III kwartał 2023 r. na rynku biurowym w Polsce

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowała III kwartał na rynku biurowym w Polsce. Zarówno w Warszawie, jak i na rynkach regionalnych można zaobserwować konsekwentny spadek aktywności deweloperskiej. Jednocześnie, aktywność najemców w największych miastach poza Warszawą pozostaje nominalnie wysoka, a sama stolica notuje rekordową liczbę zawartych umów najmu.

PODAŻ: Aktywność deweloperów spowalnia

Na koniec III kw. 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na największych rynkach w Polsce (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin i Szczecin) wyniosły około 12,8 mln mkw. Największe ukończone realizacje od początku roku to rozbudowa kompleksu Ocean Office Park w Krakowie o budynek Ocean Office Park II (28 600 mkw. – Cavatina), oddanie do użytku biurowca Craft w Katowicach (26 700 mkw. – Ghelamco) oraz ukończenie kolejnego etapu poznańskiego kompleksu Nowy Rynek E w Poznaniu (25 100 mkw. – Skanska).

Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield
Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield

W ciągu ostatnich trzech lat na rynku biurowym widoczny jest spadek wolumenu nowej powierzchni realizowanych inwestycji. Mimo nieznacznego odbicia, z uwagi na rozpoczęcie budowy pojedynczych biurowców, trend ten jest nadal widoczny zarówno w stolicy jak i miastach regionalnych. Przykładowo w Warszawie w budowie znajduje się obecnie ok. 235 000 mkw., a w miastach regionalnych w realizacji pozostaje około 310 000 mkw. Sytuacja ta wynika z utrzymania się wysokiego poziomu kosztów budowy i wykończenia powierzchni oraz ogólnego trudniejszego klimatu gospodarczego w Polsce i na świecie, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Według szacunków Cushman & Wakefield w 2023 roku warszawski rynek biurowy powiększy się łącznie o ok. 68 000 mkw., wchodząc jednocześnie w okres wyhamowania podaży, który może potrwać nawet do 2025 roku.

Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield
Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield

W miastach regionalnych łączna podaż może wynieść 305 000 mkw., co jest wartością o ponad 25% niższą w porównaniu do średniej z ostatnich pięciu lat, a efekt wyhamowania podaży w regionach będzie opóźniony względem warszawskiego rynku o około rok i zacznie oddziaływać już w 2024 roku, komentuje Vitalii Arkhypenko, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield.

POPYT: Wzrost zainteresowania biurami wyrażony jest w ilości zawartych umów

Całkowita aktywność najemców w Warszawie w pierwszych trzech kwartałach tego roku wyniosła blisko 497 000 mkw. i była o 18% niższa względem analogicznego okresu w 2022 roku. Niemniej, liczba transakcji była rekordowo duża – o 6% większa r/r oraz o 10% w porównaniu do 2019 roku, dodaje Jan Szulborski, ekspert rynku biurowego, Cushman & Wakefield.

W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku w strukturze popytu w stolicy przeważały relokacje, które stanowiły ok. 58% wszystkich zawartych umów. Renegocjacje i ekspansje odpowiadały odpowiednio za 38% i 4% wszystkich zawartych umów.

Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield
Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield

Na rynkach regionalnych nominalna aktywność najemców była wyższa, wynosząc niecałe 532 000 mkw. co stanowi 19% wzrost r/r oraz 3% wzrost względem analogicznego okresu w 2019 roku. Za 59% zawartych umów odpowiadały nowe kontrakty, za 35% – renegocjacje, a 6% – ekspansje. Na stronę popytową w miastach regionalnych, podobnie jak wcześniej, największy wpływ miały firmy z sektora IT oraz branży usług dla biznesu. Wskaźnik absorpcji dla miast regionalnych, pokazujący realne powiększenie zajmowanej powierzchni przez wszystkich najemców, jest natomiast relatywnie niewielki i stanowi około 75 500 mkw. Ten najniższy od 13 lat poziom wskazuje, że pomimo dużego wolumenu transakcji, zauważalna jest przede wszystkim rotacja najemców w obecnie zajmowanych biurach oraz renegocjacja starszych umów. Rzadziej natomiast obserwujemy powiększanie zajmowanych powierzchni. Regiony przechodzą przebudowę struktury najmów, która w długiej perspektywie stanowić będzie wartość dla inwestorów zainteresowanych zakupem skomercjalizowanych budynków, komentuje Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY: Wskaźnik powierzchni niewynajętej blisko maksimum

Średni wskaźnik pustostanów w Polsce wyniósł 14,0%, co stanowi spadek o 0,1 pp. względem II kwartału 2023 roku, lecz wzrost o 0,3 pp. r/r. W stolicy wskaźnik niewynajęcia spadł o 0,7 pp. względem poprzedniego kwartału i wyniósł 10,6%, natomiast wzrosty odnotowano w większości miast regionalnych poza Trójmiastem, Łodzią i Lublinem osiągając średni wskaźnik 17,3%. Na wszystkich rynkach biurowych objętych analizą dostępna powierzchnia wyniosła 1,8 mln mkw., co oznacza wzrost o 3% względem początku 2023 roku.

CZYNSZE: Presja na wzrost stawek tylko w najlepszych projektach

Stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w strefie Centrum w Warszawie wynosiły przeciętnie 22-26 EUR/ mkw./ miesiąc, natomiast w lokalizacjach poza Centrum oscylowały w granicach 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc. W III kwartale 2023 czynsze w stolicy utrzymywały się na poziomie zbliżonym do końca poprzedniego roku. W miastach regionalnych najlepsze biura w centrum były oferowane średnio w przedziale cenowym 12,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc, jednocześnie od początku roku był odnotowany wzrost stawek czynszu głównie w budynkach nowo oddawanych i tych które historycznie cieszyły się największą popularnością wśród najemców.

Przekroczenie poziomu 16,50 EUR / mkw. jest realne tylko dla kilku budynków w skali wszystkich miast regionalnych łącznie. W pierwszej kolejności będą to obiekty biurowe w Krakowie w okolicy Dworca Głównego. W czasie gdy najlepsze budynki będą stopniowo podwyższać czynsze, lokalizacje które od 2020 r. tracą zainteresowanie najemców, zderzą się ze zjawiskiem, w którym agresywne obniżki czynszów nie pomogą w ponownej komercjalizacji wolnych powierzchni. Na szczęście dla rynków regionalnych, takie lokalizacje są bardzo rozproszone, podsumowuje Michał Galimski, Partner, Head of Regional Markets, Cushman & Wakefield.

Jastrzębia niespodzianka RPP wspiera złotego

Listopadowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej przyniosło jastrzębią niespodziankę – referencyjna stopa procentowa, pomimo bardzo silnego konsensusu rynkowego wobec obniżki o 25 pb., utrzymana została na niezmienionym poziomie (5,75%). Na decyzji Rady skorzystał złoty – para EUR/PLN uległa spadkowi o ok. 0,5%.

Coraz więcej wskazuje na to, że poprzedzająca wybory parlamentarne wrześniowa obniżka stóp procentowych o 75 pb. stanowiła swego rodzaju front-loading, a w najbliższym czasie stopy procentowe zakotwiczą w Polsce na wyższym poziomie. Rada Polityki Pieniężnej oceniła na swoim listopadowym posiedzeniu, że „obecny poziom stóp procentowych NBP sprzyja realizacji celu inflacyjnego w średnim okresie”, co z kolei ogranicza rynkowe oczekiwania wobec obniżek stóp w nadchodzących miesiącach.

Ruch budzi kontrowersje ze względu na bliskość niedawnych wyborów parlamentarnych, uzasadniany jest jednak w oświadczeniu dokonanymi już na ostatnich posiedzeniach obniżkami oraz niepewnością co do kształtu przyszłej polityki fiskalnej i regulacyjnej oraz jej wpływu na inflację.

Pauza wydaje się dyskusyjna także ze względu na to, że pomyślnie dla NBP kształtuje się w ostatnich miesiącach ścieżka inflacyjna. Przekraczający oczekiwania spadek inflacji w październiku przypisywany jest w oświadczeniu cenom energii, żywności oraz napojów bezalkoholowych. Mimo to polski bank centralny oczekuje także spadku w październiku jej nieopublikowanej jeszcze miary bazowej, która wyklucza wspomniane czynniki.

Co więcej, NBP zrewidował swoje projekcje i zakłada istotnie niższą trajektorię ścieżki inflacyjnej w krótkim oraz średnim terminie przy nieznacznej rewizji w górę prognoz na 2025 r. Przypisuje to m.in. niskiej presji popytowej oraz kosztowej, a także osłabionej koniunkturze oraz spadkom presji inflacyjnej za granicą. Jak czytamy w komunikacie, „roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale:

  • 11,3 – 11,5% w 2023 r. (wobec 11,1 – 12,7% w projekcji z lipca 2023 r.),
  • 3,2 – 6,2% w 2024 r. (wobec 3,7 – 6,8%),
  • 2,2 – 5,3% w 2025 r. (wobec 2,1 – 5,1%)”.

Nieco lepiej w średnim oraz długim terminie, mimo rewizji w dół prognoz na 2023 r., wyglądają także zdaniem NBP perspektywy wzrostu gospodarczego. „Roczne tempo wzrostu PKB według projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale:

  • -0,1 – 0,6% w 2023 r. (wobec -0,2 – 1,3% w projekcji z lipca 2023 r.),
  • 1,9 – 3,8% w 2024 r. (wobec 1,4 – 3,3%),
  • 2,4 – 4,7% w 2025 r. (wobec 2,1 – 4,4%)”.

Rada podkreśla, że zauważa już pewne czynniki mogące zwiastować ożywienie koniunktury. We wrześniu odnotowane zostały mniejsza niż w ostatnich miesiącach skala spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym oraz wzrost dynamiki produkcji budowlano-montażowej. Pozytywny wpływ na ożywienie powinna mieć także niezmienna ciasność rynku pracy.

Reakcja złotego

Wyceny rynkowe przed dzisiejszym posiedzeniem RPP sugerowały, że inwestorzy spodziewali się cięcia o 25 pb., co zakładał także bardzo silny konsensus ekonomiczny. W obliczu pauzy naturalne jest więc umocnienie polskiej waluty, która doświadczyła w wyniku publikacji decyzji aprecjacji o ok. 0,5% względem euro. Para EUR/PLN znajduje się obecnie w dolnej części ciasnego korytarza 4,43–4,48, w którym znajduje się od publikacji wyników wyborów parlamentarnych.

Coraz mniejszym zagrożeniem wydają się w ostatnim czasie czynniki zewnętrzne, za czym stoją m.in. oczekiwania nieco szybszych obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Obecnie wydaje się także tracić na znaczeniu jedno z najbardziej istotnych dla złotego ryzyk krajowych, czyli perspektywa dynamicznych obniżek stóp procentowych NBP.

RPP ponownie odwołała się do pozytywnego wpływu umocnienia złotego na tempo spadku inflacji i nabieramy coraz większego przekonania, że kurs polskiej waluty może być dla decydentów z Rady istotniejszy, niż sugerował prezes Glapiński po wrześniowej decyzji. Może to zwiększać szanse na powolne dostosowania w polityce pieniężnej. Żeby to potwierdzić, czekamy na jutrzejszą konferencję prasową prezesa NBP. W obliczu nowej sytuacji politycznej zapowiada się ona wyjątkowo intrygująco.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

RPP zaskakuje decyzją

Rada Polityki Pieniężnej zaskoczyła i pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Obecny poziom stóp wynosi 5,75%, mimo że ostatnie dane inflacji CPI pokazały dalszy trend spadkowy, to nie pomogło to w kontynuowaniu polityki obniżek stóp procentowych. Po podaniu komunikatu złoty gwałtownie się umacnia.

Mimo że nie takie były oczekiwania rynku, to jednak głosy były mocno podzielone. W ostatnim czasie sporo się wydarzyło zarówno na scenie makroekonomicznej oraz politycznej. Nie brakowało głosów zarówno za utrzymaniem stóp procentowych jak i obniżką. Inflacja w Polsce dalej pozostaje w trendzie spadkowym, a ostatnia wstępna publikacji wskaźnika za październik ponownie pokazała większa od oczekiwań dynamikę spadku. Wstępny wskaźnik inflacji głównej wyniósł bowiem 6,5% r/r wobec odczytu na poziomie 8,2% r/r miesiąc wcześniej. Jednak argument dalszego spadku cen nie przeważył w RPP za kontynuacją obniżek stóp procentowych.

Należy pamiętać, że RPP zapoznała się już w najnowszymi projekcjami inflacji CPI do roku 2026. Te prognozy listopadowe NBP zostaną upublicznione za kilka dni i bardzo możliwe, że to właśnie one przeważyły z utrzymanie stóp na obecnym, niezmienionym poziomie. Perspektywy na rok 2024 i 2025 mogą nie być już tak zadowalające, a co więcej osiągnięcie celu inflacyjnego może przesunąć się na kolejny 2026 rok. Przed ogłoszeniem decyzji złoty zachowywał się względnie słabo. Polska waluta była jedną z najsłabszych w pierwszej części dnia, USDPLN zyskiwał 0,50% natomiast EURPLN nieco mniej dalej 0,23% na plusie. Jednak początkowy gorszy sentyment został szybko odwrócony po opublikowaniu decyzji. Złoty zyskuje zarówno do dolara jak i euro wymazując jednocześnie spadki z ostatniego tygodnia.

Jutro o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji podczas której prof. Glapiński może powiedzieć nieco więcej na temat możliwych perspektyw, biorąc pod uwagę obecne otoczenie makroekonomiczne oraz polityczne. Rynki przed decyzją oczekiwały dłuższej pauzy w podwyżka oraz obserwacji podjętych już kroków. Konferencja może dostarczyć trochę więcej informacji w tej kwestii.

Autor: Bartłomiej Mętrak, analityk XTB

Sfinks Polska: wzrost przychodów gastronomicznych w październiku 2023 r.

Restauracje sieci Sfinks Polska, SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, w październiku 2023 r. wypracowały przychody gastronomiczne w wysokości 15,86 mln zł. To przełożyło się na wzrost obrotów o 7,2% r/r całej sieci mimo mniejszej liczby lokali niż przed rokiem (81 vs. 75). O 10,3% r/r wzrosły również przychody sieci porównywalnej. W ujęciu narastającym, tj. od stycznia do końca października 2023 r. przychody gastronomiczne osiągnęły poziom 157,13 mln zł, co oznacza zwiększenie o 13,2% r/r, zaś sieć porównywalna z końcem października zanotowała wzrost przychodów od początku roku o 18,2% r/r.

Przychody porównywalnej sieci restauracji (L2L) lokali SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, działających na koniec października 2023, jak i na koniec października 2022, wyniosły w raportowanym miesiącu 15,38 mln zł, zaś narastająco sprzedaż sieci porównywalnej za dziesięć miesięcy 2023 roku wyniosła 154,37 mln zł.

Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska
Sylwester Cacek – Prezes Sfinks Polska

– Październik przyniósł dalszy wzrost sprzedaży. To kolejny z rzędu miesiąc zwiększających się obrotów sieci. Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży, której wzrost w październiku r/r w sieci porównywalnej był wyższy o 58% od październikowej inflacji r/r. Dodatkowo warto zauważyć, że październiku 2023 r. mieliśmy o jedną sobotę mniej niż rok wcześniej, co miało bezpośrednie przełożenie na wysokość sprzedaży w restauracjach. Poza tym w drugiej połowie października 2022 roku w związku z wysoką inflacją zdecydowaliśmy się na podniesienie cen dań, przy jednoczesnym zwiększeniu nakładów na marketing. Oba te elementy dodatkowo skokowo podbiły i tak już stopniowo rosnącą bazę porównawczą za rok 2022. W październiku tego roku nie widzieliśmy potrzeby takich jednorazowych działań – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży w ramach systemów informatycznych Sfinksa. Nie obejmuje ona sprzedaży realizowanej przez sieć Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła w relacji r/r

Sprzedaż detaliczna w strefie euro w relacji r/r spadła o 2,9%. W relacji miesiąc do miesiąca sprzedaż spadła o 0,3%. Widoczny jest podział na sektory. Według danych miesięcznych dla produktów nieżywnościowych sprzedaż spadła o 1,9%, natomiast dla żywności, napojów i wyrobów tytoniowych wzrosła o 1,4%. W ujęciu rocznym z kolei sprzedaż detaliczna spadła najmocniej w kategorii paliw (o 7,5%).

Strefa euro jest coraz bliżej recesji, a dane o sprzedaży detalicznej pokazują wciąż słaby popyt konsumencki. Gospodarstwa domowe są teraz bardziej ostrożne w swoich wydatkach. Kolejne miesiące mogą jednak przynieść częściowe odbicie w sprzedaży detalicznej ze względu na postępujący spadek inflacji, wzrost płac czy też ostateczne zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Flexee i Koronea podpisują umowę inwestycyjną

Flexee Group polski fintech, z portfela JR Holding, zawarł umowę inwestycyjną w wyniku której pozyska finansowanie, a Koronea P.S.A. obejmie 20,6% udziałów w Flexee. Zespół JR Holding aktywnie wsparł strony transakcji w finalizacji umowy.

Usługa oferowana przez Flexee jest zgodna z trendem „salary on demand” popularnym w krajach anglosaskich. Aplikacja Spółki jest skierowana do tych, którzy potrzebują środków przed terminem wypłaty wynagrodzenia, niezależnie od rodzaju umowy zawartej z pracodawcą.  Usługa zapewnia natychmiastowy dostęp do zarobionych pieniędzy, za każdy dzień pracy, co oznacza, że można wcześniej wypłacić pieniądze na życzenie, bez konieczności czekania na dzień wypłaty. Środki pojawiają się na koncie bankowym pracownika nawet w kilka sekund po kliknięciu przycisku „Wypłać”.

Cieszymy się, że możemy dołączyć do grona udziałowców. Widzimy potencjał usługi i możliwość szybkiej integracji Flexee. Dziękuję zespołom Koronea i Flexee za świetne rozmowy i przeprowadzenie transakcji. Gratuluję Panu Andrzejowi Nowakowi innowacyjnego pomysłu i wierzę, że razem będziemy w stanie przyspieszyć rozwój Flexee” – mówi CEO Koronea Family Office Michał Wypychewicz.

Umowa inwestycyjna pomiędzy Koronea P.S.A. a Flexee Group sp. z o.o. jest wynikiem rozmów partnerskich przeprowadzonych między zespołem Koronea a udziałowcami Flexee. W ramach umowy, Koronea obejmie emisję nowych udziałów, odkupi część istniejących już udziałów od dotychczasowych inwestorów mniejszościowych oraz  udzieli finansowania dłużnego. Koronea osiągnie łączny udział w strukturze własności na poziomie 20,6%.

Nowy inwestor zapewni Flexee dostęp do implementacji rozwiązania w spółkach z portfela Koronea, co znacząco przyspieszy rozwój Flexee.

Z ogromną radością witam tak znaczącego inwestora jak Koronea w gronie udziałowców Flexee. Nasza współpraca oznacza nie tylko dynamiczny wzrost dla Flexee, ale także gwarantuje możliwość obsługi bardzo dużych klientów, zatrudniających tysiące pracowników, którzy nie zawsze mogą czekać na wypłatę wynagrodzenia. Dziękuję Panu Michałowi Wypychewiczowi za zaufanie i pełen profesjonalizm na etapie transakcji. Będzie to długa i owocna współpraca” – mówi CEO i założyciel Flexee Andrzej Nowak.

Aplikacja Flexee opiera się na najnowszych technologiach i systemach bezpieczeństwa stosowanych przez banki, a cały proces jest w pełni zautomatyzowany, co oznacza, że nie wymaga dodatkowej pracy zespołu kadrowo-płacowego po stronie użytkownika. Wypłacane środki i opłaty są rozliczane, gdy użytkownik otrzymuje swoje regularne, comiesięczne wynagrodzenie. Szybkie, przyjazne użytkownikom i zautomatyzowane procesy, niskie ryzyko niespłacania zobowiązań oraz możliwość skalowania usługi dla wielu użytkowników jednocześnie oznaczają znacznie niższe koszty obsługi i pozyskiwania klientów. Dzięki temu Flexee jest w stanie dostarczyć swoje usługi znacznie taniej niż obecnie dostępne na rynku opcje finansowania, takie jak pożyczki bankowe czy chwilówki.

Gratulujemy Flexee i Koronea zawartej transakcji i trzymamy kciuki za dalsze przyspieszenie rozwoju Spółki w jej wyniku. Wierzymy, że wsparcie ze strony Koronea, dla spółki z naszego portfela, przyczyni się do wspólnego sukcesu biznesowego” – dodał January Ciszewski, inwestor i Prezes JR Holding ASI S.A.

Pierwsze posiedzenie RPP po wyborach parlamentarnych

Dziś kończy się dwudniowe posiedzenie Narodowego Banku Polskiego. Wszystko wskazuje na to, że instytucja obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych z 5,75 proc. do 5,5 proc. To prawdopodobnie ostatni ruch w dół w tym roku. Oczekiwania na dzisiejsze luzowanie polityki monetarnej wzmogły się po lepszym niż oczekiwano październikowym odczycie CPI. Złoty zdołał w ostatnich tygodniach wymazać całą deprecjację wywołaną nieoczekiwanym wrześniowym cięciem kosztu pieniądza. Proces ten został wsparty wynikami wyborów parlamentarnych. Inwestorzy z optymizmem przyjęli prawdopodobną zmianę władzy w Polsce.

Listopad to oprócz decyzji w sprawie stóp procentowych również publikacja przez NBP raportu na temat inflacji, w którym przedstawione będą nowe projekcje makro. Od nich może zależeć to jak będzie przedstawiała się ścieżka stóp procentowych w Polsce w kolejnych miesiącach. Interesujące będzie to w jaki sposób prognozy uwzględnią wyższe stawki VAT na żywność oraz ceny energii elektrycznej oraz gazu w 2024 roku. Oczekiwania wskazują, że Rada podniesie koszt pieniądza o 25 punktów bazowych.

Jesteśmy już po wyborach parlamentarnych i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w Polsce dojdzie do zmiany rządu. Skład RPP w żaden sposób nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie, choć spekuluje się, że teraz większa uwaga będzie skierowana na dbanie o stabilizację cen niż o wzrost gospodarczy. W kolejnych miesiącach stopy proc. mogą spadać dalej, ale będzie to zdecydowanie wolniejsze tempo, niż jeszcze niedawno zakładano. Argumentem za listopadową obniżką może być większy niż prognozowano spadek inflacji CPI do 6,5 proc. w relacji rok do roku.

Decyzja RPP (obniżka o 25 pb) będzie dla złotego prawdopodobnie neutralna. Dużo będzie zależeć od projekcji makro oraz tego, co powie Adam Glapiński na konferencji prasowej. Jeśli z prognoz będzie wynikać, że wysoki poziom stóp będzie konieczny do utrzymania (bo inflacja nie zejdzie do celu w horyzoncie prognozy) i jednocześnie potwierdzi to prezes NBP w swoich słowach, wówczas złoty może zyskać na wartości, ponieważ rynek zacznie wyceniać to, że wysokim poziom stóp procentowych może zostać utrzymany przez dłuższy czas. Pamiętajmy także, że powyborczy potencjał aprecjacyjny zdołał się w dużej części już wyczerpać i ten czynnik w mniejszym stopniu będzie wpływał na wycenę PLN.

EUR/PLN znajduje się obecnie w konsolidacji pomiędzy 4,48 a 4,44 i w najbliższym czasie w tych granicach kurs powinien wciąż się poruszać. Na USD/PLN istnieje nadal potencjał do spadków, ale wynika to w dużej mierze z perspektyw słabszego dolara. Rynek bowiem coraz mocniej wycenia koniec cyklu zacieśniania monetarnego przez Fed oraz możliwe pierwsze obniżki w 2024 roku. Notowania w piątek zdołały „przełamać” wsparcie techniczne na 4,17 i znalazły się przy kolejnym ważnym poziomie 4,15, który wynika z ukształtowania się w tych okolicach szczytów z lipca oraz sierpnia br. Z kolei pokonanie 4,15 otworzy drogę w kierunku 4,10 – 4,08. Ostatnia korekta spadkowa na EURUSD spowodowała, że notowania USD/PLN ponownie urosły do 4,18. Cały czas jednak presja na dolara powinna się utrzymywać.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polacy coraz chętniej zatrudniają cudzoziemców z Afryki czy państw azjatyckich

25 proc. firm w Polsce planuje zatrudnić cudzoziemców z odległych kierunków, wynika z badania Grupy Progres, a kandydatów nie brakuje. Po etat zgłaszają się głównie mężczyźni – stanowiący niemal 76 proc. pracowników tymczasowych zarabiających obecnie w Polsce i pochodzących z innych kontynentów. Kobiet jest zdecydowanie mniej (24 proc.). Branże, które wśród przyjezdnych chętnych do pracy cieszą się największym zainteresowaniem to produkcja, TSL, handel oraz rolnictwo.

W ciągu 10 lat liczba zezwoleń na pracę wydanych cudzoziemcom wzrosła 10-krotnie – z 35 416 pozytywnych decyzji do 365 490 zezwoleń w 2022 r. (wg. danych Wortalu Publicznych Służb Zatrudnienia). Ten wzrost to m.in. efekt rosnącej otwartości krajowych pracodawców, którzy coraz chętniej zatrudniają obcokrajowców, mimo że wcześniej nie myśleli o takim rozwiązaniu. Jeszcze kilkanaście lat temu polscy przedsiębiorcy z nieufnością podchodzili do zatrudniania pracowników z Ukrainy. Dominowały liczne obawy dotyczące tej grupy. Dziś nasi wschodni sąsiedzi stanowią sporą część zespołów krajowych przedsiębiorstw. Jednak niepewność – z jaką przełożeni podchodzą do zatrudniania obcokrajowców – nie minęła. Obecnie obejmuje ona osoby z odległych kierunków, które coraz chętniej podejmują pracę w Polsce. Proces ich zatrudnienia jest czasochłonny – formalności zajmują nawet 6 miesięcy, jednak po ich załatwieniu przyjeżdżający nad Wisłę cudzoziemcy z innych kontynentów nie marnują czasu – tymczasowo pracują średnio o 31 proc. godzin więcej niż Polacy.

– Może się wydawać, że drogę do tworzenia międzynarodowej kadry w polskich firmach przetarli innym cudzoziemcom Ukraińcy. Jednak obecnie muszą ją pokonać osoby z krajów Afryki czy państw azjatyckich tj. Indie, Filipiny, Bangladesz, Sri Lanka czy Nepal, które chcą pracować w Polsce. Stereotypów na ich temat nie brakuje i niestety niejednokrotnie stanowią one też podstawę sceptycznego podejścia firm do zatrudniania pracowników z innych kontynentów. Gdy udaje się przekonać daną organizację do zrobienia tego kroku i przyjęcia, nawet małej grupy osób z egzotycznych krajów, szybko okazuje się, że niesłusznie byli oni pomijani w planach rekrutacyjnych, a te muszą się zmienić – mówi Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. I dodaje, że rzeczywistość kadrowa na rynku pracy w 2023 r. wygląda inaczej niż wcześniej. Zmiany demograficzne i obecna sytuacja w Ukrainie — trwająca już ponad rok wojna, wpływają na dostępność pracowników. Jest ich na rynku mniej, a popyt na nich nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Stajemy zatem przed nowym etapem, którego naturalnym elementem jest poszukiwanie pracowników w dalszych krajach niż Ukraina.

Chętnych nie brakuje. Polska jest postrzegana jako bezpieczny kraj i dobre miejsce do pracy i życia, które chętnie wybierają osoby z Afryki oraz Azji. Często rozpoczynają oni od pracy tymczasowej. Najwięcej etatów tego typu zajmują ludzie między 25 a 34 r.ż. (50,8 proc.), drugie miejsce należy do 18–24-latków (26,3 proc.). Rzadziej na przeprowadzkę i daleką podróż w celach zarobkowych decydują się kandydaci z grupy wiekowej 35–44 (16,4 proc.) i osoby mające od 45 do 54 lat (3,1 proc.). Do Polski przyjeżdżają głównie mężczyźni – 75,8 proc. pracowników tymczasowych, kobiet jest zdecydowanie mniej – 24.1 proc. co spowodowane jest m.in. wysokim popytem na kandydatów płci męskiej i rodzajem pracy, która króluje, jeśli chodzi o wolne stanowiska. Często są to etaty wymagające siły fizycznej i dedykowane właśnie mężczyznom. Barierą wpływającą na niższą liczbę kobiet przyjeżdżających nad Wisłę jest też kultura panująca w Indiach, Bangladeszu, Nepalu, Indonezji czy krajach afrykańskich i podział obowiązków w domu, który na ogół prowadzi kobieta zostająca na miejscu, gdy mężczyzna wyjeżdża, żeby zarobić na utrzymanie rodziny. Wśród oczekiwań, które wymieniają kandydaci znajdują się zakwaterowanie blisko firmy zapewnione przez pracodawcę oraz wynagrodzenie w wysokości 3500-4000 zł netto, żeby je otrzymać w ciągu miesiąca są gotowi pracować nawet 240 RBH.

Na ogół taki wyjazd do pracy w Polsce trwa od 3 do 4 lat. W przypadku pracy tymczasowej – bardzo często wybieranej przez cudzoziemców z odległych kierunków – średnia długość zatrudnienia wynosi od 10 do 18 miesięcy. Po upływie tego czasu wiele osób jest zatrudnianych bezpośrednio przez firmę, w której dotychczas wykonywali zlecone przez agencję obowiązki zawodowe. Na tę aktywność poświęcają o wiele więcej czasu niż Polacy zatrudnieni tymczasowo. Średnio nasi rodacy pracują 168 RBH w miesiącu, a przyjezdni z Azji czy Afryki o 52 godziny więcej – 220 RBH na miesiąc. Ich zaangażowanie w powierzone obowiązki jest coraz bardziej widoczne i doceniane przez polskich przedsiębiorców.

Osoby z Azji czy Afryki bardzo chętnie wybierają Polskę jako miejsce do pracy. Potwierdzają to informacje, które na bieżąco otrzymujemy od naszych współpracowników na innych kontynentach oraz rosnąca liczba zgłaszających się do nas chętnych do pracy nad Wisłą, których nie przeraża długa droga do Europy, bo motywuje ich chęć stabilizacji finansowej ich oraz rodziny, którą założyli swoim kraju. Po przyjeździe bardzo angażują się w powierzone obowiązki i na ich realizację poświęcają o wiele więcej godzin niż ich koledzy z Polski, co doceniają przełożeni zaznacza Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. Żeby cały proces zatrudnienia przebiegł sprawnie i zgodnie z przepisami niezbędna jest rzetelna weryfikacja kandydatów oraz wsparcie w załatwieniu wszelkich niezbędnych formalności, organizacja noclegu i pomoc w zaaklimatyzowaniu oraz wdrożeniu w obowiązki zawodowe. Ważne jest też przygotowanie obecnego zespołu do przyjęcia na pokład nowych kolegów i pomoc w pokonaniu często stereotypowego myślenia o ludziach z egzotycznych krajów – zaznacza Natalia Myskova.

Wszystkie formalności – w zależności od kierunku – trwają od 3 do 6 miesięcy. Cały proces rekrutacji i zatrudnienia to nie tylko czas, ale również koszty, które trzeba ponieść np. zezwolenie typ A – 100 zł, czy przesyłka i przygotowanie dodatkowych dokumentów niezbędnych do legalnego pobytu i pracy – od 300 do 500 zł, które pokrywa pracodawca. Po stronie przełożonego znajduje się też m.in. koszt zakwaterowania pracownika – ok. 600 zł miesięcznie, odbioru z lotniska i przejazd do miejsca zakwaterowania od 150 do 250 zł, czy sfinansowanie dojazdów do pracy, jeśli znajduje się ona w odległości ponad 3 km od zakwaterowania. Po stronie pracownika jest zakup biletu na samolot do Polski oraz koszty związane z otrzymaniem wizy w swoim kraju.

Na ogół oprócz niezbędnej wizy, cudzoziemiec wjeżdżający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej musi uzasadnić cel i warunki pobytu oraz posiadać i okazać na żądanie dokument potwierdzający posiadanie ubezpieczenia lub posiadanie podróżnego ubezpieczenia medycznego o minimalnej kwocie ubezpieczenia w wysokości 30 000 euro. Niezbędne do wyjazdu są też m.in. środki finansowe wystarczające na pokrycie kosztów planowanego pobytu oraz podróży powrotnej do państwa pochodzenia lub zamieszkania, albo dokument potwierdzający możliwość uzyskania takich środków zgodnie z prawem. Ich wysokość to 75 zł za każdy dzień planowanego pobytu, jeżeli planowany pobyt przekracza 4 dni – lub równowartość tej kwoty w walucie obcej. Ponadto, jeżeli cudzoziemiec nie posiada biletu powrotnego, przekraczając granicę w celu wjazdu do Polski, musi posiadać środki finansowe w wysokości odpowiadającej wartości biletu, na podstawie którego przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ale nie mniej niż 2 500 zł, jeżeli przybył z odległego kierunku tj. państwa niebędącego członkiem Unii Europejskiej – lub równowartość tej kwoty w walucie obcej.

Rekordowa sprzedaż Grupy eSky po trzech kwartałach 2023 r.

Wzrost sprzedaży o 33 proc. po trzech kwartałach 2023 r. do 2,84 mld zł – to najlepszy historycznie wynik w tym okresie dla Grupy eSky. Oznacza to, że firma ma 47 proc. wyższe przychody niż przed pandemią w 2019 r. To m.in. za sprawą pakietów dynamicznych – w analizowanym okresie przychody ze sprzedaży tej oferty wzrosły o 90 proc. r/r. Największą dynamikę w kategorii oferty pakietowej osiągnęła Europa Środkowo-Wschodnia, generując sprzedaż o 226 proc. i 312 proc. wyższą względem 2022 i 2019 odpowiednio.

O jedną trzecią zwiększyła się sprzedaż Grupy eSky w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. w porównaniu z analogicznym okresem w 2022, osiągając poziom 2,84 mld zł. To najlepszy historycznie wynik w okresie Q1-Q3 dla właściciela platformy do rezerwacji podróży. Z kolei zysk EBITDA w tym czasie wzrósł o 3 proc. i wyniósł 73 mln zł. Wolniejsze niż w poprzednich latach tempo wynika ze zwiększonych nakładów inwestycyjnych na marketing, rozwój technologii i zatrudnienie wielu nowych specjalistów.

Wysoką dynamikę rozwoju spółki można dostrzec również z perspektywy wyników z 2019 roku. Po dziewięciu miesiącach br. firma odnotowuje 47 proc. wyższy poziom przychodów wyrażonych w Total Transaction Value (TTV) niż przed czterema laty. Zysk operacyjny jest zaś większy o 145 proc. wobec 2019 r.

Do góry poszły również wskaźniki niefinansowe. Przykładowo liczba obsłużonych rezerwacji w serwisach Grupy eSky w I-III kw. 2023 wyniosła prawie 1,8 mln (+23 proc. r/r), podczas gdy liczba klientów przebiła poziom 2,7 mln osób, co oznacza 24-procentowy wzrost względem ubiegłego roku.

– Nasze aktualne wyniki finansowe odzwierciedlają znacznie lepszą efektywność działania w porównaniu z okresem sprzed pandemii. Są również dowodem skutecznej realizacji strategii, która przybliża nas do objęcia pozycji platformy pierwszego wyboru do rezerwacji podróży w Europie Środkowo-Wschodniej. Zaspokajamy wszystkie potrzeby podróżnika w jednym miejscu i to podejście przynosi rezultaty. Świadczą o tym zarówno rosnące przychody i zysk operacyjny, jak i nieustannie zwiększająca się baza klientów. Spodziewamy się jednak, że zarówno czwarty kwartał, jak i cały przyszły rok będą trudniejsze dla branży, szczególnie w porównaniu z ostatnimi dwoma latami, kiedy to ludzie „odreagowywali” po pandemii, co przełożyło się na zwiększony popyt na podróże. To z kolei spowodowało wzrost cen. Jeśli dodamy do tego możliwe spowolnienie gospodarcze, to wydaje się, że sytuacja w naszej branży w kolejnym roku może być nieco bardziej wymagająca dla wszystkich – tłumaczy Łukasz Habaj, prezes zarządu Grupy eSky.

Europa to trzy czwarte sprzedaży Grupy eSky

Największe obroty ze sprzedanych produktów i usług firma niezmiennie generuje w Europie. Co istotne, to właśnie jej Środkowo-Wschodnia część na czele z Polską odpowiada za 33 proc. całej sprzedaży Grupy między I a III kw. tego roku, odnotowując wzrost sprzedaży na poziomie 40 proc. r/r. Jednocześnie swoje pozycje spółka umocniła na innych rynkach, przy czym największym tego beneficjentem jest Europa Zachodnia, która w kategoriach sprzedaży urosła rok do roku o niemal połowę, a sprzedaż w tych krajach wyniosła około 42 proc. łącznej wartości przychodów Grupy w pierwszych trzech kwartałach br. (+3 p.p. r/r).

Trzeci największy rynek dla Grupy eSky to Ameryka Łacińska, gdzie w I-III kw. 2023 firma zarobiła 14 proc. więcej niż w 2022, ale z uwagi na większą dynamikę rozwoju sprzedaży w Europie jej udział w przychodach zmalał o 3 p.p. r/r do 17 proc. Dwa razy mniej – bo 8 proc. łącznej wartości TTV – spółka wygenerowała w Stanach Zjednoczonych, poprawiając lokalne wyniki sprzedażowe o ponad 15 proc. w skali roku. Udział regionów Afryki, Azji i Pacyfiku w strukturze przychodów Grupy to niecały 1 proc.

Po dziewięciu miesiącach 2023 r. najwięcej obsłużonych rezerwacji – 37,5 proc. – przypada na rynek Europy Zachodniej. Tuż za nim plasuje się Europa Środkowo-Wschodnia z 37-procentowym udziałem. W analizowanym okresie transakcje w Ameryce Łacińskiej stanowiły blisko 18 proc. wszystkich operacji w serwisach firmy, a w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wyniósł nieco powyżej 7 proc. Struktura klientów wygląda identycznie do rezerwacji, a różnice w wynikach nie przekraczają 1 p.p.

Popularność pakietów „Lot+Hotel” rośnie wykładniczo

– W tej chwili finalizujemy prace nad planem działań na przyszły rok. Nadal będziemy konsekwentnie rozwijać ofertę pakietów dynamicznych łączącą wiele produktów w jednej rezerwacji. Usługa ta jest dobrze znana na rynkach Europy Zachodniej, jednocześnie zyskując uznanie wśród klientów krajów ościennych. Komponujemy produkty City Break i Wakacje w czasie rzeczywistym, dając klientowi mnogość opcji i pełną dowolność w wyborze lotu, hotelu i innych usług dodatkowych przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa i ochrony konsumenckiej, gdyż oferta ta w całości jest objęta Turystycznym Funduszem Gwarancyjnym – mówi prezes Łukasz Habaj.

To na pakietach firma buduje swoją przewagę konkurencyjną, ze szczególnym akcentem na Europę Środkowo-Wschodnią, gdzie rozwiązanie jest popularyzowane dopiero od niecałych kilku lat. Mimo to sprzedaż pakietów na tym rozwijającym się dynamicznie rynku w okresie I-III kw. 2023 może pochwalić się jedną z największych dynamik wzrostu – o 226 proc. i 312 proc. zwiększyły się przychody ze sprzedaży oferty pakietowej względem 2022 i 2019 odpowiednio.

Ponadto właśnie w naszym regionie klienci najchętniej korzystają z pakietów – udział Europy Środkowo-Wschodniej w sprzedaży tej oferty wynosi aż 60 proc. całości. Ponad 30 proc. pakietów sprzedanych zostało w Europie Zachodniej, a pozostałe 10 proc. należą do Ameryki Łacińskiej (8 proc.) i USA (2 proc.). W skali całej Grupy eSky wzrost sprzedaży pakietów dynamicznych w pierwszych trzech kwartałach br. znajduje się na poziomie 90 proc. wobec 2022 r. i 180 proc. w porównaniu z 2019 r.

Po trzech kwartałach 2023 r. platforma odnotowała także większą sprzedaż biletów lotniczych i hoteli. Klienci Grupy eSky wydali 33 proc. więcej na loty i 12 proc. więcej na ofertę hotelową niż w porównywalnym okresie 2022 r. Przy czym zarówno w przypadku biletów, jak i noclegów to Europa Zachodnia wyprzedza inne rynki – odpowiada bowiem za 42 proc. sprzedaży oferty lotniczej i 48 proc. przychodów z zarezerwowanych noclegów. W Europie Środkowo-Wschodniej wartości te wynoszą odpowiednio 33 proc. i 29 proc.

* Metodologia *

Źródłem przedstawionych w analizie danych finansowych jest Grupa Kapitałowa eSky.pl SA. Zaprezentowane są wybrane informacje finansowe z I, II i III kwartałów (styczeń-wrzesień) w latach 2023, 2022 i 2019. Dane te bazują na zrealizowanych transakcjach we wszystkich serwisach należących do Grupy eSky, a uzyskane w wyniku analizy wartości finansowe – z uwagi na międzynarodowy charakter firmy i prowadzenie operacji finansowych w wielu krajach – zostały przeliczone na polski złoty po kursie z dnia utworzenia rezerwacji.

Tanieje ropa i paliwo

Strach przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie ma swoje granice. Wygląda na to, że zostały one przekroczone na rynku ropy i trwa właśnie zamykanie spekulacyjnych pozycji. W tle Australia podnosi stopy procentowe a dolar odrabia część ostatnich strat względem euro.

Tym razem słabsze dane zza Odry

Pomimo mniej złych danych na temat zamówień w niemieckim przemyśle dane na temat produkcji przemysłowej nie zachwyciły. Spada ona w skali roku o 3,7%, pomimo tego, że oczekiwano spadku o 2,7%. Pokazuje to, że sytuacja w głównej gospodarce Unii naprawdę nie jest dobra. Potwierdza to zresztą reakcja rynków walutowych, które znów powróciły do powolnego przenoszenia swojego zainteresowania za ocean. Dzieje się to pomimo widma braku zgody pomiędzy Demokratami a Republikanami w sprawie budżetu. Jeżeli do niej nie dojdzie mamy gwałtowne ograniczenie wydatków i tzw. zamknięcie rządu. Biorąc pod uwagę, że to ryzyko już się zrealizowało w ostatnich latach, inwestorzy są obecnie bardziej podejrzliwi względem dolara.

Spadki cen ropy

Na rynku ropy widać wyraźną wyprzedaż. Wielu analityków wskazuje na zamykanie pozycji zabezpieczających eskalacje konfliktu militarnego na Bliskim Wschodzie. Nie można mówić, że jest tam spokojnie, ale najczarniejsze scenariusze się wyraźnie oddalają. W rezultacie zamykania tych pozycji sprzedawane są kontrakty na ropę naftową, to powoduje, że cena spada. Od poniedziałkowych szczytów surowiec potaniał już ponad 5%, osiągając po raz pierwszy od ataków Hamasu cenę sprzed agresji. O skali przeceny najlepiej świadczy fakt, że pomimo odbijania się ceny po przedwyborczej promocji hurtowe ceny paliw w Polsce spadły.

Australia podnosi stopy procentowe

Na wczorajszym posiedzeniu Banku Australii podstawowa stopa procentowa wzrosła z 4,1% do 4,35%. Był to ruch zgodny z oczekiwaniami większości analityków. Dla wyjaśnienia Bank Australii przyjął zasadę zmieniania stóp procentowych o 0,25% lub jego wielokrotność, a że zaczynał cykl od wartości 0,1%, to nie znajdujemy się na „okrągłych wartościach” jak w większości banków centralnych. Co ciekawe, pomimo tego, że stopy procentowe są podnoszone, inflacja spada. Jest to dokładnie odwrotna polityka niż w Polsce. Australia boi się przedłużającego się okresu podniesionej inflacji, więc zamierza ją szybciej zdusić. W Polsce boimy się wysokich stóp procentowych, więc zamierzamy dłużej akceptować wysoką inflację. Po podwyżce stóp procentowych kurs dolara australijskiego umocnił się o około 1% względem dolara amerykańskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Imigracja napędzała wzrost gospodarczy w USA

  • Około jedną trzecią wzrostu w USA od 2021 r. (1,3 pp) w opinii Allianz Trade można wyjaśnić powrotem do napływu migrantów lub zatrudnieniem cudzoziemców – podczas gdy w strefie euro odpowiadało to tylko za jedną piątą wzrostu.
  • Nowe miejsca pracy dla cudzoziemców stanowiły 40% wzrostu całkowitego zatrudnienia w USA, mimo że w 2021 r. stanowiły one tylko około 17% całkowitego zatrudnienia. Zakładając, że strefa euro miała podobne wzorce imigracyjne jak USA od 2021 r., strefa euro mogłaby dodać 1,3 punktu procentowego do wzrostu PKB (zwiększając go do +5,3%).
  • Oczywiste jest więc, iż po obu stronach „wielkiej wody” potrzebna jest inteligentna polityka imigracyjna, tym bardziej że w związku z zaostrzeniem polityki imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych dotychczasowy „wiatr w plecy” dla zagranicznej siły roboczej będzie zanikał

Około jedna trzecia wzrostu w Stanach Zjednoczonych od 2021 r. była napędzana przez zatrudnienie osób urodzonych za granicą, w porównaniu do zaledwie jednej piątej w strefie euro. W ujęciu czysto księgowym wzrost PKB można podzielić na cztery główne składniki: liczbę przepracowanych godzin na etat, wydajność pracy i zatrudnienie (zagraniczne i krajowe). Od 2021 r. PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł średnio o +3,5%, w dużej mierze napędzany tworzeniem miejsc pracy. Całkowite zatrudnienie wzrosło średnio o +3,2% w ujęciu rocznym od I kwartału 2021 r., co w dużej mierze odzwierciedla efekt nadrabiania zaległości po utracie miejsc pracy spowodowanej pandemią. Z tego, tworzenie miejsc pracy dla osób urodzonych za granicą odpowiadało za 1,3pp, tj. 40% wzrostu całkowitego zatrudnienia, mimo że stanowiło ono około 17% całkowitego zatrudnienia w 2021 r. (18,6% w II kwartale 2023 r.) (wykres poniżej). W rzeczywistości zatrudnienie osób urodzonych za granicą jest o +9,8% wyższe niż przed pandemią, w porównaniu do +0,6% wzrostu zatrudnienia w porównywalnym okresie dla osób urodzonych w USA. Ponieważ to pierwsze przyczyniło się do wzrostu o 1,3 punktu procentowego, odpowiada to 37% wzrostu PKB.  Jednak w strefie euro wzrost zatrudnienia odpowiadał jedynie za 1,8 punktu procentowego wzrostu PKB o +4,0% od 2021 r. (w ujęciu rocznym). W tym zatrudnienie cudzoziemców przyczyniło się do 0,8 punktu procentowego wzrostu, co stanowi około 21% całkowitego wzrostu PKB. W strefie euro głównym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu PKB były przepracowane godziny (2,3 punktu procentowego). Zakładając, że strefa euro miała podobne wzorce imigracyjne jak USA od 2021 r., strefa euro mogła dodać 1,3 punktu procentowego do swojego wzrostu PKB (lub zwiększyć go do +5,3%), a wzrost zatrudnienia odpowiadałby za 3,1 punktu procentowego całkowitego wzrostu PKB. W tej analizie kontrfaktycznej zatrudnienie urodzonych za granicą dodało 1,2 punktu procentowego lub 23% do wzrostu PKB strefy.

Podział kwartalnego wzrostu zatrudnienia w USA (%, niezannualizowany)Podział kwartalnego wzrostu zatrudnienia w USA

Źródła: BLS, Allianz Research

Jednak w związku z zaostrzeniem polityki imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych wiatr w plecy dla zagranicznej siły roboczej będzie zanikał. Siła robocza urodzona za granicą wzrosła w USA dzięki szybkiemu ożywieniu imigracji w ciągu ostatnich dwóch lat. W 2022 r. wydano prawie milion tymczasowych wiz pracowniczych, zgodnie z wzorcami sprzed pandemii, a stała imigracja również odbiła się, z 460 000 nowych przybyszów. Zakres dalszego szybkiego wzrostu podaży pracy w opinii Allianz Trade wydaje się jednak ograniczony. Chociaż może nastąpić krótka faza nadrabiania zaległości imigracyjnych, limity wiz H1-B i H2-B oraz rygorystyczne limity stałej imigracji opartej na zatrudnieniu prawdopodobnie ograniczą ten trend. Ostatnie dane wskazują na spadek tymczasowej imigracji, a większość stałych imigrantów jest nadal przyjmowana na podstawie więzi rodzinnych, przy czym w ubiegłym roku wydano tylko 50 000 zielonych kart opartych na zatrudnieniu. Wskaźnik uczestnictwa w sile roboczej urodzonej za granicą szybko się odbił, ale przy obecnym przekroczeniu poziomów sprzed pandemii i starzejącej się populacji dalsze znaczące wzrosty wydają się mało prawdopodobne. Dane pokazują, że wskaźnik aktywności zawodowej osób w prime-age jest na najwyższym poziomie od 20 lat, co wspiera wzrost siły roboczej urodzonej w USA. Podsumowując, podczas gdy lepsza podaż pracy pomogła w ustabilizowaniu rynku pracy, przyszłe dostosowania będą prawdopodobnie bardziej zależały od umiarkowanego popytu na pracę. 

Podział zannualizowanego wzrostu PKB od 2021 r. (%)

Podział zannualizowanego wzrostu PKB od 2021

Źródła: BLS, Eurostat, Allianz Research

Program „Kredyt 2 proc.” napędza popyt na kredyty mieszkaniowe

O 254% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w październiku 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w październiku 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 254% w porównaniu do października 2022 r.

W październiku 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 41,35 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,95 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 197% r/r. W porównaniu do września 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 13%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w październiku br. wyniosła 421 tys. zł (najwięcej w historii) i była wyższa o 25% niż w październiku 2022 r. W porównaniu do września 2023 r. wzrosła ona o 0,9%.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe jest bardzo wysoki. Potencjalni kredytobiorcy złożyli w październiku tego roku wnioski kredytowe na wartość aż dwuipółkrotnie wyższą niż przed rokiem. Indeks Popytu utrzymuje się na historycznie najwyższych poziomach. Jest kilka powodów tak wysokiej wartości Indeksu Popytu.

Pierwszym z nich jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 14 tysięcy w październiku zeszłego roku do 41,4 tysiąca w październiku br. Jest to w znacznej mierze efekt dużego zainteresowania kredytem mieszkaniowym w ramach programu „Kredyt 2%”. 59% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w październiku br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie – mówi Sławomir Nosal z Biura Informacji Kredytowej.

Rośnie też popyt na kredyty mieszkaniowe wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale zwiększyła się ich zdolność kredytowa w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń, spadku stawki WIBOR zarówno w reakcji na obniżkę stopy referencyjnej NBP o 0,75 p.p., jak i w oczekiwaniu na dalsze spadki stóp procentowych. W konsekwencji dostępność kredytu mieszkaniowego jest obecnie większa niż jeszcze kilka miesięcy temu, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu.

Interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że w październiku 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało stosunkowo mało osób, powodując niską bazę porównawczą dla października br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z października 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu Popytu.

Istotnym czynnikiem jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości 421 tys. zł – to kwota aż o 1/4 wyższa niż w październiku 2022 r. Tak wysoka wartość wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia Sławomir Nosal.

– W najbliższych miesiącach wysoki popyt na kredyty mieszkaniowe powinien się utrzymać z uwagi na duże zainteresowanie klientów programem „Kredyt 2 proc.” oraz coraz wyższe kwoty wnioskowanego kredytu w efekcie wzrostu cen nieruchomości, a także niską bazę porównawczą z końca 2022 r. i początku br. – przewiduje Sławomir Nosal z BIK.

popyt na kredyty mieszkaniowe

Kompap z 3,45 mln zł zysku netto po III kw. 2023 r.

Giełdowa grupa Kompap po trzech kwartałach 2023 r. wypracowała 89,13 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 14% więcej niż przed rokiem. Skonsolidowany zysk operacyjny za dziewięć miesięcy tego roku wyniósł 4,49 mln zł, a zysk netto sięgnął 3,45 mln zł. W IV kwartale Kompap podpisał nową umowę ze szwedzką spółką na ok. 7,5 mln zł, a także realizuje rosnące zamówienia wydawców szykujących się do bożonarodzeniowego szczytu zakupowego.

– Nasze wyniki po trzech kwartałach 2023 r. są pod wpływem m.in. trendów na rynku wydawniczym. Rosnące wcześniej bardzo szybko ceny papieru, ale też energii, wywindowały ceny książek, co finalnie odbiło się na ich sprzedaży. Teraz ceny papieru są niższe, ale ceny książek nie spadły proporcjonalnie. Mamy więc do czynienia z korektą zamówień rynku wydawniczego, który w ostatnich latach przeżywał wyjątkowy wręcz okres prosperity. Ubiegłoroczna baza porównawcza jest więc nadzwyczaj wysoka. Dotyczy to również wyników naszej grupy, na które ponadto w 2022 r. miało wpływ zdarzenie jednorazowe związane z zakupem spółki Komunikacja Masowa. Odnotowaliśmy wówczas dodatkowo 1,2 mln zł zysku z okazjonalnego zakupu. W świetle tego nasze wyniki po III kwartale 2023 oceniamy pozytywnie, bo mimo wysoce konkurencyjnego rynku zwiększyliśmy przychody, a także wypracowaliśmy solidny zysk netto. Chcemy dobrze wykorzystać IV kwartał, na który zwyczajowo przypada sezonowy szczyt branży wydawniczej, dla zwiększenia wyników naszej grupy. Uruchomiliśmy w tym celu w ostatnich tygodniach nową maszynę drukującą, dzięki czemu będziemy mogli obsługiwać zamówienia w jeszcze wyższej jakości i podnosić wydajność pracy w naszej drukarni – mówi Waldemar Lipka, prezes Kompapu.

Nowo zainstalowane urządzenie to sprowadzona z Japonii nowoczesna ośmiokolorowa maszyna drukująca Komori, w którą Kompap zainwestował wiosną ok. 10 milionów złotych. Dzięki niej grupa znacznie zwiększyła swoje moce produkcyjne i może sprawniej obsługiwać zamówienia, których zawsze znacząco przybywa w ostatnich miesiącach roku. Inna inwestycja – maszyna drukująca Canon – kupiona za ok. 4 mln zł dla Komunikacji Masowej, zostanie uruchomiona w styczniu 2024 r. Kompap rozwija się nie tylko na rynku poligraficznym – w październiku spółka-matka podpisała umowę na usługi scanningu ze szwedzką firmą, która świadczy usługi pocztowe. Kontrakt o łącznej wartości około 7,5 mln zł obejmuje współpracę w latach 2024 i 2025.

Kompap inwestuje w rozwiązania przyjazne środowisku, które jednocześnie pozwolą obniżać koszty grupy. W przyszłym roku ma ona zacząć korzystać z nowej instalacji fotowoltaicznej o mocy 350 kW – wybrany już został wykonawca i inwestycja jest w trakcie przygotowań.

Grupę Kompap tworzą dwie wiodące w Polsce drukarnie dziełowe – Białostocki BZGraf  i olsztyński OZGraf, drukarnia offsetowa rolowa w Laskowicach oraz spółka Komunikacja Masowa. Drukarnie dziełowe Kompapu drukują na zlecenie największych krajowych wydawnictw, ale też w Białymstoku i Olsztynie są drukowane książki i albumy, które następnie trafiają do księgarń w całej Europie, a także na inne kontynenty. W Laskowicach są natomiast drukowane materiały dla dużych krajowych firm, np. PZU, Tauronu, Energi czy Totalizatora Sportowego. Przejęta w zeszłym roku Komunikacja Masowa świadczy zaś usługi dla największych firm z branży bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej oraz energetycznej.

Archicom wyemitował obligacje o łącznej wartości 210 mln PLN

Ogólnopolski deweloper zdecydował o największej w historii Spółki emisji przeszło trzyletnich obligacji o wartości 210 mln PLN, która miała miejsce 07 listopada br. Środki, które spółka pozyskała z papierów wartościowych, zostaną przeznaczone głównie na zakup nowych gruntów pod kolejne inwestycje mieszkaniowe w największych polskich miastach. Kapitał z emisji umożliwi również zdynamizowanie tempa rozwoju Archicomu, którego celem jest bycie  deweloperem pierwszego wyboru.

Emisja niezabezpieczonych obligacji zwykłych na okaziciela, o łącznej wartości nominalnej 210 mln PLN i trzyletnim trzymiesięcznym okresie zapadalności, zapewni deweloperowi utrzymanie stabilnego poziomu finansowania obligacyjnego, a także dywersyfikację źródeł finansowania projektów mieszkaniowych. Wychodzimy z założenia, że wprowadzenie do obrotu tego rodzaju papierów wartościowych jest obecnie dla spółki optymalnym rozwiązaniem. Pozyskanie w ten sposób zewnętrznego finansowania stawia nas w uprzywilejowanej sytuacji na rynku i daje gwarancję aktywnego działania w celu poszerzenia banku ziemi o kolejne atrakcyjne lokalizacje w polskich aglomeracjach. Ponadto liczba potencjalnych inwestorów potwierdziła, że spółka jest postrzegana przez interesariuszy jako marka stabilna finansowo, której warto powierzyć zgromadzony kapitał – podkreśla Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Archicom deklaruje dalszą realizację strategii Grupy polegającą na utrzymaniu nadwyżki środków pieniężnych finansujących firmową ekspansję, a także na dalszym rozwoju i optymalizacji biznesu. Deweloper realizujący obecnie projekty mieszkaniowe w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, a także Krakowie stawia na dywersyfikację źródeł finansowania do których zalicza przedpłaty od klientów, środki wygospodarowane przez Spółkę, obligacje korporacyjne, a także kredyty bankowe oraz dostępne linie kredytowe. Działanie to umożliwi spółce w przyszłości debiuty projektowe w kolejnych polskich aglomeracjach.

Rolnicy tkwią w błędnym kole – średnie zadłużenie najwyższe od lat

Liczba zadłużonych rolników, według danych Krajowego Rejestru Długów, zmalała w ciągu ostatniego roku o blisko 4 proc. do 3734, ale łączne zadłużenie wzrosło o 6 proc. i obecnie wynosi 272,7 mln zł. Wzrosło też i tak już wysokie średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika-przedsiębiorcę – z 66,4 tys. zł do 73 tys. zł. Oznacza to, że pogarsza się sytuacja finansowa rolników, którzy już wcześniej mieli kłopoty ze spłatą zobowiązań. Aktualnym problemem producentów rolnych są natomiast wysokie koszty produkcji i spadające ceny skupu.

Jak wskazują eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ceny skupu produktów rolniczych spadają szybciej niż ceny środków produkcji rolnej. Według wrześniowych danych GUS, ceny skupu podstawowych produktów rolnych spadły w sierpniu 2023 r. zarówno w stosunku do miesiąca poprzedniego (o 3,2 proc.), jak i w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (o 18,7 proc.). Jednocześnie, według raportu GUS na temat koniunktury w gospodarstwach rolnych, w I półroczu br. co drugi właściciel gospodarstwa rolnego (52,4 proc.) negatywnie oceniał swoją sytuację ekonomiczną w stosunku do poprzedniego półrocza.

Wydaje się, że w najbliższym czasie liczne programy rządowego wsparcia powinny choć częściowo zrekompensować właścicielom gospodarstw trudy pracy na roli. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 zaplanowała 60 interwencji rozwojowych, sektorowych i inwestycyjnych, z których część już została rolnikom wypłacona. Do innych nabór wniosków jeszcze trwa. W tegorocznej kampanii o dopłaty ubiega się ponad 1,24 mln rolników, a przeznaczona na to wsparcie pula środków wynosi blisko 17 mld zł.

Rolnik rolnikowi nierówny

Nie znaczy to jednak, że w Polsce jest blisko 1,3 mln aktywnych rolników. Według szacunków izb rolniczych, faktyczna liczba aktywnie prowadzonych gospodarstw wynosi ok. 400 tys., a 80 proc. osób, które wnioskują o dopłaty bezpośrednie, nie prowadzi działalności rolniczej i nie produkuje na rynek.

Również gdy mówimy o rolnikach w kontekście ich zadłużenia w Krajowym Rejestrze Długów, należy przez to rozumieć wyłącznie rolników-przedsiębiorców, a nie osoby mieszkające na wsi.

Takich dłużników z sektora rolniczego jest w rejestrze obecnie ponad 3700, a ich łączny dług wynosi blisko 273 mln zł. Większość tego długu należy do rolników prowadzących działalność mieszaną: uprawy rolne połączone z hodowlą zwierząt. Nieco mniej dłużników prowadzi działalność usługową wspomagającą rolnictwo i następującą po zbiorach. A najmniej zadłużone są gospodarstwa rolne specjalizujące się tylko w uprawie roślin lub chowie zwierząt – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Problemem pozostaje jednak bardzo wysokie średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika, czyli 73 tys. zł. Wyższe kwoty, jak na przykład 77 tys. zł, obserwowaliśmy ostatnio jedynie w 2017 r., kiedy to kwietniowe przymrozki spowodowały szkody w uprawach rolnych, drzew, krzewów owocowych i truskawek, a w sierpniu rolnicy ponieśli duże szkody w wyniku nawałnic. Bieżący rok nie był trudniejszy pod względem warunków pogodowych, więc przyczyn rosnącego zadłużenia należy szukać gdzie indziej – jak choćby – w coraz mniej opłacalnej produkcji rolnej.

Ta praca coraz mniej się opłaca

Przeciętny dochód z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych w 2022 r. wg GUS wyniósł 5549 zł. Jednocześnie coraz więcej właścicieli przyznaje, że produkcja rolnicza jest nieopłacalna. Na koniec I półrocza 2023 r. wskazywało tak blisko 41 proc. rolników. To najwięcej na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Dla porównania, tylko co 10. badany przez GUS rolnik deklaruje, że produkcja jest opłacalna. Z kolei najnowszy raport „Polska Wieś i Rolnictwo 2023” zrealizowany na zlecenie: MRiRW, ARiMR, KOWR i KRUS, pokazuje, że ok. 30 proc. gospodarstw rolnych nie jest w stanie utrzymać się wyłącznie z pracy na roli.

Pod względem łącznego zadłużenia w KRD prym wiodą rolnicy z województwa mazowieckiego. Mają do spłaty w sumie 42,7 mln zł. Najwięcej dłużników rolnych jest jednak w Wielkopolsce – 562 zadłużone gospodarstwa rolne. Najwyższy średni dług przypadający na jednego rolnika znajdziemy w województwie kujawsko-pomorskim – 98,9 tys. zł. Stamtąd też pochodzi dłużnik-rekordzista, który ma 6,4 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych wobec m.in. dostawcy energii, firmy wynajmującej maszyny i urządzenia rolnicze oraz funduszu sekurytyzacyjnego.

Stratny rolnik problemem dla całej gospodarki

Najwięcej od rolników muszą odzyskać firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne – 85 mln zł. Są to najczęściej długi wtórne, odkupione od banków i firm leasingowych. Największym problemem rolników jest spłata zaciągniętych kredytów na sprzęt rolniczy – nieuregulowane raty kredytowe i leasingowe to ponad 76 mln zł. Kolejni wierzyciele to: firmy zaopatrujące rolnictwo w maszyny i urządzenia, nasiona, środki ochrony roślin i pasze – 65,5 mln zł oraz dostawcy energii elektrycznej – 4,2 mln zł.

Rolnicy mają też swoich dłużników, których to jednak niechętnie wpisują do biur informacji gospodarczej. Według danych KRD, dłużnicy są im winni 33,4 mln zł. Eksperci rynku zarządzania wierzytelnościami mówią o błędnym kole, w którym funkcjonują zarówno rolnicy, jak i ich kontrahenci.

Z naszych obserwacji wynika, że jeśli rolnik-wierzyciel zleca windykację profesjonalnej firmie, to z reguły na wysokie kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. I to nie jest korzystna sytuacja. Stratny rolnik jest bowiem ryzykownym kontrahentem dla pozostałych przedsiębiorców, którzy z nim współpracują, ponieważ nie płaci za nawozy, środki do produkcji, leasing maszyn czy urządzeń rolniczych. W konsekwencji cierpią wszyscy powiązani z branżą rolniczą. Z naszego doświadczenia w odzyskiwaniu należności od przedsiębiorców rolnych wynika, że nierzadko dostają oni mocno wydłużone terminy płatności, sięgające nawet sześciu miesięcy, np. przy zakupie ziaren do wysiewów na polach czy środków ochrony roślin. Mimo tak dogodnych warunków nie płacą za otrzymane towary. W rozmowach z naszymi negocjatorami, którzy kontaktują się z nimi, aby odzyskać należności w imieniu wierzycieli, tłumaczą, że nie zdecydowali się na zebranie plonów, albo że musieli zapłacić za paliwo lub czekają na dopłaty do działalności. W ich odczuciu to wystraczające powody, by nie rozliczyć się z dostawcami. W ten sposób koło zaległości płatniczych w tej branży się zamyka – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport Q3 2023

Po solidnym wzroście polskiego PKB w 2022 r. (5,1% r/r), w 2023 r., przy słabym postępie gospodarczym na świecie i w strefie euro, Polska również doświadczyła spowolnienia. Jednak zgodnie z najnowszymi prognozami, w 2024 r. , w miarę stopniowego ustępowania presji inflacyjnej i poprawy warunków finansowania, spodziewane jest odbicie.

Rynek w dalszym ciągu doświadcza wielu wyzwań – utrzymują się podwyższona inflacja i stopy procentowe, co sprawia, że finansowanie jest nadal droższe i mniej dostępne. A te czynniki nieuchronnie hamują wolumeny transakcji, którym nie pomagają różnice w oczekiwaniach cenowych na linii sprzedający-kupujący. W związku z tym, pomimo że płynność jest na porównywalnym poziomie do wyników z okresu I-III kw. 2016 i 2017 r., średni wolumen transakcyjny jest znacznie mniejszy (32 miliony euro). Aktualne warunki rynkowe w pewien sposób hamują działania zakupowe funduszy inwestycyjnych, ale z drugiej strony przyciągają doświadczonych graczy poszukujących strategicznych zakupów.Rynek inwestycyjny – skala niewielka, ale rynek wciąż aktywny

W pierwszej połowie roku odnotowaliśmy gwałtowny spadek wolumenu inwestycji w nieruchomości w Polsce. Pomimo ożywienia na rynku pod koniec lata, całkowity wolumen w okresie I-III kw. 2023 r. wyniósł zaledwie 1,7 mld euro, co jest najniższym wynikiem od 2015 r. w analogicznym okresie. Po pierwszym półroczu ubogim w transakcje portfelowe, w trzecim kwartale pojawiły się już 4 – w sektorze magazynowym i handlowym, jednak żadna z nich nie przekroczyła wartości 100 milionów euro. Co ciekawe, pomimo zawirowań, polski rynek inwestycyjny powitał w tym roku 3 nowych graczy – EIKA Asset Management, FREY oraz austriacki family office, który kupił portfel nieruchomości handlowych typu convenience na Śląsku.Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce

Główne dane:

  • 1,7 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny w Q1-Q3 2023
  • 57 transakcji
  • 50% – udział sektora magazynowego w całkowitym wolumenie w Q1-Q3 2023

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce 2023Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce 2023 q3

Sektor magazynowy

Budować czy kupować?

Nowa dynamika cenowa zachęciła deweloperów magazynowych, chcących rozwijać swoje portfolio w Polsce, do rozważania zakupów zamiast budowy nowych obiektów. Koszty nowych inwestycji stopniowo zbliżają się do atrakcyjności przejęć, które stały się obecnie realną alternatywą. Taki typ strategicznego działania obrazuje przykład GLP, który w Q3 2023 nabył magazyn w Gdańsku od 7R i zapowiedział dalsze przejęcia na polskim rynku magazynowym.

W okresie I-III kw. 2023 r. sektor magazynowy odegrał istotną rolę w napędzaniu polskiej aktywności inwestycyjnej, odpowiadając za połowę całkowitego wolumenu inwestycji zrealizowanych w tym okresie. Spośród 20 zamkniętych transakcji, tylko dwie z nich przekroczyły próg 100 milionów euro. Największe transakcje obejmowały nabycie 80% udziałów w 7R przez NREP oraz sprzedaż Campus 39 we Wrocławiu przez Panattoni do P3. W pierwszej połowie roku dominowały transakcje pojedynczymi aktywami, natomiast w trzecim kwartale zamknięto dwie małe transakcje portfelowe.

Wyłączając przejęcie 7R, hub magazynowy we Wrocławiu odpowiadał za 36% całkowitego wolumenu transakcji w tym sektorze. Rynki Wielkiej Piątki zdołały łącznie przyciągnąć prawie 500 milionów euro w inwestycjach.

„Rok 2023, z perspektywy deweloperów magazynowych, charakteryzuje się bardzo przemyślanymi zakupami gruntów. – – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young – Przy stale rosnących kosztach finansowania, zmieniających się kosztach budowy i presji inwestorów na obniżki cen gotowych magazynów, rynek gruntów doświadcza skumulowanej presji. Obecnie najbardziej atrakcyjne działki to te, które są najlepiej zlokalizowane i posiadają pozwolenia na budowę, co pozwala na szybkie rozpoczęcie prac budowlanych.”

Główne dane:

  • 842 miliony euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w Q1-Q3 2023
  • 60% – udział Wielkiej Piątki w wolumenie sektora w Q1-Q3 2023
  • 2 transakcje portfelowe

Sektor magazynowy

Sektor handlowy

Parki handlowe – stabilna opcja

Polski rynek inwestycji w nieruchomości handlowe przyciąga obecnie inwestorów trzema głównymi rodzajami aktywów. Najliczniejsze pod względem sprzedanych nieruchomości są parki handlowe i obiekty typu convenience, które pozostają „bezpiecznym” wyborem. Z kolei wysokie zainteresowanie regionalnymi centrami handlowymi i oportunistycznymi aktywami przeznaczonymi do przebudowy potwierdza, że inwestorzy stale poszukują strategicznych zakupów. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

W okresie I-III kw. 2023 r. wolumen inwestycji w nieruchomości handlowe wyniósł 405 milionów euro. FREY, nowy gracz z Francji, sfinalizował przejęcie parku handlowego typu „prime” w Gdańsku – Matarni. W analizowanym okresie odnotowaliśmy 3 transakcje portfelowe parkami handlowymi. We wszystkich trzech firma Avison Young świadczyła usługi doradztwa inwestycyjnego bądź technicznego.

„W czasach niepewności rynkowej inwestorzy koncentrują się na najlepszych projektach, oferujących perspektywę długiego i stabilnego dochodu. Najważniejsze cechy najlepszej jakości parków handlowych i obiektów typu convenience to świetna lokalizacja, doskonała widoczność, strategiczny dobór najemców (w tym kilku typu „anchor”), długi WAULT, a także inne obiekty usługowe działające w pobliżu, które uzupełniają ofertę i dodatkowo przyciągają klientów.” – wyjaśnia Artur Czuba, Associate Director, Investment w Avison Young

Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, z uwagi na coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, takie nieruchomości będą zapewne również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT.

Główne dane:

  • 405 milionów euro – całkowity wolumen sektora w Q1-Q3 2023
  • 9/20 transakcji obiektami typu convenience w Q1-Q3 2023
  • FREY – nowy gracz na polskim rynku

Sektor handlowy

Sektor biurowy

Nic, tylko Warszawa

Inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi nadal koncentrują się na warszawskim rynku. Wszystkie z 10 zrealizowanych w I-III kw. 2023 r. transakcji miały miejsce w stolicy. „Na radarze znajdują się niezmiennie aktywa typu core+ oraz value-add i oportunistyczne, przeznaczone do przebudowy lub zmiany funkcji. Rynek biurowy będzie musiał jeszcze poczekać na powrót transakcji najlepszymi biurowcami.” – dodaje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Największą jak dotąd transakcją biurową w tym roku w Polsce była sprzedaż Wola Retro w Warszawie, gdzie Avison Young reprezentował Develię w sprzedaży na rzecz Adventum Group za ok. 70 milionów euro. Druga największa transakcja dotyczyła Warta Tower, która została przejęta przez Cornerstone. Transakcja ta potwierdza rosnącą aktywność polskiego kapitału, szczególnie w przypadku nieruchomości typu value-add i oportunistycznych. Co ciekawe, III kwartał był pierwszym kwartałem w tym roku, w którym przedmiotami transakcji były również aktywa zlokalizowane w centrum miasta.

Spodziewamy się także, że rynki biurowe w miastach regionalnych mogą mieć gorszy okres w nadchodzących miesiącach. Obecnie uwaga inwestorów koncentruje się na Warszawie, zwłaszcza na tańszych obszarach Mokotowa i Służewca, gdzie zespół AY prowadzi kilka transakcji.

Główne dane:

  • 267 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w Q1-Q3 2023
  • 10 transakcji
  • Wszystkie transakcje były zlokalizowane w Warszawie

Sektor biurowy

PRS

Niesłabnące zainteresowanie

Popyt na PRS nie słabnie. W związku z tym sektor ten będzie się nadal rozwijał, a popyt na lokale na wynajem pozostanie na wysokim poziomie, przewyższając istniejącą podaż. Ponadto, ze względu na wczesny etap rozwoju tego sektora, oczekuje się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać wyższe niż na rynkach zachodnioeuropejskich stopy zwrotu z inwestycji. Bezpieczniejsze oferty najmu w euro muszą jednak poczekać, ponieważ polscy najemcy nie są obecnie skłonni płacić w obcej walucie w niestabilnym otoczeniu gospodarczym.

Istotną przeszkodą w rozwoju inwestycji mieszkaniowych jest niedobór dostępnych gruntów w pożądanych lokalizacjach w głównych polskich miastach. W związku z tym inwestorzy aktywnie poszukują alternatywnych strategii, takich jak nabywanie działek ze starszymi budynkami, które można zmienić lub wyburzyć. Doprowadziło to do rozwoju trendu na rynku nieruchomości, który koncentruje się na przekształceniach nieruchomości. W okresie I-III kw. 2023 r. wolumen zamkniętych transakcji w sektorze PRS wyniósł prawie 130 milionów euro. Spośród 6 aktywów zrealizowanych w ramach forward funding, które zostały wprowadzone na rynek, 4 znajdowały się w Warszawie, a pozostałe 2 w Krakowie. Heimstaden Bostad, który jest drugim najbardziej aktywnym operatorem PRS w Polsce pod względem projektów w budowie, sfinalizował przejęcie portfela Marvipol i projektu w Czyżynach w Krakowie. Sfinalizowano również transakcje typu forward funding dla NREP, AFI Europe i Aurec RE Europe (platforma LivUp PRS).

Ponadto, inwestorzy obecni podczas CEE Property Forum w Wiedniu, wskazali sektor PRS jako drugą po magazynach klasę aktywów oferującą obecnie najlepsze perspektywy.

Co dalej?

W rozmowach z inwestorami na EXPO Real w Monachium, nasz kraj nadal wyłaniał się jako jeden z najbardziej atrakcyjnych rynków inwestycyjnych. Dlatego też, pomimo znacznie zmniejszonego wolumenu transakcji, aktywność inwestycyjna pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. W strukturze transakcji dominują mniejsze projekty. Brakuje dużych portfeli, ponieważ inwestorzy ostrożnie podchodzą do większych inwestycji, których ceny nie uległy jeszcze oczekiwanej korekcie.

Banki bardzo selektywnie podchodzą do finansowania projektów, podejmując obecnie głównie działania refinansujące. W związku z tym, jeśli chodzi o nowe zakupy, inwestorzy gotówkowi mają bardzo silną przewagę i możliwość zawarcia bardzo dobrych transakcji. Dostrzegamy również zwiększoną aktywność kapitału krajowego.

W 2024 r. będziemy świadkami dużej liczby wykupów obligacji komercyjnych generowanych przez deweloperów lub inwestorów oraz dużej liczby refinansowań. Może to być zatem czas intensywnych rozmów pomiędzy właścicielami a bankami, co może przełożyć się na pojawienie się nowych aktywów na rynku.

Stopy kapitalizacji wzrosły i wygląda na to, że teraz się stabilizują. Sprzedający muszą przyzwyczaić się do nowych cen, a kupujący uzbroić się w cierpliwość, aby sfinalizować transakcje i przekonać sprzedających do zaakceptowania ich ofert. To właśnie niedopasowanie cen wpłynęło na mniejszą aktywność inwestycyjną na rynku i mniejszy wolumen niż w poprzednich latach.

Obecnie obserwujemy pewien wzrost aktywności po okresie letnim. W związku z tym perspektywy na rok 2024 są ostrożnie optymistyczne. Dzieje się więcej, stopy procentowe mają się ustabilizować, podobnie jak cały rynek. A stabilność jest kluczowym czynnikiem napędzającym inwestycje.

Mocny III kwartał Banku Pekao: skok w kredytach hipotecznych i pożyczkach

Bank Pekao S.A. ma za sobą kolejny bardzo dobry pod względem wyników finansowych kwartał. Skokowy wzrost nowej sprzedaży kredytów hipotecznych, dobra sprzedaż pożyczek gotówkowych i pokaźny wynik w bankowości dla firm oraz brak zdarzeń jednorazowych i niskie koszty ryzyka przełożyły się na wysoki zysk netto w III kwartale.

Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.
Leszek Skiba, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.

Trzeci kwartał był pod względem osiągniętego przez Bank Pekao zysku netto wyjątkowo dobry. Złożyło się na to kilka czynników. Na pewno na wyróżnienie zasługuje bankowość detaliczna, a zwłaszcza sprzedaż kredytów hipotecznych, napędzona rządowym  „Bezpiecznym Kredytem 2 proc.”, w którym udział rynkowy naszego banku przekracza 40 proc. Mimo wymagającego otoczenia również bankowość dla firm: małych, średnich i dużych zanotowała dobre wyniki. To dowód na to, że efektywnie i szybko odpowiadamy na potrzeby naszych klientów – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao.

Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w III kw. 2023 r. wyniósł 1,716 mld zł wobec 544 mln zł straty netto rok wcześniej, spowodowanej głównie odpisami związanymi z wakacjami kredytowymi. Zysk w III kw. 2023 r. był o 1 proc. wyższy od osiągniętego w II kw. 2023 r.. Narastająco po 9 miesiącach 2023 roku zysk netto Pekao sięgnął 4,855 mld zł wobec 832 mln zł rok wcześniej.

Poza brakiem zdarzeń jednorazowych o tak wyraźnej poprawie wyników zdecydowały okazałe rezultaty wszystkich segmentów działalności, wysoka marża odsetkowa i niskie koszty ryzyka.

Szczególnie mocne było odreagowanie w bankowości detalicznej, w szczególności w sprzedaży kredytów hipotecznych, do czego przyczynił się program „Pierwsze Mieszkanie”. Bank Pekao ma ponad 40-proc. udział rynkowy w będącym częścią programu „Bezpiecznym Kredycie 2 proc.”. Nowa sprzedaż kredytów hipotecznych w okresie lipiec-wrzesień 2023 wyniosła 3,5 mld zł i była siedmiokrotnie wyższa niż rok wcześniej i ponad dwa i pół razy wyższa niż kwartał wcześniej.

Uwagę zwraca również nowa sprzedaż pożyczek gotówkowych, która urosła w ujęciu rok do roku o 15 proc. Przy tym dynamika sprzedaży znalazła się znacznie powyżej średniej dla sektora bankowego. Aż 82 proc. tego rodzaju pożyczek sprzedano zdalnie.

Trzeci kwartał to również kontynuacja korzystnego trendu w pozyskiwaniu nowych klientów indywidualnych. Łącznie od początku stycznia do końca września przybyło w Banku Pekao S.A. 450 tys. nowych kont osobistych, co jest dla banku wynikiem rekordowym.

Liczba aktywnych klientów bankowości mobilnej Pekao na koniec września wyniosła 3,1 mln osób wobec 2,7 mln rok wcześniej, zbliżając się do strategicznego celu na 2024 rok – 3,2 mln aktywnych klientów mobilnych.

Koszty pod ścisłą kontrolą

Konsekwentnie Bank Pekao utrzymywał koszty pod ścisłą kontrolą. Wskaźnik koszty/dochody za III kwartał znalazł się na poziomie 31 proc.

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w III kw. 2023 r. na niskim poziomie 42 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb.

Vollmart – hard dyskonty Brand Distribution Group zdobywają polski rynek

Sieć nowoczesnych hard dyskontów Vollmart, należąca do Polskiej Grupy Kapitałowej Brand Distribution Group, rozszerza działalność na rodzimym rynku. Aktywnie poszukuje nowych lokalizacji pod kolejne sklepy.Vollmart hard dyskont

Vollmart to unikalna sieć marketów spożywczych, w której konsument płaci wyłącznie za produkt. Ideą formatu jest rezygnacja z wydatków marketingowych i reklamowych oraz standardowego wyposażenia sklepu, na rzecz ceny przyjaznej konsumentowi.

”Zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszej sytuacji gospodarczej cena to często główny czynnik decyzji zakupowych. Stąd przyjęta przez nas polityka, której rygorystycznie przestrzegamy. W Vollmart ceny są niższe w stosunku do lokalnej oferty nawet o 20%. – mówi Wiktor Sawosz, Założyciel oraz Prezes Zarządu Brand Distribution Group, firmy, do której należy sieć.

Armen Papazjan, CEO Brand Distribution Group
Armen Papazjan, CEO Brand Distribution Group

Dyskonter zadbał, aby wśród asortymentu nie zabrakło produktów znanych i popularnych marek. „Ich konkurencyjna cena jest możliwa dzięki naszej głównej działalności dystrybucyjnej. Jako Brand Distribution – globalny importer i dystrybutor – operujemy na 100 rynkach, na 6 kontynentach. Jesteśmy w stanie pozyskać markowe towary, ale taniej. Istotny jest też wolumen. Im więcej kupujemy, tym atrakcyjniejszą cenę możemy zaoferować. Stąd też tak duża popularność naszych marketów wśród kupujących, którzy dowiadują się o nich, dzięki marketingowi szeptanemu i rekomendacjom konsumenckim”.  – podkreśla CEO Brand Distribution Group, Armen Papazjan.

Sukces rynkowy Vollmart

Sukces formatu skłonił Grupę do inwestycji w kolejne lokalizacje. Sieć sklepów działa już w pięciu miastach: Częstochowie, Chełmie, Hrubieszowie, Świebodzinie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Plany rozwoju na obecny rok zakładają otwarcie trzech kolejnych placówek: w Głubczycach, Wieluniu i Kaliszu. W 2024 roku Vollmart planuje otwarcie 12 nowych sklepów.

Hard dyskont to rodzaj sklepu detalicznego, który charakteryzuje się oferowaniem bardzo niskich cen dla swoich klientów. Jest to możliwe dzięki ograniczeniu kosztów operacyjnych na wiele sposobów. Koncepcja hard dyskontów wywodzi się z Europy, gdzie w latach 60. XX wieku w Niemczech powstały takie sieci jak Aldi i Lidl, które zrewolucjonizowały rynek detaliczny dzięki swojemu modelowi biznesowemu. Skupienie się na niskich cenach i wydajności operacyjnej szybko przyniosło im popularność, a koncepcja rozprzestrzeniła się na inne kraje europejskie, a później na cały świat.

Czy RPP obniży stopy po raz ostatni?

We wtorek rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie decyzyjne RPP, w którym zapadnie decyzja o dalszej ścieżce stóp procentowych w Polsce. Dane CPI za październik zaskoczyły większym spadkiem dynamiki wzrostu inflacji niż zakładano, a to mogło otworzyć drogę do kolejnej z rzędu obniżki stóp o 25 punktów bazowych. Z drugiej strony, rynek pieniężny wycenia coraz mniejszą przestrzeń na tak gwałtowne obniżki, co w średnim terminie może wyhamować działania RPP. Czego spodziewać się od jutrzejszej decyzji RPP oraz na jakie elementy zwracać szczególną uwagę?

Scenariuszem bazowym jest obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych (zwracamy uwagę jednak na blisko 0,13% odchylenie standardowe, co przesuwa ryzyko w stronę utrzymania stóp na obecnym poziomie). Oznaczałoby to, że stopy po jutrzejszej decyzji wyniosą 5,50% i będzie to trzecia obniżka w tym roku. Wtedy łączne obniżki stóp wyniosą 125 punktów bazowych. Przy uwzględnieniu globalnej sytuacji makroekonomicznej oraz stanowisk innych banków centralnych, jest to i tak odważny krok.

Mimo że bazowe oczekiwania wskazują na obniżkę stóp, to obecne posiedzenie będzie wyjątkowe pod kilkoma względami. NBP już na poprzednich posiedzeniach zaskoczył rynki większymi obniżkami, a ostatnie dane inflacyjne potwierdziły utrzymujący się trend spadkowy. Raport CPI za październik wykazał pokaźny spadek dynamiki inflacyjnej z 8,2% r/r we wrześniu do 6,5% r/r. Spadek inflacji jest istotnym argumentem przemawiającym za kontynuująca obniżek stóp. Z drugiej strony, wyniki wyborów dają możliwość stworzenia rządu przez opozycję, co jednocześnie wiąże się z ryzykiem zmiany polityki w kwestiach istotnych dla kształtowania się cen na rynku. Do momentu pełnego utworzenia rządu pod znakiem zapytania pozostaje przedłużenie oraz struktura obecnych tarcz anty-inflacyjnych, w tym obniżonego VAT-u dla cen żywności oraz cen energii i gazu na nowy rok. Skutki ewentualnych zmian mogą nie być widoczne natychmiastowo, jednak w dłuższym terminie będą miały znaczenie dla rynku.

Jak przedstawiają się zatem oczekiwania rynkowe w średnim terminie? Obecny poziom stóp wynosi  5,75%.Trzymiesięczny WIBOR zakłada stopę na poziomie 5,64%, natomiast 6-miesięczny WIBOR znajduje się na poziomie 5,44%. Kontrakt na stopę procentową za 9 miesięcy na 3 miesiące, czyli tzw. FRA 9×12 zakłada, że stopa procentowa sięgnie poziomu 4,59%. W ujęciu ogólnym trajektoria implikowanej stopy procentowej spada, ale w stosunku do ostatniej decyzji RPP z października, ścieżka ta pozostaje bardziej wypłaszczona, niż sugerowały to wcześniejsze dane. Rynek wydaje się przekonany do kolejnej obniżki teraz oraz bardziej konserwatywnego podejścia RPP od grudnia.

Mając na uwadze obecne ryzyka i tak uważamy, że RPP obniży stopy o 25 punktów bazowych, ale w późniejszym okresie szanse na utrzymanie stóp/bardziej zachowawcze podejście do ścieżki luzowania rosną. Czynnikiem decydującym o końcowych nastrojach wobec stanowiska RPP mogą być najnowsze projekcje makroekonomiczne NBP, które uważamy za najważniejszą część samej decyzji.

Autor: Mateusz Czyżkowski, analityk XTB

Mała podaż i ostrożność najemców – rynek biurowy w Warszawie po III kw. 2023 r.

Aktywność deweloperów w Warszawie w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku była o ponad 90% mniejsza w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Do końca tego roku, zgodnie z planami deweloperów, rynek biurowe zasilą nowe projekty, ale i tak łączna podaż będzie niższa niż w latach wcześniejszych.

„Od stycznia do września 2023 na warszawski rynek biurowy trafiło zaledwie 20 250 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Osiągnięty w tym okresie wynik był o ponad 90% mniejszy niż w tym samym okresie w 2022 roku. W III kwartale 2023 roku został ukończony jeden, niewielki projekt biurowy, czyli drugi etap S-Bridge Office o powierzchni 1 900 m kw.,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Wolumen powierzchni biurowej w Warszawie na koniec września 2023 wyniósł 6,2 mln m kw.

Mało optymistycznie wygląda również aktywność deweloperów względem realizowanych obecnie projektów. Na koniec trzeciego kwartału w budowie zidentyfikowano jedynie 243 800 m kw. powierzchni biurowej, co z jednej strony jest wynikiem nieznacznie wyższym od poprzedniego kwartału, ale wciąż dalekim od tego, które towarzyszyły nam w latach przed zawirowaniami gospodarczymi. Do końca 2023 roku planowane jest ukończenie inwestycji o powierzchni zaledwie 54 000 m kw. Największym zainteresowaniem deweloperów cieszą się strefy centralne, w których zlokalizowane jest 80% realizowanej podaży.

„Nie tylko deweloperzy wykazują się ostrożnością w stosunku do swoich kolejnych inwestycji. Zachowawcze podejście widzimy również po stronie najemców. W pierwszych trzech kwartałach 2023 roku popyt wyniósł ponad 496 550 m kw., co było wynikiem blisko 20% niższym w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. W III kwartale 2023 roku najemcy podpisali umowy na ponad 174 000 m kw.,” – dodaje Izabela Dąbrowska, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Od stycznia do września 2023 roku w strukturze umów największy udział przypadł nowym umowom – 58%. Renegocjacje odpowiadały za ponad 38% umów w wolumenie transakcji i przypadło na nie dwanaście z dwudziestu największych umów najmu zawartych w tym okresie. Wciąż niewielu najemców decyduje się na powiększenie wynajmowanej powierzchni, a umowy ekspansji w strukturze stanowiły zaledwie 18 700 m kw., tj. tylko 4% wolumenu umów.

„Niewielka nowa podaż wpłynęła na spadek współczynnika pustostanów, który na koniec września wyniósł 10,6%. W porównaniu z II kwartałem 2023 roku wskaźnik zmniejszył się o 0,8 pp., natomiast względem analogicznego okresu 2022 roku był on niższy o 1,5 pp.,” – wyjaśnia Katarzyna Bojar.

W strefach centralnych współczynnik pustostanów wynosił 9,1% (spadek o 0,8 pp. względem ubiegłego kwartału). Poza centrum zanotował również spadek (o 0,9 pp.) i w efekcie wyniósł 11,8%. Najniższy wskaźnik pustostanów odnotowano w strefie Północnej (4,8%) oraz na Mokotowie (5,6%), zaś najwyższy niezmiennie na Służewcu (20,2%).

Wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w Warszawie w III kw. 2023 roku uległy delikatnej korekcie. W najlepszych budynkach biurowych w Centralnym Obszarze Biznesu stawki miesięczne kształtowały się na poziomie 18,00-27,00 EUR/m kw. W pozostałych lokalizacjach centralnych wyjściowe czynsze znajdowały się w przedziale od 15,00 do 23,00 EUR/m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wynosiły od 10,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych odnotowały delikatny wzrost i na koniec września 2023 roku kształtowały się w przedziale od 16,00 do 36,00 PLN/m kw./miesiąc.

 

Blisko 80 proc. kierowców zawodowych myśli o zmianie pracy

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Inelo z Grupy Eurowag na blisko 2 tysiącach kierowców zawodowych – aż 76 proc. z nich w ostatnich 6 miesiącach zastanawiało się nad zmianą pracy. Powód? Kwestie związane z wynagrodzeniem, chęć spędzania więcej czasu w domu czy problemy komunikacyjne z obecnym pracodawcą. Kierowcy zawodowi upominają się także o wzajemny szacunek w pracy, wywiązywanie się z obietnic, uczciwe rozliczanie zgodne z przepisami czy dostęp do nowoczesnego sprzętu. Z jakich innych powodów rozważają zmianę miejsca zatrudnienia i co jest dla nich kluczowe w codziennej pracy? I dlaczego tak ważne jest, żeby reagować na potrzeby kierowców, którzy w transporcie już są na wagę złota? Blisko 80 proc. kierowców zawodowych myśli o zmianie pracy

Nawet 11 proc. nieobsadzonych stanowisk w 2024 r.

Według raportu IRU (Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego) w przyszłym roku z powodu niedoboru kierowców zawodowych może pozostać nieobsadzonych nawet 11 proc. stanowisk pracy, co stanowi wzrost o 4 proc. względem obecnego roku.[1] Powód? Prognozowany wzrost popytu na transport w 2024 roku, a także problem starzenia się truckerów w całej Europie. W tym samym raporcie można wyczytać, że co trzeci kierowca ciężarówki w UE ma obecnie ponad 55 lat i za 5-10 lat przejdzie na emeryturę, natomiast liczba nowych pracowników nie będzie w stanie zapełnić tej luki.

Niepokojący wydaje się fakt, że mniej niż 6 proc. kierowców w Europie to osoby poniżej 25 roku życia.[2] To oznacza, że branża się starzeje, a w miejsce osób, które odchodzą pojawia się coraz mniej młodych pracowników. Kiedy kilka lat temu przeprowadzaliśmy badania dotyczące charakterystyki tego zawodu w naszym kraju, uzyskaliśmy odpowiedź, że polski kierowca ma średnio 42 lata, co również nie napawa optymizmem. A prognozy dla UE pokazują, że w ciągu najbliższej dekady nawet 1,2 mln stanowisk pracy kierowców może nie zostać obsadzonych tylko z powodu odejść na emeryturę. Dlatego tak ważne jest teraz realizowanie kampanii, które zachęcą innych do wykonywania tego zawodu, a także budowanie marki pracodawcy, by przyciągnąć do siebie kierowców, a potem ich zatrzymać – mówi Tomasz Czyż, główny ekspert ds. rozwiązań technologicznych, Inelo z Grupy Eurowag.

Dlaczego kierowcy coraz częściej myślą o zmianie pracy?

Jak wynika z badania ankietowanego przeprowadzonego przez Inelo z Grupy Eurowag – jednym z głównych powodów podjęcia decyzji o zmianie pracy są oczywiście zarobki, które dla kierowców mają kluczowe znaczenie (35 proc.). Niewiele mniej odpowiadających, bo 27 proc. przyznało, że chęć spędzania więcej czasu w domu, z bliskimi czy rodziną również jest czynnikiem, który wpływa na tę decyzję. Inni natomiast wskazują na problem komunikacyjny na linii pracownik i pracodawca, a także na zmiany dotyczące systemu jazdy.

Dlaczego kierowcy coraz częściej myślą o zmianie pracy

–  Praca za kierownicą ciężarówki od kierowcy wymaga pełnego skupienia w pracy, doświadczenia, bycia wytrwałym i odpornym na stres. Jeżeli dołożymy do tego długie godziny spędzone w trasie, samotność i rozłąkę z bliskimi, obciążenie znacznie wzrasta i coraz mniej osób decyduje się na tę pracę. Nic więc dziwnego, że dla zdecydowanej większości odpowiadających to wynagrodzenie stanowi kluczowy czynnik, który wpływa na ich decyzję o zostaniu lub odejściu z obecnej pracy. Dla truckerów ważna jest również perspektywa bycia częściej w domu czy lepszy kontakt z pracodawcą. Budowanie relacji w przedsiębiorstwie poprzez częste rozmowy i bycie otwartym na potrzeby kierowcy, który przykładowo zgłasza chęć zmiany systemu jazdy są ważnymi aspektami, pozwalającymi na dobrą współpracę i utrzymanie kierowcy w firmie – mówi Łukasz Włoch, ekspert ds. analiz i rozliczeń, Inelo z Grupy Eurowag.

Bezpieczne miejsca postoju i dobrze zaplanowana praca

Co się liczy dla kierowców zawodowych w codziennej pracy? Według badania Inelo oprócz atrakcyjnego wynagrodzenia ważne jest to, jak planowana jest jego praca (20 proc.)Co się liczy dla kierowców zawodowych w codziennej pracy

– Nie dziwi nas to, że kierowcy tak często wskazywali na ten aspekt, jako ważny w codziennej pracy. Przewoźnicy, żeby móc lepiej zaplanować dzień pracy kierowcy często sięgają po nowe technologie. Systemy telematyczne pozwalają przyzwyczaić się kierowcy do nowych procedur działających w danej firmie transportowej i wypracować z nim pewne schematy postępowania w określonych sytuacjach. Jest to niezwykle przydatne w usystematyzowaniu pracy, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z nowym pracownikiem, który dopiero co się wdraża w funkcjonowanie danej firmy transportowej. W konsekwencji może przełożyć się to na wyższy komfort jazdy kierowcy. Co więcej, nowoczesne rozwiązania wpływają również na zwiększenie bezpieczeństwa. Poprzez monitoring trasy spedytor może skierować pracownika na lepszą i szybszą drogę, na której nie ma korków lub podpowiedzieć kierowcy, gdzie mógłby się udać na odpoczynek. Ostrzeganie przed niebezpiecznymi parkingami w GBox Assist jest jedną z ważniejszych funkcji, wpływającą na bezpieczeństwa truckerów – komentuje Tomasz Czyż, główny ekspert ds. rozwiązań technologicznych, Inelo z Grupy Eurowag.

Dostęp do bezpiecznych miejsc odpoczynku z sanitariatami

Dużym problemem transportowym jest nadal brak odpowiednich warunków sanitarnych na parkingach. Zdarza się, że infrastruktura na nich jest słabo wyposażona, ponieważ czasami brakuje nawet dostępu do pryszniców czy toalet. Kierowcy nie mogą również korzystać z czystych sanitariatów. Z tego względu kwestia dogodnych warunków pracy i bezpiecznych miejsc postojów wzbudza wiele emocji wśród kierowców i jak wynika z badania Inelo, 12 proc. respondentów uznało ją za kluczową w codziennej pracy.

Brak bezpiecznych miejsc parkingowych lub dostępu do czystych lub sprawnych miejsc obsługi podróżnych to trudności, z którymi każdy kierowca nadal musi mierzyć się na co dzień. Jednocześnie jest to poważny problem branży transportowej, ponieważ jest to jeden z argumentów, dla których młodzi ludzie niechętnie patrzą na zawód kierowcy. Potrzeba zatem zdecydowanych kroków, które pozwolą zmienić obecną sytuację. Dlatego też bardzo cenimy sobie działalność organizacji walczących o prawa kierowców, jak np. Fundacji Truckerslife, z którą mieliśmy przyjemność współpracować przy kampanii uświadamiającej rzeczywistość kierowców i warunki ich pracy – zaznacza Łukasz Włoch, ekspert Inelo z Grupy Eurowag.

Kierowcy chcą uczciwego traktowania i wywiązywania się z obietnic

Ostatnim pytaniem, które zadano kierowcom biorącym udział w badaniu było wskazanie, jakie zmiany wpłynęłyby na zwiększenie ich zadowolenia z pracy. Na drugim miejscu po wyższych zarobkach, znalazł się wzajemny szacunek w pracy, wywiązywanie się z obietnic i ustaleń oraz uczciwe rozliczanie zgodne z przepisami.Kierowcy chcą uczciwego traktowania i wywiązywania się z obietnic

To, że kierowcy wskazują na szacunek, uczciwość, komunikację i jasne zasady oraz warunki współpracy oznacza, że pracodawcy powinni przyjrzeć się w swojej firmie tym elementom i sprawdzić, czy je spełniają. Dlaczego warto? Bo właśnie dotrzymywanie danego słowa, przejrzyste zasady i uczciwe rozliczanie mogą zagwarantować im, że będzie miał kto dla nich jeździć, szczególnie w kolejnych latach, które pokazują, że będzie coraz mniej kierowców, a coraz większe zapotrzebowanie na przewozy w transporcie. Nie bez znaczenia będzie także nowoczesna flota, która zapewni pracownikom odpowiednie bezpieczeństwo i komfort, a tym samym również będzie przyciągać nowe osoby do firmy – komentuje Tomasz Czyż, ekspert Inelo z Grupy Eurowag

Kierowcę zawodowego zatrudnię od zaraz

Przewoźnicy szukają pracowników na popularnych portalach z ogłoszeniami o pracę, ale również wstawiają swoje oferty pracy na forach branżowych czy grupach transportowych w serwisach społecznościowych, jak np. na Facebooku. Jakie informacje warto podać w ogłoszeniu, żeby zwiększyć jego efektywność?

Z punktu widzenia kierowcy ważne w ogłoszeniu o pracę jest nie tylko wysokość podanego wynagrodzenia, ale opis samego stanowiska. Nie powinno w nim zabraknąć podstawowych informacji o systemie pracy, kierunkach jazdy, typie pojazdu ciężarowego, czyli krótkiej charakterystyki pracy. Jeśli pracodawca zadba o nią, to może wpłynąć na przyspieszenie procesu rekrutacji lub oszczędzić czas zarówno sobie, jak i potencjalnemu kandydatowi. Wówczas kierowca, już po przeczytaniu ogłoszenia, będzie w stanie ocenić, czy jest zainteresowany daną ofertą mówi Natalia Łatka, Koordynator działu sprzedaży (Małopolska), Aplikuj.pl

Z kolei Iwona Blecharczyk, Trucking Girl, właścicielka firmy Imagination Group , zaznacza, że częstym źródłem szukania pracy przez kierowców są opinie znajomych o przewoźniku – Jeśli kierowca czuje się dobrze w danej firmie transportowej, to naturalnie poleci ją dalej swoim znajomym. To główne źródło informacji o konkretnym pracodawcy. Dlatego też warto zadbać o dobrą renomę pracodawcy, interesując się swoimi pracownikami i zapewniając im odpowiednią opiekę – mówi Iwona Blecharczyk.

[1] IRU, 2023 r, str. 11.

[2] J.w.

Elemental realizuje strategię globalnego lidera dzięki wsparciu PFR TFI

Elemental Holding S.A. nabył od funduszy zarządzanych przez PFR TFI, w tym Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZ AN, 49% udziałów spółki Elemental USA Inc. Dla Funduszu Ekspansji Zagranicznej to kolejny zakończony z sukcesem projekt inwestycyjny z Grupą Elemental – wcześniej, w kwietniu br. sfinalizowana została wspólna inwestycja na rynku niemieckim. Dostarczając finansowanie na inwestycje w USA i Niemczech, Fundusz Ekspansji Zagranicznej umożliwił Grupie Elemental realizację długofalowej strategii budowania pozycji globalnego lidera w sektorze urban mining w strategicznych segmentach green metals i recyklingu katalizatorów, elektroniki oraz w bardzo perspektywicznym obszarze e-mobility.

Wieloletnia współpraca i cztery projekty zakończone z sukcesem

Rozliczenie finansowania to ostatni etap procesu inwestycyjnego i dobry moment na podsumowanie współpracy Elemental Holding i Funduszu Ekspansji Zagranicznej, która rozpoczęła się w 2017 r. Pierwszy wspólny projekt dotyczył przejęcia litewskiej spółki. Fundusz zakupił wtedy 49% udziałów w spółce zależnej grupy – UAB „EMP recycling”, co pozwoliło Elemental Holding na realizację kolejnych akwizycji i rozwój organiczny. Następny wspólny projekt dotyczył niemieckiej spółki Recat. Inwestycja ta umożliwiła grupie Elemental zwiększenie skali działalności na rynku recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych w Europie Zachodniej. W 2019 r. fundusz rozszerzył współpracę z polskim partnerem, współfinansując inwestycję w amerykańską spółkę PGM of Texas, w której Elemental Holding wspólnie z funduszem przejął 66% udziałów. Była to pierwsza inwestycja FEZ w Ameryce Północnej. Kolejne dwie inwestycje, które zrealizowane zostały w 2021 r., dotyczyły spółek Maryland Core oraz Legend Smelting and Recycling. Przejęcia kolejnych spółek pozwoliły Grupie Elemental uzyskać pozycję jednego z największych polskich inwestorów w Stanach Zjednoczonych. Transakcje te stanowiły kluczowy etap realizacji długoterminowej strategii internacjonalizacji.

Udział Funduszu Ekspansji Zagranicznej w projektach zagranicznych Grupy Elemental był kluczowy, w szczególności na początkowych etapach inwestycji. Pierwsze kroki na rynkach zagranicznych dla każdej firmy są największym wyzwaniem, ponieważ wymagają zaangażowania większych środków finansowych, ale też zasobów ludzkich i nowego podejścia do organizacji procesów biznesowych. W tym czasie inwestor zdobywa doświadczenie na zagranicznym rynku. Obecność partnera finansowego, jakim jest fundusz, zapewnia stabilne finansowanie, co pozwala skupić się przedsiebiorcy na aspektach biznesowych, a także uwiarygadnia jego pozycję na zagranicznym rynku.mówi Marcin Prusak, dyrektor zarządzający Funduszem Ekspansji Zagranicznej w PFR TFI.

Ambitna polityka inwestycyjna Grupy Elemental, którą mogła prowadzić dzięki współpracy z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, pozwoliła na wzmocnienie pozycji Grupy w globalnym łańcuchu dostaw surowców strategicznych. Poprzez przejęcia i integrację działających na lokalnych rynkach przedsiębiorstw o podobnym profilu działalności Grupa zyskała dostęp do rynku zakupowego, materiałów i surowca, które mają charakter globalny, a także najlepszych praktyk i know how. Dziś Grupa obecna jest w 35 krajach świata na trzech kontynentach – w Europie, Azji i Ameryce Północnej i ¾ jej przychodów pochodzi z rynków zagranicznych.

Zgodnie z założeniami umowy inwestycyjnej, finalizujemy współpracę z Funduszem Ekspansji Zagranicznej związaną z naszymi inwestycjami za oceanem. Jest to kolejny etap trwającego procesu integracji naszej Grupy mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding. Zaczynając ekspansję na rynek amerykański, byliśmy w zupełnie innym miejscu niż dziś, dlatego doceniamy, że fundusz uwierzył w nasz pomysł. Rozpoczęliśmy od przejęcia spółki PGM of Texas. Dziś tylko w USA mamy aż 5 spółek. Z Funduszem Ekspansji Zagranicznej w dalszym ciągu współpracujemy w naszej inwestycji na Litwie – dodaje Krzysztof Spyra.

Partnerstwo i współpraca to podstawa sukcesu

– Współpraca z Funduszem Ekspansji Zagranicznej, który może sfinansować nawet do 50% wartości inwestycji, pozwala polskim firmom wzmocnić ich silę finansową oraz zwiększyć skalę inwestycji, jakie realizują na rynkach zagranicznych – podkreśla Marcin Prusak i dodaje: Do współpracy z naszymi partnerami podchodzimy w sposób długofalowy. Jesteśmy inwestorem długoterminowym. Doskonale też rozumiemy, że każdy projekt jest inny, dlatego dbamy o partnerskie relacje i indywidualne podejście do każdej inwestycji. Przykład współpracy z Elemental Holding pokazuje, że ten model współpracy się sprawdza i pozwala z sukcesem realizować kolejne inwestycje. W ten sposób chcemy wspierać polskie firmy w budowaniu ich przewagi na rynkach zagranicznych, ponieważ to tworzy siłę całej polskiej gospodarki.

Inwestycje zagraniczne umożliwiają firmom zwiększenie skali biznesu, sprzyjają innowacyjności i pozwalają na dywersyfikację rynków. Z punktu widzenia gospodarki narodowej inwestycje zagraniczne pozwalają zmierzyć się z wyzwaniami postępu technologicznego i innowacyjności gospodarki. Polska ma potencjał do wzmocnienia swojej pozycji w wielu dziedzinach nowoczesnej gospodarki. Jednocześnie dzięki inwestycjom zagranicznym polskie firmy mogą uniknąć pułapki zbyt małego rynku wewnętrznego, która zwykle pojawia się na pewnym etapie rozwoju. Innymi słowy, kiedy polski rynek okazuje się za mały, ekspansja zagraniczna umożliwia dalszy wzrost.

Pesymizm w Europie

Dane z Niemiec niby były lepsze od oczekiwań, ale patrząc na nie obiektywnie, nie ma się z czego cieszyć. Optymizm nie wieje też z sektora usług. W tle oczekiwanie na decyzję Rady Polityki Pieniężnej.

Dobre dane z Niemiec

Wczoraj poznaliśmy dane z niemieckiego przemysłu. Analitycy spodziewali się znacznie gorszych danych, a mamy tylko złe. W skali roku zamówienia spadają obecnie o 4,3%. Powodem niespodzianki i błędu założeń mógł być punkt odniesienia. W zeszłym roku wrzesień był wyjątkowo słaby względem sierpnia i października. To znaczy, w sierpniu i październiku zamówienia spadały 4,1% i 3,2%, podczas gdy we wrześniu o imponujące 10,8%. W rezultacie teraz odnosząc się do tych poziomów, odnosimy się do dołka, co pozwala wytłumaczyć nagłą poprawę. Dane te ze względu na pesymistyczne oczekiwania spowodowały nawet lekkie umocnienie euro względem dolara, ale rynek zanegował je do końca dnia.

Czekając na RPP

Już jutro poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy spodziewają się, że wchodzimy w cykl obniżek stóp procentowych i jutro będziemy świadkami spadku głównej stopy procentowej o 0,25%. Z jednej strony jest to kolejna obniżka, w sytuacji, gdy inflacja nadal przekracza stopę procentową i oczywiście cel inflacyjny. Z drugiej strony w ostatnim miesiącu inflacja (przy wsparciu cudu na stacjach paliw) spadła aż o 1,7%. Obniżka głównej stopy procentowej o 0,25% nie wydaje się zatem szaleństwem. Z drugiej strony zawsze jest ryzyko odbicia i pozostania z podniesioną inflacją dłużej niż to konieczne. Gdyby jutro nie doszło do obniżki stóp procentowych, należy spodziewać się ruchu umacniającego złotego względem głównych walut. Oczywiście jak zawsze nie znamy godziny publikacji.

Optymizm w strefie euro spada

Jeszcze niedawno chociaż w usługach oczekiwania były w miarę optymistyczne. Od kilku miesięcy już nawet to nie jest prawdą. Indeks PMI za październik wyniósł 47,8 pkt i był zgodny z oczekiwaniami analityków. To jednak poniżej magicznej granicy 50 pkt rozdzielającej rozwój od recesji. To też najniższy wynik od covidowego dołka, kiedy to lockdown spowodował, że optymizm zamarł. Patrząc jednak na obecną tendencję można mieć poważne wątpliwości co do siły euro. To właśnie prawdopodobnie między innymi te dane spowodowały, że poranny wzrost euro wywołany lepszymi jednak danymi z Niemiec został szybko zanegowany.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.
W godzinach popołudniowych odbędzie się również seria wystąpień członków FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kryzys w sektorze wiatrowym – czas na wyciągnięcie wniosków odnośnie polityki klimatycznej

  • Sektor energii pozyskiwanej z wiatru zmaga się z rosnącymi kosztami operacyjnymi i finansowymi, problemami z kontrolą jakości i łańcuchem dostaw. Inflacja i globalne wahania cen energii doprowadziły do wzrostu kosztów projektów energetyki wiatrowej, co rodzi wątpliwości wykonalności wielu przedsięwzięć.
  • Ogólnie rzecz biorąc, osiem największych firm zajmujących się energią odnawialną odnotowało w pierwszej połowie roku łączny spadek aktywów o -3 mld USD. W opinii Allianz Trade bez gwarancji rządowych stanowiących zabezpieczenie finansowe dla dużych projektów przemysłowych, cele klimatyczne mogą być zagrożone.

Łączne aktywa ośmiu największych firm z branży energii odnawialnej (w mld USD)

Łączne aktywa ośmiu największych firm z branży energii odnawialnej
Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Osiem największych firm zajmujących się energią odnawialną odnotowało spadek aktywów o -3 mld USD w pierwszej połowie roku, przy czym w szczególności projekty związane z energią wiatrową borykają się z „burzliwymi” przeciwnościami.

Sektor odnawialnych źródeł energii ma trudny rok, walcząc ze wszystkim: od rosnących kosztów po wyższe stopy procentowe. Przypadek Siemens Energy, głównego gracza w sektorze energetyki wiatrowej, jest przykładem trwających wyzwań: firma ta stara się o około 15 mld EUR gwarancji od niemieckiego rządu, aby ustabilizować swoją sytuację finansową po wykryciu wad w najnowszych modelach turbin lądowych, które doprowadzą do strat i zwiększonych kosztów napraw. Cały sektor zmaga się z rosnącymi kosztami budowy i finansowania, problemami z kontrolą jakości i łańcuchem dostaw. Inflacja i globalne wahania cen energii również doprowadziły do wzrostu kosztów projektów energetyki wiatrowej, poddając w wątpliwość wykonalność wielu przedsięwzięć. Niektórym projektom grozi ich zarzucenie – nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Wielkiej Brytanii, jeśli rządy nie zaoferują wsparcia. Ponieważ projekty te zostały zainicjowane przed kryzysem energetycznym, z gwarantowanymi niskimi taryfami gwarantowanymi, obecnie stają się one coraz bardziej nieopłacalne. Chociaż bilanse pozostają solidne, firmy odpisują aktywa (wykres powyzej) i przedstawiają niższe prognozy dotyczące zysków. Nic dziwnego, że sezon wyników za III kwartał rozpoczął się od kolejnej dużej utraty wartości aktywów wiatrowych w wysokości 4 mld USD przez Orsted, jednego z liderów w dziedzinie energii odnawialnej.

Bez gwarancji rządowych stanowiących zabezpieczenie finansowe dla dużych projektów przemysłowych, cele klimatyczne mogą być zagrożone. W opinii Allianz Trade ostatnie wyzwania podkreślają potrzebę kompleksowej ponownej oceny polityki i mechanizmów wsparcia dla sektora odnawialnych źródeł energii. Wielka Brytania postawiła sobie za cel osiągnięcie do 2030 r. w morskiej energetyce wiatrowej mocy na poziomie 50 GW (pięciokrotność obecnych mocy). Ambicje te zostały jednak zweryfikowane przez rzeczywistość, gdy ostatnia runda aukcji mocy nie otrzymała żadnych ofert, ponieważ obecny system aukcyjny nie zapewnia wystarczającego zwrotu z inwestycji. Przed szóstą rundą aukcji kontraktów różnicowych (CFD), przedstawiciele branży zasugerowali podniesienie limitów ofertowych dla nowych morskich farm wiatrowych o 25-70%, aby zrównoważyć rosnące koszty łańcucha dostaw (rzeczywisty wzrost szacowany jest na 20%-50%). Ponadto deweloperzy energii odnawialnej lobbują w brytyjskim Ministerstwie Skarbu, aby wyeliminować podatek od nadzwyczajnych zysków z morskich farm wiatrowych oraz zwiększyć dotacje i zachęty podatkowe, na przykład w postaci bardziej hojnych ulg kapitałowych, które oferowałyby ulgi podatkowe w celu zmniejszenia początkowych kosztów projektu. Podobnie w Niemczech, ekspansja mocy elektrowni wiatrowych osiągnęła 1,3 GW w 2023 r., co stanowi zaledwie jedną czwartą najwyższych przyrostów obserwowanych w ostatniej dekadzie. Ostatnia aukcja lądowej energetyki wiatrowej odzwierciedlała ten trend, przy czym tylko 1,4 GW mocy zostało zgłoszone przez firmy do dalszego rozwoju. Jest to spadek w porównaniu z 1,6 GW oferowanymi w poprzedniej aukcji. W odpowiedzi na zmniejszone zainteresowanie i w celu utrzymania konkurencyjności, niemiecki organ regulacyjny Bundesnetzagentur zmniejszył ilość mocy oferowanej w przetargu z 3,2 GW do około 1,7 GW, co było kontrowersyjnym posunięciem, biorąc pod uwagę cele w zakresie odnawialnych źródeł energii. Co więcej, maksymalne stawki w przetargach wzrosły z 5,88 eurocentów do 7,35 eurocentów za kilowatogodzinę w przypadku lądowych aukcji wiatrowych, a oferenci żądali około 7,32 eurocentów za kilowatogodzinę.

Jak dotąd reakcje rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych (cel wiatrowy: 630 GW do 2035 r.) były stosunkowo mniej proaktywne niż UE (cel wiatrowy: 420 GW do końca dekady).

Komisja Europejska przedstawiła w „pakiecie energii wiatrowej” środki mające na celu pomoc deweloperom, w tym środki takie jak specjalny projekt aukcji (w nich m.in. indeksowanie przez państwa członkowskie cen aukcyjnych i taryf), wsparcie finansowe (opracowanie narzędzi zmniejszających ryzyko i kontrgwarancji z EBI do końca 2023 r. oraz zwiększenie dotacji na czyste technologie), wyrównanie szans (monitorowanie ewentualnych nieuczciwych praktyk handlowych i w razie potrzeby uruchamianie odpowiednich instrumentów politycznych), rozwiązanie problemu niedoboru personelu administracyjnego (wykorzystanie cyfryzacji do zwiększenia liczby pozwoleń, które mogą być przetwarzane przez obecnych pracowników) oraz usprawnienie długich procedur zatwierdzania (projekty morskiej energetyki wiatrowej często czekają nawet pięć lat na zielone światło). Ponieważ zapotrzebowanie na czystą energię stale rośnie, a rozwój projektów energetyki wiatrowej jest niezbędny dla osiągnięcia globalnych celów klimatycznych, kluczowe znaczenie będzie miało rozwiązanie kwestii związanych z finansowaniem, kontrolą jakości, stabilnością łańcucha dostaw i wsparciem rządowym.

 

To będzie historycznie rekordowy rok dla parków handlowych

Do końca roku wolumen powierzchni parków handlowych może zwiększyć się o dodatkowe 230 tys. mkw. W I połowie 2023 r. deweloperzy oddali do dyspozycji najemców 219 000 mkw. powierzchni handlowych, z czego 122 640 mkw. (56%) stanowiły parki handlowe, a 28 470 mkw. (13%) centra convenience. W rezultacie 2023 może być kolejnym rekordowym rokiem pod względem dostarczenia na rynek nowej podaży.

JLL i Trei Real Estate Poland, autorzy czwartej edycji raportu „Parki handlowe i centra convenience w Polsce”, nakreślają perspektywy rozwoju tego sektora w Polsce.
Parki handlowe – 3.6 mln mkw. GLA

W Polsce funkcjonuje obecnie 600 parków handlowych o powierzchni co najmniej 2000 mkw., co przekłada się na łączną podaż tego typu przestrzeni wynoszącą ponad 3.6 mln mkw. GLA (stan na koniec I półrocza 2023 r.). Ponad 2.6 mln mkw. GLA przypada na parki handlowe, a ok. 958 tys. mkw. GLA na centra typu convenience.

Parki handlowe i centra convenience na dobre wpisały się w krajobraz polskiego rynku. W sumie, oba formaty zdominowały nową podaż handlową w latach 2020-2023 (ponad 250,000 m² oddawanych rocznie), co podkreśla potencjał tego segmentu nieruchomości. Warto zauważyć, że w ostatnich latach zmienił się jednak charakter nowych inwestycji. Po pierwsze, coraz rzadziej obserwujemy nowe parki handlowe o powierzchni powyżej 20,000-30,000 m² przez co zaciera się granica pomiędzy omawianymi formatami. Po drugie, obserwujemy geograficzną polaryzację nowej podaży – większość nowych obiektów pojawia się w małych miastach, gdzie brakowało nowoczesnej oferty, oraz największych aglomeracjach, które rozrastają się za sprawą nowopowstających osiedli. Wygoda, dostępność, komplementarność oferty i możliwość dokonania szybkich codziennych zakupów niewątpliwie wpływają na utrzymującą się popularność niewielkich parków handlowych, mówi Maciej Kotowski, Dyrektor w dziale Badań Rynku, JLL.

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, w ramach 57 inwestycji, na rynek dostarczono ok. 376 tys. mkw. GLA w postaci tradycyjnych i regionalnych parków handlowych (31), jak również centrów convenience (26). Większość z nich (38%) jest zlokalizowana w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców, a 31% w dużych aglomeracjach. Biorąc pod uwagę ich powierzchnie, najwyższy odsetek tych inwestycji to parki handlowe o metrażu powyżej 10 tys. mkw. Największymi realizowanymi projektami parków handlowych w Polsce są natomiast Koszalin Power Center (38 tys. mkw. GLA), Karuzela w Białej Podlaskiej (23 tys. mkw. GLA, otwarte we wrześniu), Vendo Park w Szczecinie (22 tys. mkw. GLA) i Ozimska Park w Opolu (18 tys. mkw. GLA).

park handlowy handelZnaczna część naszych realizacji koncentruje się wokół parków handlowych o powierzchni nieprzekraczającej 10 tys. mkw. Umożliwia to wybranie korzystnej lokalizacji, pozwalającej dotrzeć z precyzyjną ofertą dla konkretnego rynku, jak również sprawnie przeprowadzić cały proces inwestycyjny. Równolegle, w największych aglomeracjach, widząc ich duży potencjał, wznosimy parki o większym metrażu, przekraczającym 20 tys. mkw. Sektor małych formatów handlowych ma nadal potencjał i uzupełnia ofertę galerii handlowych. W mniejszych miejscowościach spełnia oczekiwania zakupowe lokalnych społeczności, choć często ma też oddziaływanie ponadlokalne. Dlatego tylko w tym roku oddaliśmy do dyspozycji najemców cztery nowe parki handlowe, powiększając nasz portfel do 36 obiektów w Polsce. Dwa kolejne – w Lubinie i Koninie – są obecnie w budowie, mówi Jacek Wesołowski, Dyrektor Zarządzający, Trei Real Estate Poland.

Dywersyfikacja portfolio najemców

Struktura najemców różni się w zależności od typu powierzchni handlowej. W dużych parkach regionalnych często mieszczą się wyspecjalizowane sklepy, oferujące m.in. meble czy artykuły do wyposażenia domów (zwykle zajmują one 39% GLA danej inwestycji). Natomiast mniejsze parki handlowe są najczęściej miejscem codziennych zakupów pierwszej potrzeby. Lokalizuje się w nich m.in. sklepy typu off-price (tzw. value retailers), zajmujące średnio 39% GLA, takie jak: Action, Pepco, Tedi, KiK, Dealz, Woolworth. W tradycyjnych regionalnych parkach handlowych i centrach convenience popularne są również sklepy spożywcze (16% GLA), odzieżowe i obuwnicze (11% GLA), sklepy z elektroniką (11% GLA) oraz te z segmentu Health&Beauty (9% GLA). Jednak struktura najemców parków handlowych zmienia się w ostatnim czasie.

Parki handlowe zyskują na znaczeniu również wśród marek, które do tej pory nie były z tym formatem kojarzone, jak Sinsay, Deichmann czy C&A. Najemcami naszych obiektów są także duże markety budowlane i DIY, które chcą dotrzeć ze swoją ofertą do klientów spoza dużych aglomeracji miejskich. Już od dawna park handlowy nie jest postrzegany jako przestrzeń wyłącznie dla dużego operatora spożywczego. Ofertę uzupełniają marki i usługi, które otwierają się na lokalne społeczności i dostrzegają, że klienci doceniają kompaktowość takich miejsc, mówi Jacek Wesołowski, Dyrektor Zarządzający, Trei Real Estate Poland.

Czynsz, czyli przewaga konkurencyjna

W analizowanym przez JLL i Trei Real Estate Poland okresie średnia wysokość czynszu w parkach handlowych plasowała się w przedziale od 6 EUR do 13 EUR za mkw. Wysokość stawek zależy od lokalizacji inwestycji, jej powierzchni, czy usług, jakie oferuje najemca. Przykładowo, dla sklepów odzieżowych wynoszą one średnio 8 EUR/mkw./miesiąc, dla sklepów spożywczych 6-10 EUR/mkw./miesiąc, dla sklepów z elektroniką 11-14 EUR/mkw./miesiąc, a dla placówek z segmentu Health&Beauty 15 EUR/mkw./miesiąc.
Sytuacja makroekonomiczna, w tym wojna w Ukrainie i rosnąca inflacja, wpłynęła na wzrost kosztów wznoszenia inwestycji, co przełożyło się na wysokość czynszu. W porównaniu do dużych centrów, stawki w parkach handlowych są jednak nadal bardzo konkurencyjne, skłaniając najemców do lokowania w nich swoich sklepów, w tym również nowych marek zarówno lokalnych, jak i sieciowych. Dlatego też nasze Vendo Parki są w 100% skomercjalizowane na długo przed otwarciem, mówi Jacek Wesołowski, Dyrektor Zarządzający, Trei Real Estate Poland.

Zielona przyszłość

Dobre praktyki w zakresie działań ESG zatwierdzane są certyfikatami środowiskowymi, a w Polsce do najpopularniejszych należą BREEAM i LEED. Według danych PLGBC, tylko ok. 200 inwestycji handlowych (59% wszystkich nowych powierzchni handlowych) jest objęta stosowną certyfikacją.

Niewielka liczba prośrodowiskowych certyfikatów przyznawanych parkom handlowym wynika przede wszystkim z dużych kosztów związanych z ich uzyskaniem. Nie zmienia to faktu, iż coraz więcej tego typu inwestycji dostosowuje się do nowych realiów środowiskowych. Niektóre z naszych Vendo Parków znajdują się już w procesie certyfikacji BREEAM, a równolegle wprowadzamy w nich rozwiązania ekologiczne. Vendo Parki w Chorzowie i Skarżysku-Kamiennej, oprócz tradycyjnych źródeł energii, wykorzystują także panele fotowoltaiczne. Instalujemy również stacje do ładowania pojazdów elektrycznych. W zależności od specyfiki danej lokalizacji wdrażamy takie projekty jak np. zielony dach w Vendo Park w Krakowie, podsumowuje Jacek Wesołowski, Dyrektor Zarządzający, Trei Real Estate Poland.

Japoński jen najsłabszy od 2008 roku, trwa „inwersja” krzywej rentowności w USA

Po niewielkich wczorajszych wzrostach głównych indeksów amerykańskiego rynku akcji (S&P 500 +0,18 proc., DJIA 0,1 proc., Nasdaq 100 +0,37 proc.) we wtorek rano na rynkach akcji Azji i Oceanii dominowały spadki (Nikkei 225 -1,34 proc., All Ordinaries –0,22 proc.). W Europie lekko przeważały niewielkie spadki (DAX -0,24 proc., CAC 40 -0,41 proc. ok. godz. 11:00).

Na GPW WIG-20 osiągając w poniedziałek 2200 pkt. dotarł do poziomu swego szczytu z końca lipca br. Dziś ok. godz. 11:00  WIG-20 spadał o 0,43 proc. Za wyjątkiem WIG-Budownictwo i WIG-Energetyka padała dziś rano większość indeksów sektorowych. WIG-Poland był wczoraj najwyżej od 2 lat. Wśród składników WIG-20 swój najwyższy poziom od 5 lat osiągnął kurs akcji spółki Alior Bank (+0,66 proc. ok. godz. 10:54). Wśród składników sWIG-u 80 prawie 20 proc. spadał dziś kurs akcji spółki DataWalk (-19:50 proc. ok. godz. 10:56) osiągając swój najniższy poziom od ponad 3 lat. W tym miesiącu DM BOŚ obniżył swoją wycenę spółki ze 122 zł do 53 zł za akcję. Na drugim biegunie były kursy akcji spółek BNP Paribas Bank Polska, Sanok Rubber Company, Selena FM i Comp, które osiągnęły dziś nowe maksima: odpowiednio roczne, 2-letnie, historyczne i 6-letnie.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych lekko dziś rano spadała (-0,77 proc. do 4,611 proc. ok. godz. 10:40). Nadal była niższa niż rentowność amerykańskich 2-latek (4,9071 proc.). Warto się zastanowić, co w obecnych warunkach oznacza ta „inwersja” (rentowność krótkoterminowych papierów wyższa od rentowność papierów długoterminowych) krzywej rentowności w USA . W przeszłości był to dosyć wiarygodny sygnał ostrzegający przed gospodarczą recesją.

Rentowość 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu silnie spadła w okresie 23 października (6,021 proc.)-3 listopada br. (5,453 proc.), osiągając swój najniższy poziom od początku sierpnia br., odbiła w górę w poniedziałek, a dziś rano znów lekko zniżkowała poniżej poziomu 5,5 proc.

Kurs USD/JPY, który tydzień temu osiągnął poziom 150 JPY, utrzymywał się dziś rano na najwyższym od 2008 roku poziomie (0,0 proc. ok. godz. 10:15). Również kurs EUR/JPY zaliczył dziś swój najwyższy poziom od 2008 roku lekko przekraczający 160 JPY (-0,03 proc. ok. godz. 10:20). Kurs EUR/USD odbił się wczoraj od górnego ograniczenia trwającego od początku października kanału krótkoterminowego trendu wzrostowego i dziś ok. godz. 10:25 spadał o 0,25 proc.

Stabilny był dziś rano kurs polskiego złotego (EUR/PLN -0,07 proc., USD/PLN +0,19 proc. ok. godz. 10:25).

Od listopada ub.r. kurs Bitcina względem amerykańskiego dolara przebywa w obrębie kanału  średnioterminowego trendu wzrostowego, w ramach którego pod koniec października br. osiągnął najwyższy poziom od maja 2022 roku. Kurs BTC/USD wyłamał się wtedy z trwającej od marca br. konsolidacji w strefie ok. 24900 USD-ok. 31800 USD, której rozmiary sugerują, że celem trwającego ruchu są okolice poziomu 40600 pkt. Górne ograniczenia kanału trendu wzrostowego, w obrębie którego krks BTC/USD przebywa od roku znajduje się obecnie w okolicach strefy 43000-44000 USD. Rozmiary formacji „odwróconej głowy z ramionami” uformowanej na wykresie kursu BTC/USD w okresie czerwiec 2022-marzec 2023 w strefie ok. 15700 USD-25100 USD sugerują, że średnioterminowym celem trwającego ruchu wzrostowego są okolice poziomu 40200 USD.

Dosyć silnie taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową (WTI -1,98 proc., Brent -1,95 proc. ok. godz. 10:29. Cena WTI dotarła do poziomu swego minimum z 6 października br. (83,44 USD), zaś cena kontraktów na ropę Brent nawet minimalnie spadła poniżej poziomu tego dołka sprzed miesiąca osiągając swój najniższy poziom od końca sierpnia br. Taniały dziś rano metale szlachetne i miedź (złoto -0,74 proc., srebro -1,75 proc., platyna -1,5 proc., pallad -1,89 proc., miedź -1,36 proc. ok. godz. 10:45). Lekko taniały dziś ok. godz. 10:51 zboża (pszenica -0,89 proc., soja –0,22 proc.), podobnie było w przypadku kontraktów na kakao (-0,12 proc.), kawę (–0,62 proc.) i bawełnę (-0,53 proc.). Wyjątkiem było tu dziś ok. godz. 10:50 kakao (+0,28 proc.).

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Bezpieczny Kredyt 2% – program dla nielicznych, wysokie ceny dla wszystkich

Program Bezpieczny Kredyt 2% rozgrzewa do czerwoności rodzimy rynek nieruchomości. Z możliwości dopłat do rat kredytów skorzystało już ponad 27 tysięcy kredytobiorców. Cała reszta rynku obserwuje efekt uboczny programu, jakim są wzrosty cen. Skalę wzrostów opisują autorzy raportu Barometr Metrohouse i Credipass opracowywanego przy współudziale ekspertów portalu RynekPierwotny.pl.

Tegoroczny trzeci kwartał będzie z pewnością zapamiętany na długo przez osoby profesjonalnie związane z branżą obrotu nieruchomościami i pośrednictwa finansowego. Rozpoczęcie z początkiem lipca programu Bezpieczny Kredyt 2% spowodowało, że rynek nieruchomości nie miał czasu na wakacyjny odpoczynek. – Jeżeli przyjrzymy się bliżej Indeksowi Popytu w raporcie Barometr Metrohouse i Credipass, jego odczyty wskazują, że mieliśmy do czynienia z prawdziwą eksplozją zainteresowania zakupem mieszkań. Na rynku było dwa razy więcej aktywnych klientów niż w analogicznym okresie 2022 r., mówi Marcin Jańczuk współautor raportu.

Rośnie różnica cenowa między rynkiem nowych mieszkań a rynkiem wtórnym

Na koniec października mamy informację o ponad 27 tysiącach beneficjentów rządowego programu. Tyle właśnie umów kredytowych podpisano od momentu rozpoczęcia dopłat na początku lipca br. Bezpieczny Kredyt 2%, który jednym dał nadzieję na zakup upragnionego mieszkania a dla innych stał się koszmarem, ponieważ był silnym bodźcem do wzrostów cen mieszkań.Tab. 1 - Średnie ceny rynek wtórny

Zmiany widoczne są na rynku wtórnym, gdzie ceny nabywanych lokali wzrosły kw./kw. nawet o 15% (Kraków), ale przede wszystkim na rynku deweloperskim, gdzie rekordowe wzrosty pojawiły się w Krakowie (10,9%), i Warszawie (7,8%). Na rynku pierwotnym średnia cena nowego mieszkania w tych miastach wynosi odpowiednio ponad 15 000 zł i ponad 16 000 zł. Jak widać, dysproporcja cenowa pomiędzy stolicą Polski a stolicą Małopolski drastycznie się zmniejsza. – Zwiększa się też różnica cen pomiędzy rynkiem pierwotnym i wtórnym. Rozpatrując zakup dwupokojowego mieszkania o metrażu ok. 40 m kw. w Warszawie należy przygotować budżet nie mniejszy niż 500 tys. zł. Na rynku pierwotnym trzeba liczyć się z kosztami znacznie przewyższającymi 600 tys. zł.  To jednak nie wszystko. Potencjalni nabywcy muszą się mierzyć z niezadawalającą podażą mieszkań – zwłaszcza w segmencie deweloperskim, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Ciekawe wnioski przynosi analiza ankiet posprzedażowych prowadzona wśród agentów Metrohouse. Popularność programu Bezpieczny Kredyt 2%, ale też wejście na rynek niezdecydowanych dotychczas klientów (zmotywowanych skokowymi wzrostami cen nieruchomości) powoduje, że w III kw. br. z 45% do 37% spadł odsetek klientów nabywających mieszkanie w celach inwestycyjnych. Widać też wyraźny wzrost aktywności kupujących poniżej 30 roku życia, a także (tu nieco mniej wyraźny) wzrost odsetka osób deklarujących zakup pierwszego mieszkania.

Rynek pierwotny lokomotywą wzrostów cen

Wśród nowych inwestycji, stabilizacja cenowa miała miejsce tylko na terenie Łodzi, gdzie dopiero wrzesień przyniósł wyraźny wzrost sprzedaży u deweloperów. Jeżeli chodzi o rekordowy wzrost cen 1 mkw. w Krakowie (+10,9% kwartalnie), to nie wzbudza on zaskoczenia u osób znających realia rynkowe. – W mieście Kraka jeszcze przed rozpoczęciem programu Bezpieczny Kredyt 2% podażowy problem był zdecydowanie największy. Dane BIG DATA RynekPierwotny.pl wskazują, że przez rok (wrzesień 2022 r. – wrzesień 2023 r.) oferta krakowskich deweloperów skurczyła się o rekordowe 56%. Poza tym bardzo duże roczne spadki podaży dotyczyły również Warszawy (-44%), Wrocławia (-37%) i Trójmiasta (-31%), tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Tab. 2 - Średnie ceny rynek pierwotny

W III kw. 2023 r. już 34% sprzedanych nowych lokali w Warszawie kosztowało ponad 15 000 zł/m kw. W przypadku Gdańska i Krakowa, analogiczny wynik wynosił odpowiednio 31% oraz 20%. Warto dodać, że we wszystkich analizowanych miastach, poza stabilną Łodzią, eksperci RynekPierwotny.pl odnotowali w III kw. 2023 r. wzrost odsetka sprzedawanych mieszkań, które kosztowały u deweloperów ponad 15 000 zł/mkw. Kwartalny wzrost udziału sprzedażowego lokali w tym przedziale cenowym był najbardziej widoczny w przypadku Warszawy (zmiana o 8 punktów procentowych – p.p.), Krakowa (+7 p.p.) oraz Gdańska (+12 p.p.).

Miniony kwartał przyniósł również prawdziwe spustoszenie w ofercie tańszych mieszkań deweloperskich. – Wzrost popytu stymulowany przez program Bezpieczny Kredyt 2% przyczynił się do wyprzedaży wspomnianych lokali, których cena często była skalkulowana z uwzględnieniem niższych kosztów budowy. Najbardziej widoczna zmiana dotyczyła Krakowa, gdzie w ciągu kwartału odsetek nowych mieszkań kosztujących 10 000 zł/mkw. – 12 000 zł/mkw. spadł z 23% do 12% oferty deweloperów, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Duże odbicie na rynku kredytów hipotecznych

Start programu Bezpieczny Kredyt 2% ma także ogromny wpływ na rynek kredytów hipotecznych.  Banki zostały zalane falą wniosków kredytowych, co spowodowało ogromne kolejki i wydłużenie czasów procesowych.

Klienci, którzy składali wnioski na początku lipca, już we wrześniu byli w stanie przystąpić do umów kredytowych i dzięki temu mamy za sobą pierwsze uruchomione kredyty w ramach nowego programu. Pomimo tego, że największa fala wniosków już za nami, to nadal na decyzję kredytową trzeba czekać nawet 2-3 miesiącekomentuje Andrzej Łukaszewski, Ekspert finansowy Credipass, współautor Barometru.

Tak duże zainteresowanie programem BK 2% związane jest nie tylko z atrakcyjnymi warunkami dotowanego kredytu, ale także z niepewnością co do dalszych jego losów. Nie wiemy, czy po 1 stycznia 2024 roku program zostanie zasilony nową kwotą pieniędzy lub będziemy korzystać ze środków na 2025 rok, czy może będziemy mieli rok przerwy w funkcjonowaniu programu.

Autor: RynekPierwotny.pl, Metrohouse, Credipass

W nieruchomości w regionie CEE zainwestowano 1,6 mld euro

W skali roku rynek inwestycji w nieruchomości komercyjne w regionie Europy Środkowo-Wschodniej notuje spowolnienie. Jednak porównanie kwartał do kwartału przyniosło lekki wzrost. Od lipca do września br. wartość ulokowanego kapitału wyniosła 1,6 mld euro, czyli o 3 proc. więcej niż we wcześniejszym kwartale – wynika z danych CBRE. Największy udział miały nieruchomości biurowe (41 proc.), następnie przemysłowe (29 proc.) oraz handlowe (22 proc.). Z obserwacji CBRE wynika, że inwestorzy wciąż bacznie obserwują rynek w regionie, jednak skalę działania cały czas ograniczają inflacja i wysokie stopy procentowe.

– Na rynku inwestycji w nieruchomości komercyjne wciąż obserwujemy postawę wyczekującą. Mimo marginalnego wzrostu poziomu kapitału w ujęciu kwartał do kwartału, cały czas trudno mówić o jakimkolwiek przełomie. W porównaniu rok do roku w trzecim kwartale br. większość sektorów w regionie CEE notuje niższe wartości inwestycji. Wyróżnia się rynek mieszkań na wynajem, który w tym okresie odnotował wzrost o 72 proc. oraz hoteli, gdzie wartość ulokowanego kapitału okazała się o 16 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2022 roku. Inwestorzy czekają przede wszystkim na rozwój sytuacji inflacyjnej i decyzje dotyczące stóp procentowych – mówi Monika Kulawińska, Zastępca Dyrektora w dziale Rynków Kapitałowych w CBRE.

W trzecim kwartale 2023 roku w obszarze nieruchomości komercyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej widoczny jest spadek wartości inwestycji o 42 proc. w porównaniu do tego samego okresu minionego roku. Kwota ulokowana w tego typu obiekty od lipca do września br. wyniosła 1,6 mld zł. Zrealizowanych zostało 82 transakcji, każda o średniej wartości 20 mln euro. Rekordowe transakcje  dotyczyły zakupów obiektów przemysłowych w Polsce i Słowacji. Najwyższą wartość kapitału pochłonęły nieruchomości biurowe (657 mln euro), następnie przemysłowe (467 mln euro) i handlowe (349 mln euro). Rynek mieszkaniowy przyciągnął 69 mln euro, a hotelowy 51 mln euro.

Polska z najwyższą kwotą

Spośród 1,6 mld euro ulokowanych w nieruchomości komercyjne w trzecim kwartale br. regionie CEE, najwyższą wartość kapitału przyciągnęła Polska. W naszym kraju ulokowano 741 mln euro. Na drugim miejscu znalazły się Czechy i Słowacja, gdzie napłynęło odpowiednio 215 mln euro i 214 mln euro. Kraje Europy Południowo-Wschodniej zyskały 170 mln euro kapitału, a Węgry 132 mln euro. Litwa, Łotwa i Estonia odnotowały 80 mln euro inwestycji. Najsłabszy wynik w minionym kwartale przypadł Rumunii, w której w nieruchomości komercyjne inwestorzy ulokowali kwotę 62 mln euro.

– Mniejsze zainteresowanie lokowaniem pieniędzy w nieruchomości komercyjne to trend globalny. Nasz region nie jest więc wyjątkiem. I choć skala spadku ma wiele przyczyn, to warto zauważyć, że jedną z nich jest wyższa niż wcześniej koncentracja inwestorów z Europy Zachodniej, Azji i USA na własnych rynkach – dodaje Monika Kulawińska.

Powyborcze przesunięcie celu RPP

Po ostatnim spadku inflacji Rada Polityki Pieniężnej może ponownie zdecydować o obniżce stóp procentowych. Czy kredyty będą już tylko tańsze? Jaka będzie pierwsza, powyborcza decyzja RPP? Wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.

Przed tygodniem poznaliśmy wstępny odczyt inflacji cen konsumentów za październik. CPI kontynuuje swój marsz na południe, tym razem spadając z 8,2% do 6,5%. W tym kontekście warto jednak pamiętać przynajmniej o dwóch czynnikach.

Po pierwsze inflacja ustanowiła w październiku ubiegłego roku ówczesny szczyt, po czym doszło do 3-miesięcznej korekty tego wskaźnika, przerwanej jednorazowym wyskokiem do 18,4% w lutym. Oznacza to, że w październiku tego roku kończy się pomocny wpływ coraz wyższej bazy odniesienia sprzed roku, a więc inflacji coraz trudniej będzie kontynuować widoczny w ostatnich miesiącach proces korygowania.

Po drugie nie bez znaczenia jest przedwyborczy wpływ „zamrożenia” cen na stacjach benzynowych, który jak wszyscy widzimy, także dobiegł końca i ceny zaczynają się urealniać. Co więcej, odczyt inflacji sprzed tygodnia ma charakter wstępny, a więc mógł opierać się o szacunki Głównego Urzędu Statystycznego, które nie uwzględniały jeszcze danych z końcówki października, gdy ceny paliw zaczęły odskakiwać. Publikacja drugiego szacunku inflacji pojawi się w połowie listopada i wówczas najprawdopodobniej zobaczymy lekką korektę wstępnych danych w górę.

Scenariusz wyhamowywania tempa spadku inflacji może zatem sygnalizować, że Rada Polityki Pieniężnej na najbliższym posiedzeniu będzie już nieco bardziej ostrożna w zakresie kontynuacji łagodzenia monetarnego. Po silnej obniżce stóp o 75 pb we wrześniu i 25 pb w październiku, teraz rynkowy konsensus zakłada jeszcze jedną obniżkę stóp o 25 pb i wciśnięcie tzw. pauzy, a więc przejścia do obserwacji wpływu dotychczasowych cięć.

W kontekście kolejnych decyzji RPP nie bez znaczenia będzie też wynik niedawnych wyborów parlamentarnych. Nowy układ sił na Wiejskiej może się bowiem przełożyć na zmianę priorytetów RPP, a więc perspektywy szybkiego sprowadzenia inflacji do celu ustąpią obawom o kondycję wzrostu gospodarczego.

Autor: Tomasz Gessner, główny analityk Tavex

Rekordzista jest zadłużony w ZUS-e na blisko 820 mln zł

Według danych przekazanych przez ZUS, blisko 820 mln zł wyniosła na koniec lipca br. maksymalna kwota zadłużenia aktywnego płatnika. Rok wcześniej była o niespełna 1 mln zł mniejsza. Nie brakuje opinii, że naganne jest dopuszczenie do takiej sytuacji i należało wcześniej reagować. Natomiast w ww. okresie średni dług wzrósł z 27 tys. zł do 28 tys. zł. Zdaniem ekspertów, warto pomyśleć nad systemowymi ograniczeniami dla aktywnych dłużników, przekraczających ustalony poziom zadłużenia. Rozłożenie należności na raty oczywiście nie rozwiązuje problemu. Potrzebne są działania nie tylko w obszarze ubezpieczeń społecznych, ale również kompleksowe regulacje przeciwdziałające m.in. zatorom płatniczym.

Jedni z milionami, drudzy z groszami

Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, według stanu na 31 lipca 2023 roku, maksymalna kwota zadłużenia płatnika aktywnego wyniosła 819,8 mln zł, a minimalna – 1 grosz. Rok wcześniej było to odpowiednio 818,9 mln zł oraz 1 grosz. Jednocześnie Zakład nie odpowiada na pytania dotyczące m.in. powstania pierwszego z wymienionych długów, a także jego egzekucji. Ponadto nie komentuje, co należałoby zrobić lub zmienić, żeby nie dochodziło do sytuacji, w której aktywny płatnik ma wielomilionowe zadłużenie. I nie wyjaśnia, czy ewentualnie trwają prace nad zmianą przepisów w tym zakresie.

– Mając tylko ogólne dane, możemy przyjąć, że należność wynosząca prawie 820 mln zł raczej nie powstała nagle. Prawdopodobnie był to proces narastający. Nie wiemy, czy sprawa dotyczy przedsiębiorstwa, czy instytucji publicznej, np. szpitala. Bez wątpienia naganne jest dopuszczenie do narastania takiego długu. Kiedy byłem w Radzie Nadzorczej ZUS, nie dochodziło do takich przypadków. Na pewno należało zareagować znacznie wcześniej i wdrażać programy naprawcze – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Podmioty mające zaległości w regulowaniu rozliczeń z Zakładem nie są jednorodną grupą, co podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, a także członek Rady Nadzorczej ZUS. Ekspert zaznacza, że w przypadku zadłużenia w relatywnie niewielkich kwotach, istnieje możliwość jego szybkiej spłaty i uregulowania istniejących zobowiązań. Taka sytuacja częściej ma związek ze zwykłym przeoczeniem niż z utratą płynności finansowej przez dany podmiot. Natomiast gorzej jest z płatnikami mającymi milionowe długi. Na ogół konieczne jest zawarcie układu, w ramach którego spłata zobowiązań zostanie rozłożona na dłuższy, często wieloletni okres.

– W Polsce moralność płatnicza jest niska w porównaniu z Niemcami czy krajami skandynawskimi. Takie sytuacje, jak ta z wielomilionowym zadłużeniem, tylko ją pogarszają. Mali przedsiębiorcy mogą wyjść z założenia, że skoro duzi nie płacą należności, to dlaczego oni mieliby to robić. Czujemy, że państwo, odpowiedzialne za stabilność pieniądza, nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Może się więc zdarzyć, że na rynku przetrwają podmioty, które nie powinny na nim funkcjonować. Przedłużanie życia takim firmom czy instytucjom narusza zasady uczciwej konkurencji – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jak podaje ZUS, według stanu na 31 lipca 2023 roku, średnie zadłużenie będące ilorazem łącznego długu i liczby płatników, wyniosło 28 tys. zł. Rok wcześniej było to 27 tys. zł. Według Marka Niczyporuka, radcy prawnego i doradcy podatkowego z Kancelarii Ars AEQUI, zasadnicza część płatników nie zalega znacznych kwot wobec ZUS-u. Są to należności oscylujące w okolicach kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ekspert przypuszcza, że odpowiadają za nie przede wszystkim mali i średni przedsiębiorcy. Zatem to również grupa, która zapewnia budżetowi zasadnicze wpływy w obszarze podatkowym.

Potrzebne zmiany

– Warto pomyśleć nad systemowymi ograniczeniami dla aktywnych dłużników, przekraczających ustalony poziom zadłużenia. W takim przypadku należałoby wyposażyć ZUS w dodatkowe uprawnienia uwzględniające jego szczególną rolę w systemie i zaufanie społeczne. Daleki byłbym jednak od automatyzacji tego procesu. W każdym przypadku trzeba badać sprawę indywidualnie i uwzględniać kryterium przyczyny powstania długu i ewentualnych konsekwencji społecznych – podkreśla dr Liwiusz Laska, adwokat, a także członek Rady Nadzorczej ZUS.

Z kolei Marek Niczyporuk zaznacza, że ZUS właściwie nie ma narzędzi, aby zapobiegać takim sytuacjom z wielomilionowym zadłużeniem płatników. Dzieje się tak, bo ani nie kreuje przepisów w tym zakresie, ani nie ma uprawnień do pomocy przedsiębiorcom w ściąganiu ich wierzytelności, np. od nierzetelnych kontrahentów. Jak podkreśla ekspert, Zakład ma prawo udzielać ulg w spłacie zobowiązań, takich jak rozłożenie należności na raty. Przedsiębiorcy skutecznie z tego korzystają, ale to przecież nie wyeliminuje przyczyn ww. zjawiska.

– W przypadku dużych płatników zadłużonych na wielomilionowe kwoty nie ma prostej recepty na przeciwdziałanie temu zjawisku. Jest ono bowiem uwarunkowane przez samo otoczenie gospodarcze. Nie wystarczą tutaj działania na obszarze ubezpieczeń społecznych, ale również potrzebne są kompleksowe regulacje przeciwdziałające m.in. zatorom płatniczym – stwierdza główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Natomiast Jeremi Mordasewicz przypomina wyniki sondażu przeprowadzonego wśród przedsiębiorców. Zapytano ich dlaczego nie regulują zobowiązań wobec innych firm. Co czwarty respondent odpowiedział, że może to robić, bo nie poniesie poważnych konsekwencji z tego tytułu. Jak zaznacza ekspert, zdarza się, że danemu podmiotowi brakuje pieniędzy na opłacenie wszystkich należności. Wówczas w pierwszej kolejności reguluje te najpilniejsze, aby nie narazić się np. na kary finansowe.

– Występowania zadłużenia wśród płatników składek nie da się całkowicie wyeliminować, choć warto podejmować działania na rzecz ograniczenia tego zjawiska. W przypadku zadłużenia na mniejsze kwoty, pozytywne efekty udało się osiągnąć dzięki wprowadzeniu systemu e-Składka. Dzięki temu wyeliminowane zostało ryzyko wpłat np. na błędny fundusz lub niewłaściwy okres. Nowe zasady zmobilizowały także płatników do regulowania zadłużenia na bieżąco, aby nie utracić ciągłości podlegania ubezpieczeniu chorobowemu – podsumowuje Łukasz Kozłowski.

Wpływ otoczenia na kreatywność i produktywność – tajniki efektywnej przestrzeni pracy

Dzięki prawidłowej aranżacji miejsca pracy Twój personel może pracować szybciej i wydajniej. Warto wiedzieć, jak zorganizować stanowiska w biurze, aby pracownicy czuli się komfortowo i sprawnie realizowali obowiązki. W naszym poradniku przeczytasz, w co powinna być wyposażona każda przestrzeń pracy, a także jaką rolę odgrywają ergonomiczne biurka czy dyspensery do wody.

Dlaczego w każdym biurze potrzebna jest efektywna przestrzeń pracy?

Jeśli pracownik ma odpowiednio zorganizowaną przestrzeń pracy, jest bardziej wydajny i zmotywowany. Dzięki temu:

  • szybciej realizuje zadania, co pozytywnie wpływa na całą firmę, gdyż efektem jest terminowe wykonywanie zleceń;
  • przyczynia się do sukcesu firmy, dbając o nawiązywanie i utrzymywanie pozytywnych relacji z klientami;
  • wykazuje się kreatywnością – prowadzi to do generowania innowacyjnych pomysłów, które mogą zwiększyć konkurencyjność firmy na rynku;
  • jest gotowy do współdziałania z innymi ludźmi, co ułatwia pracę zespołową.

Prawidłowa aranżacja biura to idealny sposób na to, aby pracownicy stali się lojalni względem Ciebie. Mogą promować Twój wizerunek jako pracodawcy, który troszczy się o personel. Przyczynia się to do budowania świadomości marki wśród klientów i kontrahentów.

Jak zorganizować miejsce pracy w biurze? Podstawowe zasady

Aby zadbać o pozytywną atmosferę w biurze, która przekłada się na produktywność i kreatywność personelu, zorganizuj przestrzeń pracy zgodnie z potrzebami pracowników:

  • pozwól im trzymać na biurku czy w szafce osobiste przedmioty, na przykład zdjęcia bliskich, plakaty bądź figurki ulubionych bohaterów – nie powinny one znaleźć się w przestrzeni wspólnej, gdzie jest miejsce na elementy identyfikacji wizualnej firmy;
  • dostosuj wielkość przestrzeni biurowej do zakresu obowiązków – na przykład w branżach kreatywnych (marketing, IT, architektura) zwykle potrzebne są szerokie biurka ustawione przodem względem siebie, w których znajduje się dużo szuflad i schowków na tablice, segregatory czy wieszaki;
  • zapewnij wyposażenie, które poprawi koncentrację i samopoczucie personelu – na ścianach warto rozwiesić kilka kolorowych gadżetów, które kojarzą się z relaksem i radością.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie w biurze elementu, który pozwoli zintegrować pracowników. Może to być akwarium z rybkami, o które personel będzie wspólnie dbał. Warto również kupić kanapę czy sofę służącą do odpoczynku.

Zadbaj, aby pracownicy mieli swobodny dostęp do sprzętów i urządzeń, które ułatwiają wykonywanie zadań. Poza kserem czy ekspresem do kawy obejmuje to dyspensery do wody, zapewniające prawidłowe nawodnienie organizmu.

Efektywna praca dzięki aranżacji przestrzeni biurowej – jak to zrobić?

Istnieje sporo sposobów na to, aby zapewnić personelowi optymalne warunki pracy oraz zwiększyć jego produktywność i kreatywność. W każdym biurze potrzebne są:

  • ergonomia na stanowiskach pracy;
  • odpowiednie wykończenie pomieszczeń, w tym pod kątem ich wyciszenia;
  • woda pitna dla pracowników.

Takie rozwiązania pozwolą odpowiednio zadbać o personel. Inwestycja w nie jest opłacalna, gdyż pracownicy odwdzięczą Ci się na przykład większym zaangażowaniem w realizację zadań.

Po pierwsze – ergonomia

Przestrzeń biurowa zorganizowana zgodnie z zasadami ergonomii jest nieodzowna, aby pracownicy działali wydajnie i nie czuli się zmęczeni. Jest to ważne także dlatego, aby nie dochodziło do rozwoju chorób kręgosłupa, stawów czy mięśni, na przykład stanów zwyrodnieniowych.

Podstawą jest odpowiednie wyposażenie miejsca pracy, obejmujące:

  • szerokie biurko, na którym zmieszczą się niezbędne urządzenia;
  • wygodny fotel z funkcją regulacji oparcia i siedziska oraz podłokietnikami;
  • nowoczesny monitor wyposażony w filtr światła niebieskiego;
  • podnóżek – powinien być ustawiony pod kątem nie większym niż 15°.

Konieczne jest ponadto dobre oświetlenie. Najlepsze jest naturalne – monitory powinny być ustawione prostopadle względem okna. Warto zamontować rolety bądź żaluzje, dzięki którym silne promienie słoneczne nie będą razić pracowników. Podczas pracy w godzinach wieczornych świetnie sprawdzą się wydajne i energooszczędne LED-y.

Aby zapewnić komfortową i wydajną pracę:

  • ekran komputera, klawiatura oraz pracownik powinni znajdować się w jednej linii;
  • podczas używania klawiatury i myszy dłonie muszą być oparte nadgarstkami na biurku – warto zapewnić personelowi podkładki pod myszki z poduszkami;
  • niezbędne jest umożliwienie pracownikom robienia 5-minutowych przerw po każdej godzinie spędzonej przed komputerem – wolny czas mogą wykorzystać na krótką gimnastykę czy spacer; dobrym pomysłem jest również popatrzenie w niebo za oknem, dzięki czemu wzrok nieco odpocznie.

Ergonomia to także czystość w miejscu pracy. Warto edukować pracowników, aby mieli porządek na biurku – jeśli jest zagracone, trudniej znaleźć potrzebne w danym momencie rzeczy.

Po drugie – wykończenie przestrzeni biurowej

Duży wpływ na kreatywność i produktywność pracowników ma nie tylko organizacja poszczególnych stanowisk pracy, ale również całej przestrzeni biurowej. Wykończenie warto oprzeć na kolorach, które kojarzą się pozytywnie, na przykład z przyrodą. Żywe barwy, jak żółta, pomarańczowa, błękitna czy zielona, wprawią pracowników w dobry nastrój i poprawią ich samopoczucie.

Zadbaj o wyciszenie pomieszczeń – według badań przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego hałas przeszkadza w pracy i pogarsza koncentrację w przypadku 44% pracowników biur typu open space [1]. Mogą wpływać na to cienkie ściany, odbijanie się dźwięków od płaskich powierzchni czy rozmowy prowadzone przez inne osoby.

Jeśli chcesz wykluczyć w swoim biurze tego typu problem, zainwestuj w:

  • podłogę pływającą, która świetnie sprawdzi się, gdy pod biurem znajduje się inny lokal;
  • akustyczny sufit podwieszany – stanowi ochronę zarówno od dźwięków powietrznych, jak i uderzeniowych.

Problem nadmiernego natężenia dźwięków jest szczególnie dokuczliwy w biurach typu open space, czyli z otwartymi przestrzeniami, bez oddzielnych stanowisk pracy. W takich miejscach warto zastanowić się nad stworzeniem boksów, w których przydadzą się panele z granulatów gumowych.

W każdym biurze potrzebne jest ogrzewanie i klimatyzacja, aby zapewnić pracownikom komfort termiczny. Warto ponadto zadbać o stały dostęp świeżego powietrza – umożliwi to wentylacja oraz regularne wietrzenie pomieszczeń.

Sterowanie urządzeniami grzewczymi czy klimatyzacyjnymi w celu uzyskania optymalnej temperatury jest możliwe dzięki automatycznym systemom zarządzania budynkami BMS. Służą one również do regulowania oświetlenia czy rolet zewnętrznych. BMS pozwolą oszczędzić energię oraz czas.

Efektywna przestrzeń biurowa

Po trzecie – woda filtrowana dla pracowników

W każdym biurze powinien być stały dostęp do wody pitnej. Jest to konieczne dla zachowania koncentracji i poprawy wydajności pracowników, a także zapobieżenia chorobom i dolegliwościom, na przykład wynikającym z odwodnienia.

Świetną propozycją jest dyspenser wody do biura, np. BRITA, który:

  • zapewnia zdrową wodę o doskonałym smaku – system filtracji eliminuje 99,99% bakterii;
  • ma nowoczesny design pasujący do każdego biura;
  • wpływa na wygodę – personel nie musi kupować i nosić ciężkich zgrzewek.

Jeśli wybierzesz dystrybutory do wody gazowanej, działasz nie tylko dla dobra pracowników, ale również środowiska naturalnego. Urządzenie pozwoli Ci wyeliminować szkodliwe butelki PET – jeden dyspenser to nawet 86% mniej dwutlenku węgla w atmosferze w porównaniu do plastiku.

Efektywna przestrzeń biurowa – podsumowanie

Aby aranżacja biura przyczyniła się do zwiększenia kreatywności i efektywności pracowników, potrzebna jest organizacja stanowisk pracy w zgodzie z zasadami ergonomii, odpowiednie wyciszenie i wykończenie przestrzeni oraz dyspenser do wody gazowanej.

Zadbaj również o pozytywną atmosferę – okazuj pracownikom życzliwość i wspieraj ich, gdy tego potrzebują, dokładnie określ zakres ich obowiązków, a także zadbaj o szkolenia i motywatory pozafinansowe. Takie działania przyniosą długofalowe efekty.

Źródła:

  1. https://plgbc.org.pl/wp-content/uploads/2020/05/Raport-Zdrowe-Zielone-Biura.pdf
  2. https://porady.pracuj.pl/zycie-zawodowe/tradycyjnie-czy-z-fantazja-o-aranzacji-przestrzeni-w-pracy/
  3. https://www.propertydesign.pl/architektura/104/jak_aranzacja_biura_wplywa_na_efektywnosc_pracy,1194.html
  4. https://happyisland.pl/4-wskazowki-dotyczace-aranzacji-przestrzeni-biurowej/
  5. https://poradnikpracownika.pl/-jak-wyglada-prawidlowa-ergonomia-stanowiska-pracy
  6. https://bezpieczenstwo-bhp.pl/blog/blog-o-bezpieczenstwie-bhp/ergonomiczne-stanowisko-pracy
  7. https://epufloor-akustyka.pl/wyciszanie-biur-uzyskaj-komfort-akustyczny/

Obniżka scenariuszem bazowym, w centrum uwagi retoryka RPP i nowe prognozy

Przed nami znaczące posiedzenie RPP – i być może ostatnie w tym roku cięcie stóp procentowych. Spodziewamy się ruchu w dół o 25 pb., co obecnie wydaje się także scenariuszem bazowym rynku. Ponieważ w owym kontekście panuje dość silny konsensus, uwaga może zwrócić się w kierunku retoryki decydentów i nowych prognoz gospodarczych oraz inflacyjnych.

Globalnie uwaga skoncentrowała się w minionym tygodniu na ostrożnej retoryce Fedu w kontekście dalszych podwyżek stóp procentowych i poczuciu, że najszybszy w historii cykl podwyżek stóp procentowych dobiegł końca. Zyskały na tym obligacje i akcje z całego świata.

Opublikowany w piątek nieco słabszy od oczekiwań raport NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy jeszcze wzmocnił te nadzieje. Niemal każda waluta G10 umocniła się znacznie względem dolara, a inwestorzy świętowali, zwracając się ku aktywom ryzykownym. Waluty surowcowe, w szczególności Ameryki Łacińskiej, zajęły czołowe miejsce w zestawieniach, z kolei tradycyjne safe haven, takie jak jen japoński i frank szwajcarski, zostały daleko w tyle.

Posiedzenia głównych banków centralnych już za nami i wydaje się obecnie, że cykle zacieśniania, jeżeli jeszcze się nie zakończyły, to są owego końca blisko. Uwaga zwraca się ku temu, za ile czekają nas pierwsze obniżki – żaden z głównych banków nie wydaje się jednak z nimi spieszyć. W tym tygodniu poznamy wyjątkowo mało odczytów z głównych obszarów gospodarczych, sytuacja na rynkach walutowych będzie więc zależała głównie od dalszych reakcji na zeszłotygodniową gołębiość Fedu i wstępne oznaki spowolnienia na amerykańskim rynku pracy.

PLN

Mimo nieco niższego od oczekiwań odczytu inflacyjnego, który mógł ostatecznie przypieczętować obniżkę stóp procentowych na środowym posiedzeniu, złoty zdołał umocnić się względem euro, do czego przyczyniły się w dużej mierze słabość dolara oraz ogólna poprawa rynkowego sentymentu do ryzyka. Siła polskiej waluty nie była wyjątkiem na tle rynku, a aprecjacji względem dolara doświadczyły niemal wszystkie waluty rynków wschodzących. Sam złoty znalazł się blisko środka owego zestawienia, niżej od części walut regionalnych.

Nagłówki mediów skradł oczywiście październikowy odczyt inflacyjny, opiewający na niższe od konsensusu 6,5%. Do spadku przyczyniły się najprawdopodobniej w dużej mierze niższe ceny paliw, które w kolejnym miesiącu powinny ulec pewnej normalizacji. Jeżeli nasze podejrzenia znajdą potwierdzenie w przyszłotygodniowym odczycie inflacji bazowej, ciężko będzie oczekiwać równie dynamicznego spadku odczytu inflacyjnego w kolejnym miesiącu.

Przed nami środowe (08.11) posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Oczekujemy, że przyniesie ono kolejną, być może – na co wskazują poniekąd kontrakty terminowe – ostatnią w tym roku obniżkę stóp procentowych. Konsensus analityków dotyczący ruchu w dół o 25 pb. jest dość silny, wydaje się więc, że uwaga zwróci się w dużej mierze w kierunku nacechowania komunikatu, retoryki prezesa Glapińskiego na czwartkowej (09.11) konferencji prasowej oraz nowych projekcji gospodarczych i inflacyjnych, które towarzyszyły będą publikacji oświadczenia. Będzie to także pierwsze posiedzenie po niedawnych wyborach parlamentarnych, co wzbudza dodatkowe zainteresowanie rynku.

Spodziewamy się, że w obliczu ubogiego globalnego kalendarza makroekonomicznego na zmienność polskiej waluty wpływać będzie także trawienie przez inwestorów ubiegłotygodniowych wieści zza oceanu – zmiana rynkowych oczekiwań wobec terminu rozpoczęcia cyklu obniżek stóp w Stanach Zjednoczonych może być kluczowym bodźcem warunkującym globalny sentyment.

EUR

Wspólna waluta doświadczyła w ubiegłym tygodniu znacznej aprecjacji dzięki ogólnej słabości dolara. Silniejsze umocnienie nie było jednak możliwe ze względu na brak katalizatora związanego z samą strefą euro. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej okazały się zgodne z tkwiącą w miejscu lub nawet kurczącą się gospodarką, czemu nie przeczą również bardziej wsteczne odczyty, takie jak sprzedaż detaliczna czy produkcja przemysłowa. Nieco optymizmu wnoszą szybsze od oczekiwań spadki inflacji, które pozwoliły Europejskiemu Bankowi Centralnemu na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych na stosunkowo niskim poziomie 4%. Powinno to w pewnym stopniu ograniczyć negatywny wpływ na dochód rozporządzalny gospodarstw domowych i aktywność biznesową.

Uważamy, że w średnim terminie euro może się umocnić, za czym przemawiają niska wycena waluty oraz zawarte w niej niewysokie oczekiwania wobec wzrostu gospodarczego. Wstępne dane dotyczące PKB w III kwartale okazały się nieco słabsze od oczekiwań (-0,1% k/k), co w pewnym stopniu potwierdza wspomniane obawy, pozostawiając szerokie pole do poprawy. W przyszły wtorek (14.11) nastąpi ich pierwsza rewizja. W międzyczasie w środę (08.11) odczyt wrześniowej sprzedaży detalicznej powinien dać nam dobry i dość aktualny wgląd w kondycję popytu konsumenckiego we wspólnym bloku.

USD

Rezerwa Federalna zasugerowała w ubiegłym tygodniu, że poprzeczka dla dalszych podwyżek stóp procentowych w USA znajduje się wyżej, niż oczekują rynki, w obliczu czego prawdopodobnym scenariuszem wydaje się obecnie to, że cykl podwyżek dobiegł końca. Opublikowany w piątek słabszy od oczekiwań raport NFP bez wątpienia poprawił sentyment do ryzyka, a rynki bardzo żywiołowo zareagowały na owe wieści. Liczba nowych wakatów była w październiku o 30 tys. niższa od oczekiwań, zrewidowano również w dół o ponad 100 tys. dane z sierpnia i września. Jeszcze bardziej istotne jest jednak w naszej opinii to, że widać w końcu oznaki luzowania presji płacowej w USA, co powinno zmniejszyć obawy o efekty drugiej rundy inflacji.

Rynki oczekują pierwszych cięć stóp procentowych już w maju 2024 r., co naszym zdaniem byłoby dość agresywnym posunięciem. Uważamy, że aby do tego doszło, konieczne będą istotne spowolnienie amerykańskiej gospodarki oraz kilka zaskoczeń w dół odczytami inflacji. Warto również zauważyć, że mimo ostatniego ochłodzenia, rynek pracy w USA jest w dość dobrej kondycji, na co wskazują niska liczba deklaracji bezrobotnych i rosnąca liczba nowych wakatów.

GBP

Choć Bank Anglii zgodnie z oczekiwaniami utrzymał w ubiegłym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, Rada nie okazała się równie gołębia, jak zakładały przewidywania. Podział głosów 6:3 jest naszym zdaniem nieco jastrzębi, biorąc pod uwagę, że inwestorzy przygotowywali się na silniejszy konsensus za utrzymaniem stóp procentowych i może nawet jeden głos za ich obniżeniem. Bank wyraził zaniepokojenie dynamicznym wzrostem płac i uporczywością inflacji oraz odsunął perspektywy obniżenia stóp procentowych w najbliższym czasie. Wspiera to nasz pogląd, że Rada planuje raczej utrzymać przez pewien czas stopy na stałym poziomie, zamiast decydować się na ich prędkie obniżki. Wzrost oczekiwań wobec tego, że na cięcia stóp procentowych Banku Anglii przyjdzie nam poczekać dłuższy czas, pomógł funtowi w ubiegłym tygodniu umocnić się względem euro.

W tym tygodniu uwaga skupi się na piątkowym (10.11) wstępnym odczycie PKB w III kwartale. Ekonomiści spodziewają się niewielkiego spadku dynamiki wzrostu gospodarczego w ujęciu kwartalnym – jeżeli to się potwierdzi, wzbudzi obawy o możliwość wystąpienia technicznej recesji już w II połowie tego roku.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Ceny ubezpieczeń na świecie stabilizują się. Polisy cyber w Stanach Zjednoczonych po raz drugi od połowy 2018 roku notują spadki

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 3% w trzecim kwartale 2023 r. (pozostając na tym samym poziomie, co w Q2 2023) – wynika z najnowszego raportu Global Insurance Market Index. Jest to 24. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

W trzecim kwartale ceny we wszystkich regionach kształtowały się na podobnym poziomie, co było spowodowane kontynuacją tendencji spadkowej w liniach finansowych i profesjonalnych oraz niewielkim spadkiem cen na rynku ubezpieczeń cybernetycznych. Jednocześnie odnotowano wzrost stawek ubezpieczeń majątkowych, szczególnie widoczne było to w Stanach Zjednoczonych, gdzie ceny polis wzrosły średnio o 14%.

W USA ceny ubezpieczeń wzrosły średnio o 4% (podobnie jak w poprzednich dwóch kwartałach), a w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach o 10% (w porównaniu do 8% w Q2). W Europie stawki wzrosły o 4% (spadek z 5% w Q2), w regionie Pacyfiku o 1% (spadek z 2% w Q2), a w Azji pozostały bez zmian. W Wielkiej Brytanii ceny spadły o 1% (w porównaniu ze wzrostem o 1% w Q2). Po raz pierwszy w historii indeksu zaprezentowano oddzielne wyniki dla Kanady (spadek o 1% w Q3) oraz Indii, Bliskiego Wschodu i Afryki (gdzie odnotowano wzrost o 3%).

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych na świecie wzrosły średnio o 7% w trzecim kwartale 2023 r. (spadek w porównaniu do 10% w Q2); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 3% (pozostając na tym samym poziomie, co w poprzednich trzech kwartałach).
  • Piąty kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek i zwiększonej pojemności – zwłaszcza w Wielkiej Brytanii – ceny ubezpieczeń spadły średnio o 6% w trzecim kwartale, w porównaniu do 8% w Q2 2023 r.
  • Ceny polis cybernetycznych spadły o 2% w porównaniu ze wzrostem o 1% w poprzednim kwartale. Jest to pierwszy kwartał, w którym odnotowano spadek od drugiej połowy 2018 roku.
  • Ubezpieczyciele w większości regionów nadal obawiają się wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty odszkodowań przy odnowieniach polis.

„Po latach wzrostów, nawet niewielki spadek stawek w liniach cybernetycznych jest miłą odmianą dla klientów oraz nagrodą dla ich wysiłków, jakie ponieśli, aby poprawić swoją odporność na cyber zagrożenia. Z drugiej strony, rynek ubezpieczeń majątkowych, szczególnie w przypadku ryzyk katastroficznych, wciąż pozostaje wymagającym obszarem, na którym koncentrujemy nasze działania w relacjach z klientami. W niepewnym środowisku geopolitycznym i gospodarczym, staramy się zagwarantować różne opcje ograniczania ryzyka, które mają zapewnić wsparcie w zarządzaniu ryzykiem, budowaniu większej odporności organizacyjnej czy uzyskaniu lepszej oceny przez ubezpieczycieli przy odnowieniach polis” – komentuje wyniki Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement, Marsh

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska podsumowuje: „W ubezpieczeniach majątkowych nie widać oznak wyhamowania wzrostu stawek, który obserwujemy od co najmniej 2 lat i wynosi on średnio około 15-20%. Aktualnie głównym czynnikiem decydującym o wzrostach stawek jest rosnący koszt likwidacji szkód. Poza wzrostem stawek coraz bardziej odczuwalny jest brak wystarczającej pojemności rynku, podyktowany m.in. wzrostem sum ubezpieczenia związanych z ich aktualizacją i urealnieniem do sytuacji rynkowej.”

Paweł Wojskowicz – Dyrektor ds. Obsługi Klienta w Dziale Ubezpieczeń Finansowych i Profesjonalnych w Marsh Polska: „Na zagranicznych rynkach D&O już od półtora roku mamy do czynienia z miękkim rynkiem. „Miękkość” tą widać najbardziej na rynku londyńskim, który charakteryzuje się wciąż bardzo wysoką konkurencyjnością cenową. Rynek D&O w Polsce ma jednak własną ścieżkę. Odnowienia najczęściej wiążą się ze wzrostami składek, które w ostatnim kwartale w większości wahają się w okolicach +10% r/r. W statystyce tej brakuje jednak spółek z udziałem Skarbu Państwa, których polisy wyceniane są zauważalnie drożej. Inflacja oraz wywołany nią wzrost kosztów likwidacji są wskazywane jako główny czynnik kosztotwórczy. Argument ten jest coraz mniej aktualny i jeśli renegocjowane traktaty reasekuracyjne (odnawiające się z końcem 2023) będą wsparte tak konkurencyjną pojemnością, jak ta dostępna na zachodzie, możemy spodziewać się ciekawego roku 2024 na polskim rynku D&O”.

Anna Pluta – Lider Praktyki Cybernetycznej w Marsh Polska dodaje: „Od początku tego roku obserwujemy stabilizację dynamicznych zmian cen w polisach cyber. Śledzimy też jakie oczekiwania ma rynek ubezpieczeniowy w zakresie minimalnych wymogów w obszarze budowanej odporności cybernetycznej.

Nadal ocena i wycena ryzyka są bardzo indywidualne, jednak zwiększenie pojemności, pojawienie się nowych rynków oraz „odrobiona praca domowa” w zakresie cyberbezpieczeństwa przez wiele podmiotów poszukujących ochrony powodują większe zainteresowanie ryzykiem generując konkurencję.

W wybranych przypadkach czynnik konkurencji pozytywnie wpływa na ostateczną cenę tego ubezpieczenia. Nie oznacza to jednak, że składka ubezpieczeniowa w tym produkcie wraca do poziomów sprzed pandemii Covid19. Ceny lokalne, dla dobrej jakości ryzyka, stabilizują się – dając szanse na negocjacje warunków przy zawieraniu umowy ubezpieczenia. Ubezpieczyciele w Polsce nadal jednak trzymają się sztywnych wymogów dotyczących standardów zabezpieczeń i wymagają stosowania ich przez poszukujących ochrony cyber.

Utrwalenie choćby nieznacznych tendencji spadkowych, wobec historycznych wysokich wzrostów składek, jest mocno wyczekiwane przez Klientów.”

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska: „Pomimo, iż w ubezpieczenia należności handlowych widoczne jest wyhamowywanie spadku stawek ubezpieczeniowych, nie pokusimy się o stwierdzenie, że doszło do zmiany trendu. W dalszym ciągu mamy do czynienia z rynkiem Ubezpieczającego (wysoka ekspozycja oraz relatywnie niskie stawki przy rosnącej szkodowości). Z kolei realizują się na pewno wcześniejsze nasze przewidywania dot. selekcji na etapie składania ofert – obok dumpingowych stawek są i takie przetargi, gdzie stawki i warunki są restrykcyjne. O ile wcześniej pytanie nie brzmiało „czy”, tylko „kiedy będziemy mieli do czynienia z rynkiem Ubezpieczyciela”, to teraz pokusiłbym się o pytanie czy duża konkurencja

Sklep z sejfami – lepiej kupować online czy stacjonarnie?

Jesteś zainteresowany kupnem sejfu? Skrytkę pancerną możesz kupić zarówno w tradycyjnym sklepie stacjonarnym, jak i online. Tylko która opcja będzie lepsza? W dzisiejszym artykule przedstawimy zalety i wady tych dwóch rozwiązań.

Kupno sejfu w sklepie stacjonarnym

Kupowanie sejfu w sklepie stacjonarnym ma wiele zalet. Przede wszystkim masz możliwość bezpośredniego kontaktu z produktem, co dla wielu klientów jest kwestią priorytetową. Możesz obejrzeć i przetestować sejf, co pomaga dokładnie ocenić jego jakość. Co więcej, masz możliwość skorzystania z pomocy doświadczonych pracowników sklepu, którzy doradzą Ci w wyborze sejfu dostosowanego do Twoich potrzeb. W sklepie stacjonarnym często masz też opcję natychmiastowego odbioru.

 

Wadą zakupów w salonie jest to, że może mieć on ograniczony asortyment sejfów. Może się zdarzyć tak, że nie znajdziesz tam dokładnie tego, czego szukasz. Producent sejfów może oferować wiele różnych skrytek pancernych, jednak nie wszystkie są dostępne w sklepach stacjonarnych.

 

Trzeba też zauważyć, że sklepy tradycyjne w wielu przypadkach sprzedają sejfy po wyższej cenie niż w przypadku kupna ich w sklepie online, co jest spowodowane wyższymi kosztami operacyjnymi.

Zakupy online w sklepie z sejfami

 

Sklep z sejfami online oferuje przede wszystkim szeroki wybór produktów w różnych cenach, rozmiarach i rodzajach. To wygodne rozwiązanie, szczególnie dla osób o ograniczonym czasie. Jeżeli mieszkasz w miejscu oddalonym znacznie od sklepu stacjonarnego, kupno sejfu online jest również dobrym pomysłem. Co więcej, w sklepie można kupić nie tylko sejfy, lecz także szafy na broń czy drzwi przeciwpancerne. Pełną ofertę możesz zobaczyć na stronie https://sklep.hartmann-tresore.pl/

 

W sklepach online z sejfami często oferowane są promocje, które nie są dostępne w sklepie stacjonarnym. Nierzadko oferowane są też skrytki pancerne limitowane.

 

Niestety zakupy online nie są pozbawione wad. Największą z nich jest brak możliwości bezpośredniego kontaktu z produktem, co może być kłopotliwe zwłaszcza podczas kupna większych sejfów.

Na co zwracać uwagę podczas kupna sejfu?

 

Niezależnie od tego, czy kupujesz sejf w sklepie online, czy stacjonarnym, powinieneś zwracać uwagę na kilka istotnych kwestii. Pierwszą z nich jest klasa zabezpieczenia skrytki pancernej. Im jest ona wyższa, tym lepiej zabezpiecza zawartość sejfu. Najpopularniejsze klasy to S1, S2 i 0.

 

Na rynku dostępne są sejfy antywłamaniowe, które służą do ochrony przed włamaniem i są idealne do przechowywania pieniędzy, biżuterii i innych cennych przedmiotów. Można też kupić wersje ognioodporne, które w zależności od konstrukcji, mogą wytrzymać ekstremalne warunki pożarowe i zabezpieczać dokumenty oraz nośniki danych przez około 60-120 minut. Mają również pewne funkcje antywłamaniowe, choć nie są tak odporne, jak sejfy antywłamaniowe.

 

Bardzo istotną kwestią jest rozmiar sejfu. Musisz wziąć pod uwagę dostępną przestrzeń oraz ilość przechowywanych rzeczy. Zbyt mały sejf może okazać się niewystarczający, dlatego warto przemyśleć swoje potrzeby. Dostępne są też różnego rodzaju zamki, w tym m.in. tradycyjne, biometryczne i elektroniczne.

Sklep z sejfami online czy stacjonarny? Podsumowanie

Wybór pomiędzy kupnem sejfu w sklepie stacjonarnym a online zależy od Twoich indywidualnych preferencji i potrzeb. Zaletą tego pierwszego jest fakt, że masz bezpośredni kontakt z produktem i zapewnioną profesjonalną pomoc. Natomiast zakupy online to przede wszystkim szeroki wybór i wygoda.

 

Warto dokładnie przemyśleć swoje oczekiwania i budżet. Dobrze też, żebyś wiedział, na co zwracać uwagę podczas kupna sejfu. Jego klasa bezpieczeństwa, rozmiar czy typ zastosowanego zamku to istotne kwestie, które trzeba wziąć pod uwagę. Ważne jest też to, żebyś wybrał renomowany sklep z sejfami.

Dolar traci, a giełdy zyskują

Dane z amerykańskiego rynku pracy poprawione przez słabe indeksy koniunktury spowodowały, że dolar wyraźnie traci względem głównych walut. W Polsce z kolei entuzjazm na giełdzie nadal nie gaśnie.

Amerykański rynek pracy

Bezrobocie w USA wzrosło z 3,8% do 3,9%. Jest to najgorszy wynik od stycznia 2022 roku. Analitycy spodziewali się pozostania na poziomie 3,8%. Winnym różnicy jest mniejsza ilość powstałych miejsc pracy. Różnica w przypadku sektora pozarolniczego wynosiła 30 tysięcy, z kolei w sektorze prywatnym było to aż 51 tysięcy. Trzeba też pamiętać, że w przypadku takich różnic jest też kwestia zaokrągleń. Bezrobocie w USA podawane jest z dokładnością dziesiątych części procenta. Zmiana bezrobocia o 0,1% to jednak około 160 tysięcy miejsc pracy. Widać zatem, że sytuacja wcale nie jest taka zła. Symbolicznie szybciej rosną za to płace, które wzrastają o 4,1%.

Słabość dolara

Oprócz danych z amerykańskiego rynku pracy dolarowi ciążyły jeszcze indeksy koniunktury. Zarówno indeks PMI dla usług, jak i raport ISM dla usług pokazały poważne problemy. Obydwa wyniki znalazły się wyraźnie poniżej oczekiwań analityków. W rezultacie inwestorzy postanowili odwrócić się od dolara amerykańskiego. Kurs dolara względem euro stracił do końca dnia około 1 centa. Przy małej zmienności na głównej parze świata w ostatnich tygodniach skutkowało to jednak najsłabszym dolarem względem euro od pierwszej połowy września.

Passa powyborcza trwa

Od czasu wyborów, pomimo braku utworzenia rządu, trwa dobra passa na rynkach. Przed wyborami WIG20 znajdował się wyraźnie poniżej pułapu 2000 pkt. Dzisiaj atakowany jest próg 2200 pkt. To ponad 10% wzrost w czasie niecałego miesiąca. Korzystnie wypadają również polskie obligacje. Jeszcze przed wyborami za 10-letnie obligacje płacono rocznie 5,8%. Dzisiaj jest to już poniżej 5,5%. Widać zatem, że rynki wierzą, że potencjalny nowy rząd będzie lepszy dla inwestorów. A skoro mowa o nowym rządzie, to dzisiaj wieczorem podobno ma mieć miejsce orędzie prezydenta, w którym ujawni on, co zdecydował w tzw. pierwszym kroku. Analitycy oczywiście oczekują nazwiska kandydata na premiera. Ciekawe, czy to właśnie to będzie pierwszym krokiem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, ale warto zwrócić uwagę, że w weekend mieliśmy zmianę czasu w USA i tamtejsze dane są znów publikowane w standardowych godzinach od tego tygodnia.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

XTB wprowadza odsetki od niezainwestowanych środków

  • Klienci XTB będą otrzymywać odsetki od niezainwestowanych środków zdeponowanych w PLN, EUR oraz USD.
  • Odsetki są naliczane codziennie i wpłacane na konto co miesiąc.
  • Oprocentowanie jest aktywowane automatycznie dla wszystkich obecnych i nowych klientów, niezależnie od łącznej kwoty wolnych środków

XTB wprowadza innowację w swojej ofercie. Od 6 listopada klienci będą pomnażać swoje środki nawet wtedy, kiedy nie inwestują aktywnie. Co miesiąc otrzymają odsetki od niezainwestowanych środków zdeponowanych na rachunkach w XTB.Nowość w XTB Wchodzi oprocentowanie wolnych środków

XTB kontynuuje działania związane z promocją pasywnego inwestowania. W ofercie większości europejskich oddziałów polskiego fintechu już dostępne są Plany Inwestycyjne – rozwiązanie umożliwiające budowanie nawet do 10 efektywnych kosztowo, indywidualnych, portfeli inwestycyjnych opartych o ETFy. Wprowadzenie oprocentowania wolnych środków dodatkowo wzmacnia ofertę XTB w segmencie pasywnego inwestowania.

Innowacyjna zmiana w dotychczasowych usługach oferowanych przez XTB odpowiada na potrzeby klientów, którzy w obliczu rosnącej inflacji oraz wynikających z tego wyższych stóp procentowych wprowadzanych przez banki centralne, poszukują sposobów na bezpieczne zwiększenie kapitału.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

Wprowadzenie oprocentowania wolnych środków to uzupełnienie naszej bogatej oferty inwestycyjnej. Widzimy, że nasi klienci szukają dodatkowych sposobów na pomnażanie swoich środków w momencie oczekiwania na okazje na rynkach finansowych. Zgodnie z naszym podejściem “jedna aplikacja – wiele możliwości”, teraz nasi klienci będą mogli wykorzystać rosnące stopy procentowe, a jednocześnie zachować możliwość swobodnego dysponowania swoimi środkami i ich pełną płynność – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Ponadto, jednym z kluczowych celów naszej strategii rozwoju jest zwiększenie bazy klientów i stanie się platformą inwestycyjną dla szerokiego grona odbiorców. Ta nowość w naszej ofercie to kolejny krok w tym kierunku – dodaje Arnaout.

Odsetki są naliczane codziennie i wypłacane na konta klientów na początku kolejnego miesiąca. Oprocentowanie wolnych środków dotyczy zarówno obecnych, jak i nowych klientów. W obu przypadkach nie ma minimalnych jak i maksymalnych ograniczeń kwotowych.

Dla obecnych klientów XTB aktualne oprocentowanie wynosi 2 proc. w skali roku dla depozytów w PLN, 2 proc. dla depozytów w EUR oraz 2,5 proc. dla depozytów w USD. Z kolei nowi klienci będą mogli cieszyć się podwyższonym oprocentowaniem przez pierwsze 90 dni od daty otwarcia konta. Obecne oprocentowanie dla nowych klientów wynosi 4 proc. w skali roku dla PLN, 3,8 proc dla EUR oraz 5 proc. dla USD.

Polska musi poprawić wiarygodność kredytową

W tym roku deficyt zapisany w budżecie państwa będzie wynosił około 95 miliardów złotych – ale deficyt w ujęciu całościowym będzie dwa razy większy i wyniesie 180 miliardów złotych. Spora część potrzeb pożyczkowych jest realizowana poza budżetem państwa. Część z nich to są wydatki militarne, ale nie tylko. Taki sposób prowadzenia ksiąg budżetowych i rachunkowości budżetowej nie służy kontroli obywatelskiej nad budżetem. Ponadto rynki finansowe – czyli inwestorzy, którzy pożyczają Polsce pieniądze, aby mogła ten deficyt pokrywać – nie wiedzą, jaki jest pełny obraz finansów. Dlatego od wielu lat nie obawiają się polskich obligacji. W przyszłym roku potrzeby pożyczkowe polskiego budżetu wzrosną bardzo znacząco – do 225 miliardów złotych. Będą tak wysokie, że tylko w jednej trzeciej będzie można je pokryć z krajowych oszczędności.

– W roku bieżącym dwie trzecie potrzeb możemy pokryć z krajowych oszczędności. W roku przyszłym tylko jedną trzecią – co oznacza, że w latach 2023-2024 mamy skokowy wzrost potrzeb pożyczkowych. Szczególnie w roku 2024 będzie tak duży, że trzeba sięgnąć do kieszeni inwestorów zagranicznych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – To wymaga większej dyscypliny wydatkowej i bardziej przejrzystego prezentowania kondycji budżetu. Ale wymaga też zabiegania o wiarygodność Polski – jako kredytobiorcy na rynkach finansowych. Dotychczas postrzeganie Polski nie było najlepsze – bo zagraniczni inwestorzy w ciągu ostatnich paru lat nie zwiększali swojego stanu posiadania polskich obligacji. Całe potrzeby pożyczkowe finansowaliśmy krajowo, a w roku 2024 to się bardzo mocno zmieni. Stąd bardzo ważne jest, aby zarówno polityka Banku Centralnego, jak i polityka budżetowa były przewidywalne i budziły zaufanie do Polski jako kredytobiorcy. Bez tego finansowanie potrzeb pożyczkowych będzie bardzo kosztowne – będziemy mocno przepłacać w stosunku do innych krajów. Do tego rodzi to obawy o osłabienie złotego. Wiarygodność kraju można szybko stracić, a to zależy od sposobu prowadzenia polityki gospodarczej – przestrzega Benecki.

Branża IT: koniec boomu wynagrodzeń, czas na stabilizację

Obszar nowych technologii w 2023 roku normalizuje się i wraca do stanu sprzed trzech lat. Po wybuchu pandemii nastąpił skokowy wzrost zapotrzebowania na produkty i usługi IT, z którym wiązały się zwiększone potrzeby rekrutacyjne firm. Jednak ten trend był tylko chwilowy, wynikał ze specyfiki i potrzeb lockdownu, podczas którego życie większości z nas przeniosło się do wirtualnego świata. Jak wynika z Przeglądu Wynagrodzeń i Trendów 2024 opracowanego przez ekspertów Michael Page, obecnie sytuacja wraca do normy. Zapotrzebowanie na specjalistów IT oraz ich wynagrodzenie wypłaszcza się do wcześniejszych poziomów. Zmieniając pracę informatycy mogą obecnie liczyć na 10-20% podwyżki. Wyłączna praca zdalna odchodzi do przeszłości, a do branży coraz mocniej wkracza sztuczna inteligencja.

Powrót do normalności

Jak pokazują dane zebrane przez specjalistów Michael Page w najnowszym Przeglądzie Wynagrodzeń i Trendów, w 2023 roku liczba projektów z obszaru nowych technologii zmniejszyła się w stosunku do sytuacji w pandemii, a tym samym liczba rekrutacji powróciła do wcześniej znanych poziomów. W związku z częściowym wyhamowaniem popytu na nowe technologie, globalni potentaci decydowali się na redukcję zatrudnienia. Polska jest jednak wciąż postrzegana jako lokalizacja, w której warto tworzyć huby technologiczne i rekrutować ekspertów IT.

– Jako efekt pandemii w latach 2021-2022 obserwowaliśmy ogromny wzrost zapotrzebowania na usługi IT. Jednak po wielu miesiącach tego rekordu przyszła pewnego rodzaju korekta i teraz mamy wyraźny powrót do stanu sprzed roku 2020. Wprawdzie nadal obserwujemy wzrost wynagrodzeń, dalej firmy poszukują pracowników, natomiast to nie jest już taki „boom”, jaki był do tej pory. Tę sytuację postrzegam jako normalizację rynku. Obecny rok, zmierzający powoli ku końcowi, był czasem, w którym wiele firm wstrzymało nieco działania rekrutacyjne, żeby zobaczyć co się będzie działo. Natomiast już powoli widzimy na horyzoncie, że przyszły rok prawdopodobnie będzie bardziej dynamiczny w tym zakresie – mówi Piotr Jeziorski, Senior Associate Executive Manager, Michael Page Information Technology.

Śmiałe wejście AI

Dużym zainteresowaniem pracodawców cieszyli się w ostatnich miesiącach niezmiennie eksperci ds. rozwiązań chmurowych. Cloud engineer zatrudniony w oparciu o umowę o pracę mógł zarobić nawet 30 000 zł brutto. Firmy poszukiwały także software developerów, w szczególności specjalizujących się w takich językach programowania jak Java i JavaScript. Na duże zainteresowanie pracodawców mogli ponadto liczyć specjaliści w obszarach: ERP i data science. Przedstawiciele sektora z uwagą śledzili
w tym czasie rozwój sztucznej inteligencji, starając się przewidzieć jej wpływ na rynek pracy w IT.

– Przede wszystkim ona stworzyła nowe stanowiska pracy – dla osób, które stricte zajmują się sztuczną inteligencją. Na przykład artificial inteligence engineer jest taką nową posadą. Zwracam uwagę, że AI jest narzędziem, którym, przede wszystkim, trzeba umieć się posługiwać. Po drugie, wiadomo, że sztuczna inteligencja nie obejmie wszystkich obszarów. Raczej obserwujemy teraz, że ona zastępuje naprawdę podstawowe role, np. w obsłudze klienta. Takie naprawdę proste, powtarzalne zadania – zauważa Piotr Jeziorski.

Podwyżki kontrolowane

W 2023 roku kandydaci podchodzili z większą rezerwą do perspektywy zmiany miejsca pracy. Zwracali uwagę na możliwości rozwoju w nowej firmie, uwzględniając w tym kontekście obecnie realizowane i planowane projekty, wykorzystywane technologie, a także ofertę pracodawcy w zakresie dofinansowania do szkoleń. Osoba zmieniająca pracę mogła zwykle liczyć na zarobki wyższe o ok. 10% – 20% od dotychczasowych. Na podobnym poziomie kształtowały się przeciętne podwyżki wynagrodzeń w firmach. Najwięcej zyskały w tym zakresie osoby specjalizujące się w cyberbezpieczeństwie, rozwiązaniach chmurowych, rozwoju oprogramowania i data science.

Schyłek pracy zdalnej?

Co ciekawe, w 2023 roku przybywało firm, które akceptowały pracę zdalną tylko w ograniczonym zakresie. Zwłaszcza młodym spółkom, wciąż budującym swoją kulturę organizacyjną, zależało na obecności pracowników w biurze przynajmniej w wybrane dni tygodnia.

– Dużo łatwiej buduje się kulturę organizacyjną firmy, kiedy zespół faktycznie pracuje w biurze. Jest lepsza wymiana informacji, szybciej wdrażają się nowe osoby dzięki płynnemu przepływowi wiedzy. Natomiast prawda jest taka, że kiedy ktoś pracuje z domu, to mniej identyfikuje się z firmą. Świadczy pracę w formie przypominającej trochę jednoosobową działalność gospodarczą, gdy działanie dla firmy A, B czy C nie robi dużej różnicy.  Tak więc z punktu widzenia pracownika może to jest wszystko jedno, ale z punktu widzenia pracodawcy budujemy kulturę organizacyjną i to jest bardzo ważne, zwłaszcza dla nowych organizacji, które wchodzą do Polski, dopiero tworzą swoje struktury – tłumaczy Piotr Jeziorski, Senior Associate Executive Manager, Michael Page Information Technology.

Zdaniem ekspertów Michael Page, trend pracy zdalnej zmienia się w trend pracy hybrydowej. Firmy, które wprowadziły pracę zdalną w swoich organizacjach, w 2024 roku napotkają trudności podczas prób ponownego gromadzenia pracowników w swoich siedzibach. Autorzy badania przewidują utrwalenie się i upowszechnienie modelu hybrydowego, np. w podziale na 3 dni w biurze, 2 dni zdalnie. Niektórzy pracodawcy rozważają wprowadzenie wyłącznej pracy zdalnej w formie benefitu, zyskując, dodatkowy poza wyższym wynagrodzeniem, argument przy zatrudnianiu kandydatów. To wyraźny trend, który w najbliższych miesiącach będzie się umacniał.

Euforia na Wall Street, dolar w odwrocie

Po interesującym minionym tygodniu, najbliższe dni przyniosą prawdopodobnie nieco więcej uspokojenia. Już dawno dane z rynku pracy USA nie wywoływały tak dużej zmienności. Kurs EUR/USD przez cały piątek zyskał ponad 120 pkt. a od momentu publikacji raportu NFP ruch w górę wyniósł prawie 1 figurę. Indeksy z Wall Street mają za sobą rewelacyjny tydzień. Październikowe spadki zostały w niemal 100 proc. zredukowane. Widoczny był również ruch w dół na rentownościach obligacji amerykańskich. 2-latki osiągnęły poziom 4,82 proc. a papiery z 10-letnim terminem zapadalności 4,50 proc. Rynek nie daje prawie szans na podwyżkę stóp proc. przez Fed w grudniu i liczy na łagodzenie polityki monetarnej w 2024 roku. Poszczególni przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak studzić euforię rynkową.

Po raz kolejny okazało się, że słabe dane z amerykańskiej gospodarki do to dobre dane dla rynku. Wall Street przeżywa euforię i ma za sobą rewelacyjny tydzień. Indeksy zdołały odrobić październikową wyprzedaż i spoglądając na wykresy można odnieść wrażenie, że rozpoczął się kolejny impuls wzrostowy. Nie wiemy jednak jak daleko on nas zaprowadzi.

O tym, że rynek nie wierzy w dalsze zacieśnianie monetarne świadczy również spadek rentowności amerykańskiego długu. Podobną reakcje można było zaobserwować na papierach rządowych innych krajów, w tym europejskich. 10-latki amerykańskie znalazły się najniżej od końca września. Z kolei 2 – letnie papiery wskazały w piątek poziom notowany ostatnio na koniec sierpnia. Spoglądając na szerszy horyzont czasowy, ubiegłotygodniowe zniżki są jak na razie kosmetyczne, choć ruch wywołany w ostatnich dniach może być początkiem zmiany trendu.

USD jest w odwrocie. Indeks dolarowy opuścił szeroką konsolidację 107,0 – 105,30. Na wykresie widoczna jest formacja podwójnego szczytu, która zapowiada zmianę trendu. Teoretyczny zasięg spadków to poziom 103,6. Dużo również dzieje się na głównej parze walutowej. Kurs EURUSD „wspiął się” dziś rano do 1,0750 i zbliżył się do technicznego oporu. Notowania znajdują się tuż pod horyzontalnym poziomem wyznaczonym przez minima z sierpnia oraz maksima z września. W tym samym miejscu przebiega poziom zniesienia wewnętrznego Fibo (38,2 proc.) ruchu spadkowego od połowy lipca od początku października. Co to oznacza? Notowania po dotarciu do tego pułapu mogą wykonać krótkoterminową korektę spadkową, która w pewnym stopniu zredukuje ostatnie wzrosty. Nie należy jednak wykluczyć dalszych zwyżek, jeśli dane makro z USA będą wpisywać się w aktualnie wyceniany przez rynek scenariusz tego, co zrobi Fed.

Piątkowy raport NFP rozczarował słabymi cyframi i wreszcie mocniej pokazał, że rynek pracy zaczyna się normalizować. 150 tys. nowych miejsc pracy to mniej niż wskazywały oczekiwania. Nie należy zapominać również o fakcie, że poprzednie dwie publikacje zostały skorygowane w dół łącznie o 101 tys.

Nie bez znacznie jest również fakt, że stopa bezrobocia urosła do najwyższego poziomu od stycznia 2022 roku i wyniosła 3,9 proc. Tutaj warto zwrócić uwagę na regułę Sahm (nazwaną na cześć byłej ekonomistki Fed-u), która jednocześnie uznawana jest jako wskaźnik recesyjny. Sygnalizował on każdy kryzys od 1970 roku. Reguła ta mówi, że wzrost o 0,5 punktu procentowego trzymiesięcznej średnie stopy bezrobocia wskazuje na recesję. Aby wskaźnik zaczął wysyłać światło ostrzegawcze, kolejne odczyty stopy bezrobocia w USA musiałyby utrzymywać się na poziomie 4 proc. przez trzy miesiące z rzędu. Niewiele zatem brakuje, aby tak się stało.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak ostudzić rynkowe nastroje. Barkin z Richmond nazwał wynik NFP mile widzianą oznaką normalizacji rynku pracy. Wskazał jednak, że dalsze decyzje będą uzależnione w większym stopniu od inflacji a ta grudniowa nie jest jeszcze przesądzona. Kashkari również nazwał ostatnią publikację czymś pozytywnym ale jednocześnie zaznaczył, że Fed nie powinien przesadnie reagować na dane z jednego miesiąca i podkreślił, że jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić czy dalsze podnoszenie kosztu pieniądza jest potrzebne czy nie.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

300% normy? Deweloperzy przyspieszyli na ostatniej prostej

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w październiku 2023 r. wyniosła 5,7 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 5,3 tys. lokali – o 33% więcej niż w sierpniu i o 158% więcej niż przed rokiem, co zatrzymało obserwowany od kilkunastu miesięcy spadek dostępnej oferty. Co ważne, największy w ujęciu miesięcznym, bo aż 225% wzrost nowej podaży miał miejsce w Krakowie, gdzie od kilku miesięcy obserwowaliśmy dramatyczny spadek liczby ogłoszeń.

Czy poziom sprzedaży nowych mieszkań przekraczający po raz kolejny  5 tys. w jednym  miesiącu mógł być zaskoczeniem? Mógł. Nie dlatego, że jest to bardzo wyśrubowany poziom – wszak takie wyniki Otodom Analytics raportuje od czerwca. Dlatego jednak, że pod znakiem zapytania stała możliwość zaspokojenia utrzymującego się na tak wysokim poziomie popytu. Od lutego obserwowaliśmy bardzo wyraźną – bo kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięcioprocentową – przewagę liczby transakcji nad nowymi wprowadzeniami.

Październik okazał się pod tym względem przełomowy. Wprawdzie po raz kolejny do oferty deweloperów trafiło mniej mieszkań niż z niej ubyło, ale różnica ta wyniosła zaledwie 6%. Na siedmiu największych rynkach deweloperzy uruchomili w październiku sprzedaż 5,3 tys. lokali, czyli najwięcej w ciągu jednego miesiąca od stycznia 2022 r. – jeśli nie liczyć swojego rodzaju “anomalii” spowodowanej wejściem w życie przepisów o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.Sprzedaż nowych mieszkań

Trudno powiedzieć czy deweloperzy uwierzyli w trwały efekt wpływu jaki na stronę podażową wywarł BK2%. Raczej można założyć, że październikowe wprowadzenia to efekt kilku miesięcy ciężkiej pracy zespołów przygotowania inwestycji, które pracowały nad uzyskiwaniem pozwoleń czy kontraktowaniem generalnych wykonawców. Bezwładność po stronie podaży jest zdecydowanie większa, a uruchamianie projektów trudniejsze niż wzbudzenie zainteresowania nabywców czy ułatwienie w dostępie do finansowania – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku mieszkaniowego Otodom Analytics.

Ekspertka podkreśla, że zjawisko to potwierdzają też dane GUS. We wrześniu deweloperzy w całej Polsce uzyskali pozwolenia na budowę 16 311 lokali mieszkalnych i była to największa liczba pozwoleń uzyskanych w ciągu miesiąca od początku 2023 r.

Oczywiście nie wszystkie te pozwolenia trafiły do deweloperów działających w największych miastach, a to tam ich najbardziej brakuje. Ważne jednak, że na rynkach, na których oferta skurczyła się w ostatnich miesiącach najbardziej, czyli w Krakowie i Warszawie widać stopniowe zwiększanie podaży – dodaje Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics.

Kraków i Warszawa łapią drugi oddech, Łódź w czołówce wprowadzeń

Ci, którzy obserwowali rynek mieszkaniowy w Krakowie w ostatnich miesiącach z pewnością w październiku odetchnęli z ulgą. Po całkiem dobrych wprowadzeniach w styczniu br. podaż nowych inwestycji praktycznie zamarła, co zaowocowało dynamicznym spadkiem oferty o ponad 50% (poniżej poziomu 4000 lokali) i wzrostem cen do poziomu przekraczającego 14,5 tys. zł/m2.Sprzedaż nowych mieszkań 2

W październiku 2023 r. ofertę działających w Krakowie deweloperów zasiliło jednak ponad 850 nowych ofert, o 225% więcej niż przed miesiącem i o 100 więcej niż sprzedano w tym samym czasie, co pozwoliło zatrzymać galopujące ceny.

Wprawdzie czas wyprzedaży oferty nie uległ znaczącej poprawie bo w przypadku Krakowa, Warszawy i Wrocławia wciąż utrzymuje się poniżej 2 kwartałów, czyli mamy do czynienia ze skrajną nadwyżką popytu nad podażą, ale przynajmniej ta różnica nie pogłębiła się jeszcze bardziej. Można powiedzieć, że ten 30% w skali 7 rynków wzrost podaży trafił tam, gdzie był najbardziej potrzebny komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.Sprzedaż nowych mieszkań 3

W Warszawie przybyło blisko 2000 nowych ofert sprzedaży. To “zaledwie” 30% wzrost w porównaniu do września, ale w porównaniu do października 2022 r. mieszkań wprowadzonych przez deweloperów było aż o 366% więcej.

Ale to nie Warszawa jest pod tym względem rekordzistką. Firmy realizujące inwestycje deweloperskie w Łodzi “dosypały” do swojej oferty relatywnie jeszcze więcej. W ujęciu nominalnym było to w październiku 2023 r. ponad 1100 ofert czyli o 385% r/r więcej. Łódź tym samym stała się drugim w kraju rynkiem z największą nową podażą mieszkań deweloperskich. Sprzedaż nowych mieszkań 4

Czy można liczyć na uspokojenie i korekty cen?

Zdaniem ekspertów Otodom wciąż za mało ku temu przesłanek. Wprawdzie mobilizacja deweloperów daje nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki wzrostu cen, które w ujęciu miesięcznym pozostały na zbliżonym poziomie (1-2% wzrost), a w Krakowie mieliśmy do czynienia nawet z małą korektą (-1%), ale nierównowaga wywołana przez zwiększony dostęp do preferencyjnych kredytów będzie się utrzymywała jeszcze najprawdopodobniej do końca roku.

O ile nie nastąpią jakieś konkretne deklaracje polityczne, spodziewać się można kolejnej fali wniosków o BK2% jeszcze przed końcem roku. Nabywcy prawdopodobnie zmobilizują się w obawie o zamknięcie lub zmiany warunków przyznawania dopłat. Sprzyjać temu będzie z jednej strony zwiększona podaż, czyli większy wybór mieszkań, ale i sytuacja makroekonomiczna. Kredyty realnie tanieją, a spowolnienie tempa wzrostu inflacji może działać pozytywnie na wzrost ufności konsumenckiej i skłonność do zaciągania większych zobowiązań. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października powrót do równowagi rynku będzie długotrwały. Wciąż mamy bowiem do czynienia z dużym zainteresowaniem nabywców kupujących lokale inwestycyjnie.

Nawet nie chodzi o to, że nabywcy chcą zarabiać na najmie, bo nasze ostatnie dane pokazują, że rosnąca podaż mieszkań na wynajem będzie istotnie hamować dalsze wzrosty czynszów, a tym samym zmniejszy potencjalne zwroty z inwestycji – szczególnie na dużych rynkach. Wciąż mamy jednak do czynienia z dynamicznym wzrostem wartości nieruchomości, co utwierdza Polaków w przekonaniu, że to bezpieczna lokata i dobry sposób na przechowanie wartości kapitału – dodaje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Trudno się dziwić – jak wynika z danych Otodom Analytics, w ciągu 12 miesięcy ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym wzrosły od 11% w Katowicach, 15% w Łodzi, przez 18% we Wrocławiu aż po 20-21% w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Rekordzistą wzrostów w ujęciu rocznym jest nadal Kraków, gdzie mimo niewielkiego spadku w ujęciu miesięcznym ceny są o 23% wyższe niż przed rokiem.

Sprzedaż nowych mieszkań 5