych pokoleń źródłem motywacji i poczucia, że ich codzienne starania mają sens i są warte wysiłku. Wsparcie w zaspokajaniu ciekawości „zetek” i millenialsów jest natomiast cenne nie tylko dla tych grup, ale także dla liderów przekazujących im wiedzę. Możliwość dzielenia się doświadczeniami może być niezwykle satysfakcjonujące i zachęcające do dalszego rozwoju. Warto więc, by pracodawcy spojrzeli na potrzeby i przekonania najmłodszych pokoleń ze zrozumieniem i szacunkiem – mówi Monika Matysiak-Szymańska, partnerka w dziale doradztwa finansowego, Talent Partnerka, Deloitte.

O badaniu

Badanie zostało przeprowadzone w formie ankiety między 24 listopada 2023 r. a 11 marca 2024 r. wśród 14 468 osób z pokolenia Z i 8 373 milenialsów (łącznie 22 841 respondentów) z krajów Ameryki Północnej, Ameryki Łacińskiej, Europy Zachodniej, Europy Wschodniej (w tym także Polski), Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji. Ankieta została przeprowadzona za pomocą internetowego, samodzielnie wypełnianego wywiadu. Polscy respondenci stanowili 3,5 proc. ogółu badanych (301 przedstawicieli pokolenia Z i 200 millenialsów). W badaniu przedstawiciele pokolenia Z to osoby urodzone między styczniem 1995 r. a grudniem 2005 r., natomiast millenialsi to urodzeni między styczniem 1983 r. a grudniem 1994 r.

Grupa Murapol podsumowuje wyniki za I kw. 2024 r.: stabilna sprzedaż, szeroka oferta i rekordowy portfel projektów w realizacji

Grupa Kapitałowa Murapol, jeden z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, w I kwartale 2024 r. zanotował przychody ze sprzedaży w wysokości 327,2 mln zł w konsekwencji przekazania 752 lokali (-30,4% r/r), co było zgodne z oczekiwaniami Grupy i harmonogramem realizacji projektów. Zysk netto Grupy w I kwartale br. wyniósł 61,1 mln zł.

Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych w I kwartale br. wyniosła 912 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji) wobec 862 w analogicznym okresie 2023 r., co stanowi wzrost o 5,8% r/r.

W pierwszych trzech miesiącach roku Grupa Murapol wprowadziła do oferty 1 893 lokale (+433,3% r/r) w 6 miastach, w tym na nowym rynku działalności – w Lublinie. Na koniec I kwartału br. oferta Murapol obejmowała 4 714 lokali, co jest jednym z najlepszych wyników na rynku. Grupa na koniec kwartału dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę blisko 20,4 tys. lokali w 16 miastach.

Biorąc pod uwagę wysoką ubiegłoroczną bazę, jak i sytuację na rynku nieruchomości w pierwszych miesiącach roku, oceniamy nasze wyniki operacyjne i finansowe jako zadowalające oraz zmierzające w kierunku realizacji przyjętych na 2024 rok założeń. Przede wszystkim należy podkreślić, że w pierwszym kwartale roku obserwowaliśmy silny popyt na nasze mieszkania i zwiększyliśmy sprzedaż, pomimo zakończenia programu Bezpieczny Kredyt 2%. Tym samym ponownie potwierdziliśmy skuteczność i efektywność naszego modelu biznesowego, a zwłaszcza dopasowanej do potrzeb rynku oferty mieszkaniowej – nowoczesnych, kompaktowych mieszkań, które cieszą się największym powodzeniem zarówno wśród klientów kupujących na własne potrzeby, jak i inwestycyjnie. Obecnie jesteśmy najbardziej zdywersyfikowanym geograficznie deweloperem w Polsce i na koniec I kwartału 2024 r. dysponowaliśmy rekordową liczbą lokali w ofercie – ponad 4,7 tysiąca. Posiadany przez nas aktywny bank ziemi na koniec pierwszego kwartału pozwalał na budowę blisko 20,4 tys. lokali w 16 miastach o łącznej powierzchni blisko 885 tys. m2. W maju podpisaliśmy umowę na dodatkowe grunty, w tym w nowych dla nas miastach: Częstochowie i Kielcach. Z takim potencjałem, spokojnie patrzymy w przyszłość i jesteśmy pozytywnie nastawieni do kolejnych miesięcy 2024 roku ocenia Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Murapol na koniec I kwartału br. posiadał portfel projektów w budowie wynoszący 7 005 lokali powstających w ramach 25 projektów na terenie 13 miast Polski: 5 642 lokale w segmencie deweloperskim oraz 1 363 w segmencie PRS, rozwijanym przez Grupę od 2021 roku. Do największych obecnie rynków należy zaliczyć: Łódź (1494 lokale w trakcie realizacji), Kraków (1284 lokale w realizacji), Poznań (1138 lokali w realizacji) i Gdańsk (1044 lokali w realizacji).

Wyniki finansowe

W I kwartale 2024 r. Grupa Murapol posiadała solidny bilans i bezpieczną sytuację finansową wspieraną wysokimi poziomami przychodów ze sprzedaży (327,2 mln zł) i zysku netto (61,1 mln zł). Na koniec I kwartału Grupa dysponowała gotówką w wysokości blisko 285,5 mln zł oraz sumą bilansową, która przekroczyła 2 mld zł.

Wyniki I kwartału 2024 r. są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Zanotowaliśmy zadowalający poziom przychodów ze sprzedaży w segmencie R4S, korespondujący z ilością przekazań oscylującą na poziomie około 25% wszystkich przekazań planowanych na 2024 rok. Jednocześnie, średnia cena przekazanego lokalu wzrosła o około 13% w porównaniu z analogicznym okresem w 2023 roku. W I kwartale tego roku zauważyliśmy większą aktywność klientów finansujących zakup lokalu gotówką – stanowili oni 45% w strukturze sprzedaży, zaś klienci z kredytem hipotecznym odpowiednio 55%. Odnotowaliśmy również wyższe ceny transakcyjne w segmencie deweloperskim. Wypracowane poziomy sprzedaży, w połączeniu z bogatą ofertą nowoczesnych mieszkań, przekraczającą już poziom 4,7 tysiąca, stanowią solidny fundament pod dalszy rozwój skali działalności i wyników finansowych Grupy Murapol – mówi Przemysław Kromer, CFO, Członek Zarządu Murapol S.A.

Najważniejsze dane finansowe

 w tys. PLN 1Q 2024 1Q 2023 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 327 233 434 750 -24,7%
Przychody ze sprzedaży do
klientów detalicznych
295 720 375 531 -21,3%
     Przychody ze sprzedaży do PRS 31 513 59 219 -46,8%
Zysk brutto ze sprzedaży 102 057 148 427 -31,2%
Marża brutto ze sprzedaży 31,19% 34,14% -2,9 p.p.
EBIT 74 307 121 772 -39,0%
Marża EBIT 22,70% 28,00% -5,3 p.p.
Zysk netto 61 131 100 778 -39,3%
Marża zysku netto 18,68% 23,18% -4,5 p.p.

 

Perspektywy na dalszą część roku

Grupa Murapol podtrzymuje swoje pozytywne założenia na 2024 r. Według nich, przewagi wewnętrzne Grupy – m.in. sprawdzony model biznesowy oraz wysokie kompetencje i wieloletnie doświadczenie – w 2024 r. będą wspierane przez czynniki zewnętrze. Na rynku mieszkaniowym obserwowany jest duży popyt – przede wszystkim w segmencie popularnym, przy jednoczesnym oczekiwaniu na działania rządu w zakresie nowych programów wspierających dostępność mieszkań (kredyt #naStart). Występuje także wysoki krajowy deficyt mieszkaniowy, rosnąca siła nabywcza konsumentów i poprawa otoczenia gospodarczego.

Siłą Grupy w kolejnych okresach będzie też zasobny i dobrze zdywersyfikowany bank ziemi, który na koniec 1Q 2024 r. obejmował grunty w 16 miastach pod budowę blisko 20,4 tys. lokali. Mieszkania oferowane przez Grupę Murapol są przystępne cenowo i dostępne dla najszerszej grupy potencjalnych klientów w Polsce, a Spółka na koniec 1Q2024 posiadała aż 4,7 tys. lokali w swojej ofercie. Silną stroną oferty Grupy są optymalne metraże i rozkłady mieszkań, a także ich atrakcyjne lokalizacje – nie tylko w aglomeracjach, ale także w mniejszych miastach regionalnych, w większości obsługiwanych przez własną sieć sprzedaży. Atuty biznesowe Grupy Murapol, jej doświadczenie i pozycja rynkowa, stanowią fundament do budowania solidnych wyników w całym 2024 roku.

Co drugi kasjer opowiada się za zniesieniem zakazu handlu w niedziele

Z najnowszego badania wiemy, co kasjerzy sklepów wielkopowierzchniowych myślą na temat całkowitego zniesienia ograniczenia handlu w niedziele. Za taką zmianą opowiada się prawie co druga badana osoba. Jednak nieznacznie więcej, bo połowa ankietowanych, jest przeciwnego zdania. Jednocześnie siedmiu na dziesięciu przepytanych byłoby w stanie pracować dosłownie w każdą niedzielę za podwójne wynagrodzenie. Komentujący te dane eksperci przekonują, że zebrany materiał pokrywa się z wcześniej już znanymi wynikami badań i opiniami krążącymi po rynku. Jednocześnie dodają, że takie rozwiązanie nie jest zbyt realne, a finalnie pracodawcy nie  byliby zbytnio z takich zmian zadowoleni. 

Widoczne niedzielne podziały

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego wśród kasjerów sklepów wielkopowierzchniowych, 45% z nich uważa, że ograniczenie handlu w niedziele powinno być całkowicie zniesione. Z kolei 50% z grupy 100 losowo wybranych respondentów jest przeciwnego zdania, a 5% ankietowanych nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii. Badanie zostało przeprowadzone w całym kraju w połowie maja br. metodą CAPI (ang. Computer Assisted Personal Interview) przez UCE RESEARCH dla portalu Onet.

– Dla mnie powyższe wyniki nie są zaskoczeniem. W sondażach, z którymi się wcześniej zetknąłem, standardowo większa grupa osób wspiera ograniczenie handlu w niedziele, niż dąży do liberalizacji przepisów. Podane wielkości też nie odstają od prezentowanych wcześniej, choć w tym przypadku mamy do czynienia tylko z opiniami kasjerów – komentuje Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu (PIH).

Jak stwierdza dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u, te wyniki pokazują strukturę polityki wynagradzania w poszczególnych sieciach handlowych. Pracownicy, którzy otrzymują atrakcyjne płace, uważają, że nie muszą dorabiać w niedziele, zakładając, że w te dni otrzymaliby wyższą stawkę od standardowej. Zdaniem eksperta, część kasjerów ma na tyle dobre warunki zatrudnienia, że zmiana obowiązujących przepisów nie jest dla nich konieczna. Spora grupa osób chce też mieć dodatkowy dzień dla siebie lub rodziny. Tylko dla niektórych znaczenie mogą mieć kwestie światopoglądowe i prawdopodobnie nie jest ich zbyt wielu.

– Niechęć do zniesienia ograniczeń może wynikać z obaw przed pogorszeniem warunków pracy, zwiększeniem presji ze strony pracodawców oraz potencjalnym brakiem adekwatnej rekompensaty za pracę w niedziele. Dążenie do utrzymania stabilności i przewidywalności czasu wolnego również odgrywa tutaj znaczącą rolę. Przy tym odpowiedzi przeczące niekoniecznie oznaczają brak chęci jakichkolwiek zmian. Możliwe, że kasjerzy chcą modyfikacji przepisów w mniejszym zakresie, np. w formie pewnych wyjątków lub elastyczniejszych godzin pracy w weekendy, ale bez całkowitego zniesienia ograniczeń – mówi Marcin Lenkiewicz, wieloletni ekspert rynku retailowego z Grupy BLIX.

W opinii Ptaszyńskiego, głębsza analiza wyników badania byłaby możliwa, gdybyśmy więcej wiedzieli o funkcjonowaniu respondentów w sklepach wielkopowierzchniowych. Nie mamy informacji o formie ich zatrudnienia czy godzinach pracy i ewentualnym wykonywaniu obowiązków zawodowych w systemie zmianowym. Jak przekonuje prezes PIH, te kwestie mogłyby mieć wpływ na odpowiedzi w sondażu.

– W kontekście ewentualnych zmian ustawowych, głos kasjerów sklepowych powinien mieć istotne znaczenie, ponieważ to oni bezpośrednio odczuwają skutki takich regulacji. Ich doświadczenia i preferencje są kluczowe dla tworzenia polityki, która jest sprawiedliwa i bierze pod uwagę potrzeby pracowników. Uwzględnienie ich opinii w procesie legislacyjnym może prowadzić do bardziej zrównoważonych i akceptowanych społecznie rozwiązań, co w efekcie wpłynie na lepsze warunki pracy i zadowolenie w sektorze handlu – dodaje Marcin Lenkiewicz.

Wyższa płaca raczej zachęca

Autorzy badania zapytali też kasjerów o to, czy za podwójne wynagrodzenie byliby w stanie pracować w każdą niedzielę. 69% ankietowanych odpowiedziało twierdząco, 26% – przecząco, a 5% respondentów nie potrafiło się określić. Według dr. Falińskiego, te wyniki potwierdzają, że kluczem do tego tematu są płace. Jeśli ktoś miałby możliwość dorobienia u swojego pracodawcy, bo jego sytuacja finansowa wymaga poprawy, to opowie się za zmianą przepisów.

– Wiadomo, że wynagrodzenia w handlu nie należą do najwyższych. Na pewno pracownicy bacznie przyglądają się siatce płac i zachodzącym w niej zmianom. Podstawowym celem każdej pracy, również kasjerów, jest uzyskanie odpowiedniej pensji. Natomiast dla wielu osób wartością samą sobie jest to, że w chwili obecnej nie pracują w niedziele, z wyłączeniem tych kilku handlowych w ciągu roku – zaznacza Maciej Ptaszyński.

Z kolei zdaniem Marcina Lenkiewicza, wyniki te wskazują na to, że kasjerzy nie tylko chcą lepszych zarobków. Oczekują również sprawiedliwego wynagrodzenia za pracę w mniej pożądane dni, takie właśnie jak niedziele. To podkreśla znaczenie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, a także odpowiedniej płacy za poświęcenie czasu wolnego. Według eksperta Grupy BLIX, wprowadzenie podwójnego wynagrodzenia za pracę w niedziele jest teoretycznie realnym scenariuszem, ale w praktyce może napotkać na bardzo wiele przeszkód. Pracodawcy prawdopodobnie będą przeciwni takiemu rozwiązaniu ze względu na znaczny wzrost kosztów operacyjnych, co mogło zmniejszyć ich zyski. Alternatywnie firmy mogą zdecydować się na zwiększenie automatyzacji poprzez uruchomienie dodatkowych kas samoobsługowych.

– Scenariusz wprowadzenia podwójnego wynagrodzenia za pracę w niedziele nie jest realny, ponieważ dla większości sklepów spowoduje on bardzo duże dociążenie budżetu. Płace stanowią jeden z najwyższych lub najwyższy element struktury kosztów w każdym przedsiębiorstwie. W związku z tym każde zwiększanie tego elementu może się bardzo odbić na rentowności firm. Przy tym nie wydaje się, żeby obroty, które pojawiłyby się w wyniku uwolnienia niedziel, miałyby zrekompensować wzrost kosztów – analizuje prezes Polskiej Izby Handlu.

Podsumowując, dr Faliński zaznacza, że pracodawcy będą podzieleni ws. ewentualnego wprowadzenia podwójnego wynagrodzenia za pracę w niedziele. Ma to związek m.in. z ich pozycją rynkową i możliwościami finansowymi danej firmy. Taka zmiana nie powinna być problemem dla podmiotów mających szybkie, elastyczne przychody, a więc dla dyskontów czy sieci convenience. Z kolei hipermarkety, które tracą udziały w rynku, zechcą za wszelką cenę uniknąć zwiększenia funduszu wynagrodzeń. W ocenie eksperta, rynek i klient przyzwyczaili się do tego, że w niedziele się nie handluje.

Pokolenie Z nie boi się zmian i chętnie eksperymentuje z różnymi ścieżkami kariery

Jeszcze do niedawna na rynku pracy mieliśmy do czynienia z pokoleniami, które podejmując pierwsze zatrudnienie, często wiązały się z jedną firmą na długie lata. Dziś sytuacja jest zupełnie odmienna. Jak wynika z najnowszego badania Pracuj.pl, 46% pracowników w wieku 55-65 lat deklaruje, że w swojej pierwszej pracy spędzili więcej niż pięć lat. Dla 46% badanych z pokolenia Z ten czas wyniósł maksymalnie pół roku. W podejściu do stawiania pierwszych kroków w karierze widać znaczne różnice międzypokoleniowe.

Najważniejsze informacje

  • 26% badanych silversów wskazuje, że pierwsze kroki zawodowe stawiali w pracach związanych z administracją biurową.
  • Wśród pokolenia Z najczęstszym pierwszym wyborem jest praca w gastronomii (21%).
  • 32% najmłodszych badanych wskazuje, że w swojej pierwszej pracy spędzili 1-3 miesiące.
  • 46% przedstawicieli najstarszej grupy wiekowej wskazuje z kolei, że w ich przypadku było to więcej niż 5 lat.
  • Badani zapytani o to, w ilu miejscach pracowali dotychczas, najczęściej wskazują 3 do 5 miejsc.

Zamiast lojalności: różnorodność i elastyczność

Zmiany, które dotykają dzisiejszy rynek pracy, są w dużej mierze podyktowane podejściem młodych profesjonalistów do kariery zawodowej. Pokolenia, które obecnie wkraczają na arenę zawodową, wykazują znacząco inną postawę wobec zatrudnienia niż ich poprzednicy. Zamiast długoletniej lojalności wobec jednego pracodawcy, pokolenie Z coraz częściej poszukuje różnorodności i elastyczności, co skłania ich do częstszych zmian miejsca pracy.

Ta tendencja nie tylko odzwierciedla dążenie do znalezienia optymalnego środowiska, które odpowiada ich osobistym i zawodowym ambicjom, ale również wskazuje na szersze przesunięcie w kulturze pracy, gdzie rozwój osobisty i profesjonalny, a także praca dająca spełnienie stają się priorytetem.

By sprawdzić, jaki stosunek do pracy i kariery mają dziś młode osoby, serwis Pracuj.pl przeprowadził badanie wykonane na próbie 2059 Polaków. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Pierwsza praca kiedyś i dziś

Badanie pierwszych wyborów zawodowych różnych pokoleń wskazuje interesujące tendencje. Wśród najstarszych odpowiadających wyraźnie widać, że zaczynali oni swoją karierę w bardziej formalnych środowiskach pracy. Największy odsetek z tej grupy badanych – ponad ¼ – wskazuje na wybór zajęcia związanego z administracją biurową. Dla pokolenia Z ta sytuacja wygląda zgoła inaczej, a najczęściej wybieraną wśród nich odpowiedzią – 21% wszystkich wskazań – jest praca w sektorze gastronomii.

Rzeczywiście obserwujemy znaczącą zmianę w podejściu do kariery zawodowej między pokoleniami. Dla wcześniejszych generacji pierwsze miejsce pracy było często postrzegane jako docelowe lub co najmniej jako praca na dłużej. Zaczynali więc nieco później, dokonując przemyślanych wyborów. Tymczasem dzisiejsze młode pokolenia coraz częściej już we wczesnych latach angażują się w różnorodne prace, które traktują jako sposób na zdobycie dodatkowego dochodu, ale także jako okazję do eksploracji różnych ścieżek zawodowych – często tylko przez chwilę. Ta strategia pozwala im na zdobywanie praktycznych umiejętności w różnych branżach, co jest wartościowe w kontekście coraz bardziej elastycznego rynku pracy. Młodzi ludzie częściej niż ich starsi koledzy i koleżanki postrzegają swoją karierę jako ciągły proces uczenia się i adaptacji, są gotowi do zmian i poszukiwania pracy, która najlepiej odpowiada ich osobistym aspiracjom i zmieniającym się warunkom rynkowym – komentuje Małgorzata Jakubowska-Łęczycka, Menedżerka Zespołu Szkoleń i Rozwoju w Pracuj.pl.

Nie oznacza to, że millenialsi i wcześniejsze pokolenia nie chciały się rozwijać, ale można powiedzieć, że ich ścieżki zawodowe były zazwyczaj bardziej skoncentrowane, często w ramach jednej, kilku organizacji z perspektywą systematycznego awansu.

Na jakie jeszcze zajęcia stawiają dziś młodzi? Analiza odpowiedzi grupy wiekowej 18-24 lata wskazuje, że najczęściej ich pierwsza praca, poza gastronomią, znajdowała się w sektorze pracy fizycznej (16%), sprzedaży (9%) oraz bankowości, finansów i ekonomii (8%), a także popularnej wśród starszych pokoleń administracji biurowej (8%).

Te różnice mogą również odzwierciedlać zmiany gospodarcze i społeczne, które miały miejsce przez lata, w tym dostępność pracy dla młodych ludzi, rozwój określonych sektorów gospodarki oraz zmiany w systemie edukacji i przygotowaniu do zawodu. Pokazuje to, jak różnorodne ścieżki zawodowe mogą kształtować się w zależności od kontekstu gospodarczego i społecznego w momencie wchodzenia na rynek pracy.

Lata (pierwszej) pracy

Respondenci badania Pracuj.pl zostali zapytani także o to, ile czasu spędzili w swojej pierwszej pracy. W najmłodszej grupie badanych najczęściej wskazywaną odpowiedzią (32%) był okres od jednego do trzech miesięcy. Tendencje pod tym kątem wyglądają podobnie dla grup 18-24 lata oraz 25-34 lata i zaczynają się stopniowo odwracać w starszych grupach, przechylając szalę na rzecz dłuższego stażu pracy w pierwszym miejscu zatrudnienia. W najstarszej grupie wiekowej ten trend ulega całkowitemu odwróceniu, a niemal połowa badanych (46%) deklaruje, że w pierwszej pracy spędzili więcej niż 5 lat.

Nasze badanie podkreśla trend, który obserwujemy od co najmniej kilku lat: istotne zmiany stosunku młodych pokoleń do pracy, w tym do pierwszego miejsca zatrudnienia. Młodzi pracownicy mają inne podejście do swoich pierwszych zawodowych doświadczeń, niż ich poprzednicy. Są skłonni do eksplorowania wielu możliwości zawodowych i zdobywania różnorodnych doświadczeń. Wcześniejsze generacje pracowników wykazywały większą tendencję do długotrwałej lojalności wobec jednego pracodawcy, godząc się z zastaną sytuacją i akceptując jej wady i zalety. Każdy z tych modeli funkcjonowania na rynku pracy ma swoje uzasadnienie, a dziś to rolą pracodawców będzie wypracowanie maksymalnie elastycznych środowisk pracy, dających przestrzeń tym skrajnie różnym pracownikom. To jednak docelowo pozwoli połączyć także skrajne spojrzenia i umiejętności – dając organizacjom korzyść płynącą z posiadania bardzo szerokich perspektyw – mówi Alina Michałek, Ekspertka ds. rekrutacji w Pracuj.pl.

Młodzi młodo zaczynają pracę

Młodzi ludzie wchodzą dziś na rynek pracy szybciej, niż miało to miejsce w przypadku wcześniejszych pokoleń – a przynajmniej takie są deklaracje. 38% osób z pokolenia Z deklaruje, że do idąc do pierwszej pracy byli w wieku 15-17 lat, a kolejne 42% wskazuje na wiek 18-19 lat.

Co ciekawe, we wszystkich pozostałych badanych grupach wiekowych, największy odsetek badanych deklaruje rozpoczęcie kariery zawodowej w wieku 20-24 lata.

Respondenci z grupy 35-44 lata przechylają szalęw stronę późniejszego rozpoczynania zawodowej aktywności – 28% badanych z tego przedziału wiekowego idąc do pierwszej pracy miało 18-19 lat, a niemal połowa (48%) stawiała te pierwsze kroki będąc w wieku 20-24 lata. Podobnie sytuacja wygląda w grupie nieco starszych badanych (45-54 lata).

Z kolei w najstarszej badanej grupie pracowników, już zaledwie ¼ respondentów deklaruje rozpoczęcie kariery w wieku 18-19 lat, a ponad połowa (51%) wskazuje, że swoje pierwsze profesjonalne kroki stawiali w wieku 20-24 lata.

Wyniki wskazują wyraźny trend – młodsze pokolenia wchodzą na rynek pracy wcześniej niż ich starsi koledzy. Ta zmiana może wynikać z różnych czynników, w tym z większej dostępności dorywczych i sezonowych prac dla młodzieży. Niewątpliwie obserwujemy jednak także pewne przesunięcie kulturowe, w ramach którego nacisk na wybór konkretnej ścieżki kariery już na jej początku jest znacznie mniejszy dziś, niż miało to miejsce w przyszłości.

Krótkie, ale bogate doświadczenie młodych

Badani zapytani o to, w ilu miejscach pracowali w ciągu swojego życia zawodowego, najczęściej wskazują 3 do 5 miejsc.

Co jednak szczególnie ciekawe, wśród najmłodszej badanej grupy, czyli osób mieszczących się w przedziale wiekowym 18-24 lata, taka odpowiedź pada już wśród 41% badanych. Dla porównania, wśród przedstawicieli pokolenia silver, którzy obecnie są najdłużej na rynku, również najczęstszą odpowiedzią (dla 47% badanych) jest 3-5 miejsc. Ta najstarsza grupa jest jednak znacznie dłużej obecna na rynku pracy – nawet o kilka dekad.

Oznacza to, że pokolenia, które wchodzą dziś na rynek, w dużej mierze nie będą już związywać się na długo z jednym pracodawcą, a będą dokonywać częstszych zmian w dążeniu do tego, co dla nich najlepsze.

Współczesny rynek pracy obserwuje znaczące zmiany w podejściu młodych ludzi do rozpoczynania swojej kariery zawodowej w porównaniu do poprzednich pokoleń. W przeciwieństwie do poprzednich generacji, które często dążyły do długotrwałej stabilizacji u jednego pracodawcy, młodzi ludzie dzisiaj są skłonni do eksperymentowania i zmiany miejsc pracy w poszukiwaniu tego, co dla nich najlepsze. To podejście do kariery, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się bardziej chaotyczne, jest coraz bardziej akceptowane i rozumiane jako naturalna strategia adaptacji do dynamicznie zmieniającego się świata pracy.

W odpowiedzi na tę sytuację i chcąc ułatwić młodym pracownikom start kariery, serwis Pracuj.pl przygotował szereg materiałów, które mają im pomóc odnaleźć się na rynku pracy. W zakładce Pierwsza Praca przedstawiciele pokolenia Z znajdą narzędzia i porady dotyczące tego, jak tę pierwszą pracę znaleźć i jak zabrać się za budowanie kariery zawodowej. Co więcej, mogą oni także skorzystać z darmowego kreatora CV, czy znaleźć wyselekcjonowane specjalnie dla nich oferty pracy.

O BADANIU

Badanie „Początki kariery kiedyś i dziś” zostało przeprowadzone w marcu 2024 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2059 Polaków w wieku 18–65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Klienci łączą świat online i offline: 60% kupujących w centrach handlowych korzysta z omnichannel

W czasach rewolucji cyfrowej klienci planują zakupy tak, by były one dla nich optymalne i wygodne. W zależności od potrzeb, korzystają ze sklepów stacjonarnych oraz z e-commerce. Około 60% klientów odwiedzających centra handlowe deklaruje realizowanie w nich również zachowań wielokanałowych – wynika z raportu „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” zrealizowanego pod patronatem Polskiej Rady Centrów Handlowych przez międzynarodową agencję badawczą GFK. Wartość wydatków związanych z omnichannelem stanowi 16% wartości wszystkich wydatków klientów w badanych centrach handlowych.Centra handlowe motorem zakupow wielokanalowych

Badanie zachowań wielokanałowych klientów potwierdziło, że podczas wizyty w sklepach stacjonarnych w centrum handlowym 61% konsumentów intuicyjnie łączy tradycyjne zakupy z zachowaniami związanymi z zakupami online. Najczęściej dotyczą one oglądania i sprawdzania produktów, odbioru w sklepie stacjonarnym towaru kupionego przez internet lub jego zwrotu i wymiany. Wartość tego rodzaju aktywności klientów stanowi 16% wartości wszystkich wydatków klientów w badanych centrach handlowych, co oznacza, że infrastruktura centrów handlowych silnie wspiera zakupy online mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Klient przed podjęciem decyzji o zakupie chce mieć pewność, że towar spełni jego oczekiwania, realnie odpowiada temu, co przeczytał w jego opisie w internecie i zobaczył na zdjęciu. Dlatego oglądanie i sprawdzanie produktu w sklepie w centrum handlowym, by później kupić go online, jest najczęstszym zachowaniem wielokanałowym, deklaruje je 28% klientów centrów handlowych – informuje Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK.

Nieco mniej, bo 27% konsumentów przyznaje, że zdarza im się odbierać w sklepie stacjonarnym towar zamówiony i opłacony przez internet. W sklepie stacjonarnym można też odebrać towar zamówiony online, ale opłacony w kasie przy okazji odbioru – takie doświadczenie ma 21% klientów. Kolejna opcja, to możliwość odbioru produktu w paczkomacie na terenie centrum handlowego, skorzystało z niej 18% klientów centrów handlowych.

Wizyta w galerii, outlecie czy w parku handlowym daje klientom również możliwość łatwego i bezpłatnego zwrotu nietrafionego produktu kupionego online i dostarczonego przez kuriera. Z takiej możliwości skorzystało już 17% konsumentów, a 16% w sklepie stacjonarnym w centrum handlowym wymieniło towar kupiony przez internet.

Wyniki badania „Skala zachowań omnichannel w centrach handlowych” wykazały, że wysokość obrotów w 105 analizowanych obiektach handlowych stanowiła 40,9% udziału w całym handlu detalicznym, odbywającym się w strefach oddziaływania tych centrów. Oznacza to, że około 40 tysięcy sklepów zlokalizowanych w 600 centrach handlowych odpowiada za około 40% obrotów handlu detalicznego, jednocześnie ponad 60 tys. sklepów internetowych odpowiada za około 8,5% udziału w handlu.

Badanie swoim zasięgiem objęło 105 centrów handlowych o różnej charakterystyce. Obiekty te przekazały na potrzeby badania pełne dane dotyczące liczby i struktury najemców, odwiedzalności obiektów i obrotów osiąganych w poszczególnych kategoriach, pozwalające na wyciągnięcie wniosków o skali i zakresie zachowań omnikanałowych. Dodatkowo firma GfK wykorzystała dane dotyczące populacji klientów w obszarze oddziaływania każdego z analizowanych obiektów, ich siły nabywczej w handlu tradycyjnym i w e-commerce. Przeprowadzono także wywiady exit-poll na próbie 5071 respondentów w 12 centrach handlowych reprezentujących różne typy obiektów oraz ogólnopolskie badanie online na próbie 2500 respondentów. Dzięki temu, badanie GfK jest największą i najbardziej wiarygodną analizą zachowań omnikanałowych w centrach handlowych, dającą rzetelny obraz całej branży.

Jedna czwarta kobiet boryka się z wypaleniem zawodowym

W ubiegłym roku kobiety złożyły więcej wypowiedzeń niż łącznie w 2022 i 2021 r.

Dziewięć na dziesięć firm wciąż nie podejmuje działań na rzecz równouprawnienia. Z raportu firmy doradczej Deloitte Women @ work 2024: A Global Outlook wynika także, że agresji i molestowania seksualnego w miejscu pracy doświadczyło odpowiednio 31 i 4 proc. badanych kobiet, a jedynie nieco ponad 40 proc. z nich zgłosiło ten fakt pracodawcy. Informowanie szefa o problemach związanych z menopauzą i menstruacją także stanowi wyzwanie, a ponad 40 proc. kobiet pracuje mimo bólu wywołanego tymi dolegliwościami.

Badanie przeprowadzone wśród 5 tys. kobiet z 10 krajów (Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Niemcy, Indie, Japonia, Republika Południowej Afryki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone) i 7 sektorów gospodarki wykazało, że sytuacja kobiet na rynku pracy stopniowo poprawia się, jednak nie we wszystkich obszarach.

Ten raport jest jak czerwona lampka, która powinna zapalić się w głowach pracodawców. Czynnikami obniżającymi dobrostan kobiet jest m.in. stres, przemęczenie i praca w nadgodzinach, brak perspektyw na awans i niskie zaangażowanie organizacji w wyrównywanie szans. To wszystko odbija się na ich zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym – mówi Joanna Świerzyńska, partnerka zarządzająca Deloitte w Polsce, krajach Bałtyckich i Ukrainie.

Poziom stresu nie maleje

W 2024 roku prawie jedna czwarta ankietowanych kobiet mierzy się z wypaleniem zawodowym. To wciąż dużo, ale oznacza to poprawę sytuacji względem lat ubiegłych – w 2023 roku problem ten dotyczył 28 proc., a w 2022 aż 46 proc. Z raportu wynika także, że odsetek reprezentantek mniejszości etnicznych doświadczających wypalenia zawodowego spadł o 5 p.p. względem roku poprzedniego i wynosi obecnie 23 proc. Jedna trzecia kobiet deklaruje natomiast, że czuje się komfortowo, mówiąc w pracy o swoim zdrowiu psychicznym (wzrost o 8 p.p. r/r) i podając problemy ze zdrowiem psychicznym jako przyczynę nieobecności w pracy (wzrost o 7 p.p. r/r).

Aż połowa ankietowanych przyznała, że doświadcza wyższego poziomu stresu związanego z pracą niż w roku ubiegłym. Ponadto, w ciągu ostatnich 12 miesięcy 31 proc. badanych doświadczyło w swojej firmie agresji, a 4 proc. molestowania seksualnego. Sytuacja kobiet LGBT+, z niepełnosprawnościami i należących do mniejszości etnicznych jest w tym obszarze jeszcze trudniejsza – zachowań agresywnych doświadczyło odpowiednio 54, 40 i 45 proc. przedstawicielek tych grup.

Raportowanie tego typu sytuacji nadal nie jest jednak powszechną praktyką. O doświadczanej w pracy agresji nie informuje 42 proc. kobiet, a aż 44 proc. badanych nie zgłasza molestowania seksualnego. Przyczyną jest przekonanie, że zdarzenia te nie są wystarczająco niepokojące. Ponadto, tylko co dziesiąta respondentka uważa, że złożenie tego typu skargi nie wpłynęłoby negatywnie na jej karierę. Równie niewielki odsetek sądzi, że otrzymałoby potrzebne wsparcie.

Pracodawcy powinni z całą mocą przeciwdziałać zachowaniom, które naruszają bezpieczeństwo kobiet, a także stworzyć warunki, w których nie będą one bały się zgłaszać złamania prawa. Podstawą budowania kultury zachęcającej do otwartej komunikacji jest przede wszystkim dawanie pozytywnego przykładu przez liderów. To właśnie oni powinni pokazać, że mówienie o zawstydzających czy też zagrażających zdarzeniach jest nie tylko konieczne, ale też pożądane. Warto także zadbać o wzmocnienie odpowiednich polityk i procedur oraz poinformować pracowników o ścieżkach zgłaszania nadużyć, aby wiedzieli, gdzie mogą uzyskać pomoc – mówi Joanna Świerzyńska.

Zdrowie kobiet wciąż tematem tabu

Ponad jedna czwarta badanych kobiet (27 proc.) doświadcza wyzwań związanych z menstruacją, menopauzą lub płodnością (np. poronienie lub ciąża wysokiego ryzyka), co odbija się negatywnie na ich sytuacji zawodowej. Aż 42 proc. kobiet pracuje mimo odczuwanego bólu (wzrost o 1 p.p. względem 2023 roku), a 13 proc. nie czuje się komfortowo, rozmawiając o problemach menstruacyjnych z szefem (wzrost o 4 p.p. względem 2023 roku).

Rośnie też odsetek kobiet, które pracują mimo dolegliwości związanych z menopauzą. Taką postawę deklaruje 39 proc. badanych i jest to aż o 19 p.p. więcej niż w 2023 roku. Jedynie 19 proc. kobiet przechodzących menopauzę twierdzi, że otrzymało wsparcie od swoich pracodawców po ujawnieniu, że z tego powodu wzięły dzień wolny (spadek o 11 p.p. względem 2023 roku). Brak odpowiedniego podejścia ma negatywne konsekwencje także dla firm. Odsetek badanych wskazujących ten czynnik jako przyczynę odejścia z pracy podwoił się względem 2023 r. i wynosi obecne 9 proc.

Wyzwanie stanowi także sytuacja kobiet borykających się z niepłodnością. Aż 30 proc. z nich doświadcza z tego powodu silnego bólu fizycznego. Ponadto 19 proc. kobiet, biorąc urlop przez tego powodu, nie informowało przełożonego o przyczynie nieobecności, a 18 proc. kobiet decydujących się na taki ruch mierzyło się z negatywnymi konsekwencjami.

Nie brak powodów, by zrezygnować z pracy

Zaangażowanie firm w działania na rzecz równości płci wymaga wzmożonych działań. W badaniu Deloitte jedynie 11 proc. kobiet wskazało, że ich organizacja podejmuje konkretne kroki w kierunku równouprawnienia płci (wzrost o 3 p.p. względem 2023 roku), a jedynie 18 proc. zostało poinformowanych przez pracodawców o wyznaczonych celach w tym obszarze (wzrost o 6 p.p. względem 2023 roku). Tylko 26 proc. kobiet zauważa zróżnicowanie płciowe na stanowiskach liderskich (wzrost o 3 p.p. względem 2023 roku), a 16 proc. respondentek chcących zmienić pracę jako przyczynę wskazuje brak kobiecych wzorców w obecnej organizacji.

Brak wsparcia kobiet w miejscu pracy przekłada się na ich decyzje o złożeniu wypowiedzenia. W 2023 roku więcej kobiet opuściło swoją firmę niż miało to miejsce łącznie w 2022 i 2021 roku. Wskazywane przyczyny zmiany pracy to m.in. zbyt niska płaca (18 proc.), doświadczanie mikroagresji, nękania lub prześladowania (16 proc.) oraz brak elastycznych godzin pracy (15 proc. badanych). Ponadto, jedynie 7 proc. respondentek planuje kontynuować zatrudnienie w swojej organizacji przez ponad 5 lat, natomiast aż 43 proc. planuje zmienić pracę w ciągu 12-24 miesięcy.

Jednym z czynników zniechęcających kobiety do pozostania w dotychczasowej firmie jest brak możliwości awansu, na który wskazuje co piąta badana. Chęć awansu na wyższe stanowisko kierownicze deklaruje natomiast 75 proc. respondentek. Pozostałe badane nie wierzą w pojawienie się szansy na awans (20 proc. badanych), obawiają się niższego wynagrodzenia na stanowisku liderskim niż mężczyźni (21 proc.) i nie lubią kultury organizacyjnej w swojej firmie (23 proc.).

Wyrównywanie szans w miejscu pracy jest ważne dla wszystkich pracowników, bez względu na płeć, wiek, pochodzenie czy orientację seksualną. Podstawą awansu powinny być wyłącznie kompetencje i zaangażowanie, co pozytywnie wpływa na motywację i zaufanie ludzi do firmy. Jednocześnie warto skupić się na wspieraniu grup niewystarczająco reprezentowanych na wyższych stanowiskach poprzez niwelowanie ich obaw i wyposażanie w kompetencje liderskie. W działaniach tych mogą pomóc regularne konsultacje czy też mentoring – podsumowuje Joanna Świerzyńska.

O badaniu
Badanie zostało przeprowadzone w formie ankiety w okresie październik 2023 – styczeń 2024 wśród 5000 kobiet z 10 krajów i 7 sektorów. Kraje, które zostały objęte badaniem to: Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Niemcy, Indie, Japonia, Republika Południowej Afryki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pod względem formy zatrudnienia wśród badanych najliczniejszą grupę stanowiły zatrudnione na pełen etat (88 proc.). 51 proc. ankietowanych pracuje stacjonarnie, 42 proc. w formule hybrydowej, a jedynie 7 proc. w formule w pełni zdalnej.

Audyt efektywności firmy. Znaczenie i korzyści

Audyt efektywności firmy to kompleksowa analiza operacyjna przedsiębiorstwa. Ma na celu identyfikację „bólów wzrostowych” i barier, które hamują rozwój i efektywność operacyjną. W trakcie audytu ocenia się różne aspekty działalności firmy, takie jak strategie zarządzania, procesy operacyjne, wydajność finansową, a także stosunek do innowacji i technologii.

Dlaczego warto przeprowadzić audyt efektywności? Przeprowadzenie audytu efektywności pozwala na głębokie zrozumienie mechanizmów funkcjonowania firmy oraz wykrycie nieefektywnych obszarów, które wymagają poprawy lub reorganizacji. Dzięki temu firmy mogą znacznie poprawić swoją rentowność, efektywność operacyjną oraz konkurencyjność na rynku. Audyt umożliwia również lepsze zrozumienie potrzeb klientów i dostosowanie do zmieniających się warunków rynkowych.

Inventity specjalizuje się w audytach firm, oferując swoim klientom dostęp do specjalistycznej wiedzy i narzędzi, które są kluczowe w procesie identyfikacji problemów i ich rozwiązywania. Profesjonalizm i doświadczenie doradców Inventity, wspierane przez licencjonowane narzędzia, pozwalają na rzetelne i efektywne przeprowadzenie audytu.

Dodatkowo Inventity korzysta z międzynarodowych porównań i odniesień, co daje klientom jasny obraz ich pozycji względem globalnej konkurencji.

Przeprowadzenie audytu efektywności z Inventity to nie tylko diagnoza bieżącej sytuacji, ale również strategia na przyszłość, umożliwiająca zrównoważony rozwój i wzrost wartości firmy.

Więcej informacji o ofercie Inventity i metodach audytu znajdziesz na ich stronie internetowej: audyt firmy.

Audyt sposobem na poprawę kondycji

Przeprowadzenie audytu efektywności w organizacji ma kluczowe znaczenie dla jej rozwoju i trwałości na rynku. Audyt pozwala na dogłębną analizę wewnętrznych procesów, co umożliwia identyfikację zarówno silnych stron, jak i obszarów wymagających poprawy lub reorganizacji. Pozwala to na optymalizację operacji i zwiększenie efektywności, co bezpośrednio przekłada się na poprawę wyników finansowych.

Audyt Efektywności Organizacyjnej® nie tylko identyfikuje Bariery Wzrostu, ale również dostarcza wartościowe rezultaty:

  1. Raport z Barier Wzrostu:

●     Lista zidentyfikowanych Barier Wzrostu według obszarów organizacyjnych.

●     Diagnoza wczesnych ostrzeżeń o problemach w procesie rozwoju organizacyjnego.

●     Sygnały konieczności przejścia do kolejnego etapu rozwoju organizacyjnego.

  1. Wynik Badania Efektywności Organizacyjnej:

●     Określenie stopnia strategicznego rozwoju w 6 Kluczowych Obszarach Wyników.

●     Koncepcja Piramidy Rozwoju Organizacyjnego jako narzędzie do długofalowej oceny dojrzałości firmy.

●     Zidentyfikowanie krytycznych czynników wpływających na efektywność zarządzania.

  1. Porównanie wyników:

●     Porównanie do 900 firm w Polsce i 30 tysięcy firm na świecie.

●     Benchmark, który ukazuje miejsce firmy w polskim i globalnym kontekście.

  1. Rekomendacje działań:

●     Dedykowane dla kadry zarządzającej, eliminujące wykryte „bóle wzrostowe”.

Po zakończonym Audycie Efektywności Organizacyjnej firmom otwierają się drzwi do kolejnego etapu, którym jest opracowanie kompletnego planu rozwoju. Jest on kluczowym narzędziem transformacji przedsiębiorstwa. Mapa Strategii to wszechstronny plan, który scala fundamenty biznesowe firmy z celami strategicznymi.

Dla liderów biznesowych audyt stanowi narzędzie do zrozumienia, jak różne decyzje wpływają na wyniki finansowe oraz jak mogą lepiej zarządzać zasobami. To także platforma do oceny, czy obecna strategia jest skuteczna w osiąganiu długoterminowych celów firmy. Audyt umożliwia również identyfikację ryzyk operacyjnych, które mogą zagrażać stabilności organizacji, oraz proponuje metody ich minimalizacji.

Przeprowadzenie audytu to również okazja do wzrostu zaufania wśród inwestorów, partnerów biznesowych i klientów, co jest niezbędne dla długoterminowego sukcesu i stabilności finansowej firmy. Audyt pokazuje, że organizacja jest zaangażowana w przejrzystość i ciągłe doskonalenie, co może przyciągnąć nowe inwestycje oraz umocnić jej pozycję na rynku.

Złoty kontynuuje rajd, kryptowaluty rosną

Dobra passa polskiej waluty znów trwa. Euro po 4,25 zł to nie jest coś, co powoduje, że zagraniczne wakacje są za prawie darmo, ale po zeszłorocznej inflacji nawet lekka ulga po prostu cieszy. Kolejne ruchy na rynku kryptowalut i brak zmian stóp w Chinach.

Złoty znów się umacnia

Ostatnie tygodnie to piękna passa polskiej waluty. Po tym, jak w zeszłym tygodniu złoty zaklinował się na poziomie 4,26 zł względem euro, wydawało się, że jedynym, co pozostało, to czekać na korektę. Okazuje się jednak, że właśnie dotarliśmy do 4,25 zł i patrząc na wykres z perspektywy analizy technicznej, można by wręcz oczekiwać kontynuowania tego ruchu. Z drugiej strony tak silny, bo ponad 2% ruch w ciągu raptem trzech tygodni, to coś, co aż prosi się o korektę. Możemy się spodziewać zatem, że najbliższe dni mogą przynieść dużo emocji na parze EURPLN. Te ruchy będą się oczywiście przelewać na inne pary walutowe do złotego, które obecnie też pokazują często bardzo atrakcyjne z perspektywy ostatnich miesięcy poziomy, jak np. funt poniżej 5 zł, czy dolar nieśmiało zbliżający się do poziomu 3,90 zł. Wygląda na to, że jest moment, by te kilka procent mniej za wakacje zapłacić.

Kryptowaluty wracają do łask

Na rynek trafiła informacja wskazująca, że jednak pojawią się fundusze inwestycyjne pozwalające inwestować w drugą co do wielkości pod kątem kapitalizacji kryptowalutę. Ethereum (bo o niej mowa) zareagowało gwałtownym wzrostem. W ciągu kilku godzin mieliśmy wzrost z okolic 3100 na 3700 dolarów, to prawie 20% ruch w górę. Najwyraźniej inwestorzy planują kupić już wcześniej, licząc na to, że otwarcie kontraktów spowoduje napływ nowego kapitału, który pozwoli im dobrze zarobić na zakupach z dzisiejszej nocy. Ruch ten przełożył się również na bitcoina, który poszedł w górę około 7%, wracając po raz pierwszy od ponad miesiąca powyżej poziomu 70 000 dolarów.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Wczoraj poznaliśmy dane z Państwa Środka. Główna stopa procentowa pozostała na poziomie 3,45%. Jest to stawka pożyczek jednorocznych. W przypadku pięcioletnich parametr ten wynosi 3,95%. Warto natomiast zwrócić uwagę, że poziomy te są utrzymywane pomimo faktu, że inflacja w tym kraju niemal nie istnieje, bo jak inaczej określić w skali świata wynik 0,3% w skali roku. W rezultacie realna stopa procentowa wynosi w tym kraju ponad 3%. Jest zatem teoretycznie sporo miejsca na obniżki stóp. Trzeba jednak pamiętać, że Bank Chin prowadzi bardzo asekuracyjną politykę w tym zakresie. Stara się nie obniżać nadmiernie stóp procentowych, by ich potem nie podnosić. W ciągu ostatniej dekady mieliśmy tam tylko jedną podwyżkę stóp procentowych. W 2018 roku byliśmy świadkami wzrostu z 4,3% na 4,31%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – Kanada – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Rynek biurowy w Polsce – podsumowanie I kwartału 2024 r.

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowała I kwartał w sektorze biurowym w Polsce. Wysoki udział renegocjacji umów w regionach, więcej dostępnej powierzchni na rynku, wolumen całkowitej zajmowanej powierzchni na drobnym plusie.

PODAŻ: OKOŁO 40% PLANOWANEJ DO ODDANIA POWIERZCHNI W 2024 ROKU UKOŃCZONE W I KWARTALE, OGRANICZENIE NOWEJ PODAŻY PRZEWIDYWANE DO KOŃCA 2026 ROKU

Na koniec I kwartału 2024 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na największych rynkach w Polsce wyniosły około 12,95 miliona mkw.

Sumaryczna wielkość oddanych projektów wyniosła niecałe 80 000 mkw. i obejmowała projekty zrealizowane wyłącznie w trzech miastach – Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Jest to kontynuacja widocznego od ostatnich trzech lat trendu ograniczonej podaży, jeśli chodzi o wolumen powierzchni w ramach nowych inwestycji. Pomimo rozpoczęcia realizacji w tym czasie pojedynczych projektów skala powierzchni w budowie pozostaje na niskim poziomie. W miastach regionalnych jest to około 225 000 mkw., w porównaniu do 850 000 mkw. sprzed pandemii, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Największe zakończone w I kwartale realizacje to Quorum Office Park A we Wrocławiu (18 200 mkw. – Cavatina Holding), Lixa E w Warszawie (16 900 mkw. – Yareal), odnowienie warszawskiego biurowca Saski Crescent (15 500 mkw. – CA IMMO) oraz krakowski Brain Park C (13 000 mkw. – Echo Investment).

Według szacunków Cushman & Wakefield polski rynek biurowy powiększy się do końca tego roku o ok. 210 000 mkw. Nieco więcej powierzchni – ok. 240 000 mkw., prognozujemy na 2025 rok, a większego wolumenu nowej podaży możemy spodziewać się dopiero po 2026 roku, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

POPYT – NIŻSZA AKTYWNOŚĆ NAJEMCÓW, ZAJMOWANA POWIERZCHNIA NA DROBNYM PLUSIE

Łącznie, na głównych rynkach biurowych w Polsce firmy podpisały umowy najmu na niemal 280 000 mkw. Prawie połowa popytu w pierwszym kwartale 2024 roku dotyczyła stolicy – ponad 139 000 mkw. (spadek o 11% względem I kw. 2023, w zakresie ilościowym natomiast liczba umów wzrosła o 4%.) Warto zauważyć, że na aktywność najemców w ostatnich 18 miesiącach w dużym stopniu wpłynął widoczny trend optymalizacji i redukcji zajmowanej powierzchni biurowej przez najemców obecnych na rynku.
W pierwszym kwartale 2024 roku w Warszawie w strukturze popytu przeważały nowe umowy, które stanowiły ok. 54% wszystkich zawartych umów. Udział renegocjacji był na poziomie 36%, z kolei ekspansje wynosiły około 10% wszystkich zawartych umów.

Aktywność najemców na rynkach regionalnych wyniosła 140 000 mkw., co stanowi 17% spadek względem I kwartału 2023 roku. Pomiędzy styczniem a marcem na popyt największy wpływ miały firmy z branży IT, ale też z sektora produkcyjnego i usługowego. Struktura transakcji była nieco odmienna od rynku warszawskiego, z przewagą nowych umów – 48%, ale też i dużym udziałem renegocjacji – 47% oraz mniejszym udziałem ekspansji – 5%. Na rynku obserwowany jest niewielki, ale jednak pozytywny wskaźnik poziomu absorpcji, co oznacza, że wolumen zajmowanej powierzchni nadal rośnie, komentuje Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY NIECO W GÓRĘ, POZIOM CZYNSZÓW STABILNY

Średni wskaźnik pustostanów w Polsce na koniec I kwartału wyniósł 14,5%, co stanowi wzrost o 0,4 pp. względem IV kwartału 2023 roku, oraz wzrost o 0,7 pp. r/r. W stolicy wskaźnik niewynajęcia wzrósł o 0,6 pp. względem poprzedniego kwartału i wyniósł 11%.
W większości miast regionalnych również zaobserwowano wzrost dostępnej powierzchni, a wyjątkami były jedynie Katowice i Poznań, gdzie wskaźnik ten spadł odpowiednio o 1.0 i 0.6 pp. Średni wskaźnik niewynajęcia dla regionów wyniósł tym samym 17,8%. Na wszystkich rynkach biurowych objętych analizą dostępna powierzchnia wyniosła 1,88 mln mkw., co oznacza wzrost o 7% względem początku 2023 roku, tłumaczy Vitalii Arkhypenko, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w strefie Centrum w Warszawie wynosiły przeciętnie 22-26 EUR/ mkw./ miesiąc, natomiast w lokalizacjach poza Centrum oscylowały w granicach 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc.

W miastach regionalnych najlepsze biura w centrum były oferowane średnio w przedziale cenowym 12,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc. Jednocześnie stawki czynszu wyższe od średniej odnotowywane są w budynkach nowo oddawanych lub umiejscowionych w dobrych lokalizacjach. Wyższe koszty budowy, wykończenia powierzchni oraz finansowania inwestycji nadal wywierają znaczący wpływ na kształtowanie polityki czynszowej projektów nowo budowanych, podsumowuje Vitalii Arkhypenko, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Ubezpieczenie samochodu AC i OC – które jest obowiązkowe, a które dobrowolne?

Ubezpieczenie AC jest dobrowolne, dlatego każdy kierowca indywidualnie podejmuje decyzję, czy chce je wykupić. Przed podjęciem decyzji o zakupie lub rezygnacji z Autocasco powinno się dokładnie zapoznać z zakresem ochrony ubezpieczeniowej i listą wyłączeń odpowiedzialności towarzystwa ubezpieczeniowego dla konkretnej polisy. Dzięki temu podjęta decyzja będzie przemyślana, a kierowca zyska świadomość, z jakiej ochrony rezygnuje, gdy nie płaci składki na AC. Z kolei ubezpieczenie OC jest obowiązkowe i musi opłacić je każdy kierowca.

Autocasco to ubezpieczenie nieobowiązkowe, natomiast OC to polisa obligatoryjna dla wszystkich posiadaczy pojazdów mechanicznych. Kierowca nie ponosi żadnych konsekwencji prawnych za brak AC w przeciwieństwie do braku OC. AC to polisa na wypadek uszkodzenia pojazdu, jego kradzieży lub zniszczenia. W zależności od wybranego zakresu ochrony i indywidualnych warunków umowy u danego ubezpieczyciela kierowca z wykupionym AC może liczyć na wypłatę odszkodowania np. gdy złodziej ukradnie auto lub gdy samochód zostanie uszkodzony w trakcie stłuczki. Dowiedz się, na czym polega autocasco i ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.

Ubezpieczenie samochodu AC – co to takiego?

OC chroni poszkodowanego kierowcę, natomiast AC zapewnia ochronę ubezpieczonemu, nawet gdy doszło do niego na skutek sytuacji losowej, np. przewrócenia się drzewa powalonego przez wiatr na samochód. Innymi słowy, AC to fakultatywne ubezpieczenie, które chroni kierowcę przed finansowymi skutkami uszkodzenia, całkowitego zniszczenia lub kradzieży należącego do niego pojazdu. Dzięki niemu można ubezpieczyć auto od następstw nieszczęśliwych wypadków.

Sprawdź, jaki zakres ochrony oferuje ubezpieczenie samochodu z TUZ i ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków dla kierowców.

Obowiązkowe ubezpieczenie samochodu OC

Zakup ubezpieczenia samochodu OC jest obligatoryjny dla każdego kierowcy, gdyż brak polisy uniemożliwia legalne poruszanie się po drogach publicznych. Bez ważnej umowy ubezpieczenia kierowca kierowcy grozi kar, której wysokość i zasady nakładania określa Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych z dn. 22 maja 2003 r. Warto jednak pamiętać, że im dłuższa przerwa w opłacaniu składek, tym więcej zapłaci się za obowiązkowe ubezpieczenie OC ze względu na nałożoną kar finansową.

Ubezpieczenie auta AC – zakres ochrony

Zakres ochrony ubezpieczenia AC powinien być jak najszerszy, gdyż tylko w takim przypadku polisa zapewnia kierowcy wsparcie w każdej nieprzewidzianej sytuacji. Przed podpisaniem umowy z towarzystwem ubezpieczeniowym należy dokładnie przeczytać OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia), by zapoznać się ze wszystkimi zdarzeniami, które uprawniają kierowcę do wnioskowania o wypłatę odszkodowania. Im szerszy zakres ubezpieczenia, tym wyższa składka na AC, jednak nadmierne oszczędzanie na polisie skutkuje ograniczeniem korzyści, które wiążą się z posiadaniem Autocasco.

Przede wszystkim ochrona AC powinna obejmować kradzież pojazdu z parkingu osiedlowego, parkingu strzeżonego, parkingu w galerii handlowej lub z innego miejsca. Optymalny zakres ochrony obejmuje również próbę kradzieży auta, polegająca na wybiciu szyby lub uszkodzeniu zamka. Jeśli w samochodzie znajdują się cenne elementy wyposażenia, polisa powinna umożliwiać uzyskanie odszkodowania za ich przywłaszczenie przez złodzieja.

Sprawdź Ubezpieczenie OC w TUZ.

Od czego jeszcze chroni ubezpieczenie AC?

Kierowcy, którzy pozostawiają samochody w podziemnych parkingach, powinni zadbać o ubezpieczenie Autocasco obejmujące zalanie pojazdu. Niestety, wiele parkingów podziemnych nie ma odpowiedniego odwodnienia, przez co ulewne opady deszczu powodują gromadzenie w nich dużych ilości wody. Zalany samochód często nie nadaje się do dalszej jazdy lub wymaga przeprowadzenia kosztownego osuszania i napraw. Ochrona przez zalaniem przydaje się także w przypadku samochodów stojących na osiedlowych parkingach. W przypadku silnej burzy może dojść do zalania wnętrza auta np. przez niedomknięte okno. Dodatkowo w przypadku miejsc postojowych na świeżym przydaje się ochrona przed zniszczeniami spowodowanymi przez grad, wiatr itp. Grad może doprowadzić do powstania wgnieceń i dziur w karoserii, natomiast wiatr do przewrócenia drzewa na zaparkowany obok samochód.

Dla kierowców, którzy mieszkają w pobliżu lasów lub na terenach wiejskich, znaczenie ma ochrona ubezpieczeniowa przed zniszczeniami spowodowanymi przez dzikie zwierzęta. Przypadkowe zderzenie z sarną lub dzikiem podczas jazdy może spowodować pęknięcie przedniej szyby lub zniszczenie maski samochodu. Z kolei kuny często wchodzą pod maskę i przegryzają przewody paliwowe, hamulcowe lub inne kable, do których mają dostęp. W zakresie ubezpieczenia AC powinna zatem znaleźć się możliwość uzyskania odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta, które powszechnie występują w okolicy zamieszkiwanej przez kierowcę.

Ilu Polaków kupuje nowe „M” bez kredytu?

Nowe mieszkania bez kredytu kupują nie tylko inwestorzy. Sprawdzamy skalę tzw. gotówkowych transakcji na rynku pierwotnym w 2023 r.

Wyniki badania ankietowego NBP wskazują, że w 2023 r. około jedna trzecia nowych lokali była kupowana inwestycyjnie (głównie pod wynajem). To właśnie z transakcjami inwestycyjnymi kojarzą się tak zwane zakupy gotówkowe, czyli dokonane bez bankowego finansowania. Inne dane NBP sugerują, że czasem osoby kupujące nowe lokale na potrzeby własne też nie korzystają ze wsparcia banku. Portal RynekPierwotny.pl postanowił przyjrzeć się tym statystykom.

Na wstępie przypomnijmy, że Narodowy Bank Polski w ramach swojego badania ankietowego dotarł do niemal jednej czwartej deweloperów budujących w Polsce bloki i apartamentowce. Deweloperzy z grupy dużych, średnich i małych firm byli pytani między innymi o sposób finansowania zakupu przez osoby nabywające nowe mieszkania w różnych celach. Poniższy wykres przedstawia wyniki właśnie tego badania.

Informacje zebrane przez NBP sugerują, że w 2023 r. sytuacja zaczęła wracać do normy po kredytowym załamaniu z 2022 r. skutkującym również ponadprzeciętnym udziałem transakcji inwestycyjnych. Na poniższym wykresie widzimy między innymi, że względem 2022 r. spadł udział bezkredytowych transakcji związanych z zakupem nowego lokum na potrzeby własne lub członka rodziny (spadek z 35% do 27%). Udział transakcji na własne potrzeby z wkładem mniejszym niż 50% wyraźnie wzrósł (z 40% do 52%), ale nie wrócił jeszcze do poziomu 60% – 62% notowanego w latach 2019 – 2021.

W przypadku nabywania nowych mieszkań pod wynajem, czyli drugiego najważniejszego celu ubiegłorocznych transakcji też widzimy pewną normalizację. Spadł bowiem (z 68% do 59%) udział zakupów nowych lokali, w przypadku których przyszły wynajmujący obywał się bez pomocy banku. Warto odnotować, że nawet w czasach lepszej dostępności kredytów (lata 2019 – 2021), odsetek zakupów „pod wynajem” z wkładem własnym do 50% nie przekroczył 24%.Sposób finansowania zakupu nowych mieszkań 2023 r.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Pracownicy gorzej reagują na stres niż ich szefowie. Dlaczego stres jednych mobilizuje, a innych wypala?

Stres w pracy dotyka wszystkich – jednak nie wszystkich po równo. Szeregowi pracownicy są bardziej narażeni na to, że napięcie nerwowe doprowadzi ich do wypalenia niż menedżerowie wysokiego szczebla – wynika z międzynarodowego badania ADP Research Institute. Badacze postanowili sprawdzić, w jakich warunkach stres w pracy jest źródłem rozwoju, a kiedy ma negatywne skutki dla psychiki i zdrowia. Wnioski? Pracodawcy i pracownicy mają narzędzia, by redukować napięcie.

Stres – termin, który powszechnie kojarzy się zdecydowanie negatywnie – niekoniecznie musi być tylko szkodliwym zjawiskiem. W psychologii wyróżnia się stres pozytywny, o efekcie mobilizującym i rozwijającym (eustres) oraz stres negatywny, odbierający siły (dystres).osteohelp osteopatia

Patrząc na problem od strony fizjologicznej – stres towarzyszy i ludziom, i zwierzętom niemal bez przerwy. Związany z nim wyrzut hormonów dodaje siły, szybkości, zmusza do szukania rozwiązań, a w konsekwencji czegoś się uczymy. Problem pojawia się, gdy napięcia w organizmie jest za dużo i zbyt często. Układ nerwowy staje się przeciążony – pojawia się chroniczne zmęczenie i zniechęcenie, co może prowadzić do wypalenia zawodowego. Wychodząc z tego założenia, badacze ADP Research Institute opracowali test sprawdzający, który rodzaj stresu najczęściej przeżywają pracownicy. Następnie przeprowadzili badanie wśród 15 tysięcy pracowników z różnych krajów, które pokazuje zaskakujące wyniki.

Co może obniżać stres negatywny w pracy?

Po pierwsze, badanie ADP Research Institute wykazało, że wpływ stresu na psychikę (rozwój lub przeciążenie) wiąże się ze stosunkiem do wykonywanej pracy. Ludzie spędzający większość czasu na wykonywaniu zadań, które lubią, o wiele rzadziej doświadczają negatywnych skutków stresu niż ci, którzy nie mają serca do swojej pracy. Pracownicy deklarujący, że „lubią swoją pracę” wykazują ogromną przewagę odczuwania eustresu nad dystresem (33 proc. do 12 proc.). Dokładnie odwrotnie jest u osób deklarujących niechęć do swojej pracy – 14 proc. do 37 proc.

Po drugie, wpływ na rodzaj przeżywanego stresu zawodowego ma miejsce pracy. Respondenci byli pytani, jak często pracują w siedzibie firmy i poza nią. Okazuje się, że osoby spędzające część tygodnia poza biurem ponad półtora raza częściej doświadczają stresu mobilizującego od tych pracujących tylko w siedzibie firmy. Innymi słowy, przebywanie w znajomym, przyjaznym środowisku łagodzi przeżywane napięcie nerwowe. Jednak praca zdalna ma tu pozytywne działanie tylko do pewnego stopnia. Badanie ADP wskazuje, że to u pracowników hybrydowych zanotowano najlepsze proporcje eustresu i dystresu (36 procent do 12 procent). Praca tylko stacjonarna i praca całkowicie zdalna dostarczają stresu w zdecydowanie gorszych proporcjach. Co ciekawe, te wyniki są bardzo podobne: 22 procent eustresu do 19 procent dystresu przy pracy zdalnej oraz 26 procent do 20 procent przy pracy całkowicie stacjonarnej. stres tryb pracy

Wreszcie – na rodzaj przeżywanego stresu ma wpływ stopień pracownika w hierarchii firmy. Jednak tu intuicja może nas zawieść. Stres przeciążający układ nerwowy jest częstszy u osób, które nie pełnią obowiązków kierowniczych. Pracownicy z najwyższych szczebli organizacji czują się przeciążeni nawet cztery razy rzadziej od swoich podwładnych. Przewaga stresu mobilizującego nad przeciążającym jest największa wśród wyższego kierownictwa (33 proc. do 7 proc.), podczas gdy wśród pracowników szeregowych i specjalistów nie zarządzających innymi ludźmi proporcja ta wynosi 28 proc. do 23 proc.stres hierarchia

Stres a sprawa polska

Wśród osób badanych przez ADP Research Institute byli również pracownicy z Polski. Co ciekawe, ich wyniki są dość optymistyczne, zwłaszcza w porównaniu z innymi krajami. Skala pokazuje wśród polskich pracowników 38 procent wskazań eustresu przy zaledwie 12 proc. dystresu. To najlepsze proporcje wśród badanych krajów europejskich.stres kraje

Tuż za Polską plasuje się Hiszpania: 35 proc. wskazań eustresu wobec 18 proc. dystresu. Włoska zasada dolce vita także objawia się u tamtejszych pracowników dość wysokim wskaźnikiem eustresu (32proc.) przy stosunkowo niskim udziale dystresu (15proc.). Szwedzki luz nie do końca przekłada się na szczęście pracowników, bo eustres i dystres są tam niemal wyrównane (30 proc. wobec 25 proc.). Jeszcze gorzej wygląda to u Niemców (28:21 proc.), jednak zdecydowanie najmniej korzystne proporcje występują u Francuzów: 19:24 proc.

Niekwestionowanymi liderami stresu mobilizującego do działania są Chińczycy: aż 53 procent, przy zaledwie 7 proc. wskaźniku stresu przeciążającego. Kiepsko natomiast wypadają wszystkie badane „azjatyckie tygrysy”: Tajwan 23 proc. do 29 proc., Korea Południowa 19 proc. do 28 proc., Japonia 19 proc. do 21 proc., Singapur 15 proc. do 12 proc.

Stres lekarza i kucharza. Wiele zależy od branży

Badanie ADP Research Institute pokazuje też dobitnie, że niektóre branże generują więcej stresu prowadzącego do wypalenia. Może to być częściowo związane ze stylem pracy, a także perspektywami, jakie dana branża oferuje pracownikom.stres stosunek do pracy

Największa przewaga stresu mobilizującego nad przeciążającym występuje w branży technologicznej (36 proc. do 11 proc.). Znacznie gorzej to wygląda w edukacji (28 proc. do 16 proc.), ochronie zdrowia (26 proc. do 19 proc.), gastronomii (23 proc. do 23 proc.) czy wśród medycznego personelu pomocniczego (20 proc. do 16 proc.)! Nietrudno zauważyć, że są to branże o niskiej możliwości pracy hybrydowej i zdalnej, do tego obarczone wysoką odpowiedzialnością za innych ludzi (jak edukacja i ochrona zdrowia), stałym pośpiechem i długimi godzinami pracy (gastronomia), niezbyt wysokim wynagrodzeniem (pomocnicze zawody medyczne).

– Tak duże różnice w radzeniu sobie z napięciem w różnych branżach, to wskazówka, że potrzebne są rozwiązania systemowe. W niektórych branżach stres prowadzący do wypalenia jest niemal wpisany w definicję zawodu – mówi Anna Barbachowska. – Jednak zbyt często uważa się, że „w danej branży tak już musi być” i że niezadowolony pracownik zawsze może zmienić pracę. Pracodawcy bowiem dysponują różnymi narzędziami wpływającymi na wellbeing – od komunikacji i budowania atmosfery w zespołach, zapewnienie większej elastyczności w zakresie planowania zadań, przez odpowiednie zarządzanie czasem pracy po wprowadzenie jasnej struktury organizacyjnej, bo to jest częste, choć niedoceniane źródło niezadowolenia pracowników. Nie zawsze można uniknąć stresorów jak presja czasu czy wysoka odpowiedzialność. Są to wyzwania, które potencjalnie mogą być źródłem rozwoju zawodowego i osobistego. Dlatego uwaga, zwłaszcza pracodawców, ale i pracowników, powinna być nakierowana na eliminację tych negatywnych czynników, na które mamy wpływ – dodaje Anna Barbachowska.

Cloud Technologies z dwucyfrową dynamiką sprzedaży w I kwartale 2024 r.

Cloud Technologies mimo wysokiej bazy z 2023 roku, kontynuuje rozwój organiczny. W I kwartale sprzedaż danych do kluczowych klientów w walucie bazowej, czyli USD, nadal rosła w ujęciu r./r. W styczniu br. wzrosła o 15 % r/r., w lutym o 16% r./r., a w marcu o 12% r./r. Równolegle do rozwoju sprzedaży notowana na GPW spółka pracuje nad zwiększeniem zakresu wykorzystania posiadanych danych, m.in. na potrzeby nauki systemów sztucznej inteligencji, czemu służy program Data Seed.

– Mimo wysokiej bazy z ubiegłego roku wciąż zwiększamy sprzedaż danych i rośniemy z większą dynamiką niż cały rynek reklamy. Co istotne, zgodnie z prognozami eMarketera rynek reklamy cyfrowej zanotuje w tym roku znaczący wzrost. Wydatki na reklamę cyfrową na całym świecie będą rosły ponad pięć razy szybciej (13,2%) niż tradycyjne, a łączna wartość wydatków na reklamę osiągnie jeden z najwyższych poziomów w historii – 992 mld dolarów. Rynek nam więc sprzyja, a rosnąca aktywność reklamodawców z sektora e-commerce oraz zbliżające się wybory w USA pozwalają nam spodziewać się dalszych wzrostów i kolejnego bardzo dobrego sprzedażowo roku Cloud Technologies  – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies i jest wyrażony w USD. Natomiast w raportach okresowych, spółka prezentuje dane w PLN, a zatem na dynamiki mają wpływ różnice kursowe (w Q1 2024 średni kurs USD/PLN był o około 10% niższy niż w 2023 roku). Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie.

Według prognoz eMarketera globalne wydatki na reklamę online będą rosły co najmniej do 2027 roku w tempie dwucyfrowym, a udział reklamy online w całkowitych wydatkach na reklamy sięgnie 74%. Z kolei z danych z raportu agencji badawczej Grand View Research wynika, że prognozowana wartość światowego rynku AdTech, na którym działa Cloud Technologies, wzrośnie do 2,4 tryliona USD w 2030 roku, co oznacza CAGR na poziomie 13,7% w okresie 2023-2030. Cloud Technologies, która dzięki autorskiej technologii stworzyła chmurę danych z informacjami o 5 mld użytkowników z ponad 200 rynków na całym świecie, ma potencjał, by dalej rosnąć na tym perspektywicznym rynku.

W 2023 roku Cloud Technologies ponownie poprawiła wyniki sprzedaży danych osiągając w tym zakresie najlepsze poziomy w historii. Mimo bardzo wysokiej bazy (38,5 mln PLN w 2022 r.) roczne przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 15,8% r./r. (23,5% w walucie bazowej, czyli USD), do 44,6 mln PLN. W raportowanym okresie wartość wskaźnika EBITDA wyniosła 27,6 mln PLN, co oznacza wzrost o 18,4% r./r. EBITDA kluczowego segmentu sprzedaży danych w minionym roku wzrosła o 18,7% r./r. i wyniosła 29,7 mln PLN. W 2023 roku marżowość EBITDA tego segmentu wyniosła 66,8 %.

Branża pożyczkowa podsumowała 2023 r.

Sektor instytucji pożyczkowych odnotował w poprzednim roku +5,2 proc. wzrost liczby udzielonych kredytów konsumenckich przy jednoczesnym spadku ich wartości o -6,4 procent. O 11 proc. spadła także średnia wartość pojedynczego finansowania, co w połączeniu z wysokim poziomem zeszłorocznej inflacji oznacza, że spada realna siła nabywcza pożyczki.

Rok 2023 był pierwszym pełnym rokiem, gdy branża pożyczkowa funkcjonowała w oparciu o obniżony limit kosztów pozaodsetkowych. Z danych firmy CRIF, które przeanalizowała Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego wynika, że w ujęciu liczbowym sprzedaż pożyczek utrzymała się na podobnym poziomie jak sprzed regulacji, wynosząc 3,78 mln sztuk. Jest to pochodna relatywnie wysokiego popytu konsumenckiego, jaki branża obserwowała w zeszłym roku. Rosnące zainteresowanie finansowaniem pozabankowym nie przełożyło się jednak na wartość sprzedaży. W 2023 r. instytucje pożyczkowe udzieliły finansowania na kwotę 12,9 mld zł, co w relacji rok do roku oznacza spadek o -6,4 procent.

Jak podkreśla dr Anna Mlostoń-Olszewska, prezeska FRRF, wyniki sprzedażowe sektora nie odzwierciedlają jednak pełnego obrazu skutków ostatnich zmian regulacyjnych. Według niej na ocenę wpływu regulacji jest jeszcze za wcześnie: „Po pierwsze, część przepisów, ustanawiająca nadzór KNF nad instytucjami pożyczkowymi, zaczęła obowiązywać dopiero od 2024 roku. Po drugie, w portfelu kredytowym wielu firm nadal znajdują się pożyczki udzielone w reżimie poprzednich przepisów, a to w połączeniu z relatywnie wysokimi stopami procentowymi, powoduje, że firmy pożyczkowe nie odczuwają jeszcze w pełnym stopniu efektów ustawy. Wreszcie, po trzecie, brakuje danych dotyczących wpływu regulacji na sytuację konsumentów i analizy, w jakim stopniu wyższe wymogi wobec oceny zdolności kredytowej klientów aplikujących o pożyczkę powodują wzrost wykluczenia finansowego wśród osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji”.

Branża pożyczkowa podsumowuje 2023 rok

Średnia wartość pożyczki mocno w dół

Poprzedni rok przyniósł branży także spadek średniej wartości pojedynczej pożyczki, która w 2023 r. wyniosła 3413 zł, co jest wartością o 11 proc. niższą niż ta z 2022 r., gdy kwota pojedynczego finansowania wynosiła 3835 złotych. Odnotowany spadek ma charakter nie tylko nominalny, gdyż biorąc pod uwagę poziom zeszłorocznej inflacji, za przeciętną kwotę pożyczki kupimy znacznie mniej niż jeszcze dwa lata temu.

Spadek wartości udzielanego przez branżę finansowania w świetle wysokiego wzrostu cen oraz rosnących wynagrodzeń to trend odwrotny od spodziewanego i świadczy o zatrzymaniu rozwoju rynku. Teza ta jest tym bardziej zasadna, jeśli zauważymy, że od 2019 r. obserwujemy systematyczny spadek liczby aktywnych instytucji pożyczkowych, a na rynku nie pojawiają się nowi gracze, poza segmentem BNPL” – komentuje dr Anna Mlostoń-Olszewska, prezeska FRRF.

Z analizy rozkładu kwotowego udzielonych pożyczek w zeszłym roku wynika, że co druga udzielona pożyczka nie przekraczała kwoty 2 tys. złotych. Kolejne 38,2 proc. to pożyczki w przedziale od 2 do 7 tys. złotych. Najniższy udział w strukturze finansowania udzielanego przez branżę mają pożyczki powyżej 7 tys. złotych, które w 2023 r. stanowiły 11,9 proc., podczas gdy jeszcze w 2022 r. wskaźnik ten oscylował na poziomie 15,8 procent.

Średnia wartość pożyczki mocno w dół

Z oferty sektora korzystają głównie osoby młode

Ponad 60 proc. klientów instytucji pożyczkowych stanowią osoby młode, do 40. roku życia, z czego najliczniejsza grupa osób to 30-latkowie. Najrzadziej z pożyczek pozabankowych korzystają osoby starsze, powyżej 65. roku życia. Seniorzy stanowią tylko 4,9 proc. wszystkich pożyczkobiorców.Z oferty sektora korzystają głównie osoby młode

Rynek samochodów elektrycznych w Polsce w kwietniu 2024 r.: kluczowe statystyki

  • Na koniec kwietnia 2024 r. łączna liczba zarejestrowanych w Polsce samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) wynosiła 64 510 szt.
  • Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w ubiegłym miesiącu wzrosła do 6 691
  • W kwietniu 2024 r. udział ogłoszeń BEV w łącznej liczbie ofert pojazdów używanych na portalu OTOMOTO wyniósł 1,1%
  • Polish EV Outlook Index (PEVO Index) to comiesięczne zestawienie kluczowych danych i statystyk sektora e-mobility w Polsce

Samochody elektryczne

Na koniec kwietnia 2024 r. flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w Polsce liczyła 64 510 szt. Park osobowych BEV składał się z 58 050 szt. (+59% r/r), a liczba rejestracji nowych pojazdów tego typu wyniosła 1 264 szt. (+3% r/r). Na koniec kwietnia 2024 r. flota całkowicie elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych zwiększyła się do 6460 szt. (+70% r/r). Park osobowych, wodorowych FCEV liczył 215 szt. (+29% r/r). Najpopularniejszymi, nowymi osobowymi modelami BEV w kwietniu 2024 r. były Tesla Model Y (212 sprzedanych szt.), Volvo EX30 (175 szt.) oraz KIA Niro (91 szt.). Na podium wśród marek znalazły się Tesla, Volvo oraz KIA. Udział BEV na rynku nowych samochodów osobowych w kwietniu 2024 r. wyniósł 2,8%.

Infrastruktura ładowania

W Polsce na koniec kwietnia 2024 r. funkcjonowało 6691 (+37% r/r) ogólnodostępnych punktów ładowania, w tym 4801 AC (+29% r/r) oraz 1890 DC (+61% r/r). W kwietniu uruchomiono 201 nowych punktów. Największym udziałem w sieci infrastruktury ładowania w Polsce dysponowały ładowarki o mocy do 22 kW (63%), ale liczba szybkich stacji DC o mocy przekraczającej 50 kW bardzo dynamicznie rośnie. Pod koniec kwietnia 2024 r. kierowcy EV mogli w Polsce korzystać już z 830 takich urządzeń. „PEVO Index” zawiera także informacje na temat miast o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze dla pojazdów zeroemisyjnych. Pierwsza jest Warszawa (621 punktów w kwietniu 2024 r.), a kolejne miejsca zajmują Gdańsk (297), Szczecin (243), Poznań (214) i Kraków (204). Liczba punktów wzdłuż sieci TEN-T wyniosła na koniec kwietnia 2024 r. 690, co oznacza wzrost o 19% r/r.

Rynek zeroemisyjnych pojazdów używanych

„PEVO Index” zawiera również dane na temat oferty na rynku wtórnym elektromobilności w naszym kraju. Pod koniec kwietnia 2024 r. liczba ogłoszeń używanych BEV na portalu OTOMOTO wynosiła 4392. To wzrost o 75% r/r. Udział ogłoszeń samochodów całkowicie elektrycznych w łącznej liczbie ogłoszeń pojazdów używanych to 1,1%. Takie oferty odpowiadały za 0,7% wszystkich odsłon ogłoszeń na portalu OTOMOTO. Najpopularniejszymi modelami BEV na wtórnym rynku e-mobility w Polsce były Nissan Leaf (384 ogłoszenia w kwietniu 2024 r. ze średnią ceną 64 956 PLN), BMW i3 (295 ogłoszeń ze średnią ceną 82 884 PLN) oraz Tesla Model 3 (187 ogłoszeń ze średnią ceną 142 954 PLN).

„Polish EV Outlook” to najważniejsza, najbardziej kompleksowa analiza rynku zeroemisyjnego transportu w Polsce. PSNM od 5 lat prezentuje w swoim raporcie przekrojowy obraz rynku osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów elektrycznych, infrastruktury ładowania, struktury nabywców EV, zmian legislacyjnych oraz wpływu e-mobility na sektor elektroenergetyczny. „PEVO Index” to cykliczna, udostępniana co miesiąc wersja „Polish EV Outlook” zawierająca aktualizowane na bieżąco, kluczowe dane zawarte w pełnej wersji raportu, prezentowane w przystępnej, infograficznej formie.

Dane do „PEVO Index” dostarczają: PSNM, IBRM Samar oraz OTOMOTO.

Selena ESG zmienia się w Selena Energy

Selena ESG, należąca do Grupy Selena, czyli globalnego holdingu spółek zajmujących się produkcją i dystrybucją chemii budowlanej, zmienia nazwę na Selena Energy. Przedmiotem działalności spółki jest  wsparcie przedsiębiorstw w ich transformacji energetycznej i jej oferta obejmuje m.in. budowę instalacji fotowoltaicznych, magazyny energii czy ładowarki samochodowe.

Poprzedniczka Selena Energy, czyli Selena ESG, powstała w 2021 r. Początkowo firma łączyła dotychczasowe doświadczenia związane z wykorzystaniem profesjonalnych rozwiązań dla chemii budowlanej (m.in. wykorzystywanej w konstrukcjach dachowych) z rozwiązaniami OZE, w szczególności instalacjami fotowoltaicznymi (PV). Następnie oferta znacznie się rozrosła i do portfolio dodano: niestandardowe rozwiązania dla PV (lekkie konstrukcje na dachy o obniżonej nośności, panele elastyczne), magazyny energii, ładowarki samochodowe, construction management oraz systemy do kompleksowego zarządzania energią elektryczną w organizacji.

– Osią priorytetową rozwoju naszego biznesu są kwestie związane z energią: projektowanie i budowa źródeł wytwórczych zielonej energii, optymalizowanie jej zużycia, własna produkcja energii z OZE na potrzeby Grupy Selena, magazynowanie energii czy szeroko pojęta elektromobilność. Dlatego też zależy nam na tym, aby nazwa Spółki jednoznacznie kojarzyła się z głównym przedmiotem naszej działalności i w niedługim czasie stała się marką pierwszego wyboru wśród firm wspierających procesy transformacji energetycznej w przedsiębiorstwach. Przyjęta strategia rozwoju i działania na rynku wzmocniła nasze przekonanie, że nowa nazwa lepiej będzie korespondowała z kierunkiem obranym na przyszłość. Jestem przekonany, że nowa nazwa Selena Energy będzie wspierać nas w budowaniu pozycji eksperta w dziedzinie optymalizacji energetycznej, odnawialnych źródeł energii oraz szeroko rozumianej transformacji energetycznej w przedsiębiorstwach – ocenia Wojciech Tyburski, Prezes Zarządu Selena Energy.

Warto również podkreślić, że rozwiązania Selena Energy w obszarze instalacji fotowoltaicznych, energooszczędnych dachów przemysłowych, magazynowania i zarządzania energią oraz elektromobilności pozwalają na redukcję kosztów energii, obniżenie emisji CO2 i ograniczenie śladu węglowego.

– Polskie przedsiębiorstwa stoją obecnie przed potrzebą przeprowadzenia skutecznej transformacji energetycznej, wynikającej zarówno z wymogów biznesowych, jak i regulacji na szczeblu krajowym i europejskim. W Selena Energy doskonale zdajemy sobie sprawę z istotności oraz korzyści biznesowych i środowiskowych płynących z dobrze wdrożonej transformacji energetycznej. Szeroko rozumiana „zielona energia” się po prostu opłaca każdej firmie w dłuższym terminie. Co dla nas ważne, nowa nazwa Selena Energy oddaje ducha naszej organizacji w obszarze produktowym, komunikacyjnym i pracowniczym – zaznacza dr Anna Dębowska, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Selena Energy.