300% normy? Deweloperzy przyspieszyli na ostatniej prostej

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w październiku 2023 r. wyniosła 5,7 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 5,3 tys. lokali – o 33% więcej niż w sierpniu i o 158% więcej niż przed rokiem, co zatrzymało obserwowany od kilkunastu miesięcy spadek dostępnej oferty. Co ważne, największy w ujęciu miesięcznym, bo aż 225% wzrost nowej podaży miał miejsce w Krakowie, gdzie od kilku miesięcy obserwowaliśmy dramatyczny spadek liczby ogłoszeń.

Czy poziom sprzedaży nowych mieszkań przekraczający po raz kolejny  5 tys. w jednym  miesiącu mógł być zaskoczeniem? Mógł. Nie dlatego, że jest to bardzo wyśrubowany poziom – wszak takie wyniki Otodom Analytics raportuje od czerwca. Dlatego jednak, że pod znakiem zapytania stała możliwość zaspokojenia utrzymującego się na tak wysokim poziomie popytu. Od lutego obserwowaliśmy bardzo wyraźną – bo kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięcioprocentową – przewagę liczby transakcji nad nowymi wprowadzeniami.

Październik okazał się pod tym względem przełomowy. Wprawdzie po raz kolejny do oferty deweloperów trafiło mniej mieszkań niż z niej ubyło, ale różnica ta wyniosła zaledwie 6%. Na siedmiu największych rynkach deweloperzy uruchomili w październiku sprzedaż 5,3 tys. lokali, czyli najwięcej w ciągu jednego miesiąca od stycznia 2022 r. – jeśli nie liczyć swojego rodzaju “anomalii” spowodowanej wejściem w życie przepisów o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.Sprzedaż nowych mieszkań

Trudno powiedzieć czy deweloperzy uwierzyli w trwały efekt wpływu jaki na stronę podażową wywarł BK2%. Raczej można założyć, że październikowe wprowadzenia to efekt kilku miesięcy ciężkiej pracy zespołów przygotowania inwestycji, które pracowały nad uzyskiwaniem pozwoleń czy kontraktowaniem generalnych wykonawców. Bezwładność po stronie podaży jest zdecydowanie większa, a uruchamianie projektów trudniejsze niż wzbudzenie zainteresowania nabywców czy ułatwienie w dostępie do finansowania – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku mieszkaniowego Otodom Analytics.

Ekspertka podkreśla, że zjawisko to potwierdzają też dane GUS. We wrześniu deweloperzy w całej Polsce uzyskali pozwolenia na budowę 16 311 lokali mieszkalnych i była to największa liczba pozwoleń uzyskanych w ciągu miesiąca od początku 2023 r.

Oczywiście nie wszystkie te pozwolenia trafiły do deweloperów działających w największych miastach, a to tam ich najbardziej brakuje. Ważne jednak, że na rynkach, na których oferta skurczyła się w ostatnich miesiącach najbardziej, czyli w Krakowie i Warszawie widać stopniowe zwiększanie podaży – dodaje Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics.

Kraków i Warszawa łapią drugi oddech, Łódź w czołówce wprowadzeń

Ci, którzy obserwowali rynek mieszkaniowy w Krakowie w ostatnich miesiącach z pewnością w październiku odetchnęli z ulgą. Po całkiem dobrych wprowadzeniach w styczniu br. podaż nowych inwestycji praktycznie zamarła, co zaowocowało dynamicznym spadkiem oferty o ponad 50% (poniżej poziomu 4000 lokali) i wzrostem cen do poziomu przekraczającego 14,5 tys. zł/m2.Sprzedaż nowych mieszkań 2

W październiku 2023 r. ofertę działających w Krakowie deweloperów zasiliło jednak ponad 850 nowych ofert, o 225% więcej niż przed miesiącem i o 100 więcej niż sprzedano w tym samym czasie, co pozwoliło zatrzymać galopujące ceny.

Wprawdzie czas wyprzedaży oferty nie uległ znaczącej poprawie bo w przypadku Krakowa, Warszawy i Wrocławia wciąż utrzymuje się poniżej 2 kwartałów, czyli mamy do czynienia ze skrajną nadwyżką popytu nad podażą, ale przynajmniej ta różnica nie pogłębiła się jeszcze bardziej. Można powiedzieć, że ten 30% w skali 7 rynków wzrost podaży trafił tam, gdzie był najbardziej potrzebny komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.Sprzedaż nowych mieszkań 3

W Warszawie przybyło blisko 2000 nowych ofert sprzedaży. To “zaledwie” 30% wzrost w porównaniu do września, ale w porównaniu do października 2022 r. mieszkań wprowadzonych przez deweloperów było aż o 366% więcej.

Ale to nie Warszawa jest pod tym względem rekordzistką. Firmy realizujące inwestycje deweloperskie w Łodzi “dosypały” do swojej oferty relatywnie jeszcze więcej. W ujęciu nominalnym było to w październiku 2023 r. ponad 1100 ofert czyli o 385% r/r więcej. Łódź tym samym stała się drugim w kraju rynkiem z największą nową podażą mieszkań deweloperskich. Sprzedaż nowych mieszkań 4

Czy można liczyć na uspokojenie i korekty cen?

Zdaniem ekspertów Otodom wciąż za mało ku temu przesłanek. Wprawdzie mobilizacja deweloperów daje nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki wzrostu cen, które w ujęciu miesięcznym pozostały na zbliżonym poziomie (1-2% wzrost), a w Krakowie mieliśmy do czynienia nawet z małą korektą (-1%), ale nierównowaga wywołana przez zwiększony dostęp do preferencyjnych kredytów będzie się utrzymywała jeszcze najprawdopodobniej do końca roku.

O ile nie nastąpią jakieś konkretne deklaracje polityczne, spodziewać się można kolejnej fali wniosków o BK2% jeszcze przed końcem roku. Nabywcy prawdopodobnie zmobilizują się w obawie o zamknięcie lub zmiany warunków przyznawania dopłat. Sprzyjać temu będzie z jednej strony zwiększona podaż, czyli większy wybór mieszkań, ale i sytuacja makroekonomiczna. Kredyty realnie tanieją, a spowolnienie tempa wzrostu inflacji może działać pozytywnie na wzrost ufności konsumenckiej i skłonność do zaciągania większych zobowiązań. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października powrót do równowagi rynku będzie długotrwały. Wciąż mamy bowiem do czynienia z dużym zainteresowaniem nabywców kupujących lokale inwestycyjnie.

Nawet nie chodzi o to, że nabywcy chcą zarabiać na najmie, bo nasze ostatnie dane pokazują, że rosnąca podaż mieszkań na wynajem będzie istotnie hamować dalsze wzrosty czynszów, a tym samym zmniejszy potencjalne zwroty z inwestycji – szczególnie na dużych rynkach. Wciąż mamy jednak do czynienia z dynamicznym wzrostem wartości nieruchomości, co utwierdza Polaków w przekonaniu, że to bezpieczna lokata i dobry sposób na przechowanie wartości kapitału – dodaje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Trudno się dziwić – jak wynika z danych Otodom Analytics, w ciągu 12 miesięcy ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym wzrosły od 11% w Katowicach, 15% w Łodzi, przez 18% we Wrocławiu aż po 20-21% w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Rekordzistą wzrostów w ujęciu rocznym jest nadal Kraków, gdzie mimo niewielkiego spadku w ujęciu miesięcznym ceny są o 23% wyższe niż przed rokiem.

Sprzedaż nowych mieszkań 5

Answear.com przeznaczy 29 mln zł na rozwój marki PRM

Answear.com z powodzeniem przeprowadził ofertę akcji serii L. Spółka uplasowała wszystkie akcje po cenie maksymalnej wynoszącej 29 zł, co oznacza pozyskanie 29 mln zł. Środki Answear.com przeznaczy na rozwój marki PRM.

Cieszymy się z pozytywnego zakończenia naszej oferty akcji. Udało nam się uplasować wszystkie akcje po cenie maksymalnej. Zainteresowanie było duże, dlatego chcielibyśmy podziękować wszystkim inwestorom za zaufanie, docenienie naszego biznesu oraz możliwość wspólnego rozwoju Answear.com. Głęboko wierzę, że pozyskane środki zainwestowane w markę PRM istotnie wpłyną na dalszy dynamiczny rozwój naszego biznesu – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Przejęcie brandu PRM na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. znacząco wzmocniło pozycję Answear.com, jako jednego z wiodących podmiotów branży fashion e‑commerce działającego na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo Spółka otworzyła się na nowy, niezwykle atrakcyjny segment premium sneakers & streetwear, dzięki czemu dociera do nowej grupy klientów, w szczególności reprezentantów pokolenia Z i Alfa.

Transakcja jest realizowana zgodnie z planem. Obecnie czekamy już tylko na rejestrację podwyższenia kapitału zakładowego w KRS oraz dopuszczenie nowych akcji do obrotu na GPW. W krótkim czasie, bez konieczności sporządzania prospektu, udało nam się pozyskać z rynku 29 mln zł. Jeszcze w tym roku podejmiemy pierwsze działania skierowane na rozwój marki PRM. Pozyskane środki przeznaczymy na powiększenie oferty produktowej, otwarcie i rozwój działalności na nowych rynkach, a także wydatki marketingowe – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Na podstawie umowy plasowania mBank odpowiada za zorganizowanie i przeprowadzenie oferty akcji serii L. Doradcą Prawnym Emitenta w transakcji jest CK LEGAL Chabasiewicz Kowalska i Wspólnicy S.K.A.

Jak zadbać o bezpieczeństwo strony internetowej?

Nieodpowiednie zabezpieczenia naszej witryny mogą przynieść niemożliwe do naprawienia skutki. Jeśli komuś będzie na tym szczególnie zależeć, z pewnością w końcu padniemy ofiarą cyberataku, potwierdzają to głośne przypadki niektórych ogólnoświatowych firm. Nie oznacza to jednak, że nie mamy dążyć do możliwie największego zminimalizowania prawdopodobieństwa cyberataku. W tym celu warto zastosować kilka rozwiązań.

Hosting – na nim nie warto oszczędzać

Hosting to niezbędny element każdej strony internetowej. Bazuje na udostępnianiu miejsca na dysku zewnętrznego serwera, który może być współdzielony przez wielu użytkowników jednocześnie. Samodzielny zakup serwera jest zwykle nieopłacalny i bardzo kosztowny, dlatego właściciele stron internetowych decydują się na skorzystanie z pakietów hostingowych, które umożliwiają skorzystanie z pomocy technicznej, określonego miejsca na dysku i usług dodatkowych. Przy wyborze najlepszego dla nas hostingu warto kierować się parametrami, takimi jak: pojemność, transfer, szybkość i przepustowość łącza, bezpieczeństwo czy uptime (czas bezawaryjnego działania). Choć cena oferowanej usługi z pewnością nie pozostanie dla nas bez znaczenia, nie powinna być jednak głównym kryterium wyboru.

Dobry backup to połowa sukcesu

Choć tworzenie kopii zapasowych może generować comiesięczne koszty związane z utrzymaniem witryny, w sytuacji kryzysowej ten zabieg może okazać się niezwykle pomocny. Wszystkie kopie baz danych powinny być przechowywane w bezpiecznym miejscu, innym niż ich oryginały. Ta przezorność może zapewnić nam ciągłość działania naszej firmy zarówno w przypadku awarii, jak i cyberataku. Kopia zapasowa danych będzie również przechowywana przez hosting, na którym stoi strona. W przypadku awarii strony przywrócenie jej wersji sprzed 2–3 dni zazwyczaj nie będzie stanowić większego problemu, nie powinniśmy jednak polegać wyłącznie na tym rozwiązaniu. Więcej informacji na ten temat znajdziesz m.in. na: https://www.nazwa.pl/backup/.

Certyfikat SSL – dlaczego będzie pomocny?

To bardzo podstawowy i jednocześnie obowiązkowy element ochrony, który szyfruje informacje przesyłane między naszą witryną a użytkownikiem. Wdrożenie certyfikatu bezpieczeństwa SSL (Secure Sockets Layer) na naszej stronie internetowej wpłynie nie tylko na wzrost zaufania użytkowników, ale również ochronę danych poufnych. Posiadanie SSL pozwoli również na lepsze pozycjonowanie naszej witryny w popularnej wyszukiwarce internetowej. W jaki sposób rozpoznać strony internetowe posługujące się tego rodzaju certyfikatem? Przed adresem strony internetowej pojawi się mała zamknięta kłódka. Dodatkowo większość wyszukiwarek przed wejściem na niezabezpieczoną witrynę wyświetli użytkownikowi komunikat ostrzegający.

Hasło, hasło i jeszcze raz hasło

Kluczem do sukcesu i bezpieczeństwa naszej strony internetowej będą nie tylko dobry hosting, kopia zapasowa danych czy certyfikat SSL. Bezpieczne hasło i login to dziś absolutna podstawa i konieczność. Powinny się one składać ze skomplikowanych i zróżnicowanych kombinacji. Do ich przechowywania i zarządzania (zazwyczaj nie będziemy w stanie zapamiętać wszystkich haseł) możemy użyć specjalnych aplikacji, z których korzystanie będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem niż np. przechowywanie kodów dostępów spisanych w zeszycie lub, co gorsza, w jednym pliku na komputerze. Może pomóc również wielostopniowa weryfikacja, która będzie wymagała od użytkowników podania, poza hasłem, również dodatkowych informacji, jak kodu wysłanego na adres e-mailowy, telefon czy uruchomienia specjalnej aplikacji. Wprowadzenie tego rozwiązania, dla niektórych być może uciążliwego, może pomóc w przechwyceniu nieautoryzowanych prób logowania.

Czas na… aktualizację

Większość z nas kojarzy aktualizacje głównie z dodawaniem nowych rozwiązań i poszerzaniem możliwości danego programu/aplikacji. Jednak mają one również za zadanie likwidowanie bugów i tych elementów kodu, które mogłyby wpłynąć na obniżenie bezpieczeństwa. Dlatego regularna aktualizacja programów działających w obrębie naszej witryny będzie miała takie znaczenie. Jej brak w znaczącym stopniu ułatwi przejęcie witryny przez zewnętrznych użytkowników.

Bezpieczeństwo strony internetowej to rozległy i jednocześnie niezwykle istotny temat, od którego nie wolno nam uciekać. Bezpieczeństwo użytkowników, powierzonych danych i nasza reputacja w dużej mierze zależą od poziomu i jakości zabezpieczeń naszej witryny.

Motywacja respondentów w badaniach CAWI: Jak zachęcić do udziału i zapewnić jakość odpowiedzi?

Wyzwania w motywowaniu respondentów

W erze cyfrowej, gdzie ludzie są zasypywani informacjami i zaproszeniami do różnorodnych ankiet, zachęcenie do udziału w badaniach CAWI i zapewnienie jakości odpowiedzi staje się istotnym wyzwaniem. Respondenci często odczuwają zmęczenie nadmiarem ankiet, co może wpływać na ich chęć uczestnictwa oraz jakość udzielanych odpowiedzi. Z jednej strony, badania CAWI oferują wygodę i dostępność, z drugiej jednak, muszą konkurować o uwagę respondentów z innymi treściami online. W tym kontekście, kluczowe staje się zrozumienie, jak skutecznie motywować respondentów, aby z chęcią angażowali się w badania, jednocześnie dostarczając wartościowe i rzetelne informacje. Zadanie to jest szczególnie istotne dla firm badawczych, które pragną dostarczać swoim klientom wiarygodne i precyzyjne dane.

Zrozumienie potrzeb i oczekiwań respondentów

Kluczem do skutecznej motywacji jest głębokie zrozumienie oczekiwań respondentów. Czy preferują wynagrodzenie za swój czas? Czy chcą wiedzieć, jak ich opinie wpłyną na produkty czy usługi? Może cenią sobie szybkość i prostotę ankiety? Zrozumienie tych aspektów pozwala firmom badawczym, takim jak Fieldstat, dostosować badania CAWI do indywidualnych potrzeb respondentów, zwiększając ich chęć uczestnictwa i jakość udzielanych odpowiedzi.

Fieldstat i strategie motywacyjne

Fieldstat, jako doświadczony gracz na rynku badań rynkowych, doskonale rozumie znaczenie motywacji respondentów. Firma opracowała różnorodne strategie motywacyjne, które mają na celu nie tylko zachęcić do udziału w badaniach, ale także zapewnić ich jakość. Jednym z kluczowych narzędzi są płatne ankiety online, które stanowią bezpośrednią motywację finansową. Ale to nie wszystko – Fieldstat dba również o jasną komunikację celów badania, interaktywny design ankiet oraz feedback dla respondentów, dzięki czemu uczestnicy czują się docenieni i zaangażowani w proces.

Jakość odpowiedzi a projekt ankiety

Nie tylko motywacja, ale także starannie zaprojektowana ankieta ma kluczowe znaczenie dla jakości odpowiedzi. Krótkie, jasne pytania, które są bezpośrednie i zrozumiałe, zwiększają chęć udzielenia odpowiedzi. Interaktywne elementy, takie jak suwaki czy animacje, mogą uczynić ankietę bardziej angażującą. Fieldstat stawia na innowacyjne rozwiązania w projektowaniu ankiet CAWI, aby uczynić je atrakcyjniejszymi dla respondentów. Intuicyjny interfejs, dostosowany do różnych urządzeń, zapewnia, że respondenci mogą łatwo i wygodnie udzielić odpowiedzi, co przekłada się na lepszą jakość danych.

Case studies: Skuteczne strategie motywacyjne w praktyce

Praktyczne zastosowanie strategii motywacyjnych można zaobserwować w licznych case studies dostarczanych przez Fieldstat. Badania dla instytucji takich jak Uniwersytet Warszawski czy Uniwersytet Łódzki pokazują, jak odpowiednie motywowanie respondentów przekłada się na wysoką jakość odpowiedzi. Dzięki skutecznym strategiom, Fieldstat jest w stanie osiągnąć wysoki wskaźnik odpowiedzi, a jednocześnie zapewnić, że zebrane dane są rzetelne i wiarygodne. Te case studies stanowią dowód na to, że odpowiednia motywacja jest kluczem do sukcesu w badaniach CAWI.

Motywacja jako klucz do sukcesu w badaniach CAWI

Motywowanie respondentów to nie tylko kwestia wynagrodzenia, ale przede wszystkim zrozumienia ich potrzeb i oczekiwań. Jak podkreśla Prezes Fieldstat, Jonasz Buksztynowicz: „Współczesne badania muszą budować relacje oparte na zaufaniu z respondentami.” Właściwe podejście do motywacji przekłada się na jakość danych, co jest kluczem do sukcesu każdego badania. Dlatego Fieldstat nieustannie inwestuje w strategie i narzędzia, które pomagają w skutecznym angażowaniu respondentów, gwarantując jednocześnie rzetelność i precyzję zebranych informacji.

Na rynku M&A może zagościć niepewność

Czy z uwagi na sytuację makroekonomiczną czeka nas dalsze spowolnienie na rynku M&A? A może, po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce, rynek szybko wróci do trendów wzrostowych, po krótkiej pauzie kontynuując najlepszy okres gospodarczy we współczesnej historii i możemy oczekiwać kolejnych rekordów? Prawda może leżeć pośrodku, gdyż wyzwań dla gospodarki nie brakuje. Izabela Zielińska-Barłożek, Krzysztof Libiszewski i Anna Dąbrowska – partnerzy z przeszło dwudziestoletnim doświadczeniem transakcyjnym, od lipca tego roku odpowiedzialni za zespół Corporate M&A Wolf Theiss, dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi aktualnej i przewidywanej sytuacji na polskim rynku fuzji i przejęć.

Rynek fuzji i przejęć nieustannie zmienia się i choć nadal dochodzi do szeregu transakcji, to wartościowo są one mniejsze niż w latach ubiegłych. Poza wcześniej planowanymi transakcjami, inwestorzy chcą raczej skorzystać z okazji i chwilowych niższych wycen.

Jak wynika z raportów branżowych i obserwacji ekspertów Wolf Theiss, rok 2022 był jednym z rekordowych na polskim rynku fuzji i przejęć. Pomimo wciąż odczuwalnych dla gospodarki skutków pandemii Covid-19 i wojny w Ukrainie, wartość oraz liczba transakcji osiągnęły poziom wyższy niż w 2021 r.

Krzysztof Libiszewski zwraca uwagę, że w roku 2022 na rynku aktywni pozostawali zarówno inwestorzy sektorowi, jak i polskie oraz zagraniczne fundusze private equity. Z obserwacji ekspertów Wolf Theiss wynika, że podobnie jak w latach poprzednich, bardzo często w procesach aukcyjnych o nabycie tych samych podmiotów (targetów) konkurowali ze sobą gracze branżowi i fundusze. Co więcej, niesłabnącym zainteresowaniem cieszyły się transakcje w sektorach TMT, nowych technologii, ochrony zdrowia i biotechnologii, produkcji oraz energetyki.

Ten trend, choć w istotnie zmniejszonej skali, jest widoczny także w bieżącym roku. W pierwszej połowie 2023 roku zauważalne jest bowiem spowolnienie gospodarcze w Polsce i stan oczekiwania rynku na pozytywne dla gospodarki sygnały.

Z analiz rynkowych wynika, że także w ujęciu globalnym w 2023 r. zarówno liczba, jak i wartość transakcji uległa zmniejszeniu.

Jak komentuje Anna Dąbrowska, można przyjąć, że globalne statystyki zasadniczo odpowiadają trendom w Polsce. Uczestnicy rynku fuzji i przejęć wydają się być zgodni co do tego, że wciąż jeszcze wysoka inflacja i problemy z łańcuchami dostaw wpływają znacząco na ten rynek. Pojawiają się przy tym informacje o wycofaniu niektórych targetów z procesów sprzedażowych w obliczu coraz mniej korzystnych wycen. Z drugiej strony, jak zauważa Anna Dąbrowska, cały czas panuje przekonanie, że w krótkiej perspektywie możemy znowu wrócić do wysokiej dynamiki na rynku. Wobec zebrania przez fundusze private equity istotnych środków w latach ubiegłych, ocenia się, że pozostaną one aktywne i będą poszukiwały nowych okazji transakcyjnych.

Choć trend globalny ma wpływ na ocenę sytuacji w Polsce, można dostrzec, że pomimo spadku globalnej wartości transakcji wiele z nich dochodzi do skutku, dodaje Izabela Zielińska-Barłożek. Może być to efekt dywersyfikacji i poszukiwania przez kapitał atrakcyjnych wycen. Część aktywów została przeceniona choćby z uwagi na kolejne wyzwania makro- i geopolityczne, a także wpływ Polskiego Ładu, choć ten ostatni czynnik dotyczy jedynie grupy mniejszych firm. Krzysztof Libiszewski zauważa również, że w sytuacji niepewności także fundusze i inwestorzy strategiczni ograniczają ryzyko, skupiając się na mniejszych aktywach. W efekcie można się spodziewać nadal wielu transakcji, choć niekoniecznie będziemy świadkami rekordów jeśli chodzi o wartość rynku fuzji i przejęć w Polsce. Jego zdaniem dodatkowym czynnikiem, który wyraźnie wpływa na ostudzenie sytuacji na polskim rynku jest także zaostrzenie polityki kredytowej banków i ciągle relatywnie wysokie stopy procentowe.

Od pewnego czasu jednym z istotnych trendów na tym rynku jest ESG. Inwestycje w kierunku zielonej energetyki, przedsiębiorstw zajmujących się „etycznym biznesem” i odejście od paliw kopalnych są w tym momencie po prostu nieuniknione. Uczestnicy rynku dostrzegają już szereg pozytywów związanych z nurtem zrównoważonego rozwoju. Inwestycje ESG niosą bowiem z sobą wysokie korzyści zarówno na gruncie reputacyjnym, jak i czysto finansowym tj. w perspektywie oczekiwanych zwrotów z dokonywanych inwestycji. Również w branży doradczej można zaobserwować zmiany z tym związane – na rynku zaczęli pojawiać się doradcy oferujący badanie potencjalnych targetów właśnie pod kątem ESG. Choć Izabela Zielińska-Barłożek ma nadzieję, że trend poszukiwania i przeprowadzania korzystnych społecznie i środowiskowo transakcji na trwałe umiejscowi się w globalnej i polskiej gospodarce, to jej zdaniem w tym momencie nie wydaje się, żeby tego typu badania na stałe zagościły we wszystkich transakcjach i stały się w najbliższej przyszłości nieodzownym elementem krajobrazu tego rynku.

Kolejnym aspektem, który należałoby wziąć pod uwagę przy ocenie sytuacji na rynku fuzji i przejęć jest polityka krajowa. Jednakże, według ekspertów z Wolf Theiss, nie wydaje się, żeby był to czynnik, który istotnie wpływa na sektor fuzji i przejęć w Polsce. Jak zauważają, pomimo że temperatura sporu politycznego bywała w przeszłości w naszym kraju wysoka, ich zdaniem inwestorzy podchodzili do niego z dystansem i nie wywierał on kluczowego wpływu na decyzje biznesowe. Ukonstytuowanie się nowego rządu i ewentualność odblokowania środków z Krajowego Programu Odbudowy będą miały wpływ stymulujący rynek fuzji i przejęć i gospodarkę jako taką.

W zgodnej ocenie ekspertów z Wolf Theiss nadal niespokojna sytuacja geopolityczna i radykalnie zwiększony poziom interwencjonizmu gospodarczego rządów jest zjawiskiem światowym, a nie wyłącznie polskim trendem. W tym kontekście, ich zdaniem, inwestorzy nie traktują wspomnianych czynników jako specyficznych wyłącznie dla polskiego rynku i nie uznają go za uodporniony na negatywne bodźce zewnętrzne. Odpowiedzią na sytuację wielowymiarowej niepewności i skomplikowaną sytuację wymiaru sprawiedliwości w Polsce może być powszechne zjawisko poddawania potencjalnych sporów, wynikających z transakcji fuzji i przejęć, pod rozstrzygnięcie trybunałów arbitrażowych. „Z naszych obserwacji wynika, że zarówno w 2022 r., jak i w obecnym roku, zapisy na sąd polubowny cieszyły się niezmiennie dużą popularnością. Na pewno dużo groźniejsze, jeśli chodzi o wpływ na rynek fuzji i przejęć, są wysoka inflacja i polityka banku centralnego w zakresie stóp procentowych, które negatywnie wpływają w szczególności na warunki finansowania.” – podsumowują.

Gołębi FED pobudza rynki akcji. Banki centralne kupują złoto na potęgę

Za nami tydzień, w którym ścierały się dwa przeciwstawne trendy. Z jednej strony niepokój o sytuację na Bliskim Wschodzie, z drugiej gołębi FED, który pozostawił stopy procentowe bez zmian. Kruszec ponownie zszedł poniżej poziomu 2 000 USD.

27 października cena złota przebiła poziom 2 000 USD za uncję na fali obaw o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, a co za tym idzie – dalszy wzrost cen ropy. Zdaniem analityków ANZ Banku, złoto może osiągnąć pułap nawet 2 075 USD za uncję, wyznaczając nowy rekord.

Na razie jednak cena uncji spadła we wtorek w okolice 1 985 USD, co najpewniej miało związek posiedzeniem FOMC (Amerykański odpowiednik RPP) i środową decyzją o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Do końca tygodnia cena złota w niewielkim stopniu starała się odzyskać wtorkową stratę, mozolnie wspinając się w stronę 1 990 USD za uncję. Spadek nie był drastyczny, jednak tak szybkie wycofanie poniżej 2 000 USD, w połączeniu z entuzjazmem na Wall Street, mogło zbić z tropu inwestorów.

Spadek nie był aż tak widoczny w polskiej walucie. Tydzień zaczął się w okolicach 8 470 złotych, a zakończył nieco ponad 100 złotych niżej, co było konsekwencją niewielkiego umocnienia złotego po publikacji najnowszych danych o inflacji.

W kontekście złota warto podkreślić jeszcze kwestię zakupów banków centralnych. Z najnowszego raportu Światowej Rady Złota dowiadujemy się, że banki centralne we wrześniu kupiły 77 ton złota, z czego największymi nabywcami byli: Ludowy Bank Chin – 26 ton, Narodowy Bank Polski – 19 ton oraz Centralny Bank Uzbekistanu – 9 ton.

W całym III kwartale banki centralne zakupiły 337 ton kruszcu, zaś od początku roku już 800 ton, co jest wartością o 14 proc. wyższą w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, a zarazem – jest to najwyższy wynik w historii, licząc dla okresu od stycznia do września.

FED gołębi

W środę FED pozostawił stopy procentowe po raz drugi bez zmian. Znajdują się one obecnie w przedziale 5,25-5,50 proc., zaś inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. – nieco więcej niż oczekiwano, jednak przy dobrym odczycie PKB za III kwartał (4,9 proc.), FED mógłby zaryzykować jeszcze jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych przed zakończeniem cyklu.

Czy tak się stanie? Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wynosi 19,6 proc. W styczniu 27,2 proc. dla podwyżki o 25 pb i 2,4 proc. dla podwyżki o 50 pb. Od marca prawdopodobieństwo podwyżki maleje, za to pojawia się możliwość obniżki, choć przy tak dużej zmienności i ryzyku geopolitycznym, trudno wybiegać aż tak daleko na przód.

W Polsce inflacja spada

Według wstępnych danych GUS, inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc., co jest dużym spadkiem względem września (8,2 proc.), ale to również lepszy odczyt niż zakładały prognozy (6,6 proc.). Taki sukces może znaleźć przełożenie w decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych 8 listopada.

Warto jednak przyjrzeć się szczegółom, bowiem wygląda na to, że spadek inflacji odpowiadały ceny paliw, które we wrześniu były o 14,4 proc. niższe niż rok temu, a co związane było ściśle z „promocją”, którą Orlen wprowadził przed wyborami. W tym samym czasie ceny żywności były o 7,9 proc. wyższe niż rok wcześniej, zaś energia o 8,3 proc. Niewykluczone, że do końca roku tempo spadku inflacji straci na dynamice lub wręcz zatrzyma się.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Dlaczego tolerujemy brak transparentności finansowej spółek?

Coraz częściej zderzam się z problemem braku transparentności finansowej spółek – przy opiniowaniu w sporze sądowym, wycenie pre-pack przedsiębiorstwa lub szacowaniu firmy w warunkach rynkowych. O ile można zrozumieć, co kieruje zarządami, które nie dopełniają tego obowiązku (najczęściej niechęć do ujawniania informacji o stanie spółki), o tyle niezrozumiałe jest, dlaczego taki stan rzeczy jest tolerowany przez organy Państwa. Obecnie poziom informatyzacji tego obszaru jest już na tyle zaawansowany, że skuteczne wyegzekwowanie składania sprawozdań nie powinno być problemem.

Dobrym przykładem może być skuteczność w egzekwowaniu innych obowiązków, np. ubezpieczeń komunikacyjnych. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, zaledwie 0,4-0,5% pojazdów nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia. Teoretycznie może się wydawać, że obowiązek publikacji sprawozdań ma marginalne znaczenie dla gospodarki, ale w praktyce jest dokładnie odwrotnie.

Jaki to ma związek z gospodarką?

Podmioty o wątłej kondycji finansowej, które są ryzykowne dla kontrahentów, mogą funkcjonować na rynku „bezkarnie’, gdyż nikt nie jest w stanie określić ich sytuacji zapoznając się ze sprawozdaniami finansowymi. Część z nich, która powinna być w upadłości lub co najmniej restrukturyzacji, funkcjonuje i udaje przez jakiś czas, że ma się świetnie. Skutek tego dla kontrahentów i klientów wydaje się oczywisty.

Innym problemem jest to, że mocno utrudniony jest proces analizy benchmarkowej w danej branży, ponieważ nie sposób jest przeanalizować wyniki konkurencji bazując na sprawozdaniach finansowych. Można powiedzieć, że pośrednio zaburza to relacje rynkowe i na pewno przeczy założeniom transparentności, które powinny charakteryzować dobrze rozwinięty rynek.

Brak sprawozdań funkcjonuje jako norma

Sektor bankowy coraz częściej rezygnuje z finansowania spółek, które nie składają sprawozdań na czas i jest to kierunek zrozumiały. Czasami wynika to z powodów czysto technicznych, gdy algorytmy nie są w stanie przy braku sprawozdań przeanalizować kondycji wnioskującej spółki. Ale czasami taka jest polityka banku – finansujemy spółki, które nie zalegają ze sprawozdaniami i kropka.

Na poziomie transakcji, które są ryzykowne dla przedsiębiorcy, to również powinien być elementarz – nie podpisujemy umowy z odroczoną płatnością, jeśli nie mamy jasności co do sytuacji kontrahenta. Powinno tak być, ale to bardzo trudne, gdyż często brak sprawozdań funkcjonuje jako norma. Problemy z transparentnością finansową spółek to niepotrzebny dodatkowy obszar ryzyka, który z niewiadomych przyczyn wciąż ma się dobrze w naszym kraju.

Szymon Mojzesowicz, MRICS – CEO firmy doradczej Lege Advisors

Jedna piąta firm ślepo ufa swoim kontrahentom

Wzajemne zaufanie wśród polskich firm jest duże i zwykle opiera się na konkretnych, ważnych przesłankach. Jednak 22 proc. przyznaje, że kredyt zaufania daje „na ładne oczy”, czyli z góry zakłada, że po drugiej stronie ma uczciwego partnera – wynika z badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów. Niemal połowa respondentów pozytywne przeświadczenie opiera na staranności, z jaką dobiera kontrahentów i współpracy ze stałymi partnerami, a tylko 1/3 zawsze weryfikuje klientów.

Dobre relacje w biznesie to podstawa działalności, a ich główną bazą jest wzajemna uczciwość. Analiza wyników badania Rzetelnej Firmy pokazuje, że firmy z sektora MŚP wierzą w sumienność i dobre zamiary innych przedsiębiorców. Wysoki poziom zaufania deklaruje 71 proc. firm. Niestety zdarza się, że taka ślepa wiara prowadzi również w ślepą uliczkę.

Większość kieruje się rozsądkiem

Dobór odpowiednich kontrahentów to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych. Dlatego 48 proc. firm, zapytanych w badaniu Rzetelnej Firmy, przyznaje, że wybiera ich rozsądnie i dzięki temu nie ma później problemów. Podobny odsetek, bo 46 proc. współpracuje tylko ze stałymi partnerami. Z kolei 32 proc. ufa, bo wie, że zaufanie jest podstawą rentownej współpracy.

Zaufanie w biznesie jest ważne, ale powinno się opierać na solidnych przesłankach. I nie chodzi tu o to, jak długo przedsiębiorcy ze sobą współpracują i czy łączy ich dobra znajomość, lecz o wymierne wskaźniki i dane, które szacują ewentualne ryzyko współpracy z danym kontrahentem. Jest wiele sposobów na to, by sprawdzić, jak firma rzeczywiście radzi sobie na rynku, czy na przykład nie zalega z płatnościami. Jeśli nie sprawdzamy, to się tego nie dowiemy. Zdroworozsądkowe podejście do tego tematu to wciąż domena mniejszości firm. Zaledwie 34 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP weryfikuje kontrahentów przed każdą nową transakcją – zaznacza Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Najbardziej ryzykowne podejście wybiera 22 proc. przedstawicieli firm, którzy kredytu zaufania udzielają z automatu, bez żadnych dodatkowych przesłanek. Co ciekawe, taką postawę prezentują najstarsi przedsiębiorcy, powyżej 60 r.ż. W tej grupie odsetek sięga aż 40 proc.

Zaufanie to za mało

Jak wskazuje badanie Rzetelnej Firmy, swoje zaufanie do kontrahentów na zweryfikowanych danych opiera zaledwie 34 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP. Średnie zaufanie do swoich partnerów biznesowych deklaruje 26 proc. przedsiębiorców, a niskie lub bardzo niskie jedynie 3 proc. Większość z nich tłumaczy to tym, że w ciężkich czasach na samym zaufaniu można dużo stracić (41 proc.). Na własnych negatywnych doświadczeniach taki wniosek opiera 34 proc. zapytanych, już oszukanych przez kontrahentów, którym ufali. Z kolei 31 proc. uważa, że samo zaufanie to zbyt duże ryzyko, gdy chodzi o utratę pieniędzy, a 30 proc. podchodzi bardziej radykalnie i żywi przekonanie, że biznes to nie jest miejsce na ufność.

Z badania Rzetelnej Firmy wynika wyraźnie, że brak czy ograniczony poziom zaufania do kontrahentów, nie jest równoznaczny z posądzaniem ich o złą wolę. To po prostu zdrowe podejście do biznesu. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę 33 proc. zapytanych respondentów, którzy wskazali, że każdy, niezależnie od chęci czy zaangażowania, może mieć kłopoty finansowe, które wpłyną na współpracę. Dlatego przekonanie, że partner biznesowy nie zawiedzie, najlepiej oprzeć na konkretnych danych finansowych. Takie raporty to system wczesnego ostrzegania, które mogą skutecznie ograniczyć ryzyko biznesowe – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zaufanie w biznesie” przeprowadzone w sierpniu 2023 r. przez TGM Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, na grupie 500 firm zatrudniających do 250 pracowników, metodą CAWI.

Przedsiębiorcy chcą powrotu handlu w niedzielę. W rok zniknęło 5 tysięcy małych sklepów

Czy handel w niedzielę powróci w 2024 roku? Należy się tego spodziewać, biorąc pod uwagę deklarację partii politycznych, które prawdopodobnie utworzą nowy Rząd. Takie jest także oczekiwanie przedsiębiorców, choć trzeba przyznać, że ostatnie lata przyzwyczaiły konsumentów do tego, że w niedzielę nie robi się zakupów. – Rynek potrzebuje dodatkowego dnia handlu. Ostatnie statystyki pokazują zadyszkę handlu detalicznego. Również galerie handlowe tracą klientów na rzecz sektora e-commerce. Handlowa niedziela będzie bodźcem, który może pobudzić handel – przyznaje prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk. Dodaje jednak: – Wszystko musi odbywać się w porozumieniu z pracownikami.

Zakaz handlu w niedzielę dotyka mniejsze sklepy? Dyskonty się umacniają, a rodzinne firmy tracą

Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w roku 2022 z Polski zniknęło ponad 5 tysięcy sklepów. Co ważne, statystyki pokazują, że jednocześnie rośnie ilość dyskontów, supermarketów oraz hipermarketów. To oznacza, że najmocniejsze zmiany dotyczą małego, rodzinnego handlu detalicznego.

– Zakaz handlu w niedzielę spowodował, że polityka dyskontów oraz sieci stała się bardziej drapieżna i doprowadziła do tego, że Polacy przyzwyczaili się do robienia zakupów „na zapas”. Taki styl życia wypiera z rynku małe sklepy spożywcze czy małe sklepy przemysłowe i skupia uwagę tylko na dyskontach lub ewentualnie formatach franczyzowych. Dla małych przedsiębiorców wprowadzenie ponownego handlu w niedzielę nie będzie więc problemem, a rozłoży ruch na kolejne dni, co może dać im szansę na uczciwszą konkurencję – przyznaje Hanna Mojsiuk.

– Nie da się ukryć, że handel w ostatnich latach mocno przenosi się do Internetu. Mniej klientów w galeriach handlowych, niektóre sieci wycofujące się z Polski. Przywrócenie handlu w niedzielę uważamy za dobry pomysł – dodaje Hanna Mojsiuk.

Dyrektor Piotr Wolny o scenariuszach dla pracowników handlu

Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, przypomina, że od roku apelujemy o przywrócenie handlu w niedzielę, a jeżeli ktoś ma wątpliwości czy jest to dobry pomysł należy przeprowadzić odpowiednie konsultacje społeczne.

– To temat w którym znalezienie kompromisu nie powinno być wielkim problemem. Oczekiwania przedsiębiorców są takie, by sklepy były czynne we wszystkie niedziele w miesiącu, ale wyobrażamy sobie np. pracę w dwie niedzielę w miesiącu albo odpowiednio wyższe wynagradzanie pracowników, którzy pracują siódmego dnia tygodnia. Chcielibyśmy rozmawiać z ekonomistami, przedsiębiorcami i związkami zawodowymi, by poprawiać sytuację pracowników w handlu. Przedsiębiorcy nie mają problemów z tym, by stosować dodatkowe przywileje dla osób decydujących się na pracę w niedzielę – mówi  Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Opcje, które są na stole to np. 150% wynagrodzenia za pracę w niedzielę, dwie niedziele pracujące w miesiącu, dodatkowy dzień wolny za pracę w niedzielę czy praca jednozmianowa, czyli sklepy czynne maksymalnie do godziny 17:00 lub 18:00 – dodaje dyrektor Piotr Wolny.

Eksperci: „Klienci przyzwyczaili się do wolnych niedzieli, ale handel przekona ich do powrotu na zakupy”

Eksperci zajmujący się tematami handlu, nie mają wątpliwości, że ponowne wprowadzenie handlu w niedzielę, zmieni sektor detaliczny w Polsce. Pytanie tylko, czy takie są realne oczekiwania np. kupców na targowiskach i małych sklepikarzy.

– Na początku był szok i chęć do powrotu do handlowania w niedzielę. Dzisiaj myślę, że to nie jest najpilniejszy temat w gospodarce. Przedsiębiorcy się przyzwyczaili do wolnych niedzieli, konsumenci chyba także. Handel w ostatnich latach bardzo się zmienił – mówi Dariusz Jędrzejewski, prezes targowiska Nowy Turzyn.

O zmianach mówi także Anita Gałek, ekspertka ds. handlu i trenerka biznesu. – Na pewno przywrócenie handlu w niedzielę będzie wymagało na nowo przyzwyczajenia klientów do tego, że można robić zakupy w sklepach. Osobiście uważam, że rozwiązania hybrydowe nie są dobrym pomysłem, bo jeżeli sklepy będą otwarte np. w c drugą niedzielę, to będzie to irytujące dla ludzi, którzy np. pojadą na zakupy i okaże się, że ich sklep jest zamknięty. Na pewno wymagać to będzie także porozumienia na linii przedsiębiorcy-pracownicy. Po latach wolnych niedzieli kadry handlowe są nieprzygotowane do dodatkowego dnia pracy – dodaje Anita Gałek.

Grupa Transition Technologies z rekordowymi wynikami po trzech kwartałach 2023 r.

Grupa Transition Technologies (TT) po raz kolejny osiągnęła najwyższe w swojej historii przychody. Spółki z Grupy po trzech kwartałach br. wypracowały ponad 600 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 10% r/r. Według prognoz Grupy cały 2023 r. także okaże się rekordowy pod względem obrotów i pozwoli na osiągnięcie poziomu 800-850 mln zł. Jednak sama końcówka roku może być dla Grupy wymagająca.

Cały czas sektor IT znajduje się w okresie turbulencji, a wydarzenia światowe są niesłychanie zmienne, budząc obawy o przyszłość gospodarki światowej. Pomimo tego, nasze obroty pozostają na rekordowym poziomie, co pokazuje, że polskie firmy informatyczne potrafią rosnąć w każdych warunkach rynkowych – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Grupa TT skupia się na najnowocześniejszych rozwiązaniach informatycznych dla przemysłu, medycyny i energetyki oraz zapewnia usługi produkcji oprogramowania w nowoczesnym modelu zwanym managed services. Dodatkowo jest obecna w sektorze automatyki przemysłowej, energetyki i gazu, produktów dla energetyki jądrowej, a coraz mocniej rozwija obszar robotyki dla przemysłu.

POZYTYWNE TRENDY I PERSPEKTYWA IPO

Na rekordowe przychody Grupy TT pracuje kilka kluczowych spółek. Jedną z nich jest Transition Technologies PSC, lider nowoczesnych rozwiązań dla przemysłu, od wielu lat koncentrujący się na zagadnieniach digitalizacji, technologii chmurowych, zagadnień cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji i data science.

Zauważamy pozytywny trend wśród klientów przemysłowych, którzy zaczynają wznawiać projekty związane z cyfryzacją, zarówno na rynku polskim, jak i za granicą. Szczególny nacisk widoczny jest w obszarze chmury obliczeniowej oraz skalowania rozwiązań na wszystkie fabryki, należące do całej organizacji. Klienci decydują się na nowe projekty lub ich kontynuację w oparciu o realne zyski, jakie mogą osiągnąć poprzez wdrożenie nowych rozwiązań. Szczególną uwagę należy zwrócić również na obszar zrównoważonego rozwoju w firmach produkcyjnych. Odnotowujemy rekordowe zamówienia oraz inwestycje firm w działy inżynierskie oraz w projekty skupiające się na dostosowaniu produktów pod kątem sustainability. Dotyczy to szczególnie rynków Unii Europejskiej oraz Tajwanu – mówi Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC.

Z kolei Transition Technologies MS, czyli spółka specjalizująca się w outsourcingu, a szczególnie w usługach typu managed services, nadal rozważa debiut giełdowy (prace nad procesem wejścia na GPW zostały wstrzymane z uwagi na wojnę w Ukrainie).

Mimo rynkowych wahań, notujemy stały wzrost obrotów przy jednoczesnym utrzymaniu założonego poziomu rentowności. To solidny punkt wyjścia do dalszego rozwoju i przemyślanych inwestycji. W ostatnim czasie wzmocniliśmy naszą obecność w krajach skandynawskich, co przełożyło się na znaczny wzrost sprzedaży usług. Z kolei w Europie Zachodniej prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat przejęcia pakietu większościowego jednej z firm IT, która ma mocną pozycję na lokalnym rynku – podkreśla Sebastian Sokołowski, Prezes TTMS.

CZAS INTENSYWNEJ PRACY

Kolejna spółka z Grupy, czyli Transition Technologies – Systems zajmuje się dostarczaniem wysokospecjalizowanych systemów IT dla polskich spółek energetycznych i również optymistycznie ocenia pierwsze 9 miesięcy 2023 r.

Ostatnie trzy kwartały to dla naszych zespołów czas intensywnych wdrożeń nowych funkcjonalności oraz dostosowywania rozwiązań do zmian wynikających z Rynku Bilansującego czy KSeF. Stale realizujemy także wdrożenia z obszaru cybersecurity dla infrastruktury krytycznej, którego dynamiczny wzrost jest elementem naszej długoterminowej strategii. Końcówka roku będzie dosyć intensywna, ale już zrealizowane projekty, wzrost przychodów oraz bezpieczne poziomy rentowności pozwalają na dalszą ekspansje firmy na rynku – podsumowuje Urszula Jarosz prezes Zarządu TTSystems.

Transition Technologies CS, spółka specjalizująca się w projektach automatyki przemysłowej dla energetyki i gazu, aktywnie myśli o innych produktach, rozwijając m.in. współpracę ze światowym dostawcą urządzeń dla robotyki (Doosan Robotics).

Obserwujemy ciągły wzrost zainteresowania naszymi produktami, które opakowane w kompleksową realizację (tzn. od koncepcji aż po serwis pogwarancyjny) znajdują coraz szersze zainteresowanie na rynku. Realizując bardzo trudne technicznie projekty, nauczyliśmy się nie poddawać wpół drogi. Tak też postrzegamy aktualną sytuację na rynkach, tj. dostrajamy się poprzez rozwój kompetencji oraz partnerstwa technologiczne, gdyż chcemy być gotowi na odbicie gospodarcze – mówi Daniel Dziadek, Prezes TT-CS.

Z kolei TT AS, odpowiedzialne za zaawansowane oprogramowanie dla optymalizacji sektora energetycznego, widzi swoją szansę m.in. w przyszłym rozwoju energetyki jądrowej.

Jesteśmy praktycznie jedyną polską firmą, która dostarczała swoje rozwiązania zarówno dla amerykańskiej energetyki jądrowej (Westinghouse), jak i koreańskiej (projekt Barakah). W chwili obecnej ten sektor prężnie rozwija się w wielu krajach, a przyzwolenie społeczne jest rekordowo wysokie. Wszyscy widzieliśmy w 2022 r. jak energetyka gazowa może przeżywać kryzys związany z niestabilnością cen, a energetyka odnawialna jest co do zasady niestabilna. Dlatego też upatrujemy swoich wielu szans w inżyniersko-wymagającej energetyce jądrowej – ocenia sytuację Paweł Różacki, Prezes TT AS.

AMBITNE CELE, M.IN. 1 MLD PRZYCHODÓW

Wiele wskazuje na to, że właśnie sektor usług informatycznych, gdzie polskie firmy są rozpoznawane na światowych rynkach, może być w przyszłości motorem rozwoju polskiej gospodarki.

Rok 2023 po raz kolejny będzie rekordowy, ale w przyszłości nie chcemy zwalniać tempa. Jeszcze przed 2025 rokiem planujemy być firmą informatyczną o przychodach co najmniej 1 mld zł, działającą na sześciu kontynentach. Chcemy budować międzynarodową grupę o polskich korzeniach. Jednocześnie spodziewamy się, że bieżący rok, a szczególnie jego ostatni kwartał, będzie wielkim wyzwaniem dla całego sektora na krajowym rynku, gdyż mogą nałożyć się na siebie negatywne trendy gospodarki światowej oraz naturalne turbulencje związane z tworzeniem nowego rządu w Polsce. Jak zawsze powtarzamy, że będzie to szczególny okres, który pozwoli odróżnić doświadczone grupy IT od spółek, które były przyzwyczajone do działania tylko w okresach wzrostu – podsumowuje prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Odbicie segmentu odzieżowego VRG

Na wyniki Grupy w październiku pozytywnie wpłynęły poprawa dynamiki sprzedaży segmentu odzieżowego oraz bardzo dobre zachowanie segmentu jubilerskiego.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w październiku 2023 wartość 95,7 mln zł, o 6,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Tym samym, wraz z rozpoczęciem czwartego kwartału, Grupa powróciła do pozytywnej dynamiki sprzedaży, a uwagę zwraca przede wszystkim odbicie wyników segmentu odzieżowego. Narastająco w dziesięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 995,1 mln zł (w porównaniu do 995,2 mln zł w roku ubiegłym).

Segment jubilerski VRG zanotował w październiku 13,3-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 49,9 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 45,8 mln zł, o 0,8 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w październiku za 15,2 proc. sprzedaży (w porównaniu z 12,7 proc. rok wcześniej).

– Cieszy nas powrót popytu oraz pozytywne przyjęcie przez klientów nowych kolekcji. Mieliśmy do czynienia z dobrym połączeniem kilku czynników – od zmiany w pogodzie, która dzięki ochłodzeniu zmobilizowała klientów do zakupów, przez dobry asortyment, zgodny z obecnym ID naszych marek, po efektywne działania marketingowe. – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Marża na sprzedaży w Grupie wyniosła w październiku 55,2 proc. w porównaniu do 55,4 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Po dziesięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,3 proc. (0,8 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, wzrost udziału kanału online w segmencie odzieżowym wynika z dobrego przygotowania marek na obecny sezon, tak pod względem oferty produktowej, jak i poprawy funkcjonalności sklepów internetowych.

Październik był dla Grupy VRG intensywnym miesiącem pod kątem uruchamiania komunikacji marketingowej marek, która ma za zadanie stymulowanie sprzedaży na przestrzeni czwartego kwartału. Po premierze kolekcji ambasadorskiej DISCOVER YOURSELF z Rafałem Jonkiszem oraz Rafałem Rulskim, marka Vistula intensywnie promowała ofertę odzieży skierowanej do kobiet. W Bytomiu zadebiutowała kolekcja BYTOM x JIMEK, która powstała we współpracy z kompozytorem Radzimirem Dębskim. Jej pojawienie się w sklepach spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem konsumentów. W październiku został wprowadzony także nowy koncept WELL Wólczanka. Deni Cler kontynuowała promowanie kolekcji ORA ITALINA! na sezon jesienno-zimowy, której premiera wzbudziła duży entuzjazm wśród sympatyków marki. W.KRUK kontynuował komunikację wokół kolekcji ambasadorskiej FREEDOM ELEMENTS z Martyną Wojciechowską. Spółka przygotowuje się do prezentacji oferty produktowej na listopad i grudzień – najbardziej intensywnych miesięcy w roku z perspektywy W.KRUK.

W październiku 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,7 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1,6 proc. więcej niż rok wcześniej).

W październiku ceny mieszkań w największych miastach względnie stabilne

W październiku 2023 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w Trójmieście przekroczyła pułap 14 tys. zł, a w Łodzi – 10 tys. zł. Za to w Warszawie październik przyniósł stabilizację cen, co przybliżyło Kraków do zepchnięcia stolicy z pozycji cenowego lidera wśród największych metropolii – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Od dawna zwracamy uwagę w naszych raportach, że aby średnia cena metra kwadratowego przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań, zwłaszcza w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Lekkim optymizmem mogą więc napawać październikowe dane rynku warszawskiego – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

W poprzednich dwóch miesiącach byliśmy świadkami potężnych wzrostów średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie warszawskich firm deweloperskich. W sierpniu ta średnia przebiła pułap 15 tys. zł, a miesiąc później – 16 tys. zł za metr. Natomiast w październiku średnia cena mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy praktycznie nie drgnęła.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-R

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że stabilizację można zawdzięczać wprowadzeniu do sprzedaży najwyższej od niemal półtora roku miesięcznej puli mieszkań z cenami poniżej średniej. Z drugiej strony chętnych na lokale od deweloperów było najmniej od pięciu miesięcy. Prawdopodobnie jest to efektem wzrostu cen mieszkań. Warto zwrócić ponadto uwagę, że od lipca br. znacznie skurczyła się ich oferta do kupienia za „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Cieszyć może też przebudzenie z inwestycyjnego letargu krakowskich firm deweloperskich. Także w tym mieście wprowadzonych na rynek było więcej mieszkań niż sprzedanych. W efekcie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w październiku „tylko” o 1%.  Podobne podwyżki odnotowano we Wrocławiu i Łodzi. Z kolei w Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia cena metra kwadratowego, podobnie jak w stolicy, utrzymała poziom z września.

Za dość zaskakującą można natomiast uznać aż 4% podwyżkę cen mieszkań w Trójmieście.  Trzeba przypomnieć, że we wrześniu średnia cena metra kwadratowego spadła tu o 2%. Spowodował to wówczas wzrost liczby mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Ponadto średnia cena metra kwadratowego lokali wprowadzonych do sprzedaży była stosunkowo niska jak na ten rynek. W październiku sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Na trójmiejski rynek trafiły mieszkania droższe od średniej w ofercie, a ta skurczyła się z powodu niewystarczająco wysokiej podaży. Warto w tym miejscu nadmienić, że Trójmiasto było jedyną aglomeracją, w której deweloperzy mogli pochwalić się wzrostem tempa sprzedaży mieszkań. Pytanie, czy uda się je utrzymać w sytuacji, gdy mieszkania dostępne na rynku kosztują średnio niemal 14,3 tys. zł za m kw. Tym samym Trójmiasto coraz bardziej pozostawia w tyle Wrocław, gdzie jeszcze w styczniu tego roku mieszkania były nieco droższe.

Po raz kolejny warto zwrócić uwagę na Łódź, która jest w tym roku fenomenem. Co prawda średnia cena metra kwadratowego lokali dostępnych w ofercie firm deweloperskich przekroczyła w tym mieście pułap 10 tys. zł. Niemniej wciąż jest ono oazą stabilności wśród największych metropolii. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak średniej ceny mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 6%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-M

W pierwszej trójce najdroższych metropolii ceny mieszkań nie rosły tak szybko od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. W ciągu 12 miesięcy nowe mieszkania dostępne w ofercie krakowskich deweloperów podrożały średnio na metrze aż o 26%, w Trójmieście – o 24%, a w Warszawie – o 18%.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-K

Z punktu widzenia kupujących rosnące ceny w ofercie deweloperów znacznie lepiej obrazuje ich struktura. Na przykład w Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 10 tys. zł skurczyła się w tym roku z 21% do 5%. W październiku z oferty krakowskich deweloperów praktycznie zniknęły mieszkania z ceną poniżej 9 tys. zł za metr. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 18% do 51%.Ceny mieszkań - październik 2023-struktura cena m kw

Spektakularne zmiany w strukturze cenowej odnotowano również m.in. w Warszawie i Trójmieście, gdzie jeszcze miesiąc wcześniej 13% mieszkań w ofercie deweloperów miało cenę poniżej 9 tys. zł za m kw. Obecnie udział takich lokali wynosi 9%. Natomiast z 17% do 34% zwiększył się odsetek takich, za które trzeba zapłacić ponad 15 tys. zł za metr.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

NFP za październik 2023: dolar może mieć problemy z umocnieniem

W ubiegłym miesiącu raport NFP przyniósł sporą niespodziankę. Przyrost miejsc pracy okazał się nad wyraz wysoki. Dobry rezultat był prawdopodobnie jednorazowym zjawiskiem i raczej w najbliższych miesiącach nie powinien być powtórzony. Na tamte dane kurs EUR/USD zareagował chwilowym spadkiem do 1,0485 po czym nastąpił wzrost do poziomu bliskiego 1,06. Od tamtego czasu notowania nie spadły poniżej wyznaczonego minimum i poruszały się w szerokiej konsolidacji pomiędzy 1,05 a 1,07. Dziś prognozy wskazują, że liczby październikowe będą gorsze od wrześniowych.

Wzrost liczby nowych etatów w październiku był prawdopodobnie nie tak spektakularny jak miesiąc wcześniej. Wg ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg ma on wynieść 180 tys. Prognozy wskazują, że stopa bezrobocia pozostanie niezmieniona (3,8 proc.). Również wskaźnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Z kolei wzrost średniej płacy godzinowej prawdopodobnie uplasuje się na poziomie 4 proc. w relacji rok do roku. W tym tygodniu pewne wskazówki odnośnie rynku pracy dały inne publikacje. Ankieta JOLTS (przedstawiająca popyt na pracę i rotację pracowników) „wyszła” lepiej od prognoz, wynik (9553 tys.) był nieznacznie gorszy od poprzedniej wartości. Raport ADP wskazał 113 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym i był lepszy od rezultatu sprzed miesiąca (który był zaskakująco słaby). Publikacja okazała się jednak poniżej rynkowych oczekiwań. Dane o wysokiej częstotliwości, czyli tygodniowa liczba o zasiłek dla bezrobotnych okazały się gorsze. Widać tutaj początki zmiany trendu, jednak będzie to prawdopodobnie długotrwały proces.

Jeśli publikacje dzisiejsze okażą się bliskie prognozom, będzie to oznaczać, że rynek pracy ochładza się, jednak tempo tego procesu jest bardzo powolne. Wówczas Fed wciąż będzie mieć argumenty za tym aby pozostawić otwartą furtkę do dalszych podwyżek stóp. Powell i jego współpracownicy stają się jednak coraz bardziej ostrożni, mimo, że z gospodarki USA napływały do tej pory solidne dane. Dopóki inflacja pozostaje na kursie w stronę celu inflacyjnego, wg Fed nie ma pilnej potrzeby mocniejszego zacieśniania monetarnego.
Pomimo tych lepszych danych w ostatnim czasie (z kilkoma wyjątkami), dolar ma problemy z umocnieniem). Co prawda wg raportów CFTC przewagę mają obecnie pozycje „long” w dolarze, jednak wynik netto pozostaje stabilny i nie widać większej dynamiki wzrostu.
Prawdopodobieństwo pozytywnej niespodzianki w danych (wysoki odczyt NFP) jest mniejsze niż zaskoczenie na minus, zatem dolar może mieć dziś problemy z umocnieniem. Należy pamiętać, że do grudniowego posiedzenia FOMC poznamy jeszcze kilka istotnych raportów, ale ten z dzisiaj może przybliżyć nas do tego, co może zrobić Fed w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Spokojne zakończenie tygodnia

Na głównej parze walutowej świata nadal spokojnie. Ani środowa decyzja utrzymująca stopy procentowe w miejscu, ani dane makroekonomiczne nie są nas w stanie wyrwać z marazmu. Nawet ropa nie drożeje w obawie przed tym, co się wydarzy w weekend (jak jeszcze tydzień temu).

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy serię odczytów danych z USA. Rozpoczęło się Raportem Challengera, który podobnie jak środowy ADP nie spełnił oczekiwań analityków. Nie są to złe dane dla rynku pracy, ale oczekiwania po prostu były wyższe. Do tego doszły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Obiektywnie rzecz biorąc 217 tysięcy to bardzo solidny parametr dla USA, jednakże znowu analitycy liczyli na mniej. Słabiej od oczekiwań zmieniały się też zamówienia na dobra, za to lepiej wypadły zamówienia w przemyśle. Finalnie w wyniku tych danych kurs dolara delikatnie osłabił się wobec euro. Warto jednak pamiętać, że odczyty te dają nadal dobre perspektywy w dalszym horyzoncie.

Na ropie dalej gorąco

Od czasu eskalacji konfliktu palestyńsko-izraelskiego na ropie nie brakuje kolejnych bodźców. Rynki jednak podchodzą do tego problemu coraz spokojniej. W rezultacie większy jest wpływ innych czynników. Jednym z nich są słabsze dane makroekonomiczne z Europy, które mogą rzutować w przyszłości na popyt na ropę. W zeszłym tygodniu mieliśmy na rynku duży strach przed wzrostami na koniec tygodnia w trosce o możliwe wydarzenia na Bliskim Wschodzie w weekend. W tym tygodniu to napięcie na razie jest znacznie mniejsze, co wcale nie oznacza, że jakimś dużym inwestorom nerwy nie puszczą wieczorem i nie zaczną w panice podkupywać surowiec.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Czeski Narodowy Bank nie zmienił wczoraj stóp procentowych. Pozostają one zatem na poziomie 7%. W rezultacie Czesi mają po raz pierwszy od lat realnie dodatnią stopę procentową. Inflacja spadła bowiem do poziomu 6,9%. Czesi jednak w przeciwieństwie do Polski mają bardziej konserwatywne podejście i nie rozpoczęli obniżek stóp procentowych przed zduszeniem inflacji. Analitycy niby oczekiwali utrzymania obecnego poziomu, ale patrząc na reakcje rynków, nie było tutaj pełnej zgody. Najlepiej świadczy o tym gwałtowne umocnienie czeskiej korony po decyzji. Oznacza to, że część inwestorów grała już wcześniej pod obniżki stóp procentowych i teraz odwracała pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,
15:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – październik 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 53,3% rdr do 30,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 71,1% rdr do 182,8 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 70,7% rdr do 13,7 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 0,9% rdr do 10,5 TWh

W październiku 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 31,5 mld zł, czyli o 42,8% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 53,3% rdr do poziomu 30,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,37 mld zł, o 46,4% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec października wyniosła 71 582,26 pkt. i była o 41,9% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w październiku odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 56,5% rdr do poziomu 184,0 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 71,1% rdr i wyniosła 182,8 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w październiku wyniosła 531,4 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w październiku wyniósł 1,3 mln szt., czyli o 1,6% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 1,1% rdr do 259,1 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 7,9% rdr do 128,9 tys. szt.

W październiku odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 11,6% rdr do poziomu 220,9 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec października 104,6 mld zł, wobec 93,8 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,5% rdr do poziomu 515,2 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 33,3 mld zł wobec 12,3 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 171,7% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w październiku br. 13,7 TWh, co oznacza wzrost o 70,7% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 118,3% rdr do poziomu 5,6 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 48,4% rdr do poziomu 8,1 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 0,9% rdr do 10,5 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 34,8% do poziomu 1,4 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 10,5% rdr do poziomu 9,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”), na rynku spot wyniósł 1,2 TWh, co oznacza spadek o -1,7% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 32,6% rdr do poziomu 7,7 ktoe.

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 2,3% rdr, do wolumenu 3,3 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w październiku 2023 r. wyniosła 696,4 mld zł (156,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 414 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 347,8 mld zł (303,0 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w październiku 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: XPLUS oraz DRAGO ENTERTAINMENT. Były to przejścia z NewConnect.

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: SCANWAY S.A. (wartość oferty: 11,4 mln zł) oraz SOFTWARE MANSION S.A. (wartość oferty: 2,4 mln zł).

W październiku br. na GPW odbyły się 22 sesje giełdowe, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

TIM: Przychody w październiku niższe niż rok temu, ale wyższe niż we wrześniu

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 120,1 mln zł (-6,7% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w minionym miesiącu niemal 84,7 mln zł (-2,9% rdr.).

Całkowite szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży po dziesięciu miesiącach 2023 r. zbliżyły się do 1,2 mld zł (1,17 mln zł, tj. -3,8% rdr.), zaś pochodzące ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów – do 795 mln zł (794,8 mln, tj. -6,4% rdr.).

– Jesień jest tradycyjnie czasem największego popytu na artykuły elektrotechniczne. Nie dziwi zatem, że październik to trzeci najlepszy sprzedażowo miesiąc bieżącego roku po marcu i czerwcu, a zanotowane przychody są wyższe niż we wrześniu. Jednocześnie widzimy jak na dłoni, że sytuacja rynkowa jest trudna. Za nami trzeci kolejny miesiąc, w którym osiągnęliśmy przychody niższe niż w analogicznym okresie 2022 roku – przyznaje Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA. – Powodem do optymizmu jest stale rosnące grono kupujących w TIM-ie. W październiku 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21,5 tysiąca klientów. Oznacza to drugi najlepszy rezultat w tym roku po rekordowym marcu – zresztą podobnie jak w przypadku klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – dodaje Piotr Nosal.

Deweloperzy o kontrowersyjnych zmianach w prawie

Pod koniec września ruszyła reforma planowania przestrzennego. Zgodnie z przepisami do końca grudnia 2025 r. każda gmina powinna mieć uchwalony plan ogólny, który określi, co i gdzie można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. – Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Są obawy, że komplikacje przy realizacji reformy mogą wpłynąć na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

W wielu polskich gminach brakuje dziś planów zagospodarowania przestrzennego. Główne powody są dwa: opracowanie takiego dokumentu kosztuje mnóstwo pieniędzy i mnóstwo pracy. Zamiast tego samorządy sporządzają studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie ma planów, wydają inwestorom indywidualne decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania danego terenu. To jednak się zmieni.

Przypomnijmy: zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o planowaniu przestrzennym każda gmina będzie musiała mieć uchwalony plan ogólny, który określi, gdzie i co można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, cele reformy to uproszczenie procedur i poprawa ładu przestrzennego.

Burmistrz: zmiany potrzebne, ale czasu mało

Ustawodawca argumentuje, że gminy muszą otrzymać mocniejsze narzędzia, ponieważ przedsiębiorcy potrzebują jasnych reguł inwestowania, a i mieszkańcy wnioskują o ochronę cennych terenów przed chaotyczną zabudową. Niestety, samorządy nie otrzymały jeszcze wszystkich wytycznych, nie wszyscy urzędnicy zostali przeszkoleni, na bardziej szczegółowe informacje czekają również urbaniści. Tymczasem zegar zaczął tykać, samorządy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do grudnia 2025 r. – mówi Rafał Bieńkowski z portalu ogłoszeniowego Nieruchomosci-online.pl.

Jeśli dana gmina tego nie zrobi, od 2026 r. nie będzie mogła uchwalać planów miejscowych i wydawać inwestorom decyzji o warunkach zabudowy.

Mówimy o nowelizacji ustawy, która w istocie jest głęboką reformą całego systemu planowania przestrzennego. Zmiany są potrzebne i pożądane, ale nie w takim trybie. W mojej ocenie 2 lata na przygotowanie planu ogólnego to zbyt mało. Cały czas czekamy na przepisy wykonawcze do ustaw, szkolenia oraz środki finansowe, które były deklarowane przez ministerstwo. W naszej ocenie koszty opracowania planu będą co najmniej dwa razy wyższe niż zakładano. Z drugiej strony liczba firm urbanistycznych na rynku jest ograniczona – mówi Robert Waraksa, burmistrz Olsztynka na Mazurach.

I dodaje: – Nasze obawy budzi także kwestia odszkodowań, bo plany ogólne mają być z nich zwolnione, a jednocześnie mogą istotnie ograniczać prawo do zabudowy nieruchomości. Nie wszystkim mieszkańcom to się spodoba. To samorządy będą musiały wziąć na siebie ostatecznie odpowiedzialność za wdrażanie reformy planowania przestrzennego. A czasu jest coraz mniej.

Czy reforma wpłynie na ceny mieszkań?

Reforma planowania przestrzennego to temat, którym od miesięcy żyje oczywiście branża deweloperska.

Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Widoczne są obawy, czy komplikacje przy realizacji reformy nie wpłyną na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Takiego zdania jest m.in. Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home: – Mając na uwadze dotychczasową praktykę samorządów i to, ile czasu zajmowało uchwalenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, istnieje ryzyko, że gminy nie będą w stanie uchwalić planów ogólnych do końca grudnia 2025 r. I to z przyczyn niezależnych od nich, jak np. brak wystarczającej liczby pracowników, brak szkoleń, brak środków finansowych, co mogłoby spowodować paraliż inwestycyjny. Zmiany na pewno przełożą się w najbliższym czasie na znaczny wzrost wniosków o warunki zabudowy, a tym samym na dłuższy termin uzyskiwania tych decyzji. Inwestorzy będą się bowiem starali uzyskać decyzje WZ przed 1 stycznia 2026 r., aby zapewnić sobie możliwość realizacji inwestycji na posiadanych już gruntach. W naszej ocenie zmiana ta może też się przełożyć na wzrost cen działek objętych już miejscowymi planami, mniejszą liczbę transakcji zakupu działek, a co za tym idzie, mniejszą liczbę inwestycji i wyższe ceny mieszkań – mówi.  

Mariola Żak w samej idei przedmiotowej nowelizacji dostrzega jednak bardzo duży potencjał. – Według nas jest to jak najbardziej słuszna idea i wydaje nam się, że również taki oddźwięk jest na rynku. Jeśli rzeczywiście udałoby się przeprowadzić tę reformę w sposób mądry i wyważony, to mogłaby ona wnieść bardzo wiele pozytywnych aspektów, m.in. uregulowanie przeznaczenia działek, uproszczenie i przyspieszenie procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę. A to z kolei mogłoby przełożyć się na większą liczbę działek, ich niższe ceny i w dalszej kolejności niższe ceny mieszkań – uważa.

Jak dodaje, zmiany są konieczne, ponieważ w Polsce od lat trwa kryzys gospodarki przestrzennej, co wyraźnie widać w danych statystycznych: – Na koniec 2021 r. łączna powierzchnia gmin pokryta planami miejscowymi wynosiła zaledwie 31,7 proc. powierzchni kraju. Dodatkowo prawie 1/3 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego procedowana jest ponad 3 lata.

Deweloper: nie możemy nagle zaciągnąć hamulca

Dawid Wrona z firmy Archicom również dostrzega potrzebę uporządkowania zapisów prawnych związanych z planami zagospodarowania przestrzeni.

Przede wszystkim potrzebne jest ujednolicenie we wszystkich miastach podejścia do np. wydawania pozwoleń czy warunków zabudowy. Takie przepisy są po prostu konieczne, ale czy jest szansa, że nastąpi to w najbliższym czasie, czyli w perspektywie roku, dwóch czy trzech lat? Tu jestem sceptycznie nastawiony. Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na skalę zmian, jakie należy wdrożyć – mówi członek zarządu Archicom, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży i marketingu.

Dawid Wrona przypomina, że już teraz urzędnicy rozpatrują tak dużo wniosków, że prowadzi to do zatorów w wydawaniu decyzji: – Jeśli sytuacja nie poprawiła się przez ostatnią dekadę, trudno oczekiwać, że nastąpi to nagle w perspektywie roku czy dwóch lat. Widzimy więc pewne ryzyko w tym, co może wydarzyć się po 2025 r., gdy urzędy np. nie będą mogły wydawać dokumentacji, oraz jak nowe regulacje wpiszą się w urzędową rzeczywistość.

Z drugiej strony deweloperzy funkcjonują w tak dynamicznej branży, że trudno jest im oceniać i prognozować, co może wydarzyć się za pół roku.

Mam tu na myśli nie tylko kwestie związane z pozwoleniami, ale także dostępność i ceny gruntów pod nowe inwestycje mieszkaniowe. Waga, na której na jednej szali są ryzyka, a na drugiej szanse, mniej więcej stale wskazuje równowagę pomiędzy tymi zjawiskami w świecie deweloperów. Trzeba na bieżąco dopasowywać się do sytuacji i reagować na nowe zjawiska pojawiające się w branży. Z pewnością nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, że zaciągamy nagle hamulec i wstrzymujemy zakupy nowych działek pod kolejne projekty. Dążymy to tego, aby być deweloperem pierwszego wyboru, a to wymusza na nas potrzebę zachowania ciągłości biznesowej – podkreśla Dawid Wrona.

I dodaje: – Liczymy na dialog pomiędzy biznesem, urzędami, organizacjami rządowymi i społecznymi, aby wspólnie przygotować jak najlepsze rozwiązania dla całego segmentu mieszkaniowego. Tylko w ten sposób wypracujemy konsensus na linii inwestorzy-samorządy i wszyscy będziemy mogli płynnie funkcjonować w oparciu o nowe zapisy, dając zarazem każdemu Polakowi możliwość zakupu własnego M.

FPP: Inflacja zjadła kontrakty publiczne. Waloryzacja korzystna także dla zamawiających

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że koszty wykonawców zamówień publicznych drastycznie wzrosły w wyniku inflacji i presji płacowej. Obecnie szczególnie dotkliwy staje się ogromny wzrost kosztów pracy, który będzie się jeszcze bardziej nasilać. Wynika to z niezwykłego, dwukrotnego wzrostu płacy minimalnej w ciągu dwóch kolejnych lat, tj. w 2023 i 2024 roku, o niemal 20%.

Dlatego konieczna jest waloryzacja – co będzie korzystne zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających. Dla wykonawców waloryzacja to jedyny ratunek przez stratami w długoterminowych umowach na rzecz instytucji państwowych i samorządowych. Dla zamawiających waloryzacja kontraktów jest rozwiązaniem korzystniejszym niż rozpisanie nowego postępowania, nie zakłóca płynności dostaw i usług, pozwala też zamawiającym oszczędzić czas i środki, które byłyby konieczne przy rozpisaniu nowego przetargu. Nowy przetarg dostarczy zaktualizowane oferty, których ceny uwzględnią dzisiejsze warunki realizacji usług i będą znacznie wyższe.

Z punktu widzenia utrzymania dyscypliny finansów publicznych współpraca z dotychczasowym wykonawcą zazwyczaj jest tańsza i efektywniejsza niż nowy przetarg. To przekonanie ustawodawcy w swoich opiniach podzielili: Prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Prokuratoria Generalna RP.

„Obecna sytuacja makroekonomiczna sprawia, że jako dostawca nie mamy już możliwości realizacji usługi, przy zachowaniu dotychczasowych standardów. Utraciliśmy równowagę ekonomiczną, która panowała między w dniu podpisywania umowy. Nie tylko zachowanie jakości usług, ale nawet ich świadczenie będzie wymagać zwiększenia kwoty wynagrodzenia wynikającej z naszej umowy o ponad 20 procent. Przywrócenie realnej wartości wynagrodzenia z dnia zawarcia umowy, zapewni zwrot poniesionych kosztów i wyjście ze spirali strat w kontraktach publicznych. W  przeciwny razie będzie bardzo trudno utrzymać stabilność firmy i zatrudnienie” – wyjaśnia wykonawca zamówień publicznych w branży usług.

„Istnieją podstawy prawne umożliwiające zmianę wynagrodzenia. Jest to przede wszystkim art. 455 ust. 1 pkt. 4 Prawa Zamówień Publicznych. Aby zachęcać zamawiających do waloryzacji wynagrodzeń ustawodawca wprowadził dodatkowo przepis szczególny – art. 48 ustawy z dnia 7 października 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Celem ustawodawcy jest zapobieżenie rozwiązywaniu umów o zamówienie publiczne w sytuacjach nieprzewidzianych i nadzwyczajnych. A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia” – podkreśla Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„W mojej ocenie opinie UZP i Prokuratorii mają uniwersalne znaczenie. Zwróćcie Państwo uwagę na konstrukcję prawa zamówień publicznych. W art. 436 i 439 mówimy o klauzulach waloryzacyjnych, które dotyczą standardowych sytuacji. Natomiast sytuacji niestandardowych, nadzwyczajnych dotyczy przepis art. 455 ust. 1 pkt 4” – wskazał Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

„Aktualne są nasze rekomendacje, szczególnie co do stanu prawnego. Jeżeli zmiany na rynku mają charakter gwałtowny i nie były możliwe do przewidzenia, zamawiający uprawniony do tego, żeby – w zgodzie z Prawem Zamówień Publicznych – dokonać waloryzacji w koniecznym zakresie. My sami to rekomendujemy, gdy mamy na to wpływ. Sami też napisaliśmy w naszych rekomendacjach, że mogą być sytuacje takie, w których niedokonanie waloryzacji nie musi być oceniane jako działanie gospodarne. Czyli, że to waloryzacja w określonych sytuacjach może być działaniem właściwym dla dobrego gospodarza. Jednak warunkami takiego działania jest jego prawna dopuszczalność oraz ocena, że waloryzacja jest działaniem korzystniejszym niż doprowadzenie do ziszczenia się scenariusza alternatywnego” – zaznaczył Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

Stanowisko Prokuratorii Generalnej RP /wyciąg/:

„Prokuratoria Generalna rozumie waloryzację wynagrodzenia jako urealnienie wynagrodzenia wykonawcy z uwagi na wzrost cen materiałów lub innych kosztów niezbędnych do realizacji umowy, który skutkuje powstaniem znacznej nierównowagi ekonomicznej stron umowy. Wobec ryzyka występowania zjawisk trudnych lub nawet niemożliwych do przewidzenia na etapie zawierania umowy, a mających przemożny wpływ na procesy gospodarcze (np. konflikt zbrojny, pandemia), stosowanie mechanizmów waloryzacji wynagrodzenia jest w wielu przypadkach uzasadnione, a wręcz konieczne (…). Niedokonanie waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy może nie tylko poważnie zachwiać równowagą ekonomiczną stron na niekorzyść wykonawcy, ale częstokroć może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zamawiającego, tj. do skutków mniej korzystnych niż stosowna zmiana umowy.”

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności (dynamicznego wzrostu) kosztów. Doświadczmy najwyższej od 25 lat inflacji, a tym samym wzrostu cen.

Sukcesywny wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP (±2,5%) występował od marca 2021 do lutego 2023. Rekordowa inflacja CPI na poziomie 18,4% w lutym 2023 była najwyższa od grudnia 1996 roku, czyli od ponad 25 lat. Wzrost cen nastąpił we wszystkich głównych kategoriach towarów i usług. Stopa inflacji (we wrześniu 2023 inflacji CPI wyniosła 8,2%) jest wciąż trzykrotnie wyższa od celu inflacyjnego NBP. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej inflacja w Polsce w 2024 r. wzrośnie na skutek podwyżki płacy minimalnej i wprowadzonych środków fiskalnych.

Obserwujemy presję płacową wynikającą z drastycznego przyrostu płac: minimalnej i średniej.

W 2023 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło o prawie 20%, a w 2024 wzrośnie o kolejne ~20%. Po raz pierwszy w ciągu dwóch lat płaca minimalna wzrośnie o ponad 40 proc. 2024 rok będzie drugim rokiem, po 2023, z dwoma podwyżkami płacy minimalnej. Ta nadzwyczajna – pierwsza taka sytuacja, jest skutkiem prognozowanej na następny rok inflacji powyżej 5%. Jak podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polski, zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę z 2002 roku, przy wyliczaniu dolnej granicy propozycji płacy minimalnej należy wziąć pod uwagę różnicę między prognozowaną inflacją na rok miniony a tym, jaka była ona faktycznie. Różnica w 2022 r. była niespotykanie wysoka. Prognozy wskazywały inflację na poziomie kilku procent, a faktycznie inflacja wyniosła kilkanaście procent.

Rekordowe podwyżki płacy minimalnej spowodowały olbrzymią presję płacową pracowników zarabiających średnią krajową. Mam dziś najwyższy w historii wzrost przeciętnego wynagrodzenia – przekraczający już 16 % r/r. Jeszcze nigdy różnica procentowa między wzrostem minimalnego, a średniego wynagrodzenia nie była tak mała. Co oznacza, że dla przedsiębiorców wzrost minimalnego wynagrodzenia niesie ze sobą kolejny wzrost – na podobnym poziomie – wynagrodzeń pozostałych pracowników.

Wzrost kosztów finansowych w wyniku rosnących odsetek od kredytów bankowych

W okresie między październikiem 2021 r., a wrześniem 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) co miesiąc podnosiła stopy procentowe. Spowodowało to wzrost stopy referencyjnej z 0,10% do 6,75 (najwyższy od 2008 roku). Obecnie (wrzesień 2023 r.) stopa referencyjna dla kredytów wynosi 5,75%, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost realnego kosztu finansowego w okresie ostatnich dwóch lat.

Pokolenia Z i X chcą robić zakupy przy wsparciu AI

  • Niemal 9 na 10 przedstawicieli pokolenia Z i Millenialsów uważa, że sztuczna inteligencja (AI) może usprawniać zakupy online i chce korzystać z tego typu rozwiązań.
  • Porównywanie cen i wyszukiwanie promocji to główne obszary, w których AI ma usprawniać zakupy internetowe.
  • Zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wynika m.in. z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów online. Aż 73% Zetek często doświadcza problemów na etapie finalizacji zakupów i płatności.
  • Niektóre rozwiązania AI można wdrażać w partnerstwie z firmami oferującymi usługi finansowe.

AI potrzebna w e-handlu

Jak wynika z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez firmę badawczą Harris Poll[1] zarówno Zetki jak i Millenialsi chcą korzystać ze sztucznej inteligencji podczas zakupów online. W grupie Zetek taką deklarację składa aż 88% badanych, a wśród Millenialsów 86%. Pozytywnie nastawienie do AI jest widoczne także w wynikach badania dotyczącego korzystania z asystentów zakupowych. Odpowiednio 55% i 52% respondentów jest zainteresowanych korzystaniem z asystentów AI, którzy uproszczą zakupy, będą identyfikować ich potrzeby, a także sprawią, że zakupy będą bardziej wygodne. 51% przedstawicieli pokolenia Z twierdzi też, że jest zainteresowanych doświadczeniami zakupowymi w rzeczywistości rozszerzonej (AR). „Pokolenia Z i Millenialsów to ogromna grupa konsumentów, która nie tylko akceptuje wykorzystywanie AI, ale wręcz oczekuje tego typu rozwiązań w e-handlu. To wyraźny sygnał dla sektora, który wskazuje kierunki rozwoju na najbliższe lata.” – tłumaczy Daniel Malinowski, zrządzający fintechem Mokka w Polsce.

Pokolenia wrażliwe cenowo

Jak wynika z badań, oszczędzanie wydaje się być priorytetem dla kupujących z pokolenia Z w kontekście korzystania z AI. Niemal połowa (47%) respondentów z pokolenia Z wymienia porównywanie cen jako główny obszar, w którym sztuczna inteligencja ma usprawniać zakupy online. Znajdowanie okazji wymieniane jest jako inny, ważny obszar, w którym AI jest potrzebna (45%). Sztuczna inteligencja ma też zapewniać rekomendacje ofert i produktów (41%) oraz pomoc podczas zakupów (37%). 28% badanych wskazała ponadto na rolę AI w dostępie do recenzji produktów.

Problemy z finalizacją zamówień

Użyteczność i zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wydają się wynikać z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów w sieci. Według badania, niemal trzy czwarte (73%) Zetek doświadcza problemów podczas finalizacji transakcji, co powoduje, że aż 40% rozważa rezygnację z zakupów, 37% porzuca koszyk, a 22% twierdzi, że tego rodzaju doświadczenie obniżyło ich postrzeganie marki. Nadmiar reklam, konieczność zalogowania się lub tworzenia konta oraz nieodpowiednie rekomendacje produktów to tylko niektóre problemy, które napotykają kupujący.

Od AI do usług finansowych

Wiele problemów konsumentów można już teraz ograniczać korzystając z rozwiązań udostępnianych przez platformy finansowania zakupów. Dzięki np. aplikacjom BNPL można tworzyć spersonalizowane rekomendacje produktów, analizować ryzyko kredytowe, pomagać w zarządzaniu płatnościami i budżetem, a także analizować dane zakupowe, co pozwala firmom e-commerce lepiej zrozumieć klientów i rynkowe trendy. „Dzięki BNPL temu można szybko poprawić personalizację ofert, zarządzać płatnościami oraz dostosować doświadczenie zakupowe klientów. Takie partnerstwo pozwala skoncentrować się na usprawnianiu procesów zakupowych i finansowych, co przekłada się na korzyści zarówno dla klientów, jak i sklepów” – wyjaśnia Daniel Malinowski, zarządzający fintechem Mokka.

[1] Badanie The Harris Poll na grupie 6023 respondentów w wieku 18-78 lat w krajach Europy, USA, Japonii i Australii, 2023 r..

Tylko 1/5 liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że ich organizacje są skutecznie chronione

Z opracowanego przez EY Global Cybersecurity Leadership Insights Study wynika, że tylko jeden na pięciu liderów ds. cyberbezpieczeństwa uważa, że podejście jego organizacji do zwalczania wirtualnych zagrożeń jest skuteczne. Jednym z głównych wyzwań na drodze do budowania efektywnej ochronny przed cyberatakami jest szybkie wykrywanie incydentów i minimalizowanie potencjalnych szkód. Tymczasem obecnie aż 76% respondentów potrzebuje co najmniej sześciu miesięcy, aby rozpoznać zagrożenie i na nie zareagować. Na drugim biegunie znajdują się cybernetyczni prymusi, których wyróżnia m.in. korzystanie z nowych technologii na wczesnych etapach ich rozwoju (70% wskazań) oraz przeprowadzanie szkoleń w zakresie wirtualnych ryzyk wśród wszystkich pracowników.

Liczba przeprowadzanych cyberataków z roku na rok się zwiększa – według danych University of Maryland CISSM Cyber Attacks Database w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła o ok. 75%. Ich ofiarami padają rozmaite organizacje, bez względu na ich wielkość i profil działalności, a także infrastruktura krytyczna. Nie wszystkie z nich potrafią odpowiednio wykrywać i zwalczać potencjalne ryzyka. Badanie EY przeprowadzone wśród 500 liderów ds. cyberbezpieczeństwa wykazało, że zaledwie co piąty jest zdania, że jego firma podejmuje właściwe działania w celu zwalczania wirtualnych zagrożeń.

Co więcej, połowa badanych przejawia sceptycyzm co do efektywności szkoleń prowadzonych wśród pracowników na temat wirtualnych zagrożeń i sposobów ich niwelowania. Zaledwie 36% ekspertów jest zadowolonych ze sposobu, w jaki zespoły spoza działu IT stosują na co dzień najlepsze praktyki dotyczące cyberbezpieczeństwa.

Rośnie liczba incydentów, rosną koszty

Uczestnicy badania EY podkreślają rosnące koszty związane z inwestycjami w cyberbezpieczeństwo. Szefowie bezpieczeństwa informacji (CISO) podają, że średnie roczne wydatki na ten cel sięgają w ich organizacjach 35 mln dolarów. Tak znaczne kwoty są proporcjonalne do rosnącej liczby zagrożeń – w 2022 r. w ankietowanych firmach średnia liczba incydentów wyniosła 44. Pomimo wysokiego poziomu wydatków przeznaczanych na minimalizowanie wirtualnych ryzyk, prędkość ich wykrywania jest zdaniem ankietowych dalece niezadowalająca. Ponad trzy czwarte respondentów (76%) przyznaje, że ich organizacje potrzebują średnio sześciu miesięcy lub więcej, aby zareagować na incydent.

– Mimo szeroko zakrojonych działań i inwestycji wielu liderów ds. cyberbezpieczeństwa wciąż czuje, że ich organizacje pozostają nieprzygotowane na możliwe zagrożenia. Poziom ich niezadowolenia jest tym bardziej alarmujący, że czekają nas znacznie podstępniejsze i lepiej przygotowane cyberataki, których negatywne skutki biznesowe mogą być trudne do opanowania. Dlatego coraz większą rolę odgrywać będzie szybsze wykrywanie i rozwiązywanie incydentów. W efekcie eksperci ds. cyberbezpieczeństwa powinni budować świadomość o przyszłych zagrożeniach wśród wszystkich pracowników, w tym u członków zarządów, oraz opracować strategię działania, która efektywnie wykorzystuje istniejące systemy, np. za pomocą automatyzacji, oraz zabezpiecza kluczowe obszary, takie jak chmura – komentuje Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Cybernetyczni prymusi

Firmy, które są zadowolone ze swojego podejścia do cyberbezpieczeństwa oraz szybciej wykrywają i reagują na incydenty, mają pewne wspólne cechy. Przede wszystkim 70% z nich określa siebie jako wczesnych użytkowników nowych technologii. Ich celem jest wyciąganie jak największej wartości z konkretnych zaawansowanych rozwiązań, takich jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe (AI/ML) (62%) czy technologia SOAR – z ang. Security Orchestration, Automation and Response (52%). Ponadto prymusi w zakresie cyberbezpieczeństwa opracowali konkretne strategie zarządzania atakami z wielu źródeł, np. z własnej chmury, ze strony dostawców czy łańcuchów dostaw.

Nie mniej istotne jest to, że wdrażają odpowiednie myślenie o cyber ryzykach oraz przeprowadzają szkolenia w zakresie cyberbezpieczeństwa na wszystkich szczeblach w swojej firmie – od kierownictwa po szeregowych pracowników. W rezultacie CISO z tych organizacji twierdzą, że ich podejście z większym prawdopodobieństwem pozytywnie wpłynie na tempo transformacji i innowacji (56%), a także na ich zdolność do szybkiego reagowania na możliwości rynkowe (58%) i tworzenia wartości dodanej (63%).

Prostota najlepszą tarczą ochronną

Jednocześnie to błąd ludzki nadal jest głównym czynnikiem umożliwiającym cyberataki. Czterech na dziesięciu ankietowanych uznało niestosowanie się do wyznaczonych praktyk przez inne zespoły poza działem IT za wyzwanie na drodze do zwiększania poziomu cyberbezpieczeństwa. Obok przeprowadzania powszechnych i cyklicznych szkoleń dla pracowników, ważnym elementem jest racjonalne podejście do technologii. Budowanie skutecznej tarczy ochronnej przeciwko wirtualnym zagrożeniom nie powinno sprowadzać się do dużej liczby rozwiązań zaprzęgniętych do tego celu. Wręcz przeciwnie, im więcej stosowanych technologii, tym trudniej odbierać niepokojące sygnały i szybko reagować na problemy.

– Liderzy ds. cyberbezpieczeństwa w organizacji nie powinni skupiać się jedynie na wprowadzaniu nowych rozwiązań, ale na lepszej integracji już istniejących. Drugim ważnym aspektem jest edukowanie i pokazywanie, że cyberbezpieczeństwo nie stanowi czynnika hamującego rozwój biznesu. Wręcz przeciwnie – prawidłowo poukładane procesy bezpieczeństwa tworzą wartość dodaną, budzą zaufanie u partnerów, ale również wśród pracowników. Ci drudzy stanowią pierwszą i zarazem najważniejszą linię obrony przed cyberatakami. Jednocześnie w bezpiecznym środowisku organizacyjnym chętniej wysuwają innowacyjne pomysły i wdrażają nowoczesne technologie. A stąd już krótka droga do nowych możliwości biznesowych i umacniania swojej pozycji rynkowej w oparciu o transformację cyfrową – podsumowuje Piotr Ciepiela.

O badaniu
Badanie EY 2023 Global Cybersecurity Leadership Insights Study zostało przeprowadzone w lutym i marcu 2023 r. wśród 500 menedżerów wyższego szczebla i liderów ds. cyberbezpieczeństwa w 25 krajach z obu Ameryk, Azji oraz regionu EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka). Respondenci reprezentowali organizacje o rocznych przychodach przekraczających 1 miliard dolarów.

Jak pracuje mentor biznesowy? Metody treningu dla przedsiębiorców

Mentoring biznesowy obejmuje wsparcie przedsiębiorców, które pozwala znacznie skrócić czas uczenia się na własnych błędach. Tak można w skrócie zdefiniować treningi biznesowe, które prowadzi Jakub B. Bączek i mentorzy skupieni w JBB Team.

Metody mentoringu biznesowego

Mentoring biznesowy pomaga w prowadzeniu firmy niezależnie od branży, w jakiej działa przedsiębiorca. Szkolenie skrojone na miarę znacznie przewyższa dostępną wiedzę ogólną, która jest dostępna powszechnie. W każdej firmie zdarzają się sytuacje patowe, ale gdy na arenę wkracza mentor biznesowy, przede wszystkim znajduje drogę, którą firma może ruszyć do przodu. Zasada działania jest prosta – mentoring biznesowy zaczyna się od diagnozy, by płynnie przejść do wsparcia w tworzeniu unikalnego rozwiązania.

Wybrane metody mentoringu biznesowego:

 

  • mentor biznesowy zadaje pytania pozwalające lepiej zorientować się, czego dokładnie potrzebuje przedsiębiorca (element diagnozy);
  • trener fokusuje się na wartości i zasobach firmy, które do tej pory nie są wykorzystane w 100 proc.;
  • spotkania mentorskie lub mentoring biznesowy online pomaga lepiej wykorzystać istniejący potencjał w danym przedsiębiorstwie;
  • mentoring-szkolenie to z kolei dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, potrzebnym w konkretnej sytuacji;
  • praca z mentorem bywa również pomocna w chwilach zwątpienia.

Mentoring – szkolenie online i stacjonarne 

Współpraca w zakresie mentoringu biznesowego obejmuje zwykle plan na 6 sesji, średnio co dwa tygodnie. Spotkania odbywają się online lub stacjonarnie. Zazwyczaj część sesji odbywa się przez Skype’a, a część na bezpośrednich spotkaniach. Pierwszy krok to diagnoza, zdefiniowanie problemu i odkrycie jego źródła. Dopiero potem mentor biznesowy przechodzi do drugiej fazy – szukania wyjścia z impasu. Po przeprowadzeniu diagnozy wie, jakie metody warto wybrać. Być może najlepsze rozwiązania to takie, które zostały wykorzystane w innych biznesach na rozwikłanie analogicznych problemów? W takiej sytuacji bezcenne okazuje się doświadczenie mentora zdobyte podczas wielu lat pracy.

Mentoring biznesowy polega przede wszystkim na wspieraniu w rozwiązywaniu problemów menedżerskich dotyczących takich zagadnień, jak: motywacja, relacje międzyludzkie czy poczucie odpowiedzialności. Przedsiębiorca decydujący się na skorzystanie z metod mentoringu ze szkoleniem biznesowym zatrudnia kogoś w rodzaju przewodnika, kto umiejętnie prowadzi przez krętą i stromą ścieżkę prowadzącą na szczyt.

Formy współpracy z mentorem biznesowym 

Mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji zarówno dla przedsiębiorcy, jak i trenera. Właściciele firm chętnie korzystają z tej formy współpracy, jednakże do wyboru jest kilka innych opcji, w zależności od warunków i konkretnych potrzeb. Warto pamiętać, że sesje odbywają się średnio dwa razy w miesiącu, a menedżerowie rozwijających się firm to zwykle ludzie zajęci. Z tego względu mentoring biznesowy online to jedna z najwygodniejszych opcji. Chętnie sięgają po nią również właściciele mniejszych firm.

Mentoring biznesowy w formie stacjonarnego szkolenia (w kilku etapach) to także wygodna forma współpracy. Szkolenia mogą bowiem obejmować swoim zasięgiem większy zespół pracowników. Z wyprzedzeniem natomiast trzeba planować szkolenia z mentorem dla dużych grup, które odbywają się przy perfekcyjnej organizacji ze strony JBB Team.

Obroty i odwiedzalność centrów handlowych w sierpniu 2023 r.

  • Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu 2023 r. były o 8,4% wyższe niż w sierpniu 2022 r. 
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki zanotowały najmniejsze obiekty (5-20 tys. mkw. GLA), gdzie wzrost obrotów najemców wyniósł 11%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 9%, w dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) o 10,1%, a w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) wzrost obrotów wyniósł 5,3%. 
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 68,1%, usługi 27,1%, gastronomia 15,3% oraz moda 8,3%.


– Obroty najemców w centrach handlowych w sierpniu wzrosły o 8,4% w stosunku do lipca 2022 r., podczas gdy, dla całego handlu, jak wynika z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 3,1%. Odwiedzalność galerii mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu była w sierpniu najwyższa od początku 2023 r. W stosunku do sierpnia 2022 r. wzrosła o 4,2% – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w sierpniu odnotowała rozrywka – wzrost o 68,1%. Z kolei w kategorii usługi obroty najemców wzrosły o 27,1%, gastronomia odnotowała wzrost obrotów o 15,3%, a branża odzieżowa zwiększyła obroty o 8,3% w stosunku do sierpnia 2022 r.

Współczynnik konwersji liczony dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był o 4% wyższy, niż w sierpniu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w sierpniu 2023 r. o 4,2% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie, sierpień był miesiącem, w którym odwiedzalność centrów handlowych przez klientów, mierzona wspomnianym wskaźnikiem, była najwyższa od początku 2023 r.

PRCH Footfall Density Index – wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych, pokazujący liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu. Jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą 98%. Dane są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi 35% rynku centrów handlowych w Polsce. Nieprzerwalnie od 2008 r., dane te są zbierane i weryfikowane przez PwC, wiodącego międzynarodowego audytora.

Rynek wyręczył FED w ponoszeniu stóp w USA

FED na wczorajszym posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Wynoszą one 5,25-5,5 proc. i pozostają najwyższe od dwudziestu dwóch lat. Cały czas nie wiadomo, czy cykl podwyżek został już zakończony. Mocny wzrost rentowności obligacji, jaki obserwowaliśmy w ostatnim miesiącu, jest w gruncie rzeczy odpowiednikiem podwyżki stóp.

Na wczorajszym posiedzeniu, FED nie zdecydował się na kolejna podwyżkę stóp. Głównie dlatego, że rynek obligacji w pewnym sensie podniósł stopy za niego. Od początku września oprocentowanie 10-letnich obligacji USA wzrosło z poziomu 4,1 do 4,71 proc. obecnie, w międzyczasie na chwilę przekraczając 5 proc. To wyraźnie zacieśniło warunki finansowe prowadzenia biznesu w sposób porównywalny do podwyżki stóp dokonywanej przez FED.

W obecnym cyklu, FED podnosił już stopy jedenaście razy i jest to najbardziej gwałtowny cykl podwyżek stóp od lat. Nadal nie wiemy jednak, czy ten cykl podwyżek został już zakończony, czy może czeka nas jeszcze kolejna. Jerome Powell nie wykluczył bowiem, że FED zdecyduje się na podniesienie stóp w grudniu. Jednocześnie stwierdził, że obniżki stóp nie były dotychczas rozważane.

Za zakończeniem cyklu podwyżek przemawia mocny wzrost gospodarczy w III kwartale oraz to, że rynek pracy pozostaje silny, mimo pewnych rys na szkle. Wpływ na gospodarkę mają także wspomniane wcześniej wzrosty rentowności obligacji i kosztów długu. FED jest przygotowany na scenariusz miękkiego lądowania, czyli sytuacji, gdy gospodarce USA uda się uniknąć recesji. Jednak wydaje się, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by całkowicie wykluczać scenariusz jej wystąpienia. Tym bardziej, że czynniki zewnętrzne (głównie napięcia na Bliskim Wschodzie) mogą doprowadzić do skoku ceny ropy i innych surowców, co może znacznie utrudnić dalszą walkę z inflacją.

W piątek spodziewamy się kolejnej porcji danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy, a dane o inflacji za październik, poznamy 14 listopada. We wrześniu, inflacja CPI w USA wyniosła 3,7 proc. r/r.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja spada, ale nie cieszy

To, że ceny rosną wolniej to dobra wiadomość dla naszych portfeli. To, że jest to okupione spadkiem aktywności gospodarczej jak w strefie euro lub manipulacjami cen jak w Polsce, już nie. Z drugiej strony kryzys zapowiadany jest od bardzo dawna, a jeszcze go nie widać.

Inflacja w Polsce 6,5%

Dane na temat inflacji w Polsce w październiku dla osób nieobserwujących obecnych trendów muszą być dużą niespodzianką. 6,5% wzrostu w skali roku to coś, na co nie zapowiadało się jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że trzeba pamiętać, że jest to miesiąc najsilniejszego wpływu przedwyborczych obniżek cen paliw. Wiadomo, wybory były w połowie miesiąca, ale tańsze paliwo było znacznie wcześniej, a to wpływało np. na cenę logistyki. Mniejsza inflacja to coś, co działa na niekorzyść złotego, bo przybliża nas do obniżek stóp procentowych. Z drugiej strony skoro zamroziliśmy ceny energii, zamroziliśmy ceny paliw i dopłacamy do kredytów, to zaraz sytuacja znów może się zacząć psuć.

Inflacja w strefie euro

We wtorek poznaliśmy również dane ze strefy euro. Ważniejsza wydawała się inflacja, która rośnie o 2,9% w skali roku. To wyraźny spadek względem ostatniego miesiąca, kiedy wynik wynosił 4,3%. To też o 0,2% niżej, niż oczekiwali analitycy. Z drugiej strony są też dane na temat zmian PKB. Wbrew oczekiwaniom stagnacji mamy kwartalny symboliczny spadek o 0,1%. W skali roku jest to co prawda wzrost, ale roczny wzrost o 0,1% to żadna atrakcja. W rezultacie wielu komentatorów podnosi, że za spadkiem tempa wzrostu cen przemawia przede wszystkim spadek aktywności gospodarczej. Przedsiębiorcy w takich warunkach ostrożniej podnoszą ceny, lepsza niższa marża niż pozostanie z pełnymi magazynami na trudne czasy.

Indeksy PMI

W środę i czwartek byliśmy świadkami serii publikacji indeksów PMI na świecie. Wyjątkowo w tym miesiącu indeks ze strefy euro nie był poniżej oczekiwań analityków. Problem w tym, że wynikało to tylko z nadmiernego pesymizmu. Spodziewano się bowiem jeszcze większego spadku. Wynik 43,1 pkt jest drugim najgorszym rezultatem od dołka na początku pandemii COVID19. Wpisuje się on niestety doskonale w słabsze dane z unijnej gospodarki. Jest to ogólnie bardzo słaby prognostyk na przyszłość. Tym bardziej że amerykański przemysł zgodnie z oczekiwaniami w ankietach dokładnie wyrównał ilość odpowiedzi pozytywnych i negatywnych, otrzymując równe 50 pkt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

SpaceX wyniesie na orbitę satelitę z perowskitami

Ogniwa perowskitowe po raz pierwszy w historii będą testowane na orbicie. Wyposażony w perowskity satelita obserwacyjny STORK-7 za kilka dni zostanie wysłany przez rakietę Falcon 9, należącą do SpaceX Elona Muska.

W najbliższych dniach w przestrzeni kosmicznej pojawi się polski satelita obserwacyjny STORK-7, który został wyposażony w 28 ogniw perowskitowych firmy Saule Technologies. Satelita będzie wyniesiony przy pomocy rakiety Falcon 9, firmy SpaceX, w ramach misji Transporter 9. Będzie to pierwsza w historii demonstracja działania perowskitów na orbicie. Za skonstruowanie, oprogramowanie, wyniesienie i operację satelity na orbicie odpowiada firma SatRev.

Nasz nowy satelita został wyposażony w kamerę dającą 5 m GSR rozdzielczości na piksel, o łącznej masie 4 kg. Przełomową technologią, którą zintegrujemy z satelitą po raz pierwszy, będą ogniwa perowskitowe pochodzące z firmy Saule Technologies. Chcemy sprawdzić pracę perowskitów w przestrzeni kosmicznej i przekonać się, czy są tak samo skutecznym przekaźnikiem energii jak na Ziemitłumaczy Grzegorz Zwoliński, Prezes Zarządu SatRev S.A.

– Wierzę, że ta misja potwierdzi odporność ogniw perowskitowych Saule Technologies na promieniowanie kosmiczne, co wykazały już badania w laboratorium. To idealne źródło zasilania w kosmosie z wielu powodów. Ogniwa perowskitowe są znacznie lżejsze od ogniw tradycyjnych, co jest niezwykle istotne, biorąc pod uwagę koszt transportu każego kilograma na orbitę. Są elastyczne, więc można je upakować w niewielkiej przestrzeni. Z kolei dzięki temu, że są drukowane cyfrowo, mogą przybierać dowolne kształty. To oznacza, że można w maksymalnym stopniu wykorzystać dostępne powierzchnie do wytwarzania prądu – komentuje Olga Malinkiewicz, CEO Saule Technologies.

Po raz pierwszy w historii mamy okazję przekonać się, czy ogniwa perowskitowe zadziałają na orbicie. Jeśli testy wypadną pomyślnie, otworzy się przed tą technologią zupełnie nowy i jakże ciekawy obszar eksploatacji! Cieszę się, że Columbus, jako największy udziałowiec Saule Technologies, może wspierać tak przełomowe projektydodaje Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A., członek Rady Nadzorczej Saule Technologies S.A.

Podczas misji ogniwa perowskitowe Saule Technologies będą cały czas monitorowane. Pomiary prądu, natężenia światła słonecznego i temperatury, przesyłane sukcesywnie do stacji naziemnych, pozwolą na analizę pracy ogniw w czasie rzeczywistym. Jak uważa Vivek Babu, dyrektor ds. astronautyki w Saule Technologies, ta misja toruje drogę ultratanim rozwiązaniom energetycznym w przemyśle kosmicznym.

Przypomnijmy, że w 2021 r. firmy SatRev, Saule Technologies oraz Columbus Energy miały okazję współpracować przy okazji projektu o nazwie Misja Andromeda. Wówczas dwa polskie satelity: STORK-4 oraz STORK-5 Marta, zostały wyniesione na orbitę przy pomocy rakiety nośnej Virgin Orbit, LauncherOne. Satelity zbierały multispektralne obrazy i dane średniej rozdzielczości dla klientów z branży rolniczej i energetycznej w Polsce i USA. Oba satelity zakończyły swoje misje w bieżącym roku, dostarczając cennych informacji, dzięki którym SatRev może doskonalić swoją technologię.

Czy Twoja firma jest odpowiedzialna społecznie? Weź udział w badaniu na temat ESG i CSR

Już po raz ósmy Francusko-Polska Izba Gospodarcza zaprasza do udziału w badaniu „CSR w praktyce – Barometr CCIFP”, którego celem jest poznanie powodów i skali zaangażowania firm w działania z zakresu ESG i Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, a także sposobów zarządzania obszarem ESG w organizacji. Tegoroczna ankieta została poszerzona o kilka pytań dotyczących działań firm w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców. Udział w badaniu pozwala również firmom na sprawdzenie, jak w porównaniu z innymi wygląda ich poziom zaangażowania w kwestie społeczne i środowiskowe.

KLIKNIJ TUTAJ, BY PRZEJŚC DO ANKIETY ON-LINE >>>

Jej wypełnienie zajmie nie więcej niż 10 minut, a odpowiedzi zbierane są do piątku 17.11.2023 r.

Badanie prowadzone już od ośmiu lat przez CCIFP jest jedynym w Polsce cyklicznym barometrem, który analizuje działania firm w obszarze ESG i CSR. Pytania sprawdzają w jakich tematach firmy są najbardziej aktywne i dla których grup interesariuszy realizują najwięcej projektów. Ponadto raport z badania będzie pokazywał w jaki sposób obszar ESG jest zarządzany w organizacjach, kto opracowuje strategię, czy prowadzone jest raportowanie, w jakim zakresie, a także jakimi budżetami dysponują firmy na prowadzone działania.

Cykliczność tego narzędzia pozwala nam prześledzić trendy w obszarze ESG i CSR w Polsce, a także poznać kierunki i tematy, które z roku na rok stają się coraz ważniejsze dla przedsiębiorców. W tegorocznej ankiecie pytamy firmy również o działania w obszarze ochrony środowiska i klimatu, a także raportowania i włączania w ten proces dostawców i podwykonawców, gdyż te zagadnienia budzą coraz więcej wątpliwości, szczególnie wśród firm MŚP.  – mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej.

Raport z badania zostanie zaprezentowany 5 grudnia na konferencji organizowanej przez CCIFP i zostanie poszerzony o wyniki ankiety prowadzonej przez Havas Media Network Poland wśród konsumentów.

Zestawienie działań prowadzonych przez firmy, z tym jak tematyka społeczna i ekologiczna jest postrzegana przez zwykłych obywateli, pozwoli sprawdzić, czy wysiłki i zaangażowanie firm idą w parze z oczekiwaniami konsumentów. – dodaje Mariusz Kielich.

Raport z poprzedniej edycji badania CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej jest do pobrania na stronie CCIFP >>>.

Partnerami badania są: Orange Polska, PwC, Fundacja Veolia, Havas Media Network Poland, Havas PR Warsaw, Bureau Veritas, Centrum UNEP/GRID-Warszawa, Global Compact Network Poland, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Odpowiedzialnybiznes.pl, Forbes, Proto.pl, My Company Polska, CEO.com.pl, Teraz Środowisko, AS Biznesu, audycja BIZON – biznes nowoczesny i odpowiedzialny.

O CCIFP

Francusko-Polska Izba Gospodarcza (CCIFP) skupia blisko 400 firm z kapitałem francuskim oraz polskim i jest jedną z najaktywniejszych izb handlowych w Polsce. Głównym celem działań Izby jest współtworzenie jak najlepszych warunków dla inwestycji i rozwoju gospodarczego w Polsce. Aktywności CCIFP w kontaktach z organami administracji państwowej oraz organizacjami pracodawców, sprzyjają współpracy i wymianie doświadczeń biznesowych pomiędzy przedsiębiorcami z Francji i Polski. Izba zajmuje się również promocją najlepszych praktyk oraz rozwiązań biznesowych, zapewniających rozwój gospodarczy i społeczny. Francusko-Polska Izba Gospodarcza powstała w kwietniu 1994 roku z inicjatywy przedsiębiorców francuskich i należy do Związku Francuskich Izb Przemysłowo-Handlowych (CCIFI) zrzeszającego 119 Izb francuskich na świecie. Więcej informacji na stronie: www.ccifp.pl.

Stopy procentowe w USA bez zmian

Zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych pozostała bez zmian. Jest to już trzecie kolejne posiedzenie, na którym stopa pozostaje na niezmienionym poziomie. Pomimo, że prezes Powell nie wskazał na ostateczne zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych, to kolejny ruch w górę jest coraz mniej prawdopodobny. Podparciem tego są m.in. wysokie rentowności obligacji długoterminowych. To czy to koniec cyklu, czy czeka nas jeszcze jedna podwyżka o 25pb wydaje się mieć jednak coraz mniejsze znaczenie. Ważniejsze jest to, czy scenariusz „wyżej na dłużej” będzie realizowany, czyli jak długo stopy procentowe pozostaną na wysokim poziomie. Dalsze decyzje Fedu muszą być z pewnością wyważone. O ile dane wskazują na względnie dobrą kondycję gospodarki, to należy pamiętać m.in. o opóźnieniu z jakim zmiany stóp procentowych wpływają na realną gospodarkę i inflację.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

FED utrzymuje stopy procentowe na poziomie 5,5%, zgodnie z oczekiwaniami rynków

Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) ogłosiła, że utrzyma obecne stopy procentowe na poziomie 5,5%. Ta decyzja, która jest zgodna z przewidywaniami rynku, została podjęta po jednomyślnym głosowaniu członków Fed.

W kontekście ogólnoświatowej koniunktury gospodarczej, komunikat Fed jest odbierany jako sygnał stabilności. Według raportu, w trzecim kwartale odnotowano szybkie tempo wzrostu aktywności gospodarczej w USA. Dodatkowo, rynek pracy wykazał umiarkowane, ale nadal silne wzrosty liczby miejsc pracy, co wskazuje na kontynuację pozytywnych trendów gospodarczych.

Mimo utrzymania stóp procentowych, rynki finansowe już zaczęły spekulować na temat przyszłych kroków Fed. Kontrakty na stopy procentowe w USA sugerują, że pierwsze obniżki stóp procentowych mogą nastąpić do czerwca 2024 roku. Jednak szanse na kolejną podwyżkę stóp w tym roku są obecnie oceniane na poniżej 20%.

Wszystkie oczy rynków finansowych są teraz zwrócone na nadchodzącą konferencję prasową prezesa Rezerwy Federalnej, Jerome’a Powella, która rozpocznie się o 19:30 naszego czasu. Oczekuje się, że jego komentarze będą miały kluczowe znaczenie dla dalszych reakcji rynków, zwłaszcza w kontekście interpretacji aktualnej polityki pieniężnej i perspektyw na przyszłość.

W III kw. 2023 r. deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań

Sprzedaż nowych mieszkań w trzecim kwartale br. wystrzeliła. Przyczynił się do tego skumulowany popyt z poprzednich miesięcy i program Bezpieczny Kredyt na 2%, który dolał oliwy do ognia. Jak przeanalizowali eksperci portalu RynekPierwotny.pl, w porównaniu do poprzedniego kwartału, deweloperzy sprzedali o 6,3 tys. więcej mieszkań.

Wg danych BIG DATA RynekPierwotny.pl od lipca do końca września br. w dziesięciu analizowanych miastach i aglomeracjach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Aglomeracja Katowicka, Trójmiasto, Bydgoszcz, Lublin, Szczecin) firmy deweloperskie znalazły klientów na ok. 21,7 tys. mieszkań.

Pod względem sprzedaży III kwartał br. był w tym roku rekordowy. Bez wątpienia lepszy również od poszczególnych kwartałów 2022 r. W porównaniu z III kw. ub. roku wzrost sięga aż 129%.

Najwięcej, bo ok. 5,9 tys. lokali sprzedali warszawscy deweloperzy, poprawiając swój wynik o 27% kwartał do kwartału (kdk). Warto podkreślić, że jest to znakomity wynik. Wcześniej udało im się go osiągnąć na początku 2021 r., czyli w szczycie sprzedażowej hossy. Tuż za stolicą uplasował się Wrocław z łączną sprzedażą o 38% większą –  3,2 tys. lokali. Na trzecim miejscu znalazł się Kraków z 2,9 tys. lokalami i 11% wzrostem kdk. W tych dwóch metropoliach, ale też w Trójmieście, Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii można mówić o absolutnie rekordowych wynikach kwartalnych sprzedaży mieszkań w ostatnich pięciu latach. Wyk.1 - Deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań-sprzedaż

Jak tłumaczy Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, popyt na kredyty był kumulowany przez ostatnich kilkanaście miesięcy. Wiele osób wstrzymywało się z zakupem mieszkania z powodu utraty zdolności kredytowej. Program „Bezpieczny Kredyt 2%” części z nich tę zdolność przywrócił. Nie trzeba mieć nawet wkładu własnego, żeby go uzyskać, ponieważ państwo udziela stosownych gwarancji. Ministerstwo Rozwoju i Technologii podało, że w trzecim kwartale br. do banków trafiło prawie 68 tys. wniosków o „Bezpieczny Kredyt 2%”. W tym czasie zawarły one prawie 21 tys. umów kredytowych na łączną kwotę ok. 8,3 mld zł.

Ponadto, decyzję zakupową przyspieszyły osoby, które mogą sobie pozwolić na zwykły kredyt hipoteczny, ale nie mają szans na dopłaty od państwa, a także posiadacze znacznych nadwyżek finansowych. Wszystkich dopingowała obawa, że oferta mieszkań się skurczy, a ich ceny pójdą w górę. I właśnie połączenie tych grup popytowych spowodowało, że w trzecim kwartale sprzedaż wystrzeliła.

Marek Wielgo zwraca jednak uwagę, że nie byłoby problemu, gdyby wysokiemu tempu sprzedaży mieszkań towarzyszył odpowiedni dopływ nowych, które uzupełniłyby ofertę deweloperską. Tak się jednak nie stało. To oznacza nie tylko mniejszy wybór mieszkań, ale także coraz wyższe ceny tych, na które deweloperzy jeszcze nie znaleźli chętnych. Jeśli w czwartym kwartale deweloperzy nie zwiększą radykalnie podaży mieszkań w segmencie popularnym, coraz mniej nabywców kredytowych będzie w stanie zrealizować marzenie o własnym M. Wrześniowe dane sprzedażowe firm deweloperskich mogą być tego pierwszym symptomem. Popyt spadł w tych metropoliach, w których oferta mieszkań skurczyła się najbardziej.Wyk. 2 - Deweloperzy sprzedali o 41% więcej mieszkań-sprzedaż

Autor: RynekPierwotny.pl

Allianz Trade: Fed między młotem a kowadłem

  • Fed znalazł się między (ekonomicznym) młotem a (niestabilnym rynkowo) kowadłem. Oczekuje się, że w tym tygodniu Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w obliczu spadku obligacji.
  • Jednak dobre dane gospodarcze zwiększyły presję inflacyjną i mogą skłonić Fed do ostatecznej podwyżki stóp procentowych w grudniu. Niedawny wzrost rentowności obligacji i odpowiadające mu spadki na rynku akcji mogą obniżyć PKB o -0,3 punktu procentowego i inflację o -0,2 punktu procentowego w pierwszej połowie 2024 roku.
  • Co to oznacza dla perspektyw rentowności w USA w 2024 i 2025 r.? Allianz Trade podtrzymuje prognozę normalizacji amerykańskich 10-letnich stóp procentowych na poziomie 3,9% na koniec 2024 r. i 3,6% na koniec 2025 r. W alternatywnym scenariuszu – jeśli Fed będzie kontynuował QT w obecnym tempie i nie zatrzyma się w połowie 2024 r. zgodnie z Allianz Trade oczekiwaniami, co spowoduje podaż obligacji o wartości 1 bln USD w 2024 i 2025 r (oprócz 2 bln USD emisji netto w warunkach wysokich deficytów fiskalnych) – spodziewalibyśmy się wzrostu stóp do 4,1% na koniec 2024 r. i 4,0% na koniec 2025 r., co nadal jest dalekie od obecnego poziomu 5%.

Oczekuje się, że Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w tym tygodniu w obliczu zmienności na rynku obligacji, silnej dynamiki gospodarczej i presji inflacyjnej. Kilku uczestników FOMC zasugerowało ostatnio, że stopa funduszy federalnych prawdopodobnie pozostanie niezmieniona na nadchodzącym posiedzeniu, a nawet, że prawdopodobnie osiągnęła swój szczyt w tym cyklu zacieśniania. Raczej gołębi ton prezesa Powella podczas spotkania Klubu Ekonomicznego w Nowym Jorku dwa tygodnie temu, wskazujący na stopniowe schładzanie rynku pracy i wzrost płac, również odzwierciedla zwiększoną ostrożność w odniesieniu do niedawnego zaostrzenia warunków finansowych. Fed obawia się podsycania zmienności finansowej – potencjalnie dużej w chwili obecnej, co mogłoby zwiększyć ryzyko twardego lądowania. Mimo to, PKB Stanów Zjednoczonych za III kwartał okazał się w ubiegłym tygodniu mocny i wyniósł +4,9% w ujęciu rocznym, a konsumpcja gospodarstw domowych rosła w szybkim tempie +4%. Miesięczne dane za wrzesień wskazują na mocny koniec III kwartału, przygotowując grunt pod prężny wzrost w IV kwartale, pomimo narastających przeciwności gospodarczych związanych z wysokimi stopami procentowymi i wznowieniem spłat kredytów studenckich. Ankiety sugerują, że amerykańskie gospodarstwa domowe są nadal przekonane o (dobrych) krótkoterminowych perspektywach gospodarczych, wskazując, że realny wzrost wydatków na konsumpcję osobistą tylko nieznacznie spowolni w IV kwartale do nieco poniżej +2% (wykres 1). Co więcej, wrześniowy odczyt (inflacji) CPI był rozczarowujący, przy czym zarówno ceny usług pomniejszone o ceny zakwaterowania, jak i ceny zakwaterowania wzrosły o +0,6% w ciągu miesiąca (bez annualizacji – przekształcenia danych krótkoterminowych w dane roczne), znacznie powyżej poziomu, z którym Fed czułby się komfortowo. Odbiły się także podstawowe miary presji cenowej, takie jak obcięty średni wskaźnik CPI ustalany przez Fed w Cleveland (wykres 2).

Wykres 1: Wzrost realnych wydatków na konsumpcję osobistą w USA i oczekiwania gospodarcze konsumentów

Wzrost realnych wydatków na konsumpcję osobistą w USA i oczekiwania gospodarcze konsumentów
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 2: Średnia obcięta amerykańskiego wskaźnika CPI Cleveland Fed

Wykres 2: Średnia obcięta amerykańskiego wskaźnika CPI Cleveland Fed
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Allianz Trade korzystając z wewnętrznego indeksu warunków finansowych (FCI), szacuje, że wzrost rentowności obligacji i spadki na rynku akcji od lata spowodują spadek PKB o kolejne -0,3 punktu procentowego i inflacji
o -0,2 punktu procentowego (w ujęciu niezannualizowanym) w pierwszej połowie 2024 roku.
Może to nie wystarczyć, aby przekonać Fed, że wzrost PKB spadnie znacznie poniżej trendu, a inflacja szybko znormalizuje się w kierunku 2%: w końcu warunki finansowe były również restrykcyjne w 2022 r. (-1 punkt procentowy PKB), kiedy rynek akcji spadł, ale nie przeszkodziło to w silnym wzroście PKB. Nadal uważamy, że ostateczna podwyżka stóp procentowych (o 25 pb) na grudniowym posiedzeniu jest bardziej prawdopodobna niż jej brak, jeśli zmienność na rynku obligacji ustąpi. Nadal oczekujemy również, że zacieśnianie ilościowe zostanie wstrzymane w połowie 2024 r., a stopa Fed Funds osiągnie 4,75% na koniec 2024 r. i 3,75% na koniec 2025 r.

Co to oznacza dla perspektyw rentowności w USA w 2024 i 2025 r.? W tym niezmienionym scenariuszu bazowym nadal oczekujemy, że rentowności 10-letnich obligacji powrócą do poziomów normalnych, spadając do 3,9% na koniec 2024 r. i 3,6% na koniec 2025 roku. Ponieważ jednak rynki obligacji wyprzedawały się ostatnio w związku z oczekiwaniami (i) mniejszej liczby obniżek stóp niż początkowo zakładano (wykres 3) oraz (ii) dodatkowej podaży obligacji wynikającej ze spekulacji, że Fed może kontynuować QT, warto przyjrzeć się takiemu alternatywnemu scenariuszowi. Obecnie Fed redukuje swój bilans średnio o około 90 mld USD miesięcznie. Jeśli Fed będzie kontynuował QT w tym tempie i nie zatrzyma się w połowie 2024 r. zgodnie z naszymi oczekiwaniami, spowoduje to podaż obligacji o wartości 1 bln USD w 2024 i 2025 r., oprócz 2 bln USD emisji netto w warunkach wysokich deficytów fiskalnych (wykres 4). Jeśli założymy również, że stopa funduszy Fed podąży za obecnymi wycenami rynkowymi i osiągnie 4,4% na koniec 2025 r., co przekłada się na skumulowane cięcia o 130 pb zamiast 200 pb, które wprowadziliśmy, nasz model wartości godziwej przewiduje, że 10-letnie stopy procentowe spadną do 4,1% (4,0%) na koniec 2024 r. (koniec 2025 r.). Byłoby to o 20-40 pb więcej niż nasza obecna prognoza bazowa (wykres 5). Byłoby to jednak nadal dalekie od obecnych poziomów rentowności wynoszących około 5% i odpowiadających im stóp terminowych na podobnych poziomach. Podsumowując, jeśli Fed rzeczywiście pozostanie na wyższym poziomie przez dłuższy czas bez zatrzymywania QT, niedawna wyprzedaż na rynku obligacji może wydawać się mieć racjonalne podstawy, ale nadal w zestawieniu z fundamentami wydaje się nadmiernie energiczna ((w swej skali).

Wykres 3: Stopa funduszy Fed: oczekiwania rynkowe i prognoza Allianz Research, w %

Wykres 3: Stopa funduszy Fed: oczekiwania rynkowe i prognoza Allianz Research, w %
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 4: Zmiana zadłużenia USA i QT w scenariuszu bazowym i alternatywnym Allianz Research

Wykres 4: Zmiana zadłużenia USA i QT w scenariuszu bazowym i alternatywnym Allianz Research
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

Wykres 5: Rentowność 10-letnich obligacji USA i szacunki modelu wartości godziwej

Wykres 5: Rentowność 10-letnich obligacji USA i szacunki modelu wartości godziwej
Źródła: LSGE Datastream, Allianz Research

 

Fed nie podniesie stóp procentowych, ale pozostanie jastrzębi

Jest niemal pewne, że Rezerwa Federalna utrzyma w środę (01.11) stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podejrzewamy jednak, że bank nie zasygnalizuje zakończenia zacieśniania polityki monetarnej. Odsunięcie w czasie cięć stóp może być postrzegane jako korzystne dla dolara. Podobnie jak sugestia, że wzrosła szansa na kolejną podwyżkę – lecz to naszym zdaniem mało prawdopodobne.

Dane makroekonomiczne opublikowane od czasu ostatniego posiedzenia FOMC jasno wskazują na to, że amerykańska gospodarka wciąż radzi sobie bardzo dobrze i nie grozi jej recesja. Zanualizowany wzrost PKB, wynoszący blisko 5%, nie tylko znacznie przekroczył oczekiwania, ale też był najwyższy od końcówki 2021 r. Amerykańscy konsumenci wydają się niewzruszeni zacieśnionymi warunkami monetarnymi (3-miesięczna średnia krocząca sprzedaży detalicznej wzrosła we wrześniu najsilniej od 15 miesięcy), a na rynku pracy widoczne są jedynie niewielkie oznaki ochłodzenia. Raport NFP (non-farm payrolls) z zeszłego miesiąca był nad wyraz silny – 3-miesięczna średnia krocząca nowych wakatów wzrosła do najwyższego poziomu od 6 miesięcy (+266 tys.), zaś deklaracje bezrobotnych pozostają na niezwykle niskim poziomie.

Podwyżka nie wchodzi w grę

Zanim rozpoczął się 2-tygodniowy okres poprzedzający posiedzenie FOMC, kiedy decydenci nie wypowiadają się publicznie, prezes Jerome Powell podkreślał siłę amerykańskiej gospodarki. Powtórzył on, że w świetle wzrostu powyżej trendu i jego wpływu na inflację możliwe są dalsze podwyżki stóp procentowych, a obecna polityka „nie jest zbyt ciasna”. Trwający na Bliskim Wschodzie konflikt został wskazany jako źródło niepewności, w rzeczywistości jednak jego bezpośredni wpływ na amerykańską gospodarkę będzie prawdopodobnie zaniedbywalny. Najważniejsze dla Fedu jest to, że nie widać zagrożenia recesją, a decydenci mogą spać spokojnie, wiedząc, że utrzymanie wysokich stóp na dłużej nie wywoła gospodarczego krachu.

Mimo to uważamy, że ubiegłotygodniowy imponujący odczyt PKB nie wystarczy, by zmusić Fed do kolejnej podwyżki stóp procentowych w trwającym cyklu. Znajdujemy na to uzasadnienie w trzech kluczowych czynnikach:

  • bazowa inflacja w USA wciąż spada,
  • wyższe rentowności obligacji zacieśniają warunki monetarne,
  • wpływ dotychczasowych podwyżek nie jest jeszcze w pełni widoczny w danych gospodarczych.

Bazowa miara dynamiki cen zgodnie z oczekiwaniami spadła we wrześniu do najniższego od 2 lat poziomu 4,1%, a preferowana przez Fed bazowa inflacja PCE do 3,7% (najniżej od maja 2021 r.). Co warto zaznaczyć, główna miara CPI nieznacznie wzrosła, było to jednak spowodowane głównie wzrostem zmiennych cen paliwa.

Retoryka Powella w centrum uwagi

Prawdopodobnie najważniejszą spośród ostatnich wskazówek Fedu była wzmianka, że wyższe rentowności amerykańskich obligacji zmniejszają presję na FOMC w odniesieniu do dalszego wzrostu stóp procentowych – pogląd ten od ostatniego posiedzenia wyraziło kilkoro decydentów. Biorąc pod uwagę skalę wzrostu rentowności w ostatnim czasie, jesteśmy w stanie zgodzić się z owym twierdzeniem – rentowność obligacji 10-letnich wzrosła w ubiegłym tygodniu powyżej 5% po raz pierwszy od ponad 16 lat. Tylko od połowy lipca br. jest to ruch o ponad 130 pb. Zgodnie ze słowami Powella Fed pozostaje „uważny” na rozwój wydarzeń ze względu na wpływ zmian w warunkach finansowania na ścieżkę polityki monetarnej.

Na środowym posiedzeniu FOMC nie poznamy zrewidowanych projekcji gospodarczych ani oczekiwanej ścieżki stóp procentowych (tzw. dot plot), cała uwaga skupi się więc na retoryce Powella. Jego komunikaty prawdopodobnie będą mieszane. Spodziewamy się optymistycznej oceny aktywności gospodarczej i powtórzenia przez Fed, że gospodarka rośnie „w dobrym tempie”. Powell może również stwierdzić, że okres wzrostu poniżej trendu będzie konieczny, by inflacja wróciła do celu, a „miękkie lądowanie” pozostaje prawdopodobnym scenariuszem.

Jastrzębia postawa wobec aktywności gospodarczej może jednak być zabarwiona ostrożnością. Powell prawdopodobnie ponownie wspomni o wpływie rosnących rentowności na zacieśnianie warunków finansowania i zaznaczy, że wojna na Bliskim Wschodzie może być źródłem niepewności.

Brak cięć na horyzoncie

Przed środowym posiedzeniem rynki kontraktów terminowych praktycznie nie dopuszczają możliwości natychmiastowej podwyżki stóp procentowych, przypisując jedynie ok. 1/3 prawdopodobieństwa kolejnemu ruchowi w górę o 25 pb. do końca stycznia. Jeśli Fed zasugeruje, że silne dane dotyczące aktywności gospodarczej zwiększają prawdopodobieństwo dalszego zacieśniania, może zapewnić to dolarowi dalszą przestrzeń do aprecjacji. Uważamy, że Powell najpewniej nie będzie zobowiązywał się do dalszych podwyżek, pozostawiając jednak do nich otwarte drzwi, i nie będzie próbował nakierować rynku na żadną z opcji.

Naszym zdaniem Fed podkreśli, że do cięć stóp procentowych jeszcze daleko. Biorąc pod uwagę, że rynki kontraktów terminowych wyceniają obecnie początek luzowania na czerwiec 2024 r. i ponad 70 pb. cięć w przyszłym roku, może być to postrzegane jako korzystne dla dolara.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (01.11) o godz. 19:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Dane z Europy lepsze tylko od oczekiwań

Ostatnie odczyty z Europy nie napawają optymizmem. Niby dane są lepsze od oczekiwań, ale to głównie dlatego, że analitycy spodziewali się, że będzie nawet gorzej. W większości odczytów czuć mocny marazm. Co ciekawe, Polska na tym tle niespodziewanie błyszczy, ale może to być efekt wyborczy.

Niemcy już rok bez wzrostów

Za Odrą pokazano 4 z rzędu kwartał bez wzrostu PKB. W skali roku jest to teoretycznie „zaledwie” spadek o 0,8%, ale jak byśmy na to nie patrzyli, widać problem. Oczywiście możemy mówić, że są to tylko wstępne dane, jednakże w przypadku PKB błąd o więcej niż 0,1% zdarza się bardzo rzadko. Właściwie tylko podczas bardzo ważnych niespodziewanych wydarzeń, kiedy to wstępne dane są mocno zaburzane. Można o tym było mówić w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę czy początku pandemii COVID19. Teraz jest to jednak znacznie mniej prawdopodobne. Gdyby jednak dane myliły się na korzyść Berlina o 0,1%, mielibyśmy chociaż kwartał bez wzrostu zamiast kwartału spadkowego. Dla będącego pod dużą presją ostatnio euro byłby to lepszy scenariusz na przyszłość.

Inflacja w Europie

Wczorajsze dane pokazują, że wzrost cen przestaje być głównym problemem w tej części świata. Hiszpania wczoraj 3,5% zamiast oczekiwanych 3,9%. Tym samym zakończyła się trzymiesięczna passa wzrostowa w tym kraju. Tak jeszcze trzy miesiące temu roczny wskaźnik inflacji znajdował się na poziomie 1,9%, czyli poniżej docelowych 2%. Niestety kolejne miesiące spowodowały odbicie, na szczęście nie tak mocne jak oczekiwali analitycy. Również w Niemczech widzimy niższe wzrosty cen, co biorąc pod uwagę recesje, nie powinno dziwić. Wynik 3,8% to nie tylko o 0,2% niżej niż oczekiwali analitycy. To także najniższy rezultat od drugiej połowy 2021 roku. Niższy wzrost cen powinien przekładać się jednak na osłabienie wspólnej waluty. Ciężko mówić o oddalaniu podwyżek stóp procentowych, bo to się nie powinno w tym cyklu już wydarzyć. Niższa inflacja powinna jednak przyspieszyć obniżki, a to zawsze niekorzystnie wpływa na walutę.

Na polską giełdę wraca optymizm

Najpopularniejszy indeks na warszawskim parkiecie, czyli WIG20 właśnie toczy walkę o przebicie rekordów cenowych wyznaczonych w pierwszym powyborczym ruchu. Po tamtym początkowym optymizmie mieliśmy co prawda korektę, ale tuż po niej rozpoczął się kolejny ruch wzrostowy. Nie tak gwałtowny jak powyborczy, ale za to, jak widać, stabilniejszy. Napływ kapitału do Polski widać również na rynku obligacji. 10-letnie obligacje już nie sprawdzają, ile powyżej 6% w skali roku mogą być wyceniane. Obecnie za trzymanie polskich papierów dłużnych płacimy mniej niż 5,7%, co jest dobrą wiadomością dla przyszłego ministra finansów pod kątem dopinania budżetu. Napływ pieniędzy do Polski widać również na rynku walutowym. Ostatni raz tak niski kurs euro oglądaliśmy 18 października.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja w Polsce spada

Inflacja CPI w październiku wyniosła 6,5% r/r. Jest to istotny spadek względem poprzedniego miesiąca, gdzie wskaźnik wskazał 8,2%. Tak mocny spadek inflacji w tym miesiącu był oczekiwany, lecz wynika przede wszystkim z efektów bazy. Rok temu w październiku inflacja wynosiła ponad 17%. Odczyt jak to często bywa zaburzają pewne czasowe czynniki. Tym razem były to niskie ceny paliw na stacjach w pierwszej połowie miesiąca, które obecnie dynamicznie wzrastają.

Pomimo tego w październiku po raz pierwszy od 5 miesięcy odnotowano inflację w relacji miesięcznej. Nie spodziewam się, żeby w kolejnych miesiącach roku inflacja spadała w podobnym tempie (odbicie cen paliw, wzrost cen żywności, wysoka baza). Na koniec roku wskaźnik CPI powinien wskazywać podobną wartość jak odczyt z października. Procesy dezinflacyjne spowalniają a wskaźnik inflacji w kolejnym roku może być mocno zależny od decyzji administracyjnych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polski rynek ubezpieczeń rośnie w siłę

Polski rynek ubezpieczeń pozostaje największym w Europie Środkowo-Wschodniej. W 2022 roku Polacy wykupili składki na łączną kwotę przekraczającą 72 mld zł, co oznacza wzrost o 4,5 proc. w porównaniu do zeszłego roku. Przyczyniły się do tego głównie ubezpieczenia inne niż na życie. Analitycy EMIS przyjrzeli się, jaka przyszłość czeka rynek polis ubezpieczeniowych w naszym kraju.

Z 196,9 mld zł aktywów i 72,4 mld zł składek w 2022 roku, polski rynek ubezpieczeń po raz kolejny okazał się największym w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednak w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, wciąż pozostaje on znacznie mniej nasycony – zauważają analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) w raporcie pt. „Poland Insurance Report 2023-2024”. Jak tłumaczą, oznacza to niższy stosunek wykupionych polis do PKB kraju. Penetracja polskiego rynku ubezpieczeń w 2022 roku wyniosła 2,2 proc. PKB, co uplasowało nasz kraj na 53. pozycji na świecie. Dla porównania, penetracja rynku w Danii, która zajmuje pierwsze miejsce w Europie, wyniosła 10,9 proc. Wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej wyższy wskaźnik penetracji niż Polska osiągnęły rynki ubezpieczeniowe Słowenii, Czech i Chorwacji.

Które ubezpieczenia w 2022 roku wybierali Polacy

W 2022 roku wartość składek ubezpieczeniowych Polaków wzrosła o 4,5 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. I choć oznacza to spowolnienie po 2021 roku, kiedy wzrost osiągnął aż 9,1 proc. r/r (wtedy ogromny wpływ na wynik miała pandemia COVID-19), polski rynek ubezpieczeniowy wciąż dynamicznie się rozwija. Głównym tego powodem był wzrost wartości składek na ubezpieczenia inne niż na życie, które w 2022 roku powiększyły się o 7,9 proc. do 50,8 mld zł.

Analitycy EMIS wskazują, że jednymi z ubezpieczeń, które zanotowały spadek były polisy na życie. Wpłynęły na to m.in. zła reputacja produktów typu unit-linked (funduszy inwestycyjnych zebranych w jeden produkt) oraz zwiększona konkurencja. Poskutkowało to ostatecznie wynikiem w wysokości 21,5 mld, czyli niższym o 2,6 proc. niż rok wcześniej. Warto w tym miejscu dodać, że polisy na życie w 2021 roku odnotowały wzrost o 6,9 proc. w porównaniu do roku 2020. Ubezpieczenia na życie powiązane z funduszami inwestycyjnymi utrzymały trend spadkowy, malejąc o 29 proc. r/r do 4 mld zł. Natomiast proste ubezpieczenia na życie oraz ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe wzrosły odpowiednio o 7,3 proc. r/r do 9,7 mld zł i o 6 proc. r/r do 7,5 mld zł.

Oprócz tego, dużą popularnością wciąż cieszyły się polisy komunikacyjne, czyli OC komunikacyjne oraz kompleksowe ubezpieczenia komunikacyjne. Powiększyły się o 5,8 proc. r/r do 26,1 mld zł.

Co może czekać rynek ubezpieczeniowy w przyszłości

Niski poziom penetracji rynku ubezpieczeń w Polsce analitycy EMIS postrzegają jako duże możliwości dalszej ekspansji. Kilka ostatnich lat zwiększyło świadomość klientów w zakresie ubezpieczeń. Dochodzi do tego rozwijający się światowy trend zdrowego i aktywnego stylu życia, który powiększa zainteresowanie ubezpieczeniami i produktami medycznymi. Kolejnym czynnikiem, który może przynieść korzyści sektorowi w dłuższej perspektywie (choć niekoniecznie pozytywnym w kontekście gospodarczym) jest starzenie się społeczeństwa. Będzie ono napędzać popyt na opiekę zdrowotną dla seniorów – przewidują w kwestii branży ubezpieczeń analitycy EMIS.

Źródło: EMIS Insights „Poland Insurance Report 2023-2024”

Zysk netto EDP Renewables wzrósł do 467 mln euro w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r.

Zysk netto w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. wzrósł o 12% w porównaniu do tego samego okresu w 2022 r., a inwestycje wyniosły 3,4 mld euro, ze szczególnym uwzględnieniem Europy i Ameryki Północnej. Od początku roku EDPR dodało ponad 600 MW energii wytworzonej ze słońca i ma w budowie 5,2 GW mocy z energii wiatrowej i fotowoltaicznej, co znacząco przyczyni się do transformacji energetycznej regionów, w których działa firma.

Na wyniki EDPR wpłynął wzrost produkcji ze względu na wyższą średnią moc operacyjną MW, a także zyski z rotacji aktywów wynikające m.in. z dwóch transakcji zamkniętych w Hiszpanii i w Polsce. Z kolei negatywny wpływ na wyniki miał wpływ klimatycznego zjawiska El Niño w USA, które obniżyło produkcję energii wiatrowej oraz jednorazowe zwroty regulacyjne w Europie.

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku inwestycje brutto EDPR osiągnęły blisko 3,4 miliarda euro, przy czym ponad 80% nakładów inwestycyjnych EDPR zainwestowano w Europie i Ameryce Północnej. Dane te odzwierciedlają rozwój EDPR – spółka w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy zwiększyła swoją moc zainstalowaną o ponad 0,8 GW, osiągając zdywersyfikowany portfel na poziomie 15,1 GW na całym świecie. Dług netto wzrósł o 1,1 mld euro w porównaniu do końca 2022 roku, głównie w związku z inwestycjami poczynionymi w celu przyspieszenia transformacji energetycznej zaś częściowo skompensowanymi wpływami z podwyższenia kapitału.

Zgodnie ze strategią rotacji aktywów EDPR, w tym okresie zakończono dwie operacje w Hiszpanii i w Polsce. Podobne transakcje zostały już podpisane w Brazylii i Wielkiej Brytanii, ostatnio poprzez 50% udział EDPR w Ocean Winds. Umowy dotyczące rotacji aktywów pozwalają firmie przyspieszyć tworzenie dodanych wartości, jednocześnie umożliwiają recykling kapitału w celu ponownego inwestowania w dodatkowy rozwój odnawialnych źródeł energii.

EDP Renewables aktywnie pracuje nad dekarbonizacją gospodarki poprzez przyspieszenie wdrażania odnawialnych źródeł energii i miksu technologicznego w tym zakresie. W tym okresie firma zainstalowała 669 MW w projektach fotowoltaicznych, co jest technologią szybko rozwijającą się w ramach strategii EDPR. Firma w dalszym ciągu rozwijała projekty wiatrowe – z zainstalowanymi 162 MW – i uruchomiła pierwsze 16 MW w obszarze magazynów energii, co jest kolejną technologią, która będzie miała kluczowe znaczenie dla osiągnięcia globalnych celów w zakresie dekarbonizacji.

W tym okresie EDPR posiada łącznie 5,2 GW mocy w budowie. Silna aktywność spółki w ramach umów PPA ze spółkami korporacyjnymi i przedsiębiorstwami użyteczności publicznej pozwoliła już zabezpieczyć około 55% przyłączy planowanych do 2026 roku.

Euro w natarciu

Euro wczoraj zyskało po danych z niemieckiej gospodarki. Dynamika wzrostu gospodarczego okazała się ujemna, ale wynik uplasował się wyżej od oczekiwań. Z kolei inflacja spadła mocniej niż wskazywały na to prognozy. Dziś wspólna waluta jest również wrażliwa na podobne dane dla całej strefy euro. Te poznaliśmy o godz. 11:00.. Kurs EUR/USD urósł ponad poziom 1,06 a dziś rano obserwujemy kontynuację zwyżek.

Ruch w górę na głównej parze walutowej jest o tyle zaskakujący, że niższe odczyty inflacyjne będą zwiększać prawdopodobieństwo, że EBC już nie zaostrzy polityki monetarnej poprzez dalsze podwyżki stóp. Tak jakby dla rynku dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro było nieważne. Teraz inwestorzy skupiają się na tym, jak długo ten poziom zostanie utrzymany oraz to kiedy wypadnie data pierwszej obniżki. Silne euro można po części tłumaczyć wczorajszymi „jastrzębimi” wypowiedziami przedstawicieli europejskiej instytucji. Zarówno prezes słowackiego banku centralnego Peter Kazimir, jak i szef litewskiego banku centralnego Gediminas Simkus określili obecne oczekiwania na obniżki stóp procentowych jako przedwczesne.

Dziś od rana kurs głównej pary walutowej zyskuje i osiąga wartość 1,0670. Kurs tym samym narusza opór horyzontalny 1,0635 i znajduje się najwyżej od tygodnia. Cały czas aktualny jest krótkoterminowy trend wzrostowy. Notowania znalazły wsparcie w dolnej bandzie kanału, w którym poruszają się od początku października. W dłuższym horyzoncie czasowym widoczny jest układ oRGR (odwróconej głowy z ramionami), który sugeruje zmianę tendencji przynajmniej w średnim terminie. Dokładnie 19 października kurs EUR/USD opuścił kanał spadkowy, który obowiązywał od połowy lipca br.

Sprzedaż detaliczna podana dziś o poranku w Niemczech spadła bardziej niż wskazywały prognozy i wyniosła -4,3 proc. r/r oraz -0,8 proc. m/m. Z kolei inflacja we Francji okazała się niższa niż miesiąc wcześniej i jednocześnie zgodna z prognozami. Dane dla całej strefy euro wskazały na spadek inflacji HICP z 4,3 proc. do 2,9 proc. r/r oraz bazowego wskaźnika do 2,9 proc. z 4,3 proc.. Euro po 11:00 oddaje część wypracowanych rano zysków.

Tak czy inaczej EBC w najbliższych tygodniach raczej nie będzie dyskutować o szybkich obniżkach stóp procentowych pomimo tych niespodzianek inflacyjnych. Cały czas zmienne ceny energii oraz żywności odgrywają ważną rolę i będą powodować, że inflacja będzie uporczywa. Jeśli przedstawiciele instytucji będą nadal podkreślać, że wysoki poziom stóp będzie utrzymany przez dłuższy czas, wzrost głównej pary walutowej może nie być trwały.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

3 przełomowe zastosowania AI w ochronie środowiska

W obliczu narastających problemów ekologicznych, takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza czy masowy spadek bioróżnorodności, poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań staje się kluczowe dla przetrwania naszej planety. Dzięki AI, możemy zmniejszyć emisję spalin, zmniejszyć zużycie wody w rolnictwie, monitorować odbudowę ekosystemów oraz szybciej reagować na ewentualne zagrożenia dla środowiska. Poniżej przedstawiamy trzy innowacyjne zastosowania AI, które mają realny wpływ na poprawę stanu naszego środowiska.

Google’s AI stoplight program zmniejszy zanieczyszczenie powietrza

Zanieczyszczenie powietrza jest odpowiedzialne za przedwczesną śmierć około 6,7 milionów ludzi rocznie.[1] Spaliny z pojazdów, obiektów przemysłowych, ciepłowni i przede wszystkim spalania węgla są głównymi źródłami zanieczyszczeń, zwłaszcza w gęsto zaludnionych obszarach Azji, takich jak Indie czy Chiny. Tego typu globalne wyzwania środowiskowe wymagają innowacyjnych rozwiązań. W miastach, gdzie każdego dnia tysiące samochodów emituje spaliny, jednym z kluczowych wyzwań jest optymalizacja ruchu ulicznego.

Magdalena Zajkowska, Wiceprezeską Zarządu Nest Banku, odpowiedzialna za działania ESG, podkreśla, że przeciętny samochód osobowy emituje około 4,6 tony CO2 rocznie.[2] W tym kontekście, każda inicjatywa mająca na celu redukcję tych emisji jest niezwykle istotna. Google podjęło się tego wyzwania, wprowadzając innowacyjny program AI nazwany „Green Light”. Jest to program, który wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy danych ruchu drogowego z aplikacji Google Maps. Dane, takie jak natężenie ruchu czy średni czas oczekiwania pojazdów na skrzyżowaniach, są przetwarzane przez zaawansowane modele AI, które optymalizują czas pracy sygnalizacji świetlnej. Ostatecznym celem jest zmniejszenie czasu postoju pojazdów oraz ilości hamowań i przyspieszeń, co przekłada się na znaczącą redukcję emisji spalin.

Kiedy projekt został po raz pierwszy wdrożony, jego działanie testowano jedynie na czterech skrzyżowaniach w Izraelu. Już wtedy Google zanotowało obiecujące wyniki redukcji zużycia paliwa oraz czasu spędzonego na skrzyżowaniu o 10 do 20%. W ciągu zaledwie dwóch lat program został rozszerzony o inne miasta na całym świecie, w tym takie metropolie jak Rio de Janeiro, Manchester, Jakarta, Seattle, Hamburg, Budapeszt, Hajfa, Abu Zabi, Hyderabad, Bangalore czy Kalkuta.

Yael Maguire, wiceprezes Google ds. Zrównoważonego Rozwoju Geograficznego, podkreśliła skalowalność i opłacalność programu dla miast. Wspomniał również o tym, jak program „Green Light” współpracuje z istniejącą miejską infrastrukturą, co pozwala na szybkie wdrożenie i obserwację efektów w krótkim czasie. W jednym z testów, przeprowadzonych w Manchesterze, odnotowano poprawę jakości powietrza nawet o 18%.[3]

Zwieńczeniem sukcesu Google w zakresie zrównoważonego rozwoju jest fakt, że ich technologia nawigacji w aplikacji Maps przyczyniła się do redukcji emisji dwutlenku węgla o ponad 2,4 miliona ton. To równowartość wycofania z ruchu około 500 000 samochodów rocznie.[4]

Uprawa ziemniaków ze sztuczną inteligencją

Kolejnym przykładem wartym uwagi jest projekt Microsoft’u, który wkracza z AI do rolnictwa. Nowy projekt giganta technologicznego „FarmBeats”, bazuje na technologii AI działającej w chmurze Azure.

Głównym celem tego przedsięwzięcia jest skuteczne monitorowanie i analiza danych pochodzących z gospodarstw rolnych. Dzięki zaawansowanym algorytmom, „FarmBeats” pozwala rolnikom na zwiększenie wydajności ich upraw, jednocześnie minimalizując zużycie wody do upraw, paliw do napędzania maszyn rolniczych oraz innych cennych zasobów.

Ten projekt nie tylko zmierza w kierunku zrównoważonego rolnictwa, ale również ułatwia producentom żywności podejmowanie bardziej świadomych decyzji, poprzez dostarczanie precyzyjnych informacji w czasie rzeczywistym.

Odbudowa lasów z pomocą AI

Trzecim projektem AI wspierającym ochronę środowiska jest bioakustyka ekosystemów lasów. Jest to szczególnie ważny problem, ponieważ wycinanie lasów, nasilone w obszarach Amazonii w Ameryce Południowej oraz w regionie Azji Południowo-Wschodniej, prowadzi do znaczącej utraty siedlisk zwierząt i spadku bioróżnorodności oraz przyczynia się do globalnych zmian klimatycznych. Sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do śledzenia odbudowy różnorodności biologicznej, dzięki słuchaniu odgłosów lasu. Algorytm dostarcza narzędzia do pomiaru aktualnego stanu ekosystemu lasu, identyfikując obecne gatunki zwierząt w nim występujących.

Badacze opierają swoje badania na bioakustyce – dziale akustyki działającym na pograniczu biologii i fizyki, zajmujący się rolą dźwięków w życiu zwierząt. Naukowcy zbadali wszystkie dźwięki jakie wydaje natura i przeanalizowali je za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą zapewnić niedrogi sposób pomiaru stanu ekosystemu.

Jednym z przykładów zastosowania tej technologii jest projekt odbudowy ekosystemu w Ekwadorze, gdzie w wyniku wyrębu utracono 90% lasów tropikalnych. Jörg Müller, profesor ekologii zwierząt na Uniwersytecie w Würzburgu w Niemczech i główny autor badania, szukał sposobu na monitorowanie postępu odbudowy ekosystemu.[5]

Naukowcy nagrali dźwięki z różnych miejsc w Ekwadorze, na różnych stadiach regeneracji obszarów po wycince drzew, uwzględniając zarówno czynne pastwiska rolnicze, jak i odradzające się lasy. Model AI, wyszkolony do m.in. rozpoznawania śpiewu ponad 100 różnych gatunków dzikich ptaków, został użyty do analizy nagrań. Wyniki zostały następnie potwierdzone przez ekspertów.

Do tej pory naukowcy korzystali z tradycyjnych metody śledzenia bioróżnorodności, m.in. metabarcoding. Badacze porównali zastosowania różnych metod i doszli do wniosku, że monitorowanie bioakustyczne z AI prowadzi do podobnych wyników, ale jest tańsze i mniej inwazyjne.

Magdalena Zajkowska dodaje, że zdrowie lasów tropikalnych staje się szczególnie ważnym zagadnieniem w kontekście zmian klimatycznych. Lasy odgrywają kluczową rolę w magazynowaniu węgla, a projekty ochrony i przywracania ich stanu są coraz częściej wykorzystywane jako wsparcie dla kredytów węglowych i bioróżnorodnościowych. Jednak te projekty były krytykowane w ostatnich latach z powodu słabego monitoringu i ograniczonego zaangażowania. AI dostarcza realne wskaźniki do skuteczniejszego śledzenia, jak i czy ekosystem wraca do zdrowia.

Monitorowanie bioakustyczne może być stosowane wszędzie, co podkreśla Müller. Ma jednak pewne ograniczenia, w tym konieczność szkolenia modeli AI. Innym wyzwaniem jest fakt, że bioakustyka rejestruje również odgłosy zwierząt migrujących, co może wpłynąć na wyniki, dlatego szkolenia modeli są kluczowe.

Wykorzystanie technologii, w tym sztucznej inteligencji do monitorowania, analizy i reagowania na aktualne wyzwania ekologiczne jest kluczem do zbudowania rozwiązań wspierających ochronę środowiska.

[1] https://www.who.int/health-topics/air-pollution#tab=tab_1

[2] https://www.epa.gov/greenvehicles/greenhouse-gas-emissions-typical-passenger-vehicle#:~:text=typical%20passenger%20vehicle%3F-,A%20typical%20passenger%20vehicle%20emits%20about%204.6%20metric%20tons%20of,8%2C887%20grams%20of%20CO2.

[3] https://www.sciencealert.com/amazing-project-could-reduce-stops-at-red-traffic-lights-by-30

[4] https://www.engadget.com/google-ai-stoplight-program-project-green-light-sustainability-traffic-110015328.html

[5] https://www.bloomberg.com/news/articles/2023-10-17/to-track-biodiversity-researchers-are-turning-to-ai?utm_campaign=intelligence_report&utm_medium=email&utm_source=newslit&embedded-checkout=true#xj4y7vzkg

Rynek biurowy w Warszawie: popyt utrzymuje się na stabilnym poziomie, spada poziom pustostanów

W okresie od stycznia do końca września 2023 r. całkowity popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe w Warszawie wyniósł blisko 0,5 mln mkw. Najemcy najczęściej wybierają dwa warianty umów, tzn. relokują się do nowych powierzchni lub decydują się na renegocjacje dotychczasowych warunków. Obniża się poziom pustostanów, który na koniec września 2023 r. wyniósł 10,6%. Po stronie podaży w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli nieco ponad 20 000 mkw., które nadal wskazują na okres luki podażowej w Warszawie. Niemniej w budowie znajduje się ponad 240 000 mkw., spośród których większość zostanie zrealizowana do końca 2025 r. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje analizę warszawskiego rynku biurowego w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie III kwartał 2023 r.”.

W III kw. 2023 r. do użytku na warszawskim rynku biurowym został oddany jeden nowy projekt tj. budynek A2 ( 1 900 mkw.), należący do kompleksu S-Bridge Office Park. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. deweloperzy dostarczyli 20 250 mkw. Całkowite zasoby biurowe stolicy wynoszą obecnie 6,2 mln mkw.

Na koniec września 2023 r. w budowie pozostawało 240 000 mkw. powierzchni biurowej, głównie w strefie Centrum-Zachód, blisko Ronda Daszyńskiego. Przykłady przyszłych projektów to The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Biurowiec B w ramach kompleksu Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment), The Form (28 000 mkw., Lincoln Property), Lixa D & E (26 300 mkw., Yareal), Studio B (17 900 mkw., Skanska) czy Vibe (15 000 mkw., Ghelamco).

W III kw. 2023 r. wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku zmniejszył się do 10,6%. W centrum wyniósł 9,1%, a poza centrum 11,8%. W strefie Służewca zanotowano najwięcej wolnej powierzchni (20,2%), a w strefie Centrum-Północ najmniej (3,7%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz Rynkowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W wyniku luki podażowej współczynnik pustostanów w centralnych strefach biurowych stolicy jest niższy niż w poprzednich latach o 2 p.p. w porównaniu z rokiem ubiegłym i aż o 4,1 p.p. niższy niż dwa lata temu”.

W III kwartale 2023 roku podpisano umowy najmu na 170 000 mkw. Wynik był zbliżony do pierwszego i drugiego kwartału (odpowiednio ok. 160 000 i 170 000 mkw.) co oznacza, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku całkowity popyt wyniósł ok. 500 000 mkw. (-19% r/r).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „W bieżącym roku co kwartał obserwowaliśmy delikatny wzrost w aktywności najemców. Niemniej duża liczba renegocjacji uwypukla fakt braku nowej podaży i ewentualnej relokacji do nowej powierzchni. Widzimy również, że wiele firm po pandemii przedefiniowało swoje potrzeby dotyczące zarówno wielkości biur, a także ich wyposażenia. Obecnie uśrednione koszty fit-out’u zamykają się w granicach ok. 1000 EUR za mkw. Natomiast czas oczekiwania na biuro gotowe pod klucz wynosi od 4 do 6 miesięcy. Nieustannym trendem pozostaje strategia, w której aranżujemy nowoczesne powierzchnie, aby przyciągnąć najlepsze talenty. Wielu najemców korzysta w ramach świadczeń z trybu hybrydowego, przy czym najczęściej w modelu oferującym jeden lub dwa dni pracy z domu”.

W III kwartale 2023 r. największą aktywność najemców odnotowano w następujących strefach i podstrefach biurowych: Centrum-Zachód (20% warszawskiego popytu), Służewiec (19%), Centralny Obszar Biznesu (14%). W skali całego rynku warszawskiego udział nowych umów w okresie od lipca do końca września 2023 r. wyniósł 53%, renegocjacje z kolei stanowiły 43%, natomiast zarówno ekspansje, jak i powierzchnia zagospodarowana na własny użytek po 2%.

Emilia Trofimiuk, zauważa: „W obszarze podstrefy Centrum-Zachód oraz strefy COB zdecydowanie dominowały nowe umowy tj. odpowiednio 79% i 74% powierzchni wynajętej w tych lokalizacjach w III kwartale 2023 r. Na Służewcu firmy głównie renegocjowały i przedłużały dotychczasowe kontrakty, co przełożyło się na 60% aktywności najemców w analizowanym kwartale w tej strefie”.

Największe transakcje w III kwartale 2023 roku to m.in. przednajem 7 000 mkw. przez ING Hubs Poland w The Form, przedłużenie umowy na niemal 5500 mkw. przez Elavon w Europlex, renegocjacja kontraktu na 4800 mkw. w Wiśniowy Business Park F i przedłużenie umowy najmu 4700 mkw. przez firmę Sii w Metron.

Wyjściowe stawki czynszu w najbardziej prestiżowych budynkach biurowych w centralnych lokalizacjach stolicy na koniec września 2023 r. wyniosły 19,00-27,50 EUR/ mkw./ mies., natomiast w pozacentralnych strefach czynsze zaczynały się od ok. 10 EUR/ mkw./ mies. Z kolei stawki za opłaty eksploatacyjne w analizowanym okresie wahały się od ok. 12 PLN/ mkw./ mies. do 39 PLN/ mkw./ mies. przy czym duże znaczenie w ich przypadku miały standard i lokalizacja biurowca.

Ceny paliw nie wspomogą dalszego spadku inflacji

Inflacja w październiku po raz kolejny mocno spadła. To przede wszystkim efekt spadających cen paliw, które w okresie wrzesień-październik potaniały aż o 7,9 proc. Ale to póki co ostatni taki miesiąc. Spadek inflacji wynika także z tzw. „efektu bazy”, ponieważ rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Inflacji coraz mniej obawiają się Polscy inwestorzy, których bardziej martwi zagrożenie recesją.

Według wstępnych danych GUS inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc. r/r, czyli aż o 1,7 pp. mniej niż we wrześniu. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,2 proc. Obecny mocny spadek cen w ujęciu rocznym ma dwie przyczyny. Pierwszym jest tzw. „efekt bazy” wynikający z faktu, że rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Wyniosła ona wtedy 17,9 proc. i był to drugi najwyższy odczyt w obecnym cyklu wzrostu, wyższy odczyt odnotowano tylko w lutym br. – 18,4 proc.

Drugi element to spadki cen benzyny i oleju napędowego, które obserwowaliśmy już w zeszłym miesiącu. W październiku ceny paliw spadły o 4,2 proc. m/m. To spadek większy niż we wrześniu, kiedy ceny na stacjach spadły o 3,1 proc. Skumulowany spadek cen paliw w Polsce we wrześniu i październiku wyniósł, według GUS, 7,9 proc. To ewenement na skalę światową, ponieważ w innych krajach w obecnych warunkach ekonomicznych paliwo drożało i było jednym z głównych źródeł inflacji. W USA, które są największym producentem ropy na świecie, benzyna w samym tylko wrześniu podrożała na stacjach o 8,5 proc.

Ceny paliw to element, który może poważnie wpływać na inflację w kolejnych miesiącach. A przynajmniej na zmniejszenie dynamiki jej spadków. Pod koniec października obserwowaliśmy wzrost ceny detalicznej benzyny 95 do około 6,50 zł, a przy obecnej cenie ropy naftowej cena ta może w najbliższym czasie wzrosnąć nawet do 7 zł. Gdyby doszło do dalszego wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie, co wywołałoby wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłke, wtedy wzrost cen paliw mogłby w najbliższych miesiącach zahamować dalszy spadek inflacji w Polsce.

Obecny odczyt inflacji będzie mieć poważny wpływ na decyzję RPP o poziomie stóp procentowych. Kolejne posiedzenie zaplanowane jest na przyszły tydzień (7-8 listopada). Wydaje się jednak, że w powyborczej rzeczywistości Rada nie zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie rynek przewiduje, że do stycznia 2024 roku dojdzie do jednej obniżki stóp o 25 pb.

Nie dziwi zatem fakt, że inflacji coraz mniej obawiają się polscy inwestorzy. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Vercom sprzeda udziały mniejszościowe w User.com za 24 mln zł

Grupa technologiczna Vercom SA sprzeda wszystkie posiadane udziały (30,3%) w spółce User.com. Kwota transakcji wyniesienie 24 mln zł, co oznacza blisko 2,5-krotny zwrot kapitału od czasu inwestycji Vercom. Transakcja ma na celu uproszczenie struktury organizacyjnej grupy w związku z koncentracją na rozwoju usług o zasięgu globalnym skierowanych do klientów SME.

Była to dla nas bardzo dobra inwestycja, w ciągu 4 lat uzyskaliśmy 2,5-krotny zwrot kapitału. Środki otrzymane ze sprzedaży udziałów w User.com zamierzamy przeznaczyć na dalszy rozwój Grupy Vercom – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W ostatnich miesiącach Vercom uruchomił hiszpańsko oraz polskojęzyczną wersję usługi MailerLite, co znacząco poszerzyło grono potencjalnych klientów. Aktualnie Vercom prowadzi intensywne prace nad rozwojem kolejnych funkcjonalności, dzięki którym mali i średni klienci będą w stanie jeszcze skuteczniej docierać do swoich odbiorców, zwiększać zasięgi oraz monetyzować swoje usługi. Spółka oczekuje, że rozwój usługi MailerLite pozwoli zwiększyć dynamikę pozyskiwania klientów i przybliżyć się do realizacji długofalowego celu, którym jest obsługa 1 mln płacących klientów.

– Wyników spółki User.com nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych udziałów nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny grupy. Pozytywny wpływ zobaczymy natomiast na poziomie zysku netto – dodaje Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Po przeprowadzonym w lipcu b.r. połączeniu R22 i cyber_Folks (t.j. akcjonariusza większościowego Vercom), sprzedaż User.com to kolejny krok w procesie zapowiadanego upraszczania struktury organizacyjnej obu spółek.

Sprzedaż pakietu udziałów w User.com to – po połączeniu R22 i cyber_Folks – kolejny etap uproszczenia struktury Grupy, który zapowiadaliśmy. Transakcja bardzo pozytywnie przełoży się na tegoroczne wyniki finansowe Grupy i oczywiście stan gotówki. – dodaje Robert Stasik, Wiceprezes zarządu cyber_Folks, większościowego akcjonariusza Vercom.